Blog

  • Silownia i testosteron (5)

    Czułem że moja głowa spoczywa wygodnie na czymś ciepłym, miłym. Otworzyłem oczy. Siedziałem pomiędzy udami mężczyzny. Przed twarzą niemal, miałem widok męskich jaj zwieńczonych penisem unoszącym się nad płaskim brzuchem. Zerwałem się na nogi. Czułem szum w głowie. Czułem też strach, przerażenie. Czyżbym dobierał się do któregoś z kolegów w akademiku? To było niedopuszczalne.

    Przede mną leżał ładnie umięśniony facet, całkiem nagi. Miał szeroko rozłożone ręce i nogi. Jego penis lekko drgał od czasu do czasu. Wyglądał bardzo ładnie. Podniecająco ładnie. Poczułem że mój penis też drga. I uświadomiłem sobie, oraz zobaczyłem, że jestem nagi. Odruchowo zasłoniłem wstydliwie krocze. Byłem pijany i chwiałem się na nogach, ale czułem coś w odbycie. Sięgnąłem i wyjąłem małego penisa.

    -Co jest kurwa! Gdzie jestem? Jakiś pedał mnie wyruchał?- myślałem.

    Nachyliłem się nad leżącym i wtedy zacząłem łączyć fakty. Poznałem tę twarz śpiącego mężczyzny. Idealnie symetryczną. Z męskimi równymi brwiami idealnie rozdzielonymi małym nosem, który pięknie pasował do tej twarzy. Z pięknymi rzęsami, pod którymi zapewne kryły się śliczne oczy. A usta… jednakowej grubości wyprofilowane w piękny wzór. Pełne i zajmujące dużą część twarzy. Nie za wielkie jednak. Ale wypełnione takim seksem, takim pożądaniem…. . Złączone jakby czekały na pocałunek. Podbródek bardzo męski. Nieco kwadratowy. Pokryty jednodniowym gęstym ciemnym zarostem, który podkreślał silną dolną szczękę. Prawdziwy macho.

    Linia zarostu zakrywała dużą część policzków i część szyi. Jabłko Adama leżące pośrodku silnych mięśni szyi. Spał, ale wyglądał na zadowolonego i uśmiechniętego.

    Piękny. – Pomyślałem zasłaniając się wciąż wstydliwie. W kroczu czułem narastające podniecenie a zakrywany penis domagał się wolności pieszczot i światła. Ignorowałem go. Stałem jak zahipnotyzowany w jednej ręce trzymając sztucznego peniska, a drugą zakrywając krocze. Podziwiałem jego piękne szerokie ramiona. Piękne, to słabe określenie. Idealne i wzorcowe. Chciałbym tak wyglądać. Ten widok wzniecał moje podniecenie. Ten facet mnie podniecał. Zawsze, gdy go widziałem na siłowni, powodował u mnie wzwód. Od zawsze ukrywałem przed samym sobą to, że niektórzy faceci mnie pociągają. Nie wszyscy. Niektórzy. Byli wśród tych innych nieliczni, którzy przyciągali mój wzrok. Którzy dla mnie byli interesujący. Czasem za sprawą wyglądu rozporka. Czasem, za sprawą głosu. Innym razem z powodu nieokiełznanej chuci, którą prezentowali również publicznie. A ten tu, miał tak wiele interesujących mnie przymiotów, że stałem i gapiłem się. Jego silne stopy z pięknymi palcami spoczywały na podłodze a na nich wspierały się szerokie łydki okalające kość piszczelową, a dalej mocne kolana i masywne uda. Nad wszystkimi tymi dobrami czuwał duży penis, który co raz dotykał brzucha nad pępkiem. Co jakiś czas główka penisa spoczywała na chwilkę na tym pięknym skrawku brzucha. Zajebisty widok – myślałem miętoląc sobie genitalia.

    Dłonią, która zasłaniała moje krocze, zacząłem uciskać penisa dodając sobie do tego widoku niezwykle podniecającego mężczyzny, nieco bodźców ruchowych. Masując się tak zatapiałem się w tym widoku i odczuciach generowanych dłonią, jak w prawdziwej przygodzie. Jak w prawdziwej rzeczywistości. Wyobrażałem sobie jego dłoń masującą mnie. Wyobrażałem sobie jego, stojącego naprzeciw i dotykającego mojego przyrodzenia tym podniecającym penisem. Mijały minuty, może długie minuty a ja delektowałem się i widokiem i samo podniecaniem.

    Otworzył oczy, gdy patrzyłem na niego stojąc przed nim z fiutem sterczącym i po prostu sobie trzepałem. Gdy tylko popatrzył na mnie zaprzestałem masturbacji i ukryłem penisa pod dłonią. Roześmiał się tak pięknie tymi pięknymi ustami. Jego brwi się uniosły i ta piękna podniecająca mnie twarz powiedziała do mnie pięknym niskim bardzo męskim głosem. A tego peniska chcesz mi wpakować w usta, czy w pupę?

    I wtedy skojarzyłem, że w drugiej dłoni trzymam sztucznego penisa. Upuściłem go chyba ze wstydu. A on podniósł się i zakomunikował: Chce mi się siku.

    -Mnie też. odpowiedziałem. Założył swą męską umięśnioną rękę na moje ramię. I ja tak zrobiłem powtórzyłem – Mnie też chce się siku. Kołysząc się ruszyliśmy w stronę łazienki. Patrzyłem na niego, jak idzie z wzwiedzionym fiutem. Mnie też stał mocno. Gdy doszliśmy do sedesu stwierdził, że w tym stanie osika całą łazienkę. Poprowadził nas pod prysznic. Weszliśmy do kabiny i zasunął drzwi. Staliśmy naprzeciw siebie w niewielkim oddaleniu. Cała kabina miała wymiary może metra na metr. Położył dłonie obu rąk na moich barkach i zarządził: Sikaj bez dotykania na mnie. Potem ja na ciebie. A na koniec zapytał: Zgadzasz się?

    -Tak. Odpowiedziałem. Też położyłem dłonie na jego barkach. Dotykałem tych pięknych mięśni. Nie trzeba było czekać długo, gdy mój zwieracz wypuścił strumień moczu. Dotarł on na podbródek kumpla. On jednak nie unikał mojego strumienia. Nachylił się i pozwolił by mój strumień wbił się w jego usta i obmywszy jego gardło wypływał z niego. Zapragnąłem i ja spróbować tej metody podniecania ciała i potęgowania doznań seksualnych. Mój strumień sięgał teraz jego piersi ale poczułem na sobie jego strumień ciepłego moczu. Nachyliłem głowę i pochwyciłem krótki strzał. Chwialiśmy się odurzeni alkoholem i trudno było ustać nieruchomo. Była to ani zimna, ani ciepła słona ciecz. Poczułem w nozdrzach samczy zapach, który mnie zniewalał i podniecał. Licząc na więcej stałem z otwartymi ustami, lecz kolega miał trudności z trafieniem w moje usta. Strumienie naszego moczu oblewały nas krzyżując się w przestrzeni. Nasze strumienie łączyły się tworząc wielkie krople. Sikaliśmy na siebie gdzie popadnie.

    A gdy każdy wytrząsnął z fiuta ostatnią kroplę uryny popłynęła ciepła woda z deszczownicy. Całowałem go a on mnie. Czułem się taki swobodny i nie skrępowany. Czułem jego penisa na swoim. Czułem jego dłonie dotykające mnie tam, gdzie była siedziba największej mojej seksualnej radości i podniecenia. Nie czułem wstydu, ani zażenowania, że jestem nagi przed innym mężczyzną. MOGŁEM GO DOTYKAĆ TAM, gdzie marzyłem by położyć choćby jeden palec i potrzymać go sekundę. Dotykałem jego ciała wszędzie. Wiedziałem, że mogę też dotykać penisa, jednak nie dotykałem go tam. On dotykał mnie z namiętnością wszędzie. Układał moje włosy w strumieniach wody. Dotykał moich sutków. Muskał nosem mój nos. Namiętny, jak ja chwytał za moje pośladki i zbliżał nasze fiuty do siebie. Czułem się tak wspaniale, tak cudownie, gdy ślizgaliśmy się nimi po sobie. Jak ja przez te wszystkie lata dawałem radę nie patrzeć. Nie dotykać. Nie podniecać się. Nie ocierać się i nie masturbować się przy takich jak on kolegach, znajomych.

    Teraz nie umiałem się powstrzymać. Przywarłem do jego pięknych ust i całowałem. Zazdrościłem, że przez wiele lat, on miał może nawet kilkaset razy większe doświadczenie w każdej dziedzinie seksu. Miał więcej partnerów i partnerek. Ja zarobiony na wsi widywałem kolegów na domówkach, albo dyskotece w remizie. Szczytem marzeń było wyjść z jakąś dziewczyną z dyskoteki w remizie. JAK WYSZEDŁEŚ z dziewczyną, TO ZALICZONA – mawiali kumple.

    Rzeczywistość była inna. Te które ja wyrwałem, po wyjściu szły na autobus, albo z kimś wracały do domu. Takich pięknych spotkań zakończonych jakimś finałem miałem dwa. Raz mi się udało ze starszą ode mnie. Byłem rozkojarzony i chyba mocno ją wyruchałem. Stał mi ale nie mogłem dojść. Ona zaś miała przypuszczam dwa orgazmy. Guma była pusta. Dziewczyna, jak się okazało dużo później, zrobiła to tydzień przed ślubem. Taki wieczór panieński z samą tylko panną młodą. Może byłem jedynym który dał się zaliczyć przed ślubem. A może ostatnim? Po wszystkim poszedłem w krzaki i dokończyłem ręką by ulżyć nabrzmiałym jądrom.

    Drugi raz z jakąś przyjezdną małolatką. Zrobiła mi loda. A gdy nadszedł mój finał, wypluła pierwszy wytrysk i kończyłem swoją dłonią na trawę. Zwykle obce nie dały się namówić na ruchanie. Trzepanie, jeśli się podnieciłem było we własnym zakresie. I robiłem to w ukryciu. Szybko. Czasem za przystankiem, z którego odjechała niby poderwana dziewczyna. Czasem w przydrożnych krzakach udając że sikam. Najczęściej w domowej łazience. Siadałem na toalecie, opuszczałem nieco spodnie i gatki. Po chwili wytrysk łapałem w kawałek papieru toaletowego. Czysto, szybko i skutecznie. Zdarzało się, że otwierałem porno stronę i zabawiałem się kilka minut przy monitorze. Nigdy nie były to godziny. Bałem się przyłapania i minimalizowałem ryzyko. Wystarczyło mi zaspokojenie tej potrzeby w szybki sposób. Byle by nie czuć podniecenia. Nie myśleć o seksie, o seksualności. Aby nie rozmyślać o tym, nie marzyć. Dziś jednak poszedłem tak daleko. Mam odwagę chodzić przy innym nagim mężczyźnie nagi. Mam odwagę dotykać jego

    nagiego ciała. Mam odwagę Mówić o tym i robić rzeczy, które czasem przychodziły mi do głowy. Teraz czuję się wolny i spełniony. Czuję podniecenie i radość.

    Chwycił za nasze penisy i umieścił swojego pod moimi jądrami pomiędzy udami a mojego pod jego jądrami. Pijani poruszaliśmy się mimowolnie a to stymulowało nas i wspaniale podniecało. Wyobrażałem sobie, że jestem w kobiecie. Trzymaliśmy nasze biodra niemal złączone a piersi odsuwaliśmy od siebie, bo nabrał żelu i masował mój tors i brzuch. Woda nie leciała. Żel dawał poślizg i cudownie masował moje sutki. Ja też tak robiłem. Gdy dotykałem jego tricepsów i bicepsów, miałem wrażenie, że są nie z ciała, ale twardego granitu. Ślizgając dłońmi wyczuwałem mięsień po mięśniu. Jego piękna szyja i mocna szczęka, również zostały dokładnie namydlone. Ale klata i brzuch, po których krążyłem dłońmi kręcąc kółka, były jeszcze bardziej podniecające. Choć wyraźnie było widać, że nie umiemy trzymać pionu, bo bujało nami, to nadal udawało nam się krzesać wielkie iskry namiętności. Brałem z niego przykład i naśladowałem ruchy. Położył swoje piękne dłonie na moim torsie i gładził mnie. A kciukami zaczepiał o moje sutki. Te nabrzmiały a penis znajdujący cię nadal pomiędzy jego udami unosił się i łechtał jego jajka. Nie przypuszczałem, że mam takie nieodkryte punkty rozkoszy. Kręcił kółka na moich sutkach i co chwilę naginał je, jak rękojeść dżojstika. Powodował we mnie niezwykłą rozkosz. Oddawałem się jego dłoniom w posiadanie, ale i ja zapragnąłem tak go podniecać. Miał bardzo gładką skórę na piersiach. Żadnych włosków. Ułożyłem dłonie na szerokim torsie i koniuszkami kciuków rozpocząłem podrażnianie jego sutków. Zamknął oczy i jęknął. Ponawiałem ruchy poruszając prąciem między jego udami. I widok i dotykanie go bardzo mnie podniecały. A poruszanie prąciem między jego udami sprawiało mi jeszcze więcej rozkoszy. Jego sutki był większe niż moje. Bardzo ciemne. Seksownie to wyglądało. Jego całe ciało było pięknie mocno opalone.

    Jego męski kanciasty podbródek zbliżył się do mojej piersi i dotykał okolicy sutków. Zarost setkami ostrych szpileczek drażnił moją skórę. Potęgował doznania erotyczne pocierając o mnie, dotykając, ślizgając się zarostem. Patrzyłem jak to robi wzdychając i jęcząc z tej rozkoszy którą dostawałem. Dotykał moich sutków podbródkiem, Drażnił je raz ostrym zarostem, to znów palcami. Czułem na ciele jego dłonie zmysłowo ugniatające moje pośladki. Ściskał je i rozchylał. Poruszał się od linii talii do ud. Moje podniecenie nadal rosło i penis drgał pomiędzy jego udami. Znów zapragnąłem mieć orgazm. Poruszałem szybciej biodrami by stymulować penisa. Zwykle obejmowałem penisa dłonią by stymulować cały obwód. Gdy zatapiałem go w kobietach, również z każdej strony otrzymywał bodźce. Teraz jednak ta najważniejsza część spodu żołędzi z wędzidełkiem nie była stymulowana, a mój orgazm budowała sytuacja w której teraz byłem, widok pięknego podobającego mi się mężczyzny, który był moim idealnym, bodźce dotykowe, które podawały mi moje dłonie dotykające bez skrępowania jego ciała, oraz fakt, że poruszałem biodrami jakbym naprawdę kochał się z kobietą, do czego byłem przyzwyczajony. Odkręcił wodę a ciepłe krople spadały na nas dodając jeszcze więcej podniecenia. Nie umiałem dłużej czekać na orgazm. Każda kropelka wzbudzała we mnie pożądanie. I każda przepełniała pełne już naczynie rozkoszy. Chwyciłem za jego głowę i przywarłem ustami. Nasze rozwarte usta pozwoliły naszym językom zetknąć się z wyuzdaniem i wolnością. Dodatkowo powodowały wyłączenie hamulców rozsądku. Obaj poczuliśmy szorstkość zarostu. Cudowne kłucie na twarzy przekonało mój mózg, że moje ciało przylega do bardzo pożądanego przeze mnie faceta. To wystarczyło by zdetonować wytrysk. Czułem się jakbym miał pięknego faceta z waginą. Widziałem kiedyś takiego mięśniaka na porno i wtedy siedząc w domu pełnym ludzi, bojąc się, że zaraz ktoś zajrzy do zakątka w którym stał komputer, jedynie dotykałem krocza. Wówczas nasienie wypływało w bokserki namaczając moje genitalia i dodając poślizgu. Był to rodzaj orgazmu wewnętrznego. I teraz taki miałem. Przeżywałem go w całym ciele. Czułem jak wytryskuję spermę. Drżałem cały, lecz nadal nie odrywałem od niego ust, delektując się mięsistymi pocałunkami. Resztki wody na brzuchu i na piersiach powodowały, że ślizgaliśmy się ciałami. A on dłonią zatrzymywał moje nasienie i namaszczał nasze penisy. Aksamitny poślizg sprawiał jeszcze więcej rozkoszy naszym prąciom, a mój orgazm przedłużał się. On też dochodził. Nie przerywając całowania sięgnąłem do jego penisa, by zatrzymać jego nasienie. Czułem jak pulsuje i moja poruszająca się w jego kroczu dłoń rozprowadzała porcje spermy. Wygięło mnie i oderwałem usta od jego ust. Poruszaliśmy biodrami jeszcze chwilę by wysączyć z nas ile się da. Gdy nieco ochłonęliśmy należało się umyć. Nie zwlekaliśmy z tym i znów nadzy i mokrzy staliśmy na środku łazienki. Wycieraliśmy się wzajemnie śląc uśmiechy i nadal czerpaliśmy radość z bycia nagimi.

    Mimo orgazmu, który zajął niemal całe moje ciało, czułem, że jestem niezaspokojony. Czułem niedosyt. Jakby ktoś przerwał zabawę erotyczną w połowie. Niby coś się wydarzyło, ale finał jakby nie był cały. Osuszeni i nadzy szliśmy do pokoju trzymając ręce na ramionach. A gdy siedliśmy ponownie na miejscu, znów nalał do kieliszków. I znów piliśmy śmiejąc się a to z dowcipu, a to z sytuacji jaka się komuś, albo któremuś z nas przytrafiła. Tym razem siedzieliśmy blisko z założonymi rękami na barkach. Piliśmy i po każdym kieliszku był namiętny pocałunek. A przed wypiciem dotykaliśmy kieliszkiem penisa. On mojego, a ja jego. I po kolejnej dolewce znów zasnęliśmy w objęciach.

    Obudził nas ranek. Było około dziewiątej. Tym razem nie byłem skrępowany nagością. Dotykaliśmy się i nasze penisy dawały sygnał, że im mało. Postanowiliśmy się odświeżyć. Poranna toaleta a potem nadal nadzy poszliśmy do kuchni zrobić śniadanie. Zapytał, czy może być jajecznica. Chętnie się zgodziłem, bo lubię. Najpierw skroił kilka cebulek ze szczypiorkiem i podsmażył na patelni. Niektóre kawałeczki zrumieniły się na złoty kolor. Potem wybił kilka jaj do miseczki. Wstawił półmisek do mikrofali, żeby go ogrzać. Jaja wylał na patelnię i posypał solą z ziołami. Stałem i patrzyłem, jak jego penis ociera się o blat. To było takie seksowne. A gdy jajecznica była gotowa, zsunął ją do ciepłego półmiska nagrzanego w mikrofali. Podgrzał też małe bułeczki i siedliśmy naprzeciw siebie na wysokich stołkach przy barku. Jedliśmy dokładając sobie porcje ozdobną łyżką na talerzyki, a gdy jajecznica się kończyła zapytałem, czy jadł już taką polaną nasieniem. Widziałem kiedyś taką scenę na filmie porno. Słyszałem też, jak kiedyś kolega dorabiający na w pizzerii opowiadał o niesfornym gościu, narzekającym w lokalu. Po którymś razie we trzech stanęli przy pizzy i obficie polali ją spermą. A potem zakomunikowali, że jest to specjalna wersja z unikalnym sosem włoskim z truflami. Mieli bekę patrząc jak zajadał.

    Odpowiedział, że nie jadł, ale kolejna może być z nasieniem.

    Po śniadaniu wróciliśmy do reanimacji jego telefonu, by oglądać więcej filmików i zdjęć. Biedak wyładował zupełnie baterię. I znów opowiadał mi historie o spotkanych facetach. Niektórzy i mnie się bardzo podobali. A może pojedziemy na wspólne wakacje na nagą plażę, głośno rzucał myśli pokazując mi fotki z nagiej plaży. A może zamieszkamy razem…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alanlate

    Pozostało ostatała  część opowiadania (6) do napisania. Co może się wydażyć? Jak zakończy się to spotkanie? Może Twój pomysł, fantazja zostanie umieszczona w ostatniej części. Pisz komentarz śmiało. Możesz też umieścić propozycję nowej serii opowiadań, albo tylko jednego.

    Chciałbym napisać coś, co Was mocno podnieci.

    Czytaj inne moje opowiadania klikając w mój nick (koloru niebieskiego) w opowiadaniu, otwiera się lista wszystkich moich opowiadań.

  • Zbyszek, rozdzial 11, czesc 1

    Urodziny Zbyszka, część 1

    Latem Zbyszek był już dobrze wytresowanym niewolnikiem, który dostatecznie panował nad swoimi popędami, dzięki czemu coraz częściej unikał chłosty. Po pamiętnym grzybobraniu w jego porannej toalecie nastąpiła pewna zmiana: Patrycja przestała go golić i po kilku dniach na twarzy niewolnika wykiełkowała broda i wąsy. Ani Pani ani Patrycja nie wyjaśniły, jaki był powód tej zmiany, więc również Zbyszek przeszedł nad tym do porządku dziennego.

    – Zdaje się, że niedługo będą twoje urodziny, więc postanowiłam dać ci prezent – powiedziała Pani do Zbyszka pewnego dnia podczas kolacji.

    – Dziękuję! Bardzo jest Pani dla mnie łaskawa!

    – Umówiłam się w pracowni jutro na dziesiątą, ale będzie ładna pogoda, więc pojedziemy wcześniej, żeby trochę pospacerować. Tam jest kopiec, którego jeszcze nigdy nie widziałam, więc może to być dobra okazja do zwiedzania. A potem może będzie jeszcze czas, żeby zjeść kremówkę? Śniadanie o szóstej, a potem ruszamy.

    Następnego dnia kwadrans po szóstej Zbyszek i Patrycja klęczeli przed Panią, która dopijała kawę.

    – Ładnie wyglądacie – Pani pochwaliła swoich niewolników – Zostawcie sobie tylko obroże na szyjach, nic więcej nie będzie dzisiaj potrzebne!

    Patrycja zdjęła sobie i Zbyszkowi bransolety, a potem wyjęła rurkę z penisa niewolnika. Zbyszek dopilnował, żeby erekcja się nie pojawiła nawet wtedy, gdy Patrycja ocierała się o niego swoimi piersiami. Kiedy niewolnicy byli gotowi, Pani zapięła im smycze i zaprowadziła do auta. Zbyszek dostał tym razem zgodę, żeby usiąść obok Patrycji na tylnej kanapie.

    – Proszę o pozwolenie na zadanie pytania – powiedziała nieśmiało Patrycja.

    – Tak? – zgodziła się Pani.

    – Czy nie powinniśmy założyć ubrań?

    – A po co? – Pani wzruszyła ramionami i ruszyła.

    Wyjazd z miasta trwał tylko pół godziny, bo na drogach nie było jeszcze dużego ruchu. Potem jechali przez kolejne czterdzieści minut malowniczą drogą wśród wzgórz. Wreszcie przejechali przez rzekę, objechali osiedle na południe od centrum miasteczka, które było celem podróży, a potem dotarli wąską uliczką do parku miejskiego. Pani zaparkowała na poboczu naprzeciwko niebieskiej figurki Matki Bożej.

    – Jesteśmy na miejscu! – zakomunikowała – I mamy mnóstwo czasu na spacer!

    Niewolnicy wyszli z samochodu i Patrycja z szacunkiem podała Pani końce obu smyczy. Weszli w głąb parku. Pogoda rzeczywiście dopisała, było słonecznie i wiał tylko lekki wiatr, który jednak o tak wczesnej porze przyprawiał niewolników o gęsią skórkę. Park był dość mocno zarośnięty, ale dobrze utrzymany, z niewielką muszlą koncertową pośrodku. Pani spacerowała powoli, w zamyśleniu przyglądała się drzewom. Patrycja i Zbyszek szli kilka kroków za nią, dbając o to, żeby ich smycze nie były ani za bardzo napięte, ani zbyt luźne. Ręce trzymali przez cały czas na plecach.

    Po obejściu muszli koncertowej Pani skierowała się ku kortom tenisowym, a potem skręciła i stanęła przed kopcem.

    – Zobaczcie, taki sam, jak u nas, tylko mniejszy! – zauważyła i spiralną alejką poprowadziła swoich niewolników na wierzchołek, gdzie z tarasu widokowego można było popatrzeć na park z góry. Było już po ósmej i w alejkach pojawili się nieliczni na razie przechodnie. Plac zabaw nadal był pusty, a na plenerowej siłowni przystanął jakiś biegacz i zaczął ćwiczyć na orbitreku. Pani rozejrzała się po okolicy i uśmiechnęła.

    – Patrycjo, myślę, że zasłużyłaś na orgazm! – powiedziała – Teraz oprzyj się o barierkę, a Zbyszek zrobi ci minetę.

    Patrycja zdziwiła się, ale wykonała polecenie i rozstawiła szeroko nogi. Zbyszek uklęknął przed nią i zaczął pieścić językiem jej cipkę.

    – Nie musisz być cicho! – zauważyła Pani. Patrycja, która dotąd tylko głośno oddychała, zaczęła jęczeć, a potem przeciągle krzyknęła podczas szczytowania. Pani z zadowoleniem zaobserwowała, że biegacz i dwie nastolatki idące do tężni spojrzeli w ich kierunku.

    Patrycja stała z zamkniętymi oczami i przeżywała na miękkich nogach chwilę rozkoszy. W tym czasie Zbyszek wstał, bo Pani pociągnęła jego smycz. Jego członek był lekko naprężony.

    – Jesteś niepoprawny! – krzyknęła ze złością Pani – Nie pozwoliłam ci mieć erekcji!

    – Bardzo przepraszam! – Zbyszek zaczerwienił się – To niechcący!

    – Żałuję, że nie zabrałam bata! Patrycja, ugryź go mocno w tyłek, nie życzę sobie oglądać jego sterczącego wacka!

    Patrycja ocknęła się, kucnęła przy Zbyszku, złapała go za podbrzusze, żeby się nie wyrywał i wpiła zęby w jego lewy pośladek. Niewolnik wzdrygnął się i wydał z siebie odgłos brzmiący jak połączenie jęku i stłumionego krzyku. Zaimprowizowana metoda zadziałała, jego penis opadł i wrócił do rozmiaru akceptowanego przez Panią.

    – Żeby mi to było ostatni raz! – warknęła Pani i pociągnęła za smycze dając swoim niewolnikom sygnał do zejścia z kopca.

    – Błagam o wybaczenie! – jęknął Zbyszek – Będę się bardziej pilnował!

    – Mam nadzieję! I ręce do tyłu! – ta ostatnia uwaga była bardziej do Patrycji, która straciła równowagę na wąskiej alejce i musiała złapać Zbyszka za ramię, żeby nie sturlać się po stoku.

    Zeszli powoli z kopca, a potem udali się w kierunku kortów tenisowych. W parku było coraz więcej przechodniów. Już obok kopca minęli kobietę z dzieckiem na wózku, która pośpiesznie skręciła w boczną ścieżkę. Trochę później na przeciwległym końcu alejki pojawiły się dwie starsze spacerowiczki. Kiedy dostrzegły Panią i jej niewolników, stanęły jak wryte, przeżegnały się i uciekły. Biegaczy widok spacerującej trójki wybijał z rytmu i tylko grupa wyrostków idąca w kierunku siłowni nie speszyła się i przeszła obok z kilkoma komentarzami dotyczącymi piersi Patrycji i przyrodzenia Zbyszka. Młodzi ludzie stracili zapał do komentowania dopiero wówczas, kiedy Pani z uśmiechem zaproponowała, że Zbyszek może zrobić im loda albo nadstawić dupy.

    Spacer został przerwany w pobliżu parkowej restauracji, która właśnie miała otworzyć się o dziewiątej i gdzie Pani miała nadzieję zamówić pyszną kremówkę. Z bocznej alejki wyszli dwaj policjanci i pośpiesznie podeszli, a właściwie nawet podbiegli do Pani i jej niewolników.

    – Dzień dobry! – odezwał się młodszy policjant, który był mniej zdyszany niż kolega.

    – Dzień dobry! – odpowiedziała uprzejmie Pani.

    – Patrol interwencyjny, młodszy aspirant Maciej Kulson – przedstawił się policjant – Dostaliśmy wezwanie do… hmm… nieobyczajnego wybryku w tym parku…

    – Proszę się rozejść i nie robić zbiegowiska! – przerwał mu starszy kolega krzycząc do wyrostków, którzy stojąc w bezpiecznej odległości nagrywali przebieg interwencji swoimi telefonami. Młodzi ludzie przenieśli się dalej i ukryli za krzakami, ale nie przestawali obserwować rozwoju sytuacji.

    – Proszę o przejście z nami na zaplecze restauracji – zaproponował aspirant Kulson – I o zakrycie miejsc intymnych.

    – Z najwyższą przyjemnością! – odpowiedziała Pani i poprowadziła swoich niewolników za policjantami. Po drodze spojrzała groźnie na Zbyszka, który spełnił polecenie aspiranta i zasłonił genitalia. Niewolnik zrozumiał i zabrał rękę na plecy.

    Tymczasem okazało się, że restauracja była jeszcze zamknięta, nawet od strony zaplecza. Udało się jednak znaleźć takie miejsce, które było z trzech stron osłonięte. Starszy policjant zabezpieczył je z czwartej strony, rozczarowując tym ukrytych w krzakach obserwatorów. Aspirant Kulson odchrząknął łypiąc jednym okiem na piersi Patrycji, bezwstydnie wypięte w jego kierunku.

    – Interwencja jest… – Pani słuchała z zainteresowaniem, ale policjantowi ewidentnie brakowało słów – odnośnie do nieobyczajnego wybryku o charakterze obnażania się w miejscu publicznym… Czyn ten polega na artykułowi 140 kodeksu wykroczeń. Proszę o zasłonięcie miejsc intymnych!

    – Przepraszam, panie oficerze, że sprawiliśmy kłopot! – odpowiedziała Pani – Niezwłocznie to naprawimy, ale poproszę o informację, o które konkretnie miejsca intymne chodzi.

    – Eee – policjant zupełnie się nie spodziewał takiego pytania – cyc… to znaczy piersi oraz te… no… genitalia!

    – Oczywiście, ale w jaki sposób należy je zasłonić? One nie mają w tym doświadczenia – Pani wskazała na Zbyszka i Patrycję.

    – Najlepiej ręką.

    – A czy mógłby pan oficer pokazać, jak to zrobić prawidłowo? Nie chcielibyśmy popełnić jakiegoś błędu.

    Pani spojrzała na Patrycję, która zrozumiała niewypowiedziany rozkaz. Podniosła rękę zupełnie zaskoczonego policjanta i położyła ją sobie na piersi. Uśmiechnęła się przy tym lubieżnie.

    – Czy tak jest dobrze, panie oficerze? – zapytała Pani.

    – Proszę przestać! To jest naruszenie… naruszenie nietykalności funkcjonariusza na służbie! – policjant odskoczył od Patrycji jakby była posągiem z rozżarzonego metalu – Proszę pokazać dowody osobiste!

    – Proszę bardzo – Pani pogrzebała w torebce i wyjęła dokument – One nie mogą zostać wylegitymowane, gdyż sam pan oficer widzi, że nie mają gdzie przechować swoich dokumentów. Mam nadzieję, że to jednak nie będzie stanowić problemu. W razie czego odpowiadam za nie osobiście!

    Aspirant wziął dowód osobisty Pani i przez chwilę coś pilnie notował. Po jego minie było widać, że obmyśla dalszą strategię interwencji, która okazała się trudniejsza niż się spodziewał.

    – Proszę o złożenie wyjaśnień – zaczął nieco pewniejszym głosem oddając dokument – dlaczego rzeczone osoby przebywają tu w stanie obnażenia i są prowadzone na smyczy.

    – Zacznę może od tego drugiego – zaproponowała Pani – artykuł 77 paragraf pierwszy kodeksu wykroczeń nakłada na mnie obowiązek zachowania środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia…

    – Ale to przecież nie są zwierzęta! – przerwał jej policjant.

    – Obawiam się, panie policjancie, że taka interpretacja nie jest zgodna z aktualną wiedzą biologiczną. Ludzie to przedstawiciele gromady ssaków z królestwa zwierząt, po łacinie Animalia.

    – To nie tak! – policjant był coraz bardziej zdezorientowany – Ten przepis jest o psach!

    – Gdyby przepis dotyczył konkretnego gatunku lub taksonu wyższego rzędu, prawodawca pewnie by go doprecyzował – kontynuowała Pani swój wywód – poza tym proszę zwrócić uwagę na fakt, że w naszej kulturze dopuszczalne jest prowadzenie ludzi na smyczy, jeśli zagrażają sobie lub innym. Widuje się niekiedy, jak rodzice trzymają na smyczy swoje dzieci i nie jest to uznawane za czyn nieobyczajny.

    – Ale ci obywatele są dorośli!

    – To prawda, są pełnoletni, ale to nie znaczy bynajmniej, że nie mogą stanowić zagrożenia! Wydaje mi się nawet, że są znacznie większym potencjalnym zagrożeniem niż małe dzieci – Pani znów spojrzała na Patrycję.

    – Ja stanowię zagrożenie! – Patrycja naskarżyła na siebie – Pół godziny temu ugryzłam tego pieska – spojrzała na Zbyszka, który pokazał policjantowi wyraźny ślad zębów na pośladku – i nie wiem, jak to by się skończyło, gdyby moja Pani mnie nie odciągnęła!

    – Jak pan policjant sam widzi, zagrożenie jest realne, a zastosowany środek zapobiegawczy uzasadniony – dodała Pani.

    – Przecież to jest przemoc! – policjant był już zupełnie zdezorientowany.

    – Jeśli pan oficer ma na myśli artykuł 207 kodeksu karnego, to uprzejmie informuję, że zaistniała okoliczność ma charakter dobrowolny, a jak wie pan lepiej niż ja, w naszym systemie prawnym nadrzędna jest zasada, że volenti not fit iniuria. Złóżcie, słoneczka, stosowne oświadczenia – zwróciła się Pani do swoich niewolników.

    – Jestem prowadzona na smyczy dobrowolnie – odpowiedziała Patrycja – i uważam, że jest to dla mnie bardzo korzystne, bo dzięki temu nigdy się nie gubię!

    – Ja też! – dodał Zbyszek.

    – Ale dlaczego obnażacie się w miejscu publicznym?! – policjant nie potrafił już ukryć zdenerwowania.

    – Nie wiedziałam, że tak nie wolno! – Patrycja zrobiła smutną minę – Ubrania są takie niewygodne, podrażniają skórę i można się w nich spocić! Poza tym naturyzm nie jest zabroniony, prawda?

    – Tylko w wyznaczonych miejscach! – prawie krzyknął policjant – To jest publiczny park! Tu chodzą dzieci!

    – Przepraszam! – Patrycja wygięła usta w smutną podkówkę.

    – Proszę na nią nie krzyczeć, ona jest bardzo wrażliwa i gotowa się tu rozpłakać – Pani upomniała policjanta – Nastąpiło zwykłe nieporozumienie i możemy obiecać, że to się już nie powtórzy, prawda?

    Patrycja i Zbyszek energicznie potwierdzili. Policjant stał z szeroko otwartymi oczami i już nie wiedział, co powiedzieć. Widząc to Pani uśmiechnęła się.

    – Rozumiem, że popełniliśmy wykroczenie – kontynuowała – I jestem gotowa ponieść konsekwencje. Co dalej z tym zrobimy?

    – Ehm… – odchrząknął policjant – tak… proponuję mandat w wysokości pięćset złotych.

    – Ależ oczywiście! – Pani sięgnęła do torebki i podała pięć zielonych banknotów – Czy to wszystko?

    – Jeszcze… hmm… czy osoby obnażone mogą się ubrać?

    – Niestety, nie dysponujemy tutaj odzieżą dla nich. Ale jeśli panowie policjanci pozwolą nam się oddalić, jakieś pół kilometra stąd mam umówioną wizytę w pracowni krawieckiej i jestem pewna, że tam coś się znajdzie.

    – Lepiej, żeby w tym… tym stanie już się nie przemieszczali. Możemy podwieźć radiowozem…

    – O! dziękuję! To bardzo uprzejme z pana strony! Czy mogę się jakoś odwdzięczyć?

    – Nie! – policjant wyglądał na zakłopotanego i odwrócił się do kolegi – Lolek, przyprowadzisz tu auto?

    – Jasne, miejmy to już za sobą… – mruknął drugi policjant i zniknął za węgłem. Nastała krępująca cisza. Na szczęście radiowóz był blisko i starszy policjant wrócił już po kilku minutach. Rozejrzał się, czy nikogo nie ma w zasięgu wzroku, a potem zaprosił Panią i jej niewolników na tylną kanapę. Policjanci wsiedli z przodu i samochód ruszył pod wskazany przez Panią adres. To rzeczywiście było blisko, już po chwili radiowóz stanął pod eleganckim domem stojącym na uboczu, wśród drzew.

    – Jesteśmy na miejscu – oznajmił aspirant Kulson – Proszę szyb- ko udać się do rzeczonego budynku i już nie obnażać się publicznie!

    – Bardzo dziękuję za wyrozumiałość, panie oficerze! – powiedziała Pani – Mam jeszcze jedną prośbę. Podejrzewam, że ona – spojrzała na Patrycję – może ukrywać narkotyki. Powinni panowie ją zatrzymać i dokładnie sprawdzić.

    – A to co znowu? Jakie narkotyki?!

    – Nie jestem pewna – Pani nachyliła się do policjantów i szeptała im na ucho – ale widziałam, jak ona wkładała sobie palec w cipę i mogła tam coś ukryć. Wiedzą panowie, jak trudno teraz upilnować młodzież…

    – Co?! – Kulson zapowietrzył się i nie był w stanie powiedzieć nic więcej.

    – Proszę ją koniecznie zatrzymać – Pani puściła oko do policjantów i podała im wizytówkę – Ja teraz będę zajęta u krawcowej przez trzy godziny, proszę zadzwonić, kiedy panowie skończą przesłuchanie, wtedy ją odbiorę.

    Pani wyszła z auta razem ze Zbyszkiem i zostawiła Patrycję, która natychmiast skorzystała z tego, że miała więcej miejsca na tylnej kanapie i rozłożyła szeroko nogi. Pani prowadząc Zbyszka na smyczy do drzwi domu krawcowej słyszała jeszcze, jak policjanci żywo o czymś rozmawiają. Odwróciła się, pomachała im i zapukała do drzwi. Kiedy była już w środku, radiowóz odjechał.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ariouth

    Pierwszy tom książki Petronelli Geissel o Zbyszku jest już dostępny (za darmo w postaci pliku PDF). Kontakt: Ariouth małpa protonmail kropka com.

  • Zbyszek, rozdzial 11, czesc 2

    Urodziny Zbyszka, część 2

    W domu przywitała Panią młoda niewolnica z wytatuowaną na prawej piersi cyfrą 1.

    – Dzień dobry Pani – zaszczebiotała – wabię się Jedynka i będę dzisiaj Pani służyć. Czego się Pani napije?

    – Poproszę zieloną herbatę z odrobiną miodu – odpowiedziała Pani.

    – Za chwilę podam. Zapraszam do salonu! – niewolnica wskazała drzwi – proszę spocząć na fotelu!

    Pani weszła do salonu i spoczęła. Zbyszek klęknął obok, wyraźnie zadowolony, że nie musi już spacerować. Po chwili Jedynka weszła z tacą i postawiła na stoliku filiżankę z parującym napojem.

    – Bardzo przepraszam, że trwało to tak długo, ale nasz personel właśnie kończy pracę nad zamówieniem szanownej pani – wytłumaczyła – Nasza właścicielka wyjechała na targi mody do Mediolanu i musimy same organizować sobie pracę, a ponieważ jesteśmy tylko głupiutkimi suczkami, robimy wiele błędów. Proszę nas za to ukarać wedle uznania.

    – Wiem, wiem, Gosia mnie uprzedziła – odpowiedziała Pani – A o karach porozmawiamy, kiedy skończycie.

    – Bardzo dziękuję, szanowna pani! Za trzy minuty będziemy gotowe.

    – Wytrzymam… – mruknęła Pani i sięgnęła po filiżankę.

    Jedynka była słowna. Dokładnie po trzech minutach pojawiła się w drzwiach prowadzących do innego pomieszczenia.

    – Zapraszam Panią z suczką! – powiedziała z uprzejmym uśmiechem.

    Pani dopiła herbatę, odłożyła filiżankę na stolik i zaprowadziła Zbyszka do pokoju, który okazał się być obszerną przymierzalnią połączoną z łazienką. Jeden z rogów był wykafelkowany i mieścił prysznic z brodzikiem i szerokim odpływem. Cała ściana przeciwległa do wejścia była zastawiona szafami, regałami i wieszakami pełnymi różnych ubrań i akcesoriów. W kącie stało kilka manekinów, a obok dwa stoliki z maszynami do szycia oraz toaletka z lustrem. Przy drzwiach była wygodna kanapa i stolik z poczęstunkiem oraz mały regał z książkami i czasopismami.

    – To jest Dwójka i Szóstka – Jedynka przedstawiła dwie niewolnice stojące koło manekinów i kłaniające się Pani. Cyfry wytatuowane na ich piersiach nie pozostawiały wątpliwości, jak się należy do nich zwracać.

    – Jeśli nie ma pani nic przeciwko, teraz przygotujemy suczkę.

    – Nie mam – Pani wręczyła Jedynce smycz i usiadła na kanapie. Wybrała z półki książkę i zagłębiła się w lekturze.

    Jedynka zaprowadziła Zbyszka do brodzika. Tam niewolnice najpierw starannie wydepilowały płatami wosku całe jego ciało łącznie z moszną, wnętrzem uszu i nosa. Zbyszek syczał przy tym z bólu, ale za bardzo się nie wyrywał. Zrozumiał też, dlaczego od dwóch tygodni Patrycja go nie goliła – dzięki temu owłosienie twarzy mogło być również skutecznie usunięte woskiem.

    Po wyrwaniu, z pewnym trudem, włosów z brody i wąsów, niewolnice zabrały się za włosy na głowie. Najpierw skróciły je nożyczkami, a potem depilowały wąskimi paskami. Trwało to znacznie dłużej niż depilacja reszty ciała, ale nikomu się nie spieszyło. Zbyszek zacisnął zęby i zamknął oczy, żeby nie patrzeć na piersi Dwójki i Szóstki co i rusz dyndające tuż przed jego twarzą.

    Kiedy czubek głowy Zbyszka był już doskonale gładki i mocno zaczerwieniony, zostały tylko brwi, z którymi niewolnice uporały się błyskawicznie.

    – Czy rzęsy też usuwamy, prze pani? – zapytała Dwójka.

    – Nie ma takiej potrzeby – mruknęła Pani przewracając kartkę.

    Wobec takiej odpowiedzi niewolnice zrobiły Zbyszkowi lewatywę, dokładnie umyły go, wysuszyły i nasmarowały balsamem łagodzącym podrażnienia po depilacji. Wyglądał bardzo dziwnie pozbawiony włosów i czerwony na prawie całym ciele.

    Niewolnice wyprowadziły Zbyszka z brodzika i kazały stanąć koło manekinów.

    – Mówcie, co tam zakładacie! – poleciła Pani nie odrywając wzroku od książki.

    – Zaczynamy od antyerektora, proszę pani! – powiedziała Szóst- ka. W tym czasie Dwójka wyjęła z szuflady małe pudełko, a z pudełka dwa czarne pierścienie, jeden mały i kauczukowy, z metalowym oczkiem i małym kółkiem po drugiej stronie, drugi bardziej masywny, z zawiasem i małym pudełkiem przytwierdzonym z jednej strony, a metalowym oczkiem nieco większym od poprzedniego z drugiej. Dwójka ściągnęła napletek Zbyszka i umieściła małe kółko pod żołędzią, z metalowym oczkiem na wędzidełku. Następnie zamknęła większe kółko na mosznie powyżej jąder i założyła malutką kłódkę na skobelki stykające się naprzeciwko zawiasu. Przesunęła całość tak, żeby metalowe oczka większego i mniejszego pierścienia stykały się ze sobą.

    – To jest urządzenie, które szanowna pani zamówiła – kontynuowała Szóstka i wcisnęła szpilkę w niewielki otwór z boku większego pierścienia – Właśnie je włączyłam i teraz można je wyłączyć tylko zdejmując kłódkę, co skutkuje przerwaniem obwodu elektrycznego. Ponowne założenie kłódki sprawi, że antyerektor znów zacznie działać. Te dwie metalowe płytki – wskazała na miejsce, gdzie oba pierścienie się stykały – są lekko namagnesowane, ale wystarczy niewielka siła, żeby je oderwać od siebie. Wtedy elektrody zaczną razić prądem jądra dopóki płytki znów się nie zetkną. Akumulator wystarcza na 72 godziny pracy, można go podładować z gniazdka załączonym kablem. Czy chce pani zobaczyć, jak to działa?

    – Pewnie! – odpowiedziała Pani, a wtedy Szóstka podniosła członek rozdzielając dwa pierścienie. Zbyszek krzyknął i trzepotał rękami dopóki Szóstka nie pozwoliła pierścieniom znów się zetknąć.

    – Nareszcie! – krzyknęła z entuzjazmem Pani – Ostateczny koniec ze stawianiem wacka bez pozwolenia!

    Zbyszek nie wyglądał na szczęśliwego z nowej zabawki. Szóstka podała Pani pudełko z kluczem do kłódki, instrukcją obsługi i kablem do ładowania.

    – Teraz założymy gorset! – poinformowała Panią Dwójka – Zgo- dnie z pani życzeniem wewnętrzna strona została pokryta małymi ćwiekami.

    Gorset był różowy, z obfitymi falbankami na górze. Dwójka i Szóstka założyły go na brzuch Zbyszka i zasznurowały ściągając tak mocno, jak tylko się dało. Niewolnik z trudem oddychał, ale jego sylwetka była dzięki gorsetowi zdecydowanie bardziej wyprostowana.

    Kolejnym etapem było założenie pończoch sięgających aż do pośladków. Ponieważ gorset nie był zaopatrzony w troczki, Szóstka zamocowała pończochy małymi agrafkami wbitymi w skórę Zbyszka w kroczu i na zewnętrznych stronach pośladków. Na to została założona koronkowa spódniczka przyczepiona rzepami do dolnej krawędzi gorsetu. Z tyłu zakrywała tylko górną część pośladków, a z przodu miała wycięcie eksponujące genitalia.

    – Jaki kolor włosów życzy sobie szanowna pani? – spytała Dwój- ka wygładzając ręką koronkę.

    – Oczywiście blond, może być przełamany różem! – odpowiedziała Pani.

    Niewolnica wyszukała odpowiednią perukę i kiedy uzyskała ap- robatę Pani, umieściła ją na głowie Zbyszka. Również peruka została przymocowana do skóry za pomocą dyskretnych agrafek.

    – Zgodnie z pani życzeniem dobrałyśmy szpilki z najwyższym możliwym obcasem – Szóstka zademonstrowała buty – Ale nie wiem, czy on da radę w nich chodzić.

    – Nie twoja sprawa! – ucięła Pani.

    – Bardzo przepraszam za moją impertynencję! – Szóstka padła na kolana przed Panią i pocałowała jej but.

    – Wybaczam. Załóż mu to!

    Dwójka podtrzymywała Zbyszka, kiedy Szóstka zakładała buty na jego stopy. Obcas był naprawdę wysoki i gruby tylko na pół centymetra, więc Zbyszek stał właściwie na czubkach palców, z bardzo niepewnym podparciem pięty. Nawet kiedy starał się nie poruszać, chwiał się z trudem łapiąc równowagę.

    – Przejdź się teraz! – rozkazała Pani.

    Zbyszek zrobił pierwszy chybotliwy krok i prawie upadł, ale Dwójka i Szóstka złapały go z obu stron za łokcie. Wspierany przez niewolnice Zbyszek przeszedł niepewnie do przeciwległej ściany i z powrotem.

    – Puśćcie go i odsuńcie się! – padło polecenie, którego Zbyszek bardzo nie chciał usłyszeć. Dwójka i Szóstka odeszły na bok i niewolnik został sam ze swoim problemem.

    – Idziemy, raz raz! – poganiała go Pani.

    Zbyszek rozstawił szeroko nogi, zrobił trzy kroki i runął na podłogę. Krzyknął z bólu, bo nie tylko prąd raził jego jądra, ale też ćwieki wbiły się mocniej w skórę, gdy zgiął się wpół. Błyskawicznie usiadł i przesunął penisa na właściwe miejsce, ale nie był w stanie podnieść się o własnych siłach.

    – Dobrze, dajcie jej na początek coś, w czym się nie zabije! – powiedziała Pani z rezygnacją w głosie.

    – Dziękuję za tę łaskę! – wystękał Zbyszek, który w tej pozycji nie mógł za bardzo oddychać. Dwójka i Szóstka podniosły go i zdjęły buty.

    – Spakujcie je i doliczcie do rachunku! – zaznaczyła Pani ku przerażeniu Zbyszka.

    – Oczywiście, szanowna pani!

    Szóstka pogrzebała w szafie i przyniosła buty z wyraźnie niższym i szerszym obcasem. Po ich założeniu okazało się, że Zbyszek jest w stanie samodzielnie stać, a nawet iść, choć powoli i z szeroko rozstawionymi nogami.

    – Przełóżcie mu smycz i nauczcie normalnie chodzić!

    – Oczywiście, szanowna pani! – Dwójka odpięła smycz od obroży i przypięła do kółka na pierścieniu wokół żołędzi. Zbyszek zrozumiał, że będzie się musiał bardzo przyłożyć do nauki. Przez kwadrans chodził po pomieszczeniu prowadzony przez Dwójkę, która stopniowo zwiększała tempo. W końcu Zbyszek prawie biegł, nadal niezbyt zgrabnie, ale przynajmniej bez zbędnego ociągania się.

    – Ujdzie! – powiedziała wreszcie Pani.

    – Suczka jest zgrzana, więc musimy chwilkę poczekać, zanim dokończymy – poinformowała ją Dwójka. Zwolniła, ale nadal prowadziła Zbyszka, dopóki jego oddech się nie wyrównał. Potem wytarła niewolnika papierowymi ręcznikami, a Szóstka użyła suszarki, żeby usunąć resztki wilgoci. Wysuszony Zbyszek został zaprowadzony do toaletki. Tam Szóstka zrobiła mu wyrazisty makijaż: starannie namalowała brwi, doczepiła sztuczne rzęsy, położyła cienie na powieki i róż na policzki, wargi i brodawki sutkowe pokryła krwistoczerwoną szminką. Pani była na bieżąco konsultowana i po czterdziestu minutach ciężkiej pracy makijażystki zaaprobowała finalny efekt.

    Zbyszek był gotowy. Wyglądał jak skrzyżowanie drag queen z francuską pokojówką i przydrożną prostytutką. Pani była zachwycona. Odłożyła książkę na stolik i kazała Zbyszkowi obracać się i stawać w różnych pozycjach.

    – Jesteście prawdziwymi profesjonalistkami! – szczerze pochwaliła Dwójkę i Szóstkę.

    – Staramy się, proszę pani! – odpowiedziały i dygnęły.

    – W zestawie są jeszcze buty, które pani zamówiła, oraz fartuszek – dodała Dwójka.

    – Buty prześlijcie pocztą, a fartuszek załóżcie!

    – Oczywiście! – odpowiedziała Dwójka i przyczepiła do gorsetu za pomocą rzepów mały biały prostokąt obramowany koronką, który zasłonił przyrodzenie Zbyszka.

    – Teraz już zupełnie wygląda jak dziewczyna! – Pani uśmiechnęła się, a potem spojrzała na zegarek – Wyrobiłyście się przed czasem, więc myślę, że zasłużyłyście na nagrodę! Niech Zbyszek zrobi wam minetę.

    – Bardzo dziękujemy! – odpowiedziała Szóstka – ale nasza właścicielka nie pozwala nam ruchać się z klientami ani z ich zwierzątkami. Możemy mieć orgazm tylko pocierając cipką o jej nogę i nie częściej niż raz na pół roku.

    – Jak tam chcecie. Dam znać Gosi, że jestem z was zadowolona, może pozwoli wam się poocierać od razu po swoim powrocie.

    – Dziękujemy! – obie niewolnice padły do stóp Pani i pocałowały jej buty.

    – Już wystarczy! – Pani odsunęła nogi na bok – przekażcie swojej właścicielce, że przelew zrobię natychmiast po przesłaniu rachunku. A teraz chcę jeszcze doczytać rozdział!

    Obie niewolnice z szacunkiem stanęły obok Zbyszka, czekając w milczeniu na dalsze rozkazy. Pani wróciła do czytania książki, od czasu do czasu pogryzając herbatniki. Po dwudziestu minutach przerwał jej dzwonek. Wyjęła telefon z torebki i odebrała.

    – Halo? Tak… już panowie skończyli?… dobrze… mam podjechać do komisariatu? to jest naprzeciwko dworca kolejowego?… nie?…. rozumiem… dom pomocy społecznej koło parku…. dobrze, będę tam za kwadrans… cieszę się… do zobaczenia! – Pani odłożyła telefon i zwróciła się do niewolnic – Niestety, muszę już iść, doczytam innym razem.

    Szóstka dzwoneczkiem wezwała Jedynkę, która odprowadziła Panią do drzwi wejściowych.

    – Dziękujemy za skorzystanie z usług naszego zakładu i zapraszamy ponownie! – zaszczebiotała niewolnica – Mamy w naszej kolekcji również duży wybór strojów kucyków, w tym ostatni krzyk mody – tęczowe grzywy i ogony w stylu Rainbow Dash!

    – Na pewno kiedyś skorzystam! – mruknęła Pani i wyszła na zewnątrz prowadząc Zbyszka na smyczy, której koniec znikał pod fartuszkiem. Zbyszek bardzo się starał, żeby utrzymać równowagę na kostce brukowej przed domem, co było tym trudniejsze, że musiał trzymać ręce na plecach. Ćwiczenia w przymierzalni zaowocowały jednak tym, że choć jego krok był sztywny, to jednak nie przewracał się nawet na nierównym terenie.

    Pracownia krawiecka była położona na końcu spokojnej uliczki, więc Pani mogła prowadzić swojego niewolnika zupełnie nie niepokojona. Po przejściu nie więcej niż trzystu metrów doszła do skraju parku, gdzie stał jej samochód. Kazała Zbyszkowi wsiąść z tyłu i ruszyła, ale przejechała nie więcej niż sto metrów, docierając pod bramę domu pomocy społecznej, który znajdował się na skraju par- ku. Między ogrodzeniem a gęstą w tym miejscu roślinnością położona była mocno zarośnięta droga, gdzie stał już radiowóz. Pani zaparkowała obok i wysiadła. Z radiowozu wysiadł młodszy aspirant Kulson.

    – Mam nadzieję, że przesłuchanie było udane! – zagaiła Pani.

    – Było – potwierdził policjant otwierając tylne drzwi, przez które wygramoliła się Patrycja. Była zgrzana, a jej włosy rozczochrane i miejscami zlepione. Uśmiechnęła się szeroko do Pani.

    – Wszystko wyjaśniliśmy, mandat został anulowany – policjant podał zielone banknoty.

    – Proszę zatrzymać pieniądze – zaoponowała Pani – Pan się przecież fatygował!

    – Sprawy nie było – policjant schował banknoty do kieszeni – Proszę już tylko nie prowadzić ich w miejscu publicznym bez ubrania.

    – Oczywiście, panie oficerze! Proszę zobaczyć, jak ślicznie jest teraz ubrane! – tym razem Pani otworzyła tylne drzwi swojego auta i dała znać Zbyszkowi, żeby wyszedł.

    – Czy ta pani trudni się nierządem? – policjant postanowił zaspokoić zawodową ciekawość – I co stało się z obnażonym mężczyzną, który znajdował się wcześniej z panią?

    Pani nie odpowiedziała, tylko skinęła na Patrycję, która uniosła koronkowy fartuszek Zbyszka.

    – O! – tylko tyle był w stanie powiedzieć aspirant. Pani rozkazała swoim niewolnikom wsiąść do auta. Patrycja najpierw wyciągnęła z bagażnika kawał folii i rozłożyła na kanapie, żeby nie pobrudzić tapicerki.

    – Na nas już czas! – powiedziała Pani do policjanta – Zapisałam numer i zadzwonię do pana, jeśli będziemy w okolicy, żeby upewnić się, że nie potrzebuje pan jeszcze któregoś z nich przesłuchać. Do widzenia!

    – Do widzenia! – odpowiedział policjant i wsiadł do radiowozu. Pani wyjechała tyłem z parku i skierowała się na drogę wyjazdową z miasteczka.

    – Widzę, że policjanci się tobą konkretnie zaopiekowali. Czekam na relację – powiedziała Pani do Patrycji zerkając na nią przez lusterko.

    – Tak, to był intensywny czas! – odpowiedziała niewolnica odgarniając włosy z czoła – Najpierw, jeszcze w radiowozie, wypytywali mnie, co robiliśmy na golasa i odpowiedziałam, że to był przegrany zakład, co przyjęli ze zrozumieniem. Potem pytali, co to za historia z narkotykami, więc wyjaśniłam, że sami muszą sprawdzić, czy czegoś nie ukrywam. To bystre chłopaki, zrozumieli, że sami mogą nie dać rady, więc wezwali jeszcze dwóch kolegów i pojechaliśmy do jakiegoś mieszkania, zdaje się, któregoś z nich. Tam bardzo systematycznie penetrowali wszystkie moje otwory.

    – I co, udało im się coś znaleźć?

    – Trudno powiedzieć, nie byli bardzo rozmowni, a ja też nie mogłam zagadywać z pełnymi ustami. Na sam koniec zrobili jeszcze konkurs, gdzie najgłębiej wejdzie pałka policyjna.

    – Który otwór wygrał?

    – Oczywiście cipa! – powiedziała z dumą Patrycja – Ale inne nie były dużo gorsze!

    – Musisz jeszcze nad nimi popracować!

    – Tak, Pani!

    – I co było dalej?

    – Ten starszy powiedział, żebym się nie martwiła chłopcami, którzy mnie nagrywali, on ich zna i nie dopuści, żeby to gdzieś wypłynęło. A potem odwieźli mnie do Pani.

    – Szkoda, mogliście zostać gwiazdami Internetu… ale kiedyś może założę wam własny kanał.

    – Dziękujemy, Pani – odpowiedziała głośno Patrycja i trochę ciszej Zbyszek, któremu chyba mniej zależało na karierze artystycznej.

    – Jak ci się podoba Zbyszek? – Pani zmieniła temat.

    – Jest śliczną dziewuszką! – Patrycja odpowiedziała z entuzjazmem.

    – To jego prezent na urodziny. Skarżył się kiedyś, że masz lepiej od niego, więc postanowiłam, że będzie mógł sam się przekonać, co to znaczy być kobietą.

    – Bardzo Pani dba o swoich niewolników!

    – Wiem.

    Pani zakończyła rozmowę i włączyła radio. Ruch na drodze był dużo większy niż rankiem i zwłaszcza przejazd przez miasto zajął ponad godzinę. Samochód Pani miał przyciemnione tylne szyby, więc Zbyszek i Patrycja nie wzbudzali sensacji, kiedy trzeba było stać w korku.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ariouth

    Pierwszy tom książki Petronelli Geissel o Zbyszku jest już dostępny (za darmo w postaci pliku PDF). Kontakt: Ariouth małpa protonmail kropka com.

  • Zbyszek, rozdzial 11, czesc 3

    Urodziny Zbyszka, część 3

    Dojechali przed trzecią. Patrycja musiała jeszcze wziąć prysznic, przez co Zbyszek został zobowiązany do podania obiadu. Wywiązał się z tego w sposób zadowalający i wydawało się, że coraz lepiej czuje się w butach na obcasie. W sprzątanie ze stołu włączyła się Patrycja, która nie pachniała już spermą i śluzem, tylko jaśminem.

    – Ponieważ dzisiaj są urodziny Zbyszka, na wieczór jest zaplanowana drobna impreza – Pani poinformowała swoich niewolników, kiedy skończyli zmywać i wrócili do salonu po dalsze rozkazy – Kolacja będzie dla czterech osób. Zaczynamy o siódmej.

    Już wcześniej Pani organizowała wieczorne przyjęcia dla swoich znajomych, więc niewolnicy doskonale wiedzieli, co trzeba przygotować. Dla Zbyszka była to również okazja do dalszego oswajania się z butami.

    Goście Pani zwykle byli punktualni. Również i tym razem dzwonek do drzwi rozległ się minutę po siódmej wieczorem. Zbyszek miał skrępowane z tyłu ręce, a z przodu trzymał sutkami tacę z powitalnymi napojami, więc otworzyła Patrycja. Weszło dwoje gości, mężczyzna i kobieta, których Zbyszek rozpoznał jako swoich egzaminatorów podczas obrony pracy magisterskiej.

    – Dziękuję, że przyjęliście zaproszenie! – powiedziała Pani witając się z gośćmi.

    – Twój urok osobisty sprawia, że nie potrafię odmówić, hehe… A tak naprawdę to chodzi mi tylko o wyżerkę – odparł mężczyzna sięgając po szklankę.

    – Ty to potrafisz rzucić komplementem, Władziu! – zaśmiała się Pani – Jolu, śliczna apaszka, gdzie kupiłaś?

    – To prezent, konsul Turkmenistanu przyjechał z Berlina załatwić jakąś sprawę w sądzie i dał mi ją za pomoc. Podobno ręcznie tkany jedwab – odpowiedziała kobieta i usiadła z kieliszkiem nalewki wiśniowej na kanapie – A wiesz, że niedawno ukazał się pierwszy tom książki Petronelli Geissel o Zbyszku?

    – O, to ciekawe, nie wiedziałam! Gdzie ją można kupić?

    – Nie można, trzeba się skontaktować z wydawnictwem, wysyłają bezpośrednio do czytelników – Jola nachyliła się do ucha Pani – Poszukaj sobie w Internecie, wydawnictwo nazywa się Ariouth.

    – Jak się nazywa? – Pani nie dosłyszała.

    Ariouth. I cii!, bo cenzura czuwa! — Jola położyła palec na ustach i obejrzała się ostrożnie za siebie.

    – Dziwna sprawa, ale napiszę do nich. Jestem bardzo ciekawa, jak się dalej potoczy historia Zbyszka…

    Rozmowa toczyła się żywo i było jasne, że Pani przyjaźni się z Jolą i Władkiem. Zbyszek donosił napoje, które Patrycja nalewała przy barku. Po kilkunastu minutach ponownie zadźwięczał dzwonek do drzwi.

    – Patuś, otwórz słoneczko – rzuciła Pani w trakcie wywodu na temat korzyści z infibulacji niewolnic.

    Po chwili w drzwiach salonu stanął dziekan wydziału, na którym studiował Zbyszek. Towarzyszyła mu młoda dziewczyna, którą Zbyszek rozpoznał jako Karolinę, koleżankę ze studiów młodszą od niego o dwa lata. Pamiętał ją jako aktywną działaczkę samorządu studenckiego, która bez problemu dostawała płatne staże w najlepszych kancelariach.

    – Przepraszam za spóźnienie, posiedzenie rady wydziału przeciągnęło się – wyjaśnił dziekan, a Karolina uśmiechnęła się do gospodyni i dygnęła.

    – Nie ma problemu, weź sobie coś do picia i siadaj – Pani cmoknęła dziekana w policzek i wskazała mu fotel. Karolina usiadła obok na podstawionym przez Patrycję zydelku.

    Po kolejnym kwadransie Pani dała sygnał Patrycji i Zbyszek przyniósł z kuchni parujące półmiski. Rozpoczęła się kolacja. Goście zasiedli do stołu, gdzie jedli, pili i wesoło rozmawiali. Karolina klęczała przy krześle dziekana i była karmiona kęsami z jego talerza. Pani zaproponowała, że Patrycja przyniesie z kuchni miskę, ale dziekan stwierdził, że woli karmić swoje suczki z ręki.

    – To ile masz tych suczek? – zapytała Pani.

    – Aktualnie trzy – odpowiedział dziekan – No i Dagmara, która właśnie skończyła studia, jeszcze czeka ją obrona pracy magisterskiej, ale już mam na nią kupca. Karolcia jest najzdolniejsza z nich wszystkich.

    Dziewczyna zarumieniła się.

    – Zdaje się, że jeszcze miesiąc temu było ich pięć?

    – Tak, ale dwie sprzedałem. Jestem za stary, żeby przedkładać ilość nad jakość.

    – Mądrze! Nie marnujesz tyle czasu na ich tresurę.

    – To akurat drobiazg, starsze tresują młodsze, jak fala, która cały czas płynie. Ja muszę doglądać tylko rekrutacji i zbytu.

    – Sprzedasz mi Karolcię, kiedy ci się znudzi? – zapytała Jola – Przyda się kolejna para rąk do pracy w moim biurze.

    – Nie wiem, czy będzie cię stać, hehe… Ale dobrze, pogadamy!

    W tym momencie zadzwonił telefon leżący na komódce. Patrycja podniosła go i przeczytala numer.

    – Rodzice Zbyszka – powiedziała.

    – Ach tak, on ma dzisiaj urodziny! – przypomniała sobie Pani – Niech rozmawia, a ty wiesz, co masz robić!

    Patrycja odebrała i wetknęła telefon między ucho i ramię Zbysz- ka, który stał właśnie przy stole z kieliszkami czerwonego wina. Kucnęła przy nim i zaczęła czubkiem języka lizać otwór w żołędzi członka. Goście zamilkli i obserwowali, co będzie dalej.

    – Halo?… tak… dziękuję!… wiem… nie mogliśmy przyjechać… tak… dużo pracy… uhhh! – Patrycja na krótką chwilę rozdzieliła językiem magnesy. Zbyszek zadrżał, ale nie uronił ani kropli wina.

    – Przepraszam, bolą mnie dzisiaj plecy… tak… Patrycja przygotowała kolację… auu! – tym razem kieliszki zakołysały się i odrobina wina wylała na tacę. Zbyszek mimo to nie upuścił telefonu i kontynuował – Wiem… tak! zadbam o siebie… tak… Patrycja mnie wymasuje, już to ro… auuu!

    Tym razem jeden z kieliszków prawie się przewrócił, a krople wina spadły na podłogę, na szczęście poza dywanem.

    – Przepraszam, muszę już kończyć… ja też was kocham… buziaczki… papa! – Zbyszek spojrzał błagalnym wzrokiem na Panią.

    – Nieźle! – oceniła – Prawie nic nie wylałeś! Ale zupełnie zapomnieliśmy, że dziś są twoje urodziny! Patrycja posprząta, a później dostaniesz drugi prezent.

    – Dziękuję, Pani – powiedział z ulgą w głosie Zbyszek.

    Patrycja odstawiła kieliszki na stół, wylizała do czysta tacę i usunęła językiem czerwone plamy z podłogi, a potem poszła ze Zbyszkiem do kuchni po więcej wina.

    – Dajesz, Karolcia! – powiedział dziekan, kiedy Zbyszek wrócił do salonu i klęknął koło stołu. Patrycja przyciemniła światło i włączyła nastrojową muzykę. Wtedy Karolina zaczęła tańczyć przed Zbyszkiem, który z całych sił starał się skupiać wzrok na ścianie za jej plecami. Nie na wiele się to zdało, bo kiedy bluzeczka i spódniczka studentki wylądowały na podłodze i jej zgrabne odsłonięte piersi znalazły się na wysokości oczu jubilata, jego jądra ponownie przeszył ból, który zatrząsł kieliszkami. Zbyszek zamknął oczy, ale Pani to zauważyła i kazała mu patrzeć na Karolinę i jej majtki zsuwane właśnie po udach. Kieliszki przewracały się, wino spływało po brzuchu Zbyszka na podłogę, a on jęczał i dygotał patrząc na tańczącą nagą Karolinę, do której na rozkaz Pani przyłączyła się Patrycja. Dziewczyny wiły się w rytm muzyki, całowały i pieściły, a w tym czasie członek Zbyszka już to nabrzmiewał, już to kurczył się, budząc wesołość wśród gości. Wreszcie Pani dała sygnał i przedstawienie zakończyło się.

    – Twoja mina sugeruje, że prezent ci się nie podobał. Już nie lubisz patrzeć na młode dziewczyny? – zapytała Pani

    – Myślę, że on woli starych mężczyzn – zaśmiał się dziekan.

    – Bar… bardzo dzięku… kuję za ten prezent – Zbyszek z trudem łapał oddech, choć członek już mu zwiotczał i prąd przestał przeszywać bólem jądra – Nie zasłu… łużyłem na niego!

    – To prawda! – zgodziła się Pani – W dodatku poplamiłeś swoją spódniczkę! I chyba stłukłeś kieliszek!

    – Przepraszam! Zaraz to posprzątam! – powiedział przerażony Zbyszek.

    – Nie! Patrycja posprząta, a ty dostaniesz baty za swoją niesubordynację! – Pani podała Karolinie szpicrutę. Patrycja odpięła tacę i zabrała się za zbieranie fragmentów kieliszka i wycieranie plam.

    – Wystawiasz tyłek i liczysz! – poleciła Pani, a Zbyszek pochylił się i zacisnął zęby – Karolina skończy, kiedy oba pośladki od góry do dołu będą tak czerwone, jak wino, które rozlałeś!

    Studentka systematycznie chłostała Zbyszka, który głośno liczył każde uderzenie, pojękując i stękając za każdym razem, ale też starając się za bardzo nie poruszać.

    – Wystarczy, wygląda już jak pawian! – powiedziała wreszcie Pani, gdy Zbyszek doliczył do stu jedenastu.

    – Dziękuję! – stęknął niewolnik.

    – Boli? – pytanie Pani zaskoczyło Zbyszka.

    – Dziękuję za ten ból! – odpowiedział po chwili wahania.

    – Czyli lubisz, jak cię boli? To dobrze, w takim razie sprawimy ci więcej przyjemności. Karolino, czego się napijesz?

    – Ja? – zapytała zaskoczona studentka.

    – Głupiutka jest, nie uważacie? – wtrącił się dziekan, który zrozumiał od razu intencję Pani – Daj jej czegoś mocnego.

    – Świetnie się składa, bo mam otwartą butelkę śliwowicy – Pani puściła oko do dziekana – Lubisz śliwowicę, Karolinko?

    – Bardzo lubię! – skwapliwie potwierdziła studentka, trochę zaniepokojona, że mogła rozgniewać swojego pana.

    – To dobrze. Patrycja ci teraz naleje i pamiętaj, że trzeba wypić do ostatniej kropelki!

    – Oczywiście, bardzo dziękuję!

    – A Zbyszek niech klęknie i pokaże nam swój rubinowy tył.

    Patrycja wyjęła z barku butelkę i spojrzała na Panią, która wzrokiem wskazała na Zbyszka. Niewolnik, na ile to było możliwe w ciasnym gorsecie, ukląkł, pochylił się do przodu i oparł rękami o podłogę eksponując pośladki w kierunku Pani i jej gości. Zupełnie nie spodziewał się, że Patrycja poleje cienkim strumieniem śliwowicy świeże pręgi na jego skórze. Wrzasnął z bólu, ale Patrycja złapała go za obrożę, żeby się nie wyrywał.

    – Karolinko? – Pani przywołała do porządku studentkę, która patrzyła szeroko otwartymi oczami na Zbyszka zamiast zająć się ściekającym na podłogę trunkiem. Karolina ocknęła się i błyskawicznie kucnęła koło niewolnika, po czym zaczęła zlizywać śliwowicę z jego pośladków. Przy okazji rozmazywała ją językiem w miejscach, które jeszcze nie zostały oblane przez Patrycję, zwiększając tym pieczenie odczuwane przez Zbyszka.

    – W rowie też! – krzyknął dziekan. Karolina wolała tego uniknąć, ale nie mogła zignorować życzenia swojego pana. Zagłębiła język między czerwonymi pośladkami Zbyszka, a nawet położyła się na wznak i zanurkowała między udami niewolnika, żeby wylizać krople śliwowicy, które spłynęły aż do moszny.

    – I jak ci smakuje? – zainteresowała się Pani.

    – Wyborna śliwowica, bardzo dziękuję! – odpowiedziała Karolina gramoląc się spod Zbyszka.

    – Widzę, że Patrycja rozlała wszystko, co było w butelce, więc nie zaproponuję drugiej kolejki.

    – Karolcia ma słabą głowę, więc może to i lepiej – wtrącił się dziekan. Karolina spojrzała na niego z wdzięcznością.

    – No dobrze – Pani zatarła ręce – skończyliśmy cześć oficjalną, więc teraz możemy zagrać w brydża!

    Patrycja błyskawicznie zlizała resztki śliwowicy z podłogi i sprzątnęła stół. Pani i jej goście zasiedli do gry. Przez kolejne trzy godziny Patrycja krzątała się między kuchnią a barkiem przygotowując przekąski i napoje, obolały Zbyszek z rozmytym od łez makijażem serwował je gościom, a Karolina umilała pod stołem czas dziekanowi. Wreszcie nadeszła pora, kiedy goście coraz częściej zaczęli spoglądać na zegarek. Widząc to Pani poleciła Patrycji podać koktajl z wódki, dżinu, tequili, rumu i niebieskiego curacao, a potem skończyła się ostatnia partia brydża i goście zaczęli się żegnać. Patrycja wręczyła Karolinie reklamówkę z ubraniami i dała jej soczystego buziaka.

    – A wiesz Karolciu, komu dzisiaj wylizałaś dupę? – zapytał mimichodem dziekan już przy wyjściu.

    – Yyy… nie wiem, kim jest ta ciota – odpowiedziała zaskoczona dziewczyna.

    – To jest Zbyszek, twój kolega ze studiów. Niedawno skończył.

    – Aaa…! Ten dziwak! – Karolina wyglądała na zaskoczoną – Zupełnie go nie poznałam! Ale do twarzy mu w tej sukience.

    – Też tak myślę! Musisz mu kiedyś obciąć chuja i dorobić wielkie cycki! – rzucił dziekan do Pani.

    – Hehe – dorzucił Władek odkładający pustą szklankę na tacę i również zbierający się do wyjścia.

    – Pomyślę o tym – powiedziała Pani z tajemniczym uśmiechem – Mamy umówioną wizytę w gabinecie za trzy tygodnie, jeszcze się zastanowię, jakie zabiegi zamówię…

    Zbyszek zbladł słysząc te słowa. Tymczasem goście się pożegnali i wyszli. Pani usiadła na fotelu ze szklanką w ręku i zamyśliła się, a tymczasem Patrycja i Zbyszek posprzątali po imprezie. Kiedy skończyli, uklęknęli u stóp Pani.

    – To był udany dzień i mam nadzieję, że wy też się dobrze bawiliście – powiedziała po chwili.

    – Tak, Pani! – odrzekli chóralnie niewolnicy.

    – Rozbierz go i wypierz sukienkę! – Pani zwróciła się do Patrycji – Będzie ją jeszcze nieraz zakładał. Zrób też porządek z jego twarzą, ale tak, żeby nadal wyglądał, jakby miał brwi. Niech też nosi perukę, dopóki nie odrosną mu włosy.

    – Czy zdjąć mu też elektrody z jaj?

    – Nie, niech je ponosi parę dni, dopóki bateria się nie rozładuje. Trzeba go jeszcze utemperować.

    Pani zajęła się swoimi sprawami, a Patrycja wyprowadziła Zbyszka, żeby doprowadzić go do porządku.

    Przez trzy kolejne dni niewolnik był bardzo posłuszny i wykonywał wszystkie prace ze starannie spuszczonym wzrokiem. Kiedy wreszcie bateria rozładowała się, poczuł wielką ulgę czując znów twardą rurkę w swojej cewce moczowej. Nauka nie poszła na marne – wiedząc, co kryje się w szufladzie Pani, znacznie lepiej od tej pory panował nad swoją erekcją.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ariouth

    Pierwszy tom książki Petronelli Geissel o Zbyszku jest już dostępny (za darmo w postaci pliku PDF). Kontakt: Ariouth małpa protonmail kropka com.

  • Osobliwa wizyta u ginekologa

    Był przepiękny zimowy dzień. Jak co roku, wybrałam się na standardową wizytę ginekologiczną do znajomego gabinetu. Niestety, jak się okazuje mój lekarz prowadzący przeszedł na emeryturę i zastąpił go młody lekarz świeżo po studiach.
    Weszłam do gabinetu, przywitałam się i usiadłam przed biurkiem
    – Dzień dobry, imię nazwisko i co Panią tu sprowadza – zapytał lekarz
    Ja, tak jak wcześniej wspomniałam, odpowiedziałam że przyszłam na standardową kontrolę
    – W porządku, w takim razie proszę się rozebrać.
    Badanie nie różniło się niczym od standardowego, aż do końca. Gdy doktor sprawdził, że wszystko jest dobrze powiedział jeszcze:
    -sprawdzimy jeszcze reakcje seksualne
    Ja, zdziwiona acz ciekawa, zobaczyłam że z szuflady wyciąga kilka różnych zabawek.
    Na początku kazał ściągnąć koszulkę, co uczyniłam. Gdy zobaczył, że nie mam pod nią biustonosza coś zanotował.
    Zaczął dotykać moje piersi, drażnić sutki
    – odpowiadają właściwie – skomentował.
    Gdy dotknął mojej cipki zdziwił się jak mokra ona była i ponownie notował.
    Dotykał ją powoli, łaskotał łechtaczkę, wsuwał i wysuwał palce. W międzyczasie pytał o moje zachowania,  życie erotyczne, o to czy się masturbuję. Odpowiadanie na te pytania sprawiało, że stawałam się tylko bardziej podniecona. Tak bardzo skupiłam się na przyjemności, że nie poczułam że są we mnie trzy jego palce. Zanotował mrucząc pod nosem – rozciągnięta…
    Z kupy zabawek wyciągnął jedno dildo w kształcie stożka, oznaczone liniami.
    – sprawdzimy Twoje rozciągnięcie
    Zaczął wsuwać we mnie dildo, po chwili wejście do pochwy zaczęło mnie szczypać. On nie przestawał. Po chwili dopchnął do końca
    – no no, niezła kurwa z Ciebie – mruczał, jakby niesłyszalnie pod nosem. Po chwili namysłu dodał – muszę sprawdzić jak reagujesz na penisa. Przekonana byłam, że mówi tutaj o jakimś wibratorze – jak się okazało nie. Ściągnął swoje spodnie. Zdziwiona i niepewna zapytałam, czy to element diagnozy. Odparł, że oczywiście a ja mu się poddałam. Na początku ruchał powoli dokładnie opisując co czuje
    – ścianki pochwy się rozluźniają, wchodzę głębiej. Czuję dużo soków z cipki.
    Ja, słysząc to, wariowałam z podniecenia. Po chwili poczułam zbliżający się orgazm
    – pacjentka zaczyna szczytować.
    Momentalnie przyspieszył i zaczął mnie ruchać z tempem maszyny. Poczułam, że moja cipka ślini się jakby to był nasz pierwszy raz. Za chwilę poczułam, że dochodzę. To jeden z mocniejszych orgazmów.
    Doktor ubrał się i poszedł notować. Przed wyjściem z gabinetu otrzymałam opis, którego fragmenty brzmiały tak
    ” Pacjentka doświadczona seksualnie, luźna pochwa[…] Wysokie libido […] Prawdopodobnie pracownica seksualna” i mały ptaszek na dole;)

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Guś
  • Pierwszy raz

    Do Warszawy przyjechałem w poszukiwaniu lepszej pracy. Na początek postanowiłem że wynajmę pokój bo to zawsze trochę taniej. Zadzwoniłem więc pod numer z ogłoszenia które znalazłem w Internecie , umówiłem się i godzinę później byłem już pod wskazanym adresem. Drzwi otworzył mi młody chłopak,  wysoki i dobrze zbudowany i co mnie zdziwiło miał na sobie tylko ręcznik. Po jego nagim torsie spływały krople wody. Yy Cześć jestem Grzesiek 🙂 dzwoniłem w sprawie pokoju. Jestem Maciek 🙂 wejdź i się rozgość. Tu będzie twój pokój . Może się czegoś napijesz? Nie Dziękuję. Pójdę dokończyć prysznic i zaraz wracam. Rozejrzałem się po pokoju i zacząłem rozpakowywać swoje rzeczy. Skąd przyjechałeś?! Usłyszałem z łazienki głos Maćka . Z Ciechanowa odpowiedziałem i i podszedłem bliżej.  W łazience były uchylone drzwi przez które było widać że mój nowo poznany kolega się goli przed lustrem. Wejdź ja gryzę . Zdziwiłem się ale odchyliłem drzwi i zobaczyłem Maćka bez ręcznika stojącego przed umywalką. Zawstydziłem się trochę ale kontynuowałem rozmowę… a ty długo już tu mieszkasz ? Kilka lat. Przyjechałem tu…… Słuchałem go a jednocześnie ukradkiem zerkałem na jego ciało. Miał jędrne pośladki i dobrze zbudowane łydki. Krople wody spływały po jego napiętej skórze.  Nagle Maciek odwrócił się do mnie i powiedział… widzę jak mi się przyglądasz.  Podoba Ci się moje ciało?  Maciek stał przede mną całkiem nagi a ja patrzyłem na niego i nie mogłem uwierzyć że to się dzieje.  Maciek zapal mnie za dłoń i przysunął ją do swojego przyrodzenia .Dotknąłem go i poczułem jego ciepło . Przełknąłem ślinę i zacząłem go masować …. czułem jak twardnieje i się unosi … jedną ręką masowałem mu jądra a drugą poruszałem jego penisem. Czułem jak wzbiera we mnie podniecenie …klęknąłem przed nim i wziąłem go do ust… położyłem obie ręce na jego umięśnionych udach i zacząłem obciągać poruszając głową słysząc jak Maciek stęka z rozkoszy .  Lizałem jego jądra i wracałem do obciągania i tak na zmianę.  Maciek złapał mnie za ręce i pociągnął do góry… ściągną mi koszulkę,  rozpiął rozporek u spodni i popchną do kabiny prysznicowej . Oparłem się rękami o ścianę a on ściągnął mi spodnie i zaczął bawić się moją pupą. Rozchylił mi pośladki I zaczął lizać.  Mmm to było naprawdę przyjemne … czułem jak robi mi się ciepło i błogo… błagałem żeby mi go wsadził…chciałem poczuć jaki jest twardy … kiedy już mi go włożył poczułem jego męskość mmmmm . Brał mnie od tyłu a ja stękałem i prosiłem o więcej… wyginałem się w rozkoszy … na koniec klęknąłem jeszcze raz i wylizałem go aż poczułem ciepłą spermę w ustach … poruszałem tak ustami i obciągałem jeszcze przez chwile aż wylizałem go całego … Maciek wyszedł z łazienki a ja siedziałem pod prysznicem i bawiłem się swoim członkiem myśląc o Maćku i przyjemności jaką sobie nawzajem sprawiliśmy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Hvg
  • Kara za zdrade cz.1

    Olka to dziewczyna, która ważyła ponad 240 kilo, na prawdę była potężna. Błagał Kamile by nie oddawała go do Olki, obiecywał poprawę i wierność, ale Kamila nie dała się nabrać kolejny raz. Leżał związany za ręce i nogi z nadzieją na dobry seks ale tym razem było inaczej. Gdy przyszła Olka, kazała założyć mu łańcuch na szyje i przypięła drugi koniec do łańcucha jaki nosiła na sobie wokół pasa, na skórzanym ubraniu. On biedaczek ważył 80 kilo wiec gdy Kamila odpięła mu ręce i nogi jego nogi z uśmiechem patrzyła jak się szarpie gdy Olka ruszyła w stronę wyjścia. Łańcuch był na tyle krótki, że musiał iść zgięty w pół. Krzyczał błagalnie do Kamili ale ta się tylko zaczęła śmiać i życzyła mu udanej zabawy.

     Teraz należał do Olki, był jej niewolnikiem, a ona potrafiła być kreatywna. Gdy jechali na miejsce on leżał u jej stóp w samochodzie, Trzymałą jedną nogę na nim, przygniatając go do podłogi, aż skomlał od czasu do czasu. Błagał ją o litość, ale ona była niewzruszona. Gdy dotarli na miejsce okazało się, że trafił chyba do nocnego klubu. Od razu zaprowadziła do do tak zwanych toalet dla VIP.

    Tam przez środek pomieszczenia przebiegała taka długa rura gdzie siadało się na ziemi tyłem do tej rury która co jakiś czas miała lekkie wgięcie właśnie żeby oprzeć szyje, a pod tym zgięciem szło metalowe kółko. Olka odpięła jego łańcuch od swojego paska i przeplotła przez to właśnie koło. Mocno pociągnęła aż szyja przywarła do rury i zapięła koniec do metalowego haka na ścianie. W ten sposób nie mógł uciec, Olka podeszła do niego i kazała spojrzeć wyżej, była jego pierwszą klientką. Przyparła potężnymi udami zatapiając jego głowę w nich i zaczęła sikać, jej mocz spływał po jej nogach, po jego buzi, gdy skończyła uśmiechnęła się tylko i wyszła.

    Obok nieco dalej były w sumie trzy osoby dwie z lewej i jedna z prawej, ale nic się nie odzywały. Po chwili zaczęli  wchodzić goście, kolejnym był klient z wielkim grubym kutasem. Muskularny typ, który dłoń miał wielką jak bochen chleba. Na początku Tomek nie chciał otworzyć buzi ale po kilku plaskaczach zrozumiał, że nie ma wyjścia. facet wsunął mu kutasa do buzi i zaczął powoli sikać, by ten mógł nadążyć wszystko łykać. Ale chłopak nie miał zamiaru i wszystko wypluwał i zaczął się wiercić próbując wszelkich sposobów by wypchnąć kutasa. Facet jednak tylko złapał jego głowę i przycisnął tak mocno ze całego kutasa wsunął do przełyku, chłopak nie mógł nawet oddychać, a siki teraz leciały prosto do żołądka. Gdy skończył, wyszedł jak gdyby nigdy nic.

    Rozglądając się zaczął krzyczeć pomocy, ale po chwili zobaczył, że inni posłusznie albo obciągają pałki albo liżą cipki. Im bardziej są spokojni i godzą się z sytuacja tym mniej maja kłopotów. Teraz naprawdę zaczął żałować, że zdradził Kamilę. Nie wiedział, do czego zdolna jest zdradzona i wściekła dziewczyna.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    wraith
  • Nocne spotkanie z mama

    To opowiadanie jest całkowicie wytworem wyobraźni autora.

    Jest to pierwsze opowiadanie z cyklu: “Wszystko zostaje w rodzinie”.

    Mam na imie Tommy i mam 45 lat. Historia, o której tutaj opowiem, zdarzyła się kilka lat temu.
    Przyjechała wtedy do mnie w odwiedziny moja mama. Jest to kobieta niewysoka (około 165 cm) i raczej szczupła. Ma jednak dosyć duże piersi. Teraz już nieco obwisłe z dużymi sutkami, co widać, kiedy się kręciła cały dzień po domu bez stanika. Takie mnie rajcują najbardziej. Tak sobie myślałem, co ja bym dał, żeby zobaczyć jej piersi, żeby zdjęła koszulkę i pozwoliła ich dotknąć. Niestety, jedyne, na co mogłem liczyć, to zaglądanie w dekolt, kiedy się czasami pochylała. No, ale do rzeczy.
    Wypiliśmy wieczorem kilka drinków, powspominaliśmy stare czasy i poszliśmy spać. Zasypiałem, mając przed oczami jej cudowny biust i w wyobraźni zdejmując jej koszulkę. Nadmiar płynów sprawił, że w nocy poczułem silna chęć pójścia do toalety. Obudziłem się z olbrzymim wzwodem i jeszcze większym ciśnieniem na pęcherz. Po ciemku z przymkniętymi oczami, żeby się nie rozbudzić, poszedłem do łazienki. Drzwi od łazienki były uchylone, wiec popchnąłem je jedną ręką, druga jednocześnie opuszczając spodnie od piżamy i podchodząc do sedesu. Dopiero stojąc przed sedesem z opuszczonymi spodniami i stojącym kutasem w ręce, zorientowałem się, że na nim ktoś siedzi. Moja mama także chciała pozbyć się nadmiaru płynów i teraz siedziała na kibelku nie mniej zdziwiona ode mnie. A chyba nawet bardziej, bo jeśli nie liczyć majtek zsuniętych do kostek była całkowicie naga (później wyjaśniła, że było tak gorąco, że postanowiła spać tylko w majtkach). Wyobraźcie sobie, kobieta siedzi na kibelku, a ja stoję w wyprężonym kutasem w ręce kilka centymetrów od jej twarzy. Oboje zaniemówiliśmy. Ona odezwała się pierwsza.
    – Co ty tu… – powiedziała. Chyba nic innego nie mogła z siebie wydusić.
    – Ja tylko chciałem siusiu — odpowiedziałem.
    – Poczekaj chwilę. Zaraz skończę — powiedziała, nie przestając się wpatrywać w mojego penisa.
    – Ale ja już nie mogę. Zaraz się zleję.
    – Dobrze, cofnę się trochę na sedesie, a ty siusiaj między moimi nogami — powiedziała, jednocześnie przesuwając się trochę do tylu. Tylko mnie nie opryskaj — dodała.
    – Spróbuję — odpowiedziałem
    Podszedłem do niej i spróbowałem utrafić w dziurę miedzy jej nogami a kibelkiem. Niestety, trudno jest nagiąć sterczącego kutasa, a pod wpływem nieoczekiwanego spotkania stwardniał on jeszcze bardziej. No i stało się… zamiast do toalety zacząłem sikać na jej brzuch i cipkę. Struga była tak silna, że kilka kropli poszło także na jej piersi, spływając na brzuch. Krzyknęła cichutko i dokładnie w tej samej chwili sama zaczęła siusiać. Ulga przyszła natychmiast. Kiedy skończyliśmy, chciałem wziąć papier, żeby ja i siebie wytrzeć.
    – Przepraszam mamo, zaraz cię wytrę — powiedziałem.
    Niestety rolka była pusta. W jednej ręce wciąż trzymałem kutasa, a druga starałem się otworzyć szafkę pod zlewem. Niestety tam też nie było papieru. Mama, widząc to, wyjęła mi penisa z reki i włożyła go sobie do buzi, wylizując resztki siuśków. Po chwili bylem już czysty.
    – A co ze mną? – zapytała. Jestem cala mokra. Przecież się tak nie położę do łóżka.
    – Wstań — powiedziałem, podając jej rękę. Zaraz cos na to poradzimy.
    Wstała niepewnie, a ja zacząłem jaj wylizywać. Zacząłem od piersi (przy sutkach, zatrzymałem się dłużej, niż było to potrzebne. Uwielbiam duże zwisające piersi z dużymi sutkami). Potem zająłem się brzuchem, a następnie zszedłem niżej. Mama, widząc to, oparła jedną nogę na wannie, w ten sposób miałem lepsze dojście. Liżąc jej brzuch, widziałem, że jej się to podoba, ale kiedy zagłębiłem się miedzy jej nogi i włożyłem język w wydepilowaną szparkę, aż się wzdrygnęła z rozkoszy. Widząc co się dzieje, kontynuowałem “sprzątanie”. Jej mocz miał zapach i smak wody, co nie było dziwne po tak dużej dawce płynów. Widząc, ze zaraz dojdzie, pomyślałem, że dla żartu skończę teraz.
    – Już jesteś sucha mamo — powiedziałem.
    – Ani mi się waz kończyć teraz — warknęła, jednoczenie trzymając mnie za włosy i przyciskając do swojego krocza.
    Cóż było robić. Kontynuowałem zabawę z łechtaczką, jednocześnie masując jej pupcię. Widziałem tylko katem oka, że zabawia się swoimi piersiami. Po chwili westchnęła, wydala z siebie cichy jęk i skończyła na mojej twarzy. Orgazm miała tak obfity, że skapywał mi z twarzy na piersi. Kazała mi się podnieść i pocałowała w usta, a po chwili zaczęła lizać po całej twarzy. Mój kutas cały czas stal wyprężony. W końcu spostrzegła to.
    – Podejdź tutaj — powiedziała, siadając na brzegu wanny i rozchylając piersi.
    Włożyłem jej swój instrument miedzy piersi i zacząłem pocierać. Bylem zbyt napalony i wiedziałem, że nie potrwa to długo. Mama widząc, że zbliża się finisz, szybko pochyliła się i wzięła mój instrument do ust. W ostatniej chwili. Skończyłem w jej ustach, a ona szybko wstała i pocałowała mnie w usta, oddając mi część mojego nektaru. Po chwili znów się pochyliła i wyssała ze mnie resztę nasienia. Na koniec powiedziała:
    – Następnym razem muszę zamykać drzwi od łazienki.
    – Gdybyś zamknęła, to sprzątałbym teraz podłogę — odpowiedziałem.
    – Niby tak. W zasadzie nic się nie stało, a mi było bardzo przyjemnie.
    – Mi tez mamo. Dziękuje.
    – A swoja droga, nie wiedziałam, że siusianie z kimś może być takie fajne. Musimy jeszcze kiedyś tego spróbować.
    – Koniecznie mamo. Będziesz u mnie jeszcze kilka dni, to możemy się zabawić.
    – Chętnie — powiedziała, pocałowała mnie w policzek i poszła spać.

    To jest moje pierwsze opowiadanie z cyklu “Wszystko zostaje w rodzinie”
    Mam zamiar napisac kilka kolejnych. Będę wdzięczny za konstruktywną krytykę pozwalająca mi się doskonalić. Pozdrawiam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tommy
  • Drink z tesciowa

    To opowiadanie jest całkowicie wytworem wyobraźni autora.

    Mam na imię Tommy i mam 45 lat. Historia, o której tutaj opowiem, zdarzyła się niedawno.

          Planowaliśmy, z rodziną, wakacyjny na dwa tygodnie. Niestety dzień przed wyjazdem okazało się, że muszę jechać w delegacje. Co prawda tylko na kilka dni, góra na tydzień, ale niestety straciłem połowę wakacji. W ostatniej chwili udało się namówić teściowa, żeby doglądała domu. Żona z dziećmi pojechała na wakacje, a ja w delegacje. Sprawę udało się załatwić już po czterech dniach, wiec nie było tak źle. Nie mniej jednak wymagało to pracy po 18 godz. na dobę. Ustaliliśmy wiec, że wrócę do domu, spakuje się i następnego dnia dołączę do rodziny.

          Późnym popołudniem wróciłem do domu. Teściowa akurat myła naczynia. Przywitałem się z nią i poszedłem pod prysznic. Cały czas podczas mycia miałem niejasne wrażenie, że ktoś mi się przygląda. Czy to przez dziurkę od klucza, czy przez szparę pod drzwiami? Jednak bylem zbyt zmęczony, żeby zwrócić na to większą uwagę.?Wieczorem, po kolacji usiedliśmy z teściową przy drinku i prowadziliśmy luźną pogawędkę. Zauważyłem, że nie był to jej pierwszy drink dzisiaj. Teściowa jest osoba niewysokiego wzrostu, za to z nadwagą. Ma spory brzuch i wielkie leżące na nim piersi. Ma także zdecydowana awersje do noszenia staników. Koszulka, w którą była ubrana, jeszcze uwypuklają jej wielki biust, a przez materiał przebijały się sterczące sutki. Koszulka była na ramiączkach, z dużym dekoltem i dość krótka, co powodowało, że część brzucha była odkryta. Można powiedzieć, że kończyła się w połowie brzucha, ledwo zakrywając piersi. By lepiej to sobie wyobrazić, powiem, że w chwili, kiedy nalewała sobie soku do szklanki i pochyliła się nad stolikiem, mogłem zobaczyć zwisające luźno piersi, które wysunęły się spod koszulki. Teściowa szybko opuściła koszulkę, a ja udałem, że nic nie zauważyłem. Chociaż oboje wiedzieliśmy, że widziałem, co się stało. Zaskoczyło mnie tylko to, że nie poszła się przebrać. ?W miarę jak piliśmy i teściowa była coraz bardziej pijana, zaczęła się skarżyć na zdrowie. Głównie na plecy, ramiona i nogi. Powiedziała, że nie może już za wysoko podnieść ręki, bo ja stawy bolą. Jednocześnie zaprezentowała mi wyciągnięcie ręki. Faktycznie nie mogła jej podnieść za wysoko, nie mniej jednak ten ruch sprawił, je już po raz drugi tego dnia mogłem podziwiać jej wielka pierś z cudownym dużym, sterczącym sutkiem, która wysunęła się spod koszulki. Tym razem się tym nie przejęła za bardzo, tylko opuścił koszulkę, jakby nic się nie stało.

    – Tommy, mógłbyś mi rozmasować ramiona i kark? Może to trochę pomoże. Mówiąc to, zsunęła ramiączka koszulki, która zsunęła się niżej, zatrzymując na biuście.

    – Oczywiście mamo — odpowiedziałem.

    Usiadła tyłem do mnie, a ja zacząłem ja masować. Zacząłem od karku i schodziłem w dół pleców. Trwało to może 20-30 min i zdarzyliśmy wypić kilka kolejnych drinków. Teściowa nie przejmowała się opadającą koszulką, a ja ze zdziwieniem poczułem, że w spodniach zaczęło mi się robić coraz bardziej ciasno. Wreszcie zaryzykowałem i musnąłem ja językiem w kark. Jęknęła cichutko, chwyciła swój sutek i zaczęła go masować. Ugryzłem ja delikatnie w ucho, a ona ponownie jęknęła. Po chwili się obróciła i nim zdążyłem się zorientować co robi, zdjęła koszulkę, położyła moją głowę na swoich kolanach i położyła mi na twarzy swoje piersi. Bylem kompletnie zaskoczony. Zacząłem ssać i lizać sutki, bawić się piersiami, gdy poczułem, że jej dłoń zsuwa mi spodnie i zaczyna się bawić moim kutasem.

    – Tak dawno nie miałam faceta — jęknęła.

    Trzeba było przyznać, że poza włosami na głowie, teściowa była idealnie wydepilowana. Ani jednego włoska pod pachami, ani nigdzie indziej. Mam nadzieje, że depiluje też cipkę, pomyślałem. Nagle zaproponowała:

    – Może byśmy wzięli razem prysznic? Pomógłbyś mi umyć plecy. Co ty na to? – zapytała.

    – Chętnie. – odpowiedziałem.

    Poszliśmy do łazienki. Przed wejściem do wanny pozbyłem się resztek ubrania, a teściowa na widok mojego sterczącego penisa aż się uśmiechnęła. Sama była tylko w krótkiej spódniczce, pod którą nie miała nawet majtek. Jak ja mogłem tego wcześniej nie zauważyć? Tak jak przypuszczałem, miała ślicznie wydepilowana cipkę. Nie miała nawet włosów między pośladkami, co zauważyłem, kiedy pochyliła się, żeby podnieść spódniczkę, która spadła na podłogę.?W strugach wody oparła ręce o ścianę i poprosiła, żebym ja umył. Zacząłem od karku, potem ręce i pachy. Myjąc jej pachy, poczułem dziwne podniecenie.

    – Mógłbym mamie wylizać pachy? Wiem, że to dziwne pytanie, ale jakoś mnie tak naszło. – zapytałem.

    – Możesz mnie całą wylizać, jeśli chcesz. – odpowiedziała.

    Zacząłem wiec lizać jej pachy, jednocześnie jedną ręką zabawiając się własnym kutasem, a druga bawiąc się jej piersią. Wreszcie umyłem jej plecy, brzuch piersi. Mycie piersi jak możecie się domyślić, trochę trwało. Wreszcie dotarłem do pupy. Dokładnie umyłem ja z zewnątrz, a na koniec włożyłem jej palec do środka. Ku mojemu zaskoczeniu nie odsunęła się, tylko jeszcze bardziej wypiela pupę, pojękując przy tym słodko. Następnie umyłem jej nogi, zostawiając sobie cipkę na koniec.?Gdy skończyłem, teściowa usiadła na brzegu wanny, odchylona do tylu, rozchyliła nogi i poprosiła o minetkę. Wiec zabrałem się do lizania, jednocześnie zabawiając się sam ze sobą. W pewnej chwili powiedziała, że musi iść siusiu. Odpowiedziałem jej, że może zrobić to tutaj. Miałem na myśli, że może zrobić siusiu do wanny, a ona najwyraźniej mnie inaczej zrozumiała, bo po chwili zaczęła sikać, podczas gdy ja ją cały czas lizałem. Zdziwiłem się, bo było to dosyć przyjemne. Po krótkiej chwili, kiedy zobaczyła, że mi się to podoba, a nawet zacząłem łapać do buzi jej siuśki, odepchnęła mnie, chwyciła kubeczek stojący na wannie i zrobiła resztę siusiu do niego. Nie wiedziałem, o co jej chodzi, ale po chwili wszystko stało się dla mnie jasne. Przyciągnęła moja twarz do swojego brzucha i zaczęła wlewać swojej siusiu miedzy piersi, tak, że przelatywało miedzy jej piersiami i rozlewało się na brzuchu, skąd je zlizywałem. Moje podniecenie osiągnęło zenitu. Czułem, że za chwile eksploduje. Wtedy teściowa powiedziała:

    – Widzę, że na dłuższą zabawę nie mam co liczyć. Ja też już jestem na skraju. Wyliż mnie do końca.

    Jak widać, mówiła prawdę, bo wystarczyło kilka ruchów językiem koło łechtaczki i pomasowanie pupci palcem i zalała mnie swoimi sokami. Następnie polizała moja twarz i stwierdziła z zadowolenie, że dawno nie miała takiego orgazmu. Po czym zapytała mnie, gdzie chciałbym skończyć. Powiedziałem, że chciałbym w jej piersi. Mnie tez nie trzeba było wiele. Skończyłem po trzech ruchach. Teściowa z zadowoleniem patrzyła na spermę spływająca na jej z piersi. Podniosła jedna i zaczęła z niej zlizywać mój nektar. Chyba jej się podobało, bo starała się nie uronić ani kropelki. Szybko dokończyliśmy mycie i wyszliśmy z wanny. Stanąłem przy toalecie, żeby się wysiusiać. Na co niespodziewanie teściowa chwyciła mojego penisa i sama wycelowała w muszlę.

    – Następnym razem siusiasz w wannie ze mną. Ja też chce się tak zabawić, jak ty.

    To powiedziawszy, pocałowała mnie w usta i poszła spać, zostawiając mnie samego.

    To jest moje drugie opowiadanie z cyklu “wszystko zostaje w rodzinie”?.

    Będę wdzięczny za konstruktywną krytykę pozwalająca mi się doskonalić.

    Pozdrawiam.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tommy
  • Moj harem

    Od czasu do czasu odświeżam swój harem. Jedne suki się starzeją (choć lubię dojrzałe), inne zwyczajnie nudzą.

    Niedawno kupiłem na aukcji dwie całkiem niezłe, uległe dziewczyny (więcej o tym w opowiadaniu “Aukcja niewolnic”) więc pomyślałem, że dla równowagi sprzedam którąś z już posiadanych niewolnic.

    Tylko którą ? Aktualnie mam w domu cztery, w różnym wieku i żadna mi się jeszcze tak do końca nie znudziła.

    PAULA

    Wysoka, szczupła blond Paula o jasnej skórze, niebieskich oczach i wąskich biodrach jest najmłodsza i w związku z tym jeszcze trochę ciasna i narowista. Ma głębokie gardło, długi, mokry języczek, dobrze połyka; lubi inne dziewczyny. Założyłem jej na kostki nóg złote bransolety, pozwoliłem też nosić szpilki i krótki szlafroczek do pół pupy, który może zamieniać na krótkie, lateksowe sukienki.

    Paula wyleguje się zwykle nad basenem, nie mówi wiele, posłusznie nadstawia się każdemu kto ma aktualnie do niej prawo.

    Jeszcze nie zdecydowałem jakie dam jej imię jako  niewolnicy.

      TRY ME

    Ozdobą mojej kolekcji jest Chinka zwaną “Try me”. Jest starsza od Pauli, przekroczyła trzydziestkę podczas gdy Paula dopiero wchodzi w swoje lata dwudzieste.

    Try me dostałem parę lat temu od partnera biznesowego w Chinach, Pana Wei, któremu dałem z kolei młodziutką szatynkę. Pamiętam tę scenę jak dziś. Siedzieliśmy w restauracji w Chonqqinie i opijali udany interes, u moich stóp klęczała na łańcuszku szatynka przywieziona Panu Wei na prezent. Wzniosłem toast i wygłosiłem długą mowę, w której zapewniłem Pana Wei o moim szacunku i przyjaźni, na dowód której, chciałem mu wręczyć ten oto droby upominek – szatynka uderzyła czołem o podłogę, a ja przekazałem Panu Wei łańcuszek na którym ją trzymałem. Pan Wei ucieszył się, posadził sobie dziewczynę na kolanach i zaklaskał w dłonie.

    Z drugiego pokoju wyszło dwóch Chińczyków w czarnych garniturach, prowadzących na smyczy elegancką panią ubraną  w tradycyjną chińską suknię z jedwabiu i szpilki. Miała na szyi obrożę pięknie zdobioną jadeitem. Od razu pomyślałem, że z tą szatynką to poszedłem jednak po taniości i że jego prezent jest bogatszy. Ruchy kobiety były dostojne, pełne gracji. Kiedy Pan Wei mi ją wręczał uklęknęła pokornie przede mną i patrzyła ulegle w oczy, czekając rozkazów i nie zdradzając większych emocji.

    Nie dziwcie się więc, że oszalałem na jej punkcie.

    Try me umie takie rzeczy robić ze swoim językiem, o których Europejkom się nie śniło. W dodatku jej poprzedni właściciel, Pan Wei, kazał sobie ją wytatuować i teraz całe ciało ma pokryte przepięknymi smokami, kwiatami lotosu i innymi cudeńkami. Mogę ją nie tylko posuwać, ale zwyczajnie oglądać i zawsze coś nowego wpadnie w oko. Dlatego też ona jedna ma całkowity i kategoryczny zakaz wkładania na siebie czegokolwiek, nawet zegarka czy butów – i to bez względu na porę roku. Z wyjątkiem obroży na szyi, którą nosiła każda niewolnica, z tym że Tryme zasłużyła na taką ze złota.

    Więc raczej Pauli i Try me na razie nie sprzedam czy nie wymienię.

     OBCIĄGARA I DZIWKA

    Zostają Obciągarka (kiedyś Olena) oraz Dziwka (pierwotnie Jasmine). Obie tuż przed czterdziestką, nadal płodne wieloródki służą mi już kilka lat i nieco  się opatrzyły.

    Olena urodziła swoim panom w sumie dwójkę, Jasmine trójkę dzieci. Biodra miały więc szerokie, piersi duże, nieco jedynie obwisłe. Łatwo się w nie wchodziło czy to w cipę czy to w tyłek, równie łatwo przyjmowały każdą ilośc spermy. Z natury były wulgarne i dośc prymitywne. Olena ostatnio dużo piła i kiedyś obrzygała mnie, gdy wsadziłem jej zbyt głęboko w usta swojego kutasa.

    Między innymi dlatego obie mają zwykłe obroże skórzane.

     DECYZJA

    Usiadłem w fotelu, Try me nalała mi whisky i kucnęła przy nodze jak pies.  Kazałem Pauli znaleźć i sprowadzić pozostałe dziewczyny.

    Dziwkę znalazła nad basenem a Obciągara siedziała w swoim pokoju czekając na rozkazy. Wkrótce obie stały przede mną na rozstawionych nogach, z rękami założonymi do tyłu i wyprężając piersi.

    Dziwka była mokra i naga. Pływała w basenie i nie zdążyła wyschnąć. Jej oliwkowa  skóra błyszczała, mokre włosy spadały niesfornie na czoło. Przyjrzałem się jej dokładnie. Średniego  wzrostu, szatynka, długie włosy, nie za szerokie biodra, kształtne stopy, skóra bez jakichś nadzwyczajnych znamion, bez tatuaży.

    Obciągara dla odmiany założyła dzisiaj białe kozaki za kolana na wysokim obcasie, białe koronkowe stringi oraz biały, przezroczysty peniuar. Jej jasna, prawie biała karnacja  kontrastowała z kruczoczarnymi włosami. Spod grzywki patrzyły na mnie czujnie duże, szare oczy.

    Gestem przywołałem je obie, żeby uklękły przede mną. Obie suki posłusznie szurnęły na kolana. Wyjąłem kutasa. Otworzyły pyski, wyciągnęły języki. Klepnąłem kutasem Obciągarkę dwa razy po policzkach i wsadziłem jej do pyska. Paula lubiła w takich sytuacjach komentować, co z kolei Obciągarkę mocno kręciło.

    Paula usiadła koło mnie na podwiniętych nogach i zaczęła:

    – Ale z niej kurew…czy ona nie umie wziąć głębiej ? Ja bym wzięła.

    Wyjąłem kutasa z Obciągary wsadziłem dla odmiany w usta Dziwce. Dziwka zaczęła ssać, lizać mnie po jajach, śliniąc się mocno, podczas gdy ja od czasu do czasu pchałem kutasa jej w gardło, żeby bulgotała i śliniła się. W końcu wziąłem ją za włosy, wepchnąłem  bardzo głęboko i przytrzymałem. Posłusznie trzymała go w pysku i ani drgnęła, powoli tylko czerwieniała dusząc się.

    – Ty szmato…zdziro, jesteś zbiornikiem na spermę, ścierką… szeptałem jej do ucha. Kiwała gorliwie głową potakując. Wyjąłem chuja, puściłem Dziwkę i zabrałem się za Obciagarę w kozakach. Mój kutas był cały w ślinie Dziwki, wytarłem go o policzki Obciągary. Miała mokry pysk i wywalony język. Pochyliłem się i powoli splunąłem jej do ust. Nie połknęła. Trzymała na języku, czekając na więcej. Chwyciłem ją za włosy i kierując ruchami głowy dymałem ją coraz szybciej w usta. Paula zagryzła wargi z zaciekawienia a Try me przyglądała się z kamienną twarzą.

    Nabierałem tempa.

    Kiedy poczułem że dochodzę, spuściłem się Obciągarze na twarz i do ust. Nie pozwoliłem połykać. Posłusznie trzymała w ustach moją spermę, a ja resztę rozsmarowałem jej po twarzy i włosach. Dziwka przysunęła się chciwie do pyska Obciągarki i wysunęła język. Zaczęły sobie podawać moją spermę z ust do ust, liżąc się przy tym i plamiąc. Zapach spermy był drażniący, ich języki mokre i lepkie, podobnie jak ich pyski.

    – Jedną z was sprzedam – zacząłem bez ceregieli. Kupiłem sobie dwie nowe i potrzebuję miejsca.

    Nie przerwały. Jedynie lekkie westchnienie świadczyło o ich reakcji. Wiedziały, że wcześniej czy później przyjdzie na nie czas i będą musiały zrobić miejsce innym. Wreszcie usiadły na piętach.

    – Którą z nas, Panie ? – Zapytała Obciągara.

    – Za którą wezmę więcej pieniędzy.

    – Wystaw więc nas obie na licytacji – podpowiedziała usłużnie Dziwka, oblizując się – jeśli kupujący będą nas próbować, możemy osiągnąć dobrą cenę. Sprzedaj tę, która będzie droższa.

    – I sprzedaj nas tam, gdzie będzie najwięcej ruchania – poprosiła Obciągarka – uwielbiam orgie. Może kiedyś trafię na taką, na której zrobią ze mną takie rzeczy jakich jeszcze nikt z inną kobietą nie robił. Żyje się krótko, chciałabym się raz zabawić bez żadnych granic.

    Kiwnąłem głową.

    Wziąłem aparat i zacząłem robić zdjęcia. Dobre zdjęcia to podstawa każdej sprzedaży a te dwie były świeżo wyruchane, ze spermą na twarzy. Ponieważ Dziwka była cała naga, więc wystarczyło tylko żeby się trochę powypinała i porozkładała.

    Z Obciągarką nakręciłem filmik, jak zdejmuje kozaki, ściąga majtki i ociera się piersiami o piersi Dziwki.

    Kazałem im zrobić duecik i filmowałem. Obciągara wsunęła Dziwce język w usta i zaczęła ją mocno całować, jednocześnie pieszcząc dłonią jej krocze. Dziwka nie pozostała dłużna i za chwilę ssała małe sutki Obciągarki.

    Paula i Try me przyglądały się tej scenie w milczeniu ale z nieskrywanym zachwytem. Nie pozwoliłem im się ruszyć ani zabawiać ze sobą. Miały komendę “waruj”- i warowały.

    W końcu wrzuciłem ogłoszenia o sprzedaży obu niewolnic do netu i za 10 minut miałem pierwszy telefon. O dziwo w słuchawce rozległ się damski głos:

    – Ja w sprawie ogłoszenia, czy nadal aktualne? Interesuje mnie ta ciemniejsza. Chciałabym ją obejrzeć i wypróbować.

    – oczywiście, aktualne, proszę przyjeżdżać. Podałem adres.

    Takich rozmów miałem mnóstwo. Niezależnie od tego cena za obie sztuki w necie cały czas szła w górę.

     SPRZEDAŻ

    Dziwka i Obciągara siedziały na kanapie z nogami podciągniętymi pod brody, piły piwo i z wypiekami na twarzy śledziły aukcję. Po pierwsze – nie wiadomo która zostanie sprzedana. Po drugie – ciekawiło je gdzie trafią. W grę wchodziły różne możliwości. Od w miarę komfortowej służby u kogoś zamożnego, przez branżę porno, która stale potrzebowała nowych aktorek (stare się zużywały w niesamowitym tempie a niewolnicom nie robiło się cycków i zębów, po czterdziestce były już do niczego), burdel czy jak to się elegancko mawia “klub dżentelmena”, w którym można było wyrwać jakiegoś frajera i nieźle pożyć parę lat, po nieco  gorsze warianty: farmy rozpłodowe na których rodziłyby nowych niewolników, zapładnianie cały czas przez starannie wyselekcjonowanych  zapładniaczy o najlepszym materiale genetycznym, czy też do orgii – a zdarzały się takie, na których pękały wszelkie hamulce i robiło się groźnie. Niektóre dziewczyny miały wprawdzie pociąg do bycia przedmiotem mrocznych zabaw, ale zdaje się nie był to przypadek Dziwki i Obciągarki.

    Try me przygotowała pokoje do testowania sprzedawanych niewolnic. Kiedy poumawiani kupujący zaczęli się schodzić zamknąłem każdą w osobnym pokoju a sam musiałem odpowiadać na setki identycznych pytań: Dlaczego sprzedaję ? (bo mi się opatrzyły), czy jest z nimi coś nie tak ?(Obciągarka trochę pije), czy są zdrowe (tak), płodne (tak), czy jest coś czego nie robią (nie ma: nawet jeśli chcielibyście żeby któraś obciągnęła końskiego kutasa to każda spokojnie to wykona) itd.

    Każdy z oglądających miał 45 minut na  obejrzenie i sprawdzenie towaru, potem kwadrans na umycie, łyk wody i następne próby. Obie dziewczyny były dobrze  wytresowane, miały wyrobione cipy, tyłki, usta – przyjmowały gładko litry spermy, jęczały, pociły się – słowem dawały z siebie wszystko.

    Po około trzech godzinach obie nadal miały podobne ceny, wyścig był nierozstrzygnięty.

    Wtedy podeszła do mnie ta kobieta, która zadzwoniła pierwsza. Na oko pięćdziesiątka, typ eleganckiej bizneswoman.

    – Chcę kupić tę – jak ją pan nazwał – Dziwkę ? Oszczędźmy sobie zachodu, dam panu najlepszą cenę. Potrzebuję jej dla męża. Ostatnią naszą niewolnicę też musiałam sprzedać, bo mój stary  zrobił jej brzuch i musielibyśmy znosić bachora w domu. A bez jakiejś suki, w którą mógłby się spuszczać i na której mógłby się wyżywać, jest nieznośny.

    – 50.000 kredytów i Dziwka jest pani. Ale jak ją Pani będzie chciała dalej sprzedać, to proszę zadzwonić do mnie. Może będę zainteresowany odkupem.

    – Super. Z tym, że nie wiem, czy będzie co odkupować. Mąż się z nimi ostro bawi, zużywa je szybko. Ale będę pamiętać. Ale niech pan dorzuci do niej jakiś ręcznik, buty i coś na grzbiet. Żebym nie wiozła jej gołej przez miasto. No i niech ona się umyje.

    – Co o znaczy, że mąż je “zużywa szybko” ?

    – Ćwiczymy shibari, ciągle się uczymy, więc nie wszystkie węzły wychodzą; organizujemy też dla przyjaciół zapasy suk w oleju, czasem jedna drugiej skręci kark, bywa też że po prostu mąż zrobi jej dziecko i wtedy trzeba się jej pozbyć. A ja lubię duszenie. To znaczy lubię być duszona ale i w drugą stronę także…

    – Wiem co pani ma na myśli. Kto tego nie lubi. No nic, nawet jakby była z brzuchem to może odkupię.

    Kątem oka patrzyłem na Obciągarę, która całkiem niedawno mówiła o tym jak chciałaby żeby zabawiono nią bez granic. Widziałem że zazdrości. Podpisaliśmy szybko umowę. Zawołałem Dziwkę, kazałem ją zaprowadzić pod prysznic. Paula wymyła ją dokładnie. Dziwka dostała długi, wyciągnięty stary t – shirt do pół uda, założyła trampki, włosy spięła gumką i uklęknęła przede mną. Wiedziała, że jest obiektem, rzeczą. Teraz zmieniała właściciela, ktoś inny będzie jej używał. A potem jeszcze ktoś, a potem jeszcze ktoś.  Służyła dobrze, ale to się nie liczy. Ciekawe co też małżonek szanownej kupującej będzie z nią robił. Poklepałem ją po pysku, kiedy wstawała, po raz ostatni złapałem ją za tyłek.

    Nie padło żadne słowo. Pożegnała się w milczeniu, po czym wyszła.

     NOC

    Tej nocy, zabrałem do sypialni Obciągarę. Przyszła umyta, w siatkowym, czerwonym body, z rozpuszczonymi włosami – wilgotna i chętna. Zrzuciła buty, bez rozkazu położyła się na brzuchu, rozłożyła szedroko nogi, wypięła tyłek  i westchnęła.  Podłożyłem jej poduszkę pod biodra. Podziwiałem cudowne kształty jej ciała, bawiłem się jej włosami. nie  ściągając z niej body, wszedłem w nią od tyłu. Jak zwykle wszedłem gładko, była luźna ale i śliska, podniecona. Znowu westchnęła. Zacząłem ja pieprzyć. Kiedy się spuściłem, odwróciłem ją i wsadziłem jej w usta. Sprawnie pieściła go języczkiem i po chwili stal znowu. Znowu w nią wszedłem. Po raz pierwszy od paru miesięcy rżnąłem Obciągarę długo w noc, aż nie miała siły jęczeć. Kiedy była bezwładna  z rozkoszy, bawiłem się jej ciałem. Gryzłem jej sutki do  krwi, przywiązałem ją do łóżka i mocno, brutalnie dupczyłem zapamiętale we wszystkie otwory. Potem ją wychłostałem. Potem od nowa ją rżnąłem. Oddawała mi się, błagała o więcej, mocniej.

    Znowu mnie podniecała.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Nowak