Blog

  • Silownia i testosteron (3)

    Zlizywał ze mnie swoje nasienie. Robił to namiętnie i delikatnie. Lizał mi sutki, brzuch i podbrzusze. Od czasu do czasu pocierał dłonią po swoim ciele i zlizywał z niej pozostałości swojego nasienia. Ulewał kropelkę z kieliszka i zlizywał ją ze mnie. Mimo orgazmu, który przed chwilą przeżyłem, nadal czułem podniecenie. Chodźmy pod prysznic, zaproponował.

    Myliśmy się w niewielkiej kabinie. Czasem każdy siebie, czasem jeden drugiego. Całowaliśmy się co chwilę i dotykaliśmy. Nigdy w życiu nie miałem takiej sytuacji z mężczyzną. To mój pierwszy raz i bardzo mi się to podobało.

    Siedliśmy naprzeciw siebie nadzy. Patrzyłem na niego i czułem, że moje życie się zmienia. Moi kumple z pokoju, z roku, z innych kierunków i roczników nie działali na mnie tak, jak on. W akademiku były prysznice bez zasłonek. Nikt się nie krył przesadnie przy kąpieli. Ja myłem się często w najmniej obleganych godzinach, bo wstydziłem się tego, że mi staje przy innych. Kumplom raczej tak nie stawały fiuty, albo nie widywałem tego.

    Może częściej sobie spuszczali niż ja. W pokoju przebieraliśmy się przy innych po prostu odwracając się przodem do ściany. Nie czułem jednak podniecenia w tych sytuacjach a teraz tak. Podniecał mnie jego widok i sztywny fiut prosił o głaskanie. Alkohol też robił swoje. Byłem wyluzowany i ufałem mu. Nie wiedziałem że stać mnie na spotkanie z mężczyzną i uprawianie z nim seksu. Nigdy nie marzyłem o tym. Zapobiegawczo trzepałem w kiblu, by nie zawracać sobie głowy myśleniem o seksie w ciągu dnia.

    Opowiedz mi o tych przygodach z siłowni. Poprosiłem.

    Znów polał burbona. I zaczął na luzie opowiadać. Patrzyłem jak jedną ręką trzyma kieliszek z którego bierze kilka kropel alkoholu a drugą ręką dotyka swoje ciało w różnych miejscach. Dotyka penisa, jąder, sutków, brzucha. Patrzenie na jego ruchy, mimikę podniecającą mnie. Mój fiut stał w niemal osiemdziesięciu procentach. Patrzyłem na niego i odkrywałem siebie. Swoją naturę, osobowość. Przyznawałem się do wykluczonych dotychczas własnych myśli o ciałach mężczyzn i kobiet.

    -Lubię jak wiesz już chodzić nagi. Lubię naturyzm. Lubię spermę, mówił i słyszałem, że język mu się plącze. W ostatnie wakacje pojechałem nad morze. Pracowałem w siłowni jako instruktor. Rano nie było nikogo więc czułem się swobodnie. Któregoś dnia postanowiłem pobiegać na bieżni nago. Ustawiłem nagrywanie w telefonie i biegłem. Telefon nie rzucał się w oczy ale ja nagi tak. Po kilku minutach na sąsiedniej bieżni stanął ochroniarz. Waldek. Też był nagi. Krępy z wielkimi mięśniami i średnim penisem. Bardzo zadbany i wydepilowany facet. Głupio mi było, ale zagadał że też lubi naturyzm. Potem, gdy miał rano dyżur przychodził aby ze mną pobiegać nago. Nagrał się i mam do dziś ten filmik.

    Sięgnął po telefon i włączył telewizor. Włączył odtwarzanie filmu na TV. Siadł koło mnie i razem patrzyliśmy jak najpierw sam biegnie a potem dołączył do niego krępy facet w wieku około 40 lat. Patrzyłem jak ich genitalia obijają się o uda. Piękny widok. Jak to w jednej piosence: jak konie w galopie.

    -Ten facet fajnie wygląda. Jemu też ssałeś? Zapytałem.

    Nie. Przyjechał z dziewczyną do pracy na wakacje jak ja. Rasowy heteryk. Obsługiwał starsze panie, gdy ich mężowie siedzieli na piwie w knajpce.

    -A co na to jego dziewczyna?

    Ona robiła loda każdemu kto zapłacił. Albo dawała dupy. Zbierali kasę na dom. Umówili się, że w ten sposób mogą dorobić w wakacje. Gdy miał dyżur w nocy chodziłem do niego na dyżurkę. Okazało się, że niektóre pokoje miały zamontowane ukryte kamerki. Lubił mi pokazywać te w których były ładne kobiety. Podniecały go i liczył, że je sprowokuje i mu zapłacą za seks. A ja patrzyłem raczej na ich kochanków. Na pierwszym pokazie tak się podnieciłem, że zlałem się w spodenki.

    Gadasz! W pokojach były kamery dostępne dla ochroniarza?

    -Tak. Czasem chodziłem go zastąpić w nocy jak miał pilne ruchanko i jego dziewczyna też. Wtedy miałem godzinkę dla siebie. Ja podglądałem raczej panów, albo pary uprawiające sex. Było tam od czasu do czasu paru fajnych facetów bez bebecha. Miło było patrzeć jak dymają swoje kobiety. A raz udało mi się zobaczyć ochroniarza Ryśka w akcji. Poszedł do pani w wieku około 50 lat. Rozebrała go w wejściu i uważnie oglądała z każdej strony. A potem rozłożyła się i pozwoliła się wyruchać. Ależ ją obracał. Ja bym nie miał takiej kondycji jak on. Tak szybko ruszał biodrami. Dotykał ją po biuście, napierdalał ręką cipę i drażnił łechtaczkę, przewracał na różne strony i napierdalał jak królik. Szkoda, że z nim się nie udało.

    -A pytałeś?

    Sam mówił pogardliwie o seksie faceta z facetem. Nie przeszkadzało mu jednak dymać stare baby za kasę. Więc nie próbowałem nawet pytać o to. Z resztą nasienie trzymał dla klientek.

    A z innych akcji to kiedyś przyjechali bokserzy. Całe dnie spędzali na siłowni. A z nimi personel, lekarz, trenerzy, masażysta. Była też menadżerka. Ci też byli wyluzowani. Co dzień się ważyli nago. I tu wrzucał fotki jak się ważą, jak się myją, jak ćwiczą. A potem szwendali się nadzy, opowiadał. Ładne ciała. Ciężko było patrzeć i nie dotykać. Gdy czasem ktoś z gości przyszedł do sauny, był zaskoczony takim widokiem. Było ich siedmiu. Lubiłem zaglądać jak się myli. Robili sobie jaja z siebie. Czasem udawali że walczą na szable chujami. Dotykali się bez skrępowania. Macali sobie jaja i komentowali, kto ile ma nasienia. A wtedy wchodziła menadżerka i kwitowała, że nie ma żadnych zabaw. Żadnego trzepania, walenia gruchy. Mają walki i zabrania im się spuszczać. A jak jeden pyskował to go chwyciła za jaja i ścisnęła. Zwinął się i był spokój. Mówili, między sobą, że jak jest ważna walka, to pilnuje zawodnika w nocy, żeby sobie nie wytrzepał i jest z nim cały czas, jak się myje, sika, sra, je. I nawet potrząsanie fiutem po wysikaniu jest podejrzane.

    Miło wspominam też Karola. Zarabiał sprzedając różne akcesoria na deptaku. Przychodził do południa na siłkę nim zaczynał pracę. Piękne ciacho. 19 lat i spory kutas. Mam jego fotki. Wrzucił na ekran TV i podziwiałem go w samych skąpych obcisłych żółtych kąpielówkach wypełnionych po brzegi. Stał na tle straganu z kąpielówkami, okularami, ręcznikami. Bez zbędnej fałdki. Szczupły jasny blondyn z kręconymi włosami. Piękny tors i brzuch z ośmiopakiem. Fajne ramiona. I kolejne sam kutas. Ogolony i wszędzie opalony. A potem filmik jak Marcin mu ssie czubek i pieści jego wora. Widać że to Karol nagrywa. A potem kolejny film jak mu Karol wbija. Jęczenie Marcina leżącego na brzuchu ujeżdżanego wielkim grubym penisem. Karol oparty o barki Marcina patrzy w obiektyw i uśmiecha się. Ale widać, że sprawia mu radość ruchanie Marcina.

    -Bolało? zapytałem

    Oj tak. Ale warto było.

    -A gdzie wy tak się dymaliście?

    Na materacu w siłowni. Ten to miał spermy jak byk.

    Na ekranie pojawiali się kolejni mężczyźni. Widać że nagrywał ich z ukrycia na siłowni. Ten był fajny, mówił. Blondyn o słabej muskulaturze w wieku młodzieńczym na oko. Podnosił gryf bez obciążenia i za każdym razem jego szorty stawały dęba. Podglądałem go w szatni. Miał cienkiego ale tak 19 cm. Miałem ochotę mu obciągnąć ale miał dziewczynę. Lizali się wieczorami w krzakach. A ona mu robiła rączką. O a tu ochroniarz w akcji. Nagrałem telefonem z ekranu, bo trzeba mieć hasło, żeby coś nagrać na pamięć zewnętrzną.

    Patrzyłem jak krępy nagi mężczyzna ostro rucha nagą kobietę z rozłożonymi nogami. Wszystkie te sceny powodowały, że podniecenie nie gasło. A potem fotka tego mężczyzny w ubraniu. Obciśnięte jasne dżinsy. Obciśnięte tak, że widać każdy mięsień. Gumę w majtkach i żyłki na penisie. Koszulka biała o trzy numery za mała. Ale widać piękny brzuch z kratą mięśni. Sutki, które sterczą. Klatka piersiowa jak Mont Everest. Nic dziwnego, że miał branie – skomentowałem.

    I znowu fotki Karola. Trzyma sztangietkę nagi a Marcin klęczy i liże mu jajka. I jeszcze jak Karol rucha jakiegoś młodego pomiędzy ręcznikami.

    To na tyłach straganu jak rucha przechodnia.

    -Przy ulicy? zapytałem niedowierzający.

    Tak. Szedłem któregoś dnia i podszedłem do niego. A już kręcił się ten koleś. Patrzył na kąpielówki Karola. A on co dzień miał inne. Ale jak zwykle mocno wypełnione. Nie nosił koszulki, spodenek. Chodził bosy. A z innego ubioru, to nosił przeciwsłoneczne okulary na głowie we włosach. I zapytał tamtego, czy ma ochotę żeby mu dupsko wyruchał. I gość mówi tak, proszę. To go zaprosił a ja pilnowałem stoiska. I parę fotek im cyknąłem. Niepozorny koleś ale tego kutasa bez problemu przyjął. Nie stękał za głośno. Nie raz był dobrze dymany, bo dawał dupy za kasę, jak mówił. A Karol mu wpadł w oko i go zapragnął mieć w sobie.

    W sumie te wakacje sporo czasu z nim spędziłem. Wypiłem dużo jego spermy. Nie raz to ja wieczorem, gdy kończył pracę chodziłem na zaplecze. I ssałem mu, albo pozwalałem się wyruchać.

    -Podziwiam twoją dziurkę. Nieźle rozciągnięta. Jak do tego doszedłeś?

    Ćwiczenia. Zaczynałem od palca. Potem dwa. Kupiłem korek analny i co dzień nosiłem. Potem wibratory. Malutkie i większe. A w tym czasie trafiały się i prawdziwe fiuty.

    -A ja mogę spróbować wibratora?

    Odchylił się na bok i sięgnął po pudełko z kokardką.

    Proszę. Wręczył mi. Wziąłem w dłonie i otworzyłem. W środku leżał dziesięciocentymetrowy penis zakończony płasko. Działa na blu-tuf. Możesz go mieć w sobie i stymulować się z telefonu. Włożę ci. Dobrze?

    Przytaknąłem a on polał go lubrykantem i spowodował, że wypiąłem się do niego. Przystawił twarz i zagłębił się w mój rowek. Czułem podniecające dotykanie dziurki. Penis się uruchomił i drażnił mnie na zmianę z jego ustami i językiem. Dotykał nim drżącym w sam środek i czułem jak mój zwieracz się powiększa. Wywija się na zewnątrz a w środku znów jest jego język, albo drgający penis. Dotykał nim moich jaj i jechał aż do czubka penisa. I po chwili moja prostata dała znać, że jest jej super. Penis pasował idealnie i wibrował we mnie generując podniecenie. Moje jaja również czuły to poruszenie od środka. Lizał mi je dodatkowo i pochwycił wiszącego penisa dojąc go niczym krowie wymię. Czułem, że zaraz będę miał kolejny orgazm….…A nasz wieczór trwa a do rana dużo czasu.

    Ciąg dalszy ma nastąpić?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alanlate

    Może jakiś kierunek o czym pisać….

  • Scat

    UWAGA! Tylko dla fanów scat i hardcore. Paweł miał 34 lata i był żonaty z 40 letnią Karoliną. Byli dobrym małżeństwem, a Paweł bardzo ją kochał. Od pewnego czasu jednak w ich małżeństwo wkradła się rutyna, Karolina skupiła się na prowadzeniu swojej firmy i rozwoju kariery, a seks przestał istnieć. Jak się poznali uprawiali ostry nieraz brutalny seks, który uwielbiała i nie miała ograniczeń. Paweł obawiał się, że jak tak dalej pójdzie to Karolina sobie kogoś znajdzie na co nie mógł pozwolić. Kiedy wróciła do domu późnym wieczorem miała zły humor, dlatego odważył się zacząć temat Karolina, chciałbym poruszyć pewien temat – Mów, tylko nic poważnego, bo nie mam do tego dzisiaj siły – Kiedyś jak byłaś wstawiona zdradziłaś mi swoją najskrytszą fantazję, która jest tabu i niezbyt akceptowana na, którą ja nie chciałem się zgodzić – Być może, ale to dawno, i ? – Teraz się zgadzam – Karolina tylko wzruszyła ramionami i wyszła bez słowa z kuchni zostawiając zasmuconego Pawła. Martwił się, że już za późno na cokolwiek, jednak ku swojemu zaskoczeniu kilka dni później w ładny letni dzień dostał od niej smsa „Kończę o 17stej wizytację u W, przyjedź po mnie mam niespodziankę”. Ucieszył się na te słowa i punktualnie był na miejscu. Po chwili zobaczył Karolinę wychodzącą z budynku, kiedy wsiadała do samochodu przez myśl przeszło mu, że ma jakiś plan bowiem zawsze miała poczucie stylu i gust, a dzisiaj miała na sobie czarną bluzkę, białe dosyć obcisłe i prześwitujące spodni przez, które było widać skąpe czarne stringi. Wiedział, że bez powodu by się tak nie ubrała narażając na obgadywanie, stringi również nosiła bardzo rzadko. Przywitała się z nim chłodno i kazała jechać do domu dłuższą drogą. W jej stroju Karyny było coś pociągającego przez co nie mógł się powstrzymać i co chwilę na nią ukradkiem zerkał, efektu dodawały cieliste sandałki na bardzo wysokiej szpilce. Patrz się na drogę – powiedziała kiedy ponownie na nią zerknął. Po tych słowach Paweł znowu pomyślał, że to małżeństwo nie przetrwa i pogrążony w myślach jechał dalej. Kiedy mijali pusty leśny parking usłyszał Zjedź tutaj – Dlaczego ? – Zjeżdżaj mówię – Kiedy stanął wzięła jakąś małą torbę i ruszyła przed siebie Chodź – Ruszył za nią nic nie rozumiejąc. Szli tak kawałek brnąc w gęsty las Dobra, dalej w tych butach nie dojdę, chodź tutaj – Kiedy podszedł rozkładała koc. Spojrzeli na siebie i pierwszy raz od lat szczerze się do niego uśmiechnęła. Zaplotła mu ręce na ramionach i zaczęli się całować. Oderwała się i uklęknęła rozpinając mu spodnie, wyciągnęła jego dużego kutasa i wsadziła od razu całego do buzi. Od razu mocno zaczęła go obciągać, a Paweł dociskał jeszcze mocno jej głowę zagłębiając się w gardło, zacisnął jej na chwilę nos potęgując doznania. Zaczęła miętosić mu jaja mocno je ściskając. Wstała i ściągnąwszy spodnie i stringi do kolan oparła się o drzewo wypinając swój idealny zadek. Wjedź nim mocno w dupę po same jaja- Jesteś pewna ? Dawno tego nie robiliśmy, więc może Cię boleć – Przestań, wiesz, że lubię ból – Podszedł i rozsunąwszy jej pośladki z zamachu wbił się w jej dupę. Jęknęła z bólu ale tylko zacisnęła się na nim mocniej. Zaczął jebać ją z całej siły z wielką szybkością Karolina tylko jęczała czując go maksymalnie głęboko, aż poczuła parcie i skurcze, więc zaczęła przeć. Z jej dupy w, którą jak tłok wbijał się kutas zaczęła wyciekać brązowa wydzielina, a Paweł poczuł opór. Wyciągnął kutasa całego w kale, zaraz za nim wyleciały całe kawałki spadając na kutasa i brudząc jej nogi. Karolina szybko ściągnęła bluzkę i stanik ciskając je na mech, zaraz potem pozbyła się się dołu zostając jedynie w sandałkach,włosy związała w kucyk. Paweł zdążył ściągnąć tylko koszulę i już popchnęła go na koc. Kiedy się położył od razu się nabiła na niego dupą pozwalając mu się docisnąć za ramiona i zaczęła w szybkim tempie się na niego nabijać wbijając dodatkowo paznokcie w klatę. Trzymał ją za ramiona, żeby dobijać się jak najgłębiej. Po kilku minutach takiego pierdolenia znowu poczuła parcie, dlatego jeszcze przyspieszyła nabijanie, aż poczuła jak z jej dziury zaczyna wylatywać kał co spowodowało potężny orgazm zwieńczony wytryskiem mieszaniny ejakulatu z obfitą ilością moczu, które zalały ich oboje. Paweł pobudzony zaciskającym się w wyniku orgazmu odbytem nie wytrzymał i ciągnąc ją z całej siły za sutki obficie się spuścił. Opadli wyczerpani, a Karolina mocno się w niego wtuliła nie wypuszczając jednak kutasa z dupy. Po chwili chciał wstać jednak ona się wyprostowała i docisnęła go rękami. Leż, przecież wiem, że po mocnym spuście musisz się odlać, dlatego zrób to we mnie – Może lepiej nie kochanie – powiedział z trudem powstrzymując pęcherz. Karolina na te słowa tylko delikatnie zaczęła głaskać jego jądra zimną dłonią co zawsze na niego działało. Cicho jęknął i na wpół sztywnym kutasem zaczął sikać w jej dupie. Kiedy skończył wypuściła jego zmęczonego kutasa, a z jej dupy wystrzeliła fontanna moczu. Wstała i dokładnie wylizała mu kutasa po czym zaczęła się ubierać. Kiedy założyła spodnie na całej dupie zrobiły się jej duże brązowe plamy. Ubieraj się, chcę, żebyś jeszcze w domu mnie dobrze wyruchał zanim weźmiemy prysznic. – Kiedy szli do samochodu uśmiechnęła się i powiedziała – To było zajebiste, nie mogłeś od razu się na to zgodzić. Kocham Cię –

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    jan niezbedny
  • Silownia i testosteron (4)

    Byłem wypięty w pozycji na czworaka, gdy wsunął się pode mnie podsuwając mi swoje genitalia. Sam łapczywie wessał mojego fiuta i dociskał moje pośladki bym zagłębiał się w jego ustach. Jesteśmy tego samego wzrostu i doskonale do siebie pasujemy. Wysysał z ust powietrze, co powodowało jeszcze większy wzwód i moje podniecenie. Dodatkowa stymulacja spowodowała, że podniecenie rosło. A i ja dokładałem bodźców rozkoszy i sobie i jemu.

    Też wessałem jego penisa i jak on wywoływałem podciśnienie w ustach, by fiut się nasączył krwią i urósł więcej. Nie miałem doświadczenia ile mogę wu włożyć i jak długo trzymać, by go nie dusić, jednak jego dłonie pomagały mi to rozpoznać. Gdy luzował wyjmowałem. Gdy przyciskał wkładałem.

    Tej rozkoszy było za dużo. Poprosiłem żeby zwolnił obroty wibratora. Kliknął inny wzorek na telefonie i teraz co kilkanaście sekund otrzymywałem dawkę drgań na przypomnienie, że tam jest.

    Byłem pijany i oddałem się temu szaleństwu. Nigdy nie było mi tak przyjemnie. W ustach miałem pięknego chuja pięknego kolegi. A gdy się postarałem, dotykałem nosem do jego jaj. Nigdy też w życiu nie zaliczyłem takiego maratonu seksu. Moje zabawy polegały na szybkim zwaleniu gruchy. Czasem w wannie, jak byłem w domu. Pod prysznicem w akademiku, gdy nikogo nie było. A jak był ruch, to na toalecie w papier. Nawet jak przychodziły koleżanki na ruchanie, to obsługiwaliśmy je po kolei. Czasem we dwóch, czasem we czterech. Podniecenie było. Ale nigdy takiego. To uświadamiało mnie, bliżej której strony jestem. Może to alkohol spowodował moje wyuzdanie i taką otwartość. Teraz delektowałem się rozkoszą bycia z nim i pragnąłem robić to długo.

    Przez kolejne minuty ssaliśmy sobie wzajemnie turlając się po narożniku. Żaden z nas nie próbował przekroczyć tego momentu, tego uczucia początku orgazmu. Byliśmy obaj na granicy, z której nie da się zejść bez zepsucia tego stanu. Z jednej strony marzyłem by poczuć jego orgazm w moich ustach. Czuć jak drży jego piękne ciało. Z drugiej wiedziałem, że po osiągnięciu orgazmu, będzie trzeba czekać na następny. Odraczaliśmy więc sobie ten moment. Gdy robiłem to sam, nie zwlekałem. Zawsze robiłem to szybko, żeby nikt nie zauważył. Kiedyś w akademiku wszedłem pod prysznic po jakimś chłopaku z pierwszego roku. Stałem w kolejce, gdy się mył. Owinął się ręcznikiem i wyszedł. A ja zająłem jego miejsce. Nie przyłapywałem go wzrokiem, by zobaczyć go nagiego. W kabinie było dużo śladów spermy. Na ścianie pod kranem. Na podłodze. Na kratce ściekowej. Nie widziałem, by sobie trzepał. Widać woda pomogła mu w osiągnięciu orgazmu. Patrzyłem na te artefakty i zmywałem je polewając prysznicem, by nie było na mnie. Byłem tym nieco zaciekawiony, ale nie powodowało to mojego podniecenia. A teraz patrzę na to inaczej. Spróbuję kiedyś go znaleźć. Podglądać. Może jego też coś niezwykle podnieciło.

    Turlaniu nie było końca. Nasze 69 trwało dopóty, dopóki nie otworzyłem oczu i nie zerknąłem na telewizor. Telefon wciąż odtwarzał kolejne zdjęcia i filmiki. A teraz na ekranie ćwiczył Marcin. Aparat był tak ustawiony, że widać było jego członka i jajka w nogawce. Obok ćwiczyli inni ludzie. Niby zwykły film. Za nim podciągał się mocno umięśniony około 40 letni facet. Obcisłe szorty uwydatniały wzwód. W tle jeszcze paru młodzieńców, ale bez spektakularnego namiotu. Ten kadr spowodował, że bezpieczna linia została przeze mnie przekroczona. Wypuściłem z ust fiuta i zacząłem stękać z rozkoszy. Marcin, próbując mnie uciszyć włożył mi znów fiuta w usta. A to z kolei podnieciło jego i też zaczął jęczeć. Ja byłem na górze a on na dole. Poczułem drganie jego pały i rozchyliłem usta, by zaczerpnąć powietrza. Pierwsza dawka spermy odbiła się od mojego gardła i spłynęła po jego fiucie. Ja tez wypuściłem strumień nasienia, ale Marcin otulił mojego fiuta ustami i nie wypuszczał nic na zewnątrz. Jego trzecią salwę już zdołałem uratować. Zacisnąłem usta i poruszyłem głową. Trzymałem go garścią za jaja i starałem się utrzymać wszystko w ustach. Moja sperma lądowała chyba na jego strunach głosowych. Wbiłem się w jego gardło tak głęboko, że czułem jak dociskam mu jaja do twarzy. Trzęsło nami. Jęczeliśmy słowami rozkoszy. A gdy piękny orgazm ustał rozłączyliśmy się. Siadłem na podłodze i patrzyłem na wciąż stojącego kutasa kolegi. Unurzanego spermą. Jego podniecenie spowodowało, że wydzielał ostrą mocną woń z krocza. Przypominało mi to zapach męskiej przebieralni po meczu. Zapach tak namiętny i podniecający. Zbliżyłem usta do czubka prącia i pocałowałem. Zapach stał się jeszcze mocniejszy. Lizałem więc jego jaja poszukując zaginionych porcji spermy. Lizałem jego prącie i pachwiny. Jaja kleiły się spermą i pachniały najintensywniej. A on leżał z rozłożonymi nogami a stopy spoczywały na dywanie. Pachniał tak podniecająco. Powinni robić perfumy męskie o jego zapachu, – myślałem.

    Gdy nieco ochłonęliśmy siadł i nachylił się do moich ust. Znów mnie namiętnie całował. Teraz miałem przed ustami jego usta i jego członka. Gdy oderwał się od całowania zapytałem, czy umie ustami sięgnąć do swojego fiuta. Zmienił nieco pozycję. Rozwarł szerzej kolana i nachylił się do krocza. Ująłem zwiotczałego z lekka penisa i ustawiłem tak by miał najbliżej. A on obgiął ustami główkę swojego fiuta. Possał ją i wyprostował się. Zaklaskałem z radości. Pierwszy raz widziałem, że to możliwe. Zajebisty jesteś, wykrzyknąłem. Często tak robisz?

    -Jak sobie walę sam, to tak robię by spijać spermę. Potrafię się sam w ten sposób zaspokoić i wypić nektar.

    Czułem się po tych wyczynach mocno sponiewierany alkoholem. I czułem, że nie mówię wyraźnie. On jednak podniósł się i podał mi kieliszek. Wypiliśmy do dna. Rozmawialiśmy jeszcze o technikach trzepania gruchy, o czasie jaki to zajmuje, o miejscach gdzie można to robić. I przyznał się, że zdarzało mu się walić pod prysznicem na siłowni i film się urwał.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alanlate

    O czym napisać w kolejnych częściach? Jakieś marzenia, propozycje….  A może twoja przygoda …

    Część 5 będzie o nocy i poranku, oraz wspominaniu.  Część 6 o siłce.

  • Potega terapii cz. V

    Rozdział V

     

    Ciemny pokój nagle rozbłysł jaskrawym, agresywnym światłem. Marysia zmrużyła oczy, starając się przyzwyczaić do jasności.

     

    – Miałaś wrócić przed północą.

     

    Niezadowolony ton Marcina z trudem przebił się przez warstwę tłumiącą alkoholu i dotarł do mózgu Marysi.

     

    – Technicznie rzecz biorąc, zawsze jest przed północą.

    – Bardzo, kurwa Twoja mać, zabawne.

     

    Marysia przez chwilę w milczeniu wpatrywała się w Marcina.

     

    – Co Ty do mnie powiedziałeś?

    – Eh. Przepraszam, poniosło mnie. Martwiłem się o Ciebie. Nie dawałaś znaku życia, telefon milczał.

    – Byłam na bankiecie, co miałam robić, w telefonie siedzieć? I to chyba normalne, że impreza kończy się w nocy, prawda? Byłeś przecież na paru.

    – Więcej niż paru, ale to nie zmienia postaci rzeczy. Słuchaj…

    – Nie, to Ty słuchaj. – Rozkazujący ton Marysi przerwał mu w pół słowa. – Jestem dużą dziewczynką, poradzę sobie. Przestań mnie napastować.

     

    Kończąc rozmowę, udała się do łazienki. Marcin wytrwale czekał, aż jego ukochana skończy się myć. W trakcie czego układał w głowie niemożliwe do zrealizowania wersje rozmowy, z licznymi ciętymi ripostami i argumentami nie do odbicia. W jego głowie Marysia na kolanach przepraszała.

     

    Zaatakował ją, jak tylko wyszła.

     

    – Dobrze się bawiłaś z tym swoim kolegą?

    – Oj tak, dziękuję. – Odpowiedź Marysi zbiła go z tropu. Miała się bronić, wycofywać. A ta po prostu mówi, że ‘tak’?

    – Musi być świeeetnym facetem, że tak po prostu się zgodziłaś z nim wyjść. – Spróbował z innego kąta.

    – Jest świetny, sam się przekonasz. Przyjdzie w sobotę na kolację.

     

    Bez kolejnego słowa, Marysia weszła do łóżka i szybko zasnęła, zostawiając wbitego w ziemię Marcina za sobą.

     

    ***

     

    Marcin siedział z książką w ręku, wciąż nie mogąc uwierzyć, że niedługo przyjdzie tu jakiś palant na kolację. Rzucał co i rusz wściekłe spojrzenia w kierunku Marysi, która z uwagą dobierała kolczyki. Miała na sobie dzisiaj eleganckie, czarne spodnie garniturowe połączone z białą, koronkową bluzką. Jej wielkie piersi ponownie próbowały wydostać się z okowów bluzki. Musiał przyznać, że wyglądała fantastycznie. Mimo wściekłości miał ochotę zerwać z niej ciuchy i wziąć ją na stole.

     

    Może… Może powinien tak zrobić? Może ta cała gra dominacji miała go do tego sprowokować?

     

    W sumie to po co miałaby zapraszać kogoś na obiad. Fala podniecenia przebiegła Marcina. To jest takie oczywiste, takie proste. Tak zmyślne. Ona to wszystko robi dla niego. Po to, żeby go rozbudzić!

     

    Marcin wstał i pewnym krokiem podszedł do przeglądającej się w lustrze Marysi.

     

    – Cudownie wyglądasz kotku.

    – Dzięki. – Mruknęła bez zainteresowania.

     

    KLASK.

     

    Nagłe uderzenie w nieznacznie wypięty tyłek Marysi zaskoczyło równie mocno ją co i sprawcę klaśnięcia. Po chwili dziewczyna się otrząsnęła.

     

    KLASK.

     

    Tym razem uderzenie padło na głupkowato uśmiechniętą twarz Marcina.

     

    – Nigdy więcej tak nie rób.

     

    Rozgrzany policzek palił żywym ogniem. Marcin nie mógł nic wykrztusić.

     

    – Zrozum wreszcie jedno. Nie dla psa kiełbasa. Moje ciało jest tylko i wyłącznie moje. Nie masz do niego żadnych praw, chyba że Ci je udzielę. Jasne? A teraz idź na zewnątrz i poczekaj na Kamila.

     

    – …Co? – wykrztusił wreszcie Marcin.

     

    – No chyba ładnie by było go podprowadzić do mieszkania? W końcu nigdy tu nie był. No już, na co czekasz?

     

    Zrezygnowany Marcin powlókł się do drzwi, włożył buty i kurtkę i wyszedł w piękny wieczór, czekać na gościa.

     

    ***

     

    – Świetnie gotujesz, już zapomniałem o tym!

    – Ja również o wielu rzeczach zapomniałam. Fantastycznie, że mamy okazję odkryć je na nowo, prawda?

     

    Marcin w skupieniu dłubał w talerzu. Szok tego, jak potraktowała go jego kobieta, wciąż nie mógł zejść. Z pewnością nie po tym, jak poza liściem, dostał na twarz informację o tym, że Kamil to jest pierwsza miłość jego ukochanej. Wyjaśniałoby to, dlaczego Marysia robiła wciąż maślane oczy do siedzącego tuż obok niej Kamila.

     

    Dodatkowo, czego bał się przyznać przed sobą samym, nie mógł zwalczyć wzwodu, który towarzyszył mu od jego konfrontacji z Marysią. Z pewnością każdy wybaczyłby mu brak zainteresowania kolacją.

     

    Nie żeby jego kobieta go potrzebowała. Wpatrzeni w siebie, Kamil z Marysią rozprawiali o przeszłości. Niejednokrotnie, Marcin widział dłoń swojej dziewczyny, lądującą na udzie rozmówcy. Uśmiech nie schodził z jej ust.

     

    – Serio mówię, tak fenomenalne jedzenie, że wybaczcie mi, ale chyba wypoleruję talerz do czysta.

    – Haha, taak, ja też mam dzisiaj w planach polerowanie.

     

    Mówiąc to, jej dłoń poruszyła się na udzie Kamila. Marcin zobaczył, jak ich gość wyprostował się delikatnie i szeroko uśmiechnął.

     

    – Zapowiada się wspaniały wieczór. – Basowy głos Kamila wibrował z zadowoleniem.

     

    Marcin miał po dziurki w nosie ich gościa. I jego fenomenalnego głosu.

     

    – Może pozbieram naczynia, chętnie się odwdzięczę za tak wspaniałą kolację i towarzystwo…

    – Odwdzięczysz się, nie martw się, ale nie w taki sposób, przestań! Marcin, pozbieraj proszę naczynia. – Marysia rzuciła w jego stronę, zerkając na niego. – Kamil jest z pewnością bardzo spięty Twoją obecnością. A to przecież nasz gość, musimy o niego… Zadbać.

     

    Marcinowi przywidziało się, że Marysia przesunęła rękę jeszcze dalej. Niestety, nic nie widział, bo dawna parka siedziała naprzeciw niego i obrus mu zasłaniał. Z westchnieniem wstał, zebrał naczynia i ruszył do kuchni.

     

    – Umyj je od razu, proszę!

     

    Marcinowi nie spieszyło się specjalnie, więc powoli zaczął ogarniać brudy. I dobrze. Niech dziewczyna wie, że się stara. Niech trochę zatęskni. Po kilku minutach usłyszał krzyk Kamila:

     

    – Marysia prosi, żebyś jeszcze przygotował torcik!

     

    Jaki, kurwa, torcik?

     

    Szukanie deseru pochłonęło go na kolejne kilka minut. W końcu poirytowany skierował się do pokoju, krzycząc po drodze:

     

    – Jaki ty torcik chciałaś?

     

    Marcin zatrzymał się w drzwiach do salonu i spojrzał na siedzących przy stole. Marysia łapała oddech, wyraźnie zaczerwieniona.

     

    – Wszystko ok? – Zapytał niepewnie.

    – Tak, tak, wszystko gra. – Marysia odparła ciężko. – Nie znalazłeś? Był w lodówce.

    – Nie, niczego nie znalazłem. – Marcin przeniósł wzrok na uśmiechniętego Kamila. Wyglądał na zadowolonego z życia.

    – Kuurka, może nie przywieźli? A to miała być niespodzianka. – Marysia brzmiała na zawiedzioną. – Wiem! – Krzyknęła radośnie. – A może pojedziesz do cukierni i się dopytasz? Proooszę.

     

    Marysia zrobiła maślane oczy.

     

    – No ok, ale o tej porze cukiernia miałaby być otwarta?
    – Tak, ta będzie. To Marcepan, na Konarskiej 12.

    – Przecież to na drugim końcu miasta…

    – Proszę?

     

    Z głębokim, teatralnym westchnięciem, Marcin pokiwał głową, ubrał się i wyszedł z mieszkania.

     

    Jadąc samochodem, zdał sobie sprawę, co w tej scenie było nie na miejscu. Marysia rozmawiając z nim, wyglądała jakby intensywnie ruszała pod stołem ręką.

     

    ***

     

    Marcin nie był idiotą. Wiedział, co jest grane, wiedział, że jego dziewczyna… Coś kombinowała. Zaśmiał się z samego siebie. Coś kombinowała.

     

    Ciekawe, czy jeszcze ma na sobie ubranie.

     

    Jazda o 23:00 do piekarni oddalonej o kilometry nie pozostawiała mu złudzeń. Marysia miała w planach rozłożenie nóg dla swojego byłego.

     

    Mimo wszystko Marcin przez cały wieczór, aż dotąd nie mógł pozbyć się uporczywego wzwodu. Jak jego dziewczyna wysłała go poza mieszkanie, żeby mieć przestrzeń i czas dla swojego byłego, jego kutas zrobił się twardszy od stali.

     

    Marcin nie był idiotą. Miał jedna do podjęcia ważną decyzję. Musiał zdecydować, kim tak naprawdę był.

     

    Z piskiem opon zawrócił i ruszył z powrotem do mieszkania.

     

    ***

     

    W domu panował mrok. Wchodząc do salonu, Marcin zapalił światło. Stół nadal był zastawiony jedzeniem i piciem, jednak po Marysi i Kamilu nie było śladu. Krzesło ich gościa leżało na podłodze.

     

    Z bijącym sercem Marcin zastanowił się co zrobić. Przez głowę przebiegało mu tysiąc myśli na sekundę. Czy są gdzieś w mieszkaniu? Czy wyszli gdzieś razem? Czy może Kamil sobie poszedł, a jego ukochana już śpi?

     

    Złudna nadzieja, że ta ostatnia opcja jest prawidłowa, nadal tliła się w jego sercu. Nawet pomimo potężnego wzwodu na myśl o… Innych opcjach, Marcina nie opuściła nadzieja.

     

    Wyszedł z pokoju i stanął na korytarzu. Może wszystko wróci do normy? Będzie jak kiedyś, kiedy Marysia była szarą myszką, a przy niej on wydawał się silnym, zdecydowanym mężczyzną.

     

    Wiedziony intuicją, Marcin zrobił kilka kroków w kierunku schodów, prowadzących na górę. Do sypialni.

     

    Albo niech nawet będzie po nowemu, z silną i zdecydowaną Marysią. Tylko bez innych mężczyzn.

     

    Znalazłszy się na szczycie schodów, Marcin dostrzegł światło wypływające spod drzwi sypialni. Cóż, o niczym to nie świadczy, prawda? Może czeka na niego. Zła, że zbyt długo kazał na siebie czekać i jej były wyszedł.

     

    A delikatne, stłumione, rytmiczne łupanie dochodzące zza drzwi? Może to leci muzyka. Jakiś dubstep czy inne techno.

     

    Nic jeszcze nieprzesądzone.

     

    Marcin nie wiedział, która opcja przemawiała do niego bardziej. Nie był już w stanie się dłużej zastanawiać, więc pewnym krokiem podszedł do drzwi. Westchnął głęboko i otworzył je szeroko.

     

    Szeroko otwarte usta Marysi nie wydawały żadnego dźwięku. Jej wywrócone do sufity oczy nie zobaczyły stojącego w progu chłopaka. A trzymający Marysię na rękach Kamil był zbyt zajęty metodycznym wsuwaniem i wysuwaniem swojego olbrzymiego członka z mokrej dziurki swojej kochanki, żeby zwrócić uwagę na cokolwiek innego.

     

    Potężne uderzenia współgrały z opadającym ruchem trzymających Marysię rąk, potęgujących wbijanie się w dziewczynę. Kamil walił dziewczynę Marcina bez opamiętania, dając jej tak nieziemską dawkę rozkoszy, że nie była w stanie wydobyć z siebie dźwięku. Dziewczyna była w rękach swojego kochanka jak marionetka, bezwładna, poddana woli swojego pana.

     

    Po dłuższej chwili Marysia wydała z siebie gardłowy, przeciągły jęk i wpadła w konwulsje. Zaczęła mocno klepać Kamila po klacie. Kiedy z niej wyszedł, na ziemię trysnął strumień soków Marysi. Jej głowa opadła na ramię kochanka. Ten delikatnie odstawił ją na ziemię. Nogi dziewczyny trzęsły się niekontrolowanie, jakby nie dawały sobie rady z utrzymaniem ciężaru ciała właścicielki.

     

    Stali tak przez chwilę, obejmując się. Marcin usłyszał, jak Marysia szeptem mówi:

     

    – Więcej…

     

    Oderwawszy głowę, Marysia ujrzała wreszcie swojego chłopaka stojącego w drzwiach sypialni. Bez słowa kiwnęła głową w kierunku fotela stojącego obok łóżka. Sama chwyciła Kamila za rękę i poprowadziła go w kierunku wyścielonego wspaniałą pościelą łoża.

     

    Reakcja jego dziewczyny wbiła Marcina w ziemię. Niby zdawał sobie sprawę z tego, jak wygląda teraz ich relacja, jednak taki brak – śladu choćby – poczucia winy był… Dziwny. Intensywny. Podniecający.

     

    Podszedł do fotela i opadł na niego, nie mając chęci do żadnej walki. Nie, w tej chwili miał jedynie nadzieję, że Marysia pozwoli mu sobie zwalić.

     

    Tymczasem Kamil – zerknąwszy z ledwo skrywanym rozbawieniem na obecnego chłopaka jego byłej – usadowił się za wypiętą Marysią.

     

    „Co za dupeczka”. Pomyślał z zadowoleniem. „Że też ten koleś tak po prostu ją oddał”.

     

    Widok był zaiste niesamowity. Pozycja na pieska nie była często wykorzystywana przez Marysię w jej przeszłości. Jednak przemiana, jaką przeszła ma swoje odzwierciedlenie w absolutnym mistrzostwie pozycji, jaką przyjęła.

     

    Jej wielkie piersi były oparte o wygodne łóżko a ręce wyciągnięte przed siebie. Twarz miała opartą czołem o poduszkę. Jej plecy przybrały wspaniałą parabolę, prezentując zgrabny tyłeczek, którym teraz kręciła zachęcająco.

     

    Kamil był dżentelmenem i nie pozwolił na siebie czekać. Z pełnym satysfakcji chrząknięciem wszedł głęboko w swoją byłą. Była już świetnie przygotowana, dlatego też nie miał litości. Zaczął intensywnie ruszać biodrami, wprawiając całą Marysię w kołysanie.

     

    Każde wejście było okraszone głośnym klaśnięciem i jękiem jego kochanki. Marysia niemal od razu chwyciła pościel w dłonie i ścisnęła mocno. Z jej gardła dobiegały odgłosy, których jej chłopak nigdy wcześniej nie słyszał. Odgłosy, które były wcieleniem seksu.

     

    Podobnie jak Kamil, co zauważył z nieskrywaną zazdrością Marcin. Mężczyzna był wyraźnie umięśniony i wysportowany. Miał również czym pracować. Duży, nieco wygięty, żylasty penis sprawiał właśnie jego dziewczynie niewysłowioną ekstazę.

     

    Kiedy Marcin podziwiał spocone ciało Kamila, które wyglądało jakby wykute przez starożytnego mistrza dłuta, Marysia obróciła głowę w kierunku swojego chłopaka.

     

    Z szerokim uśmiechem zaczęła go podburzać:

     

    – Jak Ci się tak podoba, możesz być drugi w kolejce.

     

    Spalony krwistą czerwienią Marcin oderwał – z niejakim trudem – wzrok od kochanka jego kobiety. Spojrzał jej prosto w oczy, szukając słów, które mógłby wypowiedzieć. Nie znalazł żadnych.

     

    – Wiem, że jesteś hetero… OOCH TAK, TUTAJ… – Wypowiedź Marysi została przerwana lekką zmianą przybranej postawy Marcina. – Jesteś hetero… – Wznowiła Marysia, kiedy już się uspokoiła – Ale i tak byś doszedł jak pojebany, jakby Kamil się za Ciebie wziął. Jak będziesz grzeczny, to może Ci na to pozwolę…

     

    Głośne klaskanie ciał było jedynym, co wypełniało uszy Marcina przez następnych kilka chwil.

     

    „Jak ona daje sobie z tym radę tyle czasu?” Pomyślał mimowolnie Marcin.

     

    – Będziesz mnie musiał nosić na rękach. – Marysia ponownie zaczęła okrutne uwagi. – Po takim ruchaniu nie będę mogła chodzić..AAH

     

    Kamil w tej samej chwili chwycił Marysię za włosy i szarpnął mocno.

     

    Dziewczyna zareagowała natychmiast, unosząc się i opierając na dłoniach. Każde wbicie się tłustego fiuta Kamila wywoływało jęk rozkoszy Marysi. Niedługo potem Najdroższa Marcina zaczęła ponownie swoje gardłowe jęki. Orgazm przeszył ją na wskroś, powodując konwulsje całego ciała. Tym razem jednak jej kochanek nie był wspaniałomyślny. Wprost przeciwnie, przyspieszył ruchy i samemu zaczął warczeć. Ładował Marysię z prędkością, której Marcin nie wyobraziłby sobie przez dzisiejszym wieczorem. Jego dziewczyna w reakcji zaczęła wyć wniebogłosy, nie dając sobie dłużej rady z kochankiem.

     

    Do wycia Marysi dołączył w końcu ryk samca alfa, który doczekał się wreszcie momentu pompowania nasienia w swoją wybrankę.

     

    Para, zdyszana i zmęczona jakby przebiegli maraton, opadła na łóżko.

     

    Równie zdyszany był Marcin, trzymający swojego sflaczałego członka w rękach, oblepionych jego własną spermą.

     

    Epilog

     

    Pani Beata patrzyła z nieskrywanym zadowoleniem na młodą i seksowną dziewczynę, idącą wąską ulicą. Miarowym ruchem zataczała koła łyżeczką w filiżance.

    Końcowa terapia, jaką dzisiaj przeprowadziła, była dokładnie tym, czego potrzebowała po ciężkim tygodniu. Wydobycie tego diamentu na wolność było okupione dużym wysiłkiem, lecz satysfakcja z wygranej była tego warta.

    Po krótkiej chwili upojenia kolejnym zwycięstwem, Pani Beata podeszła do swojego biurka. Zebrawszy wszystkie informacje i notatki dotyczące Marysi, wyjęła wyjątkową teczkę, opatrzoną skomplikowanymi wzorami. Starannie uzupełniła dokumentację. Nie ma miejsca na pomyłkę. Skończywszy pracę, zamknęła teczkę i spojrzała ze zmarszczonymi brwiami na znajdujące się na drugim końcu gabinetu drzwi. Odkładanie tej chwili nie ma sensu.

    Do dzieła.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej
  • Mlodszy kolega cz1

    Jestem Adam, 19-letni chłopak z czwartej klasy technikum. Jestem dość wysoki, bo mam jakoś 180 cm wzrostu, mam włosy w kolorze ciemny blond i brązowe oczy, a to pokrótce historia mojego pierwszego razu.

     Była środa, końcówka lekcji w szkole, w środę na dwóch ostatnich lekcjach zawsze mamy wf, ruszyłem więc z resztą do szatni, była ona na końcu korytarza tuż obok hali, rzuciłem plecak pod ścianę i zmieniłem koszulkę i spodnie na strój do WF-u, a następnie wszyscy  ruszyliśmy na halę, gdzie po przeliczeniu dołączyło do nas kilka osób z innych klas, głównie znajomi co skończyli już lekcje albo urwali się, żeby pograć z nami w piłkę. Wf-ista przeliczył obecnych, głównie chłopaków, dziewczyny unikają ćwiczenia na WF-ie i zwykle uciekają lub się zwalniają. W sumie było nas dziesięć osób plus cztery z młodszych bądź równoległych klas, tą ekipą ruszyliśmy przed szkołę na boisko. Klasycznie rozpoczęła się rozgrzewka, parę kółek wokół boiska, rozciąganie, wymachy itd. Po zakończonej rozgrzewce przyszedł czas na wybieranie drużyn, nie jestem za dobry, wiec byłem wybierany na koniec, ale mimo to lubię grać. Trafiłem do lepszego zespołu, był tam moim zdaniem najlepszy gracz, czyli Kamil. Nie strzelał najlepiej, ale był najbardziej wszechstronny, do tego mieliśmy solidnego bramkarza no i ja na obronie, tam czuje się najpewniej. Ubraliśmy zielone narzutki, by rozróżnić drużyny i mecz się zaczął. Mimo wszystko był niezwykle wyrównany, szliśmy łeb w łeb,  gole padały po obu stronach, jednak ostatecznie zatriumfowaliśmy. Po dwóch godzinach gry, gdy każdy szedł do szkoły przebrać się, zawołał mnie wf-ista -zbierz narzutki i piłkę, a potem zanieś do kantorka, a na koniec zamknij szatnie. Po czym wręczył mi klucz do szatni. Zebrałem co trzeba i odstawiłem do kantorka, akurat wf-ista go zamknął i się pożegnał, ruszył do auta, a ja poszedłem w przeciwnym kierunku, do szatni, już mało kto został w szkole o tej godzinie, gdyż większość kończyła około piętnastej. Otarłem czoło z potu, wziąłem łyk wody i chwyciłem za klamkę szatni.

     Otworzyłem drzwi i ujrzałem Kubę, młodszego kolegę z pierwszej klasy, z którym dziś grałem, siedział z opuszczonymi do kolan majtkami i się masturbował, nie spodziewałem się, że ktoś jeszcze został. Gdy tylko mnie spostrzegł, zakrył się i głośnio powiedział -myślałem, że już wszyscy poszli! Nie dostrzegł mojego plecaka, który leżał pod ścianą, a nie jak plecaki innych wisiał na haku. Spojrzałem na niego i odrzekłem -Jak co nikomu nie powiem. Kuba zawstydzony zaczął naciągać na siebie majtki, a wtedy wtrąciłem nieśmiało -pomóc ci z nim? Lekko się zaczerwienił i po chwili pokiwał głową. Wsadziłem klucz w drzwi i przekręciłem, żeby nikt nie wszedł. Kuba był ode mnie niższy, miał zaledwie 170 cm, miał brązowe kręcone włosy i parę piegów pod oczami, był chudy i miał lekko zarysowane mięśnie. Powoli podszedłem, uklęknąłem przed nim, on zdjął przepoconą koszulkę i rzucił ją na ławkę. Odciągnąłem spodenki ku dołowi i ukazał mi się lekko owłosiony penis, delikatnie szerszy u podstawy. Posiadał napletka delikatnie nachodzącego na czubek, a jego skóra wydawała się cienka i delikatna. Co mnie zaskoczyło, był większy od mojego, miał około  17 cm mój jakoś 15. Serce mi szybciej zabiło, nigdy tego nie robiłem, a co dopiero koledze.

     Złapałem delikatnie jego penisa i zacząłem powoli ruszać góra dół. Kuba się nie odzywał, wyłącznie wpatrywał się we mnie i moje poczynania. Jego penis zrobił się twardszy, w pełni wypełnił się krwią i uzyskał swoją pełną długość, wyglądał okazale. Złapałem jedną ręką za jego penisa a drugą za jądra, jego moszna była miękka i delikatna, lekko i powoli ją masowałem, pieszcząc drugą ręką jego penisa. Kuba wydał lekki jęk, natychmiast mi stanął. Chwyciłem ręką za nasadę penisa, a drugą zległem na jego udzie, przełknąłem ślinę i polizałem go wzdłuż. Zacząłem lizać boki jego penisa i delikatnie pocałowałem czubek, po czym wziąłem go do ust. Początkiem zmieściłem jedynie czubek, lecz po paru próbach ssałem coraz głębiej. Zacząłem mu powoli obciągać. Wydawał z siebie coraz to kolejne jęki rozkoszy. Kontynuowałem, aż powiedział -trochę szybciej. Przyspieszyłem, a on położył mi rękę na głowie i zaczął narzucać tempo. Podniosłem rękę z jego uda i odsznurowałem moje spodenki, szybko je zdjąłem i wyjąłem penisa przez prawą nogawkę bokserek i zacząłem sobie energicznie walić. Przerzuciłem się ustami na jego jądra, zacząłem je namiętnie ssać, wciągałem je po kolei do ust, pieszcząc je językiem, a dłonią mu waliłem. Po wyrazie twarzy widać, że był w niebie. -aach dochodzę. Jęknął, szybko wziąłem go z powrotem do ust i zacząłem obciągać tak szybko jak mogłem aż poczułem wypływ ciepłej gęstej cieczy w moich ustach, przestałem ruszać głową i trzymając go w ustach, dałem mu dojść na mój język. Spust był zaskakująco duży i część wyciekła mi z ust, spływając po jego penisie i zatrzymując się na włoskach.

     Przełknąłem spermę i zlizałem resztkę z jego penisa. . Jego penis był cały mokry od mojej śliny, lecz mimo to zaciągnął na niego majtki i spodenki. -dzięki, chcesz to kiedyś powtórzyć? Zapytał zdyszany -czemu nie. Odparłem. Zaciągnąłem spodenki na ciągle twardego penisa i odparłem -dodaj mnie na Messengerze, tam się ugadamy. -spoko, to ja spadam, nara. Otworzył drzwi i dodał -fajnie było. Po czym zniknął za drzwiami. Zebrałem się, zamknąłem szatnie i wróciłem do domu a na telefonie już czekało zaproszenie do znajomych od Kuby.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kszysztoff
  • Ciocia Dorota cz. V

    Minęło dużo czasu, od upojnych chwil w hotelu, miał być rejs. Ostatecznie zrezygnowaliśmy. Ale i tak dużo się działo. 18 urodziny Jacka. I wiele innych zaskakujących sytuacji. Od rana w sobotę szykowaliśmy się na te urodziny. Zajęłam pierwsza łazienkę, pozostawiając moim panom nieco mniej czasu. Długo zastanawiałam się w co się ubrać. I wymyśliłam. Byłam pewna, że jak mąż mnie zobaczy to, totalnie, się wkurwi albo mnie zerżnie. A ubrałam się, w długą sukienkę przylegającą. Na cieniutkich ramiączkach, z głębokim dekoltem z tyłu . Do tego na lewej stronie długie rozcięcie, które przy każdym kroku eksponowało nogę. O reszcie mojego stroju, dodam potem. Ciekawa też byłam stroju, wyzwolonej Krysi. – Omg powiedział mąż, gdy mnie zobaczył. – olśnisz wszystkich. Urodziny były planowane w pensjonacie, można było wynająć pokój ale, my nie zamierzamy nocować. W drzwiach przywitała nas Krysia, ubrana w małą czarną, dekolt szpile, No całkiem sexy. Sukienkę miała krótką, do pół uda może mniej niż pół. Dopasowana doskonale opływała jej kształty. – o fajnie ze jesteście, zaraz zaczynamy. – gdzie nasz młody jubilat? Zapytałam zagryzając palec. Krysia spojrzała na mnie i szturchnęła mnie, w bok. – zaraz będzie cała ceremonia życzeń i w ogóle się zacznie. Odeszliśmy na bok, Krysia zmierzyła mnie na wskroś. – świetnie wyglądasz, jak gwiazda. – Dziękuje. Ty też, jak chodzący sex. Uśmiechnęła się na te słowa. Zaczęła się impreza, wszyscy składali życzenia naszemu młodemu jubilatowi. Kiedy przyszła nasza kolej, wręczyłam mu kopertę i dodałam od siebie. Szepcąc mu do ucha. – reszta prezentu, potem. Aż rozbłysły mu oczy. Krysia zauważyła, i zaraz wzięła mnie na bok. – Ty, chyba nie chcesz znowu… – co ci będę kłamała, tak chce mu dać. Urwiemy się na chwile nawet nie zauważysz. – A, a właściwie? Jest już dorosły, róbcie co chcecie, byle nikt was nie złapał. – Dorota! – Tak kochana. – jak to możliwe, taki cienki materiał i nie odznacza się bielizna? – bo, moja doga, ubrana jestem w sukienkę i te buty. Chwile rozważała moje słowa. – To! Znaczy że nie masz bielizny? – to właśnie znaczy. – szalona jesteś. Zaczęła się impreza, toasty, tańce rozmowy. Było fajnie. Byłam rozchwytywana do tańca. Mojego, nie wiele interesowało, że mnie w tańcu obmacywali. Niby przypadkiem, ale, co i rusz, to pośladek to udo cyc. Nawet mnie to rajcowało. Taniec z Jackiem był najlepszy. Myślałam, że padnę ze śmiechu. Jak on prosił, jak był smutny w oczach. W końcu mu obiecałam, ze dostanie. Wtedy dał mi klucz do pokoju. – Ciociu kochana to jest klucz do pokoju nr 8. Przyjdź parę minut po pierwszej, potrzebuje pół godzinki z tobą. Tu się zaśmiałam. – pół godzinki?! Byłam pewna, że chcesz mnie na całą noc. Aż poczerwieniał, z wrażenia. – o niczym innym nie maże. – No zobaczymy jak będzie, mały, teraz muszę do toalety. Po drodze zauważyłam jak Krysia siedzi jakiemuś kolo, na kolanach, śmieją się rozmawiają. Niby nic. Ale jego ręka, była głęboko pod sukienką. Uśmiechnęłam się tylko. Potem wyszłam się przewietrzyć. Stałam na tarasie, wiatr rozchylał mi sukienkę. Nagle usłyszałam westchnienie. – wow co za nogi. – znamy się zapytałam. – nie sądzę. Przyjrzałam mu się, i to był ten sam typ co trzymał Krysię na kolanach. – kim pan jest. – jestem przyjacielem męża Krystyny. – ulala, niezły przyjaciel, co obmacuje żonę przyjaciela. – pani zazdrosna? – No wie pan. – chętnie pomyszkuję ręką pod tą sukienką. – zawsze jest pan taki wulgarny? – jestem konkretny dla konkretnych kobiet. – jak mam to rozumieć? – powiem wprost, ruchasz się czy trzeba z tobą chodzić? Zaniemówiłam, wulgara ale przystojny, wulgara. Wolnym krokiem ruszyłam w bok tarasu, gdzie było ciemniej. Usiadłam na krzesełku. Założyłam mogę na nogę bardzo je eksponując. On, usiadł naprzeciwko. No to gramy, pomyślałam. I z wolna przekładałam nogi, zdradzając, że nie mam bielizny. On, przełknął nerwowo ślinę, poluzował krawat. Ja, ponowna przekładka, nóg. Zwarłam kolana, i powoli je rozchyliłam, rozstawiłam stopy i rozchyliłam uda, jednocześnie ugniatając piersi. Jeden palec włożyłam do pisi, odchylając głowę, potem go wzięłam do ust, cały czas patrząc na niego. – spróbuj. Drugi raz nie musiałam powtarzać. Ruszył natychmiast, włożył głowę między uda i dossał się do mojej pisi. Ssał i lizał na przemian, wsunął mi dwa palce i rytmicznie nimi poruszał. Ja zatkałem usta dłonią, i sapałam przez nos. – Rżnij mnie, wyszeptałam pół głosem. Wstałam i zaparłam się za stół. On bez zbędnych ruchów wszedł we mnie. – Szyy szybko i, i m mocno, nie nie nie mamy czasu. Jezu co to była za jazda, kilkadziesiąt sekund, takiego jebania jak nigdy dotąd. Zacisnęłam usta, dyszałam, sapałam, mruczałam cichutko.a on jechał na najwyższych obrotach. Poczułam że dochodzi. – kończ weeeeee mnie. Powiedziałam. I chwile po tych słowach, poczułam gorący, strumień w mojej pisi. Długo jeszcze dyszeliśmy. – cześć. Powiedziałam i poszłam na drżących nogach do toalety. – a, ale zaczekaj, spotkamy się jeszcze? Usłyszałam jego głos. Ale nie zareagowałam. Wychodząc z toalety natknęłam się na Jacka. – o Która jest godzina mały? – dochodzi pierwsza ciociu. – to znaczy że zaraz się widzimy? – tak kochana ciociu. Powiedział rozpromieniony. przysunęłam usta do jego ucha. – za dziesięć minut. Szepnęłam. I poszłam w kierunku pokoju. Szlam długim korytarzem, z myślą czy dobrze robię puszczając się z tym młokosem. Miałam postanowione, że to już ostatni raz. Tego byłam pewna i o tym mu chciałam powiedzieć. Weszłam do pokoju, i coś przyszło mi do głowy. Postanowiłam uwiecznić ten ostatni akt z młodym. Wyjęłam telefon i ustawiłam go na stoliku w śród kwiatów, nie był widoczny i nie rzucał się w oczy. Kiedy usłyszałam kroki na korytarzu, uruchomiłam nagrywanie i usiadłam na brzegu łóżka. Do pokoju wszedł Jacek a z nim jeszcze czterech innych. Zamarłam, z wrażenia. – Jacek, chyba nie tak miało być? Powiedziałam trochę wystraszona. – co robią tu twoi koledzy? Uśmiechnęli się wszyscy. – Będziemy cię rżnąć! Powiedział Jacek. – mówiłeś, że masz zajebistą ciocie i to się zgadza. Powiedział jeden z nich. – Jacek! Może mi wyjaśnisz co to wszystko znaczy. Wrzasnęłam. – już mówiłem będziemy cie rżnąć. Ciężko dysząc starałam się opanować. Po chwili dotarło do mnie, że wszystko się nagrywa. Nabrałam pewności siebie. – chłopcy, macie sekundę na opuszczenie tego pokoju i o wszystkim zapominamy. – a jak nie? To co? Co zrobisz suko? Powiedział jeden z nich ściskając spodnie w kroku. – Jeśli nie, to będziecie mnie błagać, jeść mi z ręki. Mówiłam to z przekonaniem, że jednak się uda coś zdziałać. I w tem. – Zamknij kurwo ryj i dostałam siarczystego policzka. Aż spadłam z łóżka. – Nie bij mnie chamie, nie Wolno mnie bić. Powiedziałam przez łzy. – mi wszystko wolno powiedział, i dostałam w tył głowy otwartą ręką. Oszczędzę wam tego co zemną robili. Byłam bita, opluwana, sikali na mnie. Kazali lizać sobie tyłki, a ja płakałam i błagałam. Kiedy się obudziłam, bolał mnie każdy kawałek skóry. Byłam posiniaczona i mokra od moczu i spermy. Do życia przywrócił mnie telefon ukryty w kwiatach. Wszystko się nagrało. Każde słowo, wszystko. Noooo, pomyślałam, teraz się zabawimy chłopcy, zemsta będzie słodka. Nie zaznacie spokoju tak długo jak ja zechce. Doprowadziłam się do porządku. Odnalazłam męża, i pojechaliśmy do domu. Jechałam wpatrzona w okno, milczałam, spoglądałam na męża i płakać mi się chciało. Jak ja mu to wszystko powiem. – widziałem cię. Jego słowa wyrwały mnie z zadumy. – nie bardzo rozumiem. Odpowiedziałam. – dobrze wiesz o czym mówię Dorota. – mówisz o facecie na tarasie z którym się pieprzyłam? Zaryzykowałam pytając. – tak właśnie o tym mówię. – chcesz coś powiedzieć? Zapytałam. – Dorotko. Zaczął bardzo spokojnie. – wiem że od jakiegoś czasu cię zaniedbywałem. – od jakiegoś czasu! Od dłuższego dluuuugiego czasu mój drogi. Wtrąciłam. – nie przerywaj i nie denerwuj się zaraz ci wszystko wyjaśnię. Powiedział spokojnie. – jak wcześniej wspomniałem, zaniedbywałem ciebie, nie dla tego, że cie nie kocham, nie dlatego że mnie już nie pociągasz, że stałaś mi się obojętna. Słuchałam, a on spokojnie mówił. – ja się bałem i boje że nie sprostam twoim wymogom. Że nie dam rady w pełni cię zaspokoić. Od jakiegoś czasu wiem, że seks nie jest dla mnie priorytetem, czasami mam tak jak bym go, nie potrzebował. Niewiem co się ze mną stało. Dlatego znajdź sobie kogoś, kto da ci orgazm i rozkosz. Bez żadnych miłości czy innych deklaracji, traktuj to jako sport. A ja nie muszę o tym wiedzieć. Nastała długa cisza. W tej atmosferze dojechaliśmy do domu. Nic nie mówiłam. Dopiero rano wróciliśmy do tej rozmowy. – jesteś to w stanie zaakceptować? Taki układ da ci spokój? Zapytałam. – tak kochanie, to da mi spokój wiedząc, że nie odejdziesz odemnie. Da mi spokój. Powiedział. – nigdy nie miałam zamiaru odchodzić od ciebie. Nawet przez chwile o tym nie myślałam. Wiec, że przyjęłam do wiadomości i nie wracajmy już do tej rozmowy. Zrobię kawę i idziemy na taras. A, i gdbyś kiedykolwiek mnie zapragnął, to jestem twoja. Tak zakończyłam rozmowę. Uśmiechnął się tylko i pocałował mnie w policzek. A ja miałam już w głowie plan zemsty, na tych gnojkach. Zemsta będzie słodka. Nie spałam bo rozmyślałam jak można ich upokorzyć i wymyśliłam. Potrzebowałam do tego pomocy najlepiej jakichś osiłków. Skąd ich wziąć z ogłoszenia? Nie. Wiedziałam że w naszym mieście rząd i jeden mafioso „ King” go nazywają. Ma w mieście kilka lokali a sztandarowy lokal to „ Newska” wykwintna restauracja. Podobno jest jej właścicielem, w sumie wiele plotek krąży na jego temat. Sama nie wiem skąd mi przyszedł pomysł, żeby spróbować z mafią. No bo kto inny byłby w stanie pomóc. Ubrałam się sexy ale skromnie, i wybrałam się na kawę i ciastko do Newskiej. Usiadłam przy stoliku wyprostowana, eksponując wszystko co mam najlepsze. Zamówiłam kawę i ciastko. Zerknęłam na górę, tam w antresoli siedzieli jacyś faceci. Może to oni, z mafii. Nie długo przekonałam się o tym. – czy pozwoli się pani zaprosić do naszego stolika? Usłyszałam głos nad głową. To był mężczyzna dość młody w białej koszuli i czułam dobre perfumy. – a dlaczego miałam bym pozwolić. – bo bardzo panią o to, proszę. Wstałam. Chciałam zabrać kawę i ciastko ale nie pozwolił. Kiwnął na kelnera, i zamówił jeszcze szampana i kawior. Usiadłam wygodnie i nie dbałam o to jak bardzo zawinęła mi się sukienka. Patrzył i uśmiechał się. – co panią do mnie sprowadza? Zapytał z pewnością w głosie. – co mnie sprowadza? Przyszłam tylko napić się kawy. – Hm, każdy w tym mieście wie co to za lokal i każdy kto tu przychodzi ma jakiś interes do mnie. King, nazywają mnie king, szanowna pani. Zapadło milczenie. – dobrze, więc, mam sprawę. Potrzebuje się zemścić na kilku gnojkach. – mam ich zakopać w lesie? Powiedział z uśmiechem. – nie, trzeba ich upokorzyć tak jak mnie upokorzyli, gwałcili, bili, sikali na mnie. Powiedziałam to ze spuszczoną głową. Zapadła cisza, długo trwała. – Hm. Ocknął się King. Przez chwile kiwał głową i zbierał myśli. – jak bardzo chce pani ich upokorzyć. – bardzo tak bardzo, żeby zapamiętali na całe życie. Bez względu na koszty. A pro po, ile za taką usługę panie King? – najpierw ustalimy szczegóły a o cenie porozmawiamy później. Rozmawialiśmy bardzo długo, nawet załapałam się na kolacje. Było bardzo miło, za bardzo jak na pierwszy raz. Nasłuchałam się o swojej urodzie i co bym to nie miała jak bym była z nim. Przykre było ustalanie szczegółów kary dla tych młokosów. Ale byłam bez względna. Wszystko zostało ustalone w najdrobniejszych szczegółach. Nie wiedziałam tylko jak ich zwabić, ale King wiedział. – wyślij film który nagrałaś, i napisz. Gdzie kiedy i o której chcesz z nimi porozmawiać. Wynajęłam domek letniskowy zgodnie z umową . I wieczorem dzień przed „Imprezą” wysłałam film do Jacka z pytaniem. „ Co mam z tym zrobić? Iść na policję? Czy dogadamy się jakoś. Przez około pół godziny nic, żadnej odpowiedzi. W końcu! Jest wiadomość. „ Tylko nie policja błagam ciociu, tylko nie policja” Postanowiłam zadzwonić. – hhhhhalo – cześć Jacku. – Dzień dobry ciociu. – jak nie policja to co? Masz jakiś pomysł? Pamiętasz mówiłam że, będziecie tego żałować. – ja, ja ciociu zrobię co zechcesz wszyscy zrobimy. – dobrze, w piątek, zaraz ci wyślę adres. Spotykamy się i porozmawiamy, może jest sposób, żebyście odkupili swoje winy. Macie być wszyscy, jeśli któregoś zabraknie zgłaszam sprawę na policję. I zrobię to bez ostrzeżenia. Wyraziłam się jasno?! – tak, tak ciociu, Boże jaki głupi byłem, przepraszam. – przestań skamleć, za godzinę chce mieć potwierdzenie, że będziecie wszyscy, jeśli nie to za godzinę sprawa trafi do adwokata i na policję. – za godzinę, tak ciociu zadzwonię. I potwierdzę. Wyczułam, że chyba miał łzy w oczach. Ale ja, byłam tak rozżalona i żądna zemsty, że mnie to nie wzruszało. Będzie mnie tu przepraszał gnój jeden. Ale przed upływem godziny napisał, że stawią się wszyscy we wskazanym miejscu. No! Pomyślałam będzie się działo. W piątek z samego rana, pojechałam do wynajętego domku. Przygotowałam się na powitanie chłopaczków. Ubrana w ultra krótką mini, pończochy, których koronki wystawały z pod spódniczki, szpile i wydekoltowaną bluzkę. Tak ich przywitam. Nic nie podejrzewają jaką ciocia przygotowała niespodziankę. Kiedy już ubrana jak kurwa, obmyślając plan jak się z nimi zabawić. Przyjechali panowie od Kinga. – Dzień dobry ! Krzyknęli. – witam panów. Powiedziałam stojąc w drzwiach. – woooooow, powiedział jeden z nich. – w innych okolicznościach… była by. – zostaw King powiedział ona jest nietykalna. – panowie oni zaraz będą, ukryjcie samochód i wejdźcie do środka. Jeden został w kuchni drugi za drzwiami w przedpokoju a trzeci na zewnątrz. Gdyby próbowali uciec. Po niecałym kwadransie usłyszeliśmy samochód. – są ! Powiedziałam. Wyszłam na werandę domku, stanęłam w lekkim rozkroku. – witam moich ogierów, już nie mogłam się doczekać. – czyli że jak, zapytał Jacek. – chcesz się zabawić? Nieźle nas na straszyłaś. – zabawimy się. Ale dziś na moich warunkach. Będzie cudnie. Weszliśmy do środka. Chłopcy zaczęli się rozsiadać. – nie, nie wstańcie i ustawcie się w szeregu. Będziemy wybierać. – co wybierać. zapytał Jacek. – nie co, a kogo, No ustawcie się i opuście spodnie, wybierzemy pałkę do obciągania. Zrobili to z ochotą, kutasy im sterczały tak bardzo, że aż były sine. – Noooooo, Jacuś któremu chcesz obciągnąć? – Co?! O co chodzi! Zapytał z niedowierzaniem. W tem blondyn, najbardziej agresywny z nich, powiedział. – Bierzmy się za te kurwe ostro tak jak ostanio. – ponawiam pytanie, któremu pierwszemu obciągniesz Jacusiu? – nie słyszysz jak pani prosi?! Powiedział pierwszy z moich ochroniarzy. Chłopcy zbledli kiedy zobaczyli jeszcze dwóch innych. – No wybieraj młody bo czasu nie ma na twoje kaprysy. – Nie! Nigdy!! Krzyczał Jacek. – Skoro nie chcesz po dobroci to wsadzimy ci lokówkę w dupe a potem podłączymy do prądu. Powiedział to jeden z nich tak bez duszenie że sama dostałam dreszczy. I wyjął z plecaka lokówkę, nie spuszczał z oczu Jacka. A Jacek zbladł jeszcze bardziej. Z resztą cała reszta też. Dwóch z moich ochroniarzy wzięło z zaskoczenia Jacka, położyli na podłodze i zaczęli zabawę z lokówką. – Nie!! Nie ja przepraszam zrobię co zechcecie !!!! Przekonali go, pomyślałam. Wstałam przeszłam się po pokoju, lubieżnymi gestami i spojrzeniami, spojrzałam na chłopców. Spojrzałam na Jacka. – No chłopcze wybieraj komu obciągniesz? Oszczędzę wam tutaj szczegółów. W skrócie, wam powiem. Chłopcy odciągali sobie wzajemnie, lizali tyłki, sikali na siebie. Przeżyli dokładnie to samo co ja. Byli trochę skatowani przez ochroniarzy Kinga. Pod wieczór przyjechał King. Chłopcy zamknięci nago w jednym z pokoi. – Jak się bawicie, kochani. Powiedział King wchodząc do środka. A wraz z nim dwóch wytatuowanych zbirów. – gdzie te gnojki? Zapytał. – tam szefie w pokoju. Powiedział jeden z ochroniarzy. – a, ok to idźcie się zabawić. Powiedział to tych wytatuowanych i wskazał głową. – co to za jedni? Spytałam. – to fachowcy od cwelenia, przelecą ich po koleji i już. – ale, ale chyba mają już dość. Próbowałam coś zdziałać. W końcu jest tam Jacek. – niech się pani nie martwi, pani Dorotko. Zapraszam panią na kolacje, musimy omówić kwestie zapłaty. -No dobrze, tylko się przebiorę. – och nie, wygląda pani cudownie. – nie nie, to założyłam żeby ich zwabić. Zaraz będę gotowa. I pobiegłam do pokoju na górze. Założyłam zwiewną sukienkę zapinana z góry na dół. To znaczy do połowy ud zapiełam. Schodząc na dół usłyszałam strzał. Zbiegłym po schodach, mało nóg nie łamiąc. – co się tu kurwa wyrabia ! Wrzasnęłam i w tym momencie padł drugi strzał. – co wy kurwa robicie, przestańcie! Wrzeszczałam. Ale nikt mnie nie słuchał. Z pokoju wyszedł King, na odchodne powiedział jeszcze coś. – jak ona złapie katar, to was znajdę i zabije, jak się potknie, to was znajdę i zabije, jak się skaleczy, to was znajdę i zabije. Czy wyrażam się jasno?! Trzasnął drzwiami i powiedział. – wezwijcie karetkę, psy i spadajcie. – możemy iść, droga pani. Wsiedliśmy do samochodu, nie dbałam o to ile pokazuje moja podwinięta sukienka. – co im pan zrobił? – powierzchowna rana postrzałowa, żeby zapamiętali co powiedziałem. – a policja pogotowie? – spokojnie, nic nie powiedzą, policji ani w domu. – jeden z nich to moja rodzina, i trochę się martwię, że coś powie. – pani Dorotko, nic nie powie, gwarantuje. Jechaliśmy w milczeniu, widziałam, że spogląda na mój dekolt i nogi. Ja też mu się przyglądałam, i stwierdziłam, że całkiem przystojny facet. Ale nic o nim nie wiedziałam. Kiedy dojechaliśmy do restauracji, powiedział do mnie. – Nie h się pani rozchmurzy, taki piękny wieczór. Usiedliśmy na tarasie, i zostawił mnie samą na chwile. Po czym wrócił z naręczem kwiatów. – droga pani Dorotko, wybaczy pani śmiałość ale możemy sobie mówić po imieniu? Tttak. Odrzekłam zaskoczona. – ale po co aż tyle kwiatów? – piękna kobieta potrzebuje oprawy, mam na imię Oskar. – Dorota, i pocałowałam go w policzek. Zamówiliśmy i zaczynamy jeść i rozmawiać. – powiedz mi wreszcie ile będzie kosztować ta przysługa. – a, nic Ciebie nie będzie kosztować. – jak to? Chcesz czegoś w zamian. Już zaczęłam podejrzewać czego. – mam prośbę, żebyś została przy mnie u mego boku. Towarzyszyła mi wszędzie. Tak wiem jesteś mężatką, mi to nie przeszkadza. No chyba że tobie, to przeszkadza. Uśmiechnęłam się tylko. – posłuchaj Oskar. I tu opowiedziałam mu cały układ i relacje z mężem. – czy to oznacza, że możemy być razem? – oj nie, przecież mówiłam, od męża nie odejdę. Możemy się częściej spotykać. Skwitowałam krótko. – dobrze, rozumiem, ale ile czasu będziesz w stanie mi poświecić. Zapytał. – Oskar, mam obowiązki żony, matki i gospodyni. Jeżeli dasz znać odpowiednio wcześniej to jestem skłonna się spotkać. Ale wyjechać na dwa tygodnie? Niemożliwe. – tak, rozumiem. – a teraz odwieś mnie do domu. Jestem zmęczona i mam dość na dziś. – jasne, jeśli chcesz jedziemy. Powiedział. Podjechaliśmy pod dom, widziałam jak ruszyła się firanka. – cześć kochanie, udany wyjazd? Zapytał mąż. – tak było miło, cicho i spokojnie, odpoczęłam. – to dobrze, a kto to był? – nikt taki, po prostu podwiózł mnie do domu. Byłam sama jeśli o to, ci chodzi. – o nic mi nie chodzi. Tylko straszna rzecz się stała. – jaka co się stało?! – Jacek został pobity, był maltretowany, podobno był nawet gwałcony. Był blady jak to mówił. otworzyłam szeroko oczy, udawałam przerażoną i zdenerwowaną. – jak to się stało, tak bez powodu?! Gdzie to się stało. – on, nic nie chce powiedzieć. – może się w coś wplątał, wiesz chęć szybkiego zysku itp. Muszę jechać do Krysi. Szybko się przebrałam, i po kilku chwilach byłam u Krysi. Wpadłam do mieszkania ona zapłakana i ten jej głupi mąż też. – Krysiu, kochana jak do tego, co się stało. Usiadłam koło niej i przytuliłam do siebie, nie wiedziałam ze zadarła mi się spódniczka. A tan erotoman już się ślinił, mimo ze syn w szpitalu. – nie wiemy, co się stało. Powiedziała Krysia. – on nic nie chce powiedzieć. Mówił ze był z kolegami ze nawet dwóch zostało postrzelonych. Mówiła Krysia przez łzy. A mnie co raz trudniej było, udawać zatroskaną i przerażoną. – może się w coś wplątał. Zapytałam nieśmiało. – Dorotka, on nic nie chce powiedzieć. – byliście na policji? – Jacek mówił ze tam gdzie byli, po wszystkim pojawiła się policja i pogotowie. – i co? Nic nie zrobili. – a co mieli zrobić, jak im żaden nic nie powiedział. Wybieram się do szpitala pojedziesz ze mną? Dorotko proszę pojedź. – zgoda, pojadę. Stwierdziłam, że zobaczenie miny tego gnojka będzie bezcenne. Weszłyśmy do Sali, Jacek spał. Krysia wyszła poszukać lekarza. A ja stałam i patrzyłam, i nie mogłam się zdobyć na współczucie. Przebudził się. – cześć mały. Powiedziałam, a on aż się spiął, spojrzał w moim kierunku. – dlaczego, dlaczego aż tak się zemściłaś? – ty gnoju, pytasz dlaczego, za upokorzenie, poniżenie, gnojenie mnie! Za to i dlatego. Mogłam kazać uciąć wam chuje, żebyście już nigdy nikogo nie skrzywdzili, mogłam kazać zakopać was w lesie, wszystko mogłam z wami zrobić. Więc mi po dziękuj, że żyjesz, gnojku. No – nie słyszę. – dzi, dziękuje ciociu. Wymamrotał. W tym momencie weszła Krysia, i wiadomo jak to matka za zaczęła się kajać na jego losem i ubolewać. – co mówi lekarz? Zapytałam. – a nic, mówił ze nie teraz, że nie ma czasu. – mamo, mamo, proszę zostań dziś ze mną. Prosił Jacek. – jasne ze tak. Zostanę. Pomożesz mi Dorota? – jasne, jak ci mogę pomóc? – pojechała byś do mnie do domu po kilka rzeczy? – No dobrze, już jadę, daj mi klucze. – Marian jest w domu. O Boże pomyślałam, bo nie znoszę tego faceta. – dobrze w takim razie jadę. Dzwonię do drzwi. Marian otworzył bardzo szybko. – No jesteś. – jestem, przygotowałeś rzeczy? – tak leżą w sypialni na łóżku. Tylko kosmetyki nie wiedziałem co i jak z czym. – dobrze zajmę się tym. Poszłam do łazienki po kosmetyki, potem do sypialni po ubrania. Stojąc pochylona nad łóżkiem, składałam ubrania i zawołałam. – masz jakąś torbę? Żeby to spakować? – zaraz przyniosę. Trwało to dłużą chwile, nie wiedziałam ze przyszedł i stał za mną wpatrując się w mój tyłek i nogi. – Dorota, jesteś niesamowita, błagam jeden raz z tobą. Objął mnie w pasie tak mocno że nie mogłam się uwolnić. – puszczaj, puszczaj słyszysz!! Obrócił mnie przodem do siebie, ukląkł i obiął w udach, całował i skamlał. – Dorotko raz jedyny zrobię co zechcesz ale mi daj swojej rozkoszy. Powalił mnie ma łóżko i jednym ruchem zerwał majtki. Podwinął mi rękę pod biodra, i przyssał, przyssał się do mojej pusi. Nie mogłam się wyzwolić, szarpałam się i wiłam jak piskorz, walczyłam żeby się wyrwać z tego ucisku. Machając nogami biłam go w plecy, ale to nie robiło na nim wrażenia. – uuuch, eeeech yyyy. Jęcząc mówiłam jeszcze. – Puść mnie i zostaw, przestań kurwaaaaa!!! Aaaaaaaaa!!!!!! Ale nie zważał na moje piski i wrzaski. W końcu udało mi się zdjąć buta. I zaczęłam walić go szpilą po głowie. Waliłam na oślep, kiedy podniósł twarz trafiłam go w oko. Złapał się za nie i zwalił na podłogę wijąc się z bólu. – ty kurwooo!! Coś ty mi zrobiła. Wybiegłam w popłochu. Wsiadłam do samochodu i pojechałam prosto do Kryśki. – Dorota! Tak zareagowała jak by zobaczyła ducha. – gdzie masz rzeczy? – nie ma, nie wzięłam, Marian chciał mnie zgwałcić. I się popłakałam. – jak to! – zobacz pokazałam jej po obcierane uda. – moje majtki zostały w twojej sypialni. Uciekłam udało mi się. – a to skurwysyn. Wiedziałam że ma na ciebie ochotę, zawsze miał, nie raz mówił, jak bym ją dorwał to bym ją jebał za bym padł, albo ona. – do ciebie to mówił? – nie, nie, czasem jak z kolesiami popijał. To słyszałam takie teksty. Nagle wyjęła telefon. – Marian, jutro wracam do domu, i masz zniknąć. Ma cię nie być ty gnido. Jeśli cie zastane w domu, Dorota zgłosi na policję usiłowanie gwałtu. I po rozmowie. – Krysiu, chyba coś mu zrobiłam w oko. – a chuj z nim i jego okiem, niech spierdala. – posłucha cię? – niewiem. Ale tym razem posłucha. – Dorota, spotkajmy się jutro u mnie. Porozmawiamy. – dobrze ale po wieczór. Przyjechałam, to było chyba około 18-tej. Wzięłam nocną koszulkę, przewidując że zanocuje u Krysi. – cześć kochana. Przywitała mnie w drzwiach Krysia. – cześć, sama jesteś? – tak, nie ma go, spakował się i zniknął. Powiedziała z zadowoleniem. Wieczór mijał w upojnej atmosferze, zjadłyśmy kolacje a potem, Krysia zaproponowała wino. Nie chciałam ale mnie namówiła, żebym została na noc. – ok zostanę ale wiesz co, powiedziałam. – zróbmy babski wieczór, piżamowy. – ok to idź pierwsza do łazienki, ja ogarnę kuchnie i zaraz jestem. Usiadłyśmy na wygodnej sofie w satynowych koszulkach i zaczęłyśmy rozmowy, rozpamiętywanie, pragnienia, gadałyśmy o wszystkim. Po rozpoczęciu trzeciej butelki Krysi zebrało się na płacz. Przytuliłam ją i pocałowałam w policzek. Ku mojemu zaskoczeniu szybko odwzajemniła całuska. Po czym zaczęła bawić się moimi włosami. Ja zrobiłam do samo. Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, zbliżając się do siebie. W przenośni dosłownie. Jakoś tak bezwiednie, zaczęłam głaskać Krysię po karku i ramieniu. Zbliżyliśmy się w milczeniu czołami. Krysia nieśmiało dotknęła językiem moich ust, odwzajemniłam jej tym samym. I po chwili utonęłyśmy w namiętnym pocałunku. Nasze języki wirowały a ręce zaczęły błądzić po naszych ciałach. Zsunęło mi się ramiączko, Krysia zaczęła całować mnie po szyi, ramionach, aż doszła do mojej nagiej piersi i bez wachania przywarła do sutka. W tym momencie nabrałam wątpliwości, ale tylko przez chwilkę. Bo Krysia przez koronkę majteczek dotknęła mojej pusi. Aż odchyliłam głowę, głęboko wzdychając. Krysia pchnęła. Leżałam na plecach a ona bez ceregieli odchyliła majtkami zaczęła pieścić moją szparkę językiem. Zaczęłam aż popiskiwać z rozkoszy. Trwało to kilka minut, za nim znowu ogarnął nas szał pocałunków. Milan w głowie ochotę pieścić Krysię tak, jak ona mnie. Ale ona miała inne plany. Ponownie zanurkowała do mojej pusi i znowu jej język zaczął swój taniec. Ale tym razem wsunęła mi dwa palce którymi rytmicznie poruszała. Prawie doszłam przybitych pieszczotach. I znowu Krysia zaczęła mnie całować, piersi szyja i usta i przemówiła wreszcie. – Zawsze cię pragnęłam, zawsze chciałam to robić z tobą, jesteś cudowna i wspaniała. Usiadłyśmy koło siebie całując się pieściłyśmy swoje myszki, samodzielnie i jedna drugiej. W pismach i odlotach orgazmów doszłyśmy. Opadłyśmy bezwładnie na kanapę. – chodźmy spać. Powiedziała Krysia. – chce spać z tobą, przytulić cię Dorotko. Zgodziłam się bez wachania. I mając ochotę na kolejną zabawę. Noc Minęła upojnie, nawet nie myślałam, że z kobietą może być tak przyjemnie. Chociaż czułam pewien, niedosyt. Nagie wtulone w siebie obudziliśmy się dość późno. Przywitaliśmy się pocałunkiem. Potem śniadanie, i tu postanowiłam się zwierzyć Krysi. – wiesz, muszę ci o czymś powiedzieć. Ale nie będziesz zadowolona. Możesz mnie znienawidzić. – Mów ale chyba nic nie jest w stanie zmienić mojego nastawienia do ciebie. Wzięłam głęboki oddech. – to co stało się z Jackiem i jego kumplami, to moja robota. Krysia zbladła, aż osunęła się na krzesło. – jak to? Twoja robota? – to była zemsta, mogłam ich kazać zakopać w lesie. Powiedziałam przez łzy. – popatrz co mi zrobili. I podałam jej telefon żeby, zobaczyła synalka w akcji. Dłuższą chwile nic nie mówiła, zbladła i zrobiła się czerwona na twarzy, po policzkach pociekły jej łzy. – Boże, jak oni mogli, jak on mógł. Mój syn. Mówiła przez łzy. – nie chce go znać, odeśle go do ojca, nie chce, tego gnoja w moim domu. Krysia była wściekła, i rozżalona. Popatrzyła na mnie, podeszła bliżej, bardzo blisko i przytuliła mnie, mówiąc. – moja ty biedna, bardzo mi przykro, że cierpiałaś z powodu mojego syna. Moja Dorotka, moja. Zaczęła całować mnie po szyi, szukala moich ust, jak znalazła utonełyśmy w namiętnym pocałunku. – nie pozwolę ciebie więcej skrzywdzić, nie pozwolę. Mówiąc to tuliła mnie, głaskała po włosach. – Kocham cię Dorotko, jesteś moja. Oj, oczym ona mówi, jakie kocham jakie moja? – Krysia o czym ty mówisz kobieto?! – to prawda Dorotko, zawsze cię kochałam, pragnęłam, byłaś dla mnie wzorem do naśladowania. Zawsze zazdrościłam tym facetom którzy cię mieli. A wtedy w hotelu, patrzyłam na ciebie hak byłaś w ekstazie. Ten widok bardziej mnie podniecał niż to co ze mną robili. Powiedz, że też mnie kochasz, powiedz to. Zagryzam wargę i odpowiedziałam. – Krysiu nie nazwała bym tego kochaniem, to raczej nowe doświadczenie, bardzo przyjemne, ale przydał by się na następny raz jakieś dobre dildo. I wybuchnęła śmiechem, Krysia też, wpadłyśmy sobie w ramiona. – A wrócę jeszcze z pytaniem, kto ich tak załatwił komu zapłaciłaś? – King. Mówi ci to coś? – ten gangster, z naszego miasta?! Jak ty z nim weszłaś w układ. – po prostu go poszukałem i porozmawiałam. Spotykamy się czasem. Krysia zrobiła wielkie oczy. – tak spotykamy się, nic jeszcze między nami nie było, ale kto wie. – a twój mąż?! – mój mąż, ni cóż, o Kingu nie wie ale wie o innych. I tu opowiedziałam o układzie z mężem. – Fajnie masz. Marian mnie pilnował, nie miał na mnie ochoty a sam, chciał korzystać z życia. – Ale ty też skorzystałaś. Razem ze mną teraz, i wcześniej. Skwitowałam krótko. – No wiesz, po tym hotelu, to coś we mnie pękło, coś się otworzyło. I zaczęłam chodzić na boki. Otworzyłam oczy ze zdumienia i powiedziałam z uśmiechem. – oszszsz ty nie dobra ty. I znowu się pocałowałyśmy. Wróciłam do domu. Trochę zmęczona. Nikogo nie było. Postanowiłam wziąć relaksacyjną kąpiel. W trakcie zadzwonił King, pytał czy mam czas wieczorem. Nie zgodziłam się miałam dość wrażeń. Po kąpieli szukałam swojej piżamki. I coś mnie zastanowiło. Moje rzeczy leżały inaczej, jak by ktoś je rozkładał i nie udolnie wkładał do szuflad. Postanowiłam przejrzeć wszystkie moje szafki. A w szufladzie gdzie trzymałam rajstopy, pończochy, ewidentnie brakowało kilku par. O co tu chodzi. Czyżby mąż albo Piotrek czegoś szukali? No nic jakoś się to wyjaśni. I usłyszałam hałas. To moi panowie wrócili. Przygotowałam kolacje. Wspólna rodzinna kolacja jak gdyby nigdy nic jak gdyby wszystko było w porządku. – Dorotko, kochanie czy w przyszły weekend mogę liczyć na twoje towarzystwo. Zapytał tak służbowo że aż mnie ciarki przeszły. – a o co chodzi mój mężu? Uśmiechnął się. – kochanie wydaje biznesowy raut, podpisuje kontrakt z Francuzami i było by super gdybys mogła przyozdobić moją osobę, swoim wdziękiem. – Oczywiście, że tak. Sporo nas dzięki ale i też łączy. Pójdę. – tylko widzisz, jest mała prośba. Ale o tym w cztery oczy. Leżymy w łóżku, czytam coś ale sobie przypomniałam, o małej prośbie. – co to za prośba? Zapytałam. – No więc, znasz swoją wartość, jesteś bardzo seksowną i szykowną kobietą… – a już wiem mam się ubrać jak guwernantka. Przerwałam mu. – Niee! Właśnie że nie!! Zaprotestował podniesionym głosem. – ubierz się tak, żeby przyćmić wszystkie inne kobiety. Jeśli potrzebujesz sobie coś kupić, tylko powiedz. – a więc dobrze, zrobię to dla Ciebie. Dasz pare groszy to będziesz miał gwiazdę u swego boku. Długo tego wieczoru rozmawialiśmy ze sobą. Opowiedziałam mu o Jacku, o moich kontaktach z kingiem też. Najbardziej ożywiły go te kontakty. Bardzo się zaniepokoił. – Dorota to gangster! Nie wiadomo co mu po głowie chodzi. – spokojnie, skarbie nie taki diabeł straszny. Zapewnił mnie o bezpieczeństwie i mówił że zawsze mi pomoże. Nie spałam z nim. Zakończyłam. Na zakupy, przed sobotnim rautem wzięłam ze sobą Krysię. Miałam wizje jak chce wyglądać. Tylko ciężko było znaleść odpowiednią sukienkę. Lansowałyśmy się trochę po galerii, bawiły nas spojrzenia panów, najbardziej tych którzy byli z żonami. Kupiłam co trzeba. Nadeszła sobota. CDN. – –

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jarekx69
  • Seks i smierc 1/2

    W czasie studiów wybraliśmy się z moją ówczesną dziewczyną Alą do jej koleżanki Magdy. Magda siedziała w Poznaniu ze swoim chłopakiem Mateuszem, na mieszkaniu, które należało do niego, a właściwie nie do niego, tylko do jego matki, ciotki, babki czy jeszcze kogoś takiego. Dziewczyny znały się z liceum. Przyjechaliśmy koło południa, odebrali nas z dworca i autobusem zabrali na Jeżyce, na bloki i kamienice o których podobno kiedyś nawijał Rychu Peja.

    – Często zaczepiają mnie obcokrajowcy i pytają o drogę, o miasto, o dobre restauracje – powiedziała Magda jakby było w tym coś wspaniałego. – I kiedy z nimi gadam staram się odpowiadać tekstami piosenek. Autentycznie używam wersów z różnych utworów pasujących do kontekstu. Uważam to za zabawne, bo oni tego nie kumają.

    Wyznała to zaraz po tym jak tkwiliśmy jeszcze na dworcu i pewien facet wyglądający na Duńczyka – cholera nie wiem jak wygląda typowy Duńczyk, ale jak takiego zobaczycie od razu będziecie wiedzieć – zaczął zadawać jej pytania po angielsku. Magda studiowała filologię angielską i miała nawet wyrobiony certyfikat C2, potwierdzający jej językową umiejętność. Trochę się z tym obnosiła.

    – Byłam na krótko w Kanadzie i nikt nie był w stanie rozpoznać, że nie jestem native speaker – oznajmiła w autobusie, kiedy ja oglądałem przez wielkie szyby miasto. – Mogłam tam zostać u ciotki. Nie wiem czemu nie zostałam w sumie. Chyba kiedyś wyjadę do jakiegoś anglojęzycznego kraju na stałe.

    Wciąż jednak siedziała tutaj.

    Ich mieszkanie było całkiem duże, ale tylko w połowie umeblowane, standard raczej kiepski, wszędzie dominowały meble sprzed czterdziestu lat i gumolit. Oprócz nas Magda zaprosiła inną koleżankę z liceum, Kasię. Kasia czekała już na nas w środku, ona też przyjechała na studia do Poznania, ale wynajmowała pokój w akademiku. Dziewczyny wyglądały na przejęte i szczęśliwe, podobno nie widziały się dwa lata, ale wyglądało to tak, jakby nie widziały się pół życia. Nie znałem ich, słyszałem trochę opowieści z ust Ali i to wszystko. Przez chwilę gadały o czymś przejęte, a ja usiadłem w kuchni z Matuńką – tak nazywała go Magda. Matuńka.

    – Chcesz piwo? – zapytał mnie, otwierając lodówkę.

    – Pewnie stary – odparłem.

    Wyciągnął oczywiście dwie zielone butelki Lecha. Przyjemnie zimne, szkło pokryte nawet cienką warstwą rosy.

    – Taniej macie? – spytałem, a potem doprecyzowałem, bo dał mi znać, że nie wie o czym mówię. – Lecha w butelce czy macie taniej? W Poznaniu?

    – Nie. Chyba nie.

    – Aha.

    Matuńka był rok starszy ode mnie, chudy i niski, nawet niższy niż Magda, miał twarz podobną do szczura, brązowe oczy i długie włosy, które związywał w koński ogon. Do tego nosił śmieszną, kozią bródkę, którą lubił ciągle głaskać. Wystarczyło na niego spojrzeć i człowiek domyślał się, że gość ma ze sobą jakiś problem albo wpływał na to fakt, że wiedziałem o jego epizodzie z narkotykami, a właściwie długiej przygodzie, która skończyła się na odwyku. Powiedziała mi o tym Ala, powiedziała w pociągu i oczywiście zastrzegła, żebym o tym czasem nie wspominał.

    – Niby dlaczego miałbym o tym mówić? – zapytałem ją wtedy.

    – Nie wiem – odparła. – Po prostu cię przestrzegam. Żebyś nic o tym nie mówił.

    – Skąd ten pomysł?

    – Jak się napijesz to potrafisz paplać.

    – Ja? Paplać?

    – Tak.

    Pogadałem jeszcze z Matuńką o mało istotnych sprawach i w drzwiach pojawiła się Magda. Była brunetką o bladej twarzy i czarnych jak noc oczach. Sprawiała wrażenie wiecznie smutnej i miała w sobie coś z Madonny – nie tej piosenkarki, a matki-dziewicy. Oczywiście nikt kto poznał ją chociaż pięć minut nie uznałby, że ową dziewicą jest. Magda miała charakter, była błyskotliwa i diabelnie inteligentna. Do tego posiadała cięty język i humor, całe tony humoru. Większość past i memów krążących po necie musiała być chyba jej autorstwa – a przynajmniej dałoby się w to uwierzyć.

    – Co tam Matuńka? – zapytała, podchodząc do niego. – Piweczko sobie otworzyłeś kociaku?

    – No.

    – Poczęstowałeś kolegę też?

    – No tak.

    – Jaki ty jesteś gościnny i dobrze wychowany mój dziobaku. Moja mała matuńka-dziubuńka.

    Podeszła do niego i pocałowała go w usta, a potem złapała za jaja. Przez chwilę patrzyłem na to, nie wiedząc do końca co mam sądzić. Podobne sytuacje powtarzały się później przez cały wieczór i zrozumiałem, że to ona nosi spodnie w tym związku, a jakby tego było mało, to kastrowała go emocjonalnie, traktując trochę jak zabawkę, a trochę jak niedorozwoja. Sprzedawała mu słodkie słówka przesycone sarkazmem. Chłopak jakoś szczególnie nie reagował, wydawał się być obojętny czy też przyzwyczajony. W każdym razie znosił to z godnością. I pewnie miał ku temu nieznany mi powód, bo żaden facet przy zdrowych zmysłach nie godziłby się na taki układ bez profitów. Być może była pierwsza w kolejce do ogromnego spadku albo po prostu była dobra w łóżku – cholera wie jakie motywacje kierują większością z nas.

    – Idziemy na obiad – oznajmiła, kiedy już skończyła maltretować Mateusza. – Kończcie to piwo, wychodzimy za chwilę.

    – Tak jest sir! – odparłem dziarsko.

    Chyba jej się to nie spodobało.

    Zanim wyszliśmy poszedłem się jeszcze odlać. Łazienka prezentowała się tak jak reszta, nie było prysznica tylko wolnostojąca stara, pożółkła wanna. Kafelki na podłodze były powycierane, lustro nad umywalką pęknięte w górnym, lewym rogu. Do ściany nad kiblem przyklejona była kartka z wydrukowanym napisem, który szedł tak:

    Po oddaniu ekskrementów proszę umyć rączki

    Mogłem dać sobie kuśkę uciąć, że napisała to Magda.

    Na obiad poszliśmy na chińskie żarcie. Był to bar – a właściwie coś prawie jak restauracja – który wyglądał niemal identycznie jak ten z sitcomu Kroniki Seinfelda. Obsługiwali sami Azjaci. Zamówiłem kurczaka na ostro, Magda również, Matuńka natomiast kurczaka na słodko-kwaśno, a Ala z Kasią kaczkę w cieście. Do tego wzięliśmy wspólnych kilka sajgonek. One popijały colą, my piwem – podobno jakimś chińskim pędzonym na ryżu.

    Rozmawialiśmy o literaturze, to znaczy one rozmawiały o polskiej literaturze, ja siedziałem z Matuńką cicho. I tak zostałem wywołany do tablicy.

    – A ty co sądzisz o Masłowskiej? – zapytała mnie Magda.

    – Nic nie sądze – odparłem.

    – Czytałeś Wojnę polsko-ruską?

    – Czytałem nawet Pawia królowej i Kochanie, zabiłam nasze koty.

    – I co myślisz?

    – Nic nie myślę.

    – A Żulczyk?

    – Całkiem niezły.

    – Pilch?

    – Stary pijus, ale umie pisać.

    – Himilsbach?

    – Klasyka.

    – A Tokarczuk?

    – Nie moje klimaty.

    – Myśliwski? Hłasko? Wiśniewski?

    – Trzy razy tak.

    – A znasz Kosińskiego?

    – Przeczytałem kiedyś Kroki.

    – A czytałeś Pokolenie IKEA?

    – Owszem, ale nie wiem jaki ma to związek z wcześniej wymienionymi.

    Prawdopodobnie zdałem test, ale nie byłem tego pewien. Być może Magda sprawdzała z jakiej jestem gliny i czy ewentualnie może traktować mnie podobnie jak Matuńkę. Oczywiście nie mogła i w razie czego byłem skłonny powiedzieć to na głos.

    Po obiedzie poszliśmy do marketu, aby kupić dużo wódki i coś do popicia. Wróciliśmy na mieszkanie i niemal od razu zaczęliśmy pić. To był początek kwietnia, słońce za oknem wciąż miało się nieźle. Poszliśmy do pokoju, który teoretycznie robił za salon, ale nic poza wielką szafą w nim nie było. Siedzieliśmy na podłodze, na poduszkach i graliśmy w karty. Magda co jakiś czas gnoiła Matuńkę, a Ala całowała mnie w usta. Kiedy trochę wypiła robiła się bardzo wylewna i kochana. Aż do przesady, w takim męczącym stylu.

    Kasia na ogół siedziała cicho. Kilka razy wstawała wychodząc to do łazienki, to do kuchni. Za każdym razem gapiłem się na jej ciało. Miała naprawdę niezłe ciało, duże piersi i zgrabny, soczysty tyłek. No i była całkiem ładna. Oczy i włosy miała tak samo ciemne jak Magda, ale tutaj podobieństwa się kończyły. Kasia przypominała trochę Turczynkę czy Arabkę z tą swoją śniadą cerą, długim, lekko zadartym nosem i gęstymi brwiami. Jej umysł też był niczego sobie. Studiowała filologię francuską i amatorsko pisała wiersze. Również po francusku.

    – Myślę że powinniśmy obejrzeć jakiś film – oznajmiła Magda, kiedy skończyliśmy dwie pierwsze półlitrowe butelki

    – Jaki film? – zapytał Matuńka.

    – Może Woody’ego Allena coś?

    Magda była fanką Woody’ego Allena. Przyniosła swojego laptopa – nie mieli telewizora – i na tym małym ekranie obejrzeliśmy cały Manhattan. Nigdy wcześniej nie widziałem tego filmu i nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia, ale podejrzewałem, że to pewnie przez warunki seansu. W międzyczasie wypiliśmy trzecią, ostatnią butelkę, a za oknem zrobiło się ciemno.

    – Ktoś musi pójść po wódkę – zawyrokowała Magda. – Kto idzie?

    – Ja mogę iść – powiedziałem, bo znudziło mi się siedzenie w jednym miejscu.

    – Okej – odparła. – To pójdę z tobą.

    Ubraliśmy buty i kurtki i wyszliśmy na zewnątrz. To była czteropiętrowa kamienica. Na schodach na poziomie drugiego piętra siedział jakiś menel. Zapytał nas czy mamy drobne na wino. Dałem mu dwa złote.

    – Mogłeś nie dawać mu kasy – powiedziała Magda, kiedy już znaleźliśmy się na dworze.

    – Dlaczego?

    – Bo teraz za każdym razem kiedy mnie zobaczy, będzie oczekiwał, że dam mu pieniądze.

    Wzruszyłem ramionami, bo nie był to przecież mój problem.

    – Palisz? – zapytała, wyciągając paczkę papierosów.

    To były jeszcze te lata, kiedy zwyczajne fajki miały więcej zwolenników niż pody, a prezydent Andrzej Duda ze swoim sympatycznym dołeczkiem jawił się jako zabawny, memiasty gość.

    – Niech będzie, że tak – odpowiedziałem.

    Paliliśmy pod klatką prawie się nie odzywając. Jej blada twarz wyglądała całkiem ładnie w tej nocnej tonacji. W końcu ona spojrzała mi w oczy i zapytała czy może mnie pocałować. Powiedziałem jej, że nie mam przeciwwskazań.

    – Ha! – rzuciła. – To był test! Oblałeś go!

    – Oblałem?

    – Tak. Chciałeś mnie przecież pocałować.

    – Przecież to ty o to zapytałaś.

    – Tak, bo chciałam cię sprawdzić. Powinieneś powiedzieć, że nie. Powiem o wszystkim Ali jak wrócimy.

    – Co jej powiesz?

    – Że chciałeś się ze mną całować.

    – To bez sensu.

    – Bez sensu?

    – Tak. Lepiej powiedz jej, że to zrobiliśmy.

    Objąłem ją, przyciągnąłem do siebie, a potem po prostu pocałowałem. Wcale się nie broniła. Domyślałem się, że tak naprawdę o to jej chodziło, że po prostu chciała mnie sprowokować do jakiegokolwiek działania.

    – Powinniśmy iść do tego sklepu – oznajmiła w końcu.

    – Masz rację.

    Weszliśmy do jakiegoś osiedlowego i wzięliśmy jeszcze dwie butelki wódki.

    – Wiedziałeś, że modliszka po kopulacji ze samcem odgryza mu głowę? – zapytała mnie, kiedy już wracaliśmy.

    – Oglądałem o tym jakiś program przyrodniczy.

    – Czarna wdowa podobno zjada samca w całości. Straszna śmierć, co?

    – Myślę, że tak.

    – Seks i śmierć leżą bardzo blisko siebie.

    – Chyba tylko w słowniku.

    Wróciliśmy na górę i zostaliśmy powitani jak bohaterzy. Magda oczywiście nie wspomniała Ali o tym co zaszło między nami. Znów usiedliśmy na podłodze w salonie. Matuńka włączył muzykę z laptopa, a ja wziąłem się za polewanie wódki. Czułem się nieźle w tym towarzystwie.

    – Cholera to jest dopiero piosenka! – zawołała Magda, kiedy poleciał utwór, który skądś znałem.  – Jessie’s Girl!

    – Czy to jest Bruce Springsteen? – zapytała Ala.

    – A nie Rick Springfield? – odparła pytaniem na pytanie Kasia.

    – Rick Springfield – wyjaśniłem. – Kojarzę go z Californication. Grał w trzecim sezonie samego siebie.

    – Californication jest w mojej pierwszej piątce najlepszych seriali – odparła Kasia.

    – A w moim top dziesięć ever – powiedziała Magda. – Na pierwszym są Przyjaciele. Na drugim Chirurdzy.

    Oni gadali dalej, a ja poszedłem do kuchni zrobić sobie jakąś kanapkę. Był tylko biały chleb jak pianka i żółty ser i ketchup. Robiłem kanapkę, zjadałem ją przy blacie i robiłem następną. Przy trzeciej przyszła do mnie Kasia. Usiadła na krześle i zaczęła patrzeć na to co robię.

    – Chyba nie powinnam już więcej pić – wyznała.

    – To nie pij – odparłem.

    – Zawsze źle kończę po wypiciu dwunastu kieliszków.

    – Pięćdziesiątek czy mniejszych? Jak pięćdziesiątek to się nie dziwie, że zaliczasz zgona.

    – Właśnie o to chodzi, że nieważna jest gramatura. Po prostu dwunasty kieliszek jest zabójczy.

    – Ciekawe. To chyba jakaś psychologiczna kwestia, co?

    – Być może.

    – Ile już wypiłaś?

    – Jedenaście.

    – To może lepiej już nie pij.

    – Ale chcę.

    – Rozumiem. To może chcesz piwo? Powinno być jakieś w lodówce.

    – Piwo brzmi dobrze.

    Wyciągnąłem jedno z lodówki, a potem zrobiłem jeszcze dwie kanapki, położyłem je na talerzu i postawiłem jej pod nos.

    – Lepiej coś zjedz – powiedziałem.

    – Dzięki. To miłe z twojej strony.

    Przez chwilę patrzyłem jak siedzi i je. Dotarło do mnie, że ta dziewczyna mi się podoba. Trochę mnie to przeraziło, ale potem zacząłem sobie wyobrażać ją jako moją. Oczywiście było to chore biorąc pod uwagę okoliczności, ale nie potrafiłem się opanować. Ta wizja naprawdę mnie rozpaliła. Miałem ochotę pocałować ją podobnie jak Magdę na dole, ale czułem, że tym razem by mi się nie upiekło. Wolałem brunetki, ale zajęło mi trochę czasu, żeby to zrozumieć. Ala była natomiast rudawą blondynką.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin M.

    Opowiadanie jest za długie na raz, więc wrzucam w 2 częściach.

    W każdym razie zachęcam do czytania innych tekstów i odwiedzania mojego profilu i bloga. Można też zakupić moją książkę z dedykacją w jednym ze sklepów internetowych, jeżeli ktoś ma chęć sobie poczytać coś innego albo po prostu zapoznać się z tym co piszę.

  • Seks i smierc 2/2

    Zostawiłem Kasię w kuchni i wróciłem do salonu. Zabawa trwała w najlepsze. Magda przechwalała się, że Matuńka ma trzydziestocentymetrową pałę. Spojrzałem na niego pod innym kątem. Nie wydawało mi się, chociaż nie mogłem tego negować. Zdarzało się, że u niektórych facetów wszystko szło w korzeń.

    – Ocenianie mężczyzny przez pryzmat długości jego fiuta jest seksistowskie – oznajmił Matuńka.

    Miał sporo racji, ale dziewczyny wyśmiały go za to stwierdzenie.

    – A ile ty masz? – zapytała mnie bez skrępowania Magda.

    – Hej, co to za pytanie cholera? – rzuciłem rozbawiony. – Czy ja cię pytam o numer stanika?

    – 75C. To ile masz?

    – Wystarczająco.

    – Do czego wystarczająco?

    – Do szczania.

    W międzyczasie wróciła Kasia, a w laptopie zaczął brylować Dawid Podsiadło, Trójkąty i Kwadraty – z tego był wtedy znany. Nie wiem, kto go cholera włączył, ale nikt nie protestował.

    Ala nie odpuszczała tematu penisa, którego w gaciach trzymał Mateusz. Zawsze kiedy się napiła przychodziły jej do głowy głupkowate pomysły albo fiksowała się na danym temacie. Pamiętam, że raz tak się porobiła i akurat oglądaliśmy dokument Dziewczyna zawodowa z jakąś tam gwiazdką porno, że zapytała mnie czy mam ochotę na bolcowanie straponem. Nie miałem.

    – Faceci boją się penetracji swojego anusa ze strachu – powiedziała wtedy.

    – Ze strachu? – spytałem.

    – Tak – oznajmiła, śmiesznie przytakując. – Boją się, że im się spodoba.

    – Może coś w tym być – przyznałem.

    Także wiedziałem, że nie tyle kręci ją, że Matuńka ma tak wielkiego chuja, co raczej interesowała ją same unikalne zjawisko – jeżeli rozumiecie co staram się powiedzieć.

    – Nie wierzę, że masz tak dużego – powiedziała do Mateusza.

    – Mówię ci, że mój robaczek ma pytę jak koń – skontrowała Magda.

    – Nie wierzę i tyle.

    – To weź sprawdź.

    – Jak sprawdź?

    – Dotknij go przez spodnie.

    – Myślę, że nie powinnaś tego robić – wtrąciłem.

    Mateusz sprawiał wrażenie jakby było mu wszystko jedno. Ala nie wahała się ani chwili, zbliżyła się do niego i położyła dłoń na jego kroczu. Macała go tam chwilę. Wyraz twarzy Matuńki w ogóle się nie zmienił. Jej też nie. Miała minę niczym doktor przy badaniu albo gorzej – weterynarz dotykający zwierzę.

    – No nie wiem – oznajmiła. – Wcale się nie wydaje taki duży.

    – Bo to trzeba zobaczyć – powiedziała Magda. – Ściągaj spodnie bejbe.

    Gościu obojętnie niczym robot podniósł się z podłogi i ściągnął swoje spodnie. W stanie spoczynku miał takiego, że starczyłoby dla trzech. Ala wydała jęk i nie wiedziałem czy był to już zachwyt, przerażenie czy jeszcze kurwa coś innego. Kiedy wszyscy go sobie dobrze obejrzeli podciągnął spodnie i jak gdyby nigdy nic wrócił do picia wódki. Imprezę skończyliśmy późno w nocy. Magda poszła spać z Matuńką w swoim pokoju, ja Ala i Kasia mieliśmy spać w drugim. W jednym łóżku.

    – Jak ci to nie pasuje to Marcel może spać w salonie na podłodze – oznajmiła Ala w moim imieniu.

    – Nie ma problemu – odparła Kasia.

    Ja też takiego nie widziałem. Gospodarze zmyli się jako pierwsi, następnie do łazienki poszła Kasia. My z Alą weszliśmy razem jako ostatni. Zamknąłem drzwi na klucz i zacząłem się do niej dobierać.

    – Mam ochotę cię zerżnąć – powiedziałem jej do ucha.

    W mojej głowie zabrzmiało to znacznie lepiej.

    – Przestań – odparła.

    – Szybki numerek, nawet nic nie poczujesz, obiecuję.

    – Nie żartuj sobie.

    – No chodź. Uwiniemy się raz dwa.

    – Nic z tego.

    Do wanny weszliśmy osobno. Myłem zęby i patrzyłem jak Ala obmywa swoje ciało gorącą wodą, patrzyłem na jej ciężkie piersi, patrzyłem na blady, krągły tyłek, który pod wpływem termicznej obróbki zaczął różowieć. Stanął mi. Podszedłem do niej i zacząłem wymachiwać ptakiem przed jej oczami. Bawiło mnie to poniekąd.

    – Zabieraj go! – rzuciła. – Nie żartuję!

    Potem przyszła moja kolej w wannie, uwinąłem się raz dwa i poszliśmy do łóżka. Wyszło tak, że ja położyłem się w środku. Kasia leżała odwrócona plecami, prawdopodobnie już spała. Ala poszła w kimę niedługo po niej. Ja nie mogłem zasnąć, myślałem o wszystkim i o niczym. Przewracałem się z boku na bok i patrzyłem na tył głowy Kasi. Do pokoju przez duże okno wpadało trochę miejskiego światła. Wszyscy leżeliśmy pod jedną kołdrą. Nie wiedziałem ile czasu minęło, ale doskonale słyszałem tykanie zegara i miałem wrażenie, że wskazówka poruszyła się już milion razy.

    A mnie nadal stał, niebywałe.

    – Ala, kochanie moje, śpisz? – szepnąłem.

    Nie odezwała się. Dla pewności sprawdziłem trzy razy, dotknąłem też jej ramienia.

    Miałem ochotę wyleźć z tego łóżka i w kiblu sobie ulżyć. Zacząłem się nawet dotykać tam na dole. Potem odwróciłem się do Kasi. Tak, Kasia była naprawdę seksowna, była nowa, świeża, obca i leżała tuż obok, niemal naga, z wywróconym w moją stronę kuszący, bezbronnym tyłkiem. Bez pośpiechu zacząłem do niej przesuwać. Czułem się trochę jak Cezary Pazura w Nic śmiesznego, kiedy wziął na śpiocha tę jedną dupę. Wymyśliłem sobie nagle, że zrobię coś podobnego. Bałem się jak cholera, jasne, ale przestałem przecież myśleć trzeźwo, myśleć dużą głową. Mój penis w końcu dotknął pośladka Kasi i to było tak dobre, ten pierwszy kontakt był tak mistyczny, że omal się nie spuściłem. Ochłonąłem i dokleiłem się do niej i bardzo powoli zacząłem się o nią ocierać. Wciąż byłem w gaciach, ale ściągnąłem je w końcu i wróciłem do zabawy. Skóra do skóry. Poczułem chłód i miękkość jej pupy. Tak było znacznie lepiej.

    – Co ty robisz? – Usłyszałem nagle cichy głos Kasi.

    – Próbuję się do ciebie dobrać – odparłem.

    – Przestań. Ala jest moją przyjaciółką.

    – Nie dowie się.

    – Przestań.

    Nie przestawałem, wręcz trochę przyspieszyłem. Moja ekscytacja była równa tej nastolatka walącego po raz pierwszy konia i niewiedzącego do czego owa sytuacja go zaprowadzi.

    – Przestań ocierać się o mój tyłek – oznajmiła.

    Jej ton nie był zbyt przekonujący.

    – W takim razie ściągnij majtki – zaproponowałem.

    – Po co?

    – Zobaczysz.

    – Ala jest moją przyjaciółką.

    – Moją też. Ściągnij majtki.

    – Nie możesz mi go wsadzić.

    – Nie wsadzę.

    Kasia poruszyła się pod kołdrą i zsunęła swoje majtki. Objąłem ją w pasie, przysunąłem do siebie i znów zacząłem ocierać się niczym napalony pies. Jej pośladki były po prostu cudowne.

    – Unieś lewą nogę – szepnąłem.

    – Nie wkładaj mi go.

    – Nie włożę. Unieś nogę.

    Uniosła ją, a ja wsadziłem penisa między jej uda. Zacisnęła je, a ja zacząłem wykonywać frykcyjne ruchy, zupełnie jakbym ją dymał. Mój mały ocierał się o jej sromowe wargi i byłem pewien, że dosięgał łechtaczki.

    – Tylko mi go nie wkładaj – przypomniała.

    – Okej.

    – Nie wkładaj go.

    – Jasne.

    – Chcesz go włożyć, tak?

    – Tak.

    – Nie rób tego.

    – Nie zrobię.

    Wślizgnąłem się do środka. Była cholernie wilgotna i ciasna. Zacząłem ją pieprzyć, ale bardzo powoli, żeby niczego nie było słychać, żeby nie trzeszczało łóżko albo sprężyny nie skrzypiały. Żeby nie obudzić Ali.

    – Miałeś we mnie nie wchodzić – szepnęła.

    – Mam przestać? – spytałem.

    – Nie.

    – Podoba ci się?

    – Nie.

    – To przestanę.

    – Nie przestawaj.

    – Podoba ci się to?

    – Nie.

    – To przestaję.

    – Nie przestawaj.

    – To jak w końcu? Podoba ci się?

    – Tak.

    – Podoba ci się jak cię pieprzę?

    – Nie bądź wulgarny.

    – Pieprzę cię, czujesz?

    – Nie mów tak.

    – Pieprzę, pieprzę, pieprzę. Pierdolę cię skarbie.

    – O Boże, nie mów tak, to mnie podnieca.

    – Czujesz mojego kutasa?

    – Czuję. O Boże, czuję…

    – Jest wielki i jest zły i jest bordowy. Ma wielkie oko na samym czubku, oko które chce zrobić ci krzywdę. Czujesz go cholera?

    – Czuję…

    – Chyba zaraz dojdę.

    – Nie przestawaj, proszę…

    Poruszyłem się w niej jeszcze kilka razy i wytrysnąłem tym co tam miałem. Chwila i było po wszystkim.

    – Zgwałciłeś mnie – powiedziała Kasia.

    – Wcale nie.

    – Powiem Ali, że mnie zgwałciłeś.

    – Nie zrobiłem tego. Oboje wiemy, że to nieprawda.

    – Spuściłeś się we mnie. Cholera jasna. Naprawdę to zrobiłeś.

    Kasia wstała z łóżka i poszła do łazienki. Usłyszałem dźwięk płynącej w rurach wody. Wróciła po pięciu minutach i poszła spać. Ja wcześniej wytarłem się w przyjemnie chłodną kołdrę jak zwierz. Nie gadaliśmy już o niczym więcej. Odwróciłem się do Ali, objąłem ją i udało mi się zasnąć.

    Rano nie działo się nic ciekawego. Zjedliśmy jajecznicę z chlebem, którą przygotowała nam Magda. Kasia zmyła się zaraz po śniadaniu. Nie porozmawiałem z nią o tym co zaszło wczoraj, unikała jakby mojego wzroku. O dwunastej mieliśmy pociąg powrotny. Nikt nas nie odprowadził. Wszyscy mieliśmy wielkiego kaca i powrót autobusem na dworzec była jak przejażdżka po tęczy z kreskówki o spieprzonych kolorach.

    – I co sądzisz o moich dziewczynach? – zapytała mnie Ala, kiedy czekaliśmy na dworcu.

    – Są w porządku – odparłem.

    – Tak? A która ci się bardziej podoba?

    – Co przez to rozumiesz?

    – No która jest fajniejsza?

    – Nie wiem.

    – To która jest ładniejsza?

    – Ty jesteś najładniejsza.

    – Jasne.

    Jakiś tydzień później Kasia zadzwoniła do Ali z pewną nowiną. Magda zerwała z Mateuszem, bo ponoć prawie ją zabił. To brzmiało jak żart, ale wcale nim nie było. Ala opowiedziała mi to wszystko zaraz po jej telefonie.

    – Podobno przez trzy dni odurzał ją jakimiś dragami. Leżała w łóżku i spała, a on przy niej siedział i podawał jej w wodzie to gówno. Kompletnie nic nie pamięta z tych trzech dni. W końcu Kasia się zaniepokoiła i poszła tam do nich. Otworzył jej bez gadania. Był naćpany i śmierdział jakby nie mył się przez tydzień. Znalazła Magdę w łóżku i te tabletki na stoliku nocnym. Wyszła z mieszkania i zadzwoniła po policję. Ustalono, że kiedy Magda była w tej dziwnej śpiączce Mateusz dopuścił się na niej przynajmniej jednego gwałtu. Siedzi teraz w areszcie, a Magda jest w szpitalu pod obserwacją. Aż się nie chce wierzyć, że kilka dni temu tak dobrze się wszyscy bawiliśmy. Nieźle, co?

    – Tak. Powiedzmy, że nieźle.

    – Ludziom nie można ufać. To straszne.

    – Co jest straszne?

    – Że jesteś z kimś blisko, a i tak nie możesz mu w pełni zaufać.

    Przytaknąłem jej tylko. Oglądaliśmy właśnie Miłość i śmierć Woody’ego Allena. Pomyślałem, że Magda miała rację. Seks i śmierć są ze sobą sprzężone. Na przykład dziś rano widziałem jak piękna kotka gździła się z brudnym kocurem między kubłami na śmieci, a potem wybiegła na ulicę i została przejechana przez rozpędzone auto. Tysiące ludzi umiera przecież codziennie na AIDS. Trafiają się faceci, których znajdują wiszących na pasku od spodni, bo padli ofiarą autoerotycznej asfiksji. Niektóre kobiety stają się tak oziębłe po latach nieudanego małżeństwa, że w końcu zabija je to w środku. Ostatnio zamordowałem muchę w trakcie, bo jej bzyczenie przeszkadzało Ali w osiągnięciu orgazmu. Seks i śmierć. Cholera jasna jakby mało było problemów.

    A jeżeli chodzi o sam film to ten nie podszedł mi tym bardziej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin M.

    Opowiadanie jest za długie na raz, więc wrzucam w 2 częściach.

    W każdym razie zachęcam do czytania innych tekstów i odwiedzania mojego profilu i bloga. Można też zakupić moją książkę z dedykacją w jednym ze sklepów internetowych, jeżeli ktoś ma chęć sobie poczytać coś innego albo po prostu zapoznać się z tym co piszę.

  • Nie-zwykla Rodzina cz 55. – Rodzinny poker

    Moja rodzina uwielbia pokera. Co jakiś czas męscy członkowie mojej rodziny organizują razem wspólną partyjkę. Tak było też i tym razem. Mój tata, wujek, brat oraz dziadek spotkali się przy jednym stole. Grali bardzo na poważnie. Na prawdziwe pieniądze.

    Głównie przegrywał mój brat który to przyznam słabo gra w pokera. Gdy każdy opróżnił już swoje kieszenie, podeszłam i usiadłam koło taty.

    – Jak tam wam idzie?

    – A tam…już nie ma o co grać. – mówił mój brat.

    – Nie dziwię się. Wszystko przegrałeś, braciszku. – powiedziałam, śmiejąc się przy tym.

    – Haha bardzo śmieszne…

    – My też już nie chcemy wykładać pieniędzy. – powiedział dziadek.

    – Dziadek ma rację zaraz wszystko przegramy. – powiedział wujek.

    Wtedy pomyślałam o pewnej rzeczy. Przypomniało mi się jak razem z tatą, wujkiem i kuzynką graliśmy w specyficzną wersję planszówki. Ohh…aż mi się gorąco zrobiło.

    – Wiecie…macie jeszcze ubrania.

    – Że niby co? Mam teraz ubrania oddawać. – powiedział Alan.

    – A co? Jeżeli chcesz to mogę z wami zagrać. – powiedziałam, zagryzając wargi.

    – Dobra zgadzam się…ale wy też się rozbierzecie jak przegracie partię, panowie…i pani.

    – No cóż…Cassie, ja tam lubię te twoje pomysły na gry. – powiedział wujek.

    – Mnie też się ten pomysł podoba. – powiedział dziadek.

    – No to co…gramy.

    Wziąwszy talię nowych kart zaczęliśmy. Pierwsze rozdanie przegrał ojciec. Wstał i pozbył się spodni. Kolejno los spotkał po kolei resztę. Przegrałam kolejne rozdanie szybko zdjęłam spódniczkę kładąc ją obok siebie. Następnie przegrał Alan. Zdecydował się zdjąć koszulkę. Potem również wujek i dziadek, także musieli zdjąć dolne części swojego ubioru.

    Kolejne rozdanie znowu przegrałam. Pozbyłam się bluzeczki zostając w bieliźnie. Dziadek oraz tata szybko dołączyli i zdjęli swoje koszulki, zostając w samych gaciach. Następne rozdanie przegrał brat. Zdjął szybko swoją koszulkę, dołączając do dziadka i wujka. Kolejne rozdanie przegrał tata i również został w gaciach. Wszyscy już byli w bieliznach. Po kolejnym rozdaniu byłam zmuszona zdjąć swój stanik uwalniając moje piersi. Czworo mężczyzn teraz wpatrywało się w moje skarby. Widziałam także wybrzuszenia w ich gaciach. Bądźmy szczerzy, idziemy w tym kierunku. Nastąpiło ostatnie rozdanie.

    – No dobra…teraz chwila prawdy. – powiedział dziadek.

    Każdy wyłożył karty i…przegrałam. Nosz kurwa.

    – Haha…i co? – powiedział Alan.

    – Och zamknij się.

    – Cass…zasady to zasady.

    – Och no dobrze. I tak tego chcecie.

    Wstałam i zdjęłam swoje majteczki ukazując im mój goły tyłek. Wujek wykorzystał moją nieuwagę i klepnął mnie w pośladek.

    – Hej!

    – Świetna dupcia Cassie.

    – No widzę że ci się podoba.

    Powiedziałam i uklęknęłam przy nim zdejmując jego majtki i wyjmując członka. Jego gruby fiut oczywiście był w pełnym wzwodzie.

    – Może taka nagroda pocieszenia, co? – spytałam, masując już wujkowi fiuta.

    – Czemu nie…dobra panowie. Czas na prawdziwą zabawę. Cassie przegrała więc zrobi co jej każemy, prawda? – spytał Alan.

    – No niech będzie.

    Momentalnie reszta rodziny zdjęła ostatnie części garderoby i stali już wokół mnie. Ich fiuty były już z każdej strony. Złapałam za kutasy wujka i dziadka, zaczynając im walić. Tata szybko wsadził mi swojego do gardła. Posuwał mnie w usta, a Alan chwilowo sam sobie dogadzał ręką. Po czasie przeszłam z fiuta ojca na kutasa wujka. Ssałam go dokładnie, a on z trudem mieścił mi się w ustach ze względu na swoją grubość. Następnie przeszłam na kutasa dziadka, a ręką doprowadzałam tatę i Alana. Potem w końcu obciągałam bratu. Wszystkim widać że sprawiałam przyjemność. W końcu pomogli mi wstać. Tata wtedy położył się na podłodze.

    – Wskakuj na niego córuś.

    Bez wahania okrakiem usiadłam na chuju ojca. Od razu reszta rodzinki mnie osaczyła, a tata zaczął mocno poruszać biodrami.

    – Ohhhh….tak…tak…mmmmm… – jęczałam dopóki nie poczułam czyjegoś fiuta w ustach.

    Obciągałam wtedy wujkowi. Czułam jak chuj taty wbija mi się głęboko w cipsko. Dodatkowo masował moje cycki. Zaczęłam skakać na jego fiucie, a on dobijał nim do końca. Ja pierdolę, co za przyjemność. Trudno było się opanować. Jęczałam z rozkoszy. Tata pierdolił mnie coraz szybciej, a ja dostawałam konwulsji.

    – O matko…tato…

    Czułam jak chuj mu pulsował w mojej piździe. Moje jęki przerywane były tym razem fiutem dziadka. Cała się spociłam, a ślina z fiutów które były w mojej buzi już kapały na podłogę. W końcu poczułam ciepłą spermę w swojej cipie, zajęczałam przy tym głośno. Cała się trzęsąc w końcu zeszłam z jego fiuta. Jego sperma mi ciekła z pochwy. Spoglądałam w górę i widziałam jak dziadek i wujek podawali mi na siłę swoje kutasy do ust.

    – Teraz moja kolej siostrzyczko.

    Powiedział Alan, który szybko znalazł się za mną. Uklęknął z tyłu i wsadził mi kutasa w cipę. Zaczął ruchać mnie na pieska. Matko…cipa mi wciąż pulsowała od dojścia taty, a teraz brat mnie ruchał z podwójną szybkością.

    – Nie zapominaj o nas. – wtedy wujek wsadził mi fiuta w usta, a dziadek lizał mnie po cyckach, schylając się.

    – Hej…ja też jeszcze mam siłę. – tata przystawił mi swojego kutasa i znów przechodziłam tak. Najpierw tata potem wujek, dziadek lizał po sutkach, a Alan pierdolił od tyłu. Sytuacja jak z jakiegoś porno. Miałam tyłek wypięty do góry, a ja Alan był za mną i posuwał mnie mocno i zawzięcie. Moje pośladki klaskały pod naporem uderzeń. Rozrywał jej cipkę niczym młot.

    – Już blisko, Cassie…

    – Spuść się we mnie…jak tata.

    W końcu i Alan zrobił to i wystrzelił prosto w środku pochwy. Znowu poczułam przyjemne uczucie. Czułam natomiast że na tym się nie skończy.

    Położyłam się na plecach i wypięłam dupę do góry.

    – Dobrze, to teraz dasz trochę wujkowi.

    – Jezu, przez to jak mnie przerżniecie nie będe mogła chodzić. – powiedziałam. Wujek wtedy właśnie wkładał mi swojego grubego chuja w cipę. Trzymał mnie za nogi. Nagle dziadek był za mną od strony głowy, a ja szybko lizałam jego fiuta.

    – Pamiętaj, że potem jeszcze ja Cassie. A moje jebanie długo popamiętasz. – powiedział dziadek.

    – Coś czuję że cały ten…rodzinny poker długo….ooooohhhh…zapamiętam. – mówiłam przerywając lizanie. Za to wujek ani trochę nie przerywał i mocno posuwał mnie na misjonarza. Już pizda mnie bolała od grubości jego kutasa, oraz od jego poprzedników. Jęczałam coraz to głośniej. Wujek wepchnął we mnie penisa tak głęboko, jak tylko się dało. Naprowadziłam jego grubego, pulsującego drąga do samego dna, gdzie zaczął mnie rżnąć jak zwierzę. Krzyczałam jakby mnie ktoś zarzynał, i wkrótce poczułam że tym razem to wujek dochodzi. Nadal jeszcze ssałam komuś kutasa. Czy to ojcu, bratu lub dziadkowi. A gdy któryś fiut jest w cipie, to obciągam ten co był ostatnio. Westchnęłam ciężko. Pomimo zmordowania tym całym jebaniem z członkami mojej rodziny, ani myślałam by spuścili się gdzie indziej. Wszystko chciałam przyjąć do mojej cipeczki. Wtedy wujek wytrysnął do samego środka i czekałam aż jego jądra całkowicie się opróżnią.

    – Oooooooaaaaagggghhh… – zawyłam z przyjemności. Wujo wyszedł ze mnie, a ja zaczęłam czuć się pełna od nadmiaru nasienia w mojej piździe. Kurwa jebaliśmy się tak w piątkę już kilka godzin.

    – Wow Cassie…jesteś zajebista. – mówił wujek.

    – Wiem… – starałam się złapać oddech.

    – Teraz moja kolej, wnuniu. Chodź tu do mnie.

    Dziadek położył się na łóżku. Ledwo do niego doszłam i usiadłam na niego wciąż twardym kutasie. Dziadek już zaczynał mnie macać po cyckach. Chyba je polubił. Naprowadziłam jego fiuta do pizdy. Kurwa ona już mnie bolała od tego ciągłego pocierania. Czułam się przerżnięta jak jakaś dziwka. Dziadek zaczął poruszać się w mojej cipie. Każdy kolejny kutas miał łatwiejsze wejście przez soczki z mojej cipki, oraz ich nasienie. Poruszałam biodrami chcąc pomóc dziadkowi, mając nadzieję że doprowadzę go do końca i będę miała spokój.

    – Dziadek niech rozszerzy jej pizdę. Jeszcze się zabawimy. – powiedział mój brat.

    – Co ty knujesz, Alan…aaaaahhhh… – dziadek lekko rozchylił mi pochwę. Kurwa aż już myślałam że będzie lżej. Byłam gotowa na anal gdy brat poślinił palec i zataczał kółka nad kakaowym oczkiem. Zdziwiłam się jednak gdy wsadził z trudem swojego fiuta…w tą samą dziurę w której był kutas dziadka. Ja pierdolę, co za przyjemność połączona z bólem. Dwa kutasy w jednej dziurze i mimo tego że ledwo się mieściły jeszcze oni zaczęli nimi ruszać.

    – Ooooo kurwa…Alan…aaaagggghhh…

    – Wiedziałem że ci się spodoba siostra…

    – A jest jeszcze miejsce dla mnie? – spytał tata. Ja chyba śnię.

    – Gdzie niby…już mi rozepchali cipę.

    – A tutaj… – wtedy okrakiem stanął nad moimi plecami i wsadził fiuta prosto do mojego odbytu. Ja pierdolę, jeszcze tak nie byłam jebana.

    – O boże….kurwa….dość…więcej nie zmieszczę. – mówiłam czując trzy fiuty wypełniające moją dupę.

    – Chyba zmieścisz. – wujek podszedł do mnie z fiutem w dłoni.

    – Nie no chyba… – nie dokończyłam bo wsadził mi fiuta do buzi. Zaczęłam znów mu obciągać.

    Kurwa…wszystkie otwory miałam zatkane. Dwa kutasy w piździe, jeden w dupie, a kolejny w ustach. Jeszcze nigdy nie zostałam tak przerżnięta. Zazwyczaj najwięcej miałam do dyspozycji dwa kutasy. A teraz w sobie miałam aż cztery. Ojca, brata, dziadka i wujka. Teraz obawiam się czy w ogóle będę mogła wstać, po tym co ze mną robią. Poruszali się coraz szybciej. Ich fiuty zaczęły znów pulsować, aż w końcu zaczęli znowu strzelać we mnie litry spermy. Dziadek i brat spuścili się do środka pizdy. Tata prosto do odbytu, a wujek widząc że nie mam siły połykać spuścił się na moją twarz.

    Kiedy wszyscy ze mnie wyszli, poczułam się wydrylowana ze wszystkich stron. Moja cipa i dupa miały poszerzone otwory z których ciekły duże ilości spermy. Rozszerzyłam nogi i pozwoliłam aby ich biała ciecz wypłynęła z moich otworów. Pode mną była biała kałuża. A ja w niej leżałam, mając dupę całą oblepioną nasieniem.

    Reszta usiadła na krzesłach, a ja oczywiście nie mogłam wstać.

    – Ale mnie zerżnęliście. Nie wiem czy wstanę i będę mogła normalnie chodzić. – zaczęłam.

    – Wybacz kochanie, że tak ostro pod koniec. – powiedział tata.

    – Nie mogliśmy po prostu wytrzymać. – dopowiedział wujek.

    – Co nie zmienia faktu że to jednak ty zdecydowanie jesteś najlepsza, Cass. – powiedział dziadek.

    – Oj tak. Przyznaję, jesteś świetna siostra. – powiedział Alan.

    – No wiadomo. A tak w ogóle mam pytanie?

    – No?

    – Zamierzacie jeszcze organizować rodzinnego pokera? – spytałam, z uśmieszkiem na ustach.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Wakacje z milfami (prolog)

    PROLOG

    Chciałbym opowiedzieć Wam historię, która zdarzyła się ubiegłego lata, a jej skutki trwają do dziś.  Jeden wyjazd odmienił całe moje życie. Wakacje 2019 miałem spędzić zupełnie inaczej niż poprzednio, w lipcu miałem  obejść  18ste urodziny, spędzić je na wyjeździe z kolegami, ale pewna propozycja zmieniła całkiem plan. Mieszkałem na bogatym warszawskim osiedlu z ojcem i macochą. Od 12 roku życia opiekował się mną ojciec, który rozwiódł się z mamą. Wygrał opiekę nade mną w sądzie, a choć moja rodzicielka walczyła o  swojego syna jak lwica, przegrała w sądzie i prawie całkowita opieka spadłą na mojego tatę. Nie miała większych szans, ojciec udowodnił jej problemy z alkoholem, nagrania i zeznania świadków nie dały cienia wątpliwości dla sędziego i tak przypadłem w spadku ojcu, a matka wyszła na alkoholiczkę. Jarek, mój ojciec, był biznesmenem,  niedługo po rozwodzenia znalazł sobie młodszą partnerkę , która nie była najgorszą macochą, lecz czułem, ze nie jestem najważniejszy. Niedawno ociec oznajmił, że będę miał młodsze rodzeństwo domyśliłem się, że powoli kończy mi się miejsce w mieszkaniu, sam zresztą planowałem już studia i najchętniej  przeprowadzkę do wynajętego lokum na czas studiów. Po zakończeniu roku szkolnego, z początkiem lipca ponownie skontaktowała się z moim ojcem mama, którą widziałem ostatni raz rok temu. Rozmowa nie trwała długo, gdy skończył zgadał do mnie:

    – Matka Cię zaprasza – oznajmił – na dwa tygodnie wakacji. Nie sądzę, żebyś mógł odmówić.

    Szybko przenalizowałem sytuację, myśląc z jednej strony o kolejnych tygodniach spędzonych w Warszawie, a z drugiej zastanawiając się nad spędzeniem wakacji u mamy oraz dziadków, po rozwodzie ciągle z nimi mieszkała. Nie potrafiła się odnaleźć po tych wszystkich perypetiach, choć słyszałem, że ma partnera od dłuższego czasu.  Przyjeżdżając  kilka razy do roku  do dziadków spostrzegłem, że nigdy nie wyleczyła się ze swojego nałogu. Coś mnie tchnęło, żeby znów ją odwiedzić, a może po prostu tęskniłem. Dodatkowo od około trzech lat dostrzegałem inne plusy wizyty u dziadków. Babci i dziadek mieli około 60 lat (ona 58, on 60), nieźle „się trzymali” i korzystali z życia i byli mocno bezpruderyjni. Dodam, że nikt kto zobaczyłby matkę mojej matki nie dałby jej w metryce 58 lat, jej mąż też się nieźle trzymał. Pamiętałem kilka sytuacji w których nie przejmowali się  obecnością innych, najbliższych też, a nawet powiedziałbym, że ich to bawiło. Chociażby sytuacja z przed roku gdzie leżeliśmy nad basenem w licznym gronie (ja, moi kuzyni oraz nasze matki) pijany dziadek zerwał babci stanik i krzyknął:

    – Patrzcie na jej nowe cycuszki – triumfalnie kręcił stanikiem – sporo za nie zapłaciłem, ale opłacało się. Co nie?

    – Przestań –rzuciła babcia, która jakoś bez przekonania chciała mu odebrać stanik, a swoich sporych piersi nawet nie próbowała zasłonić.

    –  Daj spokój. Przecież są piękne. Chłopaki? – zapytał.

    Zaskoczeni  nie wydobyliśmy z siebie słowa, ale każdy z nas wiedział, że dziadek ma rację. Te cycki były warte każdej wydanej złotówki. Duże, bardzo duże i jędrne jak u nastolatki. Nasze matki nie przejęły się za bardzo sytuacją, jakby to było coś normalnego, a babcia mimo odzyskanego po chwili stanika położyła się topless na leżaku i kontynuowała opalanie z cudeńkami na widoku. Z kuzynami wymieniliśmy znaczące spojrzenia i po kilku minutach zaczęliśmy pojedynczo na dłuższą chwilę opuszczać towarzystwo. Ostatni udawałem się na stronę ja, w kąpielówkach trudno mi było ukryć niesamowity wzwód. Mijając babcię nie mogłem powstrzymać się od patrzenia na jej piersi, a ona zauważając to uniosła okulary przeciwsłoneczne, puściła mi oczko i oblizała górną wargę. Ciśnienie podniosło mi się niesamowicie, zachwiałem się prawie wpadając do basenu, w myślach widziałem jak ruszy za mną i będziemy……, ale niespodziewanie pojawił się dziadek i zagadał do niej. Odszedłem pośpiesznym korkiem.

    – Dobra. To kiedy jedziemy? –zapytałem.

    – Umów się z nią – odpowiedział ojciec – czeka na telefon. Mogę Cię zawieźć w weekend.

                    Umówiłem się na przyjazd w kolejny piątek. Rozmowa telefoniczna się średnio kleiła, ale dowiedziałem się, że babci oraz dziadka nie będzie, do soboty, więc pierwszy dzień wakacji spędzimy tylko we dwoje. Jako że w sąsiedniej wiosce mieszkali moi bliscy kuzyni, siostrzeńcy matki wiedziałem, że coś sobie zorganizuję.  Maciek i Paweł to byli moi rówieśnicy, często spędzaliśmy czas razem podczas wyjazdów do dziadków, więc na nudę nie będę narzekał. Dodatkowo ostatnio każdy z nas miał te same wspólne zainteresowania  – dojrzałe kobiety. Trudno było pohamować rządzę jaka się w nas tliła i rok temu umawialiśmy się podczas wakacji z prostytutkami, które było od nas ponad dwa razy starsze.  Jednak płatny seks zadawał się nie dawać takiej satysfakcji jakiej każdy z nas szukał. Tak czy inaczej podczas tych wakacji zamierzaliśmy znów skorzystać z ofert pewnego portalu, a może i nawet dorwać jakąś mamuśkę, która nieodpłatnie chciałby zakosztować młodych kutasów. Od dłuższego czasu marzyła nam się własna babcia, a ostatni pokaz cycków tylko nas bardziej napalił.  Często rozmawialiśmy o naszych fantazjach z Pawłem i Maćkiem, gdy zaczęło być bardziej szczerze, każdy z nas przyznał, że marzy o złamaniu granic tabu.

    Ojciec przywiózł mnie do mamy na wieś pod Krakowem w godzinach popołudniowych. Wjechaliśmy przez bramę na rozległy ogród posesji dziadków, byli zamożni. Świadczył o tym wielki dom z basenem, zadbany ogród i fakt, że utrzymywali swoją córkę, moją mamę, bez  żadnych problemów i pretensji. Moja mama, była nauczycielką biologii, nie pracowała od ponad 10 lat. Będąc z ojcem nie musiała, a mieszkając u swoich rodziców także nie przejmowała się karierą zawodową. Po chwili wyszła w końcu szczupła blondynka w wieku 38 lat, w sierpniu miała obchodzić urodziny. Lekko kręcone włosy sięgały jej ramion, a szczupłą twarz przyozdabiała dużymi okularami. Ubrana była w krótką bluzkę oraz krótkie spodenki. Szła powoli, jej postura, chód oraz jędrne nogi potwierdzały formę ciała. Nie mam co ukrywać, od trzech lat była obiektem moich marzeń, które finalizowałem tylko w myślach. Ostatnio myślałem o wyruchaniu jej częściej niż zwykle, właściwie codziennie, a możliwość jej zobaczenia była tym najważniejszym powodem mojego przyjazdu.

    Wyszedłem z samochodu, rodzice pozdrowili się skinięciem głowy.

    – Cześć kochanie – przywitała mnie mama. Przytuliła mnie do siebie mocno. Chwilę napawałem się jej miękkością i zapachem po czym odsunęła mnie na długość ramion i zmierzyła wzrokiem uśmiechając się –  Aleś zmężniał, wyglądasz zupełnie inaczej niż rok temu. Ćwiczysz?

    – Tak – odpowiedziałem. Od ponad 1,5 roku ćwiczyłem regularnie. Byłem zadowolony ze swojej sylwetki, a komplement mamy sprawił, ze lekko się zaczerwieniłem.

    – Bierz swoje toboły – rzucił gdzieś z boku ojciec – śpieszę się.

    Wypakowałem plecak, walizkę i torbę z laptopem.

    – Masz wszystko?

    – Tak.

    – To życzę miłej zabawy. Opiekuj się nim Aśka – rzucił – jadę, bo przede mną długa droga.

    -Jedź – powiedziała powoli mama – Jest w odpowiednich rękach.

    Wyczułem, że jest lekko wstawiona. Faktycznie miała poważny problem – pomyślałem – ale …… czy to źle w moim wypadku?

    – Widzę właśnie – ojciec też zauważył – Jadę. Jak by był jakiś problem to dzwoń. Do zobaczenia – rzucił przez otwarte boczne okno i zaczął wycofywać.

    Samochód odjechał, a ja jeszcze przez chwilę wpatrywałem się w tyłek mojej mamy, która stała tyłem i odprowadzała wzorkiem byłego męża. Odwróciła głowę i gdzie skierowane było moje spojrzenie, które przeniosłem na jej twarz. Z lekkim uśmiechem rozpoczęła rozmowę.

    – Dawno Cię nie było – powiedziała znowu – mów co u Ciebie.

    – Nic ciekawego. Ciągle to samo.

    – To znaczy?

    Zacząłem jej pokrótce opowiadać o szkole, moim życiu itd.

    – I zacząłeś ćwiczyć  – rzekła  z uśmiechem gdy skończyłem wywód.

    – Tak, od ponad roku już regularnie ćwiczę, ale efekty są mizerne  – powiedziałem skromnie.

    – Skromniś…… świetnie wyglądasz – rzekła mierząc mnie – rok temu byłeś jeszcze dzieciakiem, dziś wyglądasz jak mężczyzna. Pewnie masz spore powodzenie i mnóstwo kochanek – uśmiechnęła się, a po chwili dodała – wybacz, gadam głupoty.

    Miała trochę racji, nie narzekałem na brak zainteresowania ze strony rówieśniczek, ale od dłuższego czasu interesował mnie tylko dojrzałe kobiety.

    – Nic się nie stało – odpowiedziałem uśmiechnięty, widząc, że nie kłamie iż wypiła – jednak to Ty wyglądasz świetnie – nieudolnie próbowałem ją uwodzić – wprost…. ssex… – spojrzała na mnie pytająco- ….eeeee cudownie.

    Uśmiechnęła się lekko – Chodźmy do kuchni. Chcesz coś pić?

    – Chętnie – odrzekłem.

    – Pozwól, że Ci pomogę – powiedziała i  chwyciła mój plecak. Drgnąłem mimochodem, gdy wzięła go do ręki, gdyż przywiozłem w nim najważniejsze rzeczy na ten wyjazd. Spakowałem tam kilka paczek kamagry w płonnej nadziei, że wykorzystam je w jakiś orgiach. Wziąłem walizkę i resztę rzeczy i ruszyłem za nią wpatrując się w jej kołyszące pośladki.

    – Czego chciałbyś się napić? Cola? Woda? Herbata? – przeszukiwała lodówkę – może piwo?

    – Chętnie, poproszę piwo – wziąłem butelkę i pociągnąłem łyk zimnego napoju – A co u Ciebie słychać?

    – Nic wartego uwagi – zaczęła smutnym tonem – pomagam rodzicom w utrzymaniu domu oraz interesu (dziadki miały kilkanaście sklepów spożywczych w okolicy), a w zamian mam gdzie żyć – dokończyła cicho. Nastała cisza, którą przerwała po kilkunastu sekundach – dalej spotykam się z Andrzejem – Andrzej był znajomym matki z którym próbowała ułożyć sobie nowe życie i choć entuzjazm w niej był marny to jednak upór zakochanego Andrzeja dawał jakąś iskierkę nadziei na stały związek. Nie był najgorszą partią, dość przystojny, dwa lata starszy od matki, nauczyciel w lokalnej szkole licealnej, wdowiec, który samotnie wychowywał 16-letnią córkę.

    – Coś posmutniałaś – zauważyłem.

    – Aaaa synku, po prostu…… – patrzyła mi w oczy –  spotykamy się tak rzadko……… zawiodłam jako matka…… – urwała łamiącym się głosem.

    Przytuliłem ją mocno i powiedziałem – nie zawiodłaś, nigdy tak nie myślałem– sam byłem zszokowany dojrzałością swych słów – kocham Cię. Jestem tu.

     Przylgnęła do mnie, delikatnie, później mocno, całym ciałem. Staliśmy tak chwilę i w końcu przerwała ciszę.

    – Przypominasz coraz bardziej swojego ojca.

    – Oby nie – odpowiedziałem.

    – A jednak. Chodź zaniesiemy rzeczy do Twojego pokoju – rzuciła zmienionym tonem. Wzięła plecak, piwo i ruszyła po schodach – proszę – otworzyła drzwi – wysprzątane, wszystko świeże na Twój przyjazd – uśmiechnęła się słabo.

    – Dzięki. Jak mogę się odwdzięczyć? – zapytałem usiadając na łózko.

    – Daj spokój – odrzekła –w końcu przyjechałeś do mnie – usiadła obok mnie – mam nadzieję, że nie robisz tego na siłę, bo jeśli tak to mogę załatwić Ci transport z powro…. – jej głos się załamał, a z spod powiek popłynęły łzy. Oniemiałem lekko, a mama wtuliła się w moje ramię i szlochała.

    – Mamo przestań.

    – Jestem….jestem…kiepską matką…… zostawiłam Cię i wychowujesz się beze mnie….. – coraz bardziej płakała – nie potrzebujesz mnie, nie potrzebujesz alkoholiczki  – łkała coraz głośniej.

    Nie chciałem jej przerywać, podczas wylewania żalu mama wtuliła się we mnie. Obejmowałem ją mocno. Zbliżyliśmy się twarzami, popatrzyła mi w oczy. Czułem jej alkoholowy oddech. Sporo wypiła – pomyślałem.

    – Mamo – zacząłem – kocham Cię, nie żałuj, że tak się nasze życie otoczyło. Cieszę się, że teraz jesteśmy razem.

    Patrzyła na mnie pochlipując.

    – Tak bardzo przypominasz Jarka……. – szepnęła – Żałuję, że tak to wszystko wyszło, żałuję. Naprawdę – spojrzała mi w oczy – zrobiłabym wszystko, żebyś tylko traktował mnie jak mamę.

    – Przecież tak Cię traktuję – zaperzyłem się.

    – Tak….nnnieee wiem, dalej widać, że coś nie gra między nami, jest jakaś bariera – zrobiła pauzę –naprawmy nasze relacje w tym roku – spojrzała mi głęboko w oczy i dodała – proszę….

    – Dobrze mamo – przytuliłem ją. Nie chciałem jej mówić, że ta bariera to raczej pożądanie jakie do niej czuję. Wtuleni straciliśmy równowagę i opadliśmy na łóżko. Na pewno sporo wypiła, ja byłem pijany żądzą gdy tuliłem jej ciało. Ręce opuściłem niżej jej ciała, powoli zacząłem wodzić po jej plecach i niżej niby ją masując. Poprawiła głowę i poczułem alkoholowy oddech na policzku oraz mokre całusy na twarzy. Nie protestowałem jednak, bo mogłem pieścić jej plecy, opięty tyłek w spodenkach aż się prosił o klapsa, ale tylko powoli go „niechcący” czasem głaskałem. Leżeliśmy tak w objęciach poddając się delikatnym, niewinnym pieszczotom, które przybierały nieświadomie na sile. Dotykałem ją coraz bezczelniej, a moje podniecenie rosło. Zacząłem mamę całować delikatnie po szyi, poddała się temu cichutko dysząc i drżąc. Po chwili byłem już cały rozgrzany, szumiało mi w głowie, a fiut rozrywał mi spodnie.

    – Co, co my…. – zaczęła niezdecydowanie odsuwając się lekko. Chciałem ją wziąć, wiedziałem, że mogę, że nie będzie protestować.

    – Ciiiiiii…..-  Używając siły przewróciłem ją tak, aby znalazła się na mnie, nie protestowała. Wodziłem dłońmi po jej udach, pupci i plechach, wsadziłem ręce w końcu pod jej spodenki i poczułem cudowne krągłości. Zapomniałem się w tej chwili, bo chwytając za pośladki dotarłem do jej wrażliwego kobiecego miejsca. Joanna lekko wyprężyła się zaskoczona, jednak nie zaprotestowała. Podniosła głowę patrząc lekko pijanym wzrokiem, jakby wytrzeźwiła, bałem się, że w końcu to przerwie, ale ona powolutku zbliżała się do moich ust. Patrzyła mi w oczy, a jej oddech był coraz szybszy. Uniosłem głowę chcąc przyśpieszyć ten moment. Patrzyliśmy sobie w oczy gdy usta się dotknęły, a po chwili…..

    Zadzwonił głośno domofon przerywając wszystko. Mama zerwała się na równe nogi, ja leżałem obezwładniony na łóżku.

    – Andrzej – rzuciła nerwowo poprawiając się – Andrzej przyjechał…..my… – popatrzyła na leżącego mnie pytająco – Co myśmy….

    Nie pozwoliłem jej skończyć – idź otworzyć, później będziemy…. – chciałem dokończyć przerwaną najpiękniejszą chwilę w moim życiu

    -Nie… co? – przerwała – My nigdy nie….. – urwała słysząc kolejny sygnał. Ruszała na dół. Ogarnąłem się trochę, w głowie układałem całą sytuację. Przeklinałem faceta, który zniszczył tę piękną chwilę. Z dołu usłyszałem otwieranie drzwi i męski głos:

    – Jeszcze nie gotowa? Stolik mamy na 19:00 Asiu!

    – Już, już , już. Daj mi chwilę – odpowiedziała moja matka i ruszyła po schodach na górę. Mijając mnie chwilę przystanęła i spojrzała mi w oczy. Odpowiedziałem głębokim, pełnym pożądania wzrokiem, a przynajmniej tak mi się wydawało. Ruszyła dalej, a ja zszedłem na dół.

                    Przywitałem się z partnerem matki. Wymieniliśmy grzeczności i chwilę porozmawialiśmy, bo mama uwinęła się dość szybko.

    – Jesteś piękna – rzekł Andrzej na widok mojej schodzącej matki. Też tak uważałem, nie musiała ubierać się w czarną sukienkę, pończochy, rozpuszczać swoich włosów oraz zakładać swoich „nauczycielskich” okularów. Bez tego była piękna, z tymi dodatkami była uosobieniem sexu i marzeniem każdego faceta. Była boginią.

    – Jedziemy?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Czarek Owczarek