Blog

  • Sebastian i pani z kiosku

    Zadowolony z siebie Sebastian szedł ulicą a po głowie błądziły mu różne myśli. W pewnej chwili przyszło mu do głowy, że prawdziwy mężczyzna zawsze powinien mieć przy sobie prezerwatywę, bo nigdy nie wiadomo co się może zdarzyć. Zwłaszcza w jego przypadku – miał niezwykłe szczęście do przypadkowego seksu. Nieopodal znajdował się kiosk Ruchu, więc udał się w jego stronę. W środku siedziała ładna, nieco ponad czterdziestoletnia pani. Pochylił się nad okienkiem a ona uśmiechnęła się do niego.

    – Co podać? – spytała miłym głosem.

    – Poproszę paczkę prezerwatyw – powiedział Sebastian.

    Pani uśmiechnęła się jeszcze mocniej i z wymownym wyrazem twarzy zaczęła szukać na półce tego, o co poprosił. Chłopakowi zrobiło się trochę wstyd, że wiadomo o co chodzi.

    – Proszę – rzuciła sprzedawczyni, kładąc na ladzie paczkę kondomów i puszczając mu oko – tylko niech pan je szybko wykorzysta, bo za tydzień tracą termin.

    – Za tydzień? To dziękuję, poszukam gdzie indziej, bo w tydzień ich nie wykorzystam.

    – Aha, rozumiem. Kupuje je pan tak na wszelki wypadek?

    – Tak.

    – Proszę, niech pan je kupi. W pobliżu nie ma innych sklepów, musi pan wziąć u mnie. A jeśli byłby problem ze znalezieniem partnerki, z którą by je pan wykorzystał, to proszę się zgłosić do mnie – uśmiechnęła się jeszcze szerzej sprzedawczyni.

    – W jakim celu? – spytał chłopak.

    – W celu wykorzystania tych kondomów.

    Sebastianowi zagotowało się w gaciach, jak sobie pomyślał że ma wykorzystywać gumki z tą ładną panią.

    – OK – odpowiedział zmieszany, również się lekko do niej uśmiechając i odszedł od okienka.

    Szedł dalej ulicą a w jego głowie pojawiały się rubaszne myśli o pani z kiosku. Myślał co by mógł z nią robić, aż pała mu zesztywniała. W pewnym momencie poczuł, że nie wytrzyma i zawrócił. Szybkim krokiem udał się z powrotem do kiosku.

    – Witam ponownie – rzekł do sprzedawczyni – ja w sprawie zużycia tych gum co od pani kupiłem. Są trzy w paczce i niedługo tracą ważność, więc myślę że choć jedną powinienem już wykorzystać.

    – Zapraszam do środka – zaprosiła go i rozglądając się, czy nikogo nie ma w pobliżu otworzyła drzwi kiosku.

    Sebastian wszedł do środka. Ujrzał panią kioskarę w całej okazałości. Miała dość długie, jasne, kręcone włosy, nawet ładną twarz i fajne ciałko. Była lekko puszysta i średniego wzrostu. Miała na nogach spódnicę sięgającą kolan i szpilki. Usadziła go na swoim krześle, a sama usiadła mu na kolanach. Pokręciła seksownie pupą, ocierając się o jego kutasa. Wzięła jego dłonie i umieściła je na swoim wielkim biuście. Zachęciła chłopaka do ugniatania go, co zaczął chętnie robić. Gdy ocierała się tyłkiem o jego krocze, podwijała jej się spódnica. Po jakimś czasie podwinęła się na tyle że ukazały się majtki kobiety. Sebastian wciąż pieścił jej piersi przez materiał bluzki. Zszedł rękami niżej na biodra, po czym podwinął jej bluzkę i jego ręce znalazły się pod nią. Przesuwał je w górę po jej nagim brzuchu, aż znalazły się na staniku. Przez jego materiał czuć było twarde sutki kobiety. Zachęciła go, by włożył ręce pod biustonosz i by szczypał mocno sutki. Sprawiało jej to wyraźną przyjemność. Na chwilę zamarli, bo usłyszeli:

    – Poproszę paczkę papierosów.

    Przy okienku stał klient. Na szczęście nie widział siedzącego pod sprzedawczynią Sebastiana, bo zakrywała go swoim dużym ciałem. Gdy odszedł, wrócili do pieszczot. Kobieta położyła dłonie na rozporku Sebastiana i zaczęła go rozpinać. Gdy się z tym uporała, zsunęła w dół spodnie i na wierzchu znalazły się jego gacie z widocznym namiotem. Kucnęła przed nim i zdjęła mu je. Wychyliła się na chwilę przez okienko, by sprawdzić czy nie nadchodzą żadni klienci, po czym znów przed nim klęknęła. Zaczęła bawić się jego przyjacielem, jedną ręką go masując, a drugą pieszcząc jajka. Chłopak w tym czasie postanowił zdjąć jej bluzkę. Okryte wielkim stanikiem piersi zafalowały. Zsunął go z nich dół i zaczął ugniatać duży, lekko obwisły biust, podczas gdy ona wzięła jego pałkę do ust i zaczęła ją ssać. Aż sapnął z przyjemności jakiej mu to dostarczyło. Po jakimś czasie kobieta w obawie, że jakiś klient mógłby ich zobaczyć w takiej pozycji znów usiadła na kolanach swojego kochanka. Włożył fujarę pomiędzy jej uda, które się na niej zacisnęły. Kobieta poruszała nimi, sprawiając chłopakowi rozkosz. Jeździł dłońmi po jej nogach pokrytych materiałem czarnych rajstop. Następie przeniósł łapy na piersi i gniotąc je delektował się ich miękkością. Mógł je formować w swoich dłoniach jakby były z plasteliny. Nagle usłyszeli głosy zbliżających się ludzi, więc kobieta zasłoniła się szybko bluzką. Podeszli i kupili co chcieli, po czym się oddalili. Pani kioskara wkurzyła się, że co chwilę ktoś przeszkadza, więc zamknęła okienko i zasłoniła je, wywieszając karteczkę – „WYSZŁAM NA PRZERWĘ, PRZEPRASZAM”. Teraz mogli robić co chcieli, bez obawy, że ktoś to przyuważy. Kobieta zsunęła na uda swoje rajstopy i majtki, by zrobić Sebastianowi dostęp do cipki. Była mocno zarośnięta, ale podobała się Sebastianowi. Otarł się o nią kutasem. Wyjął z kieszeni paczkę gum, rozpakował jedną i nałożył sobie na fiuta. Pani potem wzięła go do ręki i wprowadziła sobie do muszelki. Musiał pokonać gąszcz włosów łonowych, ale potem poszło jak z płatka. Cipka Pani z kiosku była szeroka i mokra z podniecenia. Zaczęła po nim skakać, najpierw powoli, potem coraz szybciej. Z czasem zaczęła dyszeć coraz głośniej. Położyła dłonie na dłoniach chłopaka, które wciąż znajdowały się na piersiach i przycisnęła je do nich. Po chwili podskakiwała mu na kolanach tak mocno, że krzesełko na którym siedzieli zaczęło się przesuwać po podłodze. Walili się tak jakiś czas, potem Sebastian wysunął się z niej, a ona położyła się na podłodze. Chłopak położył się na niej. Rozłożyła nogi a on znów wsunął się w nią z impetem. Obydwoje sapali głośno. Kobieta przerzuciła nogi przez jego ramiona. Złapał ją za jedną nogę i zdjął jej buta, po czym umieścił sobie jej stopę w buzi. Lizał ją, jęcząc z podniecenia i wciąż ją posuwając. Owa pozycja znudziła im się niedługo, więc Pani obróciła się na podłodze i teraz leżała tyłkiem do góry. Sebastian opadł na nią i jego członek znalazł się pomiędzy pośladkami. Poocierał się chwilę o jej rów, ręce wsuwając pod piersi, by móc się nimi jeszcze trochę pobawić. Następnie kobieta uniosła pupę do góry. Klęczała teraz na czworakach przed Sebastianem, a on znajdował się za nią. Położył łapy na jej pośladkach i ścisnął je. Pomasował je chwilę, po czym wbił się w nią na pieska. Krzyknęła. Posuwał ją coraz mocniej, dłońmi drażniąc jej łechtaczkę i co jakiś czas przenosząc je na falujące nad podłogą piersi. Kobieta krzyczała coraz głośniej, chłopak waląc ją pieścił całe jej ciało. W końcu nie wytrzymała. Dopadł ją silny orgazm, odchyliła głowę do tyłu i wydzierała się w niebogłosy. Jej ciało wiło się pod pieprzącym ją Sebastianem. Skończyła i kazała mu z niej wyjść. Ponownie położyła się na plecach i złapała w dłonie swoje piersi. Pochyliła nad nimi głowę i udało jej się wziąć do buzi własnego sutka. Sebastian pochylił się nad nią i zrobił to samo z drugim cyckiem. Lizał i ssał go mocno, a jego dłonie przesuwały się po biodrach i brzuchu kobiety. Następnie kucnął okrakiem nad jej biustem i umieścił fiuta pomiędzy piersiami. Kobieta zdjęła z niego prezerwatywę i ścisnęła go nimi, po czym chłopak zaczął poruszać lekko miednicą w przód i w tył. Złapał ją za cyce i teraz sam je przyciskał do swojego członka. Walił ją coraz mocniej na hiszpana, a ona podniosła głowę i łapała fujarkę do buzi, kiedy wyłaniała się spomiędzy cycków. Chłopak zawsze przystawał wtedy na chwilę i pozwalał jej go possać, po czym znów ją walił. Długo w ten sposób nie pociągnął i w końcu jego także dopadł orgazm. Sperma zalała usta i całą twarz kobiety. Oblizała się ze smakiem po czym obydwoje wstali i ubrali się. Na odchodne kobieta rzuciła do Sebastiana, puszczając mu oko:

    – Jeśli nie miałbyś co zrobić z resztą gumek, to wiesz gdzie mnie szukać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tar takus

    tartakus

  • Sebastian i rodzinna orgia

    Tradycją w rodzinie Sebastiana były częste familijne spotkania. W różne święta, urodziny lub imieniny często wszyscy członkowie się spotykali i hucznie obchodzili owe święto. Byli bardzo rodzinni. Tak też było teraz – zbliżała się Wielkanoc, więc cała familia zjechała się do babci Sebastiana, która w tym roku ją organizowała. Wujkowie, ciotki, kuzyni – wszyscy mogli się u niej pomieścić, gdyż mieszkała w wielkim domu na wsi. Wielki Piątek, Wielka Sobota i Wielka Niedziela przeleciały zwyczajnie, jak co roku – świąteczne śniadania, rodzinne spacery, pogaduchy itp. Zaskoczeniem był Wielki Poniedziałek, który zapisał się w pamięci większości gości.

    Tego dnia najwcześniej ze wszystkich gości wstał wujek Mietek, rodzinny dowcipniś. Wszyscy go lubili bo był wesoły, choć jego psikusy często denerwowały innych. Wstał i wyszedł z domu w sobie tylko znanym celu. Był lany poniedziałek. Jakąś godzinę później wstała kuzynka Sebastiana, Agata, piękna 29-letnia dziewczyna o długich blond włosach, zgrabnych nogach, jędrnym tyłeczku i kształtnych piersiach. Wzięła prysznic, zjadła śniadanie i wyszła na dwór, by się przespacerować. Słońce grzało i zapowiadał się piękny, ciepły dzień. Przeciągnęła się przed drzwiami i ruszyła przed siebie. Droga spacerowa od domu prowadziła koło garażu. Gdy Agata koło niego przechodziła, to nagle przeszyła ją fala zimna. Podskoczyła przestraszona, gdyż w pierwszej chwili nie wiedziała co się dzieje, lecz zaraz zdała sobie sprawę że to wujek Mietek zrzucił na nią reklamówkę z wodą. Stał na dachu garażu i zaśmiewał się teraz w niebogłosy.

    – Śmigus dyngus! – krzyknął do niej wesoło.

    Agata zdenerwowała się na niego, bo zamoczył jej ostatnie ubranie i pomyślała sobie, że teraz nie będzie miała w czym chodzić. Nakrzyczała na niego, lecz on nic sobie z tego nie robił i czekał na dachu na swe kolejne ofiary. Dziewczyna wróciła mokra do domu z myślą, że będzie musiała pożyczyć od kogoś jakiś ciuch, żeby w nim chodzić póki nie wyschną jej własne łaszki, lecz wpadł jej do głowy pewien pomysł. Postanowiła zemścić się na dowcipnym wuju. Nie chciała, by uszło mu na sucho (dosłownie) oblanie jej i postanowiła oblać go wodą z węża. Uśmiechnęła się do siebie obmyślając plan i wróciła do swojej sypialni. Przebrała się w strój kąpielowy, bo bała się że znowu może zostać zmoczona i wyszła z powrotem na dwór. Wywiesiła mokre ubranie żeby wyschło i podeszła do studni, omijając szerokim łukiem garaż, na którym siedział wujek. Był tyłem do niej, więc jej nie widział. W tym samym czasie z domu wyszedł Sebastian, który również postanowił się przejść. On jednak pamiętał, że jest śmigus dyngus, więc na wszelki wypadek uzbroił się w bombę wodną i pistolet na wodę. Gdy przechodził koło garażu to oczywiście także dostał od wujka workiem z wodą. Mietek stał na dachu zadowolony z siebie, że zmoczył już dwie ofiary tego dnia, gdy nagle poczuł na plecach strumień lodowatej wody. Odwrócił się i strumień od razu skierował się na jego twarz, nie mógł nic zrobić więc zeskoczył z dachu z drugiej strony garażu, tam gdzie stał Sebastian, który wtedy zaczął na niego psikać z pistoletu na wodę. Stojąca z drugiej strony garażu Agata śmiała się głośno, ciesząc się że jej plan się powiódł. Odłożyła wąż i podeszła do Mietka, żeby go wyśmiać. Ten, gdy tylko ją zobaczył, rzucił się za nią w pościg ciskając co chwila przed siebie workami z wodą, a za nim biegł Sebastian rzucając w niego bombą wodną i psikając z pistoletu. Gonili się tak jakiś czas, aż znaleźli się na dużej łące za garażem, dość daleko od domu. Agata się już zmęczyła, więc przystanęła. Nie miała przy sobie żadnego asortymentu, więc wujek Mietek to wykorzystał obrzucając ją workami z wodą, aż wszystkie mu się skończyły. Dziewczyna stała teraz w samym stroju kąpielowym i woda spływała strumieniami po jej ciele. Włosy także miała mokre, lecz śmiała się wesoło. Teraz tylko Sebastian miał pistolet na wodę, więc chwilę ich pooblewał, lecz zaraz mu się to znudziło, bo co to za frajda oblewać kogoś kto nawet nie ma czym się bronić. Zaczęli wracać z powrotem do domu. Agata szła pierwsza, a za nią Mietek z Sebastianem. Idąc kręciła seksownie pupą, co nie uszło ich uwadze. Wujek szturchnął łokciem Sebastiana i wskazał na pupcię kuzynki.

    – Niezły ma tyłeczek ta nasza Agatka, co? – szepnął mu do ucha.

    Obydwaj uśmiechnęli się do siebie porozumiewawczo. Szli dalej. Wujek cały czas spoglądając na tyłek dziewczyny w końcu nie wytrzymał i musiał zrobić jej żart. Podbiegł do niej i klepnął ją w pośladek, po czym zatrzymał się, by Sebastian się z nim zrównał. Agata także przystanęła i po chwili obróciła się oburzona.

    – Mietek! – krzyknęła – co ty sobie wyobrażasz!

    – To Sebastian – powiedział wujek.

    Agata popatrzyła się na nich zdezorientowana, nie wiedząc na kogo ma się złościć. Ruszyła dalej, a oni za nią. Wujek zachęcił Sebastiana, by teraz on dał klapsa kuzynce. Ten trochę się bał, lecz pomyślał sobie, że skoro i tak dziewczyna potem nie będzie wiedziała który z nich to zrobił to czemu nie. Jej tyłek był bardzo zachęcający. Podskoczył do niej i klepnął ją w pupę, aż pośladek się zatrząsł. Ku jego przerażeniu tym razem odwróciła się od razu i przyłapała go niemal z ręką na jej pupie. Chłopak spalił się ze wstydu, gdy wydarła się na niego:

    – Więc to ty?! Ty mały gnojku, nie pozwalaj sobie…

    – Spokojnie, nie złość się na niego, to ja go do tego namówiłem – wujek zaczął go usprawiedliwiać.

    Podszedł do Agaty i położył jej ręce na ramionach.

    – To tylko taka zabawa – rzekł – za pierwszym razem ja cię klepnąłem.  To tylko takie żarty…

    Mietek przesunął dłońmi po ramionach dziewczyny, zjeżdżając nimi w dół. Ścisnął lekko jej łokcie, następnie złapał ją za dłonie. Agata nie wiedziała o co mu chodzi.

    – Ty nam też możesz dać za karę klapsa… – powiedział.

    Odwrócił się do niej tyłem i wypiął się, zachęcając, by go uderzyła.

    – Nie mam zamiaru bić was po tyłkach! Idziemy!

    Mietek złapał ją za biodra i przytrzymał.

    – Jak chcesz taka mokra iść do domu? – spytał – Może cię powycierać?

    Popatrzyła na niego z oburzeniem. Nie przejął się tym, tylko przesunął ręce w dół, na pośladki dziewczyny i ścisnął je. Sebastian patrzył na to zdziwiony i lekko podniecony.

    – Masz mokre majtki – powiedział Mietek do Agaty – chyba powinnaś je zdjąć, bo się zaziębisz.

    – Puść mnie, stary zboku! – krzyknęła Agata i zaczęła mu się wyrywać.

    On jednak trzymał ją mocno za pośladki i nie miał zamiaru wypuścić. Przyciągnął ją do siebie i przycisnął jej krocze do swojego.

    – Oblałaś mnie wężem, jak mam cię za to ukarać? – szeptał do niej z podnieceniem w głosie.

    Dziewczyna coraz słabiej próbowała się wyrywać, bo widziała że i tak jej się to nie uda. Krzyczeć też nie było sensu, bo byli daleko od domu i nikt by jej nie usłyszał.

    – Powiem Bartkowi, że się do mnie dobierałeś – zagroziła mu.

    Bartek był mężem Agaty. Wujek jednak nic sobie nie robił z tego, że dziewczyna ma męża. Wsunął ręce pod jej majtki i ściskał pośladki. Powędrował rękami w dół, zsuwając powoli majteczki. Sebastianowi, który stał z boku ukazała się naga pupka kuzynki. Poczuł mocne podniecenie i kutas mu stwardniał. Wujek znów położył dłonie na nagim tyłku dziewczyny i zaczął podrzucać pośladkami, drżały jak galareta. Przy tym ocierał się kutasem o jej nagą cipkę. Była wygolona, gładka i różowa. Sebastian nie mógł się powstrzymać i podszedł do nich. Stanął za plecami kuzynki i położył dłonie na jej piersiach. Ścisnął je lekko i zwrócił się do wujka:

    – Stanik też ma mokry. Może też go jej powinniśmy zdjąć?

    – Oczywiście. Nie chcemy przecież, żeby się przeziębiła – odpowiedział.

    – Zostawcie mnie natychmiast! Chcę iść do domu! – krzyknęła Agata.

    Mężczyźni zdawali się jej jednak nie słyszeć. Sebastian wsunął palce pod jej stanik i zsunął go w dół. Mietek popatrzył z uznaniem na jej dorodny biust i gwizdnął z zachwytu. Sebastian położył na nim łapy i zaczął ugniatać, szczypiąc co chwilę sutki. Stojący z przodu Wujek ocierał się ciągle o jej cipkę, co chwilę zahaczając o łechtaczkę. Dziewczyna poczuła lekkie podniecenie. Wujek był dosyć przystojnym mężczyzną. Miał ponad pięćdziesiąt lat, ale był dobrze zbudowany i seksowny. Szczypiący ją po sutkach kuzyn, Sebastian, miał 21 lat, był wątłej budowy i nie był zbyt podniecający, ale za to wspaniale zajmował się teraz jej piersiami. Przestała się wyrywać i nic nie mówiła. Niech robią co chcą, jej było dobrze. Jak mąż by się dowiedział, to ona tu nic nie zawiniła, oni się do niej dobierali a ona nie mogła nic na to poradzić. Oddała się pieszczotom. Ręce wujka zaczęły przesuwać się po jej plecach i żebrach. Kutas go już uwierał, więc rozpiął rozporek i wypuścił go na wierzch. Rozpinając rozporek zahaczył ręką o cipkę Agaty i poczuł na niej wilgoć. Uśmiechnął się do siebie, przyłożył pałę do mokrej muszelki i ocierał się o nią dalej, łapami gniotąc pośladki i macając plecki. Sebastian cały czas tarmosił ją za sutki, też go uwierało w gaciach, więc widząc że wujek uwolnił swojego ptaszka postanowił zrobić to samo. Umieścił swojego sztywniaka pomiędzy pośladkami kuzynki i przesuwał nim w górę i w dół. Przeniósł dłonie na jej brzuszek, dając wujkowi dostęp do piersi. Ten pochylił się nad nimi i zaczął je namiętnie ssać. Sebastian przesunął łapy niżej, na krocze Agaty. Umieścił palec na łechtaczce i poruszał nim. Dziewczyna aż westchnęła. Sebastian widząc, że jest jej dobrze, zaczął się starać zadowolić ją jeszcze bardziej. Może jak jej będzie przyjemnie to nie powie nikomu o tym zajściu. Pieścił jej cipkę z lubością, kutasem jeżdżąc po jej tyłku. Agata stała i czuła na całym ciele przesuwające się i obmacujące ją namiętnie dłonie mężczyzn. Pieścili jej biodra, plecy, ramiona, szyję, pośladki, cipkę, uda… Jej ciało nie miało już przed nimi żadnych tajemnic. Zaczęli ją całować i lizać po całym ciele. Sebastian wciąż pieścił łechtaczkę, dziewczyna z przyjemności jakiej jej to dostarczało zaczęła się wyginać i jęczeć. Położyła dłonie na klacie Mietka i zaczęła je przesuwać w dół. Pochylała się przy tym nad nim. Dojechała dłońmi do jego pały i złapała ją. Zaczęła ją masować, Mietek aż jęknął. Następnie wzięła kutasa do ust i ssała, poruszając głową. Mietek złapał ją za włosy i lekko przyciągał do siebie jej twarz i odsuwał. Pupka Agaty była teraz mocno wypięta w stronę Sebastiana, więc złapał ją za miednicę i przyłożył fujarę do jej rowka. Zaczął się w nią powoli wbijać, co zabolało dziewczynę, ale też dostarczyło jej dodatkowej rozkoszy. Wciskał się w nią powolutku, szło bardzo ciężko. Agata wypuściła z ust pałę wujka i krzyczała. Sebastian nadział się w nią do końca i sapnął z zadowolenia. Zaczął się lekko w niej poruszać. Agata ponownie wzięła do buzi fujarę Mietka i robiła mu loda. Sebastian tarmosił jej łechtaczkę i całej trójce było bardzo dobrze. Po jakimś czasie wujek również zapragnął w nią wejść, więc Sebastian się wysunął i ustąpił mu miejsca. Stanął przed nią z nadzieją, że teraz weźmie do ust jego pałę, lecz Agata brzydziła się brać do buzi coś, co przed chwilą znajdowało się w tyłku. Krzyknęła. Wujek wbił się w nią z impetem, aż wyprostowała się z bólu. Posuwał ją z zadowolonym wyrazem twarzy, podczas gdy Sebastian zaczął obmacywać jej piersi i ocierać się o cipkę.

    Chwilę wcześniej w domu do posiłku zasiadła babcia, Bartek (mąż Agaty), Marcin (brat Sebastiana), Paulina (żona Marcina) oraz Patrycja i Monika (siostry Sebastiana).

    – Gdzie jest moja żona? – spytał Bartek – rano wyszła i do tej pory jej nie ma.

    – Widziałam przez okno jak wujek Mietek oblał ją wodą. Potem ona oblała go z węża, on ją zaczął gonić i pobiegli na łąkę za garaż. Był z nimi też Sebastian. Zapewne się tam teraz oblewają, przecież jest lany poniedziałek – powiedziała babcia.

    – O, to ja idę do nich! Uwielbiam śmigus dyngus – krzyknęła Monika.

    – Ja też – dodała Patrycja.

    – To chodźmy wszyscy! Zabawimy się! – ucieszył się Bartek – przypomnimy sobie dawne lata, jak to za dzieciaka wszyscy się polewali w śmigus dyngus.

    Tak więc wszyscy obecni, oczywiście prócz babci, która była za stara na takie zabawy, udali się na łąkę. Uzbroili się w butelki i balony z wodą, dziewczyny poprzebierały się w stroje kąpielowe i poszli. Za rogiem garażu ujrzeli w oddali sylwetki Mietka, Agaty i Sebastiana, nie byli jednak tak daleko, by nie dojrzeć co robią. Mietek pakował Agatę od tyłu a Sebastian macał ją z przodu. Aż zaparło im dech, gdy zobaczyli co tamci wyprawiają. Na chwilę przystanęli z rozdziawionymi ze zdziwienia ustami, po czym Bartek ruszył gniewnie przed siebie. Chciał im zrobić awanturę, w końcu Agata była jego żoną. Reszta ruszyła za nim, trzymając się parę metrów z tyłu. Byli ciekawi jak to się skończy. Gdy Agata zobaczyła swojego męża, w pierwszej chwili spanikowała, lecz zaraz zdała sobie sprawę, że przecież nie ma się czego bać – to Mietek i Sebastian się do niej dobrali i nie chcieli jej puścić. Kiedy zobaczyli Bartka i resztę od razu zostawili Agatę i podciągnęli do góry spodnie.

    – Wy gnoje! – Krzyknął Bartek, rzucając się z pięściami na wujka Mietka i Sebastiana.

    Nie miał jednak z nimi szans, gdyż nie był zbyt silny a ich było dwóch. Złapali go i przytrzymali, a Agata rzuciła mu się na szyję.

    – Dobrze, że jesteś, kochanie – łkała – chcieli mnie zgwałcić.

    – Kłamie! – powiedział Mietek – aż jej się zrobiło mokro na cipce, jak ją macaliśmy.

    – Naprawdę? – spytał Bartek żonę – miałaś mokro? Pokaż.

    Włożył jej dłoń pod majtki i pomacał muszelkę.

    – Rzeczywiście, mokro – stwierdził.

    – Przepraszam – powiedziała z pokorą Agata – ale próbowałam się na początku wyrwać, tylko mnie nie puścili.

    Bartek się lekko podniecił jak macał żonę po cipce, a myśl że przed chwilą walili ją wujek Mietek i Sebastian nie wiedzieć czemu podniecała go jeszcze bardziej. Stojący z tyłu brat Sebastiana, Marcin, na widok nagiej Agaty również poczuł, że sperma mu w jajach zabuzowała. Podniecony Bartek rzekł w tym czasie do Mietka i Sebastiana:

    – Pokażcie, co jej robiliście.

    Mietkowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Jak na komendę stanął za Agatą, zsunął jej znów majtki i przyłożył kutasa do jej tyłka. Zaczął go wpychać. Wszyscy obecni mężczyźni patrząc na to pomasowali się po jajach. Paulina, żona Marcina, widząc że jej mąż również podniecił się na ten widok, zdzieliła go po ręku. Ten w odpowiedzi złapał ją za tyłek i ścisnął mocno pośladek.

    – Au! – krzyknęła, ale zaraz potem uśmiechnęła się do niego.

    Złapała jego dłoń i jeszcze mocniej przycisnęła ją do swojej pupy. Zachęcony tak Marcin zaczął ją publicznie obmacywać. Monika i Patrycja, siostry Sebastiana i Marcina patrzyły się tylko smutno, bo nikt się nimi nie zajmował. Niedługo jednak przyszła kolej i na nie.

    – Dobra, dość – Bartek kazał Mietkowi wyjść z jego żony.

    Mietek zrobił to niechętnie.

    – Kto następny do mojej żony? – spytał Bartek, odkrywając, że podnieca go jak inny mężczyzna się z nią puka.

    – Chcesz spróbować? – spytała Paulina Marcina.

    – Tak – odpowiedział zmieszany, bo głupio mu było przy żonie brać się za inną kobietę, ale skoro sama go zachęcała…

    Marcin podszedł do Agaty i położył łapy na jej seksownym ciałku. Bardzo go podniecała. Zaczął się o nią ocierać sterczącą pałą, a Bartek, jej mąż, w tym czasie podszedł do Pauliny. Ta popatrzyła pytająco na Marcina, na co on skinął głową, przyzwalając jej na zabawę z Bartkiem. Położył dłonie na biodrach Pauliny i sunął nimi w dół, zahaczając o majtki. Zaczął je jej zsuwać. Mietek w tym czasie, chcąc dać ujście podnieceniu podszedł do Patrycji i Moniki. Stały tak same i przyglądały się, więc czemu by nie miał z nimi spróbować. Stanął za nimi i złapał je za tyłki. Nie protestowały. Patrycja włożyła sobie rękę do majtek i zaczęła się masturbować, gdy wujek ściskał jej pośladki. Sebastian, który stał sam, postanowił pójść za wujkiem Mietkiem – przy nim zawsze znalazło się coś i dla niego. Wziął się za swoją siostrę, Patrycję, podczas kiedy wujek obie dłonie przeniósł na tyłek jego drugiej siostry, Moniki. Sebastian zerwał z Patrycji stanik i przyssał się do jej piersi. Ssał jej sterczące sutki, łapami pieszcząc jej uda i pośladki. Następnie zaczął schodzić głową w dół, przez brzuszek, aż jego język znalazł się na jej cipce. Uklęknął przed nią i lizał jej muszelkę, a ona przyciskała sobie do niej jego głowę. Włożył do niej język, tak głęboko, jak tylko mógł, Patrycja wzdychała co chwilę. Zaczął namiętnie lizać jej uda, stopy, następnie poszedł wyżej, na brzuszek i powrócił do piersi. Dziewczyna poczuła na sobie kolejną dłoń. To wujek Mietek zaczął ją macać jedną łapą, podczas gdy drugą pieścił Monikę. Patrycja położyła się i rozchyliła nogi, zachęcając Sebastiana do wejścia w nią. Ten położył się na niej, opierając penisa na jej wilgotnej muszelce. Pocałował ją, ręce wkładając pod jej pośladki, by móc je pougniatać. Wpasował się fujarą w jej cipkę i począł się w nią powoli wsuwać. Dziewczyna jęczała, a Sebastian kątem oka dostrzegł kładącego się obok na trawie Mietka. Gdy się położył, Monika kucnęła okrakiem nad jego pałą i zaczęła się na nią nadziewać. Sebastian wszedł w Patrycję do końca i posuwał ją coraz mocniej. Dookoła słyszał jęki rozkoszy. Odwrócił się, by zobaczyć co u Marcina i Bartka i zobaczył, że wymienili się żonami i pieprzą się teraz z nimi. Obok słyszał jęczącą Monikę, swoją młodszą siostrzyczkę, która nadziała się na wujka Mietka i ujeżdżała go teraz, falując biustem. Położył rękę na jej cycuszku, a ona go do niego przycisnęła. Monika wyprostowała nogę, a Sebastian cały czas waląc Patrycję, wziął jej stópkę do buzi i zaczął ją ssać. Pozwoliła mu na to. Po niedługim czasie nastąpiła zamiana partnerów – Monika wstała z Mietka i podeszła do Sebastiana. Ten położył się na ziemi, fujarą do góry i czekał aż młodsza siostra się na niego nadzieje. Mietek wciąż leżał na ziemi w poprzedniej pozycji i patrzył, jak Patrycja kuca okrakiem nad jego sprzętem. Dziewczyny usiadły na nich i na powrót zaczęły jęczeć, skacząc po nich. Po jakimś czasie pochyliły się ku sobie i zaczęły się delikatnie całować. Był to strasznie podniecający widok. Sebastian pieścił ciało skaczącej po nim Moniki i obserwował, jak ta całuje się z jego starszą siostrą. Leżąc na plecach widział, co wyprawiają też pozostałe pary – Bartek z Pauliną oraz Marcin z Agatą. Bartek walił Paulinę na pieska a ta kwiczała głośno, podczas gdy jego brat, Marcin, na stojąco pieprzył w tyłek stojącą przed nim kuzynkę, Agatę. Gorąca i mokra cipka Moniki ciaśniutko opinała pałę Sebastiana, więc niedługo poczuł, że zaraz dojdzie. Monika jednak nie dopuściła do tego, bo wstała z niego i uklękła nad jego głową, każąc mu lizać swoją muszelkę. Zaczął to robić. Marcin w tym czasie szczytował, głośno dysząc. Wyskoczył z pupci Agatki i spuścił się na jej plecy. Ta następnie roztarła nasienie po swoim ciele i widząc że kutas Sebastiana jest wolny podeszła do niego. Nic nie mówiąc usiadła na nim i nabiła się cipeczką na jego prącie. Nawet nie wiedział w czyjej cipce znalazł się jego kutas, bo krocze Moniki zasłaniało mu widok. Agata zaczęła go szybko ujeżdżać, aż w końcu dopadł ją potężny orgazm. Mięśnie cipki zacisnęły się mocno na fujarce Sebastiana, który także dostał przez to orgazm. Cipka Agaty wyssała z niego spermę. Dziewczyna jęcząc głośno drapała jego klatę. Monika w tym czasie cały czas siedziała na jego twarzy. Lizał jej muszelkę i stymulował językiem łechtaczkę. Także jęczała. Agata wstała z kuzyna, a z jej cipki kapało pozostawione przez niego nasienie. Wykończona położyła się na trawie, by odpocząć. Sebastian po spuszczeniu się w cipkę kuzynki również leżał bezwładnie i czekał, aż młodsza siostra zadowoli się za pomocą jego języka. Obok siebie słyszał głośne jęki Patrycji, która najwidoczniej właśnie szczytowała na wujku Mietku. Skończyła, lecz Mietek jeszcze nie doszedł i wstał ze sterczącym kutasem szukając kolejnej ofiary, której mógłby go wpakować. Monika, której Sebastian wciąż lizał cipkę właśnie także osiągnęła orgazm i wzdychała cichutko:

    – Och, mój braciszkuuu… uchhhh…

    Jak skończyła to wstała z niego i zaraz potem rozległ się głos, który sprawił, że Sebastian aż podskoczył z przerażenia. Nie tylko on, cała reszta także przestraszyła się, gdy usłyszała głos cioci Klaudii stojącej za nimi:

    – Wy zboczeni popaprańcy! Babcia kazała mi was zawołać na obiad, więc przyszłam, i co widzę?! Wszyscy do domu, ale już!

    Jedynym, który nie przejął się oburzeniem cioci Klaudii był wujek Mietek. Wciąż bardzo podniecony podszedł do niej i przytulił ją do siebie. Ciocia Klaudia miała 40 lat i była ładna, jej strój także był seksowny. Miała na sobie spódnicę do kolan a na nogach cielistego koloru rajstopy. Mietek złapał ją za tyłek i zaczął podwijać jej spódnicę. Gdy podwinął ją do końca i oczom zgromadzonych ukazały się czerwone stringi cioci przyciemnione materiałem rajstop, ta zdzieliła go w twarz. On jednak nic sobie z tego nie zrobił i zaczął ocierać się swoim żylastym kutasem o jej uda. Chciała uciec, ale przytrzymał ją. Włożył łapę pod jej rajstopy, a drugą złapał się za kutasa. Masturbował się macając ją po nodze. Po chwili doszedł i oblewając jej udo spermą zawołał:

    – Śmigus dyngus!

    Gdy skończył i zmęczony usiadł na trawie, oburzona ciotka chciała uciec, lecz Marcin i Bartek powstrzymali ją. Złapali kobietę w swoje sidła i obmacywali jej biust oraz pośladki. Krzyczała i wyrywała się, lecz nikt nic sobie z tego nie robił. Sebastian obserwował jak ją pieszczą i rozbierają, ten widok ponownie go podniecił. Chłopaki zdjęli ciotce bluzeczkę i zsunęli stanik w dół, a teraz stojący za nią Bartek bawił się jej cycuszkami. Marcin zsunął jej spódnicę i włożył kutasa pomiędzy jej uda i poruszał nim lekko. Ciotka przestała się wyrywać, z jednej strony dlatego, że nie miała na to szans, a z drugiej dlatego, iż poczuła podniecenie, gdy dwaj młodzieńcy pieścili namiętnie jej ciało. Bartek włożył dłoń pod jej majtki i zabawiał się łechtaczką, a ciocia zaczęła jęczeć cicho. Poddała się pieszczotom. Niedługo Sebastian uznał, że jego przyjaciel jest znów gotowy do boju. Podszedł do cioci i usiadł przy jej nogach. Podczas gdy Bartek z Marcinem zajmowali się górą jej ciała, on zajął się stopami i łydkami kobiety. Najpierw zdjął jej balerinki i wylizał jej paluszki. Miała pomalowane na czerwono paznokcie, co było widać spod przyciemnionego wzmocnienia rajstopek. Następnie wymasował całe stopy i zaczął obmacywać łydki. Ciocia zaczęła zabawiać się penisem Marcina. Stojący z tyłu Bartek, ocierając się o jej tyłek doszedł i zalał spermą jej rajstopy.

    – Kolejny śmigus dyngus – wysapał, spuszczając się.

    Gdy odszedł, Sebastian zajął jego miejsce za ciocią i na klęcząco władował pałę pomiędzy jej łydki. Zacisnęła je na kutasie chłopaka i poruszała nimi lekko. Marcin również zaraz doszedł i spuścił się na krocze cioci. Gdy odszedł, został przy niej sam Sebastian, walący ją między łydki. Twarz oparł o jej pupę i lizał materiał rajstop. Niedługo także doszedł i kolejny pokład nasienia polał się na nogi biednej Klaudii. Ciotka masturbowała się i gdy skończyła, wszyscy podziękowali sobie i zaczęli się ubierać. Ciocia zdjęła rajstopy i wyrzuciła je, gdyż były całe ospermione. Gdy wszyscy doprowadzili się do porządku i ruszyli w stronę domu, wujek Mietek rzucił tylko wesoło:

    – W ten śmigus dyngus polało się więcej spermy niż wody.

    – Racja – odpowiedzieli mu wszyscy chórem, po czym roześmiali się.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tar takus
  • Osiemnastka Daniela

    Daniel, pomimo dochodzącej 18, wciąż uczęszczał do gimnazjum. Miał kłopoty z nauką, szczególnie z j. niemieckim. Nie wiedząc dlaczego lingwistka, pomimo tego, że nawet nie była 10 lat od niego starsza, strasznie się na niego uwzięła. Z każdej klasówki dostawał pały, każda odpowiedź kończyła się niedostatecznym. O pracy domowej nie warto wspominać. Daniel już wiedział, że znowu nie zaliczy kolejnej klasy, głównie z powodu szwabskiego. Ponieważ jednak nadchodził dzień jego 18 urodzin, postanowił sam sobie zrobić prezent z tego powodu.

    Niemiecki tego dnia był na samym końcu. Nauczycielka była mile zaskoczona tym, że na jej lekcji został tylko Daniel.

     – Miło mi cię widzieć – zaczęła. – Widzę, że postanowiłeś wziąć się do nauki. Tylko widzisz, trochę za późno.

    Daniel uśmiechnął się głupio na te słowa. Jego wzrok padł na niewielki dekolt nauczycielki oraz jej krótką spódniczkę.

    „Chyba mi się uda” – pomyślał delikatnie ściskając swojego „przyjaciela” nogami.

    Przez całą lekcję zachowywał się wzorowo. Potrafił nawet odmienić czasowniki „hat” oraz „sein”. Po skończonych zajęciach poszedł do szatni, gdzie czatował na swoją ofiarę.

    Lingwistka wyszła ze szkoły zwiewnym krokiem pół godziny później. Daniel szedł za nią, uważając, by go nie zauważyła. Dopiero w pustym parku zdecydował się na atak. Nie było to trudne – ona drobna, on rosły i silny. Nic dziwnego, że kobieta po chwili szamotaniny leżała na trawniku pomiędzy krzakami. Z przerażeniem patrzała na twarz oprawcy, który przytrzymywał ją ręką i kolanami – to był Daniel.

    Daniel od razu wepchnął jej w usta knebel zrobiony z szmat, które znalazł rano w piwnicy. Miał pewność, że nikt jej nie usłyszy. Wolną ręką podciągał w górę spódniczkę swojej przerażonej nauczycielki. Po chwili jego oczom ukazała się koronkowa bielizna. Energicznym ruchem zdarł ją z kobiety. Blanka, bo tak miała na imię nauczycielka, poczuła, jak jej pośladki dotykają zimnej ziemi. Napięła wszystkie mięśnie, aby nie zrobił jej nic złego. On był jednak silniejszy.

    Dwoma rękami rozchylił jej nogi i unieruchomił między swoimi. Butami podtrzymywał jej ramiona. Leżała bezwładnie z obnażoną cipcią.

     – Oj nie ładnie – mruknął uczeń. – Nie wygoliła się profesorka przed zrobieniem mi prezentu na osiemnaste urodziny. Ale bez obaw, Danielek sobie poradzi.

    Zdecydowanie chwycił ją za wargi sromowe i je rozchylił. Blanka westchnęła z rozpaczy. Oczom Daniela ukazała się łechtaczka oraz zaczerwieniona szparka. Daniel patrzał na nią z pożądaniem. Chwilę później jego grube palce powędrowały do kobiecej szparki. Chciał jej szybko je włożyć do środka, napotkał jednak na pewien opór.

     – O, jeszcze nikt kurki nie dziobnął? Danielek będzie pierwszy – powiedział z zadowoleniem, rozsuwając zarazem rozporek swoich spodni. Blanka zobaczyła, jak duży członek jej ucznia zbliża się coraz bliżej jej kobiecości. Po chwili czuła, jak coś mocno naciska na jej wnętrze. Z oczu popłynęły jej łzy, które rozmyły poranny makijaż. Bolało, i to bardzo.

    Błona dziewicza Blanki była gruba, toteż chłopak nie przebił jej od razu. Wystarczyło jednak kilka mocniejszych pchnięć, aby wejść do środka kobiety. Przerwaniu towarzyszył jęk Blanki, mimowolne ruchy nogami i mała stróżka krwi, wypływająca z pochwy. Daniel nie zwracał na to uwagi, tylko szybko pracował swoimi biodrami. Był to też jego pierwszy raz, jednak dzięki filmom pornograficznym wiedział jak to się robi. Po chwili czuł, że zaraz się spełni.

    Blanka poczuła, jak jej wnętrze wypełnia sperma chłopaka. Była zrozpaczona – to były jej płodne dni. Daniel powoli z niej wychodził. Schował swojego małego do spodni.

     – On musi sobie odpocząć – powiedział do zapłakanej nauczycielki. Po chwili znowu wepchnął w nią paluchy. Tym razem weszły w nią bez problemu.

     – Wie pani co chciałbym jeszcze zobaczyć podczas moich urodzin? Kobiecy wytrysk. Doprowadzę Cię do niego, choćbym miał całą noc nic nie robić.

    Szybko posuwał palcami, chcąc jak najbardziej ją pobudzić. Sperma, która wcześniej wytrysnęła z jego członka sprawiła, że miały idealny poślizg. Kciukiem drażnił jej łechtaczkę, która z każdą chwilą robiła się coraz większa i większa. Blance łzy ciekły strumieniami. Nie czuła przyjemności, ale ból i upokorzenie. W końcu zamknęła oczy i obróciła głowę na bok. Czuła, że mimo wszystko zbliża jej się orgazm. Zaczęła ciężej oddychać. Daniel przyspieszył swoją „pracę” jeszcze bardziej rozchylając nogi swojej niewolnicy.

    W końcu Blanką wstrząsnęły fale dreszczy, a ciało jej znieruchomiało. Daniel obserwował, jak jej podrażniona dziurka zawzięcie rozchyla się i kurczy, a ona sama powoli odzyskuje świadomość.

     – Przyjemnie? – zapytał troskliwie ponownie wyjmując penisa ze spodni. – To teraz będzie jeszcze lepiej – dodał brutalnie wpychając się w jej wnętrze. Tym razem dobił do końca. Z szybkością odrzutowca penetrował jej wnętrze doprowadzając swoją ofiarę raz po raz do orgazmu. Fale spermy wypełniały jej macicę. W końcu chłopiec doczekał się – Blanka ofiarowała mu olbrzymią porcję kobiecych soków zmieszanych z krwią.

    Zadowolony Daniel puścił swoją nauczycielkę. Na dworze zaczęło się już ściemniać, a on miał mieć jeszcze gości. Blanka w dalszym ciągu leżała z rozkraczonymi nogami i trzymała dłonie na swoim skarbie. Nie wiedziała czy bardziej ją boli od brutalności, pęknięcia błony czy od wytrysku. Nie tak wyobrażała sobie ten pierwszy raz. Miał być romantyczny, w miękkim łóżku, był brutalny, na zimnej ziemi. W pośladkach czuła piasek. Powolutku wstała i patrzała przed siebie. Tymczasem Daniel coraz bardziej się oddalał…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    kociak90
  • Sex mezatki

    Był ciepły letni wakacyjny wieczór, jak w każdą sobotę postanowiliśmy się wybrać z kolegą na dyskotekę. On wziął auto i pojechaliśmy po 22 do klubu w którym zbierała się młodzież a w szczególności gorące laseczki z całej okolicy. Jak zawsze w sobotę o tej poże musieliśmy swoje odczekać w kolejce przed wejściem, jednak po około 15 min. byliśmy już w środku. Przed nami rozciągał się duży parkiet w większości zapełniony przez wywijające tyłkami nastoletnie panienki. To był podstawowy powód dla którego lubiłem takie miejsca wiec poszłem do baru po drinka i popijając wódke z kolą obserwowałem bawiące się dziewczyny. Nie trwało to jednak dłułgo bo po chwili przyszedł kolega z koleżanką z klasy. Ola była miłą i ładną 18 miała dłułgie bląd włosy i śniadą cerę. Miała dziś na sobie opcisłe niebieski dzinsy i niebieską bluzeczkę spod której wustawał sexy brzuszek. Po chwili rozmowy zaprosiła nas do swojego stolika gdzie z koleżankami opijały osiemnastkę. Przy stoliku siedziała jeszcze Ania i Kasia, Kasia byla brunetką o ciemnych oczach pełnych blasku a przedewszstkim pełnymi prowokacji. W szkole widziałem że często na mnie zerka i pewnie miała na mnie ochotę. 18 obchodziła Ania . Ania była gorącą imprezowiczką nosiła buty na szpilkach, czarne leginsy które podkreślały jej tyłek i tak samo jak Ola bluzkę odsłaniającą brzuszek. Dziewczyny już były cieplutkie i kazały mi się napić za zdrowie Ani oczywiście nie odmówiłem, przeszły jeszcze dwie może trzy kolejki i również zrobiło mi się gorąco. Dziewczyny miały już niezle w czubie i umylały sobie żebym zatańczył dla nich przy stoliku a że ja też już byłem wypity zgodziłem się i zaczołem bujać tyłkiem przed koleżankami. One krzyczały i podawały mi różne rozkazy do zrobienia ogólnie niezła zabawa była i zanim się opamietałem już byłem bez koszulki. opamiętałem się i usiadłem przy stoliku dziewczyny oczywiście były zawiedzione i marudziły nic dziwnego bo miały już niezą banie. Obejrzałem się po sali i zobaczyłem że zerkają na mnie dwie kobiety ze stolika na przeciwko. Gdy nasze oczy się spotkały kobiety zaczeły się uśmiechać do mnie. Odwróciłem się spowrotem ale panie zostały w mojej głowie. Niestety koleżanki oznajmiły mi że przyjechał brat Ani po nie i muszą się już zbierać. Szkoda pomyślałem miałem towarzystwo gorących dziewczyn a teraz zostałem sam z kolegą. Na pożegnanie dostaliśmy po całusie w policzko i dziewczyny wyszły. Rozejrzałem się w kooło i zobaczyłem że panie nadal zerkają w moją strone. Panie wyglądały na sporo starsze odemnie ale i dość atrakcyjnie, nie mogem o nich przestać myśleć przez co znowu obróciłem w ich strone głowę wtedy spostrzegłem że jedna z nich przywołuje mnie machając palcem. Pomyślałem raz kozie śmierć wstałem i podeszłem do ich stolika. Kobiety porosiły żebm usiadł po czym przedstawiły się:

    – Jestem Agnieszka a to jest Martyna

    – Miło mi jestem Wojtek.

    – Widziałyśmy jak tańczysz dla tamtych dziewczyn i spodobało nam się ogónie to gustujemy w starsych od ciebie facetach ale ty nam wpadłeś w oko co ty na to ?

    Byłem kompletnie zaskoczony jednak zdołałem zdołałem wyksztusić z siebie że się cieszę z tego.   

    – Mamy dla  ciebie Wojtku propozycje zatańczysz dla nas u mnie w domu a my się tobie odwdzieńczymy. żadko się zdaża taka propozycja więc odparłem:

    – Zgadzam się. 

    Nim zorientowałem się jechaliśmy już taxi do domu Agnieszki. Agnieszka była mężatką podobnie jak z resztą  Martyna lecz mąż podobno był w delegacji  więc nie ma się czym przejmować mówiła Aga. Martya kazała mi się rozgościć a właścicielka poszła zrobić nam po drinku. Martyna miała kasztanowe włosy, czarne obcisłe leginsy i czarną bluzke na ramiączkach z dużym dekoltem z którego dobrze prezentowały się jej piersi. Gdy Aga przynosła drinki pochyliła się w strone Martny a ja zobaczyłem jej zgrabny wypięte tyłek wypiety w moją strone i wtedy poczułem jak mój penis się podnosi. Aga wogóle była sexy była ciemną blądynką z dłułgimi włosami i opaloną skurą miała duże kształtne cycki. Włączyła muzykę , usadła obok Martyny i kazała mi zrobić striptis. Powoli się rozkręcałem ale widziałem że kręci je to, kazały zdjąć mi podkoszulkę a potem spodnie. Szybko zostałem w samych bokserkach i widać było że penis mi stoji. Aga kiwneła żebym podszedł do niej, gdy podszedłem złapała za bokserki i pociągła je tak mocno że penis mój oddał jej w twarz. Skrzywiła się ale po chwili uśmiecneła się i powiedziała że za to będe musiał robić co mi karze. Zgodziłem się zresztą kto by się nie zgodził. Podciągneła sukienkę rozłużyła nogi i kazała lizać swoją cipke. Robiłem to dłułgo i przykładałem się do zadania a Aga jęczała z zadowolenia. Martyna dłułgo sama nie wytrzymała złapała mnie za głowe i kazała sobie teraz lizać muszelke, za to Aga była już tak podniecona że weszła podemnie i włożyła moją pałe do swojej buzi i ssała ją z zawzięciem. Po chwili Martyna nie wiedziała co się dzieje stać ją było jedynie na głośne jęczenie. Aga wsała podwineła jej bluzkę i zaczeła lizać jej nabrzmiałe sutki Martyna w zamian włożyła jej rękę w za majtki masowała cipeczkę. Następnie Agnieszka kazała mi usiąść na łóżku a sama mnie dosiadła. Ostro mnie ujeżdzała bez wytchnienia. Jej duże cycki falowały przed moją twarzą, nie  mogłem zachwycać się dłułgo tymi widokami bo Marcyś kazała się położyć, dosiadła moją twarz i kazała wsadzać język w dziurkę. Kobiety po chwili się zamieniły miejsczmi tylko ja dalej leżałem ale nie narzekałem. Następnie wstały wypieły tyłki i kazały walić się na przemian. Pierwszą wziołem Age od tylca. Nieżle mi się wypieła a ja ją waliłem ile tylko miałem siły tak mie podniecało to jak krzyczała żeby ją pieprzyć że wkońcu doszedłem i zalałem ją spermą. Martynie się to nie spodobało i powiedziała że mnie nie wypuści dopuki jej porzadnie nie zaspokoje. Popatrzyły na mojego zdechłego penisa i powiedziały że trzeba coś z nim zrobić. Kazały mi usiąść wygodnie a same zaczeły go ssać na przemian dopuki nie postawiłem masztu, wtedy Marcysia się wypieła ja złapałem ją za tyłek i wziołem od tylca. Marcysi się podobao i zabroniła mi dochodzić więc piepszyłem ją bez odpoczynku aż nie zrobiłem jej dobrze. Gdy skończyliśmy było już widno. Aga dała mi swój nr. tel. i zamówiła taxi do domu. I tak się skończyła wakacyjna noc.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karol Krawiec
  • Ona mnie wybrala

    Było dużo po północy. Przypadkowo spotkałem ją w pubie. Była sama i cały czas zerkała na mnie. Zaintrygowała mnie tym, ponieważ nigdy nie czułem takiego wzroku kobiety na sobie. Gdy minąłem ją koło baru, ona złapała mnie za tyłek, lecz nie odwróciła się. Wtedy zrozumiałem o co jej chodzi. To była gra, w której główne role mieliśmy zagrać oboje. Na początku nie mogłem jej znaleźć, jakby się rozpłynęła i wtedy zrozumiałem, że to mógłby być sen, lecz nie. Stała w kącie, w półmroku trzymając w ręku drinka, a oczami wodząc po sali. Wtedy nasze spojrzenia zetknęły się pierwszy raz. Puściłem jej oko, a ona się uśmiechnęła. Teraz wiedziałem na pewno, że coś zaczyna iskrzyć. Podszedłem do niej i zaprosiłem ją na parkiet. Zatańczyliśmy kilka tańców, w których zachowywała się bardzo wyzywająco. Zaprosiłem ją na drinka, a potem to już potoczyło się samo. Wróciliśmy na parkiet i już nie było ograniczeń. Kilku innych facetów próbowało ją prosić do tańca, ale ja na to nie pozwoliłem. Jeden się zaczął szarpać więc musiał dostać w twarz. Ocierała się o mnie, prowokowała i w końcu się jej udało. Pocałowałem ją. Świat wokół zaczął wirować, a w środku byliśmy my i nic więcej. Wtedy wyszeptała mi, że chce już iść do domu, a mam jej towarzyszyć, bo dom okazał się był pusty. Otworzyła drzwi i pociągnęła mnie za rękę na górę. Na schodach stała zimna butelka szampana oraz 2 kieliszki. Nie spiesząc się wypiliśmy 2 kieliszki patrząc sobie w oczy. Znałem ten wzrok, był to wzrok pożądania. Czekam na jej znak, abyśmy mogli przejść do dalszej fazy. Zaprowadziła mnie na górę.  Pokój wyglądał, jakby to planowała od początku, na środku pokoju było przygotowane łóżko z płatkami róż, a wokół niego świece. Zostawiła mnie na progu, jej długie i piękne nogi z gracją poruszały się na tle świec. Powoli i z seksapilem usiadła na łóżku. Ubrana była w tą nową czarną sukienkę, szpilki oraz pończochy, które delikatnie wystawy z pod tuniki i doprowadzały mnie do szaleństwa.  Zupełnie naturalnie i nie kontrolowanie jej lewa ręka zaczęła dotykać swego ciała. Najpierw zaczęła masować piersi, a potem nogi. Jej prawa ręka, a konkretnie jeden palec, którym wskazała na mnie i zaczął mnie przywoływać. Ja ubrany w niebieską koszulę, rozpiętą do połowy, podążyłem na wołaniem. Było widać wyrzeźbione mięśnie klatki, a nich srebrny łańcuszek. Kropelki perfum niepostrzeżenie spływały mi po szyi. Spodnie miałem czarne, z czarnym paskiem, który już zwisał bezwładnie. Kazała mi rozpiąć koszule, aby zobaczyć mój brzuch, lecz prawie nie zwróciła na niego uwagi, bo jej wzrok przyciągnął on, długi i twardy, czekający na jej dłoń. Podszedłem do niej, a Ona od razu go złapała. Najpierw przez spodnie, lecz tylko na chwilę, bo guzik urwał się sam nie mogący pomieścić go w spodniach. Na początku zaczęła go lekko lizać, a potem ssać. Cudem powstrzymałem się wytrysku, bo wiedziałem, że przed nami długa noc. Pochłonęło ją to całkowicie, pieszczoty, które mi serwowała przeszyły mój każdy nerw, lecz teraz ja postanowiłem, że dam jej odrobine rozkoszy. Uklęknąłem przed nią, a ona bez żadnego namawiania rozchyliła uda. Powoli zdjąłem jej majtki, które już były wilgotne, ale to było nic w porównaniu do jej myszki. Aż prosiła się, aby jej dotknąć. Więc nie czekałem długo, bo język sam zagłębił się w niej. Jej jęki tylko mnie motywowały do większych starań. Gdy dochodziła, przycisnęła moją głowę do łechtaczki i trwało to dosyć długo. Orgazm ogarnął całe jej ciało, dostała drgawek, a ręce wbiły się w pościel. Wyglądała na wyczerpaną, lecz nie chciała odpoczywać. Najpierw kochaliśmy się na misjonarza, skupiając się bardziej na całowaniu i dotyku niż na penetracji. Gdy wbiła mi paznokcie w pośladki zrozumiałem, że chce troszkę szybszego tempa. Złapałem ją za piersi i przyspieszyłem. Nie wytrzymałem długo, ponieważ nie mogłem się oprzeć przyjemności. Gdy powiedziałem, że jestem już blisko znów wbiła mi paznokcie w pupe, aby mnie przytrzymać. Doszedłem w niej i był to najprzyjemniejszy orgazm jaki kiedykolwiek przeżyłem. Gdy położyłem się na bok, aby odpocząć ona była zbyt rozochocona i wskoczyła na mnie. I znów skupiliśmy się na całowaniu. Kochaliśmy się powoli, żeby na cieszysz się każdą sekundą spędzoną ze sobą. Ja masowałem jej piersi, a ona czasem łapała mego penisa lub zaczepiała go. Podczas tego powolnego stosunku oboje doszliśmy w tym samym czasie. Leżeliśmy długo w swych ramionach i się całowaliśmy. Potem poszliśmy pod prysznic, aby zmyć z siebie pot. I znów nie mogłem wytrzymać, jej ciało było zbyt kuszące. Na początku niewinnie zacząłem myć jej plecy schodząc coraz niżej, aż do pośladków. Wtedy ona się odkręciła i złapała mnie ze penisa, który delikatnie trącał ją. Potem oddaliśmy się namiętności. Oparłem ją o ścianę, uniosłem jej nogę i dałem jej tyle rozkoszy, ile tylko potrafiłem dochodząc przy tym 2 razy. Wytarliśmy się wzajemnie i starannie całując się przy tym. Na koniec wziąłem ją na ręce i zaniosłem na łóżko gdzie razem spaliśmy do rana. Koniec.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nie ma Znaczenia

    Dziękuje za przeczytanie

  • Sex z siostra

    Promienie porannego słońca zbudziły dwudziestoletniego Jarka. Lekko bolała go głowa i czuł w ustach nieprzyjemną suchość. Z przymrużonymi oczami powoli podniósł się na łóżku i zamlaskał, w nadziei, że wytworzy mu się w ustach trochę śliny. Nic to nie pomogło, więc zaczął się rozglądać za butelką z wodą, która z tego co pamiętał, powinna stać gdzieś koło łóżka. Znalazł ją i upił z niej sporo. Od razu poczuł się trochę lepiej, ale to nie było do końca to. Po chwili zrobiło mu trochę niedobrze. Miał kaca po wczorajszej popijawie, która odbyła się w jego domu. Przypomniał sobie ostatnie wypite piwo i teraz żałował, że w ogóle się za nie wziął. Mógłby wypić o jedno mniej i teraz na pewno czułby się lepiej. Postanowił coś zrobić ze swoim kacem i wedle starej, wiejskiej zasady, która brzmi „czym się trułeś, tym się lecz” wypić piwo. Zawsze jak za dużo wypił i na drugi dzień źle się czuł, pił browara i od razu mu to pomagało. Była niedziela, nie miał nic do roboty, więc mógł sobie na to pozwolić. Wstał więc z łóżka, przeciągnął się i podszedł do szafki, w której miał schowane parę browarów na tzw. „czarną godzinę”. Otworzył jednego z nich i zaczął pić. Jako, że bardzo go suszyło, naraz wypił pół piwa i poczuł się o niebo lepiej. „To jest to” – pomyślał sobie i powoli dopił do końca. Od poprzedniego dnia alkohol nie wyparował jeszcze z jego organizmu, więc wypity browar zadziałał na niego dwa razy mocniej. Poczuł nieodpartą chęć wypicia kolejnego, więc bez dłuższego zastanawiania się nad tym otworzył go. Wypił powoli i czuł się jak w niebie. Uwielbiał, gdy spowodowane alkoholem ciepło rozchodziło się po jego ciele, gdy lekko szumiało mu w głowie i poprawiał się humor. Gdy skończył udał się do kuchni, gdzie jego matka przygotowywała już śniadanie. Usiadł i czekał, po chwili na stole przed nim znalazł się wielki talerz z kanapkami. Gdy jadł, krzątająca się po kuchni matka poprosiła go o zrobienie zakupów.

    – Poszedłbyś do miasta? Dziś znów mamy gości, więc postanowiłam upiec ciasto. Potrzebuję mąkę i takie tam. Muszę też zrobić duży obiad, żeby starczyło dla wszystkich.

    – O, nieee… – jęknął Jarek z niezadowoleniem.

    Cholernie mu się nie chciało iść, ponieważ dojście pieszo do miasta zajmowało ponad godzinę. Mieszkali na wsi, wokół były same pola i gospodarstwa rolnicze, lecz żadnego sklepu. Najbliższy znajdował się ponad 5km od ich domu.

    – No co, masz inne plany? Czy może ci się nie chce bo za dużo żeś wczoraj wychlał?! – prawie krzyknęła zirytowana matka – potrzebuję zakupy, więc masz iść. Jak byś tyle nie chlał, mógłbyś pojechać autem, ale jeszcze na pewno nie wytrzeźwiałeś od wczoraj.

    Matka nie wiedziała, że dziś też już sobie dziabnął dwa piwa, ale nie zamierzał się jej przyznawać, że od rana leczył kaca browarami.

    – No dobrze, pójdę – rzekł zrezygnowany, lecz po chwili nawet ucieszył się na tę myśl, ponieważ na drogę mógł wziąć swoje piwo na czarną godzinę, a będąc w mieście może przecież kupić sobie następne.

    Dostał długą listę zakupów, które miał zrobić.

    – Jak ja mam donieść to wszystko do domu?! – zdziwił się – nie dam rady targać tyle rzeczy tak daleko.

    – Hmm, racja, trochę tego jest. Wyślę z tobą Karolinę, we dwójkę dacie radę.

    Po chwili do kuchni weszła Karolina – siostra Jarka. Była dosyć ładną, szesnastoletnią dziewczyną, o długich za ramiona jasnych włosach i zielonych oczach. W paru miejscach jednak jej twarz oszpecały pryszcze, które odkąd zaczęła dojrzewać, ku jej niezadowoleniu dość często wyskakiwały jej na buźce. Była chuda i dość wysoka, jednak nie za bardzo, tylko nieco wyższa od swoich rówieśniczek.

    – O wilku mowa – rzucił Jarek na jej widok.

    – Karolinko, pójdziesz z bratem do miasta? Trzeba zrobić duże zakupy, musisz pomóc mu je tutaj przytargać ze sklepu.

    – Dobrze, mogę pójść.

    Karolina lubiła chodzić do miasta, więc nawet nie protestowała. Nudziło ją ciągłe siedzenie na wsi, a wyjście do miasta zawsze było jakąś odmianą. Zawsze można było tam spotkać znajomych ze szkoły, porozmawiać, połazić po sklepach itp. Zjadła więc śniadanie i oznajmiła, że idzie się przebrać. Za każdym razem, gdy udawała się do miasta, musiała się wystroić, żeby pokazać się ludziom. Oprócz szkoły tylko na mieście miała okazję popisać się przed ludźmi swoimi eleganckimi ciuszkami, a lubiła to robić. Jarka zawsze to denerwowało, nie rozumiał takiego „strojenia się”, sam miał zawsze w głębokim poważaniu swój ubiór i to, jak się zaprezentuje przed ludźmi. Cóż, jednak nie każdy był taki jak on. Czekając, aż siostra się wystroi, udał się do swojego pokoju, by zaopatrzyć się w piwa na drogę. Zostały dwa, więc schował je do obszernych kieszeni swojej bluzy i wyszedł na dwór. Siedząc na ławeczce przed domem czekał na Karolinę. Po jakimś czasie w końcu wyszła i ruszyli w drogę do miasta.

    Gdy oddalili się trochę od domu, Jarek wyjął z kieszeni piwo. Idąc pił je ze smakiem, a siostra patrzyła na to z lekką zazdrością.

    – Daj mi też się napić – poprosiła go w końcu.

    Brat popatrzył na nią z udanym zdziwieniem i rzekł:   

    – Jesteś za młoda  na piwo.

    – E tam, piłam już nie raz…

    W rzeczywistości Jarka nie obchodziło, czy jego siostra jest pełnoletnia czy nie, po prostu chciał mieć browary dla siebie. Po przemyśleniu jednak postanowił dać siostrze się napić, co mu tam, przecież w mieście kupi sobie kolejne. Wyjął z kieszeni drugą puszkę i podał ją siostrze.

    – Mogę wypić całe? – ucieszyła się.

    – Tak, pij.

    Jak to małolata, cieszyła się, że może napić się alkoholu po kryjomu przed rodzicami. Szli dalej polnymi drogami, a wypite piwo spowodowało, że u Jarka odezwał się pęcherz. Odwrócił się więc od siostry i zaczął sikać. Pech chciał, że stanął akurat koło gniazda os. W ziemi było parę dziurek, z których cały czas wylatywały osy brzęcząc głośno. Jarek oczywiście, tak jak to robi większość mężczyzn, sikając lubił bawić się w celowanie strumieniem moczu w określony obiekt. Teraz obiektem tym stało się gniazdo os. Kiedy ciecz zaczęła zalewać dziurki, w których siedziały całe roje owadów, ich brzęczenie stało się głośniejsze. Zaczęły krążyć złowrogo koło Jarka, lecz ten nie zwracał na to uwagi, początkowo nawet tego nie zauważył. Uniósł głowę do góry i z ulgą opróżniał pęcherz, gdy nagle poczuł jakby lekkie łaskotanie na penisie. Zanim spojrzał w dół i zdał sobie sprawę, co się dzieje, łaskotanie zamieniło się w ból, który z sekundy na sekundę stawał się coraz mocniejszy. Chłopak popatrzył na swojego członka i zobaczył siedzącą na nim osę. Minęła chwila, zanim zdał sobie sprawę, co się stało. Właśnie użądliła go w czułe miejsce. Ból zaczynał robić się nie do wytrzymania. Krzyknął głośno i ręką strącił owada ze swojego prącia. Odwrócił się szybko i odszedł z tego miejsca, żeby nie zaatakowały go kolejne. Znalazł się koło swojej siostry, która stała kawałek za nim i czekała, aż wypróżni pęcherz. Popatrzyła na niego speszona, jej spojrzenie uświadomiło mu, że ze strachu i bólu zapomniał schować kutasa i stał z nim teraz na wierzchu koło Karoliny. Szybko naciągnął na niego spodnie.

    – Co się stało? – spytała dziewczyna.

    – Osa mnie użądliła… – odpowiedział, a przeraźliwy ból malował się na jego twarzy.

    – Bardzo boli?

    – Bardzo, i cały czas coraz mocniej.

    – To wyssij jad z tego miejsca. Nie wiesz, co się robi jak osa ugryzie? Mnie parę razy żądliła, wyssanie jadu pomaga…

    – Żebyś ty wiedziała, gdzie mnie użądliła…

    Jarek nie wytrzymał i z bólu złapał się za jajka.

    – Gdzie?

    – W czuły punkt.

    Karolina zaczęła się domyślać. Przed chwilą jej brat zapomniał schować pałę do spodni, a teraz mówił, że ugryzła go w czuły punkt. Na pewno chodziło mu o „fiutka”, jak często nazywała męski członek. Stała speszona i nie wiedziała, co ma zrobić. Jarek masował się przez spodnie po kroczu i jęczał z bólu.

    – Wracam do domu. Nie wytrzymam. Muszę go sobie czymś nasmarować. Ty idź sama po zakupy.

    – Nie! – zaprotestowała Karolina – nie będę sama dźwigała tylu toreb! Nie dam rady. Masz iść ze mną.

    – Kiedy nie wytrzymam! Jak mam se wyssać jad z kutasa?

    Nie odpowiedziała. Jarek po chwili powtórzył, że wraca do domu, lecz ona znów się nie zgodziła.

    – To co mam zrobić?! Nie wiesz, jak to boli. Chyba, że… – zawstydził się dokończyć swoją myśl.

    – Co?

    – Chyba, że… ty mi wyssiesz ten jad? – spytał speszony.

    – Nie wygłupiaj się.

    – Proszę cię, Karolinka, zrób to. I to szybko, bo ból jest nie do zniesienia.

    Stała niezdecydowana, ponieważ chciała pomóc bratu w cierpieniu, ale ssanie jego członka było nie do pomyślenia. Zaczął ją błagać, by to zrobiła. Przez jakiś czas nie mogła się na to zdobyć, lecz w końcu górę wzięła w niej myśl, że jak tego nie zrobi, to będzie musiała taszczyć sama do domu całe zakupy. Zgodziła się więc nieśmiało, a Jarek czym prędzej wypuścił na wierzch swojego „rannego ptaszka”. Karolina speszona pochyliła się nad nim i przyjrzała mu się bliżej. Zrobiło jej się go żal. Był lekko spuchnięty i zaczerwieniony. Wzięła go do ręki i pogłaskała spuchnięte miejsce. Sprawdziła, czy przypadkiem nie zostało w nim żądło, a następnie pochyliła się nad nim jeszcze bardziej. Przyłożyła delikatnie usta do uszkodzonego miejsca i rozchyliła wargi. Opuchlizna znalazła się w jej buzi. Początkowo ssała leciutko, lecz z czasem robiła to coraz mocniej.

    – Oooochh… – odetchnął z ulgą Jarek.

    Karolina pomyślała sobie, że głupio by było, gdyby ktoś ich teraz zobaczył, musiało to wyglądać jakby mu obciągała pałę, a on sapał z rozkoszy. Jednak ryzyko, że ktoś będzie przechodził tą drogą było bardzo nikłe, ponieważ trasa ta prawie w ogóle nie była uczęszczana. Przestała więc o tym myśleć. Wypuściła fujarkę brata z ust i splunęła, by wypluć jad, który wyssała. Ponownie wzięła go do ust, tym razem większą część. Po chwili zdziwiła się, gdy poczuła, że jej cipka zrobiła się wilgotna. Co prawda miała do tego powody – właśnie trzymała w ustach męskiego członka, lecz był to członek jej brata, więc nie powinno jej to podniecać. Jednak po chwili jej podniecenie zrobiło się jeszcze większe. Do tej pory nigdy nie widziała na żywo kutasa, tym bardziej żadnego nie dotykała, a teraz miała okazję nawet go ssać. Nie chciała się do tego przyznać przed samą sobą, ale trzymanie go w buzi sprawiało jej przyjemność. Po chwili ukucnęła przed bratem, przesunęła twarz i zadziałała tak, by niby przypadkowo w jej ustach znalazła się główka penisa. Ssała go dalej i zaczęła leciutko przy tym poruszać głową w przód i w tył, jak gdyby chciała zrobić bratu dobrze. Jarek początkowo nie zwracał na to uwagi, ważne dla niego było tylko by ból został uśmierzony. Gdy siostra zaczęła ssać jego prącie, rzeczywiście ból stał się mniejszy. Po jakimś czasie był na tyle słaby, że Jarek przestał o nim myśleć. Kiedy spojrzał w dół i zobaczył, jak Karolina kuca przed nim i pochłania ustami jego fujarę, zdał sobie sprawę, że bardzo dziwnie to wygląda. Chciał jej powiedzieć, że już może przestać, że już zrobiła co trzeba, kiedy poczuł, że zaczyna dodatkowo drażnić główkę jego członka języczkiem. Po co to robiła? Na pewno nie miało to na celu wysysania osiego jadu. Poruszała przy tym głową w przód i w tył, co jakby nie patrzeć było przyjemne. Nic więc nie mówił tylko stał tak i patrzył się na swoją siostrę, która teraz dodatkowo zaczęła bawić się jego jajkami. Brała do ust na przemian penisa i jajka brata, pieściła je też dłońmi. Jarek zdał sobie sprawę, że jego penis całkiem zesztywniał w ustach siostry, lecz to nie zdawało się jej zniechęcać. Stał i patrzył jak się nim zabawia czując się coraz bardziej podniecony. „Niech się dziewczyna pobawi, pewnie jeszcze nigdy nie miała do czynienia z męskim członkiem” – myślał sobie. Kucała w takiej pozycji, że krótka spódniczka, którą miała na sobie, odsłaniała prawie całe uda. Był to dla Jarka bardzo przyjemny widok, próbował zajrzeć pod nią i dostrzec, jakie siostra ma na sobie majtki. W pewnej chwili Karolina podniosła wzrok i spojrzała bratu w oczy. Widok jej ładnej, młodziutkiej i zaczerwienionej z podniecenia twarzyczki podziałał na Jarka jeszcze bardziej. Chwilę patrzyła się na niego swoimi dużymi, zielonymi oczyma, po czym spojrzenie to zawstydziło ją i wypuściła z ust jego członka. Speszona wstała i spytała:

    – I co, pomogło? Przestało boleć?

    – Tak, pomogło.

    – No, to chodźmy dalej.

    Ruszyli więc znów w stronę miasta. Ból po ukąszeniu prawie minął, lecz Jarek cały czas czuł, jak coś go uwiera w majtkach. Mimowolnie wciąż myślał o swojej siostrze i o tym, jak namiętnie przed chwilą pieściła jego męskość. Był pewny, że ją to podnieciło i że gdyby odpowiednio zadziałał, mogłoby dojść między nimi do czegoś więcej. Tylko czy tego chciał? Przecież Karolina była jego siostrą, nie powinien nawet o tym myśleć. Jednak od teraz cały czas ta sytuacja zaprzątała jego głowę, co powodowało, że wciąż miał ciasno w gaciach. Idąc spoglądał kątem oka na Karolinę, na jej ponętne uda, na łydki, które dzięki wysokim obcasom poruszały się seksownie. Gdy szła, to podniecająco kręciła pupą. Jarek postanowił jakoś to rozegrać, by chociaż trochę sobie ją pomacać, jednak nie teraz, gdyż już dochodzili do miasta. W drodze powrotnej spróbuje jakoś zadziałać.

    W mieście Karolina spotkała grupkę swoich koleżanek, więc podeszła do nich, żeby chwilę pogawędzić. Jarek w tym czasie udał się do sklepu, by zrobić zakupy. Umówili się, że za 20 minut się spotkają i będą wracać do domu. Jarek kupił co trzeba (nie zapominając oczywiście o alkoholu, za pomocą którego miał zamiar podkręcić jakoś siostrę) i udał się z powrotem. Po drodze zgarnął Karolinę i ruszyli. Dziewczyna wciąż zdawała mu się jakaś rozkojarzona. Nie wiedział, że rozkojarzenie to wynika z tego, iż cały czas myślała o sytuacji, jaka między nimi zaszła. Przypominała sobie jego penisa i to, jak zesztywniał w jej buzi. Czuła wtedy, jak robił się powoli coraz większy pod wpływem drażnienia go językiem. Nie dawało jej to spokoju. Brat poczęstował ją teraz kolejnym piwem, które chętnie wypiła. Dał jej jeszcze jedno, lecz bała się je pić, żeby po powrocie matka nie zauważyła, jaka jest pijana. Dwa browary to w końcu dość dużo jak na jej niewielką masę i niewyćwiczoną w piciu, młodą główkę. Czuła się już dość podchmielona. Jarek także był trochę podpity, co objawiało się u niego jeszcze większym podnieceniem. Przyglądał się z pożądaniem siostrze i myślał, jakby spowodować jakąś erotyczną sytuację. Karolina jednak go wyręczyła, zadając pytanie:

    – I jak tam twój fiutek? Zagoił się już?

    – Wiesz co, trochę jeszcze boli. Może wzięłabyś go znowu do buzi? To mi bardzo pomaga… – odpowiedział, wcale nie czując już bólu.

    – No, jak ma ci to pomóc… A jeśli mnie by użądliła osa w cipkę, to też wyssałbyś mi z niej jad? – spytała nieśmiało.

    – Oczywiście.

    To dobrze, bo właśnie chce mi się siusiu. Nie muszę się bać użądlenia – uśmiechnęła się do niego.

    Zatrzymali się i Karolina podwinęła w górę spódniczkę, po czym zaczęła opuszczać majtki. Jarek stał koło niej i patrzył się na to. Wyjął w tym czasie sterczącego kutasa ze spodni i czekał. Gdy Karolina skończyła sikać to przysunęła się do brata i uklęknęła przed nim. Pocałowała namiętnie jego żołądź. Jarek westchnął, a ona powoli umieszczała w swoich ustach prącie. Jego ciało zaczęły przeszywać dreszcze. Poruszał miednicą, zagłębiając i wysuwając pałę z ust siostry. Czuł, jak namiętnie pieści go swoim żwawym języczkiem. Złapał ją za głowę i zaczął ją przyciągać i oddalać od siebie.

    – I co, nie zaatakowała cię żadna osa? – spytał niby żartem w pewnym momencie.

    – Nie, ale możemy założyć, że mnie użądliła. Pokażesz mi, jakbyś się wtedy zajął moją muszelką… – w głosie Karoliny słychać było podniecenie.

    – Dobrze. Ale na razie ty się zajmij moim siusiakiem.

    Wzięła go ponownie do ust i ssała mocno, doprowadzając tym brata do obłędu. Po jakimś czasie pchnął ją lekko, tak by przewróciła się na ziemię. Klęknął przy niej, położył dłonie na jej kolanach i przesuwał powoli w górę po smukłych udach. Karolina zaczęła zdejmować mu bluzę. Zerwał ją z siebie, następnie zrzucił też koszulkę i klęczał teraz przy niej z nagim torsem. Ponownie wziął się za macanie jej pokrytych nylonem nóg. Podczas, gdy ona jeździła palcami po jego klacie, on doszedł dłońmi do spódniczki i jego palce wśliznęły się pod nią. Podwinął ją i ukazały mu się gołe części ud w miejscu, gdzie kończyły się pończochy. Sunął dłońmi wyżej, aż znalazły się na pośladkach. Ścisnął je mocno.

    – Zaczekaj… – wysapała nagle Karolina.

    – Co?

    – A jak ktoś będzie tędy szedł i nas zobaczy?

    – Mało prawdopodobne.

    – Ale jednak. Może wejdźmy w pole…

    – Ok – powiedział zniecierpliwiony Jarek i szybko wszedł w rosnącą przy drodze pszenicę, wciągając tam za sobą siostrę.

    Znaleźli się teraz na polu, bezpiecznie osłonięci kłosami pszenicy przed wścibskimi oczami. W końcu ciało Karoliny było do jego dyspozycji. Postanowił zająć się jej cipką. Powoli zsunął spódniczkę. Leżała teraz przed nim w samych majtkach, pończoszkach i seksownej, krótkiej koszulce. Położył się tak, że jego głowa znalazła się między jej udami. Przyłożył twarz do krocza i zaczął lizać ją przez majtki. Po chwili przesunął zębami ich wąski pasek na bok i jego oczom ukazała się różowa, mokra, lekko zarośnięta cipeczka. W powietrzu uniósł się jej słonawy zapach. Umieścił na niej język i przejechał nim wzdłuż szczelinki. Karolina westchnęła cicho. Zaczął ją lizać coraz namiętniej, następnie przyssał się do łechtaczki. Przygryzał ją co chwilę, a Karolinę przechodziły fale przyjemności. Zaciskała co jakiś czas uda na jego głowie, podczas gdy on wsunął język do środka i penetrował ją nim tak głęboko, jak tylko mógł. Siostra wiła się pod nim i jęczała. Był tym strasznie podniecony, złapał w dłoń swoją sterczącą fujarę i masturbował się, liżąc Karolinę. Nie chciał za szybko doprowadzić jej do szczytowania, więc odsunął się niedługo od jej krocza.

    – Nie przestawaj – wydyszała.

    On jednak nie posłuchał i wstał. Następnie położył się na niej tak, że penis znalazł się na jej twarzy. Rozchyliła lekko wargi a on wszedł w jej usta z impetem. Zaczął pieprzyć ją w buzię, coraz mocniej, aż w końcu Karolina poczuła, że zaraz się udławi. Zaczęła go odpychać i starała się dać mu do zrozumienia, by przystopował, lecz on nic sobie z tego nie robił. Rżnął ją w usta, lecz po chwili zdał sobie sprawę, że może zrobić siostrze krzywdę i przestał. Wyjął go z jej buzi.

    – Jarek, nie tak mocno. Prawie bym się porzygała – wybełkotała.

    – Przepraszam, nie mogłem się opanować.

    Przekręcił się, tak by jego usta znalazły się na jej kroczu. Byli teraz w pozycji 69, dziewczyna wzięła kutasa do ust, a on lizał jej szczelinkę. Uważał tym razem, by znów nie wchodzić w nią zbyt głęboko. Rękami jeździł po jej długich nogach. Cały czas ssała jego członka, on w tym czasie zdjął jej buty i pieścił pokryte materiałem cielistych pończoch stopy. Po chwili wstał i podszedł ponownie do krocza. Ściągnął jej szybko mokre majtki i oparł się penisem o lśniącą od wydzielających się soków cipkę. Ocierając się o nią powoli zdjął jej koszulkę. Zaczął macać niewielkie piersi przez stanik, niedługo mu się to jednak znudziło i postanowił go zdjąć. Zsunął go w dół i zobaczył piękne, różowe, młodziutkie piersi, z pączkującymi, sterczącymi i twardymi sutkami. Położył na nich dłonie i ugniatał z lubością, co chwilę ściskając mocno brodawki. Karolina złapała go za pośladki i przycisnęła z całej siły jego krocze do swojego. Ocierali się narządami, jej soki z cipki mieszały się ze śluzem wydobywającym się z kutasa. Wziął do ust jej miękką pierś i ssał ją z lubością, co chwilę przenosił twarz z jednego cycuszka na drugi i przygryzał sutki. W końcu nie wytrzymał i wziął do ręki swoją pałę, by wprowadzić ją do muszelki Karoliny.

    – Nie… – zaprotestowała słabo.

    On jednak nie słuchał i zaczął wciskać się powoli w jej dziewiczą cipeczkę. Po chwili poczuł opór i naparł na nią całym ciężarem. Błona dziewicza ustąpiła szybko i zagłębił się w niej do końca. Karolinę na chwilę przyćmił straszny ból i wydarła się w niebogłosy. Po chwili jednak ból zaczął ustępować i wróciła przyjemność, dużo większa niż uprzednio, spowodowana wślizgującym się w nią i wysuwającym kutasem brata.

    – Aaaa, aaaaaaaa… – wydobywało się z jej ust.

    Jej nieco ochrypłe krzyki bardzo podniecały Jarka. Posuwał ją coraz mocniej i mocniej, mokra i gorąca cipeczka ciasno opinała jego członka. Wątłe piersi pod wpływem ruchów podskakiwały lekko. Dłonie Jarka macały uda i łydki dziewczyny. Zadarła nogi, by spotęgować doznania i oparła stopy na jego ramionach. Wziął jedną z jej nóżek i umieścił stopę w swoich ustach. Ssał jej palce i przygryzał co chwilę, odciągając materiał pończoch od stópki. Och, jakie to było podniecające… Ścisnął jej udo i poczuł, że dochodzi. Tarmosił ręką pończochę, rozrywając ją. Ułamki sekundy dzieliły go od wytrysku, gdy wyskoczył ze swojej siostry, złapał fiuta w dłoń i skierował falę spermy na jej stopy. Pierwsze dwa strumienie były jednak tak mocne, że wytrysnęły dużo dalej, zalewając jej uda. Następne pokłady trafiły już na stópki, które seksownie wyprężyła.

    – Teraz musisz zająć się mną – powiedziała po wszystkim Karolina, kładąc sobie dłoń na kroczu.

    Zmęczony Jarek usiadł koło niej i położył swoją rękę na jej, by ją przesunąć i zająć się mokrą muszelką. Początkowo przesuwał palcami po szczelince i drażnił czasami łechtaczkę, później zagłębił się w nią jednym palcem. Słysząc, jak jęczy i widząc, jak jej ciało reaguje na to coraz mocniejszymi spazmami, zaczął w nią wsuwać dwa palce naraz. Penetrował ją tak, podczas gdy ona zaczęła obmacywać jego tors, następnie pośladki i jajka. Kiedy zauważył, że zaraz dojdzie, zwolnił nieco ruchy, by dać jej więcej radości. Nagle wygięła się cała, jej miednica uniosła się w górę, pośladki zacisnęły się, nogi wyprostowały a stopy wyprężyły. Twarz przechodziły skurcze, oczy miała rozmydlone a z rozchylonych warg wydobywało się wycie i okrzyki nieziemskiej rozkoszy. Mięśnie cipki pulsowały. Miała orgazm, i to potężny, brat dostarczył jej takiej przyjemności, jakiej dotąd jeszcze nigdy nie zaznała. Patrzący na to Jarek znów poczuł, jak krew napływa mu do kutasa. Podniecenie ponownie zaczęło dawać mu się we znaki, więc gdy siostra skończyła i opadła zmęczona i zadyszana na ziemię, ten zabrał się za macanie jej piersi. Było jej teraz wszystko obojętne, alkohol spowodował, że poczuła się teraz śpiąca, a długa podróż i orgazm także ją wykończyły. Leżała więc bezwładnie z zamkniętymi oczyma, kiedy brat ssał jej sutki, lizał po brzuszku i obmacywał uda. Jego twardziel znów był gotowy do boju. Popieścił jeszcze przez chwilę ciałko swojej siostry. Chciał zapamiętać każdy jego szczegół i nasycić się nim na zapas, na wypadek, gdyby taka sytuacja miała się już nie powtórzyć. Następnie ułożył kutasa pomiędzy jej piersiami i zaczął ocierać się nim o klatkę. Spróbował przycisnąć do niego dwa piękne cycuszki wielkości jabłek, lecz były za małe do hiszpana. Poocierał się więc jeszcze chwilę o biust siostry, po czym wpadł na inny pomysł. Przekręcił prawie już zasypiającą dziewczynę tak, by leżała plecami do góry i przyłożył sterczącą pałę do jej uda. Wśliznął się nią pod pończoszkę i zaczął lekko poruszać. Dostarczało mu to przyjemności, więc zaczął robić to coraz mocniej, aż w końcu rżnął ją zapamiętale między udo a pończochę. Długo tak nie wytrzymał i poczuł rozkosz rozprzestrzeniającą się od krocza po całym ciele. Dysząc głośno patrzył, jak niewielka ilość spermy wlewa się pod materiał. Po wszystkim, równie zmęczony jak siostra, opadł bezwładnie koło niej i obydwoje zasnęli.

    Po niespełna godzinie, gdy rodzeństwo się obudziło, Karolina zaczęła się oporządzać, a brat jej w tym pomagał. Wtarła znajdującą się na udach spermę w pończochy, po czym ubrała buciki. Zapomniała przy tym, że na stopie również ma nasienie swojego brata.

    – W takich podartych rajtach wrócisz do domu? – spytał Jarek.

    – Ojej, nie pomyślałam…

    – Już lepiej wróć z gołymi nogami, mama chyba nie pamięta, że miałaś rajtki.

    Złapał rozdartą pończochę i zerwał ją z niej, następnie zrobił to samo z drugą. Strzępki materiału włożył sobie do majtek, gdyż podniecała go ta część garderoby, zwłaszcza, gdy była używana. Postanowił więc zabrać je sobie na pamiątkę. Po ogarnięciu się i podziękowaniu sobie, rodzeństwo ruszyło dalej w stronę swojego wiejskiego domu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    El Netto

    elnetto

  • Sex z korepetytorka

    Kamil wszedł do mieszkania swojej nauczycielki angielskiego. Miał 33 lata, żonę i dziecko. 190cm, umięśniony umiarkowanie, przystojny brunet o piwnych oczach. Od 2 tygodni chodził na angielski do Pani Ani. Ona: 30 lat, wysoka brunetka i niebieskich oczach, kiedyś była modelką. Tym razem była bez makijażu. Kamil pomyślał, że tak jest nawet ładniejsza. Od razu się mu spodobała, szczególnie jej apetyczne piersi, które aż prosiły się o uwolnienie z ciasnych bluzeczek z dużym dekoltem. Zastanawiał się, czy to właściwe, że miał nawet mokre sny z jej udziałem.

    Poszła do kuchni i wróciła z kawą. Postawiła kubki na stole i zaczęli lekcję. Ania z rozkoszą patrzyła na jego umięśnione ramiona i klatkę piersiową pod koszulką, a on nie mógł oderwać wzroku od jej nóg pod krótką spódniczką. Zdjęła buta i lekko otarła się o jego łydkę (był w krótkich spodniach, był czerwiec). Powrórzyła to kilka razy, uśmiechając się do niego. Odpowiadał też uśmiechem, ostatnim razem puścił do niej oko. Oboje nie mogli się skoncentrować. W końcu Ania zaproponowała przerwę. Wyszli na balkon: ona pierwsza, on za nią. Patrzył na jej krągły tyłeczek i nie potrafił się już powstrzymać. Złapał ją od tyłu za piersi.

    – Co pan wyprawia? – zapytała z udawanym oburzeniem. Odwróciła się i spojrzała mu głęboko w oczy. Uśmiechnęła się po chwili i go pocałowała. Jego dłonie przesunęły się na jej pośladki. Odsunął jej spódniczkę i pieścił jej tyłeczek. Po chwili podniósł ją i zaniósł na kanapę. Jej nogi oplotły jego pas. Cały czas całowali się namiętnie. Ukląkł przed nią i zdjął z niej bluzkę. Zobaczył jej dość spore krągłe piersi z brązowymi sztywnymi sutkami. Uśmiechnął się na ten widok.

    – Nigdy bym nie pomyślał, że nie masz stanika. Ależ one są jędrne – zaczął całować dokładnie jej cycuszki. Położył ją na kanapie i zdjął z niej do końca spódnicę. Zaczął lizać jej stopy, potem całował jej nogi po wewnętrznej stronie aż doszedł do majteczek. Ania podnieciła się już bardzo i jęczała od czasu do czasu słodko. Kamil długo pieścił jej muszelkę przez koronkowe majteczki. Gdy poczuł, że całe są już mocno mokre, odsunąl paseczek stringów i wsunąl palec w jej słodką cipkę. Ruszał nim w niej chwilę, po czym drugi palec dołączył do pierwszego. Potem jego język zaczął lizać jej perełkę. Ania była bliska orgazmu, a on coraz bardziej przyspieszał.

    W końcu przestał i ściągnąl z niej majteczki, po czym rozebrał się. Usiadł, ona uklęknęła przed nim i zaczęła robić mu loda. Jej dłon piesciła jego jądra, w jej ustach znikał i pojawiał się jego raczej mały ogier. Dzięki temu, że nie był spory, mogła go brać całego do ust. Ssała go łapczywie przez kilka minut.

    Po jakimś czasie Kamil ułożył Anię na kolanach i wszedł w jej cipkę od tyłu. Brał ją powoli, miarowo. Potem coraz szybciej i szybciej by znów zwolnić.

    – plask, plask – jego jądra uderzały o jej ciało. Ania mruczała i jęczała od czasu do czasu. Kamil przerwał na chwilę i zaczął pieścić jej tyłeczek. Był to najcudowniejszy tyłeczek, jakiego w życiu dotykał. Średniego rozmiaru, różowiótki, aksamitnie gładki, dość wypukły, jędrny. Dawał jej czasem klapsy. Najpierw lekkie, potem – gdy zobaczył, że sprawia jej to rozkosz – silniejsze.

    Ona natomiast mocno zaciskała mięśnie cipki gdy on się w niej nie ruszał. Zaciskała i puszczała, sprawiając mu niesamowitą przyjemność. Delikatnie się przy tym ruszała w przód i tył. Kamil wyszedł z niej, by nie skonczyć za wcześnie. Dał jej kilka mocnych klapsów.

    – Niegrzeczna dziewczynka.

    Po chwili wszedł w nią z powrotem i zaczął ją barać bardzo szybko i mocno. Zapytał, czy bierze tabletki antykoncepcyjne, na co ona odpowiedziała twierdząco. Wchodził w nią łapczywie, coraz silniej. Momentami czuła nawet nieco rozkosznego bólu, który jeszcze bardziej podnosił jej podniecenie, bo jej cipka jest niesamowicie wąska. Kamil złapał ją za włosy i miarowo ją za nię ciągnął, gdy zbliżał się do niej. Ania jęczała jeszcze głośniej. Wchodził jeszcze szybciej i głębiej.

    – Aaaaaaaaaach – krzyknęli oboje niemal w tym samym czasie.

    Opadli na kanapę i odpoczywali przez chwilę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Satya

    my mind

  • Sex z chlopakiem z Internetu

    W jeden z wolnych dni ugadałam się z moim „internetowym chłopakiem” w końcu na nasze pierwsze, wspólne spotkanie w realu ;). W sumie widywaliśmy się do tej pory tylko wirtualnie dzięki nowoczesnej technice (Bogu dzięki za kamerki :P) Odkryłam się przed nim całkowicie, obnażyłam przed nim się nie tyle co fizycznie, ale emocjonalnie, nie wiem co we mnie wstąpiło, jeszcze żaden facet którego bliskości nie czułam fizycznie, na mnie w ten sposób nie działał byłam rozpalona za każdym razem jak miałam z nim kontakt (wirtualny), oraz jak nawiedzał mnie w moich erotycznych fantazjach ;*. Dodam jeszcze, że jest on moim „szefem” w HZ, i za razem moim Hero, a dokładnie Hero-19 cm;) a ja mam wielką słabość do mężczyzn na stanowisku , i do „większych rozmiarów”, a w dodatku, jak to jest mój „szef” w dodatku dobrze obdarzony.. Co tutaj dużo mówić.. – „This is my last biggest a sex fantasy – sex in the office”;* :D. Tak wiem, mam zboczoną wyobraźnię.;) Nadszedł więc ten oczekiwany dzień, ten czas, pamiętam to bardzo dokładnie… To już ten piątek ! (i to nie był piątek trzynastego ;P, chodź przesądna nie jestem, ale lepiej dmuchać na zimne ;)). Moja ulubiona pora roku – piękna Polska Jesień – zupełnie jak na obrazach namalowanych przez najlepszych wirtuozów pędzla 😉 w pracy już wcześniej załatwiłam sobie urlop, w tajemnicy przed moim Marcinem ma się rozumieć (straszny z niego zazdrośnik 😉 ), wiedziałam, że mój chłopak miał plany na weekend a dokładnie weekendowy melanż ze swoją paczką, a Ja, że mam już dość sprzątania po tego typu spotkaniach, powiedziałam mu że jadę zaraz po pracy z koleżanką w odwiedziny do dawno nie widzianej znajomej. I że wrócę dopiero w poniedziałek. Łykną to jak „pelikan”, nie wiedząc co tak naprawdę zamierzam…. Umówiłam się z Sebastianem dość spontanicznie w chwili mojego kryzysu egzystencjalnego 😉 potrafił mnie rozbawić w chwili przygnębienia, i co najważniejsze, strasznie mnie pociągał fizycznie oraz intelektualnie. Wsiadłam więc w samochód i w drogę na Dolny Śląsk, w duszy prosząc Boga, aby to spotkanie, okazało się realne. Widziałam go w kamerce, troszkę go poznałam, tak przynajmniej myślę. W mojej głowie mam ciągle to co nie daje mi spokojnie funkcjonować, widziałam „Go” tylko na zdjęciu.. Moja fantazja.. ;), ale zawsze odczuwa się ten niepokój w duszy, a jeżeli to sprawka photoshop’a? i okaże się, że to po prostu iluzja? Ehh.. Muszę się przekonać. Jadę… . Po 3,5 godzinie dojechałam pod wskazany przez niego adres, szkoda że nie mogliście zobaczyć jego zdziwienia, że naprawdę jestem, widziałam jak mnie na samym początku zaczął rozbierać wzrokiem ;). Wiedziałam, że zrobię na nim wrażenie, ale nie, że aż prawie będzie się ślinił na widok moich piersi wystających z dekoltu. Na początku jestem mile zaskoczona, na przywitanie pocałował mnie delikatnie w policzek, po czym złapał mnie za pupę i wcisnął język do buzi.. Och jak ja tego chciałam już od dawna ;*. Stwierdził, że wyglądam bosko… :* Wziął mnie za rękę, i zaprowadził do siebie. Jego pokój strasznie przytulny, w kolorze zmysłowej paprykowej czerwieni, na wejściu dało się zauważyć romantyczny nastrój, zapalonych kilka świeczek, od których czuć unoszącą się woń wanilii i melona, zasłonięta roleta, i duża czerwona róża, którą mi właśnie podarował. Po prosił bym się rozgościła, po czym wyszedł. Wrócił z całym słoikiem wypełniony dobrym weed’em (on wie jak mnie zadowolić). Goszcząc u Niego, rozmawialiśmy na różne tematy, w końcu zaproponował mi relaks, w postaci masażu, w tle puścił miłą dla ucha muzykę, do tej pory nie wiem co to było;> i dał mi skosztować gęstego i bardzo aromatycznego dymu – 100% thc . Po chwili wyszedł, kazał na siebie troszkę zaczekać. Czułam duże odprężenie po MJ, więc Czekając na Sebastiana włączyłam komputer i przeglądałem strony, i z przypadku trafiłam na katalog z jego kolekcją filmów porno co mnie wcale nie zdziwiło 😉 postanowiłam włączyć i zobaczyć co go kręci… Akcja coraz bardziej mnie wciągała wypełniając czas przed przyjściem mojego kolegi. Po chwili słyszę jak wraca. Chciałam jakoś ukryć przed nim co robiłam, ale nie zdążyłam, uśmiechną się tylko zalotnie, i powiedział do mnie „jednak naprawdę jesteś zboczona”. Wiedziałam już, że bez sexu się nie obejdzie, w końcu sama tego bardzo chciałam już od dawna. Szybko się wyjaśniło, że mój znajomy także lubi popatrzeć na takie filmy, szczególnie z osobą towarzyszącą. Zresztą każdy chłopak chyba je ogląda. 😉 Postanowiliśmy popatrzeć na dalszą akcję filmu. Usiedliśmy wygodnie na łóżku, obok siebie i zaczęliśmy oglądać. W międzyczasie odurzałam się rewelacyjnym dymem „Amnezji…” .Teraz już wiem skąd ta nazwa 😉 wszystko było piękniejsze, i za razem tak łatwiejsze, w końcu do mnie dotarło, że to nie jest już moja dzika fantazja po zapaleniu skręta, ale spełniający się jeden z tych „mokrych snów” . Erotyczne sceny coraz mocniej nas wchłaniały. Ja po chwili niespokojnie zaczęłam się wiercić. Moje tętno wzrastało. Z każdą chwilą czułam, że moje krocze jest coraz to bardziej mokre, kątem oka widziałam, że jego krótkie spodnie też coraz to bardziej zrobiły się wypukłe w wiadomym miejscu. Nie mogąc już dłużej czekać, położyłam mu rękę tam rękę. Czułam, przez nie, że nie miał na sobie majtek, z każdą sekundą brakowało mu miejsca na jego sztywniejącego penisa. Coraz bardziej wyczuwałam jego kształt, jego wielkość. Czułam, że jestem już naprawdę napalona, i gotowa. Popatrzyłem na Sebastiana. Był lekko ujarany. Wzrok przeniosłam na jego krocze, po czym znowu spojrzałam na niego, on skiną lekko głową dając mi znać, że też tego chce. Czy On wie, co go czeka za chwilę…??. Moje myśli wirowały mi naokoło głowy, czułam jak krew juz wrze we mnie.. Pomyślałam, tylko: tak chcę się z Tobą pieprzyć!… Odpowiedział mi.. „Wiem..” ! – Hmm.. zdziwiona nie zauważyłam że powiedziałam to na głos 😉 ten obłędny zapach wanilii i melonu z domieszką THC, daje naprawdę niesamowite wrażenie. Zarysowany miał już niezły namiocik. Zaczął mi szeptać miłe słówka do ucha, i delikatnie muskał pocałunkami moją szyję… Zaczęło mnie to coraz mocniej podniecać. Oglądaliśmy porno trzymałam w ręce ciągle na jego spodenkach, czułam jak nabiera rozmiaru prosząc mnie z każdą chwilą o jego uwolnienie, On wstał i ściągnął spodnie – wiedziałam czego się spodziewać, na sam jego widok z ust wyszło tylko… ciche „Jezu”. Wzięłam go w rękę, byłam naprawdę zaskoczona, nie dało się nie zauważyć mojej zdziwionej miny. On się tylko uśmiechną i powiedział, że pierwszy raz widzi taką reakcję na jego widok… Po chwili usiadł obok mnie na łóżku. Czułam, że oboje wiemy co chcemy zrobić. Powoli zbliżyłam się do niego. Moje usta nieśmiało podążały do jego. W końcu otarły się o siebie. Coraz częściej i mocniej. Zaczęliśmy się całować. Nasze języki przeplatały się ze sobą nawzajem. Nawet nie przypuszczałam, że tak można odlecieć ;). Jego penis zesztywniał jak pal. Zaczęliśmy się rozbierać. Gdy byłam pół nago zaczął pieścić moje nabrzmiałe już sutki. Językiem zaczął lizać i ssać moje brodawki. Z czasem ręką zaczął schodzić do mojego krocza. Zaczął dotykać mojej cipeczki. Oboje zaczęliśmy głośno oddychać. Powoli przycisnęłam jego głowę do mojego krocza, aby zaczął mnie lizać. Robił to delikatnie i zmysłowo tak Ja już naprawdę miałam mokro, czułam jak moje soki spływają po jego twarzy. Sebastian wiedział jak mi ulżyć – nie pozostałam mu dłużna. palcami zaczęłam gładzić go po penisie. Już było słychać pierwsze jęczenie z podniecenia. Kilka razy pojeździłem palcem po jego napiętych jądrach, delikatnie je ściskając. Nie mógł się już doczekać aż zacznę mu delikatnie obciągać… Robiłam to tak czule jak tylko potrafiłam… czułam, że zaraz doprowadzę go do wrzenia. Objąłem więc go dłonią i zacząłem poruszać w górę i w dół. Sebastian coraz mocniej jęczał i sapał. Z jego nabrzmiałej główki językiem zlizywałam każdą kropelkę wychodzącej wydzieliny. Zacząłem ustami pieścić jego czubek. Wkładałam go do gardła ile mogłam. Miał delikatny zarost. na pewno nie dawno go golił – pomyślałam. Czułam jak sperma w nim pulsowała. Czułam każdą jego żyłkę, jak krew się w nim gotuje.. Tak jest Mój, mam go przy sobie tak jak chciałam, i mogę z nim zrobić to o czym tak skrycie ostatnio fantazjowałam. Nie chciałam dopuścić do wczesnego wytrysku więc przerwałam i teraz On zajmował się pieszczeniem mojego jędrnego ciała. W powietrzu było czuć zapach naszej intymności, nasze soki i zaraz wystrzelonej spermy. Sebastian dobrał się do mojej ciasnej cipki. Robił z nią co chciał. Zlizywał wszystkie soczki które sączyły się ze mnie, robił to naprawdę zwinnie, tym swoim językiem. Zaczął mi wciskać swoje paluszki, a ja tylko sapałam i chciałam aby nie przestawał. Wkładał, wyciągał i oblizywał każdy palec, widać, strasznie mu smakowałam Już chciałam aby w końcu wszedł we mnie chciałam go poczuć tam głęboko… kilka szybkich ruchów, i czułam że zaraz wytryśnie więc wyjął ze mnie swojego „wielkoluda” i zaczęłam robić tak aby szybko wystrzelił, na moje duże cycki, które tak bardzo mu się podobały. Mimo tego, że się spuścił, widziałam w jego pięknych zielonych oczkach, że to jeszcze nie koniec. Ponownie pieściłam go do erekcji… Trwało to chwilkę… Dalej nie jestem w stanie opisać tego co było, po prostu pełna ekstaza jeszcze nigdy czegoś podobnego w swoim życiu nie przeżyłam.. 😉 Pamiętam tylko, że jak się obudziłam, to on ciągle leżał obok mnie w pełnej gotowości, ucieszyłam się, że to nie jest kolejna fantazja mojej urojonej, wyposzczonej psychiki, To już dzieje się naprawdę, i czekał mnie ciąg dalszy… i to przez cały weekend, aż do poniedziałku… Na koniec dodam tylko, że „Umm…sex z nim to po prostu pełen odlot…” 😉

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    SW

    Daguś

  • Sex z nauczycielem matematyki

    Tego dnia Wojtek czuł się fatalnie. Jego psychka przełożyła się na somatykę. Rok temu zmarła jego żona – rak. Parę miesięcy był na bezrobociu. Przypomniał sobie, że zna dosyć dobrze matematykę – pomagał córce przyjaciela z całkami na Uniwersytecie Ekonomicznym. Dał ogłoszenie w gazecie i po miesiącu miał 15 godzin tygodniowo po 30,- zł za godzinę to dało całkiem niezłe dodatkowe dochody. Wojtek był męzczyzną 50-letnim, 188cm wzrostu, wysportowany – codziennie siłownia i poranne, i często wieczorne biegi. Ciemne, gęste włosy bardzo lekko przyprószone siwizną bardzo go odmładzały. W ten listopadowy piątek około południa zadzwoniła jego komórka. To jakaś mama szukała pomocy z matmy dla swojej córki – świeżo upieczonej licealistki. Spojrzał w notes i umówił się na 18.00. Pół godziny przed umówionym terminem podjechał swoją Alfą pod wskazany przez kobietę adres. Była to duża posesja, w środku której stała ładna obszerna willa. – Natalia – przedstawiła się trzydziestoparo letnia kobieta, która otworzyła mu drzwi – To ja do pana dzwoniłam w sprawie pomocy z matematyki dla mojej córki. Proszę wejść – zaprosiła. Wojtek przyjrzał się gospodyni. Spotykał w swoim życiu wiele pięknych i zgrabnych kobiet ale Natalia przyćmiewała je niemal wszystkie. Wysoka blondynka o niebieskich oczach, szerokich ustach, kształtnym nosku i ślicznych dołeczkach w policzkach gdy się uśmiechała. Do tego nieziemsko zgrabna. Obcisła bluzeczka nie tyle zasłaniała co podkreślała jej krągłe, średniej wielkości, jędrne piersi. Obcisłe leginsy podkreślały piękno jej długich nóg, jej pełnych, kształtnych ud, jej krągłych bioder czy wreszcie kończącego się piękną wypukłością w kroczu jej wzgórka łonowego. Widać było, że Natalia doskonale zdaje sobie sprawę ze swojej urody i figury podkreślając ją niewielkim makijażem i odpowiednim ubiorem. – Proszę bardzo do środka. Ola jest jeszcze u koleżanki ale zaraz powinna wrócić – zaprosiła – czego się pan napije? – spytała. – Jeśli można prosić to kawy – odpowiedział Wojtek, któremu od piękna gospodyni zasc hło w gardle. Wprowadziła go do obszernego salonu, z którego wychodziły troje drzwi, schody na górę a na wprost za przeszkloną ścianką znajdował się dosyć duży, kryty basen. Usiadł w wygodnym, skórzanym fotelu a ona kusząco kręcąc swqoim zgrabnymj jędrnym tyłeczkiem poszła do aneksu zrobić kawę. Po chwili wróciła z aromatycznym napojem i usiadła w fotelu naprzeciwko niego. – Śliczny macie domek – zagaił. – Nam też się podoba – podjęła rozmowę – Właściwie mieszkamy tu tylko we dwie. Wybudował go mój mąż, ojciec Oli. Niestety pięć lat temu zginął w wypadku samochodowym i od tego czasu mieszkamy same. – Przykro mi ale rozumiem pani sytuację, ponieważ rok temu umarła mi żona – zasmucony powiedział Wojtek – Synowie usamodzielnili się i też zostałem sam. – Ja już się przedstawiłam. Proponuję, żebyśmy przeszli na ty – z uśmiechem zaproponowała kobieta. – Wojtek – przedstawił się i zdębiał ponieważ w korytarzu wejściowym pojawiła się wierna kopia Natalii. Prześliczna nastolatka, może trochę niższa od mamy ale równie piękna i zgrabna o dużej dojrzałości figóry pomimo tak młodego wieku. – To moje utrapienie ale i skarb, który potrzebuje twojej pomocy – przedstawiła córkę i zwróciła się do niej – Kochanie przygotuj swój pokoik, Wojtek pomoże ci z matematyki. – Postaram się, na ile będę umiał – odpowiedział korepetytor – opieram się na metodzie, zeby przekonać ucznia, że matematyka jest lekka, łatwa i przyjemna. Ola wdzięcznie kręcąc swoim dziewczęcym tyłeczkiem poszła do góry. Po paru minutach nauczyciel poszedł za nią. Przerobili kilka zadań z bieżącego materiału i Wojtek zorientował się, że mała nie będzie trudną uczennicą, że wystarczy na bieżąco pracować w przerabianym w szkole materiale, żeby nie miała problemu z matmy. Powiedział o tym dziewczynie, żeby podnieść ją na duchu i zszedł do Natalii, która w tym czasie oglądała telewizję. – Wszystko powinno być w porządku – pocieszył strapioną matkę – Ola nie ma zaległości i jak pokażę jej trochę skrótów myślowych to powinna błyszczeć w klasie. – Właściwie kłopoty zaczęły się dopiero teraz. W podstawówce i gimnazjum miała same czwórki i piątki – wyjaśniła. – Często tak bywa, że uczniowie mają kłopot z adaptacją do nowych technik nauczania przy zmianie szkoły. – Może szklaneczkę whisky – zaproponowała – możemy przecież kontynuować rozmowę zaczętą przed lekcją. – Poproszę – zaakceptował i usiadł w tym samym fotelu co przed godziną. – Z lodem? – spytała podchodząc wdzięcznie do barku i otwierając małą zamrażarkę do lodu. – Poproszę – odpowiedział. – Mamo, pójdę do Ani. Mamy oglądać jakiś film, który jej brat ściągnął z internetu. Wrócę przed północą – to Ola, która ubierała już jesienny płaszczyk i stała w drzwiach wyjściowych. Zostali sami. Natali przygotowała po szklaneczce łyskacza i usiadła w fotelu naprzeciwko mężczyzny. Założyła nogę na nogę, podkreślając niezwygły kształt jej ud i zaczęła kręcić zgrabną stópką w jego kierunku. Wiedział z psychologii mowy ciała, że oznacza to nic innego jak to, że ma na niego ochotę. Jej uroda i nieziemsko zgrabna figóra bardzo go podniecała. Czuł, że jego rycerz przyjmuje gotowość bojową i ledwo się mieści w ciasnych spodniach i omal nie rozerwie suwaka rozporka, który blokuje jego dźwignięcie do pionu. – Może popływamy – zaproponowała – zręcznie ściągnęła obcisłą bluzeczkę i czarny, skąpy staniczek odsłaniając śliczne, krągłe, średniej wielkości, pieknie wypielęgnowane cycuszki z pięknie sterczacymi z jasnobtązowych brodawek sutkami. Wstała i zręcznie ssunęła do kolan i dalej obcisłe leginsy tak wspaniale podkreślające cudowny kształt jej ud, pupy i broszki w kroczu. Następnie ściągnęła ostatni ciuszek – czarne stringi – odsłaniając prześlicznej urody muszelkę z pięknie rozbudowanymi wargami sromowymi, dokładnie wygoloną, z pozostawionym cienkim pasemkiem przystrzyżonych, jasnych włosków. Wojtek nie mógł oderwać wzroku od tego niebiańskiego widoku. Zauważyła to i z lekkim uśmiechem, powolnym krokiem podeszła do rozsuwanych drzwi prowadzących do pomieszczenia z basenem i zanurzyła się w wodzie, której refleksy jeszcze bardziej podkreślały sekrety jej cudownego ciała. Wojtek, którego penis niemal rozrywał zamek rozporka z pośpiechem zdjął koszulę i rozpinając spodnie uwolnił swego fallusa, który szybko dźwignął się do góry, powodując duże wybrzuszenie luźnych bokserek. Zdjął spodnie i w spodenkach podszedł do basenu. – Ja jestem cała goła, dlatego proszę, żebyś też uwolnił swego rumaka – zaproponowała i zaraz, kiedy zdjął swoje majtki nie mogła oderwać wzroku od jego krocza. Wojtek miał się czym pochwalić i czym dogodzić kobiecie. Wiedziała o tym jego niedawno zmarła żona i liczne koleżanki z pracy i nie tylko. Jego maczuga miała prawie dwadzieścia centymetrów długości i do tego była bardzo gruba. Z obciągniętej skórki za małej żeby okryć jego całą pałę wystawała potężna głowica, w środku której zerkał w jej kierunku duży otwór niczym oko Cyklopa. – Och jaki on śliczny – jęknęła kobieta – tylko raz takiego widziałam – u murzyna, który przerżnął mnie kiedyś w akademiku. Wojtek wszedł do wody. Podpłynęła do niego i stanęła przed nim chwytając ręką jego penisa. Nie mogła go objąć, taki był grubas. Podniosła głowę do góry spoglądając mu w oczy. Pochylił się i lekko ją pocałował. Oddała pocałunek i zaczęli wymieniać w swoich buziach języki wpychając je do granic możliwości. Oplotła nogi dookoła jego bioder zaplatając je na plecach tuż nad jego pupą a ręce zarzuciła na jego szyję. podłożył dłonie pod jej kształtne pośladki. Czuła jego giganta na swojej muszelce ocierając się nią o jego trzpień. Cały czas w tej pozycji całowali się. Wyszedł z basenu z wiszącą na nim kobietą. Podszedł do fotela. Posadził ją i klękając zaczął całować i lizać wnętrze jej głaciutkich ud. Doszedł do jej kuciapki i wpychając w nią język smakował jej soczków, których z ogromnego podniecenia wytwarzała potężne ilości. Widział, że jest gotowa. Podniusł głowę i oparł ręce o poręcze fotela. Jego potężny penis znalazł się tuż przy wejściu do jej kuciapki. Wzięła go w rękę i grubym żółędziem rozchyliła swoje wargi sromowe i dalej pocierając nim po dziurce i łechtaczce rozsmarowywała po nich swoje i jego soczki. – Ach, ach, ach … – stękała kiedy pchnął mocno wchodząc do jej wnętrza i rozpychając się tam drażnił całą jej pochwę – Jaki on duży, jak mnie wypełnia, jak go czuję w sobie, jak mnie to rajcuje – jęczała kiedy wepchnął się cały i zaczął walić ją cała długością i grubością co chwila wychodząc prawie by znów pchnąć w jej pochwę tą gigantyczną pałe – Wal mnie, przerżnij jak dziwkę. Chcę tego. Och jak dobrze – piszczała bliska orgazmu. Znowu podniósł ją do góry podkładając pod jej pośladki dłonie. Wisiała na nim nabita na jego gruby pal, który szerzył takie spustoszenie w jej pochwie ale który dawał jej tyle przyjemności. Podnosił ją do góry by zaraz opadając nadziewała się na jego penisa do samej jego nasady aż do samych jajek klaszcząc o nie swoją śliczną rozwartą pupą. Czuł, że bliska jest szczytowania a i sam czuł się na krańcu drogi. Nabił ją maksymalnie na swego giganta i strzelił niczym salwą armatnią gorącą spermą w tylną ściankę jej pochwy. Czuł jak drgają jej trzewia a od nich całe jej ciało. Przytuliła się swoimi cycuszkami i zaczęła całować. – Ach jak stanowimy jedno, jesteś we mnie – jęczała w bezgranicznej rozkoszy, którą daŁ jej ten mężczyzna. Wojtek też doznał orgazmu tak dużego, że przeżywał taki tylko wtedy kiedy kochał się z żoną. Położyli się cali goli na sofie. Przykryła kolankiem jego zwiotczałego penisa, jakby pilnując go, żeby nie uciekł a głowę oparła na jego torsie. Zbliżała się północ i nawet nie zauważyli kiedy w dzrzwiach pojawiła się Ola. Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor
  • Ucieczka z Sycylii

    Palermo 1960

    Przeraźliwy upał, który przez cały dzień dawał się wszystkim we znaki, powoli zaczynał ustępować. Dochodziła godzina 18. Sycylijskie słońce powoli zbliżało się do widocznych na horyzoncie gór. Czarna limuzyna powoli podjechała do bramy wielkiej posiadłości, na której terenie mieściła się piękna i olbrzymia jak na sycylijskie standardy willa. Jeden z trzech stojących przy bramie, uzbrojonych ochroniarzy podszedł do samochodu, a siedzący wygodnie na tylnym siedzeniu siwy, 58-letni człowiek, z poważną miną pokazał mu jakiś papier. Ochroniarz otworzył bramę, wpuścił samochód na teren willi, po czym ponownie ją zamknął. Limuzyna zaparkowała w miejscu, w którym stało już 6 podobnych samochodów. Kierowca wraz z siedzącym obok przysadzistym człowiekiem wysiedli, po czym kierowca pośpiesznie otworzył tylne drzwiczki, by siwy człowiek o nazwisku Paolo Fernazzi, dość niski, lecz nie najgorzej zbudowany, mógł wysiąść z auta. Pan Fernazzi skinął ręką na obydwóch swoich goryli, po czym pewnym krokiem ruszył przed siebie w stronę willi. Dwaj wysocy i dobrze zbudowani mężczyźni szli za nim, bacznie obserwując otoczenie.

    W willi unosił się zapach dobrych cygar i domowej roboty wina. W pomieszczeniu było około dwudziestu ludzi, którzy rozmawiali ze sobą, popijali wino z pięknych kryształowych szklanek i palili długie cygara. Wszyscy ubrani byli w eleganckie garnitury, wyczuwało się, że są to ludzie zamożni. W tym regionie i w tych czasach wiadomo było, że tacy ludzie to tak zwani „ludzie honoru”. Nikt nie ośmielał się oskarżać ich o zabójstwa, przemyt, ściąganie haraczy i inne nielegalne rzeczy, lecz wszyscy dobrze wiedzieli, że to było źródłem ich dużych dochodów. Do Pana Fernazziego podszedł chudy lokaj, który zaprowadził go do drzwi znajdujących się po drugiej stronie pomieszczenia. Do jego ochroniarzy powiedział uprzejmym tonem:

       – Panowie, z całym szacunkiem, ale nie ma potrzeby, żebyście cały czas towarzyszyli Panu Fernazziemu. W tym miejscu z całą pewnością nic mu nie grozi, więc zaczekajcie tutaj panowie, przy ścianie znajduje się barek, jest do waszej dyspozycji. Częstujcie się czym chcecie.

    Ochroniarze popatrzyli pytająco na swojego szefa.

       – Zostańcie – rozkazał im, pokazując zarazem ręką, by nie szli za nim.

    Dwaj panowie posłuchali się grzecznie, po czym ruszyli w stronę barku. Lokaj poprowadził Fernazziego przez drzwi, za którymi siedziało przy wielkim stole siedmiu równie elegancko ubranych ludzi. Całe pomieszczenie uderzało swoją elegancją oraz bogatym wystrojem. Siedzący u szczytu stołu stary człowiek, zwany Don Markano, wstał, podszedł do Fernazziego i przyjaznym tonem powiedział:

       – Witaj, Paolo, ty stary byku, dobrze, że już jesteś – mówiąc to klepnął go po ramieniu.

       – Witam, don Markano. Co jest powodem, że zwołał pan to spotkanie?

       – Chciałem się spotkać ze starymi przyjaciółmi – powiedział przyjaźnie Markano, po czym dodał – jest też ważniejszy powód. Musimy omówić parę spraw związanych z naszymi interesami. Mam też dla wszystkich tu obecnych bardzo przykrą informację. Ale poczekajmy, aż przybędą pozostali.

     Paolo Fernazzi podszedł do stołu, przywitał się z obecnymi i usiadł na przeznaczonym sobie miejscu. Wszyscy obecni w tym pomieszczeniu ludzie bywali tu już wielokrotnie i każdy z nich miał jakby „przypisane sobie” miejsce przy tym stole, które zawsze zajmował. Widać było po tych ludziach, że się znali, między niektórymi można było wyczuć przyjazne stosunki, a niektórzy byli do siebie wrogo nastawieni, choć wszyscy zwracali się do siebie bardzo uprzejmym tonem. Między nimi jednak był jeden człowiek, którego Paolo nie mógł rozpoznać. Był najmłodszy z całego towarzystwa, miał na oko jakieś 25 lat, i Fernazzi gdzieś go już widział, lecz nie mógł sobie przypomnieć gdzie ani z kim. W międzyczasie do pokoju przybyło jeszcze dwóch ludzi w eleganckich garniturach. Przywitali się kurtuazyjnie ze wszystkimi i zajęli miejsca przy stole. Chudy lokaj, ten sam, który przyprowadził pana Paola, podchodził do wszystkich i częstował długimi cygarami z eleganckiego pudełka. Następnie nalał każdemu po szklaneczce dobrego sycylijskiego wina z winnicy dona Markano, przyniósł wielki półmisek pełen pysznych oliwek, z którego każdy mógł się częstować i wyszedł z pokoju. Dziesięciu siedzących przy stole ludzi zapaliło cygara i zabrało się do obrad. Było to dziesięciu najważniejszych ludzi w całym Palermo. Dzięki swoim potężnym organizacjom mafijnym zarabiali olbrzymie pieniądze i mieli wpływ na wiele rzeczy, od decyzji podejmowanych na ich korzyść przez przekupionych polityków w Rzymie, po decydowanie o ludzkim życiu bądź też o odebraniu go komuś. Don Markano był tak zwanym „Capo di tutti capi”, czyli „szefem wszystkich szefów” mafijnych rodzin z Palermo. Przewodniczył on radzie, którą tworzyło owych dziesięciu potężnych ludzi, do których należał również Paolo Fernazzi. Don Markano zaczął swoją oficjalną przemowę:

       – Panowie, jak już zapewne wszyscy zdążyliście zauważyć, nie ma dziś między nami naszego przyjaciela, pana Fabrizia Mannare’go z Croce Verde. To jest owa przykra wiadomość, którą muszę wam przekazać. Nasz przyjaciel odszedł od nas dwa dni temu, został brutalnie zamordowany z rozkazu rodziny z Belmonte Mezzagno. Jak zresztą wiemy, od dawna byli ze sobą skłóceni. Oczywiście nie ujdzie to na sucho klanowi z Belmonte Mezzagno, ale vendettą zajmę się ja z obecnym tutaj synem pana Fabrizia – Dantem Mannare. – To mówiąc, wskazał uprzejmie ręką na owego młodzieńca, którego Fernazzi na początku nie mógł rozpoznać, lecz teraz już go sobie przypomniał – parę razy go widział z jego ojcem. Młody Dante Mannare skłonił się w kierunku Dona Markano, który po krótkiej przerwie kontynuował swoje przemówienie – Dante chciałby również odzyskać teren należący niegdyś do jego ojca – chodzi o zyski z targowiska, które mieści się na granicy Croce Verde i Ciaculli.

    Paolo Fernazzi poczuł się lekko zaniepokojony, ponieważ teraz to on kontrolował całe owo targowisko. Zyski z niego nie były wcale tak bardzo duże, ale nie chodziło tylko o zyski. Dla Paola Fernazziego, jak dla większości Sycylijczyków, najważniejszy był honor, który z pewnością by utracił, oddając terytorium jakiemuś młokosowi.

       – Teraz ten teren należy do mnie, czy nie pamiętana pan, jaką miałem umowę z Fabriziem? – powiedział Fernazzi. 

       – Don Fernazzi, nie chcę, żeby mi pan dawał to targowisko za darmo. Zapłacę panu, niech pan tylko poda sumę. – wtrącił się Dante Mannare.

       – Nie – uciął krótko Paolo Fernazzi. – Nie ma takiej możliwości.

       – Panie Fernazzi, nie bądźmy dziećmi – powiedział Dante, zaciągając się ze smakiem cygarem. – Obydwaj wiemy, że ma pan ważniejsze sprawy na głowie niż ściąganie haraczy od mało zarabiających sprzedawców z tego targowiska. A ja chętnie bym się tym zajął.

    Paola Fernazziego zdenerwowały te słowa. Pomyślał sobie: „po pierwsze to gówniarz nie będzie się do mnie zwracał słowami „nie bądźmy dziećmi”. Po drugie gówno mnie obchodzi to, że on by się tym chciał zająć. A po trzecie nie znoszę jak ktoś się na mnie patrzy z wyższością tak jak ten dzieciak”. Wstał spokojnie, oparł się dłońmi o stół, pochylił się w stronę Mannarego i wycedził:

       – Posłuchaj, gówniarzu, i zapamiętaj to sobie raz na zawsze. Jak ja mówię że NIE, to znaczy że NIE. I nie ma od tego odwołania. I niech cię nie obchodzi to czy ja mam ważniejsze sprawy czy nie. Chcę mieć to targowisko i będę je miał. Sprawa zamknięta.

    Tym razem to Dante się wściekł. Był młody, wybuchowy, i z trudnością przychodziło mu panowanie nad sobą w takich sytuacjach. Zerwał się z miejsca, walnął pięścią w stół, przewracając przy tym stojącą koło niego szklankę z winem i zaczął mówić do pana Fernazziego podniesionym, wściekłym głosem:

       – Nie mów do mnie gówniarzu, ty staruchu! A jak ja mówię, że chcę mieć to targowisko, to będę je miał! Leży na terenie Croce Verde, więc powinno należeć do mnie! I będzie moje, rozumiesz?!

    Wszyscy zebrani patrzyli się trochę z przestrachem, a trochę z rozbawieniem na tę sytuację. Śmieszyło ich nerwowe zachowanie młodego człowieka, z drugiej strony jednak bali się trochę, gdyż nigdy nie wiadomo, co takiemu narwańcowi może przyjść do głowy. Paola Fernazziego również niepokoiła ta sytuacja, gdyż wiedział, że może z tego wyniknąć wojna. Oczywiście jego organizacja była silniejsza od Mannarego, a po śmierci Fabrizia i przejęciu władzy przez jego syna Rodzina Mannare jeszcze bardziej straciła na swojej sile. Jednak mimo to atak ze strony tego młokosa mógł okazać się niebezpieczny. Tak czy owak, Fernazzi nie miał zamiaru dać za wygraną.

       – Zamknij pysk i siadaj! – powiedział wulgarnie do swojego rywala.

       – Panowie! – przerwał im ostro don Markano. – Myślę, że nie wszyscy z obecnych tutaj są zainteresowani waszym sporem. Mamy jeszcze parę wspólnych interesów do omówienia, a sprawę targowiska leżącego pomiędzy waszymi rewirami możecie omówić między sobą we dwóch. Wiem, że obydwoje jesteście rozsądnymi ludźmi, więc nie wątpię, że się dogadacie. Jednak chciałbym cię prosić, Dante, żebyś nie używał przemocy, by osiągnąć swój cel. Będzie tak, jak postanowi pan Fernazzi.

    Don Markano wiedział, jaki syn Fabrizia Mannare jest porywczy, dlatego wolał przypomnieć mu o panujących wśród członków cosa nostry zasadach, żeby chłopak przypadkiem nie próbował odebrać Fernazziemu owego feralnego targowiska zabijając go. Robiąc to bez uzgodnienia tego z radą, skazałby siebie samego na śmierć.

       – Z tym człowiekiem nie da się dogadać! – krzyknął młody Mannare. – już postanowił, że nie zrezygnuje z tego terenu, mimo, że powinien należeć do mnie!

       – Owszem, nie zrezygnuję – przerwał mu twardo pan Fernazzi.

       – Możesz sobie wsadzić w dupę swój upór, Fernazzi – powiedział wściekły Mannare, patrząc pewnym siebie spojrzeniem wprost w jego oczy. – Między nami jest teraz wojna! Zobaczysz, że nie warto było ze mną zadzierać. – Mówiąc to, Mannare zaczął wycofywać się powoli w kierunku drzwi.

       – Zaczekaj, Dante, chciałem potem z tobą omówić sprawę familii z Belmonte Mezzagno… – próbował go zatrzymać don Markano.

       – Przepraszam, don Markano, omówimy to kiedy indziej. Nie będę siedział z tym człowiekiem w jednym pomieszczeniu. Myślę, że Palermo jest za małe dla nas dwóch. – Mówiąc to, wyszedł, trzaskając drzwiami. Po chwili wszedł muskularny człowiek z ochrony dona Markano by spytać, czy wypuścić młodzieńca, który szarpał się przy drzwiach wyjściowych z willi z trójką równie muskularnych ochroniarzy.

       – Puśćcie go. – Rozkazał Markano.

    Ochroniarz skinął głową i zniknął za drzwiami. Paolo Fernazzi patrzył złowrogo przez przymrużone powieki na drzwi, którymi opuścił pomieszczenie Mannare, i myślał, jak go zaatakować. Don Markano, widząc to, rzekł:

       – Paolo, drogi przyjacielu, mam nadzieję, że nie bierzesz na poważnie tych jego gróźb. Jest jeszcze młody, nie umie się pohamować, ale sądzę, że jak ochłonie to odpuści. Nie podejmuj pochopnych decyzji, nie chcemy mieć wojen w naszym kręgu. Oszczędź go przez wzgląd na jego ojca, Fabrizia, niech spoczywa w pokoju.

    Fabrizio Mannare był bardziej ugodowy od swego syna, lecz jako że rewir jego i Fernazziego były bardzo blisko siebie, również często za życia miewał z nim potyczki. Paolo nie widział powodu, dla którego miałby cokolwiek robić przez wzgląd na tego człowieka, który i tak nie żyje.

       – Don Markano, czy mam czekać, aż ten narwaniec mnie zabije? Mnie lub kogoś z mojej rodziny? Dopiero potem mam go uspokoić, jak już będzie za późno? Myślę, że powinienem z nim coś zrobić od razu.

       – Zostawiam tą decyzję tobie, Paolo. Zrób, co uznasz za stosowne.

       – Dziękuję, don Markano – Powiedział Fernazzi, skłaniając się w jego stronę.

    Następnie usiadł, wypił ze swej szklanki wino do dna, zaciągnął się mocno cygarem, i cała rada zabrała się do omawiania reszty interesów.

    *    *    *

    Droga powrotna do Ciaculli, gdzie znajdował się dom Paola Fernazziego, nie zajęła długo, mimo, iż kazał on kierowcy jechać okrężną trasą, omijając via Ciaculli. Bał się jechać główną trasą, gdyż podejrzewał, że Dante Mannare w przypływie złości może nie chcieć czekać z atakiem na lepszy moment, tylko od razu zechce go zabić. Nie mylił się z tym – Mannare, gdy tylko opuścił willę dona Markano, kazał wysłać 3 samochody, z których w każdym było po pięciu cyngli, żeby stały na poboczu via Caculli, którą Fernazzi powinien wracać do domu, i gdy tylko go zobaczą miały zablokować drogę i cyngle Mannarego mieli zastrzelić Paola Fernazziego i jego ochroniarzy, a zwłoki zostawić na środku ulicy, jako przestrogę. Było to typowe postępowanie sycylijczyków, którzy zostali obrażeni. Jednak cyngle pracujący dla Mannarego czekali długo na poboczu via Ciaculli, aż pojawi się wóz Fernazziego, lecz się nie doczekali.

    Paolo Fernazzi, gdy wóz zaparkował na terenie jego dużego domu, nie wysiadł z niego od razu, lecz kazał zostać w środku jednemu z towarzyszących mu ochroniarzy. Był on szefem ochrony  Fernazziego.

       – Posłuchaj mnie – powiedział do niego – rozpoczynamy wojnę z rodziną Mannare.

       – Znowu? – przerwał mu szef ochrony, z uśmieszkiem na twarzy.

    Fernazzi popatrzył na niego karcąco, zły, że mu przerwał.

       – Przepraszam – rzekł.

       – A twoim zadaniem będzie wzmocnienie ochrony. Cały czas ma ze mną być co najmniej 6 uzbrojonych ludzi. Domu ma bez przerwy pilnować piętnastu dobrze wyszkolonych ochroniarzy. Moja żona ma być bez przerwy pilnowana, a na każde jej zawołanie ktoś ma się zjawić. Najlepiej niech ona nie opuszcza terenu posiadłości. I wyślij dziesięciu ludzi do Katanii, niech pilnują moją matkę, siostrę i jej męża. Nic nie może się im stać.

       – Zrobię co w mojej mocy, don Fernazzi.

    *    *    *

    Luca Terello był 35-letnim, przystojnym, zadbanym mężczyzną. Miał prawie 180cm wzrostu, ciemne, na pozór chaotycznie porozrzucane włosy, oraz ciemne oczy. Miał typową dla sycylijczyków, opaloną skórę. Chodził zawsze w eleganckich garniturach i używał drogiej i dobrej wody kolońskiej. Był obiektem pożądania wielu kobiet, jednak mimo to nie miał żony. Pracował dla pana Paola Fernazziego, który zazwyczaj zatrudniał ludzi nie miejących rodzin, aby w razie wpadki mogli wszystko zostawić i zniknąć. Miało to też inne plusy – inne organizacje mafijne nie mogły zastraszyć takich ludzi grożąc ich rodzinom. Dla tych mężczyzn najważniejszy był honor a nie rodzina, więc gdyby wpadli w ręce policji, była bardzo mała szansa, że będą z nią współpracować. Luca Terello był oddanym i cenionym człowiekiem Fernazziego. Całe życie poświęcił na pracę dla niego, którą uważał za dar od losu.

    W 1946 roku, Gdy mafia bardzo szybko odradzała się po wojnie, Paolo Fernazzi zdążył już stworzyć silną organizację. Zajmował się wtedy głównie ściąganiem haraczy i przemytem.

    Luca był w tym czasie 21-letnim chłopakiem, który musiał całe dnie ciężko pracować w polu. Miał tego dosyć, ale w tamtych czasach prawie wszyscy uczciwi ludzie musieli tak pracować, żeby mieć pieniądze na przeżycie. Pewnego razu, gdy został oszukany przez swego pracodawcę, postanowił skończyć z takim życiem. Nie będzie całe dnie harować za marne pieniądze. Postanowił rozkręcić „własny interes”. Zebrał grupkę kolegów, załatwił dla nich broń, o którą nietrudno było w tamtym czasie w Palermo, i okradali ludzi przewożących różne dobrodziejstwa do Ciaculli. Okradali ich z pieniędzy i z towaru, który następnie sprzedawali na czarnym rynku. Sycylijczycy uważali policję i karabinierów za najgorsze zło, więc nikt z okradzionych nawet tego nie zgłaszał – i tak nie odzyskałby towaru, a tylko miałby niepotrzebne kłopoty. W taki sposób Luca Terello zarabiał dosyć godziwe pieniądze przy niewielkim wysiłku. Proceder ten trwał prawie rok. Przez ten czas, parę razy, nie wiedząc o tym, Luca i jego kompani okradli transport, który był pod ochroną Paola Fernazziego. Ten, gdy dowiedział się o tym, że jest regularnie okradany, zastawił pułapkę na owych bandytów – wysłał przyczepę ciągniętą przez konie, taką, jaką używał do przewożenia towaru, lecz nie było na niej towaru a dwunastu jego ludzi uzbrojonych w karabiny maszynowe. Ludzie ci zostali przykryci płachtą, wyglądało to jakby pod nią był towar. Powóz pojechał drogą, na której często grasował Luca ze swoją bandą. Wjechał do lasu, i po jakichś 10 minutach zza drzew wyszło 4 młodych ludzi mierząc z pistoletów do woźnicy. Był wśród nich Terello.

       – Spokojnie, oddaj nam towar i pieniądze, a nic ci się nie stanie. – przemówił Luca Terello.

    Woźnica uśmiechnął się z politowaniem. W tym momencie Luca i jego ludzie zobaczyli jakieś poruszenie na przyczepie, i nagle zeskoczyło z niej dwunastu ludzi, którzy celowali do nich z karabinów maszynowych. Chłopacy Terella byli zdziwieni i przestraszeni zarazem. Jeden próbował uciekać, więc ludzie Fernazziego zastrzelili go bez skrupułów. Luca i dwóch pozostałych odłożyli swoje pistolety na ziemię, i podnieśli ręce do góry w poddańczym geście.

       – Na przyczepę! – krzyknął do nich jeden z ludzi z karabinami.

    Wskoczyli posłusznie i zostali zawiezieni do Paola Fernazziego.

       – Dla kogo pracujecie?! – dopytywał się Fernazzi.

       – Ja zorganizowałem ten gang –przyznał się Luca, występując na przód. – Ale przysięgam, że nie wiedziałem, że okradamy pańskie transporty. Gdybyśmy wiedzieli, w życiu byśmy się nie odważyli…

       – Dobrze, dobrze, rozumiem was. Każdy musi z czegoś żyć. Mam dla ciebie propozycję, młodzieńcze.

    Puścił wolno kompanów Terella, a samemu Luce kazał zostać, by przedstawić mu swoją propozycję. W tamtym czasie Fernazzi potrzebował ludzi, a Luca wydał mu się odpowiedni. Zaproponował mu pracę. Kazał zerwać kontakty z jego dziewczyną i oddać się pracy dla niego. Luca przyjął tą propozycję bez wahania – perspektywa dużych pieniędzy, lekkiej pracy i bycia „człowiekiem honoru „ była bardzo kusząca. W taki sposób Luca Terello został człowiekiem Paola Fernazziego. Był mu zawsze bardzo oddany i wdzięczny za zatrudnienie go. Przez parę lat pracował dla niego wiernie, parę razy awansował w mafijnej hierarchii, aż został prawą ręką szefa ochrony Paola Fernazziego.

    *    *    *

    Szef ochroniarzy Fernazziego zlecił tego dnia Luce Terello, by pilnował domu pana Paola razem z piętnastoma innymi ludźmi. Luca dowiedział się już o wojnie, jaką pan Paolo Fernazzi rozpoczął z Rodziną Mannare, więc domyślał się, że jego szef zechce wzmocnić ochronę. Luca miał być osobistym ochroniarzem żony Paola Fernazziego. Miał być na każde jej zawołanie. Postanowił dobrze spełnić swoje zadanie, mając nadzieję, że jak się spisze, to może w końcu awansuje na kogoś więcej niż „prawą rękę szefa ochrony”. Sam Paolo Fernazzi musiał na jakiś czas pójść na materace, to znaczy, że musiał wyprowadzić się na jakiś czas, tak, by nikt nie wiedział gdzie przebywa. Miało go to uchronić przed atakami ze strony Mannarego.

    Luce podobała się ta praca – mógł sobie siedzieć wygodnie w domu na kanapie czytając gazetę i popijając wino, podczas gdy inni musieli stać na dworze pilnując domu od zewnątrz. On tylko musiał być na zawołanie Giulii Fernazzi – żony jego szefa, w razie, gdyby coś jej się działo. Ale cóż mogło by się jej dziać, skoro domu od zewnątrz chroni 15 ludzi z karabinami? Nawet gdyby Mannare wysłał więcej ludzi, by sforsowali dom Fernazziego, to wyniknęłaby z tego taka strzelanina, iż zaraz zjawiła by się cała armia karabinierów. Tymczasem do salonu wszedł don Paolo Fernazzi, by wydać Luce Terello ostatnie instrukcje. Następnie miał pójść na górę, by pożegnać się ze swoją żoną, nim pójdzie „na materace”, lecz w międzyczasie to jego żona zeszła na dół do salonu. Na sam jej widok Luce podskoczyło ciśnienie – miała piękne, czarne, kręcone i długie do bioder włosy, zmysłowe oczy oraz usta, które podobały się Luce odkąd pierwszy raz ujrzał ją parę lat temu, a jej opalona cera dopełniała jej piękną, sycylijską urodę. Miała włożoną na siebie niebieską suknię z dużym dekoltem, którą podtrzymywały zmysłowe paski na ramionach. Luca udawał, że ten widok wcale na niego nie działa – gdyby Fernazzi zauważył, że jego żona podoba się Luce, to biedak nie pożyłby długo.

       – Co to ma być, Paolo? Dlaczego po naszym domu i podwórku kręci się tyle obcych ludzi? – spytała się Giulia Fernazzi swojego męża.

       – Mówiłem ci, że muszę wzmocnić twoją ochronę. 

       – Sam wyjeżdżasz, i tobie nic nie grozi, a ja mam zostać w tym domu narażona na ataki twoich wrogów?! – zapytała ze złością Giulia.

       – Kochanie, jeśli nie będziesz nigdzie wychodzić, to zupełnie nic ci nie grozi – opdowiedział łagodnie jej mąż.

       – A ty byś chciał tak całe dnie siedzieć w domu? Co ja mam tu cały czas robić?! – krzyczała na niego Giulia.

       – Posłuchaj, masz takie luksusy, o jakich inne kobiety mogą tylko marzyć! – powiedział zezłoszczony jej tonem Paolo Fernazzi – a pan Terello jest tu, by chronić twój tyłek, więc nie złość się. Do widzenia.

    Po tych słowach wyszedł z pokoju, a jego żona pobiegła ze złością na górę.

    Salon Paola Fernazziego był wielki. Z sufitu zwisały drogie żyrandole, a przy wygodnej, dużej kanapie stał barek. Luca Terello, widząc, że został sam w tym salonie, podszedł do barku, nalał sobie najlepsze wino do szklanki i rozsiadł się wygodnie na kanapie. Następnie odpalił cygaro, wziął duży łyk wina, i zaczął masować się po penisie, myśląc o pięknej żonie Paola Fernazziego.

    *    *    *

    Giulia Fernazzi była o wiele młodsza od swojego męża – miała 34 lata. Poznała go w 1950 roku, kiedy była 24-letnią, piękną dziewczyną. Pochodziła z Agrigento, gdzie Paolo Fernazzi załatwiał wtedy sprawy związane z przerzutem biżuterii z Tunezji, która następnie miała być rozprowadzana w chronionych przez niego sklepach jubilerskich w Palermo. Była córką biednego człowieka, którego Paolo Fernazzi okresowo zatrudniał do rozładunku towaru. Gdy Paolo pierwszy raz ją ujrzał, zatkało mu dech w piersiach – była naprawdę piękną kobietą. Zaczął się z nią spotykać, zakochał się w niej, a następnie namówił ją, by wyjechała razem z nim do Palermo. Giulia, która była dziewczyną piękną oraz bardzo rozpieszczoną przez rodziców, zawsze marzyła o dużych pieniądzach, które wiedziała, że ma Fernazzi.  Zgodziła się więc z nim wyjechać. Wcale go nie kochała, ale dobrze się jej z nim rozmawiało. Uważała go za zabawnego, starszego człowieka – miał wtedy 48 lat. W Palermo wzięli ślub i żyli ze sobą przez 10 lat. Na początku Giulii podobało się takie życie – miała wszystko, o czym mogłaby tylko marzyć zostając w Agrigento. Niestety, po paru latach zaczęło jej się nudzić życie z tym człowiekiem. Nie mógł on nawet zaspokajać jej seksualnie, ze względu na swój coraz bardziej zaawansowany wiek. Giulia miała wiele erotycznych fantazji, których wiedziała, że nigdy z nim nie spełni. Jednak nie chciała zostawiać całego dobytku. Zostając z mężem, miała pewność, że po jego śmierci zostanie bogatą wdową, a wiedząc kim jest jej mąż, wiedziała, że może zostać zabity w każdej chwili. Drugą przyczyną, z której nie odeszła od Paola Fernazziego, był strach – człowiek ten ją kochał, ale gdyby go zostawiła, mógłby się poczuć urażony i chcieć się na niej zemścić.

    Teraz mąż Giulii się wyprowadził. Jak to on mówił: „poszedł na materace”, a ona została sama w domu z jakimś obcym ochroniarzem, i piętnastoma innymi na zewnątrz. Leżała na łóżku w swojej przestronnej sypialni, słuchała muzyki z gramofonu i zajadała się oliwkami. Było bardzo gorąco, jak to na Sycylii. Dochodziła godzina 15. Giulia nudziła się, nie wiedziała, co ma zrobić ze swoim czasem. Gdyby mogła opuszczać dom, pojechałaby teraz na zakupy lub do kina, a tak musiała siedzieć w swojej sypialni. Pomyślała, że napije się wina, którego było w domu pod dostatkiem. Otworzyła butelkę i napiła się prosto z gwinta. Następnie zapaliła amerykańskiego papierosa, po czym pociągnęła kolejnych parę łyków. Wino zaczęło jej szumieć w głowie i się rozweseliła. „Nie jest tak źle” – pomyślała – „inne baby z tej wsi muszą teraz gotować dla swoich pracujących w polu mężów, lub pracują razem z nimi, a ja sobie piję, palę, i słucham muzyki. Dobrze by było jeszcze mieć z kim uprawiać seks…”. Z każdym kolejnym łykiem wina miała coraz większą ochotę kochać się z kimś. Zaczęła myśleć o owym siedzącym na dole ochroniarzu – panu Terello. Jej ręka powędrowała w kierunku cipki, która powoli stawała się mokra. Giulia Fernazzi podwinęła swoją niebieską suknię i zaczęła się po niej dotykać. Wsadziła lekko paluszek do swojej nabrzmiewającej, owłosionej muszelki, i chwilę się tak popieściła, po czym nagle przerwała. Pociągnęła wino z butelki, odpaliła kolejnego papierosa i wstała z łóżka. Udała się do łazienki i sięgnęła ręką do szafki, z której wyjęła żyletkę. Ową żyletką ogoliła swoją muszelkę, która teraz była piękna, gładziutka i lśniąca. Następnie rozebrała się, napuściła wody do wanny i weszła do niej. Podczas kąpieli cały czas myślała o tym, co zamierzała zaraz zrobić. Myśl ta bardzo ją podniecała. Po kąpieli włożyła na siebie swoją seksowną, niebieską suknię i udała się do garderoby, gdzie znalazła parę pończoch. Wsunęła je na swoje piękne, gładkie, długie i opalone nogi, po czym założyła na swój jędrny tyłeczek koronkowe majtki. Ubrała buty na obcasie, wyperfumowała się, i tak wyszykowana podeszła do prowadzących w dół schodów, po czym krzyknęła:

       – Panie Terello! Proszę tu przyjść!

    Siedzący na dole Luca Terello pomyślał: „Ciekawe, o co jej chodzi. Przecież na pewno nic się jej złego nie dzieje, więc po co mnie woła? No nic, coś się dzieje czy nie, muszę iść, takie moje zadanie. Zresztą, zawsze miło popatrzyć na taką piękną kobietę”. Wstał z kanapy i udał się schodami na górę. Zobaczył, że drzwi do jej sypialni są otwarte, a ona sama siedzi w niej na swoim łóżku. Gdy wszedł, Giulia wstała i zwróciła się do niego udawanym oskarżycielskim tonem:

       – Panie Terello! Dlaczego pan się nie wywiązuje ze swojego zadania?

       – Dlaczego pani tak mówi? Czy coś robię nie tak?

       – A pamięta pan, co kazał panu mój mąż?

       – Tak, mam być na każde pani zawołanie. I jestem.

       – Mój mąż mówił jeszcze, że ma pan pilnować mojego tyłka. Więc proszę, niech go pan pilnuje! – to mówiąc, odwróciła się do niego tyłem i wypięła swoją pupę, kręcąc nią seksownie.

    Luca poczuł się w tym momencie nieco zdezorientowany. „O co jej chodzi?” – pomyślał. Stał tak chwilę nic nie mówiąc, tylko patrząc, jak żona jego szefa kręci przed nim tyłeczkiem. Po chwili znów odezwała się Giulia:

       – No, panie Terello, to jak? Mogę liczyć na to, że zajmie się pan moim tyłkiem?

       – O co pani chodzi? – zapytał niepewnie Luca

       – Proszę pana – powiedziała Giulia, odwracając się znów przodem do swego rozmówcy i zbliżając twarz do jego twarzy – mój tyłek czuje się niedopieszczony, więc proszę, żeby pan mi go wymasował. Zrobi pan, co do pana należy, czy nie?

    Luce Terello zaczęło szybciej bić serce. Trochę z podniecenia, ale głównie dlatego, że wyobraził sobie, co by mu zrobił Paolo Fernazzi, gdyby się dowiedział, że masował pupę jego żony. Luca bardzo by chciał po dotykać ślicznego tyłeczka pani Fernazzi, a kto wie, może by nawet z tego wyniknął stosunek seksualny? Widział, że ta kobieta jest napalona. Luca o tym marzył, ale niestety na marzeniach musiał poprzestać, ponieważ za bardzo się bał i szanował Paola Fernazziego.

       – Przepraszam, pani Fernazzi, ale sądzę, że pani mąż nie to miał na myśli mówiąc, że mam „pilnować pani tyłka”, przepraszam za wyrażenie.

       – Ale ja właśnie to mam na myśli. Nie obchodzi mnie co myślał mój mąż.

       – Proszę mi wybaczyć, ale nie mogę. Gdyby pan Fernazzi się dowiedział, byłoby ze mną źle.

       – Paolo dowie się o tym, o czym ja mu powiem. Mogę mu powiedzieć, że pan się do mnie próbował dobierać, ale ja panu nie pozwoliłam. Wtedy to by dopiero było z panem źle. Ale jeśli pan będzie dla mnie miły i postara się, żebym była zadowolona, to mój mąż się o niczym nie dowie. To jak? Wymasuje mi pan pośladki? – To mówiąc wzięła Lucę za rękę i pociągnęła go w stronę łóżka. Następnie sama się na nim położyła pupą do góry, podciągając swoją suknię i odsłaniając swoje koronkowe majteczki, a dłoń Terella ulokowała na swoim pośladku.

    Teraz Luca nie miał wyboru. Musiał macać pośladki pani Giulii, bo inaczej ta powie jego szefowi, że się do niej dobierał. Nie żeby mu to nie pasowało – ta piękna pupcia działała na jego ręce jak magnes. Położył drugą rękę na jej drugim pośladku, i zaczął je nieśmiało ugniatać. Giulia przycisnęła jego dłonie mocniej do swego tyłka i powiedziała:

       – No, śmiało, panie Terello!

       – Proszę mi mówić po imieniu. Luca jestem. – odpowiedział.

       – Miło mi. Giulia. – uśmiechnęła się.

    Luca coraz mocniej i coraz łapczywiej masował pupę pani Fernazzi, czując, jak jego penis staje się coraz większy. Giulia włożyła rękę pod majtki i zaczęła się masturbować, jęcząc cicho. Penis Terella rozsadzał mu już spodnie. Zaczął się po nim masować. Stał tak pochylony, jedną ręką masując pupę pani Fernazzi, a drugą swojego penisa, aż nagle zza pasa spodni wypadł mu pistolet. Zobaczyła to Giulia, i wpadł jej do głowy pomysł.

       – Wsadź mi go w tyłek – rozkazała.

       – Słucham? – zapytał rozpalony Luca, mając nadzieję, że Giulia chce, by wsadził jej w tyłek swojego penisa.

       – Wsadź mi w tyłek swój pistolet. – powtórzyła.

    Luca zsunął jej majtki i powoli zaczął wkładać lufę pistoletu do jej odbytu. Giulia krzyczała przy tym z bólu i z rozkoszy, cały czas się masturbując. Terello zanurzał i wynurzał pistolet w jej odbycie, drugą ręką macając jej uda, na których były seksowne pończochy. Po niedługim czasie Giulia, cały czas głośno jęcząc, doszła do orgazmu. Luca wyjął pistolet z jej tyłka i rzekł:

       – Mam nadzieję, że jesteś wystarczająco zadowolona, by nie mówić nic mężowi? – spytał z uśmiechem Terello.

       – Oczywiście – uśmiechnęła się Giulia, podnosząc się z łóżka – dawno nie byłam równie zadowolona.

    Rzeczywiście, dawno nie było jej tak dobrze, jak teraz. Podczas orgazmu czuła się jak w raju. Złapała Lucę przez spodnie za penisa i rzekła z uśmieszkiem:

       – Widzę, że ty się też podnieciłeś. A już myślałam, że jesteś zimny jak kamień i nic cię nie rusza.

       – Trudno, żebym się nie podniecił w takiej sytuacji – odrzekł rozpalonym głosem Luca.

       – Teraz ja się tobą zajmę. Oczywiście jeśli chcesz.

       – Nawet sobie nie zdajesz sprawy, Giulio, jak bardzo tego pragnę.

    Pani Fernazzi rozpięła rozporek swojego kochanka i na wierzch wyszedł duży, sztywny penis.

    Wzięła go do ust, ssąc namiętnie. Luca czuł się wniebowzięty. Po chwili Giulia wypuściła prącie Terella z ust, zdjęła buty, położyła się na łóżku, i zaczęła masować jego penisa stopami. Stojący przy łóżku Luca jeździł w tym czasie rękami po jej podniecających łydkach, które działały na niego tym bardziej, że okrywała je warstwa seksownych, nylonowych pończoch. Luca objął swojego penisa łydkami pani Giulii i przesuwał je po nim w górę i w dół, co jakiś czas dotykając rękami jej mokrej cipki, na którą jeszcze nie nasunęła z powrotem majtek. W ten sposób osiągnął wspaniały orgazm, wypuszczając nasienie na pończochy Giulii. Chciał je potem z nich wytrzeć, żeby nie zostawiać po sobie śladu, ale Giulia nie pozwoliła mu – zdjęła brudną pończochę z nogi i zlizała z niej całą zostawioną przez Lucę spermę. Po wszystkim podziękowała mu za to, że dobrze się nią zajął, i wyraziła nadzieję, że przez całą nieobecność jej męża będzie jej pilnował tak dobrze jak dzisiaj.

       – Postaram się nawet lepiej – odpowiedział jej ze szczerym uśmiechem, wychodząc z pokoju.

    Terello nocował na kanapie w salonie, lecz dochodziła już godzina 3 w nocy, a on dalej nie mógł zasnąć. Cały czas miał przed oczami Giulię Fernazzi, jej piękną twarz, jej tyłek, cipkę i nogi. Marzył o niej i pożądał jej, tak samo jak ona jego. W końcu o 3.30 udało mu się zasnąć. W tym samym czasie na górze leżała w swej sypialni Giulia, która również o nim myślała. Kiedy Luca wyszedł od niej po godzinie 16, to Giulia piła jeszcze wino z rozpoczętej wcześniej butelki, aż pijana usnęła, a teraz o 3 w nocy przebudziła się i miała wielką ochotę powtórzyć to, co robili wcześniej z Lucą. W końcu znalazła przystojnego faceta, który bardzo jej się podobał, i mogła z nim zdradzać swojego męża. Wcześniej parę razy próbowała zdradzić pana Fernazziego z innymi mężczyznami, ale wszyscy wiedzieli czyją jest żoną, i bali się jej choćby tknąć, w obawie przed gniewem Paola Fernazziego. Wiedziała, że ona także podoba się Luce. O 4 nad ranem postanowiła zejść na dół, obudzić Lucę i pobaraszkować z nim. „Trzeba korzystać, póki jest czas, jak wróci Paolo, to zapewne wszystko się skończy” – pomyślała. Na dole zastała Lucę śpiącego na kanapie. Rozkryła go i delikatnie opuściła w dół jego spodnie. Ku jej zdziwieniu, penis pana Terello był w stanie wzwodu. Ucieszyła się i wzięła go do ust. Śpiącemu Luce w tym czasie śniło się akurat, że baraszkuje z Giulią, dlatego jego penis był naprężony.

       – Ochhh, tak, Giulio, mmm… – zamruczał przez sen.

    Giulia przesuwała ustami w górę i w dół po jego penisie, co sprawiało śpiącemu Luce taką przyjemność, że aż się obudził. Podskoczył przestraszony, zapalił latarkę, i ku swojemu zdziwieniu i podnieceniu zarazem, ujrzał panią Fernazzi, ssącą jego kutasa.

       -Co pani robi? – spytał.

    Giulia wypuściła jego prącie z ust i powiedziała:

       – Przecież przeszliśmy na ty, zapomniałeś?

       – No tak. Więc co robisz, Giulio?

       – A nie widzisz? Robię ci dobrze.

       – Nie za wcześnie na to? Która jest godzina?

       – Czwarta rano. Myślałam, że dla prawdziwych mężczyzn, takich jak ty, nigdy nie jest na to za wcześnie. Myślałam, że tylko mój mąż się w ten sposób wymiguje od swoich małżeńskich obowiązków.

    Luca się zaśmiał i powiedział:

       – Oczywiście, bardzo chętnie zrobię to z tobą o każdej porze.

       – Wiem, że ci się śniłam. – powiedziała Giulia, ściągając przez głowę koszulę nocną. Latarka oświetlała jej całe, piękne, nagie ciało.

       – Skąd wiesz? – spytał zdziwiony Terello?

       – Mówiłeś o mnie przez sen. – odpowiedziała, wchodząc na kanapę i siadając okrakiem na penisie Luki.

       – Co mówiłem? – dopytywał się.

       – Och, tak, Giulio… – zacytowała go, udając jego senny głos. Mówiąc to, wprowadziła sobie ręką do pochwy jego penisa.

       – Ochh, tak, Giuliooo… – powtórzył podniecony Terello.

    Żona Paola Fernazziego zaczęła go ujeżdżać, jej piersi seksownie przy tym podskakiwały. Luca, któremu było bardzo przyjemnie, złapał ją za nie i je masował. Piękna Giulia co jakiś czas wydawała z siebie jęki rozkoszy, co jeszcze bardziej podniecało Lucę. Macał rękami jej piersi, ramiona, żebra, biodra, pośladki, uda i łydki. Pieścił całe jej piękne ciało, co bardzo podniecająco działało na Giulię. Poczuła, że niedługo osiągnie orgazm. Nagle rozległo się pukanie do drzwi wejściowych. Giulia, zła, że ktoś im przerywa, zeszła z Luki i chciała przegonić tego, kto pukał, ale Terello ją powstrzymał.

       – Jeszcze by się zaczęli czegoś domyślać. Lepiej ja otworzę i dowiem się, czego chcą. Ty lepiej idź szybko na górę, żeby nikt cię tu nie zobaczył takiej rozebranej. – to mówiąc, podciągnął spodnie i podszedł do drzwi.

    Upewniwszy się, że Giulii nie ma w żadnym widocznym miejscu, otworzył. Był to, tak jak przypuszczał, jeden z ochroniarzy pilnujących domu na zewnątrz.

       – Przepraszam, czy pana zbudziłem? – zapytał.

       – Tak, spałem. – powiedział ze złością Luca.

       – To najmocniej przepraszam, ale pomyśleliśmy, że może chciałby pan iść do siebie, odpocząć trochę? Ktoś by pana zastąpił.

       – Nie, nie mam po czym odpoczywać. Siedzę tu cały dzień na kanapie czytając, popijając wino i paląc cygara, a kiedy mi się chce spać to śpię na kanapie, więc nie muszę iść do domu! – Zreflektował się, że krzyczy na tego człowieka, który chciał tylko jego dobra, więc dodał – ale dziękuję za troskę.

    Ochroniarz wyszedł i Luca zamknął za nim drzwi na klucz. Wrócił i usiadł na kanapę, zaraz dołączyła do niego naga Giulia, która usiadła obok niego. Przytulił ją i zaczęli się namiętnie całować. Po niedługim czasie, nie przerywając pocałunku, Giulia położyła się na kanapie, a Luca na niej. Opuścił spodnie i wszedł w Giulię swoim cały czas sztywnym penisem. Obydwoje poruszali biodrami i głośno oddychali. Kochali się coraz mocniej, cały czas pieszcząc nawzajem swoje ciała, aż po jakichś 10 minutach cipka Giulii w wyniku orgazmu zaczęła lekko się zaciskać na penisie Luki, co jego także doprowadziło do orgazmu. Całe jego nasienie zostało „wessane” do jej pochwy. Następnie Luka wstał, a Giulia oblizała swoimi gorącymi ustami jego penisa, podczas, gdy z jej muszelki wyciekała jego sperma. Następnie Giulia założyła koszulę nocną a jej kochanek podciągnął spodnie, po czym usiedli koło siebie przytuleni na kanapie i długo rozmawiali, aż w końcu wyczerpani obydwoje zasnęli.

    Następnego dnia wieczorem Giulia zaprosiła Lucę na górę, do swojej sypialni. Powiedziała, że chce, by zrobili sobie taką dwuosobową biesiadę. Luca przyszedł i zastał Giulię bardzo elegancko odstrojoną – włożyła swoją najlepszą, odsłaniającą ponad połowę uda suknię, na nogach miała seksowne pończochy i buciki na obcasie. Twarz miała umalowaną i jak zawsze uroczą. Na stole stały dwie butelki wina i dwie szklaneczki. Była też misa ze spaghetti i różne inne smakołyki. Luca przywitał się ze swoją kochanką, całując ją delikatnie w usta, a następnie usiadł na krześle przy stole. Giulia puściła głośno muzykę, przysunęła swoje krzesło bliżej niego i również usiadła. Biesiadowali tak jedząc, pijąc i rozmawiając wesoło przez jakąś godzinę. Luca cały czas spoglądał na nogi siedzącej obok Giulii – bardzo podniecał go kawałek uda, który było widać pomiędzy podwiniętą wysoko suknią a końcem jej pończochy. Giulia zauważyła, że widok ten działa na Lucę i specjalnie co chwilę zakładała nogę na nogę, zmieniając je przy tym co chwilę. Po godzinie Giulia zdjęła buty, mówiąc, że ją gniotą, po czym położyła swoje stopy na nogach Luki i kazała mu je wymasować. Luca bardzo chętnie się za to zabrał, a masując zaglądał pod jej suknie, pod którą widział jej białe majtki. Ponieważ obydwoje już się najedli do syta, gdy Luca skończył masaż, wstali i przenieśli się na łóżko Giulii, gdzie było im wygodniej siedzieć. Giulia oparła głowę o ramię Luki, a ten ją czule objął, i tak siedząc rozmawiali i pili wino. Z każdą chwilą czuli coraz większe podniecenie. Zaczęli się bardzo namiętnie i długo całować. Po jakimś czasie Luca, nie przerywając pocałunku, zaczął rozpinać suknię Giulii. Ta z kolei zdjęła jego marynarkę, a następnie krawat i koszulę. Za chwilę Luca siedział cały nagi, tak jak go Pan Bóg stworzył, a Giulia została w majtkach, staniku i pończochach. Całujący ją bez przerwy Luca pieścił ją rękami po całym ciele, podczas gdy ona bawiła się jego twardym jak kamień penisem. Obydwoje byli tak podnieceni, że czuli, iż zaraz eksplodują. Luca przerwał pocałunek i zszedł ustami do jej piersi. Zębami zsunął jej stanik w dół, rękami nieudolnie próbując go rozpiąć. Giulia, czując, że Luca nie może zdjąć jej stanika, sama to zrobiła, podczas gdy on ssał jej sterczące sutki. Następnie rękę włożył jej do majtek i masował jej muszelkę. Gdy wsadził jej palec do środka, wydała z siebie głośne jęknięcie podniecenia. Przez chwilę robił jej dobrze palcami, a ona krzycząc, wbijała paznokcie w jego plecy. W końcu Luca poczuł, że zaraz nie wytrzyma tego podniecenia. Ściągnął majtki Giulii, posadził ją na swoich kolanach, sięgnął ręką do stołu i wziął stojącą na nim oliwę z oliwek. Polał ją sobie na kutasa, następnie rozsmarował po nim ręką dla lepszego poślizgu i wszedł w siedzącą mu na kolanach Giulię od tyłu. Wydała z siebie głośny krzyk, ponieważ ją to zabolało.

       – Boli cię? Jak tak, to możemy tego nie robić. – powiedział Luca dysząc.

       – Rób to! – odpowiedziała jękliwie Giulia.

    Słysząc to, Terello wbił się w nią do końca, i również wydał z siebie westchnienie rozkoszy. Giulia poruszała miednicą to w górę, to w dół, Luca dopasował swoje ruchy do jej. Jedną rękę położył na jej cipce, a drugą masował jej uda. Giulia położyła swoją rękę na jego, i doprowadzała się nią do orgazmu. Tego było dla Luki za wiele – po paru minutach wytrysnął swoim nasieniem do odbytu Giulii. Czuł się wspaniale. Giulia, która doszła niedługo po nim, również. Po wszystkim zeszła z niego, i obydwoje zmęczeni położyli się na łóżku. Tej nocy kochali się jeszcze wiele razy.

    *    *    *

    Minął tydzień, odkąd Luca Terello zamieszkał w domu Fernazzich. Wojna z rodziną Mannare rozpętała się na dobre – zginęło w niej dwóch ludzi Paola i pięciu ludzi Dantego Mannare. Obydwie strony już prawdopodobnie zapomniały, że początkowo chodziło o niewielkie wpływy z pewnego targowiska, teraz chodziło już tylko o honor. Paolo Fernazzi nie zdawał sobie sprawy, że gdyby oddał Mannaremu to targowisko, jego honor ucierpiałby dużo mniej niż teraz – przez to, że musiał się wyprowadzić, jego żona zdradzała go z jednym z jego ochroniarzy, Lucą Terello. Tego dnia Luca musiał pojechać do miasta, żeby zrobić drobne zakupy dla siebie i dla pani Fernazzi. Zazwyczaj to jego ludzie przywozili im zakupy, ale dziś Luca musiał zakupić jeszcze prezerwatywy, a przecież nie mógł tego zlecić swoim ludziom, gdyż domyśliliby się, że sypia z żoną ich i swojego szefa. Terello wyszedł z domu i wsiadł do swojego wozu. Odpalił go, następnie wolno wycofał przez bramę i ruszył drogą w kierunku centrum miasteczka Ciaculli. Po drodze wyprzedził go duży, czarny Ford, który zaraz po wyprzedzeniu zwolnił i nie pozwalał mu jechać szybciej. Po chwili Luca zobaczył, że za nim jedzie taki sam Ford jak przed nim. Luca zaniepokoił się nieco i spróbował wyprzedzić zagradzający mu drogę samochód, lecz ten zahamował z piskiem i stanął w poprzek jezdni, blokując cały przejazd. Luca szybko wrzucił wsteczny bieg i próbował uciec wycofując się, lecz jadący za nim samochód również zagrodził drogę stając w poprzek. Luca szybko wyciągnął z wewnętrznej kieszeni marynarki swój pistolet, lecz było już za późno na cokolwiek. Z obydwu samochodów wyszło po czterech ludzi, mierzących do niego z karabinów. Luca odłożył broń i uniósł ręce do góry, by pokazać, że się poddaje. Jeden z celujących do niego mężczyzn otworzył drzwiczki jego auta i kazał mu się przesiąść na tylne siedzenie. Luca domyślał się, że to ludzie Dantego Mannare i że zamierzają go zabić. „Nie trzeba było ruszać tyłka z domu tylko siedzieć tam z moją piękną Giulią…” – pomyślał sobie. Przesiadł się posłusznie na tylne siedzenie, a obok niego usiadł młody mężczyzna. Za kierownicą siadł starszy, przysadzisty człowiek z łysą głową i okularami przeciwsłonecznymi na nosie. Na przednim siedzeniu pasażera siedział człowiek w kapeluszu, i cały czas celował do Luki z pistoletu. Ludzie ci zabrali broń Terella i samochód ruszył. Dwa samochody z których wysiedli owi gangsterzy ruszyły za nim. Siedzący obok Luki młody człowiek przemówił:

       – Jestem Dante Mannare, zapewne o mnie słyszałeś.

       – Tak, słyszałem – odpowiedział Luca, wzdrygając się.

       – Spokojnie, nie chce cię zabić. Gdybym chciał to zrobić, już dawno gryzłbyś ziemię. Chcę ci tylko złożyć pewną propozycję. Możesz zarobić dużą sumkę, Terello.

       – Co to za propozycja? – spytał Luca.

       – Czy wiesz, gdzie się ukrywa Fernazzi?

       – Nie mam pojęcia.

       – Ale komuś zapewne to zdradził. Orientujesz się, kto mógłby to wiedzieć?

       – Przykro mi, chciałbym pomóc, ale naprawdę nie wiem. Mój szef jest ostrożny i nie rozpowiada na prawo i lewo gdzie się ukrywa.

       – A czy jakbyś się dowiedział, to dałbyś mi znać?

       – A ile bym za to dostał?

       – Hehe, konkretny facet. – zaśmiał się Mannare. – sto tysięcy by cię zadowoliło?

       – Sto tysięcy lirów? Chyba za słabo mnie pan ocenia.

    Dante uśmiechnął się.

       – Nie mówię o lirach. Mówię o dolarach. – rzekł.

    Luca Terello gwizdnął z wrażenia.

       – Spora sumka – powiedział, uśmiechając się przyjaźnie – może pan na mnie liczyć.

       – Cieszę się. Jak się czegoś dowiesz, dzwoń pod ten numer. – mówiąc to, Mannare dał mu kartkę z zapisanym numerem telefonu, którą Luca schował do kieszeni marynarki.

    Samochód wyjechał na odludzie kawałek za miastem, by nikt nie mógł zobaczyć Luki Terello razem z Dantem Mannare, ponieważ ktoś by mógł ich rozpoznać i domyślić się, że Luca przekazuje informacje wrogowi swojego szefa.

       – Tu się pożegnamy. Liczę na ciebie – rzekł Dante, wychodząc razem ze swoimi ludźmi z samochodu Luki i przesiadając się do jednego ze swoich aut. Luca poczekał, aż odjadą, a następnie ruszył w kierunku centrum Ciaculli, by zrobić zakupy. Po drodze myślał nad propozycją Dantego Mannare. Nie miał zamiaru z niej skorzystać, mimo, że proponowana przez niego kwota była kusząca. Powiedział mu że się zgadza tylko dlatego, że bał się, iż mogą go zabić, jeśli się nie zgodzi.

    Po powrocie do domu Giulii Fernazzi, Luca zastał ją czytającą książkę i palącą papierosa na kanapie w salonie. Ucałował ją, po czym powiedział, że musi wziąć kąpiel.

       – Mogę ci pomóc się wykąpać – zachęcała go Giulia.

       – Było by mi bardzo miło – uśmiechnął się do niej Terello.

       – Ale pod warunkiem, że ty w zamian wykąpiesz mnie.

       – Z największą chęcią.

       – Więc chodźmy na górę do mojej wanny.

    Udali się do łazienki Giulii, gdzie rozebrała ona Lucę, który następnie rozebrał ją. Giulia napuściła wody do wanny, dodając do niej pachnącego olejku. Weszli do wanny, Giulia wzięła do ręki mydło, i zaczęła mydlić ciało Luki, który był coraz bardziej podniecony. Wielką przyjemność sprawiło mu, gdy mydliła swoimi delikatnymi rączkami jego nabrzmiałe prącie. Umyła go całego po czym on, wywiązując się z umowy, zaczął myć dokładnie jej pachnące ciało. Najwięcej czasu poświęcił oczywiście na mycie piersi, cipki oraz pośladków. Gdy już oboje umyli nawzajem swoje ciała, Luca usiadł w wannie, opierając się o jej tylną ścianę, a Giulia oparła się o niego. Jego sterczący penis dotykał dołu jej pleców, którymi co chwilę poruszała, moszcząc się wygodnie. Zapach olejku rozgrzewał ich i działał na nich podniecająco. Luca pieścił dłońmi piersi siedzącej przed nim Giulii, prąciem ocierając się o jej plecy. Po jakimś czasie Giulia odwróciła się przodem do Luki i przysunęła swoje ciało do niego tak blisko, jak tylko mogła, oplatając jego biodra swoimi długimi nogami. Luca czuł na swojej twarzy jej oddech, jej piersi przylegały mocno do jego klatki, a nabrzmiała cipka ocierała się o jego penisa. Giulia wprowadziła jego członka do siebie. Całując gorąco Lucę, Giulia poruszała leciutko biodrami, co doprowadziło obydwoje ich do szczytowania, a rozkosz była zwielokrotniona przez gorącą wodę, w której się znajdowali.

    *    *    *

    Dzień był pochmurny i zimny jak na Sycylię. Paolo Fernazzi, który przed chwilą wrócił ze spotkania w sprawie przerzutu sporej ilości broni do Neapolu, siedział teraz w swojej kryjówce razem ze swoim doradcą i czterema caporegimami – szefami podwładnych mu regimentów. Kończyli właśnie jeść pyszną pizzę, kiedy Fernazzi rozkazał jednemu ze swoich caporegimów, Domenicowi Altiemu, by sprowadził do kryjówki Lucę Terello. Chciał, by to właśnie Luca, razem z paroma innymi ludźmi, zajął się owym przerzutem broni. Luca pracował dla niego już dość długo i nigdy go nie zawiódł, więc nie bał się, że mógłby komuś zdradzić jego kryjówkę. Zresztą gdzie by znalazł tak dobrą pracę jak miał u pana Paola.

       – Przyprowadź go tu dziś wieczorem, muszę z nim omówić parę spraw i wydać mu odpowiednie polecenia. Przy okazji dowiem się od niego co słychać w moim domu.

       – Dobrze, panie Fernazzi, zaraz po niego pojadę.

    Alti skończył jeść i wyszedł z mieszkania.

    Dwa dni po rozmowie z Dantem Mannare, Luca usłyszał głośne pukanie do drzwi domu Fernazzich. Myślał, że to znowu któryś z jego ludzi pilnujących domu przychodzi w jakiejś błahej sprawie, więc jako że był właśnie w trakcie stosunku z Giulią Fernazzi, nie chciało mu się przerywać, by otworzyć, lecz na swoje szczęście jednak zdecydował się zejść i wpuścić pukającego. Okazało się, że to Domenico Alti, ważny człowiek, którego przysłał sam pan Fernazzi. Alti kazał Luce szybko się zebrać i jechać z nim, gdyż Paolo Fernazzi chciał się z nim widzieć. Luca pobiegł na górę, wziął swój pistolet, i wiążąc sobie krawat oznajmił Giulii, że niestety nie mogą teraz dokończyć tego co robili, gdyż jej mąż go pilnie wzywa. Zawiedziona Giulia, po wyjściu swojego kochanka, musiała zadowolić się sama. Alti zawiózł Lucę do kryjówki Paola Fernazziego. Terello przywitał się ze swoim szefem, ten poczęstował go winem i dobrym, kubańskim cygarem, i po wymienieniu uprzejmości mężczyźni zabrali się do omawiania interesów. Luca, ku swemu zdumieniu, ze smutkiem przyjął informację, że musi na parę tygodni wyjechać do Neapolu, by dopilnować interesów swojego szefa. Powinno go to ucieszyć – znaczyło to dla niego duży zarobek i zdobycie jeszcze większego zaufania swojego szefa. Tylko ile można zdobywać zaufanie? Luca od paru lat zdobywał zaufanie szefa, a ten go już od bardzo dawna nawet nie awansował. „Po co mi to?” – myślał Luca. „Ile można poświęcać się pracy? Czas zająć się sobą”. Niestety, nie mógł przecież odmówić panu Fernazziemu. To, że dla niego pracował, wiązało się z tym, że musi wypełnić każde jego polecenie. Nie mógł też „zwolnić się” z pracy u niego, bowiem stara zasada mafii zakazywała wycofywania się z niej – jak zostało się mafiosem, to było się nim do końca życia. Luca więc zgodził się wyjecha

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Timona Portella

    BROTTI