Blog

  • Deprawacja Opiekunki 4

    Ostatniej nocy zakończyłam uwodzenie i dominację mojej osiemnastoletniej opiekunki. Następnego dnia, w sobotę, miałam nadzieję zacząć spełniać jej skryte fantazje. Więc po tym, jak mój były mąż (im mniej o nim mówię, tym lepiej) przyszedł na widzenie z Maciusiem na kilka godzin, z korzystałam z wolnej chwili i skontaktowałam się z Julianną. Było tuż po południu..

    DrMag87: – Jak się ma moja Julianna w to piękne popołudnie?

    Juli78rt: – Bardzo dobrze, Pani.

    DrMag87: – Cieszę się. Nie żałujesz wydarzeń z ostatniej nocy?

    Juli78rt: – Nie!

    DrMag87: – Gotowa na kontynuację szkolenia?

    Juli78rt: – Tak, Pani.

    DrMag87: – Chciałabym abyś przyszła do mnie do domu.

    Julianna78ph: – Oczywiście.

    DrMag87: – Myślałam o tej Kasii z twojego opowiadania, sprawdzimy co u niej, ale zanim wyruszymy, rozpoczniemy twoją małą transformację.

    Juli78rt: – Transformację?

    DrMag87: – Zgadza się. Wprowadzimy kilka zmian w twój wygląd. Sprawimy, że Kasiunia nie będzie się mogła tobie oprzeć.

    Juli78rt: – Ale co jeśli ona nie lubi dziewczyn?

    DrMag87: – W takim razie przekonajmy się.

    Juli78rt: – OK.

    DrMag87: – Czekam na ciebie!

    Juli78rt: – Tak, Pani.

    Przybyła ubrana w dokładnie taki sam ubiór jak wczoraj. Uroczo seksowna kraciasta, ale skandalicznie krótka szkolna spódniczka, biała bluzeczka, która eksponowała jej jędrnie sterczący mały biust, ciemne pończochy do ud w kolorze mokki i niestety sportowe tenisówki. Poprowadziłam ją na górę do mojej sypialni, po czym zsunęłam moją czarną skórzaną spódniczkę, ukazując jedwabne majtki o tym samym kolorze. Komponowały się idealnie z moimi ciemnymi rajstopami.

    – Usiądź bliżej mnie kochana, tutaj pod biurkiem. Chcę żebyś sprawiła mi przyjemność, a ja przejrzę na Internecie twoją koleżankę.

    – Tak, Pani – odparła. Szybko wczołgała się na omówione miejsce i od razu zabrała się do pracy swoim chętnym, małym języczkiem, podczas gdy ja zaczęłam wystukiwać w klawisze.

    – Jakie Kasia ma nazwisko? – Spojrzała na mnie spomiędzy moich nóg, jej uroczą buzię zdobiły podmokłe wargi.

    – Perkowska –  odpowiedziała. Potem wróciła do zadowalania mojej już wilgotnej cipki.

    – Kochanie, zwolnij troszkę. Doprowadzasz mnie do szału, a ja pragnę tylko poczuć stymulację. Nie chcę szczytować, poza tym muszę się z koncentrować. Wydaje mi się, że odpowiedziała:  Tak, pani, przepraszam bardzo,  ale słowa były przytłumione poprzez mój narząd rozrodczy który obecnie pokrywał jej dolną część ust. Moje internetowe szpiegowanie zaczęło przynosić rezultaty. Dowiedziałam się, że Kasia pochodziła z zamożnej rodziny, mieszkała w ogromnym, ekskluzywnym domu i była jedynaczką. Kilka zdjęć z Instagrama, wyjawiły rudowłosą dziewczynę o zielonych oczach. Niska, na moje oko, około 169 cm wzrostu, ale z jej zdjęć wynika, że ??jej piersi są dość duże.

    Następnie utworzyłam nowe konto na Facebooku pod fałszywym nazwiskiem i poprosiłam ją, aby zaakceptowała moje zaproszenie, pod pretekstem że jestem licealistką zbierającą informację na temat cheerliderek i jaką rolę pełnią w szkołach. Nic dziwnego, że przyjęła mnie pięć minut później. Stworzyłam dla niej kwestionariusz i wysłałam go dla niej, mając nadzieję, że odpowie.

    Tymczasem, zerknęłam na jej najnowsze wpisy i dowiedziałam się o niej trochę więcej. Jej narracja często była bardzo sarkastyczna, nienawidziła swojej matki, uwielbiała otrzymywać komplementy… naprawdę się nimi rozkoszowała… i potrafiła być całkiem złośliwa. Często zamieszczała komentarze, takie jak Pani Winnicka to kompletna suka” lub „Widziałyście, co miała Sara dzisiaj na sobie, wyglądała przez to jeszcze grubiej niż jest, jeśli to możliwe”.

    Ta opryskliwość nastolatki sprawiała że nie mogłam się doczekać próby jej uwiedzenia. Dowiedziałam się również, że pracowała na pół etatu w butiku u “Mileny” (najlepszym i najdroższym sklepie z odzieżą damską w mieście) i biorąc pod uwagę jej status, była teraz w pracy.

    Przez cały ten czas Julianna nieustannie pieściła mnie między moimi udami, delikatnie skubiąc języczkiem po moich wargach sromowych. Jęknęłam i powiedziałam: – Dobra dziewczynka, moja mała lesbijska niewolnica. A teraz proszę wsuń jeden palec we mnie, i nie ustawaj z lizaniem, chcę wkrótce szczytować. – Posłuchała, dodając wigoru do swoich poczynań, gdy ja po prostu odchyliłam się do tyłu i cieszyłam się jej zwiększonym animuszem. Kiedy byłam blisko, chwyciłam jej głowę i przyciągnęłam ją bliżej do mojego krocza, częściowo odcinając ją od tlenu. Moje ciało zadrżało gdy uderzył we mnie mały, ale intensywny orgazm.

    Kiedy nieco ochłonęłam spojrzałam w dół, głowa Julianny była wciąż wtulona między moje uda. Na monitorze, otrzymałam powiadomienie że kwestionariusz który wysłałam Kasii, został wypełniony. Najwidoczniej musiała mieć powolny dzień w pracy. Odchyliłam Julianne od siebie.

    – Zobaczmy, jak nasza mała cheerliderka odpowiedziała na moje pytania.

    Ta ankieta jest całkowicie poufna i zostanie zestawiona w tabeli w wypracowaniu nad którym pracuję “Wpływ cheerliderek na rozwój uczniów szkół średnich”.  (Mam taką małą prośbę o szczerą odpowiedzieć na pytania w kwestionariuszu, ponieważ Twoje odpowiedzi są integralną częścią rzetelności tego artykułu.)

    Imię: Katarzyna Perkowska

    Klasa: 4

    Wiek: 18

    Pozycja cheerleaderki: Kapitan

    Lata jako Cheerliderka: 4

    Czy jesteś zwolenniczką przeróżnych dręczeń wśród uczestniczek występują w zespołach cheerliderek?:

    Oczywiście, podobnie jak w drużynach sportowych, musisz zasłużyć na swoje miejsce w zespole. Mamy tak zwane szalone tygodnie, w których wykonujemy różnorodne zadania, takie jak całowanie się z jednym z najbrzydszych chłopców w naszej szkole, uczęszczanie na zajęciach gimnastycznych bez bielizny. Kto zdoła flirtować z nauczycielami najwięcej razy itd.  Now uczestniczki przeważnie mają najtrudniejszy test, ponieważ dajemy im spożyć alkohol podczas obściskiwania się, nie wiedząc że są filmowane.

    Jaka jest twoja ulubiona zaleta bycia cheerleaderką?:

    Jest sporo zalet, popularnośc w szkole, szacunek od rówieśniczek i niektórych nauczycieli, mogę mieć każdego przystojniaka jakiego zechce.

    Czy uważasz, że nauczyciele traktują cię w specjalny sposób, ponieważ jesteś cheerleaderką?:

    Jasne. Wystarczy że udam niewinną, dodając do tego piękny uśmiech i na ogół wychodzę z problemów czystą ręką. Nauczycielki są nieco trudniejsze do udobruchania, ale mimo wszystko generalnie dają nam taryfę ulgową jeżeli chodzi o sprawy akademickie.

    Jak dobierasz swój skład cheerliderek?:

    Dziewczyny muszą być w dobrej kondycji no i generalnie seksowne. Może to zabrzmieć zarozumiale, ale jeśli nie jesteś atrakcyjna, dobrze ułożona, prawdopodobnie nie powinieneś aspirować do zostania cheerliderką. Czasami przyjmujemy dziewczynę mało rozpoznawalną w szkole, jeżeli uznamy że możemy ją wyszkolić, ale zwykle nie jest to warte wysiłku, ponieważ nigdy tak naprawdę nie pasują do naszego kręgu towarzyskiego. Wiem, że to jest elitarne podejście, ale kiedy jesteś najlepszy, elitaryzm jest atutem.

    Niektóre szkoły odwołują programy cheerliderek z powodu wzrostu liczby nastoletnich ciąż; czy jest to problem dotyczący waszej drużyny?:

    Boże nie. Nie mówię, że nie uprawiamy seksu, ale przeważnie dziewczyny są ostrożne. Jako kapitan nalegam na to, podobnie jak nasi byli kapitanowie.

    Ostatnie pytanie, czy w twoim zespole jest jakaś aktywność lesbijska?:

    Ahh… tak. Podczas obozów sportowych, noclegach w internatach czasami dochodzi do niewinnych igraszek między dziewczynami. Biorąc pod uwagę niekompetencje ze strony chłopców, jedyną dawką dobrej rozrywki jest po przez dotyk innej dziewczyny.

    Dziękujemy za udział w ankiecie!!!

    – Cóż, Julianno, myślę, że czas iść na zakupy – powiedziałam, podciągając bieliznę i spodnie na miejsce.

    Pojechałyśmy z Julianną do centrum handlowego, aby kupić nowe ubrania dla młodej Julianny. Kątem oka dostrzegłam, że Julianna była zestresowana. Jej spojrzenie było lekko zaniepokojone, a dłonie delikatnie drżały. Przypuszczałam, że ten niegodziwy plan dotyczący cheerleaderki Kasi, który niedawno wymyśliłam, trochę ją przerażał.

    Gdy dotarłyśmy na miejsce, zauważyłam, że Julianna nieśmiało rozgląda się po sklepowych korytarzach, wciąż z widocznym napięciem na twarzy. Postanowiłam więc odwrócić jej uwagę od tego stresującego tematu i skupić się na czymś, co może ją uspokoić.

    Zbliżyłam się do niej i delikatnie położyłam rękę na jej ramieniu.

    – Julianno, wszystko będzie w porządku – powiedziałam uspokajająco. – Nie masz się czego obawiać. Dzisiaj jesteśmy tutaj, abyś mogła cieszyć się zakupami i znaleźć idealne ubrania dla siebie.

    Z uśmiechem na twarzy poprowadziłam ją w stronę eleganckiego butiku, który oferował pełen serwis pielęgnacyjny dla klientów. Wiedziałam, że ta chwila relaksu może przynieść jej ulgę i odwrócić uwagę od napięcia.

    Kiedy przekroczyłyśmy próg butiku, panujący tam spokój i przyjemna atmosfera otuliły nas. Uśmiechnęłam się do Julianny i powiedziałam:

    – Jestem pewna, że tutaj poczujesz się lepiej. Mamy teraz cały czas dla siebie, żebyś mogła odprężyć się i zatroszczyć o siebie.

    Podejrzewając, że Julianna może być nieco niezdecydowana, poprosiłam o pomoc stylistkę z butiku, aby pomogła jej w doborze idealnych ubrań i doradziła w kwestii pielęgnacji. Wiedziałam, że profesjonalne podejście i troska o jej wygląd mogą pomóc jej poczuć się bardziej komfortowo.

    Podczas gdy Julianna była zabiegana wybieraniem ubrań, postanowiłam zająć się organizacją pełnego serwisu pielęgnacyjnego dla niej. Zarezerwowałam dla niej zabiegi, takie jak masaż relaksacyjny, manicure, pedicure oraz odświeżający zabieg na twarz. Chciałam, aby ta wizyta była dla niej nie tylko okazją do zakupów, ale także do odprężenia i zadbania o siebie.

    Julianna spoglądała na siebie w swoim zmodyfikowanym mundurku uczennicy, który nadawał jej wygląd rozbrykanej nastolatki. Jej oczy zalśniły, a uśmiech na jej twarzy świadczył o zadowoleniu z efektu przemiany. Jednak w jej spojrzeniu dostrzegłam również pewne zmartwienie związane z kosztami związanymi z pełnym serwisem pielęgnacyjnym.

    – Jak mogę ci się odwdzięczyć za to wszystko? – zapytała Julianna z poczuciem winy, wiedząc, że taka przemiana nie jest tania.

    – Nie martw się – odpowiedziałam z uśmiechem. – Uwierz mi, zasługujesz na tę odmianę. A co więcej, nie zapłacimy za twoją metamorfozę ani grosza.

    Julianna spojrzała na mnie zdezorientowana, jej niewinność wciąż była taka prominentna.

    – Naprawdę? – zapytała, szukając potwierdzenia.

    – Tak, ale to nie znaczy, że nic nie będzie cię to kosztowało – sprostowałam, aby uniknąć nieporozumień. – Chciałabym, żebyś zobaczyła to jako inwestycję w siebie. Jednak jest jedna rzecz, którą mogłabyś dla mnie zrobić w zamian.

    Chwyciłam ją delikatnie za rękę i poprowadziłam na tyły salonu, mijając tłum klientów. Gdy dotarliśmy do biura menedżerskiego, otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Tam spotkałam się z właścicielką salonu, Karoliną, która była moją najlepszą przyjaciółką od czasów studiów. Uściskałam ją na przywitanie, oddając czuły pocałunek.

    – Karolina, poznaj moją nową.. przyjaciółkę, Juliannę – powiedziałam z dumą w głosie i dodając akcentu w słowo “przyjaciółka”, dając Karolinie zrozumieć dynamikę naszej znajomości.

    – Julianna, to Karolina, właścicielka tego wspaniałego salonu.

    Karolina uśmiechnęła się do Julianny i wyciągnęła do niej dłoń na powitanie.

    – Miło mi cię poznać, Julianno. Dziękuję, że zaufałaś nam i oddałaś się w nasze ręce. Widzę, że Madzia zatroszczyła się o ciebie. Wyglądasz uroczo!

    Julianna, choć wciąż zaskoczona tym spotkaniem, wyczuwała, że coś się szykuje.

    – Dziękuję – wyjąkała, jej ręce drżały, gdy nerwowo bawiła się świeżo wypielęgnowanymi dłońmi.

    Karolina delikatnie uniosła podbródek nastolatki dwoma palcami, by móc spojrzeć jej prosto w oczy. Wzrost Karoliny górował nad Julianną o pół głowy, sprawiając, że jedna patrzyła w górę, a druga w dół.

    – Każda dziewczyna, która tu pracuje, jest moją uległą niewolnicą. Czy to cię zaskakuje? – powiedziała Karolina, z nutą pewności siebie w głosie.

    Julianna próbowała przetworzyć te informacje, gdy Karolina wróciła za swoje biurko. Jej umysł był pełen zamieszania.

    – Na przykład twój manicure i pedicure zostały wykonane przez Cecylię i Joanne. Te dwie były najlepszymi przyjaciółkami z liceum, które poznałam pewnego wieczoru w klubie. Pod koniec dnia obie trafiły między moje uda i mojej koleżanki, w damskiej toalecie. Kaiko, która z kolei wykonała twoją depilację, pochodzi z Japonii. Jest studentką czwartego roku medycyny i najposłuszniejszą małą niewolnicą, jaką kiedykolwiek poznałam. Inni również mają interesujące historie, a jeśli masz ochotę, moja droga, możesz je lepiej poznać” – wyjaśniła, pozostawiając powiew intrygi i manipulacji.

    Karolina przechyliła się do tyłu w swoim fotelu, złośliwy uśmiech tańczący na jej ustach. – Tak się składa, że mogłabyś tu pracować w niepełnym wymiarze godzin, jako moja asystentka w salonie. Będziesz odbierać telefony, umawiać spotkania, pracować przy kasie, robić końcowe sprzątanie i wiele innych. Czy jesteś zainteresowana?

    Umysł Julianny wirował w kółko, pełen zamieszania, ciekawości i lekkiego strachu. To zaproszenie było jednocześnie kuszące i niepokojące. Nagle odkrywa ukryty świat, o którym nigdy nie miała pojęcia, i teraz miała do podjęcia wybór. Czy ulegnie czarowi tego tajemniczego i niebezpiecznego miejsca, czy odwróci się i poszuka bardziej konwencjonalnej ścieżki?

    Po dłuższych namysłach, młoda nastolatka zdecydowała się zaakceptować ofertę nietypowej właścicielki butiku.

    – Z chęcią przyjmuję tę pracę – powiedziała Julianna, stawiając kolejny krok w nieznane.

    Wstając z fotela, Karolina obeszła biurko i usiadła na krawędzi blatu. Zadarła swoją flamandzką spódnicę do góry, odsłaniając część swoich długich, zgrabnych nóg, a jej spojrzenie spoczęło oczekująco na nastolatce.

    – Czy jesteś gotowa na pierwsze zadanie w pracy? – zapytała, dając do zrozumienia, że teraz rozpocznie się ich nietypowa relacja.

    Roześmiałam się, obserwując, jak Julianna spojrzała na mnie pytająco. Widziałam, jak rumieńce pojawiły się na jej policzkach. Chciałam, aby się przyzwyczaiła do bycia uległą, więc naturalnie zaakceptowałam sugestywną ofertę mojej koleżanki.

    Julianna podeszła do Karoliny i uklękła przed nią, wyrażając swoje poddanie. Nieśmiało zapytała:

    – Jak mogę Pani służyć?

    Z szyderczym uśmiechem na twarzy, Karolina tylko skinęła głową w dół i rozchyliła szerzej uda, jasno dając do zrozumienia, czego oczekuje od licealistki.

    Julianna pochyliła się w stronę całkowicie wygolonej cipki i zaczęła zadawać jej przyjemność, podczas gdy ja bacznie się temu przyglądałam.

    Spoglądając na tę erotyczną scenę rozgrywającą się przede mną, nie mogłam się oprzeć pokusie i postanowiłam wziąć w niej udział. Klęknęłam tuż za Julianną, sięgając pod jej spódniczkę i odchyliłam jej majteczki na bok. Delikatnie ścisnęłam jej tyłeczek, po czym wsunęłam palec do jej wilgotnej szparki. Po niedługim czasie nieustannych pieszczot obie panie delektowały się błogością które towarzyszy podczas orgazmu.

    – Zdecydowanie uważam, że jesteś zatrudniona – powiedziała Karolina, promieniując, gdy wstała.

    – Czy możesz przyjść na trening w następny piątek wieczorem?

    – Tak, proszę pani – odpowiedziała, jej usta błyszczały od intymnych wydzielin.

    – Świetnie. Bądź tutaj o 17:00. Twój trening będzie trwał do 21:00, a potem będziesz mogła wziąć udział w naszym cotygodniowym piątkowym spotkaniu towarzyskim, które zazwyczaj kończy się dość późno, – przerwała, podkreślając.

    – Jeśli rozumiesz, o co mi chodzi.

    – Myślę, że tak – odpowiedziała Julianna, chętna, ale wciąż nieco powściągliwa.

    Karolina zachichotała trochę i powiedziała:

    – Dobra, idź jeszcze raz do Eweliny i popraw sobie makijaż. Wyglądasz, jakbyś wkładała usta między czyjeś uda.

    Zaśmiałam się razem z Karoliną, podczas gdy Julianna powędrowała w stronę wizażystki. Po krótkiej dyskusji z Karoliną, wyszłam z zaplecza i dołączyłam do mojej młodej uległej, podczas kiedy Ewelina właśnie kończyła. Usłyszałam, jak

    czterdziestoletnia rudowłosa wizażystka szepnęła do Julianny:

    – Nie mogę się doczekać, aby się z tobą bliżej zapoznać, serduszko.

    Pokręciłam głową z małym uśmiechem na twarzy. Moja niewolnica nabierała popularności. Wróciłyśmy z powrotem do samochodu. Siedząca obok mnie, niedawno tak niepewna siebie licealistka, miała zarumienione policzki i wariacki wzrok. Jakby zaczerpnęła papierosa z substancją dopalającą.

    – No no, dwie cipki, w dwa dni, zmieniasz się w całkiem małą lesbijkę – badałam reakcję Julianny. Jej policzki zarumieniły się jeszcze bardziej, o ile to jeszcze było możliwe.

    – Nie mogę uwierzyć, że właśnie doprowadziłam obcą mi kobietę do orgazmu.

    – Czy ci się podobało?

    – Tak – odpowiedziała dosyć stanowczo. – Chciałam ją po prostu.. uszczęśliwić, spełnić jej żądanie.

    Westchnąłem lekko. – Och Julianna, naprawdę musimy popracować nad twoim poczuciem własnej wartości. Jesteś piękną dziewczyną, mądrą dziewczyną i bardzo miłą dziewczyną. Powinnaś o tym wiedzieć? Karolina nie zatrudnia byle kogo, widziała w tobie coś wyjątkowego.

    – Dzięki – odpowiedziała, chociaż jej ton wskazywał, że nie do końca mi wierzyła.

    – Jesteśmy na miejscu – oznajmiłam, kiedy dotarliśmy do naszego następnego przystanku. Był to butik, w którym pracuję Kasia, jednak przypuszczałam, że Julianna nie miała pojęcia, że tu pracuje.

    – Butik u Mileny? –  zapytała. – Czy to nie jest to miejsce, gdzie bogaci i celebryci robią zakupy?

    – Chyba tak. Chodź kochanie, mam dla ciebie niespodziankę.

    Wysiadłyśmy z samochodu i poszliśmy w stronę drzwi wejściowych. Ale zatrzymałam się, zanim weszłyśmy do środka. Odwróciłam się w stronę Julianny i spojrzałam jej prosto w oczy.

    – Zanim wejdziemy, powinnam wyjaśnić, że kiedy tam wejdziemy, prawdopodobnie nie będzie już odwrotu.

    – Co masz na myśli?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Damian Lis

    Więcej moich opowiadań na moim profilu.

  • Skryty Usmiech 4

    Podekscytowana Alicja spojrzała na starszą koleżankę, gdy jej stanik zsunął się kompletnie na podłogę. Beata obserwowała wydarzenie z lekkim uśmieszkiem na ustach. Kiedy Gerald z powrotem przesunął palcami w górę jej ramion, musnął kciukami jej piersi, powodując, że zrobiła wydech, a jej serce zaczęło galopować.

    – Nie znudzi mi się to – szepnął jej do ucha. Gorący oddech sprawił, że zadrżała w niekontrolowany sposób.

    – Jestem tutaj, by cię zadowolić – wyszeptała, nie mogąc mówić głośniej z braku oddechu. – Panie.

    – Ta nadgorliwość – Syknął, muskając nosem jej szyję. Jego palce zsunęły się po jej piersiach, a zaraz potem po jej płaskim brzuchu, by ostatecznie dotrzeć do bawełnianego włókna jej majtek.

    – Przepraszam, że moja bielizna nie jest tak seksowna jak Beaty – tłumaczyła się niewinnie.

    – Problem, który łatwo można rozwiązać – szepnął, przesuwając palcami po gumce wokół bioder. – Od tej chwili nie wolno ci nosić czegoś, czego nie zaakceptowałem ani nie kupiłem dla ciebie. Wyraziłem się jasno?

    – Tak, proszę pana.

    Wyciągnęła rękę i przeczesała palcami jego włosy, gdy Gerald musnął wargami po jej karku.

    – Zabierz ode mnie rękę. – Zaskoczona Alicja, odstawiła szybko rękę. – Nie dałem ci pozwolenia, żebyś mnie dotykała, rozumiesz? Zapytał, zsuwając bieliznę w dół jej bioder. Majtki ostatecznie opadły na podłogę. – Ja dotykam ciebie.

    – Rozumiem, panie – wydyszała. Była wstrząśnięta. Nie mogła zwolnić oddechu. W dodatku drżała z podniecenia. Nie mogła powstrzymać szalejącego żaru między jej nogami! Gerald obrócił ją i zbliżył usta do jej, ich wargi otarły się na moment. Chciała pocałunku, ale on się powstrzymał. Delikatnie pchnął ją z powrotem, przyciskając ją do ściany sypialni. Kontynuował pieszczoty ustami wzdłuż jej ciała. Delikatnie pocałował jej gardła, w dołeczku, gdzie spotykają się kości obojczykowe.

    Zniżył się nieco dalej, napotykając jej sutków, które były twarde jak skała. Najpierw delikatnie musnął je ustami, a potem prześlizgnął po nich językiem, powodując, że po jej ciele wystrzeliły iskry. Poczuła krótkie konwulsje przyjemności. Najpierw jeden sutek, potem drugi. Czuła, jak wilgoć spływa jej po udzie. Ukląkł przed nią, okrążając językiem jej pępek. Wzdrygnęła się zarówno z podniecenia, jak i łaskotania. Wypuściła powietrze wskutek tych obu doznań.

    – Zielony? – Uśmiechnął się, całując namiętnie jej pępek.

    – Zielony – westchnęła. Obniżył się jeszcze niżej, wzdłuż jej bioder. Najpierw z jednej potem z drugiej. Miała ochotę chwycić jego głowę i nakierować jego drażniące usta między swoje uda, ale wiedziała, że ??nie może go dotykać. Nie bez pozwolenia! To doprowadzało ją do szaleństwa! Pragnęła go dotknąć! Kontakt cielesny z kochankami zawsze sprawiał jej przyjemność. Teraz musiała stać bez ruchu co doprowadzało ją do szaleństwa z pożądania.

    Delikatnie, muskając jej włosków łonowych, przesuwał językiem w poprzek pasemka, powodując, że wstrząsnęły nią nity elektryczne. W rezultacie jej ciało lekko podskakiwało z każdym wstrząśnięciem.

    – Zielony? Zapytał, chociaż wiedział, jaka będzie odpowiedź wijącej się młodej dziewczyny.

    – Och tak, panie – odpowiedziała ochryple. – Zielony!

    Podniósł jej nogę i oparł ją na swoim ramieniu, to samo zrobił z drugą nogą. W efekcie, cały ciężar młodej artystki opierał się na nim. Poczuła jego ciepły oddech na swojej łechtaczce. Zaczęła wirować biodrami bez kontrolnie, wbijając się głębiej w usta dominatora.

    – Ta nadgorliwość – uśmiechnął się. Odruchowo złapała go za głowę, ale w chwili gdy jej palce splotły się z jego włosami, pohamował ją arbitralnie, przypominając bezwzględne zasady, do których Alicja nie była przyzwyczajona. Cofnęła rękę z jękiem. Podniósł się powoli, przyciskając ją do ściany. Obie nogi oparte na jego ramionach. Gdy ja utrzymał w pozycji stojącej, Alicja miała wrażenie, że ??lewituje, jakby unosiła się w powietrzu.

    Desperacko spojrzała w stronę Beaty, która kołysała biodrami na krześle, sprawiając sobie odrobinę przyjemności. Szeroki uśmiech widniał na twarzy brunetki, oglądając całe widowisko. Jej ręce mocno osadzone na poręczach krzesła. Jej oczy ujawniały ogromną potrzebę sprawienia sobie przyjemności, lecz Alicja wiedziała, że ?jako uległa, musi mieć zezwolenie od pana.

    Alicja nagle wpoiła wzrok w sufit, gdy Gerald zagłębił usta między jej uda. Języczkiem podrażniał jej muszelkę. Zassał jej wargi, a zaraz potem wsunął język w jej szparkę.

    – O boże! – Krzyknęła. Nie do końca wiedziała, czy to było dozwolone. Do tej pory, Gerald pouczał ją przy pierwszej lepszej okazji. Tym razem jednak nie zareagował. Zaufanie, pomyślała. Inaczej, to by ją skarcił. Wołanie w ferworze namiętności najwidoczniej było dozwolone. Pochłaniał ją ustami. Jednocześnie jego ręce masowały jej piersi. Palce ocierały delikatnie po jej sutkach, które stały twarde jak kamyczki. Nigdy nie czuła się tak podniecona!

    Orgazm uderzył nagle, zaparło jej dech w piersiach i otworzyła usta. Chciała zawyć, ale nie była w stanie wydobyć żadnego dźwięku. Jej ciało napięło wszystkie mięśnie na raz, powodując, że uniosła się jeszcze wyżej w górę.

    Podczas szczytowania, trysnęła własnymi sokami, co ją trochę przytłoczyło. Po jakimś czasie nieustannych drgań jej ciało poluźniło napięcie. Oparła się z powrotem na ścianie, oddychając głęboko. Kontynuował lizanie i ssanie jej podczas orgazmu. Jej dłoń ponownie wylądowała na jego głowie, instynktownie go przyciągając do siebie.

    – Nie – powiedział, nie tracąc animuszu w pieszczotach jej najskrytszego miejsca. Cofnęła ręce. Cholera, musiała go dotknąć! Drugi orgazm nie był tak silny jak pierwszy, ale nie doszła do siebie w pełni po pierwszym, więc ten spowodował, że wypięła się mocno w tył, ściskając głowę Geralda mocnymi udami. Mimo świadomości, że ??go ściska nieprzyzwoicie, nie mogła przestać! Tak jakby mięśnie nóg odmówiły posłuszeństwa. Bała się, że go przydusi!

    Niemniej jednak, spazmy zaczęły ustępować i opadła z hukiem na ścianę. Otworzyła szeroko oczy, spoglądając na Beatę, która obserwowała wszystko z krzesła. Brunetka przygryzała teraz dolną wargę. Gryzła tak mocno, że czerwona ciecz ciurkała leciutko prawą stroną ust, a białe ślady pozostały w miejscach, w których wbiła zęby. Alicja szalały z pożądania. Chciała również ugryźć cieniutkie usteczka koleżanki i mieć własne wargi nadgryzione, podczas gdy Gerald kontynuowałby pieszczoty swoim językiem. Ale wybiegała fantazją zbyt daleko.

    Gerald powoli opuścił ją na podłogę, jednak jej nogi nie dawały pełnego wsparcia. Położył ją na łóżku. Spojrzała na niego, jego twarz lśniła w blasku światła od intymnych soków, którymi go oblała. Zwariowana myśl ją ogarnęła, aby posmakować samą siebie, więc dziko przycisnęła usta do niego. Odepchnął jej głowę ręką.

    – Ta nadgorliwość – uśmiechnął się, gdy trzymał ją tuż poza jej zasięgiem. – Usiądź! -.

    Zaskomlała z niezadowolenia, lecz wykonała polecenie. Delikatnie przesuwał palcami po jej pochwie. Wzdrygnęła, pioruny strzelały z jego palców niczym trójząb w rękach Posejdona. Przesunął dłoń w dół jej ud, aż dotarł do jej kostek. Uniósł je wyżej, całując jej łydki. Ona obserwowała go od tyłu. Zdjął krawat z szyi i patrzył, jak jej oczy wypełniają się trwogą.

    – Zaufanie – powtórzył.

    – Zielony – wyszeptała, odganiając z siebie strach najlepiej, jak potrafiła.

    – Dobra dziewczynka – uśmiechnął się. Słowa były łagodną kołysanką dla jej uszu, a oczy zatrzepotały. Delikatnie związał jej kostki. Były związane sztywno, ale nie za ciasno. O jakiejkolwiek ucieczce nie było mowy, nawet jeżeli nie planowała jedną. Dopływ krwi do nóg był w normie. Jak, do cholery, zrobił to jedną ręką?

    Podciągnął nogi w jej stronę, powodując, że kolanami dotykała klatki piersiowej. W tej pozycji jej narządy rozrodcze były widoczne od tylnej strony. Zamknęła oczy, gdy poczuła jego język na swojej łechtaczce.

    – Zielony! – sapnęła.

    – Widzisz to? – Zapytał siedzącą obok niewolnice.

    – Tak, panie – szepnęła.

    – Jest piękna, ciaśniutka. – Podkreślił.

    – O tak. – Beata zaskomlała. Napięcie jej własnej namiętności wdarło się w jej głos.

    – Jej smak jest taki słodki – kontynuował, przesuwając językiem po całej długości młodej artystki.

    – Proszę! – Jęknęła.

    – Nie, złamałaś zasadę. – Wyjaśnił.

    – Przepraszam, panie – odpowiedziała cicho. Z kolei Ala była w swoim własnym świecie ekstazy i tylko częściowo słyszała rozmowę tocząco się w pobliżu.

    – Trzeba ponieść konsekwencje za własne czyny. Spójrz, jak Alicja zatraca się w świecie orgazmów. Orgazmy, które jeszcze tak niedawno były zarezerwowałem tylko dla ciebie!

    Po tych słowach wrócił do oralnej manipulacji z zapałem. Przypominał wilka polującego na zdobycz. Podczas następnego orgazmu, zacisnęła palce u nóg, a jej ciało wygięło się. Gerald próbował utrzymać ją w miejscu.

    – ZIELONY! ZIELONY! ZIELONY! – Alicja zaczęła wręcz krzyczeć. – O MÓJ BOŻE!

    Unosiła biodra do góry i cały ciężar spoczywał na jej ramionach, kiedy używała jedwabnego krawata jako punktu podparcia. Jej orgazm ścisnął jej ciało jak pięść, po czym Gerald rzucił ją z powrotem na łóżko.

    – Nie, nie, nie moja droga – skarcił ją, kiedy pociągnęła go za głowę.

    – Przepraszam, nie mogę się powstrzymać! – Wzdychała ciężko.

    – W takim razie będę musiał ci pomóc.

    – Dziękuję Panie. – To spowodowało, że Gerald uśmiechnął się od ucha do ucha.

    – Och, czyż nie jesteś chętna! – Rozwiązał więzy jej kostek. – Chcę cię w pozycji klęczącej tutaj, na krawędzi łóżka. – Spojrzała na niego. On chyba żartował, ona nie mogła ruszyć swoimi galaretowatymi nogami!

    – Teraz – powiedział stanowczo. Próbowała się dostosować, ale wymagało to trochę pracy. Wkrótce pomógł jej wstać na kolana.

    – Teraz połóż się. – Podtrzymując ją rękami od tyłu, powoli pomógł jej położyć się na poduszkach leżące za nią… Jej oddech spowodował, że jej piersi i tułów gwałtownie uniósł się, gdy jej ciało, zostało rozciągnięte do tyłu. – Wygodnie? – Zapytał, odgarniając część jej włosów do tyłu.

    – Tak, proszę pana.

    – Jesteś pewna? Będziesz długo w tej pozycji. – Przesunął palcami po jej ustach. Wciągnęła jednego z nich do ust, powodując, że się do niej uśmiechnął. – Taka chętna!

    – Jak długo? Proszę pana?

    – Dopóki nie skończę – iskra w jego oczach kazała jej nie pytać.

    – Czuję się komfortowo, panie. – Uśmiechnął się ponownie z lekkim niedowierzaniem. Zostawił ją, by wrócić do komody. Patrzyła, będąc wciąż w wygiętej do tyłu pozycji. Wyciągnął coś, co wyglądało jak na szpulę liny. Pomyślała o ostatnim razem, kiedy była związana i okropnym bólu i rozczarowaniu, do którego to doprowadziło z jej byłym chłopakiem. Kiedy Gerald szedł w jej stronę z liną w dłoniach, spojrzała w lustro nad nagłówkiem łóżka. W odbiciu dojrzała, jak się do niej zbliża i widziała Beatę siedzącą na krześle. Gerald usiadł obok niej, skupiony nad tym, co miał zrobić.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Damian Lis

    Więcej na temat tego opowiadania w moim profilu.

  • Za moje zdrady.

    Zapewne niejedna z Was marzy o porządnym rżnięciu. Monotonia w łóżku potrafi zabić każdy związek. Zdradzałam męża dziesiątki razy i nigdy tego nie żałowałam. Myślałam, że niczego się nie domyśla ale wczoraj zaskoczył mnie. Wróciłam z pracy jak zwykle przed piętnastą. Zdziwiłam się, że drzwi były otwarte. Weszłam i od progu słyszałam, że ktoś jest w salonie. Widok jaki zastałam sparaliżował mnie. W salonie oprócz męża była córka sąsiadów Marta i dwóch młodych chłopaków. Marta ma 20 lat a oni wyglądali mniej więcej w jej wieku. Wszyscy byli nadzy. Mój mąż klęczał w pozycji na pieska. Na szyi miał skórzaną obrożę z kolcami. Worek z jajami miał ściśnięty rzemieniem. Jego usta ruchał wyższy z chłopaków. Drugi ruchał go w dupę a Marta leżała pod nim i mu obciągała kutasa. Stałam w drzwiach i nie wierzyłam co tu się właśnie odbywa. Wszyscy na moment zastygli w bezruchu na mój widok. Nie wiedziałam czy mam jakoś zareagować i nic mi do głowy nie przyszło. Za to odezwała się Marta: Zaraz się zajmiemy panią tylko skończymy z tym kutasem. Usiadłam na łóżku. Widok był niesamowity. Moja głowa podsuwała mi myśl, że mój mąż jest w tym momencie gwałcony przez młodocianych ludzi. Od samego patrzenia robiłam się mokra. W tym momencie mój mąż zaczął spuszczać się w usta Marty. Wyszła spod niego i odsunęła chłopaka ruchającego go w gardło. Odchyliła mężowi głowę do tyłu i trzymając jego usta wypuszczała ze swoich całą zatrzymaną wcześnie jego spermę. – połykaj śmieciu!!! Wystawił język na znak, że wszystko połknął. Chłopaki w tym momencie zamienili się miejscami. Teraz ten wyższy położył się na dywanie i rozkazał by mąż nadział się na jego kutasa tyłem do niego co zaraz zostało przez męża wykonane. Niższy stanął przed nim i energicznie zabrał się za ruchanie jego gardła. Marta tym razem ręką zaczęła walić konia męża. Ja mimowolnie sięgnęłam do swojej piersi, którą zaczęłam szczypać i ugniatać. Ruchający gardło męża chłopak zaczął stękać i nie wychodząc z niego tłoczył spermę wprost w jego przełyk. W niedługim czasie spermą została wypełniona dupa mojego męża. Marta kazała mu wstać przy czym nawet na moment nie przerywała uścisku na jego członku. Mąż stał w bezruchu poddając się poczynaniom sąsiadki. Jego mina wskazywała, że odczuwa ból zamiast przyjemności. Marta nic z tego sobie nie robiła i energicznie tarła jego kutasa. Marta zwróciła się do chłopaków: – Teraz zerżnijcie tą sukę. Popatrzyłam na nią z niedowierzaniem tego co usłyszałam. Obaj zaraz doskoczyli do mnie i ten wyższy wpierdolił mi swojego kutasa głęboko w moje usta przytrzymując moją głowę. Drugi porozrywał ubranie na mnie i boleśnie zaczął wykręcać moje sutki. Dławiłam się tym kutasem ale moje reakcje były natychmiast karcone silnymi uderzeniami dłonią w moją mokrą cipkę. Zaraz zostałam przewieszona przez krzesło i wyższy z nich brutalnie wdarł się w mojego anusa. Zawyłam z bólu. Mój mąż właśnie spuszczał się na dłoń Marty jęcząc przy tym dość głośno. Marta podeszła do mnie i zaczęła wcierać tą spermę w moją cipę. Brutalnie wciskała mi palce do pochwy i energicznie drażniła mój punkt G doprowadzając mnie bardzo szybko do orgazmu. – Na kolana świnio i wyliż dokładnie cipę swojej żony. Rozkazała mężowi. Jego purpurowy kutas wisiał sflaczały. Bez słowa usytuował się pode mną i zaczął zlizywać swoją spermę z mojej ociekającej cipki. Chłopak za mną zaczął spuszczać się we mnie mocno dobijając najgłębiej jak potrafił i wyszedł ze mnie. Wszystko co wypływało z mojego anusa zostawało natychmiast zlizane prze męża. – teraz ruchaj jej dupę ! Wybrzmiało kolejne polecenie. Musiałam wziąć mu do ust by go pobudzić. Był gorący i każdy mój dotyk wywoływał u niego bolesne dreszcze. Mimo to zaraz zaczął wciskać się w mój otwór. Ja w tym czasie musiałam obciągnąć drugiemu. Marta w tym czasie odwiązała rzemień z worka męża i klęknęła pode mną i teraz ona lizała moją cipkę. Ponad dwadzieścia minut moja dupa była traktowana brutalnie a język Marty doprowadził do mojego kolejnego orgazmu. Spust męża w anusie skończył całą imprezę. Opadłam bez sił na kanapie. Mój mąż stał zaraz koło mnie. – Czy mogę się dowiedzieć co tu się stało? – Owszem. Naucz męża oddawać długi na czas. Młode towarzystwo ubrało się i w milczeniu opuściło nasze mieszkanie. – Dużo od nich pożyczyłeś? – Nic. To oni mnie naliczyli. Pokazali mi filmy z tobą w roli głównej jak mnie zdradzasz i powiedzieli, że je opublikują jak im nie zapłacę 5000€.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • Na rybach cz.2

    Z piachem w garści poszedłem od razu do łazienki. Wiedziałem, że impreza dorosłych przed domem nie zakończy się przed północą. Miałem mnóstwo czasu dla siebie. Po drodze zgarnąłem świeże majtki z szuflady i zamknąłem drzwi od łazienki za sobą. Małą górkę piachu usypiałem na półeczce w kabinie prysznicowej i zacząłem się rozbierać. Sama myśl o możliwych doznaniach spowodowała prężenie się mojego kutasa zanim jeszcze wypuściłem go na wolność. Nastawiłem ciepłotę wody i zmoczyłem ciało. Najpierw się umyłem ale chęć doznań spowodowała, że zaraz namydloną dłonią zabrałem się za masowanie członka. Napletek obciągnąłem maksymalnie i ściskając główkę szybko jeździłem nią drżenia co wskazywało na zbliżający się finał. Wtedy to pomyślałem by spróbować smak swojej spermy. Fala rozkoszy ogarnęła moje ciało i obficie spuściłem się na swoją dłoń. Uniosłem ją i powąchałem. Oprócz zapachu mydła nic nie doleciało do mojego nosa. Wysunąłem język i polizałem spermę. Gęstą maź posmakowałem. Miała jak dla mnie dziwny smak ale spowodowało to chęć posunięcia się o krok dalej. Językiem zgarnąłem z dłoni całą jej zawartość i rozprowadziłem po wnętrzu buzi. Nie wiem do czego mógłbym porównać ten smak ale wywołał on kolejne podniecenie i kutas drgnął ponownie. Teraz dopiero zgarnąłem piach i zacząłem trzeć nim ? członku. Najpierw delikatnie. Bardzo dziwne uczucie. Byłem podniecony ale bolało mnie to tarcie. Jednak nie dawało mi spokoju mocniejszego uścisku na główce. Fala przyjemności mieszała się z bólem ale nie przerywałem. Po chwili już mocno ściekałem dłoń i energicznie tarłem główkę. Drażniące uczucie trzęsło całym moim ciałem ale z uporem nie przerywałem. Tak silnego orgazmu nie miałem nigdy. Salwy spermy tryskały na ścianę kabiny i ledwo stałem na nogach. Ponownie zachwiałem by smak spermy rozszedł się po moich ustach. Klęknąłem i zacząłem zlizywać ją ze szkła kabiny. Byłem podniecony ale zmęczony. Słuchawką spłukałem wszystkie ślady swojej zabawy. Poszedłem do swojego pokoju i szybko zasnąłem. Jasne światło promieni słonecznych obudziło mnie dużo przed szóstą rano. Zszedłem na dół i zrobiłem sobie kawy. Cisza w domku wskazywała, że domownicy śpią jeszcze głębokim snem po długim wieczorze. Nie czekałem na nich tylko poszedłem na skraj działki i nakopałem sobie robaków na ryby. Zgarnąłem sprzęt, wskoczyłem do łódki i po cichu zacząłem wiosłować za cypel gdzie ostatnio rzucałem kotwicę. Nie wiem dlaczego spojrzałem w miejsce gdzie wczoraj spotkałem tego mężczyznę. Był tam i miał spuszczone do kostek spodenki. Zobaczył mnie i machnął ręką na powitanie. Łódkę skierowałem w jego stronę. Mimo iż nadal uważałem, że cipki są wspaniałe czułem podniecenie gdy stanąłem koło niego. – Zrobimy to samo? Spytał półgłosem mnie i złapał swojego ptaka w dłoń. Naprawdę nie wiem co spowodowało iż moje usta powiedziały na głos to co było w mojej głowie. – Wczoraj spróbowałem smaku swojej spermy i teraz chciałbym spróbować smaku twojej. Sam fakt, że to powiedziałem na głos spowodował mój wzwód a obcy mi mężczyzna uśmiechnął się. – A miałeś już człona w ustach? Zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że nie i wolałbym nadal tego nie zmieniać. – Zatem usiądź i patrz. Usiadłem głębiej w trzcinie a on stanął naprzeciwko mnie i zaczął masować sobie kutasa tuż przed moimi oczami. Powoli wodził dłonią po całej jego długości zsuwając napletek. Czerwona główka była metr ode mnie. Dumnie prężyła się i pulsowała. Kilka minut tego masażu i sperma trysnęła w jego dłoń. Patrząc mi w oczy wysunął dłoń w moim kierunku. Chwyciłem ją, powąchałem i wysunąłem język. Byłem podniecony i bardzo ciekawy tego smaku. Zlizałem całe nasienie i zacząłem je smakować. Było inne. Różniło się smakiem od mojej spermy ale efekt był identyczny. Z podniecenia szumiało mi w głowie. Spojrzałem mu w twarz i nieśmiało spytałem: – Mogę jednak spróbować? Nie odpowiedział nic tylko przysunął się do mnie. Uniosłem się na kolana i pierwszy raz w życiu dotknąłem obcego członka. Był jeszcze twardy i nie opadł do końca. Wytwarzał podniecającą woń. Chwyciłem go mocniej i zbliżyłem swoje usta do niego. Otworzyłem usta i zacząłem się na niego nadziewać. Nie miałem żadnego doświadczenia i musiało mi to źle wychodzić bo mężczyzna dotknął mojej głowy i powiedział: – Pozwól, że zrobię ci przyjemność. Zaczął mi go wkładać powoli i niezbyt głęboko. Z każdym pchnięciem był ciut głębiej. Zacząłem mu ssać i poddawać się jego ruchom. Nie czułem żadnego dyskomfortu a wręcz sprawiało mi to przyjemność. Kilka minut tego ssania sprawiło, że doszedł ponownie ale tym razem wprost w moje usta. Wyczyściłem mu główkę do ostatniej kropelki. Wyjąłem go z ust i popatrzyłem na niego. – Jak na pierwszy raz to byłeś fantastyczny ale ja też chciałbym coś od ciebie. – Jeśli mogę się jakoś odwdzięczyć… Nie skończyłem bo pomógł mi wstać a sam klęknął przede mną. – Chciałbym byś zerżnął moje gardło bez litości. Kutas mi stał na baczność i prawdę mówiąc chętnie przystałem na jego prośbę. Sam nadział się ustami mocno ssąc wkładał go sobie coraz głębiej. Czułem opór jego migdałów. Chwyciłem go za głowę i zacząłem mocniej napierać biodrami. Rękoma chwycił mnie za pośladki i energicznie nadziewał się na mojego kutasa. Widać, że mu się podoba ta zamiana. Jego migdały ustąpiły i czułem jak wjeżdżam mu coraz głębiej. – Gwałć moje gardło. Powiedział wyjmując mojego kutasa na chwilę z ust. Teraz to ja przejąłem inicjatywę. Chwyciłem jego głowę i silnymi pchnięciami bioder rżnąłem jego gardło. Robiłem przerwy by mógł odetchną i ponownie wbijałem mu się głęboko. Chwycił moje jajka i zaczął je masować i sięgać do nich językiem. Potężna salwa spermy wpłynęła bezpośrednio do przełyku. Druga porcja spadła na jego twarz. Oddychając ciężko wypolerował mi jeszcze główkę do czysta. Wstał i jeszcze chwilę masował mi prącie dłonią. – Dziękuję. To było wspaniałe. Jeśli chcesz to ci go jeszcze popieszczę dłonią z piachem. Ciężko wypowiadał te słowa. Zgodziłem się. Zebrał z brzegu piach i z wyczuciem zaczął mnie dłonią masturbować. Chwyciłem jego dłoń i mocniej zacisnąłem ją na swoim kutasie. – Mocniej. Wyszeptałem mu do ucha. Biodra same mi chodziły w przód i tył. Pchałem mocno w zaciśniętą dłoń i było mi bardzo przyjemnie. Parę minut i ponownie się spuściłem tym razem na jego stopy. Usiedliśmy na skraju trzciny i patrzyliśmy na taflę wody. Zegarek pokazywał dziesiątą. — Trzeba się zbierać na śniadanie. Pożegnałem mężczyznę wymieniając z nim uprzejmości ponownego spotkania. Wsiadłem na łódkę i skierowałem się w stronę naszego mola. Gdy podpływałem do celu z przed domku machał do mnie wujek z mamą, którzy już wstali i z poranną kawą siedzieli na ławeczce.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • Kobiety maja potrzeby

    Też tak macie dziewczyny, że w jednej chwili nachodzi was chęć dogodzenia sobie? Tu i teraz choćby palcóweczka bądź lodzik. Ja tak mam i to często. Jestem przedstawicielem handlowym znanej dużej sieci sklepów. Ciągle siedzę za kierownicą a przejechane przeze mnie kilometry można już liczyć w milionach. Mam 25 lat i nie dziwne, że mam potrzeby. Często przystaję na skraju drogi i włączam światła awaryjne. Sięgam palcami do cipki i mocno się masturbuję. Byle szybko osiągnąć orgazm. Raz postanowiłam zainwestować w wibrator. Włożyłam go sobie głęboko i w drogę. Gdy mnie naszło włączyłam go. Cudowne uczucie zaraz opanowało moje ciało. Raz też założyłam sobie spinacz biurowy na łechtaczkę. Każdy dołek w jezdni powodował cudowne szarpanie za łechtaczkę i potężne doznania. Zeszłego lata w drodze do Grudziądza naszła mnie potężna chęć obciągnięcia jakiegoś kutasa by się spuścił w moje gardło. Byłam tak zdesperowana, że myślałam że zaraz zatrzymam się w jakiejś wsi i obciągnę pierwszemu napotkanemu facetowi. Trafiłam na jakiegoś ochroniarza w budce koło jakiegoś magazynu. Był dużo starszy ode mnie. Spytałam się czy jest tu sam i czy nie chciałby zaznać jeszcze raz w swoim życiu młodych ust. Zamknęłam się z nim w tej małej budce i rzuciłam się na jego kutasa jak wygłodniały wilk. Nie był pierwszej świeżości ale mnie to nie przeszkadzało byleby spuścił mi się do gardła. Nadziewałam się na niego i wdzierał mi się już za migdały. Cudowny smak spermy poczułam po kwadransie intensywnego obciągania. Oblizałam mu jeszcze dokładnie pałę i wróciłam do samochodu nie odwracając się. Innym razem myślałam, że zwariuję jak w moim wibratorze wyczerpała się bateria. Chcice miałam ogromną i desperacko szukałam stacji benzynowej by zakupić odpowiednie baterie. Biegałam między regałami ale nigdzie nie mogłam znaleźć. Młody sprzedawca widząc, że czegoś szukam zaoferował mi swoją pomoc. Jakie wielkie było jego zdziwienie jak poinformowałam go, że szukam baterii do swojego wibratora. Nie miał w asortymencie odpowiadających moim potrzebom baterii ale uśmiechając się zażartował, że sam może zadbać o mój komfort. Bardzo potrzebowałam tego orgazmu i powiedziałam mu, że musi mnie zerżnąć tu i teraz. Nie miał za dużo do roboty bo to kompletne zadupie więc złapał mnie za pizdę i włożył tam dwa palce. Oparłam się plecami o ścianę przy wejściu do toalety i rozstawiłam szeroko nogi by ułatwić mu zadanie. Odwróciłam się tyłem do niego i wypięłam dupkę możliwie wysoko. Miał tak dużego kutasa, że aż zawyłam jak jednym mocnym pchnięciem wszedł we mnie od razu po same jaja. O kurwa jak było mi dobrze. Ledwo zrozumiałymi nawet dla mnie słowami oznajmiłam mu, żeby spuścił mi się w usta. Dobre dwadzieścia minut poniewierał moją cipę z siłą wiertarki udarowej aż usłyszałam bym się odwróciła. Nie zdążyłam na czas i pierwszą salwą spermy dostałam w oko. Zalał mi pół twarzy. Drugą dawkę dostałam już do buzi. Gdy skończyliśmy od podciągnął spodnie i z uśmiechem na twarzy wręczył mi dwie baterie, które sięgnął z regały i idealnie pasowały do mojego sprzętu. W ogóle nie miałam pretensji do niego. Weszłam jeszcze do toalety i palcami zgarnęłam z twarzy jego spermę i oblizałam palce. Była pyszna. Umyłam się, zapłaciłam za baterie i udałam się w dalszą drogę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • Studia we Wrocławiu.

    Co kraj to obyczaj a co dom to inne zachowania. Przekonałem się o tym, gdy pojechałem do Wrocka na studia i mama powiedziała, że na razie zamieszkam u jej siostry. Ciocia Monika, bardzo elegancka kobieta prowadziła dom. Nie pracowała. Jej mąż, wujek Marian jest wysokiej rangi policjantem. Od zawsze wiedziałem, przy nim lepiej niczego nie przeskrobać. Ich córka Ala, kilka lat starsza ode mnie pracowała w pobliskiej aptece. Mają duży dom na przedmieściach miasta. Uderzył mnie w nim nieskazitelny porządek aż bałem się czegokolwiek dotknąć. – Młody człowieku, odezwał się przed kolacją wujek Marian. Twoim najważniejszym zadaniem jest nauka i obiecałem twojej matce, że dopilnuję byś ukończył studia. Tylko dyscyplina pozwoli ci przetrwać czas w tym domu. Minę miał surową i głos nieznacznie podniesiony. Widać było, że to on tutaj rządzi. – Jeśli się dowiem, że opuściłeś jakieś zajęcia czy wykłady to zadbam o to byś więcej tego nie zrobił. Jeśli patrol zobaczy cię z piwem na mieście dowiem się o tym na pewno i zadbam byś więcej tego nie zrobił. Wiem, że młody człowiek ma potrzeby i pozwalam korzystać ze wszystkich udogodnień w tym domu byś nie szukał czegoś na własną rękę. Jak byłem pewny, że wujek zaraz by się dowiedział, co robię na mieście tak nie za bardzo zrozumiałem jego ostatniego zdania. – Nie bardzo rozumiem wujku, co masz na myśli w ostatnim punkcie? – Dowiesz się po kolacji. Krótkie stwierdzenia wujka przekonało mnie, że coś w tym domu jest ukrywane by nie wyszło na światło dzienne. Dawno nie jadłem tak pysznego posiłku. Uważam, że ciocia Monika gotuje lepiej od mojej mamy. – Może ją pozmywam po kolacji? Zaproponowałem kończąc posiłek. – Nie ty jesteś od zmywania w tym domu. Chodź do salonu. Popatrzymy, co tam na świecie. Ciocia Monika i Ala zaczęły zgarniać wszystko ze stołu a ja udałem się z wujkiem przed telewizor. Na ekranie produkowała się jakaś kobieta czytając z kartki wiadomości. Zwróciłem się do wujka: – Czy w tym domu można zapalić po tak pysznym posiłku? – W tym domu możesz robić wszystko, nawet zajarać po stosunku. Wytrzeszczyłem oczy na wujka. – Niby jak? Przecież nie ma tu mojej dziewczyny. – A od czego masz kobiety w tym domu? Ala!!! Kuzyn musi opróżnić jajka!!! Z drugiego pokoju zajrzała do nas Ala u z uśmiechem powiedziała: – To, co nic nie mówi. Idź się umyj. Zaraz do ciebie przyjdę. Nie wierzyłem w to, co słyszę. Totalnie zaskoczony siedziałem jeszcze chwilę. Wujek Marian patrzył w telewizor i tylko ręką machnął, bym już poszedł. – Tylko nie siedźcie za długo, bo Ala jutro ma poranną zmianę. Zanim doszedłem pod prysznic mój kutas stał na baczność boleśnie uciskany przez majtki. Szybki prysznic i udałem się do swojego pokoju. Weszła Ala w samej koszuli nocnej i z uśmiechem podeszła do mnie. – W końcu jakaś odmiana w tym domu. Ściągaj majtki, zaraz się zajmę twoim przyjacielem. Zobacz, jaka mokra jestem. Pokazała mi swoją świecącą cipkę ściągając koszulę. Jej cudowne piersi prężyły się a sutki aż chciały być gryzione. Nadal byłem zaskoczony i tylko mój przyjaciel okazywał swoje wdzięki na znak, że żyję. – Ty tak poważnie? Spytałem kładąc się na łóżku. – Pewnie, że poważnie. Mam dość obrabiania kutasa taty. My tu jesteśmy samowystarczalni ale fajnie będzie zaznać jakiejś odmiany. Klęknęła przede mną i natychmiast chwyciła go w rękę. Kilka ruchów i obciągając napletek włożyła go sobie do buzi. Jej włosy falowały w rytm ruchów jej głowy. Ssała cudownie i mocno. Mój kutas w całości znikał w jej ustach a wysuniętym językiem sięgała do moich jajek. Długo nie wytrzymałem i po paru minutach byłem gotowy do strzału. Wyszedłem z jej ust a Ala trzymając go celowała sobie do buzi wystawiając daleko język i energicznie masowała mnie po trzonie. Wszystkie trzy salwy spermy wylądowały w jej ustach. Jeszcze possała mi wyciągając wszystko do ostatniej kropli i wstała. – Mogę cię prosić byś teraz ty mnie trochę polizał chyba, że wolisz od razu poruchać? Możesz skorzystać z każdej dziurki i w nią się spuszczać. Jestem bardzo dobrze zabezpieczona. Szok mi jeszcze nie minął i nie wierzyłem własnemu szczęściu, ale położyłem ją na łóżku i zacząłem całować i gryźć jej piersi. Pocałunkami zszedłem między jej nogi, które momentalnie podniosła do góry. Idealnie ogolona cipka świeciła od soczków. Smakował cudownie i mój język zaczął wibrować wokół łechtaczki i wwiercać się do środka. Kuzynka namiętnie stękała i popiskiwała. Jej przerywany oddech wskazywał, że jest jej dobrze. Nie miałem zamiaru przerywać nawet wtedy gdy orgazm rzucał jej ciałem. Dopiero po drugim jej szczytowaniu przerwałem pieszczenie jej cipki. Odwróciła się i w pozycji na pieska wypięła dupkę jak rasowa suczka. – Błagam. Zerżnij ją chociaż raz. Chyba, że wolisz żeby przyszła mama i przyłączyła się do nas. – To ciocia też w tym uczestniczy i mogę ją wyruchać a wujek nic mi nie zrobi? – Oczywiście. Jak wolisz starsze kobiety to nie widzę problemu. Mam ją zawołać? A może wolisz chłopców to tata musi ci wystarczyć ale zawiedziony nie będziesz. – W tym momencie ty mi w zupełności wystarczysz ale nie mogę uwierzyć, że tak tu sobie żyjecie. Dłużej nie mogłem ignorować tak cudownie prezentującej się dupki. Podszedłem do niej i jednym pchnięciem wszedłem w jej cipkę do samego końca. Posuwałem ją nie specjalnie się spiesząc. Mięśnie jej cipki zaciskały się na kutasie co powodowało cudowne uczucie. Trzymając ją za biodra coraz mocniej ją ruchałem. Ala wbiła się paznokciami w pościel i jęczała coraz głośniej. W końcu eksplodowałem nie wychodząc z niej. Jeszcze kilka pchnięć i opadłem na łóżko wyczerpany. Kuzynka padła koło mnie. Leżeliśmy ciało w ciało kilka minut dochodząc do siebie. – Spadam do siebie bo jutro na ósmą do pracy a ty do szkoły. Jakbyś czegoś potrzebował to mam późno się kładzie. Jakbyś potrzebował pomocy przy porannym wzwodzie to ją zawołaj. Na pewno chętnie przyjdzie. Długo jeszcze leżałem w łóżku zanim usnąłem. Obudziłem się zaraz po szóstej i zszedłem na dół do kuchni. Widok jaki zastałem był dość osobliwy. Opartą rękoma o stołek ciocia Monika była ruchana w dupę przez wujka a Ala klęcząc pod matką lizała jej cipkę i ssała jej łechtaczkę. Jednocześnie masując jajka ojca. Wujek trzymając żonę za biodra i patrząc na mnie mocno dobijał odbijając się brzuchem od tyłka żony. – Zaraz będzie śniadanie. Powiedział wujek pompując spermę w anusa Moniki. Wyszedł z niej a Ala dokładnie wylizała mu kapiącego jeszcze kutasa. – Daj mi chwilę, zaraz zrobię jajecznicę. Powiedziała ciotka prostując się i na chwiejnych nogach poszła do łazienki. Ale też zaraz zniknęła a wujek podciągnął majtki i spytał: – Jak minęła noc? Ja zjem w pracy. Dzisiaj muszę wcześniej wyjść. Tylko mi się nie spóźnij do szkoły. – Bez obaw. Nie spóźnię się. Jak wrócisz to musimy wujku pogadać. – A o czym tu gadać? Masz się uczyć a reszta się jakoś poukłada. Daj tylko znać jakbyś potrzebował korepetytora. Wyszedł zakładając służbową czapkę. Nie mogło być inaczej. To na pewno będą udane studia. Nie mogę zawieść wujostwa i siebie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • Studia we Wroclawiu 2.

    Wszystkie sprawy organizacyjne na uniwersytecie załatwiłem w kilka godzin. Miałem pełen grafik wykładów i terminy sesji zapisany w telefonie. Praktyki dotyczyły mnie tylko raz w tygodniu i to musiałem ustalić z wujkiem. Cały czas w głowie miałem poranny widok z kuchni. Nie dawał mi on spokoju. W drodze do domu kupiłem kwiaty dla pani domu i wszedłem do środka. Ciocia Monika poderwała się z kanapy i z zaskoczeniem w oczach spytała dla kogo te kwiaty. – Dla ciebie ciociu w podzięce za tak wspaniałe przyjęcie mnie pod swoim dachem. – Ależ nie trzeba było. Tylko się wykosztowałeś. – Trzeba, trzeba. Masz cudowny dom a ja jestem intruzem i zakłócam wasz spokój. Jakbyś czegoś potrzebowała to proś od razu. – Za kwiaty dziękuję. Skoro już tak mówisz to mam prośbę ale nie wiem jak to powiedzieć. Głos miała spokojny i ciepły. Spuściła wzrok i wyglądała jak skruszona istota. – Powiedział śmiało ciociu. Jak będę mógł pomóc to nie widzę problemu. – Chciałbym żebyś mnie zbił. To kolejne zaskoczenie jakie zaznałem w tym domu. Powinienem się chyba przyzwyczaić, że będą kolejne. – Niby jak? Mam przewiesić cię przez kolano i spuścić lanie? – Chodź na górę. Pokażę Ci. Poszliśmy do jej sypialni. Posadziła mnie na fotelu przy oknie a sama poszła do łazienki. Po mniej więcej dziesięć minut wyszła ubrana w czarne rajstopy pod, którymi nie miała majtek i obrożą na szyi. W ręku miała wojskowy skórzany pasek. Sam widok opiętej rajstopami gołej cipy cioci wywołam u mnie wzwód w portkach. Czekałem co będzie dalej. – Moim fetyszem jest dominacja kogoś nad moim ciałem i zadawanie mi bólu. Przyjmę każdą zniewagę i zrobię wszystko co mi każesz. Patrzyła na podłogę. Ton miała błagalny. Nie powiem. Jak na piećdziesięcio letnią kobietę ciało miała fantastyczne. Piersi lekko opadały ale oprócz tego nie było się do czego przyczepić. – Jeśli sprawi ci to ciociu przyjemność to mogę to dla ciebie zrobić. Od tej chwili przez najbliższą godzinę będę dla ciebie bezlitosnym. – Bardzo tego chcę. Naprawdę zrobię wszystko co mi teraz każesz. Wręczyła mi pasek i klęknęła przede mną. Stojąc przed nią rozebrałem się pozostając tylko w majtkach. Je też po chwili zdjąłem uznając, że na razie nie będą mi potrzebne. Układałem sobie w głowie scenariusz. – Błagaj mnie bym wyruchał Twoje gardło szmato. Masz mi się cały czas patrzeć w oczy. – Błagam pana. Mógłby pan wyruchać moje gardło? Błagam. Otworzyła usta wystawiając język. Wsadziłem dwa palce i pchałem je głęboko za język. Miała odruch wymiotny ale poddawała się moim poczynaniom. Przytrzymałem jej głowę i na razie powoli zacząłem wdzierać się jej do ust kutasem. Przód, tył, przód, tył. Za każdym razem coraz głębiej. Ślina jej ciekła kącikami ust a oczy załzawione wciąż na mnie patrzyły. – Kładź się na łóżko na plecach i głowa do dołu. Nogi szeroko. Polecenie wykonała natychmiast i teraz miałem pełną kontrolę nad jej gardłem. Stanąłem nad jej głową i zacząłem wdzierać się do jej przełyku. Musiałem co chwilę robić przerwy by dać jej odetchnąć ale tak fantastycznego ruchania gardła jeszcze nie miałem. Mój kutas wyraźnie odznaczał się na jej szyi. Gdy byłem w niej po same jaja zdzieliłem ją w cipę otwartą dłonią. Nogi jej się natychmiast zacisnęły z bólu. Wyszedłem z jej ust i z kapiącym kutasem zawiałem nad jej twarzą. – Jak śmiesz zaciskać nogi. Skończyłem z twoją mordą. Odwróć się do mnie przodem i nawet nie waż się poruszyć. Nogi mają być szeroko. Monika leżąc już do mnie przodem prezentowała mokre rajstopy w kroczu. Sięgnąłem dobrej łechtaczki i mocno ją pociągnąłem wykręcając ją boleśnie. Zaryczała ale się nie poruszyła. – Gdzie masz klamerki do sutków szmato? – W szufladzie przy łóżku proszę pana. Zacząłem do wskazanej szufladki. Faktycznie były w niej klamerki, które wyjąłem. W szufladzie były też różne przedmioty służące do naszej zabawy. Między innymi sztuczny członek czy korek analny. Zapiąłem klamerki na jej sutkach i zacząłem w nie uderzać. Wziąłem pasek do ręki i bez ostrzeżenia pierwszy raz uderzyłem w jej cipę. Podskoczyła ale nóg nie zacisnęła. Wziąłem zamach i tym razem zdzieliłem ją w to samo miejsce mocno. Zanim zdarzyła zareagować czynność powtórzyłem dokładając jeszcze więcej siły. Jej wargi sromowe przybrały kolor soczystej czerwieni. Łechtaczka napuchła. Ścisnąłem ją ponownie jeszcze mocniej ją wykręcając. Monika zaciskała zęby i widać było, że cierpi. – Licz każde moje uderzenie na głos do dziesięciu. Wziąłem zamach i rozpocząłem serię nie szczędząc sił i zaangażowania. – Jeden, dwa, trzy… Przy sześciu słychać było w jej głosie płacz ale posłusznie doliczyła do dziesięciu. Rozerwałem jej rajstopy w kroku. Jej cała cipa miała kolor purpury. Nie zważając na to zapiąłem jej klamerkę na łechtaczce powodując wyraźny grymas na jej twarzy. Klęknąłem między jej nogami i zacząłem lizać jej obolałą cipkę. Drażniłem jej łechtaczkę i wkładałem jej palce do pochwy. Nie minęło nawet pięć minut jak ciałem cioci zaczęło rzucać na skutek przeżywanego orgazmu. Musiał być silny bo mięśnie jej pochwy mało mi pały nie zmiażdżyły. – Jak śmiałaś dojść przede mną!!! Odwracaj się. Zaraz wyrucham tą twoją dupę. – Przepraszam ale już nie mogłam wytrzymać. Przepraszam. Monika płakała i posłusznie odwracała się do mnie tyłem. W obolałą i opuchniętą cipę wcisnąłem jej sztucznego kutasa i obracając go wpychałem najgłębiej jak potrafiłem. Monika położyła głowę na kołdrze i zastygła czekając na gościa w anusie. Naplułem na jej oczko i przystawiłem kutasa. Dość dużo siły musiałem włożyć w pokonanie zwieraczy. Kilkukrotnie nawilżałem trzon ale wszedłem. Trzymając ją mocno za biodra rozpocząłem ostre dymanie jej dupy dobijając po same jaja. Monika zaciskała palce na pościeli i jęczała głośno. Rękoma sięgałem do sutków, z których zerwałem klamerki. Ciotka przeżywała potężny orgazm co odczuwałem na kutasie, który był miażdżony przez zwieracze. Kilkanaście minut takiego rżnięcia musiał dobiec końca. Wyszedłem z niej i kazałem jej się odwrócić by spuścić się jej do mordy. W oczach miała obłęd i ssała bardzo mocno. Ssała nawet wtedy gdy się spuszczałem. Byłem wyczerpany. Monika również. Połknęła wszystko. Zdjąłem z łechtaczki klamerkę. Wyjąłem sztucznego kochanka z jej pochwy. Jeszcze długo ciężko oddychała. – Nawet nie wiesz jak jestem ci wdzięczna. Dawno mnie nikt tak nie potraktował. Marian tobie nie jest w stanie dorównać. Jeśli czegokolwiek będziesz potrzebował to proś. – Na razie to jestem głodny.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • Oboz w Kolobrzegu

    Od znajomej dowiedziałam się, że poszukują kobiety do pracy w sklepie odzieżowym. Po tym jak mnie wyrzucili z restauracji gdzie pracowałam jako kelnerka musiałam szybko znaleźć jakąś pracę. Miałam dosyć klepania w tyłek przez durnowatych klientów czy uwagi na temat moich dużych piersi. Nie interesują mnie mężczyźni. Kiedyś owszem. Nawet lubiłam pobawić się kutasem ale z czasem większą satysfakcję miałam z obcowaniem z kobietami. Przekonałam się o tym podczas obozu letniego koło Kołobrzegu. Wspólny prysznic ale nie koedukacyjny. Robię się mokra na widok bujających się cycków, sterczących sutków czy idealnie wygolonych cipek. Któregoś popołudnia leżałam na kocu na plaży. Koło mnie rozłożyła się Weronika. Jej ogromne piersi ledwo skrywane były przez skąpy stanik. Próbowałam nie patrzeć na nie ale się nie dało. Przyciągały moje spojrzenia niczym magnez. Dostrzegła to Weronika i usiadła na kocu. Wtedy dostrzegła mokrą plamkę na moich majtkach. – Jarasz się moimi cyckami? Nie była zła na mnie ale w jej głosie słychać było pretensję. – Chłopakom sztywnieją kutasy w majtkach na widok takich cycków a ja robię się mokra z tego samego powodu. Co w tym dziwnego? Nie lubisz jak ktoś podziwia twoje ciało? – Nie wiedziałam, że na widok mojego ciała mogą reagować inne kobiety. Przecież jesteśmy tak samo zbudowane. Tak zaczęła się nasza rozmowa. Gadałyśmy prawie do zachodu słońca opowiadając sobie o np. rozmiarach kutasów naszych chłopaków czy o upodobaniach w łóżku. Przyznałam się jej, że bardziej wolę być dotykana przez kobietę niż przez mężczyznę. Spytała czy mam jakieś doświadczenia z innymi kobietami. – Prawie rok temu po treningu brałam prysznic z jedną z koleżanek z zespołu i wtedy odważyłam się poprosić ją by mnie macała. Namydliła mnie wtedy i gładziła moje ciało. Drażniła moje sutki, głaskała moje łono. Podobało mi się to i podniecało ale do niczego więcej nie doszło. Nie pozwoliła mi siebie dotykać. Plamka na moich majtkach zrobiła się większa od samego opowiadania o tym. Dzień się kończył i zabrałyśmy swoje rzeczy i wróciliśmy do namiotów. Następnego dnia podczas obozowych rozrywek trafiłam z Weroniką do jednej drużyny. Miałyśmy skutecznie schować skrzynkę ze słodyczami podczas gdy inna drużyna musiała nas śledzić i odgadnąć miejsce ukrycia. Pudelki nie było duże i ważyło może dwa kilo. Miałyśmy przewagę dwudziestu minut także bez problemu oddaliłyśmy się od obozu. Po paru minutach pakunek został schowany a same z pewnej odległości chciałyśmy popatrzeć jak idzie odnajdywanie paczki. W tym celu schowałyśmy się pod korzeniami wielkiego drzewa. Miejsce to było na tyle fajne, że my miałyśmy dobry widok ale nas nie sposób było dostrzec. Jedynym minusem była ciasnota tej kryjówki. Werka weszła pierwsza i usiadła na końcu tego tunelu a ja weszłam w kuciach tyłem cofając się do niej. Innej metody nie było bo w środku nie można było się obrócić. W czasie czekania na grupę pościgową Weronika dotknęła moich pośladków. Drgnęłam. Wiedziałam, że to jej ręka a nie jakieś zwierzę. Moje sutki stwardniały momentalnie. Udało mi się sięgnąć do jej dłoni i przycisnęłam ją do swoich pośladków. Słyszałyśmy z daleka dobiegające rozmowy. Werka wodziła dłonią aż dotarła do mojej cipki. Robiła to specjalnie. Nie było mowy o przypadkowym dotyku. Palcami odsunęła majtki z mojego krocza i teraz miała łatwy dostęp do mojej mokrej już cipki. Palce wkładała mi do pochwy i drażniła mi łechtaczkę. Dłonią zasłoniłam sobie usta by żaden dźwięk się nie wydostał a mój oddech przyspieszył. Próbowałam się nadziać na jej palce. Chciałam by je głębiej włożyła ale w tym momencie głosy drugiej grupy rozbrzmiały przy tym drzewie. Weronika specjalnie zaczęła intensywnie drażnić moją łechtaczkę. – Jest!!! Tam leży!!! Słabo schowały dziewczyny. Wracamy do obozu. Dobiegały okrzyki radości z zewnątrz a ja w tym momencie przeżywałam potężny orgazm. Weronika nie przerywając gwałciła mnie kciukiem a palcem wskazującym i środkowym szczypała moją łechtaczkę. Dopiero jak ucichły odgłosy poszukiwaczy Werka przestała mnie pieścić. Przeżyłam w sumie trzy orgazmy. W jamie roznosił się zapach mojej zmaltretowanej cipki. – Wyłaź. Już poszli. Na miękkich nogach wydostałam się na zewnątrz i ledwo udało mi się wyprostować. Werka stanęła koło mnie. – Podobało się? W tym momencie chciałam ją pocałować ale się powstrzymałam. Nie wiedziałam na ile mogę sobie pozwolić. – Bardzo. Wracamy do obozu? – Jak wracamy? Nie musimy się spieszyć. Ja ci dogodziłam i teraz moja suczka musi się odwdzięczyć. Nie wiem dlaczego nazwała mnie swoją suczką ale mnie tonę tym momencie nie przeszkadzało. Z ciekawością czekałam co wymyśli. – Co chcesz bym zrobiła? – O. Teraz mówisz jak suczka. Będziesz mi posłuszna a ja zapewnię ci cudowne chwile. Teraz suczka wyliże dupkę swojej pani. Patrząc mi w oczy zdjęła majtki i mi je wręczyła niczym prezent. – Włóż je sobie do środka i nie wyciągaj póki ci nie pozwolę. Odwróciła się i wypięła się w moim kierunku opierając się o drzewo, pod którym jeszcze chwilę temu się chowałyśmy. Szeroko rozstawiłam nogi i zwijając jej majtki wetknęłam sobie do pochwy. Klęknęłam za nią i rękoma rozchyliłam jej pośladki. Zaczęłam całować je i językiem zaczęłam pieścić jej anusa. Naśliniłam obficie i wwiercałam się językiem do środka. Jej zwieracze zaciskały się na moim języku. Wykonywałam ruchy jakby mój język był kutasem i ruchał jej dupkę. Po kilkunastu minutach Weronika szczytowała na mojej twarzy. Odwróciła się szybko i przyłożyła cipkę do moich ust. Byłam szczęśliwa mogąc zlizywać każdą kropelkę jej śluzu. Ssałam jej łechtaczkę i podgryzałam ją. Doszła kolejny raz. Nogi się pod nią uginały. Gdy doszła do siebie uśmiechnęła się i pokazała bym wstała z kolan. – Chcesz być moją suczką i wykonywać każde moje polecenie? – Tak. Bardzo chcę. – No to widzimy się na wieczornym prysznicu. Wtedy pozwolę ci wyjąć z siebie moje majtki. Tylko się nie spóźnij bo będziesz miała dużo roboty. Wróciłyśmy do obozu. Do wieczora miałyśmy zajęcia. Nie chciałam się spóźnić i czekałam już w pobliżu prysznica na naszą kolej. Gdy weszłam do części dla dziewcząt były tam już Weronika i koleżanki z naszych namiotów. Brały już prysznic. – O. Przyszła moja suczka. Zobacz ile masz cipek do wylizania. Tylko się pospiesz bo każda z nas chce się spódnic w twoją mordę. I wyjmij tą szmatę z cipy. W nagrodę każdą z nas cię zgwałci. Byłam zszokowana. Nie tego się spodziewałam. Patrzyłam na koleżanki, która każda była goła, każda cipka mogła być moja i każdą mogłam wylizać. Tak naprawdę od samego widoku moja cipka zareagowała silnym podnieceniem. Jedna z dziewczyn podeszła do mnie i wypięła się prezentując cudowną, różową cipkę. Werka poleciła mi klęknąć i zabrać się za robotę. Nie musiała mi powtarzać. Tak naprawdę bardzo tego chciałam i byłam gotowa zaspokoić każdą z nich. Łapiąc dziewczynę za pośladki zanurzyłam całą twarz między nimi i zaczęłam ssać, lizać każdy centymetr jej łona. Weronika w tym czasie pieściła moje piersi ugniatając je i szczepiąc moje sutki. Dziewczyny stłoczyły się wokół mnie i eksponując mi swoje cipki pieściły się na razie same. Dwie z nich śmiejąc się sikały na mnie zalewając moje włosy, oczy, twarz i ramiona ciepłą uryną. Nie przerywałam i ssałam jej cipkę. Po chwili spuściła mi się a jej śluz płyną po ustach na piersi. Kolejna przystawiła mi swoją cipkę i rozszerzyła palcami warki. Zabroniła dotykać rękoma swojej waginy i tylko ustami miałam doprowadzić ją do szczytowania. Ssałam mocno jak poprzednią. Inaczej smakowała. Kolejna miała ogromną łechtaczkę i wetknęła mi ją do ust. Zacisnęłam na niej wargi i językiem wibrowałam wokół niej ssąc ją najmocniej jak potrafiłam. Żadna z nich nie była brutalna czy niemiła ale było ich osiem i przy piątej byłam zmęczona. Piekły mnie usta i zaczynał boleć język ale się nie poddawałam. Gdy ostatnia z nich właśnie dochodziła w moje usta Weronika usiadła przede mną na podłodze i wetknęła mi palce stóp do pochwy. – Ujeżdżam moją stopę suczko. Mimo iż byłam bardzo podniecona i wręcz kapało z mojej cipki nie byłam w stanie zmieścić jej stopy w sobie. Weronika nakazała mi wstać i stanąć w rozkroku co uczyniłam natychmiast. Kucnęła przede mną i zaczęła fisting mojej cipki. Powoli bez żadnej brutalności. Centymetr po centymetrze była we mnie coraz głębiej. Czułam ból ale nie miałam odczucia rozrywania. Moja pochwa powoli przyzwyczajała się do wielkości jej dłoni. W końcu weszła cała. Zaczęła nią obracać w środku i od czasu do czasu energicznie wykonywać ruchy jakby jej ręka była kutasem. Było mi cudownie i myślałam, że zaraz osiągnę orgazm. Weronika bawiła się mną to przyspieszając to zwalniając swoje ruchy. Dziewczyny jeszcze podchodziły i dawały mi ssać swoje palce dopiero co wyjęte z własnych cipek. Oblizywałam każdy palec, każdy był pachnący i smaczny. Moja głowa odlatywała a cipka zaciskała się na głęboko już wetkniętej we mnie ręce Weroniki. Gwałt mojej cipy trwał chyba z dwadzieścia minut i miałam w tym czasie dwa orgazmy. Wysunęła rękę ze mnie i pocałowała moją łechtaczkę. Wywołała tym kolejny mój orgazm. Zabawa się skończyła. Dobrze, że wystarczyło dla mnie ciepłej wody i mogłam się umyć. Byłam szczęśliwa i spełniona. Jakby mi kazali jeszcze raz wylizać każdą z tych cipek zrobiłabym to bez namysłu. Gdy się kładłam bolała mnie moja własna od gwałtu jej ręką mojej pani. Zamknęłam oczy a mimo to widziałam te wszystkie różowe cipki koleżanek. Ciekawe co przyniesie dzień jutrzejszy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • N i M

    -To ciekawe… – powiedziała wyjmując lizaka z ust, gdy podeszła za nią i oparła się o ścianę.

    -Hm? – zdziwiona M odwróciła się nie wiedząc, kto i czy na pewno do niej mówi

    – Miałyśmy razem zajęcia 4 lata, a nigdy ze sobą nie rozmawiałyśmy. Ciekawe, nie sądzisz? – mówiąc to stała ze skrzyżowanymi rękami, na jej twarzy malowała się obojętność, jednak cały czas lizała lizaka.

    – Nigdy nie wykazywałaś chęci rozmowy, byłaś raczej wycofana, wiecznie w słuchawkach, wiecznie zamyślona… – M mówiła to stojąc do niej plecami i oglądając akademię jednak słysząc to, N oderwała się od ściany i stała tuż za M

    – Istnieje cień szansy, że czułam, że twój świat to nie moja liga. Cień szansy, że czułam się gorsza, że czułam, że nawet na mnie nie spojrzysz, gdy się odezwę, właśnie tak jak teraz. – M odwróciła się. Spojrzała jej w oczy. Stały tak blisko siebie, że to jedyne, co widziała. Czuła jej oddech na swoich ustach. Dopiero teraz w tych oczach zobaczyła coś więcej. Poczuła coś, czego nie umiała opisać.

    – No proszę, chyba jednak się myliłaś – odpowiedziała zawstydzona, jednak pozostała bez ruchu.

    – Sprawdźmy to. Ty, ja, kawa. Dzisiaj po akademii. – N sama nie wierzyła w to jak pewna siebie potrafi być. Widziała po M, zainteresowanie i również zaskoczenie, gdyż na pewno osoba, która teraz prezentowała znacząco różniła się od tej, z którą spędziła 4 lata w jednej sali.

    – Od razu po akademii nie mogę, wychodzę z dziewczynami. – Po tych słowach widziała jednak, że zapał N nie zmalał. Spodobało jej się to. – Ale wieczorem jestem wolna, jeśli ci to odpowiada. – N wyjęła w ust lizaka i uśmiechnęła się.

    – Oczywiście, że odpowiada. Wyślij mi swój adres, podjadę po ciebie o 19. – M uśmiechnęła się, ale nie zdążyła nic powiedzieć, bo N dala jej szybkiego buziaka w policzek i poszła.

    *****

    Mimo, że nikt tego wprost nie nazwał, obydwie wiedziały, że to randka. M to dziwiło, bo myślała, że N jest hetero. O 18 zaczęła się szykować. Wzięła prysznic, pomalowała się i ubrała obcisłą sukienkę idealnie podkreślającą jej piersi, w przechodzących w siebie czarnym, niebieskim i białym kolorach. 18:50 już czekała pod domem, gdy zauważyła podjeżdżający biały samochód. Wysiadła z niego N. Jak zawsze z lizakiem w ustach. Miała na sobie czarna obcisła sukienkę, która idealnie podkreślała jej szczupłą, lecz proporcjonalną figurę. Włosy jak zwykle, rozwiane loki. Podobało się to M, pomyślała, że pasują do jej osobowości. N podeszła do M.

    – Hej, wsiadamy? – Spytała otwierając jej drzwi.

    – Wnioskując po Twoim ubiorze i zachowaniu, to chyba naprawdę jest randka. – Odpowiedziała M wsiadając do samochodu. N się uśmiechnęła, wyjęła lizaka, zlustrowała M i powiedziała

    – Wnioskując po twoim ubiorze, to naprawdę jest randka. – M nie odpowiedziała, jedynie przewróciła oczami, ale uśmiechnęła się. N wsiadła i pojechały.

    W restauracji okazało się, że bardzo dobrze im się rozmawia. Maja podobne poglądy, podobny mindset oraz szukają podobnych rzeczy w życiu. Rozmowa płynęła im niesamowicie szybko, aż w pewnym momencie kelner uświadomił je, że restauracja się zaraz zamyka. Zapłaciły na pół i poszły do samochodu. N powiedziała.

    – Masz trzy opcje. Teraz Cię pocałuję, po czym a) odwiozę cię do domu b) odwiozę cię do domu dłuższą drogą, żebyśmy mogły porozmawiać lub c) w drodze do twojego domu gdzieś się zatrzymamy i posiedzimy w samochodzie.

    – Hah, czyli rozumiem, że mój wybór dotyczy powrotu do domu, pocałunek jest w zestawie z każda opcja? – Zaśmiała się M.

    – Dwa lata miałam na tobie crusha, po tak miłym dniu muszę wziąć inicjatywę w swoje ręc… – N nie skończyła, ponieważ M nagle ją pocałowała.

    – Nie, nie moja kochana, mogłam mieć to już dwa lata temu, więcej nie zamierzam czekać, po czym znowu przywarła do jej ust. Całowały się namiętnie, jakby cały świat nie istniał, mimo że stały na parkingu pod restauracją. Nagle M się oderwała mówiąc.

    – Opcja c poproszę, bo mimo, że zajebiście mnie kręcisz w tej sukience, zamierzam ją z ciebie zdjąć, a nie chciałabym tego robić pod knajpą. – N uniosła brwi mówiąc

    – No proszę, a myślałam, że to ja jestem tą niegrzeczną. – M pocałowała ją jeszcze raz i pojechały.

    ****

    Dom M znajdował się nieopodal lasu, więc znalezienie ustronnego miejsca nie było trudne. Gdy zaparkowały, przeniosły się na tylne siedzenia samochodu i nie tracąc czasu zaczęły się całować. M siadła okrakiem na N i zaczęła powoli unosić jej sukienkę do góry. N nie protestowała, pomogła M zdjąć swoją sukienkę, po czym wspólnie, nadal się całując, zdjęły sukienkę M. Obie byly bez rajstop, więc siedziały teraz w samej bieliźnie obściskując się. M zaczęła lizać i całować uszy i szyję N schodząc coraz niżej. Gdy doszła do jej piersi, sięgnęła do jej pleców by pozbyć się stanika. N nie protestowała, oddawała się rozkoszy, jednak, gdy M uwolniła jej piersi, ta zechciała rewanżu. Szybkim ruchem rozpięła jej stanik, po czym M z jej kolan wylądowała leżąc na tylnych fotelach przygnieciona przez N. Ta odegrała się. Teraz ona całowała całą jej twarz, uszy, szyję, piersi. Językiem powoli zjechała na jej brzuch. Na chwilę przerwała patrząc na jej twarz w poszukiwaniu zgody. M uśmiechnęła się a N powiedziała

    – Jesteś piękna… – Po czym wróciła do jej brzucha. Językiem zjechała, do jej czarnych majtek. Złapała je lekko w zęby i patrząc głęboko M w oczy zaczęła je ściągać z pomocą rąk. W końcu dotarła do tego miejsca. M aż jęknęła, gdy poczuła jej ciepły język na swojej łechtaczce. N ścisnęła jej pierś i stopniowo zwiększała intensywność swoich ruchów języka. Gdy poczuła jak mokra jest M, zarówno od swoich wydzielin jak i śliny N, zaczęła stopniowo, od jednego wkładać w nią palce. M jęczała, co niesamowicie podniecało N. W pewnym momencie jednak M odepchnęła ją przejmując inicjatywę. Teraz to ona najpierw całując ją, zeszła przez jej piersi aż do majtek. Szybko się ich jednak pozbyła i próbowała dostarczyć N takich samych doświadczeń jak ona jej. Słyszała po oddechu i jękach N jak jest jej dobrze, gdy ta nagle wyszeptała między jękami

    – usiądź mi na twarzy – w ten sposób w pozycji 69 zaspokajały się nawzajem. Szyby samochodu były zaparowane, gdyby ktoś tam przechodził na pewno usłyszał, by ich jęki. Tworzyły one piękna melodię, zgrywały się w jedno. W podobnym czasie obydwie zaczęły szybciej oddychać i nawzajem szybciej się lizać. Obydwie ssały łechtaczkę, wargi sromowe, wkładały język do środka. Działały jak prawdziwe profesjonalistki. Nagle wydały z siebie przeciągły, szczery jęk i M opadła na N. Uniosła się jednak by móc położyć się w tą samą stronę. Leżały teraz mokre od własnych wydzielin, złączone w jedną całość, M miała głowę na klatce N. N głaskała jej włosy, po czym powiedziała

    – Opłacało się czekać na ciebie te dwa lata- M uniosła się, pocałowała ją i przytaknęła.

    – Proszę, powiedz ze to nie była jedna randka

    – M, myślisz, że tyle czekałam żeby się tylko z tobą zabawić? – lekko, lecz miło parsknęła. – To dopiero początek, nie pozwolę Ci zbyt łatwo uciec.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    N.n.

    Hej, jest to moje pierwsze opowiadanie. Mam nadzieje, ze kogoś podnieciło tak jak mnie. Mogę pisać więcej, dajcie znać czy wam się podoba

  • Zabojca pedofilów

    PROLOG.

    Miejsce: Bułgarska Republika Ludowa.

    Czas: Koniec lat 70-tych XX wieku.

    Bojko miał wtenczas niespełna 16 lat (urodziny obchodził 18 października). Od urodzenia mieszkał na zabitej dechami bułgarskiej wsi, gdzie przed wojną o kanalizacji nawet nikt nie słyszał. Po 1945 roku nie było tam wiele lepiej, ale chociaż zbudowali jeden kołchoz, gdzie można było pracować. Ojciec chłopaka (Władio) był kierownikiem transportu we właśnie takim kołchozie. Bojko od dzieciństwa sprawiał kłopoty, potajemnie pił z kolegami, palił tanie radzieckie papierosy, przemycane ze Związku Radzieckiego przez cinkciarzy. Nie uczył się. Z rocznym poślizgiem ukończył szkołę powszechną, a potem rodzice wysłali go do dużego miasta, aby skończył tam szkołę samochodową i został mechanikiem.

    – Pilnuj się synku i nie zadawaj ze złym towarzystwem – powiedziała matka, odprowadzając syna na dworzec kolejowy.

    – Nie rób żadnych kłopotów – dodał zaraz ojciec.

    – Dobra, dobra, ojciec. Jestem już dorosły. Żegnam! – dodał syn, wbiegając szybko do pociągu.

    Bojko usiadł w pierwszym lepszym przedziale i za dwie minuty pociąg odjechał. Pół godziny później był pierwszy postój. Nastolatek wysiadł i na stacji kupił sobie dwa piwa. Dopił je jeszcze nim pociąg znów odjechał. Godzinę później, na kolejnym postoju, Bojko zrobił to samo. Około godziny 19:00 pociąg dojechał na miejsce, do miasta Płowdiw. Bojko wyszedł kompletnie pijany. Wyszedł to za duże słowo. Pod internat musiało zaciągnąć go dwóch pracowników stacji kolejowej, gdyż chłopak był pijany aż do takiego stopnia, że nie mógł iść o własnych siłach, wcześniej przewrócił się i obtłukł sobie kolano (teraz leciała z niego jucha). Jego plecak gdzieś się zgubił (miał tam wszystko, łącznie z pieniędzmi od rodziców).

    – Ten gnojek, mały skurwysyn, chyba do was – powiedział pracownik kolei do wychowawcy, stojącego przed drzwiami i nie mogącego nadziwić się widokiem, jaki miał przed oczyma – Pierdolił coś o internacie, ale był tak najebany że musieliśmy mu pomóc. Obrzygał mnie, zasrany chujek, pfu!

    – Jak on ma na imię? – odezwał sie wychowawca – Powiedz mi, chłopie, jak się nazywasz! – tym razem nauczyciel warknął na pijanego nastolatka.

    – Boojko. Radew. – wybełkotał.

    Od tego czasu minął rok. Bojko dostał wszelkie możliwe nagany, miał nadzór szkolnego kuratora i był traktowany jak w zakładzie poprawczym. Nie mógł opuszczać internatu po godzinie 15:00. Ale rok szkolny wreszcie się skończył. Jakimś cudem chłopak… zdał. Ledwo, ale zdał.

    Zaczął okres wakacyjny. Bojko chodził na wiejskie potańcówki i znalazł sobie o rok starszą dziewczynę o imieniu Ludmiła. Była córką milicjanta, a jej rodzina była z całą pewnością patologiczna. Starszy brat Ludmiły nadużywał alkoholu i w wieku dwudziestu lat powiesił się. Sama dziewczyna sprawiała również problemy wychowawcze – lubiła wypić, nie lubiła się uczyć, była wyrzucana z wszystkich szkół, a ponadto miała opinię zwykłej kurwy.

    Pewnego niedzielnego wieczoru odbyła się kolejna taka wiejska zabawa. Bojko wypił dwie szklanki wódki, po czym ośmielony postanowił ”zabawić się z Ludmiłą”. Obydwoje opuścili potańcówkę.

    – Gdzie idziemy? – zapytała Ludmiła, w jej głosie zaś słychać było spore już upojenie alkoholowe.

    – Tam jest kurwa stodoła. Tam się pobzykamy – parsknął sucho Bojko.

    Gdy już dotarli na miejsce, chłopak odtworzył drzwi do stodoły i razem weszli na miejsce. Bojko rozpiął spodnie i wywalił penisa na wierzch.

    – Obciągaj! – powiedział.

    Ona klęknęła i wsadziła sobie fiuta do buzi. Zaczęła w całej siły ssać.

    – Kurwa, żeby tylko nikt nas tutaj kurwa nie znalazł… Ssij go. – Za chwilę jednak zmienił zdanie – Kładź się! Kurwa, kładź się!

    Ona leżała teraz na brudnej ziemi, a on wcisnął jej penisa w szparę. Zrobił dwa szybkie ruchy i się spuścił. Opadł z sił.

    – Kurwa, spuściłeś się. Ja pierdolę… – parsknęła Ludmiła.

    – Morda, ściero! – ryknął zdyszany chłopak, wymierzając partnerce silnego plaskacza w mordę.

    Ubrali się i każe poszło w swoją stronę. Takich schadzek tego lata mieli jeszcze kilka. Minęły dwa miesiące i Bojko dowiedział się, że Ludmiła zaszła w ciążę. O sprawie dowiedzieli się rodzice chłopaka. Ojciec wpadł w furię, stłukł synowi ryja do krwi. Ale problem pozostał. Nastolatkowie mieli wziąć ślub. I tak też się stało, pomimo że rodzice Ludmiły nie byli zadowoleni z takiego obrotu sprawy i sugerowali dokonanie aborcji, a następnie zapomnienie o całej sprawie.

    Tak oto właśnie pojawiłem się na tym świecie. Ta przydługa historia to moja ”geneza”.

    MOJE ŻYCIE W POLSCE

    Mam na imię Bojan. Urodziłem się w komunistycznej Bułgarii, ale jako kilkuletni szczyl przyjechałem z rodzicami do Polski i już tutaj zostaliśmy. Rodzice przez pierwsze lata w ogóle nie wychowywali mnie. Robili to dziadkowie. Mieszkaliśmy w piątkę w dwupokojowym mieszkaniu socjalnym. Ojciec i matka spali do południa, potem ojciec wstawał, pokręcił się w samych majtkach po domu, coś skubnął, po czym wychodził na miasto z kolegami. Wracał najebany i resztę dnia trzeźwiał. Matka czytała krzyżówki i oglądała telewizję.

    Sam nie pamiętam rodzinnego kraju, znam go jedynie z relacji rodziców. Życie w Polsce okazało się trudniejsze, niż w ojczyźnie. Rodzice nie znali w ogóle języka, toteż wykonywali najgorsze prace, chcąc cokolwiek zarobić na utrzymanie.

    Mieszkaliśmy w Warszawie w starym, zdezelowanym hotelu robotniczym. Kaloryfery prawie nigdy u nas nie grzały, nie było bieżącej wody, a jedyna toaleta była na korytarzu. Również poziom patologii wśród naszych sąsiadów był ogromny. Pili, ciągle się awanturowali, menele spali po klatce schodowej, szczali tam lub nawet oddawali kał.

    Ojciec szybko się załamał. Nigdy nie ukończył szkoły samochodowej. Nie miał żadnych perspektyw na dobre, bądź chociaż porządne zatrudnienie. Układał sezonowo cegły na różnych budowach, a poza tym był prawie zawsze bezrobotny. I tak przepijał prawie wszystkie zarobione grosze.

    Pewnego razu, kompletnie pijany, wracał w środku nocy do domu. Wsiadając do autobusu zmiażdżył sobie dłoń drzwiami obrotowymi. Z dłoni miał miazgę. W szpitalu zrobili mu amputację trzech palców u prawej ręki. Nie mógł już pracować. Otrzymał najniższą krajową rentę w wysokości 340 złotych. Matka w akcie desperacji postanowiła napisać list do prezydentowej Kwaśniewskiej, z prośbą o zapomogę charytatywną. Potem kurwa nawet nie wysłała tego swojego świstka, pisanego łamaną polszczyzną… Wpadła szybko w alkoholizm. Dwa lata później zmarła na zawał. Pochowaliśmy ją na nieopłacanym cmentarzu. Bez pomnika, nawet nie stać nas było na wygrawerowanie imienia, nazwiska i lat życia.

    – I tak się kurwiła przez całe życie, szmata – tylko tyle miał mi do powiedzenia na pogrzebie ojciec.

    W szkole byłem popychadłem. Mówiłem tylko łamaną polszczyzną, słabo się uczyłem. Dwa razy nie zdawałem z klasy do klasy w podstawówce. Poniżali mnie zarówno nauczyciele, jak i uczniowie.

    – A po chuj ci eta szkoła? – powiedział do mnie ojciec, gdy miałem 13 lat – Jebajta jo. Do niczego nie dojdziesz, Bojan.

    Ojciec powiedział, że powinienem sobie znaleźć dziewczynę i ”zamoczyć”. Ale byłem do tego zbyt dużą ciamajdą. Robiłem paskudne rzeczy. Pobicia, gwałty, handel narkotykami. Mając 16 lat zostałem aresztowany przez policję i miałem rozprawę przed sądem rodzinnym.

    BAŁKANY, CZYLI EUROPEJSKI DZIKI ZACHÓD

    W końcu opuściłem Polskę i wróciłem na Bałkany. Tam czułem się jak na Dzikim Zachodzie. Opowiem wam jedną z moich przygód. Tę która w gruncie rzeczy odmieniła moje życie.

    Byłem wtedy w mieście Golem w Albanii, gdzie pracowałem dla niejakiego Kurtiego. Był to szef dużego gangu handlarzy ludzkimi organami z Kosowa. Parszywy typ. Niskiego wzrostu mężczyzna w wieku 60-65 lat, siwy, liczne zmarszczki na twarzy, spore braki w uzębieniu i higienie osobistej. Najczęściej ubierał się w dżinsy oraz białą podkoszulkę na ramiączkach. Powiadali, że brał udział w wojnie w Kosowie, jako sierżant UCzK. Miał wówczas dopuszczać się przede wszystkim brutalnych gwałtów, głównie na nieletnich dziewczynkach. Nie wiem, ile w tych opowieściach było prawdy, ale byłem skłonny w nie uwierzyć. Chyba nigdy nie spotkałem w swoim życiu człowieka bardziej obrzydliwego, wulgarnego, chamskiego i brutalnego. W jakiś sposób wzbudzał tym szacunek w szajce podobnej sobie maści typów. Byli to głównie Albańczycy, Cyganie lub Turcy. Nie myli się, śmierdzieli i byli prymitywami.

    Jeździliśmy całymi dniami po najtańszych kurortach i porywaliśmy ludzi, od których to następnie moglibyśmy wyciąć organy. Drobną część naszych dochodów odpalaliśmy lokalnej policji (przekupnej jak skurwysyn), w ten sposób zapewniając sobie w praktyce nietykalność. Pewnego razu porwaliśmy w środku nocy jednego z turystów, zabawiającego się w przyhotelowym barze.

    Był to młody Serb, na oko w wieku około trzydziestu lat.

    Pobiliśmy chłopaka i związanego załadowaliśmy do bagażnika samochodu. Byli wówczas ze mną jeszcze dwaj mężczyźni z grupy przestępczej. Bajram, kierujący teraz samochodem – stary, wiecznie spocony grubas z nieświeżym oddechem – oraz Oczan, dwudziestokilkuletni typowy osiłek, z wieloma tatuażami na swym ciele. Z pochodzenia Turek, ale mieszkał całe życie w Albanii. Cały czas coś wciągał.

    – Niech chciałbym być w ciele tego pedała, którego porwaliśmy, hehehe – śmiał się Bajram.

    – Nerka, serce, płuca, wątroba będą nasze – powiedział Oczan – Obłowimy się jak pojebani, a dodatkowo będziemy mogli jeszcze potorturować trochę tego skurwysyna, hehehe!

    Ja nie chciałem się przyłączać do dyskusji. Nie bynajmniej z powodu oporów moralnych. Po tylu latach babrania się w patologii oraz przestępczości czułem się już znieczulony na takie rzeczy. Mój albański nie był najlepszy, potrafiłem powiedzieć ledwie kilka zdań bez zająknienia się. Więc milczałem. Przysłuchiwałem się teraz tureckiej i albańskiej muzyce, płynącej z radia. Po kilkunastu minutach dojechaliśmy na miejsce. Do naszej ”pracowni”. Był to stary i opuszczony magazyn wojskowy z czasów Envera Hodży, znajdujący się na obrzeżach miasta. Idealne miejsce dla takich zbirów, jak my. Klucze do niego dostaliśmy od emerytowanego pułkownika, który był znajomym Kurtiego.

    Wyciągnęliśmy Serba z bagażnika i zaprowadziliśmy do środka.

    – Zdrowy mężczyzna! Będą dobre organy z niego, do kurwy nędzy! – odezwał się do nas Kurti, podle się śmiejąc.

    Wprowadziliśmy zakneblowanego i związanego faceta do małego pokoju, położyliśmy go na stole operacyjnym. Po chwili do pomieszczenia wszedł szef z naostrzoną maczetą w ręku.

    – Dobra, kurwa, zażynamy jebaną zwierzynę, hehehe! – krzyknął, po czym wbił w brzuch porwanego mężczyzny swoje ostrze.

    Na twarz prysnęła mi jego ciepła krew. Beznamiętnie wytarłem się jednak papierową chusteczką.

    – Bojan, kurwo jebana, nie stój tak jak kutas w stanie erekcji, tylko chodź nam pomóż, ćwiartować tego skurwysyna! – zwrócił się do mnie wściekły Kurti.

    Wziąłem do ręki palnik i podszedłem, aby pomóc ”kolegom”. Pierwszy cios zadałem delikwentowi w łeb. Zaraz potem drugi. I jeszcze kolejny. Twarz miałem już całą we krwi, ciepłej i spływającej. Potem zacząłem przypalać mu ryj. On skwierczał z bólu i krzyczał. Tortury sprawiały mi przyjemność – temu nie zaprzeczę. Bajram rozciął już brzuch nieszczęśnika, wycinając teraz nerkę i płuca. Ten widok byłby nie do zniesienia dla normalnego człowieka, ale nie dla mnie. Adrenalina już zbyt mocno mi podskoczyła. Poza tym, w tym momencie zatraciłem się w przemocy i chciałem tutaj być i to oglądać. Nagle spostrzegłem, że Oczan nagrywa wszystko, co się tutaj dzieje na kamerę. Nie spodobało mi się coś takiego.

    – Ty kurwa, po co to kręcisz – odezwałem się, ale natychmiast podszedł do mnie Kurti i zdzielił po ryju.

    – Za dużo sobie pozwalasz, kurwo – zaklął Albańczyk – Zamknij mordę i się uspokój, albo tobie też wytniemy organy, hehehe… – zaśmiał się okrutnie, po czym dodał – Albo każę ci zeżreć tego trupa, hehe.

    W pół godziny było po wszystkim. ”Bezużyteczne” zwłoki wpierdoliliśmy do starej wanny i zalaliśmy rozpuszczalnikiem. Smród powodował u mnie zawroty głowy. Miałem dość. Ile jeszcze okrucieństw będę musiał dzisiaj popełnić?

    Już zbliżał się świt. Zakończyliśmy robotę i pozbyliśmy się wszelkich śladów. Wtem Kurti, cały spocony i ohydny, odezwał się do nas wszystkim, a jego morda wydawała się cholernie zadowolona. Wiadomo, zarobi kupę pieniędzy.

    – Wiem panowie, że było ciężko. Robota musi być ciężka. Ale kasa wam to wynagrodzi. A tymczasem – mam dla was niespodziankę – warknął Kurti, wyszczerzając swoje żółte zęby – pojedziemy do burdelu i każdy będzie mógł ruchać, ile będzie miał siły.

    Wsiedliśmy do pięcioosobowego samochodu i pojechaliśmy w nieznanym mi kierunku. Kurti i Oczan śpiewali jakieś tureckie lub albańskie (a może cygańskie? kto wie?) piosenki, pełen przekleństw i odniesień do ”jebania” (”seksem” tego się nazwać nie dało). Sami zresztą oceńcie wartość artystyczną tych przyśpiewek. Kurti ryczał coś takiego:

    Dobrze napić się i zamoczyć, to prawdziwy cel tej nocy, lale lale

    Kto dzisiaj więcej kiełbasy zje, ten może nie posika się, lale lale

    Z kutasa wystrzelę jak z armaty, może jej go nawet włożę do japy, lale lale

    Wszyscy, oprócz mnie, śmiali się jak małpy w zoo. Nic jednak nie mówiłem, bo pewnie dostałbym po mordzie. Minęło kilka minut i znaleźliśmy się na miejscu. Był to jakiś stary, dość zdezelowany, hotelik najniższej klasy. Pewnie pamiętał jeszcze czasy komunizmu. W spokoju opuściliśmy pojazd i skierowaliśmy się do środka. Czułem dziwne napięcie. Wiedziałem, że zdarzy się zaraz coś złego. Lub przynajmniej obrzydliwego. Nikt się nie odzywał, aż nagle Kurti zabrał głos.

    – Mam dla was niespodziankę, panowie. W tym burdelu można ruchać młode mięsko, 11-latki czy 12-latki! W pokoju czeka jedna mała ździra dla każdego z was, do dzieła kurwa! – mówił, a ja nie mogłem uwierzyć w jego słowa.

    To już wydawało się zbyt potworne. Nie jestem w końcu pedofilem.

    – Ja tam nie pójdę – powiedziałem stanowczo do Kurtiego – Nie będę gwałcił dzieci.

    – Zamknij mordę! – krzyknął i zdzielił mnie po twarzy. Bardzo bolało – Nie wkurwiał mnie i nie wystawiaj mojej cierpliwości na próbę. Masz teraz do wyboru: ruchać albo sam ci zaraz obetnę jaja.

    Kurti splunął na mnie, po czym odszedł w swoją stronę. Inni uczynili to samo. Nagle podeszła do mnie jakaś dziewczyna. Miała chyba jakieś… 12 lat? Może 13. Było to jeszcze dziecko, ale ubrane w strój typowej kurwy, z  krótką skórzaną mini-spódniczką. Na twarzy miała bardzo ostry i wyzywający makijaż.

    – Czy chce pan pójść już ze mną do pokoju?

    – Co? O co ci chodzi, dziecko? – odparłem z niedowierzaniem.

    – Może pan zrobić ze mną, co tylko zechce.

    – Jak masz na imię, dziecko?

    I nagle, nim ona w ogóle zdążyła mi odpowiedzieć, podszedł do mnie jakiś spocony gość w białym podkoszulku i zaczął krzyczeć.

    – Co tutaj się kurwa mać dzieje? Ty mała kurwo, dlaczego nie obsługujesz klienta? Ty suko! – zdzielił ją piąchą po twarzy.

    Nagle coś we mnie drgnęło. Ktoś musi zrobić porządek z tym miejscem. Z tą bandą stręczycieli-pedofilów. Usłyszałem w głębi swojej potwornej duszy jakiś głos. Może nawet był to głos samego BOGA. Mówił do mnie ”Zabij”. ”Zabij wszystkich”. Może w ten sposób ocalę chociaż część swojej duszy i odpokutuję za różne potworne czyny, których dopuściłem się w przeszłości.

    Kopnąłem mężczyznę stojącego przede mną z całej siły w brzuch.

    – Co pan robi…

    Chwyciłem tego parszywego śmiecia za łęb i zacząłem nim nawalać o podłogę, dokładnie tak, jak gdybym kozłował piłką. Po chwili po jego głowie pozostał już tylko zgnieciony arbuz. Byłem cały upaprany we krwi. Spojrzałem po korytarzu. Ten dziewczyny już nie było. Pewnie uciekła przerażony tym, co widzi. Nie dziwie jej się.

    – Muszę… Ja muszę… Kurti… Gdzie jest ten cholerny Kurti? – mówiłem do siebie, kierując się w tym momencie bardziej instynktem, aniżeli logicznym rozumowaniem.

    Z kieszeni wyjąłem scyzoryk i poszedłem w kierunku pokoju, do którego wszedł ten oblech.

    – Spaślaku! – krzyczałem na cały głos.

    Albańczyk goły leżał na łóżku. Obok niego dojrzałem zmasakrowane zwłoki jakiejś dziewczyny. Wyglądała na maksymalnie 14 lat. Pewnie zaspokoił swoje żądze, a potem poderżnął biedaczce gardło. ”Podłe ścierwo” – pomyślałem. To nawet nie jest człowiek. Człowiek ma pewne granice okrucieństwa. On nie miał.

    – Gnojku, co ty tutaj kurwa robisz? Spierdalaj…

    Szybko zamilkł, gdy ujrzał połyskujące narzędzie w mym ręku.

    – Oczan! Bajram! Na pomoc! – ryczał.

    Rzuciłem się na niego, powaliłem śmiecia i wbiłem mu scyzoryk w jego lewe oko. On tylko zawył przekleństwo i zaczął się trząść, a potem wykrwawił się. W jego oku pojawił się ostatni błysk światła. Skonał. Ja znowu usłyszałem ten sam głos. ”Dobrze zrobiłeś”.

    Wtedy do pokoju weszli Bajram i Oczan. Byli wyraźnie zszokowani widokiem mnie klęczącego nad zabitym Kurtim.

    – Ja pierdolę… – palnął tylko Oczan.

    Koniec? A może początek?

     Jeszcze się przekonamy…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jerzy Jaśkowski