Blog

  • Hugo – Rozdzial 2, czesc 3

    Pudełko (część 3)

    Hrabia Zachary Douglas

    David z rzadka bywał w takich miejscach. Kurwy niezaprzeczalnie lubił, ale cenił dyskrecję. Pozwalał sobie na tego typu rozpusty tylko w podróżach. Natomiast w hrabstwie i okolicznych grodach, a możliwe nawet, że w całym tym księstwie, miał opinię kawalera idealnego.

    David posiadał ciepłą, przynoszącą zyski, stałą posadkę. Do tego zajmował się rachunkami każdego, kto tylko go o to poprosił. Udzielał porad prawnych. Pisał pisma o przydział różności. Nie zdzierał z biedaków, ale nigdy nie robił niczego za darmo. Konkretny był, punktualny, słowny. Czyli posiadał większość tych cech, które mnie się nie imały.

    Pomimo omijania tej konkretnej karczmy, David, będąc w środku, nie sprawiał wrażenia skrępowanego. Pozwalał na to, by mijające nas dziwki go obmacywały, puszczały do niego oko i wplatały palce w jego blond włosy. Były nawet ze dwie takie, które z rozmachem klepnął w pośladek. Ostatecznie jednak zatrzymał się na kratce od klatki, w której odbywała się walka dwóch, ledwie słaniających się na nogach, pijaczków.

    – Bardziej zabawne niż walka kogutów – stwierdził.

    – I niż powolne zabijanie prosiaka – dodałem. Na boku już opłacałem zwycięstwo bruneta. Blondyni, w mojej opinii, byli słabi fizycznie. Postanowiłem jednak tych prawd nie wygłaszać na głos w obecności blondyna, odpowiedzialnego za trzymanie moich finansów w zamkniętym kręgu, który i tak z rzadka się domykał.

    – Do bliźniaczej? – zaproponowałem pytająco.

    David przytaknął. Szybko zamknął oczy, skrzywił się i wciągnął powietrze aż świsnęło. Blondyn z ringu właśnie walnął jak długi o deski. Jednak zęby skubany musiał mieć mocne, ani jeden się nie posypał.

    Ruszyliśmy z Davidem do piwnicy, gdzie mieściły się alkowy dla gości, zaopatrzone tak, by można było używać kurew na każdy, nawet najbardziej wymyślny sposób. Akcesoriów było tutaj tak dużo, że chyba nie brakowało żadnego. Mogłem się tym poszczycić wśród właścicieli innych burdeli. U większości była „bida z nyndzą” i klienci nawet własne korki analne i oliwki musieli przynosić.

    Zwróciłem się do jednego z opiekunów, by przyprowadził mi trzy moje ulubienice. David powiedział, że on sam woli grę jeden na jeden. Ze specjalnych życzeń chciał żeby kurwa miała dorodny biust.

    Postanowiliśmy zaczekać w bliźniaczej izbie, którą przez środek oddzielały dwie grube, czarne zasłony. Ja poszedłem na lewo, David został po prawo. To przez jego część były zmuszone przejść wszystkie cztery kobiety.

    David z należytą kulturą przytrzymał zasłonę, gdy moje trzy kurwy zmierzały do mnie. Wszystkie zdawały się stąpać jak po szpilkach. Powoli. Niepewnie. Spięte były w każdym mięśniu. Dupy z pewnością miały obolałe. Spodziewałem się, że otrzymały lanie zaraz po moim wyjściu. Tutaj takich próśb z moich ust nie puszczano mimo uszu. Nie zwlekano też z ich wykonywaniem. Kobiety tutaj pracujące musiały znać swoje miejsce. Nie wychylać się, nie pyskować, okazywać pokorę sto razy większą niż żony swoim mężom.

    Puściłem do Davida oczko i życzyłem mu, by przyjemnie się bawił. Sam też miałem zamiar upuścić stresu, a każdy mężczyzna wie, że najsprawniej i najprzyjemniej upust ten szedł z użyciem kutasa. Mijał po tryśnięciu.

    – Rozbierzcie się – rozkazałem. – Nawzajem i z uczuciem – dodałem, wskazując na czarnoskórą i rudzielca. Sonie przywołałem do siebie, pokazując palcem na nią, a następnie na miejsce między moimi nogami.

    Nauczona doświadczeniem młodej kurwy, wiedziała już, że do mnie należy podchodzić na kolanach. Padła więc na obydwa, po czym doczłapała się, by z pokorą spuścić głowę i wyczekiwać na dalsze rozkazy.

    – Nie krępuj się. Wyjmij go i postaraj się wziąć całego – powiedziałem, jednocześnie obserwując jak dwie pozostałe kobiety wymieniają swoje śliny i zrzucają z siebie nawzajem skąpe kiecki. Gorseciki miały ładne. Trafione. Ten rudej był czarny jak smoła, a czarnoskórej biały jak śnieg. Obydwa należycie usztywnione i dobrze ściągnięte. Siatkowane w okolicy cipki i z wycięciem na każdy z cycków.

    Sonia wyjmowała mojego fiuta z taką czułością, która za zadanie miała jedynie opóźnić wzięcie go całego do ust. Nie lubiła tego rodzaju stosunku. Zawsze się dławiła. Gardło miała jeszcze, można było powiedzieć, że dziewicze. Jednak niezaprzeczalnie wolała lizać i ciągnąć, niżeli wypinać w moją stronę swoją dupę i czekać aż to tam zapakuje po same jądra.

    Zaplotłem jej włosy wokół swojej dłoni. Ścisnąłem, pociągnąłem, dałem znać, że od teraz to ja ustanawiam tempo i głębokość. I przystąpiłem do ruchania jej w usta. Ostro, szarpanymi ruchami, coraz szybciej. Zaprzestałem dopiero, gdy pozostałe dwie do końca się rozebrały.

    – Połknij – zwróciłem się do Soni i nieco zwolniłem. Zawsze zwalniałem przed wytryskiem.

    Sonia posłusznie spełniła moją prośbę. Twarz miała poczerwieniałą. Po policzkach ściekały łzy. Szminka, która zdobiła jej usta, znacznie się rozmazała.

    – Na łóżko! – krzyknąłem do niej. – Na czworaka – dodałem, szarpiąc ją za włosy do góry i dosłownie rzucając w miejsce, w jakim chciałem ją widzieć. Nie ma co kryć, że zdenerwowany byłem znaleziskiem między hrabstwami. Wiedziałem, że wynikną z tego kłopoty. Nerwowo miałem w duszy, więc i nerwowo pieprzyłem.

    Dopiero co zdecydowałem się na zdjęcie płaszcza i marynarki. Nie przepadałem za zimą i zwykle trochę trwało nim się należycie dogrzałem po powrocie z dworu. Po domu potrafiłem pół dnia chodzić w wierzchnim ubraniu, jeśli Rozalia akurat zarządziła mycie okien lub wietrzenie izb. Spałem jednak zawsze nago i to niezależnie od pory roku.

    – Dłonie na barierkach – rozkazałem Soni. Następnie wskazałem na rudowłosą. – Przygotuj dla mnie narzędzia, podczas gdy koleżanka będzie mi stawiała na baczność – kończąc, przywołałem czarnoskórą do siebie.

    Stałem na środku i pozwalałem jej robić z moim fiutem te cuda, które to tylko ona potrafiła. Jednocześnie obserwowałem jak ruda kładzie na łóżku tacę i układa na niej korki, kulki, knebel i oliwkę.

    – Dołóż coś na krótkiej rączce, niezbędnego do szkolenia – poleciłem, ciekaw co wybierze. Mogła zdecydować się na drewniane, krótkie, cienkie wiosło, fragment skóry na drewnianej rączce, a nawet na cienki, elastyczny sznur, zawinięty tak, że zakańczał się pętelką.

    Ruda wybrała coś co wyglądem trochę przypominało drewnianą łyżkę kuchenną, z tą różnicą, że z obydwóch stron było tak samo płaskie. Ponaglona przeze mnie, podała mi to wprost do ręki. W myślach już widziałem jak pośladki Soni będą wyglądały po spotkaniu z takim rodzajem dyscypliny, ale postanowiłem, że ostatecznie nie tylko jej się ode mnie oberwie.

    – Każdy nieproszony krzyk, pisk, zawodzenie, odbije się po razie na koleżankach i dwoma razami na tobie – od razu przedstawiłem zasady.

    Rozejrzałem się po alkowie i poczułem się uradowany tym, że klęczniki, zupełnie takie same jak modlitewne, znajdują się na wyposażeniu. Poleciłem dwóm kurwom, by na nich klęknęły i czekały. Sam zbliżyłem się do Soni. Smagnąłem ją narzędziem przez ubranie, dwukrotnie, na każdy pośladek.

    – Obyś miała zalążek tego jak to smakuje – uargumentowałem.

    Sonia spięła pośladki pod wpływem zaskoczenia, ale nie wydała z siebie żadnego dźwięku. Zawierciła się nieznacznie. Nie było więc aż tak źle. Oznaczało to, że opiekun się spisał i wpoił jej, iż zasad klientów należy zawsze, bezdyskusyjnie przestrzegać. I starać się nie podpaść.

    Rzuciłem okiem na dupy pozostałych dwóch kurew. Ta rudej była aż bordowa, a na złączeniu ud pojawiał się piękny fiolet. Na czarnej skórze znacznie mniej było widać oznaki lania, ale była ona ciemniejsza w kilku miejscach, co oznaczało, że i jej nie oszczędzono.

    Odstąpiłem wzrokiem od podziwiania sińców i zabrałem się za wybór narzędzia rozciągającego odbyt. Zdecydowałem się na drewniane, łączone z sobą kulki, z czego ta u szczytu była najmniejszą, a każda kolejna wydawała się być o połowę większa od poprzedniej. Razem tworzyły swoistego, pięciokulistego bałwanka.

    Zszedłem z łóżka i podstawiłem narzędzie pod twarz Soni. Kazałem jej dobrze się jemu przyjrzeć. Uprzedziłem, że dziś po ostatnią kulkę wsadzę to w jej dupę, a potem wyjmę i zerżnę ją tak, że dwa dni będzie miała trudności z chodzeniem. Przypomniałem jej, że przecież sama twierdziła, iż to lepsze, niżeli mieć męża, dom, dzieci i kobiece obowiązki.

    Wróciłem na miejsce na łóżku. Uklękłem tuż za pośladkami Soni. Pośpiesznie zadarłem sukienkę na jej plecy, a majtki rozsupłałem i zsunąłem do kolan. Wciągnąłem powietrze ze świstem, będąc pod wrażeniem różnorodności barw. Górna część dupy Soni była lekko różowa, dalej odznaczały się ślady po grubym, skórzanym pasie, przechodziły w głęboki burgund, a poniżej dorodna śliwka informowała mnie o tym, że ktoś użył na niej wiosła przynajmniej pięciokrotnie, uda natomiast były w pręgach po jakimś cienkim kijku. Naliczyłem nim aż siedem uderzeń.

    – Miejmy nadzieję, że problem z dyscypliną został zażegnany – powiedziałem, jednocześnie obficie polewając jej dziewiczą dziurę oliwką.

    Chwilę obserwowałem jak jej odbyt zaciska się i rozluźnia, nim natarłem na niego pierwszą z kul. Wciskając, nakazałem Soni trzymać dupę luźno. Ostrzegawczo, bardzo delikatnie, poklepałem ją narzędziem dyscyplinującym po boku lewego uda. Zasugerowałem tym, że ma na ciele jeszcze kilka takich miejsc, po których można ją zbić. Między innymi były to przód ud, jak i ich zewnętrzna i wewnętrzna strona. Łydki także miała zachęcająco gładkie. Cycki i cipę też niczego sobie. Przypomniałem sobie, że po cipce skarciłem w swoim życiu jedynie żonę, kiedy bez mojej wiedzy i zgody, przyłapałem ją na samodzielnym robieniu sobie dobrze z użyciem palca.

    – Pomyśl jaka będziesz z siebie dumna, kiedy już będziesz miała to za sobą – podpowiedziałem, podczas gdy pierwsza z kul znalazła się w jej odbycie. Chwilę nią pokręciłem w obydwóch kierunkach, a nawet prawie wysunąłem i wsunąłem ponownie, nim zabrałem się za wpychanie drugiej. Ta weszła już znacznie trudniej. Poczułem opór, który bez skrupułów sforsowałem. Soni uda zadrżały. Pośladki sprawiły wrażenie, jakby się zatrzęsły. Nosem znacząco pociągnęła. Jawny płacz jednak stłumiła.

    – Bardzo dobrze – pochwaliłem. – Żaden klient nie lubi zawodzącej kurwy. Musisz znosić każdą taką rzecz z pokorą i dumą. Cieszyć się, że panu, który za ciebie zapłacił, sprawia to przyjemność. Jego przyjemność, to twoje lepsze warunki, lepsze jadło, droższe sukienki. A i opiekun batów cotygodniowych oszczędzi – przedstawiłem jej zalety trzymania gęby na kłódkę i utrzymywania pozycji.

    Dolałem oliwki i zacząłem wciskać trzecią z kul. Tym razem Soni zęby aż zgrzytały. Dłonie zaciskała na poręczy łóżka tak bardzo, że aż jej kłykcie pobielały. Spociła się niczym polna mysz uciekająca przed kocurem.

    – Postaraj się bardziej – pouczyłem. – Trzymaj luźno – dodałem i zacząłem obracać narzędziem. Wyjąłem drugą kulkę i naparłem silnie, by i trzecia wskoczyła.

    Sonia zawyła, po czym wypuściła poręcz, a jej dłoń poleciała na pośladek, jakby to miało zapewnić jej jakąś ochronę.

    – Boli – jęknęła, głowę przyłożyła do pościeli. Wyglądało to trochę tak, jakby opadała z sił.

    Zirytowałem się. Wkurwiała mnie taką słabością. Sama wybrała sobie taką rolę w życiu, a teraz sprawiała wrażenie, jakby sama chciała wybierać co klient ma prawo z nią robić, a czego ma nawet nie próbować. Było zupełnie tak, jakby Sonia nie rozumiała, że nie jest jakąś grodzką cichodajką, która sama wybiera sobie klientów, tylko rodowodową kurwą w najlepszym burdelu w księstwie. I nie chciałem by zepsuła mi renomę mojego domu rozpusty. Był to jeden z niewielu biznesów w posiadaniu hrabstwa, który przynosił aż tak zadowalające zyski.

    Szybko pochwyciłem lewą dłonią nadgarstek Soni. Wykręciłem jej rękę tak, by dosięgała prawie środka pleców. Swoim ciężarem przygwoździłem ją do łóżka. I nie wyjmując narzędzia rozciągającego odbyt z jej dupy, przystąpiłem do lania.

    – Dwa za wycie, nie jesteś zwierzęciem w dżungli, by takie dźwięki wydawać – pouczyłem i przyrżnąłem sowicie kawałkiem drewna, w sam środek jej prawego uda. Dwukrotnie trafiłem w to samo miejsce. Szarpnęła się. – Dwa za słowo, bo nakazałem ci wyraźnie, byś trzymała gębę na kłódkę – dodałem i kolejne dwa trzasnąłem w drugie udo. – Dłoni nie pozwoliłem ci zdjąć z ramy – warknąłem przez zęby i tym razem zdzieliłem ją po tej części dupy, która była fioletowa.

    I w tym momencie Sonia wyła już na całego. Ryczała niekontrolowanie. Odrzuciłem łyżkę i zacząłem obijać ją gołą dłonią. W międzyczasie wyszarpnąłem narzędzie rozciągające odbyt z jej dupy, po czym biłem dalej. Raz za razem, szybkim tempem. Obrywała po pośladkach i całych udach. Siniała od góry pośladków do zgięcia nóg z tyłu kolan. Sprałem ją tak bardzo jak dawno żadną. A potem bez żadnego uprzedzenia i delikatności włożyłem swojego kutasa w jej odbyt. I zerżnąłem, bez zważania na krwawe otarcia, jęki, szlochy, smarki czy mocz, którym zmoczyła łóżko.

    Po wszystkim zszedłem z niej i sięgnąłem po sporych rozmiarów korek analny. Wsadziłem jej go w dupę i nakazałem przyzwyczajać się do uczucia wypełnienia, bo zamierzałem korzystać z niej często, a nie radowało mnie wracanie potem w mokrych spodniach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dla Dorosłych

    DD–DlaDorosłych to wspólny projekt stworzony w 2023 roku przez kilku autorów.W rzeczywistości różni nas bardzo dużo, ale łączy jedno – zamiłowanie do pisania.Razem tworzymy niepowtarzalne historie, a wszystko po to aby dorosły czytelnik mógł poczuć się wyjątkowo.Można nas znaleźć na Bloggerze, Wattpadzie, Instagramie i Facebooku.

  • Hugo – Rozdzial 2, czesc 4

    Pudełko (część 4)

    Hrabia Zachary Douglas

    David wszedł do mojej części alkowy, informując, że on już skończył i chciałby się wziąć do choćby ułożenia planu działania, odnośnie znaleziska między hrabstwami. Odpowiedziałem mu na to, że ja muszę najpierw zmienić spodnie. W oczach Davida widziałem, że ma ochotę mnie zrugać za aż tak ostre postępowanie z kurwami. Zmilczał jednak. Oparł się w nonszalancki sposób o ścianę i zapalił papierosa.

    – Okropny zwyczaj – zwróciłem mu uwagę.

    Wzruszył na to ramionami.

    – Jedna ta wada ginie w tle mych miliona zalet – oznajmił.

    Odszedłem od zawodzącej, leżącej w bezruchu Soni i z narzędziem dyscyplinującym podszedłem do pozostałych dwóch kurew. Stanąłem dokładnie przed nimi i poklepałem końcówką drewnianej dyscypliny o górę klęczników, tam gdzie miały ułożone ręce. Słowa były zbędne, zarówno ruda jak i czarnoskóra wiedziały jak mają się zachować. Powstały na równe nogi, przełożyły się przez górę klęcznika i rozwarły należycie nogi, tak by samym sobie utrudnić zaciskanie pośladków podczas przyjmowania razów.

    – Będzie lanie? – zapytał z głupkowatą radością David. – Musiałeś się naprawdę przejąć sprawą, Zack – dodał, po czym podszedł do łóżka, na którym leżała Sonia i wziął z tacy flakon z oliwką. Ten wcześniej się przechylił, ale połowa zawartości jeszcze w nim była. – Nałóż, niech nie mają pęknięć – polecił, dalej paląc.

    – Sam to zrób – odbiłem piłeczkę.

    Ja zamierzałem poświęcić ten czas na ubranie się. Wcześniej byłem zgrzany z gniewu. Teraz dopadał mnie chłód piwnicznych, kamiennych ścian.

    David szybko, bez żadnej delikatności, czułości i podniety rozpoczął wmasowywanie oliwki w pośladki rudowłosej. Następnie przeszedł do czarnoskórej i zrobił to samo. Wrócił do rudej i powtórzył całą czynność od początku, tym razem dodając lekkie wklepywanie cieczy w najbardziej zasinione miejsca.

    – Może i nie jest przyjemne, ale to dla twojego dobra – zwrócił się do rudej.

    Kiedy David skończył z rudowłosą i przeszedł do czarnoskórej, ja trzymałem już pewnie narzędzie dyscyplinujące w dłoni i przymierzałem się do zlania po już mocno obolałym, teraz lśniącym od oliwki chudym tyłku.

    Postanowiłem, że uderzeń nie będzie dużo, ale będą naprawdę mocne. Kurwy musiały znać swoje miejsce, a Sonia musiała zrozumieć, że wszystko co pan zaplanuje można znieść, przy odrobinie samozaparcia i samodyscypliny. Nie ma też co kryć, że dużo żonatych panów odwiedzało burdel, by zbić wynajętą kobietę bardziej niż żonę wypada, właśnie za występki tej żony. Dziwki musiały więc być wytrzymałe. Wytrzymałość trzeba było w nich od pierwszych dni pracy trenować. Też z tego powodu częstą praktyką było cotygodniowe batożenie kurew. I nie zawsze używano do tego bata. Właściwie bata używano rzadko. Stosowane były na kurewskich dupach klapsy, pasy, razy rózgą, ciosy wiosłem, ale tak naprawdę możliwości pozostawały nieograniczone niczym poza wyobraźnią. Ja sam, raz, jak jeszcze samodzielnie szkoliłem nowicjuszki, do obłożenia pośladków wybrałem damski pantofel z drewnianą podeszwą.

    Dupa rudej zapadała się w miejscu uderzenia po każdym z nich i drżała przed nadejściem następnego. Z jej ust wydzierały się pokorne błagania, rozpoczynające się: „Panie, wiem, że nie wolno mi, ale naprawdę nie dam rady”, „Więcej nie zniosę, błagam”, „Oszczędź mnie”.

    – Które to jej lanie z kolei? – wtrącił się David. Pochwycił mnie za nadgarstek, w locie zatrzymując moją rękę. – Widać, że została w krótkim czasie kilka razy mocno zbita – uargumentował.

    – Kurwy trzeba traktować ostro – warknąłem. – Żony także – dodałem odrobinę nauki, która mogła przydać się Davidowi na zaś, jeśli zdecyduje się w końcu jakąś poślubić.

    – Można ukarać należycie w inny sposób niż siłowy. Proponuję nakazać opiekunom, by wszystkie skosztowały smaku imbiru, a my już chodźmy. Mamy dziś wiele do zrobienia – rozpoczął przemawianie do mojego rozsądku.

    – Jeszcze dwa i kończę – zapewniłem.

    Poczekałem aż David puści moją rękę i powróciłem do uderzania sinej tak bardzo, że aż fioletowej, dupy w okolicy ud, gdzie skóra była najczulsza na ból. Kiedy padło drugie uderzenie, ruda nie wytrzymała. Zaczęła tupać w miejscu i trząś się na całym ciele w niekontrolowany sposób. Nie przejąłem się tym, wiedziałem, że nic jej się nie stanie. Lanie było mocne, ale krew nie pociekła. Najdalej za trzy tygodnie będzie mogła normalnie usiąść.

    Czarnoskóra lepiej zniosła lanie niż jej rudowłosa koleżanka. Kiedy skończyłem była cała zaryczana i spocona, ale nie zawodziła na głos, nie śmiała mnie o nic prosić, jak i kontrolowała odruchy swojego ciała. To oznaczało, że przed rudą było jeszcze sporo nauki, a przed Sonią jeszcze więcej.

    Wychodząc z burdelu, David rzucił do jednego z opiekunów, by jakieś dwie kurwy zajęły się obrażeniami trzech z dołu, tak by nie miały za długiego postoju w pracy. Dodał, że nie byłem dziś w najlepszym humorze i nieco się to na dupciach panienek do towarzystwa odbiło.

    Dowiozłem nas przed okazałą bramę pałacu. Poczekałem aż David zsiądzie i zadzwoni wielkim dzwonem. Dzwon ten nie był nigdy tak duży, jak po moim objęciu stanowiska hrabiego. Chciałem, by przewyższał ten kościelny przynajmniej o drugie tyle. Okoliczni kapłani mieli sinieć z zazdrości.

    Dwóch mężczyzn otworzyło bramę na oścież. Byli wyrośnięci, ale wciąż nie tak duzi jak ja. Wszyscy jednak nalegali, by pałac miał stałą ochronę. Rzekomo było tak od wieków. Za życia Marii nie pozwolono mi na zerwanie z wszystkimi rodzinnymi tradycjami, choć miałem na to kurewską ochotę. Ostatecznie mogłem sprać żonę i postąpić jak sam uznawałem za słuszne, jednak gdyby po takim akcie ktoś napadł na pałac De-Winterów, to król mógłby zrzucić mnie ze stanowiska, a moją rodzinę wygnać z tych okazałych przecież włości. Krótko mówiąc – gra nie była warta nawet knota od świeczki.

    Marcel i Oliver ukłonili się należycie i zaraz jeden z nich podszedł do konia, by odprowadzić go do stajni. To musiał być Oliver. Nikomu innemu Hugo na to nie zezwalał. A kiedy Olivera nie było akurat w pracy, to ja samodzielnie, ewentualnie wyręczony przez Davida, musiałem odprowadzać Hugo do jego boksu, najokazalszego w całej stajni.

    Marcel w tym czasie zamykał za nami bramę. Dopytywał o zgodę na zaślubiny z panną z okolicznego grodu, należącego do innego hrabstwa. Upatrzył sobie jakąś córkę kapłana. Dotychczas byłem na nie. Nie lubiłem nikomu zabierać bez powodu, a i oddawać nie zamierzałem. Czyli ani córki kapłana nie widziałem tu, ani Marcela nie chciałem oglądać z oddali. Dobry był w swoim fachu. Przydatny. A i na bitki do karczmy chodził. Podnosił nimi liczbę bogaczy lubujących się w oglądaniu takich walk.

    Konsekwentnie podążaliśmy na przód, nie zwracając uwagi na poboczne domostwa należące do służby i pracowników. Naokoło fontanny cztery dziewczynki bawiły się w ganianego. Nieopodal mali bracia Paula – młodszego lokaja – grali w piłkę. Mój syn i kilkoro starszych chłopców mierzyło z procy do szklanych butelek, postawionych na drewnianej skrzyni.

    Minąłem te wszystkie dzieci bez zatrzymywania się. Główne wejście do budynku pałacowego otworzyliśmy sobie sami. Zaraz jednak wyrosła przed nami Emily, niczym grzyb po deszczu. Przypominała bardziej młodą kurkę, niż trującego muchomora.

    – Witaj Zachary – zwróciła się do mnie. – Panie Sommers – dodała w kierunku Davida i skłoniła się należycie.

    David nawet na nią nie zerknął. Wydawało mi się, że nie miał głowy do kobiet. Wolał płatną fizyczną miłość. I choć często zwierzał mi się ze swoich planów, to nigdy nie pojawiła się w nich chęć założenia rodziny.

    – Dziękujemy Milly – spławiłem ją, nim zechciała nas rozpłaszczać.

    – Czy nie powinniśmy… – zaczął David niepewnie.

    – Powinniśmy – przyznałem mu rację. – Ale nie odwiedzę moich ludzi bez koszuli i w mokrych spodniach – dodałem. – Poza tym muszę się najeść. – Zdjąłem płaszcz i dla wygody rozpiąłem marynarkę, a David poszedł w moje ślady.

    W kuchni apetycznie pachniało pieczonym kurczakiem.

    – Ze dwa udka dla mnie – złożyłem zamówienie i usiadłem przy kuchennym stole, gdzie Monica wyrabiała ciasto na chleb. – Dużo miejsca nie zajmiemy – zwróciłem się do niej, jednocześnie promiennie uśmiechając. Odchyliłem się do tyłu i zabrałem za rozpinanie mokrych od szczochów Soni dżinsów. Następnie wstałem i bez skrępowania je z siebie zdjąłem. Poprosiłem o przyniesienie mi czystych.

    Monica odpowiedziała mi uśmiechem, ale mój wzrok szybko zmienił położenie. Najpierw sunąłem w dół jej długich, gęstych, czarnych warkoczy, by w końcu zatrzymać się na dwóch dorodnych cyckach. Wyobrażałem sobie jak to byłoby położyć głowę na takiej naturalnej podusi, gdy starsza kucharka zaczęła coś pokrzykiwać i całe moje marzenie obróciła w pył, jak to tylko kobiety czynić potrafią.

    Rozalia pognała młodą Monicę do góry po moje spodnie, a kiedy dziewczę wróciło od razu zaczęła dosypywać mąki na blat. David zapobiegawczo się odsunął, by nie zostać oprószonym. Zapytany o to co zje, najpierw wyjął zegarek kieszonkowy, a następnie wyjaśnił, że nigdy nie spożywa posiłków o tej porze. Przystał jednak na herbatę z miodem i cytryną.

    Monica powróciła do wyrabiania ciasta na chleb, pochylając się przy tym coraz bardziej. Zmieniłem nawet miejsce, by mieć lepszy widok na jej sporawy, jak na zajmowane stanowisko, dekolt.

    – Łokciem – doradziłem z wyraźnym rozbawieniem i w tym właśnie czasie Rozalia pogoniła Monicę do odgrzania kurczaka i dokrojenia chleba, a sama zajęła się wyrabianiem ciasta. Ostentacyjnie, z niezadowoloną miną, powróciłem na poprzednie miejsce.

    David zaśmiał się jawnie. Rozalia także zdawała się być zadowolona ze swojego posunięcia. Zaczęła nagabywać o ożenku. Sugerowała, że Nora potrzebuje kobiecej ręki, damy na której mogłaby się wzorować. A ja tylko kręciłem na to głową i ani myślałem spełniać oczekiwania służby, bo w rzeczywistości posiadanie pani to im najbardziej byłoby na rękę.

    Kobiety rządziły łagodniej. Uwagę zwracały. Czasami pokrzyczały. Ja niewiele mówiłem, a niezadowolenie okazywałem ręcznie. Oczywiście Rozalii z racji wieku i tego, że męża posiadała, niewiele ode mnie groziło. Mogłem jedynie poskarżyć się jej ślubnemu. Miałem jednak świadomość, że wszystkie te młodsze służące Rozi traktowała jak córki, a one w jej ramię wypłakiwały baty, jakie ode mnie zbierały. A nawet jak batów nie zbierały, to i tak płakały, bo po ewentualnych odwiedzinach w mojej alkowie liczyły na znacznie więcej.

    Najgorsze dla Rozalii było to, że takie dziewczęta szybko z pracy uciekały. Łzy lały, rozpaczały, wracały do rodzin. A jej trafiała się nowa służba do przyuczenia. I tak ledwo, któraś wszystko pojęła, a już przychodziła taka, która nie wiedziała zupełnie niczego.

    – A może Monica by tak dziś zmieniła mi pościel – zagadnąłem, wciąż mając przed oczami te jej piękne, młode cycuchy.

    – Bardzo chęt… – zaczęła Monica, a Rozalia szybko wtrąciła swoje trzy grandaniny.

    – Milczeć! – wrzasnęła. – A ty, panie milordzie, przestań mącić w głowach dobrym dziewczynom. Ta pracowita jest. Dobrze, by się uchowała przynajmniej z rok. Debiut trzeba będzie Eleonorze przygotować. Ręce do pracy niezbędne. Nie będę miała czasu nowych uczyć.

    – Eleonora ma debiut? – nagle ożywił się David. – Wcześnie – skomentował.

    – Jeszcze nie zostało przesądzone – burknąłem i wbiłem nieuprzejme spojrzenie w Rozalię. Zacisnąłem usta. Ochotę warknąć miałem. Cycki Monici przeszły mi koło nosa.

    Rozi nawet Monice postawić jedzenia przede mną nie dała. Sama położyła talerz na stole. Chleba dla mnie dokroiła. A David otrzymał kubek herbaty. Mnie nalano wina do sporego kielicha. Moi ludzie wiedzieli co lubię najbardziej do posiłku, dlatego mnie nikt nie oferował ciepłych napojów.

    Ledwie pół udka zjadłem, a do kuchni wkroczyła żona ogrodnika.

    – Słyszałyście co się stało?! – zaczęła podekscytowana, zanim dobrze drzwi otworzyła. – Dziecko w kartonie znaleźli – dodała.

    – Skąd!? – ryknąłem, wstając na równe nogi. Ciężkie krzesło poleciało na podłogę. David zapobiegawczo także wstał, by wbić się między mnie, a Lukrecję.

    Zawsze bawiło mnie, jak trafne miała imię, zważywszy na to, że Richard zajmował się kwiatami. Poza tym nie bawiła mnie wcale. Żyła plotkami. Karmiła się gderaniem na prawo i lewo, jakby kurzyskiem była. I nawet nie nosiła się odpowiednio, jak na kobietę przystało. Często jeździła konno w męskich bryczesach. Sporo, jak na kobietę, piła, a jej stałym atrybutem był papieros w dłoni.

    – Ludzie gadają – odpowiedziała.

    – Gdzieś się znowu włóczyła?

    – Po grabie byłam. – Niewinnie wzruszyła ramionami.

    Byłem niemal pewny, że w drodze do kuźni, zboczyła do karczmy. Oczywiście nie siadywała nigdy w głównej sali, ale na zapleczu grywała w karty z kurwami, wino lejąc do gardła wprost z butelki.

    – Jedziemy – zadecydowałem i trąciłem Davida w ramię.

    – Koszula – upomniał mnie, po czym sięgnął po filiżankę z herbatą. Na stojąco, bez pośpiechu, dopijał.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dla Dorosłych

    DD–DlaDorosłych to wspólny projekt stworzony w 2023 roku przez kilku autorów.W rzeczywistości różni nas bardzo dużo, ale łączy jedno – zamiłowanie do pisania.Razem tworzymy niepowtarzalne historie, a wszystko po to aby dorosły czytelnik mógł poczuć się wyjątkowo.Można nas znaleźć na Bloggerze, Wattpadzie, Instagramie i Facebooku.

  • Przygoda z Zuzia cz. 1

    Dzień był jak ich wiele…

    Sezon urlopowy to i w firmie niewiele się działo. Obowiązki przeplatałem z zerkaniem na fellow… Nagle znalazłem zjawisko, piękną istotę uwięzioną w męskim ciele, która jednak stara się eksponować swoje walory fajnymi damskimi kreacjami. Zagadałem, coś palnąłem mimochodem, coś na zasadzie “Zjawiskowy styl, piękne pończochy. Chętnie zobaczyłbym co tam skrywasz w galerii prywatnej”. Stwierdziłem, że jestem “za mały Miki”, aby ktoś tak fantastyczny zgodził się ze mną pisać. Jednak odpisała… Jacek (jak się później dowiedziałem) chciał, by do jego alter-ego zwracać się Zuzia – ta sama, którą już poznaliście z jej opowiadań na tym portalu.

     

    Wówczas nawet nie myślałem o spotkaniu, co najwyżej wieczorami fantazjowałem o tym jakby to było móc spędzić z nią cudowne chwile uniesienia. Na zdjęciach miała zarówno czarną perukę jak i rudą. Nie mogłem się jednak doprosić prywatnego zdjęcia, aby zobaczyć jak wygląda buzia jej męskiej wersji. W końcu jestem bi, czyli uniwersalny. Ciekawiło mnie strasznie jak wygląda On, ten który skrywa Zuzię przed światem. Nie dawało mi to spokoju. Mimo, że zawsze staram się trzymać zasady nie umawiania się i nie rozmawiania z osobami, których nie mogę zweryfikować, tak w tym wypadku coś mnie tchnęło, aby nie rezygnować. Pewnego dnia miałem mieć kilka spotkań biznesowych w centrum, więc pomyślałem, że czas uczynić kolejny krok w naszej znajomości. 

     

    Pierwsze spotkanie. 

    Zaproponowałem termin, ustaliliśmy wspólnie godzinę. Coś mnie jednak przekonywało, by zrezygnować – by powiedzieć, że coś w firmie wypadło i że nie dam rady. Często takie rzeczy mi się zdarzały, więc i teraz sytuacja byłaby wiarygodna. Głupi!! Pomyślałem sobie – teraz albo nigdy. Powtarzałem w myślach idź poznaj osobiście osobę, z którą już seks uprawiałeś za pomocą wiadomości tekstowych, a teraz boisz się czegoś? W wyobraźni już nie raz doszedłeś – to i teraz na spotkanie musisz dojść. 

     

    Wsiadłem w taksówkę i powiedziałem do szofera – let’s go Miracle 😉

    Jestem pod galerią. Mimo kilkunastu lat pracy w stolicy, wcześniej byłem tam tylko raz. Chwilę trwało zanim znalazłem umówione miejsce. Usiadłem i czekałem, po chwili napisałem, że jestem. Czas mijał niemiłosiernie długo. Różni ludzie chodzą dookoła, niektórzy patrzyli na mnie dość długo, uśmiechając się, jednak po chwili okazywało się, że wcale nie do mnie były adresowane te uśmiechy. 

    Po jakimś czasie oczekiwania podszedł do stolika pewien młody człowiek. Miał tak zjawiskowy uśmiech, że na sam jego widok aż mi się cieplej robiło.

    – Cześć – przywitał się. Tembr głosu miał miły, jakby ciut melodyjny o ciepłej barwie.

    – Siemanko, nareszcie się widzimy – odparłem z uśmiechem.

    – Wybacz spóźnienie, ale zakładałem, że Ciebie nie będzie. – odpowiedział zdziwiony, jakby nadal własnym oczom nie dowierzał, że oto właśnie siedzi przed nim osoba, z którą pisał przez ostatnie kilka tygodni.

    – Przecież powiedziałem, że będę – powiedziałem lekko się uśmiechając.

    Potem pogadaliśmy sobie jeszcze chwilę o tym co robimy w prawdziwym życiu, jak się nam kariery zawodowe układają. Jak to w Polsce – ponarzekać trzeba. 

    – Nie dowierzałeś, że będę to popatrz co teraz zrobię… Sięgnąłem do portfela i wyjąłem na stół dwie stówki. 

    – To na nasze przyszłe zabawy, zgodnie z tym co ustaliliśmy. 

    Jacek wziął pieniądze, lecz nadal nie wierzył w to, co się właśnie dokonało. Dostał 200zl, aby kontynuować kreowanie Zuzi. Ciężko było mu w to uwierzyć.

    Po jeszcze chwili pogadanek doszliśmy do wniosku, że czas nas goni i najwyższa pora wracać do obowiązków.

    Wychodząc z lokalu gastronomicznego puściłem go przodem, aby z niepohamowanej cierpliwości zobaczyć jak układają mu się spodnie na pośladkach. Miał wtedy na sobie jeansy w jasnym kolorze. Były luźne na tyle, że nie do końca byłem w stanie dostrzec tych walorów. Nie mniej cierpliwość została nagrodzona – schylił się poprawić but i oczom mym ukazał się apetyczny tyłeczek. Nie z tych nadmiernie wychudzonych, a i także nie z tych niedopieszczonych. Poprawienie buta zajęło mu może 2 sekundy, jednak dla takich chwil warto żyć.

    Wyszliśmy z galerii, rozstaliśmy się. Jeszcze ostatnim spojrzeniem odprowadziłem go do schodów i wróciłem do swojego grafiku spotkań. Spotkanie zaliczone, poznałem fajnego chłopaka.

    Ciekawe dokąd nas ta znajomość doprowadzi…

     

    CDN…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Krzysiek i Zuzia

    Zobaczcie opowiadania na profilu Zuzanna Pompino. 😉

  • Nie-zwykla Rodzina cz 51. – Stopki coreczki

    Razem z Cassie siedziałem na kanapie w salonie i oglądaliśmy film. Znaczy ja siedziałem a Cassie leżała po drugiej stronie, tak że jej stopy leżały mi na kolanach. Ubrana była oczywiście kuso. Bluzeczka oraz spodenki, które wyraziście eksponowały jej pośladki. Jej bose stópki jeździły po moich udach, czasami zahaczając o mojego penisa. Robiąc to zaczęła powodować że mój kutas zaczął twardnieć. Cassie odwróciła wtedy głowę w moją stronę i się uśmiechnęła.

    – Tato…podobają ci się moje stópki? – spytała poruszając stopami po kutasie. Przez materiał spodni na bank czuła że mi stanął.

    – Są bardzo delikatne, córeczko. – dotknąłem jej stópki, która była gładka i mięciutka.

    – Ohh…chyba bardzo chcesz je poczuć.

    Rozumiejąc jej aluzję rozpiąłem spodnie i wyciągnąłem z gaci fiuta. Był w pełnym wzwodzie. Cassie rozszerzyła oczy i stópkami dotknęła mojego kutasa. Poczułem jej bose stopy na trzonie mojego chuja.

    – Ojj córeczko. Twoje stópki są boskie.

    Słysząc to zaczęła poruszać nimi po moim kutasie w górę i w dół. To powodowało przyjemne uczucie na moim fiucie. Delikatnie masowała nimi po całej długości mojego już nabrzmiałego kutasa.
    Następnie zmieniła swoje położenie i usiadła na moich kolanach.

    – Ohh…aż mi się gorąco zrobiło. – wtedy zdjęła swoją bluzeczkę, ukazując swoje piękne cycuszki.

    – Oj córeczko…

    – Spokojnie, tatusiu…dopiero się rozkręcamy.

    Teraz Cassie zdjęła swoje spodenki. Okazało się że pod spodem nie miała żadnej bielizny. Ukazywała w ten sposób swoją piękną cipeczkę. Wtedy ułożyła się aby swoimi stopami masować mojego fiuta. Przyznam była bardzo elastyczna, mogąc tak blisko siebie mieć nogi. A jej stopy dalej dawały przyjemność.

    W końcu pochyliła się i wzięła kutasa prosto do ust.

    – O tak kochanie. Ssij…

    Cassie zaczęła mi obciągać. Poczułem jej język obracający się na główce mojego chuja. To było cudowne uczucie poczuć jej usta oplatające mojego kutasa. Z początku ssała lekko czubek, później zaczęła wkładać go całkiem do ust. Po chwili poruszała już głową w górę i w dół. Trzymałem jej głowę, lekko dociskając ją do kutasa. Nagle wyciągnęła go z chlustem.

    – Dalej tatusiu…wiem że jeszcze masz na mnie ochotę. – Cassie ułożyła się wtedy przodem do mnie i włożyła kutasa prosto do swojej cipy. Jęknęła cicho. Ułożyła jeszcze swoje swoje stopy tak że dotykały moje jaja.

    – Ohh córeczko…uwielbiam twój rodzaj masażu. – powiedziałem z uśmiechem na ustach.

    – Więc to też ci się spodoba.

    W końcu zaczęła mnie ujeżdżać. Zaczęła szybko się poruszać. Dodatkowo czułem jej stopy, które wzmagały moje podniecenie. Zaczęła skakać na moim penisie za każdym razem bardziej wprowadzając go do swojej pochwy. Energicznie nabijała swoje dupsko na mój trzon. Chciała dobić chyba do końca. Odczuwała mój każdy centymetr. Było jej niesamowicie dobrze, tak samo jak i mi. Ja także masowałem jej cycki, ssąc je i przegryzając. Smakowały wyśmienicie. Jeszcze bardziej sprawiając jej przyjemność. Zaczęła wyginać się z rozkoszy. Smakowały nieziemsko. Po jakimś czasie takiego jebania, Cassie cała się zatrzęsła i głośno zawyła.

    – Aaaaaaooooohhhh….

     Przeżyła teraz właśnie orgazm. Ja teraz także byłem blisko. Dałem znać Cassie, jakby co.

    – Cass…ja…właśnie…

    – Daj…poczujesz znów stópeczki.

    Zeszła z mojego fiuta, który to lepił się od jej soczków. Usiadła obok i przyłożyła stopy znów na mojego kutasa. Masowała fiuta stopami w górę i w dół. Z czasem coraz szybciej, aż w końcu moje nasienie wytrysnęło prosto na jej piękne stópki.
    Jej bose stopy lepiły się i były pokryte moją spermą.

    – Wow tatusiu…widać podziałały na ciebie moje stopy.

    – Wiesz co Cass…to mój mały fetysz. Twoje stópki są boskie.

    – Dziękuje, tatusiu…

    Przytuliła się wtedy do mnie i wróciliśmy razem do oglądania filmu. Już nie zawracaliśmy głowy ubieraniem się.
    Cassie dalej eksponowała swoje stopy które położyła na moje nogi.

    Gdy znów na nie jednak spojrzałem znowu nabrałem na nią ochoty.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Nie-zwykla Rodzina cz 52. – Kuzynka na wsi

    Na wsi mamy naszych dalekich krewnych. Rodzina od strony mamy, nieważne. Mieszka tam wujek Jeff i moja kuzynka Julia. Zawsze lubiłem tam do nich jeździć co jakiś czas.
    Największym plusem wakacji u wujka, była jego córka. Z Julią widziałem się rzadko, ale znałem ją nawet dobrze.

    Była rok młodsza ode mnie, niższa, miała brązowe włosy, często związane w warkocz, sylwetkę klepsydry, duże piersi i dupę, ale przede wszystkim mocno zwariowany charakter.

    Zawsze mnie pociągała. Dlatego też myśl o spędzeniu wspólnie tygodnia bardzo mnie ucieszyła. Ostatnio widzieliśmy się rok temu.
    Gdy dojechałem na miejsce, od razu mogłem odetchnąć wiejskim powietrzem.

    Wujek odebrał mnie z peronu i przywiózł do domu, gdzie mieszkał z córką. Wujek Jeff, był niższy ode mnie, ubrany w zieloną koszulkę i niebieskie spodnie. Miał krótkie włosy i brodę. Od razu uściskałem się z nim. Był spoko gościem.

    Przyjechaliśmy na miejsce. Julia stała przed domem i czekała na nas. Nie wyglądała jak wiejska dziewczyna – miała krótkie spodenki leginsowe, uwydatniające jej kształtną pupę i bluzkę odkrywającą pępek. Od razu poczułem mrowienie w spodniach.

    – Cześć tato. – powiedziała. Gdy ojciec z bagażami ją minął i wszedł do domu, podbiegła do mnie i przytuliła się. – Hej, Alan!

    Odwzajemniłem uścisk. Była bardzo delikatna.

    – Cześć – powiedziałem cały czas w uścisku. Miała na tyle krótką bluzkę, że przytulając ją, głaskałem ją po plecach. Chyba jej się to podobało. Jej ciało było bardzo delikatne. Moja prawa dłoń zjechała niżej. Złapałem ją za pośladek. Był miękki jak pluszowy miś. Julia się zaśmiała. Mój penis od razu stanął. Byliśmy mocno przytuleni, więc kuzynka to poczuła. Mimo wszystko dalej mnie przytulała.

    – Chodź, pokażę ci twój pokój – powiedziała. Widziałem, że jest czerwona na twarzy.

    Poszliśmy do domu. Musieliśmy wejść schodami na górne piętro. Julia pognała podskakując szybciej ode mnie. Mogłem przez to podziwiać jej trzęsącą się dupę.

    Julia weszła przede mną do mojego pokoju.

    – Tutaj będziesz mieszkał. Ja mieszkam za ścianą, tata zaś na dole.

    Usiadłem na łóżku.

    – Jesteśmy sami na górze? – nie mogłem uwierzyć. Spojrzałem na nią, lustrując ciało. Julia się zarumieniła.

    – Na to wychodzi. Dobrze więc, rozpakuj się.

    Zaczerwieniła się. Następnie wyszła z pokoju. Julia była w swoim pokoju przez resztę dnia. Ja się rozpakowywałem i pomagałem wujkowi w wiejskich pracach.
    Minęło kilka dni. Nic się przez ten czas nie działo. Dostawałem szału, bo tylko patrzyłem na Julię, nie ruchając się z nią.
    Dziś był mój ostatni dzień tutaj. Cieszyłem się z tego wyjazdu, ale z drugiej strony smuciłem.

    Jednak ten dzień mnie zaskoczył. Wstałem rano i gdy miałem się ubrać, usłyszałem odgłosy z pokoju Julii. Będąc jeszcze nago, otworzyłem lekko drzwi.

    Nie mogłem uwierzyć. Zobaczyłem Julię całą nago. Leżała na łóżku, na brzuchu i się masturbowała. Ręką masowała swoją łechtaczkę, która to już była mokra. Jezu, ależ ona ma ciało. Zgrabne piersi i dupa. Miejscami jednak była krągła. Miała trochę ciałka. Słyszałem jak jęczy.

    – Oooohhh…tak…tak…mocniej…

    Nie wytrzymałem i zacząłem sobie trzepać. Masowałem mojego fiuta patrząc na moją kuzynkę która się masturbuje.

    – Ooooohhh…tak…pieprz mnie…pragnę cię…Alan!

    No przyznam zdziwiłem się. Moja kuzynka masturbując się myślała o mnie. Czyli jednak pragnęła mnie, tak samo jak ja jej.

    Po jakimś czasie przekręciła się i wtedy zobaczyła mnie w drzwiach.

    – Alan!

    Szybko się zasłoniła i zaczerwieniła na twarzy. Patrzyła się na mojego fiuta.

    – Julia, czy ty…

    – Wyjdź stąd już!!!

    Krzyknęła. Ja wtedy zamknąłem drzwi i udałem się do siebie.

    Jakiś czas później, przy śniadaniu w kuchni przyszła do mnie. Ubrana tak samo jak poprzedniego dnia. Była lekko zarumieniona i chyba zawstydzona tym co widziała i co ja zauważyłem.

    – Alan…poszedłbyś ze mną do krów. Ojciec nas prosił.

    – Jasne. Nie ma problemu.

    Poszliśmy we dwójkę po krowy. Tym razem nie rozmawialiśmy o niczym. Julia cały czas była przede mną, a ja podziwiałem jej pośladki. Myślałem jednak nadal o jednej rzeczy.

    Gdy doszliśmy do miejsca, nie powstrzymałem się i postanowiłem zacząć działać.

    – Julia?! – zawołałem.

    Od razu się odwróciła. Byłem blisko niej. Złapałem ją za głowę i pocałowałem. Odwzajemniła pocałunek. Całowaliśmy się namiętnie przez kilka długich sekund. Złapałem ją za piersi. Gdy przestaliśmy się lizać, Julia spojrzała w dół i zobaczyła mój zwód.

    – Pamiętasz, co pragnęłaś rano? – powiedziałem.

    – Alan ja… – powiedziała rumieniąc się przy tym.

    – Możesz to teraz zrobić.

    – Nie, jesteśmy kuzynami.

    – Jesteśmy kuzynami chcącymi się ruchać.

    – Nie możemy.

    Złapałem ją za głowę.

    – A chcesz tego?

    Zawahała się. Patrzyła mi prosto w oczy.

    – Bardzo.

    Użyłem trochę siły, kierując ją w dół. Julia nie stawiała oporu i sama uklękła. Zdjąłem spodnie. Mój twardy penis sterczał jej przed twarzą, obijając jej nosek.

    – W takim razie weź go do buzi.

    Julia już nic nie odpowiedziała, tylko wzięła mojego chuja do ust. Miała połowę w ustach.

    – Ssij – powiedziałem. Wykonała polecenie. – Zajebiście…

    Rozluźniłem się i delektowałem dobrym obciąganiem.

    Byliśmy w stodole tak że nikt nas nie widział. No może poza krowami.
    Julia dobrze wiedziała, jak sprawić mi największą przyjemność. Złapała mnie za pośladki i do ssania dołączyła ruchy do przodu i do tyłu.
    Julia była delikatna, ale i szybka w swych ruchach. Nie zagłębiała głęboko chuja, lecz wystarczająco, bym czuł rozkosz przez cały czas. Gdy brakowało jej tchu, wyjmowała go z ust i poprawiała piękną dłonią. Co jakiś czas też przejeżdżała językiem po całej długości fiuta. Podczas brania powietrza i walenia mi ręką, powiedziała.

    – Kończ już. Nie może nie być nas za długo.

    – Ach, kurwa. Jesteś wspaniała.

    – Wiem. Ty też – powiedziała i znowu wzięła mnie do ust.

    Stwierdziłem, że Julia ma rację, co do czasu, więc złapałem ją za głowę i narzuciłem jej własny rytm. Może nie było to głębokie gardło, ale zdecydowanie ciężej jej było. Fantastyczne było czucie języka cały czas odwijającego i zawijającego skórki.

    Zacząłem dochodzić. Gdy zacząłem strzelać, wbiłem jej głowę najgłębiej dzisiaj. Niesamowite było ładowanie kolejnych dawek spermy wprost w gardło najlepszej dziewczyny, którą znałem. Gdy skończyłem, oderwałem się od niej. Lekko zakaszlała.

    – Ohh…kurwa, jesteś niesamowita.

    – Dziękuję. Chodźmy już.

    Odwróciła się i poszła w stronę zwierząt. Nie protestowałem, gdyż wiedziałem, że w nocy będzie się jeszcze działo.

    Doszliśmy do domu w ciszy. Także w tej ciszy poszliśmy do swoich pokoi. Wujek już spał, więc czułem się swobodnie.

    Rozebrałem się do naga, wyjąłem z torby prezerwatywy i wyszedłem z pokoju. Stałem goły przed drzwiami Julii. Byłem gotowy i napalony. Bardzo chciałem jej cipkę. Na samą myśl o niej, stawał mi na baczność.

    Wszedłem do środka. Julia siedziała przed biurkiem. Była w swojej krótkiej koszulce, tym razem bez stanika, zaś na dole miała same majtki. Trzymała w nich dłoń. Znowu to robiła. Tak samo jak rano. Tym razem jednak miała coś na sobie. Na razie.

    – Masturbujesz się – powiedziałem.

    Wiedziałem, że na pewno myślała teraz o mnie.

    – No wow? A ty co odwalasz? Wyjdź i się ubierz.

    Zamknąłem drzwi za sobą i podszedłem do niej.

    – Wiem że tego chcesz. – Podszedłem do niej. Schyliłem się do niej i złapałem ją za policzki. – Bardzo.

    Pocałowałem ją. Odwzajemniła go. Złapałem dłonią za jej kroczę. Poczułem, że jej majtki są całe mokre. Zacząłem pocierać tamto miejsce, sprawiając jej przyjemność. Nawet wygięła się lekko do tyłu. Sama złapała mnie za sterczącego chuja i zaczęła powoli mi walić. Gdy trochę przyśpieszyła, zdjąłem jej bluzkę, odsłaniając jej piersi.

    Gdy już miałem zdejmować jej majtki, nagle odepchnęła mnie.

    – Nie. Stop, nie możemy.

    Zdziwiłem się.

    – Co?

    – Nie będziemy się ruchać. Jesteśmy kuzynami.

    – Julia…wiesz że nie jesteśmy normalną rodziną. Będziemy tylko sobie sprawiać przyjemność. My to…robimy często.

    – Co? – zdziwiła się. – W sensie ty i Cassie?

    – No i inni jeszcze. W tym nasza kuzynka.

    – Co? Z Sam się ruchałeś? O ja pierdole.

    – Nie przejmuj się. To dla nas całkiem normalne, serio…

    Przesłodko wyglądała z odsłoniętymi cyckami. Zdjąłem jej majtki i zobaczyłem jej cipeczkę. Zauważyłem że jest lekko owłosiona. Była piękna i mokra. Pocałowałem ją. Smakowała słonawo.
    Wstałem i podniosłem ją z krzesła. Położyłem ją na łóżku i ustawiłem się nad nią. Miałem jej twarz przed sobą, zaś penis smyrał ją lekko po cipce. Złapałem ją jedną ręką za pierś.

    – Nie jesteśmy normalną rodzinką. I nigdy już nie będziemy. Czy chcesz tego, Julia?

    Chwilę się zastanawiała.

    – Chcę.

    Gdy tylko ją usłyszałem, wbiłem chuja w jej cipkę. Jęknęła. Ruchaliśmy się na misjonarza. Uderzałem w nią ciałem często i głośno, łóżko cały czas skrzypiało, a Julia coraz głośniej wołała.

    – Oooooooggghhhh…

    Wiedziałem, że powinna zamilczeć, lecz podobał mi się jej krzyk. Następnie zmieniliśmy pozycję. Położyła ręce na mojej klatce piersiowej. Zaczęła wykonywać ruchy biodrami na moim chuju. Przyjemność, którą właśnie odczuwałem, nie mogłem do niczego porównać. Była cała gorąca. Jej cycki pięknie się kołysały. Złapałem ją za piersi. Były mistrzowskie. Widziałem, że jest jej równie dobrze, co mi. Wiedziałem, że Julia potrafi jeździć na koniu i teraz świetnie jej się to przydało. Póki co jej ruchy były powolne i dokładne, ale po dwóch minutach zaczęła przyśpieszać. Wsadziłem jej palca do ust. Zaczęła go ssać. Było zajebiście.

    Złapała moją rękę, wyjęła ją z ust i położyła na swojej piersi. Kuzynka nie przestawała mnie ujeżdżać. Cały czas była rytmiczna i dokładna. Jej ruchy były boskie, każdy pojedynczy dawał mi mnóstwo rozkoszy.

    Po jej jękach czułem że jest blisko. Ja także byłem bliski finiszu. Po jakimś czasie przyśpieszyłem ruchy i zacząłem strzelać prosto do jej środka. Julia opadła na moją klatkę piersiową. Mój penis wyszedł z jej cipki.

    Po skończonej zabawie leżeliśmy na łóżku. Mój penis już opadał, a nasze oddechy się uspokajały.

    – Było wspaniale – powiedziała.

    – Rozumiem, że to powtórzymy.

    – Napisz do rodziców, że nie wrócisz jutro, bo musimy się jeszcze pozabawiać. – powiedziała ze śmiechem.

    – A wujek?

    – Dla niego możesz siedzieć ile chcesz.

    – Wspaniale… zatem załatwione. O kurwa…

    – Co się stało?

    – Nie założyłem prezerwatywy.

    – Wiem. Nie przejmuj się. Łykam tabletki.

    – Całe szczęście.

    – Przyznam że podoba mi się wasz rodzinny sekret. Możesz mnie też do niego wliczać.

    – Zajebiście.

    Przytuliła się wtedy do mnie. Oboje zasnęliśmy. Teraz jeszcze bardziej spodobał mi się przyjazd do dalekich krewnych.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Przygoda na WF-ie

    Wychowanie fizyczne na studiach wygląda u nas jak wygląda, wybiera się jedną dyscyplinę na cały semestr. Ja, Kuba, z racji, że jestem całkiem nieśmiały – wybrałem tenis stołowy, bo wydawało mi się, że niewiele osób wybierze tą opcję. I w istocie tak było, w naszej grupie “ping-pongowej” znalazło się trzech chłopaków i dwie dziewczyny. Pewnego dnia wchodząc spóźniony na salkę, w której odbywały się nasze zajęcia, zobaczyłem Julię.

    – Cześć, jest ktoś jeszcze? – Zapytałem

    – O, hej, wygląda na to, że dzisiaj jesteśmy sami. – Odrzekła

    Julka była niższą ode mnie, uroczą brunetką. Może i odrobinę nieśmiałą.

    Miała ubrane na sobie sportowe, opinające legginsy.

    Więc pograliśmy sobie w tenisa stołowego 1 na 1 przez kilkanaście minut, co jakiś czas Julia spoglądała na mnie uśmiechając się pod nosem.

    Zrobiliśmy sobie przerwę, napiliśmy się i porozmawialiśmy, bliżej się poznając. Nagle Julia, stojąc bokiem do mnie, puściła bąka.

    – Łoooo, co to było Julka? – Zapytałem niby rozbawiony, ale w zasadzie zaintrygowany, zawstydzoną Julię

    – No co, dziewczyna też czasem musi puścić bąka – Odpowiedziała

    Po tym jeszcze chwilę pograliśmy i udaliśmy się do szatni. W drodze korytarzem do szatni, Julka znowu puściła bąka.

    – Hihi – Tym razem zareagowała na to mniej wstydliwie

    W tym momencie klepnąłem ją w pupę, zaśmiała się uroczo i powiedziała:

    – Co, fajny mam tyłek?

    Odpowiedziałem szerokim uśmiechem.

    Po wejściu do szatni, okazało się, że tylko męskie prysznice są czynne, więc Julka stwierdziła, że jest spocona i najpierw ona się wykąpie, a później będzie moja kolej. Oczywiście przystałem na te warunki, choć czułem jak coś we mnie buzuję, a penis jest w połowie twardy.

    Oczekując na swoją kolej, nie mogłem wytrzymać z podniecenia, więc rozebrałem się całkiem do naga (zakładając, że w takiej postaci jest teraz Julia) i udałem się pod prysznice. Wchodząc pod natryski liczyłem, że zrobię Julce niespodziankę. Po wejściu jednak ujrzałem, że dziewczyna kąpie się w stroju kąpielowym, przez co złapała mnie fala wstydu i zasłoniłem penisa rękami. Julia zaczęła się śmiać, podeszła do mnie i starała się oderwać moje ręce od krocza. Udało się jej. Kutas we wzwodzie wystrzelił w powietrze co spowodowało kolejną salwę śmiechu u Julki. Jednak było widać u niej żywą fascynację moim przyjacielem. Podeszła bliżej i zaczęliśmy się całować, po chwili ściągnęła stanik i majteczki, dając wolność słodkim piersiom i trochę owłosionej, pięknej cipce. Zacząłem całować całe jej ciało, gdy dotarłem do pośladków, pożerałem je niczym najsmaczniejszą potrawę świata. Sprytna Julka wykorzystała ten moment i pierdnęła mi prosto w twarz.

    – Taka jesteś psotnico! – Położyłem ją na ziemi i włożyłem niesamowicie pulsującego penisa do jej cipki

    Zaczęła wydawać dźwięki ogromnego podniecenia, zresztą podobnie jak ja, słyszałem praktycznie bicie swojego serca i każdy oddech. Był to niesamowity moment, przepełniony erotyzmem. Po kilku minutach seksu, powiedziałem Julii, że zbliżam się do orgazmu, więc wpadła na pomysł, żebym wyszedł z niej, wszedł w jej tyłek i tam się spuścił. (W końcu uprawialiśmy seks bez prezerwatywy) Jak zasugerowała, tak też zrobiłem, pomimo tego, że wchodzenie w jej dupę sprawiało jej ból. Po chwili byłem gotowy do ejakulacji w jej odbycie, ostrzegłem i wystrzeliłem ogromną ilością gorącej spermy. Ona w tym samym momencie puściła bąka, przez co część nasienia zabulgotała i poszła na zewnątrz. Leżeliśmy tak jeszcze w sobie przez jakiś czas, zmęczeni po niesamowitym orgazmie. To było najlepsze zmęczenie w moim życiu.

    Kilka Dni Później

    Kilka dni później, dalej dochodziłem do siebie po wydarzeniach z ostatniego wychowania fizycznego. Nie miałem od tego czasu kontaktu z Julią. Aż do pewnego dnia, w którym mieliśmy razem zajęcia. Przyszedłem na nie lekko spóźniony, więc nie miałem okazji by z nią porozmawiać. Nagle podczas zajęć usłyszałem, że ktoś puścił bąka.

    – Ile wy macie lat, żeby na moich zajęciach robić takie rzeczy!?!? – Wykładowca się zdenerwował, lecz po chwili wrócił do zajęć.

    Tymczasem ja skierowałem swoje oczy na Julkę.

    Nasze Spojrzenia zetknęły się.

    Uśmiechnęła się.

    I oblizała się.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbra Zeca
  • Starszy wspolnik

    Nazywam się Dominik. Mam 30 lat, jestem wysokim, zielonookim szatynem o nienagannie przystrzyżonym zaroście. Zawodowo jestem adwokatem- młodszym wspólnikiem w jednej z polskich kancelarii prawniczych. Historia ta będzie dotyczyła mojej koleżanki po fachu- Beaty, piastującej stanowisko starszej wspólniczki. Nadmienię, że Beata jest wysoką, piwnooką, piekielnie ponętną kobietą o czarnych włosach i opalonej skórze. Właśnie wszedłem do kancelarii po wygranej negocjacji w sprawie fuzji dwóch potężnych klientów. Idąc ubrany w swój ulubiony granatowy garnitur w bordową kratę, białą koszulę z krawatem i brązowych butach korytarzem spotykam się z owacjami wszystkich pracowników naszego działu włącznie ze wspólnikiem zarządzającym. Błądząc wzrokiem po wszystkich przyjmuję gratulacje delikatnym skinaniem głowy oraz uśmiechem ma twarzy dostrzegam Ciebie. Zawsze lubiłaś pokazywać swoją wyższość nade mną a nawet niejednokrotnie osobiście pokazywałaś mi moje miejsce w szeregu. Twoje oczy jednak dzisiejszego dnia patrzą na mnie trochę inaczej niż zwykle- a przynajmniej tak mi się wydaje.. jednakże i tym razem zamiast pogratulować mi mojego sukcesu powoli odwróciłaś się i ponętnie kręcąc biodrami poszłaś w stronę swojego gabinetu. Po przyjęciu gratulacji poszedłem do swojego gabinetu w celu sporządzenia protokołu z umowy fuzji. Gdy otworzyłem drzwi na stole ujrzałem butelkę Pappy Van Vinkle oraz list. Uśmiechnąłem się lecz gdzieś z tylu głowy pojawiła się niepewność pod tytułem „Co to tu robi?”. Otworzyłem list a w nim znajdowały się krótkie słowa uznania i gratulacje. Nieco zmieszany wrzuciłem list do swojej aktówki, butelkę postawiłem w swojej mini lodówce a sam zająłem się sporządzaniem protokołu. Do domu wróciłem około godziny 21:00. Garnitur odwiesiłem na wieszaku w swojej garderobie, po czym ubrany w luźne ubrania zacząłem przyrządzać sobie kolację. W międzyczasie dostałem SMS-a z nieznanego mi jak dotąd numeru „Podobał Ci się prezent?” Po chwili konsternacji odpisałem „Tak, bardzo mi się podobał”. Przez cały wieczór nie dostałem już żadnej wiadomości z tego numeru, zjadłem kolację, umyłem się i położyłem się spać myśląc o dzisiejszych sytuacjach. Przez kilka tygodni nie działo się nic co by zaburzyło mój spokój, lecz pewnego dnia znowu przyszedł SMS z tegoż samego, nieznanego numeru. „W tym nowym garniturze i w tym nowym krawacie wyglądasz niczym Ares, jeśli nie masz dzisiaj planów przyjedź do hotelu… pokój 1129, bądź o 22:00- wejdź, drzwi będą otwarte. Czekam i do zobaczenia” Pod wiadomością było dołączone zdjęcie kobiety stojącej w seksownym, czarnym, koronkowym komplecie oraz pończochach z podtrzymującym je pasem. Na stopach miała założone szpilki potocznie zwane „szklankami” – jednakże na tym zdjęciu nie było widać twarzy. Poczułem się dość niepewnie i przez resztę dnia nie mogłem skupić się na pracy. Zostałem wezwany do Beaty na przysłowiowy „dywanik” w celu wyjaśnienia błędów we wnioskach do sądu, oczywiście wynikających z braku kompetencji stażystów. Niemniej jednak dostałem srogi opierdol w zasadzie za coś czego nie zrobiłem. Pomyślałem sobie „głupia suka, dawno chyba nikt Cię nie zerżnął skoro warczysz na mnie z powodu, na który nie miałem wpływu”. Miałem wrażenie, że Beta jednak znów patrzy na mnie trochę inaczej niż zwykle- w jej anielskich oczach jest coś mocno niepokojącego. Po wizycie na dywaniku zapomniałem już o SMS-ie i wróciłem do dalszej pracy. Gdy do dochodziła godzina 20:00 zacząłem się zbierać do domu i wtenczas przypomniałem sobie o wiadomości, którą dostałem rano. Miałem pewne obawy co do tej wizyty lecz z drugiej strony chciałem się dowiedzieć kto napisał te wszystkie wiadomości. Wsiadłem do swojego Mercedesa i udałem się pod wskazany adres zupełnie nieświadomy tego co się za chwile stanie. Zaparkowałem auto na parkingu najbardziej prestiżowego hotelu w mieście i wsiadłem do windy. Przyjechałem na najwyższe, 10 piętro i idąc wzdłuż korytarza dotarłem pod drzwi pokoju wymienionego w liście. Naciskając klamkę poczułem, że nie ma we mnie żadnych innych emocji tylko podniecenie. Wszedłem do pokoju a w moje oczy od razu rzucił się (mówiąc kolokwialnie) kolejny list. „Wyjdź na taras”. Wychodzę na taras i widzę ją- Beatę, ubraną tak jak ta kobieta ze zdjęcia w wiadomości. Uśmiecham się szeroko na co ona także odpowiada uśmiechem i zbliża się do mnie powoli, w tym samym czasie subtelnie oblizując usta. B: Zaskoczony? D: Nawet nie wiesz jak bardzo.. musiałaś zadać sobie wiele trudu, żeby zobaczyć mnie w takim stanie. B: Fakt, nie było to proste, szczególnie dziś gdy wezwałam Cię na swój dywanik.. już miałam ochotę Ci o wszystkim powiedzieć, gdyż widziałam obłęd w Twoich oczach haha.. D: Tak w ogóle to po co mnie tu zaprosiłaś? B: Uznałam, że butelka Pappy nie będzie wystarczająco dobrym prezentem gratulacyjnym. Pomyślałam, że mogłabym Ci dać coś więcej, a tym czymś będzie awans na starszego wspólnika.. co ty na to? D: yyy.. Beato to byłby najwspanialszy prezent na świecie, dziękuję Ci za to.. wiesz ile to dla mnie znaczy.. pracuję dla kancelarii już tyle lat i jest ona dla mnie bardzo ważna. B: Wiem o tym, Ty dla kancelarii też jesteś bardzo ważny, dlatego nie mogę pozwolić na to aby kancelaria straciła taką perełkę jak Ty. D: Dziękuję Ci jeszcze raz… B: Widzisz drogi Dominiku to jeszcze nie koniec niespodzianek.. ostatnimi czasy byłam dla Ciebie okropna a dziś masz szansę odegrać się na mnie. Sposób w jaki powiedziała ostatnie zdanie przyprawił mnie o gęsią skórkę. Złapała mnie za rękę i nie spiesząc się powolnym krokiem zaprowadziła mnie do sypialni, w której znajdowało się łóżko o wymiarach 200cmx300cm. Podczas tej krótkiej podróży nie byłem w stanie skupić się na niczym innym tylko na stukocie jej obcasów. Stanęliśmy obok łóżka a z jej ust wydobyły się słowa „Od tego momentu przestałam być Twoją szefową, zdegraduj mnie do pozycji swojej kurwy”. Na te słowa zrobiło mi się gorąco a dreszcz przeszył moje ciało od stóp do głowy. Z drugiej strony miałem teraz pełną kontrolę nad swoją szefową. Złapałem ją ja gardło, ścisnąłem mocno i przyciągnąłem do siebie. Spojrzałem jej głęboko w oczy a ona już zaczęła dyszeć. W jej oczach rozpoznałem spojrzenie, które posłała mi w dniu wygranej fuzji oraz wtedy, gdy byłem u niej na rozmowie upominające. Ta suka wszystko sobie zaplanowała i to bardzo skrupulatnie. Nie dam Ci tego czego byś chciała od razu- pomyślałem. Pocałowałem ją namiętnie.. D: Na kolana.- powiedziałem, a ona bez żadnego słowa sprzeciwu spełniła polecenie. Poleciłem jej związać te śliczne kruczoczarne włosy w kucyk a sam zdjąłem swój krawat i zawiązałem go na wysokości jej oczu tak, by nie widziała co robię. W kącie sypialni leżała jej skórzana torba a w niej kajdanki oraz pasy, które umożliwiły mi przywiązanie jej kończyn do łóżka. Gdy już tak leżała obezwładniona na łóżku dysząc z podniecenia, ekscytacji i przerażenia jednocześnie, ja nalałem sobie whisky i dodałem lodu patrząc na nią i myśląc jak by ją ukarać. Wyciągnąłem jedną kostkę lodu ze szklanki, podszedłem do niej i powoli przejechałem kostką po szyi, zahaczając o sporej wielkości piersi i sutki, i tak poprzez brzuch dotarłem do jej cipki. Wodząc kostką lodu w okolicy łechtaczki wydała z siebie przeciągnięty jęk niczym Walkiria. Rzuciłem kostkę lodu w kąt i zacząłem całować miejsca, po których przed chwilą wodziłem kostką lodu a Beata wiła się z przyjemności przy każdym pocałunku. Dotarłem do jej ud i zacząłem zabawę- całowałem wszystko dookoła za wyjątkiem jej mokrej cipki. Pachniała niesamowicie słodko lecz jeszcze nie mogłem dać jej tej przyjemności.. jeszcze nie teraz. Jej ciężkie oddechy i jęki przeplatały się razem z przekleństwami. Wreszcie językiem dotarłem do punktu docelowego.. jej jęki i pomruki przerodziły się w krzyk rozkoszy, całkowicie straciła kontrolę nad swoim ciałem. Do pieszczot dołu dołożyłem pieszczoty sutków.. wiedziałem, że nie mogę lizać jej zbyt długo, bo za chwile będzie szczytować. Przestałem. Odwiązałem jej ręce i oczy, a ona jednym ruchem przesunęła się do mnie i złożyła na moich ustach najbardziej namiętny pocałunek jakiego kiedykolwiek doświadczyłem. B: Błagam Cię zerżnij mnie, słyszysz? Obiecuję, że przestanę być dla Ciebie oschła i niemiła ale błagam, wejdź już we mnie.. proszę”. D: O nie nie.. najpierw przede mną klękniesz i się z nim przywitasz.. Zdjąłem koszulę i usiadłem w fotelu, a Beata zaczęła rozpinać mój pasek od spodni po czym jednym ruchem zrzuciła je na ziemię razem z bokserkami. Popatrzyła na niego, uśmiechnęła się pod nosem, oblizała usta i zaczęła jeździć językiem po żołędziu. Po chwili zabawy językiem przeszła do ssania i tu muszę przyznać.. robiła to zawodowo. Wiedziałem, że ma w tym doświadczenie ale nie byłem świadomy tego, że robi to jak rasowa suka. Po kilkunastu minutach zabawy jej oczy zdradzały jedyne pragnienie jakie miała tej nocy.. Kazałem jej wstać i uklęknąć na łóżku podpierając się rękoma. Gdy to uczyniła podszedłem do niej i bez żadnego ostrzeżenia wbiłem się w jej cipkę po same jaja. Zaczęła jęczeć i oddychać niemiarowo. Moje głośne oddechy przeplatały się z jej przekleństwami.. B: Rżnij mnie jak dziwkę słyszysz? Zeszmać mnie. D: Zamknij się, kim jesteś, że teraz do mnie mówisz? No kim kurwo? B: Jestem kurwą! Twoją kurwą! I tylko Twoją kurwą! Dostała ode mnie salwę siarczystych klapsów w tyłek.. momentalnie jej ciało wygięło się w łuk i przeszył ją potężny orgazm. Opadła na łóżko. Złapałem ją za szyję i szepnąłem „To jeszcze nie koniec Beatko” i uśmiechnąłem się złowieszczo. Podniosłem ją i zaprowadziłem do łazienki, gdzie było lustro pokrywające całą ścianę. Postawiłem ją przy zlewie, ona obróciła się, wypięła tyłek i w lustrze przyglądała się jak mój penis znowu w nią wchodzi. Rżnąłem Beatę tak jak sama chciała utrzymując z nią cały czas kontakt wzrokowy. Zaczęła głośno jęczeć, ja złapałem ją za kucyk i zacząłem mocniej dopychać biodrami.. swoją drugą dłonią złapałem za jej pierś i zacząłem masować i szczypać sutki. Jej ciało zaczęło drżeć a ona sama przestała na chwile oddychać po czym wydała z siebie głośny krzyk.. przy czym ja powiedziałem „Dochodzę” a ona w mgnieniu oka padła na kolana i przyjęła obfitą salwę spermy na twarz a drugą część połknęła. B: Słodko smakujesz.. coś czuje, że długa noc dziś przed nami. D: Dzięki, Ty także masz nieziemsko dobre soczki.. mam nadzieję, że jutro załatwisz nam zwolnienie z pracy. B: Och Domisiu.. oczywiście, że tak. Poza tym od dziś jesteś starszym wspólnikiem w kancelarii, nikt nie będzie dociekał dlaczego nie ma Cię w pracy D: Oj Beatko, zawsze myślałem, że jest w Tobie trochę diablicy.. ale nie sądziłem, że jest jej aż 80% a tylko 20% anioła.. B: To prawda Domisiu, ale przecież za to mnie właśnie uwielbiasz… Cdn… P.S jest to moje pierwsze opowiadanie, konstruktywna krytyka jest jak najbardziej miłe widziana 😉

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    D
  • Potega terapii cz. I

    Potęga terapii

    Rozdział I

    Znakiem czasów jest zastąpienie powszechnej ‘wiedzy’ tą medyczną. Osądy znachorów, szeptuch, ba, nawet mądrości bez zapowiedzi rozrzucane przez co drugą starszą osobę, odchodzą do lamusa. Na każdą przypadłość dział medycyny ma już zarezerwowane miejsce w podręcznikach.

    Nie inaczej jest z nauką o umyśle ludzkim. Psychologia coraz śmielej sięga do zakamarków umysłu ludzkiego, starając się poprzestawiać klepki tak, aby człowiek funkcjonował, według nich, lepiej.

    Niektórzy mówią jednak, że ‘lepsze jest wrogiem dobrego’. Na koniec wydarzeń przedstawionej historii, do tych niektórych z całą pewnością dołączy Marcin.

    Drobny, ciemnowłosy chłopak, stawiający pracę umysłu ponad wszelkie wysiłki ciała. Marcin jest osobą o szczerym sercu, mającym za swój pierwszy obowiązek pomaganie ludziom. Jego altruizm jest jego największą wadą jak i największą zaletą. Jest to w końcu element ducha, na który szczególną uwagę zwróciła jego – obecnie już – dziewczyna, Marysia.

    Marysia należy do ludzi, w pełnym tego słowa znaczeniu, nieświadomych. Jest nieświadoma swojej inteligencji, przez co nieczęsto się odzywa. Nie zdaje sobie sprawy z własnej wartości, przez co jej ulubionym miejscem na imprezach jest najdalszy kąt. Jest również nieświadoma swojego potencjału fizycznego, przez co zamiast chodzić w kusych spódniczkach, wędruje dziarsko w niemalże męskich ubraniach.

    Nade wszystko jednak Marysia nie należy do ludzi zdecydowanych. Będąc całe życie popychadłem, postanowiła zmienić wszystko stawiając swoją dumę na szali. Udała się do psychoterapeuty, celem poprawy swojej swojej samoświadomości. Stało się to co prawda za wyraźnymi sugestiami Marcina ale przecież koniec końców, jej chłopak nie mógł pójść tam zamiast niej, prawda?

    *****

    – Jak rozumiem to oznacza kfc?

    Dobiegający jakby zza ściany głos Marcina przebił się wreszcie przez rozmyślenia Marysi.

    – Jasne, czemu nie.

    Momentalnie czując na siebie złość za niewypełnienie zadania domowego, Marysia z westchnieniem opadła na fotel. Kolejny raz zamawiają jedzenie na wynos, zamiast zrobić coś smakowitego w domu. A ona kolejny raz na to pozwoliła, zamiast – zgodnie z poleceniami Pani Beaty – postawić się i zaproponować alternatywę.

    „Dwa miesiące terapii, jak psu w..” – pomyślała z poirytowaniem.

    Marysia wydawała tygodniowo 200 złotych w tym jednym, jedynym celu. Aby poprawić swoją samoocenę i nauczyć się stawiać na swoim.

    Brak pewności siebie wynika raczej z trudnych relacji z rodzicami niż problemów natury fizycznej. Bo natura z pewnością nie poskąpiła Marysi. Niska, ciemnowłosa dziewczyna z wąskimi ustami, próbująca niezgrabnie ukrywać swoje masywne piersi, zupełnie nie pasujące do jej sylwetki. Szczupła talia współgrała ze zgrabnym tyłkiem, który również nie jest w centrum uwag, przez preferowaną garderobę. Jej śliczna buźka nieczęsto rozjaśniała się uśmiechem. Nie dlatego, że nie było do tego okazji. Raczej we znaki dawał się niepokój, który nie odstępował jej na krok.

    Marcin często i ochoczo kibicował swojej Marysi, próbując podnieść jej samoocenę. W końcu zaproponował (i bardzo uparcie się tego trzymał) wizytę u psychoterapeuty. Wybór padł na Panią Beatę.

    Marysia w zamyśleniu spojrzała w okno, przypominając sobie ostatnią wizytę.

    *****

    – Pamiętaj Marysiu, to jest bezpieczna oaza. Możesz śmiało podnieść wzrok i kontynuować opowieść patrząc mi w oczy.

    Marysia z trudem wykonała polecenie. Jej wzrok padł na piwnooką, dojrzałą kobietę, siedzącą z założonymi nogami w krótkiej czarnej spódniczce i białej koszuli. Jej ubranie opasało bogate ciało, którego zazdrościć jej mogła niejedna nastolatka. Pani Beata w pełni zdawała sobie sprawę ze swoich atutów, podkreślając je wyraziście.

    “Też bym chciała mieć w sobie tyle odwagi” Pomyślała Marysia zanim wróciła do swojej opowieści.

    – Zatrzymajmy się tu na chwilkę. – Pewny głos terapeutki przerwał Marysi w połowie zdania.

    – Jeśli dobrze rozumiem, choć nie pomagasz mi swoją ogólnikowością i omijaniem kluczowych elementów. – Pani Beata zgromiła wzrokiem swoją podopieczną – To właściwie Twój pierwszy związek rozpadł się ze względu na szczenięce podejście Pani pierwszego partnera do miłości fizycznej – a konkretnie do Pani odmowy na jej uprawianie?

    – W zasadzie…. To tak.

    Terapeutka zanotowała kilka uwag w ciszy. Przeklęta kobieta, wyciągnie wszystko co chce. Po chwili, cisza została przerwana przez Panią Beatę.

    – Wspaniale.

    – … poważnie?

    – Zgadza się.

    – A czy mogłabym się dowiedzieć co jest w tym wspaniałego?

    – Otóż to, Marysiu – Mówiąc to Pani Beata pochyliła się do przodu, i złożyła ręce opierając je na kolanach. Jej dekolt wyglądał, jakby miał zaraz wybuchnąć. – Że mamy wspaniały materiał do przepracowania i doskonałą okazję na odzyskanie Twojej władzy.

    *****

    Kino było przepełnione jak w każdy czwartek. Coś związanego ze studenckimi zniżkami, cholera wie. Marcin z westchnieniem rozpoczął mozolne przepychanie się przez falujący tłum ludzi, niejednokrotnie poprzebieranych w różne kostiumy. Być może wybranie się na premierę nowego filmu ze stajni Marvela nie było najlepszym pomysłem, ale Marcin nie chciał czekać.

    Sala 4 znajdowała się na samym końcu wąskiego, przyciemnionego korytarza. Czerwona dywanopodobna wykładzina zawsze wprawiała Marcina w specjalny nastrój. Połączenie tego z charakterystycznym acz niewytłumaczalnym zapachem kina wciskało chłopakowi uśmiech w usta.

    Skręciwszy w swoje wejście, zwrócił uwagę, że rozpoczęły się już reklamy. Gapiąc się na zwiastun nowego filmu, Marcin potykając się wdrapał się na swój rząd. Spojrzał się na – jeszcze przed wyjściem do łazienki swoje – miejsce i zobaczył siedzącą tam, speszoną Marysię. A obok niej siedział chłopak, obok grupy swoich kumpli, rozprawiając głośno o oczekiwanym spektaklu.

    – Co się dzieje? – Zapytał głupkowato.

    – No bo.. Oni mieli bilety z internetu i chyba na to samo miejsce co ja miałam. Więc się przesiadłam.

    – No kurde, ale co ja mam teraz zrobić? Przecież to jakiś scam jest. – Marcin zerknął niepewnie na niezwracającego na niego uwagi chłopaka. Był dużo większy od niego, poza tym obok miał kumpli. Kiepska sprawa.

    – A zwróciłaś uwagę obsłudze? Przecież to jakaś pomyłka musi być.

    Marysia siedziała w ciszy, w przyciemnionej sali widać było rumieniec wypływający na jej policzki.

    Z cichym westchnięciem, Marcin usiadł obok swojej wybranki, czując jak dobry humor wypływa z niego jak z przebitego balona.

    *****

    Gniewne buczenie Marcina ustało w końcu. Marysia siedziała speszona i wpatrywała się we wściekłą twarz swojego chłopaka.

    Tej sceny nie zobaczył, tamtego nie widział. Tragedia normalnie.

    Ale ma jednak dużo racji. Nie powinna była do tego dopuścić.

    Marysia przygryzła wargę, zbierając się na odwagę.

    – Marcin..

    – No co.

    – Bo jak byłam ostatnio na terapii…

    – Oj warto było, efekty widać jak na tacy.

    Marysia przerwała z kwaśną miną.

    – Przepraszam no. Słucham.

    – Pani Beata zaproponowała pewien eksperyment..

    *****

    – Ale jak.. zdominować?

    – Tak, Marysiu. Zdominować.

    – Ale… ale jak?

    Pani Beata zdjęła okulary i zaczęła przecierać je ściereczką wystudiowanym ruchem. Starannie założyła z powrotem i rozpoczęła wykład.

    – Widzisz, musimy wykorzystać możliwość bezpieczeństwa Twojej relacji, w której przejmiesz kontrolę aby ją eskalować na zewnątrz relacji. Włączysz ją do codzienności swojego życia. Ale aby tego dokonać, musisz się przyzwyczaić do tego uczucia. Niech ono Cię wypełni. Niech Tobą pokieruje. Masz je w sobie, tylko nie zdajesz sobie z jego istnienia sprawy. Trzeba ją wyciągnąć z odmętów Twojego ‘Ja’ na wierzch. I wierzę, że seks jest najszybszą i najpotężniejszą drogą do tego.

    Pusty wyraz twarzy Marysi wywołał westchnięcie Pani Beaty.

    – Słuchaj uważnie…

    ***

    Ciszę w mieszkaniu Marysi i Marcina przerywało ciche posapywanie kochanków. Przykryta kołdrą Marysia podskakiwała łagodnie po swoim chłopaku.

    – Muszę pamiętać, żeby wysłać Twojej terapeutce kwiaty. – Wysapał Marcin.

    Marysia uśmiechnęła się półgębkiem i kontynuowała jazdę. Jej wielkie piersi były uwolnione z okowów biustonosza. Podskakiwały bezwiednie razem z ruchem, nadawanym przez ich właścicielkę. Marcin nie mógł nacieszyć się widokiem swojej ukochanej, będącej na górze – gdzie jeszcze jej nie było.

    Widząc wyraz coraz większego zadowolenia, Marcin poczuł wzbierające napięcie.

    “Cholera, jeszcze nie, jeszcze chwilkę” Pomyślał w desperacji.

    Nigdy nie był długodystansowcem, preferował ‘szybkie numerki’. Nigdy nie słyszał od swojej dziewczyny słowa sprzeciwu na taki stan, więc się tym specjalnie nie przejmował. Tym razem po prostu chciał nacieszyć się cudowną zmianą.

    Kiedy już nie mógł dłużej kłócić się z przeznaczeniem, wysapał – Dochodzę.

    Przygotował się w oczekiwaniu na nirwanę. Poczuł jednak, że zamiast przyspieszyć, Marysia zwolniła. Spojrzał na nią, i zdał sobie sprawę, że jest niezwykle czerwona na całej twarzy.

    – Nie.. – Cichy szept wydobył się z ust Marysi.

    – Co? – Zapytał się w porywie błyskotliwości Marcin.

    Marysia przełknęła ślinę i zatrzymała się.

    – Dojdziesz wtedy, kiedy Ci na to pozwolę.

    Tym razem głos dziewczyny zabrzmiał głośniej, pewniej.

    Zmieszany Marcin zaryzykował. – A czy.. mogę dojść?

    Lekki uśmiech pojawił się na twarzy Marysi. – Jeszcze nie.. jeszcze chwilę.

    Po czym rozpoczęła z powrotem ujeżdżać chłopaka.

    Klask. Klask. Klask.

    – Marysiu.. ja naprawdę zaraz dojdę!

    – Jeszcze nie…

    Klask. Klask. Klask.

    – Maryśka, dojdę!

    – Powiedziałam, jeszcze nie!

    KLASK. KLASK. KLASK.

    Zgrabny tyłek Marysi coraz mocniej podskakiwał i opadał na umęczonego Marcina. Wyraz ekstazy wykręcił twarz dziewczyny w dzikim grymasie. Zaczęła coraz głośniej oddychać. Spojrzała na biednego chłopaka, i widząc walkę na jego twarzy, jeszcze mocniej zaczęła się nabijać na jego pałę. Kilka chwil dzieliło ją od orgazmu.

    KLASK. KLASK. KLASK.

    – OOOCH TAAK. – Powietrze rozdarł przenikliwy krzyk Marcina, który w konwulsjach pompował swoja spermę w swoją dziewczynę.

    Marysia opadła ostatni raz, z rozczarowaniem widocznym na twarzy.

    – To było.. bardzo ciekawe. – Wykrztusił Marcin. – Przepraszam?

    – Nic się nie stało. Następnym razem sobie dasz radę.

    Marysia zsiadła ze swojego ukochanego, czując irracjonalny przypływ głębokiego podniecenia. Co prawda nie udało jej się osiągnąć orgazmu… Ale chyba osiągnęła coś innego.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej
  • Nie-zwykla Rodzina cz 53. – Ostre zabawy z nauczycielka

    Dostałem dziwną wiadomość od mojej nauczycielki, pani Irene. Napisała mi że chciałaby ze mną przećwiczyć jedną rzecz. Zapewne chodzi o moje stopnie, które są….ech…szkoda gadać.
    Po południu udałem się do jej domu. Zapukałem do drzwi. Kiedy je otworzyła, zauważyłem że Irene jest w szlafroku.

    – Dzień dobry.

    – Witaj Alan. Dobrze że zgodziłeś się przyjść. Wejdź do środka.

    Wykonałem jej polecenie. Gdy zamknęła drzwi od razu przysunęła się do mnie i dała soczysty pocałunek. Zdziwiony dopiero z czasem go oddałem.

    – Wow…Irene…

    – To na początek…jak mówiłam dzisiaj przetrenujemy parę rzeczy.

    – Rozumiem że nie chodzi o lekcje? – pytałem z cwaniackim uśmieszkiem.

    Ta jednak szybko zrzuciła z siebie szlafrok. Miała na sobie jedynie koronkowe majtki i stanik.

    – Nie. Nie chodzi. – przysunęła się bliżej, chwytając przez spodnie mojego fiuta. – Chcę abyś mnie dzisiaj zerżnął…a przy okazji zabawimy się.

    – W jaki sposób?

    – Chodź to ci pokażę.

    Weszliśmy do jej sypialni. Podeszła do łóżka i wzięła naszykowane nacnim rzeczy. Widzę że się przygotowała na moje przyjście. W ręku miała kajdanki oraz opaskę na oczy.

    – Przykuj mnie do łóżka.

    Nie czekając położyła się i wystawiła ręce do góry. Szybko usiadłem na łóżku i zakułem ją w kajdanki które przyczepiłem też do łóżka.

    – Teraz zakryj opaską moje oczy. To zwiększy moje doznanie i zmysły.

    Zrobiłem jak kazała.

    – No to teraz twoja kolej Alanku…jak widzisz czekam na ciebie.

    Wstałem z łóżka i spojrzałem na obraz przede mną.
    Irene leżała teraz na łóżku, mając zasłonięte oczy opaską, a dłonie skute kajdankami.
    Wpatrywałem się w jej piękne ciało okryte seksowną bielizną. Jej czarny, koronkowy stanik doskonale eksponował jej duże cycki, zaś koronkowe majtki nie stanowiły przeszkody przed dobraniem się do jej cipeczki. Widok ten dodatkowo pobudził mojego chuja, postanowiłem więc nie tracić czasu. Szybko zdjąłem wszyskie rzeczy, pozostając nagi ze sterczącym fiutem.

    Położyłem się na niej swoim ciałem i zacząłem ocierać się swoim kutasem o jej pochwę. Jej dłonie były zakute z przodu, więc nie przeszkadzały mi w tej czynności. Zaczęła cicho pojękiwać, zaś ja co raz bardziej napierałem na nią, ustami całując ją po szyi i lekko przygryzając ucho. Jedna dłoń powędrowała na dół i zaczęła drażnić cipkę przez materiał koronkowych majtek, a druga ugniatała piersi uwięzione w staniku. Irene dyszała już co raz głośniej, czuć było, że jest spragniona ostrego rżnięcia. Czułem jak robi się co raz bardziej mokra. Dwa paluszki powędrowały wprost do jej gorącej dziurki, szybkim ruchem wbijając się w całą jej długość i wiercąc na boki. Jęknęła głośno i wypięła w łuk, jeszcze bardziej drażniąc mojego fiuta, który już ledwo co wytrzymywał. Złapałem za jej ramiona i pomogłem usiąść, dałem jej szybki i namiętny pocałunek. Stawiała jedynie pozorny opór i po chwili mój kutas znajdował się na wysokości jej ust. Złapałem za jej włosy i wpakowałem szybkim ruchem moją pałę do jej buzi, aż do momentu wyczucia poważnego oporu. Zaczęła się lekko dławić przy samym końcu, więc nie zatrzymałem się. Przytrzymałem go dłużej w gardle a potem wyjąłem z jej buzi, pozwalając jej na oddech.
    Nie trwało to długo, bo po 2 sekundach jej usta były posuwane przez mojego drąga, trzymałem ją za włosy i pieprzyłem jej usta jakby była zwykłą dziwką. Miała lekki problem, ze względu na wielkość mojego chuja. Gdy już odpowiednio się nim zajęła, zdjąłem jej kajdanki i rzuciłem ją na łóżko, szybko dociskając ją swoim ciałem. Zacząłem od ostrego całowania się, po czym sunąłem językiem co raz niżej. Zdjąłem z niej stanik i moim oczom okazał się długo oczekiwany widok, dwie pokaźne półkule, całe do mojej dyspozycji. Mocno chwyciłem je w dłonie i łapczywie dobrałem językiem. Krążyłem wokół sutków, obserwując narastające podniecie i pojękiwanie u mojej nauczycielki, po czym przyssałem się do stojących i twardych sutków. Lizałem jej szybkimi przesunięciami językiem i delikatnie podgryzałem, cały czas ugniatając piersi. Irene zaczęła wierzgać nogami i głośno jęczeć, jednakże moje ciało sukcesywnie dociskała ją do łóżka, dodatkowo potęgując efekt.

    Zacząłem sunąc dalej w dół. Mój język zaczął dobierać się do jej muszelki przez materiał koronki, lecz po chwili szybkim ruchem zdjąłem jej majtki i przyssałem się do cipki. Dłonie na zmianę uciskały piersi, bawiły się sutkami i wędrowały do jej wilgotnej dziurki posuwając ją dwoma paluszkami, gdy usta spijały nadpływające soki. Irene była w siódmym niebie, było widać i czuć, że bardzo tego pragnęła. Następnie położyłem się obok niej, złapałem ją w pasie i nabiłem na mój twardy i gruby pal, mocnym ruchem.

    – Oooooaaaaahhhh…

    Głośno jęknęła, ale było słychać również jej ulgę, po chwili zaczęła co raz szybciej go ujeżdżać. Dostawała co raz mocniejsze klapsy, co dodatkowo motywowało ją do sprawniejszych ruchów. Ugniatałem jej pośladki na zmianę z cyckami, następnie pochyliłem ją do przodu i zacząłem ssać jej sutki, podczas gdy ona wciąż dziko nabijała się na mojego drąga. Gdy w końcu padła ze zmęczenia to obróciłem ją na bok, złapałem za cycki i wszedłem w nią w pozycji na łyżeczkę. Przyśpieszałem stopniowo tempa, co raz mocniej ściskając piersi i całując po szyi. Nie miała już zahamowań i co jakiś wykazywała odgłosy jak jest dobrze. Postanowiłem zakończyć grę i zdjąłem jej opaskę z oczu, ciągle ją pierdoląc w tej pozycji. Zareagowała od razu:

    – O kurwa…Alan…również ostro potrafisz mnie rżnąć… – mówiła, na ile miała powietrza, ciągle dysząc.

    – Jestem pojętnym uczniem. – mówiąc to powoli przysunąłem się do niej.

    -Oj tak…jesteś. – odpowiedziała.

    W tym momencie moje usta nie pozwoliły powiedzieć jej nic więcej, zaczęliśmy się czule całować, jednocześnie uciskając piersi. Znów zaczęła co raz głośniej dyszeć, jedna dłoń bawiła się cyckami, a druga posuwała jej cipkę oraz zataczała okręgi wokół jej warg. Przysunąłem swoje usta do jej ucha:

    – Podoba ci się, co? – jednocześnie przyśpieszyłem tempo pieszczot.

    – Oooohhhhhhhh…

    Nie zdołała wydusić z siebie ani słowa, a jej narastająca wilgoć potwierdzały fakt, że ma ochotę na dalszą część.

    Podniosłem się i stanąłem za nią:

    – Wypnij się, suko! – rzuciłem stanowczo.

    Widać było, że kręcą ją takie słowa, bo błyskawicznie podniosła się na czworaka i wypięła się wprost pod moją pałę. Złapałem ją w pasie, podsunąłem pod kutasa, lekko wsunąłem do jej szparki, po czym złapałem za włosy i wbiłem mocnym pchnięciem mojego fiuta. Krzyknęła z rozkoszy bardzo głośno, a ja zacząłem ją jebać jak dziwkę.

    – O to ci chodziło, co dziwko? – rzekłem jednocześnie strzelając mocnego klapsa.

    – Oooo tak, pierdol mnie jak szmatę… – wypowiedziała pod wpływem ogromnego podniecenia.

    Jej słowa dodatkowo mnie podkręciły i tempo było co raz szybsze, ciągnąłem ją za włosy pierdoląc bez przerwy, od czasu do czasu wsuwając dłonie pod spód i ściskając cycki. Jej okrzyki zwiastowały potężny orgazm, który nadciągał wraz z moim. Wyjąłem kutasa, obróciłem ją na plecy i strzeliłem wprost na piersi, rozcierając po nich resztki spermy.

    Padłem obok niej na łóżko. Irene wstała, wyjęła chusteczkę ze swojej torebki i wytarła sperme, po czym szybko się ubrała.

    – To było zajebiste, mój ogierze. Odpocznij chwilę. Ja skorzystam z toalety, ale gdy wrócę…to się jeszcze zabawimy – wtedy wyszła z sypialni.

    Leżałem tak wyczerpany i spełniony, jednak dalej czekając na następną rundę.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Rodzinny trojkat

    Zostałem w domu sam. Poszedłem wziąć prysznic , potem ubrałem się tzn. założyłem koszulkę bokserki i spodnie dresowe, położyłem się na łóżku i zacząłem oglądać tv. Po około godzinie zadzwonił domofon wstałem odebrałem okazało się że to Kasia a więc otworzyłem czekając w przedpokoju, po chwili otworzyły się drzwi a do środka weszły one Kasia i Jadzia moja teściowa. Musiałem wyglądać na bardzo zdziwionego  bo Kasia powiedziała

    – Co taki zdziwiony jesteś? My z Jadzią robimy to od dawna

    Wtedy zaczęły się przez krótką chwilę lizać i macać swe dupy.

    Panie były ubrane praktycznie tak samo, czarne sukienki z dekoltem, czarne szpilki, czarne rajstopy bądź pończochy wtedy nie wiedziałem jeszcze tego. Gdy skończyły się lizać od razu weszły do sypialni a ja za nimi. Stanęły na środku i zaczęły kolejny raz się lizać a ja stałem jak w murowany i przyglądałem się czując jak kutas rośnie mi w majtkach.  Po chwili przestały odwróciły się w ma stronę, Jadzia złapała mnie za rękę pociągnęła tak , że wylądowałem na łóżku , leżałem na nim na plechach.  Jadzia złapała za me spodnie i szybkim ruchem sprawiła ze wylądowały na podłodze a na świat pokazał się mój sterczący i gotowy już kutas., następnie złapała mnie za ręce podciągnąłem się do góry a Kasia ściągnęła ma koszulkę. Byłem już zupełnie nagi. Wstałem z łóżka , stałem miedzy nimi jedna po lewo druga po prawo a ja w środku.  Za moimi plecami stała Kasia a ja właśnie zacząłem się lizać z Jadzia, lizałem się jednocześnie macając jej dupę, ażeby po chwili wsadzić jej rękę pod sukienkę i przez materiał majtek ściskałem jej pupę, Kasia w tym czasie całowała me plecy i lizała szyję, po chwili macania  dupy Jadzi złapałem za dół jej kiecki ona podniosła ręce do góry a ja szybkim ruchem pozbawiłam ja tej części garderoby, teraz stała przede mną w czarnym staniku czarnych figach i czarnych samonośnych pończochach.  Teraz role się odwróciły Jadzia zamieniła się z Kasia a ja teraz lizałem się z nią , podobnie jak chwile wcześniej złapałam za sukienkę Kasi i równie szybkim ruchem sukienka wylądowała na ziemi, a Kasia została w samym czarnym staniku, czarnych stringach i samonośnych czarnych pończochach.  Jadzia pchnęła mnie na łóżko, leżałem znowu na plechach Kasia uklęknęła przed łóżkiem biorąc maja faje do buzi a Jadzia uklęknęła za mną tak że jej cipka zakryta majtkami była na wysokości mych ust. Kasia robiła mi loda ssała go delikatnie lizała co chwila wyjmując go z ust aby lizać moje jajka  co doprowadzało mnie do szaleństwa , natomiast ja odchyliłem delikatnie materiał majtek Jadzi i zacząłem lizać jej bardzo mokrą cipkę, była pyszna a jaj soki smakowały mi obłędnie lizałem ja na zewnątrz aby po chwili wsadzić swój język do środka i lizać jej cipsko w środku robiłem to jakiś czas  aż poczułem i usłyszałem głośne jęczenie co oznaczało ze Jadzia doszła,  natomiast mnie Kasia robiła loda tak powoli abym nie doszedł co chwila przestając i zwalniać temp, teraz nastąpiła kolejna zamian. Kasia wstała zdjęła swe stringi i usiadła na za mą głowa abym teraz to jej mógł zrobić porządną minetkę , natomiast Jadzia również zdjęła swe majteczki i usiadła na mnie , wzięła w rękę mego kutasa nacelowała go na swa dziurkę i nabiła się na niego. Byłem zdziwiony ze nie założyła mi gumy, o co ja zapytam

    – tak bez gumy?

    – nie martw się od ostatniego naszego razu była razem z Kasia u ginekologa założyłyśmy spiralki abyśmy mogły z Tobą ruchać się do końca bez gumy .

    O nic więcej nie pytałem, zacząłem lizać cipkę Kasi a Jadzia zaczęła mnie ujeżdżać, najpierw powoli aby po chwili przyspieszać a ja w tym samym tempie lizałem cipkę Kasi.  Jadzia sterowała intensywnością penetracji znała się na tym wiedziała czego chce i jak chce , a ja w tym samym tempie lizałem w środku i na zewnątrz cipeczkę Kasi.  Trwało to jakiś czas aż najpierw Kasia zaczęła głośno jęczeć oraz z jej cipki zaczęły się wydobywać soki, co mogło oznaczać tylko ze ma mega mokry orgazm, następnie ja i Jadzia praktycznie w tym samym czasie doszliśmy na szczyt, tzn ja chwilkę wcześniej ale ona nie przystawała i dalej skakała na mnie doprowadzając sama siebie na szczyt do orgazmu.  Trysnąłem w niej , zalałam jej cipkę w środku swą gorąca lawina spermy. Po tym wszystkim Panie wstały , położyły się obok mnie na łóżku, tak leżeliśmy jakaś dłuższa chwilę……………..

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Nowak