Blog

  • Nie-zwykla Rodzina cz 69. – Mama mnie potrzebowala

    Od jakiegoś czasu w domu wiało nudą. Może to przez to, że nie było w nim ani Cassie, ani taty. Tata musiał pojechać w jakąś podróż służbową, a Cassie razem z przyjaciółkami zrobiła sobie wyjazd w góry. Trochę jej zazdrościłem, bo sam byłem jedynie trzy dni nad morzem z kumplami. Gdy wróciłem do domu, byłem tylko ja z mamą. Tata jak i Cassie mieli wrócić za tydzień. Także byłem sam w domu z mamą. Jedliśmy wspólnie kolacje.
    Mama była ubrana w białą koszulkę z podwiniętymi rękawami i czarną spódniczkę. Widziałem, że nie ma stanika, poprzez twardniejące sutki. Raz zmieniła pozycję na krześle, przez chwilę widziałem, że nie ma też bielizny. Jej cipka pokryta małymi włoskami, podniecała mnie bardzo.

    – Cieszę się, że wróciłeś synku. Samej mi było trochę smutno.

    – Też się cieszę. A Cassie nadal na wyjeździe.

    – No…ma wrócić za tydzień. Tak samo jak twój tata. Czyli na razie przez tydzień będziemy sami.

    – Na to wychodzi. – odpowiedziałem i uśmiechnęliśmy się do siebie.

    Dzień nam mijał spokojnie i zapadł wieczór. Byłem pokoju, już rozebrany, położyłem się na łóżko. Usłyszałem nagle jakieś jęki. Cassie nie było, więc byłem pewien, że dochodzą z dołu. Z pokoju mamy. Z uśmiechem na ustach wyszedłem z pokoju i zszedłem na dół. Nie zawracałem sobie głowy ubieraniem się. Po cichu otworzyłem drzwi do sypialni rodziców.
    Zobaczyłem moją mamę. Była całkiem naga. Leżała na brzuchu, dupę mając wypiętą do góry. Widziałem jak się masturbowała. Pocierała swoją cipkę palcami. Widziałem, że była już mokra. Mama była niewyżyta. Zapewne brak ojca dawał się we znaki i potrzebowała solidnego rżnięcia. Pocierałem ręką fiuta, a on szybko stwardniał gotowy do działania. Postanowiłem dać mamie to czego pragnie.
    Podszedłem do niej będąc przy skraju łóżka. Złapałem za mojego fiuta i po chwili włożyłem go do środka jej cipy. Mama drgnęła. Czułem dużą przyjemność poruszać się w jej słodkiej dupci.Jej cipka była wspaniała. Mama szybko odwróciła głowę i spojrzała na mnie.

    – Alan…? – spytała, kiedy ja dalej ją pieprzyłem.

    – Wiem że tego chesz mamo…

    Wkładałem kutasa coraz dalej, a mama zaczynała cicho jęczeć.

    – Ooohhh…o tak synku. Potrzebuje porządnego ruchania…

    Rżnąłem mamę coraz bardziej z boku. Potem położyłem się obok i podniosłem jej jedną nogę, aby ułatwić sobie wejście do jej cipki. Mama nie próbowała powstrzymywać swoich jęków. Potem zmieniła pozycję.
    Ułożyła się będąc okrakiem nad moim kutasem, przodem do mnie. Umieściła fiuta prosto do swojej cipki. Jęknęła cicho. Mama zaczęła powoli poruszać się. Delektowała się fiutem w swojej pochwie. Gdy skończyła pocieranie fiuta cipą, zaczęła poruszać się w górę i w dół. Ja pomagając jej też poruszałem biodrami. Trzymałem ją za nogi, abym mógł bardziej w nią wchodzić. Odczuwała błogą rozkosz.
    Poruszała się dalej na fiucie, jęcząc coraz bardziej.

    – Tak…tak…zerżnij mnie synku…

    Wtedy przekręciła się tak, że leżała na brzuchu. Rękami gładziłem jej pośladki, rozszerzając otworki. Znów przyłożyłem kutasa i w nią wszedłem. Zacząłem ją porządnie dymać. Kutas wchodził w całej okazałości, a z jej cipy wylewały się mokre soczki. Masowałem jej piękne pośladeczki rękami. Wsadziłem jej jeden palec do odbytu. Przyłożyłem potem rękę z powrotem na to cudo. Byłem bardzo blisko. Mama zaczęła głośniej jęczeć. Przeżywała orgazm.

    – Oooohhh…synku…

    – Mamo…oohhh…mogę go włożyć tutaj? – poruszyłem palcem w jej drugiej dziurce.

    – Ohhh…tak synku…zrób co zechcesz…

    Wyjąłem wtedy fiuta i włożyłem do jej odbytu. Mama jęknęła przeciągle. Była bardzo ciasna. Odczuwała każdy centymetrmojego kutasa, który do tej pory wszedł. A jeszcze nie był w całości. Nie czekając pchnąłem go do końca. Krzyknęła głośno. Trzymałem mocno jej dupsko. Waliłem ją jak opętany, a ona wyła w niebogłosy. Z impetem wchodziłem jej do odbytu.
    To było niezwykłe uczucie. Czułem opór ze względu na to, że ta dziura jej była ciaśniejsza. Z czasem jednak bardziej ją rozluźniałem.

    – Oooooooogggghhhh…tak…tak…aaaa…

    Wyjąłem fiuta i wsadziłem z powrotem do cipki. Dziura odbytu była poszerzona. Poruszałem coraz szybciej biodrami, dawając mamie niezwykłą przyjemność. Byliśmy jednocześnie bardzo blisko.

    – Dochodzę mamoooo… – powiedziałem ciężko dysząc.

    – Tak synku…tak…aaa…aaaaghhh… ooo…

    Wtedy już nie wytrzymałem i doszedłem w jej pochwie. Gdy wyszedłem z niej, soczki połączone z moją spermą zaczęły się wylewać. Mama leżała dalej na brzuchu i ciężko oddychała. Położyłem się obok, ręką głaskając jej plecy i dupę. Obróciła głowę w moją stronę i się uśmiechnęła.

    – Ohh…dziękuje synku. Potrzebowałam tego.

    – Jasne mamo.

    – Wiesz…twojego ojca i siostry nie będzie jeszcze jakiś czas. Jeżeli chcesz możesz spać tutaj ze mną.

    – Z chęcią. Dobranoc mamo.

    – Dobranoc synku.

    Razem wtedy zasnęliśmy. Od tej pory spałem w łóżku razem z mamą i ruchaliśmy się wiele razy po całym domu. A w łóżku gdzie razem spaliśmy po kilka razy do czasu przyjazdu taty i Cassie.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Odwiedziny brata we Wrocku – czesc 3 (ostatnia)

     Jest to trzecia i ostatnia już część opisująca odwiedziny brata we Wrocławiu.

    Po kilku głębszych Kuba, który zawsze ma słabą głowę do picia lekko przysnął, natomiast pozostała czwórka ekipy nadal dobrze się trzymała. Po tym jak Kuba zasnął, Marcel z Michałem gadali z jednej strony pokoju, ja z Łukaszem z drugiej strony, a obok nas śpiący Kuba. W pewnym momencie  Michał odszedł od Marcela i udał się do pokoju.

    – Co mu? – zapytałem.

    – Poszedł spać, bo lekko mu zaszumiało w głowie – odpowiedział Marcel.

    Marcel dołączył do naszej rozmowy, po jakiś 5 minutach powiedział, że idzie do łazienki. Tak zagadaliśmy się z Łukaszem, że nie zauważyliśmy, że młody długo nie wraca z łazienki. Stwierdziliśmy z Łukaszem, że trzeba zobaczyć czy przypadkiem nie zasnął w łazience. Podchodząc do łazienki zauważyliśmy, że nie świeci się światło, Łukasz zapukał – cisza; złapał za klamkę – otwarte. Wchodzimy a tam pusto.

    – Kurwa, gdzie on jest? Uciekł czy co? – powiedział Łukasz.

     – Wiesz co, może poszedł do pokoju się położyć, chodź zobaczymy.

    Weszliśmy do pokoju i lekko mnie zamurowało, mój brat siedział na nagim Michale  i całował jego wysportowane ciało. Byli tak zajęci sobą, że nie zauważyli jak weszliśmy do pokoju.

    – A co tu się panowie odprawia? Tak bez nas?! Może dołączymy do Was? – odezwał się Łukasz.

    – Zapraszamy – odpowiedział Michał.

    Nie zdążyłem się zastanowić jak Łukasz już był na łóżku i dotykał ciała mojego brata. Po chwili dołączyłem do całej trójki i zacząłem całować się z Michałem.  Jego ręka powędrowała w kierunku moich bokserek, w których powoli podnosił się kutas. Michał zaczął delikatnie go masować, wkładając rękę pod bokserki, po chwili zrobiłem to samo. Jego kutas był mega wilgotny i bardzo naprężony. Otworzyłem na chwile oczy – Łukasz z młodym, leżeli obok i całowali się namiętnie, kompletnie nie zwracając uwagi na to co dzieje się wokół. Przerwałem pocałunki i zacząłem schodzić niżej całując jego szyje i ucho, Michał zwijał się z podniecenia, widziałem, że to lubi, więc nie przerywałem i nadal muskałem jego szyje, a ręką nadal zajmowałem się jego grubym penisem, który był cały mokry od preejakulatu.  Powoli zacząłem schodzić co raz niżej, miał dobrze zbudowany tors, w końcu od kilku lat trenował piłkę nożna i chodził na siłownię. Zacząłem całować jego sutki, które już stały jak szalone, Michał zaczął lekko jęczeć, ale ja nie przerywałem i ciągle zajmowałem się jego sutkami i kutasem. Chwilę później zacząłem schodzić co raz niżej, przez jego „ścieżkę” dotarłem do jego penisa. Zacząłem delikatnie całować czubek mokrego, pulsującego penisa, zacząłem lizać go po bokach, a następnie zająłem się jego jądrami. Michał zwijał się cały, jak wąż, po chwili znowu zająłem się jego penisem, był bardzo gruby, ale udało się go całego wziąć do buzi, przyśpieszyłem lekko, Michał jęczał jak opętany.

    – O tak!!! Mega to robisz – usłyszałem, jak ktoś mówi obok. To był Łukasz, który leżał obok Michała, a Marcel zajmował się jego kutasem.

    Wyjąłem z ust penisa i zamieniłem się miejscami z Michałem. Teraz to Michał całował moją szyje sutki a później przyssał się do mojego kutasa. Wiedziałem z wcześniejszej gry, że Michał miał głębokie gardło, więc postanowiłem to wykorzystać i złapałem go za głowę, tak aby wziął całego kutasa do buzi. Robił to zajebiście, kompletnie się nie krztusił, czułem, że jego gardło przyjmie znacznie większego.  W pewnym momencie przerwał, wziął go w rękę, a głowę skierował w stronę kutasa Marcela, którym zajmował się Łukasz, spojrzałem na młodego i po chwili zacząłem go całować w usta oraz w szyje. Na dole natomiast chłopaki zajmowali się kutasem mojego brata, między czasie całując się.

    – O kurwa, co za widok, jeszcze nie widziałem, żeby brat całował brata. Zajebiście to wygląda – powiedział Łukasz.

    Nie przerywając swojego zbliżenia z bratem poczułem, jak ktoś zajmuje się moim penisem, to nie był Michał, poczułem na swoim kutasie inną strukturę ust. To był Łukasz. Wyjątkowo, robił to bardzo delikatnie, wkładając go co raz głębiej. Jego  ręka wędrowała na moje pośladki, a następnie zaczął jeździć palcem po mojej dziurce, którą zaczął nawilżać „naturalnym żelem” pochodzącym z jego kutasa. Moja dziurka bardzo szybko się rozluźniła i po chwili jego palec znalazł się w środku. Zaczął nim ruszać, robiąc kółka, to było bardzo przyjemne, aż zacząłem delikatnie jęczeć, po chwili dołożył kolejny palec, a ja wydałem z siebie nie co głośniejsze odgłosy podniecenia. Mój brat się odsunął i zerknął na dół, aby zobaczyć co się dzieje. W tym czasie Łukasz przestał zajmować się moim kutasem i skupił się na mojej dziurce. Zmieniłem pozycje z boku na plecy, a Łukasz podniósł moje nogi, aby mieć łatwy dostęp do mojej dziurki. Była na tyle wilgotna i rozluźniona, że Łukasz szybko sięgnął do szafki i wyjął gumki oraz żel. Szybko założył prezerwatywę  i nasmarował żelem  swojego kutasa  oraz moją dziurkę i po chwili podjął próbę wejścia swoim penisem w moją rozluźnioną dupę. Długo nie musiało to trwać, aby jego kutas w całości wszedł we mnie. Łukasz zaczął bardzo powoli, robił powolne ruchy tak abym się przyzwyczaił do jego penisa. Zerknąłem szybko na chłopaków, pierwszy raz w życiu widzieli jak facet zapina faceta, zarówno Marcel jak i Michał masowali swoje kutasy patrząc na to co Łukasz wyprawia z moją dupą. Łukasz lekko przyśpieszył tempo, a ja poczułem wielką przyjemność przez co zacząłem co raz głośniej jęczeć. Łukasz pokazał Michałowi ręką, aby przeszedł z drugiej strony, szybko domyślili się o co chodzi i po chwili przy moich ustach miałem dwa ogromne kutasy, z których aż kapało – musiało ich to bardzo podniecić, że ich penisy były tak wilgotne. Pierwszy w moich ustach zagościł kutas Marcela, miałem go już po raz trzeci w ustach, ale tym razem był bardzo twardy i wilgotny. Przez moje ciało przeszło ciepło, mój znajomy zapinał mnie w dupe, a brat całujący się z Michałem zapina moje gardło. To było coś pięknego, chwile później moje gardło zaczął ruchać Michał, pozycja w jakiej się znajdowałem powodowało, że bardzo się krztusiłem, jednak Michał nie przestawał i ciągle dopychał kutasa do samego końca. Nagle poczułem, jak Łukasz wyjmuje swojego kutasa z mojej mega rozluźnionej dziurki. W tym czasie Michał wyjął kutasa z ust, zerknąłem na chłopaków i tylko zauważyłem, jak Michał spojrzał na Marcela a następnie na Łukasza i kiwnął głową w jego stronę. Zamienili się miejscami, tym razem przy mojej dziurce był Michał, a jego kutas tylko czekał, aby w nią wejść. Długo nie musiałem czekać, jego kutas zaczął wchodzić we mnie. Myślałem, że Łukasz wystarczająco rozluźnił moją dupę, jednak byłem w błędzie, w momencie, gdy kutas Michała zaczął zwiedzać moje wnętrze poczułem, jak moja dupa się rozrywa. Jego kutas był tak gruby, że moja dziurka nigdy jeszcze czegoś takiego nie doznała. Michał nie był delikatny, był bardzo napalony i zaczął mnie traktować jak męską prostytutkę, zapinał mnie jak nigdy nikt wcześniej. Jęczałem na całe mieszkanie, jednak jęki nie trwały zbyt długo i poczułem w swoich ustach kutasa Łukasza.

    – Dawaj Marcel, teraz Twoja kolej, wyruchaj swojego braciszka – powiedział Michał wyjmują jednocześnie swojego kutasa z mojej dziurki.

    Marcel spojrzał na mnie, a ja kiwnąłem głową dając mu pozwolenie. Zamienili się miejscami, aby za chwilę moją dziurkę penetrował kutas mojego brata. Wszedł we mnie bardzo delikatnie, zaczął robi bardzo głębokie, ale powolne ruchy, które przechodziły powoli na szybsze tempo. Czułem się zajebiście, ruchało mnie trzy wielkie kutasy, a jeden z nich należał do mojego braciszka. Widziałem jak chłopaki patrzą na to co wyprawia mój brat, obaj wali nad moją twarzą. Długo nie musiałem czekać, aby dostać orgazmu, Marcel złapał za mojego kutasa i zaczął nim walić, po chwili trysnąłem, moja sperma była dosłownie wszędzie. Młody patrząc na to, przyśpieszył swoje ruchy, a po chwili wyjął kutasa zdjął gumkę i zaczął walić nad moim brzuchem. Cała trójka trysnęła prawie jedocześnie – Marcel na mój brzuch i klatę, a chłopaki na moją twarz, włosy i do gardła. Było to zajebiste uczucie, nie mogłem sobie wymarzyć lepszego seksu.

    – Dobra robota Panowie, niech Kuba żałuje co go ominęło – odparł Łukasz przybijając każdemu piąteczki, a następnie podał mi papier, abym mógł się wytrzeć.

    Każdy po kolei poszedł pod szybki prysznic i cała trójka poszliśmy spać nago do jednego łóżka, zostawiając Kubę samego w salonie.

    Rano jak wstaliśmy Kuba był już na nogach, zrobił nam śniadanie, a my udając, że nic się nie działo, ogarnęliśmy się, zjedliśmy i pożegnaliśmy się z ekipa. Gdy wracałem z młodym na mieszkanie, ustaliliśmy, że to co było we Wrocławiu zostaje między nami. Wieczorem odprowadziłem młodego na pociąg, a sam wróciłem na mieszkanie, wziąłem prysznic i położyłem się spać, w końcu następnego dnia trzeba było wrócić do szarej rzeczywistości.

    Dziękuje wszystkim tym, którzy dotarli do tego momentu. To koniec historii Marcela i Kamila, jaką przeżyli we Wrocławiu. Kto wie, może nie długo Kamil odwiedzi rodzinne strony i znowu coś wydarzy się między rodzeństwem. Dajcie znać w komentarzu czy się podobało!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil

    Dziękuje za przeczytanie ostatniej części historii z opisującej odwiedziny brata we Wrocławiu.  Kto wie, może nie długo Kamil odwiedzi rodzinne strony i znowu coś wydarzy się między rodzeństwem. Dajcie znać w komentarzu czy się podobało! 

  • Niecodzienny zaklad (reupload)

    Jak zwykle powodem mojej głupiej decyzji był alkohol. Ale jak właściwie mogłem przewidzieć, że sprawy przyniosą taki obrót?

    Z Dawidem znałem się od czasu studiów. Był moim kumplem od picia, gadania o życiu i robienia głupich rzeczy. Przy okazji był chyba najprzystojniejszym z moich znajomych – wysoki szatyn o jasnej, acz nie trupiobladej cerze, z zarostem cudownie podkreślającym jego szczękę. Idealnie wpasowywał się w mój typ.

    Po alkoholu przychodziły nam najgłupsze pomysły. Wtedy też Dawid najczęściej chciał się o coś ze mną zakładać. Stawką nie zawsze były pieniądze. Najbardziej oryginalne nagrody wymyślał oczywiście on, będący z natury bardzo zboczony i przy okazji bardzo władczy. Po tym jak nie udało mi się przejść po przęśle mostu św. Rocha, dowiedziałem się jak smakuje jego penis (a przy okazji również sperma). Z kolei jak nie dałem rady wyrobić 100 godzin na siłowni do końca miesiąca, musiałem zostać jego cwelem na okrągły tydzień. Wtedy przekonałem się boleśnie jak pomysłowym potrafi być w podporządkowywaniu sobie facetów. Prawdę mówiąc, nie wiem czy czasem nie prowokował mnie do przegrywania tego typu zakładów, bo oddawanie się takiemu facetowi było dla mnie czystą przyjemnością, nawet jak wymagał ode mnie naprawdę perwersyjnych rzeczy. Po odsłużeniu swojej tygodniowej szychty, wiele razy fantazjowałem o tym podczas walenia. Trochę tęskniłem za klęczeniem przed nim w obroży, ale głupio było mi się do tego przed nim przyznać. Był w końcu moim ziomkiem.

    W porównaniu z takimi stawkami stosunkowo bezpieczny wydał mi się zakład, który zaproponował mi kilka dni temu, kiedy przyszedł do mnie się napić. Był już wtedy dość mocno wstawiony. Właśnie w takich chwilach najczęściej nachodziło go olśnienie, o co może założyć się ze mną kolejnym razem.

    – Stary, a myślisz, że byłbym w stanie cię skurczyć? – zapytał patrząc się już nieco mętnym wzrokiem.

    – Skurczyć? O co ci dokładnie chodzi? – zdziwiłem się, bo wydawał się mówić bez sensu.

    – No normalnie. Tak, żebyś stał się taki tyci – pokazał palcami długość kilku centymetrów.

    – Dejw, weź już nie pij, bo zaczynasz pieprzyć głupoty – zaśmiałem się prawie.

    – Nie no, stary, możemy się nawet o to założyć. Jak nie dam rady to wiszę ci stówę, a jak nie, to ty wisisz mi.

    Miałem wrażenie, że jest już totalnie zalany i nie kojarzy za bardzo co właściwie mówi.

    – Wiesz co, chyba zamówię ci już ubera – wyciągnąłem telefon, żeby zamówić przejazd.

    – Nie, nie, nie… ja naprawdę wiem, co mówię. Uwierz mi. Wezmę… – zawiesił się czkając – i to tobie zrobię. Jak nie dam rady, to będziesz miał stówę w kieszeni. Jak dam, to ty wyskakujesz z hajsu, git? – skończył swój pijacki wywód, wyciągając rękę w moim kierunku.

    – Dawid weź, już naprawdę średnio ogarniasz…

    – Git?! – zapytał nieco głośniej, jeszcze bardziej wyciągając rękę. Zrozumiałem, że sobie coś ubzdurał i nie wsadzę go do samochodu, jeżeli nie przyjmę tego niedorzecznego zakładu. Ostatecznie byłem pewien zwycięstwa i była to dobra okazja do odegrania się za kilka wcześniejszych zakładów.

    – Git – uścisnąłem jego rękę, a Dawid uśmiechnął się w nieco dziwny sposób.

    – Jedna rzecz: żeby było fair nie możesz przeszkodzić mi w niczym, co pomoże mi wygrać zakład – powiedział ubierają buty, chwiejąc się przy tym na boki.

    – Jasne, jasne. Napisz jak już dojedziesz do siebie – pijanym ludziom lepiej jest przytakiwać, kiedy podniecą się jakąś genialną w ich mniemaniu myślą.

    Miałem na dniach przypomnieć Dawidowi o tym zakładzie. Chciałem odebrać moją nagrodę i przy okazji trochę go z tego tytułu pognębić. Jednak w tygodniu pochłonęła mnie praca i jakoś odkładałem napisanie do niego w tej sprawie. Przed weekendem sam wysłał mi wiadomość: „Hej, wpadnij do mnie jutro o 19. Rozstrzygniemy nasz zakład ;)”. Stwierdziłem, że pewnie chce się spotkać na browara i dać mi obiecaną stówę. Szybko odpisałem: „Spoko, ale będę bliżej 19:30”.

    Następnego dnia pojechałem na osiedle, na którym mieszkał Dawid. Po dojściu pod klatkę, wklepałem odpowiedni numer i odczekałem moment

    – Wchodź – zabrzmiał zniekształcony przez domofon głos.

    Po kilku chwilach byłem już na jego piętrze. Dawid otworzył mi drzwi

    – Siema – podał mi rękę i zaprosił do środka. Na stole, przy którym z reguły u niego siedzieliśmy stała jedynie mała buteleczka i kieliszek do wódki. Trochę się zdziwiłem tym widokiem i spojrzałem pytająco na kumpla. Dawid uśmiechnął się szelmowsko i powiedział:

    – Jak widzisz wszystko jest już gotowe. – sięgnął do portfela i wyciągnął sto złotych, które położył na stół.

    – Co? Ty tak na poważnie? – nie chciało mi się trochę wierzyć, że mój znajomy dalej brnie w zaparte. Zacząłem podejrzewać, że może to być jakiś jego głupi żart. Mimo wszystko dołożyłem banknot od siebie.

    – Co w tym jest? Jakieś prochy, czy może nalejesz mi syropu z cebuli, żeby zobaczyć, jak wykrzywia mi mordę? – trochę denerwowała mnie ta jego nonszalancja. Z drugiej strony to właśnie ona dodawała mu tego specyficznego, hultajskiego uroku.

    – Nic z tych rzeczy – powiedział nieco poważniej – ja traktuję swoje zakłady na serio i tym razem nie żartuję. Ty obiecałeś nie przeszkadzać mi w jego wygraniu – mówiąc to chwycił buteleczkę i nalał do połowy kieliszka płynu o ciemnobrązowym kolorze i konsystencji syropu – Dlatego musisz to wypić.

    – To ma mnie… pomniejszyć? – byłem nieco zdezorientowany, ale podniosłem kieliszek do nosa, żeby zbadać zapach tajemniczej cieczy. Pachniała jak nalewka ziołowa. Kurwa, takie rzeczy nie istnieją. Ten śmieszek Dawid robił ze mnie idiotę, nalewając mi jakiejś nalewki babci Józi. Oczami wyobraźni widziałem już, jak przez najbliższe kilka lat będzie się śmiać, że udało mu się tak mnie wkręcić.

    – Dokładnie tak, sprawi, że będziesz miał nie więcej niż 5 centymetrów wzrostu – jebanemu nawet nie drgnęła powieka. Ta jego odgrywana powaga nieźle mnie wkurwiła.

    – Stary, ja mam niby uwierzyć, że to coś ma zamienić mnie w liliputa? Gadaj zdrów, Twoje zdrowie śmieszku pierdolony – wychyliłem ten kieliszek, żeby dotrzymać warunków umowy. Już miałem wyciągnąć rękę po pieniądze, gdy Dawid powstrzymał mnie, nadal patrząc się poważnie:

    – To teraz zaczekajmy chwilkę

    – Niby na co? – zapytałem i złapałem się krzesła, bo w tym samym momencie potężnie zawróciło mi się głowie.

    – Dawid, coś ty mi kurwa dał? – poczułem jak przez moje ciała zaczęło przechodzić dziwne mrowienie.

    – Oho, zaczyna już działać.

    – Co takiego? – prawie pisnąłem osuwając się na ziemię przez skurcze, które przebiegały przez moje mięśnie i narządy.

    – Serum pomniejszające. Nie wierzyłeś, że coś takiego istnieje. Tym gorzej dla ciebie. – powiedział patrząc na mnie z góry z wyraźną satysfakcją. Przez moje ciało przeszła fala bólu i na chwilę straciłem przytomność.

    Kiedy ją odzyskałem, leżałem nagi przykryty jakąś tkaniną. Rozejrzałem się i z przerażeniem zdałem sobie sprawę, że ta tkanina to tak naprawdę moja koszulka, która teraz wydawała się niesamowicie wielka.

    – Co to kurwa jest?! – wydarłem się

    – Och, mój mały gość już się obudził – głos Dawida wydawał mi się teraz o wiele potężniejszy. W jednej chwili gigantyczna ręka wyciągnęła mnie z koszulki i uniosła w górę. Był to Dawid, który przebrał się w czasie mojej nieprzytomności. Miał teraz na sobie długie piłkarskie skarpetki, jockstrapy i harness opinający jego proporcjonalną klatę, pokrytą na środku niewielką ilością włosków. Poznałem go już w tym wydaniu, gdy przez tydzień był moim Masterem. Uniósł mnie tak, żeby móc wygodnie ze mną porozmawiać.

    – Wygląda na to, że ktoś tutaj po raz kolejny przegrał zakład. A ja zyskałem nie tylko kasę, ale i nowego niewolnika – uśmiechnął się szeroko i drapieżnie. Mój strach musiał go dodatkowo nakręcać.

    – Dddobrze, wygrałeś. Teraz możesz przywrócić mi poprzedni rozmiar – wydusiłem przerażony sytuacją.

    – Hahaha, problem polega na tym, że nie mogę. Ta przemiana działa tylko w jedną stronę. Ale nie martw się, nie będzie ci źle. Przecież tak naprawdę podobało ci się bycie moim cwelem, mylę się? – mimo strachu pod wpływem słów Dawida zacząłem czuć rosnące podniecenie. Spojrzał na moje przyrodzenie i uśmiechnął się.

    – Widzisz, tak naprawdę podoba ci się to, więc nie rozpaczaj, tylko ciesz się chwilą – pogłaskał mnie delikatnie po ciele swoim palcem. Uspokoiło mnie to nieco, mimo, że powinienem być teraz wściekły, smutny, przerażony… cholera, sam nie wiem, jak powinienem się czuć w takiej sytuacji.

    – Od razu lepiej. A teraz się trochę zabawimy – mówiąc to odstawił mnie na stół.

    – Na kolana – wydał krótką komendę, a ja po chwili otumanienia ją spełniłem. Nie można pozwolić sobie na nieposłuszeństwo przy kimś, kto bez problemu może ciebie zdeptać.

    – Teraz oddaj mi pokłon i powiedz „Oddaję się tobie dobrowolnie na własność. Od teraz możesz zrobić ze mną wszystko co zechcesz, Panie” – kutas stanął mi na te słowa jak oszalały. Bycie uległym zajebiście mnie kręciło, a Dawid doskonale o tym wiedział i umiał to wykorzystać.

    – Oddaję się tobie dobrowolnie na własność. Od teraz możesz zrobić ze mną wszystko co zechcesz, Panie – powiedziałem z twarzą wciśniętą w blat stołu.

    – Bardzo dobrze cwelu. Nie pozostaje mi nic innego jak spełnić twoje życzenie – uśmiechnął się szyderczo i kontynuował – kładź się na plecy. Pora na zabawę.

    Totalnie nie wiedziałem, co chciał zrobić, ale posłusznie położyłem się na moich plecach. On sięgnął do jockstrapów i wyciągnął swojego penisa, który był już półtwardy. Podszedł do krawędzi stołu i położył swoje jaja na mnie. Przykryły mnie całego tak, że wystawała mi jedynie głowa. Czułem przyjemnie ogarniające mnie ciepło i zapach podnieconego samca, który kochałem.

    – Pieść moje jaja, ty mała kurewko – w tej postaci w sumie nie mogłem zrobić nic więcej, ale i tak byłem przeszczęśliwy. Dotykałem jego moszny, pieściłem i owijałem się nią. Dawid stękał patrząc na mnie. Nigdy wcześniej nie widziałem u niego takiego wzroku. Był dziki, wręcz zwierzęcy. Mój kumpel stał się najprawdziwszym samcem alfa, który całkowicie mnie sobie podporządkował. W tej chwili całe moje życie zależało od jego kaprysu. Zaczął sobie walić i rozkoszować się tym co robiłem z jego jajami. Ja także byłem wniebowzięty, bo bycie przykrytym worem faceta, na którym jest ten specyficzny rodzaj miękkiej i delikatnej skórki, było przeżyciem absolutnie niepowtarzalnym. Przestałem nawet żałować, że nie będę już nigdy normalnych rozmiarów. Dla takich chwil było zdecydowanie warto. Dawid tymczasem przyśpieszył równie mocno podniecony całą sytuacją.

    – Dobrze ci tak cwelu? Lubisz być poduszeczką dla jaj twojego Pana? – wysapał pochłonięty waleniem.

    – Tak Panie, kocham to.

    – To dobrze, pracuj dalej, a dostaniesz nagrodę.

    Wziąłem słowa Dawida mocno do serca i zacząłem pieścić jego jądra z jeszcze większą pasją, wykorzystując przy tym całe moje ciało, wijące się pod jego moszną.

    – O tak kurwo, teraz cię zaleję! – wykrzyczał mój Pan, naprężając się i unosząc swoją męskość nieco do góry. Nakierował główkę swojego chuja prosto na mnie. Patrzyłem na nabrzmiałego penisa, który wyglądał jak ogromny wąż gotowy do ataku. Dawid stęknął i zaczął strzelać kolejnymi ładunkami spermy na moje ciało. Musiał być porządnie wyposzczony, bo po chwili cały pływałem w jego nasieniu. Mogłem połykać je całymi haustami, było słodko-gorzkie i idealnie samcze. Zdarzało się wcześniej, że facet kończył na mnie, ale nigdy nie doświadczyłem czegoś takiego. Całe moje ciało było obklejone nasieniem, a ja przejeżdżałem po nim rękoma, leżąc w kałuży spermy.

    – Widzę, że suczce się podoba – Dawid był ewidentnie zadowolony z tego faktu.

    – Bardzo, mam nadzieję, że będziesz tak robił często, skoro jestem teraz twój – powiedziałem cały czas rozkoszując się sytuacją.

    – Raczej mam co do ciebie inne plany – powiedział patrząc się na mnie nieco dziwnym wzrokiem. Spojrzałem na niego nie rozumiejąc o co mu chodzi.

    – Wiesz, taka zabawa z miniaturowym cwelem jest fajna, ale po jakimś miesiącu się nudzi. Ale na szczęście są jeszcze inne sposoby na jakie możesz mi się przydać, zwłaszcza jeden – mówiąc to osaczył mnie tym dziwnym spojrzeniem.

    – Jaki? – zapytałem nieco zbity z tropu

    – Zaraz zobaczysz. Na szczęście moja przekąska już jest pokryta sosem – myślałem, że się przesłyszałem. Czy on naprawdę to powiedział, czy on zamierzał…

    – Dawid czy ty… – zacząłem, ale mi przerwał

    – Ciii…. Wszystko będzie dobrze – powiedział, łapiąc mnie w rękę i przybliżając do swojej twarzy. Następnie otworzył szeroko usta – to będzie dla ciebie prawie jak zjeżdżalnia wodna. Tylko po prostu zjedziesz po niej jedynie raz – uśmiechnął się okrutnie. Już teraz wiedziałem, co nie podobało mi się w jego oczach. Był w nich głód!

    – Dawid… to znaczy Panie, nie rób mi krzywdy. Obiecuję, że będę tobie oddany i posłuszny – zacząłem się trząść ze strachu, bo chyba nie był to jego kolejny żart.

    – Pozwoliłeś mi robić ze sobą wszystko na co mam ochotę, a ja robaczku jestem teraz głodny i mam chęć na apetycznego cwela. Ale nie bój się, nie będę ciebie gryzł. Lubię jak moje jedzenie łaskocze mnie po przełyku i żołądku – uśmiechnął się i otworzył szeroko usta.

    – Dawid, proszę! – zacząłem krzyczeć, ale nie dokończyłem, bo zostałem wepchnięty do środka. Nie zdążyłem się nawet obejrzeć, a już je zamknął. Gigantyczny język Dawida zaczął jeździć po moim nagim ciele. Najwidoczniej mój smak mu odpowiadał, bo dookoła poczułem wibracje i usłyszałem, jak mruczy z zadowolenia. Obracał tak mną, a ja w przerażeniu próbowałem złapać się czegokolwiek w jego jamie ustnej, ale wszystko było pokryte śliską śliną, więc moje wysiłki pozostały bezowocne. Przez jakiś czas byłem przewracany bezwiednie, ale po chwili mój oprawca nasycił się już moim smakiem i wychylił język mocno do tyłu, próbując mnie połknąć. Starałem uczepić się jakoś moimi paznokciami, ale udało mi się jedynie nieco spowolnić moje ześlizgiwanie się. Po krótkiej chwili minąłem migdałki i zostałem otulony jego ciepłym i pulsującym gardłem. Zapierałem się już jedynie odruchowo, bo na tym etapie nie miałem praktycznie żadnych szans na to, żeby wspiąć się jakoś z powrotem. Faktycznie uczucie było podobno do zjazdu na zjeżdżalni wodnej, ale było nieco ciaśniej, a dodatkowo słyszałem w tle bicie serca Dawida i szum dochodzący z jego płuc. Moje ciało było przez cały czas pieszczone przez kurczące się mięśnie przełyku, w związku z czym mimo przerażenia czułem też ogromne podniecenie. Ostatecznie zostałem przepchnięty przez zwieracz i wpadłem do śliskiej jamy, która po chwili zaczęła się intensywnie skurczać i rozkurczać wokół mnie. Byłem w końcu w jego żołądku. Wszystko zatrzęsło się, kiedy Dawid poklepał się po brzuchu. Usłyszałem jego przytłumiony przez ściany ciała głos:

    – Mmm… dobrze, że do końca walczyłeś, bo było więcej zabawy. Mam nadzieję, że podoba ci się twój nowy dom, bo jeszcze trochę w nim pobędziesz. W każdym razie możesz już przestać się szamotać, bo nikt jeszcze stamtąd nie uciekł. Po prostu rozluźnij się i grzecznie straw. Pamiętaj, że miałeś być posłuszny, a ja nie chcę mieć niestrawności – roześmiał się po tej krótkiej przemowie.

    – Kurwa – skwitowałem swoje położenie. Przejechałem ręką po swoim ciele i poczułem, że od całej tej sytuacji dostałem erekcji. Może i nie wyglądało to za dobrze, ale kurczące się wokół mnie ściany żołądka, gładziły mnie całkiem przyjemnie. Poza tym było ciepło i na swój specyficzny sposób wygodnie.

    – A co mi tam – złapałem się za penisa i zacząłem walić. Ostatecznie najpierw przyjąłem jego zakład, a potem oddałem mu się całkowicie na własność, więc teraz przyszedł czas ponieść tego konsekwencje. Zdziwiło mnie jak szybko zaakceptowałem swój los, ale chyba wynikało to po prostu z mojej uległej natury. Jak dochodziłem, Dawidowi się odbiło i z jego żołądka uciekły ostatnie resztki powietrza. Chwilę po wystrzeleniu odpłynąłem, czując się zrelaksowany jak nigdy w życiu. W sumie bycie zjedzonym przez tak seksownego gościa nie było takie złe i najważniejsze, że mój Pan był ze mnie zadowolony.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Markiz de Vore
  • Zatracony w kutasie

    Po drobnych poprawkach dodaję ponownie stare opowiadanie i wracam do pracy nad kolejnymi

    – Chyba się nie rozmyśliłeś? – z mojego rozmarzenia wyrwał mnie głos leżącego przede mną na łóżku nagiego mężczyzny. Był ponad dwumetrowym blondynem o jasnej cerze i przyjemnie zarysowanych mięśniach. Jego piękne ciało można było kontemplować godzinami, jednak tym co przykuło całą moją uwagę było jego przyrodzenie. Nigdy nie byłem dobry w szacowaniu, ile na oko penis może mieć centymetrów, ale okaz który miałem przed sobą na pewno przekraczał wszystko co do tej pory widziałem. Wydawało się wręcz niemożliwym, żeby ktoś miał aż tak dużego.

    – Co? Nie! Po prostu… zapatrzyłem się…

    – Nie ty pierwszy – blondyn puścił zalotnie oczko – ale rozumiem, że możesz się go trochę bać. Mam coś co pomoże ci się przełamać. Chodź tutaj – powiedział podnosząc pachę, pod którą kryły się złociste i lekko wilgotne kędziorki. Wszedłem powoli na łóżko. Byłem o kilkadziesiąt centymetrów od niego niższy ze zdecydowanie drobniejszą budową ciała. Od razu było widać kto tutaj rządzi i nadaje ton całej zabawie. Nie ukrywam, że odpowiadało mi to i właśnie tego szukałem u mężczyzny – fizycznej i psychicznej przewagi, która pozwoli mu mnie w naturalny sposób zdominować.

    – Zaciągnij się – pochyliłem moją głowę, a on docisnął mi ją do swojej pachy – no dalej, wdychaj – wciągnąłem do płuc powietrze wypełnione zapachem potu, feromonów i tych wszystkich aromatów, które składają się na zapach męskości. Zrobiło mi się dziwnie lekko.

    – Jeszcze raz – posłusznie zaciągnąłem się ponownie i poczułem jak całe moje ciało się rozluźnia. Po chwili leżałem już całym ciężarem ciała na jego klacie, czując pod spodem jego twarde mięśnie.

    – Jesteś już chyba gotowy – objął mnie ramieniem i usiadł, podnosząc mnie razem ze sobą. Następnie przesunął się na krawędź łóżka, zwolnił uchwyt i rzucił krótką komendę – Na kolana!

    Posłusznie uklęknąłem przed nim podpierając się przednimi rękoma jak pies. Patrzyłem się z wyczekiwaniem na jego twardniejącego kutasa, od którego dzieliły mnie już tylko centymetry. Jakoś podświadomie czułem, że nie powinienem robić niczego bez wyraźnego pozwolenia.

    – Pisałeś, że chcesz się całkowicie poświęcić mojemu kutasowi, że będzie go ssał, pieścił i robił wszystko, byleby był zadowolony.

    – Tak jest.

    – Podtrzymujesz to?

    – Tak.

    – To chciałem usłyszeć – uśmiechnął się szelmowsko – w takim razie do dzieła.

    Nie czekając dłużej zacząłem lizać i pieścić jego wspaniałe przyrodzenie. Miało uderzający w nozdrza zapach, ale nie taki, który bierze się z braku higieny, tylko naturalny aromat wydzielany przez niektóre penisy. Ten zapach nakręcił mnie jeszcze bardziej, chciałem lizać i smakować jak najwięcej tej cudownej pały, chciałem mieć ją w ustach, gardle, dławić się nią i nie wypuszczać jej z siebie. W końcu rozwarłem szeroko usta i zacząłem powoli wkładać ją sobie coraz głębiej. Na całe szczęście olbrzym którego kosztowałem, wydobywał z siebie duże ilości śluzu, który działał jak lubrykant. Leciało go tyle, że czułem, jak pozostała jego część spływa mi po gardle i przełyku prosto do żołądka. Po chwili moje usta w miarę się przyzwyczaiły i zacząłem nadziewać się nim jeszcze głębiej. Kiedy robiłem to trochę za wolno blondas poruszał biodrami i dociskał mi głowę.

     – Dalej, to nie ssanie lizaka, tylko przyjmowanie prawdziwej męskiej pały – widząc jak mimo moich prób dalej się momentami krztuszę dodał już trochę milszym tonem – Wiem, że sobie poradzisz. Urodziłeś się, żeby ssać kutasy. Jesteś po prostu dziurką, a dziurki powinni zostać wypełnione – powtarzał podobne zdania co jakiś czas. Zajebiście mnie to nakręcało i sprawiało, że starałem się jeszcze bardziej.  

    Po kilku minutach udało mi się złapać stały rytm i wtedy możliwym stało się konkretne jebanie mojego gardła. Dźwięk miarowego chlupotania, zapach męskości oraz potu z pachwin mojego jebaki, posmak śluzu, a przede wszystkim czucie gnata wdzierającego się brutalnie do mojego wnętrza, wprowadziły mnie w swojego rodzaju trans. Nie wiedząc nawet kiedy odpłynąłem, stałem się faktycznie po prostu dziurą, której jedynym celem było zostać wypełnioną przez tego wyjątkowego kutasa. Coś plasnęło o moją twarz. Czyżby wypadł mi z ust? Nie wiem, trudno mi było zebrać myśli, zacząłem po prostu instynktownie lizać to co było przede mną. Śluz wydobywający się z penisa zaczął obklejać większość mojej twarzy i choć wydawało mi się to niemożliwe, miałem wrażenie, że zaczął ponownie rosnąć. Oczy miałem przymknięte z rozkoszy, więc i tak bym tego nie zauważył. Tak czy owak trudno było mi go z powrotem włożyć do ust. Nie przeszkadzało mi to jednak, ponieważ cały mój wysiłek włożyłem w lizanie tej cudownej główki, z której wydobywał się ten przepyszny nektar. Jej ciepło okalało moje usta i z czasem zaczęło rozlewać się po reszcie mojej twarzy. W pewnym momencie poczułem to dziwne ciepło otaczające całą moją głowę i lekko mnie to zdziwiło

    – Hę? – stęknąłem mając już otworzyć oczy, ale wtedy poczułem dłoń głaszczącą mnie po barku

    – Ciiii… wszystko w porządku, to dalej część zabawy. Uwierz, że będzie ci zaraz przyjemniej. Po prostu się zrelaksuj i nie otwieraj oczu – słysząc te słowa uspokoiłem się i znowu odpłynąłem, kiedy kolejna fala śluzu wlała mi się do ust. Ciepło przeszło na moją szyję, następnie na barki i ramiona. Moja skóra była ogrzewana, ale jednocześnie także… zwilżana i masowana? Nie wiem, nie myślałem jasno, po prostu było mi przyjemnie. Kiedy ta fala przyjemności dopłynęła do mojego pępka naszła mnie nagła myśl, żeby odwdzięczyć się mojemu ogierowi. Chciałem zacząć pieścić go moimi rękoma, ale w tym momencie zdałem sobie sprawę, że nie mogę nimi ruszyć, bo coś trzyma je mocno przy moim ciele. Otworzyłem oczy, ale niczego nie zobaczyłem. Ze wszystkich stron było ciemno, a coś ciepłego i mięsistego otaczało moją głowę oraz większość ciała, które obklejone śluzem było jakby wsyssane coraz głębiej.

    – Co to jest do cholery?! – krzyknąłem, chociaż mój głos musiał być częściowo przytłumiony. Poczułem rękę ściskającą mój pośladek.

    – A to jest mój drogi gwóźdź programu. Masz niepowtarzalną okazję w pełni oddać się mojej pale.

    – Czy to znaczy, że…?

    – Tak, dokładnie tak. Jesteś właśnie pożerany przez mojego chuja. Ale spokojnie, za moment zacznie się jeszcze przyjemniejsza część – zaśmiał się. Więc jednak mi się nie wydawało. Jego kutas faktycznie dalej rósł, aż był wystarczająco duży, żeby zacząć mnie pochłaniać…

    – Wypuść mnie – jęknąłem.

    – Oj nie zamierzam. Nie wierć się teraz – uścisk na moim pośladku zrobił się jeszcze silniejszy. Poczułem, że mój oprawca podniósł swojego ogromnego penisa do góry, co sprawiło, że…

    – Teraz zaczniesz ześlizgiwać się szybciej – po tych słowach faktycznie pozostała część mojego ciała wślizgnęła się momentalnie do monstrualnych rozmiarów cewki. W momencie, kiedy mój penis został również zassany, zrobiło mi się bardzo przyjemnie. Mimo grozy sytuacji byłem cały czas mocno podniecony. Chwila tej niezwykłej stymulacji wystarczyła, żebym przeżył największy orgazm w swoim w życiu, który rozlał się po całym moim ciele. Gdybym nie był w tym momencie całkowicie unieruchomiony, najpewniej zacząłbym się wić.

    – Ooo, tak! – strzeliłem mieszając swoją spermę ze wszechobecnym preejakulatem. Chwilę potem wpadłem do ciasnej przestrzeni wypełnionej gęstym płynem, o charakterystycznym mocnym zapachu. Byłem w jego jajach otoczony zewsząd spermą, która oblepiała całe moje ciało.

    – Widzę, że jednak się tobie podobało. I po co było się szarpać? Teraz grzecznie poleż i zrelaksuj się. Najlepsze dopiero się zacznie. – usłyszałem głos blondyna dochodzący zza błony moszny.

    – Co się zacznie? – zapytałem czując, że znowu robi mi się jakoś dziwnie przyjemnie i lekko.

    – Twoja przemiana. W przeciągu najbliższych godzin zamienisz się w moją spermą. Ale nie bój się, to proces delikatniejszy od trawienia. Powiedzmy, że będziesz się stopniowo rozpuszczał, czując przy tym dużo przyjemności. Zresztą moja sperma obezwładnia mocniej niż jakikolwiek z moich płynów, więc za kilka chwil będziesz idealnie uległy i zadowolony z tego, że możesz w pełni oddać się mojemu kutasowi.

    – Mmmm… miło tu – powiedziałem układając się na miękkiej wyściółce i wygrzewając w ciepłej spermie.

    – Widzę, że już zaczęło to na ciebie działać. Cudownie, w takim razie pozostaje mi tylko czekać. – usłyszałem jakby z oddali śmiech.

    W międzyczasie specyficzne ciepło rozlało się po całej mojej skórze, która zaczęła mnie jakby łaskotać. Momentalnie zrobiło się bardzo przyjemnie i wszystkie moje myśli zaczęły blaknąć.

    Było mi po dobrze.

    Czułem, że jestem we właściwym miejscu.

    Stanę się spermą, a miejsce spermy jest w jajach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Markiz de Vore
  • Zasluzona kara

    Po powrocie ze szkoły szybkim krokiem poszłam do swojego pokoju. Zdenerwowana, zestresowana, zawstydzona… Gdy przebierałyśmy się po WF-ie ukradkiem spoglądałam na moje koleżanki. Jak zdejmują koszulki, spodenki, przepoconą bieliznę. Znałyśmy się już kilka lat, żadna z nas się nie wstydziła, niektóre wręcz prowokacyjnie pokazywały najbardziej intymne części swojego ciała. Wiedziały, że jest kilka koleżanek, które chętnie popatrzą. W tym ja.

    Oczywiście, w szatni nigdy do niczego nie dochodziło, ale ten widok działał na mnie niesamowicie. Tamtego dnia musiałam sobie ulżyć. Na przerwie poszłam do toalety, zsunęłam majtki i… niepotrzebnie włączyłam jeszcze filmik. A dlaczego nie wyciszyłam dźwięku? Głupia! Aż prosiłam się o to, żeby ktoś się zorientował. Niestety, była to moja nauczycielka polskiego. Bardzo surowa, stara szkoła. Usłyszała jęki aktorek, sobie znanym sposobem otworzyła drzwi do kabiny i mnie przyłapała. Co z tego, że się szybko zasłoniłam, ubrałam, wyłączyłam telefon… Powiedziała, że zadzwoni do mamy i jej powie. A ja wiedziałam, że czeka mnie w domu rozmowa na ten temat. Niby naturalny, a jednak taki zawstydzający. W dodatku po telefonie ze szkoły. Cała ochota mi odeszła… chyba.

    Mama wróciła do domu krótko po mnie. Słyszałam ją. Weszła do mnie do pokoju.

    – Cześć, Maju! Wiesz, że pani dzwoniła ze szkoły?

    – Cześć, mamo! – odpowiedziałam zestresowana.

    Mama zamknęła drzwi i usiadła naprzeciw mnie. Ja siedziałam na łóżku. Nie patrzyłam na nią.

    – No to jak to było? – zapytała.

    – A pani co ci powiedziała? – próbowałam przynajmniej zrzucić na nią konieczność mówienia o tym.

    – Że przyłapała cię na oglądaniu filmów dla dorosłych w toalecie. I że robiłaś coś jeszcze.

    Zapadła chwila ciszy, która tylko to potwierdzała. Nie wiedziałam, co powiedzieć.

    – Córeczko – mama przerwała tę niezręczną sytuację – rozumiem, że dojrzewasz. Że nawet w szkole nachodzi cię potrzeba… To naturalne i twoja nauczycielka może uważać to za złe, ale ja tak nie myślę. W pewnym wieku nie panuje się nad wszystkim.

    Kamień spadł mi z serca. Wiedziałam, że mam fajną mamę, ale nie, że tak spokojnie do tego podejdzie.

    – Ale… – kontynuowała mama, a mi znów zrobiło się gorąco – te filmy… To mi się nie podoba, skarbie. Domyślam się, skąd cię nagle wzięło na… I rozumiem też, że wiele sobie możesz w takiej chwili wyobrazić. A że sama święta nie byłam w twoim wieku – zatrzymała się na chwilę – wiem też, że można sobie poradzić bez tego, co nie jest dobre.

    Pogadanka o szkodliwości, nienaturalności pornografii – no tak, tego też się spodziewałam. Akurat to mnie stresowało najmniej. Ale mama zrobiła z tego główny punkt swojego kazania. I trochę to trwało, a ja słuchałam, starając się na nią nie patrzeć.

    – Więc mam nadzieję, że już więcej tego nie zrobisz. Prawda? – spytała.

    – Nie mamusiu, przepraszam – powiedziałam cicho. – Nie będę już nigdy oglądać tych filmów ani się… dotykać.

    – Skarbie, o to nie chodzi – mama mi przerwała. – Powiedziałam ci przecież, że to rozumiem. Nawet w szkole, chociaż powinnaś poczekać aż wrócisz do domu, zrobić to spokojnie, w zaciszu swojego pokoju. Ale rozumiem. Chodzi o porno.

    – Doobrze mamusiu, nie będę ich już oglądać – uff, to już koniec, pomyślałam.

    – Wierzę, córeczko. Ale karę dostać za to musisz.

    Zastygłam. Czyli jednak. Szlaban na telefon? Lanie, jak mała dziewczynka? Przecież już prawie jestem dorosła.

    – Jjjj… jaką? – spytałam mocno zestresowana.

    – Taką, podczas której zrozumiesz zarówno swój błąd, jak i to, z czym naprawdę masz do czynienia.

    Co ona ma na myśli?

    – Rozbierz się, córeczko.

    – Cccc… co?

    – Rozbierz się. Zdejmij wszystko, co masz na sobie. Razem z bielizną – dodała.

    – Mamo, dlaczego? Nie mogę się tylko… wypiąć?

    – Nie dostaniesz klapsów – powiedziała mama. – Jesteś na to już za duża. Ale najesz się dzisiaj dużo wstydu. No, już, ściągaj ubranie.

    Nie chciałam bardziej dyskutować. Zdejmowałam z siebie bluzkę, spodenki, skarpetki… zawahałam się przy staniku, chociaż mama już nieraz widywała moje piersi w łazience. Chwyciłam niepewnie za majtki, ale zobaczyłam, że mama nie zamierza odpuścić. Zdjęłam je i szybko zasłoniłam się rękoma, dodatkowo zaciskając nóżki.

    – Czy ta pani na filmiku też się tak zasłaniała? – spytała mama, chociaż zapewne znała odpowiedź.

    – Nnnnie, mamusiu, ale…

    – Ale co? Powiedziałam ci, że zrozumiesz, z czym masz do czynienia. I to dokładnie. Ręce do tyłu, nogi szerzej.

    – Mamo, będzie mi widać… – zawiesiłam głos.

    – Co takiego?

    – No… wiesz.

    – Powiedz, córeczko – mam wyraźnie chciała mnie jak najbardziej zawstydzić.

    – Będzie widać moją… cipkę – to ostatnie słowo wyszło mi z ust z olbrzymim wstydem. Mama miała rację.

    – Tej pani też było widać, prawda?

    Nie odpowiedziałam. Zabrałam ręce i powoli rozchyliłam nogi, odsłaniając najbardziej intymną część mojego ciała. Czym innym było szybkie przebieranie się w szatni wraz z resztą dziewczyn, a czym innym stanie nago przed mamą i jeszcze pokazywanie wszystkiego. Płonęłam ze wstydu.

    – Majeczko, wiem, że się wstydzisz, ale na tym polega twoja kara. Ta pani na filmiku coś jeszcze robiła, prawda?

    – Taak, ona… dotykała się.

    – Pokaż mamusi jak.

    Nie sądziłam, że do tego dojdzie. Próbowałam jakoś tego uniknąć:

    – Nooo… tak pocierała…

    – Pokaż! – mama naprawdę chciała mnie upokorzyć. Patrzyła prosto w moją cipkę. Położyłam na niej rękę i zaczęłam masować.

    – Ale wstyd! – szepnęłam.

    – Teraz ci wstyd. Ale na filmiku to chętnie oglądałaś.

    – Przepraszam mamo. Mogę już się ubrać?

    – Nie – mama była coraz bardziej stanowcza. – Masz to robić dalej.

    – Długo? – spytałam z obawą w głosie.

    – Do końca.

    – Jjjak to? Mam… – nie wierzyłam własnym uszom.

    – Tak, córeczko. Masz się masturbować – mama wywoływała tymi słowami kolejne fale wstydu.  – Masz dotykać swojej gołej cipki i doprowadzić się tym do orgazmu.

    – Mamo, a musisz… patrzeć? – starałam się negocjować. – To takie upokarzające.

    – Tak, ty też oglądałaś takie rzeczy, prawda?

    – Mamo… – wiedziałam, że dyskusja nie ma sensu. Zamknęłam oczy, żeby o tym nie myśleć. Pocierałam ręką moje wargi od zewnątrz. Próbowałam sobie przypomnieć obrazy z szatni. Jak Anka ściskała cycki. Jak Gośka trzęsła gołym tyłkiem. Jak zaglądałam Magdzie między nogi, żeby dojrzeć jej szparkę.

    Wsunęłam palec pomiędzy wargi. Przejechałam nim od dziurki aż do łechtaczki. Westchnęłam mimowolni, gdy jej dotknęłam.

    – Poczekaj! – mama postanowiła przypomnieć o swojej obecności. Czym jeszcze chce mnie zawstydzić? – Rozsuń nogi szerzej!

    Rozchyliłam je bardziej. Wszystko i tak już widziała.

    – Rozchyl cipkę – rozkazała. Czyli jednak nie wszystko. – Rozchyl palcami wargi sromowe i odsłoń swoją łechtaczkę.

    Zrobiłam co kazała. Nie było sensu się kłócić. Tym bardziej że…

    – Robisz się mokra, córeczko – mama też to zauważyła. – Podnieca cię ta kara?

    – Taak – szepnęłam zawstydzona.

    – Co cię tak podnieca?

    – Że się… mmmm…

    – Śmiało, odpowiadaj całym zdaniem. Że co robisz?

    – Że się… masturbuję – wystękałam.

    – Oraz…

    – Oraz… pokazuję ci to – musiałam zaspokoić oczekiwania mamy. Zebrałam się w sobie i powiedziałam – Że stoję przed tobą całkiem goła, dotykam się po cipce, a ty na nią patrzysz.

    – Masuj ją dalej – zaczęłam to robić z coraz większą przyjemnością. Naprawdę, odczuwałam przyjemność z pokazywania tego mamusi. Coraz pewniejszymi i szybszymi ruchami pocierałam szparkę, łechtaczkę, sama się zaskoczyłam, gdy wsadziłam palec do dziurki.

    – Ochhhh – westchnęłam i spojrzałam na mamę, a ona też robiła coraz większe oczy. Widziałam, że ją też to podnieca. Starała się to jednak ukryć, w końcu to ma być kara. Ja też muszę to tak traktować. Poczułam soczki na paluszku. Zaczęłam nim szybko poruszać. I jęczeć.

    – Jesteś taka mokra, córeczko – nie wiedziałam już, czy mama chce mnie bardziej zawstydzić, czy też traci panowanie. Czy jedno i drugie. – Za chwilę dojdziesz, prawda?

    – Taak, mamusiuu – wyjęczałam. – Zaraz będę miała… ooo…

    – Co takiego? Powiedz.

    – Dostanę… orgazm, mamusiu – wyjęczałam pieszcząc cipeczkę coraz szybciej. Byłam naprawdę blisko.

    – To dobrze. Mamusia cały czas patrzy – zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie widok siebie z jej perspektywy. Całkiem naga, z palcem masującym mokrą cipeczkę, na drżących nogach… musiałam być naprawdę…

    – Ooooocchhhhh – zadrżałam cała, poczułam, jak soczki mi wyciekają z cipki, poczułam je na nóżkach, drugą ręką ścisnęłam moje małe cycuszki, skupiłam się na cipeczce, która miarowo zaciskała się na moim paluszku.

    Padłam na łóżko, drżąca z rozkoszy. Chwilę to potrwało zanim doszłam do siebie. Gdy otworzyłam oczy, mama cały czas na mnie patrzyła. W najbardziej intymnej chwili oglądała mnie.

    – Wiem, że to było bardzo wstydliwe dla ciebie – powiedziała – ale chyba rozumiesz, że musiałaś dostać karę.

    – Taak, mamusiu, przepraszam – odpowiedziałam jej. – Czy to wszystko?

    – Tak, skarbie. Jeszcze jedno – do końca dnia nie wychodzisz z pokoju. To też element tej kary.

    – Dobrze, mamo. Mogę się już ubrać? – spytałam.

    – Tak, Majeczko, możesz – powiedziała, po czym wyszła, zostawiając mnie nagą.

    Chwilę to trwało, zanim chwyciłam majtki, ale gdy miałam je zakładać usłyszałam dźwięk dochodzący z sypialni rodziców. Zrozumiałam, dlaczego nie mogę wychodzić ze swojego pokoju. I dlaczego mogę się ubrać, a nie muszę…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maja Wierchuszka
  • Przygody suczki

    Dziś byłam umówiona z moim Panem, czekała mnie długa droga samochodem. Ale tym razem postanowiłam zrobić Panu niespodziankę. Zawsze przyjeżdżałam, w męskim ubraniu i na miejscu się przebierałam, a tym razem ubrałam się w domu. Nic specjalnego nie założyłam, czarna bluzeczka pod nią czarny koronkowy gorset, czarne spodnie z zamkiem w kroku, obowiązkowo obrożę i trampki, żeby było wygodniej jechać autem. Makijaż zrobiony, peruka założona i czas w drogę. Nie wiem, czemu ale pierwszy raz nie miałam strachu przed jechaniem tak ubrana. Może to podniecenie, że za nie długo będę u mojego Pana służyć. Nie pozostało nic innego tylko zebrać się i jechać, ostatni rzut okiem w lustro i wyszłam z domu. Droga była spokojna, ale przyszedł czas, aby zjechać na MOPa i skorzystać z toalety. Zatrzymałam się, wysiadłam, wyprostowałam nogi i stwierdziłam, że zapale sobie. Na parkingu stało kilka aut ciężarowych, czyli normalnie. Skończyłam palić i udałam się w kierunku toalety. Weszłam pewnym krokiem, w środku był jakiś facet, spojrzał na mnie od góry do dołu, dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że weszłam do męskiej toalety a byłam ubrana nie jak facet. Ale jak już weszłam to cóż było robić, podeszłam do pisuaru rozpięłam zamek spodni i robiłam to, co powinno się tam robić, nie zwracając uwagi na tego gościa. Ale trochę się przeliczyłam, bo chwilę później poczułam go z tyłu i szepnął mi do ucha, może pomóc, oczy zrobiły mi się duże jednocześnie poczułam jego dłoń na moim tyłku. Nie odpowiedziałam, ale tez nie protestowałam, więc zaczął poczynać sobie śmielej. Jego dłoń dotarła do mojego kutasa, który zaczął sztywnieć, mój oddech trochę przyspieszył, skończyłam sikać a on zaczął nim poruszać, zrobił się twardy. Widzę dziwko, że podnieciłaś się, powiedział. Nic nie odpowiedziałam, tylko oparłam się bardziej na nim, czując jego dłoń i swoje podniecenie. Wiedziałam wtedy że mu się nie oprę, że pozwolę mu na więcej. Długo nie musiałam czekać, poczułam jego twardego kutasa na moim tyłku, opierał się całym ciężarem. Padło tylko polecenie obróć się dziwko i na kolana. Klęczałam przy pisuarze a przed moja twarzą był sterczący twardy dość sporych rozmiarów kutas. Nie czekał za długo, chwycił mnie za głowę i wsadził mi do pyska. Ruchał mnie mocno, aż mi łzy zaczęły lecieć i ślina, nie robił sobie nic po prostu mnie pierdolił. Nagle z letargu wyprowadził mnie głos dobiegający z głębi toalety. O kurwa, dawaj te dziwkę, zerżniemy ją we dwóch. Wyjął kutasa i za obrożę po czworaka zaprowadził do kabiny. Tam usiadł na zamkniętej klapie, ja na czworaka, więc wsadził moją głowę na swojego kutasa i zaczął nią ruszać. W tym czasie ten drugi dobrał się do zamka w spodniach, rozsunął go i z zadowoleniem stwierdził, że nie mam bielizny. Splunął mi na tyłek i zaczął robić mi palcówkę. Moje podniecenie było ogromne, kutas w pysku i palce w tyłku, lecz po chwili to się zmieniło, bo poczułam jak jego kutas napiera na moją dziurkę. Zagłębiał się powoli, cm po cm, a ja czułam te cm. Był tak wolny, że zanim wszedł, dostałam orgazmu analnego. Cudowne uczucie, wszedł w końcu cały, chwilę trwał bez ruchu, by zacząć mnie pieprzyć, dobijał do końca jednocześnie nabijając na kutasa z przodu. Tak byłam pierdolona przez jakiś czas, potem ten pierwszy kazał mi wstać obrócić się tyłem i nabić się na jego chuja. Posłusznie to zrobiłam, położył mi dłonie pod tyłek by móc mnie podnosić, w tym czasie ten drugi przyklęknął i ssał mojego kutasa jak byłam podnoszona i opuszczana na drugiego. Nie trwało to długo, bo wstał chwycił za głowę i wsadził kutasa do mojego pyska. Znów byłam wypełniona z dwóch stron. Ruchali mnie a mi było coraz przyjemniej, orgazm za orgazmem, aż poczułam, że ten w moim tyłku zaczyna pulsować, opadłam na niego i poczułam ciepło spermy zalewające moją dupę.  Rozkosz nie ziemska. Ten drugi tez zaczynał dochodzić, wyjął go i walił sobie przed moja twarzą. Otwieraj pysk rzucił, by po chwili zacząć zalewać moje usta i twarz. Było tego sporo, na koniec wsadził mi abym wyczyściła go ze spermy. Jak już to zrobiłam, usłyszałam dobra dziwka, zapiął spodnie i poszedł. Wtedy ten drugi kazał mi zejść uklęknąć i wypolerować jego kutasa. Wypolerowałam go do czysta, czułam spełnienie, wtedy po chamsku do mnie koniec ssania spierdalaj dziwko. Te słowa spowodowały, że jeszcze bardziej się podnieciłam. Ale wstałam i poszłam do lustra zobaczyć jak wyglądam. Makijaż trochę do poprawy i ślady spermy na twarzy i włosach, ale nie zmyłam ich. Za to z torebki wyjęłam korek analny i włożyłam żeby zatrzymać spermę w środku. Trochę się poprawiłam, na nogach jak z waty wyszłam, zapaliłam i pojechałam dalej. Po jakiejś chwili jazdy uświadomiłam sobie gdzie jadę i jakie będą konsekwencje tego, co zrobiłam, ale nie było to ważne i tak kara mnie nie minie, a uwielbiam jak Pan mi je wymierza, a tak przynajmniej będę szczera wobec Pana.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Małgorzata Nowak
  • Mama kolegi 2

     Minęły dwa dni odkąd Tomek przeleciał Gosię. Był piątek wieczór a on siedział w swoim pokoju, gapił się w okno i myślał o niej. O jej udach, stopach, sutkach i tyłeczku. Od tego myślenia stanęła mu pała. Wszystko to było takie dziwne. Przeleciał matkę kolegi. Kumpel się do niego przestał odzywać. Po szkole zaczęły krążyć chyba jakieś plotki, bo kumple patrzyli na niego z podziwem i zazdrością a koleżanki zbierały się za jego plecami, coś szeptały i chichotały. Wszystko wskazywało na to, że prestiż Tomka wzrósł, ale trochę się bał, że starzy się dowiedzą.

    Zabrzęczał sygnał Messengera „Spotkajmy się, tęsknię” – przeczytał i aż podskoczył. A więc jej też się podobało. „Gdzie, o której ?”. Telefon milczał z minutę „Za dwie godziny, w klubie Poziom 1. Wezmę gumki”

    To były najdłuższe dwie godziny w życiu Tomka. Oczywiście był pierwszy.  Siedział przy barze i pił mohito, gdy ją zobaczył. Miała na sobie wąskie legginsy, czarne, wysokie szpilki i takież czarno pomalowane paznokcie na drobnych, wypielęgnowanych stopach, złoty łańcuszek na kostce, obcisły top przez który przebijały sutki (nie miała biustonosza!). Zobaczyła go, pomachała mu wesoło, podbiegła. Pocałował ją w usta. Smakowała tytoniem i śliwkami, usta miała mokre, pełne śliny. Poszli w języki. Całowali się jak wariaci aż barman odchrząknął i zapytał ze złośliwą satysfakcją, czy już można coś mamusi podać. Gosia popatrzyła na niego w taki sposób, że facet aż się skurczył. Po czym zabrała Tomka na parkiet.

    Nie widać było po niej jej lat. W bladym świetle klubu zniknęły kurze łapki w kącikach oczu. Tańczyła jak młoda, kręcąc biodrami i co chwila pocierając się w tańcu o Tomka sutkami. Nie wytrzymał, chwycił ją w pół, przechylił i wsadził jej język w usta. A potem złapał za rękę i pociągnął do męskiej toalety. Poszła posłusznie. Minęli kilku facetów lejących do pisuarów i zamknęli się w kabinie. Tam rozpiął spodnie a Gosia usiadła na sedesie i zaczęła mu obciągać. Najpierw delikatnie objęła jego członka uszminkowanymi ustami i zassała. Potem jej język zaczął lizać jego jaja, zostawiając na nich sporo śliny. Tomek jęknął z rozkoszy, wepchnął jej głębiej kutasa w gardło, przytrzymał za włosy. Nie broniła się. Ulegle podniosła na niego oczy i wytrzymała tak długo, aż wyciągnął z powrotem. Umiała ciągnąć druta jak nikt. Tomek jednak chciał się spuścić nie w jej ustach tylko chciał ją zerżnąć. Zamienili się miejscami. Gosia wyjęła gumkę, wsadziła ją sobie w usta i ustami nałożyła mu na kutasa. Stara sztuczka prostytutek ( o czym Tomek rzecz jasna nie wiedział, bo i skąd) Kiedy siadał na sedesie, ona rozpięła legginsy, zdjęła majtki, zsunęła na kolana i usiadła na nim. Jego kutas wszedł w nią miękko, gładko, głęboko. Była mokra, gotowa. Tomek wsunął dłonie pod jej top, zmacał piersi, chwycił za nie. Były miękkie, dość duże. Zaczął pieścić sutki. Gosia zaczęła jęczeć. Zza drzwi dobiegły ich jakieś głosy: „kurwa, wszystkie kible zajęte a oni się tam pierdolą”. Tomek nie wiedział czy to miejsce jest bezpieczne, ale ryzyko go podniecało. Nigdy nie robił tego w miejscu publicznym. Na Gosię też to chyba działało podobnie. Podskakiwała na nim, dociskała go, jęczała a on gryzł ją w szyję i uszy. Wreszcie spuścił się, dokładnie w momencie gdy ona doszła. Napięła się, znieruchomiała na chwilę, zagryzła rękę żeby nie krzyczeć, po czym zwiotczała i prawie z niego się zsunęła. Tomek pomógł jej się ubrać , wywalił zużytą prezerwatywę i otworzył drzwi od kibla. Napotkał wzrok z dziesięciu facetów, którzy się tu zeszli, żeby przynajmniej posłuchać. Tomek był czerwony jak burak, ale spocona Gosia uśmiechnęła się promiennie, poprawiła włosy i podniosła top, pokazując im cycki. Po czym wywaliła do nich język, wzięła Tomka pod ramię i wspólnie wymaszerowali na salę. Tam jednak Tomek napotkał kumpli. Było za późno na ucieczkę. Objął Gosię w pół i podszedł do paczki stojącej w kącie.

    – Cześć przegrywy, co tam ? – zagaił – wyrwaliście jakieś laski ? Bo ja chyba tak. Poznajcie Gosię, to mama Krzyśka z I b. Zatkało ich. Wybałuszali gały patrząc się to na Gosię to na Tomka. Gosia weszła w rolę. Przytuliła się do Tomka i skubnęła go ząbkami w ucho

    – Kochanie, masz ochotę na drinka ? – zatrzepotała rzęsami. – Co ci kupić ? Może aperolspritz ? albo negroni ?

    Tomek nie miał pojęcia ani o jednym ani o drugim, więc zrobił poważną minę, chrząknął

    – negroni.

    Gosia uśmiechnęła się promiennie i odpłynęła w stronę baru. Zapadła cisza.

    – Naprawdę to jest matka Krzyśka ? Wreszcie wydukał jeden z kumpli – Teraz ją wyrwałeś, tu w klubie? Jak ?

    – Tajemnica. Ale puka się doskonale.

    Tomek zostawił oniemiałych kolegów i zaczął wzrokiem szukać Gosi. Stała przy barze zagadywana przez dwóch facetów w średnim wieku. Poczuł ukłucie zazdrości. Podszedł do nich, skinął niedbale, pocałował Gosię w kark. Gosia ucieszyła się, przytuliła do niego.

    – O jesteś nareszcie ! Panowie strasznie się tu starali ale mówiłam im, że mam już chłopaka.

    Faceci się zmyli. Dopili drinki. Gosia była już podchmielona, podniecona seksem. Napierała na niego coraz mocniej biodrem.

    – Nie jestem typem grzecznej mamuśki – szepnęła mu do ucha. – Lubisz niegrzeczne ?

    Mówiąc to położyła mu dłoń na jajach i popatrzyła w oczy. Tomek poczuł, że się regeneruje.

    – Chodźmy stąd – zaproponował.

    Wzięli taksówkę, pojechali do hotelu.

    Recepcjonistka popatrzyła na nich z lekkim zdziwieniem. Matka z synem ? Nie, to chyba coś innego…

    – Nie mamy rezerwacji, ale na pewno znajdzie się pokój na jedną noc – Gosia podała kartę kredytową.

    Pokój był. Znaleźli w nim się szybko. Zamknęli drzwi. Gosia zaczęła gorączkowo rozbierać Tomka. Kiedy był nagi, sama,  jeszcze w ubraniu położyła się na łóżku, podparła głowę, i kusząco zgięła nogę.

    – No chodź chłopczyku, chodź do mamusi… szeptała i wsadziła sobie palec do ust, po czym go oblizała długim językiem.

    Tomek już był przy niej. Zdjął jej szpilki i zaczął całować stopy. Bawił się łańcuszkiem na jej nodze. Potem zdjął jej legginsy, wyrzuciła majtki, zerwał z niej top. Nareszcie oboje byli nadzy. Gosia miała mocne ciało, widać chodziła na siłkę. Niewielkie rozstępy na udach i piersiach, były jedynym znakiem, że rodziła.

    Położyła się na brzuchu, podciągnęła kolana, wypięła tyłek. Ręce wyrzuciła przed siebie.

    – Rżnij mnie – szepnęła – Rżnij jak sukę.

    Tomek zaniemówił, ale po chwili poczuł jak uderza go od spodu, w podbrzusze fala podniecenia. Rozuchwalił się i dał jej lekkiego klapsa. Zakręciła tyłeczkiem.

    – Mocniej !

    -Dziwka ! sapnął Tomek i trzasnął ją w dupę.

    Jęknęła i zakręciła jeszcze raz.

    – Tak ! Jestem twoją dziwką ! Spuść się w swoją dziwkę !– nakręcała się. Gosia lubiła ostro. Niby udawała że ulega, ale tak naprawdę to ona była tu reżyserką i scenarzystką. Tomek tylko miał grać swoją rolę.

    Tomek powoli namierzył kutasem jej cipkę i zaczął bardzo, bardzo pomału wsuwać. Gosia zadrżała.

    Chwycił ją za biodra, docisnął. Starał się wejść najdalej jak to możliwe. Nie była już taka ciasna jak za pierwszym razem. I cała ociekała swoimi sokami. Pachniała spermą, cipką i potem. Złapała rytm. Posuwał ją szybkimi, mocnymi pchnięciami. Od czasu do czasu dawał klapsa.  Przewrócił ją na plecy. Zadarła nogi, zgięła je w kolanach, przycisnęła do brzucha. Wsadził jej znowu. Patrzyli sobie w oczy, on na nią napierał, ona chwyciła go za kark, przycisnęła do siebie, wpiła się w jego usta. Była pełna śliny, śliska; jej język w jego ustach wił się jak wąż.

    – Daj ! szepnęła.

    Wyjęła jego kutasa, kazała mu klęknąć, pochyliła się i zaczęła mu obciągać. Wysunęła języczek i długo, metodycznie wylizywała jego członka ze swoich własnych soków. Tomek w zachwycie patrzył na jej gładkie, wijące się plecy, linię łopatek, grę mięśni, spory ale zgrabny tyłek. Nie mógł uwierzyć, że starsza od niego o dwadzieścia lat kobieta oddaje mu się.

    Gosia rytmicznie ruszała głową, biorąc coraz głębiej do buzi. Charczała przy tym i pluła się. Gęsta ślina skapywała jej z ust po brodzie i na piersi. Biorąc go do ust, trzymała wysunięty język, co dawało dodatkowy poślizg. Jej upierścieniona dłoń o chudych palcach z długimi tipsami przytrzymywała nasadę członka. Rozpuszczone włosy spadały jej na czoło.

    Tomek wreszcie doszedł i spuścił się w jej ustach. Gosia zabulgotała wesoło, otworzyła usta, pokazując spermę, potem puściła bańkę i wypluła ją na brodę. Sperma razem ze śliną ściekała jej po brodzie. Nie wycierając ust, rzuciła się na plecy , rozrzuciła szeroko nogi i ręce. Wsadziła sobie palec w cipkę, potem drugi i trzeci…. Zaczęła sapać i jęczeć, wić się na łóżku. Tomek chłonął widowisko. Wreszcie doszła, zaczęła jęczeć, krzyczeć, aż zwiotczała, rozluźniła się.

    Tomek pochylił się nad nią, zębami skubnął sutek. Odrzuciła go.

    -Tomeczku – zaśmiała się – może już wystarczy ? Dwa razy dziś mnie zmacałeś, dwa razy zerżnąłeś i spuściłeś mi się do buzi. Podobało ci się ?

    – Bardzo. Mam nadzieję, że to powtórzymy.

    Tomek wziął z podłogi jej majtki i wytarł nimi jej usta i brodę ze spermy, po czym pocałował ją. Chciało mu się spać. Gosia też była zmęczona, ale jak to kobieta po seksie, chciała rozmawiać. Usiadła, podciągnęła kolana pod brodę, zapaliła papierosa.

    – I co dalej ? – zapytała – żeby to się nam nie wymknęło spod kontroli. Nie zakochuj się we mnie przypadkiem. Wolę, żebyśmy byli kumplami. Możesz być moim przelecielem. Męża praktycznie nie mam. Albo nie ma go w domu, albo spuści się we mnie raz na miesiąc i śpi. Żyję między pracą a obowiązkami domowymi. Jeszcze muszę utrzymywać tego darmozjada Krzyśka. A ja lubię zaszaleć. – zaciągnęła się papierosem, puściła kółko z dymu. Tylko nie miałam z kim. Aż znalazłam Ciebie.

    Ale nie chcę kłopotów. Co byś mi poradził ?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Nowak

    Poradźcie:) Co ma zrobić Tomek ? Spotykać się z Gosią ? Może w plenerze ? albo w samochodzie ? A może w trójkącie lub wielokącie, z jej mężem ? Albo z kolegami ?

  • Weekend z mezem i kochankiem, cz. 2

                Po dojechaniu na miejsce Patrycja z Pawłem pobiegli zobaczyć domek, a Adam zaczął znosić bagaże z samochodu. Jak już wszystko było gotowe, Patrycja zawołała męża:

    – Kochanie! Proszę zrób nam z Pawłem drinki.

    – Już kochana. A myślisz, że ja też bym mógł…? – Adam nigdy nie pił, jak Patrycja wychodziła na randki, ale ta sytuacja była dla nich wszystkich nowa a on miał ogromną ochotę zwilżyć gardło zimnym trunkiem.

    – Adam, mam randkę, co z Tobą? Przestań się tak zachowywać, zaczyna mi być za Ciebie wstyd. Rób te drinki szybciej, nie wiem co w Ciebie wstąpiło! – Mąż poczuł lekki zawód, ale nie był w stanie odmówić żonie, która ogromnie go podniecała, kiedy była taka władcza. Szybko przeszła mu ochota na picie i zaczął zapamiętale przygotowywać drinki, jak profesjonalny barman. Kiedy podał je kochankom, Paweł od razu pociągnął soczysty łyk, dając do zrozumienia, że mu smakuje. Natomiast Patrycja po spróbowaniu powiedziała nagle:

    – Adam, rozbieraj się. Ale szybko. – Mąż doznał prawdziwego szoku. Jeszcze nigdy nie rozbierał się przy Pawle, poza tym nie spodziewał się, że żona postanowiła włączyć go do zabawy. Poczuł zaskakujące podniecenie i nie myśląc za wiele, zaczął szybko ściągać z siebie koszulę i spodnie. Patrycja patrzyła na ten spektakl z tajemniczym spojrzeniem, z którego ciężko było wyczytać jej intencje.

    – Paweł, podaj mi moją torebkę. – Następnie zwróciła się do nagiego już męża. – Oj kochanie, nie poznaję Cię. Od kiedy tak łatwo się podniecasz, co? Nie umiesz grzecznie czekać na swoją kolej, tylko próbujesz mi się narzucać, pokazując swojego twardniejącego, małego penisa? Jestem trochę zażenowana, jeśli mam być szczera. Ale na szczęście jestem przygotowana na każdą okoliczność mój drogi. – Paweł podał kochance torebkę, z której ta wyciągnęła metalową klatkę na penisa. Następnie Patrycja wprawnymi ruchami założyła ją na penisa męża, zatrzaskując na nim małą kłódkę. Kluczyk zapięła do swojego łańcuszka, który następnie zawisł w jej głębokim dekolcie, między kształtnymi piersiami.

    – Teraz będziesz grzeczniejszy, bo nie masz wyjścia kochanie – powiedziała to wybuchając serdecznym śmiechem. – A jak będę z Ciebie naprawdę dumna, to dostaniesz swoją nagrodę, obiecuję. – Mówiąc do pocałowała męża bardzo namiętnie w usta.

                W końcu Patrycja podeszła w stronę kochanka, który kończył już swojego drinka. Wyciągnęła na środek pokoju krzesło i wskazała gestem, aby kochanek na nim usiadł. Następnie zgasiła światło, włączyła play listę francuskiej muzyki i zaczęła swój spektakl dla obu panów. Słabe światło księżyca oświetlało pomieszczenie, w którym Patrycja nieziemsko wiła się w swojej króciutkiej czerwonej sukience, eksponując swe wdzięki. Kutas Pawła wyraźnie stwardniał a on sam nie odrywał od kochanki wzroku. Adam natomiast walczył z erekcją, która w jego sytuacji mogła wiązać się tylko z bólem napierania na metalową przeszkodę, ale na próżno. Nie dawał jednak po sobie poznać dyskomfortu. Uśmiechał się czule, podziwiając jak bardzo seksowną ma żonę. W końcu Patrycja przeszła do kolejnego etapu i zaczęła zębami rozbierać Pawła, ściągając kolejno jego koszulkę, spodnie i bokserki. Pomimo niedawnego orgazmu, striptiz najwyraźniej wystarczająco ponownie go pobudził. Patrycja widząc to pochyliła się tyłem do kochanka, bardzo powoli opuszczając koronkowe stringi, które lepiły się już od jej soków – ukazując kochankowi swoją cipkę i tyłek w pełnej okazałości. Po opuszczeniu majtek na ziemię, uklęknęła podnosząc je z ziemi ustami. Następnie krokiem modelki, będąc cały czas na swoich wysokich szpilkach, podeszła do Adama, podając mu swoje mokre stringi z ust do ust. Mąż posłusznie przejął podarunek.

    – Chciałeś zwilżyć gardło kochanie? Myślę, że są wystarczająco nawilżone, żebyś nie zmarł z pragnienia. – Potem przyklęknęła przed mężem, i wzięła do ust jego penisa zamkniętego w klatce. Adam nigdy nie przeżył nic bardziej frustrującego. Dotąd podczas randek Patrycji mógł sobie dogadzać w dowolny sposób, a czasem dostawał od żony rozkosz, która smakowała wtedy w zwielokrotniony sposób. Ale o robieniu loda już praktycznie zapomniał, ta czynność widocznie była zarezerwowana dla większych wyzwań, jak to określała Patrycja. Poza tym absurdalne wydawało się obu małżonkom robienie czegoś, co miało przynieść rozkosz tylko jemu. A teraz Patrycja klęczała przed nim, ubrana nieziemsko, ruszająca się nieziemsko, pachnąca nieziemsko, napalona jak wyposzczona nastolatka. A jednak nie czuł rozkoszy, bo nie mógł jej poczuć. Łańcuszek na którym wisiał kluczyk do jego zaspokojenia wysunął się z zza dekoltu żony, spływając bezwiednie po jego zamkniętym kutasie, a kluczyk zdzwonił o metal jego klatki. Patrycja zdawała się tego nie zauważać, zapamiętale biorąc do ust zimny metal. Nagle wstała, i ze spokojem powiedziała do męża:

    – Ściągniesz mi sukienkę kochanie? O super, dziękuję. I jakbyś jeszcze rozpiął mi stanik? Ooo tak, dziękuję. Mam jeszcze dzisiaj coś do zrobienia, ale czekaj na mnie grzecznie i nie wyjmuj majtek z ust, dobrze? Jak mnie nie zawiedziesz, wrócimy do Twojego loda, albo na co mnie najdzie ochota. Pocałowała go szybko w zamknięte usta i mając na sobie wyłącznie szpilki i łańcuszek z kluczykiem, ruszyła w stronę do patrzącego na to wszystko w osłupieniu Pawła.

    – Ruchaj mnie jakby miało nie być jutra! Słyszysz? Ruchaj mnie, juuuż! – Paweł jakby czekał w blokach startowych. Rzucił się na kochankę zapominając nawet o założeniu gumki. Wziął ją na stojąco, chwytając w silne ramiona, osadził na swoim nabrzmiałym kutasie, aż Patrycja jęknęła głośno i przeciągle. Zaczął posuwać ją bardzo szybko, a Patrycja nie protestowała, tylko wczepiła palce w jego włosy, na przemian jęcząc i krzycząc „ruchaj mnie!” i „o tak!” . Paweł po chwili położył kochankę na kanapie chcąc wejść w nią w pozycji na misjonarza, ale ona na to nie pozwoliła. Odepchnęła go i odwróciła się do niego tyłem, wyginając się jak pałąk, wypięła do niego swój przepiękny tyłek. Kiedy w nią wszedł z całą brutalną siłą, aż zamknęła oczy i zmełła w ustach przekleństwo, ale po chwili sama ruszała tyłkiem twerkując na kutasie kochanka. Jednocześnie przywołała gestem męża, który posłusznie podszedł i uklęknął przed nią. Cały czas ruchając się od tyłu wyjęła mężowi ustami z ust swoje stringi, za którymi na jego klatkę piersiową wypłynęło sporo zgromadzonej w ustach śliny. Kiedy Adam oddychał głęboko, Patrycja zaczęła go bardzo namiętnie całować, co jakiś czas przerywając żeby wydać z siebie głośny jęk. W końcu przerwała, każąc Pawłowi usiąść a kanapie. Sama usiadła na nim, plecami do kochanka. Zaczęła go ujeżdżać na odwróconego jeźdźca, a mąż uklęknął przed swoją ukochaną.

    – Aaaah, Adam pragniesz mnie? Chcesz poczuć mój…aaaah…. mój smak? Przygotowywałeś „ją” dla niego, chcesz poczuć jak smakuje teraz, podczas …. ahhh… mojej przyjemności? – Adam nie czekając dobrał się do łechtaczki swojej żony, podczas gdy ta ujeżdżała Pawła coraz szybciej. Podwójna stymulacja wyraźnie przyspieszyła oddech Patrycji i czuć było że zbliża się do orgazmu.

    – Widzisz, jak się nie masturbujesz to jesteś użyteczniejszy i seksowniejszy. Podoba mi się jak uczestniczysz w tym…. ahhhhhhh… trójkącie. – Adam nic nie odpowiedział tylko zaczął coraz szybciej pracować językiem, aż z ust Patrycji wydobył się bardzo długi i głośny jęk, jej uda zaczęły mocno dygotać, a pochwa zaciskać na kutasie kochanka.

    – aaaahh, przyznaj że ma zajebistego kutasa!

    – Jeśli dał Ci tyle rozkoszy to na pewno taki jest.

    – Słyszysz Paweł? Masz zajebistego kutasa i ruchasz się jak mistrz. Nikt nigdy mnie tak nie wydymał. – mówiąc to przyspieszyła ruchy, a Paweł nie wytrzymując już dłużej wystrzelił prosto do jej cipki. Adam widział tylko pulsującego ogromnego penisa i wyobrażał sobie jak jego płyn napełnia jego ukochaną żonę. Patrycja poczuła w sobie ogromną ilość ciepłej spermy, co tak ją rozpaliło, że doszła ponownie. Paweł czuł się całkowicie spełniony i opadł z sił. Adam zaczął podnosić się z kolan, ale Patrycja przytrzymała go.

    – Miałeś być grzeczny, pamiętasz? Mówiłeś, że jesteś spragniony, dostaniesz mojego ulubionego drinka i to z Twojego ulubionego kieliszka. – Żona wstała z penisa Pawła i pochyliła się nad podnieconym do granic możliwości mężem. Z jej cipki zaczął wypływać strumieniami biały, gęsty płyn, który Adam zaczął łapczywie łapać w usta. Wylizywał przy tym żonę bardzo dokładnie, oddając się tej chwili i swojej roli bez granic. Smak spermy stał się dla niego neutralny, natomiast jego żona smakowała doskonale. Czuł że ją uszczęśliwia. Lizał jej rozszerzoną pochwę, której on nigdy tak nie rozciągnie. Ale nie czuł zazdrości. W tym momencie liczył się tylko fakt, że ona jest usatysfakcjonowana, wyruchana tak jak na to zasługuje. A on jest przy niej, wie że jest jej mężem, najbliższym mężczyzną. I że uczestniczy w tej jej satysfakcji. Kiedy złapał ustami wszystko, co wypływało z cipki, żony, sięgnął palcami do jej wnętrza szukając tam jeszcze choćby kropli spermy jej kochanka, i chcąc czuć jak najdłużej smak jej soków.

    – Jesteś zajebistym mężem Adam, jestem z Ciebie dumna. – Adam popatrzył na żonę szklistym wzrokiem, czując satysfakcję. Nie przeszkadzało mu, że całą twarz ma poklejoną od soków żony i spermy jej kochanka. – Kocham Cię – powiedział tylko. Patrycja wstała, spojrzała na męża i powiedziała:

    – No dobrze, ale nie rozbestwiaj się. Zrób nam po jeszcze jednym drinku, umyj mnie i pościel nam łóżko. Ty śpisz tutaj, na kanapie. Mam nadzieję, że to oczywiste, że masz nam w nocy nie przeszkadzać, chcemy pobyć z Pawłem trochę sami. A rano jak wstaniemy na stole ma być ciepłe śniadanie, jasne?

    – Oczywiście kochanie. A zdejmiesz to ze mnie na noc…?

    – Zwariowałeś? Podobasz mi się taki napalony, ja chcę wykorzystać ten Twój stan, nie bądź egoistą. Ale jak będziesz grzeczny to nie pożałujesz. Zresztą przecież dostałeś już ode mnie tak dużo dzisiaj, a mimo to śmiesz prosić o jeszcze więcej? – Adam spojrzał na żonę ze zrozumieniem w oczach. – No właśnie. Paweł, wypij sobie jakąś kawę, bo nie zamierzam za dużo spać w nocy.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    XYZ
  • Trojka przyjaciol cz.1

    Aura wychowywała się na obrzeżach małego miasta. Jej dom jest odizolowany od innych zabudowań pasmem lasu mieszanego i stał przy drodze szutrowej, której do dzisiaj nie wyasfaltowano. Po jednej stronie jej domu rosła dzika polana, szeroka na około 35 metrów, na której ktoś dawno temu porzucił konny powóz i już tak zostawił. Dalej w tamtym kierunku rósł las nazywany “małym laskiem”. Małym laskiem łatwiej można było dostać się do reszty osiedla wydeptanymi ścieżkami, aniżeli brodzić na dziko przez polany i łąki. Po drugiej stronie jej domu stoi pusta działka, na której zakup nie ma chętnych. Dalej za pustą działką stoi kolejny dom, w którym mieszkają jej koledzy od kołyski. Za ich domem znów jest nieużytkowany plac działkowy pustej, dzikiej brzozowej polany i szutrowa droga prowadząca przez las do obwodnicy. Na przeciwko domu Aurelii ciągną się na ok. 200 metrów długości i 50 szerokości łąki z jednej strony okolone dużym lasem, a po drugiej stronie lasem brzózkowym. W tym zupełnie dziewiczym miejscu od zawsze była cisza i spokój. Dom w sąsiedztwie zamieszkiwali jej najlepsi koledzy od dziecka. Starszy o lekko ponad rok od Aury Dominik, oraz jego brat Bartek, który urodził się kilka dni po Aurelii. Siłą rzeczy cała trójka musiała zostać przyjaciółmi, choćby ze względu na taki sam wiek oraz fakt, że w najbliższym dalszym sąsiedztwie nie było zbyt wiele innych dzieci w ich wieku. Jeśli nawet były gdzieś dalej to i tak utworzyły już własne, hermetyczne grupy. W tamtych okolicach w ogóle nie istniały place zabaw, więc dzieci bawiły się w pobliżu domów i musiały liczyć na swoją inwencję i pomysłowość. Aurelia, Dominik i Bartek byli ze sobą jak siostra i bracia. Jej dom był ich domem, a ich dom jej domem. W zasadzie byli ze sobą od świtu do zmierzchu. Dzieciaki jak tylko nauczyły się chodzić to krążyły między swoimi podwórkami, więc jakakolwiek prywatność w tych domach po prostu nie istniała. Dzieciaki zajmowały się same sobą w zasadzie przez cały czas. Zdarzały się między nimi małe sprzeczki, ale nie mogły one trwać długo. Byli na siebie skazani na dobre i na złe. Ich dzieciństwo wyglądało trochę jak w tej książce “dzieci z Bullerbyn” – takie proste i niczym niezmącone. Takie rozrywki jak choćby telewizja były ograniczone do trzech programów, na których oczywiście nie było nic interesującego, a komputer i Internet były znane większości ludzi jedynie z opowieści. Wszelkich rozrywek dzieciakom musiało dostarczać najbliższe środowisko. Wdrapywanie się na drzewa, bieganie po lesie i łąkach, budowanie szałasów, baz i innych schronień, granie w piłkę, w chowanego i podchody. Zimy były bardziej śnieżne i mroźne niż obecnie, więc budowanie iglo i bałwanów oraz jeżdżenie na sankach, granie w karty i gry planszowe oraz wymyślanie opowieści lub czytanie książek i komiksów musiały wystarczyć. Siłą rzeczy takie sprawy jak różnice między dziewczynkami i chłopcami badali na sobie, ale umówmy się… wszyscy tak robili. Aurelia widziała na żywo z bliska ich siusiaki jeszcze jak przypominały małe palce u rąk i służyły jedynie do siusiania. Ich wiedza o anatomii kobiet i mężczyzn pochodziła też ze znalezionych w leśnych śmieciach opakowaniach po prezerwatywach z gołymi babami oraz wyrzuconych świerszczykach, które przeglądali w tajemnicy z wypiekami na twarzach. Podobnie rzecz się miała z pierwszymi pocałunkami. Część ludzi może kojarzyć film, w którym dwóch kolegów (totalnych przegrywów) rozmawiało o całowaniu się z dziewczynami i postanowili popraktykować całując lustro w łazience. Głupia scenka z filmu dla młodzieży. Dominik i Bartek nie musieli daleko szukać osoby chętnej do spróbowania, więc w taki sposób pierwszą osobą z jaką przeżyli swój pierwszy pocałunek była Aura. Można już wtedy mówić o latach wczesnomłodzieżowych. Mieli za sobą już większe sekrety i robili głupsze rzeczy, więc takie rzeczy jak pocałunki nie były w zasadzie niczym szczególnym tym bardziej, że jeszcze ich to nie podniecało. Z czasem jednak i do tego zaczynali dorastać i coraz bardziej zaczynało to chłopaków interesować. Dominik zauważył, że Aurze zaczynał rosnąć biust, a i on z czasem musiał oswoić się z maszynką do golenia, jabłkiem adama i takimi rzeczami jak ukrywanie mimowolnego wzwodu. To on pierwszy zauważył w Aurze całkiem ładną dziewczynę i zaczynał na nią patrzeć inaczej niż na przyjaciółkę. Rozwój emocjonalny Bartka już dawno zsynchronizował się z nieco starszym bratem, więc i on odczuwał tę samą zmianę. Nadal spędzali we trójkę bardzo dużo czasu, ale i Dominik i Bartek zaczynali zawieszać wzrok na odkrytych nogach, wypiętym tyłku w niewinnych okolicznościach, oraz na wzgórku formującym się w okolicach jej dekoltu. Aura z czasem zaczynała w nich to zauważać, ale nie przeszkadzało jej to. W końcu znali się jak łyse konie. Po jakimś czasie i Dominik i Bartek chcieli czegoś więcej. Zaczynali ze sobą rozmawiać i spiskować w jaki sposób np. podejrzeć Aurę nago podczas przebierania lub kąpieli. Próbowali wieczorem podejrzeć przez lornetkę ze swojego pokoju jej okno w domu, ale korona drzewa rosnącego na placu działkowym między ich domami oraz firanka skutecznie uniemożliwiały dojrzenie czegokolwiek poza tym, czy świeci się u niej światło.

    – może po prostu wejdę na to drzewo – oświadczył Dominik i pomysł bardzo im się spodobał.

    Wyszli razem z Bartkiem, wzięli lornetkę i zaczynali przystępować do swojego planu. Musieli uważać, żeby Aura ich nie zauważyła. Mogła by być zła, że niedawno się rozstali i poszli do swoich domów, a chłopaki bez niej chodzą jeszcze po dworze. Jednakże ich fantazja nie spełniła się tak kolorowo jak mieli na to nadzieję. Aura była już przebrana w przydługi t-shirt, leżała na swoim łóżku i czytała książkę. Zresztą z takiego dystansu oraz przez oddzielającą ich oczy od jej ciała firankę w oknie nie dojrzeli niczego, czego nie oglądali przez cały dzień, kiedy Aura chodziła w krótkich szortach. Chłopcy uznali, że raczej dzisiaj już niczego fajnego nie zobaczą. Zeszli z drzewa i wrócili do domu.

     

    Do przełamania tabu między nimi doszło zupełnie przypadkowo i niespodziewanie. Pewnego ranka Aura po śniadaniu wybrała się do Bartka i Dominika. Kiedyś dla żartu rzucali szyszkami w okna swoich pokoi żeby bez wchodzenia do domu poinformować, że już nie śpią i czekają na dworze. Aura rzuciła szyszką w okno pokoju Bartka, ale nikt nie otworzył i nie wyjrzał. Dotarła do furtki i weszła do ich domu. Bartek dopiero co wrócił ze swoją matką od krótkiej wizyty u ciotki. Ciotka z wujkiem co wieczór rozpalali małe ognisko pod domem i sączyli piwo. Wypijali po jednym i szli spać. Bartek będąc w ich domu przypadkowo znalazł składzik ciotki, która niezmiennie piła redds’a o smaku jabłkowym. Nie mógł się powstrzymać i gwizdnął jej cały czteropak. Nie mógł wziąć więcej, bo nie chciał, żeby ciotka zauważyła nagłe braki ze znacznego zapasu piw. Nie był to pierwszy raz, kiedy pili alkohol. Kiedyś Aura zabrała butelkę piwa swojego ojca i rozpili ją we trójkę w lesie, męcząc się przy tym niemiłosiernie. Gorzki smak piwa zupełnie im nie podchodził. Kręciło ich jedynie to, że robią coś zarezerwowanego tylko dla dorosłych.

    – patrzcie co przywiozłem – powiedział Bartek Dominikowi i Aurze, odchylając wieko plecaka.

    – wow. To może ziemianka lub sajgon? – zaproponował Dominik patrząc z uznaniem na zdobycz brata.

    Lata temu wykopali ziemiankę w brzózkowym lesie. Kilka dni pracy, ale efekt przerósł ich oczekiwania. Głęboki dół ze stopniem na dach okryli deskami pokrytymi grubą folią budowlaną od spodu i od góry. Zasypali tą prowizorkę ziemią i okryli liśćmi. Ziemia ukrywająca dach zarosła bardzo szybko, a właz jest bardzo starannie ukryty. Osoba postronna mogła stać na ziemiance i by o tym nie wiedziała. W środku brzydką folię pokryli strzechą i zbudowali z drewna ławkę i stolik. Miejsce całkiem spoko. Przeszkadzać mogła tylko wilgoć żółtego piachu, ograniczony ruch świeżego powietrza oraz światła wpadający jedynie przez właz. Użytkowany intensywnie przez dwa tygodnie po prostu im się znudził i został opuszczony. Sajgon to z kolei zapadły teren. Pojedyncze stare drzewa i łysy żółty piach, na którym nic nie rośnie. Kiedyś przygotowali tam ognisko z kamieni, a białe pustaki służyły za siedzenia. Od czasu do czasu robili sobie tam posiadówki nawet z nowymi znajomymi. Miejsce zostało ochrzczone sajgonem, kiedy Dominik dla zabawy wrzucił puszkę ze starą pianką montażową znalezioną w lesie do ognia. Wybuch rozniósł płonącą piankę w około, a przerażone dzieciaki biegały i to gasiły.

    Oba miejsca idealne do dyskretnego wypicia piwa.

    – może po prostu pójdziemy wieczorem do mnie – zaproponowała Aura. Matka chłopaków czasem fatygowała się do ich pokoju, ale rodzice Aury nie wchodzili do niej praktycznie nigdy. Jej pokój był na poddaszu. Poza jej pokojem na piętrze była łazienka, pokój gościnny i dwa pomieszczenia, robiące jako strychowe graciarnie. Rodzice Aury zajmowali dół domu i tak już zostało. Aura w wieku nastoletnim została zobligowana do utrzymywania porządku na górze, więc rodzice nie mieli żadnego interesu, żeby tam wchodzić. Czasem tylko matka dorzucała coś do graciarni, albo szykowała pokój dla jakiś gości, jeśli akurat takowych mieli. Jeszcze za dziecięcych lat Aura zaczynała korzystać z nieużytkowanej góry jej domu. Można było tam grać w karty, planszówki i nawet na pegasusie odpalonym na starym telewizorze, przy tym nie przeszkadzać rodzicom i zachować dyskrecję. Dzieci nie wszystko lubią robić pod okiem rodziców, więc miejsce wydawało się być idealne. Najpierw zorganizowali tam swój pokój zabaw, a później Aurelia przeniosła się do niego na stałe.

    – no dobra. Ale mamy cztery to jedno można teraz spróbować – powiedział Dominik

    – tobie już bardzo dużo do osiemnastki nie brakuje, a jakoś doczekać się nie możesz – powiedziała Aura

    – no właśnie. Mam mało czasu, a muszę wszystko przedtem sprawdzić, żeby nie wchodzić w dorosłość jak jakiś nub (ang. noob – nowicjusz) – odparł Dominik

    – a musisz jeszcze coś zamoczyć oprócz ust w piwie – dodał Bartek. Wszyscy wybuchnęli śmiechem.

    Wyprawa na sajgon zakończyła się tym, że rozsmakowali się tym jednym reddsem, więc wypili całą resztę już nie dzieląc puszki.

    – coś tam czuję, ale bez przesady – powiedział Bartek dzieląc się swoimi doświadczeniami

    Dominik ukradkiem obcinał nogi Aurelii, a jak ona mu zwróciła uwagę to udał, że po prostu się zawiesił

    – mnie tylko głowa rozbolała – powiedział Dominik

    – mnie też – dodała Aura. – smakowało takim sztucznym, niedojrzałym, zepsutym jabłkiem. Ale do wypicia. Posiedzimy trochę, ogarniemy się i na wieczór wpadajcie do mnie.

     

    Aurelia działanie alkoholu czuła może przez półtora godziny. Oprócz tępego bólu głowy nie wydarzyło się nic. Pierwszy papieros jakiego zapaliła ostrzej ją sponiewierał. 20 minut siedziała z głową opartą na kolanach. Kręciło jej się w głowie i ciężko walcząc powstrzymywała mdłości. Chłopaki znieśli to dużo lepiej, chociaż Bartek omal się nie udusił po pierwszym zaciągnięciu. W każdym razie nie spodobało się im i na papierosy już nie byli chętni. Chłopaki przyszli późnym popołudniem. Zajęli się rozmowami o wszystkim i o niczym.

    – w sumie to piwo to nic szczególnego. Nie rozumiem jak można wymęczyć kilka butelek tylko po to, żeby głowa cię bolała – powiedział Dominik

    – ja nie czaję jak można palić fajki – powiedział Bartek. – Ani jedno, ani drugie mi nie podchodzi. Ale jak sobie o tym przypomnę, albo gdzieś wyczuję smród papierosów, to mi się rzygać chce – dodał

    – w zasadzie wszystko zawsze robiliśmy razem – powiedziała Aura – ale najgorzej wspominam jak przypadkowo podpaliliśmy tą starą szopę z sianem

    – nawet mi nie przypominaj – powiedział Dominik – ile strachu przeżyliśmy to nasze. Dobrze, że po paru minutach się rozpadła, bo ogień był ogromny i las by się zajął

    – ogień był ogromny jak siano się spalało. Jak się wypaliło to się znacznie zmniejszył. Nawet nikt nie zauważył, że się pali, bo nawet straż pożarna nie przyjechała – powiedział Bartek – trochę szkoda tej szopy. W sumie można powiedzieć, że całowałem się tam pierwszy raz.

    – wszyscy się tam całowaliśmy pierwszy raz – powiedziała Aura

    – to było tak dawno, że można by było to powtórzyć – powiedział Dominik

    – chciałbyś – odparła Aura

    – w sumie. Kiedyś to było tylko takie buzi-buzi. O czym innym się myślało – powiedział Dominik

    – to tak jak graliśmy w gołego durnia – powiedział Bartek

    – eeej, bardzo fajnie grało się w gołego durnia – powiedziała Aura

    Goły dureń polegał na zdejmowaniu 5 elementów garderoby. Kiedyś były to skarpety, spodnie, koszulka, gacie. Jeśli były to zimniejsze dni to skarpety były liczone za jedno, gdyż np. dochodziła bluza. Widać było kto jest najbliższy piątej przegranej. Kto został z kartami na koniec – dostawał literkę i tracił ciuch. Po piątej było się już gołym durniem.

    – teraz by było trochę inaczej. Od tamtego czasu cycki Ci urosły – powiedział Bartek

    – ja się nie boję. Wam by było wstyd małego pindola pokazywać – zaśmiała się Aura

    – phi… u mnie to duma, a nie wstyd! – odparł Dominik

     

    Usiedli na podłodze i Bartek rozdał talię, po grze rozdał drugą, a następnie trzecią i czwartą.

    – mogłam się domyśleć, że oboje będziecie grać przeciwko mnie, a sobie dawać luzy… – powiedziała Aura siedząca już w samej bieliźnie.

    – Powinno się was zdyskwalifikować za oszustwo – dodała

    – nie gramy przeciwko tobie. Po prostu tak wyszło – powiedział Dominik

    – niee. To niesprawiedliwe – powiedziała Aura rzucając swoje karty na podłogę – ubieram się i gramy w strzałkę. Niech ślepy los decyduje – dodała

    Strzałka przypomina grę w butelkę. Na obracającym się kole jest doczepiona strzałka, która omija wypustki i na jednej z nich się zatrzymuje. Została skonstruowana tak, że można w nią grać od 2 do 8 osób.

    – dobra, fakt – powiedział Bartek do Dominika – Może z raz się zdarzyło, że zapomniałem Ci coś dołożyć, kiedy biłeś. Ale to i tak niecelowo.

    Kasztanowe włosy Aury opadały na jej ramię i biust. Chłopaki wbijali w nią swoje spojrzenia, ale musiała się z tym liczyć. Znali ją na wylot, ale w samej bieliźnie nie widzieli jej lata. Czarny biustonosz i czarne figi prezentowały się na niej wybornie.

    – no dobra. Kontynuujmy strzałką – powiedział Bartek

    – nie kontynuujemy, tylko zaczynamy od nowa – powiedziała Aura. Przez chwilę kiedy wyciągała grę mogli nacieszyć się widokiem jej wypiętego tyłka.

    Wróciła do kółka i skomentowała

    – tylko się nie obślińcie – na co chłopaki zareagowali śmiechem. Narzuciła na siebie top i szorty.

    – ja pierwsza – powiedziała i zakręciła. Tarcza wykonała parę obrotów i zatrzymała się na polu Aury. Dokładnie 1/3 obwodu koła przypadała na każdą osobę, co wskazywały dodatkowo trzy wypustki zatrzymujące strzałkę, kiedy koło nię kręciło się wystarczająco mocno, żeby przez nią przeskoczyć.

    – skarpetek już i tak nie zakładałam – powiedziała Aura

    Następnie tarczą zakręcił Bartek i ślepy los znów wskazał Aurę.

    – widzisz, w to akurat się nie da oszukiwać – skomentował Dominik, kiedy Aura zaczęła znów ściągać top.

    – dobra, teraz Ty – odpowiedziała Aura

    Dominik zakręcił i tarcza już zatrzymywała się na polu Bartka, ale ostatecznie pokonała wypustkę i weszła na pole Aury.

    – nieee, to jest jakieś popsute czy coś. Nawet rzucając monetą nie wypadnie orzeł trzy razy z rzędu – powiedziała Aura. Bartek zaczął się śmiać.

    – dlaczego nie? Przy każdym rzucie monetą jest na to 50% szansy. Nie pękaj. Teraz Twoja kolej – powiedział Dominik

    Aura zrzuciła szorty i zakręciła. Tym razem wypadło na kogoś innego. Dwa kolejne obroty też też.

    Znów była jej kolej, więc zakręciła tarczą i wskazówka zatrzymała się na niej

    – cholera, wiedziałam – skomentowała. Chłopaki zaczęli się śmiać – dobra. Wybierajcie. Góra czy dół?

    – góra – powiedział Bartek

    – dół – powiedział w tym samym czasie Dominik.

    – albo dobra, niech będzie góra.

    – dobra tam, to tylko cycki – powiedziała Aura kiedy odpięła zapięcie biustonosza. Szelki puściły i stanik wisiał luzem.

    – zajebiste – skomentował Bartek – są super.

    Bracia wlepiali wzrok w nagi biust Aury. Młode, jędrne piersi prezentowały się naprawdę dobrze.

    – mogę dotknąć? – zapytał Bartek

    – spadaj, swoje macaj – odpowiedziała Aura dla żartów. Cała sytuacja wydawała się jej zabawna. Obaj byli zaskoczeni, chociaż znali ją z tego, że jak powiedziała tak gotowa była zrobić. Grając w karty trzeba liczyć się z tym, że poza wygrywaniem można też przegrać i trzeba się liczyć z konsekwencjami.

    – jak będziesz chciała zobaczyć mojego ptaka i po drodze znów wypadnie na ciebie, to co ja z tego będę miał? – zapytał Bartek

    – jeszcze dół mam – powiedziała Aura – zresztą jak już pokazałam siebie to wypada solidarnie zrobić to samo.

    – pff – odpowiedział Bartek i przekręcił kołem. Wypadło na niego samego.

    – widzisz? Zaraz nie będziesz się musiał o to martwić jak przegrasz – powiedziała Aura

    – ja już się czuję, jakbym wygrał – powiedział Bartek patrząc znacząco na cyce Aury.

    – haha, przestań – odpowiedziała

    Dominik zakręcił kołem i znów wskazało Bartka.

    – własnego brata? – skomentował Bartek na co reszta zareagowała śmiechem. Aura trafiła kołem w Dominika, a Bartek w Aurę.

    – ha! – krzyknął, kiedy tarcza zatrzymała się.

    – dobra, już się tak nie podniecaj – powiedziała Aura.

    Chłopaki czekali na ostatni punkt kulminacyjny, ale Aura nie wydawała się być bardzo przejęta. Bezproblemowo opuściła bieliznę i prezentowała się w pełni.

    – tylko mi śliną podłogi nie zalejcie – powiedziała Aura

    – ale z ciebie laska – powiedział cicho Dominik, wszak Aura nie była już dzieckiem, tylko normalną nastolatką.

    – nie no kurdę, zostaniesz moją dziewczyną? – zapytał Bartek.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elba
  • Ciotka Bozena cz. 1

    Cześć, tematyczne opowiadanie w klimacie domina – uległy. Kobieca dominacja i fetysze.

     -Robert, ciotka Bożena zostawiła u nas formę na ciasto, odwieź jej proszę.

    -Mamo średnio z czasem.

    -Proszę Cię, dobre było? Nie marudź tylko podskocz tam.

    Nie przepadał za ciotką, miał wrażenie że była zołzowata, zbyt pewna siebie, często mu dogryzała, nie traktował jej w kategoriach “nie chce jej widzieć” lecz nie jest jego ulubioną osobą.

    Ciotka mieszka sama z wujkiem, wyszła za niego lata temu po rozwodzie, moja kuzynka Ania i jej brat Bartek są bardzo fajni, lecz 3 lata temu wyjechali do innego miasta na studia więc rzadko ich widywał. Wujek jeździ ciężarówkami po Europie, jest może kilka razy w miesiącu, powtarza od kilku lat że rzuci tę robotę ale póki co na tym się skończyło. Ciotka to kobieta ok. 174cm wzrostu, 39 lat, wygląda trochę jak wiedźma, gęste falowane włosy ciemny brąz po pas, z twarzy przeciętna lecz figurę ma świetną! Szczupła, figura klepsydry, piersi B+, ciemna ciepła karnacja, długie szczupłe nogi, zazwyczaj elegancka, ma w sobie klasę gdy rusza się i wysławia, trzeba jej przyznać. Wprawia w zakłopotanie, wie jak ugryźć, sprowadzać rozmowę tak by było na jej.

    Zapakował formę do plecaka, złapał kask, wskoczył na motocykl i pojechał do niej. Zaparkował pod domem, drzwi były otworzone, lecz jej chyba nie było. Zostawił więc formę w kuchni na wyspie i zaczął wychodzić, po czym usłyszał ją z ganka z drugiej strony domu.

    -Robert aleś Ty uczynny, dziękuję ale mówiłam mamie że nie śpieszy mi się

    -Nie ma sprawy. Szkoda że mama nie powiedziała mi tego samego

    -Boczysz się czy pokazujesz jaki jesteś twardy i uparty?

    -Sorry, nie chciałem żeby tak to zabrzmiało. Uciekam już, to cześć

    -Zaczekaj (Ciotka podeszła bliżej), skoro już jesteś mam prośbę, zaparzę nam świeżej kawy a ja poproszę Cię o pomoc, zdejmij mi czarny karton ze strychu, jesteś silniejszy  

    Robert spojrzał kilka razy na stopy ciotki, miała na sobie japonki i paznokcie pomalowane na czerń, miała bardzo ładne stopy, ciemne, szczupłe a jej palce były długie, podobały mu się.

    -Spoko, pokaż który a za kawę dziękuje, śpieszę się.
    -Jest tylko jeden czarny, na pewno znajdziesz, a zanim to zrobisz kawa będzie gotowa.
     
    Robert wzruszył ramionami, zdjął plecak, bluzę i poszedł na górę. Krzątał się po stryszku dobre 10 minut zanim odnalazł zaklejony karton, nie wiedział co tam jest więc był delikatny, ciotka czekała już chwile z kawą.

    -No i jak tam mój twardziel, widzę że poradził sobie. Połóż gdziekolwiek i chodź bo kawa stygnie.

    Usiedli w salonie wygodnie w fotelach, ciotka go zagadywała, nawet rozkręcili rozmowę. Robert miał okazje popatrzeć na stopy Bożeny, które prowokująco lawirowały metr od niego, chyba dlatego przekonał się by zostać dłużej.

    -Ciociu widziałaś mój telefon? Jechałem motocyklem i nie trzymałem go w kieszeni, był w bluzie w zamykanej kieszeni.
    Ciotka zamilkła popatrzyła mu się w oczy, uśmiechnęła delikatnie i podała na stolik telefon z otworzoną stroną z filmem z femdom z fetyszem stóp.
    Robert zaczerwienił się i myślał nad usprawiedliwieniem.

    -To nie tak jak myślisz, film wysłał mi kumpel o coś chodziło, zapomniałem obejrzeć bo śpieszyłem się tu. -Odparł chłodnym tonem, zupełnie bez emocji.
    -Kumpel wysyła Ci codziennie po 30 filmów? Twoja historia młodzieńcze  -Ciotka wyjęła swój telefon którym sfotografowała historie Roberta. – “dominujący footjob uległy liże swoją spermę, domina upokarza, kontrolowany zrujnowany wytrysk, usługiwanie dziewczynie, ballbusting boso, upokarzanie i prowadzenie na smyczy”.. mam dalej wymieniać? haha
     
    Zapadła cisza, ciotka szyderczo i stanowczo mierzyła wzrokiem Roberta a on siedział zrujnowany i myślał jak teleportować się stąd.

    -Nic Ci do tego już dorosły jestem, usuń zdjęcia.
    -Rumak się wyrywa? Nic z tego, jedno jest najlepsze, znalazłam w Twojej galerii. Komu wysyłałeś zdjęcie robione do lustra nago w łazience? Mam nadzieje że nie wysyłałeś tego żadnej dziewczynie, taki mały siusiaczek nie pomaga.

    Robert poczuł ogromny wstyd, to był chyba moment by przestać chojrakować i przynajmniej grać w grę ciotki. Poczuł także coś dziwnego, jakby jego krocze robiło się twardsze, co zaczęło go dziwić i niepokoić, jakby podświadomie słowa i sytuacja z ciotką zaczynała go kręcić, jej stopy na widoku też nie studziły atmosfery.

    -Mam nadzieje że to zostanie między nami, chyba nie zrobisz mi tego. Niczego Ci nie zrobiłem.
    -Posłuchaj Roberciku, od dawna czułam że twoja postawa to maska, widziałam jak nie raz wlepiałeś wzrok w moje stopy, raz nawet widziałam co robisz z moimi butami w przedpokoju. W każdej chwili o wszystkim mogę powiedzieć mamie, wysłać to do twoich kolegów i koleżanek. Do Ani i Bartka, wujkowi mogę powiedzieć że robiłeś coś z moimi butami dzisiaj po czym pokazać mu twoje zainteresowania. Radzę współpracować, w końcu to lubisz psie. Spójrz na swoje kroczę i zaprzecz, jesteś zboczony. Powiedz że podnieca Cię uległość.
    Faktycznie Robert miał namiot, sam tego nie rozumiał.

    -Dlaczego to robisz? Nie podnieca mnie
    -Nie współpracujesz, wysyłam Twoje zdjęcie do naszej sąsiadki, mam gdzieś tej Marzeny numer.
    -Dobra, podnieca mnie uległość
    -Głośniej i wyraźniej
    -P O D N I E C A M N I E U L E G O S C
    -Haha, chyba mówisz prawdę, Twój mały kutas teraz to potwierdza. Słuchaj uważnie, od teraz jesteś miły dla mnie, bardzo miły, wykonujesz moje polecenia, nie dyskutujesz, kiedy każe Ci milczeć to milczysz. Gdy jesteśmy sami zwracasz się do mnie Pani.
    – Dobrze, Pani. Robert czuł podniecenie ale cała sytuacja była upokarzająca, z jednej strony chciał tego a z drugiej nie potrafił przyznać się przed sobą i tłumaczył to grą w grę ciotki by dała mu spokój.
    -Szybko się uczysz, zostań tu. – Ciotka wstała i poszła zamknąć drzwi wyjściowe tak by nikt nie wszedł.
    Robert ochłonął, nawet fiut mu zwiotczał. Zastanawiał się nad swoim rozmiarem, nie był aż tak mały (jakieś 15cm) ale ciotka pewnie chciała go zwyczajnie upokorzyć. Zastanawiał się co miała na myśli mówiąc o tym wszystkim i jakie są jej plany.

    Bożena wróciła i ponownie usiadła w fotelu.

    -Wstań Robert
    Robert wstał. -O co chodzi?
    -Rozbierz się cały i połóż ubrania ładnie.
    Robert wstał, zaczął się rozbierać, czuł wstyd ale był przyjemny.
    -Cały, majtki też!
    Robert zdjął bokserki i zakrył krocze jedną ręką.
    -Robert pamiętasz o umowie, bądź posłuszny, wyprostuj się i ręce do tyłu.
    Przełamał się i wykonał polecenie. Ciotka popijała kawę siedząc wygodnie w fotelu, z założoną nogą na nogę, machając ją, jej spódnica poniżej kolana falowała w rytm bujającego się japonka.
    Roberta penis zaczął nabrzmiewać.
     
    -Chyba twój mały zaczyna sztywnieć, podnieciłeś się gnojku bo kazałam Ci się rozebrać czy to przeze mnie?
    -To i to, bardzo podobają mi się Twoje stopy a Twoja pozycja nie ułatwia.
    -Chodź tu psie, mówiłam Ci że nie jestem Twoją koleżanką. Na kolana i liż buta.
    Ciotka wyciągnęła założoną nogę a Robert zaczął niechętnie lizać zakurzonego od spodu japonka, czuł jak zgrzytają mu czasami drobinki a jego penis stanął całkowicie.
    -Zamknij oczy psie, więcej romantyzmu dla damy, wyobraź sobie że całujesz się z kimś.
    Ciotka pod nieuwagę zrobiła mu kilka zdjęć. Robert otworzył oczy i zorientował się ale odpuścił, zbyt bardzo podniecił się i stwierdził że to i tak nic nie da, ciotka nie usunie a im bardziej będzie się stawiał tym bardziej ją rozzłości.
    -A co to za obleśny wzwód? Ty perwersje, pozwoliłam Ci!? Bożenie podobała się cała sytuacja, kręcił ją fakt że to z jej powodu, podobała jej się stercząca pała, ale chciała mu pokazać kto tu rządzi. Zdjęła japonka i przywaliła z rozmachem w sterczącego penisa, Robert zasyczał i odsunął się lekko.
    -Przeproś!
    -Przepraszam Panią.
    Ciotka przywaliła mu jeszcze raz w penisa, jego penis zrobił się czerwony.  
    -Pełne zdanie.
    -Przepraszam Panią za to że mam wzwód.
    Ciotka uderzyła jeszcze raz, widziała że trochę rozkręciła się więc postanowiła przyhamować.
    -Jak to usprawiedliwisz?
    Robert chwile myślał patrząc tak w jej oczy aż po chwili poczuł dość mocny uścisk Ciotki na jajach który przybierał na sile. Bożena pompowała coraz mocnej jakby wygniatała cytrynę.
    -Przepraszam ale to dlatego że Pani mnie bardzo podnieca i nie jestem już w stanie oprzeć się.
    -Powiedziałeś wreszcie coś sensownego. (Uścisk minął) -Otwórz buzie! Robert otworzył i ciotka splunęła mu do środka po czym głęboko włożyła japonka. – Teraz wstaniesz i weźmiesz kubki i umyjesz je, jeżeli upuścisz klapka to spotkają Cię bolesne konsekwencje. Jak skończysz przyniesiesz kilka kostek lodu.
     
    Robert skinął głową i poszedł ze sterczącą pałą do kuchni a ciotka zainteresowała się pudłem które wcześniej zniósł ze strychu.

    CDN. może.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dud

    Opowiadanie klimatyczne w tematyce femdom. Mile widziane komentarze.