Blog

  • Ucieczka z Sycylii

    Palermo 1960

    Przeraźliwy upał, który przez cały dzień dawał się wszystkim we znaki, powoli zaczynał ustępować. Dochodziła godzina 18. Sycylijskie słońce powoli zbliżało się do widocznych na horyzoncie gór. Czarna limuzyna powoli podjechała do bramy wielkiej posiadłości, na której terenie mieściła się piękna i olbrzymia jak na sycylijskie standardy willa. Jeden z trzech stojących przy bramie, uzbrojonych ochroniarzy podszedł do samochodu, a siedzący wygodnie na tylnym siedzeniu siwy, 58-letni człowiek, z poważną miną pokazał mu jakiś papier. Ochroniarz otworzył bramę, wpuścił samochód na teren willi, po czym ponownie ją zamknął. Limuzyna zaparkowała w miejscu, w którym stało już 6 podobnych samochodów. Kierowca wraz z siedzącym obok przysadzistym człowiekiem wysiedli, po czym kierowca pośpiesznie otworzył tylne drzwiczki, by siwy człowiek o nazwisku Paolo Fernazzi, dość niski, lecz nie najgorzej zbudowany, mógł wysiąść z auta. Pan Fernazzi skinął ręką na obydwóch swoich goryli, po czym pewnym krokiem ruszył przed siebie w stronę willi. Dwaj wysocy i dobrze zbudowani mężczyźni szli za nim, bacznie obserwując otoczenie.

    W willi unosił się zapach dobrych cygar i domowej roboty wina. W pomieszczeniu było około dwudziestu ludzi, którzy rozmawiali ze sobą, popijali wino z pięknych kryształowych szklanek i palili długie cygara. Wszyscy ubrani byli w eleganckie garnitury, wyczuwało się, że są to ludzie zamożni. W tym regionie i w tych czasach wiadomo było, że tacy ludzie to tak zwani „ludzie honoru”. Nikt nie ośmielał się oskarżać ich o zabójstwa, przemyt, ściąganie haraczy i inne nielegalne rzeczy, lecz wszyscy dobrze wiedzieli, że to było źródłem ich dużych dochodów. Do Pana Fernazziego podszedł chudy lokaj, który zaprowadził go do drzwi znajdujących się po drugiej stronie pomieszczenia. Do jego ochroniarzy powiedział uprzejmym tonem:

       – Panowie, z całym szacunkiem, ale nie ma potrzeby, żebyście cały czas towarzyszyli Panu Fernazziemu. W tym miejscu z całą pewnością nic mu nie grozi, więc zaczekajcie tutaj panowie, przy ścianie znajduje się barek, jest do waszej dyspozycji. Częstujcie się czym chcecie.

    Ochroniarze popatrzyli pytająco na swojego szefa.

       – Zostańcie – rozkazał im, pokazując zarazem ręką, by nie szli za nim.

    Dwaj panowie posłuchali się grzecznie, po czym ruszyli w stronę barku. Lokaj poprowadził Fernazziego przez drzwi, za którymi siedziało przy wielkim stole siedmiu równie elegancko ubranych ludzi. Całe pomieszczenie uderzało swoją elegancją oraz bogatym wystrojem. Siedzący u szczytu stołu stary człowiek, zwany Don Markano, wstał, podszedł do Fernazziego i przyjaznym tonem powiedział:

       – Witaj, Paolo, ty stary byku, dobrze, że już jesteś – mówiąc to klepnął go po ramieniu.

       – Witam, don Markano. Co jest powodem, że zwołał pan to spotkanie?

       – Chciałem się spotkać ze starymi przyjaciółmi – powiedział przyjaźnie Markano, po czym dodał – jest też ważniejszy powód. Musimy omówić parę spraw związanych z naszymi interesami. Mam też dla wszystkich tu obecnych bardzo przykrą informację. Ale poczekajmy, aż przybędą pozostali.

     Paolo Fernazzi podszedł do stołu, przywitał się z obecnymi i usiadł na przeznaczonym sobie miejscu. Wszyscy obecni w tym pomieszczeniu ludzie bywali tu już wielokrotnie i każdy z nich miał jakby „przypisane sobie” miejsce przy tym stole, które zawsze zajmował. Widać było po tych ludziach, że się znali, między niektórymi można było wyczuć przyjazne stosunki, a niektórzy byli do siebie wrogo nastawieni, choć wszyscy zwracali się do siebie bardzo uprzejmym tonem. Między nimi jednak był jeden człowiek, którego Paolo nie mógł rozpoznać. Był najmłodszy z całego towarzystwa, miał na oko jakieś 25 lat, i Fernazzi gdzieś go już widział, lecz nie mógł sobie przypomnieć gdzie ani z kim. W międzyczasie do pokoju przybyło jeszcze dwóch ludzi w eleganckich garniturach. Przywitali się kurtuazyjnie ze wszystkimi i zajęli miejsca przy stole. Chudy lokaj, ten sam, który przyprowadził pana Paola, podchodził do wszystkich i częstował długimi cygarami z eleganckiego pudełka. Następnie nalał każdemu po szklaneczce dobrego sycylijskiego wina z winnicy dona Markano, przyniósł wielki półmisek pełen pysznych oliwek, z którego każdy mógł się częstować i wyszedł z pokoju. Dziesięciu siedzących przy stole ludzi zapaliło cygara i zabrało się do obrad. Było to dziesięciu najważniejszych ludzi w całym Palermo. Dzięki swoim potężnym organizacjom mafijnym zarabiali olbrzymie pieniądze i mieli wpływ na wiele rzeczy, od decyzji podejmowanych na ich korzyść przez przekupionych polityków w Rzymie, po decydowanie o ludzkim życiu bądź też o odebraniu go komuś. Don Markano był tak zwanym „Capo di tutti capi”, czyli „szefem wszystkich szefów” mafijnych rodzin z Palermo. Przewodniczył on radzie, którą tworzyło owych dziesięciu potężnych ludzi, do których należał również Paolo Fernazzi. Don Markano zaczął swoją oficjalną przemowę:

       – Panowie, jak już zapewne wszyscy zdążyliście zauważyć, nie ma dziś między nami naszego przyjaciela, pana Fabrizia Mannare’go z Croce Verde. To jest owa przykra wiadomość, którą muszę wam przekazać. Nasz przyjaciel odszedł od nas dwa dni temu, został brutalnie zamordowany z rozkazu rodziny z Belmonte Mezzagno. Jak zresztą wiemy, od dawna byli ze sobą skłóceni. Oczywiście nie ujdzie to na sucho klanowi z Belmonte Mezzagno, ale vendettą zajmę się ja z obecnym tutaj synem pana Fabrizia – Dantem Mannare. – To mówiąc, wskazał uprzejmie ręką na owego młodzieńca, którego Fernazzi na początku nie mógł rozpoznać, lecz teraz już go sobie przypomniał – parę razy go widział z jego ojcem. Młody Dante Mannare skłonił się w kierunku Dona Markano, który po krótkiej przerwie kontynuował swoje przemówienie – Dante chciałby również odzyskać teren należący niegdyś do jego ojca – chodzi o zyski z targowiska, które mieści się na granicy Croce Verde i Ciaculli.

    Paolo Fernazzi poczuł się lekko zaniepokojony, ponieważ teraz to on kontrolował całe owo targowisko. Zyski z niego nie były wcale tak bardzo duże, ale nie chodziło tylko o zyski. Dla Paola Fernazziego, jak dla większości Sycylijczyków, najważniejszy był honor, który z pewnością by utracił, oddając terytorium jakiemuś młokosowi.

       – Teraz ten teren należy do mnie, czy nie pamiętana pan, jaką miałem umowę z Fabriziem? – powiedział Fernazzi. 

       – Don Fernazzi, nie chcę, żeby mi pan dawał to targowisko za darmo. Zapłacę panu, niech pan tylko poda sumę. – wtrącił się Dante Mannare.

       – Nie – uciął krótko Paolo Fernazzi. – Nie ma takiej możliwości.

       – Panie Fernazzi, nie bądźmy dziećmi – powiedział Dante, zaciągając się ze smakiem cygarem. – Obydwaj wiemy, że ma pan ważniejsze sprawy na głowie niż ściąganie haraczy od mało zarabiających sprzedawców z tego targowiska. A ja chętnie bym się tym zajął.

    Paola Fernazziego zdenerwowały te słowa. Pomyślał sobie: „po pierwsze to gówniarz nie będzie się do mnie zwracał słowami „nie bądźmy dziećmi”. Po drugie gówno mnie obchodzi to, że on by się tym chciał zająć. A po trzecie nie znoszę jak ktoś się na mnie patrzy z wyższością tak jak ten dzieciak”. Wstał spokojnie, oparł się dłońmi o stół, pochylił się w stronę Mannarego i wycedził:

       – Posłuchaj, gówniarzu, i zapamiętaj to sobie raz na zawsze. Jak ja mówię że NIE, to znaczy że NIE. I nie ma od tego odwołania. I niech cię nie obchodzi to czy ja mam ważniejsze sprawy czy nie. Chcę mieć to targowisko i będę je miał. Sprawa zamknięta.

    Tym razem to Dante się wściekł. Był młody, wybuchowy, i z trudnością przychodziło mu panowanie nad sobą w takich sytuacjach. Zerwał się z miejsca, walnął pięścią w stół, przewracając przy tym stojącą koło niego szklankę z winem i zaczął mówić do pana Fernazziego podniesionym, wściekłym głosem:

       – Nie mów do mnie gówniarzu, ty staruchu! A jak ja mówię, że chcę mieć to targowisko, to będę je miał! Leży na terenie Croce Verde, więc powinno należeć do mnie! I będzie moje, rozumiesz?!

    Wszyscy zebrani patrzyli się trochę z przestrachem, a trochę z rozbawieniem na tę sytuację. Śmieszyło ich nerwowe zachowanie młodego człowieka, z drugiej strony jednak bali się trochę, gdyż nigdy nie wiadomo, co takiemu narwańcowi może przyjść do głowy. Paola Fernazziego również niepokoiła ta sytuacja, gdyż wiedział, że może z tego wyniknąć wojna. Oczywiście jego organizacja była silniejsza od Mannarego, a po śmierci Fabrizia i przejęciu władzy przez jego syna Rodzina Mannare jeszcze bardziej straciła na swojej sile. Jednak mimo to atak ze strony tego młokosa mógł okazać się niebezpieczny. Tak czy owak, Fernazzi nie miał zamiaru dać za wygraną.

       – Zamknij pysk i siadaj! – powiedział wulgarnie do swojego rywala.

       – Panowie! – przerwał im ostro don Markano. – Myślę, że nie wszyscy z obecnych tutaj są zainteresowani waszym sporem. Mamy jeszcze parę wspólnych interesów do omówienia, a sprawę targowiska leżącego pomiędzy waszymi rewirami możecie omówić między sobą we dwóch. Wiem, że obydwoje jesteście rozsądnymi ludźmi, więc nie wątpię, że się dogadacie. Jednak chciałbym cię prosić, Dante, żebyś nie używał przemocy, by osiągnąć swój cel. Będzie tak, jak postanowi pan Fernazzi.

    Don Markano wiedział, jaki syn Fabrizia Mannare jest porywczy, dlatego wolał przypomnieć mu o panujących wśród członków cosa nostry zasadach, żeby chłopak przypadkiem nie próbował odebrać Fernazziemu owego feralnego targowiska zabijając go. Robiąc to bez uzgodnienia tego z radą, skazałby siebie samego na śmierć.

       – Z tym człowiekiem nie da się dogadać! – krzyknął młody Mannare. – już postanowił, że nie zrezygnuje z tego terenu, mimo, że powinien należeć do mnie!

       – Owszem, nie zrezygnuję – przerwał mu twardo pan Fernazzi.

       – Możesz sobie wsadzić w dupę swój upór, Fernazzi – powiedział wściekły Mannare, patrząc pewnym siebie spojrzeniem wprost w jego oczy. – Między nami jest teraz wojna! Zobaczysz, że nie warto było ze mną zadzierać. – Mówiąc to, Mannare zaczął wycofywać się powoli w kierunku drzwi.

       – Zaczekaj, Dante, chciałem potem z tobą omówić sprawę familii z Belmonte Mezzagno… – próbował go zatrzymać don Markano.

       – Przepraszam, don Markano, omówimy to kiedy indziej. Nie będę siedział z tym człowiekiem w jednym pomieszczeniu. Myślę, że Palermo jest za małe dla nas dwóch. – Mówiąc to, wyszedł, trzaskając drzwiami. Po chwili wszedł muskularny człowiek z ochrony dona Markano by spytać, czy wypuścić młodzieńca, który szarpał się przy drzwiach wyjściowych z willi z trójką równie muskularnych ochroniarzy.

       – Puśćcie go. – Rozkazał Markano.

    Ochroniarz skinął głową i zniknął za drzwiami. Paolo Fernazzi patrzył złowrogo przez przymrużone powieki na drzwi, którymi opuścił pomieszczenie Mannare, i myślał, jak go zaatakować. Don Markano, widząc to, rzekł:

       – Paolo, drogi przyjacielu, mam nadzieję, że nie bierzesz na poważnie tych jego gróźb. Jest jeszcze młody, nie umie się pohamować, ale sądzę, że jak ochłonie to odpuści. Nie podejmuj pochopnych decyzji, nie chcemy mieć wojen w naszym kręgu. Oszczędź go przez wzgląd na jego ojca, Fabrizia, niech spoczywa w pokoju.

    Fabrizio Mannare był bardziej ugodowy od swego syna, lecz jako że rewir jego i Fernazziego były bardzo blisko siebie, również często za życia miewał z nim potyczki. Paolo nie widział powodu, dla którego miałby cokolwiek robić przez wzgląd na tego człowieka, który i tak nie żyje.

       – Don Markano, czy mam czekać, aż ten narwaniec mnie zabije? Mnie lub kogoś z mojej rodziny? Dopiero potem mam go uspokoić, jak już będzie za późno? Myślę, że powinienem z nim coś zrobić od razu.

       – Zostawiam tą decyzję tobie, Paolo. Zrób, co uznasz za stosowne.

       – Dziękuję, don Markano – Powiedział Fernazzi, skłaniając się w jego stronę.

    Następnie usiadł, wypił ze swej szklanki wino do dna, zaciągnął się mocno cygarem, i cała rada zabrała się do omawiania reszty interesów.

    *    *    *

    Droga powrotna do Ciaculli, gdzie znajdował się dom Paola Fernazziego, nie zajęła długo, mimo, iż kazał on kierowcy jechać okrężną trasą, omijając via Ciaculli. Bał się jechać główną trasą, gdyż podejrzewał, że Dante Mannare w przypływie złości może nie chcieć czekać z atakiem na lepszy moment, tylko od razu zechce go zabić. Nie mylił się z tym – Mannare, gdy tylko opuścił willę dona Markano, kazał wysłać 3 samochody, z których w każdym było po pięciu cyngli, żeby stały na poboczu via Caculli, którą Fernazzi powinien wracać do domu, i gdy tylko go zobaczą miały zablokować drogę i cyngle Mannarego mieli zastrzelić Paola Fernazziego i jego ochroniarzy, a zwłoki zostawić na środku ulicy, jako przestrogę. Było to typowe postępowanie sycylijczyków, którzy zostali obrażeni. Jednak cyngle pracujący dla Mannarego czekali długo na poboczu via Ciaculli, aż pojawi się wóz Fernazziego, lecz się nie doczekali.

    Paolo Fernazzi, gdy wóz zaparkował na terenie jego dużego domu, nie wysiadł z niego od razu, lecz kazał zostać w środku jednemu z towarzyszących mu ochroniarzy. Był on szefem ochrony  Fernazziego.

       – Posłuchaj mnie – powiedział do niego – rozpoczynamy wojnę z rodziną Mannare.

       – Znowu? – przerwał mu szef ochrony, z uśmieszkiem na twarzy.

    Fernazzi popatrzył na niego karcąco, zły, że mu przerwał.

       – Przepraszam – rzekł.

       – A twoim zadaniem będzie wzmocnienie ochrony. Cały czas ma ze mną być co najmniej 6 uzbrojonych ludzi. Domu ma bez przerwy pilnować piętnastu dobrze wyszkolonych ochroniarzy. Moja żona ma być bez przerwy pilnowana, a na każde jej zawołanie ktoś ma się zjawić. Najlepiej niech ona nie opuszcza terenu posiadłości. I wyślij dziesięciu ludzi do Katanii, niech pilnują moją matkę, siostrę i jej męża. Nic nie może się im stać.

       – Zrobię co w mojej mocy, don Fernazzi.

    *    *    *

    Luca Terello był 35-letnim, przystojnym, zadbanym mężczyzną. Miał prawie 180cm wzrostu, ciemne, na pozór chaotycznie porozrzucane włosy, oraz ciemne oczy. Miał typową dla sycylijczyków, opaloną skórę. Chodził zawsze w eleganckich garniturach i używał drogiej i dobrej wody kolońskiej. Był obiektem pożądania wielu kobiet, jednak mimo to nie miał żony. Pracował dla pana Paola Fernazziego, który zazwyczaj zatrudniał ludzi nie miejących rodzin, aby w razie wpadki mogli wszystko zostawić i zniknąć. Miało to też inne plusy – inne organizacje mafijne nie mogły zastraszyć takich ludzi grożąc ich rodzinom. Dla tych mężczyzn najważniejszy był honor a nie rodzina, więc gdyby wpadli w ręce policji, była bardzo mała szansa, że będą z nią współpracować. Luca Terello był oddanym i cenionym człowiekiem Fernazziego. Całe życie poświęcił na pracę dla niego, którą uważał za dar od losu.

    W 1946 roku, Gdy mafia bardzo szybko odradzała się po wojnie, Paolo Fernazzi zdążył już stworzyć silną organizację. Zajmował się wtedy głównie ściąganiem haraczy i przemytem.

    Luca był w tym czasie 21-letnim chłopakiem, który musiał całe dnie ciężko pracować w polu. Miał tego dosyć, ale w tamtych czasach prawie wszyscy uczciwi ludzie musieli tak pracować, żeby mieć pieniądze na przeżycie. Pewnego razu, gdy został oszukany przez swego pracodawcę, postanowił skończyć z takim życiem. Nie będzie całe dnie harować za marne pieniądze. Postanowił rozkręcić „własny interes”. Zebrał grupkę kolegów, załatwił dla nich broń, o którą nietrudno było w tamtym czasie w Palermo, i okradali ludzi przewożących różne dobrodziejstwa do Ciaculli. Okradali ich z pieniędzy i z towaru, który następnie sprzedawali na czarnym rynku. Sycylijczycy uważali policję i karabinierów za najgorsze zło, więc nikt z okradzionych nawet tego nie zgłaszał – i tak nie odzyskałby towaru, a tylko miałby niepotrzebne kłopoty. W taki sposób Luca Terello zarabiał dosyć godziwe pieniądze przy niewielkim wysiłku. Proceder ten trwał prawie rok. Przez ten czas, parę razy, nie wiedząc o tym, Luca i jego kompani okradli transport, który był pod ochroną Paola Fernazziego. Ten, gdy dowiedział się o tym, że jest regularnie okradany, zastawił pułapkę na owych bandytów – wysłał przyczepę ciągniętą przez konie, taką, jaką używał do przewożenia towaru, lecz nie było na niej towaru a dwunastu jego ludzi uzbrojonych w karabiny maszynowe. Ludzie ci zostali przykryci płachtą, wyglądało to jakby pod nią był towar. Powóz pojechał drogą, na której często grasował Luca ze swoją bandą. Wjechał do lasu, i po jakichś 10 minutach zza drzew wyszło 4 młodych ludzi mierząc z pistoletów do woźnicy. Był wśród nich Terello.

       – Spokojnie, oddaj nam towar i pieniądze, a nic ci się nie stanie. – przemówił Luca Terello.

    Woźnica uśmiechnął się z politowaniem. W tym momencie Luca i jego ludzie zobaczyli jakieś poruszenie na przyczepie, i nagle zeskoczyło z niej dwunastu ludzi, którzy celowali do nich z karabinów maszynowych. Chłopacy Terella byli zdziwieni i przestraszeni zarazem. Jeden próbował uciekać, więc ludzie Fernazziego zastrzelili go bez skrupułów. Luca i dwóch pozostałych odłożyli swoje pistolety na ziemię, i podnieśli ręce do góry w poddańczym geście.

       – Na przyczepę! – krzyknął do nich jeden z ludzi z karabinami.

    Wskoczyli posłusznie i zostali zawiezieni do Paola Fernazziego.

       – Dla kogo pracujecie?! – dopytywał się Fernazzi.

       – Ja zorganizowałem ten gang –przyznał się Luca, występując na przód. – Ale przysięgam, że nie wiedziałem, że okradamy pańskie transporty. Gdybyśmy wiedzieli, w życiu byśmy się nie odważyli…

       – Dobrze, dobrze, rozumiem was. Każdy musi z czegoś żyć. Mam dla ciebie propozycję, młodzieńcze.

    Puścił wolno kompanów Terella, a samemu Luce kazał zostać, by przedstawić mu swoją propozycję. W tamtym czasie Fernazzi potrzebował ludzi, a Luca wydał mu się odpowiedni. Zaproponował mu pracę. Kazał zerwać kontakty z jego dziewczyną i oddać się pracy dla niego. Luca przyjął tą propozycję bez wahania – perspektywa dużych pieniędzy, lekkiej pracy i bycia „człowiekiem honoru „ była bardzo kusząca. W taki sposób Luca Terello został człowiekiem Paola Fernazziego. Był mu zawsze bardzo oddany i wdzięczny za zatrudnienie go. Przez parę lat pracował dla niego wiernie, parę razy awansował w mafijnej hierarchii, aż został prawą ręką szefa ochrony Paola Fernazziego.

    *    *    *

    Szef ochroniarzy Fernazziego zlecił tego dnia Luce Terello, by pilnował domu pana Paola razem z piętnastoma innymi ludźmi. Luca dowiedział się już o wojnie, jaką pan Paolo Fernazzi rozpoczął z Rodziną Mannare, więc domyślał się, że jego szef zechce wzmocnić ochronę. Luca miał być osobistym ochroniarzem żony Paola Fernazziego. Miał być na każde jej zawołanie. Postanowił dobrze spełnić swoje zadanie, mając nadzieję, że jak się spisze, to może w końcu awansuje na kogoś więcej niż „prawą rękę szefa ochrony”. Sam Paolo Fernazzi musiał na jakiś czas pójść na materace, to znaczy, że musiał wyprowadzić się na jakiś czas, tak, by nikt nie wiedział gdzie przebywa. Miało go to uchronić przed atakami ze strony Mannarego.

    Luce podobała się ta praca – mógł sobie siedzieć wygodnie w domu na kanapie czytając gazetę i popijając wino, podczas gdy inni musieli stać na dworze pilnując domu od zewnątrz. On tylko musiał być na zawołanie Giulii Fernazzi – żony jego szefa, w razie, gdyby coś jej się działo. Ale cóż mogło by się jej dziać, skoro domu od zewnątrz chroni 15 ludzi z karabinami? Nawet gdyby Mannare wysłał więcej ludzi, by sforsowali dom Fernazziego, to wyniknęłaby z tego taka strzelanina, iż zaraz zjawiła by się cała armia karabinierów. Tymczasem do salonu wszedł don Paolo Fernazzi, by wydać Luce Terello ostatnie instrukcje. Następnie miał pójść na górę, by pożegnać się ze swoją żoną, nim pójdzie „na materace”, lecz w międzyczasie to jego żona zeszła na dół do salonu. Na sam jej widok Luce podskoczyło ciśnienie – miała piękne, czarne, kręcone i długie do bioder włosy, zmysłowe oczy oraz usta, które podobały się Luce odkąd pierwszy raz ujrzał ją parę lat temu, a jej opalona cera dopełniała jej piękną, sycylijską urodę. Miała włożoną na siebie niebieską suknię z dużym dekoltem, którą podtrzymywały zmysłowe paski na ramionach. Luca udawał, że ten widok wcale na niego nie działa – gdyby Fernazzi zauważył, że jego żona podoba się Luce, to biedak nie pożyłby długo.

       – Co to ma być, Paolo? Dlaczego po naszym domu i podwórku kręci się tyle obcych ludzi? – spytała się Giulia Fernazzi swojego męża.

       – Mówiłem ci, że muszę wzmocnić twoją ochronę. 

       – Sam wyjeżdżasz, i tobie nic nie grozi, a ja mam zostać w tym domu narażona na ataki twoich wrogów?! – zapytała ze złością Giulia.

       – Kochanie, jeśli nie będziesz nigdzie wychodzić, to zupełnie nic ci nie grozi – opdowiedział łagodnie jej mąż.

       – A ty byś chciał tak całe dnie siedzieć w domu? Co ja mam tu cały czas robić?! – krzyczała na niego Giulia.

       – Posłuchaj, masz takie luksusy, o jakich inne kobiety mogą tylko marzyć! – powiedział zezłoszczony jej tonem Paolo Fernazzi – a pan Terello jest tu, by chronić twój tyłek, więc nie złość się. Do widzenia.

    Po tych słowach wyszedł z pokoju, a jego żona pobiegła ze złością na górę.

    Salon Paola Fernazziego był wielki. Z sufitu zwisały drogie żyrandole, a przy wygodnej, dużej kanapie stał barek. Luca Terello, widząc, że został sam w tym salonie, podszedł do barku, nalał sobie najlepsze wino do szklanki i rozsiadł się wygodnie na kanapie. Następnie odpalił cygaro, wziął duży łyk wina, i zaczął masować się po penisie, myśląc o pięknej żonie Paola Fernazziego.

    *    *    *

    Giulia Fernazzi była o wiele młodsza od swojego męża – miała 34 lata. Poznała go w 1950 roku, kiedy była 24-letnią, piękną dziewczyną. Pochodziła z Agrigento, gdzie Paolo Fernazzi załatwiał wtedy sprawy związane z przerzutem biżuterii z Tunezji, która następnie miała być rozprowadzana w chronionych przez niego sklepach jubilerskich w Palermo. Była córką biednego człowieka, którego Paolo Fernazzi okresowo zatrudniał do rozładunku towaru. Gdy Paolo pierwszy raz ją ujrzał, zatkało mu dech w piersiach – była naprawdę piękną kobietą. Zaczął się z nią spotykać, zakochał się w niej, a następnie namówił ją, by wyjechała razem z nim do Palermo. Giulia, która była dziewczyną piękną oraz bardzo rozpieszczoną przez rodziców, zawsze marzyła o dużych pieniądzach, które wiedziała, że ma Fernazzi.  Zgodziła się więc z nim wyjechać. Wcale go nie kochała, ale dobrze się jej z nim rozmawiało. Uważała go za zabawnego, starszego człowieka – miał wtedy 48 lat. W Palermo wzięli ślub i żyli ze sobą przez 10 lat. Na początku Giulii podobało się takie życie – miała wszystko, o czym mogłaby tylko marzyć zostając w Agrigento. Niestety, po paru latach zaczęło jej się nudzić życie z tym człowiekiem. Nie mógł on nawet zaspokajać jej seksualnie, ze względu na swój coraz bardziej zaawansowany wiek. Giulia miała wiele erotycznych fantazji, których wiedziała, że nigdy z nim nie spełni. Jednak nie chciała zostawiać całego dobytku. Zostając z mężem, miała pewność, że po jego śmierci zostanie bogatą wdową, a wiedząc kim jest jej mąż, wiedziała, że może zostać zabity w każdej chwili. Drugą przyczyną, z której nie odeszła od Paola Fernazziego, był strach – człowiek ten ją kochał, ale gdyby go zostawiła, mógłby się poczuć urażony i chcieć się na niej zemścić.

    Teraz mąż Giulii się wyprowadził. Jak to on mówił: „poszedł na materace”, a ona została sama w domu z jakimś obcym ochroniarzem, i piętnastoma innymi na zewnątrz. Leżała na łóżku w swojej przestronnej sypialni, słuchała muzyki z gramofonu i zajadała się oliwkami. Było bardzo gorąco, jak to na Sycylii. Dochodziła godzina 15. Giulia nudziła się, nie wiedziała, co ma zrobić ze swoim czasem. Gdyby mogła opuszczać dom, pojechałaby teraz na zakupy lub do kina, a tak musiała siedzieć w swojej sypialni. Pomyślała, że napije się wina, którego było w domu pod dostatkiem. Otworzyła butelkę i napiła się prosto z gwinta. Następnie zapaliła amerykańskiego papierosa, po czym pociągnęła kolejnych parę łyków. Wino zaczęło jej szumieć w głowie i się rozweseliła. „Nie jest tak źle” – pomyślała – „inne baby z tej wsi muszą teraz gotować dla swoich pracujących w polu mężów, lub pracują razem z nimi, a ja sobie piję, palę, i słucham muzyki. Dobrze by było jeszcze mieć z kim uprawiać seks…”. Z każdym kolejnym łykiem wina miała coraz większą ochotę kochać się z kimś. Zaczęła myśleć o owym siedzącym na dole ochroniarzu – panu Terello. Jej ręka powędrowała w kierunku cipki, która powoli stawała się mokra. Giulia Fernazzi podwinęła swoją niebieską suknię i zaczęła się po niej dotykać. Wsadziła lekko paluszek do swojej nabrzmiewającej, owłosionej muszelki, i chwilę się tak popieściła, po czym nagle przerwała. Pociągnęła wino z butelki, odpaliła kolejnego papierosa i wstała z łóżka. Udała się do łazienki i sięgnęła ręką do szafki, z której wyjęła żyletkę. Ową żyletką ogoliła swoją muszelkę, która teraz była piękna, gładziutka i lśniąca. Następnie rozebrała się, napuściła wody do wanny i weszła do niej. Podczas kąpieli cały czas myślała o tym, co zamierzała zaraz zrobić. Myśl ta bardzo ją podniecała. Po kąpieli włożyła na siebie swoją seksowną, niebieską suknię i udała się do garderoby, gdzie znalazła parę pończoch. Wsunęła je na swoje piękne, gładkie, długie i opalone nogi, po czym założyła na swój jędrny tyłeczek koronkowe majtki. Ubrała buty na obcasie, wyperfumowała się, i tak wyszykowana podeszła do prowadzących w dół schodów, po czym krzyknęła:

       – Panie Terello! Proszę tu przyjść!

    Siedzący na dole Luca Terello pomyślał: „Ciekawe, o co jej chodzi. Przecież na pewno nic się jej złego nie dzieje, więc po co mnie woła? No nic, coś się dzieje czy nie, muszę iść, takie moje zadanie. Zresztą, zawsze miło popatrzyć na taką piękną kobietę”. Wstał z kanapy i udał się schodami na górę. Zobaczył, że drzwi do jej sypialni są otwarte, a ona sama siedzi w niej na swoim łóżku. Gdy wszedł, Giulia wstała i zwróciła się do niego udawanym oskarżycielskim tonem:

       – Panie Terello! Dlaczego pan się nie wywiązuje ze swojego zadania?

       – Dlaczego pani tak mówi? Czy coś robię nie tak?

       – A pamięta pan, co kazał panu mój mąż?

       – Tak, mam być na każde pani zawołanie. I jestem.

       – Mój mąż mówił jeszcze, że ma pan pilnować mojego tyłka. Więc proszę, niech go pan pilnuje! – to mówiąc, odwróciła się do niego tyłem i wypięła swoją pupę, kręcąc nią seksownie.

    Luca poczuł się w tym momencie nieco zdezorientowany. „O co jej chodzi?” – pomyślał. Stał tak chwilę nic nie mówiąc, tylko patrząc, jak żona jego szefa kręci przed nim tyłeczkiem. Po chwili znów odezwała się Giulia:

       – No, panie Terello, to jak? Mogę liczyć na to, że zajmie się pan moim tyłkiem?

       – O co pani chodzi? – zapytał niepewnie Luca

       – Proszę pana – powiedziała Giulia, odwracając się znów przodem do swego rozmówcy i zbliżając twarz do jego twarzy – mój tyłek czuje się niedopieszczony, więc proszę, żeby pan mi go wymasował. Zrobi pan, co do pana należy, czy nie?

    Luce Terello zaczęło szybciej bić serce. Trochę z podniecenia, ale głównie dlatego, że wyobraził sobie, co by mu zrobił Paolo Fernazzi, gdyby się dowiedział, że masował pupę jego żony. Luca bardzo by chciał po dotykać ślicznego tyłeczka pani Fernazzi, a kto wie, może by nawet z tego wyniknął stosunek seksualny? Widział, że ta kobieta jest napalona. Luca o tym marzył, ale niestety na marzeniach musiał poprzestać, ponieważ za bardzo się bał i szanował Paola Fernazziego.

       – Przepraszam, pani Fernazzi, ale sądzę, że pani mąż nie to miał na myśli mówiąc, że mam „pilnować pani tyłka”, przepraszam za wyrażenie.

       – Ale ja właśnie to mam na myśli. Nie obchodzi mnie co myślał mój mąż.

       – Proszę mi wybaczyć, ale nie mogę. Gdyby pan Fernazzi się dowiedział, byłoby ze mną źle.

       – Paolo dowie się o tym, o czym ja mu powiem. Mogę mu powiedzieć, że pan się do mnie próbował dobierać, ale ja panu nie pozwoliłam. Wtedy to by dopiero było z panem źle. Ale jeśli pan będzie dla mnie miły i postara się, żebym była zadowolona, to mój mąż się o niczym nie dowie. To jak? Wymasuje mi pan pośladki? – To mówiąc wzięła Lucę za rękę i pociągnęła go w stronę łóżka. Następnie sama się na nim położyła pupą do góry, podciągając swoją suknię i odsłaniając swoje koronkowe majteczki, a dłoń Terella ulokowała na swoim pośladku.

    Teraz Luca nie miał wyboru. Musiał macać pośladki pani Giulii, bo inaczej ta powie jego szefowi, że się do niej dobierał. Nie żeby mu to nie pasowało – ta piękna pupcia działała na jego ręce jak magnes. Położył drugą rękę na jej drugim pośladku, i zaczął je nieśmiało ugniatać. Giulia przycisnęła jego dłonie mocniej do swego tyłka i powiedziała:

       – No, śmiało, panie Terello!

       – Proszę mi mówić po imieniu. Luca jestem. – odpowiedział.

       – Miło mi. Giulia. – uśmiechnęła się.

    Luca coraz mocniej i coraz łapczywiej masował pupę pani Fernazzi, czując, jak jego penis staje się coraz większy. Giulia włożyła rękę pod majtki i zaczęła się masturbować, jęcząc cicho. Penis Terella rozsadzał mu już spodnie. Zaczął się po nim masować. Stał tak pochylony, jedną ręką masując pupę pani Fernazzi, a drugą swojego penisa, aż nagle zza pasa spodni wypadł mu pistolet. Zobaczyła to Giulia, i wpadł jej do głowy pomysł.

       – Wsadź mi go w tyłek – rozkazała.

       – Słucham? – zapytał rozpalony Luca, mając nadzieję, że Giulia chce, by wsadził jej w tyłek swojego penisa.

       – Wsadź mi w tyłek swój pistolet. – powtórzyła.

    Luca zsunął jej majtki i powoli zaczął wkładać lufę pistoletu do jej odbytu. Giulia krzyczała przy tym z bólu i z rozkoszy, cały czas się masturbując. Terello zanurzał i wynurzał pistolet w jej odbycie, drugą ręką macając jej uda, na których były seksowne pończochy. Po niedługim czasie Giulia, cały czas głośno jęcząc, doszła do orgazmu. Luca wyjął pistolet z jej tyłka i rzekł:

       – Mam nadzieję, że jesteś wystarczająco zadowolona, by nie mówić nic mężowi? – spytał z uśmiechem Terello.

       – Oczywiście – uśmiechnęła się Giulia, podnosząc się z łóżka – dawno nie byłam równie zadowolona.

    Rzeczywiście, dawno nie było jej tak dobrze, jak teraz. Podczas orgazmu czuła się jak w raju. Złapała Lucę przez spodnie za penisa i rzekła z uśmieszkiem:

       – Widzę, że ty się też podnieciłeś. A już myślałam, że jesteś zimny jak kamień i nic cię nie rusza.

       – Trudno, żebym się nie podniecił w takiej sytuacji – odrzekł rozpalonym głosem Luca.

       – Teraz ja się tobą zajmę. Oczywiście jeśli chcesz.

       – Nawet sobie nie zdajesz sprawy, Giulio, jak bardzo tego pragnę.

    Pani Fernazzi rozpięła rozporek swojego kochanka i na wierzch wyszedł duży, sztywny penis.

    Wzięła go do ust, ssąc namiętnie. Luca czuł się wniebowzięty. Po chwili Giulia wypuściła prącie Terella z ust, zdjęła buty, położyła się na łóżku, i zaczęła masować jego penisa stopami. Stojący przy łóżku Luca jeździł w tym czasie rękami po jej podniecających łydkach, które działały na niego tym bardziej, że okrywała je warstwa seksownych, nylonowych pończoch. Luca objął swojego penisa łydkami pani Giulii i przesuwał je po nim w górę i w dół, co jakiś czas dotykając rękami jej mokrej cipki, na którą jeszcze nie nasunęła z powrotem majtek. W ten sposób osiągnął wspaniały orgazm, wypuszczając nasienie na pończochy Giulii. Chciał je potem z nich wytrzeć, żeby nie zostawiać po sobie śladu, ale Giulia nie pozwoliła mu – zdjęła brudną pończochę z nogi i zlizała z niej całą zostawioną przez Lucę spermę. Po wszystkim podziękowała mu za to, że dobrze się nią zajął, i wyraziła nadzieję, że przez całą nieobecność jej męża będzie jej pilnował tak dobrze jak dzisiaj.

       – Postaram się nawet lepiej – odpowiedział jej ze szczerym uśmiechem, wychodząc z pokoju.

    Terello nocował na kanapie w salonie, lecz dochodziła już godzina 3 w nocy, a on dalej nie mógł zasnąć. Cały czas miał przed oczami Giulię Fernazzi, jej piękną twarz, jej tyłek, cipkę i nogi. Marzył o niej i pożądał jej, tak samo jak ona jego. W końcu o 3.30 udało mu się zasnąć. W tym samym czasie na górze leżała w swej sypialni Giulia, która również o nim myślała. Kiedy Luca wyszedł od niej po godzinie 16, to Giulia piła jeszcze wino z rozpoczętej wcześniej butelki, aż pijana usnęła, a teraz o 3 w nocy przebudziła się i miała wielką ochotę powtórzyć to, co robili wcześniej z Lucą. W końcu znalazła przystojnego faceta, który bardzo jej się podobał, i mogła z nim zdradzać swojego męża. Wcześniej parę razy próbowała zdradzić pana Fernazziego z innymi mężczyznami, ale wszyscy wiedzieli czyją jest żoną, i bali się jej choćby tknąć, w obawie przed gniewem Paola Fernazziego. Wiedziała, że ona także podoba się Luce. O 4 nad ranem postanowiła zejść na dół, obudzić Lucę i pobaraszkować z nim. „Trzeba korzystać, póki jest czas, jak wróci Paolo, to zapewne wszystko się skończy” – pomyślała. Na dole zastała Lucę śpiącego na kanapie. Rozkryła go i delikatnie opuściła w dół jego spodnie. Ku jej zdziwieniu, penis pana Terello był w stanie wzwodu. Ucieszyła się i wzięła go do ust. Śpiącemu Luce w tym czasie śniło się akurat, że baraszkuje z Giulią, dlatego jego penis był naprężony.

       – Ochhh, tak, Giulio, mmm… – zamruczał przez sen.

    Giulia przesuwała ustami w górę i w dół po jego penisie, co sprawiało śpiącemu Luce taką przyjemność, że aż się obudził. Podskoczył przestraszony, zapalił latarkę, i ku swojemu zdziwieniu i podnieceniu zarazem, ujrzał panią Fernazzi, ssącą jego kutasa.

       -Co pani robi? – spytał.

    Giulia wypuściła jego prącie z ust i powiedziała:

       – Przecież przeszliśmy na ty, zapomniałeś?

       – No tak. Więc co robisz, Giulio?

       – A nie widzisz? Robię ci dobrze.

       – Nie za wcześnie na to? Która jest godzina?

       – Czwarta rano. Myślałam, że dla prawdziwych mężczyzn, takich jak ty, nigdy nie jest na to za wcześnie. Myślałam, że tylko mój mąż się w ten sposób wymiguje od swoich małżeńskich obowiązków.

    Luca się zaśmiał i powiedział:

       – Oczywiście, bardzo chętnie zrobię to z tobą o każdej porze.

       – Wiem, że ci się śniłam. – powiedziała Giulia, ściągając przez głowę koszulę nocną. Latarka oświetlała jej całe, piękne, nagie ciało.

       – Skąd wiesz? – spytał zdziwiony Terello?

       – Mówiłeś o mnie przez sen. – odpowiedziała, wchodząc na kanapę i siadając okrakiem na penisie Luki.

       – Co mówiłem? – dopytywał się.

       – Och, tak, Giulio… – zacytowała go, udając jego senny głos. Mówiąc to, wprowadziła sobie ręką do pochwy jego penisa.

       – Ochh, tak, Giuliooo… – powtórzył podniecony Terello.

    Żona Paola Fernazziego zaczęła go ujeżdżać, jej piersi seksownie przy tym podskakiwały. Luca, któremu było bardzo przyjemnie, złapał ją za nie i je masował. Piękna Giulia co jakiś czas wydawała z siebie jęki rozkoszy, co jeszcze bardziej podniecało Lucę. Macał rękami jej piersi, ramiona, żebra, biodra, pośladki, uda i łydki. Pieścił całe jej piękne ciało, co bardzo podniecająco działało na Giulię. Poczuła, że niedługo osiągnie orgazm. Nagle rozległo się pukanie do drzwi wejściowych. Giulia, zła, że ktoś im przerywa, zeszła z Luki i chciała przegonić tego, kto pukał, ale Terello ją powstrzymał.

       – Jeszcze by się zaczęli czegoś domyślać. Lepiej ja otworzę i dowiem się, czego chcą. Ty lepiej idź szybko na górę, żeby nikt cię tu nie zobaczył takiej rozebranej. – to mówiąc, podciągnął spodnie i podszedł do drzwi.

    Upewniwszy się, że Giulii nie ma w żadnym widocznym miejscu, otworzył. Był to, tak jak przypuszczał, jeden z ochroniarzy pilnujących domu na zewnątrz.

       – Przepraszam, czy pana zbudziłem? – zapytał.

       – Tak, spałem. – powiedział ze złością Luca.

       – To najmocniej przepraszam, ale pomyśleliśmy, że może chciałby pan iść do siebie, odpocząć trochę? Ktoś by pana zastąpił.

       – Nie, nie mam po czym odpoczywać. Siedzę tu cały dzień na kanapie czytając, popijając wino i paląc cygara, a kiedy mi się chce spać to śpię na kanapie, więc nie muszę iść do domu! – Zreflektował się, że krzyczy na tego człowieka, który chciał tylko jego dobra, więc dodał – ale dziękuję za troskę.

    Ochroniarz wyszedł i Luca zamknął za nim drzwi na klucz. Wrócił i usiadł na kanapę, zaraz dołączyła do niego naga Giulia, która usiadła obok niego. Przytulił ją i zaczęli się namiętnie całować. Po niedługim czasie, nie przerywając pocałunku, Giulia położyła się na kanapie, a Luca na niej. Opuścił spodnie i wszedł w Giulię swoim cały czas sztywnym penisem. Obydwoje poruszali biodrami i głośno oddychali. Kochali się coraz mocniej, cały czas pieszcząc nawzajem swoje ciała, aż po jakichś 10 minutach cipka Giulii w wyniku orgazmu zaczęła lekko się zaciskać na penisie Luki, co jego także doprowadziło do orgazmu. Całe jego nasienie zostało „wessane” do jej pochwy. Następnie Luka wstał, a Giulia oblizała swoimi gorącymi ustami jego penisa, podczas, gdy z jej muszelki wyciekała jego sperma. Następnie Giulia założyła koszulę nocną a jej kochanek podciągnął spodnie, po czym usiedli koło siebie przytuleni na kanapie i długo rozmawiali, aż w końcu wyczerpani obydwoje zasnęli.

    Następnego dnia wieczorem Giulia zaprosiła Lucę na górę, do swojej sypialni. Powiedziała, że chce, by zrobili sobie taką dwuosobową biesiadę. Luca przyszedł i zastał Giulię bardzo elegancko odstrojoną – włożyła swoją najlepszą, odsłaniającą ponad połowę uda suknię, na nogach miała seksowne pończochy i buciki na obcasie. Twarz miała umalowaną i jak zawsze uroczą. Na stole stały dwie butelki wina i dwie szklaneczki. Była też misa ze spaghetti i różne inne smakołyki. Luca przywitał się ze swoją kochanką, całując ją delikatnie w usta, a następnie usiadł na krześle przy stole. Giulia puściła głośno muzykę, przysunęła swoje krzesło bliżej niego i również usiadła. Biesiadowali tak jedząc, pijąc i rozmawiając wesoło przez jakąś godzinę. Luca cały czas spoglądał na nogi siedzącej obok Giulii – bardzo podniecał go kawałek uda, który było widać pomiędzy podwiniętą wysoko suknią a końcem jej pończochy. Giulia zauważyła, że widok ten działa na Lucę i specjalnie co chwilę zakładała nogę na nogę, zmieniając je przy tym co chwilę. Po godzinie Giulia zdjęła buty, mówiąc, że ją gniotą, po czym położyła swoje stopy na nogach Luki i kazała mu je wymasować. Luca bardzo chętnie się za to zabrał, a masując zaglądał pod jej suknie, pod którą widział jej białe majtki. Ponieważ obydwoje już się najedli do syta, gdy Luca skończył masaż, wstali i przenieśli się na łóżko Giulii, gdzie było im wygodniej siedzieć. Giulia oparła głowę o ramię Luki, a ten ją czule objął, i tak siedząc rozmawiali i pili wino. Z każdą chwilą czuli coraz większe podniecenie. Zaczęli się bardzo namiętnie i długo całować. Po jakimś czasie Luca, nie przerywając pocałunku, zaczął rozpinać suknię Giulii. Ta z kolei zdjęła jego marynarkę, a następnie krawat i koszulę. Za chwilę Luca siedział cały nagi, tak jak go Pan Bóg stworzył, a Giulia została w majtkach, staniku i pończochach. Całujący ją bez przerwy Luca pieścił ją rękami po całym ciele, podczas gdy ona bawiła się jego twardym jak kamień penisem. Obydwoje byli tak podnieceni, że czuli, iż zaraz eksplodują. Luca przerwał pocałunek i zszedł ustami do jej piersi. Zębami zsunął jej stanik w dół, rękami nieudolnie próbując go rozpiąć. Giulia, czując, że Luca nie może zdjąć jej stanika, sama to zrobiła, podczas gdy on ssał jej sterczące sutki. Następnie rękę włożył jej do majtek i masował jej muszelkę. Gdy wsadził jej palec do środka, wydała z siebie głośne jęknięcie podniecenia. Przez chwilę robił jej dobrze palcami, a ona krzycząc, wbijała paznokcie w jego plecy. W końcu Luca poczuł, że zaraz nie wytrzyma tego podniecenia. Ściągnął majtki Giulii, posadził ją na swoich kolanach, sięgnął ręką do stołu i wziął stojącą na nim oliwę z oliwek. Polał ją sobie na kutasa, następnie rozsmarował po nim ręką dla lepszego poślizgu i wszedł w siedzącą mu na kolanach Giulię od tyłu. Wydała z siebie głośny krzyk, ponieważ ją to zabolało.

       – Boli cię? Jak tak, to możemy tego nie robić. – powiedział Luca dysząc.

       – Rób to! – odpowiedziała jękliwie Giulia.

    Słysząc to, Terello wbił się w nią do końca, i również wydał z siebie westchnienie rozkoszy. Giulia poruszała miednicą to w górę, to w dół, Luca dopasował swoje ruchy do jej. Jedną rękę położył na jej cipce, a drugą masował jej uda. Giulia położyła swoją rękę na jego, i doprowadzała się nią do orgazmu. Tego było dla Luki za wiele – po paru minutach wytrysnął swoim nasieniem do odbytu Giulii. Czuł się wspaniale. Giulia, która doszła niedługo po nim, również. Po wszystkim zeszła z niego, i obydwoje zmęczeni położyli się na łóżku. Tej nocy kochali się jeszcze wiele razy.

    *    *    *

    Minął tydzień, odkąd Luca Terello zamieszkał w domu Fernazzich. Wojna z rodziną Mannare rozpętała się na dobre – zginęło w niej dwóch ludzi Paola i pięciu ludzi Dantego Mannare. Obydwie strony już prawdopodobnie zapomniały, że początkowo chodziło o niewielkie wpływy z pewnego targowiska, teraz chodziło już tylko o honor. Paolo Fernazzi nie zdawał sobie sprawy, że gdyby oddał Mannaremu to targowisko, jego honor ucierpiałby dużo mniej niż teraz – przez to, że musiał się wyprowadzić, jego żona zdradzała go z jednym z jego ochroniarzy, Lucą Terello. Tego dnia Luca musiał pojechać do miasta, żeby zrobić drobne zakupy dla siebie i dla pani Fernazzi. Zazwyczaj to jego ludzie przywozili im zakupy, ale dziś Luca musiał zakupić jeszcze prezerwatywy, a przecież nie mógł tego zlecić swoim ludziom, gdyż domyśliliby się, że sypia z żoną ich i swojego szefa. Terello wyszedł z domu i wsiadł do swojego wozu. Odpalił go, następnie wolno wycofał przez bramę i ruszył drogą w kierunku centrum miasteczka Ciaculli. Po drodze wyprzedził go duży, czarny Ford, który zaraz po wyprzedzeniu zwolnił i nie pozwalał mu jechać szybciej. Po chwili Luca zobaczył, że za nim jedzie taki sam Ford jak przed nim. Luca zaniepokoił się nieco i spróbował wyprzedzić zagradzający mu drogę samochód, lecz ten zahamował z piskiem i stanął w poprzek jezdni, blokując cały przejazd. Luca szybko wrzucił wsteczny bieg i próbował uciec wycofując się, lecz jadący za nim samochód również zagrodził drogę stając w poprzek. Luca szybko wyciągnął z wewnętrznej kieszeni marynarki swój pistolet, lecz było już za późno na cokolwiek. Z obydwu samochodów wyszło po czterech ludzi, mierzących do niego z karabinów. Luca odłożył broń i uniósł ręce do góry, by pokazać, że się poddaje. Jeden z celujących do niego mężczyzn otworzył drzwiczki jego auta i kazał mu się przesiąść na tylne siedzenie. Luca domyślał się, że to ludzie Dantego Mannare i że zamierzają go zabić. „Nie trzeba było ruszać tyłka z domu tylko siedzieć tam z moją piękną Giulią…” – pomyślał sobie. Przesiadł się posłusznie na tylne siedzenie, a obok niego usiadł młody mężczyzna. Za kierownicą siadł starszy, przysadzisty człowiek z łysą głową i okularami przeciwsłonecznymi na nosie. Na przednim siedzeniu pasażera siedział człowiek w kapeluszu, i cały czas celował do Luki z pistoletu. Ludzie ci zabrali broń Terella i samochód ruszył. Dwa samochody z których wysiedli owi gangsterzy ruszyły za nim. Siedzący obok Luki młody człowiek przemówił:

       – Jestem Dante Mannare, zapewne o mnie słyszałeś.

       – Tak, słyszałem – odpowiedział Luca, wzdrygając się.

       – Spokojnie, nie chce cię zabić. Gdybym chciał to zrobić, już dawno gryzłbyś ziemię. Chcę ci tylko złożyć pewną propozycję. Możesz zarobić dużą sumkę, Terello.

       – Co to za propozycja? – spytał Luca.

       – Czy wiesz, gdzie się ukrywa Fernazzi?

       – Nie mam pojęcia.

       – Ale komuś zapewne to zdradził. Orientujesz się, kto mógłby to wiedzieć?

       – Przykro mi, chciałbym pomóc, ale naprawdę nie wiem. Mój szef jest ostrożny i nie rozpowiada na prawo i lewo gdzie się ukrywa.

       – A czy jakbyś się dowiedział, to dałbyś mi znać?

       – A ile bym za to dostał?

       – Hehe, konkretny facet. – zaśmiał się Mannare. – sto tysięcy by cię zadowoliło?

       – Sto tysięcy lirów? Chyba za słabo mnie pan ocenia.

    Dante uśmiechnął się.

       – Nie mówię o lirach. Mówię o dolarach. – rzekł.

    Luca Terello gwizdnął z wrażenia.

       – Spora sumka – powiedział, uśmiechając się przyjaźnie – może pan na mnie liczyć.

       – Cieszę się. Jak się czegoś dowiesz, dzwoń pod ten numer. – mówiąc to, Mannare dał mu kartkę z zapisanym numerem telefonu, którą Luca schował do kieszeni marynarki.

    Samochód wyjechał na odludzie kawałek za miastem, by nikt nie mógł zobaczyć Luki Terello razem z Dantem Mannare, ponieważ ktoś by mógł ich rozpoznać i domyślić się, że Luca przekazuje informacje wrogowi swojego szefa.

       – Tu się pożegnamy. Liczę na ciebie – rzekł Dante, wychodząc razem ze swoimi ludźmi z samochodu Luki i przesiadając się do jednego ze swoich aut. Luca poczekał, aż odjadą, a następnie ruszył w kierunku centrum Ciaculli, by zrobić zakupy. Po drodze myślał nad propozycją Dantego Mannare. Nie miał zamiaru z niej skorzystać, mimo, że proponowana przez niego kwota była kusząca. Powiedział mu że się zgadza tylko dlatego, że bał się, iż mogą go zabić, jeśli się nie zgodzi.

    Po powrocie do domu Giulii Fernazzi, Luca zastał ją czytającą książkę i palącą papierosa na kanapie w salonie. Ucałował ją, po czym powiedział, że musi wziąć kąpiel.

       – Mogę ci pomóc się wykąpać – zachęcała go Giulia.

       – Było by mi bardzo miło – uśmiechnął się do niej Terello.

       – Ale pod warunkiem, że ty w zamian wykąpiesz mnie.

       – Z największą chęcią.

       – Więc chodźmy na górę do mojej wanny.

    Udali się do łazienki Giulii, gdzie rozebrała ona Lucę, który następnie rozebrał ją. Giulia napuściła wody do wanny, dodając do niej pachnącego olejku. Weszli do wanny, Giulia wzięła do ręki mydło, i zaczęła mydlić ciało Luki, który był coraz bardziej podniecony. Wielką przyjemność sprawiło mu, gdy mydliła swoimi delikatnymi rączkami jego nabrzmiałe prącie. Umyła go całego po czym on, wywiązując się z umowy, zaczął myć dokładnie jej pachnące ciało. Najwięcej czasu poświęcił oczywiście na mycie piersi, cipki oraz pośladków. Gdy już oboje umyli nawzajem swoje ciała, Luca usiadł w wannie, opierając się o jej tylną ścianę, a Giulia oparła się o niego. Jego sterczący penis dotykał dołu jej pleców, którymi co chwilę poruszała, moszcząc się wygodnie. Zapach olejku rozgrzewał ich i działał na nich podniecająco. Luca pieścił dłońmi piersi siedzącej przed nim Giulii, prąciem ocierając się o jej plecy. Po jakimś czasie Giulia odwróciła się przodem do Luki i przysunęła swoje ciało do niego tak blisko, jak tylko mogła, oplatając jego biodra swoimi długimi nogami. Luca czuł na swojej twarzy jej oddech, jej piersi przylegały mocno do jego klatki, a nabrzmiała cipka ocierała się o jego penisa. Giulia wprowadziła jego członka do siebie. Całując gorąco Lucę, Giulia poruszała leciutko biodrami, co doprowadziło obydwoje ich do szczytowania, a rozkosz była zwielokrotniona przez gorącą wodę, w której się znajdowali.

    *    *    *

    Dzień był pochmurny i zimny jak na Sycylię. Paolo Fernazzi, który przed chwilą wrócił ze spotkania w sprawie przerzutu sporej ilości broni do Neapolu, siedział teraz w swojej kryjówce razem ze swoim doradcą i czterema caporegimami – szefami podwładnych mu regimentów. Kończyli właśnie jeść pyszną pizzę, kiedy Fernazzi rozkazał jednemu ze swoich caporegimów, Domenicowi Altiemu, by sprowadził do kryjówki Lucę Terello. Chciał, by to właśnie Luca, razem z paroma innymi ludźmi, zajął się owym przerzutem broni. Luca pracował dla niego już dość długo i nigdy go nie zawiódł, więc nie bał się, że mógłby komuś zdradzić jego kryjówkę. Zresztą gdzie by znalazł tak dobrą pracę jak miał u pana Paola.

       – Przyprowadź go tu dziś wieczorem, muszę z nim omówić parę spraw i wydać mu odpowiednie polecenia. Przy okazji dowiem się od niego co słychać w moim domu.

       – Dobrze, panie Fernazzi, zaraz po niego pojadę.

    Alti skończył jeść i wyszedł z mieszkania.

    Dwa dni po rozmowie z Dantem Mannare, Luca usłyszał głośne pukanie do drzwi domu Fernazzich. Myślał, że to znowu któryś z jego ludzi pilnujących domu przychodzi w jakiejś błahej sprawie, więc jako że był właśnie w trakcie stosunku z Giulią Fernazzi, nie chciało mu się przerywać, by otworzyć, lecz na swoje szczęście jednak zdecydował się zejść i wpuścić pukającego. Okazało się, że to Domenico Alti, ważny człowiek, którego przysłał sam pan Fernazzi. Alti kazał Luce szybko się zebrać i jechać z nim, gdyż Paolo Fernazzi chciał się z nim widzieć. Luca pobiegł na górę, wziął swój pistolet, i wiążąc sobie krawat oznajmił Giulii, że niestety nie mogą teraz dokończyć tego co robili, gdyż jej mąż go pilnie wzywa. Zawiedziona Giulia, po wyjściu swojego kochanka, musiała zadowolić się sama. Alti zawiózł Lucę do kryjówki Paola Fernazziego. Terello przywitał się ze swoim szefem, ten poczęstował go winem i dobrym, kubańskim cygarem, i po wymienieniu uprzejmości mężczyźni zabrali się do omawiania interesów. Luca, ku swemu zdumieniu, ze smutkiem przyjął informację, że musi na parę tygodni wyjechać do Neapolu, by dopilnować interesów swojego szefa. Powinno go to ucieszyć – znaczyło to dla niego duży zarobek i zdobycie jeszcze większego zaufania swojego szefa. Tylko ile można zdobywać zaufanie? Luca od paru lat zdobywał zaufanie szefa, a ten go już od bardzo dawna nawet nie awansował. „Po co mi to?” – myślał Luca. „Ile można poświęcać się pracy? Czas zająć się sobą”. Niestety, nie mógł przecież odmówić panu Fernazziemu. To, że dla niego pracował, wiązało się z tym, że musi wypełnić każde jego polecenie. Nie mógł też „zwolnić się” z pracy u niego, bowiem stara zasada mafii zakazywała wycofywania się z niej – jak zostało się mafiosem, to było się nim do końca życia. Luca więc zgodził się wyjecha

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Timona Portella

    BROTTI

  • Moja siostra i jej kolezanka w rajstopach

      Historia którą opisałem jest prawdziwa. Wszystko co jest tu opisane miało naprawdę miejsce. Mogą jedynie różnić się niektóre drobne szczególiki, gdyż od tamtego czasu minął prawie rok, a pamięć jest zawodna.

     

          Było lato. Miałem 17 lat. Pojechaliśmy całą rodziną nad morze – Ja, Mama i Tata. Siostra została u koleżanki i miała następnego dnia razem z nią do nas dojechać. Nad morze dotarliśmy wieczorem. Ja przez całą podróż myślałem tylko o ruchaniu i tylko czekałem żeby w końcu wejść pod prysznic i zwalić sobie konia. Gdy to zrobiłem to zaraz poszedłem spać. Następnego dnia poszliśmy nad morze, pozwiedzaliśmy i tak zleciał cały dzień. Wieczorem rodzice pojechali odebrać ze stacji moją siostrę i jej koleżankę – Karolinę. Ja w tym czasie włączyłem sobie pornosa na komórce i waliłem konia. Asia (moja siostra) znały się z Karolinką od dawna, Karolina często przychodziła do nas do domu i moi rodzice ją lubili więc pozwolili Aśce zabrać ją razem z nami na wyjazd. Cieszyłem się ponieważ Karolina zawsze mnie podniecała i miałem nadzieje że jak pójdziemy wszyscy razem na plażę to będę mógł sobie popatrzyć na nią jak się opala w stroju kąpielowym. Poza tym Karolinka zawsze nosiła dość krótkie spódniczki i na nóżkach rajstopy, co mnie bardzo podniecało (nawiasem mówiąc to moja siostra jest winna temu że rajstopy mnie tak podniecają bo po domu często chodzi w samych rajstopach, majtkach i koszulce, i parę razy miałem okazję pomacać sobie jej nóżki w rajstopkach, i teraz bardzo mnie to jara). Jak przyjechali ze stacji to myślałem że się spuszczę na sam widok dziewczyn (Aśki i Karoli). Moja siora – miniówka, japonki i krótka koszulka. Karolinka – również miniówka, na nóżkach jak zwykle rajstopki, adidasy i także dość krótka koszulka. Przywitałem się z nimi i zaraz poszły do pokoju w którym miały nocować. Wieczorem jeszcze z parę razy je widziałem – na kolacji, jak szły się kąpać, za każdym razem pobudzały moją wyobraźnię. Kiedy ja się poszedłem kąpać to oczywiście zwaliłem se pod prysznicem gruchę wyobrażając sobie jak dotykam przez rajstopy nóg i pośladków Karolinki. Potem wszyscy poszli spać. Następnego dnia (była to niedziela) starzy wstali wcześnie żeby iść do kościoła. Ja nie chodziłem do kościoła więc zostałem w domu. Dziewczyny jeszcze spały (bo wieczorem gadały do późna) i miały iść razem na wieczorną mszę. Więc jak starzy sobie poszli, ja sobie siedziałem sam i jadłem śniadanie. Po chwili usłyszałem z pokoju dziewczyn ich głosy – znaczy się że już wstały. Po paru minutach wyszła z pokoju Karolina w koszuli nocnej. Powiedziała mi cześć, ja jej odpowiedziałem, i poszła do łazienki. Jak wyszła z łazienki była już ubrana – jak zwykle krótka spódniczka i rajstopki. Siadła koło mnie przy stole i zaczęła jeść swoje śniadanie (mama przed wyjściem przygotowała dla wszystkich). Zaraz z pokoju wyszła moja siostrzyczka i też poszła do łazienki. Ja kończyłem już śniadanie, ale specjalnie jadłem jak najwolniej żeby jak najdłużej siedzieć koło Karoliny i patrzyć sobie na jej nóżki. Pała mi stała. Karolina nagle odwróciła się do mnie i chyba zauważyła że ciągle się patrzę na jej rajstopy, mimo że szybko odwróciłem głowę. Ale zaraz znowu nie mogłem się powstrzymać i zacząłem znowu gapić się na te piękne piętnastoletnie nóżki w rajstopkach. Karola popatrzyła mi w oczy, a mi się zrobiło głupio. Nic nie mówiąc wzięła moją rękę i położyła ją na swojej prawej nodze. Powoli zabrałem rękę bo trochę się wstydziłem ale ona znowu położyła ją na swojej nóżce i trzymając ją zaczęła dotykać się moją ręką po nogach. Byłem tak podniecony że myślałem że zaraz się spuszczę. Zacząłem macać ją po udach przez rajstopy. Szedłem ręką coraz wyżej i zacząłem podwijać jej spódniczkę. To było bardzo podniecające. Karolinka się uśmiechała. Niestety zaraz usłyszeliśmy że Aśka wychodzi z łazienki. Karolinka powiedziała: „Dobra, starczy na razie bo Aśka zobaczy, potem sobie jeszcze podotykasz”. Wkurzyłem się że siostra mi wszystko zepsuła, ale już nie mogłem doczekać się tego „potem”. Gdyby nie to że byłem już podniecony tak że bardziej się nie dało, to na widok siostry podnieciłbym się jeszcze bardziej. Wyszła z łazienki w samych majteczkach i staniku i przeszła tak do swojego pokoju. Ubrała się tam, ja w tym czasie znowu położyłem rękę na nodze Karoliny i chwilkę ją jeszcze podotykałem. Żadne z nas nic nie mówiło. Zaraz Asia wyszła z pokoju, niestety nie była w spódniczce tylko w krótkich spodenkach. Ja zabrałem rękę z nogi Karoliny, a że skończyłem już jeść to wstałem i wyszedłem przed dom. Miałem wielką ochotę iść do łazienki i zwalić konia, ale wstydziłem się, bo wiedziałem że jakbym poszedł do łazienki to Karolina wiedziałaby w jakim celu. Myślałem jak by tu zrobić tak żebyśmy byli sami z Karolinką ale nic nie wymyśliłem. Po jakimś czasie wszedłem z powrotem do domu. Dziewczyny już zjadły i były w swoim pokoju. Słyszałem jak się śmieją. Pomyślałem sobie że skoro nie wiadomo kiedy uda mi się znowu macać Karolinę to na razie sam sobie zrobię dobrze, to mi ulży i przynajmniej nie będę cały czas myślał o niej. Byłem tak podjarany sytuacją z nogami Karoliny że dojście do orgazmu zajęło mi tylko około 15 sekund. Potem położyłem się na łóżku i tak sobie leżałem. Zaraz wrócili rodzice z kościoła i powiedzieli żebyśmy się wszyscy szykowali bo zaraz idziemy na plażę. Mi się nie chciało iść, w ogóle mi się nic nie chciało, ale zgodziłem się. Poszliśmy wszyscy, moja siostra była ubrana tak samo jak z rana, Karolina też tylko niestety zdjęła rajstopy, chyba po to żeby nie nabrać sobie do nich piachu. Ale na razie mi to wisiało bo byłem świeżo po waleniu. Na plaży chwilę poleżeliśmy wygrzewając się na słońcu, potem wszyscy poszliśmy popływać, ale woda była zimna i niedługo wyszliśmy. I znowu opalanie. Mi się już nie chciało opalać, pomyślałem sobie że zaraz wrócę sam do domu i pooglądam telewizję. Ale zaraz przyszło mi do głowy że przecież Karolina i Aśka są w samych strojach kąpielowych więc mogę sobie popatrzyć. Położyłem się więc na brzuchu z głową odwróconą w stronę dziewczyn. Widziałem moją siostrę, Karolina leżała za nią i była zasłonięta. Zacząłem wyobrażać sobie że dotykam siostrzyczkę po pupie, po nóżkach, po pleckach i brzuszku, po jej malutkich cycuszkach, potem że wsadzam jej rękę pod majtki. Pała mi stanęła. Potem zacząłem sobie przypominać wszystkie sytuacje kiedy to moja piętnastoletnia siostrzyczka chodziła po domu w samych rajstopach. Przypomniałem sobie też parę sytuacji w których dotykałem moją siostrę po nogach przez rajstopy. Ona tego wtedy nie traktowała jako dotyk seksualny, ja też udawałem że tak tylko sobie dotykam, ale tak naprawdę strasznie się przy tym podniecałem. Te piękne wspomnienia znowu bardzo mnie podnieciły, lecz kiedy sobie przypomniałem dzisiejsze poranne dotykanie nóg Karoliny to myślałem że nie wytrzymam. Wkurzyłem się że mogło być tak pięknie gdybyśmy jeszcze mieli trochę czasu z Karoliną sami dla siebie, a tak nic z tego nie wyszło. Myślałem że już nie nadarzy się kolejna taka okazja. Nie wiedziałem co ma się niedługo wydarzyć. Poleżałem tak jeszcze chwilę i postanowiłem wrócić do domu i znowu sobie zwalić. Zresztą i tak było mi już za gorąco na słońcu. Zapytałem rodziców kiedy mają zamiar wracać. Powiedzieli że jeszcze co najmniej z godzinę chcą się poopalać i potem iść na obiad gdzieś do restauracji. Jak powiedziałem im że idę do domu to Karolina z Aśką zaczęły coś szeptać i zaraz powiedziały że one też już chcą iść bo im za gorąco na słońcu. Karolina pewnie chciała żeby Aśka została a my z nią byśmy sami sobie wrócili i dokończyli to co zaczęliśmy rano, ale niestety ona też chciała wracać. „I znowu nic z tego nie wyjdzie” – pomyślałem. No więc ubraliśmy się i poszliśmy, po drodze Aśka z Karoliną plotkowały o jakichś swoich koleżankach, ja się nie odzywałem. Jak wróciliśmy to Karola poszła pod prysznic a Aśka do ich pokoju, po Karolinie ona miała iść pod prysznic. Pomyślałem sobie że po nich ja też pójdę i się zmasturbuję. Póki co włączyłem sobie telewizor. Jak Karolina wyszła z łazienki to spytała mnie co oglądam. Akurat leciał „Świat według Bundych”. Usiadła koło mnie i powiedziała  że lubi Bundych i też sobie obejrzy. Przypomniałem sobie że Asia ma zaraz iść pod prysznic i zdałem sobie sprawę że zaraz będę sobie macał Karolinkę – byłem wniebowzięty, nadchodzi upragniona chwila! Plus jeszcze to że po kąpieli znowu ubrała na nóżki rajstopki. SUPER!!! Karolinka nie jest głupia, zaplanowała to sobie. I zaraz z pokoju wyszła moja siostrzyczka i poszła do łazienki. Gdy tylko zamknęła drzwi od razu moja ręka powędrowała na nóżkę Karolinki. Powiedziała: „Poczekaj, niech puści wodę” – bała się że Aśka nagle wyjdzie. Ale ja nie czekałem – jeśli wyjdzie to po prostu szybko zabiorę rękę i tyle. Ścisnąłem lekko jej udko. Chwilę ją pogładziłem po rajstopach. Drugą rękę położyłem na drugiej nóżce – na kolanku. Zupełnie zapomniałem o siostrze, o tym że może nagle wyjść z łazienki gdyby jej się coś przypomniało (jeszcze nie było słychać szumu lecącej wody) i żeby było mi wygodniej macać nogi Karoli to zszedłem z kanapy i uklęknąłem przed nią. Zacząłem powoli podwijać jej brązową spódniczkę. Podwinąłem już na tyle że było widać przyciemnienie na rajstopach które zaczyna się prawie przy samej pupce – część majteczkowa. Położyłem twarz na jej udach. Było mi tak przyjemnie… I za chwilę stało się. Nagle otworzyły się drzwi od łazienki i wyszła Asia. Zobaczyła nas w takiej pozycji i speszyła się. Wyjąkała: „ O, sory. Zapomniałam ręcznika”. Ja też się straszliwie zawstydziłem. Zacząłem nieudolnie udawać że coś mi spadło na ziemie i klęczę dlatego że tego szukam. Karolina szybko wyprostowała spódniczkę żeby nie było widać że jest podwinięta. Ale Aśka i tak już wiedziała co się dzieje. Czułem że jestem cały czerwony na twarzy. Spojrzałem na Karolinę – ona też była cała czerwona ze wstydu. Nie wiedziała co powiedzieć, wyjąkała: „cześć Asia”. Aśka przeszła szybko spod łazienki do pokoju, wzięła swój ręcznik i zaczęła iść z powrotem do łazienki. Ja z powrotem usiadłem na kanapie oddalając się od Karoliny. Było mi strasznie głupio, bałem się też że Aśka może powiedzieć rodzicom. Ale w sumie to wstydziłaby się chyba o tym gadać z rodzicami, zresztą po co miałaby to robić. Na wszelki wypadek zawołałem ją jednak żeby pogadać. Sytuacja była głupia i wszyscy byli speszeni.

    – Aśka

    – Co?

    – Sory, ale rozumiesz chyba, każdy czuje popęd seksualny, nam się z Karoliną bardzo tego zechciało – mówiłem cicho i nieśmiało.

    – Spoko

    – Ale nie mów nic rodzicom, ok?

    – A po co miałabym mówić?

    – No nie wiem, tak żeby mi zrobić na złość

    – Nie powiem

    I już wchodziła do łazienki gdy nagle wpadła na pomysł.

    – A mogę popatrzyć? – spytała nieśmiało.

    – Na co?

    – No… jak to robicie…

    – Jak co robimy? – spytała Karolina

    – No… seks

    – Nie uprawiamy seksu, twój brat tylko sobie dotykał moich nóg, nic takiego – odpowiedziała Karola

    – Aha, dobra, sory że spytałam – Aśka źle zrozumiała sytuację, pomyślała że nie chcemy żeby sobie popatrzyła i zaczęła zamykać za sobą drzwi do łazienki.

    Moja siostra mnie podniecała, wiem że to może trochę zboczone ale nic na to nie mogę poradzić. Była jedyną osobą którą tak często widziałem prawie nagą. Zanim zamknęła drzwi powiedziałem do niej: „spoko, możesz sobie popatrzyć”, i przysunąłem się znowu do Karolinki. Asia się uśmiechnęła i wyszła z łazienki. Była w samych majteczkach i staniku – już rozebrana do kąpieli. Usiadła na krześle naprzeciwko nas i powiedziała: „Nie przeszkadzajcie sobie”. Po Karolinie widziałem że chyba nie podobało jej się to że ma nas oglądać moja siostra, w końcu były najlepszymi przyjaciółkami, pewnie było jej głupio. Mi powinno być jeszcze bardziej głupio, bo to przecież moja siostra, ale ta sytuacja jeszcze bardziej mnie podnieciła. Uklęknąłem przed Karoliną i wróciłem do poprzedniej pozycji. Zacząłem lizać jej uda, podwijać spódniczkę, łapczywie macałem jej nóżki. Rozchyliła je trochę, jakby chciała żebym zajął się cipką. Dostałem się ręką do cipki, i przez warstwę rajstop i majtek które były pod spodem zacząłem ją masować. Spojrzałem na twarz Karoliny i zobaczyłem że jest jej dobrze. Porobiłem jej tak trochę, a potem złapałem ją dwoma rękoma za kolano, przyłożyłem do niego swojego kutasa i zacząłem ją ruchać w kolano na klęcząco. Za chwilę wstałem, zdjąłem spodnie, spojrzałem na moją siostrę i zobaczyłem że szybko zabrała rękę ze swoich majtek jak się zorientowała że patrzę. Uklęknąłem znowu, wyjąłem fiuta z majtek i włożyłem go między kolana Karoliny. Przyciskając je rękami do mojej pały zacząłem ruchać ją między kolana. Już prawie bym w ten sposób doszedł, ale nie chciałem jeszcze kończyć zabawy, przecież było tak ciekawie. Wstałem i usiadłem koło Karoliny. Ona masowała się po cipce. Asia wstała i przysunęła się do nas ze swoim krzesłem żeby lepiej widzieć. Zobaczyłem że ma mokrą plamkę na swoich majteczkach. Świadomość że moja siostra jest podniecona jeszcze bardziej mnie podnieciła. Powiedziałem cicho do Karolinki: „Chodź na kolanka”. Usiadła na nich. Przyszedł mi do głowy pomysł. Poprosiłem ją jeszcze żeby na chwilę wstała, zdjąłem sobie gacie i usiadłem. Potem powoli zdjąłem Karolince spódniczkę tak że została w samych rajstopach, majtkach i koszulce. Złapałem ją delikatnie za dupkę, pociągnąłem do siebie i usadziłem na moich kolanach tak, że mój kutas wchodził pomiędzy jej orajstopione uda. Włożyłem rękę pod jej czerwone majteczki. Poczułem że jej cipka jest lekko owłosiona. Znalazłem mokrutką szparkę i wsadziłem tam palec. Poruszyła się i cichutko mruknęła z rozkoszy. Zacząłem ją ruchać między uda wsadzając jej palec do cipki. Powiedziałem do niej szeptem: „Zawsze mnie strasznie podniecałaś. I te twoje rajstopy”. Pocałowałem ją w szyję. Jedną rękę ciągle trzymałem jej w majtkach a drugą macałem po dość dużym jak na jej wiek cycku. Zaczęła jęczeć z rozkoszy, chyba już dochodziła. Ja też już dochodziłem. Moja siostra zapytała nagle: „A ja?” i zaraz po tym pytaniu wytrysnąłem na rajstopy Karoliny. Było tak dobrze że aż wydałem z siebie jęk. Ona

     

    też jęczała i się wiła. Po moim wytrysku powkładałem jeszcze chwilkę palca do jej cipki bo widziałem że jest jej dobrze. Za chwilkę przestała jęczeć i powiedziała że starczy. Moja siostra poczuła się chyba urażona że nie odpowiedziałem na jej pytanie i powiedziała: „dobra nie to nie”. Karolina wstała, westchnęła i zaczęła wcierać sobie w rajstopy moją spermę. Ja podszedłem do siostry, kucnąłem przy niej, złapałem ją za gołe udo i zapytałem:

    – Ale co, „nie to nie”?

    – Pytałam czy mną też się zajmiesz tak jak Karoliną a ty nie odpowiedziałeś.

    – A chciałabyś? – już się napaliłem

    – No…

    – Sorka, ale widziałaś że akurat jak o to pytałaś to miałem orgazm…

    – Pierwszy raz widziałam męski orgazm. To jak?

    – Bardzo chętnie Asiu się tobą zajmę.

    Pomyślałem sobie że nie mogę przepuścić takiej okazji, przecież tyle razy marzyłem o seksie z własną siostrą. Tylko że był problem. Byłem świeżo po orgazmie i mój fiut był zmęczony, i nawet dotykanie ciała Asi nie sprawiało mi w tej chwili aż takiej radości. A to był już drugi orgazm tego dnia bo z rana strzepałem sobie gruszkę. Fakt że parę razy udawało mi się zwalić konia 3 razy w jeden dzień, ale to były dłuższe odstępy czasu. Powiedziałem jej: „ Wiesz co, muszę chwilkę odpocząć, mój fiut się zmęczył tym orgazmem”. Asia powiedziała mi że rozumie bo czasem robi sobie palcówkę i wie jak to jest od razu po orgazmie. Ale wiedziałem że nie mogę długo czekać bo mogą wrócić rodzice i będzie lipa. Właśnie mijała godzina odkąd poszliśmy z plaży, a oni mówili że jeszcze godzinę chcą tam zostać. Poszedłem przekręcić klucz w drzwiach  żeby nie było tak że nagle wejdą i zastaną mnie i Aśkę ruchających się. Chyba by się wtedy nas wyrzekli… Fiut mi już zwiotczał i zechciało mi się lać więc poszedłem do kibla. Zlałem się i wróciłem do siostry. Ona akurat gadała z Karoliną na temat kazirodztwa:

    – Ale to jest normalne żeby siostra z bratem? – pytała Asia

    – Nie wiem… – odpowiedziała Karola

    – Trochę mi głupio przed tobą…

    – E tam, spoko, gdybym ja miała takiego brata to też bym się z nim ruchała, hehe.

    – Ale nie powiesz nic dziewczynom ? – Asia bała się że Karolina wygada się przed ich wspólnymi koleżankami

    – No co ty, jasne że nie

    – Dzięki – powiedziała Asia i dała jej buzi w policzek

    Usiadłem koło nich na kanapie. Objąłem siostrę jedną ręką a drugą położyłem na jej brzuszku i szedłem nią powoli do góry, do cycków. Powiedziałem do niej: „ Nawet nie wiesz ile razy marzyłem o takiej sytuacji z tobą…” I położyłem rękę na jej staniczku. Zsunąłem go z jej piersi w dół i zobaczyłem dwa malutkie ale za to bardzo piękne cycuszki ze sterczącymi suteczkami. Pała znowu mi powoli stawała. Cały czas byłem goły, bez gaci, Asia popatrzyła na mojego kutasa i dotknęła go. To było bardzo przyjemne. W tym momencie zadzwonił mój telefon. Musiałem wstać i odebrać – to była mama. Powiedziała że właśnie zbierają się z tatą do wyjścia z plaży i potem idą na obiad i zapytała czy dojdziemy do nich. Powiedziałem że jeszcze nam się nie chce jeść i że później sami sobie pójdziemy na obiad. Spytałem się kiedy wrócą żeby wiedzieć ile czasu mamy z Asią. Powiedzieli że jeszcze co najmniej godzinę bo zanim zbiorą się z plaży, dojdą do restauracji, zamówią, poczekają i zjedzą to tyle na pewno

     

    minie. Po rozmowie z mamą wróciłem na kanapę i usiadłem koło Asi. Karolina siedziała koło niej, cały czas bez spódnicy i patrzyła na mojego fiuta. Powiedziałem im że mamy jeszcze godzinkę na nasze zabawy więc jest luz. Położyłem Asię na kanapie i powiedziałem:

    – Pamiętasz jak często chodziłaś po domu w samych rajstopach?

    – No… tak jest wygodnie.

    – A pamiętasz jak wtedy często dotykałem twoich nóg, gładziłem je i udawałem że sprawdzam czy to rajstopy czy gołe nogi?

    – Pamiętam, często to robiłeś

    – Dlatego że mnie to bardzo podniecało, te twoje nóżki i jeszcze na nich rajstopki, mmmmm – i zacząłem lizać ją po udzie

    – Aśka weź sobie ubierz rajstopy skoro to tak podnieca twojego brata – wtrąciła się Karolina.

    – Nie zabrałam żadnych ze sobą, chyba że mi pożyczysz, ty zawsze masz ich pełno.

    – Pożyczyłabym Ci, jasne, ale zabrałam ze sobą tylko dwie pary, te co nosiłam wczoraj to rano wyprałam i są jeszcze mokre no i drugie mam na sobie.

    – E to lipa

    – Mogę Ci dać te co mam na sobie jeśli chcesz.

    – Nie no dobra, damy rade bez, hihihi.

    – Asia, no weź ubierz rajstopy Karoliny, proszę, będzie fajnie – powiedziałem.

    – No dobra, to daj te rajstopy – powiedziała Aśka

    – Spoko – powiedziała Karolina i zaczęła zdejmować swoje rajstopy.

    Przestałem lizać udo Asi i wziąłem do ręki jej lewego cycuszka. Zacząłem go pieścić całą ręką, ściskać za sutka i tak na zmianę. Drugiego cycka wziąłem do ust i mocno go ssałem. Asia ma małe cycunie więc całego miałem w ustach. Potem wypuściłem go z ust tak że został mi w buzi tylko sutek. Mocno go ssałem, a rękę włożyłem pod jej majteczki i masowałem całą ręką jej mokrą cipeczkę. Nie jęczała tak jak Karolina, chyba się wstydziła, ale widziałem po wyrazie twarzy i po tym ze zaczęła się wić że jej było dobrze. Karolina powiedziała: „Macie” i rzuciła Aśce na nogi swoje noszone rajstopy. Wyjąłem rękę z majtek siostry, wypuściłem z buzi jej pierś (ssałem tak mocno że aż była czerwona w tym miejscu) i wziąłem rajstopy Karoliny. Asia się podniosła żeby je sobie nałożyć ale powiedziałem że ja jej nałożę. Wystawiła więc nóżkę. Zapytałem czy mogę jej najpierw ściągnąć majtki. Powiedziała cicho że się wstydzi, ale powiedziałem że nie ma czego, na pewno ma ładną muszelkę i zacząłem jej ściągać brązowo żółte majteczki. Zdjąłem i popatrzyłem na jej cipeczkę. Byłą leciutko zarośnięta rzadkimi włoskami. Dotknąłem jej nosem. Popatrzyłem na nią jeszcze raz, była bardzo ładna, po czym zacząłem zakładać Asi rajstopy. Na jedną nóżkę, potem na drugą, potem wstała i naciągnąłem je na goła dupkę. Moja siostra była wyższa i chudsza od Karoliny, nogi też miała dłuższe i dużo chudsze więc rajstopy Karoliny były na niej trochę luźne i trochę za krótkie. Ich krok nie dochodził do samej cipki tylko był trochę niżej. Pomasowałem ją po cipce przez rajstopki. Potem jeździłem rękami po całych nogach, od stóp do pośladków, nie mogąc się tym nasycić. Gdy już się nasyciłem to stanąłem za Asią, dotknąłem fiutem do jej orajstopionej dupeczki, złapałem ją za cipkę i zacząłem ruchać jej dupę przez rajstopy. Już prawie doszedłem ale przerwałem. Położyłem Asię na kanapie, brzuszkiem do góry. Spojrzałem na Karolinę która trzymała rękę w majtkach i masowała się po cipce. Powiedziała: „Znowu się podnieciłam” i uśmiechnęła się. Podszedłem do niej,

     

    zdjąłem jej koszulkę, potem stanik i na koniec majteczki. Chciałem sobie popatrzeć na jej gołe ciałko. Polizałem chwilę jej cycki, miała dużo większe niż moja siostra. Pomacałem jej cipkę, pośladki, gołe uda. Całą ją zmacałem po czym wróciłem do siostry która leżała dalej na plecach. Położyłem się na niej, włożyłem fiuta między jej uda, rękami złapałem za cycuszki, i zacząłem ruchać ją między uda. Ona włożyła sobie rękę pod rajstopy i wkładała sobie palec do cipki. Po jakichś 30 sekundach dostała orgazm, cicho zajęczała i mocno zacisnęła nogi na moim kutasie. Czułem że niedługo też dojdę. Moja siostra wiła się pode mną z rozkoszy. Skończył jej się orgazm a ja ją dalej ruchałem między uda. Koło nas siedziała Karolina i patrząc na nas robiła sobie palcówkę a drugą ręką ściskała mój pośladek. Dostała orgazm chwilę po mojej siostrze, zawyła, potem puściła mój pośladek. Ja dalej ruchałem siostrzyczkę między uda macając jej cycki i było mi tak dobrze jak nigdy dotąd. I niedługo po Karolinie ja również dostałem orgazm, sperma poleciała na kanapę i trochę na rajstopy Karoliny. Było jej mało bo to był już mój trzeci wytrysk tego dnia. Wstałem z mojej siostry, sapnąłem, popatrzyłem na Asię która też się podnosiła, zauważyłem tą spermę na jej nodze i powiedziałem do Karoliny: „Sory, pobrudziliśmy Ci rajstopy…”. Ona odpowiedziała: „Nie szkodzi, było warto poświęcić rajstopy za takie przyżycia. Zresztą i tak będę je nosić”. Siadła koło Asi i wtarła tą spermę w swoje rajstopy które były wciąż na nogach Asi. Ja wytarłem spermę z kanapy. Potem my z Karoliną zaczęliśmy się ubierać a Asia zdejmowała rajstopy Karoliny. Oddała je jej i powiedziała:

    – Dzięki.

    – Nie ma za co – odpowiedziała Karolina i zaczęła zakładać swoje rajstopy.

    Ja podszedłem do siostry która była cała naga, pocałowałem ją w usta i powiedziałem: „Dziękuję Ci Asiu, było super”. Odpowiedziała: „Też Ci dziękuję, mi też było super”, po czym poszła do łazienki żeby się wykąpać. W końcu przecież wszystko zaczęło się od tego że Asia miała się wykąpać… My z Karoliną ubraliśmy się, pocałowaliśmy się z języczkiem i powiedziałem:

    – Tobie też bardzo dziękuję kochanie.

    – Nie ma za co, ja też tobie dziękuję, nie zapomnę tego nigdy.

    – Trzeba będzie to powtórzyć.

    – Pewnie że trzeba będzie – powiedziała Karolina i uśmiechnęła się.

    Wymieniliśmy się z nią numerami telefonów żeby po powrocie znad morza móc się umawiać na ruchanko. Zadzwonił do mnie telefon. To był tata, powiedział że właśnie zjedli z mamą obiad i wracają do domu. Usiedliśmy z Karoliną na kanapie przed telewizorem, przytuliliśmy się, i posiedzieliśmy tak aż Asia wyszła z łazienki. Potem usiadła koło nas i tak siedząc czekaliśmy na powrót rodziców, którzy nigdy nie będą mieć o niczym pojęcia.

    EPILOG:

          Po powrocie znad morza Karolina została moją dziewczyną. Ruchamy się prawie codziennie. Jest trochę zazdrosna o moją siostrę, bo wie że z nią też często się zabawiam, ale aż tak bardzo jej to nie przeszkadza, przecież to tylko seks. Czasem spotykamy się na nasze igraszki we trójkę. Z siostrą nigdy nie dopuściliśmy się penetracji, macaliśmy się, uprawialiśmy petting, ale nigdy nie włożyłem fiuta do jej cipki. Nadal jest dziewicą. Najczęściej uprawiamy seks w pozycji, jak to nazwaliśmy,  „na rodzeństwo” (ona ubrana w rajstopy siada mi na kolanach i bierze mojego fiuta między uda, a ja wkładam jej rękę w majtki, tak jak to robiliśmy z Karoliną nad morzem), lub w pozycji „siostrzanej” (Ona w rajstopach i majtkach kładzie się na łóżku dupą do góry, ja kładę się na niej i rucham ją przez ubranie). Karolina straciła ze mną dziewictwo, a ja z nią prawictwo. Na początku też tylko uprawialiśmy petting, ale po paru tygodniach zacząłem jej wkładać w cipkę.

         I tak się wiedzie nasze spokojne pełne seksu życie. Oby tak było zawsze…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Bad Man

    🙂

  • Uczen aktorki porno – cz. 1

     

    Ktoś pukał do drzwi. Anne szybko zleciała na dół po schodach i otworzyła je. Jej przyjaciółka ujrzała piękną brunetkę z długimi włosami, dużymi piersiami, które jeszcze podskakiwały pod biegu ze schodów, i szerokimi biodrami. Miała na sobie jeansową miniówkę i czarną koszulkę z krótkim rękawem i dużym dekoltem. Anne miała 24 lata, pracowała jako aktorka porno i fotomodelka.

    – Cześć Ann – powiedziała nie mniej piękna blondynka Evelyn

    – Witaj Eve. Masz coś dla mnie? – Evelyn była jej „sekretarką”. Wszystkie zaproszenia i inne oficjalności przechodziły przez nią – Wejdź.

    Evelyn usiadła na kanapie, naprzeciwko wielkiego okna z widokiem na morze.

    – Dość to nietypowe. Dostałam na mój e-mail wiadomość od 16-letniego Mike’a. Tydzień temu stał się sierotą w wypadku samochodowym. Chce żebyś go „przygarnęła”. Mam jego zdjęcia, jest nawet przystojny – podała Anne kilka fotek – W wiadomości pisze, że chciałby kiedyś pójść w twoje ślady.

    – To zgodne z prawem? Znaczy, że on tu zamieszka i będę go, hmm… uczyć – powiedziała Anne z małym uśmiechem.

    – Według nowego prawa, jest już pełnoletni. Ja nie widzę problemów.

    – W takim razie chcę się z nim spotkać.

    – Nie ma sprawy. Pójdę po niego – Eve wyszła na kilka chwil po czym wróciła z Mikiem.

    – Cześć – przywitał się

    – Chodź za mną. Eve, możesz iść z nami.

    Skierowała się na górne piętro i otworzyła drzwi do jednego z pokoi. Mike wszedł za nią, zaraz potem Evelyn. Chłopak zaczął się rozglądać zdezorientowany. Anne podeszła do niego i zdjęła spodnie, potem bokserki. Chłopak się zarumienił i spuścił wzrok.

    – Co o tym myślisz Eve.

    – Trochę pracy i będzie nieźle.

    – W takim razie, Mike’u, możesz zostać. Będziesz tu mieszkał, tym pokoju. Zaczniemy pracę jutro.

    ***

    Mike zszedł po schodach na dół, gdzie Ann przygotowała jajecznicę.

    – Dzień dobry A… proszę pani.

    – Mów mi Ann. Tak będzie łatwiej – odpowiedziała z uśmiechem. Podobał się jej ten chłopak. Uprzejmy, grzeczny, ładny – Usiądź, ale poczekaj z jedzeniem – powiedziała, podsuwając mu pod nos talerz jajecznicy, po czym poszła do łazienki. Zaraz potem wróciła rozcierając dłonie.

    – To jakaś maść?

    – Tak, kupiłam kiedyś w necie, ale mi nie była potrzebna. Jednak zachowałam na wszelki wypadek. Dzięki temu twój „przyjaciel” stanie się większy. Zsuń spodnie, proszę.

    Posłusznie zrobił o co go prosiła. Nie wstydził się. Anne nie wiedziała dlaczego, ale to dobrze, że tak się stało.

    – Teraz musisz sprawić, by trysnął – to mówiąc zdjęła koszulkę i stanik. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Mike zaczął sobie walić, patrząc jak zaczarowany na piękne, okrągłe piersi. W międzyczasie wstał i podszedł do Anne. Jedną ręką walił, drugą macał jej cycuszki. I wytrysnął. Prosto w dwie, duże kule. Anne nie zwlekając klękła  i wylizała resztki spermy. Potem wtarła maść.

    – Rób tak regularnie. Jeśli będę w domu, sama o to zadbam. Konieczne jest, by robić to dopiero po wytrysku. Po tygodniu powinieneś widzieć efekty. Po kolacji przyjdę do ciebie i pogadamy, co ty na to?

    – Jasne. Ann, dziękuję ci.

    – Nie ma za co. Naprawdę. Czasem brakuje mi kogoś do towarzystwa. Chodź, umyjesz mnie.

    – Ale…

    -Co? To ty pobrudziłeś – powiedziała z uśmiechem. Więc poszedł za nią do wanny i nalał jej wody. Wanna była duża, więc Ann zaproponowała wspólną kąpiel. Mike dokładnie wymył jej piersi, ciesząc się ich widokiem. Jego penis cały czas stał przy tej kąpieli. Gdy Anne się położyła, on pierwszy raz zobaczył jej szparkę w całej okazałości. Widział ją na filmach wiele razy, ale to nie to samo.

    – Czy mogę… – wyobrażał sobie wiele razy jak ją liże, doprowadzając swoją gwiazdeczkę do orgazmu.

    – Nie teraz. Kiedy ci już urośnie, zaczniemy robić takie rzeczy, jeszcze nie teraz.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    XXX

    Wygląd Anne jest wzorowany na Alecie Ocean

  • Zyciowa historia

    Anioł. Tak nazywałem swoją żonę. Najwspanialszą kobietę na świecie. Do końca życia nie zapomnę jej pięknej twarzy. I tego uśmiechu, który oglądałem codziennie rano przez pięć lat. 
    Poznałem moją żonę w wieku 20 lat, gdy byłem na studiach. Judyta – bo tak miała na imię, studiowała ekonomię, ja natomiast podjąłem się studiowania prawa. 

    Mieszkałem w akademiku, a moja ukochana wynajmowała małą kawalerkę. 
    Poznaliśmy się zupełnie przypadkiem na jednej ze studenckich imprez. Gdy ujrzałem ją po raz pierwszy to zrozumiałem, że będzie ona kobietą mojego życia. Szybko zaczęliśmy się ze sobą spotykać. Świetnie się rozumieliśmy, obydwoje wiedzieliśmy czego potrzebujemy. 

    W ciągu trzech miesięcy widywaliśmy się niemal codziennie. Pewnego dnia po zajęciach siedzieliśmy w kawiarni, wtedy nieśmiało zapytałem Judyty czy mógłbym u niej dzisiaj przenocować, ponieważ mój współlokator organizował w pokoju imprezę, w której ja nie chciałem uczestniczyć. Moja dziewczyna z tym swoim zabójczym uśmiechem na twarzy odpowiedziała: 
    – Oczywiście, dla ciebie wszystko. 
    – Dziękuje – powiedziałem patrząc w tą piękną twarz. 
    Byłem zadowolony z tego, że sprawy przybrały taki obrót. Wreszcie chciałem rozpocząć 
    nasze życie seksualne. Wiele razy fantazjowałem w myślach o seksie z moją dziewczyną. 
    Byłem w niej szaleńczo zakochany i na myśl o tym czułem się szczęśliwy. 

    Tego samego dnia wieczorem przed wejściem do kawalerki Judyty, kupiłem w kwiaciarni bukiet czerwonych róż. A w sklepie zaopatrzyłem się w bułgarskie wino. Gdy mój Anioł otworzył drzwi swojego mieszkania, poczułem cudowny zapach jej perfum. Ona w tym czasie zarzuciłam mi swoje szczupłe ręce na szyję i pocałowała namiętnie w usta. 
    – Witaj skarbie – powiedziała. 
    Ja czując się wniebowzięty odpowiedziałem: 
    – Nie mogłem już doczekać się wieczora – i wszedłem do środka. 

    Mieszkanie Judyty było bardzo małe, zaledwie pokój z kuchnią i łazienka. Ale było bardzo gustownie urządzone. Na ścianach niewielkie obrazki, na podłodze puchaty dywan, ładne meble i duże łóżko. Judyta przygotowała skromną, ale pyszną kolację a ja tylko dolewałem wina do naszych kieliszków. Po kolacji zaczęliśmy rozmawiać o naszych planach na przyszłość. 
    Po trzydziestu minutach rozmowy wstała i odniosła talerze do kuchni. Gdy wróciła do pokoju i stanęła naprzeciwko mnie, najpierw spojrzała mi głęboko w oczy, a później jej wzrok zatrzymał się na moim kroczu. Staliśmy tak chwilę w milczeniu, spoglądając na siebie. 
    Po chwili spytała nieśmiało, czy może dotknąć mojego penisa, a ja ochoczo przystałem na jej propozycję. Gdy delikatnie musnęła mojego członka ręką przez spodnie, przeszedł mnie dreszcz. 
    Miałem świadomość, że pierwszą kobietą, która dotyka mojego przyrodzenia jest właśnie ona. 
    Kilkoma szybkimi ruchami zdjąłem spodnie do kostek. Judyta po chwili oplotła na moim penisie palce i zaczęła delikatnie jeździć po nim w górę i w dół. Za moment zapytała śmiejąc się: 
    – Będziesz tak stać czy zaczniesz mnie pieścić? 
    – Nie musisz długo mnie namawiać – odpowiedziałem z uśmiechem na twarzy. 
    Nieśmiało wyciągnąłem rękę w kierunku jej jędrnych półkul, które zacząłem lizać i szczypać. Wiedziałem, że ona właśnie tego potrzebuje. Tak więc staliśmy i pieściliśmy się nawzajem. 
    Potem podniosłem Judytę i położyłem ją na skraju łóżka. Ukląkłem przed nim. Judyta w tym czasie pozbyła się spodni w które była odziana. Wzięła jedną moją rękę i powolutku przesuwała ją w kierunku swojej groty, odchyliła palcem skromne stringi. Dopiero teraz mogłem przyjrzeć się jej skarbowi w całej okazałości. Miała piękną różową cipkę, z niewielkimi wargami. Delikatnie zacząłem napierać palcem na wejście. Judyta coraz szybciej dyszała i zaczęła cicho pojękiwać. Posuwałem palcem coraz szybciej. Tego było dla niej za wiele, poczułem jak jej mięśnie rytmicznie pulsują na moim paluszku, a fala wilgoci zalewa moją rękę skapując na podłogę. 
    Opadła na łóżko, ale ja nie chciałem na tym poprzestać. Wstałem i nachyliłem się nad łóżkiem, spojrzałem Judycie w oczy, skinęła głową, wiedząc o co chcę ją zapytać. Pochyliłem się jeszcze niżej i pocałowałem ją w usta, był to jeden ze wspanialszych pocałunków w moim życiu. Rozchyliłem mojej kobiecie nogi i zarzuciłem je sobie na ramiona, zwilżyłem penisa i wszedłem w nią jednym szybkim ruchem. Krzyknęła głośno z rozkoszy. Ja byłem w siódmym niebie. Rytmicznie wsuwałem i wysuwałem moje narzędzie w szparkę mojego anioła. Wyciągnąłem ręce do przodu i znowu zacząłem pieścić jej jędrne piersi. Było nam bardzo dobrze. Czułem, że dochodzę, jeszcze kilka razy mocno pchnąłem i wyciągnąłem penisa z jej muszelki. Wytrysnąłem ciepłą spermą na nagi i piękny brzuch mojej kobiety. Obydwoje opadliśmy na łóżko bez sił. Leżeliśmy tak przez chwilę. 
    Judyta wtuliła się w moje ciało, a ja bawiłem się jej ślicznymi blond włosami. Po dłuższej chwili milczenia i rozmyślania, oboje zapadliśmy w głęboki sen. 

    Gdy obudziłem się rano, Judyta leżała na wznak i spoglądała w zamyśleniu w sufit. Objąłem ją ramieniem, ona nie poruszyła się jakby wiedziała, że już nie śpię. Znienacka zapytałem: 
    – Czy zostaniesz moją żoną? 
    – Tak – odpowiedziała spokojnie moja kobieta. 
    Odwróciła swoją anielską twarz w kierunku mojej i uśmiechnęła się. Obydwoje rozpłakaliśmy się ze szczęścia, a po chwili zaczęliśmy się śmiać. 

    Ślub wzięliśmy trzy miesiące później. Całe nasze rodziny były obecne w tym wydarzeniu. Tego dnia nie było na świecie ludzi szczęśliwszych od nas. Czuliśmy się jak w raju. I jak w raju żyliśmy przez pięć długich lat. Obydwoje skończyliśmy studia. Ja dostałem pracę w jednej z kancelarii, która znajdowała się w mieście, natomiast Judyta dostała pracę w jednym z banków. Niestety jej praca wymagała częstych służbowych wyjazdów. 

    Pewnego ranka, po wspaniałej nocy pełnej rozkoszy, moja żona szykowała się do wyjazdu w delegację na 3 dni. Ja leżałem nagi w naszym małżeńskim łożu, a ona stała przed lustrem i układała włosy. 
    – Nie lubię gdy gdzieś wyjeżdżasz – powiedziałem. 
    – Rozumiem, ale muszę to robić ponieważ wymaga tego moje stanowisko. A wiesz ile w mojej pracy jest młodych wilków, którzy tylko czekają na to żeby wskoczyć na moje miejsce. 
    – Taaak wiem. 
    Usiadłem na skraju łóżka i założyłem na siebie bokserki. Judyta właśnie skończyła robić makijaż. 
    Podszedłem do niej i poprawiłem jej ubranie, które i tak świetnie na niej leżało. 
    – Nie martw się przecież wrócę za trzy dni i wtedy… 
    Nie dokończyła ponieważ zamknąłem jej usta namiętnym pocałunkiem. Gdy oderwaliśmy się od siebie podniosła z podłogi małą walizkę i ruszyła w kierunku drzwi wejściowych. 
    Jednak przed progiem zatrzymała się, odwróciła do mnie i powiedziała: 
    – Kocham cię. 
    – Ja ciebie też. 

    Boże, gdybym wiedział, że wtedy po raz ostatni patrzę na mojego anioła, to chyba upiłbym się na śmierć. Tego ranka po raz ostatni słyszałem głos kobiety mojego życia. Ostatni raz widziałem jak ona potrafi cudownie się śmiać. 

    Judyta miała wypadek samochodowy i zginęła na miejscu. Gdy jechała na tę nieszczęsną delegacje, w lesie za miastem na nowo wyremontowanej drodze, jakiś kretyn wyprzedzał ją i przypadkiem zepchnął wśród drzewa. Nie miała szans na przeżycie. Uderzyła w drzewo z ogromną prędkością. Winowajcy nie złapano. Gdybym go mógł dopaść to wtedy nie ręczył bym za siebie. 

    W ciągu jednego dnia zostałem sam jeden, w pustym, bezludnym, bezsensowym świecie. 
    Moja czerwona róża nagle pobladła. 

    Z biegiem lat dowiedziałem się – w sposób najokropniejszy z możliwych – że linia między życiem a śmiercią jest bardzo cienka. Wystarczy moment, żeby ją przekroczyć. W jednej chwili życie wydaje się być sielanką, a za chwile zamienia się w piekło. 

    Żyłem tak z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień i z roku na rok. Próbowałem szukać ukojenia w ramionach innych kobiet. Pojawiałem się w klubach, gdzie można było wyrwać panienkę na jedną noc. 
    Podchodziłem do takiej i szeptałem słodkie słówka do ucha. Po kilku drinkach taka cizia była gotowa na wszystko, mogłem zrobić z nią co tylko chciałem. I robiłem. Jechaliśmy przeważnie do niej i tam niemal zawsze było tak samo. Identyczny scenariusz. 
    Najpierw panienka rozpinała mi spodnie i bawiła się moim przyrodzeniem, a potem umiejętnie go ssała. Ja wsadzałem ręce pod jej bluzkę, to jeszcze bardziej potęgowało napięcie jakie w nas było, ściągałem staniczek i delikatnie zaczynałem ugniatać jej młode, śliczne cycuszki. 
    Taka młoda, napalona panna wręcz zrzucała z siebie bluzeczkę błagając o jeszcze. 
    Często miała szeroko otwarte usta, a ja widząc to wpychałem penisa jak najgłębiej mogłem. One to lubiły. Jakby dopełnieniem tego wszystkiego był ostry seks. 
    Jednak nigdy nie potrafiłem pocałować takiej “przygody” na jedną noc, nigdy nie potrafiłem zapomnieć o mojej ukochanej. Podczas takich zabaw zawsze myślałem o tej jedynej. 
    Budząc się rano często nie pamiętałem imienia dziewczyny która leżała obok mnie. Zawsze po cichu ubierałem się i wychodziłem. 

    Znajomi z pracy ciągle powtarzali mi żebym kogoś sobie znalazł, żebym spróbował zapomnieć. Ale ja nie potrafiłem zapomnieć. Choć bardzo chciałem znowu być szczęśliwym człowiekiem. 

    Co roku w tą straszną rocznicę przyjeżdżałem do tego lasu, w to miejsce gdzie zginęła moja żona. Nie wiem dlaczego to robiłem. I robię do tej pory. Kazałem tam postawić krzyż i tabliczkę. 
    Żyłem w samotności przez siedem lat. Powoli dochodziłem do siebie po tej ogromnej stracie. 

    I wtedy pojawiła się szansa na to żebym znów mógł być szczęśliwy. W mojej pracy osiągnąłem wysokie stanowisko. Byłem jednym z lepszych prawników w mieście. Mimo młodego wieku, ludzie mieli do mnie zaufanie. 

    W pracy przydzielono mi nową, młodą asystentkę. Gdy zobaczyłem ją po raz pierwszy to pomyślałem, że mój wzrok omamił jakiś czar. Długie, kruczoczarne włosy. Piękna sylwetka, łabędzia szyja którą aż chce się całować. Pełne, średniego rozmiaru, jędrne piersi (takie jak lubię). Ubrana była w bardzo gustownie dobrany kostium. 
    Gdy mnie ujrzała, podszedłem i przedstawiłem się. Po kilkuminutowej rozmowie, zrozumiałem, że będzie nam razem dobrze się pracowało. Jednak kiedy uważnej jej się przyjrzałem, dostrzegłem na twarzy Julii (bo tak miała na imię) troskę, widziałem, że coś ją dręczy. Skrywała jakąś tajemnicę. 

    Pierwszy dzień naszej wspólnej pracy przebiegł bardzo udanie. Julia szybko zaaklimatyzowała się na nowym stanowisku. A ja chciałem wierzyć, że wypełni ona moje puste życie. 
    Podczas jednego z tych pochmurnych i deszczowych wieczorów musiałem zostać dłużej w pracy. 
    Mój gabinet był bardzo dobrze i drogo wyposażony. Kazałem sobie wnieść duże biurko, telewizor i kilka klasycznych mebli. Wstawiłem tez tam niewielką sofę, na której często odpoczywałem. 
    Więc tego dnia usiadłem za biurkiem i zacząłem studiować akta następnej sprawy, która miała wkrótce się rozpocząć. Pracowało mi się bardzo dobrze, ponieważ w biurze o tej porze nie było już nikogo. 
    Pół godziny później usłyszałem trzask zamykanych drzwi i stukot obcasów od marmurową podłogę korytarza. Po chwili odgłosy ucichły i następnie zamieniły się w dźwięk wciskanych klawiszy klawiatury komputera. 
    Wyszedłem ze swojego gabinetu i zobaczyłem Julię siedzącą przy jednym z biurek. 
    Z zaskoczeniem wypisanym na twarzy powiedziała: 
    – Cześć, myślałam, że już tu nikogo nie ma. 
    – Postanowiłem dzisiaj dłużej zostać, ponieważ niedługo zaczynamy prowadzić dużą sprawę i muszę się przygotować. A co ty tu robisz o tej porze? 
    – Ee… mam trochę zaległości i chciałam to nadrobić – odpowiedziała. 
    – Mogę zobaczyć nad czym pracujesz? – zapytałem i podszedłem do jej biurka. 
    Nachyliłem się nad nią i spojrzałem w monitor komputera. Poczułem przyjemny zapach jej perfum i mniej przyjemny zapach alkoholu. To drugie bardzo mnie zdziwiło. Julia chyba zrozumiała co poczułem, ponieważ szybko rozpoczęła mi tłumaczyć nad czym w tej chwili pracuje. 

    To co zrobiłem później zaskoczyło mnie chyba bardziej niż Julię. Zacząłem masować jej kark i jednocześnie nieśmiało całowałem jej piękną szyję. 
    – To chyba nie jest dobry pomysł – niepewnie powiedziała Julia. 
    Ja zamknąłem jej usta długim pocałunkiem. Ona nagle wstała i chciała zaprotestować, ale ja w porę spojrzałem jej głęboko w oczy i znowu ujrzałem w nich cierpienie i obawę. Cały czas nie wiedziałem co ją dręczy. Julia nagle przerwała moje chwilowe rozmyślania namiętnie całując mnie w usta. 
    Ja zadowolony poddałem się jej pieszczotom. Nie zwlekając ani chwili złapałem za brzeg dżinsowej sukienki i podciągnąłem do góry. Niestety, sukienka na tyle ciasno opinała uda Julii, iż ukazał mi się jedynie skrawek koronkowych majteczek. 
    Ona lekko zawstydzona, rozpięła zamek i zrzuciła ubranie do kostek. Przez moment podziwiałem piękny widok. Moja młoda asystentka stała przede mną w samej, bardzo seksownej bieliźnie. Białe majteczki opinały ciasno pośladki, które były tak jędrne, iż bieliźnie pozostało jedynie ładnie się na nich prezentować. Szybko prześlizgnąłem palcem wskazującym po delikatnej skórze Julii i rozpiąłem jej stanik. Wtedy moim oczom ukazały się śliczne, a wręcz idealne piersi. Podszedłem do niej jeszcze bliżej i podniosłem do góry, Julia objęła mnie szczupłymi rękami za szyję. Zaniosłem ją do mojego gabinetu i położyłem na sofie. Ale po chwili wstała i śmiejąc się pokiwała głową. Zbliżyła się do mnie i rozpięła mi spodnie, ściągnęła je razem z bokserkami do stóp. Podeszła jeszcze bliżej i ocierała się o mnie swoimi wspaniałymi majteczkami. 
    Mój “agent” był gotowy do pracy. Na ustach jego oswobodzicielki wykwitł promienny uśmiech, w oczach pojawił się błysk zaciekawienia. Wzrok swój skupiła głównie na jego końcówce. 
    Julia usiadła na piętach, a ja zbliżyłem się ku niej. Wyciągnęła rękę i już go miała w garści. Wykonała jeden posuwisty ruch ściągając napletek z żołędzia. Nachyliła się i objęła go małymi wargami. Wkładała i wyjmowała go z ust, a ja czułem się bardzo odprężony. Jej ruchy stawały się coraz szybsze, zamknąłem oczy pragnąc by ta chwila trwała wiecznie. Jednak przerwałem tą zabawę, ponieważ chciałem się jej zrewanżować. Popchnąłem ją lekko dając do zrozumienia, że ma się położyć. Ona ułożyła się wygodnie na kanapie i rozchyliła nogi. Jednym płynnym ruchem zdjąłem jej tą śliczną bieliznę i wtedy zobaczyłem coś niesamowitego. Zgrabnie rysujący się trójkącik na wzgórku łonowym prezentował się ślicznie. 
    Sięgnąłem ręką delikatnie zagłębiając ją w przestrzeń między udami mojej kochanki. Julia wydała jęk rozkoszy kiedy, przebyłem palcem drogę od łechtaczki do brzegów warg sromowych. Namiętnie wsuwałem palce w jej otchłań. Jej początkowe jęki przeszły prawie, że w krzyk. Rękami zaczęła bawić się swoimi sterczącymi z podniecenia sutkami. 
    Nie chciałem kończyć tego tak szybko, więc gdy Julia już bardzo ciężko oddychała, ja przerwałem ją pieścić. W pierwszej chwili spojrzała na mnie lekko zdezorientowana, ale za moment nieznacznie się uśmiechnęła, bo domyśliła się co za chwilę nastąpi. 
    Powoli nachyliłem się nad nią. Julia z szaleńczą namiętności pocałowała mnie w usta, jednocześnie głaskała mnie po policzkach. Nagle uświadomiłem sobie, że od wielu lat nie spotkałem tak wspaniałej kobiety. 
    Bez ostrzeżenia wprowadziłem jedną ręką penisa w jej norkę. Moja kochanka głośno krzyknęła. Był to donośny okrzyk, przez chwile obawiałem się czy nie usłyszał tego jeden z portierów. Ale teraz nie liczyło się dla mnie nic poza sprawianiem przyjemności kobiecie która pode mną leży i jęczy z rozkoszy. 
    Rytmicznie posuwałem biodrami w przód i w tył. Poczułem, że lada moment wystrzelę. Julia poczuła pulsowanie mojego penisa i powiedziała: 
    – Nie wychodź proszę, zostań we mnie, zostań w środku. Chcę cię jeszcze bardziej poczuć. 
    Grzecznie zastosowałem się do prośby mojej kobiety i wystrzeliłem potężną dawkę spermy w wnętrze jej muszelki. W tym samym momencie ona wygięła się w łuk, a przez jej ciało przeszedł dreszcz. Obydwoje ciężko dyszeliśmy, położyłem się obok niej na sofie. Przylgnęła do mnie, pocałowała mnie. Pokochałem jej usta i to jak potrafi cudownie całować. 
    – To było wspaniałe – rzekłem mając nadzieje, że nie był to nasz ostatni raz. 

    I nie był. Od tego pamiętnego wieczora spotykaliśmy się codziennie po pracy. Stworzyliśmy bardzo dobraną parę. Pojawialiśmy się razem w różnych klubach i na romantycznych kolacjach. Niestety spostrzegłem, że Julia za dużo pije. Cały czas nie mogłem zebrać się na to i zapytać co ją dręczy, dlaczego czasami jest taka smutna. Jednak mimo wszystko było nam razem bardzo dobrze. 
    Tak – kochałem ją. Pierwszy raz od śmierci mojej żony zdołałem kogoś pokochać. Znowu byłem szczęśliwy. 

    Minął kolejny rok. Ja i Julia jesteśmy ze sobą. Na myśl, że może być inaczej robi mi się słabo. Dzisiaj mija dziewięć lat od tragicznej śmierci Judyty. Jak w każdą rocznicę jadę do tego lasu gdzie zginęła moja żona. Ale teraz nie podążam tam sam, jest ze mną Julia. Postanowiłem oświadczyć się jej właśnie w tym miejscu. Nie wiem dlaczego chcę zrobić to właśnie tu, w tym strasznym dla mnie terytorium. Może w ten sposób chce wyrazić szacunek dla zmarłej osoby. Myślę, że Julia nie domyśla się o co chcę ją dzisiaj poprosić. 

    Dojeżdżamy do lasu, parkuję przy krawężniku i oboje wychodzimy z samochodu. Obejmuje moją kobietę ramieniem i tak przytuleni wchodzimy między drzewa. Na chwilę zatrzymujemy się w tym miejscu gdzie stoi krzyż i tabliczka. Patrzę na to drzewo. Zamyślam się. Julia zbliża swoją twarz do mojej i opiekuńczo całuje mnie w policzek. 
    – Chodź – szepcze mi do ucha. 
    Idziemy dalej ścieżką w głąb lasu. Nad nami jest piękne błękitne niebo. Przez korony drzew przebijają się mocne promienie słońca. Dochodzimy do polanki z krótko przystrzyżoną trawą. Zatrzymujemy się, Julia obraca się twarzą do mnie. Patrzę jej głęboko w oczy i mówię: 
    – Kocham cię. 
    – Ja ciebie też – odpowiada. 
    – Już dawno chciałem ci coś powiedzieć – robię krótką pauzę i zaczynam mówić dalej – Pragnę byś została moją żoną. Proszę cię wyjdź za mnie. 
    Julia milczy, widzę, że chce coś powiedzieć, ale nie może wydobyć z siebie słowa. 
    Ja czekam. Ona spuszcza głowę, chowa twarz w dłoniach. Zaczyna łkać, drżą jej ramiona. 
    Zdezorientowany pytam: 
    – Co się stało? – i obejmuję ją. 
    Odsuwa się ode mnie o krok i mówi szlochając: 
    – Przepraszam, ale nie mogę za ciebie wyjść, choć tak bardzo cię kocham. 
    – Dlaczego? Co się dzieje?! 
    – Twoja żona. 
    – Co moja żona?! 
    – Widziałam jak zginęła. – Julia łka i ciężko wypowiada słowa – byłam tu dziewięć lat temu. To ja spowodowałam ten wypadek – wydaje z siebie okrzyk rozpaczy – to ja przyczyniłam się do jej śmierci! Przeze mnie straciłeś żonę. 
    Zaniemówiłem. Teraz rozumiem jaką tajemnicę Julia skrywała przez cały czas. Pojmuję, że chciała utopić swoje smutki w szklance alkoholu. 
    Milczę dalej. 
    – Nigdy sobie tego nie wybaczę. 
    – To był wypadek – wreszcie zdołałem wykrztusić z siebie słowa. 
    – Tak, ale to moja wina. I chyba nie będę potrafiła żyć u twojego boku mając tą świadomość. 

    Drzewa zdają się nas otaczać. Patrzę na nie, a potem patrzę na twarz Julii. Widzę piękno. Widzę rany. Chcę do niej podejść. Jednak nie mogę. Nie wiem dlaczego. Chcę i wiem, że powinienem. Jednak nie mogę. 
    Zamiast tego odwracam się i odchodzę od kobiety, którą kocham. Spodziewam się, że mnie zawoła, próbując zatrzymać. Nie robi tego. Pozwala mi odejść. Słyszę jej płacz. 
    Idę dalej. Idę, aż wychodzę z lasu i wracam do samochodu. Siadam na krawężniku i zamykam oczy. 
    W końcu będzie musiała do mnie przyjść. Tak więc siedzę i czekam na nią. Zastanawiam się, co będzie, kiedy do mnie przyjdzie. Zastanawiam się, czy odjedziemy stąd razem, czy też te lasy, po tylu latach, zabiorą jeszcze jedną ofiarę

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    valkan valkan

    To opowiadanie zamieściłem juz na kilku innych portalach. Zachęcam do komentowania

  • Tatuazysta – niedokonczone

    Smutny poniedziałkowy poranek, październik , nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Od samego rana miotałam się po domu jak opętana, marzyłam o przypadkowym seksie z nieznajomym, po czym pomyślałam : „ usiądź sobie na dupie wariatko”. Nie mogłam tak dalej trwać w beznadziei, wiedziałam że zakupy poprawią mi humor, więc czym prędzej umyłam się, ubrałam , umalowałam i pobiegłam na stację PKP. Wsiadłam w pierwszy pociąg jadący w kierunku Częstochowy… pojechałam. Będąc już na miejscu zaczęłam buszować po sklepach na Częstochowskich Alejach, chodząc od sklepu do sklepu. Przymierzałam bluzeczki, majteczki, staniki ale to nie było to, nic mi nie pasowało. Dalej nie wiedziałam czego chcę. Szłam dalej i dalej, aż nagle natknęłam się na salon tatuażu. Stanęłam na chwilę, zaczęłam się zastanawiać czy właśnie o to mi chodzi, czy chcę mieć tatuaż ?. Weszłam do środka, zobaczyłam młodego, przystojnego i wytatuowanego mężczyznę, wyglądał jak młody bóg i to właśnie pomogło mi podjąć decyzję, tak ! chcę mieć ten tatuaż tylko gdzie ?. Kolejne przemyślenia w mojej głowie, ale tak bardzo chciałam komuś pokazać swoją cipkę, że zdecydowałam się na tatuaż na wzgórku łonowym. Podeszłam do lady i powiedziałam do niego drżącym głosem : chcę byś udekorował mi moją małą, chcę żeby było tam serce w szponach jakiegoś diabła z napisem wild. Popatrzył na mnie dziwnym wzrokiem po czym powiedział: ściągaj spodnie mała i wskakuj na fotel. Tak też zrobiłam. Miałam na sobie tylko majtki i różową bluzę. Kazał mi się rozkroczyć i usiadł na wprost mojej myszki. Pochylił się nad nią z maszynką do tatuażu, odchylił odrobinę majteczki w dół by odsłonić cały wzgórek. Zaczął mnie tatuować, bolało. Po pewnym czasie oparł dłoń z maszynką o moją cipkę, zaczęłam się podniecać jak nią poruszał tatuując mi nad nią moje wymyślone serce. Nieświadomie to robił, a ja czułam coraz większe podniecenie, aż zapomniałam o bólu. Czułam że zaczynam robić się wilgotna, zaczęłam starać się mu to pokazać i chyba to zauważył. Popatrzył na moją twarz a ja miałam minę mówiącą przeleć mnie, tatuował dalej. Po chwili  wsunął mi swą drugą dłoń pod majtki i zaczął delikatnie jeździć palcem po mojej łechtaczce. Płonęłam z podniecenia, a jego dotyk stawał się coraz bardziej wyrazisty i coraz mocniejszy. Gdy moja twarz nabierała rumieńców a usta wydawały z siebie dźwięki rozkoszy tatuażysta odchylał moją bieliznę. Poczułam jego oddech na mojej cipce, następnie język. Zaczął mnie pieścić oralnie, całując, liżąc, dotykając, wsunął mi swój ciepły i mokry język do środka, następnie palec. Płonęłam, tego chciałam, tego pragnęłam, nie wytrzymałam i zaczęłam krzyczeć, a raczej błagać by w końcu wsunął we mnie swego fiuta. On jednak wolał mnie jeszcze przetrzymać… 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Patrycja Noszczyk

    Maria Suelto

  • Sex z nauczycielem matematyki cz. 2

    Zbliżała się północ. Natalia i Wojtek leżeli przytuleni do siebie na sofie w salonie. Byli nadzy. Ciężko oddychali zmęczeni ale też szczęśliwi. Mężczyzna, dla którego ten dzień zaczynał się tak fatalnie a kończył ogromnym zadowoleniem delikatnie głaskał po całych plecach wtuloną w niego kobietę, która już dawno nie przeżyła tak dużego ciągłego orgazmu. Kiedy tak leżeli przytuleni do siebie, rozpamiętując każdą sekundę tego co się przed chwilą wydarzyło – w wejściu do salonu stanęła córka Natalii – Ola, która właśnie wróciła od koleżanki. “- Widzę, że pan Wojtek nie tylko mnie udziela korepetycji” – powiedziała zaskoczona tym co zobaczyła nastolatka. “- Jeśli z matematyki jesteś taki dobry jak w seksie, to jestem spokojna o wyniki mojej córeczki z tego przedmiotu” – powiedziała patrząc mu w oczy Natalia – “Czuję, że dzwoniąc do ciebie dokonałam bardzo dobrego wyboru korepetytura.” “- Ja już po pierwszej lekcji czuję się tochę pewniej z matmy ale jeśli chodzi o te zajęcia, z których ty korzystasz mamusiu to nic jeszcze nie mogę powiedzieć, poza tym że cieszy mnie to jak widzę twoje zadowolenie.” – zaczepnie zagaiła Ola ciągle przyglądając się ich gołym ciałom. “- Myślę, że przyjdzie czas na to, że i z tych umiejętności Wojtka będziesz mogła skorzystać.” – troskliwie szepnęła matka. “- Mam nadzieję, że to już niedługo ale zależy to tylko od ciebie kiedy i jak będziemy mogli rozszerzyć nasze zajęcia” – zachęcił mężczyzna. “- Jestem jeszcze cnotliwa i nie widziałam na żywo męskiego narządu. Parę razy widziałam na filmach ale to nie to samo. Boję się tego pierwszego razu ale chciałabym z drugiej strony mieć to za sobą. Koleżanki mówiły, że to bardzo boli.” – powiedziała wpatrująca się w mężczyznę nastolatka. “- Tylko właściwie na początku a później daje bardzo dużo przyjemności” – pocieszała Olę mama. Ola w czasie rozmowy stała oparta o fotel. Wojtek mógł teraz przyjrzeć się uczennicy. Była niczym wierna kopia swojej mamy, która mu się tak spodobała. Blondynka o bardzo uroczej buzi, trochę może za bardzo Barbi ale przecież to wcale nie przeszkadzało żeby uroda kobiety i jej córki była bardzo podniecająca dla mężczyzn i chłopaków. Dziewczynka była trochę niższa od Natalii ale jak na niecałe szesnaście lat miała już bardzo wykształconą i zgrabną figurę.Obcisła bluzka podkreślała piramidki jej kształtującego się jeszcze biustu a obcisłe jeansy jej krągły tyłeczek i dalej proste, długie nogi z pełnymi udami. Dziewczynka również przyglądała się mężczyźnie, do którego tuliła się jej matka. Już wcześniej zauważyła, że jej się podobał. Teraz jego nagość bardzo ją dodatkowo podniecała. Czuła, że się robi wilgotna, tak jak do tej pory działo się z nią gdy oglądała filmiki porno. Trochę żałowała, że jej mama tak dokładnie zakrywa jego narzędzie i że nie może go porównać z tymi widzianymi w pornusach. Natalia widząc wzrok córki utkwiony w zakrywanym przez nią męskim kroczu, podniosła się i podeszła do barku, żeby napełnić szklaneczki łyskaczem. Oczom nastolatki ukazała się uwolniona spod kolana jej matki, dźwigająca swój łeb potężna pała. “- Och jaki on długi i gruby. Jeszcze nigdy takiego nie widziałam. Jak on może się mieścić w kobiecie. Ja mam taką małą dziurkę, że ledwo mieszczę tam dwa paluszki kiedy zabawiam się swoją muszelką. To musi bardzo boleć, kiedy wsadza pan go kobiecie.” – szeptała zauroczona potęgą jego narządu mała. “- Zaręczam cię, że właśnie taki penis sprawia kobiecie bardzo dużo przyjemności. Jesteśmy tak wyposażone przez naturę, że nasze szparki w miarę uprawiania seksu stają się coraz bardziej elastyczne i po odpowiednim rozgrzaniu bardzo chętnie przyjmują nawet takie grubasy. Na początku trochę to boli kiedy pała pirwszy raz w ciebie wchodzi i jak przebija twoją błonę dziewiczą ale później ten ból zamienia się w rozkosz.” – wyjaśniła matka, która z napełnionymi szklaneczkami usiadła na skraju sofy. – “Dlatego nie namawiamy cię do niczego. Bedziesz mogła to zrobić kiedy ty będziesz chciała. Zaręczam cię, że Wojtek jest bardzo dobrym kochankiem, który potrafi zaspokoić potrzeby kobiety.” “- Nie wiem czy jestem gotowa już dzisiaj do tego, żeby ten gigant wszedł do mojej szparki. Bardzo się tego boję ale chciałabym go dotchnąć żeby przyzwyczajać się do jego ogromu i może kiedyś…” – szepnęła mała. “- Nie widzę przeszkód, żebyś dotknęła i pobawiła się trochę moim rumakiem ale my jesteśmy całkowicie goli a ty nadal w ubraniu a też bym chciał chociaż zobaczyć twoją dziewczęcą kuciapkę.” – zachęcał mężczyzna. Ola zręcznie zdjęła bluzeczkę i czerwony skąpy staniczek uwalniając swoje kształtujące się dopiero ale już dosyć duże, w kształcie piramid piersi, z sterczącymi na baczność z podniecenia sutkami wystającymi z dosyć dużych jasnobrązowych brodawek. Dalej rozpięła swoje dżinsy i spuściła do kolan i dalej do kostek. Włożyła kciuki pod gumkę czerwonych dziewczęcych majteczek w kroczu, których zauważyli ciemniejszą mokrą plamę wypływających z niej soczków podniecenia i zsunęła je ze swojej ślicznej, jędrnej pupci i razem ze spodniami ściągnęła je całkiem. Całkowicie goła nastolatka podeszła do siedzącej na brzegu sofy matki i leżącego na plecach mężczyzny. Wojtek jedną ręką pieścił wnętrze głaciutkiego uda Natalii wędrując dłonią od kolanka aż do warg sromowych. Teraz jego oczom z bliska, ukazała się pokryta meszkiem jasnych włosków dziewczęca, dziewicza kuciapka, którą nie zabawiał się żaden mężczyzna. Drugą rękę wsadził między jej zgrabne uda i zaczął wędrówkę w kierunku nienaruszonego skarbu. Bezwiednie, instynktownie rozchyliła lekko nogi ułatwiając mu dostęp do muszelki, z której soczki wypływały już teraz bardzo obficie. Wykorzystał to by rozchylając jej kształtujące się dopiero wargi sromowe dotrzeć palcem do jej szparki i łechtaczki, które zaczął lekko pocierać. Natali chwyciła dłoń córki i poprowadziła do jego nabrzmiałego fallusa, od którego dziewczynka nie mogła oderwać wzroku. Teraz z bliska wydawał się jeszcze większy, jeszcze grubszy. Wszyscy troje ciężko oddychali z podniecenia, które nimi targało. Mała spróbowała objąć tą grubą pałę ale było to niemożliwe. Usiadła przed matką bokiem do niego. Zaczęła naciągać skórkę na jego konarze poruszając swoją rączką ku górze i ku dołowi. Z otworu na jego czubie dużymi kroplami zaczął wypływać śluz. Natalia jedną ręką pieściła muszelkę córki a drugą zabawiała się swoją kuciapką wpychając w nią trzy palce i wykonując nimi ruchy jak przy stosunku. “- Jejku jaki on śliczny, czy ja mogę mu dać buzi. Jakiś płyn z niego wypływa, czy ja mogę go posmakować” – szeptała dysząc małolata. “- Ależ oczywiście, to moje soczki podniecenia wypływają. Możesz mu dać buzi całemu a nawet wziąć go całego i ssać mój śluz.” – wyjasnił zachrypłym z podniecenia głosem Wojtek, Dziewczynka pochyliła się i unosząc jego penisa do góry delikatnie polizała otwór w jego potężnym łbie smakujac pierwszy raz męskiego nasienia. Poczuła słonawy smak, który bardzo jej zasmakował. Pozałowała to miejsce i rozpoczęła wędrówkę swoim języczkiem po jego fallusie aż do dużego wora z jajkami. i spowrotem do góry. Znowu ucałowała i tak jak widziała na filmach ledwo mieszcząc wzięła łeb jego penisa do buzi obejmując ustami gruby trzpień. Wsadziła go prawie do gardła i zaczęła poruszać głową do góry i do dołu, biorąc go do boku i wypychając maksymalnie policzki to z jednej lub drugiej strony. “- Jak ty to świetnie robisz, aż nie do wiary, że to pierwszy raz’ – dyszał podniecony mężczyzna – “klęknij teraz swoją muszelką przy mojej twarzy a mojego penisa zostaw do zabawy mamie.” “- Chciałabym być przy tym pana gigancie wciąż ale muszę coś zostawić mamie a chcę też zasmakować innych rozkoszy obcowania z mężczyzną”- piszczała mała i uklękła tak, że jej kuciapka znalazła się tuż nad jego ustami. Pocałował ją delikatnie i palcami rozchylił jej wargi sromowe odsłaniając małą i wąską szparkę do jej grotki rozkoszy. Zaczął penetrować jej dziurkę i łechtaczkę. Mała jęczała coraz głośniej a on coraz mocniej wpychał swój język do jej środka spijając jej pyszne dziewczęce soczki. W tym czasie jego pałą zajęła się Natalia. Wzięła też do buzi i wpychała tam maksymalnie głęboko aż do ksztuszenia się. Czuła, że Wojtek jest bardzo mocno podniecony. Nie chciała zmarnować jego erekcji. Usiadła na nim i wprowadziła jego grubą dzidę do swojej kuciapki i zaczęła ujeżdżać nabijając się do końca na jego pal i podnosząc do góry prawie go wypuszczając i znowu na dół. Widziała dziewczące plecki córki klęczącej nad głową kochanka. Natalia i Ola piszczały i jęczały na zmianę zaspakajane przez matematyka. On też ciężko dyszał. Po paru minutach takiej jazdy Wojtek nagle zesztywniał, wepchnął swój język maksymalnie w muszelkę małolaty i jednocześnie podniósł biodra do góry nabijając w pełni jej matkę i wyrzucił z siebie pod dużym ciśnieniem potężną salwę spermy. Obydwie zadowalane przez niego kochanki zesztywniały i zaczęły drżeć począwszy od trzewi co czuł na języku zatopionym w nastolatce i na penisie, na który nabita była jej matka aż po czubek głowy. “- Tak, tak …, jak mi wspaniale, jeszcze nigdy mi tak nie było, jeszcze liż mnie tak mi dobrze” – piszczała mała. ” -Taaak …, znowu mi tak dobrze, jak cała drżę. Wal mnie, chcę tego, jak wszystko we mnie drga” – krzyczała jej matka. Wojtek też był spełniony. Strzelił jeszcze parę salw w pochwę starszej i wylzał głeboko kuciapkę młodej. Pierwsza uwolniła jego penisa Natalia. Zaraz po tym Ola rzuciła się do dokłdnego wylizania jej z pozostałych na nim gęstych płynów by zaraz przenieść się do pizdeczki swojej matki, która szeroko rozkładając nogi położyła się na plecach obok kochanka. “- Mamusiu jak mi było wspaniale. Jednak boję się przyjąć tego olbrzyma w siebie” – piszczała Ola, dokładnie wylizując wypływającą z matki spermę. “- Nie musisz tego robić dzisiaj ale wiedz, że orgazm który poznałam po dreszczach twoich plecków może być znacznie wiekszy, szczególnie po erekcji mężczyzny w tylną ściankę twojej pochwy a Wojtek ma cudownie silny wytrysk” – powiedziała Natalia. Wojtek przychodził do Oli co piątek i uczył ją matematyki a wieczory i noce spędzał zaspokajając i będąc zaspokojany przez nastolatkę narazie oralnie i w pełni przez jej matkę. Tak było do stycznia do 16 urodzin Oli. cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor
  • Sex z nauczycielem matematyki cz. 3

    Korepetycje, które Wojtek udzielał Oli bardzo szybko zaczęły przynosić pozytywne efekty. Nastolatka bardzo znacznie poprawiła swoje oceny i widać było, że przestała bać się matematyki a nawet zaczynała ją lubić. Oralne obcowanie z potężnym ogierem nauczyciela powodowało, że coraz odważniej zaczynała postępować w seksualnych z nim kontaktach. Całkowicie zniknął też delikatny trądzik młodzieńczy jaki przedtem pojawiał się na buzi dziewczynki.Wojtek bardzo polubił te piątkowe zajęcia ponieważ matka i córka zgrały się w uprawianiu seksu do tego stopnia, że dawały mu bardzo dużo zadowolenia. Ciągle jednak w pełni walona była tylko Natalia a jej córka ograniczała się do miłości francuskiej. Na początku stycznia kiedy Wojtek rżnął Natalię w pozycji na pieska w obydwa otwory, przekładając swego penisa z kuciapki do pupy i z powrotem po kilkunastu pchnięciach Ola pieszcząc swoją muszelkę z zaciekawieniem przyglądała się tej formie seksualnej. Wreszcie kiedy mężczyzna wyrzucił swoje nasienie wpychając maksymalnie swoją pałe w dziurkę w pupie Natalii, co wywołało znowu dreszcze euforii potężnego orgazmu, małolata nie wytrzymała i powiedziała “- Bardzo się boję, żeby pan wpychał swego grubasa w moją kuciapkę ale bardzo bym chciała spróbować w moją dziurkę w pupce. Widziałam, że i obecność w tej grocie powoduje duże podniecenie i duży orgazm mamusi.” “- Musisz teraz chwilę poczekać bo mój rumak musi chwilę odpocząć po ostrej jeżdzie. Myślę, że możemy spróbować rozdziewiczyć cię najpierw analnie a to może przełamać twój strach przed wizytą mego penisa w twoim głównym gniazdku rozkoszy.” – powiedział spokojnie Wojtek kładąc się na wznak co pozwoliło zająć się małej jego grubą pałą. Wykorzystała to, że był w stanie spoczynku i mogła całego wziąć go do buzi. Klęczała między jego nogami trzymając głowę w jego kroczu a pupę wypinając do góry. W czasie kiedy małolata obciągała jego odpoczywającego fallusa, jej mama zaczęła pieścić otworek w jej kształtnej pupci. Najpierw wpychała w niego jeden, później dwa, aż wreszcie trzy palce wykonując przy tym ruchy jak przy waleniu. Mała czuła to co robi jej mama i tym gorliwiej obciągała pałę mężczyzny. Natalia sięgnęła na nocną szfkę, na której stał krem do pielęgnacji ciała w miejscach intymnych i dokładnie natłuściła ciasny, bo jeszcze nie używany od tej strony, otworek w pupci córki. Starania zaś nastolatki w robieniu loda spowodowały, że kutas Wojtka zaczął dźwigać swój wielki łeb i przyjmować gotowość bojową. Mężczyzna przeniusł się, klękając tak, że jego wyprężona pała znalazła się tuż przy dziurce pupy Oli. Mała rozkraczyła szeroko nogi powodując większe rozwarcie pupci. Jej mama w tym czasie wzięła w rękę jego dzidę i zaczęła pocierać grubym łbem po rowku i otworku pięknej dupci córki, jednocześnie schodząc nim do drugiego otworka jakby oswajając go z jego potęgą. “- Mamusiu jak mnie to rajcuje. Proszę cię wprowadź tego grubasa do mojej pupci. Boję się ale chcę tego. Ojej boli…” – jęczała małolata kiedy Natalia pomogła kutasowi Wojtka wejść do jej dupki, tak dobrze przygotowanej, że wszedł w nią prawie cały.- “Bolało jak nie wiem ale teraz jest tak przyjemnie, tak mnie wypełniasz, tak drażnisz moje trzewia, wal mnie, rżnij w moją pupę, tak cię pragnę, ach, ach, ach …” – jęczała nastolatka a Wojtek wchodził swoim grubasem w jej dupcię coraz głębiej aż zaczął dobijać do końca i rżnął ją teraz całą swoją prawie dwudziestocentymetrową długością. Wreszcie wszystkie podniety gry wstępnej, ciepło jej trzewi nie odwiedzanych jeszcze przez żadnego fallusa spowodowały że żygnął salwą swojej spermy wbijając się grubym palem w jej wnętrze. Małolata zesztywniała i dostała dreszczy całego ciała tak potężny orgazm przeżywała. Wojtek wbił się w nią jeszcze kilka razy wyrzucając za każdym razem strumień nasienia i wyszedł zmęczonym ale spełnionym penisem z tej ślicznej i kształtnej dupki. Zaraz rzuciła się do wylizywania z jego członka pozostałości z dziewczęcego odbytu i jego spermy jej matka, która w czasie walenia Oli zabawiała się pokaźnych rozmiarów wibratorem. Później wylizała dupkę małej i połykała wyciekającą z niej strumieniem gęstą spermę. Leżeli na obszernym łóżku w sypialni Natalii – on na plecach a one wtulone w jego tors a nastolatka przykrywała swoim zgrabniutkim udem jego ogiera, który przed chwilą rozdziewiczył jej dupkę. Minęły dwa tygodnie. Pod koniec stycznia Ola kończyła 16 lat. Po godzinnych zajęciach z matmy zeszli do salonu, w którym Natalia przygotowała tort urodzinowy. Dorośli wypili po szklaneczce łyskacza a nastolatka dostała pozwolenie na lampkę szampana. Po godzinie siedzenia w salonie, w czasie której Wojtek opowiadał różne kawały Ola powiedziała: “- Właściwie to chciałabym dostać jeszcze jeden prezent ale to musimy przejść do sypialni mamy.” Domyślili się o co chodzi małej i z napełnionymi szklaneczkami trunku przeszli do pokoju, w którym stało bardzo obszerne łoże. Wojtek usiadł na skraju łóżka i nawet nie zauważył kiedy na jego kolanach usiadła nastolatka. Mała natychmiast wtopiła swoje usta w jego w długim pocałunku. Zaczęli wpychać swoje języki do ust maksymalnie głęboko, jednocześnie Wojtek zaczął pieścić jej dziewczęce piersi a Natalia, która usiadła obok, pieściła jej głaciutkie wnętrza ud wędrując ciągle do góry do jej kuciapki. Była w króciutkiej spódniczce, bez rajstop dlatego matka szybko zaczęła drażnić jej pizdeczkę, najpierw przez materiał majteczek a później odchylając je bezpośredniu delikatnie wpychając dwa paluszki w jej szparkę. Poczuła, że mała jest bardzo mocno podniecona, taka była mokra. Matka zdjęła Oli bluzeczkę i staniczek i rozpięła spódniczkę. Dziewczynka wstała na chwilę i wtedy zdjęła jej spódniczkę i majteczki mocno już mokre w kroczu. Lekko pchnęła ją na łóżko i mała upadła na nie na plecy, podnosząc jednocześnie i rozkładając swoje śliczne nóżki. Natalia całując jej uda zawędrowała swoimi ustami do jej krocza i lizała jej szparkę. W tym czasie Wojtek rozebrał się też do naga i położył na boku obok nastolatki. Jego olbrzymi kutas znalazł się obok rączki małolatki. Chwyciła go i bawiła się nim poruszając rączką w górę i w dół jego grubego trzpienia. “- Strasznie się boję ale chcę to zrobić właśnie dzisiaj, chcę dzisiaj stracić dziewictwo, pragnę żebyś mi dał taki prezent i przerżnął moją drugą dziurkę, pragnę stać się kobietą.” – powiedziała dysząc z podniecenia małolata. “- Domyśliliśmy się, że zechcesz takiego prezentu. Nie bój się. Postaram się zrobić to bardzo delikatnie. To tylko trochę boli na początku a później to prawdziwa rozkosz jeszcze większa niż pieprzenie w odbyt.” – spokojnie powiedział mężczyzna. Natalia dalej przygotowywała jej kuciapkę smarując tym samym kremem do intymnych części ciała, który w połączeniu z jej obfitymi soczkami spowodował dużą śliskość jej szparki. Wojtek wstał i lekko pociągnął ja za nóżki, tak że jej pupa znalazła się na skraju łóżka. Szeroko rozchylił jej nogi klękając między nimi zaczął zbliżać się swoim olbrzymim penisem do jej dziewiczej pizdeczki. Wzięła go w rączkę i sama zaczęła naprowadzać na swoją jakże ciasną szparkę. Cały czas lekko parł do przodu aż wreszcie oparł się swoim gigantycznym łbem o wejście do jej grotki. “- Ale on duży i tak boli” – jęczała dziewczynka, gdy nacisnął mocniej i cała głowica wniknęła do jej pochwy. Poczuł drugą przeszkodę. “- Teraz trochę mocniej zaboli ale jest to niezbędne żebyś mogła zostać kobietą.”- szepnął mężczyzna i pchnął swoim orężem dosyć mocno przebijając i rozrywając jej błonkę dziewiczą. Krzyknęła z bólu i ciężko dyszała kiedy zagłąbiał swoją grubą pałe w jej pochwie. “Jaki on duży i jak mnie boli ale to już inny ból niż ten jak mnie przebijałeś. Zaczyna to być bardzo przyjemne i jak on mnie drażni i wypełnia. Pchaj go dalej. Chcę cię całego. Jak to mnie wypełnia, jak rozpycha moje wnętrzności.” – piszczała mała – “Rżnij mnie bo niczego więcej tak nie pragnę” – dyszała. Wojtek, którego pała weszła tylko do połowy zaczął poruszać swoimi biodrami do przodu i do tyłu zagłebiając się swoim orężem coraz głębiej. Pokonywał opór jej cnotliwej pochwy centymetr po centymetrze wchodząc w nią coraz głębiej aż do końca. Podniósł jej nogi i założył na swoje pagony a ręce oparł o łózko koło jej ramion. Wisiał teraz nad jej podniesioną do góry kuciapką i wykorzystując maksymalne w tej pzycji naprężenie zaczął ją walić całą swoją potegą, cofając swego giganta prawie do wyjścia, by znów uderzyć o tylną ściankę jej dziewczęcej pochwy. Mała dyszała i piszczała, cała drżała w ciągłym orgazmie. “- Taaak…” – to Wojtek wbił się w nią maksymalnie i strzelił potężnym ładunkiem gorącej spermy. Wiedział, że może do środka bo obydwie matka i córka brały odpowiednie tabletki antykoncepcyjne. Mała zesztywniała i dostała jeszcze większych dreszczy swoich trzewi. Mężczyzna uderzył w jej pochwę z całą siłą wyrzucając co chwila nastepne porcje nasienia. Opuściła z jego pagonów nóżki ale dalej gościła w sobie jego olbrzyma. Ciężko dyszała. Opadł na nią całym ciałem spełniony i szczęśliwy w ekstazie swojego męskiego orgazmu. Podłożył dłonie pod jej śliczną pupę. Był teraz nad nią, pod nią i w niej. Zadał jej taki duży ból ale póżniej dał tyle radości i przyjemności. Wyszedł z jej wnętrza. Leżeli obok ciężko dysząc ze zmęczenia i bezgranicznego szczęścia. Natalia odłożyła wibrator, którym się zabawiała i dokładnie wylizała penisa Wojtka i kuciapkę córeczki. “- Dziękuję za ten cudowny prezent, który mi sprawiliście. Rzeczywiście bolało ale później przeżyłam taką niewyobrażalną rozkosz. Dziękuję…” – szeptała dziewczynka kiedy mogła już wydobyć z siebie głos. “- Jeszcze wiele razy będziesz przeżywać takie euforie. Wszystko przed tobą.” – powiedziła spokojnie Natalia. Tej nocy Wojtek zaspokoił jeszcze Natalię i w koncu urzadził koncert na cztery dziurki i jedną pałę spuszczając się jeszcze raz potężnym wytryskiem do kuciapki Oli. Przyjeżdżał do nich co piątek i zostawał na noc waląc jedną z nich albo obie. Od nowego roku szkolnego po wspólnym wyjeździe do Chorwacji przeprowadził się do nich a na Święta grudniowe ożenił się z Natalia. Ola nigdy nie miała już kłopotów z matematyką a na informatyce, którą ukończyła miała same piątki. Tak Wojtek przekonał ją prezentem na szesnaste urodziny, że matematyka jest lekka, łatwa i przyjemna. Koniec.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor
  • Ostry gwalt w szkole

    Któregoś dnia po lekcjach zaczepił mnie mój kolega z klasy – Wojtek. Niezbyt przystojny, lekko przy tuszy, kiedyś chciał ze mną chodzić, ale mu odmówiłam. Chciał pouczyć się ze mną matmy (miał zagrożenie). Zgodziłam się. Poszliśmy do portierni po klucz od jakiejś wolnej sali. Weszliśmy do klasy. Usiadłam i zaczęłam wyjmować książki, ale on stał, i dziwnie się nie mnie patrzył.

    -Podejdź na chwilę. – powiedział.

    Wstałam i podeszłam do niego. Uśmiechnął się i położył ręce na mojej talii, mimochodem dałam mu się pocałować. Chwilę tak się całowaliśmy. Po chwili jego dłonie znalazły się na moich pośladkach. Był blisko, za blisko. Po chwili Wojtek rzucił mnie na biurko i zaczął zrywać ze mnie ubrania. Krzyczałam, próbowałam się mu wyrwać, ale był zbyt silny.

    – Zamknij ryj, szmato ! Jeszcze raz, a w Twojej cipce zamiast chuja będzie nóż – powiedział uderzając mnie w policzek.

    Wolałam być mu posłuszna. Gdy już mnie rozebrał, rzucił mnie na kolana, zdjął swoje spodnie i bokserki i wepchnął mi swojego wielkiego penisa do buzi. Niemal się dławiłam. Po chwili wystrzelił w moje usta spermę, która zaczęła spływać mi po brodzi na piersi.

    Kiedy Wojtek już się spuścił w moje gardło, położył mnie nagą na biurku i rozszerzył mi nogi. Zaczął bawić się moją dziurką: wkładał do niej palce, lizał ją, podgryzał. Rękami ugniatał moje cycki i wykręcał sutki. Bolało mnie, kiedy wpychał 4 palce do mojej dziewiczej pochwy. Widziałam jak bardzo jest napalony. W końcu nie wytrzymał i wbił swojego wielkiego fiuta we mnie. Krzyknęłam z bólu ale on nie przestawał: wsuwał i wysuwał kutasa najszybciej jak mógł, za każdym razem do samego końca, tak, że czułam przy mojej cipce jego jaja. Płakałam.

    – Jesteś moją dziwką ! Będę Cię rżnął jak zwykłą kurwę ! Powiedz, że jesteś moją dziwką ! Błagaj mnie o więcej ! – krzyczał, ściskając moje sutki tak, że krzyczałam.

    -Jestem twoją dziwką – powiedziałam przez łzy. – Rżnij mnie, kotku – jęczałam.

    W myślach błagałam, żeby już skończył. W końcu wystrzelił we mnie.

    – Wstawaj i odwróć się przodem do biurka. – rozkazał mi.

    Zrobiłam co kazał, jednak nie przewidziałam, co chce zrobić. Splunął na mój odbyt i zbliżył do niego swojego kutasa.

    – Nie – krzyknęłam – błagam, nie, zrobię co zechcesz, tylko nie to !

    Jednak nie słuchał mnie, szybko włożył swojego fiuta w moją dupę. Przeszył mnie ból, wrzeszczałam, a jego to jeszcze bardziej podniecało. Kiedy już spuścił się we mnie o raz kolejny, powiedział:

    – Bardzo bolało ? – zapytał z udawaną troską, patrząc na moją załzawioną twarz. – Teraz już nigdy mi nie odmówisz, niczego.

    I wyszedł z sali zabierając moje ubrania. Leżałam w klasie, mając nadzieję, że nikt mnie tu nie znajdzie tak poniżonej. Jednak po chwili Wojtek wrócił do mnie z kolegami. Potem każdy z nich mnie rżnął po kilka razy…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    mało lata

    sex..

  • Seks z przystojnym nieznajomym

    Patrzysz, jak tańczę. Mam na sobie krótką czerwoną sukienkę, która dokładnie opina moje kształty. Podchodzisz, tańczymy razem, nasze ciała dotykają, muskają się niby przypadkowo. Jest już po północy. Chwytasz moją dłoń, przyciągasz do siebie i pytasz, czy chcę iść do ciebie.

    – Mhm – odpowiadam podniecona twoim dotykiem na moim nadgarstku.

    Wychodzimy z klubu i wsiadamy bez słowa do taksówki. Podróż mija na całowaniu, dotykasz moich ud, przez materiał satynowych stringów muskasz moją cipkę. Masuję twojego penisa przez spodnie.

    Wchodzimy do twojego mieszkania, zamykasz drzwi na klucz. Prowadzisz mnie do sypialni. Całujemy się, czuję twój język głęboko w ustach – liże moje policzki, nasze języki ocierają się mocno o siebie. Dotykasz moich pośladków, ugniatasz je, dając mi czasem klapsy. Podnosisz moją sukienkę i kontynuujesz teraz bez materiału między nami.

    Rozpinam twoją koszulę, pieszczę twoje sutki – ugniatam je i przygryzam. Zdejmuję twoje spodnie i ugniatam twój tyłek – ależ jest cudowny, o Nieznajomy. Zdjemujesz mi sukienkę i pieścisz moje piersi – głaszczesz je delikatnie, liżesz sutki, potem gnieciesz je coraz mocniej. Wzdycham z rozkoszy.

    Kładę się na łóżku. Zdejmujesz moje stringi i głaszczesz moje uda i łono, by w końcu wsunąć we mnie palce. Twoje usta ssą moją perełkę. Ach, jak mi dobrze.

    Zdejmuję twoje majtki i biorę go do ust, jesteśmy w pozycji 69. Moja dłoń gładzi twoje jądra. Druga dłoń ugniata twój jędrny tyłek. Po kilku minutach oboje niemal dochodzimy, więc przestajemy na chwilę.

    Wyjmujesz z szuflady wibrator – taki, jakie lubię najbardziej, uśmiecham się. Włączasz go i wsuwasz w moją cipkę. Wypustka masuje moją perełkę. Podnosisz mnie i ustawiasz przy ścianie. Rozsuwasz mój tyłeczek i wsuwasz w niego palec nasmarowany wazeliną. Potem dodajesz drugi palec. Wyciągasz je i wchodzisz we mnie powoli. Moja dupcia zaciska się, więc czekasz aż ją rozluźnię. Wchodzisz do końca. Czujesz, jak moja cipka jest wypełniona wibrującym sprzętem. Stymuluje cię to dodatkowo. Bierzesz mnie najpierw powoli, potem przyspieszasz. Ból miesza się z rozkoszą aż czuję tylko przyjemność. Trzymasz wibrator, żeby nie wysunął się z mojej wąskiej mokrej szparki.

    Wchodzisz coraz szybciej i głębiej aż niemal dochodzisz. Zatrzymujesz się na chwilę i całujesz mnie po szyi.

    – Dobrze ci?

    – Tak, cudownie.

    Znów zaczynasz we mnie wchodzić i wychodzić. Szybciej i jeszcze szybciej. Chwytasz mnie za nadgarstki. Wibrator wypada ze mnie, ale nie ma to już znaczenia poza tym, że odsuwa nieco nasz orgazm. Jedną dłoń przesuwasz na moją szyję i lekko ją ściskasz, drugą dłonią pieścisz moją łechatczkę. Ach, tak! Wchodzisz jeszcze szybciej, cały twój penis wsuwa i wysuwa się z mojej dupci. Jeszcze szybciej i …

    Twoja sprema wlewa się w mój tyłeczek. Po chwili też dochodzę. Moja cipka i dupcia kurczą się z rozkoszy.

    Zostajesz we mnie chwilę. Całujesz moją szyję i plecy.

     

    – Dawno mi z nikim tak dobrze nie było – mówisz – jak się w ogóle nazywasz?

    Oboje zaczynamy się śmiać. Właśnie uświadomilismy sobie, że pożądanie wprost odebrało nam zmysły. Nie wiemy o sobie absolutnie nic.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Satya

    pożądanie nie zna granic

  • Dobrze miec kuzynke

    Romek i jego kuzynka Zuzanna już od wczesnego dzieciństwa spędzali razem dużo czasu. Znali się właściwie całe życie. Ich rodziny były ze sobą w bardzo dobrych stosunkach, rodzice Zuzi często przychodzili w odwiedziny do rodziców Romka albo na odwrót, a dzieci bawiły się wtedy razem. Mieszkali blisko siebie więc siłą rzeczy spędzali ze sobą dużo czasu. Ojciec Romka był bratem matki Zuzanny. Chłopak był młodszy o 3 lata od swojej kuzynki, jednak mimo to dobrze się z nią dogadywał. Rodzice Zuzi mieli niedaleko od domu działkę wypoczynkową, na którą dzieci, gdy trochę podrosły, często chodziły się bawić. Stał na niej barak, który był ich ulubionym miejscem zabaw. Oczywiście trwało to do czasu, gdyż kiedy Romek i Zuzia byli już trochę starsi, przestały ich interesować dziecięce zabawy. Coraz mniej czasu spędzali razem, jednak wciąż byli dobrymi przyjaciółmi. Kiedy Zuzia zaczęła dojrzewać, coraz bardziej interesowali ją chłopcy. Gdy miała szesnaście lat, zaczęła umawiać się z jednym chłopakiem ze swojej klasy i spędzała z nim bardzo dużo czasu. Trzynastoletni Romek był wtedy zazdrosny o kuzynkę, ponieważ prawie w ogóle już się z nim nie spotykała, a brakowało mu ich zabaw i wesołych rozmów. Sam jednak także niedługo zaczął interesować się dziewczynami i zrozumiał, że kuzynka nie może poświęcać mu całego czasu, miała przecież także swoje prywatne życie. Tak przez parę lat, Zuzia co rusz rozstawała się z różnymi chłopakami po to, by po paru dniach znajdować sobie nowych, podczas kiedy Romkowi nie układało się za bardzo w stosunkach damsko-męskich. Co prawda parę razy spotykał się przez jakiś czas z różnymi dziewczynami, jednak nigdy żaden jego związek nie trwał zbyt długo, gdyż albo dziewczyna nie przypadała mu do gustu albo on jej. Tak trwało do czasu, gdy skończył siedemnaście lat. Jego kuzynka była wtedy dwudziestoletnią, piękną dziewczyną. W tamtym okresie dość rzadko się ze sobą spotykali, lecz wciąż utrzymywali kontakt. Raz na jakiś czas umawiali się żeby pogadać i dowiedzieć się co słychać.

    Tego wieczora Zuzanna zadzwoniła do Romka, gdyż chciała się z nim spotkać na pogaduchy. Przez telefon mówiła coś o tym, że zerwała z chłopakiem i chciała mu się wyżalić. Romek nie miał żadnych planów więc chętnie zgodził się spotkać z kuzynką, tym bardziej, że dawno jej nie widział. Umówili się na działce rodziców Zuzi, gdyż tam mogli spokojnie porozmawiać w baraku. Gdy przyszedł, kuzynka już na niego czekała. Wyglądała jak zwykle olśniewająco, miała rozpuszczone, długie, kręcone blond włosy. Ubrana była w czerwoną sukienkę sięgającą do połowy uda, lecz Romek nie pozwalał sobie na myślenie o niej jak o obiekcie seksualnym, była przecież jego rodziną.

    – Rozgość się – rzekła i postawiła talerzyk z ciastkami i dwie filiżanki gorącej herbaty na taborecie, który robił za stół.

    Romek umościł się wygodnie w fotelu i poczęstował się ciastkiem.

    – I co tam u ciebie? – spytał, gdy kuzynka sadowiła się po przeciwnej stronie taboretu.

    – Ech, szkoda gadać… – odrzekła – postanowiłam, że więcej nie będę się umawiać na randki. Mam dość chłopaków!

    – To czemu chciałaś się ze mną spotkać? Przecież też jestem chłopakiem…

    – Ty jesteś moim kuzynem, ciebie nigdy nie będę mieć dość – roześmiała się.

    – No, mam nadzieję. A czym ci chłopacy tak zaleźli za skórę?

    – Miałam dzisiaj randkę, mówiłam ci. Byliśmy w kinie, potem coś zjeść, a po wszystkim zaprosił mnie do siebie. Liczyłam na jakiś romantyczny wieczór, zwieńczony być może namiętnym seksem, ale nie! Jak tylko weszliśmy do jego mieszkania to od razu zaczął mnie rozbierać. Najpierw nawet się cieszyłam, że jest taki napalony, ale on szybko zdarł ze mnie ciuchy, wbił się we mnie i spuścił się w dwie minuty, a potem powiedział, że muszę już iść bo ma co innego zaplanowane na wieczór! Rozumiesz to?! – Zuzia aż się zadyszała i rozzłościła od nowa na samo wspomnienie tamtej sytuacji.

    Romek był trochę zdziwiony i speszony, ponieważ kuzynka nigdy dotąd nie zwierzała mu się z takich spraw i nie opowiadała mu o swoim życiu erotycznym. Mimo to słuchał jej jak urzeczony i zaczął sobie wyobrażać jak pieprzyła się ze swoim chłopakiem.

    – To cham… – odpowiedział, gdyż nic mądrzejszego nie przychodziło mu do głowy.

    – I to jaki! – kontynuowała Zuzanna ze złością – mówię ci, Romek, jak spodoba ci się jakaś dziewczyna, to nie traktuj jej nigdy w ten sposób. Musisz być miły, delikatny, czuły…

    – Dzięki za informację, będę się starał.

    – Nigdy się za bardzo nie śpiesz z tymi sprawami. Wiesz, ja to lubię, jak mężczyzna najpierw mnie czule pocałuje, z języczkiem, podczas pocałunku może zacząć macać moje nogi, powolutku idąc ręką coraz wyżej, aż dojdzie… no wiesz gdzie – Zuzia się trochę speszyła, lecz zaraz ciągnęła dalej – pomasuje mnie tam ręką, następnie zabierze się za moje piersi, potem powoli zacznie mnie rozbierać…

    Słuchający i wyobrażający to sobie Romek poczuł, jak robi mu się ciasno w majtkach. Coraz bardziej podniecał go monolog kuzynki, aż nagle usłyszał:

    – A co ty tak zaglądasz pod moją sukienkę?!

    Zdał sobie sprawę, że rzeczywiście próbuje zajrzeć pod krótką sukienkę siedzącej naprzeciwko Zuzi. Dziewczyna, żeby mu to uniemożliwić, założyła nogę na nogę. Speszył się trochę i rzekł tylko:

    – Przepraszam, ale podobają mi się twoje nóżki…

    – Wiesz, niejednemu się podobają – powiedziała Zuzia.

    Rozmawiali dalej, a Romek parę razy znów zerkał na uda kuzynki. Cały czas jego przyjaciel był sztywny, ponieważ Zuzka opowiadała mu o swoim życiu erotycznym, a on sobie wyobrażał to, co mówiła. Po jakimś czasie dziewczyna rzekła:

    – No dobrze, to skoro tak ci się podobają te moje nogi, to możesz je sobie pooglądać z bliska – mówiąc to położyła łydki na kolanach Romka. Ten zaczął jeździć po nich dłońmi i delektował się miękkością jej rajstop. Chwilę się tak pobawił, po czym Zuzanna przemieściła nogi tak, by znalazły się na kroczu kuzyna. Westchnął wtedy mimowolnie z rozkoszy, a ona wyczuła łydką, że jego penis jest sztywny. Nie wiedziała, jak ma się w tym momencie zachować, ale postanowiła bawić się dalej. Nie dała ujścia swojemu podnieceniu podczas zbyt szybkiego stosunku ze swoim byłym chłopakiem, więc teraz zaczęło się ono budzić w niej na nowo ze zdwojoną mocą. Czując, jak kuzyn pieści dłońmi jej stopy, spytała:

    – Lubisz się zabawiać kobiecymi stopami?

    – Twoimi bardzo – odpowiedział Romek.

    Zdjął jej powoli buty, a ona umieściła stopę na jego twarzy. Lizał ją i ssał, rękami gładząc łydki i kolana. Po chwili kuzynka obsunęła się w fotelu i przerzuciła nogi przez jego ramiona. Miał teraz idealny widok na jej krocze i mógł dostrzec czerwone stringi przyciemnione materiałem rajstop. Położył dłonie na udach Zuzi i gładził je delikatnie, przesuwał je po nich w górę i w dół, za każdym razem dochodząc coraz wyżej, aż w końcu jego ręce wślizgiwały się pod sukienkę. Sunął dłońmi po wewnętrznej stronie jej ud aż doszedł do samego krocza. Kuzynka westchnęła wtedy cicho a jej uda drgnęły w mimowolnym skurczu. Przyciągnęła go do siebie nogami, zmuszając do klęknięcia przed nią.

    – Właśnie to miałam na myśli mówiąc, żebyś się nie śpieszył w tych sprawach. Ważna jest długa i podniecająca gra wstępna. Robisz to doskonale… – jęczała Zuzia, gdy Romek położył głowę na jej kroczu i lizał przez rajstopy i majtki cipkę.

    Dłonie umieścił na pośladkach i ugniatał je łapczywie, a zachęcony brakiem protestu kuzynki i jej podnieconym oddechem, zaczął sunąć nimi w górę. Pieścił pod sukienką jej biodra, plecki, brzuch, szedł coraz wyżej, aż poczuł palcami przeszkodę. Były to miękkie i gorące piersi, umieścił na nich swoje łapczywe dłonie. Macał je przez stanik, po czym zsunął go w dół i gniótł nagie cycuszki kuzynki. Były średniej wielkości, idealnie pasujące do dłoni, jędrne, ich skóra była naprężona. Ściskał zachłannie sutki, które były niemal tak twarde, jak jego prącie. Zuzka jęcząc zaczęła rozpinać sukienkę, by następnie szybkim ruchem ściągnąć ją i rzucić na podłogę. Romek oderwał twarz od jej krocza i umieścił ją pomiędzy piersiami, przyciskając je do niej z obydwu stron. Dłońmi jeździł po ciele Zuzi, napawając się nim, a ustami ssał i przygryzał jej sutki. Ona w tym czasie kolanem drażniła jego kutasa. Postanowiła uwolnić go z za ciasnych gaci, więc rozpięła mu rozporek i zsunęła spodnie w dół. Następnie opuściła majtki i wyskoczył z nich naprężony do granic możliwości penis. Umieściła na nim stopę i masowała go nią, słuchając jęków swojego kuzyna. Poczuł, że zaraz się spuści, a nie chciał jeszcze kończyć zabawy, więc zabrał stópkę kuzynki i zaczął znów pieścić jej uda. Ona w tym czasie zdjęła mu koszulkę i napawała się jego torsem. Spragnieni swoich ciał upajali się swoim dotykiem i pieścili się namiętnie. Po jakimś czasie Zuzia kazała wstać Romkowi. Siedząc w fotelu wzięła do ust jego członka i zaczęła go namiętnie ssać. Chłopaka aż przechodziły dreszcze. Poruszając głową w przód i w tył, drażniła językiem jego główkę. Następnie Romek, pragnąc się odwdzięczyć kuzynce, znów uklęknął przed nią, zdarł z niej rajstopy i zsunął majtki. Miał teraz przed oczami piękną, różową cipkę. Była starannie wygolona i nabrzmiała z podniecenia. Przyłożył do niej usta i przejechał językiem wzdłuż wilgotnej szczelinki. Lizał ją, a oddech Zuzi stawał się coraz szybszy. Wyczuwał, jak jego kochana kuzynka jest podniecona i chcąc dać jej jak najwięcej rozkoszy włożył w nią język i penetrował ją nim tak głęboko, jak tylko mógł. Zuzia jęczała i wiła się pod nim, wbijając mu paznokcie w plecy. W pewnej chwili nie wytrzymała. Zsunęła się z fotela i padła na podłogę, ciągnąc za sobą Romka. Znalazł się na niej, dorodne piersi rozgniatały się na jego klacie a pod swoim członkiem czuł mokrą cipkę. Ocierał się o nią, całując szyję i dekolt kuzynki. Zatopili się w pocałunku, cały czas ocierając się o siebie swoimi narządami. Rozpuszczone włosy Zuzi znalazły się na twarzy Romka, a ich zapach przyprawił go o jeszcze większe podniecenie. Miał teraz do dyspozycji jej ponętne ciało i mógł z nim robić, co mu się tylko podoba. Napawał się więc nim, macając i liżąc wszystkie jej zakamarki. Obydwoje sapali głośno, w powietrzu niemal wyczuwalne było ich podniecenie.

    – Weź mnie – wydyszała w pewnym momencie Zuzia.

    Romkowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Oparł się kutasem o jej cipkę i zaczął na nią napierać. Dziewczyna rozchyliła uda. Zagłębiał się w niej powoli, upajając się chwilą. W końcu dobił do końca a Zuzka jęknęła. Złapała go za pośladki i przycisnęła jego krocze z całej siły do swojego. Obydwoje wykonywali powolne ruchy miednicami. Romek macał jej plecy idąc dłońmi w dół, aż doszedł do pośladków. Gniotąc je łapczywie przyspieszył ruchy i poczuł, że niedługo dojdzie. Patrzył na podskakujące w rytm ruchów kuzynki piersi. W pewnym momencie ścisnął mocno jej pośladki i jęknął:

    – Ochhh, kuzyneeczkoooo…

    Zuzanna w tym momencie poczuła, jak rozlewa się w niej nasienie Romana. Jego ciepło w jej cipce również spowodowało nieziemską rozkosz. Poczuła, że za chwilę dojdzie. Wbiła paznokcie w biodra kuzyna i zawyła głośno. Zamknęła oczy i wykrzywiła usta. Przeszyła ją fala orgazmu. Romek już skończył szczytowanie i patrzył na wijącą się pod nim Zuzię. Krzyczała zachrypniętym głosem i oplotła go nogami, by przycisnąć nimi mocno jego krocze do swojego. Po wszystkim opadli zmęczeni na podłogę i leżeli tak długo obok siebie nadzy, rozmawiając.

    – Wszyscy moi faceci powinni się od ciebie uczyć namiętności. Twoje młodzieńcze pożądanie rozpaliło mnie do czerwoności. Kuzynie, mam nadzieję, że będziemy powtarzać takie spotkania w baraku… – mówiła Zuzia.

    – Też mam taką nadzieję, oby jak najczęściej – odparł Romek, gładząc ją po piersi.

    Tamtej nocy zrobili to jeszcze parę razy. Relacje między kuzynostwem zacieśniły się od wtedy tak, jak jeszcze nigdy wcześniej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    El Netto

    elnetto