Blog

  • Moje BME

    Moje BME

     

    Zdecydowałam się o tym napisać po dłuższym wahaniu, gdyż dotyczy to seksu tak specjalnego, że dla większości całkiem niezrozumiałego. BME = BODY MODIFICATION EXTREME. Jak chcecie wiedzieć więcej  co to jest to sobie „wygooglujcie”. Dla których pojęcie seksu ograniczone jest do ruchania przez „dziurkę w nocnej koszuli, przy zgaszonym świetle”. Ci niech nie czytają dalej tego. No, ostrzegłam!

     

    Większość telefonów, które odbieram, jako odzew na moje anonse, dotyczą zwykłego seksu. Jest kilka kategorii „amantów” co podnieca ich moje zmodyfikowane ciało. Pierwszy rodzaj to ci co chcą, abym im obciągnęła lub masturbowała kutasa, tylko bo boją się ruchać, no bo można coś…. Tylko nie wiedzą, że to coś można podłapać również poza seksem. Tych często udaje mi się, już w trakcie spotkania, namówić na wyruchanie mnie w „narządy”. Jak to się robi? Dowiesz się jak spotkasz się ze mną. Drugi rodzaj to ci bardziej zdecydowani co mają chęć na moją dupę czy pizdę. Ci są najlepsi. Nie rzadko są tak podnieceni, że gdy idziemy na ruchanie w plenerze to każą mi się rozebrać do bielizny lub całkiem do golasa, zależnie od ich orientacji seksualnej, na długo przed dotarciem w ustronne miejsce i iść przodem, aby widzieć mnie cały czas. A ci co nie mogą wytrzymać każą mi się rozbierać już w samochodzie w czasie jazdy i wystawiać dupę między fotele. Tak lubię najbardziej! Bardzo rzadko, ale jest i trzeci rodzaj osób. To ci co stosują BDSM lub sadyści od SM. Z tymi też się chętnie spotykam, gdyż jestem bardzo wytrzymała na ból i jestem masochistką. Tą cechę mam wpojoną z czasów, gdy zaczynałam. Ale zdarzają mi się zaproszenia „perełki” jak je nazywam. To są zaproszenia do konkretnego rodzaju seksu, ekstremalnego bardzo, przez tych co nie tolerują tego nazywanego samo okaleczaniem. Do tego rodzaju seksu zalicza się także zwykłe kolczykowanie sutek, języka czy narządów. Tak było i tym razem. Zadzwonił około 1300.

     

    – “Dzień dobi, Arletka siucha”. – Zapiszczałam jak to ja pieszczotliwie.

     

    – Jesteś suką, Arletka? – Spytał jakiś twardy głos.

     

    – Tak, Panie. Arletka jest suczką. Męską kurwą, obojnakiem, zmodyfikowaną. – Powiedziałam cicho, wyraźnie wystraszona.

     

    Dobrze znałam taki ton głosu i wstęp. Był stanowczy i nie owijał niczego, dążył prosto do celu, bez kręcenia. Dlatego od razu odezwała się we mnie wpojona nuta bezradnej uległości. Od tego momentu mógł ze mną zrobić co chciał. Dlatego od pierwszej chwili zaczęłam zwracać się do niego „PANIE”.

     

    – Nie jesteś ani suczką, ani suką. Jesteś pierdoloną kurwą, szmatą. – Słyszysz co mówię? – Powiedział przyciszony głos ostro.

     

    To przyciszenie głosu, zmuszające mnie do natężenia uwagi, zawsze mnie straszyło.

     

    – Tak, Panie. Arletka jest kurwą pierdoloną szmatą. – Potwierdziłam i poczułam jak coś leci mi po udach.

     

    Posikałam się ze strachu. Często tak mam jak się mocno boję.

     

    – Przepłaszam. Suka przepłasza bałdzo Pana. – Wyjęczałam płaczliwie.

     

    – Czego się mażesz? Za co przepraszasz szmato? – Zapytał głos.

     

    – Bo, bo, Arletka, kurwa się posikała. – Zajęczałam płaczliwie.

     

    – Co? Zeszczałaś się? Czemu? – Zaśmiał sie głośno.

     

    – Bo, bo szmata boi się. – Pisnęłam.

     

    – Jeszcze nic nie powiedziałem a ty już sikasz ze strachu. Dzwonię, bo znalazłem twoje ogłoszenie na stronie „sado6” i „4_mas”. Czy to aktualne nadal? – Zapytał.

     

    Mówił o moim ogłoszeniu na stronie zajmującej się tematem seksu , o którym wspomniałam wyżej.

     

    – Tak, Panie. To aktualne. – Powiedziałam cicho czując jak skóra mi cierpnie.

     

    – Masz jakieś doświadczenie w tego rodzaju seksie? – Pytał.

     

    – Tak, Panie. Nie za duże ale mam. Trudno kogoś znaleźć kto to lubi robić i umie. – Mówiłam

     

    – Tak, to prawda. Masz jakieś trwałe modyfikacje? Co miałaś robione? – Pytał.

     

    – Nie, trwałych modyfikacji nie mam za dużo. Zrobione mam przetoki odbytu i cewki oraz przeplot. – Wyjaśniłam.

     

    – Sikasz odbytem? – Pytał.

     

    – Tak Panie. – Powiedziałam.

     

    – A miałaś “joja” z wtryskiem? – Zapytał.

     

    – Mam zrobione pojedyncze „jojo” bez wtrysku. – Odpowiedziałam wystraszona okropnie.

     

    – Ja lubię podwójne „joja” z wtryskiem. – Oznajmił.

     

    – Tak, Panie. Suka rozumie. – Powiedziałam cicho.

     

    – Chce ciebie suko. Nie obawiaj się. Gwarantuje bezpieczeństwo i higienę maksymalną. Mam wszystko co potrzeba. U mnie w domu. Jesteś gotowa na spotkanie? – Powiedział straszny już teraz głos.

     

    Milczałam płacząc.

     

    – Odezwij się suko. Pan mówi. Przestań się mazać. – Powiedział groźnie.

     

    – Tak, Panie suka jest gotowa na spotkanie z Panem. – Powiedziałam przez zaciśnięte gardło.

     

    – Dobrze. Jest możliwość spotkania się od, do, od godziny, w przyszłym tygodniu? – Zapytał.

     

    – Tak, Panie. Suka jeszcze dokładnie nie wie ale raczej tak. Jeśli Pan pozwoli to pojutrze potwierdzę smsem. – Powiedziałam.

     

    – Dobrze, zgadzam się. Wyślij smsa o treści „zgoda na warunki” do godziny dziesiątej rano. Oddzwonię. – Powiedział.

     

    Na tym skończyła się rozmowa. Już odechciało mi się spotykać z innymi. Myślami byłam gdzie indziej. Naciągnęłam worek i patrzyłam na cieniutkie ślady po cięciach skalpela. Czas szybko przeleciał. Wysłałam umówionego smesa. Otrzymałam odpowiedź, że zadzwoni między 13-14.

     

    Tak też było. Zadzwonił.

     

    – Suka Arletka Panie. Jestem gotowa na spotkanie. – Powiedziałam od razu.

     

    – Dobrze suko. Spotkamy się przy wjeździe do…. Jest tam takie miejsce. I opisał go. Wiesz, gdzie to jest? Możesz tam być o godzinie XY? – Zapytał.

     

    – Tak, Panie. Suka wie gdzie to jest. Mogę być na czas. – Powiedziałam.

     

    – To świetnie. Nic nie musisz zabierać ze sobą. Jest lato i ciepło więc nałóż tylko coś na wierzch. Żadnej bielizny pod spodem. Nie musisz się przygotowywać. Wszystko zrobię na miejscu. Jak przyjedziesz to……- Tu powiedział co mam zrobić i gdzie czekać.

     

    – Tak Panie. Suka zrozumiała i zrobi jak Pan każe. A jak tam będą jacyś ludzie? – Zapytałam.

     

    – No to co? Masz robić co każę i nie przejmować  się ludźmi. Jesteś kurwą i dla ciebie to nie robi różnicy. – Powiedział ostro.

     

    – Tak, Panie. Będzie jak Pan każe. – Powiedziałam suchymi ustami.

     

    Potem jeszcze było ustalanie drobiazgów i rozmowa się zakończyła. Klamka zapadła. Okropnie się bałam i okropnie pragnęłam tego co miało nastąpić. Na miejsce stawiłam się przed czasem. Jest to miejsce przy ruchliwej drodze, z której wjeżdża się na drogę prowadzącą przez las na działki. Na jej początku jest pusta przestrzeń. Nie jest to parking ale czasami tam ktoś się zatrzymuje. Teraz było pusto. Poszłam w róg i rozebrałam się do naga. Ubranie położyłam na pniu leżącego drzewa. Zawiązałam oczy, tak jak kazał i przełożona przez leżący pień drzewa, w szerokim rozkroku, mocno wypięłam dupę w stronę drogi. Leżałam długo. Dwa razy słyszałam jak ktoś pojawiał się obok mnie i … Nie będę pisała co się wtedy działo, jak mnie wyzywano a raz wydojono i zgwałcono. Znowu podjechał jakiś samochód. Byłam już gotowa na nowe ruchanie, ale nic takiego nie nastąpiło. Czułam jak ten ktoś dotyka mojej dupy i wiszących jajek. Jak maca jajka i rozciąga worek.

     

    – No kurwo, masz duże jaja i długi worek. Zrobimy z nich niezłą zabawę. Jesteś gotowa? – Zapytał głos.

     

    Poznałam go. To był ten sam głos co w telefonie.

     

    – Tak, Panie. Kurwa jest gotowa. – Powiedziałam cicho.

     

    – Świetnie. Widzę, że ktoś ciebie wyruchał. Kapie ci sperma z dupy. Wydoili się też. Masz oślizgłego kutasa. – Mówił.

     

    – Nie wiem Panie kto to był. Nic nie widzę. – Odpowiedziałam.

     

    Założył mi ciasny, gumowy kaptur na głowę. Kaptur był ślepy więc nadal nic nie widziałam. Posiadał gumowy ustnik, który po wsadzeniu głęboko w usta, szeroko je otworzył. Dobrze znam takie kaptury z ustnikiem. Ustnik w kształcie rury z gumy służy do ruchania w gardło a także można tam wsadzić pompowany knebel i zatkać. Na szyi miałam szeroki twardy kołnierz ze skóry. Następnie Pan nałożył mi pełen pas cnoty ze stoperem spermy, korkiem w odbycie i pizdzie. W takim stanie znalazłam się w samochodzie na tylnym siedzeniu. Nie wiem dokąd mnie zabrał. Nie jechaliśmy za długo. Gdy odzyskałam możliwość widzenia, Pan otworzył mi dziurki w masce na oczach, zobaczyłam niskie pomieszczenie przypominające gabinet lekarski. No może nie gabinet ale sale operacyjną. Jasno oświetloną, wykafelkowaną na biało. Stół operacyjny, fotel ginekologiczny, fotel dentystyczny i lampy. Może to i byłaby sala operacyjna, gdyby nie było tam, prócz wyposażenie medycznego narzędzi i przyrządów, innych, które zwykle nie powinny być w Sali operacyjnej. No i te kamery do filmowania i lustra. Siedziałam goła na podłodze. Od kołnierza do ściany biegł łańcuch. Ktoś w czarnym, całkowicie zakrywającym ciało uniformie, kręcił się po Sali przygotowując narzędzia do „zabiegów”. Dla mnie. Nie wyglądało to za ciekawie i nie zwiastowało niczego prócz bólu. Płakałam. Byłam wystraszona i podniecona okropnie.

     

    – No szmato zaczynamy. – Powiedział Pan. Odczepiając łańcuch od ściany.

     

    Nie będę Wam wszystkiego opisywał co mi robił bo byłoby tego za dużo. Powiem tylko, że zaczęło się od wielu mocnych lewatyw, którymi oczyścił mi dupę i kiszki. Następnie, choć zawsze mam ciało całkiem wydepilowane, ogolił mnie dokładnie. Trzy razy golił dupę, narządy, całe ciało. Potem kilka godzin krzyczałam i piszczałam z bólu leżąc, wisząc i stojąc w trakcie sadystycznych tortur. Odbytnica wisiała z dupy na zewnątrz wielokrotnie przeruchana w sposób naturalny i sztuczny ogromnymi dildalmi. Kapało z niej. Kutas i jaja pulsowały mocno. Sine cyce, z długimi, czarnymi sutkami bolały przy każdym ruchu. Z sutków kapał dziwny płyn. Po tych przyjemnościach. Leżałam pod ścianą na łańcuchu. Nastąpiła przerwa. Pan przyszedł. Widziałam jak przygotowuje narzędzia i instrumenty. Przygotował też dziwny „fotel” metalowy ze skórzanymi pasami i uchwytami na ramiona, ręce i nogi. Okropny mebel. Obok tego narzędzia tortur ustawił metalowy stolik na kółkach. Na nim leżałam metalowa taca a na niej wiele narzędzi. Zauważyłam tam skalpele, strzykawki i jakieś kleszcze oraz wiele innych. Taca była zamknięta przezroczystą pokrywką. Obok niej stały większe i mniejsze buteleczki, słoik z gazikami. Gdy wszystko już było gotowe Pan zabrał mnie w kąt, gdzie byłam przedtem golona i miałam lewatywy. Obmył moje ciało dokładnie. Szczególnie dokładnie mył mi całe krocze z narządami i dupę. Stałam przodem w rozkroku trzymając w górze ciemnego kutaska z fioletową główką. Pan polewał gorąca wodą moje jaja. Jednocześnie mocno je masował i naciągał. Piszczałam z bólu. Mój worek wyciągnął się prawie do kolan. Widać było olbrzymie jaja wiszące na jego spodzie. Prawe jajo mam większe od lewego. Jest 9,2cm długie i 5,8 cm szerokie a lewe 8,7cm długie i 5,2cm. Worek mam długi na 45 cm w stanie luźnym. Teraz jaja dyndały się prawie przy kolanach. W końcu Pan uznał, że nic dalej nie osiągnie. Zamocował moje ciało w tym strasznym „fotelu”. Siedziałam przypięta pasami. Metalowy stanik zaciskał moje cycki i jednocześnie mocując mnie do oparcia. Ramiona i ręce też przymocowane pasami do oparć. Stopy przymocowane do podpórek. Nogi też. Nogi uniesione wysoko i szeroko rozwarte, ugięte w kolanach. Całe krocze mocno wywalone i dostępne wskutek mojej odchylonej w tył pozycji. Fotel nie posiadał normalnego siedzenia. Składało się z dwóch niezależnych rozsuwanych części. Rozsunięte trzymały moją dupę rozwartą mocno. Kutas sterczał przymocowany pionowo do góry. W dole kołysały się owalne jaja i sino fioletowa kiszka odbytnicy. Z odbytnicy kapało. Błyszczała się. Widać było jak porusza się w gorę i w dół pokazując ziejące wnętrze. Jaja też żyły swoim życiem. Zwłaszcza lewe poruszało się do góry i do dołu. To wszystko dokładnie widziałam w dużym lustrze przede mną. Teraz widziałam dokładnie narzędzie leżące na stoliku obok. Kilka skalpeli, zaciski, szczypce, strzykawki 4cm pojemności i długie ze 6 cm nie za cienkie igły. Obok stały buteleczki z płynem. Dostrzegłam napis na etykietce Xylocaine czy Novocaine 1%. Coś w tym stylu bo przez dziurki w masce nie widziałam za dobrze. Byłam okropnie podniecona i przestraszona jednocześnie. I ten strach zawsze powoduje u mnie ogromne podniecenie seksualne, które potęguje się w miarę wzrastania bólu. Aż do orgazmów. Z cewki moczowej wydobywał się śluz. Najpierw do cewki została wsadzona okropnie gruba ze 2,5 cm średnicy, długa, metalowa elektroda. Miała ona przez całą długość otwarty kanał. Przez odbyt do dupy miałam wsadzoną wielką, metalową kulę – elektrodę. Obok stała czarna skrzynka z lampkami. Worek i jaja były zamknięte i obciążone metalowym cylindrem. Poczułam jak cylinder się rozgrzewa mocno. Myślałam, że ugotuje mi jaja na twardo. Obciążone jaja i worek wskutek nagrzewania jeszcze bardziej opadły w dół. Poczułam ostry ból w pachwinach. Po nagrzaniu worek został zaciśnięty szerokim kołnierzem. Po rozciągnięciu kołnierza moje jaja zostały naprężone w dole i rozwarte. Skóra worka, na nich, zrobiła się cienka. Wyraźnie widziałam grube żyłki. Sztywny worek i jaja leżały na małym, metalowym stoliku operacyjnym, przymocowanym do fotela tortur.

     

      Pan w całkowitym lateksowym uniformie siedział naprzeciw tych jaj. Mocno zapiekło, gdy Pan dezynfekował mi narządy, krocze i odbyt płynem do dezynfekcji na spirytusie. Patrzyłam jak Pan wbija igłę do jednej z butelek i naciąga przeźroczystego płynu do strzykawki. Naciągnął całą. Jak trzymając w górę igłę wypycha z niej powietrze. Jak biorąc w palce moje lewe jajo obraca je i przykłada igłę do jego dłuższego końca! Byłam sparaliżowana ze strachu. Panicznie  boje się wszelakich igieł. Dyszałam głośno rozwartymi ustami. Pan popatrzył uważnie na mnie.

     

    – Boisz się suko? – Raczej stwierdził niż zapytał.

     

    Nic nie powiedziałam. Za całą odpowiedź był mój krzyk, gdy poczułam wbicie igły. Szybko pojawił się ostry ból, gdy igła przebiła skórę worka i weszła do jajka. Ból promieniował do nasady kutasa, przez pachwinę i do lewej nogi. Trochę zelżało więc już nie darłam się bardzo tylko jęczałam szarpiąc mocujące mnie pasy. Igła jakby wchodziła z mniejszym oporem. Niewiarygodnie intensywny cudownie przyjemny ból podniecał mnie. Wreszcie igła weszła daleko w jajo. Niewiele jej zostało. Po wprowadzeniu igły Pan zrobił króciutką przerwę patrząc na mnie jęczącą. Coraz bardziej podnieconą. Następnie cofnął nieco tłoczek strzykawki sprawdzając czy pojawi się krew. Nie było jej. Powoli popychał tłoczek wyciskając płyn do jajka. To co nastąpiło jest trudne do oddania ale tępy ból zaczął promieniować z lewego jaja jak tylko płyn dostał się do niego. Jajo rosło w oczach. Stawało się coraz większe i cudowniejsze. Po opróżnieniu ok. Połowy strzykawki poczułam rosnące drętwienie jaja i okolicy jako efekt działania płynu. I znowu pojawiło się niesamowite doznanie trudne do opisania. Tępy ból zmienił się w pełne czucie, gdy jajo wypełniło się wstrzykniętym płynem i rozszerzyło się. Sapałam z rozkoszy będąc na granicy wytrysku! Pan powoli wyciągnął igłę. Wytarł małą kropelkę krwi sterylnym gazikiem. Począł masować i uciskać jajko ale ja nic nie czułam. Drętwota. Zgniatał je bardzo mocno. W innym wypadku przy takim zgnieceniu i kręceniu dawno bym wyła, a tu nic. Pewnie mógłby je całkiem zmiażdżyć a ja bym nie stęknęła. Ponownie napełnił strzykawkę. Przemył wacikiem skórkę worka na prawym jajku. I znowu pojawił się znany ból po wbiciu wpychaniu igły. Jednakże tym razem jeszcze przed pełnym wprowadzeniu igły pojawił się okropny, nie do wytrzymania ból. Wyłam i szarpałam pasy. Pan wyciągnął igłę. Za igłą pojawiło się trochę krwi kapiąc na stolik operacyjny. Szybko jednak krew przestała lecieć. Pan ponownie odkaził jajo i przystąpił do drugiego wprowadzania igły zaczynając nieco wyżej. Teraz poszło łatwiej, ale trzeba było użyć większej siły bo prawe jajko stawiało opór większy niż lewe. No i ból był o wiele większy a tym samym szybciej się podnieciłam. Ból malał, gdy igła wchodziła coraz głębiej. Znowu pojawił się taki sam tępy ból jak przy lewym jajku. Czułam jak narasta ciśnienie wewnątrz jaja, gdy płyn zaczął wchodzić. Coraz większe drętwienie. Cienka skóra wora napięła się bardziej nie mogąc pomieścić ogromnych jaj. Żyły nabrzmiały i wyszły na wierzch. Po opróżnieniu strzykawki prawe jajo znowu stało się większe od lewego. Oba były jak u byka prawie! Po wyjęciu igły Pan rozpoczął masowanie, uciskanie i naciąganie jaj. To było nie do wytrzymania. Przestał maltretować moje jaja. Teraz leżały na stoliku operacyjnym jak wielkie dwie śliwy i podskakiwały. Pojawił się gwałtowny niepowstrzymany orgazm. Nastąpiły gwałtowne  skurcze. Z otworu elektrody w kutasie trysnął wysoko w górę cienki strumień żółtego płynu bez plemników. To była moja sperma. Krzyczałam z rozkoszy. NIESAMOWITE doznanie!!! Pan ponownie napełnił strzykawkę. Poczułam ukłucie igły. Skóra worka nie była odrętwiała. Dalsze wbijanie igły nie bolało. Pan wciskał następna porcje płynu w lewe jaja. Patrzyłam jak jajko rośnie coraz więcej. Czułam jak skóra worka na nim naciąga się jeszcze bardziej. Po opróżnieniu strzykawki lewe jajo było ogromne. Miało już w sobie 8cm płynu! Pan znowu zaczął je masować i uciskać. Ponownie zaczęłam się podniecać.

     

      Potem prawe jajko dostało taką samą porcję płynu. Ponownie Pan torturował moje drętwe jajka. Miałam znowu potężne wytryski i orgazm. Następnie każde jajko dostało trzecią porcję. Tym razem po pół strzykawki. Widok jajek był nie do opisania. Ogromne, potężne. Opięte cienką, żylastą skórką worka, która groziła pęknięciem. Z resztą jaja też mogły popękać, gdyby wstrzyknąć jeszcze płynu. Pan odłączył stolik operacyjny opuszczając moje jaja w dół. Co za uczucie! Jakbym miała tam dwa okropnie ciężkie kamienie. Wór wyciągnął się jeszcze bardziej do dołu. Czułam w pachwinach tępy, nieznośny ból jakby mi ktoś wyrywał jajka. Pan poruszał jajkami zmuszając je do dyndania co zwiększało ból w pachwinach. Krzyczałam. Patrzyłam jak Pan przygotowuje drugą strzykawkę. Wbił igłę w kutasa w odległości około 3 cm od podstawy. Poczułam dziwny ból promieniujący od dołu kutasa do główki. Skóra napęczniała. Płyn rozszedł się po kutasie. Gorzej było, gdy drugi zastrzyk dostałam od dołu główki przy wędzidełku. Nie było cicho! Pasy mocujące zatrzeszczały. Po chwili łeb kutasa stracił czucie. Był drętwy.

     

      Stałam mocno nachylona w rozkroku wypinając wysoko dupę. Ogromne, jak duże grejpfruty jaja kołysały się ciężko daleko poniżej kolan! Coś niesamowitego! Były drętwe. Tak samo i kutas. Sztywny i drętwy. Pan przygotowywał moją dupę do ruchania. Na odbycie miałam założoną pompę, która wyciągała go jeszcze bardziej z dupy. W cylindrze pompy widziałam napęczniałą brązową kiszkę. Jej wlot był napuchły i pofałdowany. Cała już była nabrzmiała tak okropnie, że nie widać było ziejącego otworu. Pan miał przypiętego do bioder monstrualnego, czarnego kutasa z lateksu. Co najmniej metrowej długości. Był to model końskiego kutasa z płaskim łbem. Na rękach, Pan, miał czarne, gumowe rękawice. Zdjął pompę i dokładnie wysmarował mi dupę, jaja i kutasa oliwą. Wielką gruszką wcisnął mi w odbyt oliwę. Czułam jak naciąga rękoma na łeb kutasa końskiego kiszkę odbytu. Odbyt był tak ciasny, że zaczęłam kwiczeć dziko. Ruchał moja dupę okropnie!!! Potworny kutas rozciągał mi odbyt i wchodził na całą długość ponad metr! Najgrubszy był u nasady. Wtedy darłam się potwornie. Odbyt głośno mlaskał i pierdział. Okropne jaja dyndały się ciężko jak dwie żelazne kule armatnie. Ruchanie szybko stało się torturą. Gdy nogi się uginały pode mną to Pan krzyczał na mnie i musiałam z wyciem prostować je i wypinać mocno dupę. Gdy skończył padłam na podłogę jęcząc i skomląc. Drętwe jaja leżały daleko z tyłu a kutas, bez czucia z przodu. Chyba z godzinę mnie ruchał. Tak mi się przynajmniej wydawało?! Potem leżałam z dupą w górze na stole a Pan fistował mi dupsko jedną i dwiema dłońmi na zmianę. Wpychał dłonie głęboko. Jedna wchodziła aż powyżej łokcia a dwie do łokci! Moja dupa i odbyt rozlazł się całkiem od tych tortur. Po fistowaniu leżałam płacząc na stole. Pan coś robił. Przygotowywał dla mnie następną przyjemność. Po dłuższej przerwie, znowu stałam a Pan mył moje ciało. Szczególnie dupę, narządy i całe krocze. Wyszorował je szczotką! Ponownie siedziałam na fotelu tortur rozkraczona szeroko. Ciężkie jaja wisiały w dole. Sztywny kutas sterczał lekko w górę. W odbycie i kutasie znowu miałam elektrody. Tym razem fotel był podniesiony wysoko. Tak, że siedzący w dole Pan miał je prawie na wysokości twarzy. Ubrany jak do operacji obmywał mi jaja, kutasa szczypiącym okropnie płynem. Ma stoliku obok błyszczały nieprzyjemne narzędzia do tortury. Skalpele , kleszcze i jakieś inne nieznane mi przyrządy. Po odkażeniu krocza nastąpiło to co miało nieuchronnie nastąpić, a co nie każdy akceptuje to jako seks! To o czym pisałam na początku! Jaja zostały ułożone na podstawce. Oddzielone od siebie i zamocowane, aby się nie ruszały. Poczułam ostry ból nacinanej skóry worka. Tylko jaja i kutasa miałam drętwego, skórę worka nie. Ciął mnie na żywca! Wykonał dwa cięcia po bokach, nieco w dole jaj. Skóra rozeszła się. Przecięte zostały wszystkie warstwy aż do jajek. Widać było sinawe jajka. Głucho stękałam. Ostry ból zaatakował moje pachwiny i brzuch, gdy przy pomocy szczypiec i rozwieraczy Pan wydobywał na wierzch najpierw prawe potem lewe jajko. Wyskakiwały jak z procy. Mocno je wyciągnął i rozpostarł. Skóra worka cofnęła się do góry. Teraz miałam jaja całkiem wypreparowane na zewnątrz. Były ogromne i sinawe. Czułam pulsowanie narządów. Na początku było trochę krwi ale nie dużo i szybko przestałam krwawić. W lustrze widziałam wielkie sinawe, podłużne kule rozpostarte daleko od siebie. Skórę worka podciągniętą aż pod krocze. Sztywny bordowy kutas z sinawą główką sterczący w górę. Szeroko rozkraczone uda i wywalony odbyt. Pan założył mi na każde jajko przyrządy do miażdżenia. Przyrząd nazywa się „dziadek do orzechów”. Mocno je skręcił płaszcząc jaja. Nie czułam nic prócz tępego ucisku. W końcu usunął podstawkę. Teraz jaja opadły swobodnie w dół. Wypreparowane, ogromne, sinawe wysiały. Pokrywała je gęsta siateczka żyłek. Skóra worka została podciągnięta do góry, do krocza i podwieszona skórzanym przyrządem na paskach. Jaja były teraz całkowicie odsłonięte. Wisiały jedno przy drugim. Lewe trochę niżej niż prawe. Zaczęły się tortury. Zbyt drastyczne abym opisywała szczegóły. Na koniec miałam przebite na wylot każde jajko trzema igłami a na nich wisiały ciężarki. Okropnie było. Takie wypreparowane, wiszące jaja nazywane są „Jojem BME”. Najpierw  dostawałam uderzenia prądu w odbyt i kutasa. Za każdym uderzeniem wiszące, przebite i obciążone jajka podskakiwały do góry i opadały jak przysłowiowe jojo na sznurku. Potem Pan dotykał metalową elektrodą, trzymaną w dłoni przez gumowa rękawice, każde jajko osobno. Wtedy wrzeszczałam a jajko podskakiwało mocno do góry i opadało. Robił to na zmianę raz jedno raz drugie jajko. Męczył dotykając w samo jajko albo w tą czerwoną część, na której wisiało. Mocny tępy ból był stale w całym obszarze narządów! Co jakiś czas dostawałam orgazmy okropne, ale suche. Nie było czym tryskać. Orgazmy były bardzo bolesne. Byłam męczona przez wiele godzin w tym stanie. Kazał mi chodzić, kucać, skakać. Nawet chłostał te jaja małą packą. Co jakiś czas byłam ruchana w dupę, w wypompowany odbyt. Po każdym ruchaniu był obowiązkowy fisting dupy. Sala nie miała okien i nie wiedziałam czy to już noc czy dzień. Z resztą nawet to mnie nie interesowało. Byłam skupiona na bólu i torturach. Na koniec zostałam rozpięta w niesamowitej pozie na metalowej ramie-stelażu. Nogi w szerokim rozkroku przymocowane za stopy do pionowych rur stelaża. Biodra i dupa pionowo. Tułów pochylony do przodu i wygięty mocno w tył za ręce szeroko rozłożone w górze i przypięte daleko w tyle do górnej poprzeczki stelaża. Tułów pionowo wygięty na poziomej rurze zamocowanej na wysokości pasa z tyłu. Sine cyce sterczały w przód. Sino brązowy, sztywny kutas z elektrodą sterczał poziomo drgając. Gołe jaja przebite igłami i obciążone ciężarkami podskakiwały rytmicznie w takt impulsów prądu. W dupie metalowa kula elektrody odbytniczej. Wisząca kiszka odbytu zaciśnięta opaską, aby kula elektrody nie została wypchnięta z dupy. Do części, na których wisiały jaja przymocowane były dwie dodatkowe elektrody. Pozycja niebywale seksualna i widowiskowa. Okropnaaaaa! Czarna maszyna obok błyskała lampkami. Rozlegał się dzwonek i ja zaczynałam wrzeszczeć dostając uderzenie prądu w dupę, kutasa i kolejne jajo. Jajo jak „jojo” podskakiwało do góry i opadało szybko pod ciężarem. Drętwota jajek i kutasa już prawie minęła i teraz czułam wszystko!!!! Przemożny, tępy ból uderzał mnie co raz w pachwiny, nogi, łono. Jęczałam, płakałam, piszczałam i bełkotałam. Mając co jakiś czas okropne orgazmy pobudzane prądem. Trwało to okropnie długo. Pan zostawił mnie samą w Sali z tą straszną maszyną. Gdy wrócił ja wisiałam bezwładna na stelażu nie krzycząc nic tylko drgając. Wtedy uwolnił mnie. Leżąca na stole wymył dokładnie. Wydezynfekował wypreparowane jaja. Z resztą w całym czasie moich tortur z jajami na wierzchu co jakiś czas spryskiwał mi je płynem z spryskiwacza, aby nie wysychały. I odkażał je. Na koniec zabiegów, włożył moje jaja i worek w gumowy pojemnik czymś wypełniony i szczelnie zawiązał. Pojemnik ten wisiał przymocowany do pasa. Po jedzeniu położył mnie spać. Cały czas jak byłam u niego, około 3 dób” miałam jaja poza workiem moszną. Każdego dnia przechodziłam wielogodzinne męki, perwersyjny seks. Ostatniego dnia Pan rozciął mi worek na dwie części, każde jajko wsadził w jedną część worka i zaszył skórę. Następnego dnia sprawdził stan ran i jajek. Wszystko było w najlepszym porządku. Nie było bólu, opuchlizny, dawałam normalną swoją spermę bez plemników podczas kilkunastu masturbacji. Nawet spermy było więcej jak zwykle. Teraz miałam dwa osobne worki z jednym jajkiem w środku. W domu przez cztery dni moczyłam worki w płynie, który dostałam od Pana. Po tygodniu już ruchałam się jak bura suka. Tylko cienkie, blade ślady ukryte w fałdach podzielonego  worka świadczyły, o przebytej sesji BME. Po miesiącu znowu była u tego pana na torturach BME. Tym razem skończyło się przecięciem kutasa na dwie połówki wzdłuż. Gdy odwoził mnie do domu powiedział, że za miesiąc zajmie się moją odbytnicą.

     

    -Tak Panie. – Odpowiedziałam tylko.

     

    Jeśli doczytałeś (-liście) do tego miejsca i jesteście zdruzgotani oraz zniesmaczenie to sami sobie jesteście winni niezdrowej ciekawości.

     

    ®Arletka Ruchliwa

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa

    Jak zostałam udoskonalona

  • Pamietnik masochistki 1 (wybrane)

    Pamiętnik masochistki 1 (wybrane)

    Mój drogi pamiętniku – Czerwiec 2017 – wtorek:

    W poprzednim tygodniu w czwartek zadzwonił telefon. Akurat kończyłam czwartą serie porannych lewatyw 6-cio litrowych. Mijała 28 minuta od czasu napełnienia. Okropnie rozdęte brzuszysko twardo sterczało do przodu. Po bokach rozdymały się grube rury jelit. Mój mały kutas był jak zawsze sflaczały gdzieś tam w dole, niewidoczny przesłonięty balonem brzucha. Przyrząd na narządach mocno obciągał napletek, zaciskając malutkiego kutasa i długi worek, rozdzielając na boki jaja. Między jajami sterczał spory metalowy zaworek ze stali chirurgicznej. Jest to wszczepiony w mosznę implant umożliwiający napełnianie worka płynami lub powietrzem bez konieczności używania igieł. Jest to pamiątka z dawnych lat, gdy byłam suką doktora Z. Doktór Z. był sadystą-chirurgiem. On to torturując mnie na stole operacyjnym wykonał kilka przeróbek moich narządów wszczepiając metalowe implanty. Zaworek do worka był jednym z nich. Drugi implant mam wszczepiony między udami, w kroczu, tuż pod workiem nad łechtaczką. Coś w rodzaju rurki zamykanej wkręcanym koreczkiem na łańcuszku. Tędy, między nogami robię siku! Implant łączy się bezpośrednio z pęcherzem za pomocą wszczepionej świńskiej żyły. Gdy chce mi się siku muszę kucnąć, unieść worek i odkręcić koreczek. Sam pęcherz został pozbawiony zwieracza przez wycięcie go i wszycie dawnej cewki bezpośrednio. Aby mocz nie wylatywał z kutasa wsadzam sobie podłużny, gumowy korek, który po napompowaniu uszczelnia go. Niestety gumowa gruszka pompki jest na stałe złączona z korkiem i zwisa na zewnątrz. Trochę to niewygodnie, zwłaszcza, gdy jestem na plaży czy basenie. Wisząca, czarna gruszka między nogami wzbudza zainteresowanie. No, ale mnie to wcale nie krępuje. Dzięki tym zmianom, niestety stałym już i nie do usunięcia, doktor Z. przeprowadzał na mnie bestialskie, sadystyczne eksperymenty pseudo medyczne. Przywiązana do stołu operacyjnego, rozwarta szeroko z wywalonym odbytem i narządami wyłam dziko. On to nauczył mnie się bać. Boję się do tej chwili. Nauczyłam się żyć z tymi implantami. Te wejścia są też wykorzystywane i dzisiaj przez niektórych w czasie tortur. Teraz czułam, jak zawsze przy lewatywach, ogromną twardość i sztywność kutasa i jaj. W lustrze stojącym przede mną widziałam sinawo-niebieski trzon z granatowymi żyłami zakończony ogromną, naprężoną główką koloru granatowego. Wielki otwór cewki moczowej, pozbawiony korka, ział okropnie. Z tego otworu sączył się śluz. Napięty, długi worek sterczał skośnie w dół trzymany przyrządem. Na jego końcu wielkie, spuchnięte, rozdzielone jaja opięte mocno skórką. Skórka była tak naciągnięta, że sprawiała wrażenie, iż za chwilę pęknie uwalniając uwięzione jaja. Metalowy implant sterczał na szczycie. Dochodziła czwarta godzina lewatyw! Czekały mnie jeszcze dwie serie po trzy lewatywy 7-dmio litrowe. Przez ten czas wszystkie założone przyrządy musiały być dobrze zaciśnięte! Moja wielka dupa była szczelnie zatkana olbrzymim napompowanym korkiem. Dziwne, podłużne cycki, zakończone czarnymi, grubymi jak palec sutami spływały po bokach rozdętego brzucha. Na nich, jak zawsze podczas lewatywy, założone były cylindry próżniowe sutko ssawek. Sutki szczelnie wypełniały cylindry wyciągnięte na długość 11 cm, co pokazywała podziałka na cylinderkach. Powoli, ciężko jęcząc podeszłam po telefon. Pod wpływem tego moje cyce ożywiły się a duży sterczący worek zaczął uderzać, w dole o uda. Czułam jak sztywny kutas drga wychlapując śluz z cewki. Podniosłam telefon. Numer prywatny się wyświetliło. Jako suka masochistka zawsze odbieram każdy telefon, nawet takie bez numeru. Jestem do dyspozycji każdego!

    – Słucham, tu transmasomax,  suka masochistka. Czym mogę służyć? – Odezwałam się jak zawsze grzecznie.

    Po drugiej stronie męski głos, tak jak lubię, od razu przeszedł do rzeczy. Od razu poznałam, że facet jest konkretny a nie jakiś erotoman-fetyszysta. Musiałam potwierdzić czy moje ogłoszenie na stronie, a mam na kilku stronach anonse, jest aktualne? Czy to, co tam napisane jest prawdą? Czy jestem prawdziwą masochistką gotową oddać swe ciało na tortury? I wiele innych pytań. Musiałam opisać siebie, potwierdzić swoje parametry: waga, wzrost, maksymalne pojemności kiszki, worka, pęcherza, żołądka. Rozmiary narządów, rozwarcie cewki, odbytu, ust. Odpowiadałam grzecznie jękliwie nic nie zatajając.

    – Teraz suko możesz zadać jedno pytanie. – Powiedział na koniec, gdy wszystko było ustalone.

    – Cz,czy będzie też seks czy tylko tortury? – Spytałam zacinając się.

    – Oczywiście, że będzie. Seks bez gumy. Co ty myślałaś? Jesteś suką, męską kurwą i szmatą. Będziesz dawać nie tylko dupy a jak będziesz to źle robić to będziemy ciebie srogo karać. – Powiedział ostro.

    W tym momencie doszło do mnie, że może być ich kilku, ale doświadczenie suki powstrzymało moją ciekawość i popełnienie błędu strasznego jakim byłoby zadanie drugiego pytania.

    – Tak, Panie, wola twoja. – Jęknęłam.

    Na tym się zakończyła rozmowa. Spotkanie miało być we wtorek. Do tej pory musiałam przygotować ciało i psychikę według wskazówek. Odłożyłam telefon i udałam się do łazienki, gdzie czekały na mnie gumowe wlewniki i pompki do lewatywy oraz inne przybory. Z odbytu ostro lunęło, gdy wyjęłam korek. Z kutaska trysnął śluz i siku. Bluzgając cieczą z odbytu, płacząc, dokręcałam przyrząd na narządach i zwiększałam ssanie pompek na sutkach. Jeszcze przez dwie i pół godziny robiłam lewatywy i dokręcałam przyrządy. W końcu leciała ze mnie tylko czysta woda! Moje jelita, cienkie i grube były wypłukane. Brzuch, cyce, narządy, odbyt zdeformowane okropnie, zwisały. Na koniec, jak zawsze, wypiłam dwa litry wstrętnej cieczy, krztusząc się i dławiąc wepchnęłam głęboko w przełyk elastyczny przyrząd zakończony kulką z frędzlami. Szybko nim poruszałam i wyciągnęłam. Rzygnęłam ostro, gęstym, szarym strumieniem. Powtórzyłam operacje wiele razy aż rzygałam tylko czystą wodą. Przez cewkę, do pęcherza wsadziłam, grubą 3 cm rurkę i  zabezpieczyłam ją do główki przed wypadaniem. Sprzątając i myjąc przyrządy a potem biorąc kąpiel cały czas płakałam. Nie mogłam się uspokoić po tym, co usłyszałam od tego okropnego faceta. Od tej chwili miałam nakazane chodzić na golasa. Nie wolno mi było jeść stałych pokarmów. W południe wykonałam jeszcze trzy serie lewatyw i płukanek w pełnym oprzyrządowaniu. Wieczorem ubrałam się i poszłam kupić, co kazał na te kilka dni. W sklepie i aptece dziwnie na mnie patrzyli. Na ciele miałam założone przyrządy, które stawiały poziomo cycki i narządy, co było widoczne nawet przez grubsze ubranie. W końcu udało mi się wszystko zdobyć i dotrzeć w miarę bezpiecznie do domu. W domu natychmiast obnażyłam całkiem ciało, zlałam mocz z worka wiszącego na udzie do zbiornika. Mocz zbierałam cały czas. Potrzebny był mi do nocnej lewatywy. Piątek, sobota, niedziela i poniedziałek upłynęły mi w płaczu, strachu, bólu i rozmowach z Panem. Codziennie rano o piątej pobudka. Byłam tak wystraszona i psychicznie załamana tym, co mnie czeka, że zaraz po otwarciu oczu zaczynałam płakać. Był to skutek wieczornych spotkań i rozmów z tym facetem oraz oglądanie obowiązkowe pokazów przeprowadzonych przez niego sesji sado-maso. To wszystko miało stać się mym udziałem. Po odłączeniu rurki kroplówki dojelitowej, którą otrzymywałam całą noc oraz kutasa od rurki zbierającej siku, zlewałam wszystko do zbiornika, zbierając na wieczór. W łazience miałam już wszystko przygotowane z poprzedniego wieczora. Najpierw zakładałam przyrząd na narządy i mocno je wyprężałam. Starałam się to robić rzetelnie aż do okropnej twardości i bólu. Potem zaciskałam cycki i zakładałam cylindry pompy na sutki. Gdy wszystko nabrzmiało jak trzeba, z odbytu wyciągałam ogromny korek, który miałam w nocy. Ziała tam wielka, niezamykająca się dziura. W tę dziurę pakowałam ogromny korek do lewatyw i pompowałam aż do momentu, gdy dalej nie wytrzymywałam. Napełniałam płynami wlewniki wiszące nad stołem. Teraz przychodziło najgorsze. Musiałam założyć sobie w usta knebel do lewatywy żołądkowej. Jest on zaopatrzony z jednej strony długą, miękką, grubą rurą. Którą dławiąc się i krztusząc wsadzałam w przełyk do żołądka. Po połknięciu zapinałam mocno paski knebla i pompowałam go. Tak przygotowana uruchamiałam kamerę i prezentowałam swoje zdeformowane torturami ciało. Wszystko nagrywałam tak jak ten facet kazał bo wieczorem mu wszystko wysyłałam. Kładłam się na stole. Nade mną wisiały wielkie balony wlewników, pełne wstrętnej cieczy. Powoli przyłączałam rurki zwisające z góry. Najpierw te do odbytu, potem rurkę to kutasa oraz do worka i na końcu podłączałam lewatywę do żołądka. W łazience jest wielkie lustro więc wszystko widziałam. Po otwarciu zaworków maksymalnie przyjmowałam wlewy w dupę, w pęcherz, do żołądka o pompowałam mosznę. Jak zwykle monstrualne pojemności. Moje ciało szybko pęczniało okropnie. Pod koniec wlewów, każdy trwał około 40 minut, okropnie się rzucałam rozdymana boleściami. Nie wolno mi było ani na chwile przestać. Wszystko było nagrywane. Gdy gumowe wlewniki były puste i płaskie, zakręciłam zaworki, ale rurek nie wolno było odłączać. W mękach bolesnych leżałam przez 50 minut. Dopiero po tym czasie odłączałam rurki i powoli wstawałam. Mój widok w lustrze nie był za ciekawy, ale seksowny. Przed wypróżnieniem dokręcałam przyrządy na ciele. Nie szłam na sedes, ale wypróżniałam się do dziury zrobionej w podłodze. Ależ bluzgało ze wszystkich otworów. Taki zabieg powtarzałam jeszcze dwukrotnie. Miałam nakazane kontrolować wypróżnienia. Jeżeli nie były czyste perfekcyjnie to musiałam lewatywy powtarzać do skutku! Po zabiegu następowała pora posiłku. Jak wspomniałam, nie jadłam żadnych stałych posiłków. Karmiona byłam doodbytniczo, dojelitowo. Grubą rurą wsadzoną w jelito wlewałam sobie 3-4 litry spreparowanej mieszanki bogatej we wszystkie niezbędne składniki odżywcze oraz te, które wypłukiwałam sobie lewatywami. Po takim posiłku i zatkaniu odbytu kładłam się do łóżka na jakiś czas aż wszystko zostało wchłonięte. Potem miałam kilka godzin dla siebie. W tym czasie depilowałam całe ciało dokładnie, przygotowywałam sprzęt, mieszanki i łazienkę do następnych lewatyw. W zasadzie, gdy kończyłam przygotowania nadchodził czas następnych zabiegów. I tak w kółko. Z tą różnicą, że już nie depilowałam ciała. Ostatnią serię zabiegów kończyłam około 2200. Wtedy to stosowałam lewatywy z uzbieranego moczu. Po posiłku dojelitowym następowała sesja video z Panem. Nie była to sesja na kanale prywatnym ale na publicznym z mnóstwem widzów. Pokazywałam nagrania dziennych zabiegów i wykonywałam ćwiczenia pod jego dyktando. Wszystko przy akompaniamencie mojego płaczu, stękania i krzyków bolesnych. Potem leżąc już w łóżku oglądałam okropieństwa dokonywane przez Pana na nadesłanym materiale filmowym. I to mnie dobijało psychicznie. I tak aż do wtorku. Wtorek dzień spotkania! We wtorek już od czwartej rano darłam się w łazience. Leżałam na stole szarpiąc konwulsyjnie zdeformowanym ciałem. Potworny brzuch w pełen kolejnej dziewięciolitrowej, tym razem, lewatywy. Sterczące pionowo fioletowe cyce z czarnymi sutami na szczytach, Granatowo siny łysy kutas wyprężony do pionu a dalej pionowo sterczące, rozchylone na boki, fioletowe jaja. Byłam już po lewatywach żołądka, więc wrzeszczałam ile wlezie nie zważając na sąsiadów. Z resztą podejrzewam, że oni nie pierwszy raz słyszeli moje wycie i krzyki. Właściwie już od niedzieli byłam tak czysta, że praktycznie z każdej dziury leciał czyściutki płyn. W końcu byłam pusta. Posprzątałam wszystko i poukładałam równo. Przed depilacją ciała wepchnęłam w dziurę odbytu wielki korek z zaworkiem. Podłączyłam elektryczną pompkę i nastawiłam nakazane ciśnienie. Mój brzuch natychmiast wyprężył się szybko i mocno, gdy pompka wtłaczała powietrze. Szybko osiągnął niebywałe rozmiary. O wiele większe niż przy lewatywie z płynu. Pępek wyskoczył na wierzch. Ból, ból, bóóól! To samo zrobiłam z pęcherzem! Poprzez implant między udami napełniłam pęcherz. Dobrze znam okropieństwo tortury nadymanego pęcherza!! Nie do opisania. Ból ostry jakby igły wpychane były w moczowody do nerek. Nie ma słów. Krzycząc i płacząc depilowałam całe ciało. Z bólu ledwo stałam na nogach. Leżąc na stole długo wypuszczałam powietrze z odbytu i pęcherza. Miałam jeszcze trochę czasu do wyjścia, więc powoli się przygotowałam. Zakazane miałam mieć na sobie jakąkolwiek bieliznę. Mam bogaty wybór ubrań i bielizny masochistycznej, która nie tylko powoduje ból i dyskomfort przy noszeniu, ale i w prosty sposób udostępnia ciało dzięki odpowiedniemu kroju i zamkom błyskawicznym, bez potrzeby całkowitego obnażania się. Ubrania są idealne na pierwsze spotkania. Na szybki seks i badanie mnie w miejscach publicznych przed zapakowaniem do samochodu. Najpierw ponownie napompowałam dupę i brzuch poprzez korek w odbycie. Na cycki założyłam skórzano metalowy stanik i zacisnęłam mocno paski stawiając każdy cyc twardo w poziomie. Szesnastocentymetrowe, palcowate, grube czarne suty sztywno sterczały bodząc w przód. Moje cycki nie są typowymi cyckami kobiecymi. Przecież sama nie jestem kobietą a obojnakiem suką. Powstały one w pewien sposób. Na całej długości są prawie równe jakby dwa długie walce. Teraz te walce sterczały poziomo siniejąc i sztywniejąc. Szeroką dupę i ogromny brzuch wcisnęłam w spodnie. Spodnie są z regulacją na biodrach i w pasie. Od góry z przodu, poprzez krocze, aż do pasa z tyłu biegnie mocny zamek błyskawiczny. Po jego rozsunięciu wszystko mam na wierzchu jedynie przez biodra biegnie wąski, podtrzymujący pasek. Zamek jest koloru jaskrawo czerwonego, dobrze widoczny. Ubrałam resztę ubrania. Bluzka do pępka zaopatrzona w dwa zamki z przodu i z tyłu rozsuwane na całej długości z góry na dół. Na to kurtka, tylko do pasa, też zaopatrzona w rozsuwane zamki z przodu i z tyłu. Byłam gotowa do drogi. Niestety w takim stroju nie było możliwości ukryć sterczących cycków i napompowanego brzucha. Twarde. Poziome cyce wypchnęły bluzkę nocno do przodu i uniosły ją, prawie odsłaniając cały balon brzucha. Do tego suty sztywne, twarde,  szesnastocentymetrowe, mało nie przedziurawiały materiału bluzki. Nie będę tu opisywać, drogi pamiętniczku, jak dotarłam na miejsce spotkania i co przeżyłam. Byłam załamana i zeszmacona kompletnie. Spotkanie odbyło się w niezbyt odludnym, dość uczęszczanym miejscu. Po przybyciu, wybrałam miejsce, które wydawało się najbardziej niewidoczne. Niestety tylko tak mi się wydawało, bo obecne tam osoby ciekawie zerkały na mnie. Udawałam, że sobie spaceruje i oglądam las. Trwało to trochę. Coraz bardzie byłam przerażona, co było chyba po mnie widać, bo tamci coś dyskutowali patrząc na mnie. Nie mówiąc już o moim dziwnym wyglądzie i jaskrawych zamkach na ubraniu. W końcu zadzwonił telefon.

    – Słucham uprzejmie, tu transmasomax,  suka masochistka. – Powiedziałam zapłakana głośno. Zapominając ściszyć głos, aby tamci nie usłyszeli. Słyszeli wszystko!

    – Suko. Za chwilę będę. Co masz na sobie? – Usłyszałam ostry głos Pana.

    Powiedziałam, co mam na sobie założone i jak jestem ubrana.

    – Posłuszna suka. Teraz suko wystaw na zewnątrz, tylko dokładnie, cały przód, cycki, brzuch narządy oraz plecy od łopatek z dupą i udami. Tak masz czekać. – Powiedział ostro.

    – Tak Panie suka słucha. – Powiedziałam jękliwie.

    – Jak zobaczysz samochód to masz się odwrócić tyłem suko. Nie wolno podglądać bo niewykonanie tego grozi okropnym bólem. – Padło polecenie.

    -Tak, Panie, tak będzie. – Powiedziałam łkając

    Rozsunęłam zamki i podwiązałam ubranie. Stałam teraz golutka z przodu i tyłu. Powoli spacerowałam pokazując swoje ciało dokładnie. Czułam się tak poniżona i załamana, że było mi wszystko jedno, co oni widzą i mówią. Byłam też okropnie podniecona tą sytuacją. Już myślałam, że się nie doczekam. Zobaczyłam jak wjeżdża samochód, taki typowy, dostawczy. Szybko odwróciłam się tyłem do niego. Tak się bałam, że wszystkie szczegóły mi uciekały. Czekałam cała sprężona na ból. Samochód podjechał i ktoś wysiadł. Podszedł do mnie. Zaczęłam nagle dygotać.

    – Co, boisz się suko? – Zabrzmiał niski głos.

    – Tak, boję się bardzo. – Zająkałam się.

    – To dobrze. Bardzo dobrze. Gdybyś wiedziała, co mam dla ciebie to chyba byś posrała się ze strachu. Czy wszystko masz wyczyszczone w środku? – Zapytał na koniec.

    – Tak, Panie w środku jestem całkowicie wyczyszczona. – Odparłam przerażona.

    Na mojej głowie wylądował gumowy kaptur-maska. Zaopatrzony był w matowe szybki z niewielkimi otworkami i otworem na usta. Przestałam dobrze widzieć. Tylko tyle, co udawało mi się ujrzeć przez otworki. Moja szyja została wyciągnięta i wyprostowana szerokim, ciasnym kołnierzem skórzanym. Poczułam jak w usta wsadza mi coś metalowego i po chwili moje szczęki zostały boleśnie, szeroko rozwarte. Zaczął macać moje ciało. Wrzasnęłam, gdy ostry ból przeszył moje cycki. To zostały dociągnięte zaciski stanika stelaża. Znowu rozległ się mój bolesny wrzask i rozległo gromkie pierdzenie. Miałam uczucie jakby ktoś wyrwał resztki mojego odbytu. To On, nie patyczkując się w delikatność wyszarpnął mi korek z dupy spuszczając ze mnie powietrze.

    – Klękaj suko i liż. – Rozkazał

    Uklęknęłam na twardą ziemie. Poczułam jakże znany mi dobrze zapach jaj i kutasa. Zaczęłam lizanie worka, kutasa, pachwin. Czułam jak olbrzymi kutas szybko rośnie. Następnie ten kutas zaczął wdzierać się coraz głębiej w moje siłą rozwarte usta. Był brutalny, bardzo. On chwycił mnie za uchwyty na masce i szybko wepchnął kutasa w przełyk przyciskając mi głowę do podbrzusza swego. Czułam jak moja szyja okropnie pęcznieje. Było coraz straszniej. Traktował mnie jakby trzymał w ręku głowę lalki lub innego przyrządu do ruchania. Parę razy zdzielił mnie dłonią silnie w twarz, gdy zaczęłam się bronić. To zakończyło definitywnie próby mojego bohaterstwa na zawsze. Dobrze, że miałam wypłukany żołądek, bo inaczej zarzygałabym wszystko. A tak tylko gęsta ślina kapała. W końcu wbił się głęboko. Poczułam skurcze w przełyku i ciepło. Trysnął do środka. Po wytrysku wylizałam kutasa i jajka. Nadal jednak klęczałam. Robiło mi się coraz zimniej. Nagle moja szyja spęczniała znowu od jego kutasa. Poczułam jak coś gorącego zalewa mi żołądek. Pan raczył wysikać się we mnie! Podprowadził mnie z tyłu samochodu i otworzył drzwi budy. Miłe ciepło owiało moje ciało.

    – Ściągaj szmaty suko. – Rozkazał.

    Zaczęłam nieporadnie się obnażać. Pomógł mi w tym. Zabrał ubranie gdzieś. Stałam całkiem naga. Przez dziurki w masce widziałam jak tamci goście gapią się z dziwnymi minami. W samochodzie zauważyłam materac, łańcuchy zamocowane do sufitu i ścian. Coś w rodzaju stołka czy podwyższenia z olbrzymim, metalowym jajem sterczącym pionowo z siedzenia. Jakieś kable, klamry, czarną skrzynkę z masą przełączników. Były tam też i inne rzeczy, ale nie miałam czasu je dostrzec dokładniej. Pan kazał mi stanąć w rozkroku i wypiąć w górę dupę. Stałam tak a on gdzieś poszedł. Słyszałam jak coś gada z tymi facetami, co się gapili.

    – Czego się boicie. Poruchacie sobie darmo. Widzicie, jakie szerokie dupsko. Ruchaliście kiedyś taką  kurwę, faceta z cyckami i pizdą. Nie, to macie okazje. To jest męska  kurwa. – Słyszałam jego głos i kroki kilku osób.

    – Rozciągnij dupę szeroko rękoma, suko i wywal odbyt. – Rozkazał

    Natychmiast wykonałam polecenie i mocno się nadęłam. Po chwili poczułam jak wyskoczyła mi „Róża”. Czyjeś ręce macały mi „róże”.

    – W takie coś nie da się ruchać. Totalna dziura jak krater. – Usłyszałam obcy głos.

    – Ok, to zrobimy inaczej. Poruchacie ją w gardło. – Powiedział Pan.

    Kazał mi klęknąć, odchylić się do tyłu daleko podpierając rękoma i odchylić głowę w tył. W ten sposób moje rozwarte usta skierowane były ku górze. Byłam gotowa do ruchania. Dalej już nie napisze, drogi pamiętniczku, co ze mną robili obrzydliwego. Byłam pełna spermy i siku. Wszystko się kleiło. Przeruchane gardło wydawało ochrypłe dźwięki. Nawet nie czułam zimna. Jeden wielki smak i zapach spermy pomieszanej z moczem. Nadal tkwiłam w poprzedniej pozycji do ruchania z ustami do góry bojąc się drgnąć. On wszedł do samochodu i coś tam robił. Coś mruczało, syczało i rozlegały się głośne trzaski jak wyładowania elektryczne. On wreszcie wyszedł i postawił mnie do pionu. Było mi niedobrze i ciężko od spermy i siku w żołądku.

    – Gramol się do środka kurwo! – Rozkazał

    Stękając zaczęłam wchodzić. Podniosłam nogę wysoko by stanąć na brzegu, ale natychmiast zemdliło mnie okropnie. Padłam na kolana i lunęło z moich ust. Śmierdząca breja brunatnego koloru. Rzygałam okropnie a on się śmiał. Powoli doszłam do siebie. Ostry ból jąder postawił mnie szybko na nogi. Dostałam kopa w jaja od tyłu! Błyskawicznie znalazłam się w środku. Podprowadził mnie do tego podwyższenia i ustawił w rozkroku dupą nad metalowym jajem.

    – Siadaj suko! – Krzyknął.

    Jęcząc, kucnęłam, rozciągając mocno pośladki wielkiej dupy. Poczułam zimno metalu, gdy moja dziura w dupie zetknęła się z jajem. Naparłam. Nic z tego! Nawet moja dziura w dupie była za mała, aby pochłonąć to jajo! On naparł na mnie za ramiona z góry.

    – Siadaj, kurwo, siadaj! Co myślałaś, że będzie lekko! – Krzyczał i naciskał mnie.

    Ja też się darłam wołając litości, której nie było! O jakże bolała moja dupa! Powoli, powoli jajo wchodziło we mnie. Ale było tak skonstruowane, że nie całe wlazło. To, co zostało w kanale boleśnie rozpierało mnie. Siadłam całym ciężarem bezwładnie. Półdupki zwisały po obu stronach tego przyrządu. Zdjął mi z cycków stanik-stelaż. Moje ręce zostały rozciągnięte na boki łańcuchami mocowanymi do ścian. Potem rozwarł okropnie szeroko moje nogi mocując je do podłogi. Cycki wsadził w coś, co wyglądało jak dwie sprężyny z grubego drutu. Były one większe u dołu a zwężały się ku górze. Były one osobno. Nie były mocowane jak stanik. Były one w stanie ściśniętym. Na każdym sutku zamocował metalową rurkę. Na jaja założył przyrząd, który boleśnie naciągnął worek i wyprężył na boki jądra. Kutas też był włożony w jakąś tulejkę czy rurkę. Skończył i zaczął dokładnie oglądać swoje dzieło.

    – No suko część oficjalną masz za sobą, teraz przygotuj się na zabawę. – Powiedział ze śmiechem.

    Zabawa zaczęła się od jajek. Zabawie towarzyszył okropny ból, który trwał bez przerwy aż do momentu, gdy dojechaliśmy. Wyłam okropnie. W każde jajo wbił mi na wylot grube szpile. W sztywnego kutasa w rurce wsadził gruby pręt przez cewkę do pęcherza i przykręcił go do rurki. Przez każdy sutek wprowadził mi głęboko w cyc bardzo długie, grube igły! Zwolnione sprężyny, potwornie naciągnęły moje cyce do przodu. Z bólu dostałam szału! Wyłam i szarpałam łańcuchy. W końcu się zmęczyłam walką. Oklapłam wyjąc głucho. Dobrze, że samochód był wyciszony od wewnątrz. Na koniec już tylko podłączył kable do jajek, kutasa, cycków i do dużych palców stóp. Poczułam jak jajo w dupie rośnie! Powiększało się jednocześnie okropnie napęczniał mi pompowany brzuch. Trwało to do momentu aż zareagowałam drgawkami i wrzaskiem a ustami zasyczało powietrze! Dalej poczułam mrowienie od palców stóp do jąder. Coraz większe aż w końcu moje nogi same wyprężyły się a jaja zdrewniały. Znowu zawyłam. Prąd znikł. To zrobił, ale tym razem do kutasa i pęcherza. Potem było nogi-odbyt, jaja-odbyt, kutas-odbyt, obie nogi i oba cyce, na zmianę lewa noga prawy cyc i odwrotnie, cyc-cyc, następnie cyce-jaja-kutas-odbyt. Okropne bóle impulsów elektrycznych i sztywnienie bolesne narządów. Na uszy założył mi słuchawki. Na koniec była próba generalna! Rozlegał się ostry dzwonek słuchawkach, jakby ostrzeżenie. Jajo w dupie pęczniało, brzuch wywalał się aż wyskakiwał pępek i wtedy następowały uderzenia prądem. Nie było żadnej prawidłowości i kolejności ani w długości przerw, ani w miejscu tortury. To spowodowało, ze byłam cały czas spięta potwornie gotowa na torturę. W ten sposób torturowana uderzeniami prądu, rozdymaniem brzucha i rozsadzaniem dupy byłam wieziona ku przeznaczeniu. Ślepa i na pół ogłuszona. Cały czas w oczekiwaniu na ból. Zwolnione sprężyny wydzierały moje cycki z piersi. Teraz obciążone wisiały w dół. Przepływ prądu powodował, że raz jeden, raz drugi lub oba jednocześnie podrywały się naprężone, sztywniejąc okropnie do pionu prawie. Szpile wbite przez suty głęboko w cyc przewodziły prąd do wnętrza. Za każdym razem jak cyc stawał pionowo miałam wrażenie wybuchu bomby wewnątrz. Z innymi częściami ciała też było podobnie. No i te ustawiczne pompowanie brzuszyska i rozciąganie odbytu. Okropność! Nie wiem, jak, nie wiem gdzie, nie wiem ile jechaliśmy. Pamiętam wielki ból i nieustający mój krzyk i ten ostry dźwięk dzwonka z słuchawkach zwiastujący torturę. Do dziś okropnie boje się dzwonka. W domu mam go wyłączony. Bo jak tylko ktoś zadzwonił to ja zaraz w ryk i chowałam się. Nawet jak to był inny rodzaj dźwięku. Teraz jest trochę lepiej. Gdzieś dojechaliśmy. Uwolnił mnie. Nie mogłam stać, więc prowadził mnie na czworakach za łańcuch do kołnierza. Jakieś drzwi otwierane z hukiem, jedne, drugie, trzecie. Przestronne pomieszczenie, sądząc po odgłosach. Małe pomieszczenie, słoma, brzęk łańcucha, huk zamykanej kraty i grubych drzwi. Totalna cisza! Zatęchłe powietrze. Brak upływy czasu! Przerażenie. Oczekiwanie na ból. Zaczęłam macać dookoła na tyle ile była długość łańcucha. Szukałam picia. Namacałam blaszany kubek. Jak jest kubek to może jest picie – pomyślałam naiwnie. Namacałam jakiś większe naczynie. Trochę jakiejś cieczy w nim było. Nie pachniała za smacznie. Nabrałam w kubek. Usta miałam nadal rozwarte przyrządem, więc wlałam tą ciecz w gardło łykając jakieś grudki. Jeju, ale okropieństwo, ohyda! Potem zmorzył mnie sen. Obudziły uderzenia bicza i krzyk. Stanęłam na kolanach. Otwory w mojej masce zostały odsłonięte całkiem. Zaczęłam się rozglądać. Byłam w jakiejś obskurnej celi z zatęchłym powietrzem i słomianym barłogiem. Cela oświetlona przerażającym czerwonym światłem. Przede mną stała wielka postać odziana całkowicie od stóp po czubek głowy w czarny ubiór, mocno opinający ciało. Pod wypukłym brzuchem sterczał gruby, wielki kutas a dalej wisiały jaja w worku prawie do kolan. PAN! Przyszło mi na myśl. Natychmiast padłam, w ukłonie, ramionami na posadzkę wypinając wysoko do góry dupę.

    – Panie, suka jest Twoja. Zrób, co tylko zechcesz. – Zaskomlałam przerażona.

    – O widzę, że jesteś nauczona szacunku. Piłaś siku z kupą z wiadra? – Powiedział Pan.

    – Tak, Panie suka była szkolona. Pić mi się chce. Nie widziałam, co piję. Wybacz proszę. – Zaskomlałam.

    – Dobrze, pierwszy i ostatni raz ci wybaczam wywłoko. Zaraz cię napoje bo mi się też chce. – Powiedział.

    Złapał mnie brutalnie za głowę i nim zdążyłam nabrać powietrza jego kutas rozerwał mi przełyk. Poczułam silny, gorący strumień moczu wypełniający mój żołądek. Po wysikaniu, Pan kazał umyć językiem kutasa. Co też gorliwie wykonałam.

    – No dobrze, suka napojona. Teraz suka będzie poddana pierwszym zabiegom. Idziemy! – Ostro rozkazał.

    Ciągnięta za łańcuch pełzłam na czworaka za nim. Mały, ciemny korytarzyk skośnie w górę. W dali jasno oświetlony otwór drzwi. Wpełzłam za Nim do środka. Spojrzałam! To co ujrzałam spowodowało, że natychmiast z piskiem siadłam na dupę i zaczęłam skomleć. SALA TORTUR! Nie będę opisywać tego, co zobaczyłam. Było tu chyba wszystko, co umysł sadysty mógł wymyślić! Prócz panicznego strachu odczułam silne podniecenie masochistyczne na myśl, że zaraz to wszystko będzie na mnie użyte! Spore pomieszczenie bez okien, może piwnica. Jasno oświetlona. Wszędzie wisiały, leżały lub stały metalowe, gumowe, lateksowe i skórzane narzędzia i przybory. Przeważnie olbrzymich rozmiarów. Do tego straszne meble itp. Siedziałam, skomląc, na dupie, wystraszona. Mimo, że ciągnięta łańcuchem obroża wpijała mi się w szyje ja trwałam w miejscu. On zaczął na mnie krzyczeć a w końcu bić batem. Ostry ból pleców i ramion zmusił mnie do kontynuowania mej drogi ku przeznaczeniu. Jak każde tortury, zawsze, tak i te zaczęły się od lewatyw. I to, jakich! Unieruchomiona na stole darłam się i wyłam mając co chwila wsadzane głęboko grube rury w kiszki, w pęcherz i do żołądka. Pan sprytnie wykorzystywał metalowe implanty podłączając tam rurki. Leżałam na brzuchu z narządami i brzuchem w otworach stołu. Członki rozciągnięte i zamocowane pasami. Półdupki dupska mocno rozwarte, odbyt zakorkowany ogromnym korkiem z rurą. Worek napełniony trzema litrami jakiejś cieczy wisiał aż do posadzki. Co chwila potworny brzuch wypełniał otwór w stole i ciężko zwisał nad posadzką. Napompowany pęcherz bolał nie miłosiernie. W trakcie napełniania byłam chłostana po dupie i bita biczem po zwisającym worku. Cały czas usta miałam szeroko rozwarte metalowym przyrządem język wyciągnięty na wierzch. Cyce zwisające do dołu były silnie naciągnięte za suty. W okropnych męczarniach wydawałam z siebie wysokie, niezrozumiale wrzaski i piski. Jakże potwornie miałam zniekształcone ciało. Po wypłukaniu mnie nadal leżałam na stole z wywalonym odbytem. Ogromny, czarny kutas poruszany maszyną ruchał mnie w szalonym rytmie aż moje dupsko podskakiwało i mlaskało. Potem było już tylko gorzej i gorzej. Najpierw powiesił mnie Za SAME cyce. Nogi ujęte w kostkach, szeroko rozszerzone, zamocowane do podłogi, Ramiona związane z tyłu. Wisiałam na cycach całym ciężarem, szeroko rozkraczona. Napełniony, wielki wór zwisał miedzy nogami. Kutas sterczał, poziomo. Głowa otwartymi ustami zwisała odchylona do tyłu. Głęboko w dupie miałam wielki gumowy balon najeżony gumowymi kolcami. Z tego balonu wychodził na zewnątrz odbytu łańcuch, na którego końcu wisiał wielki zbiornik. Zbiornik powoli był napełniany wodą. Robił się coraz cięższy. Rosnący ciężar naciągał moje cyce i wyciągał balon z dupy razem z odbytem. Dodatkowo miałam potwornie napompowany brzuch. Cyce zrobiły się sine i długie, grube suty jak palce sterczały twarde i czarne. Wyjąc okropnie, starałam się nie szarpać. Każdy ruch potęgował cierpienie. Miałam wrażenie, że moje cyce wyciągają się coraz dłuższe. I tak było w istocie! Z dupy wisiał siny odbyt. Powoli coraz większy i dłuższy. Jakby mało było tego On przebijał mi suty i żołądź igłami. Torturował cewkę kutasa grubymi sondami. Ruchał mnie w gardło. Potem tak wisiałam zostawiona sobie i memu cierpieniu. Gdy mnie uwolnił moje zmaltretowane cyce wisiały w dół prawie do kolan! Tak samo odbyt zwisał z dupy do kolan! Zakuta w łańcuchy wisiałam za ręce wysoko górze. Chłostał mnie. Stopniowo moje ciało pokrywały pręgi i czerwone plamy. Robił mi wiele strasznych rzeczy używając wody, powietrza, biczów, metalowych i skórzanych przyrządów. Straszne! Leżałam na stole unieruchomiona, w pozycji wywalającej odbyt na wierzch. Obok stał stół a na nim pojemniki. W tych pojemnikach coś było. To się ruszało!!! Najpierw wsadził mi coś w dupę głęboko i zakorkował mocno kiszkę. Brał z pojemników te paskudztwa i wsadzał w dupę. Korkował ją. TO ŚWIŃSTWO ŁAZIŁO WE MNIE GRYZĄC I SZCZYPIĄC OKROPNIE!!!! Ja ze strachu może więcej niż z ogromnego bólu darłam się i szarpałam bez zmysłów. Mało nie oszalałam! I tak w kółko coraz to inne draństwo pełzało w mojej dupie. Odbyt palił ogniem. O mało co nie zwariowałam jak wsadzał mi w dupę długie, grube, białe robaki! Ja panicznie boje się robaków! Przerwa. Leżałam skulona, wyjąc obłędnie. Skuta łańcuchami w ciemnej kompletnie piwnicy. Jeszcze nie widziałam tego, co zrobił z moim ciałem. Nie wiem jak długo tak leżałam. Dla mnie czas nie istniał. Pędzona kopniakami i ogniem z bicza, krzycząc, ciągnęłam na czworakach z wysoko wypiętą dupą brzęczące łańcuchy, w stronę strasznej Sali. Powiesił mnie za stopy do sufitu i szeroko rozciągnął nogi. Skrępowane boleśnie ręce miałam na plecach podczepione do kołnierza na szyi. Sine cyce ujęte przyrządem sterczały w poziomie a 3 litrowy worek zwisał na wydęty brzuch. Bil mnie okropnie skórzaną packa nabijaną metalowymi guzami. Najpierw skatował mi ziejący w górze odbyt, potem dostałam po worku, dalej przeszłam tortury cycków i sutów. Zostałam wyruchana w gardło i napełniona sikami z kutasa. Potem założył mi na głowę plastykową maskę i torturował blokując mi oddychanie przy jednoczesnym torturowaniu kiszki ręką wsadzana przez odbyt. Na koniec miałam tortury wodne. Zanurzał mi głowę we wiadrze z wodą i topił aż zaczynałam się rzucać konwulsyjnie. Były też tortury prądem. Całe ciało lub poszczególne jego narządy i członki okropnie tężały pod wpływem prądu powodując nie do opisania ból. Nie mogłam wyć tylko charczałam. Pół przytomną i obłąkaną z bólu zawlókł mnie do celi i skuł kajdanami na barłogu. Na pożegnanie wysikał się na mnie. Jeszcze nie dosiedlam dobrze do siebie, gdy znowu musiałam mu służyć. Tym razem zachciało mu się przejażdżki. Wyprowadził mnie przed dom na dziedziniec. Stałam naga dygocząc i płacząc. Na całym ciele miałam wyraźne ślady tortur. Sinawe cyce, długimi czarnymi sutami wisiały w dół. Wypięty brzuch, choć pusty nadal był ogromny. Napełniony wór z jajami zwisał między udami. Prawie fioletowy, pseudo kutas sterczał sztywno. Na dziedzińcu stal pojazd przypominający małą, dwukołowa bryczkę. Z jej przodu sterczał metalowy dyszel. Był on na końcu zagięty w góre i  zakończony dużym, czarnym, gumowym workiem. Teraz ten worek był pusty. Całość była dosyć skomplikowana jak na mnie by ja opisywać. Najpierw uwolnił mnie ze wszystkich łańcuchów i tego, co miałam pozakładane. Na ciało założył mi skomplikowaną skórzana uprząż. Składała się z zapinanych pasów. Wysokiego, sztywnego kołnierza na szyje i kaptura na całą głowę. Kaptur miał na czubku głowy wysoki, gruby kok ze sztucznych włosów. W usta wepchnął mi metalowy rozwieracz i boleśnie rozciągnął mi szczęki a następnie brutalnie wyciągnął na wierzch mój język i zamocował. Uprząż miała z tyłu metalowy stelaż. Który nie pozwalał mi się pochylać. Utrzymywał ciało w wyprostowanej postawie z wypiętym brzuchem przodu i dupą z tyłu. Cyce ujęte w metalowy stanik sterczały sine pozimowo do przodu. Na ich szczytach grube i długie, czarne suty. Każdy sut był przebity i posiadał duże, metalowe koło. Do zaworka, implantu w worku podłączył zwykłą pompkę rowerową i napompował go powietrzem! Tak go napompował, że myślałam, iż zaraz pęknie. Teraz worek przypominał potworną, plażową piłkę. Skóra była okropnie napięta i błyszcząca. Worek lekko opadał bo w środku prócz powietrza była ciecz. Tam gdzie miałam kiedyś kutaska była teraz czarna, pomarszczona skórka. Po założeniu i zaciśnięciu skórzanej opaski na nasadę worka, całość została podpięta do uprzęży. Teraz ten wór z jajami sterczał poziomo do przodu, jak cyce. Przyszła kolej na najgorsze! Wkładanie gumowo metalowego wora w pochwę i odbyt! Stałam wyjąc okropnie z bólu rozkraczona z wypiętą dupą mając wsadzone w pochwę wielkie metalowe szczypce. On naciskając te szczypce otwierał mi szeroko pochwę i wpychał balon dyszla do dupy. Po wepchaniu balona wyciągnął szczypce z dupy. Czułam jak balon pęcznieje w dupie. Przestał pompować, sprawdził dupę i i założył na skórę odbytu ciasną opaskę zaciskową. Na nogi założył mi wysokie do pachwin buty zakończone imitacją kopyt końskich. Stałam z wypiętym brzuchem, cycami i worem sterczącymi do przodu z dupą do tyłu. Z dupy zwisał napięty odbyt i dyszel wózka. Jeszcze tylko lejce do metalowych obręczy w sutach i byłam gotowa. Pan siadł do wózka. Poczułam jak coś ogromnie rozdyma mi brzuch. To on pompował mi do brzucha powietrze. Zaczęło okropnie boleć! Teraz miałam dwa balony z przodu. Jeden balon okropnego brzucha a pod nim sino czerwony balon worka na jaja. Rozległ się okropny świst bata i poczułam ogień na dupie. Następnie w dupie pojawił się ogromny ucisk pompowanego balona. Suty i cyce szarpnięte lejcami zachęciły mnie do ruszenia z miejsca. Zawyłam okropnie z bólu prawie wyrywanego odbytu i pociągnęłam pojazd. Dla zachęty on smagał moją dupę batem i szturchał długim prętem zakończonym metalowymi widełkami rażąc dupę prądem.  Ciągnęłam dwukołowy pojazd ubrana w skurzaną uprząż. Między udami miałam dyszel zakończony wielką kulą. Tą kule miałam w dupie. Z dupy wystawał koński ogon. Uprząż trzymała moje cyce i narządy napięte w poziomie. Suty przebite metalowymi kolami, do których przyczepione były lejce. Usta rozwarte szeroko, język na wierzchu. Ciągnęłam ten pojazd w różnym tempie jak kobyła. Ból dupy i odbytu był przemożny! Całe ciało ogarnął ból. Teraz sino czarne sterczące narządy skakały w różne strony w rytm kłusowania i galopu. Wyjechaliśmy z posesji na drogę. Na szczęście nikogo nie było. Wjechaliśmy do lasu. Znowu nikogo. Wyjechaliśmy z lasu! Przerażona zobaczyłam przed sobą jakąś łączkę. Było na niej kilkoro ludzi! Teraz kazał iść mi stępa wysoko podnosić nogi. Ten chód spowodował, że jeszcze bardziej moje sterczące narządy drgały. Zaskoczeni ludzie takim widokiem stali gapiąc się. Pojechaliśmy dalej. Potem znowu byli jacyś ludzie. W drodze powrotnej minęliśmy też parę zdumionych osób naszym widokiem. Cały czas krzyczałam bardzo, wydając dziwne dźwięki otwartymi ustami. Wreszcie wróciliśmy. Skuta kajdanami łańcuchów, z napompowanym workiem i brzuchem, z zatkana dupą leżałam w śmierdzącej celi na słomie, wyjąc otwartymi ustami z wywalonym ozorem. Zanim nastał nowy dzień udręki, w nocy byłam torturowana dwa razy. Co prawda krótko, ale jakże okropnie! Świt zastał mnie przymocowaną do stołu, krzyczącą, pompowaną kolejną sadystyczną lewatywą. To było straszne trzy doby! Odwiózł mnie tuż nad ranem, aby ludzie nie widzieli tego, co mi zrobił. Rzadko pozwalam odwozić się do domu, ale nie miałam wyjścia. W domu jeszcze zgwałcił mnie w gardło i wysikał do dupy. Tak to było mój pamiętniczku. I strasznie i cudnie.

    ® Arletka Ruchliwa 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa
  • Pamietnik masochistki 2

    Pamiętnik masochistki 2 (wybrane)

    Mój kochany pamiętniczku – Lipiec 2016, środa:

      Właśnie wróciłam. Cała rozpalona i podniecona. Siedzę naga, moje biedne, sine, płaskie cycki czują jeszcze uścisk, metalowych szczęk maszyny do wyżymania. Są bardzo zmaltretowane. Wiszą jak dwa puste worki po bokach ogromnego brzucha. Wielkie, metalowe pierścieni, przewleczone przez suty ciągną je do dołu. Do tej chwili nie miałam pojęcia, że tak można zdeformować cyce. Długi worek z płaskimi jajami i opuchnięty kutas wiszą w dole. Kolor fiolet. Siedzę i zwierzam się tobie pamiętniczku:

      Jak to zwykle bywa, zaczęło się od telefonu. Zgłosiłam się grzecznie i szczegółowo odpowiadałam na wszystkie pytania. On niczego nie wyjaśniał i nie ujawniał szczegółów, jak to czasem robią niektórzy. Domagał się zapewnienia o mojej gotowości do wykonywania bezwzględnie tego, co zażąda. Oczywiście zapewniłam Go swojej kompletnej uległości. Miałam się stawić na spotkanie bez bielizny na sobie. Dzień był ciepły, słoneczny. Na spotkanie przyszłam nieco wcześniej. Podniecona spacerowałam zawracając na siebie uwagę ludzi. Ubrana byłam tylko w cienki, różowy T-shirt i krótkie spodenki dżinsowe. Spodenki chyba dwa numery za małe, opinały moją wielką, szeroką dupę i podbrzusze grożąc rozerwaniem każdej chwili. Były wciśnięte między pośladki pokazując pół dupki do połowy. Kusy t-sirt odsłaniał wystający pępek wypukłego brzuszka, uniesiony wysoko sterczącymi cyckami. Grube, długie sutki wyraźnie były  widoczne i zwracały uwagę. Zwłaszcza te dwa wielkie metalowe pierścienie, które noszę stale, przewleczone przez suty a których nie mogę zdjąć bo są na stałe połączone w całość. Długie, zgrabne nogi, wielkie uda, wszystko nieskażone słońcem, prowokowały swoją bielą. Podjechało eleganckie, czarne kombi, volvo. Boczne tylne szyby były przyciemnione. Kierowca opuścił szybę i kiwnął na mnie. Podeszłam i dygnęłam ładnie. Nie zważając na obecność ludzi kazał mi się rozebrać do golasa. Gdy to wykonałam, zabrał mi ubranie. Kazał się obracać w koło i oglądał. Bardzo mu się spodobał mój spory, „żabi” brzuch. Brzuch jest wynikiem ogromnych lewatyw płynowych oraz pompowania powietrzem. Zaczyna się pod cyckami a kończy tuż przy łonie. Ma kształt owalny. Po bokach ma podłużne wypukłości. To są rozdęte odcinki jelita grubego. Taki owalny brzuch nazywany jest „żabim”. Był z tego faktu bardzo zadowolony. Powiedział, że takiego brzucha szukał. Potem musiałam się nachylić a on zapiął mi psią obroże. Gdy byłam nachylona moja wielka dupa z jajami była wypięta prosto w stronę ludzi. Cyce z wielkimi pierścionkami na sutach wisiały daleko w dole. Na rozkaz położyłam się na tylnym siedzeniu. Drzwi samochodu musiały zostać szeroko otwarte. Leżałam na plecach z wypiętą dupą w stronę ludzi, z jednej strony, trzymając rękoma nogi pod kolanami. Glowa odchylona w tył z szeroko otwartymi ustami zwisała z siedzenia z drugiej strony. Najpierw zostałam wyruchana w gardło. Gdy jego kutas dobrze zesztywniał musiałam się odwrócić  wypinając mu dupę. Ruchał mnie w dupsko i pochwę trzymając za kostki stóp. Moje stopy wystawały ponad dach. Wreszcie ciepło zalało mi wnętrze. Moja dupa została zakorkowana solidnym korkiem. Po zakorkowaniu, klęcząc koło samochodu myłam mu narządy językiem a potem połykałam szybko jego siki tryskające z kutasa wsadzonego w moje gardło. Po tym wstępie kazał wejść mi do samochodu i przyjąć pozycje „suki do transportu”. Jest kilka pozycji, które musi przybrać suka w czasie transportu na tylnym siedzeniu. Leżałam na plecach wystawiona dupą i narządami między fotelami. Rękoma utrzymywałam nogi szeroko rozwarte z udami przyciśniętymi po bokach brzucha. Wszystko było wywalone na wierzch! Odbyt koloru ciemnego fioletu ział ogromną dziurą, wywalony na zewnątrz. Jechaliśmy gdzieś za miasto Zbytnio niebyło mi wygodnie się rozglądać, bo musiałam utrzymywać pozycje. Wreszcie samochód wjechał na podjazd jednego z domków w dzielnicy. Naga, ciągnięta na smyczy podążyłam za nim na tył domu. Znalazłam się w pomieszczeniu bez okien. Było to surowe pomieszczenie, jakby niewykończone, o szarych ścianach i betonowej posadzce. Jedynym umeblowaniem, jeśli można tak powiedzieć, był duży rozkładany fotel, jakby wzięty ze starego gabinetu ginekologicznego. Także podłużny stół. Te niby meble wyposażone w pasy i uchwyty mogły być ustawiane w dowolny sposób. W kilku miejscach z sufity zwieszały się jakieś łańcuchy i liny. Szersza ze ścian miała w wielu miejscach metalowe kola i uchwyty do mocowania, z których  zwisały sznury, pasy i łańcuchy. Bogaty zestaw narzędzi oraz biczy. I wiele, wiele innych nieprzyjemnie wyglądających przedmiotów. Wszystko to nosiło wyraźne ślady częstego używania. W wielu miejscach było widać ciemne plamy, które widocznie nie dawały się zmyć. Pomieszczenie było jasno oświetlone. Stały dwie kamery na statywach. Zostałam rozciągnięta szeroko na ścianie. Na sutach wisiały wielkie ciężary zamocowane do metalowych pierścieni przewleczonych przez suty. Zapomniałam dodać, że wtedy już dawno miałam zrobione otwory w sutach a w nich metalowe koła. Są one tak wykonane, że nie ma możliwości ich zdejmować. Aby je zdjąć trzeba użyć czegoś do cięcia metalu lub przecięcia suta. Wskutek częstego wieszania na nich ciężarów lub podwieszania mnie na sutach, w czasie tortur, suty są bardzo wyciągnięte a same otwory wielkie i podłużne. Dodatkowo miałam podczepiony ciężar na zacisku zapiętym za wędzidełko pod główką. Ten, kto nie miał zawieszonego ciężaru na zaciśniętym wędzidełku ten nie wie, co to ból! Stałam tak, pozostawiona sam sobie wyjąc i piszcząc. Bardzo szybko całe krocze i narządy miałam drętwe. Gdy już tylko cicho skomlałam bez sil, przyszedł Pan. Przymocował mnie do fotela i rozkraczył. Wypiął moją dupę i odbyt pochylając fotel. Widziałam jak trzymali dłoni grubą, czarną rurę, która czymś smarował. Na jednym końcu z rury wystawały dwie mniejsze. Miała ona jak nic ze 200cm długości! Okropnie krzyczałam, gdy On powoli wpychał ten przyrząd w moje kiszki. Po chwili widziałam  i czułam jak rośnie potwornie mój brzuch. Mój „żabi” brzuch napęczniał i stwardniał strasznie. Z bólu całe ciało miałam sztywne a biodra wysadzone w górę! Nie miałam siły wrzeszczeć! Nie wiem jak długo ten stan istniał! W końcu usłyszałam silny szum wody i ból znikał a ja powoli miękłam. To On otworzył drugą rurę, spuszczając ze mnie lewatywę. Przerwa nie trwała długo. Znowu byłam spięta i wypięta, jak nadmuchana żaba. I tak w kółko wiele razy. I dlatego właśnie mój brzuch jest taki wysadzony. Po wyczyszczeniu mnie długo fistował moją dupę i kiszkę pchając tam jedną lub dwie ręce, w czarnych, gumowych rękawicach, aż do ramion! Potem wsadzał mi rękę w pizdę rozdzierając ja szeroko. Było to bardzo bolesne fistowanie i rozciąganie odbytu, ale ja już nie reagowałam. Stękając tylko z bólu napinałam odbyt i dupę, wysuwając kiszkę na wierzch. Poddawana torturom zatraciłam się w bólu. Na koniec zostałam przypięta do tzw. „baby”. Jest to pomysł inkwizycji! Baba jest kamiennym lub z innego materiału, niskim słupkiem w kształcie stożka o zaokrąglonym wierzchołku, wystającym z posadzki. Przykuwano do nich na noc nieszczęśników poddawanych torturom w imię kościelnej „miłości bliźniego”. Teraz ja siedziałam goła z dupą na betonie. Dupę miałam nabitą na wielki, kamienny kutas, sterczący z podłogi w pewnym oddaleniu od „baby” Stopy po obu stronach tego piekielnego wynalazku, miałam przykute obręczami w kostkach do „baby”. Nieco wyżej, tak samo ręce, przykute za nadgarstki, obejmowały kamienny słupek. Do wierzchołka był przymocowany, krótki łańcuch połączony z metalową obręczą na szyi. Mała długość łańcucha zmuszała mnie do mocnego pochylenia się do przodu. Nie mogłam podsunąć dupy, bo ta nadziana była na betonowego kutasa. Na głowie miałam założoną metalową, zamkniętą kulę, z której sterczała rurka do oddychania. W takiej okropnej pozycji zostałam pozostawiona na bardzo długo! Teraz zrozumiałam, że wtedy musiało być już późno i Pan poszedł spać! To, co ja wyprawiałam i cierpiałam nie da się opisać żadnym słowem! Na dodatek, na narządach miałam założony, zaciśnięty ciasno, pas cnoty ze stoperem w cewce! Gdy mnie uwalniał niczego nie czułam z drętwoty. Moje narządy okropnie napuchły! Nie można było zdjąć metalowego pasa cnoty! O rozprostowaniu się nie było mowy! Leżałam cicho na boku w takiej pozycji jak bym nadal była skuta z „babą”. Minął długi czas zanim powoli wróciła świadomość i czucie. On krzątał się, słyszałam brzęk metalu i prace jakiejś maszyny. Podszedł do mnie i chwytając za obręcz metalową nam ojej szyi zmusił mnie do wstania. Ciągnąc podprowadził do maszyny. Musiałam klęczeć, gdy on przygotowywał to narządzie. Maszyna składała się z dwóch wałków, ruchomych, większych, metalowego siedzenia, a właściwie obręczy z umieszczonymi pod nią drugą parą wałków mniejszych. Wszystkie wałki były pokryte miękka gumą. Jak ktoś kiedyś widział stare pralki to one były wyposażone w tzw. wyżymaczki służące do wyciskania wody z ubrań. Te wałki właśnie coś takiego przypominały. Nadal miałam na szyi metalową obrożę a na rękach i stopach metalowe obejmy. Moje szczeki zostały szeroko rozwarte rozwieraczem i zamocowane. Zostałam brutalnie wyruchana w gardło ze spustem do wnętrza a potem wsadził kutasa i wysikał się w gardło. Wyciągnięty daleko język został zamocowany przodu w uchwycie. W końcu zamocował mnie na przyrządzie. Siedziałam, na siedzeniu-obręczy pochylona w przód w ogromnym szpagacie. Wykręcone ramiona zamocowane z tyłu w górze. Szeroki pas przyciskał moje piersi do podstawy górnych wałków. Siny kutas sztywno zamocowany sterczał do przodu ponad tym siedzeniem. Naprzeciw jego łysej główki z ziejącym wejściem czekał gruby, czarny, kolczasty łeb maszyny do ruchania w cewkę. Wisząca w dole torba była zamocowana u nasady. Górna maszyna miała rozsunięte walki. Przez jej dolny wałek zwisały moje cyce. Torba z jajami wisiała w dole pomiędzy rozsuniętymi dolnymi walkami pod siedzeniem. Do odbytu przyciśnięty był łeb okropnego, czarnego kutasa maszyny do ruchania. Jeszcze tylko sprawdzenie i uruchomienie kamer i byłam gotowa. Najpierw ruszyło ruchanie w kutasa. On rozszerzył palcami wejście go cewki. Poczułam tępy zimny ucisk, gdy maszyna wchodziła w cewkę. Okropnie naprężyły się moje uda i krocze a kutas zesztywniał. Wtedy dziki wrzask wypełnił salę. Gdy czarny kutas minął łeb w drodze do pęcherza, ból zelżał i tylko stękałam. Nagle szarpiący, ostry ból zaatakował mi pęcherz. Miałam wrażenie, że ktoś kroi mi zwieracz pęcherza żyletkami. Wyłam dziko i wysoko cała naprężona. Ogromny brzuch mój falował. Ból był tak wielki, że nawet nie poczułam jak okropny potwór zaatakował mnie w odbyt od dołu. Dopiero po chwili poczułam, że jestem ruchana w dupę. Ponieważ głowę miałam sztywno zamocowaną a na szyi coś w rodzaju szerokiego kołnierza, jakie czasem noszą psy, więc w pierwszej chwili nie widziałam dokładnie swoich cycków ani torby z jajami. Potem zorientowałam się, że zerkając oczami w boku widzę siebie w wielkim lustrze. Poczułam jak wałki „wyżymaczek”,(tak je będę nazywała), schodzą się mocno zaciskając cycki i worek. Po zaciśnięciu moje cyce i worek wyprężyły się. Grube, długie suty stwardniały sztywniejąc. Najpierw ruszyły wałki górnej „wyżymaczki”. Powoli obracając się posuwały w kierunku sutów. Naciągając i płaszcząc cycki. Ból miażdżonych cycków stawał się przeogromny. Płaszczone cyce stawały się sine a suty czarne. Posuwające się wałki przesuwały zawartość cycków. Widziałam, czułam jak suty sztywnieją, unoszą się pokonując ciężar metalowych kół. W końcu pęcznieją i czernieją. Ból, wrzask i ostry strumień mleka trysnął z sutów wypełniając zamocowane pod cyckami naczynia. Tak JA MAM MLEKO! No może nie takie jak kobiety, ale mam. Aby mieć cycki obrzmiałe przyjmuje pewne środki na laktacje. Stąd mleko. Powolutku walki dochodziły do końca cycków i zatrzymywały się na sutach. Potem się rozwierały i wracały na początek. Gdy wałki cycków wracały zaczynały pracował wałki na torbie, powoli miażdżąc mi jaja. Wałki na cyckach po powrocie i zamknięciu czekały aż te na dole zgniotą mi jaja do końca i otworzą się w drodze do góry. Wtedy ruszały wałki cycków. Po trzykrotnym przejściu tortury cycków i jaj następowała przerwa. Moje cyce zaczynały przypominać naleśniki! Wałki stały. Jedynie pracowały maszyny ruchające w kutasa i odbyt. Pan czuwał nad wszystkim. Gdy kutas i odbyt był luźny wtedy wymieniał końcówki ruchające na większe i bardziej wymyślne. Potem ponownie następowało płaszczenie i wyciskanie cycków i jaj. W cewkę i odbyt ruchana byłam bez przerwy. Coraz szybciej. Wytrzymywałam tylko cztery serie wałkowania. Każda po trzy przejścia. Potem tylko jęczałam. Wtedy następowała dłuższa przerwa. Maszyny zatrzymywały się, ale ja nadal tkwiłam na stanowisku. Byłam cucona. On robił mi coś w szyję a ja przytomniałam całkiem. Po dwóch seriach tortur miałam już cycki, suty prawie płaskie! Jaja też już nie przypominały kulek. Nie wiem jak długo byłam torturowana. Straciłam rachubę po piątej przerwie. Byłam cała mokra od potu. Potwornie napompowany powietrzem brzuch drgał spazmatycznie. Gdy skończył i uwolnił mnie mój wygląd był straszny! Sztywny kutas, gruby jak kiełbasa, fioletowy. Z otwartej dziury ciekło siku. Spomiędzy pośladków, szerokiej dupy, zwisała skóra odbytu. Ciekło z dupy. Fioletowe cyce, płaskie jak u starej murzyni wisiały luźno po bokach olbrzymiego brzucha. Worek z jajami też zmienił kolor, długość. Na Koniec zrobił z mojej pizdy wisząca szmatę. Po torturach ziała tam fioletowa dziura. Zostałam ponownie wyruchana w gardło i wypełniona sikami Pana. Na koniec powiesił mnie za nogi do sufitu i wychłostał całe ciało. Odwiózł mnie do domu była późną nocą.  Bardzo dobrze, bo mój wygląd przerażał.  Zapowiedział, że wkrótce każe mi się zgłosić ponownie. No znowu musiałam się zgłosić na sadystyczne tortury za dwa tygodnie.

    ® Arletka Ruchliwa

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa
  • Pamietnik masochistki 3

    Pamiętnik masochistki 3

    Mój kochany pamiętniczku:

    Często zdarza się tak iż wracając z jednego spotkania nie zdążę się pozbierać i dojść do siebie a już mam telefon od następnego Pana czy Pani. Tak było i tym razem. Jak pisałam w „pamiętniku 2” podana zostałam między innymi wyżymaniu cycków i worka. Wróciłam w środę a już w piątek był telefon. Zgłosiłam się jak zwykle grzecznie. Już po pierwszych słowach i po głosie potrafię poznać z jaką osobą  rozmawiam. Niestety wielu jest takich, co tylko zawracają głowę i marnują mój cenny czas. Jak zwykle musiałam potwierdzać, że to, co napisałam w ogłoszeniu jest prawdą. Potem padały szczegółowe pytania o preferencje seksualne, których istnienie nie zaznaczyłam w ogłoszeniu, ale ze względu na ich charakter nie wolno mi było zamieszczać. Dostałam polecenia, aby wejść na skype. Mimo, że był jasny dzień kazał mi oświetlić dodatkowo miejsce ekspozycji. Mam dwa miejsca, w których się ukazuje publicznie. Wszystko zależy od charakteru pokazów. We wszystkich miejscach mam porozwieszane i przygotowane odpowiednie przyrządy i narzędzia. W pokoju jestem poddawana publicznej tresurze i lżejszym torturom, więc i wyposażenie jest odpowiednie. Drugie pomieszczenie służy do bardzo zaawansowanych, brutalnych tortur. Jest, więc adekwatnie do tego wyposażone. W zasadzie jest to duża łazienka, wyłożona kafelkami. Zabezpieczona przed wodą i płynami z odpowiednimi ściekami w podłodze. Bardzo jasno oświetlona. Łazienka służy  nie tylko do publicznych tortur przez internet, ale i tutaj przygotowuje się do umówionych spotkań, czy odbywam codzienne „ćwiczenia” i „zabiegi”. Jak wspomniałam wszystkie moje pokazy czy to tresury suki  odbywają się na kanale publicznym! Naprawdę wyjątkowo przechodzę na sesje prywatne. Zwykle takie sesje prywatne wymagają uiszczenia sporo „kredytów”. Zabezpiecza mnie to przed naciągaczami, co twierdzą, że coś potrafią a potem nie mają pojęcia, co robić. Robie to tylko na ogólnodostępnych video czatach. Na skype wchodzę jedynie jak się już konkretnie umawiam i na życzenie oprawcy poddawana jestem ostatecznym oględzinom weryfikacyjnym. Tak, więc totalnie naga uruchomiłam skype i czekałam klęcząc. Przedtem jeszcze sprawdziłam czy widać mnie dokładnie. Zaakceptowałam przychodzącą rozmowę i klęcząc wyprostowałam się jak struna unosząc wysoko ręce jak nakazał. Brzuch zwisał wypięty do przodu. Płaskie cyce spływały po jego bokach naciągnięte pierścieniami. Długi siny worek zwisał do kolan! On mnie widział a ja oczywiście jego nie. Tak jak to jest zawsze. Minęła długa chwila ciszy. Następnie musiałam wstać i demonstrować poszczególne narządy. Był ciekawy, dla czego mam takie zdeformowane ciało. Był zaskoczony, gdy w rozkroku wypięłam w jego stronę wielka dupę. Ujrzał tam nad odbytem małą pizdę z długą łechtaczką podobną do kutasa. Wyjaśniłam mu, że jestem obojnakiem co go bardzo zachwyciło i podnieciło.  Z jego pytań i poleceń wyczułam, że się dobrze zna na seksie. Po tym wstępie nastąpiła cześć druga. Praktyczna.

    – Pisałaś, suko, że przyjmujesz w odbyt ogromne lewatywy. Ile dokładnie? – Spytał.

    – Podstawowa, codzienna, lewatywa wynosi 10 litrów. W torturach mam wypełnienia 12 do 15 litrów. Panie. – Odpowiedziałam.

    – A ile wynosi lewatywa pęcherza i żołądka? – Pytał dalej.

    – Lewatywa pęcherza 3-4 litry a żołądka do 5litrów. Panie. – Powiedziałam.

    – Sprawdzę. Czy masz tutaj sprzęt do takich lewatyw, ale z podziałką? Muszę widzieć. – Spytał.

    – Tak mam wszystko, co potrzeba.- Powiedziałam.

    – To pokaż. – Padło.

    Pokazałam mu 20-stolitrowy, przezroczysty zbiornik z podziałką wiszący na solidnym stojaku oraz drugi mniejszy 10-cio litrowy. Także zestaw lewatywy żołądkowej. Zbiornik do lewatywy odbytniczej miał długą, czerwoną rurę zakończoną czarnym zaworem. Drugi wyposażony był w też podobną rurkę. Zademonstrowałam też szereg końcówek i cewników oraz wspomagających pompek.

    – Czy kiszki masz już czyste i gotowe? – Spytał

    – Tak, Panie, suka jest czysta i gotowa zawsze. – Odparłam wyraźnie.

    – Świetnie, suko. Przygotuj teraz lewatywy ze zwykłej wody. W odbyt 10 litrów w pęcherz 3 litry i 5 litrów do żołądka. Zrobimy lewatywy jednocześnie, na stojąco, ze wspomaganiem i zakorkowaniem. Teraz załóż sobie cewnik 2,5 cm gruby i opróżnij pęcherz. Jak będziesz gotowa daj znać. – Rozkazał.

    Najpierw wepchnęłam gruby, metalowy cewnik. Zawsze używam metalowych, bo bardziej są bolesne. Potem napełniłam zbiorniki i podwiesiłam w metalowej klatce. Jest to duża mocna konstrukcja w kształcie sześcianu bez  ścian. Służy ona do zawieszania mojego ciała w trakcie pewnych tortur Następnie przygotowałam dupę do lewatywy. Do tego celu używa się  kilku przyrządów. Najpierw w dupę wsadziłam czarną rurę z balonami na końcu. Rura ma ok. 120 cm długości i jest bardzo gruba. Zakończona jest dwoma nadmuchiwanymi balonami. Jeden balon wepchnęłam do środka a drugi został na zewnątrz. Następnie na dupę specjalne majtki. Po zapięciu pasków pośladki rozwarły się boleśnie a narządy naprężyły. Kutas stanął poziomo. Najpierw napompowałam balon wewnętrzny dupy a potem zewnętrzny. Oba balony po napełnieniu ścisnęły mi odbyt uszczelniając go. Z dupy wisiała główna rura i dwie pompki od balonów. Teraz majtko-przyrząd. Po zaciągnięciu pasków moja dupa wypięła się a połówki rozwarły szeroko. Kutas i jajka wyprężyły się. Wszystkie rury od zbiorników podłączyłam do pompek wspomagających rozstawionych w pobliżu. Zamocowałam stopy szeroko w uchwytach. Między nogi założyłam poprzeczkę zapobiegająca odruchowemu zwieraniu ud. Rurę w kutasie wymieniłam na 3 cm grubości i podłączyłam do pompki. Również podłączyłam do pompki rurę z dupy. Pusty brzuch przewiesiłam przez poprzeczkę biegnącą tuż pod nim. Metalowe pierścienie sutów zostały połączone z linkami biegnącymi przez bloczki w górze. Linki obciążone ciężarami. Dzięki temu cyce boleśnie naciągnięte pojechały do przodu i na boki. Dwa razy porzygałam się zanim wsadziłam do żołądka rurę zakończona dmuchanym kneblem uszczelniającym. Ciasno dociągnęłam paski, aby nie wypadła. Byłam gotowa. Stałam unieruchomiona, w szerokim rozwarciu, z wypiętą i rozciągnięta dupą. Kutas sterczał poziomo. Tułów wygięty w krzyżu i pochylony do przodu. Brzuch przewieszony przez poprzeczkę. Cyce napięte, uniesione w górę i na boki. Głowa unieruchomiona szerokim kołnierzem wyciągnięta w przód. Gotowa. Zaklaskałam głośno dając znać Panu.

    – No, suko, widzę, że jesteś gotowa. Pięknie wyglądasz. Dobra zaczynamy. Najpierw lewatywa w dupę 4 litry. – Powiedział.

    Dałam znak potwierdzenia, włączyłam kamerę filmowa, która zawsze stoi gotowa. I otworzyłam przepływ lewatywy do odbytniczej. Od razu dałam pełny przepływ bez ceregieli. Poczułam uderzenie powietrza i wody w kiszki. Mój brzuch ożył. Gwałtowne uderzenie powietrza i wody oraz mocne rozciąganie kiszek spowodowało mocny, tępy ból. Moje ciało napięło się boleśnie i naprężyło. Nogi odruchowo próbowały zewrzeć się, ale poprzeczka nie dopuściła do tego. Zamiast tego naparłam gwałtownie na odbyt, który wyskoczył na zewnątrz. Nadmuchane balony w odbycie i majtko-przyrząd nie dopuściły do wyrzucenia z dupy rury. Całe więc parcie przesunęło się powodując jego wywalenie do przodu. Brzuch rósł w oczach!

    – Teraz, suko, lewatywa pęcherza i żołądka. Maksymalnie! – Usłyszałam.

    Otworzyłam zaworki lewatyw wskazanych. Szybko pojawiły się nowe doznania bólu ze strony pęcherza i żołądka. Kutas zaczął podskakiwać nerwowo. Przemożne pragnienie siku powodowało ból kutasa i podbrzusza. Pod coraz większym brzuchem  pojawiło się wielkie wypuklenie pęcherza a nad brzuchem widać było coraz większy balon żołądka. Całe moje ciało drgało i trzęsło się w konwulsjach! Oddech stał się przerywany i szybki, przez nos. Wewnątrz mnie darło się i wrzeszczało moje torturowane ciało, ale na zewnątrz słychać było tylko głuche, stłumione dźwięki. Moje ciało w szybkim tempie nabierało karykaturalnego wyglądu. Gdy napływ lewatyw zmniejszył się dostałam polecenia wspomagania pompkami. Po kolei naciskałam gumowe pompki wtłaczając ciecz w siebie. NIE BYŁO LITOŚCI! Tyle ile napisałam w ogłoszeniu i tyle ile było zaordynowane musiało wejść! I WESZŁO! Jakże strasznie. Gdy pojemniki były puste dostałam polecenie odłączenia rurek i zatkania ich. Po wykonaniu polecenia mogłam się uwolnić z zmocowań. Nastąpiły dokładne oględziny mego zdeformowanego ciała. Wszystko wypadło pozytywnie. Zaliczyłam test suki. Na zakończenie dostałam polecenie przejść na jeden z video czatów, gdzie publicznie byłam dalej torturowana. Ależ się zakotłowało na widowni. Komentarze były niewybredne. Co lubię. Takie komentarze oznaczają, że docieram do widowni. Po dwóch godzinach publicznych tortur dostałam wiele kredytów za publiczność. Na koniec leżąc na podłodze i wyjąc z bólu wylewałam z siebie płyny. Znowu przeszliśmy na skype, gdzie otrzymałam ostatnie polecenia co do spotkania w Realu. Powiedział mnie, gdzie mam przyjść i zakazał jakiejkolwiek bielizny. Powiedział, że wszystko, co potrzebne on ma. Piątek, rano, tak jak kazał stałam  całkowicie naga na skraju pewnego parkingu na jeziorem. Ze względu na moją goliznę na prawym ramieniu miałam założone kolorowe opaski naśladujące BANDANE. „Bandana” albo „Kod Chusteczkowy” jest znakiem określającym preferencje seksualne osoby noszącej. Przy czym z prawej strony noszą ją osoby ulegle będące obiektem seksualnym a po lewej osoby dominujące, aktywne wykorzystujące osoby ulegle. Kolorami bandany oznacza się rodzaje czynności seksualnej. I tak miałam kolor ciemnoniebieski jako dająca dupy, beżowy jako liżąca odbyty, kremowy jako pijąca spermę, a na lewej stronie miałam bandane jasnoniebieską jako lachociąg. Niestety u nas w kraju mało, kto wie co oznaczają te znaki. Moje niecodzienne ciało, golizna, wiszące cyce z metalowymi pierścieniami oraz bandany zwracało uwagę przejeżdżających osób w samochodach. Tak jak rozkazał musiałam dawać dupy i obciągać każdemu. Właśnie stałam z wypiętą dupą ruchana przez jednego faceta, jednocześnie obciągając kutasa drugiemu, gdy on przyjechał. Gdy skończyli mnie używać stanęłam przed nim z wywalonym brzuchem oblizując usta z połkniętej spermy. Cała dupa, rów i uda aż po kolana błyszczały się i kleiły od zaschniętej spermy. Z dupy leciał strumyk spermy.

    – Do samochodu, suko. – Rozkazał otwierając tylne drzwi bagażówki i klatkę w środku.

    Wgramoliłam się do środka. Rąbnęły kraty zamykanej klatki a potem tylne drzwi. Ciemno. Pojechaliśmy. Zbyt długo nie jechaliśmy. Głos otwieranej bramy, wjazd do środka i głos zamykanej bramy. Ostre słońce poraziło mi oczy. Po chwili wzrok mi wrócił. Stałam na betonowym placyku domu bez okien. Bardzo dziwny dom. Stałam jak mi się wydało nie przed frontem domu a raczej od tyłu. Dom był piętrowy. W kilku miejscach, wysoko w górze były małe okienka. Jedno uchylone. Wydało mi się, że widzę kraty od wewnętrznej strony. Na samym dole też było kilka małych okienek, jakby do piwnicy. Z tym, że te okienka były do połowy poniżej gruntu i szyby miały takie ze siatką w środku. Nic nie było przez nie widać. Reszta szarej ściany była ślepa. Jedynie przede mną były małe, wąski, metalowe drzwi. Nie było widać żadnej klamki czy czegoś innego służącego do otwierania. Dom otaczał wysoki mur. Kilka kamer monitoringu. Co to za dziwny dom? Jakieś więzienie czy co? Kto mieszka w takim domu i to w mieście. W mieście, tak mi się wydawało, bo gdzieś z daleka dochodził mnie szum samochodów. Ostry ból odbytu i mój wrzask sprowadził mnie na właściwe miejsce. Dostałam kopa szpicem buta w odbyt. Jeszcze kilka kopniaków i wleciałam do ciemnego korytarzyka. Nawet nie zauważyłam jak i kiedy drzwi się otworzyły. Bardzo, marne czerwone oświetlenie. W jednym miejscu dojrzałam coś w rodzaju skrzyni metalowej przypominającej jakby obudowane krzesło. On otworzył poszczególne jej części. Wewnątrz ujrzałam siedzenie, z którego wystawał pionowo gruby i długi kołek zakończony wielką kulą. Podprowadził mnie do tego mebla i obrócił dupą do tego kołka.

    – Nabijaj dupsko, szmato. – Rozkazał.

    Wszystko odbyło się w ogromnym  bólu, płaczu i wycia zanim opadłam na siedzenie a kołek wlazł mi w kiszkę. Ból dupy był tak duży, że dwa razy wyskakiwałam z tej szafy. Wtedy kazał wypiąć się mocno rozciągając połówki na boki. Bił mnie bez litości po odbycie płaskim narzędziem nabijanym szpilkami. Odbyt puchł i ponowne wsadzanie było potworniejsze. Po drugiej sadystycznej chłoście postanowiłam już byś powolną i nie uciekać z kołka. Sikając ostro, wyjąc i piszcząc parłam dupskiem na kołek. Okropny ból i ulga. Moja dupa siedziała na siedzeniu ciężko. Całe ciało wisiało. Po unieruchomieniu moich rąk, nóg i głowy zostały zamknięte wszystkie klapy tego narzędzia tortur. Ciemno totalne, duszno. Malutkie otworki w górze pozwalały na jakiś tam dopływ powietrza. Cisza okropna. Niewygodna pozycja, ból dupy trzymał mnie w napięciu. Szybko całe ciało zdrętwiało. Straciłam czucie w kroczu, kutasie i jajach. Okropne wrażenie. Czas stanął gdzie spoza tą szafą tortur. Minęły chyba wieki, gdy z odrętwienia i letargu wyrwał mnie hałas otwieranych klap mojego strasznego więzienia. Jakaś gruba postać, cała w czarnym lateksie lub gumie z olbrzymimi strasznie, białymi wiszącymi flakowato cycami krzyczała na mnie i biła zmuszając do wstania. Wyjąc dziko i piszcząc nieprzytomnie z bólu starałam się wstać, ale napuchły odbyt nie chciał puścić kołka. Ponawiałam próby powstania wiele razy. Ta straszna postać widząc, co się dzieje znikła gdzieś i powróciła trzymając w rękach długie, metalowe szczypce. Zakończone one były owalnymi  miseczkami. Nim się zorientowałam już miałam jaja włożone w te miseczki. Ta straszna baba, bo to chyba była kobieta, jednym ruchem zacisnęła szczypce. Wydarłam się potwornie czując okropny ból miażdżonych i przebijanych jaj. Poderwałam się do góry. Z głośnym mlaskiem mój odbyt wyszedł na zewnątrz wyswabadzając dupsko z kołka. Natychmiast padłam na kolana wyjąc strasznie. Goniona na czworakach kopniakami po wiszącym worku i chlastana po dupie i ciele zostałam popędzona prawie po omacku. Namacałam jakąś dziurę w ścianie i z wyciem wpełzłam tam. Aby dalej, aby szybciej od bólu i tej strasznej postaci. Nawet nie obchodziło mnie, co tam na końcu jest tej dziury. Huk czegoś ciężkiego za mną dodał mi strachu. Było ciasno. Było ciemno totalnie. Cuchnęło potwornie. Pełzłam dalej po czymś śliskimi lepkim. W końcu nagle podłoga zniknęła a ja pojechałam na cycach i brzuchu w dół. Ślizg zakończył się nagle na kupie jakby słomy i szmat. Nic nie widać, nawet własnego sutka. Fuj, jaki smród. Leżałam w tym syfie zadowolona, że już nie boli bardzo i nie ma tej baby. Obolała, potwornie wystraszona, niepewna swego losu zasnęłam z koszmarami. Okropnie przeraźliwy dźwięk dzwonka wyrwał mnie z koszmaru snu do rzeczywistości. Tylko, że ta rzeczywistość nie była jasna kompletnie ciemna. Nie różowa a czerwona, bo gdzieś wysoko zapaliła się brudna lampa dająca czerwone światło. Jednocześnie, nie wiedząc skąd pojawił się przede mną facet. Był nagi w czarnym kapturze masce. Gruby kutas sterczał sztywno pod wielkim brzuchem. Imponował on tylko grubością bo długością nie bardzo, albo wcale. Nie miał ani jaj, ani worka. Jego pojawienie się znikąd było tak nagle i straszne, że wrzasnęłam okropnie a serce zaczęło walić jak oszalałe. Bez ceregieli i słowa założył mi na kostki stóp i rąk metalowe bransolety z kółkami i szeroki pas skórzany. Na szyje metalową obręcz wyposażoną w kółka. Przewalił mnie na brzuch, wykręcił ręce i związane razem podczepił z tyłu do obręczy. Znowu przewrócił na plecy i naciągnął cyce w górę podczepiając za pierścienie w sutach do obręczy na szyi. Glowa znalazła się w metalowej masce zakręcanej na śrub. Nic nie widziałam. Maska miała jedynie kilka dziurek u góry dla powietrza. Ciągnąc za linę zaczepioną do pasa na stopach powlókł mnie gdzieś z mego apartamentu. Była to właściwie dziura może dwa na trzy metry. Jama, kloaka! Tylko na takie nazwy zasługiwała. Tak jak się pojawił taki zniknął. Zgasła czerwona lampa i rozległ się ten ogłuszający dzwonek. Znowu ciemność, Cisza. Rozpraszana biciem oszalałego serca, spazmatycznym płaczem strachu i nerwowym oddechem. Nagle poczułam jak coś mnie ciągnie za stopy i zawiesza głową do dołu. Po chwili zaczęłam się unosić w górę. Czułam, że znalazłam się w jakimś wąskim kanale czy rurze. Poczułam na nagim, spoconym ciele ruch powietrza do góry. Wleczona za nogi unosiłam się coraz wyżej. Dobiegał mnie z góry jakiś szczęk metalu i rozmowy. W kilku miejscach kanał zakręcał. Gdyby nie był wyłożony czymś gładkim, a na głowie nie  miałabym tego okropnego garnka to pewnie bym cała się poobcierała i poturbowała. W końcu poczułam, że wyszłam z rury.

    – Tutaj dawaj te kurwę męską. – Powiedział kobiecy głos.

    – Ależ cała obsrana i oblepiona. Jeju, ale smród. – Usłyszałam faceta.

    Moje nogi rozjechały się szeroko i boleśnie. Poczułam silny strumień zimnej wody a zaraz potem ostre pocieranie ciała jakąś szczotką. Całe ciało powoli zaczynało palić jakby mnie obdzierano ze skóry. Dodatkowo moja metalowa maska napełniła się wodą i zaczęłam się topić. Poczęłam wierzgać i szarpać się gwałtownie wisząc głową w dół. Robiłam to coraz słabiej bo traciłam przytomność. Nagle ktoś zdjął mi ten garnek metalowy z głowy. Krztusząc się i prychając wylewałam wodę z płuc. Głośno łykałam hausty powietrza jak ryba. Powoli wracała mi świadomość.

    – Mało co nie utopilibyśmy szmaty. – Doleciał mnie głos kobiety.

    – E takie kurwiszony są wytrzymałe. Dycha już. – Powiedział facet.

    Mycie trwało dalej. Wsadzali mi rurę w dupę i napełniali brzuch silnym strumieniem. Wtedy bardzo bolało. Powtarzali to wiele razy. W końcu opuścili mnie na podłogę. Leżąc na betonie wodziłam oczami po pomieszczeniu. Widziałam wielkie pomieszczenie. Ponure, obskurne. Krokwie, z których zwieszały się liny i łańcuchy. Wszędzie wisiały lub leżały bardzo nieprzyjemne rzeczy. Nosiły one wyraźne ślady częstego używania. Jedne były bardzo prymitywne jakby ze średniowiecznej izby tortur inne znowu przerażały swoim metalicznym błyskiem jak narzędzia  chirurgiczne. Do tego te straszne meble. Biciem i krzykiem zmuszono mnie do podejścia do wielkiej, okrągłej ściany w kształcie koła. W niej było szereg otworów. Była zrobiona połączonych desek. W jedną dziurę musiałam przełożyć głowę, następnie przez boczne otwory ramiona. Moje narządy wyciągnięte zostały przez dolny otwór. Cyce sterczały też po drugiej stronie tej ściany w odpowiednich otworach. Po zamknięciu tych otworów szyja, ramiona zostały unieruchomione a cyce i narządy zaciśnięte mocno. Nogi bardzo szeroko rozstawione zamocowane zostały metalowymi klamrami. Tak, więc części ciała były po obu stronach tego mebla. Z przodu widziałam stół, na którym leżały narzędzia kaźni. Okropnie prymitywne. Pod narządami, cyckami zamocowali mocne, drewniane, poziome stoliki. Były poplamione czymś ciemnym i nosiły ślady jak po gwoździach. Jeden z nich wziął przyrząd przypominający gruszkę. Z jej cieńszego końca wystawała śruba. Gdy pokręcił nią gruszka zaczęła się otwierać i powiększać strasznie. Nasmarował ja dokładnie żelem i poszedł od strony mojej dupy. Już wiedziałam co będzie i zaczęłam wyć. Poczułam jak rozchyla moją dupę i brutalnie wpycha tą gruszkę w mój odbyt. Czułam jak mój odbyt rozwiera się coraz szerzej i szerzej. W końcu ból. Ból okropny. Jakby dupa eksplodowała. Zaczęłam okropnie wyć. On nie przestawał. Skończył, gdy już nie wyłam a zawisłam jęcząc. Ten z przodu naciągał skórę mojego worka szeroko i po napięciu przybijał ją gwoździami do stoliczka. Została mocno i  szeroko rozpłaszczona. Widać było dwa owalne jaja. Wtedy naciągając napletek mocno przybił go gwoździami do deski. Naprężony kutas leżał na rozpłaszczonym worku pomiędzy jajami. Na to wszystko założył metalową osłonę z licznymi otworami. Sine już cyce, leżące na stoliczkach zostały zakryte z góry metalowymi osłonami zaopatrzonymi wewnątrz w kolce. Tylko czarne suty z kolami sterczały na zewnątrz. Na kole każdego suta zostały zawieszone wielkie ciężarki. No i zaczęło się okropnie! Z tyłu byłam brutalnie chłostana po dupie, udach, łydkach, plecach. Każde uderzenie paliło żywym ogniem. W chwilach mojego wrzasku słyszałam okropny świst a potem ból, ogień dupy czy ud wyrywał ze mnie dziki skowyt. Co jakiś czas metalowa gruszka w odbycie powiększała swój rozmiar rozdzierając moją dupę. Coś miałam wsadzone wielkiego w pizdę co sprawiało mi wielki ból. Moja łechtaczka kutas była szarpana metalowymi szczypcami. Wyłam! Z przodu też działy się rzeczy bardzo nieciekawe. Moje narządy i cyce stały się jedną wielką oazą potwornego bólu. Powoli w moje jądra i kutasa były wbijane na wylot długie igły! Wbijał je i kręcił! Jednocześnie dokręcał śruby przyrządów na cyckach. Były one miażdżone a jednocześnie przebijane kolcami. Z podpórek pod cycami i narządami kapała krew. Teraz dowiedziałam się co to za ciemne plamy na nich. Ból był wszędzie! Już nie wyłam a skrzypiałam i charczałam ochryple. Kilka razy chyba straciłam orientacje z bólu. Podrywał mnie do świadomości zapach kropli trzeźwiących. Obolałe ciało wisiało bezwładnie. W końcowej fazie tortury w moje usta wsadzono taka samą gruszkę, co rozrywała moją dupę. Teraz zrobiło  się cicho bo szczęki moje wyskoczyły z zawiasów! Nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy, co się stało! Drgałam tylko, gdy oni na zmianę wsadzali mi w kiszki ręce przez dupę. Słyszałam tylko ich śmiech podniecenia. Zrobili przerwę zostawiając mnie półświadomą na tym „kole płaczu” jak je nazywali. Nie był to wcale koniec moich przyjemności. O nie! Związali mi ramiona z tyłu, na worek założyli pętle z liny a jej drugi koniec zaczepili do łańcucha zwisającego sufitu. Zostałam podciągnięta wysoko górę z jaja. Lina się zacisnęła, worek zatrzeszczał, okropny ostry ból zaatakował pachwiny. Wyjąc okropnie zawisłam wysoko jajami do góry. Byłam ruchana w gardło i miałam torturowany odbyt. Po bardzo długich torturach mój worek wylazł całkiem a jaja sczerniały. Potem wisiałam podwiązana za cyce. Tak wisząc byłam biczowana i torturowana prądem. Nie było to jakieś tam ”bzykanie” prądem, ale okropne uderzenia prądu z małej szafki stojącej obok. Nie będę opisywać po kolei tych potworności, które przechodziłam będąc tam kilka dni. Wspomnę jedynie, że rozciągali mnie na stole kołowrotem ciągnąc za ręce i narządy. Rozrywali  odbyt i cewkę rozkręcanymi metalowymi narzędziami. Wiele godzin wisiałam w górze za odbyt, zamykana w metalowych klatkach. Chodziłam w kółko ciągnąc olbrzymie kule kamienne zaczepione za jaja lub odbyt i bita kijami. Sikali mi gardło i dupę. Jadłam ich kupę i myłam językiem ich dupy i odbyty wysmarowane kałem. Gdy odpoczywali dłużej byłam opuszczana głową do dołu przez śmierdząca rurę do tego okropnego pomieszczenia na dole, gdzie związana jęczałam głucho na wstrętnym sienniku.  Byłam tam przez trzy dni. W przerwach seksu byłam ostro ruchana w odbytnice i pizdę wielkimi dildo i przypinanymi do bioder kutasami monster. W trakcie seksu zmuszana byłam do najbardziej intymnych i prywatnych wyznań. POWIEDZIAŁM IM WSZYSTKO!!!  Nie byłam w stanie wytrzymać. Dni seksu sadystycznego i niewyobrażalnych doznań. Przychodził ktoś, wpychał mi do przełyku rurę i wciskał coś, co śmierdziało szczynami, kupą i marchewką. Mój posiłek. Na zakończenie tortur zostałam wymyta mydlinami z wiadra i wyszorowana ryżową szczotką a następnie opłukana silnym strumieniem wody z gumowego węża. Odwieźli mnie samochodem pod adres, który im zdradziłam i po prostu wyrzucili jak worek ku zdumieniu będących, tam osób. Drodze powrotnej do domu bardzo wzbudzałam zaciekawienie swoim wyglądem. Jakoś dotarłam szczęśliwie, choć opuchnięta i obolała. No i co za wstyd sąsiadów. Straszne poniżenie!

    ® Arletka Ruchliwa

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa
  • Pamietnik masochistki 4

    Pamietnik masochistki 4

    Mój kochany pamiętniczku: Wrzesień 2017

    Lato tego roku było fajne. Miałam niezliczoną ilość spotkań i sesji tortur sado i bdsm, które bardzo lubię, bo dostarczają mi ekstazy seksualnej.  Większością z nich już się z tobą podzieliłam. Teraz pragnę się podzielić z tobą tym, co przeżyłam będąc zmuszana do wykonywania różnych poleceń i zachowań. Ale na samym początku jestem winna tobie pewne wyjaśnienia. Nastąpiły pewne zmiany nie tylko dotyczące mojego zachowania, ale i wyglądu ciała. Zmiany te nastąpiły w ciągu 2013 i 2015 roku. Nie mam tu na myśli głównie rozwój mojego ciała wskutek sadystycznych tortur, bo to i tak musiało nastąpić, ale modyfikacje wprowadzone zabiegami seksu BME (Body Modification Extreme) oraz chemi. Zabiegi te zmieniły całkowicie wygląd moich cycków i całego podbrzusza od narządów po odbyt. Zapytasz pamiętniczku czy to możliwe, aby ktoś mógł dokonać takich zmian w moim ciele. Tak to możliwe i dokonano! Może wydać się Tobie to dziwne, ale nie miałam na to żadnego wpływu i moja zgoda nie była wymagana!! Odpowiem Tobie. No, ale po kolei.

    OTO JAK TERAZ JESTEM:

    Ogólnie:

    Jak już wiesz mój pamiętniczku męską kurwą. Dokładniej pod względem płci jestem obojnakiem. Facetem i kobietą jednocześnie. Na takie osoby mówi się „ONO” lub „TO”. A dlaczego mówię na siebie „męska kurwa, prostytutka”, a dlatego, że najczęściej służę do seksu pedałom  choć i kobietom nie odmawiam. Jestem suką masochistką. Na co dzień nie tylko daje dupy i obciągam, ale głównie służę osobom o preferencjach sadystycznych do realizacji swoich celów. Robię to od bardzo dawna. Skutkiem wieloletnich tortur i zabiegom tych osób moje ciało uległo ekstremalnej modyfikacji. Trochę to utrudniało początkowo moją codzienną egzystencje, ale nauczyłam się postępować. Zmiany są widoczne nawet pod ubraniem a już zwłaszcza latem. Będąc nago czy w bieliźnie w miejscach publicznych ( a często tak jest) budzę swoim widokiem sensacje. Jako prostytutka obojnak już dawno pozbyłam się z szafy typowo męskiej bielizny. Używam wyłącznie damską. Bielizna jest specjalnie przystosowana do mojego ciała.

    CIAŁO:

    Obecnie wyglądam bardzo seksownie. Może nie wszystkie gusta zaspokajam, ale te wyrafinowane na pewno! Jestem wysoką 183 męsko – damską kurwą. Moja waga oscyluje między 82 a 92 kg. Kontroluje ją lewatywami. Mam mocną budowę ciała. Ciało jest jędrne, bardzo białe, gładkie, średnio pulchne. Jestem totalnie pozbawiona włosów. Nie tylko na całym ciele, ale i całej głowie, łącznie z brwiami i rzęsami. Moje usta są szerokie, rozciągnięte przez wpychanie tam całych dłoni i rozwieranie przyrządami. Gardło i przełyk mam powiększone w skutek ruchania głębokiego kutasami lub wpychana kutasów lateksowych itp. W rozchyleniu cyców mam wystający żołądek. To też jest efekt tortur rozdymających go. Brzuch mój duży z wystającym pępkiem. Jest owalny tzw. Żabi. Nie tylko wystaje, ale i sterczy po bokach, gdzie widać wyraźnie boczne części jelita grubego. Znowu jest to efekt uboczny potężnych lewatyw płynowych i powietrznych, które są podstawą każdej tortury. Pod brzuchem często zarysowuje się rozdęty pęcherz, jak jest pełny.

    BME (Zmiany Ekstremalne):

    Są to modyfikacje trwałe, nie odwracalne. Poddana zostałam im pracując w jednym z krajów zachodnich w Extreme Sadistic Agency ogłaszająca się oficjalnie jako „Full Moon of Ecstatic Sex”. Nie mogę powiedzieć, w jakim kraju, bo podpisałam zobowiązanie. Odpowiadając na ogłoszenie nie bardzo orientowałam się, o co chodzi. Po wstępnych oględzinach i próbnych torturach, posadzono mnie wystraszoną za biurkiem i krzycząc kazano podpisać kontrakt. Był on w niezrozumiałym dla mnie języku. Podpisałam każdą stronę. W ten sposób oddałam im swoje ciało. Już po wszystkim ktoś mi wyjaśnił, że wyraziłam zgodę na dokonywanie modyfikacji BME na moim ciele. Kontrakt jest bezterminowy. Zobowiązywał mnie do pracy przez określony czas w roku i stawianie się na wezwanie. Reszta czasu jest moja. Nie będę opisywać mój pamiętniczku jak to się odbywało, może kiedyś. Powiem tylko, że po położeniu się spać przychodziło dwóch facetów i kobieta. Kobieta niosła sprzęt do lewatywy. Siłą zakładali mi knebel, przewracali na brzuch i rozciągali nogi. Kobieta wsadzała mi w odbyt końcówkę ze zbiornika, uszczelniała i pompowała gęstą ciecz. Było to okropne i rzucałam się wrzeszcząc zatkana. Trzymali mocno. Po chwili drgawek i szarpaniny odlatywałam. W trakcie tych zabiegów, inne suki przebywające w Sali, a spaliśmy w Sali wielo osobowej, musiały się odwrócić plecami i wypiąć dupy. Gdy budziłam się miałam założone opatrunki. Dwie wyznaczone opiekowały się mną. W ten sposób dokonywano stopniowo  zmian na moim ciele.
     
    CYCKI BME:
     
    Cycki, które mam są wynikiem wyhodowania przy pomocy pewnych środków i zastrzyków a ich kształt został uformowany torturami, noszeniem stanika formującego oraz zabiegami BME. Na pewno będzie trudno wam czytelnikom uwierzyć, ale to możliwe. Ponieważ nie są to cycki kobiece a przekształcone celowo cycki męskie, więc są zgoła inne. Przypominają dwa grube (dużej średnicy) walce, wyrastające z piersi i rozstępujące się na boki szeroko. Przy piersi są one cieńsze i powiększają się w miarę oddalania, lekko spłaszczone u dołu. Są bardzo długie. Wiszą prawie do bioder! Wiszą miękkie po bokach. Mogą przypominać dwie długie, grube kiełbasy. Gdy stoję na czworakach w czasie ruchania na wyprostowanych ramionach, cycki leżą na podłodze. Na owalnych końcach mam bardzo modyfikowane sutki. A dokładniej, normalny sutek, co był został usunięty a w to miejsce wszczepiono dwa małe penisy. TAK, zwykłe penisy! Są nawet grube i długie, ale nie dorosłe. Po rozmiarach domyśliłam się, że nosili je młodzi chłopcy. Mają pełne napletki. Są one czarne, więc nie pochodzą od białego człowieka. Najdziwniejsze jest to, że ten implanty te są w pełni żywe. Te kutaski reagują na masturbacje tak jak ten pod brzuszkiem. Dostaje dziwny orgazm i tryskam z cyca mlekiem nie spermą. Tak na marginesie, widziałam tam młodych, czarnoskórych chłopaczków pozbawionych całkiem kutasków i jajek. W tym miejscu mają dodatkowy otwór do ruchania. Wzdłuż całej długości cycków mam wszczepione implant, który można napompować przez wentyl umiejscowiony na końcu każdego cycka. Służą do tego dwie małe gumowe pompki w kształcie gruszki, czarnego koloru. Po wkręceniu końcówki gruszki w cycek pompuje się powietrze a gruszka pozostaje w cycku. Cycek powiększa się bardzo i staje sztywno na  bok oraz wygina się łukowato w górę. Jednocześnie sztywnieją sutko kutaski. Wtedy napletek sutka schodzi całkiem. Wygląda to dziwnie. Dodatkowo jestem mleczna. Cyce mają mleko. Mleko wycieka poprzez cewki moich sutko kutasków. Jak, to? To już inna historia. Suty mają przebite podłużne otwory. W tych otworach nosze duże implanty w kształcie metalowych kółek pierścionków. Dodatkowo, każdy cyc, u nasady, jest zaciśnięty czterocentymetrowej szerokości, metalową opaską. Praktycznie te zaciski na cyce są niezdejmowane prawie wcale a jak już to bardzo ciężko. Zaciski te usztywniają cycki i powodują, że nie napompowane są nabrzmiałe i lekko sterczące. Wyraźnie widać siateczkę fioletowych żyłek. Podczas chodzenia czuje ich ciężar i kołysanie. Jeśli ktoś chce zobaczyć to polecam www.bme.com lub www.bmezine.com. Tylko nie wszystko widać za darmo.
     
    KUTAS BME:
     
    Najbardziej zmodyfikowanym BME miejscem jest moje krocze z narządami i odbytem i pizdą. Narządy mam oddalone trochę od ciała. Nie tak jak normalnie leżą prawie na udach. Penis mam obrzezany na długości koło jednej czwartej. Jest on rozpołowiony wzdłuż pionowo poprzez główkę na długości obrzezania. Penis na tej długości jest czerwony i niezwykle wrażliwy. Pokryty widocznymi żyłami. Połówki kutasa są stale rozchylone na boki. Pomiędzy nimi zieje wielki otwór rozwalonej cewki. Odcinek cewki biegnącej przez kutas jest nieczynny. Służy on głównie do przeprowadzania tortur. Przy samym ciele, pomiędzy kutasem a rozcięciem worka jest otwór przez, który oddaje mocz i spermę. Z niego  stale kapie mocz, gdyż zwieracz pęcherza mam osłabiony torturami, dlatego jest tam miękka rurka zamykana zaworkiem. Kutas nie jest gruby, ale za to wyciągnięty bardzo i zwisa do połowy ud. Główki kutasa posiadają luźnie, owalne otwory, w których, na co dzień noszę poprzeczny implant, albo po cztery pierścienie.
     
    WOREK MOSZNA BME:
     
    Mój worek z jądrami jest pozbawiony możliwości kurczenia się i wisi w połowie ud, nieco dalej jak główki kutasa. Jest on także zmodyfikowany zabiegami BME. Modyfikacja worka polegała na rozpołowieniu go wzdłuż od nasady do końca. Zszyciu każdej części skóry w osobny długi rękaw, w którym jest, na dole wielkie jądro. Te worki z jądrami wiszą rozchylone na boki. Pomiędzy nimi wisi przepołowiony kutas. Jądra wskutek przekłuwania i wstrzykiwania w nie płynów są nienaturalnie wielkie. Takie narządy bardzo podniecają i zwracają uwagę. Moje biodra, z biegiem lat poszerzyły się bardzo i rozeszły. Tak zwana „półeczka” między udami w kroczu ma szerokość prawie dwóch dłoni.
     
    DUPA = SROM BME:
     
    Dupę mam bardzo dużą i rozdętą. Pośladki rozchylone jak dwie wielkie gruszki. Zmieniony, rozciągnięty odbyt jest teraz wielką szparą. Wystaje on daleko na zewnątrz. Brzegi ma fioletowe, wywinięte a wnętrze krwisto czerwone, ziejące. W czasie ostrego seksu wypada on całkowicie z dupy na zewnątrz. Mając taki odbyt, przyjmuje do środka potężnych rozmiarów przyrządy. Nie tylko zwieracze odbytu są rozciągnięte, ale i zwieracz do jelita jest taki sam. Taki odbyt jest nazywany sromem lub kloaką. Na narządach, w kroczu i sromie mam założone implanty. W skórze worków ma założone gęsto kolczyki. Podobne kolczyki ma założone w skórze pomiędzy udami. Brzeg sromu jest zaopatrzony w osiem rozciągniętych otworów, w których zwykle nosze koliste pierścienie. W czasie tortur te implanty są zdejmowane a otwory służą do zakładania haków i innych przyrządów i wieszania mnie.
     
    PIZDA:
     
    Pizda znajduje się pomiędzy rozciętym workiem moszny a odbytem – kloaką. Początkowo przypominała ono proste rozcięcie pionowe bez warg sromowych. Teraz po seksie BME Mam tam owalny otwór. Otwór jest wielki, ma fioletowe brzegi w, których jest osiem pierścieni. Łechtaczka została wycięta do całkowicie. Cały czas wycięta z mojej pizdy lepki śluz więc musze nosić tam pompowany korek. Wyjmowany tylko na czas tortur lub seksu.
     
    A TERAZ :
     
    Podzieliłam się z tobą mój pamiętniczku moimi sekretami ciała a ewentualny czytelnik już będzie wiedział, dlaczego ludzie tak reagują na mnie. Teraz mój pamiętniczku, jeśli pozwolisz, przejdę do niektórych epizodów ze swego życia, jakich doświadczyłam latem 2017. Oczywiście z uwagi na mnogość różnych przypadków mojego seksu nie jestem w stanie opisać wszystkich, dlatego będą tylko dwa wybrane przykłady.
     
    EPIZOD1 (zatoka Miła):
     
    Jak tylko mam możliwość to jeżdżę nad jezioro. Plaża nad zatoczką „Miłą”. Jest to miejsce spotkań ludzi lubiących się kapać i opalać na golasa, ale nie tylko. Szkoda tylko, że ostatnimi czasy to miejsce w pewnym sensie podupadło. Miałam wolne a dzień zapowiadał się fajny, więc postanowiłam zrobić sobie wypad. Wcześnie rano zrobiłam sobie kilka serii dużych lewatyw czyszcząc dokładnie kiszki. Nie musiałam się zbytnio z tym męczyć, bo, jak pisałam, w ciągu doby wykonuje bardzo dużo lewatyw, więc jestem czysta prawie zawsze. Po kąpieli sprawdziłam ciało, narządy i sprawność wejść. Wszystko było super. Zdjęłam implanty z wargi kloaki, główek kutasa i otworu po pizdzie. Pozostawiłam jedynie kółka w kroczu. Na koniec wykonałam lewatywę z roztworu ma bazie czerwonego pieprzu a po wypróżnieniu wysmarowałam dokładnie wiszącą skórę kloaki maścią też na bazie pieprzu. Na razie nic się nie działo. Ponieważ jeżdżę na plaże autobusem, więc musiałam zabezpieczyć wiszący srom, aby nie dotykał siedzenia autobusowego. Do tego celu mam suspenser sromu mocowany na paskach, który utrzymuje mój wiszący srom wciśnięty do środka dupy. I to było wszystko. Żadnych stringów czy majtek. Rozpołowiony worek i kutas luzem w dole. Na cyce stanik na mocnych ramiączkach, które można regulować stawiając cycki w poziomie. Miseczki stanika są jak dwa długie rękawy. Ponieważ suto kutasy są grube, długie i sztywne z metalowymi kołami na końcu, więc stanik posiada specjalne wycięcia na nie. Jeszcze tylko pas do pończoch i pończochy, krótka, czerwona spódniczka, T-shirt odsłaniający brzuch i wypukły pępek, różowe sportowe adidasy. Na koszulce napis „ Jestem dla Ciebie” z tyłu a z przodu „Wykonam wszystko”. Makijaż czarno – czerwono – niebieski, usta na fioletowo, podkreślający oczy i czerwone usta. Głowa całkowicie łysa, jak zawsze bez brwi i rzęs. Aby osłonić trochę cycki narzuciłam dżinsową kurteczkę, co niewiele pomogło. Jeszcze kontrola w lustrze i ok. Różowa torebka z potrzebnymi rzeczami i w drogę. Zawsze jadę od dworca autobusem 107. Nie będę pisała o sensacji, jaką moje pojawienie się na ulicy wywołuje. Starałam się iść spokojnie, nie wchodząc nikomu w drogę i nie patrząc w oczy. Autobusu jeszcze nie było, więc stanęłam z dala od przystanku, w cieniu. Gdy nadjechał wsiadłam tylnym wejście. Usiadłam na końcu, w rogu. Poczułam zimno siedzenia na ciele dupy. Przy siadaniu spódniczka podjechała do góry odsłaniając górę ud, pończoch i część narządów. Złączyłam uda na tyle ile mogę opuszczając narządy pod. Na udach postawiłam torbę. Nie było dużo ludzi, ale i tak jakoś nikt nie miał chęci usiąść obok. Nie rozglądałam się tylko patrzyłam w okno. Rodzące się ciepło w dupie i sromie zwiększało się. TO zaczynała działać lewatywa i maść. Zaczynało się piekło w sromie. Dyskretnie wierciłam się i zaciskałam dupę. Nie na wiele się zdało. Dostałam parcia na srom. Tarłam udami i popiskiwałam cicho udając, że nic się nie dzieje. Aby pomóc sobie wytrzymać, odruchowo założyłam nogę na nogę. Wszystko byłoby ok., gdyby to była noga od strony okna, ale nie. Nie zwróciłam na to uwagi. Gdybym patrzyła czasem na ludzi to na pewno dojrzałabym ich zdziwione, co najmniej spojrzenia i zorientowałabym się, w czym rzecz. Dopiero dojeżdżając prawie na miejsce spostrzegłam się, że moje narządy sterczą spomiędzy ud. Spiekłam strasznego raka. Wysiadam na przystanku „Zatoka Miła”. Na miejsce dojść trzeba kawałek. Niestety nie można iść na golasa, ale przynajmniej już mogę zdjąć kurtkę. Szłam szerokim okrakiem wypinając dupę. Srom piekł i wydymał się. W połowie drogi zdjęłam kurtkę, i skróciłam ramiączka stanika stawiając cyce prawie sztorcem. Zdjęłam też suspenser sromu. Ten natychmiast wyskoczyła z dupy. Pomacałam, wisiał daleko obrzmiały i lepki. Skróciłam spódniczkę tak, że widać było dół pośladków i srom oraz połowę rozdwojonego kutasa i worka. Idąc zasłaniałam się torbą. Gdy byłam blisko miejsca, w krzaczkach zdjęłam T-shirt i spódniczkę. Ślepą cewkę, służącą do tortur, przeczyściłam sztywną szczoteczką oblepiona maścią z pudełeczka. Tą samą maścią wysmarowałam części główki. Ujmujące je palcami zaczęłam uciskać i masować. Zaczęłam głośno jęczeć. Kutasek podnosił się. Gdy czułam, że nie wytrzymam przerywałam i czekałam aż się uspokoję. Tak postępując doszłam do tego, że wystarczyło lekko pomasować główki a kutas podskakiwał. Skończyłam, gdy stanął na sztywno pokazując żyły. Do sromu przyczepiłam spore kółko z delikatnym dzwoneczkiem. Na plaże przybyłam już prezentując swoje wszystkie zalety. Cyce w poziomie, szeroko na bokach. Przez otwory stanika sterczą kutaski sutek z wielkimi kołami. Czarny pas w czerwone kokardki i pończochy. Biała, wielka dupa z wiszącym sromem koloru jaskrawo czerwonego. Dwa worki z jajami, sterczący sztywno dwuczęściowy kutas, obroża na szyi. Szłam powoli, piszcząca wyraźnie, delikatnie masując główki kutasa. Rozglądałam się. Sami faceci. Przeważnie starsi. Wszyscy ubrani. Pośród nich kręciło się kilku nagich, młodzieńców. Z krzaków wyszedł starszy gość z nagim chłopakiem. Chłopak przełykał ślinę, był zapłakany i miał zalany spermą brzuch. Jego spory kutas był sino czerwony. Prawdopodobnie facet zrobił mu wykręcanie kutasa. Poszedł do jeziora. Ja przechodziłam, podzwaniając, powoli, pokazując swoje zalety. Słyszałam jakieś pogwizdywania i obleśne uwagi. Nawet tu usłyszałam jak ktoś wyzywał mnie od zboczeńców, popierdolonych. Cóż taki narodek mamy. Mam swoje miejsce, gdzie zawsze się rozkładam. Najpierw rozkładam mały kocyk, dalej wyjmuje z torby część zabawek podstawowych i układam je na ręczniku. Dalej żele, kondony i lateksowe rękawiczki oraz rzemienny bicz. Następnie stojąc tyłem do gapiów zdejmuje stanik i pończochy z pasem. Robiąc to zawsze tak się nachylam, aby dobrze pokazać ogromny zad i przepołowione narządy. Jestem całkiem naga. Odwracam się i eksponuje sztywne cyce i kutasa. Powoli zdejmuje z cycków metalowe opaski. Cyce opadają po bokach owalnego brzucha, jak dwie olbrzymie kiełbasy. Naga idę w stronę jeziora trzymając poziomo cyce za koła implantów sutkowych. Nie wchodzę do wody, ale się przechadzam brzegiem.
    – Pełny serwis: srom dupy, gardło, obciąganie, realizacja zboczonych pragnień. – Mówię szeptem do napotkanych osób.

    Nie wszyscy są chętni, jak to u nas. Wynika to z kompletnej niewiedzy seksualnej. Większości seks kojarzy się z obciąganiem a wielu się zwyczajnie boi. Czasem, ktoś zaczyna rozmowę. Wtedy podchodzę blisko prezentując dokładnie ciało. Jak jest chętny to idziemy a jak nikt jeszcze się nie zdecydował po trzech obejściach to wracam na koc. Nigdy nie leżę na słońcu. Kładę się na bok dupą wypiętą do ludzi. Narządy wyciągam w tył za uda w srom wsadzam lateksowe monstrum kutasa i leżę, czekam. Powoli zmieniam pozycje ciała. Gdy leżę na plecach lub przodem na boku to wolno liżę i obciągam lateksowego kutasa. Leżąc na plecach zmysłowo pieszczę swe ciało jęcząc głośno z podniecenia.

      Leżałam tak masując cyce i suty, rozciągając połówki worka i gniotąc jądra. Stękałam i jęczałam chyba na całą plażę. Nawet nie zwróciłam na to uwagi tak mnie poniosło. Miałam oczy zamknięte z rozkoszy. Nie zauważyłam jak podszedł. Dopiero, gdy jego cień przesłonił mi twarz. Przestałam się podniecać i spojrzałam na niego z dołu. Uśmiechnęłam się i przywitałam. Powoli zaczął się rozkręcać. Pytał a ja odpowiadałam na wszystkie pytania. W końcu wyraził życzenie, abym mu obciągnęła. Oczywiście zgodziłam się natychmiast. Spytałam czy w kondonie, czy bez, czy z połykiem czy tryskiem na twarz lub ciało z rozsmarowaniem, czy z wylizaniem kutasa tylko, czy całego krocza i odbytu. Trochę był zaskoczony propozycjami. Ot zwyczajny facet. Spytałam jeszcze czy na miejscu mam ciągnąć czy w krzakach. Znowu go zaskoczyłam. W końcu poszliśmy w krzaki obok. Już ktoś tam krzyczał płaczliwie. Ujrzeliśmy nagiego, szczupłego chłopaka ruchanego przez starszego faceta. Chłopak płakał mówiąc, że go boli, bo to pierwszy raz, ale facet był brutalny. Zatrzymaliśmy się obok. Mój facet chciał się schować, ale wytłumaczyłam mu, że to bez sensu. Nie chciał się rozebrać całkiem tylko opuścił spodnie. Uklękłam przed nim. Nie było czym się przestraszyć. Udając, że go pieszczę dokładnie obejrzałam uda, pachwiny, brzuch, narządy, główkę i odbyt. Zawsze to robię szukając znanych mi śladów. Był ok. Wstałam i przybliżyłam się do niego podając cyca. Zassał suta. Ssał łapczywie. Ja trzymając cyca w obu dłoniach rytmicznie go wyciskałam do przodu. W końcu zakrztusił się mlekiem. Był zdziwiony bardzo, ale podniecenie wzięło górę pił łapczywie. Skierowałam jego dłonie na swoje podbrzusze a swoimi zaczęłam zabawę z jego kutasem i jajami. Poczułam jak szybko sztywnieje. Klęknęłam i zaczęłam lizanie i ssanie jaj połączone z obciąganiem. Był sztywny bardzo. Gdy widziałam, że dochodzi to przerywałam i delikatnie masowałam uda aż się uspokoił. W ten sposób podprowadziłam go do stanu, że zaczął krzyczeć, gdy muskałam główkę. Bolało go a oto mi chodziło. Łeb jego kutasa stał się krwisty jakby odarty ze skóry. W pewnym momencie kazałam mu stanąć w rozkroku. Sama uklękłam tyłem do niego, usiadłam na piętach i odgięłam cały tułów do tyłu odchylając głowę i rozwierając szeroko usta. W ten sposób miałam wyprostowany przełyk. Widziałam z dołu jego jaja. Kazałam mu wsadzić kutasa i ruchać głęboko. Był tak napalony, że nie protestował. Teraz widziałam tylko jego jaja z dołu. Jak wchodził w gardło to jajami zatykał mi nos a dupą całą twarz. Spuścił mi się prosto w przełyk. Po spuście wylizałam mu do czysta kutasa, jaja, krocze oraz rów z odbytem. Patrzyłam, jaki jest zadowolony. Powiedział, że jeszcze w życiu nikt mu tak nie obciągnął. Powiedziałam, że jak chce niech przyjdzie za parę minut ja odpocznie. Zostałam sama. Obejrzałam się i zobaczyłam jak nagi małolat stoi i płacze. Obok facet beszta go. Obejrzał się, popatrzył na mnie i kazał przyjść. Podeszłam. Nie byłam z nim umówiona, ale obleciał mnie suczy strach niepozwalający na opór. Nakazał mi klęknąć i trzymać cyce poziomo, czekać. Nawet nie zapytał się czy jestem wolna. Wykonałam polecenie. Facet polecił chłopakowi stanąć w rozkroku i wypiąć dupę. Ujrzałam ziejący, krwawy odbyt brutalnie przeruchany. Kapała sperma. Facet polecił mi wylizać i do czysta odbyt chłopaka i wyssać spermę. Lizałam dokładnie. Przyssałam się ustami do obrzmiałego odbytu i zassałam mocno wsadzając język. Małolat zakwiczał próbując uciekać dupą, ale facet go usadził. Musiało go boleć bardzo. Na polecenie facet chłopak naprężył się i zaczął wyciskać z odbytu. Poczułam jak moje usta wypełniają się. Łykałam zawartość i ssałam. Najpierw czułam znajomy smak spermy, ale w pewnym momencie już nie było spermy tylko leciała rzadka kupa. Zapachniało znajomo. Facet się zorientował l co jest i kazał mu przeć mocnej przytrzymując moją głowę w jego dupie. Połykałam kupę nie nadążając. Część wyciekało bokami. W końcu chłopak wysrał się do końca. Musiałam mu znowu wylizać wszystko do czysta. Klęczałam obok z cycami w dłoniach. Twarz miałam w kale i cyce z brzuchem. Chłopaczek stał nachylony mocno w rozkroku wypinając czystą dupę. Facet zaczął od bicia i boksowania. Powoli worek chłopca wydłużył się. W końcu bity mocno worek i jaja zareagowały bólem. Mały bardzo płakał i skowyczał, ale bał się uciec. Gdy już każdy dotyk wywoływał krzyk chłopaka, facet zaczął skręcać mu jaja. Kręcił mocno do oporu w jedną i drugą stronę bijąc przy zmianie kierunku. Jajo było opuchnięte ogromnie, gdy skończył. Kilka razy mały opadał ma ziemię skowycząc. W końcu zostawił go skulonego i piszczącego na ziemi. Zabrał się za mnie. Zaczął od obejrzenia mojego ciała dokładnie. Powiedział, że musze być skrajnie zboczona albo durna, aby pozwolić sobie na takie deformacje. Wyznał jednak, że to bardzo seksowne. Musiałam mu pokazać wszystko co miałam w torbie i objaśnić co do czego. W końcu kazał mi się mocno wypiąć rozciągając dupę na boki. Stałam wypięta a on pastwił się nad chłopakiem. Ten krzyczał i skomlał. Nie wiem, co mu robił. Biedak klęczał wyprostowany z ramionami za plecami. Zauważyłam tylko okropne sine jaja monstrualnie napuchłe. Zaczął od zakneblowania mnie i rozrywania mojego sromu. Normalnie rozrywał go na boki lub wyrywał z dupy wsadzając dłonie do środka. Krzyczałam przerażona i z bólu będąc pewna, że rozwali mi dupę całkiem. Jednocześnie sikałam i tryskałam spermą doznając bolesnego orgazmu. Straszne uczucie przy, którym wsadzanie obu ramiom w kiszki było pestką. Następnie zaczął wpychać pięści w moją pizdę. Po tym wszystkim leżałam na plecach, trzymając rozszerzone nogi w górze i przyciągnięte do brzucha. Facet wsadzał mi stopę w dupę. Wsadzał i wyciągał kręcąc. Stojąc w szerokim rozkroku, trzymałam kutasa w górze przy brzuchu. Jedną dłonią trzymał połówkę worka przy rozdzieleniu a drugą trzymającą jajo skręcał powoli worek. Gdy już zaczynałam wyć wtedy puszczał górną dłoń i mocno szarpał skręcony worek. Niesamowity ból w podbrzuszu zmuszał mnie do zasłaniania się rękoma i kucania, co było kwitowane uderzeniami w twarz i wyzwiskami. Mówił wtedy, że nie zalicza i powtarzał torturę. Okropny sadysta. A przecież ja się z nim nie godziłam. Dostawałam dzikich orgazmów i z kutasków sutek na cyckach leciało mleko. Gdy już wszystko wysikałam z bólu siadłam w szerokim rozkroku, odchylona w tył jaja leżały na ziemi. Potwór zaczął je deptać. Wyłam potwornie. W końcu zmiażdżone jaja wdeptał w piasek. Następnie leżałam rozkraczona na plecach a on podnosił mnie w górę za worki. Ból, strach przed wyrwaniem czegoś, okropny. Worki teraz były bardzo długie i cienkie. Związał je razem na supeł i ostro zaciągnął. Dobrze, że miałam knebel w ustach bo, zbiegliby się ludzie. Każde jajo było jak wielka pięść. Zaczął chłostać je packą do bicia jajek i odbytu. Stałam w rozkroku, odchylona do tyłu, wypinając narządy i wyłam okropnie. Młody zamilkł i gapił się wystraszony. W końcu zwaliłam się na ziemię. Na nic pomagało ciągnięcie mnie do góry za worki i zmuszając do wstania. Leżałam a on ruchał ostro chłopaczka w gardło. Biedak dusił się i ślinił okropnie wysadzając oczy na wierzch. Twarz ciemno czerwona z wysiłku. Facet spuścił się mu w gardło i uderzył w twarz. Biedak cicho piszczał. Byłam z przodu cała wymazana kałem chłopaka, łącznie z twarzą, więc pogonił mnie abym się wymyła w jeziorze. Pobiegłam na ugiętych nogach. Związane olbrzymie, sine jaja obijały się o kolana. Gdy wyszłam z krzaków wszystkie spojrzenia padły na mnie. Wszystko mam nienaturalnie wielkie, więc żadne zakrywanie nic by nie dało. Na pewno to był straszny widok a co najmniej dziwny. Z boku plaży wymyłam się dokładnie. Pobiegłam szybko powrotem. Chłopak leżał na ziemi skomląc. Miał okropną dziurę w dupie a facet zdejmował rękawiczkę. Biedak, tak na pierwszy raz, coś takiego. Kazał mi stanąć szeroko rozkraczona i wypiąć narządy, cyce trzymać poziomo rękoma. Dłońmi w rękawiczkach lateksowych zaczął szarpać za dwie połówki kutaska. Ciągnął i masturbował jakby doił krowę. Gdy rozciągał na boki obie połówki miałam wrażenie, że rozerwie mi kutasa do końca tak strasznie bolało. Ból drążył głęboko do środka brzucha. Dostałam orgazmu trykając spermą otworem pod kutaskiem. On męczył mnie dalej. Wkrótce drugi wytrysk i strumień sików. Po 30 minutach zrobiło się bardzo niedobrze. Zamiast przyjemności okropny ciągły ból kutasa. Ledwo trzymałam cyce. W końcu padłam na kolana. Zmusił mnie do powstania. Uchwycił kutasa dwiema dłońmi i zaczął wykręcać jak ścierkę. Co za okropne uczucie. Zawarłam silnie uda wyprężając kutasa. Co chwila sikałam a z sutek leciało mleko. Najgorsze było dalej. Zaczął klepać główki kutasa i trzonek przyrządem jak szczotka. Z jednej strony sztywne włosie a z drugiej kolce metalowe. Obłędny ból szybko doprowadził mnie do szaleństwa. Ach jak bolało. Nie do opisania. Cały kutas a szczególnie obie główki. Spróbujcie poklepać kutasa i główkę włosianą szczotką mocno to zobaczycie, choć trochę. Gdy skończył kazał mi się bardziej wypiąć do przodu. Kopniakami maltretował mi krocze! Najpierw z przodu potem, gdy wypięłam dupę od tyłu po sromie i jajach. Skończył, jak padłam. Otrzeźwił mnie wrzask małolata. Jemu także wykręcał kutasa. Na koniec chłopaczek wylizał mi krocze i co tam mam do czysta a ja jemu. Facet poszedł a my tuliliśmy się do siebie płacząc. Zwłaszcza, że on przerażony. Uspokajałam go, że to nie tak zawsze jest i nie jest takie straszne. drugim razem będzie już łatwiej, bo ma dupę rozwaloną i kutasa przygotowanego. Gdy się uspokoił wróciliśmy na plaże. Wymyłam go w jeziorze i zaprosiłam do siebie na koc. Ostrożnie wzięłam jego kutasa w usta i delikatnie ssałam. Jego młode ciało uniosła się wyprężone i trysnął elegancko spermą w moje usta. Połknęłam wszystko. Zasnął na moim cycku. Spędziliśmy tam kilka godzin. Chłopaczek, chciał uciekać, ale skułam mu nogi kajdankami. W tym czasie obciągaliśmy chętnym i byliśmy ruchani i fistowani. Chodziłam po plaży prowadząc go za jaja na smyczy. Gdy był ruchany i fistowany trzymałam go by się nie wyrywał. Wiem, że może wygląda to okrutnie, ale początki zawsze są trudne. Biedny małolat na koniec miał okropną dziurę w dupie i rzygał spermą.

    EPIZOD2 (weekend na działce):

    Mój pamiętniczku, jak wiesz jestem męską suką, kurwą, która nie odmawia niczego w seksie. Inne wybrzydzają, ale nie ja. Nie za często, ale wystarczająco moje ciało jest wykorzystywane do, jak ja to nazywam, „pachnącego seksu”. Jeśli ktoś się domyśla to domyśla a jeśli nie do doczyta, tylko to może być nie dla wszystkich smaczne.

      Jechaliśmy jakiś czas. Za miastem, na parkingu leśnym, kazał mi się rozebrać do naga i zabrał ubranie. Był bardzo zadziwiony wyglądem mojego zmienionego ciała. To, co że obecni tam ludzie się gapili. Stałam naga długo aż skończył oględziny.

    – Ale jesteś pojebana. Mówili mi o tobie różne rzeczy, ale usłyszeć a ujrzeć to wielka różnica. Towarzystwo oszaleje z takiej niespodzianki. – Gadał jak nakręcony.

    Założył mi obrożę ze smyczą, kajdanki na ręce z tyłu i nogi. Na głowę założył czarny worek. Wrzucił na tylne siedzenie. Słyszałam gwar kąpiących się ludzi, potem nieco ucichł. Otworzyła się jakaś brama i zamknęła. Samochód stanął. Ktoś szarpiąc za smycz wyciągnął mnie na zewnątrz. Trawa pod stopami. Gwar głosów. Zapach grila. Podskakując szłam za prowadzącym. Długie cyce latały. Zostałam sama. Jakieś dłonie mnie macały dotykały cycków, rozdzielonego prącia i worka, ktoś ciągnął za wiszący srom. Najbardziej intrygowałam ich kutaskami zamiast sutków. W końcu ponownie podskakując zostałam zaprowadzona gdzieś i przywiązana na łańcuchu. Ostre słońce oślepiło mnie na chwilę. Olśnienie minęło i ujrzałam dużą działkę, otoczoną gęstym żywopłotem. W jednym miejscu był dostęp do jeziora. Dom spory, niewielkie towarzystwo damsko męskie plus dwoje chłopców. Jeden pulchny, ale nie gruby a drugi szczupły, nie za chudy. Obaj mieli szerokie krągłe biodra, duże wypukłe dupcie, wypukłe brzuszki, wcięci w pasie i cycuszki jak u młodej dziewczynki. Zauważyłam, że stali goli, obok siebie, blisko tego towarzystwa. Obaj trzymając pośladki mocno je rozciągali ukazując ziejące bordowe odbyty oraz szeroko otwierali usta. Nie miałam czasu na dokładniejsze oględziny. Choć byli chłopcami to mieli kształty i cechy typowo dziewczęce. Mogli się podobać. Stali przykuci łańcuchami do słupa. Mężczyźni w spodenkach a kobiety bez staników w stringach. Niektórzy z mężczyzn też nosili stringi i peruki. Siedziałam na ziemi w wielkim namiocie bez ścian. Dookoła na ramach, wieszakach i stołach porozwieszany i poukładany był sprzęt do seksu w dużej ilości i rodzaju. Każdy znalazłby dla siebie, co lubi. Na razie mną się już nie interesowali. Pili piwo i coś mocniejszego, rozmawiali. Co jakiś czas pokazywali na mnie. W końcu podeszły do mnie dwie kobiety i zaczęły przygotowywać. Bardzo dobrze się znały na przygotowaniach takiej suki jak ja, Leżąc związana na stole darłam się jak oszalała z rurą w dupie. Bluzgałam grubym strumieniem jakiejś cieczy, co raz po wyjęciu rury. Potem rzygałam aż mi oczy wychodziły, gdy robiły mi lewatywę żołądka. Okropny ból nadętego pęcherza pozbawiał mnie poczucia rzeczywistości w trakcie płukania sikałam mocno i daleko spod kutaska. Gdy skończyły byłam pusta wszędzie i wymiękła jak mokra szmata. Poleżałam wyjąc aż oprzytomniałam. Gdy otrzeźwiałam trochę napompowano mi implanty w cyckach tak mocno, że stanęły sztywno, poziomo na boki i wygięły się na końcu w górę. Usta rozwarły mi szeroko wciskając tam rurę gumowego przyrządu, półmaski, mocowanej na paskach do głowy. Na zewnątrz sterczało coś, co przypomniało mi model małego pisuaru. Góra twarzy była odkryta. Dalej, mój pamiętniczku, nie będę opisywała, bo nie potrafię. W każdym bądź razie to co spływało mi po głowie, twarzy lądowało w tym pisuarze i w końcu w moim gardle. W dupie miałam gumową, rurę, olbrzymiej średnicy zamykaną wkręcanym, gumowym korkiem. Do cewki pod kutasek wsadziły mi metalowy, zakrzywiony cewnik był on połączony z czymś, co wyglądało jak duża strzykawka. Miała ona możliwość napełniania z zewnątrz. Na cycach miałam stanik zbudowany z dwóch metalowych sprężyn. Te sprężyny owijały ciasno dokładnie moje cyce na całej długości. Obie połówki worka zostały napełnione jakimś płynem i rozdęte zostały do monstrualnych rozmiarów. Gdy płyn, podczas napełniania worków już nie mógł sam płynąc, to one wpompowywały go siła do środka. Teraz miałam między nogami dwa okropne, ciężkie balony, koloru czerwonego. Przez otwory w główkach kutasa zamocowały dwa ciężkie dzwonki. Na nogach miałam lateksowe pończochy trzymane czterema gumowymi paskami pasa oraz wysokie buty szpile 18 cm. Na koniec czepek i fartuszek pokojówki. Tak wystrojona obsługiwałam gości. A towarzystwo było coraz bardziej podchmielone. To co wyprawiano ze mną nie mieści się w głowie. Gdy, któryś z gości chciał sikać to wołał mnie. Podchodziłam i klękałam naprzeciw kutasa a on sikał mi w twarz. Jego siki leciały mi do gardła i musiałam szybko połykać. Niektórzy sikali mi w dupę. Wtedy przynosiłam szybko taki specjalny stołek. Kładłam się na plecach. Moja dupa była wysoko górze. Gość odkręcał korek z dupy, wkładał kutasa i szczał. Następnie jedna z kobiet, co mnie szykowała wkręcała czarną rurę i cała wsikana zawartość zostawała wepchnięta w moje kiszki. Ponieważ pito dużo piwa i innych płynów, więc wkrótce miałam w kiszkach i żołądku wiele litrów sików. Byłam okropnie rozdęta. Potworny brzuch miałam twardy i bolesny. Siki z żołądka, co jakiś czas same wylatywały śmierdzącym strumienie. Pachniałam strasznie i tak samo wyglądałam. Calutka byłam obsikana. Jakby tego było mało pastwili się nad moimi cyckami bijąc po nich i patrząc jak podskakują. Bawiło ich brandzlowanie moich suto kutasków. Dostając orgazmy od tych kutasków na cykach tryskałam z nich mlekiem i robiłam siku. Bardzo ich to bawiło. Dwóch sadystów co jakiś czas wołali mnie. Musiałam wypiąć dupę w rozkroku lub wypiąć się przodem a oni kopali i boksowali mnie po napełnionych worach. W końcu całe moje kiszki i żołądek oraz pęcherz miałam wypełnione ich moczem dokładnie. Było mi bardzo, ale to bardzo niedobrze. Gdy już nic nie wchodziło, obie te kobiety zabrały mnie, zdjęły z ciała to, co miałam i leżącą na stole, zaczęły opróżniać. Z każdego otworu leciał, gęsty ciemny, śmierdzący strumień stęchłego moczu. Potem długo płukały moje kiszki, pęcherz i żołądek. Tak strasznie bolało i było mi niedobrze, że traciłam orientacje. Gdy ustami wylatywała czysta woda wlewana w dupę skończyły moje płukanie. Zostawiły mnie nagą na stole. Leżałam na wznak. Nogi ugiętę w kolanach  okropnie rozwarte na boki. Dwa potężne balony napełnionych worków leżały pomiędzy nimi. Rozdwojony sinawy kutas sterczał pionowo. Podobnie cyce, jak dwa białe, długie walce pokryte sinymi śladami po sprężynowym staniku sterczały skośnie w górę sztywne. Po jakimś czasie zostałam uwolniona z mocujących mnie pasów. Zaprowadziły mnie całkiem nagą w miejsce odosobnione trochę. Zobaczyłam tam urządzenie. Na ziemi leżał duży, gumowy, płytki basen. W kształcie prostokąta. Jego niskie brzegi wyposażone były w liczne pasy i uchwyty. Po obu krótszych końcach stało coś, co przypominało stołek z dziurą w siedzeniu, może raczej sedes niż stołek. Oba pokryte czarną gumą. Pod każdym siedzeniem z dziurą był wyprofilowany zbiornik z długą rurą. Jedna rura była okropnie gruba a druga nieco mniejszej średnicy. Związały mi ramiona za plecami. Zmusiły mnie do położenia się na tym niby materacu, na wznak najpierw pasami unieruchomiły moje ciało pod cyckami. Uniosły nogi wysoko w górę, boleśnie rozwarły szeroko, przyciągając w stronę głowy tak, że moja dupa się uniosła wyprężając odbyt, pizdę i balony worków. Głowa odgięta w tył też została unieruchomiona. Mniejszy stołek-sedes zamocowany został nad głową a rura od niego wkręcona została w uchwyt zamocowany w ustach i rozciągający moje szczęki. Większy stołek-sedes zamocowany został z drugiego mojego końca. Okropna, wielka rura została wprowadzona w moją dupę przez srom. Fałdy sromu uszczelniono zaciskając gumowymi opaskami na rurze. Jeszcze jedna rura znalazła . się w moim pęcherzu przez kawałek cewki pod kutasem. Była ona zakończona dużym lejkiem mocowanym obok sedesu. Wszystkie moje dziury i ciało było gotowe. Absolutnie nie mogłam się poruszyć. Na odchodnym jedna z kobiet co mnie przygotowywały wylała  butelkę wódki w moją dupę. Byłam przerażona bardzo. Leżałam i wodziłam wzrokiem dookoła. Zbliżało się południe. Wódka wlana w dupę spowodowała, że poczułam się  podpita. W końcu przyszła jakaś kobieta, całkiem naga, mocno piana. Popatrzyła mętnie na mnie i coś burknęła. Siadła wielką dupą na sedes i długo sikała. Wszystko poleciało do mojej dupy. Potem pojawił się facet i odlał się. Poczułam ciepły, mdły smak sików i połknęłam. No i zaczęło się. Co jakiś czas zjawiał się ktoś. Siadał na odpowiedni sedes i sikał albo robił kupę. Kupa w dupę była nie najgorsza, ale kupa spływająca w usta i do żołądka już nie bardzo. Oj nie dobra. Po kilku godzinach moje ciało przypominała rozdęty balon grożący wybuchem. Oba sedesy wypełnione po brzegi. Ja już nic więcej nie przyjmowałam. Tylko szarpałam się okropnie. Pojawiły się znowu te dwie kobiety. Wyjęły mi rury z ust i sromu. Natychmiast lunęła wstrętną cieczą ze wszystkich moich dziur. Zaśmierdziało.  Po opróżnieniu leżałam cała umoczona w tej wstrętnej brei. Okropnie pierdziałam i rzygałam kupą. Znowu wypłukały mi kiszki, żołądek i pęcherz z węża. Oczywiście byłam cały czas zamocowana. Leżąc wymazana calutka w gównie i sukach dochodziłam do przytomności. Strasznie się darłam cały czas próbując się uwolnić. Nic z tego. Cały ten śmierdzący seks powtórzył się jeszcze raz. To było potworne, mój kochany pamiętniczku, potworne. Późnym popołudniem po płukaniu kiszek i ciała, musiałam się wykąpać przy ludziach, naga, w jeziorze. Już nie będę opisywać tego, jaką sensacje zrobiłam swoim ciałem. Po kąpieli zaprowadzono mnie do domku i w małej piwniczce zaaplikowano mi zastrzyki. Napełniono kiszki gęstą breją i zakorkowano dupę. Zasnęłam naga na starym sienniku, przywiązana na wznak do podłogi. Nie wiem ile spałam. Obudzono mnie i zaprowadzono małego pomieszczenia wyłożonego kafelkami. Była tam wanna, sedes i prysznic a w ścianach zamocowane były łańcuchu z kajdanami i obrożami. Na długim stole leżało wiele gumowy i lateksowych przyborów. Przy jednej ze ścian stali nadzy, przykuci i rozciągnięci ci dwaj chłopcy, o których wspomniałam na początku. Teraz dopiero mogłam przyjrzeć się i lepiej. Na ich twarzach malował się strach i ból. Płakali mocno. Dalece rozwinięta ginekomastia nadawała im niezwykle podniecający wygląd. Brzuszki spore, seksownie wydęte i okrągłe. Od razu poznałam, że to wskutek rozdymania od środka. Ich młodziutkie narządy, cała pozbawione były jakiegokolwiek zarostu, nawet pod pachami. Chyba byli za młodzi na zarost. Liczne kropelki potu zatrzymywały się na aksamitnym meszku pierwszych włosków. Pod spodem zobaczyłam bezwłose narządy. Malutkie kutaski, nieco grubsze od palca, sterczały twardo odsłaniając czerwone, obrzezane główki. Pod spodem wisiały rozciągnięte mocno worki z wyraźnie zarysowującymi się jąderkami. Były czymś napełnione. Ciała cudownie białe, jędrne i dziewicze. Oboje mieli cycuszki młodziutkiej dziewczyny. U tego pulchniejszego były pełniejsze, bardziej zaokrąglone kołyszące się a ten chudszy miał cycuszki jędrne, sterczące jak dwa wielkie stożki. Czarne, twarde sutki otoczone były olbrzymimi kołami koloru różowego. Nie moja sprawa, w jakim byli wieku, ale sądząc z wyglądu  pewnie w dopuszczalnym już a może nie. Nie miałam czasu na zastanawianie się. Nie moja sprawa. Usta moje, rozwarte zostały przez wciśnięty w nie i zamocowany tzw. „świński ryj”. Dla tych, co nie wiedzą jest to specjalna gumowa tulejka stasowana w ruchaniu w gardło, sikaniu itp. Oparta o gumową leżankę wypięłam mocno swoją dupę. Musiałam przeć na odbyt bardzo mocno. One w tym czasie drażniły go. Srom wyszedł na zewnątrz elegancko w postaci długiej, mięsistej rury. Ponieważ mam bardzo duży srom, więc nie da się mnie ruchać w sposób normalny, dlatego nakłada się na niego specjalną opaskę. Opaska zmniejsza otwór i blokuje wyciągnięty srom na zewnątrz. Otwór sromu zatykany jest specjalnym korkiem, aby siki i sperma nie wyciekały. Przybiera on kształt długiego, krwistego rękawa z mięsistymi wargami. Widok dupy jest bardzo seksualny. Jeszcze tylko stanik zaciskowy na cyce i musiałam położyć się na leżance. Na koniec podwiązały mi bardzo mocno narządy, przez co stwardniały siniejąc. Nadmuchane sztywne cyce, balon worka sterczały w górę tak jak i sztywny kutas. Na biodrach miałam założony skórzany pas, do którego, po bokach unieruchomiły mi ręce w nadgarstkach. Tak przygotowaną zostawiły mnie i wyszły. Zostałam sama z chłopakami. Chciałam ich uspokoić, ale wydobywałam tylko dziwne dźwięki. Ciągle łkali. Nie miałam pojęcia, co będzie dalej. Pojawiła się całkowicie naga kobieta. Chłopcy zaczęli głośniej. Patrzyła chwilę na nich. Wybrała jednego, blondynka z długimi, kręconymi włosami. Po uwolnieniu z łańcuchów ustawiła go pochylonego do przodu w rozkroku z wypiętą dupą. Był absolutnie bezwolny. Teraz to już wył głośno dygocząc. Przecudna, gruszkowata dupa na alabastrowych udach była otwarta i napięta. Między jej połówkami zobaczyłam stopę olbrzymiego, czarnego korka. Kobieta otworzyła zaworek w korku. Natychmiast rozległ się syk uciekającego powietrza. Chłopcy byli napompowani powietrzem. Kobieta podłączyła pompkę i kazała wyprostować się chłopczykowi. Powoli pompowała powietrze w kiszki macając coraz bardziej olbrzymi i twardszy brzuch. W końcu zadowolona skończyła i nie bacząc na ból, jaki mu sprawiła, wrzeszczącego wyprowadziła gdzieś. Drzwi pomieszczenia pozostały otwarte. Jakiś czas było cicho, jeśli nie licząc bełkotu podpitych głosów. Nagle ten pozorny spokój przeszył wysoki pisk tego chłopaka, co zniknął. Ależ piszczał, bełkotał, błagał cienkim głosikiem. Nawet mnie starej suce ścierpła skóra. Coś mu robili. Ten, co został szarpał się wrzeszcząc ze strachu. Nagle pojawił się facet z wielkim brzuchem. Chwycił mnie za naprężone cyce i wsadził kutasa głęboko w gardło. Ruchał mnie okropnie. Oczy mi wyszły na wierzch,
    dusiłam się zalewając śliną. Poczułam pełne gardło ciepłej spermy. Połykałam szybko. Facet nie wyjmował kutasa z mojego gardła. Okropnie maltretował moje suto kutaski w cyckach. W końcu poczułam jak sika we mnie. Wysikał się i poszedł zadowolony wyzywając mnie od szmat i kutasów w spódnicy. Wrzaski chłopaka poddawanego seksowi nie milkły ani na chwilę. Pojawił się następny facet. Ten wszedł we mnie od dupy. Ruchał i sapał nie mogąc się spuścić. W końcu napełnił mnie spermą i wysikał się w dupę. W międzyczasie został napompowany i zabrany drugi chłopak. Wkrótce i jego skomlenie i piski dotarły do mnie. Kobiety przychodziły do mnie. Siadały mi z otwartą pizdą na twarz tak, aby wylot cewki trafił w usta i sikały. Miałam twarz całą lepką od śluzu z pizd. Wielu, w czasie używania mnie maltretowało moje narządy i cyce. Ból był okropny. Wielu facetów używało do ruchania specjalnych nakładek kolczastych na kutasa wtedy darłam się okropnie. Cały srom i kiszka, pizda szczypała i piekła jakby czyszczona drucianą szczotką. Chłopcy już nie wrócili do pomieszczenia. Zapadła cisza. Domyśliłam się, że towarzystwo padło, bo chyba była już noc. Jak też drzemałam, tylko czasem budził mnie skowyt, któregoś z chłopców, albo pojawiał się facet czy kobieta i sikali we mnie lub ruchali z wysikaniem i zatykali odbyt. Używali mnie calutką noc zamiast muszli klozetowej. Nad ranem moje ciało wyglądało jak napompowany balon, tak byłam pełna. Cyce były posiniaczone a kutas krwisto czerwony. Obudziły mnie jakieś rozmowy i krzątania się. Był ranek. Chłopaków nie było i nie było słychać ich jęków. Ranek zaczął się strasznie dla mnie. Facetom po przepiciu strasznie chce się ruchać i sikać, więc ruchali mnie i sikali we mnie z obu końców na raz. Czułam drapanie przeruchanego gardła i ogień w dupie oraz w piździe. Po długim czasie wszyscy się zaspokoili. Całe ciało miałam lepkie od spermy i moczu. Potem przeszłam gehennę mycia i szorowania ciała oraz płukania odbytu, kiszek, żołądka i pęcherza. Czystą totalnie pozostawiono rozciągniętą i przykutą do ściany. Dalszy ciąg przyjęcia i seksu odbył się w piwnicy pod domem. Jasno oświetlona sala tortur. Inaczej nie mogę tego nazwać. Jednak nie tortury mnie czekały a potworne ruchanie całodniowe. Nagą, skrępowaną kajdanami wciągnięto mnie do tego pomieszczenia. Powoli oprowadzili mnie po Sali demonstrując narzędzia tortur. Wszystko było okropnie duże. Wiele widziałam i przeszłam, ale to mnie wystraszyło bardzo. W jednej części piwnicy wisiały i leżały potworne kutasy typu strap-on, proteza lub nakręcane na maszynę. Prawie na środku stały przygotowane trzy, czarne, niskie maszynki do ruchania, z siedzeniami i pulpitami dziwnej konstrukcji, co się szybko wyjaśniło. Dwie z nich stały obok siebie a trzecia naprzeciw nich. Z nich sterczały skośnie okropnie duże kutasy. W tych dwóch obok siebie były chuje o nieco mniejszej średnicy, bardzo długie, zbudowane były w wielu, połączonych ze sobą kul pokrytych kolcami. Dodatkowo wyposażone były w długie, grube, wężowate zakończenie z owalnym, najeżonym łbem. Trzecia maszyna miała monstrum o sadystycznych rozmiarach, kształtach i naroślach. Kutas był tak okropny i potężny, że nie miałam pojęcia gdzie może się zmieścić. Sterczał groźnie. Wtedy nie miałam pojęcia, ale szybko uświadomiono mnie , gdzie i komu on przeznaczony. Każdy z nich dodatkowo wyposażony był w dwie pompki. Dodatkowo te maszyny posiadały pasy i zawieszenia oraz coś jakby siedzenia podzielone na dwie części. Po tej wycieczce zostałam zawieszona za ręce pod sufitem. Wprowadzono chłopców. I zawieszono obok mnie. Teraz zauważyłam, że ich brzuchy są potwornie nadęte. Obaj sapali ciężko dysząc. Ich kutaski teraz sine nadal sterczały twardo. Worki czymś napełnione wisiały jak wielkie piłki do rugby. Tak rozciągnięte, że widoczne nawet drobne żyłki. Obie, nagie, kobiety krzątały się przygotowując narzędzia i sprzęt. Najpierw zabrały się za tego grubszego. Podwiązały mu nogi pod kolanami tak, że wisiał siedząc w szerokim rozkroku z wypiętą dupą. Gdy sparowały mu czymś czerwonym krocze i narządy biedak darł się nie przytomnie. Na główkę kutaska i do środka nałożyły jakieś zielonej substancji. Ależ chłopczyk się szarpał kwicząc. Na pewno ten specyfik potwornie go palił. Na koniec wielką strzykawką z grubą igłą wbitą w worek dopełniła płyn. Teraz biedak miał potwornego balona w kroczu. W usta włożyły mu przyrząd rozwierając szczęki. Odpięły przeczącego i wierzgającego chłopaka z zawiesia i podprowadziły do maszynki. Siła zmusiły go do lekkiego kucnięcia i położenia dupy na siedzeniu maszyny. Zamocowały chłopaka szelkami i pasami w pozycji przypominającej narciarza pochylonego do przodu, z wypiętą dupą na siedzeniu. Ramiona i ręce skrępowane do ciała a głowa prosto do przodu. Na koniec wyregulowały mu siedzenie tak, że dupa została szeroko rozciągnięta, przez co odbyt wysunął się na wierzch ziejąc krwawą dziurą. Biedak był w półprzysiadzie z wypiętą dupą pochylony do przodu. Wielki wór zwisał mu między udami a malutki chłopięcy kutasek sinego koloru z czerwoną główką sterczał twardo. Bez ustanku wył bardzo. Regulując położenie dupy i kutasa maszynowego powoli wpychały mu do środka kolczasty łeb długiego kutasa. Wycie się nasiliło. Jak nic wsadzili mu w kiszki głęboko. Na zewnątrz została jedynie gruba, właściwa część. Ten, drugi chłopczyk widząc, co się święci zaczął kwilić i szarpać się bardzo. Mówił coś bełkotliwie, że „Już nie chce, że prosi, że błaga” i inne podobne bzdury bez znaczenia. Gdy pierwszy został zamocowany i ustawiony zabrały się za drugiego i wkrótce jego ciało, wyjące i skowyczące znalazło się w maszynie. Ja nadal wisiałam cicho. Teraz zabrały się za mnie. Najpierw na oba worki założyły metalowe opaski a potem mocno je napompowały. Podobne, ale mniejsze opaski zacisnęły za dzielonymi główkami kutasa. Całe krocze i podbrzusze wysmarowane zostało podobnym żelem jak chłopaków. Bardzo szybko poczułam efekt. To było to samo jak przypalanie ogniem. Zaczęłam wyć. Jeszcze tylko metalowy stanik zaciskowo wyciskowy na cyce. Teraz zrozumiałam zachowanie chłopców. Zostałam zamocowana w trzeciej maszynie w takiej samej pozycji rozkraczonego narciarza jak to nazwałam. Gdy mnie prowadzono już zrozumiałam, dla kogo ten sadystyczny kutas. Wyłam okropnie całkiem jak młoda suka. Na sutko kutaski nałożyły mi plastykowe cylindry maszyny do dojenia. Opuszczając moje olbrzymie, rozwarte dupsko nadziały go na kostropatego, ociekającego smarem kutasa potwora. Bardzo długo to trwało. Musiały ręcznie naciągać skórę mojego sromu. Gdy tylko łeb potwora przeszedł kanał odbytu siknęłam silnie moczem oblewając jedna kobiet. Na chwile zostawiono nas samych. Chłopcy darli się okropnie. Obaj posikali się. Oni dwaj przerażeni i ja naprzeciwko. Było bardzo głośno. Oni piszczeli nieludzko a ja wyłam. Calutkie krocze paliło żywym ogniem. Ich młode Ciała wyglądały niezwykle seksownie w tej pozycji. Patrzyłam jak rosną im brzuchy pompowane powietrzem. Jedna z kobiet pompowała brzuch a druga macała. W końcu ich kiszki były tak rozdęte a brzuchy tak wielkie, że ledwie dyszeli. Wtedy zostały uruchomione maszynki i kutasy zaczęły zagłębiać się w ich dupy. Młode ciała naprężyły się, zamilkły a twarze poczerwieniały z wysiłku. Na razie byli ruchani wolno. Kutasy wchodziły nie tylko w dupę ale głęboko w kiszki. Gdy ruszyła moja maszyna, na moment straciłam dech i wyszły mi oczy na wierzch. Moment ciszy i nagle jak nie ryknę jakimś dziwnym dźwiękiem. W życiu nie przechodziłam takiego rozrywania dupska. A mam je wielkie. Czułam jak w środku wszystko jest demolowane. Słychać było głośnie mlaśnięcia skóry sromu. W czasie tego ruchania miałam pompowany brzuch. Szybko stał się tak wielki że sięgał niemal podłogi. Tak zaczęła się nasza gehenna. Maszyny ruchały według jakiegoś programu. Kobiety co jakiś czas pompowały kutasy, aby powiększyć ich rozmiary i sztywność a myśmy darli się i prężyli pierdząc głośno, sikając i tryskając, ja spermą a chłopcy jakimś śluzem. Gdy brzuchy opadały któremuś to natychmiast był dopompowany więcej. W tzw. Między czasie przychodzili faceci i albo ruchali nas w gardło ze spustem do środka, albo po prostu po wsadzeniu kutasa w gardło sikali do środka. Co chwila któryś z chłopców lub ja rzygaliśmy sikami. Po czasie nasze ciała już wisiały jak napełnione balony. Mnie a i chłopakom pewnie też, ciągle chciało się sikać. Mieliśmy bez ustanku silne parcie na sikanie i na sranie. Ich odbyty a mój srom powychodziły całkiem z dupy, co się bardzo podobało gościom. Trwało to wiele godzin bez momentu odpoczynku. Dupy nasze tak się rozeszły w biodrach, że kutasy ruchające nas musiały być kilkakrotnie wymieniane na większe i bardziej wymyślniejsze. Gdy po wielu godzinach tych tortur uwolniono nas leżeliśmy bez czucia w kałużach moczu wyjąc i kwicząc. To, co mieliśmy z tyłu nie przypominało ani odbytu ani sromu u mnie. To były raczej czerwono sine kratery. Nie sposób opisać. Chłopców podniesiono i ułożono na leżankach z dupami na brzegu szeroko wypiętymi. Mnie biciem zmuszono do podpełznięcia do nich. Musiałam językiem wylizać ich dupy, narządy i ciała do czysta. Musiałam połykać wszystko, co w trakcie lizania wydalali. Gdy smoktałam ich małe sztywniutkie chujki krzyczeli i tryskali czymś lepkim. Bardzo mi smakowało. Gdy wylizałam każdy zakamarek i centymetr ich ciała położono mnie w rozwarciu na leżankę i oni lizali mnie do czysta. Z dupy wydalałam gęsty śluz a oni to wszystko łykali siorbiąc. Gdy byłam czysta usiadłam na stołku a chłopcy klęcząc ssali moje sutko kutasy cycków. Pili moje mleko a ja dostawałam orgazmów co chwila. Gdy tryskałam to jeden z nich musiał szybko wylizywać mi wylot cewki pod kutasem. Następnym etapem seksu było używanie naszych ciał do fistotowania, ruchania i innych sadystycznych poczynań. Ja i chłopcy leżeliśmy unieruchomieni i bardzo szeroko rozwarci na leżankach. Miałam nogi tak mocno rozwarte i naciągnięte aż do szpagatu. Moje jaja jak balony i ziejący srom zwisały. Pizda była tak wyruchana, że wyszła z niej macica. Cycki miałam napompowane i sterczące sztywno na boki. Kto z gości chciał to przychodził i używał mnie lub chłopaków w dowolny sposób. Jednak już nie sikano i nie wydalano na mnie kału. Teraz darłam się będąc ruchana okropnymi kutasami strap-on lub protezą. Rozwalona dupa przyjmowała z łatwością dwie a nawet trzy ręce na raz aż po ramiona! Miałam

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa
  • Pamietnik masochistki 5

    Pamietnik masochistki 5

    Mój kochany pamiętniczku: W tej części pragnę zawierzyć tobie tajemnicę, jaką jestem, jak się zachowuje w domu i poza domem. W części 4 opowiedziałam tobie o seksie BME i o tym jakie zmiany dokonano w moim ciele, co zdecydowanie zmieniło moje życie. Lecz to nie wszystko. Modyfikacje mego ciała podwyższające moją seksualność miały potężny wpływ na to jak się obecnie zachowuje i postępuje. A oto szczegóły.

    WPŁYW MODYFIKACJI NA PSYCHIKĘ:

    Prócz zmian cielesnych, opisanych dokładnie w „pamiętniku nr.4” poddano mnie pewnym zmianom, nazwijmy to psychicznym, modyfikującym moje zachowanie. Przez wiele miesięcy trzymana byłam w malutkim, ponurym, ciemnym pomieszczeniu, gdzie byłam ustawicznie bita z byle powodu lub bez powodu. Torturowano mnie psychicznie oraz seksualnie, aby wpoić we mnie dzisiejsze zachowanie. Wpojone zmiany cielesne i behawioralne wymuszają na mnie dzisiaj odpowiednie zachowanie umożliwiające mi specyficzne egzystowanie. Dla czytelnika tego tekstu na pewno będzie to dziwne i niepojęte to, o czym napisałam w części czwartej i napisze tutaj, ale to prawda. Jak wspomniałam jestem wysoką 183 centymetrowa męską zmodyfikowaną kurwą. Moją wagę 85 – 95kg utrzymuje częstymi lewatywami. Ponieważ mam bardzo rozdęte jelita, więc nie mogę sobie pozwolić na zbytnie gromadzenie się w nich kału. Również z uwagi na luźne zwieracze sromu i pęcherza nie trzymam dobrze zawartości. Moja łazienka jest głównym miejscem w domu. Wyposażona jest we  wszystko, co potrzeba do codziennych zabiegów i nie tylko. Ponadto, w piwnicy, mam pokój do zajęć wyposażony w bogatą kolekcję sprzętów, przyborów i narzędzi do seksu Sado-Maso. Jestem ustawicznie podnieconą seksualnie moje wszystkie myśli kojarzą się z seksem zwykłym i wyuzdanym maksymalnie perwersyjnym. Jeśli nie jestem za granicą w klubach gdzie mam podpisane kontrakty to pracuje w klubach, w moim mieście a także wynajmują mnie różni klienci. Są to kluby przeznaczone dla ludzi o zdecydowanych i wyraźnie ukierunkowanych preferencjach S/M seksualnych. Jestem wytrzymałą suką męską, masochistką, więc idealnie wpasowuje się w to ekstremalne otoczenie. A oto jak wygląda moja codzienność.

    ZWYKŁE DNI:

    Mieszkam sama i moje mieszkanie jest przystosowane do moich potrzeb, jak wspomniałam. Żyje dla seksu i żyje z seksu. To tyle, jeśli chodzi o sprawy materialne. U siebie w mieszkaniu nie przyjmuje klientów za wyjątkiem jednej osoby, o której potem. Mój dzień zwykle rozpoczynam o 0600. Po wstaniu z łóżka biegnę naga, śpię na golasa, do łazienki. Zdejmuje zacisk sromu i korek z cewki. Wydalam nocną zawartość do naczynia. Następnie jest pierwsza lewatywa. Pompuje w siebie 6 litrów mieszanki i zatykam srom. Następnie wielką strzykawką robię płukanie pęcherza. Napełniam go 3 litrami i zatykam cewkę. Tak rozdęta, naga biorę pierwszą kąpiel, gorącą w wannie przez 30 minut. Temperatura kąpieli powoduje rozluźnienie kiszek i lepszą penetrację przez trzymaną lewatywę. Dodatkowo mieszanka, która trzymam w sobie, pod wpływem  nagrzania pracuje wydzielając gazy, co powoduje rozdęcie kiszek i torturę. Po 30 minutach krzyków i wycia wypróżniam wszystko z hukiem. Osuszam ciało i robię sobie lekkie śniadanie. W czasie śniadania spożywam to, co wydaliłam po wstaniu z łóżka. Po śniadaniu mam czas dla siebie. O 0900 ponownie do łazienki. Najpierw wyrzyguje to, co mam w żołądku do naczynia. Następnie jest seria lewatyw 7, 8, 9, 10 litrowych. Po każdym wlewie, napełniona, nie wyjmując z odbytnicy rury, leżę 30 minut na leżance w łazience z brzuchem nagrzewanym elektrycznym kocem. W trakcie nagrzewania dopełniam lewatywę. Brzuch staje się potwornie wielki, twardy. Przy pomocy długiej rury wsadzonej w kiszki wlewam sobie płyn pochodzący z rzygania. Zwykle jest godz. 1200, kąpie się dokładnie, golę dokładnie głowę usuwając wszystkie drobne włoski oraz brwi i rzęsy. Biegnę do piwnicy, do pokoiku S/M, gdzie stoją przyszykowane ogromne lateksowe zabawki. Mają wymyślny kształt. Są tam modele ogromnych kutasów ludzkich i końskich, dilda w kształcie świdrów, rąk, kul i inne. Wiele z nich jest pompowanych, aby powiększyć rozmiary. Przez prawie dwie godziny siadam, kucam i wpycham te zabawki w srom odbytu trenując jego rozciąganie. Bardzo boli, więc krzyczę okropnie, ale nie przestaje, bo wiem, że tak trzeba, bo lubię to. Moje wrzaski słychać  na zewnątrz przez otwarte okno. Nigdy się nie kryje z tym. O 1400 podłączam się do maszyny dojąco-masturbacyjnej stojącej w pokoju S/M. Jest to urządzenie wykorzystujące dojarkę. Po zamocowaniu ciała pasami, zakładam dwa cylindry na połówki kutasa i dwa na cyce i suto-kutaski. Jądra wkładam też w dwa cylindry a wiszącą kiszkę odbytu w długi cylinder z tyłu. Maszyna mocno ssie i wibruje. Szybko wprowadzając mnie w stan ekstatycznego orgazmu. Wyciąga ze mnie wszystkie mleko, spermę i siki. Po 30 minutach tej masturbacji okropny ból ogarnia moje narządy. Moje narządy w cylindrach stają się bardzo ciemne i twarde. Widać żyły. Kiszka z dupy wypełnia tylny cylinder prawie na metr! Jest bardzo czerwona. Po torturze dojenia ponownie w łazience lewatywa. Tym razem jedna 10 litrowa tzw. Mieszanki elektrolitycznej, mającej na celu uzupełnienie wypłukanych elektrolitów. Dodatkowo po wsadzeniu rury w żołądek płuczę go i napełniam mieszanką odżywczą. Lewatywę trzymam bardzo długo, niemal do wchłonięcia. Od godz. 1800 zaczynam się szykować do pracy. Dalej pompuje cycki. Cycki sterczą sztywno na boki jak dwa wielkie walce zakończone czarnymi implantami, kutasami zamiast normalnych sutów. Sutko kutaski połączone są łańcuszkiem przewleczonym przez otwory. W otwory skóry sromu zakładam sześć wielkich pierścieni. Osiem ciężkich pierścieni zakładam w skórę krocza między udami. Za każdą główką połówki kutasa naciągam małe obrączki. Podobne obrączki naciągam na kutaski sutek. Podłączam kabelki do obrączek na suto kutaskach na połówkach kutasa i do obrączek sromu. drugie końce do pudełeczka mocowanego w z tyłu pleców w pasie. Jestem całkiem naga. Do pracy w agencji nie ubieram się, gdy jest lato. Zimą i jesienią nakładam tylko krótki płaszczyk i pantofelki na płaskim obcasie. Wychodzę przed dom absolutnie nie chowając się przed wzrokiem ewentualnych gapiów. Podjeżdża samochód. Szybko zdejmuje płaszczyk, o ile go mam na sobie i naga wchodzę do środka. O 2000 jestem zwykle w agencji, gdzie pracuje. Co tam robię to inna historia, o której może potem. Oczywiście, postępowanie w ciągu dnia uzależnione jest od moich zobowiązań i planów i może być modyfikowane. Po pracy w klubie jestem przywożona do domu i często prowadzona pod ramiona, gdyż nie mam siły sama iść. Moje białe ciało jest pokryte licznymi śladami okrutnego seksu. Moim obowiązkiem w agencji jest przyjąć 18 klientów. Za każdego powyżej mam płacone dodatkowo.

    DNI SPECJALNE – KARANIE:

        Jako znana bardzo i rozchwytywana, męska suka, obojnak, masochistka muszę bardzo dbać o wygląd i kondycje swojego ciała, aby było ponętne i wytrzymałe. Dwa razy w miesiącu chodzę w pewne miejsce, można by powiedzieć, do specyficznego salonu kosmetycznego, gdzie jestem poddawana szeregu zabiegom. Dziewczyny zaczynają od lewatyw. Czyszczą moje kiszki na całej długości. Potem ma płukanie żołądka i pęcherza. To jest pierwsza część. druga to totalna depilacja całego ciała. Plastry, woski, lasery. W niektórych miejscach usuwanie włosków bardzo boli. Trzecia część to masaże i kremy. Dodatkowo w czasie każdej części zabiegów jestem dojona maszynowo. Po tym wszystkim moje ciało jest obłędnie seksowne. Czysta wewnątrz, na zewnątrz i wymasowana wracam do domu późno. Przed spaniem udaje się do pokoiku S/M w piwnicy, gdzie ćwiczę elastyczność i rozciąganie sromu odbytu na wspomnianych poprzednio zabawkach. Po ćwiczeniach naga, śpię zawsze na golasa, wskakuje do łóżka pod pościel w niebieskie, zajączki, różowe misie czy złote gwiazdeczki. Nie mam kłopotów z zasypianiem.

       W inne dni, dwa razy w miesiącu, przychodzi do mnie pewien Pan. Jest to jedyna osoba, którą muszę przyjmować u siebie. Wieczorem rozkładam w łazience specjalną ramę – stelaż do zawieszania i naciągania. Przygotowuje pokoik S/M ustawiając potrzebne meble i zaczepiając u sufitu opaski oraz uchwyty na podłodze. Rozkładam sprzęt i meble. W wyznaczonym dniu wstaje bardzo wcześnie. Zwykle o 0400. Do godziny 1000 schodzi mi czas na lewatywach czyszczących całą kiszkę, żołądek i pęcherz. Przed wyznaczoną godziną mocuje pompki pod cyckami i bardzo mocno napompowuje implanty. Pompki cały czas wiszą podczepione pod cyckami. Cycki stają się twarde i sterczą poziomo na boki. Przypominają dwie grube kiełbasy. Na szczytach cycków twardnieją zmodyfikowane sutki-kutaski. Mocno masuje te kutaski aż do wytrysku mleka. W rozszczepiony kutas, w nieczynny odcinek cewki, wciskam piekącą maść i elastyczną szczotkę w postaci sznurka zaopatrzonego w sztywne włoski. Oba końce tej szczotki wiszą z obu stron cewki. Masuje trzon aż kutas staje się kamienny i siny wtedy wyjmuje sztyft a kutas zaciskam mocno metalowym pierścieniem. Każdą połówkę rozdzielonego worka napełniam dwoma litrami płynu, czasem więcej. Worki stają się bardzo wielkie i twarde. Na koniec dziesięć litrów lewatywy mieszanki wody i proszku do pieczenia rozdyma moje kiszki. Srom uszczelniam pompowanym balonem. Jest to balon używany w czasie spotkań z Panem. Ma on trzy rurki wychodzące na zewnątrz dupy. Do jednej jest podłączona pompka do jego powiększania, druga podłączona pompka jest do pompowania powietrza w moje kiszki i w końcu trzecia końcówka wykorzystywana jest do wykonywania dodatkowej lewatywy dopełniającej lub wstrzykiwania potrzebnych substancji powodujących rozdymanie. Dokładnie o wyznaczonej porze otwieram szeroko drzwi, naga klękam w drzwiach, zakładam ślepą maską gumową na głowę i uszczelniam oraz szeroki sztywny kołnierz. Czekam. Boję się okropnie i wstydzę. Jestem widoczna przez przechodniów i sąsiadów. Czekam. Nigdy nie widziałam tego Pana, co przychodzi. Przyjeżdża Pan. Pan zawsze ma ze sobą w walizce potrzebny dodatkowo sprzęt. Bez słowa bierze mnie za łańcuch przyczepiony do mojej obroży i ciągnie do domu. W łazience rozciąga mnie za ręce i stopy na przygotowanym stelażu. Słyszę jak otwiera walizkę i rozkłada sprzęt. Zaczynam głośno płakać ze strachu. Pan jest sadystą i bardzo lubi, jak ktoś wyje i krzyczy w bólu i strachu. To go bardzo podnieca. Czuje jak maca moje napięte ciało sprawdzając twardość cycków, kutasa, worka i brzucha. Zagląda z tyłu w srom dupy.

    – Byłaś nie grzeczna suko?! – Raczej stwierdza niż pyta.

    – Tak, panie, suka była niegrzeczna, bardzo nie grzeczna. – Odpowiadam wystraszona.

    – Zasługujesz na karę kurwo? – Pyta.

    – Tak, Panie, suka zasługuje na karę. – Odpowiadam.

    – Czy wiesz, że kara będzie bolec bardzo? – Pyta Pan.

    – Tak, Panie wiem, będzie boleć. Suka była bardo, bardzo niegrzeczna. – Mowię.

    Potem muszę opowiadać z detalami, co, jak, kiedy i gdzie robiłam. Pan to ocenia i ustala stopień kary. Niezależnie od tego, co robiłam i wyznałam kara jest zawsze okrutna. Zawsze znajduje się powód. Innej karze podlega moje zachowanie i praca w klubie Sado-Maso. Dziwne, ale Pan dokładnie wie, co tam robiłam. Najpewniej ma powiązania z moim klubem. Moja gehenna zaczyna się przeważnie od dopompowania powietrza w kiszki na twardo. Następnie wstrzykuje mi lewatywę z jakiegoś płynu. Po pięciu minutach okropny ból rozdyma mi brzuszysko. To, co dodał powoduje głośne bulgotanie w brzuchu i gazy rozdymające. Kara zawsze rozpoczyna się od chłostania ogromnie napiętego, bolącego brzucha. Powoli brzuch od cycków w dół zaczyna palić potwornie. W końcu nawet lekkie muśnięcie powoduje mój zwierzęcy ryk. Szarpię się naciągnięta i ryczę z bólu. Po brzuchu są tortury cycków. Zawsze zaczyna od prawego. Nie wiem, co mi robi, ale bije też i coś jeszcze. W szybkim tempie prawy cycek płonie okropnym bólem. Sikam z bólu na podłogę. Po prawym lewy cycek łączy się w bólu z prawym. Teraz już dostają oba cycki. Strasznie wyję. Słychać mnie przez ściany na pewno. Po cyckach Pan torturuje mi kutasa, łono, worek i pizdę. Najpierw mocno bije czymś jakby packą nabijaną gwoździami czy szpilkami. Dziki ból szarpie kroczem. Ryk z szeroko otwartych ust wypełnia szczelnie łazienkę. Najgorszy ból następuje, gdy Pan tymi szpilkami bije mnie po rozdzielonych główkach kutasa. Moje ciało spina się w konwulsjach tak mocno, że balon zatykający srom wystrzeliwuje z dupy, z wielką siłą i cała lewatywa wylewa się szerokim, mocnym strumieniem na podłogę. Teraz tryskam niby spermą i znowu sikam. Następuje przerwa, w czasie, której Pan ponownie zatyka mi dupę i napełnia kiszki lewatywą z powietrzem. Po napełnieniu bije mnie rózgą. Poczynając od cycków a na workach kończąc. Chłoszcze tak długo aż ponownie wyrzucam z dupy balon i tryskam lewatywą. Powtarza to trzy razy. Boli mnie tak okropnie jakby obdarł ze mnie skórę. Jakby tego było mało, na zakończenie kopie mnie stopą w jądra i krocze. Nic nie widzę tylko słyszę swój obłędny kwik i ryk oraz wyczekuje bólu, gdy przerywa. A ból pojawia się nagle bez zapowiedzi. Wisiałam Jakiś czas wyjąc okropnie. Nagle poczułam jak on pociera mi cyce i cały brzuch z kroczem jakimś płynem. Najpierw ból zelżał, ale to był tylko pozór. Nagle moje cyce, jaja, kutas i brzuszysko objął okropny piekący ból! Zaczęłam wyć, kwiczeć i szarpać się okropnie. Moje wyprężone cyce latały wariacko. Brzuch drgał a narządy podskakiwały. Nie do opisania, potworne. Wydawałam jakieś dzikie dźwięki sikałam, tryskałam lewatywami, które on pompował, co chwilę. Podczas tej orgii cierpienia, szaleństwa i kwików Pan zdjął pompki z cycków i wycisnął z nich powietrze. Teraz wisiały jak puste rękawy. Po zakończeniu zajęć w łazience pełzłam, wyjąc na czworakach, ciągnąc cyce i worki po podłodze a on kopniakami w jaja i dupę gonił mnie na dół do Sali sado-maso. W Sali S/M leżałam na meblu z dziurami mając stopy przymocowane do podłogi. Uda i dupa mocno naciągnięta i wypięta. Cyce i narządy wisiały w dół przez zaciśnięte dziury. Czułam jak przez otwory w skórze sromu przewleka haki i wyciąga go daleko z dupy. To samo zrobił z dwoma workami i połówkami kutasa. Mało nie powyrywał mi tych rzeczy z ciała. Mebel jest tak zbudowany, że jest wolny dostęp do wiszących części od dołu. Na początek zostałam wyruchana w gardło. Po spuszczeniu się Pan wsadził mi grubą rurę do żołądka. Jej wystający koniec był zamocowany do stołu. W czasie tortury karnej mój żołądek był napełniany sikami pod ciśnieniem. Zaczął od dojenia stuów na flakowatych cyckach. Szybko trysnęłam żółtym mlekiem. Potem coś mi zrobił z sutami, że opanował mnie niesamowity ból przypominający obcinanie ich. Zaczęłam się szarpać i wyć nieludzko. Ból nie ustawał ani na sekundę. W tym czasie moje jądra, główki kutasa, kutas, i napięty srom był także torturowany bestialsko. Okropny ból opanował całe moje ciało. Ostre razy grubą rózgą pokryły moją dupę i uda sino-fioletowymi palącymi pręgami. Robił mi straszne rzeczy, gdzie wiszenie za jądra pod sufitem było pieszczotą. Na zakończenie zostałam okropnie napompowana powietrzem i pozostawiona leżącą w sikach, kupie i rzygowinach na podłodze sama. Poszedł. Leżałam i wyłam, kwiczałam jak zarzynana przez parę godzin. Długo w noc sprzątałam, powoli pomieszczenia i myłam przyrządy. Mycie ciała polegało jedynie na dokładnym, długim opłukiwaniu się letnią wodą słabym strumieniem. Cieplejsza woda i silniejszy strumień powodował . potworny ból. Po wizytach Pana zawsze mam w nocy koszmary przez kilka dni. Zrywam się z krzykiem i płaczem. Często uciekam skulona do kąta i zasłaniam się rękoma. Strach psychiczny powoli słabnie w ciągu tygodnia dwóch.

    ® Arletka Ruchliwa

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa
  • Nikola – cz. 2: Ginekolog

    Minęło kilka miesięcy odkąd Nikola zaczęła się onanizować. Wraz z rodziną przeprowadziła się do kamienicy w Katowicach. Masturbacja odmieniła jej życie. Przestała pić alkohol oraz rzuciła palenie. Cieszyła się życiem dzięki masturbacji. Zaczęła trenować siatkówkę i była całkiem niezła w nią, ponieważ miała zwinne paluszki od zabawy ze swoją pusią. Nie była już deską. Jej cycki urosły do skromnej miseczki B, ponad to jej sutki też urosły. Cycki przestały być jej kompleksem.
     
    Nadeszła jesień 2022. Jak w każdy poniedziałek, w szkole, myślała tylko o powrocie do domu i zrobieniu sobie dobrze. Od ósmej patrzyła tylko na zegar i odliczała minuty do 15:30, cały czas wierzgając nogami.
     
    Po powrocie do domu jak zawsze rzuciła plecak w kąt i wskoczyła do swojego łóżka. Była strasznie napalona. Nie czekając zdjęła koszulkę oraz rozpięła stanik, który bezwładnie upadł na łóżko. Jej cycki nie tylko urosły, ale także stały się dużo bardziej wrażliwe na dotyk. Kochała zaczynać grę wstępną od ugniatania ich. Kiedy dotknęła cycka zimna dłonią przeszły ja ciarki. Złapała drugi cycek drugą ręką i powoli je ugniatała. Robiło się jej ciepło. Ugniatanie przerodziło się w nachalne macanie. Pomyślała, że to najwyższy czas na zabawę ze swoją brzoskwinką. Zdjęła spodnie i majtki, pod którymi kryła się jej ogolona pizdeczka. Sama mówiła “nienawidzę golić cipy, ale kocham, gdy jest ogolona”. Zjechała prawa dłonią poniżej cycka, powoli przejechała przez swój idealnie płaski brzuch, a następnie wzgórek łonowy, aby na końcu wjechać do swojej jaskini przyjemności, ale tylko troszeczkę, bo nadal nigdy jeszcze nie robiła sobie palcówki. Dotyk łechtaczki natychmiast podniósł jej poziom podniecenia na kolejny poziom. Lewą ręką zaczęła drażnić swojego sutka, a prawą w taki sam sposób pieściła guziczek przyjemności. Nie potrzebowała dużo czasu, aby zacząć stękać. Zaczęła pieścić cała swoją cipeczkę oraz oba sutki naraz. To zawsze dawało jej niesamowicie mocny orgazm. W tym przypadku było tak samo. Zaczęła dochodzić. Ścisnęła cyce i przestała tarmosić cipkę, aby lepiej czuć błogi stan uniesienia.
     
    Uwielbiała to uczucie rozluźnienia po dojściu. Leżała na łóżku i czuła się jak królowa. Miała ochotę na jeszcze jeden orgazm, ale widziała, że nie długo jej ojciec wróci z pracy. Poszła do łazienki podmyć cipkę. Podczas mycia zobaczyła, że z dziurki leci jej czerwono-krwista ciecz. Bardzo ja to zaniepokoiło. Oczywiście miesiączkowała już od kilku lat, ale następny okres wypadał jej za 13 dni. Postanowiła więc, że to najwyższy czas pójść do ginekologa, aby sprawdził co się dzieje i skontrolował jej narządy rozrodcze przed pierwszym razem.
     
    Nikola nie była pełnoletnia, więc poprosiła mamę, aby ją zapisała. Wizyta wypadła na piątkowe popołudnie. Nie do końca wiedziała, co będzie się dziać podczas wizyty więc postanowiła, że do piątku nie będzie się masturbować.
    W czwartkowy wieczór czuła się dziwnie. Była zdenerwowana na tyle, że nie mogła się wysikać. Strach nieznanego ją trapił. Nie wiedziała, co ją czeka. Rano także nie udało się jej oddać moczu. Jej mała dziurka była zamknięta na tyle, że nawet śluz nie leciał, co wyjaśniało brak podniecenia przez kilka ostatnich dni.
     
    Nadeszło piątkowe popołudnie. Po szkole Nikola z mama pojechały do poradni ginekologicznej. Po formalnościach w rejestracji obie zasiadły w poczekalni. Wizyta miała być przeprowadzona przez doktora Łukasza. W poczekalni było kilka kobiet w różnym wieku. Niektóre z nich całkiem ładne. Nikola patrzyła na nie z podziwem. Nie wiedziała do końca czy woli mężczyzn czy kobiety, więc na razie można było powiedzieć, że jest bi.
    -Może skorzystasz z toalety- zaproponowała mama.
    -Nie, nie chce – odpowiedziała córka.
    Po kilku minutach drzwi gabinetu otworzyły się i głos z gabinetu oznajmił “zapraszam do środka”. Nikola i mama weszły do środka. Za biurkiem stały wysoki, umięśniony brunet z pięknymi zielonymi oczami. Gdy Nikola go zobaczyła, przegryzła wargi.
    -Proszę siadać – oznajmił.
    Usiadły. Nikola nie mogła oderwać wzroku od jego szklanych oczu.
    Widzę, że to Pani pierwsza wizyta- podniósł wzrok znad karty pacjenta, w której były wszystkie podstawowe informacje o Nikoli takie jak data urodzenia 6.10.2006. Kontynuował “więc wykonamy bilans i wszystkie badania na obecność chorób”- skończył patrząc na Nikolę.
    -Zaczniemy od obowiązkowych pytań. Czy uprawiła Pani stosunek płciowy? – zapytał ciepłym tonem.
    Nikola natychmiastowo dostała rumieńców na policzkach.
    -Mamo możesz już wyjść- powiedziała błagalnym tonem. Mama popatrzyła na lekarza i oznajmiła, że poczeka w samochodzie.
    Doktor Łukasz powtórzył pytanie.
    -Czy uprawiała Pani seks?
    -Jestem dziewicą -odpowiedziała rumieniąc się jeszcze bardziej.
    -W jakim wieku dostała pani pierwszej miesiączki?
    -13
    -Czy ma pani regularne okresy?
    -Tak
    -Czy odczuwa pani bóle w pochwie albo piersiach?
    Odpowiedziała, że nie, ale opowiedziała o krwi z pochwy pomijając fakt, że stało się to po masturbacji.
     
    -To na tyle pytań. Teraz przejdziemy do badania – oznajmił stanowczo i rozłożył jednorazowy podkład na leżankę.
    -Proszę rozebrać się do pasa i tu usiąść – oznajmił jak niby nigdy nic. Nikola chwiejnym krokiem podeszła do leżanki i zdjęła swoją ulubioną brązową bluzę z kapturem. Nadal się bała, ale powoli zdjęła czarną bluzkę i została w samym staniku. Popatrzyła na doktorka, który to zauważył i powiedział “stanik też”. Nadal nie dowierzała co się zaraz wydarzy. Po raz pierwszy pokaże cycki mężczyźnie. Jeszcze raz spojrzała na Łukasza. Widok jego bujnej brązowej czupryny i dużych zielonych oczu, zachęcił ją do rozebrania się. Zdjęła biustonosz i położyła go na stercie swoich ubrań. Usiadła na leżance jak najbardziej się prostując, dumnie wypinając swój nastoletni biust.
    -Zaczniemy od sprawdzenia czy nie masz żadnych guzów – powiedział łagodnym głosem.
    -Dobrze – odpowiedziała cicho.
    Położył swoje duże dłonie na jej cycuszkach i zaczął je macać w poszukiwaniu guzka. Później bardziej stanowczo zaczął ugniatać i stukać palcami dolną cześć jej piersi. Powoli zaczynało robić się jej gorąco od jego ciepłych dłoni, pomimo że w pomieszczeniu nie było zbyt ciepło.  
    -Czas na ostatnie badanie piersi. Teraz delikatnie zbadam twoje sutki, aby sprawdzić czy nie ma guzka pod brodawkami – powiedział i delikatnie jak tylko umiał zaczął dotykać mocno unerwionych sutków dziewczynki. Momentalnie z jej cipki wylał się wodospad soczków. Nigdy jeszcze nie była tak podniecona przez dotykanie sutków. Czuła, że na dole jest już totalnie mokra.
    -Piękne i zdrowe piersi – powiedział doktor Łukasz, zabierając ręce z bimbałów Nikoli. Uśmiechnęła się z radości, że docenił wygląd jej cycków, jednocześnie smucąc, że to już koniec macania jej klatki piersiowej.
     
    -Teraz czas na bardziej skomplikowane badanie. Rozbierz się proszę i usiądź na tym fotel – powiedział wskazując na fotel ginekologiczny. Nikola bez wąchania usiadła na skraju fotelu i zaczęła się rozbierać. Najpierw zdjęła buty i skarpetki, a następnie luźne spodnie z dużymi nogawkami. Zdejmując majtki pomyślała “dzięki Bogu, że założyłam dzisiaj podpaskę” która bezproblemowo wchłonęła wszystkie soczki, które wyciekły z cipki podczas masażu cycków.
    Po zdjęciu majtek, poczuła wstyd i od razu zasłoniła swój trójkącik rękoma. Wprawdzie wczoraj ogoliła łoniaki i jej pusia była perfekcyjnie gładka, ale jednak pokazanie pierwszy raz komuś swojego najbardziej ukrywanego skarbu nie było łatwe. Usiadła na fotelu cały czas trzymając ręce na rowku.
    -Położę twoje nogi na podpórkach i przywiąże je dla mojego bezpieczeństwa abyś mnie nie kopnęła podczas badania – oznajmił z uśmiechem na twarzy. Nikola wydusiła cicho “dobrze”. Pomimo, że była średniego wzrost miała ładne, długie, gładkie nogi. Jak szła w krótkiej spódniczce na cmentarzu to ruszały się nagrobki. Po przywiązaniu nóg do podpórek jej cipka nadal była zasłonięta przez jej dłonie, ale jędrne pośladki były już widoczne, ponieważ siedziała blisko krawędzi fotela. Mężczyzna założył rękawiczki i poprosił Nikolę o zabranie dłoni. Zrobiła to. Położyła ręce wzdłuż ciała. Po raz pierwszy w życiu leżała cała nago, z wypiętą pizdą przed obcym mężczyzną. Łukasz położył dłonie na cipce dziewczyny. Gdyby nie lateksowe rękawiczki chyba dostałaby natychmiastowego orgazmu. Ostrożnie zbadał więzły chłonne naciskając na wzgórek łonowy w kilku miejscach. Nikola z chwili na chwilę czuła się coraz lepiej. Miała straszną ochotę położyć swoje ręce na piersiach, ale bała się reakcji pana doktora.
    -Ponieważ jesteś dziewica nie możemy użyć wziernika, więc przeprowadzę badanie pochwy ręcznie, bez pomocy przyrządów – oznajmił. Ponownie położył dłonie na szparce Nikoli, ale tym razem delikatnym ruchem kciuków rozchylił wargi sromowe. Za motylka ukazała się piękna różowiutka niczym nie skażana dziurka. Łukasz przełknął ślinę. Teraz już był pewny, że nie kłamała i naprawdę była dziewicą, ponieważ zobaczył jej nienaruszoną błonę dziewiczą. “Ale aniołek. Nawet nigdy nie robiła sobie palcówki. Czy ona w ogóle się masturbuje?” zadał sobie pytanie w myślach. Kontynuował badanie dotykając łechtaczki i warg sromowych, cały czas opisując co robi, lecz do Nikoli niewiele z tego trafiało, ponieważ myślami była gdzieś indziej. Łukasz wiedział, że musi być bardzo delikatny w badaniu wnętrza pochwy, aby nie uszkodzić błony. Powoli niczym chirurg wsadził środkowy palec głęboko w cipkę dziewczyny. Nikola zaczęła odpływać czując dotyk w dziewiczym miejscu. Powoli wsunął drugi wskazujący palec. Poczuł, że więcej już nie wejdzie, więc zaczął penetracje cipki dwoma palcami. Drugą dłonią masując łechtaczkę w poszukiwaniu nieprawidłowości. Nagle mięśnie cipki zacisnęły się na wibrujących palcach doktora. Nikola nie wytrzymała. Jej cipka wybuchła. Potężny strumień moczu wytrysnął wprost na twarz Łukasza. Nie umiała tego powstrzymać. Gorąca ciecz leciała litrami. Oszołomiony doktor wiedział, że nic nie może zrobić, więc tylko zaczął jeszcze szybciej pocierać łechtaczkę oraz otworzył usta i zaczął połykać złoty deszcz padający z rozgrzanej cipki. Orgazm trwał nieprzerwanie. Łukasz połykał gorący squirt. Nikola była w niebie. Jej cipka nie przestawała tryskać. Fakt, że nie sikała przez ostanie 2 dni sprawił, że siku tryskało z wielkim ciśnieniem. Zaciśnięte mięśnie palców u nóg powoli zaczęły się rozprężać. Siki leciały coraz mniejszym strumieniem aż przestały. Nikola leża bezwładnie w kałuży swojego moczu, który rytmicznie kapał z fotela na podłogę. Czuła się jak dziwka po seksie, czyli spełniona, ale upokorzona.
     
    Doktor wyjął rękę z cipki pacjentki i podszedł do biurka. Z szuflady wyciągnął nowy biały fartuch i koszule. Zdjął przemoczony fartuch i koszulkę. Gdy Nikola zobaczyła jego umięśniony tors, cicho wyszeptała “kocham cię”. W tym momencie uświadomiła sobie, że kocha tylko mężczyzn i jest w pełni hetero. Jedyne o czym marzy to dosiąść dużego i twardego kutasa. Po zmianie ubrań doktor wytarł Nikolę. Był to najbardziej upokarzający moment w jej życiu. Z cipki ciągle wypływały krople żółtego moczu. Po dokładnym wysuszeniu nagiego ciała dziewicy powiedział “Pani cipka jest w pełni sprawna i zdrowa. Nie ma potrzeby wykonywania dalszych badań” i rozpiął jej nogi. Dziewczyna szybko zeskoczyła z fotela i ubrała się w pośpiechu w lekko obsikane ubrania. Podziękowała za badanie i wybiegła. Po wyjściu z gabinetu zobaczyła, że wszystkie kobiety czekające na korytarzu gapią się na nią chyba z zazdrością, więc jeszcze bardziej przyspieszyła tempo biegu do samochodu.
    -Ale się spociłaś córciu – powiedziała mama patrząc na mokre ubrania.
    -Tak mamusiu – skinęła głową.
    Po przyjeździe do domu Nikola pobiegła do swojego pokoju i napisała na snapie co się wydarzyło u ginekologa, swojej najlepszej przyjaciółce – Weronice.
     
    Nikola i Weronika powrócą

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zalewacz

    Nikola istnieje naprawde 

  • Rajd. Czesc 1

    Anka i Zuzka. Dwie 19letnie dziewczyny weszły uśmiechnięte do zatłoczonej Sali lokalnego domu kultury. Ledwo zaczęły się wakacje i cała małej miejscowości miała sporo wolnego czasu.

    Letnie ogniska w okolicznych lasach, lokalne dyskoteki i wyjazdy na zakupy do galerii w wojewódzkim mieście wypełniały dziewczynom ostatnie dni. Jednak pełne zapału i szalonych pomysłów chciały spróbować czegoś nowego i tu z pomocą przyszedł Gminny Ośrodek Kultury. Nowa Pani dyrektor, naładowana energia i pomysłami aktywizacji społeczności, wymyśliła autostopowy rajd po zabytkach województwa. Wyjazd w sobotę rano. Do odwiedzenia 5 punktów, lokalny „Pan Andrzej”, pomnik powstańców, ławeczka w miejskim parku i dwa razy ruiny zamków. Na każdym punkcie to wykonania jakieś proste zadanie. I osoba odhaczająca checkpoint. Ekipy dwuosobowe. Za zgoda rodziców startować mogli już 16latkowie. Zasady proste. Wyścig trwa do ostatniej ekipy, ewentualne wycofanie należy zgłosić. Nie wolno jechać swoim samochodem ani korzystać ze zorganizowanego transportu publicznego. Odpadają też wszelkie taksówki, hulajnogi elektryczne czy rowery. Trasa to w sumie 200 kilometrów.

    Jak łatwo się domyślić pomysł bardzo przypadł dziewczynom do gustu. Zarówno Anka, dość wysoka, rudowłosa dziewczyna z kilkoma nadmiarowymi kilogramami, które świetnie rozlokowały się na pupie i piersiach jak i Zuzka, niższa od koleżanki, wysportowana brunetka od razu dobrały się w parę i zdecydowały zapisać na rajd. Nie miały znaczenia krzywe miny rodziców, ani protesty ich chłopaków.

    Na zatłoczonej sali dało się bez problemu namierzyć kolejkę do zapisów. 8 ekip, razem z dziewczynami grzecznie wypełniało karty zgłoszeń. 5 par zebranych jako chłopak z dziewczyna. Po minach można było zauważyć, która część tych zespołów chciała przygody a kto jedzie tylko ze strachu o partnerkę. Jedną ekipę stanowiły dwie alternatywne dziewczyny. Długie glany mimo upałów, naćwiekowane paski i plecaki i włosy pomalowane u jednej na neonową zieleń a u drugiej jaskrawoniebieski kolor zdecydowanie wyróżniały tę ekipę. Było tez dwóch nastolatków, na oko ze 17 lat z pozwoleniem rodziców.

    Zuzka z Anka zapisały się jako ostatnie. Tuz przed godzina graniczną. Zeszło im długo z przygotowaniem strojów. Jako drużyna postanowiły wyglądać spójnie. Po długich debatach i milionie przymiarek skompletowały stroje. Długie białe trampki. Dość krótkie jeansowe, jasnoniebieskie szorty i białe t-shirty. Obie zabrały też niewielkie plecaki w które wrzuciły portfele, butelki z woda i bluzy na w razie co. Oczywiście miały tez ze sobą telefony. No bo jak ruszyć na przygodę bez relacji na insta?

    Na początku wszystko szło gładko. Pierwsze ruiny, jakieś 30 kilometrów od startu, odhaczyły jako pierwsza ekipa. Dwie młode i ładne dziewczyny nie musiały długo czekać na okazję. Zadaniem do wykonania było zrobienie zdjęcia przy tablicy informacyjnej obok ruin kompleksu zamkowego i podbicie pieczątki przez osobę od checkpointa. Poszło gładko.

    Drugie zadanie wydawało się trudniejsze. Na rynku miasteczka oddalonego o około 40 kilometrów trzeba było znaleźć „Pana Andrzeja”, który podbije pieczątkę. I to był cały opis zadania. Tym razem dziewczynom zeszło dłużej ze złapaniem stopa. Co prawda auta zatrzymywały sie chętnie ale nikt nie jechał dokładnie w potrzebne miejsce.

    – Następnemu zaproponuję loda żeby pojechał dalej niż planuje, już mi się nie chce tu stać – zażartowała Anka

    – Weź się nie wygłupiaj nawet. Przecież jedziemy we dwie to i ja bym musiała. – z uśmiechem odparła Zuza.

    – To nawet lepiej, szybciej się uwiniemy we dwie i poszukamy tego Andrzeja. On chyba będzie miał jakąś tabliczkę, nie? Przecież nie będziemy pytały każdego na rynku czy jest Andrzejem.

    – No mam nadzieję albo będziemy krzyczały, ze szukamy Andrzeja i sam podejdzie.

    Obie dziewczyny zarechotały i w tym momencie zatrzymał się przy nich kolejny samochód. Nie musiały robić loda. Pani za kierownicą jechała niemalże na rynek bo w pobliskiej galerii była dzisiaj wystawa prac jej męża, artysty rzeźbiarza.

    Po dotarciu na miejsce zadanie okazało się banalne. Niemalże od razu po wejściu na niewielki rynek dostrzegły faceta po 50tce w jeansach i kraciastej koszuli z podwiniętymi rękawami. I tak charakterystycznymi wąsami, że nie miały wątpliwości, który to Andrzej. Spojrzały na siebie z uśmiechem i szybko odznaczyły kolejną pieczątkę.

    Wyglądało na to, że zdecydowanie prowadzą w wyścigu i nieźle się przy tym bawią. Teraz miały przed sobą najdłuższy etap. Ławeczka w parku.

    – Dobra teraz mamy kawał drogi. Chyba trzeba będzie to rozbić na etapy bo małe szanse, ze ktoś Nas bezpośrednio tam dowiezie. No chyba, ze faktycznie obciągniesz. – Rzuciła Zuza.

    – Chyba masz rację. Jeszcze trafi się jakiś niedomyty staruch i wtedy nie ma się co rozpędzić.

    Szybko przy dziewczynach zatrzymała się stara Corsa z dwoma młodymi chłopakami w środku. Jechali w dobra stronę ale mniej więcej do połowy trasy bo wybrali się na grzyby. W „tajne” miejsce ojca jednego z chłopaków. Anka z Zuza porozumiewawczo popatrzyły po sobie i chętnie wsiadły do auta. W końcu zawsze to bliżej celu. Jazda upłynęła przyjemnie. Zwykły small talk, kilka żartów, opowieść czemu właśnie autostop. Szybko dojechali na miejsce. Kierujący Adam zjechał na leśną polankę przy drodze wojewódzkiej na której stały już zaparkowane dwa auta.

    – Nie namówimy Was żebyście podwieźli Nas do końca? Jest tak sympatycznie – rzuciła Anka.

    – Nie ma szans. Krucho z kasą u Nas i mamy wyliczoną wachę ale tu spory ruch, zaraz kogoś złapiecie – odpowiedział jadący jako pasażer Grzesiek.

    – Wielka szkoda, mogłybyśmy pomóc Wam z grzybami za trasę – słabo zażartowała Anka

    – eee… poradzimy sobie sami.

    Kiedy tak rozmawiali przy aucie podszedł do nich wysoki facet koło 30, który wysiadł ze stojącego na polanie audi.

    – Wasze dziewczyny? – rzucił do chłopaków bez powitania

    – Nie, tylko je podwozimy bo mieliśmy po drodze.

    – Super. To wypierdalać! A my się Nimi zaopiekujemy. – W tym momencie dołączyli do niego jeszcze dwaj mężczyźni, Ci mieli w rękach, grube, metalowe rurki i wyglądali na prawdę groźnie.

    – Nie ma potrzeby – chciał powiedzieć Adam ale oberwał w udo i zawył z bólu.

    – Wypierdalać powiedziałem ale już!

    Chłopcy rzucili tylko krótkie sorry w kierunku przerażonych dziewczyn i wskoczyli do auta po czym szybko odjechali.

    – Pizdy – zaśmiał się jeden z facetów.

    – Słabo wybrałyście opiekunów, teraz my się Wami zajmiemy. Usłyszałem, że potrzebujecie podwózki a my akurat mamy wolne miejsca. – zaczął spokojnym tonem ten, który podszedł pierwszy.

    – Oczywiście przejażdżka kosztuje ale takie śliczne dziewczyny na pewno umilą Nam drogę i jakoś się dogadamy.

    – Nie… nie trzeba… my sobie poradzimy. Dziękujemy – wyjąkała blada ze strachu Zuza.

    – Chyba nie rozumiesz ślicznotko. Podejdziemy teraz do naszego auta i porządnie Was obie zerżniemy. Albo będziecie grzeczne i posłuszne albo zrobi się nieprzyjemnie.

     Obie dziewczyny rozpłakały się po tych słowach, dygotały ze strachu. Jednak nie wiedziały co mogą zrobić, podeszły do zaparkowanego w głębi polany samochodu. Mężczyzna zbliżył się powoli do Anki i chwycił ją delikatnie pod brodę, spojrzał w jej prosto w oczy i wyszeptał:

    – Na kolana ruda suko.

    – Nie, proszę. Błagam nie róbcie mi krzywdy. Proszę, ja nie chcę – skomlała.

    Uderzył ją w twarz otwartą dłonią, potem drugi. Boleśnie ale nieszkodliwe.

    – Bądź grzeczna to nic złego nie stanie się ani tobie ani tej drugiej kurwie. Zdejmuj koszulkę i na kolana! – warknął

    Przerażona dziewczyna drżącymi dłońmi powoli zdjęła z siebie biały t-shirt. Mężczyznom ukazał się duży naturalny biust dziewczyny pod koronkowym stanikiem. Szybko zasłoniła go zdjęta koszulką i powoli opadła kolanami na trawę. Mężczyzna stanął przednią z kroczem przed jej twarzą.

    – Oddaj – wyciągnął dłoń po bluzkę

    Pokręciła głową przecząco. Zapłakanym i słabym głosem ledwo wypowiedziała:

    – Proszę nie, ja… ja nie chcę.

    Wyrwał jej koszulkę z rąk i rzucił na maskę auta. Rozpiął rozporek i wyjął na wpół sztywnego kutasa pokaźnych rozmiarów. Przerażona dziewczyna patrzyła na niego zszokowana. Penisy takich rozmiarów widziała do tej pory tylko w filmach porno. Mimo strachu oniemiała otworzyła usta.

    – Grzeczna suczka. Widzę, że wiesz od czego zaczniemy. Ssij grzecznie powiedział i podsunął kutasa do jej ust. Zamarła. Burza myśli przetoczyła się przez jej głowę. Żałowała tego głupiego rajdu. Poczuła na głowie męska dłoń i kutas powoli ale nieubłaganie wsunął się w jej usta. Zakrztusiła się i rozkasłana szarpnęła do tyłu.

    – Nie najgorzej ale jestem przekonany, że się poprawisz. Dajcie tu też drugą.

    Dwaj pozostali mężczyźni zdarli z Zuzy koszulkę i stanik a potem zmusili do klęknięcia obok koleżanki.

    – Śliczne masz cycuszki. Zdejmij stanik koleżance. Zobaczymy co tam chowa.

    Dziewczyny bały się za bardzo żeby się jakkolwiek przeciwstawić i powoli ale wykonały polecenie. Teraz obie były pół nago i na kolanach przed oprawca.

    – No dalej do roboty. Ruda bierz go w usta. A ty mała zacznij od jąder.

    Kierowane strachem nastolatki spełniły kolejne polecenie. Zuza zaczęła delikatnie całować jądra stojącego przed nią faceta od dołu tak żeby Anka była w stanie objąć ustami jego kutasa. Robiły co im rozkazano. Powoli, nie pewnie. Żadna z nich wcześniej nie robiła loda. A już na pewno nie miały doświadczenia z tak wielkim kutasem.

    – Dobrze, teraz zamiana.

    Anka z ulgą wypuściła fiuta z ust i zaczęła oblizywać jądra. Zuza zaskakująco łapczywie połknęła twardą pałę. „Jeśli się postaram to może Nas wypuszczą” pomyślała i starała się ssać mocno.

    Z niezrozumiałego dla siebie powodu zaczęła też odczuwać silne podniecenie. Uspokoiła się i widziała, że nerwy opuszczają też Ankę. Dziewczyny co raz śmielej obrabiały zadowolonego faceta. Zaczęły masować jego jaja rękoma, na zmianę wkładać sobie członek do ust jak najgłębiej potrafiły. Przez chwilę ślizgały się językami po obu stronach kutasa patrząc sobie w oczy. Czuły, że gość już długo nie wytrzyma. Zaraz dojdzie i może będzie po wszystkim. Nie myliły się co do wtrysku.

    – Ruda obejmij go. Spuszczę się w te cudne usta ani się waż wypluć! I nie połykaj wszystkiego.

    Chwycił za rude włosy i trzymając za nie dziewczynę opróżnił swoje jądra w jej młode usta.

    – O tak. Lepiej. A teraz pocałuj koleżankę. Niech ona przełknie to co masz w ustach. I lepiej żeby nic się nie zmarnowało!

    Obie dziewczyny rozszerzyły oczy ze zdumienia ale i to polecenie wykonały. Obie były podniecone. Tak na prawdę już kiedyś się całowały, po alkoholu i dla żartu ale obie dobrze to wspominały. Teraz wymieniły się sperma obcego faceta na oczach jego i jego kolegów. Pocałunek był długi i namiętny. Bardzo soczysty i widowiskowy. Anka z Zuza zlizały z siebie spermę którą wyciekła na policzki niczym profesjonalne aktorki porno. Były podniecone i zadowolone, ze już po wszystkim. Grubo się jednak pomyliły.

    C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Grafoman
  • Rajd. Czesc 2

    – Seba, Jurek. Którą wolicie? – rzucił pytanie w stronę kolegów.

    – Szef wie, że ja to wolę cycate – odparł wyższy z pozostałych mężczyzn.

    – A Ty Jurek? Ruda się nada?

    – No pewnie proszę Pana. Ja to lubię wszystkie. – zaśmiał się głupkowato ten drugi.

    – No to postanowione. Ruda jest wasza a Ty skarbeczku chodź ze mną.

    Dziewczyny popatrzyły na siebie z nową falą lęku ale nie miały wiele czasu na reakcję. Mężczyzna chwycił Zuzę za rękę i pociągną jak lalkę za sobą do pobliskiego drewnianego stolika z ławeczka. Dwaj pozostali szybko zdjęli koszulki i podeszli do klęczącej teraz samotnie Anki.

    – Jak masz na imię złotko? – zapytał pogodnie siadając na ławce mężczyzna

    – Zuzanna… Zuza. – odparła nerwowo zerkając w stronę koleżanki.

    – Śliczne imię! Słuchaj Zuzka. Popatrzymy sobie teraz jak moje chłopaki obrabiają twoją koleżankę. No może bardziej ja sobie popatrzę bo ty będziesz miała jeszcze kilka zajęć. Widzę w Was obu wielki potencjał. Bądź dalej taka grzeczna a obie wrócicie jeszcze dzisiaj do domu. Czy gdzie tam chciałyście żeby Was Ci gówniarze zabrali, zgoda?

    – Ja… nie wiem. Proszę mnie puścić. Ja… nikomu nie powiem tylko proszę dać Nam spokój.

    – Chyba wyraźnie powiedziałem, współpracuj a będzie ok – warknął ostrym tonem i poklepał ją otwartą dłonią po policzku.

    – Tak. Rozumiem. – spuściła wzrok Zuza.

    – Świetnie. A teraz zdejmij te swoje spodenki i nie zapomnij o majtkach.

    Dziewczyna potulnie, na nowo rozdygotanymi dłońmi odpięła zamek w szortach i zsunęła je do kostek. Wysunęła kolejno obie stopy i z lekkim zawahaniem chwyciła za jedwabne stringi. Po chwili stała przed mężczyzna już tylko w trampkach, próbując osłonić dłońmi swoją muszelkę.

    – Pięknie. Bardzo mi się podobasz. Może i Twoja znajoma ma większy biust ale loda robisz lepiej. No kucnij tu teraz grzecznie i zacznij go ssać. A ja rzucę okiem jak się bawią chłopcy. – rozsiadł się szeroko i wskazał jej miejsce miedzy nogami, gdzie miała kucać.

    Ujęła jego wielkiego kutasa u nasady i zaczęła delikatnie lizać go na całej długości od swojej dłoni do żołędzia. Zamruczał z uznaniem. Ale nie patrzył na nią. Obserwował swoich kolegów i klęczącą przed nimi Ankę.

    Rudowłosa nastolatka trzymała w każdej dłoni po kutasie. Organy były równie wielkie jak ten, który niedawno obrabiała. Na zmianę brała do ust to jednego to drugiego masując z wyczuciem tego, który akurat nie był w jej ustach. Była zaskoczona swoim podnieceniem. Już się nie bała. Imponowała jej pewność siebie jaka odznaczali się Ci mężczyźni. Pragnęli jej ciała i bez zbędnych zahamowani po prostu je brali. Wysocy, przystojni, dobrze zbudowani. Robienie loda tez okazało się dla mocno stymulującym doświadczeniem. Z pełnym zaangażowaniem i lekkimi pomrukami ssała i masowała fiuty zadowolonych facetów. Zaczęła się zastanawiać czy to im wystarczy?

    – Dobrze maleńka. Zrzucaj z siebie resztę ciuszków. Nie ma na co czekać.

    – Czyli nie wystarczy – pomyślała. Trudno, nie mam innego wyjścia. Podniosła się z kolan i zdjęła z siebie szorty. Zerknęła w stronę Zuzy, która odwrócona do niej plecami robiła loda szefowi bandy. Od razu zdjęła też majtki i stanęła wyprostowana przed równie nagimi facetami. Podeszli do niej z dwóch stron. Jurek zaczął masować jej biust i całować po szyi. Ten drugi położył dłonie na jej talii i całował po szyi z przeciwnej niż kolega strony. Poczuła, ze któryś dotyka jej krocza.

    – Dobra, Zuzka. Wstań, szkoda żebyś to przegapiła.

    Dziewczyna przerwała loda i wstała chociaż z lekkim żalem. Jej również spodobało się traktowanie z jakim się zetknęła no i kutas mężczyzny smakował jej całkiem nieźle. Chwycił ją w talii i obrócił ku koleżance. Poczuła falę ciepła. To co ujrzała wymogło jej podniecenie. Ubraną w same buty Ankę obmacywało łapczywie dwóch facetów. Całowali ja na zmianę. Pieścili duże piersi. Jeden gładził jej krocze. Jej ruda koleżanka jęczała z rozkoszy z zamkniętymi oczami całkowicie oddając się woli obcych mężczyzn. Poczuła dłoń na swojej cipce.

    – Wspaniale. Jesteś już idealnie mokra. Nie chcę żebyś przegapiła najlepsze. Usiądziesz teraz grzecznie na moim kutasie i będziesz powolutku go ujeżdżać. Chodź pomogę Ci trafić.

    Chwycił ja za biodra i nakierował na siebie. Przyłożył żołądź do wilgotnej szparki i delikatnie pociągnął dziewczynę w dół tak, ze jego członek wbił się w nią aż po jądra. Teraz przytrzymał ja w tej pozycji i pocałował w plecy. Teraz razem popatrzymy na co wpadną te ananasy.

    – Teraz zacznij działać ale nie śpiesz się. Mamy czas a ja nie chce za szybko skończyć.

    Zuza uniosła powoli biodra czując jak nabrzmiały kutas opuszcza jej wnętrze. Była na tyle drobna, ze gdy podniosła się w górę on nadal w niej był. Zaczęła się ponownie opuszczać w dół. Musiała przyznać przed samą sobą, że wypełniający ja wielki członek był niesamowity. Kontynuowała miarowo i powoli oddając się rozkoszy.

    Tymczasem Anka była na czworaka. Teraz Seba klęczący przed nią i trzymając rude włosy wbijał kutasa głęboko w jej usta. Jego kolega w tym samym czasie rżną ostro dziewczynę od tyłu. Słychać było miarowe „klaskanie” i jęki rozkoszy tłumione połykany kutasem. Panowie zgrali się niemal idealnie. Kiedy jeden wchodził w nią po jaja drugi się wysuwał. Anka była wniebowzięta. Czuła pustkę w głowie i oddawała się przyjemności. Targnął nią spazm rozkoszy i gdyby nie była podtrzymywana po prostu padła by na brzuch.

    – Ha! Świetne przedstawienie! Co nie Zuzka? Musisz przyznać, że pięknie ją obrabiają. No. Możesz lekko przyspieszyć. Chyba wiem czego teraz spróbują. Patrz uważnie. Bo i my nie długo zrobimy mała zmianę.

    Nastolatka bez słowa przyspieszyła. Zrobiła to z satysfakcją bo wielki kutas dawał jej masę rozkoszy. Nie wiele brakowało jej do szczytu. Skupiając wolę z wysiłkiem spojrzała ponownie co dzieje się z Anką.

    A działo się sporo. Po jej orgazmie Panowie zmienili pomysł. Ten, który posuwał ją w usta położył się teraz na rozłożonym kocyku. Ruda na wpół siedziała, na wpół leżała na nim nabita na nabrzmiałego kutasa wypinając jednocześnie okrągła pupę. A pupa ta była teraz wypełniona wielkim kutasem Jurka. Zaczęli spokojnie. Seba czekał w nastolatce aż jego kolega wciśnie się w odbyt dziewczyny. Próbowała się wyrywać i pojękiwała boleśnie ale trzymana przez obu facetów nie miała wiele do gadania. Oba nabrzmiałe kutasy w końcu w całości znalazły się ledwo przytomnej z ekstazy i bólu dziewczynie. I znów ruszyli jak dobrze zgrana maszyna. Jeden w nią, drugi z niej. I na zmianę. Bardzo szybko zwiększyli tempo. Już po kilku chwilach Anka wyła z rozkoszy uciszana dłonią zatykająca usta. Całość nie trwała długo. Dziewczyna wygięła się w łuk a obaj Panowie jęknęli jak na komendę, wypełniający dziewczynę spermą po brzegi.

    Najpierw uwolnili jej tyłek. Chwilę potem leżała wyczerpana na kocyku a z jej młodej cipki i ciasnej pupy powoli sączyła się sperma.

    – No to było coś. Mają wprawę chłopaki. Nie sądzisz złotko? Zeskakuj!

    Zuza nie od razu zrozumiała. Podniecenie wywołane widokiem rżniętej jak gwiazda porno przyjaciółki będąc wypełnioną największym kutasem jakiego widziała do tej pory na żywo zaćmiło jej umysł. Mężczyzna chwycił ją ponownie za biodra i pchnął na stół.

    – Pupa w górę złotko. Teraz runda dla Ciebie.

    Poczuła jak wielki członek ociera się o jej pupę. Spięła się i odruchowo pośladki.

    – Oj nie, nie. Tak będzie bardziej bolało. Rozluźnij pupę, spodoba Ci się. Widziałaś koleżankę. – poczuła dwa mocne klapsy na pośladkach.

    – Proszę, nie tak. Ja zrobię wszystko tylko nie to. Błagam. Obciągnę Panu, proszę.

    – Złotko, resztę już zrobiłaś. Teraz wcisnę Ci kutasa w dupę a Ty mi za to podziękujesz, rozumiemy się? – kolejne mocne klapsy wylądowały na jej młodej pupie.

    Nie umiała się przemóc. Mięśnie zaciskały się same mimo próby woli, znów płakała. Ale kutas, który przed chwilą dawał jej rozkosz teraz po prostu, powoli wciskał się w jej tyłek. Jęczała głośno z bólu.

    – Nie ułatwiasz Zuza. No ale jak wolisz. Ej który zrobił rudą w tyłek? – krzyknął do kolegów siedzących na kocyku obok śpiącej Anki.

    – Ja szefie. – podniósł rękę Jurek.

    – chodź tu. Stan z drugiej strony stołu. Przytrzymaj młoda za ręce i zatkaj jej usta kutasem.

    – Tak jest!

    Teraz, pozbawiona w ogóle ruchu, jak wcześniej przyjaciółka, z kutasem w ustach poczuła jak napierający członek przełamuje jej opór. Powoli, boleśnie wcisną się w nią w całości. Płakała z bólu, dławiła się wielkim członkiem. Ale nic nie mogła zrobić. Mięśnie powoli przyzwyczaiły się do obecność mężczyzny. A on co raz śmielej posuwał ją w pupę. Im dłużej tym było to dla niej przyjemniejsze. Dość szybko skowyt bólu przerodził się w jęk rozkoszy. Poczuła pulsowanie kutasa w ustach. Jej głowie silnie przytrzymały dwie ręce. Głęboko, z jajami opartymi o brodę wylała się ciepła sperma. Kutas zwiotczał i wysunął się z jej ust. Przełknęła odruchowo resztki spermy.

    – Seba, chcesz? Krzyknął Jurek do kolegi

    – Nie spoko, ruda daje rade – odkrzyknął drugi facet trzymając Ankę za włosy i nadając tempo w jakim posuwał jej usta.

    Zuza poczuła skurcz orgazmu. Jęknęła przeciągle i poczuła jak jej pupę wypełnia obfity ładunek spermy. Prawie zemdlała. Poczuła błogość i spokój. Już po wszystkim, w sumie nie było źle.

    – Widzisz złotko, mówiłem, że Ci się spodoba. – pogłaskał ją po głowie.

    – Dobra chłopaki. Pakować dziewczyny do auta i posprzątajcie tu troszkę. No i dla jasności ja z Paniami jadę z tyłu.

    C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Grafoman
  • Wydmy

    Lubię drażnić swoje ciało. Lubię jak fale podniecenia przeszywają mnie na wskroś. Godzinami spędzam nad podniecaniem się i nagłym zaprzestaniu pieszczot by moje ciało chce więcej i więcej. Lubię jak inni się patrzą na grymas mojej twarzy gdy doprowadzam się do szaleństwa. Mam na imię Iza, 165cm wzrostu, zielone oczy. Miseczka 70E i 68kg. W sumie to fajna ze mnie babka. Pewnego lipcowego popołudnia spacerowałam po lesie wzdłuż wydm nad naszym pięknym Bałtykiem. Nikogo dookoła i po głowie znowu kłębiły mi się myśli by podrażnić swoją cipkę. Jak wychodziłam z hotelu to już o tym myślałam. Rozejrzałam się dookoła, nikogo nie dostrzegłam. Przystanęłam przy drzewie i zacisnęłam mocno uda. Tak trwałam z 10 sekund. Rozejrzałam się jeszcze raz i nic nie wpadło w moje oko. Zachęcona tym faktem włożyłam rękę w sportowe spodenki. Natychmiast obleciała mnie fala podniecenia. Już byłam nakręcona. Uszczypnęłam się w wargi. Zabolało. Wyjęłam rękę ze spodenek i poszłam dalej. Bardzo lubię ten stan. Tu podniecona dotykiem i nadzieją na dalszy ciąg zaprzestaję procederu i udaję, że nic nie było i idę dalej. Drżę wewnętrznie i jestem mokra. Moja cipka domaga się więcej. Po paru minutach znowu zaczynam sięgać do majtek. Ciągnę za wargi zadając sobie ból i znowu przestaję. Nie zamierzałam wracać do hotelu przed kolacją. Szłam gdzie mniejszy poniosły. Gdy tak spacerowałam usłyszałam ciche jęki. Nie bardzo mogłam zorganizować się z którego kierunku dobiegał ten głos. Zaczęłam nasłuchiwać. To był kobiecy głos. Coraz wyraźniej go słyszałam. Dobiegał z krzaków na wydmie. Zbliżałam się powoli do źródła dźwięku. Nikogo jeszcze nie widziałam ale głos stawał się wyraźniejszy. Byłam blisko. Rozchyliłam kępę krzaków i dostrzegłam zupełnie nagą kobietę. Była starsza ode mnie. Jakieś 35 do 40 lat. Klęczała na czworaka i wpychała sobie do pochwy różowe dildo. Widok ten mnie zaskoczył ale nie dałam żadnego znaku, że wszystko widzę. Miałam ją w odległości kilku metrów ale widocznie zajęta pakowaniem sobie sztucznego kutasa do cipy nie zwróciła na mnie uwagi. Kucnęłam i mimowolnie włożyłam rękę w majtki. Tam była już powódź. Wręcz kapało ze mnie. Nie dając znaku swojej obecności zaczęłam drażnić swoją pizdę i oblizywać mokre palce. Po chwili jednak dostrzegłyśmy się na wzajem. Kobieta zastygła w bezruchu wystraszona faktem, że nie jest sama. Ja nawet nie zwróciłam uwagi, że nie mam już majtek na sobie. Osobliwy bezruch trwał z 10 sekund. Kobieta szeptem wezwała mnie do siebie. Nie wiedziałam czy mam podejść czy uciekać. *chcesz wylizać mi pizdę? spytała. Zdębiałam. Obca mi osoba, że sztucznym kutasem w sobie proponuje mi sex po środku niczego. *najpierw ty mi cipkę wyliżesz – powiedziałam. Nie wiem co mną kierowało ale moje podniecenie było ogromne u za nic na świecie bym nie odpuściła sobie takiej przygody. *ok Rozejrzałam się dookoła. Nikogo nie było albo ja nic już nie widziałam oprócz gołej kobiety przede mną. Ona położyła się na plecach. Podeszłam do niej i kucnęłam swoją cipką nad jej twarzą. Myślałam, że odlecę jak zaczęła mi ssać łechtaczkę, podgryzać wargi i językiem wiercić w środku. *masz mi się spuścić do buzi – powiedziała. Nie trzeba było mi powtarzać. Kilkanaście minut takiego pieszczenia mojego krocza poskutkowało potężnym orgazmem. Dreszcze przeszywało moje ciało i jęczałam. Starałam się zatkać ręką usta by nie krzyczeć ale nie wiem czy mi się udało. Popatrzyłam jej w oczy. Widać było zachwyt. *teraz ty mnie doprowadź do takiego stanu tylko szybko bo zwariuję. Na chwiejnych nogach klęknęłam między nogami gdy ona ciągle leżała na plecach. W jej pochwie wciąż tkwiło dildo. Uniosła biodra by ułatwić mi jej lizanie. *nie przestawaj nawet gdy dojdę – bardzo proszę. Chcę byś mnie rżnęła tym kutasem i lizała mnie. Nie ograniczaj się. Chwyciłam śliskiego od jej śluzu kutasa i rytmicznie wpychałam jej i wyciągałam. Jednocześnie lizałam ją i gryzłam po wargach i łechtaczce. Minęły może ze trzy minuty jak zaczęła głośno dyszeć i drzeć. Jak ona smakowała!!! Całą twarz kleiła mi się od jej śluzu. Zaczęłam bez opamiętania pchać kutasa do jej cipy jednocześnie bardzo mocno ssałam jej guziczek. Nie przestawałam mimo jej potężnego orgazmu. Za chwilę opadła bez sił ale nie przerywałam. Ocknęła się i znowu przeżyła orgazm. Wylizywałam wszystko co z niej wypływało. *Dość! Przerwałam. Położyłam się obok niej i dyszałam równi z nią. *O kurw@!!! Krzyknęłam. Gdy doszłam trochę do siebie zobaczyłam, że naszym zabawom przysłali się trzech mężczyzn ale to już opowiadanie na kolejny odcinek…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo

    To przygoda z moich młodzieńczych lat, która wydarzyła się naprawdę.