Blog

  • Nie-zwykla Rodzina cz 14. – Buziak na dobranoc od taty

    Jestem Dave. Mąż Ann oraz ojciec Alana i Cassie.

    Jestem dobrze zbudowanym brunetem. Mój kutas jest naprawdę sporych rozmiarów, co nie jedną kobietę wprawiał w osłupienie.

    Jak już wiadomo jesteśmy nietypową rodzinką. Możemy zabawiać się między sobą. Ta “tradycja” można powiedzieć pochodzi ode mnie. W mojej rodzinie było dość podobnie. Szczególnie w moich relacjach z siostrą Rachel, czyli ciocią Alana i Cassie. Ale o tym kiedy indziej.

    Także ja, jako pierwszy zaakceptowałem takie związki w mojej rodzinie. Byłem szczęśliwy że również i moja żona je akceptowała. Świetnie się dobraliśmy, pomyślałem, gdy opowiedziała mi o przeżyciach ze swoją rodziną.

    Kiedy pierwszy raz ruchałem Cassie, moją córeczkę, której to odebrałem dziewictwo, a Ann pieprzyła się z naszym synem, to niejako przypieczętowaliśmy to jaką jesteśmy rodziną. A jeszcze bardziej to zaakceptowaliśmy podczas naszej wspólnej orgii. Bardzo ich kocham bez względu na wszystko. Jeżeli jesteśmy tak szczęśliwi to nie mam nic przeciwko takiemu życiu.

     

    Miałem okazję znów się o tym niedawno przekonać.

     

    Była już noc. Poszedłem do pokoju mojej córki. Postanowiłem zajrzeć i dać jej buziaka na dobranoc. Zawsze tak robię od momentu gdy się urodziła.

    Wchodząc do jej pokoju miałem na sobie jedynie bokserki. Wiem że w sumie chodzimy spać nago, ale uznałem że po domu warto coś mieć na sobie. Wszedłem po cichu do jej pokoju.

     

    Spała naga połowicznie zakryta, ale nie aż tak bardzo. Leżała na plecach dobrze eksponując swoje piersi i można było zobaczyć nieco jej cipki. Od razu się podnieciłem. Moja córka już stała się dorosłą kobietą. Kiedy na nią patrzę czy to na co dzień, czy pod prysznicem, czy nawet teraz, moja pała mi stoi. Jej ciało było niesamowite. Przekonałem się już o tym podczas naszego pierwszego seksu, gdy odebrałem jej dziewictwo. Była cudowna. Chciałem jej dać buziaka w czoło, jednak szybko zmieniłem zdanie i pocałowałem ją w usta. Miała je takie delikatne i miękkie. Chciałem jej dać małego całusa, jednak ten przerodził się w namiętny pocałunek z języczkiem. Chciałem przeciągnąć go jak najdłużej, lecz wtedy Cassie się obudziła. Szybko oderwałem się od niej.

     

    – Tato? Czy ty…mnie pocałowałeś?

     

    – Emm…chciałem ci dać buziaka na dobranoc.

     

    – W usta?

     

    – Ymm…no tak jakoś wyszło.

     

    – Świetnie. Teraz mnie obudziłeś. – usiadła na łóżku, całkowicie odsłaniając cycki. Chyba nie przejmowała się moją obecnością.

     

    – Przepraszam mała…nie chciałem. No cóż to chyba już pójdę…

     

    – Czekaj tato. Obudziłeś mnie. Teraz położysz mnie do łóżka. – powiedziała zagryzając wargę. Znam te jej spojrzenie.

     

    – Co mam zrobić?

     

    – Daj mi znowu buziaka.

     

    Wtedy znowu się całowaliśmy. To oraz widok nagiej Cassie nieźle na mnie podziałały. Moja pała stała dęba. Cassie całowała mnie coraz zachłanniej. Jej język toczył walkę o dominację z moim. Po chwili przestaliśmy.

     

    – Powinienem cię całą wycałować córeczko.

     

    – Proszę bardzo.

     

    Wtedy usiadłem na łóżku i zacząłem całować córkę po całym ciele. Od ust przeszedłem przez obojczyk, prosto na cycki. Przyssałem się do jednego, w tym czasie masując drugi. Lekko przegryzłem jej sutka na co ta jęknęła przeciągle. Potem tak samo ssałem drugi sutek. Jej piersi były jędrne i miękkie. Idealnie pasowały do moich rąk. Położyłem się na brzuchu, przekręcając nogi Cassie tak abym przed twarzą miał jej cipę. Nie czekając zacząłem ją lizać. Czułem lekko słonawy posmak. Mimo to błądziłem tam dalej. Po chwili wyciągnąłem język i zacząłem jeździć nim delikatnie po sklejonych, sromowych wargach. Jej cipka zaczynała się dla mnie otwierać. Potem na moim języku poczułem również słodki, ale specyficzny smak. Wiedziałem, że to soczki z jej pochwy. Wkręcałem się. Coraz bardziej zagłębiałem w robieniu minety. Mój język wylądował w środku, zanurkował w nim głęboko. Cass zajęczała cichutko. Po czasie wstałem, jednak córka szybciej wstała z łóżka i uklęknęła przede mną.

     

    – Teraz ja cię ucałuje tatusiu.

     

    Po chwili zdjęła moje bokserki. Przed jej twarzą zakołysał się mój fiut, który był w pełni zwarty i gotowy. Córka nie czekając zaczęła mi obciągać. Robiła to dobrze i z wprawą. Czułem jej usta oplatające mojego fiuta.

     

    – O tak…córeczko… – mówiłem jęcząc. Córka sprawiała mi dużo przyjemności.

    Nagle przytrzymałem rękami jej głowę i docisnąłem do mojego kutasa. Miała go w całym gardle, krztusząc się przy tym. Widziałem że nie mogła złapać oddechu. Po chwili puściłem ją a ta wyciągnęła go z ust. Cała ślina z fiuta leciała na łóżko, a część poszła po brodzie.

     

    – O matko…

     

    – Jesteś w tym naprawdę świetna córeczko.

     

    – Dziękuje tatusiu. Chodź teraz… – wtedy położyła się na łóżku, rozkładając nogi ukazując cipę. – zerżnij mnie abym dobrze spała.

     

    Powiedziała zachęcająco. Ja od razu pochyliłem się nad nią i włożyłem fiuta do środka. Tym razem łatwo tam wchodził nie jak za pierwszym razem. Widać jej pizda jest już wystarczająco rozepchana. Cass jęknęła czując przyjemność. Nie czekałem i zacząłem ją jebać na misjonarza. Cassie swoje nogi skrzyżowała na moich biodrach. Zacząłem ją porządnie walić. Miałem w sobie duże pokłady energii które wykorzystałem aby rżnąć córeczkę.

    Cass nie przestawała jęczeć. Czuła jak mój kutas wypełniał ją do końca.

    Nie chcąc jeszcze kończyć, po czasie zmieniliśmy pozycję.

    Cass położyła się na brzuchu, ja nie zmieniłem pozycji. Wsadziłem z powrotem chuja do środka i ostro zacząłem pierdolić Cass. Ta jęczała w poduszkę. Jebiąc ją dociskałem ją do łóżka. Przyznam teraz jebałem ostrzej jednak widziałem że to podoba się Cassie. Po jakimś czasie przestałem i znowu zmieniłem pozycję. Cass znowu wróciła na plecy i podniosła nogi do góry, wypinając w górę swoją dupę. Ja złapałem za nogi i włożyłem znów kutasa do jej pizdy. Lekko pochylony znowu ją pieprzyłem. Łapałem za cycki, pierdoląc ją dalej, nogi jej trzymając na barkach. Cass krzyczała i jęczała. Dobrze że nikogo nie obudziła. Czułem już że jestem blisko.

     

    – Cass skarbie…

     

    – Wiem tato….oooohhhh…chcę spróbować w ustach…ooo…proooszę. – mówiła jęcząc. Przeżywała swój orgazm.

     

    Szybko wyciągnąłem fiuta a Cass szybko go złapała i wsadziła do ust. Poruszała szybko głową, doprowadzając mnie do orgazmu.

    Po czasie czułem jak wystrzelam całą spermę prosto w jej usta. Sporo tego było, jednak Cass przyjęła całość. Gdy skończyłem Cass wyjęła chuja z buzi i pokazała mi moją spermę w ustach.

    Potem zdziwiłem się gdy ją połknęła. Oblizała usta i powiedziała.

     

    – Pyszne…kocham cię tatusiu.

     

    – Ja ciebie też córeczko…a teraz połóż się.

     

    Gdy położyłem ją do łóżka i już wychodziłem, ta jeszcze powiedziała.

     

    – Tatusiu… – odwróciłem się. – dawaj mi częściej buzi na dobranoc.

     

    Rozumiejąc aluzję, podszedłem i pocałowałem ją w usta. Po czym uśmiechając się powiedziałem.

     

    – Postaram się. Dobranoc córeczko.

     

    – Dobranoc tatusiu…

     

    Powiedziała a ja wyszedłem nagi z jej pokoju. Kocham moją księżniczkę. Może inaczej, ale mimo wszystko kocham.

     

    C.D.N

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Klasa maturalna

    Lata szkolne szybko minęły i zaczynałem ostatnią klasę maturalną. Byłem raczej typem “kujona”, ale nie poświęcałem wcale dużo czasu na naukę – byłem po prostu bystry i łatwo przychodziła mi nauka. Z tego też powodu nie miałem wielu znajomych, bo nie byłem raczej chętny na wspólne imprezy. W szkole uczniowie raczej byli otwarci na tematy LGBT i jeżeli bym chciał to mógłbym się otworzyć, ale nie czułem takiej potrzeby, zwłaszcza, że Ci faceci, o których wiedziałem, że są gejami nieszczególnie mnie kręcili. Ja marzyłem o facetach typu “macho”, którzy byli niestety hetero i od początku szkoły pokazywali się zawsze z laskami – tylko zazwyczaj raz w roku je zmieniali na inne. Dużo czasu spędzałem na graniu w gry komputerowe i oczywiście na oglądaniu stron porno. Hormony mi szalały już jak kończyłem podstawówkę, tylko że musiałem sam sobie z tym radzić, bo nie poznałem nikogo sensownego.

    Po powrocie z wakacji szczególną uwagę zwrócił na mnie Kamil, który widać, że zaczął intensywnie ćwiczyć na siłowni w trakcie wakacji, a już wcześniej miał niezłe ciało, ponieważ należał do sekcji pływackiej. Kamil był wysokim blondynem, miał dużo kasy, ponieważ rodzice pracowali na wysokich stanowiskach w instytucjach unijnych w Brukseli. Kamil zawsze mi się podobał, ale nawet za bardzo z nim nie rozmawiałem, bo wydawało mi się, że nie mamy zbytnio wspólnych tematów. On sam nie zagadywał do mnie, a ja bałem się odezwać.  Był typem męskiego przewodnika stadnego i większość chłopaków z klasy starała mu się zaimponować, ale ja nie miałem czym – przecież nie powiem mu, że jestem gejem i że mi się podoba, bo mnie wyśmieje. On oczywiście zawsze miał dziewczynę i to zawsze najpiękniejsze w szkole. Kamil był typem luzaka i widać było że bardziej go interesuje dobra zabawa niż nauka. Jak zobaczyłem go pierwszy raz po wakacjach jak wysiada ze sportowego, nowego Mercedesa to szczęka mi opadła. Wyglądał nieziemsko w idealnie dopasowanym dresie i bluzie z kapturem. Miał także czapkę z daszkiem we władczym, czerwonym kolorze i najnowsze Nike Air Max. Cała szkoła stała tak i patrzyła na niego jak na boga – stałem i ja z opuszczoną szczęką i nie mogąc opanować wzwodu. Mój chuj chyba jeszcze nigdy nie był tak nabrzmiały i miałem wrażenie, że za chwilę eksploduje. Byłem tak podniecony, że nie mogłem tego opanować. Kamil oczywiście na mnie nawet nie spojrzał, ale zobaczyła to moja dobra kumpela Patrycja, która o mnie wiedziała – jako jedyna oficjalnie  w szkole. Nie nazwałbym jej jednak przyjaciółką, bo nie umiałem jeszcze się zwierzać przed nią – zwłaszcza o facetach i moich fantazjach. Umawialiśmy się czasami na wspólny spacer, czy naukę. Kamil jej oczywiście się także podobał, ale nie była w kręgu jego zainteresowań, więc mogliśmy przynajmniej czasami o nim poplotkować i powzdychać.

    Widać było, że pierwsze dni w ostatniej klasie Kamil zaczyna od obserwacji swoich licznych adoratorek, ale nie zaczyna z nikim chodzić za rękę, jak to miało miejsce w poprzednich klasach. Miał także swoją paczkę kumpli, z którymi spędzał czas i czasami dochodziły mnie tylko słuchy jak opowiada im o swoich podbojach i o tym, że postanowił w ostatniej klasie poszaleć i poeksperymentować. Po tygodniu już miał podobno trzy dziewczyny w łóżku i każda chciała być tą jedyną, ale on na drugi dzień udawał że ich nie zna. Oliwy do ognia dolewały też dziewczyny opowiadając o tym jak dobry w łóżku jest Kamil. Zaobserwowałem jeszcze dwie zmiany, których wcześniej o Kamilu nie wiedziałem…

    #gayopowiadania #gejopowiadania #szkolnyalpha #machogej

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tom Fucker
  • Pływaczka-Nowa Droga Zycia cz.1

    Od wydarzeń w zboczonej rezydencji minęło równo 7 dni. Ten czas przyniósł mi wiele doświadczeń, oraz trudów życia. Po pierwsze moje życie jako Gabrysi skupiło się wyłącznie na sesjach zdjęciowych. Przywykłem do codziennych przymiarów ubrań i robienia słodkich min. Kolekcja sportowych ubrań zdaniem menadżerki po przyjęciu nowych dziewczyn podbiła serca odbiorców. Przeglądając magazyny nie mogłem uwierzyć, że na stronach widzę młodą, piękną dziewczynę, a nie młode chłopaka. Nie raz widziałem na ulicach facetów, których wzrok nadał na moje ciało. Gdyby wiedzieli, że cycki sztuczne mam, a między nogami sporą armatę.

    -”To ty jesteś tą dziewczyną. WOW…dasz mi swój numer”- nie raz słyszałem, a w duchu się śmiałem.

    W domu matka sprawiała wrażenie, że nigdy nie byłem facetem. To po drugie. Na początku matka pilnowała peruk, czy porządku w ubraniach. Każdego dnia, miałem pokazywać się jej dokładnie. Sprawdzała moją bieliznę, czy włosy ogolone na całym ciele, oprócz głowy. Do tego dochodziły te leki i hormony. Nie chciałem pozbawić siebie przyjemności, więc udawałem, że połykam je, a tak naprawdę wyrzucałem do kosza. Jeszcze te jej teksty:

    -”Gabrysiu bądź dobra dla szefów.”

    Teraz już wiem, że mam ubierać się jak najbardziej erotycznie. Stringi, które wbijają się w ciało, koronkowe staniczki, piękne rajstopki i spódniczki. Te ostatnie miały być jak najkrótsze. Czułem się jak dziwka, która nie idzie na sesje, a na szybki numerek. A propo numerków. Jestem szczęśliwy, bo Marysia moja Rudowłosa jest ze mną. Trochę trudno to nazwać związkiem. Chodzimy na spacery, do kawiarni, czy do kina. Nie zawsze jednak nasze rozmowy kończą się pocałunkiem na do widzenia. W firmie staramy się dalej grać wrogów. Wszyscy już mówią o naszym konflikcie. Wystarczy jednak, że opuścimy mury agencji, a moja ręka już maca jej cycuszki, a no szarpie moją armatkę. Na przykład ostatnio trzymali nas długo na sesji. Wadliwy sprzęt i takie tam. Całą sesję starałem się nie patrzeć na Marysię. Tym razem dostaliśmy stroje bikini i mieliśmy występować na sztucznej plaży. Tylko kilka pozycji, a cały dzień na to zleciał. Z całych sił trzymałem kutasa w ryzach. Marysi piękne cycki, które chciałem całować…ufff…i jej nogi…mmm…nie trzeba mówić, że oboje czuliśmy podniecenie. Po wyjściu udaliśmy się do pobliskiego parku. Staliśmy pod drzewem z dala od latarni.

    -”Jesteś niezwykła”-mówiłem jej

    -”Ty również Gabrysiu”- odpowiadała mi.

    Widziałem jak schodzi w dół i czułem jak moja spódnica, rajstopy i majtki zostają szybko opuszczone. Jęknąłem kiedy jej język spoczął na moim kutasie. Poczułem ciepło i jej oddech na główce. Brała go tak łapczywie, że jedno mogłem doświadczyć przyjemności. Jęczałem cicho, kiedy jej usta odbijały się od moich jajek. Chwyciłem jej rude włosy i pieprzyłem jej gardło. Słuchałem jej dławienie, ale zamiast mi przerwać, sama dociskała głowę do ciała. Trwało to krótko, ale wystarczająco, aby potężny ładunek wypełnił jej usta. Wypluła to co jej zostawiłem. Tak. Marysia była niezwykła. Co do reszty kobiet? Okrutna Kierowniczka wysłała mi wiadomość, że impreza była niewypałem i dobrze, że się zwinąłem. Nadal jednak pozostaje na łańcuchu tej sadysty. Ostatnią rzeczą, była nadchodząca szkoła. Przez ten czas miałem zajęcia online, więc nigdy nawet nie przypuszczał, że jestem “Gabrysia”. Jednak w poniedziałek, trzy dni przed maturami, musiałem zjawić się w szkolę.

    Rano przy śniadaniu matka mnie poinstruowała:

    -”Pamiętaj. Przed zajęciami zgłoś się do Pani Ewy, twojej wychowawczyni”

    -”Tak. Pamiętam”-odpowiedziałem  żując chleb.

    Dziś, podobnie jak zwykle musiałem ubrać się seksownie. Nie pytałem dlaczego. Trzy próby zakończone porażką w wyborze ubrań. Matka piorunując mnie wzrokiem tylko szeptała, bym nie była taka święta. Wreszcie stanęło na koronkowych thongach i pasujących do nich staniczku. Do tego ciemne rajstopy ze wzorkami. Moja armata i kuleczki od razu poczuły ból od materiału. Do tego spódniczka i koszula śmietankowa z marynarką. Peruka blond z długimi włosami. Matka tylko się uśmiechnęła i wręcz na siłę wypchnęła z domu. W drodze myślami byłem gdzieś indziej. Marysia mi napisała, “…bym się nie przejmowała…”. Łatwo jej mówić. Do autobusy weszło sporo ludzi, jednak nikt nie widział we mnie ucznia, czy nawet chłopaka. Na chwilę tylko odwróciłem i już widziałem jak u jednego grubego licealisty poważne wybrzuszenie na mój widok. Z przystanku udało mi się wręcz niepostrzeżenie wejść do szkoły. Znałem ten budynek, więc jak najszybciej znalazłem się pod gabinetem Pani Ewy. Zapukałem zlany potem , który pokrył moje plecy.

    -”Proszę”

    Po wejściu ujrzałem zawalony książkami pokój z biurkiem. Moja wychowawczyni. Kobieta z ponad 40 na karku piła kawę i czytała chyba jakieś sprawdziany. Na mój widok się podniosła wzrok. “Może ma 40 lat, ale za takie ciało to..uff”-pomyślałem śledząc ruch jej cycków.

    -”Ah…Witaj “GABRYSIU”-zaakcentowała imię.

    -”Dzień dobry”-starałem się zabrzmieć dojrzale.

    -”Matka mnie uprzedziła, ale nie sądziłem, że taka zmiana w ciągu tak krótkiego czasu”-powiedziała wstając.

    Podeszła do mnie oglądają ze wszystkich stron.

    -”No..no..no..profesjonalna robota, ale to się nie zmieniło”-powiedziała, kiedy jej dłoń szybko wbiła się pod moją spódniczkę.

    Jęknąłem z bólu.

    -”Tak..to jest na miejscu. A teraz po kolei. Oficjalnie zmieniasz płeć i swoje dane. Maturę zdajesz jako facet, a później sobie zmienisz. Twoja klasa coś wie, więc na pewno będziesz miał czas im po opowiadać. Hehehe. Niestety nie mamy dla ciebie toalety, ani szatni, więc nadal będziesz musiała korzystać z męskich. Pierwszy masz W-F, więc radzę już Ci iść.”

    To mówiąc puściła mnie i spokojnie wróciła do biurka. Teraz obiegło mnie przerażenie. Popatrzyłem na Siebie. Makijaż i Ubrania. Miałem tak się przebierać przy innych.

    Pani Ewa powróciła do swoich obowiązków, więc tylko powiedziałem do widzenia i zamknęłam za sobą drzwi. Biegłem szybko korytarzami i tylko prosiłem, aby w szatni nikogo nie było. Czułem już z daleka typowy zapach męskiej szatni. Moja ręka sięgała klamki……

    ZAPRASZAM NA KONTYNUACJĘ. ZOSTAWCIE KOMENTARZ, JEŚLI WAM SIĘ PODOBA.

    OCZYWIŚCIE OPOWIADANIE DEDYKUJĘ PISARCE K00MA.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Miły z Gdańska
  • Moja rodzinka cz. 3

    Hałas podziałał na nas jak szpicruta na konia. Zerwaliśmy się z łóżka i kilka sekund później każde z nas było w swoim pokoju. Mama z dołu zawołała ojczyma, żeby pomógł jej w rozładowaniu auta, a kilka minut później, ku swemu zaskoczeniu i zdziwieniu usłyszałam jej jęki w sypialni rodziców. Aha! Szymon rozładowywał swe napięcie w mojej matce! Miałam z nim na pewien czas spokój.

    Minęło kilka dni, praktycznie bez historii. Pipka zaczynała mnie swędzieć, chciałam poczuć w niej dorodnego kutasa; Radka wykreśliłam z pamięci, bo przecież nie znoszę pedantów, ale i tak musiałam kogoś zaciągnąć do łóżka. Zanim miało do tego dojść, postanowiłam ulżyć sobie w swych „cierpieniach” i w najbliższym seks szopie kupiłam bardzo ładny wibrator, wymiarami tak między kutasami Szymona, a Michała, do tego żel intymny i korek analny. Jeszcze tego samego dnia wypróbowałam swoje zakupy. Muszę przyznać, że można sobie sprawić tymi gadżetami wiele przyjemności, jednak nie ma to, jak kawał ciepłego, twardego kutasa w pipce, czy w pupie. Oczywiście po drugiej stronie tego kutasa musi być odpowiedni mężczyzna! Swego sztucznego kochanka i inne schowałam w nocnej szafce; bywało, że korzystałam z niego nawet każdego wieczoru.

    To był piątek, wcześniej wróciłam ze szkoły, bez słowa poszłam do swego pokoju. Byłam przekonana, ze jestem sama w domu, ale niespodziewanie usłyszałam jakieś dziwne odgłosy dobiegające z pokoju Michała. Zaintrygowało mnie to, przecież powinien być w szkole! Bezszelestnie podeszłam pod drzwi jego pokoju, nie były zamknięte. Przez szparę zajrzałam do środka i zdębiałam! Nagi Michał leżał na łóżku i wypinał swój szczupły tyłek, w który ruchał go jego serdeczny przyjaciel Sławek! Kurwa, Michał jest gejem??? Przecież ruchał mnie, a przede wszystkim moją matkę, która wprowadziła go w świat seksu! Byłam w takim szoku, że nie mogłam się ruszyć, ani odezwać. Chwilkę później nastąpiła zmiana. Michał chwilkę obciągał kutasa Sławka, potem sam załadował w jego dupę. Chłopcy ruchali się, widziałam, że nie był to odosobniony przypadek; oni musieli rżnąć się już wielokrotnie! Pozycja 69 dała im możliwość wzajemnego obciągnięcia kutasów aż do wytrysku. Wylizali się dokładnie, a kiedy zaczęli całować się namiętnie w usta, wycofałam się do kuchni, gdzie zaczęłam głośno przestawiać jakieś garnki. Minutę później obaj, kompletnie ubrani, zeszli na dół, prowadząc ożywioną rozmowę na temat jakiejś gry.

    – O, Ola! Kiedy przyszłaś? – Michał patrzył na mnie badawczo.

    – Minutę temu. Jestem głodna, zjecie coś ze mną? – zaprosiłam obu do stołu.

    – Chętnie, też zgłodnieliśmy.

    Pół godziny później wrócili staruszkowie, jak zwykle każde z nas do kolacji siedziało w swoich pokojach.

    Tak mijały kolejna dni. Rodzice w pracy, Michał raz w tygodniu rżnął się ze Sławkiem, a ja żyłam, jak dziewica! Na szczęście, do czasu…

    Ten weekend zapowiadał się bardzo deszczowo, nie miałam zamiaru wychodzić z domu, tak samo, jak reszta domowników; tylko mama znowu chciała udać się do dziadków. Po obiedzie spakowała się i pojechała. Pomachałam jej przez okno, włączyłam telewizor i położyłam się na łóżku. Wytrzymałam tak kilka minut, rozebrałam się i wskoczyłam pod prysznic. Puściłam na siebie strumień gorącej wody, namydliłam się, siadłam w brodziku i zamknęłam oczy. Lubiłam, kiedy ostre strumienie wody masowały moje ciało, kiedy ciepły strumyk spływał z brzucha na pipkę… Uruchomiłam wyobraźnię i nie mam pojęcia, jak to się stało, że pierwszy obraz, który przywołała moja pamięć, to… własna matka! Do tego całkowicie naga, z rozchylonymi udami, leżała na łóżku i bawiła się swą szparką, na dodatek wpychała palec w pupę. Jej cipka była niewielka, różowa, ozdobiona kolczykiem. Nie wiem, czy w rzeczywistości też miała kolczyk w łechtaczce, ale w mojej wyobraźni tak. Zbliżyłam się do niej, klęczałam i lizałam soczystą pipkę. Ukrywałam sama przed sobą chęć seksu z kobietą, teraz to się bardzo realistycznie objawiło, do tego tą kobietą była Teresa, moja mama… W wyobraźni ciągle lizałam jej pupę, pipkę, palcowałam gorące wnętrze, sama czułam niesamowite podniecenie…

    Bardziej wyczułam, niż usłyszałam jakiś ruch z tyłu, poczułam na piersiach ściskające je dłonie. Popatrzyłam za siebie.

    – Szymek, delikatniej proszę – wyszeptałam, ciągle mając przed oczami bardzo zgrabną i słodką pipkę matki.

    – Masz cudowne ciało…

    Ojciec Michała siadł za mną, masował mój jędrny biust, pieścił ustami karczek i uszy, po chwili położył rękę na cipce.

    – Chcesz się kochać? – popatrzyłam ojczymowi w oczy.

    – Kochać? Nie, chcę cię zerżnąć i wyruchać, żebyś nie mogła chodzić i siedzieć, chcę cię wydymać w obie szparki – dyszał namiętnie, wsuwając palce w pipkę – Chodź, wolę łóżko od łazienki.

    Owinięci ręcznikami przebiegliśmy do mego pokoju. Zdarł ze mnie ręcznik, niemal rzucił na pościel, odwrócił na brzuch i bez ceregieli władował się kutasem w mą okrągłą pupcię. Pompował z zapamiętaniem, sapał przy tym, jak lokomotywa. Nie trwało to długo, musiał być mocno podjarany, bo bardzo szybko spuścił się i zaległ na kołdrze.

    – Dziewczyno, jak ja uwielbiam twoje ciało… – wyszeptał.

    – Więc nie doceniasz moich walorów intelektualnych? Jestem przecież od wielu lat prymuską, najlepiej zdałam maturę, teraz na studiach też bryluję, a ty wolisz moją pupę, niż mózg.

    – To bardzo proste. Zauważyłaś, że niekiedy mężczyźni prowadzają się z głupimi, ale zgrabnymi laskami? Bo facet rucha ją w pipkę i pupę, nie w mózg! Do tego bardzo często intelekt nie idzie w parze z urodą… Na szczęście ciebie to nie dotyczy, jesteś piękna i mądra.

    – No tak, masz rację…

    Położyłam się obok Szymona, złapałam za opadającą kuśkę, zaczęłam masować. Powstawał bardzo wolno, lizałam go, pieściłam jądra, lizałam krocze. Nagle przejechałam językiem po dziurce odbytu. Ojczym drgnął, popatrzył na mnie zaskoczony.

    – Co robisz?

    – Nic, liżę ci dupę, nie podoba się?

    – No, nie wiem…

    – Tak? A jak ruchasz moją pupcię, to jest dobrze? – znowu polizałam brązowe słoneczko.

    Tym razem reakcja była dużo słabsza. Ośmielona odwróciłam go na brzuch, rozchyliłam pośladki mężczyzny, złapałam za kutasa i zaczęłam mocno wylizywać wypiętą dupę. Palce drugiej dłoni zanurzały się w tyłku. Wyglądało to tak, jakbym nie dość, że go wylizywała i palcowała, to jeszcze doiła twardniejącą kuśkę. Szymon wzdychał, stękał i poruszał pomalutku biodrami. Przerwałam na chwilę.

    – I co? Podobało się?

    – Hmmmm… Muszę ci się przyznać, że niekiedy zastanawiałem się nad tym, jak to jest, kiedy facet rucha ci dupę. Teraz chyba wiem…

    – Oj, chyba nie, ale postaram się, żebyś się dowiedział!

    – Jak? Co…

    – Tajemnica – przerwałam i siadłam na twardym już kutasie – nie miałam jeszcze odlotu, na co czekasz?

    Wieczór skończył się kilkoma orgazmami, wykończona usnęłam. Kolejne dni mijały znowu praktycznie bez historii, życie naszej zwariowanej rodzinki biegły normalnym nurtem, to znaczy, że Michał i Szymon ruchali albo mnie, albo mamę; często słyszałam jej jęki, nawet, kiedy ojczyma nie było w domu. Zawsze spałam nago, więc żaden z panów nie miał problemu zerżnięcia mnie śpiącej, tym bardziej, że uwielbiałam być tak budzona, nawet w środku nocy. Napojona porcją spermy zasypiałam znowu. Wszystko przebiegało bez jakichś większych perturbacji, niekiedy tylko wyobrażałam sobie, że kocham się z kobietą. Niestety, tylko wyobrażałam sobie.

    Aż do momentu, kiedy…

    Usłyszałam silny trzask, huk, auto wpadło w poślizg, zamknęłam oczy i zaczęłam wrzeszczeć. Po chwili popatrzyłam w bok, mama siedziała zakrwawiona, w jej brzuchu tkwił jakiś fragment blachy, krew ciekła jaj z nosa i rany na czole. Oczy miała otwarte, ale jakieś nieobecne. Jakoś dziwnie nie odczuwałam żadnego bólu, ale patrząc na matkę zaczęłam wrzeszczeć z przerażenia. Rzucałam się na siedzeniu, skrępowana pasem nie mogłam wykonać żadnego ruchu, znowu zacisnęłam powieki. Zdawało mi się, że ktoś podbiegł do samochodu i zaczął mnie szarpać.

    – Ola, Oleńka, co jest? – zaskoczona usłyszałam głos mamy, więc jednak na szczęście nic jej się nie stało?

    – Mama? – otworzyłam szeroko oczy i z przerażeniem patrzyłam na rodzicielkę szarpiącą mnie za ramię.

    – Córuchno, miałaś jakiś paskudny sen, bo krzyczysz na cały dom! – patrzyła na mnie z troską.

    – Nic ci nie jest, mamo? – ciągle miałam w oczach jej wygląd po wypadku.

    – No pewnie, przecież spałam we własnym łóżku, co miało mi się stać? Śniło ci się coś okropnego, prawda?

    – O Boże, to naprawdę był sen… Chociaż pokaż brzuch! Miałaś w nim jakąś blachę, czy coś…

    – No to popatrz, jestem cała i zdrowa – podciągnęła koszulkę nocną, odsłaniając gładziutkie, bezwłose łono i płaski brzuch.

    – Naprawdę nic ci się nie stało… Połóż się proszę razem ze mną, jestem taka rozbita…

    -Już, Oleńko, posuń się trochę – i wsunęła się pod kołdrę – Jesteś taka ciepła!

    Leżałyśmy na boku, przytuliłam się do pleców i tyłeczka mamy, objęłam ramieniem na wysokości bioder. Czułam, jak poruszyła się, jeszcze bardziej wtulając we mnie. Nie wiem, jak to działa, ale czując ciepło ciała kobiety, słysząc jej spokojny ale dość szybki oddech, poczułam ogarniające mnie podniecenie i wilgoć w pipce. Całkowicie już uspokojona rozbudzona i podniecona zsunęłam rękę niżej, położyłam dłoń na wzgórku łonowym, pogłaskałam delikatnie.

    – Ale masz gładziutkie bikini – wyszeptałam, wsunęłam palec między delikatne wargi.

    – Co robisz, gdzie ten palec…

    – Nie podoba ci się? Mogę przerwać, ale od dawna marzyłam o tym, żeby cię pieścić, mamo. Jesteś wspaniałą kobietą.

    Milczała dłuższą chwilę, ale już nie protestowała, kiedy wcisnęłam palce w pipkę. Zaskoczyło mnie, że była bardzo mokra, śluz czułam nawet na jej udzie. Bez pośpiechu, delikatnie palcowałam gorącą szparkę, z radością patrzyłam, jak mama unosi nogę, ułatwiając mi dostęp do swego krocza. Nie czekałam dłużej, wśliznęłam się między rozchylone uda i polizałam pipkę. Nie miała kolczyka, tak jak w moich wyobrażeniach, ale była bardzo gorąca i ciasna, ledwo wcisnęłam w nią dwa palce. Przyśpieszyłam ruchy; teraz Teresa leżała na plecach, nogi rozłożyła bardzo szeroko, uniosła je, podtrzymywała rękoma pod kolanami, miałam idealny dostęp do jej pipki i pupy. Z jaką wielką rozkoszą lizałam obie dziurki, palcowałam je i wsłuchiwałam się w jęki mamy! Przerwałam na chwilkę, sięgnęłam do nocnej szafki, wymacałam swego kumpla, polizałam go i zaczęłam wciskać w wypiętą pipę. Teresa niemal zawyła, ruszyła biodrami jeszcze bardziej nabijając się na wibrator.

    – Olu, co ty ze mną robisz…. Nie, nie przestawaj, Boże, jak mi dobrze, tak… tak… mocniej… szybciej… takaaaakkk!!!

    – Dawno o tym marzyłam, teraz ty mnie popieścisz, zrobisz mi dobrze, prawda, mamo?

    – Kurwa, „mamo”!!! – Teresa znieruchomiała, patrzyła na mnie wielkimi oczami – co mu robimy, córeczko, przecież…

    – Nic nie mów, teraz nie jesteś moją matką, jesteś mą kochanką, a ja twoją. Teraz jesteś Teresa, a nie mama; będziesz mamą jutro i do następnego razu – przerwałam jej wywód.

    – Jakiego następnego razu? – spytała dziwnie trzeźwo i logicznie.

    – Tego, kiedy będziemy znowu się kochały! – roześmiałam się. – Pora, Tereniu, żebyś zajęła się mą pipką.

    Teraz ja leżałam na wznak, uniosłam nogi, moja kochanka z zapałem zajęła się nie tylko pipką, ale do tego wspaniale lizała odbyt, a wibratorem posuwała mą cipeczkę. Po dłuższej chwili zaczęłyśmy się całować, lizać piersi, ssać sutki, w końcu siedziałyśmy naprzeciw siebie i ocierałyśmy się cipkami, nasze ruchy były szybkie, coraz szybsze, aż niespodziewanie obie jednocześnie doszłyśmy. Mój orgazm był tak potężny, że niemal straciłam przytomność; widziałam, że mama odleciała tak samo.

    Leżałyśmy wtulone w siebie, nakryte kołdrą i… obudziłam się rano!

    Mamy już nie było…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Mam jeszcze kolejną część, ale czy oczekujecie dalszego ciągu?

  • Moje poczatki i nie tylko

    Były lata 70-te ubiegłego wieku. Mieszkaliśmy w kamienicy czynszowej. Zajmowaliśmy dwa pokoje. W jednym pokoju mieszkaliśmy my, czyli moi starzy, matka Stefa, ojciec Zygmunt oraz ja. W drugim pokoju mieszkała moja babcia Zyta i młodsza siostra mojej matki ciotka Zdzicha. Ciotka była starsza ode mnie 13 lat. Moi starzy i ciotka Zdzicha lubili zakrapiane imprezy. Najczęściej pili poza domem i niekoniecznie razem. Gdy popijawa odbywała się u nas w domu, wówczas ja byłem odsyłany do drugiego pokoju, czyli w odwiedziny do babci. Imprezki trwały dość długo, wobec czego spałem w pokoju babci na jednoosobowym tapczanie, na którym, na co dzień spała ciotka Zdzicha. Babcia spała przy przeciwległej ścianie na swoim jednoosobowym tapczanie. Żeby nie słyszeć odgłosów pijaństwa babcia brała pigułki nasenne.

    Gdy miałem około 13-14. Zacząłem dojrzewać. Nie było wtedy Internetu. Wiedzę na temat dojrzewania czerpało się od rówieśników. Obserwowałem u siebie zmiany. Zacząłem bawić się swoim ptaszkiem, aż tu pewnego razu w czasie zabawy coś z ptaszka wytrysnęło. Jakież to było wspaniałe uczucie. Od kolegów dowiedziałem się, że to normalne i że to, co ze mnie wytrysnęło nazywa się sperma i jak sperma tryśnie do kobiecej cipki wówczas kobieta zachodzi w ciążę, z której rodzi dziecko.

    Pewnej soboty starzy zorganizowali popijawę. Oczywiście spałem na łóżku ciotki. Babcia oczywiście zażyła pigułki nasenne. Po imprezie ciotka jak zwykle położyła się pijana koło mnie. Przebudziłem się. Musiałem wyjść do łazienki wysikać się. Wracałem z łazienki i wówczas usłyszałem jakieś jęki stęki dochodzące z naszego pokoju. Zaskoczony tym podszedłem do drzwi i gdy przyłożyłem do nich ucho drzwi uchyliły się. Nie wiedziałem, co się dzieje i powolutku otworzyłem drzwi szerzej. W świetle latarni ulicznej wpadającym przez okno zobaczyłem swoich starych. Na łóżku nagi stary leżał na plecach a naga matka nad nim. Stary lizał jej cię a ona brała do buzi jego pałkę. Pijani nie zwracali na nic uwagi. Matka jęczała coraz głośniej nie wyjmując z ust pałki starego. W pewny momencie jej głową zastygła z ojcową pałką głęboko w ustach, tak, że wargami dotykała jaj. Już nie jęczała a charczała przeciągle. Jej tyłek natomiast zaczął mocno drżeć a nawet podskakiwać. W pewnym momencie cipę mocno przycisnęła do twarzy starego jakby chciała ją wcisnąć w łóżko. Moja pałka w tym czasie omal nie wyskoczyła z majtek. Ten spektakl trwał nadal. Po chwili, gdy matka doszła do siebie usiadła na starym okrakiem i pierwszy raz w życiu zobaczyłem jak pałka wnika w głąb cipki. Po chwili matka zaczęła ujeżdżać starego. Najpierw powoli a po kilku chwilach aż skakała na pałce starego i coraz głośniej jęczała. On ściskał i lizał piersi matki. W pewnym momencie wsunąłem rękę w majtki i gdy tylko chwyciłem swoją pałkę natychmiast trysnąłem a nogi zrobiły mi się takie miękkie, że nieomal upadłem. Wycofałem się i cały roztrzęsiony udałem się ponownie do łazienki. Pierwszy raz w życiu widziałem nagich dorosłych w sex akcji. Cóż to było za przeżycie.

    Brudne majtki wrzuciłem do kosza z brudną bielizną. Umyłem się, założyłem czyste majtki i wróciłem do łóżka, w którym mocno już spała pijana ciotka. Gdy się kładłem zobaczyłem, że ciotka ma na sobie jedynie stanik i majtki. Leżałem i cały czas przez ścianę słyszałem jak starzy się pieprzą. Słysząc jęki matki i mając przed oczami widok strych uprawiających sex ponownie się podnieciłem. Pałka znowu zesztywniała. Ciotka spała tyłem do mnie. Przysunąłem się do niej. Swoją pałkę wpasowałem między pośladki ciotki. Chwilę przesuwałem tak przez swoje i ciotki majtki swojego małego pomiędzy jej pośladkami. Nie reagowała. Postanowiłem pójść dalej. Zdjąłem swoje majtki. Delikatnie wsunąłem kutaska pod majtki ciotki. Co za uczucie, gdy dotknąłem gołego pośladka. Omal nie trysnąłem. Zbliżyłem kutaska do rowka między pośladkami ciotki i zacząłem nim przesuwać. Było świetnie. Byłem podniecony do granic. Ledwo zdążyłem się wycofać i trysnąłem w swoje majtki. Ale byłaby wpadka, gdyby ciotka obudziła się rano z ospermionymi pośladkami. Po cichu wstałem i poszedłem wysikać się do łazienki. Wracając zajrzałem do starych. Spali już.

    Wróciłem do łóżka. Chciałem zasnąć. Gdy tylko zamknąłem oczy znowu widziałem starych w akcji. Odruchowo zacząłem bawić się kutaskiem. Znowu stanął. Ciotka przewróciła się na plecy. Chciałem sprawdzić, jakie w dotyku są jej piersi. Delikatnie wsunąłem dłoń pod stanik. To było super. Jej pierś była gładka, miękka i cieplutka. Ugniatałem przez chwilę i namacałem sutek. Gdy się nim bawiłem zaczął twardnieć. Po kilku chwilach pieszczot piersi ciotka zaczęła inaczej oddychać. Tak jakby wzdychała. Cofnąłem rękę. Odczekałem kilka chwil. Spała dalej. Ciekawe, jaka w dotyku jest jej cipka. Wsunąłem dłoń pod majtki. Wyczułem włosy. Wręcz burzę włosów. Wsuwałem dalej dłoń. Wyczułem szparkę między jej nogami. To co wyczułem pod palcami było bardzo przyjemne. Takie cieplutkie i jakby troszkę śliskie. Zagłębiałem palce dalej i wyczułem otwór. Wsunąłem jeden palec, który wszedł cały do śliskiej jamki bez oporu. Poruszałem palcem powoli w przód i w tył. Po jakimś czasie tej zabawy ciotka znowu zaczęła wzdychać. Rozsunęła nogi. Znieruchomiałem ale ciotka jednak się nie obudziła. Wróciłem do swojej zabawy. Zrobiło się dużo wilgotniej w jej cipce. Wsunąłem drugi palec i przez jakiś wsuwałem i wysuwałem dwa palce. Zrobiło jeszcze wilgotniej. Ciotka przyspieszyła oddech i częściej pojękiwała. Nie budziła się jednak. Gdy cała cipka była już dobrze wilgotna wyczułem coś, czego wcześniej nie było. (Dziś wiem, że to była łechtaczka.) Gdy tego dotknąłem ciotka zadrżała. Zamarłem. Nie obudziła się. Pocierałem to i ciotka, nie dość, że zaczęła jeszcze szybciej oddychać to już nie pojękiwała a wręcz jęczała. Na dodatek zaczęła poruszać biodrami jakby nabijała się cipką na kutasa. To było super. Mój kutasek prawie wystrzelił, choć nie dotykałem go. Po kilku chwilach takiej zabawy ciotka głośno jęknęła. Jej ciałem wstrząsnęło. Podkurczyła i zacisnęła mocno nogi. Nie zdążyłem wyjąć ręki. Bałem się, że wpadłem. Po chwili rozluźniła i wyprostowała nogi. Spała dalej. Natychmiast zabrałem rękę a ona odwróciła się na bok wypinając tyłek w moja stronę. Byłem tak podniecony, że musiałem sobie ulżyć. Poszedłem do łazienki zacząłem trzepać sobie kutaska i w tym samym czasie wąchać palce, które były w cipce ciotki. To był bardzo dziwny zapach. Odrzucający a zarazem bardzo przyjemny, podniecający. Po kilkunastu ruchach trysnąłem. Wyczerpany wróciłem do łóżka I natychmiast zasnąłem. Ciotka nic nie pamiętała z minionej nocy. Tak zaczęło się moje życie erotyczne.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tymoteusz Wooski
  • Kamil i jego nowy atrybut

    Podczas przerwy Kamil zaczął często wychodzić na boisko szkolne z kolegami z paczki i zauważyłem, że zaczął palić papierosy. Miałem okazję go obserwować przez szybę z klasy, ponieważ okno akurat wychodziło na boisko. W poprzednich klasach Kamil nie palił i muszę przyznać, że zawsze nienawidziłem dymu papierosowego. Musiał zacząć palić już na początku wakacji, bo widać było, że robi to męsko, pewnie, zaciągając się mocno. Jak zobaczyłem tych kilku byczków palących razem to zaczęło mnie to podniecać. Kamil jednak był numerem jeden, jeżeli chodzi o styl palenia. Potrafił wypalić podczas przerwy dwa papierosy pod rząd, jeden za drugim. Nie korzystał ze swoich, ponieważ zawsze był częstowany przez kolegów.

    Tak bardzo zaczęło mnie to podniecać, że zacząłem w domu brandzlować się przy filmikach młodych, palących fajki facetów. Nie odwiedzałem już stron porno, ale wyszukiwałem takie filmiki i szybko dochodziłem. Zdarzyło mi się nawet kilka razy zapłacić za dostęp do takich treści i muszę przyznać, że te płatne zawsze były najlepsze i najseksowniejsze. Pomyślałem, że Kamil mógłby z łatwością zacząć zarabiać na takich filmikach, bo jego styl palenia połączony z jego wyglądem to była bajka. Ale kasa dla niego pewnie nie jest istotna, bo ma jej od rodziców jak lodu.

    Podczas poniedziałkowej, przedpołudniowej przerwy zauważyłem, że Kamil stał przy wejściu na boisko, ale był sam. Był bliżej niż zazwyczaj, bo prawie pod samym oknem. Skończył rozmawiać przez telefon, po czym wyjął paczkę papierosów. Okazało się, że pali czerwone Marlboro – takie, które najbardziej w filmikach mnie podniecały. To chyba przez ten władczy kolor, który wyglądał wspaniale, zwłaszcza, że miał też dziś na sobie czerwone buty Nike. Włożył papierosa do ust i dość długo go trzymał w ustach niezapalonego, ponieważ szukał w plecaku zapalniczki. Od razu zauważyłem, że papieros jest dość długi i już z filmików wiedziałem, że to są Marlboro Red 100s. Wypalił dość szybko i tym razem tylko jednego. Podczas palenia kilka razy splunął na chodnik. Papierosa zgasił – pstrykając nim mocno w kierunku trawnika. Byłem tak mocno podniecony, że poczułem, że mam mokro w bokserkach. Pierwszy raz w życiu spuściłem się bez udziału ręki, nie dotykając nawet chuja. Przeszły mi ciarki po plecach, ale siedziałem jak w transie. Kamil wrócił do klasy i usiadł w ławce – siedział dwie ławki przede mną, po przekątnej. Przez całą lekcję zamiast na tablicę to patrzyłem na niego. Zapomniałem nawet, że powinienem iść do łazienki wytrzeć zaspermione bokserki…

    #smokingboy #gaysmoking #smokingfetysz #gayopowiadania #gejopowiadania

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tom Fucker
  • Mloda mama

    -Sara, przykro mi, ale będę musiał porozmawiać z mamą. Wiesz, rodzice płacą mi za to żebyś zdała maturę, a Ty kolejny raz, ani pracy domowej, ani przygotowania, sorry.

    -Ok, jak pan chce. Mam już dzwonić?- z lekceważeniem odpyskowała rudowłosa nastolatka, którą starałem się przygotować do matury z angielskiego.

    -Sam zadzwonię-podaj mi numer, a ty bądź łaskawa i przeczytaj ten tekst.- podałem jej podręcznik i wyszedłem z biura, by ochłonąć i zadzwonić na spokojnie.

    Poprosiłem, by odbierając Sarę weszła do mnie, bo musimy porozmawiać, gdyż obawiam się o to, że jeśli jej córka, będzie nadal tak traktować naukę to… Tu usłyszałem tylko leniwe: “Spoko”, po którym moja rozmówczyni rozłączyła się.

    Domofon. Otwieram i myślę sobie, że to kolejna ściema Sary, bo w drzwiach stoi drobna, platynowa blondynka, ubrana w dresy, koszulkę odsłaniającą brzuch i skórzaną kamizelkę. Twarz nie więcej niż dwudziestolatki, delikatna, z czym kontrastują odrobinę za mocno powiększone usta. Rozglądam się i pytam:

    -Pani jest mamą Sary?

    -Nikola, dzień dobry.- wchodzi i mówi do córki. -Masz kluczyki i poczekaj w aucie.

    -Muszę?- jęczy nastolatka.

    -Nie w… Nie denerwuj mnie! -syczy Pani Nikola i rzuca kluczyki na stół, z którego jej córka ślamazarnie zbiera swoje rzeczy. Wychodzi niespiesznie.

    -Proszę.- mówię wskazując fotel, zdejmuje kamizelkę, siada i zauważa, że wbijam w nią wzrok widząc brak stanika.

    -Sorry, w nerwach nie zdążyłam się nawet ubrać.- mówi spokojnie.

    -Jest Pani ubrana.- wypalam próbując rozładować atmosferę.

    -W sumie tak…- odpowiada ona, ale nawet się nie uśmiecha.

    -Poprosiłem, by Pani bo…

    -Ja wiem czemu tu jestem, wiem jaka jest Sandra, ale nie zamierzam się już wczuwać, powiedziałam jej, że  jak nie zda pójdzie do pracy, w dupie to ma, to ja też…

    -Szkoda by było.- próbuję wybrnąć i kłamię jak z nut.- To nie jest głupia dziewczyna…

    -Jasne… Nie mam już siły na nią. I bez kitu zaczynam mieć w dupie to czy zda maturę czy pójdzie na kasę do marketu. Mogę zapalić?

    -Eee… Jasne, ale nie tutaj, chodźmy do pokoju.

    -Spoko.- wyciąga paczkę w moim kierunku chcąc mnie poczęstować, odmawiam. -Od czasu kiedy… Od jakiegoś czasu zachowuje się bezdennie głupio, jest zbuntowana i ciągle na nie…

    -A Pani w jej wieku była ciągle na tak?- pytam, a ona patrzy mi prosto w oczy w taki sposób, że czuję jej wzrok w wątrobie i mówi:

    -Często.

    Opuszczam wzrok, bo ona mnie onieśmiela, ale zatrzymuję go na jej niewielkim biuście wyraźnie odznaczającym się pod białym t-shirtem. Ona w końcu lekko się uśmiechając pyta:

    -Już? Napatrzył się pan.

    Jest bezczelna, więc i ja sobie pozwalam:

    -Jeszcze chwilę, lubię ładne rzeczy.

    -Dziękuję.- mówi z taką łatwością jakby ktoś napisał jej kwestie.

    -Mam pomysł, jakby tu dość niekonwencjonalnie wyjść z Sarą na prostą, przynajmniej z angielskiego. -mówię nie odrywając oczu od jej dekoltu.

    -Słucham, lubię niekonwencjonalnie.- mówi ona unosząc lekko unosząc prawy kącik ust.

    -Nie teraz, mam zajęcia, zadzwonię do Pani wieczorem, ok? O której chodzi Pani spać?- mówię nieco obcesowo.

    -Proszę się nie przejmować moim rozkładem i nie dzwonić, a pisać, nie będzie mi się chciało gadać po całym dniu.- odpowiada tonem podobnym do mojego. -Muszę lecieć, tymczasem!

     -Tymczasem! Napiszę później.

    -Czekam. Pa.

    Kończę zajęcia, jest 20.30 i już nie mogę się doczekać, aż wyślę do Pani Nikoli pierwszą wiadomość, ale postanawiam to opóźnić i czekam jeszcze godzinę. Piszę:

    -Mogę?

    -Jestem już w wannie, ale czuję, że to nie będzie przeszkadzać.

    -Lubię w wannie

    -Co na przykład?

    Pewnie pomyślała sobie, że wystartuję z bzykaniem, ale ja:

    -Sobie czy komuś?

    Bez chwili przerwy odpowiada:

    -Najpierw….sobie.

    Te kropki sprawiły, że zadrżałem z niekłamaną wznietą, piszę, więc:

    -Pani Nikolo, te kropki sprawiły, że zadrżałem z niekłamaną wznietą.

    -Bo tak chciałam. Zatem.

    -Sobie. Lubię się zamknąć, a łazienka podnosi tę atmosferę, zanurzyć się po uszy w wodzie i słuchać siebie, jak moje ciało przyspiesza, gdy do tego doprowadzam. Lubię też patrzeć. W hotelach zawsze proszę o łazienkę z oknem. U rodziców mojej byłej żony było takie, co ludzie wyprawiają, gdy myślą, że nikt nie widzi.

    -Mnie teraz nikt nie widzi. Jestem sama. Piję whisky i robię co chcę. Podglądacz z Pana.

    -Lubię estetyczne rzeczy. Estetyczne kobiety też lubię. I tak lubię patrzeć. Czasami, zwłaszcza w hotelach, mam wrażenie, że oni wiedzą, że na nich patrzę.

    -Sama czasami lubię, kiedy się na mnie patrzą, ale czy aż tak bym chciała…

    -Pani Nikolo, Pani mieszka w tym punktowcu przy Śląskiej, prawda?

    -Prawda.

    -Jeśli kiedyś przyszłaby Pani ochota sprawdzić czy aż tak, proszę o wiadomość i które okna są Pani.

    Dłuższa jak na nią chwila bez wiadomości, po czym:

    -Ja znam pańskie okna, proszę podejść, stoję w oknie na siódmym.

    Podchodzę. Patrzę. Widzę. Stoi owinięta w ręcznik. Jest naprawdę blisko, jeśli użyję lornetki będę w stanie policzyć piegi na jej dekolcie. Przykładam optykę do oczu. Widzę ją jakby stała obok mnie.

    -Ma pani ładny kolor lakieru do paznokci.

    -Wstydził się Pan mi tego powiedzieć, kiedy byłam u pana?

    -Nie widziałem go wtedy, miała Pani buty.

    Rozgląda się wokół, zdaje się myśleć, że ktoś ją jednak podgląda w domu.

    -A te Pani piegi na dekolcie, szaleństwo. Lubię piegi. Bardzo.

    -Jak bardzo?- pyta, ale rozgląda się nerwowo po pokoju.

    -Tak bardzo, że masując panią (na przykład) miałbym ochotę wycałować je wszystkie po kolei.

    Widzę jak ona patrzy na swój dekolt, a potem próbuje dostrzec mnie w mieszkaniu na przeciwko. Włączam światło i macham do niej.

    -Sprawną ma Pan dłoń.

    -Bardzo.- włączam latarkę w telefonie i wsuwam dłoń w spodnie, a snop światła kieruję na dół, by lepiej widziała. Dźwięk powiadomienia, zdjęcie Nikoli z mocno zsuniętym z piersi ręcznikiem, który mimo wszystko nie odkrywa ich całkiem  i tekst: Chcę widzieć jak Pana dłoń tańczy.

    Nie wiem ile widzi przez okno, ale dostaję dwie wiadomości z nagraniem oddechu, a po chwili odsyłam zdjęcie kropel wytrysku na szybie drzwi balkonowych i piszę:

    -A teraz proszę wracać do wanny, jeszcze się Pani zaziębi.

    -Mówi pan masaż…- odwraca się tyłem, ręcznik zsuwa się na podłogę, a ona unosi rękę by wskazującym palcem wykonać gest “no to chodź”. Dodaje wiadomość:

    -Widział?

    – 4 minuty. -odpowiadam.

    -Jestem w wannie drzwi otwarte, kod do domofonu 76#3669.

    Po chwili mogę usiąść w łazience, na podłodze, ale z Panią Nikolą w wannie.

    -Tam jest butelka, śmiało.

    Nie patrzę nawet w kierunku szkła. Klękam przy wannie, biorę mydło i zaczynam sunąć nim po jej mokrych plecach. Samymi dłońmi gładzę jej skórę, na którą naciskam coraz mocniej. Znajduję miejsce, które boli i wbijam tam kciuk mówiąc:

    -Minuta bólu i zajmę się Panią jak należy.

    -To miły ból, trochę jak rozciąganie.

    -Ma go Pani tutaj właśnie przez biust, mięśnie szukają równowagi, ale pewnie ma też Pani problem w jego okolicach.

    -Sprytnie, niby masaż, niby się zna, ale do cycków go ciągnie.

    -Nie tylko. Mówiłem już jestem estetą, lubię ładne rzeczy i chętnie obejrzę Panią dokładnie.

    Masuję ugniatając skórę jej pleców, w górę, w dół, zapuszczam się pod wodę i najeżdżam dłońmi na pośladki. Ona zsuwa się pod wodę i pod pianę i znika mi z oczu na chwilę, by po jeszcze krótszej chwili, powoli sunąć plecami po ścianie wanny, ale tylko tyle by wynurzyć szyję, patrzy się na mnie, uśmiecha, przeciera twarz całą dłonią, mówi:

    -Wiem jak wyglądam, to taki test.

    -Wyszedłbym na mięczaka mówiąc Pani co najbardziej pociąga mnie u kobiety.

    Nurkuję dłonią pod wodę i układam ją na biodrze Pani Nikoli, a potem przejeżdżam po zewnętrznej stronie jej dalszego ode mnie uda, gdy docieram do kolana ona opiera stopy o ścianę, są smukłe, to dobre słowo, jest niska, ale tak założone na siebie nogi, odsłonięte niemal do wysokości krocza nabierają smukłości.

    -Rzeczywiście ładny kolor.- mówi jakby do siebie samej ruszając palcami u stóp.

    -Lubię detale. Ten detal lubię.- moja dłoń wędruje w drugą stronę ku górze, ale na wysokości biodra, odwracam dłoń tak, by dotykała jej skóry zewnętrzna strona mojej dłoni. Przesuwam ją w poprzek brzucha Nikoli, od górnej granicy pachwiny, pod pępkiem, do miejsca gdzie zaczynają się żebra. Gdy sunąc wyczuwam wzgórek łonowy, zwalniam i rozsuwam palce tak by jak najdalej sięgał mały palec, pod którym wyczuwam wąziutki paseczek krótko przystrzyżonych, ale dość twardych włosków. Jej ciało przeszywa krótki dreszcz. Biorę w dłoń mydło i myję jej klatkę piersiową, najpierw po bokach, by stopniowo zbliżać się do jej biustu, biuściku z tego co widziałem, ale zanim tam dotrę chwytam Nikolę pod pachami i unoszę tak, by jej ciała nie kryła już ani piana, ani woda- jest zaskakująco posłuszna. Kiedy już mogę oglądać jej małe i bardzo kształtne piersi z ledwo zarysowaną linią łuku pod nimi.

    -Lubi Pan detale, prawda?

    -Tak detale, tak, ale to akurat jest istota.

    Robi minę jakby nie wiedziała co mam na myśli. Myję je obie, a moje mokre od wody i namydlone od mydła dłonie prześlizgują się po tych dwóch atutach jej kobiecości, krążę po nich, obejmuję je i masuje, ale tak długo jak jestem w stanie się powstrzymać, omijam jej sutki. Muskam ich w końcu samymi opuszkami palców- wzdycha, powtarzam tę pieszczotę kilka razy i jak do tej pory Pani Nikola zdawała się być wyszczekaną blondi, tak teraz siedzi oparta o wannę, mruży oczy za każdą bardziej zuchwałą pieszczotą i zawsze gdy ta się kończy wysuwa głowę do przodu jakby mówiła “Jeszcze…”. Mam je obie pod dłońmi, całe, czuję różnicę między skórą piersi, a skórą brodawek. Ta pierwsza jest delikatna, miękka i gładka, a druga twarda, nierówna i pulsująca. Przesuwam dłońmi po piersiach Nikoli tak, że jej sterczące sutki co chwilę znajdują się pomiędzy moimi palcami, które rozchylam gdy czuję je tuż przy kostkach, ale gdy ruszam się w drugą stronę zaciskam palce na samych sutkach jej maleńkich i coraz twardszych brodawek. Kiedy robię to czwarty raz ścisk jest silny na tyle, że Nikola wypina całą klatkę piersiową ku górze i cicho syczy z bólu, po czym otwiera szeroko oboje oczu i chce coś powiedzieć, ale czując kolejny bodziec wędrujący od czubka jej ściśniętego dwoma palcami suteczka, wprost do jej mózgu unosi tylko głowę, jakbym przerwał jej tuż przed powiedzeniem: “No dalej! Chcę jeszcze.”

    Patrząc na jej bordowe niemal brunatne szczyty piersi zjeżdżam dłonią w dół, przez pępek, podbrzusze, szukam paseczka jej włosków- mam. Po nim zsuwam się w dół tylko środkowym palcem, zaczynam czuć jej kreskę, a Nikola unosi biodra, pokazując nad wodą jej wygoloną niemal na gładko kobiecość- chowa ją w wodzie, a moje palce krążą po jej kroczu aż do dołu gdzie mogę wyczuć jej drugi rowek. W górę całą dłonią lecz palec rozchyla jej wargi sromowe wślizgując się odrobinę między nie i choć to tylko pół centymetra wyczuwalna jest inna od wody wilgoć.

    Moja dłoń zostaje na cipce Nikoli, a ja opieram głowę o bok wanny tuż przy jej głowie. Masując jej krocze patrzę jak oddycha głębiej niż przed chwilą, jak mocniej mruży zamknięte oczy i odchyla głowę do tyłu gdy tylko moje palce znajdują się blisko jej łechtaczki. Otwiera oczy, patrzy nie mówiąc ani słowa, rozpina mi koszulę i zdejmuje mi ją z ramion.

    -Ja też lubię popatrzeć.- szepcze. Słysząc to, przerywam głaskanie jej między pachwinami, wstaję i ściągam spodnie i majtki na raz, a mój fiut aż sprężynuje w podnieceniu. Nikola sięga go mokrą dłonią i dotyka przez chwilę, po której znowu siadam przy niej, a moja dłoń znowu może przyprawiać ją o szybszy oddech.    

    -Mam ochotę poczuć go w buzi…- mówi ni stąd, ni z owąd. Uśmiecham się tylko i mówię:

    -Ja pierwszy…- przysuwam usta do jej ucha. -Już teraz na palcach czuję Pani soki, kiedy do palców dołączą usta i język będzie Pani ciekła.

    -Jak…?- pyta nie otwierając oczu.-Niech mi Pan opowie jak mi Pan zrobi dobrze ustami- lubię też słuchać.

    -Zacznę od ust, rozchyli je Pani lekko, a ja powiem “Prawie jak cipka.” wtedy wysunie Pani lekko czubek języka, a ja będę Panią lizał wzdłuż warg dając namiastkę tego, co zrobię między nogami. Szyja- musnę ją szybko wargami. Dekolt- obiecałem całować pieg po piegu, ale mam chęć na smak Pani cipki, więc nie teraz. Pani piersi- poświęcę im chwilę, bo działają na mnie z taką mocą, że gdy dotykam ich dłońmi czuję skokowy wzrost pulsu. Naślinię sobie palce i chwycę Pani sutek tak by nie zakryć jego czubka, który będę lizał i przygryzał.- w tym momencie moja dłoń docisnęła się do jej podbrzusza a palce środkowy i serdeczny mocno przylgnęły do jej łechtaczki wciąż się poruszając, jęknęła głęboko i syknęła przez zęby “Ja pierdolę!”, wtedy zacząłem masować ją tam nieco mocniej i szybciej, aż jej ramiona zaczęły ruszać się w rytm ruchów moich palców.- Pocałunkami zejdę niżej, przez brzuch, pępek, będę całował ten paseczek włosków i gdy będę już tuż obok, rozchylę Pani szerzej nogi, popatrzę na nią i ustami będę pieścił wewnętrzną stronę Pani ud, coraz wyżej, aż do pachwin, zapach których lubię wyjątkowo i będę drażnił ich skórę samym czubkiem języka, w końcu wargami obejmę Pani wargi sromowe, przesunę ustami po nich kilka razy, a w tym momencie moje obie dłonie powędrują na Pani biust i zaczną dotykać, tak delikatnie jak usta dotykają Pani cipki.- czuję jak Nikola zaczyna drżeć i chwyta mocno lewą dłonią krawędzi wanny, a prawą dociska moje palce wibrujące na jej łechtaczce zanurzonej w kąpieli. Szyja napręża się jej jak u zwierzęcia i takiego rodzaju wydaje z siebie dźwięk, gdy nasze palce bardzo mocno i bardzo szybko  przeplatają się na jej łechtaczce. Wyje i wije się, a w wannie jest tylko resztka wody i piana dzięki czemu widzę jak jej ciało napręża się w spazmach i gdy próbuje chwycić chwilę rozluźnienia następna fala zaciska jej mięśnie. Gdy ostatni mimowolny ruch kończy rozkosz Pani Nikoli rozkłada się wygodnie w wannie, leżąc z kolanami opartymi o obie jej krawędzie rozchyla nogi chwaląc się swoją kobiecością. Stoję. Patrzę. Biorę go w dłoń. Kilka ruchów, kilka kropli, jej brzuch. Uśmiech.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasz Tomasz
  • Cyce w szpice 4

    To naprawdę coś pięknego! Śliczna, młoda dziewczyna brandzlująca się twoim kutasem. Nagle bezwstydna, wręcz lubieżna, całkowicie pochłonięta sprawianiem sobie rozkoszy. Wydaję się sobie w tej chwili zbędnym dodatkiem do jej nowego wibratora. A wszystko to w świetle dnia, na łonie przyrody. Zupełnie mi to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Nasyciwszy wzrok „miejscem kontaktu” skupiam się na jej buzi. Półprzymknięte, niewidzące oczy, wypieki na twarzy, rozchylone wargi… Grymas nadchodzącego orgazmu. Coś pięknego! Wrażenie psuje tylko próba złamania mi członka w momencie szczytowania. Znoszę to dzielnie, podobnie, jak wcześniejsze ugryzienie w ramię.

    W końcu podnosi na mnie wzrok.

      – Nie pytaj, co ci zrobiłem, tym razem sama to sobie zrobiłaś.

    Donna opuszcza wzrok.

      – Co w tym niby pięknego? Mokre, zmierzwione futerko…

    Mokre, zmierzwione futerko… Jakże pragnę zanurzyć w nim twarz, zebrać językiem te „brylanciki”, a potem dobrać się do źródełka.

      – Czyli jednak słyszałaś. Miałem na myśli twój nowy gadżet. Piękny, nie sądzisz?

    Natychmiast go wypuszcza, spodziewałem się tego, ale nie mogłem się powstrzymać.

      – To taki stary dowcip, suchar, rozumiesz?

      – I mam go podziwiać?

      – I to szybko, póki go w tobie nie schowam. To puenta – wyjaśniam. Chichocze, ale nerwowo, właśnie jej przypomniałem, ku czemu zmierzamy. Ku czemu zmierza mój kutas.

      – Może miejmy to już za sobą!

      – To nic takiego. Jest wprawdzie większy od twojego wibratora, ale też nie włożę go całego, tak, tak, widziałem… A raczej nie widziałem, bo się cały schował. A jak się potem frywolnie wysuwał! No i nie jesteś już dziewicą, wprawdzie tylko technicznie, ale ominie nas cały ten krwawy ambaras. To jak? Gotowa na prawdziwy seks?

      – Bardziej nie będę. To raczej ty wyglądasz na zdenerwowanego. Gadasz i gadasz…

      – I tu mnie masz! – Naprowadzam członka na cel i… tam mnie ma. W pochwie.

      – I tu mnie masz – powtarzam. I powtarzam, już nie słowa, tylko ciosy. Dochodzę w niej szybko, na szczęście ona też.

      – Nie zajdę? – Pyta, gdy już ochłonie, a mięknąca pyta wysuwa się z ciasnej norki. Z pyty mi kapie, z jej norki też.

      – Rychło w czas! Nie, nie zajdziesz.

      – Skąd ta pewność?

      – Później ci wytłumaczę. – Nie zamierzam rozwodzić się nad wasektomią, nie w takim momencie. Nie w przerwie między jedną a druga kopulacją. Bo przecież na jednym stosunku się nie skończy. I Donna mnie nie rozczarowuje.

      – Jeszcze!

    *

    I oto klęka na miękkim mchu i uważnie słucha moich instrukcji.

      – Zróbmy to dobrze. Głowa nisko, pupa wysoko. I… Nie, nie w ten sposób. Plecy owszem, wygięte w łuk, ale nie w tą stronę. – Naciskam, aż Donna stwierdza, ze bardziej się nie wygnie.

      – Co robisz? – pyta, gdy wstaję i obchodzę ją dookoła.

      – Podziwiam! Jesteś w tej pozycji taka wyzywająca i uległa zarazem. Żałuj, że nie widzisz swojego tyłeczka. Może zrobię zdjęcie? Ten sterczący ci spod pośladków kędziorek…

      – Zrób mi dobrze! Zdjęcia mogą poczekać.

    Aha! Czyli będą i zdjęcia. Nie omieszkam przypomnieć Donnie tych słów. Ale to potem. Teraz trzeba wyjebać tę proszącą się suczkę. Zachodzę ją od tyłu.

    Widok po części znajomy, mam przecież takie ujęcia jej dupci.  Dwa mocno wypięte pośladki, kusząca rozetka tylnej dziurki, zapraszająco rozchylony srom i te bujne kłaczki dookoła. Tyle, że teraz dochodzi piaty element. Przyklękam i wsuwam w nią ten piąty element.  Do samego końca. Donna kwituje to głośnym westchnieniem.

    Cichym westchnieniem, gdy porównać je z tym, co nadchodzi potem. Te głuszce już nigdy się tu nie pojawią – nachodzi mnie nagle. – Zrobiło się tu zbyt hałaśliwe. A potem przypominam sobie coś jeszcze i próbuję powstrzymać śmiech.

    Rozetka odbytu kusi. Przyciskam do niej naśliniony kciuk. Nie wpycham, tylko pocieram, tak, jak lubię. Donna nie protestuje, może też jej się spodobała taka dodatkowa podnieta.

    Szczytuje i zsuwa się ze mnie, opada na mech. Podążam za jej pupą, parę ruchów i sperma, choć już nie w takich ilościach, jak bym chciał, ląduje na pośladkach dziewczyny. Oraz na sterczących spomiędzy nich kłaczkach. Już sam ten widok nie pozwala mu całkiem opaść… Rozprowadzam nasienie dłonią.

      – Co robisz?

      – Masaż pupy. Z braku oliwki używam spermy.

      – Tak, jasne! Wcześniej też tylko z braku oliwki użyłeś moich… soczków!

      – Gdy pieściłem twoje cycuszki, tak było.

    Wypięty tyłeczek ucieka mi spod dłoni, Donna obraca się ku mnie.

      – A co cię tak rozbawiło w trakcie?

      – Więc usłyszałaś… Byłaś taka, hmm… głośna, gdy cię ruchałem, że aż przypomniał mi się jeden dowcip.

      – Powiedz!

      – Kiedy to straszny suchar jest.

      – No mów!

      – No wiec… kiedy żona najgłośniej krzyczy w czasie stosunku? – wstrzymuję głos, po minie Donny widać, że tego nie zna. – Otóż kiedy już po wszystkim mąż wyciera chuja o firankę.

      – Faktycznie, straszny suchar. – Ale po chwili zaczyna chichotać.

      – No co? – pyta, widząc mój wzrok.

      – Lubię, gdy się śmiejesz taka goła, te drżące cycuszki…

      – Aż tak ci się podobają?

    Zamiast odpowiedzieć, przykładam do nich ręce. Delikatnie przykładam. Stwardniałe sutki łaskoczą mnie we wnętrze dłoni. Boskie uczucie. Donnie też chyba się podoba, bo śmieje się głośniej.

      – Jakbyś nabrał w nie trochę wilgoci…

      – I to ja jestem świntuchem? – pytam, sięgając dziewczynie do cipy po wilgoć. Tę naszą wspólną.

      – Oboje jesteśmy. I nie przerywaj!

    Donnie już nie do śmiechu, nadstawia te swoje cyce w szpice, wzdycha, gdy się nimi bawię. Są jak… baloniki. Nie takiego kształtu, oczywiście, ale tak samo sprężyste. Czego bym im nie uczynił, natychmiast wracają do swego zachwycającego kształtu.

      – Odwróć się do mnie plecami.

      – Nie chcę. Jakbyś nie zauważył mam tu swoje zabawki.

      – Ależ zauważyłem. Pięknie mi postawiłaś.

    Śliska dłoń Donny nieustannie przemierzająca szlak miedzy jądrami a czubkiem kutasa szybko postawiła mnie do pionu i nadal sprawia mi przyjemność, ale…

      – Chciałbym go sobie teraz zagrzać między twoimi pośladkami. Spojrzeć na cycuszki z nowej perspektywy, ponad twojego ramienia. I przy okazji poświntuszyć ci prosto do uszka.

      – Poświntuszyć, mówisz… Hmmm…

      –  Drugą ręką będę ci mógł przyczesać czuprynkę – kuszę. – Masz ją taką zmierzwioną.

      – No dobrze. Ale dobrze mnie uczesz!

    Już przyklejony do pleców Donny, z chujem wciśniętym w spocony rowek, odgarniam jej włosy znad prawego ramienia i lekko gryzę w odsłonięte uszko. Poprawiam językiem, potem zerkam w dół, na swoją dłoń miziającą nabrzmiałe sutki dziewczyny. I niżej, na drugą dłoń przeczesującą te drugie włosy. Zostawiam w nich bruzdy, niczym pług wieloskibowy. Takie głupie skojarzenie.

      – Co powiesz na głęboką orkę?

      – Na co?

    Sięgam głębiej. Donna gwałtownie wzdycha, gdy moje palce przemykają wszystkimi bruzdami jej sromu. Raz po raz.

      – Co ty mi robisz? – pyta po raz nie wiadomo który.

      – Tylko to, na co zasługuje to piękne, młode ciało. Poza tym dopiero zacząłem. Na przykład te cycki…

      – Co z nimi?

      – Zasługują na szerszy podziw. Nie możesz ich dłużej ukrywać w staniku.

      – Mam chodzić bez stanika? Z tymi, jak je nazywasz cycami w szpice?

      – Dokładnie! Przynajmniej, jak jesteś ze mną.

      – Jak jestem z tobą, mam je na wierzchu. Ani stanika, ani nic.

      – Na lody do miasteczka też ze mną goła pojedziesz?

      – Chcesz mnie zabrać na lody?

      – Postawię ci lody, a ty mi zrobisz loda.

      – Świntuch!

      – Przecież miałem świntuszyć, zapomniałaś?

    Dla przypomnienia znów leciutko podgryzam jej uszko. I liżę.

      – Kiedyś w końcu musisz podejść do ustnego.

      – Hahaha… a co z pisemnym?

      – W sumie… Możesz opisać swoją przygodę. Tylko tak, żeby każdemu, kto to przeczyta z miejsca stanął.

      – Zastanowię się. – Donna wyciąga ręce do tyłu, sięga do mojego tyłka. Wygina się przy tym w łuk. Już nie widzę kłaczka, ani majstrującej przy nim swojej dłoni, za to ślicznie eksponuje cycki. A właśnie, cycki.

      – Masz jakąś obcisłą bluzeczkę? Taka kusą, odsłaniająca pępuszek? I do tego krótką spódniczkę. Biodrówkę z szerokim paskiem. Najlepiej plisowaną.

      – Masz wymagania!

      – Masz, czy nie? – naciskam. Tu i ówdzie naciskam.

      – Mam. W domu. Nie sądziłam, że będę potrzebowała w lesie.

      – No nic. Kupimy w miasteczku. To będzie twój mundurek do egzaminu.

      – Jeszcze!

      – Co jeszcze? – Donna zaskakuje mnie zmianą tematu.

      – Jeszcze raz mnie przeleć! Póki tak ładnie stoi.

      – To zasługa twojego tyłeczka.

      – Co ty nie powiesz! – Donna zaczyna mnie masować tym jędrnym tyłeczkiem.

      – No już, już! Twardszy nie będzie. To jak chcesz?

      – Hmmm… W sumie jeszcze nikt mnie nie wyruchał na pensjonarkę.

      – Co za słownictwo!

      – Wchodzisz, czy nie? – Donna leży już na miękkim mchu, z szeroko rozłożonymi nogami. Staję miedzy nimi, podziwiam widok. Donna też pewnie podziwia, mam nadzieję.

      – I jak ci się podoba z tej perspektywy? – Obracam się lekko w biodrach, by mogła się lepiej przyjrzeć.

      – Weź już nie pierdol, tylko mnie pierdol!

    Nie daje się więcej prosić. Dziewczyna oplata mnie nogami, nie jest to może klasyczna misjonarska, ale nie narzekam. Jej wbite w okolicach nerek pięty wybijają rytm. Coraz szybszy rytm. Naprawdę się nie pierdolę. Dałem dziś Donnie tyle rozkoszy ruchając ją czule… A teraz ją zerżnę.

    *

      – Czuję się taka… wyjebana!

      – Zerżnięta.

      – Żebyś wiedział. Chyba mam dość.

    Ja też mam dość. Oczywiście chciałbym jeszcze, ale już nie dam rady. I oczywiście jej tego nie powiem. Tego po przecinku. Schylam się po jej sukienkę, zbieram swoje ciuchy.

      – Odprowadzę cię.

      – Panowie przodem! No co? Też chcę sobie obejrzeć twój tyłek.

    *

    Jako się rzekło, jedziemy na lody. Leśniczyna nawet się ucieszyła.

      – Cieszę się, że przyjechałaś na tak długo, ale też mam świadomość, że cię tu nuda zżera. Dobrze, że się pan Maciek napatoczył. Zapewni ci trochę rozrywki.

    Żeby tylko wiedziała,  jakiej… Może lepiej nie. Unikam wzroku Donny, leśniczyna jest spostrzegawcza.

      – Zrobić ci przy okazji jakieś zakupy w miasteczku?

      – Nie chciałabym… No dobrze, dam Dońci listę.

    Jedziemy. Donna w sukience, pewnie wyjściowej, pierwszy raz ją w niej widzę.

      – Ładna ta sukienka.

      – Prawda? Pierwszy raz ją włożyłam.

      – A co włożyłaś pod spód?

      – To, co zwykle, stanik i majtki.

      – Rozczarowujesz mnie.

      – Ciocia jest taka spostrzegawcza…

    Donna mnie zaskakuje, bo zamiast się gimnastykować, po prostu zdejmuje sukienkę.

      – Rozepniesz?

    Na szczęście mam to opanowane. Sięgam i…

      – Widać, że masz wprawę.

      – Nic tak nie deprymuje, jak facet przewlekle majstrujący przy staniku.

      – Może patrz na drogę, co?

      – Kiedy wyboje są…

    Posłusznie patrzę na drogę, ale co chwila zerkam na te podrygujące cycuszki. Kocham wyboje. Tymczasem Donna pozbywa się majteczek. Siedzi obok mnie, ubrana jedynie w pasy bezpieczeństwa, póki na horyzoncie nie pojawią się bliźniacze kościelne wieże. Dopiero wtedy skrywa te swoje bliźniacze wieżyczki.

      – To co? Najpierw lody? Zakupy dla cioci lepiej zrobić przed samym powrotem, gorąco dzisiaj.

      – Najpierw zjemy lody – uściślam. Potem zakupy, ale nie te dla cioci. Potem lody, a zakupy na koniec.

      – Uparciuch! A mówiłeś, że ładna sukienka.

      – Dlatego szkoda by było ją poplamić. Przy lodach może być różnie.

    *

    Nie od razu idziemy na te lody. Długo krążę wąskimi uliczkami szukając wolnego miejsca do zaparkowania. Miasteczko jest małe i senne. Senne poza sezonem, małe cały czas. Nie jest jakąś wyjątkową atrakcją turystyczną, ale położenie między dwoma popularnymi jeziorami sprawia, że przewalają się tu tłumy. Kolejka do lodziarni też jest spora.

    Mam problem z rękami. Idąc, wziąłem po prostu Donnę za rękę.

      – Żebyś mi się nie zgubiła w tym tłumie.

      – No jasne. To raczej zachowanie zadowolonego posiadacza takiej atrakcyjnej dziewczyny.

    Oczywiście ma rację. Bawią mnie zawistne spojrzenia kobiet, cieszą te zazdrosne facetów. A co dopiero będzie, jak ubiorę Donnę po swojemu? Ale wracając do problemu z rękami… Trudno mi utrzymać je przy sobie. To trudne przy Donnie. Takie ciało! Objęcie jej wpół też nie załatwia sprawy – moja dłoń wciąż ześlizguje się na jej biodro i tyłeczek. Donna poprawia ją i poprawia, dostaję od niej po łapach, ale w sumie bawi ją moje szczeniackie zachowanie.  Ciekawe, czy dalej by ją bawiło, gdyby miała świadomość, że wraz z moją ręką podciąga sobie i tak krótką sukienkę. A majtki zostały w aucie…

    Orientuje się, gdy kolejny raz zsuwająca się dłoń ląduje na jej gołym tyłku.

      – Ty zboczeńcu jeden!

      – Przecież nikt nie widzi.

    W kolejce stoją całe rodziny, więc nie jest liniowa, to chmara ludzi ciasno otaczających nas z każdej strony.

      – Skoro tak… – Donna ściska mi członka przez szorty. – Przecież nikt nie widzi… że ci stoi.

      – Bo się dobrze bawię. Ty nie?

      – Jeszcze nie wiem. Pierwszy raz jestem bez majtek na mieście. I to od razu z takim napalonym facetem.

      – I bez stanika.

      – Bez stanika mi się zdarzało, nawet często.

      – Musisz mi o tym koniecznie opowiedzieć.

    Tymczasem moja dłoń jest coraz to niżej i niżej…

      – Ręce precz od mojej cipy! – Syczy mi do ucha Donna, orientując się wreszcie w moich niecnych zamiarach. Wypuszcza z dłoni członka i poprawia sukienkę na biodrach. Nie szkodzi, już zamawiamy.

    Z chytrości, gorąco jest, a my wystaliśmy się długo po te lody, wzięliśmy za duże. Liżemy je łapczywie, ale i tak roztopione ściekają nam na dłonie. I wciąż kapią. Jak dotąd Donnie udaje się uniknąć poplamienia sukienki.

      – Powinnam je nago jeść!

      – O tak! Zlizywałbym z ciebie wszystko, co skapnie.

      – Łakomczuch! Mało ci swoich lodów?

      – Też bym ci nie żałował.

     Zbieram z rożka strużkę roztopionych lodów i podsuwam jej palec do oblizania.

      – Oczywiście w sytuacji intymnej zbierałbym czym innym…

      – Świntuch!

    Ale mówi to z błyskiem w oczach. I dodaje:

      – Od tego twojego świntuszenia wciąż mam mokro w majtkach!

      – Dlatego, przewidująco, kazałem ci je zostawić w aucie.

      – Nieważne, w majtkach czy bez majtek. Mam mokro.

      – Żebyś tylko kataru cipki nie złapała – martwię się obłudnie.

      – Na szczęście zawsze noszę futerko – odpowiada mistrzyni ciętej riposty. Aż klaszczę w dłonie z uciechy.

      – No co?

      – Świntuszysz. Nareszcie!

      – Aż tak to lubisz?

      – To połowa przyjemności… – patrzę na Donnę, na tę śliczną buzię raz po raz skrytą we włosach – to przez ten figlarny wiaterek. Nie ja jeden patrzę, co i rusz łapię męskie spojrzenia. Jest na co patrzeć, sukienka to furkoce, to ciasno otula ciało dziewczyny niewiele pozostawiając wyobraźni. – No dobrze, najwyżej jedna czwarta przyjemności. Samo patrzenie na ciebie… Ten wiatr…

      – No właśnie, jest taki natarczywy! – Donna przytrzymuje rąbek sukienki – Jeszcze trochę, a wszyscy zobaczą, co mam pod spodem.

      – Raczej, czego nie masz pod spodem – poprawiam. – Czujesz ten przewiew między udami?

      – A nie?

      – Pomyśl, jakie zapachy wokół rozsiewasz…

      – Świntuch!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Nie-zwykla Rodzina cz 15. – Wychowanie fizyczne

    Uwielbiałam W-F. W szkole był jedynym przedmiotem który sprawiał mi radość. Nie mogłam doczekać się by przebrać się w krótkie spodenki i koszulkę, oraz założyć wygodne trampki.

    Miałyśmy właśnie mecz siatkówki. Jestem w tym naprawdę niezła.

    Złożyło się że ja i Natalie byłyśmy w jednej drużynie. Dawałyśmy z siebie wszystko. Obie miałyśmy świetne asysty i przyjęcia. Wszystko to oczywiście było pod czujnym okiem trenera.

     

    Nasz trener Luke, jest wysokim prawie dwumetrowym czarnoskórym mężczyzną. Ma brodę. Nosi czerwone dresy i czerwoną koszulkę która opina jego duże mięśnie. Opowiadał nam że kiedyś był kulturystą. Widać że forma nadal mu została. W porównaniu do nas był wielki jak góra. Traktował nas równo. Był krytyczny do najmniejszych błędów. Może surowo, ale to dzięki niemu bardziej się staraliśmy grać w siatkówkę. Gdy mecz się skończył usłyszałyśmy.

     

    – Cassandra, Natalie chodźcie do mojego gabinetu. Już!

     

    Powiedział stanowczo. Chodziło zapewne o coś pilnego. Trener akurat nas bardzo lubił, bo grałyśmy najlepiej w drużynie.

     

    – Ciekawe o co chodzi? – pytała Natalie.

     

    – Zaraz się dowiemy. – odpowiedziałam spokojnie.

     

    Razem poszłyśmy do jego gabinetu w czasie gdy reszta dziewczyn poszła się przebrać. Weszłyśmy do środka gabinetu. Trener siedział na fotelu.

    Zamknęłam drzwi.

     

    – Coś się stało, trenerze? – spytałam, po czym on wstał i oparł się o biurko.

    Jezu…mogłam zobaczyć przez materiał dresów jego twardego fiuta. On mu sięgał niemalże do kolana i był duży. Aż się podnieciłam na samą myśl.

     

    W sumie nie dziwie mu się. Mając z nami W-F często nam się przygląda. To chyba nie tylko chodzi o talent. Widząc tyle zajebistych tyłków, jestem pewna że pała stoi mu za każdym razem.

     

    – Cassie, Nat…widzę że bardzo się staracie na zajęciach. Niedługo będą organizowane zawody w siatkówkę. Wszystkie dziewczyny grają świetnie jednak muszę wybrać te najlepsze.

     

    – Trenerze, my przecież gramy najlepiej. Niech pan nas weźmie… – mówiła Nat.

     

    – Dzięki nam wygramy te zawody. – dopowiedziałam.

     

    – No nie wiem. Jesteście świetne, jednak czy aż tak świetne? – zapytał unosząc brew.

     

    – Prosimy!!! Zrobimy wszystko… – powiedziałyśmy prawie jednocześnie.

     

    – Wszystko? – zapytał uśmiechając się chytrze.

     

    – Tak wszystko. – powiedziałam zagryzając wargę. – na co tylko trener ma ochotę. Prawda, Nat…

     

    – O tak. Co tylko pan zechce. – powiedziała dotykając swoich piersi.

     

    Trener uśmiechnął się i powiedział.

     

    – W takim razie…zajmijcie się tym skurwysynem. – wtedy zdjął swoje dresy i pokazał nam swojego fiuta.

    Kurwa, to był największy kutas jakiego widziałam. Jednak to prawda że czarnoskórzy mają największe fujary. Długi i gruby, tak że było mu widać żyły, sterczał na baczność.

     

    – O matko…jaki on wielki. – powiedziała Nat. Widać że już była napalona.

     

    – Potężny. O kurwa…

     

    Szybko Natalie uklękneła przed trenerem i zaczęła obciągać jego fiuta.

    Nie mieścił się jej cały do buzi. Ta próbowała go tam wsadzać, ale ledwo go mieściła w ustach. Nie czekając zdjęłam swoją koszulkę i szorty. Naga w samych trampkach uklęknęłam obok Nat i razem z nią lizałam mu fiuta.

     

    – Jezu Cassie, masz zajebiste ciało…

     

    – Dziękuje trenerze.

     

    – To niech pan spojrzy na moje.

     

    Wtedy wstała i ściągnęła swoje rzeczy. Podobnie jak ja została w samych trampkach. Podeszła i całowała się z trenerem. Ja nie próżnowałam i lizałam po całości jego wielkiego chuja.

     

    – Przyznam Natalie, twoje ciało też jest świetne.

     

    Zobaczyłam wtedy jak wkłada palce do jej cipki. Poruszając nimi, sprawia Nat dużą przyjemność. Po czasie dziewczyna znów uklęknęła obok mnie. Trener poruszał fiutem do przodu i do tyłu, mając po obu stronach chuja nasze usta. Smakował obłędnie. Taki wielki i mocny. Po jakimś czasie obie wstałyśmy, wciąż trzymając w rękach jego dużego fiuta. Trener zdjął swoją koszulkę, pokazując swój umięśniony tors.

     

    – Ja pierdolę, trenerze… – byłam pod wrażeniem jego muskulatury.

     

    – Pierdolić to ja będe. Która chce być pierwsza? – spytał, lekko się śmiejąc.

     

    – Śmiało Nat, możesz być pierwsza.

     

    Natalie wtedy oparła się o biurko, rozchylając nogi.

     

    – Przygotuj się mała. Nie zamierzam być delikatny. – powiedział kierując główkę penisa do jej cipeczki.

     

    – Bardzo dobrze. Niech mnie trener dobrze zerżnie.

     

    Trener szybko wsadził fiuta do jej cipy. Widziałam jak wszedł jedynie do połowy, a już wypełniał do końca moją przyjaciółkę. Zaczął od razu szybko jebać. Nat krzyczała jak trener dobijał ją do końca. Nieźle ją pierdolił.

     

    – Oooohhh…kurwa. – krzyczała głośno.

     

    – Cicho suko… – trener wtedy uderzył ją w pośladek. Ta głośno pisnęła, a na jej tyłku pojawił się różowy ślad.

     

    Ja wtedy całowałam się z trenerem z języczkiem. Po czasie znalazłam się obok Nat i ssałam jej sutki. Trener nie próżnował i włożył mi dwa palce do cipy. Od razu zrobiłam się mokra.

    W tym czasie Nat zaczęła głośno jęczeć gdy trener przyśpieszył posuwanie jej. Z cipki Natalie wypływały soczki prosto na podłogę.

    W końcu trener wyszedł z jej pizdy a ona osunęła się na podłogę. Podeszłam do niej.

     

    – Żyjesz Nat?

     

    – O kurwa…nikt mnie tak nie pierdolił.

     

    – Więc i ja muszę spróbować.

     

    Wtedy weszłam na biurko i położyłam się na plecach rozchylając nogi, ukazując moją mokrą cipę. Zaczęłam masować się po łechtaczce.

     

    – Piękna cipeczka. Mam nadzieję że równie ciasna jak koleżanki.

     

    Powiedział trener i od razu na pełnej kurwie wszedł do środka.

    Wbijał się we mnie z zawrotną szybkością i zachłannością. To było coś świetnego czuć go w sobie, jak bardzo był twardy. Czułam jak mocno we mnie pulsuje. Wydawałam z siebie jęki rozkoszy. Swoim sprzętem robił w mojej pochwie rozpierdol. Widziałam jak odbijam się od jego czarnego podbrzusza.

    Widziałam jak Nat powoli wstała i zaczęła lizać mnie w cipę przy okazji liżąc tego kutasa.

    Nie wiem jak długo mnie tak rżnął, ale wiedziałam, że nikt nigdy tak mocno tego nie robił. Była w tym furia. I dzikość. Nikt mnie tak nie rżnął. Potem wyszedł ze mnie. A ja czułam jakby ktoś wyrył mi dziurę od środka.

    Po czasie trener usiadł na fotelu.

    Nie czekając Nat pierwsza okrakiem tyłem do niego usiadła na jego fiucie.

    Zaczęła po nim skakać próbując wbić go całego do końca.

     

    – Oooo…kurwa….aaaaahhhn… – jęczała, a ja w tym czasie lizałam ją po cipce. Smakowała obłednie połączona z pałą wuefisty. Nat coraz głośniej zaczęła jęczęć i trząsł jej się tyłek. Nagle krzyknęła przeciągle. Rozumiałam co to oznacza. Natalie jako pierwsza przeżyła orgazm przede mną. Po chwili Nat zeszła z tego bydlaka a ja zajęłam jej miejsce.

    Tym razem trener wstał i złapał mnie za nogę unosząc ją do góry. Z powrotem w mojej piździe zaczął mnie pierdolić. Boże wymęczył mnie bardziej niż na zajęciach wychowania fizycznego.

    Ruchał mnie dalej jak oszalały, w czasie gdy Nat całowała i pieściła moje cycki. Jezu czułam że jestem blisko. Poruszał się we mnie szybko jak jebany zwierz.

    Mój tyłek się trzęsie, ledwo wytrzymuje. W końcu poczułam jak fala orgazmu ogarnia moje ciało. Natalie ściska moje piersi. Jezu ten orgazm był dwukrotnie większy niż kiedykolwiek. Czułam jak moja cipa jest rozepchana. Po chwili trener przyśpieszył pod koniec a za chwilę wyjął swojego chuja z mojej pochwy.

     

    – Na ziemię…

     

    Wtedy uklękliśmy przed nim i zaraz fala spermy spadła na moją twarz, a chwilę potem na Nat. Tego było tak dużo że oblepioną miałam całą twarz, cycki i trochę przyjęłam do ust. Ze zdumieniem patrzyłam że równie tyle ma moja przyjaciółka. Zaczęliśmy lizać się po twarzy rozkoszując się spermą trenera.

     

    – Nieźle nas wypierdoliłeś, trenerze. – powiedziałam, a trener usiadł na fotel.

     

    – To prawda. W życiu się tak nie ruchałam. – powiedziała Natalie.

     

    – Byłyście wspaniałe dziewczyny. Obie równo ciasne. Takie jak chciałem.

     

    – Kutas trenera sprawił że nie będziemy mogłe chodzić przez tydzień.

     

    – Dam wam zwolnienie z zajęć, ale na zawody macie być sprawne.

     

    – Wybiera nas pan? – spytałyśmy z entuzjazmem.

     

    – Udowodniłyście że jesteście świetne w tym co robicie. Jesteście w drużynie.

     

    – Jeeeejj… – krzynęłyśmy i przytuliłyśmy się z Nat.

     

    – Ale na zawodach macie dać z siebie wszystko.

     

    – Zrobimy co trzeba… – powiedziała Nat.

     

    – A gdy wygramy uczcimy to wspólnie z trenerem. – powiedziałam przegryzając język. Wtedy nie mogłam uwierzyć jak pała trenera zaczęła znowu stawać na baczność, a ja znowu poczułam podniecenie i z tego co zobaczyłam Natalie też.

     

    – Świetnie dziewczyny. Nie mogę się doczekać zawodów.

     

    – Trenerze…a ma pan ochotę na kolejny raz? – powiedziałam przegryzając wargę i łapiąc za jego sterczącego fiuta.

     

    – Nie musicie dwa razy pytać…

     

    Wtedy znowu zaczęliśmy ostre jebanie z trenerem. Wypierdolił nas na różne sposoby we wszystkie dziury. Doszłam kilka razy tak samo jak Nat. Uwielbiam czarne kutasy. Wracając do domu ledwo stałam na nogach.

    To samo było po każdym wygranym meczu na zawodach. A wygrywałyśmy wszystkie, przez co zdobyliśmy puchar.

    A finał był najlepszy.

     

     

     

     

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Plywaczka-Nowa Droga Zycia cz. 2

    …chwyciłem za klamkę. Zatrzymałem się.

    -“Ufff..proszę”-pomyślałem

    Po wejściu przy jednym z wieszaków stał Paweł. Serce się uspokoiło. Byliśmy razem w klasie. Może nie byliśmy super kolegami, ale znajomym był dobrym. Na mój widok tylko podniósł brwi.

    -”Wiem, że jest rano, ale szatnia damska jest po drugiej stronie sali”-powiedział kpiącym głosem.

    Stary dobry Paweł. Nie ważne jaka jest sytuacja, potrafi się śmiać. Powoli wszedłem do szatni i zdjąłem płaszcz. Czułem, że Paweł mnie obserwuje. Kiedy zacząłem ściągać marynarkę, usłyszałem westchnienie.

    -”Dobra..jeśli to pomysł jakieś młodszej bandy to naprawdę zgranie w czasie wam nie wyszło. Jest rano i nie mam zamiaru jeszcze przed WF zabawiać się”-powiedział groźnie.

    Popatrzyłem w ścianę przede mną. Nie mogłem ot tak wyjść, bo prędzej czy później Pani Ewa by się dowiedziała. Skoro tak…

    Odwróciłem się i popatrzyłem na Pawła. On zaś patrzył z kpiącym uśmiechem.

    -”Paweł..to ja.”-szepnąłem nieśmiało

    Paweł chwilę stał nieruchomo. Widać było, że myśli. Zdążył ściągnąć koszulkę. Dokładnie widziałem jego nagi tors. Może nie umięśniony, ale dobrze wyrzeźbiony i opalony. Po chwili pełen powagi podszedł tak blisko, że czułem jego oddech na policzkach. Mięta? Może żuł gumę wcześniej.

    -”Co?”-zapytał.

    -”Paweł..to ja. Tylko..ubrania..no”-zacząłem się jąkać.

    Paweł popatrzył mi w oczy. Jego wzrok padł na całą twarz, pierś, nogi. Widziałem, jak patrzy z szczerym zdziwieniem.

    -”O kurwa…nie..Ewka..znaczy Pani Ewa mówiła..o kurwa..chłopie..”-wydukał.

    Myślałem, że będzie się śmiał, albo zaraz stanie się jak inni faceci przy mnie, ale stało się coś niezwykłego. Paweł położył mi rękę na ramieniu.

    -”Jeśli taka jest twoja decyzja..to nie mam prawa się mieszać. Skoro tak..Paweł”-podał rękę.

    -”Gabrysia”-powiedziałem z uśmiechem

    Paweł wrócił się do przebierania się. Ja również ściągnąłem koszulę, spódniczkę. Mama zdążyła zapakować mi mój nowy strój. O zgrozo! Krótka, bardzo krótka spódniczka i koszulka. Wszystko w kolorach szkoły-niebiesko-białe. Paweł zbytnio nie zwracał uwagi na mnie. Szybko się przebrałem. Wychodząc, usłyszałem.

    -”Gabrysia. Weż schowaj rzeczy do szafki. Na wszelki wypadek”-wskazał Paweł jedną z szafek na kluczyk.

    No tak. Przyjdą inni i będą łazi na ubrania damskie. Zrobiłem jak kazał i razem wyszliśmy na salę. Zegar wskazywał 15 minut do zajęć. Z daleka grupa uczniów wchodziła zarówno do męskiej i damskie. “Ufff..zdążyłem”. Usiedliśmy na ławce. Spódniczka momentalnie się podwinęła, odsłaniając koronkowe majteczki. Przepraszająco zerknąłem na Pawła. Ten jednak siedział z kartką i coś notował. Widząc mój wzrok powiedział:

    -”Przerwa od szkoły dała nam w kość. Jeden dzień bez treningu to strata dla sportowca.”

    -”Jak wygląda sprawa z zawodami”-zagadnąłem. Sam byłem w  pływackiej elicie, więc tematyka zawodów mnie interesowała.

    Pierwszy raz ktoś rozmawiał, ze mną normalnie. Nie mówię o spotkaniach z Marysią. Tutaj miałem gościa, który trenuje koszykówkę i można powiedzieć ogarnia z zarządem sprawy zawodów. Rozmawialiśmy się i śmialiśmy. Jak dwóch kolegów, choć z daleka mogło to wyglądać na rozmowę zakochanych..pfuu..wypluję to słowo, bo się jeszcze spełni. Po 5 minutach, jak dla nas chwili, pojawili się inni. Wszyscy patrzyli na nas jak na dwójkę zakochanych. Faceci tylko się wykręcali, aby zerknąć  pod spódniczkę, a dziewczyny, aż wyrywały włosy.

    -”Co to za dziewucha? Jak śmie rozmawiać z Pawłem. On jest mój!..Nie mój”-słyszałem ich komentarze.

    Stanęliśmy zwartą grupą. Na środek wyszedł trener i trenerka. Oboje umięśnieni  jak strongmen. Zaczęło się wyczytywanie z listy. Większość dziewczyn podbiegło do swojej mentorki z niewinnymi oczkami i karteczkami.

    -”Tutaj mam zwolnienie..i jak też..i ja..”

    Kiedy wyczytano moje imię-”Gabrysia” odruchowo podniosłem rękę.

    -”A tak..”-powiedział trener.

    Trener sprawiał wrażenie zdenerwowanego. Nie dziwię się. Jego najlepszy zawodnik przechodzi zmianę na żeńską.

    -”Gabry..sia”-zająknął się-”Dziś faceci grają w kosza, ale jeśli chcesz moja koleżanka, weźmie swoje pociechy na fitness”  

    Widziałem w jego oczach wszelką rezygnację. Stracił zawodnika, więc nie może mnie zmusić. Poczułem, że mimo wszystko muszę spróbować.

    -”Trenerze”-powiedziałem nieśmiało-”Wolę zagrać w kosza. Fitness jest dla słabych”

    Usłyszałem gwizdy i śmiechy. Część dziewczyn co została patrzyła na mnie wilkiem. Nie..to była prawdziwa nienawiść. Sam trener się uśmiechnął, a jego oczy rozbłysły. Zerknąłem na Pawła. Ten również się uśmiechnął, choć patrzył w przód, w próżnie.

    Trenerka kiwnęła i razem ze swoją grupą opuściła salę.  Trener krzyknął i stanęliśmy w dwuszeregu.

    -”Dobra. Tak jak zwykle. Honorowa walka. Gramy by być najlepsi, a nie chujowi.”-warknął.

    Motywacja=100% siły. Trener miał gadane. Szczęśliwy, że byłem z Pawłem-”Cholera”

    Gra się rozpoczęła. Mimo, że byłem pływakiem, dobrze rozumiałem zasady gry. Trzymałem się na zewnątrz obserwując ruchy graczy. Widziałem Pawła, który z nieziemską szybkością zdobywa punkt za punktem. Zauważyłem jedną rzecz. Wszyscy, którzy stali obok  zerkali na mnie.

    -”Chyba, że…użyję siebie jako broni”-pomyślałem z uśmiechem.

    Okazja pojawiła się za chwilę. Odbijając piłkę, specjalnie się pochyliłem, aby spódniczka odkryła koronkowe majteczki. Czułem jak faceci za mną stali jak zamurowani. To wystarczyło, aby odbić się i podać piłkę Pawłowi. Punkt zdobyty. Podobna akcja się powtórzyła. W przerwie podszedł do mnie trener.

    -”Chłop..znaczy..eeh..dobra. Jestem tolerancyjny. Sam mam kolegę, który siedzi w sporcie ponad 20 lat, a jest gejem. Szkoda, że teraz, ale z drugiej..matury i te sprawy. Nasza szkoła nie ma żeńskiej drużyny pływackiej, ale…”

    Odpowiedziałem szybko”

    -”Chcę nadal trenować. Jestem i Będę sportowcem.”

    Trener pokiwał głową z uznaniem. Zagwizdał. Koniec przerwy.

    Gra stała się bardziej brutalna. Pod koniec przede mną stanął ten sam grubas z autobusu. Może miał ponad 100 kg i patrzył na mnie obrzydliwie. Musiał być z równoległej klasy. Nie pamiętam wszystkich, bo niektórzy przychodzili z wymian lub po prostu się przenosili. Ruszył na mnie, ale odskoczyłem. Ten jednak się nie poddawał i przy kolejnym ataku na kosz z impetem uderzył mnie z bara. Upadłem. Trener zagwizdał po raz kolejny. Widziałem, że lubi ostrą walkę, ale jako trener musi dbać o zdrowie swoich uczniów. Nade Mną stanął Paweł. Podał rękę.

    -”Na dziś koniec. Wygraliśmy.”

    Trener potwierdził i jeszcze na odchodnym krzyknął coś do grubego o honorowej walce. Paweł przed wejściem do szatni zabrał mnie.

    -”Poczekajmy. Pogadamy. Teraz jest tam za dużo ludzi”

    Kiwnąłem i powróciliśmy do spraw sportowych. Po chwili szatnia opustoszała, więc spokojnie weszliśmy do środka. Zapach potu się nasilił. Szafka była nienaruszona. Zacząłem się przebierać zamyślony. Po chwili usłyszałem uderzenie zamykanych drzwi. W szatni nie było Pawła. Musiałem się zagapić. Zamiast niego stał Gruby. Uśmiechał się obleśnie. Spojrzał na mnie. Byłem już gotowy, ten jednak zagrodził mi głowę.

    -”Co suko..gdzieś się wybierasz?”-powiedział

    Próbowałem go ominąć, ten jednak błyskawicznie uderzył mnie w brzuch.

    -”Auu”-jeknąłem,zgiąłem się i upadłem na kolana.

    -”Przez Ciebie głupia, miałem problemy, ale spokojnie, zaraz to naprawimy”-wysapał

    Widziałem jak ściąga spodenki i bokserki. Mój wzrok padł na pół stojącego kutasa, porośniętego buszem.

    -”A teraz dziwko..będziesz ssała mi kutasa”

    To mówiąc uderzył mnie otwartą dłonią w twarz. Ponownie upadłem. Poczułem ból kiedy chwycił mnie za perukę i przyciągnął do swojego kutasa….

    ZAPRASZAM NA KONTYNUACJĘ. ZOSTAWCIE KOMENTARZ JEŚLI WAM SIĘ PODOBA.

    NASTĘPNA CZĘŚĆ NIEDŁUGO.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Miły z Gdańska