Blog

  • Taboo – Beata

    Lekki ból głowy w natężeniu akceptowalnym i suchość w ustach nie dziwią ani trochę, a po chwili przypomnienia sobie jak intensywne hulanki, jak wczesnym rankiem się skończyły, takie dolegliwości tylko cieszą. Ale lubię budzić się po nich w bezpieczeństwie świeżej, a idealnie jest gdy wykrochmalonej przez moją żonę pościeli. Otwieram oczy i wiem, że nie ma tego bezpieczeństwa, jest świeżo i miło, ale jakoś hotelowo. Słyszę morze, światło chyba jeszcze wczesnego poranka, po chwili słyszę szelest pościeli i głęboki wdech. Patrzę w bok, widzę plecy i wyłaniające się spod kołdry ramiona. Opalone i dość szerokie. Właścicielka pleców przeciąga się nieświadoma niespodzianki, która ją czeka gdy się obróci. Obraca się. Nie wydaje się być w szoku. Ja jestem w większym orientując się, że plecy i ramiona należą do mojej starszej kuzynki Beaty. Uśmiecha się. Mówię:

    -Wyjdę pewnie na łosia, ale kompletnie nie wiem gdzie jesteśmy.

    -Byłabym nie fair, gdybym teraz miała z ciebie bekę, bo obudziłam się dużo wcześniej i wysłałam kilka wiadomości, by zasięgnąć języka.- mówi z uśmiechem.

    -Powiesz?- próbuję ustalić.

    -Suszy mnie, mógłbyś?-prosi.

    -Nie mam kompletnie nic na sobie…- ostrzegam.

    Nie mówi nic tylko nasuwa kołdrę na twarz. Wstaję, otwieram małą lodówkę, znajduję nie tylko wodę, ale i pół butelki wódki. Wskakuję do łóżka, a gdy sięgam po kieliszki z nocnej szafki, Beata już na mnie patrzy. Zagajam:

    -Zatem?

    -Zatem dobrze się składa, że wziąłeś wódeczkę, bo nikt nam dziś nie będzie truł, żebyśmy już nie pili…

    -Wczoraj truli?

    -Zwłaszcza mój Filip i twoja mama.- krzywi się moja kuzynka wypijając pierwszy kieliszek.

    -A moja?

    -Powiedziała tylko, że wie jak to się skończy…

    -I wyczuła…?- pytam, gdy zimny alkohol spływa mi w dół gardła.

    -Nie wiem co do końca miała na myśli, ale twoi rodzice zabrali ich oboje do Gdańska, nas zapakowali do tego pokoju i z tego co zdążyłam się dowiedzieć nie wrócą dziś…- kończąc unosi kieliszek w toaście- dołączam. Kiedy wypijamy po ostatnim kieliszku. Mówi:

    -Idę pod prysznic, a ty zorganizuj repetę.

    Idzie, a ja nie zamierzam się przemęczać i dzwonię po service i po kilku minutach trzymam zmrożony trunek. Pukam w drzwi łazienki, by poinformować, że zapasy uzupełnione, ale słyszę:

    -Wchodź, wchodź.

    Beata owinięta ręcznikiem maluje sobie usta przed lustrem. Ręcznik nie jest na tyle szeroki, by przykryć jej pośladki w całości, co wykorzystuję i przyglądam się ich dolnej części wystającej spod bieli materiału. Mówi:

    -No jakby ktoś nas, a zwłaszcza ciebie, zobaczył dopiero szłyby ploty. Pod prysznic!- rozkazuje.

    Wchodzę, szyby kabiny są co prawda zaparowane, ale widać mnie jak na dłoni. Zerka. Myję się dokładnie. Wychodzi znów zerkając. Mówi:

    -Czekam.

    Kończę. Wychodzę. Wracam do łóżka. Czeka na mnie kieliszek wódki i Beata białej koszulce na ramiączkach. Uśmiecham się. Mówię:

    -Nawet nie wiesz obietnicą jakiej rozkoszy jest widok oszronionego kieliszka wódki, w łóżku, rano i w takim towarzystwie.

    -Myślałam, że o mnie zapomnisz wspomnieć.

    -Obawiałem się jak przyjmiesz: wódkę, siebie i rozkosz w jednym zdaniu.- siadam.- Z moich ust.

    -Jak opis na pornhubie…- śmieje się.

    -Wiesz jak pogonić marzenia w galop…- dodaję i nalewam.

    -Lubisz te historie w porno?- pyta bez skrępowania.

    -Wolę inne.- równie bez wstydu odpowiadam.

    -Dajesz!- syczy i aż podskakuje, gdy klęka na pościeli.

    Daję zbliżając się do niej jakbym chciał szeptać, by nikt nie podsłuchał.

    -Moja zdecydowanie ulubiona kategoria to milf. W podkategoriach mogę już przebierać w zależności od nastroju. Czasami lubię obejrzeć jak kończy się odważny masaż, a czasem mam chęć popatrzeć jak jakiś szczyl daje się uwieść zwykłej zdzirze po botoksie.

    -Mmm…- mruczy i otwiera szeroko oczy.

    Zawieszam się na chwilę patrząc w nie, gdy dodaje, a masz ulubiony, który zawsze działa?

    -Kilka, w zależności od nastroju.- mówię spokojnie.

    -A w tym momencie masz nastrój na…?- nie kończy, ale schyla się tak, że dekolt bardzo się jej uchyla.

    -Masaż, długi, zmysłowy masaż, w czasie którego, niby przypadkiem muskałbym Twoich pośladków, pachwin i biustu.

    -Moich?- pyta i przykłada teatralnym gestem obie dłonie do klatki piersiowej.- Uwiódłbyś mnie?

    -A ty? Co lubisz?- pytam i nie oznacza to wcale spadku napięcia, bo bezczelnie spoglądam w jej dekolt.

    -Najbardziej kręci mnie oglądanie kilku mężczyzn biorących jedną piękną kobietę…

    -Na raz czy po kolei?- dopytuję.

    -Uwielbiam patrzeć najbardziej kiedy rozkosz na jej spoconej twarzy miesza się z grymasem bólu i jękiem “już nie wytrzymam…”.

    -Czyli raczej na raz.- przerywam Beacie widząc jak przymyka oczy.

    -O tak… ale kiedy wyobrażam sobie jak spuszcza się na mnie kilku muskularnych byczków, też przyprawia o gęsią skórkę.- kontynuuje bez otwierania oczu.

    -A w życiu? W sypialni czy gdzie go tam pieprzysz?- mówię i kładę opuszki palców na jej powiekach, by została tam gdzie jest teraz. Syczy i sam nie wiem czując mój dotyk czy słysząc słowo “pieprzysz”. Pytam:

    -To “ssss” spowodowały moje opuszki czy dźwięk “pieprzysz”?

    -Świadomość, że to ja pieprzę…- odpowiada szeptem.

    -Osobiście lubię czuć, że to ona mnie pieprzy…- szepczę obok jej ucha.

    Chwyta moją dłoń w nadgarstku, odsuwa ją z twarzy i otwiera oczy. Po trzech głębokich oddechach dodaje:

    -To jakaś metafora?- pyta widocznie zaintrygowana.- Bo jeśli nie, chcę szczegółów.

    -Metafory zostawiam na inną okazję, teraz jestem anatomicznie wręcz dosłowny.- mówię pewnym tonem. I zaczynam opowiadać od razu jak proszę moją żonę, by penetrowała mnie swoim wibratorem od tyłu na czworaka, potem kładzie mnie na plecach nie wyjmując sztucznego penisa z mojego odbytu czym nie tylko mnie doprowadza pod stan wrzenia, ale i reakcje jej ciała nie chcą kryć podniecenia. Jej drobne piersi idealnie pasują do obrazu, który obserwuję, a gdy dopełnia go długimi rękawiczkami mocno opinającymi czarnym lateksem jej ramiona za łokieć. Wiem, że za chwilę chwyci mojego kutasa i zacznie go pieścić dłońmi aż zobaczy wytrysk, który zawsze jest obfity, na moim brzuchu.

    -Wyobraziłam sobie Agnieszkę nago w tych rękawiczkach kiedy jej piersi reagują i…- wydusza z siebie gdy kończę.

    Ale i tak jej przerywam:

    -…i pewno ma mokrą od potu skórę.

    -Zaczynasz czytać mnie jak otwartą książkę.- mówi opierając się na dłoniach, które układa na ręczniku między moimi nogami. Nie odsuwam się ani o centymetr. Mówię:

    -Może nie będziesz musiała sobie wyobrażać…

    Poprawiam zsunięte ramiączko jej koszulki sprawiając, że się uśmiecha dwuznacznie jak to tylko możliwe i mówi:

    -Dużo zrobię, by nie musieć sobie jej tylko wyobrażać.

    Odchylam głowę w tył jakbym dostrzegł nagle w niej jakiś nowy szczegół. Schyla odruchowo głowę w dół doszukując się tego detalu, który wydaje się jej, że zauważyłem. A kiedy się tak sobie przygląda, mówię:

    -Też lubię słuchać…

    Zaczyna niepewnie, ale po chwili alkohol rozplątuje jej język. Opowiada, że lubi patrzeć kiedy jej mąż, zazdrości kobiecie z którą tańczy, gdy są na imprezie. Widzi jak na nie patrzy, a im więcej widzi tym bardziej wydaje się skamieniały. Mówi, że lubi wtedy przesunąć paznokciami po karku swojej partnerki do tańca, że lubi wsunąć swoje udo między jej nogi lub wykonać kilka innych gestów, by potem gdy wracają do domu, już w hallu opowiadać mu jak pachniała tamta kobieta, jak czuła smak jej ust kiedy przechylała głowę i musnęła ją nimi. Mówi jak lubi mu opowiadać o pieszczotach, którymi doprowadza tamtą do rozkoszy. Mówię jej:

    -Łakomo brzmi, gdy opowiadasz z takim zaangażowaniem o dotykaniu drugiej kobiety i uwodzące jest to jak łatwo zapominasz o nim.

    -Widzę, że to ci się podoba.- mówi i ruchem głowy wskazuje na mój ręcznik, który unosi się w okolicach kroku.

    -I tobie niemniej.- reaguję kierując palec na jej odznaczające się coraz mocniej na materiale koszulki sutki.

    -To moja opowieść, nie powinieneś się dziwić.- odpowiada szybko.

    -Raczej podziwiam niż się dziwię.- mówię nie odrywając wzroku od jej biustu.

    -Dlaczego?- pyta i choć pytanie wydaje się nieprecyzyjne lub nawet nietrafione, chwytam w lot co ma na myśli:

    -Wiesz co jest jedną z najbardziej pociągających cech u innej kobiety?- patrzy na mnie tylko, gdy podnoszę wzrok znad jej piersi.- To że są inne właśnie. Kusi mnie różnica, uwodzi odmiana. Inny dotyk, inny kształt, różnica w smaku…

    -Skąd wiesz, że mam inny smak?- próbuje prowokować.

    -Wsunąłem się w ciebie palcem i skosztowałem, gdy spałaś.- rewanżuję się, oboje wiemy, że nic takiego się nie stało, ale miło było to usłyszeć. Wracam do mojego wywodu.- Wiem, że smakujesz inaczej, bo na smak składa się wiele, nie tylko substancja trafiająca na kubki smakowe. Inaczej pachniesz, masz skórę, która jest inna w dotyku, inny głos…

    -Ładnie mówisz, teraz poproszę o konkrety…- szepcze, a ja szeptem odpowiadam:

    -Na co dzień, biorę filigranową blondynkę z ledwo zauważalnym biustem, za to wydatnymi pośladkami, która pachnie korzennie i ciężko, a mam teraz przed sobą wysoką brunetkę o bujnym biuście, równie szczupłą co ta codzienna, ale przez wzrost mającej większą powierzchnię skóry do pieszczot, a to uwielbiam robić. Pachnie świeżością pokrzywy i cytrusów, ale to co pociąga mniej z największym magnetyzmem, czyli jej charakter obiecuje podobną do tamtej namiętność, choć mam nadzieję na inne odcienie. Przerywa mi:

    -Podoba mi się, że mówisz o niej do mnie w trzeciej osobie, jakby to ona była tą drugą…

    -Jest.- mówię krótko i, wychodząc na chwilę z roli, wtrącam.- Nie pamiętam, kiedy czułem takie pożądanie, które chce mi się kontrolować, bo powstrzymywanie tej żądzy tylko ją wzmaga.

    -Wiem gdzie jesteś, wytrzymaj jeszcze.- mówi z ustami przy mojej twarzy.- A teraz ciąg dalszy różnic, proszę.

    -Każdy detal jest inny, wiem bez patrzenia. Przypominam sobie  jak trzymam w dłoniach jej tyłek i obejmuję go całego palcami, po czym wyobrażam sobie twoje pośladki, które trzymam mocno, bez szans na ogarnięcie całych dłońmi, więc tylko przyciskam cię za nie do siebie albo błądzę po nich, a zwłaszcza między nimi.- słyszę cichutki pisk, dobiegający z jej krtani.- Tamta ma uda, na których zaciskam dłonie bez najmniejszego problemu, gdy na mnie siedzi, twoje mogę tylko masować i  przyciskać do siebie kiedy będziesz mnie ujeżdżać.

    -Już to robię…- wyrywa się jej bez kontroli.

    -Czuję.- odpowiadam.- Wybierz teraz różnicę o której chcesz usłyszeć…- mówię bardzo niskim głosem opierając swoje czoło o jej.

    -Co polecisz?- przeciąga.

    -Ja opowiem o pocałunkach, ty myśl.- wyrażam oczekiwanie rzeczowo.

    -Myślę. Mów.- mruczy zbliżając się do mnie ruchem, który rozpoczyna pocałunek.

    -Lubisz się całować.- choć nie pytam, Beata kiwa głową zapatrzona i zasłuchana.- Tamta całuje mnie swoimi małymi, ale bardzo silnymi ustami zachłannie i zaborczo, lubi czuć, że to ona bierze mnie nawet w pocałunku, to bardzo pasuje do tych wąskich warg, które wiedzą jak mnie pochłaniać, bym pochłaniać się pozwalał z uległą przyjemnością. Patrzę na twoje pełne wargi i na to jaki kształt ma ta dolna, którą wydajesz się wydymać jak rozpieszczona dziewczynka i marzę o długich, miękkich pocałunkach w których ocierają się tylko nasze wargi. Potem czuję twój język na mojej dolnej, czuję pierwszy smak twojej śliny, odsuwam się nieco, a ty czujesz mój język krążący po twoich ustach.- ponownie piszczy cichutko.- Ale zaczynasz czuć przyjemność istotną dopiero, kiedy słyszysz jak nie przerywając pocałunku mówię ci, żebyś rozchyliła usta udając nimi swoją cipkę i wysunęła czubek języka jakby był twoją łechtaczką.

    -O mój boże!- Beata jęczy i już nawet nie próbuje powstrzymać ruchów bioder. Widząc to wpycham jej poduszkę między nogi, dosiada jej, a rumieńce na twarzy nabierają wyrazu.- Mów do mnie jeszcze, mów.

    Mówię, mówię:

    -Liżę twoje wargi tak jakbym lizał cię między udami, krążę moim językiem wokół twojego, który wysuwasz bardziej, a wtedy liżę go swoim jak liże się nabrzmiałą łechtaczkę.- daję nam chwilę na ochłonięcie milcząc, świadomie odsuwając w czasie wrażenia których czekamy.- Co wymyśliłaś?- pytam spokojnie po dłuższej chwili, w czasie której balansujemy bliscy stracenia kontroli.

    -Podobało mi się.- mówi cicho przesuwając swoim nosem, który łamie się tak, że chcę jej powiedzieć jakim jest dla mnie bodźcem, po mojej twarzy unika jednak kontaktu ustami.- Co pewnie zauważyłeś, kiedy mówiłeś o dłoniach na moich , a zwłaszcza między moimi pośladkami.- mówi, a właściwie grzecznie prosi i opiera skroń o moją skroń, po czym kończy.- Poproszę o więcej tam właśnie.

    -Mówię ci żebyś stanęła przede mną, jak mówię często tamtej niewielkiej i bardzo niepokornej kobiecie o twardych pośladkach, ty stajesz jak ona i z rozpustną nieskromnością innego rodzaju pozwalasz mi się oglądać. Odwracasz się tyłem i po chwili, w trakcie której przyglądam się twoim pośladkom, schylasz się jak ona też to robi, ale twój tyłek tworzą dwa duże drgające mięśnie, kiedy tyłek tamtej wydaje się być scaloną skałą. Mimo swojej powierzchni od tyłu masz elementy chłopięcych pośladków, podobasz mi się taka. Mówię byś się położyła na brzuchu i bez chwili zwłoki masuję cię dłońmi, do których po chwili dołączają moje usta- wzdychasz.- słyszę jak Beata wzdycha głębokim wdechem.- A po chwili czujesz mój język sunący po skórze twojego tyłka nadając jej wyglądu skóry oskubanej do naga gęsi.- Beata unosi koszulkę, by pokazać mi, że w istocie ma gęsią skórkę na tyłku.- Całuję ją, masuję i liżę, ale omijam wciąż okolice rozdzielającego twój tyłek na dwie równe części rowka, ale kiedy ty sama chwytasz się za pośladki dłońmi i rozchylasz je najszerzej jak tylko…- słyszę ją jak mówi:

    -Robię tak, bo sam mówiłeś wcześniej, bym tym ruchem dała ci sygnał, że dłużej…nie…wy…trzy…mam.- szarpanymi oddechami oddziela ostatnie sylaby i choć sama tego nie kontroluje, brzmi tym bardziej apetycznie nie tylko przez rytm i ton ostatnich słów, ale też przez rozciągnięte pośladki.

    -…jak tylko możesz.- kontynuuję jakby nie zrobiła na mnie wrażenia.- Unoszę na chwilę głowę nad nimi, żeby przyjrzeć się twojej lubieżnej pozie. A po chwili czujesz jak wilgoć mojej śliny z języka wyznacza linię od końca twojej kości ogonowej, wsuwa się w niezauważalny, tak mocno rozciągnięty, początek rowka tuż pod nią. Nie sposób go dostrzec, ale skóra tam staje się cieplejsza i bardziej delikatna. To jeden z niewielu punktów wspólnych łączących cię z ciałem tamtej. Omijam jeszcze twój otwór w tyłku i zsuwam się językiem poniżej, by dotrzeć aż do miejsca w którym tyłek od cipki oddziela cienki fragment skóry, który u was obu jest delikatny w dotyku i na dotyk niezwykle wrażliwy.

    Pyta uległym tonem:

    -Co jeszcze mamy podobne?

    -Oblizuję tę cienką skórę całym językiem, który czujesz na kroczu, ale ja ruszam nim w przeciwną stronę, z powrotem w górę, by skosztować różnicy smaków między wami. Kiedy czujesz, że to już moje dłonie chwytają cię za tyłek i rozchylają go jak to ty robiłaś, wsuwasz swoje ręce pod brzuch i chwytasz między palce brodawki swoich piersi, wiem choć nie widzę, ale mówię, że ona robi tak samo, choć tobie jest łatwiej objąć spore sutki, gdy tamtej, choć są twarde jak kamyki, kurczą się do rozmiaru, który co chwilę wymyka się chwytowi jej palców.

    Słyszę:

    -Moje są niemniej twarde i zmniejszyły powierzchnię przy czym stały się łatwiejszymi do pieszczot.

    -Ty cała robisz się łatwiejsza. Pieszczoty twoich piersi obejrzę za chwilę, bo czujesz jak mój język zakreślił koła po pomarszczonej skórze wokół wejścia do odbytu, unosisz je lekko, sugerując kolejne posunięcie moim ustom, a przede wszystkim językowi. Ten spełnia twoje życzenie, a gdy liże twój tyłek, ty jedną dłonią uderzasz w łóżko, gdy druga zaciska chwyt na sutku, sprawiając ból.- patrzę na prawą dłoń Beaty, która automatycznie wsuwa się pod koszulkę, obejmuje lewą pierś i zaciska palce na sutku, wywołując głęboki jęk.- Liżę, ale i naśliniam wejście w twój anal, a gdy jest wystarczająco śliski moją śliną wpycham ci język w odbyt i poruszam czubkiem w nim.

    -Lubisz ten smak?- pyta jękiem.

    -Tyłek tamtej smakuje bardziej kwaśno, twój bardziej ciężko, próbuję wsunąć język najgłębiej jak na to pozwalają twoje zwieracze, a kiedy docieram do tego punktu ich skurcz wypycha penetrujący cię analnie język, którego całą powierzchnią liżę ci tyłek mocno przyciskając się nim do powierzchni delikatnej skóry po której sunie kilka razy od dołu ku górze. Obiecując drugą najbardziej wabiącą mnie dziedzinę namiętności…- zawieszam głos sugerując ci byś sama chciała zapytać co mam na myśli.

    -Chciałabym, żebyś opowiedział co masz na myśli.- mówisz i wbrew lżejszym chwytom palców na sutku ten jest coraz bardziej widoczny pod dzianiną koszulki, kiedy luzujesz ścisk dając mu odpocząć.

    -Pięknie wygląda taki prężący ci się pod koszulką, nie zostawia miejsca wyobraźni, kiedy myślę o jego kształcie.- mówię obserwując twój bujny biust, a zwłaszcza wieńczące go brodawki.

    -A wyobrażasz sobie, że za moment nie tylko zobaczysz je bez zasłony mojej piżamki, ale też będziesz mógł porównać jak czuć je pod palcami i jak różnią się smaki i aromaty naszych piersi…?- pyta wypinając wciąż schowany pod materiałem biust.

    -Teraz wydaje mi się, że widząc co robisz czuję zarówno dotyk skóry twojego biustu jak i jego smak i zapach.- mówię.

    -Chcesz?- pytasz podciągając koszulkę w górę pokazujesz brzuch, mam nadzieję w tej chwili zobaczyć też twoją cipkę, ale zasłania ją szczelnie poduszka na której siedzisz okrakiem.

    -Chcę…- odpowiadam.- Ale…- biorę wdech.

    -Ale…?- wykorzystujesz tę chwilę, by dopytać chcąc usłyszeć szczegóły, a twoja dłoń trzyma zmarszczoną koszulkę już między sporymi piersiami odsłaniając ich dolną część.

    -Ale wciąż leżysz na brzuchu z wypiętym tyłkiem, który ja zachłannie liżę językiem tak mocno, że wydaje ci się, że robię nim masaż okolic odbytu, by…

    Wtrącasz:

    -Już chcę usiąść przed tobą, na poduszce trzymanej między nogami i odkrywać coraz więcej ciała.

    -Sadzam cię na poduszce z wylizanym tyłkiem i patrzę jak unosisz koszulkę nieśpiesznie nęcisz płaskim brzuchem, a przestrzeń między piersiami ma magnetyzm wampa. Mówię ci, żebyś teraz ty zaczęła mówić co chcesz bym robił. Ale odpowiadasz: “Ty będziesz mówił czego ja chcę i ja będę tego chciała, a ty będziesz to robił.”

    Słyszę jej głos jakby z oddali:

    -O nie. Ty będziesz mówił czego ja chcę i ja będę tego chciała, a ty będziesz to robił.

    -Nie słyszałem nic bardziej podniecającego, może poza “Spójrz jak Alicja całuje moją cipkę…” kiedyś w sypialni którą dzielę z tamtą. Uśmiechasz się. Mówisz:

    -Wiem, że chcesz o tym opowiedzieć…

    -Opowiem, ale w wannie, potem. Teraz patrzę jak odsłaniasz piersi i chcesz usłyszeć co widzę, więc chcę mówić, ale przerywasz mi pytając, o tę drugą najbardziej kuszącą rzecz.

    Pytasz:

    -Najpierw powiedz o tej drugiej rzeczy, którą cię kuszę…

    Mówię nie ograniczając się nieszczerością:

    -Lizałem twój odbyt i pociągało mnie w nim nie tylko samo w sobie pieszczenie, ale i przekraczanie granic, bo szykowałem twój tyłek na przekroczenie kutasem granicy, którą wyznaczają twoje zwieracze. Podnieca mnie właśnie to, przesuwanie granic, łamanie ich, wtargnięcie na terytorium tabu. Ale zdałem sobie sprawę, gdy już wyobraziłem sobie mojego penisa pokonującego opór mięśni przy wejściu w odbyt, że czegokolwiek nie zrobię będzie to połamaniem tabu w drobny mak, bo cokolwiek będę robił, będę robił mojej przepięknej kuzynce. Więc siedzę teraz naprzeciwko jej nagiego ciała, które jest kontrastem ciała, które biorę w sypialni co wieczór.

    -Słucham…- ponaglasz.

    -Oglądam sobie twoją nagość jakbym oglądał towar na półce i porównywał z innym na półce obok. Podoba ci się mój wzrok, którym traktuję cię tak przedmiotowo.

    -Podoba mi się jak patrzysz na mnie jak na towar, opowiedz teraz jak wyglądam na tle tamtej.

    -Widzę jak wyprężone ciało sprawia, że żebra niemal strzelają spod skóry, którą naciągasz jeszcze mocniej, gdy unosisz piersi trzymając je w dłoniach. Jesteś łukiem w kształcie, cięciwą w naprężeniu. Trzesz kroczem coraz mocniej o poduszkę, a gdy wypychasz biodra co chwilę widzę twoją kobiecość, coraz bardziej odsłoniętą i z każdym pchnięciem coraz bardziej zamgloną wydzieliną z twojej pochwy. Tamta jest zawsze gładka, wygolona i zadbana, choć mówię jej za każdym razem, gdy liżę jej kroczę, że lubię włoski, zwłaszcza jej- są blond. Lubię włoski i widzę twoje choć też zadbane i trymowane są pieczołowicie, lubię włoski na cipkach, bo są tajemnicze, lubię włoski na cipkach, bo lubię lizać cipki, a gdy liżę lubię piżmowy zapach cipki, a ten utrzymuje się na włoskach nawet tuż po prysznicu. Jedyne co lubię w wygolonych kobiecych kroczach, to golenie samo w sobie i golenie robione przeze mnie.- ruchy jej miednicy są coraz bardziej rwane, coraz bardziej autonomiczne i coraz bardziej agresywne.- Lubię patrzeć na zadowoloną kobietę. Jeszcze godzinę temu pomyślałem sobie  w łazience: “Nie, niemożliwe, poza tym to byłoby przegięcie.”, a teraz mózg zaprząta mi myśl, że wyliżę pokrytą włoskami cipkę mojej kuzynki, którą podglądałem pod prysznicem, gdy byłem mały, obserwowałem na plaży w nadziei na uchylenie się stanika, gdy opalała plecy rozwiązując sznureczki trzymające go na miejscu na plaży w Darłowie, kiedy była już nastolatką, albo kiedy wspominałem ten wieczór zabawy w chowanego w domu Krzyśka, kiedy weszła do szafy w której ja już byłem i stała przyciśnięta do mnie przodem- doszedłem wtedy bezdźwięcznie czując jej biust na dłoniach celowo skrzyżowanych na klatce piersiowej. Kuzynki, która setki razy towarzyszyła mojej masturbacji, zawsze wtedy, gdy musiałem szybko dojść. Towarzyszyła mi wtedy gdy pierwszy raz poczułem dumę czując marny ejakulat na dłoni…- dziki jęk przerywa mi tok wspomnień, a Beacie przerywa kontrolę nad ciałem, które rzucają konwulsje i mimowolne skurcze, nawet jeszcze chwilę po tym jak upada na łóżko i wyrzuca poduszkę spomiędzy ud, chcąc złączyć je w uldze. Słyszę jej głęboki wydech, brzmiący jak “No! W końcu!”, nie mówię nic zafascynowany przedstawieniem mojej ślicznej krewnej. Jestem blisko od tego widoku. Mówi:

    -Brzmiało wiarygodnie, kiedy opowiadałeś o mnie w swoich wspomnieniach.

    -Bo było prawdziwe, ani krzty przesady.- mówię drżącym głosem czując niespotykaną rozkosz, która bez czucia pieszczoty zaczyna płynąć mi przez ciało, widzi to.

    -Pamiętam wtedy w szafie, widziałam jak jesteś przerażony, wtedy było to śmieszne, teraz doprowadziło mnie na skraj rozkoszy.

    -Znajdowałem się tam dzięki tobie i fantazji niezliczoną ilość razy.- podaje mi poduszkę, którą tarła o swoje kroczę przed chwilą. Jest zupełnie odkształcona, wciąż ciepła i całkiem mokra od kleistych soków jej rozkoszy. Wącham ją. Kiwa z uznaniem i pyta:

    -Czym?

    -Zmysły płatają mi figle- czuję kwiaty, wolę czuć pot.- bierze na chwilę poduszkę, sama wącha i mówi:

    -Wilgoć potu i piżmo cipki.- wącham. Czuję. Mówię:

    -Czuję jak orgazm wibruje mi całym ciałem od kilku minut, jakby przemieszczał się szukając ujścia, jest ekstremalnie rozkoszny i skoro czuję to na wyobrażenie i widok, aż niedowierzaniem napawa mnie myśl o twoim dotyku.

    -Chcesz, żebym pomogła znaleźć mu ujście?- pyta i czuję jak siada najbliżej mnie jak tylko może, oplata swoimi nogami moje biodra, układając się tak, że ciepło jej cipki w tym samym momencie zdaje się chuchać czule na mojego kutasa. Mówię jej to. Ponawia pytanie:

    -Pomóc? Dłonią?- unosi dłoń, która jest ofertą.- Ustami?- proponuje mi.- Może chcesz żebym na nim usiadła?- i unosi biodra eksponując swoje rozwarte wargi sromowe odróżniające się intensywnością koloru na tle ciemnego owłosienia. Krzyczę, krzykiem, który grzęźnie mi w tchawicy:

    -Ja pierdolę!- a strumień ciepłej spermy wytryska długo z mojego pulsującego kutasa, chlapie na jej skórę od podbródka, przez dekolt i lewą pierś, zostawia też kilka plam na jej brzuchu, te zaś wpływają w fałdki skóry gdy tak siedzi. Patrzymy na jej ospermiony gors. Ja czuję się jeszcze nieobecny, bo siła i rodzaj tego orgazmu wytrącił mnie poza limity ciała, w które wracam czując kiedy mój kutas mięknąc opada na udo Beaty i zsuwa się po nim w kierunku owłosionej cipki. Mówi:

    -Jak mówiłam lubię na to patrzeć i lubię to czuć na sobie, ale w tej chwili czuję się jakbym oglądała samą siebie tak mi błogo. Czuję się jak w filmie w którym nasienie kilku mężczyzn pokrywa moje ciało, spełniając moją fantazję przy użyciu jednego, nie czterech fiutów.

    -Ja jeszcze nie wróciłem, ale moje marzenia również właśnie się spełniają.

    -Jestem w takiej euforii, że spełnię każde, które będziesz w stanie wyartykułować w formie instrukcji. Tylko mów- ja robię.

    -Jeśli twoja euforia może równać się mojej, to zrozumiesz w lot. Jestem tak rozbity na cząsteczki, że odbijam się od ścian skrajności, przez środki. Chcę w jednej chwili pieścić twoje piersi, lizać cipkę i posuwać cię mocno w odbyt, który wierzę, że na to szykowałem, choć tylko w opowieści.

    -Instrukcja.- mówi machinalnym tonem. Mówię takim samym:

    -Dotknij dłonią swojego krocza. Nabierz na nią swój śluz i wmasuj go w mojego kutasa, aż stanie.- robi wszystko dokładnie, robi to z pasją. Stoi.- Pamiętasz jak lizałem twój tyłek?- uśmiecha się potwierdzając.- Zrób sama, tak samo, swoimi wilgotnymi palcami.

    Robi. Widzę. Ona widzi. Jest niezwykle płynna i zmysłowa nawet wykonując ruchy, które sprawiają na początku ból. Mówię, widząc jej palec wsuwający się w jej odbyt:

    -Nie zniosę już instrukcji. Chcę opowiadać, sugerować.

    -Tylko mów…- wzdycha ruszając tym palcem w sobie. Mówię:

    -To jest ten moment kiedy czuję  orgazm wewnątrz siebie. Ściska mnie skurczami w trzewiach kiedy przekraczam granice lub czuję, że nieuchronnie je naruszę za chwilę. Do tego ty tak posłuszna i otwarta, bezwstydnymi ruchami dla czucia przyjemności, którymi dzielisz się ze mną, powodujesz, że skurcz trzewi je skręca przyjemnie. Powiedz, że czujesz przyjemność gdy stymulujesz odbyt sama swoim palcem.- unoszę czoło dodając jej odwagi, by mówiła. Mówi:

    -Nie mogę się doczekać już kiedy wsuniesz mi go zwalniając mój palec.- wyjmuje palec z tyłka i oparta na stopach z jednej strony i dłoniach z drugiej nasuwa pośladki na mój sterczący członek, sama najlepiej wie kiedy zacząć opuszczać biodra w dół nadziewając powoli swój tyłek na mojego kutasa. Ale póki co sprawia sobie przyjemność kiedy rusza biodrami w stronę mojej klatki piersiowej, by po chwili cofnąć je do siebie, bo wtedy czubek penisa przesuwa się wzdłuż linii jej rowka drażniąc ją delikatnie. Mówię jej jak podniecające jest nie tylko sunięcie wzdłuż jej tyłka, zgodnie z jej ruchem, ale i widok, który widzę między udami jej szeroko rozłożonych nóg. Jest kobiecy, na pograniczu zwierzęcości. Mówi:

    -Słucham, co widzisz? Detale. Opisy. Opinie i porównania z cipką tamtej.

    -Szeroko rozstawione kolana i perspektywa dają mi szansę oglądania cię z ginekologiczną wręcz dokładnością. Lubię być medycznie konkretny i anatomicznie dosłowny. Już napięte ścięgna pachwin nadają wyrazu oczekiwania i zaproszenia. Są spocone lub, a może i, pokryte naszymi płynami ustrojowymi, które spływając z ciebie mieszają się w pachwinach, uwielbiam zapach pachwin w tym stanie. Część wygolonych warg sromowych od pachwiny właśnie po miejsce kryjące wejście do pochwy ma sznyt lubieżnej, a jednak pełnej klasy kobiety, która lubi czuć się jak dziwka…- szarpnięcie bioder po ostatnim słowie i wyraz twarzy Beaty znaczą: “tak też lubię, tak lubię przede wszystkim.”- Teraz pojawia się owłosienie, a z nim tajemnica i nimb przyzwoitości, mnie chodzi tylko o zapach, który mają tylko owłosione cipki. Czekam by ją lizać, gdy widzę jak wargi zarówno te w nagiej części jak i pokrytej włosami, rozklejają ciemną skórę i odsłaniają śliską czerwień pomiędzy nimi z pęczniejącą łechtaczką otoczoną czernią owłosienia łonowego, żyjącym wejściem do pochwy, które porusza się leniwie, aż po coraz mniej różową skórę między waginą a odbytem.

    -Będziesz mnie tam lizał?- pyta, a  ruchy jej bioder coraz bardziej zawężają krąg skupiając się na zbliżaniu członka do mokrego od śliny odbytu.

    -I całował, i muskał wargami, i drażnił językiem. Wyliżę cię tak dokładnie i z takim namaszczeniem, że kiedy dotrę do łechtaczki jedno muśnięcie samym czubkiem języka zainicjuje fale przewalającego się orgazmu, który swoją mocą sparaliżuje cię, by potem wygiąć ci całe ciało w spazmie, który skończysz w pozycji embrionalnej drżąca i spocona. A to…

    Słyszę jej jęknięcie, które mi przerywa i czuję jak idealnie ustawiony przez nią penis zaczyna napierać na jej śliski tyłek.
    -Mów.- sapie ostro.
    -Bardzo lubię czuć jak poddaje się opór zwieraczy, które wpuszczają wolno mojego fiuta, ale zaciskają się na nim co chwilę tworząc pierścienie rozkoszy. Ciepła wewnątrz odbytu nie jestem w stanie pomylić z żadnym innym, a w połączeniu z delikatną tkanką która otacza swoją gładkością ciało obce penetrujące nienaturalnie  swoją kochankę, która tylko buja biodrami delikatnie, przyzwyczajając tę drugą dziurkę do tkwiącego w niej penisa, a kiedy czuje, że “to już”, oplata nogami jego biodra i siada na stojącym w niej członku…

    Beata siada na mnie i mówi gardłowo:

    -Będę dawała ci dupy na zawołanie, ale mów o tym co mi robisz.

    -Patrzę na twoje ciało i obejmuję je ramionami.- tym razem to gesty podążają za słowem krok w krok.- Czuję jak drżymy oboje, czuję twoje piersi na mojej skórze i twoją cipkę na moim brzuchu. Mówię, że chcę cię całować, ale układam cię na boku, kładę się za tobą i ponownie wsuwam ci go w tyłek. Chwytam delikatnie dłonią twój podbródek i obracam ci głowę tak, by móc całować twoje usta. Patrzysz na mnie. Patrzę na ciebie. Z każdą chwilą ruchy moich bioder robią się coraz mocniejsze, głębsze i pewne tak jakbym posuwał cię w pochwę nie odbyt. Sama tracisz poczucie co jest czym, zaczynasz czuć tylko bliskość, pieszczotę i to jak cię wypełniam swoim mięśniem, który zaczyna pulsować i pęcznieć jeszcze bardziej tym mocniej rozciągając cię od zwieraczy w głąb odbytu. Czujesz jak zaczynam cię całować w usta, po ustach, sama nie wiesz czy to pocałunki czy tylko muśnięcia warg. Czujesz najbardziej delikatny pocałunek w swoim życiu na ustach i zaborczą penetrację analną która bierze cię od tyłu- podoba ci się to. Mówię ci w trakcie całowania “Pokaż jak pieścisz się sama.” Jesteś posłuszna i wsuwasz dłoń między złączone ciasno uda. Unosisz jedno zgięte w kolanie zyskując dostęp do całej cipki, którą masujesz i jęczysz głośniej z każdym ruchem dłoni, dotknięciem warg i pchnięciem kutasa w tyłku. Gdy schylasz głowę w dół do mostka i jęczysz jak ranna sarna, pytam, czy mogę się spuścić w twoim tyłku, a ty odpowiadasz przez zęby…- robię pauzę, dając Beacie do zrozumienia, że chcę usłyszeć jak to mówi. Mówi:

    -Wyruchaj mój odbyt do końca. Ruchaj mnie tam i spuszczaj się, chcę poczuć jak wypełnia mnie twój kutas i wytrysk. Pierdol mnie.- urywasz bijąc pięścią w pościel kiedy czujesz jak pierwsze krople wytrysku sączą się z mojego penisa, by po chwili wytrysnąć i zalać swoim lepkim ciepłem każdą wolną jeszcze fałdę w twoim odbycie. Czujesz jak penis który przed chwilą napierał na ciebie tam robi się mniejszy, w pół miękki, a następnie wypluwasz go z dupki jednym skurczem mięśni, czując strumień spermy cieknący tuż za nim. Czujesz niewytłumaczalną pustkę, pustkę analną, która przeplata się z analną ulgą. Kładziesz się na plecach w niewielkiej kałuży moje spermy, którą wyplułaś z dziurki, która nie powinna znać spermy. Mówisz:

    -Jutro nie będę mogła usiąść na dupie.

    -Ale zrobiłem sobie nią tak dobrze, aż…

    Przerywa:

    -Ja ci zrobiłam dobrze swoim dupskiem, a…- zawiesza głos. Patrzę pytająco.-…a i sobie nie tylko paluszkami.

    Kładzie się na moim torsie, głaszcząc mi twarz pyta:

    -Wiesz co sprawiało mi rozkosz podbitą, wzmocnioną?

    -Mój delikatny w obyciu członek?- pytam z przekąsem.

    -Kiedy mówiłeś o mnie “kochanka”. To słowo zazwyczaj kojarzy się z kimś niewartym splunięcia, a w twoich ustach jest osobą do kochania się, osobą z którą chcesz się kochać, którą masz… Nie ma w nim ani śladu negatywnej wibracji.

    -Nawet w słowach tak mocnych jak “moja suka”, “dziwka, którą posuwam”, “zdzira do robienia sobie dobrze”, “kurwa”, jeśli wypowiedziane będą do ciebie, zawsze z szacunkiem po to tylko by jak ujęła to przed chwilą moja analna kochanka podbić czy wzmocnić rozkosz. Myślę, że skoro nie musimy się spieszyć, kąpiel jest dobrym pomysłem. Przecież nie będziesz trzymać w ustach kutasa, którego wpuściłaś w sam środek swojej dupy, tak nie robią nawet najpodlejsze kurwy…

    Chwytasz wnet konwencję:

    -Nie jestem podłą, jestem wyjątkowo kosztowną kurwą, która uwielbia dbać o higienę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasz Tomasz
  • Nie-zwykla Rodzina cz 70. – Wspomnienia mamy z jej ojcem

    Byłam właśnie w drodze do mojego ojca. Obiecałam że przyjadę do niego zobaczyć jak u niego ze zdrowiem. Postanowiłam to zrobić sama. Bez Cassie, Alana czy Dave’a. Do mojego ojca przychodzi pielęgniarka aby dawać mu odpowiednie leki. Ojciec mówił mi że nie chce aby się ktoś nim zajmował. Mówiłam że to dla jego dobra. Po kilku dniach jednak mówił że jest bardzo zadowolony z tego jak ona się nim zajmuje. Zdziwiona byłam tym nieco, ale cieszyłam się że już mu ona nie przeszkadza. Zaczęłam się domyślać dlaczego już mu nie przeszkadza. Tata potrafi dogodzić kobiecie. Sama się o tym przekonałam. Aż zaczęłam wspominać jak to się u nas zaczęło. Nasz rodzinny sekret.

    Miałam 15 lat gdy moja matka zostawiła ojca dla jakiegoś młodszego kochanka. Pamiętam że tata był tym załamany przez kilka dni. Było mi go żal. Widziałam jak tęsknił za mamą. Był szczęśliwy że postanowiłam z nim zostać. Przez to z matką nie utrzymywałam kontaktu. Zawsze była suką i do teraz nawet ma nas gdzieś.

    Od tamtego momentu wiele się zmieniło. Odkąd skończyłam 18 lat zauważyłam że tata patrzy na mnie inaczej. Ojciec częściej mi się przyglądał, zaczął niby przypadkiem dotykać mnie po piersiach i pośladkach. Z początku nie reagowałam na to jakoś bardzo negatywnie. Mój tata miał wtedy 50 lat i nietrudno było zauważyć, że bardzo lubi seks. Często uprawiał z mamą seks, masturbował się, a później jak już mówiłam, próbował mnie dotykać. Przyznam że to też na mnie trochę podziałało. Na ojca zaczęłam także patrzyć inaczej.

    Widziałam go kilka razy jak się przebierał. Jego fiut miał, co najmniej 20 cm. Jest duży i gruby. Kiedy o nim myślę robi mi się mokro. Często się masturbuje myśląc o nim. Myślę o tym żeby poczuć tego wielkiego kutasa ojca w mojej cipce.

    Nie wiedziałam że zaraz nastąpi punkt zwrotny.

    Rano gdy wstałam, poszłam pod prysznic. Kiedy włączyłam wodę zaczęłam myć moje ciało. Dotykałam się wszędzie, szczególnie w okolicach cycków, które to przyznam są w miarę duże. A także dotykałam się w okolicach łechtaczki. W ten sposób też się masturbowałam. Myśląc o tym, aby zostać zerżnięta. Myśli znów powędrowały na temat kutasa ojca.

    Kiedy się myłam, dostrzegłam jak tata przygląda mi się przez lekko uchylone drzwi. Pierwszy raz robił coś takiego. Od dłuższego czasu bacznie mi się przyglądał. Ja nie byłam dłuższa i wcześniej już pare razy próbowałam go prowokować chodząc po domu w samych majtkach i prześwitującej koszulce. Gdy na mnie patrzył, to w jego oczach widziałam to jak mnie pożąda.

    Tata mógł dostrzec moje duże piersi, na które spływały krople wody. Stał przy drzwiach przez chwile, ale szybko wyszedł, gdy zakręciłam wodę.

    Po kilku minutach wyszłam z toalety z ręcznikiem owiniętym wzdłuż tułowia tak, że zasłaniał piersi i ledwo co pośladki. Zagryzłam wargę gdy przeszłam koło taty i poczułam jego wzrok na sobie. Przykucnęłam koło szafki, aby wyjąć świężą piżamę. Kątem oka widziałam jak dotyka się przez materiał spodni. Wstałam z piżamą i wróciłam do łazienki.

    Już wtedy widziałam jak na mnie reaguje.

    Wieczorem zjedliśmy kolacje i zaczęliśmy oglądać telewizję. Miałam na sobie tylko majtki, które były pokrytę białą koszulką. Moja nocna bielizna. Ojciec patrzył na mnie częściej niż w telewizor.

    – Film się skończył tato. Pójdę się wykąpać.

    – Jasne córeczko.

    Będąc w łazience zdjęłam swoje rzeczy rozbierając się do naga. Weszłam za parawan. Po namyśle zawołałam.

    – Tato! Przynieś mi czysty ręcznik.

    – Dobrze! – usłyszałam.

    Tata zapewnie myślał o tym, że jeżeli wejdzie do łazienki to może uda mu się zobaczyć coś więcej. Zapukał do drzwi, czekając na dalszą instrukcją.

    – Wejdź tato.

    Dwa razy nie trzeba było mu powtarzać. Po wejściu od razu jego wzrok skierował się w stronę kabiny. Wystawiłam głowę zza parawanu.

    – Tato…mógłbyś umyć mi plecy?

    – Ja…oczywiście córeczko.

    Odwróciłam się, krzyżując ręce na piersiach. Tata widział mój tyłek w całej okazałości. Starał się dokładnie i powoli myć moje plecy.

    Nie chciał, aby ta chwila się tak szybko skończyła. Masował coraz większe obszary. Wkładał ręce pod pachy muskając boki moich piersi. Kiedy już chciał wkładać ręce głębiej w stronę piersi, odwróciłam się do niego. Jego oczy pociemniały gdy zobaczył moje cycki i cipkę w całych okazałościach. Dotknęłam jego krocza przez materiał spodni.

    – Jesteś już twardy tato. Czyżby to od patrzenia na mnie.

    – Ann…jesteś piękna córeczko. Gdy na ciebie patrzę, to tak bardzo cię pragnę. – powiedział, dotykając mnie po policzku, a następnie pocałował.

    Po oderwaniu się od siebie, uklęknęłam przed nim i zdjęłam mu spodnie i gacie. Trzymałam jego w pełni gotowego fiuta w dłoni.

    – Ja też tego pragnę tato.

    Pocałowałam końcówkę. Poczułam lekko słonawy smak. Wsunęłam sam czubek. Delikatnie ssałam i pieściłam językiem. Potęgowałam tylko jego napięcie. Potrzebował tego. Obciągałam tak przez chwilę aż w końcu wyjęłam go z ust. Ślina spływała po mojej brodzie. Łapczywie łapałam powietrze.

    – Wiesz co tato…ja skończyłam. Weź prysznic i przyjdź do mojego pokoju.

    Powiedziałam i nie zakładając ręcznika wyszłam z łazienki, dodatkowo kręcąc tyłkiem.

    Udałam się do mojego pokoju. Taka całkiem naga położyłam się na boku na łóżku. Czekałam na tatę. Będzie miał ciekawy widok jak wyjdzie z łazienki.

    Nie czekając na niego długo, tata zjawił się u mnie w pokoju w samym ręczniku. Widać wyraźnie było że mu stał. Nie krył zdziwienia.

    – Ann…

    – Czekałam na ciebie, tato.

    – Jesteś całkiem naga, skarbie. – przyglądał się i był pod wrażeniem tego widoku.

    – Wiem. Przyznaj, że tylko tak mnie wyobrażałeś.

    – Ann…

    – Wiem że tego chcesz tato. Ja też ciebie pragnę.

    Wtedy dotknęłam jego fiuta przez ręcznik.

    – Ann…pragnę cię, ale chyba nie…

    – Och tato, przecież możemy mieć mały sekret, prawda?

    – Chcesz tego? Zrobisz to dla mnie?

    – Oczywiście, że tak. Bez mamy tobie też tego brakuje… – zamilkłam.

    Tata długo patrzył na mnie. Potem odsłonił swój ręcznik. Przed moja twarzą zakołysał się stojący penis. Nie wytrzymałam, błyskawicznie chwyciłam go w obie dłonie, objęłam ustami. Wsunęłam do buzi tyle, ile mogłam, ale on był naprawdę duży. Zaczęłam go ssać, masować dłońmi, trzymałam mocno. Po chwili poczułam na głowie dłoń taty. Delikatnie podyktował rytm, jakim miałam ciągnąć jego kutasa.

    – Moja dziewczynka – usłyszałam szept – jesteś w tym lepsza niż twoja mama.

    – Wiem, wiem – na chwilkę przestałam obciągać. – jeszcze w wielu rzeczach jestem od tej suki lepsza.

    Zaczynało mnie ogarniać niesamowite podniecenie, puściłam jedną ręką pałę i zaczęłam masować sobie cipę. Ojciec zaczął głośno sapać, kutas stawał się twardszy, wsuwał się we mnie coraz szybciej, ja coraz szybciej masowałam cipkę. Nagle zrobił się twardy, zaczął pulsować, a ja wreszcie poczułam smak męskiego nasienia. Tata strzelał spermą jak z sikawki, nie byłam w stanie połykać, większość wylała się z buzi na brodę i na cycki, słyszałam stękanie i jęki ojca.

    Po chwili położył mnie na łóżku, rozchylił nogi i zaczął lizać cipkę. Lizał po wierzchu, wsuwał język do środka, spijał kapiące z niej soki, ssał wargi, ale najwięcej poświęcił łechtaczce, tak, że wkrótce zawyłam i zajęczałam z rozkoszy. Następnie tata kutasa umieścił wprost koło wejścia do cipy.

    – No dalej, tato…śmiało…

    – Ale Ann, czy ty…

    – Spokojnie. Nie jestem dziewicą i biorę tabletki. Wejdź we mnie…proszę. – mówiłam błagalnie.

    Wszedł pomału do końca i zaczął mnie rytmicznie pompować. Cały czas patrzył mi w oczy, uśmiechał się leciutko.

    Byłam już na granicy, kiedy przyspieszył, ruchał mnie jak automat, zaczął przy tym głośno sapać. Jego chuj zrobił się twardy, wchodził we mnie niemal do bólu. Czułam jego każdy centymetr. Normalnie rozpychał mi pizdę jak tylko mógł.

    Stęknęłam, po chwili w rytm uderzeń kutasa. Sapałam i jęczałam głośno. Trwało to jakiś czas, ruchy ojca stały się szybsze. Już nie jęczałam, tylko wyłam. Odczuwałam podniecenie, jakiego wcześniej nie doznałam robiąc sobie samej przyjemność.

    – Ohhh….Annn…już blisko…

    – Dalej tatusiu…chcę cię poczuć…

    W końcu tata wystrzelił. Czułam, jak wytryskuje nasienie, czułam je na końcu pizdy. Zrobił jeszcze kilka ruchów, a wtedy już nie pilnowałam się i doszłam razem z nim. Czułam jak jego sperma trafia w najczulszy punkt w mojej cipie.

    Po chwili wyszedł ze mnie i położył się na łóżku, obejmując mnie.

    – Ohh Ann…co my zrobiliśmy. – powiedział, śmiejąc się.

    – To było świetne tato. Byłeś wspaniały.

    – Ty też Ann. To był najlepszy seks jaki miałem. – pocałował mnie w spocone czoło. – Tylko nikomu o tym nie mów.

    – No jasne. To nasz rodzinny sekret.

    Powiedziałam i pocałowałam ojca w policzek. Ten uśmiechnął się i przytulił mnie bardziej do siebie.

    Od tamtej chwili spałam razem z ojcem i często się ruchaliśmy. To było świetne.

    Potem poznałam mojego męża, który to też miał podobny sekret w swojej rodzinie. No i mam też dzieci z którymi dzielę się sekretem.

    Jednak zawsze będę pamiętać od kogo się to u mnie zaczęło.

    C.D.N

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Przygoda z ojcem kumpla

    Pierwszy raz z ojcem kumpla był zupełnie przypadkowo i w ogóle tego nie planowałem. Kumpel ze studiów – Łukasz, który był zagorzałym heterykiem, zrobił imprezę i zaprosił kilku kolesi. Po kilku drinkach poszedłem do kibla odlać się. Jak wyszedłem to jego ojciec Daniel poprosił mnie żebym pomógł mu zanieść przekąski na taras, gdzie była impreza. Nie zabrałem wszystkiego na raz, a że on jeszcze kończył je przygotowywać to poprosił, żebym jeszcze wrócił za chwilę i zabrał resztę. Ja zaniosłem te pierwsze i od razu wróciłem do niego. On jeszcze kończył w kuchni robić jakąś sałatkę do grilla. I chyba alkohol już dał znać bo nie wiem czemu, ale tak mnie podjarał, że zaszedłem go od tylu i niby chcąc sięgnąć pomidora przystawiłem swojego stojąca w spodniach kutasa do jego tyłka. On od razu pyta co ja robię. Ja mówię, że bardzo mnie podnieca i pragnę go. A on na to, że nie tutaj, bo jeszcze ktoś zobaczy. Pytam się: to gdzie? Odpowiada mi, żebym później przyszedł na pierwsze piętro. Dokończyliśmy sałatkę i zaniosłem ją na taras do kumpli. Siedzieliśmy z kumplami przy grillu, oczywiście drinkując. Raz po raz któryś wychodził do toalety. Więc mniej więcej po godzinie wyszedłem i ja, tylko zamiast do toalety wszedłem na piętro. Daniel siedział w swoim gabinecie i coś tam pisał na komputerze. Wszedłem do gabinetu. zamknąłem drzwi i od razu go pocałowałem. On odwzajemnił pocałunek i przez dłuższy czas pozostawaliśmy w nim zatopieni. W pewnym momencie Daniel zaczął mnie masować przez spodnie po kutasie, który już był w gotowości. Mega się podnieciłem i zapytałem czy weźmie do buzi. Zgodził się. Od razu wyjąłem ze spodni swojego kutasa, a on wziął go do buzi. Pięknie ssał, widać, że miał wprawę. Niestety podniecenie wzięło górę i szybko poleciałem. Skończyłem oczywiście w jego buzi. On wszystko połknął patrząc mi w oczy. Po czym powiedział, że nie wiedziała, że mam na niego ochotę. Odpowiedziałem, że mega mnie podnieca i chętnie to kiedyś powtórzę. Daniel powiedział, że możemy już za tydzień, bo żona wyjeżdża znowu do swojej matki, a Łukasz jedzie z nią, bo coś tam musi jej pomóc. Oczywiście się zgodziłem. Na koniec daliśmy sobie soczystego buziaka i wróciłem do chłopaków. Impreza trwała do późnej nocy. W jej trakcie jeszcze dwa razy udało mi się do niego wyrwać na małe namiętne igraszki. Po imprezie u Łukasza miałem tysiąc myśli w głowie. Czy brnąc w to dalej? Co będzie jak Łukasz się dowie, że zabawiam się z jego ojcem. Najlepsze było to, że z wrażenia zapomniałem spytać Daniela o jakiś kontakt (telefon, messenger, whatsapp). Znalazłem go co prawda na Facebooku, ale jakoś tak głupio było mi napisać. A jakby Łukasz to odczytał? Nie wiedziałem jak bardzo dbają o prywatność wiadomości. Wymyśliłem że pójdę do Łukasza pod pretekstem zostawionej czapki. Oczywiście wcześniej napisałem do Łukasza, że przyjdę. Gdy zadzwoniłem do drzwi otworzył Daniel. Uśmiechnął się, ale rozmawiał oficjalnie. Widziałem już, że tego dnia nic nie będzie. Gdy Łukasz poszedł po czapeczkę, szepnąłem do Daniela żeby się odezwał na messengerze. Jak tylko wyszedłem od nich z domu, niemal natychmiast sygnał w telefonie – wiadomość od Daniela. Uśmiechnięta emotikonka i nr telefonu oraz dopisek „tylko whatsapp”. Od razu mu tam napisałem: Cześć, ale miałem ochotę, myślałem, że nie wytrzymam. On odpisał: wytrzymaj do piątku. Potem niemal co chwile pisaliśmy. Pisaliśmy o wszystkim: co lubimy, co nas kręci, co obecnie robimy. Pisaliśmy jak starzy dobrzy znajomi. Tydzień bardzo się dłużył. Gdy nadszedł piątek to czułem już motylki w brzuchu. Około południa Daniel napisał: Od 18:00 mam wolną chatę – bądź gotowy. Po powrocie z zajęć szybko zjadłem obiad i poleciałem do łazienki się szykować. Rodzicom ściemniłem, że dzisiaj będę nocował u Łukasza. Gdy zbliżała się 18:00 wyszedłem z domu do Daniela. Szedłem z wielkim biciem serca. Był stres a zarówno radość. Na bieżąco mu pisałem gdzie jestem. W pewnym momencie odpisał: pospaceruj jeszcze chwile, bo żona z Łukaszem nie mogą się pozbierać. Więc zrobiłem spacer po osiedlu co chwilę zerkając na telefon. W końcu przyszła wiadomość: pojechali, chodź. Szybkim krokiem ruszyłem w kierunku jego domu. Zobaczyłem, że wypatruje mnie w oknie. Otworzył drzwi. Wszedłem do środka i zatopiliśmy się w pocałunku. Całowaliśmy się chyba z 10 minut. W końcu Daniel powiedział: ściągaj buty i kurtkę i chodź dalej. Zrobił po drinku i usiedliśmy na kanapie. Rozmawialiśmy jak starzy znajomi, jak ojciec z synem. Daniel opowiedział, że z facetami spotyka się już kilkanaście lat, że go na ostatniej imprezie zaskoczyłem, że nie planował ze mną, ze chce dyskrecji, że nie chce związku, żebym się nie nastawiał na to. Gadaliśmy chyba z godzinę co jakiś czas się całując i pieszcząc. W końcu w czasie kolejnego pocałunku zrobił kolejny krok – położył rękę na moim kutasie, który był sztywny niemal od początku. Ja położyłem rękę na jego kutasie. Zaczęliśmy się rozbierać. A właściwie zdzierać ubrania z siebie, aż stanęliśmy przed sobą nago. Daniel był fajnie zbudowany, widać było zarys mięśni. Lekki zarost na klacie, jaja i pachy starannie wygolone. Zaczęliśmy się znowu całować. W końcu Daniel klęknął i wzięła mojego kutasa do buzi. Ssał i pieścił go. I znowu nie wytrzymałem i strzeliłem. On wszystko połknął i powiedział, że noc długa i będzie mógł mi ssac i pieścić dużo dłużej. Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin Borucki
  • Przed wyjazdem

    Gdy miałam 17 lat po raz pierwszy zobaczyłam penisa „na żywo”. Przez zupełny przypadek przechodziłam obok drzwi do łazienki, które nie były zamknięte a spod prysznica wychodził mój ojciec. Nie mogłam oderwać wzroku i patrzyłam na niego z otwartymi ustami. Szybko się ewakuowałam z tego miejsca by mnie ojciec nie zobaczył ale widok ten miałam przed oczami do wieczora. Jestem Maria. 170cm wzrostu, 69 kg, biust 75e i dość szczupłe biodra jak na mój wzrost. Za dwa tygodnie mieliśmy całą rodziną wyjechać na wczasy na Chorwację. Byłam przygotowana w 100%. Mama jeszcze szalała bo brakowało jej kostiumu na plażę. Brat odbywał zasadniczą służbę wojskową. Wcielili go do marynarki wojennej także nie będzie go z nami. Tata? Jak to on – stoicki spokój. Lecieliśmy samolotem także jego zmartwieniem było tylko schowanie samochodu do garażu. Ogólnie miałam czas, lato, zero obowiązków. Tego wieczora nadal przed oczami miałam kutasa ojca. Gdy leżałam już w łóżku mimowolnie sięgnęłam do swojej cipki. Zawsze lubiłam się nią bawić. Sprawiało mi to ogromną przyjemność. I tym razem była mokra i przyjemna w dotyku. Mężczyzny jeszcze nie miałam ale cnotę straciłam ze swoimi palcami rok temu. Z lubością wkładałam palce tak głęboko jak to było możliwe i potem oblizywałam je. Czasami schodziło mi parę godzin zanim doszłam. Lubię ją maltretować tak samo jak lubię maltretować swoje zmysły. Tak – jestem masochistką. Oglądając w telefonie filmy pornograficzne lubię tylko muskać płatki sromowe drażniąc je by dreszcz przechodził przez całe moje ciało. A to uszczypnę się w sutek, a to pstryknę w łechtaczkę by zabolała. Jestem wtedy mokra i ciężko oddycham ale bardzo to lubię. Tym razem nie było inaczej. Z pokoju rodziców dochodziły odgłosy ich nocnych uciech. Nie ukrywali się z tym a ja słysząc to byłam pobudzona i pragnęłam zabaw z moją cipką. Tej nocy chciałam by mnie ojciec zerżną tym swoim wielkim kutasem. Byłam napalona i to bardzo ale musiały mi wystarczyć moje zabawy z palcami. Długo ją drażniłam. Dotykałam, potem przerwa. Aż tarłam udami z podniecenia ale specjalnie robiłam te przerwy by utrzymywać się w napięciu. W końcu nie wytrzymałam. Włożyłam sobie pierś do ust i przygryzłam sutek, dwoma palcami zaczęłam intensywnie penetrować pochwę i drugą ręką bardzo mocno ściskać łechtaczkę. Co to był za odlot… Całe moje ciało się trzęsło od silnego orgazmu ale nie przestawałam się drażnić i pomimo braku sił nadal mocno gryzłam sutek i mocno pstrykałam w łechtaczkę. Bosko… Gdy rano się obudziłam przy moim łóżku stała mama. „Coś śniło Ci się w nocy Marysiu i widzę, że to był bardzo fajny sen”. Prześcieradło było mokre i w całym pokoju unosił się zapach orgii. Było mi wstyd przed matką i nie chciałam patrzeć jej w oczy. „Nie musisz się wstydzić Marysiu, po to masz cipkę by ona ci służyła i było ci przyjemnie” powiedziała. „Ja pomimo współżycia z twoim ojcem bawię się swoją cipką gdy go nie ma w domu”. „Jak to?” „Ano mam większe potrzeby niż on może mi dać”. „To można więcej?” „Tak. I to dużo więcej. Twój ojciec nigdy nie sprawia mi przyjemności językiem a to sprawia mi największą przyjemność”. „Skąd wiesz skoro on nie liże Ci cipki?” „Marysiu, jakbym polegała tylko na Twoim ojcu to nic z życia bym nie miała”. „Masz kochanka?” „Tak ale o tym możesz wiedzieć tylko Ty, jakby się ojciec dowiedział…”. „Ode mnie się nie dowie. Możesz mi wierzyć. Znam go?” „Znasz, to syn naszych sąsiadów – Kacper”. Nasi sąsiedzi, Państwo Wierzbiccy to bogata rodzina. Ich dom to wielka willa z ogromnym ogrodem. Pan Roman jest attaché wojskowym w Kanadzie i bardzo często nie ma go w domu. Pani Jadwiga, była nauczycielką prowadzi jakąś galerię obrazów. Kacper to dwudziestopięcioletni kawaler. Nie pracuje ale nie prowadzi jakiegoś hulaszczego trybu życia. Nie widziałam go nigdy z jakąś dziewczyną. Nie zwracałam na niego uwagi. Teraz będę mu się bardziej przyglądać. „I jak on liże?” „Mogę Ci pokazać jeśli się nie wstydzisz swojej matki”. Zdębiałam. Nigdy bym nie posądzała matki o takie zapędy. Jak to- matka swoją córkę? Zrobiłam się momentalnie mokra. Biłam się z myślami. „Przecież tata jest na dole” „Tata wyszedł już rano i wróci dopiero na kolację. Pojechał do swojego brata na budowę. Musi się czymś zająć bo jak twierdzi zwariuje do wyjazdu z braku jakiegoś zajęcia. Mamy kilka godzin tylko dla siebie”. Mama nie czekała co odpowiem tylko klęknęła przy łóżku i położyła dłoń na mojej piersi. „Nie wstydź się swojego ciała”. Zsunęła moją koszulkę nocną przez głowę i byłam półnaga. „Widzę porządne ślady na twoich sutkach. Lubisz je gryźć?” „Bardzo. Ogólnie lubię trochę bólu. Lubię się drażnić i maltretować”. Pogładziła mnie to piersiach i uszczypnęła w sutek. Przy tym oblizywała swoje usta. Zsunęła ze mnie dół od pidżamy i głaskała moje uda. Drżałam. Złapałam się za piersi i zaczęłam je ugniatać i szczypać sutki. Mama zobaczyła, że zaczynam „odpływać” i rozłożyła moje nogi. Zaczęła masować moją łechtaczkę i powoli zagłębiać palce w mojej cipce. Oddech mi się zmienił i zrobiłam się mokra jak nigdy. „Nie przestawaj mamo”. „Nie mam zamiaru. Pozwól, że sprawię że odlecisz”. Poczułam jak jej język zaczyna taniec wokół mojej łechtaczki. Uniosłam biodra by miała lepszy do niej dostęp. Chciałam by wwiercała się tym językiem jak najgłębiej mojej pochwy. Chciałam by gryzła moją łechtaczkę. By maltretowała całą moją cipkę. Jakby czytała w moich myślach bo poczułam bój przygryzanej przez jej zęby łechtaczki. Syczałam ale nie z bólu tylko z przyjemności. „Nie przestawaj”… Ssała mnie. Gryzła mnie po całej cipce. Wkładała palce i dawał mi je do oblizywania. Było cudownie i nie chciałam końca tej zabawy. Potężny orgazm przyszedł po paru minutach i trwać długo. „Nie przerywaj mamo!” Ona tylko przyspieszyła. Kolejny orgazm. Aż bolało. Dopiero po paru minutach mogłam otworzyć oczy. Nadal drżałam. „Myślę, że było Ci dobrze Marysiu”. „Dobrze? Było cudownie. Takiego orgazmu nigdy nie miałam. Pozwól, że się odwdzięczę”. „Liczyłam na to”. Z trudem skoordynowałam swoje ruchy bo wciąż byłam mocno pobudzona ale uklękłam przed stojącą matką i powoli zaczęłam jej ściągać majtki. Sama zdjęła stanik i nad moją głową były jej wielkie piersi. Jej cipką pachniała. Wołała mnie bym się nią zajęła. Bez skrępowania wysunęłam język i zaczęłam ją lizać po cipce. Była mokra a wręcz kapało z niej na moją twarz. „Zrób z nią co chcesz córeczko”. Nie trzeba było mi powtarzać. Zaczęłam przygryzać jej łechtaczkę i płatki sromowe. Zaczęłam ją posuwać palcami jakby był to kutas ojca. Ssałam z całych sił. Ledwo trzymała się na nogach. Po jakimś czasie odwróciła się do mnie tyłem. „Wyliż mi drugą dziurkę i włóż tam palce”. Posłusznie spełniłam jej zadanie. Włożyłam najpierw jeden palec potem pozwoliłam sobie na zrobienie tego dwoma palcami. „O ku$?a, jak przyjemnie”. Matką wstrząsały orgazmy jeden za drugim. Oparła się o łóżko i jeszcze bardziej wyeksponowała mi swój tyłek. Po intensywnym bolcowaniu jej przez moje palce opadła na łóżko ciężko dysząc. „Dość!!! Bo zwariujemy obie” Powoli dochodziłyśmy do siebie. Nasze ciała się uspokoiły dopiero po paru minutach. „Ogarnijmy się bo za godzinę wraca ojciec”. Tego dnia nie zapomnę do końca życia. Mama stała się moją najlepszą przyjaciółką i mentorką. „Jutro zaproszę Kacpra. Musisz go koniecznie poznać Marysiu”…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo

    CDN…

  • IzabeL – Kara za nieposłuszenstwo

    Małym wprowadzeniem. Ta historia rozgrywała się długo po wydarzeniach z poprzedniej historii. Mniej więcej około 16 roku mojego życia. Był ciepły poranek, początek października. Minął ponad tydzień odkąd widzieliśmy się ostatnim razem. Z tego powodu byłam już mocno nakręcona i napalona na mojego kochanka.

     

      Dzień wcześniej umówiłam się z Arturem, że zgarnie mnie rano, w drodze do swojego mieszkania, po nocnej zmianie. Rodziców nie było w domu, więc nawet nie wiedzieli, że nie będzie mnie w szkole.  Czekałam na niego przystanku autobusowym, w połowie drogi między domem, a jego mieszkaniem. Wcześniej mogłam spokojnie przygotować się u siebie, zazwyczaj bowiem wszelkie przebieranie i malowanie się odbywały się na jego mieszkaniu. Miałam na sobie czarny sweterek z dekoltem z którego wyłaniały się moje piersi, ściśnięte w czarnym koronkowym staniku (pompka do piersi, której  używałam działała cuda), czerwoną miniówkę, a pod nią czarne koronkowe majteczki. Na nogach miałam cieliste rajstopy i kozaki do kolan. Całość dopełniały moje rozpuszczone ciemnoczerwone włosy, które miałam już za ramiona, oraz ciemny makijaż, dodatkowo podkreślony czarną szminką i czarnym lakierem na paznokciach.

      Na przystanku czekały jeszcze dwie kobiety, młody chłopak oraz jakiś starszy gość. Zerkając na nich widziałam jak obaj niemal rozbierali mnie wzrokiem. Poczułam jak robię się mokra na te małe zaloty. Po dłuższej chwili czekania, na przystanku zatrzymał się Artur. Wsiadłam do samochodu i przywitałam się z nim niemal przyklejając się do jego ust. Artur poprosił mnie żebym usiadła, ponieważ miał ciężką noc w pracy. Nie zauważyłam, albo raczej nie chciałam zwracać uwagi na fakt, że nie jest w humorze i jest bardzo zły po nocce. Ruszyliśmy, a ja zaczęłam się do niego przymilać i wdzięczyć, to całując go po szyi, a to kładąc rękę na jego kroczu. Punktem, który przekroczył granicę było to, że zaczęłam rozpinać zamek w jego spodniach podczas jazdy. Artur zahamował dość gwałtownie i skręcił w drogę do lasu. Stanął jakieś 200 m od drogi, i wysiadł. Nie wiedziałam co się dzieje. On natomiast podszedł do drzwi z mojej strony, a następnie otworzył je, złapał mnie za rękę i wyciągnął z samochodu. Potem niemal rzucił mnie na maskę mówiąc wściekle, że skoro zachowuję się jak prostytutka, to on dokładnie tak mnie potraktuje. Przycisnął mnie jedną ręką do maski samochodu, a drugą ściągnął moją miniówkę. Następnie rozdarł moje rajstopy i zerwał ze mnie majtki. Byłam bardzo przestraszona i zaczęłam go przepraszać. On jednak nic sobie z tego nie robił, a gdy niemal zaczęłam krzyczeć, wepchnął mi w usta moje majtki, praktycznie całkiem mnie kneblując i uciszając. Wszedł we mnie brutalnie, a na dodatek jego penis był już w pełnym wzwodzie. Rżnął mnie z całej siły, wbijając się we mnie coraz głębiej i głębiej, przy każdym kolejnym pchnięciu. W pewnej chwili poczułam jak jego jądra obijają się o mój tyłek. Byłam ruchana już w pełni. Jednocześnie Artur zaczął okładać mnie mocno po pośladkach w ramach kolejnej kary. Poddałam się po dłużej chwili opierania się, zdając sobie sprawę że obrona nie ma sensu. Z oczu leciały mi łzy i piszczałam tylko cicho przy każdym kolejnym jego pchnięciu. Pośladki miałam już całe czerwone i piekące od bicia. Nagle docisnął mnie do maski samochodu i poczułam jak zalewa mnie ogrom jego spermy. Kolejne skurcze napełniały mnie nią bardzo głęboko. Wyszedł ze mnie, a z mojej dziurki wypłynął duży strumień nasienia, który spływał po moich nogach. Osunęłam się, siadają przed nim na ziemi. Udało mi się wyciągnąć majtki z ust ale na więcej nie miałam już siły.

      Myślałam że to już wszystko, ale Artur bardzo szybko wyprowadził mnie z błędu. Przyciągnął mnie za włosy i wepchnął mi do ust swojego członka, który znów był bardzo sztywny. Następnie zaczął mnie posuwać  ostro w usta. Niemal dławiłam się za każdym razem gdy wpychał mi go, aż po same jądra. Tym razem spuścił się bardzo szybko, a to czego nie połknęłam i wyplułam wylądowało na mojej brodzie i dekolcie. Ostatnie strzały spermy trafiły na moją twarz, dodatkowo rozmazując mój makijaż. Kiedy skończył, siedziałam nadal przed samochodem nie mogąc się ruszyć. Nie miałam siły na nic. Artur nic nie mówiąc poszedł do bagażnika, przyniósł z niego ręcznik żebym mogła się wytrzeć. Postawił mnie na nogi, a kiedy wycierałam twarz on wyciągnął z kieszeni korek analny i wepchnął mi go w dziurkę, mówiąc że nie będzie potem sprzątał samochodu. Wytarł moje uda ręcznikiem, i naciągnął na powrót miniówkę na swoje miejsce. Potem pomógł mi wstać i zaprowadził na tylne siedzenie i przykrył mnie kocem. Wyjechał z lasu i ruszył dalej w drogę, a ja po całym wydarzeniu odpłynęłam w jednej chwili. 

      Obudziłam się kilka godzin później, w jego sypialni, zupełnie naga i przykryta kołdrą. Byłam tak wyczerpana i wymęczona, że nawet nie poczułam kiedy przyjechaliśmy do niego, ani tego że wniósł mnie na górę, rozebrał i położył do łóżka. Artur wszedł do sypialni, usiadł koło mnie i podał mi wodę. Głaskał mnie po włosach, a na koniec pocałował i powiedział że pomoże mi się wykąpać. Pomógł mi wstać i zaprowadził mnie do łazienki. Włączył gorącą wodę, rozebrał się, i w wszedł ze mną do kabiny. Wyciągnął ze mnie korek analny i pomógł pozbyć się swojego nasienia, którego miałam w sobie jeszcze  sporą ilość. Mył mnie długo, dokładnie i delikatnie. Gdy byłam już czysta obrócił mnie tyłem do siebie, położył moje ręce na ścianę i poprosił żebym stanęła w lekkim rozkroku. Następnie ukląkł za mną i jedną ręką objął mojego członka, a dwa palce drugiej ręki wylądowały w mojej dziurce. Miałam jednocześnie obciąganego członka i robioną palcówkę. Po kilku minutach Artur poczuł że moje ciało sztywnieje, a ja zaczynam jęczeć coraz głośniej, więc przyśpieszył obie pieszczoty, a ja w tym momencie doszłam. Moje ciało trzęsło się z potężnego orgazmu, a on trzymał mnie w pasie żebym nie upadła. Zaraz też poczułam że wsuwa swojego nabrzmiałego penisa w moją szparkę, która po poprzednich pieszczotach już gotowa i otwarta na niego. Kochał się ze mną namiętnie, pieszcząc również moje piersi, bawiąc się sutkami, liżąc mnie po szyi i całując z języczkiem. Przy każdym kolejnym pchnięciu z mojego gardła wydobywał się coraz głośniejszy jęk rozkoszy. Doszłam po raz drugi, tym razem równocześnie z nim. Znów poczułam jak wypełnia mnie swoją spermą. Moje podbrzusze pulsowało ciepłem jego gorącego nasienia. Wyszedł z mojej dziurki i pozwolił żeby mój tyłeczek sam oczyścił się z jego prezentu. W rewanżu wylizałam dokładnie jego penis z całej spermy.

      Po wysuszeniu się i ubraniu, Artur przygotował kolację. Zjedliśmy i jeszcze chwilę rozmawialiśmy o  wydarzeniach z tego dnia. Przeprosił mnie za wydarzenia z poranka. Zastanawiałam się chwilę co mam zrobić, ale koniec końców mu wybaczyłam. Późnym wieczorem odwiózł mnie do domu. Tak zakończył się ten dziwny dzień.  

     

    Niedługo pojawią się kolejne historie z mojego życia. Zapraszam do czytania i komentowania 🙂

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    IzabeL
  • Moj tatus

    Jestem Adam i mam 17 lat. Jestem w nietypowej relacji daddy King z mężczyzną który jest ode mnie o 20 lat starszy.. no podniecają mnie starsi.

    To jest jedna z wielu sytuacji i jest kilka zasad które poznacie z to coraz nowszym opowiadaniem.

    Pierwsza z nich to nie pić nie palić i nie brać żadnych z tych używek. Mój tatuś akurat miał spotkanie biznesowe i siedziałem sam w salonie, nudziło mi się i poszedłem do kuchni, zajrzałem do lodówki i była tam wódka.. nigdy nie piłem alkoholu więc postanowiłem spróbować i wymieszanej trochę tego napoju z soczkiem. Później się okazało że miałem słabą głowę i zasnąłem po dwóch takich drinkach, obudził mnie tatuś był wkurzony.

     

    —co ja mówiłem o alkoholu?! Jesteś za mały na to! — krzyknął zły a ja klęknąłem przed nim

    – przepraszam tatusiu..- rozpiąłem rozporek od jego spodni a on mnie uderzył w policzek

    — kto ci kurwa pozwolił?

    – prze-przepraszam

    — najpierw łamiesz zasady a teraz chcesz to załagodzić swoim ciałem dziwko? — warknął zły a mi zaszkliły się oczy

    Widząc jak płacze westchnął i kucnął

    — przepraszam maluszku, poniosło mnie

    – to ja przepraszam tatusiu..

    — już cichutko, nie dostaniesz kary ale tak mnie cholernie podniecasz gdy płaczesz.. — wstał i zsunął spodnie a następnie bokserki w których już powoli brakowało miejsca.. — otwieraj buźkę

    Otworzyłem szeroko buzię a ten wepchnął swojego grubego 26 cm kutasa

    — teraz mi się odwdzięczysz że jestem dla ciebie taki hojny suko— zaczął ruchać moje gardło a ja dusiłem się i płakałem — patrz mi w oczy kurwa

    Spojrzałem mu zapłakany w oczy

    — ooo taak~ — Pchnął i przytrzymał moją głowę bym nie mógł się ruszać, doszedł — masz wszystko połknąć co do kropelki.

     

    Wyjął go z mojej buzi a ja wszystko wypiłem

    — grzeczny chłopiec, ogarnij to i spać — dotknął stopą mojego wzwodu…

     

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maluszek

    To moje pierwsze opowiadanie dajcie znać czy chcecie kolejne z innymi karami 

  • Ciotka Bozena cz. 2

    ROZDZIAŁ 2.

    Robert wrócił z kuchni, ciotka ponownie siedziała wygodnie w fotelu kazała podejść i uklęknąć przed nią. Robert klęczał z klapkiem w ustach, ślina ciekła mu po brodzie, lecz chciał być posłuszny. Ciotka wzięła od niego kostki lodu i przyłożyła mu do krocza, nacierając penisa i jądra. Robert przygryzał klapka i oddychał ciężko.
    -Nie wierć się, myśl o swoim motocyklu, wyobrażaj sobie drogę powrotną do domu, każdy szczegół.
    Penis Roberta zaczął wiotczeć.
    -To jest pas cnoty, będziesz to nosić tak by nauczyć Cię ogłady. Przymierzę go tylko czy pasuje do penisa.
    Robert był podejrzliwy ale nie śmiał protestować, nie przyznawał się przed sobą ale chyba właśnie tego pragnął, znał chastity z filmów, fantazjował o tym wielokrotnie, czuł że to tymczasowy blef ale i tak poddał się ciotce.
    -Teraz zamykam, świetnie! Pasuje Ci, zresztą co Ty chciałeś robić z takim małym fiutkiem, domyślam się że żadna dziewczyna nie czeka dzisiaj na niego.
    Ciotka wyjęła mu japonka który robi za knebel.
    -Wyliż go! -Podała mu go trzymając w dłoni.  
    -Wystarczy, załóż mi go. Jak Ci się podoba klatka?
    Robert spojrzał w dół, zobaczył zamkniętego penisa w transparentnej plastikowej klatce, penis zajmował 2/3 klatki dolegając do ścianek, reszta klatki była zaparowana. Penis Roberta zaczął na nowo nabrzmiewać, wypełniać klatkę. Czuł ogromny dyskomfort który przeradzał się w ból. Do tej pory fantazjował o klatce lecz nigdy jej nie miał na sobie, w jego głowie pojawiła się panika że jego penis utknie w niej i skończy się szpitalem, że jego penis obumrze, będzie siny lub coś w tym rodzaju.
    -Proszę Panią o zdjęcie klatki, zaczyna boleć a ja się martwię że zrobi mi to krzywdę.
    -Zła odpowiedź! Ciotka dotknęła stopą jego jąder, które już lekko bolały od nagromadzonej spermy. Docisnęła ją znacznie i poruszyła na przemian palcami. Robert poczuł podwójny ból i Panikę. Czuł jak ciotka nie ustępuje w nacisku, jej poruszające palce falowały jego kulkami, czuł przy tym jak jej paznokcie lekko drapią po pod jajami.
    Wyłamał się.
    -Ciociu proszę zdejmij mi to, bardzo boli. Po policzku Roberta popłynęła łza.
    Bożena zobaczyła że zaczyna łamać Roberta, o to jej chodziło, była zadowolona z siebie. Do tej pory Robert podążając za poleceniami kierował się popędem i szantażem, teraz pojawia się strach który będzie głównym sprzymierzeńcem Bożeny.
    -Złamałeś zasadę, wysyłać zdjęcie czy wybierasz karę?
    Robert pogrążony w panice utraty penisa chciał przerwać “zabawę” z drugiej bardzo chciał podążać dalej.
    -Karę
    -Dobrze dostaniesz ją. Od teraz klucz do kłódki zostaje u mnie do odwołania aż zobaczę że naprawdę zmieniłeś się, otworzę go gdy uznam to JA  za stosowne. Prawdziwy mężczyzna nie dał by się w to zamknąć. Wstań i połóż mi się na kolanach tyłkiem do góry.
     
    Robert wykonał polecenie, położył się na brzuchu na kolanach ciotki. Przed oczami ciotki po chwili był już lekko umięśniony nie owłosiony tyłek Roberta.
    -Dostaniesz teraz 10 klapsów, liczysz i nie waż mi się ruszyć.
    Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć.. tyłek Roberta zrobił się czerwony, zaczynał coraz ciężej znosić mocne uderzenia z otwartej dłoni. Liczył dalej, do końca.
    -Wstań i przeproś.
    -Przepraszam że zwróciłem się do Pani po koleżeńsku.
    – Mam nadzieję że zapamiętasz dzisiejszą lekcję i dotrzymasz umowy która jest w Twoim interesie.
    -Tak Pani, spełnię każdą wolę. Jestem Pani sługą.
    -No no! sam na to wpadłeś fiutku? Jestem prawie dumna z Ciebie. Ubierz się teraz i ogarnij cioto.
    Robert zaczął się ubierać, bolały go jaja, poruszał się w szerokim rozkroku, wyglądał komicznie ale nie miał innego wyjścia. Gotowy i obolały wstał i podszedł do Ciotki.
    -Gotowe!
    -Jesteś dzisiaj wolny, możesz wracać. Od teraz masz być pod telefonem. Podejdź.
    Ciotka objęła Roberta, czule przyłożyła jego głowę do swoich ramion, głaszcząc go wolno. Przez chwilę przestał skupiać się na obecnym bólu w kroczu. Pozorna czy prawdziwa czułość ciotki działała kojąco. Robert poczuł ciepło i odwzajemnił, wtulił się i zamarł na chwilę.
    -Kocham Cię ciociu, dziękuje za dzisiaj i za całą troskę.
    -Wybaczam tym razem, ja Ciebie też bardzo lubię Roberciku.
    Robert wyszedł, wsiadł na motocykl i starał się być naturalnym z obcym plastikiem na przyrodzeniu. Przed snem Robert wiercił się i starał się zasnąć, myślał nawet by rozciąć klatkę ale stwierdził że prędzej krzywdę sobie zrobi, materiał jest zbyt opięty. Myślał o tym co dzisiaj się wydarzyło a to nie dawało ulgi w kroczu. Wysłał ciotce sms “dziękuję”, lecz ciotka nie odpisała. Robert zasnął w oczekiwaniu na jutrzejszy nowy dzień, może to mu się wszystko przyśniło?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dud
  • Gloryhole cz.1

    Urodziłam się i żyję w zdrowo popieprzonych czasach, podobnie zresztą jak każdy z was, także i Ty drogi czytelniku. Żyjemy w czasach, w których pieniądz rządzi światem, rządzi umysłami ludzi, ich uczuciami, rządzi religią, ludzkimi pragnieniami. Dosłownie wszystkim. Masz pieniądze, jesteś gość, jesteś kimś, możesz wszystko. Nie masz ich, jesteś zerem, jesteś nikim, nie możesz nic. Absolutnie wszystko jest na sprzedaż, choć czasem romantycy rozprawiają o tym, jakoby miłości nie można kupić. Guzik prawda. Doszliśmy do takiego momentu w historii, że nawet czas można już kupować, za odpowiednią oczywiście cenę. Kwestią pojemności portfela jest to, jak długo będziesz żył, o ile zdecydujesz się kiedykolwiek na śmierć…

    Chore czasy, w których można kupić dosłownie wszystko. Przekonałam się o tym na własnej skórze.

    Pochodzę z rodziny, w której nie zawsze się przelewało. Nie było jednak też skrajnej biedy. Stać nas było na wiele rzeczy, większość jednak pozostawała w sferze marzeń. Takich rodzin, jak my, były miliony na świecie, więc nie mieliśmy zbytnio powodów do zmartwień.

    Po skończeniu liceum ubzdurałam sobie, że pójdę o krok dalej i skończę studia, co pozwoli mi się być może wyrwać z szarego marazmu robotniczej klasy.

    Wszystko jednak ma swoją cenę. Studia kosztowały, a rodziców nie było stać na utrzymanie domu, trójki mojego rodzeństwa, a także mojej nauki. Postanowiłam więc, że za wszelką cenę osiągnę sukces, choćby miało to być okupione bólem i znojem.

    Pierwsze dwa semestry, po zajęciach imałam się niemal każdego zajęcia, głównie jednak była to praca w knajpach, czy kawiarniach. Zarobione w ten sposób pieniądze pozwalały mi jako tako wiązać koniec z końcem. Uczyłam się nocami, co skutkowało ogólnym przemęczeniem i niezbyt dobrymi stopniami.

    Moim wybawcą okazała się być Monika. Drobna, czarnowłosa dziewczyna, która wprowadziła mnie w świat, o jakim nie miałam pojęcia, w świat rozkoszy i wielkich pieniędzy.

    Już pod koniec pierwszego semestru zaczęła do mnie zagadywać. Polubiłam ją, była niesamowicie sympatyczna. Nie potrafiłam jednak do końca jej rozgryźć. Drugi semestr nie przyniósł większych zmian. Dopiero w przerwie między drugim i trzecim semestrem poznałyśmy się lepiej, a z czasem zaprzyjaźniłyśmy się.

    Coraz częściej wychodziłyśmy razem na imprezy. Poznawałyśmy wielu ciekawych ludzi, ale przede wszystkim poznawałyśmy siebie. Nie śmierdziałam zbytnio gotówką, więc póki co to ona była moim sponsorem. Zawsze powtarzała, że wkrótce i mnie będzie stać na wszystko. Miałam tylko nie zadawać zbyt wielu pytań. Odpowiedzi miały nadejść z czasem, jak ciągle powtarzała.

    Nadeszły. Pewnej wrześniowej soboty.

    Wracałyśmy z dyskoteki wcześniej, niż zwykle. Tym razem było jakoś dziwnie, nie tak jak zawsze, więc jednogłośnie postanowiłyśmy zmyć się wcześniej.

    Odprowadziła mnie do mojego mieszkania. Swoją drogą raczej ubogiej kawalerki, niż mieszkania. Na nic więcej nie było mnie stać.

    Jak zwykle, zanim się rozstałyśmy, chwilę jeszcze rozmawiałyśmy, zazwyczaj o niczym. Przeważnie o zakończonej imprezie.

    Cmoknięciem w policzek kończyły się nasze dotychczasowe spotkania.

    Tym razem poczułam na ustach jej duże, pełne i jędrne wargi. Nie zaskoczyłam od razu, jak mawiają mechanicy.

    Popatrzyła mi w oczy z uśmiechem, po czym szybko uciekła w sobie tylko znanym kierunku.

    Długo nie potrafiłam zasnąć tej nocy. Targały mną sprzeczne myśli. Byłam w stu procentach hetero. Ten pocałunek jednak… Jej usta… O kurwa.

    Cztery kolejne dni nie było jej na uczelni. Zjawiła się dopiero w piątek, tłumacząc, że zachorowała. Jak zwykle bez pytań.

    Jestem hetero. Lubię zarost, mięśnie i wacki. Na litość boską, dlaczego więc tak podobało mi się to, w jaki sposób gryzła długopis? Dlaczego nie potrafiłam oderwać wzroku od jej nóg w obcisłych dżinsach?

    Piątkowy wieczór, jak to na studiach bywa, był czasem szalonych imprez. Bawiłyśmy się świetnie w jednym z klubów. Około trzeciej w nocy postanowiłyśmy wracać do domu. Jako, że mieszkałyśmy blisko siebie i blisko klubu, w którym dzisiaj balowałyśmy, drogę powrotną pokonałyśmy spacerkiem. Starym zwyczajem pogadałyśmy chwilę przed moją klatką.

    Znowu to zrobiła. Pocałowała mnie w usta. Tym razem jednak jakby mocniej, zachłanniej i dłużej. W przypływie podniecenia, zapytałam czy wejdzie ze mną do środka.

    Zgodziła się.

    Moje mieszkanie może nie było zbyt duże, ale na pewno było czyste i schludne. Mały pokój, który pełnił rolę zarówno salonu i sypialni, a także aneks kuchenny i łazienka. Niczego więcej do szczęścia nie potrzebowałam. Większość czasu i tak spędzałam na uczelni, więc po co przepłacać, za coś z czego się nie korzysta.

    Cichym głosem zapytałam, czy mogę ją jeszcze raz pocałować. Zamiast odpowiedzi, zobaczyłam jej piękny, szeroki uśmiech. Złapała mnie za bluzkę i przyciągnęła do siebie. Niemal od razu poczułam te cudowne usta na swoich. Smakowała truskawkami. Zadrżałam z podniecenia. Na moich rękach pojawiła się gęsia skórka. Czy to oznacza, że jestem lesbijką? Jej cudowny śliski język po chwili odszukał mój. Oba zatańczyły, w namiętnym tańcu.

    Gdzieś na skraju świadomości poczułam, że powoli rozpina guziki mojej bluzeczki. Moje podniecenie wzrosło nie o jeden, a o dwa poziomy na raz. Kilka sekund wystarczyło, by bluzka wylądowała na ziemi. Wciąż błądząc językiem w moich ustach rozpięła mi stanik. Dołączył do bluzki.

    Przerwała pocałunek. Pchnęła mnie na łóżko, a następnie usiadła okrakiem na moich nogach. Pochyliła się nade mną.

    Splunęła mi na twarz, co mocno mnie zaskoczyło. Przez chwilę patrzyła na mnie wyzywająco. Kolejne chwile zyskały status najprzyjemniejszych w moim dotychczasowym życiu. Jej ciepły, śliski język błądził po całej mojej twarzy. Nie pominęła najmniejszego skrawka mojej skóry, wpychając języczek także w moje uszy, a na końcu w dziurki nosa. Jej ślina pachniała przyjemnie. Jeszcze nigdy nie przeżyłam czegoś tak fantastycznego.

    Włożyła dłoń w moje spodnie i zamruczała z aprobatą wprost w moje usta. Moje majtki były całkowicie mokre.

    Jej palce wsunęły się w moją dziurkę, a namiętne usta przeniosły się na moje nagie piersi. Trzęsłam się jak osika, nie mogąc nad tym zapanować. Moje jęki pewnie obudziły sąsiadów. Czułam jednak tylko rozkosz, gdy pieściła moją cipkę i ssała sutki.

    Dopełniło się. Rozpięła guzik i suwak moich dżinsów. Gwałtownym szarpnięciem zdarła je ze mnie wraz z majtkami.

    Boże. Jej cudowny język zlizujący najpierw moje soki, odnalazł moją łechtaczkę. Dwa palce coraz gwałtowniej posuwające moją dziurkę. Targana spazmami orgazmu osunęłam się w otchłań, z której trudno będzie wrócić. Nigdy nie przeżyłam czegoś takiego.

    Powróciła do całowania się ze mną. Jej usta pachniały truskawkami, namiętnością i moją cipką.

    Gdy już jako tako wróciłam do siebie, zapytałam, czy teraz ja mogę popieścić jej ciało, odparła, że następnym razem, gdy się spotkamy.

    Kolejny raz spotkałyśmy się tego samego dnia, wieczorem.

    Tym razem jednak nie wybrałyśmy się na imprezę, a na zwykłą kolację do restauracji. Nie mogłam się doczekać chwili, w której znowu ją zobaczę. Monika obudziła we mnie coś, o czym nawet nie miałam pojęcia. Na samą myśl o niej płonęłam z pożądania, a mięśnie w całym ciele zaczynały drżeć. Zastanawiałam się, czy inne kobiety też mogą mieć na mnie taki wpływ. Przez chwilę przyglądałam się dziewczynom w restauracji. Chociaż kilka z nich było naprawdę ładnych, a jedna śliczna w mojej ocenie, to jednak czegoś im brakowało. Nie wiem czego. Być może takich dużych oczy, jakie miała Monia, może równie szerokiego i szczerego uśmiechu, a może czegoś zgoła innego, jak na przykład jej zwinnego języczka. Przez chwilę powróciłam myślami do naszej nocnej zabawy, co niemal od razu spowodowało, że moje majtki zrobiły się mokre. A założyłam specjalnie piękne białe koronkowe stringi. Zżerała mnie ciekawość, co ma na sobie Monika. Póki co mogłam tylko się domyślać, co kryje się pod czarną bluzką i również czarnymi spodniami, które swoją drogą były tak obcisłe, że ich szwy musiały być chyba szyte stalową nitką. Wyraźnie można było dostrzec zarys jej cipki, a także to, jak rozdzielają jej zgrabne pośladki, wrzynając się brutalnie w rowek.

    Dwie godziny w restauracji upłynęły bardzo szybko i przyjemnie. Gdy wyszłyśmy na zewnątrz, złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą, do swojego samochodu. Kwadrans później byłyśmy już w jej mieszkaniu. Duży salon, z przylegającą do niego kuchnią z prawdziwego zdarzenia, dwie sypialnie i spora łazienka mocno kontrastowały z moją kawalerką. Może kiedyś i ja będę tak mieszkać, pomyślałam przewrotnie.

    Gdy tylko obróciła klucz w zamku, odgradzając nas tym samym od świata, znalazłam się w krainie czarów. Od razu poczułam znowu ten cudowny język na twarzy, a dłoń w majtkach. Niemal skopiowała sytuację, w jakiej znalazłyśmy się w nocy, łącznie z opluciem mojej twarzy, co teraz było niesamowicie podniecające. Kilkanaście minut później leżałam na jej łóżku zaspokojona, chociaż wciąż drżąca z podniecenia.

    Mój mały Lizaczek, jak już zaczęłam nazywać ją w myślach wstał z łóżka i w wolnym tempie zaczął się rozbierać. Rozpuściła długie czarne włosy, a następnie rozpięła guziki bluzki. Rąbek tajemnicy został uchylony. Miała na sobie czarny stanik, skrywający niezbyt duże piersi. Bluzka wylądowała na moich ciuchach. Jeśli można powiedzieć, że ktoś ma idealny brzuch, bez godzin spędzanych na siłowni, to można to powiedzieć właśnie o Monice. Ani grama tłuszczu, ani jednej fałdki, czy rozstępu. Perfekcja w najczystszej postaci.

    Rozpięła guzik spodni i z trudem zsunęła je w dół. Chciałam jej pomóc, ale rozkazała mi leżeć i patrzeć.

    Wreszcie, gdy udało jej się zdjąć te obcisłe narzędzia tortur, mogłam zaspokoić swoją ciekawość. Czarna siateczka, całkowicie przejrzysta. Tyle miała na sobie z przodu. Z tyłu zaś cieniutka tasiemka niknąca między pośladkami. Wkrótce oba ostatnie elementy jej garderoby dołączyły do pozostałych.

    Moje najświeższe marzenia zaczęły się urzeczywistniać w chwili, gdy stanęła nade mną, a po chwili klęknęła chowając moją twarz między swoimi udami. Poruszyła biodrami, rozprowadzając swój śluz po mojej twarzy. Wysunęłam język, próbując złapać jak najwięcej w usta. Pozwoliłam jej przez chwilę tańczyć cipką po mojej buzi. Wreszcie zaś jednak położyłam dłonie na jej biodrach i siłą zatrzymałam tą frywolę. Dopadłam językiem do jej łechtaczki, co zaskutkowało głośnymi jękami i szybkim orgazmem mojego Lizaczka. Zlizałam jej cudowne soki do ostatniej kropli. Gdy już myślałam, że nasza zabawa dobiegła końca, ta mała wyuzdana istota szybko zmieniła pozycję i po chwili mój nos, moje usta, moja twarz znalazły się między jej pięknymi pośladkami.

    Coś co do dzisiaj uznałabym za szczyt perwersji niemożliwy do przekroczenia, stało się faktem. Docisnęła swój tyłek do mojej twarzy, ruszając nim w górę i w dół, aż wreszcie znalazła idealne dla siebie dopasowanie.

    Trochę wstyd mi o tym mówić, jako stuprocentowej heterze.

    Znalazłam się nosem tuż przy jej tylnym wejściu. Dotykałam go i na miłość boską to było wspaniałe. Zapach jej cudownej dupki podniecił mnie do granic możliwości. Poruszała zmysłowo biodrami, ocierając się ślicznymi zwieraczami o mój nos. Nie sądziłam, że to powiem, ale zaczynałam rozumieć zachowanie psów. Delektowałam się tą chwilą. Kto wie, czy jeszcze kiedyś się to powtórzy?

    Kilka długich minut później zmieniłam nieco pozycję i pocałowałam jej słodką dziurkę. Objęłam ją ustami i delikatnie wodziłam językiem po jej zwieraczkach. Chyba jej się podobało, bo docisnęła mocniej swój zgrabny tyłek do mojej twarzy. Wślizgnęłam się językiem w jej dupkę na tyle głęboko, na ile pozwalała mi moja anatomia. Mogłabym tak zostać na wieczność. Zdecydowanie przyjemność była po mojej stronie. Lizaczek jednak kręcąc jeszcze przez chwilę dupcią, wkrótce pozbawił mnie dostępu do raju. Położyła się obok mnie zachwycona i uśmiechnięta. Szepnęła jeszcze tylko, że się nadam. Gdy zapytałam do czego uśmiechnęła się tajemniczo i odparła, że wkrótce się dowiem.

    Rzeczone wkrótce nastąpiło dokładnie tydzień później. Wspólne wypady na balety stały się już dla nas normą. Tym razem zabrała mnie do innego klubu, w którym muzyka była jakby głośniejsza, a drinki mocniejsze. Trochę tańczyłyśmy. Częściej jednak gadałyśmy z typami, którzy do nas startowali. Około dwudziestej trzeciej Monika złapała mnie za rękę i nakazała pójść za sobą. Miałam do niej pełne zaufanie, więc bez sprzeciwu zrobiłam to o co prosiła, lub to, czego wymagała.

    Weszłyśmy do małego pokoju w którym jedynym wyposażeniem było krzesło.

    J.R.R. Tolkien pisał kiedyś o dziurze w ziemi, w której żył Hobbit. W pokoju, w którym się znalazłam również była dziura. W ścianie. Mała, niepozorna. Ściślej rzecz biorąc były trzy, po jednej w każdej ścianie. Wkrótce jednak miałam się przekonać jak były cenne.

    Monika zaproponowała mi, żebym usiadła na krześle, ponieważ wszystko (czymkolwiek było) może chwilę potrwać. Poszłam za jej radą i usiadłam na krześle. Sekundę później miałam już Lizaczka na swoich nogach, a jej Boski ozorek na twarzy. Uwielbiałam to, jak lizała mnie po buzi.

    To, na co czekałyśmy wreszcie nastąpiło.

    Przez jedną z dziur wsunął się sztywny penis. Niemal natychmiast Monika zeszła z moich kolan i klękając przed ścianą, złapała go w dłoń. Pocałowała czubek jego grzyba. Wydało mi się to niesamowicie erotyczne.

    Jej duże, zmysłowe usta zamknęły się na członku. Wpuściła go głębiej, lecz tylko na chwilę. Po ruchu policzków poznałam, że zaczęła mocno ssać. Z podniecenia lało mi się po nogach. Monika wyglądała wspaniałe z fiutem w ustach.

    Cała zabawa trwała może ze czterdzieści sekund. Westchnęła głęboko, gdy spuścił się w jej ustach. Wypuściła go z ust i wypluła spermę do małego wiaderka stojącego w rogu.

    Nawet nie zdążyłam spytać, co to do cholery było, gdy tuż obok mojej nogi, przez drugą z dziur wsunął się kolejny penis. Sytuacja szybko się powtórzyła i już po chwili Monia wypluwała do wiaderka kolejną porcję spermy.

    Był to ostatni akcent tego dziwnego wieczoru. Wyszłyśmy szybko z klubu. Gdy odprowadziła mnie pod drzwi mojego mieszkania pocałowała mnie zmysłowo w usta, po czym wyznała mi, że na jej konto wpłynęło właśnie równiutkie tysiąc złotych.

    Zostawiła mnie samą z natłokiem myśli. TYSIĄC (!!!) złotych za pięć minut wydawało mi się totalną abstrakcją. Drugą sprawą było to, że coraz bardziej zaczynała mi się podobać i czułam się w jej towarzystwie coraz lepiej i swobodniej. Przez chwilę zapragnęłam jej mokrej cipci…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alex C.
  • Nie-zwykla Rodzina cz 71. – Nostalgia z mama i jej ojcem

    Dojechałam do domu mojego ojca. Czasami jest mi go szkoda że mieszka sam. Odkąd ta zdzira, moja matka go zostawiła, nie znalazł sobie nikogo. Ja i Cassie jesteśmy teraz najważniejszymi kobietami w jego życiu. Wysiadłam z samochodu i zapukałam do drzwi. Po jakimś czasie otworzyła mi pewna kobieta. Niskiego wzrostu z blond włosami do ramion. Ubrana w białą koszulkę i czarną spódnicę. Miała szerokie biodra i sporych rozmiarów cycki. Zmierzyła mnie wzrokiem. Byłam ubrana w czarną marynarkę, a pod nią białą koszulę, do tego czarne spodnie i czerwone szpilki. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Miałam odpięty jeden guzik, dzięki któremu uwydatniał się mój duży dekolt. Spodnie za to podkreślały mój kształtny tyłek.

    – Dzień dobry, ja przyszłam do mojego ojca.

    – Ah…to pani. Pani Ann. Henry mi o pani mówił. Jestem Patty. Nowa pielęgniarka.

    – Nowa?

    – Tak…poprzednia musiała odejść. A pan Henry potrzebuje opieki, by znowu nie trafić do szpitala. A ja potrafię się nim dobrze zająć. – powiedziała zagryzając wargę. Chyba wiedziałam co ma na myśli.

    – No tak. Dziękuje pani i miło mi poznać.

    – Proszę mi mówić Patty. Niestety muszę wyjść wcześnie dzisiaj. Jeżeli to nie problem.

    – Ależ skąd. Ja dotrzymam tacie towarzystwa.

    – Świetnie. No to do widzenia.

    – Do widzenia Patty. – powiedziałam, mijając Patty która opuściła dom i poszła w swoją stronę.

    Weszłam do środka domu taty.

    – Tato!

    – Ann…wejdź do salonu, już wychodzę. – usłyszałam głos ojca z łazienki.

    Weszłam do salonu i usiadłam na kanapie. Po jakimś czasie dołączył do mnie ojciec. Ubrany w niebieską koszulkę z kołnierzem i brązowe spodnie.

    W pamięci nadal miałam jego dawną sylwetkę. Wysportowany, silny i z dużym fiutem. Teraz się trochę zmienił. Miał już te swoje 70 lat. Miał siwe włosy zaczesane do tyłu, wąsy oraz lekki brzuszek. Ja jednak dalej widziałam w nim tego mężczyznę co kiedyś. Wstałam z kanapy i przytuliłam ojca. Ten to odwzajemnił z tą samą czułością.

    – Dobrze cię widzieć skarbie. – razem usiedliśmy na łóżko.

    – Jak się trzymasz, tato?

    – Ano wiesz…jest lepiej. Patty pomaga mi na codzień gdy potrzebuje pomocy.

    Wyszła, prawda?

    – Tak, minęłam się z nią. Miła dziewczyna.

    – O tak. Bardzo miła. Pomaga mi abym przypadkiem znowu nie trafił do szpitala. Wiesz przecież…

    – No tak…czyli rozumiem pomaga ci też w tych sprawach. – powiedziałam i dotknęłam jego kutasa przez spodnie.

    – Ja…nie wiem o czym ty mówisz. – widziałam zakłopotanie na jego twarzy.

    – Proszę cię tato. Dobrze cię znam.

    – Ech no dobra…Patty nieźle się pieprzy.

    – Wiedziałam. To o to chodziło gdy mówiła że potrafi się dobrze tobą zająć.

    – No wiesz córuś…teraz w moim wieku stoi mi często. Patty pomaga mi ulżyć. Rozumiesz w jaki sposób.

    – Mhm…znam dobrze ten sposób. – przypomniała mi się sytuacja ze szpitala, ze mną i Cassie w roli głównej.

    – Także widzisz. A poza tym mimo swojego wieku ja nadal mam potrzeby. Kiedyś było nieziemsko, gdy byłaś w wieku Cassie. – tata dotknął mnie po ramieniu.

    – Pamiętam tato. Zawsze jak wspominam tamten czas, to przechodzą mnie dreszcze. – mówiłam dotkając się po piersiach. Tata wtedy pocałował mnie czule w usta.

    – Ależ to były czasy. Byłaś najwspanialszą kobietą w moim życiu i… – wtedy zwróciliśmy uwagę na stojącego przez spodnie penisa. Widocznie pobudził się na wspomnienia moje z tatą. – …niech to. Coś czułem że on też to będzie wspominał.

    Zaśmiałam się na to. Zaczęłam odpinać jego spodnie.

    – Pozwól że ci w tym pomogę tato.

    Udało mi się zdjąć spodnie i wyjąć jego kutasa na wierzch. Był gruby i długi. Po bokach widziałam żyły, oraz miał kilka siwych włosów. Był taki jakiego zapamiętałam.

    Nie wytrzymałam, błyskawicznie chwyciłam go w obie dłonie i objęłam ustami. Wsunęłam do buzi tyle, ile mogłam, ale on był naprawdę duży.

    – Ohhh…Ann…brakowało mi ciebie…

    Zaczęłam go ssać, masować dłońmi, trzymałam mocno. Po chwili poczułam na głowie dłoń taty. Delikatnie podyktował rytm, jakim miałam ciągnąć jego kutasa.

    – Moja córeczka – usłyszałam szept. – tak dawno się sami nie bawiliśmy.

    – Wiem, tato. – na chwilkę przestałam obciągać.

    Zaczynało mnie ogarniać niesamowite podniecenie, puściłam jedną ręką pałę i rozpinając koszulę, wyjęłam moje cycki na wierzch. Tata zaczął głośno sapać, kutas stawał się twardszy, wsuwał się we mnie coraz szybciej. Ja w końcu poczułam smak jego spermy. Kurwa, brakowało mi jego smaku. Gdy wyjęłam go z buzi sądziłam że opadnie mu fiut, ale się myliłam.

    – Nie zrobiłam ci dobrze, tato? – powiedziałam.

    – Nie…znaczy tak…byłaś wspaniała, Ann…tylko…

    – O co chodzi?

    – Córeczko…od dawna chciałem zobaczyć cię całkiem nagą. Teraz gdy o tym myślę to o niczym innym nie potrafię.

    – Chcesz mnie widzieć nagą?

    – Tak, Ann. Jak za dawnych czasów.

    – Wiesz tato, że już mam nie te ciało.

    – To tak jak ja, ale ja ci nie przeszkadzam, co?

    – Oczywiście że nie.

    – Więc i ty mi nie przeszkadzasz. Zrobisz to Ann?

    – No dobrze. Dla ciebie.

    Wtedy zaczęłam się rozbierać. Zdjęłam marynarkę, a następnie koszulę. To samo zaraz zrobiłam ze spodniami. Stałam przed ojcem w samej bieliźnie. Tata podszedł do mnie i zaczął łapczywie dotykać moje piersi. Nie pozostałam mu dłużna i zaczęłam ściągać jego koszulkę. Miał już lekki brzuszek, jednak jego kutas wciąż był taki sam. Jego dłonie oplatały moje piersi. Niegdyś mieściły mu się w dłoniach. A teraz są nieco większe. Widać że bardzo mu się podobają. Szybko rozpiął mi stanik, aby lepiej je czuć. Zaczął mnie po nich namiętnie całować. Wzdychałam tylko na jego usta. To było cudowne. W czasie gdy całował mnie po piersiach, jego jedna ręka powędrowała do moich majtek. Pomagając mu wspólnie zdjeliśmy moją bielizne. Tata dotykał mnie po cipce, powodując u mnie rozkosz. Wtedy odsunął się ode mnie i spojrzał na mnie w całości. Ja qtedy położyłam się na kanapie, rozchylając moje nogi.

    – Ohh córeczko…wciąż jesteś piękna. Twoje ciało jest jeszcze cudowniejsze.

    Uśmiechnęłam się na jego słowa. Cieszyłam się że dalej mnie pragnie, mimo że jestem prawie 40-letnią kobietą. Widać dalej tak działam na mężczyzn, co widać po moim synu, mężu i wielu innych. Tata zaczął zdejmować całkiem swoje spodnie, aż stał przede mną nagi. Uklęknął przy kanapie i pochylił się nad moją cipką.

    – Ładnie pachniesz Ann. – wtedy polizał mnie wzdłuż warg sromowych. – a smakujesz obłędnie.

    – Oh tato…

    Zaczął mnie lizać po cipce. Miętosił mi wargi sromowe, językiem wwiercając się w środek muszelki.

    Czułam jego język po całych okolicach intymnych. Delikatnie ssał łechtaczkę i jeździł dalej językiem po wargach sromowych. Było niesamowicie przyjemnie. Jęczałam z rozkoszy na jego pieszczotę.

    Zaraz potem przysunął się wyżej, po drodze składając pocałunki na moim brzuchu, piersiach, obojczyku i na ustach. Dalej namiętniej całował. Aż przypominały mi się dawne czasy. Zobaczyłam jak wtedy łapie do ręki swojego twardego i wyprostowanego kutasa i przystawia do cipki. Potarł nim o nią kilka razy.

    – Ohh tato…chcę cię znów poczuć. Pragnę tego.

    Powiedziałam, a on włożył mi go do środka. Czułam jak mnie wypełnia. Jego długość i grubość działały na mnie bardzo przyjemnie. Zaczął we mnie wchodzić. Cały czas zanurzał się po same jaja. Ja się wiłam i jęczałam z przyjemności. Czułam się z nim tak jak te 20 lat temu.

    – Ohhh…oh…o tak…

    Wtedy przyśpieszył i naprawdę mocno mnie jebał. Było słychać głośne klaśnięcia powodowane uderzaniem się naszych ciał. Nie przestawał. Mocniej i mocniej mnie pierdolił.

    Czułam spazmy rozkoszy i powoli odpływałam. Lubił jebać ostro. Dobrze to znałam. Jego chuj dawał mi niespotykaną przyjemność. Owinęłam nogi wokół jego bioder i przyciągnęłam jego pośladki do siebie, gdy wślizgiwał się dalej w górę mojej gorącej cipy. Po chwili wyszedł na chwilę.

    – Odwróć się skarbie. – wydyszał mi do ucha. Zamruczałam i przekręciłam się, wypinając w jego stronę moją dupę. Tata położył ręce na pośladkach ściskając je. Mój tyłem urósł mi od czasu gdy mnie jebał jak miałam 18 lat.

    – Podoba ci się?

    – Masz zajebistą dupcię, córuś. Jesteś taka cudowna.

    Wtedy znowu włożył mi fiuta do cipki. Jego fiut wchodził mi do samego końca aż po jaja. Miałam wrażenie, że rozepchał mi bardziej cipsko, co sądziłam że jest już niemożliwe. Od tyłu czułam się nieźle pierdolona. Ogarnęło mnie przyjemne uczucie. Tata dalej miał to coś. Ten wigor. Mimo 70-ciu lat pierdolił mnie tak jak dawniej. Jego chuj wchodził cały i czułam jaki jest duży. Ruchał mnie jak jakaś maszyna.

    Znów zmieniliśmy pozycję. Tym razem tata położył się na kanapie, z ja okrakidm, przodem do niego usiadłam mu na fiucie. Zaczęłam podskakiwać na nim, gdy on dotykał moich piersi. Moje ruchy wprowadzały jego fiuta dalej w cipie. Mój tyłek klaskał odbijając i falując od taty. Ten potem też wznowił ruchy, znów mnie pierdoląc.

    – Ohhh…tak…tak…Ann… – sapał już przy jebaniu.

    Wiedziałam że to oznacza że jest blisko. Ja także już dochodziłam. Cała drżałam gdy napłyneła fala orgazmu. Nagle poczułam jak ojciec spuszcza się we mnie co wzmożyło też i mój orgazm. Opadłam na jego klatkę piersiową, a ten objął mnie czule. Jego fiut dalej był w mojej cipie, jednak czułam że wiotczeje. Jakiś czas potem wyszedł ze mnie, a ja poczułam pustkę i spore spermy ojca w środku. Ciężko mi było złapać oddech. Byliśmy cali spoceni. Ledwo miałam siłę by mówić.

    – O kurwa tato…dalej potrafisz rżnąć jak za trzech.

    – A ty córeczko nadal działasz na mnie jak płachta na byka. A teraz to nawet bardziej.

    – To miłe. Sądziłam że lubisz młodsze.

    – Lubie wszystkie. – zaśmiał się. – a w szczególności moje kobiety.

    – Hmm…następnym razem może przyjadę z Cassie.

    – Będzie mi bardzo miło.

    Gdy oboje odpoczeliśmy, jeszcze powtórzyliśmy to, po czym musiałam wrócić do mojej rodziny.

    Czułam się przez tatę nieźle wypierdolona. Aż z nostalgią wspominałam stare czasy.

    Czułam się tak jak wtedy.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Wiejsko czarodziejsko

    Mieszkamy na wsi.

    Parę lat temu kupiliśmy dom z ogromnym ogrodem i lasem. Dom nie jest nowy, ogrodzenie tym bardziej.

    Nasz dom jest ostatnią zabudową. Potem tylko las, lasy i lasy.

    Krótko mówiąc, zadupie. Bardzo mi to odpowiada. Pełna swoboda. Dosłownie można godzinami łazić i psa z kulawą nogą nie spotkać.

     Mam na imię Joanna. Mam 37 lat.  

    W ostatnie ciepłe wrześniowe dni postanowiłam zostać w domu.  

    Mąż jak co rano pojechał do pracy. Jest dyrektorem w pobliskiej fabryce mebli. Ja jestem architektem.

    W zasadzie to sama decyduję ,kiedy pracuję.

     

    Poranek rozpoczął się cudownie… kawa w łóżeczku, zaczątki bara bara… i telefon. Mąż z ptaszkiem w moich ustach, odebrał i momentalnie trysnął…

    -Kochanie ,kontrola skarbowa w firmie, muszę natychmiast jechać….

     

    Super….

    Nosz kurła naprawdę super! Leżę z biustem (niemałym ,acz kształtnym i jędrnym) pod jego tyłkiem, z fają (hmmm ponoć są mniejsze ,ale na pewno są większe) w zębach, spermą w gardle i ochotą na orgazm gigant. Nogi mi się trzęsą, soczki łoże zalewają a on się zrywa, pa krzyczy i w biegu się ubiera….

    A ty bidulko patrz i płacz….Trzeci raz w tym tygodniu… Kobieta niezaspokojona to kobieta zła… Wrednie zła…Kobieta niezaspokojona trzeci raz w tygodniu, biorąc pod uwagę, że jest środa to furia….

     No i zuuupa.

    Zbieram się z łoża, biorę prysznic, zakładam cienką letnią sukienkę na gołe ciało i idę do lasu…

    Moja ulubiona polana…

    Zestaw pierwszej pomocy tzn kocyk, butelka wody mineralnej i olejek do opalania schowane w starym pniu. Zawsze się tutaj wyleguję ,więc nie ma sensu nosić tam i z powrotem.

    Jest bosko…ptaki ćwierkają ,owady bzyczą a ja bez ptaka i bez bzykania… I bez stroju do opalania ,czy choćby bielizny…

    A walić to .Przecież tutaj to nawet dzik nie przyjdzie, bo za daleko…

    Ściągam sukienkę i kładę się na koc. Hmmm przydałby się wibratorek albo nawet wibrator… a najlepiej młot udarowy z kondomem na grocie… tak… a prąd to sobie w walizeczce przyniosę … Szlag… Leżę i myślę… Dobrze byłoby się posmarować, bo mnie słońce spali…

    Dobrze byłoby sobie zrobić dobrze…

    Przekładam się na plecy, jedną ręką powoli głaszczę sutek, druga powoli zmierza ku udom, gdy nagle słyszę jakieś stękanie… UPS…Chyba nie jestem tu sama…

    A może to jakiś seryjny brutalny gwałciciel???

    Taaa znając moje szczęście to pewnie 90-cio letni dziadek, który dostał zawału na mój widok…

     Powoli obracam się i widzę jakieś ruch w krzakach…

    Cholewka jak ktoś dał radę wleźć tam bez jednego szmeru? Jakiś pieprzony Winnetou albo inny Czarny Stopa?

    Dobra…. Co robimy?

    Zwiewamy z krzykiem? Oczami wyobraźni widzę siebie z włosem rozwianym, biustem rozbujanym, pędzącą w kierunku domu z krzykiem panicznym na ustach…

    W sumie można…. ale za gorąco . A ostatni raz to biegłam cztery lata temu na autobus…

    Z marnym skutkiem zresztą…

    Dobra, gramy niedostępną. Zrywam się z koca, łapię sukienkę, zakrywam swe wdzięki (hi hi) i grobowym głosem wołam

    -Wyłaź z krzaków i mów kim jesteś!!!

    No to wylazł.

    Wodnik Szuwarek, kurza twarz.

    Kolo wzrostu raczej nie herkulesowego… postury też nie takowej… Wieku raczej mocno przedproduktywnym… Do tego ślepia czerwone jak u królika.

     Albo wył albo alergik…

    -Co tu robisz? Przylazłeś mnie podglądać zboczeńcu jeden?!

    -Prze prze przeprrraszam bardzo, jjaa nniee chciiiialem.

    Noż urwał rać!

    Nie dość że podglądacz, to jeszcze młodociany jąkała na dodatek.

    -Co tu robisz? To teren prywatny! Mam dzwonić na policję???

    -Proszę nie krzyczeć. Przyjechałem do babci na wakacje…

    Taaa -przerywam mu – jest końcówka września i zapomniałeś do szkoły wrócić?

    -Nie, ja skończyłem technikum i miałem rozpocząć pracę ale…ale …ale .

    W tym momencie łzy mu pociechy z oczu, a ramiona przeszyło łkanie.

    -Moją dziewczyna napisała mi SMS że zrywa ze mną, bo z takim frajerem dłużej nie wytrzyma…

    UPS ….sprawa poważna….Urażona duma, złamane serce … a do tego prokuratura gonić nie będzie… Dobra nasza

    – Ok , to z tej okazji postanowiłeś się rozerwać podglądając starszą (trzeba grać skromną) panią w lesie???

    -Ależ skąd…Wybiegłem z domu do lasu … i zabłądziłem…Właśnie miałem się odezwać jak pani się pojawiła,a potem było mi głupio bo pani się rozebrała…Jest pani taka śliczna że…

    -Że postanowiłeś sobie ulżyć moim kosztem?!

    -Ależ co pani…Ja nigdy nie…

    W tym momencie wymownie patrzę na jego spodnie… a konkretnie na wybrzuszenie…i to całkiem nie małe .

    Zaczerwienił się jeszcze bardziej, spuścił głowę i wybąknął przepraszam. Dobrze ,zacznijmy jeszcze raz -mówię-Jestem Joanna. Jak masz na imię

    -Mmmarek

    -Aha… Mmmarek .

    Zostawiła cię laska, poszedłeś do lasu i podglądasz mnie.

    -Tak…No wlaściwie to tak by mogło wyglądać- przyznał mi rację ,a mnie kopara opadła. Myślałam że pójdzie w zaparte.

    -Gdy zobaczyłem panią -Aśka – przerwałam mu.

    -Gdy zobaczyłem panią Asiu- zaczął od nowa-To.. to.. to

    -No mów -poganiam go.

    -Bo pani jest

    -Tak wiem taka piękna – znowu mu przerywam.

    -No nie , pierwszą osobą którą spotkałem od paru godzin, ale kiedy chciałem się odezwać to pani tfu to się Asiu rozebrałaś i już nie chciałem cię zdenerwować….Ani wystraszyć…

    No dobra,ma to sens – myślę.

    -No i w związku z tym- mówię

    -Nno więc postanowiłem zaczekać, a potem iść w tę stronę co ty przyszłaś.

    -Noo doobra ,ale nie poszedłeś bo…

    -Bo ja w życiu nie widziałem nagiej kobiety -wystękuje cicho…

    UPS…. Z tą aparycja to raczej dziwne nie jest…

    -Dobra, Marek. A twoja dziewczyna? Nie widziałeś jej nago?

    -No nie… bo zawsze było światło zgaszone… i nigdy nie było nic więcej oprócz pocałunków…

    O cholewcia

    -Nie wierzę. Oaza czy co?-wybucham śmiechem..

    -Nnno właśnie -mówi Marek.

    -Dobra. Reasumujmy. Masz, tfu miałeś laskę?

    -Tak

    -Nigdy nie widziałeś jej nago

    -Nie

    -Nigdy się z nią nie kochałeś

    -No nie

    -A chociaż za biust złapałeś?

    -Nno tak, raz …ale się strasznie wkurzyła…

    Parsknęłam śmiechem ,i od razu zrobiło mi się głupio.

    -Dobra, Mareczku a chciałbyś dotknąć kobiecej piersi ?To mówiąc opuściłam sukienkę.Spojrzałam na mnie, dostał spazmu i na spodniach pokazała się plama.

    No tak…prawiczek.

    Poczerwieniał na twarzy jeszcze bardziej i zaczął się cofać

    -Stój -mowię – potraktuję to jak komplement. Jeszcze nikt nie trysnął na mój widok. Dla pewności łapię go za rękę, bo jeszcze jest mi w stanie uciec.

    -Dobrze Mareczku, teraz ty się rozbierzesz. Chyba że nie chcesz

    -Oooo -nie dokończylam zdania a on już stał goły z maczugą na baczność.

    Dużo ptaszków w życiu nie widziałam ….w zasadzie to tylko dwa …no może trzy ale to …to był potwór. Hosanna-pomyślałam.

    Położyłam się na plecach, Marek klęknął koło mnie. Delikatnie głaskał mnie po piersiach.

    -Możesz je lekko ściskać , możesz possać.

    Znowu spazm.

    Ciepła sperma wylądowała mi na brzuszku.

    Noooo widzę że energia to w nim buzuje …Dwa razy bez dotknięcia i pała nawet ukłonu nie zrobila. Znowu się chłopak speszył.

    -Spoko, mam nadzieję że masz jeszcze trochę energii żeby mnie zadowolić – mówię.

    I tu mnie kolega zaskoczy. Bez zbędnych ceregieli położył się na mnie i delikatnie acz stanowczo wszedł we mnie…aż zabolało.

    Po pierwsze trafił bezbłędne.

    Normalnie jak Lewandowski w Bayernie

    Po drugie, bez przygotowania.

    Dzięki Bogu byłam bardzo wilgotna, ale rozmiar prawie rozsadził mnie na połowę. I zalał kolejną fontanną.

    Superek

    Teraz ja po dwóch ruchach i wytrysku który doszedł mi do gardła dostałam takiego orgazmu, że krzyk spłoszył wszystkie okoliczne zwierzęta.

    -O Boże , co to było?

    Moje ramiona i uda spazmatycznie zamknęły Marka w uścisku. Normalnie jakby piorun trafił w moją szparkę.

     Mistrzyni świata w szybkim dojściu.

    -Nic ci nie jest?- zapytał wystraszony chłopak.

    -To to było niesamowite- mówię – W życiu nie miałam silniejszego organizmu.Mareczku myślę że twoja dziewczyna to idiotka.Taki skarb wypuścić.Ale wiesz… sex to nie tylko szybkie wejście. Jeśli chcesz, to mogę cię troszkę podszkolić . Ma być długo, delikatnie i namiętnie.Ale to już nie dziś. Pomógł założyć mi sukienkę.

    Na jego spodniach plama powoli zaczyna obsychać.

    -Pokażę ci jak stąd wyjść.

    -A możemy się umówić na j

    utro? Proszę -mówi Marek

    -Noo zobaczymy. Bądź tu o 12 i weź sobie bieliznę na zmianę – Żartuję  

     

    Koniec

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dariusz Adamski