Blog

  • Potega terapii cz. III

    Rozdział III

    – Auu!
    – Nie wierć się tak, ciamajdo – Rzuciła z uczuciem Marysia.
    – Jak mam się nie wiercić jak… AUUU!
    – Już spokojnie, już dobrze. Jakbyś się nie rzucał jak cymbał, to bym Cię teraz nie musiała sklejać.
    – Musiałem bronić Twojego honoru.
    – Tak. Świetna robota. – Lekki uśmiech Marysi był zabarwiony niewielką domieszką kpiny.

    Marcin miał podbite oko i rozcięty łuk brwiowy. Brzuch ciągle go bolał, jednak nie tak mocno, jak duma. Koniec końców, finał ich przygody i tak był przyzwoity. W porównaniu do tego, co mogło się stać…

    Marysia zakończyła opiekę nad swoim chłopakiem i zaprowadziła go do salonu.

    Pokój był urządzony skromnie. Na środku stały dwa wygodne fotele, skierowane na niewielki telewizor stojący na środku meblościanki. Mebel wyglądał niczym z czasów PRL-u, jednak para nigdy nie zdecydowała się go pozbyć. Resztę pomieszczenia wypełniało kilka regałów i starych, niedomykających się szaf.

    Usadziwszy Marcina na fotelu, Marysia usiadła mu na kolanach i zaczęła gładzić go po policzku.

    – Wiesz…
    – No co tam?
    – Myślę, że zasłużyłeś na nagrodę, mój bohaterze.

    Marcin poczuł momentalnie rosnący wzwód.

    – Widzisz, na tak obolałą twarz, znajdzie się wyjątkowy lek. Poczekaj chwilę.

    Z tymi słowami dziewczyna wyszła z pokoju i skierowała do łazienki. Jej partner – tym razem już z szerokim uśmiechem na twarzy – niemal nucił z zadowolenia. Może jednak warto było dostać łomot!

    Marysia wróciła do pokoju ubrana jedynie w koronkową, rozkosznie prześwitującą sukienkę. Jej piersi nie tylko wypełniały całe dostępne miejsce, ale rozpychały się, napinając cały strój na seksownym ciele. Pewnym krokiem podeszła do swojego chłopaka i ponownie usiadła na kolanach.

    Marcin z trudem przełknął ślinę.

    – Wyglądasz świetnie!
    – Dziękuję. – Marysia nachyliła się do ucha – Jak zwiedzisz swoją dłonią mój strój, to odkryjesz, że brakuje mi w nim majteczek…

    Dziewczyna momentalnie poczuła, jak jej chłopak zaczyna wędrować dłońmi po jej pięknym ciele. Z uśmiechem zadowolenia pocałowała dyszącego ciężko Marcina.

    Namiętne pocałunki rozgrzewały już i tak gorącą atmosferę. W końcu błądząca dziko ręka Marcina dotarła do zgrabnego tyłeczka. Z zadowoleniem odkrył, że Marysia nie kłamała.

    – Bingo… – Powiedziała zadowolona. – Ale zanim się rozkręcisz… – Jej słowom zawtórowała ułożona pewnie na klacie dłoń, przytrzymująca zapędy chłopaka.

    – Obiecałam Ci w końcu wyjątkowy lek.

    Marysia chwyciła go za dłoń i ruszyła w kierunku sypialni, kręcąc zachęcająco biodrami. Niemal śliniąc się z radości, uścisnął pewnie dłoń i ruszył za nią, gapiąc się na eksponowany tyłeczek.

    Niewielka sypialnia w ich mieszkaniu służyła do jednego celu – spania. Dlatego też była niewielkim pomieszczeniem, którego niemal całą przestrzeń zajmowało duże, wygodne łóżko.

    Gestem głowy, Marysia kazała położyć się na nim.

    Nie minęła minuta, a chłopak leżał na łóżku, nagi i z prężącym się kutasem, gotowym do działania.

    Marysia uśmiechnęła się lekko i mruknęła pod nosem.

    – Tak… Cóż, na razie to nie będzie potrzebne…
    – Słucham?
    – Nic, nic. Obiecałam Ci wyjątkowy lek i to zamierzam Ci zaaplikować.

    Dziewczyna powoli, seksownie, niemal drapieżnie wdrapała się na łóżko i zaczęła powoli przesuwać się po ciele swojego partnera. Każdy moment zetknięcia jej ciała z wygłodniałym ciałem Marcina przecinał chłopaka prądem podniecenia. W końcu, po niemożliwie długiej chwili Marysia dotarła do twarzy i zaczęła obdarowywać chłopaka delikatnymi pocałunkami. Drżąc z niecierpliwości, Marcin czekał, aż jego kochana wsunie jego twardego fiuta w swoją mokrą dziurkę.

    Nie doczekał się jednak tego.

    Marysia wznowiła swoją wędrówkę. Po chwili oczom rozanielonego chłopaka ukazały się olbrzymie wzgórza, ciasno opięte zmysłową sukienką. Przymierzył się do ich wyłuskania, rozerwania sukienki i w końcu ujęcia każdego sutka z osobna w usta. Marysia jednak nie miała takich planów, bo przesunęła się dalej. Nie zważając na zabiegi swojego chłopaka, wiła się coraz wyżej i wyżej. W końcu uniosła się na kolana, obróciła i ustawiła tuż nad głową.

    – Czas na przyjęcie Twojej medycyny…

    Z tymi słowami Marysia podciągnęła lekko swoją sukienkę, uwalniając uda. Swoją wilgotną od soków cipkę opuściła na twarz Marcina.

    Nigdy wcześniej dziewczyna nie wspominała o takich fantazjach, więc Marcin zaczął niepewnie zastanawiać się, skąd się to wzięło. Jednak intensywność doznań, jakie w tym momencie odczuł, skutecznie wyrzuciła z jego głowy wszelkie myśli poza jedną – lizać.

    Ciężar kobiety siedzącej na twarzy był niczym w porównaniu z radością wyzwalaną przez słodycz soków zalewających Marcina. Starał się pieścić, lizać, ssać, rozkoszować się każdym delikatnym ruchem miednicy na jego twarzy. Jego penis był w tym momencie twardszy niż kiedykolwiek.
    Rękoma sięgnął do pośladków i ugniatał je najmocniej jak tylko potrafił.

    Przyjemność rozlewała się po ciele Marysi. Przymknęła oczy i coraz intensywniej wierciła się na swoim kochanku. Raz po raz unosiła się nieco, dając mu odetchnąć, tylko po to, żeby z powrotem opuścić swoje biodra w dół.

    Nie przejmowała się w tym momencie zbytnio obolałą twarzą swojego chłopaka. To była jej chwila.

    Gdy poczuła, że jest gotowa, wstała i pociągnęła Marcina za rękę.

    – Podnieś mnie.
    – Tak Kocha… Co?
    – Weź mnie na ręce!

    Marcin kiwnął niepewnie głową. Chwycił Marysię i używając całej dostępnej siły, uniósł ją. Marysia oplotła go nogami i sięgnęła po jego męskość.

    Niezgrabnymi ruchami zaczęła naprowadzać kutasa na wejście w swoją jaskinię rozkoszy. Gdy w końcu się udało, westchnęła, nadziewając się głęboko.

    Marcin czuł olbrzymią przyjemność, której przeszkadzało jednak wyczerpanie. Nie należał do silnych osób i nigdy nie próbował sił w takiej pozycji. Starał się nieporadnie, a to ruszać biodrami, a to unosić i opuszczać swoją kobietę.

    Marysia po niedługiej chwili zmarszczyła brwi z niezadowoleniem. Spod półprzymkniętych powiek zerkała na swojego kochanka.

    W końcu wypaliła:

    – Wyruchasz mnie w końcu?
    – Przecież się staram…
    – Starasz się kurwa! Zacznij mnie w końcu ruchać! Co, nie masz sił po wpierdolu?

    Marcin niemal zatrzymał się w swoich staraniach, słysząc tę niecharakterystyczną agresję. Twarz Marysi zdobił nieprzyjemny grymas, coraz lepiej znany Marcinowi w ostatnich tygodniach. Oznaczał tę przeklętą przemianę, kiedy jego delikatna ukochana stawała się pieprzoną dominą.

    – Mocniej! – Krzyknęła w końcu. – Mocniej! Może jak Ci sama przypierdolę, to zaczniesz wreszcie zachowywać się jak mężczyzna!

    Marcin zdusił jęk i przyspieszył tempo. Nie było to jednak zbyt udane, gdyż Marysia, już wyraźnie zirytowana szepnęła cicho:

    – Ciekawe czy ten dresiarz dałby sobie ze mną radę…

    Konwulsje przebiegły całe ciało jej partnera. Momentalnie zgiął się wpół, ledwo utrzymując w rękach swoją kochankę i tryskał salwami nasienia prosto do mokrego wnętrza Marysi. Po długiej chwili wypełnionej nieziemskim orgazmem otworzył oczy i spojrzał na swoją ukochaną. Dziewczyna patrzyła na niego z mieszaniną wstydu i fascynacji.

    Po chwili runął na łóżko, z Marysią wciąż obejmującą go w pasie.

    – Przepraszam…
    – Nie, to ja przepraszam. Poniosło mnie straszliwie. Wybacz, nie powinnam była tego mówić. – W przeprosinach Marysi nie słychać było jednak zupełnej szczerości. – Chociaż w sumie to wygląda na to, że powinieneś mi dziękować…

    Marcin wybuchnął śmiechem. Ze zmieszaną miną mruknął coś o „nie spodziewałem się” i „to było coś zupełnie nowego”.

    Marysia jednak nie słuchała go. Leżała na klacie z przymkniętymi oczami i skupieniem na twarzy. Po chwili Marcin chciał wznowić rozmowę, wytłumaczyć się, lecz nie zdążył.

    Jego dziewczyna oparła czoło o klatę Marcina i ze wciąż zamkniętymi oczami sięgnęła powoli ku swojej kobiecości. Chwilę potem zaczęła intensywnie ruszać palcami, sprawiając sobie brakującą jej rozkosz.

    Głośny oddech zmienił się w dyszenie. Dziewczyna uniosła się delikatnie i odrzuciła głowę do sufitu. Marcin miał cudowny widok na pieszczącą się kobietę. Jej piękne piersi falowały wraz z każdym, coraz gwałtowniej branym oddechem. Dłoń z furią pracowała nad doprowadzeniem się do orgazmu.

    Z jej ust dobiegało mruczenie. Marcin wychwycił słowa brzmiące jak „Tak byś to zrobił?”, w momencie, kiedy Marysia zaczęła podskakiwać i ocierać swoją cipkę o sflaczałego kutasa jej kochanka. Głośne westchnienia towarzyszyły kolejnym podskokom, dając niesamowity pokaz seksapilu.

    „Nie mogłabym chodzić… tak skurwielu?”

    „Jak wielki możesz być…”

    „ACH… Nie dałabym sobie rady, tak…?”

    Marcin nie miał pojęcia, o czym mamrocze jego kobieta, niemniej jednak nie mógł odmówić tego, jak seksownie wyglądała. Słuchając jej, Marcinowi ponownie stanął. Pragnął poinformować o tym fakcie Marysię, dać znać, że wystarczy, że postawi fiuta w pionie i dziewczyna będzie miała coś ciekawszego do skakania, lecz ona nie zwróciła na niego najmniejszej uwagi.

    Kilka chwil później Marcin przysiągłby, że usłyszał „Chcielibyście, żebym krzyczała..?”, po czym Marysia otworzyła usta i wydobył się przeciągły krzyk ekstazy, połączony z drgawkami orgazmu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej
  • Zbyszek, rozdzial 1

    Zbyszek pije do dna i poznaje Patrycję

    Słyszeliście historię o Zbyszku? Nie? To posłuchajcie. Zbyszek studiował prawo. Był odludkiem, nie miał znajomych, nie spotykał się z dziewczynami. Rodzice zapewnili mu mieszkanie w dobrej dzielnicy blisko centrum miasta i dawali kieszonkowe, ale nie wydawał wiele, bo nie miał żadnych zainteresowań. Nigdy nikogo nie zapraszał, ani też nie był przez nikogo zapraszany.
    Pewnego wiosennego dnia Zbyszek skończył późno zajęcia i śpieszył się na autobus. Przebiegając przez jezdnię nie zauważył samochodu i uderzył w niego z takim impetem, że stłukł łokciem lusterko i przewrócił się na ulicę. Był w takim szoku, że siedział na ulicy, kiedy z samochodu wyszła elegancko ubrana kobieta.

    – Bardzo niegrzecznie jest wbiegać w jadący samochód, młody człowieku – powiedziała.
    – Prze… przepraszam panią – wybełkotał Zbyszek trzymając się za rękę – zapłacę za wszystko.
    – Nie wątpię. Widzę, że zrobiłeś sobie krzywdę. Mieszkam niedaleko, zabiorę cię do siebie, obejrzymy twoją rękę i porozmawiamy o zadośćuczynieniu.
    Zbyszek chciał powiedzieć, że zaraz ucieknie mu autobus, ale tylko coś wymamrotał, a nieznajoma niemal siłą wepchnęła go na tylne siedzenie samochodu.

    – Nie będziesz żałował – mruknęła odpalając silnik.

    Po kilkunastu minutach samochód stanął na podjeździe parterowego domu otoczonego gęstym żywopłotem. Brama była wykonana z solidnych metalowych płyt, więc z zewnątrz widać było zaledwie część dachu oświetloną przez uliczne latarnie.

    Zbyszek nie miał wielkiej ochoty tracić czasu, więc postanowił tylko podać kobiecie swój numer telefonu i odejść. Ona jednak szybko otworzyła bramę pilotem, wjechała do garażu i nawet nie spojrzała na Zbyszka, a on nie miał śmiałości pierwszy się odezwać.

    – Nareszcie w domu! – powiedziała kobieta – Zapraszam do środka, młody człowieku!
    Zbyszek ostrożnie wyszedł z auta i dał się przeprowadzić do przedsionka. Chciał tam zdjąć buty, ale nieznajoma pokazała, żeby tego nie robił i wskazała mu drogę do salonu.
    – Usiądź na fotelu – powiedziała stanowczo – Czego się napijesz? Widzę, że nie jesteś zbyt rozmowny, pewnie to szok po uderzeniu. Zaraz coś na to poradzimy…

    Krzątając się przy barku nie zwracała uwagi na Zbyszka, który przez chwilę jeszcze stał, ale wreszcie usiadł na fotelu.

    – Grzeczny chłopiec! A teraz wypij to do dna – podała mu kieliszek z jakimś alkoholem.

    Przez chwilę się wahał, ale wypił. Chyba rzeczywiście był w szoku, bo już po chwili cały pokój zaczął mu tańczyć przed oczami i stracił przytomność.
    Kiedy się ocknął, był już dzień. Leżał na sofie w tym samym pokoju, jego ubranie było poszarpane i nie miał na sobie spodni. Bardzo bolała go głowa. Z trudem otworzył oczy i po chwili zobaczył, że na tym fotelu, gdzie wczoraj stracił przytomność, siedziała kobieta, którą poznał poprzedniego dnia. Trzymała coś w ręku i patrzyła na niego z surowym wyrazem twarzy.

    Zbyszek ostrożnie usiadł trzymając się za głowę.

    – Co się ze mną stało? – wymamrotał – Co ja tutaj robię?

    – Ty mi odpowiedz! – warknęła kobieta – Kiedy Cię tu przywiozłam, żeby spokojnie porozmawiać, nagle wpadłeś w szał. Rzuciłeś się na mnie, a kiedy przybiegła moja służąca, żeby cię odciągnąć, zgwałciłeś ją. Spójrz na to! – rzuciła w jego kierunku plik kartek, które okazały się być zdjęciami.

    Zbyszek nadal trzymając się za głowę sięgnął po kilka, które spadły mu koło nóg, spojrzał i najpierw gwałtownie poczerwieniał, a potem jeszcze gwałtowniej zbladł. Zobaczył siebie, jak leży na jakiejś obcej kobiecie, na jednym zdjęciu zrywa jej sukienkę, na drugim zakrywa ręką usta, na jeszcze innym wypina się nad nią ze spuszczonymi spodniami.

    – Służąca pojechała zrobić sobie obdukcję. Czy wiesz, co to znaczy?

    Zbyszek wiedział, był przecież studentem prawa. Przed oczami przemknęła mu cała seria obrazów – rozprawa, wyrok, więzienie… To go tak przeraziło, że zamknął oczy i zacisnął rękę na oparciu sofy.

    – Jest tylko jeden sposób, żebyś nie poszedł do więzienia.
    – Tak? – Zbyszek spojrzał na nią z nadzieją.
    – Musisz robić to, co ci każę. Będziesz posłuszny?
    Zbyszek miał mętlik w głowie i nie wiedział, co o tym myśleć.
    – Będziesz, czy mam wezwać policję?
    – Tak, będę – powiedział cicho.
    – Kiedy cię o coś pytam, odpowiadaj głośno i wyraźnie.
    – Tak, będę – zachrypiał zdecydowanie głośniej.
    – Zwracaj się do mnie: Tak, Pani! Nie jestem twoją koleżanką.
    – Tak, Pani!
    – Dobrze. W takim razie poczekaj.
    Kobieta wyjęła z torebki telefon i wybrała numer.
    – Patrycja? Wracaj.

    Przez chwilę w milczeniu patrzyła na Zbyszka, który trzymał się za głowę i wyglądał na bardzo oszołomionego. Sięgnęła po szklankę stojącą na stole i wolno popijając wstała i zaczęła zamyślona chodzić po pokoju. Nie trwało to długo, bo po chwili rozległy się kroki w przedpokoju i do salonu weszła kobieta, którą Zbyszek widział na zdjęciach. Miała na twarzy i rękach kilka siniaków i zadrapań, ale nie wyglądała na przestraszoną.
    – Wiesz co masz robić! – powiedziała do niej ostro kobieta z samochodu i kiedy tamta wyciągała z szafki aparat fotograficzny, zwróciła się do Zbyszka – Teraz zobaczymy, czy jesteś posłuszny. Rozbierz się!

    Zbyszek chyba nie do końca rozumiał, co się dzieje.
    – Aaale… – wybełkotał – jak to?
    – To proste – masz się rozebrać. Natychmiast. Czego nie rozumiesz?
    Zbyszek spojrzał na nią, ale kiedy zobaczył jej twarz, szybko spuścił wzrok. Drżącą ręką zaczął odpinać guziki koszuli. Kiedy odpiął wszystkie, zatrzymał się.
    – Na-tych-miast! – głos Pani był ostry jak smagnięcie batem.

    Zbyszek drgnął i powoli zdjął koszulę, a potem podkoszulkę. Ostrożnie położył je na sofie. Zawahał się, co dalej, ale zdjął skarpetki i został w samych slipach. Spojrzał błagalnie na Panią, ale ona nic nie powiedziała i przyglądała mu się tylko z wyraźnym zainteresowaniem. Zdjął więc i slipki, zasłaniając jedną ręką przyrodzenie.

    – Teraz wstań!

    Zbyszek podniósł się, patrząc w róg dywanu pod swoimi stopami i nadal zasłaniając krocze.

    – Ręce do tyłu!
    – Proszę, ja bardzo przepraszam, ja nie chcę… – wybełkotał Zbyszek.
    – Ręce do tyłu!
    Zbyszek wykonał polecenie, a po jego policzku popłynęła łza.
    – Widzę, że jesteś wstydliwym chłopczykiem – Pani podeszła bliżej – i to chyba dobrze, bo masz się czego wstydzić. Tak małego ptaszka dawno nie widziałam – Zbyszek czuł się upokorzony i na przemian bladł i czerwieniał, a jego członek lekko się naprężył.

    – O, widzę, że mała ptaszyna się przebudziła i chce pofruwać – Pani zaśmiała się. Patrycja w tym czasie robiła ze wszystkich stron zdjęcia Zbyszka.

    – No dobrze, zabawmy się – powiedziała Pani i wzięła ze stołu szpicrutę. Podniosła jej końcem jądra Zbyszka, który próbował skulić się, ale ręce cały czas trzymał z tyłu. Jego członek drgnął i jeszcze trochę się podniósł.

    – Widzę, że to lubisz, młody człowieku – koniec szpicruty zaczął prześlizgiwać się po napletku i po jądrach, a członek przez cały czas się powiększał, aż zupełnie stanął. Zbyszek jęknął, kiedy pani przejechała końcem szpicruty pod żołędzią.

    – Teraz przeprosisz Patrycję za to, co jej wczoraj zrobiłeś – powiedziała Pani i skinęła na swoją służącą, która usiadła wygodnie na sofie zadzierając spódnicę. Zbyszek zobaczył, że nie miała na sobie majtek, tylko pończochy. – Szybciej, nie będziemy czekać całego dnia!

    Patrycja rozszerzyła nogi pokazując różową cipkę. Zbyszek podszedł i miał już zamiar wsadzić do niej swojego penisa, kiedy nagle Pani uderzyła go szpicrutą po jądrach. Zasyczał z bólu.

    – Gdzie, idioto! Uklęknij przed nią!

    Wykonał polecenie i nie bardzo rozumiał, co dalej.

    – Masz lizać, głąbie! – Pani kolejnym uderzeniem szpicruty dała mu do zrozumienia, że nie ma zamiaru dłużej czekać.

    Zbyszek zaczął nieporadnie lizać cipkę Patrycji, a Pani stała obok i przypatrywała się uważnie.

    – Głębiej, baranie, bardziej u góry! Nigdy jeszcze tego nie robiłeś? Jesteś prawiczkiem?

    Zbyszek nie odpowiedział, bo starał się z całych sił zadowolić Patrycję. Wkładał język najgłębiej, jak potrafił, ale mimo to Pani cały czas szydziła z niego. Wreszcie kopnęła go w bok tak mocno, że upadł na podłogę.

    – Wystarczy! Widzę, że wszystkiego cię trzeba będzie nauczyć – spojrzała w kierunku Patrycji – Jak wyszło nagranie?

    – Wygląda dobrze, Pani! – odpowiedziała Patrycja zerkając w wyświetlacz kamery, którą wcześniej postawiła na krześle.

    – Zabezpiecz dobrze zdjęcia i nagranie. A ty się nie ruszaj – powiedziała do Zbyszka, który nieporadnie próbował się podnieść.

    – Wiesz, chłopczyku, co się dzisiaj wydarzyło?

    – Nie, Pa… Pani!

    – Zostałeś moim niewolnikiem. Twoje życie odtąd zupełnie się zmieni. Będziesz wykonywał moje polecenia i nic więcej nie będzie się dla ciebie liczyć.

    – Ale… ja jestem… ja…

    – To już nieważne. Widziałeś zdjęcia? Wiesz, co się stanie, jeśli nie będziesz posłuszny?

    Zbyszkowi znów stanęły przed oczyma zdjęcia, które zobaczył tuż po przebudzeniu i zbladł. Wiedział, że teraz to nie wszystko, bo Patrycja właśnie nagrała scenę, która może go jeszcze bardziej skompromitować. Nic nie odpowiedział, tylko skulił się na podłodze.

    – Widzę, że rozumiesz. W takim razie możemy przejść do kolejnego etapu – Pani podeszła do stołu i Zbyszek dopiero teraz zauważył, że leżą tam jakieś papiery.

    – Tutaj jest twoje oświadczenie, że zostajesz moim niewolnikiem i zrzekasz się wszystkich praw. To oczywiście jest w świetle prawa nielegalne, dlatego podpiszesz jeszcze to – Pani wręczyła mu kartkę. Zbyszek rzucił na nią okiem i pociemniało mu w oczach. To był weksel na dwa miliony.

    – Dzisiaj wyjątkowo odwiozę cię do domu, a po drodze zajrzymy do notariusza, który potwierdzi ten weksel. Jesteś szczęśliwy?
    Zbyszek spojrzał na nią, ale nic nie powiedział. Śmignęła szpicruta i Zbyszek krzyknął z bólu, kiedy zostawiła pręgę na jego pośladku.

    – Tak – powiedział cicho i kolejna łza spłynęła po jego policzku.

    Siedział skulony na podłodze z żałośnie zwiotczałym członkiem i z brodą mokrą od śluzu Patrycji. Szpicruta śmignęła raz jeszcze.

    – Masz mówić: Tak, Pani!

    – Tak, Pani!

    – Ogarnij się, wychodzimy za pięć minut.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ariouth
  • Piesn o Waginie – rozdzial pierwszy

    Wyniosła damulka w gustownym szlafroku stanęła przed Waginem w majestatycznej, roszczeniowej pozie:
     – Pomioty znów zagnieździły się na stryszku – powiedziała –  Żonę mi wystraszyli.
    Wagin niechętnie skinął głową.
    – Pomioty zawsze schodzą do stryszku od góry, przez komin, z dachów. Najwyraźniej trutki zwietrzały w kominie. Wiela ich tam jest?
    – Wiele niewiele – zamyśliła się dama w szlafroku – starczyło ich, by mi małżonkę wpędzić w spazmy. Ledwie zdążyła uciec.
    Wagin ciężko sąpiac, wdrapał się na najwyższe piętro, skąd już tylko kondygnację wyżej widać było wejście do stryszku. Na stryszku było głośno, porykiwania i tupoty. Teraz dopiero zauważył, że dama w szlafroku cały bezszelestnie za nim podążała.
    – Bajzel robią pomioty – stwierdziła fakt damulka.
    – Nic innego to plugastwo nie potrafi. Te pomioty to jakiego gatunku?
    – Ola bogów, żebym to ja wiedziała – westchnęła damulka – Żona może coś powiedzieć, ale dałam jej waleriany i położyłam spać, tak była zszokowana.
    – Wnioskuję, że pomioty słusznego rozmiaru, tfu tfu.
    – Tak? – zastrzygła uszami damulka.
    – Większe pomioty są bardziej agresywne i bardziej bezczelne wobec rodzaju żeńskiego, a i z tych hałasów ze strychu ciężko mi wysłuchać popiskiwań właściwym mniejszym pomiotom.
    – Macie ucho – pochwaliła trochę ironicznie kobieta w szlafroku – Przecie tam tylko bełkoty i łomoty słychać. Dla mnie równie dobrze to byłyby stwory wielkości szczura albo i źrebaka.
    Wagin puścił uwagę mimo uszu.
    – Teraz mnie zostawcie – poprosił.
    Zszedł piętro po piętrze i po parterze do piwniczki. Tam otworzył obłożony lodem sakrofag. Ukazało mu się oblicze dziewczyny. Zewłok nie był świeży, ale innego nie miał. Za to był legalny, bo to był trup jednej tak splugawionej przez pomioty że aż ją podusiły. Nie tak dawno kupił go od Sprzątaczek w ramach poszerzania amazońskiego arsenału. Rozłożył trupowi nogi i wepchał w ośrodki rodne, waginalne i analne mnóstwo trucizn. Czego tam nie było. Potem trupa dziewczyny włożył do worka, żeby zbytniego poruszenia w kamienicy nie robić. I przytargał to wszystko przez wszystkie piętra przed drzwi stryszku.
    Hałasy nie ustawały. Damulka też nadal dotrzymywała mu towarzystwa.
    – Co wy tu? – spytała, widząc żeński zewłok wywlekany przez amazona z wora.
    – Mieliście dać mi pokój. Wiem, co robię. – rzekł  Wagin – Te pomioty tam jurne, wyposzczone, ciepnę im to truchło, zaraz poczną gwałcić w te i we te i w trzy pacierze strują się świństwem na amen.
    – Azali ta idea przetestowana?
    – Przetestowana, kiedym się jeszcze w amazońskim seminarium przyuczał. Nie ma tu szacunku dla zwłok, ale mamy stan wyższej konieczności.
    –  Dawne zwyczaje, sprzed długich dekad chyba. Teraz młodsze amazony już tego chyba nie praktykują.
    – Sprzed dekad jak nie więcej – przytaknął Wagin – długo mnie już ziemia nosi, a jeśli nadal nosi, to dlatego, że dowcipem i sprytem sobie radzę. Teraz odstąpcie, mościa pani.
    Wagin wywlókł do szczętu tłuchło dziewczyny z wora, wziął do ręki pogrzebacz, który zawsze stał w kąciku u wejścia do stryszku.Miecza nie brał ze sobą, bo nie odczuwał takiej potrzeby. I skoncentrował się. Teraz potrzebował dobrych kilku sekund. Jeśli za krótko, nie zdąży dobrze upchnąć truposza na środek stryszku, jeśli za wolno pomioty go opadną i mimo, że pogrzebaczem władał biegle mogą rozerwać go na strzępy.
    To było jaki mikroskopijny sen. Trzymając babskie truchło na plecach, z pogrzebaczem w prawej ręce odblokował skobel do drzwi strychu. Otworzył szeroko drzwi, żeby mieć orientację na całośc sytuacji. Rzut oka pozwolił Waginowi ocenić, jakie to pomioty i w jakim wieku. Młode. Tak jakby przepołowić samca do połowy i tchnąć życie w to, co zostało od pasa w dół – genitalia, pośladki i nogi. Duże sztuki. Szalały po strychu niszcząc to, co już dawno było zepsute i zniszczone. Słysząc otwieranie drzwi obrócili ku niemu swoje korpusy z martwymi pępkami, oblepione brudem i cuchnące. Gdyby w tym momencie nie zgarnął sobie z pleców trupa, rzuciliby mu się do gardła. Oby tylko do gardła. Ale Wagin mimo wieku był szybki i zanim tamci zdążyli sprężyć się do skoku, gmotnął o podłogę strychu truchłem dziewczyny. Jak na zamówienie nieboszczka rozwaliła się na wznak, z rozchylonymi nogami, z rozwianymi kudłami i sterczącymi piersiami, zimna, cuchnąca, ale zdatna. Teraz amazon nie musiał spieszyć się zbytnio z zamykaniem drzwi stryszku, bo jego osoba natychmiast opuściła orbitę zainteresowań pomiotów. Krzyki i harnięcia oznaczały, że zaczęli tłumnie kopulować, wyrywając sobie nazwajem martwą dziewczynę.
    – Na zdrowie – mruknął amazon – Do wieczora będę was zbierał z podłogi jak ulęgałki. A jak bogowie będą przychylni, to da się jeszcze drugi raz z truchła skorzystać. Chociaż jeśli pomioty jurne, to z truposza może nie być co zbierać.
    Intuicja Wagina nie zawiodła. Po dzikiej orgii twającej na stryszku cały dzień przyszła noc, a wraz z nią równie dzikie konanie. Wszyscy mieszkańcy kamienicy podchodzili co trochę pod drzwi od stryszka, aby chociaż podsłuchać agonalnej muzyki posamczej, bo skobelek odwalać amazon surowo im zabronił. Wreszcie ryki i jęki koło południa następnego dnia stały się coraz cichsze i ustały, to też Wagin wziął mosiężną pałkę mosiężną i prosząc mieszkańców kamienicy, aby oddalili na bezpieczną odległość, oddalić, odwalił skobelek. W drugim ręku drugim trzymał latarnię, żeby dobrze sobie poświecić, bo stryszek był ciemnawy.
    Od razu rozeznał, że z truchła pożytku żadnego już nie będzie miał. Wszystkie otwory waginalny, analny czy gębowe były rozprute chucią pomiotów – upodobaniając truchło do lalki, która dostała się w pazury kota. Ale dziewczyna i tak już dawno była martwa, ważniejszy był stan pomiotów ze strychu. Było ich pięciu. Wszyscy leżeli pokotem i wszyscy z nich mieli już krocza sczerniałe i zzielaniałe od trucizny. Woląc dmuchać na zimne, Ciećmin każdego z pomiotów zdzielił w słabiznę kilka razy pałką. Warto mieć pewność, że wyzionęli czarciego ducha.
    Zastanowił się tylko na jednym, martwym, a jakby przez truciznę najmniej tkniętym.
    – Ki bies? Nie widać po nim zatruci. – pomyślał Ciećmin – Z samej chuci widać pomarł. Apopleksyi dostał. – zaśmiał się.
    Obadał go dokładnie. Martwy jak kłoda. Ciekawostka. Obejrzał go jeszcze od stóp do głów. Czy też raczej do pasa. A potem wsadził do worka i wziął na plecy.
    – A na co to? – spytała dozorczyni wzdrygając się na widok worka.
    – Na przyszłość – rzekł amazon.
    – Na jaką to przyszłość?
    – Trup pomiota świeży, mało uszkodzony. Będę miał zamiast tego truposza dziewczyn, co ją miałem, bo z niej teraz można tylko kłaki zbierać.
    – Na wabia?
    – Na wabia.
    – Ale jakże to? Myślicie, że jak się zlecą posamcze pomioty to można im na żer rzucić kogoś z ich rodzaju.
    – Tak – rzekł amazon –  Wiadomym jest mi, że pomioty miewają z braku laku pociąg  do swojej tej samej płciowości.
    – Tfu – splunęła dozorczyni – co sa plugastwo!
    – A plugawy to pomiot, plugawy – przyznał Wagin dźwigając worek z truchłem pomiota po schodach  – Kapłanom to, nie nam dociekać, po co Stwórca coś takiego na tę ziemię wpuścił, jeśli tylko szkody same z tego idą.
    – Stwórca i nie stwórca – rzekła sąsiadka z pierwszego piętra uczona w Piśmie – Nie wszystko co na świecie hasa, spod ręki Stwórcy wyszło. Pomioty musiały się z jakichś odpadów wykluć.
    – Co zrobicie z resztą pomiotów strutych na stryszku? – spytała dama ciągle stojąca w szlafroku.
    – Wieczorem akurat krematowóz podjeżdża, to będzie miał zajęcie – mruknął amazon – normalnie jakby się z nimi umówił. – powiedział do siebie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Aleksander Tkaczyk

    Powieść dystopijna w stylu fantastyki seksualnej w odcinkach. Zapraszam do śledzenia kolejnych wpisów.

  • Nie-zwykla Rodzina cz 54. – Wypadek syna

    Kilka tygodni temu zdarzył mi się wypadek. Z balkonu mojego domu podglądałem naszą sąsiadkę, podczas jej ostrego rżnięcia z listonoszem. Zagapiłem się przez co potknąłem się o coś na balkonie i straciwszy równowagę, wypadłem z niego.

    Gdy byłem w szpitalu lekarze mówili że miałem szczęście. Skończyło się na zagipsowanej lewej ręce i zabandażowanym nadgarstku prawej, oraz licznych siniakach.

    Kiedy wyszedłem ze szpitala, to w domu praktycznie nic nie mogłem robić. We wszystkich czynnościach ktoś mi musiał pomagać.

    Czułem się jak inwalida.

    Przez ten czas także nie mogłem sobie zwalić, o ruchaniu kogokolwiek nie wspominając.

    Leżałem właśnie na łóżku, rozmyślając nad moim nieszczęsnym losem. W tym momencie do pokoju weszła moja mama. Ubrana w czerwoną bluzeczkę która oczywiście idealnie pokazywała jej duże piersi, oraz w fioletowe krótkie spodenki, przez które można było dostrzec że jest bez majtek. Przyszła w ciekawym momencie bo moja pała stała od jakiegoś czasu. Było to dobrze widać bo na sobie miałem jedynie spodenki, bez gaci pod spodem. Mama podeszła i usiadła na łóżku.

    – Moje biedactwo. Żal mi tak patrzeć na ciebie. – powiedziała słodkim głosem i pogłaskała mnie po głowie.

    – Nic takiego mamo… – odpowiedziałem po czym westchnąłem ciężko.

    Mama nagle spojrzała na mój namiot i dotknęła fiuta przez materiał spodenek, uśmiechając się przy tym.

    – Wiem, że masz swoje potrzeby, a teraz nie możesz o siebie zadbać.

    Czułem wszechpotężne podniecenie. Gdy ujęła palcami gumkę spodenek, uniosłem biodra. Zsunęła je ze mnie. Kutas wystrzelił jak sprężyna. Chciałem, by go dotknęła, lecz ona wodziła tylko palcami po moim podbrzuszu. Gdy w końcu ujęła go w palce, zawyłem z rozkoszy. Jej dotyk był delikatny. Gotowałem się cały. Przez chwilę po prostu trzymała mnie w dłoni, nic nie robiąc.

    – Z tymi rękami ciężko ci pewnie sobie dogodzić. Pozwól że ci pomogę.

    Wzięła kutasa w usta. To było tak rozkoszne, że aż wyginałem się w łuk. Ssała mnie, przesuwając usta wzdłuż całej długości kutasa, ocierając główką o wewnętrzną stronę policzka.  

    Mama następnie wsunęła członek w gardło. Z niedowierzaniem patrzyłem, jak ustami dotyka podbrzusza. Wyłem, gdy powoli wysunęła członek z przełyku tylko po to, by móc połknąć go ponownie. Doznania były mocne, a widok bardzo podniecający. Za którymś razem niespodziewanie ścisnęła jądra. Eksplodowałem. Nie mogłem już dłużej wytrzymać. To napięcie kumulowało się dość długo. Ssąc mnie, przełknęła potężny ładunek, nie roniąc nawet kropelki

    – To jest pyszne syneczku. Dużo tego było. Dawno sobie nie ulżyłeś, co?

    Nie czekając na moją odpowiedź weszła na łóżko. Zdjęła z siebie swoje ubrania zostając całkiem naga. Pochylając się, przysunęła pierś ku mojej twarzy. Odruchowo wtuliłem się w nią, biorąc w usta brodawkę. Złapała mnie za kutasa. Sapałem z podniecenia, ssąc twardy sutek. Ściskając dłonią kutasa, rozpaliła mnie do czerwoności. Chciałem, by mnie dosiadła i zrobiła to, choć inaczej niż się spodziewałem. Kucnęła nad moją twarzą, przywierając cipką do ust. Ujeżdżała mnie, ocierając się idealnie wydepilowanymi wargami o moje usta. Zachłannie lizałem rowek pomiędzy mięsistymi wargami, żałując, że nie mogę objąć dłońmi jej kształtnych pośladków. Doszła, dysząc ciężko. Potężny orgazm wcale nie oznaczał końca zabawy. Prawie natychmiast po nim nabiła się na mój pulsujący boleśnie członek.

    – Ochhh…synku…nadal jesteś…taki twardy.

    Ujeżdżała mnie z dzikim zapałem. Ściskałem jedyną w miarę sprawną dłonią pierś. Rżnąłem ją w jej zajebistą pizdę, a ona napierała mocno kształtnymi pośladkami. Każdemu pchnięciu towarzyszył cichy okrzyk rozkoszy. Podskakiwała na moim fiucie chcąc, aby wbił się jak najgłębiej. Głośno piszczała i jęczała. Ja pomagając jej też poruszałem biodrami. Odczuwała błogą rozkosz.

    Zaczęła się cała trząść i głośno jęczeć. Była cała spocona i mokra.

    Po jakimś czasie zmieniliśmy pozycję. Mama wstała na chwilę i odwróciła się plecami do mnie. Następnie znów nabiła się na mojego kutasa. Zaczęła trząść tyłkiem powodując cudowne uczucie. Wypełniałem ją całkowicie. Jej też się to podobało. Zaczęła skakać na kutasie, a on dobijał się do samego końca. Kurwa, co za przyjemność. Trudno było się opanować. Mama jęczała z doznawanej rozkoszy. Następnie z powrotem się przekręciła do mnie. Już nawet z fiuta nie schodziła. Pochyliła się i całowała mnie z języczkiem. Nie przestawała mnie jebać. Czułem za to że jestem blisko. Mama też to odczuwała.

    – Śmiało Alan…wypełnij mnie całą.

    Powiedziała, a ja jak tylko mogłem przyśpieszyłem ruchy bioder i wystrzeliłem prosto do cipci mojej mamy. Mama po głośnym dyszeniu leżała tak chwilę na mnie.

    Po czasie zeszła ze mnie, wyjmując fiuta z pizdy. Położyła się obok.

    – Alan…obiecuje że o ciebie zadbam do czasu, jak ci nie zdejmą gipsu.

    Już mi się podobało to zadbanie mojej mamy. Może mój wypadek nie jest aż taki najgorszy. Kilka tygodni później zdjeli mi gips. Jednak ten czas jako kaleka był świetny, według mnie.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Kolega mlodszego brata

    Dzieciaki w tych czasach są pojebane. Kiedy ja miałem 15 lat graliśmy w pokemony, a nie ćpaliśmy na imprezach. Mój młodszy brat dostał zakaz wychodzenia z domu, bo wziął mefedron na sylwestrze. Ja nawet nie wiem skąd się go bierze, a mam 26 lat. W końcu udało mu się ubłagać rodziców i mógł zorganizować nocowanie JEDNEGO kolegi. Wybrał Kacpra, znajomego z klasy, który znany jest z dziwnych akcji, które dokumentuje i wstawia do Internetu. Tak czy siak rodzice wyjechali na weekend, a ja zostałem, żeby pilnować brata i Kacpra. W sumie cały wieczór grałem na konsoli i sprawdziłem czy wszystko ok jakieś 3 razy, a potem poszedłem spać. Nie myślałem o nich za dużo, bo wiem, że brat nie śmiałby robić żadnych odpałów po ostatniej wpadce, a Kacper mnie nie interesuje. Może się zaćpać, mam to gdzieś, to szczyl.

    Właśnie ten szczyl obudził mnie w nocy. Miałem związane ręce i taśmę na ustach. Kacper siedział nade mną. Nie wiedziałem co robić, więc zacząłem się rzucać i próbować krzyczeć, ale wtedy Kacper wyciągnął komórkę i zaczął mnie nagrywać. Nie chciałem mu dać tej satysfakcji, więc się uspokoiłem i tylko zmarszczyłem brwi. Jak mnie w końcu odwiąże, to ma przerąbane! Zajebię gnojka! Chłopak się nie odzywał, ale usiadł na mnie okrakiem i zaczął pocierać swoim kroczem o mojego penisa w bokserkach. Było to takie pojebane uczucie! Nie wiedziałem, co mam o tym myśleć, ale wtedy sytuacja stała się jeszcze dziwniejsza, bo zaczął mi stawać. Mój penis zaczął się unosić pod naciskiem kolegi mojego młodszego brata. Przecież nie jestem pedofilem, to obrzydliwe. Chciałem go z siebie zrzucić, ale bałem się wykonać jakikolwiek ruch. Kacper uśmiechnął się w taki irytujący sposób i zszedł ze mnie, a potem bardzo szybkim ruchem zdjął mi bokserki. Oboje patrzyliśmy teraz na mojego stojącego kutasa. Widzieliśmy jak pulsuje, i jak mój napletek powoli się zsuwa z połyskującej główki. Ten zjeb przysunął twarz i zaczął go lizać. Czułem mętlik, nie chciałem żeby sprawiało mi to przyjemność. Próbowałem się skupić na wszystkim innym. Zacząłem liczyć wzorki na tapecie, a Kacper ślinił mojego członka coraz bardziej i bardziej. Próbowałem przypomnieć sobie co jadłem na śniadanie, co na obiad, a on ściskał moje jądra w jednej dłoni. Przestał. Teraz Kacper uniósł moje nogi i spojrzał w moją dupę. Nigdy nikt nie widział mnie z tej perspektywy i w życiu bym nie pomyślał, że pierwszy będzie jakiś chłopak co ledo skończył podstawówkę. Nagle zaczął mnie tam lizać i znów poczułem przyjemne mrowienie, które wprawiło moje nogi w lekkie drganie. Walczyłem z tym uczuciem i próbowałem uciekać, ale on szybko przestał i zdjął swoje majtki. Jego siusiak stał. Nie chciałem nawet na to patrzeć. Kacper przysunął się bliżej i zaczął opierać o mnie. Ja pierdolę, kiedy to się skończy. Chłopak opluł swoją dłoń i posmarował swojego kutasa, a potem zaczął go we mnie wkładać. Nie mogę uwierzyć, że to się dzieje naprawdę! Nie mogę już odciągać swoich myśli, bo mam w sobie teraz siusiaka tego chłopca i czuję jak się przesuwa, żeby sprawić sobie mną przyjemność. Jak taki dzieciak może mieć tyle mocy w biodrach?! Zaczyna lekko sapać, a na mojej twarzy pojawia się pot. Jest cała czerwona ze złości, ale przede wszystkim wstydu. Na szczęście Kacper jest zbyt młody i napalony żeby wytrzymać dłużej i szybko dochodzi. Moje wnętrze wypełniła sperma. Teraz chłopak wyciąga telefon i nagrywa jak wyciąga swojego już mniej twardego penisa ze mnie. Potem przysuwa kamerkę bliżej i patrzy jak z mojej dupy wypływa powoli świeża, młoda sperma. Czeka przez chwilę, a potem bardzo szybko ściąga ze mnie taśmę.

    -Jak komuś powiesz, to ja powiem, że to ty mnie zgwałciłeś.

    Jedyne co powiedział do mnie tej nocy. Potem rozwiązał i wyszedł. Byłem sparaliżowany.

     

    Zanim zasnąłem, poszedłem wziąć prysznic. Zwaliłem też sobie, robiąc palcówkę pod prysznicem. Nadal uprawiam seks z moją dziewczyną i wszystko jest jak kiedyś, ale ja wiem, że on ma ten filmik i przehandlował go w Internecie na jakichś forach dla zboczeńców za kasę na ćpanie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jakub Bruk
  • Potega terapii cz. IV

    – Nie nazwałabym tego okrutną satysfakcją. W tym układzie nie jestem sama, obydwoje zdajemy sobie z tego sprawę. Po prostu uważam, że jesteśmy w przeznaczonych nam pozycjach. W końcu.
    – Doskonale. Dokładnie na to czekałam. To jest arcyważny element naszej terapii.

    Pani Beata z szerokim uśmiechem wysączyła kolejny łyk kawy. Jej przenikliwe oczy szukały u Marysi oznak niepożądanych emocji, jak wstyd czy niepewność, jednak niczego nie znalazły.

    Od spotkania w blokowisku minął ponad miesiąc. Siedząc przez swoją terapeutką, Marysia sięgała pamięcią do wspólnych chwil spędzonych ze swoim chłopakiem. Ich seks całkowicie przeszedł pod jej batutę.

    Marysia całkowicie wierzyła w swoje słowa, o odpowiedniej pozycji w związku. Z zadowoleniem odkryła, że Pani Beata dokładnie tego szukała.

    – Co czujesz do Marcina?
    – Miłość, bez wątpienia.
    – Dobry wybór. Co poza tym jednak?

    Chwila milczenia. Siedząca w białej, obcisłej koszuli Marysia zastanowiła się chwilkę.

    – Frustrację. Szacunek wymieszany z pogardą. Jego postawa sprawia mi dużo satysfakcji, jednak to nie jest to, czego szukam. Potrzebuję więcej Pani Beato.

    – Tak. Ludzie na naszym padole łez są naturalnie podzieleni w kasty, Marysiu. Ty należysz do wyższej kasty. Żebyś w pełni zyskała kontrolę nad sobą, musisz to nie tylko zrozumieć. Musisz to przeżyć.

    Marysia z pełnym skupieniem spojrzała na swoją mentorkę, która zaczęła tłumaczyć swoją opinię. Fascynująca kobieta.

    ***

    – Baśka, wytłumacz mi. Czemu jesteś taką upierdliwą osobą?

    Marysia stała z Basią w przymierzalni. Czekała na swoją przyjaciółkę, aż zdecyduje którą z sukienek wybierze.

    – Przecież to nie ma znaczenia. – Kontynuowała wywód znudzona Marysia – I tak po pół godziny ta sukienka z Ciebie spadnie.
    – Patrzcie no, jaka wyrocznia tu stoi. – Zakpiła sobie Basia.
    – A co, nie mam racji?
    – No masz, masz. – Zachichotała przyjaciółka.

    Spacery po galeriach handlowych nie należały do ulubionych czynności Marysi, jednak praca nad przyjaźnią oznaczała od czasu do czasu pewne poświęcenia.

    – A jak Ci z Marcinem co? Ostatnio jak Was przyuważyłam na Zwierzyńca, tam koło kina, to nieco przygaszony się wydawał. Wszystko gra?

    Marysia przemierzała nudnym spojrzeniem po całej plejadzie ubrań wybranych przez Basię.

    – Wszystko gra. Powiedzmy, że jest dobrze poukładane.
    – Haha, ułożyłaś go sobie, co?
    – Wiadomo.

    Marysia uśmiechnęła się szeroko.

    – Nie musisz się o nas martwić, ale dziękuję.
    – Nie o zmartwienie mi chodzi… Wiesz, podobno Kamil zerwał z tą swoją Łucją…

    Informacja o jej byłym zamurowała dziewczynę. Jeszcze chwilę temu była silna, pewna siebie, kontrolująca. Jedna wzmianka o nim… i znowu jest cichą myszką.

    – Tak? Ciekawe. – Marysia próbowała udawać, że jej to nie rusza. Jest jednak kiepskim kłamcą – albo Basia zna ją zbyt dobrze.
    – Ciekawe, ciekawe. – Basia spojrzała na przyjaciółkę z sympatią. – Jeszcze ciekawsze jest to, że wrócił do miasta. Rozmawialiśmy nawet. Podpytywał o Ciebie.

    Serce Marysi zaczęło intensywnie bić.

    – Nie martw się Maryśka. Dałam mu Twój numer.

    ***

    – To jest sedno Marysiu. – Pani Beata patrzyła z delikatnością na swoją podopieczną. – To jest klucz. Nie możesz się bać po niego sięgnąć.

    – Sama nie wiem. Nie wiem, czy potrafię.

    – Koniec końców to jest Twoja decyzja. Znasz moją opinię. Zarówno profesjonalną, jak i prywatną. I wierzę, że masz do tego siłę.

    Marysia spojrzała tylko zmęczonym wzrokiem na mentorkę.

    ***

    Długa, zielona sukienka z głębokim wycięciem na nodze doskonale oplatała zgrabną sylwetkę Marysi. Stała, przyglądając się w lustrze. Zastanawiała się, czy nowy nabytek wytrzyma napór piersi i nie rozerwie się. Cóż, w razie czego będzie przynajmniej ciekawie.

    Przechodząc przez pokój w długich szpilkach, mimochodem zaprezentowała piękne nogi swojemu gapiącemu się chłopakowi.

    – Wyglądasz nieziemsko Kochanie! Przypomnij mi, dlaczego właściwie wyglądasz nieziemsko?
    – Bo jestem…
    – Tylko nie mów proszę, że nie z tej ziemi!
    – …nie z tej ziemi.
    – Bez komentarza. – Marcin udał, że jego zainteresowanie wraca na książkę, którą miał na kolanach.
    – Eh. Idę na bankiet, zostałam zaproszona.
    – Przez kogo? – dociekał Marcin.
    – A co ty taki ciekawski jesteś? – mruknęła poirytowana. – Trzymaj nos w książce.

    Marcin nie ciągnął tematu. Nie podobało mu się to, że jego kobieta wychodzi tak ubrana na jakieś bankiety, ale co mógł zrobić? Przecież jej nie zabroni.

    – Baw się dobrze! – Krzyknął na pożegnanie.
    – Taki jest plan. – Odparła uśmiechnięta wesoło Marysia.

    ***

    – Jeszcze raz dziękuję, że to dla mnie zrobiłaś. – Niski, basowy ton Kamila rozbrzmiewał przyjemnie w uszach.
    – W imię starej znajomości. Też byś to dla mnie zrobił.
    – Prawda. Niejedno bym dla Ciebie zrobił.
    – Czaruś.

    Ukontentowana, Marysia usiadła na ławeczce, zakładając nogę na nogę. Jej suknia odsłoniła kusząco zgrabną nogę. Nie umknęło to uwadze jej dawnego chłopaka. Kamil pochłaniał wzrokiem każdy centymetr widocznego ciała. Sprawiało jej to olbrzymią satysfakcję.

    – Więc. Nie powiedziałeś mi, czarusiu, jak to się stało, że nie miałeś kogo zabrać na ten piękny bankiet.
    – Nie mam dużo do opowiedzenia. Łucja była wymagającą kobietą. Okazało się po prostu, że nie aż tak jak ja. Chciałem eksplorować. Chciałem pływać po oceanie, latać w przestworzach. Łucja nie była do tego stworzona.
    – Wiem coś o tym.
    – Naprawdę? – Niedowierzający ton Kamila wzbudził w niej śpiącą złość.
    – Tak, naprawdę. Wiem, że ciężko Ci sięgnąć wzrokiem poza koniec swojego imponująco dużego noska, ale czasem się postaraj, dobrze?

    Mężczyzna zaśmiał się wraz z Marysią. Następnie spojrzał na nią płomienistym wzrokiem.

    – Wiesz co się mówi o mężczyznach z dużymi nosami, co?

    – Że kłamią, kręcą i uwodzą!

    Zaśmiewając się, Marysia wstała z ławki i pobiegła z powrotem do środka. Wepchnęła się na środek roztańczonego tłumu i zrzuciła gwałtownym ruchem nóg szpilki. Kręciła się boso w rytm muzyki, aż przy którymś obrocie uderzyła w potężnie umięśniony tors. Uniosła wzrok, natrafiając na zielone oczy, spoglądające na nią z rozbawieniem.

    Prosty nos, pełne, jak na mężczyznę usta, krótkie, ciemne włosy. Nic specjalnego. Jednak w połączeniu z wyborną symetrią twarzy i wydatnymi kośćmi policzkowymi, tworzyły niezwykle przystojną twarz.

    – Co się z Tobą stało?

    Marysia bardziej wyczytała z ust niż usłyszała pytanie swojego eks. Z delikatnym uśmiechem wzruszyła ramionami. W końcu sama nie była pewna odpowiedzi na jego pytanie.

    Kamil nachylił się delikatnie.

    Wiedziała co się za chwilę stanie.

    Decyzję podjęła już dużo wcześniej niż była tego świadoma.

    Pocałunek sprawił, że aż zadrżała.

    Po cudownej chwili oderwali się od siebie. Muzyka ponownie porwała Marysię do tańca, tym razem z partnerem. Każdy ruch przypominał jej o dawnej miłości, jaką do siebie czuli. Radość, śmiech, smutek. Pożądanie, nigdy niespełnione. Nawał emocji wybijał oddech z jej piersi, lecz taniec nie wymagał oddechu. Wymagał serca.

    Po niezliczonej ilości przetańczonych piosenek, gdy wieczór zmienił się w noc, dawna para kroczyła obok siebie, niewiele mówiąc. Kamil tulił mocno partnerkę do siebie, chroniąc przed chłodem nocy.

    – Dawno się tak nie czułem, wiesz?
    – Oczywiście, że wiem. Musiałeś cierpieć, odkąd mnie zostawiłeś. – Tak skrzętnie ukrywana gorycz w końcu wylała się z Marysi.
    – Nigdy Cię za to nie przeprosiłem. Przepraszam. Mam wrażenie, jakbym popełnił najgorszy błąd swojego życia, jakbym…
    – Daruj sobie, proszę. Nie chciałam wyciągać od Ciebie przeprosin, nie o to mi chodziło. Chciałam Ci po prostu dosrać. – parsknęła.
    – Dosranie zaliczone! – odpowiedział Kamil, wracając do swojej wesołości.
    – Szkoda, że tylko dosranie…
    – Noc jeszcze młoda. Muszę Cię w końcu odwieźć. Kto wie, co się stanie po drodze?
    – Ja wiem.

    Ociekające pożądaniem słowa Marysi zatkały jej byłego. Patrzył na nią i nie mógł jej poznać. Czy ta stojąca w obcisłej, wiele odsłaniającej sukni dziewczyna to ta sama, stłamszona Marysia?

    – Nic się nie stanie. Cóż, jak będziesz się tak przypatrywał moim piersiom to z pewnością Tobie stanie, ale nic poza tym.

    Twardy, zdecydowany ton odebrał Kamilowi nadzieję.

    – Bo to musi być odpowiednia pora i odpowiednie miejsce. Dlatego przyjdziesz w przyszłą sobotę do nas na kolację. Zjemy, napijemy się. Poznasz mojego chłopaka. A potem mnie zerżniesz.

    Po tych słowach Marysia odwróciła się i odeszła, kręcąc kusząco biodrami.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej
  • Wspolne wakacje. Czesc 1

    Cześć, jestem Wojtek. Chciałbym podzielić się z wami swoimi historiami.

    Na początku kilka słów o mnie, mam 18 lat i uczę się w technikum o profilu informatycznym. Jestem dość wysoki mam 174 cm, brązowe krótko ścięte włosy oraz brązowe oczy. Nie jestem typowym mięśniakiem, ale sport nie był mi obcy. Dużo czasu spędzałem na rowerze.

    Wszystko wydarzyło się podczas wakacji, brat w ramach moich 18 urodzin postanowił zabrać mnie nad morze. Myśl o spędzeniu tygodnia w towarzystwie jego i jego żony pozbawiła mnie jakichkolwiek kontrargumentów. Ponieważ od dłuższego czasu Sylwia była częścią moich nocnych fantazji.

    Sylwia to 36-letnia kobieta o pięknych blond włosach sięgających jej do ramion i pięknie opalonej skórze ma cudowne pełne usta, które często podkreślała szminką. Jest średniego wzrostu, ma zaledwie 165 cm wzrostu. Biust drobny, ale jędrny oraz zajebiście odstający tyłeczek i to za co ją najbardziej podziwiam, czyli jej długie smukłe nogi. Często ubierała się elegancko, przy czym widać było, że lubi podkreślać swoje walory.

    Kiedy dojechaliśmy na miejsce, rozpakowaliśmy się i wykąpaliśmy po podróży. Pierwszy wskoczyłem pod prysznic i po 20 minutach byłem gotowy. Czekałem na nich w salonie i wtedy zobaczyłem ją. Sylwia była ubrana w lekką wakacyjną sukienkę z odkrytymi plecami i co najważniejsze sięgała jej tylko do połowy ud. Przez ten widok, nie mogłem oderwać wzroku od jej nóg. Zazdrościłem bratu tak atrakcyjnej żony.

    Gdy wszyscy byliśmy gotowi, wyruszyliśmy w miasto. Trochę nam to zajęło, zanim znaleźliśmy wolne miejsce w jakiejś restauracji. Nie przeszkadzało mi to, ponieważ przez całą drogę oglądałem jej smukłe nogi i cudowny tyłeczek a będąc w restauracji, specjalnie usiadłem naprzeciwko niej, aby móc ją podziwiać. Każdy z nas coś zamówił i gdy tylko zjedliśmy, wróciliśmy do naszego domku. Ponieważ Norberta wymęczyła trasa i nie chciało mu się przebywać w upale. W drodze powrotnej Sylwia zaproponowała, abyśmy wieczorem wyskoczyli do jakiegoś baru, aby dobrze zacząć wspólne wakacje. Na co ochoczo przystaliśmy.

    Będąc w domku, Sylwia z Norbertem poszli do swojego pokoju na górze, a ja zostałem w salonie gdzie miałem spać. Włączyłem telewizor i oglądałem jakieś bzdury, nagle poczułem, że muszę skorzystać z toalety. Gdy już byłem w środku, zauważyłem spodenki Sylwii, w których przyjechała. Długo nie myśląc, podniosłem je i przyłożyłem sobie pod nos, Czułem jej perfumy, a myśl, że miała je przed chwilą na sobie, strasznie mnie podnieciła. Nie wiem kiedy, a już moja dłoń znajdowała się spodniach i dotykałem się, myśląc o Sylwii o tym i o tym, jak pięknie pachnie jej myszka. Długo to nie trwało, bo z przyjemnego amoku wyrwało mnie pukanie do drzwi. Spanikowany odłożyłem spodenki na miejsce.

    – Długo jeszcze będziesz w środku Wojtek? Spytała Sylwia.

    – Właśnie kończę, zaraz łazienka będzie wolna.

    Czekałem aż wzwód opadnie, nie chciałem się pokazywać w takim stanie. I gdy tylko opadł, wyszedłem z łazienki.

    – Już wolne.

    Rzuciłem krótko i zmierzałem w kierunki salonu, po drodze minąłem Sylwię, która na mnie spojrzała i się uśmiechnęła. W tym samym czasie Norbert schodził z góry i zaproponował piwo. Oczywiście się zgodziłem i chwilę później siedzieliśmy na tarasie z piwem w dłonie i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Tak minęło może w 30 minut i w drzwiach pojawiła się Sylwia, miała na sobie tylko ręcznik, którym się okryła. Mój penis powoli zaczął się powiększać, a ja lustrowałem ją od góry do dołu.

    – Możecie się chłopaki iść się kąpać, ja idę na górę i tam dokończę.

    Powiedziałem Norbertowi, że może iść pierwszy, ja jeszcze dokończę piwo. Pijąc piwo, cały czas myślałem o Sylwii, o jej pięknie opalonych smukłych nogach. Z tych myśli wytrącił mnie Norbert, który oznajmił, że łazienka jest już wolna.

    Postanowiłem sobie ulżyć pod prysznicem, bo nie mogłem przestać myśleć o Sylwii. Gdy już wychodziłem, zauważyłem jej bieliznę. Podniosłem jej majteczki i wąchałem, pachniała cudownie. Językiem delikatnie lizałem miejsce, które dotykało jej cipki. Moja dłoń wsunęła się w spodnie i masowałem się, postanowiłem dokończyć resztę zabawy pod prysznicem.

    Ubrałem się, wyperfumowałem i czekałem na nich. Długo to nie trwało, bo za chwilę schodził Norbert a za nim Sylwia. Tym razem miała na sobie czarną sukienkę doskonale przylegającą do niej a na stopach delikatne sandałki. Gdy byliśmy w barze, Norbert skoczył nam po drinki, a ja zostałem z Sylwią przy stoliku.

    – Podoba Ci się spędzać z nami czas?

    – Sylwia nawet nie wiesz jak bardzo.

    – Trochę się martwiłam, gdy Norbert mi powiedział, że chce Cię z nami zabrać. Zastanawiałam się, co będziesz robił z nami.

    – Nie potrzebnie, bardzo lubię wasze towarzystwo.

    Piliśmy drink za drinkiem, graliśmy wspólnie w Darta, i gdy impreza zaczęła się rozkręcać. Sylwia zaproponowała, abyśmy wyskoczyli potańczyć. Norbertowi się nie chciało, więc poszliśmy tańczyć we dwoje. Przy wolnych tańcach próbowałem być jak najbliżej Sylwii, a przy szybszych podziwiałem jak seksownie rusza swoim ciałem. Kątem oka zauważyłem, że Norbert siedzi przy innym stoliku w towarzystwie innych mężczyzn i wspólnie o czymś rozmawiają. Po kilku utworach dołączyliśmy do nich. Było widać po Norbercie, że już mocno wstawiony, Sylwia długo nie myślała i zamówiła nam taksówkę. Czekając na nią, wypiliśmy jeszcze drinka. Norbert zasypiał na siedząco, z trudem włożyliśmy go do środka, bo obydwoje również byliśmy wstawieni. Widać po niej, że była zła, nie tak wyobrażała sobie pierwszy dzień.

    Gdy dojechaliśmy do domu, Sylwia zaproponowała, aby Norbert spał na kanapie. Najwidoczniej nie chciała wnosić go na górę, a ja miałem dzisiejszą noc spać u nich. W tym momencie byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, spędzę noc w jednym łóżku z moją fantazją. Pomogłem jej ułożyć Norberta na kanapie. Gdy uporaliśmy się z tym, miałem się iść się kąpać, a ona dokończy resztę.

    Wykąpałem się i ruszyłem w kierunku pokoju, przez uchylone drzwi zauważyłem Sylwię. Była plecami do mnie, a na sobie miała jedynie czarną koronkową bieliznę. Obserwowałem ją chwilę i poczułem napływające podniecenie, w tym momencie Sylwia ubierała szlafrok i wychodziła z pokoju. Minęliśmy się na korytarzu, uśmiechając się do siebie, położyłem się w łóżku i pomyślałem, że będę udawał, że śpię. Liczyłem na to, że zobaczę coś więcej. Gdy Sylwia wróciła do pokoju, miała na sobie jedynie koszulę nocną, wtedy zauważyłem przebijające się sutki. Położyła się plecami do mnie, a ja cierpliwie czekałem. W głowie układałem możliwe scenariusze, nagle usłyszałem ciche chrapnięcie. Czekałem na ten znak. Powoli obróciłem się w jej stronę, teraz mogłem bez krępacji ją podziwiać. Była wypięta w moim kierunku i widziałem, że koszulka delikatnie się podniosła. Przez co teraz widziałem kawałek jej tyłeczka i jej białą bieliznę. Chciałem dotknąć jej tyłeczka, lecz postanowiłem jeszcze nie ryzykować i tylko się mu przyglądałem. Podniecenie rosło z minuty na minutę, powoli zacząłem się dotykać przez bokserki. Traciłem powoli kontakt z samym sobą, moje podniecenie wypierało każdą racjonalną myśl i wtedy to się stało. Moja dłoń delikatnie samymi opuszkami pieściła tyłek Sylwii, pierwszy raz poczułem jej aksamitną skórę. Byłem już bardzo podniecony, chciałem więcej. Postanowiłem zaryzykować i delikatnie podwinąć jej koszulę, aby móc zobaczyć więcej. Teraz widziałem jej tyłeczek odziany w białe majteczki, śmielej położyłem na nim moją dłoń i powoli ją masowałem. Podniecenie wraz ze strachem dawały mi silne odczucia. Postanowiłem pójść na całość i teraz delikatnie masowałem jej cipkę przez bieliznę. Czułem jak palec się w niej zagłębia i czułem bijące od niej ciepło. Nie byłem jeszcze gotów, aby zrobić coś więcej, lecz bardzo chciałem poczuć jej smak. Nie mogłem przestać jej masować, zdawałem sobie sprawę, że taka okazja może się już nigdy więcej nie powtórzyć. Wtedy delikatnie odchyliłem jej majteczki i ujrzałem jej gładką cipkę, poruszałem po niej palcem i zebrałem z niej soczki, po czym dokładnie oblizałem palec. Smakowała wyśmienicie, a wraz z poznaniem jej smaku, wzrosło moje pożądanie. Delikatnie wsuwałem w nią swój palec, czułem jak ciepła i wilgotna jest w środku. Moje ruchy nim były coraz szybsze, lecz tę zabawę przerwało mi drgnięcie jej ciała. Przeraziłem się i wyjąłem z niej palec, postanowiłem chwilę odczekać. Przewróciła się na plecy, teraz widziałem jej płaski brzuszek i jędrne piersi. Przybliżyłem się do niego i delikatnie całowałem ją po nim, moje usta schodziły niżej i wtedy postanowiłem pójść na całość. Odsunąłem na bok jej majteczki i językiem przejechałem po jej cipce. Pachniała i smakowała obłędnie, mógłbym jej to robić codziennie, czułem jej soczki i nie zamierzałem przestać. Musiała się jej to podobać, bo słyszałem stłumiony jęk. Zrobiłem chwilę przerwy, nie chciałem jej obudzić i zostać przyłapany. Po chwili przerwy postanowiłem dotknąć jej biustu, położyłem na nim swoją dłoń i delikatnie go ugniatałem. Był rewelacyjny w dotyku, czułem przebijające się sutki. Zacząłem podwijać jej koszulę i włożyłem dłoń pod nią, drażniłem palcem jej sutka i wtedy Sylwia znowu się obróciła. Byłem lekko wystraszony, ale znów mogłem podziwiać jej jędrny tyłeczek i wtedy wpadłem na bardzo ryzykowny pomysł. Odczekałem jeszcze chwilę, nie chciałem jej obudzić i przerwać tę zabawę. Oglądając ją, dalej się masowałem. Stał mi do granic możliwości. Nie mogłem, a może nie chciałem się opanować, włożyłem jej kutasa między uda i powoli nim ruszałem. Czułem się obłędnie, jej ciepło doskonale mnie stymulowało. Złapałem ją za biodro i zacząłem posuwać ją mocniej, czułem jej tyłek na moim podbrzuszu, co dodało mi dodatkowy bodziec i to wystarczyło. Zacząłem dochodzić, zalewałem jej uda majtki i kołdrę, to był najlepszy orgazm, jaki miałem dotychczas. Po wszystkim obróciłem się i zasnąłem. Tej nocy nigdy nie wymarzę z pamięci.

     

    To moje pierwsze opowiadanie, więc proszę o komentarz czy kontynuować.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciek
  • Wspolne wakacje. Czesc 2

    Gdy się obudziłem, Sylwii nie było obok. Obróciłem się na drugi bok i wspomnienia z nocy wróciły, a mi momentalnie pojawił się wzwód. Drzwi się otworzyły, a w nich pojawiła się Sylwia. Miała na sobie tylko ręcznik, którym się obwiązała.

    – Dobrze, że wstałeś, zaraz będę robiła śniadanie. Mogłabym Cię poprosić, abyś wyszedł? Chciałabym się przebrać, bo zaraz idę na plażę i jak chcesz, możesz iść ze mną.

    – Tak, już wstaję. Mogę pójść, a co Norbert nie idzie?

    – Norbert do południa nie będzie jeszcze w stanie.

    Zacząłem podnosić się z łóżka i gdy już stałem, przypomniałem sobie o moim wzwodzie. Trochę się skrępowałem i próbowałem zakryć, lecz Sylwia tylko się zaśmiała.

    – Spokojnie, Norbert ma tak samo.

    Wyszedłem z pokoju, wziąłem prysznic i ubrałem. Wspólnie zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy na plażę. Sylwia zaproponowała, abyśmy poszli na dziką stronę, bo tam jest mniej ludzi.
    Kiedy byliśmy na miejscu, faktycznie nikogo nie było. Rozłożyliśmy koc i wtedy Sylwia zaczęła się rozbierać, miała na sobie biały strój kąpielowy, który idealnie wyglądał na jej opalonej skórze. Wzięła krem i zaczęła się nim kremować, a ja biernie podziwiałem ten pokaz.

    – Czy mógłbyś pokremować mi plecy? Zapytała Sylwia, podając mi krem.

    – Oczywiście
    Wycisnąłem krem na dłonie i powoli rozsmarowywałem go po jej plecach. Gdy byłem niżej, niby przez przypadek zahaczałem dłonią o jej tyłeczek. Kremowałem ją znacznie dłużej, niż było to potrzebne, ale bardzo chciałem ją dotykać.
    – Podobam Ci się Wojtek?

    To pytanie mnie zamurowało, nie wiedziałem co odpowiedzieć. Każda odpowiedź w moich myślach była zła.

    – Dlaczego milczysz ?

    Wtedy obróciła się i spojrzała w moje oczy.

    – Zadałam Ci pytanie.

    – Yyyynoo teen, no jesteś atrakcyjną kobietą. Skąd takie pytanie?
    Wtedy usiadła na moich kolanach i usta przyłożyła do mojego ucha.

    – Doskonale wiem, co robiłeś mi w nocy, bardzo mnie to podnieciło.

    Gdy to usłyszałem, pojawił mi się namiot. Sylwia chyba to wyczuła, bo momentalnie się przybliżyła i zaczęła poruszać swoją pupą po nim.

    – Więc jak ? Podobam Ci się Wojtku?

    Długo nie myśląc, złapałem ją za głowę i pocałowałem ją w usta. Odwzajemniła, a nasze języki zaczęły tańczyć. Położyłem ją na koc i dalej ją całowałem, moje dłonie sunęły po jej ciele. Moje usta schodziły niżej, całowałem ją po szyi i powoli moje usta całowały jej dekolt. Przesunąłem jej stanik i zacząłem na przemian lizać i ssać jej sutki. Sylwia zaczęła przyjemnie pojękiwać, a mnie to motywowało do dalszego działania. Dłoń wsunąłem w jej majteczki i delikatnie masowałem jej łechtaczkę. Sylwię przeszedł przyjemny dreszcz, który wyczułem na moim palcu. Moje ruchy stawały się szybsze, a Sylwia coraz głośniej jęczała, wtedy moje palce delikatnie masowały całą jej myszkę. Była bardzo wilgotna, co bardzo mnie podniecało. Wstałem i zdjąłem jej majteczki, moim oczom ukazała się jej piękna cipka. Przywarłem ustami do jej myszki i zacząłem ją lizać, chciałem zlizać cały soczek, który znajdował się na jej myszce. Jej jęki były coraz głośniejsze, a moje ruchy coraz bardziej intensywne. Ssałem jej łechtaczkę, a moje dłonie delikatnie rozszerzały jej cipkę, abym mógł zlizywać cały jej soczek. Sylwii to się bardzo podobało, wiła się i przyjemnie poruszała cipką po moich ustach. Cała moja twarz była w jej soczkach, wtedy poczułem jej dłonie na mojej głowie. Przyciskała mnie do niej, zrozumiałem, że chce więcej, więc zacząłem mocniej ssać jej cipkę. Wtedy Sylwia przeżyła orgazm, jej nogi zacisnęły się na mojej głowie, a z ust wydobył się długi przeciągły jęk.

    – Jesteś cudowny, daj mi chwilę i zaraz się odwdzięczę.

    Dalej byłem między jej nogami i dalej lizałem jej cipkę, była pyszna. Gdy Sylwia doszła do siebie, wstała i kazała mi się położyć, co chętnie wykonałem. Zdjęła mi kąpielówki, a z nich wyskoczył sterczący kutas. Od razu wzięła go do ust i delikatnie zaczęła go ssać. Robiła to bardzo namiętnie, widać było, że uwielbia to robić. Od czasu do czasu wypuszczała go ze swoich ust i wtedy lizała go bardzo dokładnie. Byłem w siódmym niebie, jej usta czyniły cuda. Prosiłem ją, aby nie przestawała go ssać, na co przystała i dodatkowo zaczęła mnie stymulować dłonią. Czułem, że jestem blisko, próbowałem wytrzymać to jak najdłużej, ale jej wyczyny ustami… to było nie do opisania.

    – Sylwia ja doooo

    Nie zdążyłem dokończyć i strzelałem spermą prosto w jej usta, salwa za salwą. Gdy tylko doszedłem do siebie, zacząłem ją przepraszać, lecz ona tylko się uśmiechnęła i grzecznie wszystko połknęła.

    – Nic się nie stało Wojtuś. Lubię smak Twojej spermy, ale następnym razem poinformuj wcześniej.

    Sylwia położyła się nago na kocu i postanowiła się opalać, ja potrzebowałem się schłodzić, więc wskoczyłem do morza. Spędziliśmy na plaży kilka godzin, a gdy oboje uznaliśmy, że trzeba wracać, ubraliśmy się i powoli zmierzaliśmy w kierunku domku. Wracaliśmy inną trasą, ponieważ Sylwia twierdziła, że jest krótsza. W połowie drogi złapałem ją za barki i obróciłem w swoją stronę, zacząłem ją namiętnie całować, odwzajemniła pocałunek, a moje ręce wylądowały na jej tyłeczku. Przycisnąłem ja do drzewa i całowałem jej szyję, powoli zacząłem pozbywać się jej sukienki, którą miała na sobie, a następnie zdjąłem jej stanik. Moje usta przywarły do jej sutków. Ssałem je, od czasu do czasu lekko podgryzając.

    – Pragnę poczuć Twoją cipkę na moim kutasie.

    Moja dłoń wylądowała w jej majteczkach i masowałem jej łechtaczkę. Sylwia pod wpływem moich zabaw zaczęła cichutko pojękiwać, a jej myszka robiła się coraz bardziej mokra.

    – Wypnij się.

    Sylwia wykonała polecenie, a ja pozbyłem się z niej reszty odzieży, sam również się rozebrałem. Przyłożyłem kutasa do jej cipki i powoli poruszałem nim po niej. Gdy czułem, że jest gotowy, włożyłem go w nią i powoli zacząłem się w niej poruszać. Była bardzo mokra w środku, co bardzo mnie podniecało. Pod wpływem tego podniecenia mimowolnie moje ruchy stawały się szybsze, a Sylwia zaczęła głośniej jęczeć, co jeszcze bardziej mnie podnieciło. Wkładałem go coraz głębiej, czułem jej pośladki, które odbijały się o moje podbrzusze. Moje dłonie wylądowały jej na biodrach, aby móc jak najmocniej ją posuwać. Sylwii podobało się to bardzo, specjalnie dopychała swój tyłek, nie mogłem się powstrzymać i zacząłem go klepać, na co zareagowała lekkim jękiem. Czułem, że zaraz będę dochodził, poinformowałem ją o tym, a ona szybko uklękła i włożyła go sobie do ust. Było mi dane znów skończyć w jej ustach, a ona znów wszystko dokładnie połknęła.

    – Dziękuję Ci, jesteś cudowna.

    Na co ona tylko pocałowała mnie w policzek. Podczas tych wakacji nic więcej się nie wydarzyło, ale mieliśmy jeszcze kilka intymnych sytuacji. Rozpakowując torbę, na dnie spostrzegłem jej bieliznę, którą zalałem pierwszej nocy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciek

    Nie dodawać.

  • Rewizja osobista

    Mam 20 lat i jestem typowym dresem z blokowiska. A przynajmniej tak właśnie wyglądam. Czarne włosy regularnie ścinam na zero. Ramiona mam pokryte sporą ilością tatuaży, jeden mam nawet na szyi. Mimo wyglądu mam raczej łagodne usposobienie. Zwykle unikam kłopotów.

    Tamtego wieczora miałem na sobie ciasny biały t-shirt i szare spodnie dresowe. Szedłem chodnikiem „na penera”, to jest z szerokimi barkami i wściekłym wyrazem twarzy. Zupełnie jakby cały chodnik należał do mnie. Nie zdziwiło mnie więc, że zagadnęło mnie dwóch policjantów.

    Wszedłem akurat w dość ciemną uliczkę, zupełnie niezauważając policyjnego busa, zaparkowanego na rogu.

    — Hej, kolego! — Usłyszałem za sobą krzyk.

    Przystanąłem i odwróciłem się. W moją stronę ciężkim krokiem szło dwóch policjantów. Jeden z nich, ten, który mnie wołał, był wysoki. Miał około trzydziestu lat. Kręcone złociste włosy i zawzięty wyraz twarzy. Drugi był starszy, gdzieś tak po czterdzieste, z lekko wystającym brzuszkiem piwnym i siwiejącymi włosami.

    — No? — Zapytałem.

    Kiedy podeszli do mnie, przedstawili się i wylegitymowali.

    — Rutynowa kontrola — powiedział młodszy.

    Starszy cały czas wpatrywał się we mnie uważnie. Z bliska sprawiał wrażenie twardego gliny z amerykańskich filmów.

    — Poproszę dowód osobisty.

    Wyjąłem z kieszeni portfel i podałem dowód starszemu policjantowi, który chwycił go w duże mocne ręce.

    — Jest pan w posiadaniu substancji zabronionych? — Pytał młodszy, funkcjonariusz Jacek Kowal, jak się okazało.

    — Nie — odburknąłem.

    Spojrzał na mnie wątpiącym wzrokiem. Cóż, nie mogłem mu się dziwić.

    — Zapraszam pana do samochodu.

    — Co? Po co?

    — Zrobimy małą rewizję. Proszę się nie stresować.

    Przez chwilę stałem bez ruchu, jakby nie do końca dotarło do mnie co mówił policjant. Zaraz potem poczułem delikatne, ale nieznoszące sprzeciwu pchnięcie.

    — No, zapraszamy — odezwał się starszy, Robert Major.

    Zrezygnowany wgramoliłem się do ciemnego busa. Jacek wszedł za mną, a Robert oparł się o drzwi i bacznie nas obserwował.

    Wyjąłem z kieszeni wszystko co miałem i położyłem na małym plastikowym stołu. Jacek zaczął szperać w moich rzeczach. Potrząsnął portfel, starannie rozwijał zmięte paragony i układał stosik z zapomnianych drobnych.

    — Dobra — powiedział w końcu. — Proszę stanąć trochę dalej i zdjąć spodnie.

    — Co kurwa?! — Nie wytrzymałem.

    — Ej — warknął Robert. — Nie tym tonem, chłopcze.

    Jacek patrzył na mnie wyczekująco. Nie miałem innego wyjścia jak tylko wykonać polecenie. Spuściłem spodnie do kostek i stanąłem przed policjantem, zasłaniając kroczę rękami.

    Jacek podszedł bliżej i zaczął wodzić rękami po moim ciele. Najpierw starannie obmacał moją klatę i brzuch. Oczywiście nie znalazł tam niczego, więc szybko zszedł niżej.

    Poczułem mimowolny dreszcz. O ile w dotykaniu mojej klatki piersiowej nie było niczego niezwykłego, o tyle perspektywa obmacania prawie nagiej dolnej części mojego ciała, obudziła we mnie niepokój.

    Jacek przykucnął przede mną i zaczął od tyłu. Jego dłonie przesuwały się po moich pośladkach. Potem zjechały niżej. Sprawdził moje kostki, zaglądając nawet pod długie białe skarpety. Ręka mężczyzny powędrowała w końcu w okolice mojego krocza. Delikatnie, jakby od niechcenia, przesunął palcami po wybrzuszeniu w bokserkach. Coś we mnie zadrżało i mój penis naprężył się lekko.

    W oczach policjanta pojawiły się na ułamek sekundy drapieżne iskierki. Niemal widziałem jak jego pełne usta wykrzywiają się w delikatnym uśmiechu.

    Poczułem, że się czerwienię.

    — Patrzcie go — zawołał starszy mężczyzna, szeroko uśmiechnięty. — Taki twardy facet a czerwieni się jak panienka!

    Jacek zaśmiał się krótko.

    — Chcesz rzucić okiem? — Zaproponował Robertowi.

    — Wiadomo.

    Drugi policjant wszedł do wnętrza busa i zbliżył się do mnie.

    Odsunąłem się, zacisnąłem dłonie na kroczu i spojrzałem zdezorientowany to na jednego, to na drugiego.

    — O co tu chodzi?

    — Spokojnie kolego, rutynowa kontrola, już mówiliśmy.

    — Ale…

    Robert stał już przy mnie. Jego ciężka ręka wylądowała na moim barku i nieco go ścisnęła. Druga dłoń powędrowała na moją klatę. W przeciwieństwie do Jacka, dotyk Roberta nie miał w sobie nic delikatnego. Był mocny i stanowczy. Mężczyzna kciukiem trącił moje sutki, które automatycznie stwardniały i teraz przebijały przez opiętą koszulkę.

    — Co pan…

    — Cicho — mruknął i przytknął rękę do moich ust.

    Pchnął mnie jeszcze dalej na tył, tak że teraz dotykałem plecami podwójnych drzwi busa. Zdesperowany zerknąłem na młodszego glinę, mając nadzieję, że znajdę u niego ratunek. Jednak to, co zobaczyłem sprawiło, że prawie zabrakło mi tchu.

    Jacek stał w pewnym oddaleniu. Prawą ręką szczypał sobie sutek przez policyjną koszulę, a lewą ugniatał napęczniałe krocze. Jego twarz przybrała wyraz dzikiego rozmarzenia.

    Próbowałem krzyknąć, jednak gorąca dłoń Roberta mocniej zacisnęła się na moich ustach.

    Starszy policjant tymczasem zawędrował już niżej. Jego grube palce oplotły moją dupę. Pieścił tak kilka sekund po czym klepnął mnie mocno. Jęknąłem. Obaj mężczyźni zaśmiali się rubasznie.

    — Chodź tu — rozkazał starszy Jackowi.

    Policjant przestał się zabawiać i przystanął nad pochylonym przede mną Robertem, który chwycił jego rękę i umieścił ją na mojej piersi.

    Teraz obaj wodzili po moim ciele, uśmiechając się. Byłem przerażony, ale jednocześnie jakaś część mnie odczuwała przedziwną satysfakcję. Mój penis teraz stał już w pełni wyprostowany, tworząc na bokserkach pokaźną górkę. Czułem jak z główki ścieka lepki płyn.

    — Podoba mu się — zagadnął Jacek.

    — A komu by się nie podobało?

    — No, tamten z zeszłego tygodnia nie wydawał się zadowolony.

    Wybuchnęli śmiechem jakby opowiadali sobie przezabawną anegnotkę.  

    — Przestańcie — zdołałem w końcu wykrztusić, jednak moje słowa zniknęły w głośnym śmiechu mężczyzn.

    — No dobra — powiedział w końcu Robert. — Bierzmy go.

    Chwycili mnie obaj za ramiona i naparli mocno, każąc mi uklęknąć. Stanęli nade mną i górując wpatrywali się we mnie jak dzikie drapieżniki w zwierzynę. Dyszałem ciężko przerażony. Chciałem uciec, ale straciłem panowanie nad każdym mięśniem w moim ciele. Patrzyłem więc na nich tępym wzrokiem.

    Odpięli paski spodni i spuścili w dół zamki rozporków. Przez moment szamotali się, w końcu jednak wyjęli swoje penisy. Były spore. Ten Roberta, gruby i żylasty, pokryty był gęstym czarnym włosiem. Jego główka była lśniącą i mokra. Fiut Jacka był węższy, ale za to dłuższy, gładki i idealnie proporcjonalny. Gładko wygolony. Obie pały nie stały jeszcze w pełni, ale i tak były już nabrzmiałe i soczyste.

    — Kto pierwszy? — Zagadnął Jacek.

    — Dajesz, młody — odpowiedział Robert i odsunął się nieco, masując fiuta.

    Jacek podszedł do mnie i bez żadnego ostrzeżenia uderzył mnie penisem w twarz. Przytknął go do mojego policzka, tak że jego różowa żołądź znajdowała się zaraz pod moim okiem. Poczułem bijące z kutasa ciepło i intensywny, ostry zapach męskości.

    Gliniarz wodził swoją pałą po mojej twarzy, aż w końcu spróbował wetknąć ją do moich ust. Oparłem się, zacisnąłem mocno wargi i odchyliłem głowę. Robert uśmiechnął się znacząco, a Jacek pokręcił głową z niezadowoleniem, złapał mnie za kark i warknął:

    — Chyba zdajesz sobie sprawę co policja robi z takimi niegrzecznymi chłopcami?

    Jego oczy ciskały gniewne iskry.

    Niechętnie rozchyliłem usta i mężczyzna korzystając z okazji wepchnął mi swojego penisa.

    Wrażenie było niezwykłe. Nigdy w życiu nie miałem w ustach fiuta. Ba!, nigdy wcześniej nawet żadnego nie dotykałem a teraz czułem pulsujące, ciepłe i lepkie ciało wijące się we mnie. Miałem wrażenie, że zaraz zwymiotuję!

    W tym czasie Robert zdążył już podejść do nas. Z jego, teraz już twardego i sterczącego, chuja spływała pojedyncza spora kropla. Złapał Jacka za ramię, delikatnie przesunął i pocałował go w usta. Całowali się namiętnie. Ich języki tańczyły między nimi, wijąc się jak dwa różowe węże.

    Młodszy glina cały czas wpychał swojego chuja w moje usta. Coraz głębiej i głębiej. Oczy zaszły mi łzami, zacząłem się krztusić, ale Jacek w ogóle nie zwracał na mnie uwagi. Dopiero gdy moja twarz przybrała purpurową barwę, wyjął palę i dał mi odetchnąć.

    — Chyba nie robisz tego zbyt często, co? — Zapytał.

    Nie odpowiedziałem. Spuściłem wzrok i wpatrywałem się w podłogę samochodu jakbym samym spojrzeniem mógł wypalić w niej dziurę.

    — Ej — ryknął Robert. — Kolega o coś zapytał!

    Wzdrygnąłem się i pokręciłem głową.

    — Nie słyszę…

    — Nie — wyszeptałem.

    Robert chwycił mój podbródek i spojrzał mi głęboko w oczy. Zapewne dostrzegł w nich pogardę, którą sam czułem, tak wobec siebie, jak i tych dwóch zwyroli.

    Splunął mi na twarz. Wymierzył mi policzek.

    — Pierdolona pizda!

    Jacek patrzył na to wszystko, pieszcząc jednocześnie swojego i kolegi fiuta.

    — Wstawaj!

    Próbowałem się podnieść, ale kolana miałem jak z waty. Starszy z mężczyzn szarpnął mnie i pchnął na tylne drzwi busa. Jacek puścił swoją pałę i jednym szybkim ruchem zdarł ze mnie bokserki.

    Mój penis, wbrew temu co czułem, był sztywny. Sam nie wiedziałem dlaczego.

    — Odwróć się i wypnij.

    Powoli zrobiłem co powiedział Jacek. Oparłem dłonie o zimną blachę drzwi i wypiąłem tyłek w stronę dwóch policjantów.

    Nie wiedziałem który z nich klęknął, ale po chwili poczułem, jak coś mokrego ociera się o mój rowek. Przeszył mnie dreszcz, sam już nie wiedziałem czy przyjemny czy nie. Policjant, który właśnie oporządzał moją dupę pociągnął mnie do siebie. Straciłem oparcie i byłbym upadł, gdyby od przodu nie pochwyciły mnie silne ręce Roberta. A więc ten przy mojej dupie to Jacek.

    Robert przeszywał mnie wzrokiem, po czym zbliżył fiuta do mojej twarzy. Nie miałem siły już stawiać żadnego oporu, poddałem się więc i przyjąłem jego sprzęt. Był zdecydowanie grubszy niż ten Jacka. Pod językiem czułem pompujące krew ogromne żyły, a sztywne czarne włosy drapały mnie pod nosem.

    Młodszy mężczyzna tymczasem delikatnie wsunął mi w dziurę coś sztywnego i mokrego. Nie chuja, raczej palec. Buszował nim w środku z dużą wprawą, a przynajmniej tak sądziłem, bo już po paru sekundach uporczywy dyskomfort zmienił się w całkiem przyjemne uczucie. Zamknąłem oczy i jęknąłem cicho. Robert zaśmiał się basowo, wciąż penetrując chujem moje usta.

    — Chyba mu się podoba.

    — Takiego pierdolenia jak z nami nigdy nie uświadczy — zawtórował mu Jacek.

    Nawet nie zauważyłem kiedy młodszy mężczyzna włożył mi w dupę drugi palec. Potem trzeci. Rozpychał się w środku, jakby cała przestrzeń należała do niego. Bolało. Ale jednocześnie po całym moim ciele rozlała się fala gorąca. Raz za razem wstrząsał mną dziwny dreszcz.

    Jacek rozsmarował jeszcze coś lepkiego na moim rowku, a potem, bez żadnego ostrzeżenia, wepchnął do środka swoją pałę.

    — Kurwa! — Krzyknąłem, wypluwając kutasa Roberta.

    — Ej, co ty odpierdalasz, młody? Kazałem ci przestać?

    — Nie dziw mu się — powiedział rozbawiony Jacek. — Takiego chuja jak mój rzadko kto przyjmuje bez krzyku.

    W mojej dupie płonął ogień. Długi penis policjanta wsuwał się i wysuwał z mojego otworu. Coraz szybciej i szybciej. Z mojego fiuta wypłynęła kaskada przezroczystego soku. Drżałem już cały, było mi gorąco i zimno jednocześnie. Ból mieszał się z rozkoszą. Obrzydzenie z fascynacją. Świat załamywał się, to znów powracał do dawnego kształtu. Miałem wrażenie, jakbym odpływał w ciemnej toni oceanu.

    Robert wciąż ruchał mnie w usta, ale szczerze mówiąc przestałem już na to zwracać uwagę. Nie zwróciłem nawet uwagi na sporą ilość spermy, która nagle zalała moje gardło, przy wtórze głębokiego, pełnego spełnienia pomruku wydanego przez mężczyznę. Automatycznie przełknąłem jego soki.

    Starszy policjant klepnął mnie prawie czule w plecy.

    — No — rzucił. — Może jeszcze będą z ciebie ludzie.

    Jacek w tym samym czasie przyspieszył szaleńczo. Słyszałem jego stęknięcia i głuchy odgłos uderzeń jego jaj o moje uda. Wyprężyłem się. Mój oddech przyspieszył mocno, a serce tłukło się w piersi jak oszalałe.

    — O kurwa — jęczał. — O tak!

    Wreszcie wyszedł ze mnie. Odwrócił mnie szybkim i stanowczym gestem, tak że teraz patrzyłem mu prosto w oczy. Pchnął mnie na podłogę. Upadłem, a on, z niepokojącym, pełnym buzujących emocji wyrazem twarzy podszedł bliżej i zaczął sobie walić.

    Robert wił się wokół niego, całując go w szyję, przygryzając płatek ucha, bawiąc się jego sutkami. Wciąż mokry kutas starszego gliny zostawiał lśniące plamy na spodniach młodszego.

    Jacek przygryzł wargi, zamknął oczy, odchylił głowę i jęknął przeciągle. Z czubka jego pały wystrzeliła fontanna spermy. Jej większość zalała moją twarz. Po chwili nadszedł drugi wystrzał. I trzeci. Potem czwarty.

    Cała moja twarz była umazana białymi sokami. Sperma spływała mi z czoła, z policzków i  nosa. Moja koszulka cała była w mokrych plamach. Dyszałem ciężko, tak samo jak Jacek, który właśnie pocałował czule swojego kolegę. Mój penis jednak wciąż sterczał. Niewiele myśląc chwyciłem go.

    — A ty, kurwa, co robisz? — Zapytał Robert.

    — To nam miałeś zrobić dobrze, nie sobie.

    — Ale…

    — Żadnego ale, pizdo! Ubieraj się.

    Puściłem fiuta i naciągnąłem bokserki i spodnie. Z jakiegoś przedziwnego powodu było mi przykro.

    Robert wygrzebał z kieszeni telefon, skierował go na mnie i chwilę później błysnął flesz.

    — Co…

    — Żeby ci, szmato, nie przyszło do głowy komukolwiek o tym powiedzieć! Inaczej wiesz co się stanie — zamachnął mi przed twarzą telefonem.

    — J-jasne.

    — To wypierdalaj stąd.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Fajny Chłop
  • Rurociag

    Miałem czas w swoim życiu, kiedy przeprowadziłem się do innego miasta z powodu prasy. Zatrudnienie w atrakcyjnej firmie i jakiś tam służbowy pokoik, zwany szumnie kawalerką, który zapewniał możliwość jakiegoś tam przenocowania. Oczywiście nie było za bardzo warunków żeby spotkać jakąś dziewczynę i zaprosić ją do siebie, bo to aż wstyd pokazać się w takim miejscu i udawać nie wiadomo kogo.
    Przez cały ten czas praktycznie jedynie mi znajomymi jakich miałem, byli koledzy z pracy. Poszedłem do pracy i wracałem do domu, czyli pokoiku. W pracy oczywiście towarzystwo zdecydowanie męskie i bardzo szybko było normalnym że mieliśmy dużo samczych i szowinistycznych dowcipów, które nastrajały raczej do chamskich i wulgarnych rozmów o kobietach i seksie. Nie specjalnie Chciałem o tym wszystkim rozmawiać, bo nie znałem tych ludzi, a także nie za bardzo chciałem się uzewnętrzniać w jakikolwiek sposób z moich sytuacji życiowych.
    Po kilku miesiącach pracy wiedziałem już, że część jest żonata, a część moich współpracowników nadal jest kawalerami, lub też rozwiedzeni. I tak oto Pewnego dnia przyszedł do mnie zastępca kierownika i mówi:

    “W piątek wieczorem jest impreza. Nasz Kierownik ma wieczór kawalerski i zaprasza wszystkich, to tylko chcę może iść i mamy zabawę na jego koszt.”

    Najpierw powiedziałem, że nie za bardzo, bo mam trochę do roboty w domu.
    “Jakiej roboty? “Zapytam zastępca kierownika, “Przecież ty mieszkasz w małej kawalerce i jedyne co masz chyba do roboty, to siedzieć, oglądać pornosy i walić konia! “
    Po wymianie jeszcze kilku zdań z zastępcą kierownika zgodziłem się i powiedziałem że przyjdę na imprezę. On sam z siebie jeszcze dodał:

    “Jakieś tam wielkiej libacji nie robimy, pójdziemy do knajpki może dwóch, coś tam wypijemy pogadamy, poopowiadamy o swoich grubych żonach i idziemy do domu, albo może jeszcze do kogoś na chatę i sobie troszeczkę popijemy. “
    W ten sposób w piątkowy wieczór wylądowałem na imprezie prawie firmowej. Średnia wieku jakieś 40 lat. Wszyscy siedzą w garniturach lub też za ściągniętą marynarką ale w koszuli każdy nad szklaneczką swojego ulubionego drinka i gadają o sprawach z pracy, z domu, a także jak to zwykle w takich momentach bywa o różnych swoich dawnych podbojach miłosnych i łóżkowych.

    Opowiadanie o chudych grubych cycatych i dupiastych kobietach, które były ich partnerkami, gadanie o tym, która to jak brała kutasa w usta, lub też jak zdradzała, oraz jak oni sami je zdradzali z innymi kobietami. Ile w czym było prawdy? Tego się nikt nigdy nie dowiaduje, niby męskie gadanie, ale na pewno było dużo fantazji i kolorowania. Nawet nie miałem jak tego spamiętać. Było nas tam wszystkich razem szesnastu, więc historyjek usłyszałem wiele.

    W którymś momencie dosiadły się do nas dwie dziewczyny. Po krótkim przedstawieniu się już wiedzieliśmy, że są to dwie młode studentki, każda miała po 20 lat i właśnie wpadły do knajpy, żeby się rozerwać po zajęciach i długiej sesji egzaminacyjnej. Nasze towarzystwo już było po jednym czy dwóch drinkach, a dziewczyny chciały też się trochę rozerwać, więc kawaler tego wieczoru zaproponował, że stawia dziewczynom następną kolejkę. Wybrały to, co chciały wypić, a on poszedł do baru i złożył zamówienie. Potem złożył jeszcze chyba dwa albo trzy zamówienia dla nich, a także dla chętnych kolegów.
    “Fajne świeże mięsko ” mruknął mi do ucha zastępca kierownika wskazując palcem na dziewczyny, “Młodsze od mojej córki, więc jeśli nie w rodzinie, to taką już można nadziać na dzidę” zarechotał sprośnie i dalej przypatrywał się studentkom.
    Nie pamiętam od kogo, ale padła propozycja, żeby iść może do domu i kontynuować imprezę na gruncie prywatnym, bo w knajpie jest za głośno i za drogo. Wszyscy poparli ten pomysł i wstali od stołu.
    “Hej, laleczki!” zawołał kierownik do dziewczyn, “Idziecie z nami? Noc jest jeszcze długa, a wy musicie się odprężyć i zrelaksować. “

    Dziewczyny uśmiechnęły się, z chęcią wstały od stołu i poszły razem z naszą całą grupą. Kierownik zaproponował, że wsiadamy w taksówek i jedziemy do jego domu, gdzie ma jeszcze dużo miejsca i alkoholu.
    Impreza w domu kierownika rozwijała się w najlepsze. Standardowo szły drinki jeden za drugim i sprośne dowcipy. Czułem się prawie jak w pracy, tyle że nie siedziałem przy biurku, a na wygodnym fotelu i między nami siedziały też dwie młode dziewczyny, które mogłyby być moimi córkami.
    Nagle kierownik podniósł ręce i pokazał wszystkim, że mają się uspokoić. Kiedy nas cała cisza wstał i powiedział głośno:

    “Panowie, chyba czas na naszą standardową grę w rurociąg! ” spojrzał na dziewczyny i powiedział:

    „Studentki najczęściej nie mają łatwego życia i z pieniędzmi też nie jest za wesoło. Macie chęć dzisiaj zarobić? “
    Dziewczyny popatrzyły na siebie potem na kierownika i jedna z nich powiedziała: “Jeśli to nie jest nielegalne i dobrze płatne, to chętnie bym zarobiła jakieś pieniądze, do końca miesiąca zostało mi niewiele A jakoś trzy tygodnie jeszcze trzeba przeżyć. “
    Padło pytanie o zarobki rodziców. Dziewczyna powiedziała ile, na co przez salon przeszedł lekki pomruk i śmiech.
    Kierownik popatrzył na wszystkich i powiedział do jednego z kolegów:

    “Przynieś dwa krzesła i dwie szklaneczki od whisky. “
    Na środku salonu stanęły dwa krzesła zetknięte ze sobą oparciami. Kierownik powiedział dziewczynom, żeby usiadły na krzesłach, po czym każdej z nich dał pustą szklaneczkę. Wyciągnął z kieszeni portfel i obok dziewczyn na stole położył konkretny plik banknotów.
    “Tutaj leży jakieś trzy miesiące zarobków obu twoich rodziców.” Powiedział patrząc cycatej blondyneczce w oczy. “Te pieniądze są twoje, jeśli zabawisz się w rurociąg.”

    Obszedł dziewczyny i stanął naprzeciwko drugiej, czarnowłosej. Wyjął następny plik banknotów z portfela i położył koło niej na stole.

    “A to jest twoja trzymiesięczna wypłata rodziców, Jeśli oczywiście zarabiają tyle, ile starzy twojej koleżanki “
    Brunetka powiedziała coś, ale nie zrozumiałem, bo siedziała plecami do mnie. Kierownik chwilkę popatrzył w sufit, po czym powiedział:

    “Czyli położyłem koło ciebie jakieś 4 i pół miesiąca wypłat twoich rodziców. Te pieniądze są wasze, jeśli zabawicie się z nami w rurociąg.”

    Dziewczyny nie patrząc na siebie, bo i też nie miały za bardzo jak siedząc do siebie plecami, pokiwały ochoczo głowami i już się cieszyły na pieniądze. Kierownik spojrzał na nas i powiedział:

    “Panowie, Dobrze wiecie jakie są zasady. Rura do buzi, ale nie kończycie w środku, bo od tego są szklaneczki. Dziewczyny są ładne i chętne, więc nie brudzimy ich, od tego są szklaneczki, co wam już powiedziałem. “
    Kierownik zaczął rozpinać rozporek, a blondynka nagle prawie krzycząc powiedziała:

    “Ale ja nie chcę żadnego penisa w mojej cipce!”

    Kierownik się głośno roześmiał i powiedział swoim rubasznym głosem:

    “Nikt ci nie będzie ruchał cipki. Od tego masz szklaneczkę, żeby było czysto. A teraz rura do buzi i zacznij ssać!”
    Połowa uczestników tego wieczoru kawalerskiego wstała i zaczęła rozpinać spodnie oraz wyciągać swoje penisy zza majtek. Zastępca kierownika cały czas siedział koło mnie, więc przechyliłem się w jego stronę i zapytałem:

    “O co chodzi z tym rurociągiem? “

    Zastępca roześmiał się i odpowiedział:

    “Dziewczynki mają za zadanie obciągać każdego penisa. Faceci mogą sobie ulżyć, Ale jest jedna zasada, że na sam koniec nie spuszczasz się jej do ust, ale wyciągasz kutasa z buzi dziewczynki i spuszczasz się do szklaneczki, którą ona trzyma w ręce.”
    Sam od kilku miesięcy nie miałem dziewczyny, więc dobrze czułem, że mój kutas aż się wyrywa z majtek.
    Trochę bezczelnie Zapytałem go:

    “To którą mogę użyć do zrobienia sobie dobrze? ” na co zastępca kierownika mi odpowiedział:

    “Obie dziewczyny muszą dostać ładunek od ciebie.”
    “Ale po wytrysku będę potrzebować może nawet i pół godziny, żeby znowu być gotowym.” powiedziałem zmieszany do zastępcy kierownika.
    “Noc jest długa, nas jest tu razem 16, A ty zdążysz w tym czasie obrócić nawet i trzy razy te młode usta.”
    “One nie wyglądają na zbyt chętne, a tym bardziej doświadczone.” powiedziałem wskazując palcem na dziewczyny na środku salonu. Mój sąsiad uśmiechnął się i powiedział:

    “Na razie są trochę nieśmiałe, ale obciągną dwa, góra trzy kutasy i same będą prosić się o więcej. Tak się dzieje za każdym razem i uwierz mi, że potem my już nie możemy im wsadzać kutasów ze zmęczenia, a one by chciały dalej nas doić.”
    “Frank, Przecież ty masz żonę! ” przypomniałem zastępcy kierownika. On popatrzył na mnie i pokiwał głową:

    “Tak, mam żonę, która rucha się ze mną raz na kwartał, a kutasa w usta wzięła ostatni raz w noc poślubną. Jeśli jej to tak bardzo przeszkadza, to niech się rozwiedzie, ale tego nie zrobi, bo ma ode mnie za dużo pieniędzy. Jest tu jakaś młoda i chętna, to mogę sobie skorzystać i chociaż przez chwilę poczuć zew młodości, jak to było kiedyś i jak to mój kutas był dobrze obsłużony.”
    Po tych słowach zastępca kierownika wstał i podszedł do brunetki. Wyciągnął swojego kutasa, stanął w lekkim rozkroku i przybliżył go do ust czarnowłosej studentki. Kierownik był obsługiwany przez blondynkę i powoli zbliżał się do finału. Co jakiś czas komentował głośno to, jak “pracuje” blondynka i jak się spisuje przy jego kutasie.

    “No, malutka, ssij kutasa. O tak, umiesz obrabiać języczkiem główkę. Głębiej troszeczkę. Ściągnij skórkę i pobaw się jajami! O tak Jesteś w tym niezła, choć nieśmiała. Jeszcze kilka kutasów i będziesz ekspertką w obrabianiu takich zasłużonych bogatych pał. O tak, Bierz go głębiej!”
    Zastępca kierownika nic nie mówił. Po prostu wkładał kutasa w usta brunetki, trzymał ją obiema rękoma za głowę i ładował twardego penisa niemalże po same jaja do ust dziewczyny. Ciemnowłosa piękność może i wydawało się, że ma małe usta, Ale umiała je bardzo sprawnie i szeroko otworzyć, a potem łapczywie brać penisa aż po sam korzeń. Głupio tak oceniać penisy innych facetów, Ale kierownik miał krótszego penisa niż zastępca, a to właśnie jego zastępca atakował dziewczynę dużo agresywniej i wkładał go na pewno w gardło dziewczyny. Blondynka co jakiś czas się krztusiła i kaszlała, za to brunetka bardzo szybko i sprawnie operowała ustami, a także rękoma. Chwytała jądra Franka w dłoń i sprawnie je ugniatała ciągnąc to do siebie, to znów od siebie.
    Albo Frank był bardzo napalony i niewyżyty, albo dziewczyna bardzo sprawna, bo już po paru minutach dało się słyszeć głośne stękanie faceta, który wyszarpnął swojego kutasa z ust brunetki, po czym włożył go w szklaneczkę trzymaną w dłoniach dziewczyny i zaczął się masturbować. Już po kilku ruchach sperma zaczęła tryskać na dno szklanki. Frank odszedł od dziewczyny w akompaniamencie krzyków, oklasków i gwizdów rozochoconych kolegów. Schował kutasa z powrotem w spodnie i opadł bez sił na kanapie zaraz obok mnie.
    “Pamiętaj, spuszczasz się tylko i wyłącznie do szklaneczki, inaczej zepsujesz całą zabawę.”
    Kierownik chwycił blondynkę za jej kucyka z tyłu głowy i coraz intensywniej wkładał i wyciągał swojego penisa w jej usta. Jeden z kolejnych imprezowiczów podchodził już do brunetki, kiedy ta nagle odsunęła go troszeczkę od siebie. Ściągnęła swoją bluzkę przez głowę i rzuciła obok na podłogę. Ramki od stanika zdjęła z ramion I opuściła stanik w dół, po czym ponownie wzięła ze stołu szklaneczkę w rękę i pokiwała palcem do nadchodzącego penisa. Ekstatyczne wrzaski i gwizdy wszystkich uczestników tej imprezy wypełniały cały pokój. Czułem się niesamowicie podekscytowany, a z drugiej strony niesamowicie zmieszany tym, że oglądam penisy swoich współpracowników i patrzę jak są wkładane w usta młodych dziewczyn, które równie dobrze mogłyby być ich córkami. Oczywiście Sam byłem po czterdziestce, więc każda z nich mogłaby być moją córką.
    Brunetka naprawdę miała talent i niezłe wzięcie, bo kierownik nadal nie skończył z blondynką, a brunetka właśnie doiła drugiego penisa do szklaneczki. Byłem tak napalony całą sytuacją, że postanowiłem podejść i spróbować ust brunetki. Była już po dwóch penisach, a jej cała twarz i piersi były mokre od potu. Widać było, że angażuje się w to, co robi i chyba sprawiało jej to przyjemność już od samego początku. A może wizja tego, że będzie miała dużo pieniędzy za tę noc była dla niej największą motywacją? Nie pytałem, za to czułem, że będę raczej krótkodystansowcem i będę musiał szybko skończyć w szklaneczce.
    Kierownik popatrzył mi w oczy i powiedział tylko:

    “Zabaw się młody, potem powiesz, czy była dobra.”

    I muszę powiedzieć, że była bardzo dobra. Ssała mojego penisa jak oszalała, moje jądra były pieszczone i ugniatane przez jej sprawne palce. Głowa brunetki poruszała się do przodu i w tył niesamowitą prędkością, a ja przyglądałem się tylko jak mi ssała kutasa. Co jakiś czas widziałem jej kształtne cycki kołyszące się równomiernie.

    Na chwilę przed wytryskiem wyciągnąłem penisa z jej ust. Ona przystawiła szklaneczkę między swoimi piersiami, a ja strzeliłem spermą prosto do naczynia.

    Dziewczyna złapała mojego penisa mocno w dłoń i poruszała napletkiem aż przestałem wypuszczać z siebie spermę. Na koniec przesunęła kciukiem po szczycie penisa, a gdy mnie puściła, posmarowała kciukiem sutek swojej piersi. Wróciłem na swój fotel i usiadłem obok zastępcy.

    Po chwili kierownik zaczął się strasznie wydzierać i wszyscy domyśliliśmy się, że doszedł.

    Blondynka krzyknęła z przerażeniem:

    „O mój Boże! To jest odrażające!”

    „Co się stało?” zapytałem zastępcy.

    „Każda się zawsze przestraszy, kiedy on kończy” odpowiedział obojętnie. „Nasz kierownik produkuje naprawdę duże ładunki. Może i długo muszą mu ssać, ale za to jaka nagroda!”

    Zabawa w rurociąg trwała w najlepsze. Dziewczyny siedziały na swoich krzesłach, a kolejni uczestnicy imprezy podchodzili do nich i wpychali swoje penisy w ich usta.

     

    Zastępca kierownika miał rację. Dziewczyny po trzech Góra czterech penisach oraz ochociły się i zaczęły być bardziej aktywne. Blondynka chociaż była na początku bardzo przeciwna, teraz zaczynała pracować coraz intensywniej swoją głową i rękoma. Ja nadal uważałem, że brunetka robiła dużo lepszą robotę, ale postanowiłem to sprawdzić. Kiedy znów poczułem że mój penis jest gotowy do działania, podszedłem do blondynki i dałem jej mojego penisa do obsłużenia. Zabrała się do pracy bardzo sprawnie, ale jednak była troszeczkę delikatniejsza i nie aż tak sprawna, jak to było w przypadku ciemnowłosej dziewczyny.
    Pokrzykiwania i gwizdy, mieszające się z nimi różne głupie i sprośne komentarze, a także dźwięki mlaskania i sapania mieszały się razem w jeden dziwny i lekko perwersyjny hałas. Szesnaście penisów wytrysnęło łącznie 32 razy do szklaneczek, które były trzymane w dłoniach dziewczyn siedzących na środku salonu. Nie wiem jak to długo trwało, ale przypuszczam, że godzinę albo i dwie.
    W końcu wszyscy usiedli na swoich miejscach w fotelach, na kanapach, czy też na krzesłach. Niektórzy nawet nie schowali swoich penisów w spodnie.
    “Wstańcie już z krzeseł” powiedział kierownik. Obie dziewczyny wstały. Brunetka cały czas z opuszczonym do pasa stanikiem i bez bluzki. Przyglądałem się jej i zobaczyłem, że miała nabrzmiałe usta i zaczerwienioną skórę wokół nich od ssania wszystkich penisów, a jej skóra na piersiach i reszcie odsłoniętego ciała była mokra od potu.
    Kierownik wyciągnął portfel z kieszeni i kolejny raz podszedł do dziewczyn, jednocześnie wyciągając plik pieniędzy.
    “Czy macie ochotę na dodatkowe miesięczne zarobki waszych rodziców?” Zapytał patrząc dziewczynom w oczy.
    “Jestem za!” Nie ma że Krzyknęła rozentuzjazmowana blondynka.
    “Pokażcie szklaneczki” powiedział do nich kierownik, a one wyciągnęły przed siebie szklanki zapełnione spermą z szesnastu penisów każda.
    Kierownik położył na blacie koło każdej z dziewczyn dodatkowe kilka banknotów na obok tych wcześniej położonych i powiedział:
    “A teraz, dziewczyny, zdrowie pana młodego! Szklaneczki w górę i do dna!” wydał komendę kierownik.
    Studentki spojrzały na siebie nawzajem, a blondynka miała przerażenie w oczach.
    “Nie mieliście kończyć nam w ustach, żeby było czysto!” Zbuntowała się blondynka.
    “I jest czysto.” powiedział kierownik. “Bez toastu nie ma ekstra pieniążków.”
    “Zdrowie pana młodego!” Krzyknęła z entuzjazmem brunetka, po czym uniosła szklaneczkę w górę, a następnie zbliżyła ją do ust. Rozchyliła wargi i przechyliła szklankę na siebie. Cała zawartość szklanki wpłynęła jej do ust. Ciemnowłosa piękność mając cały czas zamknięte oczy masowała się jedną ręką po swoich piersiach, a drugą trzymała cały czas szklankę nad swoimi ustami i przełykała kolejne wpływające w nią porcje spermy.
    “O Ja pierdolę?” Zszokowany wydusiłem z siebie w stronę zastępcy kierownika. Ten popatrzył na mnie i uśmiechnął się perwersyjnie.
    “Obie szklaneczki muszą być puste, albo nie będzie żadnych pieniędzy.” powiedział do mnie wskazując palcem na blondynkę.
    Brunetka musiała go usłyszeć, bo odstawiła swoją szklaneczkę na stół, popatrzyła na nas, po czym wzięła w dłoń szklaneczkę blondynki. Uniosła ją w górę, kolejny raz Krzyknęła:

    “Zdrowie pana młodego!”, po czym i ta szklaneczka pojawiła się przy jej ustach, a ona nie zastanawiając się nad niczym przechyliła głowę kolejny raz do tyłu i zaczęła połykać kolejne porcje spermy. Widziałem, że nie dawała rady takiego ładunku połknąć. Choć bardzo się starała, to bokiem z ust wypłynęła struga spermy i popłynęła po szyi na jej kształtne piersi. Dziki wrzask i oklaski, połączone z entuzjastycznymi gwizdami rozległy się w całym salonie, a wszyscy uczestnicy imprezy nie kryli swojego podziwu dla dziewczyny, która ratowała honor obu chętnych na łatwy zarobek.
    Kierownik spojrzał podejrzliwie na brunetkę i wskazał palcem na jej pierś pokrytą wypływającą spermą z jej ust.
    “Dlaczego nie wszystko zostało połknięte? “
    “Bo jakoś musiałam na balsamować moje piersi, żeby były jędrne i kształtne “odpowiedziała brunetka jednocześnie masując swoją pierś.

    „Drugi cycek masz suchy” wskazał palcem kierownik.

    Ponieważ tylko na jednej z nich miała spermę, chwyciła szklaneczkę i wybrała palcami część spermy ze środka, po czym posmarowała sobie nią drugą pierś i zaczęła masować się po swojej drugiej, dotychczas suchej piersi.

    Wycie aprobaty wypełniło salon. Kierownik wziął ze stołu dołożone pieniądze, złożył je razem w jeden plik i podał brunetce.

    „Uczciwie zarobiłaś na podwyżkę.” Kierownik uśmiechnął się pod wąsem. „Musiałaś niejednemu chłopakowi zrobić dobrze.”

    „Mam swojego pierwszego i jedynego chłopaka” odpowiedziała zaczerwieniona.

    „Facet musi być wniebowstąpiony, jak mu tak obrabiasz kutasa!”

    „Jeszcze nigdy nie brałam do ust jego penisa, tylko seks klasyczny”

    Pomruk rozległ się w salonie.

    „Proszę, proszę! Niewinna, niedoświadczona, a ssie i połyka, niczym wieloletnia mistrzyni. Prawdziwa obciągara, a do tego bardzo ładna!”

    „A co z pieniędzmi dla mnie?!” zbuntowała się blondynka. Wtedy też zauważyłem, że i jej usta SA opuchnięte od obciągania tylu penisów.

    „Nie wzniosłaś toastu” skwitował sprawę kierownik.

    „Wzniosłam, tylko nie wypiłam!” zaprzeczyła studentka.

    „Niestety twoja koleżanka połknęła zawartość obu szklaneczek. Jak chcesz teraz nadrobić straty?”

    „Obciągnę panu do końca z połykiem” zaproponowała dziewczyna.

    „Ruchałem już obie twarze dzisiaj, więc to już mnie nie bawi”

    „Mam chłopaka i go nie zdradzam” na te słowa wszyscy wybuchli gromkim śmiechem.

    „Wiem, że próbujesz być zabawna, ale jest różnica między byciem zabawną a śmieszną” Kierownik spojrzał na blondynkę z pogardą i powiedział:

    „Spódnica w górę, zdejmuj majtki i kładź się na stole. Ja już mam sposób, żebyś zarobiła i ja miał ulgę.”

    Podszedł do brunetki.

    „Masz ochotę na jeszcze jeden miesiąc zarobku twoich rodziców?”

    „Jasne, że tak!” odpowiedziała z uśmiechem na twarzy.

    „Więc uklęknij i przygotuj mojego kutasa do akcji.”

    Ciemnowłosa dziewczyna bez chwili zastanowienia uklęknęła i wzięła penisa w usta. Kolejny raz ssała i oblizywała szybko i intensywnie, a przyrodzenie kierownika po dłuższej chwili stało się ponownie twarde.

    Wtedy kierownik wyjął penisa z ust dziewczyny. Podszedł do stołu, kiwnął na mnie i kazał mi podejść z drugiej strony mebla. Chwycił nogi blondynki i uniósł je nad jej głowę.

    „Trzymaj je, niech się nie męczy.” zlecił mi zadanie, po czym powiedział do brunetki:

    „Przygotuj dziurę koleżanki, bo musi jakoś zarobić na kieszonkowe.”

    Ciemnowłosa piękność zbliżyła się do krocza blondynki. Zaczęła poruszać głową we wszystkich kierunkach.

    „Hej! To nie jest moja cipka!” krzyknęła blondynka nagle.

    Brunetka się tym nie przejmowała. Dalej pracowała intensywnie między nogami koleżanki i co jakiś czas spoglądała na mnie z pomiędzy nóg blondynki. Czułem wtedy jak mój penis ponownie sztywnieje.

    Kierownik nagle odsunął brunetkę.

    „Tyle wystarczy, jest już mokra. Przyszedł czas, abyś zarobiła na swoje kieszonkowe.

    Przystawił swojego twardego penisa i wykonał jeden zdecydowany ruch do przodu.

    Blondynka zakrzyczała z bólu i kręciła głową, która zwisała poza blatem stołu. Stół był wąski ale długi. Kierownik spojrzał na brunetkę:

    „Ucisz ją, bo psuje całą zabawę!”

    Dziewczyna podeszła do mnie. Patrząc mi w oczy rozpięła moje spodnie i wyjęła mojego twardego penisa, po czym włożyła go w otwarte usta blondynki.

    Jej wrzaski zamieniły się w zgłuszone mamrotanie. Kierownik zaczął ruchać blondynki dupę. Nie był teraz już delikatny. Czułem się, jakbym na  żywo oglądał pornosa z jednym z tych długodystansowych aktorów porno, którzy potrafią w czasie jednej sceny ruchać kilka dziewczyn i na koniec strzelić spermą na twarze dwóch czy nawet trzech z nich. Cała ta sytuacja wydawała mi się całkowicie absurdalna. W życiu nie pomyślałbym, że będę kiedyś trzymać nogi jakiejś dziewczyny, żeby inny facet mógł ją rżnąć w dupę z dzikością byka zarodowego.

    Nie zdawałem sobie sprawy z upływającego czasu, ale nagle któryś z facetów zawołał:

    „Człowieku, kończ już, bo od dziesięciu minut ją ruchasz! Ty jej rozerwiesz tę dupę!”

    Kierownik popatrzył na ciemnowłosą dziewczynę, która cały czas stała koło mnie:

    „Pomożesz koleżance?”

    „Nie.” Odpowiedziała brunetka z uśmiechem na twarzy „Tym razem ona sama musi zapracować na swoje kieszonkowe”

    „Masz rację!” odpowiedział kierownik „Ja też ciężko pracuję na swoje pieniądze!”

    Blondynka odwróciła głowę i wypuściła mojego penisa z ust. Nie wrzeszczała już, po prostu jęczała, ciężko wyczuć, czy z bólu, czy z rozkoszy. Ja schowałem kutasa w spodnie i wróciłem na swoje miejsce.

    „Blondyna nie wie, na co się zgodziła.” Zaśmiał się perwersyjnie Frank.

    „O co ci chodzi?” zapytałem podejrzliwie.

    „Kierownik dwa razy się spuścił. Teraz zanim osiągnie orgazm, zejdzie mu jeszcze trochę czasu. Pewnie ponad kwadrans jeszcze będzie ją ruchać.”

    Brunetka podeszła do nas i usiadła koło mnie i Franka, między nami.

    „Naprawdę nie chcesz pomóc koleżance?” zapytał Frank.

    „Już jej próbowałam pomóc. Zawsze muszę ją ratować z opresji, bo jest nieodpowiedzialna. Teraz niech odpracuje swoje zaległości”

    „Kierownik będzie ją jeszcze długo ruchać”

    „Ona leży. Nie musi nic robić, nie zmęczy się” brunetka wzdrygnęła ramionami.

    „Jej dziura w dupie będzie zrujnowana!”

    „Mogła połknąć toast ze spermy.” Skwitowała ciemnowłosa dziewczyna uśmiechając się.

    Siedzieliśmy tak jeszcze kwadrans i patrzyliśmy na tę analną destrukcję, a inni uczestnicy imprezy co jakiś czas wyli i gwizdali.

    „Blondyna na długo zapamięta to rżnięcie!” powiedział do mnie Frank, po czym złapał pierś brunetki i zapytał się dziewczyny: „Naprawdę nie chcesz przyspieszyć akcji? On tak może długo. Teraz już ją rżnie w dupę przez prawie pół godziny.”

    „Nie dłużej, niż ja musiałam jej pomagać, więc nic się jej nie stanie.” Odpowiedziała dziewczyna.

    „Jak jest, blondyna?” krzyknął kierownik. „Lubisz z dupy do ust?”

    Rżnięta studentka pokręciła przecząco głową. Kierownik odwrócił głowę w stronę brunetki:

    „Podejdź na chwilkę.”

    Dziewczyna wstała z kanapy i podeszła do kierownika.

    „Czego ode mnie potrzebujesz?

    „Zaraz skończę w jej dupie. Ale w mieszkaniu musi być czysto. Blondyna nie chce do buzi, choć obciągnęła szesnaście kutasów. Wysprzątasz jej dupę po moim kutasie?”

    „Ile za to zapłacisz?”

    „Dodatkowy miesiąc.”

    „Trzy miesiące.”

    „Dwa.”

    „Trzy, albo sam sobie wylizuj spermę z dupy!” brunetka stanowczo zakończyła negocjacje.

    „Zgoda!” wysapał kierownik i dysząc zaczął wierzgać kutasem w dupie blondynki, przez co domyśliliśmy się, że właśnie miał wytrysk.

    Dziewczyna uklęknęła koło stołu. Kierownik przełożył nogi blondynki na bok. Ona też ułożyła się na boku i objęła rękoma swoje kolana.

    Kierownik wyciągnął kutasa z dupy blondynki i dysząc odszedł od niej, po czym ciężko usiadł w fotelu.

    Moim oczom ukazał się rozciągnięty i zaczerwieniony odbyt blondynki. Widziałem tysiące pornosów ze scenami analnymi, niejedną dziewczynę rżnąłem w dupę, ale żadnej nie zrujnowałem dupy tak, jak kierownik zniszczył blondynkę.

    Po kilkunastu sekundach z rozciągniętego odbytu wypłynęła struga spermy. Ciemnowłosa dziewczyna zaczęła intensywnie oblizywać pośladek, po którym spływała sperma. Za chwilę zaczęła też wiercić językiem w dupce blondynki. Powtórzyła ten układ parę razy. W końcu wstała i zostawiła blondynkę z jej wypiętą dupą i rozciągniętym odbytem leżącą na stole i pojękującą cicho.

    Podeszła do kierownika siedzącego na fotelu. Brunetka zażądała wypłaty swoich zaległych pieniędzy. Kierownik pokazał palcem na swojego już miękkiego kutasa i powiedział: ” musi być wyczyszczony.”
    Dziewczyna bez zastanowienia odpowiedziała: ” to będzie kosztować dodatkowy miesiąc. ” kierownik tylko pokiwał głową i jeszcze raz wskazał palcem kutasa. Dziewczyna uklęknęła przed nim między jego udami i bez żadnych oporów wzięła miękkiego penisa kierownika w usta. Zaczęła go ssać i oblizywać. Ręką ściągnęła napletek i dokładnie wylizała całą żołądź. Po chwili wstała i wyciągnęła przed siebie rękę kropka kierownik niewiele się namyślając sięgnął po swój portfel i wyciągnął solidną porcję gotówki którą podał dziewczynie do ręki.

    Ciemnowłosa rozpięła seksownie swoje spodnie i za majtki wsunęła Wszystkie zarobione pieniądze. Zaraz po tym zapięła guzik i rozporek, Po czym powiedziała, że dla niej już jest za późno i musi wracać do domu.
    “Ja też już pójdę. “Powiedziałem i Wstałem z kanapy. Kierownik roześmiał się perwersyjnie i powiedział: “tylko nie przeruchaj brunetki w dupę, w końcu ma chłopaka.”
    Wyszliśmy z mieszkania i stojąc na chodniku wyciągnąłem z kieszeni telefon, po czym zadzwoniłem po taksówkę. Nie chciało mi się iść na piechotę taki kawał drogi, zaproponowałem także dziewczynie, że może jechać ze mną. Ona bardzo chętnie się zgodziła i jak tylko przyjechało Auto, to wsiedliśmy do niego i razem pojechaliśmy w kierunku centrum miasta. Po paru minutach wysiedliśmy z samochodu, Ja zapłaciłem kierowcy I zaczęliśmy spacerować chodnikiem. Będzie brunetka powiedziała, że ma na imię Izabela i bardzo chętnie jeszcze by się czegoś napiła. Weszliśmy do najbliższego pubu i zapytałem się co by chciała wypić ona powiedziała, żebym zamówił dwie kolejki whisky i poszła zająć jakiś stolik. Ja podszedłem do baru i zamówiłem dwie szklaneczki whisky z colą, po czym popatrzyłem gdzie dziewczyna zajęła miejsce i poszedłem w jej kierunku. Znalazła stolik gdzieś przy ścianie ale bardzo blisko drzwi wejściowych. Przyszedłem postawiłem szklaneczki na stole. Wtedy Iza zapytała:
    “Czy mogłabym wypić oba drinki? ” pokiwałem głową twierdząco i nie miałem nic przeciwko brunetka chwyciła szklankę i wychyliła ją duszkiem. Jak tylko odstawiła ją na miejsce, chwyciła następną i zrobiła dokładnie to samo.
    Wstała od stołu i popatrzyła na mnie wielkimi oczami. Wystękała tylko z siebie “przepraszam!”, Po czym wybiegła na zewnątrz. Zdziwiony wyszedłem za nią i zobaczyłem tylko jej seksownie opięte spodniami tyłeczek i nogi wystające z krzaków, w których była zanurzona resztą swojego ciała. Whisky chyba nie było najlepszym pomysłem na na picie się, bo dziewczyna Właśnie się wszystkiego pozbywała z siebie tych właśnie krzakach. Po dłuższej chwili wyszła z niej i popatrzyła na mnie zawstydzona.
    “Przepraszam, musiałam sie pozbyć tego wszystkiego z siebie. Teraz już bym pewnie gardzisz jeszcze bardziej, niż wcześniej. ” popatrzyłem na nią i zapytałem “masz ochotę napić się coli?” A ona na to pokiwała głową i Nieśmiało się uśmiechnęła. Wróciliśmy do knajpy, ona poszła na chwilę do łazienki, a ja zamówiłem dwie szklaneczki Coli. Posiedzieliśmy przy stoliku i pogadaliśmy o niezobowiązujących tematach. Dowiedziałem się wtedy, że brunetka nie ma dziewczyny chłopaka za to blondynka która pozostała na wieczorze kawalerskim ma i to jak najbardziej. Bardzo często Iza musiała maskować wyczyny swojej koleżanki przed chłopakiem, a tym razem już miała tego wszystkiego dosyć. Dlatego choć razem uczestniczyły w imprezie, nie zamierzała jej w niczym pomagać. Postanowiła że to koniec tej przyjaźni i dlatego nie pomogła w niczym, Kiedy był ostatni etap zabawy.
    Pogadaliśmy jeszcze trochę w knajpie, po czym wyszliśmy i poszliśmy do mojego mieszkania. Iza nie chciała tygodnia spać sama, ale nie uprawialiśmy seksu. W sumie ładne kilka godzin wcześniej zrobiła mi niesamowitego loda, a ja Nie chciałem już nic więcej tego dnia. Na następny dzień oczywiście była akcja ale to już na inną opowieść. Jednak od czasu tego wieczoru kawalerskiego nie jestem już w stanie więcej pić whisky. Jak tylko widzę szklaneczkę do whisky, momentalnie przypomina mi się Iza wypijająca dwa spermowe drinki z takich właśnie szklaneczek.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max79