Blog

  • Nie-zwykla Rodzina cz 71. – Nostalgia z mama i jej ojcem

    Dojechałam do domu mojego ojca. Czasami jest mi go szkoda że mieszka sam. Odkąd ta zdzira, moja matka go zostawiła, nie znalazł sobie nikogo. Ja i Cassie jesteśmy teraz najważniejszymi kobietami w jego życiu. Wysiadłam z samochodu i zapukałam do drzwi. Po jakimś czasie otworzyła mi pewna kobieta. Niskiego wzrostu z blond włosami do ramion. Ubrana w białą koszulkę i czarną spódnicę. Miała szerokie biodra i sporych rozmiarów cycki. Zmierzyła mnie wzrokiem. Byłam ubrana w czarną marynarkę, a pod nią białą koszulę, do tego czarne spodnie i czerwone szpilki. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Miałam odpięty jeden guzik, dzięki któremu uwydatniał się mój duży dekolt. Spodnie za to podkreślały mój kształtny tyłek.

    – Dzień dobry, ja przyszłam do mojego ojca.

    – Ah…to pani. Pani Ann. Henry mi o pani mówił. Jestem Patty. Nowa pielęgniarka.

    – Nowa?

    – Tak…poprzednia musiała odejść. A pan Henry potrzebuje opieki, by znowu nie trafić do szpitala. A ja potrafię się nim dobrze zająć. – powiedziała zagryzając wargę. Chyba wiedziałam co ma na myśli.

    – No tak. Dziękuje pani i miło mi poznać.

    – Proszę mi mówić Patty. Niestety muszę wyjść wcześnie dzisiaj. Jeżeli to nie problem.

    – Ależ skąd. Ja dotrzymam tacie towarzystwa.

    – Świetnie. No to do widzenia.

    – Do widzenia Patty. – powiedziałam, mijając Patty która opuściła dom i poszła w swoją stronę.

    Weszłam do środka domu taty.

    – Tato!

    – Ann…wejdź do salonu, już wychodzę. – usłyszałam głos ojca z łazienki.

    Weszłam do salonu i usiadłam na kanapie. Po jakimś czasie dołączył do mnie ojciec. Ubrany w niebieską koszulkę z kołnierzem i brązowe spodnie.

    W pamięci nadal miałam jego dawną sylwetkę. Wysportowany, silny i z dużym fiutem. Teraz się trochę zmienił. Miał już te swoje 70 lat. Miał siwe włosy zaczesane do tyłu, wąsy oraz lekki brzuszek. Ja jednak dalej widziałam w nim tego mężczyznę co kiedyś. Wstałam z kanapy i przytuliłam ojca. Ten to odwzajemnił z tą samą czułością.

    – Dobrze cię widzieć skarbie. – razem usiedliśmy na łóżko.

    – Jak się trzymasz, tato?

    – Ano wiesz…jest lepiej. Patty pomaga mi na codzień gdy potrzebuje pomocy.

    Wyszła, prawda?

    – Tak, minęłam się z nią. Miła dziewczyna.

    – O tak. Bardzo miła. Pomaga mi abym przypadkiem znowu nie trafił do szpitala. Wiesz przecież…

    – No tak…czyli rozumiem pomaga ci też w tych sprawach. – powiedziałam i dotknęłam jego kutasa przez spodnie.

    – Ja…nie wiem o czym ty mówisz. – widziałam zakłopotanie na jego twarzy.

    – Proszę cię tato. Dobrze cię znam.

    – Ech no dobra…Patty nieźle się pieprzy.

    – Wiedziałam. To o to chodziło gdy mówiła że potrafi się dobrze tobą zająć.

    – No wiesz córuś…teraz w moim wieku stoi mi często. Patty pomaga mi ulżyć. Rozumiesz w jaki sposób.

    – Mhm…znam dobrze ten sposób. – przypomniała mi się sytuacja ze szpitala, ze mną i Cassie w roli głównej.

    – Także widzisz. A poza tym mimo swojego wieku ja nadal mam potrzeby. Kiedyś było nieziemsko, gdy byłaś w wieku Cassie. – tata dotknął mnie po ramieniu.

    – Pamiętam tato. Zawsze jak wspominam tamten czas, to przechodzą mnie dreszcze. – mówiłam dotkając się po piersiach. Tata wtedy pocałował mnie czule w usta.

    – Ależ to były czasy. Byłaś najwspanialszą kobietą w moim życiu i… – wtedy zwróciliśmy uwagę na stojącego przez spodnie penisa. Widocznie pobudził się na wspomnienia moje z tatą. – …niech to. Coś czułem że on też to będzie wspominał.

    Zaśmiałam się na to. Zaczęłam odpinać jego spodnie.

    – Pozwól że ci w tym pomogę tato.

    Udało mi się zdjąć spodnie i wyjąć jego kutasa na wierzch. Był gruby i długi. Po bokach widziałam żyły, oraz miał kilka siwych włosów. Był taki jakiego zapamiętałam.

    Nie wytrzymałam, błyskawicznie chwyciłam go w obie dłonie i objęłam ustami. Wsunęłam do buzi tyle, ile mogłam, ale on był naprawdę duży.

    – Ohhh…Ann…brakowało mi ciebie…

    Zaczęłam go ssać, masować dłońmi, trzymałam mocno. Po chwili poczułam na głowie dłoń taty. Delikatnie podyktował rytm, jakim miałam ciągnąć jego kutasa.

    – Moja córeczka – usłyszałam szept. – tak dawno się sami nie bawiliśmy.

    – Wiem, tato. – na chwilkę przestałam obciągać.

    Zaczynało mnie ogarniać niesamowite podniecenie, puściłam jedną ręką pałę i rozpinając koszulę, wyjęłam moje cycki na wierzch. Tata zaczął głośno sapać, kutas stawał się twardszy, wsuwał się we mnie coraz szybciej. Ja w końcu poczułam smak jego spermy. Kurwa, brakowało mi jego smaku. Gdy wyjęłam go z buzi sądziłam że opadnie mu fiut, ale się myliłam.

    – Nie zrobiłam ci dobrze, tato? – powiedziałam.

    – Nie…znaczy tak…byłaś wspaniała, Ann…tylko…

    – O co chodzi?

    – Córeczko…od dawna chciałem zobaczyć cię całkiem nagą. Teraz gdy o tym myślę to o niczym innym nie potrafię.

    – Chcesz mnie widzieć nagą?

    – Tak, Ann. Jak za dawnych czasów.

    – Wiesz tato, że już mam nie te ciało.

    – To tak jak ja, ale ja ci nie przeszkadzam, co?

    – Oczywiście że nie.

    – Więc i ty mi nie przeszkadzasz. Zrobisz to Ann?

    – No dobrze. Dla ciebie.

    Wtedy zaczęłam się rozbierać. Zdjęłam marynarkę, a następnie koszulę. To samo zaraz zrobiłam ze spodniami. Stałam przed ojcem w samej bieliźnie. Tata podszedł do mnie i zaczął łapczywie dotykać moje piersi. Nie pozostałam mu dłużna i zaczęłam ściągać jego koszulkę. Miał już lekki brzuszek, jednak jego kutas wciąż był taki sam. Jego dłonie oplatały moje piersi. Niegdyś mieściły mu się w dłoniach. A teraz są nieco większe. Widać że bardzo mu się podobają. Szybko rozpiął mi stanik, aby lepiej je czuć. Zaczął mnie po nich namiętnie całować. Wzdychałam tylko na jego usta. To było cudowne. W czasie gdy całował mnie po piersiach, jego jedna ręka powędrowała do moich majtek. Pomagając mu wspólnie zdjeliśmy moją bielizne. Tata dotykał mnie po cipce, powodując u mnie rozkosz. Wtedy odsunął się ode mnie i spojrzał na mnie w całości. Ja qtedy położyłam się na kanapie, rozchylając moje nogi.

    – Ohh córeczko…wciąż jesteś piękna. Twoje ciało jest jeszcze cudowniejsze.

    Uśmiechnęłam się na jego słowa. Cieszyłam się że dalej mnie pragnie, mimo że jestem prawie 40-letnią kobietą. Widać dalej tak działam na mężczyzn, co widać po moim synu, mężu i wielu innych. Tata zaczął zdejmować całkiem swoje spodnie, aż stał przede mną nagi. Uklęknął przy kanapie i pochylił się nad moją cipką.

    – Ładnie pachniesz Ann. – wtedy polizał mnie wzdłuż warg sromowych. – a smakujesz obłędnie.

    – Oh tato…

    Zaczął mnie lizać po cipce. Miętosił mi wargi sromowe, językiem wwiercając się w środek muszelki.

    Czułam jego język po całych okolicach intymnych. Delikatnie ssał łechtaczkę i jeździł dalej językiem po wargach sromowych. Było niesamowicie przyjemnie. Jęczałam z rozkoszy na jego pieszczotę.

    Zaraz potem przysunął się wyżej, po drodze składając pocałunki na moim brzuchu, piersiach, obojczyku i na ustach. Dalej namiętniej całował. Aż przypominały mi się dawne czasy. Zobaczyłam jak wtedy łapie do ręki swojego twardego i wyprostowanego kutasa i przystawia do cipki. Potarł nim o nią kilka razy.

    – Ohh tato…chcę cię znów poczuć. Pragnę tego.

    Powiedziałam, a on włożył mi go do środka. Czułam jak mnie wypełnia. Jego długość i grubość działały na mnie bardzo przyjemnie. Zaczął we mnie wchodzić. Cały czas zanurzał się po same jaja. Ja się wiłam i jęczałam z przyjemności. Czułam się z nim tak jak te 20 lat temu.

    – Ohhh…oh…o tak…

    Wtedy przyśpieszył i naprawdę mocno mnie jebał. Było słychać głośne klaśnięcia powodowane uderzaniem się naszych ciał. Nie przestawał. Mocniej i mocniej mnie pierdolił.

    Czułam spazmy rozkoszy i powoli odpływałam. Lubił jebać ostro. Dobrze to znałam. Jego chuj dawał mi niespotykaną przyjemność. Owinęłam nogi wokół jego bioder i przyciągnęłam jego pośladki do siebie, gdy wślizgiwał się dalej w górę mojej gorącej cipy. Po chwili wyszedł na chwilę.

    – Odwróć się skarbie. – wydyszał mi do ucha. Zamruczałam i przekręciłam się, wypinając w jego stronę moją dupę. Tata położył ręce na pośladkach ściskając je. Mój tyłem urósł mi od czasu gdy mnie jebał jak miałam 18 lat.

    – Podoba ci się?

    – Masz zajebistą dupcię, córuś. Jesteś taka cudowna.

    Wtedy znowu włożył mi fiuta do cipki. Jego fiut wchodził mi do samego końca aż po jaja. Miałam wrażenie, że rozepchał mi bardziej cipsko, co sądziłam że jest już niemożliwe. Od tyłu czułam się nieźle pierdolona. Ogarnęło mnie przyjemne uczucie. Tata dalej miał to coś. Ten wigor. Mimo 70-ciu lat pierdolił mnie tak jak dawniej. Jego chuj wchodził cały i czułam jaki jest duży. Ruchał mnie jak jakaś maszyna.

    Znów zmieniliśmy pozycję. Tym razem tata położył się na kanapie, z ja okrakidm, przodem do niego usiadłam mu na fiucie. Zaczęłam podskakiwać na nim, gdy on dotykał moich piersi. Moje ruchy wprowadzały jego fiuta dalej w cipie. Mój tyłek klaskał odbijając i falując od taty. Ten potem też wznowił ruchy, znów mnie pierdoląc.

    – Ohhh…tak…tak…Ann… – sapał już przy jebaniu.

    Wiedziałam że to oznacza że jest blisko. Ja także już dochodziłam. Cała drżałam gdy napłyneła fala orgazmu. Nagle poczułam jak ojciec spuszcza się we mnie co wzmożyło też i mój orgazm. Opadłam na jego klatkę piersiową, a ten objął mnie czule. Jego fiut dalej był w mojej cipie, jednak czułam że wiotczeje. Jakiś czas potem wyszedł ze mnie, a ja poczułam pustkę i spore spermy ojca w środku. Ciężko mi było złapać oddech. Byliśmy cali spoceni. Ledwo miałam siłę by mówić.

    – O kurwa tato…dalej potrafisz rżnąć jak za trzech.

    – A ty córeczko nadal działasz na mnie jak płachta na byka. A teraz to nawet bardziej.

    – To miłe. Sądziłam że lubisz młodsze.

    – Lubie wszystkie. – zaśmiał się. – a w szczególności moje kobiety.

    – Hmm…następnym razem może przyjadę z Cassie.

    – Będzie mi bardzo miło.

    Gdy oboje odpoczeliśmy, jeszcze powtórzyliśmy to, po czym musiałam wrócić do mojej rodziny.

    Czułam się przez tatę nieźle wypierdolona. Aż z nostalgią wspominałam stare czasy.

    Czułam się tak jak wtedy.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Wiejsko czarodziejsko

    Mieszkamy na wsi.

    Parę lat temu kupiliśmy dom z ogromnym ogrodem i lasem. Dom nie jest nowy, ogrodzenie tym bardziej.

    Nasz dom jest ostatnią zabudową. Potem tylko las, lasy i lasy.

    Krótko mówiąc, zadupie. Bardzo mi to odpowiada. Pełna swoboda. Dosłownie można godzinami łazić i psa z kulawą nogą nie spotkać.

     Mam na imię Joanna. Mam 37 lat.  

    W ostatnie ciepłe wrześniowe dni postanowiłam zostać w domu.  

    Mąż jak co rano pojechał do pracy. Jest dyrektorem w pobliskiej fabryce mebli. Ja jestem architektem.

    W zasadzie to sama decyduję ,kiedy pracuję.

     

    Poranek rozpoczął się cudownie… kawa w łóżeczku, zaczątki bara bara… i telefon. Mąż z ptaszkiem w moich ustach, odebrał i momentalnie trysnął…

    -Kochanie ,kontrola skarbowa w firmie, muszę natychmiast jechać….

     

    Super….

    Nosz kurła naprawdę super! Leżę z biustem (niemałym ,acz kształtnym i jędrnym) pod jego tyłkiem, z fają (hmmm ponoć są mniejsze ,ale na pewno są większe) w zębach, spermą w gardle i ochotą na orgazm gigant. Nogi mi się trzęsą, soczki łoże zalewają a on się zrywa, pa krzyczy i w biegu się ubiera….

    A ty bidulko patrz i płacz….Trzeci raz w tym tygodniu… Kobieta niezaspokojona to kobieta zła… Wrednie zła…Kobieta niezaspokojona trzeci raz w tygodniu, biorąc pod uwagę, że jest środa to furia….

     No i zuuupa.

    Zbieram się z łoża, biorę prysznic, zakładam cienką letnią sukienkę na gołe ciało i idę do lasu…

    Moja ulubiona polana…

    Zestaw pierwszej pomocy tzn kocyk, butelka wody mineralnej i olejek do opalania schowane w starym pniu. Zawsze się tutaj wyleguję ,więc nie ma sensu nosić tam i z powrotem.

    Jest bosko…ptaki ćwierkają ,owady bzyczą a ja bez ptaka i bez bzykania… I bez stroju do opalania ,czy choćby bielizny…

    A walić to .Przecież tutaj to nawet dzik nie przyjdzie, bo za daleko…

    Ściągam sukienkę i kładę się na koc. Hmmm przydałby się wibratorek albo nawet wibrator… a najlepiej młot udarowy z kondomem na grocie… tak… a prąd to sobie w walizeczce przyniosę … Szlag… Leżę i myślę… Dobrze byłoby się posmarować, bo mnie słońce spali…

    Dobrze byłoby sobie zrobić dobrze…

    Przekładam się na plecy, jedną ręką powoli głaszczę sutek, druga powoli zmierza ku udom, gdy nagle słyszę jakieś stękanie… UPS…Chyba nie jestem tu sama…

    A może to jakiś seryjny brutalny gwałciciel???

    Taaa znając moje szczęście to pewnie 90-cio letni dziadek, który dostał zawału na mój widok…

     Powoli obracam się i widzę jakieś ruch w krzakach…

    Cholewka jak ktoś dał radę wleźć tam bez jednego szmeru? Jakiś pieprzony Winnetou albo inny Czarny Stopa?

    Dobra…. Co robimy?

    Zwiewamy z krzykiem? Oczami wyobraźni widzę siebie z włosem rozwianym, biustem rozbujanym, pędzącą w kierunku domu z krzykiem panicznym na ustach…

    W sumie można…. ale za gorąco . A ostatni raz to biegłam cztery lata temu na autobus…

    Z marnym skutkiem zresztą…

    Dobra, gramy niedostępną. Zrywam się z koca, łapię sukienkę, zakrywam swe wdzięki (hi hi) i grobowym głosem wołam

    -Wyłaź z krzaków i mów kim jesteś!!!

    No to wylazł.

    Wodnik Szuwarek, kurza twarz.

    Kolo wzrostu raczej nie herkulesowego… postury też nie takowej… Wieku raczej mocno przedproduktywnym… Do tego ślepia czerwone jak u królika.

     Albo wył albo alergik…

    -Co tu robisz? Przylazłeś mnie podglądać zboczeńcu jeden?!

    -Prze prze przeprrraszam bardzo, jjaa nniee chciiiialem.

    Noż urwał rać!

    Nie dość że podglądacz, to jeszcze młodociany jąkała na dodatek.

    -Co tu robisz? To teren prywatny! Mam dzwonić na policję???

    -Proszę nie krzyczeć. Przyjechałem do babci na wakacje…

    Taaa -przerywam mu – jest końcówka września i zapomniałeś do szkoły wrócić?

    -Nie, ja skończyłem technikum i miałem rozpocząć pracę ale…ale …ale .

    W tym momencie łzy mu pociechy z oczu, a ramiona przeszyło łkanie.

    -Moją dziewczyna napisała mi SMS że zrywa ze mną, bo z takim frajerem dłużej nie wytrzyma…

    UPS ….sprawa poważna….Urażona duma, złamane serce … a do tego prokuratura gonić nie będzie… Dobra nasza

    – Ok , to z tej okazji postanowiłeś się rozerwać podglądając starszą (trzeba grać skromną) panią w lesie???

    -Ależ skąd…Wybiegłem z domu do lasu … i zabłądziłem…Właśnie miałem się odezwać jak pani się pojawiła,a potem było mi głupio bo pani się rozebrała…Jest pani taka śliczna że…

    -Że postanowiłeś sobie ulżyć moim kosztem?!

    -Ależ co pani…Ja nigdy nie…

    W tym momencie wymownie patrzę na jego spodnie… a konkretnie na wybrzuszenie…i to całkiem nie małe .

    Zaczerwienił się jeszcze bardziej, spuścił głowę i wybąknął przepraszam. Dobrze ,zacznijmy jeszcze raz -mówię-Jestem Joanna. Jak masz na imię

    -Mmmarek

    -Aha… Mmmarek .

    Zostawiła cię laska, poszedłeś do lasu i podglądasz mnie.

    -Tak…No wlaściwie to tak by mogło wyglądać- przyznał mi rację ,a mnie kopara opadła. Myślałam że pójdzie w zaparte.

    -Gdy zobaczyłem panią -Aśka – przerwałam mu.

    -Gdy zobaczyłem panią Asiu- zaczął od nowa-To.. to.. to

    -No mów -poganiam go.

    -Bo pani jest

    -Tak wiem taka piękna – znowu mu przerywam.

    -No nie , pierwszą osobą którą spotkałem od paru godzin, ale kiedy chciałem się odezwać to pani tfu to się Asiu rozebrałaś i już nie chciałem cię zdenerwować….Ani wystraszyć…

    No dobra,ma to sens – myślę.

    -No i w związku z tym- mówię

    -Nno więc postanowiłem zaczekać, a potem iść w tę stronę co ty przyszłaś.

    -Noo doobra ,ale nie poszedłeś bo…

    -Bo ja w życiu nie widziałem nagiej kobiety -wystękuje cicho…

    UPS…. Z tą aparycja to raczej dziwne nie jest…

    -Dobra, Marek. A twoja dziewczyna? Nie widziałeś jej nago?

    -No nie… bo zawsze było światło zgaszone… i nigdy nie było nic więcej oprócz pocałunków…

    O cholewcia

    -Nie wierzę. Oaza czy co?-wybucham śmiechem..

    -Nnno właśnie -mówi Marek.

    -Dobra. Reasumujmy. Masz, tfu miałeś laskę?

    -Tak

    -Nigdy nie widziałeś jej nago

    -Nie

    -Nigdy się z nią nie kochałeś

    -No nie

    -A chociaż za biust złapałeś?

    -Nno tak, raz …ale się strasznie wkurzyła…

    Parsknęłam śmiechem ,i od razu zrobiło mi się głupio.

    -Dobra, Mareczku a chciałbyś dotknąć kobiecej piersi ?To mówiąc opuściłam sukienkę.Spojrzałam na mnie, dostał spazmu i na spodniach pokazała się plama.

    No tak…prawiczek.

    Poczerwieniał na twarzy jeszcze bardziej i zaczął się cofać

    -Stój -mowię – potraktuję to jak komplement. Jeszcze nikt nie trysnął na mój widok. Dla pewności łapię go za rękę, bo jeszcze jest mi w stanie uciec.

    -Dobrze Mareczku, teraz ty się rozbierzesz. Chyba że nie chcesz

    -Oooo -nie dokończylam zdania a on już stał goły z maczugą na baczność.

    Dużo ptaszków w życiu nie widziałam ….w zasadzie to tylko dwa …no może trzy ale to …to był potwór. Hosanna-pomyślałam.

    Położyłam się na plecach, Marek klęknął koło mnie. Delikatnie głaskał mnie po piersiach.

    -Możesz je lekko ściskać , możesz possać.

    Znowu spazm.

    Ciepła sperma wylądowała mi na brzuszku.

    Noooo widzę że energia to w nim buzuje …Dwa razy bez dotknięcia i pała nawet ukłonu nie zrobila. Znowu się chłopak speszył.

    -Spoko, mam nadzieję że masz jeszcze trochę energii żeby mnie zadowolić – mówię.

    I tu mnie kolega zaskoczy. Bez zbędnych ceregieli położył się na mnie i delikatnie acz stanowczo wszedł we mnie…aż zabolało.

    Po pierwsze trafił bezbłędne.

    Normalnie jak Lewandowski w Bayernie

    Po drugie, bez przygotowania.

    Dzięki Bogu byłam bardzo wilgotna, ale rozmiar prawie rozsadził mnie na połowę. I zalał kolejną fontanną.

    Superek

    Teraz ja po dwóch ruchach i wytrysku który doszedł mi do gardła dostałam takiego orgazmu, że krzyk spłoszył wszystkie okoliczne zwierzęta.

    -O Boże , co to było?

    Moje ramiona i uda spazmatycznie zamknęły Marka w uścisku. Normalnie jakby piorun trafił w moją szparkę.

     Mistrzyni świata w szybkim dojściu.

    -Nic ci nie jest?- zapytał wystraszony chłopak.

    -To to było niesamowite- mówię – W życiu nie miałam silniejszego organizmu.Mareczku myślę że twoja dziewczyna to idiotka.Taki skarb wypuścić.Ale wiesz… sex to nie tylko szybkie wejście. Jeśli chcesz, to mogę cię troszkę podszkolić . Ma być długo, delikatnie i namiętnie.Ale to już nie dziś. Pomógł założyć mi sukienkę.

    Na jego spodniach plama powoli zaczyna obsychać.

    -Pokażę ci jak stąd wyjść.

    -A możemy się umówić na j

    utro? Proszę -mówi Marek

    -Noo zobaczymy. Bądź tu o 12 i weź sobie bieliznę na zmianę – Żartuję  

     

    Koniec

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dariusz Adamski
  • Moj Pan umarl

    Obudziłam się jak zwykle na swoim posłaniu tuż przy łóżku swojego Pana. Jestem trzydziestoletnią szczupłą własnością swojego Pana od ponad roku. Za oknem było już jasno a ku mojemu zdziwieniu Pan jeszcze spał. Nigdy mu się to nie zdarzało, zawsze rano musiał mieć wypolerowane berło a suka nie miała prawa połykać jego spermy aż do zezwolenia. W tyłku musiał tkwić ogromny korek z ogonem lisa. Wspięłam się na łóżko by zabrać się do roboty. Zsunęłam kołdrę i delikatnie chwyciłam ustami czubek chuja. Zamarłam!!! Był zimny i nie reagował. Mój Pan nie żył !!! Co robić? Pozwoliłam sobie na zejście na dół domu gdzie w ogromnym fotelu siedziała Pani. „Proszę o wybaczenie Pani, że śmiem się niepytana odzywać” „Jak śmiesz tu przychodzić suko!!!” krzyczała Pani. Była jeszcze pijana po wieczornej orgii. Zerwała się z fotela i zdzieliła mnie w twarz. „Ale Pan…” udało mi się powiedzieć bez podnoszenia wzroku na Panią. „Co Pan?!!” „ On nie żyje” Grobowa cisza zapadła w całym salonie. Jeszcze przez chwilę nikt nie wydał żadnego dźwięku tylko do pokoju wszedł syn Pani – Ludwik. Młody chłopak o kulturystycznej sylwetce. Był nagi i przy nodze zwisał mu ogromny kutas. Wiele razy tym potworem wypełniał moje otwory. Tym razem nie było inaczej. Mimo panującej ciszy kazał mi przyjąć postawę do ruchania. Posłusznie rozstawiłam nogi, pochyliłam się i wypięłam tyłek. W brutalny sposób został mi usunięty kotek i na jego miejsce wdzierał się kutas. Rżnął mnie bez opamiętania. Mdlałam i nogi się uginały ale on nie pozwalał mi upaść trzymając mnie za biodra i wpychał kutasa po same jaja z prędkością niesamowitą. Spuścił mi się do środka a spermy było tyle, że ciekło mi po nogach. Kazał się odwrócić i posprzątać po sobie co zrobiłam bez gadania. Dopiero teraz zwrócił uwagę na swoją matkę. „Bądź łaskaw pójść do pokoju swojego ojca” rzekła Pani. „Po co?” „Idź” Młody Herkules odepchną mnie i skierował się ku schodom. Pani podeszła do mnie na chwiejnych nogach i przystawiła mi swoją cipę do twarzy. „Otwieraj ryj suko” rozkazała co natychmiast uczyniłam. Strugi moczu zaczęły zalewać moje usta i nie nadarzałam z połykaniem uryny. Gdy skończyła kazała wylizać wszystko do sucha. Zawsze mi się podobała pizda Pani. Zawsze zadbana u pachnąca. Z przyjemnością zaczęłam ją lizać. Pani zaczęła głośno oddychać i drzeć. Z góry zbiegł w tym momencie syn i oznajmił, że ojciec nie żyje. „Trzeba wezwać pogotowie” wysapał przestraszony. Ja nie przerywała swojej pracy. „Trzeba” powiedziała Pani. Herkules gdzieś wyszedł. Pani dochodziła i zaraz poczułam jej orgazm w ustach. „Wypierdalaj” powiedziała. Na kolanach podeszłam do kominka i zatrzymałam się w zwyczajowym miejscu. Syn Państwa przyszedł po pięciu minutach już ubrany i oznajmił, że za parę minut przyjedzie lekarz. Pani wyszła a ja zostałam w salonie i nie śmiałam się poruszyć. Co ze mną teraz będzie? – pomyślałam. Pewnie mnie sprzedadzą do innego domu. Donośny dzwonek u drzwi oznajmił pojawienie się gości. Słyszałam kroki po schodach i rozmowy na górze. Pani pojawiła się w salonie już ubrana ale nadal z pijanym wzrokiem. Do domu zaczęli wchodzić sanitariusze z noszami. Stanęli w drzwiach salonu i zobaczyli mnie. Nagą i ociekającą spermą i mokrą od uryny Pani. „Gdzie denat?” zapytał jeden z nich. „Jeszcze lekarz jest u niego – panowie zaczekają tutaj” rzekła Pani. „Ładną suje mają Państwo” powiedział wyższy z nich. „Możecie skorzystać jak macie ochotę” Nie trzeba było im powtarzać. Zostałam podniesiona na wysokość kutasów oby panów i do ust zaczął wdzierać się pożądanej wielkości jeden z nich. Drugi ściskał moje piersi jedną ręką a drugą penetrował moją cipę. Podnieśli mnie do góry i jednocześnie do obu otworów przystawili swoje kutasy. Opuszczali mnie i podnosili a ja zaciskałam zęby z bólu. Trwało to kilka minut gdy do salonu wszedł Herkules w towarzystwie lekarza. Nie zwracali uwagi na scenę rżnięcia mnie. Podeszli do Pani i o czymś rozmawiali. Salwy spermy wypełniały moje dziury. Rzucili mnie na podłogę. „Dobra szmata, przydała by się u mnie taka” powiedział jeden z nich. „To sobie ją weź” powiedziała Pani. „Ile się za nią należy?” „Tyle co za transport mojego męża”. „Jesteśmy dogadani. Jutro po nią przyślę” Tak oto zostałam oddana do innego domu. Nie wiedziałam co mnie tam czeka. Tego dnia widziałam po raz ostatni Pana, Panią i Herkulesa

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo

    CDN.

  • Pamietnik Suki [01] – Bezbronna w rekach sadysty

    Był sobotni wieczór. Wybrałam się z koleżanką do lokalnego klubu. Miałam na sobie krótką czarną spódniczkę, czarną bluzkę z dużym dekoltem odsłaniającym opięte przez stanik piersi. Na nogach kabaretki i czarne bardzo wysokie szpilki. Byłam mocno pomalowana. Ciemne powieki, mocno wytuszowane rzęsy, czerwona szminka na ustach, rude włosy zaczesane do tyłu. Wyglądałam jak dziwka, ale podobało mi się swoje odbicie w lustrze.

    Lekko już wstawiona szalałam na parkiecie. Nagle poczułam, że ktoś kładzie mi dłonie na biodrach. Obejrzałam się zaskoczona i wtedy Go zobaczyłam. Elegancki blondyn w średnim wieku, od razu przypadł mi do gustu. Przystojny, zadbany, dobrze ubrany, mężczyzna w moim typie. Uśmiechnęłam się do niego zalotnie, a on odwzajemnił uśmiech.

    Przez jakiś czas tańczyliśmy. Obejmował mnie od tyłu w pasie, a ja wiłam się przed nim, prowokacyjnie kręcąc tyłkiem. Jego dłonie zaczęły wędrować po moim ciele. Dotykał moich obnażonych ud, odsłoniętego brzucha, szyi, dekoltu. Pozwalałam mu się pieścić, czując na pośladkach jego twardniejącą w spodniach męskość. Sama także byłam już mocno podniecona.

    Z każdą upływającą chwilą jego pieszczoty stawały się coraz bardziej śmiałe. Jedną dłonią chwycił mnie za pierś i zaczął ją rytmicznie ugniatać przez stanik. Drugą wsunął pod spódnicę, masował cipkę przez wilgotny materiał majtek. Nie protestowałam gdy to robił. Na parkiecie było tłoczno, wszechobecny mrok rozjaśniało jedynie oślepiające migotanie stroboskopu. Zresztą, było mi zbyt dobrze, aby przejmować się tym, że ktoś może na nas patrzeć.

    Nagle wyszeptał mi do ucha, żebym z nim poszła. Nie zastanawiając się długo skinęłam głową na potwierdzenie. Nie wiedziałam kim jest, dokąd chce mnie zabrać, co zamierza, ale w tamtej chwili niewiele mnie to obchodziło. Był przystojny, noc była jeszcze młoda, alkoholu szumiał mi przyjemnie w głowie, więc pomyślałam “czemu nie”. Wziął mnie za rękę i pociągnął za sobą, więc poszłam za nim o nic nie pytając.

    Wyszliśmy z klubu, wsiedliśmy do zaparkowanego nieopodal auta. Jechaliśmy przez miasto w milczeniu, on skupiony na kierowaniu, ja na krajobrazie za oknem. Musiałam się wtedy zdrzemnąć, bo nie przypominam sobie całej drogi. Ocknęłam się już na miejscu, gdy zgasł silnik samochodu. Nie wiedziałam gdzie jestem, ale nie miałam zamiaru pytać. Dom przed którym zaparkowaliśmy był duży i bez wątpienia drogi, a to mi wystarczało.

    Gdy weszliśmy do środka, zaproponował coś do picia. Przyniósł mi czerwone wino, usiadł na kanapie koło mnie, objął i zaczęliśmy rozmawiać. Pomyślałam, że będzie miło. Powiedział, że bardzo mu się podobam, że jestem piękna. Dotknął mojej skóry na udzie i powiedział, że jest tak niesamowicie gładka. Schlebiały mi jego komplementy.

    Poprosił, żebym zatańczyła z nim tak jak w klubie, żebym pokręciła mu tyłeczkiem. Zrobiłam o co poprosił, i kiedy zbliżyłam swoje pośladki do jego krocza, poczułam, że znów jest mocno podniecony. Piłam wino i zaczęłam poruszać się na boki ocierając pupą o jego nabrzmiałego penisa. Teraz gdy byliśmy sami, sprawiało mi to jeszcze większą przyjemność.

    Nagle pchnął mnie na łóżko, brutalnie, bez ostrzeżenia. Miałam zamiar go zrugać, lecz gdy się obróciłam rozpinał spodnie. Widok jego obnażonego kutasa sprawił, że zaniemówiłam z zachwytu. Nie to żeby był szczególnie duży, bo widywałam już większe, lecz
    wyjątkowo gruby i żylasty. Stanął przede mną trzymając kutasa w dłoni, a drugą złapał mnie za włosy i przyciągnął do siebie.

    Chciał wepchnąć mi go do ust, ale ja odruchowo się odsunęłam. Lubię ssać kutasa, ale on był zbyt porywczy no i zabolało jak szarpał za włosy. Powiedziałam stanowczo, że nie chcę, żeby mnie zostawił. Jeszcze przez chwilę próbował, szarpiąc się ze mną, ale w końcu odpuścił. Odsunął się, zapiął spodnie i powiedział, że skoro nie chcę “ssać mu kutasa”, to mogę “wypierdalać”. Poczułam się trochę zawiedziona, mimo wszystko wciąż miałam ochotę się z nim pieprzyć. Próbowałam coś powiedzieć, jakoś załagodzić sytuację, lecz on już brał telefon aby zamówić mi taxi – tak mi przynajmniej powiedział.

    Rozmawiając przez telefon wyszedł do kuchni. Gdy po chwili wrócił, a w jego ręce zobaczyłam nóż. Nóż był ogromny, miał grube, długie, lśniące ostrze i drewnianą rączkę. Przeszedł mnie dreszcz na sam widok. Wystraszyłam się tego co chce zrobić, ale jednocześnie nie rozumiałam dlaczego w tym samym momencie poczułam zalewającą mnie falę podniecenia. Brutalnie złapał mnie za szyję, i przystawiając nóż do twarzy oznajmił, że jeśli nie będę robiła tego co zechce “poharata mi tą moją piękną buźkę”.

    Zacisnęłam mocno powieki bojąc się co będzie dalej. Czułam jak zaczyna mnie dusić i ciężko było mi skupić się na tym co mówi. A mówił różne nieprzyzwoite rzeczy, wyzywał mnie, poniżał. Każda rzucona mi w twarz “suka”, “szmata”, “dziwka” i tym podobne, sprawiała, że robiłam się coraz bardziej mokra. Niepewność tego co się ze mną stanie, ból oraz podduszanie też w pewien sposób mnie podniecały.

    Czułam jak ostrze noża wędruje po moim ciele. Przesunął je powoli od szyi, przez dekolt, brzuch, biodra, po uda. Czułam jak delektuje się moim strachem, jak go to podnieca. Gdy zatrzymał nóż już przy moim udzie, wyobraziłam sobie, że przecina tam moją skórę. Niemal czułam pieczenie, oczami wyobraźni widziałam strużkę krwi płynącej po mojej nodze.

    Niespodziewanie dla samej siebie zaczęłam go prowokować. Powiedziałam, żeby się ode mnie odpieprzył, że choćby mnie pociął nożem to i tak nie zrobię tego co mi każe. Nie wiem dlaczego tak wtedy zareagowałam. Być może spanikowałam i zaczęłam po prostu bredzić z przerażenia. A może tak naprawdę chciałam, aby użył tego noża?

    Mój brak uległości bardzo go rozzłościł. Wbrew temu czego się spodziewałam, nie zaczął mnie jednak ciąć. Wręcz przeciwnie, odrzucił nóż jakby wcale nie miał zamiaru go użyć. Zaczął mnie za to bić. Okładać otwartą dłonią po twarzy. Czułam pieczenie na polikach, w ustach ostry smak krwi. Nie próbowałam mu się wyrywać, nie protestowałam, pokornie przyjmowałam kolejne razy. Bałam się go bardziej rozzłościć, a w pewnym sensie czułam także, że sobie na to zasłużyłam.

    W przerwach pomiędzy kolejnymi ciosami krzyczał na mnie. Kilka razy powtórzył, że jestem zwykłą suką. Że takie jak ja nadają się tylko do tego, żeby służyć takim jak on. Że jak tylko mnie zobaczył w klubie od razu wiedział, że będę jego zabawką. Że będzie rżnął moje wszystkie dziury ile tylko będzie chciał. Nie do końca zdawałam sobie sprawę co ma na myśli mówiąc moich “wszystkich dziurach”, ale cała reszta jego słów przyprawiała mnie o dreszcze podniecenia.

    W końcu przestał mnie bić, spytał czy będę mu posłuszna. W odpowiedzi skinęłam potakująco głową. Byłam oszołomiona, obolała, a przy tym strasznie podniecona i nie miałam już siły mu się opierać. Wiedziałam, że mnie złamał, poskromił niczym treser dzikiego zwierza. Od tej pory należałam do niego i byłam gotowa spełnić wszelkie jego zachcianki. Musiał dostrzec to wszystko w moich oczach, bo nagle cofnął uniesioną do kolejnego ciosu rękę, rozluźnił uchwyt na szyi.

    Złapał mnie za włosy i pociągnął za sobą do innego pomieszczenia. Nie protestowałam, nie opierałam mu się, należałam teraz do niego i mógł robić ze mną co chciał. Zerwał ze mnie ubranie, pozostawiając jedynie skąpe majteczki. Posadził mnie nagą na krześle na przeciwko dużego lustra i zaczął krępować. Ręce przełożył za plecy i zakleił w nadgarstkach taśmą, po czym w ten sam sposób przykleił łydki do nóg krzesła. Znów ogarnęło mnie przerażenie, zaczęłam wiercić się, prosić o litość.

    Moje zachowanie nie zrobiło na nim większego wrażenia. Jedyne co osiągnęłam, to sprowokował go do zakneblowania mnie. Nagle po prostu wcisnął mi do ust dużą białą kulkę, która nie wiadomo kiedy znalazła się w jego dłoniach. Zakładając knebel oznajmił mi, że za “dużo gadam”, i że to gadanie “tylko go wkurwia”. Gdy zapinał opaskę od kulki, metalowe kółka wrzynały mi się w kąciki ust, co bardzo bolało. Próbowałam poluźnić opaskę ruszając ustami, ale nie udało mi się.

    Kiedy już upewnił się, że jestem dobrze skrępowana, odszedł w kierunku pobliskiej komody. Otworzył szufladę i zaczął wyciągać z niej różnego rodzaju gadżety erotyczne. Robił to powoli, prezentując mi każdą kolejną “zabawkę”. Zaczął od niebieskiego wibratora, którym wskazał wymownie na moje krocze. Później pokazał mi bat, skórzana packę zakończona dziurką w kształcie serca, duże beżowe kulki gejszy, klamerki – takie jak do wieszania prania, a na końcu gruba lina. W końcu zamknął szufladę, i uśmiechając się złowieszczo oznajmił, że wszystkim tym będziemy się zaraz “bawić”.

    Choć wciąż się bałam, to w głębi duszy nie mogłam się już doczekać kiedy zacznie się mną zabawiać. Chciałam żeby mnie zerżnął tak jak obiecywał – jak zwykłą sukę, którą przecież zawsze byłam. Najbardziej pragnęłam jednak aby już wszedł we mnie tym swoim grubym, żylastym kutasem. Widząc te wszystkie “zabawki” czułam jednak, że prędko się to nie wydarzy – i jak wkrótce się przekonałam, rzeczywiście tak było.

    ***

    Zabawę ze mną zaczął od niebieskiego wibratora. Włączył wibracje i zaczął dotykać nim mojej łechtaczki przez majtki. Było bardzo przyjemnie, ale nie trwało to długo. Nagle odsunął pasek materiału broniący mu dostępu do mojej cipki, po czym wepchnął we mnie wibrator. Choć byłam już mocno wilgotna, niespodziewanie głęboka penetracja sprawiła mi ból. Zaraz jednak poczułam w sobie przyjemne, miarowe wibracje. Rozluźniłam się, zamknęłam oczy i zaczęłam czerpać z tego przyjemność.

    Zatracona w przyjemnych doznaniach nawet nie zauważyłam, kiedy zaczął obwiązywać mnie liną. Zorientowałam się dopiero, gdy przełożył fragment tuż pod wystającym z mojej cipki wibratorem. Otworzyłam oczy, spojrzałam na niego zdziwiona, a wówczas on pociągnął za trzymaną w dłoni końcówkę. Poczułam jak gruba lina wbija mi się w tyłek, ociera o plecy i barki. Potem jeszcze kilkukrotnie skrócił linę, zawiązał na niej jakiś skomplikowany węzeł i tak mnie zostawił. Wyszedł z pomieszczenia oznajmiając mi tylko, że “za jakiś czas wróci”.

    Siedziałam unieruchomiona w wyjątkowo niewygodnej pozycji – na wpół zgięta, z rękoma związanymi za plecami, z kneblem wepchniętym w usta. Lina wrzynała mi się w miejsca intymne, a gdy tylko próbowałam się wyprostować, węzeł zaciskał się jeszcze mocniej i dodatkowo ograniczał mi ruch. Na początku nie bolało aż tak bardzo, lecz później ból stał się prawie nie do zniesienia. Przestałam się więc szarpać, i próbowałam skupić się na doznaniach z cipki.

    Wibrator wciąż był włączony i przyjemnie drażnił mnie od środka. Wibrował powoli, miarowo, niezbyt intensywne, przez co nie mogłam dojść choć bardzo tego pragnęłam. Mimo wszystko nie potrafiłam zapomnieć o bólu, bo ten stopniowo ogarniał całe moje drętwiejące ciało. Po jakimś czasie ból i przyjemność zaczęły zlewać się w jedno, intensywne odczucie. Rozkosz przenikała się z cierpieniem tworząc doznanie, którego nigdy wcześniej nie dane mi było doświadczyć.

    Pojękiwałam cicho przez knebel, mięśnie drżały mi jak w febrze, z cipki sączyły się soki. Nie potrafię powiedzieć jak długo na niego czekałam – równie dobrze mogło to być piętnaście minut, jak i godzina. W końcu jednak przyszedł i zaczął rozwiązywać krępujący mnie węzeł. Robił to z wyraźnym ociąganiem, jakby rozkoszując się widokiem mojego upodlenia. W końcu jednak ściągnął ze mnie linę, wyciągnął z cipki wibrator, pozwolił się wyprostować.

    Bałam się co będzie dalej, lecz on był dla mnie niespodziewanie delikatny. Muskał dłonią czerwone pręgi, jakie zostawiła na moim ciele lina. Z brody, dekoltu i piersi starł ślinę, która wypłynęła z moich zakneblowanych ust. Odgarnął mi włosy za uszy, wytarł rozmazany makijaż pod oczami, pogładził czule po głowie. Rozciął nawet taśmę, którą wcześniej przykuł mnie do nóg fotela. A jednak coś w wyrazie jego twarzy kazało mi zachować czujność. Z jakiegoś powodu po prostu wiedziałam, że najgorsze jest jeszcze przede mną. Nie pomyliłam się.

    Z rosnącym przerażeniem patrzyłam, jak odchodzi i sięga po leżący na stole pejcz. Zamachnął się nim na próbę, skórzane końcówki przecięły ze świstem powietrze. Na ten dźwięk przez moje obnażone ciało przeszedł mimowolny dreszcz grozy. Musiał dostrzec wzbierającą we mnie panikę, bo nagle uśmiechnął się złowieszczo. Przywołał mnie do siebie skinieniem głowy, a ja nieoczekiwanie dla samej siebie wstałam i ruszyłam w jego stronę. Poruszałam się powoli, niepewnie, na miękkich jak z waty nogach, a jednak szłam.

    Stanęłam u jego boku starając się nie okazywać lęku. Nie za bardzo mi to jednak wychodziło, bo gdy tylko poczułam na skórze dotyk pejcza wzdrygnęłam się gwałtownie. Na początku nawet mnie nim nie biczował, po prostu smyrał mnie skórzanymi paskami a ja trzęsłam się jak osika. Krzyczał na mnie, kazał mi stać prosto, w bezruchu, z uniesioną głową i wypiętą piersią. Gdy powiedział, że jestem nic nie warta, skoro nie potrafię się zachować jak na porządną sukę przystało, to coś we mnie pękło. Zawzięłam się w sobie, znieruchomiałam w pozycji jakiej ode mnie oczekiwał.

    Stałam tak naga, dumnie wyprężona z rękami zawiązanymi za plecami i oczekiwałam najgorszego, lecz on wciąż tylko wodził po moim ciele skórzanymi paskami. Odprężyłam się nieco, uspokoiłam oddech, w końcu nawet odważyłam się spojrzeć mu prosto w oczy. I wówczas spadło na mnie pierwsze prawdziwe uderzenie. Pejcz przeorał moje pośladki, zawinął się na udzie boleśnie muskając obnażoną cipkę. Krzyknęłam z bólu, zatoczyłam się w bok, spróbowałam sięgnąć dłońmi do piekących pośladków. Przywołał mnie do porządku, zrugał, wyzwał od najgorszych. Kazał ponownie przyjąć pozycję, a ja posłusznie wykonałam jego polecenie.

    Kolejne uderzenia spadały na mnie raz za razem. Okładał mnie po piersiach, brzuchu, plecach, pupie, udach, łydkach, w zasadzie wszędzie poza głową. Przez jakiś czas próbowałam utrzymać pozycję, lecz bił mnie bardzo mocno, bez wyczucia. Moje ciało zaczęło odmawiać mi posłuszeństwa, ból i pieczenie stawały się nie do zniesienia. Cały czas krzyczał na mnie i kazał stać mi prosto, lecz nie byłam już w stanie go słuchać. Mimowolnie kuliłam się, rzucałam na boki i zginałam w pół, rozpaczliwie próbując uniknąć uderzeń pejcza.

    Wszystko skończyło się tak niespodziewanie, że początkowo nie mogłam w to uwierzyć. Przez dłuższą chwilę stałam i chlipałam żałośnie, bojąc się otworzyć oczy. Słyszałam jak odchodzi, jak odkłada pejcz na stół, lecz instynktownie czułam, że jeszcze nie czas aby odetchnąć z ulgą. I po raz kolejny przeczucia mnie nie zawiodły.

    Otworzyłam oczy akurat w porę aby zobaczyć, jak sięga do mojej prawej piersi. W dłoni trzymał rozwartą klamerkę – taką do wieszania prania, jedną z tych, które mi wcześniej zaprezentował. Gdy klamra zapięła się na moim sutku syknęłam z bólu i aż cofnęłam się o krok. Nie zrobiło to na nim najmniejszego wrażenia – jak gdyby nigdy nic wyciągnął kolejną klamerkę, po czym spojrzał na mnie wymownie.

    Początkowo próbowałam mu się opierać. Kiwałam przecząco głową, a nawet odgrażałam mu się przez knebel. Lecz on tylko patrzył na mnie w milczeniu i uśmiechając się pogardliwie czekał, aż się uspokoję. W ostatnim naiwnym odruchu spróbowałam wziąć go na litość – spuściłam głowę, zaczęłam skamleć jak zbity pies. Lecz wtedy już wiedziałam, że mój los jest przesądzony. W jego wzroku, w jego postawie było coś takiego, jakaś taka stanowczość, pewność siebie, że nie potrafiłam się mu dłużej sprzeciwiać. I w końcu, wbrew sobie, wbrew paraliżującemu mnie strachowi, postąpiłam naprzód i ponownie oddałam się w jego władanie.

    Klamry zaciskały się na moim obnażonym ciele, a ja tylko jęczałam cicho przez knebel, starając się nie myśleć o przeszywającym mnie bólu. Na początku skupił się tylko na piersiach, lecz gdy nie było już na nich miejsca na kolejne klamerki, zaczął je przypinać także gdzie indziej. Kilka przyczepił mi do brzucha, bioder, po wewnętrznej stronie ud, do szyi. Najbardziej czułe miejsce pozostawił sobie jednak na koniec.

    Ból w kroczu przyćmił intensywnością wszystko to, czego doświadczyłam z jego ręki do tej pory. Klamry zwisały z moich warg sromowych, a nawet z łechtaczki – choć nie jestem tego pewna, bo w tamtej chwili ledwie już panowałam nad swymi zmysłami. Cierpienie było wszechogarniające, niewyobrażalne, i tylko resztką siły woli powstrzymywałam się przed ucieczką. Chyba jedynie ogromne podniecenie utrzymało mnie wówczas na miejscu. Bo pomimo całego tego bólu, uczucia zmęczenia, zrezygnowania i wściekłości na siebie samą, z mojej cipki aż się wylewało.

    Soki spływały po klamrach, obficie zwilżały mi uda, kapały ciężkimi kroplami na podłogę. Towarzyszące podnieceniu ciepło rozgrzewało mnie od środka niczym żywy ogień. Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek wcześniej w życiu była aż tak bardzo napalona. Cena za taki stan była wysoka, lecz pewnie byłabym w stanie zapłacić więcej. Znieść jeszcze więcej bólu, poniżenia i upodlenia, byle tylko nadal się mną zajmował. Bylebym tylko poczuła wreszcie w sobie jego kutasa, nasiąkła jego spermą, zadowoliła go tak jak na to zasługiwał.

    Musiał doskonale zdawać sobie z tego wszystkiego sprawę, bo nie odpuścił mi nawet wtedy, gdy na moich polikach zalśniły pierwsze łzy. Poznał się na mojej suczej naturze, wyczuwał moje bezgraniczne podniecenie. Najpewniej wiele razy miał do czynienia z takimi jak ja i wiedział, na co może sobie pozwolić. Wiedział jak daleko może się posunąć, ile może zadać bólu i cierpienia. I najwidoczniej uznał, że wciąż mogę znieść więcej, bo ponownie sięgnął po bat.

    Tym razem batorzył mnie w określonym celu. Precyzyjnie wymierzając ciosy, strącał ze mnie klamerki. Te odpadały jedna po drugiej, pozostawiając po sobie ukłucia bólu, o wiele bardziej intensywnego niż wtedy gdy je zakładał. Na szczęście uderzenia bata nie były szczególnie mocne, a pieczenie po usuniętych klamrach trwało tylko krótką chwilę. A może po prostu byłam już tak obolała, tak zmęczona, że po prostu zobojętniałam? A może rozpierające mnie podniecenie przyćmiło wszelkie inne doznania? Coś w każdym razie musiało być na rzeczy, bo po prostu przeoczyłam moment, w którym odpadła ze mnie ostatnia klamerka.

    Gdy wreszcie zdałam sobie sprawę, że skończył zabawę klamerkami, opadłam na kolana. Stało się to bez udziału mojej świadomości, po prostu nogi się pode mną nagle ugięły i poleciałam bezwładnie w dół. Wiedziałam, że nie dałabym rady wstać, nawet gdyby kazał mi się podnieść. Klęczałam więc przed nim z nadzieją, że pozwoli mi choć chwilkę odpocząć. Nie bałam się już jednak tego co zamierzał mi jeszcze zrobić, bo przecież nie mógł to być koniec. Byłam gotowa przyjąć i znieść absolutnie wszystko, co tylko uzna za stosowne mi uczynić.

    A on stał przede mną i przyglądał mi się z nierozłącznym uśmieszkiem na twarzy, zupełnie jakby wiedział, że teraz już naprawdę należę do niego. Nie była to już tylko kwestia lęku przed bólem, tak jak wtedy gdy mnie spoliczkował. Za jego sprawą przekroczyłam granicę cierpienia, za którą nie obawiało się już bólu fizycznego. Sposób w jaki mnie potraktował tak mocno mnie podniecił, że nie byłam już w stanie skupić się na niczym innym poza szalejącymi we mnie żądzami. I gdy przywołał mnie do siebie skinieniem głowy, ruszyłam posłusznie na kolanach z nadzieją, że tak jak obiecał zajmie się wreszcie wszystkimi moimi “dziurami”.

    ***

    Klęczałam przy nim, a on gładził mnie dłonią po włosach. Ta niewinna pieszczota bardzo mi pomagała w dochodzeniu do siebie. Próbowałam opanować drżenie ciała, uspokoić nieco rozdygotany oddech i sączące się z oczu łzy. Lecz po tym co przeszłam w ciągu ostatniej godziny nie było to wcale takie proste. Na ciągle jeszcze żywe wspomnienie podduszania, policzkowania, biczowania, klamerek i wszystkiego tego, czego doświadczyłam z jego rąk, targały mną silne spazmy. Wciąż byłam także bardzo mocno podniecona, a to bez wątpienia nie ułatwiało mi osiągnięcia wewnętrznego spokoju.

    Instynktownie wyczuwałam, że on także jest podniecony i to wcale nie mniej niż ja. W przeciwieństwie do mnie zachowywał jednak spokój, był zimny i opanowany, lecz nie mógł ukryć pożądania z jakim na mnie patrzył. Widziałam w jego oczach, że pomimo mojego upodlenia – a może właśnie z tego powodu, pragnął mnie mocniej niż kiedykolwiek wcześniej. Najdobitniej świadczyła o tym erekcja, aż nadto odznaczająca się pod cienkim materiałem jego spodni.

    Z każdą upływającą chwilą coraz trudniej było mi opierać się urokowi jego nabrzmiałego penisa. I wkrótce cała moja uwaga skupiła się na pulsującym wybrzuszenie w okolicach krocza stojącego przede mną mężczyzny. Nie potrafiłam myśleć o niczym innym, wyobrażałam Go sobie, wspominałam z rozżaleniem i poczuciem winy. Nie mogłam sobie wybaczyć, że odtrąciłam Go w chwili, gdy na początku naszego spotkania próbował zgwałcić mi nim usta. Teraz zniosłabym absolutnie wszystko, wykonała każde najbardziej nawet perwersyjne polecenie, byle tylko znów mieć szansę Go zobaczyć.

    Wszystko wskazywało na to, że na razie nie zamierzał podzielić się ze mną swym wspaniałym kutasem. Być może był to rodzaj zemsty za to, że wcześniej go odtrąciłam. Jakaś wyrafinowana tortura – tym razem psychiczna, a może kierowało nim jeszcze coś innego. W każdym razie, gdy w końcu nie wytrzymałam, przylgnęłam do niego i z braku innych możliwości zaczęłam ocierać się o jego nabrzmiałe krocze twarzą, szybko mnie od siebie podsunął. Próbowałam zbliżyć się ponownie, jęczałam tłumione przez knebel prośby, spoglądałam na niego błagalnym wzrokiem, lecz zupełnie nic w ten sposób nie wskórałam.

    Przyglądał mi się z wyraźnym rozbawieniem i trzymając na dystans, prowokacyjnie masował kutasa przez spodnie. Drugą rękę opierał mi o czoło, skutecznie powstrzymując mój napór. W końcu najwyraźniej znudziły mu się przepychanki ze mną, bo rozkazał mi się odsunąć, a ja świadoma tego, że mój upór był daremny, natychmiast przestałam na niego napierać. Nie oznaczało to oczywiście, że zamierzam zrezygnować z jego kutasa – wręcz przeciwnie, ale nie miałam na razie innej opcji niż uzbroić się w cierpliwość.

    Gdy w kolejnej chwili zapytał mnie “czy pragnę go poczuć w sobie”, po moim obnażonym ciele przetoczyła się fala gorąca. Zaczęłam kiwać na potwierdzenie głową tak gwałtownie, że aż pokazały mi się przed oczami mroczki. Oznajmił mi wówczas, że “jeszcze nie pora”, po czym zapytał czy jestem już gotowa, aby sobie na to zasłużyć. I znów potakiwałam głową jak szalona, nieudolnie próbując wyartykułować przez knebel swe bezgraniczne oddanie. Tym razem musiał mi chyba uwierzyć, bo uśmiechnąwszy się triumfalnie podszedł do mnie, i zaczął pozbywać się krępujących mnie węzłów.

    Gdy już rozciął taśmę krępującą mi ręce za plecami, odpiął także pasek od knebla. Z ulgą wyplułam z ust kulkę, rozmasowałam obolałe nadgarstki. Chciałam wstać na równe nogi i pocałować go w podzięce za okazaną mi dobroć, lecz powstrzymał mnie wymownym gestem dłoni. Kazał mi się obrócić, przyjąć pozycję na czworaka, jak najmocniej wypiąć tyłek

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Bezbronna

    Jeśli podoba ci się mój pamiętnik, zostaw komentarz 🙂

  • Nikola – cz.1: Pierwsza masturbacja

    15 letnia Nikola mieszkała z rodzicami, w bloku w Katowicach. Na drugie imię miała Izabela. Nie wyróżniała się niczym szczególnym. Miała 165 cm, długie proste brązowe włosy i małe piersi z prawie płaskimi, malutkimi sutkami. Była szczupła, pomimo że nigdy nie uprawiała żadnego sportu. Miała swój unikalny styl. Zawsze nosiła trampki, długie spodnie podkreślające jej kształtny tyłeczek oraz bluzkę zasłaniającą jej dekolt, ponieważ cycki to był jej największy kompleks. Miała nadzieję, że jeszcze urosną, bo nie chciała zostać na zawsze deską.
     
    Nigdy nie miał chłopaka. Była dziewicą. Nie miała także rodzeństwa, ani przyjaciół przez co czuła się bardzo samotnie. Swoje smutki próbowała utopić w piciu alkoholu i paleniu papierosów. Zaczęła pić już w wieku 13 lat. Jej ulubiona wódka to “Sobieski”. Była w 1 klasie liceum. W szkole nie radziła sobie za dobrze. Musiała poprawiać każda kartkówkę i każdy sprawdzian, żeby zdać do następnej klasy. Przez brak wsparcia była niestabilna emocjonalnie.
     
    Z powodu braku zainteresowań postanowiła, że zostanie na lekcji WDŻ. Lekcja była dosyć nudna. Nauczycielka w podeszłym wieku omawiała anatomię narządów płciowych kobiety i mężczyzny. Nikola wiedziała, że cipka nie służy tylko do sikania, lecz nigdy wcześniej się nie masturbowała. Kiedy nauczycielka pokazała męskie prącie, Nikola poczuła dziwne ciepło między nogami. Od tamtej pory zaczęła słuchać wykładu z ciekawością.
     
    Po powrocie do domu Nikola jak zawsze rzuciła się na łóżko i zaczęła oglądać tik-toka. Po kilkunastu minutach przewijania wyświetlił się jej tik tok z umięśnionym mężczyzną, ubranym tylko w skąpe majtki. Widać było, że jego penis jest ogromny nawet w stanie spoczynku. Nikola znowu poczuła to samo dziwne ciepło w okolicach jej cipki co na lekcji WDŻ. Postanowiła sprawdzić co to jest, więc wsadziła rękę w majtki. Poczuła, że jej cipka jest cała mokra. Wyjęła rękę z majtek i zobaczyła, że jest cała pokryta śluzem. Zaniepokoiła się tym faktem, ale także ją to podnieciło. Nadal czuła ciepło z okolic intymnych, więc zdjęła spodnie, a następnie powoli zsunęła czarne majtki. Cała wewnętrzna część majtek pokryta była białym lepkim śluzem. Ten widok nie tylko ją zszokował, ale także podniecił. Postanowiła, że zbada skąd leci tajemniczy płyn.
     
    Jej cipka była pokryta małymi czarnymi włoskami. Nigdy jeszcze jej nie goliła. Jej różowiutkie malutkie wargi sromowe ledwo co wystawały spośród dziewiczych włosków. Rozchyliła rękoma cipeczkę, aby zobaczyć wnętrze swojej pochwy jednak nie była wstanie tego zrobić, ponieważ jej błona dziewicza, która miała na środku mała dziurkę, z której powoli wypływał ciepły śluz, blokowała dostęp. Nikola położyła rękę na swojej owłosionej cipce. Spróbowała wsadzić walec do środka cipki. Napierała siłą na błonę, ale ta nie chciała się poddać. Nikola postanowiła, że to nie czas na przebicie błony dziewiczej i że chce, aby zrobił to ktoś inny.
     
    Zaczęła masować swoją cipkę powolnym ruchem okrężnym. Podniecenie rosło. Czuła, że jej cipka zaczęła pulsować. Kontynuowała masowanie, ale kciukiem zaczęła pieścić swoją łechtaczkę. Już po kilku sekundach masowania swojego różowego guziczka zaczęła wydawać z siebie ciche jęki. Miała szczęście, że rodzice są w pracy. Czuła jak soczki spływają po jej cipce do odbytu. Zaczęła szybko czochrać swoją cipkę. Czuła jak fale rozkoszy, które przeszywają jej ciało. Wzięła do lewej ręki telefon i włączyła tik-toka z przystojnym mężczyzną, a prawą ręką pieściła swoją cipkę z jak najszybszą prędkością jaką tylko mogła. Z każdym ruchem jej łechtaczka rosła i dawała więcej przyjemności. Nagle zaczęła głośno jęczeć. Dostała swojego pierwszego orgazmu w życiu. Podniecenie sięgnęło zenitu. Przestała kontrolować swoje ciało. Jej biodra zaczęły podskakiwać. Cipka pulsowała uwalniając z siebie całe wale bezgranicznej rozkoszy. Nie mogła przestać krzyczeć. Był to najprzyjemniejszy moment w jej życiu. Czuła jak jej całe ciało powoli przestawało drgać z rozkoszy. Jej biodra opadły na łóżko. Nie była wstanie uspokoić swojego oddechu. Czuła że nie ma sił, ale także było jej przyjemnie jak w niebie.
     
    Po kilku minutach leżenia bez majtek wstała i ubrała się. Na pościeli zobaczyła dwie ogromne plamy. Jedna w kształcie jej dupy która była pozostawiona przez jej spocona pupę, a tuż obok drugą zrobiona z śluzu, który podczas driftowania pieroga wypłynęły z jej cipki. To był początek jej wieloletniej przygody z masturbacją.  
     
    Nikola powróci

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zalewacz

    Nikola jest postacią realna i ta historia jest prawdziwa

  • Wycieczka na Sardynie

    Asia była atrakcyjną kobietą przed czterdziestką. Wysoka, z długimi nogami i burzą kręconych, rudych włosów. Poza lśniącym uśmiechem jej niewątpliwym atutem był smak i elegancja. Wiedziała wszystko o modzie, miała doskonały gust i świetnie dobierała stroje. Dzięki temu mężczyźni nie przechodzili koło niej obojętnie, a atrakcyjnością nie ustępowała dwudziestolatkom. Pracowała w dziale HR dużej firmy informatycznej i mądrze zarządzała domowym budżetem. Potrafiła wygospodarować środki nie tylko na modne ubrania kupowane w aplikacjach czy w czasie promocji, ale i skromne zagraniczne wakacje. Nie przepadała za tłumami, dlatego chętnie podróżowała po sezonie. Tym razem padło na Sardynię. Mimo że był  październik pogoda dopisała i Asia z przyjemnością dotarła autobusem do Porto Cervo gdzie spacerowała uliczkami przyglądając się wystawą luksusowych butików. Wiedziona impulsem weszła do niewielkiego sklepu Jacquemus i przymierzyła czarne kryte buty za kostkę z gustownym, jasnobrązowym obcasem. Spojrzała na metkę – 780 EUR – niemal tyle, co kosztował cały jej pobyt. Z żalem odłożyła je na półkę. Wtedy zza jej pleców dobiegł sympatyczny, niski głos – powinna Pani je kupić – świetnie wyglądają. Odwróciła się zaskoczona, głos należał do mężczyzny po czterdziestce, który wprawdzie wzbudzał zaufanie, ale nie wydał się Asi zbyt atrakcyjny. Pewnie uczestnik tej samej wycieczki pomyślała, głośno zaś powiedziała – widział Pan cenę? To chyba jakiś żart. W takim razie ja je dla pani kupię, odparł nieznajomy i bez żadnych dodatkowych wyjaśnień wyciągnął kartę kredytową. Rozpromieniona sprzedawczyni sprawnie przeprowadziła transakcję i nieznajomy ruszył do wyjścia z torbą w ręku. Zaskoczona Joanna ruszyła za nim. Nie mogę ich przyjąć, powiedziała jeszcze na schodkach. Ależ ja Ci ich nie chcę dać, to prosta umowa – ja robię coś dla Ciebie, a ty dla mnie, nie ma co robić ceregieli odparł. Czego oczekujesz zapytała, zaskakując samą siebie. Ach nie udawaj, jesteś już dorosła, mieszkam w hotelu obok. Wciąż nie wierząc, że to robi, złapała nieznajomego pod ramię i powiedziała – a więc chodźmy. Zatrzymał się jeszcze przy kolejny sklepie i poprosił, żeby poczekała. Wyszedł po kilku minutach z kolejną torbą – niespodzianka wyjaśnił. Do hotelu dotarli po kilku minutach, leżał przy samym deptaku, w pierwszej linii brzegowej. Był to Hotel Porto Cervo – piękny kompleks w kolonialnym stylu należący do sieci Sheraton. Drzwi otworzył elegancko ubrany służący i weszli do przestronnego lobby. Nieznajomy skinął recepcjoniście, ujął Asię pod ramię i poprowadził wprost do pokoju, którego drzwi wychodziły na wewnętrzny dziedziniec. Kiedy znaleźli się w środku, przekazał jej zakupy, wskazał łazienkę i poprosił, żeby się przebrała. On tymczasem usiadł na łóżku i uruchomił telewizor. Zanim wykonała polecenie, Asia dopytała jeszcze: na czym polega nasza umowa? To proste – robisz rzeczy, na które mam ochotę, a jeśli Ci się nie podobają, zawsze możesz wyjść, ale buty zostaną u mnie, nie martw się, to nic nadzwyczajnego dodał. Uspokojona weszła do łazienki. Niespodzianka okazała się czarną, jedwabną koszulką. Dostała również parę czarnych kabaretek. Założyła je na siebie, a następnie wsunęła stopy do wymarzonych butów. Wyglądała świetnie. Kiedy wyszła z łazienki, on siedział na łóżku w samych bokserkach, zawstydzona stwierdziła, że na telewizorze leci porno, ale zdawał się nie przywiązywać do tego wagi. Kiedy położyła się na łóżku, on zrobił to samo. Odgarnął z jej twarzy włosy i zaczął całować w usta, dotykając językiem jej warg. Nie przepadała za tą pieszczotą, ale wysunęła język, żeby nie zrazić nieznajomego. Chyba to wyczuł, bo na szczęście już po kilkunastu sekundach uwolnił lewą ręką jej pierś i zaczął ssać sutek. Chwyciła go za głowę, ale on szybko się uniósł i chwycił za jej stringi. Posłusznie uniosła biodra, zdjął jej majtki i jego głowa wylądowała między jej nogami. Poczuła jego język penetrujący wejście do cipki, nie przepadała i za tym, ale było to lepsze niż pocałunki. Na szczęście i to nie trwało długo, wstał i zdecydowanym ruchem przewrócił ją na brzuch. Ucieszyła się, że teraz ją przeleci. Seks jej nie przeszkadzał, po prostu nie lubiła gry wstępnej, niestety i tym razem się rozczarowała. Splunął na jej odbyt i wsunął w niego palec, zrozumiała, że będzie chciał przelecieć jej tyłek. Mimo wszystko postanowiła na to pozwolić. Naparł, a ona syknęła. Wycofał się i przyłożył jej siarczystego klapsa, no dalej, rozluźnij się powiedział, chcę porządnie zerżnąć twoją dupę. Posłusznie się wypięła, rozciągnęła pośladki rękami i syknęła – no dalej, pieprz mnie. Nie potrzebowała wulgarnych gadek w czasie seksu, ale zrozumiał, że jemu to odpowiada. Naparł ponownie, jej wnętrze go przyjęło. Na początku nieco bolało, ale kiedy zaczął miarowo się poruszać, Asia stwierdziła, że sprawia jej to przyjemność. Kiedy solidnie się rozpędził, raz jeszcze zachęciła go, aby rżnął mocniej i zastanawiała się czy mogłaby dojść w czasie seksu analnego. Niestety nie zdążyła poznać odpowiedzi, poczuła kilka naprawdę mocnych ruchów, a potem ciepłą spermę zalewającą jej odbyt. Wyszedł z niej i położył się obok. Grzeczna dziewczynka, teraz weź mojego fiuta w usta i przywróć mu gotowość, powiedział. Tego było za wiele, już i tak czuła się jak dziwka, z jej tyłka wyciekała sperma a teraz to.  Impulsywnie postanowiła odzyskać panowanie nad sytuacją. Chyba żartujesz, twój fiut był dopiero co w mojej dupie, a teraz mam go lizać? Mam lepszy pomysł, zaraz przywrócę Ci gotowość. To mówiąc pchnęła go na łóżko, a następnie usiadła całym ciężarem na jego twarzy. Poczuła nos na swojej łechtaczce, a jego własna sperma pobrudziła mu brodę. Miał kłopot złapać oddech. Po niespełna minucie uniosła się, kazała mu otworzyć usta i nasikała wprost do nich. Połknij, rozkazała. Poczuła, że ma władzę. Jego fiut był znów twardy. Widzę, że jesteś już gotów, ale teraz zajmiesz się mną. Sięgnęła do torebki po zgrabny wibrator, uruchomiła go, ale zamiast włożyć do cipki, przyłożyła go do łechtaczki. Ujęła go za rękę i wprowadziła palce do swojej cipki. Wiedział, co ma robić, szybko odnalazł dwoma palcami górną ściankę jej pochwy i zaczął intensywnie masować. Po chwili jej ciałem szarpnęły spazmy orgazmu. Jęknęła głośno i opadła na łóżko. No dobra, idź się umyj, to Ci obciągnę powiedziała. Posłusznie udał się do łazienki, a kiedy wrócił,  uklękła i wzięła go w usta. Pozwoliła mu wejść głęboko, aż do gardła i już po chwili poczuła gorzką spermę na języku. Zakrztusiła się, ale nie było jej wiele i żeby sprawić mu przyjemność, połknęła ładunek. Po kilku minutach, kiedy miała się już zbierać poprosił, żeby położyła się na boku i spokojnie, leniwie wszedł w jej cipkę, jednocześnie ściskając piersi. Poruszał się w niej miarowo przez kilkanaście minut, po czym przyspieszył i doszedł. Teraz miała jego nasienie we wszystkich swoich dziurach, ale jej to nie przeszkadzało. Wzięli wspólny prysznic, a on zapytał, czy jeszcze się spotkają. Tylko na moich warunkach odparła. Będę około jedenastej w Gucci, ale jutro to Ty będziesz wykrywał moje polecenia. Naszykuj swoją kartę, to może coś z tego będzie Koteczku.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Panigale
  • Nie-zwykla Rodzina cz 72. – U dyrektora

    Dziś zostałam wezwana do dyrektora szkoły. Był dopiero początek roku. Nie wiedziałam o co może chodzić. Nie chodziło na pewno o oceny, bo od początku staram się mieć dobre. Zdziwiona tym szybko udałam się do gabinetu dyrektora. Zapukałam do drzwi, a po usłyszeniu głośnego wejść, weszłam do środka.
    Podeszłam do pana Samuela. Mój dyrektor był bardzo wymagający. Miał ok. 50 lat. Brązowe włosy zaczesane do tyłu, oraz wąsy. Miał lekki brzuszek. Był ubrany w garnitur.
    Podeszłam do jego biurka. Ten patrzył na mnie bardzo uważnie.

    – Panie dyrektorze.

    – Cassandro…dobrze że cię widzę. – powiedział nie odrywając ode mnie wzroku

    – Coś się stało?

    – Spokojnie to nic złego. – mówiąc to ciągle się na mnie patrzył.
    Szczególnie na mój biust. Byłam ubrana jak zazwyczaj. Biała koszulka z podwiniętymi rękawami, dobrze pokazująca moje piersi. Do tego czarna spódniczka i buty. Nie zakładałam stanika co pewnie było widać. Pewnie spodobał mu się ten widok.
    O panu dyrektorze mówiło się różnie w szkole. Podobno bardzo lubił młode. Wiele dziewczyn podobno mu obciągnęły za dobre stopnie. Był też zboczuchem, gdy przypadkiem dotykał kogoś po cyckach czy tyłku. Ja także kilka razy to doświadczyłam ale nigdy nie doszło do niczego więcej.
    Wiem że jest w tym prawda, a potwierdza to jak na mnie patrzy.

    – O co chodzi?

    – Twoje oceny od początku są bardzo dobre. Nawet z przedmiotów które przez długi czas sprawiały ci problemy. Jednak chodzi mi o coś innego.

    – O co panie dyrektorze? – gdy spytałam, on wstał i ustał naprzeciwko mnie opierając się o swoje biurko. Zauważyłam duże wybrzuszenie w jego spodniach.

    – Doszły mnie słuchy że od znowu zaczęłaś ubierać się wyzywająco. W poprzednim roku było to samo. W szkole tak nie przystoi. – wtedy odszedł od biurka i okrążył mnie, po czym stanął za mną. Ja zrobiłam się czerwona na twarzy. Kurwa, wiedziałam że komuś się to nie spodoba.

    – Ale proszę pana ja… – przerwałam gdy poczułam jego dłonie na moich piersiach. Stał za mną i masował mi je przez materiał koszuli.

    – Rozumiem że chcesz pokazać jakie masz ciało. Wiem że tak kusisz…szczególnie chłopców. – stał bardzo blisko. Zrobiłam się bardziej czerwona. Czułam jak jego penis dotyka mnie z tyłu.

    – Panie dyrektorze… – powiedziałam będąc już rozpalona. Jego dotyk tak na mnie działał, że miałam już mokre majteczki. Nie mogłam wydusić słowa, gdy jego ręka weszła pod koszulkę macając pierś i mocno trzymając sutek. Gdy przestał poczułam niedosyt. Znowu oparł się na biurko.

    – Cassie…jesteś piękną dziewczyną. Niejednemu się podobasz. Jeżeli mam przymknąć oko na twój ubiór… – wtedy rozpiął swój pasek i ściągnął spodnie. Jego kutas może nie był długi, za to to był gruby i widać mu było żyły. – …zrób to co należy.

    Wiedziałam co należy. Uklęknęłam i trzymałam go w ręku, pomału masując.

    – Ależ gruby…

    – Podoba ci się prawda?

    – Bardzo.

    Zaczęłam powoli ssać czubek jego kutasa a w dłoni trzymałam jego jajka. Z każdą chwilą coraz bardziej pochłaniałam jego dość pokaźnych rozmiarów kutasa, zaczynałam coraz szybciej ruszać głową i mocniej ssać.

    – Śmiało… – wtedy złapał mnie za głowę i zaczął szybko dociskać do końca penisa. – pokaż jaką kurwą jesteś.

    Był mocny i brutalny. O dziwo to powodowało u mnie większą rozkosz. Całe szczęście że teraz nikt nie wchodził do gabinetu. To by był dopiero przypał. Tak mocno poruszał głową że dławiłam się jego drągiem. Ślina zaczynała wypływać mi z ust, aż było słychać charakterystyczne mlaskanie. Po jakimś czasie oderwałam się od jego chuja. Ledwo go mieściłam w buzi. Ale udało mu się wsadzić mi do samego końca gardła.

    – Dobrze panno Cassie…teraz się jeszcze pobawimy.

    – Ogghh…co pan każe… – ledwo powiedziałam.

    – Pokaż mi to co tak ledwo zakrywasz. – wtedy rozerwał mi koszulkę ukazując moje piersi. Znów zaczął je masować, co bardzo mnie pobudzało. Jedna jego ręka wylądowała pod spodem mojej spódniczki. Poczułam dreszcze gdy dotknął mi cipki przez materiał majtek.

    – Ohhh…

    – Hmm…widzę że też tego pragniesz…ściągnij je.

    Zaczęłam zdejmować moje majtki. Gdy były już na ziemi, pan Samuel złapał mnie za ramiona i skierował na biurko. Podwinęłam spódnicę i pokazałam mu moją pizdę. Oparłam się wtedy o biurko, wypinając dupę w kierunku dyrektora.

    Widziałam jak dyrektor zagryza wargę patrząc mi się na dupę.
    Pan Samuel nic nie mówiąc przyłożył żołądź fiuta do mojej cipki. Naparł się i włożył go. Chciałam przyzwyczaić się do grubości fiuta, jednak on mi nie pozwolił. Zaczął mnie ostro pierdolić. Jebał mnie zawzięcie, jakby chciał mnie ukarać. Ja głośno jęczałam czując jak jego kutas, wypełnia mnie całą. Ręką trzymał mi mocno dupsko, dając mi mocne klapsy.

    – Ooooooggghh…oooo…tak…tak…

    – Lubisz to prawda… – i klaps. – lubisz co, dziwko…powiedz to. – znowu klaps.

    – Tak…lubię to…

    Jęczałam gdy przyśpieszył. Sapał cicho, jak dobijał do końca swojego fiuta. Po czasie wyjął ze mnie fiuta. Poczułam pustkę.

    – Połóż się na biurko. To nie koniec.

    – Jest pan taki mocny… – szybko włożył mi go do środka jak tylko położyłam się na biurku i podniósł mi jedną nogę.

    – Widzę że cię to kręci…lubisz na ostro co?

    – Baaaardzooo… – zawyłam jak dobijał znowu do końca.

    – Gdy zrobisz mi dobrze…może przymknę oko na to jak chodzisz po szkole. – ciężko mi było przetrawić co powiedział. Kiwnęłam jedynie głową. – jesteś zajebista…

    – Ohhh…

    Ruchał mnie tak jeszcze przez jakiś czas. Dodatkowo macał mnie po piersiach, szczypiąc w sutki oraz palcami jeździł mi po łechtaczce. Robiąc tak sprawił że mój orgazm nadszedł szybko. Pan Samuel to poczuł.

    – Widzę że ty już doszłaś…ale jeszcze pora na mnie. – powiedział złośliwie się uśmiechając.

    – Chce pan…ooohhh…w drugą…dziurkę?

    – Ooo…taka aż jesteś. Dajesz nawet drugą dziurę. Niezła z ciebie kurwa Cassie.

    – Tak…jestem pana kurwą…

    Wtedy wyszedł ze mnie i znowu obrócił mnie na biurko. Z mojej pizdy poleciały moje soczki które to też spływały po jego fiucie. Dyrektor jeszcze na szybko klęknął za mną i zlizał mi cipę. Miał cudowny język. Dodatkowo pieścił moje kakaowe oczko. Wzdrygnęłam gdy włożył mi język do odbytu.

    – Mmm…jesteś słodka.

    W końcu jednak wstał, wziął kutasa i trochę pocierając włożył go do środka odbytu. Od razu do końca. Prawie krzyknęłam gdy to zrobił.

    – O ja pierdolę…Cassie, ależ jesteś ciasna.

    – Oooooggghh… – tylko jęczałam. Nic nie mogłam mówić.

    Dyrektor wsuwał się po odbycie kilkadziesiąt razy. Moja dupa zaczęła mi płonąć. Gdy zaczął głośniej jęczeć, czułam że i on zbliża się do końca. Po chwili poczułam jak spuszcza mi się do odbytu. Ogarnęło mnie błogie uczucie. Po chwili wyszedł ze mnie, a po nim struga nasienia, wylała mi się z odbytu i skapała na dywan w gabinecie. Dotknęłam tam ręką, a potem zlizałam z palców. Odwróciłam się i widziałam zadowolony wyraz twarzy dyrektora.

    – Niezłe z ciebie ziółko, Cassandro. Trzeba to przyznać. Wybacz jeżeli byłem zbyt brutalny, ale jak sama widzisz, ten wyzywający ubiór tak działa na ludzi.

    – Domyślam się. Nic się nie stało dyrektorze, był pan świetny. Przepraszam za to, obiecuje że będe się inaczej ubierać.

    – To nie będzie konieczne. Przymknę na to oko.

    – Jej…dziękuje. – uśmiechnęłam się do niego. Dyrektor zaczął ubierać się. Ja także ubrałam majtki i zapiełam koszulę. Gdy już byliśmy ubrani ten powiedział.

    – Więc twoja sprawa jest już załatwiona. Możesz odejść. – kiwnęłam głową i już szłam do wyjścia. – A Cassie…? – odwróciłam się.

    – Tak?

    – Powiedz swojej koleżance, Natalie żeby się u mnie stawiła. Ona także zaczęła się wulgarnie ubierać. Muszę z nią to…omówić. – już wiedziałam co ma myśli.

    – Oczywiście, przekażę jej.

    – Dziękuje.

    Wtedy już wyszłam z gabinetu. Tyłek mnie bolał jak szłam po korytarzu. Jebany, sprośny zboczuch który zajebiście rucha. Nie jest taki zły.
    Powiem Natalie jedynie że wzywa ją dyrektor. Nie powiem o co chodzi i co zrobi.

    Ciekawa jestem jak zareaguje.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Powrot od kochanka

    Adam siedział na kanapie w swoim salonie, nie mogąc skupić na niczym myśli. Włączył kolejny odcinek serialu, ale złapał się na tym, że po kilku minutach zgubił wątek i nie miał pojęcia co się działo na ekranie. Ciągle tylko nerwowo zerkał na telefon. Jego żona – Patrycja,  pierwszy raz poszła do kochanka – do jego mieszkania. Wcześniej wychodziła sama lub z koleżankami na kluby, wychodziła też na spotkania z nim – z Pawłem. Ale dzisiejszego wieczora poszła pierwszy raz  do niego. Oczywiście ustalali to wcześniej bardzo szczegółowo, określając granice oraz upewniając się co do akceptacji całej sytuacji przez Adama. Właściwie była to jego fantazja, ale emocje w praktyce były silniejsze niż się spodziewał. Był równocześnie strasznie podniecony całą sytuacją, jak i zdenerwowany i zazdrosny. Podniecała go myśl, że Patrycji będzie dzisiaj dobrze, że się wyszaleje i dozna rozkoszy, widział jaka była nakręcona przed wyjściem. Adam wspominał teraz w myślach, że cipka jego żony wilgotniała jej już na samą myśl o dzisiejszym wieczorze, kiedy on nakładał na nią koronkowe stringi. Widział w jej oczach żar, kiedy drobiazgowo przygotowywała swój makijaż. Jednak wbrew swoim przypuszczeniom czuł również pewien niepokój i zazdrość. Pomyślał że negatywne emocje ostudzi choćby najmniejsza wiadomość od Patrycji. Prosił ją o kontakt, ale ostatecznie to ona miała zadecydować czy się odezwie czy nie. Tak więc Adam zerkał bez przerwy na telefon, zaczynając snuć czarne myśli o tym, że jego ukochana nie odezwie się przez najbliższe godziny. Po chwili jednak usłyszał znajome wibrowanie telefonu. Niemal zerwał się na równe nogi i rzucił okiem na ekran. Tak, to była ona! Postanowił wyrównać oddech i dopiero wtedy odczytał wiadomość: „Kochanie ale jestem napalona. Wypiliśmy po kilka drinków XD On jest taki męski, przystojny, muszę go dzisiaj mieć, kocham Cie ;*”. Adam poczuł jak twardnieje. Zaczął sobie wyobrażać tą sytuację, kiedy pijana Patrycja siedzi w mieszkaniu Pawła i patrzy na niego z pożądaniem. Przypomniał sobie jej zapach i wilgotność. Jak bardzo mokra musiała być teraz? A jak będzie jak on zacznie ją rozbierać? Dotykać? Przerwał na chwilę myślenie, żeby jak najszybciej jej odpisać: „Baw się dobrze kochanie ;* Napisz jeszcze co u Ciebie bo umieram z tęsknoty. O której wrócisz?”. Telefon nie odpowiadał, a jego penis był już twardy jak skała na myśl, co jego ukochana może teraz robić. Po upływie całej wieczności, telefon znowu znajomo zawibrował. Ona! „Będę późno, ale chcę żebyś na mnie czekał”. Adam wiedział, że nie byłby w stanie zasnąć, będzie wiernie czekał na swoją ukochaną żeby przywitać ją od razu po powrocie, nie tracić ani chwili. Już miał odpisać, kiedy na czat wskoczyło zdjęcie. To było selfie, na którym była Ona! Była naga, bez czegokolwiek na sobie, ale nie pokazała za wiele. Podczas kiedy Patrycja robiła zdjęcie prawą ręką a lewą zasłaniała swoją cipkę, dłonie stojącego za nią mężczyzny zasłaniały jej piersi. Adam poczuł jak targają nim skrajne emocje. Zaraz na czat wskoczyła również wiadomość: „Sorry kochanie, ale Paweł mówi że chwilowo jestem dla niego, więc więcej nie mogę Ci pokazać 🙁 Ależ mam na niego ochotę, cała pływam”. Adam czuł olbrzymie podniecenie. Jeszcze chyba nigdy tak bardzo nie pragnął dotknąć jej piersi. On może chwilowo tylko o tym fantazjować, a obcy facet ma je do własnej dyspozycji. Nieoczekiwanie dla siebie, poczuł falę zazdrości i złości. Telefon zamilkł, musieli oddawać się już nieziemskim uniesieniom. Po kilkunastu minutach które zdawały się trwać wieczność, telefon wreszcie zawibrował. „Ale mnie wyruchał, ledwo żyję 😀 Kocham Cię za to że mi na to pozwoliłeś, nawet nie wiesz jak bardzo było warto”. Odpisał natychmiast: „Cieszę się że było Ci dobrze ;* To co, wracasz już?”. Również bardzo szybka odpowiedź: „Haha 😀 No co Ty, zaraz wracam na drugą rundę”. Adam nie wiedział co ze sobą zrobić. Pozostało mu tylko czekać na ukochaną, bo nie spodziewał się już żadnych wiadomości aż do jej powrotu.

    *

                Adam zgubił rachubę czasu przez rozbiegane myśli, ale czuwał niczym na warcie. Z rozmyślań wyrwał go w końcu dzwonek do drzwi. – Oh, to ona! Wróciła, nie wierzę! Wróciła! – Rozemocjonowany podbiegł do drzwi, otworzył natychmiast. Stała w nich jego bogini, z biustonoszem w dłoni. Z uwagi na bardzo głęboki dekolt sukienki,  jej biust wyglądał bardzo kusząco. Kiedy tylko przekroczyła próg domu, Patrycja rzuciła się na męża, całując go jak podczas ich pierwszego razu.

    – Patrycja, jak było? Umierałem tu z tęsknoty – dukał Adam pomiędzy pocałunkami, którymi był obsypywany. Patrycja przestała na chwilę całować męża i spojrzała na niego, z bardzo szelmowską miną. Nie pamiętał kiedy ostatnio widział taką iskrę w jej oczach.

    – Zajebiście było. Za pierwszym razem wziął mnie na szybko, bardzo ostro. – Mówiąc to, zaczęła się rozbierać. Jej uwolnione spod sukienki piersi seksownie zafalowały. Adam stał jak zamurowany – Ruchał mnie na stojąco, potem na stole. Wchodził tak głęboko, jeju nawet sobie nie wyobrażałam jak to się odczuwa. Robił to tak mocno, był taki męski…

    – A co było po przerwie? – zapytał łamiącym się głosem Adam. – Patrycja stała przed nim już tylko w stringach i szpilkach.

    – Przestań już nudzić, chodź tu, tak strasznie chcę się z Tobą kochać. Bierz mnie najczulej jak potrafisz. – Adama nie trzeba było długo namawiać, szybko pozbył się ubrań i zwierzęco rzucił się na żonę, zaczął ssać zapamiętale jej sutki, pieścić piersi, szarpać za włosy. – Spokojnie kochanie, jestem Twoja, chcę romantycznie! Ściągnij mi majtki. – Adam posłuchał i zaczął powoli odsłaniać jej boską cipkę. Oh! Cała lepiła się od spermy! Aż z niej kapało. Adam był zdezorientowany.

    – No kochanie, nie bądź taki. Wiedziałeś że będę się z nim ruchać. Skończył w środku, ale to nie było zakazane w naszej umowie. Przysięgam, nie całowałam się z nim. – popatrzyła na niego napalonym wzrokiem. – Ale inne rzeczy robiliśmy… chcesz wejść do środka? Mam już ją nawilżoną… – Adam wyłączył myślenie i wszedł w nią. Poczuł nieziemską rozkosz, mimo że była wyraźnie szersza niż zazwyczaj, nie wspominając o poziomie nawilżenia. Ale był tak stęskniony i napalony, że mimo to odczuwał mocno każde pchnięcie, które smakowały jak nigdy dotąd.

    – Kochanie – westchnęła Patrycja – Jest różnica jak jestem po kimś? – Adam spojrzał na nią wzrokiem napalonego, wyposzczonego nastolatka.

    – Tak, ale jesteś jeszcze bardziej podniecająca – miał problem ze złapaniem oddechu. Żona popatrzyła na niego z aprobatą. Widząc, że jest tak napalony że wkrótce mógłby dojść, wskazała gestem żeby przestał.

    – Chcesz wiedzieć co było dalej? – spojrzała na męża, który nie był w stanie odpowiedzieć, ale jego wzrok nie pozostawiał wątpliwości. – Świetnie. Więc wyjdź ze mnie i mnie wyliż. Do czysta! – Adam niechętnie wyciągnął penisa z boskiej, mokrej cipki żony i posłusznie uklęknął przed nią. Było to zupełnie nowe doznanie. Często robił jej minetę, ale teraz smakowała przecież innym mężczyzną! Mężczyzną, który nie dawno uprawiał z nią seks i doszedł w niej! Zniecierpliwiona i napalona Patrycja przycisnęła twarz męża do swojej cipki i lekko zacisnęła uda.

    – Wyczyść mnie dokładnie. Ooo tak, dobrze, zasługujesz na dalszy ciąg opowieści. Po krótkiej przerwie na odpisanie Ci na wiadomość, wzięłam jego penisa do ust. Stanął mu prawie natychmiast. Oh połknięcie jego penisa to było spore wyzwanie, bo jest ogromny! Na początku myślałam, że nie zmieszczę go do ust, ale po jakimś czasie mi się udało. Haha myślałam że się uduszę, ale jego reakcja była nieoceniona. – Adam zapamiętale czyścił cipkę żony, patrząc na nią z dołu. Widać było jak buzują w nim skrajne emocje. Widać było w jego oczach zwierzęce podniecenie – Przerwałam w odpowiednim momencie, zanim zbliżył się do orgazmu. Ale był wtedy w takim stanie, że zrobiłby wszystko żeby go osiągnąć. Penis tak mu się naprężył, że przez chwilę poczułam lęk, czy przetrwam jak mi go wsadzi haha. Połykaj wszystko kochanie! A wracając do Pawła, tak naprawdę nie wyobrażałam sobie, żeby mi go wtedy nie wsadził. Więc weszłam na łóżko i wypięłam do niego tyłek. – Mówiąc to wstała i odwróciła się, eksponując to, co nie tak dawno widział jej kochanek.

    – Jest już czysta kochanie. – Adam nie mógł już wytrzymać napięcia. – Czy mogę już…? – Patrycja nie zwróciła uwagi na jego pytanie, tylko kręcąc zmysłowo tyłkiem opowiadała dalej.

    – Nie czekał na nic więcej. Wziął mnie na pieska, tak ostro jak Ty nigdy mnie nie wziąłeś. Uwielbiam seks z Tobą, ale on był inny, bardziej dziki, zwierzęcy. Ruchał mnie tak, że nie wiedziałam jak się nazywam. Trzymał mnie za dupę oboma rękami i wpychał penisa tak głęboko… a jak krzyczałam z rozkoszy. – Adam widząc, że żona z nim igra, podjął grę.

    – I co było dalej kochanie?

    – Kazał mi wstać, wziął mnie na ręce i robiliśmy to na stojąco. – Mówiąc to, Patrycja symulowała ruchy w  górę i w dół stojąc na środku pokoju, jej piersi nieziemsko zafalowały. – Nadziewał mnie na siebie, nie mogłam złapać oddechu. Wiedziałam że nie mogę go pocałować, więc chwyciłam go mocno za włosy, a drugą ręką wpiłam mu się w plecy. On jakby tego nie zauważył, tylko dalej brał mnie ostro. Zaczęłam przeżywać kolejne fale orgazmów. – Pchnęła męża na łóżko, i usiadła na nim. Będąc na górze panowała w pełni nad sytuacją. Oboje westchnęli głęboko.

    – Na koniec położyliśmy się na podłodze, już nic się nie liczyło. Chciałam żeby doszedł we mnie, do pełnej satysfakcji brakowało mi tylko ciepła jego spermy w sobie.

    – Rozumiem kochanie – wystękał Adam, z trudem łapiąc oddech, patrząc na falujące nad jego twarzą cycki. Patrycja zmieniła pozycję tak, że byli bardzo blisko przytuleni.

    – Jak tylko doszedł, a ja zaczęłam łapać kontakt z rzeczywistością, zaczęłam od razu myśleć o Tobie kochany. On dał mi orgazmy, niesamowicie mnie wyruchał, ale wiedziałam, że Ty tutaj na mnie czekasz stęskniony i napalony. Myślałam o Tobie mój ukochany, leżąc u niego na podłodze, z drżącymi udami i spermą wypływającą z mojej cipki – Adam zaczął odpływać, ilość doznań i skrajnych emocji jakie przeżył tego wieczoru sprawiły, że poczuł zbliżający się najmocniejszy orgazm swojego życia. Krzyknął przeciągle, a Patrycja patrzyła na niego z satysfakcją i uczuciem.

    – Jesteś najlepsza. Zasłużyłaś na to co on Ci dał… – wystękał Adam, a żona spojrzała na niego z satysfakcją. Pocałowała go w usta, bardzo czule. – A teraz przygotuj mi kąpiel, bo jestem wykończona.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    XYZ
  • Ciotka Bozena cz. 3

    Rozdział 3

    Robert brał prysznic, chłodząc krocze letnim strumieniem ze słuchawki. Poranek nie był najgorszy, być może przespał poranny wzwód. Nie do końca oswoił się z klatką lecz nauczył się z nią w miarę obcować i poruszać. Była sobota, godzina 10:00, zszedł do kuchni na spóźnione śniadanie.
    -Robert, ciocia nas odwiedziła, chodź przywitaj się i zjedz coś.
    Robert poczuł się dziwnie, co za perfidna baba pomyślał. Ciotka uśmiechała się i wyglądała jakby nic się nie stało.
    – Wstał królewicz! Dzięki wczoraj za pomoc.
    -Nie ma sprawy ciociu. Robert zaczął przygotowywać sobie śniadanie, zaczął myśleć nad postawą, postanowił być miłym dla Bożeny, może dzięki temu uwolni go z tej pieprzonej klatki.
    -Ciociu może jesteś głodna? Robię sobie.
    -Renata co mu się stało? Taki miły haha. Ciotka była miło zaskoczona zachowaniem Roberta.
    -Też się dziwie haha. -Odparła mama.
    -Dzięki Robert nie, ale jedną herbatę skończyłam to możesz zaparzyć mi drugą.
    -Zapytać się to jeszcze wyśmieją. Dobrze zaraz Ci przyniosę.
    Robert czuł wzrok ciotki na kroczu, musiał założyć bardzo luźne spodenki i długą bluzę by nie było jej widać. Ciotka zaś miała ukryty ubaw widząc Roberta w niewygodnej klatce, próbującego ją zatuszować.
    -Robert, ciocia dzisiaj prosi Cię o pomoc. -Robert pomyślał jaka znów pomoc, zaczął domyślać się o co chodzi.
    -Tak, chce Cię poprosić, mam jeszcze kilka kartonów a mówiłeś wczoraj że dzisiaj wybierasz się do Maćka na domówkę, akurat masz po drodze podskoczyć do mnie. -Robert pomyślał że nieźle sobie to ciotka uknuła, poczuł na samą myśl jak krew napływa mu do penisa.
    -Dobrze ciociu, przecież wiesz że możesz zawsze na mnie liczyć.
    -Nie poznaje go! -odparła mama. – ale to dobrze, niestety ja was zostawiam, muszę podjechać do paczkomatu, to cześć Bożenko. A Ty Robciu wstaw zmywarkę jak skończysz.
    Zostali sami, mogli swobodnie zmienić temat rozmów.
    -Imponujesz mi Robert, miło mnie dzisiaj traktujesz, jak nigdy. Widzisz jak klatka dobrze na ciebie działa? A właśnie jak Ci się dzisiaj z nią chodzi?
    -Nie mógłbym inaczej potraktować mojej Pani. Jeżeli mam być szczery to źle, ale bez większej tragedii gdy nie myślę o Pani.
    -Grzeczny piesek. -ciotka poklepała Roberta po policzku. -Dzisiaj chcę Cie widzieć u mnie o 19:00, zaparkujesz w garażu i zamkniesz drzwi, potem wejdziesz do domu, zamkniesz za sobą, rozbierzesz się i będziesz czekał na mnie w pozycji na pieska, teraz zawsze będziesz zaczynał w ten sposób.
    -Dobrze, będę punktualnie. Dziękuję Pani za zaproszenie.
    Był wieczór, Robert znalazł się pod domem Bożeny, wg. poleceń zaparkował w garażu, wszedł do domu, rozebrał się i czekał na nią w poleconej pozycji, czuł nawet ulgę w kroczu w tej pozycji. Po chwili słyszał jak ciotka schodzi z góry, słyszał dźwięk obcasów idący w jego kierunku, w tej pozycji jego widoczność była ograniczona, widział jedynie lub AŻ stopy ciotki, czarny lakier i klapki na obcasie z odkrytą piętą.
    -Przywitaj się. -Robert ucałował stopy ciotki, dodając “dobry wieczór Pani”
    Poczuł jak ciotka zakłada mu coś na szyję, rozpoznał że to pasek. Zapięła smycz, naciągając ją.
    -Zdecydowanie lepiej, trzeba Cię wytresować zanim pozwolę Ci się swobodnie poruszać. -Bożena zaczęła ciągnąć za smycz do salonu, Robert robił koślawe kroki, starał się nadążać tak by nie dusiła go obroża.
    -Wstań, baczność. -Robert stanął z wyprostowaną postawą.
    Ciotka gładziła go zadziornie szpicrutą po ciele, sunąc po sutkach, klatce piersiowej, brzuchu, udach, kroczu. Klatka Roberta idealnie była niemal wypełniona penisem.
    -Nie widzę powodu by ją zdejmować, gdyby tak było to byłaby wypełniona a Twoje jaja ściśnięte i wyparte do przodu. W kuchni znajdziesz wino, podaj mi je należycie i ogarnij w zlewie, masz na to kwadrans.
    Robert skłonił się i potwierdził polecenie, odwrócił się i dostał mocny strzał szpicrutą w tyłek, usłyszał jedynie świst i mocny przeszywający ból na pośladku. Poszedł do kuchni.
    Wykonał polecenie ciotki i obsłużył ją należycie.
    -Kładź się na podłodze śmieciu. -ciotka wskazała miejsce. -buty mają być czyste.
    Ciotka popijała wino, w tyle leciał winyl z przyjemnym jazzem, był wieczór w a domu paliło się delikatne światło w ciepłej barwie.
    -Zdejmij buty. -Robert zaczął zdejmować.
    -Zębami głąbie! -klepnęła go lekko w policzek.
    -Teraz wąchaj! -Ciotka czuła przepływ powietrza pod stopami, Robert zaciągał się jak potrafił, był to dla niego idealny zapach, naturalny, lekko spocony, chwilami czuł że jej stopy są lekko lepkie co go nakręcało. Zapomniał o klatce która była już mocno napięta.
    -Teraz zacznij je lizać, ma mi być przyjemnie.
    Robert zaczął całować i lizać, ciotka od czasu do czasu zmieniała stopę nad jego ustami, podając mu wygodnie. Robert lizał jak oszalały, jego język tańczył pomiędzy palcami Bożeny, był cały obśliniony, oduczył się niechcący przygryzać jej stopy, gdy to robił ciotka pociągała za smycz, w ten sposób uczył się co jest dla niej przyjemne a co nie. Ciotka siedziała wygodnie w fotelu, z wyciągniętymi rękami na oparciach a głowa zarzucona do tyłu, miała zamknięte oczy i uśmiech, było jej bardzo przyjemnie. Robert czuł ogromny ból w kroczu, czuł że zaraz jego 18 letni penis przebije ją.
    -Otwórz szeroko usta! -ciotka zaczęła wsuwać i wyciągać stopę, rozciągnęła trochę Roberta tak by jej stopa rozmiar 38 mieściła się cała. Zaczęła go dławić dojeżdżając do oporu. Robert wił się i krztusił. Ciotka wyjmowała ociekającą strugami śliny stopę po czym wkładała ją ponownie. Uderzała go miejscami szpicrutą by dodać dodatkowych efektów, raz w wewnętrzną stronę ud, raz w brzuch, w klatkę.
    -Nawet dajesz radę, od rana jesteś miły, nie narzekasz, wytrzymujesz, uklęknij.
    Ciotka wstała i skrępowała jego ręce za plecami, ponownie usiadła w fotelu przed klęczącym Robertem i pokazała mu klucz. W oku Roberta pojawił się błysk, ale starał się być opanowanym.  
    -Zasłużyłeś na zdjęcie klatki psie szybciej niż myślałam, ale masz mi za to ładnie podziękować.
    Bożena zdjęła klatkę, Robert poczuł ogromną ulgę, zamknął oczy i delektował się, jego penis zaczął wyrastać spod klatki, wyglądał dziwnie- nieforemnie, z czasem zaczął nabierać dawnego kształtu. Wokół rdzenia penisa i jąder założyła opaskę, przepinając smycz z obroży na obrożę na penisie.
    -Co masz teraz zrobić?
    -Dziękuję Pani za uwolnienie, marzyłem o tym.
    Ciotka zaczęła wolno ściągać sznurek, rozłożyła nogi na oparciach fotela i podwinęła spódnicę, oczom Roberta ukazały się czarne koronkowe majtki, ciotka złapała go za włosy i przyłożyła twarz do swojej muszelki, Robert napierał nosem na majtki ciotki. Jego penis wyglądał jak lufa armaty z której ciągnął się płyn, ciotka zaś miała zamknięte oczy i grymas przyjemności na twarzy, dociskała go sterując jego włosami.  
    Po kilku minutach zsunęła majtki, a Robert wreszcie mógł zobaczyć jej muszelkę, była gładko ogolona jakby 10 minut temu.. wyżej łechtaczki był zostawiony delikatny pasek włosków. Robert pomyślał że pewnie kiedyś to było modne a ciotka zatrzymała się w tamtych czasach, nie mniej bardzo mu się to podobało.
    -Otwieraj pysk! -ciotka włożyła majtki do ust Roberta i ponownie docisnęła jego twarz do cipki. Robert czuł specyficzny zapach cipki i smak w ustach, pieścił ją nosem, oddychając głęboko. Ciotka pojękiwała. Wyjęła mu majtki i rzuciła gdzieś obok fotela, chuj, jebać to gdzie.
    -Wyliż ją.
    Robert czekał na ten moment, zaczął całować ją wokół i lizać otwartym językiem, dół – góra. Czuł jak jego język rozdziela wargi ciotki i zatapia się po środku kończąc na wgłębieniu na dole, czuł tam ogromne ciepło, soki wręcz szczypały go w język. Jego broda była cała wyklejona w sokach Bożeny, nie mógł złapać dobrze równowagi ze skrępowanymi rękami, momentami podpierał się na jej cipce liżąc ją i napierając. Ciotka zaczęła pociągać za smycz pociągając jego jaja w górę, pomyślał że to znak by przejść do samej łechtaczki. Ciotka zaczęła masturbować się a Robert jednocześnie lizał. Było im bardzo przyjemnie, ciotka sprawiała wrażenie jakby zaraz miała dojść, była zajęta sobą a Robert jej tylko pomagał, krzyknęła “przystaw pysk!” i trysnęła prosto w usta Roberta, poczuł słonawy i dziwny smak, przełknął wszystko, był tak nagrzany że zakładam że nie wiedział jak ma na imię gdyby ktoś go zapytał.
    -Grzeczny pies! Teraz już nawet do kibla nie musze chodzić, mając taki pisuar na szczyny obok.
    -Robert jeszcze lizał cipkę ciotki a ona siedziała w bezruchu, powoli zbierając siły.
    Po chwili kopnęła go w kroczę, które i tak było obolałe od przepełnienia.
    -Posprzątaj parkiet pod fotelem, nie złapałeś wszystkiego niedojdo. – Robert zaczął wstawać pewnie po papier a ciotka ściągnęła go za jaja. -Gdzie kurwa? Pyskiem do sucha.
    Robert wylizał całą podłogę, po czym znów klęczał przed ciotką, ciotka pochyliła się i załapała w uścisku dłonią jego wiszące obolałe jajca, przygniatała je delikatnie i zwalniała nacisk, powtarzała tę czynność przeszywając jego oczy drapieżnym wzrokiem, Robert patrzył błagalnie i syczał z bólu w który Bożena wierzyła.
    -Prosz-sz-ę Pani-ą-ą to bardzo boli
    -Jak wytrzymasz to spotka Cię nagroda. -Ciotka pastwiła się, chciała go znów złamać.
    Jedną dłonią powtarzała te tortury jąder a drugą naciągała jego penisa, pierwszy raz Robert został dotknięty tam. Odczuł olbrzymią przyjemność połączony z bólem, kto zna to uczucie to wie o czym pisze. Ciotka widziała że Robert jest na skraju, że zaraz wystrzeli.
    -Prosz-ę o ulg-ę Pani-ą-ą. -Oczy Roberta zaszkliły się i popłynęły łzy, ciotka osiągnęła cel.
    -Klęcz przede mną tyłem do mnie, głowa na ziemi, dupa wypięta do góry.
    Robert pokracznie przyjął pozycję, był jak w transie, ból połączony z maksymalnym napaleniem.
    -Przyjmujesz 10 batów szpicrutą i pozwalam Ci dojść, w innym przypadku zamykam Cię do klatki z pełnymi jajami.
    -Przyjmuje baty i proszę o orgazm. -Robert wyksztusił złamanym głosem, był w takim stanie że było mu już obojętne co ciotka z nim zrobi.
    Bożena zaczęła bić w pośladek, Robert liczył, jeden, dwa, trzy, cztery, wiercił się a ciotka stawiała go do pionu ściągając jego jaja i trącając go nogą. Przy 8 razie Robert przewrócił się i popłakał, błagał ciotkę, ona nieugięta wymierzyła mu w sumie 12 razy za brak współpracy. Robert leżał z czerwoną dupą na podłodze, obsmarkany.
    -Chodź tu do mnie. -Robert po chwili jakoś zebrał się i wstał i podszedł na kolanach, ciotka przyjęła go do siebie kładąc jego głowę na łonie, głaszcząc ją i mówiąc do niego jednocześnie.
    -Już dobrze Roberciku, wiesz że chce dobrze dla Ciebie, no nie płacz już malutki
    Robert uspokoił się, kipy przestawały lecieć mu z nosa, bełkotał -dziękuje Pani za wychowanie, wiem że to z troski o mnie.
    -Kładź się na podłodze, no już. Możesz wziąć sobie poduszkę pod głowę.
    Ciotka objęła jego penisa bosymi stopami, była delikatna, poruszała nimi. Gładziła jego sterczącego penisa. Robert zasłużył na to. Chwilami dociskała jaja. Robert leżał w pół przytomny, dupa go piekła po wcześniejszym laniu, jaja bolały go z nagromadzonej spermy.
    Stopy ciotki wędrowały od trzonu ku górze, robiąc różne zawijasy na żołędziu. w Pewnym momencie położyła ciężko swoją stopę na brzuchu Roberta, na stopie leżał przygięty jego penis a drugą stopą suwała, w pewnym momencie z penisa Roberta wystrzeliły potężne pokłady spermy, ciotka czuła pod stopami jak jego penis pulsuje z każdym strzałem. Na jej stopach poczuła gęstą i ciężką, ciepłą białą spermę, pokryła jej stopę, reszta spermy wylądowała na brzuchu i klatce Roberta. Rober leżał niczym martwy, spinając i rozluźniając spięte mięśnie nóg. Podobał się ten widok ciotce, nabrała jedną stopą rozrzuconą spermę z ciała Roberta, jej czarny pedicure pokrył się białą pierzyną i podstawiła mu pod usta.  
    -Sprzątaj po sobie, do czysta.
    Robert otworzył usta a ciotka wepchnęła mu obspermioną stopę, czuł słony ciepły smak, ssał do czysta, w tej chwili już nic nie miało dla niego znaczenia. Ciotka ponownie zrobiła to z drugą stopą która leżała na jego brzuchu, uniosła ją w kierunku ust Roberta, gęsta sperma młodzieńca rozlewała się, wisząc ze stóp ciężko po bokach, Robert wylizał całą pozostałość po sobie.
    -Brawo psie, spisałeś się dzisiaj. Renata myśli że zostajesz dziś u Maćka, więc spędzasz dzisiaj noc w mojej sypialni, już nie mogę się doczekać aż obudzisz mnie lizaniem mojej dupy, do kibla też nie będę musiała wstawać, mój Ty szczynopijcu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dud

    Kolejny rozdział przygód Roberta i dominującej ciotki. Bożena wczuwa się doskonale, jakby czekała na ten moment całe życie. Kto wie co ich dopiero czeka!

  • Trojka przyjaciol cz.3

    – Jezusie kochany – pomyślał Dominik – to najlepsza impreza urodzinowa jaką mogłem sobie wymarzyć. – czuł się jak młody bóg. Jeszcze oficjalnie nie przekroczył dnia urodzin, ale imprezy urodzinowe zawsze robi się w weekend wypadający przed lub po dniu urodzin, jeśli ten wypada w dzień roboczy. Tak też było w jego przypadku.

    Impreza nie trwała zbyt długo. Jeden z jego kolegów z klasy przeholował z alkoholem i część gości musiała zwinąć się dosłownie po półtorej godziny od wejścia, gdyż chłopak najzwyczajniej w świecie całkowicie stracił przytomność i trzeba go było odstawić do domu. Brak benzyny w samochodzie i niemały dystans limitował możliwość ponownego powrotu na imprezę, więc gawiedź, która jechała jednym samochodem musiała wrócić razem. Chłopak na dodatek nabałaganił w łazience, ale Bartek z Aurą to ogarnęli, żeby jubilat nie musiał tego robić. Cała trójka jako jedyna zachowała trzeźwość. Jubilat nie mógł się skuć, a Bartkowi i Aurze jakoś działanie i smak wódki nie podchodziły. Poza tym brakowało im jeszcze trochę ponad rok do osiągnięcia pełnoletności. Rodzice braci w zaufaniu powierzyli im dom na noc, ale na szczęście nic nie zwiastowało zwrotu meliny i wtopy z pijanymi nieletnimi.

     

    W tym momencie Dominik czuł się świetnie. Mógłby stanąć na dziobie statku, oprzeć się kolanami o barierkę, wyciągnąć ręce i krzyczeć, że jest panem świata. Tego dnia wydarzyły się dwie zaskakujące niespodzianki. Jego koleżanka, Daria, całowała się nim ukradkiem w trakcie imprezy. Natomiast teraz odbierał tę drugą niespodziankę. Rozciągnął się wygodnie w fotelu i z zachwytem podziwiał czarną obcisłą mini sukienkę, której góra już nie ukrywała pięknie wyeksponowanych piersi. Seksowne nogi zwieńczone były butami na wysokim obcasie. Prezent od Aury był skromny, acz bardzo wymowny. W małej torebeczce było opakowanie prezerwatyw oraz czerwone stringi. Powiedziała, że ma nadzieję, że dzięki temu będzie się świetnie bawić i obiecała, że może na nią liczyć. Pocałowała go w policzek i życzyła wszystkiego dobrego z okazji urodzin. Dopiero po otwarciu torebki domyślił się, co tak na prawdę znaczyły jej słowa.

    W tym momencie siedział w fotelu, a Aura delikatnie pieściła ustami jego kutasa. Towarzystwo rozeszło się do domów, a Bartek po ogarnięciu mieszkania brał w tym momencie prysznic.

    – jestem tak głodny, że dzisiaj wykorzystam wszystkie trzy, bez ściemy – powiedział Dominik Aurze i chwycił ją potężnie za pośladek. Miał na myśli trzy prezerwatywy w zbiorczym opakowaniu. Klepnął ją w tyłek i podciągnął opiętą sukienkę, prezentując seksowny tyłek w całej okazałości. Sięgnął po prezerwatywy i wyciągnął jedną z gumek. Aura bardzo delikatnie i czule pieściła go oralnie. Dominik rozpakowaną prezerwatywę przystawił pod twarz Aury.

    – chcesz? – zapytał

    – to Twój prezent – odpowiedziała Aura

    Założył gumkę na sterczącego penisa i wstał. Aura podciągnęła sukienkę i rozsunęła zamek błyskawiczny. Z wyraźnym trudem zrzuciła z siebie ciasnawą sukienkę. Oparła się ciałem o fotel, na którym jeszcze przed chwilą siedział Dominik. Uklęknął tuż za nią i główką swojego członka przejechał po mokrej cipce. Naparł na nią i wsunął się do środka. Aura przyjemnie jęknęła. Fala rozkoszy przeszła się po ciele Dominika. Było tak ciasno, ciepło i przyjemnie, że resztkami sił musiał powstrzymywać się przed orgazmem. Utknął w bezruchu. Gdyby próbował się poruszyć do tyłu i do przodu to z całą pewnością by wystrzelił. Odczekał dłuższą chwilę i delikatnie się odsunął, żeby wejść w nią jeszcze raz. Aura chwyciła go dłonią za udo i przycisnęła do siebie, co wystarczyło. Dominik salwa za salwą dochodził prosto w prezerwatywę. Wyszedł z jej pochwy i zdjął zużytą, pełną prezerwatywę.

    – jeszcze mi nie uciekaj – powiedział pewny siebie Dominik. Jego członek nie opadł i nadal dumnie się prężył.

    – nie zamierzam – powiedziała Aura

    Cieszyła się, że ten pierwszy raz nie był tak nieprzyjemny, jak wcześniej mogła się tego spodziewać.

    Bartek wyszedł z kąpieli i zobaczył co się dzieje.

    – dobrze się bawicie? – zapytał kiedy zobaczył nagą Aurelię.

    – to tylko taki prezent – powiedział zdezorientowany Dominik. Wydawało się, jakby zapomniał, że Bartek nadal jest w domu

    – mam nadzieję, że Ci się podoba

    – to mój pomysł, ale Bartek mnie do tego ostatecznie przekonał – powiedziała Aurelia

    – czyli wszystko cool? – zapytał Dominik

    – cool, ale ona nie będzie Twoja na wyłączność – powiedział Bartek i poszedł dalej nie wchodząc do pokoju.

    – poczekaj chwilę – Dominik wszedł do łazienki. Po chwili wyszedł i goły poszedł do pokoju Bartka.

    – na pewno nie masz nic do tego? – zapytał Dominik

    – to ja ją na to namówiłem. Jest twoja. Korzystaj jak możesz – powiedział Bartek. Wyraźnie nie miał żalu.

    – jak chcesz to dołącz do nas. Może na to pójdzie – powiedział Dominik na co Bartek ochoczo przystał.

    Wrócili obaj do pokoju, gdzie oparta o kanapę czekała Aurelia. Miała na sobie jedynie buty na obcasie i stringi. Dominik wcześniej tylko je zsunął, a Aurelia widocznie umieściła je na miejscu.

    – oddam jedną Bartkowi – powiedział Dominik myśląc o prezerwatywie – zgodzisz się na to?

    – ale to Twoje… – zaczęła Aurelia

    – ja nie będę potrzebował – powiedział Bartek i zaczął rozpinać spodnie – mam nadzieję, że mogę dołączyć – zapytał Bartek Aurelii.

    – wszystko zawsze robiliśmy razem, więc chyba możesz – powiedziała Aurelia.

    Bartek zrzucił spodnie razem z bokserkami. Podszedł z twardym jak kamień penisem do Aurelii i zaczął macać jej biust. Dominik nadal trzymał się sztywno, ale zanim zaczął cokolwiek działać, też chciał najpierw całą ją zbadać. Bartek ugniatał jeden cycek, a Dominik drugi. Jeden z braci zaczął całować ją po szyi, co tylko spotęgowało przyjemne doznania Aury i oprócz wilgotności między nogami, zaczęły uginać się pod nią kolana.

    Uklękła na podłodze i chwyciła ich za członki. Przejechała dłońmi po całej długości i zaczęła od Dominika. Nachyliła się w jego kierunku i wzięła go do ust. Bardzo delikatnie bawiła się językiem. Dominik czuł tylko ciepło jej ust i wilgoć śliny. Po chwili zabawy przerzuciła się na niecierpliwiącego się Bartka. Ten aż westchnął i otworzył usta.

    – fajnie to robi. Tak namiętnie. Z czułością. Jakby dbała o największy skarb na świecie – powiedział Dominik w pochwale.

    Aurelia skupiona na pracy nawet nie wsłuchiwała się w ich uwagi. Dominik po chwili wyszedł z jej dłoni i poszedł po kolejną prezerwatywę. Po chwili wrócił i przechwycił usta Aurelii. Sam zębami rozrywał kolejne opakowanie.

    – Dobre kondomy, cieszące się najwyższym zaufaniem na rynku – pomyślał Dominik.

    Gdy Aura ustami wróciła do Bartka, zabrał z członka jej dłoń i założył prezerwatywę.

    Bartek usiadł na kanapie, a Aura klęczała na podłodze.

    Dominik wziął ją za rękę i wciągnął na kanapę. Odczytując jego znaki umieściła się między nimi. Twarzą w kierunku Bartka, tyłem do Dominika. Dominik wszedł w jej muszelkę i zaczął powoli pracować lędźwiami. Aura jęczała i zaciskała zęby.

    – no chodź, chodź, chodź, chodź, chodź… – powiedział Bartek nachylając jej twarz nad swoim penisem w pełnym wzwodzie. Aura wzięła do buzi, natomiast nie było to takie proste jak się wydawało.

    Dominik posuwał ją coraz śmielej, a nie mogła przecież zrobić też krzywdy Bartkowi. Przez całe to zamieszanie związane z nowymi doznaniami i wzmożoną uwagą, żeby nikomu nic się nie stało była bardzo zajęta. Po paru minutach Bartek doszedł w jej ustach, a Dominik podniecony sytuacją wyszedł z Aury, ściągnął kondom i wystrzelił ładunkiem nasienia na jej tyłek, uda i plecy. Chłopaki dyszeli jak po maratonie, a Aura była tak wykończona, że nie mogła się doczekać kiedy w końcu weźmie prysznic i położy się w łóżku.

    Nie mogąc się ruszyć musiała przełknąć to co miała w ustach.

    – możesz wytrzeć mi też nogi i plecy – zapytała Dominika, który chusteczką przecierał swojego kutasa. Zrzuciła w międzyczasie szpilki ze swych stóp.

    Dominik położył jedną chusteczkę na jej plecach i drugą na tyłku w miejscach, w których w blasku światła widział swoją spermę. Bartek poszedł do łazienki umyć fiuta. Zaraz za nim poszła Aura.

     

    Dominik podniósł jej sukienkę z podłogi przy fotelu i przeniósł na kanapę. Mokre chusteczki wyrzucił do śmietnika. Wszedł do łazienki, gdzie pod prysznicem stała Aurelia, która myła swoje plecy, tyłek, nogi i cipkę. Bartek stał z rozanielonym wzrokiem i wycierał okolice swojego mokrego od wody kutasa w ręcznik.

    – muszę się dzisiaj wyżyć – powiedział Domino do Barłomieja.

    – to trzeba jeszcze raz – powiedział Bartek

    Aura wyłączyła wodę i wyszła z kabiny prysznicowej.

    – no dawaj Aurora, bo my czekamy – powiedział Bartek.

    Aura zobaczyła, że u chłopaków członki pozostają w pełnym wzwodzie.

    – nie. Ja już nie dam rady – powiedziała Aura

    – no chodź, nie pierdol – powiedział Bartek i pomógł jej iść.

    – już nie mogę – powiedziała Aurelia

    – u mnie, czy u Ciebie? – zapytał Bartek brata

    – dawaj do mnie – odpowiedział Domino i zabrał ostatnią gumkę z torebki.

    – nie dam rady – powtórzyła Aurelia i padła na łóżko jak worek kartofli

    – dasz, dasz. To moje urodziny – powiedział Dominik i wszedł na łóżko obłapiając całe jej gorące ciało.

    Bartek uklękł przy jej twarzy i przystawił prężnego kutasa. Aura chwyciła go w dłoń i objeżdżała ręką od podstawy ku nasady i z powrotem. Dominik zaczął całować ją po stopach, udach i w końcu doszedł do jej cipki. Nie była już mokra i śliska jak wcześniej. Teraz była mokra od wody. Aura zupełnie się nie broniła. Dominik zaczął lizać ją po cipce, a Bartek przysunął się bliżej domagając się oralnych pieszczot z jej strony.

    – no, tak – pochwalił ją Bartek, kiedy zaczęła robić to, czego on się domagał.

    Zabiegi Dominika sprawiły, że znów jej wagina zaczęła robić się mokra i gotowa do dalszego działania, chociaż sama Aura zdawała się być wykończona i półprzytomna. Nasunął kolejną prezerwatywę na członka i wszedł w nią ponownie. Aura jęczała jak dręczony kociak, a Dominik posuwał ją coraz śmielej i energiczniej. Czuł się, jakby teraz mógł to robić przez kolejne kilka godzin. Jego penis nie reagował już tak bardzo jak wcześniej. Aura sprawiła, że doszedł dwa razy, a nadal nie miał dość. Teraz wiedział, że nie padnie tak szybko.

    – ooo boże – wyszeptała Aura – zostawcie mnie już.

    Jej oddech przyspieszył, a działania Dominika wcale nie sprawiały jej bólu. Teraz to było coś innego. Zaczęła bardzo delikatnie ssać kutasa Bartka. Dominik ciągle przyspieszał, a maltretowane ciało Aury zaczęło suwać po całej długości łóżka.

    – przynieście mi wody, błagam – wyszeptała Aura i zaczęła zanosić się jękami. Bartek podniósł się bo i tak z jej zabiegów ustami niewiele miał pożytku. Dominik bzykał ją jak w amoku, a jej usta przestały trafiać na Bartka pałkę. Aura nie chcąc przypadkowo zrobić krzywdy Bartkowi wyciągała jego przyrodzenie z ust i już tylko trzymała na nim dłoń.

    Po chwili wrócił ze szklanką wody i podał ją Aurze. Aura ledwo trafiła po nią swoją dłonią. Dominik się zatrzymał, żeby Aura mogła spokojnie się napić.

    – przynieś jej buty. Wygląda w nich mega seksownie – powiedział Dominik do Bartka i ponownie zaczął ją bzykać, ale już nie tak energicznie.

    Bartek posłusznie przyniósł jej buty z salonu i jeden i drugi umieścił na jej bezwładnych stopach. Dominik cały spocony położył się przy Aurze na łyżeczkę i nadal ją wykorzystywał.

    Aura zaczęła coraz bardziej jęczeć, aż w końcu fala ciepła i energii przeszła przez jej ciało. Dostała spazmów, a źrenice jej oczu schowały się pod powiekami. Jej piczka raz po raz zaciskała się na członku Dominika, a on nadal systematycznie ją posuwał. Aura zaczęła krzyczeć, przez co Dominik przyspieszył i w końcu sam doszedł już po raz trzeci. Tak był przy tym osłabiony, że nie mógł się ruszyć. Leżał przy sapiącej Aurze trzymając ją za pierś, a jego kutas nadal spoczywał w jej cipce. Dyszał w jej szyję i zastanawiał się, po jakim czasie dojdzie do siebie. I ona i on leżeli całkowicie wykończeni i nieruchomi. Po chwili jej cipka zaczęła walczyć z jego wiotczejącym kutasem i ostatecznie wygrała tę walkę.

    – jeszcze ja – powiedział Bartek i zaczął wpychać się między Dominika i Aurę.

    Dominik podniósł się na kolana, przerzucił nogę nad leżącą Aurą i przewalił się na drugą stronę łóżka. Był tak wypompowany, że nie dałby rady wstać. Zmęczenie brało nad nim górę. Zdjął rozciągniętego kondoma z członka i położył go na szafce nocnej.

    Bartek w tym czasie zabierał się za Aurę, która po akcji z jego bratem wyglądała na twarzy jak ryba wyrzucona na brzeg tyle, że miała zamknięte oczy.

    – co Ty robisz? – zapytała Aura łamiącym się z wyczerpania głosem.

    – no co? Dominikowi dałaś się zabawić, a mi nie chcesz?

    – jutro… – wyszeptała Aura, która do tej pory nie ruszyła się z miejsca.

    – jutro też – powiedział Bartek

    Przeciągnął fiuta po jej wargach sromowych, które aż ociekały śluzem.

    – ale nie mam gumek, więc musimy spróbować w tyłeczek – rzekł Bartek

    – Bartek, nie… – cicho poprosiła Aura

    – co nie? Dominikowi dałaś się rozdziewiczyć. Chyba mi też coś się należy – powiedział Bartek.

    Dominik wyczerpany sesją orgii zasnął twardym snem.

    Bartek złapał Aurę za szyję i nachylił się nad nią

    – chcesz tego? – zapytał napierając fiutem na jej odbyt

    Aura nic nie powiedziała. Wychrypiała jakieś zupełnie niezrozumiałe dźwięki. Nie miała siły się opierać. Wilgotny od preejakulatu, śliny i soczków Aury fiut w końcu sforsował jej odbyt niczym taran. Aura wydała z siebie pisk, a potem schrypiałe ciche jęki. Suchość w gardle i ustach nie pozwalała jej na jakąkolwiek konwersację w tym momencie.  Dłonią zapierała się o jego udo.

    Bartek napierał powoli wsuwając się do środka coraz głębiej. Ostrożnie cofnął się do tyłu i naparł ponownie. Poruszył lędźwiami kilkanaście razy i spuścił się do środka stękając z zadowolenia. Położył się przy Aurze i szepnął jej do ucha:

    – jesteś mega seksowna

    Aura oddychała szybko i głęboko.

    – wody – wychrypiała

    – co? – zapytał Bartek

    – no wody mi daj – powtórzyła Aura

    Bartek podał jej prawie opróżnioną już szklankę. Aura z wdzięcznością pociągnęła łyk wody.

    – ała – skwitowała tylko kładąc bezwładnie dłoń na swoim nagim tyłku.

    Bartek poszedł po butelkę z wodą, a gdy wrócił, Aura i Dominik leżeli tak samo jak wcześniej z zamkniętymi oczami i oddychali miarowo. Dominik całkiem nagi, a Aura jedynie z butami na obcasach na nogach.

    Bartek położył się przytulając Aurę na łyżeczkę. Prawą rękę położył sobie pod głowę, a lewą położył na jej tyłku tuż przy jej dłoni.

    Nawet nie zauważył kiedy zasnął.

     

    Aura ocknęła się po kilkudziesięciu minutach. Gdyby ktoś ją przykrył to mogła by tak spać do rana. Zrzuciła z siebie rękę Bartka i podniosła głowę. Obudziło ją uczucie potwornego zimna. Zwlekła się na krawędź łóżka i opuściła nogi na podłogę. Buty miała cały czas włożone, więc postanowiła w końcu je zrzucić.

    – ooo – wyszeptała gdy zobaczyła butelkę wody. Susza w jej ustach i gardle z każdym łykiem zaczynała odpuszczać.

    Powolnym krokiem udała się do łazienki. Nawet nie zawracała sobie głowy zamknięciem drzwi. Najpierw zrobiła siku, a potem udała się pod prysznic. Oblała swoje zmarznięte ciało ciepłą wodą. Umyła wszystko poza włosami. Z braku laku musiała użyć żelu pod prysznic dla mężczyzn. Gdy wyszła spod prysznica usłyszała kroki na korytarzu. W drzwiach stanął Bartek. Pierwsze co rzuciło jej się w oczy to opadnięty penis, tym samym wywołało to u niej ulgę.

    – jak się czujesz? – zapytał

    – jakbym nie spała przez miesiąc – odpowiedziała Aura.

    – zrobiłaś świetną robotę. Nie zapomnę tych urodzin do końca życia – pochwalił ją Bartek

    – ja też nie zapomnę. Zajechaliście mnie strasznie. Nie wiem kiedy dojdę do siebie – powiedziała Aura i zaczęła rozglądać się za swoimi ubraniami. Przypomniała sobie, że bielizna i sukienka powinny leżeć w salonie, a buty w sypialni Dominika. W salonie stał po imprezowy stół.

    – miałam pomóc wam to ogarnąć, ale będziesz musiał sam sobie z tym poradzić – powiedziała Aura.

    – spoko, bez spiny. Napijesz się jeszcze? – zapytał Bartek

    – chyba bym tu padła, gdybym wypiła – odmówiła

    – może chociaż takiego malucha na dobranoc? – zapytał Bartek pokazując mały kieliszek

    – no dobra, nalej – powiedziała Aura zajęta zakładaniem swoich ubrań

    – cały wieczór nas kusiłaś tymi ciuszkami – powiedział Bartek komplementując jej wdzięki

    – przestań. Nie jestem jakąś supermodelką – powiedziała Aura.

    – seks jest zajebisty – powiedział Bartek, jakby chcąc podzielić się filozoficznymi wnioskami.

    – jak na pierwszy raz to trochę za długo i trochę za ostro – powiedziała Aura

    – no ile? Z przerwami wszystko trwało może godzinę – powiedział Bartek

    – jak na mój pierwszy raz to jednak sporo. – powiedziała Aura. Wypiła kieliszek wódki i popiła sokiem. Opadła na fotel.

    – mogłeś chociaż mój tyłek zostawić w spokoju – dodała – to strasznie bolało.

    – to dlaczego nic nie mówiłaś? – zapytał Bartek

    – bo miałam taką saharę w gardle, że nie mogłam nawet słowa powiedzieć – odpowiedziała Aura.

    – nawet oddychać było mi ciężko – dodała

    – no ale jakoś przeżyłaś. A my mieliśmy naprawdę udany wieczór – powiedział Bartek – popatrz, Dominik jak padł tak leży do tej pory. Wykończyłaś faceta.

    – raczej sam się wykończył – zaśmiała się Aura – ja zresztą też ledwo żyję. Idę spać.

    – jutro to powtórzymy? – zapytał Bartek

    – nie ma mowy – powiedziała Aura i podniosła się z fotela.

    – idę do domu – oznajmiła i poszła do pokoju Dominika po swoje buty. Dominik nadal leżał w tym samym miejscu. Zmienił tylko położenie jednej ręki. Aura troskliwie okryła go kołdrą i na pożegnanie pocałowała w policzek.

    – mi też dasz buziaka na dobranoc? – zapytał Bartek

    Aura zakładała buty na nogi.

    – mogę Ci dać – odpowiedziała

    Bartek chwycił Aurę w pasie i przyciągnął usta do ust. Namiętnie zaczął całować ją z języczkiem, a ona to odwzajemniała.

    – to kiedy to powtórzymy? – zapytał jeszcze raz

    – nie wiem. Na razie dajcie mi się wyspać – oznajmiła Aura

    – to może chociaż loda jutro? – Zaproponował

    – daj mi już spokój – powiedziała Aura, ale bez złości

    – obiecaj, to cię wypuszczę – powiedział Bartek zaczepnie.

    – dobra, obiecuję – odpowiedziała Aura na odczepnego i wyszła z ich domu

    – do jutra – powiedziała na pożegnanie i wyszła przez bramkę na ulicę.

    – ehhh… – powiedział Bartek sam do siebie. Było zimno, ale Aura mieszkała na tyle blisko, że mogła nawet w stroju kąpielowym czmychnąć zimą i nawet by mocno nie przemarzła. W tym momencie jednak uznał, że seksapil bije od niej na kilometr w tych ciuchach.

     

    Dominik obudził się rano czując się, jakby ktoś go kopnął w jądra. Dotknął swoje krocze i poczuł wyschnięte coś na penisie i jajkach. Wstał z łóżka i wziął prysznic. Gdy wrócił do pokoju zauważył, że chyba powinien wyprać prześcieradło, poszewki i koc. Na samo wspomnienie cudownego seksu z Aurą, jego penis stanął jak żołnierz na baczność. Mrowienie w jajkach oznajmiło, że utrzymanie erekcji będzie możliwe dopiero za kilka godzin.

    Zajrzał do pokoju Bartka, ten leżał na łóżku i chrapał jak chrumkający dzik. Wszedł do salonu i zobaczył, że po wczorajszej imprezie nie ma nawet śladu. Ktoś nawet wyrzucił po nim zużyte gumki i chusteczki. Torebka z prezentem Aury nadal leżała na miejscu. Postanowił ją schować u siebie w pokoju.

    Po prezerwatywach zostało już tylko opakowanie, ale postanowił zostawić je sobie na pamiątkę pierwszego razu.

    Myślał jedynie o tym, czy napisać już do Aury, czy jeszcze jest za wcześnie. Nie mógł się doczekać kiedy się zobaczą.

    – nie zakochuj się, nic z tego nie będzie – upomniał sam siebie.

    Zdążył nawet ubrać się, wstawić pościel do prania, zjeść śniadanie i obejrzeć telewizję, zanim dołączył do niego Bartek.

    – co tak długo? – zapytał Dominik

    – bo jak ty sobie smacznie spałeś, to ja ogarniałem dom, położyłem się trzy i pół godziny po tobie – powiedział Bartek

    – a gdzie Aura? – zapytał

    – w domu. Nie jest głupia, tutaj bym ją zamęczył – powiedział Bartek

    – myślisz, że zgodzi się to powtórzyć? – zapytał Domino

    – no proste. Wpadnie dzisiaj na loda. Wczoraj mi to obiecała – odpowiedział Bartek kiwając głową z uśmiechem na ustach.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elba