Blog

  • Najlepszy przyjaciel 1

    Nazywam się Magda mieszkam w Warszawie i pracuje jako fryzjerka w jednym z najbardziej znanych salonów w Warszawie mam 20 lat, dopiero po szkole. Mój były chłopak poznał mnie z moim najlepszym przyjacielem Remi, z chłopakiem nie wyszło i się rozstaliśmy . Mój kolegą bardzo o mnie zabiegał bo z byłym się pokłócili i zakończyła się przyjaźń jednak ja wybrałam jego kolegę bardzo się o to złościł ale mu przeszło po 2 miesiącach . Mój nowy chłopak mieszkał w Irlandii i przyjeżdżał 2-3 razy na pół roku związek na odległość trudna sprawa. po pół roku już normalnie gadałam i piłam , wracając do wieczoru bawiłam się ,że wszystkimi było zajebiście. Spotkaliśmy się u niego na chlanie bo był mecz koło 23 wszyscy poszli zostałam sama z remom. Nie będę ukrywać trochę wypiłam a jeszcze z chłopakiem się pokłóciłam . Remi miał fetysz moich stóp a że byłam podpita to powiedziałam

    M- jeśli chcesz to rób co tam lubisz

    R- Dzięki naprawdę je lubię , po kielonku?

    M- wiem , jasne

    Wypiłam całego i wtedy jeszcze kilka

    M- mocna

    od tamtego momentu pamiętam tylko niektóre rzeczy , pamiętam jak lizał mi stopy .po tym obudziłam się rano goła ,o dziwo bez kaca ale za to byłam przywiązana do łóżka i naga.

    M- co jest kurwa ,są głowa mnie boli

    R – cześć wstałaś już

    Uśmiechnął się szeroko i patrzał na mnie z dumą.

    M- co jest kurwa co się stało

    R- domyśl się

    M – czy ty mnie zgwałciłeś , bardzo gardło mnie boli i dupa . Nie to nie mogła się stać nie zrobiłbyś tego .

    Zaczęłam wyzywać i mnie zakneblował

    R – ćśśś, patrz

    Na telewizorze puścił mi film z wczoraj. na nim było tak chwilę po tym jak straciłam przytomność wyszedł i wrócił ktoś z maską na twarzy był on nagi pewnie to był remi a kutasa miał grube na oko 16 cm długi ale około 5-6 cm gruby . typ w masce najpierw mnie rozebrał założył mi knebel z dildo do gardła dość długim, lizał stopy potem zaczął mnie dotykać wkładać palce w cipkę i dupę, Potem sam zaczął mnie ruchać ale tylko w dupę ,( dodam że byłam dziewicą analną , Dobrze że to akurat przespałam) Potem zaczął mnie bić moją dupę pasem ja czasami próbowałam jakoś pojękiwać przez knebel to było straszne nie chciałam tego oglądać ale musiałam ponad godzinę trwało w tym czasie człowiek w masce spuścił mi się na twarz ,kiedy się skończyło remu zaczął

    R- słuchaj chcesz żeby to wyszło na jaw żeby każdy to zobaczył , wiesz jak w twojej pracy z bogatymi renoma jest dobra a to by ją zniszczyło

    Pokiwałam że nie

    R- w takim razie będziesz do mnie przychodzić kiedy ci powiem kiedy przekroczysz próg mojego domu będziesz posłuszną mi szmatą ,nikt się nie dowie o tym ty zachowasz swoją twarz a ja będę mieć to o czym zawszę marzyłem czyli ciebie co ty na to, tak wiem podjęcie takiej decyzji to trudna rzecz dlatego jak pociągniesz za tamten sznurek .

    Pokazał mi .

    R- to się rozwiążesz , jutro przyjdę do ciebie jeśli mnie wpuścisz to znaczy że Sue zgadzasz jak nie to szkoda, a jeśli spróbujesz pójść na policję to nie radzę nie ma dowodów że to ja a alibi sobie załatwię.

    Wyszedł . uwolniłam się wzięłam swoje rzeczy i wybiegłam z płaczem nie wiedziałam co zrobić. Wróciłam do domu umyłam się i myślałam co mam z tym zrobić. Myślałam. Nad tym cały dzień i bardzo się bałam co mam teraz zrobić . Gdy zbliżała się godzina kiedy miał przyjść w końcu podjęłam decyzję….

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maćko

    To moje pierwsze opowiadanie , więc nie tyrajcie za bardzo, historie wymyślałem z moją koleżanką.

  • Sasiadka Magda – czesc 10

    Od momentu powrotu mojej żony z delegacji nie widywałem się z Magdą zbyt często – Kinga miewała gorsze dni już na początku ciąży przez co często zostawała w mieszkaniu. Zwykle składało się tak niefortunnie, że jeśli akurat miałem wolny dzień to Magda akurat była zajęta lub była poza Wrocławiem. Zacząłem podejrzewać, że może się z kimś spotyka ale natychmiast odrzucałem taką ewentualność. Zazdrość? Sam nie wiem. Miała prawo żyć swoim życiem, nie mogłem dać jej siebie na własność. Z drugiej strony stanowczo przypomniała mi przed naszym “rozstaniem”, że obiecałem jej spotkania, wbrew wszystkiemu. Oczywiście zdarzało się nam spotkać przelotnie (dosłownie i w przenośni) na krótkie spotkania – a to wpadała do mnie na szybki numerek albo ja szedłem do niej między spotkaniami w pracy na lodzika. Romans trwał ale w ograniczonym stopniu.
    Wracałem często do zimowych chwil, do wspólnych dni i wieczorów podczas ferii. Gdy byłem sam w mieszkaniu oglądałem raz za razem filmik z naszym udziałem, który nakręciłem podczas jednego z naszych spotkań. W takcie jednego z takich “senasów” puściłem filmik na telewizorze, a sam rozsiadłem się wygodnie na kanapie i zacząłem walić sobie konia. “Boże, jaki ona ma tyłek! Nie do opisania” – pomyślałem. Masowałem kutasa i w tym momencie wpadłem na pomysł. Wyciągnąłem telefon i zrobiłem sobie zdjęcie od góry, z widokiem na sterczącą pałę oraz telewizor i natychmiast wysłałem Madzi.

    [11:10] P: Spójrz co się u mnie dzieje…
    [11:10] zdjęcie.
    [11:11] P: Raczej nie wytrzymam długo.
    [12:30] M: ;** Tęsknię za nim…

    Wiedziałem, że Magdy nie ma we Wrocławiu, wyjechała w jakichś ważnych sprawach rodzinnych, zabrała syna i miało ich nie być przez pewien czas. Trochę się martwiłem ale nie wnikałem – umówiliśmy się, że sprawy rodzinne pozostawiamy na boku.

    Czas mijał, nadszedł maj, zaczęło się robić ciepło. Moja żona wzięła L4 i już siedziała na stałe w mieszkaniu. W takich okolicznościach wyrwanie się z mieszkania do sąsiadki za ścianę graniczyło z cudem. I któregoś późnomajowego popołudnia ten cud się wydarzył. Gdy wszedłem do mieszkania z zakupami usłyszałem końcówkę rozmowy telefonicznej mojej żony:

    – … dobrze, porozmawiamy i dam Ci znać, pa.
    – Komu dasz znać i o czym?
    – Wiesz, dzwoniła do mnie mama, że Monika przyjeżdża z Niemiec na 3 tygodnie i czy nie chcielibyśmy wpaść na jakiegoś grilla w kolejny weekend. Pomyślałam, że wziąłbyś wolne i pojechalibyśmy wcześniej?
    – Kurczę, Kochanie… Mam teraz bardzo dużo pracy, wiesz o tym. Ciężki czas jest.
    – Ach, no tak. Nie ma szans na urlop?
    – Nie bardzo… Ale słuchaj, może Monika mogłaby przejechać przez Wrocław i Cię zabrać wcześniej? W końcu z Monachium to nie jest jakoś bardzo daleko, a w drodze byście sobie poplotkowały, dawno się nie widziałyście.
    – Hmmm… Jest to jakiś pomysł, napiszę do niej.

    Monika to starsza siostra mojej żony. Wyemigrowała za pracą za naszą zachodnią granicę i tam została. Wyjechała ze swoim ówczesnym narzeczonym Bartkiem ale związek szybko się rozsypał. Poznała po czasie jakiegoś Niemca, który nieszczególnie był lubiany w rodzinie ale cóż, nie bardzo mnie to obchodziło. Okazało się, że Monika może zabrać moją żonę już w środę wieczorem, a ja dojadę w piątek zaraz po pracy. Brzmiało to jak prawie dwa dni z Magdą – oczywiście jeśli nie będzie wtedy miała innych planów oraz jeśli pozbędziemy się Krzysia na jakiś czas. Wieczorem napisałem sms do Magdy:

    [20:31] P: Hej Słodziutka, co robisz w czwartek 19 maja? I do południa w piątek 20 maja?
    [20:42] M: Mmmm… ;* Za ponad tydzień? Rzadko wybiegam tak daleko w przyszłośc haha. Pewnie pracuję i spędzam czas z Krzysiem, a co?
    [20:45] P: Kinga jedzie do rodziców, ja mam do niej dojechać w piątek po pracy.
    [20:47] M: I pomyślałeś, że… ?
    [20:48] P: Wiesz co pomyślałem.
    [20:49] M: Nie, nie wiem?
    [20:51] P: Pomyślałem, że trafia się idealna okazja, żeby przywitać się dogłębnie z moją dobrą znajomą.
    [20:55] M: Przemyślę propozycję…

    Brzmiała nie do końca pozytywnie w tych smsach, czyżby coś się popsuło? Nie umiałem wtedy odpowiedzieć. Dni mijały szybko, starałem się maksymalnie nadrobić pracę tak, żeby czwartek poświęcić Madzi. W końcu nadszedł środowy wieczór. Przed 20:00 w naszym mieszkaniu zjawiła się starsza siostra mojej żony, Monika.

    – Heeej, kochana! – krzyknęła od progu moja żona
    – Cześć Kinia, hej Piotrek. Uh ale brzuszek już duży!
    – No nie przesadzaj, nie jestem gruba! – naburmuszyła się na żarty moja żona.
    – Jest piękny, zazdroszczę Ci… Thomas nie bardzo widzi się w roli ojca.
    – Zmieni się, zobaczysz. – odparła Kinga.

    “Aha, na pewno się zmieni” – pomyślałem. Przygotowałem dla wszystkich herbatę i rozmawialiśmy chwilę. Monika była bardzo ładną kobietą po trzydziestce, falowane czarne włosy, duże niebieskie oczy, zabójczy uśmiech. Jej dużym atutem były sporych rozmiarów piersi. Eksponowała je często, była z nich dumna, teraz też miała na sobie lekką bluzeczkę z dość dużym dekoltem. Chcąc nie chcąc każdy facet rzuciłby okiem. Na dole była ubrana w delikatną, beżową spódniczkę, rozsuwaną z boku. Na nogach rajstopki, które pięknie komponowały się z całością. Dziewczyny dokończyły herbatę, pomogłem im znieść rzeczy do auta i pożegnałem się.

    – Pamiętaj, że masz być w piątek zaraz po pracy! – rzuciła groźnie Kinga.
    – Pamiętam Kochanie, skończę wcześniej i mknę do Was. – odparłem.
    – Pa Kochanie.
    – Pa.
    – Do zobaczenia Piotrek. – powiedziała Monika.
    – Cześć.

    Wróciłem pośpiesznie do mieszkania i złapałem za telefon:

    [20:49] P: To co, widzimy się jutro?

    Prawie godzina niepewności i dostałem odpowiedź:

    [21:42] M: Oczywiście Tygrysie ;* O której możesz być?

    Ufff… Czyli jednak nie miałem się co martwić.

    [21:43] P: Najważniejsze spotkanie kończę o 11:30, więc tuż po pukam do Twoich wrót. Chyba, że chcesz przyjść wcześniej do mnie?
    [21:45] M: Zatem 11:30 u mnie. Nie mogę się doczekać.

    Ogarnąłem się szybko, obejrzałem coś w telewizji i poszedłem do łóżka. Nie mogłem się doczekać następnego dnia, coś jak dzieciak czekający na prezenty. Długo rozmyślałem jak przebiegnie nasze spotkanie, nie widzieliśmy się już dłuższy czas. W końcu udało mi się zasnąć, przy czym moje sny wędrowały głównie wokół nadchodzącego dnia.
    Obudziłem się rano, wziąłem szybki prysznic, wyszorowałem dokładnie miejsca, które miały być tego dnia używane. Użyłem perfumów, które Magda lubiła, następnie zalogowałem się na chwilę do pracy. Czas do 11:30 minął ekspresowo, więc zaraz po spotkaniu wymknąłem się cicho z mieszkania i zapukałem do drzwi mieszkania Magdy. Czekałem parę chwil, aż wreszcie mi otworzyła. Stała przede mną piękna jak zwykle, seksownie ubrana. Włosy rozpuszczone, zadbane, lekki makijaż, bluzeczka na ramiączkach (te dni w maju były wyjątkowo ciepłe) pod którą nie było widać stanika, więc sutki pięknie się przebijały przez materiał. Krótkie jeansowe spodenki i brak rajstop. Bogini.

    – Czeeeeeść – zacząłem przelotnie.
    – Hej, wejdź, proszę.

    Wszedłem pośpiesznie do mieszkania, zbliżyłem się do niej i poczułem słodki zapach perfum. Chciałem ją pocałować namiętnie ale skończyło się na buziaku.

    – Wszystko w porządku? – zapytałem.
    – Tak, tak. – odparła.

    Przez głowę przemknęła mi jedna obawa:

    – Jesteśmy sami?
    – Nie do końca…
    – Krzysio jest? Nie poszedł do szkoły?
    – Nie, nie. Krzysio w szkole i mam zapewnienie, że nie wróci przed 18. Zadbałam o to mając w pamięci jak omal nie wpadliśmy jednego razu przez jego nieoczekiwany powrót. Jest u mnie Dorotka.
    – Dorotka? Kto to jest Dorotka?
    – Byliśmy u niej w lutym podlewać kwiaty, pamiętasz?

    “Ahhh, ta Dorota, na której łóżku małżeńskim Cię posuwałem, pamiętam” – pomyślałem.

    – Jasne, teraz coś sobie przypominam. Wpadła na ploteczki?
    – Tak, tak jakby. Chodź, przedstawię Cię.

    Złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą do salonu. Coś nie dawało mi spokoju ale nie byłem pewien o co chodzi. Wszedłem pewnym krokiem do salonu, na kanapie, tyłem do mnie siedziała Dorota. Blondynka, włosy za ramiona, rozpuszczone. Kiedy weszliśmy odwróciła się i powiedziała:

    – Dzień dobry! A więc to Ty jesteś Piotr.
    – Cześć, miło mi, Piotrek. – podałem jej rękę gdy wstała.

    Na stojąco mogłem się jej lepiej przyjrzeć. Niewysoka, na oko 1.65m wzrostu, wydatny biust – miała czym oddychać. Brzuch płaski, nogi opalone. Na sobie miała żółtą, zwiewną, wiosenną sukienkę w delikatne kwiatki. Wydawało się, że ma pod spodem stanik ale nie byłem tego pewien. Urocza buzia, widać było na niej piętno czasu ale takie pozytywne. Może nie mogła liczyć na zdjęcie na okładce czasopisma z modelkami ale twarz i uśmiech były przyjemne. W uszach skromne złote kolczyki, a na twarzy makijaż. Być może zbyt mocny ale dodawał jej uroku. Oczy wściekle zielone. Ciężko było mi określić wiek, bo było widać, że jest starsza niż Magda jednak nie umiałem powiedzieć czy bliżej jej do 50-tki czy raczej 40-tki.

    – A więc to Ty jesteś tym młodym tygrysem, który sprawia tyle przyjemności naszej Madzi. – bardziej stwierdziła niż zapytała.
    – Eee… Słu… Słucham? – zamurowało mnie, mogłem z siebie wydusić tylko to.
    – Oj nie bądźmy dziećmi, mamy swoje lata, jesteśmy dorośli, lubimy się bawić – co z tego? Dobrze, ja idę do toalety, Wy sobie w tym czasie porozmawiajcie, dajcie znać jak skończycie. Poczekam.

    Po tych słowach lekkim krokiem przeszła obok mnie, uśmiechając się szelmowsko. Byłem zdezorientowany, wiedziałem, że Magda jest mi winna wytłumaczenie. Opowiedziała o nas swojej koleżance? Zboczonej koleżance, o której mi wtedy opowiadała? Zaraz, zaraz… Zaczęło do mnie docierać więcej. Odwróciłem się do Magdy i zapytałem:

    – Magda, co jest? Co się dzieje? Opowiedziałaś Dorocie o nas?
    – Na początku przepraszam. Tak, wygadałam się. Chodź, usiądziemy. – zaprowadziła mnie na kanapę. – Podczas naszych długich dni nieobecności miałam ciężki okres. Brakowało mi bliskości, brakowało mi czułości. Jednego wieczoru Dorota zaprosiła mnie do siebie, na wino, bo jej mąż wyszedł na miasto. Mają dzieci, z których jedno już jest dorosłe, a drugie niedługo wkroczy w ten świat. Tak więc wybrałam się do niej i zaczęłyśmy plotkować. Opowiadała mi o ich życiu małżeńskim, o kochankach i seksie. A raczej o partnerach. Dorota ma luźny związek, bardzo się kochają z mężem ale nie mają kompletnie problemu z tym, żeby uprawiać seks z osobami postronnymi tak długo, jak druga strona nie jest oszukiwana. Jest im tak dobrze, nic mi do tego. Ale wracając… Opowiadała mi o swoim niedawnym kochanku, o mężu, o miejscach w którym się rżną, o zabawach i zabawkach. Pamiętasz jak wspominałam, że ona jest jak 2x ja w tych sprawach? Oj, jest… Zdecydowanie jest. Rozmowa się toczyła, aż w końcu zapytała co u mnie w tych sprawach. Z początku się wahałam ale wino zrobiło swoje i wyjawiłam jej nasz sekret. Opowiedziałam, jak mnie posuwasz, o naszych feriach i zabawach. Podnieciło ją to bardzo. Zauważyłam to i zbliżyłam się do niej, zaczęłyśmy się całować. Całe szczęście, że dzieci nie było w domu. Pamiętasz jak Ci ostatnio wspominałam, że chciałabym spróbować z kobietą? Dorota była moją pierwszą. Skończyłyśmy na ich małżeńskim łożu liżąc się i pieszcząc nawzajem, było cudownie.
    – O Boże, Magda… – byłem autentycznie w szoku.
    – Tak. Tak było. Dorota jest bardzo otwartą osobą, mówi wprost o sprawach seksu, nie owija w bawełnę, żyje pełnią życia. Po tym spotkaniu widziałyśmy się jeszcze 2 razy na igraszkach, jej mąż jest świadom tego, nawet proponował trójkąt ale nie zdecydowałam się póki co. Ale Dorota… Dorota wpadła na pomysł i zapytała mnie o Ciebie. Czy chciałbyś się z nami spotkać, zabawić. Opowiedziałam jej o Twojej fascynacji dojrzałymi kobietami, powiedziałam że porozmawiam z Tobą ale zabrakło mi odwagi. Co więcej, stwierdziłam że lepiej będzie po prostu się spotkać na żywo i porozmawiać niż smsami. Pytanie brzmi: co Ty na to?

    “O kurwa” – przeszło mi przez myśl. Siedziałem jak wryty. Puzzle zaczęły do siebie pasować. Wszystko co Magda opowiedziała – miało sens. Z tego co zrozumiałem to teraz zależało tylko ode mnie, czy zerżnę dziś dwie mamuśki. Nie, niech mnie ktoś uszczypnie, to jest sen. Obudź się, Piotrek. To jednak nie był sen. Co prawda Magda nadal była najpiękniejsza i Dorota się do niej nie umywała pomimo swojej niebagatelnej urody i pięknych cycków ale to nie znaczy, że Doroty też nie chciałem przelecieć.

    – Piotrek? Powiedz coś, proszę.
    – Madzia… Nie wiem co powiedzieć, jestem szczerze w szoku. Zamurowało mnie. Na jakich zasadach miało by to się odbyć?
    – Co masz na myśli?
    – Dyskrecja?
    – Ach… Tak. Dorota jest świadoma Twojej sytuacji rodzinnej, jest osobą godną zaufania w tej kwestii. Jestem pewna, że nic Ci nie grozi. Ręczę za to. Jej mąż został poinformowany ale nie zna Cię, nie wie nawet jak masz na imię, ile masz lat, skąd pochodzisz. Wie tylko, że istniejesz. Dziś wzięłyśmy wolne, jeśli odmówisz to Dorota wróci do siebie, a my będziemy mieć czas dla siebie. Krzysio ma zajęcia pozalekcyjne, więc nie wróci przed 18 na pewno. Mamy jakieś 6 godzin na spełnianie fantazji. Kwestia, która pozostaje do ustalenia to czy się zgadzasz?

    Zamknąłem oczy. W głowie mi się kotłowało, penis już się podnosił. Pomimo, że walczyłem ze sobą to i tak już wiedziałem jaki będzie finał tej rozmowy.

    – T… tak. Zgadzam się. – szepnąłem cicho. Magda pocałowała mnie namiętnie i oderwała się od moich ust.
    – DOROTKA!!! CHODŹ DO NAS. – zawołała.

    Chwilę później do salonu weszła Dorota. Odwróciłem się i zobaczyłem ją w zmienionym stroju. Nie było już zwiewnej sukienki, był czarny pas i pończochy, był prześwitujący biustonosz erotyczny. “Ja pierdolę, to jest jakieś ‘Mamy Cię!’” – przeszło mi przez myśl.

    – Jestem. Rozumiem, że porozmawialiście sobie i wszystko jest ustalone?
    – Tak, Piotrek się zgodził na nasze wspólne igraszki.
    – Świetnie, mam więc nadzieję, że Madzia nie kłamała odnośnie Twoich możliwości i pokażesz starej kobiecie co potrafisz.
    – Żeby tylko nie było zawodu później! – zaśmiałem się do niej.

    Dorota szła do nas pewnym, seksownym krokiem. Magda złapała moją koszulkę i szybkim ruchem ściągnęła mi ją. Siedziałem z nagim torsem, a Magda powoli zbliżała się do mnie językiem. Dopadła do mojego lewego sutka i zaczęła go ssać. W tym czasie Dorota już była przy nas, obróciła się i pochyliła tak, że maksymalnie wypięła swój tyłek do nas. Wyglądała obłędnie, myślałem, że pała mi rozerwie spodenki. Magda, wciąż w ubraniu, cały czas pracowała językiem na moim torsie. Dorota zapytała:

    – Wiem, że mam swoje lata ale jak się prezentuję?
    – Obłędnie… – odpowiedziałem.

    Dorota się podniosła, zbliżyła się do Magdy i klepnęła ją w dupkę. Madzia wypuściła mojego sutka z ust i powiedziała:
    – Ałaaa!
    – No już już, daj mi rozpakować nasz prezent, a Ty wyskakuj z ciuszków, na Ciebie też mam dziś ogromną ochotę suczko.
    – Jak widzisz Piotrek, Dorota jest bardzo otwarta i czasem może nieco wulgarna. Taki jej styl.
    – Zgadza się, jestem niewyżytą kurwą i lubię jak się mnie ostro rżnie. Nie mam z tym problemu.

    Magda odsunęła się nieco ode mnie i zaczęła ściągać bluzeczkę. Zgadłem, pod spodem nie było biustonosza. W międzyczasie jej koleżanka zniżyła się i ukucnęła na wprost mnie, przy moich nogach.

    – No, zobaczmy co Ci tam Matka Natura schowała w tych bokserkach. I lepiej zróbmy to szybko, bo zaraz Ci materiał pęknie.

    Podniosłem nieco tyłek, żeby spodenki gładko zeszły z moich nóg. Dorotka pociągnęła ze spodenkami też bokserki i mój kutas wystrzelił jak na sprężynie. “Fiu fiu” – szepnęła Dorota, gdy się pojawił.

    – Czy pozwoli Pan, abym go delikatnie popieściła i spróbow… – zaczęła ironicznie Dorota ale w tym momencie podciągnąłem się trochę, złapałem ją za głowę i nakierowałem na fiuta.
    – Ciągnij.

    Otworzyła usta i wbiłem się w jej piękną buźkę. Po sekundzie wypuściła go z ust i powiedziała:

    – Cudownie smaczny, idealnie twardy. Będziemy z niego miały użytek Madziu hihi.

    Magda w tym czasie podniosła się z kanapy i rozebrała się całkowicie. Oto stała przede mną moja Madzia, kompletnie naga, przed nią klęczała jej starsza koleżanka w seksownym stroju i robiła mi loda. Niewiarygodne? Tak. Coś co dotychczas wydawało mi się kompletnie nieosiągalne, coś co w mojej opinii mogli robić tylko aktorzy porno – teraz miałem na własność. Magda zbliżyła się do Doroty i rozpięła jej biustonosz. Wyskoczyły z niego dwa duże cycuszki, jak wspominałem – Dorota miała czym oddychać. Wypuściła kutasa z ust i skierowała go właśnie na swoje cycki. Zaczęła mi walić konia cyckami, prawdziwy seks hiszpański. Co prawda nadal uważałem, że cycki Magdy są napiękniejsze, jednak faktem jest, że jej koleżanka miała je nieco większe. Kiedy Dorota mi tak waliła Magda usiadła na kanapie tuż przy mnie, przodem do mnie i nachyliła się ze swoimi pięknymi kulami. Złapałem lewą ręką lewego cycka i zbliżyłem do twarzy. Od razu dopadłem do sutka i ssałem go zapamiętale. Prawą dłoń zbliżyłem do jej warg sromowych i zacząłem pocierać. Madzia cichutko pojękiwała.

    – Widzę, że Ci przyjemnie Madziula. To poczekaj na to. – powiedziała Dorota.

    Wypuściła mojego kutasa ze swoich piersi i wstała. Zrzuciła z siebie pas i stringi, więc stała przede mną tylko w pończochach. Jej różowa cipka była dokładnie wygolona, widać że dbała o higienę. Podeszła do Magdy od tyłu i kazała się jej wypiąć. Przez to moja ręka już nie sięgała jej cipki ale Dorota zbliżyła się twarzą i zaczęła ją lizać. Madzia, wypięta na tyle że mogła pochylić się nade mną, wzięła mojego ptaszka w usta i zaczęła ssać. Byłem w raju. Trwało to jakiś czas i czułem, że to będzie szybki strzał ale wtedy Dorota podniosła się i powiedziała:

    – Chyba pora dosiąść tego dorodnego kutasa, pozwolisz Madziu?
    – Oczywiście. – powiedziała moja kochanka wypuszczając go z ust.

    Dorota zbliżyła się do mnie ale odezwał się mój rozsądek (w porę):

    – A gumka? – zapytałem. Wiedziałem, że Magda się zabezpiecza ale nie znałem kompletnie Doroty.
    – Słodziutki, jeśli chcesz to założymy gumę, bo Madzia pewnie gdzieś ma jakąś ale nie ukrywam, że wolałabym bez. Robię badania na bieżąco, nie jestem niczym zarażona ale jeśli się obawiasz to oczywiście rozumiem. Nie rucham się po kątach z menelami, mam sprawdzonych kochanków, zawsze higienicznie i pewnie.
    – Jasne ale choroby to chyba nie jedyny problem? – zapytałem niepewnie.
    – Haha, oj Piotrek. Magda pewnie Ci nie mówiła ale ja mam 48 lat od dwóch miesięcy, przekwitanie mam już za sobą. Jakby to ująć… Mama Natura zabrała mi już to, na co mogłam łapać faceta za młodu… I bardzo, kurwa, dobrze – dodała ciszej z uśmiechem.

    “O kurwa, 21 lat starsza ode mnie… Ona faktycznie mogłaby być moją matką.” – pomyślałem. Nie mówiąc nic, uśmiechnąłem się tylko i pociągnąłem Dorotę do siebie. Rozłożyła nogi i usiadła na mnie okrakiem, przodem do mnie. Kiedy mój kutas znikał w jej pochwie czułem niesamowite ciepło bijące ze środa i idealny poślizg, czuć było że była rozgrzana, pomimo że to głównie ona była stroną aktywną podczas gry wstępnej. Zaczęła się powolutku unosić i opadać co jakiś czas wzdychając:

    – Ooooch, tak. Oooo kurwa, Madziula ale masz szczęście… Ooooo – sapała.

    Nie poprzestałem na tym, chciałem jej dać więcej przyjemności tym bardziej, że orgazm zbliżał się nieuchronnie. Złapałem jej obfity biust w dłonie i zacząłem miętosić i ugniatać. W końcu zbliżyłem się do jej sutka i złapałem go w usta. Ssałem na zmianę z przygryzaniem, a Dorotka zmieniła podskoki na lekkie posuwanie. Madzia, aktualnie bezrobotna, usiadła koło nas i patrząc na nas zaczęła się masturbować wibratorem, który nagle pojawił się w jej dłoni. Wytrzymałem tak jakieś maksymalnie 5 minut. Naprężony do granic możliwości fiut eksplodował. Czułem, że zalewam Dorotę. Ona w tym momencie też to poczuła i spojrzała mi głęboko w oczy nie zatrzymując się ani na moment, a wręcz przyśpieszając. Dyszeliśmy ciężko, jak para jakichś nastolatków. W końcu cały mój ładunek wylądował w cipie Doroty. Wiedziałem, że trochę była zawiedziona, tym bardziej, że stwierdziła:

    – Achh… Cudownie. Szkoda tylko, że tak krótko.
    – Spo… spookojnie. – urywanym głosem powiedziała Magda, wyłączając wibrator. – Jeszcze zobaczysz co on potrafi. Zregeneruje się i przeleci Cię tak, że będziesz prosiła o koniec.
    – Wybacz Dorotka ale postaw się na moim miejscu. Właśnie dwie dorodne mamuśki robią mi dobrze. Jedna będąca moją kochanką masturbuje się obok a druga skacze po mnie, po wcześniejszym lodziku i hiszpanie. Będąc wyposzczonym nic dziwnego, że strzeliłem szybko. Obiecuję poprawę. – uśmiechnąłem się krzywo.
    – Już dobrze, żartuję przcież! – zeszła ze mnie i zbliżyła się ustami do kutasa, dając mu buziaka. – To w ramach przeprosin kochany, spisałeś się cudownie. O kurwa, kapie mi.
    – Nie przejmuj się, będę sprzątała. Ale na stole masz chusteczki jeśli chcesz.

    Dorota złapała jeszcze raz kutasa w usta i wyczyściła go dokładnie. Później zagadnęła:

    – Madziula, wiem, że znasz smak nasienia Piotrka ale nie chciałabyś mnie wyczyścić lepiej? Chusteczka to nie to samo…
    – Mniam. Piotrek, zrób sobie kawkę, odpocznij. My teraz się trochę zajmiemy sobą.

    Magda podniosła się na łokciach, a następnie usiadła na kanapie. Ja wstałem, żeby zrobić im miejsce i skierowałem się do kuchni. Pomyślałem, że szklanka wody po takich harcach dobrze mi zrobi. Tymczasem Dorota usiadła na moim miejscu, opierając głowę na zagłówek i rozchylając nogi szeroko. Magda natychmiast do niej dopadła i zbliżyła się do niej ustami.

    – No, dalej, wypchnij trochę tego nektaru z głębi swojej pizdeczki. – mruknęła Magda.

    Wróciłem szybko, nie chciałem tego przegapić. Przesunąłem fotel tak, żeby być na wprost kanapy i przyglądałem się dziewczynom. Dorota robiła śmieszną minę napinając mięśnie, aby wyprzeć spermę z otworu. Po chwili białe krople zaczęły się pojawiać na jej wargach sromowych, do których natychmiast przyległa Magda. Wessała to co było widoczne i to co jeszcze znajdowało się w środku. Przełknęła i powiedziała do mnie:

    – Masz niesamowicie smaczną spermę, kochanie.

    W odpowiedzi tylko mrugnąłem okiem. Dorota w tym czasie jęczała coraz głośniej, bo Magda ewidentnie przyśpieszyła tempo ruszania językiem. Niesamowicie mnie to kręciło, dwie kobiety robiące sobie dobrze, więc zacząłem bawić się sflaczałym kutasem. W tej chwili nie miałem co liczyć na ponowne twardnienie ale i tak cały czas się stymulowałem. Magda rzuciła na mnie okiem i się uśmiechnęła, nie przerywając zabawy.

    – O taaak, taaak… Kuuuurwa… Liż mnie suczko… Ssij… Ooooooch… – jęczała Dorota w zachwycie.

    Po chwili Magda dołożyła palec i stymulowała Dorotę ustami i paluszkiem. Trwało to dłuższą chwilę, aż w końcu Dorota powiedziała:

    – Obróć się skarbie, też dam Ci trochę przyjemności… 69?
    – Mmmm… – zamruczała Madzia.

    Obróciła się nogami do Doroty i weszła na nią. Scena jak z pornola, dwie kobiety liżą się po cipkach jęcząc niesamowicie. Zaczęło mnie to coraz mocniej pobudzać, czułem że kutas powolutku twardnieje. Wiedziałem, że jeszcze kilkanaście minut i mogę być gotowy do akcji. Nie mogłem się napatrzeć na to, jak dziewczyny o siebie “dbały”. W pewnym momencie Magda złapała wibrator, włączyła go i zwiększyła stymulację Doroty o dodatkowy bodziec. Minęło kilka minut takiej zabawy i zobaczyłem, jak Dorota szczytuje – naprężyła całe ciało, uda zaczęły jej drżeć, sapnęła głośno i zaniemówiła. Po chwili opadła na łóżko, a Magda podniosła się.

    – O kurwa… uwielbiam to. – powiedziała.
    – Widzę Piotrek, że powoli się podnosisz? – zapytała Madzia.
    – Tak. – odparłem. – Ale idzie powoli, przydałaby się jakaś dodatkowa stymulacja…
    – Na mnie nie licz. Jestem, kurwa, wypompowana. – powiedziała Dorota.

    Magda w odpowiedzi zbliżyła się do mnie i najpierw usiadła mi na kolanach dając namiętnego całusa, po czym zbliżyła piersi do moich ust. Zacząłem ssać i kręcić językiem wokół sutków, ugniatać piersi dłońmi. Trwało to zaledwie chwilę, bo Madzia zeskoczyła sprawnie z kolan i znalazła się między nimi. Złapała w dłoń na wpół sterczącego fiuta i zaczęła nim spokojnie poruszać “góra-dół”, momentami łapiąc go w usta. Zachowywała się przy tym jak prawdziwa, rasowa suczka. Dorota w tym czasie nadal leżała na kanapie i błogim wzrokiem spoglądała na nas. Ja się odprężyłem i po kilku minutkach takiego intensywnego loda znów stałem na baczność. Magda była niesamowita w te klocki…

    – Gotowe. – uśmiechnęła się uroczo. – Stoi jak skała.

    Nabrałem ochoty żeby po prostu w nią wejść. Wstałem i złapałem ją za biodra, obróciłem w stronę stołu i popchnąłem tak, że brzuchem i cyckami wylądowała na nim, a tyłeczek był cudownie wypięty w moją stronę. Nie zastanawiając się długo nakierowałem penisa na jej cipkę i bezceremonialnie wdarłem się do środka. Pomimo tego, że była mokra od soków i lizania przez Dorotę to i tak jęknęła z bólu, gdy wszedłem do samego końca i dobiłem jajami do niej. Zacząłem ją tak posuwać opartą o stół, jak zwykłą szmatę. Nadawałem swoim pchnięciom coraz więcej mocy, momentami przyśpieszałem, to znów zwalniałem. Magda jęczała coraz głośniej, przeszła mi przez głowę myśl czy sąsiedzi słyszą, co tu się dzieje. Dorota zaczęła dochodzić do siebie, gdy ja nadal rżnąłem Magdę. Złapałem moją kochankę za biodra i dopchnąłem kilka razy swoje ciało z całą mocą.

    – No, no, faktycznie waleczny ogier. – stwierdziła Dorota.
    – Mó… óóó… ówiłaaam. – stękała Madzia.

    Dorota podniosła się i podeszła do nas, ukucnęła przy samym stole pod Magdą i zbliżała się językiem do jej cipki kiedy ja ją posuwałem. Niezbyt było to wygodne, więc szybko pojawiła się znów koło nas i weszła na stół. Usiadła z rozszerzonymi nogami na wprost twarzy Magdy i warknęła:

    – Zanim wezmę się za tamtego kutaska chcę żebyś jeszcze mnie wylizała.

    Magda posłusznie spełniła życzenie i zabrała się za lizanie. Pomiędzy kolejnymi uderzeniami kutasa o ścianki jej cipki wwiercała się w norkę Doroty. Ja zwolniłem nieco tempo, przyznam że takie miarowe ruchanie trochę mnie zmęczyło ale nie przestawałem. Obydwie kobiety jęczały, ten dźwięk mnie jeszcze bardziej nakręcał. W pewnym momencie Magda napięła się i przestała ssać muszelkę Doroty – doszła. Zaciskające się mięśnie cudownie ścisnęły mi penisa, myślałem że eksploduję drugi raz dzisiejszego dnia ale udało mi się zwolnić. Magda odsunęła się i powiedziała:

    – Ufff, mój kochany… Tego mi brakowało. Dorotka, zechcesz zająć moje miejsce?
    – Oczywiście. – odpowiedziała i przysunęła się na skraj stołu.
    – Komuś zrobić kawy? Ja muszę odsapnąć. – stwierdziła Magda. “No prawdziwie rodzinna atmosfera, ruchanie i kawka.” pomyślałem.
    – Ja poproszę kawę ale tylko z mleczkiem od Piotrka. – puściła do mnie oczko Dorota.
    – A może wolisz kawę z mlekiem i kakao? – zapytałem.
    – Mmmm… Anal? Za bardzo nie przepadam ale Tobie dam, przekonaj mnie do tego.
    – Madzia, przyniesiesz lubrykant?

    Magda spełniła moją prośbę, poszła do sypialni po lubrykant, ja w tym czasie naśliniłem palec i zacząłem jeździć nim po kakaowym oczku Doroty. Czuć było, że jest spięta ale szeptałem jej cicho żeby się rozluźniła całując ją przy tym po piersiach i chyba trochę pomagało. Po chwili Madzia przyniosła lubrykant i polała żelem po moim kutasie. Złapała go w dłoń i rozprowadziła po całej jego długości. Złapałem Dorotę za uda i przysunąłem na samą krawędź stołu, następnie nałożyłem żel na palca i jeszcze pojeździłem dookoła jej dupki. Byliśmy gotowi, więc przystawiłem kutasa do jej odbytu i zacząłem napierać. Jej napięte ciało nie chciało współpracować, główka penisa wślizgnęła się w miarę bez problemu ale później już było gorzej. Moja kochanka przy każdym pchnięciu syczała cicho.

    – Nic na siłę, możemy przestać… – zaproponowałem.
    – Nigdy, kurwa, w życiu. Pchaj. – odpowiedziała przez zęby. Zawzięta suka.

    Kontynuowałem zatem atak na jej odbyt, napierałem coraz mocniej w nadziei, że zaraz wbiję się cały. W środku było tak przyjemnie, że chciałem się tam znaleźć cały jak najszybciej. Po wielu próbach w końcu wszedł cały. Zacząłem nim powoli ruszać “przód-tył” oraz na boki, rozpychając jej ścianki. Po kilkunastku kolejnych takich pchnięciach już szło gładko, Dorotka rozluźniła mięśnie i mogłem się cieszyć jej dupką w całej okazałości. To ja nadawałem tempo naszemu stosunkowi, raz przyśpieszałem i uderzałem mocniej, raz zwalniałem i wbijałem się powoli do środka. Dorota oparła się rękoma na stole, odchyliła głowę do tyłu, a nogami objęła mnie w pasie mocno dociskając mnie do siebie. Chyba chciała maksymalnie czerpać z naszego zbliżenia. Waliłem ją tak dłuższy czas, moja kochanka pojękiwała głośno ale czułem, że jej się to podoba. Stół trzeszczał, momentami nieco się przesuwał ale nie dbaliśmy o to, liczył się tylko seks. W pewnej chwili Dorota zaproponowała, że wypnie się przy tym stole tak jak wcześniej Magda na co się zgodziłem. Zeskoczyła szybko i dała mi całusa, następnie odwróciła się i opadła ciałem na blat stołu. Magda w tym czasie jak gdyby nigdy nic parzyła nam w kuchni kawę. Wszedłem w Dorotkę ostro, ponownie w dupę i przyśpieszałem tempo. Czułem jak jej odbyt zaciska się na moim penisie, co zwiastowało nadchodzący orgazm. Jeszcze kilka pchnięć, parę klapsów w pośladek i Dorota krzyknęła głośno:

    – TAAAAAAAAAAAK! KURRWAAAAA!

    Doszła. Drżała na całym ciele, ja zwolniłem nieco tempo ale nie przerywałem, uderzałem miarowo.

    – Ty nadal możesz? Kurwa, Piotrek, faktycznie niezły jesteś, Magda miała rację.
    – Za drugim i kolejnym razem jestem na prawdę w stanie dłużej. Pójdę go obmyć a Wy, moje kochane, mi go obciągniecie. Takie mam życzenie.

    Poszedłem szybko do łazienki, obmyłem z grubsza penisa po odbycie Doroty i wróciłem na kanapę. Tam już na mnie czekały moje dwie kotki. Najpierw ustami dopadła do mnie Dorotka, zaczęła lizać mi penisa na długość, Magda szybko dołączyła ssąc mi jajka od spodu. Wymieniały się co chwilę w swoich rolach, sprawiając mi niemożliwą przyjemność. W pewnym momencie Dorota złapała mojego fiuta między swoje obfite piersi i znów posuwałem ją na hiszpana. Tego mi było trzeba, kilkanaście ruchów i wystrzeliłem. Obryzgałem spermą cycki Doroty, a Magda zbliżyła się i zlizała z niej wszystko. Przyjemny widok, kiedy widzisz dwie starsze kobiety zlizujące z siebie Twoje nasienie.

    – Intensywne spotkanie, przyznaję. – odpowiedziała koleżanka mojej kochanki.

    Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać. Dowiedziałem się więcej o życiu Doroty, o podejściu do seksu jej i jej męża. Odpoczywaliśmy popijając kawę, a poruszane tematy dotyczyły wyłącznie seksu, widać było, że Dorotę to kręci.

    – Dobra, czas zwierzeń… Najdziwniejsze miejsce gdzie się kochaliście albo macaliście? – zagadnęła.
    – Hmmm… Jeśli chodzi o mnie to najciekawsze momenty przeżyłam właśnie z Piotrkiem. – odparła Magda. Wspomniała o naszej zabawie w piwnicy, o lodziku w toalecie w galerii.
    – U mnie podobnie jak u Madzi. Moja żona nie jest zbyt wyuzdana, z nią najbardziej ciekawym miejscem była plaża w Hiszpanii. Idąc na spacer schowaliśmy się za taką duża skałą nabrzeżną i tam ją przeleciałem.

    Czas upływał. Nim się zorientowaliśmy była 15:30. Magda zamówiła jakieś jedzenie, żeby nie tracić czasu na przygotowywanie. Kiedy kurier miał przyjść zaśmiała się:

    – Co powiecie na to, żebym otworzyła mu nago?
    – Oj Magda, Ty już z kurierami masz i tak na pieńku. – odparłem.
    – Jak to? – zapytała Dorota.
    – Otóż, wyobraź sobie Dorotko, kiedy Magda raz u mnie była braliśmy wspólną kąpiel. Zamówiłem jedzenie ale doręczyciel dość długo procesował płatność, więc znudzona Madzia… Zaczęła się masturbować w wannie i jęczeć, głośniej i głośniej. Widziałem jakiego buraka strzelił chłopak. No wariatka z niej. – na te słowa Magda klepnęła mnie w ramię, więc ja w odwecie uszczypnąłem ją w pierś.
    – No co? Nie było Cię chyba aż 5 minut, zaczęłam tęsknić. A jak tęskniłam to wyobrażałam sobie jak mnie bierzesz. Co zresztą później nastąpiło… – zaśmiała się.

    Finalnie nie odebrała jedzenia nago ale zarzuciła na siebie tylko zwiewny szlafrok, pod którym nie było nic. Czas spotkania powoli nam się kończył, niedługo ze szkoły miał wrócić Krzysio, syn Magdy. Dorocie było jednak mało i chciała się zabawić jeszcze raz.

    – Nie wiadomo kiedy znów się spotkamy, dlatego chcę wykorzystać ten czas. – stwierdziła.

    Uklęknęła przede mną i zaczęła na nowo zabawę oralną z moim fiutem. Początkowo ciężko było mnie pobudzić ale w końcu jej się to udało. Penis zaczął reagować na pieszczoty, ja sam złapałem jej pierś i drażniłem sutka. Dorota jęcząc cichutko nie przerywała swojego zajęcia i poruszała głową w górę i w dół sprawiając, że po paru minutach kutas był już twardy na tyle, że mogła go złapać w dłoń i zacząć walić. Madzia, siedząca obok mnie, w tym czasie skierowała swoją dłoń w stronę swojej dziurki i poślinionymi paluszkami rozpoczęła masturbację.

    – Połóż się Piotrek, chcę poskakać. – powiedziała Dorota. Zszedłem na podłogę i rozłożyłem się wygodnie na miękkim dywanie. Penis sterczał dumnie czekając na penetrację. Dorota usiadła na mnie okrakiem i zanurzyłem się w niej cały. Rozpoczęła swój szalony galop, a w tym czasie Madzia podeszła do mnie od strony głowy i bezceremonialnie usiadła mi na twarzy. Od razu zabrałem się do dzieła, złapałem jej biodra rękoma i zacząłem lizać norkę. Wśród odgłosów klaskania ciał nie byłem pewien ale wydawało mi się, że w pewnym momencie dziewczyny zaczęły się lizać. Z tej pozycji ciężko było mi zobaczyć cokolwiek. Dorota skakała na mnie w szaleńczym tempie, raz po raz odbijając się od moich nóg i brzucha. Trwało to dłuższą chwilę, po czym powiedziała:

    – Weź Madzię, od tyłu.

    Nie protestując podniosłem się, Magda na czworaka wypięła się do mnie i wszedłem szybciutko do jej ciepłej norki. Dorota w tym czasie zajęła moje miejsce leżące i wspierając się na łokciach zbliżyła do guziczka Magdy. Ja rżnąłem Madzię, a Dorotka ją lizała. Przyznam, że odczucie było mega, pierwszy raz czegoś takiego doświadczyłem. Mechanicznie wręcz posuwałem moją pierwszą kochankę, sukcesywnie sprawiając jej ogromną przyjemność. Pod wpłyewm moich pchnięć i pieszczot koleżanki zaczęła jęczeć głośniej, aż w końcu poczułem znajome skurcze pochwy na mojej pałce. Który to już raz dziś? Nie wiem, nie było to istotne. Dopychałem jeszcze penisa podczas jej orgazmu, aż w końcu bez sił Magda opadła na dywan. Mój nadal sterczący kutas natychmiast znalazł się w ustach Doroty ale tylko na chwilę. Położyła się na plecach i czekała aż w nią wejdę klasycznie. Ciężarem ciała naparłem na nią i wbiłem się ponownie głęboko. Rozpocząłem swój spektakl, rżnąłem ją szybko i mocno. Poprzednie orgazmy dawały mi większą kontrolę nad tym stosunkiem, czułem że mogę dużo. W takiej pozycji posuwałem ją jakiś czas po czym jeszcze raz wziąłem ją od tyłu. Dorota wypięła dupkę bezpośrednio do mnie i waliłem ją tak przez ładnych kilka chwil. Kiedy czułem, że dochodzi puściłem wszystkie hamulce. W jednym prawie momencie doszliśmy, Dorota zawyła głośno, a ja ładowałem w nią strumień życiodajnego płynu. W końcu opadliśmy na podłogę, a siedząca na kanapie Madzia uśmiechnęła się do nas:

    – Cudownie się na Was patrzyło, moje króliczki.
    – Czemu “króliczki”? – zagadnąłem.
    – Bo rżniecie się jak króliki. – odpowiedziała ze śmiechem.

    Usiedliśmy wszyscy na kanapie, Magda wtulona we mnie, Dorota obok. Przed godziną 17 zaczęliśmy się ubierać i ogarniać. Przed wyjściem Dorota powiedziała:

    – Mam nadzieję, że to nie ostatnie spotkanie w takim gronie, bo było cudownie. Madzia, masz niesamowite szczęście, że znalazłaś takiego ruchacza. Zazdroszczę. Nie skłamię, jeśli powiem, że to był jeden z najlepszych dni w moim seksualnym życiu.
    – Wiem Dorotka, wiem. Szkoda, że nie mam go na własność ale co zrobić. – mówiła Magda wtulona we mnie.
    – Może to i lepiej, bo byś się znudziła. – zaśmiałem się.
    – Oj nie, oj… nieee…

    Magda pocałowała mnie namiętnie na pożegnanie i wyszedłem z mieszkania. Będąc u siebie patrzyłem przez wizjer jak Dorota wychodzi na klatkę. Przechodząc obok mojego mieszkania obróciła głowę i wysłała mi całusa podciągając lekko zwiewną sukienkę. Nie wiem czy wiedziała, że patrzę czy po prostu w ciemno to zrobiła ale wow. Niewyżyta.

    Miałem nadzieję, że to nie ostatni raz w takim gronie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotrek

    Seria chyli się ku końcowi… Jeśli się podoba – zostaw komentarz

  • Se(x)ta

    Nastał właśnie dzień, kiedy jej rugi syn miał objąć tron.  Dominika, która sama nie mogła mieć dzieci, przywłaszczyła sobie synów swej siostry. Kobieta, która niegdyś została brutalnie zgwałcona przez kochanka matki, marzyła aby go znów spotkać, choć nie było na to większych szans.

    Kiedy Zofia zmarła Wszystko wydawało się być w normie, oczywiście dwie bliźniacze córki opłakiwały matkę. Nie było już w tedy z nimi ojca, który przed laty dowiedział się o kurwieniu się jego małżonki. Obraz wiecznie uległej kurwy wrył się w skrzywioną psychikę Dominiki. Przymykała ona oko na luźny styl życia siostry. Zazdrościła Monice, że z nocy, kiedy Pan Tomasz je zerżnął to właśnie ta łatwiejsza zaszła w ciążę.
    Rok po pogrzebie matki zazdrość Dominiki była już bardzo widoczna, przywłaszczyła sobie ona syna siostry. Właśnie wtedy zrodził się w jej głowie plan…

    Była w dobrym nastroju. Skończyła bowiem czterdzieści sześć lat. Nie celebrowała jednak swych urodzin, a rocznicę dnia w którym pozbyła się znienawidzonej siostry. Nie pamiętała już, ze przed laty uwięziła ją i traktowała jako surogatkę dla swoich synów. Starannie odmierzała wtedy czas i co pięć lat podawała jej nasienie.

    Starannie wychowała swoich synów. Jej cipka była im dobrze znana. Faszerowała ich i siebie różnymi specyfikami, dzięki którym myśleli wszyscy tylko o jednym. Tomasz II udał się jej chyba najbardziej.  Naturalnym było że najbardziej ubóstwiała syna jej Pana, choć wcale nie był on nadzwyczaj atrakcyjnym młodzieńcem.

    Zbliżała się godzina inauguracji. Wszystkie członkinie jej zgromadzenia już przybyły. Klęczały równiutko czekając aż ich Pani skrępuje im ręce. Wszystkie kobiety mały wspólną cechę. Nie był to wcale wiek, bowiem były tam i 40 i 50, a nawet i 60-latki. Nie była to także uroda – oczywiście wszystkie były one urodziwe. Dominika sama uważała, że tylko najpiękniejsze mogą oddać cześć jej panu. Łączyła je pełna uległość. Te piękne, zamożne kobiety były w pełni podporządkowane swej Pani.

    Jedenaście kobiet klęczało na marmurowej podłodze. Każda z nich w identycznej pozie. Każdą z nich Dominika przygotowała równie starannie. Na stopach miały wysokie czarne, mocno połyskujące szpilki. Na nadgarstkach gościły mocno zaciśnięte kajdanki. Ręce miały za plecami, co pomagało w eksponowaniu piersi. Ich usta były mocno otwarte. Każda z dziewczyn miała po cztery kolczyki w wargach. Dwa kolczyki w górnej wardze, dwa kolczyki w dolnej wardze. Na cipkach również gościły kolczyki. Zaś w kakaowych oczkach pań znajdowały się sporych rozmiarów kulki analne.

    Dominika prezentowała się cudnie. Miała mocno umalowane oczy, czerwona jak krew szminka podkreślała jej wargi. Czerwone kabaretki podwieszone paseczkami do ciasnego gorsetu opinały delikatnie jej zgrabne, długie nogi. Stała w szpilkach na wysokiej koturnie. Czerwonego kompletu dopełniał koronkowy biustonosz bez miseczek, który delikatnie unosił jej przecudne piersi.

    Kiedy tylko uklękła zaczął się rytuał. Do sali weszła nowa kandydatka. Była to około pięćdziesięcioletnia rudowłosa. Miała na sobie czarną bieliznę – właściwie tyko to odróżniało ją od swych koleżanek. Jej piersi mocno kołysały się w rytm pewnych kroków kobiety, a uda wyraźnie były rozdzielone przez zawartość jej tyłka.
    Kobieta uklękła przed Panią oddając jej cześć. Dominika rozpięła jej kajdanki i oddała smycz. Nowa wstała więc i założyła ją na szyję swej pani. Po czym podeszły obie do sporego silikonowego członka. Pani uklękła przed nim i posłusznie skrzyżowała z tyłu ręce poddając je w kajdanki.  Po skrępowaniu swej Pani, rudowłosa chwyciła oburącz jej głowę i energicznie nabijała jej usta na sztuczny członek.  Tempo było coraz wyższe, pomieszczenie wypełniło podniecające mlaskanie. Makijaż Dominiki spływał po jej policzkach. Wreszcie ruda uznała, że Pani jest gotowa. Zdjęła więc jej smycz i kajdanki, po czym sama została nimi skrępowana. Kiedy ruda uklękła przy swych nowych towarzyszkach Pani dumnym krokiem wyszła z pomieszczenia. Wtedy to wszedł do niego nowy Pan. Wszystkie kobiety zaczęły niespokojnie wić się i jęczeć. On zaś niewzruszony przeszedł obok nich.
    Był cały nagi jego opalone ciało lśniło w blasku reflektorów. Słusznych rozmiarów penis kołysał się w pełnym wzwodzie do rytmu jego kroków. Wreszcie zasiadł na tronie. Przez drzwi naprzeciw niego Pani wprowadziła ofiarę- dziewicę, którą była córka rudej. Szła dumnie stukocząc obcasami w białych szpileczkach, prowadzona na smyczy przez Dominikę. Ubrana była w śnieżnobiałą bieliznę składającą się z pół prześwitujących pończoszek zawieszonych na koronkowym pasie, koronkowych majteczek i biustonoszu do kompletu. Posłusznie uklękła ona przed matką i zsunęła jej biustonosz na płaski brzuszek, a majteczki do połowy ud.

    -Panie, przyjmij kolejną z nas, do grona tych sług. Będziemy oddawać cześć  wielkiemu Kutasowi. – Dominika zwróciła się do siedzącego przed nimi mężczyzny. Kiedy skinął potwierdzająco głową uklękły obie – W dowód naszej wdzięczności oddajemy Tobie tę Szesnastoletnią dziewicę, córkę naszej nowej dziewczyny.

    Wreszcie zaczęło się to ca co wszyscy czekali.
    Dominika jako Pani swych dziewczyn usiadła na mniejszym tronie. Nadziała się ostro na sztucznego członka i skinęła głową do najstarszej z podwładnych. Wtedy reszta z kobiet zasiadła na swoje fotele, a najstarsza(Anna) unieruchomiła kończyny pozostałej jedenastce. Rudowłosa Kinga po pozbyciu się bielizny już na dobre dostała także dwa mocne klipsy na swoje brązowe sutki. Były one połączone z urządzeniem, nad którym władzę miała Pani. Anna podjechała do nowej pewnym dziwnym stolikiem. Bowiem na wysokości twarzy kobiety znajdował się sporych rozmiarów wibrator. Rudowłosa ochoczo pochłonęła cały silikonowy przedmiot. Jasnowłosa Anna zapięła do kolczyków na jej wargach silne ściągacze, które miały uniemożliwić rudej wypuszczenie wibratora z ust. Kiedy wreszcie ostatnia z kobiet usiadła uruchomiły się wibratory w ich pizdach, a sztuczny penis w ustach rudej zaczął dość ostre ruchy posuwisto zwrotne, mocno naciągając wargi kobiety.

    Tomasz podszedł do swej kochanki. Kolczyki w jego mosznie mocno odbijały światło. Jego ogromne przyrodzenie odbiło się w przerażonych oczach dziewczyny. Nakazał jej otworzyć szeroko usta po czym mocno wpakował w nie kutasa. Dziewczyna zakrztusiła się potężnie, z trudem powstrzymując odruch wymiotny. Po jej policzkach mocno płynęły łzy, a ślina spływała po jej bródce aż do jej małych piersi. Kiedy wreszcie puścił jej głowę wypuściła członka z ust nabierając głęboko powietrza. Pan skarcił ją surowo i znów mocno wpakował penisa do buzi. Ciało kingi przeszył mocny wstrząs. Był to efekt niesubordynacji córki. Zaś wibratory w cipkach wszystkich pań zwiększyły intensywność.

    Tomasz wyjął kutasa z obolałych ust młodej suczki. Usiadł na swym tronie i skinieniem głowy przywołał ją do siebie. Dziewczyna ostrożnie naprowadziła prącie na swą muszelkę, wtem Tomasz ostrym ruchem poderwał się i zaczął ją penetrować. Dziewczyna zaczęła głośno krzyczeć. Próbowała się wyrwać. Właśnie wtedy drugi elektrowstrząs targnął jej matką. Reszta Pań także odczuła nieposłuszność nastolatki.

    Pan spoliczkował ją  i zakuł w dyby mieszczące się na stoliku, który dobrze zdążyła poznać jej matka. Zaczął ją rżnąć. Był brutalny. Dziewczyna płakała, błagała aby przestał. On jednak nic sobie z tego nie robił. Jej krzyk był przerażający. Za każdym razem, kiedy młoda podnosiła swój głosik jej matka częstowana była elektrowstrząsami.

    Wibratory w pochwach dziewczyn nadawały wysokie tempo. Wszystkie kobiety były już bardzo mokre. Pomieszczenie wypełniały błogie jęki napalonych MILFów. Nawet krzyki rozdziewiczonej dziewczyny zdążyły już zelżeć. Cały czas płakała. Cierpiała bardzo. ból był nie do zniesienia. Pan poczuł się zawiedziony brakiem jej okrzyków. Wdarł się więc w jej ciasny odbyt. Dziewczyna znów dała głos. Tym razem jednak nie był okrzyk bólu. Mężczyzna rozpoznał w nim pewną dozę rozkoszy. Penetrował ją więc szaleńczo, a jego jądra głośno klaskały o jej mokre uda…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis
  • A przeciez zawsze bylem A

    Rozbieraj się – zabrzmiało twardo i stanowczo. – Przecież się nie znamy jeszcze – pomyślałem lekko wystraszony, bo sytuacja była dość dziwna – spisaliśmy się na czacie. A tu od razu…

    A to było tak. Upalne, samotne popołudnie, gejowski czat. To tu to tam, aż nagle nick z moim miastem. Wszedłem, bo liczyłem na jakieś małe co nieco na skype czy whereby, a tu…

    Rozmowa była krótka. Jestem sam, u siebie w biurze, siedzę nago, chcesz zobaczyć to przyjdź. Przyjdź? Nie miałem ochoty na lokalną znajomość, na jakieś wielkie zmiany, ale kusiło.

    – Gdzie masz to biuro?

    Okazało się, że bardzo blisko, nie wiem dlaczego, ale jakaś tajemnicza siła mnie tam ciągnęła. Szybko się ubrałem i podreptałem pod podany adres, domofon, brzęczyk i już szedłem na pierwsze piętro. Drzwi były otwarte i wtedy usłyszałem komendę.

    Spojrzałem przed siebie. W fotelu pod oknem siedział calkiem sympatyczny i zgrabny, tak na oko 40 latek. Stałem jak wryty, bo ta bezpośredniość, wbrew okolicznościom, jednak mnie zaskoczyła. Ubrany byłem bardzo praktycznie, koszulka, krótkie gatki i buty. Bez skarpet.

    – No dalej – teraz już zabrzmiało jak sugestia i prośba. W tym czasie gospodarz wyjechał na fotelu zza biurka

    Na co ja czekam – pomyślałem – bo wyglądał  naprawdę spoko. Opalony, wysportowany ale bez przesady, w białych skarpetach i to wszystko. Zdjąłem zatem to co miałem na sobie i przez ściśnięte gardło spytałem – co będziemy robić?

    – Na razie sobie na mnie popatrz. I zaczął. Parę razy już w takich seansach brałem udział, usiadłem na wolnym krześle i patrzyłem. Gospodarz rozsiadł się wygodnie, rozłożył nogi i zaczął. To nie było zwykłe walenie, to była msza masturbacji, olejek, masaż, ruchy wolniejsze i szybsze. Patrzyłem zszokowany, bo nie dość, że było to niesamowite to jeszcze trwało  i trwało. Siedziałem nago, patrzyłem i czułem jak zalewa mnie podniecenie.

    – Chodź bliżej patrz i rób co ja

    Usiadłem przy nim na podłodze, wziąłem na rękę olejek i zacząłem a właściwie po chwili skończyłem wprost przed siebie, na podłogę.

    Nie do wiary

    Ale on już na nic nie patrzył, tego co zdarzyło się po chwili nie zrozumiem już pewnie nigdy. Gospodarz przyciągnął mnie do siebie, wziął moją rękę zacisnął na swoim i zaczął ruchy. Szybciej, wolniej, szybciej, wolniej. Niesamowity, mistrz po prostu.

    Wreszcie zaczął dyszeć, jęczeć, ruchy stawały się coraz szybsze i rytmiczne wreszcie trysnął, poczułem spermę  na ręce.  Koniec -pomyślałem. Byłem odprężony, onieśmielony, zawstydzony.

    I co dalej? Co za pytanie? Sięgnąłem po ciuchy i pomyślałem jak się szybko ewakuować. Ten szybki wytrysk… co za kompromitacja.

    A ty co? Głos Gospodarza brzmiał filuternie. – Przecież tak tego nie skończymy, mam jeszcze trochę czasu. A ty?

    Ja? No właściwie to akurat tego dnia miałem go sporo.

    Usiądź, napijemy się, pogadamy

    Zimna cola, jakieś ciastka. Całkiem miłe popołudnie.

    – Słuchaj, jak już tu jesteśmy to zabawmy się porządnie

    – Tyle, że jak tak średnio umiem i lubię tak raz za razem

    – No zobaczymy, spróbuj tego

    – Viagra?

    – Nie  to takie cudo, które kiedyś z Chin przywiozłem, zobaczysz

    Połknęliśmy po sporej tabletce i znów się zaczęło. Gospodarz znów zaczął swój spektakl, a ja patrzyłem i czekałem na to jak ów specyfik zadziała. I rzeczywiście po chwili poczułem nadchodzące podniecenie. Inne, bardziej intensywne. Tym razem już podszedłem sam. Wszystko było inaczej, gospodarz odwrócił mnie. – Lekko, ale stanowczo – pomyślałem. Popchnął mnie lekko w stronę stołu, pochylił. – Przecież ja jestem aktyw – pomyślałem. Ale nie miałem już ani siły ani ochoty się bronić. Poczułem na dziurce olejek i za chwilę twardo napierającego kutasa. Dziwne uczucie…

    W końcu zabolało

    Ajjjj – syknąłem, ale już był we mnie i tym razem nie było już żadnej zmiany rytmu, było naprawdę twardo, stanowczo, rytmicznie i ostro. Wreszcie znów usłyszałem jęk i dyszenie. Gospodarz wyskoczył i po chwili poczułem spermę na plecach. Przecież przed chwilą miał wytrysk i znowu?

    Teraz rewanż – zadysponował – klęknął przede mną i zaczął mnie ssać. Nikt, nigdy nie robił mi tego z tak nieziemską wprawą. Wreszcie obrócił się, posmarował olejkiem. – Wchodź, szybko – rozkazał. I teraz wreszcie było jak zwykle. Nie był już najmłodszy, ale tyłek miał fantastyczny, pchałem, sapałem, patrzyłem wreszcie…

    Wyskoczyłem i by rewanż był pełny zalałem mu plecy spermą.

    To nie był koniec, cola, ciacha, jeszcze po tabsie i kolejne orgazmy

    Kiedy zrobiło się ciemno? No właśnie kiedy. Co za szalony dzień….

    Muszę już do domu – Gospodarz zakończył spotkanie –

    Musimy to powtórzyć, koniecznie – powiedział, gdy byłem już przy drzwiach

    całkiem miłe pożegnanie, prawda?

    Czy jeszcze tam pójdę? Och żeby tylko o mnie nie zapomniał

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mikołaj Leśniak
  • Adam2

    Zanim zasnąłem, wiedziałem już, jaką podjąć decyzję. W głowie ułożyłem sobie rozmowę, która muszę przeprowadzić z moimi rodzicami. Już słyszałem swoje słowa, że znalazłem faceta mojego życia i że u niego zostaje. Przynajmniej na jakiś czas. Zbyszek leżał za mną, wtulony w moje plecy, jedną nogę zarzucił na moje biodro, a rękę na klatę. Jego gorący oddech ogrzewał mi kark. Nie pamiętam za bardzo całego snu. Jego koniec był bardzo dziwny. Pamiętam, że byłem na polanie pełnej różnych zwierząt, które nie powinny były się tam znaleźć. Były lwy, nosorożce, krowy, konie, tygrysy, zebry… Wszystkie żyły w pełnej zgodzie, nie atakowały się nawzajem. Ja stałem blisko tych zwierząt i one w pewnym momencie zaczęły mnie okrążać. Jedne ocierały się o mnie, inne skubały moją skórę rąk i nóg. Nagle zauważyłem, że jestem nagi i że jestem jednym człowiekiem w tej krainie. Nagle te zwierzęta wstały na tylne kończyny, miały ludzkie ciała, ale potężniej zbudowane. Miały zwierzęce łby. Jeden z lwów, przysunął swój pysk do mojej szyi i polizał ją. Kilka ruchów szorstkiego języka sprawiło, że natychmiast dostałem erekcji. Z tyłu obszedł mnie koń albo zebra i przewrócił mnie na brzuch. Poczułem jak przygniata mnie swoim ciałem i jak jego twardy, duży i długi penis wydziera się do mojego odbytu. Początkowo miał trudności z penetracji, ale po chwili zdołał swobodnie wejść. Już za pierwszym pchnięciem wszedł cały, a ja poczułem go niemal w okolicach żołądka. Koń ruszał szybko swoim zadem i niemal po chwili zalał moje wnętrzności swoją spermą. Po chwili wszedł we mnie kolejny zwierz i za każdym razem ból był mocniejszy. Moje plecy i nogi były umazane w ejakulacie i kiedy myślałem, że to już koniec, wtedy wskoczył na mnie niedźwiedź. Jego gruby penis, pomimo rozepchania, miał trudności w poruszaniu się po moich trzewiach. Chciałem uciec, wyrwać się, ale ciężar, który mnie przygniótł, był zbyt duży. Za chwilkę poczułem też, jak wielki kutas wpycha się do mojego tyłka. Poczułem przerażający i rozgrywający ból. Nie mogłem się poruszyć ani oddychać. Czułem, że zaraz umrę. Gorący oddech tej bestii parzył mój kark. Wydałem ostatnie tchnienie. To koniec…Zerwałem się zlany potem, łapczywie łapałem powietrze, gdy był ostatkiem sił wynurzył się nad taflą wody. Rozejrzałem się dookoła i z radością stwierdziłem, że to był sen. Chciałem zaraz opowiedzieć go mojemu Zbyszkowi, ale spojrzałem na zegarek, było przed piątą. Zamknąłem oczy. Ten sen nie wrócił, obudziło mnie łaskotanie w brzuchu. Otworzyłem oczy i zobaczyłem jak mój facet całuje moje ciało. Uszczypnąłem się, by upewnić się, że to nie kolejne majaki senne. Zbyszek całował brzuch, podbrzusze. Rozchylił moje nogi i wziął się za lizaniem pachwin. Bardzo mnie to łaskotało, ale on zablokował moje ruchy. Po kilku chwilach pochwycił ustami mojego kutasa i delikatnie ssał główkę. Robiłem się coraz bardziej twardy i podniecony.

    – Daj teraz mi, proszę. Teraz ja – prosiłem i próbowałem się ruszyć, ale Zbyszek przytrzymał mnie swoim ramieniem. Wobec tego, bardziej rozchyliłem nogi i pozwoliłem mojemu facetowi działać. Delikatnie ruszałem biodrami, co wyraźnie spodobało się Zbyszkowi, bo masował moje jajka. Poczułem, że zaraz wystrzelę, że jestem blisko.- Zbychu, teraz ja, zaraz kończę. Daj mi swojego… – prosiłem, ale w zamian, mój kochanek wsunął dwa palce w mój odbyt i delikatnie nimi poruszał. Poczułem, jak szarpnęły mną dreszcze podnieceni, rozkoszy i orgazmu. Kilka razy trysnąłem do ust mego przyjaciela, ale on jeszcze chwilę mi obciągał. Wyjął w końcu swoje palce, odsunął twarz od mojego fiuta i obrócił mnie na łóżku. Podłożył pod mój brzuch poduszkę i zajął się moim wypiętym tyłkiem. Początkowo tylko wkładał i wysuwał dwa palce, potem dodał jeszcze dwa. Jęczałem i prosiłem o sex, byłem mega podniecony. Zbychu wciąż poruszał we mnie swoimi palcami. Czułem, jak ogarnia mnie fala rozkoszy. Po kilku chwilach, chłopak wyjął swoje palce i przysunął swoją twarz. Wykonał najlepszy rimming, jaki kiedykolwiek miałem. Lizał moją dziurkę, wysuwał język, całował, a ja wyłem z rozkoszy. Im bardziej piszczałem i jęczałem, tym bardziej ten chłopak podkręcał tempo, a swoimi dłońmi objął moje pośladki i je rozchylił. Nie prosiłem już o jego fiuta, tylko skupiłem się na doznaniach. Głośno oddychałem i stękałem. Zbyszek w końcu wstał i wszedł we mnie jednym pchnięciem. Jego wielki kutas wszedł cały, poczułem jak jego jaja obijają się od moich. Zbyszek za chwilę zmienił pozycję i położył swoją stopę na mojej twarzy. Jak ja kocham stopy… Wąchałem, całowałem, zaciągnąłem się tym zapachem. Istny aromat. Zbyszek rżnął mnie miarowym i dość szybkim tempem. Każdy ruch był mocny i wchodził do samego końca. Każdy ruch dawał niesamowite uczucie. Za każdym wsunięciem i wysunięciem, przeżywałem zalew orgazmu. Byłem spocony, wciąż podniecony i nie mogłem się poruszać. Przypomniał mi się mój sen. Teraz byłem szczęśliwy, że to nie sen. Zbyszek jeszcze chwilę poruszał się we mnie, po czym trysnął. Poczułem, jak jego ambrozja zalewa mi odbyt. Zbyszek wyszedł ze mnie i znowu lizał mój tyłek. Zgarniał językiem wypływającą że mnie swoją spermę. Ja piszczałem, bo byłem bardzo podniecony i nie mogłem się doczekać, aż wezmę jego kutasa do swoich ust. Zbyszek po minucie, może dwóch, klepnął mnie w tyłek, obrócił na plecy i pocałował z językiem. Gdy się odkleił, uśmiechnął się szeroko.

    – I jak się spało? – zapytał.

    – Cudnie…- A jak się podobało?

    – Było zajebiście, ale teraz ja chcę – powiedziałem.

    – To była nagroda, że zostałeś u mnie na noc. Albo i na zawsze, co? – powiedział i uśmiechnął się, a ja poczułem łaskotanie w brzuchu. – No, ale jeśli nalegasz, to chodź, możesz mi obciągnąć. – Zbyszek Rozchylił bardziej nogi, a ja do padłem jego na wpół twardego fiuta, jednak kiedy tylko objąłem go ustami, ten zrobił się twardy. Ssałem główkę, lizałem trzon, masowałem jego jajka. Chciałem nasycić się nim całym. Chciałem wycałować i wylizać całe ciało Zbyszka. Kiedy znowu obciągałem jego fiuta, Zbyszek swoją stopą drażnił moje jajka. Zniżyłem się bardziej, by ułatwić mu zabawę. Chłopak dużym palcem od stopy, masował moją mosznę, a czasem mój odbyt. Jego oddech przyspieszył, co zapowiadało spermę. Skupiłem się, aby dać mojemu kochankowi maksymalny odlot. Po chwili poczułem dwie słodkie krople, a po nich eksplozję słodyczy. Wielka dawka spermy, której nie zdążyłem połknąć i cześć uciekła na jego mosznę i pachwiny.- Nic się nie przejmuj, jeszcze będzie okazja… – uspokajał mnie Zbyszek.- Ja chcę to.

    – Zacząłem zlizywać resztki spermy z jego jaj. Podniosłem mu nogę i lizałem pachwinę. Polizylem jego stopę na ramieniu i wsunąłem się szybkim ruchem. Zbyszek wił się pod moimi ruchami. Do jednej jego nogi, dołączyła druga i teraz obie jego stopy spoczywały na moich ramionach. Patrząc na piękne oczy Zbyszka, trysnąłem w jego trzewia. Zaraz też wyszedłem i lizałem spływająca spermę. Zmęczony i wyczerpany padłem obok mojego faceta.

    -I jak? Zostaniesz na dłużej? – zapytał spokojnie chłopak. Nie odpowiedziałem, tylko uśmiechnąłem się szeroko i pocałowałem Zbyszka w czoło.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jacek
  • Nie-zwykla Rodzina cz 61. – Nocowanie kolezanki siostry

    Gdy rozległ się dzwonek do drzwi postanowiłem otworzyć. Za drzwiami stała Natalie, koleżanka Cassie.

    Świetnie wyglądała. Ruda, zgrabna, fajny biust i tyłek. Ubrana była w sportowy czerwony top, czarne legginsy i trampki. Cholera aż pobudziła mi krew w kutasie.

    – Hej Nat.

    – Cześć…Alan. – zarumieniła się, widząc mnie. Nie dziwię się, byłem bez koszulki, jedynie w czarnych spodenkach. – Jest może…Cassie?

    – Jest u siebie. Proszę wejdź.

    Przepuściłem ją w drzwiach, niby niechcący ocierając się o nią. Ta jeszcze bardziej się zarumieniła i pobiegła do pokoju Cassie.

    Dzisiaj podobno Natalie ma u nas nocować. Siostra kiedyś mi powiedziała że Natalie podkochuje się we mnie od podstawówki. Ja nie zwracałem zbytnio na nią uwagi. Jednak teraz zobaczyłem że popełniam błąd.

    Jakiś czas gdy Natalie weszła do pokoju siostry, postanowiłem do nich pójść. Jednak zatrzymałem się przed pokojem Cassie słysząc ich rozmowę.

    Widziałem też przez uchylone drzwi jak się przebierają w ciuchy do spania.

    Coś nowego, bo zazwyczaj Cassie śpi nago. Może to przez wzgląd na Natalie. W każdym razie widząc nagie cipki i cycki pała mi stanęła a ja zacząłem się masować.

    – Świetnie że do mnie wpadłaś.

    – No jasne…przecież jesteśmy przyjaciółkami.

    – Hej, widziałam jak mój brat na ciebie patrzył.

    – J…jak?

    – No wiesz…pożerał cię wzrokiem. Pewnie w myślach wyruchał cię ze cztery razy.

    Więcej kochana.

    – Oh daj spokój Cass. Co ty mówisz.

    – Prawdę mówię. Kiedyś to bujałaś się w Alanie i pragnęłaś być przez niego zerżnięta, a wierz mi warto. – powiedziała śmiejąc się.

    – Ty nimfomanko! Nie każdy myśli pizdą jak ty.

    – Aha…bo ty nie myślisz?

    Wtedy się zaśmiały na co ja przewróciłem oczami.

    – Ale przyznaj…dalej podoba ci się Alan?

    – No jest przystojny i w ogóle…

    – Żebyś widziała jak “w ogóle”.

    Cicho się zaśmiałem na to.

    – Oh Cassie…

    – No dobra, przestaje. Lepiej już się kładźmy. Rano wstajemy razem. Pościeliłam ci obok łóżka.

    – Dziękuje.

    Wtedy Cassie zgasiła światło i położyła się na łóżku. Natalie miała pościelone na materacu na podłodze. Również się położyła.

    Po paru chwilach widziałem jak dziewczyny śpią. Kutas dalej stał mi na baczność. Cassie była przykryta kołdrą, jednak jej koleżanka całkiem odkyta. Spała na plecach z rozłożonymi nogami. Jej różowe majteczki dodatkowo mnie kusiły. Nie wytrzymując po cichu wszedłem do pokoju Cassie. Od razu zdjąłem swoje spodenki, szykując fiuta. Kucnąłem obok Natalie.

    Ośmielony dotknąłem jej uda, przeciągając po nim palcami. Aż westchnąłem z wrażenia. Gładka, sprężysta skóra przyjemnie ciepła. Wsunąłem dłoń między rozchylone uda, odsuwając na bok majteczki. Stał mi, gdy dotykając świeżo wygolonej cipki, obejmowałem palcami wargi. Przesunąłem się wyżej. Lekko odsłoniłem biust. Podobały mi się wydatne, różowe brodawki otoczone odrobinę ciemniejszymi aureolami. Macając dłońmi, długo delektowałem się sprężystością i ciężarem jej cycków. Były doskonałe. Po raz pierwszy cichutko jęknęła. Zacząłem lizać ją między udami. Zrobiła się wilgotna. Smakowała obłędnie. Jej oddech przyspieszył, a na twarzy pojawiły się rumieńce. Liżąc jej nabrzmiałą łechtaczkę, wsunąłem język do pochwy. Miała orgazm. Wyraźnie czułem, jak zaciska i rozkurcza pochwę, targana kolejnymi falami rozkoszy. Byłem niesamowicie podniecony. Gdy chciałem sobie po prostu zwalić ta otworzyła oczy i odwróciła się do mnie.

    – Alan? Co ty robisz?

    – Natalie…wybacz. Nie mogłem się opanować.

    – Hmm…więc mogłeś mnie obudzić. Ale masz ogromnego chuja.

    Masowała mi teraz moją grubą pałę. To było przyjemne uczucie. Jej delikatne dłonie na moim kutasie. Myślałem że zaraz dojdę gdy poruszała mi skórę w górę i w dół.

    – Chcę go poczuć. Proszę włóż mi go. – powiedziała, ściągając swoje majtki. Już miała całkiem gołą cipkę. Rozchyliła ją jeszcze.

    – A co z Cassie?

    – Spokojnie. Śpi jak zabita. Bądźmy cicho to nas nie usłyszy.

    Zwróciłem uwagę na siostrę, która dalej spała. Skoro jej koleżanka pozwala to nie dam sobie odmówić dobrego ruchania.

    Chwyciłem go w dłoń kutasa i nakierowałem na wejście do cipki.

    Zagłębiwszy się na centymetr, zupełnie straciłem głowę. Wilgotne, ciepłe ciało ciasno obejmowało mój żołądź. To było silniejsze ode mnie! Wbiłem się w nią po jądra.

    – Oooo…ohhh… – Nat starała się cicho jęczeć.

    Trzymając dłońmi za uda, waliłem ją gwałtownymi pchnięciami. Jedną dłonią zacząłem ściskać jej masywne piersi nie przestają poruszać członkiem w jej ciasnej pochwie. Byłem bliski orgazmu, gdy Nat, jęcząc cicho, oplotła mnie nogami. Ruchałem ją jeszcze jakiś czas, aż w końcu zmieniliśmy pozycję.

    Ułożyła się będąc okrakiem nad moim kutasem, przodem do mnie. Umieściła fiuta prosto do swojej cipki. Jęknęła cicho. Patrzyłem przy okazji na Cass, ale spała jak kamień.

    Natalie zaczęła powoli poruszać się. Delektowała się fiutem w swojej pochwie. Gdy skończyła pocieranie fiuta cipą, zaczęła poruszać się w górę i w dół. Ja pomagając jej też poruszałem biodrami. Trzymałem ją za nogi, abym mógł bardziej w nią wchodzić. Odczuwała błogą rozkosz.

    Zaczęła tweerkować swoją dupcią i jęczeć. Wymknął jej się głośny jęk.

    Cassie się wtedy poruszyła, jednak nadal spała.

    – O boże…oooohhh…ciiii – próbowała mówić Natalie w trakcie, gdy dalej ją jebałem.

    – Spoko…dalej śpi.

    Poruszała się dalej na fiucie, starając się powstrzymywać swoje jęki.

    – Tak…o tak…rżnij mnie…

    Wtedy przekręciła się tak, że leżała na brzuchu. Rękami gładziłem jej pośladki, rozszerzając otworki. Znów przyłożyłem kutasa i w nią wszedłem. Zacząłem ją porządnie dymać. Kutas wchodził w całej okazałości, a z jej cipy wylewały się mokre soczki. Masowałem jej piękne pośladeczki rękami. Wsadziłem jej jeden palec do odbytu. Przyłożyłem potem rękę z powrotem na to cudo. Byłem bardzo blisko. Nat również, bo zaczęła głośniej jęczeć. Przeżywała orgazm.

    – Oooohhh…Alan…

    Poruszając coraz szybciej biodrami dawałem jej niezwykłą przyjemność. Byliśmy jednocześnie bardzo blisko.

    – Dochodzę… – powiedziałem ciężko dysząc.

    – Dalej Alan…ooooohhhh…

    Wtedy już nie wytrzymałem i doszedłem w jej pochwie. Gdy wyszedłem z niej, soczki połączone z moją spermą zaczęły się wylewać. Nat leżała na brzuchu i ciężko oddychała. Obróciła głowę w moją stronę i się uśmiechnęła.

    – Cassie miała rację. Potrafisz zajebiście ruchać.

    – Cała prawda. Szczerze to od dawna chciałem skosztować twojej dupci.

    – A ja twojego fiuta. – zaśmialiśmy się cicho.

    – Co ty na to aby to jeszcze powtórzyć?

    – Z chęcią. Ale nie teraz. Jestem wykończona, a poza tym może jeszcze Cassie się obudzić.

    – W porządku. No to następnym razem.

    – Z wielką chęcią.

    Soczyście pocałowałem ją jeszcze w usta i wyszedłem z pokoju.

    Kurde, zajebista jest ta Natalie. Już dawno ją powinienem wyruchać.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Dobrze jest miec kolezanke.

    Beatę poznałam przez przypadek.

    Kupiłam kilka wyuzdanych ciuszków z ogłoszenia i po tygodniu sprzedająca odezwała się czy jestem zadowolona z zakupów. Z uwagi na charakter zakupionych rzeczy moje zainteresowania były raczej jasne. Wymieniłyśmy się komunikatorami i rozmawiałyśmy co jakiś czas. Najpierw o ciuchach i pierdołach, ale później zaczęłyśmy schodzić na pikantniejsze szczegóły. Chętnie zagłębiłam się w tą znajomość bo nie miałam nikogo z kim mogłam podzielić się moimi emocjami związanymi z byciem suką. Rozumiałyśmy się doskonale. Obie miałyśmy normalne poukładane życie z tą tylko różnicą że w wolnych chwilach z zaciszach przeróżnych mieszkań i hoteli stawałyśmy się razowymi kurami gotowymi na wszystko byle by tylko zadowolić faceta.

    Przez kilka miesięcy pisałyśmy o swoich uczuciach i doświadczeniach. Opowiadałyśmy sobie o swoich doświadczeniach z facetami. Która jak lubi obciągać i jak dosiadać kutasa żeby osiągnąć analny orgazm. Doradzałyśmy sobie w kwestii klatek i radzeniu brakiem możliwości dotykania penica. Zrobiłyśmy nawet zawody, kupowałyśmy coraz większe korki analne i wysyłałyśmy sobie filmiki z ich aplikacji. Tu niestety przegrałam bo to co ta dziewczyna mogła zmieścić w odbycie było nie do przebicia.

    Stałyśmy się naprawdę dobrymi przyjaciółkami więc przyszedł czas zamienić wirtualną znajomość na spotkanie twarzą w twarz. Żadna z nas nie widziała drugiej w “cywilnym” wydaniu więc niepewność była spora. Umówiłyśmy się że załatwię sobie dwa dni wolne w tygodniu a Beata przyjedzie do mojego miasta. Miałam odebrać ją z dworca. Umówiłyśmy się w konkretnym miejscu i dla pewności każda z nas miała mieć w ręce tą samą książkę. Na dworcu jak zawsze pełno ludzi i w tym tłumie miało się spotkać dwie suki uwięzione w ciałach facetów.

    Już z daleka rzuciła mi się w oczy książka którą Bata mocno eksponowała. Podeszłam i szepnęłam jej na ucho:

    – cześć Monika

    – cześć Beata, w końcu udało się spotkać. Weźmy taksówkę i jedźmy do hotelu.

    Na ulicy nie mogłyśmy się cieszyć ze spotkania ale nasze oczy śmiały się na cały głos.

    Weszłyśmy do pokoju i od razu rzuciłyśmy się sobie w ramiona. Całowałyśmy się namiętnie i przytulałyśmy. Beata zaproponowała żeby wskoczyć w koniec ciuszki i zamówiła szampana do pokoju.

    Dopiero teraz mogłyśmy się sobą nacieszyć. Namiętności nie było końca, całowałyśmy i lizałyśmy każdy centymetr swoich ciał. Ujeżdżałyśmy sztuczne penisy całując się jednocześnie przez cały czas. Potem przez kilka godzin leżałyśmy przytulone i rozmawiałyśmy jak byśmy znały się całe życie. na tych igraszkach czas zleciał nam do wieczora. Nagle Beata zerwała się na równe nogi.

    – Było super, ale jak mnie ktoś dzisiaj porządnie nie wyrucha to zwariuje.

    – Co masz na myśli?

    – Zorganizowałam nam niespodziankę. Nie może być tak że takie fajne kurewki marnują się same w pokoju hotelowym. Na 20 jesteśmy umówione. Trzeba się ogarnąć.

    – Zapowiada się ciekawie, też mam ochotę na kutasa.

    – Kochana kutasów ci dzisiaj napewno nie zabraknie

    Wystroiłyśmy się i pojechałyśmy do jakiegoś klubu na obrzeżach centrum. W środku była impreza zamknięta. Po wejściu zasłonięto nam oczy i wprowadzono do pomieszczenia dalej. Grała dość głośno muzyka, jakieś techno i błyskały stroboskopy, ale dało się usłyszeć sporo męskich głosów. Wprowadzono nas na jakieś podwyższenie. złapałyśmy się za ręce i zaczęłyśmy bujać się w rytm muzyki.

    Po chwili zaczęły nas obmacywać męskie dłonie. Było ich coraz więcej. Z podniecenia zaczęłyśmy się całować. Nagle poczułam szarpnięcie i znalazłam się na kolanach a to buzi ktoś wkładał mi kutasa. W takiej sytuacji nie trzeba mi dwa razy przypominać kim jestem. Zaczęłam obciągać jak szalona. Kutasów robiło się coraz więcej, ktoś wyciągał jednego i od razu inny wkładał drugiego. W kocu ktoś ściągnął mi opaskę z oczu. Przez tysiące błysków świateł dało się dostrzec kilkunastu mężczyzn i moja suczą przyjaciółkę Beatę, która równie ochoczo jak ja dławiła się kolejnymi kutasami.

    Nie wiem ile to trwało i ile kutasów miałyśmy w sobie, ale noc była cudowna. Ruchali nas ostro w rytm muzyki i migających świateł. Obciągałyśmy kutasy jeden za drugim i połykałyśmy salwy spermy. Znowu zawiązano nam oczy i wyprowadzono na zewnątrz. Do taksówki wsiadałyśmy całe obolałe ale na maxa szczęśliwe. W moim kurewskim życiu nie przeżyłam niczego takiego. Całą drogę jechałyśmy przytulone całując się co chwile. Wyglądałyśmy jak dwa worki na spermę.

    W końcu dotarłyśmy do naszego hotelu, wykąpałyśmy się. Beata puściła oczko i zapytała:

    – i co kurewko podobało się?

    – podobało to za mało powiedziane. Musimy to powtórzyć suczko.

    – trochę się bałam że to nasze pierwsze spotkanie i że trochę przesadziłam z niespodzianką, ale widzę że jesteś prawdziwą szmatą taką jak ja.

    – trochę mnie zaskoczyłaś, myślałam że spędzimy ten czas same. Nie zmienia to faktu że jestem dziwką i natura nie pozwala mi odmówić dania dupy każdemu kto tylko będzie chciał skorzystać.

    Zmęczone ale szczęśliwe położyłyśmy się do łóżka. Przez chwilę jeszcze całowałyśmy się i ocierałyśmy swoimi klatkami, ale padłyśmy szybko ze zmęczenia. Rano Beata musiała wracać, więc umówiłyśmy się że za dwa miesiące ja wpadnę w odwiedziny. Już nie mogę się doczekać jej pocałunków i kutasów które na pewno odsłużymy. Fajne jest życie uległej suki, ale być ruchaną razem z koleżanką jest jeszcze fajniej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mona Sissy
  • Pierwszy raz jako pies cz.4

    Podjęliśmy decyzję, że przeprowadzę się do Pani na stałe. Oboje tego chcieliśmy, męczyła nas relacja na odległość, dojazdy, ciągłe szukanie czasu na spotkania. Muszę przyznać, że nigdy nie byłem tak szczęśliwy. Nasza relacja się rozwijała, z każdym dniem poznawaliśmy bardziej siebie nawzajem.

    Był piątkowy wieczór, gdy przygotowywałem kolację dla mojej właścicielki. Ubrany jedynie w skórzaną uprząż zbudowaną w całości z cienkich pasków, opinających moje ciało stałem w kuchni, nucąc cicho pod nosem piosenkę z radia. Metalowa klatka obejmowała moje przyrodzenie. Ustaliliśmy, że miałem ją nosić pod nieobecność Pani. Znaczy ona ustaliła, a ja zaakceptowałem nową zasadę w moim życiu.

    Spojrzałem na zegarek, do przyjazdu Pani zostało mi parę minut, może trochę więcej gdyby na drodze były korki. Nakryłem do stołu, na talerz wyłożyłem smażoną pierś z kurczaka i sałatkę, obok położyłem sztućce i złożoną w trójkąt serwetkę. Przygotowałem również kieliszek i butelkę jej ulubionego białego wina. Zapaliłem świeczkę na stole w momencie, gdy usłyszałem samochód wjeżdżający na posesję.

    Pospiesznie udałem się do przedpokoju i uklęknąłem. Z bijącym sercem i gorącymi policzkami czekałem na wejście Pani. Nadal przyzwyczajałem się do niektórych rzeczy związanych z naszą relacją. Często byłem zawstydzony nagością, swoim ciałem, dlatego też po domu musiałem poruszać się bez ubrań. Dla przyzwyczajenia. Inną sprawą było oddanie kontroli i służenie Pani. Chciałem tego, dawało mi to przyjemność i spełnienie w zupełnie nowej sferze życia, ale wciąż nie przychodziło zupełnie naturalnie.

    Uniosłem wzrok do góry, gdy Pani weszła do środka. Jeśli była zdziwiona moim zachowaniem, nie pokazała tego.

    – Dzień dobry, Pani – powiedziałem lekko drżącym głosem, nie ruszając się ze swojego miejsca. Jeśli będzie chciała, żebym coś zrobił, rozkaże mi. A ja posłusznie to wykonam.

    – Dzień dobry, piesku – Uśmiechnęła się, drapiąc mnie przelotnie po głowie. Zamruczałem z przyjemności – Coś przeskrobałeś i próbujesz uniknąć kary? – zapytała zadziornie, chwytając mój podbródek i kierując moją twarz do góry.

    – Nie Pani – odpowiedziałem zgodnie z prawdą – Oddaję się do Pani dyspozycji.

    Zauważyłem błysk w jej oku, gdy schyliła się, żeby mnie pocałować w usta. Jak zawsze nie walczyłem o kontrolę w pocałunku, poddając się ruchom jej warg i języka. Mimo, że była to niewinna pieszczota, mój penis drgnął lekko, wypełniając szczelniej klatkę.

    – Ty zawsze jesteś do mojej dyspozycji – mruknęła, puszczając moją twarz – Pomóż mi się rozebrać.

    Nadal klęcząc, pomogłem jej zdjąć szpilki i odłożyłem je do szafki. Pani trzymała rękę na moim ramieniu dla równowagi. Potem wstałem i pomogłem jej ściągnąć płaszcz, odwieszając go do szafy. Pani kochała porządek, co wiedziałem nawet przed pierwszym spotkaniem. Każdy przedmiot w domu miał swoje miejsce. Wliczając w to mnie.

    Podążyłem za moją właścicielką, gdy udała się do jadalni. Miała na sobie szarą, obcisłą spódnicę, która kończyła się tuż nad kolanem i białą koszulę. Rozpięła w niej parę górnych guzików, przez co jej dekolt i koronka biustonosza były bardziej widoczne.

    Odsunąłem jej krzesło, gdy siadała. Gdy postukała palcem w kieliszek, nalałem jej wina. Usługiwałem jej z lekko spuszczonym wzrokiem, oddając jej w ten sposób należyty szacunek. Pstryknęła palcami i wskazała na podłogę koło krzesła. Zrozumiałem niemy przekaz, klękając koło jej nóg.

    Starałem się skupiać na teraźniejszości, nie pozwalając mojej głowie tworzyć fantazji o dzisiejszym wieczorze. W końcu zależał całkowicie od mojej właścicielki i zawsze mogła zadecydować, że nie chce mnie dzisiaj dominować. Jednak w moich myślach co chwilę pojawiał się pokój zabaw z całym jego asortymentem. Byłem mocno podniecony na samo wspomnienie tego pomieszczenia, wyraźnie przypominałem sobie każdy dźwięk, dotyk czy zapach jakich tam doświadczyłem.

    Westchnąłem na rękę czule gładzącą moje włosy. Przymknąłem oczy, skupiając się na tym odczuciu, na całkowitym oddaniu kontroli. Pani co jakiś czas chwytała kosmyki w garść, trzymając mnie w miejscu, innym razem ciągnęła za końcówki, podgrzewając atmosferę. Jednocześnie nie zwracała na mnie większej uwagi, jakbym był nic nie znaczącą zabawką, będącą w jej posiadaniu.

    – Zostań – rzuciła tonem, który od razu wywołał u mnie dreszcz.

    W ostatnim czasie nauczyłem się, że zawsze zapowiadał to samo – przyjemność, ból i pełne posłuszeństwo z mojej strony. Mój oddech przyspieszył, a umysł znów powrócił do wspominania niedawnych chwil, tak niedawnych, że na moim ciele wciąż znajdowały się widoczne ślady.

    – Zamknij oczy – powiedziała, podchodząc do mnie od tyłu.

    Poczułem coś na szyi i momentalnie wiedziałem, że była to obroża. Szybko jednak zauważyłem, że różniła się od tej, którą nosiłem dotychczas podczas naszych sesji. Była znacznie lżejsza i jakby delikatniejsza. Materiałowe paski oplatały moją szyję trzymając w miejscu z przodu coś, co wydawało się metalowym okręgiem. Usłyszałem ciche kliknięcie i ponownie poczułem dłonie Pani na moich włosach. Jednym szybkim ruchem odchyliła moją głowę do tyłu.

    – Spójrz na mnie. – Otworzyłem oczy, momentalnie odnajdując jej twarz – Wystarczająco długo jesteś moim niewolnikiem, żeby wiedzieć co to oznacza – powiedziała, pokazując mi mały, srebrny kluczyk w jej dłoni, podobny do tego, który zamyka moją klatkę – Decyzja należy do ciebie. Chcesz być mój? Naprawdę mój? Jesteś gotowy pokazać całemu światu, że jesteś moją własnością?

    Ciche jęknięcie wyrwało się spomiędzy moich warg, gdy zrozumiałem o czym mówiła. Obroża była zamykana na kluczyk. Co oznaczało, że od teraz miałem ją nosić cały czas, również poza domem, przy ludziach. Wydawać by się mogło, że klatka na penisa była czymś ważniejszym i bardziej ograniczającym niż zwykła obroża. Jednak obroża była widoczna i każdy kto choć trochę obracał się w tym świecie by wiedział, że jestem uległym. Poza tym była oficjalnym symbolem relacji 24/7. Mimo odrobiny strachu przed zmianą, który się we mnie zagnieździł, nie musiałem długo czekać na odpowiedź.

    – Tak, Pani – wychrypiałem głosem pełnym emocji.

    Szeroki uśmiech mojej właścicielki i znajome iskierki w jej oczach były dla mnie wystarczającym potwierdzeniem, że podjąłem dobrą decyzję. Przypięła kluczyk do wisiorka na jej szyi, obok drugiego, bardzo podobnego.

    – Do końca dnia nie chcę słyszeć żadnych słów. Możesz wydawać z siebie inne dźwięki, ale nie mówić. Rozumiesz?

    Odruchowo otworzyłem usta, żeby odpowiedzieć, ale w ostatniej chwili się powstrzymałem. Pokiwałem w odpowiedzi głową, czując przyjemne dreszcze wzdłuż kręgosłupa. Pani przypięła smycz do mojej nowej obroży i szarpnęła za nią. Na czworaka udałem się za nią.

    Moja erekcja była boleśnie tłumiona przez metalową klatkę. Przyzwyczaiłem się do tego uczucia, nauczyłem się wręcz czerpać z niego satysfakcję. Bardzo podekscytowany wszedłem do pokoju, w którym odbywała się większość naszych sesji.

    Pani się nie zatrzymywała, jakby cały scenariusz miała już od dawna zaplanowany. Bolesnym szarpnięciem za włosy zmusiła mnie do wstania. Kochałem to jak szybko potrafiła zmienić się w dominę. Moje biodra spotkały się z krawędzią solidnego stołu, a dłoń nacisnęła na moje plecy, stanowczo pochylając mnie do przodu, aż nie położyłem się na meblu.

    Pani nie wydawała mi żadnych rozkazów, z resztą wcale ich nie potrzebowała. Kopnęła moje nogi na boki, przez co znalazłem się w szerokim rozkroku. Wypracowanymi ruchami przywiązała moje kostki do nóg od stołu. Dodatkowo zamontowała rozpórkę tuż nad moimi kolanami, nie pozwalając mi ich złączyć. Miałem zostać dokładnie w tym miejscu, w którym mnie ustawiła – nie z własnej woli, a z przymusu i braku alternatywy.

    Krew buzowała mi w żyłach, praktycznie słyszałem jej szum w uszach. Podświadomie czułem, że ta sesja będzie inna, bardziej intensywna, może nawet brutalniejsza. Moje ręce zostały przywiązane do pozostałych nóg od stołu a głowa zwisała z jego krawędzi. Byłem naprawdę dobrze związany, mogłem się ruszyć zaledwie o parę centymetrów.

    Krzyknąłem na niespodziewane uderzenia na moich pośladkach. Pani obijała je pejczem z cienkich rzemyków, używając przy tym naprawdę dużo siły. Starałem się skupić na oddechu, na tym co będzie później, żeby odciągnąć swoje myśli od bólu. Ale był za silny, nie przekraczał moich granic, aczkolwiek powodował, że mimowolnie się wyrywałem i co chwilę stękałem.

    Skóra mnie mocno piekła a miejsca po uderzeniach zapewne przybrały czerwoną barwę. Dodatkowo nie wiedziałem, kiedy Pani będzie chciała skończyć chłostę, ile jeszcze muszę wytrzymać. Pejcz co jakiś czas zahaczał o moje uda, na co wspinałem się na palce i starałem się obrócić, żeby uniknąć bólu na wrażliwej skórze. Nic to nie dało, nie było od tego cudownego i zarazem nieprzyjemnego uczucia żadnej ucieczki.

    Dyszałem ciężko i pojękiwałem co jakiś czas. Moja właścicielka chyba zauważyła, że chcę uniknąć uderzeń na udach, bo coraz częściej kierowała pejcz w te rejony. Największą reakcję wydobywała ze mnie, gdy precyzyjnymi ruchami trafiała w wewnętrzną stronę, wysoko na udzie, tuż pod uwięzionym w klatce penisie.

    Zwiesiłem głowę, rozluźniając mięśnie w moim ciele i poddałem się w całości jej działaniom. Nie było łatwo biernie przyjmować ból, nadal co jakiś czas się spinałem, wyrywałem czy wydobywałem z siebie głośniejszy, bardziej żałosny dźwięk, który był najbliższy błaganiu bez używania słów.

    Pani również się nie odzywała, ta cisza była okrutna i złowieszcza. Westchnąłem, gdy uderzenia stawały się coraz rzadsze, ale nie traciły na sile. Wręcz przeciwnie, może to tylko było moje odczucie, ale pojedyncze ciosy, poprzedzane charakterystycznym świstem w powietrzu, były o wiele bardziej bolesne, przybliżając mnie do krawędzi mojej wytrzymałości.

    W końcu zanikły w ogóle, ale zanim zdążyłem odetchnąć z ulgą, moja głowa za sprawą silnego szarpnięcia uniosła się do góry. Nieprzygotowany na intruza, zacząłem się krztusić, kiedy sztuczny penis znalazł się w moim gardle. Pani wycofała go do tyłu, widząc, że nie potrafiłem sobie z nim poradzić i dała mi siarczysty policzek. Zaskomlałem żałośnie, chcąc okazać tym moją skruchę i kolejnym razem połknąłem dildo w całości.

    Nie było ono na uprzęży przymocowanej do bioder Pani, a na małej maszynie z mechanicznym ramieniem, które po włączeniu zaczęło rytmicznie pieprzyć moje usta. Zrelaksowałem gardło i wysunąłem wargi do przodu, aby zęby nie zahaczały o gumowego członka. Po intensywnym treningu byłem już dobrze wytresowany i wiedziałem jak zajmować się różnej wielkości kutasami. Powoli stawałem się prawdziwą oralną dziwką swojej Pani.

    Dildo wysuwało się na taką odległość, że musiałem stanąć na palcach i wychylić się bardziej za krawędź stołu, aby nie opuszczało moich ust. Kolejną rzeczą był lubrykant na moim tyłku, rozprowadzany główką innego sztucznego penisa. Przeszedł mnie dreszcz przyjemności na samą myśl o byciu pieprzonym w ten sposób, jak zwykła suka.

    Nie zaprzątając sobie głowy delikatnością, Pani wsunęła się we mnie do końca jednym płynnym ruchem i od razu zaczęła posuwać. Stęknąłem na nagłe uczucie dyskomfortu i wypełnienia, które zawsze towarzyszyło mi na początku. Widocznie nie byłem dostatecznie rozciągnięty, pomimo częstego noszenia korka analnego. Biodra Pani z impetem uderzały o mój tyłek powodując igiełki bólu na obitych pośladkach. Ponadto moje lędźwia za każdym razem uderzały o krawędź stołu i byłem pewny, że zostaną na nich siniaki.

    Nie żebym narzekał, kochałem być oznaczony przez moją właścicielkę, widzieć ślady ostatnich zabaw na moim ciele. Dawały mi ogromną satysfakcję i poczucie, że jestem na właściwym miejscu. A od teraz dodatkowo miałem nosić jej obrożę, kolejny znak mojego oddania.

    Wracając do teraźniejszości, moje podniecenie rosło z każdą sekundą. Penis szczelnie wypełniał klatkę, naciskając na metalowe kręgi. Nie za bardzo mogłem się skupić na swojej przyjemności, gdy cały czas musiałem się pilnować, aby się nie zakrztusić gumowym kutasem szybko wychodzącym i wchodzącym do mojego gardła. Ciężko było się na tym skupić, gdy Pani równie szybkim tempem mnie posuwała, uderzając idealnie w moją prostatę. Dochodził do tego dyskomfort piekących pośladków i ud oraz drżenie mięśni nóg, ponieważ cały czas stałem na palcach i była to dosyć wymagająca pozycja.

    Zbliżałem się do orgazmu, ale powstrzymywałem go, wiedząc że nie mogę zapytac o pozwolenie. Poza tym czułem, że i tak bym go nie uzyskał. W tej sesji nie chodziło o mnie, Pani cały czas dawała mi wyraźnie odczuć, że wszystko co ze mną robiła było dla jej przyjemności. Wbiła mi palce w biodra, mocno trzymając mnie w miejscu.

    Po pewnym czasie chyba stwierdziła, że za bardzo mi się podoba i wysunęła się że mnie. Słyszałem dźwięk jej bosych stóp na drewnianej posadzce. Nie wiedziałem co szykowała dalej, jaki będzie jej następny krok. Wiedziałem tylko, że muszę się jemu poddać, nie zawieść mojej Pani i udowodnić, że zasługuję na jej obrożę, symbol jej posiadłości na moim ciele.

    Opaska odcięła mi pole widzenia zanim automatyczne dildo wyszło z moich ust, pozwalając mi odkaszlnąć i wziąć głębszy wdech. Byłem już trochę zmęczony, ale starałem się nie dać po sobie tego poznać. Chociaż miałem wrażenie, że Pani nie zwróciłaby na to najmniejszej uwagi i używała mnie dalej, dopóki nie przekraczałoby to moich granic.

    Liny opadły najpierw z moich nadgarstków, następnie z kostek, pozwalając przybrać trochę wygodniejszą pozycję. Z moich ust wyrwał się ochrypły jęk, gdy poruszyłem spiętymi mięśniami. Zostałem cały czas pochylony na stole, skoro nie dostałem żadnego innego rozkazu. Szybko się to zmieniło i ręka w moich włosach sprawiła, że stanąłem do pionu. Pani lubiła kierować mną w ten sposób, miała wtedy nade mną idealną przewagę siłową.

    Nadal z rozpórką między kolanami oraz zasłoniętymi oczami nieporadnie podreptałem za moją właścicielką, nie ważąc się wydać jakiegokolwiek sprzeciwu. W pewnym momencie się potknąłem i przerażony poleciałem do przodu. Na szczęście upadłem na łóżko, które było punktem docelowym. Po paru niemych instrukcjach i rozkazach położyłem się na plecach, z rękami wyciągniętymi nad głową.

    Zacisnąłem zęby, kiedy obolałe pośladki i uda natrafiły na pościel. Jej chłód tylko w małym stopniu ukoił ból. Tym razem Pani użyła ciężkich, zapinanych kajdan, aby utrzymać mnie w miejscu. Wyczułem w jej ruchach pewien pośpiech, jakby chciała mieć to za sobą i przejść do dalszej, przyjemniejszej części. Najwyraźniej nie mogła się jej doczekać, ponieważ drżącymi z emocji dłońmi odpięła moją klatkę na penisa, który wyskoczył z niej na wpół twardy.

    Nie czekając długo, Pani sprawnymi ruchami doprowadziła go do pełnej erekcji. Miałem dreszcze na całym ciele na nagły dotyk na moim spragnionym kutasie. Nie muśnięcia materiału bokserek, nie niewyczuwalne wręcz głaskanie go przez metalowe okręgi, gdy Pani chciała mnie doprowadzić do granicy, do błagania, a potem powiedzieć że nie mam na co liczyć. Chwyciła go całą dłonią, zaczęła szybko i mocno trzepać, aby stanął w całej okazałości.

    Jęknąłem przeciągle, zaciskając dłonie w pięści, gdy opadła na mnie swoją ciasną, mokrą cipką. Najwidoczniej była tak samo podniecona jak ja. Zaczęła mnie ujeżdżać w szaleńczym tempie, nabijając się na mnie z impetem. Jedną dłoń oparła na mojej klatce piersiowej dla stabilizacji, drugą położyła mi na ustach, tłumiąc jednostajne dźwięki ogromnej przyjemności wydobywające się spomiędzy moich ust. W końcu byłem tylko jej zabawką do pieprzenia, zabawki nie wydają dźwięków. Starałem się powstrzymać od stęknięć i jęków, aby ją zadowolić. Aby mogła mnie użyć, abym mógł stać się dla niej niczym więcej niż kutasem, którym może się zaspokoić.

    W żadnym stopniu tego nie ułatwiała. Jęczała gardłowo, nabijała się na mnie coraz szybciej, z wyczuwalną rosnącą potrzebą. Zaciskała na mnie swoją cipkę, chcąc poczuć mnie jeszcze mocniej, bardziej, głębiej. Starałem się myśleć o czymś innym, żeby nie dojść, przypomnieć sobie wciąż obecny ból w pośladkach, jednak moje myśli zostawały na dokładnie tej chwili, z każdą sekundą oddalając się w stronę mojego orgazmu.

    Nagłe odcięcie tlenu mnie zaskoczyło, wyrwałem się w swoich więzach, ale nie wiele to dało, Pani wciąż zatykała mi usta i nos swoją dłonią. Zaczynało mi brakować powietrza, płuca paliły żywym ogniem, w uszach słyszałem szum krwi. Ufałem Pani na tyle, że nie użyłem znaku bezpieczeństwa aby przestać. Wiedziałem, że nawet w pogoni za własną przyjemnością z łatwością odczyta moje ciało, moje granice. Nie powstrzymało mnie to jednak przed ciągłym wyrywaniem się i walczeniem o oddech.

    Zakrztusiłem się własną śliną, gdy w końcu nadszedł. Kaszlałem, a Pani zacisnęła swoją dłonią po bokach mojej szyi, nie odcinając dopływu powietrza a jedynie powodując lekkie zamroczenie umysłu i kręcenie w głowie. Nie przestawała mnie pieprzyć w tym zabójczym tempie, ale chwila bez oddechu pozwoliła mi skupić się na czymś innym niż własny orgazm. Nadal było mi go cholernie trudno kontrolować, chciałem dojść, tak naprawdę chciałem to zrobić za każdym razem, gdy mnie dotykała. Kurwa, wystarczyło żebym o niej pomyślał i od razu byłem twardy, pragnący, byłem w stanie paść do jej stóp i błagać o pozwolenie.

    Zacisnąłem zęby i skupiłem się na jej przyjemności. Zsynchronizowałem się z jej ujeżdżaniem, wypychając biodra do przodu, aby wbić się w nią głębiej. Nie miała nic przeciwko temu, zaczęła jęczeć jeszcze głośniej, zacisnęła palce na moim ramieniu, boleśnie wbijając paznokcie w skórę. Goniła za własnym orgazmem, jej ruchy stały się chaotyczne, pozbawione rytmu. Wiedziałem że była blisko. Ja również, ale to nie ja miałem teraz dojść.

    Odchyliła się do tyłu, kładąc dłonie na moich udach, nabijając się na mnie pod innym kątem. Krzyknęła, a ja razem z nią, gdy jej cipka zacisnęła się na moim penisie, chwytając go w żelazny uścisk. Zwolniła, stękając coraz ciszej, przedłużając swoją przyjemność. Kręciło mi się w głowie od nadmiaru bodźców, byłem praktycznie na granicy i ostatkiem sił powstrzymywałem się przed orgazmem.

    Usiadła na mnie nieruchomo z cichym pomrukiem. Gładziła dłońmi moje ciało, wytyczała ścieżkę przez uda, biodra, brzuch, klatkę piersiową, omijając twarde sutki, aż do ramion i z powrotem. Cały czas była nadziana na mnie swoją cipką, rozluźnioną i niewyobrażalnie mokrą od orgazmu, przez co czułem każde delikatne napięcia jej mięśni. Była to tortura, po podwójnym pieprzeniu nadal nie miałem pozwolenia, żeby dojść, a Pani bawiła się mną, bawiła się moim umysłem, moją potrzebą spełnienia, żałosnymi błagalnymi jękami. Nieprzerwanie gładziła moją skórę, ledwie ją muskała opuszkami palców, zaciskała co jakiś czas cipkę na moim penisie. A moją jedyną reakcja były ciche jęki i westchnienia, zero słów, zero próśb, zero błagania. Nie próbowałem nawet walczyć z więzami, nie wyrywałem się, poddawałem się jej całkowicie, oddając całą kontrolę.

    Została tak przez parę minut doprowadzając mnie do szału. Wiedziałem lepiej, nie pokazując jakiegokolwiek sprzeciwu czy niezadowolenia tą sytuacją. Wreszcie uniosła się na kolana, wypuszczając moje twarde przyrodzenie ze swojego ciasnego wnętrza. Leżałem na łóżku, związany, zmęczony, kropelki potu wystąpiły na moją skórę. Spodziewałem się tego, że Pani zostawi mnie aż erekcja opadnie, założy mi klatkę, pogłaszcze z czułością po włosach i sprzeda słodkiego całusa prosto w usta, może szepnie do ucha jakim grzecznym chłopcem byłem.

    Zdecydowanie nie byłem gotowy na to, że… to nie koniec. Pani sprawdziła kajdany, czy wciąż są dobrze zapięte, wprowadzając drobne poprawki. Oczy wciąż miałem zasłonięte a z dźwięku nie mogłem się domyślić, co takiego planuje. Krzątała się chwilę po pokoju zanim podeszła ponownie do mnie.

    Zaskomlałem i wykrzywiłem usta w lekkim grymasie, gdy dwie metalowe klamerki znalazły się na moich sutkach. Były naprawdę mocno zaciśnięte, wysyłały iskierki bólu przez całe moje ciało i nie wyblakły z czasem. Zacisnąłem zęby, starając poradzić sobie z tym dyskomfortem. Nie na długo, bo praktycznie jednocześnie poczułem jak materac ugina się po obu stronach mojej głowy, a słodki zapach cipki mojej właścicielki dotarł do mojego nosa. Mój nagły, głośny jęk został zagłuszony, a usta zajęte czymś innym.

    Z zachłannością zacząłem lizać jej cipkę, nie mogłem się zdecydować czy skupić się na wrażliwej łechtaczce czy penetrować twardym językiem jej wnętrze. W rezultacie robiłem wszystko naraz, napinając wszystkie mięśnie aby unieść głowę o parę centymetrów do góry, gdyż Pani uniosła się, nie siedząc na mojej twarzy, ale raczej pochylając się nad nią.

    Silne szarpnięcie za zaciski dało mi jasny sygnał, że powinienem się bardziej postarać, skupić na niej, a nie na sobie, nie na tym co ja czułem, liżąc ją. Przyssałem się więc ustami do jej łechtaczki, trzymając guziczek rozkoszy między wargami, trącając go z wyczuciem językiem. Najwidoczniej było to dla Pani wystarczające, ponieważ dała moim sutkom spokój.

    Niekontrolowane dreszcze przeszły przez całe moje ciało, gdy kostka lodu dotknęła mojej szyi. Przemieściła się na obojczyki, zostawiając za sobą mokry ślad. Następnie okrążyła brodawki i powróciła na drugą stronę szyi. Jęczałem w cipkę mojej Pani, nie przestając jej lizać. Zdecydowałem się na długie liźnięcia po całej długości jej warg, od wejścia wypuszczającego coraz to więcej lepkich soków, aż do łechtaczki. Skupiłem się głównie na jej przyjemności, oddalając własne odczucia na dalszy plan.

    Nie dałem rady zignorować kostki lodu leniwie jeżdżącej w górę i w dół po moim penisie. Wyrwałem biodra do przodu, nie wiedząc czy chciałem więcej, czy może raczej wolałem uciec od uporczywego chłodu. Oderwałem się od krocza Pani, opadając górną częścią ciała na materac. Dyszalem ciężko, wykręcając ciało, aż nie krzyknąłem przez niewyobrażalny ból w brodawkach. Łzy naleciały mi do oczu, mocząc opaskę, ale posłusznie uniosłem się, na nowo wracając do lizania jej cipki.

    Pani była znowu na granicy orgazmu, wiedziałem to po tym, jak zachłannie ocierała się o moją twarz, chcąc zdobyć więcej cielesnego kontaktu. Czułem drżenie jej ud, szybkie spazmy jej mięśni, słyszałem głośne, bezwstydne jęki wydobywające się z jej gardła. Nie powstrzymywała ich. Chwyciła mnie za włosy, przyciągając moje usta jeszcze bliżej swojego krocza, aż nie było między nami najmniejszej przerwy. Objąłem ustami jej całą cipkę, nieustannie pracując językiem, spijając jej słodkie soki.

    Nie przestałem nawet wtedy, gdy krople gorącego wosku zaczęły spadać na moją skórę. W połączeniu z niedawnym chłodem od lodu, nagłe ciepło wydawało się żarem, gotowym spalić mnie w całości. Ból trwał tylko chwilę, aż wosk nie zastygł. Napiąłem mięśnie w całym ciele, starając się przetrwać tą zabójczą mieszankę odczuć i bodźców.

    Po chwili, która wydawała się dla mnie wiecznością, Pani opadła na mnie całym ciężarem swojego ciała, odcinając mi dopływ powietrza, jęcząc głośno i przeciągle. Doszła drugi raz, na mojej twarzy, podczas gdy ja wciąż byłem niezaspokojony. Znałem jednak swoje miejsce, wiedziałem, że jeśli Pani nie chce abym doszedł – nie stanie się to. Składałem gorliwe pocałunki na jej cipce, czekając aż dojdzie do siebie po drugim finale. Z głębokim westchnieniem opadła koło mnie, zarzucając jedną nogę pomiędzy moje, układając swoją twarz tak, że jej oddech owiewał moje ucho.

    Zdjęła zaciski z moich sutków na co zasyczałem. Pani zadziornie trącała je ręką, wydobywając niezrozumiałe dźwięki z moich ust. Gdy pierwsza fala bólu przeszła, położyła dłoń na mojej klatce piersiowej, przytulając się do mnie.

    Razem uspokajaliśmy oddech, bicie serca i umysły, wracając do normalnego stanu.

    – P-pani… Błagam… – wyjęczałem chrapliwie, gdy chwyciła w dłoń mojego kutasa.

    – Ćśśś… Miałeś się nie odzywać – szepnęła zadziornie i pocałowała mnie w skroń – Byłeś dzisiaj bardzo grzecznym niewolnikiem, więc pozwalam ci zdecydować. Wolisz żebym zrujnowała twój orgazm czy poczekała, aż opadniesz? Nie założę na ciebie klatki w tym stanie.

    – Nie, n-nie proszę! – zaskomlałem, próbując zaprotestować, ale wciąż byłem przywiązany do łóżka z minimalnym polem ruchu.

    Nie chciałem się sprzeciwiać mojej Pani, ale kurewsko potrzebowałem orgazmu. Kolejny nieokreślony czas w klatce będzie torturą. Nie wiedziałem ile czasu może upłynąć do następnego wytrysku, więc powinienem wykorzystać szansę na orgazm, nawet jeśli miałby być bez grama przyjemności. Z drugiej strony jeśli poczekam, może Pani szybciej pozwoli mi się spuścić w normalny sposób. Czy tego oczekiwała? Chciała abym czekał, nie wiedząc kiedy nastąpi ten moment?

    – Decyzja, psie. – Mocniejszy chwyt na moim przyrodzeniu i nutka niecierpliwości w głosie Pani były przypomnieniem, że nie lubi być ignorowana.

    – Chcę zaczekać, Pani – wyrzuciłem z siebie jednym tchem.

    – Zobaczymy, czy nie będziesz tego żałował – wyszeptała Pani i zachichotała złowieszczo – Nie będę okrutna i nie będę cię dotykać. Cóż… przynajmniej nie tam.

    Dotrzymała swojej obietnicy. Nie dotykała mnie w żaden sposób, nie bezpośrednio. Ale przecież lód i wosk nie mogą się zmarnować, prawda? Wiedziała dokładnie co zrobić, żeby trzymać mnie na granicy, pokazać kto ma władzę. Wykorzystując to, że byłem pozbawiony zmysłu wzroku, skupiła się na pozostałych. Na dotyku. Na słuchu, szeptając mi do ucha wszystkie brudne rzeczy, jakie jej przyszły do głowy. Opisywała to, co ze mną dzisiaj zrobiła, jak wyglądało to z jej perspektywy. Mówiła o swoich fantazjach, których jeszcze nie miała okazji spełnić, ale na pewno ta okazja się przytrafi, a ja jej w tym pomogę. Leżałem, czułem i słuchałem, pojękując cicho, czekając aż mój kutas opadnie. A zajęło to sporo, naprawdę sporo czasu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    fucktoy_sub

    Komentarze zawsze mile widziane. Dobrze wiedzieć, że komuś się podoba to, co piszę. Możecie też podzielić się swoimi uwagami, krytyką albo pomysłami :))

  • Silownia i testosteron (5)

    Czułem że moja głowa spoczywa wygodnie na czymś ciepłym, miłym. Otworzyłem oczy. Siedziałem pomiędzy udami mężczyzny. Przed twarzą niemal, miałem widok męskich jaj zwieńczonych penisem unoszącym się nad płaskim brzuchem. Zerwałem się na nogi. Czułem szum w głowie. Czułem też strach, przerażenie. Czyżbym dobierał się do któregoś z kolegów w akademiku? To było niedopuszczalne.

    Przede mną leżał ładnie umięśniony facet, całkiem nagi. Miał szeroko rozłożone ręce i nogi. Jego penis lekko drgał od czasu do czasu. Wyglądał bardzo ładnie. Podniecająco ładnie. Poczułem że mój penis też drga. I uświadomiłem sobie, oraz zobaczyłem, że jestem nagi. Odruchowo zasłoniłem wstydliwie krocze. Byłem pijany i chwiałem się na nogach, ale czułem coś w odbycie. Sięgnąłem i wyjąłem małego penisa.

    -Co jest kurwa! Gdzie jestem? Jakiś pedał mnie wyruchał?- myślałem.

    Nachyliłem się nad leżącym i wtedy zacząłem łączyć fakty. Poznałem tę twarz śpiącego mężczyzny. Idealnie symetryczną. Z męskimi równymi brwiami idealnie rozdzielonymi małym nosem, który pięknie pasował do tej twarzy. Z pięknymi rzęsami, pod którymi zapewne kryły się śliczne oczy. A usta… jednakowej grubości wyprofilowane w piękny wzór. Pełne i zajmujące dużą część twarzy. Nie za wielkie jednak. Ale wypełnione takim seksem, takim pożądaniem…. . Złączone jakby czekały na pocałunek. Podbródek bardzo męski. Nieco kwadratowy. Pokryty jednodniowym gęstym ciemnym zarostem, który podkreślał silną dolną szczękę. Prawdziwy macho.

    Linia zarostu zakrywała dużą część policzków i część szyi. Jabłko Adama leżące pośrodku silnych mięśni szyi. Spał, ale wyglądał na zadowolonego i uśmiechniętego.

    Piękny. – Pomyślałem zasłaniając się wciąż wstydliwie. W kroczu czułem narastające podniecenie a zakrywany penis domagał się wolności pieszczot i światła. Ignorowałem go. Stałem jak zahipnotyzowany w jednej ręce trzymając sztucznego peniska, a drugą zakrywając krocze. Podziwiałem jego piękne szerokie ramiona. Piękne, to słabe określenie. Idealne i wzorcowe. Chciałbym tak wyglądać. Ten widok wzniecał moje podniecenie. Ten facet mnie podniecał. Zawsze, gdy go widziałem na siłowni, powodował u mnie wzwód. Od zawsze ukrywałem przed samym sobą to, że niektórzy faceci mnie pociągają. Nie wszyscy. Niektórzy. Byli wśród tych innych nieliczni, którzy przyciągali mój wzrok. Którzy dla mnie byli interesujący. Czasem za sprawą wyglądu rozporka. Czasem, za sprawą głosu. Innym razem z powodu nieokiełznanej chuci, którą prezentowali również publicznie. A ten tu, miał tak wiele interesujących mnie przymiotów, że stałem i gapiłem się. Jego silne stopy z pięknymi palcami spoczywały na podłodze a na nich wspierały się szerokie łydki okalające kość piszczelową, a dalej mocne kolana i masywne uda. Nad wszystkimi tymi dobrami czuwał duży penis, który co raz dotykał brzucha nad pępkiem. Co jakiś czas główka penisa spoczywała na chwilkę na tym pięknym skrawku brzucha. Zajebisty widok – myślałem miętoląc sobie genitalia.

    Dłonią, która zasłaniała moje krocze, zacząłem uciskać penisa dodając sobie do tego widoku niezwykle podniecającego mężczyzny, nieco bodźców ruchowych. Masując się tak zatapiałem się w tym widoku i odczuciach generowanych dłonią, jak w prawdziwej przygodzie. Jak w prawdziwej rzeczywistości. Wyobrażałem sobie jego dłoń masującą mnie. Wyobrażałem sobie jego, stojącego naprzeciw i dotykającego mojego przyrodzenia tym podniecającym penisem. Mijały minuty, może długie minuty a ja delektowałem się i widokiem i samo podniecaniem.

    Otworzył oczy, gdy patrzyłem na niego stojąc przed nim z fiutem sterczącym i po prostu sobie trzepałem. Gdy tylko popatrzył na mnie zaprzestałem masturbacji i ukryłem penisa pod dłonią. Roześmiał się tak pięknie tymi pięknymi ustami. Jego brwi się uniosły i ta piękna podniecająca mnie twarz powiedziała do mnie pięknym niskim bardzo męskim głosem. A tego peniska chcesz mi wpakować w usta, czy w pupę?

    I wtedy skojarzyłem, że w drugiej dłoni trzymam sztucznego penisa. Upuściłem go chyba ze wstydu. A on podniósł się i zakomunikował: Chce mi się siku.

    -Mnie też. odpowiedziałem. Założył swą męską umięśnioną rękę na moje ramię. I ja tak zrobiłem powtórzyłem – Mnie też chce się siku. Kołysząc się ruszyliśmy w stronę łazienki. Patrzyłem na niego, jak idzie z wzwiedzionym fiutem. Mnie też stał mocno. Gdy doszliśmy do sedesu stwierdził, że w tym stanie osika całą łazienkę. Poprowadził nas pod prysznic. Weszliśmy do kabiny i zasunął drzwi. Staliśmy naprzeciw siebie w niewielkim oddaleniu. Cała kabina miała wymiary może metra na metr. Położył dłonie obu rąk na moich barkach i zarządził: Sikaj bez dotykania na mnie. Potem ja na ciebie. A na koniec zapytał: Zgadzasz się?

    -Tak. Odpowiedziałem. Też położyłem dłonie na jego barkach. Dotykałem tych pięknych mięśni. Nie trzeba było czekać długo, gdy mój zwieracz wypuścił strumień moczu. Dotarł on na podbródek kumpla. On jednak nie unikał mojego strumienia. Nachylił się i pozwolił by mój strumień wbił się w jego usta i obmywszy jego gardło wypływał z niego. Zapragnąłem i ja spróbować tej metody podniecania ciała i potęgowania doznań seksualnych. Mój strumień sięgał teraz jego piersi ale poczułem na sobie jego strumień ciepłego moczu. Nachyliłem głowę i pochwyciłem krótki strzał. Chwialiśmy się odurzeni alkoholem i trudno było ustać nieruchomo. Była to ani zimna, ani ciepła słona ciecz. Poczułem w nozdrzach samczy zapach, który mnie zniewalał i podniecał. Licząc na więcej stałem z otwartymi ustami, lecz kolega miał trudności z trafieniem w moje usta. Strumienie naszego moczu oblewały nas krzyżując się w przestrzeni. Nasze strumienie łączyły się tworząc wielkie krople. Sikaliśmy na siebie gdzie popadnie.

    A gdy każdy wytrząsnął z fiuta ostatnią kroplę uryny popłynęła ciepła woda z deszczownicy. Całowałem go a on mnie. Czułem się taki swobodny i nie skrępowany. Czułem jego penisa na swoim. Czułem jego dłonie dotykające mnie tam, gdzie była siedziba największej mojej seksualnej radości i podniecenia. Nie czułem wstydu, ani zażenowania, że jestem nagi przed innym mężczyzną. MOGŁEM GO DOTYKAĆ TAM, gdzie marzyłem by położyć choćby jeden palec i potrzymać go sekundę. Dotykałem jego ciała wszędzie. Wiedziałem, że mogę też dotykać penisa, jednak nie dotykałem go tam. On dotykał mnie z namiętnością wszędzie. Układał moje włosy w strumieniach wody. Dotykał moich sutków. Muskał nosem mój nos. Namiętny, jak ja chwytał za moje pośladki i zbliżał nasze fiuty do siebie. Czułem się tak wspaniale, tak cudownie, gdy ślizgaliśmy się nimi po sobie. Jak ja przez te wszystkie lata dawałem radę nie patrzeć. Nie dotykać. Nie podniecać się. Nie ocierać się i nie masturbować się przy takich jak on kolegach, znajomych.

    Teraz nie umiałem się powstrzymać. Przywarłem do jego pięknych ust i całowałem. Zazdrościłem, że przez wiele lat, on miał może nawet kilkaset razy większe doświadczenie w każdej dziedzinie seksu. Miał więcej partnerów i partnerek. Ja zarobiony na wsi widywałem kolegów na domówkach, albo dyskotece w remizie. Szczytem marzeń było wyjść z jakąś dziewczyną z dyskoteki w remizie. JAK WYSZEDŁEŚ z dziewczyną, TO ZALICZONA – mawiali kumple.

    Rzeczywistość była inna. Te które ja wyrwałem, po wyjściu szły na autobus, albo z kimś wracały do domu. Takich pięknych spotkań zakończonych jakimś finałem miałem dwa. Raz mi się udało ze starszą ode mnie. Byłem rozkojarzony i chyba mocno ją wyruchałem. Stał mi ale nie mogłem dojść. Ona zaś miała przypuszczam dwa orgazmy. Guma była pusta. Dziewczyna, jak się okazało dużo później, zrobiła to tydzień przed ślubem. Taki wieczór panieński z samą tylko panną młodą. Może byłem jedynym który dał się zaliczyć przed ślubem. A może ostatnim? Po wszystkim poszedłem w krzaki i dokończyłem ręką by ulżyć nabrzmiałym jądrom.

    Drugi raz z jakąś przyjezdną małolatką. Zrobiła mi loda. A gdy nadszedł mój finał, wypluła pierwszy wytrysk i kończyłem swoją dłonią na trawę. Zwykle obce nie dały się namówić na ruchanie. Trzepanie, jeśli się podnieciłem było we własnym zakresie. I robiłem to w ukryciu. Szybko. Czasem za przystankiem, z którego odjechała niby poderwana dziewczyna. Czasem w przydrożnych krzakach udając że sikam. Najczęściej w domowej łazience. Siadałem na toalecie, opuszczałem nieco spodnie i gatki. Po chwili wytrysk łapałem w kawałek papieru toaletowego. Czysto, szybko i skutecznie. Zdarzało się, że otwierałem porno stronę i zabawiałem się kilka minut przy monitorze. Nigdy nie były to godziny. Bałem się przyłapania i minimalizowałem ryzyko. Wystarczyło mi zaspokojenie tej potrzeby w szybki sposób. Byle by nie czuć podniecenia. Nie myśleć o seksie, o seksualności. Aby nie rozmyślać o tym, nie marzyć. Dziś jednak poszedłem tak daleko. Mam odwagę chodzić przy innym nagim mężczyźnie nagi. Mam odwagę dotykać jego

    nagiego ciała. Mam odwagę Mówić o tym i robić rzeczy, które czasem przychodziły mi do głowy. Teraz czuję się wolny i spełniony. Czuję podniecenie i radość.

    Chwycił za nasze penisy i umieścił swojego pod moimi jądrami pomiędzy udami a mojego pod jego jądrami. Pijani poruszaliśmy się mimowolnie a to stymulowało nas i wspaniale podniecało. Wyobrażałem sobie, że jestem w kobiecie. Trzymaliśmy nasze biodra niemal złączone a piersi odsuwaliśmy od siebie, bo nabrał żelu i masował mój tors i brzuch. Woda nie leciała. Żel dawał poślizg i cudownie masował moje sutki. Ja też tak robiłem. Gdy dotykałem jego tricepsów i bicepsów, miałem wrażenie, że są nie z ciała, ale twardego granitu. Ślizgając dłońmi wyczuwałem mięsień po mięśniu. Jego piękna szyja i mocna szczęka, również zostały dokładnie namydlone. Ale klata i brzuch, po których krążyłem dłońmi kręcąc kółka, były jeszcze bardziej podniecające. Choć wyraźnie było widać, że nie umiemy trzymać pionu, bo bujało nami, to nadal udawało nam się krzesać wielkie iskry namiętności. Brałem z niego przykład i naśladowałem ruchy. Położył swoje piękne dłonie na moim torsie i gładził mnie. A kciukami zaczepiał o moje sutki. Te nabrzmiały a penis znajdujący cię nadal pomiędzy jego udami unosił się i łechtał jego jajka. Nie przypuszczałem, że mam takie nieodkryte punkty rozkoszy. Kręcił kółka na moich sutkach i co chwilę naginał je, jak rękojeść dżojstika. Powodował we mnie niezwykłą rozkosz. Oddawałem się jego dłoniom w posiadanie, ale i ja zapragnąłem tak go podniecać. Miał bardzo gładką skórę na piersiach. Żadnych włosków. Ułożyłem dłonie na szerokim torsie i koniuszkami kciuków rozpocząłem podrażnianie jego sutków. Zamknął oczy i jęknął. Ponawiałem ruchy poruszając prąciem między jego udami. I widok i dotykanie go bardzo mnie podniecały. A poruszanie prąciem między jego udami sprawiało mi jeszcze więcej rozkoszy. Jego sutki był większe niż moje. Bardzo ciemne. Seksownie to wyglądało. Jego całe ciało było pięknie mocno opalone.

    Jego męski kanciasty podbródek zbliżył się do mojej piersi i dotykał okolicy sutków. Zarost setkami ostrych szpileczek drażnił moją skórę. Potęgował doznania erotyczne pocierając o mnie, dotykając, ślizgając się zarostem. Patrzyłem jak to robi wzdychając i jęcząc z tej rozkoszy którą dostawałem. Dotykał moich sutków podbródkiem, Drażnił je raz ostrym zarostem, to znów palcami. Czułem na ciele jego dłonie zmysłowo ugniatające moje pośladki. Ściskał je i rozchylał. Poruszał się od linii talii do ud. Moje podniecenie nadal rosło i penis drgał pomiędzy jego udami. Znów zapragnąłem mieć orgazm. Poruszałem szybciej biodrami by stymulować penisa. Zwykle obejmowałem penisa dłonią by stymulować cały obwód. Gdy zatapiałem go w kobietach, również z każdej strony otrzymywał bodźce. Teraz jednak ta najważniejsza część spodu żołędzi z wędzidełkiem nie była stymulowana, a mój orgazm budowała sytuacja w której teraz byłem, widok pięknego podobającego mi się mężczyzny, który był moim idealnym, bodźce dotykowe, które podawały mi moje dłonie dotykające bez skrępowania jego ciała, oraz fakt, że poruszałem biodrami jakbym naprawdę kochał się z kobietą, do czego byłem przyzwyczajony. Odkręcił wodę a ciepłe krople spadały na nas dodając jeszcze więcej podniecenia. Nie umiałem dłużej czekać na orgazm. Każda kropelka wzbudzała we mnie pożądanie. I każda przepełniała pełne już naczynie rozkoszy. Chwyciłem za jego głowę i przywarłem ustami. Nasze rozwarte usta pozwoliły naszym językom zetknąć się z wyuzdaniem i wolnością. Dodatkowo powodowały wyłączenie hamulców rozsądku. Obaj poczuliśmy szorstkość zarostu. Cudowne kłucie na twarzy przekonało mój mózg, że moje ciało przylega do bardzo pożądanego przeze mnie faceta. To wystarczyło by zdetonować wytrysk. Czułem się jakbym miał pięknego faceta z waginą. Widziałem kiedyś takiego mięśniaka na porno i wtedy siedząc w domu pełnym ludzi, bojąc się, że zaraz ktoś zajrzy do zakątka w którym stał komputer, jedynie dotykałem krocza. Wówczas nasienie wypływało w bokserki namaczając moje genitalia i dodając poślizgu. Był to rodzaj orgazmu wewnętrznego. I teraz taki miałem. Przeżywałem go w całym ciele. Czułem jak wytryskuję spermę. Drżałem cały, lecz nadal nie odrywałem od niego ust, delektując się mięsistymi pocałunkami. Resztki wody na brzuchu i na piersiach powodowały, że ślizgaliśmy się ciałami. A on dłonią zatrzymywał moje nasienie i namaszczał nasze penisy. Aksamitny poślizg sprawiał jeszcze więcej rozkoszy naszym prąciom, a mój orgazm przedłużał się. On też dochodził. Nie przerywając całowania sięgnąłem do jego penisa, by zatrzymać jego nasienie. Czułem jak pulsuje i moja poruszająca się w jego kroczu dłoń rozprowadzała porcje spermy. Wygięło mnie i oderwałem usta od jego ust. Poruszaliśmy biodrami jeszcze chwilę by wysączyć z nas ile się da. Gdy nieco ochłonęliśmy należało się umyć. Nie zwlekaliśmy z tym i znów nadzy i mokrzy staliśmy na środku łazienki. Wycieraliśmy się wzajemnie śląc uśmiechy i nadal czerpaliśmy radość z bycia nagimi.

    Mimo orgazmu, który zajął niemal całe moje ciało, czułem, że jestem niezaspokojony. Czułem niedosyt. Jakby ktoś przerwał zabawę erotyczną w połowie. Niby coś się wydarzyło, ale finał jakby nie był cały. Osuszeni i nadzy szliśmy do pokoju trzymając ręce na ramionach. A gdy siedliśmy ponownie na miejscu, znów nalał do kieliszków. I znów piliśmy śmiejąc się a to z dowcipu, a to z sytuacji jaka się komuś, albo któremuś z nas przytrafiła. Tym razem siedzieliśmy blisko z założonymi rękami na barkach. Piliśmy i po każdym kieliszku był namiętny pocałunek. A przed wypiciem dotykaliśmy kieliszkiem penisa. On mojego, a ja jego. I po kolejnej dolewce znów zasnęliśmy w objęciach.

    Obudził nas ranek. Było około dziewiątej. Tym razem nie byłem skrępowany nagością. Dotykaliśmy się i nasze penisy dawały sygnał, że im mało. Postanowiliśmy się odświeżyć. Poranna toaleta a potem nadal nadzy poszliśmy do kuchni zrobić śniadanie. Zapytał, czy może być jajecznica. Chętnie się zgodziłem, bo lubię. Najpierw skroił kilka cebulek ze szczypiorkiem i podsmażył na patelni. Niektóre kawałeczki zrumieniły się na złoty kolor. Potem wybił kilka jaj do miseczki. Wstawił półmisek do mikrofali, żeby go ogrzać. Jaja wylał na patelnię i posypał solą z ziołami. Stałem i patrzyłem, jak jego penis ociera się o blat. To było takie seksowne. A gdy jajecznica była gotowa, zsunął ją do ciepłego półmiska nagrzanego w mikrofali. Podgrzał też małe bułeczki i siedliśmy naprzeciw siebie na wysokich stołkach przy barku. Jedliśmy dokładając sobie porcje ozdobną łyżką na talerzyki, a gdy jajecznica się kończyła zapytałem, czy jadł już taką polaną nasieniem. Widziałem kiedyś taką scenę na filmie porno. Słyszałem też, jak kiedyś kolega dorabiający na w pizzerii opowiadał o niesfornym gościu, narzekającym w lokalu. Po którymś razie we trzech stanęli przy pizzy i obficie polali ją spermą. A potem zakomunikowali, że jest to specjalna wersja z unikalnym sosem włoskim z truflami. Mieli bekę patrząc jak zajadał.

    Odpowiedział, że nie jadł, ale kolejna może być z nasieniem.

    Po śniadaniu wróciliśmy do reanimacji jego telefonu, by oglądać więcej filmików i zdjęć. Biedak wyładował zupełnie baterię. I znów opowiadał mi historie o spotkanych facetach. Niektórzy i mnie się bardzo podobali. A może pojedziemy na wspólne wakacje na nagą plażę, głośno rzucał myśli pokazując mi fotki z nagiej plaży. A może zamieszkamy razem…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alanlate

    Pozostało ostatała  część opowiadania (6) do napisania. Co może się wydażyć? Jak zakończy się to spotkanie? Może Twój pomysł, fantazja zostanie umieszczona w ostatniej części. Pisz komentarz śmiało. Możesz też umieścić propozycję nowej serii opowiadań, albo tylko jednego.

    Chciałbym napisać coś, co Was mocno podnieci.

    Czytaj inne moje opowiadania klikając w mój nick (koloru niebieskiego) w opowiadaniu, otwiera się lista wszystkich moich opowiadań.

  • Zbyszek, rozdzial 11, czesc 1

    Urodziny Zbyszka, część 1

    Latem Zbyszek był już dobrze wytresowanym niewolnikiem, który dostatecznie panował nad swoimi popędami, dzięki czemu coraz częściej unikał chłosty. Po pamiętnym grzybobraniu w jego porannej toalecie nastąpiła pewna zmiana: Patrycja przestała go golić i po kilku dniach na twarzy niewolnika wykiełkowała broda i wąsy. Ani Pani ani Patrycja nie wyjaśniły, jaki był powód tej zmiany, więc również Zbyszek przeszedł nad tym do porządku dziennego.

    – Zdaje się, że niedługo będą twoje urodziny, więc postanowiłam dać ci prezent – powiedziała Pani do Zbyszka pewnego dnia podczas kolacji.

    – Dziękuję! Bardzo jest Pani dla mnie łaskawa!

    – Umówiłam się w pracowni jutro na dziesiątą, ale będzie ładna pogoda, więc pojedziemy wcześniej, żeby trochę pospacerować. Tam jest kopiec, którego jeszcze nigdy nie widziałam, więc może to być dobra okazja do zwiedzania. A potem może będzie jeszcze czas, żeby zjeść kremówkę? Śniadanie o szóstej, a potem ruszamy.

    Następnego dnia kwadrans po szóstej Zbyszek i Patrycja klęczeli przed Panią, która dopijała kawę.

    – Ładnie wyglądacie – Pani pochwaliła swoich niewolników – Zostawcie sobie tylko obroże na szyjach, nic więcej nie będzie dzisiaj potrzebne!

    Patrycja zdjęła sobie i Zbyszkowi bransolety, a potem wyjęła rurkę z penisa niewolnika. Zbyszek dopilnował, żeby erekcja się nie pojawiła nawet wtedy, gdy Patrycja ocierała się o niego swoimi piersiami. Kiedy niewolnicy byli gotowi, Pani zapięła im smycze i zaprowadziła do auta. Zbyszek dostał tym razem zgodę, żeby usiąść obok Patrycji na tylnej kanapie.

    – Proszę o pozwolenie na zadanie pytania – powiedziała nieśmiało Patrycja.

    – Tak? – zgodziła się Pani.

    – Czy nie powinniśmy założyć ubrań?

    – A po co? – Pani wzruszyła ramionami i ruszyła.

    Wyjazd z miasta trwał tylko pół godziny, bo na drogach nie było jeszcze dużego ruchu. Potem jechali przez kolejne czterdzieści minut malowniczą drogą wśród wzgórz. Wreszcie przejechali przez rzekę, objechali osiedle na południe od centrum miasteczka, które było celem podróży, a potem dotarli wąską uliczką do parku miejskiego. Pani zaparkowała na poboczu naprzeciwko niebieskiej figurki Matki Bożej.

    – Jesteśmy na miejscu! – zakomunikowała – I mamy mnóstwo czasu na spacer!

    Niewolnicy wyszli z samochodu i Patrycja z szacunkiem podała Pani końce obu smyczy. Weszli w głąb parku. Pogoda rzeczywiście dopisała, było słonecznie i wiał tylko lekki wiatr, który jednak o tak wczesnej porze przyprawiał niewolników o gęsią skórkę. Park był dość mocno zarośnięty, ale dobrze utrzymany, z niewielką muszlą koncertową pośrodku. Pani spacerowała powoli, w zamyśleniu przyglądała się drzewom. Patrycja i Zbyszek szli kilka kroków za nią, dbając o to, żeby ich smycze nie były ani za bardzo napięte, ani zbyt luźne. Ręce trzymali przez cały czas na plecach.

    Po obejściu muszli koncertowej Pani skierowała się ku kortom tenisowym, a potem skręciła i stanęła przed kopcem.

    – Zobaczcie, taki sam, jak u nas, tylko mniejszy! – zauważyła i spiralną alejką poprowadziła swoich niewolników na wierzchołek, gdzie z tarasu widokowego można było popatrzeć na park z góry. Było już po ósmej i w alejkach pojawili się nieliczni na razie przechodnie. Plac zabaw nadal był pusty, a na plenerowej siłowni przystanął jakiś biegacz i zaczął ćwiczyć na orbitreku. Pani rozejrzała się po okolicy i uśmiechnęła.

    – Patrycjo, myślę, że zasłużyłaś na orgazm! – powiedziała – Teraz oprzyj się o barierkę, a Zbyszek zrobi ci minetę.

    Patrycja zdziwiła się, ale wykonała polecenie i rozstawiła szeroko nogi. Zbyszek uklęknął przed nią i zaczął pieścić językiem jej cipkę.

    – Nie musisz być cicho! – zauważyła Pani. Patrycja, która dotąd tylko głośno oddychała, zaczęła jęczeć, a potem przeciągle krzyknęła podczas szczytowania. Pani z zadowoleniem zaobserwowała, że biegacz i dwie nastolatki idące do tężni spojrzeli w ich kierunku.

    Patrycja stała z zamkniętymi oczami i przeżywała na miękkich nogach chwilę rozkoszy. W tym czasie Zbyszek wstał, bo Pani pociągnęła jego smycz. Jego członek był lekko naprężony.

    – Jesteś niepoprawny! – krzyknęła ze złością Pani – Nie pozwoliłam ci mieć erekcji!

    – Bardzo przepraszam! – Zbyszek zaczerwienił się – To niechcący!

    – Żałuję, że nie zabrałam bata! Patrycja, ugryź go mocno w tyłek, nie życzę sobie oglądać jego sterczącego wacka!

    Patrycja ocknęła się, kucnęła przy Zbyszku, złapała go za podbrzusze, żeby się nie wyrywał i wpiła zęby w jego lewy pośladek. Niewolnik wzdrygnął się i wydał z siebie odgłos brzmiący jak połączenie jęku i stłumionego krzyku. Zaimprowizowana metoda zadziałała, jego penis opadł i wrócił do rozmiaru akceptowanego przez Panią.

    – Żeby mi to było ostatni raz! – warknęła Pani i pociągnęła za smycze dając swoim niewolnikom sygnał do zejścia z kopca.

    – Błagam o wybaczenie! – jęknął Zbyszek – Będę się bardziej pilnował!

    – Mam nadzieję! I ręce do tyłu! – ta ostatnia uwaga była bardziej do Patrycji, która straciła równowagę na wąskiej alejce i musiała złapać Zbyszka za ramię, żeby nie sturlać się po stoku.

    Zeszli powoli z kopca, a potem udali się w kierunku kortów tenisowych. W parku było coraz więcej przechodniów. Już obok kopca minęli kobietę z dzieckiem na wózku, która pośpiesznie skręciła w boczną ścieżkę. Trochę później na przeciwległym końcu alejki pojawiły się dwie starsze spacerowiczki. Kiedy dostrzegły Panią i jej niewolników, stanęły jak wryte, przeżegnały się i uciekły. Biegaczy widok spacerującej trójki wybijał z rytmu i tylko grupa wyrostków idąca w kierunku siłowni nie speszyła się i przeszła obok z kilkoma komentarzami dotyczącymi piersi Patrycji i przyrodzenia Zbyszka. Młodzi ludzie stracili zapał do komentowania dopiero wówczas, kiedy Pani z uśmiechem zaproponowała, że Zbyszek może zrobić im loda albo nadstawić dupy.

    Spacer został przerwany w pobliżu parkowej restauracji, która właśnie miała otworzyć się o dziewiątej i gdzie Pani miała nadzieję zamówić pyszną kremówkę. Z bocznej alejki wyszli dwaj policjanci i pośpiesznie podeszli, a właściwie nawet podbiegli do Pani i jej niewolników.

    – Dzień dobry! – odezwał się młodszy policjant, który był mniej zdyszany niż kolega.

    – Dzień dobry! – odpowiedziała uprzejmie Pani.

    – Patrol interwencyjny, młodszy aspirant Maciej Kulson – przedstawił się policjant – Dostaliśmy wezwanie do… hmm… nieobyczajnego wybryku w tym parku…

    – Proszę się rozejść i nie robić zbiegowiska! – przerwał mu starszy kolega krzycząc do wyrostków, którzy stojąc w bezpiecznej odległości nagrywali przebieg interwencji swoimi telefonami. Młodzi ludzie przenieśli się dalej i ukryli za krzakami, ale nie przestawali obserwować rozwoju sytuacji.

    – Proszę o przejście z nami na zaplecze restauracji – zaproponował aspirant Kulson – I o zakrycie miejsc intymnych.

    – Z najwyższą przyjemnością! – odpowiedziała Pani i poprowadziła swoich niewolników za policjantami. Po drodze spojrzała groźnie na Zbyszka, który spełnił polecenie aspiranta i zasłonił genitalia. Niewolnik zrozumiał i zabrał rękę na plecy.

    Tymczasem okazało się, że restauracja była jeszcze zamknięta, nawet od strony zaplecza. Udało się jednak znaleźć takie miejsce, które było z trzech stron osłonięte. Starszy policjant zabezpieczył je z czwartej strony, rozczarowując tym ukrytych w krzakach obserwatorów. Aspirant Kulson odchrząknął łypiąc jednym okiem na piersi Patrycji, bezwstydnie wypięte w jego kierunku.

    – Interwencja jest… – Pani słuchała z zainteresowaniem, ale policjantowi ewidentnie brakowało słów – odnośnie do nieobyczajnego wybryku o charakterze obnażania się w miejscu publicznym… Czyn ten polega na artykułowi 140 kodeksu wykroczeń. Proszę o zasłonięcie miejsc intymnych!

    – Przepraszam, panie oficerze, że sprawiliśmy kłopot! – odpowiedziała Pani – Niezwłocznie to naprawimy, ale poproszę o informację, o które konkretnie miejsca intymne chodzi.

    – Eee – policjant zupełnie się nie spodziewał takiego pytania – cyc… to znaczy piersi oraz te… no… genitalia!

    – Oczywiście, ale w jaki sposób należy je zasłonić? One nie mają w tym doświadczenia – Pani wskazała na Zbyszka i Patrycję.

    – Najlepiej ręką.

    – A czy mógłby pan oficer pokazać, jak to zrobić prawidłowo? Nie chcielibyśmy popełnić jakiegoś błędu.

    Pani spojrzała na Patrycję, która zrozumiała niewypowiedziany rozkaz. Podniosła rękę zupełnie zaskoczonego policjanta i położyła ją sobie na piersi. Uśmiechnęła się przy tym lubieżnie.

    – Czy tak jest dobrze, panie oficerze? – zapytała Pani.

    – Proszę przestać! To jest naruszenie… naruszenie nietykalności funkcjonariusza na służbie! – policjant odskoczył od Patrycji jakby była posągiem z rozżarzonego metalu – Proszę pokazać dowody osobiste!

    – Proszę bardzo – Pani pogrzebała w torebce i wyjęła dokument – One nie mogą zostać wylegitymowane, gdyż sam pan oficer widzi, że nie mają gdzie przechować swoich dokumentów. Mam nadzieję, że to jednak nie będzie stanowić problemu. W razie czego odpowiadam za nie osobiście!

    Aspirant wziął dowód osobisty Pani i przez chwilę coś pilnie notował. Po jego minie było widać, że obmyśla dalszą strategię interwencji, która okazała się trudniejsza niż się spodziewał.

    – Proszę o złożenie wyjaśnień – zaczął nieco pewniejszym głosem oddając dokument – dlaczego rzeczone osoby przebywają tu w stanie obnażenia i są prowadzone na smyczy.

    – Zacznę może od tego drugiego – zaproponowała Pani – artykuł 77 paragraf pierwszy kodeksu wykroczeń nakłada na mnie obowiązek zachowania środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia…

    – Ale to przecież nie są zwierzęta! – przerwał jej policjant.

    – Obawiam się, panie policjancie, że taka interpretacja nie jest zgodna z aktualną wiedzą biologiczną. Ludzie to przedstawiciele gromady ssaków z królestwa zwierząt, po łacinie Animalia.

    – To nie tak! – policjant był coraz bardziej zdezorientowany – Ten przepis jest o psach!

    – Gdyby przepis dotyczył konkretnego gatunku lub taksonu wyższego rzędu, prawodawca pewnie by go doprecyzował – kontynuowała Pani swój wywód – poza tym proszę zwrócić uwagę na fakt, że w naszej kulturze dopuszczalne jest prowadzenie ludzi na smyczy, jeśli zagrażają sobie lub innym. Widuje się niekiedy, jak rodzice trzymają na smyczy swoje dzieci i nie jest to uznawane za czyn nieobyczajny.

    – Ale ci obywatele są dorośli!

    – To prawda, są pełnoletni, ale to nie znaczy bynajmniej, że nie mogą stanowić zagrożenia! Wydaje mi się nawet, że są znacznie większym potencjalnym zagrożeniem niż małe dzieci – Pani znów spojrzała na Patrycję.

    – Ja stanowię zagrożenie! – Patrycja naskarżyła na siebie – Pół godziny temu ugryzłam tego pieska – spojrzała na Zbyszka, który pokazał policjantowi wyraźny ślad zębów na pośladku – i nie wiem, jak to by się skończyło, gdyby moja Pani mnie nie odciągnęła!

    – Jak pan policjant sam widzi, zagrożenie jest realne, a zastosowany środek zapobiegawczy uzasadniony – dodała Pani.

    – Przecież to jest przemoc! – policjant był już zupełnie zdezorientowany.

    – Jeśli pan oficer ma na myśli artykuł 207 kodeksu karnego, to uprzejmie informuję, że zaistniała okoliczność ma charakter dobrowolny, a jak wie pan lepiej niż ja, w naszym systemie prawnym nadrzędna jest zasada, że volenti not fit iniuria. Złóżcie, słoneczka, stosowne oświadczenia – zwróciła się Pani do swoich niewolników.

    – Jestem prowadzona na smyczy dobrowolnie – odpowiedziała Patrycja – i uważam, że jest to dla mnie bardzo korzystne, bo dzięki temu nigdy się nie gubię!

    – Ja też! – dodał Zbyszek.

    – Ale dlaczego obnażacie się w miejscu publicznym?! – policjant nie potrafił już ukryć zdenerwowania.

    – Nie wiedziałam, że tak nie wolno! – Patrycja zrobiła smutną minę – Ubrania są takie niewygodne, podrażniają skórę i można się w nich spocić! Poza tym naturyzm nie jest zabroniony, prawda?

    – Tylko w wyznaczonych miejscach! – prawie krzyknął policjant – To jest publiczny park! Tu chodzą dzieci!

    – Przepraszam! – Patrycja wygięła usta w smutną podkówkę.

    – Proszę na nią nie krzyczeć, ona jest bardzo wrażliwa i gotowa się tu rozpłakać – Pani upomniała policjanta – Nastąpiło zwykłe nieporozumienie i możemy obiecać, że to się już nie powtórzy, prawda?

    Patrycja i Zbyszek energicznie potwierdzili. Policjant stał z szeroko otwartymi oczami i już nie wiedział, co powiedzieć. Widząc to Pani uśmiechnęła się.

    – Rozumiem, że popełniliśmy wykroczenie – kontynuowała – I jestem gotowa ponieść konsekwencje. Co dalej z tym zrobimy?

    – Ehm… – odchrząknął policjant – tak… proponuję mandat w wysokości pięćset złotych.

    – Ależ oczywiście! – Pani sięgnęła do torebki i podała pięć zielonych banknotów – Czy to wszystko?

    – Jeszcze… hmm… czy osoby obnażone mogą się ubrać?

    – Niestety, nie dysponujemy tutaj odzieżą dla nich. Ale jeśli panowie policjanci pozwolą nam się oddalić, jakieś pół kilometra stąd mam umówioną wizytę w pracowni krawieckiej i jestem pewna, że tam coś się znajdzie.

    – Lepiej, żeby w tym… tym stanie już się nie przemieszczali. Możemy podwieźć radiowozem…

    – O! dziękuję! To bardzo uprzejme z pana strony! Czy mogę się jakoś odwdzięczyć?

    – Nie! – policjant wyglądał na zakłopotanego i odwrócił się do kolegi – Lolek, przyprowadzisz tu auto?

    – Jasne, miejmy to już za sobą… – mruknął drugi policjant i zniknął za węgłem. Nastała krępująca cisza. Na szczęście radiowóz był blisko i starszy policjant wrócił już po kilku minutach. Rozejrzał się, czy nikogo nie ma w zasięgu wzroku, a potem zaprosił Panią i jej niewolników na tylną kanapę. Policjanci wsiedli z przodu i samochód ruszył pod wskazany przez Panią adres. To rzeczywiście było blisko, już po chwili radiowóz stanął pod eleganckim domem stojącym na uboczu, wśród drzew.

    – Jesteśmy na miejscu – oznajmił aspirant Kulson – Proszę szyb- ko udać się do rzeczonego budynku i już nie obnażać się publicznie!

    – Bardzo dziękuję za wyrozumiałość, panie oficerze! – powiedziała Pani – Mam jeszcze jedną prośbę. Podejrzewam, że ona – spojrzała na Patrycję – może ukrywać narkotyki. Powinni panowie ją zatrzymać i dokładnie sprawdzić.

    – A to co znowu? Jakie narkotyki?!

    – Nie jestem pewna – Pani nachyliła się do policjantów i szeptała im na ucho – ale widziałam, jak ona wkładała sobie palec w cipę i mogła tam coś ukryć. Wiedzą panowie, jak trudno teraz upilnować młodzież…

    – Co?! – Kulson zapowietrzył się i nie był w stanie powiedzieć nic więcej.

    – Proszę ją koniecznie zatrzymać – Pani puściła oko do policjantów i podała im wizytówkę – Ja teraz będę zajęta u krawcowej przez trzy godziny, proszę zadzwonić, kiedy panowie skończą przesłuchanie, wtedy ją odbiorę.

    Pani wyszła z auta razem ze Zbyszkiem i zostawiła Patrycję, która natychmiast skorzystała z tego, że miała więcej miejsca na tylnej kanapie i rozłożyła szeroko nogi. Pani prowadząc Zbyszka na smyczy do drzwi domu krawcowej słyszała jeszcze, jak policjanci żywo o czymś rozmawiają. Odwróciła się, pomachała im i zapukała do drzwi. Kiedy była już w środku, radiowóz odjechał.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ariouth

    Pierwszy tom książki Petronelli Geissel o Zbyszku jest już dostępny (za darmo w postaci pliku PDF). Kontakt: Ariouth małpa protonmail kropka com.