Blog

  • Inicjacja cz. 3

    Moje spotkania z sąsiadem stały się już normą. Trzy lub cztery razy w tygodniu zabierał mnie z przystanku autobusowego, jechaliśmy w jakieś ustronne miejsce i tam posłusznie pochłaniałem jego kutasa. Zrobiliśmy nawet podejście do seksu analnego, ale nie byłem jeszcze gotowy na takie doznania, za duży ból odstraszał mnie od tego typu zabawy. Powoli stawałem się jego oralną suczką i trzeba to przyznać, sąsiad miał ogromną wyobraźnie i wiele fantazji do spełnienia.

    – Dzisiaj mam dla ciebie niespodziankę – powiedział do mnie gdy tylko wsiadłem do jego samochodu. Nie pytałem o nic. Usiadłem wygodnie na fotelu pasażera, sięgnąłem do schowka i odpaliłem papierosa. Scenariusz był już wielokrotnie przećwiczony. Dopóki byliśmy w terenie gęsto zabudowanym nic się nie działo. Ale jak tylko wyjeżdżaliśmy z miasta ściągałem spodnie i siedziałem od pasa w dół nagi, pozwalając się dotykać. Aby nie było nudno prawie za każdym razem zatrzymywaliśmy się w innym miejscu. Zawsze jednak wszystko odbywało się w samochodzie. Tym razem jednak było inaczej….

    – Jesteśmy na miejscu – powiedział zatrzymując samochód przed jakimś starym, rozpadającym się budynkiem w środku lasu, ogrodzone resztkami siatki. Mocno zarośnięty, zaniedbany… widać że nikt tu nie bywa. Spodziewałem się zastać w środku pełno pustych butelek i śmieci, tak jak w większości tego typu miejscówek najczęściej jest to punkt zbiorczy meneli. Tym razem jednak byłem zaskoczony bo w środku było…. No może nie było czysto ale nie było oznak bytowania ludzi w tym miejscu.

    – Jesteś moim grzecznym synkiem? – usłyszałem w prawym uchu równocześnie czując jak obejmuje mnie mocno od tyłu. Uwielbiał tę kazirodczą zabawę w tatę i synka.

    – Tak tatusiu, jestem twoim grzecznym i posłusznym synkiem – odpowiedziałem czując jak wzbiera we mnie fala podniecenia a usta napełniają się śliną. Za chwilę poczuję kawał mięsa w ustach – I chcę aby mój tata był ze mnie zadowolony – jego dłonie wędrowały po moim młodym, nastoletnim ciele. Czułem pod spodniami jak jego kutas twardnieje. Nagle odepchnął mnie od siebie.

    – Rozbieraj się! – powiedział znanym mi tonem nieznoszącym sprzeciwu. Bez zbędnej zwłoki zdjąłem z siebie ubranie pozostając tylko w butach. Stałem nagi na  środku pomieszczenia. Stał przede mną z papierosem w ustach – A teraz zanieś swoje rzeczy w tamten róg – wskazał palcem miejsce. Zgarnąłem ubrania z ziemi i zaniosłem je we wskazane miejsce. – A teraz pokaż tacie jak bardzo go kochasz –  na te słowa czekałem. Podszedłem do niego i na kolanach nerwowo rozpinałem jego rozporek. Po chwili przed moją twarzą zadyndał sztywny kawał kutasa. – Tylko tym razem nie śpiesz się tak bardzo –  zakomenderował z uśmiechem na twarzy. Nie czekając na dalsze instrukcje zacząłem masować jego kutasa, liżąc i powoli wkładając sobie go do ust delikatnie ssałem. ­– O właśnie tak, dokładnie…. Powolutku i spokojnie – powiedział głaszcząc mnie po włosach. ­­– Grzeczny chłopczyk….

    Nie wiem jak długo ssałem jego kutasa, wpadłem w swoisty trans z którego wyrwało mnie niespodziewanie skrzypnięcie drzwi i znajomy głos zza moich pleców

    – No, widzę że już zaczęliście zabawę – usłyszałem i jak porażony zerwałem się na równe nogi. Odwróciłem się i zszokowany zobaczyłem że stoi przede mną woźny z mojej szkoły. Pięćdziesięcioletni pan Marek. – Nie wiedziałem Kamilku, że z ciebie taki mały zboczeniec – powiedział podchodząc i witając się z moim sąsiadem. Spojrzałem na mojego sąsiada zaskoczony.

    – To jest właśnie moja niespodzianka – powiedział chwytając mnie za rękę i szarpiąc w dół – A teraz wracaj na kolana i pokaż wujkowi co potrafisz – szarpnięcie było tak mocne i zdecydowane ze dosłownie upadłem na podłogę. Uniosłem głowę do góry i przede mną dyndały już dwa kutasy.

    – No Kamilku…. Nie krępuj się… – usłyszałem głos woźnego. Spojrzałem jeszcze raz na sąsiada który stał i się uśmiechał masując swoją pałę. Uniosłem się. Chwyciłem kutasa woźnego i zacząłem masować wkładając go sobie do ust. – O tak, kurwa, tak… – zajęczał a dla mnie to brzmiało jak komenda. Po chwili poczyłem dłonie na moich włosach i jak moja głowa się przekręca w bok. I po sekundzie moje usta nabite zostały na kutasa sąsiada. Masowałem obydwu na przemian ssąc i liżąc każdego znich. Nie ja decydowałem. Przekręcali moją głowę jak zabawkę. To w jedną to w druga stronę. Nie wiem ile to trwałem ale moje usta już zdrętwiały od ciągłego ssania.

    – Kurwa, zaraz dojdę…. – jęknął woźny

    – Ja też… – zawtórował mu sąsiad.

    Zacząłem szybciej masować ich kutasy i mocniej zasikać palce na nich. Po chwili sąsiad złapał swojego kutasa, wsadził mi go w usta i nie puszczając mocno masował. I momencie kiedy poczułem jak jego sperma wypełnia moje usta woźny chwycił swojego kutasa, zrobił krok do przodu i po chwili jego sperma zalała moją twarz.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil Nowakowski
  • Nie-zwykla Rodzina cz 30. – Masaz

    Od kilku dni ciężko pracowałam. Byłam bardzo wykończona i nie miałam nawet czasu aby odpocząć. Dziś całe szczęście miałam ostatni dzień pracy i zaczynam upragniony urlop. Właśnie wchodziłam do mnie do domu.

    – Halo? Wróciłam… – oznajmiłam ale odpowiedziała mi cisza.

    Nie myśląc o tym, poszłam do salonu. Zdjęłam moje niewygodne szpilki i rozpięłam dwa pierwsze guziki koszuli. Na chwilę oparłam się na kanapie. Jestem padnięta.

    Po jakimś czasie do salonu wszedł mój syn.

    – Hej mamo…

    – Alan, hej. Gdzie reszta?

    – Tata jeszcze w pracy, a Cass poszła do koleżanki.

    – Czyli sam w domu byłeś?

    – Tiaaa…jak w pracy?

    – Jestem wykończona. Przydała by mi się odrobina relaksu. Wiesz co…chyba wezmę gorącą kąpiel.

    – Świetny pomysł. Nie będe ci przeszkadzał.

    W końcu poszłam do łazienki. Nalałam wody do wanny. Rozebrałam się do naga i rozpuściłam włosy, po czym weszłam do wanny, mocząc swoje ciało. Ułożyłam się wygodnie i na chwilę zamknęłam oczy. Potrzebowałam tej odrobiny relaksu.

    Po jakimś czasie wyszłam z wanny i owinęłam się ręcznikiem. Wyszłam z łazienki i udałam się do sypialni. Zdjęłam ręcznik i dokładnie się nim wytarłam. Odrzuciłam go na łóżko. Chwilę potem zauważyłam że Alan stoi w progu sypialni. Miał uśmiech na twarzy i mi się przyglądał.

    – Pewnie jesteś wykończona mamo.

    – Oj tak synku. Dziś miałam męczący dzień.

    – To może chciałabyś abym zrobił ci masaż?

    – Naprawdę? Zrobiłbyś mi? – pytałam z uśmiechem na ustach. Zauważyłam także jak pożerał mnie wzrokiem gdy stałam przed nim całkiem naga.

    – No jasne. Połóż się na łóżko, a ja zrobię resztę.

    Wykonałam jego polecenie. Nałożyłam ręcznik na biodra. Położyłam się na brzuchu, na wspak łóżka, aby mój syn miał lepsze dojście by mnie masować.

    Uprzednio rozłożyliśmy na nim kilka ręczników. Alan wtedy lekko pochylił się nade mną. Nasmarował mnie oliwka i zaczął powoli i metodycznie rozmasowywać moje ciało. Muszę przyznać, że podczas masażu cicho mruczałam. Mój “masażysta” udał że nic nie słyszał, dopóki nie zobaczyłam tej wielkiego wybrzuszenia w jego spodniach.

    Właśnie kończył masować mi plecy. Wtedy jednak poczułam jak zdejmuje mi ręcznik z bioder odsłaniając moje pośladki. Zaczął mi je powoli ugniatać.

    – Ohh…Alan…właśnie tam też potrzebuje masażu.

    – Wiem mamuś…sprawię ci przyjemność.

    Zaczął mnie przyjemnie masować. Coraz bardziej czułam niezwykłą rozkosz gdy mój syn masował mi pośladki. Całe zaczęły być tłuste od oliwy. Nagle je wtedy rozchylił aby mieć dobry widok na moje miejsca intymne. Wtedy też wsadził we mnie dwa palce, a ja jęknęłam na to.

    – Ohh, synku…

    – Podoba ci się?

    – Mhm…

    Nie powiedziałam nic więcej, ponieważ Alan penetrował mi cipkę. Sądzę że miał już na to ochotę gdy tylko zobaczył moje piersi oraz cipkę. Nagle poczułam jak kawałek jego kciuka, umieszczony zostaje w moim odbycie. Momentalnie zagryzłam wargi.

    – Ohh, kochanie…za takie masowanie ja także powinnam się odwdzięczyć.

    Ten nic nie powiedział, tylko chyba mnie rozumiejąc, przeszedł przede mną. Tak że jego krocze znajdowało się tuż przy mojej twarz. Alan nie przerywał pieszczot i dalej trzymał ręce na mojej dupie. Postanowiłam sama wykorzystać sytuację. Nadal leżąc zdjęłam jego spodnie. Gdy to zrobiłam, przed moją twarz wyskoczył jego stojący fiut. Zaczęłam go masować.

    – Mmmmm… – zamruczałam z aprobatą i wzięłam go do ust.

    Delikatnie ssałam i pieściłam językiem. Potęgowałam tylko jego napięcie. Potrzebował tego. Słyszałam jego głębokie wzdychanie. Ten jednak nie przerywał i dalej masował mnie od krzyża po pośladki.

    Po wylizaniu mu pały przewróciłam się na plecy. Obróciłam się pizdą w stronę Alana. Rozszerzyłam też nogi oraz dotknęłam swoich dużych piersi. zachęcając go przy tym.

    – Wiesz synku…tu też przydał by mi się masaż. – wtedy dotknęłam cipki. – …i tutaj też.

    – Dobrze mamo.

    Alan szybko zdjął swoją koszulkę i będąc nagi wszedł do mnie na łóżko. Zaczął się ze mną całować.

    Pocałunek, był bardzo przyjemny. Dość umiejętnie operował swoim językiem zachęcając mnie do odwzajemnienia pocałunku. Zaczęłam robić się wilgotna.  

    Następnie zaczął pieścić moje cycki i całować sutki. Podgryzał je delikatnie jeszcze bardziej sprawiając mi przyjemność. Zaczęłam wyginać się z rozkoszy. To było cudowne.

    Następnie pocałunkami zaczął schodzić niżej od brzucha aż zatrzymał się przy mojej cipce. Delikatnie zaczął mnie tam lizać.

    Miętosił mi wargi sromowe, językiem wwiercając się w środek muszelki.

    – Oooohhhh…tak synku…właśnie tam.

    Przez jakiś czas mnie tam ssał, powodując u mnie spazma rozkoszy. W końcu oderwał się ode mnie.

    – Wejdź we mnie synku. Sprawiasz mi taką przyjemność…

    Alan nie czekając przyłożył mi penisa do szparki, po czym delikatnie pchnął.

    Od razu poczułam jak jego fiut wchodzi w moją cipę. Ruchając mnie zaczął także masować moje cycki. W końcu to jest “masaż”.

    Po jakimś czasie zaczął ruchać coraz szybciej. Było słychać odbijanie się od siebie naszych ciał. Oplotłam go nogami. Ruchając mnie chciałam aby dociskał bardziej nogami do mojej pizdy. Poruszał biodrami wsadzał kutasa coraz dalej. Głośno jęczałam czując jak jego chuj mnie cały wypełnia.

    W końcu zmieniliśmy pozycję i położyliśmy się na boku. Szybko Alan znalazł się za mną.

    Uniosłam jedną nogę do góry, a mój syn ponownie włożył penisa do mojej szparki. Zaczął znów mnie posuwać, tym razem z boku. Jebał mnie niemiłosiernie i w końcu zaczęłam krzyczeć przeciągle. Zaczął też dodatkowo macać moje jędrne piersi. Uszczypał mnie w sutek, na co jęknęłam głośno.

    Na tą pieszczotę, czułam że jestem blisko. Gdy w końcu doszłam, cała zaczęłam się trząść. Po czasie czułam też że mój syn jest bardzo blisko. Poprosiłam go aby go wyciągnął. Alan zrobił to i spuścił się na moje udo.

    Po tym ciężko sapaliśmy. Jego sperma spływała z mojego uda. Dobrze że były ręczniki, to nie poplamiłyśmy łóżka. Alan mimo spełnionego stosunku, dalej ugniatał mi pierś.

    – Dziękuje, synuś…byłeś wspaniały.

    – Ty także mamo…jeżeli będziesz chciała…to zawsze mogę zrobić ci masaż.

    – Będe o tym pamiętała.

    Jednak mimo zmęczenia odczuwałam wielką przyjemność. Alan sprawił że się całkowicie zrelaksowałam.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Nie-zwykla Rodzina cz 31. – Prima aprilis

    Dzisiejszy dzień zaczął się dość ciekawie dla mnie. Rodzice pojechali gdzieś na tydzień. Przez co ja z Alanem byłam sama w domu. Widziałam jednak jak wczorajszej nocy, mój brat przyprowadził sobie jakąś dziewczynę. Mogłam usłyszeć jak się wczoraj jebali. Gdy tak nasłuchiwałam tych jęków, moja ręka szybko powędrowała do mojej pizdy. Szybko się doprowadziłam do końca.

    Jednak to tego dnia były akcje.

    Budząc się, słyszałam głośne miłosne odgłosy. Nie wytrzymując szybko ubrałam bluzeczkę i spodenki. Wyszłam z pokoju i od razu poszłam do pokoju brata. Przez uchylone drzwi widziałam jak mój brat posuwał w dupę dziewczynę. Poznałam z twarzy że to Amy, moja koleżanka z klasy.

    Blondynka, z figurą podobną do mojej, która to swoją drogą, rucha się z każdym. Nie to że ja jestem inna, no ale…

    Masowałam moją łechtaczkę mając taki widok przed sobą. Po jakimś czasie mój brat ruchał ją z boku po czym skończył w niej. Ta się lekko uśmiechnęła, po czym położyła się spać i zakryła się, odsłaniając tylko swoją dupę. Mój brat oblizał usta po czym z fiutem na wierzchu, wychodził z pokoju. Szybko schowałam się że mnie nie zauważył i poszedł do łazienki naprzeciwko swojego pokoju, zapewne by się odświeżyć.

    Jednak potem zwróciłam uwagę że Amy szybko wstaje z łóżka i ubiera się w swoje rzeczy po czym szybko chciała wyjść. Gdy wychodziła, ja udałam że niby przypadkiem na nią wpadłam. Byłam ciekawa skąd u niej ten pośpiech.

    – Amy? – powiedziałam niby zdziwiona. Ta odwróciła się.

    – Cass, hej…pogadała bym ale muszę znikać, nim twój brat się zorientuje.

    – Czemu się śpieszysz, mogłabyś zostać…

    – Wybacz, ale…przed chwilą się z nim ruchałam i nie chcę dalej tego ciągnąć.

    – Będzie zawiedziony. Zrobisz z niego idiotę.

    – E tam…nic mu nie będzie. Poza tym dziś prima aprilis. To dzień robienia z innych głupków. Dobra, ja idę nim się kapnie. Do zobaczenia w szkole.

    – Tiaa…na razie Amy.

    Po czym ta szybko wybiegła z domu.

    Chcę zrobić Alanowi kawał. Jebana kurwa. Nie to że współczułam bratu, ale w tym domu to ja mu robię kawały. Ona mi tego nie zepsuje.

    Nagle do mojej głowy wleciał misterny plan. Ja to jestem genialna w nich wymyślaniu.

    Musiałam działać szybko, póki Alan był w łazience.

    Szybko udałam się do pokoju brata. Zdjęłam wszystkie swoje rzeczy i będąc całkiem naga, weszłam pod kołdrę na jego łóżku, odsłaniając jedynie swoją dupcię. Zasłoniłam też twarz. Nie chcę aby mnie poznał.

    Byłam ciekawa czy mój plan wypali. Jednak znając to jak Alan jest napalony, to na bank wyjdzie. Brat nie odmówi sobie wsadzenia swojego pala do odsłoniętej dupy.

    To dopiero będzie prima aprilis.

    Tak jak przeczuwałam, zaraz usłyszałam jak Alan wchodzi do pokoju. Zapewne myśli że ja to Amy i że śpię.

    – Mmm…jesteś tu jeszcze kochana. – mówił, po czym dotknął mojej dupy. – jeszcze tak ładnie zachęcasz.

    Poczułam jak pociera swojego fiuta o moją cipeczkę.

    – Wiesz co…wykorzystam jeszcze to póki tu jesteś.

    Wtedy pchnął fiuta do końca. Jak tylko go poczułam chciałam krzyknąć, ale się powstrzymałam. Musiałam być cicho bo za szybko się skapnie i nie będzie efektu.

    Brat po chwili zaczął mnie ruchać. Ruszał biodrami w przód i w tył, coraz bardziej wprowadzając kutasa do pizdy. Mi ciężko było wytrzymać, jak jego chuj wypełniał mnie całą. W końcu cicho zaczęłam jęczeć i chyba na tym Alan się skapnął.

    – Co jest…?! – odsłonił mi kołdrę z twarzy. Gdy mnie zobaczył to szybko wyszedł. – Cassie?!

    – Prima aprilis, braciszku. – powiedziałam, całkiem się odsłaniając.

    – Co ty tu, kurwa, robisz? Gdzie Amy?

    – Wyszła stąd gdy byłeś w łazience. Chciała ci zrobić jaja.

    – Kurwa…

    – Żebyś wiedział…

    – A ty niby co? Wskoczyłaś w jej miejsce?

    – Daj spokój. Nie mów że ci się nie podobało. Dałeś się nabrać.

    – No wiesz… – słyszałam wahanie w jego głosie. Nie czekając ułożyłam się na brzuchu i wzięłam jego fiuta do ręki.

    – Fajnie nam szło. To może kontynuujmy?

    – A w sumie…dajesz.

    Włożyłam jego fiuta do swoich ust. Zaczęłam poruszać głową w górę i w dół. Językiem oplatałam go całego. Widać że to podobało się mojemu bratu, gdyż ten jęczał cicho. Obśliniłam całego kutasa, aż trochę skapywało mu na łóżko. Nagle wyciągnęłam go z chlustem.

    – Ohh, siostra…obróć się teraz.

    – Ooo…chcesz mnie na pieska wyjebać. Zajebiście.

    Odwróciłam się na czworakach, wypinając dupę w kierunku Alana. On szybko włożył mi fiuta do cipy. Zaczął mnie ostro walić. Pierdolił niczym tłok na najwyższych obrotach. Nasze ciała odbijały się od siebie dając charakterystyczne klaskanie. Było mi tak dobrze, gdy ten kawał mięcha wypełniał w całości moją pochwę. Alan uderzył mnie jeszcze w pośladek co wzmocniło doznawaną przeze mnie przyjemność.

    – Oooooooohhhhhh….

    Po chwili przekręcił mnie tak że teraz ruchaliśmy się na misjonarza. Macał i ściskał jeszcze moje cycki. Ostro mnie pierdolił, a ja by mu pomóc, zaczęłam ruszać biodrami. Po czasie takiego pierdolenia, znów zmieniliśmy pozycję.

    Tym razem Alan rżnął mnie na jeźdźca, a ja podskakiwałam na jego fiucie. Chciałam go wbić jak najdalej, mimo że już wypełnił mnie całą w długości. Alan jeszcze zapierdalał szybciej biodrami chcąc już kończyć. Chyba już wiedział że jestem blisko.

    Nagle wstał razem ze mną na jego fiucie i położył mnie na łóżko. Po czym wyciągnął fiuta i spuścił mi się na brzuch. Kurwa, byłam tak blisko, że już myślałam że dojdzie we mnie. Tak bardzo chciałam poczuć jak strzela swoim nasieniem do środka pochwy.

    – Ja pierdolę, Alan…czemu go wyjąłeś, byłam tak blisko.

    – Prima aprilis, siostrzyczko.

    No dobra, przyznam nie skończyło się jak chciałam, ale przeruchał mnie świetnie.

    A o koniec sama się prosiłam

    Ech…

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Akademik cz. 1

    Mieszkanie w akademiku bywa ciekawym doświadczeniem. To był mój pierwszy rok studiów w Lublinie. I pierwszy weekend w którym zostałem sam w pokoju. Moi dwaj współlokatorzy wyjechali do rodziców, jak to bywa u pierwszoroczniaków na początku każdy chce wracać na weekend do domu. No prawie każdy. Na piętrze akademika w którym mieszkałem zostało nas zaledwie garstka. Nie mając konkretnych planów na ten czas postanowiłem zaopatrzyć się w 0,5L Jacka Danielsa, paczkę papierosów i spędzić wieczór na polowaniu w sieci na dorodne kutasy. Po wielu nieudanych próbach przestawiłem się z Czaterii na strony z porno. Założyłem słuchawki aby mieć ciekawsze doznania, przygotowałem krem aby poślizg na kutasie był lepszy, przygotowałem chusteczki, i oczywiście rozebrałem się. Byłem pewien, że o niczym nie zapomniałem… ale byłem w błędzie.

    Nie wiem jak długo rozkoszowałem się cudownym aktem masturbacji przeskakując z jednego filmiku do drugiego. Z każdym kolejnym łykiem alkoholu i wypalonym papierosem moje pożądanie wzrastało. Z transu wyrwał mnie nagle czyjś dotyk na moim ramieniu. Odwróciłem się przerażony.

    Za mną stał znajomy jednego z moich współlokatorów. Kamil, student trzeciego roku socjologii. Imprezowicz jakich mało. Oczywiście zapomniałem zamknąć drzwi od pokoju na klucz, a że moje biurko stało przy oknie siedziałem tyłem do drzwi z słuchawkami na uszach nie zauważyłem kiedy wszedł do pokoju. Zerwałem się z krzesła, ściągnąłem słuchawki z głowy i stałem nagi ze sztywnych kutasem nie wiedząc co powiedzieć.

    – Spokojnie, nie ma co się denerwować ­– powiedział Kamil uśmiechając się, zerkał równocześnie na przemian to na mnie to na monitor mojego laptopa – Nie wiedziałem, że lubisz takie zabawy­ – kontynuował kiwając głową w stronę biurka. Na ekranie leciał filmik na którym młody chłopak ze związanymi rękoma obrabiał trzy dojrzałe kutasy.

    – Słuchaj, to nie tak…. To nie jest tak jak to wygląda – próbowałem się tłumaczyć ale ani nie potrafiłem znaleźć odpowiedniej wymówki ani ruszyć się z miejsca.

    – Jasne, jasne… – mruknął robiąc krok w moją stronę – A ten filmik to sam się włączył. – odsunął krzesło i usiadł na nim z szeroko rozstawionymi nogami – Gdybym wiedział, że lubisz kutasy to już dawno zaoferowałbym ci swoją pomoc – sięgnął dłonią do swoich spodni. Rozpiął pasek, guzik i rozporek i po chwili wydobył na wierzch swojego ogromnego kutasa. Mówiąc ogromnego mam na myśli dorodny ok. 20 centymetrów kawał mięcha. – Więc jak, nadal wolisz oglądać porno czy jednak zdecydujesz się na real – uśmiechając się ściągnął spodnie z tyłka tak że opadły na podłogę. Spojrzałem niepewnie w stronę drzwi – Spoko, zamknąłem na klucz ­– i już czułem jak jego sztywna pała mruga do mnie swoim jednym okiem – No, pokaż co potrafisz.

    Drugi raz nie musiał powtarzać. Opadłem na kolana i już po sekundzie jego kutas znalazł się w moich dłoniach. Rozsiadł się wygodniej na krześle a ja zatopiłem usta w jego cudownym kutasie, który nota bene ledwie mieścił się w moich ustach.

    – Dobra suczka…. Dobrze…. Ale spokojnie… mamy czas – mruczał. Sięgnął na biurko po paczkę papierosów. ­Po chwili pokój wypełnił się dymem nikotynowym, mlaskaniem i cichym pojękiwaniem. Lizałem, ssałem, masowałem, pieściłem jego kutasa czując jednocześnie jego dłoń na mojej głowie. Po chwili zaczął nadawać rytm coraz mocniej wbijając swojego kutasa w moje usta i coraz głośniej przy tym jęcząc. – Mogę się spuścić w usta? – zapytał a ja odpowiedziałem potwierdzająco mruknięciem trzymając jego kutasa w ustach. Poklepał mnie po policzku. Chwycił swojego kutasa dłonią drugą przytrzymując moją głowę. Masował swoją pałę jednocześnie poruszając moją głową do w górę i w dół. Oparłem dłonie na jego udach dając delikatny opór by nie wbił się za głęboko. Nie minęło kilka sekund i nagle wyprężył się na krześle, nabrał głęboko powietrza, jęknął a moje usta wypełnił lepki, słony płyn jego spermy. – Bardzo dobrze… o tak… połknij wszystko… do samego końca.. ­– jęczał a ja jak szalony połykałem ogrom jego nasienia wypełniający moje usta. Było tego tak wiele że część spływała przez kąciki moich ust po jego kutasie. ­– A teraz wyczyść wszystko – rozkazał luzując uścisk na mojej głowie. Bez protestów przejąłem z jego dłoni kutasa i zlizywałem z niego resztki spermy.

    – Chyba zostaniemy przyjaciółmi – powiedział podchodząc do drzwi. Siedziałem na kolanach przy biurku, nagi, wykorzystany i zadowolony. Usłyszałem szczęk otwieranego zamka i trzask zamykanych drzwi za Kamilem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil Nowakowski
  • Kolega z pracy

    Nazywam się Kinga, mam 25 lat i jak co dzień zaczęłam pracę o godzinie 8:00. Pracuję w sporym korpo, w którym jednak większość pracowników stanowią kobiety. Po porannej kawie i odprawie wyznaczono mi za zadanie przygotowanie i podpisanie pism z firmą oddaloną o 25km od naszej siedziby. Ucieszył mnie ten podział obowiązków, bo roboty miałam raptem na godzinę.

    Przygotowując pisma przyszła do mnie kierowniczka z kolegom odpowiedzialnym za controlling w naszej firmie.

    – Kinga, jak do godziny wyrobisz się z papierkami to możesz zabrać się z Naimadem. Jedzie on do tej samej miejscowości, w której masz podpisać dokumenty – rzuciła kierowniczka,

    – Jasne, wyrobie się. Naimad bądź na recepcji o 10:00 będę gotowa – odpowiedziałam grzecznie i wróciłam do pracy.

    Byłam zdenerwowana przed wyjazdem, chociaż z Naimadem miałam dobre kontakty. Codziennie rozmawialiśmy, a i obiad zdarzyło nam się zjeść razem na firmowej stołówce. Naimad był 30 letnim, wysokim blondynem, za którym w firmie kilka dziewczyn już się oglądało jednakże jak twierdziły – bezskutecznie, bo jest żonaty. Zawsze był ubrany w koszulę i miał dobrze dobrany perfum.

    Skończyłam przygotowywać dokumenty, przed 10:00 wyskoczyłam do toalety. Miałam na sobie luźną sukienkę, która delikatnie odkrywała moje duże piersi. Poprawiłam makijaż, odświeżyłam się i byłam gotowa do podróży.

    Podróż minęła nam na rozmowie o życiu codziennym. Podjechaliśmy pod firmę gdzie miałam podpisać dokumenty, a Naimad pojechał kawałek dalej na kontrolę. Oboje załatwiliśmy szybko swoje zawodowe sprawy i o 11:30 byliśmy gotowi do drogi powrotnej do korpo.

    – Jak Ci poszło podpisywanie papierów – rzucił Naimad na ponowne powitanie,

    – Jak po maśle, szkoda, że tak szybko się uwinęliśmy, bo trzeba wracać do pracy – odpowiedziałam,

    – Wcale się nie dziwie, że poszło jak po maśle. Każdy facet na Twój widok podpisałby cyrograf – skomplementował mój wygląd Naimad,

    Zarumieniłam się i podziękowałam.

    – Wcale nie musimy już wracać do korpo. Kto nas sprawdzi gdzie jesteśmy? – dodał Naimad,

    – Haha, No nikt. To co robimy? – zaśmiałam się,

    – Jedźmy coś zjeść – rzucił Naimad,

    – Super, dziś środa mam ochotę na loda z McDonalds. Jedźmy pliss – wypaliłam nie myśląc za bardzo,

    – Haha, szkoda, że tylko na takiego – roześmiał się Naimad i obrał kurs na restaurację.

    Lunch minął nam w bardzo luźnej atmosferze. Coraz więcej w naszej rozmowie było podtekstów z obu stron, na co zareagowała moja cipka, robiąc się wilgotna. Wyszłam do toalety. Moje majtki były pokryte sporą warstwą śluzu. Zdjęłam je i wsadziłam do torebki. Pogoda była wyborna więc można było przewietrzyć magazyn. Udaliśmy się do auta i ruszyliśmy w kierunku korpo. Podczas jazdy Naimad niby przypadkiem przy zmianie biegów otarł się o moje udo, a w mojej głowie kłębiły się same zbereźne pomysły, ale przecież on ma żonę.

    – Kinga opanuj się – pomyślałam w duchu odwracając głowę do okna,

    – Serio już wracamy Kinia? – zapytał Naimad,

    – Też mi się nie widzi wracać, ale co będziemy tu robić? (jechaliśmy akurat przez las) – odpowiedziałam.

    Naimad nie mówiąc nic skręcił w leśną dróżkę i po 30m zaparkował na leśnej łączce.

    – Jest piękna pogoda, idziemy na spacer – powiedział, otworzył drzwi i wyszedł.

    Szliśmy lasem, ubrani w eleganckie ciuchy jak na korpo-szczurów przystało i gaworzyliśmy o otaczającej przyrodzie. Po kilkuset metrach zobaczyłam ambone dla myśliwych. Jako, że pochodzę ze wsi i generalnie nie jestem ąę zaproponowałam żebyśmy wyszli na ambonę i podziwiali krajobraz. Naimad się zgodził. Kazałam mu wyjść pierwszemu (wszak nie miałam majtek już na sobie).

    – Ehh człowiek by sobie chociaż popatrzył na ładne widoki na drabinie – rzucił od niechcenia i zaczął się wspinać.

    Staliśmy tam chwilę wpatrzeni w dal. Chciałam się obrócić żeby spojrzeć na inną stronę lasu i przez przypadek uderzyłam Naimada w tyłek. Nie zdążyłam go przeprosić, a On zrewanżował się soczystym klapsem. Aż podskoczyłam z przyjemnego bólu.

    – Chyba za mocno, przepraszam Cię Kiniu – powiedział i zaczął miętosić mój pośladek w ręku z zawadiackim uśmiechem na twarzy,

    We mnie coś pękło. Pocałowałam Naimada, który odwzajemnił pocałunek. Nasze języki zaczęły taniec, którego nie miałam od dawna. W momencie zrobiło mi się mokro na cipce. Odkleiłam się od Naimada i jednym ruchem wyciągnęłam swoje piersi na zewnątrz. Bez słów kolega z pracy przeszedł do miętoszenia i całowania piersi i sutków. Było mi niesamowicie. Chwyciłam go za kroczę, które było już nabrzmiałe.

    – Muszę Ci obciągnąć bo zwariuje – rzuciłam do Naimada,

    – Bierz go suczko – rozpiął pasek i zrzucił spodnie.

    Chwycił moje blond włosy lewą ręką, prawą wymierzył mi delikatnego liścia. Chwyciłam wilgotną główkę 18centymetrowego penisa w usta. Lekko słonawy smak rozszedł się po moich kubkach smakowych. Jego penis był pyszny. Taki jak sobie wyobrażałam. Żylasty, mocny, męski. Czułam, że Naimad też jest na mnie napalony jak małolat, bo uchwycił mnie drugą ręką i wsadził z impetem całego kutasa w moje usta. Zakrztusiłam się. Oderwał moję głowę na moment, złapałam powietrze.

    – Zerżnij moje usta Naimad – dodałam, pochłaniając jego penisa,

    – O kurwa – zdążył wydusić Naimad i zaczął raz za razem nabijać moją głowę na penisa.

    Było mi niesamowicie. Moi poprzedni partnerzy nie przejmowali takiej inicjatywy. Robiłam koledze z pracy najlepszego loda jakiego miałam w życiu. Po udach spływała mi już stróżka soków, którą próbowałam zetrzeć ręką.

    Naimad w momencie uniósł mnie z ziemi, oparł o barierkę na ambonie i podniósł sukienkę do góry. Nie zabezpieczałam się, więc nie chciałam uprawiać seksu.

    – Już nie masz majtek? Trzeba było od razu po wejściu do auta dać sygnał, że chcesz się ruchać, a nie podchody. – rzucił napalony Naimad rozcierając soki po cipce.

    – Nie tam Naimad, dokończę ustami, nie zabezpieczam się – wydusiłam przerzucona przez barierkę,

    – O nic się nie martw kochana – odpowiedział kolega z pracy rozsmarowując ślinę na wejściu do mojej dupki.

    Nikt nigdy w moim 25 letnim życiu nie dobierał się do mojej dupy, było mi jednak na tyle dobrze, że nie protestowałam. Naparł na mnie czubkiem mokrego kutasa i zdołał wyrzucić żebym się rozluźniła. Ugniatał delikatnie moje piersi i całował po szyi. Nogi mi drżały jak czułam, że wsuwa się w moją dupę. Strasznie mnie paliło od środka.

    – Boże co ja robię, Naimad rżnij mnie, nikt nigdy mnie nie rżnął w dupę – odezwałam się między falami bólu i przyjemności,

    – Jesteś lepsza od mojej żony – sapał do ucha kochanek dalej waląc mnie w dupę.

    Krzyczałam z całego gardła jak kolega z pracy rozpychał mi dupę. Czułam jak wszystko we mnie drży i pulsuje. Nagle poczułam olbrzymi gorąc w środku, fale spermy wlewały się we mnie. Było mi niesamowicie. Osunęłam się na deski ambony. Leżąc czułam jak Naimad wyciera to co ze mnie wypływa.

    – Jesteś niesamowita Kinga – rzucił jeszcze sapiąc,

    – Musimy wracać, wiesz chyba, że to co się tu wydarzyło zostaje między nami – dodał,

    – Wiem Naimad, a powtórzymy to kiedyś? – zapytałam z najbardzej dziwkarskim uśmiechem na twarzy jaki potrafię zrobić.

    – Jak tylko będziesz chciała to tak. – odpowiedział Naimad uśmiechając się zalotnie.

    Zeszliśmy z ambony i wróciliśmy do pracy jak gdyby nigdy nic. Tyłek mnie bolał jeszcze kilka dni, ale nie mogłam się doczekać powtórki.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Damian Wiśniewski

    Opisane z punktu widzenia partnerki. Lepiej się czyta ?

  • Tyle glupich pytan…

    Jak to się stało? Właściwie nie wiem po co się nad tym zastanawiam. Było dobrze, choć nic na to nie wskazywało. Impreza, knajpa, nuda, taksówka. Tak taksówka a właściwie taksówkarz, który nie stąd ni zowąd zapytał czy nie chciałbym się napić. Jeszcze? Napić. Wszak byłem już całkiem mocno wstawiony.

    – No dobra, ale gdzie?

    – no choćby u mnie – odpowiedział, a ja właściwie nie widziałem powodu żeby odmówić. Parking, osiedlowy sklep, whisky (dlaczego whisky do cholery), potem parę kroków do bloku. Szedłem  przodem  i nie wiem czemu miałem wrażenie, że gość się na mnie gapi. W drzwiach klatki schodowej poczułem, że lekko – niby przypadkiem dotknął mojego tyłka.

    Udałem, że nie poczułem, ale tak naprawdę…

    Cóż kilka miesięcy rozstałem się, a właściwie „mnie rozstano” Kto? No nieważne. Moje życie erotyczne spadło do – jakby to ujął mistrz Hłasko – nieśmiałych prób onanizmu zakończonych fiaskiem. A teraz to…

    Drzwi, klucz, zamek, światło. Kawalerka, czysta, pachnąca wysprzątana, tylko to światło, jakieś dziwne. Inne, ciepłe, intrygujące.

    – Siadaj, nie krępuj się , z lodem czy bez? Zaśmiałem się z tego lodu, bo miałem dziwne wrażenie, że tu o loda a nie lód może chodzić.

    – Bez loda, na razie – ależ mi głupi dowcip wyszedł pomyślałem i chyba aż się zarumieniłem.

    – Jacek jestem tak w ogóle – gospodarz dopełnił formalności, lejąc w tym czasie do całkiem gustownej szklanki

    – pij, przeproszę cię na chwilę. Wszedł do łazienki, a mnie się zdawało, że słyszę prysznic.

    Popijałem, przeglądałem książki na półce, płyty, wyjrzałem przez okno i drzwi od łazienki się otwarły w drzwiach stanął gospodarz. W samym ręczniku.

    No tak, teraz już wątpliwości nie miałem żadnych. Ale tak czy owak, ta bezpośredniość lekko mnie zawstydziła.

    No i? – spytałem (znów głupio!!!)

    Chcesz to też się wykąp, ręcznik ci naszykowałem – no, ten to wiedział czego chce.

    Wszedłem do łazienki, to dopiero było coś niesamowitego, ten zapach, te żele, te mydła, dezodoranty i wody. Wszystko z najwyższej półki.

    Zdjąłem spodnie, koszulę, gdy opuściłem na  podłogę majtki… okazało się że nie jestem tu sam.

    – na pewno – spytałem (co za debil ze mnie)

    – No daj popatrzeć, co ci szkodzi

    Właściwie, dlaczego nie

    Woda, żel, woda, żel. Namydlony i zdrowo rozgrzany, znów poczułem na sobie ten wzrok.

    – Czy ty się na mnie gapisz? – spytałem (nawet jak to wspominam to się wstydzę)

    – Tak gapię się i jest mi z tym bardzo dobrze – Jacek potrafił gadką rozbroić każdą minę – i spójrz co robię teraz.

    Co robił? Rzucił ów ręcznik i na podłogę i niespiesznie zaczął się masturbować. Powoli, góra dół, gór dół, namydlony i zmoczony wodą patrzyłem na ten spektakl. Czy ja kiedyś widziałem coś podobnego? Na pornhubie i może kiedyś gdy grałem z K. w rozbieranego pokera (też wspomnienie, może kiedyś do tego wrócę?)

    Jacek dalej robił swoje, a ja tak naprawdę nie bardzo wiedziałem co ze sobą zrobić

    – Może ci jakoś pomóc – spytałem (które to już durne pytanie???)

    – Możesz pomóc, chodź tu.

    Teraz już było na poważnie, te światła to naprawdę były po coś, delikatnie, ale stanowczo Jacek pociągnął mnie do siebie, wciąż delikatnie  i wciąż stanowczo złapał moją rękę i wsadził w nią to co tak bardzo przed chwilą urosło. Pieściłem go, słabiej i mocniej, chyba nieźle mi szło, bo oddech był coraz szybszy i głośniejszy.

    – A do ust byś wziął? No, to było pytanie, którego lekko się bałem, ale skoro już tu jestem…

    Czułem pulsowanie, czułem wielką twardą erekcję i to wszystko w ustach. Tak miałem go w ustach, obciągałem mu, robiłem loda, zwijcie to sobie jak chcecie.

    I nagle, Jacek gwałtownie odskoczył, krzyknął i spryskał mi twarz swoją spermą.

    No nie, pomyślałem. Takie coś,  ale Jacek wziął z podłogi swój ręcznik i dokładnie wszystko ze mnie wytarł.

    Przepraszam, wyszeptał już bez tej stanowczości. Nie mogłem wytrzymać, naprawdę

    Właściwie dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że cały czas mi stoi.

    – No kolego, ale ty chyba nie przyszedłeś się tu lenić  – powiedział wesoło

    – Co znaczy lenić – spytałem, chyba jeszcze głupiej niż dotąd.

    – Nie masz ochoty nic z tym stojącym narządem zrobić?

    – A mam szansę na rewanż?

    – No, nie tylko, tak generalnie to jestem raczej pasywek, więc jeśli masz ochotę to się za mnie bierz

    No, co za niespodzianka. Miał, żel, fajne kolorowe gumki, wibrator, dildo (po co???) i wielką chęć na zabawę.

    Chwilę później leżał już na brzuchu a rękoma rozchylał pośladki. No, było na co popatrzeć.

    Posmarowałem go delikatnie żelem i… sam się zdziwiłem jak łatwo wskoczyłem do środka. Jak lekko i subtelnie mi to szło.

    Ja jęczałem, on jęczał w końcu poczułem to co chciałbym odwlec jak najdłużej, wyskoczyłem, zrzuciłem gumkę i zalałem mu plecy.

    Jacek spojrzał  mi w oczy i z uśmiechem rzucił. Oj, ktoś to dawno się nie ruchał chyba.
    No fakt, dawno dawno. Teraz ja wziąłem ów zbrukany ręcznik i pracowicie wytarłem mu plecy.

    Co za wieczór…

    Taki urok pierwszego razu, odkrywanie nieznanego. Tej chwili, gdy kogoś pierwszy raz widzisz nago, gdy pierwszy raz sprawdzasz co potrafisz i dokąd się sam i z kimś możesz posunąć.
    Cóż, ja mogłem i to bardzo daleko

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mikołaj Leśniak
  • Sexowny wujek 1

    Skończyłem 27 lat. Przelotnie spotykałem się z dziewczynami. Chodziłem z nimi, jak musiałem iść na wesele w rodzinie. A potem znów szukałem przygody w przelotnych spotkaniach z facetami. W rodzinie nie szukałem jednak radości z seksu. Jednak miałem wujków, którzy bardzo mi się podobali. Kilku kuzynów i kumpli. Z nimi byłem jednak na dystans, by nie siać zgorszenia po rodzinie.

    Nadeszło lato i zostałem poproszony na odwiedziny cioci Agnieszki i wujka Janka. To ten seksowny wujek. Brunet z gęstym czarnym zarostem. Często nosił króciutki zarost wygolony na szyi. Taki 3 do 4 mm. Bujną fryzurę dobrze układających się włosów. Układały się jak chciał. Czarne oczy. Nie mogłem odmówić.

    Miałem mieć u nich bazę wypadową ze Złotoryi na pobliskie szlaki. Oni też mieli urlop i tak odpoczywaliśmy pierwszy dzień. Nocą była burza i na ich altance wiatr zerwał dach. Zaproponowałem, że pomogę wujkowi i wspólnie naprawimy.

    Pojechaliśmy na działkę z narzędziami. A widok miałem piękny. Wujek w szortach, bez koszulki pokazywał się z pięknej strony. Zawsze był sportowcem. Ma dużo trofeów. A najlepiej widać to po jego ciele. Szczupły dość wysoki. Porośnięty włosami na ciele, które jak zwiewny przezroczysty jedwab zasłaniały a jednocześnie uwypuklały piękno ciała. Tylko szorty zasłaniały to co liczyłem zobaczyć. Nic się nie odznaczało.

    Po dokupieniu paru rzeczy, oraz alkoholu i kiełbasek wujek wrócił. Byliśmy głodni, a końca pracy nie było widać. Zrobiliśmy sobie grilla i wypiliśmy po piwku na początek. Co prawda, wichura i uszkodzenia to nieszczęście, ale cieszyłem się że w jego towarzystwie mogę przebywać.

    Było późno i zapytał, czy mogę z nim przenocować w altanie. Wtedy sobie wypijemy i pogadamy. Zgodziłem się z radością. O dwudziestej pierwszej było posprzątane. Żona zawiadomiona, żeby się nie martwiła. Na działce była toaleta kompostująca. I prysznic pod chmurką. Wręczył mi ręcznik i zapytał, czy możemy wziąć razem prysznic. Umyjesz mi plecy, bo czuję jakby coś po niuch chodziło. Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałem. Obawiałem się, czy dam radę się maskować przy jego widoku. Ale się zgodziłem.

    Weszliśmy do osłoniętej deskami przestrzeni. Na ziemi leżała plastikowa kratka. Był tam przedsionek, jakby przebieralnia, a z boku prysznic zasilany z beczki. Zdejmowałem ubranie i wieszałem na haczyku. Wujek też tak robił. Staliśmy bokiem do siebie. Gdy zsunął szorty z bokserkami musiałem odwrócić głowę. To było silniejsze. Nie zareagował. Jego penis sporych rozmiarów zwisał dostojnie. Włosy wokół penisa i krocze miał porządnie przycięte. I to był widok, który wywołał u mnie wzwód. Ten zajebisty styk trójkąta podbrzusza u góry zwieńczony sześciopakiem a u dołu kończył się przepięknie dyndającym fiutem i ślicznym worem z jajami.

    Stałem obok niego nagi i czułem jak mi staje. Weszliśmy pod natrysk. Liczyłem że woda będzie chłodna i ostudzi mnie nieco. Woda była ciepła, bo dzień był ciepły. Myliśmy się stojąc naprzeciw siebie. Zerkał na moją twarz i coś mówił. Usłyszałem tylko prośbę bym umył mu plecy. Podał mi mydło i odwrócił się prosząc jeszcze bym zrobił to dokładnie. Stał tyłem i widziałem każdy jego mięsień od karku, przez tułów, pośladki aż do palców u stóp. Dotykałem jego karku dłońmi i mydłem, gładziłem starając się zajmować się obszarem ramion. A mój penis stanął na maksa. Starałem się nie dotykać nim jego ciała. Ale co jakiś czas dotykałem jego pośladków. Wtedy impuls unosił go i naprężał jeszcze mocniej. Wydawało mi się że mi rośnie z każdym dotknięciem, jak nos Pinokia.

    Woda ledwie kapała, by jej zaoszczędzić. Myj mi całe plecy, poprosił a nie tylko barki. To była rozkosz. Ale jak wytłumaczę mój wzwód? Zjechałem niżej.

    Myłem mu plecy barki i nie mogłem się tym nacieszyć. A on znów się odezwał, zjedź niżej, coś mnie tam swędzi. Niżej są już tylko pośladki, pomyślałem. Ale spełniłem prośbę. Teraz dotykałem pięknych pośladków i zastanawiałem się, czy następnie będzie kazał myć mu krocze?

    Po chwili odwrócił się. Jego penis sterczał jak mój. A że staliśmy blisko, to penisy się dotknęły. Nie zareagował. Nic nie skomentował. Kazał mi się odwrócić, by i on mógł mi umyć plecy.

    Zaczął jak ja od barków i bez proszenia schodził coraz niżej. Wracał wyżej podnosił mi ręce i mył pod pachami. Potem mydlił pośladki niby przypadkiem jedną ręką dotykał sutka a drugą jąder. Bardzo mnie podniecił. W końcu stwierdził, no starczy, bo na rano wody nam zabraknie. Owinęliśmy się ręcznikami i weszliśmy do domku. Było tam światło z akumulatora. Nie było bardzo jasno, ale przyjemnie. Siedzieliśmy naprzeciw siebie na krzesełkach. Na stole stał mocny alkohol i kiełbaski. Polał i wypiliśmy. Niby rozmowa toczyła się na tematy domku, ale nadal obaj lustrowaliśmy swoje ciała. Nie opadał mi. Jemu też sterczał.

    Polał i wypiliśmy. Zagryzaliśmy kiełbasą i patrzyłem jak oblizuje tłuszcz ze swych palców. Robił to tak namiętnie jakby mnie prowokował. Alkohol rozluźnił mnie i zakręciło mi się w głowie. Postanowiłem pochwalić go za wygląd. Jesteś bardzo seksownym facetem, skomentowałem. I poczułem, że to niezręczny komentarz. Tak uważasz? Dzięki. Wiesz, to że mi stanął to przez brak seksu. Ciotka ma te dni. Wtedy muszę sobie sam radzić. Wydawało się, że ściemnia.

    A co wtedy robisz? Zapytałem umocowany odwagą alkoholu. A on rozłożył ręcznik ukazując się nago i chwycił się za penisa. A poruszając nim odpowiedział. Sam się zaspokajam. I robił to dalej.

    -A jeśli masz ochotę, bo też widzę, że ci nie opada, to zróbmy to razem.

    I polał. I wypiliśmy. I poczułem jeszcze większy przypływ odwagi. Rozłożyłem ręcznik i też powoli sobie masowałem.

    A są tu jakieś chusteczki? Zapytałem. Tak. Podsunął ręcznik papierowy. Patrzyliśmy na siebie. Rozkoszowałem się jego widokiem. Ta piękna twarz, piękne ciało. Spory fiut. I nagle zapytał:

    Czy mógłbym spróbować twoją spermę?

    Tak, odpowiedziałem. A ja twojej mogę. Dodałem już bez skrępowania.

    W kącie stała kanapa. rozłożył ją i przyjęliśmy pozycję 69. Teraz to był widok. Byłem przy nim. Trzymałem jego fiuta i wkładałem sobie w gardło. Nabijałem się na niego. On postępował tak samo. Nie bawiliśmy się długo, może dwie minuty i nasza sperma zalewała usta partnera. Wujek spijał wszystko i łykał. Ja też łykałem do końca. Wylizaliśmy sobie dokładnie, ale znów zaczął mi stawać. Jemu też. Zapytał: Powtórka?

    Z przyjemnością. Odpowiedziałem i znów lizaliśmy sobie nawzajem.

    Tarzaliśmy się będąc raz na spodzie, raz na górze. Aż do finału. Ale po wszystkim wujek przylgnął do moich ust. Miał w nich moje nasienie. Całował mnie mieląc w moich ustach językiem. Nasz namiętny uścisk i pocałunki z nasieniem podniecały nas nadal mocno. A całował tak namiętnie. Już samo to, rozpalało we mnie radość i namiętność.

    Gdy nieco ochłonęliśmy, nadal leżeliśmy nadzy. Nasze rozmowy zeszły na mocno gejowskie tematy. Dowiedziałem się, że wujek jest właściwie bi. Zatem zapytałem czy ma ochotę na mój otworek. Pomysł bardzo mu się spodobał. I jeszcze tej nocy mnie wyruchał. Czułem się świetnie. Tego nie mogłem się po nim spodziewać.

    Obudziliśmy się po ósmej nadzy na kanapie. Wtuleni. Leżałem przed nim a on za mną z penisem między moimi udami. Odwróciłem się nieco by go pocałować. A całując się namierzał moją dziurkę. Rozluźniłem zwieracz i pozwoliłem mu się wsunąć. Nasze ruchy doprowadzały nas do rozkoszy. Namiętne całowanie potęgowało tę rozkosz a gdy wtulał się we mnie czułem jak mocno drga jego penis, Wylewał we mnie swoje nasienie dysząc namiętnie. A gdy opadł z sił nadal całowałem jego twarz. Wyszedł ze mnie położył się na plecach i uniósł wysoko stopy. Śliną zwilżył sobie odbyt. I z niegrzeczną miną zapytał:

    -No co, nie masz ochoty na wujka? Wyruchaj mnie proszę. I zlej się we mnie.

    Założyłem jego łydki na swoje ramiona i wycelowałem. Patrzyłem oto na pięknego mężczyznę w wieku około 30 lat. Miał więcej, ale nie wyglądał na starego. Wchodziłem w niego i podziwiałem jego giętkość. Zanurzałem się w nim coraz głębiej. Teraz byłem pewien, że nie raz to robił. Tym razem mocno wyeksploatowany dymałem go długo. Przewracałem na różne strony. Ruchałem go jakby to miał być ostatni raz. Delektowałem się tym pięknym ciałem aż do wielkiego orgazmu. Byłem mu wdzięczny za to, że mnie sprowokował. I za to że zaproponował i dał się sobą nacieszyć. Leżałem na nim w pełni spełniony.

    Po dłuższej chwili zaproponował wspólny prysznic. Znów myliśmy się wzajemnie, namiętnie. Całowaliśmy się i podziwialiśmy się nawzajem.

    A jakby tego było mało, zaproponował męską wyprawę bushcraftową we dwóch. Wszyscy wiedzą, że survival, to jego obecne hobby. Oczywiście się zgodziłem. Ale o niespodziankach teraz nie napiszę.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alanlate

    Komentarze bardzo motywują. Zostaw, proszę.

  • Nie-zwykla Rodzina cz 32. – Prywatne lekcje

    Zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi. To dziś już byłem umówiony na korepetycje. Z innego przedmiotu tym razem. Miałem je z moją nauczycielką historii, która to obiecała mi pomóc też z matmą. Tak z tą nauczycielką historii. Panią Irene, tą z jędrnymi cyckami i zajebistą dupą. Cały czas pamiętałem jak ta MILFetka z czarnymi włosami, pierdoliła się ze mną w klasie. To z nią także pierwszy raz ruchałem w odbyt. Zajebiste wspomnienia.

    A teraz mam z nią prywatne lekcje.

    Nie mogę się doczekać jak one będą wyglądały. Po chwili drzwi otworzyła pani Irene. Ubrana w sam szlafrok, a na głowie miała zawinięty ręcznik. Pewnie brała prysznic. Na powitanie dostałem od niej buziaka w policzek co od razu poprawiło moje samopoczucie i dodało mi pewności siebie.

    – Witaj Alanku…proszę wejdź…

    Zaprosiła mnie do salonu w miedzy czasie pytając się czy napiję się czegoś. Poprosiłem o zwykłą wodę mineralną. Następnie przeprosiła mnie i powiedziała, że musi wysuszyć włosy, zaproponowała abym włączył sobie telewizor. Miała nie wielkie ale bardzo przytulnie urządzone mieszkanie. Dwa pokoje, kuchnia i łazienka. Włączyłem sobie telewizor. Nic ciekawego nie leciało. Po jakimś czasie do salonu weszła nauczycielka. O dziwo nie przebrała się tylko dalej była ubrana jedynie w satynowy ciemno fioletowy szlafrok. Nie muszę dodawać że wyglądała w nim obłędnie seksownie.

    Po jej powrocie od razu zaproponowała abyśmy brali się za zadania, gdyż nie ma czasu do stracenia. Będąc w duchu lekko zawiedziony zgodziłem się, ciągle miałem nadzieję, że nie będę musiał ich rozwiązywać, tylko spędzę upojne chwile z nauczycielką. Ona natomiast za pewne wyczuwając moje rozczarowanie, uśmiechnęła się tylko do mnie i poszła po książki z zadaniami. Zastanawiało mnie jednak, że pani Irene nie przebrała się i ciągle pozostawała w szlafroku przez co odkrywała całkiem sporo swojego dekoltu oraz zgrabne lśniące nogi. Po przyniesieniu książek wytłumaczyła mi pokrótce każde z zadań które mam zrobić i usiadła na fotelu, który znajdował się centralnie naprzeciwko stołu przy którym siedziałem i miałem zacząć robić zadania. Natomiast moja korepetytorka, aby się nie nudzić i mi nie przeszkadzać zaczęła czytać sobie książkę.  No cóż niestety ja nie mając wyjścia z oporem zacząłem robić zadania. Pani Irene dodała tylko.

    – Jak będziesz miał z czymś problem to mi powiedz.

    – Ech…dobrze.

    Po dłuższej chwili przez która uporałem się z 3 zadaniami mimo wszystko stwierdziłem, że idzie mi całkiem nieźle. Zadania nie należały do najłatwiejszych. Postanowiłem przezwyciężyć siebie i w całości skupić się na zadaniach, mając jednak nadzieje, że czeka mnie nagroda w zamian za mój trud. Nie było to łatwe mając przed sobą praktycznie półnagą kobietę, za seks z która wielu facetów dało by się chyba pokroić. Nie wytrzymałem, mój wzrok powędrował na nauczycielkę, gdyż ona siedziała sobie w swoim wygodnym fotelu w pozycji noga na nogę.

    Uśmiechnąłem się na chwilę do niej i wróciłem do rozwiązywania zadań. Nie udało się mi się, mój wzrok co chwila spoglądał na panią Irene, stwierdziłem, że z mojego skupienia nici.  

    Miałem wielką ochotę podejść do Irene i zacząć się do niej dobierać. Mój kutas stał na baczność.

    W tym momencie spytałem czy mogę wyjść do łazienki.

    Pani Ania odpowiedziała:

    – Tak proszę, nie krępuj się.

    Nie wytrzymałem musiałem zwalić sobie konia, byłem podniecony do granic możliwości.

    Po chwili wytchnienia po ,,załatwionej sprawie’’ wróciłem do pokoju.

    Uśmiechnąłem się do niej bez słowa, być może domyśliła się o co chodziło z moim wyjściem do toalety. Dobrze wiedziała, że działa na mnie bardzo podniecająco. Byłem prawie pewny, że taki był jej cel.

    Wróciłem do rozwiązywania zadań. Do końca zostało mi 3 zadania. Niestety myślałem, ze uda mi się je rozwiązać samemu, bez jej pomocy i czekają mnie wymarzone przeze mnie chwile, ale niestety przeliczyłem się, że będzie tak łatwo. Zaciąłem się na jednym zadaniu. Nie miałem pojęcia jak je rozwiązać, siedziałem nad nim kilkanaście minut i nie mogłem sobie poradzić. Zawołałem więc po pomoc. Nauczycielka przerwała czytanie książki i usiadła na kanapie obok mnie, spytała w czym nie mogę sobie poradzić. Zaczęła przeglądać robione przeze mnie zadanie. W tej chwili kiedy siedziała przy mnie, podniecenie znowu ogarnęło moje ciało. Mimo iż zaczęła tłumaczyć mi co robię źle ja nie mogłem się na tym skupić. Nie wytrzymałem. Zacząłem całować ją po szyji. Pani Irene natychmiast się odsunęła i spojrzała w moje oczy a mi zrobiło się niezmiernie głupio.

    – Przepraszam. – wykrztusiłem, po czym ona jedynie się do mnie uśmiechnęła.

    – Nie masz za co przepraszać. Najpierw musisz rozwiązać jeszcze tych kilka zadań a potem kto wie, może czeka cię mała nagroda. – powiedziała, przegryzając wargę.

    Wtedy byłem już pewien, dokładnie na to czekałem. Dostałem ogromny zastrzyk dodatkowej motywacji.

    Dalsze rozwiązywanie na szczęście poszło już gładko i zajęło mi jeszcze około godzinę. Przekonany, że udało mi się, optymistycznym głosem oznajmiłem, że skończyłem. Natychmiast zaczęła mi je sprawdzać, widocznie też nie mogła się doczekać tego co się za chwile stanie. W jej głosie słychać było nutkę podniecenia.

    Dzięki Bogu wszystkie były dobrze rozwiązane. Ogromnie, ogromnie mnie to ucieszyło. Spojrzałem na zegarek było w pół do 20. Rozwiązywanie tych zadań zajęło mi niewiele ponad 2 godziny.

    – Świetnie, Alanku…no to teraz…chodź za mną…

    Pani Irene wzięła mnie za rękę i zaprowadziła do sypialni gdzie stało duże 2 osobowe łóżko, pościelone błękitną satynową pościelą.

    Zaczęliśmy się całować, robiliśmy to namiętnie leżąc na łóżku przez dobre 20 minut. Cudownie było czuć jej języczek.

    Pani Irene następnie kazała aby się rozebrał i położył obok niej. Zrobiłem tak jak mi kazała, w tym czasie ona zdjęła swój szlafrok. Była teraz zupełnie naga. Jej piersi były wspaniałe, a cipeczka pięknie wydepilowana. Ja już także byłem nagi, a mój sporych rozmiarów fiut stał na baczność. Gdy się położyliśmy, po raz kolejny zaczęliśmy się całować, podczas gdy moja dłoń pieściła jej prawą pierś, natomiast jej dłoń zaczęła masować mojego penisa. Ja ledwo powstrzymywałem wytrysk, a ona powiedziała tylko:

    – Czuję, że twój kolega jest na mnie gotowy.

    Położyłem się na plecach a Irene weszła na mnie, jednocześnie cały czas mnie całując. Czułem jak mój penis dotykał jej mokrej od podniecenia cipeczki. Po chwili nauczycielka swoimi pocałunkami w mój tors zaczęła schodzić niżej i niżej, w końcu docierając do mojego penisa. Bez chwili namysłu wzięła go do ust. Na początku ssała go bardzo delikatnie, doprowadzając mnie do szaleństwa. Byłem w siódmym niebie. Jednak czułem, że dłużej nie wytrzymam o czym ją ostrzegłem. Doprowadzanie mnie dokończyła ręką. Cały mój wytrysk wylądował na jej dłoniach i na moim brzuchu. Po skończonej akcji Irene wstała i wzięła ze stojącej obok łóżka szafki nocnej chusteczki aby wytrzeć spermę ze swoich dłoni jak i z mojego brzucha. Następnie ona położyła się na plecach

    – Dalej Alanku. Doprowadź mnie do szaleństwa. – uwielbiałem, gdy tak do mnie mówiła.

    Jak mi kazała tak uczyniłem. Z początku bawiłem się jej piersiami, dokładnie wyssałem jej sutki, jednocześnie ręką pieszcząc jej wilgotną cipkę. Z każdą chwilą coraz głośniej jęczała z rozkoszy. W miedzy czasie mój penis odzyskał siły i był gotowy do dalszej akcji.

    Od razu zacząłem lizać jej mokrą od podniecenia cipkę. Robiłem to tak jak w szkole ostatnim razem.

    Pani Irene już bez skrępowania głośno jęczała na znak, że jest jej fantastycznie. W końcu wykrzyczała do mnie:

    – Zrób to! Wsadź mi go tak głęboko jak możesz!

    Zaczęliśmy to robić w pozycji klasycznej. Ruchałem ją jak oszalały. Byliśmy cali mokrzy od potu. Jej dłonie ściskały materiał pościeli. Co chwile całowałem ją w usta przerywając jej głośne jęki.

    – Ooooohhhh….aaaaahhh…

    Czułem szybko zbliżający się orgazm, nie chciałem przestawać ale musiałem, w ostatniej chwili przed wytryskiem wyjąłem swojego kutasa z jej gorącej cipki i cały mój wytrysk wylądował na brzuchu nauczycielki, która cały czas jęczała w niebogłosy. Oboje mieliśmy orgazm. Byliśmy cali mokrzy a za razem szczęśliwi i spełnieni. Położyliśmy się obok siebie aby odpocząć, powiedziała krótko:

    – To było fanatyczne.

    – Oj tak. Seks z panią był nieziemski.

    Uśmiechała się i przytuliła się do mnie. Leżeliśmy tak przez kilka minut trochę zmęczeni.

    Poleżałem wtulony w nią jeszcze tak kilka chwil. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Spojrzałem na zegarek, dochodziła 23. Musiałem niestety wracać do domu.

    Czule się z nią żegnając, udałem się w stronę domu.

    To były najlepsze korepetycje w moim życiu.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Grajmy wiec, czyli partia pokera (1)

     

    Wakacje między podstawówką i liceum, gorąco a my co ranek na basen albo nad jezioro. Dobrze nam płynął czas, znaliśmy się i przyjaźniliśmy prawie całą podstawówkę. Ale te wakacje były specjalne. Szliśmy do różnych szkół i pewnie nasze kontakty nie miały być już tak intensywne. Krzysztof był wyższy ale wciąż narzekał że za wolno się rozwija. Patrzył z zazdrością na moje włosy na klacie i wciąż powtarzał, że u niego to jakoś wolno idzie.

    Akurat tego dnia pogoda była paskudna, zimno i co chwila padało.  – przyjdź do mnie, zaproponował Krzysztof. Posiedzimy, posłuchamy muzy, pogadamy. I tak nie miałem co robić, jak to w wakacje. Spodnie, kurtka buty i w drogę.

    Muzyka, radio, tv. Ot wakacyjna nuda. Dzwonek do  drzwi. Krzysztof otworzył, po chwili wszedł Darek, wesołek z sąsiedztwa. Znałem go przelotnie i w sumie lubiłem, dlaczego się razem nie ponudzić.

    Gadka, szmatka, głównie o męczącej nudzie.

    Darek wrócił świeżo z jakiegoś obozu i opowiadał co na nim porabiał. No w każdym razie bawił się wesoło

    – A wiecie, że pierwszy raz grałem w pokera? I to jakiego?

    – no ciekawe?  spytałem grzecznie – co mnie karty obchodzą

    – rozbieranego – roześmiał się triumfalnie

    Fakt, słyszało się o takich zabawach, ale zawsze sądziłem że to tylko legenda, taka jak ta o wspólnym waleniu konia na wyścigi czy kolegach którzy lubili sobie wzajemnie ulżyć,

    Opowiedz – powiedział Krzysztof. Powiedział to jakimś dziwnym głosem, no takim go nie znałem. A może teraz tylko sobie te wspomnienia ubarwiam?

    Darek opowiadał z pasją, właściwie czułem się jakbym tam siedział i z nim grał.

    Krzysztof wstał bez słowa, za chwilę wrócił z pudełkiem. W środku były karty.

    – No to pobawmy się

    Darek się ucieszył, powiedział no pewnie, a ja jakoś nie czułem się z tym najlepiej, karty mnie nie bawiły nigdy, a do tego, no cóż miałem wrażenie, że Krzysztof coś za bardzo tej gry chce, po co?

    Pierwsze rozdanie, drugie, trzecie, nie szło mi najlepiej. Raz lepiej raz gorzej, O dziwo najgorzej szło Darkowi. I to  w końcu jemu przyszło zdjąć majtki. Został nago, ale wcale się nie przejmował wręcz przeciwnie. Miałem wrażenie, że o niczym innym nie marzył.

    A ja? No cóż. Patrzyłem na Darka i jakoś nie mogłem się opanować, siedziałem w samych majtkach i za nic nie mogłem opanować erekcji. Jak on pięknie wyglądał.

    Gramy czy nie?  Głos Krzysztofa trącił irytacją. Jemu to naprawdę się podobało.

    Kolejne rozdanie i już nie tylko Darek został bez gaci. Krzysztof grał z jakąś wielką determinacją i wprawą.

    Darek nago, ja nago i on w tą kupką naszych ciuchów. Roześmiany, ale jakiś taki inny.

    – No i co dalej, nie macie już o co grać, co robimy dalej, Darek, co dalej? – Krzysztof wyraźnie miał ochotę na coś więcej. Coś więcej, ale co?

    O co ci chodzi? Spytałem zastanawiając się do czego ta zabawa ma prowadzić. Z jednej strony trochę się wstydziłem, bo jak długo można paradować bez gaci, z drugiej ta erekcja i ten nagi Darek obok.

    Zróbmy tak, jak chcecie grać dalej to umówmy się tak, że jak przegracie jeszcze trzy razy to chcę zobaczyć jak walicie, albo spróbujcie się odegrać.

    Cóż, gdyby nie ta erekcja, gdyby nie Darek ubrałbym się i poszedł do domu, ale tak.

    – No cóż, grajmy dalej.

    Nie wiem jak on to robił, ale po chwili i ja i Darek mieliśmy na kartce po trzy kreski…

    – No, na co czekacie – Krzysztof miał teraz głos nie znoszący sprzeciwu.

    Cóż było robić, było mi wstyd i głupio. Nie wiedziałem co robić. Ale Darek się nie wahał. Rozłożył nogi i zaczął sobie robić dobrze, zero krępacji, pełna radość. Patrzyłem jak zaczarowany – – Mikołaj! – Krzysztof nagle zrobił się stanowczy – nie gap się, do roboty

    Spojrzałem na Darka i zacząłem kopiować jego ruchy, tyle że on po kilku chwilach uniósł nogi i drugą ręką zaczął się pieścić po dziurce. Znów patrzyłem, czyściutka, gładka i nagle

    No, nawet nie czułem, że ta chwila nadchodzi. Trysnąłem, w stronę Darka i chyba dość głośno stęknąłem. Nigdy tak dobrze mi nie było. Krzysztof śmiał się jakoś tak gardłowo, Darek obsługiwał się z jakimś namysłem i wprawą, a ja siedziałem na dywanie i myślałem co tu właściwie się stało.

    Darek opuścił nogi, rozłożył się na plecach, wygiął się w łuk, głośno jęknął  ‘O kurwa” i wystrzelił przed siebie. Wstał poszedł do łazienki, wrócił z rolką papieru, powycierał wszystko co z nas wyleciało, szybciutko się ubrał, powiedział cześć. Trzask drzwi i tyle go widzieli.

    Podniosłem się, pozbierałem swoje ciuchy, zacząłem się ubierać. Krzysztof spojrzał  na mnie i wciąż tym samym, innym głosem powiedział

    – Chyba mnie tak teraz nie zostawisz?

    – To znaczy?

    –  Darek sobie ulżył, ty też, a ja?

    – No przecież wygrałeś, mało ci?

    – No mało, ja też chcę

    – No to na co czekasz?

    – Nie na co, tylko na kogo

    – To znaczy?

    – Zaczekaj… jak on się szybko rozebrał, jak wielką i twardą miał erekcję.

    Wygolony – spytałem, a głos uwiązł mi w gardle

    – Nie, on po prostu taki jest, patrz teraz na mnie

     To już drugie walenie, na które dziś patrzyłem, z coraz większą ciekawością dodajmy

    Jak on to pięknie robił, na chwilę otarł się o mnie i wtedy poczułem coś zupełnie nowego. Jakąś targającą ochotę na spełnienie. I znów miałem erekcję

     

    . Krzysztof to zauważył, najpierw złapał mnie za rękę lekko do siebie przyciągnął. – Zróbmy to sobie nawzajem, proszę – Teraz w głosie nie było już stanowczości, tylko prośba.

    Złapał mnie i zaczął masturbować, nawet się nie zastanawiałem i zacząłem robić to samo. Jeszcze chwila i Krzysztof jęknął i poczułem na ręku ciepły płyn.

    Nie przestał, dalej nade mną pracował, jakoś mocniej się do mnie zbliżał. Teraz już dokładnie wiedziałem co się ze mną dzieje. Zbliżałem się do szczytu i wcale się nie wstydziłem. Teraz dyszałem coraz szybciej a Krzystof spojrzał mi w oczy.

    Teraz – wystękałem i wylałem mu na rękę kilka kropel.

    Ale zabawa, co? Krzysztof nie wstydził się wcale.

    Przy drzwiach powiedział tylko, że to nie koniec wakacji i musimy te zabawy jakoś uporządkować

    CDN

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mikołaj Leśniak
  • Fryzjer

    Justyna chwyciła drzwi i silnie pociągnęła do siebie. Drzwi do salonu fryzjerskiego się otworzyły. Wewnątrz słychać było muzykę wydobywająca się z głośników. Weszła do środka zdecydowanym krokiem kierując się w stronę fotela. Każdy jej krok słychać było wyraźnie, gdy czarne szpilki uderzały w lśniącą gresową posadzkę. Justyna była spóźniona i fryzjer już na nią czekał, więc tylko spojrzała, powiedziała “przepraszam”, i usiadła wygodnie na fotelu przed lustrem. Jej krótka, zwiewna sukienka ledwo zakrywała uda. Tomek, jej fryzjer, delikatnie chwycił za jej włosy i odchylił głowę do tyłu, opierając ją o swoje ciało. Oparł ją, umyślnie lub nie, o swojego penisa. Wyczuła go od razu, choć z początku nie domyśliła się. Penis był wyczuwalnie twardy. Dopiero, gdy poczuła jego delikatny ruch, wiedziała, na czym spoczywa jej głowa. Poczuła delikatne ciepło napływające do jej cipki. Po chwili uniósł jej głowę do góry i, patrząc na nią przez lustro, spytał: – Czy tak, jak zwykle? Justyna zawsze układała fryzurę w ten sam sposób od dość dawna i pytanie, które zadawał Tomek, było zwykle formalnością. Miała odpowiedzieć “tak”, lecz nagłe podniecenie tak namieszało jej zmysły, że niespodziewanie rzuciła: – Nie, dziś coś innego. Tomek był lekko zaskoczony tą odpowiedzią. Od dłuższego czasu miał na nią ochotę i czekał na odpowiedni moment. Ten przyszedł bardzo niespodziewanie. Nie marnował czasu i odpowiedział: – Super, w takim razie zapraszam cię na kanapę w drugiej części salonu. Pokażę ci katalogi fryzur i coś zaproponuję. Była podekscytowana. Co prawda nie planowała tak długiej wizyty u fryzjera, ale nie miała żadnych planów. Myśl o tym, że gdzieś oboje idą, była zarówno zaskakująca, jak i zachęcająca. Wstała z fotela i ruszyła za nim. Spoglądała na jego zgrabny tyłek i umięśnione ramiona. Otworzył drzwi do drugiego pomieszczenia. Justyna nie wiedziała nawet, że taki pokój istnieje. Pomieszczenie było nieduże, pozbawione okien. Na środku stała kanapa i stolik, podłogę zdobiło kilka doniczek z kwiatkami, a ściany kilka czarno-białych zdjęć. Gdy weszli do środka, Tomek zamknął drzwi. – Rozgość się. Masz ochotę na coś do picia? – zaproponował. Skinęła głową i dodała: – Kawę już piłam, może być woda. – Woda – Tomek zatrzymał się i odwrócił. – Mam wodę, ale myślałem, że może miała byś ochotę na kieliszek prosecco. Jesteś naszą stałą klientką, więc masz obsługę VIP. Justyna jeszcze bardziej się zdziwiła i bez dłuższego namysłu odpowiedziała: – Poproszę. Przystojny fryzjer zniknął na chwilę za drugimi drzwiami. Była wyraźnie podekscytowana całą sytuacją. W głowie miała już tylko jedno – twardego penisa Tomka. Siedząc na miękkiej, wygodnej kanapie, zaczęła oglądać zdjęcia na ścianie. W przeciwieństwie do obrazów na głównej sali, które przedstawiały znane twarze i modne fryzury, tu wisiały subtelne, kobiece akty. Zastanawiała się, co będzie dalej. Postanowiła rozgrzać atmosferę jeszcze bardziej. Ściągnęła z siebie rozpinany sweterek, odsłaniając w całości sukienkę. Sukienka była lekka i zwiewna, na cienkich ramiączkach. Szeroki dekolt eksponował jędrne piersi, oprawione niczym w ramce. Po kilku chwilach wrócił Tomek, trzymając w ręce kieliszek prosecco. Pochylił się nad kawowym stolikiem, stawiając go. Jego wzrok automatycznie powędrował w stronę jej dekoltu. Zgodnie z jej planem, więc nie umknęło to jej uwadze. – Rewelacyjna sukienka – rzucił, podkręcając atmosferę. – Świetnie podkreśla twoje kształty. Chyba już wiem, jaka fryzura będzie najbardziej odpowiednia, abyś wyglądała w niej jeszcze bardziej szałowo. Justyna zamilkła. Wiedziała, że rozpoczęła grę, która zmierza w jednym kierunku. Po krótkim milczeniu założyła nogę na nogę i odpowiedziała, niby beznamiętnie: – Dzięki. Tomek wyczuwał, że wszystko zmierza w jednym kierunku, ale nie chciał się z tym spieszyć. Wiedział, że musi to dobrze rozegrać, aby jej nie spłoszyć. – Pójdę po katalog z fryzurami i dobierzemy coś szałowego – mówiąc to, odwrócił się i poszedł po katalog, zostawiając ją samą. Sięgnęła po kieliszek. Chciała wziąć małego łyka, ale emocje wzięły górę i od razu wychyliła całość. Dopiero odstawiając go, zorientowała się, co właśnie zrobiła. Czuła, że traci nad sobą kontrolę, którą przejmowało jej napalone ciało. Nigdy nie miała takich przygód, ale tym razem to było od niej silniejsze. Wstała, podciągnęła sukienkę, i ściągnęła z siebie majtki, chowając je do torebki. Zupełnie nie miała ochoty wychodzić z pokoju bez seksu z Tomkiem. Po chwili wrócił do niej. Usiadł na przeciwko, kładąc na szklanym stoliku katalog. Odsłonił stronę, pokazując fryzurę, o której myślał. Udawała, że skupia się na fryzurze, jednak w głowie miała zupełnie co innego. Rozchyliła lekko kolana, aby mógł zobaczyć to, czego nie powinien. Rękę skierowała na stolik, tak, by jego wzrok musiał paść w to konkretne miejsce, wyciągając wskazujący palec przesunęła go po szklanym blacie w kierunku katalogu. Tomek nie potrzebował, aż tak silnego zaproszenia. Gdy tylko rozchyliła nogi, zauważył, że pod sukienką nic nie ma. Ujrzał jej ślicznie wygoloną, smukłą cipkę. Spojrzał Justynie w oczy i nie miał już żadnych wątpliwości. – Chyba jesteś mocno spragniona, szybko Ci poszło z tym prosecco – rzucił. Wstał, chwytając kieliszek, podszedł do komody, nalał z powrotem do pełna, i przyniósł. Tym razem nie postawił kieliszka na stoliku, lecz podał bezpośrednio do ręki, siadając obok niej. Gdy chwyciła kieliszek, on odchylił włosy z jej szyi. Spojrzał jej w oczy. Masz zajebistą szyje. Włosy powinny ją odsłaniać. Po tych słowach położył lewą dłoń na jej gardle i delikatnie zacisnął, na tyle mocno, by poczuła jego siłę, ale nie na tyle, by czuła dyskomfort. Następnie zbliżył do niej swoje wargi i wysunął język, który zaczął wić się po delikatnej skórze, od obojczyka w górę. Jęknęła cicho, a on przygryzł delikatnie płatek jej ucha i szepnął: – Rozchyl nogi. Posłuchała go od razu, czując, jak mokra cipka błaga o więcej. Jego dłoń powędrowała na udo, wywołując dreszcz ekscytacji. Ust nie odrywał od szyi. Druga ręka chwyciła mocno włosy przy samej nasadzie i pociągnęła je do tyłu. – Rozchyl je bardziej, chcę zobaczyć twoją cipkę, kociaku. Rozsuń je tak szeroko, jak zdołasz, i nie waż się ich zamykać. Chcę Cię bezwstydną! Kumasz? Justyna zaczęła rozchylać nogi jeszcze bardziej, pozbawiając się wszelkich hamulców. Sukienka całkiem zsunęła się z ud do góry, nogi miała bardzo szeroko, eksponując całkowicie cipkę. Tomek spojrzał w dół. – Brawo, kociaku – szeptał, sięgając po kieliszek. – Otwórz usta szeroko i wypij do dna. Przystawiając kieliszek do jej ust, zaczął go pochylać tak, by prosecco zaczęło wlewać się do jej gardła. Nie była w stanie wypić wszystkiego w takim tempie, i trochę chłodnego płynu pociekło po kieliszku w dół, na kanapę, na dekolt i odsłoniętą cipkę. Niemal podskoczyła z emocji, gdy zimne krople zrosiły rozgrzana cipkę i spłynęły w dół między piersi. Odruchowo zacisnęła rozwarte uda. Jesteś nieposłusznym kociakiem, nie zamykaj ud – mówiąc to, chwycił jej pierś i ścisnął z całej siły, nie puszczając, dopóki nogi z powrotem nie były szeroko. Wykonywała jego rozkazy posłusznie. Sutki zrobiły się twarde, czuła, jak ocierają się o delikatny materiał sukienki, pragnąc się uwolnić. Gdy Tomek wyczuł je pod palcami, złapał je i mocno ścisnął, dopóki nie wydała z siebie głośniejszego jęku. Oboje spojrzeli w stronę drzwi do salonu. Następnie pochylił się, szybkim ruchem odsunął dekolt i włożył pierwszego sutka do ust, ssąc go namiętnie. To samo zrobił z drugim. Justyna czuła, jak pod jej cipką robi się powoli mokro. Miała ochotę głośno jęczeć, ale wiedziała, że nie może. Jej nogi telepały się lekko, ale z całych sił pilnowała, by ich nie zamykać. W końcu znalazł materiałowy pasek, który trzymał sukienkę na jej ciele i szybkim pociągnięciem rozwiązał go, by następnie zrzucić jej ubranie na podłogę. Siedziała teraz zupełnie naga. Palcami powędrował w dół, do jej mokrej dziurki. Powoli wsunął w nią dwa palce, a ona ujeżdżała je, posuwistymi ruchami miednicy. – Rozepnij mój rozporek, bo zaraz suwak mi pęknie – szepnął. Sięgnęła rękami do jego krocza. Od razu wyczuła twardego kutasa pod dżinsami, z którym miała przyjemność zapoznać się jeszcze na początku wizyty. Teraz był jeszcze twardszy i dopiero mogła poznać jego imponujące kształty. W wyobraźni ta gruba pała już penetrowała jej ciasną dziurkę. Suwak na jego ciasnych jeansach był napięty tak, jakby miał zaraz się rozerwać. Musiała się chwilę pomęczyć, by go rozsunąć. Gdy to zrobiła, sięgnęła do majtek, chwytając w dłoń penisa. Był tak gruby jak pochwyt na drzwiach do salonu. Nie miała ochoty go puszczać. Szybkimi ruchami zaczęła go stymulować. Jednak nie trwało to zbyt długo. Tomek wstał. Zsunął spodnie, po czym pochylił się i chwycił rękami za jej nogi, unosząc je do góry. Zbliżył się i zaczął wchodzić penisem powolutku w jej cipkę. Gdy tylko poczuła go w sobie, jęknęła głośno, po czym zamknęła usta, zagryzając język. To już na pewno można było usłyszeć za ścianą. Zaklęła pod nosem. Już nic na to nie poradzi. Był tak ogromny, że nie potrafiła tego powstrzymać. Miała wrażenie, że zaraz zniszczy jej dziurkę. On nic sobie z tego nie robił, przyspieszył tempa, rozkoszując się każdą sekundą w niej. Nie chciał tego szybko kończyć, chociaż wiedział, że pierwszy strzał będzie szybki. Jego pełne jądra odbiły się jeszcze parę razy od jej pośladków, aż wyjął go w ostatniej chwili, strzelając prosto w jej twarz. Sperma spływała po oczach, nosie i ustach. Od razu miał ochotę jechać dalej. Ona dawała mu się bez gadania, chociaż ta cipka dawno nie miała w sobie czegoś tak dużego. Wypnij się – mruknął, łapiąc dłonią za jędrny pośladek. Posłusznie się odwróciła. Tomek klepnął ja po tyłku dwa razy i zaczął wchodzić w nią z powrotem twardym kutasem, szybko i pewnie. Chwycił jej włosy i szarpnął do tyłu. Gdy kutas penetrował jej dziurkę w zawrotnym tempie, czuła, że zaraz dojdzie. Tomek to wyczuł i przyspieszył tempa jeszcze bardziej. Chwycił ją za piersi, unosząc jej ciało lekko do góry. Czuła, że traci dech, oddając się euforii, zaczęła jęczeć i stękać, już się nie hamując. – Tak, błagam, tak! Nie przerywaj! – wołała. Penis palił jej cipkę, ale tego właśnie chciała. W końcu mięśnie miednicy zacisnęły się i pulsowały w cudownym orgazmie. To nie był koniec. Tomek wysunął penisa i podszedł do niej od przodu, przykładając kutasa do jej ust. – Ssij go! Pokaż mi jak ssiesz! Otworzyła usta i zaczęła go ssać. On zaczął pchać go głębiej, w gardło, hamując dostęp powietrza. Nie przestawała ciągnąć, pomimo łez cieknących po policzkach. On relaksował się, czekając na kolejny przypływ spermy, która w końcu spłynęła prosto do jej gardła. Nie potrzebował nawet chwili, by kutas znowu stwardniał, i tym razem bez ostrzeżenia wpakował go w jej tyłek. Krzyknęła głośno, czując, jak rozwala jej ciasną dupkę, ale ten ból sprawiał jej przyjemność. Palcami sięgnęła w stronę łechtaczki, masując ją szybkimi ruchami. Jej krzyki na pewno musiały dochodzić do klientów, ale teraz nie mogła się powstrzymać. Ból rozpychanego tyłka i ogromna rozkosz łączyły się razem, by skończyć się kolejnym orgazmem. W tym momencie Tomek trysnął w jej tyłku, chwycił ją za włosy, kończąc zdaniem: Nie warto ich ścinać. Najlepiej jak je tylko podstrzyżemy i ułożymy po staremu. Popatrzyła na niego i skinęła grzecznie głową, nie była już w stanie wydać z siebie głosu. – Ogarnij się, za 10 minut wezmę się za twoje włosy – powiedział już normalnym tonem, stojąc zupełnie nago na środku pomieszczenia. Założył spodnie, zapiął pasek, i wyszedł do sali. Justyna jeszcze przez chwile leżała nago, zanim odzyskała siły, by się podnieść. Chwyciła sukienkę z podłogi i zarzuciła na siebie. Poprawiła lekko włosy, po czym weszła do sali. W salonie było zupełnie zwyczajnie. Słychać było muzykę, każdy był zajęty sobą. Może druga sala była specjalnie wygłuszona, a może wstydzili się zareagować na to, co chwilę temu słyszeli. Wolała się nie domyślać. Dla niej ten widok był surrealistyczny po takim bzykanku, jakie przed chwilą przeżyła. Przyspieszyła kroku i usiadła na fotelu, tym samym, na którym siedziała jeszcze niedawno. Tomek podszedł do niej i powiedział zwyczajnym tonem: – Zaczynamy – po czym zaczął podcinać włosy, zupełnie jakby nigdy nic. Ona jednak zupełnie nie myślała o włosach. Każdy dotyk jego męskich rąk przenosił ją wyobraźnią do pokoiku obok, z którego najchętniej w ogóle by nie wychodziła. Wszystkie jej dziurki nadal paliły ją po twardym kutasie, ale chętnie pozwoliłaby mu zrobić to ponownie, i ponownie, i jeszcze jeden raz

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Łukasz Q