Blog

  • Kiedy nadejdzie ochota?

    No to jedziemy. Właściwie o tym weekendzie gadaliśmy z Jackiem od kilku tygodni. Poznaliśmy się w miejscu, gdzie nie było wątpliwości. Ale poza jedną czy drugą rozmową nie było jakoś ani przesadnego ciśnienia ani ochoty. I tak od słowa do słowa umówiliśmy się na weekend. Domek, lasek, jezioro. No zobaczymy.

    Torba. Ręcznik, majtki na zmianę. Sam ubrałem się tak praktycznie jak się dało. Spodnie dresowe, koszulka buty. Koniec. Wiadomo po co jedziemy, szkoda tracić czas. Jacek czekał na wylocie z miasta.

    – cieszę się, że jesteś. Już w drodze zaczął brać się do rzeczy. Ściskał mi udo, łapał za rękę, cały czas gadał o jakichś nieistotnych sprawach. Ja siedziałem, słuchałem i czułem się coraz dziwniej. Kompletnie nie czułem ochoty na cokolwiek. Sam siebie pytałem, co się dzieje. Jacek to fajny facet, przystojny, pachnący… a z mojej strony NIC.

    Droga minęła szybko. Domek wyglądał super. W środku czysto, łazienka, kuchnia. Wszystko jak trzeba

    Jacek rozpakował jedzenie i wszedł pod prysznic. Po kilku minutach wyszedł. W samym ręczniku wyglądał tak jak go sobie wyobrażałem. Bez jednego włoska na klacie, niewielki brzuszek i pulsująca pod ręcznikiem pała.

    -Na co czekasz?

    No właśnie. Wszystko było tak jak chciałem, tyle że kompletnie na nic nie miałem ochoty.

    – No, co jest

    – Jacek, nie wiem. Kompletnie straciłem ochotę.

    -Mikołaj, proszę. Tyle o tym gadaliśmy. Przecież nie pójdę sobie teraz konia walić na boku. Rozbierz się chociaż i daj na siebie popatrzeć. Jakoś się sam obsłużę.

    Dziwnie zabrzmiało, ale przecież po coś tu przyjechałem…

    Raz, dwa i już stałem przed nim nagi. Jacek nie czekał. Złapał swoją pałę w rękę i zaczął. Coś niesamowitego, patrzył na mnie i w jakimś skupieniu robił sobie dobrze. Złapał mnie za rękę i delikatnie ułożył na brzuchu. Po chwili usiadł mi na nogach i wolną ręką głaskał pośladki. Bardzo to było miłe i powoli czułem, że powoli zaczynam mieć ochotę. Na wszystko. Tyle, że Jacek jęknął i poczułem na całym sobie spermę. Ile tego było?! I znów i znów.

    – Już?

    – No już. Zmieniło się coś u Ciebie?

    Nie czekał na odpowiedź, tylko odwrócił mnie na plecy i zajął się moją pałą. Czekając na wyjazd przez tydzień nawet się nie dotknąłem. Poszło szybko, kilkanaście ruchów ręką i poleciałem. Jacek zaśmiał się głośno.

    – Całkiem nieźle jak na brak ochoty, zjemy coś teraz

    Kolacja, wino, teraz już łóżko i pościel. Jacek tym razem o nic nie pytał. Złapał mnie z tyłu za piersi i dość bezceremonialnie zaczął się o mnie ocierać. Czułem jak tuż przy moim tyłku rośnie. Na dziurce poczułem chłód żelu a po chwili już zaczął napierać. Jedna próba, druga, trochę bólu i już Jacek zaczął ciężko sapać. Znów mnie obrócił, podniósł mi nogi o znów wszedł. Zrobiło się naprawdę gorąco. Sam zacząłem się pieścić.

    – Mikołaj, jesteś niemożliwy, po chwili Jacek przyspieszył i poczułem jak sperma zalewa mi dziurę.

    -O kurwa, ale jazda. Nie pamiętam takiego orgazmu. Zrobić coś dla Ciebie?

    Co on może teraz dla mnie zrobić?

    – A obciągniesz mi?

    – dlaczego nie?

    Jacek klęknął przede mną i metodycznie ustami robił to tak, że nawet ręką sam sobie nie zrobiłbym tego tak dobrze i dokładnie.

    Orgazm i odlot. Leżeliśmy obok siebie. Trochę skrępowani, zmęczeni, zdyszani.

    Zasnąłem zdaje się. Zbudziły mnie pieszczoty. Stanowcze i zdecydowane. Teraz już byłem gotowy na wszystko.

    – Jesteś gotowy?

    Co za pytanie, pewnie że był. Obrócił się, lekko złapał mnie za głowę i wepchnął się w moje usta. Dziwne… nic nie musiałem robić. Trzymał mnie i powoli wpychał się do środka. Nie było żartów. W końcu jęknął I wystrzelił mi w usta cały ładunek.

    – teraz jak ty mnie, tak ja Tobie. Chodź szybko, bo się rozmyślę.

    Teraz ja. Miałem wielką ochotę. Złapałem go za głowę I szybko doszedłem. Co za niesamowita noc.

    Rano było potężne śniadanie, znów cały dzień szaleństwa i powrót do domu.

    I tyle. Nie spotkałem go już nigdy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mikołaj Leśniak
  • Pan Andrzej – To tylko kwestia ceny.

    Telefon zadzwonił, gdy malowałam ostatni paznokieć czarnym lakierem.

    – Tak? – spytałam wrzucają Cię na tryb głośnomówiący.

    – Słonko już jadę. Powinienem być za jakieś czterdzieści minut. No maksymalnie do godziny. Wiesz dziś piątek… Wszyscy nagle postanawiają wyjechać na weekend.

    – Dobra, spoko… Ja właśnie kończę się szykować. Jeszcze się zastanawiam nad tym czy spódnice czy spodnie założyć, ale tak to jestem gotowa. Kurwa!

    – Co się stało? – spytałeś.

    – A malowałam właśnie paznokcie i lakier jeszcze nie zaschnął do końca a dotknęłam się o rękaw. Ale jest ok. Chyba.

    – Dobra jadę. A i załóż mini – odpowiedziałeś i zakończyłeś połączenie.

    Nie zostało mi nic innego jak zacząć się ubierać, zrobić makijaż i czekać. Po około pół godziny stoję przed lustrem i oceniam efekt. Blond włosy spięte w warkocz, kilka kosmyków opada wzdłuż policzka. Mocny makijaż podkreślający zieleń oczu. Zielona bluzka z głębokim dekoltem bez pleców, skórzana kurtka. Do tego ciemno bordowa mini i czarne rajstopy. Klasycznie szpilki na wysokim obcasie i platformie – na parapetówkę może być. Patrzę na telefon, powinieneś być za chwilę, więc schodzę do garażu pod blokiem. Winda zjeżdża na sam dół. Idę przez korytarz a światła zapalają się jedną po drugim oświetlając drogę. Zatrzymuje się koło naszego miejsca parkingowego i opieram się koło słup. Kurde nie wiem czy dam radę w tych butach. Może wrócić i wymienić. A dobra zdejmę w samochodzie a potem to przejść te kilka metrów pokazać się i zdjąć. Dasz radę Natalia – mówię do siebie w myślach. Przeglądam FB, sprawdzam stan konta, wiadomości. Nagle brama zaczyna się podnosić z łoskotem, patrzę z nadzieją, że to Ty. Serio zaraz nie wytrzymam w tych butach. Ale zamiast Twojego BMW wjeżdża czerwono- czarny Mustang naszego sąsiada z piętra – Pana Andrzeja. Dobra zaczekam jeszcze chwila. Burczący samochód przejeżdża wolno obok mnie jadąc na swoje wyznaczone miejsce. Gdy gaśnie silnik w garażu zapada cisza. Jak można czymś takim jeździć? Przecież to ogłuchnąć idzie myślę i wracam do scroolowania FB.

    – Dzień dobry Pani sąsiadko – mówi mężczyzna wysiadający z samochodu.

    – Dzień dobry Panie Andrzeju – odpowiadam machinalnie nie odrywając wzroku od telefonu.

    – Pani Natalio, wie Pani gdybym był młodszy… Ech… A dokąd to Pani taka wystrojona idzie? Na Tomka Pani czeka? Piąteczek to może kino albo randka? Jakąś knajpka? Kolacja? Wypad ze znajomymi na miasto?

    – Dziękuje Panu – uśmiecham się, gdy mierzy mnie swoim wzrokiem. Widzę błysk w jego oczach. Mam świadomość jak wyglądam i wiem, że się podobam facetom. On ma na oko jakieś 50-55 lat. Jasne włosy – chyba się farbuje żeby przykryć siwiznę – zaczesane w modny sposób. Delikatny zarost przetykany siwizną. Eleganckie buty, białe spodnie i czarna koszulka polo. W palcach bawi się kluczykiem od samochodu. Zapach drogich perfum unosił się w powietrzu.

    – Mógłbym tak komplementować Panią, ale…

    – Przepraszam na moment – dzwoni mój telefon, odbieram.

    – Myszka słuchaj będę chwilę później. Był jakiś wypadek i cała Legnicka stoi – relacjonujesz a ja przewracam oczami.

    – Ile Ci to zajmie? – pytam. On cały czas mi się przygląda.

    – Nie wiem. Poszukam zaraz objazdu może przez osiedla. Zadzwonię jak już uda mi się wyrwać. Zejdź wtedy do garażu.

    – Ja już jestem w garażu – odpowiadam lekko zirytowana.

    – To idź do mieszkania. Będę dzwonił. Zadzwonię do Zuzy, że się spóźnimy. Trochę. Na razie Natka,

    Pięknie! Wiedziałam, że jak ja się na szykuje, to u Ciebie coś się odwali. Kto tu na kogo wiecznie czeka?

    – Jakiś problem sąsiadeczko? – głos sąsiada wyrywa mnie z zamyślenia, całkiem zapomniałam o tym gościu.

    – Nie…W sumie to tak. Jesteśmy umówieni na parapetówkę do znajomych i mamy opóźnienie. Tomek stoi w korku, więc nie ma sensu żebym tu stała i na niego czekała. Wracam na górę. Pan chyba też w tamtą stronę?

    – A to ja z przyjemnością dotrzymam Pani towarzystwa – Uśmiechał się wkładając ręce do kieszeni.

    – To miło z Pana strony. Piękny ten pana samochód – próbuję narzucić jakiś temat.

    – A od dawna na taki polowałem i w końcu się udało. Prawdziwa perełka. Kupiłem sobie, jako nagrodę za bardzo korzystny kontrakt. Udało mi się wejść z moją firmą na Niemiecki rynek. Co prawda przynajmniej raz w tygodniu muszę jechać do Berlina, ale pieniądze Pani Natalio z tego są kosmiczne. Kosmiczne!

    – O! No to gratulacje! Super, jeśli naszym rodakom się udaje. – staram się nie ukrywać irytacji, że ja zapierdzielam na etacie w korpo za trochę ponad najniższą krajową a Ty ciągle masz nadgodziny w pracy.

    – Dziękuję. Wygrałem życie. Ale mam kłopot. Potrzebuję kogoś, kto zna Niemiecki. Ale tak super.

    Kurwa właśnie padła szóstka w totolotka. Spadająca gwiazdka. Fart stulecia. Garniec złota na końcu tęczy, złota rybka i trzy życzenia.

    – Po filologia germańskiej może być? – spytałam z nadzieją w głosie.

    – Może być nawet polakiem niemieckiego pochodzenia, nieważne. Ważne żeby mi pomógł się dogadać po niemiecku.

    – To zgłaszam swoją kandydaturę – wyprostowałam się i dygnęłam z uśmiechem.

    – Poważnie? – spytał.

    – Jak najbardziej. Jestem po germanistyce. W pracy kontaktuje się bezpośrednio z naszymi niemieckimi odpowiednikami. Niemiecki w mowie i piśmie używam na co dzień.

    – Pani Natalio jest Pani przyjęta, jako moja asystentka – podszedł i uścisnął dłoń.- Od kiedy może Pani zacząć?

    – W umowie mam trzy miesiące, niestety.

    – Potrzebuje Panią na za dwa tygodnie od dziś. Proszę się dogadać w firmie. A no i najważniejsze. Wynagrodzenie. Proponuję Pani skromne 8000 zł miesięcznie. Na rękę oczywiście. Za wyjazdy 500 Euro za dzień – taka dieta. Plus jakieś bonusy.

    W myślach przeleciały mi cyferki w skali roku, plus przewalutowanie na złotówki po kursie z wczoraj… WOW!

    – Nie śmiem prosić o więcej. – Ach ta skromna ja. Co za dzień.

    – No to nasza umowa stoi. Jutro przyniosę Pani dokumenty, papiery i opowiem, czym się zajmujemy.

    – Kurcze szefie – zaśmiałam się – jutro nas nie będzie. Wracamy dopiero w niedzielę wieczorem.

    – A to spokojnie. Załatwimy sprawę w tygodniu. Nie ma problemu.

    – No to muszę powiedzieć Pani, że zaczynam zazdrościć narzeczonemu. Taka piękna kobieta i jeszcze tak dobrze będzie zarabiać.

    – To nie jest mój narzeczony. Będę miała okazję to za pierwszą wypłatę kupię sobie pierścionek zaręczynowy. Od niego się nie doczekam.

    – Może Pani już dziś na niego mieć – odpowiedział wyciągając z kieszeni plik banknotów.

    – Ale jeszcze nie zaczęłam pracować więc nie należy mi się?

    – Nie chodzi o pracę. Jesteś młoda. Masz ofertę pracy. Dobrej pracy i płacy. A ja wiem… słyszałem, co się dzieje u Was wieczorami. Żona wcześnie chodzi spać i śpi jak kłoda. Z armaty można obok strzelać. Ale ja późno chodzę spać. Słyszę cię… – Odliczył banknot 100 Euro, 200 Euro 300 Euro 400 Euro 500 Euro. Ponad dwa tysiące złotych. Szpilki takie czerwone, ta niebieska sukienka, co widziałam w Magnolii z tym rozcięciem z boku. Może zostanie jeszcze może jakiś weekend z Tomkiem.

    – Ale, ja chyba nie do końca rozumiem – chciałam się cofnąć ale trafiłam plecami na filar.

    Odliczył 600 Euro, 700 Euro, 800 Euro – Ja mam pieniądze. A Ty masz coś, co ja chcę mieć. To kwestia ceny. A oferta nie będzie aktualna wiecznie. Tak samo jak propozycja pracy. Mogę się wycofać. Zastanów się. Minie jeszcze chwila zanim Twój chłopak będzie na miejscu. Możemy iść do mnie albo do Was. Powiedzmy, że to będzie taki drugi etap rozmowy kwalifikacyjnej. Zrobisz co masz zrobić, przecież to nic takiego złego. Obojgu nam zależy na dyskrecji. Wyciągnął rękę z wachlarzem banknotów w moją stronę. Popatrzyłam na niego, uśmiechał się bo wiedział już, że chwyciłam haczyk. Zabrałam z jego ręki pieniądze.

    -Tak. To tylko kwestia ceny – powiedziałam wkładając pieniądze do kieszeni kurtki. – Może do Pana. Żony jeszcze nie ma? – pytałam z nadzieję na odwleczenie w czasie tego co miało się stać.

    – Nie bój się. Nie ma jej. Pojechała do pracy pół godziny temu. Rozmawiałem z nią przez telefon – szliśmy korytarzem w kierunku windy. Tysiące myśli przelatywało mi przez głowę. Sekundy oczekiwania na windę ciągnęły się niemiłosiernie. Gdy weszliśmy do windy poczułam jak strach chwyta mnie za gardło. A jeśli to jakiś zbok albo inny wariat. Potem będą mnie szukać i znajdą w kawałkach. W co ja się wpakowałam. Natalia ty kretynko jedna!

    Zamek szczęknął otwierając drzwi do mieszkania. Robiło wrażenie już od samego progu. Czyste, zadbane, pachnące ciastem c- hyba szarlotką. Nasze wynajmowane mieszkanie przy tym wyglądało jak nora. Pomógł mi zdjąć kurtkę po czym odwiesił ją na wieszak. Przemogłam się w sobie – Więc…. Gdzie to zrobimy? – spytałam zbierając w sobie całą odwagę. Uśmiechnął się.

    – Przejdź proszę do tamtego pokoju – wskazał na drzwi po prawej. – Do salonu lub jak mówi moja żona “do dużego pokoju”. Poczekaj na mnie. Wezmę tylko prysznic, jestem trochę nieświeży. To mówiąc poszedł do łazienki. Moje szpilki stukały o kafle gdy szłam przez przed pokoj i salon. Ogromny telewizor wiszący na ścianie. Zestaw głośników w każdym kącie pokoju. Fotele i duży narożnik – na mój gust trochę za duży na ten pokój. Wszystko w szarościach i bieli. Usiadłam na narożniku spięta jakbym faktycznie czekała na rozmowę kwalifikacyjną a nie na… Co ja wyprawiam. Przecież to paranoja. Gościu zaproponował mi kasę żeby mnie przelecieć. Jestem dziwką? – pomyślałam i miałam chęć zostawić pieniądze na stole i uciec gdy on wyszedł z łazienki. Całkiem nagi. Odwróciłam wzrok na co on zareagował śmiechem.

    – Napijesz się czegoś? – spytał wchodząc do pokoju zostawiając mokre ślady stóp na podłodze.

    – Nie, raczej nie. – odpowiedziałam zmieszana. – Wolę nie…

    – Widzisz a ja wręcz przeciwnie. Zrobię sobie drinka. Wiesz mój ulubiony to whisky i trzy kostki lodu. Zapamiętaj – wyciągnął z szafki szklankę i Jacka Danielsa. Poszedł do kuchni po lód. Jak na 50-kilku latka trzymał się świetnie. Szeroki w barkach dobrze umięśniony bez tatusiowego brzuszka. Całkiem zgrabny tyłek – kurwa gapie się jego tyłek. Gdy wracał przyjrzałam się jego penisowi. Był ogolony tam na dole – chociaż tyle, że nie będzie włosów pomyślałam. Wlał alkohol do szklanki i usiadł w fotelu. Rozsiadł się wygodnie, pociągnął łyka i odstawił szklankę. Popatrzył na mnie. Zrozumiałam, że to znak. Zaczęłam rozpinać bluzkę po czym zdjęłam ją z siebie. Czarny stanik zakrywał mój niewielki biust. Wstałam by zdjąć spódnice i…

    – Podejdź tu tak jak jesteś – mówił machając w moim kierunku ręką.

    Ruszyłam niepewnie. Każdy krok szpilek odbijał się echem w mieszkaniu. To były najdłuższe trzy metry w moim życiu. Stanęłam przed nim. Patrzyłam gdzieś prosto w pustą ścianę, ręce miałam opuszczone wzdłuż ciała. Stałam prawie na baczność. Czułam, że do oczu napływają mi łzy.

    – Na co czekasz? Klękaj!

    Przełknęła ślinę i uklękłam przed nim. Nasze twarze były na tej samej wysokości. Patrzył mi prosto w oczy gdy wziął moja rękę w swoją dłoń i skierował ją na swoje krocze. Poczułam jego penisa pod dłonią. Przycisnął ja do niego. Był ciepły i zaczął twardnieć.

    – Ma stać zanim weźmiesz go w usta – powiedział i wziął kolejny łyk ze szklanki. Masowałam go gdy twardniał. W pewnym momencie zacząć ruszać ruszać ręką w górę i w dół. Napletek odsłonił główkę jego kutasa.

    -Mmmm tak. Teraz weź go w usta moja zabawko – rozszerzył nogi.

    Nachyliłam się zatrzymując się kilka centymetrów nad jego penisem. Oparłam dłonie o jego uda. Na chwilę zastygłam.

    – Ssij Mała. Ssij!

    – Przepraszam kochanie – powiedziałem sobie w myślach. Nachyliłam się bardziej i otworzyłam usta biorąc jego przyrodzenie. Objęłam wargami cała główkę, lizać ją językiem.

    – Aachh – syknąl

    Drażniłam językiem dziurkę, ręką masują prącie. Stopniowo biorąc go coraz bardziej w usta. Był twardy, mniej więcej wielkości jak Tomka. Wystawiłam do przodu język starając się wziąć go głębiej.

    – Tak Mała! Właśnie tak – powiedział a jego ręce zaczęły masować moje ramiona zsuwając ramiączka stanika. Przerwałam na chwilę zdejmując stanik. Opadł odsłaniając moje piersi. Natychmiast zaczął je dotykać, ściskać i masować.

    – Podobam Ci się? – spytałam jakbym nie wiedziała jaka jest odpowiedź.

    – Jesteś piękna, Skarbie – nachylił się całując mnie w piersi i nabrzmiałe z podniecenia sutki. Jego ręka zaczęła dotykać mojego pośladka. Złapał mnie za włosy odchylając głowę i całując w szyję kończąc na ustach. Nie puszczają lekko przyciskając w dół zasugerował co mam robić dalej. Jego penis wrócił w moje usta twardy i nabrzmiały.

    – Liż jajka – jęknął gdy jego penis wszedł głębiej w moje gardło.

    Ssałam je. Najpierw jedno potem drugie. Ssałam i lizałam na przemian. Ręką malowałam jego kutasa gdy znowu zacisnął mocno rękę na moich włosach abym ponownie do ust wzięła jego penisa. Kolana zaczynały mnie już boleć. Mocno trzymając u nasady warkocza przycisnął mi głowę aż jego penis wszedł do końca. Mój nos opal się o jego podbrzusze. Trzymał mnie a ja czułam że dłużej nie wytrzymam, zaczęłam się krztusić. Pociągnął moją głowę za włosy do góry a jego fiut wyskoczył z lepkim mlaśnięciem z moich ust.

    Kaszlałam próbując złapać oddech. Czułam jak ślina leci mi po brodzie.

    – Wiedziałem, że jesteś dobra w te klocki. Moja suczka! Ciekawe czy potrafisz tak jak na filmach. – to mówiąc mocnym ruchem w dół skierował moją głowę abym znowu zaspokajała go swoimi ustami. Silnie szarpiąc mnie za włosy ruszał moja głową w górę i w dół a jego penis raz za razem wchodził i wychodził z mojego gardła. Podnieciłam się. Chciałam jeszcze. Odciągnął moją głowę do tyłu – podoba Ci się moja asystentko ten zakres obowiązków? – spytał. Skinęłam głową, że tak. Łapiąc oddech powiedziałam – Bardzo. – Uśmiechnął się. Jego penis znowu trafił w moje gardło. Kilka pchnięć i oddech. Kilka pchnięć i oddech, kilka pchnięć i przytrzymanie głęboko w środku. Jego stękanie, moje mlaskanie i krztuszenie się przerywane rozpaczliwym łapaniem oddechu. Zaczęłam dotykać się przez rajstopy i majtki. Głaskałam swoją szparkę. Chyba to zauważył bo szarpnął mnie za głowę w górę.

    – Ałaaa – zapiszczałam z bólu.

    – Podoba Ci się? Spytał biorąc kolejny łyk alkoholu. Znowu zaczął ściskać moje piersi. Szczypał sutki. Jego ośliniony kutas dotykał mojej twarzy.

    – Przeleć mnie! – rzuciłam dysząc ciężko.

    Roześmiał się i puścił moje włosy a ja opadłam na podłogę. Leżałam chwilę starając się pozbierać. Miałam mętlik w głowie. Twarz lepiła mi się od śliny. On masturbował się patrząc na mnie. Powoli podniosłam się i poszłam na narożnik. Znowu długie trzy metry. Chwiałam się jak pijana. A jeśli mi coś podał a ja nie zauważyłam? Przynajmniej jest miękko. Położyłam się i zaczęłam się rozbierać. Zsunęłam rajstopy i majtki a on podszedł.

    – Wypnij się Skarbie!

    Posłuchałam. Podniosłam się i wypinając pupę do pozycji na pieska. Zsunął mi do kolan rajstopy i majtki, podniósł spódniczkę. Jego ręce zacisnęły się na moich biodrach. Penisem zaczął drażnić wargi. Sprawdziłam palcem – byłam mokra. Poczułam jak zaczyna napierać a penis delikatnie zaczyna wbijać się do środka.

    Achhhhh – jęknęłam gdy wchodził powoli coraz głębiej. Wypełniał mnie swoim penisem. Gdy wszedł cały odpadłam wyginając się i wypinając tyłek. Zaczął ruszać biodrami nadając rytm, jego penis penetrował moja pochwę. Uścisk jego dłoni na biodrach, klaskanie naszych ciał, czułam jak każdym ruchem wypełnia mnie sobą. Popatrzyłam w dół. Widziałam swoje falujące piersi, majtki i jego nogi. Jęczałam z przyjemności. Prosiłam aby robił to szybciej gdy palcami zaczynałam drażnić swoja łechtaczkę. Moje ciało zaczynało drżeć pod wpływem zbliżającej się fali rozkoszy. Odpłynęłam, moje nogi trzęsły się. Płuca nie mogły złapać oddechu. Silny orgazm. Dawno takiego nie miałam. A on nie przestawał. Zmienił rytm zaczął dobijać go coraz głębiej. Mocne głębokie ruchy..

    – Bierzesz tabletki? Chcę się spuści! – pytał. Jego uścisk na biodrach stał się silniejszy a ruchy coraz mocniejsze.

    – Nie chce w środku… Ochhhhhh proszę… Biorę ochhhhh ale nie we mnie – jęczałam.

    Wyszedł ze mnie – DAJ USTA! – podniosłam się a on złapał mnie za głowę w tej samej chwili wpychając mi penisa głęboko do ust. Jeszcze kilka ruchów i…

    Ciepły płyn rozlał się w środku moich ust… Jego penis w środku pompował mililitry słono gorzkiego nektaru. Trzymał mnie mocno za głowę.

    – Aaaaaa kurwaaaa – ruszał biodrami, penis wypuszczał kolejne fale spermy.

    – mmmmm mmmmmmm mmmm – co mogłam powiedzieć więcej? Czułam jak powoli ustają skurcze jego prącia. Zwolnił uścisk i powoli zaczął wycofywać penisa z mojej buzi.

        – Nie wypluwaj! – przełknęłam jego nasienie. – Pokaż! – otworzyłam usta. – Wyliż do końca. – ponownie jego kutas wylądował w mojej buzi a ja wylizałam go do czysta. – idź się ogarnij. Ręcznik jest na pralce.

    Podniosłam się. Byłam zmęczona. Nie miałam już ochoty na żadną imprezę. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Poprawiłam makijaż chociaż lepiej powiedzieć, że zrobiłam go od nowa. Łazienka była mała ale mądrze zagospodarowana. Popatrzyłam w lustro. Blond włosy upięte w warkocz, Kilka kosmyków luźno puszczonych na policzek… Dobra wyglądam jako tako. Najwyżej poprawie makijaż w samochodzie. Czułam, że dalej jestem mokra. Wyszłam z łazienki. On siedziała przy tym samym stole. Ubrany. Jeansy, do tego biała koszula i krawat. Nawet buty miał na nogach.

    – Pani Natalio. Zapraszam do stołu. – mówił w sposób jakby jeszcze kilka minut temu nic się nie działo. – Tutaj są dokumenty. – Podał mi plik papierów. – Proszę na spokojnie uzupełnić, przeczytać. Prosiłbym aby do niedzieli mi je dostarczyć, żebym w poniedziałek dał je kadrowej. Zaczynamy za dwa tygodnie. Czyli… – otworzył kalendarz w telefonie. – Dobra niech będzie za dwa i pół tygodnia. Akurat będzie pierwszy października. W razie pytań proszę o telefon. Tutaj ma Pani wizytówkę. – Wstał i wyciągnął w moją stronę rękę. – Witam na pokładzie. Odprowadził mnie do drzwi. Pomógł założyć kurtkę. Wyszłam z mieszkania. Czułam się obolała tam na dole. Szłam do windy pogrążona w ponurych myślach. Co ja właśnie odwaliłam? Telefon zaczął dzwonić.

    – Hej Słonko jestem na dole. Możesz schodzić. – miałeś taki radosny głos.

    – Yhmm. Już schodzę – odpowiedziałam i nacisnęłam przycisk przywołania windy.

    Zjechałam na dół i odczekałam z dwie minuty w korytarzu między windą a wyjściem na parking. W głowie miałam totalny rozpierdol. Dobra! Nata dajesz. Będzie dobrze! Weź się w garść! Weszłam na parking. Stałeś przy aucie. Oczywiście maska otwarta a ty coś już tam grzebiesz, coś dolewasz.

    – WOW – powiedziałeś gdy mnie zobaczyłeś. – Ale laska!

    – No co ty? Ja? Starałam się jak mogłam – udawaj słodką idiotkę pomyślałam.

    – Gdyby nie to że musimy jechać to bym cię…

    – Wiem jak komornik meblościankę wytargał! Ojojoj, nie obiecuj – podeszłam i zaczęliśmy się całować na powitanie.

    – Dzień dobry! – znajomy głos za nami. – Widzę, że miłość kwitnie.

    Ja pierdole! Tylko jego tu brakowało teraz. Pan Andrzej wyrósł jak spod ziemi kilka metrów za nami.

    – Witam Pana. – odpowiedziałeś witając się z nim. Ja pierdole co to się odwala? Gdzie jest kamera?

    – Panie sądzie muszę przyznać, że Pana narzeczona to piękna kobieta. Naprawdę gratuluję! Bardzo inteligentna i z klasą. Miałem okazję zamienić z nią kilka zdań. Akurat wracaliśmy razem do góry. Naprawdę ma Pan niebywale szczęście mieć tak wspaniałą kobietę.

    – Dziękuję bardzo. – szczerzyłeś się jak głupi.

    – Nic lecę! Muszę załatwić jeszcze kilka spraw. Żona poprosiła żebym zrobił zakupy. Może wpadniecie wieczorem na drinka?

    – Dziękujemy, ale właśnie jedziemy na spotkanie do znajomych. Kupili mieszkanie i robią parapetówkę – odpowiedziałam starając się jak najszybciej skończyć to dziwne przedstawienie.

    – Nic nie szkodzi! Ale zapraszam serdecznie. Jeszcze raz Panu gratuluję – podał Ci rękę i poklepał po ramieniu śmiejąc się. – Nic tu po mnie, lecę. Trzymajcie się! – poszedł w kierunku swojego samochodu.

    – Słyszałeś? Zostałam nazwana Twoją narzeczoną? Co ty zamierzasz z tym zrobić? – spytałam

    – Spokojnie, już niedługo – odpowiedziałeś zatrzaskując maskę samochodu

    – Pani Natalio! Niech Pani pamięta! To tylko kwestia ceny! – krzyknął debil przez cały parking wsiadając do swojego Mustanga.

    Kurwa! Spierdalaj! Błagam jedziemy już. Wsiadamy do tego grata i jedziemy!

    Mustang z głośnym warkotem przetoczył przez parking.

    – O co mu chodziło? – zapytałeś siadając do auta.

    – A o nic ważnego. Rozmawialiśmy o cenach nieruchomości – skłamałam – Kurde!

    – Co się stało?

    – Oczko mi poszło. – dopiero teraz zauważyłam że mam rozdarte rajstopy. – Dobra jedź, i tak musimy pojechać po jakieś wino czy coś to sobie kupię.

    – Ale z Ciebie laska – złapałeś mnie za kolano i pocałowałeś w usta. Żebyś tylko Kochanie wiedział…

    – Jedź już proszę, jesteśmy spóźnieni. Dam znać Zuzie, że już jedziemy – Włożyłam rękę do kieszeni i zamiast na telefon trafiłam na zwitek banknotów. Tysiąc Euro!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Natalia
  • Nieznajomy na zawolanie

    Hejcia to znowu ja, podzielę się z wami swoim ostatnim przeżyciem. Było to nie dawno, ale nie miałem czasu się zebrać do pisania. To, że kocham być suczką Pana, ubierać się w wyzywające kobiece ubrania, czerpać z tego przyjemność to już wiecie, ale ta sytuacja odmieniła moje spojrzenie na losowego mężczyznę na ulicy.

    Od paru dni miałem straszną ochotę na penisa, przechodząc po mieście myślałem o tym jak mijający mężczyźni mnie posuwali, by mój tyłek. Od tyłu dni nie mogłem pozbyć się tego uczucia, bawiłem się dildo, masowałem, połykałem własne nasienie i nic. Miałem cholernie pociąg do mężczyzny, którego nie znam, najlepiej dbający o siebie i młody, szybki numerek i tyle i zapominamy o sobie. Był to któryś wieczór, byłem sam w domu, leżałem na łóżku, ubrany w parę damskich ciuszków, masowałem się myśląc o tym, że brakuje mi innego penisa do pełni szczęścia. Nie miałem, kogo kto mógłby spełnić moje chwilowe marzenie. Miałem dość walenia się dildem, chciałem poczuć ciepłego długiego penisa, który rozciąga mój tyłek. Stworzyłem profil, więc na jednej ze stron, na której łączy ludzi tylko seks, wstawiłem parę swoich fotek, opis, wszystko, co potrzebne by znaleźć chętnego na seks.

    Po paru godzinach ktoś się mną zainteresował byłem w siódmym niebie, z wyglądu był to solidnie umięśniony szatyn, 190 cm wzrostu, zadbany w wieku 35 lat, idealny od razu odpisałem, że szukam kogoś takiego jak on. Ucieszył się, napisał, że będzie za 2 godziny, szybko poszedłem się ogarniać, ciuszki, buciki, makijaż, trzeba wyglądać jak rasowa suka. Musiałem być piękną dziwką, szczególnie moje czarne usta od szminki, które będą miały, co robić. Ubrany byłem w czarne body, które genialnie uciskało moje ciało. Do tego czarne kabaretki, obcasy na platformie z paskiem na kostce i obroża na szyję z serduszkiem, teraz wszystko jest na miejscu. Zawsze miałem ogolone ciało, plus moje kobiece kształty i uroda potrafiły sprawić cuda.

    Wybiła 20, pukanie do drzwi, wiedziałem, kto to ubrany podszedłem do drzwi, które otworzyłem, w nich stał mężczyzna, na którego czekałem. Nie zdążyłem powiedzieć dzień dobry, poczułem jak mnie spoliczkował i kazał klękać, dziwnym trafem spodobało mi się to, rzucił z siebie koszulkę, mężczyzna piękny na pierwszy widok, silny i stanowczy, złapał moją główkę i docisnął do opiętego krocza w spodenkach, zamknął drzwi na zamek i powiedział

    -Mała suka bardzo chce być wyruchana- powiedział pewny siebie

    -Tak proszę Pana- odpowiedziałem i zacząłem zsuwać jego spodenki, duży zarys penisa, który więzi się w bokserkach.

    -Nie bój się nie będzie boleć- powiedział patrząc jak go uwalniam, od razu, gdy mężczyzna stał już nagi zaczął obijać go o moją twarz

    -No otwieramy buzię- powiedział i zanim zdążyłem coś powiedzieć poczułem jak ciepły członek lądują w moich ustach, mruknąłem czule tylko, miałem jego główkę w ustach, dużą główkę, która pulsowała, siadłem wygodnie na kolana i wziąłem się do pracy, zacząłem ślinić jego główkę czule, potem ssać a na koniec obciągać jak rasowa szmata. On dociskał moją główkę, dusiłem się, pluł mi na twarz i do ust mówiąc

    -Nie ociągaj się dziwko – czułem się bosko, gdy tak mówił, czułem się super, on sam jedną głową kierował moją głową a drugą stojąc nade mną stał w telefonie, później się dowiedziałem, że sobie nagrywał to, ale to inna historia. W pewnej chwili złapał mnie za szyję i podniósł oparł o regał w przedpokoju, wypiąłem tyłek i poczułem jak solidnie zaczął wylizywać mój rowek. Czułem się bosko skakałem z nogi na nogę, przez co obcasy hałasował, ale jego to nakręcało. Po chwili stanął pewnie za mną i poczułem go w sobie, wpychał grubego członka w mój mały tyłek, pisnąłem, gdy poczułem, że mój tyłek dał za wygraną, stało się, mężczyzna powoli zaczął walić mnie w tyłek, czułem go moje marzenie znowu się spełnia, jebał mnie mężczyzna, który nie miał sobie równych, tak minęło pół godziny dobrego dymania mojego tyłka, czułem się wspaniałe, choć troszkę bolało, było super, gdy nagle krzyknął

    -dochodzę kurewko nie napinaj się- wiedziałem, że on chce skończyć we mnie, chciałem tego nie oszukuję się, stanąłem rozkrokiem, ten zaczął walić mnie tak, że jego jaja obijały się o moje pośladki, nagle poczułem jak zaczął tryskać, miał dużo spermy, bo czułem jak by mi zalał całą dupę, tak było, stał całując moją szyję spełniony trzymając go we mnie, ale gdy tylko go wyjął dużą ilość skapała na podłogę.

    -Zlizuj to! Już! Na co się gapisz? – powiedział, a ja od razu zacząłem lizać jego spermę była lekko słona, ale nie za słona w sam raz, on korzystał z okazji i jeszcze dymał mój wypięty tyłek aż w końcu wyjął go a ja leżałem na ziemi wyruchany, ale szczęśliwy, ubrał się i spojrzał na mnie.

    -Nie zła z Ciebie szmata- uśmiechnąłem się a ten rzucił mi parę banknotów.

    -Kup sobie coś suczko- zerknąłem na niego

    -Dziękuję proszę Pana- powiedziałem a ten wyszedł i tyle go widziałem, ja od razu rzuciłem się do łóżka, choć tyłek bolał byłem zadowolony, poszedłem spać, rano obudziłem się z bólem dupki, ale tak, że nie mogłem wstać a cała pościel pod moim tyłkiem była mokra, cała reszta ze mnie wypłynęła, ale było warto, od tamtego czasu nikt porządnie mnie nie wyruchał a bardzo bym chciał a na razie żegnam się z wami ??

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    :3_Cute_Femboy
  • Pani Maria i drinki ze sperma cz. 1

    Długo pisałem do Pani Marii z prośbą o spotkanie.

    Za każdym razem jak oglądałem jej zdjęcia na portalu to budziła się we mnie potrzeba służenia jej. Było to dla mnie zaskakujące, bo w sumie to nigdy wcześniej o tym nie myślałem. Jednak jak oglądałem jej długie czarne włosy, wysokie kozaki, lateksowe gorsety i rękawiczki, długie płaszcze i wybrzuszające się od kutasa spódnice to nachodziła mnie ochota aby klęknąć i zaspokajać ją.

    Pani Maria była jednak oporna, gdy ją prosiłem, błagałem, obiecywałem, zachwycałem się i wielbiłem. Pewnego dnia podała mi swój numer telefonu i pozwoliła do siebie zadzwonić jak wyślę jej określoną kwotę. Było to w sumie dużo, ale po tej ilości spermy, którą wystrzeliłem przy jej zdjęciach to i tak stwierdziłem, że więcej wydałbym na prostytutki. Profilaktycznie wysłałem kwotę 2 razy większą i czekałem na numer telefonu.

    Jak tylko dostałem numer to zadzwoniłem do niej, powiedziałem, że nigdy nie brałem udziału w takim spotkaniu ale wielbię ją ponad wszystko i pomimo, że nie lubię bólu to chcę się z nią spotkać. Usłyszałem, że ewentualnie może rozpatrzyć spotkanie ze mną ale warunki są następujące:

    – Ja rezerwuję pokój w najlepszym 5 gwiazdkowym hotelu u niej w mieście,

    – W pokoju ma  być czekać na nią butelka szampana i whisky,

    – Ona przychodzi pierwsza, szykuje się i ja zjawiam się później,

    – Będę robił wszystko, co mi każe i od dzisiaj mam zakaz masturbacji do czasu spotkania z nią.

    – Nie wolno mi też uprawiać sexu.

    Wybraliśmy termin na sobotę za 2 tygodnie, choć nie wiedziałem jak wytłumaczę mojej dziewczynie, że przez 2 tygodnie nie będziemy się kochać!

    Zarezerwowałem pokój, wysłałem Pani Marii numer rezerwacji i z niecierpliwością czekałem. Mojej dziewczynie tłumaczyłem, że mam teraz mnóstwo pracy i jestem strasznie zmęczony a na strony porno przestałem zaglądać, żeby mnie nie kusiło.

    Gdy nadszedł ten dzień wysłałem moją dziewczynę na weekend do spa, ubrałem się elegancko, umyłem i wyperfumowałem. Tego dnia dostałem od Pani Marii wiadomość „Kup tequillę”, co niezwłocznie zrobiłem. O umówionej godzinie pojechałem do hotelu z wielkim bukietem kwiatów, zapukałem do drzwi pokoju i otworzyła mi Ona.

    Była ubrana nieziemsko. Miała na sobie czarne botki za kostkę, czarną dopasowaną sukienkę do samej ziemi, z długimi rękawami i rozcięciem z przodu, centralnie pośrodku i aż do wysokości Skarbu Pani Marii.

    Powiedziałem – Dobry wieczór Pani Mario, te kwiaty są dla Pani.

    Wręczyłem jej bukiet, cmoknęliśmy się 3 razy i natychmiast dostałem strzał w policzek.

    – Bądź grzecznym pieskiem teraz idź się dokładnie umyj i ubierz to, co czeka na Ciebie w łazience – powiedziała. Posłuchałem się, wziąłem prysznic i ubrałem na siebie obrożę ze smyczą, która leżała na blacie oraz czarny fartuszek kuchenny. Tak ubrany wyszedłem i zobaczyłem, że Pani Maria siedzi w fotelu z założoną nogą na nogę popijając szampana.
    – Podejdź do mnie i się obróć. – wykonałem jej polecenia. – A teraz klęknij i całuj moje buty.

    Zrobiłem to z największą przyjemnością polerując je tak dokładnie jak tylko potrafiłem.

    – Możesz pieścić moje łydki – powiedziała, a ja natychmiast wykonałem polecenie. Zacząłem lizać i całować wyżej i wyżej a jak doszedłem do wysokości kolan to Pani Maria zdjęła jedną nogę z drugiej i niczym Sharon Stone w Nagim Insynkcie rozchyliła je lekko. Jej suknia podwinęła się a ja spojrzałem się na nią z dołu pytająco. Wzięła łyka z kieliszka i skinęła mi przyzwalająco.

    Nie trzeba mi było dwa razy powtarzać. Zacząłem całować jej kolana, uda aż wziąłem do ust jej członka. Leżał jeszcze oklapnięty ale stopniowo jak go pieściłem powolutku podnosił się do życia. Był prosty i nie za duży. Taki w ram raz, żeby całego objąć go ustami. Pani Maria odstawiła kieliszek odchyliła głowę, zaczęła głęboko oddychać i czułem jak napina mięśnie pośladków.

    Klęczałem przed nią i moja głowa chodziła jak u dzięcioła. W pewnym momencie poczułem, że łapie mnie za głowę i dociska do siebie. Mój nos dotknął jej podbrzusza a jej kutas tyłu mojego gardła. Zaksztusiłem się i odruchowo chciałem uciec ale jej silne ręce mnie przytrzymały i jeszcze bardziej docisnęły. Jak zwolniła uścisk i mogłem zaczerpnąć powietrza powiedziała:

    – Dobry piesek. Teraz pokażesz mi co potrafi twój języczek. Połóż się na ziemi na plecach.

    Tak też zrobiłem a Pani Maria stanęła dokładnie nad moją głową i usiadła na mojej twarzy.

    – Liż! – rozkazała, co ja zacząłem wykonywać z pełnym zaangażowaniem. Lizałem cały jej rowek, skupiałem się na rimmingu i wsuwałem język do jej dziurki najgłębiej jak potrafiłem. Próbowałem rozepchnąć językiem jej otworek a następnie skupiałem się na tym miejscu między dziurką o podstawą jąder. Pieściłem też jądra i podstawę jej członka, który stał już w pełnej gotowości

    Pani Maria stękała i widocznie była ze mnie bardzo zadowolona. Po chwili wstała, sięgnęła do swojej torebki z której wyciągnęła prezerwatywę. Założyła ją na swojego członka i zobaczyła moje zaskoczenie.

    – Prezerwatywa? – zapytałem.

    – Tak, zobaczysz zaraz do czego. A teraz klęknij przed swoją Panią. – i powiedziawszy to zaczęła posuwać mnie w usta mocno i głęboko. Co chwila się krztusiłem a po chwili jak zaczęła przyspieszać i zrobiła to ostatnie, najgłębsze pchnięcie, które zatrzymała na kilka sekund zatykając mi kutasem dopływ powietrza poczułem, że dostała orgazmu a ja miałem zmaltretowane migdałki.

    Najciekawsza jednak rzecz zadziała się dopiero teraz. Pani Maria ściągnęła prezerwatywę, wycisnęła całą jej zawartość do szklanki a następnie dolała do pełna tequilli.

    – To twój dzisiejszy drink. Pij i przyzwyczajaj się do smaku, bo będziesz miał dzisiaj takich dużo. Chojnie mnie wynagrodziłeś to mam dla Ciebie dużo atrakcji.

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Martin TransLove
  • Wandzia – Poczatki

    CZWARTEK

    Nienawidzę robić zakupów w Biedronce. Naprawdę. Nie dość, że mało w niej miejsca, palety stoją w przejściu, to w dodatku codziennie jest tam sporo ludzi. Ale tamtego czwartkowego popołudnia, byłem zmuszony, żeby tam iść. Potrzebowałem zrobić duże zakupy, a tak się złożyło, że wybudowali ją niedaleko mojego miejsca zamieszkania.

     Wszedłem do Biedronki i od razu skierowałem się w stronę stojaków z pieczywem. Ale chyba się trochę spóźniłem, bo wszystkie stojaki były puste. Kurwa, pomyślałem, i co ja teraz będę jadł. Nie było ani chleba, ani bułek. A jako student, wpierdalałem tylko tosty. No dobra, jeszcze jadłem dania instant, ale umówmy się, na studencką kieszeń były one rarytasem. Dlatego ruszyłem w kierunku półek z najtańszymi zupkami chińskimi i wypełniłem nimi pół koszyka. Sranie gwarantowane, ale lepsze to niż głodówka, pomyślałem, modląc się, żeby to nie była prawda.

    Kiedy kierowałem się do kasy, wtedy ją spostrzegłem. Dużą kobietę z krótkimi, siwymi włosami. Problem ze mną był taki, że gdy zobaczyłem jakąś grubszą lub starszą panią, to traciłem zmysły. Pociągały mnie MILFy, dojrzałe kobiety i GILFy. Im starsza, tym lepsza. Dlatego, zamiast iść do kasy, ruszyłem w jej kierunku, żeby móc przyjrzeć się jej z bliska. Podszedłem na tyle blisko, że udało mi się poczuć jej perfumy, które były lekkie, ale i słodkie. Przyjrzałem się również jej sylwetce. Miała wielkie piersi, duże uda i piękne stopy, które odziane miała w sandałki na niskim koturnie. Ubrana była w cienką, letnią, ale i krótką sukienkę, która opinała jej pokaźny biust. Byłem pewien, że gdyby się pochyliła, to mogłaby niechcący pokazać światu swoją bieliznę. Moja wyobraźnia zaczęła krążyć wokół tego, jak jej ciało wyglądało pod tą sukienką. Ale przestałem o tym myśleć, kiedy podszedł do niej jej mąż.

    Jej mąż wyglądał jak typowy Janusz. Duży wąs, koszula w kratę, spodenki, białe skarpety i sandały; dosłownie jak wyjęty żywcem z tych memów o Januszu na wakacjach. Wtedy podjąłem decyzję i zagadałem. Kto nie ryzykuje, nie pije szampana, pomyślałem, choć w ogóle nie piję alkoholu.

    – Przepraszam, czy mogłaby mi pani pomóc? – zagaiłem. –  Chciałbym coś ugotować, ale mam dwie lewe ręce, a nie chcę cały czas jeść zupek chińskich. – Zaśmiałem się i wskazałem na mój koszyk wypełniony w połowie opakowaniami zupek.

    Spojrzała lekko zaskoczona, ale gdy zauważyła, że naprawdę żywię się tylko zupkami, oznajmiła, śmiejąc się.

    – Hmm, ciężko będzie, ale spróbuję pomóc. Janusz. – zwróciła się do męża, zupełnie innym tonem niż do mnie. – Weź ten koszyk, ja pomogę temu młodzieńcowi. – puściła mi oczko, gdy jej mąż wziął koszyk z jej rąk. Nie był zbytnio zadowolony, ale cóż mogłem poradzić; potrzebowałem jej pomocy.

    Obeszła ze mną cały sklep, wkładając mi przeróżne produkty do koszyka. Kiedy mój koszyk był prawie pełen, przystanęła i spojrzała na mnie, mówiąc:

    – A wiesz co? Może przyjdziesz do mnie na obiad? Upichcę coś dobrego. Poza tym przydałoby mi się towarzystwo; moje dzieci już dawno żyją na swoim i odwiedzają mnie co pół roku. A Janusz nie spędza ze mną w ogóle czasu. Jemu tylko ryby w głowie.

    Zaskoczyła mnie tą propozycją. Nie sądziłem, że pójdzie tak łatwo.

    – To bardzo miłe z pani strony, ale nie chcę się narzucać, naprawdę – powiedziałem, nie chcąc zgadzać się od razu. – Wystarczająco mi pani dziś pomogła. Znajdę jakiś przepis w necie i spróbuję nie spalić kuchni. – Zaśmiałem się.

    – Ach, ta dzisiejsza młodzież. Tylko ten Internet im w głowach. – Pokręciła głową, śmiejąc się cicho. – To zróbmy tak, zapłacisz za te produkty i jutro wpadniesz do mnie i razem coś ugotujemy, co? Może uda mi się ciebie czegoś nauczyć.

    – A co na to pani mąż? Nie będzie miał nic przeciwko obcej osobie, krzątającej się po jego domu?

    – Tak jak już mówiłam, słodziusieńki, Janusz codziennie jeździ na ryby i nie ma go całymi dniami, a czasami i nocami, więc uwierz mi, przydałoby mi się towarzystwo na moje stare lata.

    – Dobrze, proszę pani. Ma pani przy sobie telefon? Podam mój numer, żebyśmy mogli się później zgadać, co pani na to? – zapytałem, wyjmując swój smartfon z kieszeni. Ona wyjęła swój staromodny telefon z torebki i od razu mi go podała, mówiąc:

    – A możesz ty to zrobić? Zawsze, gdy potrzebowałam pomocy z telefonem, prosiłam o to moje dzieci, ale skoro ich tu nie ma… – Wziąłem od niej telefon, odblokowałem i wszedłem w kontakty. Wpisałem swój numer z lekko trudnością; nie pamiętam, kiedy ostatni raz używałem telefonu z klawiaturą. Potem wpisałem jej numer do swojego smartfona i chwilę się zawahałem, myśląc o tym, jak ją podpisać. Zauważyła, że się nad czymś zastanawiam, więc spytała:

    – O co chodzi, skarbeńku?

    – Nie wiem jak panią wpisać, żebym wiedział, że to pani dzwoni.

    – Jestem Wanda, ale możesz zapisać mnie jako Wandzia. Wtedy będziesz wiedział. – Zaśmiała się, puszczając mi oczko.

    Więc wpisałem ją jako Wandzię. Oddałem jej telefon i podziękowałem jeszcze raz za pomoc. Odpowiedziała, że nie ma problemu i że da mi wieczorem znać, o której mogę do niej przyjść, o ile uda jej się poskromić technologię. Wtedy się z nią pożegnałem, przytulając ją. Dała mi całusa w policzek, a w moich majtkach obudził się potwór. Dotyk jej ciała oraz całus wzbudziły we mnie pożądanie, dlatego odszedłem jak najszybciej, żeby nie zauważyła mojego wzwodu i zakłopotania.

    Podszedłem do kasy, zapłaciłem i ruszyłem w stronę domu. Po drodze cały czas myślałem o pani Wandzie lub Wandzi, jak kazała mi siebie zapisać w kontaktach. Całej mojej drodze powrotnej towarzyszyła bolesna erekcja. Kiedy wszedłem do domu, rozpakowałem wszystko i postanowiłem ostudzić swoje gorące ciało. Zrzuciłem z siebie ciuchy, odkręciłem wodę i wszedłem pod prysznic. Zwaliłem szybko konia, cały czas myśląc o Wandzi – jej dotyku i pocałunku. Wiem, że to był tylko pocałunek w policzek, ale moje hormony buzowały, a ja potrzebowałem sobie ulżyć.

     Kiedy wyszedłem spod prysznica, zobaczyłem jedno niedobrane połączenie, a tuż pod nim widniało powiadomienie o wiadomości. Wandzia.

    dzindobry, p4otr  6ddzwonprosze3

     Udało jej się poskromić technologię! Nie dość, że zadzwoniła, to spróbowała jeszcze napisać wiadomość. Niezbyt czytelną, ale udało mi się ją rozszyfrować. Wybrałem jej numer i zadzwoniłem. Odebrała po pierwszym dzwonku.

    – Dzień dobry, pani Wando. Widzę, że pani dzwoniła. Coś się stało? – zapytałem, słysząc w tle odgłosy z telewizora. Chyba leciał “Jeden z dziesięciu”.

    – Dzień dobry, Piotrze. Nie, wszystko w porządku. Po prostu chciałam się spytać, o której byś mógł jutro przyjechać – oznajmiła, a gdy czekała na moją odpowiedź, odpowiadała na pytania, które zadawał prowadzący programu.

    – Emm, niech no pomyślę. Jutro mam zajęcia od 7 do 14, więc koło 15 mógłbym u pani być. Tylko może mi pani podać adres?

    – No, no, już nie paniuj mi tutaj. Wandzia wystarczy. A jeśli się wstydzisz to po prostu Wanda – zaśmiała się cicho. – A mój adres to Norwida 15 przez 8. Jeśli nie trafisz, to po prostu zadzwoń, pokieruję cię.

    – Dobrze, Wandziu. To widzimy się jutro – odpowiedziałem i dodałem. – Coś jeszcze jutro kupić? Jakieś napoje czy coś słodkiego?

    – Nie, złotko. Ja się tym zajmę. Wyślę Janusza rano do piekarni, kupi jakieś ciasto. A właśnie. Janusz jutro będzie w domu, więc będziemy we trójkę. Mam nadzieję, że to nie problem.

    – Nie, nie, Wandziu. Cieszę się, że będę mógł poznać pana Janusza – powiedziałem, mając nadzieję, że nie wykryje rozczarowania w moim głosie.

    – W takim razie wszystko jasne. Do zobaczenia jutro, Piotrku.

    – Do zobaczenia, Wandziu.

    Wanda miała naprawdę piękny głos. Spokojny, dźwięczny. Mimo że zakończyłem rozmowę dość dawno, to wciąż w uszach słyszałem jej śmiech. Chociaż miałem nadzieję, że będziemy tylko we dwójkę, to cieszyłem się na to spotkanie. W końcu mogłem znowu zobaczyć się z Wandzią.

    *******************************************************************************************

    PIĄTEK

    Kiedy nadszedł dzień spotkania, od samego rana o nim myślałem. Nie mogłem skupić się na zajęciach, więc zerwałem się z ostatniego wykładu o ‘SKŁADNI I MORFOLOGII JĘZYKA ANGIELSKIEGO’. Jeśli nie zrozumieliście, nie martwcie się, ja też nie. Wiedziałem, że będę tego żałował przy zdawaniu sesji, ale chciałem dobrze wypaść na spotkaniu z Wandzią i Januszem.

    Poszedłem do domu, wrzuciłem brudne ciuchy do kosza na pranie i wziąłem prysznic. Nałożyłem krem na twarz, użyłem kulki pod pachę i się ubrałem. Potem jeszcze lekko się wyperfumowałem, włożyłem wszystkie produkty do plecaka, włączyłem muzykę na moich nowych bezprzewodowych słuchawkach i ruszyłem do Wandzi. Cała droga zajęła mi niecałe 20 minut. Kiedy zobaczyłem na Google Maps, że stoję obok jej domu, trochę się zdziwiłem. Był to duży, jednorodzinny dom. Nie sądziłem, że ich na taki stać. Ale podszedłem do drzwi, wziąłem głęboki wdech, żeby się uspokoić, bo trochę się stresowałem i zadzwoniłem dzwonkiem.

    Drzwi otworzyła mi Wandzia, z uśmiechem od ucha do ucha, w zupełnie innym wydaniu niż w dniu, w którym się poznaliśmy. Tym razem założyła białą koszulkę na ramiączkach, przez którą prześwitywał czarny stanik w kwiatki; czarne, opięte spodnie, oraz czarne futerkowe kapcie, które odsłaniały jej pomalowane na czerwono paznokcie u stóp. Nałożyła również lekki makijaż, który ładnie rozświetlał jej okrągłą twarz. Natomiast włosy miała upięte do tyłu.

    Gdy mnie przytuliła na powitanie, jej wielkie piersi odjęły mi możliwość oddychania. Mój członek dał o sobie znać, napierając na materiał moich szarych dresowych spodni. I chyba to był błąd, że wybrałem akurat te spodnie, ponieważ wszystko wtedy widać jak na dłoni. Gdy wypuściła mnie z objęć, próbowałem niepostrzeżenie poprawić swojego członka, ale wyszło zupełnie inaczej. Czułem, że jest jeszcze bardziej widoczny. Modliłem się, żeby tego nie zauważyła. Chociaż bardziej modliłem się o to, żeby nie zobaczył tego Janusz…

    Kiedy Wandzia wprowadzała mnie do środka, nie mogłem się oprzeć i spojrzałem na jej wielki tyłek, kołyszący się w rytm jej kroków. Miałem na niego o wiele lepszy widok niż wtedy w sklepie. Gdy przyjrzałem się jej pośladkom, zauważyłem, że nie widać w ogóle zarysu jej majtek, a miała tak opięte spodnie, że powinny one być widoczne! Więc doszedłem do wniosku, że albo nie ma na sobie żadnych majtek, albo założyła stringi. Nie wiedziałem, którą opcję bym wolał, ale wiedziałem, że dało to mojemu penisowi jeszcze jeden powód, dla którego ma nie opadać. A w sytuacji, w której obecnie się znajdowałem, nie mogłem sobie pozwolić, żeby był on widoczny. Dlatego jeszcze raz szybkim ruchem próbowałem go poprawić, tym razem z sukcesem.

    Wytarłem buty na wycieraczce w przedpokoju, zdjąłem je i ruszyłem w kierunku salonu, z którego wydobywały się dźwięki piątkowej popołudniowej telewizji. Przywitałem się z Januszem podaniem dłoni i udałem się w stronę odgłosów obijających się o siebie talerzy i sztućców. Wtedy moim oczom ukazał się niezapomniany widok. Wandzia schylała się, żeby wyjąć miski z dolnej półki, więc miałem okazję przyjrzeć się jej dekoltowi. Miała tak wielkie piersi, że gdy się schyliła, sięgały prawie do jej kolan. Może nie były one jędrne jak u dziewczyn w moim wieku, ale właśnie to kochałem. Wielkie, obwisłe piersi, które ledwo mieszczą się w obu dłoniach.

    Kiedy domyśliła się, że stoję w przejściu między kuchnią a salonem, podniosła głowę i się uśmiechnęła. Miała piękny uśmiech, który odsłaniał jej bielutkie, proste zęby.

    – O, znalazłeś mnie! – zaśmiała się jeszcze raz swoim melodyjnym śmiechem. – Mała zmiana planów. Obiad jest już gotowy. Byłam tak zaaferowana naszym spotkaniem, że wstałam o 6 i zaczęłam gotować. Nawet upiekłam ciasto. Jabłecznik. Mam nadzieję, że przypadnie ci do gustu. – Puściła mi oczko. Za każdym razem, gdy to robi, to nogi robią mi się jak z waty. Mam wtedy ochotę złapać ją za biodra, przyciągnąć do siebie i pocałować. Ale muszę trzymać swoje fantazje tylko dla siebie, dopóki nie przekonam się, czy mam u niej jakąkolwiek szansę.

    – Jestem pewien, że tak. – Uśmiechnąłem się swoim najlepszym uśmiechem i kontynuowałem. – Ale co mam zrobić z rzeczami, które przyniosłem?

    Wandzia zmarszczyła brwi i stuknęła się otwartą dłonią w czoło.

    – No tak, na śmierć o tym zapomniałam. Bardzo cię przepraszam, Piotrusiu. Obiecuję, że następnym razem coś razem ugotujemy. – Piotrusiu. Dawno nie słyszałem, żeby ktoś się tak do mnie zwracał.

    – Dobrze, to lepiej schowajmy je, żeby się nie popsuły. – Zacząłem wyjmować produkty zakupione poprzedniego dnia, a Wandzia chowała je do lodówki lub do spiżarni. Miło sobie gawędziliśmy; o wszystkim i o niczym. Dowiedziałem się, że Wandzia była kiedyś nauczycielką języka angielskiego, co sprawiło, że mieliśmy tysiąc kolejnych tematów do rozmowy, bo sam studiowałem filologię angielską. Naszym pogawędkom przerwał Janusz, który wszedł do kuchni, pytając się, kiedy będzie obiad.

    – Jak będzie gotowy, to cię zawołam. A teraz idź oglądać telewizję. – Wandzia machnęła na niego ręką, a Janusz wrócił do salonu, mamrocząc coś pod nosem. – Czasami tak mi działa na nerwy, że mam ochotę go udusić. Wybacz, Piotrusiu.

    – Nie ma problemu. Moi dziadkowie też tacy byli. Ale mimo to i tak było widać, że się kochają. – Na moje słowa Wandzia trochę posmutniała, więc postanowiłem zmienić temat. – Może pomogę nakryć do stołu? Za dzieciaka byłem w tym mistrzem.

    Kiedy nakryłem do stołu, Wandzia zawołała Janusza i w końcu mogłem zobaczyć, co dobrego przygotowała. Typowy polski, babciny obiad. Ziemniaki z koperkiem, schabowy i mizeria. A do tego domowy jabłkowy kompot. Wszystko wyglądało przepysznie, więc czekałem cierpliwie, żeby to wszystko spróbować. Rozsiedliśmy się na krzesłach przy dużym sześcioosobowym stole; Wandzia naprzeciwko mnie, a Janusz po mojej lewej stronie. Nałożyłem sobie małą porcję, ale Wandzia pokręciła głową.

    – Taki młody chłopak jak ty powinien nałożyć sobie więcej. Chociaż weź sobie drugiego kotleta. – Nie musiała dwa razy powtarzać. Nałożyłem sobie drugiego kotleta i dolałem kompotu, kiedy niespodziewanie odezwał się Janusz.

    – Piotrze, – odchrząknął. – Widzę, że świetnie dogadujesz się z Wandą, więc miałbym do ciebie prośbę. – Nie spodziewałem się tego. Myślałem, że mnie nie lubi, ale wychodzi na to, że się myliłem. – Jutro jadę w odwiedziny do mojej córki z pierwszego małżeństwa. Nie będzie mnie dwa tygodnie. – Moje zdziwienie przerodziło się w ekscytację. – Więc, czy mógłbym cię prosić o to, żebyś się zaopiekował Wandą?

    – J…jasne – zająkałem się. – Z wielką chęcią. Bardzo polubiłem panią Wandę, więc to będzie dla mnie przyjemność – powiedziałem, a Wandzia się zaczerwieniła. – Poza tym niedługo mam egzaminy, więc przydałaby mi się pomoc kogoś, kto bardzo dobrze zna się na angielskim.

    – No, no, nie wiem, czy będę w stanie pomóc. Minęło sporo czasu, odkąd ostatni raz używałam języka. – Oho, czyżby powiedziała to specjalnie? Spojrzałem na Wandzię, ale nie mogłem nic z niej wyczytać. Miała pokerową twarz. Przyglądała mi się uważnie, patrząc, czy się zaczerwienię, ale zachowałem pozory i odpowiedziałem spokojnie.

    – Wandziu, to jak z jazdą na rowerze. Tego się nie zapomina. – Po moich słowach, to ona spaliła buraka, a ja jedynie uśmiechnąłem się i dokończyłem obiad, który był przepyszny.

    – Wandziu, that was delicious! Naprawdę. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz jadłem tak dobrego schabowego.

    – Oj, przestań! – Wandzia zaczerwieniła się i machnęła ręką. – To nic takiego. To tylko zwykły schabowy.

    Kiedy wszyscy skończyli jeść, Janusz poszedł z powrotem oglądać telewizję, a ja pomogłem pani domu pozmywać brudne naczynia.

    – Dlaczego nie jedziesz z panem Januszem? – zagaiłem, oczekując od niej odpowiedzi.

    – Z Januszem poznałam się, kiedy rozwiódł się ze swoją pierwszą żoną. Byli ze sobą tylko dwa lata, ale jego była tak go znienawidziła, że wmówiła swojej córce, że to przeze mnie się rozwiedli. Ale cóż… Mam swoje dzieci, także nie przejmuję się tym. Chociaż… – przerwała, a ja byłem ciekaw, co ma do powiedzenia, więc się odezwałem.

    – Chociaż co?

    – Chociaż jestem ciekawa, czemu tak nagle wyskoczył z tym pytaniem do ciebie. Wiesz. O to, żebyś się mną zaopiekował. Przez ostatnie kilkanaście lat nie przejmował się mną. A tu nagle, gdy się pojawiłeś, prosi cię o coś takiego.

    – Jeśli nie chcesz, żebym się tobą opiekował, jak powiedział pan Janusz, to obiecuję, że nie będę się w nic wtrącał. – Chociaż miałem nadzieję, że powie zupełnie co innego, co też zrobiła.

    – Ależ oczywiście, że chcę. Sama bym się tu zanudziła na śmierć. A tak to przynajmniej wiem, że spędzimy razem cudowny czas. – Puściła mi oczko. Znowu! – Pogramy w karty, pogotujemy, pooglądamy jakieś filmy, i jeszcze pewnie znajdzie się kilka rzeczy, które będziemy mogli porobić wspólnie.

    Gdy skończyliśmy sprzątać kuchnię, poszliśmy do salonu i dołączyliśmy do Janusza, który próbował odgadywać odpowiedzi razem z uczestnikami programu “Va Banque”. I szło mu wyjątkowo źle. Za to Wandzi i mi, szło znakomicie. Odgadłem prawie wszystkie hasła, jednak to Wandzia była górą, bo zgadła wszystko. Nie dość, że była atrakcyjna, seksowna, to w dodatku bardzo inteligentna.

    Posiedziałem jeszcze chwilę, ale musiałem się zbierać. Robiło się późno, a nie chciałem nadużywać gościnności Wandzi i pana Janusza. Gdy oznajmiłem im, że muszę wracać do domu, Wandzia posmutniała, ale wstała i razem z Januszem odprowadziła mnie do drzwi, gdzie włożyłem buty i pożegnałem się z panem Januszem, obiecując, że zaopiekuję się jego żoną. Kiedy Janusz wrócił przed telewizor, Wandzia objęła mnie mocno. Otworzyłem drzwi i chciałem wyjść, ale zatrzymała mnie i wskazała palcem na swój policzek.

    – To niegrzecznie tak wychodzić bez pożegnania. – Zaśmiała się, a ja pochyliłem się, by pocałować ją w miejsce, które wciąż pokazywała palcem. Jednak ona odchyliła głowę lekko w bok i zamiast w policzek, pocałowałem ją w usta. Pocałunek trwał może sekundę, ale udało mi się poczuć jak miękkie ma wargi. Nie zdążyłem nic powiedzieć, bo odwróciła się na pięcie i zamknęła drzwi, machając na pożegnanie. Jeszcze przez dobrą chwilę stałem pod jej drzwiami oszołomiony, nie wiedząc do końca, co się wydarzyło, ale otrząsnąłem się i ruszyłem w powrotną drogę do domu.

    Kiedy wróciłem, wskoczyłem od razu pod prysznic i zwaliłem konia, myśląc o piersiach. tyłku i twarzy Wandzi. Potem wskoczyłem do łóżka i zasnąłem, czekając, co przyniesie następny dzień.

    *******************************************************************************************

    SOBOTA, rano/popołudnie

    Kiedy wstałem, od razu sięgnąłem po telefon. Była jedenasta. Miałem nadzieję, że zobaczę wiadomość od Wandzi, ale oprócz powiadomień z moich social mediów, żadnego SMS-a od Wandy nie dostałem. Wtedy nagle mój telefon zawibrował i na ekranie pojawiła się ikonka połączenia. Wandzia. Chyba czytała mi w myślach.

    – Good morning, dear – powiedziała dźwięcznie z perfekcyjnym brytyjskim akcentem. – Mam nadzieję, że cię nie obudziłam.

    – Dzień dobry, Wandziu. Nie, spokojnie, nie obudziłaś. Nie sądziłem, że będę spał tak długo. Czy coś się stało?

    – Nie, Piotrusiu. Po prostu Janusz niedawno wyjechał, a ja zdążyłam się już wynudzić. Stwierdziłam, że zadzwonię i spytam, czy nie zechciałbyś ze mną spędzić trochę czasu. Na śniadanie jest za późno, ale mogę przygotować jakieś przekąski. Oczywiście, jeśli nie masz na dzisiaj żadnych planów.

    Odpowiedziałem niemalże od razu.

    – Miałem pójść na spacer, ale spotkanie z tobą brzmi o wiele ciekawiej – zaśmiałem się. – Tylko muszę się ogarnąć i za niedługo wyjdę.

    – Cieszę się, Piotrusiu. Naprawdę. Nie mogę się doczekać. Mam jeszcze małą prośbę. Mógłbyś po drodze kupić jakieś picie? Cokolwiek, aby tobie smakowało. Dostosuję się.

    – Dobrze, Wandziu. Nie ma sprawy. Do zobaczenia.

    I tymi słowami zakończyłem rozmowę z Wandzią. Zwlekłem się z wyra i podszedłem do szafy. Zastanawiałem się, co na siebie założyć. W prognozie pogody mówili, że ma być ponad dwadzieścia stopni, więc moje ulubione ciuchy odpadały. Dlatego zdecydowałem się na czarne spodenki oraz jasną koszulkę z motywem mojego ulubionego anime. Potem umyłem zęby, wypsikałem się perfumami i byłem gotowy do wyjścia.

    Po drodze do domu Wandzi zaszedłem jeszcze do sklepu po picie, o które mnie poprosiła. Wahałem się nad wyborem, bo nie wiedziałem, co taka starsza pani może lubić, ale zdecydowałem się na mój ulubiony napój – Tymbark o smaku pomarańczy i brzoskwini. Był to według mnie najbezpieczniejszy wybór.

    Kiedy dotarłem pod drzwi domu Wandy, zadzwoniłem dzwonkiem i czekałem, aż pani domu otworzy. Usłyszałem szuranie kapci i nie minęła nawet sekunda, kiedy poczułem jak coś, albo raczej ktoś, gniecie moje żebra. Oczywiście była to Wandzia. Kiedy w końcu wypuściła mnie z objęć, mogłem przyjrzeć się jej strojowi na dzisiejsze spotkanie. Tym razem zdecydowała się na przewiewną, białą sukienkę zapinaną na guziki. Nie były jednak one zapięte pod samą szyję, więc sukienka odsłaniała większą część jej pokaźnego biustu, który wisiał swobodnie, gdyż nie był podtrzymywany przez żaden biustonosz. Oderwałem wzrok od jej ciała, żeby nie poczuła się nieswojo, i wszedłem za nią do przedpokoju. Zdjąłem buty i poszedłem do kuchni, w której Wandzia siedziała już przy stole zastawionym przeróżnymi przekąskami. Ustawiłem butelkę Tymbarka na stole i usiadłem naprzeciwko niej.

    Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Powoli ze stołu znikały wszystkie przekąski przygotowane przez Wandzię. Czułem się trochę głupio, że jedyne, co przyniosłem, to ta jedna butelka Tymbarka. Powiedziałem o tym Wandzi, ale ona tylko machnęła ręką, mówiąc, że jej to nie przeszkadza, bo lubi gotować. Kiedy oboje byliśmy najedzeni, poszliśmy do salonu i włączyliśmy telewizor. Ale oczywiście  nic ciekawego nie leciało. W końcu była sobota. Lekko po trzynastej. Więc po przejrzeniu wszystkich dostępnych programów, postanowiliśmy obejrzeć jakiś film, który leciał na jednym z niszowych kanałów telewizji polskiej. Udało nam się przetrwać do pierwszej reklamy, bo film był tak nudny, że aż prawie usnęliśmy. Więc wyłączyliśmy telewizor i zaczęliśmy rozmowę. Po raz kolejny.

    – Dlaczego akurat filologia angielska? – zapytała Wandzia, kładąc mi dłoń na moim udzie, milimetry od mojego członka, który pod wpływem jej dotyku, wstał na baczność, napierając na materiał moich spodenek.

    – Hmm… Od zawsze lubiłem języki obce. Najbardziej właśnie angielski, więc stwierdziłem, że skoro tak dobrze mi z nim idzie, to czemu by nie… – Ale nie zdążyłem dokończyć, bo Wandzia zrobiła coś, co mnie zaskoczyło. Nachyliła się w moją stronę i swoimi ustami przywarła do moich. Niedługo potem złapała mnie za tył głowy i włożyła mi język do buzi. Naprawdę świetnie całowała; jej język poruszał się z gracją, której musiała nauczyć się wiele lat temu. Gdy zaskoczenie ze mnie ustąpiło, zacząłem poruszać językiem i po chwili znaleźliśmy wspólny rytm. Na początku robiliśmy to powoli i spokojnie, starając się poznać nasze języki jak najlepiej, ale jednak pożądanie wygrało i nasze ruchy stały się silniejsze, pełne pasji. Poczułem, że jej ręka niepostrzeżenie przesuwa się o kolejny milimetr, dotykając mojego penisa. Zachęcony jej odważnym ruchem, swoją dłoń położyłem na jej prawej piersi. Przez cienki materiał sukienki poczułem, jak jej sutki stają się coraz twardsze. Gdy w końcu jej dłoń objęła moje przyrodzenie, naszej zabawie przerwał dzwoniący telefon.

    Świetny timing, pomyślałem. Wandzia przestała mnie całować i odsunęła się speszona. Trzęsącą dłonią wyjąłem telefon z kieszeni i nie patrząc na ekran, odebrałem.

    – Kurwa, Peter, gdzie ty jesteś?! Mieliśmy się dzisiaj razem uczyć na kolosa, pamiętasz?! – Przywitał mnie wkurzony głos mojego przyjaciela. No tak, zapomniałem, że umówiłem się z nim na małą powtórkę przed kolokwium z gramatyki praktycznej. Byłem tak zajęty myśleniem o spotkaniu z Wandzią, że całkowicie uciekło mi to z głowy.

    – Sorry, Michał. Nagle mi coś wyskoczyło i zupełnie o tym zapomniałem. Daj mi godzinę. Obiecuję, że się zjawię.

    – No ja myślę. Ale za to, że mnie wystawiłeś, musisz postawić nam jakieś dobre jedzenie. Może wtedy ci wybaczę.

    – Nie wystawiłem cię… – próbowałem się tłumaczyć, ale nie chciałem się wygadać o Wandzi. Nie musiał wiedzieć, że spotykam się z o wiele starszą kobietą. Miałby wtedy jeszcze większy powód do wyśmiewania mnie. – No dobra, niech ci będzie. Będę za godzinę. Nara.

    Rozłączyłem się, zanim zdążył cokolwiek odpowiedzieć. Westchnąłem i odwróciłem się w stronę Wandzi. Siedziała tak blisko, że pewnie słyszała, o co chodziło. Na jej twarzy malował się smutek, który próbowała zatuszować uśmiechem.

    – Musisz się już zbierać, prawda? – Zapytała cicho, nie patrząc mi w oczy.

    – Przepraszam, Wandziu. Byłem tak zaaferowany naszym spotkaniem, że zupełnie zapomniałem o nauce z moim przyjacielem. Przed nami trudny kolos, więc postanowiliśmy, że pouczymy się razem.

    – Nie ma problemu, skarbeńku. Nauka jest ważna. Dlatego idź już i się poucz. Spotkamy się kiedy indziej. Pamiętaj, że Janusza nie będzie przez następne trzynaście dni… Będziemy mieli jeszcze dużo czasu tylko dla siebie.

    Nie wiedziałem, co zrobić. Nie chciałem zostawiać Wandzi samej, ale jednocześnie nie chciałem wystawiać mojego najlepszego przyjaciela. Bros before hoes, tak mawia angielskie powiedzenie. Tylko że Wandzia nie była żadną hoe. Była jej zupełnym przeciwieństwem; kochana, cierpliwa, spokojna, seksowna, a przede wszystkim uczuciowa. Rozważałem wszystkie za i przeciw, ale w końcu się zdecydowałem. Najpierw nauka z Michałem, a potem powrót do Wandzi. Jednak nie wtajemniczyłem jej w swój plan; chciałem zrobić jej niespodziankę.

    Wstałem z kanapy i poszedłem na przedpokój. Włożyłem buty i miałem już wychodzić, kiedy zawołała mnie Wandzia. Wyszła z kuchni i pędziła szybkim krokiem w moją stronę, niosąc duży pojemnik, w który spakowała resztki jedzenia, którego nie udało się nam dojeść.

    – Wandziu, naprawdę nie trzeba. Zamówię pizzę. Zostaw to sobie na później. – powiedziałem, jednak ona zbyła mnie machnięciem ręki.

    – Daj spokój. Jesteś młody, musisz dużo jeść. Tyle, co dzisiaj zjadłam, nie zjadłam przez ostatni tydzień. Poza tym muszę zacząć dbać o linię – odpowiedziała, kładąc obie dłonie na swoim brzuchu.

    – Przestań, Wandziu. Nic nie musisz. Dla mnie wyglądasz idealnie. Naprawdę. – Na moje słowa, Wandzia zarumieniła się, a na jej twarzy zagościł uśmiech.

    Pocałowała mnie na do widzenia. Nie był to ten sam pocałunek, którym zawsze mnie żegnała. Tym razem był on bardziej sensualny. Jej język znowu tańczył w mojej buzi. Nie zdążyłem odpowiedzieć tym samym, bo przerwała i otworzyła drzwi. Wyszedłem bez słowa, bo nie potrafiłem jeszcze dojść do siebie po tym, co się wydarzyło. Najpierw sytuacja na kanapie. Nie sądziłem, że to ona pierwsza cokolwiek zainicjuje. Myślałem, że będę musiał się natrudzić, żeby Wandzia domyśliła się, że mnie pociąga. A jednak poszło o wiele łatwiej. To ona pokazała, że to ja pociągam ją. Potem sytuacja przed drzwiami i małe przypomnienie tego, co robiliśmy jeszcze przed momentem. Żałowałem, że nie zostałem i nie przekonałem się, co może się jeszcze stać. Miałem nadzieję, że sytuacja przerodzi się w coś poważniejszego; że wylądujemy razem w łóżku, ale musiałem jeszcze na to poczekać.

    Nie wiedząc kiedy, znalazłem się pod domem Michała. Wszedłem do niego jak do siebie i po krótkim przywitaniu, zaczęliśmy się uczyć. Jednak było to trudne. Nie potrafiłem przestać myśleć o Wandzie. Chciałem z powrotem znaleźć się w jej przytulnym domu. Dlatego wziąłem się w garść i skupiłem na nauce. Szło mi całkiem dobrze, więc kiedy stwierdziłem, że w miarę ogarniam materiał, jak najszybciej zmyłem się od Michała, zanim zacząłby protestować. Miałem ważniejsze rzeczy do roboty niż niańczenie go.

    Kiedy znalazłem się na dworze, spojrzałem na telefon. 19:30. Świetnie. Jeśli się sprężę, to będę u Wandy dokładnie o 20:00. Oby tylko nie spała.

    *******************************************************************************************

    SOBOTA, wieczór

    Pod domem Wandzi znalazłem się dokładnie o 20:00. Nie ukrywam, połowę drogi przebiegłem, ale czego nie robi się dla tak czarującej starszej pani. Zadzwoniłem do drzwi i czekałem, aż się otworzą. Jednak nic takiego się nie wydarzyło. Więc zadzwoniłem drugi raz. Też nic. Nie chciałem dzwonić kolejny raz, bo pomyślałem, że może poszła spać, ale kiedy odwróciłem się, żeby odejść, usłyszałem dźwięk przekręcanego zamka.

    Wandzia nie otworzyła drzwi na oścież, tylko trochę uchyliła, żeby zobaczyć, kto ją nachodzi o tej porze, ale gdy zobaczyła, że to tylko ja, uśmiechnęła się i pozwoliła, żeby drzwi otworzyły się do końca.

    Chyba przeszkodziłem jej w kąpieli, bo miała mokre włosy, a koszula nocna przykleiła się do jej ciała w miejscach, w których nie zdążyła się wytrzeć. Muszę przyznać, że nie sądziłem, że zobaczę Wandzię w takim stroju. Nie miała na sobie zwykłej koszuli do spania, którą zazwyczaj zakładają babcie, a czarną koronkową, prześwitującą koszulę nocnę na ramiączkach, odsłaniającą o wiele więcej ciała, niż byłem w stanie sobie wyobrazić.

    – O, Piotruś, co za miła niespodzianka. Nie spodziewałam się ciebie o tej porze.

    – Przepraszam, Wandziu. Jeśli już jest za późno, to mogę wrócić jutro.

    – No coś ty, Piotrusiu. Jesteś mile widziany o każdej porze; czy to dnia, czy nocy. A teraz wejdź, proszę. Zrobiło się trochę chłodno na dworze, a ja dopiero się wykąpałam – powiedziała, wpuszczając mnie do środka.

    Wandzia poczekała na mnie, aż zdejmę buty i skierowaliśmy się do salonu. Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy oglądać film. Jednak nie potrwało to długo, bo bez żadnego ostrzeżenia, Wandzia zaczęła mnie całować. Jej koszula nocna odsłaniała jej gładkie nogi, które zacząłem delikatnie pieścić. Powoli jeździłem swoją ręką po jej udzie, złapałem lekko za kolano, aż w końcu dotknąłem jej stopy, z której delikatnym ruchem zdjąłem kapcia. Powoli pieściłem jej grubiutke stopy ani na chwilę nie przerywając całowania.

    Wandzia rozpływała się pod moim dotykiem. Cicho pojękiwała. Kiedy skończyłem pieścić jej stopy, z powrotem położyłem dłoń na jej wielkim udzie. Tym razem po wewnętrznej stronie, blisko jej owłosionej cipki. Czułem gorąc bijący od jej ciała. Wandzia przerwała pocałunki i spojrzała na mnie smutnym wzrokiem.

    – Piotrusiu… – odezwała się Wandzia, trochę trzęsącym się głosem. – Proszę, poczekaj chwilę. Trochę się denerwuję. Wiesz… Janusz był moim jedynym partnerem, z którym “to” robiłam. Mimo że jestem z nim tyle lat, to nigdy nie czułam takiego podniecenia, które odczuwam dzięki tobie. Dlatego chciałabym cię prosić, żebyś był dla mnie delikatny, dobrze? Chcę na nowo odkryć przyjemność, która towarzyszy zbliżeniom.

    – Dobrze, Wandziu. Obiecuję, że nie zrobię niczego, co mogłoby cię skrzywdzić. Jeśli poczujesz się niekomfortowo, po prostu powiedz, a ja przestanę. – Jeśli coś obiecuję, to zawsze dotrzymuję słowa. Nie chciałem jej skrzywdzić. Już wystarczająco została skrzywdzona przez Janusza. Nie bił jej ani nic w tym stylu, ale zaniedbywał ją i jej potrzeby. Nie zasługiwała na to. Dlatego chciałem jej dać najlepszy seks, który będzie pamiętała do końca życia.

    Na kanapie było niezbyt wygodnie, więc poprosiłem Wandzię o zmianę miejsca. Zgodziła się i zaprowadziła mnie do swojego pokoju. Po drodze wyjaśniła mi, że od wielu lat nie śpi z Januszem w jednym pokoju. Janusz chorował na bezdech senny i musiał na noc nakładać specjalną maskę, która umożliwiała mu oddychanie. A maszyna była głośna, co sprawiało, że Wanda mało kiedy się wysypiała. Dlatego oboje postanowili, że będzie lepiej dla nich obojga, jeśli Wanda zamieszka w drugim pokoju. A skoro i tak jej mąż miał gdzieś jej potrzeby, ona nie miała nic przeciwko.

    Kiedy znaleźliśmy się w jej pokoju, zdjąłem koszulkę, odsłaniając swój tors. Rzuciłem ją na fotel, który stał nieopodal łóżka i podszedłem do Wandzi, przytulając ją od tyłu. Złapałem ją za piersi i obdarowywałem pocałunkami jej szyję, co okazało się dużym wyzwaniem, bo była ode mnie o wiele niższa. Czułem, jak jej ciało trzęsie się pod wpływem mojego dotyku. Kiedy uznałem, że jest odpowiednio podniecona, zdjąłem z niej koszulę nocną jednym sprawnym ruchem. Wandzia zachichotała. A kiedy spytałem, co ją bawi, odpowiedziała, że nikt nigdy nie rozbierał jej w ten sposób. Koszula, którą zdjąłem z Wandzi, poszła w ślad za moją koszulką i wylądowała na fotelu.

    Wandzia odwróciła się w moją stronę i uważnie przyglądała, kiedy zdejmowałem spodenki. Zauważyłem, że jej wzrok powędrował w stronę mojego wzwodu, który nie mógł się doczekać, aż wydostanie się na wolność. Dlatego też szybko pozbyłem się bokserek i stanąłem przed Wandzią, tak jak mnie Pan Bóg stworzył. Na widok mojego penisa, Wanda otworzyła szeroko oczy, zaskoczona jego rozmiarem.

    – Mogę go dotknąć? – spytała. Nic nie odpowiedziałem, tylko złapałem za jej dłoń i położyłem na swoim członku. – Jest taki duży… – skomentowała zafascynowana. Nie uważałem, że byłem jakoś hojnie obdarzony przez naturę, ale jej słowa dodały mi odwagi.

    Poprowadziłem ją do łóżka. Wyglądało to komicznie, bo wciąż w dłoni trzymała mojego penisa. Usiadła na skraju łóżka, a ja uważnie przyjrzałem się jej nagiemu ciału. Jej cipka była zarośnięta; siwe włosy łonowe dosyć gęsto ją pokrywały. Pewnie nie goliła się tam od długiego czasu. W sumie co się dziwić; nie miała dla kogo tego robić. A mi one nie przeszkadzały. Wręcz odwrotnie, podniecały mnie; owłosione cipki były jednym z moich fetyszy. Tak samo, jak wielkie, obwisłe piersi, które spoczywały na brzuchu Wandy. Miała duże, jasne sutki, oraz brodawki tego samego koloru. Jej ciało było trochę pomarszczone, ale to normalne dla kobiety w jej wieku.

    Kiedy wygodnie ułożyła się na łóżku, położyłem się obok niej. Pocałowałem i pomiętosiłem jej prawą pierś. Potem wziąłem jej nabrzmiałego sutka do buzi i zacząłem lekko ssać. Wandzia wydała z siebie cichy jęk. Nie przerywając ssania, położyłem swoją dłoń na jej cipce.

    Najpierw lekko zesztywniała, ale gdy dotarło do niej, co się dzieje, rozluźniła się. Wtedy przypomniałem sobie, co powiedziała mi o Januszu. O tym, że był jedyną osobą, która widziała ją nago. Że nigdy mu nie zależało. Dlatego chciałem jej pokazać, że mi zależy. Dlatego przerwałem ssanie jej sutka i wyszeptałem, patrząc jej w oczy:

    – Wandziu, jesteś naprawdę piękną kobietą. Twoje ciało sprawia, że tracę głowę.

    – Dziękuję, Piotrusiu – wyszeptała Wandzia. Łzy wzruszenia napływały jej do oczu. – Nawet nie wiesz, ile to dla mnie znaczy. Bałam się, jak zareagujesz na moje ciało, skoro jesteś o wiele młodszy ode mnie. Bałam się, że nie będę w stanie cię podniecić. Ale gdy zobaczyłam twoją erekcję, byłam pewna, że jest inaczej.

    Zacząłem znowu ją całować. Obdarowywałem pocałunkami jej szyję, piersi, brzuch, aż dotarłem do jej nóg. Całowałem i lizałem jej stopy. Powoli, delikatnie. Potem znowu całowałem jej nogi, tym razem sunąc w górę jej ciała. Wandzia pojękiwała z przyjemności, co jeszcze bardziej mnie podniecało. Dlatego delikatnie rozłożyłem jej nogi i nachyliłem się nad wewnętrzną stroną jej ud. Kiedy zacząłem je całować, moja kochanka położyła swoje dłonie na mojej głowie, mimowolnie łapiąc mnie za włosy. Cały czas całowałem jej uda, a swój środkowy palec powoli włożyłem w jej cipkę. Była bardzo mokra. Przestałem całować jej uda i całą swoją uwagę skupiłem na jej cipce. Zgięła nogi w kolanach, żeby umożliwić mi lepszy dostęp, a ja napierałem językiem na jej nabrzmiałą łechtaczkę.

    Poruszała swoimi biodrami, a jej oddech stał się szybszy. Traciła kontrolę nad swoim ciałem, co chwilę wyjękując słowa, które wskazywały na przyjemność, którą jej sprawiałem. Nagle jej mięśnie zaczęły się trząść, a jej jęki stały się jeszcze głośniejsze, co dało mi do zrozumienia, że jest blisko orgazmu. Próbowała mówić, ale nie mogła z siebie wydobyć ani jednego słowa; jej orgazm był zbyt intensywny. Połykałem soki, które produkowała jej cipka. Smakowały wyśmienicie. Kontynuowałem ssanie i lizanie, starając się, by jej orgazm trwał jak najdłużej.

    Kiedy trochę się uspokoiła, klęknąłem między jej nogami i swoim penisem ocierałem się o jej ociekającą sokami cipkę. Pragnąłem w końcu w nią wejść.

    – Daj mi go, proszę, Piotrusiu… Chcę w końcu go poczuć… – wyjęczała, nie mogąc złapać tchu.

    Sięgnąłem w stronę szafki nocnej, na którą wcześniej rzuciłem paczkę kondomów, wyjąłem jednego i założyłem wprawnym ruchem. Wandzia ułożyła się wygodniej, bym mógł w nią wejść. Kiedy w końcu mój penis się w niej zanurzył, zamknęła oczy i jęknęła. Poruszałem się w niej powoli, próbując wyczuć rytm. Wandzia uciekła w krainę rozkoszy, w której ostatni raz była dawno temu. Poruszałem się w niej powoli, a jej soki z każdym moim ruchem się z niej wylewały. Kiedy poczułem, że Wandzia jest rozluźniona, przyspieszyłem tempo i moc, z którą napierałem na jej cipkę. Marzyłem o tym, żeby w niej skończyć, ale chciałem, żeby poczuła, jak to jest dojść od takiego seksu.

    – Proszę, dojdź we mnie… Już dłużej nie wytrzymam… Ach!

    Jej słowa podziałały na mnie jak płachta jak byka, więc jeszcze bardziej przyspieszyłem swoje ruchy. Kilkanaście ruchów później doszedłem w jej cipce. Kiedy Wandzia poczuła, że zalewa ją moja gorąca sperma, doszła. Jej ciało zaczęło się całe trząść, a z jej gardła wydobywały się okrzyki rozkoszy. Soki skapywały z jej cipki na kołdrę. Wydostałem się spomiędzy jej nóg, poszedłem do łazienki i zdjąłem prezerwatywę, wypełnioną moim nasieniem. Wytarłem penisa w ręcznik,  który wisiał na haczyku na ścianie. Opłukałem ręcznik wodą i wrzuciłem do pralki. Po chwili wziąłem kolejny czysty ręcznik i wróciłem do Wandzi, która leżała na wznak na łóżku, zmęczona po naszych ekscesach. Kiedy wycierałem jej cipkę, uśmiechała się do mnie. Umieściłem ręcznik pod jej pośladkami, gdyby więcej soków chciało  wydostać się z jej cipki.

    Położyłem się obok Wandy i mocno ją objąłem. Na twarzy miała wymalowaną satysfakcję; była zaspokojona.

    – Oj, Piotrusiu. Nawet nie wiesz, jak mi było dobrze – powiedziała, komplementując moje zdolności. – Nie chcę cię porównywać do Janusza, więc powiem ci, w czym się różnicie. Sprawiłeś, że czułam się kochana, pożądana. Nie skupiałeś się tylko na sobie, ale upewniłeś się, że ja też będę coś z tego miała. Poza tym masz o wiele większe przyrodzenie niż Janusz. Na początku trochę bolało, ale potem czułam tylko przyjemność. No i najważniejsze, nigdy nikt nie całował mnie tam na dole. Nie wiem, jak wy, młodzi, nazywacie tę czynność.

    – Seks oralny, ale częściej używam terminu ‘minetka’.

    – W każdym razie, to było niesamowite uczucie. Nigdy w swoim życiu nie odczułam tak intensywnego orgazmu. Kiedyś będę chciała odwdzięczyć się tym samym. – Nie mogłem doczekać się lodzika od Wandzi. Ale musiało to poczekać. Nie chciałem wywierać na niej presji. – Naprawdę miło mi się z tobą tak leży. Janusz, gdy skończył, od razu obracał się na drugi bok. Nie przytulał mnie, nie wycierał. Dlatego robiłam to sama i albo szłam spać do drugiego pokoju, albo schodziłam do salonu oglądać telewizję, żeby tylko o tym wszystkim nie myśleć.

    Leżeliśmy tak i gadaliśmy, dopóki Wandzia nie spojrzała na zegarek. Zbliżała się 22:00. Dlatego wstała z łóżka, założyła szlafrok i podała mi ciuchy, które niespiesznie na siebie założyłem. Wiedziałem, że nie będę mógł zostać na noc. Wanda nie chciała, żeby jej wścibscy sąsiedzi plotkowali o młodym chłopaku, który odwiedził ją wieczorem, a wyszedł dopiero nad ranem. Przeprosiła mnie i powiedziała, że pogada o tym ze swoim mężem.

    – Wymyślę coś, żebyś mógł bez żadnego problemu u mnie nocować. – Obiecywała. – Powiem mu, że się boję zostać sama w domu przez te wszystkie włamania, które wydarzyły się w okolicy. Raczej w to uwierzy.

    Zeszliśmy na dół. Weszliśmy na przedpokój i pożegnaliśmy się pocałunkiem pełnym pożądania, które nie zeszło z nas, mimo że uprawialiśmy seks jakiś czas temu. Swoimi dłońmi delikatnie masowałem jej plecy, schodząc coraz niżej, aż w końcu złapałem ją za pośladki.

    – Jeśli będziesz tak robił, nie wypuszczę cię stąd – wyjęczała Wandzia w moje usta. Uśmiechnąłem się i oderwałem się od jej okrągłego ciała. Nie chciałem, żeby miała przeze mnie problemy, gdyby któryś z sąsiadów zdecydował się wypaplać wszystko Januszowi. Wyszedłem za drzwi na chłodne powietrze letniej nocy. Delikatny wiatr smagał mnie po nogach. Wandzia stała w drzwiach w niezawiązanym szlafroku. Powiedziała, że da mi znać, jak tylko spyta się Janusza o moje nocowanie. Była pewna, że się zgodzi. Bo w sumie czemu miałby się nie zgodzić? Przecież wcale nie ruchałem jego żony za jego plecami. Ale nikt nie musiał o tym wiedzieć, zwłaszcza Janusz.

    – Zapamiętaj sobie ten widok, Piotrusiu. Następnym razem będziesz miał większe pole do popisu. – Puściła mi oczko i zrzuciła z ramion szlafrok, odsłaniając swoje nagie ciało, którym miałem okazję się zająć jeszcze nie tak dawno temu.

    – Nie mogę się doczekać – powiedziałem, szczerząc zęby w uśmiechu. Pomachałem jej na dobranoc i odwróciłem się, kierując się w stronę swojego mieszkania.

    Przez całą drogę rozmyślałem o Wandzi. O jej ciele, jej jękach, jej trzęsących się mięśniach. Mój penis znowu powstał z martwych. Jednak postanowiłem nic z tym nie robić, bo miałem nadzieję, że spotkam się z Wandą następnego dnia.

    Kiedy wszedłem do domu, rozebrałem się, wskoczyłem pod prysznic i szybko się umyłem. Położyłem się do łóżka i zacząłem przeglądać Twittera, przeżywając wszystko, co wydarzyło się między mną a Wandzią kilka godzin temu. Miałem nadzieję, że gdy się obudzę, będzie czekała na mnie wiadomość od niej, w której napisze, że Janusz się zgodził na moje nocowanie u niej.

    CIĄG DALSZY NASTĄPI!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    conradomoreno

    Witam wszystkich. W końcu wstawiam swoje opowiadanie po długiej nieobecności.

    Opowiadanie wyszło bardzo długie, ale ciągle coś się w nim dzieje. Starałem się, żeby znajdowały się tam erotyczne elementy, nawet te subtelne.

    Jest to jedna z kilku części opowieści o studencie, który poznaje 60-kilkuletnią kobietę. Mam już pomysł na kolejne części, ale z chęcią przeczytam wasze komentarze na temat tego, co ma się w nich znajdować. Kto wie, może jakiś pomysł użyję w kolejnej części.

    Miłego czytania! Czekam na feedback. Z chęcią przyjmę konstruktywną krytykę i postaram się, żeby nie popełniać tych samych błędów w swoich kolejnych dziełach.

  • Ja i uchodzczynie

    Opowiadanie jest (nie)stety prawdziwe.

    Zacznę od początku. W 2020 roku kupiłem mieszkanie na kredyt w dużym mieście wojewódzkim. Było to dwupokojowe, dosyć duże mieszkanie z oddzielną kuchnią, ponieważ wówczas wiązałem się z pewną dziewczyną i myślałem o wspólnym mieszkaniu. Z dziewczyną nie wyszło, a mieszkanie i raty zostały. Jestem skromnym i jednocześnie towarzyskim człowiekiem, który wcześniej podnajmował pokoje czy mieszkał w akademiku, więc dla 1 osoby mieszkanie ponad 50-metrowe było duże. Kiedy w 2022 roku wybuchła wojna między Rosją a Ukrainą i pojawiła się opcja, żeby można było pomóc uciekinierom, jak i państwo będzie dopłacać, zgodziłem się na taki podnajem. Zgłosiłem się przez Internet, że jestem w stanie pomóc, wypełniłem kwestonariusz. wysłałem zdjęcia mieszkania i pewnego dnia dostałem telefon, że są chętni. Potwierdziłem, że się zgadzam.

    Kilka dni później pojawiły się dwie kobiety – 37-letnia Irina i niespełna 17-letnia Katia. Byłem nieco zaskoczony, że do 32-letniego kawalera przydzielono same kobiety, ale uznałem, że patrząc na moje skłonności do “integrowania się”, to może i lepiej. Integracja jednak była aż zbyt bliska.

    Może teraz opiszę wszystkich uczestników dramatu. Ja mam 180 cm wzrostu, taką sobie twarz, budowę normalną (może nieco wysportowaną, bo trochę się ruszam), niebiesko-szare oczy, włosy brązowe. Z wykształcenia jestem inżynierem i pracuję częściowo zdalnie. Jestem typowym przeciętnym chłopem, żadnym typem podrywacza. Irina jest wysoką (ma około 175 cm) i szczupłą brunetką z długimi włosami o dużych ciemnych oczach. Ma niezły biust i tyłek i widać, że jak typowa kobieta ze wschodu dba o siebie. Z wykształcenia jest nauczycielką i wcześniej już pracowała w Polsce, trochę znała język polski. Z kolei Katia to czysta słodycz. Bardzo podobna do matki, ale szczuplejsza i nieco wyższa (prawie mojego wzrostu), piersi małe, ale wyraźne i najpiękniejsza twarz, jaką widziałem. Mówiąc bardzo brzydko ulepszona wersja matki.

    Pierwszego dnia pokazałem im mieszkanie i uzupełniliśmy papierologię, żeby zarejestrować ich pobyt u mnie. Ja wziąłem sobie dotychczasowy salon, a im oddałem sypialnię z dużym łóżkiem. Powiedziałem, że do godzin wieczornych jak mają ochotę korzystać z mojego pokoju, żeby oglądać telewizję to nie ma problemu (prorocze słowa). Przez pierwsze dni Irina załatwiała sobie pracę i szkołę dla córki. Było nieco sztywno i wydawało mi się, że będę miał typowe lokatorki i będziemy się mijać. Było jednak inaczej.

    Irina kiedy znalazła pracę jako kelnerka i nieco się zaaklimatyzowała, próbowała stworzyć coś w rodzaju rodzinnej atmosfery. Zaczęła robić wspólne posiłki, dbać o porządek i była bardzo miła. Ja ze swojej strony nie robiłem imprez w mieszkaniu i jak miałem potrzebę pić to wychodziłem z domu, żeby nie przeszkadzać dziewczynom. Nawet starałem się pomóc Katii w lekcjach, bo prawie nie znała polskiego, ale szybko się uczyła.

    W pewien weekend oglądałem film i późnym wieczorem przyszła Irina i spytała się, czy może mi potowarzyszyć, bo Katia śpi i chciałaby coś obejrzeć. Akurat byłem delikatnie wstawiony, bo wcześniej byłem na piwie i dla rozluźnienia zaproponowałem drinka. Zgodziła się. Zaczęliśmy rozmawiać i widać było, że nie o film jej chodziło. Oboje już byliśmy w strojach do spania. Ja tradycyjnie krótkie spodenki i koszulka, a ona w szlafroku, przez który było widać jej kształty. Opowiedziała mi o sobie – była rozwódką, od dawna planowała wyjechać z Ukrainy i wojna tylko przyspieszyła jej decyzję. Potem zaczęła mówić mi komplementy typu jak taki fajny i kulturalny facet może być sam. Nie byłem dłużny i powiedziałem jej, że jest śliczna. I wtedy padły jej sakramentalne słowa, że po moim zachowaniu (uprzejma obojętność) miała wrażenie, że jest wręcz przeciwnie i mi się nie podoba. Nie jestem małolatem i wiem, że to było zielone światło.

    Rozłożyłem kanapę i oboje “oglądaliśmy” film na leżąco. Zajęty byłem głaskaniem jej po udzie. Miała naprawdę długie nogi. W pewnym momencie wsunąłem rękę pod szlafrok i zacząłem badać jej piersi i sutki robiły się twarde, a następnie złapałem ją za cipkę. Była mokra. I to w zasadzie bez żadnej gry wstępnej. Nie miała na sobie żadnej bielizny. Irina nieco zawstydzona powiedziała, że od kilku miesięcy nie miała mężczyzny i nagle wsadziła mi rękę w gacie. “Oj, chyba Tobie się podobam”. Miała rację. Kutas stał w zasadzie, od kiedy weszła do pokoju w tym szlafroczku. Powiedziałem, że jest w moim typie i zacząłem się z nią całować. Też miałem dłuższą przerwę z kobietami, Irina mi się naprawdę podobała i zaczęliśmy zabawę. Po krótkiej grze wstępnej, która była szybka, bo oboje byliśmy gotowi ustawiłem ją w pozycji od tyłu i zacząłem rżnąć. Oczywiście wszystko działo się tak szybko, że o żadnym zabezpieczeniu nikt nie myślał. Była bardzo ciasna jak na kobietę po porodzie (miałem dziwne wyobrażenie, że kobiety po ciąży mają jaskinię) i zaczęła szybko jęczeć. To mnie podkręciło i zacząłem ją penetrować jeszcze szybciej. Zaczęła krzyczeć. Zmieniłem pozycję na misjonarską i złapałem ją za usta, żeby młoda jej nie słyszała. Domyślam się jednak, że pewnie stała pod drzwiami. Było mi tak dobrze, że zapomniałem się i spuściłem się jej w środku (na szczęście bez konsekwencji). Później było 30 minut gry wstępnej, czyli Irina robiła mi loda i przyznam się, że nie znam kobiety, która robiłaby to z takim entuzjazmem. Głębokie gardło czy zabawa z męskimi jądrami nie były jej obce. Ze swojej strony pieściłem jej sutki, które były z podniecenia twarde i masowałem jej myszkę. A po igraszkach była kolejna runda, tym razem oddałem jej nieco inicjatywy, bo bawiliśmy się na jeźdzca. Zauważyłem jednak, że Irina jak typowa twarda kobieta w życiu lubi w łóżku być zdominowaną suczką i wróciłem do bycia dominatorem. I tym razem skończyłem w jej gardle. Nad ranem jeszcze powtórzyliśmy numerek, ale tym razem bawiliśmy się na hiszpana i wytrysk był na jej twarz. Irina poszła pod prysznic i do swojego pokoju. Dzień później jak chciałem powtórki przyznała się, że była lekko obtarta i przesadziłem nieco z klapsami, bo miała czerwony tyłek, więc naprawdę było intensywnie. Irina była naprawdę bardzo dobra w łóżku i chyba nie będę miał lepszej kochanki.

    I tak wyglądał prawie każdy wieczór, kiedy Irina nie miała do pracy w knajpie albo, kiedy ja nie wychodziłem wieczorem. Minusem tych wieczorów jednak było to, że zaczęła mieć do mnie oczekiwania jakbym był jej partnerem, a Katia głupia nie była i wiedziała, a raczej słyszała gdzie jest jej matka jak ona “niby śpi” i raczej naszych nocy nie aprobowała, co było widać po tym, że zaczęła mnie unikać.

    W każdym razie mi się to podobało, że nasze państwo płaciło mi 2,4 tysiąca miesięcznie i do tego miałem ładną kochankę na wieczory. I jak pokazała niedaleka przyszłość, nie tylko jedną.

    [ciąg dalszy nastąpi]

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Czarny Wilk
  • Poczatek

    Wszystko zaczęło się właściwie od rozstania z moim chłopakiem. Miałam wtedy 19 lat i marne doświadczenia seksualne, choć głowę pełną fantazji. Mojego chłopaka interesował bardziej jego samochód niż ja, nawet podczas seksu potrafił coś o nim wtrącić. Tak, wiem, nie jestem modelką, ale chyba zasługiwałam na trochę uwagi. Szczerze mówiąc, nie czułam się wtedy wcale atrakcyjna. Przeciętna uroda, 170cm wzrostu, spory biust i jeszcze większy tyłek, a do tego więcej niż kilka kilogramów za dużo. Taka przeciętna grubaska. Jednak miałam szczerze dość takiego związku. Niedługo potem, całkiem przypadkowo trafiłam na znany portal, gdzie założyłam profil. Zrobiłam sobie seksowną, w moim przekonaniu fotkę i już następnego dnia czytałam pierwsze wiadomości. Wśród naprawdę wielu, wartych uwagi było dosłownie kilka. Zaczęłam wymieniać korespondencję i tak zaczęła się moja przygoda z nowymi doświadczeniami. Pierwsze moje spotkania z portalu, nie były wcale rewelacyjne, ale dla mnie były czymś zupełnie nowym i ekscytującym. Pierwszy raz umówiłam się z chłopakiem w moim wieku. Wtedy jeszcze myślałam, że najlepsze spotkania to tylko takie z rówieśnikami. Wiedziałam, że to będzie sex w aucie, bo on mieszkał z rodzicami a ja z mamą. Przyjechał po mnie koło południa. W samochodzie rozmowa nie bardzo się kleiła, ale ustaliliśmy, że zatrzymamy się gdzieś pod lasem. Szybko dojechaliśmy na miejsce. Nie czekając aż on zrobi pierwszy krok, zaczęłam dotykać go przez spodnie, on mnie pocałował jednocześnie sięgając dłonią między moje uda. Po chwili próbował dostać się po moje legginsy i zaproponował, żeby wysiąść z samochodu. Na zewnątrz, stojąc na przeciw siebie od razu wsadził mi rękę w majtki i poczułam jak próbuję wejść we mnie palcami. Ja przez chwilę mocowałam się z jego rozporkiem i gdy się z nim uporałam ukucnęłam przed nim. Robiłam mu laskę najlepiej jak umiałam, ssałam jego czubek by za chwilę wziąć całego najgłębiej jak mogłam. Szybko był gotowy, wstałam i na czworaka zajęłam miejsce na tylnej kanapie. Założył gumkę, a ja zdjęłam z tyłka legginsy razem z majtkami. Wszedł we mnie powoli, ale zaraz przyspieszył. Trzymał mnie mocno za pośladki i posuwał. Wypinałam się, żeby mógł wchodzić głębiej. Ruchał mnie tak kilka minut nie zwalniając tępa, aż zatrzymał się nagle i poczułam jak pulsuje we mnie. Po wszystkim odwiózł mnie do domu. Było to dla mnie coś nowego, ekscytującego, podobał mi się taki nowy, inny, niż do tej pory sex. Umówiłam się z nim znowu za kilka dni.
    Cdn…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pusia
  • Spotkanie z Mikolajem

    Był piątek wieczór, byłem sam w domu i nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Odpaliłem porno na telewizorze i rozebrałem się. Zacząłem się bawić. Jednak byłem bardzo napalony na kutasa. Dodałem więc ogłoszenie na jednej stronie, a brzmiało ono tak: Młody 19 latek sam w domu, szuka męskiego aktywa. Jestem brunetem, mam niebieskie oczy i zgrabny tyłek.

    Chodziłem na siłkę, więc jakąś formę tam miałem. Długo nie musiałem czekać, po 20 minutach napisał jeden facet, opisał się i zaproponował, żebyśmy najpierw pogadali na kamerce. Oczywiście zgodziłem się. Po chwili zadzwonił do mnie. Zobaczyłem w telefonie mega ciacho. Był po 30, też brunet, zadbany zarost na twarzy, przystrzyżone włosy na klacie. Mój ideał. Chwilę pogadaliśmy i zaprosiłem go do siebie, miał być za 30 minut. Poszedłem się ogarnąć i czekałem na niego.

    Długo nie musiałem czekać, usłyszałem dzwonek do drzwi i szybko poszedłem mu otworzyć drzwi. Zobaczyłem go pierwszy raz na żywo, był piękny, miał na sobie biały t-shirt i szare dresowe spodenki, w których odznaczał się kutas.

    – Hej

    – Hej młody, mogę wejść?

    -Tak, tak, wchodź.

    -Widzę że nie możesz oderwać wzroku od mojego krocza.

    -No nie mogę, cudowny widok.

    -Specjalnie nie kładłem majtek młody.

    Podszedł bliżej mnie, dotykał po klasie, złapał za kutasa i zaczął mnie całować.

    -Klękaj Dawidku – powiedział Mikołaj ( tak miał na imię ten przystojniak).

    Szybko uklęknąłem przed nim i poczułem cudowny zapach, a jeszcze nie wyjąłem kutasa z jego spodenek. Szybko to zrobiłem, moim oczom ukazał się ogolony, gruby i 20 centymetrowy kutas, był większy od mojego ( mój ma 17cm).

    Od razu poczułem zapach samca, jego kutas pachniał moczem i spermą, był to cudowny zapach. Szybko wziąłem go do ust i zacząłem ssać jednocześnie bawiąc się jego jajami. Po chwili Mikołaj przejął inicjatywę, złapał mnie za włosy i zaczął ruchać w usta. Był cudowny, wsadzał kutasa po same jaja w moje usta, ślina wyciekała mi kącikami ust, jednak on nie pozwolił,, by spadła na podłogę. Wyjmował wtedy kutasa i rozcierał mi ją po twarzy. Bawiliśmy się tak dobre 20 minut. Po tym czasie poszliśmy do mojego pokoju. Mikołaj położył się na łóżku, wziął ręce za głowę i kazał mi lizać jego ciało. Z przyjemnością to zrobiłem. Lizałem mu sutki, pachy, klatę i jego cudowne stopy, które ostro pachniały, ale mnie to mega podniecało. Po chwili kazał mi się wypiąć, a sam wstał z łóżka. Zrobiłem to bardzo chętnie. Mikołaj dał mi kilka klapsów, a potem zaczął lizać moją dziurkę. Jego bródka drażniła moje pośladki, gdy języczkiem pieścił moje oczko. Było to cudowne, nogi mi drżały. Chwilę tak się pobawił moją dziurką, wkładał też palce. Aż w końcu napluł na dziurkę i swojego kutasa i wsadził go delikatnie w dziurkę. Jednak delikatny był tylko przez chwilę, gdy poczuł swobodę w mojej dziurce zaczął mnie rucha jak dziwne, wkładał kutasa po same jaja, myślałem, że rozerwie mi dziurę, a w dodatku cały czas dawał klapsy w moje pośladki. Jęczałem jak głupi, ale było mi dobrze. Mikołaj złapał mnie za włosy, przyciągnął do siebie i całował w szyję oraz usta. Po chwili jego kutas zaczął pulsować i strzelił we mnie. Miał dużo spermy, gdy wyjął kutasa wyciekła na kołdrę, kazał mi to zlizać. Szybko to zrobiłem, a po tym jego kutas wylądował na mojej twarzy, którą oblepił w spermie, a potem dał mi go do ust, żebym ładnie wyczyścił.

    – Dobra z ciebie suka, podobało mi się jak jęczysz

    -Dziękuje Ci, ja też jestem mega zadowolony, chyba nikt tak dobrze nie wyruchał mojej dziurki jak ty.

    W nagrodę zaczął mi ssać, a gdy miałem dojść zaczął ręką walić i strzeliłem za swoją klatę. Dawno nie miałem tak obfitego wytrysku. Mikołaj dał mi buziaka, zlizał trochę spermy i powiedział, że dobra i że następnym razem chce ją połknąć. Ubrał się i wyszedł, a ja przez jakiś czas leżałem na łóżku z czerwoną od klapsów dupą wypełnioną jego spermą oraz z moim wtryskiem na klacie. Ty było cudowne uczucie. Gdy ochłonąłem poszedłem pod prysznic i zrobiłem zdjęcie mojej dupy, które wysłałem Mikołajowi, odpisał, że ładnie ją załatwił i czeka na następny raz.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dawid Kosiorek
  • Ekstremalne zabawy z niewolnica

    W poprzednim opowiadaniu „Orgia w klimacie sado” zostawiliśmy naszą bohaterkę, niewolnicę Luizę w doś krępującej – nomen – omen sytuacji, od której zacznie się to opowiadanie.
    Skąd takie imię u niewolnicy? Po prostu, jak to wyjaśniłem w innym opowiadaniu, Luiza była kiedyś wolna, ale uciekając przed wierzycielami sprzedała się w niewolę a ja kupiłem ją na aukcji.
    Chcecie wiedzieć o niej coś więcej? Proszę bardzo.
    Luiza pije jak smok. Kiedy jest na bańce, strasznie rozrabia, ale potem ma straszne kace. Ma trzydzieści kilka lat, jest niewysoką, ale bardzo zgrabną blondynką z brązowymi oczami. Nie jest głupia. Bywa bezczelna. Nie umiem jej nauczyć, żeby mówiła do mnie “panie”. Uwielbia dawać dupy, obciągać i puszcza się na wszelkie możliwe sposoby, kiedy tylko jest okazja. Jest biseksualna. Lubi też bardzo ostre zabawy z sobą w roli głównej. Ale gdybym dał jej dziewczynę albo faceta do zabawy – nie hamowałaby się zupełnie. Strasznie drogo mnie kosztuje, umie wyciągać kasę. Nie da się ukryć, mam do niej słabość.

     

    I. PODWIESZANIE

    ….Z Luizą natomiast zabawiało się tamtych dwóch. Najwyraźniej Luiza prowadziła za ich pośrednictwem jakąś grę ze mną, bo dość szybko przejęła kontrolę nad swoimi masterami i zaczęła najpierw udawać że im doradza co mogą z nią zrobić a potem po prostu nimi komenderowała:

    Powieście mnie za nogi, w rozkroku chłopaki. Wyżej na wysokości waszych kutasów, żebyście mogli mi je wsadzić kutasy do pyska !

    Nie trzeba im było tego dwa razy powtarzać. Zawiązali jej na kostkach nóg linę i podciągnęli w górę (przytrzymali jej głowę, żeby jej nie rozbiła), zawiązali koniec liny na kołku. Wisiała teraz głową w dół, ze zwisającymi blond włosami, z rozciągniętymi nogami i wywaloną cipą.

    I rzeczywiście, obciągała im wisząc głową w dół i co chwilę zerkając na mnie.

    „Aha, chce sprawdzić czy będę zazdrosny i jak daleko pozwolę im się posunąć. Przecenia się. Nie jest taka istotna. Łatwo ją zastąpić. Popatrzę gdzie nas to zaprowadzi”. Tak sobie myślałem i patrzyłem. Przy okazji, można by pomyśleć o kupnie Mamuśki, może Mamuśki z córką.

    Czekałem i patrzyłem, kto kogo przetrzyma.

    Do wiszącej bezwładnie za nogi Luizy ustawiła się teraz kolejka facetów. Każdy z nich wsadzał jej kutasa w usta i spuszczał się w nią. Dzielna Luiza ciągnęła każdemu z jednakowym zapałem i starała się łykać, ale wkrótce jej twarz była cała ospermiona.

    Sperma spływała jej na włosy a z włosów na podłogę.

    Po pewnym czasie opadła z sił, ręce zwisały bezwładnie. Mimo to nikt nie kończył. Dopiero kiedy kolejka się skończyła i każdy mógł zapoznać się z jej gardłem, kazałem ją opuścić na podłogę. Chwilę leżała dysząc ciężko i zbierając siły. Usiadła i spojrzała na mnie z dumą.

     

    II. RŻNIĘCIE

    Podałem jej wody, poklepałem po policzku. Przepłukała gardło, wypluła resztę.

    – I co dalej? – zapytała

    – Nie masz dość?

    – Nie. Chcę jeszcze – hardo spojrzała mi w twarz – po to jestem, prawda?.

    Była na trochę na rauszu, mocno rozruchana i podniecona, jej cipa była nabrzmiała a małe sutki sterczały jak szpilki; była chyba też i trochę zboczona na punkcie sado /maso.

    – no cóż… Panowie – zwróciłem się do kolegów, którzy jeszcze przed chwilą ją rżnęli – też moja kolej.

    Rozsiedli się wygodnie dookoła, żeby popatrzeć. Kazałem im też sprowadzić z góry dwie młodziutkie niewolnice, żeby im wylizały do czysta członki z resztek spermy, co też skwapliwie uczyniły.

    Czując na sobie męskie spojrzenia i mlaskanie języków dziewczyn, Luiza podnieciła się jeszcze bardziej. Stała wyprostowana jak struna, dysząc ciężko i patrząc mi w oczy.

    – Co chciałbyś teraz ze mną zrobić?

    Nie odpowiedziałem.  Podszedłem do niej od tyłu, pocałowałem ją w szyję. Uderzył mnie jej zapach. Mieszanina jej potu, spermy, jakieś dalekie echo perfum… Wygięła się, przywarła pośladkami do mnie, wyciągnęła szyję. Chwyciłem ją za włosy, pociągnąłem głowę do tyłu i ugryzłem ją w szyję a potem długo ssałem robiąc wielką malinę. Stała poddając się temu i kręcąc wypiętym tyłkiem.

    Poczułem jak mi staje.  Popchnąłem ją w stronę stołu obitego blachą, rzuciłem na plecy. Rozłożyła ręce, rozłożone nogi zwisały jej z blatu. Ręce jej zapiąłem klamrami, rozciągając szeroko na boki. Nogi kazałem podnieść  i ściśle skrępowałem pasami jej łydki i uda.

    Następnie podszedłem do niej i założyłem jej knebel, wpychając do ust kauczukową kulę i mocno zapinając. Zaczęła się ślinić a jej białe zęby wbijały się w czarny kauczuk.

    Wówczas dopiero sięgnąłem po klamry na sutki. Założyłem i zacząłem dokręcać śruby. W miarę zgniatania sutka, jęk Luizy robił się coraz głośniejszy aż przerodził się w szloch.

    Wtedy zabrałem się za drugą pierś, powtarzając operację. Luiza wiła się i drgała z bólu, ale nie mogła nic zrobić. Dopiero wtedy rozpiąłem spodnie i po raz pierwszy tej orgii, powoli w nią wszedłem. Ponieważ nie byłem dziś pierwszy, jej cipa i tak już mocno wyrobiona przez lata używania, była bardziej niż zwykle rozwarta i mokra. Wchodziło się w nią gładko i głęboko. Stałem wyprostowany, jej podwiązane nogi sterczały na boki i jebałem ją rytmicznie i długo. Ściśnięte klamrami cycki skakały, ślina jej ciekła z pyska a z oczu łzy. Kiedy poczułem, że dochodzę wyjąłem go. Pośliniłem jej odbyt. Przyłożyłem kutasa i nacisnąłem. Nie chciał wejść. Nacisnąłem mocniej i poczułem, że opór ustępuje i że mój kutas wbija jej się w tyłek. Wchodziłem tym razem powoli. Jej tyłek był – w odróżnieniu od cipy – zawsze ciasny. Niewolnica stękała coraz głośniej, aż zaczęła krzyczeć, nie wiadomo czy z bólu, czy rozkoszy, czy jednego i drugiego. Kiedy ja ją rżnąłem w dupę, jeden z obecnych mężczyzn, nie wytrzymał, podszedł do niej i wsadził jej ponownie swojego kutasa w usta. Jako prawdziwa profesjonalistka zaczęła ciągnąć spuchniętymi od obciągania wargami.

    Spuściłem się jej w dupie. Przeprosiłem na chwilę kolegę, któremu obciągałem i wytarłem chuja o jej włosy. Rozkręcałem się. Luiza była harda, ale chciałem dla samej zasady przekonać się, gdzie jest jej granica i kiedy spokornieje.

     

    III. WIĄZANIE

    Postanowiłem, że kolejnym etapem będzie jej wiązanie. Jak pisałem wcześniej – Luiza nie była młoda, ale miała świetne ciało, była szczupła i wysportowana. Dlatego postanowiłem je trochę ozdobić węzłami.

    Wyjąłem jej knebel z ust, dałem do popicia whisky z butelki. Pociągnęła solidnie, nawet się nie zakrztusiła. Odwiązałem ją od stołu. Zeszła z niego sama, uklęknęła przede mną na piętach i oczekiwała, co będzie dalej.

    Wziąłem linę. Zacząłem od krępowania jej rąk na plecach. Potem zabrałem się za jej piersi. Tu było więcej pola do popisu. Ścisnąłem je tak, że nabrzmiały  jakby miały wybuchnąć i zaczęły sinieć. Niewolnica gryzła wargi, ale milczała.

    Podniosłem ją z podłogi i posadziłem okrakiem na koźle. Musiałem tutaj poprosić o pomoc jedną z młodych dziewczyn, które uprzednio zajmowały się czyszczeniem kutasów swoich masterów ze spermy. Kiedy ona trzymała Luizę, żeby nie spadła, ja związałem jej nogi w kostkach pod kozłem, obwiązałem ją też mocno w pasie. Sznur wrzynał jej się w ciało, powodując obtarcia. Związana, chwiała się niepewnie na koźle. Dlatego, żeby ją ustabilizować, założyłem jej pętlę na szyję a koniec sznura przewiesiłem przez hak u sufitu. Teraz była sztywna, wyprostowana, nieruchoma. Każdy ruch powodował zaciskanie się pętli na szyi, więc nie wierciła się.

    – Posłuchaj. Od Ciebie zależy, kiedy to przerwiemy. Wystarczy, że powiesz. Rozumiesz ?

    – ttaakh.. wycharczała

    – i co ?

    – jjesszccze

     

    IV. CHŁOSTA

    Kiwnąłem głową i sięgnąłem po pejcz.  Ostrożnie, żeby nie uszkodzić skóry, uderzyłem ją po plecach. Podskoczyła na linie, krzyknęła.

    Obszedłem ją dookoła. Biłem pejczem po udach, potem brzuchu a na końcu po piersiach. Dziewczyna krzyczała, wiła się, jej ciało robiło się czerwone od razów. Ani razu nie poprosiła żebym przestał.

    W pewnym momencie zemdlała. Chlusnąłem na nią zimną wodą. Wzdrygnęła się, ocuciła. Spojrzałem na stojącą obok pokornie dziewczynę do pomocy. Była rzeczywiście bardzo młoda, miała może połowę lat Luizy. Czarnooka brunetka przyglądała się skrzącymi oczami Luizie.

    – Podoba ci się ? – spytałem ją

    – Ona czy chłosta, mój Panie ? – odpowiedziała pytaniem

    – Ona.

    – Chłosta bardziej.

    – Spróbuj – dałem jej pejcz.

    – Naprawdę Panie ? Mogę ? – ucieszyła się mała sadystka.

    – Oczywiście, śmiało.

    Wzięła potężny zamach. Świst powietrza przeszedł w trzask bicza uderzającego mokre plecy Luizy i zlał się z jej krzykiem.

    Dziewczyna śmiała się. Powtórzyła zamach, na skórze Luizy pojawiła się druga pręga. Luiza krzyczała, a potem zamilkła. Znowu zemdlała.

     

    V. FINAŁ

    Pomyślałem, że na razie jej wystarczy. Odwiązałem ją, chwyciłem bezwładne ciało osuwające się z kozła i położyłem na ziemi, zacząłem cucić. Otworzyła oczy. Poprosiła o wodę. Wziąłem ją na ręce i wyniosłem z lochu.

    Poszedłem na górę, do swojego pokoju. Tam ją położyłem na łóżku, usiadłem na krześle i patrzyłem.

    – Ale dałaś czadu… powiedziałem – po co tak szarżowałaś ?

    Uśmiechnęła się w odpowiedzi : Wygrałam z tobą. To ty pękłeś a nie ja. Mogłeś kontynuować , nie prosiłam o koniec.

    – Fakt, wygrałaś – kiwnąłem głową – zamęczanie cię nie miało dłużej sensu. Doszłaś do granicy swojej wytrzymałości.

    – Bo zemdlałam ? – nie wygłupiaj się. Wiadro zimnej wody by wystarczyło. Raczej repertuar zaczął ci się kończyć.

    – Tak sądzisz ?

    – Tak. Mogłeś tam jeszcze np. mnie podtapiać. Albo dać psu do jebania. Albo jakiemuś parszywemu niewolnikowi, żeby mnie wyruchał. Mogłeś mi obić stopy tak, żeby nie mogła stanąć i chodziła na kolanach. Nie było ciężarków w cipie i naciągania sromu. Nie przekłułeś mi piersi. Ani ich nie przybiłeś gwoździami do deski…

    Słuchałem tego z rosnącym zdumieniem. Lubię się ostro zabawić, ale nie wiedziałem czy ona mówi serio, czy kpi.

    – nie złamałeś mnie – kontynuowała – nic nie wiesz o granicach mojej wytrzymałości.

    – Dlaczego tak ? – zapytałem. Po co te zawody ?

    – Bo chcę żebyś zapamiętał, że takiej dziwki i szmaty jak ja nie znajdziesz. Żadna mi nie dorówna. Może znajdziesz jakąś z ładniejszym ciałem, ale zawsze będziesz ją porównywał do mnie. Jestem najlepsza. I zawsze będę pierwsza. Poza tym – ciągnęła – jestem od ciebie kilkanaście lat starsza. Mogę ci się znudzić. A wtedy będziesz mnie chciał sprzedać. Nie dostaniesz za mnie dużo pieniędzy. Nie zwrócę ci się. Więc lepiej żebyś czuł się ze mną związany. Teraz wiesz, że możesz ze mną zrobić wszystko, ale to absolutnie wszystko. Nie, że się tak tylko mówi, ale naprawdę. Masz inną taką niewolnicę ?

    Mówiła coraz wolniej, ogarniał ją sen. Brudna, śmierdząca potem, spermą i alkoholem leżała na białej pościeli i odpływała. Była smukła, zgrabna jak cholera, harda i nieco szurnięta. W sumie faktycznie – nie miałem od niej lepszej. Co nie znaczy, że zamierzałem się do niej przywiązywać. Jej wywody nasunęły mi kilka pomysłów, co z nią jeszcze można zrobić, zanim całkiem się zużyje i nie kupią jej nawet do burdelu wojskowego.

     

    VI. DOGRYWKA

    Wyczerpani orgią spaliśmy tej nocy chyba z 12 godzin. Gdy się obudziłem, nie byłem pewien która godzina. Luiza, która padła po wczorajszych ekscesach bez mycia, potwornie śmierdziała. Miałem kaca. Zadzwoniłem po serwis. Orgia nadal trwała – impreza była obliczona na kilka dni – ale jej tempo wyraźnie spadało. Okazało się, że jest trochę po południu. Zamówiłem coś do jedzenia, szampana, sok i kawę. Dużo kawy. Poszedłem pod prysznic. Moja krzątanina obudziła Luizę. Usiadła rozczochrana na łóżku, powąchała się, skrzywiła paskudnie i mruknęła do siebie “Oi Lui, czas ci za mąż iść”, po  czym wepchnęła się obok mnie pod prysznic.

    – Posuń się mój Panie i Władco – zakomenderowała, sięgając po szampon.

    Byliśmy oboje nadzy pod ożywczym prysznicem. Poczułem dotyk jej mokrego ciała. Zacząłem ją mydlić a ona mrucząc lubieżnie to wypinała się do mnie, to odwracała przodem i ocierała o mnie piersiami. Miała po wczorajszej zabawie dużo otarć, siniaków, pręg i blizn, ale była zniewalająca. Uklęknęła pod strumieniem wody i zaczęła delikatnie lizać mnie po członku. Chciałem ją wziąć za głowę, ale odepchnęła moją rękę.

    – Stój spokojnie – rzekła i wzięła moją mokrą pałę w całości na jeden raz. Gardło też miała głębokie. Stałem nad nią i patrzyłem na jej wygięte plecy, wystający kręgosłup, na stopy, szczupłe kostki opięte bransoletami, których nie można było nigdy odpiąć. Obciągała mi, chociaż mój kutas był już cały obolały, zmacerowany i poobcierany od jebania. Zakręciłem wodę i mimo wszystko wyciągnąłem mokrą niewolnicę spod prysznica, rzuciłem na łóżko. Odwróciła się natychmiast na brzuch i wypięła w górę mokry tyłek.

    – jeb mnie – zażądała

    – jak kurwę ?

    – Jak ostatnią kurwę. Skurw mnie. Jestem twoją zdzirą, starą szmatą do jebania, pojemnikiem na spermę, twoją własnością – nakręcała się.

    Dałem jej klapsa w wypięty tyłek

    – Ty suko, dawaj mi dupy zaraz!

    -Mrrrr – zamruczała zadowolona.

    No i nie da się ukryć, że za chwilę mój 25 letni kutas siedział znowu w jej 38 letniej piździe. Trzymałem ją za biodra i jebałem od tyłu, gdy wszedł kelner z lunchem, kawą i szampanem. Bardzo starał się udawać, że nie widzi, co robimy, ale nie dało się ukryć, że wzrok mu uciekał do Luizy.

    – Dziękuję. Chcesz napiwek, czy wolisz pomacać ją sobie?

    – Pomacać – zaczerwienił się.

    Wyjąłem chuja z Luizy a ta z uśmiechem wstała z łóżka, podeszła do kelnera, wspięła się na palce, objęła go za szyję i złożyła na jego ustach mokry pocałunek. On od razu położył ręce na jej biodrach, przycisnął ją do siebie; posłusznie przywarła do niego, nie przerywając pocałunku.

    Obejmował jej plecy, kładł ręce na pośladkach, dotykał jej piersi. Dałem mu trochę czasu, ale w końcu przegoniłem. W końcu napiwek to napiwek a nie jebanko.

    Jedną z zalet Luizy było to, że nie miała problemu z dawaniem dupy.

    Potem siedzieliśmy nadzy na łóżku; zawiązałem jej oczy i karmiłem a ona miała zgadywać, co dostaje do jedzenia.  Piliśmy szampana. Całowali się.

    I zastanawiali nad trójkątem.

    Ale to już zupełnie inna historia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Nowak
  • Zycie z wielkim kutasem cz.1

    Nazywam się Adam i mam 16 lat. Jestem średniego wzrostu brunetem, należę raczej do tych przystojnych. Nigdy nie narzekałem na brak damskiego towarzystwa, jednak wszystko uległo zmianie podczas okresu dojrzewania. Moją głowę zaprzątała tylko myśl o seksie i niczym więcej. Wiadomo, każdy chłopak w tym wieku fantazjuje częściej niż zwykle na temat różnych perswazji, jednak u mnie to było bardziej niż bardzo. Chce się ruchać non stop, muszę spuszczać się nawet kilkanaście razy dziennie. To powoduje, że w obecności dziewczyn czuję napływ podniecenia i muszę za każdym razem udać się w ustronne miejsce żeby sobie dogodzić. Wszystko to mogę opanować w pewnym stopniu, jednak największym problemem jest mój wielki kutas . W tym wieku mam już 27cm, jest gruby i ma wielkie jądra. Zawsze dochodzę salwami, spokojnie mógłbym napełnić 250ml butelkę. Następne spusty są równie silne. Tak więc wystarczy niewielkie podniecenie żebym miał widoczny namiot w spodniach, a raczej lepiej to nazwać wystającym Big Benem. Do tej pory byłem prawiczkiem, jednak moje życie seksualne obróciło się w coś niesamowitego. Był czerwcowy, szkolny dzień. Piątek, koniec lekcji. Mijała ostatnia minuta a ja walczyłem sam ze sobą żeby nie wyskoczył z gaci mój kutas, przez widok kuso ubranych koleżanek z klasy. Nienawidziłem przez to lata, bo wszystkie dziewczyny chodziły w przewiewnych strojach, powodujących u mnie olbrzymie erekcje a później spusty. Pamiętam jak kiedyś doszedłem tylko siedząc w szkolnej ławce, nawet nie dotykając kutasa, na sam widok koleżanek. Po tym wszystkim miałem istny wodospad spermy w spodniach. Od tamtej pory staram się nie podniecać jednak jest to ciężkie. Dlatego zawsze po ostatnim dzwonku od razu biegnę do domu i tam zamykam się w pokoju żeby w ciszy móc sobie trzepać resztę dnia. Tak też było i tym razem, po dzwonku wróciłem na chatę w pośpiechu. Tam zastałem swoją siostrę Martynę z jej przyjaciółką – Pauliną. Obie siedziały w króciótkich, dżinsowych szortach, plotkując na różne tematy. Martyna – jest ode mnie starsza o 4 lata i studiuje psychologię. Ma 160 cm wzrostu, błękitne oczy i nieziemski uśmiech. Trenuje fitness, dlatego ma świetną talię oraz wypracowane pośladki. Ma typowo sportową sylwetkę, przez co posiada w miarę małe piersi. Moja nadpobudliwość seksualna powodowała że nieraz sobie waliłem myśląc jak zapinam swoją siostrzyczkę. Paulina z kolei – jest rówieśniczką Martyny, ma 165 cm wzrostu, ma śliczne usta i malutki zgrabny nosek, które są rekompensowane jej sukowatym wyrazem twarzy, czasem mam wrażenie że została stworzona do obciągania i ruchania. Jest nieco bardziej kształtna od mojej siostry, nie ma takiej talii jak ona za to Idealne piersi, dwie piłeczki do złapania i ssania. Chciałem przemknąć niezauważony, jednak zahałasowałem, co nie umknęło uwadze dziewczyn. – Adam? Co ty tak wcześnie? Nie idziesz nigdzie ze znajomymi? Jest piątek ~ zapytała Martynka – Nieee, zmęczony jestem, idę się kimnąć u siebie w pokoju. – Ok. Po tej krótkiej rozmowie natychmiast usiadłem przed komputerem i odpaliłem swojego ulubionego pornola i zacząłem sobie walić. Minęła jakaś godzina, gdy nagle w drzwiach pojawiła się Paulina. – Hej, słuchaj, Martyna poszła na moment do pracy mamy, musiała odebrać jej rze… Adam?! Co ty, to tu się odpierdala?! Zamurowało mnie. Starałem się schować swojego kutasa jednak był tak sztywny, że gacie nie chciały się z powrotem założyć. Siedziałem więc z odkrytym sprzętem przed Pauliną. — Sorry, to nie tak jak myślisz, ja… – Masz mnie za idiotke?! Przecież widzę że sobie trzepiesz jakby nigdy nic, po za tym… CZEMU TO TAKIE WIELKE?! Nie zdążyłem się wytłumaczyć gdy rówieśniczka mojej siostry podeszła i klęknęła przed krzesłem. -O mój Boże… nigdy takiego wielkiego nie widziałam, nawet w porno. – o czyli ty też oglądasz filmiki haha. – Dobra weź człowieku ja tego nie robię kiedy są goście w domu, zresztą nie odbiegaj od tematu, gadaj dlaczego twój kutas jest taki duży, i twardy i … gdzie jest lijnika! Wtedy podałem jej leżącą naprzeciwko mnie miarkę. Paulina szybkim chwytem wzięła ją i przyłożyła do nasady kutasa. – 27 cm?! Przecież to maczuga! Ty masz dopiero 16 lat! Nie dała mi dojść do słowa, gdy nagle, niespodziewanie pierwszy raz w życiu płeć przeciwna złapała swoją aksamitną dłonią mojego penisa. Jej ręka była chłodnawa, ale dawała mi przyjemne odczucie. Paulina zaczęła rytmicznie jeździć dłonią w górę i dół ciągle podziwiając moje przyrodzenie. Ja z kolei, delektowałem się widokiem jakiego doznawałem. – Mmm, ale masz wielkie jaja, większe niż grejpfruty, muszę je spróbować Wzięła do buzi moje jądra i jednoczenie waliła mi konia. Zaczęła przyspieszać a ja nie zdążyłem jej ostrzec przed nadciągającym orgazmem. – Paulina ja…. aaaaaa! Wtedy zacząłem strzelać niewyobrażalne ilości spermy w kierunku twarzy Pauliny. Najpierw nie wycelowałem, przez co pierwszy cumshot wyleciał za głowę Paulinki i ubrudził mi dywan. Kolejne salwy całkowicie zalały jej czoło i buzię, kolejne pokryły włosy i jej dekolt wraz z koszulką. -O mój boże ile tego je… Nie dokończyła zdania bo koleja salwa trafiła do jej ust. Wtedy odruchowo złapałem Paulinę za jej włosy, nadziewając ją na kutasa. Wówczas, ostatnie wytryski wystrzeliłem w jej gardle. Po wszystkim odrzuciłem jej głowę i siedziałem na krześle spełniony, jednak wciąż ze sterczącym sprzętem. Paulina wciąż nie wiedziała co się stało. Zdezorientowana szukała czegoś czym by wytarła swoją twarz, nie mogła nic powiedzieć bo cała miała wypełnione buzię nasieniem. -Agdam musghle to wypghluc… – nie rozumiem cię, połknij to i po problemie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Adamski

    Hej, Opowiadanie może trochę specyficzne, jeżeli ktoś lubi klimat dużych rzeczy to może się spodobać. Piszczcie czy chcecie cz.2 . 😜