Blog

  • Sex po zakrapianej osiemnastce

    Dziś wieczorem z chłopakiem poszliśmy na 18 kolegi, po niej miał nocować u mnie. Jak to na takich wiejskich imprezach OSP bywa, dużo alkoholu i wgl. Kilka minut po drugiej w nocy zmyliśmy się do domu, z racji, że jest to wiocha trzeba było iść na piechotę. W tym czasie alkohol buzował już w naszych głowach a ja ledwo, co stałam na nogach, a jakoś obydwóm nam świństwa w głowie siedziały.

    Na ostatniej prostej do domu, musieliśmy przejść przez most, na którym musiałam się zatrzymać z racji bólu nóg, poprosiłam chłopaka żeby potrzymał mnie za rękę, bo chciałam ściągnąć szpilki. Po ciężkich bojach z ustaniem jak już tylko się udało, niestety jak na kobietę nie przystało musiałam zwrócić część siebie za barierki. Po całej sytuacji mój chłopak stwierdził, że jak już tak opieram się o nie to z chęcią by mnie zapiął – sic!. No, ale tak też było, podwinął sukienkę i  nim się obejrzałam to czułam jego penisa w sobie a z racji upojenia alkoholowego nie przeszkadzały mi okoliczności. W pewnym momencie z daleka było widać nadjeżdżający samochód, a mój tylko powiedział jeszcze chwila i doszedł. Samochód na przejechał a ja zapytałam czy zabawimy się jeszcze w domu, na co przytaknął.

     

    Jak wiadomo na tym nie koniec nocnych ekscesów łóżkowo ulicznych, dotarliśmy do mnie do domu, na szczęście wszyscy już spali, więc szybciutko zakradliśmy się do mojego pokoju. Partner wyskoczył z ubrania i położył się na łózko a ja powoli zaczynałam się rozbierać, aż padło z ust partnera pytanie, które mnie zaskoczyło – chyba alkohol powodował, że byliśmy aż tak rozluźnieni. Zapytał mnie czy ubrała, bym dla niego rajstopy i szpileczki, na co się zgodziłam, choć temat rajtek był specyficzny.

    Ale stanęłam przed nim w cielistych rajstopach i szpilkach, a on siedząc na kanapie przysunął mnie do siebie gładząc moje nogi ręką a z czasem delikatnie całując i liżąc językiem – niby nic a jakiś dreszcz wewnętrznie mnie przechodził.  Chwyciłam go za rękę i pociągnęłam by wstał, jedyne, co mi do głowy przychodziło to to by mnie wydymał – tak to był ten stan, że nie chciałam seksu chciałam po prostu niezłej zabawy. No, ale tak od razu to nie można, więc uklęknęłam przed nim delikatnie masując jego kutaska ręka i językiem, powoli wsuwałam go do ust i tak w kółko. W pewnym momencie poczułam silniejszy uścisk na szyi i została uniesiona do góry a partner spojrzał mi w oczy i powiedział, że mam znów klęknąć przed nim i napluć na jego kutasa i grzecznie to zlizać, wydaje mi się, że hamulce puszczały nam coraz bardziej i grzecznie klęknęłam i zrobiłam, co prosił zlizując moją ślinę z jego kutasa.  Co prawda nie miał tak wielkiego żeby się nim dławić, ale z chwili na chwilę czułam, że to nie ja robię mu loda tylko od dyma moje usta.

     

    Byłam trochę jak w amoku, fajnie się bawiliśmy a w sumie to robiłam, co chciał, aż kazał mi wstać, delikatnie popchnął mnie na łóżko tak, że wylądowałam w pozycji na pieska a on podniósł delikatnie moje łydki chwytając za szpilki, rozerwał rajstopy i wszedł we mnie. Byłam już na tyle mokra, że nawet nie musiał się nią bawić tylko od razu przeszedł do pukania, z chwili na chwilę czułam coraz mocniejsze uderzenia jego ciała o moje a ja tylko czułam jak łóżko zaczyna pracować a ja tylko powoli posuwam się do jego rogu. Zapytałam się czy możemy zmienić pozycję bo bolą mnie już łokcie od opierania, wtedy obrócił mnie na plecy i wszedł między nogi unosząc je lekko do góry. To był chwilowy moment na odsapnięcie bo z szybkiego dymanka zaczął powoli i głęboko penetrować moją cipkę co powodowało wyginanie się mojego ciała a on delikatnie i skrupulatnie zaczął lizać moje łydki.

    Wtedy chyba pierwszy raz zebrałam się na taką łóżkową śmiałość i zapytałam czy to go podnieca? Na co powiedział, że podniecają go nogi w pończochach a w szpilkach to już w ogóle, a ja zobaczyłam lekki rumieniec na jego twarzy. Wtedy wpadłam na pomysł i zapytałam czy ma ochotę żebym pobawiła się jego kutasem stopami, na co ochoczo przystał, więc zdjęłam szpilki i nieumiejętnie próbowałam go trzepać stopami, dla mnie było to pokraczne, ale on był ewidentnie zadowolony.

     

    Ja bawiłam się jego kutaskiem a on delikatnie masował moje łydki, z tego podniecenia dość szybko udało mu się dojść a przed tym zapytał czy może dojść na moje nogi, tak też zakończyliśmy zabawę i poszliśmy spać.

     

    Rano po przebudzeniu. Pierwsze, co usłyszałam to to bym go nie oceniała.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Justyna
  • I stalam sie

     I STAŁAM SIĘ

                                                               czyli

                                                     SUNIA SWOJEJ PANI

    /napisane za zgodą Mojej Pani/

    Jak jestem grzeczna i mam czas to Moja Pani pozwala zaglądać tu i tam, czytać i oglądać to i owo. Sama też piszę różne opowiadania, które obok swoich zdjęć zamieszczam w kilku własnych profilach, w sieci. Wszystko pod czujnym okiem Pani. Widać, że zdjęcia moje się podobają, czego dowodem jest nielegalne, liczne (bez mojej zgody, jak to w sieci) kopiowanie ich i umieszczanie w różnych miejscach. Przeglądając teksty zamieszczane na tej stronie nie spotkałam żadnego ( no chyba, że w swoim roztrzepaniu nie zauważyłam), który by był wspomnieniem takiej suki dwupłcowej w jaki sposób ułożył się jej los, że jest teraz tak i czuje się dziewczyną. Nie chodzi mi o wymianę uwag na „forumnach” typu, „że nagle”, „pewnego dnia”, itp. ale takie w formie wspomnienia, opowiadania „cycóś” podobnego. No chyba, że takie teksty są uznawane za nieciekawe. Jednak raczej tak nie jest, jak myślę, bo my jako ludzie lubimy zaglądać w cudze sprawy i podglądać innych. Ot ciekawość nieodparta. Dlatego zdecydowałam się napisać ciut o sobie. Jeśli nie będzie wzięcia to przynajmniej będzie burza na forum, a to też jest pewien sukces pisarski. Wszak tak zwane „gwiazdy” muszą skandalizować, aby się o nich mówiło. No to zaczynam. Kruca bomba, najgorzej pisać chyba o sobie.

    Taaa, ciekawe są czasem koleje dróg niektórych z nas. Jesteśmy jak ten szampon, to nudne już, dwa w jednym. U niektórych więcej jest jednego lub drugiego, ale ogólnie jest tego dwa. Niektóre z nas są bardziej lub mniej „rozwarstwione”, zwłaszcza te początkujące. Te przechodzące pierwsze męki „walki” wewnętrznej. Potem, po czasie „wstrząsów i zawirowań”, gdy składniki się wymieszają i wyrównają tworzymy stabilną „jedność w dwoistości”. Jak dobry drink. Niektóre kroczą swoją drogą same, niezależne. Inne znajdują bliską osobę (płeć do wyboru) a jeszcze inne wybierają świadomie lub dzięki splotom losu, co chyba jest rzadkością, bycie czyjąś „własnością”. Nie mam na myśli „własność” typu „niewolniczego”, choć i takie są, ale nie o takiej chciałabym tu wspomnieć. Mam na myśli „własność” opartą na całkowitym, bezwarunkowym oddaniem siebie, bezwarunkowym przywiązaniem, „psią, suczą” wiernością do Swojej Pani. Oddaniem nie tylko ciała, ale i najskrytszych myśli, pragnień czy woli drugiej osobie, Pani lub Pana. Choć w moim przypadku Pani. Nie mam tu na myśli żadnych spraw materialnych, majątkowych, ale czysto fizyczne, mentalne, duchowe. No nie wiem czy dokładnie wyjaśniłam, o co mi chodzi zaplątując się chyba całkowicie. Za zgodą Mojej Pani przedstawię Wam, w jaki sposób stałam się tą osobą co jestem obecnie. Może to zainteresuje niektóre z Was a jak nie to nie szkodzi i tak napiszę. Może mi zamieszczą tutaj na stronie te gramotę. Postaram się pisać krótko i zgodnie z cenzurą strony. Tak, to prawda. Jestem obojnakiem inaczej hermafrodytką czy jak kto woli określić takie osoby, ale Moja Pani zabrania mi używać tych określeń i sama ich nie używa. Obojnak, dwugłowy to rodzaj męski a ja przecież czuje się kobietą, dziewczyną. Pani nazywa mnie tak tylko wyjątkowo. Zwykle mówi na mnie Moja „mała suczka, sunia lub Moje brykające śliczności” ,co najlepiej oddaje mój charakter i osobowość. Choć już jestem w pełni dojrzałą, wykształconą i wyszkoloną „suczką, prostytutką”, nadal mam osobowość i charakter „małej dziewczynki”. Tak, potrafię nabroić i nabrykać od czego mnie potem pupa boli, ale i uwielbiam pieszczoty Pani i przytulanie do Pani. Na pewno wyda się to dla Was dziwne i zaskakujące, co powiem teraz. Otóż kilka razy dziennie i raz w nocy, jak nocuje u Pani, Pani daje mi cyca do ssania. Co niesamowicie lubię. Tak ma mleko! Jak to robi nie powiem. Co zdziwiłam Was? Lubię wszystko, co lubią małe i duże dziewczynki. Jak jestem sama to śpię z moją lalą Klaudynką i smokiem Dexterem. Tak się zachowuje jak jestem z Moją Panią sam na sam. W otoczeniu innych czy na jakimś party lub raucie, na które Moja Pani jest często zapraszana staram się być grzeczna. Cóż nie zawsze mi się to udaje do końca. Ale gościom się podoba. Mogę Wam tylko zdradzić, że są to środowiska ludzi niedostępne dla tzw. „zwykłych śmiertelników”. Nie chcę tu obrazić nikogo, „przepłaszam”. Ach zapomniałam, roztrzepana, mam na imię Mariolka-Arletka  teraz i chyba na zawsze. Kiedyś nosiłam imię Łucja, ale to było bardzo dawno, na początku świata. A jaki był ten mój „początek świata”? Otóż. Dawno temu, gdy na ziemi pojawiły się pierwsze „dingozaury”, a może jeszcze wcześniej zaistniałam ja. Nie mam tu na myśli urodzenia, ale pojawienie się pewnego rodzaju innej świadomości w ciele ślicznego blondaska. Nie, nie nie zostałam skrzywdzona, molestowana przez wstrętnego, brzydkiego faceta. Jak to teraz modne. Nigdy nie czułam się skrzywdzona, czy w inny sposób zniewolona. To były czasy, gdzie nie istniały pojęcia takie jak dzisiaj, gmatwające ludziom w głowach, nie istniały „jedynie słuszne wartości” a istniała tylko i wyłącznie „jedna myśl przewodnia” – myśl Partii. Pojęcia obojnak itp. itd. Może i gdzieś tam były i egzystowały, raczej i wyłącznie w podręcznikach i bełkocie tzw. Specjalistów. No dosyć. O ile pamiętam to pierwsze nieporadne „zabawy” jako dziewczyna zaczynałam w ostatniej klasie podstawowej. Coś się wtedy we mnie rodziło. Bardziej lubiłam lalki i środowisko dziewczyn jak chłopaków. Wtedy nie była jeszcze zdefiniowana płciowo, nawet chcieli mnie przerobić. Zazdrościłam dziewczynom nawet tego, że jak siusiają to kucają. Zawsze jak miałam okazje i możliwość to też to robiłam. No nie powiem, jako chłopak też dawałam się często we znaki, latając umorusany w krótkich spodenkach i strzelając z procy czy karbidu. Czasem nawet znalazł się gdzieś w krzakach jakiś stary granat czy karabin. Ale to były tylko takie nieporadne początki. Na serio to chyba zaczęło się nie, co później, w szkole średniej, dokładniej latem, nad jeziorem. Chyba w ostatniej lub przedostatniej klasie. Nieważne. W wakacje. Chodziłam sama na plażę. NIE BYŁY ONE TAKIE LUDNE I KOMERCYJNE JAK TERAZ! Można było znaleźć odludne całkiem miejsca. Zwłaszcza do południa. Tam też, pewnego razu, przysiadła się do mnie na koc pewna Pani. Widywałem ją często, jak byłam na plaży. Duża, ładna, z długimi włosami w lokach i wielkimi  cycami. Usiadła obok mnie, nie pytając czy może. Strasznie się zawstydziłam i zasłoniłam sterczące, małe cycuszki (takie już miałem). No i na domiar złego, prawdę powiedziawszy, nie do końca byłem ubrany, a raczej ubrany „inaczej”. Czerwony jak burak szybko, nieporadnie się starałem zasłonić, ale ona powstrzymała moje zapędy. Potoczyła się rozmowa a właściwie ona pytała a ja odpowiadałem. I to jak, DOKŁADNIE! Coś mnie zakazywało zmyślać. Po tym spotkaniu szybko potoczyły się moje losy. Nie będę opisywała co i jak robiłam pod kierunkiem Mojej pierwszej Pani. Powiem tylko, że to nie była zupełnie tak do końca właściwa droga. Chociaż już wtedy Pani prowadzała mnie do kosmetyczki i fryzjerki, gdzie moje ciało było poddawane zabiegom tworzącym ze mnie dziewczynę a także do pewnego znajomego doktora, który stopniowo zmieniał mnie. Przebywając z Panią zawsze byłam dziewczynką niezależnie od miejsca i sytuacji. Ona pierwsza uczyła mnie poruszania, reagowania i mówienia jak dziewczyna. Wtedy jeszcze o tym nic nie wiedziałem. Ale ona pozwoliła i otworzyła mi oczy na świat, o którym nie miałam pojęcia, a który istniał, dostępny dla niewielu w tamtych czasach. Dla dociekliwych dodam, że o tym, co się ze mną wtedy działo nie wiedział nikt. Dla otoczenia byłem chłopakiem, ba nawet starałam się być bardziej męska niż chłopak. Pani wprowadziła mnie w zamknięty świat ludzi, „co to wiele mogą”. Zaczynałam być „dziewczyną”, suczką, kurewką. Już wtedy miałam odpowiedni wiek. Na mojej drodze zaczęły znikać, jak zaczarowane, wszelkie przeszkody i problemy. I tak to leciało, cały czas już. Rozpędzonej lokomotywy nie mogłam i nie chciałam zatrzymać. Podobało mi się bardzo. Jednak kilka razy przychodziła refleksja czy tak powinno być. A nawet były momenty wewnętrznej walki i rozterki. Zawsze jednak „On” przegrywał a „ONA” wygrywała. W tych momentach czułam się źle. Gdy decydowałam się pozostać chłopakiem. Gdy przegrywałam i stawałam się dziewczyną to byłam szczęśliwa. Szukałam drogi wyjścia z tej sytuacji, ale nie potrafiłam jej znaleźć. Co, że do lekarza, psychologa itp. Nawet nie myślałam i nie chciałam. Byłam pewna swego i tyle. Wiedziałam, czułam, że dam sobie rade bez tych durnowackich dyrdymałów. Nie było tragedii i rozpaczy ani prób samobójczych. Spoko. Kiedyś na jednym z prywatnych przyjęć, gdzie byłam, jak zawsze, jako dziewczyna z Panią pojawił się Pan. Miał na imię Piotr. Bardzo mi się przyglądał i zainteresował mną. Po jakimś czasie Pani powiedziała:

    – Łucjo, takie nadała mi imię, jutro zaprowadzę ciebie do pewnego Pana. Widziałaś go na przyjęciach. Ten Pan będzie Twoim Panem. Ja już więcej ciebie nie nauczę a on bardzo się Tobą interesuje. Chciałabym cie zatrzymać, ale nie mogę. On ma inne możliwości. Przyrzekł zaopiekować się Tobą i rozwijać. Oczywiście będziemy się spotykać często, ale to on będzie decydował o tobie. – Tak mówiła.

    I tak się stało. Zaprowadziła mnie do niego. Mieszkał sam w ładnym domu. A musicie wiedzieć, że nie każdego było stać na dom, zwłaszcza taki spoza sztancy typu „kostka”. Początkowo, jak to ja, byłam okropnie dzika i wystraszona. Pan Piotr nie nalegał i nie zmuszał do niczego. Oswajał mnie jak dzikie zwierzątko. Po miesiącu już byłam całkiem oswojona. Uczył mnie jak mam się zachowywać w zależności od sytuacji i miejsca. Jak mam się poruszać i odpowiadać. Już wtedy nie mogłam odpowiadać a zwłaszcza odzywać się bez jego pozwolenia. Wtedy to pierwszy raz usłyszałam określenie do mnie  „sunia”, „suczka”. Wtedy to dostałam i musiałam nosić swoją pierwszą śliczną obróżkę. Miałam ich masę, różnistych. Tak jak obecnie. To dzięki niemu mogłam wybierać studia jakie zapragnęłam. Pan Piotr był dobrym obserwatorem. Kiedyś zapytał, co mi jest, że nie do końca bywam szczęśliwa. Wyznałam mu szczerze, bo niczego nie kryłam przed nim, absolutnie, o swoich potyczkach wewnętrznych i rozterkach. Posadził mnie sobie na kolanach i przytulił. Powoli, długo tłumaczył i wyjaśniał. To dzięki memu Panu poznałam Tao i zaczęłam praktykować. Poznałam „złote liczenie”, „pięć żywiołów”. Nauczyłam się je łączyć tak, aby przynosiły spokój i korzyść. Nauczyłam się medytacji na różne okazje. Ogólnie są to rzeczy bardzo proste. Ale jak to bywa z prostymi rzeczami często ciężko je wykonać. Zwłaszcza jak się jest suczką o żywiołowym charakterze i niecierpliwą. A to wszystko wymaga spokoju i dużej cierpliwości. No, ale koniec końców udało się. Dzięki Tao zrozumiałam świat i to co we mnie. Uspokoiłam się całkowicie i już nie walczyłam ze sobą. Jestem radosną i spokojną sunią. Pod wpływem nauk Pana Piotra stałam się śliczną, pełnokrwistą suczką. Swoim ułożeniem, rzadko spotykanym, przywiązaniem bezgranicznym i uwielbieniem Pana oraz urodą zwracałam uwagę wszystkich na przyjęciach. Zwykle siedziałam na podłodze przy lewej nodze Pana. On zawsze trzymał w ręku łańcuszek mojej obroży. Teraz też tak jest. Z tą różnicą, że to Moja Pani go trzyma. Na jednym z zamkniętych przyjęć, spotkałam śliczną transke, Kasię. Kasia była wtedy własnością Pani Krystyny. Bardzo polubiłyśmy się z Kasią od pierwszego momentu. Gapiłyśmy się w siebie jak zauroczone. Czego nie wolno było nam robić! Powinnością suczki jest nie spuszczać oczu z twarzy Pana czy Pani. Za takie coś suczka jest strasznie karana i boli pupcia. Ale o dziwo nic takiego nas nie spotkało. Pan i Pani od razu, no, bo jak inaczej, zauważyli zachowanie swoich suczek. Koniec, końcem pewnego dnia Mój Pan był bardzo tajemniczy. Kazał mi się ślicznie ubrać. Zdradził tylko, że czeka na wyjątkowego gościa. Ja, jak to ja, początkowo czekałam w napięciu, siedząc przy nogach Pana, ale szybko to mnie zmęczyło i bawiłam się lalkami. Pan mi nie przeszkadzał. Nawet nie zauważyłam jak wstał i wyszedł. Zwykle to prowadził mnie za sobą na łańcuszku. Ale teraz łańcuszek wisiał luźno.

    – Łucjo, przywitaj się z naszym gościem. – Usłyszałam.

    Poderwałam się szybko i stanęłam jak zamurowana, cała czerwona.

    – Przepłaszam. – Powiedziałam pieszczotliwie jak zwykle.

    I stałam jak kołek. Wpatrzona w czarne, wielkie oczy, otoczone długimi rzęsami i buzię z rozdziawionymi, kaszmirowymi ustami, w aureoli czarnych, długich, połyskliwych loków. Też gapiących się na mnie zza pleców Pani Krystyny.

    – No, co tak cię zamurowało. Znasz przecież Panią Krystynę. – Zaśmiał się Mój Pan.

    Podbiegłam szybko i klęcząc pocałowałam wnętrze prawej dłoni Pani Krystyny, jak to robi grzeczna suczka witając się z inną Panią.

    – No przywitajcie się obie wreszcie, bo już nie możecie wystać. – Zaśmiała się Pani Krystyna.

    Tylko na to czekałyśmy. Rzuciłyśmy się obie z Kasią w ramiona, piszcząc, skacząc i całując. Pozwolono nam oddalić się na chwilę do mojego pokoju i nacieszyć się sobą. Wróciłyśmy, po dłuższej chwili, zdyszane i mocno zaróżowione, rozczochrane, mając wzrok spuszczony w dół.

    – No, co tak było głośno u was. Widzę, że poznałyście się dokładnie i dogłębnie. Łucjo chyba masz spódniczkę założoną odwrotnie. – Powiedział ze śmiechem Pan Piotr a Pani Krystyna mu zawtórowała perliście.

    – No nie ma się czego wstydzić. Pasujecie do siebie bardzo. – Dodała Pani Krystyna.

    I to była prawda. Stałyśmy się nierozłączne. Do chwili obecnej. Choć Kasia i ja mieszkamy teraz w innych krajach i mamy innych właścicieli. Nadal kochamy się bardzo. Często przebywamy ze sobą bo Nasze Panie widują się razem, z racji zajmowanych stanowisk i przyjaźni. Już wtedy Kasia zaczęła reagować w pewien charakterystyczny sposób na mój widok a nawet głos. Jej wielki kutas staje natychmiast sztywno. Ja tak samo tylko w inny sposób, pasujący do jej reakcji. Zaczynam popiskiwać cicho, zaciskam uda i wypinam dupcie. Tamte czasy to były cudowne czasy. Pan i Pani uczyli nas jak być prawdziwymi suczkami. Nie tylko w tym, co się zaraz może kojarzyć, ale i w innych sprawach. Spędzałyśmy wolne chwile i dni od nauki na studiach, na spotkaniach i przyjęciach, gdzie takie dwie, śliczne i nierozłączne suczki zwracały powszechną uwagę. Nie tylko Oni nas uczyli, ale i inni ludzie także, w tych zagadnieniach, co nasi opiekunowie nie znali. Potem Pan Piotr i Pani Krystyna zamieszkali razem w jej domu a my z Kasią mogłyśmy mieszkać obie w dawnym domu Pana Piotra, który w końcu oddziedziczyłyśmy. Nadal jednak byłyśmy własnością Pana i Pani. Wtedy już byłyśmy rasowymi, wykształconymi suniami. Powiem bez ogródek – nie mam tu na myśli tylko i wyłącznie spraw seksu. Te sprawy już wtedy były traktowane, jako uboczne. Liczyło się ułożenie, ogłada, zachowanie i zadbanie oraz wierność do Pana i Pani. Tym właśnie zwracałyśmy uwagę wszystkich. Tym dodawałyśmy splendoru naszym właścicielom. I tak jest obecnie. Jak to w życiu bywa, nic nie trwa wiecznie. Zostałyśmy z Kasią same. Ona z racji wykształcenia, z biegiem lat, dostała pracę za granicą i tam poznała obecną Swoją Panią, którą to ona musiała zaakceptować jako Swoją Panią, a nie odwrotnie. Takie są zasady Starego Kanonu. Samotne tzn. bezpańskie nasze życie trwało dłuższy czas. Nie zgadzałyśmy się na tę czy inną Panią. Wtedy postanowiłyśmy obie, że jak wybierzemy to będą to tylko i wyłącznie Panie a nie Panowie i to shemale. W tym czasie przyjęłyśmy do siebie i ułożyłyśmy dwie młode suczki Hanię i Anię. Teraz obie są ekstra i prowadzą własny interes. Po ułożeniu Ani i Hani i wyjeździe Kasi, przyrzekłam, że już nie zajmę się żadną nową suczką. Ale gadaj zdrów. Pewnej zimy spotkałam cudo. Cudo w każdym calu. Złotowłosą, prześliczną istotę. Moją ostatnią. Na imię ma Julia a ja mówię do niej Juli. W zasadzie to ona wybrała, zmusiła mnie, abym ją wzięła sobie i ułożyła. Ale to inna historia. Możecie się o tym dowiedzieć czytając moje wspomnienia „Mój nowy rok 2012”. W tym okresie, na początku, jak wzięłam sobie Juli, pewnego wieczoru sylwestrowego, na który zostałyśmy wynajęte, poznałyśmy Moją obecną Panią. Ekscelencje, Madame Jowitę. Od razu zwróciłyśmy na siebie Jej uwagę. Choć było tam wiele innych suk i suczek. Wtedy to, zanim jeszcze Madame Jowita wzięła nas z Juli na własność, sprzeciwiłam się pewnej Mistress Lady Katrin, z Angli. Za to przewinienie musiałam odpokutować potem, kilka miesięcy w jej Pensjonacie. Ale najpierw dostałam lanie od lady Katrin. Leżałam rozciągnięta na ciepłej masce samochodu, z zadartą spódniczką i opuszczonymi majteczkami piszcząc głośno. Chciała mi zabrać Juli, na co ja się nie zgodziłam. Mistress nie może zabrać sobie ot tak czyjąś suczkę, nawet gdy jej właścicielem jest inna, ale „starsza” suczka,  jaką ja już byłam. Musiała bym na to wyrazić swoją zgodę słownie i na piśmie przy dwóch Dominach. Tak nakazuje Stary Kanon. I nikt, i nikomu nie wolno tego zmieniać. Niezależnie od posiadanego stopnia. Ja się nie zgodziłam. Za tą postawę odpokutowałam, czym zdobyłam poważanie w oczach Jej Ekscelencji i Lady Katrin. Tego sylwestra, co zainteresowała się mną Madame Jowita, Lady Katrin była „opiekunką nas suczek”. W zasadzie to Madame wyratowała mnie z sytuacji, gdy wpadłam w łapy pewnego perfidnego gościa. Potem często przebywałam w pobliżu Madame, na jej polecenie, ale jeszcze nie jako Jej własność, choć i wtedy nie wolno mi było, jako suczce, nie wykonywać jej poleceń. Na jej życzenie dostałam zajęcie w podlegającym jej I.S.E., jako już doświadczona suczka. Została tam wtedy przyjęta na naukę Moja Juli. Po jakimś czasie na uroczystym posiedzeniu, w „nadmuchaniej” atmosferze, w obecności Mistress i Domin Jej Ekscelencja Madame Jowita wypowiadając stare słowa Kanonu wzięła sobie mnie na własność a poprzez mnie i Juli. Od tego momentu zaczął się dla mnie i Juli nowy etap. Juli po skończeniu I.S.E. wybrała sobie za Panią, Panią Doktor M. Wszystko uroczyście według zasad Starego Kanonu. Juli jest własnością Pani Doktor M. Jest szczęśliwa naprawdę. Pani M poczyniła pewne kosmetyczne zmiany w ciele Juli. Ale tylko drobne, bo nie możliwe jest poprawić cud natury, którym jest Juli. Moja i Jej Pani są przyjaciółkami, więc widuję Juli bardzo często. Z racji swego stanowiska i pozycji Moja Pani często podróżuje po świecie. Wtedy zabiera mnie ze sobą. Ja mam taką pracę, tak, tak pracuję jak większość. Co zdziwione? Jako właścicielka interesu mogę sobie pozwolić na przerwy i sterować zdalnie. Zwłaszcza jak ma się oddanych ludzi i przywiązanych nie tylko materialnie. No, ale tyle. Te wyjazdy właśnie są powodem moich dłuższych przerw w udzielaniu się tu i na innych stronach. Będąc z Panią za granicą czuję się prawdziwie wolna.  Jestem dziewczyną, suczką Pani. Prowadzana zawsze na smyczy-łańcuszku. Niestety w kraju to nie zawsze jest możliwe. W kraju, gdy idę z Panią po mieście, w obróżce, prowadzona na smyczy, to budzimy niezdrową ciekawość i czasem brzydkie komentarze. Ale widok twarzy komentującego zwykle świadczy o jego zasobach wiedzy. Pani ma wielu znajomych i przyjaciół. Jest zapraszana na przyjęcia towarzyskie, gdzie Jej nieodłącznie asystuje. Bardzo często mieszkamy w domu zapraszającego a jeśli nie to w luksusowym apartamencie hotelowym. Wtedy przyjeżdża po nas szofer w limuzynie. Zdarza się, że po przylocie, z lotniska zabiera nas prywatny odrzutowiec lub helikopter. Mówię Wam, ale frajda. Dostaje masę cudownych prezentów. Moja garderoba, w domu Pani, pęka w szwach. No, ale dosyć chwalenia się, a co?! Dzięki tym podróżom z Panią ja też mam kilka kochanych przyjaciółek, suczek. Jedną z nich jest Sasza, shemale. Prześliczna istota, która reaguje na mój widok i głos tak jak reaguje, Kasia. Ja tak samo reaguje na Saszę jak na Kasię, w sposób odpowiednio pasujący do jej reakcji. Jak jesteśmy razem to nie możemy wytrzymać bez siebie. Sasza jest własnością Madame Kateriny. Pięknej shemale. Madame Katerina tak jak Moja Pani Madame Jowita na tytuł i stanowisko Ekscelencji. Na przyjęciach, ślicznie ubrana i szykowna dziewczyna prowadzana na łańcuszku w obroży, wpatrzona bezgranicznie w Swoją Panią musi budzić i budzi zainteresowanie i coś więcej. Dzięki mnie Pani potrafi załatwiać rzeczy prawie niemożliwe. Ale to inna bajka. W taki to sposób stałam się tym, czym jestem dzisiaj. Tak jestem własnością Ekscelencji Madame Jowity, Mojej Pani, którą kocham i uwielbiam bez granicznie i ogromnie szczerą, prawdziwą suczą wiernością. I wiem, że Ona mnie też uwielbia, chociaż czasem bywam nieznośna i rozkapryszona, jak mała dziewczynka. Przytula mnie, pozwala siadać na kolana, choć nie jestem piórko, i pieścić się. Często zaprasza mnie do swojej sypialni. A dla równowagi w małym pokoiku, wyłożonym wyciszeniem czeka leżanka i stołek oraz wiszą potrzebne zabawki służące do przypominania mi kim jestem. Przyznam się szczerze, że te miejsce i przyrządy nie są niepotrzebne. Tam, naga, z piekącą bardzo pupcią przepraszam Swoją Panią, z płaczem. Co, nie możliwe, aby tak było? Niemożliwe, to mówi łyżka w reklamie. Możliwe, na pewno. Tak właśnie reaguje, nic nie rozumiejąc, większość osób, gdy czyta moje wspomnienia. Jednak to nie bajka a zwyczajne życie i wiry losu. Jednak nie ból pupki jest dla mnie najgorszą karą. Najgorszą są „Niemcy w domu” jak to nazywam. Pani udaje, że mnie nie zauważa i nie odzywa się do mnie i nie pozwala na zbliżanie. Siedzę wtedy w kącie lub pod stołem pochlipując i wodząc za Panią zapłakanym wzrokiem zbitej suni. Pani nigdy nie karze mnie niesprawiedliwie. Sama też przeżywa jak musi to robić. Dlatego cisza po karze nie trwa długo. Mam sposoby na Swoją Panią, aby ją udobruchać. Ona dobrze o tym wie, ale udaje, że nie. Jak się nie odzywa i siedzi w fotelu to cichutko podpełzam na czworaka do uda Pani i delikatnie drapie pazurkiem po jej udzie popiskując i patrząc w jej twarz. Ona udaje zagniewaną i że tego nie dostrzega, ale po chwili słońce znowu świeci i radość suczki jest wielka. Gramolę się na jej kolana i całuje ją, i przytulam się. Ona odwzajemnia pieszczoty. Tak jak Pan Piotr wprowadził mnie w arkana TAO i dał spokój wewnętrzny, tak Moja Pani zdradziła mi SEKRET. Teraz ja też znam SEKRET życia. Jak żyć, jak otrzymywać to, co się pragnie i wiele innych spraw. Sekretem należy się dzielić z innymi. Jest tego tak dużo, że nigdy nie zabraknie. Cóż jak już wspomniałam to są rzeczy proste. Ale proste rzeczy stwarzają dla większości ludzi trudność ogromną. Im ktoś ma bardziej wybujałe ego tym trudniej mu osiągnąć sukces. Ego morduje podświadomość. No, ale tu nie miejsce na takie wywody. Powiem Wam tylko, że sprawdziłam działanie „sekretu” na sobie praktycznie i wiecie, co TO DZIAŁA!. Mogę się podzielić. Tak, więc jak widzicie jestem nie tylko ładną, rozpieszczoną sunią Pani ale mam też inne ciekawe zalety. Tak jak postanowiłyśmy z Kasią Jej Pani, Moja Pani, Pani Juli i Saszy to shemale. Wiece, co, jak się wszystkie razem spotykamy to huragan „Catrina” przy nas jest niewinnym wiaterkiem. Tak oto w skrócie wyglądała moja droga do chwili obecnej. Na pewno nie zaspokoiłam tych dociekliwych z Was tak jak chciałybyście. No, ale i nie zaspokoję tutaj. Raz, że byłaby to „never ending story”, cudowna z resztą, a dwa, że założenia nie pozwalają. Może to kogoś zaciekawi lub przyda się komuś a przynajmniej wznieci dyskusje komentarzy. Co też będzie ciekawe. Moje wspomnienie jest jakby spojrzeniem na temat shemale, obojnaków z innej, chyba mało znanej strony. Nie można udawać twierdząc, że takich sytuacji nie ma. Trzeba tylko ciut odwagi, aby napisać o sobie. Może, któraś z Was też coś skrobnie. Jak zwykle, tradycyjnie, prawdopodobnie, wszystko zostanie dogłębnie i szczegółowo przegryzione, rozdrobnione i roztrzęsione pod różnym kątem aż do utraty głównego wątku, co też jest fajne, na swój sposób. Pozdrawiam.

    ® Arletka

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa

    MOJA HISTORIA

  • Jak Arletka spedzila Wielkanoc

    JAK ARLETKA SPĘDZIŁA WIELKANOC

    POCZĄTEK:

    Zaczęło się to niedzielę przed tuż świętami Wielkanocy. Jak zawszę półnago tylko w staniku, pasie, pończoszkach i stringach oraz psiej obroży na szyi siedziałam przed kamerką komputerową i bawiłam się pokazując to i owo. Im dłużej siedziałam tym więcej ludzi mnie oglądało. Dodam, że wszystko szło jak zwykle w kanale ogólnodostępnym. W pewnym momencie napisała do mnie osoba o Nicku „DyrektorZoo”. Dziwna nazwa. On pisał a ja głośno odpowiadałam, bo jak zawsze mam włączony mikrofon. Już od pierwszych jego pytań poczułam, że mam do czynienia z osobą bardzo ostrą i potrafiącą wymóc to, co chce. Jako, że jestem kurwą nie od dzisiaj umiem prawie natychmiast rozpoznać osoby po drugiej stronie ekranu. A, że z natury jestem bardzo strachliwa i płaczliwa oraz totalnie uległa, nawet jak nie widzę danej osoby, z mety poddałam się całkowicie wystraszona. A wkrótce zaczęłam płakać ze strachu. Tak, rozbeczałam się, bo on był straszny jakiś. To, że zobaczył mój strach i że zaczęłam jęczeć bardzo mu się spodobało. Kazał mi wstać i pokazywać zwoje ciało w różnych pozycjach i zbliżeniach. Następnie polecił abym obnażyła się do golasa całkowicie, nawet kazał zdjąć perukę. Stanęłam nagusieńka, zapłakana. Moje trochę małe narządy i wielkie wiszące cycki były dobrze widoczne wszystkim ludziom. Zauważyłam, że reszta widowni zamilkła. Kazał mi wypiąć dupę i rozciągać pośladki mocno. Gdy to zrobiłam moja kiszka szybko wyskoczyła na wierzch i zawisła. Kazał podnieść długi worek i pokazać długie rozcięcie bez warg sromowych (pochwę). Byłam podniecona, więc długa łechtaczka, jak dugi penis, sztywno sterczała. Potem pokazywałam narządy, jaja, kutaska i cycki oraz resztę ciała. Musiałam też wykonać dziwną gimnastykę wprawiając wszystko w ruch zwłaszcza wirować cyckami. Między innymi kazał mi chodzić na czworakach opierając się tylko na czubkach łokci i kolanach mając przedramiona i łydki zagięte do góry oraz dupę trzymać wysoko. Ból straszny. Podałam na pysk a on krzyczał na mnie. Och jak bolało! Och jak bardzo, bardzo! Gdy skończył byłam zziajana i zasapana. Na koniec musiałam pokazać mu wszystkie swoje zabawki. Część „artystyczna”, że tak powiem zakończyła się. Dostałam polecenie klęczenia na wyprostowanych kolanach z rękoma podniesionymi wysoko do góry. Gdy to zrobiłam z tamtej strony włączył się głos.

    – Nazwisko i imię! – Padło.

    – Arletka Ruchliwa. – Odjęczałam.

    – Prawdziwe nazwisko i imię kurwo! – Warknął głos.

    Nigdy nie podaje swojego prawdziwego nazwiska i imienia. Zwłaszcza publicznie. Jednak tym razem nim się zebrałam do kupy:

    – Natalia Kroczek. – Powiedziałam prawdę.

    – Jesteś męską kurwą czy udajesz? – Zapytał.

    – Jestem prawdziwą kurwą, ale męsko-damską, jestem dwupłciowa, nie udaje.- Odezwałam się.

    – Od jak dawna jesteś szmatą?- Dopytywał.

    – Od trzydziestu prawie lat. – Powiedziałam.

    – Ile masz lat naprawdę? – Dociekał.

    – 52. – Podałam prawdę.

    – Przedtem, co robiłaś? – Pytał.

    – Dawałam dupy i obciągałam normalnie, jako suka – dziewczynka. – Powiedziałam.

    – Teraz jesteś starą, cycatą, tłustą, jak widzę, kurwą o wielkiej dupie, tak? Co robisz, jako kurwa? – Pytał.

    – Spotykam się na zwykły seks, ale moją domeną obecnie jest BDSM i Sado-Maso oraz, szczególnie K9 itp. Do innego seksu mało mnie chce do normalnego seksu. – Wyjaśniłam.

    – Tortury. Lubisz jak boli? – Pytał.

    – Tak bardzo? – Powiedziałam

    – Te cyce to masz od urodzenia? – Spytał.

    – Od urodzenia mam cycki, ale potem dawano mi zestawy pigułek i takie urosły? – Wyjaśniłam.

    -Hormony? – Spytał.

    – Nie to była mieszanka suplementów dla kobiet? – Mówiłam.

    – Masz dosyć małe narządy. Staje ci? – Pytał dalej.

    – Jak zaczęłam przyjmować suplementy to wszystko trochę zanikło a z wzwodami mam kłopot. – Wyjaśniałam z płaczem.

    – Czyli jesteś kurwą impotentem? Tak? – Padło ze śmiechem,

    – Tak, impotentem. – Wyszlochałam.

    – Widziałem też pizdę u ciebie. Można w nią ruchać i torturować? – Pytał.

    – Jestem obojnakiem. Mam pizdę też. Można ruchać i torturować dowolnie. – Mówiłam płaczliwie.

    – No tak kurwa daje dupy i obciąga, więc kutas jej nie potrzebny. – Znowu słychać śmiech. Tym razem kilku osób.

    – Masz bardzo ładne, zadbane, seksowne ciało. Tłuste. Podniecające. – Oznajmił.

    – Tak mówią. Dbam bardzo o siebie. – Odparłam dumnie.

    – Podobasz się nam. Chcemy ciebie wziąć. Jesteś zdecydowana? – Zapytał.

    – Tak, jestem zdecydowana. A dokąd mam być zabrana? I wiele osób będzie? – Zapytałam.

    – Nie twoja kurewska sprawa, dokąd ile osób. – Wrzasnął aż się skuliłam.

    – Tak nie moja sprawa. Zgadzam się na wszystko, co ma być. Jestem posłuszna. – Zapłakałam.

    – NO tak masz odpowiadać a nie pytać. – Wyjaśnił ciut łagodniej.

    – Może będzie kilka osób. – Powiedział.

    – Mam tu pewien inwentarz. Lubisz? – Zapytał.

    – To zwierzęta też będą? Jakie? – Odezwałam się zaskoczona.

    – Tak i nie twoja rzecz, jakie. Żywe. – Oznajmił.

    – Tak rozumiem. – Wyjąkałam.

    – Teraz kurwo pokaż dokładnie, jakie masz zabawki. – Rozkazał.

    Trzęsącymi rękoma pokazywałam dokładnie przyrządy do tortur i zabawki. Większość zaakceptował. I tak odpowiadałam szczegółowo zdradzając wszystkie intymne, prywatne tajemnice. Nawet się nie zorientowałam z przerażenia, że to idzie na publicznym kanale i masę ludzi to słyszy.

    – Na teraz koniec spotkania. Od teraz nie wolno ci, szmato, się z nikim spotykać. Będziesz przygotowywać się na spotkanie. Kupisz w aptece trzy paczki proszku na przeczyszczenie nazywa się Fortrans i butelkę płynu R… oraz elektrolity. Nie wolno ci jeść stałych pokarmów a jedynie płyny, przeciery, kiśle. Masz pić dużo wody. Będziemy się spotykać codziennie wieczorem od godziny 18. Masz być naga, klęczeć i czekać na połączenie. Przyrządy, które zatwierdziłem masz mieć gotowe do użycia. Oprócz środka na przeczyszczenie masz w ciągu dnia, do chwili spotkania wykonywać lewatywy 6 litrów w ilości 12. Zrób tak, aby do świąt nie musiałaś nigdzie wychodzić z domu. Teraz koniec. Masz czekać jutro. W kutasie ma sterczeć ten gruby, zakrzywiony, metalowy cewnik, na sutach mają wisieć te kilogramowe ciężarki na ostrych klamerkach. Na ten mały, ołowiany ciężarek załóż mocną klamerkę z ostrymi ząbkami. – Padła zwięzła instrukcja.

    – Tak, wszystko zrozumiałam. – Wyjąkałam przerażona bardzo.

    Po rozłączeniu dotarła do mnie, co się stało. TO BYŁO NAPRAWDĘ. JUŻ NIE MOGŁAM DOJŚC DO SIEBIE. Po lewatywach wieczornych nie mogłam zasnąć. Śniłam straszne  rzeczy. Następnego dnia załatwiłam, co mi kazano i po powrocie do domu nagusieńka w obroży popędziłam do łazienki na lewatywy. Przygotowałam mieszankę z lekarstwa na przeczyszczenie i co dwie godziny piłam litr tej mieszanki w czterech porcjach. Na efekt tego diabelstwa nie musiałam czekać długo. Poczułam jak w dupie rośnie gwałtownie gula wysadzając kiszkę na zewnątrz. Ledwo dobiegłam do sedesu z zalanymi udami kupą. Ależ lunęło! Nadymałam się i bryzgałam kupą. Cała kiszka wyskoczyła mi z dupy. Wydawała dziwne piski i prychania. Jęczałam i parłam. Co chwila gęsty strumień leciał z flaka odbytu. Długo siedziałam. Na tyle długo, że nadszedł czas wypicia następnej porcji. I znowu leciałam zaciskając dłonią wiszący odbyt. Uda, jaja, brzuch, dupa zalane miałam kałem. Gdy wypróżniłam to musiałam wykonać nakazaną lewatywę. Ledwo się wymyłam znowu trzeba było pić roztwór i gnać na muszlę. I tak w kółko! Odbyt już wisiał mi stale. Podłożyłam ręcznik w krocze, bo ciekło stale. Tak w zasadzie to na stałe przeniosłam się do pokoju lewatyw i tortur (mam taki w domu). Podłoga w nim jest przystosowana do wody i odchodów. Ustawiłam też w im cały potrzebny sprzęt do spotkania. Bo w pokoju nie dało się tego zrobić z uwagi na moją cieknącą dupę. Wrzeszcząc wepchnęłam gruby metalowy cewnik w kutaska i zawiesiłam ciężarki na sutach. Gdy nadeszła pora widzenia byłam wykończona. Czekałam, naga na klęczkach wyprostowana ze sterczącym metalowym cewnikiem w kutasie i kilogramowymi ciężarkami zapiętymi na sutach. Potrzebne narzędzie i przyrządy poukładałam ładnie i pozawieszałam w pobliżu. Zbliżała się 1800. Czekałam wystraszona i zapłakana, choć nic się nie działo. Jestem tchórzem! Widziałam jak piszą do mnie liczni widzowie. Odpowiadałam im jęcząc. W końcu zobaczyłam Nick Pana i odezwał się tym razem głos.

    – No, kurwo jesteś gotowa? – Zagrzmiało.

    – Tak Panie jestem. – Odparłam.

    – Polecenia wykonałaś? – Tak wszystkie.

    – Jak dupa i kiszki? Czyści ciebie? – Zapytał.

    -Tak Panie bardzo, bardzo sram. Aż odbyt wisi. – Powiedziałam z jękiem.

    – Pokaż. – Rozkazał.

    Odwróciłam się i wypięłam dupę w stronę kamery. Lunęło z niej jak z kranu.

    – No dobrze. Tak rób dalej. – Powiedział.

    – Teraz szmato trochę poćwiczymy. Klamerki masz w kutasie też. Teraz mocno naciągnij skórkę na kutasie. Pod spodem jest taki wąski kawałek skórki łączący główkę z resztą kutasa. Widzisz? – Zapytał.

    – Tak Panie, widzę. – Pisnęłam mocno naciągając skórkę.

    – To zapnij na niej ten ciężarek z ołowiu. Tylko mocno zaciśnij. – Rozkazał.

    Dygocząc i płacząc zawiesiłam na wędzidełku spory ciężarek ołowiany. Gdy klamerka wbiła swoje ząbki potworny ból zmusił mnie do wrzasku! Ależ bolałooooo! Wyjąc skurczyłam się i chciałam chwycić kutasa ręką, ale rozkaz ostry z komputera mnie zatrzymał. Za karę musiałam chodzić na czubkach łokci i kolan w kółko. Wszystkie ciężarki dyndały się bardzo powodując wielkie cierpnie i podniecenie. Nagle z sztywnego kutasa trysnęła sperma. Zlana potem  klęczałam przed kamerką. Z głośnika dobiegł mnie kobiecy głos z dziwnym akcentem. To nie była polka.

    – Czy ty szmato czasem nie pracujesz w klubie „Infernal Hole” lub a burdelu „Pink Angel” bo chyba znam te dupsko i głos, figurę też? – Zapytała łamaną polszczyzną kobieta.

    -Tak Pani ja pracuje tam. – Potwierdziłam.

    – Teraz tutaj to, co robisz? – Pytała.

    – Mój Pan pozwala mi czasem tutaj przyjechać do kraju i pomieszkać w jego domu w kraju. – Wyjaśniłam.

    – Ale, tak na co dzień jesteś w Holandii? – Zapytała.

    – Tak Pani jestem u Pana pod Amsterdamem. – Powiedziałam.

    – NO tak nie pomyliłam się kurwo jedna. Jesteś bardzo dobra, choć już nieco stara, ale dupę masz w sam raz dla tego celu, co chcemy. Odbyt masz dobrze zrujnowany. Szykuj dupsko i inne otwory. Obiecuję dołożyć starań abyś nie przestawała wyć i sikać spermą. – Powiedziała zadowolona ze śmiechem.

    Dalej to Pan mnie męczył i ćwiczył. Między innymi wyczyszczałam dupe do miski a następnie musiałam wszystko wypić. Gdy wyrzygałam to musiałam wszystko ponownie zlizać z podłogi i połknąć. Było już dobrze ciemno, gdy dał mi spokój. Licznik widzów jakby zwariował. Padały różne komentarze, ale ja nie reagowałam. I tak przez poniedziałek do piątku wypróżniałam się i pierdziałam. W końcu właściwie spałam na podłodze w Sali lewatyw zalana swoimi wydzielinami z odbytu, pęcherza i wymiocin. W piątek już byłam kompletnie czysta, gotowa i zmaltretowana. Ostatnie widzenie z Panem miałam rano. Już mnie nie męczył.  Podałam mu dokładny adres, gdzie mieszkam, choć nie robię tego publicznie. Podał mi instrukcje jak mam się przygotować i jak czekać.

    – Na spotkanie, kurwo, masz być naga. Nie wolno ci mieć na sobie kompletnie nic. Naga pojedziesz. Jak przyjadę, masz mieć szeroko otwarte drzwi, przed drzwiami masz naga czekać w pozycji na pieska z wysoko wypiętą i rozwartą dupą. Łeb na dół do podłogi. Przyjdę i po przygotowaniu ciebie wyprowadzę. Przyjadę o 1800. Zrozumiano? – Oznajmił.

    – Tak Panie, ale… – Zająknęłam się przerażona.

    – Co, ale, szmato? – Zapytał.

    – Jak to nago, czekać przed drzwiami a potem wyjść? Będzie jasno. A sąsiedzi? – Zapytałam wystraszona.

    – Gówno mnie obchodzą twoi sąsiedzi. Jesteś kurwą, krową czy nie? To twoje zmartwienie, nie moje. – Odpowiedział ostro.

    – Tak, Pnie, rozumiem, przepraszam. – Odparłam zrezygnowana.

    A niech tam pomyślałam. Może nikt nie zobaczy. I tak sąsiedzi wiedzą o mnie i widzieli jak robię lewatywy naga na balkonie. Mam szczęście chyba, bo raczej oni są tolerancyjni, co rzadkość w tym kraju.

    TRANSPOPRT KROWY NA SEKS:

    Nastał piątek. Noc jak zwykle na sedesie. Z dupy już leciała czysta woda. Odbyt wisiał otwarty i obolały. Tego dnia wypiłam tylko trzy porcje zawiesiny i do godziny 13 płakałam siedząc na sedesie. Teraz to już ciągle płakałam i jęczałam. Jestem strasznym tchórzem i nie mam instynktu obrony. Wydepilowałam ciało dokładni sama. Zawsze to robi moja kosmetyczka, ale tym razem nie było jak. Wykąpana i wykremowana, dygocząc i jęcząc czekałam, przed jeszcze zamkniętymi drzwiami, nagusieńka na stojąco na jego przyjazd już od 1700. Co słyszałam kroki na schodach to podskakiwałam. Nagle rozległ się domofon. Było przed 1800.

    – Słucham? – Wyjąkałam.

    Odezwał się ustalonym pytaniem.

    – Tak to ja męska kurwa Arletka. Czekam. Jestem gotowa. – Odpowiedziałam i kompletnie się rozkleiłam przerażona.

    Szybko otworzyłam szeroko drzwi do mieszkania. Na klatce było cicho. Zaraz za progiem uklękłam, mocno pochyliłam się do podłogi, kładąc na niej ramiona o głowę. Zamknęłam oczy jak kazał. Moja wieka, rozwarta dupa wystawała za próg na klatkę. Co to by było jakby teraz ktoś mnie zobaczył?! Słyszałam kroki na schodach. Już nie wiedziałam czy to on czy ktoś inny. W duchu błagałam, aby to nie był jakiś dzieciak. Kroki zatrzymały się przed moją dupą. Nagły ból kopniętych jaj wyrwał ze mnie wrzask aż poszło echo po schodach i wylądowałam na brzuchu w mieszkaniu. Leżałam wyjąc. Drzwi się zamknęły.

    – Wstawaj krowo, co jest, na pozycje kurwo. To dopiero uwertura do tego, co cię czeka! – Krzyknął.

    Szybko zajęłam pozycje. Coś wyjmował z torby.

    – Dawaj łeb szmato. Oczy zamknięte! – Rozkazywał.

    Uniosłam się do pionu. Czułam jak czymś tłustym smaruje całą moją łysą głowę. Ja zawsze jestem ogolona brzytwą na łyso, dlatego, że inaczej jest ciężko naciągać lateks czy gumę na głowę i ciało. Czułam jak powoli naciąga mi na głowę gumową maskę. Maska wyposażona była w tzw. świński ryj. Tak wyprofilowana gumowa tuleja wystająca na zewnątrz i drugim dłuższym końcem wsadzana głęboko w gardło. Służy ona do szerokiego rozwarcia ust i umożliwia głębokie ruchanie, wlewanie sików i innych rzeczy. Można do niej mocować różne przyrządy. Miała też dwie długie rurki, które zostały wsadzone mi głęboko przez nos do gardła. Umożliwiają one oddychanie przy zatkanej masce. Naciąganie, mimo nasmarowania głowy, szło ciężko. W końcu się udało. Czułam jak maska jest pompowana i dokładnie obejmuje mi głowę. Ten kaptur – maska miał też otwory na oczy, teraz zamknięte. Po odsłonięciu mogłam widzieć przez trzy niewielkie dziurki. Dodatkowo pole widzenia ograniczały dwie boczne klapki jak u konia. Jeszcze na szyję powędrował szeroki, sztywny kołnierz skórzany. I byłam gotowa. Na czworakach zaprowadził mnie do pokoju – łazienki. Był bardzo zadowolony tym sprzętem, co tam mam. Musiałam położyć się na leżance i szeroko rozchylić uniesione uda. On ręką w długiej, grubej, gumowej rękawicy fistował mi odbyt i kiszki sprawdzając czystość. Nie ceregielił się, robił to brutalnie aż trysnęłam wrzeszcząc. Zatkał mi odbyt wielkim, gumowym balonem, który wsadził głęboko i napompował aż dupa zatrzeszczała. Następnie poczułam szereg bolących, bardzo głębokich, ukłuć w okolice odbytu, pod jajami i w kutasa. Płakałam cały czas i krzyczałam z bólu zastrzyków. Leżałam na leżance. Czułam jak calutka moja dupa i narządy zdrętwiały dziwnie. Potem nastąpił totalny luz kiszki odbytu i całej dupy. Kutas wystrzelił jak nadmuchany  od środka, sztywno, kamiennie i bolący. On zaczął macać mnie. Każdy jego dotyk kwitowałam wrzaskiem bólu. Te zastrzyki spowodowały, że cale ciało stało się niesamowicie czułe. No i jeszcze coś. Napadło mnie niewyobrażalne podniecenie. Chciałam być zajebana, zagruchana, wychłostana i takie tam. Wyłam cicho głucho przez maskę. Na narządy założył mi metalową obejmę, pierścień. Dalej podciągnął mi narządy mocno i wysoko do góry podpinając je do kołnierza. Teraz wszystko sterczało w przodzie, sztywne i pewnie już sinawe. Do narządów przypiął łańcuch. No i nadszedł czas wyprowadzenia krowy, męskiej kurwy, szmaty do samochodu. Teraz miałam możliwość patrzenia nieco. Twarzy Pan nie widziałam, bo miał maskę. Wyprowadził mnie na klatkę. Stałam pod ścianą wyjąc głucho, aż szło echo, gdy zamykał mieszkanie. Ostrożnie powoli zeszliśmy na dół. Na szczęście nikogo nie było na klatce. Teraz czekało mnie wyjście kompletnie nagiej na zewnątrz. Przyznam się, że to był mój pierwszy raz. Wpadłam w panikę. Zawyłam głośno, co jeszcze pogarszało sprawę, bo głos mógł przyciągać uwagę ludzi, jeśli by tam byli. Jednak wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy. No cóż było jasno, jak to jest teraz. Szłam golutka potrząsając cyckami i sztywnymi narządami. Czułam jak z tyłu sterczy mi wypiętrzony odbyt. Nie mam pojęcia jak długo tak szłam i czy ktoś nas widział. W końcu dotarliśmy do samochodu. Kazał stanąć z tyłu i trzymać ręce za plecami. To był długi, czarny samochód. Przypominał mi raczej karawan niż kombi. Tylne szyby były ciemne. Patrzyłam jak otwiera szeroko tyle drzwi. Rety widok mnie zmroził aż zamilkłam przerażona. Wewnątrz zobaczyłam TRUMNĘ! Była czarna i błyszcząca. Znałam ją aż nadto! W takiej trumnie jestem wożona do klubu sado-maso „Piekielna Dziura” u siebie za granicą. Tu muszę wyjaśnić, czym jest ta TRUMNA. Tak się nazywa rodzaj skrzyni czy sarkofagu, w którym są transportowane takie kurwy jak ja do różnych miejsc na tortury. Sama też służy, jako narzędzie tortur. Może mieć ona różne kształty i wielkości od zwykłych prostokątnych skrzyń po wymyślne jak sarkofagi faraonów itp. Nie wspomnę już o przerażających ozdóbkach na wierzchu. Wieko tej trumny jest z reguły dzielone na trzy części. Tylna, środkowa i przednia. Zaraz wyjaśniam. Ta moja akurat miała kształt człowieka. Wieko i boki posiadają w różnych miejscach otwory i wycięcia o różnym przeznaczeniu. No tyle wyjaśnień, reszta wyjdzie w praniu. Pan otworzył wieko. Musiałam grzecznie wejść do trumny i położyć się na plecach. Następnie wyciągnęłam ramiona w bok i przełożyłam je przez boczne otwory. Głowę położyłam na podpórce w przedniej części układając szyję na wycięcie, podpórkę wewnątrz. Najpierw Pan zamknął moją szyję górną częścią podpórki jak w dybach. Potem pasami unieruchomił cały tułów. Następnie unieruchomione zostały ramiona w otworach. Teraz zamknął część przednią wieka nad głową, następnie część środkową. Na polecenie uniosłam wysoko uda górę, rozwierając je szeroko i przyciągając w stronę brzucha. Tym samym oparły się one o wycięcia otworów w środkowym, zamkniętym wieku a dupa mocno wylazła do przodu i rozwarła się naciągnięta. Uda zostały zamocowane w tej pozycji pasami. Po zamknięciu tylnego wieka i dokręcaniu wszystkich śrub nastąpiła cisza. Na zewnątrz sterczały naprężone pionowo moje nogi i ręce po bokach. Trumna ma otwory do oddychania, które oczywiście mogą być blokowane. No, ale nie teraz. Pan odkręcił korek otworu znajdującego się nad świńskim ryjem maski. Poczułam jak w gardło wpycha mi długą rurę a po chwili znajomy smak sików wypełnił je. Wlał mi chyba ze trzy litry, Bo rozdęło mi żołądek! Wreszcie samochód ruszył. Jechaliśmy bardzo długo. Ja wrzeszczałam na tyle ile mogłam oczywiście. Ale wieka trumny pozostały zamknięte głucho. Wreszcie potrząsania samochodu ustały. Nadsłuchiwałam daremnie jednak. Tylko czułam jak trumna jest wyciągana z samochodu. To, że byłam na zewnątrz poczułam po wietrze omiatającym moje sterczące uda i ramiona. Chyba jechałam na wózku. Jedno, co usłyszałam to głuchy odgłos zamykanych drzwi jakby w dużym pomieszczeniu. Długo leżałam w tej trumnie. W końcu ktoś otworzył i wysunął tylną jej część. Zobaczyłam lekkie światło z dołu. Moja naprężona dupa sterczała na zewnątrz. Słyszałam jak kobieta mówiła po niemiecku, że dupa jest bardzo dobra do ruchania. Że odbyt jest wypracowany idealnie. druga dodała, że przecież to Arlette kurewska krowa. Były zadowolone, że mogą mnie mieć dla siebie. Gwałtownie wyszarpnięto mi balon z dupy. Ostro lunęłam z odbytu pierdząc przeraźliwie. Poczęły badać moją dupę z wierzchu i w kiszkach. Czułam jak wsadzają głęboko metalowe narzędzia i jak moja dupa rozwiera się potężnie. Po wypłukaniu silnym strumienie wody odbytu i kiszek wsadzili mi pewnie rurę z kamerą do środka, jak się domyślam. W końcu badanie się zakończyło. Usłyszałam jak kobieta powiedziała, że dupa jest w porządku i można zaczynać. No i zaczęły. Najpierw poczułam jak ktoś rucha mnie zwykłym kutasem. Nie zrobiło to na mnie zbytniego wrażenia. Potem było tylko gorzej. Kobiety zaczęły ruchać mnie różnymi kutasami typu strap-on. Musiały być potężne a niektóre bardzo długie. No i dodatkowo musiały mieć jakieś wypusty czy narośła na powierzchni. Bo przeraźliwie bolała kiszka odbytu rozciągana nawet u mnie do maksimum. Czułam jak ona jest wpychana w dupę a następnie wyszarpywana z dupy. Pierdziałam przy tym seksie strasznie. Nie licząc wycia zwierzęcego, jakie wydawałam. Moja dupa była ruchana niesamowicie długo. Jak oni nie ruchali to byłam ruchana maszyną. Nigdy nie było przerwy. Ileż razy miałam orgazmy, ile spermy wylałam! W końcu na kutasa założony został cylinder maszyny masturbacyjnej a w kiszce sterczał kutas maszyny do ruchania. Wlano mi coś do żołądka. Nie były to jednak siki. Poczułam nawet fajny smak. Pewnie jedzenie. Światło zgasło i nastała cisza. Słyszałam i czułam, jak co jakiś czas włącza się masturbator i rusza maszyna ruchając moje dupsko. Tak spędziłam pierwszą noc z piątku na sobotę.

    DNI KRZYKU I STRACHU:

    Do rana masturbator na kutasie i olbrzymi kutas maszyny ruchającej wykonały doskonale swoją robotę. Nie spałam prawie wcale. To było coś w letargu i napięciu. Podświadomie wyczekiwałam, kiedy ruszą maszyny. Zostałam wydojona do ostatniej kropelki i o mało, co nie wysrałam z dupy odbytu. Wreszcie zobaczyłam nikłe światełko dobiegające do mnie od dupy strony. Ktoś przyszedł. Otworzyły się pozostałe wieka trumny. Uwolnione uda upadły bezwładnie rozkraczone na stół. Przez dziurki maski zobaczyłam niewyraźnie jakieś postaci. Dwie nagie kobiety. Zdejmowały pasy z mego ciała. Odłączyły mnie od tych dwóch maszyn. Leżałam goła z udami szeroko rozkraczonymi. Czułam piekło w dupie i drgawki kutasa. Kobiety mówiły łamaną polszczyzną. Kazały mi wstać i przejść na stół obok. Jednak nie byłam w stanie tego zrobić. Byłam drętwa od pasa. Jęcząc powoli wygramoliłam się z tej trumny i natychmiast padłam na beton podłogi z krzykiem. Musiały mnie podnieść i pomóc położyć się na stole jak worek. Założyły mi skórzane opaski na kostki nóg i nadgarstki. Moje wielkie uda zostały podciągnięte za nogi do góry i szeroko na boki z stronę brzucha a nogi przywiązane do stołu za głową. W ten sposób moje dupsko i wszystko, co tam mam naciągnęło się, wypięło i odsłoniło całe skarby. Wtedy też otwory na oczy w masce zostały całkiem odsłonięte i pozostały odsłonięte przez większość czasu mojego tam pobytu. Myślę, że chodziło też o to bym wszystko widziała i była przerażona. Tak też było. Zobaczyłam duże pomieszczenie, czyste, jasno oświetlone a w nim imponujący zestaw narzędzi i przyrządów to seksu nie tylko zwykłego, ale i perwersyjnego skrajnie. Wszystko mnie zmroziło maksymalnie. Najbardziej przeraził mnie widok wiszących na ścianie potwornej wielkości i długości przypinanych kutasów typu strap-on. Było ich chyba ze trzydzieści tak na oko. Tylko naprawdę chory umysł mógł wymyśleć takie rozmiary, kształty i urozmaicenie ich powierzchni. Owszem było tam pełno i innych nie mniej podniecająco-przerażających rzeczy, ale te kutasy przyciągały wzrok magnesem. TO WSZYSTKO MIAŁO BYĆ DLA MNIE!? Pomyślałam. Raczej tak, bo zgodziłam się na wszystko bez limitu! Usłyszałam nagle czyjeś cienkie, przeraźliwe jęki i błagania. Nie był to raczej dorosły głos.

    -Pani, Pani, boli, bardzo boli moja dupcia boliii. Błagam ulitowania. Oj ja biedny jak boli! – Piszczał głos.

    Spojrzałam w stronę głosu. Zobaczyłam pionową ściankę oraz wielką gołą dupę kobiecą poruszającą się szybko w rytmie ruchania. Widać też było czyjeś małe nogi rozciągnięte na boki i podczepione wysoko do ścianki. Te nogi drgały próbując się wyrwać. Głos był raz piskliwy, raz jęczący cicho i skomlący. W końcu przestał piszczeć. Kobieta przestała ruchać i odwróciła się. Zobaczyłam przypiętego do bioder potwornego kutasa. Był gruby, długi, mnie wydawał się z metr długi! Na powierzchni miał gumowe czy lateksowe szpilki. Zakończony był owalną podłużną kulą wyglądająca jak jeż. Cały błyszczał i kapał śluzem. Jak nic wchodził głęboko w kiszkę. Kobieta odeszła a ja ujrzałam! Niesamowite! Małe rozwarte szeroko nogi podczepione wysoko w górze do ścianki. Ze ścianki sterczała naprężona młoda, mała, śliczna dupka. Wyżej małe sztywne i sine narządy, kutasik i jajeczka. Dupka była dosyć chuda, ale za to śliczna, w niej ziała ogromna czarno-fioletowa dziura. Ta dziura pulsowała mocno zamykając się nieco i otwierając. Kiszka wychodziła i cofała się rytmicznie. Kapał z niej śluz. Wszystko było zalane chyba sikami. Biedna dupka cicho skamlała. Nie patrzyłam dalej, bo teraz te kobiety zajęły się mną. Obie były duże, raczej przy kości, w średnim wieku, Miały wielkie dupy, biodra, cycke jak balony wiszące i dyndające się. Miały spore czarne sutki. Były nagie całkiem, jedynie na głowach miały pełne maski a na nogach wysokie buty na szpilkach. Jedna zaczęła oględziny mego ciała. Wtedy ujrzałam, co ma między udami. Kutas był jak belka, gruba, sztywna, brązowa z czerwoną kulą na szczycie. Stał pionowy, wielki i bolesny. Pod nim długi pusty worek. Odbytu nie widziałam, ale czułam jego wielkość i długość. Gdy dotykały i uciskały mi narządy i odbyt wtedy wyzwalały we mnie ostry ból zmuszając mnie do wrzasku. Coś gadały do siebie patrząc jak wykręcam ciało i wrzeszcząc. Były zadowolone. Zrobiły mi kilka ogromnych lewatyw do kiszek i do pęcherza. To była straszna tortura! Musiały zastosować ogromny, dmuchany korek, bo dupa nie trzymała lewatywy. Po lewatywach obmyły moje krocze. Gdy jedna coś szukała wśród wiszących kutasów na ścianie ta druga zrobiła mi zastrzyki. Nie dosyć, że grubą igłą bardzo to jeszcze głęboko! Dostałam ich kilkanaście. Dookoła kiszki odbytu, w prostatę, w każde, jako oraz serię w kutasa samego, główka i u nasady. Ten ból był nie do opisania! Musiały mnie zakneblować tak wyłam, że im nawet przeszkadzało. Po zastrzykach zostawiły mnie wyjąca na stole i wyszły. Ból trwał. Wszystko mi pulsowało. Jednak powoli mijał. Za to pojawiło się dzikie podniecenie i żądza „róbcie i tak wszystko bardzo mocno” jak to nazywam. Teraz dopiero mój kutas, który nie jest skory do wstawania, sterczał. I OD TAMTEJ CHWILI PRZEZ CALUTKI POBYT NIE OPADAŁ ANI NA CHWILĘ! CUD! Dosłownie. No i cycki stanęły dęba. W końcu wróciły a z nimi ten facet co mnie przywiózł. Zaczęło się od tego, że facet wyruchał mnie w sposób tradycyjny a potem wysikał się mi w gardło przez ryjek w masce. Acha, zapomniałam napisać. Jak mnie wyswobodzili z maszyny do ruchania i masturbowania to miały chyba ponad litr dziwnego koloru lepkiej cieczy wydojonej z moich jaj. Dopełniły to swoimi rannymi sikami i wymieszały. Wsadziły mi rurę z lejkiem w gardło i zmusili mnie do wypicia tego koktajlu. Ależ smak! Po wyruchaniu zaczęły się tortury mojego odbytu. Najpierw była „przyjemność”. Obie nałożyły gumowe, grube rękawice, do łokci. Były one chyba specjalne, bo pokryte były na wierzchu gumowymi naroślami i jakby szpilkami. Najpier ta grubsza zabrała się za moją kiszkę. Bez ceregieli walnęła mnie w odbyt dłonią zaciśniętą w pięść i wlazła jednym ruchem głęboko prawie po ramię we mnie! Aż brzuch wydął się. Zrobiła to tak szybko i znienacka, że tylko moje ciało przesunęło cię do przodu a ból nie zdążył! Zawyłam dzikim głosem dopiero, gdy przekręciła pięść w kiszkach i zaczęła ruchanie. Najpierw ruchała bez wyciągania ramienia. Parłam mocno na odbyt, aby wyluzować, co mniej boli. Znam się na tym dobrze. Niewiele to dało, ale zawsze. Potem wyciągała ramię razem z odbytnicą i wpychała do środka też razem z odbytem. Rozległo się mlaskanie podniecające i moje wrzaski. Szybko dołączyła d**ga kobieta w rękawicy i obie na zmianę lub razem dewastowały moją dupę. Zaczęłam omdlewać, co zauważyły i ucieszyły się bardzo. Cuciły mnie dając coś wstrętnego do wąchania. W tym czasie, facet zaczął wsadzać mi w gardło swoją wielką pałę. Trochę ucichło, bo zatkał mnie. Czułam jak się spuszcza i sika we mnie. Trzymał kutasa bez przerwy. Baby obrabiały moje dupsko głośno wyzywając mnie. Gdzie Polska kurwa męska, suka, lacho ciąg, dupodajka, szmata, gówno, spermopijka itd. Były najłagodniejszymi wyzwiskami poniżenia. Nie wiem jak długo torturowały mi dupę. Już dawno nie wiedziałam, która godzina. Nie zwracałam uwagę na okna, które były szeroko otwarte. Jedynie, co zauważyłam, że były one nisko i widziałam przez nie jakąś drogę. Jak nic moje wycie było dobrze słychać na drodze a i na pewno widać było to, co się dzieje w pomieszczeniu, bo nie była to duża odległość. W końcu obie miały chyba dosyć i zrobiły przerwę. Facet skończył męczyć moje gardło i obmył …

    … kutasa. Kobiety o czymś dyskutowały przebierając w galerii kutasów strap-on. Brały do ręki jakiegoś potwora, oglądały a potem patrzyły w moją stronę i wybierały innego. Jak nic przymierzały do mojego dupska. Oczywiście grzebały w tych największych, olbrzymich i kostropatych! Patrzyłam zadławiona przerażeniem. Co to będzie? Co mnie czeka? Nie wytrzymam! Ratunku! Ja głupia kurwa zgodziłam się! Takie i inne myśli atakowały mnie. W tym czasie facet obmywał i smarował calutkie moje krocze przygotowując do tortur. Założył mi metalowy zacisk na worek i na kutasa. Najpierw moja dupa została podsunięta bardziej na brzeg i mocniej napięta. Patrzyłam śmiertelnie przerażona jak naprzeciw mojego odbytu stały dwie wielkie kobiety z przypiętymi potworami kutasów. Jeden z kutasów był okropnie nabijany czymś a d**gi oprócz, że ogromny to jeszcze długi, zakończony jakąś wielką kolczastą główką. Ten chyba jest do kiszki pomyślałam zdrętwiała. O mamuśku!!! Darło się we mnie. Zaczęły!

    – Kurowo męska jesteś gotowa?! – Krzyknęła jedna.

    – Tak Pani. Kurwa męska jest gotowa i prosi o bezlitosne wyruchanie wstrętnego kurewskiego dupska Pani. – Wyjęczałam jak mi kazano.

    – Dobrze kurwo! Twoje dupsko zostanie rozerwane, że zaczniesz wyć litości. Teraz napnij się mocno! – Rozkazała ta pierwsza.

    Napięłam się cała aż zatrzeszczały mocowania ciała. Zobaczyłam jedynie jak wielki łeb kutasa znika gdzieś pomiędzy moimi dużymi udami i poczułam śliski dotyk w kiszce odbytu. Dalej już niewiele pamiętam, bo wszystko zakrył cudowny, podniecający ból rozpierania dupy i salę wypełnił mój okropny wrzask. Moje ciało walone w dupę podrygiwało rytmicznie a cyce latały w górę i w dół. Nie kontrolowałam się już całkowicie. W rytm klaskania i mlaskania odbytu wydawałam podobno podniecające wrzaski. Nawet nie zauważyłam, kiedy ona skończyła. Ciągle się darłam. Czułam w dupie wielkie naprężenie i wiszący flak.

    – Zamknij mordę kurwo! – Dobiegło mnie.

    Zamilkłam przerażona. Dopiero teraz zorientowałam się, że koniec. Nie czekałam długo. Poczułam i zobaczyłam jak ta d**ga bierze mój wiszący odbyt w ręce i naciąga na swego grubego i długiego kutasa. Początkowo ruchała powoli nie wchodząc głęboko. Tylko stękałam. Jednak każde wejście było coraz głębsze. Nagle poczułam znany ucisk wejścia do kiszek i coś zapiekło i puściło a ja zawyłam. Miałam wrażenie, że moje kiszki są czyszczone długą szczotką. Doznania nie sposób opisać. Wybuchłam ekstazą podniecenia wysoko wyrzucając moją niby-spermę a potem długi strumień sików. No i jak poprzednio darłam się błagając o zmiłowanie. Ta kobieta krzykiem nakazywała mi silne parcie na odbyt, co robiłam, wywalając go całkiem z dupy. W pewnym momencie odleciałam kompletnie. Zawirowały ściany i sufit, zapadła cisza. Gdy się nagle ocknęłam zobaczyłam ich oczy wpatrzone we mnie.

    – Kurwo jedna, zrobiłaś kompletny odlot. – Usłyszałam.

    – Pewnie na dosyć na razie. Niech poleży. Wymyj ją i przejdziemy dalej. – Usłyszałam.

    Tak też zrobiono. Mało tego dostałam znowu serię bolesnych i głębokich zastrzyków. Moje napalenie wzrosło, ale i było mi już lżej. Darłam się błagając o wyruchanie dupska starej męskiej kurwy! Ledwo stałam na miękkich nogach. Poruszałam się wolno w szerokim rozkroku, wypinając dupsko i krzycząc; „Ruchać, ruchać, ruchać stare dupsko kurewskie”. Tak było po tych zastrzykach pewnie. Musiałam wyczyścić i wymyć wszystkie użyte narzędzia i meble oraz całe pomieszczenie doprowadzić do gotowości. Gdy skończyłam wylądowałam w jakimś zatęchłym, malutkim pomieszczeniu z brudną żarówką i niewielkim okienkiem pod sufitem. Leżał tam barłóg ze słomy i końska derka. Zostałam przykuta za szyję do ściany i dostałam wlew dojelitowy, jako pożywienie. Nie wiem ile czasu majaczyłam tam i płakałam leżąc na śmierdzącym barłogu. Za okienkiem dzień poszarzał nieco, gdy obudziło mnie bicie po ciele i wrzask nakazujący wstawanie i szykowanie dupska. Co ciekawe najwięcej interesowało ich moje wielkie dupsko mniej kutas, jajka cyce, pizda i reszta ciała. Choć i tym się solidnie dostało, ale za dużo opisywać. Jęcząc stanęłam na chwiejne nogi.

    – Idziemy na wycieczkę. – Powiedział Pan ciągnąc mnie za łańcuch.

    Wyszliśmy na mały korytarzyk. Zobaczyłam drzwi do sali, w której jęczałam. drugie i trzecie drzwi zamknięte. Teraz mogę powiedzieć, że za jednymi drzwiami przeżyłam same okropieństwa sadystyczno masochistyczne. No, ale potem. Na końcu były otwarte drzwi. Gdy weszłam zobaczyłam wielkie pomieszczenie i jakieś dziwne meble i przyrządy. Ten budynek łączyła się z następnym szerokim korytarzem. Następny budynek to jest coś w rodzaju obory dla zwierząt. Ale takiej mało przypominającej normalną. W kojcach zobaczyłam kilka świń. Wielkie maciory i dwa knury. Były też małe warchlaki i cielaki. Były tam dwa potężne ogiery i jedna klacz. Dwie kozy. Dalej w oddaleniu zobaczyłam kury w klatkach. Dużo tego. Pomyślałam. Koło tego inwentarza kręcił się chłopak. Całkiem nagusieńki o totalnie łysej głowie z obrożą metalową na szyi. To był ten sam, którego dupę widziałam w tamtej Sali. Teraz zobaczyłam, jaki jest seksowny. Raczej chudy o daleko posuniętej ginekomastii. Małe dziewicze cycuszki z czarnymi sutkami, Wypukły mocno brzuszek a pod nim malutkie narządy. Sterczący sinawy, łysy ptaszek i malutkie jajeczka. Za to miał szerokie biodra, krągłe i szczupłą wystająca dupcie. Był tak podniecający, że aż pisnęłam. Gdy się obrócił do mnie dupcią ujrzałam wiszące pośladki, pomarszczone przy odbycie oraz potworną dziurę w dupie. Miał kompletnie rozwalone dupsko. Musi przechodzić okropnie podniecający seks skoro ma taki cudowny odbyt – pomyślałam zazdrośnie. Chłopak popłakując mył dupy i narządy zwierząt, dokładnie i powoli. Potem widziałam jak golił dupy maciorom i narządy koniom. Jak podchodził do zwierząt to one natychmiast wysuwały twarde kutasy na jego widok. On lizał i brandzlował te kutasy zbierając spermę do wiadra. Jest i inne małe pomieszczenie. Tam zobaczyłam wielkiego buhaja. Rety jaja i kutas.

    – To są twoi kochankowie i kochanki stara rozworo. – Powiedział Pan.

    Na te słowa poczułam jak mi dupa się zaciska.

    KOCHANKOWIE I KOCHANKI TŁUSTEJ KURWY

    Oprowadzał mnie po swoim „zoo” jak to nazywał i demonstrował poszczególnych członków podając ich imiona. Byłam podniecona tym, co mnie czeka i zarazem przerażona. Z podniecenia zaciskałam pośladki i tarłam udo o udo. U wszystkich męskich członków sterczały lub wisiały ich członki. Przeraził mnie bardzo widok potężnych kutasów dwóch ogierów. Były niebywale długie i grube. Gdy ujrzałam ogromnego byka stojącego w osobnym pomieszczeniu, który na mój widok natychmiast wystawił straszliwego kutasa to wrzasnęłam głośno i chwyciłam się za swoje dupsko zaciskając w garści wiszącą pizdę.

    – Boję się, boję się błagam Pana, Arletka bardzo się boi! – Krzyczałam.

    – Gówno mnie to obchodzi! Podpisałaś i nie wrzeszcz! Jak on ciebie wyrucha to wtedy będziesz wrzeszczeć, ale nie teraz. Milcz stara kurwo, bo zaknebluje. – Wrzasnął.

    Zamilkłam natychmiast i tylko jęczałam zaciskając wiszącą z dupy pizdę. Gdy wracaliśmy zauważyłam, że nie ma już tego chłopaka, co oporządzał zoo. Za to z drugiego pomieszczenia dochodził płacz i jęki. Przechodząc przez to pomieszczenie z dziwnymi przyrządami i urządzeniami zobaczyłam go. W kilku klatkach czy też stojakach były zamocowane kury. Każda miała gołą dupę, usunięte pióra. Kurze odbyty były otwarte i ziejące. Na początku tego szeregu kurzych dup stał ten chłopak. Ramiona skrępowane za plecami. W odbycie coś sterczało wielkiego i wisiał tam kabel elektryczny. Jego malutkie jajeczka i  ptaszek sterczały sztywno. Obok kobieta ustawiała kury tak, aby pasowały wysokością do sztywnego ptaszka chłopaka. On bardzo płakał. Posmarowała mu czymś kutaska i podprowadziła do pierwszej kury. Zmusiła go, aby wsadził ptaszka w odbyt kury. Ta zagdakała dziwnie skrzecząco. Kobieta przełączyła coś na skrzynce stojącej na stoliku. Chłopak wrzasnął, zacisnął dupkę i uda wyprężając narządy i wpijając się w kurę. Szybko ruchał kurę w dupę, ta skrzeczała głośno. Gdy przestawał to natychmiast dostawał uderzenie prądem zmuszające go do ruchania. Mała dupcia poruszała się szybko. Dalej nie widziałam bo zostałam wprowadzona do pierwszego pomieszczenia. Leżąc przymocowana i szeroko rozwarta na fotelu wypinałam narządy i odbyt. Byłam poddawana bardzo bolesnym torturom. Miałam czyszczony odbyt i kutasa sztywnymi szczotkami. Wsadzano mi tam dziwne narzędzia, od których traciłam poczucie, co się dzieje i gdzie jestem. Moje ciało drgało i sztywniało od tortur prądowych. W czasie prądu sikałam i tryskałam silnie i wysoko, wydzierając się dziko. Potem przyszła kolej na cyce i suty. Przerwy były krótkie, na tyle, aby przełożyć mnie na inny mebel lub zawiesić pod sufitem. Już nie mogłam sam chodzić. Ciało moje było traktowane jak worek mięsa. Moje cyce, suty, kutas i jaja stały się fioletowe i ciemne oraz niezwykle ogromne!  Wszystko było sztywne, twarde i sterczące. Ja nie mam wzwodów, bo jako męska kurwa, krowa mój kutas nie jest do ruchania a tylko do używania w czasie seksu sado-maso. No ale tym razem był ogromny i do tego sztywny z łysą czerwoną głową. Nie wiem jak długo wydzierałam się w czasie seksu. W końcu dali mi spokój. Zostałam obmyta, zapakowana w gumowy kokon. Przedtem założyli mi gumową maskę z rurkami na głowę. Dostałam ogromną lewatywę z brązowej, gęstej brei. Kobieta powiedziała, że to moje jedzenie. W dupę włożona została wielka owalna kula, z której sterczał kabelek. Kiszka odbytu została zaciśnięta szczelnie opaską. Uda i nogi oraz ramiona miałam skrępowane pasami. Tak przygotowana zostałam zapakowana do gumowego kokona. Po wyciągnięciu cyców i narządów na wierzch przez otwory, kokon został zamknięty i napompowany. Nastąpiła totalna cisza i przerażenie. Mój oddech przyśpieszył. Czułam jak coś zakładają mi na cyce i kutasa. Potem uczułam mocne ukłucia w worek. Worek zaczął pęcznieć. Robili mi wlew. Czułam, że zaraz mi go rozerwą! Gdy napełnianie wora się zakończyło miałam wrażenie, że gdzieś mnie wiozą. W końcu cały ruch ustał. Leżałam czekając, co dalej, ale nic się nie działo. Do czasu aż moje biodra i nogi zesztywniały boleśnie i poczułam okropny ból. Dostałam impuls prądem. Kutas się wyprężył, wielki worek podskoczył a z cyców coś trysnęło. Po chwili poczułam jak mój kutas jest maltretowany tym, co miałam tam założone. Po pierwszych wytryskach nastąpił już tylko ból i sikanie. Nie mam pojęcia ile to trwało. Jak dla mnie wieczność. W końcu znowu mnie gdzieś wieźli. Wypakowana zostałam w tym samym betonowym pomieszczeniu, co poprzednio. Leżałam golutka i skulona na metalowym stole jęcząc.

    – No jak tam ci minęła nocka kurwo jedna? Pewnie dobrze, co? – Zapytała kobieta śmiejąc się szyderczo.

    A więc to była cała noc tortury! Już mnie nie torturowano. Zbadana zostałam dokładnie, zwłaszcza pizda i dupa. Wynik był pomyślny. Przyprowadzony został chłopak. Bardzo ślicznie wyglądał z tymi malutkimi narządami i cycuszkami, szerokimi biodrami i balonem brzucha. Położono go na stole a ja musiałam dokładnie wylizywać mu całe krocze, dziurę odbytu i cycki. W dupce miał tak wielką dziurę, że liżąc go wkładałam tam prawie całą twarz. Musiałam dokładnie wysysać poranną zawartość jego dupy i łykać. W usta brałam całe jego jajeczka razem z kutaskiem i ssałam radośnie podniecona. Czułam jak on sika i tryska we mnie. W końcu wypolerowałam go dokładnie, aż mnie pochwalono. Po wymyciu wyprowadzony został do drugiego pomieszczenia. Stałam naga przy stole i czekałam. W końcu mnie też wyprowadzono. Ustawiono mnie przed szeregiem metalowych, dziwnych klatek. Nie opodal widziałam chłopca z wypięta dupą, umocowanego pasami. Uda miał razem związane a i tak miał dziurę w dupie. Gdy tak czekałam usłyszałam i zobaczyłam jak do pomieszczenia wpadły trzy ogromne psy. Od razu podbiegły do mnie. Ich kutasy sterczały sztywno wywalone. Zaczęły wskakiwać na mnie, ale jedna z kobiet coś warknęła po niemiecku i one natychmiast siadły na zadach. Ich napięte kutasy tylko drgały. Przyprowadzono pierwszego psa. Jedna z kobiet wyciągnęła mu jaja i kutasa w tył. Zmuszona zostałam do uklęknięcia w pozycji kolankowo-łokciowej z wypięta wysoko dupą naprzeciw psich narządów. Następnie kazano mi wylizać dokładnie odbyt i narządy psie. Ssałam i ciągnęłam łykając to co wylatywało. W końcu pies był czysty. Na rozkaz drugiej kobiety zerwał się i po chwili usłyszałam rozpaczliwe jęki chłopczyka. Wielki pies walił jego małą dupcie niemiłosiernie. Inne czekały karnie. Przyprowadzono następnego i znowu musiałam lizać i ssać mu dupę i kutasa. To samo z trzecim. W końcu wszystkie trzy biegały w kółko, co chwila wskakując na dupę chłopaka. Jego dupa i jajka wyglądały okropnie w krótkim czasie a końca nie było widać. Co jakiś czas odprowadzano psy i zmuszano mnie do wylizywania dokładnego dupci, jajek, kutaska i ud chłopaka oraz psich narządów. Po wylizaniu psich narządów i dup przyszła kolej na mnie. Zobaczyłam jak po kolei wprowadzają maciory i ustawiają je w tych dziwnych klatkach przygotowując je. Wszystkie stały tyłem do mnie. Zobaczyłam ich czarne odbyty oraz pizdy. Wszystkie były wygolone i pozbawione ogonów. Zrobiono mi kilka zastrzyków w kutasa. W krótkim czasie mój teraz olbrzymi kutas stwardniał jeszcze bardziej. Pod nim wisiał długi wielki worek. Najpierw zmuszono mnie do wylizania dupy pierwszej maciory. Po wylizaniu zostałam zmuszona biciem do ruchania jej najpierw ruchałam w świńską pizdę a po jakimś czasie musiałam wyruchać ją w odbyt. Pochylona trzymając dupsko świńskie w rękach ruchałam i ruchałam mając bardzo bolesne i suche  orgazmy. Mój kutas był teraz wielki i długi, więc maciory kwiczały strasznie. W ten sposób zmuszono do przeruchania wszystkich pięciu świńskich dup i to nie jednokrotnie a kilkanaście razy każdą! Na ostatek chłostano mnie potwornie, bo już nie szło mi jak trzeba z powodu braku sił. Leżałam wyjąc na stole i trzymając w dłoniach piekący, wielki, napuchły kutas. Oni poszli gdzieś. Leżałam długo krzycząc i piszcząc. Obok z pomieszczenia wydzierał się strasznie ten chłopak. Za karę, że tak się zachowywałam zostałam naciągnięta z metalowej ramie i dostałam okropną chłostę grubą, ratanową rózgą. Miałam sine calutką dupę i uda. Po chłoście już byłam grzeczna bardzo. Nastąpiły tortury mojego kutasa i worka jaj. Pan zajmował się chłopakiem a mną te dwie wielkie Niemki. Przez wiele godzin przeżywałam wyjąc rozkosze seksualne. Dziwne, bo tortury omijały tym razem kiszkę odbytu i pizdę. Widziałam jak pan wprowadził chłopca do pomieszczenia. Wyglądał okropnie, zwłaszcza jego dupa. Zamocował go na ściance. Z jednej strony wystawała dupa z ogromnym otworem. Nogi w kostkach wyciągnięte w górę, rozwarte szeroko i umocowane do ścianki. Reszta po drugiej stronie w poziomie. Biedak był ruchany okropnymi kutasami lateksowymi. Aż ochrypł od wycia. Gdy już dochodziłam do kresu wytrzymałości dano mi spokój. Po wymyciu ciała i kiszek z pęcherzem. Wylądowałam unieruchomiona, naga w swoim zatęchłym pomieszczeniu. Musieli mi coś jednak dać, bo zakręciło mi się w głowie i szybko odleciałam. Obudziły mnie krzyki i kubeł zimnej wody na gołe ciało. Bolało całe ciało a zwłaszcza narządy i otwory. I znowu jak zwykle lewatywy. Po nich zostałam nietypowo wychłostana w dupę. Mój worek został napełniony do granic możliwości. Przypominał teraz olbrzymi wielki balon jak piłka do rugby wisiał ciężki i długi do kolan. Za to kutas został mocno wciągnięty do środka. Płacząc rzewnie i trzymając wielką dupę w dłoniach zostałam zapędzona biegiem do pomieszczenia obok. Biegłam okrakiem waląc workiem o uda i kolana. To pomieszczenie, nie opisywałam je, było wielkie, surowe ściany betonowe, posadzka z jakiegoś materiały wygłuszającego i anty poślizgowego. W nim pełno różnych dziwacznych mebli, przyrządów i narzędzi. Kilka kamer, duże lampy, okna. Przywiązano mnie na brzuchu z mocno wypiętą dupą. W usta wciśnięty miałam gumowy ustnik. Jak się potem okazało, abym nie obgryzła języka. Na plecy zarzucono mi skórę włosem do góry. Poczułam jak czymś zimnym i dziwnie śmierdzącym spryskano mi calutką dupę, odbyt. Po chwili, gdy byłam gotowa, usłyszałam głośne szczekanie. Otworzyły się gdzieś drzwi i poczułam jak zimne nosy parskając wąchają moja wielka dupę. Nagle wielki ciężar docisnął mnie do przyrządu, na którym leżałam. Wielki psi kutas wdarł się w mój odbyt brutalnie. Uderzenia były okropnie mocne i szybkie. Zaczęłam najpierw jęczeć a wkrótce wrzeszczeć w niebogłosy. W lustrze widziałam swoją wielką dupę, szerokie pośladki i uda w rozwarciu i czerwony odbyt o filetowych brzegach. Wieli wór zwisa do podłogi. Podczas ruchania mój  wór i jaja były dosłownie miażdżone psimi łapami. Widziałam jak wielki pies, prawie jak cielak, o czarnej szorstkiej sierści z wygoloną dupą i jajami wali mnie biedną w dupę szybko brutalnie. Cały mój zad i uda zalepiony lepką psią spermą. Po wyruchaniu pies odskakuje a z mojej dupy wypływa lepka sperma. Zaraz dopada mnie następny i następny i tak przez bardzo długi czas. W końcu już opadłam z sił. Dupa bolała nie do opisania. Na znak Pana psy usiadły, dysząc bardzo. Ich wielkie, sino białe kutasy, obślizgłe, drgały naprężone. Nastąpiła przerwa. W jej trakcie Pan przyprowadzał kolejno każdego psa a ja musiałam wylizywać jego dupę, jaja, kutasa i brzuch ze spermy do czysta. Po wylizaniu psów znowu gwałciły mnie w dupę. I tak przez wiele godzin. W końcu psy straciły zapał same i już tylko wąchały moje piździsko i lizały. Dostałam kilka lewatyw i obmyto moją dupę. Następnie zamocowali mnie na plecach z wypiętą dupą, uda szeroko, proste nogi podwiązane do góry. Wielki worek był podwiązany wysoko. Znowu puszczono te straszne psy. Znowu gehenna. Ruchana w tej pozycji widziałam ziejące i kapiące psie mordy nad swoją twarzą. Och jak bolało. Gdyby nie gumowy ustnik to chyba odgryzłabym sobie język. W końcu koniec! Nie, nie koniec ruchania a koniec seksu z psami. Leżałam znowu na stole płacząc strasznie. Oni zniknęli. Ja nie mogłam uciec, bo byłam totalnie goła, przywiązana łańcuchem do podłogi. Więc jak? Okna były otwarte. Widziałam tam ludzi, ale oni nie zwracali uwagi na moje krzyki! Przyszli. Zostałam położona i rozpięta na ściance. Uda szeroko, dupa rozwarta i wypięta z jednej strony ścianki. Nogi napięte przywiązane w górze za kostki do ścianki. Cały tułów po drugiej stronie na ławeczce, skrępowany. Moja dupa była gwałcona przez te dwie Niemki i Pana tymi strasznymi kutasami strap-on. To było nie do opisania straszne. W końcu już zamiast odbytu miałam wielką jamę! Czyli byłam gotowa. Ponownie znalazłam się w tym pomieszczeniu, co psy mnie ruchały. Wprowadzono wielkiego ogiera. Jego kutas – potwór już był sztywny. Płacząc lizałam i ssałam mu kutasa na całej długości oraz lizałam odbyt. Po wylizaniu zamocowali mnie na plecach z wypiętą dupą na takim ruchomym przyrządzie. Ogier stał spokojnie uwiązany. Oni podsunęli mnie pod niego i nabili moją ziejącą dupę na końskiego kutasa. Poruszając moim ciałem nabijali mnie powoli do końca i wyciągali. I tak bez ustanku coraz szybciej. Czułam jak wewnątrz wszystko mi się przestawia. W końcu ogier trysnął aż poleciało bokami. I tak wiele razy. Potem powtórzyło się wszystko z następnym. I ponownie z poprzednim. Nie wiem ile razy. Który mnie wyruchał. Byłam ruchana przez ogiery w innych pozycjach, jak na czworaka, pochylona a ogier oparty wysoko kopytami itp. Po wyruchaniu w pomieszczeniu nastąpił seks z końmi na podwórku. Pogoda była raczej zimna, więc ubrana zostałam w pełny lateksowy strój. Tylko dupę, narządy, cyce miałam na wierzchu. Stałam wystraszona a oni nakładali na mnie jakieś szelki. Potem na tych szelkach wisiałam pod końskim brzuchem z dupą nadzianą do końca na kutasa ogiera. Rękom i nogami obejmowałam koński brzuch. Jedna z kobiet siedziała na nim oklep. No i zaczęła się jazda. Wyjechaliśmy na drogę do lasu. Najpierw powoli. I to już było dla mnie za dużo. Moje ciało dyndające się w dole przesuwało się do przodu i tyłu ruchając się samo. Jechaliśmy w różnym tempie. Dobrze, że nie było skoków! Wróciliśmy kłusem. Z mojej dupy NIC NIE ZOSTAŁO! Po zdjęciu mnie wisiał tam gruby czerwony flak. Tego było MAŁO DLA NICH! Znowu dali mi dojść do siebie. Gdy wyciągnęli, tak wyciągnęli, tym razem nagusieńką, bo ledwo chodziłam, mnie na podwórko, zobaczyłam drugiego ogiera ze sztywnym kutasem. Był osiodłany. Specjalne dziwne siodło! Na jego szczycie sterczał kutas- potwór. Czarny, najeżony kolcami. Kształtem przypominał Wielką gruszkę, przymocowaną pionowo szerszym końcem do góry. Na jego szczycie sterczała sporej długości wygięta rurka. Ten dziwny kutas miał prócz kolców szereg otworków. Napisze tylko, że był strasznyyy!! Gdy prowadzali ogiera ten kutas na siodle kiwał się złowieszczo podniecająco. Na ten widok kucnęłam wrzeszcząc i trzymając się za kiszkę w dupie.

    – Nie, nie, nieeeeee. – Darłam się jak opętana.

    Nic to oczywiście nie dało, a wręcz przeciwnie. Tylko wielki śmiech! Po wylizaniu i obciągnięciu końskiego kutasa posadzili mnie na tym siodle, nabijając na kutasa i przymocowali. Czułam w kiszkach tego potwora. Nasadzanie mnie na siodło odbywało się wśród moich wrzasków i pisków zanim moje dupsko opadło na siodło. Przymocowali moje ciało pasami. Stopy i uda miałam podniesione wysoko po bokach konia. Wielkie moje dupsko spoczywało całym ciężarem ciała ma siodle. Ramiona skrępowane. Narządy ujęte w uchwyty sterczały sztywno w poziomie. Cyce wisiały luźno po bokach. Na czarnych, długich sutach wisiały kilogramowe ciężarki zapięte na ostrych klamerkach. Każdy ciężarek posiadał mosiężny dzwonek. Jedna z Kobiet jechała obok na drugim ogierze prowadząc mojego. No i się zaczęło. Stępa, kłus, galop, skoki. Gdy moje ciało zaczęło być podrzucane w górę i w dół w czasie jazdy poczułam jak moja kiszka odbytu wyszarpywana jest z dupy i wtłaczana. Dodatkowo w momencie oklapnięcia dupy na siodło poczułam ostry wtrysk do środka płynu i powietrza. Kutas z siodłem stanowił coś w rodzaju pompy. Darłam się nieludzko aż echo szło po lesie. Moje ciało podskakiwało w gorę i dół ruchając się samo. Mój kutas i olbrzymi wór a także luźne cyce wyskakiwały w górę, w dół i na boki wyczyniając cuda i dzwoniąc przeraźliwie. W miarę drogi mój brzuch potworniał. W końcu osiągnął taki rozmiar n

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa

    Ja prostytutka i ostry seks 

  • Marta nietypowa lesbijka

    MARTA – NIETYPOWA LESBIJKA

    Od wielu lat uprawiam jeden z najstarszych zawodów świata. Była o młodości przygotowywana do tego zawodu. Obecnie jestem starszą prostytutką. Jako obojnak, dwupłciowa o zadbanym, tłustawym ciele mam, jak to się mówi „branie” Lubię swój zawód i uwielbiam każdy rodzaj seksu, i nie odmawiam. Chętnie spotykam się z mężczyznami jak i kobietami każdej orientacji i wieku. Seks mogę uprawiać w każdym miejscu. Marta napisała, ja się zgodziłam. Pisała, że jest lesbijką, ale chyba nietypową bo lubi seks z kobietami i Takimi „kobietami” jak ja. Nie lubi robić to z facetami. Dziwne? Było lato, więc zaproponowała spotkanie w plenerze i pójście wspólnie na plaże. Zgodziłam się. Podniecona niecodzienną perspektywą robiłam sobie lewatywy, depilacje i kąpiele przygotowując się do randki. Mój odbyt i narządy po ostatnim seksie już prawie wróciły do normy tj. „mojej normy”, gdyż to, co się mocniej rozpycha i naciąga zawsze nie cofa się do końca. Nałożyłam białe pończoszki przypięte do pasa, cieliste stringi, beżowy gorset. Na wierzch bardzo krótką sukienkę. Zapakowałam dodatkowe penisy i inne „zabawki” do dużej plażowej torby. Czekałam podniecona w umówionym miejscu. Marta wkrótce przyjechała. Poznałam ją bez kłopotów. Ona mnie zresztą też. Pocałowaliśmy się namiętnie na przywitanie. Była cudowna młodą mocno zbudowaną czarnulką. Lubię takie. Z mety przejęła inicjatywę. Przede wszystkim zabrała mi wierzchnie ubranie. Na nic były moje protesty. Zrobiła mi ostry wyzywający makijaż. Na uszach zawiesiła długie kolczyki i kazała nałożyć czerwone pantofelki na niskim obcasie.

    – To żebyś nie wykręciła nóg, na polnych drogach – Dodała.

    Wszystko to robiła absolutnie nie zważając na kilka osób będących w pobliżu. Ja byłam czerwona ze wstydu. Oczywiście, jak to u nas usłyszałam słowa wulgarne, ale nie reagowałam. Bo cóż ten biedny człowiek ma powiedzieć innego jak ma mózg wyprany przez „wartości jedyne i słuszne”. Pojechaliśmy. Po zaparkowaniu samochodu w bezpiecznym miejscu zabraliśmy swoje bagaże i poszliśmy piechotą przez las. Szliśmy leśna dróżką, prowadziła Marta. Często stawaliśmy i całowaliśmy się i pieścili wzajemnie. Byliśmy obie bardzo podniecone. W pewnym momencie zatrzymaliśmy się. Marta rozłożyła mały kocyk i wyjęła z torby dużego przypinanego penisa oraz oliwkę. Był to penis, powiedziałabym „damski”. Podwójny. Część służąca do ruchania była, gruba, długa, podkręcona górę. Na jego końcu było rozszerzenie z paskami do mocowania, do bioder i kolcami do drażnienia łechtaczki oraz drugi penis, skierowany przeciwnie do pierwszego. Też niczego sobie rozmiar. Oba penisy miały pompki do powiększania rozmiarów. A penis przeznaczony dla mnie miał zestaw lateksowych kondonów, wielokrotnego użycia, które można było zakładać na niego przed ruchaniem. Chodziło o to, że kondony miały różne, narośla, zgrubienia, kolce itp. powiększające wrażenia. Kazała mi się zdjąć sukienkę. Wiedziałam, że będę ruchana. Tak trzęsło mnie z podniecenia, że aż dygotałam jęcząc i trąc udami. Marta robiła mi zdjęcia. Zgodnie z ustaleniem, na twarzy miałam maskę. Zresztą w trakcie seksu z Martą też nosiłam maskę, bo to ją podniecało bardzo. Następnie poleciła mi zdjąć stringi. I przygotować dupcie do ruchania. Przytulałam się do Marty z gołą dupcią całując ją i pieszcząc. Obie jęczeliśmy z rozkoszy. Delikatnie dotykaliśmy się i tu i tam.

    – Będę cię ruchać, Łucjo – Mówiła.

    – Tak, tak Marteczko, ruchaj mnie, ruchaj, mocnoooo. – Jęczałam.

    Leżąc na wznak z rozchylonymi udami, czekając na Martę, patrzyłam jak smaruje oliwką to cudo do ruchania. Moje wielkie, długie cycki leżały po bokach a czarne krowie sutku zrobiły się sztywne tak samo jak mój gruby kutas.  Przedtem na moją część lateksowego penisa do ruchania naciągnęła kondona z dwoma zgrubieniami i kolczastą główką. Nie muszę chyba nadmieniać, że wszystko miała wydepilowane cudownie. Stała naga z wielkimi biodrami, mocnymi udami, wypiętym brzuszkiem i wielkimi, wiszącymi na boki cycami. Najpierw wsadziła jęcząc rozkosznie swoją część przyrządu w cipkę i podpompowała. Gdy mocno ściągnęła paski mocujące do bioder zewnętrzna część penisa, przeznaczonego dla mnie, podniosła się sztywno w górę. Moje jęki powoli zamieniły się w płacz. Obróciłam się na bok, zakrywając głowę. Potem patrząc na Martę i trzymając się za dupcię:

    – Martuniu, kochana, to będzie boleć, proszę nie zrób mi krzywdy. – Błagałam płaczliwie.

    – Jesteś moją przyjaciółką, Łucjo, masz cudną dupcię, a taką wielką, pulchną dupcie trzeba wyruchać mocno, sadystycznie. Czyż sama o to nie prosiłaś, skarbie – Mówiła czule, zbliżając się do mnie.

    Następnie jęczałam głośno, gdy Ona smarowała mi dupcię. Leżałam na wznak. Marta ujęła moje nogi w kostkach, podniosła pionowo do góry i rozchyliła mocno na boki. Klęcząc zbliżyła kolczastą główkę do mojego różowego „słoneczka”. Pochyliła się cała popychając moje uniesione, rozwarte nogi mocno w przód. W ten sposób moja dupcia uniosła się wysoko w górę, bardzo mocno wystawiając cudowne „słoneczko”. Wykręcone biodra zabolały. Płakałam głośno. Marta naparła mocno a ja krzyknęłam, aż poszło echo w lesie. Kolczasta główka penisa rozdarła moje „słoneczko”. Bolało, ale Marta pchała dalej. Niepoluzowane mięśnie odbytu stawiały opór powodując rozkoszny ból a gruby penis dodawał swoje. Uspokoiłam się dopiero, gdy wlazł cały do środka. Marta ruchała najpierw powoli, rytmicznie. Potem coraz szybciej. W miarę poluzowywania się mojej dupci krzyczałam coraz mniej, wtedy ona pompowała mojego penisa i wrażenia bólowe nasilały się tak samo jak mój pisk. Swoją część też powiększała parę razy. Moje tłustawe ciało uderzane z dołu falowało. Cyce latały, jaja i kutas szarpały się rytmicznie.

    – Marto, kocham Cię, cudownie, Marteczko, boli cudownie, śliczna, kochana, skarbie. Ruchaj mnie, ruchaj, ooooo, aaaaa. – Krzyczałam.

    Widziałam jej narastające podniecenie. Ruchała jak szalona. W pewnej chwili wbiła się we mnie głęboko. Oboje znieruchomieliśmy, piszcząc, zesztywniali w spazmach orgazmu. Ja trysnęłam z sterczącego kutaska i wypchnęłam cały odbyt a ona drgała lekko. Po stosunku leżeliśmy obok siebie, przytuleni. Ja położyłam sobie cyca Marty na swoim i ssałam jej długi sutek, ciesząc się z jej rozkosznego mruczenia. Ona próbowała mastrubować mojego, klejącego się, kutaska. Po seksie zdjęłam gorsecik a założyłam beżową haleczkę. Na wierzch zaś mini, mini sukieneczkę czarne ciapki. Sukienka tak krótka, że praktycznie niczego nie zakrywała. Widać było pończoszki i gumki oraz gołą dupcie w stringach. Marta ubrała swoją letnią sukienkę. Jedynie nie założyła stanika więc jej olbrzymie cycki dyndały się na boki. Gdy mijaliśmy jakieś osoby ja robiłam się czerwona ze wstydu. Reszcie dotarliśmy na plaże. Małe jeziorko, trawa, kilka osób, przeważnie młodzież. Zajęliśmy miejsce z boku, dalej od innych, w półcieniu. Lecz nie tak daleko, aby nas nie było widać. Zaczęliśmy się przebierać. Marta poszła za  krzaki i wróciła w skąpym bikini. W zasadzie kostium niczego nie ukrywał. Kolor czerwony, kawałek trójkątnej szmatki na cipie, ale tylko na cipie, reszta sznurki. Jako staniczek też da skąpe trójkąty, mocowane na sznurkach. Taki staniczek absolutnie nie mógł pomieścić baloniastych cycków. W każdej chwili groziły uwolnieniem się. Była cudna, seks chodzący. Chciałam też iść za krzaki, aby się przebrać, ale Marta ostro zabroniła.

    – Łucjo, kochanie jesteś tak śliczna, że nie potrzebujesz się wstydzić. Przebieraj się tutaj – nakazała. Chciałam zaprotestować, ale ona tylko pogroziła palcem. Stojąc tyłem do ludzi, cała w pasach rozebrałam się do golaska. Byłam tym faktem bardzo podniecona. Wyjęłam jednoczęściowy kostium kąpielowy, myśląc, że przecież nie jestem pełni kobietą, więc jak będę wyglądać w innym, ale Marcie to się bardzo nie spodobało. Głośno minie zbeształa, zwracając na nas uwagę innych, myślę, że celowo. Stałam goła, wystawiona na widok innych. Marta zaś grzebała w torbie, szukając czegoś. Przy okazji wyjęła na widok publiczny parę penisów i innych przyborów. Szepnęłam jej żeby schowała, ale ona wzruszając ramionami powiedziała, że nikogo nie zmusza do patrzenia, jej to wszystko jedno. Wreszcie wyjęła dwuczęściowy kostium plażowy. Koloru białego, obszyty na brzegach jaskrawo pomarańczowymi tasiemkami. Bardzo skąpy staniczek z jaskrawymi ramiączkami i mini stringi. W zasadzie tak samo jak u Marty, same sznurki. Pupę miałam praktycznie gołą a narządy niby zakryte spłachetkiem płótna z góry, widoczne dobrze z boku. Wyjęte penisy i inne przybory Marta położyła na ręczniku obok toreb. Leżąc na kocu, przodem do siebie powoli delikatnie pieściliśmy swoje miejsca erogenne. Marta wyjęła moje narządy i cycki oraz swoje cycki. Całowaliśmy się dyskretnie. Ssąc sutki Marty masowałam jej łechtaczkę wkładając polec w cipkę a Ona bawiła się moim napletkiem, jajkami i sutkami. Stopniowo podniecenie narastało, cudownie. Zaczęłam stękać i trzeć udami. Marta mruczała rozkosznie. Nasze długie sutki stanęły twardo dęba. Wreszcie Marta przerwała pieszczoty i aby ochłonąć zadecydowała kąpiel. Pobiegliśmy do wody. Dwie dorodne dziewczyny, no jedna może trochę dziewczyna inaczej. Zauważyłam, że Marta biegnąc wymachuje długim wężykiem. Z jednej strony gumowa gruszka a z drugiej gruba, długa, końcówka. Nasze wielkie cyce podskakiwały, przykuwając wzrok innych. Moja tłustawa dupcia trzęsła się a narządy uwolniły się spod kawałeczka mini-stringów. Wpadłyśmy do wody podniecone, śmiejąc się i chlapiąc. Nie wchodziliśmy głęboko do wody tylko tyle, aby woda sięgała do łona. Bawiliśmy się pływając w kółko obok siebie, albo klęcząc obie i pieszcząc się, masturbując się nawzajem pod wodą. Potem stojąc, lekko pochylona, rozwarłam dłońmi pośladki a Marta wsadziła mi w pupkę ten gruby koniec pompki. Potem pływałam powoli na plecach a Marta chodząc za mną naciskała rytmicznie gruszkę pompki pompując mi powietrzem kiszki. Moja ulubiona lewatywa powietrzna. Początkowo moje biodra były całkiem  zanurzone ale stopniowo jak z kiszek i brzucha robił się balon, uniosły się one nad wodę. Unosiłam się jak korek z ogromnym brzuchem i genitaliami nad wodą. Leżałam wyprostowana na plecach z udami razem. Marta stojąc nade mną trzymała w górze pompkę, której czarny wężyk przechodził między moimi białymi udami do pupki. Marta wciąż powoli pompowała. Zaczęłam płakać, brzuch był olbrzymi twardy. Część powietrza wychodziła ze mnie robiąc duże bulgoczące pęcherze na wodzie. Dwaj chłopcy kąpiący się nieopodal patrzyli na nas. Jeden spytał Martę po, co ona to robi. Marta odpowiedziała, że aby mnie podniecić, bo ja to lubię. Zaproponowała im, aby spróbowali. Jeden się wstydził a drugi był odważniejszy. Teraz leżałam na wodzie na brzuchu. Cała naga dupcia, uda i plecy wystawały nad wodę. Przesunęliśmy się nieco dalej od innych. Chłopcy stali a ja unosiłam się z golą dupcia nad wodą obok nich. Z pomiędzy pośladków wychodziła rurka do pompki, która trzymał w ręku jeden z nich. Drugi stał obok. Chłopak pompował powoli, ja stękałam płaczliwie upuszczając z dupci głośne bąki powietrza w różnej tonacji. Marta stała za nimi dotykając ich pup niby przypadkiem. Nie trzeba było długo czekać a spodenki chłopców z przodu uniosły się wysoko. Ręce Marty delikatnie, aby ich nie wystraszyć, objęły dwa sztywne jak beton (młodzi) kutaski. Chłopcy nie oponowali. Masturbacja ich trwała jakiś czas. Tuż przed końcem Marta wyjęła ich narządy ze spodenek i przyciągnęła mnie tak, aby moja dupcia była pod ich penisami. Wkrótce najpierw jeden a zaraz drugi zaczęli stękać i drgać. Dwa białe strumienie tryskając silnie parę razy zalały lepkim soczkiem moje pośladki. Marta obmyła ich kutaski i kazała zmykać. Pobiegli zawstydzeni i szczęśliwi. Wyszliśmy z wody. Stałam na brzegu z olbrzymim wypiętym brzuchem. Z dupci zwisała gruszka pompki na długim wężyku. Stringi kąpielowe z przodu odsunęły się do pachwiny. Mój kutasek sterczał sztywny, jak zawsze w czasie lewatywy powietrznej. Zauważyłam, że mój kostium zrobił się całkiem przeźroczysty od wody. Tylko jaskrawe tasiemki było widać z daleka i to one prowokowały wzrok innych. Szłam jakby kompletnie naga z dyndającą czarną pompką w dupci i podskakującym balonem brzucha. Teraz to już wszyscy na nas gapili się. Potem Marta na oczach wszystkich wyjęła mi pompkę z pupy. Kazała zdjąć kostium, dała duży ręcznik, ale bez przesady duży, do wytarcia. Gdy ja się wycierałam ona poszła obok za krzak. Widziałam jak naga wyciera swoje cyce. Krzak nie był gęsty i sporo było widać. Potem zawołała mnie. Poszłam. Marta stała goła z przypiętym do bioder czarnym, wielkim, kostropatym penisem. Nachyliłam się i szybko poczułam znajomy ból rozpychanego odbytu. Krzyknęłam ostro dwa razy, ale Ona nakazała milczeć. Gryząc palce jęczałam cicho ruchana brutalnie w dupę. Mój krzyk musiał być słyszalny a rzadki krzak pozwalał sporo widzieć. Nad jeziorem były dwie grupy młodzieży, przeważnie zajętych sobą, starszych nie było więc taka scena nikomu nie  przeszkadzała, a wręcz przeciwnie. Po wyruchaniu, osłonięta ręcznikiem, musiałam niosąc w ręku czarnego penisa udać się nad wodę by go wypłukać. Po drodze dwa razy zgubiłam źle zamocowany ręcznik, ukazując swoje nabrzmiałe wdzięki. Gdy wróciłam Marta była w krótkiej sukience, bez stanika i majtek. Znowu stałam goła z ręcznikiem u stóp, rozchylając pośladki, gdy Marta sadzała mi wielki czarny penis z lateksu. Po włożeniu go, leżąc na boku przodem do siebie pieściliśmy się znowu. Ja leżałam tyłem do plaży. Z przodu miałam ręcznik otwarty, odrzucony na biodro, aby Ona miała dostęp do mnie. Wkrótce ręcznik opadł ze mnie całkiem odsłaniając mnie z tyłu. Moje białe ciało, z dużymi udami i wielką białą pupą oraz sterczącym z niej czarnym kutasem, chcąc nie chcąc zwracało uwagę chłopaków. Nie wiem jak długo już kochaliśmy się z Martą, ale zauważyłam, że na łączce pozostała jedna grupa trzech chłopców. Dwóch siedziało w wodzie a jeden leżał na kocu. Wszyscy byli bez majtek. I wcale nie kryli się z tym, że patrzą na nas. Od tej chwili już nie ubierałam niczego na siebie. Potem leżeliśmy na wznak odpoczywając. Ja byłam przykryta ręcznikiem. Nie wytrzymałam długo. Odwróciłam się do Marty wypinając gołą pupę do plaży i poprosiłam ją o cycka. Ona wyjęła cycek i trzymając w ręku podała mi do ust. Ssałam łakomie gruby długi sutek. Wreszcie widząc, że jestem bardzo napalona poleciła mi przygotować dwustronnego penisa. Był to długi na metr, gruby narząd z lateksu. Pokryty guzami, żyłami i pierścieniami. Klęcząc nasmarowałam go oliwką ułożyłam na ręczniku. Potem według wskazówek Marty ułożyłam się na prawym boku, podciągając wysoko uda z dupcią prostopadle do Niej. Leżałam spokojnie twarzą w stronę chłopaków z palcami w ustach. Wdziałam i usłyszałam jak ten, co leżał na kocu klęknął i machając ręką stronę kapiących się zawołał:

     – Chodźcie zaraz będzie, tej z brzuchem wsadzać w dupę wielkiego kutasa.

     Tamci szybko przybiegli i klęknęli obok kolegi. Dwóm z nich chłopięce penisy sterczały sztywno. Trzeciemu wisiał obrzmiały tylko. Pomachałam im ręką tak by Marta nie widziała. Marta klęcząc przy mnie smarowała moje „słoneczko” i okolice. Potem ujęła długiego penisa za jeden koniec i podniosła do góry. Zwisał w dół. Nasmarowała go jeszcze. Po czym powolutku pchając mocno wprowadziła mi w dupcie. Gdy łeb penisa przedzierał się przez mój otworek nie mogłam się powstrzymać i krzyczałam cienko. Wszystko musiało być widać w wyrazie mojej twarzy i wytrzeszczonym wzroku, bo chłopaki zaczęli szeptać pokazując na mnie i swoje dupki. Byłam jeszcze napompowana powietrzem, co ułatwiło Marcie trafienie do kiszki. Poczułam wolne tępe rozpieranie w środku. Krzyknęłam głośno. Marta uparcie pchała tego penisa we mnie. Ja płacząc jęczałam na glos. Byliśmy obie tak zajęci sobą, że nie zauważyliśmy, kiedy chłopcy przysunęli się ze swoim kocem. Teraz byli oddaleni od nas około dwudziestu metrów. Po zagłębieniu penisa w kiszkę musiałam położyć się na plecy z rozwartymi uniesionymi udami. Pod dupkę miałam  podłożony zrolowany ręcznik. Gdy trzy-czwarte penisa było we mnie Marta zdjęła sukienkę i naga, rozwarta podsunęła swoją dupkę do mojej i wsadziła sobie wystający drugi koniec. Przylgnęłyśmy do siebie pośladkami mocno. Chwilę leżeliśmy, po czym Marta zaczęła posuwać swoją dupkę ruchając się. Jej ruchanie wprowadziło w ruch penisa na całej długości. Czułam jak porusza się we mnie głęboko. Jego nierówności maltretowały mnie, więc krzyczałam. Zadarłam głowę w stronę chłopaków i błędnym wzrokiem wytrzeszczonych oczu szukałam pomocy wymachując bezwładnie rękoma. Marta ruchała jak szalona. Gdy dostała orgazmu padła wyprężona w górę krzycząc. Po chwili odpoczynku ujęła wystający z mej dupki koniec penisa i zaczęła ruchać mnie ruchem posuwistym. Stanęłam na stopach wyprężona w górę, krzycząc piskliwie i machając rękoma. Ona nadal to robiła brutalnie.

    .- Niech Pani przestanie, zamęczy ją Pani, to pewnie boli. – Usłyszałam głos jednego z chłopaków.

    – Nic jej nie będzie. To jest kurwa i musi to lubić. Płacę jej za to. – Odparła Marta nie przerywając.

    Wreszcie przestała i powoli wyciągnęła olbrzyma z mojej ogniście pulsującej pupy. Leżałam zapłakana, patrząc uśmiechnięta na chłopaków. Ośmieleni przysunęli koc obok. Chcieli nałożyć spodenki, ale Marta ich powstrzymała łagodnie. Widziałam ich jakże śliczne, bardzo młodziutkie kutaski. Były tak sztywne, że aż jęknęłam. Patrzyli na wielkie wiszące cyce Marty i moje. Mieliśmy je naprawdę wielkie, ponad normę. Marta siedziała na piętach miedzy moimi udami wypukły brzuch wystawał mocno. Mała cipka zniknęła gdzieś  między wielkimi udami i brzuchem. Cycki wisiały jak dwie potężne gruchy, rozchodząc się mocno po bokach brzucha i sięgając sutkami do bioder. Marta poprosiła ich, aby bardziej obciągnęli napletki to będzie ładniej. Zrobili to ze wstydem. Ten z wiszącym kutaskiem zaczerwienił się bardzo. Marta rozmawiała z nimi, wypytując ich na różne tematy. Ja zaś leżąc na brzuchu z rozwartymi udami otaczając siedzącą Martę patrzyłam na nich. Tym dwóm kutaski sterczały prawie cały czas sztywno. Jeżeli opadały to na chwilę. Wystarczył jakiś ruch mój czy Marty, czy jej pytanie a już ich maszty sztywniały. To było wspaniałe. Marta powoli delikatnie, aby ich nie wypłoszyć zdobywała zaufanie i kierowała rozmowę na temat seksu. Przyznali, że nic na ten temat nie wiedzieli. Cały ich seks to onanizowanie się. Jeśli chodzi o dziewczyny to nie mieli koleżanek, poza tym wstydzą się a tak w ogóle to one ich nie interesują. Spotykają się razem w trójkę i jest im dobrze. Lucjusz ( ten ze zwisem) dodał, że dziewczyny całkowicie nie interesują go. Lubi być z chłopakami. Marta widząc ich łakomy wzrok utkwiony w jej „wymiona” zaproponowała im, aby dotykali je. Przesunęłam się na bok umożliwiając im dostęp do niej. Zawstydzeni podeszli do niej i klęknęli po bokach. Marta splotła dłonie za głową. Przez co jej cycki trochę uniosły się rozchylając się bardziej na boki. Marta rozchyliła uda, aby Lucjusz klęczący naprzeciw niej mógł przysunąć się blisko. Najpierw nieśmiało, ostrożnie dotykali i macali jej . cycki oraz sutki. Po jakimś czasie, gdy nieśmiałość minęła, dzięki słowom i namowom Marty, zaczęli brać cycki w dłonie i unosić je w górę. Każdy swój cycek. A Lucjusz gładził je oba oraz uda i brzuch Marty. Pewnym momencie Marta zaproponowała im, aby possali jej sutki. Chłopcy krygowali się początkowo, ale podniecenie było za duże, ich laski drgały jak struny. Kazała im wziąć cycki w ręce, unieść i pociągnąć mocno na boki. Gdy to zrobili Marta opuściła ręce, przyciskając je do boków a dłonie kładąc z tyłu na pośladki. W ten sposób cycki jej sterczały nabrzmiałe z tyłu ramion. Wielkie twarde sutki naprężyły się. Obaj adepci seksu przywarli ustami i zaczęli ssać. Marta udzielała im wskazówek. Lucjuszowi kazała przysunąć się bliżej, wsadzić rękę w jej krocze i masować cipkę tak jak ona mówiła. Zaczęła też go całować. Najpierw Lucjusz całował z zamkniętymi ustami, ale Marta szybko mu powiedziała, co i jak. Całowała go sadzając głęboko swój język w jego usta. Pieszczona w ten sposób szybko zaczęła drżeć i jęczeć. Chłopcy też mruczeli. Nawet Lucjusz postawił swój maszt na baczność. Na znak Marty zaczęłam masturbacje kutasków. Parę ruchów każdego po kolei, w kółko. Podniecenie grupy rosło. Marta kwiliła, chłopcy stękali a ja latałam coraz szybciej. Bardzo mocno obciągałam im napletki, dając silne bodźce żołędzi. Marta osiągnęła szczyt gwałtownie. Wzmogłam onanizm chłopaków i wkrótce biodra i brzuch Marty oblały trzy ciepłe strumyki a moje ręce były lepkie. Seks grupa rozpadła się z jękiem. Leżeli dysząc ciężko. To było super. Młodzież w tym wieku nie potrzebuje dużo czasu na regeneracje sił, ruchali, by non-stop. Tak, więc znowu ich kuśki były w pogotowiu. Znowu rozmawialiśmy. Powiedzieli, że jeszcze nigdy nie widzieli dziewczyny z penisem. Marta powiedziała, pokazując na mnie, że taka dziewczyna nazywa się „shemale”, ale ja nie jestem „shemale” Byli bardzo zdziwieni. Wtedy Marta kazała mi położyć się na plecy, rozchylić szeroko uda. Zrobiłam, co kazała pokazując krocze. Marta uniosła do góry moje długie jaja i odsłoniła długa pizdę bez warg, którą tam mam. Teraz dopiero byli zaskoczeni. Marta wyjaśniła im, wsadzając sztucznego penisa w moją pochwę, że takie coś jak ja nazywam się obojnakiem lub hermafrodytką. Taką kurwę, jak ja, można ruchać w odbyt i pochwę.      Oni powiedzieli, że słyszeli o ruchaniu w dupę i ssaniu penisa, ale nigdy tego nie widzieli aż do dzisiaj jak byłam ruchana za krzakiem. A już nigdy nie widzieli kobiety z penisem a tym bardziej takiej jak ja. Wtedy Marta dokładnie im wyjaśniła jak to się robi i pokazała nasze penisy z lateksu. Potem dodała, że jeśli Lucjusz zgodzi się to może ich nauczyć. Wtedy prócz onanizmu będą mogli dawać sobie radość. Lucjusz był bardzo skrępowany, więcej strach niż „nie” kierował nim, że się opierał. Chłopcy odeszli na bok i nakłaniali go po swojemu, dotykając jego wiszącego penisa i wypukłej dupci. Nawet całowali go tak jak nauczyła Marta. Wreszcie zgodził się. Ponieważ kondonów nie było, więc ruchanko było na bosaka. Ustawiła Lucjusza na kolanach z wypięta dupcią i pokazała jak trzeba nasmarować otworek. Lucjusz stękał, gdy wkładała mu palce. Mówiła mu jak na się wyluzować. Jeden klęczał za Lucjuszem z tyłu a drugi z boku i czekał. Powoli kierując spowodowała, że chłopak wsadził swój narząd w dupkę Lucjusza. Oczywiście nie obyło się bez krzyków i pisków oraz ucieczki Lucjusza. Po paru próbach udało się. Chłopak ruchał mocno i zachłannie, cóż za widok. Lucjusz wrzeszczał. Wreszcie nastąpił wytrysk w dupkę i po chwili obaj padli. Przerwy nie było żadnej. Teraz nastąpiła zmiana pozycji i Lucjusz był ruchany przez drugiego, leżąc na wznak z nogami na ramionach ruchającego. Penetracja była głęboka i uderzenia kutasa koncentrowały się na ścianie odbytu. Lucjusz krzyczał mocno. Po wyruchaniu obaj chłopcy leżeli a Lucjusz uczył się prawidłowo obciągać im kutaski. I tak z plażowanie zakończyło się niechcący nauką. Były to cudowne chwile. Czas nieubłaganie kończył się, musieliśmy się zbierać. Pozbierałyśmy swoje zabawki, chłopcy też. Marta ubrała stanik i sukienkę. Była bez majtek. Ja nałożyłam rajstopo-pończoszki i czarne body oraz krótką sukienkę. Oczywiście jak zwykle krocze i dupcia była dobrze widoczna. Poszliśmy razem do samochodu. Wracaliśmy i . rozmawialiśmy. My z Martą przodem chłopcy za nami. Zrobili to raczej celowo. Oglądali nas, przeżywając przygodę. Wiedząc to ja i Marta podciągnęłyśmy więcej sukienki w górę.

    – Fajna dupa jesteś Łucjo – Usłyszałam jednego.

    – Chętnie by ciebie wyruchali. – Powiedział Lucjusz.

    – Cicho wariacie. – Ofuknęli go.

    – Czemu jeśli się zgodzi i Marta też, przecież mówiliście. – Bronił się Lucjusz.

     Słysząc to byłam zadowolona.

    – Ja się zgadzam, a Łucja zrobi, co każę. – Oznajmiła Marta.

    Była to prawda, zgodnie z tym, co zawsze zaznaczam we wspomnieniach i na stronie WWW. Odeszliśmy nieco na bok ze ścieżki, nie chowając się specjalnie. My nie mamy kondonów.

    – Chcecie ruchać bez. – Spytałam.

     Nie, chcielibyśmy tak jak za krzakiem na plaży. – Powiedzieli obaj.

     Rozebrałam się do golasa i leżąc na kocyku patrzyłam jak Marta pomaga im przymocować penisy. Obaj wybrali te największe i nałożyli na nie jeszcze dodatkowe nakładki z kolcami i „bawolim okiem”. Rzucili monetą, kto będzie mnie ruchał pierwszy. Najpierw jeden smarował przyrząd a drugi przyglądał się. Marta siedziała w pobliżu z Lucjanem i namawiała go do czegoś. Znowu krygował się jak panienka.

    – Jak chcesz mnie ruchać. – Spytałam.

    – Na pieska. – Powiedział.

    Przyjęłam, więc pozycję rozwierając mocno pośladki.

    – Czy tak dobrze. – Zapytałam.

    – Super dupa, cudownie. – Rzekł.

     Nie ceregielił się w delikatność. Wszedł głęboko jednym pchnięciem w odbyt.

    – Ratunkuuu. – Zawyłam aż poszło echo.

    Ależ mnie ruchał. Cała szarpana uderzeniami, wyłam, piszczałam, machałam ramionami. Uda, jaja klaskały, brzuch i cycki mi latały. Trwało to bardzo długo. Wreszcie skończył a ja wypinając dupcię płakałam z twarzą przy ziemi.

    – Ależ jej dogodziłeś. – Podziwiała Marta.

    – Teraz twoja kolej. – Zwróciła się do czekającego.

    Spojrzałam zapłakana, widząc jak rozbiera się Lucjusz a Marta zakłada sobie penisa. Przewróciłam się na brzuch czekając na nieuchronne. Poczułam jak moje pośladki są rozwierane i jak on smaruje mi pizdeczkę.

    – Jak chcesz mnie ruchać. – Pytałam płaczliwie.

    – Z nogami na ramionach. – Odparł.

    Przewróciłam się na plecy i rozkraczyłam szeroko, czekając gotowa do ruchania. Podniósł moje nogi w górę i popchnął w kierunku ramion. Gdy uniosłam dupcie wszedł głęboko a ja wrzasnęłam litości. Najpierw mnie ruchał ustawiając mi nogi w różnym położeniu. Potem dowiedziała się, że to Marta tak mu poradziła. Wielki penis z kolcami i włoskami bił i drażnił pizdę w środku. Na koniec tego bardzo długiego ruchania położył moje nogi sobie na ramiona i maltretował mnie okrutnie. Płacząc krzyczałam:

     – o tak, tak, ruchaj, ruchaj mój śliczny, cudownyyy.

     Cycki, brzuch i jaja latały mi od uderzeń w dupkę. Gdy skończył byłam bez sił. Leżąc usłyszałam czyjś młody skamlący głos. Zobaczyłam wielkie uda i dupkę Marty oraz latające cyce w szalonym tańcu. Lucjusz z głową na ziemi i wy piętą dupką krzyczał: – Moja pupa, moja pupa, Pani Marto już starczy. Za duży penis, błagam.

    Marta ruchała go tym wielkim czarnym penisem z lateksu. Biedny Lucjusz. Młoda, ciasna dupka musiała zostać rozciągnięta, bezwzględnie, jeśli chciał być „dziewczynką”. Co młodzi to młodzi. Choć niedoświadczeni, ale tak mnie zerżnęli dupę, że aż trzeszczało. Doszliśmy do samochodu i Marta rozwiozła nas. Z Martą spotykam się do dziś. Chłopcy poszli swoją drogą, ciekawą i trudną w tym kraju.

    ® Łucja (Arletka)

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa
  • Randka w hotelu

    RANDKA W HOTELU

    Lubię wiosnę, lubię lato, szczególnie okres jak już są wakacje i zaczynają się urlopy.

    Wtedy mój kalendarzyk, w którym Moja Pani, Madame Jowita, zapisuje terminy moich spotkań z Panami i Paniami, pęka dosłownie we szwach. Ci, co się ze mną spotykali i ci, co nie mieli szczęścia na spotkania ze mną z uwagi na te terminy, wiedzą, że jako wykształcona w tym kierunku suczka, wszystkie wolne od pracy dni, weekendy itp. mam zajęte. Zajęte właśnie spotkaniami z ludźmi, z określonych sfer. Wiedzą też, że Moja Pani jest niezwykle wyrozumiała dla mnie i czasem udziela mi zezwolenia na moje wyskoki seksualne, czyli spotkania z innymi ludźmi. Mogę to robić, ale wyłącznie w dni zwykłe, niestety, i to do godziny 1400. Od tej godziny mam obowiązek być w domu, do dyspozycji Mojej Pani. Latem niestety mam mało możliwości na swój, że tak powiem seks prywatny. Dobrze o tym wiedzą ci, co próbują się ze mną umówić. Opowiem wam o jednym z wielu spotkań, jakie mam w tygodniu. Spotkania mają różny charakter. Rodzaj seksu, jaki wykonywany jest na spotkaniu zależy od upodobań zapraszającego i zebranych gości. Jako grzeczna, dobrze ułożona suczka zostałam wytresowana do każdego rodzaju seksu. Od zwykłego po najbardziej wyuzdany, jaki można wymyśleć. Możecie mi wierzyć śmiało na słowo, że pomysłowość ludzka i fantazja w tym kierunku jest prawie nieograniczona. To, czemu czasami, bo większość randek to zwykły seks, jestem poddawana na takich randkach może zaskoczyć nie jednego z Was. Tak było i tym razem.

    Lipiec 2014, środa była jak każdy inny dzień. Na początku tygodnia, w poniedziałek, zadzwoniła jak zawsze moja komórka:

    – Mariolka, siucham. – Odpowiedziałam grzecznie.

    – Witaj suczko, dzwonię z ogłoszenia. – Powiedział męski głos.

    – Witam ciebie, słodziutki. – Zaświergotałam.

    – Czy ogłoszenie jest aktualne, chciałbym się spotkać z Tobą. Jesteś taka ładna. – Mówił podniecony.

    – Piszesz, że można z tobą wszystko, że jesteś wytrzymałą suką. – Mówił.

    – Tak to prawda. Taka jestem. Masz może jakieś niecodzienne życzenia. Możemy się dogadać. – Odpowiedziałam grzecznie.

    – Czy możliwy jest seks z przyrządami? – Zapytał.

    – Masz na myśli BDSM lub SM? – Odpowiedziałam pytaniem.

    – No nie dokładnie tak. Ale prócz zwykłego seksu zostaniesz poddana również seksowi bardziej wyrafinowanemu z użyciem nieprzyjemnych może przyrządów. Co ty na to? – Wyjaśnił.

    – No cóż. Jak pisałam można wszystko ze mną z pewnymi małymi warunkami. Już teraz mogę powiedzieć wstępnie, że się zgadzam. Jak się spotkamy i zobaczę, co i jak to wtedy dam ostateczną odpowiedź. Ale raczej nie będę oponować. – Wyjaśniłam.

    – Ok. To dogadaliśmy się, co do tego. Masz ładną wielką dupę i duży odbyt. Myślę, że taka suka jak ty będzie świetnie się wyginać i krzyczeć. – Dodał.

    – Interesuje ciebie tylko odbyt czy pochwa też. – Spytałam.

    – A masz też pochwę, bo, bo na zdjęciu widzę wielkie cycki, penisa, jaja a pochwy nie widać? – Zapytał zaskoczony.

    -Tak mam coś w rodzaju pochwy zaraz za jajkami. Jestem dwupłciowa, – Powiedziałam.

    – O rety cudownie. Też się nią zajmę z chęcią. – Odpowiedział.

    – Och, dziękuję ci. A kiedy chcesz się spotkać? – Zapiszczałam.

    No i potoczyła się dalej rozmowa. Pytał, co oferuje itd. Itp. Jak zawsze. Szybko i konkretnie, bez ceregieli ustaliliśmy, co, jak, gdzie, kiedy i za ile. Dodam tylko, że mam swoje anonse na kilku konkretnych stronach, gdzie są chłopcy i dziewczyny naprawdę zdecydowani na spotkania a nie tacy, co chcieliby a się boją. Spotkanie to odbyło się w środę, w hotelu. Obracali mnie we trzech od godziny 0900 do 1330. Robili to dokładnie i umiejętnie. We wszystkie dziury. Suczka napracowała się ogromnie. Wszystkie dziury pulsowały i ziały. Łącznie z dziurką w kutasku. Spotkaliśmy się w umówionym miejscu, gdzie przyjechał po mnie samochodem. Wsiadłam i pogadaliśmy, co i jak. Wtedy to powiedział, że będzie jeszcze dwóch kolegów. Zgodziłam się jak zawsze. Ustaliliśmy dodatkowe gratyfikacje. Na co on się zgodził. Był bardzo napalony.

    – Jak chcesz to mogę ci obciągnąć, bo widzę jak ci spodnie sterczą. Chcesz? – Powiedziałam i pocałowałam go.

    – Pewnie, że chcę. – Odpowiedział sapiąc.

    Jeszcze mi się nie zdarzyło, aby któryś z nich nie chciał. Wysiadłam z samochodu i szybko rozebrałam się do bielizny. Jak zawsze miałam na wierzchu koszulkę i kusą sukieneczkę. Stanęłam mając na sobie staniczek, stringi, pas podtrzymujący pończochy. Wszystko w czarnym kolorze. Seksownym. Rozpuściłam długie loki, czarnych, lśniących włosów, które miałam spięte z tyłu. Wielkie cycki wypychały stanik wyraźnie uwidaczniając poprzez jego materiał grube duże sutki. On wysiadł z samochodu i oparł się o niego. Kucnęłam i wprawnym ruchem rozsunęłam zamek jego spodni wydobywając na wierzch jajka i sporego kutasa. Był już sztywny. Był wygolony, jak lubię. Łapczywie objęłam go ustami i zaczęłam ssanie. Wchodziłam głęboko w gardło, opierając się nosem w jego łono. Krztusząc się i sapiąc, wydzielałam gęstą ślinę. W umiejętny sposób, tylko sobie znaną techniką, doprowadziłam, że chłopczyk zaczął stękać i sapać. Bacznie uważałam, co się dzieje. Gdy poczułam silniejsze pulsowanie kutasa i wciąganie jajek, które masowałam ręką, natychmiast zwalniałam lub zaprzestawałam obciągania. Powoli podprowadziłam go do tego, że wystarczyło, iż cmoknęłam w główkę a on gotów był trysnąć. Dwa razy musiałam zastosować ucisk główki, aby przedłużyć jego męki. Chłopczyk był cały mokry i jęczący. Zlitowałam się wreszcie. Nabiłam się na niego aż do końca, opierając nos o podbrzusze i szybko zawibrowałam gardłem. Chłopczyk krzyknął, ucichł, znieruchomiałby po sekundzie zacząć pompowanie. Czułam jak jego kutas drga i kurczy w moim gardle. Tryskał soczkiem wprost do mojego gardła. Mie musiałam połykać. Samo leciało. Było tego dużo i trochę spermy wycisnęło się na moją brodę. Wysmoktałam wszystko, co miał w sobie. Wylizałam dokładnie kutasa i jajka. Oblizując się rozkosznie schowałam sflaczałego, obrzmiałego kutasa w spodnie i zasunęłam zamek. Stałam przed min z paluszkiem w ustach i uśmiechałam się zalotnie.

    – A niech cię. Co to było? Jeszcze nikt mi tak nie obciągał. No faktycznie jesteś ekstra suczką. Tak jak mówią o tobie. – Sapał zdyszany.

    – Ubieraj się. Jedziemy do hotelu, bo czekają na nas. – Powiedział gramoląc się zadowolony do samochodu.

    Szybko ubrałam się. Spięłam włosy i wskoczyłam obok niego. Pocałował mnie w usta. Pojechaliśmy. Zostawiliśmy samochód na parkingu. Wzięłam swoją torbę z potrzebnymi rzeczami. Chociaż on mówił, że nic nie muszę zabierać ze sobą, bo wszystko będzie na miejscu, to jednak wzięłam to, co zawsze. Windą pojechaliśmy na czwarte piętro. Po chwili znalazłam się w pokoju nr. 401.

    – Dzień dobry. Jestem Mariolka, kurwa, do usług Panów. – Powiedziałam grzecznie, jak zawsze, do dwóch facetów.

    Nigdy nie kryłam kim jestem. Jeden całkiem młody a drugi w średnim wieku. Ten młodzieniec jak się potem zorientowałam służył im do zabawy i seksu. Coś w rodzaju niewolnika. Miał na szyi obrożę. Byli w szlafrokach i siedzieli przy stole. Na podłodze leżała otwarta walizka. Pełno w niej było „zabawek” potrzebnych do seksu. Były tam kneble, zwykłe i dmuchane, korki analne i kutasy różnych rozmiarów i długości. Niektóre naprawdę duże. Były i takie, co przypominały mi kutasy końskie. Te były przerażające wyglądem. Miały lekko koło metra długości. Posiadały pasy do mocowania na biodrach. Pod ścianą stało coś, co przypominało stojaki czy wieszaki. Na nich wisiały bicze i pejcze, ciężary na łańcuszkach zakończonych metalowymi klamrami. Były spore. Wisiały też pasy, i sznury oraz wiele skórzanych i gumowych rzeczy. Były tam też rękawice lateksowe i gumowe długie do łokcia. Zauważyłam, że do łóżka, do stołu i do jednego krzesła przymocowane były pasy i uchwyty służące do krępowania. Była też kamera do filmów na statywie i aparat fotograficzny. Na małym stoliku zauważyłam metalowe, srebrne przyrządy. Równo poukładane błyszczały złowrogo. Niektóre, takie jak sondy, sztyfty, cewniki czy wielkie rozwieracze-wzierniki znałam dobrze. Mój wzrok przyciągnął jeden szczególny zestaw. Składał się on z metalowego, przypominającego kutasa kondona, na którego szczycie sterczała krótka końcówka. Obok leżały metalowe sztyfty, różnego kształtu, grubości i długości. Leżała też plastykowa wielka strzykawka, dużej pojemności, zakończona czarnym grubym i długim, wygiętym końcem. Zorientowałam się, że te końcówki można zakładać właśnie na tego metalowego kondona. Zbytnio nie mogłam się rozglądać, bo:

    – Rozbieraj się suko i podejdź tu do stołu. – Powiedział jeden z siedzących.

    Szybko wykonałam polecenie. Rozpuściłam loki, które lśniącą kaskadą opadły mi na ramiona plecy i cycki w czarnym staniku. Na sobie miałam tylko pas, pończochy i stringi. Podeszłam do stołu. Na stole leżała skórzana, szeroka, obroża. Właściwie to raczej przypominała szeroki skórzany kołnierz, czarnego koloru, zaopatrzony w szereg pierścieni metalowych. Zaczęli mnie oglądać, macać. W trakcie tego badania powiedzieli, co mnie czeka. W rozmowie telefonicznej zostałam uprzedzona, że to będzie seks z zastosowaniem przyrządów, na co wyraziłam zgodę. Badanie wypadło pozytywnie, zwłaszcza podobała im się moja szeroka dupka i wielka szpara w niej.

    – Suko, czy zgadzasz się na seks, jaki ci zaproponowaliśmy i na to, aby użyć tych oto  przyrządów i zabawek w trakcie seksu? – Zapytał ten, co mnie przywiózł, pokazując ręką na rozłożone i porozwieszane rzeczy.

    – Tak Panie. Zgadzam się na wszystko, co będzie użyte. – Odpowiedziałam drżąco.

    Po tym oświadczeniu jeden z nich wstał i założył mi na szyję ten skórzany kołnierz. Kołnierz usztywnił mi kark i wyprostował w górę głowę. Teraz nie mogłam pochylać ani obracać głowy, aby spojrzeć w dół czy w tył. Musiałam robić to całym ciałem.

    – Rozbieraj się do golasa suko, będziesz brana nago. – Padło polecenie.

    Dygocząc szybko obnażyłam się i stanęłam naga. Moje cycki nie podtrzymywanie biustonoszem opadły na dół i rozeszły się na boki, czarne, długie sutki sterczały sztywno. Kutasek jak zawsze wisiał. Po chwili w moje usta została wciśnięta szeroka tuleja i przymocowana paskami do głowy. Teraz miałam usta szeroko rozwarte. Dobrze wiedziałam, że ten przyrząd służy do ruchania typu „głębokie gardło”.

    – Czy robiłaś suko lewatywy sobie przed przyjściem? – Padło pytanie.

    Kiwnęłam głową wydając nieartykułowany dźwięk.

    – Nie szkodzi. Powtórzymy dla pewności, ale najpierw nauczymy cię uległości. – Oznajmiono.

    Zaczęło się tradycyjnie. Zostałam przełożona przez oparcie fotela. Moja dupka i uda napięły się mocno. Po chwili rozległ się świst bicza i ogień wylądował na moje dupie. Moje ciało podskakiwało pod mocnymi uderzeniami najpierw bicza a potem rzemiennego pejcza. Musiano mnie zakneblować dmuchanym kneblem, bo zaczęłam krzyczeć. Gdy skończyli, stałam i płakałam. Cała dupa i uda paliły ogniem. W lustrze zauważyłam, sine i ciemne podpuchnięte pręgi pokrywające misternym wzorem calutką pupę i uda. Ciągnięta na smyczy, na kolanach i rękach zostałam zaprowadzona do łazienki. Tam już, jak się okazało, czekał na mnie przygotowany sprzęt do lewatywy. Dostałam wiele, nie wiem ile, bo bolało, lewatyw w różnych pozycjach. Wszystkie, po co najmniej pięć, osiem litrów. Jak się zorientowałam po podziałce na wlewnikach. Były i takie po dziesięć litrów. W trakcie tych lewatyw, gdy miałam wsadzoną w kiszkę rurę, lub gdy byłam zakorkowana z potężnym brzuchem, ruchali mnie w gardło lub bili po pupie i jajkach. Mając w dupce lewatywę musiałam pochylać się i mocno wypinać zakorkowany zad. Wtedy dostawałam rózgą chłostę. Innym znowu razem stojąc w takiej pozycji, wyciągali mi jaja w tył i zaciskami metalowym przyrządem, który zapierał się o moje uda i wyprężał jaja w tył poziomo. Wtedy wsadzali mi w pierścień rozwierający usta dmuchany knebel i pompowali. Poczym dostawałam chłostę po tak wyprężonych jajach. Klęcząc na kolanach a właściwie siedząc na stopach, odchylona daleko do tyłu, z odgiętą w tył głową i ogromnym starczącym brzuchem byłam ruchana w gardło. Kutas wchodził do końca. W tym czasie jeden z nich masował mi gardło i zatykał nos. Dusiłam się. Ruchali mnie też w pochwę Po dłuższym czasie przeruchana z wymytą i obitą dupą i kiszkami zaciągnięta zostałam do pokoju. Rzucili mnie jak szmatę na plecy, na łóżku. Jeden trzymał moje nogi rozwarte i odchylone w tył. Zostałam brutalnie wychłostana po narządach, odbycie i cipie. Potem na zmianę ruchali mnie w dupkę, pizdę i gardło. Dwóch mnie ruchało a jeden filmował i robił zdjęcia. Potem się zmieniali. Nie wiem czy coś brali, ale kutasy mieli sztywne cały czas. Po jakiejś godzinie czy dwóch już nie za bardzo wiedziałam, co się dzieje. Moje ciało przyjmowało najdziwniejsze pozy. Wykonywałam różne, wymagane czynności. Skrępowana w różnych pozycjach. Poddawana byłam działaniu przyrządów. Płakałam i krzyczałam. Leżąc na wznak, szeroko rozwarta, z dupą na krawędzi łóżka widziałam jak zbliża się do mnie jeden z gości mając przypięty do bioder potworny koński kutas z płaskim łbem. Po chwili ten kutas rozciągając moją dupę wlazł cały we mnie. Czułam jak demoluje mi kiszkę. Ruchał mnie długo aż moja dupa całkiem się rozlazła. W tym czasie inny ruchał mnie w gardło. Dawali mi coś do wąchania, w takiej małej buteleczce. Po tym wąchaniu byłam całkiem wyluzowana, jakbym w dupie nie miała mięśni. Moja kiszka zaczęła wyłazić z dupy na zewnątrz. Przypominała grubą czerwoną kichę wisząca daleko z dupy. Tak zawsze się dzieje, gdy jestem porządnie ruchana. To nazywa się po angielsku „prolapse” a po naszemu mówię na to wypadanie odbytu. W trakcie ruchania i parcia cały odbyt obniża się i wychodzi na zewnątrz razem z kiszką. U mnie zwisa on bardzo daleko poza dupkę i przypomina gruby, czerwony flak z otworem na szczycie. Oni ruchali mnie w nią na zmianę. Potem to samo robili z moją pizdą aż miałam tam dziurę i czułam jak sterczy macica. Siedziałam skrępowana pasami do krzesła mając dupę i narządy poza siedzeniem. Czerwona kiszka zwisała daleko do dołu. Jeden z nich nałożył długą gumową rękawice. Znowu zmuszono mnie do wąchania z buteleczki. Czułam jak moja kiszka jest smarowana. Potem wsadzono mi w nią tą dużą plastykowa strzykawkę i opróżniono jej zawartość w moją kiszkę. Po chwili poczułam jak najpierw palce a potem ręka w gumowej rękawicy powoli zagłębia się od dołu w ten wiszący czerwony flak z mojej pupy. Zaczęłam krzyczeć, więc zatkano mnie napompowanym kneblem. W końcu cała ręka aż do łokcia weszła we mnie. Długo mnie fistował. Na koniec próbował wepchać obie dłonie, ale wsadził tylko same dłonie. Głębiej nie wsadzał, bo rzucałam się mocno. Na koniec tego fistingu naciągnęli mi wiszącą odbytnice w dół i założyli ciasny gumowy pierścień. Teraz sterczała cały czas na wierzchu. Byłam tak luźna, że nie mogli się spuszczać przy ruchaniu, bo nie czuli tarcia. Po to ta gumowa tulejka na wiszącym odbycie. Nigdy nie miałam chwili wolnego. Gdy oni się naruchali i musieli odpocząć krepowali mnie pasami na łóżku lub krześle w taki sposób, że mieli dostęp do wszystkich moich otworów. Leżąc na boku, na plecach, na brzuszku lub będąc przymocowana do krzesła zawsze miałam szeroko rozwarte lub wysoko uniesione nogi a moja dupa była na wierzchu. Gdy dwóch odpoczywało to jeden z nich ruchał mnie tymi ogromnymi kutasami, najczęściej, tymi końskimi lub pakował mi w dupę ręce. Inny dochodził i ruchał w gardło przez gumowy pierścień, który stale tkwił w moich ustach. Albo powoli wpychał mi w gardło długi lateksowy kutas. Dusiłam się strasznie i śliniłam. Zakładali mi na kutasa, jajka lub na to i na to  jednocześnie oraz na wiszący z dupci odbyt pompy próżniowe i bezlitośnie pompowali. Narządy wyłaziły na wierzch, zwłaszcza kiszka i powiększały się okropnie podbiegając krwią i wodą. Najbardziej napuchła mi pizda. Każda zabawa i seks zaczynał się od tego, że rozciągali mnie napinając dupkę i uda lub wyciągali napięte jaja i bili. Biczem, rózgą lub skórzaną packą. Takie bicie i pompowanie szybko odniosły ten efekt, że miałam kutasa tak dużego i grubego, iż nie można było go objąć dłonią. Pod nim wisiały ciemne kule jajek a z tyłu sterczał olbrzymi ciemny wał z pofałdowanym szczytem. Bardzo im się to podobało.

    – Ale suka. Cudo. Jeszcze żadna nie zgodziła się na takie coś. – Mówili zachwyceni zapinając mi na suty wielkie ciężarki na ostrych klamerkach.

    Potem musiałam z tymi klamerkami i ciężarkami chodzić cały czas. Przy każdym ruchu czy zmianie pozycji jęczałam głośno. Ruchając mnie wprawiali moje ciało w ruch, co powodowało szarpanie się klamerek na sutkach. Byłam ruchana na dwa kutasy w kiszkę i jeden w gardło jednocześnie. Związana mocno leżałam na łóżku. Jeden trzymał moje nogi szeroko rozwarte a drugi wsadził mi w dupę wielki metalowy rozwieracz. Był duży bardzo, jak nic weterynaryjny. Powoli kręcił śrubą a moja kiszka roztwierała się potwornie. Potem wsadzał głęboko rękę i ruchał mnie nią. Byłam kneblowana coraz częściej. Robili mi inne rzeczy, które doprowadzały mnie do szału. Nie pisze o nich, bo się nie nadają do opisywania. Mój mały kutasek także otrzymał swoja porcję. Przywiązali mnie w  pozycji, że biodra miałam wysoko w górze wypięte i nogi szeroko rozwarte. Obok leżały srebrne sondy i sztyfty. Jeden, na zmianę, ruchał mnie w dupkę przypiętym do bioder końskim kutasem poczym fistował ręką. I tak w kółko. drugi wpychał mi coraz grubsze sondy w kutaska głęboko, albo wsadzał kilka sztyftów jeden obok drugiego. Mój gruby kutas trzeszczał w szwach. Mocno skrępowana i zakneblowana mogłam jedynie drgać. Trwało to chyba wieki. Na koniec zostawili mnie z wsadzonymi sztyftami w kutasie i rozciągniętym wziernikiem odbytem oraz ciężarkami na sutkach. Dwóch odpoczywało pijąc piwo a trzeci filmował moje wykręcone ciało dokładnie i powoli. Po odpoczynku położyli mnie przy łóżku pionowo w dół, ramionami na podłodze a dupa w górze. Jeden z nich nałożył i przymocował sobie na kutasa metalowy kondon, o którym pisałam na początku i przykręcił na jego czubku długą, elastyczna końcówkę, składająca się jakby z wielu połączonych kulek. Nadmuchano mi knebel w ustach. I zaczęło się. Trudno opisać mi, co przechodziłam. Jeden ruchał mnie z góry. Pionowo w dupkę a ten drugi wsadził mi w kutasa, cewkę, końcówkę-kulki i ruchając powoli wpychał coraz głębiej i głębiej. Ostry kłujący ból szarpnął moim ciałem, gdy końcówka kondona weszła do pęcherza. Wtedy zaczął ruchać moją cewkę szybciej. Ostry ból towarzyszył rozwieranemu i zamykanemu wejściu do pęcherza. Nieznośne uczucie chęci wysikania się potęgowało doznania. U góry przy dupie faceci zamieniali się, co jakiś czas. Ten, co ruchał w cewkę zakładał coraz to wymyślniejsze końcówki. Mój kutas zesztywniał potwornie. Sterczał poziomo kapiąc białym płynem. Cewka piekła jakby paliło się w niej ognisko. W końcu skończyli i przymocowali mnie pasami na łóżku. I znowu, co chwila byłam fistowana lub używana w inny sposób, dręczący mnie a im dający zadowolenie. Jako dobrze ułożona suczka wiem, że tak musi być. Ja jestem dla nich a nie odwrotnie. Dlatego oddawałam siebie im całkowicie. Na pewno trudno Wam to pojąć. Nie zrozumiecie mojej postawy, jeśli nie pojmujecie, czym jest bycie prawdziwą suką a nie jakąś tam fetyszystką. Byłam wiązana na krześle w pozycji siedzącej z nogami wyprostowanymi wysoko w górę i przywiązanymi do ramion a ręce miałam przywiązane w górze do kostek. Pozycja bardzo mecząca i bolesna. W tej pozycji moja wisząca, gruba, ciemna, kiszka sterczała poziomo daleko a nad nią sterczał sztywno gruby, opuchnięty kutas i jaja. Wszystko ociekało i kapało z otworów. Które już dawno nie zamykały się. W tej pozycji ruchana byłam, czym popadło i jak który chciał w kiszkę odbytu lub w cewkę kutaska. Już nie zmieniali mojej pozycji. Całkiem zdrętwiałam. Używali mnie bez pardonu. To był koniec seksu na tej randce. Po uwolnieniu każdy z nich spuścił mi się do nosa a ja musiałam wciągnąć całą spermę przez nos. Potem jeszcze w łazience były zajęcia z pisem i scatem. Robili na mnie siku, na ciało i w usta. Musiałam pić siki i lizać. Na koniec to samo tylko z kupą. Dwaj załatwili się na moje ciało. Musiałam dokładnie wszystko rozsmarować po całym ciele. Po rozsmarowaniu dwóch trzymało mnie mocno a trzeci siadł dupą na moją twarz celując odbytem w usta. Zacisnął mi nos. Musiałam otworzyć usta. Wtedy on zrobił mi kupę w nie. Łykałam gwałtownie jego cisnąca się kupę. Część jej wydostała się bokami na twarz. Po tym wszystkim stałam i bita pejczem rozsmarowywałam kał po calutkim ciele. Głowa i twarz także. Byłam filmowana. Postawili na podłodze olbrzymiego kutasa a ja cała wysmarowana nabiłam się na niego i podskakiwałam z kilogramowymi teraz ciężarkami na sutkach. Prawdę mówiąc nie przepadam za tego rodzaju seksem. No cóż, Panowie chcieli to suczka słuchała. Kutas miał z 100 cm długości nie mówiąc o grubości. Wchodziłam do końca! Potem była kąpiel dokładna przeplatana lewatywami. W końcu czysta i różowa ze śladami bicia na białej dupci i udach, olbrzymim opuchłym kutaskiem i sterczącą kiszką odbytu pojawiłam się w pokoju. Położyłam się na łóżku, rozwarłam uda i powoli wepchnęłam do środka wiszący odbyt. Taki odbyt sam nie chowa się, trzeba go wepchać ręką. Założyłam pieluchę i figi. Pończochy, pas i stanik. Ubrałam się, spięłam włosy. Oni zdjęli mi kołnierz obrożę z szyi. Na stole leżało to, co się umówiliśmy plus ekstra.

    – Niesamowita z ciebie suka, Mariolko. Jeszcze nikt nie zgodził się na to, co ty. Niektóre padały już na początku a inne rezygnowały na sam widok przyrządów. Chcemy się umówić z tobą jeszcze kilka razy. Co ty na to? – Powiedział jeden.

    – Ja bardzo chętnie przyjdę, lecz to zależy od Mojej Pani, czy dostane pozwolenie. Dzwońcie, będę czekała. – Powiedziałam dygając.

    Wyszłam z tym, co mnie przywiózł. Nogi się trzęsły pode mną. Szłam niepewnym krokiem. Nie uszło to uwadze chyba temu w recepcji, bo się dziwnie uśmiechał. Pokazałam mu koniuszek języczka i zrobiłam oko. Zawiózł mnie w podane przeze mnie miejsce. Zrobiłam mu jeszcze laseczkę na pożegnanie. Ale o tym nie będę pisała. W taki to sposób przeżyłam seks, który się trafia mi od czasu do czasu na randkach. Najczęściej jestem ruchana w dupkę i usta lub obciągam. W pizdę jakoś mniej mnie ruchają. Ot zwykły seks, zwykła codzienność. A ten był inny, dlatego opisałam go. Nie opisze wam jak zareagowała Moja Pani, gdy obejrzała moje ciało. Powiem tylko tyle, że miałam szlaban na spotkania przez dłuższy czas i odstawiona zostałam od cycka Pani na calutki tydzień. Nie mogłam pić Pani mlekaaaa!!!!

    ®Mariolka (Arletka)

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa

    MOJE SPOTKANIE W HOTELU

  • Sex na wyjezdzie

    SEX NA WYJEŹDZIE

     

    Jak pewnie niektórzy z Was wiecie raczej nie mam w zwyczaju ruszać się ze swojego miejsca w Polskę. Jednak czasem, bardzo rzadko, wyruszam na seks eskapady. Szczególnie latem. Tak było i tym razem. Przygotowując się najpierw rozesłałam wici. Tu i tam dałam anonse: „Wytrzymała, ładna, prostytutka, hermafrodytka zaprasza na ostry seks bez ograniczeń, zwykły oraz wszystko z BDSM i Sado-Maso. Seks pojedynczy lub grupowy. Nie tylko z ludźmi. Realizuje wszystkie preferencje i „odchylenia”. Duże, letnie upusty a nawet gratisy. Zadzwoń, zapytaj, umów się, przyjdź lub zabierz sukę do siebie”. Dalej były informacje o miejscu pobytu, trasie podróży z punktu do punktu. Daty przybycia, czas pobytu, godziny przyjęć, sposoby kontaktowania się ze mną. Podczas planowania takiej eskapady, w naszym fałszywie tolerancyjnym kraju najważniejszą sprawą staje się wybór miejsca, hotelu, pensjonatu itp. gdzie toleruje się prawdziwie takie osoby jak ja i mnie podobne. Na szczęście są takie miejsca. To kwestia pieniędzy, bo żaden pieniądz nie śmierdzi. Podróżowałam taką, jaką jestem naprawdę.  Nie spodziewajcie się, że podam Wam nazwy miejscowości i hoteli czy pensjonatów, w których przebywałam. Nic z tych rzeczy. Nie będę Wam opisywała miasto po mieście, hotel po hotelu czy gość po gościu, bo to byłoby nudne. W większości wypadków było to zwykłe ruchanie w dupkę, gardło i obciąganie. Niektórzy wpadali tylko na 30 minut  zaruchać lub na godzinkę. Dłuższy seks czy seks z przyrządami też był. I właśnie o tym nietypowym seksie napiszę. Nie wszystkim czytającym się to spodoba, uprzedzam! Ktoś by pomyślał, że żyłam tylko samym seksem bez jedzenia i picia, od rana do nocy. Nic z tych rzeczy. Robiłam przerwy na posiłek. Raczej nie jadam w hotelowych restauracjach z wyjątkiem śniadań, jeśli takowe były. Po przebudzeniu kąpiel, śniadanie. Po śniadaniu przygotowania. Niebieska rura z dużym łbem w dupę i do kiszki na trzydzieści minut. Makijaż specjalny. Kartka na drzwi „Nie przeszkadzać”. Kamerka, internet i otwarcie kanału publicznego. I gotowa, naga, od trzynastej czekałam na gości. Bardzo rzadko, ale czasem pojawiał się klient rano. Wtedy też nie odmawiałam. Największy ruch był w godzinach siedemnasta do dwudziestej pierwszej. Kończyłam dzień między dwudziestą pierwszą a dwudziestą drugą. Byli też tacy, co brali mnie do siebie na całą noc. Szłam chętnie, chociaż wracałam obolała. Zapakowana, wymalowana i wystrojona wyruszyłam.

     

    HOTEL

     

    Ładny hotel, nie za drogi, nie w centrum. Przybyłam koło 12 00. Zawsze jest ten moment konsternacji i zaskoczenia, gdy podchodzę do recepcji i mówię. Ładna dziewczyna umalowana i ubrana. Od razu wiadomo, co za.  No, ale na szczęście jeszcze nie jest to zabronione i nie rozstrzeliwują za to. Dziewczyna w recepcji była uprzejma, nawet bardzo. Uśmiechała się zażenowana raczej niż zgorszona. Już dawno nauczyłam się nie reagować na spojrzenia czy komentarze za plecami.  Ciągnąc torby i świecąc białymi udami, unikam słońca jak ognia, w pończoszkach a i też dołem dupci, bo przeważnie jestem w kusej plisowanej spódniczce, wpakowałam się do windy i pojechałam na swoje piętro. W pokoju zaczęłam szybko się przygotowywać, bo nie było zbyt wiele czasu do podanej godziny a czynności zawsze jest dużo. Szybko rozpakowałam ciuszki. Ustawiłam kamerkę i włączyłam pokaz publiczny w kanale internetowym. Porozkładałam przywiezione zabawki i inne potrzebne do seksu wyposażenie. Rozebrałam się do naga i w łazience porozwieszałam sprzęt niezbędny do czyszczenia dupki i kiszek. Patrzyłam jak szybko rośnie cyfra pokazująca liczbę oglądających. Najpierw kąpiel. Podłączyłam do prysznica sprzęt ciśnieniowy do lewatyw kiszek: filtr wody, zbiornik stałego ciśnienia i długi wąż do, którego można przykręcać różne końcówki. Najpierw, zawsze trzeba wypłukać kiszkę. Do tego celu używam niebieską, ponad metrową, elastyczną, rurę zakończoną owalnym, sporym zgrubieniem z wieloma otworkami. Można kupic w Internecie lub dobrym sexshopie.  Pięknie błyszczała się nasmarowana wazeliną. Gdy otworzyłam i wyregulowałam wodę z otworków głowicy wytrysnął gęsty pióropusz cienkich strumieni ciepłej wody. Powolutku wprowadzałam rurę coraz głębiej w wypiętą dupcie. Zaciskając odbyt powodowałam wzrost ciśnienia w kiszce i napełnianie brzuszka poczym luzowałam dziurkę i woda bryzgała silnym strumieniem porywając ze sobą kupę i niestrawione jeszcze jedzenie. Pchając powoli, ostrożnie wsadziłam rurę do końca w kiszkę. Mam już w tym wprawę. Nie pierwszy raz to robię. Wyciągając i wsadzając rurę wypłukałam się dokładnie w środku. Po wyjęciu rury z dupy wsadziłam tam metalowy, spory wziernik i rozkręciłam śrubę mocno rozwierając odbyt. Wytarłam się do sucha stojąc naga przed lustrem malowałam się. Zrobiłam bardzo ostry, raczej wulgarny, ale nie nachalny, makijaż, jaki noszą zawodowe prostytutki. Taki zwykle robię, gdy pracuję nie tylko w hotelach. Dodatkowo pomalowałam sutki na jaskrawy, czerwony kolor. Z rozwartej dupy, co chwila leciała woda. W końcu już tylko kapało i wylatywał gas. Byłam pusta. Wyjęłam wziernik. Wytarłam się do czysta. Szybko sprzątnęłam łazienkę. Z łóżka zdjęłam kołdrę i całość nakryłam gumowanym prześcieradłem a podłogę też zabezpieczyłam od zamoczenia. Zawsze tak robię. Mam nawet swoje ręczniki. Naga leżąc, widoczna w całości powoli dla wszystkich masowałam kutaska, pieściłam wielkie cycki i pulchne ciało. Szybko przybywało widzów. Oni pisali a ja mówiłam. Mówiłam gdzie jestem, ale bez detali i podawałam, co chwila swój numer komórki. Czekałam na pierwszy telefon. Nie czekałam za długo.

    – Arletka wita. – Odezwałam się mile.

    – Jesteś już w hotelu? – Spytał.

    – Tak, już jestem. Zapraszam jak masz chęć. – Powiedziałam.

    – Co oferujesz? – Pytał.

    – Tak jak pisałam w ogłoszeniach. Wszystko ci chcesz. Każdy rodzaj seksu jaki lubisz. Nie stawiam żadnych warunków, co do tego co będziesz robił. Jestem grzeczną suczką i wykonam wszystko. – Mówiłam.

    – Ładna jesteś. Widzę ciebie na kamerce. Możesz wypiąć dupę? – Powiedział.

    – Proszę bardzo. – Odparłam i obróciłam się dupką do kamerki.

    – Co masz pod jajkami? – Spytał.

    – Pochwę, pizdę. Jestem dwupłciowa. – Wyjaśniłam.

    – Śliczna. Jaka wielka dupa. Białe, pulchne ciałko, boska, podniecająca i nietypowa. Czemu, jesteś naga? Masz bieliznę? – Pytał.

    – Lubię być naga. A poza tym nie wiem, co kto sobie będzie życzył. Mam wiele ładnych ciuszków. Jak chcesz to się ubiorę. – Odparłam.

    – Jesteś łysa. Masz perukę? – Pytał dalej.

    – Mam kilka peruk. Ciało bezwłose jest bardziej podniecające dla większości klientów. – Powiedziałam.

    Tego lata byłam ogolona na łyso, aby sprostać zachciankom klientów. Nie wszyscy chcą bym miała włosy. Wielu podniecam naga i łysa, bez brwi. Zwłaszcza tych z niecodziennymi preferencjami.

    – To się ubierz w coś ładnego i nałóż perukę. – Mówił.

    – Zrobię co zechcesz ale dopiero jak przyjdziesz. Teraz nie mam czasu na występy. – Wyjaśniłam.

    – Zawsze przyjmujesz gości przed kamerką? – Spytał.

    – Nie, nie zawsze. To zależy czy ktoś tego chce. Wtedy jest pokaz ogólny. Bez obawy jak chcesz to będziesz w masce. Ale zawsze pokazuje się wszystkim jak czekam. Przyjdziesz? – Mówiłam.

    – W jakim hotelu jesteś? Jaki numer pokoju? – Spytał.

    Podałam mu namiary, przedtem jednak wyłączając mikrofon.

    – Ok. Przyjadę. Masz nałożyć seksowną bieliznę i perukę. Jak wejdę nasz klęczeć z otwartymi szeroko ustami. Zerżnę ci dupsko i pizdę aż zakwiczysz suko. Ale mi stoi. – Powiedział.

    – Dobrze czekam. Warunki znasz? Jaki seks sobie życzysz ? Zwykły czy specjalny? Akceptujesz je? – Odpowiedziałam.

    – Tak znam. Chcę, tu wymienił co będzie robił. Zaraz będę szykuj dupsko. Nie nakładaj majtek. – Powiedział i rozłączył się.

    Szybko ubrałam się w śliczną, czarną bieliznę. Niewiele tego było. Staniczek nie zakrywał cycków a jedynie je unosił i wypychał do przodu, całkiem odkryte. Pas do pończoch i pończochy, różowe szpilki i długa, czarna peruka. Na szyje założyłam skórzaną obrożę. Kamerkę ustawiłam tak, że pokazywała mnie całą, klęczącą a wchodząca osoba była niewidoczna, jak kazał. Klęczałam z posmarowaną obficie dziurką w dupce, pozdą i obciągniętą skórką. Rozległo się umówione pukanie.

    – Proszę. – Powiedziałam.

    Jeszcze rzut oka na obraz w komputerze. Wszystko było widoczne jak trzeba. Spora liczba określała dużą widownie.

    – Proszę wejść. – Zawołałam i rozwarłam usta.

    Zobaczyłam faceta po trzydziestce raczej. Taki misiowaty i nieco pulchny. Wszedł i patrzył na mnie a ja na niego z rozdziawionymi ustami. Nic nie mówiąc rozebrał się do golasa. Przedtem zamknął drzwi na klucz. Nie był gruby, ale i do szczupłych nie zaliczał się. Miał spory brzuszek. Nie miał za dużego kutasa, taki standard z długim napletkiem. Nie był wydepilowany, czego w zasadzie nie lubię, ale jako ułożona suka milczałam. Liczy się pieniądz. Ciało też miał porośnięte włosem. Pokazałam mu ręka stół. Na nim leżała maska i kartka papieru. Podszedł i przeczytał. Nic takiego. Zawsze proszę, aby najpierw umył sobie narządy dokładnie w łazience i że to nie wchodzi w czas seksu.

    – Najpierw ciągnij suko. – Powiedział stając przede mną.

    Samymi ustami, bez pomocy rąk zaczęłam obciągać mu ściągając napletek językiem. Zasysałam sprawnie całego kutasa do ust. Mając go w ustach pracowałam językiem i gardłem. Czułam jak szybko rośnie. Poruszając głowa masturbowałam go ustami nadziewając się do oporu. Pociekła gęsta ślina. Mruczałam i piszczałam jak zwykle przy takiej robocie. Gdy zaczynał sapać za szybko to przerywałam i lizałam mu jaja oraz zasysając cały worek do ust. Kąsałam trzon kutasa i główkę. Przygryzałam i naciągałam napletek. Facet stękał i sapał.

    – Szykuj się suko. Kładź na plecy z nogami szeroko w górze. – Polecił.

    Zna się na rzeczy – pomyślałam – ma małego, więc w tej pozycji wejdzie głębiej. Sprawnie nałożyłam mu kondona. Szybko ustawiłam kamerkę na łóżko i ustawiłam się z nogami w górze rozwierając i wypinając śliski otworek. Wszedł we mnie aż jęknęłam głośno. Walił mnie w dupę równo i mocno, tak jak lubię. Jęczałam i stękałam podniecając go. Czasem dyskretnie zerkałam na ekran, gdzie wszystko było widoczne. Widać było jak facet pracuje, moje ciało lata rytmicznie a cyce falują ostro. Jęczałam coraz głośniej. Ruchał długo. Bałam się, że się nie spuści, choć to nie moja sprawa. Był cały mokry i zziajany. Postanowiłam mu pomóc. Pracując dupą, zgrałam się z jego ruchami. Rytmicznie zaciskając i luzując odbyt oraz zmieniając kąt ułożenia dupy spowodowałam silniejsze tarcie. Facet zaczął sapać i stękać. Wiedziałam, że to już zaraz. W końcu wydał długi, zduszony jęk i zwalił się ciężarem ciała na mnie. W dupce poczułam kilka lekkich uderzeń ciepła. Trysnął. Leżał chwilę. Nigdy nie przeszkadzam w takim momencie, chociaż to strata czasu dla mnie. Poleżeć na cyckach może, ale nie spać, jak to się niektórym zachciewa po ruchanku. Wreszcie wstał powoli. Zdjął kondona  pełnego białej śmietanki.

    – Teraz wyliż mnie suko, ale najpierw wypijesz wszystko. – Powiedział podnosząc kondona.

    – Tego nie było w umowie. Za to jest ekstra zapłata.

     – Powiedziałam.

    – Dobra pij i liż. – Odparł.

    Położyłam się na wznak i otworzyłam usta. Patrzyłam jak wyciska spermę z kondona i po chwili poczułam ją w ustach. Połknęłam wszystko oblizując się ze smakiem, zadowolona. Lubię spermę.

    – Ale suka z ciebie. Liż. – Powiedział.

    Powoli wylizałam mu dokładnie jaja i kutasa. Wymył się i ubrał.

    – Świetna jesteś. Postaram się wpaść jak nie dzisiaj to jutro. – Mówił kładąc na stole to, co należy.

    Po jego wyjściu doprowadziłam się do ładu i stanu używalności oraz poukładałam rzeczy w pokoju. Leżałam na łóżku wyginając się przed kamerą i plotkując. No widownia była spora. Jedni przychodzili inni odchodzili. Na obraźliwe komentarze nie reagowałam. Jak ktoś przesadził to dostawał ostrzeżenie a jeśli się nie poprawił to banowałam go. Czekałam na następnego. W między czasie dałam dwa pokazy prywatnie za kredyty. Potem miałam jeszcze czterech chętnych na ruchanie w dupę, pizdę i obciąganie. Było już chyba po osiemnastej jak zadzwonił telefon.

    – Siucham, Arletka. – Pisnęłam rozkosznie jęcząc.

    – Jesteś już w hotelu jak pisałaś? – Zapytał.

    – Tak, już jestem. – Odpowiedziałam.

    – Dobra, przyjadę. Który hotel i numer pokoju? – Zapytał.

    – Czy mam się jakoś przygotować? Będzie zwykłe ruchanie czy coś jeszcze? – zapytałam podając mu nazwę hotelu i numer pokoju.

    – Zabawimy się ze dwie godziny. Wyrucham ci dupsko i gardło, zostaniesz wydojona. Masz duże cycki, jak widzę? Lubię bić po jajach. Masz duży worek. Rucham bez gumy. Spuszczam się do środka w dupę i gardło. Założę ci kajdanki. Pisałaś suko, że lubisz każdy rodzaj seksu. Zgadzasz się? – Mówił.

    – Dobrze, dwie godziny. Seks z dodatkami, bez gumki. To będzie razem …….. Każde następne ponad 20 minut liczy się za pełną godzinę. Prosiłabym z góry po przyjściu za te dwie godziny. Jaką mam pewność, że nie zrobi mi Pan krzywdy biciem jaj i dojeniem no i zdrowy jest Pan? Zgadzam się na wszystko o ile Pan się zgadza na to co powiedziałam. – Mówiłam.

    – Dobrze suko, niech tak będzie. Bez obawy, nie bój się. Jestem zdrowy i nie robię tego pierwszy raz. Jestem fachowcem, jeśli tak mogę powiedzieć, od tych rzeczy. – Zaśmiał się.

    – To fajnie. Zapraszam. Jak mam być ubrana? Czy mam czekać w jakiejś ulubionej przez Pana pozycji? Mam włączony kanał pokazów, czy mam go wyłączyć na czas seksu? – Powiedziałam.

    – Masz być całkiem naga suko. Nic na sobie nie mieć, nawet ozdób. Masz czekać klęcząc tyłem do wejścia z rękoma za plecami. Nie wolno ci się oglądać ani gadać. Po wejściu założę ci maskę i skuje ręce. Nie bój się od razu położę pieniądze tak jak się umówiliśmy na stole. Nie oszukam ciebie suko. Jak będziesz dobra to dostaniesz ekstra. Zrobimy to przed kamerką. Kamerkę ustaw tak, abyś była widoczna cała jak klęczysz. Potem to ja już się nią zajmę. – Mówił.

    – Będzie jak Pan każe. Proszę sięnie sugerować wiszącą na klamce kartką z napisem „Nie przeszkadzać”. Czy zapuka Pan w jakiś sposób? – Zapytałam.

    – Nie będę pukać. Wejdę od razu. Nie musisz wiedzieć kiedy, suko. Drzwi mają być uchylone. Teraz masz iść i zrobić sobie porządne płukanie dupy lewatywą. Ma być świeża jak przyjdę. – Powiedział.

    – Tak, Panie zrozumiałam, czekam jak Pan każe. – Odpowiedziałam.

    Pobiegłam do łazienki i znowu gruba, niebieska rura wpełzła mi w dupę tryskając wodą. Po lewatywach wytarłam się i wypachniłam całe ciało. Przygotowałam łóżko. Uchyliłam lekko drzwi zostawiając niewielką szparkę. Klęcząc tyłem do wejścia z rękoma z tyłu czekałam podniecona. Na ekranie widziałam jak padają komentarze i ile mnie osób ogląda. Powiedziałam im, że zaraz będę dojona i ruchana. Wtedy liczba oglądających podskoczyła szybko. Słysząc jak ktoś idzie na korytarzu podskakiwałam. Przeszło kilka osób, ale nie do mnie. Pewnie byłam widoczna trochę przez szparę w drzwiach. Możliwe, nie wiem. Wtem otworzyły się moje drzwi i ktoś stanął w nich. Nie oglądałam się, tylko skuliłam się.

    – Boisz się suko? – Padło pytanie.

    Pokiwałam głową bez oglądania.

    – To dobrze. Powinnaś. – Odpowiedział głos.

    – Pochyl głowę i patrz w podłogę. – Rozkazał

    Wykonałam. Widziałam tylko Jego nogi jak obchodził mnie w koło i oglądał macając cycki i jaja.

    – Ok. masz długi worek i niczego cycki. Nadajesz się. – Powiedział.

    – Tak jak się umówiliśmy, masz tu za pierwsze dwie godziny. – Powiedział kładąc na stole pieniądze. Usłyszałam zamykanie drzwi. Następnie słyszałam jak się rozbiera i coś nakłada. Po chwili moje ręce zostały skute z tyłu kajdankami. Na głowie wylądował skórzany kaptur – maska. Wyposażony w dwie rurki wsadzone głęboko w nos do oddychania. Jedynie dwie niewielkie dziurki pozwalały mi, co nieco widzieć w ograniczonym zakresie. Kaptur miał też gumową rurę, która została wsadzona mi głęboko w usta blokując język i boleśnie je rozwierając. Była twarda i nie mogłam jej zgnieść ustami. Głowę miałam wyprostowaną i usztywniona szerokim, skórzanym kołnierzem. Ujrzałam wielką dupę przed sobą. Pan stojąc z boku wyjmował z torby przyrządy. Na moment, nim wielki kutas przesłonił mi widok, dojrzałam jakieś plastykowe cylindry i paski. Stanął przede mną. Zobaczyłam wielkiego kutasa i wiszące jaja. Kutas był obrzezany. Był podtrzymywany paskami do bioder. Już był sztywny! Pan musiał być podniecony bardzo, albo coś zażył, bo kutas sterczał nie opadając ani na chwile przez cały czas seksu. Sutki zacisnął mi metalowymi zaciskami połączonymi łańcuszkiem. Łańcuszek ten opasywał mu biodra. Gdy poruszał mini to szarpał moje sutki boleśnie.

    – No suko zaczynamy. – Powiedział i wpakował mi kutasa w usta przez rurę do gardła.

    Zachłystnęłam się przyduszona. Zasapałam rurkami przez nos. Maska miała uchwyty, za które on teraz trzymał i nabijał moją głowę na kutasa. Ruchał głęboko i zdecydowanie. Powoli wsadzał mi kutasa do przełyku aż opierałam się nosem o jego podbrzusze. Przytrzymywał i puszczał. Wtedy ja gwałtownie dyszałam i jęczałam. Najpierw opróżniłam żołądek rzygając a potem już leciała tylko gęsta, biała ślina. Oczy zaszły łzami i nic nie widziałam. Kutas był długi i duży. Z wielkim trudem mogłam go połknąć. Czułam jak moja szyja puchnie, gdy kutas włazi głęboko. Moje sutki szarpane ruchem jego bioder bolały okrutnie. W końcu po długiej katuszy Pan wbił się mocno i trysnął silnie w przełyk. Czułam jak ciepła sperma spływa do żołądka.

    – To tyle na wstępnie suko. Wstawaj. – Powiedział podnosząc mnie z kolan.

    Na wpół przyduszona, zalana śliną, odzyskując wzrok co nieco, podniosłam się z kolan przy jego pomocy. Do cycków przymocował mi skórzany stanik składający się z dwóch podwójnych cylindrów. Następnie założył mi gumowe majtki wyposażone w trzy duże cylindry. Z przodu włożyłam jaja i kutasa a tylny cylinder obejmował mi odbyt. Po zapięciu pasków wszystkie mocno przyległy do ciała. Z każdego cylindra odchodziły długie plastykowe rurki. Wszystko było przezroczyste. Pomógł mi wejść na łóżko i ustawić się na czworaka w rozkroku z wypięta dupą. Co nie było łatwe i wygodne mając skute ręce za plecami. Na sekundę zobaczyłam sporą liczbę widzów na ekranie komputera. Zobaczyłam siebie w pełnej okazałości. Czekałam chwilę. Po czym rozległ się odgłos pracy jakiegoś urządzenia i cylindry ożyły zasysając moje narządy. Maszyna pracowała z przerwami utrzymując stałą próżnie w cylindrach. Cyce, sutki, kutas, jaja i odbyt puchły w oczach wsuwając się w głąb cylindrów.  Czułam wyraźnie jak krew rozsadza mi narządy. Po pewnej chwili, gdy mój kutas zaczynał szczypać, pewnie doszedł do granic rozerwania, Cylinder na nim zaczął podskakiwać jak dojarka. To samo zaczęły wykonywać te na cyckach. Najpierw wydojono mi siku z pęcherza. Potem zaczęły mnie boleć i szczypać sutki. Coś z nich ciekło! Cylinder na jajach szarpał mocno. Jaja musiały być potężne i worek wypełnić cały cylinder, bo ból był spory. Odbyt był zasysany i puszczany rytmicznie. Czułam jak wychodzi z dupy i puchnie. Coś tam pociekło. Resztki lewatywy. Pan zaczął chłostać mi dupę. Najpierw tylko stękałam i popiskiwałam, ale z czasem zaczęłam dawać koncert kwiczenia i wycia. Wtedy Pan wsadził mi kutasa w gardło i powoli ruchał. Musiał to być niezły widok dla oglądających. I to za darmo!

    – Suko masz niezłą oglądalność. – Usłyszałam.

    No pewnie. Takie cos i za friko. – Pomyślałam obolała.

    Wszystko miałam ogromne, sztywne. Już dawno tryskałam kilka razy i teraz nie wiem co tam leciało, jeśli leciało. Czułam potworne rozpieranie kutasa. W dupie miałam wielką gulę. Jaja już dawno zdrętwiały tak samo jak i cyce. Zakneblowana gumowym kneblem wyłam! DOJENIE TRWAŁO I TRWAŁO! Końca nie było widać! Pompy wyciągały ze mnie wszystko w okrutny sposób powiększając narządy.

    – Teraz sobie porucham. Odbyt już gotowy. – Powiedział oglądając moją dupę.

    Odłączył pompę z odbytu i zdjął cylinder. Miałam wrażenie jakby z dupy wisiał mi kawał mięsa. Pulsował mocno.

    – Ale ciasna. Jaka wielka  i pulchna. – Mówił masując mi sterczący odbyt i wkładając palce do środka.

    Odbyt był potwornie wrażliwy na dotyk i ciasny okropnie.

    Ustawił sobie moją dupę. I głucho ryknęłam, gdy poczułam jak wpycha kutasa w to co było odbytem. Dobrze, że byłam zakneblowana bo chyba by się zbiegli wszyscy goście. To było niesamowite ruchanie! Nie tylko odbyt i kiszka reagowała ale calutka dupa i uda. Całe ciało i pompowane nadal narządy latały okropnie. Dostałam dzikich spazmów całego ciała. Jego kutas był okropnie duży jak na mnie w takim stanie dupy. Czułam nie kutasa ale jakiś betonowy wał w dupie. Ten wał próbował mi rozsadzić dupsko. Padłam na twarz i ramiona gniotąc cycki w cylindrach pompek. Szarpałam skutymi rękoma na plecach. Ale mocny chwyt za dupę nie pozwalał mi uciec. Nie wiem czy i kiedy wytrysnął ale ruchanie było straszne i długie okropnie. Nie jest możliwe wykonanie takiego ruchania bez wspomagania kutasa. W końcu przestał i wyszedł z mojej dupy. Musiał się jednak spuścić albo zrobić siku, bo z dupy kapało. Jak mnie puścił to padłam na bok, przodem do kamery. Ależ się kotłowało na czacie widzów! „Dobrze suce tak”, Zajeb sukę”, „Rozwal jej dupę, żeby srała cały czas”, Wyrwij jej chuja i jaja”, Doić krowę!”, Ale suka! Wspaniała! Też tak bym chciała!” – Takie i podobne były komentarze. Nie dane mi było leżeć. Krzycząc i szarpiąc zmusił mnie do ponownego wypięcia dupy w rozkroku. Zdjął cylinder pompy z wora. Jaja opadły na łóżko! Takie były wielkie! Leżące na łóżku jaja  widocznie nie nadawały się do jego celu bo zmusił mnie do ustawienia się przy łóżku. Teraz skuł mi dłonie z przodu. Ustawił mnie tak, że oparta rękoma o fotel, mocno nachylona wypinałam dupę do kamery, do widzów. Zaczął od prostego kręcenia i naciągania wora. Męka zmuszała mnie nie tylko do krzyków, ale i do wspinania się na palce stóp. Najpierw uderzał po jajach rękoma, następnie pięścią. Potem chłostał mnie okrutnie w dupę od czasu do czasu trafiając w jaja. Wyskakiwałam w górę z zakneblowanym wrzaskiem. Ale nie to było jeszcze najgorsze. Stałam nadal mocno wypięta, ale uda i nogi miałam związane pasami razem. Jaja sterczały mocno napięte, poziomo w tyle, trzymane przyrządem. Zaczął od zwykłej packi. Z góry i z dołu. Potem były bicze, rózgi i jakieś przyrządy, które doprowadzały mnie do szalu. Moje jaja – ach to nie do opisania, co czułam i wyprawiałam! Skończyło się tym, że jak przebił mi oba jaja długimi igłami to padłam na kolana! Klęczałam ze związanymi udami, sterczącymi sztywno w tył pod wywalonym odbytem, przebitymi igłami, jajami. Tocząc gęstą ślinę, będąc ruchana w gardło, dusząc się. Moje cyce i kutas szczelnie wypełniały wielkie cylindry pompek. Już nic z nich nie można było wypompować. Wreszcie przestał. Klęczałam nadal jęcząc i skomląc. Nie mogłam usiąść, bo jaja nie pozwalały. Pan siedział na łóżku z tyłu i chyba patrzył na mnie.

    – Tak, suko, jesteś niesamowicie dobra. Szkoda, że wyjeżdżasz. Chętnie zabrałbym ciebie do siebie na dłużej. Chyba nie miałem takiej dupy jeszcze. No ale skończyliśmy. Podobało ci się prawda suko. – Mówił.

    – Yhhyyhhyy. – Wydałam dźwięk potwierdzenia.

    Pan wyszedł do łazienki. Wykąpał się. Jeszcze trochę pokrzyczałam, gdy wyjmował igły i zdejmował pozostałe przyrządy ze mnie. Byłam nadal w masce. Leżałam na łóżku jęcząc. Macałam to, co było kiedyś cycami, kutasem, jajami i odbytem. Wszystko ogromne, bolesne i twarde. Cieknące. Na koniec Znowu klęczałam tyłem do drzwi.

    – No suko. Trochę się przeciągnęło. Należy ci się więcej i dostaniesz premię, bo jesteś bardzo dobra. Teraz zdejmę ci maskę. Nie wolno ci się oglądać. Jak wyjdę masz klęczeć dziesięć minut. No to trzymaj się zdrowo ekstra dupo. Ach jeszcze jedno. Nie przejmuj się widokiem wszystkiego. To minie w ciągu kilku dni. Mogę ci gwarantować. – Powiedział.

    Zdjął mi maskę, wyszedł zamykając drzwi. Klęczałam jak kazał. Widok moich narządów poraził mnie. Ogromne, nabiegłe wodą, jak napompowane. Sino fioletowe. Twarde. Z tyłu sterczała czerwona rura dawnego odbytu. Powoli doszłam do łazienki. Siedziałam długo pod prysznicem lejąc chłodną wodę na narządy. Obijając jajami o kolana sprzątałam pokój. Na koniec sprawdziłam to, co mi zostawił. Nie oszukał mnie a ekstra premia była nad wyraz hojna. Ne ekranie wrzało. Naga siedziałam na łóżku z jajami na udach i odpowiadałam na pytania. Jakoś mało było wyzwisk i pouczeń od „prawdziwych polaków”. To jest nawet ciekawe zjawisko socjologiczne. Są osoby, które oburzają się święcie na te czy inne postępowanie seksualne, pouczają, obrażają. To co oni robią na tych i podobnych stronach jak są tacy święci, pytam się? Czy to o nich nie było powiedziane w stwierdzeniu o „źdźble i belce”. Bo ci są tu „służbowo” nie robią tego. Tylko faryzeusze i zakłamani tak postępują. Zbliżała się dwudziesta dga. Zasnęłam szybko. Śniło mi się, że wisiałam za odbyt i byłam bita po jajach. Ot taki sobie sen przyjemny. Na drugi dzień miałam trzech klientów z rana od dziesiątej. Zwykłe ruchanko i obciągano. Tak ich wymęczyłam, że wychodzili okrakiem bardzo zadowoleni. Nawet byli wygoleni i mieli spore kutasy. Jeden miał olbrzymią pałę i do tego zakrzywioną do góry. Ten doprowadził mnie do szału. Jego krzywy kutas atakował mój punkt G w dupie bardzo mocno. Dostałam dwa ogromne orgazmy odbytnicze. Musiał coś wziąć, bo nie opadał ani trochę. Korzystając z tego ujeżdżałam go, mlaskając wysuniętym odbytem, stosując wyrafinowane techniki, a znam się na tym ekstra. Potem zrobiłam mu ustami i gardłem „płonącą pochodnie” i „łamanie drąga”. Ależ skakał i napinał się. Wydoiłam go ze wszystkich płynów i soków, jakie były do wydojenia. Miło było patrzeć jak jego krzywy, obrzezany kutas żyje swoim życiem skacząc oślizgły. Jaja to mu całkiem wciągnęło do środka! Tak mi się spodobało, że nie wzięłam nic. On zaś nie mógł się na dziwić widoku mojej wiszącej dupie, ogromnych jaj i zdeformowanego kutasa wczorajszym seksie. Po trzynastej miałam jeszcze sześciu a koło 2000, przed spankiem niezły fisting  dupy i pizdy z kręceniem łechtaczki.

    Zadzwoniła, a zasadzie odezwała się przez komputer, tuż po osiemnastej. Akurat skończyłam dawać dupy i leżałam z cieknącym odbytem w stronę widzów. Odwróciłam się do komputera przodem.

    – Suko, obserwuje ciebie od wczoraj. Masz niezłe dupsko. W sam raz do moich celów. Przyjadę do ciebie o dziewiętnastej. Masz siedzieć goła na krześle przodem do drzwi w szerokim rozkroku. Ręce z tyłu za oparciem. Głowa odchylona daleko do tyłu i rozwarte szeroko usta. Czytałam twoje ogłoszenie. Proponujesz wiele. Musiałam cię sprawdzić bo bardzo często ogłoszenia kłamią. Jak dochodzi do realizacji to zaczynają się wykręty. Ty jednak jesteś prawdziwa więc przyjadę do ciebie i zrobię ci z dupy i pizdy tunel. To będzie BDSM/SM. Teraz marsz do łazienki. Zrób lewatywy. Kiszki mają być czyste jak przyjdę. Zrozumiano. – Powiedziała.

    – Tak Pani. Suka będzie gotowa na czas. To wyniesie….. – Odpowiedziałam.

    – Zgoda, ale za każdy rodzaj BDSM? – Dodała.

    – Tak, Pani bez ograniczeń. – Potwierdziłam.

    Po rozmowie poszłam do łazienki. Zrobiłam szereg lewatyw publicznie. Czekałam gotowa siedząc na krześle jak kazała. Koło dziewiętnastej otworzyły się drzwi do pokoju i weszła wysoka, mocno zbudowana lekko pulchna kobieta w średnim wieku. Chciałam coś powiedzieć, ale ona zareagowała nerwowo każąc mi stulić pysk i nie odzywać się nie pytana. Patrzyłam jak wykłada z torby przyniesione rzeczy. Coś w rodzaju skórzano metalowej uprzęży z pasków, czarny gorset ,buty z cholewami na wysokich szpilkach, pończochy z lateksu, pompowane kneble, rękawice jedne krótkie inne długie na całą rękę, z lateksu i czarnej, grubej gumy. Wielka puszka białego smaru, kremu. Obok tych rzeczy położyła dwa ogromne kutasy. Niewiarygodnie długie i grube. Oba były modelami końskich kutasów dużego ogiera. Wiem jak wyglądają końskie w naturze bo często mam z nimi do czynienia. Jeden z nich był mocowany do bioder a drugi miał coś w rodzaju uchwytu do trzymania przy wpychaniu. Obok kutasów położyła dwa modele ręki. Wielka dłoń jednej była wyprostowana a drugiej zaciśnięta w dużą pięść. Były tam też i inna modele nie tylko kutasów. Wszystko czarnego koloru. Ubrała się w czarny gorset. Bardzo obcisły. Wielkie, nagie cyce podniesione gorsetem spływały jej lekko w dół na bokach. Lateksowe pończochy podtrzymywały szerokie gumy z gorsetu. Na nogach te wielkie szpile. Na wielką dupę i podbrzusze, między udami założyła skórzane paski. Mocno je zapięła. Wielka cipa wylazła wyciśnięta na wierzch i rozwarła się. Patrzyłam jak ogromne wary cipy pęcznieją i robią się sinawe. Duża łechtaczka szybko wyszła na wierzch twardniejąc. Był to dosłownie spory kutasek! Długie, czarne włosy upięła na czubku głowy w wielki pióropusz. Wyglądała bardzo groźnie i seksownie. Zwłaszcza te pulchne fałdki ciała wypchnięte tu i tam. Na końcu zabrała się za mnie. Wysmarowała mnie od czubka głowy po stopy oliwą. Moje całe ciało opinały ciasno skórzane paski uprzęży. Na głowie miałam maskę z pasków. Maska miała gumowy rozwieracz ust. Mało mi nie rozerwała ust przy wkładaniu go. Uprząż posiadała metalowe uchwyty w wielu miejscach. Ustawiła mnie na czworakach z wypiętą dupą. Byłam tak związana, że praktycznie mój brzuch prawie dotykał ud, przez co dupa była wysoko i mocno napięta. Uda związała razem szerokim pasem. Wyciągnięte w tył jaja sterczały sinawe, zablokowane poziomym przyrządem. Głowa dociągnięta do góry w tył paskiem przymocowanym na jej czubku i do uprzęży na plecach. Po ustawieniu mnie i kamerki, abym była dobrze widoczna, Pani nałożyła krótkie rękawiczki. Czułam jak smaruje mi dupę i wpycha w odbyt krem z puszki. Cała byłam śliska i błyszcząca. Pani pchała powoli dłoń w mój odbyt. Stękałam głucho. Krzyknęłam, gdy jej dłoń wpadła do środka mojej dupy. Jestem luźna, więc nie trwało to długo. Pani fistowała moją dupę jedną dłonią wpychając coraz więcej kremu. Po dupie przyszła kolej na pizdę. Czułam jak moja łechtaczka zrobiła się sztywna i duża. Następnie zaczęła wpychać mi w dupę przyrząd w postaci szeregowo połączonych elastycznie kul o różnej średnicy. Przyrząd był okropnie długi. Czułam jak wchodzi coraz głębiej. Wrzaski rozpoczęłam, gdy kazała mi przeć a ta żmija wlazła mi do kiszek i parła do przodu. Okropne wrażenie. Pani poruszałam tym czymś i kręciła a ja wyłam i jęczałam. Nawet na zewnątrz było widać, gdzie jest łeb tego węża. Przyrząd wlazł do końca i bardzo mocno ruchał mi dupę i kiszki. Wszystko się we mnie rozlazło.

    – Bardzo dobrze suko. Bardzo dobrze. Jeszcze trochę i zaczniemy. Ładnie wywalasz kiszkę z dupy. Dobra jesteś. – Mówiła do siebie raczej niż do mnie.

    Ja darłam się, nie bacząc gdzie jestem. W przerwach moich jęków słyszałam jak głośno mlaszcze moja kiszka odbytu. Co jakiś czas pierdziałam donośnie. Dodatkowo Pani biła mnie dłonią po sztywnych jajach i wpychała pięść w pizdę. W końcu luzowanie dupy zakończyła. Ponownie wsadziła mi rękę do środka z garścią białego żelu. Teraz zostałam zakneblowana pompowanym kneblem. Patrzyłam jak Pani smaruje ogromnego, czarnego kutasa z uchwytem.

    – Nnnnyyy, nyyyyy. – Bełkotałam wystraszona.

    – Milcz suko. Bez ograniczeń to znaczy bez ograniczeń seks. – Syknęła Pani i ustawiła się z tyłu mojej dupy.

    – Mmmmmuuuuuwwww! – Zawyłam niezrozumiale, gdy czarny potwór zagłębił się w dupsko.

    Najpierw drobnymi ruchami tam i w tył oraz obrotami wpychała mi go coraz głębiej i głębiej!

    – Piszcz, piszcz suko. To jeszcze nie koniec atrakcji dla ciebie. Takie wielkie dupsko musi mieć wielką dziurę. Ja ci ją zrobię. – Mówiła ruchając coraz szybciej.

    – Ummmm gffsss!!! – Bełkotałam czerwona z wysiłku na twarzy.

    Biła mnie mocno po jajach i gniotła. Następnie założyła mi na nie tzw. „dziadka do orzechów” i skręciła mocno aż mnie wyprostowało! Co chwila pierdziałam wypychając wtłaczane powietrze. Czułam bardzo jak moja kiszka pracuje wpychana i wyciągana z dupy. Płaski łeb kutasa rozciągał moje kiszki głęboko. Doprowadziła do takiego stanu moją dupę, że bez kłopotów wyciągała całego kutasa z dupy i jednym, szybkim, ruchem wsadzała go do końca, aż do uchwytu. Bełkocząc niezrozumiale potrząsałam odgięta w tył głową aż latała wisząca gruszka pompki knebla. Ilość widzów musiała być już wielka. Taki pokaz za darmo! Pani nie poprzestała na tym kutasie. Nadeszła kolej na sztuczne ręce. Mlaskając odbyt pochłaniał je a ja bełkotałam nieludzko. Waliła mnie jedną w odbytnice a drugą w pizdę. Moja dupa  i pizda przyjęła wszystko, co miało być użyte. A były to wielkie, okropności. Gdy skończyła ustawiła mnie bliżej do kamery i dłońmi rozciągnęła moją dupę. Widzowie ujrzeli okropne krater-dziurę zamiast odbytu i czerwono siny tunel w miejscu pizdy! Pani mówiła im, że to jeszcze nie koniec. Że będą jeszcze większe dziury. Teraz ubrała długą, do ramienia rękawicę lateksową. Zacisnęła dłoń w pięść i wsadziła w dupsko. Pchała obracając ją jak śrubą. W końcu dalej już nie mogła wsadzać, bo ramię oparło się o moją dupę!!!! Czułam jej dłoń na swoich żebrach! Nastąpiła chwila przerwy, gdy zakładała czarne rękawice do ramion z grubej gumy. Na obie ręce. Teraz powoli wsadziła mi jedną dłoń w kanał dupy a następnie wsadziła obok drugą. Powoli obracała nimi w odbycie. Ruchem posuwista zwrotnym i obrotami ramiona wchodziły coraz głębiej.

    – Uuuugggggfssssss uuccchhchh! – Jęczałam głucho rytmicznie.

    Oddech miałam szybki i płytki. Napinałam się bardzo i wywalałam brzuch. Z ust zatkanych kneblem leciała biała ślina. Ręce Pani weszły już powyżej łokci. Zatrzymała się dając mi złapać oddech. Nie tylko odbyt miałam rozwalony, ale i wejście do kiszek. W końcu obie ręce weszły tak głęboko, że dalsze wpychanie groziło rozerwaniem mojej dupy. Pani zaczęła obracać nimi powoli. Czułam jak moja miednica rozciąga się okropnie. Potem ruchami tułowia wsadzała i wyjmowała obie ręce z i do dupy. To jest naprawdę trudne do opisania. Tak się zakończyła pierwsza część seksu. W drugiej leżałam na wznak z nogami w górze i wypiętą dupą. Daleko z dupy wsiał odbyt. Ziała okropna ciemna dziura! Widzowie podziwiali. Patrzyłam na niewybredne komentarze. Podniecało mnie to bardzo. Pani śliskimi dłońmi masowała moją wiszącą kiszkę odbytu wyciągając ją mocno z dupy. Ustawiła mnie tak, aby wszystko dokładnie mogli podziwiać widzowie. Czułam jak naciąga i rozciąga sterczący odbyt. Coś mówiła na zadawane pytania, ale ja pochłonięta własnym krzykiem nie słyszałam. Nastąpiła przerwa. Pani siedziała w fotelu z szeroko rozwartymi udami i wypiętą cipą. Miała cipę okropnie wielką. Wargi sromu wisiały jak długie płaty skóry. Zewnętrzne bordowe a wewnętrzne sine. Łechtaczka jak mały kutas sterczała sztywno. Wszystko ociekało śluzem. Klęcząc pomiędzy tymi udami powoli zbliżałam twarz do tej olbrzymiej pizdy. W końcu cała twarz zniknęła między wielkimi warami. Pani trzymała moją głowę przyciśniętą do pizdy. Czułam jak sztywny kutas łechtaczki gniecie mi oczy. Dusiłam się, ale ona trzymała mocno. Puściła ma sekundę dla złapania oddechu i znowu dusiła mnie. I tak wiele razy. Na koniec, podduszona w połowie lizałam z mlaskaniem oślizgłą szparę i krocze. Pani głośno jęczała.

    – Obciągaj kutasa suko. – Usłyszałam polecenie.

    Zaczęłam ssać łechtaczkę jak kutasa. Pani była coraz głośniej i głośniej. W końcu jej uda objęły moją głowę. Nie mogłam się wycofać. Ssałam i lizałam twardy kutas-łechtaczkę. W końcu Ona eksplodowała. Ja krzyczałam dusząc się z głową między jej udami. Mało minie nie udusiła! Gdy jej uda zwiotczały, padłam na podłogę. Ona i ja dyszałyśmy okropnie. Każda z innego powodu. Ale to nie był koniec!

    Pani z przypiętym do bioder końskim kutasem – potworem szykowała moją dupę do ruchania. Nabrała garść żelu z puszki i wsadziła głęboko rękę w moją dupę smarując wszystko dokładnie. Potem to już było okropnie i podniecająco. Widziałam na początku jak okropny, płaski łeb sztucznego kutasa wchodzi w moje dupsko. Głębiej, głębiej coraz głębiej. Pani trzymając za kiszkę odbytu naciągała ją na coraz grubszą część tego olbrzyma. Trudno mi opisać, co działo się w środku! Moja skóra na brzuchu wyraźnie sterczała wypchnięta od środka! Pani ruchała mnie okropnie i długo. Bardzo długo. Na koniec jednym ruchem, po wyjęciu kutasa, wchodziła we mnie do końca! Brzuch, cyce, dupa latały okropnie uderzane. Z odbytu, co chwila pierdziało powietrze i słychać było mlaskanie. Sikałam moczem z pizdy a z kutasa tryskała sperm. Orgazmu chyba nie miałam tylko jakieś niesamowite skurcze i konwulsje ciała. W końcu i Ona się zmęczyła.

    – No suko to by były wszystkie przyjemności. Teraz ja pójdę się wykąpać a ty sobie poskaczesz. Masz skakać na zmianę. Po piętnaście pełnych suwów na każdej ręce na zmianę, aż powiem, kiedy dosyć. – Mówiła ustawiając pionowo lateksowe ręce.

    Jedna wyprostowana a druga zaciśnięta w kułak. Jęcząc i piszcząc galopowałam na każdej po nakazaną ilość razy nadziewając się do końca. Na jednej przodem do kamery a na drugiej tyłem. Naga całkiem. Podskakiwałam miotając cyckami i kutasem. Ona co chwila poganiała mnie szybciej i szybciej. Skacząc patrzyłam przez mgłę załzawionym wzrokiem jak wyciera swoje olbrzymie, mocne ciało. Jak czyści i pakuje przyniesione rzeczy. Na koniec posadziła mnie w rozkroku szerokim na krześle. Ręce miałam za oparciem a głowa odchylona do tyłu z rozwartymi ustami. Stanęła za mną. Zaczęła wsadzać mi dłoń w usta! Powoli pchała rozdzierając mi szczęki. Ból szczęk doprowadzał mnie do szału. To dziwne, ale w żaden sposób nie mogłam zacisnąć szczęk! W końcu jej dłoń cała prawie wlazła mi w usta! Oczy wyszły mi na wierzch. Sapałam przez nos. Mając wsadzoną jedną dłoń w moje usta drugą mocno brandzlowała mojego kutasa. Krzyczała, widząc moje próby zwierania ud. W końcu siknęłam żółtawym płynem doznając jakiegoś dzikiego orgazmu. Gdy wyjęła rękę z ust, nie mogłam ich zamknąć!!!

    – Jesteś niesamowita suko. Szkoda, że daleko mieszkasz. Jeszcze, żadna nie wytrzymała tego co ty. Nasz tam na stole wszystko co trzeba plus ekstra. – Powiedziała wychodząc.

    Długo siedziałam rozkraczona na krześle nie mogąc zamknąć ust. W końcu zwlokłam się i poszłam do łazienki, gdzie kąpałam się i robiłam lewatyw. Wszystko jak zawsze pokazywałam publicznie. Spałam jak zabita. Na drugi dzień wypisałam się z hotelu przed dwunastą.

    – Miała Pani dużo gości wczoraj. – Powiedziała cicho recepcjonistka.

    – Owszem. Mam dużo znajomych. A, że jestem bardzo rzadko w tych stronach więc mam dużo odwiedzin. Chyba nie było za głośno i inni goście się nie skarżyli. – Odpowiedziałam patrząc jej w oczy.

    – Nie. Wszystko było dobrze. Nikt nie skarżył się. NaPanią. – Powiedziała dziewczyna wahając się.

    – No to się cieszę. Na pewno jeszcze się u Was zjawię w przyszłości. Do widzenia. – Powiedziałam wychodząc. Dałam jej duży napiwek.

    – Do widzenia Pani. Życzę miłego dnia. – Doleciało mnie jeszcze.

     

    PENSJONAT

     

    Mieścił się w wolno stojącym domku. Malutka recepcja a za nią korytarz i obok schody na górę. Miałam zarezerwowany pokój z łazienką na górze. Młoda dziewczyna spojrzała na mój dowód i na mnie. Patrzyła na mnie. Widziałam jak jej oddech przyśpieszył. Po załatwieniu potrzebnych formalności dała mi klucze.

    – Życzę miłego pobytu. Odwiedziny do 22. – Powiedziała, gdy szykowałam się do pójścia do pokoju.

    Spojrzałam na nią. Uśmiechała się. Poznałam z jej twarzy, że raczej wie w czym rzecz.

    – Tak, rozumiem. Dostosuje się. – Odpowiedziałam idąc na górę i mrużąc do niej oczy.

    Po rozłożeniu rzeczy w pokoju wyszłam na mały spacer i coś zjeść. Do trzynastej było jeszcze czasu. Wiedziałam, gdzie mam się udać. Siedziałam przy stoliku pałaszując leniwie lody i wzrokiem odprowadzając przechodzących chłopców. Na prawej ręce miałam  założoną bandanę koloru ciemnoniebieskiego. Znak, że można mnie ruchać. Zbyt długo nie czekałam. Podszedł młody facet. Na oko koło 30.

    – Jesteś sama? Czekasz na kogoś? – Zapytał.

    – Sama. Czekam, może na Ciebie. – Odpowiedziałam zakładając wysoko nogę na nogę i pokazując całe udo z kawałkiem pupy. Spojrzał.

    – A to, to, co? – Zapytał pokazując na bandanę.

    – Bandana. Taki znak. Wiesz co to? – Odpowiedziałam oblizując zmysłowo łyżeczkę.

    – Tak wiem. Ruchasz się. Jesteś dziewczyna czy trans. Wyglądasz jakoś nietypowo. Tutaj przychodzą prawie same transy.

    – Jestem dwupłciowa, obojnak. Suką. Wiesz kto to obojnak. Masz chęć? Siadaj nie stercz tak bo robisz zamieszanie. – Odparłam.

    – Ale ja jestem z kolegą. – Powiedział siadając.

    – To dobrze. Mnie to nie przeszkadza. Może być was dwóch. Zawołaj go. – odpowiedziałam z uśmiechem biorąc delikatnie jego dłoń.

    Odwrócił się i dał znak drugiemu stojącemu w oddaleniu. Już dawno domyśliłam się, że jest ich dwóch. Tamten podszedł i przedstawił się. Ja też się przedstawiłam. Usiadł obok. Zapadło milczenie. Patrzyłam na nich z uśmiechem. Młodzi, nie brzydcy, zadbani, podnieceni a więc wszystko ok. Gdyby jeszcze mieli odpowiedni sprzęt na dole to, czego więcej pragnąć.

    – Jak macie chęć to możecie mnie wyruchać. – Powiedziałam bez ogródek.

    Zaskoczyłam ich tym stwierdzeniem

    – Tak, chcielibyśmy. Jesteś ładna, masz dużą dupę. Jesteś pulchna. Cycki olbrzymie. Takie lubimy. – Odparli.

    Wstałam i szybko podniosłam wysoko króciutką spódniczkę. Ich oczom i oczom niektórych z otoczenia ukazała się moja jędrna goła, szeroka dupa na grubych udach. Dupa, bo przecież takiej dupy żadne stringi ze sznurków nie zasłonią.  Usiadłam i pozwoliłam jednemu włożyć dłoń pod stanik. Poczułam jak zaciska ją na moim cycku.

    – Cudo. – Powiedział patrząc na kolegę.

    – Ruchamy bez gumy z tyłu i przodu jednocześnie i na zmianę. Spust do środka i z połykiem. – Odezwał się jeden z nich.

    – Proszę bardzo, będzie jak chcecie. – Odpowiedziałam.

    – Mam pokój w pensjonacie. – Powiedziałam, gdy zapytali gdzie.

    Jeszcze ustaliliśmy potrzebne sprawy i poszliśmy. Dziewczyna z recepcji nic nie mówiła widząc jak prowadzę dwóch facetów. Udawała, że nic nie widzi. Tak jak powinno być w porządnym hotelu czy pensjonacie.

    – Mam być nago czy w bieliźnie? – Spytałam po wejściu do pokoju.

    – Możesz być w bieliźnie, ale cycki na wierzchu i goła dupa. – Powiedział jeden.

    – Dobra. Najpierw ja się przygotuje a potem wy. Musicie wymyć jaja i kutasy. – Mówiłam rozbierając się.

    Na poszłam do łazienki. Nie zamykałam drzwi. Patrzyli jak robię sobie lewatywy.

    – Ja muszę trzymać a wy w tym czasie wymyjcie się to będzie szybciej. – Powiedziałam wychodząc z ogromnym brzuchem do pokoju.

    Ujęłam ich wielkie, na moje szczęście, wygolone kutasy i pomasowałam rękoma. Czułam jak zapulsowały. Stałam zaciskając dupę i patrzyłam jak się myją. Ich pały już były sztywne. W końcu i ja byłam czysta i gotowa. Uruchamiając komputer wyjaśniałam im o co chodzi. Oni bez dłuższego zastanawiania zgodzili się na . pokaz publiczny przez kamerkę. Pokaz ruszył. Na ekranie widać było ich sztywne pały i mnie ubierająca się w bieliznę do ruchania. Mam zawsze komplety bielizny, w której się rucham i takiej do chodzenia. Założyłam stanik typu stelaż unoszący i wypinający cycki, pas i pończochy oraz wysokie szpilki. Stojąc widoczna w pełni wyjaśniłam patrzącym, co zaraz nastąpi. Widziałam ich zaskoczenie, gdy zobaczyli moje jaja i kutasa. Seks zaczął się tradycyjnie. Najpierw wysmarowałam sobie dobrze dupę i odbyt. Kucając ssałam po kolei wielkie kutasy. Mruczałam i mlaskałam rozkosznie zawsze to robię jak obciągam. Nie mogę się powstrzymać. W końcu chłopcy byli gotowi. Zaczęliśmy na pieska. Jeden walił mnie ostro w odbyt a drugi w gardło. Moje ciało falowało wydając odgłosy klaskania dupy, kutas i jaj latały w tył i przód. Długie cyce uderzały o siebie wydając dźwięk klaskania. Uderzeniem w dupę nadziewałam się gardłem na kutasa z przodu. Robili to bardzo fachowo. Moje ciało latała w obie strony na zmianę albo ruchane jednocześnie z obu stron na raz było ściskane jak w kleszczach. Dusiłam się, ciekła gęsta biała ślina a oczy wyłaziły na wierzch. Pierdziałam głośno. Ależ walili mnie! Zatkana głucho jęczałam. Najpierw poczułam uderzenie i ciepło w dupie. Wkrótce potem, aby się nie utopić łykałam spermę tego z przodu. Na koniec klęcząc lizałam im do czysta kutasy i jajka. Nastąpiła przerwa. Chłopcy regenerowali siły a ja dawałam pokaz i dyskutowałam z widzami. Nastąpiła druga runda. Leżałam na wznak z odchyloną głową w tył na krawędzi łóżka i uniesionymi w górę rozwartymi udami, wypinając dupę. Trzymana za kostki byłam ruchana brutalnie w pizdę z jednego końca a drugiego facet trzymał mnie za głowę i ruchał w gardło. Teraz ruchanie było o wiele mocniejsze i boleśniejsze bo kutasy wchodziły głęboko do końca. Jeden w macicę a drugi do przełyku aż jaja opierały się na twarzy. Nie powiem, że miałam łatwo z ruchaniem w gardło. Kutas był gruby! Mój przełyk i szyja pęczniały grożąc rozerwaniem. Ten, co ruchał w dupę nie przerywał. Ruchał na różne tempa i sposoby. Ruchanie w gardło musiało odbywać się siłą rzeczy z przerwami na złapanie oddechu przeze mnie. Całą twarz była zalana ślina i wydzieliną spermy z żołądka po pierwszym ruchaniu. Ruchanie było bardzo długie, bo już raz się spuścili. Gdy wreszcie dupę wypełniła mi druga porcja spermy a po gwałtownym połknięciu nowej porcji spermy zostałam zostawiona sama sobie. Czułam się jak szmaciana lalka. Dwa orgazmy, które miałam w trakcie wypompowały ze mnie siły. Jak jak ja wyglądałam! Ich kutasy nadal sterczały! Być może coś wzięli na wspomaganie.

    – No suko, teraz sobie pogalopujesz. – Powiedział jeden kładąc się na wznak ze sterczącym bolcem.

    Gdy nabiłam się dupą na ten bolec, zapiął mi na sutkach ostre klamerki z ciężarkami i łańcuszkami, które wziął ze stolika. Trzymając łańcuszki jak lejce zmusił mnie boleśnie do galopu. Skakałam szybko a moje cyce latały na różne strony. Sutki szarpane ciężarkami łańcuszkami bolały okropnie. Piszczałam i krzyczałam nieprzytomnie. Dobrze, że pokój miałam daleko w końcu korytarza. Bardzo długo jechałam na kutasie. Nie wytrysnął! Potem ujeżdżałam drugiego kutasa. I tak kilkanaście razy na zmianę! Słaniając się wykończona szarpana za cyce płakałam i piszczałam. Cała zawartość z mojej dupy wylała się. Wszystko miałam pozaklejane i lepiące. Na koniec, już nie wiem ile czasu to trwało, dali mi spokój. Padłam półprzytomna dupą do kamery. Leżałam dysząc. Oni wykąpali się i ubrali się.

    – „X” plus bez gumy. Przepraszam, nie powiedziałam na początku. – Powiedziałam cicho podając cenę.

    – Nie ma sprawy, nie bój się. Jesteś super dupa. Jeszcze takiej kurwy cycatej z kutasem to nie mieliśmy. – Powiedział jeden kładąc, co trzeba na stoliku.

    Gdy wyszli jeszcze długo dochodziłam do siebie. Pisałam i rozmawiałam z oglądającymi mnie. Nie powiem, co tak wypisywali niektórzy. Jestem odporna na takie teksty. Gdy doszłam, jako tako do siebie powlokłam się, zaruchana prawie na śmierć, do łazienki na kąpiel i lewatywy. Gdy wróciłam czułam się świetnie, jak zawsze po dobrym przeruchaniu dupska i pizdy. Baraszkowałam goła rozrabiając przed kamerka na łóżku, gdy zdzwonił telefon.

    – Dzień dobi, tu Arletka, siucham grzecznie. – Zapiszczałam do telefonu.

    – Arletka, suka, kurwa? – Zapytał męski głos.

    – Tak, suczka. – Potwierdziłam.

    – Jesteś w hotelu już? Jesteś wolna? – Tak jestem w pensjonacie.

    – Aktualnie jestem dostępna. – Zaćwierkałam podniecająco.

    – Czy to co napisałaś w ogłoszeniu o masturbacji jest aktualne? – Pytał.

    -Tak, jak najbardziej. Lubię być masturbowana, dojona długo bardzo. – Odpowiedziałam.

    – I niezależnie od orgazmów i wytrysku? – Pytał.

    – Tak bez przerwy, niezależnie. – Mówiłam.

    – To dobrze, bardzo dobrze. Ja jestem masturbatorem-onanizatorem. Stosuje masturbacje i onanizm takich suk jak ty przez wiele godzin. Znam się na  tym i mam przyrządy do tego. Jest to tortura seksualna bardzo mocna. Czy jesteś gotowa na to? – Powiedział pytając.

    – Tak, Panie suka jest gotowa na taka torturę seksualną. – Odpowiedziałam cicho już nie śmiejąc się.

    – Jak jesteś ubrana teraz? – Pytał.

    – Jestem naga. Pokazuje w internecie. – Mówiłam.

    – Pokazujesz wszystko? – Spytał.

    Tak, Panie. Pokazy są publiczne. I jeśli się Pan zgodzi to też to, co Pan będzie robił. – Wyjaśniłam.

    – Odważna suka jesteś. Ok, dobrze zrobimy to publicznie. Jesteś gotowa na dwie trzy godziny? – Zapytał.

    – Dwie, trzy godziny? Bez przerwy? Z ruchaniem? – Zapytałam po namyśle.

    – Tak, bez przerwy o ile wytrzymasz. Z ruchaniem w dupę, wibratorami i prądem. Masturbacje suche i mokre. Ręczne i maszynowe.  – Odpowiedział.

    – Mam też pizdę, Jestem obojnakiem. – Powiedziałam.

    – O to świetnie. Obojnak. To lepiej. Zajmiemy się i pizdą, Zgadzasz się? – Spytał.

    – Tak, Panie zgadzam się o ile nie zrobi mi Pan jakiejś krzywdy takimi działaniami. – Powiedziałam.

    – Bez obawy suko. Robię to już wiele lat i nie zdarzyło mi się. Owszem często suki mdleją już po niecałej godzinie, ale to normalne. Acha jeszcze jedno. Stosuje zastrzyki przed, w kutasa i jaja. Co ty na to? – Powiedział.

    – Dobrze, Panie. A po, co te zastrzyki, czy po nich czegoś nie dostanę? – Spytałam.

    – Spokojnie suko. Nic złego nie będzie po zastrzykach. Wymagam, aby do seksu, kutas był duży i sterczał twardo przez cały czas a nie miękł. Po zastrzykach w kutasa będzie stał twardo. Zastrzyki w jaja pobudzają wydzielanie spermy. – Wyjaśniał.

    – Dobrze, zgoda, ale ja nie mam  spermy, Panie. – Powiedziałam.

    – Jak to? Nie tryskasz? – Zapytał zaskoczony.

    – Tryskam, owszem, ale jest to lepki, żółtawy płyn, chyba bez plemników. – Wyjaśniłam.

    – Płyn nośny, rozumiem. Mnie plemniki nie potrzebne. Z resztą pewnie po paru tryśnięciach będziesz sucha albo prawie sucha. Wtedy zacznie się ból. Przyjadę do ciebie za niecałą godzinę. Masz być naga, Leżeć na łóżku, przodem, w pozycji żaby, dupa wypięta do góry, rozkraczona, ramiona i głowa płasko na łóżku. Ręce z tyłu na plecach. Nie wolno ci się odzywać, oglądać ani pytać. Czy masz kiszki całe czyste, nie tylko dupę? – Powiedział.

    – Tak, Panie suka rozumie i zastosuje się. Jestem po głębokich lewatywach i mam dupę i kiszki puste. – Odparłam.

    – Dobrze. Teraz powiedz mi, jaka jest gratyfikacja? – Spytał.

    Ustaliliśmy dokładnie szczegóły i inne sprawy logistyczne. Zgodził się na wszystko. Powiedział, że jak wytrzymam bez mdlenia przez 90 minut to będzie ekstra.

    – Teraz zrób sobie dodatkowe lewatywy i przygotuj się. Podaj nazwę hotelu i numer pokoju. – Odrzekł.

    Powiedziałam mu dokładnie gdzie jestem. Po rozmowie pobiegłam do łazienki na lewatywy. Gdy wykapałam wszystko z dupy i kiszek, wróciłam do pokoju. Wyjaśniłam widzom, co teraz będzie i szybko przyjęłam pozycje „żaby”. Nie czekałam za długo. Byłam okropnie podniecona. Z praktyki wiem jak trudno spotkać się z kimś kto potrafi zaspokoić moje potrzeby masturbacyjne. Sam nigdy nie robię tego sobie. Zwykle to co mi robią to nie jest to, co szukam. Oni mdleją po krótkim czasie, gdy ja zaledwie zostaje pobudzona. Nic nie mówię, bo jako suka nie wolno mi, no, ale wewnątrz jestem zła i sfustrowana. To potrafi wykańczać sukę. Usłyszałam jak otwierają się drzwi i ktoś wchodzi do pokoju. Nie widziałam nic, bo twarz miałam wtuloną w łóżko. Jedynie odruchowo mocniej wypięłam dupę i otworzyłam odbyt szykując dupę do ruchania.

    – No suko widzę, że wiesz jak przygotować dupę do ruchania. – Odezwał się głos.

    Potem słyszałam jak On coś rozkłada i przygotowuje się. Trwało to chwilę.

    – OOO ummm! – Krzyknęłam czując ostre ukłucie w kutasa.

    To był pierwszy zastrzyk. Okropnie bolało! Dostałam ich cztery w różne miejsca. Potem jeszcze dwa duże w każde jajko. Darłam się głośno, bo bolało okrutnie. Nie zdawałam sobie sprawy, że mogę być słyszana przez innych. Po zastrzykach Pan masował mi kutasa i jaja. Czułam wyraźnie jak drętwieją i rosną. Po masażu zostałam okropnie wyruchana w dupę. Miał, ku mej radości, duży sprzęt pomiędzy nogami. Ruchał brutalnie. Moje jaja i kutas pęczni

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa

    MOJA PRACA NA WYJEŹDZIE

  • Szantazysta – cz.1

    Kiedyś byłam grzecznym dzieckiem porządnych rodziców. Nie miałam wszystkiego, ale niczego ważnego nigdy mi nie brakowało. W okresie nastoletnim miałam okres buntu, olewania szkoły, wagarowania, wypadów na gigant, a także eksperymentowania z narkotykami i seksem. Próbowałam wszystkiego co było dostępne na ulicy z heroiną włącznie. Teraz nie potrafię powiedzieć co skłoniło mnie do ogarnięcia się. Skończyłam szkołę średnią i uczelnię wyższą. Wszystko powoli zaczęło się układać. Związałam się z polityką i w tym kierunku zaczynałam robić karierę (przynajmniej na szczeblu lokalnym). Trochę to dwulicowe, że sama nie potrafiłam się dobrze prowadzić, a teraz mam czelność umoralniać innych. Ktoś może powiedzieć, że z dna udało mi się wyjść na ludzi. Jednakże po części stoi za tym szereg działań, które musiałam podjąć, żeby wszelkie ślady po haniebnej przeszłości skutecznie zatrzeć. Zniknęły opinie i uwagi pedagogów szkolnych, wpis z izby przyjęć w lokalnym szpitalu, a także wszelkie notatki w kartotekach policyjnych. Rodzina raczej też zamierza trzymać buzie na kłódki.

     

    Mój styl życia i znajomości pozwalają mi skutecznie udzielać się lokalnie i wychodzić z inicjatywą. Czasem sama na coś wpadam, czasem kradnę pomysły innym, a czasami to inni ludzie działają częściowo pod moim patronatem. Piszą o mnie w lokalnych gazetach. Czy jestem kobietą sukcesu? Niektórzy mogą tak uważać.

     

    Ostatnia moja wpadka przeszła na szczęście bez echa. Raptem pięć miesięcy temu pochowałam swojego chłopaka. Miał śmiertelny wypadek motocyklowy, oczywiście ze swojej winy. Nieodpowiedzialne jest jeżdżenie motocyklem późną jesienią i na dodatek znaczne przekraczanie dopuszczalnej prędkości. Nie chcę zdradzać szczegółów tej sprawy. Nie będę też mówić o jakiejś szczególnej miłości, ale raczej o przyjaźni. Straciłam partnera do wspólnych wyjazdów, wyjść i marnowania nudnych popołudni. Doskonale się rozumieliśmy i uzupełnialiśmy. Ale też popełnialiśmy straszliwe błędy z konsekwencjami których właśnie teraz mam ogromny problem.

     

    Mam obsesję na punkcie własnej figury i ciała. Staram się o to dbać, ponieważ w kreowaniu własnego wizerunku jest to niezmiernie ważne. Często strzelam sobie fotki przed lustrem w samej bieliźnie i praktyczne zawsze w konkretnej kreacji przed wyjściem na ważniejsze wydarzenie. Z czasem mój facet zaczynał mnie fotografować, na co ja pozwalałam. Znałam go i wiedziałam, że nikt inny poza nami tych fotek nie zobaczy. Z czasem dla zabawy robiliśmy rozbieraną sesję, a nawet kręciliśmy filmy. Nigdy tego nikomu nie udostępnialiśmy, a zapis pozostawał jedynie na laptopie pozbawionym wszelkiej łączności internetowej i bezprzewodowej u mojego faceta. Dawało nam to niemałą frajdę. Zwłaszcza mnie, bo zawsze lubiłam być fotografowana i nagrywana. A w chwilach intymnych dawało mi to dużą ekscytację. Mój facet chętnie korzystał z mojego temperamentu. Lubiłam się nim “zajmować” a później oglądać z tego nagrania. Robiliśmy to w parku, w samochodzie pod supermarketem, w lesie, na łące, na górskim szlaku, na plaży, na klatce schodowej i nawet na cmentarzu (z czego nie jestem dumna), w pociągu z przedziałami, w autokarze PKS itp.

    Fantazji – zwłaszcza mi – nigdy nie brakowało.

    Niestety wraz z wypadkiem nasza wspólna przygoda dobiegła końca.

     

    Tuż po nowym roku dostałam telefon od niedoszłego szwagra. To byli bracia totalnie z innej bajki. Mój były prowadził aktywny tryb życia i lubił imprezować. Nie stronił od nowych znajomości. Natomiast jego brat wolał siedzieć na kanapie, oglądać filmy i pić piwo. Trzymał się ze starymi znajomymi, chociaż niezbyt często się z nimi spotykał. Wiedziałam tylko tyle, że jest programistą i sprawdza kody programu po innych programistach w poszukiwaniu dziur i błędów. Częściej pracuje z domu. Przez cały okres związku niezbyt wiele razy z nim rozmawiałam i nie znałam go zbyt dobrze. Nigdy wcześniej do mnie nie dzwonił, więc byłam bardzo zdziwiona telefonem od niego.

    Chciał ze mną porozmawiać osobiście, więc zgodziłam się zajrzeć do niego tego popołudnia.

     

    Laptop. Wiekowy laptop mojego byłego, który pomimo tego, że nadal działał, nadawał się już tylko na elektrośmieci. Po jego śmierci nawet nie pomyślałam o tym, że nadal może być nośnikiem moich odważnych, albo roznegliżowanych zdjęć i amatorskich nagrań. Moja niedoszła teściowa nie pozbywała się jeszcze rzeczy należących do mojego byłego, ale z jakiegoś powodu oddała wszelką elektronikę do niego należącą swojemu drugiemu synowi, jako że miał o nich pojęcie. Pomyślała, że może mu się do czegoś przydać. Sama była technologicznie zacofana i zatrzymała się na późnym PRLu. Poza pralką, lodówką, radiem i telewizorem nie używała niczego bardziej wymyślnego.

    Laptop przez jakiś czas zbierał kurz w mieszkaniu Piotra, ale w końcu postanowił sprawdzić jego dane i prywatne pliki brata, zanim go wyrzuci lub gdzieś wyniesie.

    Wymagane hasło przez windows xp nie było żadnym problemem. Piotr wszedł z ukrytego administratora i miał już wszelki dostęp do plików. Rzeczy zbędne pousuwał, ale zdjęcia postanowił zachować. Przekopiował je na pendrive i sprawdzał je u siebie na komputerze. W folderze głównym było kilkanaście podfolderów, w których jego brat trzymał zdjęcia i filmy z wyjazdów, imprez lub wydarzeń, każdy folder był nazwany miejscem i datą. Jeden z folderów był nazwany moim imieniem. W nim poza naszymi wspólnymi zdjęciami był jeszcze kolejny folder. Gdy system załadował miniatury Piotr od razu zwrócił na nie uwagę. O ile innych praktycznie nie przeglądał, tak te przejrzał wszystkie po kolei.

     

    – cześć – powiedział z uśmiechem na twarzy wpuszczając mnie do swojego mieszkania.

    – wejdź, proszę. Napijesz się czegoś?

    – nie, dziękuję – odpowiedziałam. Jego mieszkanie było porządnie utrzymane. Sypialnia, salon, kuchnia oraz łazienka były utrzymane w ładzie. Tylko jeden pokój wyglądał jak jaskinia informatyka. Puszki po piwie stały na parapecie, a pod szafką wyglądało tektirowe opakowanie po pizzy. W pokoju panował półmrok ze względu na pozaciągane zasłony i zasłonięte żaluzje.

    Piotr zaprowadził mnie właśnie do tego pokoju.

    Sam usiadł przy komputerze, a ja usiadłam na kanapie.

    – o czym chciałeś pogadać? – zapytałam ciekawa

    – napisałem taki prosty program. Wyjaśnię Ci jakie ma zadanie – zaczął Piotr. Ja już byłam przekonana, że to będzie bardzo nudny wykład o tematyce o której nie mam żadnego pojęcia.

    – to po krótce działa w ten sposób, że w określonym czasie bez interwencji programisty – a w tym przypadku to będzie raz na dobę – odszyfruje wszystkie już uploadowane pliki, a ich adres zostanie opublikowany na polskich forach warezowych o określonej tematyce. Już nawet raz go przetestowałem i działa bez zarzutu – wyjasnił Piotr

    – aha, czyli może samodzielnie udostępnić link jako post na forum? – zapytałam próbując być w temacie. Skoro mi o tym mówił, to musiało być ważne.

    – mniej więcej o to chodzi. Ale ma też klucz do szyfrowania plików. Teraz są to po prostu pliki w sieci, których nikt nie jest w stanie odczytać. Chcesz zobaczyć co na nich jest? – zapytał. Nie czekając na odpowiedź odpalił jeden z filmów.

     

    – popierdoliło Cię? – zapytałam wściekła – skąd to masz?

    – można powiedzieć, że dostałem w spadku

    – jak możesz być takim chujem?!

    – jeszcze nic nie zrobiłem, spokojnie – powiedział Piotr

    – jesteś raczej znaną osobą. Z pewnością odbije się to echem po internecie. Może znów napiszą o Tobie w gazetach, kto wie? Jesteś polityczką. Szkoda tylko, że w świętojebliwej partii.

    – zgłoszę to policji! – powiedziałam trzymając twarz w dłoniach. Mój umysł przetwarzał szumy jak rozregulowane radio. W głowie miałam pustkę, a na twarzy żywy ogień ze wstydu. Już czułam jak rujnuje się moje życie, a kariera legnie w gruzach. Całe moje życie ma się zmienić

    – wiem, że możesz to zrobić. Ale wtedy Twoje dzieło pójdzie w świat. Wystarczy, że tego nie wstrzymam.

    – dlaczego – powiedziałam. Nawet nie zabrzmiało to jak pytanie

    – trochę z nudów. Od dłuższego czasu zastanawiam się nad sensem dalszego życia. Można powiedzieć, że depresja to moje drugie imię. Nie ma żadnego znaczenia czy jestem dzisiaj i czy będę jutro. W zasadzie wisi mi to. Nic nie daje mi szczęścia. Ale Ty jesteś zupełnie inna. Jest w Tobie coś, co nie pozwala cię łatwo złamać. Jesteś twarda. Nie kierujesz się emocjami, tylko rachunkiem zysków i strat.

    – nie jestem psychopatką! – krzyknęłam próbując zagłuszyć to co mówi – czego Ty w ogóle ode mnie chcesz?

    – to proste. Chcę tego samego – powiedział wskazując na ekran monitora, na którym widziałam siebie zaspokajającą oralnie faceta w plenerze.

    – pierdol się! Choćbyś był ostatnim facetem na ziemi… – wzięłam swoją torebkę i kurtkę i kierowałam się do wyjścia.

    – masz czas do jutra, żeby to przemyśleć – powiedział na odchodnym

    – to ponad 140 zdjęć i ponad 40 filmów. Zakładając, że za jeden numerek dziennie usunę jeden film lub zdjęcie – to w pół roku będziesz mogła zapomnieć o sprawie! – dodał Piotr

    – wal się na ryj, grubasie! – powiedziałam w złości. Miałam już założone buty, więc wyszłam z mieszkania trzaskając drzwiami. Byłam roztrzęsiona z nerwów i przerażenia. Gość miał solidne narzędzia do całkowitego zniszczenia mojego wizerunku. Nie wybronię się jak Paris Hilton czy Kim Kardashian i nie napędzi to mojej kariery. Mijałam sklep i uległam pokusie. Od bardzo wielu lat nie paliłam papierosów, ale w takiej sytuacji było mi wszystkie jedno.

    Po wyjściu ze sklepu od razu odpaliłam peta. Po paru zaciągnięciach zakręciło mi się w głowie. Wiele lat niepalenia dało o sobie znać. Mogłam wrócić do domu taksówką, autobusem lub na piechotę. Wybrałam tą trzecią opcję. Musiałam jakoś wyjść z opresji, ale nie miałam planu. Gdybym czysto hipotetycznie doprowadziła do jego aresztowania – mimo żadnych dowodów popełnienia przestępstwa –  co już byłoby wyzwaniem – to i tak automatycznie moje filmy i zdjęcia trafią w obieg. Gdybym załatwiła go na amen – też bez jego ingerencji pójdą w ruch. Może warto byłoby spróbować przemocą wyciągnąć od niego informacje jak temu zapobiec…. Tylko kto by to za mnie zrobił? – myślałam o zupełnych głupotach i science-fiction, ale nic mądrego i wykonalnego nie przychodziło mi do głowy.

    Po dojściu do domu, wzięłam prysznic i płacząc, położyłam się do łóżka. Nakryłam się kołdrą zasłaniając swoje bezbronne ciało przed okrucieństwem tego podłego świata.

    – co mam robić? – zapytałam siebie i zapadłam w niespokojny sen.

    Spałam prawie 12 godzin. Zasnęłam przed 19 i obudziłam się przed 7 rano. Już dawno powinnam być na nogach, ale nie włączyłam budzika. Śniły mi się jakieś koszmary, których nie potrafiłam opisać zwykłymi słowami. Gdy tylko doprowadziłam swój wygląd do porządku od razu pobiegłam do samochodu i pojechałam spóźniona do pracy.

    W lusterku zobaczyłam, że mimo makijażu wyglądam jak trup. Spanie ponad normę nigdy nie przynosiły korzyści, a w połączeniu z byciem kłębkiem nerwów zapędzonym w kozi róg – dawało to widoczny efekt.

    W pracy nie zrobiłam zupełnie nic konstruktywnego. Można powiedzieć, że dzień jak co dzień. Po 8 zmarnowanych godzinach nie mogłam się ruszyć z krzesła. Sięgnęłam po telefon i wybrałam numer.

    – co tam? – usłyszałam w słuchawce jak gdyby nigdy nic

    – możesz obiecać, że tego nie zrobisz? – zapytałam

    – po prostu przyjedź do mnie, ok? – odpowiedział tylko i się rozłączył

     

     

    – umowa to umowa. Za każdy raz wywalę z sieci jedno zdjęcie lub film. Jest ich sporo, ale te na których nie widać twojej twarzy potraktuję jako dodatek. Wywalę je też na sam koniec. – stałam w jego mieszkaniu i patrzyłam w ekran komputera

    – 197, tak? – zapytałam patrząc na spis pogrążających mnie plików. – chcesz, żebym była twoją dziwką przez 6.5 miesiąca?

    – dziwka robi to dla pieniędzy. A Ty dla przyjemności.

    – twojej! Nie mojej – odpowiedziałam

    Piotr kliknął na jeden z plików i odtworzył film

    “- uwielbiam to robić – usłyszałam swój głos z komputera. Zobaczyłam siebie, jak ustami zabawiałam się penisem mojego byłego.

    – ssać? – zapytał

    – yhym – odrzekłam z uśmiechem na twarzy.

    – nie chcę na to patrzeć – powiedziałam do Piotrka

    – jest jeszcze ten, na którym mówisz, że lubisz w dupkę – powiedział Piotr

    – to tylko na potrzeby filmu. Eksperymentowałam… – miałam powiedzieć, że to było nagrane tylko dla nas, a nie dla szerszej publiki.

    – po eksperymentuj ze mną – powiedział Piotr i zaczął rozpinać spodnie.

    Pokręciłam głową, dając do zrozumienia, że nie chcę tego

    – mogę Ci zapłacić… – zaproponowałam

    – nie chcę pieniędzy. Mam je – odparł i wstał. Jego sztywny penis wyglądał sponad spodni.

    – mogę ręką? – zapytałam

    – możesz, ale gratis – odpowiedział i zaczął do mnie podchodzić. Za sobą miałam tylko dwie ściany w rogu pokoju

    – a do ust za jeden wybrany film? – zapytałam. Już wolałam w ten sposób, niż uprawiać z nim seks

    – za jeden losowy film lub zdjęcie – powiedział i podszedł na tyle blisko, że nie miałam już dokąd uciec.

    Przykucnęłam w kącie i zamknęłam oczy. Czułam, że główka jego fiuta jest tuż pod moim nosem. Ostrożnie otworzyłam usta i pozwoliłam mu wejść do środka. Na szczęście ani zapach, ani smak nie były nieprzyjemne. Higienę miał zachowaną. Mimo wszystko czułam obrzydzenie. Nie mam pojęcia ile mogło minąć czasu. Wykorzystywał mnie pod swoje dyktando, a ja myślałam już tylko o tym, kiedy w końcu wyjdę z tego mieszkania.

    Po kilku minutach skończył, finiszując w mojej buzi. Wysunął członek i poszedł bez słowa do łazienki. Wyplułam jego ładunek do doniczki z kwiatkiem. Z obrzydzenia poczułam, jak treść żołądka podchodzi mi do gardła, ale to było chwilowe. Pozostało jedynie kwaśne uczucie.

    Opuściłam jego mieszkanie niemal od razu. Pobiegłam do samochodu i odpaliłam silnik.

    Po kilkunastu minutach byłam pod domem.

    Od razu poszłam pod prysznic. Mimo, że brałam prysznic godzinę temu to i tak czułam się brudna.

    Miałam chęć skończyć ze swoim życiem.

    Z jednej strony czułam się przytłoczona problemami, tak miałam i

    ntuicję, która podpowiadała, że jeszcze z tego wyjdę i jest światełko w tunelu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elba
  • Sesje z Pania Marta

    SESJE Z PANIĄ MARTĄ

    NA WSTĘPIE:

    Jako starsza już prostytutka o masochistycznym upodobaniu raczej nie wyobrażam sobie seksu bez sdystycznego bólu. Takie starsze, tłustawe kurwy mają większe wzięcie w gabinetach sado-maso lub bdsm. Tłuste ciało lepiej reaguje na tortury. Widok drgających fałd ciała jest dla torturującego bardzo podniecający. Przy czym nie mam tu raczej na myśli zwykłego, teatralnego BDSM. Mam na myśli ból zadawany rozważnie i bezpiecznie a nie czyste, bezrozumne sadystyczne wyżywanie się. Uważam, że rozkosz i zadowolenie z sesji musi być, powinno być obustronne. Ja cierpiąc mękę i udrękę doznaje rozkoszy i orgazmów, Ty lub Wy  męcząc i torturując mnie też czerpiesz z tego rozkosz na swój sposób. Jest wiele rodzajów bólu. Ogólnie jest ból fizyczny, doznawany przez ciało i ból psychiczny. Oba silnie działają na umysł. Ból fizyczny wyzwala hormony, endorfiny, które trzymają całe ciało w napięciu i strachu przed dalszym bólem. To powoduje dużą udrękę i podniecenie. Ból psychiczny doprowadza do poniżenia i zeszmacenia suki, utraty samo dowartościowania i załamania woli, czego wyrazem jest całkowite zniesienie odruchów obronnych, płacz, skomlenie, chowanie się po kątach i pełzanie. Oba te działania powodują u mnie orgazmy nie możliwe do osiągnięcia w sposób tradycyjny i niedający się z nimi porównać. Wszystko zależy od Ciebie/Was, Twojego/Waszego zaangażowania i doświadczenia oraz pomysłowości. Mam na imię Arletka, 56 letnia prostytutka.

    A tak to było:

    1. POZNAJĘ PANIĄ MARTĘ

    Panią Martę poznałam w trakcie jednej z wielu sesji wirtualnej, którym poddaje się często stojąc przed kamerką na czacie internetowym. Mam wiele przyrządów do wykorzystania i tylko od wydającego polecenia zależy jak przebiegać będzie sesja. Niestety z praktyki wiem, że większość nie ma pojęcia i wyobraźni jak to robić. Jednak czasem trafiają się osoby Pan czy Pani, które już w pierwszych słowach do mnie budzą we mnie strach. Jako doświadczona suka herafrodytka dobrze to wyczuwam. Lubię sesje publiczne, gdy wszyscy mnie widzą. Na priv też idę, ale rzadko. Na priv wymagam, aby druga strona potrafiła coś zrobić dobrze a nie tylko pokazać swego kutasa i zlać się. To mnie NIE interesuje. Pokazy prywatne nie są poniżające a to jest dla mnie istotny element. Tak, więc klęczałam naga tylko w pasie i pończochach, z obrażą psią na szyi, bo tylko tak pozwala mi być ubraną, mając zapięte metalowe klamry z dużymi ciężarkami na krowich sutkach, napletku, jajkach i odpowiadałam na pytania. A pytania było bardzo intymne. Potem na jego polecenie mówiłam: „Tak, Panie jestem suką, szmatą, dupodajką. Daje dupy do ruchania każdemu kto chce i obciągam kutasy każdemu kto chce i gdzie chce” i tym podobne rzeczy. Powtarzałam te straszne rzeczy w kółko i w kółko a zęby klamerek przebijały mi ciało powodując ostry ból. Zapłakana cierpiałam fizyczne i psychiczne poniżenie. Jak pisałam, te sesje odbywają się nie w kanale prywatnym a publicznym. Widzą wszyscy, czego dowodem są obraźliwe nie raz komentarze. To mnie podnieca, takie poniżanie się publiczne. Jeśli ktoś czuje potrzebę obrażania mnie to proszę bardzo. Mnie takie zachowanie nie obraża i nie deprymuje a wręcz przeciwnie, podnieca. Wtedy wiem jak bardzo jestem poniżana i że docieram do żywej widowni. Potem stając wsadzałam sobie rurę w kiszkę, podłączyłam pompkę i pompowałam. Czułam coraz większy ból wewnątrz i potworne rozpieranie. Gdy brzuch był monstrualny zaczęłam głośno pierdzieć. Musiałam jednak pompować dalej w takt podawanego tempa. Krzyczałam bardzo. Potem mając potworny brzuch i nadal pompkę w kiszce napełniłam gumowy, czerwony wlewnik do  lewatyw płynem 3 litry i podczepiłam go do obroży z przodu. Wprowadziłam grubą rurkę w kutasa do pęcherza i podłączyłam do zbiornika. Na polecenie otworzyłam zaworek. Czułam jak płyn z gumowego wlewnika wypełnia mi pęcherz. W trakcie tej do pęcherzowej lewatywy musiałam wykonywać zadaną gimnastykę i pompować dalej brzuch. Musiałam też błagać go, aby nie przestawał mnie torturować. Liczba widzów rosła jak i komentarze. Wlewnik był już prawie pusty. Ostry kłujący ból wdzierał mi się w pachwiny, cześć płynu wylatywała kutasem obok wsadzonej rurki. Poranione ciało klamerkami dodawało swoistej udręki. W pewnym momencie tego cudownego bólu doznałam silnego orgazmu. Potężny wytrysk wyrzucił mi rurę z kutasa. Wrzeszcząc głośno tryskałam silnie wyrzucając spermę i płyn z lewatywy. Następnie musiałam wypić ponad litr mleka i zjeść dużo chleba. Rzygałam do psiej miski, sikałam i spożywałam to ponownie, kilka razy. Chodziłam na czubkach kolan i łokciach ze stopami i dłońmi podniesionymi wysoko do góry, z wsadzonym ogromnym kutasem w dupie i przekłutymi, długimi igłami jądrami. Dalej były tortury igłami. Przebijałam sobie sutki, żołądź, jajka i wbijałam igły w odbyt. Kazał mi też wbić trzy 6 cm–etrowe grube igły wzdłuż kutasa poprzez główkę. To było straszne. Potworny strach i wielki ból, gdy powoli wsadzałam sobie te igły dwie po bokach główki i trzecią od spodu poprzez wędzidełko. Okropny ból wiadomy tylko tym, co mieli takie coś robione. Było bardzo głośno. Po wbiciu trzeciej, w twardy bardzo kutas, wrzeszcząc spazmatycznie dostałam silnego orgazmu ponownie zalewając dookoła bezpłodną spermą. Orgazm targając kutasem powiększał moje cierpienie w cudowny sposób doprowadzając mnie do ekstazy. Na zakończenie, w nagrodę, jak powiedział, kazał mi wprowadzić 1,5 metra rury do kiszki, podłączyć gumową pompkę do lewatywy. Drugi koniec pompki był w olbrzymim wiszącym zbiorniku. Stojąc powoli pompowałam sobie lewatywę. Odczytywałam głośno ubytek płynu na podziałce. Dodatkowo grubym, metalowym sztyftem masturbowałam się w cewce kutasa. Bolało mnie wszystko, cudownie. Wymęczony kutas reagował ostro na ruchy sztyftu. W końcu lewatywa osiągnęła 6 litrów, gdy się ulitował i kazał skończyć. Z olbrzymim brzuszyskiem musiałam skakać i biegać przez 40 minut. W końcu wypróżniłam się do dużej miski. Zapytał czy chce mi się siku. Powiedziałam, że tak. Po lewatywie zawsze chce mi się sikać. Zrobiłam siku do wielkiej szklanki i na jego polecenie wypiłam wszystko. To był końcowy toast. Wśród widzów, jak się okazało była Pani Marta o Nicku „Zmoczona Dziewica”. Na oczach wszystkich sprzątałam i przygotowywałam się do następnej sesji, gdyby był ktoś chętny. Co zakomunikowałam odpowiednim napisem. Natychmiast pojawił się napis: „Masz suko przejść na priv, bez gadania. „Zmoczona Dziewica”. Z mety poczułam się mała i wystraszona. „ Tak Pani, suka się słucha” odpisałam i powiedziałam głośno. Kliknęłam priva. Na ekranie zobaczyłam stół-fotel i przyrządy do tortur. Widok był mrożący. Panią nie widziałam.

    – Na kolana suko, ręce za plecy. – Padło.

     A ja padłam na kolana jak podcięta.

    – Co to ma być suko! Co to za pozycja! Wyprostuj się, wypnij brzuch, napletek obciągnięty! – Padły polecenia z ekranu.

     Wyprostowałam się, wystawiłam brzuch i obciągnęłam napletek. Potem padały pytania a ja odpowiadałam niezwłocznie. Były bardzo szczegółowe i bardzo intymne, ale nie dotykały sfery prywatnej. Musiałam podać jej dokładny adres i piętro bloku, gdzie mieszkam. Wyczułam, że była tym zaskoczona.

    – Jakie masz przyrządy, pokaż. – Rozkazała.

     Pokazałam jej po kolei swój zestaw do tortur. Przy niektórych wyjaśniałam do czego służą.

    – Dobrze suko. Teraz wsadź sobie w dupę ten wielki kutas. Do kutasa wsadź ten gruby sztyft i zawiąż porządnie kutasa sznurkiem w rowku za główką a jego koniec przywiąż wysoko do obroży. Tylko naciągnij porządnie sznur. Klamerki z ciężarkami zawieś na sutkach. Na jajka załóż ten skórzany koszyczek i zaciśnij mocno. Na każde jajko zaczep klamerkę z ciężarem. Na uszach też zaczep klamerki z ciężarkami. – Wydawała polecenia.

    Wzięłam kutasa i chciałam go posmarować.

    – Co tam robisz suko! To ma być na sucho, wytrzyj go dokładnie! – Krzyczała.

    Szybko wykonałam polecenie. Pchałam płacząc i piszcząc suchego kutasa w dupę. Ból był mocny i cudowny. Ciągle mnie poganiała krzykiem. W końcu kutas siedział cały w piekącej dupie. Musiałam się wypiąć i pokazać.

    – Dobra teraz sztyft! Też na sucho suko! – Rozkazała.

    Bolało mocno, kutas stawiał  opór i podwijał się. Płakałam głośno bardzo podniecona. Cała dygotałam ze strachu.

    – Pchaj, pchaj suko szybciej! – Dolatywało mnie ponaglanie.

    W końcu po męczarniach cały sztyft siedział w kutasie. Sterczała tylko malutka końcówka. Zaczęłam zawiązywać sznurek w rowku.

    – Pokaż kutasa do kamerki, bliżej. – Poleciła.

    Ustawiłam się blisko kamerki.

    – Co ty wyprawiasz suko! Kazałam ci dobrze zawiązać! Zaciskaj mocno, Jeszcze, mocniej, jeszcze! – Mówiła ostro.

    Zaciskałam sznurek a główka kutasa pęczniała i ciemniała. Zrobiła się bardzo ciemna i twarda. Cały kutas był sztywny strasznie i bolący. Potem naciągałam ten sznurek tak jak kazała mocno do obroży. Teraz kutas, sino-bordowy, miałam na brzuchu sterczący w górę. Przy zakładaniu koszyczka też musiałam być blisko kamerki. Pani kazała mi zaciągać paski na siłę ile możliwe. Moje jaja posiniały, stwardniały, sterczały poziomo do przodu. Każde twarde, napięte było odchylone w bok. Na koniec pozapinałam klamerki z ciężarkami na sutki, jajka i uszy. Ból ciała doprowadzał mnie do ekstazy.

    – Pokaż się teraz suko jak wyglądasz. – Poleciła Pani.

    Chodziłam i obracałam się pokazując swoje ciało i założone przyrządy. Płakałam i jęczałam.

    – No świetnie. Czemu ryczysz? Boli? – Zapytała.

    – Tak, Pani boli. Bardzo. – Wyjąkałam.

    – To dobrze. Musi boleć, suko! Płacz. Jak dostanę cię w swoje ręce to już nie będziesz płakać, lacho ciągu, będziesz wyć! – Powiedziała cicho i strasznie.

    – Tak, Pani suka będzie grzeczna. Pani zrobi co zechce z suką. – Powiedziałam jękliwie.

    – Twoja zgoda suko nie jest mi do niczego potrzebna. Teraz ruchaj dupsko tym kutasem. – poleciła.

    Wypięłam się do kamerki i zaczęłam posuwać dupę kutasem. Bolało mocno. Na sucho nie było to łatwe. Poganiała mnie i krzyczała. W końcu wyjąc rozruchałam tak dupę, że poluzowała się całkiem. Ruchałam dupsko jak szalona. Tak jak kazała. Już wszystko było luźne. Ból dupy zagłuszył inny ból ciała. Jaja latały, ciężarki ciągnęły boleśnie. Mocne, ostre żeby klamerek rwały moje ciało żywcem.

    – Boli suko? Podoba ci się takie ruchanie? Dobrze ci teraz? – Pytała.

    -Tak, Pani boli, boli bardzo, Suka dziękuje, lubię tak. Suce jest dobrze, bardzo dobrze. Zaraz oooorgazmmmm! – Krzyczałam i nogi ugięły się pode mną, gdy potworny orgazm zacisnął moją dupę i narządy.

    – No suko na początek wystarczy. Lewatywy i pompowanie dupy zostawimy sobie na Real. Jesteś dobrą suką w te sprawy. Masz mi wysłać ten formularz, o którym mówiłaś, numer telefonu. Ja to przeglądnę i przyśle ci swoje łaskawe życzenia na, które masz wyrazić zgodę. Zrozumiałaś suko. Teraz podziękuj Pani za stracony czas dla takiej szmaty jak ty. – Powiedziała Pani Marta.

    – Tak, Pani, suka zrozumiała wszystko i wykona natychmiast. Suka dziękuje bardzo Pani za stracony czas na tortury suki. – Wystękałam klęcząc.

    Na koniec podałam wszystkie swoje dane kontaktowe a Pani podała mi swój adres e-mailowy. Wyłączyła się. Ja piszcząc i kwicząc odpinałam i wyjmowałam przyrządy z ciała. Już na teraz miałam dosyć tortur. Po wysprzątaniu i wyczyszczeniu wszystkiego, wykąpałam się, wysmarowałam dupę maścią. Piszcząc i wyjąc z bólu zrobiłam siku i wcisnęłam do kutasa żel. Potem goła, siedząc przy komputerze wysyłałam do Pani to, co kazała. A tak dla ciekawych do wiadomości, zawsze siedzę naga przy komputerze pisząc do Was, nawet teraz też. Szybko przyszła odpowiedź od Pani i jej wymagania. Czytałam i dostawałam gęsiej skóry. Mój formularz to była pestka w porównaniu z jej życzeniami. Wystraszona wysłałam swoją zgodę na te straszne męki.

    2. PIERWSZA SESJA PUBLICZNA Z PANIĄ MARTĄ

    Za kilka dni zadzwonił telefon.

    – Suko! Masz czystą dupę, robiłaś lewatywy!? – Padło od razu.

    – Tak Pani, suka robiła dziś lewatywy. Suka robi sobie codziennie lewatywy, rano i wieczorem. Właśnie skończyłam serię. Suka na dupę czystą proszę Pani. – odpisnęłam właściwie, bo trudno to nazwać mową.

    – O, słyszę, że suka się boi. To dobrze, bardzo dobrze. Suka powinna się bać Pani. Powinna wryć sobie w ten suczy, głupi łeb, że na spotkaniach z Panią będzie bezgranicznie cierpieć i bać się potwornie. Jak duże lewatywy robisz suko? – Powiedziała i zapytała na koniec.

    – Suka rano robi pięć lewatyw 2×6, 1×8, 1×20 i 1×12 litrów a wieczorem suka robi 6 lewatyw 2×5, 2×8, 2×10 litrów. – Wyjaśniłam.

    – Dobrze, ale od jutra suka będzie rano wlewać 2×10 litrów zamiast raz a wieczorem 2×10 litrów zamiast 8 litrów, czyli 4×10. Dodatkowo suka już nie będzie sikać normalnie. Od zaraz suka będzie stale nosiła cewnik. Przez cały dzień suka będzie nosić na jajach zaciśnięty koszyczek rozdzielający. I to nie zależnie czy jest w domu czy nie. Pozwalam suce wyjmować trzy razy dziennie cewnik na godzinę, ale wtedy suce nie wolno jest sikać. Raz na półtorej godziny pozwalam suce zdjąć koszyczek na 15 minut i masować jaja. Cewnik ma być zatkany, żadnego worka. Jak suka poczuje, pełny pęcherz to ma odczekać jeszcze 30 minut. Ma boleć. Potem może iść na sedes i odetkać cewnik. Jeżeli jest poza domem. W domu suka ma zbierać mocz do zamykanego naczynia i trzymać w lodówce. Ten mocz będzie mi potrzebny. Zrozumiała? – Zapytała na koniec Pani

    – Tak Pani, suka zrozumiała i będzie stosować. – Powiedziałam drżąc.

    – Jakie masz rozmiary cewników i jakie rodzaje? – Pytała.

    – Mam nr-y 18, 20, 24, 26, 36 i specjalne 46, 57, 70, 88 . – Wyjaśniałam.

    – Co to jest, suka żarty robi! Co to za rozmiary! Suka jutro pójdzie do ( tu podała adres sklepu), tam zobaczysz Panią, duża blondyna, poznasz ją bo tylko ona jest blond. Powiesz, że przysyła cię Pani Marta (wtedy to pierwszy raz usłyszałam jej imię) po odbiór cewników Drathona. Dostaniesz paczkę dwóch zestawów z największymi rozmiarami. Będą tam cewniki miękkie i twarde metalowe z zatyczkami. Miękkie cewniki masz nosić poza domem, twarde metalowe będziesz wkładała jak wrócisz do domu. Od tej chwili zawsze, w każdej sytuacji, masz chodzić z gołą dupą. Nie interesuje mnie to, że czasem, w pewnych okolicznościach będzie pokazywanie gołej dupy krępujące i bardzo niezręczne. Nie wolno ci nosić stringów ani innych majtek. Możesz nosić stanik, pas i pończochy oraz jakąś cienką koszulkę. Jak chcesz to i spódniczkę, ale bardzo krótką, aby i jaja były widoczne. Mówiłaś, że mieszkasz w bloku nad ulicą i masz duży balkon. Teraz jest ciepło. Masz zlikwidować wszystkie osłony i ozdóbki, co zasłaniają widok z ulicy na to, co się dzieje na balkonie. Zrozumiano? – Zapytała.

    – Tak, Pani, suka rozumie i wykona. – Odpowiedziałam nie wiedząc, po co jej to.

    -Tak, grzeczna suka. Balkon ma być czysty i wszystko ma być widać! Lewatywy będziesz robić na balkonie. Wlewnik ma być zawieszony wysoko tak, aby był widoczny i nie było wątpliwości. co w tej chwili robisz. Jeżeli będziesz w domu to będziesz na balkonie zaraz po rannych lewatywach, do godz. 10 trzy razy po 10 minut. Od 10 do 14 cztery razy po 15 minut, od 14 do 17 sześć razy po 20 minut. Od 17 do lewatyw wieczorowych 4 razy po 15 minut. Ponadto dodatkowo w dni wolne, jak nie będzie sesji, w południe o 14 robisz sobie lewatywy na balkonie. Wlewnik do lewatywy z kanką ma wisieć wysoko nad barierką, ciało masz układać na leżance lub na stole, nie na podłodze. Blisko barierki. Rurkę z kanką masz wprowadzać w dupę od zewnątrz barierki. Wypróżniać masz się do wiadra na balkonie a nie na sedes. Masz to przestrzegać bez względnie, jeżeli jesteś w domu. Wychodząc na balkon nie możesz nosić ani spódniczki ani czegokolwiek na wierzchu. Masz być w staniku, pasie i pończochach, najlepiej czarnych,  dobrze widocznych. Nie wolno ci zakrywać cewnika! Rurka ma być widoczna. Dodatkowo, jak idziesz na pokaz to cewnik ma być odetkany, ma kapać. Na jajach masz mieć zaciśnięty bardzo mocno koszyczek rozdzielający. Nie wolno ci kucać ani chodzić pochylona. W żadnym wypadku, absolutnie nie wolno ci się chować będąc na balkonie, bo coś ci nie pasuje. Peruki też masz nie nosić. Masz być łysa, bez rzęs i brwi. Masz mieć wyraźny, mocny makijaż. Masz chodzić po balkonie wyprostowana, podchodzić, co chwila do balustrady, stać przodem przyciśnięta do balustrady i patrzeć na ulicę. Narządy masz mieć wyłożone poza barierkę. Potem masz się odwrócić i dobrze wypiąć dupę do balustrady. Dupa ma być rozwarta! W dupie będziesz nosić, w domu korek, a wychodząc na balkon włożysz lateksowego kutasa, tego największego! Będąc na balkonie masz udawać, że coś robisz i to ma być głośne zachowanie. Masz nastawić głośno sobie jakąś muzykę na balkonie. Rozumiesz suko? – Mówiła.

    – Tak, Pani suka rozumie. – Powiedziałam wystraszona.

    – Czy sąsiedzi wiedzą o tobie? – Zapytała na koniec.

    – Nie Pani, nie wiedzą. – Odparłam płacząc.

    – Nie szkodzi, to się dowiedzą. Tak ma być. – Odparła.

    – Dobrze Pani. – Powiedziałam zdruzgotana tym kompletnie.

    – Acha zapomniałabym, masz cały czas nosić psią obrożę. Na razie w domu, potem zobaczymy. Teraz idź i przygotuj wszystko na sesje kamerkową.  Najpierw spotkamy się prywatnie a potem publicznie. Masz suko klęczeć. – Powiedziała i rozłączyła się.

    Byłam tak wystraszona, że nie mogłam ustać. Wszystko we mnie dygotało. Przerażała mnie myśl pokazów na balkonie. No i sąsiedzi. Oni mnie najmniej martwili. To ich sprawa. Takie poniżenie. Byłam załamana psychicznie. Założyłam obrożę na szyję. Biegając przygotowałam narzędzia do tortur i płyny. Założyłam pas i pończochy i perukę.  Stanika nie nałożyłam, bo cycki i sutki musiały być dostępne do tortur. Na koniec napełniłam wielki wlewnik do lewatyw i zawiesiłam wysoko, rozłożyłam folie na podłodze i postawiłam wiadro na wypróżnienia. Wszystko było gotowe. Odpaliłam komputer i weszłam na swój profil „transmasomax”, wygooglujcie sobie a następnie na kamerkę. Klęknęłam i czekałam. Długo jak zwykle nie czekałam na pierwszych widzów. Jak zwykle podglądacze i erotomani, jakich tam wielu nie odważyli się mówić a pisali. Ja odpowiadałam. Naprawdę mało jest takich, co wiedzą, co to za seks. Po dłuższej chwili pojawiło się zawołanie na priv przez Panią. Weszłam i zdjęłam maskę. Pierwszy raz. Tak kazała. Pani jeszcze raz powtórzyła swoje polecenia dla suki. Obejrzała moje cewniki i inne zabawki. Powiedziała, że pierwsze spotkanie będzie za trzy dni, rano! Tak dla informacji jakby ktoś chciał mnie mieć obojętnie w jakim celu: do wyruchania, do obciągnięcia laski (bo obciągam zawsze z połykiem na wezwanie) itp. to tylko od 09 do 13 -14!. Telefon jest na profilu. Podała miejsce. Niedaleko ode o mnie, parking przy lasku. Zastanowiło mnie to i skojarzyłam z jej zaskoczeniem, gdy podałam, gdzie mieszkam. Ustaliliśmy wszystko.

    – Teraz, suko, zakładaj koszyczek na jaja. – Powiedziała.

    Cicho płacząc, wystraszona, wprowadziłam jądra w paski koszyczka i zaciągnęłam paski.

    – Mocno suko, co to ma być i poklep je. – Ofuknęła Pani.

    Z całej siły zapięłam paski na ostatnie dziurki i na komendę biłam jajka dłonią. Szybko stwardniały, nabierając sinawego koloru. Tak jak na fotkach. Sterczały do przodu.

    – Dobra suko. Teraz idziemy na pokaz publiczny. Załóż maskę. – Poleciła i rozłączyła się.

    Znowu byłam na widoku dla wszystkich. Licznik widzów podskoczył. Pani nie widziałam tylko słyszałam.

    – No suko. Zaczynamy. Weź ten najgrubszy cewnik i wsadzaj. – Poleciła.

    Stękając i płacząc wepchałam cewnik w kutasa i do pęcherza. Był zakorkowany. Wstrzyknęłam 10ml płynu do balonika. Sprawdziłam czy dobrze siedzi.

    – Siku spuść do dzbanka. – Powiedziała.

    Wykonałam. Poleciało ostro.

    – Ciężarki na jajka i sutki. Zaciśnij klamerki. – Padło.

    Wykonałam. Jęcząc głośno, podniecona bólem, zacisnęłam klamerki, wbijając ich ząbki w ciało.

    – Dobrze ci suko? – Spytała.

    – Tak Pani, dobrze, boli. – Odpowiedziałam dygocząc z bólu.

    – Lewatywa, suko w dupę. Masz lać aż nie powiem dosyć. – Poleciła.

    Wsadziłam kankę w dupę i odkręciłam kranik. W trakcie lewatywy, musiałam się chłostać dyscypliną po wypiętej dupie a potem packą po kutasie i jądrach. Jak tylko było coś za słabo to zaraz był krzyk Pani. Narządy miałam sine a dupę bordową. W pewnej chwili dopadł mnie orgazm aż prawie padłam, taki cudowny.

    – Co z Tobą suko? – Doleciał mnie krzyk Pani.

    – Och, Pani, wybacz suce, Ooooorgazmmmm. Ooooch! – Wystękałam.

    – Orgazm. A to suka. Podoba ci się. To dobrze. Będzie jeszcze lepiej boleć. – Zaśmiała się Pani.

    Mój brzuch zrobił się twardy i ogromny. Kiszki targane tępym bólem protestowały. Ale wiem z praktyki, że to minie jak lewatywa przejdzie dalej. Komentarze ludzi były rożne. Jedni mnie wyzywali od zboczeńców. Inni straszyli czymś tam. A jeszcze inni protestowali, że takie pokazy są dopuszczalne. Protestowali i oburzali się, ale jakoś nie wyłączali się. Ot taki jest narodek nasz, zakłamany nieco. Ja nikogo do niczego nie namawiam i nie zmuszam do patrzenia. Więc nie ma, co się wonturować.

    – Ile masz już w dupie? – Spytała Pani.

    – Dziewięć litrów, Pani. – Powiedziałam patrząc na wlewnik.

    – Dobrze, jeszcze litr i korek w dupę. – Poleciła.

    Sapiąc i stękając, było ciężko oddychać i brzuszysko ciążyło, dobiłam do siedmiu litrów. Przygotowałam korek do dupy. Wyjęłam kankę i szybko wepchnęłam olbrzymi korek. Zatykając dupsko. Następnie Pani zaleciła gimnastykę. Czego tam nie robiłam a wszystko w celu powiększenia mojej męki. Ciężarki latając rwały mi sutki i jajka. Brzuch podskakiwał aż zrobił się miękki.

    – Dosyć. Jaki masz brzuch, miękki? – Spytała Pani.

    – Tak Pani miękki. – Odsapnęłam dysząc.

    – To świetnie. Lewatywa weszła do jelita cienkiego. Dobra suka z ciebie. Inne nie wytrzymywały połowy tego, co ty. Wlej sobie jeszcze ze dwa litry i zakorkuj. – Rzekła.

    No teraz to już wyglądałam monstrualnie.

    – Wyciągnij cewnik, wsadź rurę od wlewnika gumowego i zawieś go na obroży. Napełnij płynem 3 litry. – Zaleciła.

    – Tak Pani suka wykonuje. – Pisnęłam boleśnie.

    Dysząc ciężko, nie widząc dobrze kutasa zza potwornie dużego brzucha, odetkałam cewnik opróżniając pęcherz do pojemnika. Wciągnęłam go. Wzięłam z wieszaka czerwony, gumowy wlewnik do lewatywy do pęcherzowej. Napełniłam go płynem i zawiesiłam z przodu ma obroży. Mocno ściągnęłam napletek, aż główka się napięła i pyszczek się otworzył. Patrząc w lustro ujęłam, grubą, czerwona rurkę wlewnika i powoli zaczęłam wpychać w kutasa. Zapiszczałam głośno, gdy rurka weszła w pęcherz.

    – Bliżej do kamery, niech ludzie ciebie widzą suko. – Zaleciła Pani.

    Podeszłam bliżej, eksponując wielki brzuch i siny kutas z rurą wewnątrz. Otworzyłam kranik wlewnika. Wiem dobrze z doświadczenia jaki ból daje ta lewatywa. Przy połowie wlewu zaczęłam krzyczeć. Bolało w pachwinach i z tyłu, jakby ktoś wbijał igły w nerwy.

    – Nie przerywaj suko, masz wziąć wszystko! – Przekrzykiwała moje wrzaski Pani.

    Zaryczana i obolała kontynuowałam lewatywę do pęcherza.

    Jak wlejesz wszystko to masz wsadzić w kutasa gruby sztyft i zawiązać sznurkiem główkę. Tylko mocno! – Doszedł mnie głos Pani.

    Wlewnik był pusty. Pęcherz wyraźnie sterczał pod ogromnym brzuchem. Szybko wyciągnęłam rurkę z kutasa. Pociekło ciut. Szybko wepchałam w kutasa metalowy sztyft, nie bacząc na potworny ból. Z całej siły zawiązałam sznurek dookoła główki i zacisnęłam. Teraz główka była fioletowa i twarda jak kamień. Zobaczyłam sporą liczbę określająca widzów i ich komentarze wymieniane na mój temat. Wielu było za. Ponieważ bardzo krzyczałam, Pani kazała mi założyć knebel. Zrobiło się ciszej. Na jej polecenie, wyjąc głucho wbiłam sobie po pięć igieł w każdy sutek z klamerką i po trzy grube igły w każde jajko. Stałam się jednym wielkim BÓLEM!!! Było cudownie, z podniecenia aż nie wiedziałam, co się dzieje. Dochodził mnie tylko głos mojej Pani. Już się nie zastanawiałam, co robię. W ruch poszło większość z przyrządów, które mam. Co nowy przyrząd to męka potworniejsza. Pani dobrze wiedziała gdzie i jak zakładać przyrządy na ciało. Orgazmy dopadały mnie, co jakiś czas. To nie są zwykłe orgazmy tzn. wytryski. To jest coś zupełnie innego. Masochistyczny orgazm też zaciska ciało, ale jest tworzony w zupełnie innym miejscu. Hormony (endorfiny) bólu i strachu wydzielane pod wpływem tortur obejmują sferę podświadomości. Orgazm jest okropny, bolesny cudownie, potem odlot i odprężenie niesamowite. Potrafi mnie trzymać 10 do 15 minut. Wreszcie, chyba, Pani doszła do wniosku, że dłużej suka nie wytrzyma. Kazała mi zdjąć wszystko i wypróżnić. Cewnikiem opróżniłam pęcherz do naczynia. Wypinając dupę przed ludźmi waliłam silnym strumieniem w wiadro i pierdziałam. Wyłam głośno wyrywając ząbki klamerek z ciała. Na koniec musiałam wypić wszystkie siku z naczynia. Wsadziłam cewnik w kutasa i zatkałam go a w dupę wielki korek. Metalowego cewnika jeszcze nie miałam. Klęczałam płacząc i słuchałam, co mówi Pani. Nie była za bardzo zadowolona ze mnie. Przepraszałam żarliwie Panią obiecując poprawę i większe zaangażowanie. Teraz masz suko przygotować balkon. Masz być ubrana tak jak kazałam. Pani się rozłączyła. Nie wyłączając kamerki sprzątałam wszystko. Potem odpowiadałam na pytania widzów. Być może i Ty byłeś wśród nich. Jak będziesz miał szczęście to zobaczysz mnie. Mój Nick „transmasomax”. Obecnie.

    3 PONIŻENIE PUBLICZNE SUKI NA BALKONIE

    Ponieważ dochodziło południe a Pani wyraźnie poleciła wyjścia na balkon, więc nie było rady. Musiałam być posłuszna. Nie wyobrażacie sobie jak się potwornie bałam. Mieszkam na drugim piętrze. Balkon mam spory, długi. Odgrodzony od sąsiadów betonowymi ściankami. Blisko chodnika, nad wejściem do domu. Ulica, choć nie należy do głównych, ale tędy chodzi masę ludzi mieszkających w głębi osiedla, zwłaszcza jak wracają z pracy. 14-16 duży ruch. W pobliżu przystanek autobusu. Kwiatów wiszących na barierce nie mam a metalowa barierka ma tylko zrobioną zasłonę wzdłuż, która łatwo zdjąć. Zrobiłam ją, bo często jestem naga na balkonie robiąc sobie dobrze przyrządami. A teraz?! To wszystko ma być widoczne?! Byłam podłamana psychicznie. Dygocząc wsadziłam cewnik w kutasa i zatkałam koreczkiem, aby nie kapał na podłogę. Rozdzieliłam i wyprężyłam jaja koszyczkiem. Sterczały sinawe poziomo. Większa część cewnika majtała się na zewnątrz. Ubrałam czarny stanik, pas i pończochy. Zrobiłam mocny makijaż i zawiesiłam długie klipsy na uszy. Wsadziłam ogromnego kutasa w dupę. Jednak sporo go wystawało. Musiałam dobrze zaciskać dupę, aby nie wyskoczył. Odetkałam cewnik. Byłam gotowa. Otworzyłam drzwi balkonu i stanęłam w nich. Ruch na ulicy był spory. A może to przerażenie mi tak mówiło. Na barierce jeszcze była zasłona. Ktoś idący spojrzał w górę. Poczułam jego wzrok na sobie, a może to był strach. Nie mógł mnie widzieć całą, ale od góry na pewno. Uciekłam wystraszona. Nie, nie dam rady. Muszę, bo Pani będzie krzyczeć i bić sukę. Znowu stanęłam. Po chwili dygocząc weszłam krok dalej. Powoli przeszłam się balkonem. Starałam się nie patrzeć na dół. Wlazłam w coś i narobiłam hałasu. Spojrzałam ktoś patrzył. Kucnęłam. Potem powoli się podniosłam. Ta osoba jeszcze się oglądała, stanęłam wyprostowana przy barierce. Wypięłam wielkie, wiszące cycki. Bałam się okrutnie, ale wytrzymałam. Nie mogłam się zdecydować na zdjęcie osłony. Powoli jednak zdjęłam połowę osłony. Tę od strony wejścia na balkon. Byłam niesamowicie wystraszona, ale i nieziemsko podniecona. Mój mały kutas sterczał twardo. Długi cewnik wisiał na czubku kapiąc polowi kropelkami. Teraz najgorsze. Musiałam podejść blisko przodem do odkrytej barierki. Decydowałam się długo. Wreszcie zamknęłam oczy stanęłam prosto przy samej odkrytej barierce mocno się do niej przyciskając i wystawiając narządy na zewnątrz. Sztywne jaja i kutas z cewnikiem sterczały przez pręty po drugiej stronie. Poruszyłam nogą coś metalowego. Hałas przyciągnął wzrok ludzi. Byłam całkowicie odkryta! Tak jak Pani kazała wykonywałam biodrami ruchy w przód i w tył mocno waląc w pręty barierki. Mój kutas podskakiwał a cewnik latał w górę i dół. Teraz już byłam załamana. Coraz więcej ludzi spoglądało. Reagowali różnie. Jednak nie było głośnych komentarzy. Jakaś grupa małolatów stała i gapiła się bezczelnie. Inni patrzyli i raczej szli dalej. Znowu zaczęłam chodzić. Zdjęłam resztę zasłony. Teraz nie mogłam uciec nigdzie. Przerażona pochyliłam się niby po coś i przycisnęłam wypięty tyłek, ze sterczącym kutasem, do barierki. Rozciągnęłam pośladki. Pręty barierki trzymały moja dupę otwartą. Kutas z dupy sterczał wyraźnie. W pewnym momencie poczułam, że on zaczyna mi wyłazić! Przerażona gwałtownie wystawiłam dłoń za barierkę i wepchnęłam do środka. Rozległ się śmiech w dole.

    – Głębiej, głębiej. – Doleciało mnie z dołu.

    No teraz to pewnie sporo mam widzów. Wyprostowałam się i uciekłam do domu. Płakałam spazmatycznie. Co za poniżenie. Zostałam okrutnie zeszmacona. Nie wiem czy dam radę ponownie. Przyszła kolej na następne wyjście. Wzięłam małe radio i nastawiłam muzykę. Stanęłam w drzwiach balkonu. Jak na złość ruch chyba był większy. Stojąc w drzwiach i tak byłam widoczna. Ludzie odruchowo szukali skąd muzyka i tym samym spoglądali na mnie. Starałam się nie patrzeć na nich.  Postawiłam radio na stoliku i podeszłam powoli drżąca do barierki. Uniosłam ramiona w gorę splatając dłonie za głową. Zaczęłam biodrami uderzać barierkę, mocno. Cewnik i kutas podskakiwał. Dodam, że Pani kategorycznie nakazała, abym napletek miała obciągnięty dobrze. Co chwila sięgałam do kutasa za barierkę i ściągałam napletek! Strach, wstyd, poczucie poniżenia paraliżowało mnie. Znowu spacer wzdłuż balkonu. Następnie wypinanie dupy z kutasem. Teraz byłam ostrożna. W porę reagowałam wsadzając kutasa głębiej. Teraz wsadzam go na sucho, to tak nie wyskakuje. W każdym wyjściu musiałam raz wejść wysoko na krzesło, unieść ramiona w górę splatając dłonie na karku, abym cała była widoczna dobrze. Pani kazała stać tak po trzy minuty bokami, przodem i tyłem. Nic, absolutnie nic mnie wtedy nie zasłania! Mam w domu, w łazience kilka wielkich zestawów do lewatyw. Jeden, czarny wlewnik zawiesiłam pośrodku balkonu, wysoko nad barierką, w miejsce kwiatu. Mogę go podnosić i opuszczać leżąc na dole. W czasie każdego pokazu muszę stanąć wysoko na krześle i zdjąć przyrząd i wymyć go. Potem znowu stać na widoku, zawieszając go i wycierając do sucha. To ściąga bardzo gapiów. Do wieczornej lewatywy wychodziłam wiele razy. Te wyjścia i pokazy określane są w seksie „wystawkami”. Do dziś robię te wystawki. Być może ktoś z czytających widział. Z biegiem czasu Pani urozmaiciła „wystawki” dodając to i owo. Mimo, że minął już jakiś czas nadal boje się okropnie i czuję poniżenie. Po każdym powrocie do domu padam na podłogę i płaczę. Nienawidzę zegara! Moje myśli są opanowane całkowicie przez seks i te wyjścia. Gdy wracam do domu to patrzę na pusty balkon, którego wnętrze, absolutnie NIC NIE ZASŁANIA! I widzę już siebie tam! Od pewnego czasu sąsiadka obok uśmiecha się do mnie dziwnie a dwóch sąsiadów puszcza oko. Ale są i tacy, co odwracają wzrok i mruczą na mój widok. Dobrze, że na klatce jest tylko dziesięć mieszkań.

    4. CEWNIKI PANI MAGISTER I CHŁOPCY

    Rano pojechałam pod wskazany adres. Trochę szukałam, ale znalazłam. Wchodzi się po schodkach w dół do suteryny. Długie pomieszczenie zastawione gablotami i półkami ze sprzętem rutynowym i specjalistycznym. Uwagę moją przyciągnął kąt z sprzętem pseudomedycznym. Na ten widok zaczęłam lekko dygotać. Stałam i gapiłam się zesztywniała.

    – Może w czymś pomóc? – Doleciał mnie niski głos z tyłu.

    Powoli odwróciłam się. Zobaczyłam blondynę w średnim wieku. Silnie zbudowana jak na kobietę. Wielkie cycki rozpierały jej bluzkę. Obok stała mała czarnulka, ładna, zgrabna. Jakaś chyba zapłakana. Piszczała cicho. Poruszała się powoli i okrakiem wypinając pupę. Ciągle poprawiała piersi. Popatrzyłam na blondynę. Transka albo shemelka pomyślałam. Na pewno nie kobieta w 100%.

    – Ja, ja, no tego. Ja od Pani Marty po cewniki Drathona. – Szepnęłam suchymi ustami.

    – A tak, dzwoniła do mnie, że się zjawisz. Dobrze chodź ze mną, suko. – Uśmiechnęła się jakoś dziwnie.

    – Dorotko, wywieś tabliczkę, „Przerwa do…”. Potem przyjdź. Będziesz mi potrzebna w przymierzalni. Musimy dobrać suce cewniki. – Zwróciła się do czarnulki.

    – Tak pani, już lecę. – Odezwała się Dorotka.

    Weszłam za Panią do jasno oświetlonego pomieszczenia z tyłu sklepu. Główne miejsce zajmuje fotel z pasami i leżanka.

    – Rozbieraj się, suko. I masz mówić do mnie „Pani Magister” suko. – Oznajmiła.

    – Tak Pani Magister. – Odpisnęłam już całkiem załamana. Nie byłam przygotowana do tego, że muszę się rozebrać itd. Myślałam, że wezmę paczkę i wyjdę. Powoli ściągałam ubranie. Przyszła Dorotka.

    – Możesz się rozebrać Dorotko. – Odezwała się do niej Pani Magister.

    Dorotka stojąc przy mnie szybko się rozebrała. Praktycznie to miała na sobie tylko sukienkę. Pod spodem była goła. Ujrzałam jakieś dziwne przyrządy sterczące na jej cyckach. Z dupy i pochwy wystawały metalowe pokrętła. Te części ciała miała bardzo obrzmiałe i sine. Patrząc na nią przestałam się rozbierać.

    – Co się gapisz suko, rozbieraj się szybko. Możesz zostać w staniku, pasie i pończochach. Potrzebna mi jest twoja dupa i cewka. – Ponagliła mnie Pani Magister.

    – Robiłaś sobie lewatywę rano. – Cicho spytała Dorotka.

    – Tak, robiłam. – Odszepnęłam.

    – To dobrze. Bo inaczej zasrałabyś fotel w trakcie przymiarki cewników. Pani by się zdenerwowała. – Odszeptała.

    – Czemu miałabym się wypróżnić przy cewnikowaniu? – Zapytałam zdziwiona.

    – O, nie znasz tego. To są metalowe cewniki Drahtona, wykonane na zamówienie. Używa się ich w seksie sado. Okropnie boli i z bólu ludzie wypróżniają się bezwiednie. Puszczają zwieracze. – Wyjaśniła.

    No teraz to już byłam ugotowana ze strachu.

    – Przywiąż sukę do fotela. Tylko uda bardzo szeroko. I dobrze zamocuj. Nie chce, aby się powtórzyła sytuacja jak niedawno, kiedy jedna zwarła z bólu uda tak mocno, że trzeba było ją uśpić na moment.

    – Czy suka robiła lewatywy. – Powiedziała Pani Magister do Dorotki.

    – Tak, Pani, jest po lewatywach. – Mówiła Dorotka przywiązując mnie pasami do fotela.

    Moje uda rozwarła tak szeroko, że wrzasnęłam. Potem przystawiła w pobliżu biały stół przykryty serwetą. Podeszła do Pani. Pani zaczęła kręcić pokrętłami przyrządów.

    Biedna Dorotka wyła jak obdzierana ze skóry. Jej cyce i sutki wylazły daleko, sine. Pizda i odbyt pojawił się na wierzchu jak wyrywane od wewnątrz. I zobaczyłam, aż nie do wiary, jak biodra dziewczyny poszerzyły się wyraźnie! Jej kości miednicy rozsunęły się jak przy porodzie. Sztuczny poród na stojąco! To musi boleć. Dorotka ledwo dowlokła się do leżanki i ułożyła na plecach w szerokim rozwarciu ud. Darła się jakiś czas. Potem coraz słabiej a na koniec tylko jęczała.

    – Poszerzam jej dupę i powiększam otwory. – Wyjaśniła Pani Magister odrzucając serwetę na stole.

    To co ujrzałam nie napełniło mnie radością bynajmniej. Ujrzałam tam dwa zestawy długich i grubych cewników. Te miękkie a w zasadzie półsztywne były wykonane z jakiegoś innego materiału niż te kupowane w sklepach z wyposażeniem medycznym. Dodatkowo na odcinku co się wsadza w kutasa mają jakby  cienkie kolce, pochylone w stronę końca co wystaje na zewnątrz. No i były długie. Potem zmierzyłam mają 85 cm długości. Obok był zestaw błyszczących zakrzywionych rurek. Cewniki metalowe. Te też długie, 55 cm. Na wprowadzanym odcinku mają szereg malutkich dziurek. Z zewnętrznego końca, z rurki wisi sztywna linka z małym kółkiem. Zaczęłam płakać.

    – O tak, tak rycz już suko. Zaraz nam zaśpiewasz ładnie. Popatrz. Widziałaś takie coś? – Zaniosła się sadystycznie Pani Magister.

    – Nie, Pani, suka jeszcze nigdy nie widziała tego. – Zająkałam.

    – No to popatrz. Oto miękki cewnik podobny do Foley’a. Wprowadza się go w kutasa w miarę łatwo, ale przy wyjmowaniu dzięki tym włoskom stawia opór. To daje niezły ból. Można go używać na wiele sposobów. Ten metalowy zakrzywiony, podobny do Drathona, ma takie otworki na początku. Patrz teraz. – Mówiąc to pokręciła linką za kółeczko.

    Powoli z otworków wysunęły się plastykowe wyrostki, rosły w oczach.

    – No i jak. Podoba ci się. Cewnikowanie takim cewnikiem niewielu wytrzymuje. To ci zaręczam. – Mówiła i obserwowała mnie.

    – No ale dosyć gadania. Bierzemy się do roboty. Co ty tu masz? Co to ma być? To jest chyba parodia nie kutas. – Mówiła siedząc pomiędzy moimi udami i macając mojego kutasa.

    – No mały to on jest, ale dziurę ma sporą. Widać, że nie jesteś początkująca suką.         -Teraz pomiary. – Powiedziała biorąc jakieś szczypce o wydłużonej, rurkowatej końcówce.

    – Boli, boli, boli, boliiiii. Ojez…booliii, jak booolii …… ojezzzzz….bardzooooo booollllliiiii!!! – Wyłam, gdy Pani Magister wpychała mi przyrząd w kutasa a następnie stopniowo ściskała rączki jego.

    – Śpiewaj, śpiewaj suko. Tak, tak. No jeszcze, jeszcze. – Mówiła sadystycznie rozrywając mi kutasa.

    – Oooo mamuuuuśkuuuuu. Mammmmuśkiuuuu jak boooliiii! – Wyłam.

    Gdyby nie pasy to bym uciekła z fotela.

    – No już dobrze. Niezła jesteś w kutasie. Chyba mam takie rozmiary. Te są za małe dla ciebie.– Powiedziała Pani Magister odkładając przyrząd na stolik i wstając.

    Zamknęła etui cewników i zabrała je wychodząc do sklepu. Jęczałam głośno. Patrzyłam na przyrząd leżący na stoliku. Takie szczypczyki, do których pod katem 90 stopni przymocowane były cztery długie listki. Jak był zamknięty to te listki tworzyły grubą rurkę. Jak ściskało się raczki to listki oddalały się od siebie rozrywając kutasa. Jednocześnie na podziałce pokazywały jakieś numery. Teraz przyrząd był otwarty, listki rozchylone ociekające i lekko zaróżowione. Różowy śluz barwił serwetkę na czerwono. Pani wróciła. Położyła dwa płaskie etui na stoliku i otworzyła je. W jednym były elastyczne cewniki a w drugim sztywne. Tylko tym razem o wiele grubsze niż poprzednie. Pani poszła do Dorotki, która już była cicha. Widocznie kości się rozeszły. Wkrótce dobiegło mnie znowu wycie Dorotki. To znak, że Pani pokręciła nastawą przyrządów. Biedna dziewczyna zawyła przeraźliwie. Spojrzałam, trzymała biodra wypięte do góry. Z dupy wisiał odbyt. Wyła. Nie mam pojęcia ile można rozszerzyć kości miednicy. Ale widocznie Pani wie, co robi. Teraz przyszła do mnie.

    – No suko, ciesz się, mam twoje rozmiary. – Powiedziała.

    – Tak, Pani Magister, suka się cieszy i dziękuję. – Odpowiedziałam na wszelki wypadek, aby nie prowokować większego sadyzmu.

    Po chwili cała się wyprężyłam, gdyby nie metalowe uchwyty trzymające moje uda to bym je zatrzasnęła razem. W narządach i pachwinach miałam tylko tępy ból. Pani wpychała bardzo gruby cewnik, miękki. Cała mokra od potu leżałam bezwładnie. Ze sztywnego kutasa zwisało z pół metra rury cewnika lub więcej. Pani siedząc między moimi udami, co chwila delikatnie poruszała cewnikiem w obie strony. Wtedy mój krzyk przechodził w kwik.

    – Cudownie suko śpiewasz. Musi ci być dobrze. – Powiedziała.

    – Tttttttaaa dobrzzeee. – Piszczałam sama nie wiedząc, co.

    Potem przyszła kolej ma metalowe cewniki. Dobrze, że byłam po lewatywach. Tylko pierdziałam na czysto. W kutasie miałam pożar. Raz wyłam, to znowu błagałam i tak w kółko bez sensu. Na koniec musiałam poćwiczyć sama na sobie zakładanie i wyciąganie cewników. Bo mam to robić w domu sama, na razie. Prosząc o zmiłowanie i obiecując wszystko, co możliwe prosiłam, żeby już nie. Ale Pani krzyczała na mnie i biła pejczem po jajach. Wreszcie dobieranie rozmiaru i nauka cewnikowania cewnikami Foleya i Drathona dobiegła końca. Musiałam założyć sobie miękki cewnik, bo odtąd musiałam nosić je stale, według nakazu Pani Marty. Dowiedziałam się jak mam dbać o nie. Że można je wygotowywać bez  obawy. Etui trzeba sterylizować osobno, Jest szczelne i po sterylizacji i zamknięciu wszystko jest sterylne. Dostałam duży słoik żelu oraz specjalny przyrząd do rozpychania cewki.

    – A tutaj Pani Marta kazała mi dać ci ten dzwonek. Masz go przyczepić do metalowego cewnika jak jesteś w domu lub na balkonie. Masz stale go nosić. – To mówiąc dała mi mały, ale głośny mosiężny dzwonek. Dzwonił ostro.

    Pani Magister powiedziała, że w domu, przed założeniem cewnika muszę wsadzić przyrząd w kutasa i zakleszczyć mocno. Wtedy kutas się rozciągnie i cewnik wejdzie łatwiej. Ale tylko w domu sama. W trakcie pokazów na kamerce nie wolno mi tego robić. O tym decyduje Pani Marta. W małej łazience wykąpałam się, zatkałam cewnik. Ubrałam sukienkę. Lekko okrakiem poszłam do domu niosąc cewniki w plastykowej torbie. Musiałam torbę trzymać tak, aby nie było widać dużego napisu i rysunków cewników. Ale mimo ostrożności, jak zwykle zagapiłam się w autobusie i odwróciłam torbę nie tak jak trzeba. Na dodatek koniec cewnika wypadł mi na zewnątrz, dyndając i odsłonił główkę kutasa spod sukienki. Było ciepło, a ja nie przygotowana na to, co się wydarzyło, miałam na sobie króciutką, rozkloszowaną spódniczkę według nakazu Pani Marty. Chłopak siedzący przede mną lekko trącił mnie w kolano i pokazał palcem na cewnik. Ależ zrobiłam się czerwona. Dobrze, że to były ostatnie siedzenia, a ja siedziałam w kącie przy oknie.

    – Jesteś transka czy  shemale? – Zapytał ze znawstwem tematu.

    – Ani to ani tanto. Jestem dwupłciowa, obojnak. – Szepnęłam.

    – O to ciekawe. Ładna jesteś. Chcesz pójdziemy, gdzieś no wiesz. Ile to kosztuje? – Dodał z obawą.

    – Lubisz takie stare? – Spytałam.

    – Nic nie kosztuje. Możemy pójść. Muszę odreagować. – Odparłam.

    Wysiedliśmy przy dawnym poligonie. Poszliśmy. Na miejscu rozebrał mnie. Chciałam na golaska ale on nie. Wolał mnie w pasie i pończochach, ale bez stanika. Jak on mnie pieścił, jak gryzł i całował cycki. Ssałam mu kutasa wprawnie aż stękał. Jakiego miał wspaniałego kutasa. Ruchał mnie na pieska, na boku, na wznak, na brzuszku. Na koniec wyruchał mnie w gardło. Zatkał mi nos, wbił kutasa do końca w szyję i trysnął. Przyjęłam wszystko jak lubię. Stałam z dyndającą, grubą rura cewnika a on leżał i odpoczywał zziajany. Minie nadal było mało!

    – Po, co to masz wsadzone? – Spytał.

    – Tak ma być Pani kazała. – Odpowiedziałam.

    – Jaka Pani? – Ciągnął pytanie.

    – Pani i już, czy to ważne. Chcesz jeszcze dupci? – Odpowiedziałam.

    – Na razie nie. – Odparł.

    – A zrobisz coś dla mnie, proszę? – Powiedziałam.

    – Tak wszystko. – Odparł.

    – Zbij mnie mocno w dupę kijem. – Powiedziałam.

    – Po, co ci to? Lubisz to? – Zapytał.

    – Tak bardzo. Tylko bij na prawdę mocno. – Powiedziałam.

    – Dobrze. – Rzekł wstając i idąc w krzaki szukać rózgi.

    Nachyliłam się podniecona czekającą kaźnią, mocno wypinając dupę do bicia. Czekałam. Wrócił machając grubą na palec rózgą. Słyszałam świst powietrza. Aż podskakiwałam.

    – Ładną masz dupę. Naprawdę chcesz abym pokiereszował ci ją? – Zapytał.

    – Tak, bardzo. Bij, tylko mocno! – Zapiszczałam.

    Ooo jejuuuu! – Wrzasnęłam, gdy nagły świst ciętego powietrza zamienił się w piekło na mojej dupie.

    – Za mocno? – Spytał wystraszony.

    – Nie. Cudownie. Wal. – Krzyczałam.

    – A ile razy? – Spytał.

    – Pięćdziesiąt! – Zapiszczałam.

    Po piętnastu już ledwo stałam. Po trzydziestu padłam na kolana z dupą w górze. Po czterdziestu już się nie darłam. Leżałam na brzuchu czując galaretę w miejscu dupy.

    – Pięćdziesiąt. – Powiedział zasapany.

    – Ale masz dupsko jak zbity kotlet schabowy. – Dodał.

    – Posikałam się i trysnęłam. Mówiłam leżąc na brzuchu zapłakana.

    Też tak i się czułam. Może przesadziłam. Cóż. Jestem tylko suczką.

    – Przepraszam, nie chciałem tak mocno. – Mówił głaszcząc mnie i całując zapłakaną buzie.

    – Nic się nie stało. To zniknie. – Zapiszczałam.

    Powoli jakoś odprowadził mnie do domu.

    – Tu mieszkasz? – spytał.

    – Tak. Tam. – Pokazałam palcem na pusty balkon.

    – A co tam wisi? – Zapytał pokazując na wlewnik do lewatywy.

    – To do lewatywy. Robię je sobie. – Odrzekłam.

    – Na balkonie. Przecież widać. – Zapytał zdziwiony.

    – Tak, widać. I nie tylko lewatywy robie na balkonie, na widoku. Tak nakazała Pani. – Szepnęłam cicho przyciskając torbę z cewnikami.

    – Co tam tak ściskasz? – Spytał dotykając torby.

    – To są cewniki sadystyczne Drathona. – Wyjaśniłam

    – Po co? – Dopytywał.

    – Przecież ci mówiłam i widziałeś jeden założony. – Odparłam i uniosłam spódniczkę pokazując mu podbrzusze, wygolonego kutasa i sterczący cewnik.

    Przechodzący w pobliżu chłopak popatrzył i zatrzymał się. Obróciłam się przodem do niego i odsłoniłam podbrzusze uwalniając cewnik.

    – Czemu tak robisz? Nie wstydzisz się? – Spytał chłopak.

    – Wstydzę. I to bardzo. Ale Pani powiedziała jak przypadkiem ktoś postronny zauważy moje intymności to mam natychmiast stanąć i odsłonić się lepiej. Mam tak stać aż powiesz, że już wystarczy. Oczywiście muszę tak postępować dla określonych osób. Nie zawsze. Ale dla młodych chłopaków obowiązkowo. Tak samo muszę dawać darmo dupy do ruchania jak chłopak poprosi. On mnie właśnie wyruchał. A ty chcesz? – Powiedziałam.

    – A dasz dupy. Ale nie mam kondona. I musielibyśmy gdzieś pójść, a ja nie mam za dużo czasu. – Mówił.

    – Możesz bez kondona. On spuścił się mi w gardło. A ty wyruchać możesz mnie w piwnicy. O tej porze nie ma w bloku wielu mieszkańców. Są w pracy. – Wyjaśniłam.

    – Ok. – zgodził się.

    – A ja mogę też? – Odezwał się ten co już mnie ruchał.

    – Pewnie. Idziemy. – Otworzyłam drzwi wejściowe i do piwnicy. Poszliśmy na koniec korytarza. Tam się rozebrałam. Wyciągnęłam im kutasy i zaczęłam ssanie. Młode kutasy szybko stanęły gotowe. Opierając się nisko o listwy najbliższych drzwi wystawiłam dupę do ruchania. Ale oni ustawili mnie inaczej. Jeden ruchał w gardło a drugi w dupę. Potem się zamieniali. Długo mnie ruchali. Obaj spuścili się mi w gardło.

    – Dobra jesteś. – Powiedzieli.

    – Dziękuję.- Odparłam skromnie.

    – Możemy, kiedyś jeszcze? – Zapytali.

    – Owszem zawsze. Wiecie gdzie mieszkam. Który balkon. Jak zobaczycie to zawołajcie lub zadzwońcie domofonem pod numer….. – Odpowiedziałam. I dałam im telefon.

    Oni poszli a ja pobiegłam do domu. Dupa paliła żywym ogniem. Rozebrałam się szybko do golasa i wypięłam dupę do lustra. Byłam szczęśliwa! Już dawno nikt mnie tak dupy nie ubarwił. Cała w sino bordowych, nabrzmiałych pręgach. Nawet uda. Wlazłam do chłodnej wody a potem wysmarowałam dupę maścią. Musiałam się spieszyć. Nadchodził czas wyjścia na balkon a tu jeszcze trzeba zmienić cewnik na metal. Wylać siku z pęcherza do zbiornika w lodowce i ubrać czarną bieliznę. Bojąc się, abym zdążyła na czas przygotowałam wszystko na balkonie przy barierce zamiast w domu. Bardzo bałam się bo zaczynałam podejrzewać, że Pani Marta mieszka w pobliżu i może mnie kontrolować. Popędziłam do łazienki.

    5. BALKON, CEWNKI DRATHONA, PANI MARTA

    Wylazłam z wanny. Szybko wytarłam ciało. Pobiegłam na balkon. Nałożyłam czyste rękawiczki lateksowe. Rozłożyłam na stole oba etui z cewnikami. Nalałam do naczynia spirytus do odkażania i włożyłam tam szczypczyki do rozciągania kutasa. Stanęłam przodem do barierki i wysunęłam narządy na zewnątrz. Krzycząc i piszcząc powoli wyciągałam elastyczny cewnik z kutasa. Ból był wielki bo włoski stawiały duży opór, zaginając się w cewce. Moje jęki i krzyki zwróciły uwagę przechodzących. Mokra z bólu i krzyku położyłam cewnik na dodatkowej, sterylnej podstawce. Do cewki wstrzyknęłam wodę utlenioną i obmyłam nią kutasa. Piszczałam, bo szczypało. Palcami jednej ręki rozchyliłam pyszczek kutasa a druga ręka powoli wepchałam podłużną końcówkę szczypczyków. Musiałam odpowiednio naciągnąć kutasa, aby pokonać naturalną krzywiznę cewki przy wejściu do pęcherza. Poczułam mocne szczypanie, gdy końcówka przyrządu weszła do pęcherza. Jęcząc i sapiąc zaczęłam rozciąganie kutasa. Stopniowo kutas rozwierał się. Stawał się coraz grubszy. Krzycząc i płacząc z bólu zablokowałam szczypczyki na numerze 5 jak miałam nakazane. Załzawionym wzrokiem, bezradnie patrzyłam na dół na gapiów. Łeb kutasa był sinawy i ział ogromną dziurą. Po pięciu minutach wyciągnęłam szczypczyki. Kutas był sztywny a łeb sinawy z wielką dziurą. Wzdłuż kutasa pod spodem wyraźnie było widać grubą rurę cewki. Teraz trzymając kutasa jedną dłonią drugą pchałam metalowy cewnik. Jest on zakrzywiony w pewnej odległości od początku. Kutas zrobił się krzywy do momentu aż pokonałam ugięcie cewki. Potem poszło szybciej. Wprowadziłam cewnik do znaku określającego moją długość wprowadzenia. Kutas był sztywny bardzo. Nie myślcie, że tak łatwo to wszystko poszło jak piszę. O nie. Potężny ból. Cudowny ból rozrywanego prawie kutasa wypełnił moje podbrzusze. Nie zważałam już na nic tylko darłam się dziko. Jak pisałam cewnik metalowy Drathona na długość 55 cm a więc spora jego cześć wystawała z kutasa. Ponieważ kutas mam wtedy zawsze nabrzmiały i  sztywny a łeb wielki, sinawy i błyszczący, więc napletek był całkowicie obciągnięty do tyłu samoistnie. Pokręciłam za kółko wiszące na sztywnej lince. Natychmiast krzyknęłam czując szpilki wewnątrz kutasa. Choć nie są to ostre metalowe, ale z pół sztywnego plastyku, to jednak doznania są niesamowite. Teraz cewnik nie wypadnie. Zawiesiłam dzwoneczek. Ostry dźwięk rozległ się przy pierwszym ruchu ciała. Całość sterczała prawie poziomo. Na jaja założyłam koszyczek i mocno zapięłam paski. Jajka ustawiły się natychmiast poziomo i daleko od siebie. Błyszczały i szybko pojawiły się żyłki. Dokładnie i mocno obiłam jajka dłonią, co dało dodatkowy ostry ból. Teraz miałam sino bordowe sztywne jaja. Jeszcze tylko staniczek , pas i pończochy. Wzmocniłam makijaż i zapięłam klipsy na uszy. Wypinając wielką dupę wsadziłam końskiego, sztucznego kutasa. Dochodziła godzina 13, a więc pora na spacer 15 – sto minutowy. Już miałam odejść od barierki balkonu, gdy zadzwoniła komórka. „Pani Marta” wyświetlił się napis.

    – Tak, Pani, suka słucha pilnie. – Powiedziałam głośno klękając na kolana.

    – Klęczysz suko? – Doleciało ostro.

    – Tak, Pani, suka na kolanach. – Pisnęłam wystraszona jak zawsze.

    – Dobrze. Widzę. – Krzyknęła.

    Byłam tak przerażona, że w pierwszej chwili nie skojarzyłam tego co powiedziała, „WIDZĘ”.

    – Tak, słyszę dzwonek. Wstawaj, suko, i do barierki. Prosto. Nie rozłączaj się. – Rozkazała.

    – Tak, Pani, suka grzecznie już stoi. – Pisnęłam.

    Dzwoniąc głośno stanęłam przy barierce. Z mety kilka osób spojrzało do góry. Stałam jak sparaliżowana. Telefon miałam przyciśnięty do ucha. Sztywny kutas z długą, błyszcząca rurą sterczał na zewnątrz spomiędzy prętów. Dzwonek lekko dzwonił w rytm jego drgań.

    – Co tak stoisz suko. Ruchaj, ruchaj. – Krzyknęłam Pani.

    Zaczęłam wykonywać ruchy biodrami. Natychmiast ożył dzwonek. Ależ byłam odrętwiała z przerażenia. Miałam wrażenie, że ten dzwonek słychać w całym osiedlu.

    – Masz walić brzuchem w pręty suko, mocno i szybko. – Krzyczała Pani.

    Zwiększyłam natychmiast sile i szybkość ruchów frykcyjnych. Kutas z rurą latał szarpiąc dzwonkiem i chlapiąc sikami. Teraz to nawet ci, co nie byli spostrzegawczy patrzyli na mnie. Kilka osób zatrzymało się. Byłam załamana. Taki wstyd i hańba. Scena trwała z dziesięć minut lub dłużej.

    – Dobra, suko, wystarczy. Odwracaj się i rozwieraj dupsko. – Poleciła Pani Marta.

    Odwróciłam się i przycisnęłam rozwartą dupę do prętów. Koński kutas sterczał z dupy na zewnątrz.

    – Ładnie wyglądasz suko. Teraz wystaw rękę i ruchaj się tym kutasem. – Rozkazała.

    Wyłam zrezygnowana. Wy

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa

    OSTRY SEX BDSM

  • Moj pierwszy raz (Radek)

    Było to wiele lat temu. Kupiłem kolejnego Nowego Mena w pobliskim mieście i postanowiłem po drodze zatrzymać się na leśnym parkingu by go przekartkować. W lesie był parking. Wyjąłem gazetę i oglądałem piękne nagie męskie ciała. Miałem wtedy 20 lat. Mój Peugeot miał niezwykle wygodne siedzenia. Delektowałem się widokami na stronach i podnieceniem, które przejęło nade mną kontrolę. Kilka nieuważnych ruchów i strumień spermy ubrudził podsufitkę. Kolejne wytryski zostawiały ślady na szybie przedniej i podszybiu. Postanowiłem coś z tym zrobić. Mycie auta po kolejnym zakupie męskiej gazetki był wyczerpujący. Ile to trzeba było zużyć czasu, energii, środków chemicznych by, zatrzeć te ślady…. .

    Postanowiłem kupić nowy numer telefonu komórkowego i znaleźć sobie kolegę na częstsze spotkania. Nowy numer, żeby podmienić kartę jak potrzeba. Dual SIM chyba wtedy nie było.

    Karta z numerem kosztowała 200zł. Z Ery. Brak opłaty aktywacyjnej. Inni naliczali 50zł albo 200. Na końcu gazetki były ogłoszenia. Wybrałem jedno z najbliższej okolicy. Zadzwoniłem i umówiłem się. Chłopak był przebiegły. Podał inną odległą miejscowość i umówił się ze mną na przystanku PKS. Po wielu miesiącach okazało się, że mieszkał gdzie indziej. Taki strach w Polsce panuje. Strach się przyznać gdzie mieszkasz. Jaki masz numer telefonu.

    Pojechałem z nim na totalne odludzie. Pusty ugór w promieniu 5 km. Stanęliśmy autem i nie mogłem się doczekać, żeby popatrzeć na niego. Gdy wsiadał w umówionym miejscu, wiedziałem, że to on. Nikt nie wiedział, oprócz nas, jakie auto podjedzie, do którego można wejść bez pytania: dokąd jedziemy?

    Patrzyłem na fajnego, nie rzucającego się w oczy geja. Tak się określił gdy rozmawialiśmy. Jak zwykły chłopak w moim wielu. Ogolony, ładnie ostrzyżony. Modnie ubrany. Ładny a dla mnie seksowny. Rozporek mocno nie odstaje, ale fiuta pewnie ma. Równo zbudowany. Waga tak 70 kg. Raczej chudy.

    Patrzymy na siebie i pytam, czy mogę go dotknąć w kroczu. Zgadza się. Przykładam dłoń i czuję fiuta jak kamień.

    On bez pytania rewanżuje sobie mój dotyk. Zbliżam usta do jego twarzy i widzę, że zamyka oczy. Gdy dziewczyna tak robi, znaczy, że można iść na całość. Trzymam go za kark a on mnie. Całujemy się namiętnie. Z wyuzdaniem. Nie znajduję określenia na to co robimy z naszymi twarzami podczas całowania. Jest to tak intensywne i wyuzdane. Cudowne.

    Nasze pozostałe dłonie torują drogę do penisów. Odpinają paski, guziki. Ściągają spodnie, bieliznę.

    Chwytają stojącego kutasa kolegi i masturbują go delikatnie.

    Doświadczałem pierwszy raz w życiu takiego bliskiego spotkania z mężczyzną. Cóż to za cudowne uczucie móc porównać sztywność mojego i obcego penisa.

    Cóż to za zaskoczenie, że ten facet całuje lepiej, niż każda wcześniejsza dziewczyna.

    Poza tym, wie lepiej jak obchodzić się z moim penisem, by nie narażać go na ból, a jedynie na przyjemne doznania.

    Spędziliśmy tak dłuższą chwilę. Kilka, kilkanaście minut. Było w nim coś wspaniałego. Wiedział jak dotykać mnie by nie urazić, a dać rozkosz.

    Czy mogę zrobić ci loda z połykiem? Zapytałem odrywając się od jego ust. Pokiwał głową. Niezwłocznie wbiłem sobie całego w usta i okazało się, że to spora sztuka. Nigdy nie miałem Fiuta w ustach. Ten był pierwszy. I był nie mały. 17,5 cm na polaka to sporo. Ja mam powiedzmy 14 cm. Może z 5 mm brakuje, ale to jak w skarbowym zaokrąglamy w górę.

    Nadal siedzieliśmy w samochodzie. Ja jako kierowca. Skręcony jak korkociąg ssałem fiuta. Jak mnie to podniecało. Myśl, że to może pierwszy a może i ostatni raz, kiedy mogę dotknąć męskiego kutasa podniecała. Podniecał fakt, że zaraz spróbuję męskiego nasienia innego mężczyzny.

    Kilka razy dotknąłem językiem swojego. Ale jak smakuje obce? Nie było mi wiadome.

    Nie czekałem długo. Minuta i w moje usta płynęły pulsy spermy. Próbowałem je pomieścić w ustach, lecz nie umiałem. Łyknąłem więc kilka pierwszych ładunków. Potem kilka kolejnych. I te resztki w końcu zostały.

    Mieszałem językiem w ustach i stwierdziłem, że to dość fajne połączenie ryby, chipsów, śmietany i sera.

    On też chciał zrobić to co ja. Zrobić mi loda z połykiem. Ja byłem przygotowany na to. Co dzień jadłem pół ananasa świeżego na śniadanie. Do obiadu z puszki kilka kawałków a na kolację zawsze biały ser.

    Gdy wziął mi w usta, sama myśl, że to facet, przystojny, z dużym fiutem mi ssie, powodowała, że wylał bym całą spermę w sekundę.

    Powstrzymywałem się. Z wielkim oporem krzycząc chyba Karol wolniej, Karol delikatniej.

    Karol był obłędny. Jak on podniecał samym tylko pojawieniem się. A ten język.

    Nie trwało długo, gdy w usta Karola wytryskiwałem gejzer spermy. Dusił się ale nie wypuszczał mnie z ust. A gdy poczuł, że skończyłem, otworzył drzwi i wypluł wszystko.

    Z jednej strony, fajnie, że ją przyjął. Z drugiej strony, też deklarował połknięcie.

    Widać dieta nie poprawiła smaku mojego nasienia.

    Ssanie Karola nie dawało mi 100% satysfakcji. Wówczas nie wiedziałem, że chce się ożenić i mieć dzieci. Ruchać jedną kobietę do końca życia.

    Poznawałem kolejnych kolegów z gazet. Niektórzy odpadli ze względu na posiadane tatuaże, które są obrzydliwe i płaskie. Nie da się ich zrozumieć, albo udostępniać do oglądania. To po co je robić na ciele. Nie lepiej na dysku w kompie? Zawsze można je zmienić.

    Inni odpadali, bo nie spełniali moich oczekiwań. Na przykład współżycia w trójkącie. Albo szerszym gronie. Postanowiłem się nie ograniczać.

    Z koralem spotykałem się wiele lat. I nadal czasem (rzadko) się spotykamy. On ma żonę, dzieci. Takie wybrał życie. A gdy ma potrzebę, przyjedzie do mnie. Ja robię loda jemu. On robi loda mnie. I czasem połyka. Przytulę go. W zamian opowie mi, jak dyma żonę, kochanki, koleżanki. A ja jak dymam kochanków. Czasem, albo raczej zawsze pozwolę mu seks z moim kolegą, kochankiem.. . I Zwykle takie spotkanie tworzy trójkąt męski, albo nas z kobietą, bo ja kobiet nie wykluczam. Z męskimi akcentami. I męską poranną rzeczywistością, która daje nam wszystkim wspaniałą siłę.

    Jaki z tego morał?

    Myślałem, że jestem zboczony. Ale inni w tym świecie są jeszcze bardziej zboczeni. Więc, czy należy zwracać na to uwagi, jeśli ona nas nie dotyczy?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alanlate

    Skomentuj proszę. Będzie mi bardzo miło.

    Jeśli komentarze będą obfite, pojawi się więcej opowiadań kolegów o ich “pierwszym razie” , Bo jeśli nie, to po co pisać?….

  • Jak sie mieszka w Warszawie

    Pochodzę z małej miejscowości na południu Polski i od początku liceum marzyłem o tym, aby wyjechać do większego miasta. Los tak chciał, że udało mi się dostać na studia do Warszawy.

     

    Musiałem wziąć udział w tak zwanym castingu na lokatora i ostatecznie zamieszkałem z Konradem – studentem 4 roku oraz Baśką – studentką 2 roku. Konrada częściej w mieszkaniu nie było, niż był, bo w większości mieszkał u swojej dziewczyny na drugim końcu miasta. Baśka z kolei często była w domu i prawie codziennie miała gości. Mój pokój był sąsiadującym pokojem z Baśką, dlatego wszystko słyszałem, co u Baśki się dzieje. Już pierwszego dnia byłem w szoku, bo do Baśki przyszedł jakiś facet, zamknęli się w pokoju i zaczęli się pieprzyć. Okazało się, że Baśka uwielbia  seks i uważa, że w swoim pokoju wszystko może. Nie zwracała uwagi na ciszę, nie przejmowała się tym, że wszystko słyszę i nieczęsto była bardzo głośna. Na szczęście Jej akcje w większości trwały szybko i tak szybko jak faceci wchodził do mieszkania, tak szybko wychodzili. Nie wiem skąd Baśka tych facetów brała, ale byli przystojni, dlatego często jak wchodzili byłem w kuchni i obserwowałem, kto wchodzi. Dzięki temu mogłem sobie później wyobrażać jak konkretny koleś Ją posuwa, a później widziałem jak wychodzi z pokoju usatysfakcjonowany.

    Przez pierwsze trzy miesiące przewinęło się przez nasze mieszkanie, co najmniej kilkunastu różnych mężczyzn, bo Baśka spotykała się prawie codziennie. Zauważyłem jednak, że zawsze w piątek wieczorem przychodził ten sam koleś – ok. 25-letni, wysoki i wspaniale zbudowany blondyn. Nigdy się do mnie nie odezwał, ale jak siedziałem w kuchni i obserwowałem jak wychodzi po akcji z pokoju Baśki to zawsze puszczał mi oko. Zbliżał się piątek i godzina 20:00, o której zazwyczaj przychodził, a ja krzątałem się w kuchni. Wszedł do mieszkania nie dzwoniąc i nie pukając, bo tak miał w zwyczaju i udał się bezpośrednio do pokoju Baśki. Po chwili wyszedł i zajrzał do kuchni pytając:

    – A Twoja współlokatorka kurwa gdzie się schowała? Bawi się dzisiaj ze mną mała suka w chowanego?

    Byłem w szoku po tym, co usłyszałem i nie wiedziałem jak zareagować:

    – Jeszcze Baśki po powrocie z zajęć nie widziałem, pewnie zaraz przyjdzie, więc może Pan usiąść i poczekać – odpowiedziałem niepewnie.

    Koleś spojrzał na mnie i się uśmiechał, po czym usłyszałem sygnał telefonu – to był sms, który po chwili przeczytał. Baśka napisała Mu, że dziś odwołuje spotkanie, bo coś Jej wypadło.

    Po minie widziałem, że koleś jest wściekły. Zdjął jednak swoją puchową kurtkę i powiedział:

    – Kurwa, nie wyjdę stąd, jeśli nie wyrucham, więc na kolana i ssij mi pałę. I to szybko. Pokazał palcem w dół na rozporek i zaczął go otwierać. Popatrzyłem na Niego błagalnie, bo wyobrażałem sobie, co mnie czeka, gdy słyszałem ich odgłosy każdego piątku z pokoju Baśki, ale jednocześnie spełniały się moje marzenia.

    – Zacząłem ssać. Nie miałem w tym dużej wprawy, bo robiłem w życiu może 3 laski, ale codziennie oglądałem porno i miałem swoje ulubione metody, które postanowiłem sprawdzić w rzeczywistości. Koleś stękał jak nigdy – widocznie Baśka takiej laski Mu nie robiła – pomyślałem.  W tej samej chwili odepchnął moją głowę i uderzył mnie silną ręką z otwartej dłoni w prawy policzek, po czym uderzył drugą stroną dłoni w drugi. Pokazał mi głową, abym się podniósł i rozkazał:

    – Pokaż swoją pizdę, suko! Szybko, bo już jestem gotowy. Położył mnie brzuchem na stole w kuchni i zdjął moje dresowe spodnie. Przez chwilę spluwał mi w rowa i masował, wkładając palce. Bolało mnie bardzo, ale zacisnąłem zęby. Koleś znowu wydał rozkaz:

    – Wypnij się bardziej! Uderzył moje pośladki z otwartej dłoni kilka razy i zaczął wchodzić do środka. Było Mu ciężko się wbić, ale jako rasowy ogier poradził sobie z tym, nie zwracając uwagi na moje reakcje. A bolało mnie bardzo, co pokazywałem w typowych reakcjach – stękania i jęczenia. Koleś miał wielką pałę i stała Mu jak drąg. Ruchał mnie rytmicznie, lekko pojękując. Gdy ból zaczął się zamieniać w przyjemność odpłynąłem – przypominając sobie jak rucha Baśkę, a ja siedzę w swoim pokoju i trzepię sobie pałę. Tak odpłynąłem, że odzyskałem świadomość dopiero jak zaczął wbijać kutasa mocniej w moją dziurę, stękając głośniej i wpychając na chama. Powtórzył to trzy razy i poczułem jak Jego gorąca sperma zalewa moją dziurę. Szybko wyjął chuja i powiedział:

    – Obróć się i wyczyść go, szybko! Posłusznie się obróciłem i wylizałem to, co zostało – co do kropli.

    Cała akcja trwała 20 minut, po czym koleś szybko założył spodnie, uśmiechnął się i na odchodne powiedział:

    – W sumie to ta twoja Baśka już mi się znudziła – po czym puścił do mnie oczko jak zawsze i wyszedł. Tak oto w  grudniowy piątek straciłem swoje dziewictwo,

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tom Fucker