Blog

  • Zbyszek, rozdzial 11, czesc 2

    Urodziny Zbyszka, część 2

    W domu przywitała Panią młoda niewolnica z wytatuowaną na prawej piersi cyfrą 1.

    – Dzień dobry Pani – zaszczebiotała – wabię się Jedynka i będę dzisiaj Pani służyć. Czego się Pani napije?

    – Poproszę zieloną herbatę z odrobiną miodu – odpowiedziała Pani.

    – Za chwilę podam. Zapraszam do salonu! – niewolnica wskazała drzwi – proszę spocząć na fotelu!

    Pani weszła do salonu i spoczęła. Zbyszek klęknął obok, wyraźnie zadowolony, że nie musi już spacerować. Po chwili Jedynka weszła z tacą i postawiła na stoliku filiżankę z parującym napojem.

    – Bardzo przepraszam, że trwało to tak długo, ale nasz personel właśnie kończy pracę nad zamówieniem szanownej pani – wytłumaczyła – Nasza właścicielka wyjechała na targi mody do Mediolanu i musimy same organizować sobie pracę, a ponieważ jesteśmy tylko głupiutkimi suczkami, robimy wiele błędów. Proszę nas za to ukarać wedle uznania.

    – Wiem, wiem, Gosia mnie uprzedziła – odpowiedziała Pani – A o karach porozmawiamy, kiedy skończycie.

    – Bardzo dziękuję, szanowna pani! Za trzy minuty będziemy gotowe.

    – Wytrzymam… – mruknęła Pani i sięgnęła po filiżankę.

    Jedynka była słowna. Dokładnie po trzech minutach pojawiła się w drzwiach prowadzących do innego pomieszczenia.

    – Zapraszam Panią z suczką! – powiedziała z uprzejmym uśmiechem.

    Pani dopiła herbatę, odłożyła filiżankę na stolik i zaprowadziła Zbyszka do pokoju, który okazał się być obszerną przymierzalnią połączoną z łazienką. Jeden z rogów był wykafelkowany i mieścił prysznic z brodzikiem i szerokim odpływem. Cała ściana przeciwległa do wejścia była zastawiona szafami, regałami i wieszakami pełnymi różnych ubrań i akcesoriów. W kącie stało kilka manekinów, a obok dwa stoliki z maszynami do szycia oraz toaletka z lustrem. Przy drzwiach była wygodna kanapa i stolik z poczęstunkiem oraz mały regał z książkami i czasopismami.

    – To jest Dwójka i Szóstka – Jedynka przedstawiła dwie niewolnice stojące koło manekinów i kłaniające się Pani. Cyfry wytatuowane na ich piersiach nie pozostawiały wątpliwości, jak się należy do nich zwracać.

    – Jeśli nie ma pani nic przeciwko, teraz przygotujemy suczkę.

    – Nie mam – Pani wręczyła Jedynce smycz i usiadła na kanapie. Wybrała z półki książkę i zagłębiła się w lekturze.

    Jedynka zaprowadziła Zbyszka do brodzika. Tam niewolnice najpierw starannie wydepilowały płatami wosku całe jego ciało łącznie z moszną, wnętrzem uszu i nosa. Zbyszek syczał przy tym z bólu, ale za bardzo się nie wyrywał. Zrozumiał też, dlaczego od dwóch tygodni Patrycja go nie goliła – dzięki temu owłosienie twarzy mogło być również skutecznie usunięte woskiem.

    Po wyrwaniu, z pewnym trudem, włosów z brody i wąsów, niewolnice zabrały się za włosy na głowie. Najpierw skróciły je nożyczkami, a potem depilowały wąskimi paskami. Trwało to znacznie dłużej niż depilacja reszty ciała, ale nikomu się nie spieszyło. Zbyszek zacisnął zęby i zamknął oczy, żeby nie patrzeć na piersi Dwójki i Szóstki co i rusz dyndające tuż przed jego twarzą.

    Kiedy czubek głowy Zbyszka był już doskonale gładki i mocno zaczerwieniony, zostały tylko brwi, z którymi niewolnice uporały się błyskawicznie.

    – Czy rzęsy też usuwamy, prze pani? – zapytała Dwójka.

    – Nie ma takiej potrzeby – mruknęła Pani przewracając kartkę.

    Wobec takiej odpowiedzi niewolnice zrobiły Zbyszkowi lewatywę, dokładnie umyły go, wysuszyły i nasmarowały balsamem łagodzącym podrażnienia po depilacji. Wyglądał bardzo dziwnie pozbawiony włosów i czerwony na prawie całym ciele.

    Niewolnice wyprowadziły Zbyszka z brodzika i kazały stanąć koło manekinów.

    – Mówcie, co tam zakładacie! – poleciła Pani nie odrywając wzroku od książki.

    – Zaczynamy od antyerektora, proszę pani! – powiedziała Szóst- ka. W tym czasie Dwójka wyjęła z szuflady małe pudełko, a z pudełka dwa czarne pierścienie, jeden mały i kauczukowy, z metalowym oczkiem i małym kółkiem po drugiej stronie, drugi bardziej masywny, z zawiasem i małym pudełkiem przytwierdzonym z jednej strony, a metalowym oczkiem nieco większym od poprzedniego z drugiej. Dwójka ściągnęła napletek Zbyszka i umieściła małe kółko pod żołędzią, z metalowym oczkiem na wędzidełku. Następnie zamknęła większe kółko na mosznie powyżej jąder i założyła malutką kłódkę na skobelki stykające się naprzeciwko zawiasu. Przesunęła całość tak, żeby metalowe oczka większego i mniejszego pierścienia stykały się ze sobą.

    – To jest urządzenie, które szanowna pani zamówiła – kontynuowała Szóstka i wcisnęła szpilkę w niewielki otwór z boku większego pierścienia – Właśnie je włączyłam i teraz można je wyłączyć tylko zdejmując kłódkę, co skutkuje przerwaniem obwodu elektrycznego. Ponowne założenie kłódki sprawi, że antyerektor znów zacznie działać. Te dwie metalowe płytki – wskazała na miejsce, gdzie oba pierścienie się stykały – są lekko namagnesowane, ale wystarczy niewielka siła, żeby je oderwać od siebie. Wtedy elektrody zaczną razić prądem jądra dopóki płytki znów się nie zetkną. Akumulator wystarcza na 72 godziny pracy, można go podładować z gniazdka załączonym kablem. Czy chce pani zobaczyć, jak to działa?

    – Pewnie! – odpowiedziała Pani, a wtedy Szóstka podniosła członek rozdzielając dwa pierścienie. Zbyszek krzyknął i trzepotał rękami dopóki Szóstka nie pozwoliła pierścieniom znów się zetknąć.

    – Nareszcie! – krzyknęła z entuzjazmem Pani – Ostateczny koniec ze stawianiem wacka bez pozwolenia!

    Zbyszek nie wyglądał na szczęśliwego z nowej zabawki. Szóstka podała Pani pudełko z kluczem do kłódki, instrukcją obsługi i kablem do ładowania.

    – Teraz założymy gorset! – poinformowała Panią Dwójka – Zgo- dnie z pani życzeniem wewnętrzna strona została pokryta małymi ćwiekami.

    Gorset był różowy, z obfitymi falbankami na górze. Dwójka i Szóstka założyły go na brzuch Zbyszka i zasznurowały ściągając tak mocno, jak tylko się dało. Niewolnik z trudem oddychał, ale jego sylwetka była dzięki gorsetowi zdecydowanie bardziej wyprostowana.

    Kolejnym etapem było założenie pończoch sięgających aż do pośladków. Ponieważ gorset nie był zaopatrzony w troczki, Szóstka zamocowała pończochy małymi agrafkami wbitymi w skórę Zbyszka w kroczu i na zewnętrznych stronach pośladków. Na to została założona koronkowa spódniczka przyczepiona rzepami do dolnej krawędzi gorsetu. Z tyłu zakrywała tylko górną część pośladków, a z przodu miała wycięcie eksponujące genitalia.

    – Jaki kolor włosów życzy sobie szanowna pani? – spytała Dwój- ka wygładzając ręką koronkę.

    – Oczywiście blond, może być przełamany różem! – odpowiedziała Pani.

    Niewolnica wyszukała odpowiednią perukę i kiedy uzyskała ap- robatę Pani, umieściła ją na głowie Zbyszka. Również peruka została przymocowana do skóry za pomocą dyskretnych agrafek.

    – Zgodnie z pani życzeniem dobrałyśmy szpilki z najwyższym możliwym obcasem – Szóstka zademonstrowała buty – Ale nie wiem, czy on da radę w nich chodzić.

    – Nie twoja sprawa! – ucięła Pani.

    – Bardzo przepraszam za moją impertynencję! – Szóstka padła na kolana przed Panią i pocałowała jej but.

    – Wybaczam. Załóż mu to!

    Dwójka podtrzymywała Zbyszka, kiedy Szóstka zakładała buty na jego stopy. Obcas był naprawdę wysoki i gruby tylko na pół centymetra, więc Zbyszek stał właściwie na czubkach palców, z bardzo niepewnym podparciem pięty. Nawet kiedy starał się nie poruszać, chwiał się z trudem łapiąc równowagę.

    – Przejdź się teraz! – rozkazała Pani.

    Zbyszek zrobił pierwszy chybotliwy krok i prawie upadł, ale Dwójka i Szóstka złapały go z obu stron za łokcie. Wspierany przez niewolnice Zbyszek przeszedł niepewnie do przeciwległej ściany i z powrotem.

    – Puśćcie go i odsuńcie się! – padło polecenie, którego Zbyszek bardzo nie chciał usłyszeć. Dwójka i Szóstka odeszły na bok i niewolnik został sam ze swoim problemem.

    – Idziemy, raz raz! – poganiała go Pani.

    Zbyszek rozstawił szeroko nogi, zrobił trzy kroki i runął na podłogę. Krzyknął z bólu, bo nie tylko prąd raził jego jądra, ale też ćwieki wbiły się mocniej w skórę, gdy zgiął się wpół. Błyskawicznie usiadł i przesunął penisa na właściwe miejsce, ale nie był w stanie podnieść się o własnych siłach.

    – Dobrze, dajcie jej na początek coś, w czym się nie zabije! – powiedziała Pani z rezygnacją w głosie.

    – Dziękuję za tę łaskę! – wystękał Zbyszek, który w tej pozycji nie mógł za bardzo oddychać. Dwójka i Szóstka podniosły go i zdjęły buty.

    – Spakujcie je i doliczcie do rachunku! – zaznaczyła Pani ku przerażeniu Zbyszka.

    – Oczywiście, szanowna pani!

    Szóstka pogrzebała w szafie i przyniosła buty z wyraźnie niższym i szerszym obcasem. Po ich założeniu okazało się, że Zbyszek jest w stanie samodzielnie stać, a nawet iść, choć powoli i z szeroko rozstawionymi nogami.

    – Przełóżcie mu smycz i nauczcie normalnie chodzić!

    – Oczywiście, szanowna pani! – Dwójka odpięła smycz od obroży i przypięła do kółka na pierścieniu wokół żołędzi. Zbyszek zrozumiał, że będzie się musiał bardzo przyłożyć do nauki. Przez kwadrans chodził po pomieszczeniu prowadzony przez Dwójkę, która stopniowo zwiększała tempo. W końcu Zbyszek prawie biegł, nadal niezbyt zgrabnie, ale przynajmniej bez zbędnego ociągania się.

    – Ujdzie! – powiedziała wreszcie Pani.

    – Suczka jest zgrzana, więc musimy chwilkę poczekać, zanim dokończymy – poinformowała ją Dwójka. Zwolniła, ale nadal prowadziła Zbyszka, dopóki jego oddech się nie wyrównał. Potem wytarła niewolnika papierowymi ręcznikami, a Szóstka użyła suszarki, żeby usunąć resztki wilgoci. Wysuszony Zbyszek został zaprowadzony do toaletki. Tam Szóstka zrobiła mu wyrazisty makijaż: starannie namalowała brwi, doczepiła sztuczne rzęsy, położyła cienie na powieki i róż na policzki, wargi i brodawki sutkowe pokryła krwistoczerwoną szminką. Pani była na bieżąco konsultowana i po czterdziestu minutach ciężkiej pracy makijażystki zaaprobowała finalny efekt.

    Zbyszek był gotowy. Wyglądał jak skrzyżowanie drag queen z francuską pokojówką i przydrożną prostytutką. Pani była zachwycona. Odłożyła książkę na stolik i kazała Zbyszkowi obracać się i stawać w różnych pozycjach.

    – Jesteście prawdziwymi profesjonalistkami! – szczerze pochwaliła Dwójkę i Szóstkę.

    – Staramy się, proszę pani! – odpowiedziały i dygnęły.

    – W zestawie są jeszcze buty, które pani zamówiła, oraz fartuszek – dodała Dwójka.

    – Buty prześlijcie pocztą, a fartuszek załóżcie!

    – Oczywiście! – odpowiedziała Dwójka i przyczepiła do gorsetu za pomocą rzepów mały biały prostokąt obramowany koronką, który zasłonił przyrodzenie Zbyszka.

    – Teraz już zupełnie wygląda jak dziewczyna! – Pani uśmiechnęła się, a potem spojrzała na zegarek – Wyrobiłyście się przed czasem, więc myślę, że zasłużyłyście na nagrodę! Niech Zbyszek zrobi wam minetę.

    – Bardzo dziękujemy! – odpowiedziała Szóstka – ale nasza właścicielka nie pozwala nam ruchać się z klientami ani z ich zwierzątkami. Możemy mieć orgazm tylko pocierając cipką o jej nogę i nie częściej niż raz na pół roku.

    – Jak tam chcecie. Dam znać Gosi, że jestem z was zadowolona, może pozwoli wam się poocierać od razu po swoim powrocie.

    – Dziękujemy! – obie niewolnice padły do stóp Pani i pocałowały jej buty.

    – Już wystarczy! – Pani odsunęła nogi na bok – przekażcie swojej właścicielce, że przelew zrobię natychmiast po przesłaniu rachunku. A teraz chcę jeszcze doczytać rozdział!

    Obie niewolnice z szacunkiem stanęły obok Zbyszka, czekając w milczeniu na dalsze rozkazy. Pani wróciła do czytania książki, od czasu do czasu pogryzając herbatniki. Po dwudziestu minutach przerwał jej dzwonek. Wyjęła telefon z torebki i odebrała.

    – Halo? Tak… już panowie skończyli?… dobrze… mam podjechać do komisariatu? to jest naprzeciwko dworca kolejowego?… nie?…. rozumiem… dom pomocy społecznej koło parku…. dobrze, będę tam za kwadrans… cieszę się… do zobaczenia! – Pani odłożyła telefon i zwróciła się do niewolnic – Niestety, muszę już iść, doczytam innym razem.

    Szóstka dzwoneczkiem wezwała Jedynkę, która odprowadziła Panią do drzwi wejściowych.

    – Dziękujemy za skorzystanie z usług naszego zakładu i zapraszamy ponownie! – zaszczebiotała niewolnica – Mamy w naszej kolekcji również duży wybór strojów kucyków, w tym ostatni krzyk mody – tęczowe grzywy i ogony w stylu Rainbow Dash!

    – Na pewno kiedyś skorzystam! – mruknęła Pani i wyszła na zewnątrz prowadząc Zbyszka na smyczy, której koniec znikał pod fartuszkiem. Zbyszek bardzo się starał, żeby utrzymać równowagę na kostce brukowej przed domem, co było tym trudniejsze, że musiał trzymać ręce na plecach. Ćwiczenia w przymierzalni zaowocowały jednak tym, że choć jego krok był sztywny, to jednak nie przewracał się nawet na nierównym terenie.

    Pracownia krawiecka była położona na końcu spokojnej uliczki, więc Pani mogła prowadzić swojego niewolnika zupełnie nie niepokojona. Po przejściu nie więcej niż trzystu metrów doszła do skraju parku, gdzie stał jej samochód. Kazała Zbyszkowi wsiąść z tyłu i ruszyła, ale przejechała nie więcej niż sto metrów, docierając pod bramę domu pomocy społecznej, który znajdował się na skraju par- ku. Między ogrodzeniem a gęstą w tym miejscu roślinnością położona była mocno zarośnięta droga, gdzie stał już radiowóz. Pani zaparkowała obok i wysiadła. Z radiowozu wysiadł młodszy aspirant Kulson.

    – Mam nadzieję, że przesłuchanie było udane! – zagaiła Pani.

    – Było – potwierdził policjant otwierając tylne drzwi, przez które wygramoliła się Patrycja. Była zgrzana, a jej włosy rozczochrane i miejscami zlepione. Uśmiechnęła się szeroko do Pani.

    – Wszystko wyjaśniliśmy, mandat został anulowany – policjant podał zielone banknoty.

    – Proszę zatrzymać pieniądze – zaoponowała Pani – Pan się przecież fatygował!

    – Sprawy nie było – policjant schował banknoty do kieszeni – Proszę już tylko nie prowadzić ich w miejscu publicznym bez ubrania.

    – Oczywiście, panie oficerze! Proszę zobaczyć, jak ślicznie jest teraz ubrane! – tym razem Pani otworzyła tylne drzwi swojego auta i dała znać Zbyszkowi, żeby wyszedł.

    – Czy ta pani trudni się nierządem? – policjant postanowił zaspokoić zawodową ciekawość – I co stało się z obnażonym mężczyzną, który znajdował się wcześniej z panią?

    Pani nie odpowiedziała, tylko skinęła na Patrycję, która uniosła koronkowy fartuszek Zbyszka.

    – O! – tylko tyle był w stanie powiedzieć aspirant. Pani rozkazała swoim niewolnikom wsiąść do auta. Patrycja najpierw wyciągnęła z bagażnika kawał folii i rozłożyła na kanapie, żeby nie pobrudzić tapicerki.

    – Na nas już czas! – powiedziała Pani do policjanta – Zapisałam numer i zadzwonię do pana, jeśli będziemy w okolicy, żeby upewnić się, że nie potrzebuje pan jeszcze któregoś z nich przesłuchać. Do widzenia!

    – Do widzenia! – odpowiedział policjant i wsiadł do radiowozu. Pani wyjechała tyłem z parku i skierowała się na drogę wyjazdową z miasteczka.

    – Widzę, że policjanci się tobą konkretnie zaopiekowali. Czekam na relację – powiedziała Pani do Patrycji zerkając na nią przez lusterko.

    – Tak, to był intensywny czas! – odpowiedziała niewolnica odgarniając włosy z czoła – Najpierw, jeszcze w radiowozie, wypytywali mnie, co robiliśmy na golasa i odpowiedziałam, że to był przegrany zakład, co przyjęli ze zrozumieniem. Potem pytali, co to za historia z narkotykami, więc wyjaśniłam, że sami muszą sprawdzić, czy czegoś nie ukrywam. To bystre chłopaki, zrozumieli, że sami mogą nie dać rady, więc wezwali jeszcze dwóch kolegów i pojechaliśmy do jakiegoś mieszkania, zdaje się, któregoś z nich. Tam bardzo systematycznie penetrowali wszystkie moje otwory.

    – I co, udało im się coś znaleźć?

    – Trudno powiedzieć, nie byli bardzo rozmowni, a ja też nie mogłam zagadywać z pełnymi ustami. Na sam koniec zrobili jeszcze konkurs, gdzie najgłębiej wejdzie pałka policyjna.

    – Który otwór wygrał?

    – Oczywiście cipa! – powiedziała z dumą Patrycja – Ale inne nie były dużo gorsze!

    – Musisz jeszcze nad nimi popracować!

    – Tak, Pani!

    – I co było dalej?

    – Ten starszy powiedział, żebym się nie martwiła chłopcami, którzy mnie nagrywali, on ich zna i nie dopuści, żeby to gdzieś wypłynęło. A potem odwieźli mnie do Pani.

    – Szkoda, mogliście zostać gwiazdami Internetu… ale kiedyś może założę wam własny kanał.

    – Dziękujemy, Pani – odpowiedziała głośno Patrycja i trochę ciszej Zbyszek, któremu chyba mniej zależało na karierze artystycznej.

    – Jak ci się podoba Zbyszek? – Pani zmieniła temat.

    – Jest śliczną dziewuszką! – Patrycja odpowiedziała z entuzjazmem.

    – To jego prezent na urodziny. Skarżył się kiedyś, że masz lepiej od niego, więc postanowiłam, że będzie mógł sam się przekonać, co to znaczy być kobietą.

    – Bardzo Pani dba o swoich niewolników!

    – Wiem.

    Pani zakończyła rozmowę i włączyła radio. Ruch na drodze był dużo większy niż rankiem i zwłaszcza przejazd przez miasto zajął ponad godzinę. Samochód Pani miał przyciemnione tylne szyby, więc Zbyszek i Patrycja nie wzbudzali sensacji, kiedy trzeba było stać w korku.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ariouth

    Pierwszy tom książki Petronelli Geissel o Zbyszku jest już dostępny (za darmo w postaci pliku PDF). Kontakt: Ariouth małpa protonmail kropka com.

  • Zbyszek, rozdzial 11, czesc 3

    Urodziny Zbyszka, część 3

    Dojechali przed trzecią. Patrycja musiała jeszcze wziąć prysznic, przez co Zbyszek został zobowiązany do podania obiadu. Wywiązał się z tego w sposób zadowalający i wydawało się, że coraz lepiej czuje się w butach na obcasie. W sprzątanie ze stołu włączyła się Patrycja, która nie pachniała już spermą i śluzem, tylko jaśminem.

    – Ponieważ dzisiaj są urodziny Zbyszka, na wieczór jest zaplanowana drobna impreza – Pani poinformowała swoich niewolników, kiedy skończyli zmywać i wrócili do salonu po dalsze rozkazy – Kolacja będzie dla czterech osób. Zaczynamy o siódmej.

    Już wcześniej Pani organizowała wieczorne przyjęcia dla swoich znajomych, więc niewolnicy doskonale wiedzieli, co trzeba przygotować. Dla Zbyszka była to również okazja do dalszego oswajania się z butami.

    Goście Pani zwykle byli punktualni. Również i tym razem dzwonek do drzwi rozległ się minutę po siódmej wieczorem. Zbyszek miał skrępowane z tyłu ręce, a z przodu trzymał sutkami tacę z powitalnymi napojami, więc otworzyła Patrycja. Weszło dwoje gości, mężczyzna i kobieta, których Zbyszek rozpoznał jako swoich egzaminatorów podczas obrony pracy magisterskiej.

    – Dziękuję, że przyjęliście zaproszenie! – powiedziała Pani witając się z gośćmi.

    – Twój urok osobisty sprawia, że nie potrafię odmówić, hehe… A tak naprawdę to chodzi mi tylko o wyżerkę – odparł mężczyzna sięgając po szklankę.

    – Ty to potrafisz rzucić komplementem, Władziu! – zaśmiała się Pani – Jolu, śliczna apaszka, gdzie kupiłaś?

    – To prezent, konsul Turkmenistanu przyjechał z Berlina załatwić jakąś sprawę w sądzie i dał mi ją za pomoc. Podobno ręcznie tkany jedwab – odpowiedziała kobieta i usiadła z kieliszkiem nalewki wiśniowej na kanapie – A wiesz, że niedawno ukazał się pierwszy tom książki Petronelli Geissel o Zbyszku?

    – O, to ciekawe, nie wiedziałam! Gdzie ją można kupić?

    – Nie można, trzeba się skontaktować z wydawnictwem, wysyłają bezpośrednio do czytelników – Jola nachyliła się do ucha Pani – Poszukaj sobie w Internecie, wydawnictwo nazywa się Ariouth.

    – Jak się nazywa? – Pani nie dosłyszała.

    Ariouth. I cii!, bo cenzura czuwa! — Jola położyła palec na ustach i obejrzała się ostrożnie za siebie.

    – Dziwna sprawa, ale napiszę do nich. Jestem bardzo ciekawa, jak się dalej potoczy historia Zbyszka…

    Rozmowa toczyła się żywo i było jasne, że Pani przyjaźni się z Jolą i Władkiem. Zbyszek donosił napoje, które Patrycja nalewała przy barku. Po kilkunastu minutach ponownie zadźwięczał dzwonek do drzwi.

    – Patuś, otwórz słoneczko – rzuciła Pani w trakcie wywodu na temat korzyści z infibulacji niewolnic.

    Po chwili w drzwiach salonu stanął dziekan wydziału, na którym studiował Zbyszek. Towarzyszyła mu młoda dziewczyna, którą Zbyszek rozpoznał jako Karolinę, koleżankę ze studiów młodszą od niego o dwa lata. Pamiętał ją jako aktywną działaczkę samorządu studenckiego, która bez problemu dostawała płatne staże w najlepszych kancelariach.

    – Przepraszam za spóźnienie, posiedzenie rady wydziału przeciągnęło się – wyjaśnił dziekan, a Karolina uśmiechnęła się do gospodyni i dygnęła.

    – Nie ma problemu, weź sobie coś do picia i siadaj – Pani cmoknęła dziekana w policzek i wskazała mu fotel. Karolina usiadła obok na podstawionym przez Patrycję zydelku.

    Po kolejnym kwadransie Pani dała sygnał Patrycji i Zbyszek przyniósł z kuchni parujące półmiski. Rozpoczęła się kolacja. Goście zasiedli do stołu, gdzie jedli, pili i wesoło rozmawiali. Karolina klęczała przy krześle dziekana i była karmiona kęsami z jego talerza. Pani zaproponowała, że Patrycja przyniesie z kuchni miskę, ale dziekan stwierdził, że woli karmić swoje suczki z ręki.

    – To ile masz tych suczek? – zapytała Pani.

    – Aktualnie trzy – odpowiedział dziekan – No i Dagmara, która właśnie skończyła studia, jeszcze czeka ją obrona pracy magisterskiej, ale już mam na nią kupca. Karolcia jest najzdolniejsza z nich wszystkich.

    Dziewczyna zarumieniła się.

    – Zdaje się, że jeszcze miesiąc temu było ich pięć?

    – Tak, ale dwie sprzedałem. Jestem za stary, żeby przedkładać ilość nad jakość.

    – Mądrze! Nie marnujesz tyle czasu na ich tresurę.

    – To akurat drobiazg, starsze tresują młodsze, jak fala, która cały czas płynie. Ja muszę doglądać tylko rekrutacji i zbytu.

    – Sprzedasz mi Karolcię, kiedy ci się znudzi? – zapytała Jola – Przyda się kolejna para rąk do pracy w moim biurze.

    – Nie wiem, czy będzie cię stać, hehe… Ale dobrze, pogadamy!

    W tym momencie zadzwonił telefon leżący na komódce. Patrycja podniosła go i przeczytala numer.

    – Rodzice Zbyszka – powiedziała.

    – Ach tak, on ma dzisiaj urodziny! – przypomniała sobie Pani – Niech rozmawia, a ty wiesz, co masz robić!

    Patrycja odebrała i wetknęła telefon między ucho i ramię Zbysz- ka, który stał właśnie przy stole z kieliszkami czerwonego wina. Kucnęła przy nim i zaczęła czubkiem języka lizać otwór w żołędzi członka. Goście zamilkli i obserwowali, co będzie dalej.

    – Halo?… tak… dziękuję!… wiem… nie mogliśmy przyjechać… tak… dużo pracy… uhhh! – Patrycja na krótką chwilę rozdzieliła językiem magnesy. Zbyszek zadrżał, ale nie uronił ani kropli wina.

    – Przepraszam, bolą mnie dzisiaj plecy… tak… Patrycja przygotowała kolację… auu! – tym razem kieliszki zakołysały się i odrobina wina wylała na tacę. Zbyszek mimo to nie upuścił telefonu i kontynuował – Wiem… tak! zadbam o siebie… tak… Patrycja mnie wymasuje, już to ro… auuu!

    Tym razem jeden z kieliszków prawie się przewrócił, a krople wina spadły na podłogę, na szczęście poza dywanem.

    – Przepraszam, muszę już kończyć… ja też was kocham… buziaczki… papa! – Zbyszek spojrzał błagalnym wzrokiem na Panią.

    – Nieźle! – oceniła – Prawie nic nie wylałeś! Ale zupełnie zapomnieliśmy, że dziś są twoje urodziny! Patrycja posprząta, a później dostaniesz drugi prezent.

    – Dziękuję, Pani – powiedział z ulgą w głosie Zbyszek.

    Patrycja odstawiła kieliszki na stół, wylizała do czysta tacę i usunęła językiem czerwone plamy z podłogi, a potem poszła ze Zbyszkiem do kuchni po więcej wina.

    – Dajesz, Karolcia! – powiedział dziekan, kiedy Zbyszek wrócił do salonu i klęknął koło stołu. Patrycja przyciemniła światło i włączyła nastrojową muzykę. Wtedy Karolina zaczęła tańczyć przed Zbyszkiem, który z całych sił starał się skupiać wzrok na ścianie za jej plecami. Nie na wiele się to zdało, bo kiedy bluzeczka i spódniczka studentki wylądowały na podłodze i jej zgrabne odsłonięte piersi znalazły się na wysokości oczu jubilata, jego jądra ponownie przeszył ból, który zatrząsł kieliszkami. Zbyszek zamknął oczy, ale Pani to zauważyła i kazała mu patrzeć na Karolinę i jej majtki zsuwane właśnie po udach. Kieliszki przewracały się, wino spływało po brzuchu Zbyszka na podłogę, a on jęczał i dygotał patrząc na tańczącą nagą Karolinę, do której na rozkaz Pani przyłączyła się Patrycja. Dziewczyny wiły się w rytm muzyki, całowały i pieściły, a w tym czasie członek Zbyszka już to nabrzmiewał, już to kurczył się, budząc wesołość wśród gości. Wreszcie Pani dała sygnał i przedstawienie zakończyło się.

    – Twoja mina sugeruje, że prezent ci się nie podobał. Już nie lubisz patrzeć na młode dziewczyny? – zapytała Pani

    – Myślę, że on woli starych mężczyzn – zaśmiał się dziekan.

    – Bar… bardzo dzięku… kuję za ten prezent – Zbyszek z trudem łapał oddech, choć członek już mu zwiotczał i prąd przestał przeszywać bólem jądra – Nie zasłu… łużyłem na niego!

    – To prawda! – zgodziła się Pani – W dodatku poplamiłeś swoją spódniczkę! I chyba stłukłeś kieliszek!

    – Przepraszam! Zaraz to posprzątam! – powiedział przerażony Zbyszek.

    – Nie! Patrycja posprząta, a ty dostaniesz baty za swoją niesubordynację! – Pani podała Karolinie szpicrutę. Patrycja odpięła tacę i zabrała się za zbieranie fragmentów kieliszka i wycieranie plam.

    – Wystawiasz tyłek i liczysz! – poleciła Pani, a Zbyszek pochylił się i zacisnął zęby – Karolina skończy, kiedy oba pośladki od góry do dołu będą tak czerwone, jak wino, które rozlałeś!

    Studentka systematycznie chłostała Zbyszka, który głośno liczył każde uderzenie, pojękując i stękając za każdym razem, ale też starając się za bardzo nie poruszać.

    – Wystarczy, wygląda już jak pawian! – powiedziała wreszcie Pani, gdy Zbyszek doliczył do stu jedenastu.

    – Dziękuję! – stęknął niewolnik.

    – Boli? – pytanie Pani zaskoczyło Zbyszka.

    – Dziękuję za ten ból! – odpowiedział po chwili wahania.

    – Czyli lubisz, jak cię boli? To dobrze, w takim razie sprawimy ci więcej przyjemności. Karolino, czego się napijesz?

    – Ja? – zapytała zaskoczona studentka.

    – Głupiutka jest, nie uważacie? – wtrącił się dziekan, który zrozumiał od razu intencję Pani – Daj jej czegoś mocnego.

    – Świetnie się składa, bo mam otwartą butelkę śliwowicy – Pani puściła oko do dziekana – Lubisz śliwowicę, Karolinko?

    – Bardzo lubię! – skwapliwie potwierdziła studentka, trochę zaniepokojona, że mogła rozgniewać swojego pana.

    – To dobrze. Patrycja ci teraz naleje i pamiętaj, że trzeba wypić do ostatniej kropelki!

    – Oczywiście, bardzo dziękuję!

    – A Zbyszek niech klęknie i pokaże nam swój rubinowy tył.

    Patrycja wyjęła z barku butelkę i spojrzała na Panią, która wzrokiem wskazała na Zbyszka. Niewolnik, na ile to było możliwe w ciasnym gorsecie, ukląkł, pochylił się do przodu i oparł rękami o podłogę eksponując pośladki w kierunku Pani i jej gości. Zupełnie nie spodziewał się, że Patrycja poleje cienkim strumieniem śliwowicy świeże pręgi na jego skórze. Wrzasnął z bólu, ale Patrycja złapała go za obrożę, żeby się nie wyrywał.

    – Karolinko? – Pani przywołała do porządku studentkę, która patrzyła szeroko otwartymi oczami na Zbyszka zamiast zająć się ściekającym na podłogę trunkiem. Karolina ocknęła się i błyskawicznie kucnęła koło niewolnika, po czym zaczęła zlizywać śliwowicę z jego pośladków. Przy okazji rozmazywała ją językiem w miejscach, które jeszcze nie zostały oblane przez Patrycję, zwiększając tym pieczenie odczuwane przez Zbyszka.

    – W rowie też! – krzyknął dziekan. Karolina wolała tego uniknąć, ale nie mogła zignorować życzenia swojego pana. Zagłębiła język między czerwonymi pośladkami Zbyszka, a nawet położyła się na wznak i zanurkowała między udami niewolnika, żeby wylizać krople śliwowicy, które spłynęły aż do moszny.

    – I jak ci smakuje? – zainteresowała się Pani.

    – Wyborna śliwowica, bardzo dziękuję! – odpowiedziała Karolina gramoląc się spod Zbyszka.

    – Widzę, że Patrycja rozlała wszystko, co było w butelce, więc nie zaproponuję drugiej kolejki.

    – Karolcia ma słabą głowę, więc może to i lepiej – wtrącił się dziekan. Karolina spojrzała na niego z wdzięcznością.

    – No dobrze – Pani zatarła ręce – skończyliśmy cześć oficjalną, więc teraz możemy zagrać w brydża!

    Patrycja błyskawicznie zlizała resztki śliwowicy z podłogi i sprzątnęła stół. Pani i jej goście zasiedli do gry. Przez kolejne trzy godziny Patrycja krzątała się między kuchnią a barkiem przygotowując przekąski i napoje, obolały Zbyszek z rozmytym od łez makijażem serwował je gościom, a Karolina umilała pod stołem czas dziekanowi. Wreszcie nadeszła pora, kiedy goście coraz częściej zaczęli spoglądać na zegarek. Widząc to Pani poleciła Patrycji podać koktajl z wódki, dżinu, tequili, rumu i niebieskiego curacao, a potem skończyła się ostatnia partia brydża i goście zaczęli się żegnać. Patrycja wręczyła Karolinie reklamówkę z ubraniami i dała jej soczystego buziaka.

    – A wiesz Karolciu, komu dzisiaj wylizałaś dupę? – zapytał mimichodem dziekan już przy wyjściu.

    – Yyy… nie wiem, kim jest ta ciota – odpowiedziała zaskoczona dziewczyna.

    – To jest Zbyszek, twój kolega ze studiów. Niedawno skończył.

    – Aaa…! Ten dziwak! – Karolina wyglądała na zaskoczoną – Zupełnie go nie poznałam! Ale do twarzy mu w tej sukience.

    – Też tak myślę! Musisz mu kiedyś obciąć chuja i dorobić wielkie cycki! – rzucił dziekan do Pani.

    – Hehe – dorzucił Władek odkładający pustą szklankę na tacę i również zbierający się do wyjścia.

    – Pomyślę o tym – powiedziała Pani z tajemniczym uśmiechem – Mamy umówioną wizytę w gabinecie za trzy tygodnie, jeszcze się zastanowię, jakie zabiegi zamówię…

    Zbyszek zbladł słysząc te słowa. Tymczasem goście się pożegnali i wyszli. Pani usiadła na fotelu ze szklanką w ręku i zamyśliła się, a tymczasem Patrycja i Zbyszek posprzątali po imprezie. Kiedy skończyli, uklęknęli u stóp Pani.

    – To był udany dzień i mam nadzieję, że wy też się dobrze bawiliście – powiedziała po chwili.

    – Tak, Pani! – odrzekli chóralnie niewolnicy.

    – Rozbierz go i wypierz sukienkę! – Pani zwróciła się do Patrycji – Będzie ją jeszcze nieraz zakładał. Zrób też porządek z jego twarzą, ale tak, żeby nadal wyglądał, jakby miał brwi. Niech też nosi perukę, dopóki nie odrosną mu włosy.

    – Czy zdjąć mu też elektrody z jaj?

    – Nie, niech je ponosi parę dni, dopóki bateria się nie rozładuje. Trzeba go jeszcze utemperować.

    Pani zajęła się swoimi sprawami, a Patrycja wyprowadziła Zbyszka, żeby doprowadzić go do porządku.

    Przez trzy kolejne dni niewolnik był bardzo posłuszny i wykonywał wszystkie prace ze starannie spuszczonym wzrokiem. Kiedy wreszcie bateria rozładowała się, poczuł wielką ulgę czując znów twardą rurkę w swojej cewce moczowej. Nauka nie poszła na marne – wiedząc, co kryje się w szufladzie Pani, znacznie lepiej od tej pory panował nad swoją erekcją.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ariouth

    Pierwszy tom książki Petronelli Geissel o Zbyszku jest już dostępny (za darmo w postaci pliku PDF). Kontakt: Ariouth małpa protonmail kropka com.

  • Osobliwa wizyta u ginekologa

    Był przepiękny zimowy dzień. Jak co roku, wybrałam się na standardową wizytę ginekologiczną do znajomego gabinetu. Niestety, jak się okazuje mój lekarz prowadzący przeszedł na emeryturę i zastąpił go młody lekarz świeżo po studiach.
    Weszłam do gabinetu, przywitałam się i usiadłam przed biurkiem
    – Dzień dobry, imię nazwisko i co Panią tu sprowadza – zapytał lekarz
    Ja, tak jak wcześniej wspomniałam, odpowiedziałam że przyszłam na standardową kontrolę
    – W porządku, w takim razie proszę się rozebrać.
    Badanie nie różniło się niczym od standardowego, aż do końca. Gdy doktor sprawdził, że wszystko jest dobrze powiedział jeszcze:
    -sprawdzimy jeszcze reakcje seksualne
    Ja, zdziwiona acz ciekawa, zobaczyłam że z szuflady wyciąga kilka różnych zabawek.
    Na początku kazał ściągnąć koszulkę, co uczyniłam. Gdy zobaczył, że nie mam pod nią biustonosza coś zanotował.
    Zaczął dotykać moje piersi, drażnić sutki
    – odpowiadają właściwie – skomentował.
    Gdy dotknął mojej cipki zdziwił się jak mokra ona była i ponownie notował.
    Dotykał ją powoli, łaskotał łechtaczkę, wsuwał i wysuwał palce. W międzyczasie pytał o moje zachowania,  życie erotyczne, o to czy się masturbuję. Odpowiadanie na te pytania sprawiało, że stawałam się tylko bardziej podniecona. Tak bardzo skupiłam się na przyjemności, że nie poczułam że są we mnie trzy jego palce. Zanotował mrucząc pod nosem – rozciągnięta…
    Z kupy zabawek wyciągnął jedno dildo w kształcie stożka, oznaczone liniami.
    – sprawdzimy Twoje rozciągnięcie
    Zaczął wsuwać we mnie dildo, po chwili wejście do pochwy zaczęło mnie szczypać. On nie przestawał. Po chwili dopchnął do końca
    – no no, niezła kurwa z Ciebie – mruczał, jakby niesłyszalnie pod nosem. Po chwili namysłu dodał – muszę sprawdzić jak reagujesz na penisa. Przekonana byłam, że mówi tutaj o jakimś wibratorze – jak się okazało nie. Ściągnął swoje spodnie. Zdziwiona i niepewna zapytałam, czy to element diagnozy. Odparł, że oczywiście a ja mu się poddałam. Na początku ruchał powoli dokładnie opisując co czuje
    – ścianki pochwy się rozluźniają, wchodzę głębiej. Czuję dużo soków z cipki.
    Ja, słysząc to, wariowałam z podniecenia. Po chwili poczułam zbliżający się orgazm
    – pacjentka zaczyna szczytować.
    Momentalnie przyspieszył i zaczął mnie ruchać z tempem maszyny. Poczułam, że moja cipka ślini się jakby to był nasz pierwszy raz. Za chwilę poczułam, że dochodzę. To jeden z mocniejszych orgazmów.
    Doktor ubrał się i poszedł notować. Przed wyjściem z gabinetu otrzymałam opis, którego fragmenty brzmiały tak
    ” Pacjentka doświadczona seksualnie, luźna pochwa[…] Wysokie libido […] Prawdopodobnie pracownica seksualna” i mały ptaszek na dole;)

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Guś
  • Pierwszy raz

    Do Warszawy przyjechałem w poszukiwaniu lepszej pracy. Na początek postanowiłem że wynajmę pokój bo to zawsze trochę taniej. Zadzwoniłem więc pod numer z ogłoszenia które znalazłem w Internecie , umówiłem się i godzinę później byłem już pod wskazanym adresem. Drzwi otworzył mi młody chłopak,  wysoki i dobrze zbudowany i co mnie zdziwiło miał na sobie tylko ręcznik. Po jego nagim torsie spływały krople wody. Yy Cześć jestem Grzesiek 🙂 dzwoniłem w sprawie pokoju. Jestem Maciek 🙂 wejdź i się rozgość. Tu będzie twój pokój . Może się czegoś napijesz? Nie Dziękuję. Pójdę dokończyć prysznic i zaraz wracam. Rozejrzałem się po pokoju i zacząłem rozpakowywać swoje rzeczy. Skąd przyjechałeś?! Usłyszałem z łazienki głos Maćka . Z Ciechanowa odpowiedziałem i i podszedłem bliżej.  W łazience były uchylone drzwi przez które było widać że mój nowo poznany kolega się goli przed lustrem. Wejdź ja gryzę . Zdziwiłem się ale odchyliłem drzwi i zobaczyłem Maćka bez ręcznika stojącego przed umywalką. Zawstydziłem się trochę ale kontynuowałem rozmowę… a ty długo już tu mieszkasz ? Kilka lat. Przyjechałem tu…… Słuchałem go a jednocześnie ukradkiem zerkałem na jego ciało. Miał jędrne pośladki i dobrze zbudowane łydki. Krople wody spływały po jego napiętej skórze.  Nagle Maciek odwrócił się do mnie i powiedział… widzę jak mi się przyglądasz.  Podoba Ci się moje ciało?  Maciek stał przede mną całkiem nagi a ja patrzyłem na niego i nie mogłem uwierzyć że to się dzieje.  Maciek zapal mnie za dłoń i przysunął ją do swojego przyrodzenia .Dotknąłem go i poczułem jego ciepło . Przełknąłem ślinę i zacząłem go masować …. czułem jak twardnieje i się unosi … jedną ręką masowałem mu jądra a drugą poruszałem jego penisem. Czułem jak wzbiera we mnie podniecenie …klęknąłem przed nim i wziąłem go do ust… położyłem obie ręce na jego umięśnionych udach i zacząłem obciągać poruszając głową słysząc jak Maciek stęka z rozkoszy .  Lizałem jego jądra i wracałem do obciągania i tak na zmianę.  Maciek złapał mnie za ręce i pociągnął do góry… ściągną mi koszulkę,  rozpiął rozporek u spodni i popchną do kabiny prysznicowej . Oparłem się rękami o ścianę a on ściągnął mi spodnie i zaczął bawić się moją pupą. Rozchylił mi pośladki I zaczął lizać.  Mmm to było naprawdę przyjemne … czułem jak robi mi się ciepło i błogo… błagałem żeby mi go wsadził…chciałem poczuć jaki jest twardy … kiedy już mi go włożył poczułem jego męskość mmmmm . Brał mnie od tyłu a ja stękałem i prosiłem o więcej… wyginałem się w rozkoszy … na koniec klęknąłem jeszcze raz i wylizałem go aż poczułem ciepłą spermę w ustach … poruszałem tak ustami i obciągałem jeszcze przez chwile aż wylizałem go całego … Maciek wyszedł z łazienki a ja siedziałem pod prysznicem i bawiłem się swoim członkiem myśląc o Maćku i przyjemności jaką sobie nawzajem sprawiliśmy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Hvg
  • Kara za zdrade cz.1

    Olka to dziewczyna, która ważyła ponad 240 kilo, na prawdę była potężna. Błagał Kamile by nie oddawała go do Olki, obiecywał poprawę i wierność, ale Kamila nie dała się nabrać kolejny raz. Leżał związany za ręce i nogi z nadzieją na dobry seks ale tym razem było inaczej. Gdy przyszła Olka, kazała założyć mu łańcuch na szyje i przypięła drugi koniec do łańcucha jaki nosiła na sobie wokół pasa, na skórzanym ubraniu. On biedaczek ważył 80 kilo wiec gdy Kamila odpięła mu ręce i nogi jego nogi z uśmiechem patrzyła jak się szarpie gdy Olka ruszyła w stronę wyjścia. Łańcuch był na tyle krótki, że musiał iść zgięty w pół. Krzyczał błagalnie do Kamili ale ta się tylko zaczęła śmiać i życzyła mu udanej zabawy.

     Teraz należał do Olki, był jej niewolnikiem, a ona potrafiła być kreatywna. Gdy jechali na miejsce on leżał u jej stóp w samochodzie, Trzymałą jedną nogę na nim, przygniatając go do podłogi, aż skomlał od czasu do czasu. Błagał ją o litość, ale ona była niewzruszona. Gdy dotarli na miejsce okazało się, że trafił chyba do nocnego klubu. Od razu zaprowadziła do do tak zwanych toalet dla VIP.

    Tam przez środek pomieszczenia przebiegała taka długa rura gdzie siadało się na ziemi tyłem do tej rury która co jakiś czas miała lekkie wgięcie właśnie żeby oprzeć szyje, a pod tym zgięciem szło metalowe kółko. Olka odpięła jego łańcuch od swojego paska i przeplotła przez to właśnie koło. Mocno pociągnęła aż szyja przywarła do rury i zapięła koniec do metalowego haka na ścianie. W ten sposób nie mógł uciec, Olka podeszła do niego i kazała spojrzeć wyżej, była jego pierwszą klientką. Przyparła potężnymi udami zatapiając jego głowę w nich i zaczęła sikać, jej mocz spływał po jej nogach, po jego buzi, gdy skończyła uśmiechnęła się tylko i wyszła.

    Obok nieco dalej były w sumie trzy osoby dwie z lewej i jedna z prawej, ale nic się nie odzywały. Po chwili zaczęli  wchodzić goście, kolejnym był klient z wielkim grubym kutasem. Muskularny typ, który dłoń miał wielką jak bochen chleba. Na początku Tomek nie chciał otworzyć buzi ale po kilku plaskaczach zrozumiał, że nie ma wyjścia. facet wsunął mu kutasa do buzi i zaczął powoli sikać, by ten mógł nadążyć wszystko łykać. Ale chłopak nie miał zamiaru i wszystko wypluwał i zaczął się wiercić próbując wszelkich sposobów by wypchnąć kutasa. Facet jednak tylko złapał jego głowę i przycisnął tak mocno ze całego kutasa wsunął do przełyku, chłopak nie mógł nawet oddychać, a siki teraz leciały prosto do żołądka. Gdy skończył, wyszedł jak gdyby nigdy nic.

    Rozglądając się zaczął krzyczeć pomocy, ale po chwili zobaczył, że inni posłusznie albo obciągają pałki albo liżą cipki. Im bardziej są spokojni i godzą się z sytuacja tym mniej maja kłopotów. Teraz naprawdę zaczął żałować, że zdradził Kamilę. Nie wiedział, do czego zdolna jest zdradzona i wściekła dziewczyna.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    wraith
  • Nocne spotkanie z mama

    To opowiadanie jest całkowicie wytworem wyobraźni autora.

    Jest to pierwsze opowiadanie z cyklu: “Wszystko zostaje w rodzinie”.

    Mam na imie Tommy i mam 45 lat. Historia, o której tutaj opowiem, zdarzyła się kilka lat temu.
    Przyjechała wtedy do mnie w odwiedziny moja mama. Jest to kobieta niewysoka (około 165 cm) i raczej szczupła. Ma jednak dosyć duże piersi. Teraz już nieco obwisłe z dużymi sutkami, co widać, kiedy się kręciła cały dzień po domu bez stanika. Takie mnie rajcują najbardziej. Tak sobie myślałem, co ja bym dał, żeby zobaczyć jej piersi, żeby zdjęła koszulkę i pozwoliła ich dotknąć. Niestety, jedyne, na co mogłem liczyć, to zaglądanie w dekolt, kiedy się czasami pochylała. No, ale do rzeczy.
    Wypiliśmy wieczorem kilka drinków, powspominaliśmy stare czasy i poszliśmy spać. Zasypiałem, mając przed oczami jej cudowny biust i w wyobraźni zdejmując jej koszulkę. Nadmiar płynów sprawił, że w nocy poczułem silna chęć pójścia do toalety. Obudziłem się z olbrzymim wzwodem i jeszcze większym ciśnieniem na pęcherz. Po ciemku z przymkniętymi oczami, żeby się nie rozbudzić, poszedłem do łazienki. Drzwi od łazienki były uchylone, wiec popchnąłem je jedną ręką, druga jednocześnie opuszczając spodnie od piżamy i podchodząc do sedesu. Dopiero stojąc przed sedesem z opuszczonymi spodniami i stojącym kutasem w ręce, zorientowałem się, że na nim ktoś siedzi. Moja mama także chciała pozbyć się nadmiaru płynów i teraz siedziała na kibelku nie mniej zdziwiona ode mnie. A chyba nawet bardziej, bo jeśli nie liczyć majtek zsuniętych do kostek była całkowicie naga (później wyjaśniła, że było tak gorąco, że postanowiła spać tylko w majtkach). Wyobraźcie sobie, kobieta siedzi na kibelku, a ja stoję w wyprężonym kutasem w ręce kilka centymetrów od jej twarzy. Oboje zaniemówiliśmy. Ona odezwała się pierwsza.
    – Co ty tu… – powiedziała. Chyba nic innego nie mogła z siebie wydusić.
    – Ja tylko chciałem siusiu — odpowiedziałem.
    – Poczekaj chwilę. Zaraz skończę — powiedziała, nie przestając się wpatrywać w mojego penisa.
    – Ale ja już nie mogę. Zaraz się zleję.
    – Dobrze, cofnę się trochę na sedesie, a ty siusiaj między moimi nogami — powiedziała, jednocześnie przesuwając się trochę do tylu. Tylko mnie nie opryskaj — dodała.
    – Spróbuję — odpowiedziałem
    Podszedłem do niej i spróbowałem utrafić w dziurę miedzy jej nogami a kibelkiem. Niestety, trudno jest nagiąć sterczącego kutasa, a pod wpływem nieoczekiwanego spotkania stwardniał on jeszcze bardziej. No i stało się… zamiast do toalety zacząłem sikać na jej brzuch i cipkę. Struga była tak silna, że kilka kropli poszło także na jej piersi, spływając na brzuch. Krzyknęła cichutko i dokładnie w tej samej chwili sama zaczęła siusiać. Ulga przyszła natychmiast. Kiedy skończyliśmy, chciałem wziąć papier, żeby ja i siebie wytrzeć.
    – Przepraszam mamo, zaraz cię wytrę — powiedziałem.
    Niestety rolka była pusta. W jednej ręce wciąż trzymałem kutasa, a druga starałem się otworzyć szafkę pod zlewem. Niestety tam też nie było papieru. Mama, widząc to, wyjęła mi penisa z reki i włożyła go sobie do buzi, wylizując resztki siuśków. Po chwili bylem już czysty.
    – A co ze mną? – zapytała. Jestem cala mokra. Przecież się tak nie położę do łóżka.
    – Wstań — powiedziałem, podając jej rękę. Zaraz cos na to poradzimy.
    Wstała niepewnie, a ja zacząłem jaj wylizywać. Zacząłem od piersi (przy sutkach, zatrzymałem się dłużej, niż było to potrzebne. Uwielbiam duże zwisające piersi z dużymi sutkami). Potem zająłem się brzuchem, a następnie zszedłem niżej. Mama, widząc to, oparła jedną nogę na wannie, w ten sposób miałem lepsze dojście. Liżąc jej brzuch, widziałem, że jej się to podoba, ale kiedy zagłębiłem się miedzy jej nogi i włożyłem język w wydepilowaną szparkę, aż się wzdrygnęła z rozkoszy. Widząc co się dzieje, kontynuowałem “sprzątanie”. Jej mocz miał zapach i smak wody, co nie było dziwne po tak dużej dawce płynów. Widząc, ze zaraz dojdzie, pomyślałem, że dla żartu skończę teraz.
    – Już jesteś sucha mamo — powiedziałem.
    – Ani mi się waz kończyć teraz — warknęła, jednoczenie trzymając mnie za włosy i przyciskając do swojego krocza.
    Cóż było robić. Kontynuowałem zabawę z łechtaczką, jednocześnie masując jej pupcię. Widziałem tylko katem oka, że zabawia się swoimi piersiami. Po chwili westchnęła, wydala z siebie cichy jęk i skończyła na mojej twarzy. Orgazm miała tak obfity, że skapywał mi z twarzy na piersi. Kazała mi się podnieść i pocałowała w usta, a po chwili zaczęła lizać po całej twarzy. Mój kutas cały czas stal wyprężony. W końcu spostrzegła to.
    – Podejdź tutaj — powiedziała, siadając na brzegu wanny i rozchylając piersi.
    Włożyłem jej swój instrument miedzy piersi i zacząłem pocierać. Bylem zbyt napalony i wiedziałem, że nie potrwa to długo. Mama widząc, że zbliża się finisz, szybko pochyliła się i wzięła mój instrument do ust. W ostatniej chwili. Skończyłem w jej ustach, a ona szybko wstała i pocałowała mnie w usta, oddając mi część mojego nektaru. Po chwili znów się pochyliła i wyssała ze mnie resztę nasienia. Na koniec powiedziała:
    – Następnym razem muszę zamykać drzwi od łazienki.
    – Gdybyś zamknęła, to sprzątałbym teraz podłogę — odpowiedziałem.
    – Niby tak. W zasadzie nic się nie stało, a mi było bardzo przyjemnie.
    – Mi tez mamo. Dziękuje.
    – A swoja droga, nie wiedziałam, że siusianie z kimś może być takie fajne. Musimy jeszcze kiedyś tego spróbować.
    – Koniecznie mamo. Będziesz u mnie jeszcze kilka dni, to możemy się zabawić.
    – Chętnie — powiedziała, pocałowała mnie w policzek i poszła spać.

    To jest moje pierwsze opowiadanie z cyklu “Wszystko zostaje w rodzinie”
    Mam zamiar napisac kilka kolejnych. Będę wdzięczny za konstruktywną krytykę pozwalająca mi się doskonalić. Pozdrawiam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tommy
  • Drink z tesciowa

    To opowiadanie jest całkowicie wytworem wyobraźni autora.

    Mam na imię Tommy i mam 45 lat. Historia, o której tutaj opowiem, zdarzyła się niedawno.

          Planowaliśmy, z rodziną, wakacyjny na dwa tygodnie. Niestety dzień przed wyjazdem okazało się, że muszę jechać w delegacje. Co prawda tylko na kilka dni, góra na tydzień, ale niestety straciłem połowę wakacji. W ostatniej chwili udało się namówić teściowa, żeby doglądała domu. Żona z dziećmi pojechała na wakacje, a ja w delegacje. Sprawę udało się załatwić już po czterech dniach, wiec nie było tak źle. Nie mniej jednak wymagało to pracy po 18 godz. na dobę. Ustaliliśmy wiec, że wrócę do domu, spakuje się i następnego dnia dołączę do rodziny.

          Późnym popołudniem wróciłem do domu. Teściowa akurat myła naczynia. Przywitałem się z nią i poszedłem pod prysznic. Cały czas podczas mycia miałem niejasne wrażenie, że ktoś mi się przygląda. Czy to przez dziurkę od klucza, czy przez szparę pod drzwiami? Jednak bylem zbyt zmęczony, żeby zwrócić na to większą uwagę.?Wieczorem, po kolacji usiedliśmy z teściową przy drinku i prowadziliśmy luźną pogawędkę. Zauważyłem, że nie był to jej pierwszy drink dzisiaj. Teściowa jest osoba niewysokiego wzrostu, za to z nadwagą. Ma spory brzuch i wielkie leżące na nim piersi. Ma także zdecydowana awersje do noszenia staników. Koszulka, w którą była ubrana, jeszcze uwypuklają jej wielki biust, a przez materiał przebijały się sterczące sutki. Koszulka była na ramiączkach, z dużym dekoltem i dość krótka, co powodowało, że część brzucha była odkryta. Można powiedzieć, że kończyła się w połowie brzucha, ledwo zakrywając piersi. By lepiej to sobie wyobrazić, powiem, że w chwili, kiedy nalewała sobie soku do szklanki i pochyliła się nad stolikiem, mogłem zobaczyć zwisające luźno piersi, które wysunęły się spod koszulki. Teściowa szybko opuściła koszulkę, a ja udałem, że nic nie zauważyłem. Chociaż oboje wiedzieliśmy, że widziałem, co się stało. Zaskoczyło mnie tylko to, że nie poszła się przebrać. ?W miarę jak piliśmy i teściowa była coraz bardziej pijana, zaczęła się skarżyć na zdrowie. Głównie na plecy, ramiona i nogi. Powiedziała, że nie może już za wysoko podnieść ręki, bo ja stawy bolą. Jednocześnie zaprezentowała mi wyciągnięcie ręki. Faktycznie nie mogła jej podnieść za wysoko, nie mniej jednak ten ruch sprawił, je już po raz drugi tego dnia mogłem podziwiać jej wielka pierś z cudownym dużym, sterczącym sutkiem, która wysunęła się spod koszulki. Tym razem się tym nie przejęła za bardzo, tylko opuścił koszulkę, jakby nic się nie stało.

    – Tommy, mógłbyś mi rozmasować ramiona i kark? Może to trochę pomoże. Mówiąc to, zsunęła ramiączka koszulki, która zsunęła się niżej, zatrzymując na biuście.

    – Oczywiście mamo — odpowiedziałem.

    Usiadła tyłem do mnie, a ja zacząłem ja masować. Zacząłem od karku i schodziłem w dół pleców. Trwało to może 20-30 min i zdarzyliśmy wypić kilka kolejnych drinków. Teściowa nie przejmowała się opadającą koszulką, a ja ze zdziwieniem poczułem, że w spodniach zaczęło mi się robić coraz bardziej ciasno. Wreszcie zaryzykowałem i musnąłem ja językiem w kark. Jęknęła cichutko, chwyciła swój sutek i zaczęła go masować. Ugryzłem ja delikatnie w ucho, a ona ponownie jęknęła. Po chwili się obróciła i nim zdążyłem się zorientować co robi, zdjęła koszulkę, położyła moją głowę na swoich kolanach i położyła mi na twarzy swoje piersi. Bylem kompletnie zaskoczony. Zacząłem ssać i lizać sutki, bawić się piersiami, gdy poczułem, że jej dłoń zsuwa mi spodnie i zaczyna się bawić moim kutasem.

    – Tak dawno nie miałam faceta — jęknęła.

    Trzeba było przyznać, że poza włosami na głowie, teściowa była idealnie wydepilowana. Ani jednego włoska pod pachami, ani nigdzie indziej. Mam nadzieje, że depiluje też cipkę, pomyślałem. Nagle zaproponowała:

    – Może byśmy wzięli razem prysznic? Pomógłbyś mi umyć plecy. Co ty na to? – zapytała.

    – Chętnie. – odpowiedziałem.

    Poszliśmy do łazienki. Przed wejściem do wanny pozbyłem się resztek ubrania, a teściowa na widok mojego sterczącego penisa aż się uśmiechnęła. Sama była tylko w krótkiej spódniczce, pod którą nie miała nawet majtek. Jak ja mogłem tego wcześniej nie zauważyć? Tak jak przypuszczałem, miała ślicznie wydepilowana cipkę. Nie miała nawet włosów między pośladkami, co zauważyłem, kiedy pochyliła się, żeby podnieść spódniczkę, która spadła na podłogę.?W strugach wody oparła ręce o ścianę i poprosiła, żebym ja umył. Zacząłem od karku, potem ręce i pachy. Myjąc jej pachy, poczułem dziwne podniecenie.

    – Mógłbym mamie wylizać pachy? Wiem, że to dziwne pytanie, ale jakoś mnie tak naszło. – zapytałem.

    – Możesz mnie całą wylizać, jeśli chcesz. – odpowiedziała.

    Zacząłem wiec lizać jej pachy, jednocześnie jedną ręką zabawiając się własnym kutasem, a druga bawiąc się jej piersią. Wreszcie umyłem jej plecy, brzuch piersi. Mycie piersi jak możecie się domyślić, trochę trwało. Wreszcie dotarłem do pupy. Dokładnie umyłem ja z zewnątrz, a na koniec włożyłem jej palec do środka. Ku mojemu zaskoczeniu nie odsunęła się, tylko jeszcze bardziej wypiela pupę, pojękując przy tym słodko. Następnie umyłem jej nogi, zostawiając sobie cipkę na koniec.?Gdy skończyłem, teściowa usiadła na brzegu wanny, odchylona do tylu, rozchyliła nogi i poprosiła o minetkę. Wiec zabrałem się do lizania, jednocześnie zabawiając się sam ze sobą. W pewnej chwili powiedziała, że musi iść siusiu. Odpowiedziałem jej, że może zrobić to tutaj. Miałem na myśli, że może zrobić siusiu do wanny, a ona najwyraźniej mnie inaczej zrozumiała, bo po chwili zaczęła sikać, podczas gdy ja ją cały czas lizałem. Zdziwiłem się, bo było to dosyć przyjemne. Po krótkiej chwili, kiedy zobaczyła, że mi się to podoba, a nawet zacząłem łapać do buzi jej siuśki, odepchnęła mnie, chwyciła kubeczek stojący na wannie i zrobiła resztę siusiu do niego. Nie wiedziałem, o co jej chodzi, ale po chwili wszystko stało się dla mnie jasne. Przyciągnęła moja twarz do swojego brzucha i zaczęła wlewać swojej siusiu miedzy piersi, tak, że przelatywało miedzy jej piersiami i rozlewało się na brzuchu, skąd je zlizywałem. Moje podniecenie osiągnęło zenitu. Czułem, że za chwile eksploduje. Wtedy teściowa powiedziała:

    – Widzę, że na dłuższą zabawę nie mam co liczyć. Ja też już jestem na skraju. Wyliż mnie do końca.

    Jak widać, mówiła prawdę, bo wystarczyło kilka ruchów językiem koło łechtaczki i pomasowanie pupci palcem i zalała mnie swoimi sokami. Następnie polizała moja twarz i stwierdziła z zadowolenie, że dawno nie miała takiego orgazmu. Po czym zapytała mnie, gdzie chciałbym skończyć. Powiedziałem, że chciałbym w jej piersi. Mnie tez nie trzeba było wiele. Skończyłem po trzech ruchach. Teściowa z zadowoleniem patrzyła na spermę spływająca na jej z piersi. Podniosła jedna i zaczęła z niej zlizywać mój nektar. Chyba jej się podobało, bo starała się nie uronić ani kropelki. Szybko dokończyliśmy mycie i wyszliśmy z wanny. Stanąłem przy toalecie, żeby się wysiusiać. Na co niespodziewanie teściowa chwyciła mojego penisa i sama wycelowała w muszlę.

    – Następnym razem siusiasz w wannie ze mną. Ja też chce się tak zabawić, jak ty.

    To powiedziawszy, pocałowała mnie w usta i poszła spać, zostawiając mnie samego.

    To jest moje drugie opowiadanie z cyklu “wszystko zostaje w rodzinie”?.

    Będę wdzięczny za konstruktywną krytykę pozwalająca mi się doskonalić.

    Pozdrawiam.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tommy
  • Moj harem

    Od czasu do czasu odświeżam swój harem. Jedne suki się starzeją (choć lubię dojrzałe), inne zwyczajnie nudzą.

    Niedawno kupiłem na aukcji dwie całkiem niezłe, uległe dziewczyny (więcej o tym w opowiadaniu “Aukcja niewolnic”) więc pomyślałem, że dla równowagi sprzedam którąś z już posiadanych niewolnic.

    Tylko którą ? Aktualnie mam w domu cztery, w różnym wieku i żadna mi się jeszcze tak do końca nie znudziła.

    PAULA

    Wysoka, szczupła blond Paula o jasnej skórze, niebieskich oczach i wąskich biodrach jest najmłodsza i w związku z tym jeszcze trochę ciasna i narowista. Ma głębokie gardło, długi, mokry języczek, dobrze połyka; lubi inne dziewczyny. Założyłem jej na kostki nóg złote bransolety, pozwoliłem też nosić szpilki i krótki szlafroczek do pół pupy, który może zamieniać na krótkie, lateksowe sukienki.

    Paula wyleguje się zwykle nad basenem, nie mówi wiele, posłusznie nadstawia się każdemu kto ma aktualnie do niej prawo.

    Jeszcze nie zdecydowałem jakie dam jej imię jako  niewolnicy.

      TRY ME

    Ozdobą mojej kolekcji jest Chinka zwaną “Try me”. Jest starsza od Pauli, przekroczyła trzydziestkę podczas gdy Paula dopiero wchodzi w swoje lata dwudzieste.

    Try me dostałem parę lat temu od partnera biznesowego w Chinach, Pana Wei, któremu dałem z kolei młodziutką szatynkę. Pamiętam tę scenę jak dziś. Siedzieliśmy w restauracji w Chonqqinie i opijali udany interes, u moich stóp klęczała na łańcuszku szatynka przywieziona Panu Wei na prezent. Wzniosłem toast i wygłosiłem długą mowę, w której zapewniłem Pana Wei o moim szacunku i przyjaźni, na dowód której, chciałem mu wręczyć ten oto droby upominek – szatynka uderzyła czołem o podłogę, a ja przekazałem Panu Wei łańcuszek na którym ją trzymałem. Pan Wei ucieszył się, posadził sobie dziewczynę na kolanach i zaklaskał w dłonie.

    Z drugiego pokoju wyszło dwóch Chińczyków w czarnych garniturach, prowadzących na smyczy elegancką panią ubraną  w tradycyjną chińską suknię z jedwabiu i szpilki. Miała na szyi obrożę pięknie zdobioną jadeitem. Od razu pomyślałem, że z tą szatynką to poszedłem jednak po taniości i że jego prezent jest bogatszy. Ruchy kobiety były dostojne, pełne gracji. Kiedy Pan Wei mi ją wręczał uklęknęła pokornie przede mną i patrzyła ulegle w oczy, czekając rozkazów i nie zdradzając większych emocji.

    Nie dziwcie się więc, że oszalałem na jej punkcie.

    Try me umie takie rzeczy robić ze swoim językiem, o których Europejkom się nie śniło. W dodatku jej poprzedni właściciel, Pan Wei, kazał sobie ją wytatuować i teraz całe ciało ma pokryte przepięknymi smokami, kwiatami lotosu i innymi cudeńkami. Mogę ją nie tylko posuwać, ale zwyczajnie oglądać i zawsze coś nowego wpadnie w oko. Dlatego też ona jedna ma całkowity i kategoryczny zakaz wkładania na siebie czegokolwiek, nawet zegarka czy butów – i to bez względu na porę roku. Z wyjątkiem obroży na szyi, którą nosiła każda niewolnica, z tym że Tryme zasłużyła na taką ze złota.

    Więc raczej Pauli i Try me na razie nie sprzedam czy nie wymienię.

     OBCIĄGARA I DZIWKA

    Zostają Obciągarka (kiedyś Olena) oraz Dziwka (pierwotnie Jasmine). Obie tuż przed czterdziestką, nadal płodne wieloródki służą mi już kilka lat i nieco  się opatrzyły.

    Olena urodziła swoim panom w sumie dwójkę, Jasmine trójkę dzieci. Biodra miały więc szerokie, piersi duże, nieco jedynie obwisłe. Łatwo się w nie wchodziło czy to w cipę czy to w tyłek, równie łatwo przyjmowały każdą ilośc spermy. Z natury były wulgarne i dośc prymitywne. Olena ostatnio dużo piła i kiedyś obrzygała mnie, gdy wsadziłem jej zbyt głęboko w usta swojego kutasa.

    Między innymi dlatego obie mają zwykłe obroże skórzane.

     DECYZJA

    Usiadłem w fotelu, Try me nalała mi whisky i kucnęła przy nodze jak pies.  Kazałem Pauli znaleźć i sprowadzić pozostałe dziewczyny.

    Dziwkę znalazła nad basenem a Obciągara siedziała w swoim pokoju czekając na rozkazy. Wkrótce obie stały przede mną na rozstawionych nogach, z rękami założonymi do tyłu i wyprężając piersi.

    Dziwka była mokra i naga. Pływała w basenie i nie zdążyła wyschnąć. Jej oliwkowa  skóra błyszczała, mokre włosy spadały niesfornie na czoło. Przyjrzałem się jej dokładnie. Średniego  wzrostu, szatynka, długie włosy, nie za szerokie biodra, kształtne stopy, skóra bez jakichś nadzwyczajnych znamion, bez tatuaży.

    Obciągara dla odmiany założyła dzisiaj białe kozaki za kolana na wysokim obcasie, białe koronkowe stringi oraz biały, przezroczysty peniuar. Jej jasna, prawie biała karnacja  kontrastowała z kruczoczarnymi włosami. Spod grzywki patrzyły na mnie czujnie duże, szare oczy.

    Gestem przywołałem je obie, żeby uklękły przede mną. Obie suki posłusznie szurnęły na kolana. Wyjąłem kutasa. Otworzyły pyski, wyciągnęły języki. Klepnąłem kutasem Obciągarkę dwa razy po policzkach i wsadziłem jej do pyska. Paula lubiła w takich sytuacjach komentować, co z kolei Obciągarkę mocno kręciło.

    Paula usiadła koło mnie na podwiniętych nogach i zaczęła:

    – Ale z niej kurew…czy ona nie umie wziąć głębiej ? Ja bym wzięła.

    Wyjąłem kutasa z Obciągary wsadziłem dla odmiany w usta Dziwce. Dziwka zaczęła ssać, lizać mnie po jajach, śliniąc się mocno, podczas gdy ja od czasu do czasu pchałem kutasa jej w gardło, żeby bulgotała i śliniła się. W końcu wziąłem ją za włosy, wepchnąłem  bardzo głęboko i przytrzymałem. Posłusznie trzymała go w pysku i ani drgnęła, powoli tylko czerwieniała dusząc się.

    – Ty szmato…zdziro, jesteś zbiornikiem na spermę, ścierką… szeptałem jej do ucha. Kiwała gorliwie głową potakując. Wyjąłem chuja, puściłem Dziwkę i zabrałem się za Obciagarę w kozakach. Mój kutas był cały w ślinie Dziwki, wytarłem go o policzki Obciągary. Miała mokry pysk i wywalony język. Pochyliłem się i powoli splunąłem jej do ust. Nie połknęła. Trzymała na języku, czekając na więcej. Chwyciłem ją za włosy i kierując ruchami głowy dymałem ją coraz szybciej w usta. Paula zagryzła wargi z zaciekawienia a Try me przyglądała się z kamienną twarzą.

    Nabierałem tempa.

    Kiedy poczułem że dochodzę, spuściłem się Obciągarze na twarz i do ust. Nie pozwoliłem połykać. Posłusznie trzymała w ustach moją spermę, a ja resztę rozsmarowałem jej po twarzy i włosach. Dziwka przysunęła się chciwie do pyska Obciągarki i wysunęła język. Zaczęły sobie podawać moją spermę z ust do ust, liżąc się przy tym i plamiąc. Zapach spermy był drażniący, ich języki mokre i lepkie, podobnie jak ich pyski.

    – Jedną z was sprzedam – zacząłem bez ceregieli. Kupiłem sobie dwie nowe i potrzebuję miejsca.

    Nie przerwały. Jedynie lekkie westchnienie świadczyło o ich reakcji. Wiedziały, że wcześniej czy później przyjdzie na nie czas i będą musiały zrobić miejsce innym. Wreszcie usiadły na piętach.

    – Którą z nas, Panie ? – Zapytała Obciągara.

    – Za którą wezmę więcej pieniędzy.

    – Wystaw więc nas obie na licytacji – podpowiedziała usłużnie Dziwka, oblizując się – jeśli kupujący będą nas próbować, możemy osiągnąć dobrą cenę. Sprzedaj tę, która będzie droższa.

    – I sprzedaj nas tam, gdzie będzie najwięcej ruchania – poprosiła Obciągarka – uwielbiam orgie. Może kiedyś trafię na taką, na której zrobią ze mną takie rzeczy jakich jeszcze nikt z inną kobietą nie robił. Żyje się krótko, chciałabym się raz zabawić bez żadnych granic.

    Kiwnąłem głową.

    Wziąłem aparat i zacząłem robić zdjęcia. Dobre zdjęcia to podstawa każdej sprzedaży a te dwie były świeżo wyruchane, ze spermą na twarzy. Ponieważ Dziwka była cała naga, więc wystarczyło tylko żeby się trochę powypinała i porozkładała.

    Z Obciągarką nakręciłem filmik, jak zdejmuje kozaki, ściąga majtki i ociera się piersiami o piersi Dziwki.

    Kazałem im zrobić duecik i filmowałem. Obciągara wsunęła Dziwce język w usta i zaczęła ją mocno całować, jednocześnie pieszcząc dłonią jej krocze. Dziwka nie pozostała dłużna i za chwilę ssała małe sutki Obciągarki.

    Paula i Try me przyglądały się tej scenie w milczeniu ale z nieskrywanym zachwytem. Nie pozwoliłem im się ruszyć ani zabawiać ze sobą. Miały komendę “waruj”- i warowały.

    W końcu wrzuciłem ogłoszenia o sprzedaży obu niewolnic do netu i za 10 minut miałem pierwszy telefon. O dziwo w słuchawce rozległ się damski głos:

    – Ja w sprawie ogłoszenia, czy nadal aktualne? Interesuje mnie ta ciemniejsza. Chciałabym ją obejrzeć i wypróbować.

    – oczywiście, aktualne, proszę przyjeżdżać. Podałem adres.

    Takich rozmów miałem mnóstwo. Niezależnie od tego cena za obie sztuki w necie cały czas szła w górę.

     SPRZEDAŻ

    Dziwka i Obciągara siedziały na kanapie z nogami podciągniętymi pod brody, piły piwo i z wypiekami na twarzy śledziły aukcję. Po pierwsze – nie wiadomo która zostanie sprzedana. Po drugie – ciekawiło je gdzie trafią. W grę wchodziły różne możliwości. Od w miarę komfortowej służby u kogoś zamożnego, przez branżę porno, która stale potrzebowała nowych aktorek (stare się zużywały w niesamowitym tempie a niewolnicom nie robiło się cycków i zębów, po czterdziestce były już do niczego), burdel czy jak to się elegancko mawia “klub dżentelmena”, w którym można było wyrwać jakiegoś frajera i nieźle pożyć parę lat, po nieco  gorsze warianty: farmy rozpłodowe na których rodziłyby nowych niewolników, zapładnianie cały czas przez starannie wyselekcjonowanych  zapładniaczy o najlepszym materiale genetycznym, czy też do orgii – a zdarzały się takie, na których pękały wszelkie hamulce i robiło się groźnie. Niektóre dziewczyny miały wprawdzie pociąg do bycia przedmiotem mrocznych zabaw, ale zdaje się nie był to przypadek Dziwki i Obciągarki.

    Try me przygotowała pokoje do testowania sprzedawanych niewolnic. Kiedy poumawiani kupujący zaczęli się schodzić zamknąłem każdą w osobnym pokoju a sam musiałem odpowiadać na setki identycznych pytań: Dlaczego sprzedaję ? (bo mi się opatrzyły), czy jest z nimi coś nie tak ?(Obciągarka trochę pije), czy są zdrowe (tak), płodne (tak), czy jest coś czego nie robią (nie ma: nawet jeśli chcielibyście żeby któraś obciągnęła końskiego kutasa to każda spokojnie to wykona) itd.

    Każdy z oglądających miał 45 minut na  obejrzenie i sprawdzenie towaru, potem kwadrans na umycie, łyk wody i następne próby. Obie dziewczyny były dobrze  wytresowane, miały wyrobione cipy, tyłki, usta – przyjmowały gładko litry spermy, jęczały, pociły się – słowem dawały z siebie wszystko.

    Po około trzech godzinach obie nadal miały podobne ceny, wyścig był nierozstrzygnięty.

    Wtedy podeszła do mnie ta kobieta, która zadzwoniła pierwsza. Na oko pięćdziesiątka, typ eleganckiej bizneswoman.

    – Chcę kupić tę – jak ją pan nazwał – Dziwkę ? Oszczędźmy sobie zachodu, dam panu najlepszą cenę. Potrzebuję jej dla męża. Ostatnią naszą niewolnicę też musiałam sprzedać, bo mój stary  zrobił jej brzuch i musielibyśmy znosić bachora w domu. A bez jakiejś suki, w którą mógłby się spuszczać i na której mógłby się wyżywać, jest nieznośny.

    – 50.000 kredytów i Dziwka jest pani. Ale jak ją Pani będzie chciała dalej sprzedać, to proszę zadzwonić do mnie. Może będę zainteresowany odkupem.

    – Super. Z tym, że nie wiem, czy będzie co odkupować. Mąż się z nimi ostro bawi, zużywa je szybko. Ale będę pamiętać. Ale niech pan dorzuci do niej jakiś ręcznik, buty i coś na grzbiet. Żebym nie wiozła jej gołej przez miasto. No i niech ona się umyje.

    – Co o znaczy, że mąż je “zużywa szybko” ?

    – Ćwiczymy shibari, ciągle się uczymy, więc nie wszystkie węzły wychodzą; organizujemy też dla przyjaciół zapasy suk w oleju, czasem jedna drugiej skręci kark, bywa też że po prostu mąż zrobi jej dziecko i wtedy trzeba się jej pozbyć. A ja lubię duszenie. To znaczy lubię być duszona ale i w drugą stronę także…

    – Wiem co pani ma na myśli. Kto tego nie lubi. No nic, nawet jakby była z brzuchem to może odkupię.

    Kątem oka patrzyłem na Obciągarę, która całkiem niedawno mówiła o tym jak chciałaby żeby zabawiono nią bez granic. Widziałem że zazdrości. Podpisaliśmy szybko umowę. Zawołałem Dziwkę, kazałem ją zaprowadzić pod prysznic. Paula wymyła ją dokładnie. Dziwka dostała długi, wyciągnięty stary t – shirt do pół uda, założyła trampki, włosy spięła gumką i uklęknęła przede mną. Wiedziała, że jest obiektem, rzeczą. Teraz zmieniała właściciela, ktoś inny będzie jej używał. A potem jeszcze ktoś, a potem jeszcze ktoś.  Służyła dobrze, ale to się nie liczy. Ciekawe co też małżonek szanownej kupującej będzie z nią robił. Poklepałem ją po pysku, kiedy wstawała, po raz ostatni złapałem ją za tyłek.

    Nie padło żadne słowo. Pożegnała się w milczeniu, po czym wyszła.

     NOC

    Tej nocy, zabrałem do sypialni Obciągarę. Przyszła umyta, w siatkowym, czerwonym body, z rozpuszczonymi włosami – wilgotna i chętna. Zrzuciła buty, bez rozkazu położyła się na brzuchu, rozłożyła szedroko nogi, wypięła tyłek  i westchnęła.  Podłożyłem jej poduszkę pod biodra. Podziwiałem cudowne kształty jej ciała, bawiłem się jej włosami. nie  ściągając z niej body, wszedłem w nią od tyłu. Jak zwykle wszedłem gładko, była luźna ale i śliska, podniecona. Znowu westchnęła. Zacząłem ja pieprzyć. Kiedy się spuściłem, odwróciłem ją i wsadziłem jej w usta. Sprawnie pieściła go języczkiem i po chwili stal znowu. Znowu w nią wszedłem. Po raz pierwszy od paru miesięcy rżnąłem Obciągarę długo w noc, aż nie miała siły jęczeć. Kiedy była bezwładna  z rozkoszy, bawiłem się jej ciałem. Gryzłem jej sutki do  krwi, przywiązałem ją do łóżka i mocno, brutalnie dupczyłem zapamiętale we wszystkie otwory. Potem ją wychłostałem. Potem od nowa ją rżnąłem. Oddawała mi się, błagała o więcej, mocniej.

    Znowu mnie podniecała.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Nowak
  • Nie-zwykla Rodzina cz 62. – Rodzinny Nagi Dzien

    Rozpoczęłam ten dzień z pewną ekscytacją. Wstałam z łóżka i nawet się nie ubierając zeszłam na dół do kuchni. Tak jak myślałam byli już tam mama i tata. Bez żadnego ubrania na sobie. Całkiem nadzy, tak samo jak ja.

    A no tak nie wspomniałam. Dziś mieliśmy Rodzinny Nagi Dzień. To taki nasz specjalny dzień w którym spędzamy wspólnie czas. Chodzimy nago po domu, a także nie odmawiamy sobie zabawy. Razem z bratem i rodzicami ustaliliśmy ten dzień, od kiedy staliśmy się częścią rodzinnego sekretu. 

    Z tego co mi mama mówiła ten dzień niejako wziął się od jej strony. Mieszkała sama ze swoim tatą i tak samo jak my byli ze sobą baaardzo blisko. Nawet przekonałam się jak blisko.

    Dokładnie tłumacząc, mamy pewne reguły co do tego dnia. Po pierwsze chodzimy nago i bez skrępowania. Po drugie jesteśmy wspólnie w domu. Mama i tata mają wolne w pracy, a dla nas jest wszystko jedno, bo mamy jeszcze wakacje. 

    Po trzecie, panuje u nas swobodny seks. To znaczy że pieprzymy się kiedy chcemy i z kim chcemy. Bez ukrywania. Trochę jak z pornosów.

    No ale jak już wiadomo nie jesteśmy do końca normalną rodziną.

     

    Mama gotowała nam omlety na śniadanie, a tata siedział przy stole i popijał kawę. Podeszłam do niego.

     

    – Hej wam.

     

    – Oh Cassie, fajnie że wstałaś. Mogłabyś iść obudzić brata? Jeszcze prześpi ten specjalny dzień. – powiedziała mama. Tata wtedy jedną ręką masował mi tyłek palcami dotykając moją cipkę, co przyznam bardzo mnie napalało, a widok jego stojącego kutasa, tylko to pogłębił. 

     

    – Dobrze…już idę… – ledwo oderwałam się od taty, który to oblizał palce z soczków z mojej cipy. Nieźle się zapowiada ten dzień. Szybko wróciłam się na górę. Bez pujania weszłam do pokoju brata. Ten spał oczywiście nago z jajami na wierzchu.

     

    – Alan…mama kazała mi cię budzić.

     

    Mój brat leniwie otworzył oczy. Zdziwił się gdy mnie zobaczył.

     

    – Cass…a ty jeszcze bez ubrań?

     

    – A ty jak zwykle ogarnięty. Zapomniałeś jaki dziś dzień?

     

    – No nie mów że to dziś? – pytał z ekscytacją w głosie. On tak samo nie mógł się doczekać tego dnia. Przytaknęłam głową na tak. Wtedy mój brat odkrył kołdrę i pokazał swojego pobudzającego się penisa. – To może zaczniemy świętować co? – zapytał uśmiechając się i unosząc brew do góry. 

    Przyznam tylko na to czekałam. Bez pytania weszłam na łóżko i na czworakach wzięłam kutasa od razu do ust.

    Zaczęłam poruszać głową w górę i w dół. Językiem oplatałam go całego. Widać że to podobało się mojemu bratu, gdyż ten zaczął jęczeć. Obśliniłam całego kutasa, aż trochę skapywało mu na łóżko. Nagle wyciągnęłam go z chlustem.

     

     

    – Ohh, siostra…

     

     

    – To nie koniec. Jak świętować to na całego.

     

     

    Wtedy odwróciłam się na czworakach, wypinając dupę w kierunku Alana. On wstał i szybko włożył mi fiuta do cipy. Zaczął mnie ostro walić. Pierdolił niczym tłok na najwyższych obrotach. Nasze ciała odbijały się od siebie dając charakterystyczne klaskanie. Było mi tak dobrze, gdy ten kawał mięcha wypełniał w całości moją pochwę. Alan uderzył mnie jeszcze w pośladek co wzmocniło doznawaną przeze mnie przyjemność.

     

     

    – Oooooooohhhhhh….

     

     

    Po chwili przekręcił mnie tak że teraz ruchaliśmy się na misjonarza. Macał i ściskał jeszcze moje cycki. Ostro mnie pierdolił, a ja by mu pomóc, zaczęłam ruszać biodrami. Po czasie takiego pierdolenia, znów zmieniliśmy pozycję.

     

    Tym razem Alan rżnął mnie na jeźdźca, a ja podskakiwałam na jego fiucie. Chciałam go wbić jak najdalej, mimo że już wypełnił mnie całą w długości. Alan jeszcze zapierdalał szybciej biodrami chcąc już kończyć. Chyba już wiedział że jestem blisko.

    Zaczęłam się powoli cała trząść.

     

    – Dochodzę!!! – krzyknęłam.

     

    – Ja też. 

     

    – We mnie. Chcę go poczuć. – powiedziałam i wtedy Alan wykonał ostatnie pchnięcia.

     

    Wstrząsnął mną niesamowity orgazm a zaraz potem poczułam nasienie Alana rozlewające się w mojej piździe. Po czasie mój brat wyszedł ze mnie, zostawiając moją cipę całkiem mokrą.

     

    – O matko…

     

    – A to początek dnia.

     

    – Racja. Najlepsze przed nami.

     

    – Chodźmy dołączmy do rodziców.

     

    Wtedy razem zeszliśmy z łóżka i poszliśmy na dół do kuchni. Mama podawała omlety na talerze. Szybko zajeliśmy swoje miejsca.

     

    – Rozumiem że zaczęliście świętować. – powiedziała mama. Coś czułam że pozna nas po naszych czerwonych twarzach i mokrej cipie i penisie.

     

    – No wiesz mamo. To nasz dzień. – powiedział brat.

     

    – Przynajmniej spędzimy go razem. Tylko we czwórkę. – powiedział tata.

     

    – Mi to w zupełności wystarczy. – powiedziałam. 

     

    – Mi też. – dopowiedział Alan.

     

    Po skończonym posiłku dzień mijał nam swobodnie. Mama zaproponowała nam wspólny film. Jakoś musieliśmy spędzić ten wolny czas. Nigdzie nam się nie śpieszyło. Tata włączył jakiś film i wszyscy usiedliśmy na kanapie. Alan był obok mamy, a ja oparłam głowę na klatkę piersiową taty. Gdy film tak leciał, po jakimś czasie usłyszałam ciche jęki obok. Obróciłam głowę i zobaczyłam jak Alan posuwa z boku naszą mamę.

    Jego fiut już w nią wchodził prawie cały. Chcieli to po cichu robić.

     

    – Hej. A podobno mamy się nie krępować? – powiedziałam, a mama jedynie uśmiechnęła się.

     

    – To się nie krępuj. Rób co trzeba córuś. – odpowiedziała ledwo msma bo brat tylko przyśpieszył posuwiste ruchy. Tata wtedy spojrzał na mnie.

     

    – Słyszałaś mamę. Nie krępujmy się. – powiedział tata i trzymał swojego fiuta w dłoni. 

     

    – No okej. Ale szybko, bo zaraz ma Natalie do mnie dzwonić.

     

    – No dobrze córeczko.

     

    Wtedy pochyliłam się i od razu wzięłam jego fiuta do ust.

    Zaczęłam obciągać. Miałam już doświadczenie. To było cudowne uczucie poczuć jego fiuta.

    Z początku ssałam lekko czubek, później zaczęłam wkładać go głębiej.

    Po chwili poruszałam już głową w górę i w dół. Tata wtedy zaczął trzymać moją głowę, lekko dociskając ją do kutasa. 

     

    – Oj tak…ssij go…

     

    W tym czasie widziałam jak Alan przyspieszył i doszedł jednocześnie z moją mamą. Byli już cali spoceni. Ja wtedy poczułam pulsującego chuja ojca, a zaraz potem wystrzelił swoją spermę prosto do mojego gardła. Ledwo przełknęłam zawartość. Nie uroniłam kropli. Zaraz potem wyciągnęłam fiuta z ust.

     

    – Mmm…pyszne. 

     

    – Byłaś świetna Cass… – wtedy zadzwonił mi telefon. Usłyszałam go z mojego pokoju.

     

    – To pewnie Nat. Musze iść.

     

    – Leć. – powiedziała mama. 

     

    Szybko wybiegłam z salonu i pognałam do mojego pokoju. Wzięłam telefon. To była oczywiście Nat. Jeszcze rozmowa wideo. Szybko odebrałam. Zobaczyłam rudowłosą z jej zielonym staniku. Leżała na łóżku.

     

    – Hej Nat.

     

    – No hej. Rany ty jeszcze nie ubrana.

     

    – No wiesz, to dzisiaj jest ten dzień.

     

    – Aaaa…wasz Rodzinny Nagi Dzień, jak o nim mówiłaś.

     

    – Dokładnie. Od rana już jestem nago i już pieprzyłam się z bratem i obciągnęłam ojcu.

     

    – Oj nie mów. Na myśl o ich kutasach robi mi się mokro. – wtedy widziałam jak jej ręka ląduje w dół.

     

    – Domyślam się.

     

    – Chciałabym do was wpaść. Dostosowałabym się. – powiedziała ze śmiechem.

     

    – Przykro mi, ale to rodzinna impreza. Musisz niestety wytrzymać. Jeszcze będzie okazja do wspólnego jebania.

     

    – Oh mam nadzieję. Dobrze kończę już. Nie przeszkadzam. Wyszalej się z każdym z rodziny.

     

    – Hahah…dobrze dzięki. Pa kochana.

     

    – Paa…

     

    Wtedy się rozłączyliśmy.

    Zobaczyłam też przez okno że na balkonie swojego domu, stoi mój sąsiad pan Ethan. Ten słynny sąsiad który wyruchał mnie jak poszłam do niego prosić o cukier. Patrzył się na mnie. Miał na co. Nie miałam żadnego ubrania. Moje cycki i cipa były ładnie ukazane. 

    Zrobiłam mu na złość i podeszłam do okna. Zaczęłam kręcić tyłeczkiem dotykając się wszędzie. Coś czułam że już miał wzwód. Na koniec wypięłam dupę i klepnęłam się po czym normalnie wyszłam z pokoju.

    Przynajmniej miał ten zbok mały pokaz, niech się cieszy.

     

    Po jakimś czasie byłam w kuchni i robiłam sobie kanapki. Mama wstawiała pranie, a Alan był u siebie.

    Za chwilę jednak poczułam gdzie jest tata. Jego dłonie od razu chwyciły mnie za cycki, a ja czułam jego już stojącego fiuta, jak dotykał mnie z tyłu.

     

    – Jesteś taka seksowna córeczko.

     

    – Aż czuję jak na ciebie działam. Szybko tato, włóż go. – powiedziałam, bardziej opierając się o blat kuchni.

     

    Tata nie czekał i od razu włożył mi fiuta z tyłu. Wypełniał mnie cały. Jego fiut wchodził mi do samego końca aż po jaja. Miałam wrażenie, że pchał mnie jeszcze bardziej. Od tyłu czułam się nieźle pieprzona. Ogarnęło mnie przyjemne uczucie. Tata posuwał mnie mocno i zawzięcie. Moje pośladki klaskały pod naporem jego uderzeń. Rozrywał mi cipkę niczym młot.

     

    – Ooooohhhh…tak…

     

    Wtedy to co kuchni wszedł Alan. Otworzył lodówkę.

     

    – Ja tylko po coś do picia. Nie przerywajcie sobie. – powiedział.

     

    – Miło wiedzieć. – odpowiedział tata.

     

    I jak wściekły przyspieszył do granic możliwości. Zaczął mnie porządnie rżnąć. Czułam że zaraz nie wytrzymam. Pierdolił mnie jak dzikus, trzymałe silnie za biodra, a kutas penetrował mojąpochwę jak najgłębiej. Nie mogłam przestać jęczeć. Podobało jej się to. 

     

    Wtedy Alan po napiciu się soku wrócił do siebie a tata doszedł w środku cipy, równocześnie ze mną. 

     

    – No…to ten…niedługo mama zrobi kolacje.

     

    – Dobra. Chyba zaczekam. Mój apetyt został zaspokojony.

     

    Powiedziałam dotykając się po cipie.

     

    Po kolacji, udałam się do pokoju rodziców. Alan był zaraz obok.

     

    – Serio mówisz?

     

    – Serio…słyszałam jak już się ruchają. To chyba nasz obowiązek dołączyć do zabawy.

     

    – Ymm…bardzo chętnie. – odpowiedział Alan dotykają swojego fiuta i mojej cipeczki.

     

    Zajrzałam przez uchylone drzwi. Alan stanął zaraz za mną. Zobaczyłam jak mój tata posuwał mamę na misjonarza. Mama jęczała z rozkoszy. Kutas ojca całością wchodził w pochwę mamy. Miałam przyjemne uczucie wspominając wydarzenia które doprowadziły do naszej pierwszej rodzinnej orgii.

     

    Tata nieźle pierdolił mamę, aż było słychać klaśnięcia, spowodowane odbijaniem się od siebie ich ciał.

     

    Trzymał dwie nogi w górze, Ręką miętosił sutek mamy co dostarczyło jej dodatkowej przyjemności. Zapewne ruchał ją równie mocno jak wcześniej mnie. Od tego wszystkiego zaczęłam masować moją łechtaczkę. Szybko zrobiłam się mokra.

     

    Widok rodziców zadziałał na nas jak afrodyzjak. Byliśmy spragnieni. Bardzo spragnieni. Oboje chcieliśmy się ruchać. Wtedy rodzice nas zobaczyli.

    Znów zobaczyłam dużego fiuta ojca w pełnej okazałości, mokrego od soczków z cipy mojej mamy.

    Przerwali co robili, a my weszliśmh do środka.

     

     

    – Oh…dobrze że już jesteście. – powiedział tata. Podeszliśmy do nich. Alan usiadł obok mamy, a ja koło taty.

     

     

    – Czas zakończyć nasz Rodzinny Nagi Dzień. – powiedziała mama.

     

     

    – No dobrze… – zaczęłam. – szkoda że już koniec.

     

     

    – No niestety. Ale przyznajcie znowu was podnieciło jak się ruchaliśmy? – spytała mama.

     

     

    – No pewnie mamo. – powiedział mój brat.

     

     

    – Właśnie widać. – mama spojrzała i dotknęła jego fiuta, który stał na baczność. Zaczęła go powoli masować. – No to co? Dołączycie do zabawy?

     

    – Z przyjemnością. – odpowiedziałam i nie czekając złapałam za fiuta ojca.

     

    Tata się położył, a ja włożyłam jego kutasa do ust. Poruszałam języczkiem czując rozkosz jego kolegi.

    Posmakowałam soczków mamy, które znajdowały się na penisie taty.

     

    Zaczęłam poruszać głową w górę i w dół. Dołożyłam ruchy ręką.

     

    Po chwili wyciągnęłam i zaczęłam lizać go po całości. W końcu zjechałam nawet do jaj i zaczęłam je ssać. Poruszałam ręką po jego fiucie.

     

    Jego jądra były dość duże i oba ledwo mieściły się w moim gardle.

     

    W końcu powróciłam do ssania kutasa.

     

    W międzyczasie zerknęłam co robi mama z Alanem.

     

    Byli tuż obok nas i mama również obciągała pałę mojego brata.

     

    Byłam pochłonięta chujem ojca i nie zwracałam na to już większej uwagi. Alan cicho jęczał z rozkoszy. Mama połykała go w całości, tak samo jak ja ojca.

    Jednak mama szybko podniosła się i pocałowała go z języczkiem.

     

    Po oderwaniu się. Mama okrakiem ustała nad Alanem i nakierowała fiuta fo swojego wejścia.

     

     

    – Och synku…

     

     

    Wtedy usiadła na nim do samego końca.

     

    Szybko zaczęli się ruchać. Pierdolili się mocno i bez opamiętania. Mama aż jęczała. W końcu też Alan zaczął przyśpieszać, co wzmogło doznania.

     

    Mocno się rżnęli. Dołożył rękę i zaczął masować jej cycki. To też bardzo działało.

     

    Po chwili i ja skończyłam robić laskę ojcu i tak samo okrakiem usiadłam na jego kutasie.

    Ten cicho jęknął i po czasie zaczął ruszać biodrami. Podobnie jak Alana kutas ojca wchodził cały i wypełniał mnie do końca. Zaczęłam krzyczeć z rozkoszy.

     

    Na jednym łóżku nasza rodzina wspólnie się jebała.

    Nasz ojciec pierdolił mnie, w czasie gdy brat ruchał naszą matkę.

    Łóżko skrzypiało pod naporem stosunków.

     

    Po jakimś czasie zmieniliśmy pozycję.

     

    Położyłam się na łóżku, ojciec rozszerzył mi nogi i wszedł we mnie. Do tego mama usiadła okrakiem nad moją twarzą, a Alan ustał nad nią wkładając znów fiuta do ust. 

     

    – Dalej córeczko. Ciebie też pragnę poczuć. – powiedziała mama zanim włożyła kutasa do ust.

     

    Miałam nad twarzą ciekawy widok z bliska na cipę mojej mamy przed chwilą jebaną przez mojego brata. Jej soczki skapywały mi na twarz. Nie czekając długo zaczęłam lizać cipę mamy. Do tego dochodziło jeszcze pierdolenie mnie przez mojego ojca.

     

    Po jakimś czasie znów zmieniliśmy pozycję. Tym razem to tata, wyjął mi fiuta z dupy i podszedł do mamy, a potem zaczął ją od tyłu posuwać.

     

    Mój brat podszedł do mnie i przekręcił mnie tak abym leżała na boku i wszedł we mnie brutalnie.

     

    Zaczął mnie jebać jak młot udarowy.

    Jęczałyśmy z rozkoszy. Zarówno tata jak i Alan pierdolili nas jak zawodowcy.

    Nasze jęki mieszały się ze sobą, gdy mama była jebana w dupę w tym samym czasie co ja.

     

    Po czasie takiego jebania znów zmieniliśmy pozycję.

     

    Tym razem tylko ja z bratem.

    Alan położył się na plecach, a ja usiadłam mu na fiucie.

    Pozycja odwróconego jeźdźca.

     

    Widziałam jak tata z impetem pieprzy swoją żonę. Alan też nie próżnował i odniosłam wrażenie że z każdą zmianą pozycji jebał mnie coraz bardziej. Mama nieco się podniosła i całowała mnie z języczkiem.

     

    Przyznam zajebiście całuje.

     

    Rodzice dalej jebali się w ten sam sposób. Po mamie widziałam że dochodzi. Ja także byłam bliska orgazmu. W końcu poczułam błogą przyjemność.

     

     

    Po czasie tata i Alan wystrzelili swoje kutasy prosto w nasze pochwy, zalewając nas swoimi soczkami.

    W końcu te fujary wyszły z naszych pizd. Położyłam się na łóżku i wtedy znów pocałowałam się z mamą. Objeliśmy jeszcze nasze spocone ciała.

     

     

    Po skończeniu wszyscy razem położyliśmy się na łóżko.

     

    Brat i ja oczywiście w środku, a mama z tatą po bokach.

     

     

    – Ohh…brakowało mi takiego wspólnego ruchania. – powiedziała mama.

     

     

    – Oj tak. Przyznam świetnie że wybraliśmy taki dzień. To takie nasze święto. – powiedziałam.

     

    – Racja kochanie. Ale w sumie to często tak świętujemy. – powiedział tata, a wtwdy wszyscy się zaśmialiśmy. No bo w sumie miał trochę racji.

     

     

    – Zostańcie na noc. Razem jest najlepiej. – zaproponowała mama.

     

     

    – Masz rację mamuś. – powiedział Alan.

     

     

    – No to śpijcie słodko, dzieci. – powiedziała mama.

     

     

    Po chwili wspólnie, cała nasza rodzinka, położyła się spać w sypialni rodziców.

     

    No i tak zakończyliśmy nasz Rodzinny Nagi Dzień.

     

     

     

     

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Hiszpanska Przygoda – Plot Twist (3)

    Od pamiętnych odwiedzin Wiktorii minęło już trzy miesiące. Nie ma teraz w sumie dnia, no poza małymi wyjątkami abyśmy nie napisali do siebie. Można spokojnie powiedzieć, że wywiązała się między nami pewna nić przyjaźni. Nie jest to jednak relacja ciotka – siostrzeniec. Wika potrafi mi wysłać czasem gorące fotki. Ostatnio pomagałem wybierać jej nową bieliznę. Stała w przymierzalni i cykała mi gorące zdjęcia abym jej pomógł wybrać odpowiedni zestaw. Pisała, że to dla mnie, że jak przyjadę to będę mógł ją w tym oglądać. Wiadomo, że na oglądaniu się nie skończy ale to już inna kwestia.

    Pisałem aktualnie z Wiką i właśnie oznajmiłem jej, że dostałem urlop i rozpoczynam szukanie biletów. Wika bardzo się ucieszyła, była jednak też lekko niezadowolona bo tylko tydzień.

    Cały proces szukania i rezerwacji biletów przebiegł bardzo szybko, nie chciałem szukać najlepszej okazji, dosłownie brałem to co było. Znając życie trochę przepłaciłem, ale czego się nie robi dla kochanej cioteczki. Wylot za trzy tygodnie, już nie mogłem się doczekać. Na samą myśl mój kutas robił się twardy. Wika za to oznajmiła mi, że rozmawiała z moją mamą oraz, że robi paczkę dla nas bo mój tata sobie zażyczył parę Hiszpańskich frykasów. Zapytała też czy bym nie wyświadczył jej małej przysługi, za którą postara się bardzo mocno „odwdzięczyć”. Mianowicie Wika poprosiła mnie czy nie było by problemu jakby do paczki dorzuciła jeszcze ekstra przesyłkę dla Kasi. Kasie poznałem jak odwoziłem ją do domu razem z Wiką. Nie widziałem w tym żadnego problemu, więc bez namysłu się zgodziłem. W sumie dobrze, że tak wyszło nie będę musiał tego taszczyć samolotem.

                                                                           ***

    Paczka dotarła do mnie następnego tygodnia. Całkiem sporo tego przyszło, wszystko było już posegregowane co dla kogo. Moim zadaniem było już tylko rozwiezienie tego do rodziców i Kasi.

    Do mamy  pojechałem jeszcze tego samego dnia co przyszła paczka. Załapałem się na obiadek i kawkę. Posiedziałem chwilę, bo znowu się trochę nie widzieliśmy. Jednak co dobre szybko się kończy i musiałem się zbierać do domu.

                Po dotarciu do domu, usiadłem na kanapie z piwkiem. Pomyślałem, że to dobry moment aby zadzwonić do Kasi, że mam dla niej przesyłkę i kiedy mogę jej ją podrzucić. Okazało się jednak, że Kasia jest w mojej okolicy i jeśli nie mam nic przeciwko to odbierze ją dzisiaj. Pomysł ten bardzo mi podpasował, nie będę musiał sobie jutro zawracać tym głowy. Po godzinie dzwonek do drzwi oznajmił przybycie Kasi. Przekręciłem klucz w drzwiach i otworzyłem drzwi. Moim oczom ukazała się elegancko ubrana kobieta z lekką nadwagą, mimo to wyglądała bardzo atrakcyjnie.  Nigdy jakoś szczególnie nie zwracałem uwagi na kobiety o takiej sylwetce, jednak Kasia miała w sobie to coś. Może, to przez te okulary  które miała na nosie? Albo przez tą ołówkową spódnicę?

    – Cześć, wejdź proszę. Napijesz się czegoś?

    – Hej, niestety spieszę się trochę. Mój mąż dzisiaj w nocy wypływa w rejs na trzy miesiące.

    – To pozwól chociaż, że pomogę Ci z tą paczką. Pomogę Ci ją zanieść do samochodu.

    – Tutaj nie odmówię, dziękuję Ci bardzo.

    Paczka nie była za ciężka, jednak trzeba zachowywać się jak facet. Zeszliśmy na dół na parking. Czerwone Audi Q7 otworzyło bagażnik. Wsadziłem karton do środka i zamknąłem klapę.

    – Dziękuję Ci raz jeszcze za pomoc. Muszę podziękować też Wice za te dobroci.

    – Nie ma za co dziękować, miło mi było Cię kolejny raz spotkać. Wika mi trochę opowiadała anegdotek z czasów studenckich.

    Nie wiem, czy mi się wydawało ale chyba Kasia się lekko zaczerwieniła.

    – Oj tam, stare czasy, było minęło – odparła otwierając drzwi od auta – dziękuję Ci raz jeszcze za pomoc – dodała.

    – Naprawdę nie ma problemu. Jak by co, numer masz – zaśmiałem się.

    Kasia obdarzyła mnie uśmiechem i wsiadła do auta, odjeżdżając pomachała mi jeszcze.

    Wracając do mieszkania, zaszedłem jeszcze do osiedlowego sklepiku i kupiłem czteropaczka.  

    Dałem znać Wice, że przesyłki rozwiezione. Napisałem jej, że mama mega zadowolona z giftów, a Kasia odebrała paczkę przed chwilą osobiście. Wika bardzo się ucieszyła i zapowiedziała, że w bardzo ładny sposób mi się za pomoc odwdzięczy. Dostałem na zachętę zdjęcie jak stoi przed lustrem w samych majteczkach z pięknie opalonym biustem z dopiskiem, że nie może się już doczekać.

                                                                           ***

     Od przyjścia paczki od Wiki minął z jakiś tydzień, siedział sobie jak co wieczór i grałem na konsoli.

    Miałem już się zbierać spać. Zobaczyłem jednak na telefonie, że otrzymałem nową wiadomość. Lekko się zdziwiłem, bo nie kojarzyłem osoby z charakterystycznego kółeczka mesengera.

    Po chwili jednak zaspokoiłem ciekawość, osobą która wysłała mi wiadomość była Kasia.

    Na początku otrzymałem zwykłe „dobry wieczór” jednak trzy migające kropki sugerowały, że większa wiadomość dopiero do mnie dotrze. Oczywiście zgodnie z kulturą, również pozdrowiłem Kasię.

    Po krótkiej chwili, otrzymałem docelową wiadomość. Kasia napisała w niej, że jest jej trochę głupio i przeprasza za to jak niegrzecznie się zachowała podczas naszego spotkania, że tak szybko uciekła i w ogóle. Pomyślałem sobie, że w sumie luz. Jakoś mnie to nie ruszyło za bardzo, w sumie normalnie to odebrałem. Kasia więc stwierdziła, że chciałaby zatrzeć tą niezręczną sytuację piekąc dla mnie ciasto.

    Trochę mnie to zdryfowało, nie za bardzo wiedziałem jak się zachować. Dodatkowo wspomniała, że Wika pisała jej, że do niej lecę a ona by chciała zrobić jej małą niespodziankę i wręczyć jej stary album ze zdjęciami z lat studenckich. Nie chce go wysyłać pocztą bo przedmiot jest zbyt sentymentalny. Wiec, wpadła na pomysł, żebym ja go jej wręczył w jej imieniu. Pomyślałem sobie w sumie spoko pomysł. Od razu napisałem, że to żaden problem i pomogę w realizacji tak misternie uknutego planu. Zapytała czy w piątek nie wpadł bym do niej właśnie po album i na przeprosinowe ciasto. Bez większego namysłu potwierdziłem piątek. Kasia na koniec odpisała mi, że dziękuje i życzy mi dobrej nocy pożegnałem się również i poszedłem spać. Kolejne dni upłynęły na głownie na pracy. Piątkowy dzień strasznie mi się dłużył. Siedziałem akurat w biurze i domykałem projekt gdy zdałem sobie sprawę, że przecież jestem umówiony z Kasią popołudniu. Sprężyłem więc ruchy i szybko uporałem się z tematem. O godzinie 17 byłem już w domu, wykąpany i gotowy do wyjścia. Pomyślałem, że głupio tak przychodzić z gołymi rękami w gości. Przed wezwaniem ubera, wstąpiłem jeszcze do sklepu i kupiłem jakieś białe wino. Punkt 18 stałem pod domem Kasi. Zadzwoniłem dzwonkiem, po chwili dało się usłyszeć zbliżające się kroki. Kasia otworzyła mi drzwi i zaprosiła do środka obdarzając szerokim uśmiechem. Ubrana była bardzo elegancko. Szara ołówkowa spódnica w kratę idealnie obciskająca jej sporych rozmiarów tyłek. U góry miała różową bluzkę z dużym falbaniastym dekoltem. Ogrom jej piersi był niesamowity. Blond włosy do ramion i czarne grube oprawki okularów idealnie dopełniały się ze sobą. Dojrzałem jeszcze czarne klasyczne szpilki na stopach.  Kasia zaprosiła mnie do środka, idąc za nią przyglądałem się jej tali która przypominała mi klepsydrę i temu jak kształtny jest jej tyłek.

                Z racji iż był ciepły wieczór, Kasia zaproponowała taras. Wręczyłem gospodyni wino i usiadłem na stylowym wiklinowym fotelu. Gdy Kasia przygotowywała ciasto ja postanowiłem się rozejrzeć po okolicy. Z tarasu był widok na cały ogród. Wszystko w nim było urządzone ze smakiem. W centralnym miejscu ogrodu, był sporej wielkości basen. Wysokie drewniane ogrodzenie dawało przyjemne uczucie prywatności. Gdy ja podziwiałem posiadłość Kasi, ta zawołała mnie z domu z prośbą o pomoc. Poszedłem za głosem i dotarłem do sporych rozmiarów kuchni. Kasia siłowała się z przyniesionym przeze mnie winem.

    – głupia sprawa, silna niezależna kobieta musi Cię prosić o pomoc przy otwarciu butelki wina – powiedziała śmiejąc się i poprawiając okulary.

    – już pędzę pomóc kobiecie w opałach – przejąłem butelkę i szybkim pociągnięciem uporałem się z korkiem – tak w ogóle to masz piękny ogród – dodałem.

    – dziękuję, całą dekoracją zajmowałam się sama. To taka moja mała pasja – odparła z dumą w głosie.

    Kasia podała mi tacę z winem a sama wzięła drugą z ciastem i udaliśmy się z powrotem na taras.

    – Upiekłam mój popisowy sernik, może to nie jest coś ekskluzywnego ale moi przyjaciele i rodzina się nim zajadają – powiedziała nakładając mi kawałek ciasta – nalej proszę nam winka.

    Zgodnie z prośbą, rozlałem nam po lampce wina i zabraliśmy się za konsumpcję ciasta.

    Muszę przyznać z czystym sumieniem, że to był faktycznie najlepszy sernik jaki jadłem w życiu. Do tej pory, myślałem że najlepszy sernik piecze moja babcia, jednak sernik Kasi zdetronizował babcię Zosię.

    – Rewelacyjny sernik, lepszy niż mojej babci – zaśmiałem się, konsumując kolejną porcję ciasta.

    Gdy tak zajadaliśmy się ciastem i popijaliśmy winko, Kasia opowiadała śmieszne anegdotki z czasów gdy chodziła z Wiki na studia. Z opowiadań wynikało, że Wika to dobre ziółko było. Poopowiadała o tym czym się teraz aktualnie zajmuje. Ja trochę opowiedziałem o sobie. Rozmowa toczyła się nam na luźne tematy. Gdy zorientowałem się, że winko się skończyło Kasia zaproponowała następne,

    – Jeśli pozwolisz, to przyniosę coś z piwniczki mojego męża – zaproponowała wstając od stołu, tak jakby nie czekała na moją odpowiedz.

    – Jasne. Tylko ostrzegam, nie jestem jakimś koneserem win, mogę się zbłaźnić – zaśmiałem się

    – Muszę powiedzieć Ci w tajemnicy,  że ja też za bardzo nie rozpoznaje tych wszystkich smaków czy szczepów winnych. Rozróżniam białe i czerwone, słodkie i kwaśne – skwitowała znikając w głębi domu.

    Gdy zostałem na chwilę sam, przeszła mi przez głowę myśl. Mimo tego, że kobiety postury Kasi nigdy mnie nie pociągały, to w niej jest coś podniecającego. Była naprawdę ładną zadbaną kobietą. Pełną gracji i wdzięku. Była po prostu bardzo seksowna.

    – Proszę – Kasia podała mi wino – musisz się nim zając, ja nie podejmuję się dzisiaj tego typu zadań – skwitowała

    – Wedle życzenia – zabrałem się za otwieranie kolejnej butelki. Po otwarciu, nalałem odrobinę Kasi z prośbą o opinię.

    – Nie jest to kwasior, jest to dobre pół słodkie winko, można rozlewać –  odpowiedziała.

    Po rozlaniu nam kolejnej porcji wina, powróciliśmy do rozmowy. Dowiedziałem się, że Kasia jest żoną marynarza. Mąż Kasi jest kapitanem na kontenerowcu, wypływał w rejsy od trzech miesięcy do nawet pół roku.

    – Bardzo przyjemnie nam się rozmawia, ale robi się już chłodno, może wejdziemy do środka? – zapytała.

    – W sumie faktycznie, jest już chłodno. I godzina już dość późna. Powinienem się chyba zbierać – odparłem dopijając wino.

    – O rety, masz rację! A ja nie pokazałam Ci najważniejszego. Przecież jest jeszcze album ze zdjęciami który chciałam Ci pokazać. Mogę Ci zająć jeszcze chwilę? – dodała również dopijając swoje wino.

    – Nigdzie się nie spieszę a i chętnie popatrzę jak bawiła się moja cioteczka za młodych lat.

    – Super, chodźmy do jadalni. Tam będzie nam wygodniej przeglądać fotki.

    Pomogłem Kasi zebrać talerze i odnieść je do kuchni. Rozlałem nam resztkę wina do kieliszków a Kasia w między czasie poszła po album. Siedziałem przy stole i oglądałem dom. Wszystko było urządzone ze smakiem.  Ciekawe czy sama to urządzała? Nie dane mi było jednak dokończyć myśli bo właśnie wróciła gospodyni kładąc sporych rozmiarów album na stole i siadając koło mnie.

    – Pamiętaj, że ten album ma ponad 20 lat. A my nie jesteśmy już tak piękne i zgrabne jak kiedyś – zaśmiała się otwierając album.

    Na pierwszym zdjęciu była grupka dziewczyn jak siedzą przy ognisku

    – to było u moich rodziców, pamiętam dobrze te ognisko, jedna z koleżanek przyniosła gitarę i wszystkie raz śpiewałyśmy piosenki do białego rana – westchnęła Kasia – byłyśmy wtedy młode i beztroskie – dodała.

    Kasia przewracała kolejne strony albumu opowiadając mi o zdjęciach. Mnie za to dość mocno rozpraszała bliskość Kasi. Siedzieliśmy udo w udo obok siebie, co jakiś czas mimochodem zerkałem w dekolt Kasi nie mogąc się powstrzymać. Hipnotyzowała mnie ich wielkość. W pewnym momencie wydało mi się nawet, że to zauważyła uśmiechając się dyskretnie. Przewracając kolejne strony natrafiliśmy na zdjęcie gdzie Wika z Kasia stoją na tle jeziora, ubrane w same stroje kąpielowe. W duchu pomyślałem sobie, jakimi gorącymi dziewczynami były. Było na co popatrzeć, biust Kasi od młodych lat był sporych rozmiarów. Na zdjęciu było widać, że ledwo się mieści z stroju. Wika, też niczego sobie miała cycki.

    – tu jak byłyśmy na mazurach – zaczerwieniła się – zobacz jaką Twoja ciotka miała świetną figurę – dodała.

    – ale ja tu chyba widzę również Ciebie. I muszę przyznać, że także wyglądasz na tym zdjęciu rewelacyjnie – skwitowałem.

    – oj przestań, zawsze miałam większe kształty od Wiki, to ona miała zawsze większe powodzenie u facetów.

    – uważam, że nie masz się czego wstydzić, teraz też masz świetną figurę – odparłem patrząc Kasi w oczy aby upewnić ją w tym co mówię. Kasia się zaczerwieniła jeszcze bardziej, jednak chyba sprawiłem jej przyjemność tą wypowiedzią bo poczułem jak kręcąc się na krześle otarła się o moje udo.

    Kasia pochylając się nad albumem dociskała swoje piersi dla blatu. Zauważyłem, że jeden z guzików bluzki, postanowił się rozpiąć powiększając jeszcze bardziej dekolt. Widać było pod nim jasny koronkowy stanik. Starałem się nie zwracać na to uwagi ale uwierzcie naprawdę było ciężko. Cały czas wydawało mi się, że odkąd usiedliśmy do albumu to ona próbowała mnie kokietować.

    W pewnym momencie, straciłem przypadkiem korek od wina leżący swobodnie na stole.

    Mimo chodem sięgnąłem po niego, nie musiałem nawet schodzić z krzesła po prostu się wychyliłem pod stół. Gdy sięgałem po zgubę to wzrok mój powędrował na nogi Kasi. Starając się chwycić korek zauważyłem jak Kasia rozchyla kolana, pokazując jasno różowe majtki zobaczyłem też że nie ma na sobie rajstop tylko pończochy. Poczułem lekkie mrowienie w kroku. Ona to robi specjalnie pomyślałem. Podniosłem korek i położyłem go na stole. Spojrzałem na Kasię a ta jakby nigdy nic przyglądała się dalej zdjęciom.

    – zobacz, to zdjęcie zrobiła Wiktoria jak pomagałyśmy u moich dziadków podczas żniw. Kasia miała tutaj  na sobie krótkie szorty i koszule w kratę przewiązaną na brzuchu. Opierała się o snopek siana. Muszę przyznać, umiała wyeksponować swoje kształty.

    – Nic się nie zmieniłaś od tamtego czasu – dodałem uśmiechając się.

    – oj przestań, przestań. Cycki już nie są jędrne tak jak kiedyś. Figura też, daleka od ideałów.

    – To Ty przestań, nawet tak nie mów. Wkręcasz sobie, a nie jeden facet ogląda się za Tobą na ulicy.

    – Naprawdę tak myślisz? Czy mówisz tak, żeby poprawić mi samoocenę? – dodała poprawiając okulary.

    – Mówię całkiem poważnie, jesteś naprawdę bardzo atrakcyjną kobietą – dodałem

    Nagle poczułem rękę Kasi na swoim udzie, jak delikatnie mnie masuje.

    – Mój mąż, dawno już mi nie powiedział czegoś tak miłego jak Ty dzisiaj – Kasia zdała się lekko posmutnieć – nie ma już między nami tego ognia co kiedyś. Teraz jak wraca, to nawet się nie kochamy. Schodzi tylko do tej swojej piwnicy i tam skleja te swoje pieprzone modele.

    – Jesteś mega atrakcyjną kobietą. Nie jednemu myślę zagotowałaś krew – dodałem.

    Kasia spojrzała na mnie i zbliżyła swoją twarz do mojej. Poczułem jak jej palce ściskają moje krocze.

    – Czy ja jestem w stanie podniecić takiego młodego chłopaka jak Ty ? – dodała nie odrywając wzroku ode mnie.

    – Oj tak, jesteś zjawiskową kobietą. Myślę, że nie tylko mnie – odpowiedziałem czekając na to co wydarzy się dalej.

    Kasia po moich słowach, zamknęła album i wstała od stołu.

    – Masz ochotę zobaczyć resztę mojego domu, czy musisz już uciekać?  – Kasia wypowiedziała te słowa dość stanowczo, co mnie lekko zmroziło.

    – yyy chętnie zwiedzę resztę domu – wydukałem z siebie.

    Kasia wzięła mnie za rękę i zaprowadziła po schodach na piętro. Zatrzymała się przy drzwiach odwracając się do mnie.

    – Wika, opowiedziała mi co nieco o Tobie. Obiecałam jej, że nigdy się nie wygadam. Nie uprawiałam seksu od 2 lat. Mój mąż nie chce się ze mną kochać. A zdrada nie wchodziła nigdy w grę, do momentu spotkania z Wiką. Wtedy coś we mnie pękło. Pozazdrościłam jej, też chciałam się poczuć jak za dawnych lat. Od dłuższego czasu, nie ma  wieczora, żebym nie fantazjowała o tym co mi robisz. Za nami są drzwi od sypialni. Teraz ja do niej wejdę i zamknę za sobą drzwi. Będziesz mógł do mnie dołączyć albo udać się do domu. Decyzja należy tylko do Ciebie.

    Po tych słowach, Kasia zniknęła za drzwiami. Ja za to stałem wpatrzony w drzwi i klamkę za którymi była piękna dojrzała kobieta spragniona seksu i bliskości z mężczyzną. Z drugiej strony, miała męża. Naprawdę przez moment wahałem się co mam zrobić, chwyciłem za klamkę i nacisnąłem na nią otwierając drzwi i wchodząc do środka.

    – słuszna decyzja – Kasia podeszłą do mnie i obróciła mnie plecami do łóżka – nie będziesz żałować – dodała namiętnie mnie całując.

    Zostałem popchnięty przez nią na łóżko. Padłem na plecy, a za mną ona. Wdrapała się na mnie i usiadła okrakiem na moich biodrach ja chwyciłem ją za biodra.

    – Widziałam jak zerkasz na moje piersi, podobają Ci się? – rozpięła kolejny guzik i zaczęła je ugniatać

    – są niesamowite – zacząłem odpinać resztę guzików, moim oczom ukazał się koronkowy stanik

    – chciałbyś je zobaczyć w całej okazałości? –  potrząsnęła stanikiem wprawiając w ruch pokaźnych rozmiarów piersi.

    – tak, chce je podziwiać i pieścić

    Kasia wyjęła jedną pierś ze stanika do której od razu się przyssałem. Teraz dokładnie mogłem zobaczyć jak są ogromne. Gdy ja pieściłem jedną pierś, Kasia wyciągnęła z objęć stanika drugą.

    Wzięła piersi do swoich rąk i pocierała nimi moją twarz. Topiłem się w jej biuście. Niesamowicie przyjemne uczucie, potem Kasia chwyciła mnie za głowę i docisnęła ją do nich. Mój nos wpadł w przedziałek a policzki otaczała delikatna i pachnąca skóra.

    – Baw się moimi cyckami – powiedziała uderzając nimi o moją twarz.

    Gdy ja pazernie ssałem jednego ona ssała drugiego. Były tak duże, że mogła sama się pieścić.

    Kasia popchnęła mnie do tylu, jej kiecka znalazła się na brzuchu odsłaniając duże soczyste dupsko.

    Dałem jej kilka klasów na co Kasia zareagowała spontanicznym krzykiem.

    – teraz chce zrobić coś czego nie robiłam już więcej niż dwa lata – Kasia usadowiła się między moimi nogami i rozpięła mi spodnie – ściągaj je szybko, nie mogę się doczekać – pomogłem jej szybko uporać się z problemem.

    – ooo takk – powiedziała z zachwytem, chwyciła dłonią za mojego kutasa i przejechała językiem od jąder aż po główkę, po czym zaczęła się ocierać czołem i policzkami o jądra.

    – włóż go sobie do buzi – poprosiłem

    Zgodnie z moim poleceniem, włożyła go sobie do ust. Najpierw samą główkę, potem do połowy aby następnie pochłonąć go całego do samego końca. Docisnąłem jej głowę do moich bioder, uniemożliwiając jej podniesienie się. Czułem jak jej gardło obejmuje mojego fiuta, jak przyjemnie go pieści.  Gdy się zakrztusiła, poluzowałem uścisk a Kasia podniosłą głowę poprawiając włosy i wypuszczając nadmiar śliny prosto na mojego fiuta

    – o tak, właśnie tak – jęczałem z rozkoszy gdy Kasia zaczęła mi szybko obciągać. Jej ciało falowało tak jak jej głowa.

    – podoba Ci się tak? – przerwała obciąganie i zaczęła mi robić dobrze ręką patrząc na mnie. Nie przestawała się przy tym uśmiechać. Musiało sprawiać jej to mnóstwo radości.

    – liż moje jądra – powiedziałem chwytając jej włosy i dociskając ją do fiuta. Kasia posłusznie wykonała polecenie wkładając  całe jądra do buzi, przyjemnie je przy tym pieszcząc językiem a ręką masowała trzon. Patrzyła na mnie spod swoich czarnych okularów. Dosłownie pożerała mojego kutasa, zachowywała się tak jakby odzyskała coś co dawno temu straciła. Pocierała się nim i klepała po twarzy, tak jakby chciała być cała w nim.

    Gdy wróciła do klasycznego ssania, znowu chwyciłem ją za głowę w celu unieruchomienia, z tą różnicą że teraz unosiłem biodra wbijając się w nią jeszcze głębiej. Nie puściłem jej gdy zakrztusiła się pierwszy raz, zignorowałem to i wykonałem jeszcze kilka ruchów dobijających. Puściłem ją dopiero wtedy gdzie zaczęła się wiercić starając się złapać oddech.

    – cudowny kutas! –wyprostowała  się  – włóż go między moje cycki

    Kasia ściągnęła z siebie bluzkę a następnie stanik. Ponownie pochyliła się nad moim fiutem. Objęła swoimi piersiami mojego kutasa i zaczęła go powoli masować. Kasia upuściła na nie jeszcze trochę śliny. Niesamowite uczucie, jednak nie trwało to długo bo po chwili ponownie wróciła do ssania. Jej piersi ocierały się o moje jądra.

    -Chcę Cię poczuć w środku – powiedziała Kasia podnosząc się i rozpinając suwak swojej spódniczki podciągając ją do góry. Ręką odchyliła materiał swoich czerwonych koronkowych majtek dosiadając mojego sztywnego do granic możliwości kutasa. Wychyliła się do tyłu, opierając ręce za sobą jakby chciała zrobić mostek. Zaczęła na nim podskakiwać jak szalona. Mój kutas co jakiś czas wyskakiwał z jej cipki, wpychałem go wtedy szybko z  powrotem do środka aby nie przerywać jej galopu. Jęczała przy tym jak opętana. Nigdy nie widziałem w kobiecie tyle pasji gdy ta skakała po moim fiucie. Widziałem ile energii ją to kosztuje, jej głowa poleciała jeszcze bardziej do tyłu a uda złączyły się.

    Zatrzymała się dosłownie na chwilę, podniosła się i usiadła klasycznie na nim okrakiem. Oparła dłonie o mój tors i jej dzika gonitwa rozpoczęła się na nowo. Chwyciłem za jej ogromne cudowne piersi i zacząłem je równie dziko ugniatać. Czułem jak materiał jej majtek dodatkowo mnie stymuluje. Ponownie się zatrzymała ab złapać oddech Jednak ciągle było jej mało.

    – kurwa jak mi jest fantastycznie – gdzieś tam między jękami usłyszałem.

    Kolejna pauza na złapanie oddechu, tym razem zeszła z mojej pały i ściągnęła w końcu spódnicę razem z majtkami, wypinając się do mnie swoim dużym tyłkiem.

    Wykorzystała ten moment do zmiany pozycji. Dosiadła mnie teraz tyłem.

    – o tak, wykorzystam Twojego kutasa maksymalnie. Jest taki zajebisty. – wyryczała moja kochanka nabijając się na mnie.

    Co jakiś czas dawałem jej ostre klapsy na które reagowała jeszcze głośniejszymi okrzykami. Zacząłem  dobijać się swoimi  biodrami by być w niej jeszcze głębiej.

    – chcę Cię zerżnąć od tyłu – rzuciłem krótkie zdanie

    – Jak sobie życzysz mój ogierze.

    Kasia jednak nim to zrobiła, wzięła moją pałę jeszcze na chwilę do buzi.  

    – Jestem Twoją suką, niewyżytą suką –

    Przekręciła się i wypięła do mnie swoją dupcię która była czerwona od klapsów.

    Teraz ja ruchałem ja jak szalony,

    – taaak uuu dokładnie tak – jęczała.

    Chwyciłem ja za włosy i wbijałem się w nią bez żadnej litości. Gdy tylko ja zatrzymywałem się na chwilę to ona zaczynała się na mnie nabijać. Byliśmy w seksualnym amoku. Czułem powoli, że nie dam rady tak dłużej, a moja kochanka potrzebowała jeszcze, dałem jej więc mocnego klapsa i rozkazałem położyć się na plecy.

    Kasia szybko wykonała polecenie rozchylając maksymalnie swoje nogi prezentując mi swoją mocno różową cipkę.  Przysunąłem ją gwałtownie do siebie i wszedłem w nią po raz kolejny z całej siły. Uniosłem jej jedną nogę i oparłem się na nią chwytając ją za gardło lekko podduszając.

    – podoba Ci się suko? – zapytałem

    – bardzo – wycharczała

    Drugą ręką ściskałem jej pierś. Wiedziałem, że to moje ostatnie posunięcia więc wbijałem się w nią maksymalnie jak mogłem. Z całą siłą napierałem na jej cipkę.

    Gdy nadszedł ten moment wyszedłem z niej i ustawiłem się z boku na wysokości jej piersi.  Kasia ścisnęła je swoimi ramionami wystawiając język jak dobra suczka.

    Zalewałem jej cycki moją spermą. Która mieszała się z jej mokrą od potu skórą.

    Gdy skończyłem się spuszczać, opadłem na pościel obok Kasi.

    – To było coś niesamowitego, coś czego już dawno nie czułem. Nie wiem czy będę mogła jutro chodzić ale to jest najmniejszy problem. – Kasia rozsmarowywała to co jej zostawiłem po swoim ciele.

    – Wypompowałaś mnie całego, nie mam kompletnie mocy już na cokolwiek – odparłem przekręcając głowę w jej stronę.

    – poleżymy tak chwilę i zapraszam cię pod prysznic ale już tak delikatnie to ja także nie mam siły na drugie takie zwariowane podejście.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Xavier

    Mam nadzieję, że się podobało 🙂