Blog

  • My frist time ViP

    Ile to już razy na różnych stronach naczytałem się o pierwszym razie? Na pewno nie mniej jak czytelnicy tutaj, więc postanowiłem i ja podzielić się tą słodką tajemnicą, o której wiem tylko Monika i Ja.

     

    Jak co tydzień dzięki mojemu starszemu rodzeństwu jeździłem na wiejską dyskotekę, nieopodal naszej Babci, gdzie też po dysce nocowałem. Zabawa jak zwykle przednia, dużo znajomych oraz pełno fajnych lasek. Ale jak to zazwyczaj bywało końcówki imprezy nie zapamiętałem. Rano tylko kojarzyłem, że poznałem jakąś dziewczynę. Niestety nie pamiętałem jak ona wyglądała, ani jak też miała na imię…

     

    Po ogarnięciu się rano zostałem prawie, że zmuszony iść na rodzinny festyn w pobliskiej wsi. Jakieś zabawy dla dzieci, piwo dla dorosłych, disco polo w tle, no jak na wiejskiej imprezie 😛

     

    Z nudów przysiadłem na ławce i oglądałem wielki mecz pomiędzy dwoma sąsiadującymi wsiami. i gdy tak siedziałem i sączyłem cole (wtedy przy rodzicach nie bardzo można było pić piwa), ktoś zasłonił mi oczy od tyłu. Odwróciłem się a tu… OBCA TWARZ!!! Dziewczyna miała piękne niebieskie oczy, jedwabiste ciemne loczki i niepowtarzalną urodę. Nigdy wcześnie nie widziałem tak zjawiskowej laski. Od razu podniosłem się z ławki. Ona powiedziała zawadiacko:

    – a Witam Pana szaleńca…

    Ja całkowicie zamurowany wybąknąłem

    -Cześć.

    I wtedy skojarzyłem sobie, że to może być ta dziewczyna, którą poznałem dzień wcześniej na dysce. Miałem wielki dylemat. Ona do mnie mówiła po imieniu, a ja w żaden sposób nie mogłem sobie przypomnieć jak miała na imię. Głupio mi było się jej pytać…

     

    Z racji wieku, bo była już pełnoletnia nie miała problemów z kupnem piwa. Więc poszliśmy do pobliskiego sklepu kupiłem 4 piwka. Nawet nie wiem kiedy wypiłem aż 3 w krótkim czasie, ona zdążyła wypić jedno w tym czasie. Dobrze mi to zrobiło rozluźniłem się i jakoś rozmowa nam się lepiej kleiła. Dalej niestety nie wiedziałem jak ma na imię. Nie mogłem sobie przypomnieć. Tak konstruowałem zdania, aby się nie kapnęła.

     

    Po jakiejś chwili zaproponowałem, żebyśmy wrócili do tego sklepu i kupimy więcej prowiantu, aby sobie jeszcze posiedzieć. Tuż przed sklepem moja znajoma spotkała koleżankę, która wypaliła:

    – Hej Monika!

     

    I wtedy już wiedziałem jak ma na imię osoba z którą spędziłem pół dnia męcząc się rozmyślając nad imieniem.

     

    Już w sklepie zapakowałem tym razem 8 piw, w końcu były wakacje można było popić. Kątem oka zauważyłem jak Monika pakuje do wózka białe Martini. Podeszła do mnie i szepnęła mi do ucha, że wypijemy jej ulubione winko, ale już u niej. Jak skończyła do mnie szeptać liznęła mnie delikatnie po policzku…

     

    Bardzo się zdziwiłem, ale też poczułem się bardzo miło. Mój koleżka w rozporku od razu zareagował. Do tej pory nawet nie myślałem i nie przygotowywałem się psychicznie do tego, aby być z kobietą. Od kilku lat oglądało się pornuski i jedyną kochanką była prawa ręka, no może czasem też lewa.

     

    Monika od sklepu mieszkała ok. 1,5 km. Tak szliśmy sącząc piwo. W połowie drogi zatrzymaliśmy się, a ona wzięła mnie na siłę przysunęła do siebie łapiąc mnie jedną ręką za rozporek i zaczęła mnie namiętnie całować. Zawirował mi cały świat. Żadna wcześniej nigdy mnie tak nie pocałowała. Nie jestem w stanie do tej pory określić ile trwał ten pocałunek, mi wydawało się, że całą wieczność.

     

    Po tym cudownym przeżyciu poszliśmy dalej. Ja byłem w takim szoku, że nic się nie odezwałem aż do jej domu.

     

    Kazała mi wejść i rozgościć się. Obeszła cały dom i powiedziała, że cała jej rodzinka dalej bawi się na festynie. Podała mi herbatę, przyniosła ciastka i zniknęła gdzieś w przedpokoju. Nie było jej dobre 10 minut. Ale to nie jest najistotniejsze.

     

    Słyszę idzie delikatnym krokiem, akurat wziąłem łyk herbaty patrzę na Monikę…

     

    a ona ubrana tylko w różową prześwitującą halkę!!!

    Myślałem, że od razu dojdę. Zbliżyła się do mnie, a raczej wskoczyła na mnie z dość dużym impetem i zaczęła mnie całować jeszcze bardziej namiętnie niż na ulicy. Siedziała na mnie i w pewnym momencie zrzuciła z siebie zbędną dla niej świetną halkę. Wstała i pokazała mi się w całej okazałości. Jędrne duże piersi z bardzo dużymi sutkami. Spojrzałem w dół  a tam jak od linijki kreseczka prowadząca do groty przyjemności.

     

    Zaczęła poruszać biodrami, odwracając się co chwilę do mnie plecami i pokazując mi wilgotny już wtedy różowy pierożek. Leżałem jak zamurowany, nie byłem w stanie się poruszyć, nie mówiąc nawet już o odezwaniu się. Za chwilę do mnie podeszła zdjęła ze mnie najpierw koszulę, z którą zrobiła mi jeszcze jedną sztuczkę taneczno-striptizową machając nią niczym amazonka lassem. Gdy już pozbyła się koszuli zabrała się za spodnie. Delikatnie rozpinając je ssała z całych sił moje sutki. Co za uczucie. Zdjęła same spodnie później chwile patrząc na moje majtki droczyła się ze mną liżąc przez bokserki mojego generała który stał na baczność od momentu pierwszego pocałunku na ulicy. Co chwila schodziła na dół, to do góry do sutków i mojej szyi. W końcu postanowiła zabrać się do rzeczy. Powolutku zdejmowała centymetr po centymetrze mój ostatni element garderoby.  Mój przyjaciel przywitał się z nią bardzo rześko i zdecydowanie sprężynowym ruchem do góry. Odniosłem wrażenie, że podziwia mojego Pana. Chwilę później zaczęła się nim bawić najpierw chłodnymi rączkami. Za moment zaczęła zbliżać się usteczkami do moich jajeczek. Nie zaczęła najpierw od góry tylko od dołu. Wzięła do ust całe jądro, potem drugie. Niebiańskie uczucie!!!

     

     

    Chwilę potem nadeszła dla mnie długo oczekiwana chwila…

    Zaczęła całować mojego małego, pocałunki były tak delikatne, a zarazem niebiańsko przyjemne. Nadszedł następny etap… niedługo po ostatnim pocałunku zniknął mój przyjaciel cały w jej buzi… Pomyślałem sobie wtedy, że nawet w pornusach czegoś takiego nie widziałem. Tak do pięciu, sześciu razy “połknęła” go całego i następnie zaczęła ssać samą końcówkę, bardzo mocno jakby chciała mi urwać główkę jęczałem z rozkoszy i długo nie trzeba było zlałem się jej do buzi. Gdy Monika to poczuła zaczęła z większą częstotliwością mi obciągać. Zjadła wszystko. Nie uroniła nawet kropelki. Wstała i otworzyła martini. Wypiliśmy po lampce. Chciałem się coś odezwać, ale od razu mnie uciszyła paluszkiem wskazującym. Nie chciała żadnych słów.

     

     

    Gdy wypiliśmy po lampce wstała i wręcz krzyknęła:

    – A teraz się odwdzięcz!!!!!!!

    Po czym położyła się na łóżku w rozkroku. Pierwszy raz z tak bliska widziałem jaskinię rozkoszy. Nie za bardzo wiedziałem jak się za nią zabrać, ale poszedłem na żywioł. Na początku delikatnie wylizywałem jej soczki od góry do dołu. Co chwilę łapiąc ciasno ustami jej łechtaczkę. Wtedy jęczała głośniej. Jej dupcia z rozkoszy nie mogła leżeć spokojnie. Było jej bardzo dobrze, coraz głośniej jęczała. Robiłem to kobiecie pierwszy raz, jednak pornusy nie poszły w las.

     

    Po chwili złapała mi głowę bardzo mocno udami i zaczęła drżeć. cipeczka zrobiła się jeszcze bardziej wilgotna. Przytrzymała mi głowę tak ok.minuty… jakoś wytrzymałem.

     

    Po momencie leżenia w bezruchu westchnęła i wstała sięgając po martini. Znów próbowałem się odezwać i zapytać czy było dobrze znów mnie uciszyła…

     

    Polała wino wypiliśmy po lampce wpatrując się w siebie nawzajem jakbyśmy zobaczyli kogoś świętego…

     

    Tym razem ja zrobiłem pierwszy krok, byłem dziwnie pewny siebie, sam się zdziwiłem. Mój fenix odrodził się z popiołów, więc mogłem działać. Zaczęła do mnie krzyczeć:

    – bierz mnie skurwysynu, zerżnij mnie jak starą sukę, niech poczuję twoją pałę!!!

    Ależ mnie to podnieciło mało co nie doszedłem. Więc, żeby nie zrobić falstartu zszedłem na dół do jej pierożka i zacząłem agresywną zabawę. Pozwalając sobie na lekkie przygryzanie. Ach jak jęczała, chyba półwsi to słyszała. Gdy mój mały troszkę się uspokoił, przysiadłem jej lekko na na brzuchu i wsadziłem mojego fiuta między cycki!!!

    Zawsze chciałem to zrobić. po chwili bez żadnych skrupułów wsadziłem moją pałę jej do buzi i zacząłem ją gwałcić dość agresywnymi ruchami trzymając ją za loki. Widziałem w jej oczach, że bardzo się jej to podobało.

     

    Zszedłem z niej i rękami założyłem jej nogi na moje ramiona tak, żebym miał dobry punkt ataku (pierwszy mój raz). Trochę się stresowałem, ale pomyślałem sobie dasz radę. I wbiłem jej swojego pala, aż krzyknęła. Wszedł jak w masło. Co za uczucie… Zacząłem powoli, potem szybciej i szybciej… tak się rozpędziłem, że w pewnej chwili z trudem łapałem oddech. Było tak cudownie, nie mogłem przestać. Monika już nie jęczała, nawet nie krzyczała wręcz piała z rozkoszy. Nie mogłem przestać. Rżnąłem ją jak sukę, co chwilę krzyczałem do niej:

    – Suko, zarżnę Cię- strasznie jej się to podobało, mi chyba jeszcze bardziej.

    Nie byłem w stanie określić ile to trwało. Po chwili nie spostrzegłem, że jesteśmy już na skraju łóżka i rąbnęliśmy na podłogę nie przerywając zwierzęcego seksu. Położyłem się na podłodze, miałem jeszcze lepszy docisk i mogłem napierać z większą siłą. Była wniebowzięta. Ruchałem ją jeszcze przez jakiś czas, aż tu nagle mój generał puścił całą serię pocisków prosto do jej cipeczki!!!

     

    Nie myślałem w tym momencie o jakiejś ciąży, że mogę zamoczyć już za pierwszym razem. Nie obchodziło mnie to. Po chwili poczułem jak Monika cała drży na Fiucie poczułem małe uciski, doszliśmy prawie jednocześnie!!!

     

    Zacząłem ją namiętnie całować a ona wyrwała mi się z moich objęć. i Zeszła do mojego przyjaciela aby wylizać to co jeszcze na nim zostało. Och nie mogłem się powstrzymać i znowu używając sporo siły i gwałciłem ją w buzie trzymając za same włosy.

     

    Niedługo po tym położyliśmy się na łóżko i wpatrywaliśmy się w siebie. Nie wiem ile czasu…

     

    Co piękne szybko się kończy, usłyszałem jakieś głosy na podwórku, wracała jej rodzina. Byłem spanikowany. Wziąłem z podłogi swoje ubrania i pobiegłem do toalety się ubrać. Ona pobiegła na górę do jakiegoś pokoju. Po kilku chwilach słyszałem jak weszli do domu. Zaraz ja wyszedłem z toalety, przywitałem się, zapoznałem. Zeszła również Monika już ubrana ucałowała rodziców (żeby wiedzieli co chwile wcześniej ich córka miała w ustach) i powiedziała, że my właśnie wychodzimy.

     

    Poszliśmy z powrotem na festy,  na którym zaczynała się dyskoteka pod gołym niebem w rytmach disco polo. Bawiliśmy się całą noc, a potem wydarzyło się jeszcze dużo ciekawych rzeczy.

     

    Ale to opowiem innym razem…CDN

     

     

    Mam nadzieję, że wam się podobało.

    Pozdrawiam ViP

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    viper viper

    😛

  • Przygoda z kuzynem

    Było popołudnie, wracałam ze szkoły. Nikogo, oprócz mojego kuzyna nie było w domu. Byłam zmęczona i gdy tylko przekroczyłam próg drzwi walnęłam plecak na podłogę i poszłam do swojego pokoju. Gdy już się do niego zbliżałam usłyszałam jak mój kuzyn(17. l) pojękuje i stęka. Stwierdziłam, że nie będę tam wchodzić i mu przeszkadzać bo domyślałam się co tam robi, gdy nagle usłyszałam, że ucichł. Słyszałam jego kroki zbliżające się do drzwi, trochę spanikowałam. Drzwi się otworzyły i z pokoju wyszedł mój kuzyn. Był ubrany w dresy i t-shirt z napisami.     

    Trochę się zdziwił jak mnie zobaczył bo miałam przyjść dopiero za godzinę. Po krótkiej chwili spędzonej przez niego w łazience, wyszedł i powiedział abym weszła do jego pokoju. Zgodziłam się, ale wtedy jeszcze nie wiedziałam co mnie czeka. Spojrzałam ukradkiem na jego “dół” i zobaczyłam, że mu stoi, On nie próbował tego ukrywać. Powiedział, żebym usiadła na jego kolanach. Tak też zrobiłam. Gdy usiadłam poczułam, że jego penis jest strasznie twardy, strasznie mnie to podnieciło, ale nie chciałam dać po sobie tego poznać. Po chwili włączył laptopa i oglądaliśmy razem pornola, poczułam, że moja cipka robi się mokra. Po chwili kuzyn kazał mi wstać. Posłuchałam się go. Stanął przede mną i kazał mi klęknąć. Od razu wyjął swojego kutasa (był spory) i zaczęłam mu robić loda. Gdy skończyłam on zdjął ze mnie majteczki i zaczął wylizywać moją cipkę. Była starannie wygolona i nabrzmiała z podniecenia. Po chwili zdjął mi bluzkę i stanik, zaczął się bawić moimi piersiami które równierz zrobiły się nabrzmiałe. Po krótkiej zabawie zaczął jeździć swoim przyrodzeniem po mojej cipce, a po chwili w nią wszedł. Przeszył mnie ból ale i dreszcz emocji. Na początku wkładał mi go spokojnie, ale po chwili wsadził go do końca. Przeszyła mnie kolejna fala bólu ale to jeszcze potęgowało we mnie podniecenie. Rżnął mnie tak dobre 10 minut. Gdy kuzyn poczuł, że zaraz dojdę wstał i kazał mi robić loda. Nie opierałam się. Po chwili poczułam, że on też zaraz dojdzie. Zapytał się mnie gdzie ma się spuścić. Odpowiedziałam, że na plecy. Po chwili zalała mnie spora porcja spermy. Potem zrobił mi palcówkę i również doszłam.

    Na koniec namiętnie się pocałowaliśmy i poszliśmy się wykąpać. Stwierdziliśmy, że będziemy to powtarzać tak często jak tylko jest to możliwe.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nela Wach

    PS. To moje pierwsze opowiadanie 🙂 Mam nadziej, że się podobało

  • Moj przyjaciel

    Wziął prysznic. Ubrał białe, randkowe bokserki i bezrękawnik. Narzucił na niego koszulę,włożył jeansy, wsunął fajne buty… Zawsze dobrze wyglądał. Zadbany, ale taki…no facet. Zadbany łobuz, troszkę niechluj, ale ze smakiem. No nie taki z H&M że łaty na łokciach…  Podkochiwałam się w nim. Już nawet o tym rozmawialiśmy. Tak naprawdę zamiast pomagać gapiłam się na jego ciało. Był lekko zdenerwowany. Zawsze kiedy się denerwuje dotyka włosków na twarzy. A ja słyszę ten delikatny szelest. Nawet nie wie co się działo w mojej głowie. Chciałam zedrzeć   z niego koszulę. No wiadomo, nie dałam po sobie poznać. Ale gdyby tak rozpiąć ten kołnierzyk, guziczek po guziczku… Dobra. Bo mi się znowu przypomina.

    Jeszcze dałam mu kopa na szczęście i wyszedł. Zostawił za sobą taki zapach,że siedziałam tam jeszcze i sobie wyobrażałam.

    Powiedział mi potem. Długo rozmawialiśmy. Mówił, ze sam się nie spodziewał, że dlatego był zdenerwowany. Ale, że musiał to zrobić. „Live experience” niby, ale za tym kryło się coś więcej. Jedno wiedział, że nie zawróci. Bał się podobno jak cholera, z resztą ja się boje na samą myśl o takich miejscach. Gay-XL , czy coś. Podobno są takie kluby, że jest totalnie ciemno, wszyscy Cię dotykają , dostajesz na wstępie gumkę i drinka… Kapujecie, że oni tam idą na seks? Że to jest nawet legalne! gumka do piwa, jakiś kosmos. I on, ubrany jak na jakąś randkę, a przecież tam nic nie widać. Chociaż, pewnie gdybym ja tam szła to bym się wymalowała.

    Opowiada, że tak… wchodzi, po schodach.Otwiera drzwi, serce mu bije i czuje co raz bardziej, że nie zawróci. Że jego ptak wyznacza dokładnie kierunek lotu. Szatnia, zdejmuje kurtkę, zdejmuje koszulę. Swoją drogą, gdybym wtedy zobaczyła te jego gołe piękne ramiona sama bym…ech

    Podobno nie było aż tak ciemno, ale z tego całego podniecenia niewiele widział. W pewnym momencie poczuł obejmujące go, delikatne dłonie. Jedna z nich złapała go tutaj a druga, wsunęła się pod ubranie. I dotykała go, po brzuchu, lekko muskając wystającą ze spodni bieliznę. Coś zimnego przesunęło się po jego sutku. Miękkie, tajemnicze usta, całowały go po szyi… i tylko „Jestem żonaty” wyszeptały. Dreszcze przeszły mu po plecach. Przeszyły całe ciało. Dłonie rozpięły spodnie, zaś tajemnicze usta spoczęły na członku. W momencie, gdy język miał dotknąć tego miejsce, tego najbardziej czułego na przyjemność miejsca,mój przyjaciel położył ręce na tajemniczej głowie i podniósł ją. Dostał małego buziaka. „Nie bój się,mały” usłyszał i znów poczuł usta na czubku swojego ptaszka. „Przestań” powiedział nieśmiało, podnosząc raz jeszcze tajemniczą głowę i prawie płacząc wyszeptał „Mam HIV… Mam HIV , ale biorę leki!”

    „Nie przejmuj się” pocieszyły go usta i już po chwili przyjaciel spuszczał się w nie przyjemnie, czując na członku tajemnicze dłonie i raz po raz trącającą go delikatnie obrączkę.

    Strasznie bidny. Jakiś jebany chuj zaraził go HIV`em,a  to był jego pierwszy raz podobno. Bez gumki. Jakim trzeba być idiotą! Powiedziałam mu, że jestem wkurwiona i zawiedziona, ale będę się nim opiekować, bo co mam zrobić. Jebany. Już trochę ochłonęłam,bo zaraz jak mi powiedział, to jakoś nie wiedziałam jak się zachować. To jest taka informacja, że jej nie przyjmujesz. Że HIV, że na całe życie, ale w ogóle co to znaczy? W zasadzie, to się nic nie zmieniło. Jak będzie zdychał to się pewnie zmieni ale jak na razie jest spoko. Tylko się dziwię, że polazł tam jeszcze potem… i po co?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    max trempka

    own 

  • Przygoda z Kobieta

    Nie jestem lesbijką! Nie uważam nawet bym była tak naprawdę biseksualna, a jednak kilka lat temu przeżyłam wspaniałą, intensywną przygodę z kobietą.

     

    Byłam na drugim roku zarządzania i marketingu we Wrocławiu. Tworzyłyśmy, z kilkoma koleżankami z wydziału prawa, zgraną grupę dziewczyn, lubiących w piątkowe, czy sobotnie wieczory zaszaleć na parkiecie. Niektóre z nas miały w tym czasie chłopaków, jednak wśród panów panowała swoista niechęć do tańczenia. Nie pamiętam, która z nas wpadła na pomysł, by na tańce chodzić na imprezy organizowane w klubach przyjaznych les. Spodobała się nam panująca tam atmosfera. Po pierwsze, nie musiałyśmy obawiać się nachalnie podrywających samotne dziewczyny facetów, a po drugie i najważniejsze, nikogo nie obchodziło, że tańczymy ze sobą.

     

    Odwiedzając klub za pierwszym razem, bawiłyśmy się wyłącznie w naszym własnym towarzystwie. Na kolejnych imprezach zdarzało się nam już tańczyć z poznanymi w klubie dziewczynami, a z czasem zaprzyjaźnić z kilkoma z nich. Poza przypadkiem mojej bliskiej przyjaciółki, która od początku naszej znajomości deklarowała się jako les, wyprawy na imprezy dla lesbijek traktowaliśmy wyłącznie jako okazję do dobrej zabawy, tańców i rozmowy z kilkoma sympatycznymi dziewczynami, jakie tam poznałyśmy. Owszem, zastanawiałam się, jak to jest kochać się z kobietą. Byłam zwyczajnie ciekawa, choć nie miałam w planach, a szczerze mówiąc, to nie miałam odwagi, by spróbować zaspokoić ciekawość. Z czasem coraz częściej o tym myślałam, ale wciąż nie starczało odwagi, by podjąć jakieś kroki ku w celu zrealizowania marzenie.

     

    Co się złożyło na to, że odważyłam się pójść do łóżka z kobietą? Najłatwiej byłoby wytłumaczyć to wypitym alkoholem, jednak nie byłaby to cała prawda. Dziś nie umiałabym wskazać jednoznacznej przyczyny. Zapewne było ich wiele, choćby to, że niedawno rozstałam się ze swoim chłopakiem, czy to, że łazience klubu podsłuchiwałam, jak w kabinie obok dwie dziewczyny uprawiają intensywny petting.

     

    Była starsza ode mnie. Z początku oceniłam ją na dwadzieścia osiem – trzydzieści lat. Dopiero później dowiedziałam się, że była bliżej czterdziestki. Wysoka, zgrabna brunetka o cudownym uśmiechu i pięknych brązowych oczach. Zauważyłam ją, gdy przyglądał mi się dyskretnie przy barze. Kiedy zwróciłam na nią uwagę podeszła i zaproponowała wspólny taniec. Zgodziłam się bez wahania, choć ledwie kilka minut temu stanowczo odmówiłam innej dziewczynie. Zdecydowało to, w jaki sposób na mnie patrzyła. Nie czułam się taksowana, jak to miało miejsce w przypadku odrzuconej oferty. Marzena, bo tak miała na imię, przetańczyła i przegadała ze mną całą noc. Przyjaciółki, po dyskretnym upewnieniu się, czy nie mam ochoty uwolnić się od mojej towarzyszki, ulotniły się z klubu. Sącząc kolejnego drinka, słuchałam jej ciepłego głosu, starając się nie myśleć o pocałunku, jaki wymieniłyśmy na parkiecie ani o gęsiej skórce, jaką wywoływał każdorazowo jej dotyk. Kiedy pod koniec imprezy subtelnie zaproponowała mi wspólną noc, czułam lęk i podniecenie. Nie odpowiedziałam jej od razu. Zamiast tego wtuliłam się w nią i kołysząc w rytm muzyki, milczałam przez dłuższą chwilę. Pod koniec piosenki zdobyłam się na odwagę, by wyszeptać jej na ucho:

    – Nigdy nie byłam z kobietą.

    Stałyśmy prawie nieruchomo pośród tańczących osób. Uśmiechnęła się i pocałowała mnie w usta. W przerwie między kolejnymi pocałunkami ponownie zaproponował mi wspólną noc. Zgodziłam się.

     

    Podróż taksówką zniosłam jak prawdziwą torturę. Czułam się spięta i zakłopotana a na dodatek prześladowało mnie wrażenie, że kierowca doskonale wie, w jakim celu wspólnie podróżujemy. Na szczęście Marzena, jakby czując moje zakłopotanie, wzięła mnie za dłoń i delikatnie głaszcząc ją palcami, rozpoczęła z kierowcą rozmowę o wszystkim i o niczym. Jej ciepły głos i dotyk sprawiły, że natychmiast zapomniałam o obawach,a reszta podróży szybko minęła.

     

    Marzena mieszkała w jednej z willowych dzielnic Wrocławia. Z zewnątrz jej dom wyglądał na poniemiecką budowlę, jednak w środku zaskakiwał wyjątkowo nowocześnie urządzonymi wnętrzami. Było sporo przestrzeni, której nie zaśmiecało zbędne wyposażenie. Wrażenie robiły zwłaszcza kuchnia, sypialni i połączona z nią łazienka. Właśnie w niej wylądowałyśmy po przyjeździe.

     

    Marzena nie pozwoliła, bym choć przez chwilę miała czas na wątpliwości. Jej usta skutecznie rozpraszały moje myśli. Jak we śnie poprowadziła mnie przez salon ku kuchni, z której zabrałyśmy na górę, do jej sypialni, butelkę półsłodkiego sherry i dwa kieliszki. Przyzwyczajona do wąskich, stojących przy ścianie, łóżek w akademiku zaniemówiłam, zobaczywszy jej sypialnię. Była co najmniej kilkukrotnie większa od pokoju, w którym mieszkałam. Poza centralnie umieszczonym łóżkiem i dwoma nocnymi stolikami nie było w niej innych mebli. Do sypialni przylegała ogromna łazienka i mały pokój ze stolikiem do czytania i dwoma krzesłami. Rano odkryłam, że jej sypialnia ma również przestronną garderobę ukrytą za dużym lustrem, które okazało się przesuwanymi drzwiami do niej. Łózko robiło wrażenie. Było tak wielkie, że mogłoby pomieścić co najmniej cztery osoby, a błękitno – biała, satynowa pościel aż kusiła, by poczuć jej dotyk na nagim ciele.

     

    Pochłonięta obserwacją sypialni wróciłam do rzeczywistości, dopiero gdy Marzena podał mi kieliszek sherry. Upiłam tylko dwa małe łyki, gdy wyjęła z moich palców kieliszek i smakując usta, zaczęła rozbierać. Onieśmielona nie zdobyłam się na nic więcej niż oddawanie pocałunków. Dopiero gdy Marzena palcami zsunęła mi z pośladków majteczki, wykonałam kilka ruchów biodrami, by pomóc im opaść na podłogę. Byłam naga, gdy Marzena rozpięła zamek swojej sukienki, a ta płynnym ruchem zsunęła się z jej ciała. Nie licząc pończoszek, nie miała żadnej bielizny. Przez chwile stałyśmy naprzeciw siebie, chłonąc się nawzajem wzrokiem. Była szczupła, a jej ciało wyglądało na rzeźbione ćwiczeniami. Miała drobne, krągłe sprawiające wrażenie jędrnych, piersi. Jej podbrzusze ozdabiał szeroki na trzy palce pasek krótko przystrzyżonych, czarnych, schodzących między uda włosków. Miała mięsie, lekko wystające wewnętrzne wargi i dość wyeksponowaną łechtaczkę, w której kapturku tkwił niewielki sztyft. Zastanawiałam się wtedy, ile jest prawdy w tym, że najsilniej przyciągają się przeciwieństwa. Byłam niższa od niej i nieco bardziej krągła, choć absolutnie nie miałam zbędnych kilogramów. Miałam większe, co najmniej o dwa – trzy rozmiary piersi, bardzo jasną, nawet jak na blondynkę, karnacja i całkowicie wydepilowane łono. Przy jej cipce moja wyglądał troszkę jak u dziewczynki. Bezwłosa, gładka, różowa, z drobnymi, schowanymi wargami i ukrytą łechtaczką.

     

    Zaprowadziła mnie do łazienki, gdzie razem wzięłyśmy prysznic. Chyba właśnie wtedy przestałam zastanawiać się, co robię, a zamiast tego zaczęłam się tym cieszyć. Była delikatna i nie zmuszała mnie do czegokolwiek. Pod prysznicem oddałam się jej palcom, które myjąc mnie, pieściły tak, jak jeszcze nigdy nie byłam pieszczona. To było bardzo różne od tego, czego doświadczałam w podobnych okolicznościach z mężczyznami. Nawet nie chodzi o samą delikatność. Mężczyźni najczęściej szybko koncentrowali swoją uwagę na moich piersiach, pośladkach i tym, co ukryte między udami. Marzena jakby specjalnie omijała te cześć ciała, koncentrując się za to na szyi, policzkach, ramionach i plecach. Mimo to byłam pobudzona bardziej niż w trakcie intensywnego pettingu, a moje podniecenie udzielało się również partnerce.

     

    Orgazm przeżyłam na krótko po tym, jak nagie schroniłyśmy się w przyjemnie chłodnej pościeli. Byłam naprawdę podniecona jej pieszczotami spod prysznica. Leżała na mnie, a jej udo dotykało mojego podbrzusza. Nie mogłam dłużej opanować podniecenia. Gdy zaczęła suwać udem po moim kroczu, biodra same odnalazły właściwy rytm, który sprawnie doprowadził mnie do orgazmu. Obezwładniona przyjemnością ledwo zwracałam uwagę na to, że Marzena zaczyna coraz intensywniej ocierać się o moje udo. Dopiero jej usta, szukające podczas orgazmu moich, wyrwały mnie ze słodkiego odrętwienia. Do spotkania Marzeny nigdy nie całowałam się z parterem w trakcie jego orgazmu. To było zaskakująco przyjemne przeżycie, poczuć jak bardzo spragnione są moich czyjeś usta.

     

    Odpoczywając, nie przestawałyśmy dotykać i całować się nawzajem. Robiąc to, rozmawiałyśmy krótkimi zdaniami. Na wyrost wyznawałyśmy sobie miłość. Nadużywałyśmy słowa ‘kocham’ opisując, jak bardzo podobał się nam dotyk, czy pocałunki, jakie sobie ofiarowywałyśmy. Trwałyśmy tak zaplecione w siebie tak długo, że zupełnie straciłam poczucie rzeczywistości. Odrobinę zmęczona, odprężona i ponownie podniecona wpadłam w coś na kształt transu, w którym z zamkniętymi oczami całkowicie oddałam się swojej partnerce. Powoli odkrywała ustami moje ciało, a ono spontanicznie reagowało na jej dotyk i pocałunki. Pierwszy pocałunek złożony pomiędzy szeroko rozchylonymi udami wywarł na mnie elektryzujące wrażenie. Spodziewałam się go, a jednocześnie nie oczekiwałam, że będzie aż tak przyjemny. Każdy kolejny spławiał mi rozkosz, a kiedy poczułam jej języczek, wsuwający się do pochwy, oszalałam z podniecenia. To, co następnie zrobiła z łechtaczką, przeszło moje wszelkie oczekiwania. Myślałam, że wiem co to dobry seks oralny, jednak to, co przeżyłam, było niesamowite! Także pod względem tego, jak skutecznie mojej kochance udawało się odwlekać moment spełnienia, i jak długo utrzymać mnie na samym jego szczycie.

     

    Mimo, iż śmiertelnie zmęczona pozbawiającym świadomości orgazmem nie byłam w stanie się zrewanżować, Marzena wyglądała na więcej niż zadowoloną. Minęło dobrych piętnaście minut, zanim odważyłam się otworzyć oczy i następnych dziesięć, zanim zaczęłam odwzajemniać jej pieszczoty. Powoli role zaczęły się odwracać i po chwili to ona leżała z zamkniętymi oczami, a moje usta znaczyły jej ciało pocałunkami. Brakowało mi doświadczenia, ale korzystając z tego, co sama lubię, czego właśnie doświadczyłam i zdając się na intuicję, doprowadziłam ją ustami i dwoma wsuniętymi w pochwę palcami do intensywnego orgazmu. Było dobrze po trzeciej w nocy. Miło zmęczone zabawą w klubie i seksem zasnęłyśmy.

     

    Poranki następujące po przygodnym seksie są zawsze niewiadomą. Kiedy otworzyłam oczy, pierwszą myślą było wymknąć się szybko z domu. Zazwyczaj to najbezpieczniejsze rozwiązanie, pozwalające uniknąć zakłopotania, czy prób umówienia się na kolejne spotkanie. Najczęściej właśnie tak robię, gdy nie mam ochoty na powtórne spotkanie, lub obawiam się o reakcje partnera. Tamtego poranka opcja taka nie wchodziła w rachubę. Moja kochanka już nie spała. Siedziała oparta o poduszkę u wezgłowia łóżka i bawiła się moimi rozrzuconymi na poduszce włosami. Zanim zdążyłam się odezwać, przywitała mnie prostym:

    – Dzień dobry kochanie.

    Nie dała mi dojść do słowa. Nawet odpowiedzieć na przywitanie. Pochylając się nade mną, zaczęła palcami wodzić po odkrytych plecach, ciągnąc swoisty monolog komplementów przemieszanych z bardzo obrazowym opisem tego, co miałaby ochotę zrobić z moim ciałem. Zaskoczona odrobinę sytuację leżałam w bezruchu, a Marzena palcami delikatnie pieściła nagą skórę. Było to bardzo przyjemne. Wystarczająco erotyczne, bym poczuła lekkie podniecenie, a jeszcze nie na tyle intensywne bym pragnęła się jej oddać. Wciąż mówiąc, pocałowała mnie w pośladek. Po chwili ponownie złożyła tam pocałunek, a po kolejnym poczułam jej język wślizgujący się w rowek między pośladkami. Zareagowałam odruchowo na tę pieszczotę. Odrobinę rozchyliłam uda i nieznacznie uniosłam ku górze biodra. Jej twarz przywarła do moich pośladków, a usta odnalazły wejście do pochwy. Kiedy poczułam jak wsuwa we mnie język, jęknęłam z rozkoszy. Delikatnie zbadał nim pochwę, a potem wzdłuż szparki podążyła ku łechtaczce. Długo kreśliła koniuszkiem języka kółka wokół mojej twardej jak ziarenko groszku łechtaczce. Pocałunek wyrwał z moich płuc głęboki jęk. Pragnęłam pieszczot! Byłam tak podniecona, że kiedy oderwała usta od mojej cipki, aż jęknęłam z rozczarowania, otwierając oczy i unosząc z poduszki głowę. Klęczała obok mnie, wyjmując coś z nocnej szafki. W jej dłoniach zobaczyłam opakowanie przezroczystego żelu. Uśmiechając się do mnie słodko, wycisnęła odrobinę żelu na palce lewej dłoni. Zbliżyła usta do moich, a jej język wsunął się pomiędzy moje zęby. Poczułam jej dłoń między udami. Dotyk aksamitnie zimnego żelu na moich wargach był równie przyjemny, jak ruchy, którymi rozprowadzała go po mojej cipce. Ssąc jej język, poczułam jak wsuwa we mnie jeden, a po chwili dwa palce. To było niesamowicie przyjemne uczucie. Ponownie zamknęłam oczy. Jej palce przyjemnie rozciągały i wypełniały pochwę. Usiadła za mną, a ja podkurczając pod siebie kolana, uniosłam wysoko pośladki. Z twarzą wtuloną w poduszkę czułam, jak rozprowadza po skórze kolejna porcję żelu. Wsunęła we mnie ponownie dwa palce. Jęczałam, gdy do dwóch dołączyła trzeci. Obracając nimi w pochwie, doprowadziła mnie do niesamowitego podniecenia. Byłam bliska eksplozji, gdy wsunęła we mnie czwarty palec. Czułam niesamowicie przyjemne, ocierające się niemal o ból, uczucie rozciągnięcia, gdy wsunęła je we mnie aż po samie kostki. Jeszcze nigdy nie byłam tak rozciągnięta! Orgazm przyszedł, gdy lewą dłonią dotknęła łechtaczki. Nie umiałam powstrzymać krzyku rozkoszy, kiedy pochwa zacisnęła się na palcach. Czułam je głęboko w sobie, kiedy Marzena intensywnie pieszcząc łechtaczkę, doprowadzała mnie do szaleństwa.

     

    Leżąc po wszystkim na plecach, byłam w stanie wyszeptać jedynie:

    – To było niesamowite! Jeszcze nigdy nie czułam się tak rozciągnięta i wypełniona.

    Pocałowała mnie, a po chwili zastanowienia dodała:

    – Myślę, że kiedyś polubisz fisting.

    Choć to słowo obiło mi się o uszy już wcześniej, to jednak nie podejrzewałam, że kiedyś je usłyszę we własnym kontekście. Zdumiona odparłam:

    – Chyba jestem za ciasna.

    Marzena uśmiechnęła się tylko i słodko całując w policzek, odpowiedziała:

    – Nie, nie jesteś. Uwierz mi.

    Później, już podczas trwania naszego romansu przekonałam się, że miała, jak zwykle w podobnych sprawach, rację.

    Tamtego poranka nie wierzyłam jej jednak, a mimo to zapytałam, czy sama lubi takie pieszczoty. Odpowiedziała, że bardzo, a po chwili dodała:

    – Miałabyś odwagę tak mnie pieścić?

    Miałam, a Marzena okazała się cudownie cierpliwą nauczycielką.

     

    Zaczynając rozciągać jej pochwę, nie mogłam uwierzyć, że uda mi się wsunąć do środka całą dłoń. Wydawała mi się ciasna, a wsuwając w nią palce, czułam jak mocne i elastyczne są ścianki jej pochwy. Myliłam się. Po kilkunastu sekundach intensywnych pieszczot ,bez trudu wsunęłam do środka cztery palce. Marzena poinstruowała mnie, jak złożyć dłoń w dzióbek. Obficie posmarowana żelem zagłębiłam w nią wszystkie pięć palców. Po same kostki! Poczułam opór, wycofałam się i zachęcana przez kochankę ponowiłam próbę. Za każdą kolejną wsuwałam się odrobinę głębiej, by za którymś razem, gdy wykonywałam posuwisto – obrotowy ruch, zwiniętymi w dzióbek palcami, moja dłoń przeskoczyła przez ciasny krąg mięśni. Marzena jęknęła rozkosznie, a ja z zaskoczeniem spostrzegłam, że moja dłoń tkwi po nadgarstek w jej pochwie. Tak jak prosiła, zacisnęłam palce w pieść i delikatnie kręcąc dłonią na boki, zaczęłam ją fistować. Wraz z jej podnieceniem pieszczoty stawały się coraz intensywniejsze, a moja dłoń co rusz wysuwała się i wsuwała ponownie w jej ciasną pochwę. Kiedy Marzena głośno jęcząc, zaczęła pieścić palcami łechtaczkę, jej ciało wygięło się w łuk, a pochwa zacisnęła mocno na mojej dłoni. Poczułam, jak przez jej ciało przechodzi seria skurczów, a pulsująca pochwa próbuje wypchnąć mnie na zewnątrz. Nie pozwoliłam jej na to! Efektem był niesamowity orgazm, podczas którego wiła się i jęczała głośno nabita na moją uparcie w niej tkwiącą dłoń. To było najbardziej szalony, intensywny i podniecające petting, jaki kiedykolwiek do tamtej pory przeżyłam. Byłam tak podniecona, że zaraz po jej orgazmie, gdy już wysunęłam z niej dłoń, masturbowałam się jak szalona mokrymi od żelu i śluzu palcami.

     

    To był początek mojej saficznej przygody. Nasz romans trwał prawie rok, a w jego trakcie spróbowałam nie tylko fistingu. To jednak zupełnie inna opowieść. Dodam jeszcze, że w jakiś czas po rozstaniu zostałyśmy bliskimi przyjaciółkami, a nawet kilkukrotnie spędziłyśmy ze sobą noc. Nie zdecydowałyśmy się jednak ponownie razem zamieszkać. Bardziej odpowiadała nam forma ‘łóżkowej przyjaźni’ niż budowanie głębszych relacji.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara
  • Poziomkowa przygoda z kuzynem (cz. 8)

    U nas po staremu. Ciągle zabiegani – wykłady i przeróżne egzaminy czy sprawdziany,  praca której nie lubię a potem dom. Nasz dom. Brzmiało to tak dumnie – nasz dom. Nasz dach nad głową, nasz zakątek, nasze miejsce. To właśnie tu czuliśmy się najlepiej, bo to tu właśnie mogliśmy być w pełni sobą i co najważniejsze razem. Razem bez otaczającego nas tłumu na studiach czy w pracy. Ostatnie parę dni były masakrą : ciągłym lataniem tu i tam i zakuwanie nocami. Dobrze że nie musiałem zakuwać sam. Przypominały mi się wtedy czasy gdy razem zakuwaliśmy nocami przed maturą, tak jak by był sens robić to z tydzień przed nią. Ale jednak był. Uczenie się z nim bardzo mi pomagało. Wszystko co związane z nim, dokładnie zapamiętywałem. A przy okazji to czego się uczyliśmy. Genialny sposób nauczania. Ale już mam dość nauki, a na samą myśl o niej robi mi się niedobrze. I dlatego właśnie wolę wrócić pamięcią do czasów pięknej pogody i wolnego. Do czasów wakacji.

    Radość po zdanej maturze dopełniła informacja o niespodziance którą przygotowali moi rodzice. Wyjazd na działkę. Co prawda nie były to moje wymarzone wakacje, ale cieszyłem się z paru dni wolnego a do tego z Filipem. W sumie to on był jedynym powodem dla którego mi się w ogóle chciało. Całe wakacje mieliśmy przepracować więc cieszyło mnie przynajmniej te parę dni wakacji. Zabawne bo mieliśmy pracować tam tylko na wakacje a pracujemy do dziś. Mówię wam, praca kelnera naprawdę potrafi wkurzać. Najgorsi są ci co ciągle wybrzydzają : a to za zimne a to za ciepłe, a tu coś kapnęło a tu czegoś brakuje. I muszę latać z tą tacą jak głupi po niełatwym dniu słuchania wykładowców i ich ideologii. W takich sytuacjach mam ochotę pierdolnąć tą tacą o ziemie i zacząć wrzeszczeć. Oczywiście po tym gdy już przyłożę tą tacą temu co tak wybrzydzał. No dobra, nie jest aż tak źle. W sumie to chyba nawet lubię tą pracę. Luźna atmosfera, dobre zarobki, czasem jakiś napiwek wpadnie. A no i szef spoko koleś, nie zbytnio czepia się o jakieś małe spóźnienia, sam kiedyś był w podobnej sytuacji do naszej ze studiami i pracą jednocześnie.

    W dzień który mieliśmy jechać byłem okropnie niewyspany. Wszystko przez nasze nocne schadzki z Filipem w moim pokoju. Gdy już rodzice zasypiali to przychodził do mojego pokoju i razem się kładliśmy. Przed szóstą, kiedy tata wstawał, wracał do swojego pokoju. Różne rzeczy wtedy robiliśmy : czasami po prostu leżeliśmy i gadaliśmy, czasami rzeczy które robi się w łóżku we dwoje a przeważnie spaliśmy w swoich objęciach. Nie lubiłem sam spać, nie z myślą że jest w pokoju obok, nie z myślą że jest na wyciągniecie ręki. Nasz system schadzek działał niesamowicie a rodzice nigdy się nie połapali. Albo przynajmniej udawali że nic o tym nie wiedzieli. Gdy jechaliśmy samochodem w którejś chwili odpłynąłem. Mimo jęczenia i narzekania taty, odpiąłem swój pas i położyłem głowę na kolanach Filipa. Zaczął mnie głaskać i po chwili oddałem się w objęcia Morfeusza.

    – Obiecujesz że zaopiekujesz się nim?, usłyszałem jeden z tych poważniejszych głosów taty gdy już się przebudziłem. Zaintrygowany o co chodzi, postanowiłem się jeszcze “oficjalnie” nie budzić.

     – Obiecuję, wujku. Zaopiekuję się nim najlepiej jak będę mógł. Nie dam go nikomu skrzywdzić, sam też go nie skrzywdzę, nie potrafiłbym, odpowiedział równie poważnie głaskając mnie swoim kciukiem po policzku.

    – Gdybyś spróbował to wiesz… – zaśmiał się tata, ale można było wyczuć że mówił na poważnie.

    Nie zdawałem sobie sprawy że odbywają takie poważne rozmowy między sobą. No dobra, z Adamem miałem podobną rozmowę, tylko że przy piwie. Żałowałem że wcześniej się nie obudziłem bo ominęła mnie cała rozmowa. Ale te słowa, to w jaki sposób je mówił… sprawiały że jeszcze bardziej go kochałem. Gdy już oficjalnie się obudziłem rozmawiali o siatkówce a mama spała. Dojeżdżaliśmy na miejsce. Nasza działka za Gdańskiem nadal stała i to w dobrym stanie. Słońce świeciło i było ciepło jak nigdy. Gdy już się rozpakowaliśmy, pomagałem mamie przyrządzić jedzenia na późniejszego grilla. Siedzieliśmy w ogródku gdy tata i Filip wyrywali chwasty które wyrosły a Borys, który wtedy był jeszcze taki mały latał dookoła ich. Filip coś tam marudził ale dobrze mu szło. Lubił takie prace, tylko nie chciał tego przyznać. A ja lubiłem na niego patrzeć podczas tych prac. Mój ociekający seksapilem z każdej strony chłopak, w samych krótkich spodenkach kusił jak nigdy. No dobra, zawsze kusił – fakt. Ale wtedy… Widok jego nagiego torsu, lekko zmoczonego potem okropnie mnie podniecał. Miałem ochotę popchnąć go na te chwasty i wiecie… Głośno sobie westchnąłem po czym wyrwało mi się “ooo kurwa”. Wszyscy spojrzeli na mnie jak na kosmitę. Takie słowa naprawdę bardzo rzadko padały z moich ust. A gdy już padały to się ze mnie śmiali. Byłem raczej osobą która wolała powiedzieć  “o jejku” czy “kurczę”. Ale jak się wkurzyłem to umiałem walnąć niezłą wiązankę. Rodzice chyba nie zrozumieli, ale za to Filip zrozumiał doskonale. Od czasu do czasu, jeździł opuszkami palców po swoim torsie i się do mnie szeroko uśmiechał puszczając oczko. Zrobiło mi się tak gorąco i że też pobyłem się swojego górnego okrycia ciała. Widząc to, Filip głośno zagwizdnął. Starsi się z nas naśmiewali a moje policzki powitał rumieniec.

    Gdy już skończyłem nabijać te cholerne szaszłyki, planowałem małą zemstę. Za domkiem wisiał zielony wąż ogrodowy. To właśnie on był moim celem. Trochę się namęczyłem z rozwinięciem go, bo oczywiście sam się splątał i uderzyłem do ataku. Moim pierwszym celem był tata, bo miałem do niego najbliżej. Nacisnąłem ten taki pistolecik przy wężu i woda z impetem pokryła ojca. Żebyście widzieli jak spierdzielał przede mną. Mamie okazałem litość ale nie zamierzałem okazywać jej Filipowi. Gdy już tata zniknął z mojego radaru, pobiegłem poszukać mojego Filipcia który gdzieś się ukrył. Zapowiadała się zabawa w policjanta i złodzieja. Nie wiem czy w tym wypadku chciałbym go złapać. Ukradł me serce a ja wcale nie chciałem go odzyskać. Pozostawiłem swoje filozofie na potem i ruszyłem cichym krokiem w bok działki, aż w końcu zauważyłem jego sylwetkę. Bez zastanowienia nacisnąłem spust i spryskałem go wodą. Gdy poczuł zimną wodę na swoich plecach od razu przyśpieszył. Pobiegłem za nim, nie ściągając dłoni ze spustu. Woda nadal pryskała w każde strony a ja dałem się głupio złapać. Słaby ze mnie policjant. Myślałem że będzie uciekał jak najdalej a on zaczekał na końcu i mnie schwytał. Objął mnie i oparł o tył domku. Przywarł do mnie i zaczął całować. Kompletnie zapomniałem że wciąż przyciskam spust tego plastikowego pistolecika i oblewam jego plecy. Mimowolnie więc wypuściłem go z rąk i woda przestała lecieć. Zaplotłem ręce na jego mokrych plecach i jeszcze mocniej do siebie przycisnąłem. Bicie serca podskoczyło, ręce którymi jeździłem po jego plecach lekko drżały a ciało drętwiało. Było mi coraz gorącej. Nasze pocałunki ujawniały szczerość, głębokość i odcień naszych uczuć. Pocałunki wyzwalały pożądanie, podniecenie i fascynację.  Całował mnie jak nikt nigdy dotąd. Całował mnie z uczuciem, miłością. Prawdziwym uczuciem. Nigdy dotąd tego nie doświadczyłem, mimo że tak myślałem. To on jest tą moją pierwszą prawdziwą miłością. Mam wrażenie że z poprzednimi ludźmi było to tylko coś w typie szczeniackiego uczucia. Z nim, to wszystko było takie piękne i prawdziwe, realne. W tej fali namiętności wsunąłem ręce w jego spodnie. Delikatnie masowałem jego jędrne pośladki a on jeszcze mocniej przywarł swym ciałem do mojego. Naprawdę nie chciałem przerywać, ale musiałem. Gdyby rodzice nie byli tak blisko,  to na pewno byśmy dokończyli to co zaczęliśmy. Z wielką niechęcią wysunąłem swoje dłonie, i się od niego odkleiłem. Obiecałem szeptem że potem to dokończymy i nie mogłem się powstrzymać od przejechania palcami po jego torsie. Zaśmiał się żebym zrobił coś ze swoim namiotem, którego w ogóle nie zauważyłem po czym to on zemścił się na mnie sięgając węża z ziemi. Gdy lodowata woda pokryła moje ciało krzyknąłem. Potem się nią rozkoszowałem. W taki gorąc była idealnym rozwiązaniem.

    Nadszedł czas na grilla. Jako że z mamą przyrządziliśmy całe jedzenie, tata i Filip mieli okazję się odwdzięczyć i go sporządzić. Gdy jedliśmy mama nieźle mnie wkurzyła. Przywiozła ze sobą swoje albumy fotograficzne. Oczywiście, te albumy były piękne, mama zawsze robiła większość zdjęć swoim Polaroidem ale wzięła ten w którym byłem ja i moje dzieciństwo. Nienawidziłem jak je komuś pokazywała. Zawsze wszyscy się śmiali i patrzyli na mnie z niedowierzaniem że tak bardzo się zmieniłem. Mama przygarnęła do siebie mojego chłopaka i zaczęła mu pokazywać te najwcześniejsze zdjęcia. Tych chyba jeszcze mu nie pokazała, cholera. “A tu Tomuś jak zaczął raczkować” , “A tu jak przestraszył się małpki w zoo” ,  “A tu jak pierwszy raz usiadł na nocnik”, i tak dalej i tak dalej. Zapłonąłem rumieńcem i odwróciłem wzrok słysząc jak się śmieją. Było już późno ale nadal było jasno i ciepło. Lekko powiewał wiaterek który wręcz był przyjemny po tym ciepłym dniu. W powietrzu unosił się dym wydostający się z grilla a dookoła rosły ładne i wysokie drzewa. Co jak co, ale nasz region był przepiękny. W sąsiednich działkach było pusto, jedynie w tej pierwszej przy wjeździe było widać mieszkańców. Przedtem przyszli się przywitać. Po jakiejś chwili mamie skończyły się strony w albumie i uradowany skończonymi torturami myślałem że to już koniec. Ależ popełniłem błąd. Mama wsadziła ten pierwszy do siatki i wyjęła drugi. “Ten możecie sami sobie pooglądać” powiedziała mama po czym zrobiła mi miejsce koło Filipa, a sama usiadła na drugiej ławce koło taty przy ogrodowym stole. Mama wyjęła z tej swojej magicznej siatki swój aparat i coś tam się nim bawiła. Usiadłem przy Filipie z lekko naburmuszoną miną, a on tylko się szeroko uśmiechnął i przejechał kciukiem po moim policzku. Mój foch szybko przeszedł i oparłem głowę o jego ramię. Otworzył album. Ach no tak, to był ten w którym byliśmy tylko my. Zdjęcia z dzieciństwa.  Mama też lubiła zaskakiwać. Były to zdjęcia między innymi jak mieliśmy po jedenaście lat. Pomogły mi przy tym daty pod zdjęciami i krótkie komentarze. Zdjęcia ukazywały nas jak byliśmy w zoo, w kinie czy nawet w Zakopanym. Dalej były zdjęcia jak już byliśmy nastolatkami. Czasy gimnazjum i liceum. Niektóre zdjęcia były robione u mnie, na których byłem z Filipem i naszymi starymi przyjaciółmi. Jedno było zrobione w jakiejś kawiarence gdzie świętowaliśmy ukończenie gimnazjum. Potem już były zdjęcia z przyjaciółmi z liceum, zdjęcie jak razem zakuwaliśmy przed wielkim testem z historii i masa zdjęć z meczów w których graliśmy. Kompletnie zapomniałem o obecności rodziców i znów go pocałowałem. Po chwili zauważyłem błysk, a nawet dwa i już wiedziałem co knuje mama. Podała nam oba zdjęcia które przed chwilą wyszły z jej Polaroidu i kazała jedno jej oddać na pamiątkę a drugie mogliśmy sobie wziąć. Przedstawiało nas, całujących się w tle grilla i naszej działki. Zrobiłem tą jedną ze swoich naburmuszonych min a mama cmoknęła ustami w moją stronę.  To właśnie zdjęcia stoi w naszym domu w ramce na komodzie. Lubię sobie na nie popatrzeć. 

    Zaproponowałem Filipowi pójście nad jezioro, było kilka kroków w dół, i podlegała tylko naszej działce i kilku sąsiednich. Puściłem mu szybko oczko i zrozumiał. Mama coś tam miauczała że czy nie za późno ale tata ją w swój śmieszny sposób przyciszył i kazał nam się nie śpieszyć z powrotem. Zrozumiałem tą aluzję zbyt dobrze i czym prędzej popędziłem z Filipem w stronę domku by poszukać kąpielówek, ręczników i takich rzeczy. Filip mi pomógł, bo sam to pakował. Poszliśmy w dół, nad jezioro, trzymając się za ręce. Dobrze że Filip wziął te dłuższe kąpielówki, bo tych krótszych jakoś nie lubiłem. Gdy dotarliśmy nad miejsce, wziął ze sobą piłkę i wbiegliśmy do jeziora. Na początku woda była odrobinę zimna, jak zawsze, ale potem było już ok. Nasza gra była bardzo ciekawa, bo było to zmierzenie dwóch byłych graczy siatkówki. Graliśmy w tym samym klubie przez trzy lata. Potem daliśmy sobie spokój i wygłupialiśmy się. Ściemniło się troszkę ale wcale się tym nie przejąłem. Światło księżyca rozświetlało najważniejszą część jeziora a w oddali świeciły się jakieś lampy. Zabawa w wodzie może być naprawdę przyjemna. Próbowaliśmy chodzić po wodzie, aczkolwiek nigdy nam się to nie udawało. Towarzyszył temu śmiech kiedy któryś z nas się przewracał. Potem wróciliśmy na brzeg i położyliśmy się na trzy rozłożone ręczniki koło siebie. Zapytałem się czy chce truskawkę. Zapytanie go czy chcę truskawkę było jak zapytanie biedaka czy chce zostać milionerem. Leżał na plecach i czekał na swoje truskaweczki. Nie podniósł się więc sam go nakarmiłem. Dałem mu ugryźć połowę a drugą połowę sam zjadałem. Czasami się z nim droczyłem – przystawiałem mu truskawkę do ust a gdy on chciał ugryźć, specjalnie ją oddalałem.  Robił naburmuszoną  minę po czym uroczo się śmiał. Jego śmiech wypełniał nasze jezioro. Jezioro szczęścia.  Nie potrafił się chyba na mnie gniewać a ja na niego. Tylko jeden jedyny raz się pokłóciliśmy i to do tego o jakiś mecz – nawet nie pamiętam o jaki mecz chodziło. Po dziesięciu minutach oboje spotkaliśmy się na korytarzu i się pogodziliśmy. Zabawne bo właśnie szedłem do jego pokoju a on do mojego w tym właśnie celu.

    Po chwili podniósł się i musnął swoimi wargami moje. Delikatnie położył swoją dłoń na moim brzuchu i delikatnie odepchnął mnie do tyłu. Położyłem się i pozwoliłem mu działać. Z moich warg delikatnie przejechał wzdłuż mej szyi. Uczucie namiętności i podniecenia które wystąpiło przy wojnie na wodę znów powróciło. Zniżył się do moich sutków i subtelnie je pieścił swoimi ustami aż w końcu doszedł do pępka. Wsunął swoje palce pod moje kąpielówki i chciał je zsunąć w dół. Przerwałem mu wstając.  Sam zsunąłem swoje kąpielówki które sięgały mi do kolan i całkiem nagi ruszyłem w stronę wody. Odwróciłem głowę i zachęciłem go słowami “no chodź, kuzynie”. Wtedy był to taki czas że już powoli zaczynaliśmy się z tego śmiać. Wszedłem w miarę głęboko bo od dołu w pas byłem zakryty wodą. Gdy już się odwróciłem widziałem nagiego Filipa jak wchodził do wody idąc w moim kierunku. Światło księżyca idealnie oświetliło jego perfekcyjne nagie ciało. Zrobiłem parę kroków w jego stronę i nasze ciała się spotkały. Przytuliłem go po czym pocałowałem. Przytulnie się do tego wybornego ciała też sprawiało mi wielką przyjemność. Większą niż samo patrzenie. Teraz już bez oporu jeździłem dłońmi po jego plecach i pośladkach. Stopniowo czułem jak nasi dolni przyjaciele też się ze sobą witają. Po jakiejś chwili ułożyłem sobie Filipa tak by leżał plecami na wodzie. By nie odpłynąć mi nigdzie, założył swoje stopy na moich biodrach. Przejechałem dłońmi po jego brzuszku i podbrzuszu po czym zacząłem pieścić jego penisa. Był jak dotąd w pół wzwodzie ale jak tylko go dotknąłem stał się taki jak lubiłem. Duży i twardy. Filip zaczął lekko pomrukiwać a ja delikatnie go obciągałem. Jedna z moich dłoni powędrowała pod wodę by mogła masować jego kształtne i jędrne pośladki. Drugą zaś lekko go obciągałem po czym zacząłem go pieścić swoimi wargami, potem językiem. Smaki znów się zmieszały. Posmak słodkiej i pysznej truskawki zmieszał się z jego ekstazyjnymi sokami. Poczułem jeszcze większe podniecenie. Swoimi ustami zacząłem mocniej go ssać i obciągać. Jego ciche pomruczenia przemieniły się w jęki przyjemności. Tęskniłem wtedy za tymi jego jękami, nie mogliśmy sobie na nie zbyt często pozwolić. Rzadko się zdarzało żebyśmy zostali sami w domu na dłużej niż godzinę a w środku nocy to nie bardzo wypadało dać orgazmowi dojść do słowa. Czułem jaką  wielką sprawiam  mu oralną przyjemność. Zadowalało mnie to uczucie. Gdy już się rozpędziłem, Filip wstał. Znów mnie objął i teraz mocniej do siebie przyciągnął. Przywarł swoją rozgrzaną dłonią do mojego karku i zaczął mnie łapczywie ale namiętnie całować. Muskał moje wargi swoimi. Długo je przytrzymywał by potem je wypuścić i znów to powtórzyć. Po chwili i nasze języki się stykały a potem wirowały. Na chwile się od niego oderwałem, spojrzałem na niego, w jego piwne oczy, wziąłem przykład z niego kładąc swoje ręce na jego karku i teraz to ja całowałem go. Nasze czoła się stykały a nasze usta… wirowały. Po chwili znów się od niego oderwałem po czym położyłem swoje dłonie na jego torsie. Lekko go popychałem do tyłu by potem wskoczyć na niego.  Miałem ochotę na chwile powtórki z Zakopanego. Oplotłem go nogami wokół pasa a rękoma przytrzymałem się jego barków gdy już trzymał mnie za uda. Tym razem chyba było mu lżej, może dzięki wodzie? Zrobił skupioną i skoncentrowaną minę gdy próbował bez szwanku z nim wejść.  – Kuzynostwo będzie wchodzić, zaśmiałem się widząc jego minę. – Jak będziesz mnie tak rozpraszał to mi się nie uda, powiedział też się śmiejąc po czym znów przybrał tą minę. Gdy już miałem się znów zaśmiać, poczułem go w sobie. Poczułem charakterystyczne pulsowanie jego członka. Poczułem tą twardość i ciepłość po czym Filip uruchomił swoje biodra. Biodra które poszły w ruch i sprawiły mi ogromną przyjemność. Zaczął zaspakajać moje pożądanie. Po chwili i ja pomogłem jego biodrom, posuwając się w dół i do góry. Już nie zważałem na to czy ktoś usłyszy czy nie – po prostu cieszyłem się przyjemnością, tak samo jak Filip. Za każdym razem było mi równie przyjemnie. Uwielbiałem z nim to robić. Tylko z nim chciałem. Jego biodra zaczęły poruszać się coraz szybciej. Pojawiła się zadyszka. Podciągnąłem się rękoma na jego barku i jeszcze mocniej się do niego dociskałem. To wszystko trwało wieczność. Po chwili Filip wydał z siebie dźwięk który przeważnie z siebie wydawał gdy już dochodził – to charakterystyczne sapanie. Odchylił głowę do tyłu i go pocałowałem po czym poczułem jak jego sperma się we mnie wylewa. Czułem dokładnie jak jego penis pulsuje a gorąca sperma rozpowszechnia się w każdym najskrytszym zakątku mojego ciała.

    Całowaliśmy się jeszcze przez chwilę po czym ostrożnie z niego zszedłem. Złapałem go za rękę i razem pobiegliśmy w stronę brzegu pluskając wodą dookoła. Naszym celem były ręczniki. Dotarł tam sekundę przede mną. Od razu uklęknął po środku. Przyklęknąłem za nim i jeździłem dłońmi po jego plecach. Czasami nie mogłem się nimi nacieszyć. Po chwili się wypiął. Zjechałem palcami do jego pośladków. Zacząłem jeździć nimi aż w końcu jednym z nich wszedłem do jego dziurki. Filip cicho zajęczał a ja wsadzałem go coraz głębiej. Wyjąłem go po czym powędrowałem tam języczkiem. Moja końcówka języka pieściła jego dziurkę z każdej możliwej strony. Podniosłem się po czym, nie zważając czy ostrożnie z całym impetem wszedłem w niego. Towarzyszyło temu jego okrzyk a moje jękniecie. Położyłem dłonie na jego biodrach i zacząłem go posuwać. Mojemu koleżce było naprawdę dobrze i wcale nie zamierzał dziś szybko kończyć. Jądra lekko się odbijały. Po jakiejś chwili z bioder, swoje ręce przeniosłem na jego ramiona po czym przywarłem swoim tułowiem  do jego pleców. Muskałem wargami jego kark a czasem odwracał głowę by obdarzyć mnie pocałunkiem. Oderwałem się od niego i mocno przyśpieszyłem. Gdy już miałem poddać się przyjemności i wystrzelić, poprosił bym się zatrzymał i z niego wyszedł. Nie chciałem ale w końcu się zgodziłem. Kazał mi uklęknąć a sam się położył na brzuchu przede mną.  Złapał mojego penisa, obciągnął go parę razy po czym zaczął go pieścić języczkiem. Odchyliłem swoją głowę do tyłu i cicho stękając wpatrywałem się w drzewa i księżyc. “Nie patrz się tak” zwróciłem się do księżyca żartobliwie. Filip nie przestawał, a po chwili mój penis poczuł wilgoć jego ust. Nie dałem już rady i wystrzeliłem.

    W fali przyjemności osunąłem się na ręczniki i przełożyłem się tak że leżałem na boku. Filip położył się za mną i całował mnie po szyi. Pośladki które przed chwila ściskałem, znów rozwarłem i poprosiłem o więcej. Założył sobie moją nogę na swoją po czym znów we mnie wszedł. Uwielbiałem te momenty jak żadne inne. Dreszcz znów dał o sobie znać. Podniecenie wróciło. Nie miałem ochoty już na żaden ostry seks, chciałem tylko by we mnie był. By nasze ciała się o siebie ocierały, byśmy byli połączeni. Filip chciał chyba tego samego, i poruszał się powoli, z wyśmienitą dokładnością. Muskał moją szyję a potem moje wargi. Po chwili znów wystrzelił, obdarowując mnie tym cudownym uczuciem. Jeszcze chwilę tam leżeliśmy, wbiegliśmy na chwilę do jeziora by się obmyć i trzymając się za ręce wróciliśmy do domku. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jabber Jabber

    Gorące pozdrowienia 😉 

  • Trener

    Miałam szesnaście lat, gdy zadurzyłam się po uszy tak, jak to tylko potrafią nastolatki, w jednym z klubowych trenerów. Nawet nie znałam go bliżej. Wiedziałem jedynie, że ma trzydzieści lat, jest byłym zawodnikiem i że pracuje z juniorami jako jeden z kilku trenerów gimnastyki sportowej. Sama uprawiłam gimnastykę artystyczną, więc nie miałam zbyt wielu okazji, by go spotykać. Zdarzało się jednak, że w niektóre późne popołudnia, ćwiczyłyśmy w tym samym czasie co sekcja gimnastyki sportowej chłopców. Kilkukrotnie obserwowałam z ukrycia, jak po zajęciach ćwiczy na kółkach lub na koniu z łękami. Fascynowała mnie lekkość, z jaką wykonywał wymagające ogromnej siły ćwiczenia. Był wysoki, świetnie zbudowany i bardzo przystojny. Wyglądałam przy nim jak Calineczka. Byłam drobna, bardzo szczupła a mimo swoich szesnastu lat wyglądałam raczej jak dziewczynka niż kobieta. Nie byłam jednak dzieckiem. Miałam za sobą pierwsze doświadczenia seksualne, a od kilku miesięcy brałam tabletki hormonalne, by ujarzmić moje koszmarnie nieregularne okresy.

    Byłam zafascynowana tym mężczyzną. Powoli zauroczenie przerodziło się w coś, czego dziś nie ośmieliłabym się nazwać miłością, jednak wtedy wydawało mi się, że go kocham.

    Wielokrotnie próbowałam zwrócić na siebie uwagę. Zostawałam dłużej po ćwiczeniach, niby przypadkowo wpadałam na niego po zajęciach, czy w drodze do szatni. Odważyłam się jawnie obserwować, jak ćwiczy po treningu, a nawet porozmawiać z nim o tym jak bardzo podobał mi się układ ćwiczeń, jaki wykonał. Mimo starań ciągle ni potrafiłam go zainteresować sobą w sposób, jaki pragnęłam. Owszem, rozpoznał mnie wśród innych dziewcząt, pamiętał moje imię, często ze mną rozmawiał, a nawet kilkukrotnie oglądał, jak ćwiczę. Nie czynił jednak żadnych gestów sugerujących, że odczuwa w stosunku do mnie coś więcej niż tylko sympatię. Zaczęłam już wątpić w skuteczność moich starań, gdy podsłuchałam na korytarzu prowadzącym do szatni rozmowę chłopców z jego grupy. Było już sporo po moich zajęciach. Zostałam specjalnie dłużej, by zobaczył, jak trenuję. Myślałam, że był zbyt zajęty, by zwrócić na mnie uwagę. Obrażona nie poczekałam, jak to miałam w zwyczaju, do końca jego zajęć, by obserwować, jak sam ćwiczy. Poszłam do szatni, wzięłam prysznic, a gdy już miałam się ubierać, usłyszałam na korytarzu rozmowę. Była dość wulgarna i zapewne nie zwróciłabym na nią uwagi, gdyby na jej początku nie padło moje imię. Troje nieco młodszych ode mnie kolegów rozprawiało, że chętnie przelecieliby tę dupę, która ćwiczyła w drugim końcu sali. Zaraz po tym padło moje imię a po nim komentarz, że wpadłam w oko trenerowi. Rozmowę okrasili chamską uwagą o erekcji, jaką wywołała u kilku z nich moja rozgrzewka. Zakończyli ją żartem, że przynajmniej nie trzeba było się specjalnie wstydzić trenera, bo jemu też stanął gdy ‘mała wypięła dupę’.

    Ta głupia, prostacka uwaga sprawiła, że poczułam zawrót głowy. Siedziałam owinięta ręcznikiem, rozmyślając nad tym, co usłyszałam. Z odrętwienia wyrwał mnie dopiero Jego głos, życzący wychodzącym z szatni chłopcom dobrego wieczoru. Nie maiłam żadnego planu. Odczekałam chwilę, zanim wyjrzałam na zewnątrz. Na salach było zgaszone światło, a z szatni mężczyzn nie dochodziły żadne odgłosy. Wokół było ciemno i pusto. Zajrzałam ostrożnie do szatni. Nie było w niej nikogo, a na ławce leżała tylko jedna kupka ubrań. Słyszałam szum wody z łaźni. Zakradłam się na palcach do jej drzwi i zajrzałam do środka. Stał odwrócony do mnie plecami pod środkowym natryskiem. Spłukiwał z siebie pianę. Miał zamknięte oczy i twarz zwrócona ku strumieniowi wody. Dłońmi mierzwił włosy, a gdy pozbył się z nich piany, jego prawa dłoń zsunęła się niżej. Miał wciąż zamknięte oczy, gdy odwrócił się do mnie bokiem. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że w prawej dłoni ściska członek. Miał częściową erekcję, a mimo to rozmiar zrobił na mnie wrażenie. Czułam podniecenie, obserwując, jak powolnymi ruchami pieści swoją męskość. Prawie bezwiednie wsunęłam dłoń pomiędzy uda. Byłam wilgotna, podniecona i absolutnie pewna, że go pragnę.

    Odważyłam się wejść do środka. Usłyszał mnie w chwile po tym, gdy przestąpiłam próg. Wciąż ściskając w dłoni członek, patrzył zaskoczony, jak idę ku niemu, zrzucam ręcznik i zupełnie naga zatrzymuje się tuż przed nim. Był jak sparaliżowany. Patrzył na mnie z szeroko otwartymi oczami. Jego wzrok prześlizgiwał się po mojej twarzy, drobnych, krągłych piersiach, wąskich biodrach, zgrabnych nogach i świeżo ogolonym łonie. Choć nie powiedział ani słowa wiedziałam, że mu się podobam. W ciągu tych kilku krótkich sekund, zanim zaplotłam wokół jego szyi dłonie i pocałowałam go w usta, miał potężną erekcję. Całował mnie tak łapczywie, jakby bał się, że zaraz rozpłynę się w powietrzu. Niecierpliwe dłonie błądziły po całym moim ciele. Delikatnie pieścił piersi, mocno ściskał krągłe pośladki, badały aksamit wnętrza uda. Kiedy ujęłam dłonią członek, wsunął we mnie palec. Byłam tak wilgotna, że nie napotkał prawie żadnego oporu. Jęknęłam podniecona, a on zmęczony pochylaniem się, i zachęcony moją reakcją, ujął mnie w pasie i uniósł do góry. Obejmując go udami, całowałam gorące usta. Podłożył dłonie pod pośladki i bez najmniejszego wysiłku uniósł do góry, tak, że moje podbrzusze znalazło się na wysokości jego twarzy. Przyparta do kafelków natrysku, z udami na jego ramionach, poczułam wsuwający się w szparkę język. Zaskoczył i zawstydził mnie, jednak po chwili podniecenie kazało mi zapomnieć o wszystkim innym poza rozkoszą, jaką sprawiał mi ustami. Jeszcze nigdy nie byłam całowana w taki sposób. Sprawił, że jęczałam z podniecenia, a wplecionymi we włosy dłońmi przyciągałam jego twarz do krocza. Byłam bliska orgazmu. Czując to, przerwał pieszczoty, zsunął mnie w dół i trzymając za pośladki, opuścił na członek. Odruchowo sięgnęłam dłonią między uda, by pomóc mu trafić we właściwą dziurkę. Główka ledwie wsunęła się na centymetr w moją pochwę, gdy pchnął potężnie. Jego wielki, sztywny kutas wbił się we mnie po same jądra. Krzyknęłam z rozkoszy! Wrażenie było niesamowite. Czułam się rozciągnięta i wypełniona, a gdy zaczął wykonywać gwałtowne, mocne pchnięcia, po prostu odjechałam w ekstazie. Miałam orgazm, a on czując, że szczytuję, oparł moje plecy o ścianę i zaczął kochać się ze mną w szaleńczo szybkim tempie. Właśnie zachłystywałam się kolejną falą rozkoszy, gdy usłyszałam jego gardłowy okrzyk tryumfu, a z mojej zaciskającej się na jego pulsującym członku pochwy zaczęło wyciekać ciepłe nasienie. Tuląc mnie mocna do siebie, pchnął jeszcze kilka razy i zamarł. Staliśmy spleceni, tak jak się kochaliśmy. Dyszał równie ciężko, jak ja. Wciąż nabita na jego członek łapałam powietrze, nie mogąc ochłonąć po tym, czego właśnie doświadczyłam. Rozluźniłam uda, a on delikatnie uniósł mnie i prawie bez wysiłku postawił przed sobą.

    Po pierwszym pocałunku nastąpiły kolejne. Ponowny wybuch namiętności zaskoczył mnie. Była łapczywy, zaborczy, śmiały, ale też delikatny. Tym razem nie czułam wstydu, gdy wsunął język w szparkę między udami, ani nie krępowałam się bardzo żywiołowo reagować na cudowny seks oralny. Dał mi orgazm. Odwdzięczyłam się, pieszcząc go ustami. Pomagając sobie dłońmi, ssałam go jak oszalała a on oparty plecami o ścianę natrysku, jęcząc, pomagał mi wplecionymi we włosy dłońmi odnaleźć odpowiedni rytm. Puścił moją głowę tuż przed wytryskiem. Dał mi wybór, a ja zdecydowałam się pieścić go do samego końca. Był zachwycony, że pozwoliłam mu skończyć w ustach, i że podczas orgazmu nie przestałam ani na chwile pieścić go, połykając nasienie.

    Staliśmy przytuleni do siebie w strugach ciepłej wody, a on nie przestawał mówić, jak bardzo mu się podobam i jak bardzo pragnął mnie przez ostatnie tygodnie. Na pożegnanie wspięłam się na palce, pocałowałam go w usta, a potem delikatnie ściskając w dłoni członek, wyszeptałam, że było mi wspaniale. Że jeszcze nigdy nie przeżyłam tak cudownego seksu i że strasznie go pragnęłam. Odwzajemnił pocałunek, zanim uciekłam mu do własnej szatni.

    Gdy wyszłam z przebieralni, już czekał na mnie. Obawiając się tłumaczeń przed mamą, nie pozwoliłam odwieźć się do domu. Odprowadził mnie jednak na przystanek. W następnych tygodniach wielokrotnie korzystaliśmy z okazji, by po kryjomu uprawiać pasjonujący seks. Trwało to prawie pół roku, aż do jego wyjazdu na wybrzeże, gdzie zaoferowano mu intratny kontrakt.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara
  • Opieka nad mlodsza siostra (czesc 1)

    Wychowałem się na wsi i jako że byłem spokojnym chłopakiem, lubiłem spokojne, wiejskie życie. Nie było tam jednak dla mnie przyszłości, a że moim marzeniem było zostać prawnikiem, musiałem przeprowadzić się do hałaśliwego, dużego miasta, gdzie życie pędziło i nikt nie oglądał się za siebie. Była tam wyższa uczelnia prawnicza, na którą się dostałem, więc pożegnałem się z ukochaną wioską, gdzie jedyną perspektywą była szkoła rolnicza.

     

    Moja siostra, Gabrysia, zawsze była moim przeciwieństwem – porywcza, z wielkim temperamentem, nie umiała usiedzieć na miejscu. Marzyła, by zamieszkać w dużym mieście, gdzie było mnóstwo sklepów i galerii handlowych, dyskotek oraz innych atrakcji przyciągających młode dziewczęta. Już jako dziecko oświadczyła, że gdy dorośnie, opuści wieś. Przed nią jednak zostało jeszcze parę lat rolniczej zawodówki, którą rodzice uparli się, by skończyła. Ona jednak nie miała zamiaru jej kończyć – zapowiedziała, że gdy tylko będzie pełnoletnia, rzuci szkołę i wyprowadzi się do miasta. Rodzice, po bardzo długich namowach Gabrysi, pozwolili jej już po paru miesiącach rzucić zawodówkę i przeprowadzić się do mnie, by mogła uczęszczać do wymarzonego, miejskiego liceum. Nie chcieli marnować jej dwóch lat życia, każąc uczęszczać jej do szkoły, którą po ukończeniu osiemnastu lat i tak miała zamiar rzucić. Spytali mnie, czy nie pozwoliłbym jej zamieszkać ze sobą w moim mieszkaniu w mieście, zgodziłem się, bo głupio mi było odmówić. Swoją drogą nie był to dla mnie żaden problem, no, nie licząc tego, że nie byłem pewny, czy zdołam upilnować młodszą siostrzyczkę. Nigdy nie była posłuszna nawet rodzicom, a co dopiero mnie. Co gorsza lubiła wagarować, a jej oceny również nigdy nie były zbyt dobre. Powiedziałem o tym matce, ona jednak nie nalegała, bym ją niańczył, poprosiła tylko o informowanie jej o postępkach siostry. Miałem co jakiś czas kontrolować jej oceny i chodzić na wywiadówki, po czym przekazywać informacje rodzicom, aby mogli w porę interweniować, gdyby Gaba miała nie zdać do następnej klasy lub zejść na złą drogę. Bardzo się tego bali, gdyż już od dawna sprawiała im sporo kłopotów. Wciąż szlajała się z jakimiś chłopakami, rodzice martwili się o nią, lecz myśleli, że przeprowadzka może na nią dobrze wpłynąć. Tak więc zamieszkałem ze swoją szesnastoletnią, zbuntowaną siostrzyczką.

     

    Z początku Gabrysia zachowywała się dobrze – nie wagarowała, trochę się nawet uczyła (lub tylko udawała, ale siedziała nad książkami), nie szlajała się nigdzie. Chciała chyba okazać mi wdzięczność za to, że pozwoliłem jej ze sobą zamieszkać. Była dla mnie bardzo miła, robiła śniadania i różne przysługi, o które ją poprosiłem. Bardzo mi się to podobało i cieszyłem się wtedy, że przygarnąłem ją do siebie. – W sumie jest całkiem miłą dziewczyną – myślałem sobie. Oprócz tego, że była wtedy milutka, była też bardzo ładna. Dojrzała i wypiękniała w tym czasie, kiedy jej nie widziałem. Pomyślałem sobie wtedy, że pewnie będzie miała wielu adoratorów, a że zawsze bardzo lubiła zadawać się z płcią przeciwną, znów będą mogły zacząć się z nią problemy. Z czasem, gdy poznała w szkole nowe koleżanki i kolegów, zaczęła coraz później wracać do domu, po czym często wychodziła ponownie, przestała się uczyć, zaczęła zbierać w szkole jedynki. Ja nie miałem za bardzo czasu, by ją pilnować, miałem własne problemy, ostatni rok prawa był trudny i miałem mnóstwo nauki. Siostra prosiła mnie, bym nie informował o wszystkim matki, dałem więc jej szansę – albo zacznie się dobrze zachowywać, albo mówię wszystko rodzicom. Póki co zataiłem więc przed nimi niektóre wybryki mojej siostry, mówiąc im tylko część rzeczy. Na parę dni się poprawiła, lecz długo to nie trwało, wkrótce znów zaczęła włóczyć się ze znajomymi ze szkoły i zaniedbywać naukę.

     

    Na pierwszej wywiadówce dowiedziałem się, że przede mną również zatajała niektóre fakty – nie mówiła mi o wszystkich ocenach oraz o paru dniach, w których nie było jej w szkole. W ten dzień czekałem na nią zły, miałem zamiar ją ochrzanić a następnie poinformować o wszystkim rodziców. Z jednej strony nie chciałem być kablem i „donosić” na własną siostrę, ale z drugiej nie miałem zamiaru przyjmować na siebie odpowiedzialności za nią. Wróciła do domu bardzo późno.

    – Gdzie byłaś?! – Zapytałem na wejściu ze złością.

    – A, łaziłyśmy z Paulą po sklepach…

    – Do tej pory?! Po sklepach?! Coś nie wierzę. Co za sklepy są czynne o tej porze?

    – Parę by się znalazło.

    – Gdzie chodziłyście?

    – Przestań mnie przesłuchiwać!

    – Byłem na wywiadówce. Dowiedziałem się o wszystkich twoich ocenach. I o wagarach. Dlaczego wcześniej nic o tym nie wiedziałem? Mówiłaś, że się poprawisz, a tu co?! Jutro o wszystkim powiem matce, nie mam zamiaru odpowiadać za twoje postępki.

    – Oj, przestań, co ty nigdy nie byłeś w moim wieku?

    – Byłem, ale się tak nie zachowywałem!

    – Tak, bo ty zawsze byłeś nudny! – Powiedziała ostro.

    Rozzłościłem się jeszcze bardziej, gdy to usłyszałem.

    – Przepraszam – jej ton złagodniał. Wiedziała, że nie może mnie wkurzać, jeśli chce dalej tu mieszkać – i co, teraz mnie pewnie wyrzucisz? – Spytała i spojrzała na mnie swoimi dużymi, smutnymi oczami.

    – Nie, nie wyrzucę, ale dam znać matce. Ja mam gdzieś to co robisz, ale obiecałem jej, że będę ją informował.

    – Oj, Przemek, nie bądź taki – powiedziała trochę błagalnym, a trochę uwodzicielskim głosem. Zbliżyła się do mnie i ciągnęła – wszystkie koleżanki chodziły wtedy na wagary, to co, ja miałam zostać sama w szkole? Miałam uchodzić za nudną kujonkę, która boi się opuścić lekcje?

    – Nie musisz się z nimi zadawać. A twoje oceny? Czemu się nie uczysz?

    – Nooo… – zastanowiła się, nie wiedziała, co wymyślić – po prostu mi się nie chce… Tobie by się chciało wkuwać jakieś głupoty? – Podeszła do mnie i położyła mi rączki na ramionach. Spojrzała mi głęboko w oczy, a ja spojrzałem w jej. Były naprawdę śliczne. Również złapałem siostrzyczkę za ramiona i pogładziłem ją po nich. Złagodniałem.

    – A co, myślisz, że na studiach nie muszę wkuwać na pamięć różnych głupot? Muszę, jeszcze więcej niż ty. Ale rozumiem cię, wiem, jesteś młoda i…

    – Dziękuję – powiedziała z prawdziwą wdzięcznością w głosie i objęła mnie. Oparła się czołem o moją brodę – wiedziałam, że na ciebie zawsze mogę liczyć, w końcu jesteś moim kochanym bratem.

    Gabrysia zaczęła jeździć dłońmi po moich plecach, coraz mocniej przeciągając mnie do siebie. Serce zaczęło mi wtedy bić szybciej. Mój nos dotknął do czubka jej małej główki, wziąłem głęboki oddech i poczułem migdałowy zapach jej włosów. Również ją przytuliłem i rzekłem z czułością w głosie:

    – Dobrze, Gabrysiu, spokojnie, nic nie powiem mamie. Chciałem cię tylko nastraszyć, żebyś zaczęła znów być grzeczną dziewczynką.

    Tak naprawdę wcześniej miałem zamiar o wszystkim donieść, ale teraz, gdy siostrzyczka tak mnie objęła, gdy była dla mnie taka miła i czuła, nie mogłem jej tego zrobić. Podniosła głowę i znów spojrzała mi w oczy. Przyjrzałem się jej i zdałem sobie sprawę, że przytulam naprawdę śliczną laskę. Miała długie blond włosy z ładnymi loczkami, niebieskie, duże oczy, szerokie wargi. Patrząc w dół zauważyłem, że ma bardzo kształtny tyłeczek. Poczułem ogromną ochotę, by położyć na nim ręce, zacząłem więc sunąć dłońmi po jej plecach w dół. Była nieco wyższa i szczuplejsza od swoich koleżanek. Gdy moje ręce znalazły się na mięciutkiej pupce, poczułem, jak krew napływa mi do kutasa. – Nie, to nie może być prawda – pomyślałem sobie – podniecam się przy własnej siostrze… Jednak to była prawda. Mój członek robił się coraz sztywniejszy, a Gabrysia przywarła do niego swoim kroczem. Moja mała siostrzyczka… Może to dlatego, że od dawna, wręcz bardzo dawna nie byłem z żadną dziewczyną. Nawet się z żadną nie przytulałem, a teraz robiłem to z naprawdę ładniutką, młodziutką laseczką.

    – Jestem ci naprawdę wdzięczna. Obiecuję, że się poprawię, ale na razie muszę pasować do moich nowych koleżanek, nie chcę, by mnie odrzuciły, więc muszę być taka jak one. Jak mnie już polubią, to nie będę się tyle z nimi szlajać, i zacznę się uczyć.

    – Dobrze, Gabrysiu – pogłaskałem ją po policzku – a teraz wykąp się i idź spać. Jest już późno, jutro wcześnie zaczynasz lekcje.

    – Dobrze. Jeszcze raz ci dziękuję – pocałowała mnie, jej usta trafiły bardzo blisko moich, zatrzymały się na chwilę na mojej twarzy.

    – Dobranoc – rzekłem, i wypuściłem ją z uścisku.

    – Dobranoc – odpowiedziała i uśmiechnęła się, po czym ruszyła w stronę łazienki, kręcąc seksownie tyłeczkiem.

     

    Przez kilka kolejnych dni działo się ze mną coś dziwnego. Cały czas moje myśli błądziły wokół siostry, nie mogłem się na niczym skupić, a gdy ją widziałem, od razu podskakiwało mi ciśnienie i przyspieszał oddech. Co rusz łapałem się na tym, po czym od razu karciłem w myślach sam siebie, że wyobrażam sobie Gabryśkę nago lub w skąpej bieliźnie. Ta druga wizja pojawiała się zresztą nie tylko w mej wyobraźni – takie widoki miałem też na żywo. Siostra w ogóle nie czuła przede mną żadnego wstydu, byłem jej bratem i traktowała mnie jak kogoś, przed kim nie musi kryć swoich wdzięków. Przebierała się przy mnie, często chodziła po mieszkaniu pół naga, z osłoniętym tylko przez skąpe majtki tyłeczkiem i zakrytym seksownym staniczkiem biustem. Przy tych widokach na pewno niejednemu facetowi zabuzowało by w spodniach, więc trudno się dziwić, że działo się tak i ze mną. Może i Gaba była moją siostrą, ale była naprawdę seksowna, a ja od niepamiętnych czasów nie widziałem żadnej kobiety tak skąpo ubranej, i z żadną nie miałem tak dobrych relacji jak wtedy z nią. Była dla mnie milutka jak tylko umiała, bym nie rozmawiał z rodzicami o jej problemach.

     

    Pewnego pamiętnego dnia, gdy wstałem rankiem i wyszedłem z pokoju, zobaczyłem siostrę przy stole kuchennym, jak zwykle robiła sobie i mi jakieś śniadanie. Miała na sobie śliczną mini-spódniczkę, zakrywającą może jedną trzecią jej ponętnego uda. Na jej widok od razu krew napłynęła mi do kutasa. Siadłem na swoim krześle, które znajdowało się jakiś metr od miejsca, gdzie właśnie stała pochylona nad stołem Gaba. Tyłeczek był bardzo kusząco wypięty w moja stronę, aż chciało się włożyć rękę pod spódniczkę, złapać za pośladek i ścisnąć. Nie mogłem niestety tego zrobić, więc syciłem oczy samym widokiem. Poruszała się wciąż i kręciła nim, przyprawiając mnie o coraz mniej miejsca w portkach. Gdy plaster pomidora upadł jej na podłogę, myślałem, że dostanę zawału. Pochyliła się wtedy do by go podnieść, a pupka przybliżyła się do mnie jeszcze bardziej, moją twarz dzieliło od niej może pół metra. Dojrzałem najpierw przyciemnioną część majtkową rajstop, a następnie seksowne, skąpe majteczki w panterkę osłaniające bardzo niewielką część jej pośladków. Moja twarz przysunęła się mimowolnie jeszcze bliżej w jej stronę. Z podniecenia ledwo mogłem złapać oddech. Nagle, pod kroczem siostry dostrzegłem jej twarz. Pochylona spoglądała na mnie spomiędzy rozchylonych lekko ud. Zauważyła, jak się jej przyglądam, a ja spurpurowiałem ze wstydu. Uśmiechnęła się do mnie, a ja szybko odwróciłem głowę. W milczeniu zjedliśmy śniadanie, po czym opuściliśmy mieszkanie i każde z nas rozeszło się w swoim kierunku.

     

    Tego dnia późnym wieczorem, wręcz nocą, znów czekałem na nią, bo nie wiedziałem gdzie tak długo się szlaja. Miała być dobrych parę godzin temu, a wciąż nie wracała. Byłem zły i martwiłem się, kiedy więc tylko weszła do domu, zacząłem mówić do niej ostrym tonem:

    – Panienko, teraz to już przesadziłaś! Jest po północy, a miałaś być o dwudziestej! Co ty tyle robiłaś?!

    – Cześć, Przemuś – powiedziała tylko przymilnym głosem i uśmiechnęła się do mnie. Zdziwiło mnie to, ja na nią krzyczałem, a ona nawet nie odpyskowała. Następnie zobaczyłem, że jest czerwona na twarzy i ma dziwne oczy. Zrozumiałem, że jest pijana, a jej chwiejny krok tylko mnie w tym utwierdził.

    – Chodź no tutaj! – Krzyknąłem – piłaś?!

    – Nieee…

    Wstałem i szybko do niej podszedłem. Przysunąłem twarz do jej twarzy, by powąchać oddech. Poczułem alkohol.

    – No, może troszkę – odpowiedziała wesoło i przysunęła głowę jeszcze bliżej do mojej.

    – Przecież ty jesteś niepełnoletnia! Dlaczego się schlałaś?! Będę musiał powiedzieć o tym rodzicom!

    – Ejjj, braciszku, no nie rób mi tego… Ty nigdy nie piłeś w moim wieku?

    W sumie mi się zdarzało czasem coś wypić gdy miałem szesnaście lat, ale w moim przypadku to było trochę inaczej.

    Położyła mi rękę na udzie, jej twarz wciąż powolutku przybliżała się do mojej. Dłonią zaczęła sunąć w górę. Gdy nasze usta dzieliło tylko parę centymetrów, spojrzała mi głęboko w oczy.

    – Przemek… Nie mów o tym nikomu. Proszę. Jak się dowiedzą, każą mi wracać na wioskę, a mi tu jest dobrze… – jej dłoń znalazła się na moim kroczu – tak dobrzeee… – dodała namiętnym głosem ściskając mnie za jajka. Aż westchnąłem z rozkoszy, jakiej mi to dostarczyło.

    Stałem jak sparaliżowany. Wiedziałem, że powinienem ją teraz odepchnąć i opieprzyć jeszcze bardziej, ale to było takie przyjemne… Siostrzyczka pieściła w dłoni mojego członka, patrząc mi w oczy i uśmiechając się do mnie. Uniosła lekko nogę do góry i dotknęła kolanem do mojego uda, następnie chwyciła moją dłoń i położyła ją sobie na owej nodze. Nie mogłem się powstrzymać i ścisnąłem jej miękkie udo. Gładziłem ją po nóżce, po chwili ośmielony położyłem drugą rękę na tyłku siostry. Pomacaliśmy się chwilę, w końcu jednak przezwyciężyłem pożądanie i odepchnąłem ją.

    – Co ty robisz?! – Spytałem, z udaną irytacją.

    – Przecież wiem, że tego chcesz – odpowiedziała namiętnym głosem, znów się do mnie przybliżając – myślisz, że nie widzę, jak się na mnie ostatnio patrzysz? Wiem, że chciałbyś to ze mną zrobić.

    Zamurowało mnie. Rzeczywiście, dziś rano przyuważyła, jak patrzyłem na jej tyłek, ale nie wiedziałem, że wcześniej też to było tak widać. Przylgnęła do mnie kroczem i otarła się o mojego członka.

    – Ale twardy… – rzekła, obejmując mnie. W jej głosie słychać było podniecenie – Na pewno chciałbyś sobie ulżyć.

    Przycisnęła się do mnie jeszcze mocniej i zaczęliśmy się namiętnie ocierać przez ubranie. Spódniczka podwijała jej się do góry. Znów położyłem dłonie na jędrnych udach i zacząłem jechać nimi w górę. Nogi miała pokryte bardzo przyjemnym w dotyku materiałem cienkich rajstop. W końcu moje ręce znalazły się na pośladkach i zaczęły je ugniatać. – Co ja robię – myślałem sobie – przecież to moja siostra… Moja kochana siostrzyczka. Rozpiąłem sobie rozporek i na wierzchu ukazała się wystająca z majtek główka nabrzmiałego kutasa. Następnie zadarłem siostrze spódniczkę i przywarłem nim do jej krocza. Dzielił nas tylko materiał jej rajtuz i majtek.

    – Poznaj moją wdzięczność, braciszku – wysapała Gabrysia zaczynając się mocno ocierać muszelką o mojego penisa – za to, że mogę tu z tobą mieszkać, i za to, że kryjesz mnie przed rodzicami.

    Położyłem dłoń na jej niewielkim biuście i ugniatałem go przez koszulkę. Pod spodem czułem stanik. Gaba rozpięła zameczek w swojej krótkiej spódniczce i opuściła ją na dół. Spadła jej na stopy, a moim oczom ukazały się seksowne majteczki w panterkę, przyciemnione przez rajstopki. Odwróciła się tyłem do mnie i przylgnęła pupą do mojego krocza. Złapałem ją za biodra i przycisnąłem ten jędrny tyłeczek do siebie. Zacząłem poruszać miednicą w górę i w dół, ocierając się członkiem o rajtuzy. Moje ręce wślizgnęły się jej pod koszulkę i szukały piersi. W końcu się na nich znalazły i pieściły je przez materiał stanika. Nie wiem czemu, ale troszkę się wstydziłem włożyć je pod niego i pomacać nagie cycuszki siostry. Mój oddech stawał się coraz szybszy i głośniejszy, po chwili przerodził się w dyszenie. Nie wytrzymałem długo – ocierając się o pupę Gabrysi i miętosząc jej piersi doszedłem w kilka chwil. Ścisnąłem biust i westchnąłem przeciągle, wyrzucając z siebie nasienie, które zalewało rajstopy i koszulkę Gabrysi. Wciąż ją ochlapując, położyłem usta na jej szyi i całowałem namiętnie. Gdy skończyłem, poczułem się zakłopotany. Odsunąłem się od siostry i rękoma starłem spermę z jej tyłeczka i pleców. Odwróciła się do mnie i powiedziała cicho:

    – Tak może być codziennie, Przemek. A nawet lepiej – uśmiechnęła się lekko, po czym pochyliła się, by podciągnąć sobie spódnicę – oczywiście, o ile będę mogła tu zostać. A to już od ciebie zależy…

    Gdy spojrzała mi w oczy, spuściłem z zakłopotaniem wzrok i odszedłem bez słowa.

     

    Rano spotkałem Gabrysię w kuchni. Mój członek od razu stwardniał na jej widok, miała na sobie jedynie stanik i majtki. Nie wiedziałem, czy robi to specjalnie po to, by mnie kusić, czy po prostu nie zdążyła się jeszcze ubrać. Znów przypomniałem sobie wczorajszy eksces i poczułem się trochę zakłopotany, jednak moje podniecenie wciąż narastało.

    – Robię ci śniadanie – rzekła zmarnowanym głosem.

    – Dzięki. A sobie?

    – Nie jestem głodna. Chyba mam kaca…

    No tak, przecież wczoraj popiła. Zacząłem się zastanawiać, czy to, co między nami zaszło, było winą jej upicia czy naprawdę tego chciała. Obiecała mi przecież, że to może się powtarzać, ale czy to nie była tylko pijacka obietnica? Podszedłem do niej i nie mogąc się powstrzymać, położyłem dłoń na jej plecach. Nic z tym nie zrobiła, dalej przygotowywała śniadanie. Zacząłem jeździć dłonią po jej delikatnej skórze, byłem coraz bardziej podniecony, zakłopotanie ustępowało powoli pożądaniu. W końcu moja ręka spoczęła na tyłeczku. Ścisnąłem miękki pośladek, a drugą dłonią powędrowałem na pierś. Pougniatałem chwilę, po czym siostra strąciła moją rękę, bo przeszkadzała jej w przygotowywaniu śniadania. Nie w głowie jednak było mi teraz jedzenie, pragnąłem jedynie macać to seksowne, młodziutkie ciałko. Wędrowałem dłońmi po plecach, pośladkach, po miękkim staniku i po gorących udach. Moje żądne dotyku kobiecego ciała dłonie nie mogły oderwać się od Gabrysi, która wyślizgiwała mi się z nich co chwilę ze złością.

    – No przestań! – Powiedziała w końcu i odepchnęła mnie. – Nie mam teraz czasu. Zaraz mam szkołę, muszę się jeszcze ubrać, nie zdążę przez ciebie!

    Ja jednak nie miałem zamiaru przestawać. Byłem tak napalony, że myślałem, iż zaraz eksploduję.

    – Może nie pójdziesz na pierwszą lekcję? – Wydyszałem jej w kark, miętosząc w dłoniach cycuszki.

    – No proszę – powiedziała zdziwiona – mój starszy brat mówi mi, żebym nie poszła na lekcję? Myślałam, że nigdy tego od ciebie nie usłyszę.

    – Daj spokój, raz możesz sobie odpuścić – pocałowałem jej szyję i zjechałem dłońmi na biodra – przecież tyle razy już wagarowałaś, że ta jedna godzina nie zrobi różnicy.

    – No dobra, skoro sam tego chcesz…

    – Chcę, kochanie, chcę – umieściłem dłonie na majteczkach. Palcami wsunąłem się pod ich gumkę i zacząłem je powoli zsuwać.

    – Zaraz, zaraz – powiedziała tajemniczo – jak nie pójdę na pierwszą lekcję, to w ogóle dziś już nie pójdę do szkoły.

    – A to czemu? – Spytałem z udawaną troską, choć teraz najmniej mnie to obchodziło. Moim oczom za chwilę miała się ukazać seksowna pupa.

    – Temu, że tak mówię. Koleżanki wybierają się dziś do galerii zamiast do szkoły, chciałabym pójść z nimi. I ty mi na to pozwolisz – złapała za swoje majtki i podciągnęła je z powrotem w górę.

    Nie miałem wyboru, musiałem pozwolić jej pójść na wagary, inaczej nie dałaby mi się pomacać, a to było teraz dla mnie najważniejsze.

    – No, dobrze, niech będzie, ten jeden raz cię usprawiedliwię – rzekłem ze słyszalnym podnieceniem w głosie i znów wziąłem się za majteczki. Zsunąłem je do jej kolan i przylgnąłem kroczem do nagiej pupy. Przycisnąłem ją do siebie i sapnąłem. Dłońmi sunąłem powoli od bioder w stronę cipki. Pojeździłem chwilę palcami po jej pachwinach, po czym umieściłem je na rozgrzanej muszelce. Nie była wcale wilgotna, widocznie skacowanej Gabrysi nie w głowie był teraz seks, postanowiła po prostu dać mi się zaspokoić przy pomocy swojego ciała i pójść sobie do koleżanek. Zsunąłem sobie spodnie i majtki, żeby nic nie dzieliło mojego twardego kutasa od jej tyłka. Poruszałem nim w górę i w dół pomiędzy jej pośladkami, a dłońmi wciąż pieściłem młodziutką pizdeczkę. Jeździłem palcami wzdłuż szczelinki, zahaczałem o łechtaczkę, następnie zacząłem wsuwać palce do środka, jednego, następnie dwa. W końcu siostrzyczka chyba coś poczuła, bo z muszelki zaczęły jej wyciekać kropelki wilgoci. Dyszałem jej w szyję i bawiłem się jej skarbem, wciąż ocierając się kutasem o rowek. Pochyliła się lekko, wypinając się w moją stronę i oparła się dłońmi o stół. Nie mogłem już wytrzymać, umieściłem kutasa pod jej krokiem i ścisnąłem go ponętnymi udami. Zacząłem nim poruszać, a ręce położyłem na piersiach. Po chwili wsunąłem je pod stanik i pieściłem nagie cycuszki z lekko sterczącymi sutkami. Waliłem ją między uda, długo nie wytrzymałem. Po paru minutach zaciętego poruszania miednicą w przód i w tył doszedłem, spomiędzy ud siostry wystrzelił pocisk spermy, ochlapując kant stołu. Moje dłonie zacisnęły się jej z całej siły na piersiach, pochyliłem się i zetknąłem się klatą z jej plecami. Dysząc ciężko chuchałem w szyję Gabrysi.

    Ochhh, Gaba, uchhh – Jęczałem. – Dziękuję ci – dodałem po chwili zmęczony, odrywając się od niej.

    – Spoko, wiedz, że siostra jest dla ciebie dobra – powiedziała beznamiętnie.

    Usiadłem zmęczony na swoim krześle i wciąż ciężko oddychając, patrzyłem na nią. Podciągnęła majteczki, oczyściła stół z mojego nasienia i skończyła robić mi śniadanie. Po chwili postawiła je przede mną na stole i wyszła z kuchni.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albert Franko
  • Opieka nad mlodsza siostra (czesc 3)

    O umówionej godzinie wyszedłem z bloku. Usiadłem na ławeczce w pobliskim parku i obserwowałem naszą klatkę. Po krótkim czasie dostrzegłem Gabrysię z jakimś chłopakiem wchodzących do niej. Dałem im dwadzieścia minut, po czym wstałem i ruszyłem w stronę domu. Otworzyłem cicho drzwi i wszedłem do mieszkania. Podszedłem na palcach pod pokój siostry i usłyszałem podniecony oddech i sapanie młodego chłopaka. Zajrzałem przez przygotowaną wcześniej specjalnie do tego celu dziurkę od klucza i ujrzałem, jak łapczywie obmacuje ciałko Gabrysi. Była w samym staniku, majtkach i rajstopach, na podłodze leżała jej spódniczka i koszulka. Jej kolega był strasznie napalony, aż rzucało się w oczy jego młodzieńcze pożądanie. Pieścił dłońmi rozgrzane ciało mojej młodej siostrzyczki, a ta poddawała się tym pieszczotom. Siedzieli na kanapie, ona tyłem do niego, a on obmacywał przez stanik jej cycuszki. Wkładał ręce pod rajstopy, gładził ją po udach, po jakimś czasie dobrał się do majtek i włożył tam dłoń. Gdy przez jakiś czas masował cipkę Gabrysi, ona również zaczęła szybko oddychać. Przymrużyła oczy i widać było, że jest jej dobrze. Wyjął ze spodni pałę i zaczął się po niej masować, wciąż obmacując Gabę. Po jakimś czasie uklęknął przed nią i zaczął lizać jej rajstopy w kroczu. Rozchyliła przed nim szeroko nogi. Gdy znudził się kroczem lizał ją po udach, następnie zszedł w dół, po łydkach aż do stópek. Lizał je i ssał paluszki, zabawiając się jednocześnie swoim małym kutasem. W końcu zsunął jej rajtuzki razem z majtkami do kolan i na światło dzienne wyjrzała piękna, nabrzmiała z podniecenia muszelka przyozdobiona kropelkami wilgoci. Ten widok podziałał tak samo na mnie jak na niego, aż westchnąłem pod drzwiami, co zostało zagłuszone przez jego:

    – O kurwa, Gaba, ale masz zajebistą pizdeczkę.

    Położył na niej twarz i zaczął zlizywać soki podniecenia. Razem z moim sztywnym koleżką w portkach uznaliśmy, że już czas. Z impetem otworzyłem drzwi i wkroczyłem do pokoju Gabrysi. Popatrzyła na mnie z udawanym zdziwieniem, jej kolega obrócił się w moją stronę i zamarł.

    – Marek… – Wymówiła moje wymyślone na potrzeby tego przedstawienia imię. – Miałeś być później…

    – Ale jestem już! Co się tu, do kurwy nędzy, dzieje?! – Spytałem z udaną wściekłością. Sam uznałem, że całkiem nieźle mi to wyszło. Popatrzyłem ostro na młodzieńca klęczącego przed cipką Gabrysi. Wstał powoli i wyjąkał:

    – Prze – praszam… Nie wiedziałem… – Ze zdenerwowania nie mógł nic wymyślić. Strasznie się bał, w końcu miał czego, gdybym chciał, mógłbym go zdmuchnąć jednym ciosem, byłem starszy, wyższy i lepiej zbudowany niż on.

    Gabrysia wstała i podciągnęła majtki a następnie rajstopy. Przestraszony chłopak stał odwrócony w moja stronę, wyglądał, jakby w każdej chwili spodziewał się ciosu w brzuch lub w podbródek. Zerknąłem na stojącą za nim Gabrysię, puściła mi porozumiewawcze oko.

    – Marek, nie rób mu nic, on nic nie wiedział. To moja wina – w głosie Gaby rzeczywiście słyszalne było poczucie winy, jednak mówiąc to, uśmiechała się do mnie.

    – Wiem, że to twoja wina! – Krzyknąłem na nią. – I pożałujesz! A ty bądź spokojny – zwróciłem się do młodzieńca – skoro nic nie wiedziałeś, to nic ci nie zrobię. Mało tego, pozwolę ci nawet dokończyć to, co zacząłeś. Bierz się za nią – wskazałem na moją siostrę.

    – Nie, proszę pana, ja już chyba sobie pójdę, nie chcę przeszkadzać – powiedział z pokorą w głosie, trochę już uspokojony, lecz nawet nie patrząc się w stronę Gaby.

    – Zerżnij tą burą sukę! – Krzyknąłem na niego. Aż podskoczył. – Tą puszczalską! To już nie jest moja dziewczyna, ale skoro tak lubi się rżnąć, to przerżniemy ją razem! – Zawsze byłem bardzo spokojny i aż się zdziwiłem, jak łatwo przychodzi mi udawanie narwańca. Nawet mi się to podobało. Chłopak uśmiechnął się do mnie po czym powoli odwrócił się w stronę Gabrysi. Złapał ją za pośladki i przyciągnął jej krocze do swojego. Ja również do nich podszedłem i stanąłem za siostrą. Rozpiąłem sobie rozporek i zsunąłem portki w dół. Przyłożyłem pałę do zmysłowego tyłeczka i zacząłem się ocierać, dłońmi jeżdżąc po piersiach i brzuszku Gabrysi. Po chwili stojący z drugiej strony kolega zaczął się rozbierać, więc ja też to uczyniłem. Zaraz staliśmy nadzy i obmacywaliśmy z dwóch stron ciało mojej pięknej siostry. Moje palce wślizgnęły się jej pod stanik i zacząłem go powoli zsuwać. Na wierzch wyskoczyły dwie piękne, różowe kuleczki, zwieńczone nieproporcjonalnie dużymi w porównaniu do nich, pączkującymi sutkami. Chłopiec z drugiej strony od razu się do nich przyssał, a ja położyłem głowę na szyi Gabryśki i lizałem ją po niej, podczas kiedy dłońmi jeździłem wzdłuż seksownych ud. Poczułem ręce tego drugiego chłopaka, które wślizgują się pomiędzy tyłek siostry a moje krocze, więc odsunąłem się, by zrobić mu miejsce. Też chciał sobie pomacać tą jędrną dupcię. Po chwili obydwoje wsunęliśmy dłonie pod gumkę rajstop Gaby i zaczęliśmy je zsuwać. Ja po drodze zahaczyłem kciukami o koronkowe majteczki i zacząłem je opuszczać razem z rajstopami. Osunęliśmy je do kolan i przylgnąłem fiutem go gołego tyłka. Umieściłem go między pośladkami i przycisnąłem je do niego. Zacząłem nim poruszać, lecz zaraz przestałem, gdyż poczułem, że mogę dojść w ten sposób. Gabrysia stała bezwładnie i poddawała się naszym pieszczotom, dwie pary rąk jeździły po jej ciele i napawały się jego gorącem i miękkością. Seksowne, młodziutkie ciałko…. Położyłem dłonie na kroczu siostry i poczułem, jaka jej muszelka jest mokra. Gaba, mimo iż stała bezwładnie i tylko poddawała się pieszczotom, także była strasznie podniecona. Położyłem dłonie na piersiach, by sprawdzić, czy sutki są twarde, oczywiście były. Usadziliśmy wraz ze wspólnikiem obiekt naszych pożądań na kanapie i rozłożyliśmy mu nogi. Tym razem to ja przyssałem się do gorącej cipeczki i zacząłem penetrować ją językiem. Siostrzyczka zaczęła jęczeć i rozchyliła jeszcze szerzej nogi, bym mógł wsunąć go jeszcze głębiej. Kolega przystawił kutasa do jej ust, dając jej do zrozumienia, by go ssała. Pochłonęła go buzią i parę razy poruszyła szybko głową, co dostarczyło młodziakowi takich doznań, że zaraz doszedł. Odchylił głowę do tyłu i jęcząc, wyładował swoje nasienie do usteczek Gabrysi. Ona wypluła to na ziemię i oddała się rozkoszy, którą jej dostarczałem językiem. Wiła się i zaciskała co chwilę uda na mojej twarzy, to znowu je rozchylała tak mocno, jak tylko mogła. Nasz koleżka usiadł na kanapie, z obwisłym teraz sprzętem i odetchnął głęboko. Był zadowolony. Patrzył, jak wylizuję muszelkę siostrzyczki, doprowadzając ją tym do obłędu. – Dosyć tego – pomyślałem sobie w pewnej chwili. Zobaczyłem, że siostra długo tak nie wytrzyma, że zaraz dojdzie. Nie chciałem, by to stało się za szybko, więc wyjąłem z niej język i popatrzyłem jej w oczy. W spojrzeniu naszym widać było uczucie, jakim się darzymy, lecz szybko mój wzrok zrobił się pełen pogardy, gdy przypomniałem sobie o siedzącym obok chłopaku, przed którym odgrywaliśmy przecież scenę złości. Kazałem Gabie położyć się na kanapie. Uczyniła to, jej kolega musiał zejść, by zrobić nam miejsce, usiadł więc na podłodze, twarzą do nas i przyglądał się naszym poczynaniom. Położyłem się na siostrze i przylgnąłem fujarą do rozgrzanej cipeczki. Poruszałem nią, zahaczając raz po raz o łechtaczkę. Po chwili jednak uznaliśmy, że na kanapie jest za mało miejsca i ułożyliśmy się na podłodze. Tym razem to ja leżałem na dole, a siostra usiadła na mnie okrakiem, piersiami w moją stronę, stykając się cipką z moim fiutem. Po chwili ocierania wziąłem go w dłoń i zacząłem wprowadzać do ciasnej pochwy. Gabrysia naparła na mnie całym ciężarem i w parę chwil nabiła się na niego do samego końca.

    – Oochhhhh… – Zawyłem.

    Zaczęła po mnie skakać coraz szybciej i szybciej. Zauważyłem, że siedzącemu obok i przyglądającemu się chłopakowi znowu stwardniał członek. Złapał go w dłoń i masturbował się, po chwili wstał i podszedł do nas. Jedną ręką wciąż się onanizował, a drugą położył na ciele Gabrysi i obmacywał ją, ramiona, piersi, plecy… Po twarzy dziewczyny widać było, że jest niewiarygodnie podniecona, aż dostała wypieków. Ujeżdżała mnie z dziką szybkością, jęcząc jak suczka. Była suczką… W końcu zamknęła oczy i wykrzywiła usta w grymasie. Odchyliła główkę do tyłu i zaczęła wyć tak głośno, że z pewnością było słychać to w całym bloku. Mięśnie cipki zaciskały się na moim kutasie, mnie również prawie doprowadzając do orgazmu. Ona jednak skończyła, a mi jeszcze chwilę brakowało do zenitu, przerwałem więc, by jak najdłużej cieszyć się chwilą. Ułożyłem Gabę na podłodze i rozchyliłem jej nogi. Wszedłem w nią z impetem i zacząłem szybko rżnąć. Nasz towarzysz uklęknął przy biuście mojej siostry i ułożył kutasa pomiędzy piersiątkami. Zapewne próbował polecieć ją na hiszpana, jednak cycuszki te były do tego stanowczo za małe, nie udało mu się więc i musiał zadowolić się ocieraniem o nie i o jej klatkę. Jego kutas co rusz przybliżał się do jej umalowanych usteczek, pochłaniała go wtedy nimi, a on na chwilę się zatrzymywał i rozkoszował się ssaniem i pieszczącym jego żołądź języczkiem. Ja wciąż ją posuwałem. W pewnej chwili podniosłem jej nogę i wziąłem do ust seksowną stópkę, pokrytą materiałem rajstop. Ssałem paluszki, tak, jak wcześniej robił to on. Tak mnie to podnieciło, że zaraz doszedłem i wypełniłem pochwę siostry ładunkiem nasienia. Ścisnąłem ją za boki i zwolniłem ruchy, wystrzeliwując w nią. Cudowna chwila, która szybko się skończyła. Wyszedłem z Gabrysi i patrzyłem, jak młodzieniec rżnie ją między cycki. Znudziło mu się to jednak, i jako, że cipka była już wolna, postanowił zabrać się za nią. Położył się na Gabie i przylgnął pałką do muszelki, z której wyciekała teraz strużkami moja sperma. Wszedł w nią z łatwością i zaczął posuwać. Dłońmi gniótł jej piersi. Niewiele trzeba mu było by dojść. Dysząc, wyładował kolejną dawkę nasienia do cipeczki Gabrysi. Wyszedł z niej i opadł zmęczony na kanapę, oddychając ciężko. Usiadłem obok niego, Gabrysia również wstała. Stojąc przed nami zaczęła podciągać sobie majtki. Patrzyliśmy obydwaj, jak nasza sperma wycieka z jej dziurki. Zasłoniła w końcu cipkę, przedtem jednak dostrzegłem, że ta znów zrobiła się wilgotna. – A to niewyżyta suczka, wciąż nie ma dość – pomyślałem sobie. Zmęczony chłopak siedzący koło mnie wstał i zaczął się ubierać.

    – No dobra, na mnie już czas. Dzięki, Gaba – powiedział do mojej siostry, po czym zwrócił się do mnie – i tobie też.

    Ubrał się i uścisnęliśmy sobie dłonie. Gabrysia odprowadziła go do drzwi, po czym wróciła i stanęła przede mną, wciąż nie miała na sobie nic oprócz stanika, majtek i rajtuz. Podeszła bardzo blisko mnie, wciąż siedzącego na kanapie, tak, że jej krocze dotknęło do mojej twarzy. Znowu poczułem się lekko podniecony. Położyłem dłonie na jej udach i gładziłem je delikatnie.

    – Wciąż czuję w sobie waszą spermę – rzekła i przycisnęła się mocno cipką do mojej głowy, a następnie zaczęła zsuwać w dół swoje koronkowe majteczki. Pokazała mi je od środka, bym ujrzał, że są pobrudzone wyciekającym z jej pochwy nasieniem. Byłem coraz mocniej podniecony, złapałem za rajtuzy i rozerwałem je z dzikością, następnie zerwałem majteczki i przyssałem się do ociekającej muszelki. Wydzielała obficie soki, Gabrysia była podniecona jeszcze mocniej niż ja.

    – On doszedł tutaj dwa razy, a my tylko po razie… – powiedziała gorąco. – Należy się nam więc jeszcze jeden orgazm…

    Nie trzeba było mnie prosić. Ułożyłem ją na klęczkach przed kanapą a sam klęknąłem za nią, pochyliła się wypinając się w moją stronę i oparła się łokciami o kanapę. Mój kutas znów sterczał, przyłożyłem go więc do wypiętej cipeczki i zacząłem go wpychać. Przeleciałem siostrę na pieska, wypełniając jej pochwę kolejną porcją nasienia. Mój wytrysk doprowadził również ją, przeżywaliśmy więc razem tą piękną chwilę. Zacisnęła dłonie na kanapie i jęczała jak zwykle. Po wszystkim opadliśmy bezsilnie i długo dochodziliśmy do siebie.

     

    Mijały dni, które składały się w całe tygodnie, a tygodnie w miesiące. Czułem się jak we śnie. Chciałem wtedy móc zatrzymać czas, gdyż wiedziałem, że te cudowne chwile kiedyś się skończą… Będą musiały się skończyć. Odpychałem jednak od siebie tę myśl, bo po co martwić się na przyszłość, na zapas? Korzystaliśmy z siostrą tyle, ile tylko się dało…

     

    Przez Gabrysię i nasze „sprawy” trochę zaniedbałem studia, musiałem przedłużyć sobie sesję oraz termin składania pracy. Ona również zaniedbała szkołę, co przewidziałem już na początku, kiedy tylko się wprowadziła. U niej jednak nie można było przedłużyć sobie terminu zaliczenia przedmiotów. Nie zdała. Długo ukrywała to przede mną, bo oznajmiła mi to dopiero parę dni przed końcem roku szkolnego, a musiała przecież wiedzieć o tym dużo wcześniej. Nie dziwię się jej wcale, bała się mówić mi o tym, tak samo, jak ja bałem się przekazać tą informację rodzicom, kiedy sam się dowiedziałem. Musiałem jednak to zrobić, to był mój obowiązek. Zwlekałem z tym przez parę dni, w końcu jednak nadszedł ten fatalny koniec roku. Gabrysia, mimo iż nie zdała, musiała pójść na zakończenie. Odstroiła się wtedy tak, jakby miała tam co najmniej odebrać jakąś nagrodę. Ja, kiedy wyszła, zadzwoniłem w końcu do rodziców. Kiedy matka tylko usłyszała wiadomość o niepowodzeniu swej córki, wściekła się i oznajmiła, że od razu wsiada w samochód i jedzie do nas, by zabrać Gabę do domu. Oznaczało to, że będzie tu już za kilka godzin… Teraz zostało mi już tylko poinformowanie siostry, że dłużej u mnie nie zabawi. Było to dla mnie trudne, nie tylko dlatego, że wiedziałem jak Gaba zareaguje, ale również dlatego, że bardzo nie chciałem się z nią rozstawać. Spędziłem z nią naprawdę piękne chwile i żal mi było, że teraz wszystko się skończy. Usiadłem w dużym pokoju i czekając, aż siostra wróci z zakończenia roku, zacząłem wspominać spędzony z nią wspólnie czas. Było mi strasznie smutno, wręcz chciało mi się płakać. Wiedziałem, że po tej informacji siostra się wścieknie i nawet nie będę miał co liczyć na pożegnalny seks. Czyli tak, jakby wszystko już się skończyło… W końcu wróciła i popatrzyła na mnie wesoło, nie spodziewając się jeszcze, co mam jej do przekazania. Wyglądała ślicznie, umalowana, wystrojona, pięknie uczesana… Zechciałem ją przytulić, dotknąć, pomacać.

    – Coś ty taki markotny – rzuciła do mnie, uśmiechając się – powinieneś się cieszyć, że nie zdałam, dzięki temu rok dłużej tu zabawię, a wiesz, co to oznacza… – dodała jednoznacznym tonem.

    Nic nie mówiąc wstałem i podszedłem do niej. Pogłaskałem ją i spojrzałem w jej śliczne oczy. Również na mnie spojrzała. Nie, nie mogłem wytrzymać, nie mogłem jej teraz tego powiedzieć. Była taka wesoła, taka podrajcowana… Objąłem ją, by po chwili zacząć sunąc dłońmi w dół po plecach, w kierunku pośladków.

    – A ten jak zwykle niewyżyty – powiedziała z udawaną rezygnacją.

    Ścisnąłem ją mocno za tyłek i zacząłem go ugniatać, podwijając powoli elegancką sukienkę. Wyłaniała się spod niej coraz większa część ud, przyozdobionych pięknymi, grubymi rajstopami święcącymi się od pokrywającego je brokatu. Piękna rzecz… Wsunąłem dłoń pod sukienkę i zacząłem pieścić pupkę przez materiał rajtuz. Zsunąłem ją niżej i ścisnąłem mocno jej krok. Przycisnąłem siostrę do siebie i zaczęliśmy się o siebie ocierać. Jej oczy rozmydliły się, widać w nich było rosnące podniecenie. Zacząłem sunąć rękoma w górę pod sukienką, po nagich pleckach, aż poczułem pasek stanika. Po krótkim mocowaniu rozpiąłem go i zsunąłem z piersiątek. Przez materiał sukienki widoczne teraz były sterczące sutki. Umieściłem głowę na cyckach i dotykałem do nich policzkami, nosem, czołem. Wciąż ocierałem się o nią zesztywniałym już prąciem. Gaba wsunęła mi zmarznięte ręce pod spodnie, następnie pod majtki i zaczęła bawić się moimi pośladkami. Pieściliśmy się z lubością, tyle, że ona nie wiedziała, że robimy to ostatni raz. Ja o tym wiedziałem, więc chciałem jak najbardziej nasycić się jej ciałem. Po jakimś czasie zsunąłem ramiączka sukienki i zacząłem ciągnąć ją w dół, udało mi się ją tak zdjąć. Przed oczyma zaświeciły mi piękne cycuszki, które prawdopodobnie miałem okazję podziwiać teraz po raz ostatni. Przyssałem się więc do nich i bardzo długo zabawiałem się nimi, językiem drażniąc sutki i sprawiając tym, że stały się jeszcze twardsze. Trwało to długo, w tym czasie Gabrysia zsunęła mi portki i uwolniła mojego twardziela. Miętosiła go w rączce, doprowadzając mnie do obłędu. Nie mogłem już wytrzymać, zrzuciłem z siebie bluzę i koszulkę i stanąłem przed nią nagi. Podczas gdy ona delikatnie jeździła palcami po moim torsie, ja z dzikością rzuciłem się na nią, wziąłem ją na ręce i podszedłem z nią do stołu kuchennego. Usiadłem na nim razem z nią. Obróciła się, by być przodem do mnie. Siedząc tak, wciąż nachalnie napawałem się jej ciałem. Zdjąłem buciki z pięknych stópek i pieściłem je, następnie obmacywałem całe długie nogi, wielką przyjemność sprawiał mi dotyk materiału tych pięknych, świecących od brokatu rajstop. Szczypałem ją, tarmosiłem nylon, w końcu rajstopy się podarły.

    – Wiesz, ile te rajtki kosztowały?! – Spytała ze złością.

    Nic sobie jednak z tego nie robiłem, powstałą na udzie dziurę rozdarłem jeszcze mocniej, tak, by na wierzch wyszło i krocze. Przyłożyłem kutasa do seksownych majteczek w panterkę. Po chwili ocierania odsunąłem ich paseczek w bok i dotknąłem główką do mokrej szczelinki. Palcem potarłem łechtaczkę. Gaba jęknęła. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Nasze twarze były bardzo blisko siebie, czuliśmy na sobie swoje przyspieszone z podniecenia oddechy.

    – Mam ci coś do powiedzenia… – Zacząłem, ale przerwałem.

    – Co? – Wysapała mi w twarz.

    Rozmyśliłem się, postanowiłem jednak powiedzieć jej to później.

    – No co? – Dopytywała się wciąż.

    Przyłożyłem usta do jej umalowanych na czerwono, gorących warg, by ją uciszyć. Oderwała się jednak.

    – Później ci powiem – uspokoiłem ją i znów się do niej przyssałem.

    Całowaliśmy się długo i namiętnie, dłońmi błądząc po swoich rozgrzanych ciałach. Nasze narządy wciąż się stykały. Cały czas czułem coraz większą melancholię, wynikającą z tego, że był ostatni raz. Przybliżyłem się miednicą do siostry, mój kutas zanurzył się kawałek w jej nabrzmiałej pochwie. Z dziką namiętnością wepchnąłem jej język do gardła i przyciągnąłem ją z całej siły do siebie. Wszedłem w nią do końca. Zaczęliśmy się lekko poruszać. Wciąż się całując, pomrukiwaliśmy z zadowolenia. W końcu nasze usta rozerwały się a ruchy stały się dwukrotnie szybsze. Następnie trzykrotnie, coraz szybsze, aż galopowaliśmy złączeni narządami jak byśmy brali udział w jakimś wyścigu. Jęki Gaby przeszywały mi uszy, ja nie wydawałem z siebie żadnych odgłosów. Słychać było tylko nasze zderzające się krocza i wycie małolaty. Odchyliła się do tyłu, wydawało się, że zaraz spadnie na podłogę, jednak trzymała się mnie za pomocą oplatających moje biodra nóg. Asekuracyjnie złapałem ją jeszcze za boki. Ona mnie również złapała. Piersi podskakiwały nęcąco. „Chlast, chlast, chlast” – Gabrysia coraz mocniej podskakiwała – „Och, och, oochh, uooochhhhh…” – zawodziła. Poczułem zbliżający się zenit. Po niej widać było, że również niewiele jej już brakuje. Nabijała się młodziutką, ciasną cipeczką na moją dużą pałę. Ścisnąłem ją z całej siły za boki i w powietrzu rozniósł się mój skowyt. Doszedłem, wystrzeliwałem w nią ogromne pokłady nasienia, które dodatkowo stymulowały cipeczkę. Doszła chwilę po mnie. Również zacisnęła swoje małe rączki na moich biodrach i odchyliła się jeszcze bardziej do tyłu. Jej głowa wisiała za nią, włosy opadały niemal na podłogę. Obydwoje zwolniliśmy ruchy i syciliśmy się cudownym uczuciem ciepła rozchodzącego się od krocza po całym ciele. Ostatni raz zalewałem jej słodką pizdeczkę… I skończyło się. Nasz ostatni wspólny orgazm przeminął i nigdy już nie miał powrócić. Wysunąłem się z niej powoli i pomogłem jej usiąść na stole, gdyż odchyliła się tak mocno, że miała z tym problem i prawie spadła na podłogę.

    – To co chciałeś mi powiedzieć? – zapytała zmęczona, gdy siedzieliśmy już naprzeciw siebie na stole kuchennym, ze wciąż splecionymi nogami.

    Teraz Gaba była spokojna i zrelaksowana. Tak, teraz mogłem jej powiedzieć. Spojrzałem się w dół, na cipkę i zobaczyłem wypływające z niej nasienie. Położyłem na niej dłoń i gładząc ją, rzekłem:

    – Tylko się nie wściekaj. Wracasz do domu – poczekałem, jak zareaguje, zrobiła tylko zdziwioną minę, więc ciągnąłem dalej – rozmawiałem z mamą, jest wściekła, że zawaliłaś rok. Powiedziała, cię zabiera, nic nie mogłem zrobić.

    – Kiedy? – spytała tylko smutno. Spodziewałem się, że będzie się złościć i krzyczeć, lecz widocznie była teraz zbyt wycieńczona.

    – Dzisiaj. Będzie tu za parę godzin.

    – Musiałeś jej mówić, że nie zdałam? – zapytała z wyrzutem, patrząc się na mnie swoimi błękitnymi oczyma. Zrobiło mi się jeszcze bardziej żal. Pogładziłem ją po piersi i rzekłem:

    – Musiałem, i tak by się dowiedziała i do tego winiłaby też mnie, gdybym nie powiedział.

    – Racja. No, to szkoda. Bardzo szkoda. Kocham miasto – prawie się rozpłakała – i ciebie też. Przyzwyczaiłam się do mieszkania z tobą…

    – Ja też – Pogłaskałem ją i po dotykaliśmy się jeszcze chwilę, po czym zeszliśmy ze stołu i zaczęliśmy sprzątać przed przyjazdem matki.

     

    I odjechały. Matka wpadła, posiedziała tylko chwilę i mówiąc, że ma dzisiaj jeszcze jakieś sprawy na wiosce do załatwiania, wzięła Gabrysię za rękę i wyszła z domu, ciągnąc ją za sobą. Na odchodne dziewczyna odwróciła się tylko do mnie i pożegnała się smutno. Patrzyłem przez okno jak wsiadają do samochodu i odjeżdżają. Czułem smutek przez wiele kolejnych dni. Potem nigdy nie było już między Gabrysią a mną tak, jak wtedy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albert Franko
  • Tego jeszcze nie bylo

    A co jeśli mam na Ciebie chrapkę?  Co jeśli pragnę zrealizować moje marzenia? Pomożesz mi? Będziesz mym kochankiem na tę noc. Wchodzisz w to? W ciemno?

    Będę czekała na Ciebie, wiesz gdzie mnie znaleźć.

    Zaprowadzę Cię do sypialni, będą tam porozrzucane gdzieniegdzie płatki czerwonych róż, zapalone świeczki. Wniesiemy toast, za nas, za naszą miłość. Złoże na Twych ustach niewinny pocałunek, urywany, taki  który mówi ‘ciąg dalszy następny kochanie, bądź cierpliwy ’. Zrobię dwa kroki do tyłu i zrzucę z siebie tę zwiewną letnią sukienkę, która tak bardzo podoba.  Będę Cię kusić koronkową, błękitną bielizną, to nowy kolor dla twych oczu na moim ciele. Patrzysz na mnie jak za pierwszym razem kiedy widziałeś mnie w negliżu, nic się nie zmieniłeś, satysfakcjonuje mnie to. Twoje oczy się śmieją na mój widok, wypijasz  łyk wina, cichutko szepczesz – wyglądasz anielsko skarbie. Tak, też się czułam. Lubię być w centrum Twojej uwagi, zaskakując Cię, przyprawiając Cię o dreszcze i podniecenie. Dziś chciałam być bardziej romantyczna i spokojna. Nie wiedział jeszcze  co mam w planach na dzisiejszy wieczór.  Włączyłam spokojna muzykę, bardzo nastrojową, zaczęłam tańczysz, kołysać się, kręcić, wyginąć. Chusta pomagała mi być bardziej tajemniczą, co rusz machałam nią, zakładałam na biust, nogi, pupę, by rozpalić mojego mężczyznę. Wziąłeś drugi łyk. Zbliżyłam się do Ciebie, dokończyłam całusa, którego byłam Ci winna. Zawiązałam oczy chustą. Nic nie widzisz? Nie wiesz czego się spodziewać? Nie bój się, może być tylko goręcej. Dziś mam ochotą na całowanie, nie tylko ust, chcę odkryć wszelkie Twoje zakamarki, a przy okazji zrobić coś co przełamałoby pewną rutynę. Coś co zapamiętasz na długo. A więc, zacznę od malutkich buziaczków w oczko jedno, potem drugie. Później nosek, poliko prawe, lewe.  Wielkiego soczystego i namiętnego całusa w ucho tez dostaniesz, wiem, że Ci się to spodoba. Będę je lizała, przygryzła, ciągnęła ( co będzie pięknym początkiem czegoś  hmm większego później). Teraz czas na Twoja garderobę, wszystko powolutku, mamy całą noc. Teraz ja przejmuję kontrolę i to ja nadaję tempo. Rozpinam guziczek od Twojej szalenie męskiej koszuli jeden po drugim. Otulając się zapachem Twoich perfum, które rozbudzają mnie i dodają energii do działania. Rzucam ją na ziemie, już nie będzie dziś potrzebna. Zmieniamy, pozycję ze stojącej na leżącą, kładę Cię na róże. Uśmiechasz się, widzę Twoje zadowolenie, próbujesz rękoma mnie dotykać, pieścić moja delikatna skórę, ale nic z tego kochany. Rączki przy sobie. Siadam na Tobie okrakiem, pochylam się ku Twojej szyi, tak, tej która jest tak bardzo wrażliwa i czuła na wszelkie niesamowitości, które jestem w stanie dla niej zrobić językiem. Liżę ją z góry na dół, w bok i tak parę razy. Buziaczki namiętne z lekkim zasysaniem, to cos co sprawia, że lekko syczysz z wrażenia. Obracam Cię na drugą stronę, robię to samo z karkiem. Jeżdżę językiem wzdłuż kręgosłupa, na przemian obsypując Cie całuskami rozkoszy. Uwielbiam sprawiać ci przyjemność. Rękoma masuję Cię, paluszkami ugniatam, pazurkami drapię. Palcem wskazującym łaskoczę, na linii zakończenia spodni.  Wracam do karku podarowuję Ci tysiące buziaczków. Teraz wyciągam wcześniej przygotowane kostki lodu. Są dziś nowością, wywrę na Tobie ogromne wrażenie, jestem tego pewna. Ty niczego się nie spodziewasz, leżysz błogo, nic nie widzisz, nic nie czujesz. Kosteczką dotykam Twojej cieplutkiej skóry, otrząsnąłeś się, zdziwiłeś, ale przecież wiesz że nic Ci nie grozi, nie zrobię Ci krzywdy kochanie. Od razu całuję to miejsce by zneutralizować zimno, ale jednocześnie drugie miejsce zostaje zamrożone. Teraz ryzykownie, po całym kręgosłupie, wijesz się, ale czy na pewno z zimna? Językiem ogrzewam każde miejsce. Obracam Cie znów. Leżysz na plecach. Czas na sutki. Rysuje na nich niewidzialne serduszko lodem i zabieram się za zasysanie i masowanie ich, żebyś się czasem nie przeziębił. Siedząc na kroczu Twoim czuję, jak ktoś budzi się do życia i przypomina o sobie. Jest już twardy i gotowy do działania. Rozpinam spodnie, pozbywam się ich. Masuję ręką Twojego przyjaciela, żeby jeszcze bardziej go rozgrzać, masuję, masuję, tak mocno ile sił w rękach. Wkładam go do buzi. Liże i całuje. Tak bardzo mi go brakowało, drugą ręka masuje Twoje jądra, nie mogą czuć się pominięte. Wkładam go po samo gardło, krztusząc się, nie przeszkadza mi to wcale, a jeszcze bardziej pobudza. Sięgam po kosteczkę, nie wiesz kiedy dotknęłam nią Twojego penisa, który nabrał rozmiarów tak wielkich że bałam się że nie zmieści mi się do buzi. To był szok dla Ciebie, nie wątpię, spodziewałam się pozytywnej reakcji z Twojej strony, ale nie aż takiej, to przerosło moje najśmielsze oczekiwania. On był tak wielki i nabrzmiały, piękny i lśniący, że w momencie poczułam taką ochota na poczucie go w środku, jak nigdy, to był impuls który musiałam zrealizować w tej jednej chwili. Rzuciłam się na Ciebie. Ściągnęłam Ci chustę z oczu i w pożądaniu zaczęliśmy się całować zanim zdążyłeś cokolwiek powiedzieć. Twoje ręce też już wróciły do akcji, dotykałeś mnie gorącymi rękoma. Całowałeś mój biust, który ślicznie wygląda w tym nowym staniczku. Pieściłeś moją cipeczkę języczkiem. Najpierw, w drodze rewanżu, wziąłeś kostki lodu do buzi, by dotknąć mnie zimnym językiem. To było niesamowite. W życiu nie czułam takiej przyjemności. Ja rozgrzana, on zimny, ta różnica temperatur doprowadza mnie do szału i rozgrzewa jeszcze bardziej. Lizałeś mnie wszędzie, tak jak ja Ciebie, teraz już w młodzieńczym szale nie dbaliśmy o plan, już rządziły nami emocje, byliśmy dzicy i narwani. Wzięłam reszki lodu do ręki, zaczęłam masować  Twojego penisa, sporo go schłodziłam i wskoczyłam na to cudo natury. Pozycja na jeźdźca jest jedną z moich ulubionych. Pozwala przeżywać mi wielkie orgazmy. Ruszam się na nim bardzo szybko, trwa to dobra dłuższa chwile, całujemy się bez pamięci przy tym,  miętosisz moje piersi, co sprawia mi wielka frajdę. Zmieniamy pozycję na tak zwanego pieska, gdzie teraz Ty możesz popisać się swoimi umiejętnościami. Pchasz mnie mocno, czuję ból podniecenia, czuje Twój oddech na mojej szyi gdy pochylasz się w moją stronę. Dochodzimy. Rany, Tego było mi trzeba, to nie była  zwykła miłość, bez pomysłu na grę wstępną. Położyliśmy się, wyczerpani, ale szczęśliwi. Przyjaciel, dał nam informacje że ma ochotę na dogrywkę, nie można takiej rzeczy zignorować…

    To tak w wielkim skrócie, zobacz jak może być fajnie jak przyjdziesz. Będziesz…?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    malinka

    podoba sie?

  • Egzaminy wstepne

    Wojtek przyjechał na swoją ulubioną polankę nad malutkim, dzikim jeziorkiem gdzieś w Puszczy Nadwarciańsiej. Właściwie ze stacji PKP miał około 10 km ale w tym upale na rowerze nieźle się zmęczył. Rozbił namiot tak żeby był cały czas w cieniu, nadmuchał materac i wykopał dosyć głęboki dołek, który wyłożył darniną i do którego złożył zapasy żywności. Wiedział, że do najbliższej wioski ze sklepem miał około 5km i stąd jego dbałość o prowiant. Była połowa czerwca i zapowiadał się upalny tydzień. Chciał w samotności podszlifować gramatykę niemieckiego przed egzaminami wstępnymi na politechnikę. Wiedział, że z matmy i fizy da sobie radę ale niemieckiego trochę się obawiał a dzieje się to w czasach kiedy żeby zacząć studiować trzeba było zdawać egzaminy wstępne. zdjął koszulkę i w samych kąpielówkach rozciągnął zmęczony na podwójnym materacu.

    Z drzemki obudził dziewiętnastolatka jakiś hałas. Spojrzał na brzeg jeziora i zobaczył ją. Dziewczyna wyglądała na gimnazjalistkę. Była niskiego wzrostu, gdzieś 155 cm i drobnej budowy ciała. Szybko zdjęła króciutką sukieneczkę rozpinaną na całej długości i została tylko w skąpym, czerwonym bikini. Jej krótko obcięte rude włosy okalały dosyć ładną twarzyczkę, lekko piegowatą z zadartym noskiem i ładnymi ustami. Miała bardzo jasną karnację a jej ramionka pokryte były licznymi piegami. Chłopak przyglądał jej się dokładnie, sam nie będąc zauważony i podziwiał jej dziewczęce, chociaż drobne ale jednak pełne kształty. Szybko zanurzyła się w wodzie jeziorka i popłynęła w kierunku jego środka.

    Nagle zaczęła wykonywać bardzo nieskoordynowane ruchy. Zaczęła chlapać rękami i jedną nogą. Wojtek zorientował się, że dziewczyna się topi, że najprawdopodobniej chwycił ją kurcz. Niedawno kończył kurs na młodszego ratownika i stąd jego spostrzeżenie. Szybko wskoczył do jeziora i zaczął płynąć w jej kierunku. Kilka metrów przed nią zanurkował i wypłynął tuż za nią. Szybko związał jej ręce w chwycie ratowniczym i zaczął holować do brzegu. Kiedy miał już grunt chwycił ją na ręce i wyniósł na brzeg i delikatnie posadził na pozostawionym dużym ręcznikiem kąpielowym. Dziewczyna ciągle odkasływała resztki wody, którą zachłysnęła się niedawno w jeziorze.

    – Roksana – wyciągnęła w jego kierunku rękę kiedy mogła już złapać swobodniej oddech – nie chcę nawet myśleć co by się stało gdybyś mnie nie wyciągnął.

    – Wojtek – lekko uścisnął jej dłoń – Ano nie można tak szybko wskakiwać do wody.

    – Chwycił mnie skurcz w lewą łydkę i straciłam panowanie – przyznała się i uważniej przyjrzała się chłopakowi.

    Był nastolatkiem wysokim 188cm wzrostu o ładnej dosyć mocno umięśnionej sylwetce. Przy jej drobnym ciałku wyglądał jak olbrzym.

    – Jest południe i lepiej by było dla ciebie nie siedzieć teraz na słońcu, i dlatego zapraszam do swojego obozowiska w cieniu – zaproponował chłopak.

    – Kiedy nadal boli mnie moja nóżka – szepnęła spoglądając na niego z wyrzutem.

    Energicznie wziął ją na ręce i zaniósł na materac. Instynktownie chwyciła go za szyję i poczuła się taka bezpieczna jak już dawno się nie czuła.

    – Pokaż tą swoją łydkę. Rzeczywiście masz ją jeszcze bardzo napiętą – powiedział i zaczął delikatnie rozmasowywać jej bolące miejsce.

    – Ciekaw jestem co ty tu robisz. Myślałem, że jestem sam w tej okolicy – zagaił masując łydke dziewczyny.

    – Jest weekend a kończy się rok szkolny i przyjechałam na dwa dni do wujka, który mieszka w pobliskiej leśniczówce. Właśnie kończę drugą klasę liceum i chciałam rozpocząć wakacje a gdyby nie ty skończyłoby się tragedią – cicho szepnęła i spojrzała na niego zalotnie.

    – Myślałem, że tylko ja znam to miejsce – odpowiedział.

    – Jak tylko jestem u wujka to zawsze tu wpadam się wykąpać – wyjaśniła – Ale co ty tu robisz? – spytała.

    – Chciałem potrenować niemiecki do egzaminów wstępnych na polibudę – odpowiedział – A to miejsce znam jeszcze z dzieciństwa. Moi rodzice lubili tu wpadać razem ze mną kiedy byłem jeszcze mały.

    Ciągle rozmasowywał jej łydkę, wyczuwając jak jej mięsień staje się pod jego dłońmi coraz bardziej miękki. Czuła jak jego dłonie masując łydkę sprawiają jej coraz więcej przyjemności. Nie odczuwała już bólu a tylko lekkie dreszcze ogarniającego ją podniecenia. Leżała na plecach na dużym, podwójnym materacu z lekko ugiętą w kolanie lewą nogą, której niesamowity ból o mało nie spowodował jej utonięcia. Gdyby nie ten chłopak, który tak niespodziewanie znalazł się obok niej zapewne utonęła by w jeziorze. Zamknęła oczy ale postać Wojtka nie zniknęła. Zaczęła działać jej wyobraźnia. Zaczęła pragnąć tego dużego nastolatka, który uratował jej życie.

    Bezwiednie ugięła w kolanie drugą nóżkę i lekko je rozchyliła. Patrzył na jej krótkie ale bardzo zgrabne uda, które rozchylały się jak kielich kwiatu zapraszający pszczołę, żeby napiła się jego nektaru. Wojtek masował jeszcze chwilę jej łydkę ale nagle jakby niezależnie od siebie przeniósł dłonie na gładziutkie wnętrze jej ud i zaczął je pieścić ciągle zbliżając się do jej muszelki. Łono dziewczyny zaczęło pulsować w olbrzymim podnieceniu spowodowanym jego dotykiem. Na materiale majteczek, w kroczu Roksany, pojawiły się ciemniejsze plamki jej soczków. Wiedziała już, że musi teraz nastąpić to co nieuchronne. To czego pragnęła właściwie od momentu kiedy wyniósł ją z jeziora. Jej ciało dawało jej znaki, które znała doskonale. Od kiedy wujek Marek rozdziewiczył ją dwa lata temu swoim potężnym kutasem nie stroniła od stosunków płciowych z różnymi facetami. Teraz też czuła to niezwykle miłe swędzenie szparki i pochwy, które czuła zawsze przed ostrym jebaniem. Do tego tak bardzo podobał jej się ten o rok starszy chłopak. Lekko podniosła do góry biodra i energicznie ściągnęła skąpe majteczki przez swoją piękną lekko krągłą pupę. szybko zabrał je ręką i całkowicie ściągnął z dziewczyny. Teraz rozpoczął ustami i językiem wędrówkę po jej udach w kierunku rozchylonego kielicha, z którego chciał napić się nektaru. Rozpięła i zdjęła staniczek i teraz jedną ręką pieściła swoje drobne ale już kobieco zaokrąglone piersi a drugą pocierała swoją muszelkę. Wreszcie i on dotarł tam i rozchylił lekko palcami jej różowiutkie wargi sromowe i wbił w ciasną jeszcze pochwę dziewczyny swój usztywniony maksymalnie język. Rozłożyła szeroko nóżki w geście zaproszenia, który tak bardzo od dwóch lat lubiła czynić. Odczytał jej zaproszenie i zaczął imitować językiem wyprężonym na maksa ruchy frykcyjne, jednocześnie spijając jej obfite soczki podniecenia. Energicznie ściągnął swoje kąpielówki. Jego naprawdę pokaźnych rozmiarów maczuga prężyła się w kroczu w pełnej gotowości do akcji.

    – Bardzo cię pragnę – szepnęła kiedy rozpoczął wędrówkę ustami i językiem po jej płaskim brzuszku.

    – Ja też mam na to bardzo dużą ochotę – dyszał – Ale nie mam prezerwatywy.

    – Od kiedy sie “kocham” używam tabletek antykoncepcyjnych – szepnęła i zaczęła lekko ciągnąć jego głowę do góry.

    Pieścił teraz jej nabrzmiałe podnieceniem piersi chwytając ustami i lekko zębami sterczące z niewielkich, różowych brodawek sutki. Dziewczyna szybko zaczęła dyszeć i jęczeć doprowadzona jego pieszczotami do orgazmu sutkowego. Teraz już pragnęła tego dużego chłopaka cała sobą. Kiedy jego usta dotarły do jej twarzy przywarła się do nich w namiętnym pocałunku. W tym czasie jej mała rączka bezskutecznie próbowała objąć jego grubego, prawie 20cm kutasa.

    – Ależ on piękny i duży – cicho dyszała ogarnięta szałem pragnienia – I jaki ma potężny łeb. Jak bardzo pragnę żebyś wszedł we mnie i ostro przerżnął tą swoją olbrzymią pałą.

    Nagle znalazł się między jej nogami. Lekko podniósł się na rękach i dźwignął do góry pupę a ona pocierała jego żołędziem po swojej szparce od otworku w pupie aż po łechtaczkę, rozsmarowując tam swoje i jego soczki. Później ustawiła jego głowicę na wprost wejścia do swojej pochwy i lekko zaczęła go zachęcająco przyciągać rączkę naciskając na jego pupę. Zaczął przeć do przodu. Czuł że jego rozmiar przerasta wielkość jej ciasnej jeszcze szparki. Teraz położyła drugą rączkę na jego pośladku i jeszcze szerzej rozkładając nogi jeszcze mocniej przyciągnęła go do siebie. Czuł jak jego olbrzymi łeb wnika w dziewczynę coraz głębiej a jej ciasna szparka i pochwa otulają gruby trzpień jego chuja coraz dalej. Wszedł prawie całą długością. Aż sam się zdziwił, że taka drobna i mała dziewczyna tak łatwo gości go w sobie. Rozpoczął teraz ostre jebanie. Zdobywanie jej do końca aż poczuł jak jego podbrzusze dobija do jej twardego wzgórka łonowego.

    – Ach…, jakie to przyjemne i tak cię czuję głęboko – dyszała i piszczała Roksana – Wal mnie i rżnij tą swoją olbrzymią pałą. Tak bardzo to lubię. tak mi dobrze – krzyczała, czując jak rozpoczynający się gdzieś głęboko w jej pochwie dreszcz ogarnia całe jej ciałko aż po opuszki palców. Zaplotła nóżki wokół jego lędźwi i poczuła go jeszcze głębiej. A on rozpoczął prawdziwą jazdę całą długością swego kutasa. To prawie wychodząc z niej to znów wbijając maksymalnie rozpychając rozdrgane trzewia. Całą sobą pragnęła już teraz tylko jednego, żeby był w niej jak najdłużej i pieprzył ją i drażnił jej, zdawałoby się, rozciągniętą do granic możliwości pochwę. A on ciągle zmieniał tępo, głębokość i kąt penetracji, dziwiąc sięże taka drobna dziewczyna tak gościnnie obsługuje jego giganta.

    – Tak, tak, tak – głośno krzyknął i strzelił w jej pochwę dużą salwą ciepłej spermy, jeszcze bardziej wypełniając jej wnętrze. Teraz już całe ciałko zaczęło drżeć w ekstazie orgazmu totalnego a on strzelił jeszcze kilkoma salwami i pomału zaczął wychodzić opadającym kutasem z pizdy Roksany. Szybko obrócili się i w pozycji 69 zaczęła ssać, lizać i całego przyjmować do buzi jego kutasa a on wylizał wypływające z niej jej soczki i jego spermę.

    – Już dawno nie przeżyłam takiego orgazmu – cicho szeptała leżąc główką na jego piersi i mocno przytulona mokra pizdeczką do jego brzucha, głaszcząc rączką jego giętkiego teraz penisa.

    – Też byłaś wspaniała. Nie przypuszczałem, że tak uroczo ugościsz mego kutasa i że przyjmiesz go całego w siebie – szeptał zadowolony chłopak.

    Tak wtuleni w siebie zasnęli. Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor