Blog

  • Nie-zwykla Rodzina cz 12. – Odwiedziny dziadka

    Wybierałam się właśnie autobusem w odwiedziny do mojego dziadka.

    Miał 70 lat, 160cm wzrostu, lekka nadwaga i brzuszek, siwe włosy i wąsy. Ogółem był dość silny jak na swój wiek.

    Wysiadłam z autobusu i od razu weszłam do domu.

    Byłam ubrana tak że nie u jednego mężczyzny spowodowałabym erekcję. Krótka bluzka na ramiączkach i szorty. Do tego białe sandały.

    Wchodząc do środka od razu powitał mnie dziadek.

    – Cassie, kochanie…

    Przytuliłam się wtedy do dziadka. Nagle poczułam jak dziadek ściska mi pośladek. Przyznam to mi się spodobało.

    Dziwiło też trochę. Dziadek raczej nie wiedział o naszym sekrecie rodzinnym. Chociaż czasem gdy go odwiedzałam to zauważyłam jak na mnie patrzy. Szczególnie na mój tyłek.

    Rozumiem że pewnie dawne czasy mu się po prostu przypominają i nie zawracałam sobie tym głowy.

    Po oderwaniu się od siebie usiedliśmy na kanapie.

    – Co u ciebie słychać, dziadku? – spytałam.

    – Ahh…same nudy. Nic się nie dzieje.

    – Nie wybierasz się na wakacje?

    – Wiesz co wnuniu…nie. Mam swoje lata już i nie w głowie mi to.

    – Rozumiem. Starość nie radość.

    Usiadłam wtedy bokiem do dziadka. On patrzył mi się na piersi. Odniosłam także wrażenie że widziałam ruch w jego spodniach, ale może mi się wydawało.

    – To prawda…jednak dalej odczuwam same nudy. Tylko oglądanie telewizji i granie w szachy.

    – Cóż…w sumie to zazwyczaj robią starsi ludzie. Czego się spodziewać.

    – Czasami tęsknie za moimi młodszymi latami. Zabawa na całego. Miałem ten wigor.

    – Myślę że nadal go masz, dziadku. – powiedziałam lekko zagryzając wargę.

    – Ech…może. Dobrze skarbie, miałem wziąć prysznic. Poczekaj chwilę na mnie to później spędzimy wspólnie czas, dobrze?

    – Nie ma sprawy dziadku. Zaczekam chwilę.

    Wtedy dziadek wstał i poszedł do łazienki.

    Po jakimś czasie dziadek jeszcze nie wracał. Trochę się martwiłam, więc poszłam sprawdzić czy wszystko gra. Drzwi od łazienki były uchylone.

    To co zobaczyłam, zamurowało mnie. Dziadek brał prysznic. Widziałam go nago, co przyznam z początku mnie trochę zniesmaczyło. Jednak później przypatrzyłam się co robił.

    Dziadek się masturbował. No i przyznam miał się czym pochwalić. Nie mogłam uwierzyć. Jego fiut był duży i gruby. Jezu…chyba nawet większy od tych w mojej rodzinie. Gruby i wielki stał na baczność, tasowany przez mojego dziadka.

    Słyszałam że coś mówił do siebie.

    – No dalej…dalej…kurwa…Cass…

    – szeptał.

    Szeptał o mnie. Kurwa, dziadek trzepiąc sobie myślał o mnie.

    – Aaaahhh…dalej…niech to…

    Widocznie miał problem bo nie mógł sobie zwalić. Cóż takie wady jego wieku.

    – Kurwa….no…ech nic z tego.

    Wtedy zaczął się obmywać. Jego kutas dalej był w pełnym wzwodzie.

    Od tego patrzenia aż zrobiłam się mokra. Wpadłam wtedy na genialny pomysł. Szybko wróciłam do salonu.

    Dziadek miał problem ze swoim fiutem. Jednak ja mogłam na to zaradzić. Słyszałam jak bardzo mnie pragnie. Może i on być częścią rodzinnego sekretu. Nie czekając zaczęłam się rozbierać.

    Zdjęłam moją bluzeczkę, eksponując moje piersi. Zaraz po niej ściągnęłam swoje szorty wraz z majteczkami.

    Taka całkiem naga położyłam się na boku na kanapie. Dziadek będzie miał ciekawy widok jak wyjdzie z łazienki.

    Nie czekając na niego długo, dziadek pojawił się w salonie w samym ręczniku. Widać wyraźnie było że mu stał. Dziadek nie krył zdziwienia.

    – Cassie…a co ty robisz?

    – Czekałam na ciebie, dziadku.

    – Jesteś całkiem naga, skarbie. – przyglądał się i był pod wrażeniem tego widoku.

    – Wiem. Chyba właśnie taką chciałeś mnie zobaczyć.

    – Cass…

    – Słyszałam w łazience. – przerwałam mu. – mogę ci pomóc z twoim problemem.

    Wtedy dotknęłam jego fiuta przez ręcznik.

    – Cass…pragnę cię, ale chyba nie…

    – Dziadku, przecież możemy mieć swoją tajemnicę, prawda?

    – Naprawdę, Cass?

    – Oczywiście, dziadku. Mieszkasz tu sam. Tobie też tego brakuje… – zamilkłam.

    Dziadek długo patrzył na mnie. Potem odsłonił swój ręcznik. Przed moja twarzą zakołysał się stojący penis. Nie wytrzymałam, błyskawicznie chwyciłam go w obie dłonie, objęłam ustami. Wsunęłam do buzi tyle, ile mogłam, ale on był naprawdę duży. Zaczęłam go ssać, masować dłońmi, trzymałam mocno. Po chwili poczułam na głowie dłoń dziadka. Delikatnie podyktował rytm, jakim miałam ciągnąć jego kutasa.

    – Moja dziewczynka – usłyszałam szept – ty nawet nie wiesz…

    – Wiem, dziadku wiem – na chwilkę przestałam obciągać.

    Zaczynało mnie ogarniać niesamowite podniecenie, puściłam jedną ręką pałę i zaczęłam masować sobie cipę. Dziadek zaczął głośno sapać, kutas stawał się twardszy, wsuwał się we mnie coraz szybciej, ja coraz szybciej masowałam cipkę. Nagle zrobił się twardy, zaczął pulsować, a ja wreszcie poczułam smak męskiego nasienia. Dziadek strzelał spermą jak z sikawki, nie byłam w stanie połykać, większość wylała się z buzi na brodę i na cycki, słyszałam stękanie i jęki dziadka.

    Po chwili ucichł, ukląkł obok kanapy. Po chwili położył mnie na kanapie, rozchylił nogi i zaczął lizać cipkę. Matko, jak on to robił! Lizał po wierzchu, wsuwał język do środka, spijał kapiące z niej soki, ssał wargi, ale najwięcej poświęcił łechtaczce, tak, że wkrótce zawyłam, zadygotałam i osunęłam się na podłogę obok kanapy.

    Dziadek mnie przytulił, wziął na ręce i znów położył na kanapie. Rozchylił mi nogi a kutasa umieścił wprost koło wejścia do cipy.

    – No dalej, dziadku…

    – Jezu…kilkadziesiąt lat na to czekałem.

    Wszedł pomału do końca, zaczął mnie rytmicznie pompować. Cały czas patrzył mi w oczy, uśmiechał się leciutko.

    Byłam już na granicy, kiedy dziadek przyspieszył, ruchał mnie jak automat, zaczął przy tym głośno sapać, kutas zrobił się twardy, wchodził we mnie niemal do bólu. Czułam jego każdy centymetr. Normalnie rozpychał mi pizdę jak tylko mógł.

    Stęknęłam, po chwili w rytm uderzeń kutasa. Sapałam i jęczałam głośno. Trwało to jakiś czas, ruchy dziadka stały się szybsze. Już nie jęczałam, tylko wyłam jak kojot. Odczuwałam podniecenie, jakiego wcześniej nie doznałam robiąc sobie samej przyjemność.

    Wreszcie dziadek jęknął, niemal zawył, oczy zaszły mgiełką, na czole i szyi pokazały się żyły, wyprężył się i wystrzelił. Czułam, jak wytryskuje nasienie, czułam je na końcu pizdy. Zrobił jeszcze trzy ruchy, a wtedy już nie pilnowałam się i doszłam razem z nim. Czułam jak jego sperma trafia w najczulszy punkt w mojej cipie. Dziadek osiągnął to co zamierzał.

    Po chwili wyszedł ze mnie i usiadł na kanapie obok mnie, obejmując mnie.

    – O matko, Cassie…przypomniały mi się dawne czasy.

    – Domyślam się. Dobrze że nie dostałeś zawału… – powiedziałam, śmiejąc się.

    – No co ty. Mam jeszcze zdrowie jak koń.

    – Nie tylko zdrowie. – na potwierdzenie dotknęłam jego pomarszczonego penisa.

    – Jesteś najlepszą wnuczką. Dziękuje ci za to wszystko.

    – A ty dziadkiem, który nadal ma ten wigor. Byłeś świetny.

    Powiedziałam i pocałowałam dziadka w policzek. Ten uśmiechnął się i przytulił mnie bardziej do siebie. Mimo wieku dalej miał duży wigor. A także dużego fiuta.

    Szkoda że wracam dziś domu.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Tomasz zigolak odc 17

    Styczeń 2019

    Miał na sobie swój strój do tortur. Zakładał go już kilkukrotnie. Do tamtej pory widziała go w takiej odsłonie jedynie Małgorzata. Tomasz zaparkował samochód na podjeździe. Stało tam jeszcze kilka samochodów. Widać było, że przyjaciółki Dominy lubiły luksus. Kroczył powoli, niejako celebrując każdy kolejny krok. Jego penis falował lekko sflaczały. Na nagim torsie pojawiła się gęsia skórka.  Poprawił jeszcze muszkę i otworzył drzwi. Małgorzata już w nich stała. Była wtedy ubrana w piękną bordową sukienkę. Jej materiał mocno przylegał do ciała. Mężczyzna ukląkł przed Małgorzatą i zaczął ją pieścić. Zaczęła mruczeć cichutko. Niebawem cichutkie mruczenie zamieniło się w całkiem głośne jęki rozkoszy. Było jej błogo. Czuła jak jej wytrysk zapewnia wspaniałą zabawę jej Panu. Tomasz wstał i dokładnie przyjrzał się swej kochance. Lustrował jej ciało począwszy od stóp, na których były czarne szpilki. Jej pulchne uda otulone były w ciemne pończochy, podwieszone na niewidocznym pasie. Sukienka sięgała do połowy ud. Miała kilka wycięć. Jedno z nich ukazywało jej gładką piczę. Z kolejnego wypadały jej zwisające piersi. Kolejne ukazało się kiedy prowadziła go sali, gdzie czekały na nich jej przyjaciółki.

    Szedł za nią. Jego penis w pełnym wzwodzie kołysał się w rytm jego kroków. Nietrudno było mu osiągnąć taki stan. Małgorzata kręciła zmysłowo tyłeczkiem, dając swemu Panu piękny pokaz.

    Weszli do dobrze znanego pomieszczenia. Klęczało tam pięć kobiet w różnym wieku. Każda z nich eksponowała swoje wdzięki. Ręce miały skrzyżowane za plecami. Na ich brzuchach gorącym woskiem zapisane były imiona. Panie ustawione były od najstarszej do najmłodszej. Wiek kobiet nie wiele obchodził Pana tego dnia. Bardziej interesowało go ile lat nie potrafiły same wyszkolić swego prześladowcy.

    Zaczął im się po kolei przyglądać. Jasno włosa Aneta była pierwsza. Miała duże, sztuczne piersi. Były ładne. Na ciele kobiety było mnóstwo kolczyków. Oczywiście tę statystykę zawyżała jej porośnięta mocno picza. Na jej wargach sromowych mieściło się aż 16 kolczyków. Kolejne dwa przebijały jej sutki, język i pępek były przekłute po jednym. Podszedł do niej i przystawił kutasa do jej pełnych warg. Nabiła się na przyrodzenie kilkukrotnie dławiąc się mocno.
    Tomasz poszedł dalej. Poznał oczywiście Agnieszkę. Blond włosa kobieta, uśmiechała się ciepło. Jej ciało było zwyczajne. Nie wyróżniała się niczym na tle koleżanek. Jej pipka gościła na swych wargach dwa kolczyki. Kobieta również kilkukrotnie mogła zadławić się jego penisem. Miała ciasne usta.
    Kolejną z nich również znał dobrze. Rudowłosa Marta uśmiechała się szyderczo. Miała taki wyraz twarzy. Jak zwykła kurwa. Jej piersi były duże i jędrne. Po ciążowe ciało nie doszło jeszcze do siebie. Na jej brzuchu widać było całkiem spore fałdki. Mimo bólu, który mu zadała, podobała mu się najbardziej. Dziwił się, że ma na cipie już 3 kolczyki. Wsadził jej kutasa do ust a ona nabijała się na niego łapczywie. Głośno mrucząc, kiedy duże przyrodzenie opuściło jej usta.
    Czarnowłosa Andżelika była chyba najmniej atrakcyjna. Ogromne uda ściskały piczę. Gęste włosy zasłaniały ja skutecznie. Tomasz z trudem doliczył się 10 kolczyków. Na jej brzuchu nie było jednak wielu fałd. Być może zakrywały je spore cyce, sięgające do pępka. Podszedł do niej i gwałtownie wepchnął kutasa w napompowane usta. Zakrztusiła się mocno. Tomasz chwycił jej głowę i posunął ostro kilkukrotnie.
    -Ostatnia z nich, Julia, to ruda pieguska. Jej małe blade piersi okraszone były dużymi kolczykami na szpiczastych sutkach. Gęste włoski nad pipką nachodziły na smukłe uda. Jej cipka przekłuta była 5 razy. Wsadził członka głęboko. Połknęła go aż po jądra. Nabijała się mocno. Nie krztusiła się. Całe pomieszczenie przepełniło głośne siorbanie.

     Wreszcie przyszedł jej czas. Małgorzata z dumą klęknęła przed swym Panem i zaczęła ssać jego kutasa. Jej cyce falowały mocno. Tomasz chwycił jej głowę i zaczął mocno nabijać ją na przyrodzenie. Jego jądra głośno klaskały o brodę. Trysnął. Zakazał jej połknąć.  Nasienie wyciekało kącikami jej ust. Wedle rozkazu podzieliła się nim z dwoma starszymi koleżankami. Później wypluły wszystko na podłogę. Na pozostałe trzy kobiety oddał mocz. Po wszystkim polecił im zlizać nasienie z podłogi.

    Jego Pani miała specjalne względy. Nie robił jej krzywdy. Chciał aby była to jej chwila. Pomogła mu skrępować przyjaciółki. Każda z nich otrzymała od Małgorzaty po kilka uderzeń pejczem. Biła je po pośladkach. Przykładała się do swego zadania. Wszystkie kobiety były równo obolałe. Na policzkach Agnieszki pojawiły się łzy. Tomasz zauważył to. Wysoka blondynka została przez niego przykładnie ukarana. Na jej  sutkach zagościły pierwsze klipsy.

    Wszystkie już płakały co najmniej kilku krotnie. Zakuta w dyby Marta połykała grube dildo z rąk Małgorzaty. Jej mokra cipa co rusz obrywała pejczem. Podwieszona Wysoko Aneta, na klipsach zaciśniętych na jej sromie unosiła spore ciężarki.  Leżącą na plecach Julię ujeżdżała Andżelika. Czarne obustronne dildo goszczące głęboko w gardle pieguski, co chwila znikało w obrośniętej piździe jej pulchnej koleżanki. Tomasz Delikatnie penetrował odbyt swojej Dominy. W tym czasie Agnieszka lizała jego odbyt.

    Na do widzenia, kiedy pizdy każdej z nich były już obolałe i mokre od soczków, Tomasz kazał im uklęknąć. Każda z nich oberwała kilkukrotnie chujem w pysk. Lepiący się od spermy kutas rozmazywał do reszty makijaż każdej z nich.

    Kiedy wychodziły nagie z willi Małgorzaty, Tomasz postanowił powiedzieć kilka słów.
    -Każda z was, kurwy będzie co najmniej raz w tygodniu służyć mojej Pani. Najpiękniejszej i najseksowniejszej z was. Jesteście od teraz jej dziwkami. Dziękujcie jej, że jest z wami. To ona dała wam mnie. Jest naszą boginią. -Powiedział, po czym znów ukląkł przed nią i zaczął lizać jej piczę. Kiedy skończył, klęknął w progu. Lizał pizdy każdej z nich. Jego usta dały im wiele przyjemności.

    Sierpień 2021

    Na ogromnym ekranie leciał jakiś erotyk. Bogna wpatrywała się w kopulującą parę, masując twardego kutasa. W sali było ledwie kilka par, porozrzucanych po całej sali. Oni siedzieli w rogu, w jednym z pierwszych rzędów. Tomasz nie był zainteresowany filmem. Bawił się palcami z jej pipą. Co chwila czochrał lekki zarost. W końcu ukląkł przed nią. Jego głowa schowała się pod materiałem mini spódniczki. Kobieta dyszała cichutko. Jej sutki twardniejąc, wbijały się w miękki biustonosz.  Rozpięła kilka guzików koszuli i uwolniła swe piersi, wyjmując je z miseczek stanika. Masowała swe sztuczne piersi. Język mężczyzny skutecznie dekoncentrował Bognę. Jej oczy zamykały się, dając więcej energii innym zmysłom.

    W sali zrobiło się ciemno. Miejsce akcji filmu od kilku minut znajdowało się w zamkniętym pomieszczeniu. Nie było więc widać prawie nic na sali. Bogna usiadła okrakiem na chuju Tomka i zaczęła go ujeżdżać. Jej cipka przyjmowała penisa głęboko. Naśliniła swoją rączkę i zaczęła nią tarmosić swą muszelkę. Zaczęła cichutko pojękiwać. Tomasz od tyłu całował jej szyję. W końcu strzelił. Jego kochanka zastygła na nim, pozwalając aby nasienie wypływało z niej na starannie wydepilowane jądra.

    Na to czekała. Ekran oświetlił salę. Widać było doskonale każdą twarz. Bogna wstała więc je jego penisa. Zrobiła to tak, by zwrócić na siebie jak największą uwagę. Kontury jej piersi kontrastowały z jasnym światłem. Uklękła przed Tomkiem i wzięła penisa do ust. Jej ruchy były powolne. Najpierw zlizywała spermę, która razem z jej soczkami opuściła przed chwilą ciepłą piczę. Kiedy skończyła, zwiększyła tempo. Zaczęła pochłaniać jego prącie, mlaszcząc przy tym głośno. Co chwila wypuszczała go z ust i patrząc jak się pręży głośno nabierała powietrza. Rósł w jej ustach. Ona pochłaniała go ochoczo. Dławiła się seksownie, zostawiając na nim coraz więcej śliny. W końcu strzelił. Szybko wypuściła go z ust kierując wytrysk na nagie piersi.

    Seans na ekranie skutecznie zakłócony był tym co działo się u dołu sali. Bogna usiadła w reszcie obok kochanka, zapinając swoją koszulę. Duży dekolt odsłaniał jednak w znacznej mierze jej zlane spermą cycki. Przez biały materiał mocno przebijały mokre brodawki. Tomasz pocałował ją czule. Kobieta odwzajemniła pocałunek, mrucząc przy tym. Po chwili chwyciła go za znów twardy członek. Para jak gdyby nigdy nic, udała się do wyjścia na tle jasnego ekranu. Seans na żywo, dla innych widzów skończył się mniej więcej w połowie filmu.

    Bogna prowadziła kochanka do toalety, mrugając lubieżnie do pracownicy będącej w ciemnym tunelu. Kiedy przekroczyli próg łazienki zaczęli się namiętnie całować. Tomasz rozpiął jej koszulę i rzucił na podłogę. Potem przycisnął no ściany i zaczął ostro penetrować jej pipkę. Jęczała głośno. Miała nadzieję że ktoś wtargnie. To poczucie pomogło jej szczytować. Przeszyły ją przyjemne skurcze. Tomasz zwolnił nieco i zaczął całować czule jej szyję. Słyszał nad sobą jej głośne oddechy. Zdążył jeszcze kilka razy mocno szarpnąć biodrami zanim spuścił się w nią…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis
  • Nie-zwykla Rodzina cz 13. – Noc gier z kumplem syna

    Mój syn zaprosił swojego kolegę, Dylana do nas do domu na wspólne granie na konsoli. Przyznam szczerze mój syn ma przystojnych kolegów.
    Jego kolega był umięśnionym blondynem, tego samego wzrostu co mój syn. Grali na konsoli, od jakiegoś czasu. Postanowiłam pójść do nich do pokoju syna i spytać czy może czegoś im potrzeba.

    – Hej…nie chce wam przeszkadzać, ale może coś wam przynieść? Do jedzenia lub do picia?

    – Nie dzięki, mamo…jesteśmy w trakcie gry. – powiedział Alan, który nie oderwał wzroku od telewizora.

    – Okej…a może tobie Dylan czegoś potrzeba? – spytałam z uśmiechem na ustach.

    – Mmm…może soku…bym poprosił.

    – Jasne…zaraz przyniosę.

    Dylan obserwował mnie cały czas, najpierw patrząc na mój biust, a potem na tyłek. Miał na co patrzeć.
    Ubrałam bluzkę na ramiączka i krótkie spodenki, które to dobrze pokazywały moje pośladki.
    Szybko nalałam soku do szklanki i gdy już miałam wejść do pokoju, usłyszałam ich rozmowę.

    – Stary…twoja matka ma najlepszy tyłek jaki widziałem. – powiedział Dylan.

    – Hej stary…to moja matka…

    – No i? Sam tak mówiłeś.

    – Ale to ja tak mówię.

    – Aha…jasne. Ale dalej trudno mi uwierzyć że ją posuwałeś.

    Myślałam że się przesłyszałam. Dylan najwidoczniej wie o naszym sekrecie.
    Chociaż przyznam ucieszyłam się tym jakie ma o mnie zdanie.

    – Cicho. Moja mama nie wie o tym. Nie powinienem ci mówić.

    – Spokojnie. Jest w kuchni. Zazdroszczę ci Al. Mieć taką matkę i móc pierdolić ją na co dzień…gdybym się do niej dobrał…Jak myślisz byłaby za? – zszokowało mnie jego pytanie do mojego syna.

    – Zwariowałeś? Na pewno nie zgodzi się…szczególnie, z tobą.

    – Skąd wiesz? Może poproszę…to może bzykniemy ją razem.

    – Daj spokój, ty napaleńcu. Znam moją matkę. Wątpliwe, że zaraz wejdzie tu naga i będzie chciała się ruchać z nami. Proszę cię…

    – Heh…no może masz rację. Ale świetnie by było.

    – No…może kiedyś stary. Teraz wróć do gry, bo przez ciebie i ja się napaliłem.

    Uśmiechnęłam się na to, że syn oraz jego kumpel mają ochotę aby się ze mną bzykać. Szczególnie doceniałam Dylana, który to dalej widzi we mnie kobietę. Wpadłam wtedy na interesujący pomysł. Chyba zadowoli chłopców. Wróciłam do kuchni i odstawiłam sok dla Dylana na blat.
    Zdjęłam moją bluzkę i odpięłam stanik uwalniając moje piersi. Zdjęłam również moje krótkie spodenki. Dobrze, że wydepilowałam cipkę, na pewno spodoba się chłopcom. Całkowicie naga poszłam do pokoju Alana. Na pewno się tego nie spodziewają.

    Pewnym krokiem wchodząc do pokoju, widziałam na twarzach chłopców zdziwienie. Oderwali wzrok nawet od swojej gry. Przez materiał spodni można było zobaczyć ich wybrzuszenie. Ich kutasy już stały na mój widok.

    – Mamo…

    – Dylan, wybacz nie wzięłam soku dla ciebie, ale może chcesz inny sok. – na potwierdzenie dotknęłam się po piersiach.

    – Z wielką chęcią, proszę pani. – patrzył na mnie jak zahipnotyzowany. Szybko podszedł do mnie i przyssał się do piersi.

    – Mów mi Ann, mój drogi. Alan może ty też jesteś spragniony? – spytałam zagryzając wargę.

    – Ojj…jestem mamo…

    Po chwili podszedł Alan i zrobił to samo, co kolega. Obydwaj chłopcy pieścili moje cycki. Lizali, ssali i przegryzali sutki.
    Po czasie rozkoszy, Alan zszedł niżej i zaczął lizać moją cipkę. Niezwykle dobrze operował językiem.
    Oblizywał mi wargi sromowe, językiem wwiercając się w środek muszelki.
    Potem dołożył palec i wcisnął mi go w cipę. Czułam błogą rozkosz.

    Jego przyjaciel dalej ssał mojego cycka a drugim się bawił, uciskając go na wiele sposobów.

    – O tak…Dylanku…och…Alan…chłopcy, jesteście wspaniali. – mówiłam między jękami.

    – To ty jesteś wspaniała, Ann. – powiedział Dylan na chwilę odrywając się od mojej piersi.

    Wtedy uklęknęłam przed nimi, a oni nie czekając wyciągnęli swoje sprzęty na wierzch. Ich chuje były duże. Mój syn jak wiadomo miał dużego i grubszego niż jego ojciec. Jednak jego kolega, może nie miał grubego, ale za to odrobinę dłuższego. Zarówno jeden i drugi spełniali moje oczekiwania.

    – Macie wspaniałe kutasy.

    Nie czekając brałam do ust jednego, jednocześnie masując ręką drugiego.
    Potem była zmiana i tak przechodziłam z chuja Alana na fiuta Dylana. Ślina kapała mi na brodzie a później na podłogę. Widziałam po twarzach syna i kolegi jaką czują przyjemność.
    Nie chciałam jednak kończyć, planowałam o wiele więcej. Szybko ustałam naprzeciwko nich, wciąż masując ich kutasy.

    – Chłopcy, słyszałam was…jak o mnie rozmawialiście. Dylan, znasz prawdę o nas?

    – Tak…ale spokojnie…nikomu nie powiem. To wasz sekret…uszanuje to.

    – Dziękuje ci. Ale teraz ty też jesteś częścią tego sekretu i cieszę się że tak miło o mnie myślisz jako o kobiecie.

    – No pewnie. Jesteś zajebista. Świetne cycki, cipka i tyłek. Gdybym mógł ruchałbym panią całą noc. – mówił to tak śmiele i pewnie że i mnie to podnieciło.

    – A ja z chęcią razem z nim dołączyłbym do zabawy. – powiedział mój syn. Na niego zawsze liczyłam.

    – To bardzo miło z waszej strony. – wtedy weszłam na łóżko na czworaka, wypinając dosadnie dupę do chłopców. – to teraz jest wasza szansa. Dylan, połóż się na łóżku.

    Dylan wtedy całkiem się rozebrał. Aż mi się zrobiło gorąco na widok jego muskulatury. Był troszkę bardziej umięśniony od Alana. Położył się na łóżku. Wtedy ja okrakiem tyłem do niego usiadłam na jego fiucie.
    Ten cicho jęknął i po czasie zaczął ruszać biodrami. Kutas kolegi syna, wchodził cały i wypełniał mnie do końca. Zaczęłam krzyczeć z rozkoszy.
    Skakałam na jego fiucie w górę i w dół. To było niesamowite. Długi fiut Dylana dociskał do samego końca. Moje jęki jednak przerwał Alan, który to całkiem nagi ustał na łóżku i włożył mi fiuta do ust. Szybko zaczął ruszać ustami dociskając moją głowę do jego penisa. Nie spodziewałam się tego, ale nie miałam nic przeciwko. W czasie gdy Dylan ruchał mnie w cipę, obciągałam mojemu synowi. Czułam się wspaniale. Nagle Alan przytrzymując rękami moją głowę docisnął do swojego fiuta. Miałam go w całym gardle, krztusząc się przy tym. Nie mogłam złapać oddechu.
    Po chwili puścił mnie a ja wyciągnęłam go z ust. Boże…ledwo wytrzymałam. Cała ślina z fiuta leciała na łóżko, a część poszła po brodzie.
    To było brutalne, ale świetne. Po czasie Dylan wyszedł z cipy.

    – Jezu…ale mnie zmęczyliście, a najlepsze przed nami.

    – Co takiego? – spytał Dylan.

    – Powoli…teraz muszę odwdzięczyć się synowi, za wepchnięcie mi fiuta do gardła, ale spokojnie skarbie, ty też skorzystasz.

    Widziałam uśmiech na twarzy Dylana.
    Odkręciłam się dupą w stronę Alana. Ten klęknął za mną i włożył mi fiuta do cipy, od razu mocno mnie pierdoląc.
    Ja w tym czasie tym razem obciągałam Dylanowi. Przejechałam językiem po całości na koniec ssąc główkę. Miałam w ustach ciekawy smak moich soczków połączony ze smakiem chuja Dylana. Robiłam to z zaangażowaniem, dodatkowo masując jaja. Alana ręce mocno trzymały mnie za tyłek. Dociskał fiutem do samego końca. Czułam niezwykłą przyjemność.

    Po czasie znowu zmieniliśmy pozycję.
    Tym razem czas na coś co chciałam od początku.

    – Dobrze…chłopcy, teraz coś ekstra. Alan wie o co chodzi. Synku połóż się, a ty Dylań wstań.

    Wykonali moje polecenia. Usiadłam okrakiem na fiucie Alana, wypinając dupę do Dylana.

    – Dylan…zechcesz jeszcze wejść do drugiej dziurki? – spytałam zagryzając wargę.

    Dylan aż się bardziej zaczerwienił. Szczególnie gdy pokazałam o co chodzi, wkładając na chwilę palec do odbytu.

    – Mogę? – spytał niepewnie. Pokiwałam głową na tak.

    – Dawaj stary…to jest super. Zobaczysz.

    Powiedział Alan a jego kolega podszedł do mnie i wsadził swojego fiuta do mojej dupy. Z początku czułam lekki ból, ale szybko przerodził się on w przyjemność. Rżnęli mnie jednocześnie. Podwójna penetracja z taką samą szybkością.

    Oba kutasy dotykały najczulsze punkty. Miałam wrażenie jakby rozrywali mi pizdę i dupę. Krzyczałam w niebogłosy. Nie mogłam się powstrzymywać. Po jakimś czasie, wyszli ze mnie ale na chwilę.

    – Wow…to było kurwa świetne! – krzyknął Dylan.

    – Co nie? Teraz moja kolej. Dasz radę mamo? – spytał zatroskany Alan. Odbyt mnie bolał, ale chciałam dalej się ruchać.

    – Nie gadaj synek i szybko go włóż.

    Dylan wtedy znów położył się na łóżko a ja usiadłam okrakiem nad jego fiutem, tyłem do tym razem Alana.
    Ten szybko umieścił kutasa w moim odbycie. Już tak nie bolało jak na początku. Wygląda na to że rozszerzyli mi dupę.
    Rżnęli mnie tak samo jak wtedy mocno i stanowczo. Ale mnie ruchali…
    Traciłam siły. Cała byłam mokra i spocona. Z mojej cipy leciały na łóżko soczki moje jak i moich kochanków . Oni nie przestali i walili mnie jak kurwę.To była niespotykana rozkosz.

    Po jakimś czasie byłam blisko. Po pulsujących w moich dziurach kutasach chłopców czułam że oni także.

    Szybko wyjęli swoje fiuty. Ja położyłam się na łóżko padnięta, gdy oni pochyli się nade mną i zaczęli walić swoje kutasy. W końcu ich spermy wystrzeliły na moją twarz.
    Było tego tak dużo. Cała twarz była pokryta w białej cieczy. Trochę przyjęłam do ust. Trochę poleciało na cycki. Cała się lepiłam. Od twarzy po sutki piersi. Uśmiechnęłam się do nich pokazując spermę w swoich ustach, którą to zaraz połknęłam.
    Alan i Dylan położyli się po moich dwóch stronach na łóżku. Głowy mieli na moich cyckach. Za chwilę będą się lepić ode mnie, ale chyba ich to nie obchodziło. Ja ledwo oddychałam.

    – O kurwa…nigdy się tak nie ruchałem. Jesteś wspaniała Ann. – powiedział Dylan.

    – Wy także chłopcy…boże…nieźle mnie wyruchaliście.

    – To było boskie. – powiedział Alan.

    – Dylan…wiesz, możesz częściej do nas wpadać na “gry”.

    – Oj…chyba będe częściej.

    – Zapraszam. – powiedziałam i pogłaskałam chłopców po głowie. – co powiecie na kolejny numerek gdy trochę odpoczniemy.

    – Z miłą chęcią…i tak u was nocuje. – powiedział Dylan zaczynając masować mi piersi.

    – Taty i Cass nie ma na noc. Więc można skorzystać. – powiedział Alan, zaczynając dotykać mi cipki.

    Zabawa ta trwała całą noc, a Dylan jak tylko u nas jest…rżniemy się na całego.

    Syn mógłby zaprosić więcej kolegów.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Sasiadka Magda – czesc 5

    Grudzień był lekko szalonym miesiącem. Zbliżały się święta, Kinga się rozchorowała i spędziła praktycznie pół miesiąca w domu. W międzyczasie ja przejąłem chorobę i też leżałem z gorączką. W takiej sytuacji niemożliwym było spotkać się z Magdą sam na sam. Przez wiele dni nie miałem z nią żadnego kontaktu, poinformowałem ją tylko smsowo, że ze względu na stan zdrowia nie ma szans na jakiekolwiek spotkanie. Przyjęła to spokojnie ale jestem pewien, że brakowało jej mnie – choć chyba bardziej powinienem powiedzieć, że brakowało jej mojego fiuta.
    Święta mieliśmy spędzić u teściów pod Poznaniem. Mała wioska, każdy zna każdego ale całkiem przytulne miejsce. Pojechaliśmy tam już przed Wigilią i mieliśmy zostać aż do Nowego Roku. Wizja spotkania się ze słodziutką cipką Magdy oddalała się ale nic nie mogłem na to poradzić. Dwa dni przed Wigilią, będąc już u teściów, sprawdziłem po południu aplikację sms – dostałem trzy wiadomości od Magdy.
    [15:05] Postanowiłam poprawić troszkę swój wygląd na święta – byłam u fryzjera i kosmetyczki, jak oceniasz?
    [15:05] zdjęcie – Magda stojąca w przedpokoju na wprost lustra, całkowicie naga, z opadającymi jej na cycki włosami. Włosy zasłaniały sutki, ułożyła je zjawiskowo. Cipka była widoczna ale nie wyeksponowana – wiedziała jak zrobić podniecające zdjęcie. Mój kutas już się prężył w spodniach.
    [15:06] zdjęcie – Magda siedząca na swoim krześle w salonie, bez majtek, z szeroko rozłożonymi nogami. Na tle cipki jej prawa dłoń z pomalowanymi na czerwono ładnymi paznokciami. Jeden paluszek włożyła sobie do norki także widziałem tylko 4 pomalowane paznokcie.
    Myślałem, że eksploduję tu i teraz. Poszedłem szybko do łazienki na piętrze i zamknąłem drzwi na klucz. Usiadłem na wannie i wyciągnąłem przyjaciela na zewnątrz. Patrząc na zdjęcia Madzi zacząłem intensywnie poruszać ręką, aż poczułem że nadchodzi wytrysk. Włączyłem kamerę i nagrałem moment wystrzału do wanny. Wysłałem jej to wideo z krótkim komentarzem:
    [17:33] Mój przyjaciel mówi, że wyglądasz zniewalająco.
    [17:34] wideo.
    Więcej wiadomości nie dostałem. Święta minęły zaskakująco szybko, dotrwaliśmy do Sylwestra i po Nowym Roku wróciliśmy do Wrocławia. To na mnie spadł obowiązek wnoszenia tobołków na drugie piętro, nie chciałem tym obciążać Kingi. Kiedy wchodziliśmy na ostatnie schodki przed naszym mieszkaniem drzwi do mieszkania Magdy otworzyły się i pojawiła się w nich moja kochanka. Serce zatłukło mi w piersiach, a kutas niebezpiecznie się poruszył. Zauważyła nas i powiedziała wesoło:
    – Och, jak miło Was widzieć! Jak święta?
    – Bardzo przyjemnie, dziękujemy. A u Ciebie? Jak Krzysio? – zapytała Kinga. Dziewczyny rozmawiały jeszcze chwilę kurtuazyjnie, ja w tym czasie zszedłem do auta po kolejne torby i pakunki. Magda pojawiła się koło mnie gdy odchodziłem od auta i zagadnęła:
    – Cześć Kociaku, dawno Cię nie było…
    – Hej Madzia. Wiesz jak było, ciężki czas…
    – Rozumiem, co nie zmienia faktu, że BARDZO się stęskniłam. – odpowiedziała. Po chwili dodała – Tym razem ja mam dla Ciebie niespodziankę.
    – Niespodziankę? Jaką? – zapytałem zdziwiony.
    – Wracaj do żony, niedługo się dowiesz. – stwierdziła, po czym kokieteryjnie puściła mi “oczko” i ruszyła w swoją stronę. Ja zdezorientowany stałem jeszcze kilka sekund i ruszyłem w stronę mieszkania. Będąc już w środku Kinga zagadnęła mnie:
    – Widziałeś się może na dole z Magdą?
    – N.. nie. – zawahałem się. Instynkt podpowiadał mi, żeby unikać takich sytuacji. – A co?
    – Mówiła, że postara się podejść do Ciebie wychodząc z bloku ale może się śpieszyła. No nieważne. Prosiła mnie, żebym Cię zapytała czy będziesz miał jutro czas wpaść do niej w czasie pracy, bo coś jej pralka się nie chce włączyć czy coś takiego. Dziś ma wrócić dość późno, więc nie ma sensu żebyś szedł dziś. Mówiłam, że to pewnie bardziej sprawa dla hydraulika czy kogoś innego ale zapewniłam, że przyjdziesz chociaż spojrzeć.
    – Hmmm… No dobrze, podejdę. – odpowiedziałem. Ha! Czyli tak zaczęła pogrywać. Jest na tyle pewna siebie, że zaprasza mnie do siebie na ruchanko pośrednio przez moją żonę. W pralkę… jakoś nie chciało mi się wierzyć, spodziewałem się jednego. Podnieciło mnie to. Przyznam szczerze, że takie rozegranie sprawy wzbudziło mój mały podziw. Szybko wyjąłem telefon i w ukryciu napisałem sms:
    [18:01] P: Postaram się przyjść jutro i naprawić tę pralkę, co tam się stało?
    [18:33] M: Chyba trzeba wyczyścić filtr. Bardzo, bardzo dokładnie…
    A więc taka pralka. Wieczór minął szybko, kładąc się spać nie mogłem przestać myśleć o nadchodzącym dniu. Wiedziałem, że mogę wyrwać się z pracy tylko na chwilę ale i tak byłem szczęśliwy. Rankiem, gdy Kinga wyszła do pracy wskoczyłem szybciutko pod prysznic i wyszorowałem dokładnie całe ciało. Wskoczyłem w jakieś ciuchy i zbierałem się do wyjścia. “Idioto, pralkę idziesz naprawiać, stwarzaj pozory chociaż” – przemknęło mi przez myśl. Wyciągnąłem skrzynkę z narzędziami i wyszedłem z mieszkania. Zapukałem do drzwi przed godziną 10 i czekałem. Otworzyła mi Magda, ubrana mega seksownie, tylko szlafrok opięty paskiem materiałowym. Byłem bardziej niż pewien, że pod spodem nic nie miała.
    – Dzie… – zacząłem mówić ale nie zdążyłem nawet dokończyć. Zatkało mnie, a jednocześnie Magda zbliżyła się nieco do mnie, spojrzała czy nikt nie idzie i wciągnęła mnie do mieszkania. Od progu przywarła do mnie ustami i zaczęła namiętnie lizać. Oderwałem się na moment tylko po to, żeby odłożyć skrzynkę z narzędziami i wróciłem do jej gorących ust. Magda podczas pocałunków wodziła rękoma po moim ciele, muskała mi przez ciuchy klatkę, zjeżdżała do pośladków, aż w końcu trafiła do mojego fiuta. Złapała go na tyle na ile mogła przez materiał spodni i lekko pocierała. Oderwałem się od jej ust i zacząłem się kierować z pocałunkami w stronę jej szyi. Oddychała coraz szybciej, widać było, że jest niesamowicie napalona:
    – Boże, nareszcie jesteś… – wyszeptała mi do ucha.
    Złapałem ją za tyłek i zacząłem uciskać pośladki, jednocześnie nie przestając jej całować po szyi i po uszku. W końcu odkleiłem się od niej, złapałem ją za pasek od szlafroka i rozwiązałem go. Złapałem za ramiona i delikatnie zsunąłem materiał z jej ciała. Tak jak podejrzewałem, Magda nie miała na sobie kompletnie nic. Jak zawsze nie mogłem się napatrzeć na jej jędrne cycki. Dochodzę do wniosku, że one mnie chyba po prostu hipnotyzują. Zbliżyłem obie dłonie do cycków i zacząłem je delikatnie ugniatać. Powoli zjechałem palcami w stronę sutków i delikatnie je drażniłem. Kręciłem kółeczka dookoła coraz twardszych i coraz bardziej już stojących sutków, następnie dobrałem się do nich ustami. Lizałem i podgryzałem je, a Madzia cichutko pojękiwała. Tuż za jej plecami, przy ścianie w przedpokoju stała szafka na buty. Niewielka szafka ale wysokością idealnie pasująca żeby przelecieć Magdę. Pchnąłem moją kochankę w stronę tej szafki aż zatrzymała się na niej pośladkami. Zrozumiała prędko co chcę zrobić. Zrzuciła jakieś bzdety leżące na górze szafeczki i wskoczyła na nią. Ja w tym czasie zacząłem rozpinać spodnie i zdejmować bokserki, na końcu zdjąłem górę moich ubrań. Stałem przed Madzią kompletnie nagi, ze stojącym już z podniecenia fiutem oraz szerokim uśmiechem.
    – Koreczek? – zapytałem. Faktycznie, jak Magda usiadła na szafce to zauważyłem, że ma w odbycie korek analny. Dokładnie ten sam, który miała kilka tygodni temu wysyłając mi swoje nagie zdjęcia. Końcówka w kształcie czerwonego serca perfekcyjnie pasowała do jej pośladków.
    – Tak. Już dawno chciałam go włożyć dla Ciebie i spróbować nowych doznań. Z plastikowym kutasem już wiem jak to jest, z prawdziwym zaraz się dowiem. Weź mnie… – wyszeptała Magda.
    – Już, już kochana, zerżnę Cię tak, że rozerwie Ci tę Twoją piękną cipeczkę. – powiedziałem głośno. Co z tego, że ktoś mógł akurat wchodzić po schodach na klatce. Co z tego, że mógł ktoś być przy samych drzwiach. Liczyło się tylko to, żeby włożyć głęboko kutasa w Magdę, a dodatkowo trochę poświntuszyć. Wiedziałem już z doświadczenia, że lubi czasem taki dirty-talk, więc pozwoliłem sobie niejednokrotnie na ostrzejsze zdania. Złapała mnie za lewą rękę i pociągnęła do siebie. Prawą ręką złapałem fiuta i nakierowałem na wejście do jej myszki. Wszedłem od razu, brutalnie, bez żadnego zahamowania. Nie było to trudne, bo Magda była już niesamowicie podniecona i wilgotna. Po moim kutasie rozprzestrzeniło się przyjemne i znajome ciepło. Gdy dobiłem jądrami do jej ciała wzdychnęła przeciągle prosto na moją szyję, czuć było że się stęskniła. Objęła mnie nogami za pośladki i dociskała mocniej, tak jakby chciała żebym ją przebił na wylot. Poluzowała nieco splecione na mną nogi i rozpocząłem swój szaleńczy galop. Penis pojawiał się i znikał w jej mokrej norce, jądra przyjemnie odbijały się od ciała – słychać było charakterystyczne mlaskanie ciał o siebie. Korek analny w jej ślicznym tyłeczku chyba sprawiał jej dodatkową przyjemność, bo w takim stanie jej chyba jeszcze nie widziałem. Dyszała coraz głośniej, w pewnym momencie dołożyła pojękiwania.
    – Tak, tak, tak, tak… Taaaak… Tak, Piotrek tak, rżnij mnie! – wykrzyczała mi do ucha. Dopychałem kutasa miarowo, jednocześnie złapałem w dłonie jej cycki. Ugniatałem te cudowne kule, momentami chyba nawet nieco za mocno ale Magdy nie było. Odleciała chyba do innego świata. W pewnej chwili poczułem znajomy uścisk jej cipki na moim penisie i wiedziałem, że dochodzi. Pierwszy raz odkąd się zaczęliśmy spotykać krzyknęła tak głośno:
    – Taaaaaaaak…!
    Zaczęła się wić przede mną, skurcze objęły dosłownie całe jej ciało. Drżała cudownie, moje ruchy były przez to bardzo ograniczone. Trzymałem ją za biodra i musiałem pilnować żeby nie spadła z tej szafeczki i nie poobijała się. To by dopiero było… Kiedy orgazm się skończył Magda opuściła nogi na podłogę i powiedziała:
    – O kurwa ale to było nieziemskie uczucie… Nogi mam jak z waty. Ten koreczek to był zajebisty pomysł.
    – Wygląda zjawiskowo w Twojej dupci. – odpowiedziałem. – Co Ty na to, żebym go teraz wyciągnął i zastąpił czymś innym?
    – Anal? Widzę, że polubiłeś bardzo… No cóż, działaj ogierze. – powiedziała po czym wskoczyła ponownie na szafeczkę i uniosła nogi. Urzekł mnie ten korek w kształcie serduszka, widziałem wielokrotnie takie w pornosach ale na żywo pierwszy raz. Magda otwierała przede mną całkowicie nowe wrota do świata erotyki, nie powiem żeby mi się to nie podobało. Złapałem palcami za wystający koniec i zacząłem delikatnie poruszać.
    – Powolutku, proszę. – poprosiła słodko Magda. Chwilę to trwało, moja kotka mruczała kiedy kombinowałem jej przy dupce. W końcu korek wyskoczył z odbytu z charakterystycznym mlaśnięciem, a jej kakaowe oczko nadal było rozszerzone. Magda zeskoczyła z szafki i wypięła mi się cudownie. Jej dupcia była nieziemska. Skóra aksamitna, jędrna praktycznie jak u osiemnastolatki. Nie wiem jak dużo ćwiczyła ale efekty było widać gołym okiem. Pochyliła się mocniej uwydatniając przede mną swoje skarby i czekała.
    – Zapraszam. – powiedziała słodziutko. Zbliżyłem wciąż nienasyconego fiuta do oczka i zacząłem wchodzić. Poszło bardzo szybko, korek ją na tyle rozepchał, że mogłem bez oporów wchodzić. Po parunastu sekundach już ją dupczyłem na zwiększonych obrotach, Magdzie się to najwidoczniej podobało bo cały czas wzdychała. Dojrzała kotka lubi anal, czego chcieć więcej? Ruchałem ją rytmicznie, moje ciało odbijało się od jej dupska, po całym mieszkaniu rozchodziły się jednoznaczne dźwięki. Jeszcze kilkanaście ruchów i poczułem, że teraz moja kolej. Docisnąłem fiuta do samego końca, jajka zetknęły się z ciałem Madzi i wtedy wystrzeliłem. Ciepłe nasienie zaczęło zalewać jej dupkę, nogi się pode mną uginały. Pod sam koniec wyciągnąłem kutasa i ostatnie krople spermy rozsmarowałem na lewym pośladku.
    – Hoho, zostawiasz podpis na mojej dupie?
    – Tak, jesteś moja. – odpowiedziałem.
    – Twoja? – mówiąc to podniosła się i zbliżyła do ust.
    – Tak, uwielbiam Cię rżnąć.
    – Zostaniesz chwilę? Tak długo Cię nie było… Proszę… – zapytała słodko i zatrzepotała rzęsami. Miałem wracać szybko do siebie ale nie mogłem jej odmówić.
    – Dobrze, chętnie zostanę chwilę. – odparłem. Magda delikatnie podskoczyła i klasnęła kilkukrotnie w dłonie jak jakaś nastolatka. Cycki przy tym podskoku też ładnie zafalowały. – Gdzie idziemy?
    – Ja najpierw do łazienki, jak chcesz to możesz dołączyć. Później – łóżko w sypialni.
    Skierowaliśmy się do łazienki, żeby trochę się odświeżyć. Magda wzięła szybciutki prysznic, ja obmyłem sobie kutasa, w końcu higiena jest najważniejsza, a po analu to już całkowicie. Wyszliśmy z łazienki i położyliśmy się nadzy na łóżku.
    – Wiesz, niesamowicie się stęskniłam za tymi naszymi spotkaniami. Mieliśmy zbyt długą rozłąkę… – zaczęła. Nie chciałem psuć chwili ale musiałem jej w końcu powiedzieć:
    – Obawiam się, że musimy korzystać, bo może być coraz trudniej. – odpowiedziałem.
    – Co masz na myśli? – zapytała niepewnie.
    – Kinga jest w ciąży. Nie chwaliliśmy się jeszcze nikomu, więc proszę zachowaj to póki co dla siebie, dopóki Kinga sama Ci się nie pochwali.
    – Ach tak… Dobrze, tego sekretu jej nie wyjawię, o pozostałych przecież rozmawiamy. – powiedziała z przekąsem.
    – Madzia… Nie o to mi chodziło… – zacząłem się tłumaczyć.
    – Dobrze, rozumiem, nieważne. Nie gniewam się. Więc dziecko? To rzeczywiście musimy korzystać, bo będzie tylko gorzej… – mówiąc to złapała mojego zwiotczałego fiuta w dłoń i zaczęła delikatnie masować. Sądziłem, że jestem wypompowany i nie da rady go postawić. Miałem o sobie niezłe zdanie, uważałem się za całkiem dobrego kochanka ale zwykle potrzebowałem nieco czasu żeby znów ‘stanąć na baczność’. Nic bardziej mylnego. Magda zbliżyła się do mnie i szeptała mi do ucha sprośne słowa, wciąż masując fiuta:
    – Skoro tak… To chcę jeszcze… Chcę Cię poczuć… Głęboko. Chcę żebyś mnie pieprzył, ruchał, rżnął… Najmocniej jak potrafisz… Weź mnie, od tyłu, od góry, od boku, weź mnie po prostu, weź jak chcesz, zerżnij mnie… – szeptała i szeptała, a mój kutas był coraz bardziej sztywny. W końcu zniżyła się, przesunęła między moje uda i przyłożyła sobie kutasa do policzka.
    – Podoba się taki widok?
    – Madzia…
    Wysunęła język i zaczęła go lizać jak lizaka, od dołu do samego czubka. Kutas twardniał w niesamowitym tempie. Wsadziła go sobie do ust i ssała, cudownie ssała ta moja kochanka. Po parunastu sekundach wypuściła twardego już fiuta z ust i powiedziała:
    – No, chyba nieźle mi poszło. To teraz ja przejmuję inicjatywę. – wskoczyła na mnie i zaczęła galop. – Ale proszę, teraz spuść się we mnie…
    – Jak najbardziej. – odpowiedziałem. Magda przyspieszała, pędziła na moim sprzęcie, cycki podskakiwały w rytm jej ruchów. Podniosłem się i zbliżyłem ustami do sutka. Zacząłem go ssać jak dziecko sprawiając Magdzie jeszcze większą przyjemność. Potrafiła mnie rozgrzać do czerwoności ale jak widać mi też szło wcale nieźle w tej kwestii. Nie sądziłem, że kobieta może tak ostro ujeżdżać, łóżko bujało się, a Magda ani myślała przestać. Pieprzyliśmy się w tej pozycji kilka minut i nagle poczułem znajomy skurcz cipki. Ciało mojej kochanki wygięło się w łuk i wtedy nadszedł mój czas. Udało nam się dojść w tej samej chwili, Magda przeżywała swój orgazm kiedy ja pompowałem resztki swojego nasienia w sam środek jej piczki. Nasze uniesienie trwało jeszcze kilkanaście sekund po czym Magda opadła na mnie bez sił. Leżała na mnie, oddychała głęboko i dochodziła do siebie. Mój kutas nadal sterczał w niej ale już coraz bardziej miękki. W końcu wyskoczył z dziurki, resztki spermy dotknęły ciała mojej kotki. Madzia przeturlała się obok i wtuliła się we mnie. Pocałowałem ją czule w czoło i powiedziałem:
    – Uwielbiam to Magda. Uwielbiam te nasze spotkania, tę naszą tajemnicę. Nie mogę znieść myśli, że będziemy musieli przestać.
    – Nie mówmy teraz o tym, proszę. Będzie ciężko ale mam nadzieję, że czasem uda Ci się urwać. Będę czekała. Nie miałam takiego kochanka jak Ty i wiem, że lepszego nie znajdę. Nie mogę się doczekać obiecanych ferii, wierzę że spędzimy niesamowity czas.
    – Też tak myślę Madzia i nie mogę się doczekać.
    Rozmowa toczyła się jeszcze chwilę. W końcu zdecydowałem, że muszę iść. Podnieśliśmy się z łóżka, z cipki Madzi wypłynęło trochę mojej spermy. Wytarła to chusteczką i skierowaliśmy się do wyjścia, gdzie nadal leżały nasze ubrania. Ubraliśmy się dość sprawnie.
    – Dziękuję Ci za dziś. Jak zawsze byłeś niesamowity. Stęskniłam się bardzo za taką czułością…
    – Ja też tęskniłem, było cudownie. Do zobaczenia Madziu.
    – Do zobaczenia…
    Podniosłem skrzynkę z narzędziami, spojrzałem przez wizjer czy nikt nie idzie i ruszyłem spełniony do swojego mieszkania

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotrek

    Kolejna część z serii. Podoba się? Zostaw komentarz!

  • Dwa duze zera

    Pracowałem od jakiegoś czasu w sklepie z artykułami do malowania, znajdującym się na samym rogu niczego. I mój szef, pan Robert, oczekiwał ode mnie tylko jednej rzeczy – żebym tam po prostu był. Oczywiście nie stosowałem się do tego jedynego prostego polecenia i otwierałem przeważnie spóźniony. Raz otworzyłem sklep dopiero po godzinie. Kiedy przyszedłem – czułem się okropnie, bo to był poniedziałek, a ja dałem poprzedniego dnia srogo w palnik – facet stał przed drzwiami i kopcił papierosa jednego za drugim. Pod jego stopami leżało kilkanaście martwych petów. Spostrzegł mnie, przez chwilę nic nie mówił, bo kończył faję i odezwał się dopiero po tym, jak zdeptał tlący się odpad podeszwą.

    – Czy ja aż tyle od ciebie wymagam Mielczarek? – zapytał bardziej znudzony niż wściekły. – Aż tyle? Być na czas?

    – Przepraszam, panie Robercie – wyznałem z udawaną skruchą i wcisnąłem mu pierwszy, lepszy kit. – Mój brat miał wczoraj urodziny i trochę wypiliśmy. Trochę tylko.

    – Jaki brat?

    – Mój brat. Starszy. Dawno się nie widzieliśmy. Wrócił na przepustkę.

    – Z wojska?

    – Z więzienia.

    Mężczyzna pokiwał tylko głową i zapowiedział, że to moje ostatnie spóźnienie. Zgodziłem się z nim, ale na drugi dzień znowu przyszedłem wstawiony i pół godziny po czasie. Tym razem nie powiedział nic. Na początku następnego tygodnia po prostu wparował do sklepu z jakimś chłopakiem.

    – To jest Emil – wyznał jakby dumny z siebie. – Od dziś będziecie pracować we dwóch.

    – To nieźle… – zacząłem, ale przerwał mi, mówiąc dalej, czy też to ja chciałem się mu wciąć.

    – I będzie z tobą pracował, aż wszystkiego go nauczysz. Masz mu wszystko pokazać, gdzie co leży, jak się kasę liczy i tak dalej. Mam nadzieję, że szybko to opanuje.

    Posłał Emilowi uśmiech niczym kochanek, ale tamten się nie zarumienił.

    – A jak już wszystkiego się nauczy? – zapytałem naiwnie, dobrze znając odpowiedź.

    – Wylecisz stąd Mielczarek. Wylecisz.

    Pan Robert wziął jeszcze Emila na zaplecze – nie wiem, może się tam całowali – w każdym razie wrócili stamtąd uhahani od ucha do ucha. Gościu śmiał się, jakby zaraz miał się zakrztusić. Kiedy szef zostawił nas samych, obejrzałem sobie tego nowego bardzo dokładnie. Zdawał mi się być beznadziejnym typem. Szeroka, nalana twarz, małe oczka i tłuste włosy. Uszy odstające, które z chęcią odfrunęłyby do nieba. I ta jego postawa – zgarbiony i niski, z balonową oponką na brzuchu i chudymi jak patyki rękami. Pomyślałem, że w całym swoim życiu nie zrobił pewnie ani jednej pompki. Kiedy się do mnie odezwał, zniechęcił mnie jeszcze bardziej.

    – To co mam robić, kolego?

    Pierwsze co kazałem mu zrobić, to dokładnie wyszorować kibel – nad którym ja nie pochyliłem się ani razu przez dwa miesiące pracy, więc możecie sobie wyobrazić jak to musiało wyglądać i śmierdzieć. Kiedy skończył – zajęło mu tragicznie dużo czasu – powiedziałem, że ma przelecieć podłogi.

    – Wymyć cały sklep? – zapytał z miną przerażonego buldoga.

    – Cały sklep – potwierdziłem i wróciłem na swoje miejsce, czyli na obrotowe krzesło, będące miejscem mojego wielogodzinnego spoczynku.

    Zaczął myć te podłogi antycznym mopem z drewnianym kijem i zauważyłem po pół godziny, że ani razu nie wymienił wody. Wyszedłem na środek i spojrzałem na zwykle szare kafelki. Były teraz czarne.

    – Ty, Emil! – zawołałem.

    Wychynął zza jednego z regałów.

    – Myłeś już kiedyś podłogę?

    – Ani razu. To jest mój pierwszy raz.

    Mogłem go o to, kurwa, podejrzewać.

    Ponownie poinstruowałem go co i jak – pokazałem nawet, robiąc w kilka sekund więcej niż on przez pół godziny – i ponownie wróciłem na swój wygodny tron. Nadrabiałem zaległości w lekturach, czytałem sobie Buszującego w zbożu Salingera. Pod koniec dnia, jeszcze przed zamknięciem, obejrzałem krytycznym okiem jego dzieło. Kiepsko mu poszło.

    – Na którą jutro mam być? – zapytał, kiedy wyszliśmy przed sklep.

    – Na dziewiątą – oznajmiłem. – Możesz być na dziewiątą. Ja się pewne trochę spóźnię.

    Nie zrobiłem nawet trzech kroków, kiedy zawołał za mną:

    – To jak wejdę do sklepu?

    Wzruszyłem ramionami i wróciłem do siebie, na pokój w akademiku. Cały wieczór przegrałem w karty z moim współlokatorem, nie rozmawiając przy tym zbytnio. Może dlatego, że Matas był Litwinem i nie za bardzo mówił po polsku. Ja co prawda umiałem po angielsku, ale on nie. Migowego nie znałem. Dlatego siedzieliśmy cicho, a karty były naszym uniwersalnym językiem. Tak samo jak wódka. No więc głównie graliśmy w wojnę. Nie wiem czy Matas umiał grać w coś innego. Zresztą, nie było to aż tak ważne.

    Następnego dnia przyszedłem wyjątkowo na czas. Emil już czekał pod wejściem jak potulny piesek i tak samo radośnie przywitał mnie u drzwi – może merdałby przy tym ogonem, gdyby taki posiadał. Podał mi rękę, ale go zignorowałem. Weszliśmy do środka i pomyślałem, że chyba nie powinienem być dla niego aż tak surowy, mimo że koleś ewidentnie przyszedł ukraść mi robotę – ostatecznie nie był niczemu winien. Ale kiedy zobaczyłem jego damski chód, jego ślimacze ruchy przy każdej prostej czynności i kiedy po raz kolejny wyskoczył z jakimś głupim pytaniem, to ostatecznie zmieniłem zdanie. Nie mogłem go polubić. Nie dało się, cholera.

    Przez cały tydzień kazałem mu robić najróżniejsze, kompletnie bezsensowne rzeczy. Kiedy przychodził do kasy i opierał się o blat, zapuszczając żurawia na to co robię, wysyłałem go do magazynu, do pobliskiego sklepu czy coś takiego. Irytował mnie swoim zachowaniem, swoim jestestwem. Był jak ludzki rzep, przylepa. Przyklejał się do człowieka i to wnerwiało cię niesamowicie, bo emanowała od niego aura przegrywu i przykrego potu. Opowiadał mi pierdoły ze swojego życia, znaczy starał się opowiadać – przeplatane żartami po których tylko on się śmiał – bo w ogóle nie słuchałem. Często gadał o jakiejś Ewie, która miała być niby jego dziewczyną. Z historii wynikało, że jest nieziemską laską, więc mu nie wierzyłem.

    Drugiego tygodnia w poniedziałek tak jak zwykle czekał na mnie grzecznie pod drzwiami. Zapomniałem się i podałem mu rękę. Uścisnął ją tak mocno, że prawie poczułem ból. Miałem ochotę pieprznąć go w ten głupi łeb, bo widziałem, że włożył w ten uścisk potężny wysiłek – zdradziła to jego krzywa gęba. Zrobił to celowo albo był po prostu idiotą. Podejrzewałem to drugie.

    Ruch w sklepie był zawsze niewielki. Zwykle kilku stałych bywalców, którzy oglądali codziennie te same zakurzone półki, licząc chyba, że ujrzą na nich pewnego dnia samego Chrystusa. Ale w ten poniedziałek do sklepu weszła nieznana mi dziewczyna. Zanim ją zobaczyłem, usłyszałem w wiatrołapie stukot jej obcasów. Pojawiła się nagle, wyłoniła się z mroku i zaczęła kroczyć po sklepie z wyrafinowaniem damy z lat minionych. Miała ciemne włosy, a biały kapelusz wisiał jej z tyłu głowy. Nie była wysoka, obfite piersi ściśnięte zostały pod szarą koszulką, a różowa plisowana spódnica, którą miała na sobie, nie zdołała ukryć jej dorodnych bioder i pośladków. Gapiłem się na jej ciało z przyjemnością. Dziewczyna nie spojrzała na mnie od razu. Przeszła pomieszczenie kilka razy zanim się odezwała.

    – Czy jest Emil?

    Nie załapałem od razu o kogo jej chodzi – tyle mnie interesował.

    – Jestem ja – odpowiedziałem. – Może być?

    – Przyniosłam mu śniadanie. – Zignorowała moją zaczepkę z bolesnym chłodem.

    Emil wyczłapał się nagle z jakiegoś kąta i takim dziwnym, komicznym półbiegiem zbliżył się do dziewczyny. Wyciągnął ręce jakby chciał ją uściskać, ale ona cofnęła się.

    – Cześć Ewo – powiedział, śmiejąc się przy tym nerwowo.

    Zerknął na mnie niepewnie.

    – Trzymaj – oznajmiła, podając mu aluminiowe zawiniątko.

    Emil wziął od niej kanapki i dalej stał jak wryty.

    – Co się mówi Emil? – pomogłem mu.

    – Dzięki – wydukał.

    Ewa nie dała po sobie niczego poznać. Odwróciła się tylko i pewnym krokiem udała do wyjścia. Opuściła sklep bez słowa.

    – To moja dziewczyna – zaczął Emil.

    – Mówisz? – rzuciłem od niechcenia. – A kibel dziś szorowałeś?

    – Ale jak? Dziś kibel? Znowu?

    Pokiwałem głową jak znudzony mędrzec, który potwierdza prawdę oczywistą. Chłopak spuścił łeb i poszedł w stronę zaplecza. To podła zagrywka, ale nie było mi go szkoda za grosz. No może trochę.

    Ewa nie pojawiła się w sklepie do końca tygodnia, ale w sumie zapomniałem o niej następnego dnia, więc nie robiło mi to różnicy. Nasz szef, pan Robert, wpadł któregoś dnia zapytać jak idzie postęp w nauce nowego padawana. Powiedziałem mu, że Emil jest bystry jak woda w klozecie i szybko się uczy. Facet był wyraźnie zadowolony. Ja znacznie mniej.

    No i pewnego ranka Emil nie stawił się do pracy punktualnie. Przyszedł prawie po godzinie z nietęgą miną i jeszcze bardziej zgnębioną postawą. Zatrzymał się przy mnie i wiedziałem, że coś leży mu na sercu. Gówno mnie to obchodziło, ale otworzył się bez pytania.

    – Stary, jak ja ją kocham – wyrzucił desperacko.

    – Kogo? – zapytałem, autentycznie nie wiedząc, o kogo mu chodzi.

    – No Ewę. Kocham ją na zabój.

    – Aha.

    – Nie mogę przestać o niej myśleć, w dzień czuję się źle, nie mogę spać w nocy. W głowie mam tylko jej obrazek. Jest dla mnie wszystkim. Ale coś się zmieniło. Jest jakaś inna, obca. Zrobiła się zimna, niemiła. Nie była taka. Naprawdę coś się zmieniło stary. Nie wiem o co chodzi. Boję się, że kogoś ma.

    – Kiepska sprawa.

    – Wychodzi gdzieś dzień i w nocy, w ogóle się nie widzimy. Drzwi do pokoju ma zawsze zamknięte. Kiedy pukam i wiem, że na pewno jest w środku, odpowiada mi cisza. Piszę do niej, ale ona nie odpisuje. Kiedy dzwonię, zawsze ma wyłączony telefon. Myślę, że naprawdę kogoś ma, poznała jakiegoś faceta. To doprowadza mnie do szału. Próbowałem się z tego powodu nawet zabić.

    – I co? Udało się?

    Popatrzył na mnie załzawionymi oczyma. Pomyślałem, że sprawa naprawdę jest poważna.

    – Od jak dawna tak się zachowuje? – spytałem.

    – Od jakiegoś tygodnia – oznajmił i zaszlochał. – Nie wiem co robić, Marcel! Pomóż mi!

    Poradziłem mu, żeby to przeczekał, że kobiety czasami tak mają. Potem odpuściłem mu szorowanie kibla i łaskawie pozwoliłem, żeby sobie posiedział na zapleczu. Oczywiście nie powiedziałem o tym szefowi. Nie byłem konfidentem. Każdy ma prawo mieć gorszy dzień. Mnie zdarzały się one trzydzieści razy w miesiącu.

    No ale następnego dnia ta łamaga w ogóle nie przyszła. Po cichu liczyłem na to, że pan Robert wparuje z niezapowiedzianą wizytą i zrzednie mu ten wąsaty ryj, kiedy spostrzeże brak swojego kochasia. Jednak to nie on odwiedził sklep, a Ewa. Wkroczyła z gracją, ubrana bardzo podobnie jak ostatnio, tym razem jednak jej spódniczka kończyła się znacznie wyżej, a koszulka miała głęboki dekolt.

    – Macie tu może pędzle? – zapytała niewinnie, obrzucając mnie nieznacznym spojrzeniem, kiedy ja patrzyłem na jej odsłonięte cycki.

    Pewnie, że pokazałem jej gdzie mamy pędzle. To była ciasna alejka, bardzo zagracona, więc staliśmy blisko siebie. Czułem bijące ciepło z jej ciała, rodzaj grawitacji działający na mnie hipnotycznie. Niby przypadkiem trąciła mnie swoim biustem. A potem na dokładkę odwróciła się do mnie tyłem i nachyliła się, przydając tej marnej chwili jakiejś boskości. Miałem ochotę coś z tym zrobić, ale wychowano mnie na dżentelmena. Pozwoliłem sobie jedynie podziwiać widoki.

    – Myślałam, że będzie tutaj coś ciekawszego – stwierdziła w końcu, prostując się.

    Wróciliśmy na główną salę. Szedłem za nią,wciąż gapiąc się na jej krągłą dupcię, pracującą pod tym kusym materiałem. Naprawdę potrafiła poruszać się na tych obcasach. Większość kobiet chodzących w wysokich butach sprawia wrażenie paralityczek. Jest w tym coś smutnego.

    – Gapisz się na mój tyłek? – zapytała nagle bez ogródek.

    – Emil to twój chłopak? – odbiłem piłeczkę.

    – Nie.

    – On uważa co innego.

    Westchnęła ciężko, a odsłonięte miło piersi uniosły się i opadły słodko.

    – Wynajmuję pokój w tym samym mieszkaniu co on – powiedziała. – To wszystko.

    – Przyniosłaś mu przecież śniadanie.

    – Zostawił je w kuchni i dzwonił do mnie potem, żebym mu je przyniosła. Wydaje mi się, że zrobił to specjalnie.

    – Gość ma na twoim punkcie obsesję. Powinnaś być dla niego milsza.

    Nie odpowiedziała na to. Przysunęła się do mnie i ponowiła wcześniejsze pytanie, które celowo pominąłem. W jej jasnych oczach czaiło się coś niedobrego.

    – To jak było? Gapiłeś mi się na tyłek czy nie?

    – Może.

    – A chciałeś za niego złapać?

    – Nie wiem.

    Ujęła moją dłoń i położyła ją sobie na prawym pośladku. Był strasznie miękki, prawie rozlewał się pod moimi palcami. Cofnąłem się po chwili, ale nie dlatego, że mi się to nie podobało. Usłyszałem dzwonek – znaczyło, że ktoś wszedł do sklepu. Jakaś stara baba, jedna z tych, które przesiadują tutaj po godzinie i niczego nie biorą. Zachowanie Ewy również momentalnie się zmieniło. Odsunęła się ode mnie i powiedziała, że musi już lecieć, bo ma coś ważnego do załatwienia. Nie zatrzymałem jej. Jedynie Bóg wie co siedziało w głowie tej dziewczyny. Nie miałem zamiaru tego roztrząsać.

    Przez kolejne dni pracowaliśmy z Emilem na pół gwizdka. Powoli wdrażałem go w tajniki dobrego sprzedawcy. Mój koniec zbliżał się wielkimi krokami. Chłopak był jednak ciągle rozkojarzony, wolno się uczył i pan Robert wyrażał już oznaki poirytowania – denerwowało go to, że wciąż byłem potrzebny. Ale, jak na wszystko, nadszedł czas i na mnie. To miał być mój ostatni dzień, ostatni piątek. Sklep był już otwarty i zjawiłem się jak zwykle spóźniony. Za ladą siedział Emil. Wyglądał na przybitego, oczy miał zaczerwienione i podkrążone. Nie zapytałem go co się stało. Kazałem mu zjeżdżać z mojego miejsca. Zrobił to i zaczął temat.

    – Pamiętasz Ewę, moją dziewczynę?

    – No.

    – Rozstaliśmy się.

    – Przykro mi.

    – Powiedziała mi, że nie jestem odpowiednim dla niej facetem, że w ogóle nie jestem według niej facetem. Powiedziała, że znalazła sobie kogoś lepszego, prawdziwego mężczyznę. Tylko co to znaczy być prawdziwym mężczyzną, co? Co to kurde znaczy? Przecież byłem dla niej dobry i miły. Wyręczałem ją we wszystkim, kupowałem prezenty, a teraz co? Znalazła sobie jakiegoś frajera.

    Wytłumaczyłem mu w końcu, że takie rzeczy się zdarzają i że nie ma co się tym przejmować. Poradziłem mu, że jeżeli naprawdę ją kocha, to powinien spróbować z nią porozmawiać, otworzyć się. Stwierdził, że to świetny pomysł i że do niej zadzwoni. Nie dał sobie przetłumaczyć, że to za wcześnie. Wyszedł na zaplecze i nie było go jakieś pięć minut. Wrócił z zadowoloną miną.

    – Ewa powiedziała, że może ze mną pogadać za pół godziny, u nas na mieszkaniu – oznajmił podbudowany.

    – Jesteś w robocie przecież – przypomniałem mu.

    – Wyskoczę na godzinę, dobra? Nie powiesz nic szefowi, okej?

    Byłem równym gościem. Obiecałem, że nic nie powiem. Poleciał jak na skrzydłach. Znów zrobiło mi się go trochę żal.

    I wcale nie byłem zaskoczony tym, że kilka chwil po jego wyjściu w sklepie pojawiła się Ewa. Teraz wyglądała niczym zwykła ulicznica – wystrojona w skąpe mini, które ledwo zakrywało jej tyłek. Brzuch miała odsłonięty, a na twarzy ostry makijaż. Zatrzymała się przed moim stanowiskiem i uśmiechnęła się.

    – Minęłaś się ze swoim chłopakiem – powiedziałem obojętnie.

    – On nie jest moim chłopakiem, mówiłam ci już. Wynajmuję tylko pokój w jego mieszkaniu. Dostał je podobno w spadku po zmarłym dziadku. Siedzę na nim, bo prawie nic mu nie płacę – wyjaśniła.

    – Czyli go wykorzystujesz.

    – Skoro się daje.

    Westchnąłem ciężko.

    – Słuchaj skarbie, chyba wiem w co tu się gra. Nie bardzo mam ochotę w tym uczestniczyć – wyjaśniłem sucho.

    – A w co się gra? – zapytała, udając głupią.

    – Z jakiegoś powodu się na nim odgrywasz, bawisz się nim, jego uczuciami. I jestem ci do tego potrzebny. Chcesz mu zrobić krzywdę. Tylko dlaczego?

    – Lubię chaos. Lubię być w centrum. To wszystko.

    – Skoro tak to w porządku.

    Wyszedłem zza lady i poszedłem do drzwi. Odwróciłem kartkę “otwarte” na drugą stronę i zamknąłem sklep. Nie zależało mi już w ogóle na tej robocie, przecież dziś wylatywałem. pan Robert mógł wparować w każdej chwili, ale to też mnie mało obchodziło. Wróciłem do niej. Stała oparta o drewniany blat. Nachyliłem się i pocałowałem jej pomalowane bordową kredką usta, łapiąc ją jednocześnie za tyłek.

    – Świnia – rzuciła do mnie, kiedy oderwałem się od niej.

    – Słuchaj, na zapleczu jest nieduża kanapa – zacząłem. – Myślę, że powinna się nadać.

    – Ty gnoju jeden – odpowiedziała ostro.

    Mimo to poszła ze mną na tyły sklepu.

    Usiadła na tej wysłużonej, zalatującej kurzem kanapie. Odrzuciła włosy do tyłu i wbiła we mnie swoje niebieskie oczy. Dopadłem do niej, nie mogąc dłużej wytrzymać. Zacząłem ją całować, jej szyję, twarz, usta. Odpowiadała mi zdawkowo, jakby obojętnie i chłodno. Pomogłem jej zdjąć skąpą koszulkę na ramiączka i wprawnym ruchem pozbawiłem ją stanika. Jej piersi były naprawdę ładne – jędrne, z niewielkimi, różowymi brodawkami. Zacząłem łapczywie ssać jeden sutek.

    – Ty pieprzona świnio – obraziła mnie znowu.

    Pomyślałem, że to element jakiejś gierki, albo mówiąc takie rzeczy, czuła się lepiej ze samą sobą. Nie myślałem jednak o tym za dużo. Miałem tu coś lepszego niż rozmyślanie.

    Moja lewa dłoń powędrowała między jej rozchylone nogi. Okazało się, że nie miała na sobie majtek. Chwilkę bawiłem się jej łechtaczką, a potem wsadziłem jej palec do środka. Było tam bardzo ciasno, bardzo mokro i gorąco. Zaczęła cicho pojękiwać. Przerwałem zabawę i wstałem, potem zdjąłem swoją koszulkę i odpiąłem pasek od jeansów. Zsunąłem je razem z bokserkami.

    – Chyba nie myślisz, że pozwolę ci go wsadzić! – wyrwała z oburzeniem.

    No i właśnie to zrobiłem. Przewróciłem ją na plecy i zadarłem jej mini. Rozchyliła szeroko nogi i wszedłem w nią głęboko. Zawyła, przyjmując mnie po raz pierwszy. Potem już jęczała i dyszała, biorąc to co dla niej miałem. Wsadziłem język w jej usta i całowaliśmy się i pieprzyliśmy jak króliki. Minęło trochę czasu i teraz to ona była na górze. Ujeżdżała mnie z pasją i zaangażowaniem. Co chwila powtarzała:

    – Ty gnoju! Ty pieprzony gnoju!

    Nie spodziewałem się tego, co po chwili zrobiła. Otwartą dłonią, z całej siły, walnęła mnie w twarz. Zapiekło. Potem spróbowała po raz drugi, ale się uchyliłem.

    – Co ty wyrabiasz? – zapytałem, a ona ani na chwilę nie przestawała po mnie skakać.

    – Jesteś wrednym skurwielem, zacząłeś pieprzyć mnie bez pytania!

    Zacząłem zastanawiać się kto tu kogo tak naprawdę pieprzy.

    Kiedy po raz kolejny spróbowała mnie uderzyć, złapałem ją za rękę, wywinąłem i obróciłem całą na brzuch, przygniatając swoim ciężarem. Miałem ją teraz.

    – Nienawidzę cię! Nienawidzę!

    Nie przestawałem jednak ani na moment, bo czułem, że jestem tuż, tuż. Naprawdę była niezła w te klocki. No i chwilę później skończyłem, prawdziwa rozkosz, promienie pierwszego, zimowego słońca oblewające połacie śniegu. Odezwała się dopiero, kiedy z niej zszedłem.

    – Było w porządku – oznajmiła cicho.

    – Tak – przyznałem. – Było w porządku.

    – Muszę już lecieć – wyznała i zaczęła się ubierać.

    Otworzyłem sklep i wróciłem na swoje miejsce za kasą. Ewa wyszła, nie żegnając się ze mną, a Emil już się dzisiaj nie pojawił.

    Weekend minął mi za szybko. Tylko trochę myślałem o tym, co zdarzyło się na tyłach sklepu. Nie będzie co opowiadać dzieciom. W poniedziałek rano obudził mnie telefon. Dzwonił pan Robert.

    – Mielczarek musisz przyjść dziś do pracy – odezwał się na powitanie.

    – A co z Emilem? – zapytałem.

    – Nie ma go. I nie będzie.

    – W takim razie chcę podwyżkę.

    – Nie przesadzaj Mielczarek.

    – W takim razie dowidzenia panie Robercie.

    Rozłączyłem się. Nie minęła sekunda jak znowu zadzwonił.

    – Dobra. Dam ci podwyżkę. Ale zaczniesz przychodzić do pracy punktualnie, jasne?

    – W porządku.

    Było przed dziewiątą, więc wstałem z łóżka i zacząłem wsuwać na siebie spodnie. Za oknem świeciło słońce. Dzień wydawał się ciepły. Matas przekręcił się w łóżku, gadając coś pod nosem w obcym języku. Wszystko zostało po staremu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin M.

    To jest to seksowne, ale zabawne. Lubię ten tekst. Nie wiem dlaczego.

    Zachęcam do odwiedzania mojego profilu, czytania innych tekstów i włażenia na bloga. Narzekam tam na wiele spraw i wrzucam opowiadania, które nie nadają się tutaj ze względu na brak erotycznych wątków.

  • Tomasz zigolak odc 18

    Czerwiec 2022

    W galerii było pełno ludzi. Był początek lata, więc kobiety odsłaniały nieco więcej. Mijały ich co chwila śliczne dziewczęta, pożerające go wzrokiem. Tomasz  miał na sobie białą koszulkę polo i jasne spodenki. Na nosie gościły ciemne okulary, maskujące jego oczy wpatrujące się w dekolty mijanych kobiet. Bogna trzymała go dumnie za rękę. Wyglądała cudnie. Jej blond włosy, lśniły w świetle dnia. Tomasz mógł podziwiać jej długie nogi. Było ciepło więc mogła je odsłonić. Miała na sobie jedynie jeansowe, króciutkie szorty i jasną bluzeczkę odkrywającą jej pępek. Przez cienki materiał nieśmiało przebijały się brodawki.

    Mijali sklep z męską odzieżą. Tomek bez trudu rozpoznał w nim dziewczynę z kamerek. Czasem oglądał ją, nagrywającą z tego właśnie sklepu. Dobrze znał jej ciało.
    – Moglibyśmy się z nią zabawić. – Powiedział do swej towarzyszki
    – Z którą?
    – Z tamtą czarnulką. Widywałem ja na kamerkach. Pewnie teraz palcuje swoją muszelkę. – Wskazał na dobrze znaną  mu kobietę. Dziewczyna była lekko po trzydziestce. Widać było, ze też nie ma na sobie stanika. Jej sutki mocno przebijały się przez materiał króciutkiej sukienki. Widząc nadchodzącą parę wyszła zza lady z podwiniętą sukienką. Tomasz czuł jak jego penis twardnieje, bowiem jego oczy wypatrzyły skrawek jej ciemnej cipki.

    Wybierała dla niego spodenki. Tomasz lustrował dokładnie ciało ekspedientki. Jej opalone uda ocierały się lekko o siebie, kiedy dziewczyna chodziła po pomieszczeniu. Miała też  ładne piersi. Nie były może za duże, ale świetnie wyglądały w tamtej kolorowej sukieneczce. Bogna z lubością patrzyła na jego coraz większe krocze. Penis odbijał się wyraźnie na materiale spodenek.

    -Chyba są zbyt ciasne. – rzuciła krótko wychylając się zza zasłony.
    Brunetka po chwili podeszła z kolejnymi spodenkami do kabiny, w której stali.
    -Niech Pani sama zobaczy. – Bogna odsunęła kotarkę i pokazała na wielkiego penisa swojego kochanka. – Sama nie wiem. Jego kutas nie mieści się. Próbowałam wszystkiego.
    -Oj, proszę dać sobie pomóc. – Dziewczyna nie potrzebując zachęty klęknęła przed nim rozchylając dekolt swego odzienia i wyswabadzając piękne piersi. – Trzeba mu przecież ulżyć. Zapraszam. Proszę mi pomóc. – Powiedziała do klękającej obok niej kobiety. Szybkim ruchem ściągnęła z niej bluzeczkę odsłaniając spory biust. Na twarzy młodej brunetki wyraźnie zarysowało się uznanie. Wreszcie wzięła jego penisa do ust. Pochłaniała go powoli, uśmiechając się przy tym słodko. Bogna zaczęła delikatnie pieścić jej cipkę. Podwinęła lekko sukienkę ułatwiając sobie zabawę. Ciche siorbanie wypełniło malutką przestrzeń. Odsunięta nieznacznie kotarka wpuszczała sztuczne światło do środka. Bogna widząc dziewczynę w akcji zaczęła mruczeć. Brunetka wreszcie oddała jej kutasa. Jasnowłosa kobieta zaczęła go łapczywie pochłaniać aż po nasadę. Mlaskała przy tym głośno. Co chwila wypuszczając go z ust. Pomrukiwała wtedy, patrząc mu z zadowolone oczy. Na sam koniec zabawy znów oddała prącie dziewczynie obok. Zaczęła go trzepać. Trysnął potężnie na jej twarz i piersi. Dziewczyna oczyściła kutasa i jądra. W tym samym czasie jej cipka palcowana była przez Bognę. W końcu dziewczyna zaczęła zbierać spermę z twarzy, a jej koleżanka czyniła to samo z jej piersiami. Kiedy wszystko wylądowało w ich ustach zaczęły się całować. Lepka sperma, zmieszana ze śliną obu pań opadała długimi, lśniącymi smugami na ich nagie piersi…

    Bogna zauważyła wreszcie sklep z damską bielizną. Było w nim całkiem sporo kobiet. Większość z nich była w średnim wieku. Mamuśki wybierały sobie biustonosze, co chwila zmieniając zdanie. Miała ich obsłużyć młodziutka praktykantka. Kiedy blond włosa kobieta poleciła jej znaleźć coś dla siebie, dziewczyna zauważyła całkiem spore ilości nasienia, które leżało na jej piersiach. Dziewczyna zaczerwieniona oddaliła się od pary, aby wykonać zadaną pracę. Wkrótce przyniosła seksowny czerwony komplecik. Z zawstydzeniem odprowadziła wzrokiem dojrzałą kobietę, która ponętnie kręcąc tyłkiem zawiodła do przymierzalni przystojnego szatyna.

    Bogna dyszała ciężko. Jej obfite piersi falowały, po wypadnięciu z koronkowego topu. Kotas tomka ocierał się o czerwony materiał. On też oddychał głęboko. Kobieta była rżnięta na stojąco, opierała się więc mocno o ściankę malutkiego pomieszczenia. Jej lewa rączka ściskała mocno kotarkę oddzielającą ich od innych klientów sklepu. Zawstydzona małolata słyszała wyraźnie co działo się za kotarą. Słyszała, jak jądra Tomka uderzały głośno o pośladki kochanki. W końcu ciemny materiał poruszył się. Jasno włosa kobieta wychyliła się zza niego, odsłaniając swoją nagą pierś.
    – Mogłabym prosić jeszcze o pończoszki do kompletu. Memu chłopcu bardzo podoba się ten top. Chciałabym czymś uzupełnić ten zestaw. – Powiedziała, wyraźnie dysząc i przymykając co chwila oczy. Nastolatka odeszła jeszcze bardziej zmieszana. W lustrze wewnątrz pomieszczenia dojrzała bowiem jak gruby penis Tomka penetrował lekko porośniętą piczę.

    Kiedy podeszła do kabiny, gdzie przebywała jej klientka usłyszała ciche pojękiwanie. Słyszała także ciężki, męski oddech.
    -Przepraszam. – rzekła cichutko.
    -Dziękuję. – Bogna rzekła grzecznie, kołysząc się w rytm ruchów penisa w jej cipce. Wkrótce schowała się znowu i zaczęła jęczeć. Jej głos stawał się słyszalny w małym sklepiku. Podniecało ją to. Zaczęła więc tarmosić paluszkiem swoją pipkę. Tomasz przyspieszył. Jego jądra znów zaczęły mocno klaskać o mokre uda kobiety. Mokra cipka przyjmowała co raz za razem. Wreszcie doszedł. Cieplutka norka Bogny została zalana solidną dawką nasienia. Penis wypadł gładko z jej cipki. Tomasz wytarł go jeszcze o płaski brzuszek kochanki i schował w spodniach. Na jej udach powoli pojawiała się biała maź. Sperma niechętnie opuszczała jej mokrą  pipkę. Z pomocą kochanka zdjęła z siebie przymierzany top. Czerwony, koronkowy materiał zebrał znaczną część nasienia z krocza kobiety. W końcu odchyliła znacznie kotarkę.
    -Proszę to dla nas zapakować. Bardzo nam się podobała. Prawda, kotku? – Kobieta oddała przymierzany wcześniej zestaw młodej dziewczynie.
    -Tak, moja piękna. – Tomasz pocałował czule szyję Bogny ściskając jej jędrną pierś. Oboje ubawieni patrzeli, jak nastolatka odchodzi zmieszana, ściskając w rączce obspermioną bieliznę.

    Było już późno. Wiedzeni smakowitym zapachem kroczyli ku jadłodajni. Mały bar stwarzał intymną atmosferę. Szybko złożyli zamówienie i poszli do stolika. Kelner zjawił się dość szybko. Po dniu pełnym wrażeń, oboje zjedli dość szybko. Siedzieli popijając przez słomki słodkie soki. Nagle Tomasz poczuł jej nagą stopę na swoim udzie. Bogna uśmiechała się do niego zalotnie. Dopiła spokojnie swój napój i zsunęła się delikatnie pod stół. Mężczyzna oparł się wygodnie. Jej głowa wyglądała delikatnie spod stołu, rączki zaś uwijały się z spodniami. Wreszcie uwolniła grubego kutasa z uwięzi. Zaczęła go powoli ssać. Trzymała go mocno u nasady. W jej ustach znikał co chwila duży żołądź. Robiła to powoli. Tomasz mruczał z zadowolenia. Kobieta przerywała co chwila i lizała go od nasady do czubka. Tomek poczuł, że długo nie wytrzyma więc chwycił lekko za jej głowę cicho postękując. Zaczęła więc go masować, trzymając w ustach jego czubek. Trysnął. Dawka spermy wylądowała w jej ustach. Dumna pokazała mu nasienie na języku, uderzając się kilkukrotnie penisem w policzek. Nie połykając oblizała go delikatnie i wciągnęła resztkę spermy. Droczyła się z nim chwilę. Po wszystkim połknęła zawartość ust i zniknęła pod stolikiem.

    Wrzesień 2027

    Maria leżała naga na fotelu. Drzemała słodko, kiedy promienie słońca ogrzewały jej sztuczne cyce. Poczuła zapach kutasa. Tomek prężył go przy jej ładnej buzi. Lekko włożył jej go do ust. Uśmiechnęła się nie otwierając oczu. Lubiła tak się budzić. Mruczała zadowolona połykając kutasa, który coraz głębiej wchodził w jej usta. Wreszcie przestał się bawić. Chwycił mocno jej głowę i zaczął ostro rżnąć. Krztusiła się mocno. Odpuścił. Jego penis wystrzelił z ust kobiety, a ta nabrała powietrza uśmiechając się szeroko. Zaprosiła go do swej dziurki. Wpakował więc go bez ceregieli i zaczął posuwać. Był napalony, bowiem wcześniej pierwszy raz zobaczył jej prześliczną córkę. Z zamkniętymi oczyma penetrował pizdę Marii, wyobrażając sobie że jest w tamtej dziewczynie. Trysnął. Sam zdziwił się, że tak szybko. Kobieta przyciągnęła go do siebie i zaczęła całować. Poczuła jednak, że po raz pierwszy jej kochanek nie oddaje się jej w całości.
    -Co jest? Coś nie gra.
    -Twoja córka.
    -Co z nią. – Spytała zaskoczona. -Podoba Ci się! Ty jej też. Pytała mnie o Ciebie.
    -No i co jej  powiedziałaś.
    -Prawdę. Że jesteś mój. Że rżniesz mnie, tak jak jej nikt nigdy nie zerżnie.
    Tomek nic nie mówił. Brunetka wymyśliła więc szybko historię, jak ma wyglądać ich spotkanie.

    Tomasz rozmawiał z Marceliną. Właściwie dawał jej mówić. Miała cudny głos. Podobała mu się w każdym aspekcie. Patrzył na jej śliczną buzię i spijał każde słowo z jej uśmiechniętych ust. W zgrabnym nosku tkwił mały, okrągły kolczyk. Dziewczyna miała figurę po matce. Była po prostu piękna. Jego serce łopotało. Sam nie wiedział co się z nim dzieje.

    Robiła mu loda. Marzył o niej. Spełniło się. Faktycznie, była napalona. Wprawnie mu obciągała, siorbiąc słodko. Co chwila spluwała na jego żołądź, by potem znów patrząc mu w oczy brać całego członka głęboko w usta. Tomek chciał się jej odwdzięczyć. Zerwał jej pachnące figi i zajął się aksamitną cipeczką. Pachniała obłędnie. Aż zakręciło mu się w głowie. Lizał ją łapczywie. Dziewczyna rozwiązała swój biustonosz uwalniając całkiem spore cycuszki. Ugniatała je lekko. W jej dłoniach wyglądały idealnie. Wtem do pokoju wpadła Maria.
    -Co to ma znaczyć?! Przywłaszczyłaś sobie mojego ruchacza?!
    -Oj mamo, on woli mnie. Pogódź się z tym.
    -Tak? Więc pokażę Ci że to nie prawda. Powiedziała zrzucając z siebie ręcznik. Oderwała go od młodej szparki swojej córeczki i zaczęła pochłaniać jego kutasa. Tempo było szalone. Jej usta nabijały się na penisa, mlaszcząc głośno. Co chwila przerywała nabierając łapczywie powietrze. Dziewczyna podeszła do niej i zaczęła lizać jądra. Trysnął. Maria połknęła wszystko, mrucząc z dumą.

    Siedział na skraju łóżka, kiedy Maria podskakiwała na nim głośno jęcząc. Jej ogromne cyce podskakiwały w rytm galopu. Marcelina lizała jego jądra, na które wylewał się nektar z piczy mamuśki. Po chwili kobiety zmieniły się. Ciasna cipka dziewczyny znacznie bardziej oddziaływała na twardy członek mężczyzny. Trysnął. Całująca go Maria, oderwała się od jego ust i zbliżyła się do cipki córki. Skoro tylko wypadł z niej gruby, sflaczał penis zaczęła ją lizać. Pochłaniała też spermę, wylewającą się z jej wnętrza. Marcelina całowała więc Tomka. Mężczyzna czuł się jak  w niebie. Jej słodki języczek dawał mu wiele przyjemności.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis
  • Tomasz zigolak odc 19

    Listopad 2022

    To były jej 43 urodziny. Anna zrobiła się na bóstwo. Jej rude loki łaskotały piegowate plecy, kiedy szła otworzyć mu drzwi. Tomek ubrany był wtedy w czarną, skórzaną kurtkę. Przywitał ją całusem i wręczył małe pudełko. Kobieta odłożyła je i zaczęła zdzierać z niego ubrania. Uwinęła się szybko. Wnet oboje byli już nadzy. Całując go namiętnie zawiodła do sypialni. Spoczęli na jej wielkim łożu. Tomasz zaczął jej dogadzać. Pieścił językiem pachnącą cipkę, palcami tarmosząc za króciutkie włoski. Piersi kobiety, pieszczone przez jej dłonie, zdobiły sterczące mocno sutki. Doszła. Jej umysł nie panował nad ciałem, które targały przyjemne skurcze.

    -Odpakuj prezent. – Powiedział gładząc ją po głowie.
    -To zabawka dla mnie. -Kobieta spytała gładząc ręką różowe, gibkie dildo. Z obu stron zakończone żołędziami. – Musimy to przetestować.
    Tomasz chciał dać jej niezapomniany seks. Wstał z łóżka i zbliżył kutasa do jej ust. Anna leżąca na plecach odchyliła głowę lekko do tyłu i wzięła go w usta. Tomasz zaczął powoli ruszać biodrami, nie pozwalając swemu prąciu na opuszczenie ust kochanki. Sam, dość mocno posuwał jej cipkę silikonowym masturbatorem. Anna krztusiła się mocno ogromnym przyrodzeniem. Jej oczy były mocno przekrwione. Nie wiadomo czy było to spowodowane trudnościami z połknięciem grubego chuja, czy drażnił ją rozmywający się makijaż. Cała jej twarz w coraz większym stopniu pokryta była mieszanką śliny i śluzu z jego kutasa. Strzelił potężnie. Nie dała rady połknąć wszystkiego. Wypluła niezdarnie zawartość ust. Sperma, mieszając się ze śliną znalazła się na jej twarzy.

    Nie dawał jej chwili wytchnienia. Obrócił kobietę i zapakował jej twardego znów członka w pizdę. Od razu rżnął ostro. Nie mogła jęczeć z rozkoszy, gdyż dławiła się zabawką, którą jej podarował. Tomasz głęboko pakował jej dildo do gardła. Sperma z jej twarzy ściekała na jędrne cycuszki. Anna krztusiła się głośno. Do odgłosów penetrującego jej usta sztucznego członka dochodziło miarowe klaskanie jąder o jej pośladki.  Tomek mocno ugniatał jej klejące się od nasienia piersi lewą dłonią. Prawą ręką cały czas rżnął jej gardło. Anna z trudem powstrzymywała odruch wymiotny. W końcu przestał. Jęknął głośno i zalał jej muszelkę ciepłym nasieniem.

    Leżała na brzuchu, kiedy Tomek ostro posuwał jej kakaowe oczko. Oblepiony spermą kutas gładko poruszał się w ciasnej pupci Anny. Kobieta ze łzami w oczach dławiła się znów długim dildo. Kochanek szarpał ją mocno za włosy odchylając jej głowę ku górze. Znów jego jądra klaskały głośno. Sperma wylewająca się z jej cipki lepiła się do wydepilowanej moszny. Śliska od śliny różowa zabawka wypadła z jego dłoni. Rudowłosa nabrała mocno powietrza. Tomasz szarpnął ją gwałtownie i zmienił jej położenie. Jej usta były pod jego kroczem. Przysiadł na jej twarz. Zaczęła ochoczo zlizywać spermę z moszny. Tomasz mocno szczypał jej sutki. Kiedy uznał, że kochanka skończyła czyścic jego jądra usiadł obok niej na łóżku. Chciała odetchnąć chwilę. Uśmiechnęła się do niego. Jej buzia cała była w mieszance śliny i spermy. Sztuczne rzęsy przykleiły się do policzków, a makijaż rozmywał się po skroniach. Mężczyzna jednak nie dał jej wytchnienia. Chwycił jej głowę i mocno nabił jej usta na pulsującego kutasa. Znów rżnął ją miarowymi, ostrymi ruchami. Nabijał jej usta na swojego chuja aż po jądra. Próbowała oponować, ale bezskutecznie. Wreszcie strzelił. Zakrztusiła się  mocno. Lepka sperma wylała się z jej ust, po grubym kutasie ociekając na jego jądra. Tomasz uderzał ją lekko kutasem w policzki. Droczył się z nią. Wciąż uciekał od niemogących dogonić zaspermionego penisa, obolałych ust kobiety.

    Maj 2023

    Bogna wsiadała do swego pięknego kabrioletu. Miała na sobie zwiewną sukienkę. Oczywiście spory dekolt nie mógł wiele pozostawić wyobraźni.  Był na tyle duży, ze widać było lekko brodawki na jej sztucznych piersiach.

    Tomasz czekał na nią na ławce przy parkingu. Było tam sporo samochodów. Ruch pieszych był jednak znikomy. Masował więc swojego grubego członka, rękę chowając pod materiałem spodenek. Wreszcie dostrzegł jej auto. Zaparkowała blisko niego. Mężczyzna wstał, a jego ogromy penis wystrzelił z spodenek. Dumnie kroczył w stronę kobiety. Stanął przy drzwiach samochodu, oddając swego koleżkę we władanie Bogny. Ssała go ze starannością. Siorbała przy tym słodko. Co chwila wyciągała go z buzi i  rozmazywała nim na swej twarzy ślinę. Kiedy Tomek dał jej znak, że niebawem dojdzie wyjęła go z ust i zaczęła masować go, mrucząc przy tym z zadowolenia. Bielutka sperma oblała jej twarz.

    Powolutku jechali przez miasto. Zdejmowała  z siebie powolutku obspermioną lekko sukienkę. Mijający ich faceci gapili się na jej cycuszki. Bogna paluszkiem ściągała z twarzy nasienie i pozdrawiała przechodniów, którzy pożerali ja wzrokiem.

    Postanowili zatrzymać się w przydrożnej restauracji. Po dłuższych poszukiwaniach, Tomek w końcu zaparkował samochód. Jego kobieta wyszła naga z samochodu i  sięgnęła na tylne siedzenie. Ubrała się pospiesznie w jasną koszulę i króciutkie szorty. Tomasz poszedł złożyć zamówienie, jego kochanka zaś udała się do toalety poprawić makijaż rozmazany na parkingu wcześniej.

    Po złożeniu zamówienia szybko udał się do damskiej toalety. Bogna malowała tam powieki. Rozpiął rozporek i z pęczniejącym członkiem podszedł do niej. Przytulił się do pleców kobiety i chwycił za jej piersi. Zaczął całować szyję, członkiem delikatnie wodząc po jej tyłeczku. Bogna zsunęła swoje spodenki i przyjęła go w wilgotną szparkę. Penetrował ją powoli, cały czas pieszcząc szyję. Stosunek miał się ku końcowi. Blondynka uklękła więc przed nim i zaczęła powoli bawić się jego członkiem. Masowała go rączką i ustami pieściła czubek żołędzi. Trysnął łagodnie w jej usta. Wycisnęła resztki spermy i wciągnęła ją do ust.

    Zasiadali do stolika. Bogna pokazała lubieżnie zawartość ust. Mieszała powoli języczkiem otulonym mieszanką nasienia i śliny. Maluśka część poleciała na jej bródkę. W końcu przyszło ich zamówienie. Kobieta zamknęła powolutku usta. Zdjęła pokrywkę z kubka i przyłożyła go do ust. Powoli wypluwała spermę wprost do ciepłej kawusi. Tomek pocałował ją nad stolikiem, pomagając jej zebrać spermę z kącików ust. Jedli w spokoju. Dzień był piękny.  Tomek skończył pierwszy i zaczął sięgać ręką jej ud. Masował je powoli. Kobieta pokazała mu nasienie pływające w kartonowym kubeczku i zaczęła powoli wypijać zawartość. Co chwila pokazywała mu, jak kolejne łyki kawy i wymieszanej ze śliną spermy znikają w jej ustach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis
  • Remont (cz. 2)

    Zdarzenie miało miejsce kilka miesięcy po tym jak z Arkiem założyliśmy firmę remontową. Teraz mieliśmy pełny luz bo jeździliśmy wspólnie na robotę i nikt się nas nie czepiał, że spędzamy czas razem. Nadzwyczajnie w świecie prowadziliśmy i pilnowaliśmy biznesu. A co działo i dzieję się na remontach oprócz remontów jest naszą tajemnicą i raczej nikt niczego nie podejrzewa.

    Tym razem mieliśmy zlecenie z dala od naszej miejscowości. Klientka zleciła nam remont łazienki, która w efekcie końcowym miała być w stylu glamour, z resztą jak całe mieszkanie. Dostaliśmy konkretną wizualizację łazienki. Na czas remontu klientka wraz mężem (którego nie było nam dane poznać przed remontem) wyprowadzili się do innego mieszkania, a my mieliśmy około trzech tygodni na wykonanie prac. Tylko od czasu do czasu klientka wpadała sprawdzić jak postępują roboty i czy wszystko jest zgodne planem.

    Do naszej dyspozycji była kuchnia i toaleta, jedynym warunkiem było to, że nic nie mogło zostać zniszczone. Sam remont przebiegał sprawnie a my mogliśmy się od czasu do czasu oddać erotycznym uniesieniom. Z Arkiem jesteśmy dogadani, że jest to tylko czysty sex i spełnianie męskich fantazji. Na żadne uczucia nie ma miejsca. Arek ma rodzinę i spełnia swój „obowiązek” małżeński względem żony a ja mam wolną rękę. Po prostu mamy układ na męskie jebanie.

    W ciągu 3tygodnowego remontu pieprzyliśmy się kilkakrotnie. Cóż grzechem byłoby nie skorzystać z okazji, w końcu mieliśmy mieszkanie do swojej dyspozycji.

    Rano obudziłem się ze stojącym, twardym chujem. W sumie mogłem sobie zwalić konia ale postanowiłem poczekać i pieprzyć się z Arkiem. Z resztą bardzo lubię to uczucie chcicy i podniecenia. Jako, że na niczym nie mogłem się skupić przeszedłem do działania…

    – Słuchaj, jestem dzisiaj w chuj podjadany, może…
    – Haha… młody, od wczoraj mnie bolą jaja, z resztą zauważyłem – skinął głową na moje krocze – że i tobie nie jest lekko, ale chciałem sprawdzić ile wytrzymasz.

    Nie czekając na nic zbliżyłem się do Arka i zacząłem całować. Zsunąłem z niego roboczą koszule aby po raz kolejny móc pieścić jego muskularną, porośniętą w włoskami klatę. Jeszcze chwilę się całowaliśmy a nasze języki splotły się namiętnym zwarciu… Zacząłem schodzić coraz niżej i całować go po szyi… muskularnych barkach…, zbliżyłem się do klaty i ssałem nabrzmiałe sutki… Arek jęknął z rozkoszy. Rękoma masowałem i pieściłem jego boskie ciało. Zacząłem schodzić jeszcze niżej i teraz lizałem jego sześciopak. Arkowi spławiło to przyjemność i napiął się tak, że widoczny był każdy mięsień jego brzucha. Rozpiąłem rozporek w jego spodniach i zsunąłem je do kolan. Teraz przed oczyma miałem niebieskie, obcisłe bokserki Arka. Przysunąłem twarz do krocza i poczułem zapach prawdziwego mężczyzny. Rękoma chwyciłem go za mięsiste pośladki i jeszcze bardziej przyciągnąłem do swojej twarzy aby zaciągnąć się tym zapachem. Jego przyjaciel ewidentnie chciał się wydostać z bokserek, więc powoli zacząłem je zdejmować. W końcu jego penis wyskoczył jak ze sprężyny i podskakiwał przez chwilę w górę i dół. Choć nie jednokrotnie widziałem cenny skarb Arka to za każdym razem sprawia mi przyjemność i jeszcze bardziej pobudza. Arek musiał być mocno podniecony bo jego przyjaciel był pokryty sporą ilością śluzu. Delikatnie zsunąłem napletek a moim oczom ukazała się pękata żołądź. Wziąłem ją w swoje usta i spiłem wszystkie soki – o lekko słonawym smaku. Posuwistymi ruchami pieściłem żylasty trzon jego berła. Oddech Arka przyśpieszył co świadczyło, że jest bliski finału. Arek chwycił mnie za głowę i mocno przyciągnął do swojego krocza. Zrobił kilka głębokich pchnięć, jego penis otarł się o moje migdałki i poczułem jak moje gardło zalewa gorąca sperma. Nie miałem możliwości jej wyplucia, z resztą nie chciałem tego zrobić bo uwielbiam smak jego spermy. Arek wyjął swojego wciąż stojącego kutasa z moich ust. Zbliżył swoją twarz do mojej i pożądliwie pocałował. Po czym rzekł:

    – Przepraszam młody, że tak szybko ale nie wytrzymałem dłużej. Musiałem spuścić ciśnienie bo by mi jaja rozerwało.
    – Spoko, ziomuś. Ale wiesz, że ja też potrzebuję ulgi.
    – Wiem, wiem. Dlatego mam pomysł… wiesz, że z zasady nigdy nie korzystaliśmy w sypialni klientów. Jednak tym jednym razem będzie inaczej.
    – Co masz na myśli? – zapytałem
    – Będziesz mnie jebał w łóżku tej paniusi.

    Jak ustaliliśmy tak zrobiliśmy. Sypialnia była urządzona na biało z pełnymi przepychu, mieniącymi się materiałami i luksusowymi dodatkami. Na bocznej ścianie była szafa z dużym lustrem. Pomyślałem, że to może być ciekawe zerknąć na siebie w akcji.

    Arek zdjął do reszty swoje ciuchy i został całkiem nagi. Jego chuj wciąż nie opadł i stał na baczność. Faktycznie musiał być w bardzo podniecony. Zdjąłem z siebie t-shirt. Znowu zaczęliśmy się namiętnie całować. Tym razem to Arek przejął inicjatywę i wepchnął w moje usta swój język. Przez spodnie zaczął masować mojego kutasa a drugą rękę przesuwał po moim torsie muskając sutki. Nie przestając się całować Arek rozpiął i zsunął moje spodnie. Jedyną barierą, która nas teraz dzieliła były moje bokserki. Jeszcze przez chwilę się całowaliśmy ale w końcu Arek pchnął mnie na łóżko i położył się na mnie. Swoim kutasem zaczął pocierać o mojego prężącego się w bokserkach członka. Czułem jak mój kutas próbuje się wydostać z bokserek ale niestety nie było mu to dane. Arek przesunął się niżej tak, że teraz jego twarz znajdowała się na wysokości mojego krocza. Przez nogawkę bokserek włożył rękę i wyjął moją mosznę z nabrzmiałymi kulami. Najpierw delikatnie ugniatał moje klejnoty w ręku, a po chwili zbliżył swoje usta i zaczął lizać. Sprawiło mi dużą przyjemność. Po kilku minutach zabawy jajami został uwolniony z bokserek mój penis. Był napompowany do granic możliwości, każda nawet najmniejsza żyła odznaczała się na trzonie. Arek widząc go powiedział:

    – Kurwa, młody… już jakiś czas się ruchamy ale tak nabitej pały u Ciebie jeszcze nie widziałem. Chcę ją poczuć w sobie!

    Po czym zmienił pozycję – obrócił się i wypiął swoją pizdę w moją stronę. Nie tracąc czasu chwyciłem swojego chuja w rękę i przystawiłem do wypiętej dziury Arka. Przez ten cały czas mój fiut wyprodukował tyle soków, że nie potrzebne było inne nawilżenie. Jednym mocnym pchnięciem bioder wszedłem w Arka po same jaja. Arek jęknął – sam nie wiem czy z bólu czy z przyjemności. I szczerze nie interesowało mnie to w tym momencie. Byłem jak w amoku. Każde pchnięcie sprawiało mi ogromną przyjemność. Raz po raz jaja uderzały o pośladki Arka. Wiedziałem, że długo tak nie wytrzymam, chwyciłem go za biodra i jeszcze mocniej nabiłem na swoją pałę. Arek tym razem jęczał z przyjemności. Mój oddech przyśpieszył a ciało przeszył dreszcz… Arek widząc, że lada moment się spuszczę krzyknął:

    – Skończ we mnie!

    W tej chwili gorąca sperma zaczęła zalewać jego pizdeczkę. Każde kolejne pchnięcie zakończone było strzałem nektaru. Był to jeden z obfitszych spustów jakie pamiętam. Arek padł plackiem na łóżko a ja pozostałem na nim nie wyjmując swojego sprzętu z jego dziurki. Opadłem z sił i czułem tylko błogie odprężenie. Leżeliśmy tak dobre kilka minut. W końcu Arek powiedział:

    – Koniec tego dobrego, trzeba się brać do roboty młody.
    – Tak jest Szefie – odpowiedziałem

    Podniosłem swoje ciało i wyjąłem mojego jeszcze pobudzonego chuja z dziurki Arka. W tym momencie zauważyłem, że pizdeczki zaczyna wypływać sperma. Rękoma rozsunąłem pośladki i wbiłem swoje usta aby nie zmarnować ani kropli nasienia. Gdy już wszystko było czyste Arek odwdzięczył się mi tym samym i wypolerował moją pałkę. Teraz mogliśmy wracać do roboty.

    W przeddzień zakończenia prac odwiedziła nas Klientka aby sprawdzić czy wszystko jest ok. Obejrzała łazienkę i była zadowolona bo nasze wykonanie spełniło jej oczekiwania. Umówiliśmy się, że następnego dnia zjawi się z zapłatą. A my mieliśmy jeszcze kilka godzin na ostatnie szlify i porządki.

    W dniu wypłaty, z samego rana dostaliśmy telefon od Klientki, że nie będzie mogła się zjawić bo wypadł jej nagły wyjazd w delegację. A z zapłatą przyjdzie jej mąż, którego jeszcze nie mieliśmy okazji poznać. Około południa pojawił się właściciel mieszkania. Przywitaliśmy się, wymieniliśmy grzeczności i pokazaliśmy efekt naszej pracy. Piotr bo tak miał na imię był zadowolony z efektu końcowego. Usiedliśmy do stołu aby się rozliczyć i zdać klucze. Wszystko poszło zgodnie z ustaleniami. Uścisnęliśmy sobie dłonie i zebraliśmy się do wyjścia. Byliśmy już w drzwiach gdy nagle Piotr krzykną:

    – Panowie, jeszcze jedna sprawa…
    – Tak?? zapytał Arek
    – Tutaj taki gratis ode mnie – i wręczył nam mały przedmiot, którym okazał się być pendrive
    – A co to jest? – zapytałem
    – Jak wrócicie do domu to na spokojnie rzućcie okiem. Może się wam przyda.

    Nie protestowaliśmy, zabraliśmy pendrive i jeszcze raz się pożegnaliśmy. Idąc do samochodu stwierdziliśmy, że to pewnie jakieś materiały reklamowe jego firmy. Pendrive wrzuciliśmy do samochodu i szczerze mówiąc zupełnie o nim zapomnieliśmy.

    No cóż… standardowo jeśli historia się Wam podobała, to proszę o komentarze. Możliwe, że zachęcą mnie do dopisania kolejnej części. Pozdro 🙂

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Gaus Den
  • Tomasz zigolak odc 20

    Kwiecień 2017

    Dostał od pani doktor różne pigułki. Asia załatwiła mu niezłą zabawę. Strip klub w którym pracowała pełny był napalonych nimfomanek. Pomyślał, że to dobry sprawdzian dla przyszłego żigolaka. Miał przecież niedługo wybrać się na pierwsze spotkanie z  klientką. Nie stosował się do zaleceń pięknej pani doktor. Ach. Gdyby tylko nie była lesbijką. Podobała mu się. Może i była od niego sześć lat starsza, ale nie przeszkadzałoby mu to. Idąc do starego budynku w wyobraźni rozbierał ją pośpiesznie. Widział jak jej jasnobrązowe oczka zamykały się powolutku, a małe różowe usta otwierały się ukazując języczek przebity maleńkim kolczykiem. Związywała właśnie swoje długie blond loki w kucyk. Zdejmował z niej już biały kitel. Wyobrażał sobie teraz jej krągłe piersi. Na pewno miała śliczne jasne brodawki z twardniejącymi sutkami. Delikatną rączką niezdarnie zasłaniała swoją cipkę. Czuł, ze na pewno musiała być dokładnie wygolona. Miał w nozdrzach jej zapach.

    Wszedł do pomieszczenia. Stało w nim kilku facetów. Każdy z nich stał blisko ściany. Czuć było ich zadowolenie. Chłopak podszedł do wolnego miejsca i zobaczył otwór na wysokości krocza. Jego penis był gotowy wypełnić lukę w ścianie. Obrazki, które wytwarzały się w jego głowie, kiedy szedł do klubu postawiły jego kutasa na baczność. Rozpiął spodnie i wyswobodził kutasa z bokserek. Wpakował go do dziury w cienkiej ścianie i zastanawiał się jaka Pani go obsłuży.

    Poczuł ciepłe wargi na swym przyrodzeniu. Kobieta po drugiej stronie ssała łapczywie jego chuja. Masowała go oburącz. Nie wkładała sobie go całego w usta. Pluła nań co chwila, paluszkami rozmasowując ślinę. Żałował, że nie mógł jej zobaczyć. Czuł jej ciepłe wargi. Delikatne dłonie masowały jego penisa. Było mu przyjemnie jak nigdy dotąd. Nawet z Joasią się tak nie czuł. Nagle dziewczyna przestała. Jego penis podrygiwał lekko. Czekał na dalsze igraszki. Ciasna cipeczka nabiła się na niego powolutku. Słyszał jej cieniutkie piski. Wydała mu się bardzo młoda. Ciasna myszka nabijała się na jego członek. Jej jęki były coraz głośniejsze. Znów przestała. Odetchnął z ulgą. Obawiał się bowiem, że nie wytrzyma długo. Dziewczyna musiała chyba to wyczuć. Znów zaczęła pieścić go rączką. Co chwila lizała go od nasady po żołądź. Nie zapominała też o zwisających jądrach. Strzelił. Poczuł, ze dziewczyna szybko dopadła jego fiuta ustami i zaczęła pochłaniać lepkie nasienie.

    Ogarnął się na tyle aby wyjść z pomieszczenia, gdzie zaznał rozkoszy. Było tam bardzo ciemno. Stało tam jeszcze kilku facetów. Wszyscy patrzeli na dziewczyny, które wychodziły z pokoiku obok. Było je doskonale widać. Były bardzo młode. Miały naście lat. Dumnie kroczyły zupełnie nagie, wypinając swe maleńkie piersi. Tomek drgnął. Jedna z dziewczyn była mu przecież dobrze znana. To wysoka pieguska z baru gdzie ostatnio zerżnął Joasię. Przecież nie miała nawet 17 lat! Szokowało go to troszkę. Jednak widok jej zaspermionego ciałka oddalił rozsądne myśli daleko. Widział jak żartowała z innymi dziewczętami. Uśmiechała się słodko. Jej buzia błyszczała od śliny wymieszanej ze spermą. Mocny makijaż, wyraźnie rozmyty, zdradzał, ze jej usta dały wiele przyjemności jego kolegom. A może nawet i jemu?

    Październik 2027

    Wiedział już co czuła Joanna. Siedząc przy biurku we własnym pokoju wpatrywał się w swoje dzieło. Był to sporych rozmiarów kolaż. Do niedawna patrzył na niego z dumą. Na obrazku widać było zlepek fotografii, które robił w toalecie znanego mu dobrze baru. Fotografii, na których pozowały jego klientki. Postać kucające, nagiej kobiety uśmiechała się do niego. Była jego super kochanką. Na kolażu znajdowały się wszystkie idealne cechy jego kobiet. W myślach wyliczał wszystkie panie. Widział piękne ciemno brązowe włosy Joanny. Przypomniał sobie ich wspaniały zapach. Lubił wtulać w nie twarz, kiedy ona wychodziła  z łazienki po kąpieli. Z pięknych oczu Zofii biło niesamowite ciepło i uległość. Miał wciąż w głowie obrazki jak jego suka wykonywała wszystko, cokolwiek jej rozkazał. Oddawała mu się w całości. Krwisto czerwone wargi przypominały mu rozkazy, które wydawała mu Małgorzata. Cenił ją bardzo. Ona przecież posiadała go na własność tak długo. Sam był gotów dla niej zrobić wszystko. Mógł znieść każdy ból. Kształtne piersi Agaty, dumnie stercząc celowały w niego brązowymi sutkami. Były tak jędrne i gładkie. Czuł w ustach ich delikatność. Lubił bawić się jej brodawkami. Płaski brzuszek Bogny, przypominał mu jak wiele razy jego sperma gościła w słodziutkim pępku. Uwielbiał ją za dreszcze emocji, które nim targały, kiedy ją pierdolił. Wzrok Tomka, przez idealnie wystrzyżony pasek króciutkich włosków doszedł do różowiutkiej cipki. Doskonale pamiętał jak pieścił Martę w jej gabinecie. Wyobrażał sobie jej biurko, pod którym spędził wiele pięknych chwil. Czuł na sobie jej wytrysk. Doskonale pamiętał jej smak. Mężczyzna rozpoznał również dłonie Anny. To właśnie jej szpony wbijały się w jego ciało, podczas ostrego seksu. Czuł przyjemny ból jąder, które tak często ściskała swymi rączkami. No i oczywiście nogi. Długie smukłe nogi Krysi. Była jego pierwszą prawdziwą klientką. Pamiętał ją doskonale. Przecież tak mu się podobała…

    Siedział i patrzył tępym wzrokiem w zlepek fotografii. Był zrozpaczony. Wiedział, że stało się z nim coś niedopuszczalnego. W jednej sekundzie jego życie straciło sens. Zakochał się. Nie mógł tego zrozumieć. Przecież tak długo pracował na to, aby jego serce nigdy mu nie przeszkodziło. A wystarczyło, że ją wtedy zobaczył. I na nic starania Marii aby zniszczyć ją w jego oczach. Zerwał się z fotela i zdarł obraz ze ściany.

    Płakał, trzymając się zgarbiony za głowę. Wiedział, że musi wybrać. Praca marzeń, albo kobieta. Sam nie wiedział co robić. Sięgnął więc do szafki biurka i nalał sobie ulubionego trunku. Patrzył na pognieciony papier. Jego oczy patrzyły, ale to serce nadawało obraz. Widział piękną dziewczynę. Jej ciemne włosy opadały na ramiona. Wypinała dumnie piękny biust, z lekko prześwitującymi cieniutkimi żyłami. Opalone uda rozwierały się szeroko ukazując jej jasną cipkę. Była cudowna. Chciał zapomnieć ale nie potrafił. Kiedy odwracał wzrok od podłogi cały czas widział jej słodką buzię. Widział jej delikatne usta i zgrabny nosek z błyszczącym kolczykiem.

    Dzwonek. Tomek ogarnął się naprędce i szybkim krokiem udał się do drzwi. To była ona. Jego serce przyspieszało. Widok Marceliny w jego drzwiach odebrał mu głos. Ona też nic nie mówiła. Patrzyła na niego z radością. Jakby znalazła skarb na bezludnej wyspie. Pocałowała go. Tomek objął ją mocno i odwzajemnił pocałunek. Już wiedział. Sam przed sobą przyznał się do wszystkiego. Kochał ją. Do szaleństwa.

    Leżeli nadzy. W sypialni porozrzucane były części ich garderoby. Leżała na jego piersi słuchając spokojnego bicia serca. Tomek odgarniał delikatnie kosmyk włosów z jej czoła.
    -Jesteś cudowna. Zostań tu ze mną.
    -Tomek. Zostaw moją matkę.
    -To nie takie proste. Ja mam różne zobowiązania.
    -Wiem. Mówiła mi o Tobie. Myślała że się przestraszę. Zostaw te kobiety.
    -Chciałbym. Na prawdę. Chciałbym tylko Ciebie. – Powiedział z czułością. Marcelina pocałowała go czule. Też chciała tylko jego. Zakochała się w nim. Miała nadzieję że on w niej też. Wierzyła, że pomoże mu uwolnić się od tych wszystkich kobiet. Chciała z nim zacząć nowe życie.

    Całowali się namiętnie. Jego członek powoli penetrował jej mokrą norkę. Dziewczyna była wtulona w jego ramiona. Poruszała delikatnie udami, czuła jak grube prącie wypełnia jej cipkę. Tomek był delikatny. Oddawał Marcelinie całą swoją pieszczotliwość. Cały świat nagle zginął. Była tylko ona i on. Nic więcej. Przestali się całować. Wtuliła się w niego mocno. On zaczął ustami pieścić jej szyję. Doszli razem. Jej słodziutka cipeczka zaciskała się na tryskającym cieplutką spermą prąciu. Nie wychodził z niej. Leżeli jeszcze długo. Całując się namiętnie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis

    Jest to juz ostatni odcinek serii o mym imienniku. Mam nadziję że seria się podobała.

  • Sasiadka Magda – czesc 6

    Około świąteczna absencja i brak seksualnych uniesień sprawił, że Magda nabrała jeszcze większej ochoty na seks. Regularnie odwiedzała mnie w czasie mojej pracy, czasem na szybki numerek, czasem tylko po to aby zrobić mi lodzika z połykiem, czasem brała ze sobą laptopa i zostawała na dłuższe ruchanie. Była nienasycona, ja zresztą podobnie – nie miałem jej dość, jej ciała i dotyku, mogłem się z nią widywać i pieprzyć codziennie. Zresztą, czym miałem być nasycony? Seksem z dojrzałą, lubiącą eksperymentować w łóżku kobietą? No raczej nie.
    Tak mijał nam dzień za dniem, powoli zbliżał się koniec stycznia, a więc wytęsknione trzy dni sam na sam z Magdą były już w zasięgu wzroku. Moja Kinga szykowała się do delegacji, choć przez moment obawiałem się, że wyjazd nie dojdzie do skutku – zaczynała ona odczuwać trudy ciąży, miewała gorsze dni, podczas których musiała zostać w domu. W weekend przed rozpoczęciem ferii Magda miała odstawić swojego synka do Szczecina do swojej teściowej, co było częścią planu. W sobotę z rana wystukałem kilka zdań do mojej kochanki w SMS:
    [09:11] P: Jak tam podróż na północne krańce Polski?
    [09:55] M: Pusty przedział, jesteśmy sami. Przepraszam, że dopiero teraz ale Krzysio właśnie poszedł do toalety. Jeszcze niecałe 2h i jesteśmy na miejscu.
    [09:55] zdjęcie – zbliżenie obiektywu na majteczki, Magda podciągnęła trochę spódnicę i zrobiła zdjęcie swojego krocza zasłoniętego materiałem majteczek.
    [09:56] M: Żałuję, że Cię tu nie ma ze mną, tylko my dwoje w przedziale… Ale by się działo!
    [09:59] P: Mmmm… Jestem pewien, że nadchodzące dni również będą niezapomniane.
    [10:02] M: <3
    Weekend minął mi na leniuchowaniu, odpoczynku i przygotowaniach żony do wyjazdu.
    – Pamiętaj, masz mi się meldować regularnie! – zaśmiałem się do Kingi.
    – Oj dobrze, dobrze… Będę… A Ty co masz w planach? Kuba potwierdził, że ma czas żeby wpaść?
    – Niestety jeszcze nie, będę do niego pisał. A tak to praca, pewnie pogram na konsoli w coś, znajdę sobie jakieś zajęcie – odpowiedziałem. W głowie już miałem to “jakieś zajęcie”.
    W końcu nadszedł poniedziałek, Kinga pracowała pół dnia zdalnie. Początkowo plan był taki, że mieli wyjeżdżać do Zamościa po pracy ale ktoś w końcu się zorientował jak długo się tam jedzie i przełożyli wyjazd na środek dnia. Z tego względu musiałem się urwać z pracy, żeby zawieźć Kingę na stację. Przed godziną 13:00 machałem już siedzącej w przedziale żonie na pożegnanie i kierowałem się do samochodu. W aucie wyciągnąłem telefon i napisałem do Magdy.
    [12:58] P: Czas, start…
    [12:59] M: !!! Już? Jesteś wolny? O której możesz być u mnie?
    [13:00] P: Chciałbym być za 15 minut ale na prawdę mam jeszcze masę roboty dziś do skończenia…
    [13:02] M: Ech, no dobrze… Ale przyjdź zaraz po pracy, tęsknię.
    Wróciłem szybko do mieszkania i zabrałem się za robotę. Szło jak krew z nosa. Nie mogłem się na niczym skupić, w głowie kotłowała mi się tylko myśl, że w mieszkaniu obok czeka na mnie rozpalony MILF i tylko patrzeć jak będę ją posuwał. I to pewnie nie raz. Około godziny 16:00 zebrałem się pod prysznic, wyszorowałem się dokładnie. Wyprasowałem koszulę, włożyłem niezniszczone spodnie. “Kurwa, ale się szykujesz na ruchanie z kochanką” – pomyślałem. W każdym razie zależało mi, żeby dobrze wyglądać i ładnie pachnieć. Przed 17:00 napisałem Magdzie wiadomość.
    [16:51] P: Zaraz się zbieram.
    [16:52] M: Świetnie. Drzwi będą otwarte, wchodź bez pukania.
    Odłożyłem telefon, skierowałem się do lodówki po czerwone wino i punkt 17:00 opuściłem mieszkanie. Skierowałem się do drzwi wejściowych mieszkania Magdy i bez pukania nacisnąłem klamkę. Wszedłem do środka i przywitał mnie przyjemny zapach gotowanego obiadu. “Mmmm… Czyżby coś pichciła dla mnie?” – zastanawiałem się w duchu.
    – Cześć! – krzyknąłem od progu i zacząłem zdejmować buty.
    – Hej! Rozgość się i chodź tu do mnie – odpowiedziała z głębi kuchni Magda. Przeszedłem powoli przez korytarz i dotarłem do kuchni. To co zobaczyłem mnie urzekło – Madzia gotowała dla nas posiłek. Kuchnia była dość obszerna, znacznie większa niż w naszym mieszkaniu. Pod oknami były szafki i blaty, z prawej strony od blatów dość duża wyspa (na której teraz leżały jakieś talerze, półmiski i inne rzeczy). Całkowicie z prawej strony, za wyspą, był stół przy którym mogło usiąść bez problemu 6 osób. Magda stała do mnie tyłem, coś aktualnie kroiła przy blacie ale strój… Boże, co ona ze mną robi.. Ubrana była w prześwitującą czarną sukienkę, pod spodem nie miała kompletnie nic – ani majtek, ani biustonosza. Ten delikatny materiał sprawiał, że wszystko było idealnie podkreślone i zarysowane. Pośladki przebijały się przez obcisły materiał sukienki, bioderka ładnie się prezentowały. Byłem przekonany, że Magda regularnie odwiedza jakiś sklep erotyczny, takich ciuszków nie kupiłaby raczej w normalnym sklepie. Już w tym momencie mój kutas się przebudzał, a doskonale wiedziałem co będzie dalej. Długie włosy były chwilowo związane, więc było widać, że założyła też złotą biżuterię. Długie kolczyki podkreślały jej strój, a delikatny naszyjnik dopełniał obrazu. Magda nagle się odwróciła i powiedziała:
    – No nareszcie! Siadaj do stołu, zaraz podaję – mówią co podeszła do mnie i dała mi całusa w usta. Momentalnie wbiłem się w jej usta językiem, odwzajemniła namiętny pocałunek ale natychmiast się oderwała ode mnie i powiedziała – Spokojnie tygrysku, musisz chwilkę poczekać, najpierw obiad.
    Wręczyłem jej wino, które postawiła na stole.
    – W tej szafce są kieliszki, tutaj w szufladzie korkociąg. Do dzieła mój mężczyzno – zaśmiała się.
    – Boże, wyglądasz zjawiskowo Magda… – nie kłamałem. Obraz z przodu prezentował się jeszcze lepiej. Makijaż na twarzy, nie za mocny. Brwi wyregulowane, rzęsy podkręcone i pomalowane. Oczy bez żadnych cieni, trafiła w mój gust. Delikatnie pociągnięta kreska i usta pomalowane szminką na kolor mocno czerwony. Złoty wisiorek mienił się na tle czarnej sukienki. Tak jak wspominałem, pod sukienką nie było nic. Materiał był na tyle cienki, że sutki było widać doskonale. Uwydatniony biust rozpychał górną część ciuszka. Cipka niknęła tajemniczo między udami ale wiedziałem, że prędzej czy później dobiorę się do tej słodyczy. – Czy Ty odwiedziłaś jakiś sklep erotyczny?
    – To miłe, miły komplement. Nie będę ukrywać, że cały dzień dziś spędziłam na przygotowaniach. A co do sklepu to tak, byłam ostatnio w centrum i zrobiłam… małe zakupy.
    – Cały dzień na przygotowaniach?
    – Tak, wzięłam sobie 3 dni wolnego.
    Zaskoczyła mnie. Wyglądało na to, że ona na prawdę ma ochotę rżnąć się bez przerwy przez te trzy dni. Niewyżyta.
    – Usiądź proszę, otwórz winko, obiad prawie gotowy.
    Zrobiłem jak mi poleciła. Usiadłem przy stole, obiad został podany w przeciągu kilku minut. Winko stało rozlane, Magda przyciemniła światło w kuchni, zapaliła świeczkę na stole, a w tle leciała cichutko jakaś muzyka – przyjemna muzyka, która nie przeszkadzała w rozmowie. Zrobiło się na prawdę romantycznie. Kutas prężył mi się pod stołem ale musiałem się wstrzymać, najlepsze miało dopiero nadejść. Rozmawialiśmy podczas jedzenia, Madzia ugotowała jakiś makaron, pachniało cudownie, a jeszcze lepiej smakowało.
    – Madziu, pycha. Szczerze mówiąc to zaskoczyłaś mnie tym obiadem.
    – Wiesz, parafrazując stare przysłowie “przez żołądek do fiuta” – zaśmiała się do mnie, a ja odpowiedziałem uśmiechem. – Myślałeś, że będziemy się po prostu rżnąć przez te 3 dni?
    – Yyy… Przyznam, że trochę tak.
    – To bardzo dobrze myślałeś, zamierzam skorzystać z tych trzech dni bardzo sumiennie. A do tego trzeba siły, więc zajadaj – odpowiedziała.
    Gdy skończyliśmy obiad Madzia wstała, zabrała talerze i zaniosła do zmywarki. Wracając podeszła do mnie i usiadła mi na kolanach. Pocałowała mnie w usta i powiedziała:
    – Długo czekałam na ten wieczór. Mam dla Ciebie niespodziankę.
    – Niespodziankę? Dla mnie?
    – Tak, poczekaj chwilkę.
    Wyszła z kuchni i wróciła po chwili z małym pakunkiem, ładnie zapakowanym.
    – Co to jest?
    – Otwórz i sprawdź – powiedziała kokieteryjnie. Zdumiony zacząłem rozpakowywać prezent i moim oczom ukazało się pudełko z czymś, co widziałem kiedyś w pornosach ale kompletnie nie pomyślałem, że kiedyś to zobaczę.
    – Czy to jest pierścień wibrujący?
    – Tak. Pani w sex shopie poleciła mi, że są na promocji, podobno dają facetowi niesamowitą przyjemność podczas ruchania. Co więcej, nie miałeś nigdy problemów ze wzwodem ale nadchodzące trzy dni będą bardzo intensywne i wymagające, więc taki pierścień może być pomocny. Podoba się? – kolejny raz tego wieczoru mnie zamurowało.
    – Ta.. tak. Nie spodziewałem się tego po prostu, nigdy takiego nie używałem. Może będzie okazja później. Dziękuję.
    Przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem namiętnie. Lizaliśmy się jak nastolatkowie, zachłannie, nienasycenie. Magda zaczęła mi rozpinać guziki koszuli, a ja w tym czasie ugniatałem jej cycki przez materiał skromnej sukienki. Pozbyła się szybko mojej górnej części garderoby i zaczęła lizać mnie jak seksi kotka po torsie. Dotarła do sutka i przyssała się do niego jak dziecko. Sprawiało to niemożliwą przyjemność, miałem wrażenie że kutas zaraz mi rozerwie spodnie. Magda wyczuła to chyba, bo stwierdziła:
    – Oho, chyba trzeba go wypuścić na wolność.
    Mówiąc to uśmiechnęła się i zaczęła się dobierać do mojego rozporka. Szybko odpięła guzik od spodni i pociągnęła je w dół. Następnie poszły bokserki – zostałem przed nią w samych skarpetkach. Usiadłem na krześle przy stole i czekałem. Moja kochanka złapała kutasa w dłoń i poruszała nią przez chwilę w górę i w dół. Zbliżyła usta do prącia i pochłonęła go, zniknął jej w buzi. Wodziła językiem po czubku mojego fiuta, zasysała, schodziła coraz niżej i niżej. W pewnym momencie zaczęła się trochę dławić ale kontynuowała to głębokie gardło. Tak głęboko chyba mi nigdy nie robiła loda. Po chwili, krztusząc się, wypluła go na zewnątrz.
    – Madzia… Nie musisz tak głęboko… – zacząłem.
    – Wiem, chciałam spróbować. I bardzo mi się podoba – odrzekła. Złapała się za ramiona, ściągnęła sukieneczkę na tyle, żeby jej cudowne piersi wyskoczyły na zewnątrz. Chciałem się do nich dobrać ale Magda miała inne plany. Z racji, że jej biust był dość obfity to złapała mojego kutasa między dwie piersi, ścisnęła i zaczęła rytmicznie mi walić. Hiszpan na całego. Wypuściła nieco śliny na fiuta, żeby mieć lepszy poślizg między cyckami, ja odpływałem. Opanowałem się, nie chciałem dojść zbyt szybko, więc odsunąłem ją od siebie, wstałem i przycisnąłem mocno.
    – Cudowny hiszpan suczko ale pora na rżnięcie.
    – Mmmmm… – zamruczała.
    Odsunęliśmy krzesła, Magda położyła się na stole. Zawsze chciałem się ruchać w kuchni na takim dużym stole. Postanowiłem się jej odwdzięczyć za pięknego loda i hiszpana, więc złączyłem jej nogi i podniosłem je ku górze. Jej cipka nadal skrywała się pod sukieneczką, dlatego szybko podwinąłem ją na tyle, żeby mieć do niej swobodny dostęp.
    – Mam zdjąć sukienkę?
    – Nie, proszę. Wyglądasz w niej bardzo seksownie, chcę Cię w niej zerżnąć – mówiąc to uklęknąłem przed nią i przejechałem językiem po cipeczce. Następnie skierowałem się w stronę dupki, zacząłem drażnić jej kakaowe oczko moim językiem.
    – Oooooch, jak przyjemnie. Jak dobrze… – wzdychała seksownie. Ja kontynuowałem pieszczoty, wróciłem do jej norki i wwiercałem się w nią językiem. Po chwili dołożyłem paluszek, wsunąłem wskazujący do środka i zacząłem kręcić. Językiem operowałem przy guziczku, nie odpuszczałem. Magda wiła się, podnosiła biodra i jęczała z zachwytu. Dłuższą chwilę robiłem jej minetkę, bo wiedziałem że Madzia lubi takie pieszczoty przed prawdziwym rżnięciem. Widać było to szczególnie po ilości soków wypływających jej z muszelki. W pewnym momencie podniosłem się na nogi i zbliżyłem się kutasem do jej cipki. Drażniłem się z nią. Drażniłem jak cholera. Zbliżałem się do niej, uderzyłem parę razy w jej guziczek by odsunąć się od niej.
    – Oj kurwa, przestań się bawić ze mną… – powiedziała nieco niespokojnie. Zaśmiałem się i odpowiedziałem:
    – Taaaak? Pragniesz tego? Pragniesz go poczuć w sobie? Proszę – mówiąc to wbiłem się w nią z maksymalną siłą. Zatrzymałem się jądrami na jej ciele.
    – Oooooooooooooch! – jęknęła.
    Objęła mnie nogami z tyłu i przyciskała do siebie. Zacząłem ją pierdolić, po prostu pierdolić. Rytmicznie uderzałem w jej ciało, wycofywałem się i wracałem. Stół ruszał się w takt naszych ruchów, czasem musiałem się przybliżyć parę centymetrów ale nie zważałem na to. Magda jęczała coraz głośniej, miałem wrażenie, że jej cipka się zaczerwieniła od tego “wysiłku”. Kilka minut takiej zabawy i Magda doszła. Zwierzęce pożądanie znalazło swoje ujście – wygięła się na stole w łuk i krzyknęła na cały głos:
    – Dochodzę!
    Nie musiała tego oznajmiać, jej ciało pokazało to za nią. Wypięła brzuszek do góry, napięła mięśnie, drżała na całym ciele, przyjemne skurcze cipki dopełniały obrazu idealności – mój kutas był w niebie. Dokładniej mówiąc to w jej zaciskającej się cipce ale dla mnie to był raj. Kiedy opadła z sił dokończyłem swoje dzieło. Kontynuowałem pieprzenie w tej pozycji, Madzia nie obejmowała mnie już nogami, więc miałem pełną swobodę ruchów. Dopychałem kutasa, wypełniałem ją całą. Zmęczona nadal czerpała przyjemność z naszych zabaw. W końcu poczułem zbliżający się orgazm. Znajome ciepło zaczęło wypełniać moje ciało, cudowne uczucie dotarło do penisa i… wystrzeliłem. Czułem jak mój kutas oblewa wewnętrzne ścianki pochwy Magdy. Odleciałem, miałem wrażenie, że wytrysk trwa i trwa. W końcu ostatnie krople opuściły moje ciało, wyciągnąłem fiuta i zbliżyłem się do niej. Wskoczyłem na chłodny stół, położyłem się przy niej.
    – Nie rozkładajmy się tu Piotrek, chodźmy do sypialni odpocząć – zaproponowała. Zgodziłem się na to, podnieśliśmy się ze stołu. Wzięliśmy w dłonie kieliszki i butelkę wina, po czym skierowaliśmy się w stronę sypialni. W przedpokoju zauważyłem, że moje nasienie spływa jej po wewnętrznej stronie prawego uda. Też to poczuła, bo złapała spływającą spermę na palce zanim zdążyłem coś powiedzieć i włożyła je do ust. Oblizała palce mówiąc:
    – Mmmm… Lubię ten smak.
    Dotarliśmy do sypialni i padliśmy na łóżko. Leżeliśmy wtuleni w siebie, rozmawialiśmy długo popijając czerwone winko. Cały czas pieściliśmy się z mniejszą lub większą chęcią, wodziłem po jej sutkach co jakiś czas, chwilami ugniatałem jej piersi. Ona natomiast co jakiś czas łapała mojego przyjaciela w dłoń, wodziła po nim palcami, uciskała – starała się sprawić mi przyjemność.
    – Co Cię Piotrek najbardziej we mnie pociąga? Dlaczego kontynuujesz tę znajomość? – zapytała znienacka. Nie byłem przygotowany na takie pytanie.
    – Nie wiem Madzia. Pociągasz mnie po prostu, jesteś tak seksowna, że zrównałbym Cię z moimi ulubionymi gwiazdami porno. Nie wiem dlaczego ale zawsze miałem fetysz starszych ode mnie kobiet, dojrzałych i wiedzących czego chcą.
    – Masz na myśli takie babcie jak ja?
    – Nie babcie. Kompletnie nie. Kobiety dojrzałe, mężatki. Takie, które wiedzą czego chcą. Po prostu mnie to kręci. A co więcej – bardzo lubię to, że nie masz zahamowań w łóżku.
    – Hmmm… No tak. “Na starej piczy młody kutasek ćwiczy” hihi.
    Kontynuowaliśmy rozmowę. Około 21 Magda zaproponowała:
    – Przydałoby się odświeżyć, idziesz ze mną pod prysznic? Mam dość dużą kabinę…
    – Chętnie – odparłem. Zebraliśmy się z łóżka i skierowaliśmy do łazienki. Byliśmy cały czas nadzy więc po prostu z marszu weszliśmy do kabiny i Magda puściła ciepłą wodę. Chwyciłem żel pod prysznic, rozlałem na cyckach Magdy i delikatnie zacząłem je pieścić okrężnymi ruchami. Wymyłem całe cycuszki, skierowałem się do brzucha. W czasie tych czynności mój kutasem znów się pobudzał. Madzia przejęła inicjatywę, rozlała nieco żelu na mojego fiuta i zaczęła go “myć”, wykonując ruchy przód-tył, przód-tył. Organ reagował na takie zabawy, stawał się coraz twardszy. Moja kochanka nie miała sobie równych, potrafiła mnie pobudzić na najprostsze możliwe sposoby. Spłukała wodę z penisa i uklęknęła przede mną, biorąc go do buzi.
    – Mmmm jak przyjemnie pachnie – stwierdziła z pełną buzią.
    Robiła mi loda pod prysznicem, ja założyłem ręce za głowę i czułem się jak król świata. Po chwili wpadł mi do głowy pomysł, że skoro tak się jej podobało głębokie gardło to pewnie też nie będzie miała nic przeciwko jak ją trochę porucham w usta. Jak pomyślałem tak zrobiłem. Złapałem Magdę za głowę i dociskałem do mojego coraz twardszego fiuta. Posuwiste ruchy wprawiały ją w dławienie ale nie próbowała się wyrwać. W końcu stwierdziłem, że na chwilę obecną wystarczy i powiedziałem do niej:
    – Podnieś się proszę, jeszcze cipka, dupka i plecki są nie umyte.
    Potulnie podniosła się, a ja zacząłem masować jej cipkę ręką z żelem pod prysznic. Sprawnie przeszedłem do dupki, dokładnie wymyłem jej kakaowe oczko. Tym razem ja się zniżyłem i zbliżyłem się ustami do jej odbytu. Wwiercałem język do tej jej ślicznej dupy, a Magda tylko jęczała. Wprawiałem ją w zachwyt, w pewnym momencie nawet próbowała uciec przed moim językiem ale złapałem ją z przodu rękoma i docisnąłem do moich ust. W końcu podniosłem się i nałożyłem kolejną porcję żelu na rękę po czym roztarłem go na jej plecach.
    – Wypnij się – rozkazałem. Magda posłusznie pochyliła się do mnie tyłem, rękoma oparła się o ścianę. Wprowadziłem kutasa w jej rozgrzaną cipkę i zacząłem posuwać od tyłu. Woda wciąż kapała z słuchawki prysznica, zagłuszała trochę jęki Magdy ale dodawała dużej rozkoszy. Ciepłe krople padające na pojawiającego się i znikającego fiuta powodowały jakieś takie odprężenie oraz nadawały odbijającym się od siebie ciałom odgłos wesołego klaskania. Posuwałem ją tak dłuższy czas aż moja kotka odwróciła głowę i powiedziała:
    – Pozzzzwóll miii usią… ąść – wystękała do mnie. Wyłączyliśmy prysznic, wytarliśmy z grubsza nasze ciała i wyszliśmy z kabiny. Myślałem że kierujemy się do łóżka ale Magda złapała mnie za rękę i kazała usiąść na zamkniętej muszli toaletowej. Następnie nabiła się na mojego ciągle twardego kutasa i rozpoczęła galop. Była bardzo blisko mnie, toteż wykorzystałem ten moment na pieszczenie jej cycków. Łapałem to jeden to drugi sutek w usta i ssałem namiętnie, przygryzałem, a momentami po prostu lizałem. Magda była w ekstazie, zwiększyła tempo jazdy i po kilkunastu sekundach doszła. Drugi raz tego wieczoru wygięła się w łuk i krzyknęła w spełnieniu. Ja doszedłem dosłownie chwilę później, penis naprężył się i zaczął pulsować oddając całe swe nasienie w norkę Magdy. Ciało mojej kotki powoli wiotczało. Siedzieliśmy tak wtuleni w siebie na kiblu i żadne z nas nie miało ochoty się ruszać ani wyciągać kutasa, byliśmy złączeni, byliśmy razem. W końcu po paru minutach podnieśliśmy się i Madzia wytarła cipkę papierem. Skierowaliśmy się do sypialni i usiedliśmy na łóżku. Byliśmy zmęczeni ale spełnieni. Rozmawialiśmy chwilę jeszcze, dolaliśmy winko i w pewnym momencie zaczęliśmy przysypiać. Przed 23 dostałem wiadomość od Kingi, że dotarła do Zamościa. Odpisałem, że bardzo się cieszę, że dotarła bezpiecznie i padłem na poduszki, Magda już spała. W nocy miałem ciężkie sny, z których wybudziło mnie przyjemne ciepło rozciągające się poniżej podbrzusza. Otworzyłem oczy, spojrzałem na zegarek – była 3:11. Spojrzałem w dół, a tam Magda obrabiała mi kutasa swoimi ustami.
    – Nie masz dość? – zamruczałem sennie.
    – Nie. Mówiłam Ci, że zamierzam ostro wykorzystać te dni. Przebudziłam się i stwierdziłam, że sprawdzę czy uda mi się postawić Ci na śpiocha. Jak oceniasz?
    Czułem, że jest twardo. Spojrzałem w dół i miałem już pełny wzwód. Magda przybliżyła się, nakierowała penisa na swoją cipkę i zaczęła mnie znów ujeżdżać, niesamowita kobieta. Niewyżyta mamuśka, z ciągła ochotą na mojego kutasa. Poujeżdżała mnie przez ładnych kilka minut, ja już byłem kompletnie rozbudzony i chętny na dalsze zabawy. Magda odchyliła głowę do tyłu i doszła. Krzyknęła na cały głos:
    – TAAAK, KURWA!
    – Madzia, jest 3 w nocy… – powiedziałem. Nie skomentowała tego, po prostu żyła chwilą. Kiedy opadła na mnie szepnęła mi do ucha:
    – Przepraszam, poniosło mnie ale dzisiejszy wieczór i noc są po prostu… Po prostu spełnieniem moich marzeń Piotrek. Właśnie miałam trzeci orgazm. Trzeci orgazm jednego dnia. Jestem w niebie.
    – Dobrze aniołku, Ty jesteś w niebie ale ja jeszcze jestem stojący. Skoro mnie rozbudziłaś to pozwól mi sobie ulżyć.
    – Co byś chciał?
    – Wypnij się, poobijam Ci trochę tę dupkę.
    – Ale nie anal Piotrek, obiecuję, że jutro dam Ci czego pragniesz ale dziś nie.
    – Zadowolę się też cipeczką, nie będę wybrzydzał – zaśmiałem się do Magdy. Sturlała się ze mnie, wypięła dupsko w moją stronę odsłaniając mi dwie swoje dziureczki. Sama położyła ręce na łóżku i głową dotknęła pościeli wypinając maksymalnie dupę. Wszedłem bez ostrzeżenia, szedłem po swoje. Bez oporu odbijałem się od ścianek pochwy Magdy i wypełniałem ją całą. Po chwili złapałem ją jedną ręką za włosy, zmuszając do delikatnego podniesienia głowy, a drugą złapałem ją za jej rękę i podciągnąłem na plecy, delikatnie wykręcając. Stękała namiętnie w rytm moich ruchów. Czułem, że podnosi jedną nogę i zbliża ją do moich pośladków, więc po chwili puściłem jej włosy i złapałem za tę nogę. Rżnąłem ją jak w jakimś porno, Magda jęczała i jestem pewien, że nasi niektórzy sąsiedzi słyszeli nasze zabawy ale nie dbałem o to. Dbałem tylko o to, żeby było mi przyjemnie. W końcu nadszedł i mój czas. Naprężyłem ciało, dobiłem kutasa do samego końca i zostałem w takiej pozycji pompując ostatnie tego wieczoru krople spermy w ciało mojej kochanki. Dyszałem mocno, Magda napięła dupkę ponętnie. W ostatnim takcie uderzyłem ją w pośladek siarczyście, aż jęknęła. Opadłem bez sił na łóżko obok niej i tak zasnęliśmy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotrek

    Kolejna opowieść o gorącej sąsiadce…