Blog

  • Nie-zwykla Rodzina cz 62. – Rodzinny Nagi Dzien

    Rozpoczęłam ten dzień z pewną ekscytacją. Wstałam z łóżka i nawet się nie ubierając zeszłam na dół do kuchni. Tak jak myślałam byli już tam mama i tata. Bez żadnego ubrania na sobie. Całkiem nadzy, tak samo jak ja.

    A no tak nie wspomniałam. Dziś mieliśmy Rodzinny Nagi Dzień. To taki nasz specjalny dzień w którym spędzamy wspólnie czas. Chodzimy nago po domu, a także nie odmawiamy sobie zabawy. Razem z bratem i rodzicami ustaliliśmy ten dzień, od kiedy staliśmy się częścią rodzinnego sekretu. 

    Z tego co mi mama mówiła ten dzień niejako wziął się od jej strony. Mieszkała sama ze swoim tatą i tak samo jak my byli ze sobą baaardzo blisko. Nawet przekonałam się jak blisko.

    Dokładnie tłumacząc, mamy pewne reguły co do tego dnia. Po pierwsze chodzimy nago i bez skrępowania. Po drugie jesteśmy wspólnie w domu. Mama i tata mają wolne w pracy, a dla nas jest wszystko jedno, bo mamy jeszcze wakacje. 

    Po trzecie, panuje u nas swobodny seks. To znaczy że pieprzymy się kiedy chcemy i z kim chcemy. Bez ukrywania. Trochę jak z pornosów.

    No ale jak już wiadomo nie jesteśmy do końca normalną rodziną.

     

    Mama gotowała nam omlety na śniadanie, a tata siedział przy stole i popijał kawę. Podeszłam do niego.

     

    – Hej wam.

     

    – Oh Cassie, fajnie że wstałaś. Mogłabyś iść obudzić brata? Jeszcze prześpi ten specjalny dzień. – powiedziała mama. Tata wtedy jedną ręką masował mi tyłek palcami dotykając moją cipkę, co przyznam bardzo mnie napalało, a widok jego stojącego kutasa, tylko to pogłębił. 

     

    – Dobrze…już idę… – ledwo oderwałam się od taty, który to oblizał palce z soczków z mojej cipy. Nieźle się zapowiada ten dzień. Szybko wróciłam się na górę. Bez pujania weszłam do pokoju brata. Ten spał oczywiście nago z jajami na wierzchu.

     

    – Alan…mama kazała mi cię budzić.

     

    Mój brat leniwie otworzył oczy. Zdziwił się gdy mnie zobaczył.

     

    – Cass…a ty jeszcze bez ubrań?

     

    – A ty jak zwykle ogarnięty. Zapomniałeś jaki dziś dzień?

     

    – No nie mów że to dziś? – pytał z ekscytacją w głosie. On tak samo nie mógł się doczekać tego dnia. Przytaknęłam głową na tak. Wtedy mój brat odkrył kołdrę i pokazał swojego pobudzającego się penisa. – To może zaczniemy świętować co? – zapytał uśmiechając się i unosząc brew do góry. 

    Przyznam tylko na to czekałam. Bez pytania weszłam na łóżko i na czworakach wzięłam kutasa od razu do ust.

    Zaczęłam poruszać głową w górę i w dół. Językiem oplatałam go całego. Widać że to podobało się mojemu bratu, gdyż ten zaczął jęczeć. Obśliniłam całego kutasa, aż trochę skapywało mu na łóżko. Nagle wyciągnęłam go z chlustem.

     

     

    – Ohh, siostra…

     

     

    – To nie koniec. Jak świętować to na całego.

     

     

    Wtedy odwróciłam się na czworakach, wypinając dupę w kierunku Alana. On wstał i szybko włożył mi fiuta do cipy. Zaczął mnie ostro walić. Pierdolił niczym tłok na najwyższych obrotach. Nasze ciała odbijały się od siebie dając charakterystyczne klaskanie. Było mi tak dobrze, gdy ten kawał mięcha wypełniał w całości moją pochwę. Alan uderzył mnie jeszcze w pośladek co wzmocniło doznawaną przeze mnie przyjemność.

     

     

    – Oooooooohhhhhh….

     

     

    Po chwili przekręcił mnie tak że teraz ruchaliśmy się na misjonarza. Macał i ściskał jeszcze moje cycki. Ostro mnie pierdolił, a ja by mu pomóc, zaczęłam ruszać biodrami. Po czasie takiego pierdolenia, znów zmieniliśmy pozycję.

     

    Tym razem Alan rżnął mnie na jeźdźca, a ja podskakiwałam na jego fiucie. Chciałam go wbić jak najdalej, mimo że już wypełnił mnie całą w długości. Alan jeszcze zapierdalał szybciej biodrami chcąc już kończyć. Chyba już wiedział że jestem blisko.

    Zaczęłam się powoli cała trząść.

     

    – Dochodzę!!! – krzyknęłam.

     

    – Ja też. 

     

    – We mnie. Chcę go poczuć. – powiedziałam i wtedy Alan wykonał ostatnie pchnięcia.

     

    Wstrząsnął mną niesamowity orgazm a zaraz potem poczułam nasienie Alana rozlewające się w mojej piździe. Po czasie mój brat wyszedł ze mnie, zostawiając moją cipę całkiem mokrą.

     

    – O matko…

     

    – A to początek dnia.

     

    – Racja. Najlepsze przed nami.

     

    – Chodźmy dołączmy do rodziców.

     

    Wtedy razem zeszliśmy z łóżka i poszliśmy na dół do kuchni. Mama podawała omlety na talerze. Szybko zajeliśmy swoje miejsca.

     

    – Rozumiem że zaczęliście świętować. – powiedziała mama. Coś czułam że pozna nas po naszych czerwonych twarzach i mokrej cipie i penisie.

     

    – No wiesz mamo. To nasz dzień. – powiedział brat.

     

    – Przynajmniej spędzimy go razem. Tylko we czwórkę. – powiedział tata.

     

    – Mi to w zupełności wystarczy. – powiedziałam. 

     

    – Mi też. – dopowiedział Alan.

     

    Po skończonym posiłku dzień mijał nam swobodnie. Mama zaproponowała nam wspólny film. Jakoś musieliśmy spędzić ten wolny czas. Nigdzie nam się nie śpieszyło. Tata włączył jakiś film i wszyscy usiedliśmy na kanapie. Alan był obok mamy, a ja oparłam głowę na klatkę piersiową taty. Gdy film tak leciał, po jakimś czasie usłyszałam ciche jęki obok. Obróciłam głowę i zobaczyłam jak Alan posuwa z boku naszą mamę.

    Jego fiut już w nią wchodził prawie cały. Chcieli to po cichu robić.

     

    – Hej. A podobno mamy się nie krępować? – powiedziałam, a mama jedynie uśmiechnęła się.

     

    – To się nie krępuj. Rób co trzeba córuś. – odpowiedziała ledwo msma bo brat tylko przyśpieszył posuwiste ruchy. Tata wtedy spojrzał na mnie.

     

    – Słyszałaś mamę. Nie krępujmy się. – powiedział tata i trzymał swojego fiuta w dłoni. 

     

    – No okej. Ale szybko, bo zaraz ma Natalie do mnie dzwonić.

     

    – No dobrze córeczko.

     

    Wtedy pochyliłam się i od razu wzięłam jego fiuta do ust.

    Zaczęłam obciągać. Miałam już doświadczenie. To było cudowne uczucie poczuć jego fiuta.

    Z początku ssałam lekko czubek, później zaczęłam wkładać go głębiej.

    Po chwili poruszałam już głową w górę i w dół. Tata wtedy zaczął trzymać moją głowę, lekko dociskając ją do kutasa. 

     

    – Oj tak…ssij go…

     

    W tym czasie widziałam jak Alan przyspieszył i doszedł jednocześnie z moją mamą. Byli już cali spoceni. Ja wtedy poczułam pulsującego chuja ojca, a zaraz potem wystrzelił swoją spermę prosto do mojego gardła. Ledwo przełknęłam zawartość. Nie uroniłam kropli. Zaraz potem wyciągnęłam fiuta z ust.

     

    – Mmm…pyszne. 

     

    – Byłaś świetna Cass… – wtedy zadzwonił mi telefon. Usłyszałam go z mojego pokoju.

     

    – To pewnie Nat. Musze iść.

     

    – Leć. – powiedziała mama. 

     

    Szybko wybiegłam z salonu i pognałam do mojego pokoju. Wzięłam telefon. To była oczywiście Nat. Jeszcze rozmowa wideo. Szybko odebrałam. Zobaczyłam rudowłosą z jej zielonym staniku. Leżała na łóżku.

     

    – Hej Nat.

     

    – No hej. Rany ty jeszcze nie ubrana.

     

    – No wiesz, to dzisiaj jest ten dzień.

     

    – Aaaa…wasz Rodzinny Nagi Dzień, jak o nim mówiłaś.

     

    – Dokładnie. Od rana już jestem nago i już pieprzyłam się z bratem i obciągnęłam ojcu.

     

    – Oj nie mów. Na myśl o ich kutasach robi mi się mokro. – wtedy widziałam jak jej ręka ląduje w dół.

     

    – Domyślam się.

     

    – Chciałabym do was wpaść. Dostosowałabym się. – powiedziała ze śmiechem.

     

    – Przykro mi, ale to rodzinna impreza. Musisz niestety wytrzymać. Jeszcze będzie okazja do wspólnego jebania.

     

    – Oh mam nadzieję. Dobrze kończę już. Nie przeszkadzam. Wyszalej się z każdym z rodziny.

     

    – Hahah…dobrze dzięki. Pa kochana.

     

    – Paa…

     

    Wtedy się rozłączyliśmy.

    Zobaczyłam też przez okno że na balkonie swojego domu, stoi mój sąsiad pan Ethan. Ten słynny sąsiad który wyruchał mnie jak poszłam do niego prosić o cukier. Patrzył się na mnie. Miał na co. Nie miałam żadnego ubrania. Moje cycki i cipa były ładnie ukazane. 

    Zrobiłam mu na złość i podeszłam do okna. Zaczęłam kręcić tyłeczkiem dotykając się wszędzie. Coś czułam że już miał wzwód. Na koniec wypięłam dupę i klepnęłam się po czym normalnie wyszłam z pokoju.

    Przynajmniej miał ten zbok mały pokaz, niech się cieszy.

     

    Po jakimś czasie byłam w kuchni i robiłam sobie kanapki. Mama wstawiała pranie, a Alan był u siebie.

    Za chwilę jednak poczułam gdzie jest tata. Jego dłonie od razu chwyciły mnie za cycki, a ja czułam jego już stojącego fiuta, jak dotykał mnie z tyłu.

     

    – Jesteś taka seksowna córeczko.

     

    – Aż czuję jak na ciebie działam. Szybko tato, włóż go. – powiedziałam, bardziej opierając się o blat kuchni.

     

    Tata nie czekał i od razu włożył mi fiuta z tyłu. Wypełniał mnie cały. Jego fiut wchodził mi do samego końca aż po jaja. Miałam wrażenie, że pchał mnie jeszcze bardziej. Od tyłu czułam się nieźle pieprzona. Ogarnęło mnie przyjemne uczucie. Tata posuwał mnie mocno i zawzięcie. Moje pośladki klaskały pod naporem jego uderzeń. Rozrywał mi cipkę niczym młot.

     

    – Ooooohhhh…tak…

     

    Wtedy to co kuchni wszedł Alan. Otworzył lodówkę.

     

    – Ja tylko po coś do picia. Nie przerywajcie sobie. – powiedział.

     

    – Miło wiedzieć. – odpowiedział tata.

     

    I jak wściekły przyspieszył do granic możliwości. Zaczął mnie porządnie rżnąć. Czułam że zaraz nie wytrzymam. Pierdolił mnie jak dzikus, trzymałe silnie za biodra, a kutas penetrował mojąpochwę jak najgłębiej. Nie mogłam przestać jęczeć. Podobało jej się to. 

     

    Wtedy Alan po napiciu się soku wrócił do siebie a tata doszedł w środku cipy, równocześnie ze mną. 

     

    – No…to ten…niedługo mama zrobi kolacje.

     

    – Dobra. Chyba zaczekam. Mój apetyt został zaspokojony.

     

    Powiedziałam dotykając się po cipie.

     

    Po kolacji, udałam się do pokoju rodziców. Alan był zaraz obok.

     

    – Serio mówisz?

     

    – Serio…słyszałam jak już się ruchają. To chyba nasz obowiązek dołączyć do zabawy.

     

    – Ymm…bardzo chętnie. – odpowiedział Alan dotykają swojego fiuta i mojej cipeczki.

     

    Zajrzałam przez uchylone drzwi. Alan stanął zaraz za mną. Zobaczyłam jak mój tata posuwał mamę na misjonarza. Mama jęczała z rozkoszy. Kutas ojca całością wchodził w pochwę mamy. Miałam przyjemne uczucie wspominając wydarzenia które doprowadziły do naszej pierwszej rodzinnej orgii.

     

    Tata nieźle pierdolił mamę, aż było słychać klaśnięcia, spowodowane odbijaniem się od siebie ich ciał.

     

    Trzymał dwie nogi w górze, Ręką miętosił sutek mamy co dostarczyło jej dodatkowej przyjemności. Zapewne ruchał ją równie mocno jak wcześniej mnie. Od tego wszystkiego zaczęłam masować moją łechtaczkę. Szybko zrobiłam się mokra.

     

    Widok rodziców zadziałał na nas jak afrodyzjak. Byliśmy spragnieni. Bardzo spragnieni. Oboje chcieliśmy się ruchać. Wtedy rodzice nas zobaczyli.

    Znów zobaczyłam dużego fiuta ojca w pełnej okazałości, mokrego od soczków z cipy mojej mamy.

    Przerwali co robili, a my weszliśmh do środka.

     

     

    – Oh…dobrze że już jesteście. – powiedział tata. Podeszliśmy do nich. Alan usiadł obok mamy, a ja koło taty.

     

     

    – Czas zakończyć nasz Rodzinny Nagi Dzień. – powiedziała mama.

     

     

    – No dobrze… – zaczęłam. – szkoda że już koniec.

     

     

    – No niestety. Ale przyznajcie znowu was podnieciło jak się ruchaliśmy? – spytała mama.

     

     

    – No pewnie mamo. – powiedział mój brat.

     

     

    – Właśnie widać. – mama spojrzała i dotknęła jego fiuta, który stał na baczność. Zaczęła go powoli masować. – No to co? Dołączycie do zabawy?

     

    – Z przyjemnością. – odpowiedziałam i nie czekając złapałam za fiuta ojca.

     

    Tata się położył, a ja włożyłam jego kutasa do ust. Poruszałam języczkiem czując rozkosz jego kolegi.

    Posmakowałam soczków mamy, które znajdowały się na penisie taty.

     

    Zaczęłam poruszać głową w górę i w dół. Dołożyłam ruchy ręką.

     

    Po chwili wyciągnęłam i zaczęłam lizać go po całości. W końcu zjechałam nawet do jaj i zaczęłam je ssać. Poruszałam ręką po jego fiucie.

     

    Jego jądra były dość duże i oba ledwo mieściły się w moim gardle.

     

    W końcu powróciłam do ssania kutasa.

     

    W międzyczasie zerknęłam co robi mama z Alanem.

     

    Byli tuż obok nas i mama również obciągała pałę mojego brata.

     

    Byłam pochłonięta chujem ojca i nie zwracałam na to już większej uwagi. Alan cicho jęczał z rozkoszy. Mama połykała go w całości, tak samo jak ja ojca.

    Jednak mama szybko podniosła się i pocałowała go z języczkiem.

     

    Po oderwaniu się. Mama okrakiem ustała nad Alanem i nakierowała fiuta fo swojego wejścia.

     

     

    – Och synku…

     

     

    Wtedy usiadła na nim do samego końca.

     

    Szybko zaczęli się ruchać. Pierdolili się mocno i bez opamiętania. Mama aż jęczała. W końcu też Alan zaczął przyśpieszać, co wzmogło doznania.

     

    Mocno się rżnęli. Dołożył rękę i zaczął masować jej cycki. To też bardzo działało.

     

    Po chwili i ja skończyłam robić laskę ojcu i tak samo okrakiem usiadłam na jego kutasie.

    Ten cicho jęknął i po czasie zaczął ruszać biodrami. Podobnie jak Alana kutas ojca wchodził cały i wypełniał mnie do końca. Zaczęłam krzyczeć z rozkoszy.

     

    Na jednym łóżku nasza rodzina wspólnie się jebała.

    Nasz ojciec pierdolił mnie, w czasie gdy brat ruchał naszą matkę.

    Łóżko skrzypiało pod naporem stosunków.

     

    Po jakimś czasie zmieniliśmy pozycję.

     

    Położyłam się na łóżku, ojciec rozszerzył mi nogi i wszedł we mnie. Do tego mama usiadła okrakiem nad moją twarzą, a Alan ustał nad nią wkładając znów fiuta do ust. 

     

    – Dalej córeczko. Ciebie też pragnę poczuć. – powiedziała mama zanim włożyła kutasa do ust.

     

    Miałam nad twarzą ciekawy widok z bliska na cipę mojej mamy przed chwilą jebaną przez mojego brata. Jej soczki skapywały mi na twarz. Nie czekając długo zaczęłam lizać cipę mamy. Do tego dochodziło jeszcze pierdolenie mnie przez mojego ojca.

     

    Po jakimś czasie znów zmieniliśmy pozycję. Tym razem to tata, wyjął mi fiuta z dupy i podszedł do mamy, a potem zaczął ją od tyłu posuwać.

     

    Mój brat podszedł do mnie i przekręcił mnie tak abym leżała na boku i wszedł we mnie brutalnie.

     

    Zaczął mnie jebać jak młot udarowy.

    Jęczałyśmy z rozkoszy. Zarówno tata jak i Alan pierdolili nas jak zawodowcy.

    Nasze jęki mieszały się ze sobą, gdy mama była jebana w dupę w tym samym czasie co ja.

     

    Po czasie takiego jebania znów zmieniliśmy pozycję.

     

    Tym razem tylko ja z bratem.

    Alan położył się na plecach, a ja usiadłam mu na fiucie.

    Pozycja odwróconego jeźdźca.

     

    Widziałam jak tata z impetem pieprzy swoją żonę. Alan też nie próżnował i odniosłam wrażenie że z każdą zmianą pozycji jebał mnie coraz bardziej. Mama nieco się podniosła i całowała mnie z języczkiem.

     

    Przyznam zajebiście całuje.

     

    Rodzice dalej jebali się w ten sam sposób. Po mamie widziałam że dochodzi. Ja także byłam bliska orgazmu. W końcu poczułam błogą przyjemność.

     

     

    Po czasie tata i Alan wystrzelili swoje kutasy prosto w nasze pochwy, zalewając nas swoimi soczkami.

    W końcu te fujary wyszły z naszych pizd. Położyłam się na łóżku i wtedy znów pocałowałam się z mamą. Objeliśmy jeszcze nasze spocone ciała.

     

     

    Po skończeniu wszyscy razem położyliśmy się na łóżko.

     

    Brat i ja oczywiście w środku, a mama z tatą po bokach.

     

     

    – Ohh…brakowało mi takiego wspólnego ruchania. – powiedziała mama.

     

     

    – Oj tak. Przyznam świetnie że wybraliśmy taki dzień. To takie nasze święto. – powiedziałam.

     

    – Racja kochanie. Ale w sumie to często tak świętujemy. – powiedział tata, a wtwdy wszyscy się zaśmialiśmy. No bo w sumie miał trochę racji.

     

     

    – Zostańcie na noc. Razem jest najlepiej. – zaproponowała mama.

     

     

    – Masz rację mamuś. – powiedział Alan.

     

     

    – No to śpijcie słodko, dzieci. – powiedziała mama.

     

     

    Po chwili wspólnie, cała nasza rodzinka, położyła się spać w sypialni rodziców.

     

    No i tak zakończyliśmy nasz Rodzinny Nagi Dzień.

     

     

     

     

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Hiszpanska Przygoda – Plot Twist (3)

    Od pamiętnych odwiedzin Wiktorii minęło już trzy miesiące. Nie ma teraz w sumie dnia, no poza małymi wyjątkami abyśmy nie napisali do siebie. Można spokojnie powiedzieć, że wywiązała się między nami pewna nić przyjaźni. Nie jest to jednak relacja ciotka – siostrzeniec. Wika potrafi mi wysłać czasem gorące fotki. Ostatnio pomagałem wybierać jej nową bieliznę. Stała w przymierzalni i cykała mi gorące zdjęcia abym jej pomógł wybrać odpowiedni zestaw. Pisała, że to dla mnie, że jak przyjadę to będę mógł ją w tym oglądać. Wiadomo, że na oglądaniu się nie skończy ale to już inna kwestia.

    Pisałem aktualnie z Wiką i właśnie oznajmiłem jej, że dostałem urlop i rozpoczynam szukanie biletów. Wika bardzo się ucieszyła, była jednak też lekko niezadowolona bo tylko tydzień.

    Cały proces szukania i rezerwacji biletów przebiegł bardzo szybko, nie chciałem szukać najlepszej okazji, dosłownie brałem to co było. Znając życie trochę przepłaciłem, ale czego się nie robi dla kochanej cioteczki. Wylot za trzy tygodnie, już nie mogłem się doczekać. Na samą myśl mój kutas robił się twardy. Wika za to oznajmiła mi, że rozmawiała z moją mamą oraz, że robi paczkę dla nas bo mój tata sobie zażyczył parę Hiszpańskich frykasów. Zapytała też czy bym nie wyświadczył jej małej przysługi, za którą postara się bardzo mocno „odwdzięczyć”. Mianowicie Wika poprosiła mnie czy nie było by problemu jakby do paczki dorzuciła jeszcze ekstra przesyłkę dla Kasi. Kasie poznałem jak odwoziłem ją do domu razem z Wiką. Nie widziałem w tym żadnego problemu, więc bez namysłu się zgodziłem. W sumie dobrze, że tak wyszło nie będę musiał tego taszczyć samolotem.

                                                                           ***

    Paczka dotarła do mnie następnego tygodnia. Całkiem sporo tego przyszło, wszystko było już posegregowane co dla kogo. Moim zadaniem było już tylko rozwiezienie tego do rodziców i Kasi.

    Do mamy  pojechałem jeszcze tego samego dnia co przyszła paczka. Załapałem się na obiadek i kawkę. Posiedziałem chwilę, bo znowu się trochę nie widzieliśmy. Jednak co dobre szybko się kończy i musiałem się zbierać do domu.

                Po dotarciu do domu, usiadłem na kanapie z piwkiem. Pomyślałem, że to dobry moment aby zadzwonić do Kasi, że mam dla niej przesyłkę i kiedy mogę jej ją podrzucić. Okazało się jednak, że Kasia jest w mojej okolicy i jeśli nie mam nic przeciwko to odbierze ją dzisiaj. Pomysł ten bardzo mi podpasował, nie będę musiał sobie jutro zawracać tym głowy. Po godzinie dzwonek do drzwi oznajmił przybycie Kasi. Przekręciłem klucz w drzwiach i otworzyłem drzwi. Moim oczom ukazała się elegancko ubrana kobieta z lekką nadwagą, mimo to wyglądała bardzo atrakcyjnie.  Nigdy jakoś szczególnie nie zwracałem uwagi na kobiety o takiej sylwetce, jednak Kasia miała w sobie to coś. Może, to przez te okulary  które miała na nosie? Albo przez tą ołówkową spódnicę?

    – Cześć, wejdź proszę. Napijesz się czegoś?

    – Hej, niestety spieszę się trochę. Mój mąż dzisiaj w nocy wypływa w rejs na trzy miesiące.

    – To pozwól chociaż, że pomogę Ci z tą paczką. Pomogę Ci ją zanieść do samochodu.

    – Tutaj nie odmówię, dziękuję Ci bardzo.

    Paczka nie była za ciężka, jednak trzeba zachowywać się jak facet. Zeszliśmy na dół na parking. Czerwone Audi Q7 otworzyło bagażnik. Wsadziłem karton do środka i zamknąłem klapę.

    – Dziękuję Ci raz jeszcze za pomoc. Muszę podziękować też Wice za te dobroci.

    – Nie ma za co dziękować, miło mi było Cię kolejny raz spotkać. Wika mi trochę opowiadała anegdotek z czasów studenckich.

    Nie wiem, czy mi się wydawało ale chyba Kasia się lekko zaczerwieniła.

    – Oj tam, stare czasy, było minęło – odparła otwierając drzwi od auta – dziękuję Ci raz jeszcze za pomoc – dodała.

    – Naprawdę nie ma problemu. Jak by co, numer masz – zaśmiałem się.

    Kasia obdarzyła mnie uśmiechem i wsiadła do auta, odjeżdżając pomachała mi jeszcze.

    Wracając do mieszkania, zaszedłem jeszcze do osiedlowego sklepiku i kupiłem czteropaczka.  

    Dałem znać Wice, że przesyłki rozwiezione. Napisałem jej, że mama mega zadowolona z giftów, a Kasia odebrała paczkę przed chwilą osobiście. Wika bardzo się ucieszyła i zapowiedziała, że w bardzo ładny sposób mi się za pomoc odwdzięczy. Dostałem na zachętę zdjęcie jak stoi przed lustrem w samych majteczkach z pięknie opalonym biustem z dopiskiem, że nie może się już doczekać.

                                                                           ***

     Od przyjścia paczki od Wiki minął z jakiś tydzień, siedział sobie jak co wieczór i grałem na konsoli.

    Miałem już się zbierać spać. Zobaczyłem jednak na telefonie, że otrzymałem nową wiadomość. Lekko się zdziwiłem, bo nie kojarzyłem osoby z charakterystycznego kółeczka mesengera.

    Po chwili jednak zaspokoiłem ciekawość, osobą która wysłała mi wiadomość była Kasia.

    Na początku otrzymałem zwykłe „dobry wieczór” jednak trzy migające kropki sugerowały, że większa wiadomość dopiero do mnie dotrze. Oczywiście zgodnie z kulturą, również pozdrowiłem Kasię.

    Po krótkiej chwili, otrzymałem docelową wiadomość. Kasia napisała w niej, że jest jej trochę głupio i przeprasza za to jak niegrzecznie się zachowała podczas naszego spotkania, że tak szybko uciekła i w ogóle. Pomyślałem sobie, że w sumie luz. Jakoś mnie to nie ruszyło za bardzo, w sumie normalnie to odebrałem. Kasia więc stwierdziła, że chciałaby zatrzeć tą niezręczną sytuację piekąc dla mnie ciasto.

    Trochę mnie to zdryfowało, nie za bardzo wiedziałem jak się zachować. Dodatkowo wspomniała, że Wika pisała jej, że do niej lecę a ona by chciała zrobić jej małą niespodziankę i wręczyć jej stary album ze zdjęciami z lat studenckich. Nie chce go wysyłać pocztą bo przedmiot jest zbyt sentymentalny. Wiec, wpadła na pomysł, żebym ja go jej wręczył w jej imieniu. Pomyślałem sobie w sumie spoko pomysł. Od razu napisałem, że to żaden problem i pomogę w realizacji tak misternie uknutego planu. Zapytała czy w piątek nie wpadł bym do niej właśnie po album i na przeprosinowe ciasto. Bez większego namysłu potwierdziłem piątek. Kasia na koniec odpisała mi, że dziękuje i życzy mi dobrej nocy pożegnałem się również i poszedłem spać. Kolejne dni upłynęły na głownie na pracy. Piątkowy dzień strasznie mi się dłużył. Siedziałem akurat w biurze i domykałem projekt gdy zdałem sobie sprawę, że przecież jestem umówiony z Kasią popołudniu. Sprężyłem więc ruchy i szybko uporałem się z tematem. O godzinie 17 byłem już w domu, wykąpany i gotowy do wyjścia. Pomyślałem, że głupio tak przychodzić z gołymi rękami w gości. Przed wezwaniem ubera, wstąpiłem jeszcze do sklepu i kupiłem jakieś białe wino. Punkt 18 stałem pod domem Kasi. Zadzwoniłem dzwonkiem, po chwili dało się usłyszeć zbliżające się kroki. Kasia otworzyła mi drzwi i zaprosiła do środka obdarzając szerokim uśmiechem. Ubrana była bardzo elegancko. Szara ołówkowa spódnica w kratę idealnie obciskająca jej sporych rozmiarów tyłek. U góry miała różową bluzkę z dużym falbaniastym dekoltem. Ogrom jej piersi był niesamowity. Blond włosy do ramion i czarne grube oprawki okularów idealnie dopełniały się ze sobą. Dojrzałem jeszcze czarne klasyczne szpilki na stopach.  Kasia zaprosiła mnie do środka, idąc za nią przyglądałem się jej tali która przypominała mi klepsydrę i temu jak kształtny jest jej tyłek.

                Z racji iż był ciepły wieczór, Kasia zaproponowała taras. Wręczyłem gospodyni wino i usiadłem na stylowym wiklinowym fotelu. Gdy Kasia przygotowywała ciasto ja postanowiłem się rozejrzeć po okolicy. Z tarasu był widok na cały ogród. Wszystko w nim było urządzone ze smakiem. W centralnym miejscu ogrodu, był sporej wielkości basen. Wysokie drewniane ogrodzenie dawało przyjemne uczucie prywatności. Gdy ja podziwiałem posiadłość Kasi, ta zawołała mnie z domu z prośbą o pomoc. Poszedłem za głosem i dotarłem do sporych rozmiarów kuchni. Kasia siłowała się z przyniesionym przeze mnie winem.

    – głupia sprawa, silna niezależna kobieta musi Cię prosić o pomoc przy otwarciu butelki wina – powiedziała śmiejąc się i poprawiając okulary.

    – już pędzę pomóc kobiecie w opałach – przejąłem butelkę i szybkim pociągnięciem uporałem się z korkiem – tak w ogóle to masz piękny ogród – dodałem.

    – dziękuję, całą dekoracją zajmowałam się sama. To taka moja mała pasja – odparła z dumą w głosie.

    Kasia podała mi tacę z winem a sama wzięła drugą z ciastem i udaliśmy się z powrotem na taras.

    – Upiekłam mój popisowy sernik, może to nie jest coś ekskluzywnego ale moi przyjaciele i rodzina się nim zajadają – powiedziała nakładając mi kawałek ciasta – nalej proszę nam winka.

    Zgodnie z prośbą, rozlałem nam po lampce wina i zabraliśmy się za konsumpcję ciasta.

    Muszę przyznać z czystym sumieniem, że to był faktycznie najlepszy sernik jaki jadłem w życiu. Do tej pory, myślałem że najlepszy sernik piecze moja babcia, jednak sernik Kasi zdetronizował babcię Zosię.

    – Rewelacyjny sernik, lepszy niż mojej babci – zaśmiałem się, konsumując kolejną porcję ciasta.

    Gdy tak zajadaliśmy się ciastem i popijaliśmy winko, Kasia opowiadała śmieszne anegdotki z czasów gdy chodziła z Wiki na studia. Z opowiadań wynikało, że Wika to dobre ziółko było. Poopowiadała o tym czym się teraz aktualnie zajmuje. Ja trochę opowiedziałem o sobie. Rozmowa toczyła się nam na luźne tematy. Gdy zorientowałem się, że winko się skończyło Kasia zaproponowała następne,

    – Jeśli pozwolisz, to przyniosę coś z piwniczki mojego męża – zaproponowała wstając od stołu, tak jakby nie czekała na moją odpowiedz.

    – Jasne. Tylko ostrzegam, nie jestem jakimś koneserem win, mogę się zbłaźnić – zaśmiałem się

    – Muszę powiedzieć Ci w tajemnicy,  że ja też za bardzo nie rozpoznaje tych wszystkich smaków czy szczepów winnych. Rozróżniam białe i czerwone, słodkie i kwaśne – skwitowała znikając w głębi domu.

    Gdy zostałem na chwilę sam, przeszła mi przez głowę myśl. Mimo tego, że kobiety postury Kasi nigdy mnie nie pociągały, to w niej jest coś podniecającego. Była naprawdę ładną zadbaną kobietą. Pełną gracji i wdzięku. Była po prostu bardzo seksowna.

    – Proszę – Kasia podała mi wino – musisz się nim zając, ja nie podejmuję się dzisiaj tego typu zadań – skwitowała

    – Wedle życzenia – zabrałem się za otwieranie kolejnej butelki. Po otwarciu, nalałem odrobinę Kasi z prośbą o opinię.

    – Nie jest to kwasior, jest to dobre pół słodkie winko, można rozlewać –  odpowiedziała.

    Po rozlaniu nam kolejnej porcji wina, powróciliśmy do rozmowy. Dowiedziałem się, że Kasia jest żoną marynarza. Mąż Kasi jest kapitanem na kontenerowcu, wypływał w rejsy od trzech miesięcy do nawet pół roku.

    – Bardzo przyjemnie nam się rozmawia, ale robi się już chłodno, może wejdziemy do środka? – zapytała.

    – W sumie faktycznie, jest już chłodno. I godzina już dość późna. Powinienem się chyba zbierać – odparłem dopijając wino.

    – O rety, masz rację! A ja nie pokazałam Ci najważniejszego. Przecież jest jeszcze album ze zdjęciami który chciałam Ci pokazać. Mogę Ci zająć jeszcze chwilę? – dodała również dopijając swoje wino.

    – Nigdzie się nie spieszę a i chętnie popatrzę jak bawiła się moja cioteczka za młodych lat.

    – Super, chodźmy do jadalni. Tam będzie nam wygodniej przeglądać fotki.

    Pomogłem Kasi zebrać talerze i odnieść je do kuchni. Rozlałem nam resztkę wina do kieliszków a Kasia w między czasie poszła po album. Siedziałem przy stole i oglądałem dom. Wszystko było urządzone ze smakiem.  Ciekawe czy sama to urządzała? Nie dane mi było jednak dokończyć myśli bo właśnie wróciła gospodyni kładąc sporych rozmiarów album na stole i siadając koło mnie.

    – Pamiętaj, że ten album ma ponad 20 lat. A my nie jesteśmy już tak piękne i zgrabne jak kiedyś – zaśmiała się otwierając album.

    Na pierwszym zdjęciu była grupka dziewczyn jak siedzą przy ognisku

    – to było u moich rodziców, pamiętam dobrze te ognisko, jedna z koleżanek przyniosła gitarę i wszystkie raz śpiewałyśmy piosenki do białego rana – westchnęła Kasia – byłyśmy wtedy młode i beztroskie – dodała.

    Kasia przewracała kolejne strony albumu opowiadając mi o zdjęciach. Mnie za to dość mocno rozpraszała bliskość Kasi. Siedzieliśmy udo w udo obok siebie, co jakiś czas mimochodem zerkałem w dekolt Kasi nie mogąc się powstrzymać. Hipnotyzowała mnie ich wielkość. W pewnym momencie wydało mi się nawet, że to zauważyła uśmiechając się dyskretnie. Przewracając kolejne strony natrafiliśmy na zdjęcie gdzie Wika z Kasia stoją na tle jeziora, ubrane w same stroje kąpielowe. W duchu pomyślałem sobie, jakimi gorącymi dziewczynami były. Było na co popatrzeć, biust Kasi od młodych lat był sporych rozmiarów. Na zdjęciu było widać, że ledwo się mieści z stroju. Wika, też niczego sobie miała cycki.

    – tu jak byłyśmy na mazurach – zaczerwieniła się – zobacz jaką Twoja ciotka miała świetną figurę – dodała.

    – ale ja tu chyba widzę również Ciebie. I muszę przyznać, że także wyglądasz na tym zdjęciu rewelacyjnie – skwitowałem.

    – oj przestań, zawsze miałam większe kształty od Wiki, to ona miała zawsze większe powodzenie u facetów.

    – uważam, że nie masz się czego wstydzić, teraz też masz świetną figurę – odparłem patrząc Kasi w oczy aby upewnić ją w tym co mówię. Kasia się zaczerwieniła jeszcze bardziej, jednak chyba sprawiłem jej przyjemność tą wypowiedzią bo poczułem jak kręcąc się na krześle otarła się o moje udo.

    Kasia pochylając się nad albumem dociskała swoje piersi dla blatu. Zauważyłem, że jeden z guzików bluzki, postanowił się rozpiąć powiększając jeszcze bardziej dekolt. Widać było pod nim jasny koronkowy stanik. Starałem się nie zwracać na to uwagi ale uwierzcie naprawdę było ciężko. Cały czas wydawało mi się, że odkąd usiedliśmy do albumu to ona próbowała mnie kokietować.

    W pewnym momencie, straciłem przypadkiem korek od wina leżący swobodnie na stole.

    Mimo chodem sięgnąłem po niego, nie musiałem nawet schodzić z krzesła po prostu się wychyliłem pod stół. Gdy sięgałem po zgubę to wzrok mój powędrował na nogi Kasi. Starając się chwycić korek zauważyłem jak Kasia rozchyla kolana, pokazując jasno różowe majtki zobaczyłem też że nie ma na sobie rajstop tylko pończochy. Poczułem lekkie mrowienie w kroku. Ona to robi specjalnie pomyślałem. Podniosłem korek i położyłem go na stole. Spojrzałem na Kasię a ta jakby nigdy nic przyglądała się dalej zdjęciom.

    – zobacz, to zdjęcie zrobiła Wiktoria jak pomagałyśmy u moich dziadków podczas żniw. Kasia miała tutaj  na sobie krótkie szorty i koszule w kratę przewiązaną na brzuchu. Opierała się o snopek siana. Muszę przyznać, umiała wyeksponować swoje kształty.

    – Nic się nie zmieniłaś od tamtego czasu – dodałem uśmiechając się.

    – oj przestań, przestań. Cycki już nie są jędrne tak jak kiedyś. Figura też, daleka od ideałów.

    – To Ty przestań, nawet tak nie mów. Wkręcasz sobie, a nie jeden facet ogląda się za Tobą na ulicy.

    – Naprawdę tak myślisz? Czy mówisz tak, żeby poprawić mi samoocenę? – dodała poprawiając okulary.

    – Mówię całkiem poważnie, jesteś naprawdę bardzo atrakcyjną kobietą – dodałem

    Nagle poczułem rękę Kasi na swoim udzie, jak delikatnie mnie masuje.

    – Mój mąż, dawno już mi nie powiedział czegoś tak miłego jak Ty dzisiaj – Kasia zdała się lekko posmutnieć – nie ma już między nami tego ognia co kiedyś. Teraz jak wraca, to nawet się nie kochamy. Schodzi tylko do tej swojej piwnicy i tam skleja te swoje pieprzone modele.

    – Jesteś mega atrakcyjną kobietą. Nie jednemu myślę zagotowałaś krew – dodałem.

    Kasia spojrzała na mnie i zbliżyła swoją twarz do mojej. Poczułem jak jej palce ściskają moje krocze.

    – Czy ja jestem w stanie podniecić takiego młodego chłopaka jak Ty ? – dodała nie odrywając wzroku ode mnie.

    – Oj tak, jesteś zjawiskową kobietą. Myślę, że nie tylko mnie – odpowiedziałem czekając na to co wydarzy się dalej.

    Kasia po moich słowach, zamknęła album i wstała od stołu.

    – Masz ochotę zobaczyć resztę mojego domu, czy musisz już uciekać?  – Kasia wypowiedziała te słowa dość stanowczo, co mnie lekko zmroziło.

    – yyy chętnie zwiedzę resztę domu – wydukałem z siebie.

    Kasia wzięła mnie za rękę i zaprowadziła po schodach na piętro. Zatrzymała się przy drzwiach odwracając się do mnie.

    – Wika, opowiedziała mi co nieco o Tobie. Obiecałam jej, że nigdy się nie wygadam. Nie uprawiałam seksu od 2 lat. Mój mąż nie chce się ze mną kochać. A zdrada nie wchodziła nigdy w grę, do momentu spotkania z Wiką. Wtedy coś we mnie pękło. Pozazdrościłam jej, też chciałam się poczuć jak za dawnych lat. Od dłuższego czasu, nie ma  wieczora, żebym nie fantazjowała o tym co mi robisz. Za nami są drzwi od sypialni. Teraz ja do niej wejdę i zamknę za sobą drzwi. Będziesz mógł do mnie dołączyć albo udać się do domu. Decyzja należy tylko do Ciebie.

    Po tych słowach, Kasia zniknęła za drzwiami. Ja za to stałem wpatrzony w drzwi i klamkę za którymi była piękna dojrzała kobieta spragniona seksu i bliskości z mężczyzną. Z drugiej strony, miała męża. Naprawdę przez moment wahałem się co mam zrobić, chwyciłem za klamkę i nacisnąłem na nią otwierając drzwi i wchodząc do środka.

    – słuszna decyzja – Kasia podeszłą do mnie i obróciła mnie plecami do łóżka – nie będziesz żałować – dodała namiętnie mnie całując.

    Zostałem popchnięty przez nią na łóżko. Padłem na plecy, a za mną ona. Wdrapała się na mnie i usiadła okrakiem na moich biodrach ja chwyciłem ją za biodra.

    – Widziałam jak zerkasz na moje piersi, podobają Ci się? – rozpięła kolejny guzik i zaczęła je ugniatać

    – są niesamowite – zacząłem odpinać resztę guzików, moim oczom ukazał się koronkowy stanik

    – chciałbyś je zobaczyć w całej okazałości? –  potrząsnęła stanikiem wprawiając w ruch pokaźnych rozmiarów piersi.

    – tak, chce je podziwiać i pieścić

    Kasia wyjęła jedną pierś ze stanika do której od razu się przyssałem. Teraz dokładnie mogłem zobaczyć jak są ogromne. Gdy ja pieściłem jedną pierś, Kasia wyciągnęła z objęć stanika drugą.

    Wzięła piersi do swoich rąk i pocierała nimi moją twarz. Topiłem się w jej biuście. Niesamowicie przyjemne uczucie, potem Kasia chwyciła mnie za głowę i docisnęła ją do nich. Mój nos wpadł w przedziałek a policzki otaczała delikatna i pachnąca skóra.

    – Baw się moimi cyckami – powiedziała uderzając nimi o moją twarz.

    Gdy ja pazernie ssałem jednego ona ssała drugiego. Były tak duże, że mogła sama się pieścić.

    Kasia popchnęła mnie do tylu, jej kiecka znalazła się na brzuchu odsłaniając duże soczyste dupsko.

    Dałem jej kilka klasów na co Kasia zareagowała spontanicznym krzykiem.

    – teraz chce zrobić coś czego nie robiłam już więcej niż dwa lata – Kasia usadowiła się między moimi nogami i rozpięła mi spodnie – ściągaj je szybko, nie mogę się doczekać – pomogłem jej szybko uporać się z problemem.

    – ooo takk – powiedziała z zachwytem, chwyciła dłonią za mojego kutasa i przejechała językiem od jąder aż po główkę, po czym zaczęła się ocierać czołem i policzkami o jądra.

    – włóż go sobie do buzi – poprosiłem

    Zgodnie z moim poleceniem, włożyła go sobie do ust. Najpierw samą główkę, potem do połowy aby następnie pochłonąć go całego do samego końca. Docisnąłem jej głowę do moich bioder, uniemożliwiając jej podniesienie się. Czułem jak jej gardło obejmuje mojego fiuta, jak przyjemnie go pieści.  Gdy się zakrztusiła, poluzowałem uścisk a Kasia podniosłą głowę poprawiając włosy i wypuszczając nadmiar śliny prosto na mojego fiuta

    – o tak, właśnie tak – jęczałem z rozkoszy gdy Kasia zaczęła mi szybko obciągać. Jej ciało falowało tak jak jej głowa.

    – podoba Ci się tak? – przerwała obciąganie i zaczęła mi robić dobrze ręką patrząc na mnie. Nie przestawała się przy tym uśmiechać. Musiało sprawiać jej to mnóstwo radości.

    – liż moje jądra – powiedziałem chwytając jej włosy i dociskając ją do fiuta. Kasia posłusznie wykonała polecenie wkładając  całe jądra do buzi, przyjemnie je przy tym pieszcząc językiem a ręką masowała trzon. Patrzyła na mnie spod swoich czarnych okularów. Dosłownie pożerała mojego kutasa, zachowywała się tak jakby odzyskała coś co dawno temu straciła. Pocierała się nim i klepała po twarzy, tak jakby chciała być cała w nim.

    Gdy wróciła do klasycznego ssania, znowu chwyciłem ją za głowę w celu unieruchomienia, z tą różnicą że teraz unosiłem biodra wbijając się w nią jeszcze głębiej. Nie puściłem jej gdy zakrztusiła się pierwszy raz, zignorowałem to i wykonałem jeszcze kilka ruchów dobijających. Puściłem ją dopiero wtedy gdzie zaczęła się wiercić starając się złapać oddech.

    – cudowny kutas! –wyprostowała  się  – włóż go między moje cycki

    Kasia ściągnęła z siebie bluzkę a następnie stanik. Ponownie pochyliła się nad moim fiutem. Objęła swoimi piersiami mojego kutasa i zaczęła go powoli masować. Kasia upuściła na nie jeszcze trochę śliny. Niesamowite uczucie, jednak nie trwało to długo bo po chwili ponownie wróciła do ssania. Jej piersi ocierały się o moje jądra.

    -Chcę Cię poczuć w środku – powiedziała Kasia podnosząc się i rozpinając suwak swojej spódniczki podciągając ją do góry. Ręką odchyliła materiał swoich czerwonych koronkowych majtek dosiadając mojego sztywnego do granic możliwości kutasa. Wychyliła się do tyłu, opierając ręce za sobą jakby chciała zrobić mostek. Zaczęła na nim podskakiwać jak szalona. Mój kutas co jakiś czas wyskakiwał z jej cipki, wpychałem go wtedy szybko z  powrotem do środka aby nie przerywać jej galopu. Jęczała przy tym jak opętana. Nigdy nie widziałem w kobiecie tyle pasji gdy ta skakała po moim fiucie. Widziałem ile energii ją to kosztuje, jej głowa poleciała jeszcze bardziej do tyłu a uda złączyły się.

    Zatrzymała się dosłownie na chwilę, podniosła się i usiadła klasycznie na nim okrakiem. Oparła dłonie o mój tors i jej dzika gonitwa rozpoczęła się na nowo. Chwyciłem za jej ogromne cudowne piersi i zacząłem je równie dziko ugniatać. Czułem jak materiał jej majtek dodatkowo mnie stymuluje. Ponownie się zatrzymała ab złapać oddech Jednak ciągle było jej mało.

    – kurwa jak mi jest fantastycznie – gdzieś tam między jękami usłyszałem.

    Kolejna pauza na złapanie oddechu, tym razem zeszła z mojej pały i ściągnęła w końcu spódnicę razem z majtkami, wypinając się do mnie swoim dużym tyłkiem.

    Wykorzystała ten moment do zmiany pozycji. Dosiadła mnie teraz tyłem.

    – o tak, wykorzystam Twojego kutasa maksymalnie. Jest taki zajebisty. – wyryczała moja kochanka nabijając się na mnie.

    Co jakiś czas dawałem jej ostre klapsy na które reagowała jeszcze głośniejszymi okrzykami. Zacząłem  dobijać się swoimi  biodrami by być w niej jeszcze głębiej.

    – chcę Cię zerżnąć od tyłu – rzuciłem krótkie zdanie

    – Jak sobie życzysz mój ogierze.

    Kasia jednak nim to zrobiła, wzięła moją pałę jeszcze na chwilę do buzi.  

    – Jestem Twoją suką, niewyżytą suką –

    Przekręciła się i wypięła do mnie swoją dupcię która była czerwona od klapsów.

    Teraz ja ruchałem ja jak szalony,

    – taaak uuu dokładnie tak – jęczała.

    Chwyciłem ja za włosy i wbijałem się w nią bez żadnej litości. Gdy tylko ja zatrzymywałem się na chwilę to ona zaczynała się na mnie nabijać. Byliśmy w seksualnym amoku. Czułem powoli, że nie dam rady tak dłużej, a moja kochanka potrzebowała jeszcze, dałem jej więc mocnego klapsa i rozkazałem położyć się na plecy.

    Kasia szybko wykonała polecenie rozchylając maksymalnie swoje nogi prezentując mi swoją mocno różową cipkę.  Przysunąłem ją gwałtownie do siebie i wszedłem w nią po raz kolejny z całej siły. Uniosłem jej jedną nogę i oparłem się na nią chwytając ją za gardło lekko podduszając.

    – podoba Ci się suko? – zapytałem

    – bardzo – wycharczała

    Drugą ręką ściskałem jej pierś. Wiedziałem, że to moje ostatnie posunięcia więc wbijałem się w nią maksymalnie jak mogłem. Z całą siłą napierałem na jej cipkę.

    Gdy nadszedł ten moment wyszedłem z niej i ustawiłem się z boku na wysokości jej piersi.  Kasia ścisnęła je swoimi ramionami wystawiając język jak dobra suczka.

    Zalewałem jej cycki moją spermą. Która mieszała się z jej mokrą od potu skórą.

    Gdy skończyłem się spuszczać, opadłem na pościel obok Kasi.

    – To było coś niesamowitego, coś czego już dawno nie czułem. Nie wiem czy będę mogła jutro chodzić ale to jest najmniejszy problem. – Kasia rozsmarowywała to co jej zostawiłem po swoim ciele.

    – Wypompowałaś mnie całego, nie mam kompletnie mocy już na cokolwiek – odparłem przekręcając głowę w jej stronę.

    – poleżymy tak chwilę i zapraszam cię pod prysznic ale już tak delikatnie to ja także nie mam siły na drugie takie zwariowane podejście.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Xavier

    Mam nadzieję, że się podobało 🙂 

  • Jak zostac spermopijcą?

    Wróciłem z wyjazdu do kuzynów. Spaliśmy we trzech w jednym pokoju. Nie było jak porządnie się zaspokoić, więc po powrocie kupiłem najmocniejsze piwo w markecie i usadowiłem się w swoim gnieździe na poddaszu. Mam 19 lat i picie jest dla mnie legalne. Rodzina na dole. Jakieś filmy a ja na porno. Szklanka i pół piwka wlane. W głowie lekki szum. Na ekranie dziewczyny tańczą, masują sobie, dotykają się.

    Zdjąłem koszulkę, rzuciłem daleko i rączka w spodenki. Pałka stoi, lecz to mało. Dużo młodych dziewczyn. Jeszcze więcej. Jęki w słuchawkach ustawione na mini, żeby w razie czego się zamaskować. Kolejna dolewka i popijam. Fajnie jest. Pała stoi. Podnieca mnie patrzenie na młode cipki. Teraz może jakieś z kutasem w cipce. Wyobrażam sobie, że to mój. Naśladuję ruchy fiuta na ekranie. Trzeba zdjąć nieco gacie. Nie za mocno, bo może ktoś wejść. Ciągła inwigilacja jest nawet, jak internet nie działa. Opuszczam tak do kolan. Dolewam piwa i sączę. Trzepanko ręką i dopieszczanie sutków. Lubię jak mi ssą sutki. Potem mam tyle energii w kutasie. Nogi szerzej i polerka pały. Minęło kilka minut i nie wiem, czy się zlać, czy poczekać. Spust na ciało nie jest dobrym pomysłem. Mam dużo czarnego zarostu. Nie golę penisa. Są tam chaszcze. Właściwie zaczynają się na palcach stóp. Idą po stopach, łydkach, udach, kroczu i podbrzuszu cienką stróżką. Potem szerzej przy pępku i dalej znów cienką kreską a na klacie jest szał. Potem szyja i twarz po czubek głowy. Ręce też. W lecie się nie golę często, więc masa włosów.

    Wylanie spermy na ciało, zdradza co się stało. Mam go w jajach bardzo dużo. A nie chcę być pytany skąd to nasienie na brzuchu, a morze i na twarzy.

    Laski liżą zagłębiającego się w koleżance wielkiego penisa. Mój to 13 cm. Ale teraz czuję się jakbym miał 20. Posuwam ręką po prąciu i czuję moc. Postanawiam jednak wylać spermę na klatę. Zetrę ją koszulką. Matka może nie zauważy śladów jak będzie wkładać do pralki. I gdy przekraczam granicę z której nie można się wycofać, słyszę, że ktoś wchodzi na schody. Zaraz tu będzie. Nie zdążę się wytrzeć do sucha. Mokre będzie widać. Nie mam chusteczki, ręczniczka, koszulka daleko. Podstawiam szklankę z niedopitym piwem. Wlewam, właściwie wstrzykuję spermę. Dużo spermy. I jeszcze więcej spermy. Podciągam jednocześnie spodenki. I chyba zdążam przełączyć widok na pulpicie.

    Wszedł ojciec. W samych gaciach. Zarośnięty jak ja. I jak ja ma płaski brzuszek. Jedyny ojciec na wywiadówce w szkole bez bojlera. Ma szklankę i piwo. To święto. Rzadko sięga po piwo.

    Przyniosłem piwo na spróbowanie – mówi uśmiechnięty. O widzę, że coś pijesz. Dopij to cię poczęstuję. Jest bardzo dobre.

    Kurwa, jak mam dopić? Myślę sobie. Przed chwilą wlałem tam nasienie z kilku dni. Nie wiem, czy jest tam więcej spermy, czy piwa.

    Ojciec ponagla. Biorę szklankę i podnoszę do ust. No nie wstydź się mnie. Przecież wiem, że pijesz piwo. I w dodatku jakieś siki.

    Nie kurwa, to nie siki myślę sobie. To sperma. Gdybym wiedział, to bym się nie spuszczał w szklankę. W ogóle bym się nie spuszczał. Patrzy jednak na mnie i gestem zachęca do wypicia zawartości. Nie mogę się wymigać. Biorę powoli do ust. Przykładam i powoli wciągam zawartość. Porcje mojej spermy wypływają ze szklanki na język. Sperma klei się do języka, zębów, gardła. Łykam kolejne porcje. Nie jest źle. Myślę. Myślałem, że jest obrzydliwa. Smakuje nie najgorzej. Wypijam wszystko do dna. Pianka na ściankach masuje pozostałości nasienia, które spływało z fiuta po szkle. Ojciec rozlewa piwo na pół. Siedzimy i gadamy. Sączę piwo powoli. Mój smak ust się zmienia, na bardziej słodki. W końcu stary wychodzi. Znów otwieram porno i powtórka. Nagie laski, cipki, języczki, sutki. Znów opuszczam spodenki i zabawa. A gdy po pewnie niecałej godzinie znów jestem na szczycie rozważając jak wylać nasienie, stwierdzam, że na siebie. Rozmażę je po włosach i zaraz idę się umyć, więc jakoś się do łazienki prześliznę. A potem zamek ciach i będzie można zatrzeć ślady. I w momencie gdy miało dojść do wystrzału, znów słyszę skrzypnięcie schodka. Kurwa, znów stary z piwem? I jak poprzednio jedna opcja. Szklanka z niedopitym piwem. Nasienia nie mniej niż za pierwszym razem. Zdążyłem odstawić szklankę, podciągnąć spodenki i przełączyć widok. Udaję, że z nudą oglądam film. Tym razem mama.

    Synku, ojciec poczęstował cię piwkiem, a ja mam winko. Ale nie wzięłam kieliszka. O nie wypiłeś piwa? Wypij to wleję ci na spróbowanie.

    I podaje mi szklankę. Kurwa, znów? -myślę. Nie wypada odmówić. Wylać nie ma gdzie. Znów łykam małe łyczki i czuję smak swojego nasienia. Znów klei się do języka, zębów, podniebienia. Mam jej smak w gardle. Jak ja poczuję to wino, myślę. Wypiłem jednak. Przełykam ale usta oblepione. Mama wlała mi sporo wina. Zachwala jakie dobre, amerykańskie, koszerne. Ja wciąż czuję smak nasienia. I w sumie podoba mi się to połączenie. Pogadaliśmy jeszcze trochę i mama poszła.

    Od tamtej pory nie potrzebowałem ręcznika, koszulki, czy chusteczek, by wylać spermę. Wystarczyło nieco piwa, albo innego napoju. Sperma mi posmakowała. Nie marnowałem jej. Wypijałem wszystko. Do tego zauważyłem że zwiększa wydolność organizmu. Zwiększa masę mięśniową. Więc jej stosowanie przynosi realne korzyści.

    Jakiś czas po tym wszystkim zalałem porcyjkę nasienia do pewnego napoju popularnego. Liczyłem na dolewkę kolejnej porcji, gdy w moim pokoju zjawił się Irek. Sąsiad. Zjawił się nagle i niespodziewanie. Na szczęście stronki były pozamykane. Stała tylko samotnie szklanka a obok butelka z popularnym napojem.

    Strasznie che mi się pić. Oświadczył, po czym podszedł i wziął szklankę. Dam ci nową szklankę, – próbowałem go odwieźć od zamiaru picia z niej.

    – Nie raz piliśmy z jednej butelki. Nie przesadzaj. Skwitował. I wypił do dna. O! Jaka dobra. To jakaś limitowana seria? -dopytywał.

    -Nie, zwykła.

    Ma taki fajny smak.

    -Może dlatego, że jest ciepła, a zwykle pijesz chłodną.

    No może- odparł.

    I tak niechcący zostaliśmy smakoszami spermy.

    ——————–

    To opowiadanko dedykuję Irkowi (imiona są prawdziwe) i dwom kolegom Radkowi i Romkowi, którzy od czasu do czasu robią mi fajnego loda, mimo iż nadal jestem zagorzałym heterykiem.

    Opowiadał w imieniu moim, Alanlate

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alanlate

    Pozdrawiam wszystkich, którzy próbowali już smaku spermy.

  • Przyjaciel syna zmienil mnie w swoją suke

    Nazywam się Kinga, mam 37 lat i samotnie wychowuje swojego 19 letniego syna Tomka. Rok temu miała miejsce historia, która na zawsze zmieniła moje życie.

     

    Czerwiec 2022

    Mieliśmy w domu remont, a przyjaciel Tomka 21 letni Marcin zaproponował nam na ten czas zamieszkać u siebie w nowym pięknym domu, który kupił. Tomek został pomagać w remoncie, a ja jako iż z jego kolegą miałam relacje luźne, wręcz koleżeńskie, zdecydowałam że sama pojadę spędzić tam wakacyjny okres.

     

    Sobota 18:00

    Ubrana w czarne obcisłe legginsy które świetnie podkreślały mój tyłek i biały top z dużym dekoltem (znam swoje atuty i chętnie je eksponuję) stałam pod drzwiami domu Marcina, a pod rękami miałam dwie duże walizki. Stałam tak kilka chwil zastanawiając się czy aby dobrze robię, w końcu to kolega syna, ale jednak to luźny chłopak… Gdy tak stałam i biłam się z myślami nagle drzwi się otworzyły a a nich wyłonił się Marcin

    – Dzień dobry pani Kingo, słyszałem, że pani przyjechała i tak myślałem kiedy pani zapuka do tych drzwi *lekko się zaśmiał, a mnie wręcz odjęło mowę* śmiało proszę wchodzić, a ja wezmę te walizki.

    – dziękuję *odparłam wchodząc do środka, a moim oczą ukazał się piękny i olbrzymi dom, a w głowie pojawiła się myśl, skąd on miał na to pieniądze w tak młodym wieku?*

    – Pewnie jest pani zmęczona?

    – Trochę tak nie ukrywam podróż dała mi popalić *uśmiechnęłam się*

    – To zróbmy tak całe poddasze ma pani dla siebie, łazienka, sypialnia wszystko, proszę iść się na spokojnie rozpakować, a ja będę czekał w salonie i mam niespodziankę

    – No dobrze zgodą *zaśmiał się i zaciekawiona poszłam do góry, a tam zauważyłam piękną sypialnie, postanowiłam, że jutro się rozpakuje a teraz tylko lekko odświeżę i zejdę na dół*

    *Wchodząc do salonu mocno się zdziwiłam, w rogu salonu była rura ewidentne służąca do striptizu, a obok kanapa dla obserwatora, a na stole w środku salony leżało moje ulubione wino, dwa kielichy i kosz owoców.

    – Pomyślałem, że na rozluźnienie po podróży chętnie napije się pani wina, to te które pani tak lubi czyż nie?

    – Dokładnie te *uśmiechnęłam się i zarumieniłam lekko, bądź co bądź było to przemiłe*

    *Usiadłam przy stole, a Marcin polał nam po kieliszku.

    – Propos wina ma pani z nim coś wspólnego, z roku na rok pani coraz lepiej wygląda

    – Dziękuję swoją drogą ty też się zmieniłeś i to jeszcze bardziej na lepsze *zaśmiałam się, następne chwilę minęły nam na piciu wina i żartach*

    – Swoją drogą, zawsze byłeś babiarz nie to co Tomek, ale ruda do striptizu w salonie? *Zapytałam kończąc 3 kielich wina*

    – Cóż lubię się pobawić, a ta rura się sprawdza *uśmiechnął się*

    – Często ktoś na niej tańczy?

    – Cóż, średnio hmm raz w tygodniu jakoś *zaśmiał się* zresztą prawda jest taka, że kobiety nawet bardziej takich rzeczy potrzebują.

    – Co masz przepraszam bardzo na myśli? *Zapytałam lekko oburzona tym stwierdzeniem*

    – Na prawdę chce pani na ten temat rozmawiać?

    – Tak, chce *założyłam ręce na klatce piersiowej.

    – Powiem tak, wszystkie kobiety potrzebują kontroli inaczej zaczynacie się po prostu puszczać co by tu więcej mówić.

    *Aż mnie zagotowało*

    – Że co? Chyba żartujesz

    – Nie, zresztą mogę się info założyć skoro jest pani taka pewna

    – Oczywiście o co?

    – Jelsi mam rację zrobi pani jakąś karę wybraną przeze mnie coś upokarzającego dla nauczki, jeśli pani wygra, odwrotnie zgoda?

    *Być może wino dodało mi odwagi, ale zgodziłam się*

    – Więc jak mówiłem absolutnie każda kobieta gdy jest sama to się puszcza, nawet pani, czy nie zdarzyło się pani nigdy, być na imprezie, dać się komuś poderwać, zaliczyć, a na koniec po wszystkim ten ktoś z uśmiechem na twarzy po prostu panią zostawił?

    *Spojrzał mi prosto w oczy, w tym spojrzeniu było coś przeszywającego co nie pozwoliło mi skłamać*

    -Tak, miała miejsce kiedyś taką sytuacja *odparłam i uciekałem wzrokiem*

    – A nie mówiłem? Miałem rację, zapraszam za mną *zaśmiał się i wyszedł na taras*

    *Wyszłam za nim i patrzyłam co robi, miał w ręku… Patyk, tak zwyczajny patyk podniesiony z ziemi.

    -Aport *rzucił patyk pod bramę i się zaśmiał*

    *Spojrzałam na niego zdziwiona*

    – Myślałem, że pani zawsze dotrzymuje słowa, w końcu zakład to zakład

    – Dotrzymuję… *Szłam w stronę patyka i usłyszałam tylko odchrząkniecie*

    – Na czworaka *zaśmiał się*

    – No dobrze, dobrze *uklęknęłam i poszłam w stronę patyka, przy tym gdy już miałam brać go w rękę znowu usłyszałam*

    – Ale w ząbkach *i głośniejszy śmiech*

    – Mówisz poważnie?

    – Tak

    *Wzdychając wzięłam do buzi patyk i przyniosłam go pod jego nogi, pełna uczucia zażenowania*

    – Nie powiedziałem wypluj *kręcił głową, podniósł patyk i rzucił jeszcze raz*

    – Powtórzymy teraz ładnie, aport

    * bez słowa poszłam na czworaka, wzięłam patyk do buzi, wróciłam i posłusznie siedziałam z patykiem w ustach kilka sekund*

    *Wyciągnął rękę*

    – oddaj

    *Wyplułam patyk prosto do jego ręki*

    – Bardzo ładnie *poklepał mnie po głowie*

    *Wstałam*

    – Ale, ale, siad

    – serio?

    *Tylko na mnie spojrzał i już zrozumiałam, że serio i siadłam*

    – leżeć

    *Położyłam się posłusznie

    – turlaj się *zaśmiał się*

    Ehh *turlałam się jak kazał*

    – aport *rzucił patyk, a gdy poszłam po niego szedł już do salonu gwiżdżąc na mnie i pokazując ręką że mam iść za nim…*

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ulu mulu
  • Odwiedziny brata we Wrocku

    Na początku dodam, że opowiadanie jest fikcją, sytuacja opisana w opowiadaniu nie miała miejsca, a zbieżność osób (imion, wiek, wygląd) jest przypadkowa.

     Mam na imię Kamil, mam 23 lata i jestem studentem 4 roku informatyki na jednej z uczelni we Wrocławiu.
    W momencie, gdy zacząłem tu mieszkać pogodziłem się z tym, że jestem gejem, jednak nikt z mojej rodziny
    o mnie nie wie. Pochodzę z małej wioski w województwie łódzkim, gdzie razem z moimi rodzicami mieszka mój młodszy o 5 lat brat Marcel. Zanim wyjechałem na studia miałem z nim naprawdę dobry kontakt, zawsze mógł na mnie polegać, pomimo tego, że jestem kawałek drogi od domu to i tak nadal mamy dobry kontakt.

    W lipcu tego roku zaprosiłem młodego do Wrocławia, żeby zobaczył coś więcej niż naszą małą wieś i okoliczne miejscowości. Był piątek, od razu po pracy podjechałem na dworzec, gdzie czekał już na mnie Marcel. Zabrałem go na obiad na miasto a następnie pokazałem mu rynek i okoliczne zabytki. Pod wieczór podjechaliśmy na mieszkanie, aby się odświeżyć i dalej ruszyć w miasto, żeby pokazać młodemu miasto z innej strony. Skoczyliśmy do kilku pubów, wypijając po 3 piwa i kilka shotów, a później do klubu. Na mieszkanie wróciliśmy jakoś koło 2
    w nocy, jednak młodemu nadal było mało, więc stwierdziliśmy, że odpalimy jakiś film w Internecie i wypijemy po piwie – i tak też się stało, usiedliśmy przed telewizorem i zaczęliśmy oglądać film. Film nie był jakoś bardzo wciągający, więc w między czasie gadaliśmy o rodzinie, o młodego szkole i ogólnie głupotach, a następnie temat zszedł na sprawy damsko-męskie mojego brata , który od razu zaczął podpytywać jak u mnie, w końcu żyje w dużym mieście, a wyglądem tez nie pogardze. W tym momencie poczułem, że nie mogę dłużej się kryć przed rodziną z tym, że jestem gejem. Byłem pewien, że mogę zaufać w 100% młodemu i zdradzić mu moją małe tajemnice. Zatrzymałem film i powiedziałem, że musimy poważnie porozmawiać. Mina Marcel była bezcenna.

    – Co się stało? Chcesz mi powiedzieć że masz jakąś dziewczynę? – odparł Marcel.

    – Haha, nie to nie to. Jest coś czego nikt z rodziny nie wie, ale od jakiegoś czasu gryzę się z myślami, żeby nie powiedzieć wam czegoś bardzo ważnego dla mnie, ale chce najpierw zacząć od Ciebie, bo wiem, że mogę Tobie zaufać.

    – Kamil, co jest? Brzmisz jakby coś się wydarzyło? Jesteś chory, wcale nie studiujesz?! – zapytał zaskoczony Marcel.

    – Nie Marcel, ja po prostu jestem…

    – No mów, bo zwariuje!

    – Jestem gejem – wyrwałem to z siebie, z lekkim przerażeniem w oczach.

    – Co?! Żartujesz, co nie?

    – Nie Marcel, nie żartuje, masz brata pedała.

    – Aleś mnie teraz zaskoczył. W sumie nie wiem co Ci mogę powiedzieć, bo zaskoczyła mnie ta informacja. Jeżeli chodzi o mnie to luz, nikomu nie powiem, a nasza relacja się nie zmieni, nadal jesteś moim najlepszym bratem, a nawet przyjacielem. W sumie też będę teraz z Tobą szczery, miałem kiedyś przypuszczenia, że jesteś gejem.

    – Jak to?

    – Przez przypadek kiedyś zauważyłem jak piszesz z jakimś typkiem i widziałem, że to nie był zwykły znajomy.

    – Hahaha, chyba nawet wiem z kim pisałem, z resztą nie ważne – zacząłem się śmiać, żeby rozluźnić rozmowę.

    – A mogę się o coś spytać, skoro już gadaliśmy o mnie i moich przygodach, to teraz ja zapytam – jak to jest z facetem? Sorki, jeżeli nie chcesz to nie mów, jestem po prostu ciekawy.

    – Nie no luz, sam byłeś ze mną szczery, więc i ja będę z Tobą szczery. Sam wiesz, że próbowałem kiedyś co nie co z laską, jeszcze za czasów liceum, było super, ale stary z facetem to dopiero jest zajebiście. Facet doskonale wie, jak zaspokoić drugiego faceta, bo sam wie co lubi. Nie raz podczas seksu z facetem czułem się jak w niebie.

    – Jakoś nie umiem sobie wyobrazić Ciebie w łóżku z facetem.

    W momencie jak Marcel powiedział to zdanie, zauważyłem jak zaczął poprawiać sobie wybrzuszenie, które pojawiło się w spodniach.

    – Widzę, że komuś coś się podniosło – odparłem z uśmiechem do Marcela.

    – No podniosło się, nie powiem, że trochę mi to zadziałało na wyobraźni. Sorki, ale skocze do łazienki.

    – Luz leć, w sumie chyba już wyłączę ten film i pójdziemy spać, bo już późno, a jutro mam zaplanowane dalsze zwiedzanie.

    – Spoko to od razu się umyje.

    Pokazałem Marcelowi, gdzie mam kosmetyki, dałem ręcznik, a sam rozłożyłem łóżko. Jak przypadło na studenckie warunki, byłem zmuszony spać z młodym w jednym łóżko. Gdy młody wrócił z łazienki, szybko skoczyłem pod prysznicy, gdy wróciłem Marcel już spał. Położyłem się koło niego i nie wiadomo kiedy zasnąłem. W pewnym momencie wybiło mnie coś ze snu, jakby jakiś dotyk, początkowo nie wiedziałem co się dzieje, ale po chwili zrozumiałem, że to Marcel – ale po co, czyżby przez sen, może śni mu się jakaś laska, z którą zabawia się w łóżku. Po chwili ręka zjeżdżała co raz niżej, aż poczułem, że znalazła się pod bokserkami na moich pośladkach. Kurwa, co jest – pomyślałem, co on wyprawia? Poczułem jak się ruszył i zbliżył swoim kroczem do moich pośladków. Zrozumiałem, że on wcale nie śpi, tylko od początku robi to świadomie, dałem mu jeszcze chwile, bo nie ukrywam, ale zaczęło mi się to podobać. Jego palec delikatnie zjechał w kierunku mojej dziurki i zaczął ją lekko masować, aż w pewnym momencie nie wytrzymałem i lekko zająknąłem. Młody od razu wyjął rękę i odsunął się od moich pośladków. Stwierdziłem, że nie ma sensu tego poruszać o tej porze i to jeszcze po pijaku.

    Następnego dnia trochę pospaliśmy, jak się obudziłem Marcel już nie spał, przeglądał Instagrama na telefonie.

    – Jak się spało? – zapytałem Marcela.

    – A dobrze, trochę głowa boli, ale jest git.

    – Haha, no trochę wczoraj pomieszaliśmy, ale spoko dam ci elektrolity, zjemy śniadanie i będzie elegancko. Słuchaj musimy chyba pogadać.

    – Co znowu? Znowu masz jakąś tajemnice do odkrycia.

    – Nie, tylko jestem ciekawy co się wczoraj wydarzyło jak już poszliśmy spać.

    – Co masz na myśli? – Marcel nagle zmienił ton głosu.

    – Dobrze wiesz co mam na myśli, wczoraj myślałeś, że już spałem i zacząłeś mnie dotykać po plecach a później po moich pośladkach.

    – Co?!?! Nie!!! Może Ci się coś przyśniło. – odparł oburzony.

    – Młody, nie udawaj głupiego, przecież czułem, a po za tym czułem, że i ty nie spałeś.

    – Ehh, no dobra, racja, dotykałem Cię.

    – Ale po co, dlaczego? – zapytałem.

    – Wczoraj jak zacząłeś gadać o tych przygodach z facetem, że facet umie lepiej zająć się facetem, jakoś mnie to zaciekawiło, a że byłem po alkoholu to lekko zaczęła mnie to lekko jarać, z resztą widziałeś, że mi stanął, pomyślałem, że jak już uśniesz to dotknę Twojego ciała, może uda się coś spróbować.

    – Mordko, ale jesteśmy rodziną, nie możemy tego zrobić, to zakazane.

    – Teraz to wiem, ale wczoraj po alkoholu nie byłem sobą. Przepraszam.

    – Luzik, wyluzuj. Nic się nie stało. Mam w sumie pomysł.

    – Jaki? – zapytał Marcel.

    – No widzę, że nawet teraz Ci stoi namiot, w sumie ja też lekko się podnieciłem, może włączę jakiś film i powalimy razem. – w tym momencie złapałem się za krocze i zacząłem lekko uciskać.

    – Yyy, no wiesz… w sumie…można, tylko jaki film, gejowski?

    – No jeśli chcesz to może być gejowski.

    – To dawaj, nigdy nie oglądałem.

    – Wziąłem, laptopa i odpaliłem jeden z ulubionych pornosów.

    Młody początkowo był zaskoczony, widziałem, że czuję się lekko nie swojo, więc przejąłem inicjatywę. Zacząłem masować swojego penisa przez bokserki, a później włożyłem swoją rękę pod bokserki i zacząłem delikatnie masować. Widziałem kątem oka, że młody patrzy co robię i sam zaczął robić to samo.  Doskonale widziałem, że pod bokserkami czai się niezły gnat. Zamiast skupić się na filmie to od razu zaczęła  szaleć mi wyobraźnia co bym robił z tak dużym penisem. Stwierdziłem, że już długo go chowam i zdjąłem bokserki. Młodego zamurowało.

    – Co tak się gapisz, zdejmuj gacie. Zamurowało Cie czy co?

    – No trochę, pierwszy raz widzę kogoś kutasa na żywo, a tu jeszcze brata to kompletnie szok.

    – Haha, no widzisz to masz teraz okazję.

    Młody zdjął bokserki, a moim oczom ukazało się niezłe bydle. Miał na bank ponad 20cm, był naprawdę duży i bardzo gruby. Wokół niego lekkie owłosienie..

    – Teraz to mnie zamurowało, widziałem nie jednego kutasa, ale czegoś takiego jeszcze nie widziałem.

    – Ale, że taki brzydki, mały czy co? – zapytał Marcel.

    – Mały?! Przecież to olbrzym jakim cudem ja mam zaledwie 19 cm, a ty takiego gnata?

    – Nie wiem, może inne geny czy coś – zaśmiał się Marcel i po chwili zaczął delikatnie walić.

    Widziałem, że ciągle patrzył na mnie i na mojego penisa, próbował robić takie same ruchy jak ja. W pewnym momencie zapytał czy może dotknąć i zobaczyć jak to jest trzymać innego kutasa w ręku. Zgodziłem się, po czym przestałem walić, a za chwile na moim członku pojawiła się jego ręka.  Niby nie raz dotykał mnie ktoś po kroczu, ale teraz to było coś innego, mój rodzony brat właśnie wali mi konia, przecież to jest nie możliwe – a jednak. Robił to bardzo delikatnie, jakby do końca nie wiedział jak się nim zająć, to było bardzo podniecające. Lekko odleciałem, gdy nagle poczułem jak Marcel drugą ręką zaczął jeździć po moim torsie. Nie ukrywam podobało mi się to. Gdy otworzyłem oczy, młody odsunął się.

    – Przepraszam, nie powinienem.

    – Na spokojnie, rób co chcesz, w końcu poznajesz męskie ciało, przecież chciałeś spróbować z facetem.

    Po tych słowach, jakby młodego w coś wstąpiło, lekko uniósł się nade mną i zaczął mnie całować po klacie, a ręką nadal zajmował się moim penisem. Wziąłem jego penisa do ręki i zacząłem nim delikatnie poruszać, starałem się zrobić to jak najlepiej potrafię, aby Marcel przeżył najlepszy orgazm w życiu. Nagle przestał całować i położył się na boku, widziałem że przeszył przez niego dreszcze. Stwierdziłem, że teraz ja przejmę inicjatywę.  Zacząłem go całować po  szyj, schodząc co raz niżej zatrzymując się w okolicach krocza. Spojrzałem tylko na Marcela i wiedziałem, że jest już w innym świecie. Wziąłem bydlaka do ręki i zacząłem go delikatnie muskać, jechałem językiem co raz wyżej, aż do główki, która się zajebiście śliniła. Nie zastanawiałem się długo i wziąłem go do ust. Młody nagle jęknął. Po chwili złapał mnie  za włosy i wepchnął mi go całego do gardła, tak, że  prawie się udławiłem, zacząłem się nim zajmować najlepiej jak potrafię, a młody jęczał jak prawdziwy ogier. Jego penis zaczął co raz bardziej pulsować, a młody co raz bardziej się kręcił, wiedziałem, że zbliża się finał, włączyłem jak najszybszy bieg, a Marcel swoją ręką co raz bardziej dociskał mnie  głębiej. W pewnym momencie poczułem jak moje usta wypełnia gęsta, a zarazem słodka sperma. Oczyściłem go dokładnie, żeby nic się nie zmarnowało.

    – O stary, co to było, jeszcze nigdy żadna laska nie zrobiła mi takiego loda jak ty!

    – No widzisz mówiłem, że facet umie lepiej od laski. Ale pamiętaj, wszystko zostaje między nami.

    – No pewka.

    Pocałowałem go w usta i udałem się pod prysznic.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil

    Cześć, to moje pierwsze opowiadanie, może rzeczywiście jest w nim mało erotyki, ale chce z tego zrobić serie, stąd taki długi wstęp. Miłego czytania!

  • Mama kolegi

    Korepetycje

    Tomek był spokojnym, nieco nudnawym uczniem ostatniej klasy liceum. Mieszkał z rodzicami w bloku i dorabiał sobie udzielaniem korepetycji.

    Pewnego wieczoru miał uczyć fizyki niezbyt pojętnego kolegę z młodszej klasy. Adres wskazywał na dobrą dzielnicę, dom z zewnątrz wyglądał bogato. Nie to co jego blok. Zadzwonił.

    Drzwi otworzyła kobieta w wieku trudnym do określenia, ale chyba przed czterdziestką. Była ubrana bardzo po domowemu: kapcie z puszkiem, krótki szlafroczek, ledwo zasłaniający obfite piersi. Zaskoczona cofnęła się. Była szczupłą szatynką, średniego wzrostu. Włosy miała spięte w kucyk.

    – Ja do korepetycji – bąknął spłoszony Tomek, gapiąc się na jej nogi (długie, opalone…)   

    – Ojej, ja nic nie wiem, myślałam że to mąż – zachichotała. Widziała, że się na nią gapi. – Tędy proszę. Jestem Gosia. Podała mu rękę i uśmiechnęła się zalotnie. A przynajmniej tak się Tomkowi zdawało.

    W pokoju siedział na kompem kumpel. Podniósł głowę

    – Cześć !  – rzucił Tomek.

    – Cześć ! Mamo… ubrałabyś się, proszę… jęknął kolega – Ona tak zawsze, a zwłaszcza od kiedy stary dostał tę robotę na drugim końcu kraju i nie ma go przez trzy dni w tygodniu. A potem jak stary, wraca to nie mogę spać, bo matka tak jęczy po nocy, że się aż rzygać chce. To obrzydliwe.

    – Nie ma sprawy. Fajną masz mamę.

    – Tiaa, na pewno…

    Usiedli do nauki. Nie szła im za bardzo. Matka co chwilę wchodziła i pytała, czy napiją się kawy, a może herbaty, a może ciasteczko itd…. Przy czym pochylała się troskliwie nad synkiem, ale w taki sposób, że jej biust zawsze był przed nosem Tomka. Raz czy dwa potrąciła go przypadkiem biodrem. Woń jej słodkich perfum odurzała.

    Kumpel patrzył na to z rosnącym niesmakiem:

    – Ona leci na ciebie, no nie wierzę

    – no co ty , chyba żartujesz ? – Tomek zdziwił się nieszczerze, bo już dawno w spodniach jego kutas zdecydował, że mamuśka jest warta grzechu. Postanowił działać. Dał koledze zestaw równań do rozwiązania i poszedł „odnieść filiżanki do kuchni”. W kuchni matka kolegi siedziała z nogą założoną na nogę i paliła papierosa.

    Stanął na wprost niej. Nieco zbyt blisko jak na oficjalne relacje, ale zawsze mógł się wycofać, powiedzieć, że źle go zrozumiała („ależ co też Pani!”).

    – Gdzie odłożyć filiżanki ?

    – Ja je wezmę – jej dłonie musnęły jego. Przypadkowo, oczywiście.

    Szlafrok się rozsunął i Tomek nie mógł oderwać wzroku, mając nadzieję, że zobaczy sutek.

    – Jest Pani bardzo piękną kobietą – wyksztusił wreszcie, a właściwie sam siebie usłyszał, nie wierząc, że to dzieje się naprawdę,

    – Naprawdę ? To miłe, dziękuję – ucieszyła się i wstała. – Nie jestem gruba ? Wypięła kokieteryjnie biodro.

    Tomek nie miał już nic do stracenia, postanowił kuć żelazo póki gorące. Położył jej dłonie w pasie i udawał, że się zastanawia. Nie odskoczyła, nie prychnęła, tylko uśmiechała się prowokacyjnie. Rozwiązała poły szlafroka, który rozsunął się swobodnie na boki. Zobaczył nie za szerokie biodra, pięknie wysklepiony brzuch i czarne stringi. Sutków nie zobaczył. Były zakryte.

    – no i…? spytała

    Tomek położył dłonie na jej biodrach, przesunął w górę, zsunął je z ramion szlafrok. Wreszcie zobaczył, to za czym tęsknił: duże, ciemne i nabrzmiałe sutki. Dotknął ich.

    – Ej, kawalerze ! lekko trąciła go po łapach i odskoczyła. Co to ma być ?

    – Ale… -bąknął zmieszany Tomek.

    – Nie dziś. Wpadnij jutro na popołudniową herbatkę, będę sama.

    LEKCJA

    Tomek całą noc nie spał. Fantazjował o Gosi. Wystroił się, wyszorował, uczesał, wyperfumował, kupił czekoladki i przyjechał pół godziny przed czasem. W rezultacie łaził z tymi czekoladkami pod domem Gosi w te i we wte, czując się jak idiota. Parę razy chciał uciekać, ale z drugiej strony był ciekawy. Jego doświadczenia z dziewczynami były prawie żadne. Prawdę mówiąc, był prawiczkiem. Dojrzewający, buzującym hormonami prawiczkiem.

    Wreszcie zadzwonił.

    – Wejdź – Gosia wyjrzała zza drzwi i rozejrzała się po ulicy. Tym razem była zrobiona na bóstwo: nienaganny makijaż, czerwone usta, długie tipsy. Tym razem założyła czarne pończochy w drobną siateczkę, czerwone czółenka i także czerwoną, krótką obcisłą sukienkę. Wyglądało to bardzo prowokacyjnie.

    Gdyby Tomek znał lepiej życie, wiedziałby że Gosia ubrała się jak dziwka.

    Weszli do salonu, Tomek od razu rzucił się do jej ust. Odsunęła go.

    – Powoli chłopczyku. Najpierw usiądź.

    Usiadł.

    Uklęknęła przed nim. Otworzyła usta, oblizała je. Jej język był długi i wąski.

    – Podobam ci się – bardziej stwierdziła, niż zapytała. To dobrze. Kobieta  taka jak ja ma swoje potrzeby. A mąż już nie daje rady. Byłeś już z kobietą ?

    – Nie. Naucz mnie – poprosił Tomek  

    – Dobrze. Pierwsza zasada: nie spiesz się. Druga – nie wstydź. Mówiąc to manipulowała przy jego spodniach. Jego członek już sterczał, kiedy go wyjęła. Tomek zarumienił się, ale patrzył na Gosię. Ta, nie spuszczając z niego wzroku, liznęła od niechcenia jego kutasa. Tomek aż jęknął. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczył.

    Patrząc Tomkowi w oczy, Gosia objęła swoimi uszminkowanymi na czerwono ustami jego penisa i wzięła go głęboko. Tomek nie wiedział, że usta mogą być tak śliskie, gorące i głębokie. Na dodatek Gosia robiła coś z językiem, co sprawiło, że ku całkowitemu zaskoczeniu samego Tomka z jego kutasa trysnęła sperma, prosto w jej gardło. Tomek przez sekundę chciał uciekać ze wstydu. Zanim jednak cokolwiek zrobił, zauważył – ku swemu wielkiemu zdumieniu – że Gosia nie jest zdziwiona ani zła. Połknęła wszystko, oblizała się, paluszkiem otarła usta i wstała.

    – Mój ty raptusie – zaśmiała się. Mówiłam – nie spiesz się.

    – Przepraszam.

    – Lepiej zdejmij ze mnie sukienkę.

    Podszedł. Drżącymi rękami, nieudolnie szukał zamka. Znalazł. Rozpiął. Rozsunął ramiączka, sukienka opadła na podłogę. Tomek zobaczył, że Gosia ubrana jest w coś dziwnego: to co wziął za pończochy, było tylko fragmentem obcisłego stroju opinającego jej smukłe ciało. Gosia nie miała majtek ani biustonosza. W kroku było rozcięcie, odsłaniające jej cipkę i pupę.

    Tomek nigdy wcześniej nie widział body.

    – Wyglądasz jak…jak – oszołomiony szukał właściwego słowa

    – Kurwa ? – dokończyła za niego wesoło Gosia, odwracając się i siadając mu na kolanach i rozchylając szeroko nogi w czerwonych czółenkach. Jego nagi członek zwiotczał – jak się okazało na chwilę. Kiedy Tomek poczuł jak jej pupa się na nim kręci, kutas znowu zaczął mu stawać. Tym razem zaczął przejmować inicjatywę. Objął ją, chwycił za piersi. Przycisnął do siebie. Westchnęła. Nie protestowała. Ścisnął sutki. Jęknęła. Dalej nie protestowała. Odwrócił ją twarzą do siebie. Siedziała na nim okrakiem, twarzą przy jego twarzy, jej nogi obejmowały go. Patrzyła na niego już bez tego uśmieszku, bez tej wyższości. Czuł jej ciepły oddech na twarzy. Położył jej ręce na udach i pocałował. Odwzajemniła pocałunek. Wsunęła mu język w usta. Dotknęła jego języka. Poczuł jak usta napełniają mu się śliną. Poczuł też, że Gosia wszystko wysysa. Teraz on wsadził jej język w usta a kutas sam wślizgnął się w jej wygoloną cipkę. Pierwszy raz był w kobiecie. Podobało mu się, że jest tam tak ślisko, ciepło i wąsko.

    Bo Gosia była wąska. Pomimo tego, że urodziła, że nadal była płodna i że przez swój temperament ruchała się jak z każdym jak wiewiórka, jej cipa nie była rozepchana.

    Jęknęli oboje. Zaczął ją posuwać, ona nadziewała się na niego mocno. Nie miał gumy. Nie wiedział, czy Gosia ma spiralę, wkładkę itd. Nie przyszło mu do głowy zapytać. Gosia przymknęła oczy, chwyciła go za głowę, całowała w usta i rytmicznie ruszała biodrami. Zrzuciła czółenka. Tomek wstał razem z nią i padli na dywan. Oplotła go nogami. Tomek czuł się coraz pewniej. Jego ruchy były mocne, zdecydowane, głębokie. Złapali rytm. Doszli jednocześnie; Tomek krzyknął dokładnie wtedy gdy Gosia. Opuściła nogi, opadła na dywan. Tomek czuł jak jego sperma wlewa się w leżącą pod nim, spoconą i ciężko dyszącą kobietę.

    Nie wyjmował członka.  Czekał aż wszystko z niego wypłynie.

    c.d.n.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Nowak
  • Tresowanie na suke cz.3

    Sophia obudziła się, jak podejrzewała, w tym samym pomieszczeniu. Tym razem nic nie zasłaniało jej oczu, więc ostrożnie przeleciała pokój wzrokiem. Nie zauważyła wiele, było ciemno. Była w stanie rozpoznać tylko niektóre z niewyraźnych kształtów, łóżko, jakieś przedmioty zawieszone na ścianach, metalowe pręty parę centymetrów od jej twarzy…

    Zaraz. Kurwa, co?

    Dziewczyna gwałtownie się podniosła i syknęła, gdy jej całe ciało zawyło z bólu. Wspomnienia z poprzedniego dnia – a może to był wciąż ten sam? – zalały jej umysł. Pamiętała wszystko, bardzo dokładnie. Dotkliwie. Zresztą jej ciało nie dawało jej zapomnieć. Oprócz tego, jak znalazła się w klatce. Nie miała pojęcia jak się tu przeniosła.

    Chociaż nie było to najważniejsze. Nadzieja na ucieczkę pojawiła się tak szybko, jak zgasła z żalem, gdyż ręce Sophie były spięte kajdankami za metalowymi prętami. Dodatkowy mały wymiar klatki pozwalał jej jedynie na leżenie na boku i musiała zwinąć się w kulkę, żeby się zmieścić. Nie powstrzymało to jej jednak od szarpania nadgarstkami, wykręcania ich na wszystkie strony, a nawet prób otwarcia kajdanek zębami. Nic nie przynosiło rezultatów. Oddychała szybko, z narastającą paniką, jednocześnie szukając innych sposobów na uwolnienie się. Przecież musiało być jakieś wyjście.

    Nagły dźwięk sprawił, że podskoczyła i natychmiast odwróciła się w jego stronę. Drzwi po przeciwnej stronie pomieszczenia uchyliły się, do środka dostało się trochę światła. Oraz obcy mężczyzna, którego nigdy nie widziała. Przynajmniej tak jej się wydawało.

    – Kociak się już obudził? – zapytał Andrew, zapalając światła. Pokój rozświetlił się nieco, nadal pozostając przyciemnionym i mrocznym.

    Ten głos… Sophia w jednej chwili połączyła postać przed sobą z jej porywaczem. Oddech zamarł jej w gardle, gdy szeroko otwartymi oczami obserwowała jak się do niej zbliżał. Był wysoki, dobrze zbudowany, zdecydowanie silniejszy od niej. Ciemne tęczówki wpatrywały się w nią z wyczekiwaniem. Z każdą sekundą jej nadzieja na ucieczkę malała coraz bardziej, a strach się zwiększał. A wraz ze strachem, dziwne mrowienie między jej nogami, które wydawało się złe i straszliwie nie na miejscu. 

    – Niemożliwe, żebyś zapomniała od wczoraj wszystkie lekcje – powiedział mężczyzna, marszcząc brwi i kładąc dwie miski na podłodze – Więc?

    – Tak… Panie. – Z wyczuwalnym wahaniem, te słowa ledwo przeszły jej przez gardło.

    Głównie dlatego, że było zdarte od krzyków. Ale też dlatego, że nie chciała nazywać tego sadysty żadnym Panem. Nie była uległą, jego własnością, kociakiem ani żadnym innym odrażającym określeniem którymi ją nazwał.

    Andrew uśmiechnął się na jej odpowiedź. Wiedział, że nie była mu całkiem uległa, ale drobne zmiany w zachowaniu mu wystarczały. Robiła progres. Ukucnął przed klatką, oglądając swoją własność z chorą fascynacją. Podziwiał swoje dzieło, wciąż opuchnięte piersi, czerwone pręgi odznaczające się na jasnej skórze, resztki zaschniętej śliny na jej twarzy. Doprawdy piękny widok.

    Wyciągnął do niej rękę, przejeżdżając palcami po policzku dziewczyny. Sophia odruchowo się wzdrygnęła, odsunęła na tyle ile mogła i nie ukrywała obrzydzenia na swojej twarzy. Była obolała, zdezorientowana, naga i upokorzona, ale duch walki jeszcze całkowicie jej nie opuścił. Planowała zachować w sobie resztki godności na tak długo jak zniesie jej ciało.

    – Chyba przyda ci się małe przypomnienie – westchnął Andrew, sięgając do kieszeni.

    Chwilę po tym Sophia krzyknęła, całe jej ciało spięło się na nagłą falę bólu, mięśnie odmówiły posłuszeństwa. Trwało to zaledwie sekundę, bolało jak cholera. Z załzawionymi oczami próbowała zrozumieć co się właśnie stało.

    – Obroża – wyjaśnił Andrew, widząc niezrozumienie dziewczyny – porazi cię prądem za każdym razem, gdy nie spodoba mi się twoje zachowanie. Więc lepiej się pilnuj, suko.

    Zmiana w głosie mężczyzny była cholernie wyczuwalna. Nie był zadowolony, a to nie zwiastowało niczego dobrego dla biednej Sophie. Dla świętego spokoju i uniknięcia dalszego bólu stwierdziła, że postara się stosować się do jego “zasad”, być trochę bardziej bierna na jego działania, spełniać jego polecenia. Dopóki nie będzie jej kazał robić czegoś, co przekroczy jej granicę.

    Chociaż wewnętrznie był zdenerwowany, tak naprawdę w środku Andrew odczuwał zadowolenie. Przecież tego właśnie chciał, dziwki, która będzie się opierać, którą będzie mógł złamać i odczuwać prawdziwą satysfakcję, gdy pogodzi się ze swoim losem i w końcu mu się odda. Jej drobne nieposłuszeństwo nie było niczym, z czym by sobie nie poradził.

    Odpiął kajdanki od siebie, pozostawiając na jej nadgarstkach skórzane opaski. Przydadzą się pewnie nie jeden raz. Przypiął smycz do jej obroży i otworzył klatkę, dając znak dziewczynie, żeby wyszła. Sophia ostrożnie, wciąż odczuwając dyskomfort w wielu miejscach na ciele, wyczołgała się z klatki. Zarumieniła się na myśl o tym jak jej piersi i miejsca intymne muszą być wyeksponowane w takiej pozycji. Pamiętała jednak, że nie może się zakrywać. Na czworakach podeszła za mężczyzną do misek na podłodze. 

    Z bliska mogła zobaczyć, że jedna zawierała wodę, druga nieapetycznie wyglądającą breję przypominającą owsiankę. Dopiero teraz dotarło do niej jak bardzo była głodna i spragniona. Bezmyślnie rzuciła się do wody, ale krótka smycz przytrzymała ją w miejscu. 

    – Musisz na to zapracować, kociaku – powiedział Andrew, jego głos wrócił do normalnego, spokojnego tonu, który był równie przerażający co ten rozdrażniony – Całe szczęście przygotowałem dla ciebie parę zadań.

    Następnie gwizdnął, a Sophia z lękiem zorientowała się, że nie była tu sama. Z ciemności wyłoniła się inna dziewczyna, również na czworaka, z obrożą, ale ubrana była w wyuzdane koronkowe pończochy i prześwitujący gorset, który więcej odsłaniał niż zasłaniał. Jej cipka i piersi były na widoku, nie pozostawiając wiele do wyobraźni.

    Dziewczyna podeszła do Andrew i uklęknęła obok niego, posłusznie spuszczając głowę w dół. Mężczyzna pogłaskał ją po włosach, a ona lgnęła do jego dotyku. Sophia obserwowała tą relację z przerażeniem wymalowanym na twarzy. Czy tego od niej oczekiwał? Czy ona też będzie zmuszona spaść do takiego poziomu?

    – Sophia, Lily. Lily, Sophia. Będziecie jeszcze miały okazję się lepiej poznać – Andrew zaśmiał się cicho na własne słowa, wiedząc co zaplanował dla swoich zabawek – A teraz… Pora nauczyć kociaka paru pozycji, których będę wymagał. Lily jest już w podstawowej pozycji klęczenia. No dalej, suczko, nie każ mi czekać.

    Dla zachęty smagnął obolałe piersi Sophie szpicrutą, którą miał przypiętą do paska od spodni. Dziewczyna jęknęła i na nagłe przypomnienie o bólu, zapomniała o wstydzie i postarała się odwzorować pozę. Uklękła, tyłek na piętach, dłonie płasko położone na udach i głowa spuszczona w dół.

    Kolejny cios spadł na jej plecy, między łopatkami. Sophia automatycznie się wyprostowała, mimo że nie podobał się jej sposób w jaki wyeksponowane były jej piersi. Z każdą chwilą była coraz bardziej upokarzana i nie do końca wiedziała jakim cudem na to pozwalała. Nie była typem osoby, która stosowała się do poleceń, szczególnie nie do tych, których nie chciała wykonywać. Jak widać nie doceniała potęgi kar i bólu.

    – Bardzo ładnie kociaku, za każdym razem kiedy powiem klęknij, natychmiast masz przyjąć tą pozycję – pochwalił ją Andrew, na co chciała zapaść się pod ziemię.

    Szalę wstydu prawie przelała wyciągniętą ręka z jakimś małym ciastkiem, przypominającym smaczki dla zwierząt. Zaburczało jej w brzuchu, jakby nagle przypomniała sobie o głodzie. Sophia spojrzała niepewnie w górę i gdy otrzymała zachęcające kiwnięcie głową, przybliżyła twarz do dłoni i ostrożnie wzięła ciastko do buzi. Nie smakowało niczym konkretnie, ale z pewnością była to nagroda. Czy tak miało to wyglądać? Za złe zachowanie czekała ją kara, a za dobre nagroda?

    – Rozszerz. – Głos mężczyzny przeciął ciszę jak nóż, powodując natychmiastową reakcję u Lily i trochę opóźnioną u Sophie.

    Z zadowoleniem patrzył jak rozsuwa uda na boki, wystawiając na widok wyraźnie mokrą, podnieconą cipkę. Reakcje jej ciała zaskakiwały Andrew, nie spotkał jeszcze suki która w taki sposób reagowałaby na jego traktowanie już od pierwszych dni, szczególnie nie, kiedy udawały sprzeciw. Następnie Sophia schowała ręce za plecy, krzyżując je ze sobą i łapiąc każdą dłonią za przeciwległy łokieć.

    Kolejna słodycz wylądowała w jej ustach. Tak naprawdę nie była to nagroda, Andrew ich nie dawał. Było to po prostu kolejne narzędzie do upokorzenia i złamania nowej zabawki, pokazania jej roli jako zwierzaka, czyjąś własność bardziej niż niezależną kobietę. W końcu wymagał posłuszeństwa z innych przyczyn, nie chciał żeby jego niewolnice myślały, że dobre zachowanie przyniesie im korzyści. Jedyną korzyścią mógł być brak bólu, dopóki nie miał ochoty patrzeć jak krzyczą i wiją się pod jego okrutnym dotykiem.

    – Kara – wydał kolejny rozkaz.

    Sophię, zresztą bardzo prawidłowo, przeszedł dreszcz na samo to słowo. Nie chciała więcej bólu, nie była pewna czy mogła by go znieść. Dlatego oderwała tyłek od stóp i wciąż pozostając na rozszerzonych kolanach, złączyła dłonie za głową, prostując plecy. Tym razem jej wzrok nie był spuszczony na ziemię, więc patrzyła się prosto na dziewczynę przed nią.

    Miała piękne ciało, w niektórych miejscach widoczne były blednące siniaki i ślady po różnych instrumentach kary, ale nie odejmowały jej urody. Wręcz przeciwnie, Lily nosiła je z dumą, wiedząc że zadowalają jej Pana. Oczy Sophie rozszerzyły się niekontrolowanie, gdy zauważyła, że sutki jak i cipka dziewczyny były okolczykowane.

    – Grzeczny kociak. – Sophia użyła wszystkich zasobów silnej woli, żeby nie uciec od dłoni, gładzącej ją po włosach – Jedz.

    Sophia praktycznie rzuciła się do misek, była naprawdę głodna i spragniona. Gdy sięgnęła ręką, aby unieść naczynie do ust, obroża ponownie poraziła ją prądem. Dziewczyna krzyknęła, upadła na ziemię, gdyż jej mięśnie nie dały rady utrzymać ciężaru jej ciała. Miska z brzdękiem uderzyła o podłogę, rozchlapując trochę wody dookoła. Krzyk się przedłużył, gdy na pośladki Sophie spadły razy zadane szpicrutą, prosto w niezagojone ślady z poprzedniego dnia.

    – Głupia suka – mruknął Andrew pod nosem, szarpiąc za smycz – Na kolana, ręce przed siebie, płasko.

    Pomimo gniewu jaki narastał w Sophie, ustawiła się w odpowiedniej pozycji. Zaskomlała cicho, kiedy mężczyzna nadepnął na jej złączone dłonie, zmuszając ją do trzymania ich w miejscu. Nie była głupia, zrozumiała nieme polecenie i z czerwonymi ze wstydu policzkami zniżyła twarz do miski. Jej spierzchnięte wargi dotknęły powierzchni wody i od razu zapomniała o upokorzeniu, czy o tym że w tej pozycji jej tyłek był wypięty wysoko w górę. Łapczywie piła jak pies, sięgając językiem jak najdalej.

    Gdy ugasiła pragnienie, z wahaniem przesunęła głowę do drugiej miski. Nie wyglądało apetycznie, ale była głodna, cholernie. Niesamowite jak głód i pragnienie potrafią złamać człowieka, obniżyć jego standardy i godność. Sophia spróbowała nijako wyglądającej papki. Nie była obrzydliwa, więc zabrała się za jedzenie, pomimo trudności, jakie miała nie mogąc używać rąk.

    Prawie się zakrztusiła, gdy poczuła dłoń pieszczotliwie gładzącą jej pośladek. Rumieniec rozlał się na jej szyję wraz ze smukłymi palcami schodzącymi niżej, przejeżdżającymi po jej wargach. Drgnęła, chcąc uciec od dotyku, ale po dwóch silnych klapsach pogodziła się ze swoim losem i pozostała w miejscu, skupiając się na jedzeniu. Palce badały każdy jej zakamarek, wchodziły do środka obu dziurek. Czuła wilgoć, jaką ze sobą zbierają i rozprowadzają po jej miejscach intymnych. Oddech dziewczyny przyspieszył na te doznania, pomimo podrażnionej skóry, wywoływały w lpniej podniecenie.

    Nie odważyła się podnieść głowy, chociaż jęknęła w ramach protestu – a może z przyjemności – gdy znajomy metalowy przedmiot naciskał na jej odbyt. Rozluźniła się, wiedząc, że mężczyzna i tak zrobi z jej ciałem co będzie chciał, a w ten sposób oszczędzi sobie trochę bólu. Po chwili korek znalazł się w jej wnętrzu, a coś łaskotało ją w odkryte uda. Zaraz, zaraz…

    Sophia przymknęła oczy, próbując powstrzymać swoje ciało od reakcji na fakt, że z jej tyłka wystawał puszysty ogon. Silne pociągnięcie za smycz kazało jej unieść ciało do góry. Westchnęła z ulgą, gdy but mężczyzny zniknął z jej dłoni. Były czerwone i odcisnęła się na nich podeszwa. 

    – Klęknij. – Andrew uśmiechnął się na natychmiastową reakcję dziewczyny – Rozszerz.

    Umysł dziewczyny atakowało coraz to więcej upokarzających i poniżających bodźców, miała ochotę się wyrwać, pokazać swój sprzeciw, ale jedyne na co się odważyła, to klęczenie ze spuszczoną głową i dłońmi za plecami. Przez jej ciało przeszedł dreszcz, gdy poczuła obecność drugiej dziewczyny za swoimi plecami. Bez słowa Lily chwyciła Sophie za włosy, doprowadzając je do względnego porządku, odgarniając splątane kosmyki z jej twarzy. Na końcu związała je w wysoki kucyk i nie ruszyła się ani o centymetr. Sophia czuła chłód metalowych kolczyków na jej sutkach na swoich plecach.

    – Teraz wyglądasz jak prawdziwy kociak – powiedział mężczyzna, zakładając na jej głowę opaskę z puchatymi kocimi uszami.

    Owinął sobie jej związane włosy wokół nadgarstka. Wzrok Sophie mimowolnie zjechał na wybrzuszenie w jego spodniach. Czerwone policzki paliły ją żywym ogniem, przez to że jej twarz znajdowała się tak blisko jego krocza. Dłoń w jej włosach nie pozwalała się odsunąć nawet na milimetr.

    – Powinnaś przeprosić za swoje niegrzeczne zachowanie, zwierzaku. – Andrew uśmiechnął się, i nie było w tym uśmiechu nic kojącego – Lily pokaże ci jak suka powinna błagać o łaskę.

    Jak na zawołanie, brunetka oderwała się od pleców Sophie i uklęknęła tuż koło obok niej. Zniżyła głowę do podłogi i zaczęła obsypywać buty swojego Pana delikatnymi pocałunkami. Co jakiś czas przejeżdżała po nich językiem, mrucząc jak rasowa kotka. Gdy stwierdziła, że wystarczy, ponownie uniosła się na kolana. Przybliżyła twarz do krocza mężczyzny, patrząc na niego proszącymi oczami. Otarła się ustami o wybrzuszenie, jęcząc przy tym bezwstydnie. Składała gorliwe pocałunki na materiale jego spodni, nie odrywając wzroku od twarzy swojego właściciela.

    Sophia oglądała scenę rozgrywającą się tuż przed nią z rosnącą złością, przerażeniem jak i podnieceniem. Do tego ostatniego w życiu by się nie przyznała, ale lepiące się od soków uda były na to dowodem. Nie potrafiła się zniżyć do tego poziomu, dlatego gdy Lily odsunęła się na rozkaz mężczyzny, Sophia została w miejscu. Zignorowała szarpnięcie za smycz czy wzmocniony uścisk na jej włosach. Zacisnęła usta w wąską linię i hardo spojrzała w czarne tęczówki jej oprawcy.

    Andrew miał w dupie jej opór. Przyciągnął ją za smycz do swojego krocza, siłą otarł się o jej twarz. Ale dziewczyna odwróciła głowę. Zapłonął w nim gniew. Chciał dać jej szansę, ale ta głupia suka najwyraźniej prosi się o prawdziwą karę. Puścił ją i za pomocą małego pilota, którego trzymał w kieszeni spodni, włączył jej obrożę. Patrzył jak nagle zaczyna wić się u jego stóp, krzyczeć, może nawet błagać, gdyby potrafiła sformułować jakiekolwiek słowa. Nie przerywał, wiedząc że takie zastosowanie prądu pomimo swojej skuteczności, nie jest dla niej niebezpieczne. Nie zareagował nawet, kiedy chwyciła się jego nogi, zaciskając palce na materiale, podczas gdy jej ciało wykręcało się w konwulsjach.

    Sophia myślała, że umiera. Ból był nie do zniesienia, atakował każdy najdrobniejszy nerw w jej ciele, nie dając chwili wytchnienia. Krzyczała, na nowo zdzierając sobie gardło. Z oczu popłynęły jej łzy, zamazując jej pole widzenia. W jednej chwili zmieniła zdanie, pragnęła cofnąć czas i upokorzyć się przed nieznajomym w każdy sposób, jaki sobie zażyczy, jeśli to uchroniłoby ją przed tym okrutnym bólem. Jęknęła z ulgą, gdy prąd przestał atakować jej ciało. Dyszała ciężko, leżąc na zimnej podłodze, z zamkniętymi mocno oczami. Nie była w stanie się uchronić przed nagłymi uderzeniami szpicruty na całym jej ciele. Miała wrażenie, że spadają wszędzie, trafiając w najbardziej wrażliwe miejsca. Łkała żałośnie, pragnąć końca tej tortury. Skąd mogła wiedzieć, że to dopiero początek…

    – Kara. – Zimny ton Andrew spowodował natychmiastową reakcję obu dziewczyn.

    Mężczyzna przyciągnął Lily naprzeciwko Sophie. Klęczały twarzą w twarz, zaledwie centymetry od siebie. Ich oddechy mieszały się ze sobą. Wargi Sophie drżały w oczekiwaniu, ale nie ważyła się wydać z siebie żadnego dźwięku. Spuściła wzrok w dół, nie chcąc patrzeć prosto w oczy dziewczyny przed sobą. To byłoby dla niej za wiele.

    Andrew pobawił się przez chwilę sutkami swoich niewolnic, obserwując grymasy na twarzy jednej z nich. Lily była zbyt dobrze wytresowana, żeby pokazywać reakcję na tak niewinną zabawę. Rolował je w palcach, wykręcał, ciągnął, patrząc jak całe ciało podąża za jego dłonią. Odzyskiwał poczucie kontroli po chwilowej niesubordynacji Sophie. Założył klamerki na wszystkie cztery brodawki, regulując siłę nacisku. Były połączone łańcuszkiem, parami, tak że dziewczyny nie mogły się od siebie odsunąć. Miał idealny widok na przerażone spojrzenie Sophie, której rozchylone wargi zetknęły się z ustami Lily.

    Następnie umieścił dwa sporych rozmiarów dilda pod dziurką każdej z suk. Przymocował je do podłogi, żeby stały nieruchomo. Do kutasa pod Sophią dodał małą niespodziankę, którą za chwilę odkryje.

    – W dół – powiedział, naciskając na ramiona dziewczyn.

    Sophia zasyczała cicho na członka torującego sobie drogę do jej wnętrza. Była obolała po wczoraj i uczucie całkowitego wypełnienia było niekomfortowe. Dildo rozpychało jej cipkę i miała problem z zejściem na sam dół, ale Lily pociągnęła ją za sobą. Przez połączone łańcuszkiem klamerki, dziewczyny musiały być wyjątkowo zgrane, żeby uniknąć niepotrzebnego bólu. 

    Mężczyzna przypiął opaski na jej nadgarstkach do tych na kostkach, z minimalnym luzem. Wystarczającym zaledwie na tyle, żeby się unieść i z powrotem opaść na śliskiego kutasa. W tym samym momencie Sophia poczuła silne pieczenie w jej cipce. Poruszyła biodrami, myśląc że to tylko dyskomfort rozciąganych mięśni, ale ból przybierał na sile. Zaczęła pojękiwać, starając się tłumić wydostające się z niej dźwięki, ale po chwili było to niemożliwe. 

    Miała wrażenie, że cipka ją paliła, zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz. Oczy zaszły jej łzami, a ciało wygięło się w łuk, dodatkowo powodując ból sutków. Chciała się podnieść, ale po pierwsze spięte kajdanki nie pozwalały jej uciec od piekącego kutasa, a po drugie Lily nieruchomo klęczała w miejscu, nie reagując na jej krzyki i błagania.

    – Proszę, b-błagam, aaaah! Nie, ja-… Panie, to boliiaaaah! – Nie była pewna, czy cokolwiek z tego co mówi, a raczej wykrzykuje, miało sens. Chciała tylko uciec od tego okropnego pieczenia, które paliło żywcem jej wrażliwą dziurkę.

    – To sos z ostrych papryczek chili, kociaku – odpadł Andrew, obserwując z chorą satysfakcją reakcje jego suki – Ból minie z czasem, nie uciekniesz od niego. Możesz krzyczeć do woli, ale za każde słowo dostaniesz dodatkową karę. – Mówiąc to, sprzedał dziewczynie siedem solidnych uderzeń szpicrutą na wciąż czerwony tyłek – Ujeżdżajcie, suki.

    Lily zareagowała, jak zawsze, natychmiast, podnosząc się i opadając na sztucznego kutasa. Sophia była zbyt oszołomiona bólem, żeby się dostosować do jej rytmu, przez co ciągle czuła szarpanie w sutkach. Łzy leciały jej ciurkiem po policzkach, usta były otwarte, wydobywał się z nich nieustanny wrzask. Z każdym ruchem miała wrażenie, że sos rozprzestrzeniał się na każdy skrawek jej skóry, nie mając litości dla jej warg sromowych czy łechtaczki.

    Nie zwracała nawet uwagi na to, w jakiej pozycji względem Lily się znalazła. Praktycznie mogłyby się zacząć całować, tylko że Sophia nie miała do tego głowy, a Lily wiedziała, że bez wyraźnego rozkazu byłoby to zakazane. Utrzymywała stabilne, szybkie tempo, zaciskając zęby na ból w brodawkach. Nie miała żadnego współczucia dla Sophie, sama była sobie winna. Szybko nauczyła się, że trzeba być posłusznym i patrzeć tylko na siebie, w przeciwnym razie zawsze kończyło się to karą.

    Andrew ponownie złapał za włosy Sophie, nakierowując ją na odpowiednie tempo. Przyspieszenie jej ruchów spowodowało większe tarcie we wnętrzu jej cipki i tym samym większy ból, co oznaczało, głośniejsze i wyższe dźwięki wypływające z jej gardła. Przynajmniej miała w sobie tyle instynktu samozachowawczego, żeby nic nie mówić. Chociaż Andrew w głębi duszy na to liczył, mógłby wtedy schłostać jej piękne, podskakujące piersi, albo nawet trafić w jej cipkę, łamiąc dziewczynę doszczętnie.

    Wyciągnął twardego penisa ze spodni, masując go dłonią. Widok cierpiącej niewolnicy strasznie go podniecał, z resztą dlatego tak bardzo lubił zadawać ból. Łączył przyjemne z pożytecznym. Wciąż trzymając Sophie mocno za włosy, wsunął penisa między poruszające się usta dziewczyn. Przymknął oczy i odchylił głowę do tyłu, czując jak delikatne wargi ocierają się o niego z dwóch stron.

    – Stop – warknął i obie dziewczyny zeszły w dół, nadziewając się na dilda do samego końca.

    Złapał włosy Lily w drugą dłoń i zaczął pieprzyć je obie w ten sposób. Jego wytresowana suka jęczała, posłusznie patrząc mu w oczy. Wiedziała czego oczekiwał. Sophie z drugiej strony ciągle się wyrywała, nie mogła usiedzieć w miejscu, a jej krzyki były przepełnione bólem, częściowe tłumione przez jego przyrodzenie. Nie dziwił jej się, musiało to być dla niej niesamowicie ciężkie doświadczenie. Może nauczy się czegoś na przyszłość.

    Sophie ledwo miała kontrolę nad swoim ciałem. Ostatkiem silnej woli powstrzymywała się od ucieczki i szamotania się, wiedząc że nie przyniesie to nic pożytecznego. Miała wrażenie, jakby ktoś rozpalił ognisko pod jej kroczem. Wszystko ją piekło, ból w żadnym stopniu nie ustawał, atakował ją z każdej strony. Nie miała siły ani ochoty protestować przed silnym chwytem w jej włosach czy kutasem tuż przy jej ustach. W tamtym momencie pozwoliłaby na wszystko, z własnej woli wzięłaby go głęboko do gardła, tylko żeby uzyskać ukojenie.

    Jej niewypowiedziane prośby zostały spełnione, gdyż penis jej oprawcy – jej Pana – znalazł się w jej ustach. Bez zastanowienia nadziała się na niego, owinęła język wokół główki i pieściła go, chcąc sprawić właścicielowi jak największą przyjemność. Jej gardło ciągle drgało od tłumionych krzyków, ale nie przejmowała się tym. Cała jej uwaga była skupiona na penisie w jej ustach, jakby był jej wybawieniem. 

    Zakrztusiła się, gdy uderzył w tył jej gardła. Powstrzymała odruch wymiotny, nie odsunęła się, tak naprawdę nadziała się na niego bardziej, wpuszczając intruza do jej gardła. Włosy Lily łaskotały ją w szyję, musiała lizać jego jądra. Nacisk na tył głowy dziewczyny się zwiększył, nie pozwalając się jej wycofać. Ale nie miała takiego zamiaru. Pieczenie w cipce już dawno przekroczyło jej próg bólu i stało się nie do wytrzymania, ale jeszcze nie oszalała z tego powodu. Czuła jednak, że zbliża się do tego punktu, w którym instynkt przejmie kontrolę nad jej umysłem. Dlatego chciała jak najlepiej zadowolić swojego Pana, odkupić swoje winy i pokazać skruchę. Musiała jakoś błagać o wybaczenie, bez użycia słów.

    Andrew pojękiwał głośno, skupiony na własnej przyjemności. Dawno nie był zaspokajany oralnie przez dwie suki, prawie zapomniał jakie to cudowne uczucie. Wibracje z gardła Sophie doprowadzały go do orgazmu. Przycisnął obie dziewczyny bliżej siebie. Lily zwinnym językiem lizała jego jaja, oplatając je wargami i trzymając w ustach. Sophie się starała, nie była idealna, ale widział w niej potencjał. Zaczął pieprzyć jej usta, nie zważając na to, czy ma jak oddychać. W pogoni za własnym spełnieniem inni ludzie się dla niego nie liczyli. A już zecydowanie nie dbał o to, jak się czują jego niewolnice. 

    Czuł jak dziewczyna się krztusi i dławi jego penisem. Przyspieszył swoje ruchy, czując napięcie kumulujące się w podbrzuszu. Fakt, że nie mogła nic zrobić, ani się odsunąć, ani go odepchnąć, tylko bardziej go nakręciło. Jak zawsze, potrzebował więcej, więc sięgnął w dół i po kolei zrywał klamerki z sutków jego niewolnic.

    Wystrzelił w jej ustach, zalewając jej gardło spermą. Pomimo braku doświadczenia, Sophia połknęła cały ładunek jak rasowa dziwka. Cipka niewyobrażalnie ją piekła, doszedł do tego nagły ból torturowanych sutków. Sperma jej Pana była dla niej nagrodą, oznaczała, że dobrze wykonała swoje zadanie i zasłużyła na przebaczenie. 

    – Grzeczny kociak – wycharczał Andrew, pozwalając Lily zlizać resztki jego spermy z jego penisa – Pora na dalszą część kary.

    Serce Sophie ominęło parę uderzeń. Dalszą część? Ale jak to, przecież była posłuszna.

    – Panie… Aaaghh – krzyknęła z bólu, gdy obroża poraziła ją prądem.

    No tak, miała się nie odzywać nie pytana. Spuściła głowę, pochlipując cicho i przygotowując się mentalnie na dalsze tortury. Nie było od tego ucieczki, a im bardziej by się sprzeciwiała, tym więcej bólu by dostała. 

    Andrew odpiął jej nadgarstki i pociągnął za smycz, każąc iść koło siebie. Lily podążała po jego drugiej stronie. Zaprowadził suki do drewnianej ławeczki w kącie pomieszczenia.

    – Kładź się kociaku, na plecy – powiedział, uderzając ją zachęcająco szpicrutą w pośladek. 

    Sophia niezgrabnie wykonała rozkaz, ostry sos z papryczek chilli wciąż wypalał jej wnętrzności, więc nie poruszała się z pełną gracji. Silne dłonie rozchyliły jej uda, tak że nogi zwisały po obu stronach wąskiej ławki, czubkami palców ledwo dotykała ziemi. Mężczyzna przymocował do czegoś jej kostki, tak że nie mogła unieść nóg. Plecy wygięły się w wyraźny łuk, gdy ręce zostały unieruchomione nad jej głową. Czuła chłód drewna na pośladkach i łopatkach. Kontrastował mocno z ogniem na jej cipce.

    Wciąż co chwilę stękała i poruszała się, starając się znaleźć wygodniejszą pozycję. Po chwili dała za wygraną, wiedząc że nie zazna w tym miejscu komfortu. Jej biodra niekontrolowanie drżały, chcąc pozbyć się ostrego doznania z cipki. Jednak przed tym również nie było żadnej ucieczki.

    Andrew kazał stanąć Lily w rozkroku, nad głową Sophie. Jej odsłonięta cipka znalazła się parę centymetrów od ust nieposłusznej dziewczyny. Wystarczyłoby, żeby Lily lekko ugięła nogi i poczułaby nieziemską miękkość jej warg na swoim kroczu.

    – Twoim zadaniem jest sprawić, żeby Lily doszła, zrozumiano kociaku? – zapytał Andrew, przesuwając palcami po czerwonej cipce dziewczyny.

    – T-tak, Panie – zająknęła się Sophie, patrząc prosto na różowe wejście drugiej dziewczyny.

    – W dół – poinstruował swoją wytresowaną niewolnicę, patrząc jak jej krocze zasłania twarz Sophie – Aha, dopóki nie doprowadzisz jej do orgazmu… No cóż, chyba sama zaraz się domyślisz.

    Silne uderzenie szpicrutą spadło prosto na lekko rozwarte wargi Sophie. Zawyła z bólu, wyginając plecy w jeszcze większy łuk. Zaczęła lizać cipkę Lily, pierwszy raz smakując inną dziewczynę. Była słodkawa, trochę gorzka, zdecydowanie nie dało się tego smaku porównać do czegokolwiek innego.

    Kolejny zamach, skórzana końcówka z mokrym “plask” uderzyła w czułe miejsce. Sophia przyspieszyła swoje ruchy, wpychając się językiem między wargi. Nie była doświadczona w robieniu komuś minetki, nie wiedziała co i jak robić, aby drugą niewolnica jak najszybciej doszła. Nie zdawała sobie również sprawy, że Lily była wytrenowana w trzymaniu orgazmu aż do uzyskania pozwolenia od swojego Pana, którego prawdopodobnie nie dostanie w najbliższym czasie.

    Andrew znęcał się nad biedną Sophie, zachłannie obserwując jej każdy ruch, każdą oznakę bólu i dyskomfortu, chłonąc wszystkie zduszone dźwięki uchodzące z jej gardła. Regularnie uderzał ją szpicrutą, za każdym razem w dokładnie to samo miejsce, tak bardzo podrażnione przez wcześniej nałożony sos. Ale ta głupia dziwka potrzebowała tego bólu, żeby nauczyć się posłuszeństwa. Chociaż nic się nie stanie, jeśli będzie potrzebowała więcej lekcji, Andrew miał w zanadrzu kilka pomysłów.

    Sophia się starała, naprawdę starała. Zaciskała dłonie w pięści, nie mogąc zacisnąć zębów. Czuła mokre łzy spływające jej po twarzy. Może były to łzy zmieszane z sokami Lily, ale wolała o tym nie myśleć. Chwyciła między wargi wrażliwy guziczek, ssąc go z ogromną czułością, podczas gdy na jej łechtaczkę spadały okrutne, nieustanne ciosy.

    – Potrzebujesz chyba większej zachęty, kociaku – zacmokał z udawanym zawodem Andrew. 

    Przeszedł do ściany, nie spiesząc się odwiesił szpicrutę na miejsce. Nie będzie mu już dzisiaj więcej potrzebna. W zamian wziął cienki pejcz. Trzasnął nim dwa razy w powietrze testując go. Tak, nada się. Powolnym krokiem wrócił do swoich niewolnic. Spojrzał na Lily, miała teraz lekko rozchylone usta i przymrużone oczy. Jedyne oznaki przyjemności, jakiej właśnie doznawała. Wiedział, że była daleka od orgazmu, potrzebowała znacznie więcej aby stracić nad sobą kontrolę.

    Trzasnął leniwie parę razy piersi leżącej suczki. Była naprawdę dobrze związana, praktycznie wcale się nie ruszyła. Chociaż na pewno chciała uciec od nowego, nie do końca przyjemnego bodźca. Zwiększając siłę i zamach, Andrew zaczął chłostać biust Sophie. Jej brodawki momentalnie pociemniały i zesztywniały, przyjmując dzielnie każdy raz. Piersi trzęsły się przy każdym uderzeniu, które zostawiały za sobą czerwone pręgi. Cała klatka piersiowa dziewczyny drżała od szybkich, płytkich oddechów.

    Sophie błagałaby w tym momencie o litość, ale była wystarczająco bystra, żeby wiedzieć że to nic nie da. Miała zadanie do wykonania. Sprawić, aby Lily doszła. Była to kara za jej niedawne karygodne zachowanie. Dopóki nie wynagrodzi swoich win, chłosta, pieczenie ani niewygodna pozycja nie ustaną. Przynajmniej jej cipka miała teraz odrobinę spokoju, jeśli spokojem można by nazwać nieustanne palenie żywcem, zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz.

    Przejeżdżała językiem po całej długości krocza Lily, wwiercając się językiem we wszystkie miejsca, które uznała za nadmiernie wrażliwe. Niepokoił ją fakt, że nie słyszała ani nie czuła żadnych reakcji dziewczyny na jej starania. Niemożliwe, żeby nie starała się wystarczająco. Do cholery, sama miała cipkę i doskonale wiedziała jakie to uczucie, mimo że nigdy nie zdobyła w tym zakresie żadnej praktyki. Uniosła głowę do góry, przysysając się niespodziewanie do krocza Lily. Zwiększyła intensywność swoich ruchów językiem, ale nie szybkość, gdyż wiedziała że to niekoniecznie przekładało się na lepsze doznania.

    Miała ochotę płakać z radości, gdy usłyszała cichy jęk drugiej suczki. Przynajmniej tak jej się wydawało, spomiędzy jej warg cały czas wypływał strumień trudnych do określenia dźwięków i jęków, dodatkowo dochodziły odgłosy chłosty jej piersi. Ale Sophia była pewna, pomimo zmęczenia nie zwolniła, nie zmniejszyła nacisku, zachłannie lizała i ssała cipkę Lily.

    – Nasza suczka faktycznie się stara… – mruknął Andrew, przejeżdżając palcem po mokrej wardze Lily – Pilnuj się.

    W jego głosie wybrzmiała groźba, nie mógł pozwolić przecież na to, aby jego niewolnica odniosła zwycięstwo przy otrzymywaniu kary. Determinacja w oczach Lily go uspokoiła, dziewczyna z pewnością nie da za wygraną tak łatwo. Cały czas utrzymywała perfekcyjną pozycję, z lekko ugiętymi, drżącymi nogami i rękami założonymi za plecami. Kropelka potu spływająca po jej skroni była jak na razie jedyną oznaką zmęczenia.

    – Czas ci się kończy, kociaku – oznajmił, tym razem głośniej, aby na pewno dotarło do uszu zainteresowanej – Masz ją doprowadzić do orgazmu, a nie się z nią bawić.

    Sophia zadrżała na te słowa, jęcząc głośniej w ramach protestu. Starała się! Robiła co w jej mocy, poza tym tyle powinno wystarczyć, żeby udowodnić jej skruchę i oddanie temu sadyście…

    Powietrze przeciął rozdzierający uszy krzyk, gdy palce Andrew zanurzone w sosie z ostrych papryczek przejechały po napuchniętych wargach Sophie. Biodra dziewczyny wyrywały się w niekontrolowanych spazmach, cały jej tułów falował w odpowiedzi na ból. Jej ciało zroszył pot, organizm walczył z niewyobrażalną torturą zadawaną jej cipce. Nie mogła oderwać twarz od krocza Lily, gdyż suczka trzymała jej głowę udami w miejscu. Wargi Sophie ciągle stykały się z cipką drugiej niewolnicy.

    Andrew wepchnął trzy palce w odbyt wyrywającej się suki, wyciągając uprzednio rozpychający ją korek analny z ogonem. Cóż to był za piękny widok. Naprawdę wybornie zareagowała na drugą dawkę ostrości. Lily pokornie stała ze spuszczoną głowa, nie ruszając się ani o centymetr. Przeżyła działanie sosu na własnej cipce, nie jeden raz. Oglądanie jak inna dziewczyna musi przez to przechodzić wywoływało u niej strach. Ale wiedziała, że zadowala to jej Pana, a to było najważniejsze. Tylko to tak naprawdę liczyło się teraz w jej życiu.

    Mężczyzna nie dawał za wygraną. Wziął trzcinkę i zaczął uderzać nią z werwą o uda leżącej suczki.

    – Już nie jesteś taka odważna, co? Wiedziałem, że niewiele potrzeba żeby cię naprowadzić. Głupiutki, niewychowany kociak. Będziesz od teraz grzeczną dziewczynką? Będziesz słuchać swojego Pana, suczko?

    – TAK! – wykrzyknęła Sophia, były to jedyne słowa jakie w tamtym momencie mogła z siebie wydobyć.

    Niewyobrażalny ból przejął kontrolę nad jej ciałem. Straciła nad sobą panowanie, ciągle się wyrywając, wykręcając, próbując uciec. W jej głowie nie było ani jednej myśli, wszystkie ustąpiły miejsca okrutnemu uczuciu, które wypalało jej wnętrzności. Była nim zbyt pochłonięta, żeby zauważyć że ciężar Lily znika z jej twarzy, a ona sama unosi się do pozycji siedzącej. Nie była w stanie utrzymać pionu, ledwo żywa, ledwie przytomna przez natłok bodźców. 

    Andrew wytarł pozostałości sosu z cipki Sophie, wiedząc że palące uczucie zostanie z nią jeszcze na długo. Nie widział żadnych poważnych uszkodzeń, chociaż całkowite zagojenie podrażnień będzie potrzebowało czasu. Był zadowolony ze swojej nowej zabawki, mimo wszystko dobrze zniosła swoją karę. Przeniósł ją do klatki, z czułością odgarniając włosy z jej twarzy, które wydostały się z ciasnego kucyka. 

    – Śnij o mnie, kociaku – zaśmiał się cicho, wiedząc że chociaż sen nie nadejdzie, Sophia z pewnością nie przestanie o nim myśleć. Może za jakiś czas, kiedy obie dziurki przestaną ją palić żywym ogniem, przemyśli swoje zachowanie i wyciągnie wnioski.

    Zostawił ją w pozycji embrionalnej, ciche pochlipywanie towarzyszyło mu aż do momentu wyjścia z pomieszczenia. Sophia nie była teraz zdolna do użytku, ale Lily… To kompletnie inna historia.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    fucktoy_sub
  • Nie-zwykla Rodzina cz 63. – Masaz nuru dla taty

    Podczas gdy pisałam z Nat na telefonie, do domu wszedł tata. Ubrany w białą koszulę, krawat, granatowe spodnie i buty. Widziałam że był padnięty.

    – Hej córcia. – powiedział po czym usiadł na kanapę w salonie.

    – Hej tato. Jak w pracy?

    – Ach…nawet nie przypominaj. Mam od groma do roboty, przez te przygotowania do umowy z japończykami. Zresztą szkoda gadać. Jestem padnięty.

    – Właśnie widzę. Hej…jak chcesz to mogę ci zrobić masaż?

    – Nie trzeba kochanie…

    – Nalegam. Przyda ci się. To teraz idź do siebie i rozbierz się z tych rzeczy. Potem przyjdź do mnie.

    Kończąc zdanie zaczęłam biec do siebie. Usłyszałam z tyłu jedynie.

    – No dobrze.

    Zamknęłam drzwi do pokoju. Słyszałam jak tata wchodzi do swojego pokoju.

    Postanowiłam się przygotować aby sprawić tacie masaż. I to nie byle jaki masaż, tylko tak zwany masaż nuru.

    Opowiedziała mi o tym Natalie. Masaż ten polega na tym, że masażystka, lub masażystki, nuru pociera swoim ciałem o ciało drugiej osoby. Obie strony są nagie i pokryte bezwonnym i bezbarwnym balsamem do masażu.
    Natalie nawet dała mi taki balsam jakby co.
    Przyznam bardzo zmysłowy masaż, więc mam nadzieję że tacie się spodoba.
    Na podłodze rozłożyłam ręczniki. Niedaleko położyłam ten balsam i usiadłam na podłodze. Po jakimś czasie wszedł tata. Był jedynie uwinięty na biodrach ręcznikiem.

    – Gotowy? – spytałam.

    – Tak…co mam robić?

    – Ty nic. Połóż się na brzuchu, na ręcznikach, a ja się zajmę resztą.

    Wtedy tata wykonał moje polecenie i położył się.

    – Dobrze, a teraz zamknij oczy i skoncentruj się na moim dotyku. – powiedziałam do taty.

    – No dobrze. – powiedział i zamknął oczy.

    Ja wtedy przysunęłam się do niego. Wzięłam trochę balsamu i dotknęłam pleców taty rozsmarowując go.

    – Hmm…bardzo przyjemne. – powiedział.

    Ja kontynuowałam to i dwoma rękami zaczęłam go masować. Rozprowadzałam balsam wszędzie. Smarowałam ręce i plecy. Potem zaczęłam to robić z nogami, a następnie przeszłam do pośladków, na co tata zamruczał cicho.

    W końcu postanowiłam pójść z tym dalej. Na chwilę przestałam go masować i zdjęłam ze mnie wszystkie ciuchy. Na moje zajebiste ciało nałożyłam balsam, rozsmarowując go całkiem, dosłownie wszędzie. Pieściłam przy tym moje cycki, które lekko ugniatałam, a także moją cipkę. Nie chcąc jednak by tata czekał, przerwałam moje pieszczoty, zdjęłam mu ręcznik z tyłka i położyłam się na jego plecach. Dotykałam go całym ciałem a moje cycki spłaszczyły się na jego plecach.

    – Ooo…a cóż to takiego? – spytał zalotnie tata.

    – Nowy masaż. Podoba się?

    – No pewnie. Kontynuuj proszę.

    Wtedy zaczęłam poruszać się wzdłuż jego pleców. Schodziłam przez jego tyłek aż do nóg. Moje cycki były całkiem lepkie od tego żelu. Usiadłam wtedy na nim okrakiem, aby też poczuł moją cipkę. Poruszałam lekko miednicą. Byłam pewna że mu się to bardzo podoba. Zresztą słyszałam jak cicho mruczy gdy dotykałam jego ciała. W końcu zeszłam z jego ciała.

    – Dobrze tato…mógłbyś się odwrócić.

    Ten szybko położył się na plecach. Uśmiechnął się na widok mojego ponętnego ciała. Ja wtedy zwróciłam uwagę na jego kutasa w pełnym wzwodzie. Stał jebany na baczność.

    – Umm…widzę że masaż ci się spodobał.

    – Bardzo Cass. Jednak wiesz…tam też przydałby mi się taki masaż.

    – Zmierzam do tego.

    Wtedy wzięłam trochę balsamu i rozsmarowałam po całej klatce piersiowej taty. Schodziłam niżej z początku mijając jego fiuta. Ale potem do niego wróciłam. Zaczęłam mu walić ręką. Już teraz oboje lepiliśmy się od balsamu nuru.
    Poruszałam ręką w górę i w dół, aby sprawiać mu większą przyjemność. W końcu weszłam znowu na ciało taty. Zaczęłam całą sobą poruszać się gdzie mogłam. Moje cycki schodziły niżej od twarzy aż po kutasa. Wykorzystując to masowałam go cyckami. Włożyłam jego chuja między nie. Ścisnęłam i zaczęłam nimi poruszać. Widziałam jak tatę ogarnęło błogie uczucie a fiut stał się bardziej twardy niż był. Moje cycki stały się mokre przez mojego kutasa, który to aż świecił od balsamu. Po skończeniu masowania cyckami, na chdilę wzięłam chuja do ust. Jego smak był tym razem specyficzny. Smak fiuta połączony z balsamem nuru. To było coś nowego. Ssąc mu fiuta bawiłam się jego jajami. Masowałam mu też je. Widziałam że mu się podoba. Gdy przestałam, trochę się podniosłam siadając na ojcu okrakiem. Będąc nad jego fiutem poruszałam miednicą tak że jego kutas ocierał się o moją cipkę. To było wspaniała. Byliśmy tak blisko, a jego fiut uciskał mi pizdę. W końcu nie wytrzymałam dłużej i złapałam go za kutasa i wsadziłam sobie do cipy, jęcząc przy tym.

    – To jeszcze bardziej ci się spodoba tato.

    – Oj tak Cassie…moja córeczka…

    Wtedy zaczęłam ruszać się z jego fiutem w pochwie. Wypełniał mnie całkowicie. Jemu też się to spodobało. Zaczęłam skakać na jego fiucie, a on dobijał nim do końca. Ja pierdolę, co za przyjemność. Trudno było się opanować. Jęczałam z rozkoszy. Walił jak opętany, a ja zaczęłam krzyczeć. Zaczął macać moje jędrne piersi. Uszczypał w sutek, na co ona jęknęłam głośno. Czułam że już jestem blisko. Po chuju ojca czułam też że zaraz eksploduje. Pomogłam mu w tym szybko ruszając dupą, aż w końcu doszłam, a tata zaraz po mnie wypełniając moją pochwę swoją spermą. Czułam się zmęczona aż położyłam się na jego klatce piersiowej. Ciężko oddychaliśmy.

    – Oh Cassie…to był najlepszy masaż w moim życiu.

    – Cieszę się że ci się spodobał tato.

    Wtedy podniosłam głowę i pocałowałam go namiętnie w usta. Jego fiut już wypadł mi z pochwy, a jego nasienie z niej wypływało.

    – Co ty na to aby wziąć prysznic? – zapytał.

    – Chętnie.

    Odpowiedziałam i razem poszliśmy pod prysznic gdzie nie obyło się bez wzajemnego dotykania w wielu miejscach.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Hiszpanska Przygoda – Nieoczekiwany Gosc. (4)

    Nareszcie, jutro o trzynastej mam samolot do Hiszpanii. Dzisiaj cały dzień sprawdzałem czy wszystko mam spakowane. W myślach już miałem przed oczami Wiktorię. Ostatnie dni Wika opowiadała mi, co będziemy jeść i co zwiedzać i co będziemy robić w wolnych chwilach a raczej co ona będzie mi robić. Im bliżej jutrzejszego dnia tym bardziej robiła się perwersyjna.
    Musiałem jeszcze tylko wyskoczyć do sklepu i kupić dodatkowe kąpielówki. Na szczęście poszło mi to sprawnie i mogłem już odliczać godziny. Siedziałem aktualnie już przy laptopie i kończyłem piwo. Z tego wszystkiego nie wiem, kiedy ale zrobił się wieczór.
    Telefon za wibrował,
    “Jesteś może w domu?”
    To była Kasia, przyjaciółka Wiktorii. Mieliśmy mały epizod kilka dni temu.
    “Tak, spakowany w oczekiwaniu na samolot” dołączyłem jeszcze zdjęcie piwka i wysłałem.
    “Mogę wpaść na chwilę? Mam ważna sprawę do Ciebie”
    Nie powiem, zrobiło się tajemniczo
    “śmiało, zaciekawiłaś mnie ta wiadomością”

    Odpowiedzi już nie otrzymałem, za to jakieś 15 minut później usłyszałem dzwonek do drzwi.

    W progu stała Kasia, ubrana w cienki beżowy płaszczyk.

    – Dzień Doberek, wejdź proszę. – zaprosiłem ją do środka.

    – Cześć – usłyszałem.

    Widać było po Kasi, że jest mocno zdenerwowana

    – Wiem, że jutro wylatujesz a ja biłam się z myślami. Nie chciałam czekać kolejnego tygodnia więc postanowiłam przyjechać. Nie masz mi chyba tego za złe co?

    Kasia zdjęła płaszcz. Pod nim miała biała elegancka koszule i czarna ołówkową spódnicę idealnie opinającą jej zajebiste kształty.

    – ależ skąd , chodzi opowiesz mi co się stało – przy okazji, popatrzyłem sobie na jej kształty.

    – Mój mąż wczoraj wrócił. Miałam straszna ochotę na seks a on mnie po prostu olał, rozumiesz? Dupek powiedział, że ma coś do zrobienia w tej swojej jebanej piwnicy. –

    Dało się wyczuć w jej głosie mega frustrację.
    Pamiętam jak ostatnio mi o tym opowiadała.

    – przyjechałaś autem czy taksówka? – zapytałem.

    – taksówka, auto mam na serwisie. A dlaczego pytasz?

    – chodź naleje Ci winka

    Wziąłem ja za rękę i zaprowadziłem na kanapę. Przyniosłem butelkę i nalałem nam po kieliszku.

    – Więc, na spokojnie. Co się stało? – dosiadłem się i zacząłem rozmowę.
    – Wystroiłam się, ubrałam najlepsza bieliznę, zrobiłam kolację. A co on na to? Że w sumie nie jest głodny i że jak będzie to zje w piwnicy. Wtedy coś we mnie pękło. I wiesz co mi on wtedy powiedział? – Tutaj na chwilę Kasia zamilkła. Widać było, jak jej oczy robią się szkliste. – on powiedział mi, że od dłuższego czasu zdał sobie sprawę, że przestałam go podniecać – kontynuowała

    – Jak to?  – wtrąciłem ze zdziwieniem.

    – Tak, Powiedział, że już nic do mnie nie czuje. – Kasia wzięła duży łyk wina osuszając kieliszek.

    – Muszę przyznać, że nie za ciekawa sytuacja. – też musiałem się napić.

    – Jak mi to powiedział, w tej samej chwili spakowałam się i wyszłam z domu. Wynajęłam sobie hotel żeby na niego nie patrzeć. Poczułam do niego ogromny żal mieszający się ze złością.

    Kasia przytuliła się do mnie, z jej oczu popłynęła łza.

    Zacząłem ja pocieszać, potrzebowała dać upust emocjom. W między czasie otworzyłem jeszcze jedna butelkę wina i zamówiłem nam coś do jedzenia. W końcu po jakimś czasie, zauważyłem uśmiech ma jej twarzy.

    – Dziękuję Ci, musiałam się wygadać – powiedziała patrząc mi w oczy.

    – Spoko, jestem Twoim psychologiem. Jesteś naprawdę piękną dojrzałą kobietą – zaśmiałem się

    – Dziękuję, chociaż ty tak uważasz – Kasia obdarzyła mnie uśmiechem.

    – Ja się rzadko mylę, więc proszę się uśmiechnąć.

    – Mam pewien pomysł – tak seksownie przygryzionej wargi jeszcze w życiu nie widziałem.

    Kasia wstała z kanapy i stanęła do mnie tyłem, delikatnie i zmysłowo pochylając się. Materiał sukienki idealnie podkreślił kształt jej fantastycznego tyłka.
    Jej dłoń skierowała się na zamek który nie stawiał żadnego oporu. W moich spodenkach zaczęło się już dziać.
    Spódnica opuściła biodra Kasi upadając na podłogę. Wypięła się raz jeszcze, tym razem piękne czarne koronkowe majtki podkreślały kształt jej pośladków. W połączeniu z pończochami tworzyły mieszankę wybuchową. Odwróciła się w moja stronę kierując na mnie swój wzrok.

    Powoli guzik po guziku odpinała białą koszule. Nie ściągnęła jej jednak. Już tylko czarny delikatny koronkowy stanik stawał na przeszkodzie aby w pełni móc podziwiać jej piersi.

    – Ostatnio mówiłeś, że Ci się podobają – zaczęła się po nich dotykać.

    – Są obłędne – odparłem orientując się jakich sporych rozmiarów wybrzuszenie powstało w moich spodniach.
    – Chyba kogoś tam przetrzymujesz – jej wzrok zmienił położenie właśnie na moje krocze.

    – Nic nie poradzę, on jest silniejszy ode mnie

    – Pozwól, że pomogę mu się wydostać. – Kasia zbliżyła się do mnie ściągając moje spodenki razem z bokserkami – Teraz będzie mu lepiej – Dodała obejmując go dłonią a mnie namiętnie całując.

    Uklękła w moich nogach, jej usta były teraz na wysokości główki mojego kutasa.
    Włożyła go do ust, sowicie pokrywając całego śliną. Czułem każdy ruch jej języka. Nie używała dłoni, był tylko on i jej głębokie gardło. Trwało to chwilę, jednak gdy stwierdziła, że śliny jest odpowiednio chwyciła go w dłoń i zaczęła powoli masować nieprzerwanie patrząc mi w oczy. W salonie dało się już tylko usłyszeć jak jej lepka od śliny dłoń jeździ po moim kutasie. Przygryzała wargi, oblizując usta.

    – Co byś chciał ze mną zrobić?

    – Dosłownie wszystko – odparłem od razu bez zbędnego namysłu.

    Kasia przyspieszyła swoje ruchy, czułem jak przeszywają mnie delikatnie prądy. To co ona robiła było niesamowite. Do tego ten jej wzrok. Musiała czuć jak mój kutas pulsuje jak zbiera się w nim ładunek który zaraz eksploduje. Podniecające było to, że nie wiedziałem co ona chce zrobić.
    Nagle zatrzymała się i zacisnęła mocno dłoń na trzonie. Trwało to dosłownie sekundę aby znowu przywrócić poprzednie tempo. Powtórzyła tą czynność kilka razy. Spowodowało to we mnie dreszcz. Kiedy włożyła go do ust ja w tym samym momencie zacząłem napełniać je moją spermą. Obiela go szczelnie ustami pochłaniając wszystko.
    Czułem się świetnie, mój kutas za to  wrócił do ustawień fabrycznych.

    – Sporo tego było muszę przyznać, jeszcze jeden strzał i by mi się ulało – wytarła paluszkiem kąciki ust.

    Chwyciłem ja za dłoń i przyciągnąłem do siebie.

    Kasia podniosła się i zrzuciła w końcu z siebie koszule. Dołączyłem do niej obejmując ja w pasie.

    – Pozwól, że teraz ja zajmę się Tobą – popchnąłem ja na kanapę na której przed chwilą siedziałem.

    – mrrr – zamruczała zalotnie rozchylając nogi – zapraszam, jestem już mokra i gorąca – odchyliła materiał majtek pokazując błyszcząca od soków cipkę.

    Usadowiłem się wygodnie między jej nogami i ściągnąłem mokre majteczki. Wcisnąłem je w bok kanapy z myślą, że jej już ich nie oddam.

    Była idealnie wygolona. Tak jak ostatnim razem. Zacząłem jednak pieszczoty od okolic brzuszka. Delektowałem się zapachem jej skóry.
    Jej palce mierzwiły moje włosy. Delikatne pomruki dawały mi znak, że robię to dobrze. Rozchyliłem palcami jej wargi i wepchnąłem do środka język. Czułem jaka jest gorąca. Przyssałem się do niej. Jej paznokcie wbijały się coraz bardziej.

    Mój język drażnił jej guziczek. Zaczęła się wiercić, pulsacyjnie zaciskać uda na mojej głowie zatykając moje uszy. Musiałem ją chwycić za biodra aby ograniczyć możliwość ruchu.

    – Mmm cudownie – ledwo to usłyszałem bo tak mocno zaciskała uda na mojej głowie.

    Kasia uniosła biodra a jej ciało zadrżało. Przeszył ja orgazm. Spijałem jej gorące soki niczym spragniony pies.

    Spojrzałem na Kasię i zobaczyłem że ma zamknięte oczy.

    Rozchyliłem ponownie jej nogi odziane w pończochy, jednak zamiast języka, umieściłem w jej cipce dwa palce. W jej środku było jak w piekle. Bardzo gorąco i do tego mega mokro.

    – Oooooo – wyjęczała – taaak kocie takkk –

    Podniosłem się i przysunąłem ja bliżej siebie. Jej cipka była teraz idealnie na krawędzi kanapy. Nogi Kasi rozchyliłem maksymalnie na boki. Pochylając się nad nią, jedna ręka złapałem za gardło dociskając ją do oparcia kanapy. Spojrzała na mnie z lekkim przerażeniem.
    Palce drugiej ręki włożyłem z powrotem do jej cipki tylko, że już nie dwa a cztery.

    – o kurwa, co się dzieje – wycharczała.

    Szybkie i głębokie ruchy moich palców penetrowały jej wnętrze. Im bardziej próbowała się wiercić tym mocnej zaciskałem dłoń na jej szyi. Nie była już w stanie nic z siebie wydusić.
    Czułem jak ogromne ilości soków zbierają się w jej środku, wiedziałem co zaraz nastąpi. Nie zwalniałem tempa. Szybkie i mocne ruchy moich palców powodowały w niej fale drgawek.
    Jej ręce próbowały mnie zatrzymać, lecz bez skutecznie.

    Puściłem jej gardło dając jej złapać oddech. Teraz trzymałem jedną z jej piersi mocno ściskając.

    – Błagam przestań, proszę – wykrzyczała

    – Mam przestać? – zapytałem poważnym głosem

    – Jestem Twoją suką, rżnij mnie! –

    Przez palce które ja penetrowały zaczęły tryskać ogromne ilości soków.

    – ooooo – taaaakkk- kuurwaa – krzyczała.

    Zatrzymałem się na chwilę. Wyciągnąłem z niej palce, mokrą ręką roztarłem soki po jej podbrzuszu. Dałem jej chwilę na powrót.

    Spojrzałem na nią, ale ona była gdzieś indziej.

    – To jeszcze nie koniec moja suczko – powiedziałem złowieszczo się uśmiechając.

    – Nie, proszę ja już nie mogę – błagała.

    Podłoga była cała już mokra. Tak samo z resztą jak kanapa.
    Złapałem ja mokra dłonią na brodę i pocałowałem. Jej różowa cipka przybrała teraz odcień czerwieni.

    Włożyłem ponownie  palce, czułem dokładnie także element jej wewnętrznego łona. Zginałem palce w środku drażniąc jej górne ścianki.

    – proszę, ja już nie mogę. – Dłonie Kasi zaczęły ugniatać piersi. Przyciągała je do swojej twarzy próbując je ssać.

    – Jeszcze jeden raz mała – odparłem przyspieszając ruchy.

    Potrzebowałem dosłownie moment aby ponownie poczuć jak cała jej cipka napełnia się sokami. Zatkałem jej usta dłonią aby nie mogła krzyczeć.

    Chciała mi się wyrwać, byłem jednak od niej silniejszy.

    Cały jej makijaż został już rozmazany.

    Soki ponownie zaczęły wylewać się i tryskać na boki z pomiędzy moich palców.

    Kasia zacisnęła uda uniemożliwiając mi kolejne ruchy. Zabrałem dłoń z jej ust aby mogła złapać powietrze.

    – Co Ty mi zrobiłeś?! –  wyglądała jakby przebiegła maraton tylko ze to był maraton orgazmów.

    – Podobało się? – zapytałem uśmiechając się do niej.

    – Przez Ciebie nie będę mogła teraz chodzić, ale to było cudowne. Dostarczyłeś mi masę rozkoszy – Kasia próbowała się podnieść – czy to ja zrobiłam? – zapytała wskazując na małą kałuże między jej nogami.

    – Tak, to wszystko to twoje soczki – odparłem z dumą.

    – Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam – wydawało mi się że się lekko zawstydziła.

    – To się bardzo cieszę – oznajmiłam podchodząc do kuchni aby przynieść papier i wytrzeć podłogę.

    Kasia wygodnie położyła się na kanapie prostując nogi. Sięgnęła ręka do swojej łona.

    – Zdewastowałeś moją cipkę – zaśmiała się.
    – Oj tam oj tam – również się zaśmiałem wycierając podłogę. – najważniejsze, że jesteś zadowolona – ja muszę skoczyć pod prysznic. Poleż sobie spokojnie, a ja zaraz wracam.

    Wszedłem pod prysznic i odkręciłem ciepłą wodę, lubiłem tak chwilę postać pod deszczownicą i pomyśleć. Zastanawiałem się, jak taka kobieta jak Kasia, może nie być podniecająca dla faceta? Dziwne, naprawdę dziwne. Myślałem też o jutrzejszym dniu, jak to będzie? Co tam Viktoria wymyśliła. Przez myśl, przeszedł mi nawet trójkąt z Kasia,  ale to byłby ogień. Dwie napalone suczki i ja. Ciekawe czy dałbym radę je obie naraz zadowolić.
    Nie wiedzieć kiedy mój kutas zesztywniał.

    – Mam nadzieję, że wspominasz ostatnie nasze chwilę – usłyszałem głoś za pleców.

    Odwróciłem się i zobaczyłem Kasię, stała nago przyglądając się mi.

    – Oj tak – niby powiedziałem prawdę ale jednak nie do końca. W końcu w mojej głowie była jeszcze Vika.

    – Mogę dołączyć? Czy to jedno osobowa impreza? – zapytała

    – Cóż za pytanie, zapraszam –

    – On jest taki duży i twardy. – chwyciła go w dłoń i zaczęła oglądać.

    – Cóż poradzić – zaśmiałem się – a jak tam Twoja mała? – dodałem

    – Mała jest zadowolona ale mocno obolała – Kasia przejechała dłonią po cipce pokazując jak jeszcze jest zaczerwieniona.

    Kasia zbliżyła się do mnie bliżej wchodząc pod deszczownicę, myliśmy się wzajemnie. Dokładnie umyłem jej całe ciałko, to samo zrobiła Kasia ze mną.
    Stała do mnie plecami, mój penis ocierał się o jej jędrne pośladki, czując to Kasia oparła się o ścianę  wypinając swój tyłek.
    Jej ręka chwyciła od tyłu za mojego przyjaciela nakierowując go na swoją dupcię, pomyślałem, że ma ochotę abym wszedł w jej cipkę.

    – Kocie, moja cipka nie da już rady, mam ochotę na coś nowego. Coś czego jeszcze nigdy nie robiłam – odwróciła się jednak w moją stronę i uklękła. Wzięła go na chwilę do ust. Krople wody spadały na jej głowę. Nie trwało to jednak długo. Namydliła swoją dupcię i ponownie odwróciła się eksponując swój ponętny tyłeczek.

    – Chcę spróbować – powiedziała spokojnie.

    Chwyciłem za penisa i nacelowałem na jej drugą dziurkę.  Bardzo delikatnie, powoli próbowałem się dostać do środka. Słyszałem jak syknęła.

    – Nie przestawaj, wytrzymam – powiedziała zaciskając palce u stóp.

    Przypomniało mi się, że mam przecież w szufladzie oliwkę którą zostawiła Viktoria jak u mnie była.

    – Poczekaj mała chwilę, zaraz wracam – powiedziałem jej do ucha

    Wyskoczyłem z pod prysznica i sięgnąłem do  szuflady po mała buteleczkę.

    – Teraz będzie lepiej – dodałem spoglądając na zaciekawioną Kasię.

    Nalałem odrobinę prosto na dupcię Kasi. Roztarłem ją dokładnie po czym nalałem sobie na rękę i rozprowadziłem oliwkę po moim kutasie.
    Przyłożyłem go ponownie do dziurki i delikatnie naparłem. Tym razem główka wśliznęła się bez większego problemu.

    – mmm robi się przyjemnie – usłyszałem – nie przestawaj – dodała.

    Wyszedłem z jej jednak i wziąłem jeszcze odrobinkę oliwki. Ponownie nasmarowałem swój sprzęt i wdarłem się do środka. Wszedłem już do połowy. Z każdym ruchem Kasia rozluźniała się coraz bardziej. Ciche pojękiwania świadczyły o tym, że dyskomfort zmienił się w przyjemność.

    Jeszcze raz użyłem oliwki aby nasmarować co trzeba. Teraz wszedłem w nią cały, chwyciłem ją stabilnie za biodra. Posuwałem ją rytmicznie i powoli.

    – Oo tak. Uwielbiam Twojego kutasa – powiedziała – zerżnij mnie w dupcię tak jak masz ochotę. – dodała poprawiając się na nogach aby delikatnie się obniżyć.

    Kasia masowała ręką cipkę a ja wypełniałem jej dupcię. Moje jądra obijały się o jej pośladki.
    Przyśpieszyłem tempo. Czułem jak zaciska się na moim penisie. Rozdziewiczyłem ją analnie, poczucie, że byłem w niej pierwszy napawało mnie dumą.

    – rżnij moją dupę rżnij – wyjęczała.

    Wiedziałem, że zaraz będzie koniec. Przyspieszyłem więc posuwanie jej dupci.

    – Mała gdzie chcesz, żebym doszedł ? – zapytałem

    – Jak to, gdzie, w samym środeczku. Wypełnij mnie całą swoim nektarem.

    Tak, też się stało. Zalewałem ją wszystkim co miałem. Wykonałem jeszcze kilka pchnięć aby dokładnie rozprowadzić wszystko w środku jej dupki.
    Gdy z niej wyszedłem, stróżka spermy wyciekła z jej słodkiej dziurki.
    Kasia sięgnęła dłonią do niej i roztarła po pośladkach wszystko co z niej wyciekło. Sperma mieszała się z oliwką i wodą. Na koniec odwróciła się do mnie. Całowaliśmy się chwilę przyparci do ściany.

    – Jeśli tak ma wyglądać anal to ja chce częściej – Kasia wyglądała na zadowoloną i spełnioną – Wracaj szybko z tej Hiszpanii – dodała wycierając już swoje ciało ręcznikiem.

    – myślę, że jeszcze będzie można po eksperymentować – odparłem wiedząc, że w mojej głowie jeszcze nie jeden pomysł się narodzi.

    Tego wieczoru, Kasia została u mnie. Pojechała ze mną na lotnisko czule się ze mną żegnając. Gdy byłem po odprawie bagażowej usiadłem na ławce i wyciągnąłem telefon. Zobaczyłem wiadomość od Kasi

    „Takie zdjęcie wczoraj zrobiłam jak poszedłeś pod prysznic”
    Na zdjęciu była Kasia leżąca nago na kanapie,

    Jednak to nie koniec naszej wspólnej szalonej opowieści, to dopiero początek.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Xavier

    Kolejna część opowieści. Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu. 

  • Seks nie jest remedium

    Andrzej wszedł do salonu, trzymając w ręce szklankę napełnioną do połowy whiskey z dwiema kostkami lodu. Renata czekała w salonie, siedziała na tapczanie i oglądała telewizję, z nogami wyciągniętymi do przodu, które opięte były gładko w czarny nylon. Popatrzył na nią przez chwilę, obejrzał z dziwną rezygnacją jej strój i napił się whiskey. Oprócz pończoch miała na sobie czarną sukienkę z głębokim dekoltem, mocny, wieczorowy makijaż, zrobione elegancko włosy i usta wymalowane niczym krwią. I to wszystko dla jakiegoś przygodnego jebaki, pomyślał i znowu napił się drinka. Kobieta posłała mu kąśliwe spojrzenie.

    – Hamuj się – oznajmiła szorstko.

    – Bo? – rzucił ostrzej niż zamierzał.

    – Bo ci nie stanie i będzie wstyd – odparła.

    – Nie bój się. Przy nowej i młodej to się nie wydarzy.

    Prychnęła pogardliwie i podniosła się z miejsca. Przeszła do okna i poprawiła rolety, wpuszczając tym samym mniej światła. Była dosyć niska, dlatego zobaczył jak staje na palcach, żeby dosięgnąć mechanizmu. Sekundę tylko podziwiał jej duży, wciąż zgrabny i jędrny tyłek. Nie miał pojęcia jak to się stało, że znudziło go bzykanie żony. W sumie to już dwadzieścia lat. Szmat czasu z jedną dupą może wykończyć nawet najwytrwalszych zawodników, pomyślał i dokończył whiskey. Wrócił do kuchni i przez chwilę zastanawiał się nad wlaniem sobie następnej porcji. Hamuj się, rozbrzmiało mu w głowie. Dobre sobie. Ale odstawił szklankę do zmywarki. Bał się, że naprawdę mu nie stanie i będzie klapa. Nie chciał się skompromitować, nie lubił tego, chociaż rzadko bywała ku temu okazja. Kiedy zaszło się tak wysoko jak on, naturalnie umiało się już unikać nieprzyjemności. Wrócił do salonu i usiadł na fotelu. Renata łaziła niespokojnie po pomieszczeniu i nie miał pojęcia co siedziało jej w głowie.

    – Może powinniśmy to jednak odwołać – oznajmił beznamiętnie.

    – Teraz? – spytała oburzona. – Teraz już za późno. Zresztą rozmawialiśmy o tym setki razy. Robimy to i koniec kropka.

    – Okej. Żebyśmy potem nie żałowali. Ja od początku byłem przeciwny, pamiętaj.

    – Proszę cię przestań. To nie jest czas na kłótnię.

    Chciał już coś powiedzieć, myślał nad ripostą, ale nagle rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Coś załaskotało go w brzuchu, ale nie było to przyjemne doznanie – wrażenie, jakby w żołądku latały mu muchy. Miał ochotę naprawdę zrezygnować z całej akcji. Od początku nie był za tym swingowaniem, ale to Renata nalegała. Widząc teraz jej reakcję, dziwny uśmiech, to jak zabłyszczały oczy, zdał sobie sprawę, że ona po prostu chce się rżnąć z młodym chłopakiem i tyle, nic więcej. Nie chodziło tu o poprawę ich małżeńskiego życia, a o jej seksualne zadowolenie. To, że w ramach rekompensaty, on będzie mógł poskakać na młodej piczy, nie miało dla niego prawie żadnego znaczenia.

    Renata pognała do drzwi i otworzyła je. Po chwili usłyszał jej głos, zupełnie inny, niż ten który prezentowała mu na co dzień. Kompletnie inna osoba, pomyślał z irytacją. Jak ona tak może?

    – No cześć wam. – Usłyszał głos Renaty w korytarzu.

    – Dzień dobry. – Dobiegł go młody głos mężczyzny.

    – Przestań z tym dzień dobry, Renata jestem – odparła ze śmiechem.

    – Miło mi Renato. Jestem Maja – powiedział dziewczyna i Andrzej zdał sobie sprawę, że nuci niczym słowik.

    Może jednak coś z tego będzie, pomyślał, kiedy para weszła do salonu i obejrzał sobie tą całą Maję z góry na dół. Widział wcześniej tę parkę na zdjęciu, ale musiał przyznać, że dziewczyna prezentowała się w rzeczywistości o wiele lepiej. Miała dwadzieścia jeden lat, długie blond włosy, niebieskie oczy, twarz okrągłą, ale miłą, z pełnymi ustami wyrażającymi wieczne zdziwienie. Do tego była dosyć wysoka, posiadała niezbyt duże piersi oraz mały, ale zgrabny tyłek. Ten jej chłopak natomiast, Dawid, był po prostu postawnym, wygolonym prawie na zero skurwielem, który na dodatek uśmiechał się bezczelnie, jakby wszystko na świecie mu się należało. Pewnie Renata już ma kisiel w majtach, ze zrezygnowaniem stwierdził w myślach Andrzej.

    Żona zaprosiła ich, żeby usiedli i trochę porozmawiali zanim przejdą do rzeczy. Emanowała nadzwyczajnym zaangażowaniem, jej głos i ruchy były pełne niezdrowej ekscytacji. Zaproponowała gościom też wino picia. Chłopak odmówił, ale dziewczyna chętnie przystała na tę propozycję. Kiedy już zaczęli pić, młoda uniosła w kierunku Andrzej kieliszek i uśmiechnęła się. Podoba mi się, przyznał przed samym sobą facet. Ma w sobie jakąś iskrę, pierwotną energię. A może to po prostu młodość?

    Rozmawiali już jakiś czas o pierdołach, w tle leciał program o afrykańskiej sawannie, duży lew parzył się z lwicą. Zegar wiszący w salonie wskazywał trochę po dwudziestej. Andrzej siedział cały czas na fotelu, ale Renata usadowiła się po prawej stronie chłopaka i często wymieniała z nim zdania, które nie docierały do uszu męża. Za to Maja uśmiechała się często w jego kierunku, ale nie było między nimi żadnych intymnych rozmów. Zauważył, że czuje się równie nieswojo co on. W końcu dłoń Dawida powędrowała na udo Renaty. Andrzej przyglądał się temu przez chwilę, średnio mu to pasowało, bo gość dotykał – jakkolwiek to brzmi – jego własność. Odchrząknął i postanowił się odezwać:

    – Który to wasz raz?

    – Jego siódmy. Mój pierwszy.

    Odpowiedziała mu dziewczyna. Nie wiedział jak ma to rozumieć, być może byli parą od niedawna. Coś mu tu jednak nie grało.

    – Czyli jesteś równie świeża w tym wszystkim co ja – oznajmił mężczyzna.

    – Na to wygląda. Ale nie bój się, poradzimy sobie – odparła.

    – Też tak sądzę.

    Kiedy Renata sięgnęła do krocza młodego byczka, Andrzej nie mógł na to zbyt długo patrzeć – nie na trzeźwo. Dlatego wyszedł do kuchni nalać sobie whiskey. Pierdolę, pomyślał. Zaleję się w trupa. To lepsze niż seks. Na pewno łatwiejsze i prostsze.

    Kiedy miał już gotowego drinka i chciał wrócić do salonu, w drzwiach napotkał Maję. Dziewczyna schowała dłonie w jeansach i dziwnie zawstydzona zbliżyła się do mężczyzny. Oparła swój kościsty tyłeczek o blat i rzuciła niby od niechcenia:

    – Oni tam już zaczęli.

    – Zaczęli co?

    Maja przewróciła oczami i zaśmiała się z jego głupoty. Napił się whiskey, łyknął łapczywie połowę. Wzrok dziewczyny padł na szklankę.

    – Lubisz whiskey? Nalać ci też? – zapytał z grzeczności.

    – Lubię alkohol pod każdą postacią.

    Chwilę później stali oparci o ten kuchenny blat i popijali swoje drinki. Panowała między nimi dziwna cisza. Andrzej przyglądał się jej z profilu, jej blond włosom założonym za ucho. Na lewym policzku miała nieduży pieprzyk. Wyglądała właściwie jak dziewczynka, a nie kobieta. Kilka razy chciał coś powiedzieć, ale gryzł się w język. Cholera jasna, pomyślał. Ona ma dwadzieścia lat, a ty ponad czterdzieści.

    – Wiesz co – przyznała nagle, obracając głowę w jego stronę – właściwie to wcale nie miałam ochoty na to spotkanie. Dawid nalegał, więc się zgodziłam. On to lubi.

    – Lubi co? – spytał naiwnie Andrzej.

    – Lubi takie spotkania. W ogóle lubi bzykać inne kobiety.

    – Każdy facet lubi bzykać kobiety.

    – Ty też?

    – Kiedyś tak, bardzo, ale jak byłem kawalerem. Potem się ożeniłem i była tylko Renata. A teraz… Nie wiem. Ludziom wydaje się, społeczeństwo błędnie przyjęło, że seks dla mężczyzny jest boskim przeżyciem, czymś najważniejszym. Po tylu latach uświadomiłem sobie jednak, że to raczej dziwna konieczność. Jakby męskie ciało co jakiś czas domagało się kobiecego i nic na to nie możesz poradzić. Chodzi mi tu o fizyczną potrzebę. Facet musi sobie ulżyć co jakiś czas, masturbacja nie wystarcza. I to tak naprawdę męczy. Męczy sam akt, samo oczekiwanie od faceta pełnej gotowości i jurności. Męczy stawianie sobie wysoko tej poprzeczki. Jesteś facetem, więc ruchaj. Najlepiej mocno, szybko i długo. Wiesz chyba o co mi chodzi. Nie umiem tego lepiej wytłumaczyć…

    Dziewczyna pokiwała głową, że rozumie i upiła sporo whiskey. Zauważył, że ma wprawę. W ogóle się nie krzywiła.

    – Będziemy się dzisiaj rżnąć? – zapytała nagle, tak nagle, że omal nie dostał zawału.

    – Nie wiem – odparł powoli. – Zależy czy będziesz miała ochotę na takiego starego wała.

    – A ty? Masz na mnie ochotę?

    Przyjrzał się jej dokładnie, ale nie wiedział co odpowiedzieć. Z jednej strony tak. Pragnął jej, a właściwie nie jej osobiście, co młodej, nowej dupy. Chęć eksploracji nieznanego, podbijanie nowych lądów, zdobywanie skarbów. Atawistyczna, męska żądza. Poza Renatą miał trzy inne kochanki. Od dwudziestu lat miał jedną i tą samą. Zapomniał już jak to jest posuwać żywą istotę. Renata w łóżku była dla niego oziębła, dawała mu raz na miesiąc, albo gorzej. Z drugiej strony nie chciało mu się w to bawić, nawet z Mają. To tylko seks. Nic więcej. Za godzinę, kiedy będzie już po wszystkim, może zrobić się im po prostu głupio.

    – Czyli co? – zapytała. – To żona wpadła na ten pomysł?

    – Tak jest – przyznał.

    – Kłopoty w małżeństwie?

    – Tak jakby.

    – Dziwi mnie to.

    – Co cię dziwi?

    Westchnęła i dopiła resztkę. Kostki lodu wcale nie zdążyły się rozpuścić. Wziął od niej szkło i napełnił po raz kolejny do połowy. Podziękowała mu, ale widział, że ma już co raz lepiej. Język powoli zaczynał się jej plątać. A on ponowił pytanie.

    – Że ludziom wydaje się, że ten przygodny seks, wymiana partnerów poprawi ich relację. Seks z obcym facetem czy kobietą ma poprawić związek. Przecież to nawet brzmi absurdalnie – oznajmiła dziwnie przejętym głosem.

    – Według niektórych to działa – powiedział bez przekonania.

    – A w waszym przypadku?

    – Nie wiem tego. Zobaczymy co przyniesie jutrzejszy dzień.

    W końcu oznajmiła, że powinni wracać do swoich partnerów. Zgodził się z nią i poszli. Kiedy wszedł do salonu zastał Renatę na kolanach, z głową między nogami młodego mężczyzny. Jego zarumieniona twarz promieniała zadowoleniem, a oczy błyszczały chucią, kiedy spoglądał na będącą poniżej kobietę. Głowa żony chodziła energicznie, w dwusuwie. Jego Renata obciągała jakiemuś kolesiowi poznanemu z neta. Ta sama, która jeszcze dwadzieścia lat temu wydawała się taka dziewicza i czysta. Pamiętał, że długo jedyną poprawną i dozwoloną pozycją był misjonarz – kwestie religijne. A tutaj proszę. Wystarczył młody, jurny byczek by sprowadzić ją do parteru.

    Mężczyzna usiadł na fotelu pełen zniechęcenia. Przyglądał się pornograficznemu obrazowki chwilę w milczeniu, ale wcale go to nie rajcowało. Potem zaczął się zastanawiać, kiedy to on miał zapewnioną taką zabawę. I doliczył się. Wychodziło chyba dwa lata od momentu, gdy miała jego sprzęt w ustach. Cholera jasna, tak nie powinno być. Ale właściwie to on też dawno jej nie lizał.

    W końcu Dawid wstał i ze stojącym dumnie sprzętem zabrał Renatę do sypialni. Żona posłała tylko krótkie, nic nie znaczące spojrzenie Andrzejowi. Potem zmyli się za drzwiami. Został sam na sam z Mają. Atmosfera wcale nie była luźna. Nie zapowiadało się, że oni mieliby robić to samo.

    – Widać po niej, że tego potrzebowała – oświadczyła, badając jego reakcję.

    – Chyba tak.

    – Też chcesz, żebym ci coś takiego zrobiła? Chcesz, żebym zrobiła ci loda?

    – A ty chcesz?

    – Nie wiem.

    Andrzej wstał z fotela i przysiadł się do niej. Znaleźli się teraz bardzo blisko siebie, noga przy nodze, udo przy udzie. Stary, zmęczony pies i młoda, ciekawska suka. Mężczyzna nagle złapał ją za podbródek, przekręcił jej głowę do siebie i pocałował. Jej usta smakowały znacznie lepiej niż Renaty. Potem przestał.

    – Przepraszam – wyznał smutno. – Nic z tego nie będzie.

    – Jest okej – odparła. – Możemy posiedzieć i pogadać.

    – A mamy o czym rozmawiać? Przecież się nie znamy.

    – W sumie to racja. Nie mamy o czym gadać.

    Siedzieli jakiś czas i gapili się w ekran telewizora. Teraz lwice polowały na antylopy. Polowanie się nie udało. Nagle we froncie stanął Dawid. Miał już na nogach gacie i właśnie wszedł po spodnie. Renata weszła za nim, rozebrana poniżej pasa, popchnęła chłopaka mocno, ale prawie go to nie ruszyło. Jej zarośnięta cipka świeciła bezpruderyjnie do reszty zebranych. Miała potarganą fryzurę, a jedna pierś wyskoczyła z dekoltu. Kobieta była cholernie rozeźlona.

    – Zabieraj się stąd! W tej chwili! – wydarła się na Dawida.

    – Dobra, już, moment – odparł chłopak.

    – Co wam się stało? – spytał zaskoczony Andrzej.

    Żona popatrzyła na niego, oczy miała pełne furii. Już wiedział, że za sekundę wybuchnie. Znał tę minę aż za dobrze.

    – CO SIĘ STAŁO?! – wykrzyczała. – CHCESZ WIEDZIEĆ CO SIĘ STAŁO?! POWIEM CI CO SIĘ STAŁO! TEN PIEPRZONY DZIECIAK WSZEDŁ WE MNIE BEZ GUMKI I SPUŚCIŁ SIĘ W MINUTĘ! TO SIĘ KURWA STAŁO!

    Andrzej popatrzył na młodego. Ten ubierał powoli jeansy i po głupim uśmieszku widać było, że sytuacja go raczej bawi, a nie żenuje. Mężczyzna pod wpływem impulsu wstał z tapczanu, zbliżył się do Dawida i pierdolnął go prawym sierpowym prosto w twarz. Trafił idealnie, polała się krew. Tamten zatoczył się i upadł na podłogę. Zrobiło się cicho.

    – Lepiej będzie jak już sobie pójdziemy – oznajmiła w końcu Maja, pomagając chłopakowi wstać. Sprawiała wrażenie niezwykle opanowanej.

    – WYPIERDALAĆ MI STĄD! – wyryczała Renata.

    Parka zabrała się po krótkiej chwili. Andrzej poszedł za nimi i zatrzasnął drzwi. Potem wrócił do salonu. Żona dalej stała na środku pokoju, oddychała ciężko. Twarz spuchła jej i poczerwieniała. Makijaż rozmył się nieładnie.

    – To był cholernie głupi pomysł – oznajmiła, patrząc na Andrzeja. – Byłam skończoną idiotką, myśląc, że to wypali.

    – W porządku kochanie. Nie denerwuj się już.

    Kobieta wyminęła go i poszła do łazienki. Wszedł za nią, oparł się o framugę drzwi. Renata rozebrała się prędko, zrzuciła sukienkę na dywanik. Majtki musiała zostawić w sypialni, bo była już naga. Blade pośladki prezentowały się kusząco. Wlazła pod prysznic, przykucnęła i puściła wodę. Zaczęła podmywać sobie krocze, przyłożyła tam słuchawkę. Mężczyzna patrzył na to, nie wiedząc co ma powiedzieć. Na szczęście ona zaczęła:

    – Cholera jasna co też mi przyszło do głowy wyprawiać coś takiego!

    – Chciałaś dobrze.

    – Tak. Chciałam dobrze. A wyszło jak zwykle. Zdałam sobie teraz sprawę, że jesteśmy w beznadziejnej sytuacji. Nawet seks nie jest w stanie nam pomóc.

    Andrzej zbliżył się do niej, a ona orientując się w sytuacji, podniosła na niego swoje ciemne oczy. Widział w nich żal i rozczarowanie. Pewnie było jej przykro, że tak się to potoczyło. On też czuł się podobnie. W ogólnym rozrachunku chciał ją przecież zadowolić. Pragnął jej szczęścia. O nic innego mu nie chodziło.

    – Właściwie to możemy iść do łóżka skoro i tak jesteś naga – wyrzucił dziwnie pewnym głosem. – I mokra.

    – Tak teraz? – zapytała zaskoczona. – Przecież dopiero co był we mnie ten chłopak.

    – Nie przeszkadza mi to.

    Mężczyzna pochylił się nad nią i pocałował ją w czoło. Potem jego usta powędrowały niżej i pocałował jej wargi. Nie broniła się, ale zaczęła płakać. Czuł jej słone łzy, które spływały po twarzy.

    – Przepraszam cię kochanie, tak bardzo przepraszam – wypłakała. – Jestem taka głupia…

    – Już dobrze. Już wszystko dobrze.

    Pogładził ją po włosach, a potem oznajmił, że będzie czekał w sypialni. Opuścił łazienkę i poszedł nalać sobie whiskey. Napił się, a potem pomyślał o Mai i jej młodym, opalonym ciele. Zaczął fantazjować jak rżnie ją na kuchennym blacie. Podniecił się i to wydawało się dziwne. Kiedy była obok nie czuł tego samego. Wykończył drinka i wszedł do sypialni. Zaczął powoli się rozbierać. Szum lecącej wody w łazience właśnie ucichł.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin M.

    Stary tekst, jakiś taki wiecie…

    Trochę refleksyjny, tak myślę.

    Dobra. Można wpadać na mój profil i czytać inne teksty jeżeli macie za dużo czasu.