Blog

  • Zbrodnia, kara i cuckold, cz. 1

                 Krystian, wysoki, dobrze zbudowany, krótko ostrzyżony mężczyzna przed trzydziestką, z zaangażowaniem przeglądał aplikację randkową. Był mężem Roksany, ponętnej blondynki o dosyć dużym biuście i kształtnym tyłku, którą bardzo kochał i nie wyobrażał sobie życia bez niej. Jednak splot pewnych zdarzeń doprowadził ich małżeństwo do obecnej sytuacji. Niegdyś był prawdziwym samcem alfa, dominował w małżeństwie i w towarzystwie. Aż doszło do tego nieszczęsnego epizodu z Alicją – koleżanką z pracy. Za chwilę słabości i zapomnienia stracił prawo do orgazmu. Ba, nawet do erekcji! Roksana szybko przejrzała zdradę i wydała wyrok: Jeżeli mamy pozostać małżeństwem i mam ci w pełni wybaczyć, musisz odbyć karę zamknięcia w klatce erekcyjnej. W pierwszej chwili po usłyszeniu wyroku Krystian się ucieszył, wydawało mu się, że chwila bez seksu jest do zniesienia. Jednak druga część wyroku była znacznie cięższa do zniesienia. Termin jego zamknięcia nie został określony żadną datą, tylko ilością. Trzydziestu. Trzydziestu facetów wyrucha jego Roksanę! Dopiero potem odzyska wolność! Usłyszał ten warunek już po zatrzaśnięciu klatki, nie było odwrotu. W tym momencie załamał się jego świat, w którym to on o wszystkim decydował. Teraz pozostawał zdany na łaskę Roksany, która z klucza do jego klatki uczyniła sobie ulubioną biżuterię i nosiła go na łańcuszku na szyi, zresztą chodząc, na co dzień w coraz głębszych dekoltach. A ponadto był zmuszony do zmiany własnego podejścia do swojej męskiej dumy. Musiał zaakceptować fakt, że inni faceci będą ruchać jego żonę! Mało tego, odliczał ich żeby jak najszybciej dobić do tej magicznej liczby 30, która miała oznaczać zatarcie win i jego wolność. Powrót do żony w pełnym znaczeniu. Gdy Roksana pierwszy raz wyszła na randkę, Krystian myślał, że oszaleje. Nie mógł się z tym pogodzić, nie chciał wiedzieć gdzie i z kim jego żona wychodzi. Chciał zapaść się pod ziemię. Pamiętał moment, kiedy Roksana stanęła w drzwiach ich wspólnego domu i wyciągnęła z torebki zawiązaną prezerwatywę. Pełną!

    – Proszę, oto Twoje pierwsze trofeum na drodze do zostania grzecznym mężem. – powiedziała wtedy. – Zbierz całą kolekcję, to znowu będziesz mógł nazywać się mężczyzną. I moim mężem. A na razie będziemy zawieszać te trofea w domu. Przygotowałam już 30 spinek, na których będziemy je wieszać, żebyś codziennie pamiętał o swojej karze i odkupieniu. I jeszcze jedno, Twoje dobre i złe sprawowanie będzie miało wpływ na wyrok, jeśli będziesz grzeczny, może odejmę z wyroku jakąś spinkę, a jeśli nie… więcej kutasów zagości w cipce Twojej ukochanej; a twój post potrwa troszkę dłużej. – Spojrzała wtedy z dumą na zaczerwienionego z wściekłości i zazdrości Krystiana, który w ostatnim momencie powstrzymał się przed powiedzeniem o jedno słowo za dużo.

     *

              Kolejne dni mijały Krystianowi na próbie poradzenia sobie z wściekłością na żonę, siebie i całą sytuację. Nie odzywał się do Roksany przez kilka dni po jej pierwszym seksie w ramach wyroku, ale jej to nie przeszkadzało. Nie spieszyła się również z szukaniem nowych kochanków, a do 30 było jeszcze tak daleko… . Po opadnięciu pierwszych emocji małżeństwo zaczęło wracać do względnie normalnego funkcjonowania. Krystian pogodził się z sytuacją, patrząc codziennie na wiszący w korytarzu pełny kondom, i na 29 pustych spinek. Trudno było przyzwyczaić się do codziennego noszenia klatki. Korzystanie z toalety stało się uciążliwe, mógł to robić wyłącznie na siedząco. Do pracy zaczął ubierać tylko luźne spodnie, ale i tak miał wrażenie, że wszyscy patrzą na jego wybrzuszenie między nogami. No i chodzenie do łóżka z Roksaną, która sypiała albo bardzo skąpych koszulach nocnych, albo w ogóle nago. Czuł wtedy niemożliwą do opanowania ochotę na swoją ukochaną, z którą teraz łączył się ból penisa napierającego na metalowe kraty oraz przejmujące uczucie poniżenia. W końcu złapał się na tym, że nie mógł zrozumieć, dlaczego zdradził żonę, mając takie bóstwo we własnym łóżku. W ogóle w Krystianie zaczęły zachodzić zmiany. Roksana lubiła, co jakiś czas wychodzić z koleżankami, ale teraz robiła to znacznie częściej. Jednego wieczoru, patrząc jak wychodzi ubrana niezwykle seksownie, rzucił do niej:

    – Może przyniesiesz mi dzisiaj jakiś prezent? Już minęło tyle czasu od ostatniego, a jeszcze tyle zostało… – po usłyszeniu własnych słów zakłopotał się tym, co sam powiedział.

    – Oo kochany z Ciebie mąż. Prosisz mnie żebym się z kimś dzisiaj przeruchała, tak? To bardzo miłe. Nie wiem jak dzisiaj wyjdzie, ale może spotkam kogoś w klubie, kto mi przypadnie do gustu. Poproś jeszcze raz. – Krystian pomyślał, że zwariował, co tu się u licha dzieje?

    – Roksanko, proszę przynieś mi prezerwatywę pełną spermy.

    – Postaram się spełnić Twoje życzenie.  – uśmiechnęła się z zadowoleniem.

         Krystian czuł się zagubiony. Walczyła w nim dawna osobowość i przekonania z  jednej strony;  a chęć kontynuowania wyroku żony z drugiej. Pełne jądra nie pozwalały logicznie myśleć, naprawdę marzył o tym żeby Roksana teraz się z kimś ruchała i żeby czas jego cierpienia zbliżał się do końca. Kiedy wróciła, autentycznie ucieszył się na widok zawiązanej na supeł pełnej prezerwatywy, którą jego ukochana wyciągnęła z torebki.

    – Ale mnie wyjebał. To był jakiś Hiszpan, ale mówię Ci, jakiego miał wielkiego. Musiałam mu się spodobać, bo jak dałam mu znak, od razu poszedł ze mną na zaplecze. No masz, dodaj sobie do kolekcji. – Krystian nie słuchał, cieszył się tylko z tego, że już drugi krok w stronę wolności, i jeden krok bliżej do cipki jego żony. W tym momencie nie miało to znaczenia, że był tam właśnie ktoś inny.

    – Chcesz mnie wylizać? – zapytała Roksana, a Krystian patrzył na nią ze zdziwieniem. Logicznie myśląc w życiu by się nie zgodził, jego żona właśnie go zdradziła, w tej cipce był właśnie obcy penis, a on ma ją teraz lizać? Ale to był pierwszy moment kiedy od jego zdrady żona chciała dopuścić go do swojej cipki. Zgodził się bez wahania.

    – Ahhhh nie wiedziałam że umiesz tak dobrze to robić! Widzisz, trochę motywacji i okazuje się, że umiesz coś więcej niż tylko włożyć i wyciągnąć. – spróbowała się zaśmiać, ale znowu zaparło jej dech, doszła błyskawicznie. Krystian czując na ustach soczki żony czuł się wniebowzięty. Tak za tym tęsknił! Nawet przez chwilę zapomniał o nieznośnym bólu, jaki sprawiał mu próbujący stwardnieć penis.

     *

            Po kilku kolejnych wypadach na kluby oraz seksie z dwoma kolegami z biura, Roksana na jakiś czas przestała wychodzić. Na korytarzu dumnie wisiało już 10 pełnych prezerwatyw. 10 facetów zwiedziło już szparkę jego żony, a Krystian chciał tylko więcej. Dlatego założył aplikację randkową, wrzucając tam zdjęcia swojej ukochanej w strojach, które jasno sugerowały, czego oczekuje. I zapamiętale przeglądał kolejne karty w aplikacji, szukając odpowiedniego kandydata na trofeum numer 11.

    – Kochanie zobacz, może ten? Pisze że jedna noc z blondyną mu się marzy.

    – Proszę Cię, mam większe wymagania, co do kochanków. Ten jest okropny. – rzuciła z niesmakiem żona i wróciła do oglądania serialu.

    – A co powiesz na trójkąt? Tych dwóch Bi opalonych brunetów szuka chętnej do takiej zabawy.

    – Zainteresowałeś mnie. Daj im superkę. – Krystian nie czekał na więcej, tylko uradowany z sukcesu przystąpił do działania. Odpisali natychmiast, a mąż umówił żonę na sex randkę. Kiedy wysłali lokalizację Roksana powiedziała:

    – Bez kitu, nie będę tyle jechać. Usuń parę.

    – Niee kochanie, przestań. Przecież chętnie Cię tam zawiozę i na Ciebie poczekam. To duża szansa, zawsze chciałaś spróbować trójkąta z dwoma facetami.

    – Przekonujesz mnie. To prawda, że zawsze chciałam, a co Ty zawsze odpowiadałeś na moje propozycje?

    – Że drugi penis by mi uwłaczał i żebym odpuściła takie dziwactwa.

    – Haha dokładnie tak było. Widzisz jak się zmieniasz na lepsze?

    – Oj zdecydowanie. Dzięki Twojemu świetnemu pomysłowi wiele zrozumiałem. To, co, dzisiaj ta randka?

    – Już? Jeju, muszę się przygotować, ale może być, jestem tego bardzo ciekawa.

    – Uwielbiam Twoją otwartość. – powiedział Krystian, mając wrażenie, że nie on wypowiada te słowa, tylko jakaś obca mu osoba. Krystian sprzed wyroku, o którym rozmawiali był jakby innym człowiekiem. Ten obecny miał inne poglądy, priorytety, podejście do życia. Po godzinie jego żona była gotowa, pachnąca, wygolona. Ubrana w niezwykle krótką sukienkę z dekoltem. Nie miała stanika, natomiast po namyśle ściągnęła też majtki.

    – Załóż je. Chcę żebyś miał je na sobie siedząc w samochodzie.

    – Oczywiście, dziękuję, że będę mógł ubrać coś co pachnie Twoją cipką.

    – Kochany się zrobiłeś. I grzeczniutki. Dobrze zakładaj je i jedźmy.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    XYZ
  • Moja kariera w pornobranzy i erotyczne przygody

    Nazywam się Dawid Wolan. Mam 24 lata. Od pięciu lat jestem aktywny w branży porno. Nie używam swojego prawdziwego imienia i nazwiska, raczej jestem znany pod różnymi pseudonimami – Król Jebaka (w Polsce) albo SemenKing (międzynarodowo). Uwielbiałem oglądać porno już od 14. roku życia. Jako 16-latek postanowiłem sobie, że zacznę działać w tej branży. Wyobrażałem sobie to jako łatwy zysk i dobrą zabawę. Swój cel zrealizowałem.
    Mając 19 lat zacząłem pracę w pornobiznesie. Olałem maturę i nawet nie skończyłem zawodówki. Gdy moi koledzy ze szkoły pisali egzamin dojrzałości, ja robiłem pierwsze kroki w porno. Początki zawsze są trudne. Zadebiutowałem w dość mało profesjonalnym gejowskim filmie, gdzie robiłem głębokie gardło jakiemuś podstarzałemu zboczeńcowi. To było upokarzające, ale zniosłem je z dość dużym spokojem. Zaimponowało to reżyserowi, który zaprosił mnie na piwo. Miałem sporo szczęścia.
    – Jesteś młody, chyba masz potencjał – powiedział do mnie – Jeśli chcesz się rozwinąć w branży, to mogę ci pomóc.
    Zgodziłem się. Zaproponował mi wyjazd do Budapesztu, czyli europejskiej stolicy profesjonalnego porno. Nic jednak za darmo. Za ”wycieczkę” na Węgry musiałem mu odpłacić pracą dla niego – czyli występami na gejowskich kamerkach internetowych. Onanizowałem się, wsadzałem sobie różne rzeczy w odbyt i gadałem różne świństwa przed monitorem. W ciągu tygodnia zarobiłem tym sposobem 4 tysiące złotych. Wszyściutko oddałem mojemu ”mecenasowi”. Człowiek ten nie ujawnił mi bliżej swoich personaliów. Nic dziwnego – w tej branży pseudonimy i fałszywe nazwiska to norma. Mi powiedział tylko, że nazywa się ”Smykla”. Nie wybrzydzałem. Wiedziałem, że to moja szansa.
    W Budapeszcie Smykla zabrał mnie to Studia X. Była to duża i bogata wytwórnia filmów pornograficznych. Oniemiałem, gdy się tam znalazłem. Poziom profesjonalizmu był niesamowity. Czułem się jak w Hollywood. Atmosfera była tam jednak bardzo luźna. Nikt nie krępował się. Zaproponowano mi udział w castingu do jednego z filmów.
    – Powodzenia, mały – powiedział do mnie Smykla.
    – Dziękuję za pomoc – odpowiedziałem.
    Usiadłem więc w kolejce. Obok mnie było kilkanaście osób, w tym nawet jeden murzyn. Czekałem dosyć długo, ale w końcu przyszła moja kolej. Wszedłem do pokoju i usiadłem przy stoliku. Facet od przesłuchań zadał mi kilka pytań, po czym podał mi plastikowy kubeczek. Nasza rozmowa była całkiem serdeczna i przyjemna.
    – Strzep się do pojemnika. Musimy zrobić badania na rzeżączkę, kiłę, syfilis, AIDS i inne choroby weneryczne. Wyniki będą od razu.
    – Oczywiście.
    Poszedłem za zasłonkę w pomieszczeniu i spuściłem się. Nie miałem zbyt wielkiego wytrysku. Zmartwiło mnie to, bo może nie zrobię na nich wrażenia i nie wygram castingu. Czekałem godzinę na wyniki. Byłem zdrowy. Dostałem się do filmu. Cieszyłem się bardzo. Dostałem 100 euro zaliczki i miałem być gotowy do kręcenia za dwa dni.
    Scenę do filmu nagrywaliśmy w hotelu. Grać miałem z dziewczyną – drobną brunetką, z długimi włosami, wydziaraną na obu rękach. Używała pseudonimu Chihuahua i po zmienieniu z nią kilku zdań wydała mi się bardzo wyuzdana. Radziła mi, abym nie jadł mięsa i palił, a zamiast tego spożywał dużo owoców, bo wtedy moja sperma będzie miała lepszy smak. Trochę mnie to obrzydziło, ale nie miałem czasu za bardzo się nad tym zastanawiać, bo już mieliśmy kręcić.
    Rozebrałem się i dokładnie umyłem pod prysznicem. Następnie zaczęliśmy kręcić. Wyciągnąłem penisa, a partnerka zaczęła mi go ssać. Po kilku ruchach językiem, wsadziła go sobie całego do buzi. Ręką ugniatała mi jaja. Potem przeszła do głębokiego gardła. Ciężko było mi to wytrzymać.
    – Wsadź jej teraz ty – powiedział do mnie reżyser.
    Wyciągnąłem siurka z jej ust. Splunąłem sobie na dłoń, po czym nawilżyłem kutacha śliną. Zacząłem ja posuwać od tyłu. Ruchałem tak przez dobre dwie minuty. Następnie reżyser kazał mi spuścić się partnerce na twarz. Chihuahua uklękła przede mną, a ja onanizowałem się. W końcu strzeliłem jej na twarz. Wymazała sobie cały ryj moim nasieniem. Tak mnie to podnieciło, że siur dalej był twardy.
    Skończyliśmy nakrywanie sceny. Za całość otrzymałem 200 euro. Praca w Budapeszcie otworzyła przede mną nowe możliwości współprac. Występowałem głównie w produkcjach dla gejów. Poza udziałem w nagrywaniu filmów, występowałem także na kamerkach. Sam uważałem się wówczas za biseksualistę i nie miałem już problemów z uprawianiem seksu z mężczyznami, nawet najbardziej wyuzdanego. Po pewnym czasie zaczęło mi to nawet sprawiać przyjemność. Stałem się bardziej bezpruderyjny i otwarty.
    Kilka miesięcy później, w klubie dla swingersów w Pradze, poznałem Wołodię, ukraińskiego aktora porno z Winnicy. Był to dość przystojny i wysportowany mężczyzna. Miał 27 lat, blond włosy, codziennie chodził na siłownię i posiadał lekki, brązowy zarost. Szyję oraz ręce miał wytatuowane. Okropnie mnie to podniecało, muszę się przyznać. Od 3 lat profesjonalnie zajmował się porno, wcześniej pracował jako żigolak w Odessie. Był biseksualistą. Nasza znajomość zaczęła się skromnie. Wypiliśmy dwa drinki, a potem zrobiłem mu handjoba. Kiedy powiedziałem mu, że jestem początkującym aktorem porno i mam zrobione wszystkie badania na syfysy, on w rewanżu zaprosił mnie do siebie, bo miał w mieście skromną kawalerkę. Umyliśmy się razem, a potem Wołodia najpierw wylizał mi odbyt, potem bawiliśmy się w obciąganie sobie nawzajem. Impreza była hardkorowa aż do przesady. Pierwszy raz coś takiego w życiu przeżyłem. Miałem niespełna 20 lat i to było dla mnie ogromnie wyuzdane. Po seksie zapaliliśmy razem skręta z marihuany.
    – Fajny z ciebie chłopak – powiedział do mnie Ukrainiec.
    – Z ciebie też spoko ziomeczek! – odparłem.
    Pozwolił mi u siebie zostać. Chodziliśmy na całonocne imprezy. Wkrótce pomiędzy nami zrodziło się jakieś uczucie. Wołodia miał dość wyzwolony stosunek do świata i seksu – lubił wychodzić na huczne imprezy, uwielbiał także swingować i wówczas spełniać swoje liczne zboczone fetysze. Ale byliśmy razem, bo staliśmy się dla siebie najlepszymi ziomeczkami. Uprawialiśmy ze sobą seks, ale nie byliśmy zazdrośni wobec siebie nawzajem.
    W końcu po paru miesiącach Wołodia namówił mnie do założenia profilu na Pornhubie. Chcieliśmy sami zarabiać na siebie. Filmiki kręciliśmy razem. Nagrywaliśmy je głównie w mieszkaniu Wołodii. Z interesu tego nie wyciągaliśmy jakichś astronomicznych kwot. Ale starczało to na utrzymanie się na porządnym poziomie. Przełom nastąpił dopiero po ponad roku.
    Wołodia poznał na Tinderze niejakiego Ratka, biseksualnego chłopaka z Chorwacji. Facet był bardzo wyzwolony seksualnie. Najpierw wysyłał nam zdjęcia swojego kutasa w stanie erekcji, potem filmiki jak się masturbuje oraz nagrania z seksu analnego ze swoją partnerką.
    – Chyba on jest trochę zbyt ostry… – powiedziałem do Wołodii – Ja nie wyobrażam sobie prowadzenia aż tak bujnego życia.
    – On nas zaprasza do siebie. Jedziemy, Dawid?
    – No nie wiem, kurwa… Nie boi się trochę, Wołodia?
    – Eee… Jest nas dwóch, a on mówi, że pokryje koszty naszego przyjazdu. Chyba nas nie zgwałci, hehe? – zaśmiał się Ukrainiec.
    Zgodziliśmy się. Przyjechaliśmy do Splitu, gdzie Ratko mieszkał. Chłopak odebrał nas z lotniska. Był chudy, miał nie więcej niż 24-25 lat. Po krótkiej rozmowie okazał się całkiem miłym facetem. Obiecał, że pokryje koszty naszego tygodniowego pobytu u niego, w zamian za co odpalimy mu część dochodów z filmów, które nagramy w Chorwacji. No i jeszcze jedno – mieliśmy godzić się na wszystko, co on zaproponuje. Mieliśmy trochę wątpliwości, ale uznaliśmy, że podobna przygoda może nas już nigdy nie spotkać.
    – Zaplanowałem sporo atrakcji, hehe – zaśmiał się do nas w samochodzie – Nagrajmy coś może teraz? – dodał po chwili.
    Popatrzyliśmy się z Wołodią na siebie.
    – Czemu nie… W sumie… Ale w samochodzie? – zapytałem.
    – Pewnie – odparł Ratko – Weźcie aparat, a ja zrobię któremuś z was loda, tylko stańmy na jakimś parkingu. Żeby nikt nas nie zauważył.
    – Dobra – powiedział Wołodia i odjechał samochodem na pobocze.
    Ukrainiec wziął kamerę. Ratko poszedł na tylne siedzenie, gdzie siedziałem i zaczął rozpinać mi zamek w spodniach. Wołodia już zaczął nagrywać. Rozglądał się też, czy aby nikt nas nie podgląda.
    – Ale masz sprzęt! Zajebisty, wspaniały siurak! – powiedział do mnie Ratko, po czym wsadził sobie mój narząd do ust i zaczął go ssać.
    Wołodia podśmiechiwał się. Na mojej twarzy widać było zadowolenie. Gość robił blowjoba po królewsku. Po dwóch minutach obciągania, powiedział żebym sam przejął inicjatywę i zaczął ostro ruchać jego gardło. Zrobiłem to. I szybko mi się spodobało.
    – Weź go wyciągnął i mnie trochę nim potargaj po twarzy, dobra?
    – Okej…
    Wyjąłem penisa i zacząłem trzepać mu nim po twarzy. Taka perwersja widocznie go kręciła. Po kilku ruchać spuściłem się.
    – Możesz mi to teraz wszystko rozmazać? – zwrócił się do mnie.
    – No dobra… Ja pierdolę… Ale perwersja…
    Nagraliśmy filmik. Wołodia odłożył kamerę i odjechaliśmy. Całą drogę do domu Ratka chichotaliśmy jak małe dzieci. Wreszcie dotarliśmy na miejsce. Był to domek jednorodzinny leżący na obrzeżach miasta. Ratko mieszkał tam wraz z ojcem. Poznaliśmy go. Miał na imię Franjo. Podchodził do spraw własnej seksualności równie liberalnie, jak jego potomek. To było dość niespotykane, jak na 60-letniego mężczyznę.
    Wieczorem wszyscy siedzieliśmy w domu i piliśmy wino. Byliśmy już trochę wstawieni, rozmowa więc stała się dużo bardziej frywolna. Franjo wypił chyba najwięcej i zaczął trochę odpierdalać.
    – Poczekajcie! Zaraz wracam! – powiedział i wyszedł z pokoju.
    – Co on chce? – pytał Wołodia.
    – Pewnie ojciec coś fajnego wymyślił – powiedział Ratko.
    Franjo wrócił po chwili. Nie miał już na sobie spodni, więc pomiędzy nogami dyndał mu siurak. W ręku trzymał szczotkę do czyszczenia kibla.
    – Posłuchajcie, wsadźcie mi ktoś to w dupę, dobra? – odezwał się do nas.
    Wszyscy byliśmy trochę skonsternowani. W końcu ja sam, lekko już podpity, wstałem od stołu. Wziąłem szczotkę i chciałem wykonać polecenie mężczyzny. Bardziej z ciekawości. Czegoś jeszcze tak dziwnego nie robiłem nigdy.
    – Ale wsadzaj tą czyszczącą stroną.
    – O kurwa! Odbyt ci pęknie, staruszku! – palnąłem z uśmiechem na ustach.
    – Dawid, nie krępuj się! Ojciec tak lubi! – śmiał się Ratko – Oby się tylko nie zesrał z podniecenia!
    – Nie ma obaw, opłukałem się! Hehehe! – zaśmiał się 60-latek.
    – No dobra…
    Następnego dnia ja, Wołodia i Ratko pojechaliśmy na specjalną plażę dla gejów oraz swingersów. Nigdy o czymś takim nie słyszałem. Podobno w całej Europie istnieją tylko dwie takie. W tym jedna w Chorwacji.
    – Możecie tam nagrywać, ale będzie grubo. Tam wchodzisz i już się dzieje, co chce. Każdy dyma się z każdym – mówił Ratko.
    Plaża była bardzo ładna, chociaż kamienista. Byczyło się na niej dużo osób, wszędzie leżały koce i powbijane były parasole. Pod jednym z nich wydziarany facet w okularach przeciwsłonecznych posuwał w pozycji na pieska swoją partnerkę. Wokół niego zebrało się około dziesięciu mężczyzn. Wszyscy oczywiście byli nadzy i walili sobie konia. Najstarszy miał pewnie z najmniej 70 lat, duży bebson, siwą brodę niczym Papa Smerf i bandanę zawiązana na głowie.
    Wołodia i ja rozstawiliśmy kamerę na statywie. Rozebraliśmy się. Ukrainiec zaczął mi obciągać, a Ratko sprawdzał, czy wszystko się nagrywa. Nim się obejrzeliśmy, otoczyła nas cała grupka zaciekawionych ludzi. Było ich… No nie wiem, piętnastu? Wcześniej powiedzieliśmy, że będziemy nagrywać, ale chyba nikogo to nie odstraszyło. Zainteresowani mężczyźni masturbowali się i próbowali łapać z nami kontakt wzrokowy. Takiej hardkorowej akcji w życiu nie przeżyłem. Wołodia postanowił więc zaryzykować i nakręcić coś na spontanie. Też nie miałem nic przeciwko, bo byłem już bardzo wyluzowany. Ładna pogoda i spoko miejscówka też robiła swoje.
    – Szukamy ochotników, którzy zechcą wziąć udział w nagrywaniu gang bangu. Ale pamiętajcie, że to się wszystko nagra i pójdzie w internet – powiedziałem.
    Zgłosiło się 5 osób. Tego dnia nagraliśmy naprawdę ostry filmik z seksu grupowego…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jerzy Jaśkowski
  • Dragon Ball Z Prolog: Noc poslubna Goku i Chi-Chi

    Son Goku już udowodnił, że jest wielkim wojownikiem. W ciężkiej walce pokonał złego demona Piccolo, który chciał zniszczyć Ziemię i uratował świat.
    Niedługo później wziął ślub z zakochaną w nim Chi-Chi. Teraz przed osiemnastoletnim chłopakiem z gór nowe wyzwanie. Czy naiwniutki Son Goku poradzi sobie podczas… nocy poślubnej?
    Chichi była podekscytowana. To dzień, na który tak długo czekała. Dzień, w którym Goku w końcu będzie jej. Miała zawroty głowy.
     
    Wreszcie wesele dobiegło końca i szczęśliwa para przygotowywała się do wyjazdu. Ojciec Chi-Chi kupił młodej parze własny dom jednorodzinny, gdzie nowożeńcy mogliby zamieszkać.

    – Do widzenia, tato. Zobaczymy się za kilka dni! – powiedziała Chi-Chi do swojego ojca, który zawiózł ją i jej męża na miejsce – Goku! Odezwij się i nie stój tak!

    – Aaa… No tak! Do widzenia panu!

    – Do widzenia, Goku! Zaopiekuj się dobrze moją córeczką!

    – Oczywiście!

    Obydwoje weszli do środka i zaczęli rozglądać się po domu. Chi-Chi była zadowolona. Dom urządzony był co prawda skromnie, ale bardzo starannie. Gdy weszli do sypialni, Goku wydawał się już wyraźnie zmęczony ciężkim dniem i bardzo senny.

    – Jestem już zmęczony! – ziewnął Goku – Chodźmy się już położyć, bo padam z nóg.
    – Ale Goku… A nasza noc poślubna…?
    – Aaa… No tak! Hehehe… – zdezorientowany chłopak zaśmiał się.
    – Goku! – Chi-Chi zachichotała i poczerwieniała na policzkach – Nie bądź taki niewinny… Przecież każdy chłopiec o tym marzy…
    Mówiąc to, dziewczyna ściągnęła z głowy welon, a następnie rozpięła swoją suknię ślubną, odsłaniając nagie, jędrne piersi.
    – I jak, Goku… Podobają ci się…? – powiedziała nieśmiałym i cichym głosem.
    Goku wydał się zszokowany nieoczekiwanym obrotem spraw i nie umiał początkowo powiedzieć niczego konkretnego. Chyba pierwszy raz w życiu zobaczył nagą kobietę. Nie był więc przygotowany na coś podobnego. Targały nim jakieś niezrozumiałe uczucia. Nie bardzo potrafił je nazwać.
    – Goku! Rozbieraj się! Chyba nie będziesz siedział w ubraniu?
    – Yyy… Racja, Chi-Chi!
    Chłopak zdjął garnitur, rozpiął koszulę i ściągnął spodnie. Spojrzał następnie w kierunku Chi-Chi, która właśnie pozbyła się majtek. Teraz była już zupełnie naga, choć zawstydzona zasłaniała najbardziej intymne części ciała.
    – Chi-Chi!?! Ty… jesteś… Naga…!?! – jęknął Goku.
    – No oczywiście, że tak! – krzyknęła dziewczyna, zupełnie już poirytowana nieporadnością swojego świeżo upieczonego męża – Od teraz jesteśmy mężem i żoną! Będziemy robić to, co robią mąż z żoną! Zdejmij majtki, głupiutki Goku!
    – Yyy… No dobra! – chłopak wykonał polecenie żony.
    Penis Goku stał na baczność, a Ch-Chi widząc to zachichotała. – Goku jest uroczy. On tylko udaje takiego nieporadnego. Chyba bardzo mu się podobam – pomyślała.
    – Wybacz, Chi-Chi… Nie wiem, co się ze mną dzieje… On… Tak czasem się podnosi… Nie umiem nic na to poradzić…
    – Dość już tych głupstw, Goku! Nie jesteś już dzieckiem! Nie wygłupiaj się! Chodź i lepiej już mnie pocałuj – powiedziała Chi-Chi.
    Goku podszedł do żony i dał jej buziaka w policzek. Chi-Chi po chwili złapała męża za głowę i podarowała mu mokrego, namiętnego całusa. Goku jednak nie wydawał się zbytnio zadowolony, szybko odsuwając się od dziewczyny.
    – Chi-Chi…
    – Nie podobało ci się, Goku?
    – To było dziwne… Nie myślałem, że będziemy robić coś takiego…
    – On chyba naprawdę jest tak głupiutki… – pomyślała Chi-Chi – Nie myślałam, że będę musiała uczyć męża, jak się kochać w trakcie nocy poślubnej… No nic. To i tak będzie niezapomniana noc, nawet jeśli będę musiała nauczyć Goku seksu!
    – Goku, czy ty w ogóle wiesz, co to jest seks?
    – Yy… Tak! Chyba tak… Raczej… – mamrotał skonsternowany Goku.
    Obydwoje usiedli na łóżku. Chi-Chi położyła rękę na ramieniu męża.
    – Wiesz chyba, skąd się biorą dzieci, prawda?
    – No wiesz… Dziadek mi opowiadał…
    – No dobra! Goku, chodź do mnie! – mówiąc to Chi-Chi złapała chłopaka za penisa, na co ten szybko się odsunął jak oparzony.
    – Ej, Chi-Chi! Dlaczego dotknęłaś mnie za siusiaka?
    – Głupcze! Chciałam ci zrobić przyjemność! Jesteś niemożliwy! – darła się na cały głos zdenerwowana dziewczyna – Ale nie popsujesz mi tej nocy! Chodź do mnie Goku, w tej chwili!
    – Ale po co łapałaś mnie za siusiaka? Nie rozumiem?
    – O rany… – jęknęła – Mężczyzna używa go do… O matka… Chodź do mnie bliżej!
    Chi-Chi rozłożyła się wygodnie na łóżku i rozłożyła nogi, eksponując cipkę. Goku znowu wydawał się z każdą chwilą coraz bardziej zagubiony.
    – Musisz włożyć go tutaj – powiedziała Chi-Chi pokazując palcem na swoją cipkę.
    – W ciebie?!!? Ale…
    – Wkładaj, Goku! Bez gadania! – krzyknęła ponownie na cały głos.
    Goku wcisnął penisa i… ponownie nie wiedział, co robić. Znowu poczuł jakieś dziwne uczucia.
    – Chi-Chi… Co mam teraz zrobić? – zapytał Goku.
    – Ruszaj się… Do przodu i… jeszcze raz… Ruszaj nim po prostu w tę i z powrotem.
    Goku zaczął wykonywać ruchy frykcyjne i po chwili odkrył, że… sprawia mu to niemałą przyjemność. Choć nadal było to dla niego dość dziwaczne uczucie, z jakim nigdy nie miał do czynienia.
    – Połóż sobie moje nogi na ramionach! – powiedziała Chi-Chi.
    – No dobra! – odparł Goku.
    Teraz miał jeszcze łatwiejszy dostęp do jej cipki. Zaczął posuwać coraz szybciej.
    – Aaa! Nie tak mocno, Goku! Chyba podoba ci się, prawda, ah ah?
    – To jest całkiem fajne, Chi-Chi! – odparł beztrosko chłopak – Ale… Ech, ech… Znowu czuję jakieś dziwne uczucie… Jakbym… Musiał siku… Zaraz nie wytrzymam, ech… – dyszał.
    – To wytrysk! Zaraz się…
    Nim dziewczyna skończyła zdanie, Goku doszedł, zalewając jej cipkę ogromną ilością lepkiej substancji. W całym swoim dotychczasowym osiemnastoletnim życiu nigdy nie opróżniał swojej ”torby”, więc nie mogło być inaczej. Gdy wyciągnął już penisa z cipki Chi-Chi, sperma wypływała stamtąd przez dobre kilkanaście sekund dużymi strugami.
    Dziewczyna była na równi zachwycona, jak i zniesmaczona tym widokiem. Kątem oka zerknęła na zegar stojący przy łóżku. Dochodziła czwarta nad ranem. No tak – ta zabawa trwała aż tak długo.
    – Ale to było fajne! Nigdy nie czułem niczego przyjemniejszego! – dodał ponownie tym swoim beztroskim głosem Goku – Ale jestem wykończony! Muszę się położyć już spać… A ty, gdzie idziesz, Chi-Chi?
    – Do łazienki. Przecież muszę się umyć. Jestem cała w spermie.
    – Czym? Aha! To jest to, co…
    – Nie musisz już kończyć! Lepiej połóż się, Goku. Widzę, że jesteś wykończony.
    – Tak! Czuje się jak po ciężkiej walce, hehe!
    Chi-Chi poszła do łazienki i wzięła szybki prysznic. Wracając do łóżka zobaczyła Goku śpiącego kamiennym snem i chrapiącego jak niemowlę. Ten widok ją rozczulił.
    – Goku może i jest głupiutki, jak nie wiem co, ale spełnił swój obowiązek małżeński. Już czuję, jak rośnie we mnie nasze dziecko – powiedziała dotykając się za brzuch.
    Nie myliła się. Zaszła w ciążę i dziewięć miesięcy później urodziła zdrowego synka.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jerzy Jaśkowski
  • Moja przemiana ( Wizyta w szkole )

    Więc nadszedł dzień mojej konfrontacji z dyrektorką. Wstałam bardzo wcześnie, nie mogłam spać, bałam się tej wizyty. W końcu jeszcze 2 tygodnie temu do szkoły chodziłam, jako chłopak, a teraz mam się w niej pokazać jako Nikola. Dodatkowo moja Pani dyrektor była starszą kobietą i sprawiała wrażenie dość konserwatywnej, co powodowało, że nie mogłam się uspokoić.
    W końcu, gdy wstałam z łóżka, postanowiłam wybrać ubrania na dzisiejszy dzień. Mój wybór padł na czarną ołówkową spódnicę, białą koszulę z długimi rękawami i ze złotymi guzikami, komplet bielizny w cielistym kolorze oraz do tego moje czarne czółenka z kokardą. Poszłam do łazienki wziąć poranną kąpiel. Zabrałam ze sobą mój prezent od mamy, którym było wibrujące jajeczko. Chciałam się zrelaksować przed dzisiejszą wizytą w szkole. W międzyczasie, gdy napuszczałam wody do wanny, postanowiłam się wydepilować, bo już zaczęły odrastać moje włoski. Do depilacji musiałam niestety zdjąć moje protezy. Gdy skończyłam depilację, znów je założyłam i nasmarowałam swoją sztuczną pusię lubrykantem, następnie wprowadziłam w nią to jajeczko. Rozsiadłam się wygodnie w wannie, wsypałam do wody trochę płatków do kąpieli. I włączyłam to jajeczko. Zaczęłam od pierwszego poziomu. Poczułam jak, ono wibruje wewnątrz mojej sztucznej cipki, a wibracje przenoszą się na mojego penisa. W pierwszym momencie aż zacisnęłam nogi. Było to dziwne uczucie, które szybko zmieniło się w podniecenie. Mój oddech stawał się coraz cięższy. Gdy jajeczko pracowało we mnie, a ja myłam swoje ciało. Gdy doszłam do cipki i zaczęłam jeździć opuszkami palców po jej wejściu. Co spowodowało, że po chwili takiej zabawy przez moją wyobraźnię podniecenie jeszcze bardziej wzrosło. Zwiększyłam moc w swojej zabawce i dostałam silnego orgazmu, żeby zagłuszyć moje odgłosy, chwyciłam w zęby kawałek ręcznika. Dostałam mocnych drgawek, które szarpnęły moim ciałem. Po chwili osunęłam się wyczerpana do wanny, a z mojej pusi wyciągnęłam zabaweczkę. Gdy chwilę odpoczęłam, masując moje sztuczne piersi i dokończyłam kąpiel. Po wyjściu z wanny wysuszyłam się oraz wypełniłam moją cipkę lubrykantem, tak jak zalecała mama. Ubrałam się i wyszłam z łazienki. Zabaweczkę ukryłam w piżamie, by rodzice nie zobaczyli, że się zabawiałam. Zauważyłam, że Alicja zaczyna przygotowywać śniadanie.
    Szybko pobiegłam do swojego pokoju zostawić piżamę i ogarnąć włosy po kąpieli i wróciłam do mamy.
    – Hejka mamo. – Powiedziałam, wchodząc do kuchni. –
    – Cześć słońce – Odpowiedziała. –
    – Gotowa na wizytę w szkole? – Zapytała mama. –
    – Sama nie wiem, trochę się boję reakcji dyrektorki. – Odpowiedziałam, nastawiając wodę na herbatę.-
    – Nie bój się, dyrektorka na pewno zrozumie. – Wtrącił tato wchodzący do kuchni.-
    Podszedł do mnie od tyłu i położył ręce na moich biodrach i ucałował mnie w szyję.
    – Księżniczko jak się spało? – Zapytał. –
    – Dobrze tato. – Odpowiedziałam, delikatnie odsuwając się od niego.
    – A tobie królowo jak się spało? – Zapytał się Alicji. –
    – Muszę przyznać, że tej nocy dobrze się spisałeś. – Odpowiedziała, dając mu buziaka. –
    – Śniadanie gotowe. – Powiedziała mama, zabierając talerze do jadalni. –
    Ja z tatą zabrałam herbaty i poszliśmy za Alicją.
    Podczas śniadania rodzice ustalali szczegóły związane ze szkołą. Uprzedzili mnie, że koledzy i koleżanki mogą na początku moją przemianę źle odebrać, ale nie powinnam się tym przejmować tylko pokazać im że mogę być nadal dobrą koleżanką. I szkoła bez względu na wszystko powinna zapewnić mi dobre i bezpieczne warunki. Po śniadaniu ja posprzątałam, za to mama pojechała do biura. Gdy ogarnęłam po śniadaniu, miałam jeszcze trochę czasu dla siebie, więc poszłam do swojego pokoju, a tato zajmował się czymś na laptopie. Byliśmy w domu tylko we dwoje.
    Ja oglądałam filmy na komputerze i starałam się nie przejmować dzisiejszym dniem. Byłam skupiona na filmie, aż nagle poczułam jak, tato chwyta i poprawia moje włosy na ramionach. W pierwszym momencie aż delikatnie podskoczyłam.
    – Nie bój się Niki – Uśmiechnął się tato –
    – Nie boję się, tylko mnie zaskoczyłeś – Odpowiedziałam, delikatnie się uśmiechając.-
    Artur pogładził mnie po głowie i jeszcze raz przeprowadził ze mną rozmowę dotyczącą szkoły i tego, że jeśli by ktokolwiek chciałby mi cokolwiek złego zrobić to mam do niego od razu przyjść i mu to powiedzieć. Cała rozmowa bardziej przebiegała w jak rozmowa ojca z córką.
    – Nikola jest jeszcze jedna sprawa. – Powiedział speszony-
    – Tak? – Dopytałam. –
    – Chodzi o wydarzenia ostatnich dni. – Powiedział, odwracając się ode mnie i odchodząc kilka kroków. –
    – Mam nadzieję, że nie masz mi za złe przez nasze zabawy. – Kontynuował –
    – Nie mam. – Odpowiedziałam, podchodząc do niego. –
    – Naprawdę córcia? – Zapytał, odwracając się do mnie, odgarniając kosmyk włosów z mojej twarzy.-
    – Tato, nawet mi się podobało. – Odpowiedziałam, delikatnie się uśmiechając. –
    – Czyli będziesz chciała się jeszcze ze mną kochać? – Zadał kolejne pytanie wyraźnie rozpromieniony. –
    – Tak będziemy mogli to ro… – Przerwał mi mocnym przytuleniem i pocałunkiem w usta. –
    Podczas długiego pocałunku zsuną dłoń na moją pupę, którą zaczął masować przez materiał spódnicy. Byłam tak mocno odchylona do tyłu, że gdyby nie jego silna ręka to na pewno bym upadła. Przeniósł się z mojej pupy na bluzkę, którą zaczął rozpinać. Gdy tylko uporał się z guzikami, odsłonił moje piersi w biustonoszu, na które przeniósł swoje pocałunki. Nagle usłyszeliśmy dźwięk otwieranych drzwi wejściowych. Artur odskoczył ode mnie, ja od razu zaczęłam się ogarniać, poprawiłam spódnicę i pośpiesznie zapinałam koszulkę. Tato poprawił ptaszka w spodniach, które zaczął już porządnie wypychać.
    – Już jestem – Rozległ się głos Alicji. –
    Tato wyszedł z mojego pokoju i poszedł przywitać mamę. Ja jeszcze kończyłam zapinać koszulę. Poprawiłam włosy i musiałam trochę ochłonąć. Chwilę później też zeszłam do rodziców.
    Z Arturem skutecznie staraliśmy się ukrywać naszą zabawę przed mamą. Artur i Alicja zaczęli się przygotowywać też do wizyty w szkole. Artur umówił nas do szkoły na 16, więc jeszcze na chwilę schowałam się w swoim pokoju i rozsiadłam się w fotelu i próbowałam opanować natłok myśli dotyczących coraz bliższej wizyty w szkole. Prawdę mówiąc, po rozmowie z Arturem trochę mniej się bałam.
    – Nikola, jedziemy! – Usłyszałam głos ojca dobiegający. –
    – Już idę. – Krzyknęłam, schodząc po schodach. –
    Mama akurat wychodziła z domu, tato zakładał marynarkę i zaczekał, przytrzymując drzwi, aż ja włożę buty i wyjdę. Gdy wyszłam z domu, Artur szybko zamkną drzwi na klucz i podszedł do mnie, kładąc rękę na moich plecach. W samochodzie usiadłam za kierowcą.
    – Gotowa na swój wielki dzień – Zapytała mama, odwracając się do mnie i kładąc rękę na moim kolanie. –
    – Chyba tak. – Odpowiedziałam cicho. –
    – Niczym się nie przejmuj, jesteśmy przy tobie. – Powiedziała Alicja, przyjemnie uśmiechając się do mnie. –
    Do szkoły jechaliśmy około 15 minut, w sumie to było spowodowane głównie korkami w mieście.
    Tato zatrzymał samochód przed głównym wejściem do szkoły. Chwilę odczekaliśmy w samochodzie. W końcu pierwszy wyszedł Artur i podszedł do moich drzwi, które otworzył.
    – No wyskakuj – Wydał polecenie, które posłusznie wykonałam.
    Od razu dołączyła mama i skierowaliśmy swoje kroki do dyrektorki. Rzeczywiście szkoła była opustoszała jedynie były osoby, które uczęszczały na zajęcia dodatkowe, ale na szczęście właśnie trwały te zajęcia i nikt nie chodził po korytarzach. Szybko przeszliśmy do dyrektorki. Tato zapukał do gabinetu, po czym usłyszeliśmy głos dyrektorki, zezwalający na wejście. Tato otworzył drzwi, a mama mnie przepuściła i weszła za mną.
    – Dzień dobry, byliśmy umówieni. – Przywitała się Alicja.
    – Dzień dobry. – Odpowiedziała Pani dyrektor.
    Rodzice zajęli fotele przed biurkiem dyrektorki, ja za to stanęłam obok mamy. Dyrektorka zmierzyła mnie bez słowa od stóp do głów. Była starszą osobą z siwymi włosami, na imię miała Weronika i sprawiała wrażenie dość chłodnej osoby. Zazwyczaj nikt nie chciał odwiedzać jej gabinetu. A ja przychodzę w dodatku aż z taką sprawą. Dość szybko okazało się, że pozory mogą dość mocno mylić. Po chwili ciszy Pani Weronika w końcu się do mnie uśmiechnęła i przemówiła.
    – Widzę, że Paweł przeszedł dużą metamorfozę. – Zwróciła się do rodziców. –
    – Tak to racja, Paweł zdecydował, że zostanie dziewczyną, mamy nadzieję, że to nie jest problem dla szkoły. – Odpowiedział tato. –
    – Żaden problem, szkoła przyłoży wszelkich starań, by nasza nowa koleżanka się tutaj odnalazła. – Kontynuowała dyrektorka. –
    – Więc jak ma na imię nasza koleżanka? – Zapytała. –
    – Ma dwa imiona, pierwsze jest to Nikola drugie za to Natalia. – Odpowiedziała Mama. –
    Pani dyrektor zmieniała moje dane w komputerze, dopełnialiśmy wszelkich formalności. Cała wizyta przebiegała w dość przyjemnej atmosferze. Pani dyrektor powiedziała, że będę w szkole traktowana, jako dziewczyna.
    – Na pewno jeszcze Nikola nie przeszła operacji? – Zadała pytanie, spoglądając na mnie. –
    – Nie jeszcze nie, ale, jak i piersi i miejsca intymne imitują silikonowe protezy. – Odparła Alicja. –
    Dyrektorka dzięki temu zezwoliła mi też na korzystanie z toalet damskich. Dodatkowo w mojej szkole obowiązywały mundurki. Dyrektorka wytłumaczyła, że jest to strój obowiązkowy i muszę się do niego stosować. Na co dzień jest to biała koszula i granatowy komplet składający się z marynarki z herbem szkoły na lewej piersi oraz dla dziewczyn plisowana spódnica do kolan ewentualnie spodnie garniturowe. Po skończonych formalnościach poszliśmy z Panią dyrektor po wspomniany mundur. Wydała mi marynarkę, spodnie oraz spódnicę. Na koniec naszej wizyty Pani dyrektor poprosiłabym przyszła na pierwsze zajęcia w piątek, bo potrzebuje jednego dnia na powiadomienie nauczycieli. Po wizycie w szkole pojechałam z rodzicami na zakupy, przecież trzeba było zmienić moje rzeczy potrzebne w szkole takie jak plecak, piórnik, zeszyty itd.
    Na wystawie sklepowej zobaczyłam ładną różową sukienkę z falbankami w dolnej części.
    – Tato kupisz mi tę sukienkę? – Zapytałam, patrząc mu się w oczy. –
    – Dobrze Nisia kupię. – Odpowiedział. –
    – A mi kupisz sukienkę? – Zapytała mama. –
    – Topie też kupię Ala. – Powiedział i wprowadził nas do sklepu. –
    Wróciliśmy do domu późnym wieczorem, ja szybko pobiegłam do pokoju z plecakiem pełnym rzeczy do szkoły i z nową sukienką. Stanęłam przed lustrem, przyłożyłam do siebie sukienkę i zaczęłam się w nim przeglądać.
    – Fajna z ciebie dziewczyna, Nisia – Powiedziałam do siebie i się zaśmiałam.
    Zdjęłam z siebie ubrania, zostając w bieliźnie, zarzuciłam szlafrok, zabrałam koszulkę nocną i pobiegłam do łazienki. Wzięłam ciepłą kąpiel i dołączyłam do rodziców, którzy zasiadali już do kolacji. Po kolacji zaczęłam sprzątać, Artur w tym czasie poszedł się odświeżyć. Mama została ze mną w kuchni i chwilę ze mną porozmawiała.
    – Widzisz, wizyta w szkole nie była aż taka zła. – Uśmiechnęła się i mnie przytuliła. –
    – Racja mamo, teraz, żeby mnie klasa zaakceptowała. – Powiedziałam.
    – Zaakceptuje, jesteś dobrą dziewczyną.- Mówiąc to, dała mi delikatnego klapsa.
    Po skończonych porządkach poszłam do pokoju, jeszcze przed położeniem się spać uzupełniłam kalendarzyk. Leżąc już w łóżku, przypomniała mi się dzisiejsza sytuacja z ojcem, co od razu mnie rozochociło na zabawy. Więc zaczęłam się zabawiać moim dildo, najpierw go lizałam i obciągałam, zanim przeszłam do mojej pusi. Długo nie potrwało, zanim osiągnęłam orgazm. Chwilę poczekałam, aż wyciągnęłam dildo z siebie. W końcu je schowałam i zaspokojona oraz zmęczona zasnęłam.
    CDN.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nati

    Po długiej przerwie wracam do opowiadania. Mam propozycję byście mi pomogli pokierować losami Nikoli. Swoje propozycje możecie wpisywać w komentarzach.

  • Kiedy nadejdzie ochota?

    No to jedziemy. Właściwie o tym weekendzie gadaliśmy z Jackiem od kilku tygodni. Poznaliśmy się w miejscu, gdzie nie było wątpliwości. Ale poza jedną czy drugą rozmową nie było jakoś ani przesadnego ciśnienia ani ochoty. I tak od słowa do słowa umówiliśmy się na weekend. Domek, lasek, jezioro. No zobaczymy.

    Torba. Ręcznik, majtki na zmianę. Sam ubrałem się tak praktycznie jak się dało. Spodnie dresowe, koszulka buty. Koniec. Wiadomo po co jedziemy, szkoda tracić czas. Jacek czekał na wylocie z miasta.

    – cieszę się, że jesteś. Już w drodze zaczął brać się do rzeczy. Ściskał mi udo, łapał za rękę, cały czas gadał o jakichś nieistotnych sprawach. Ja siedziałem, słuchałem i czułem się coraz dziwniej. Kompletnie nie czułem ochoty na cokolwiek. Sam siebie pytałem, co się dzieje. Jacek to fajny facet, przystojny, pachnący… a z mojej strony NIC.

    Droga minęła szybko. Domek wyglądał super. W środku czysto, łazienka, kuchnia. Wszystko jak trzeba

    Jacek rozpakował jedzenie i wszedł pod prysznic. Po kilku minutach wyszedł. W samym ręczniku wyglądał tak jak go sobie wyobrażałem. Bez jednego włoska na klacie, niewielki brzuszek i pulsująca pod ręcznikiem pała.

    -Na co czekasz?

    No właśnie. Wszystko było tak jak chciałem, tyle że kompletnie na nic nie miałem ochoty.

    – No, co jest

    – Jacek, nie wiem. Kompletnie straciłem ochotę.

    -Mikołaj, proszę. Tyle o tym gadaliśmy. Przecież nie pójdę sobie teraz konia walić na boku. Rozbierz się chociaż i daj na siebie popatrzeć. Jakoś się sam obsłużę.

    Dziwnie zabrzmiało, ale przecież po coś tu przyjechałem…

    Raz, dwa i już stałem przed nim nagi. Jacek nie czekał. Złapał swoją pałę w rękę i zaczął. Coś niesamowitego, patrzył na mnie i w jakimś skupieniu robił sobie dobrze. Złapał mnie za rękę i delikatnie ułożył na brzuchu. Po chwili usiadł mi na nogach i wolną ręką głaskał pośladki. Bardzo to było miłe i powoli czułem, że powoli zaczynam mieć ochotę. Na wszystko. Tyle, że Jacek jęknął i poczułem na całym sobie spermę. Ile tego było?! I znów i znów.

    – Już?

    – No już. Zmieniło się coś u Ciebie?

    Nie czekał na odpowiedź, tylko odwrócił mnie na plecy i zajął się moją pałą. Czekając na wyjazd przez tydzień nawet się nie dotknąłem. Poszło szybko, kilkanaście ruchów ręką i poleciałem. Jacek zaśmiał się głośno.

    – Całkiem nieźle jak na brak ochoty, zjemy coś teraz

    Kolacja, wino, teraz już łóżko i pościel. Jacek tym razem o nic nie pytał. Złapał mnie z tyłu za piersi i dość bezceremonialnie zaczął się o mnie ocierać. Czułem jak tuż przy moim tyłku rośnie. Na dziurce poczułem chłód żelu a po chwili już zaczął napierać. Jedna próba, druga, trochę bólu i już Jacek zaczął ciężko sapać. Znów mnie obrócił, podniósł mi nogi o znów wszedł. Zrobiło się naprawdę gorąco. Sam zacząłem się pieścić.

    – Mikołaj, jesteś niemożliwy, po chwili Jacek przyspieszył i poczułem jak sperma zalewa mi dziurę.

    -O kurwa, ale jazda. Nie pamiętam takiego orgazmu. Zrobić coś dla Ciebie?

    Co on może teraz dla mnie zrobić?

    – A obciągniesz mi?

    – dlaczego nie?

    Jacek klęknął przede mną i metodycznie ustami robił to tak, że nawet ręką sam sobie nie zrobiłbym tego tak dobrze i dokładnie.

    Orgazm i odlot. Leżeliśmy obok siebie. Trochę skrępowani, zmęczeni, zdyszani.

    Zasnąłem zdaje się. Zbudziły mnie pieszczoty. Stanowcze i zdecydowane. Teraz już byłem gotowy na wszystko.

    – Jesteś gotowy?

    Co za pytanie, pewnie że był. Obrócił się, lekko złapał mnie za głowę i wepchnął się w moje usta. Dziwne… nic nie musiałem robić. Trzymał mnie i powoli wpychał się do środka. Nie było żartów. W końcu jęknął I wystrzelił mi w usta cały ładunek.

    – teraz jak ty mnie, tak ja Tobie. Chodź szybko, bo się rozmyślę.

    Teraz ja. Miałem wielką ochotę. Złapałem go za głowę I szybko doszedłem. Co za niesamowita noc.

    Rano było potężne śniadanie, znów cały dzień szaleństwa i powrót do domu.

    I tyle. Nie spotkałem go już nigdy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mikołaj Leśniak
  • Pan Andrzej – To tylko kwestia ceny.

    Telefon zadzwonił, gdy malowałam ostatni paznokieć czarnym lakierem.

    – Tak? – spytałam wrzucają Cię na tryb głośnomówiący.

    – Słonko już jadę. Powinienem być za jakieś czterdzieści minut. No maksymalnie do godziny. Wiesz dziś piątek… Wszyscy nagle postanawiają wyjechać na weekend.

    – Dobra, spoko… Ja właśnie kończę się szykować. Jeszcze się zastanawiam nad tym czy spódnice czy spodnie założyć, ale tak to jestem gotowa. Kurwa!

    – Co się stało? – spytałeś.

    – A malowałam właśnie paznokcie i lakier jeszcze nie zaschnął do końca a dotknęłam się o rękaw. Ale jest ok. Chyba.

    – Dobra jadę. A i załóż mini – odpowiedziałeś i zakończyłeś połączenie.

    Nie zostało mi nic innego jak zacząć się ubierać, zrobić makijaż i czekać. Po około pół godziny stoję przed lustrem i oceniam efekt. Blond włosy spięte w warkocz, kilka kosmyków opada wzdłuż policzka. Mocny makijaż podkreślający zieleń oczu. Zielona bluzka z głębokim dekoltem bez pleców, skórzana kurtka. Do tego ciemno bordowa mini i czarne rajstopy. Klasycznie szpilki na wysokim obcasie i platformie – na parapetówkę może być. Patrzę na telefon, powinieneś być za chwilę, więc schodzę do garażu pod blokiem. Winda zjeżdża na sam dół. Idę przez korytarz a światła zapalają się jedną po drugim oświetlając drogę. Zatrzymuje się koło naszego miejsca parkingowego i opieram się koło słup. Kurde nie wiem czy dam radę w tych butach. Może wrócić i wymienić. A dobra zdejmę w samochodzie a potem to przejść te kilka metrów pokazać się i zdjąć. Dasz radę Natalia – mówię do siebie w myślach. Przeglądam FB, sprawdzam stan konta, wiadomości. Nagle brama zaczyna się podnosić z łoskotem, patrzę z nadzieją, że to Ty. Serio zaraz nie wytrzymam w tych butach. Ale zamiast Twojego BMW wjeżdża czerwono- czarny Mustang naszego sąsiada z piętra – Pana Andrzeja. Dobra zaczekam jeszcze chwila. Burczący samochód przejeżdża wolno obok mnie jadąc na swoje wyznaczone miejsce. Gdy gaśnie silnik w garażu zapada cisza. Jak można czymś takim jeździć? Przecież to ogłuchnąć idzie myślę i wracam do scroolowania FB.

    – Dzień dobry Pani sąsiadko – mówi mężczyzna wysiadający z samochodu.

    – Dzień dobry Panie Andrzeju – odpowiadam machinalnie nie odrywając wzroku od telefonu.

    – Pani Natalio, wie Pani gdybym był młodszy… Ech… A dokąd to Pani taka wystrojona idzie? Na Tomka Pani czeka? Piąteczek to może kino albo randka? Jakąś knajpka? Kolacja? Wypad ze znajomymi na miasto?

    – Dziękuje Panu – uśmiecham się, gdy mierzy mnie swoim wzrokiem. Widzę błysk w jego oczach. Mam świadomość jak wyglądam i wiem, że się podobam facetom. On ma na oko jakieś 50-55 lat. Jasne włosy – chyba się farbuje żeby przykryć siwiznę – zaczesane w modny sposób. Delikatny zarost przetykany siwizną. Eleganckie buty, białe spodnie i czarna koszulka polo. W palcach bawi się kluczykiem od samochodu. Zapach drogich perfum unosił się w powietrzu.

    – Mógłbym tak komplementować Panią, ale…

    – Przepraszam na moment – dzwoni mój telefon, odbieram.

    – Myszka słuchaj będę chwilę później. Był jakiś wypadek i cała Legnicka stoi – relacjonujesz a ja przewracam oczami.

    – Ile Ci to zajmie? – pytam. On cały czas mi się przygląda.

    – Nie wiem. Poszukam zaraz objazdu może przez osiedla. Zadzwonię jak już uda mi się wyrwać. Zejdź wtedy do garażu.

    – Ja już jestem w garażu – odpowiadam lekko zirytowana.

    – To idź do mieszkania. Będę dzwonił. Zadzwonię do Zuzy, że się spóźnimy. Trochę. Na razie Natka,

    Pięknie! Wiedziałam, że jak ja się na szykuje, to u Ciebie coś się odwali. Kto tu na kogo wiecznie czeka?

    – Jakiś problem sąsiadeczko? – głos sąsiada wyrywa mnie z zamyślenia, całkiem zapomniałam o tym gościu.

    – Nie…W sumie to tak. Jesteśmy umówieni na parapetówkę do znajomych i mamy opóźnienie. Tomek stoi w korku, więc nie ma sensu żebym tu stała i na niego czekała. Wracam na górę. Pan chyba też w tamtą stronę?

    – A to ja z przyjemnością dotrzymam Pani towarzystwa – Uśmiechał się wkładając ręce do kieszeni.

    – To miło z Pana strony. Piękny ten pana samochód – próbuję narzucić jakiś temat.

    – A od dawna na taki polowałem i w końcu się udało. Prawdziwa perełka. Kupiłem sobie, jako nagrodę za bardzo korzystny kontrakt. Udało mi się wejść z moją firmą na Niemiecki rynek. Co prawda przynajmniej raz w tygodniu muszę jechać do Berlina, ale pieniądze Pani Natalio z tego są kosmiczne. Kosmiczne!

    – O! No to gratulacje! Super, jeśli naszym rodakom się udaje. – staram się nie ukrywać irytacji, że ja zapierdzielam na etacie w korpo za trochę ponad najniższą krajową a Ty ciągle masz nadgodziny w pracy.

    – Dziękuję. Wygrałem życie. Ale mam kłopot. Potrzebuję kogoś, kto zna Niemiecki. Ale tak super.

    Kurwa właśnie padła szóstka w totolotka. Spadająca gwiazdka. Fart stulecia. Garniec złota na końcu tęczy, złota rybka i trzy życzenia.

    – Po filologia germańskiej może być? – spytałam z nadzieją w głosie.

    – Może być nawet polakiem niemieckiego pochodzenia, nieważne. Ważne żeby mi pomógł się dogadać po niemiecku.

    – To zgłaszam swoją kandydaturę – wyprostowałam się i dygnęłam z uśmiechem.

    – Poważnie? – spytał.

    – Jak najbardziej. Jestem po germanistyce. W pracy kontaktuje się bezpośrednio z naszymi niemieckimi odpowiednikami. Niemiecki w mowie i piśmie używam na co dzień.

    – Pani Natalio jest Pani przyjęta, jako moja asystentka – podszedł i uścisnął dłoń.- Od kiedy może Pani zacząć?

    – W umowie mam trzy miesiące, niestety.

    – Potrzebuje Panią na za dwa tygodnie od dziś. Proszę się dogadać w firmie. A no i najważniejsze. Wynagrodzenie. Proponuję Pani skromne 8000 zł miesięcznie. Na rękę oczywiście. Za wyjazdy 500 Euro za dzień – taka dieta. Plus jakieś bonusy.

    W myślach przeleciały mi cyferki w skali roku, plus przewalutowanie na złotówki po kursie z wczoraj… WOW!

    – Nie śmiem prosić o więcej. – Ach ta skromna ja. Co za dzień.

    – No to nasza umowa stoi. Jutro przyniosę Pani dokumenty, papiery i opowiem, czym się zajmujemy.

    – Kurcze szefie – zaśmiałam się – jutro nas nie będzie. Wracamy dopiero w niedzielę wieczorem.

    – A to spokojnie. Załatwimy sprawę w tygodniu. Nie ma problemu.

    – No to muszę powiedzieć Pani, że zaczynam zazdrościć narzeczonemu. Taka piękna kobieta i jeszcze tak dobrze będzie zarabiać.

    – To nie jest mój narzeczony. Będę miała okazję to za pierwszą wypłatę kupię sobie pierścionek zaręczynowy. Od niego się nie doczekam.

    – Może Pani już dziś na niego mieć – odpowiedział wyciągając z kieszeni plik banknotów.

    – Ale jeszcze nie zaczęłam pracować więc nie należy mi się?

    – Nie chodzi o pracę. Jesteś młoda. Masz ofertę pracy. Dobrej pracy i płacy. A ja wiem… słyszałem, co się dzieje u Was wieczorami. Żona wcześnie chodzi spać i śpi jak kłoda. Z armaty można obok strzelać. Ale ja późno chodzę spać. Słyszę cię… – Odliczył banknot 100 Euro, 200 Euro 300 Euro 400 Euro 500 Euro. Ponad dwa tysiące złotych. Szpilki takie czerwone, ta niebieska sukienka, co widziałam w Magnolii z tym rozcięciem z boku. Może zostanie jeszcze może jakiś weekend z Tomkiem.

    – Ale, ja chyba nie do końca rozumiem – chciałam się cofnąć ale trafiłam plecami na filar.

    Odliczył 600 Euro, 700 Euro, 800 Euro – Ja mam pieniądze. A Ty masz coś, co ja chcę mieć. To kwestia ceny. A oferta nie będzie aktualna wiecznie. Tak samo jak propozycja pracy. Mogę się wycofać. Zastanów się. Minie jeszcze chwila zanim Twój chłopak będzie na miejscu. Możemy iść do mnie albo do Was. Powiedzmy, że to będzie taki drugi etap rozmowy kwalifikacyjnej. Zrobisz co masz zrobić, przecież to nic takiego złego. Obojgu nam zależy na dyskrecji. Wyciągnął rękę z wachlarzem banknotów w moją stronę. Popatrzyłam na niego, uśmiechał się bo wiedział już, że chwyciłam haczyk. Zabrałam z jego ręki pieniądze.

    -Tak. To tylko kwestia ceny – powiedziałam wkładając pieniądze do kieszeni kurtki. – Może do Pana. Żony jeszcze nie ma? – pytałam z nadzieję na odwleczenie w czasie tego co miało się stać.

    – Nie bój się. Nie ma jej. Pojechała do pracy pół godziny temu. Rozmawiałem z nią przez telefon – szliśmy korytarzem w kierunku windy. Tysiące myśli przelatywało mi przez głowę. Sekundy oczekiwania na windę ciągnęły się niemiłosiernie. Gdy weszliśmy do windy poczułam jak strach chwyta mnie za gardło. A jeśli to jakiś zbok albo inny wariat. Potem będą mnie szukać i znajdą w kawałkach. W co ja się wpakowałam. Natalia ty kretynko jedna!

    Zamek szczęknął otwierając drzwi do mieszkania. Robiło wrażenie już od samego progu. Czyste, zadbane, pachnące ciastem c- hyba szarlotką. Nasze wynajmowane mieszkanie przy tym wyglądało jak nora. Pomógł mi zdjąć kurtkę po czym odwiesił ją na wieszak. Przemogłam się w sobie – Więc…. Gdzie to zrobimy? – spytałam zbierając w sobie całą odwagę. Uśmiechnął się.

    – Przejdź proszę do tamtego pokoju – wskazał na drzwi po prawej. – Do salonu lub jak mówi moja żona “do dużego pokoju”. Poczekaj na mnie. Wezmę tylko prysznic, jestem trochę nieświeży. To mówiąc poszedł do łazienki. Moje szpilki stukały o kafle gdy szłam przez przed pokoj i salon. Ogromny telewizor wiszący na ścianie. Zestaw głośników w każdym kącie pokoju. Fotele i duży narożnik – na mój gust trochę za duży na ten pokój. Wszystko w szarościach i bieli. Usiadłam na narożniku spięta jakbym faktycznie czekała na rozmowę kwalifikacyjną a nie na… Co ja wyprawiam. Przecież to paranoja. Gościu zaproponował mi kasę żeby mnie przelecieć. Jestem dziwką? – pomyślałam i miałam chęć zostawić pieniądze na stole i uciec gdy on wyszedł z łazienki. Całkiem nagi. Odwróciłam wzrok na co on zareagował śmiechem.

    – Napijesz się czegoś? – spytał wchodząc do pokoju zostawiając mokre ślady stóp na podłodze.

    – Nie, raczej nie. – odpowiedziałam zmieszana. – Wolę nie…

    – Widzisz a ja wręcz przeciwnie. Zrobię sobie drinka. Wiesz mój ulubiony to whisky i trzy kostki lodu. Zapamiętaj – wyciągnął z szafki szklankę i Jacka Danielsa. Poszedł do kuchni po lód. Jak na 50-kilku latka trzymał się świetnie. Szeroki w barkach dobrze umięśniony bez tatusiowego brzuszka. Całkiem zgrabny tyłek – kurwa gapie się jego tyłek. Gdy wracał przyjrzałam się jego penisowi. Był ogolony tam na dole – chociaż tyle, że nie będzie włosów pomyślałam. Wlał alkohol do szklanki i usiadł w fotelu. Rozsiadł się wygodnie, pociągnął łyka i odstawił szklankę. Popatrzył na mnie. Zrozumiałam, że to znak. Zaczęłam rozpinać bluzkę po czym zdjęłam ją z siebie. Czarny stanik zakrywał mój niewielki biust. Wstałam by zdjąć spódnice i…

    – Podejdź tu tak jak jesteś – mówił machając w moim kierunku ręką.

    Ruszyłam niepewnie. Każdy krok szpilek odbijał się echem w mieszkaniu. To były najdłuższe trzy metry w moim życiu. Stanęłam przed nim. Patrzyłam gdzieś prosto w pustą ścianę, ręce miałam opuszczone wzdłuż ciała. Stałam prawie na baczność. Czułam, że do oczu napływają mi łzy.

    – Na co czekasz? Klękaj!

    Przełknęła ślinę i uklękłam przed nim. Nasze twarze były na tej samej wysokości. Patrzył mi prosto w oczy gdy wziął moja rękę w swoją dłoń i skierował ją na swoje krocze. Poczułam jego penisa pod dłonią. Przycisnął ja do niego. Był ciepły i zaczął twardnieć.

    – Ma stać zanim weźmiesz go w usta – powiedział i wziął kolejny łyk ze szklanki. Masowałam go gdy twardniał. W pewnym momencie zacząć ruszać ruszać ręką w górę i w dół. Napletek odsłonił główkę jego kutasa.

    -Mmmm tak. Teraz weź go w usta moja zabawko – rozszerzył nogi.

    Nachyliłam się zatrzymując się kilka centymetrów nad jego penisem. Oparłam dłonie o jego uda. Na chwilę zastygłam.

    – Ssij Mała. Ssij!

    – Przepraszam kochanie – powiedziałem sobie w myślach. Nachyliłam się bardziej i otworzyłam usta biorąc jego przyrodzenie. Objęłam wargami cała główkę, lizać ją językiem.

    – Aachh – syknąl

    Drażniłam językiem dziurkę, ręką masują prącie. Stopniowo biorąc go coraz bardziej w usta. Był twardy, mniej więcej wielkości jak Tomka. Wystawiłam do przodu język starając się wziąć go głębiej.

    – Tak Mała! Właśnie tak – powiedział a jego ręce zaczęły masować moje ramiona zsuwając ramiączka stanika. Przerwałam na chwilę zdejmując stanik. Opadł odsłaniając moje piersi. Natychmiast zaczął je dotykać, ściskać i masować.

    – Podobam Ci się? – spytałam jakbym nie wiedziała jaka jest odpowiedź.

    – Jesteś piękna, Skarbie – nachylił się całując mnie w piersi i nabrzmiałe z podniecenia sutki. Jego ręka zaczęła dotykać mojego pośladka. Złapał mnie za włosy odchylając głowę i całując w szyję kończąc na ustach. Nie puszczają lekko przyciskając w dół zasugerował co mam robić dalej. Jego penis wrócił w moje usta twardy i nabrzmiały.

    – Liż jajka – jęknął gdy jego penis wszedł głębiej w moje gardło.

    Ssałam je. Najpierw jedno potem drugie. Ssałam i lizałam na przemian. Ręką malowałam jego kutasa gdy znowu zacisnął mocno rękę na moich włosach abym ponownie do ust wzięła jego penisa. Kolana zaczynały mnie już boleć. Mocno trzymając u nasady warkocza przycisnął mi głowę aż jego penis wszedł do końca. Mój nos opal się o jego podbrzusze. Trzymał mnie a ja czułam że dłużej nie wytrzymam, zaczęłam się krztusić. Pociągnął moją głowę za włosy do góry a jego fiut wyskoczył z lepkim mlaśnięciem z moich ust.

    Kaszlałam próbując złapać oddech. Czułam jak ślina leci mi po brodzie.

    – Wiedziałem, że jesteś dobra w te klocki. Moja suczka! Ciekawe czy potrafisz tak jak na filmach. – to mówiąc mocnym ruchem w dół skierował moją głowę abym znowu zaspokajała go swoimi ustami. Silnie szarpiąc mnie za włosy ruszał moja głową w górę i w dół a jego penis raz za razem wchodził i wychodził z mojego gardła. Podnieciłam się. Chciałam jeszcze. Odciągnął moją głowę do tyłu – podoba Ci się moja asystentko ten zakres obowiązków? – spytał. Skinęłam głową, że tak. Łapiąc oddech powiedziałam – Bardzo. – Uśmiechnął się. Jego penis znowu trafił w moje gardło. Kilka pchnięć i oddech. Kilka pchnięć i oddech, kilka pchnięć i przytrzymanie głęboko w środku. Jego stękanie, moje mlaskanie i krztuszenie się przerywane rozpaczliwym łapaniem oddechu. Zaczęłam dotykać się przez rajstopy i majtki. Głaskałam swoją szparkę. Chyba to zauważył bo szarpnął mnie za głowę w górę.

    – Ałaaa – zapiszczałam z bólu.

    – Podoba Ci się? Spytał biorąc kolejny łyk alkoholu. Znowu zaczął ściskać moje piersi. Szczypał sutki. Jego ośliniony kutas dotykał mojej twarzy.

    – Przeleć mnie! – rzuciłam dysząc ciężko.

    Roześmiał się i puścił moje włosy a ja opadłam na podłogę. Leżałam chwilę starając się pozbierać. Miałam mętlik w głowie. Twarz lepiła mi się od śliny. On masturbował się patrząc na mnie. Powoli podniosłam się i poszłam na narożnik. Znowu długie trzy metry. Chwiałam się jak pijana. A jeśli mi coś podał a ja nie zauważyłam? Przynajmniej jest miękko. Położyłam się i zaczęłam się rozbierać. Zsunęłam rajstopy i majtki a on podszedł.

    – Wypnij się Skarbie!

    Posłuchałam. Podniosłam się i wypinając pupę do pozycji na pieska. Zsunął mi do kolan rajstopy i majtki, podniósł spódniczkę. Jego ręce zacisnęły się na moich biodrach. Penisem zaczął drażnić wargi. Sprawdziłam palcem – byłam mokra. Poczułam jak zaczyna napierać a penis delikatnie zaczyna wbijać się do środka.

    Achhhhh – jęknęłam gdy wchodził powoli coraz głębiej. Wypełniał mnie swoim penisem. Gdy wszedł cały odpadłam wyginając się i wypinając tyłek. Zaczął ruszać biodrami nadając rytm, jego penis penetrował moja pochwę. Uścisk jego dłoni na biodrach, klaskanie naszych ciał, czułam jak każdym ruchem wypełnia mnie sobą. Popatrzyłam w dół. Widziałam swoje falujące piersi, majtki i jego nogi. Jęczałam z przyjemności. Prosiłam aby robił to szybciej gdy palcami zaczynałam drażnić swoja łechtaczkę. Moje ciało zaczynało drżeć pod wpływem zbliżającej się fali rozkoszy. Odpłynęłam, moje nogi trzęsły się. Płuca nie mogły złapać oddechu. Silny orgazm. Dawno takiego nie miałam. A on nie przestawał. Zmienił rytm zaczął dobijać go coraz głębiej. Mocne głębokie ruchy..

    – Bierzesz tabletki? Chcę się spuści! – pytał. Jego uścisk na biodrach stał się silniejszy a ruchy coraz mocniejsze.

    – Nie chce w środku… Ochhhhhh proszę… Biorę ochhhhh ale nie we mnie – jęczałam.

    Wyszedł ze mnie – DAJ USTA! – podniosłam się a on złapał mnie za głowę w tej samej chwili wpychając mi penisa głęboko do ust. Jeszcze kilka ruchów i…

    Ciepły płyn rozlał się w środku moich ust… Jego penis w środku pompował mililitry słono gorzkiego nektaru. Trzymał mnie mocno za głowę.

    – Aaaaaa kurwaaaa – ruszał biodrami, penis wypuszczał kolejne fale spermy.

    – mmmmm mmmmmmm mmmm – co mogłam powiedzieć więcej? Czułam jak powoli ustają skurcze jego prącia. Zwolnił uścisk i powoli zaczął wycofywać penisa z mojej buzi.

        – Nie wypluwaj! – przełknęłam jego nasienie. – Pokaż! – otworzyłam usta. – Wyliż do końca. – ponownie jego kutas wylądował w mojej buzi a ja wylizałam go do czysta. – idź się ogarnij. Ręcznik jest na pralce.

    Podniosłam się. Byłam zmęczona. Nie miałam już ochoty na żadną imprezę. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Poprawiłam makijaż chociaż lepiej powiedzieć, że zrobiłam go od nowa. Łazienka była mała ale mądrze zagospodarowana. Popatrzyłam w lustro. Blond włosy upięte w warkocz, Kilka kosmyków luźno puszczonych na policzek… Dobra wyglądam jako tako. Najwyżej poprawie makijaż w samochodzie. Czułam, że dalej jestem mokra. Wyszłam z łazienki. On siedziała przy tym samym stole. Ubrany. Jeansy, do tego biała koszula i krawat. Nawet buty miał na nogach.

    – Pani Natalio. Zapraszam do stołu. – mówił w sposób jakby jeszcze kilka minut temu nic się nie działo. – Tutaj są dokumenty. – Podał mi plik papierów. – Proszę na spokojnie uzupełnić, przeczytać. Prosiłbym aby do niedzieli mi je dostarczyć, żebym w poniedziałek dał je kadrowej. Zaczynamy za dwa tygodnie. Czyli… – otworzył kalendarz w telefonie. – Dobra niech będzie za dwa i pół tygodnia. Akurat będzie pierwszy października. W razie pytań proszę o telefon. Tutaj ma Pani wizytówkę. – Wstał i wyciągnął w moją stronę rękę. – Witam na pokładzie. Odprowadził mnie do drzwi. Pomógł założyć kurtkę. Wyszłam z mieszkania. Czułam się obolała tam na dole. Szłam do windy pogrążona w ponurych myślach. Co ja właśnie odwaliłam? Telefon zaczął dzwonić.

    – Hej Słonko jestem na dole. Możesz schodzić. – miałeś taki radosny głos.

    – Yhmm. Już schodzę – odpowiedziałam i nacisnęłam przycisk przywołania windy.

    Zjechałam na dół i odczekałam z dwie minuty w korytarzu między windą a wyjściem na parking. W głowie miałam totalny rozpierdol. Dobra! Nata dajesz. Będzie dobrze! Weź się w garść! Weszłam na parking. Stałeś przy aucie. Oczywiście maska otwarta a ty coś już tam grzebiesz, coś dolewasz.

    – WOW – powiedziałeś gdy mnie zobaczyłeś. – Ale laska!

    – No co ty? Ja? Starałam się jak mogłam – udawaj słodką idiotkę pomyślałam.

    – Gdyby nie to że musimy jechać to bym cię…

    – Wiem jak komornik meblościankę wytargał! Ojojoj, nie obiecuj – podeszłam i zaczęliśmy się całować na powitanie.

    – Dzień dobry! – znajomy głos za nami. – Widzę, że miłość kwitnie.

    Ja pierdole! Tylko jego tu brakowało teraz. Pan Andrzej wyrósł jak spod ziemi kilka metrów za nami.

    – Witam Pana. – odpowiedziałeś witając się z nim. Ja pierdole co to się odwala? Gdzie jest kamera?

    – Panie sądzie muszę przyznać, że Pana narzeczona to piękna kobieta. Naprawdę gratuluję! Bardzo inteligentna i z klasą. Miałem okazję zamienić z nią kilka zdań. Akurat wracaliśmy razem do góry. Naprawdę ma Pan niebywale szczęście mieć tak wspaniałą kobietę.

    – Dziękuję bardzo. – szczerzyłeś się jak głupi.

    – Nic lecę! Muszę załatwić jeszcze kilka spraw. Żona poprosiła żebym zrobił zakupy. Może wpadniecie wieczorem na drinka?

    – Dziękujemy, ale właśnie jedziemy na spotkanie do znajomych. Kupili mieszkanie i robią parapetówkę – odpowiedziałam starając się jak najszybciej skończyć to dziwne przedstawienie.

    – Nic nie szkodzi! Ale zapraszam serdecznie. Jeszcze raz Panu gratuluję – podał Ci rękę i poklepał po ramieniu śmiejąc się. – Nic tu po mnie, lecę. Trzymajcie się! – poszedł w kierunku swojego samochodu.

    – Słyszałeś? Zostałam nazwana Twoją narzeczoną? Co ty zamierzasz z tym zrobić? – spytałam

    – Spokojnie, już niedługo – odpowiedziałeś zatrzaskując maskę samochodu

    – Pani Natalio! Niech Pani pamięta! To tylko kwestia ceny! – krzyknął debil przez cały parking wsiadając do swojego Mustanga.

    Kurwa! Spierdalaj! Błagam jedziemy już. Wsiadamy do tego grata i jedziemy!

    Mustang z głośnym warkotem przetoczył przez parking.

    – O co mu chodziło? – zapytałeś siadając do auta.

    – A o nic ważnego. Rozmawialiśmy o cenach nieruchomości – skłamałam – Kurde!

    – Co się stało?

    – Oczko mi poszło. – dopiero teraz zauważyłam że mam rozdarte rajstopy. – Dobra jedź, i tak musimy pojechać po jakieś wino czy coś to sobie kupię.

    – Ale z Ciebie laska – złapałeś mnie za kolano i pocałowałeś w usta. Żebyś tylko Kochanie wiedział…

    – Jedź już proszę, jesteśmy spóźnieni. Dam znać Zuzie, że już jedziemy – Włożyłam rękę do kieszeni i zamiast na telefon trafiłam na zwitek banknotów. Tysiąc Euro!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Natalia
  • Nieznajomy na zawolanie

    Hejcia to znowu ja, podzielę się z wami swoim ostatnim przeżyciem. Było to nie dawno, ale nie miałem czasu się zebrać do pisania. To, że kocham być suczką Pana, ubierać się w wyzywające kobiece ubrania, czerpać z tego przyjemność to już wiecie, ale ta sytuacja odmieniła moje spojrzenie na losowego mężczyznę na ulicy.

    Od paru dni miałem straszną ochotę na penisa, przechodząc po mieście myślałem o tym jak mijający mężczyźni mnie posuwali, by mój tyłek. Od tyłu dni nie mogłem pozbyć się tego uczucia, bawiłem się dildo, masowałem, połykałem własne nasienie i nic. Miałem cholernie pociąg do mężczyzny, którego nie znam, najlepiej dbający o siebie i młody, szybki numerek i tyle i zapominamy o sobie. Był to któryś wieczór, byłem sam w domu, leżałem na łóżku, ubrany w parę damskich ciuszków, masowałem się myśląc o tym, że brakuje mi innego penisa do pełni szczęścia. Nie miałem, kogo kto mógłby spełnić moje chwilowe marzenie. Miałem dość walenia się dildem, chciałem poczuć ciepłego długiego penisa, który rozciąga mój tyłek. Stworzyłem profil, więc na jednej ze stron, na której łączy ludzi tylko seks, wstawiłem parę swoich fotek, opis, wszystko, co potrzebne by znaleźć chętnego na seks.

    Po paru godzinach ktoś się mną zainteresował byłem w siódmym niebie, z wyglądu był to solidnie umięśniony szatyn, 190 cm wzrostu, zadbany w wieku 35 lat, idealny od razu odpisałem, że szukam kogoś takiego jak on. Ucieszył się, napisał, że będzie za 2 godziny, szybko poszedłem się ogarniać, ciuszki, buciki, makijaż, trzeba wyglądać jak rasowa suka. Musiałem być piękną dziwką, szczególnie moje czarne usta od szminki, które będą miały, co robić. Ubrany byłem w czarne body, które genialnie uciskało moje ciało. Do tego czarne kabaretki, obcasy na platformie z paskiem na kostce i obroża na szyję z serduszkiem, teraz wszystko jest na miejscu. Zawsze miałem ogolone ciało, plus moje kobiece kształty i uroda potrafiły sprawić cuda.

    Wybiła 20, pukanie do drzwi, wiedziałem, kto to ubrany podszedłem do drzwi, które otworzyłem, w nich stał mężczyzna, na którego czekałem. Nie zdążyłem powiedzieć dzień dobry, poczułem jak mnie spoliczkował i kazał klękać, dziwnym trafem spodobało mi się to, rzucił z siebie koszulkę, mężczyzna piękny na pierwszy widok, silny i stanowczy, złapał moją główkę i docisnął do opiętego krocza w spodenkach, zamknął drzwi na zamek i powiedział

    -Mała suka bardzo chce być wyruchana- powiedział pewny siebie

    -Tak proszę Pana- odpowiedziałem i zacząłem zsuwać jego spodenki, duży zarys penisa, który więzi się w bokserkach.

    -Nie bój się nie będzie boleć- powiedział patrząc jak go uwalniam, od razu, gdy mężczyzna stał już nagi zaczął obijać go o moją twarz

    -No otwieramy buzię- powiedział i zanim zdążyłem coś powiedzieć poczułem jak ciepły członek lądują w moich ustach, mruknąłem czule tylko, miałem jego główkę w ustach, dużą główkę, która pulsowała, siadłem wygodnie na kolana i wziąłem się do pracy, zacząłem ślinić jego główkę czule, potem ssać a na koniec obciągać jak rasowa szmata. On dociskał moją główkę, dusiłem się, pluł mi na twarz i do ust mówiąc

    -Nie ociągaj się dziwko – czułem się bosko, gdy tak mówił, czułem się super, on sam jedną głową kierował moją głową a drugą stojąc nade mną stał w telefonie, później się dowiedziałem, że sobie nagrywał to, ale to inna historia. W pewnej chwili złapał mnie za szyję i podniósł oparł o regał w przedpokoju, wypiąłem tyłek i poczułem jak solidnie zaczął wylizywać mój rowek. Czułem się bosko skakałem z nogi na nogę, przez co obcasy hałasował, ale jego to nakręcało. Po chwili stanął pewnie za mną i poczułem go w sobie, wpychał grubego członka w mój mały tyłek, pisnąłem, gdy poczułem, że mój tyłek dał za wygraną, stało się, mężczyzna powoli zaczął walić mnie w tyłek, czułem go moje marzenie znowu się spełnia, jebał mnie mężczyzna, który nie miał sobie równych, tak minęło pół godziny dobrego dymania mojego tyłka, czułem się wspaniałe, choć troszkę bolało, było super, gdy nagle krzyknął

    -dochodzę kurewko nie napinaj się- wiedziałem, że on chce skończyć we mnie, chciałem tego nie oszukuję się, stanąłem rozkrokiem, ten zaczął walić mnie tak, że jego jaja obijały się o moje pośladki, nagle poczułem jak zaczął tryskać, miał dużo spermy, bo czułem jak by mi zalał całą dupę, tak było, stał całując moją szyję spełniony trzymając go we mnie, ale gdy tylko go wyjął dużą ilość skapała na podłogę.

    -Zlizuj to! Już! Na co się gapisz? – powiedział, a ja od razu zacząłem lizać jego spermę była lekko słona, ale nie za słona w sam raz, on korzystał z okazji i jeszcze dymał mój wypięty tyłek aż w końcu wyjął go a ja leżałem na ziemi wyruchany, ale szczęśliwy, ubrał się i spojrzał na mnie.

    -Nie zła z Ciebie szmata- uśmiechnąłem się a ten rzucił mi parę banknotów.

    -Kup sobie coś suczko- zerknąłem na niego

    -Dziękuję proszę Pana- powiedziałem a ten wyszedł i tyle go widziałem, ja od razu rzuciłem się do łóżka, choć tyłek bolał byłem zadowolony, poszedłem spać, rano obudziłem się z bólem dupki, ale tak, że nie mogłem wstać a cała pościel pod moim tyłkiem była mokra, cała reszta ze mnie wypłynęła, ale było warto, od tamtego czasu nikt porządnie mnie nie wyruchał a bardzo bym chciał a na razie żegnam się z wami ??

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    :3_Cute_Femboy
  • Pani Maria i drinki ze sperma cz. 1

    Długo pisałem do Pani Marii z prośbą o spotkanie.

    Za każdym razem jak oglądałem jej zdjęcia na portalu to budziła się we mnie potrzeba służenia jej. Było to dla mnie zaskakujące, bo w sumie to nigdy wcześniej o tym nie myślałem. Jednak jak oglądałem jej długie czarne włosy, wysokie kozaki, lateksowe gorsety i rękawiczki, długie płaszcze i wybrzuszające się od kutasa spódnice to nachodziła mnie ochota aby klęknąć i zaspokajać ją.

    Pani Maria była jednak oporna, gdy ją prosiłem, błagałem, obiecywałem, zachwycałem się i wielbiłem. Pewnego dnia podała mi swój numer telefonu i pozwoliła do siebie zadzwonić jak wyślę jej określoną kwotę. Było to w sumie dużo, ale po tej ilości spermy, którą wystrzeliłem przy jej zdjęciach to i tak stwierdziłem, że więcej wydałbym na prostytutki. Profilaktycznie wysłałem kwotę 2 razy większą i czekałem na numer telefonu.

    Jak tylko dostałem numer to zadzwoniłem do niej, powiedziałem, że nigdy nie brałem udziału w takim spotkaniu ale wielbię ją ponad wszystko i pomimo, że nie lubię bólu to chcę się z nią spotkać. Usłyszałem, że ewentualnie może rozpatrzyć spotkanie ze mną ale warunki są następujące:

    – Ja rezerwuję pokój w najlepszym 5 gwiazdkowym hotelu u niej w mieście,

    – W pokoju ma  być czekać na nią butelka szampana i whisky,

    – Ona przychodzi pierwsza, szykuje się i ja zjawiam się później,

    – Będę robił wszystko, co mi każe i od dzisiaj mam zakaz masturbacji do czasu spotkania z nią.

    – Nie wolno mi też uprawiać sexu.

    Wybraliśmy termin na sobotę za 2 tygodnie, choć nie wiedziałem jak wytłumaczę mojej dziewczynie, że przez 2 tygodnie nie będziemy się kochać!

    Zarezerwowałem pokój, wysłałem Pani Marii numer rezerwacji i z niecierpliwością czekałem. Mojej dziewczynie tłumaczyłem, że mam teraz mnóstwo pracy i jestem strasznie zmęczony a na strony porno przestałem zaglądać, żeby mnie nie kusiło.

    Gdy nadszedł ten dzień wysłałem moją dziewczynę na weekend do spa, ubrałem się elegancko, umyłem i wyperfumowałem. Tego dnia dostałem od Pani Marii wiadomość „Kup tequillę”, co niezwłocznie zrobiłem. O umówionej godzinie pojechałem do hotelu z wielkim bukietem kwiatów, zapukałem do drzwi pokoju i otworzyła mi Ona.

    Była ubrana nieziemsko. Miała na sobie czarne botki za kostkę, czarną dopasowaną sukienkę do samej ziemi, z długimi rękawami i rozcięciem z przodu, centralnie pośrodku i aż do wysokości Skarbu Pani Marii.

    Powiedziałem – Dobry wieczór Pani Mario, te kwiaty są dla Pani.

    Wręczyłem jej bukiet, cmoknęliśmy się 3 razy i natychmiast dostałem strzał w policzek.

    – Bądź grzecznym pieskiem teraz idź się dokładnie umyj i ubierz to, co czeka na Ciebie w łazience – powiedziała. Posłuchałem się, wziąłem prysznic i ubrałem na siebie obrożę ze smyczą, która leżała na blacie oraz czarny fartuszek kuchenny. Tak ubrany wyszedłem i zobaczyłem, że Pani Maria siedzi w fotelu z założoną nogą na nogę popijając szampana.
    – Podejdź do mnie i się obróć. – wykonałem jej polecenia. – A teraz klęknij i całuj moje buty.

    Zrobiłem to z największą przyjemnością polerując je tak dokładnie jak tylko potrafiłem.

    – Możesz pieścić moje łydki – powiedziała, a ja natychmiast wykonałem polecenie. Zacząłem lizać i całować wyżej i wyżej a jak doszedłem do wysokości kolan to Pani Maria zdjęła jedną nogę z drugiej i niczym Sharon Stone w Nagim Insynkcie rozchyliła je lekko. Jej suknia podwinęła się a ja spojrzałem się na nią z dołu pytająco. Wzięła łyka z kieliszka i skinęła mi przyzwalająco.

    Nie trzeba mi było dwa razy powtarzać. Zacząłem całować jej kolana, uda aż wziąłem do ust jej członka. Leżał jeszcze oklapnięty ale stopniowo jak go pieściłem powolutku podnosił się do życia. Był prosty i nie za duży. Taki w ram raz, żeby całego objąć go ustami. Pani Maria odstawiła kieliszek odchyliła głowę, zaczęła głęboko oddychać i czułem jak napina mięśnie pośladków.

    Klęczałem przed nią i moja głowa chodziła jak u dzięcioła. W pewnym momencie poczułem, że łapie mnie za głowę i dociska do siebie. Mój nos dotknął jej podbrzusza a jej kutas tyłu mojego gardła. Zaksztusiłem się i odruchowo chciałem uciec ale jej silne ręce mnie przytrzymały i jeszcze bardziej docisnęły. Jak zwolniła uścisk i mogłem zaczerpnąć powietrza powiedziała:

    – Dobry piesek. Teraz pokażesz mi co potrafi twój języczek. Połóż się na ziemi na plecach.

    Tak też zrobiłem a Pani Maria stanęła dokładnie nad moją głową i usiadła na mojej twarzy.

    – Liż! – rozkazała, co ja zacząłem wykonywać z pełnym zaangażowaniem. Lizałem cały jej rowek, skupiałem się na rimmingu i wsuwałem język do jej dziurki najgłębiej jak potrafiłem. Próbowałem rozepchnąć językiem jej otworek a następnie skupiałem się na tym miejscu między dziurką o podstawą jąder. Pieściłem też jądra i podstawę jej członka, który stał już w pełnej gotowości

    Pani Maria stękała i widocznie była ze mnie bardzo zadowolona. Po chwili wstała, sięgnęła do swojej torebki z której wyciągnęła prezerwatywę. Założyła ją na swojego członka i zobaczyła moje zaskoczenie.

    – Prezerwatywa? – zapytałem.

    – Tak, zobaczysz zaraz do czego. A teraz klęknij przed swoją Panią. – i powiedziawszy to zaczęła posuwać mnie w usta mocno i głęboko. Co chwila się krztusiłem a po chwili jak zaczęła przyspieszać i zrobiła to ostatnie, najgłębsze pchnięcie, które zatrzymała na kilka sekund zatykając mi kutasem dopływ powietrza poczułem, że dostała orgazmu a ja miałem zmaltretowane migdałki.

    Najciekawsza jednak rzecz zadziała się dopiero teraz. Pani Maria ściągnęła prezerwatywę, wycisnęła całą jej zawartość do szklanki a następnie dolała do pełna tequilli.

    – To twój dzisiejszy drink. Pij i przyzwyczajaj się do smaku, bo będziesz miał dzisiaj takich dużo. Chojnie mnie wynagrodziłeś to mam dla Ciebie dużo atrakcji.

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Martin TransLove
  • Wandzia – Poczatki

    CZWARTEK

    Nienawidzę robić zakupów w Biedronce. Naprawdę. Nie dość, że mało w niej miejsca, palety stoją w przejściu, to w dodatku codziennie jest tam sporo ludzi. Ale tamtego czwartkowego popołudnia, byłem zmuszony, żeby tam iść. Potrzebowałem zrobić duże zakupy, a tak się złożyło, że wybudowali ją niedaleko mojego miejsca zamieszkania.

     Wszedłem do Biedronki i od razu skierowałem się w stronę stojaków z pieczywem. Ale chyba się trochę spóźniłem, bo wszystkie stojaki były puste. Kurwa, pomyślałem, i co ja teraz będę jadł. Nie było ani chleba, ani bułek. A jako student, wpierdalałem tylko tosty. No dobra, jeszcze jadłem dania instant, ale umówmy się, na studencką kieszeń były one rarytasem. Dlatego ruszyłem w kierunku półek z najtańszymi zupkami chińskimi i wypełniłem nimi pół koszyka. Sranie gwarantowane, ale lepsze to niż głodówka, pomyślałem, modląc się, żeby to nie była prawda.

    Kiedy kierowałem się do kasy, wtedy ją spostrzegłem. Dużą kobietę z krótkimi, siwymi włosami. Problem ze mną był taki, że gdy zobaczyłem jakąś grubszą lub starszą panią, to traciłem zmysły. Pociągały mnie MILFy, dojrzałe kobiety i GILFy. Im starsza, tym lepsza. Dlatego, zamiast iść do kasy, ruszyłem w jej kierunku, żeby móc przyjrzeć się jej z bliska. Podszedłem na tyle blisko, że udało mi się poczuć jej perfumy, które były lekkie, ale i słodkie. Przyjrzałem się również jej sylwetce. Miała wielkie piersi, duże uda i piękne stopy, które odziane miała w sandałki na niskim koturnie. Ubrana była w cienką, letnią, ale i krótką sukienkę, która opinała jej pokaźny biust. Byłem pewien, że gdyby się pochyliła, to mogłaby niechcący pokazać światu swoją bieliznę. Moja wyobraźnia zaczęła krążyć wokół tego, jak jej ciało wyglądało pod tą sukienką. Ale przestałem o tym myśleć, kiedy podszedł do niej jej mąż.

    Jej mąż wyglądał jak typowy Janusz. Duży wąs, koszula w kratę, spodenki, białe skarpety i sandały; dosłownie jak wyjęty żywcem z tych memów o Januszu na wakacjach. Wtedy podjąłem decyzję i zagadałem. Kto nie ryzykuje, nie pije szampana, pomyślałem, choć w ogóle nie piję alkoholu.

    – Przepraszam, czy mogłaby mi pani pomóc? – zagaiłem. –  Chciałbym coś ugotować, ale mam dwie lewe ręce, a nie chcę cały czas jeść zupek chińskich. – Zaśmiałem się i wskazałem na mój koszyk wypełniony w połowie opakowaniami zupek.

    Spojrzała lekko zaskoczona, ale gdy zauważyła, że naprawdę żywię się tylko zupkami, oznajmiła, śmiejąc się.

    – Hmm, ciężko będzie, ale spróbuję pomóc. Janusz. – zwróciła się do męża, zupełnie innym tonem niż do mnie. – Weź ten koszyk, ja pomogę temu młodzieńcowi. – puściła mi oczko, gdy jej mąż wziął koszyk z jej rąk. Nie był zbytnio zadowolony, ale cóż mogłem poradzić; potrzebowałem jej pomocy.

    Obeszła ze mną cały sklep, wkładając mi przeróżne produkty do koszyka. Kiedy mój koszyk był prawie pełen, przystanęła i spojrzała na mnie, mówiąc:

    – A wiesz co? Może przyjdziesz do mnie na obiad? Upichcę coś dobrego. Poza tym przydałoby mi się towarzystwo; moje dzieci już dawno żyją na swoim i odwiedzają mnie co pół roku. A Janusz nie spędza ze mną w ogóle czasu. Jemu tylko ryby w głowie.

    Zaskoczyła mnie tą propozycją. Nie sądziłem, że pójdzie tak łatwo.

    – To bardzo miłe z pani strony, ale nie chcę się narzucać, naprawdę – powiedziałem, nie chcąc zgadzać się od razu. – Wystarczająco mi pani dziś pomogła. Znajdę jakiś przepis w necie i spróbuję nie spalić kuchni. – Zaśmiałem się.

    – Ach, ta dzisiejsza młodzież. Tylko ten Internet im w głowach. – Pokręciła głową, śmiejąc się cicho. – To zróbmy tak, zapłacisz za te produkty i jutro wpadniesz do mnie i razem coś ugotujemy, co? Może uda mi się ciebie czegoś nauczyć.

    – A co na to pani mąż? Nie będzie miał nic przeciwko obcej osobie, krzątającej się po jego domu?

    – Tak jak już mówiłam, słodziusieńki, Janusz codziennie jeździ na ryby i nie ma go całymi dniami, a czasami i nocami, więc uwierz mi, przydałoby mi się towarzystwo na moje stare lata.

    – Dobrze, proszę pani. Ma pani przy sobie telefon? Podam mój numer, żebyśmy mogli się później zgadać, co pani na to? – zapytałem, wyjmując swój smartfon z kieszeni. Ona wyjęła swój staromodny telefon z torebki i od razu mi go podała, mówiąc:

    – A możesz ty to zrobić? Zawsze, gdy potrzebowałam pomocy z telefonem, prosiłam o to moje dzieci, ale skoro ich tu nie ma… – Wziąłem od niej telefon, odblokowałem i wszedłem w kontakty. Wpisałem swój numer z lekko trudnością; nie pamiętam, kiedy ostatni raz używałem telefonu z klawiaturą. Potem wpisałem jej numer do swojego smartfona i chwilę się zawahałem, myśląc o tym, jak ją podpisać. Zauważyła, że się nad czymś zastanawiam, więc spytała:

    – O co chodzi, skarbeńku?

    – Nie wiem jak panią wpisać, żebym wiedział, że to pani dzwoni.

    – Jestem Wanda, ale możesz zapisać mnie jako Wandzia. Wtedy będziesz wiedział. – Zaśmiała się, puszczając mi oczko.

    Więc wpisałem ją jako Wandzię. Oddałem jej telefon i podziękowałem jeszcze raz za pomoc. Odpowiedziała, że nie ma problemu i że da mi wieczorem znać, o której mogę do niej przyjść, o ile uda jej się poskromić technologię. Wtedy się z nią pożegnałem, przytulając ją. Dała mi całusa w policzek, a w moich majtkach obudził się potwór. Dotyk jej ciała oraz całus wzbudziły we mnie pożądanie, dlatego odszedłem jak najszybciej, żeby nie zauważyła mojego wzwodu i zakłopotania.

    Podszedłem do kasy, zapłaciłem i ruszyłem w stronę domu. Po drodze cały czas myślałem o pani Wandzie lub Wandzi, jak kazała mi siebie zapisać w kontaktach. Całej mojej drodze powrotnej towarzyszyła bolesna erekcja. Kiedy wszedłem do domu, rozpakowałem wszystko i postanowiłem ostudzić swoje gorące ciało. Zrzuciłem z siebie ciuchy, odkręciłem wodę i wszedłem pod prysznic. Zwaliłem szybko konia, cały czas myśląc o Wandzi – jej dotyku i pocałunku. Wiem, że to był tylko pocałunek w policzek, ale moje hormony buzowały, a ja potrzebowałem sobie ulżyć.

     Kiedy wyszedłem spod prysznica, zobaczyłem jedno niedobrane połączenie, a tuż pod nim widniało powiadomienie o wiadomości. Wandzia.

    dzindobry, p4otr  6ddzwonprosze3

     Udało jej się poskromić technologię! Nie dość, że zadzwoniła, to spróbowała jeszcze napisać wiadomość. Niezbyt czytelną, ale udało mi się ją rozszyfrować. Wybrałem jej numer i zadzwoniłem. Odebrała po pierwszym dzwonku.

    – Dzień dobry, pani Wando. Widzę, że pani dzwoniła. Coś się stało? – zapytałem, słysząc w tle odgłosy z telewizora. Chyba leciał “Jeden z dziesięciu”.

    – Dzień dobry, Piotrze. Nie, wszystko w porządku. Po prostu chciałam się spytać, o której byś mógł jutro przyjechać – oznajmiła, a gdy czekała na moją odpowiedź, odpowiadała na pytania, które zadawał prowadzący programu.

    – Emm, niech no pomyślę. Jutro mam zajęcia od 7 do 14, więc koło 15 mógłbym u pani być. Tylko może mi pani podać adres?

    – No, no, już nie paniuj mi tutaj. Wandzia wystarczy. A jeśli się wstydzisz to po prostu Wanda – zaśmiała się cicho. – A mój adres to Norwida 15 przez 8. Jeśli nie trafisz, to po prostu zadzwoń, pokieruję cię.

    – Dobrze, Wandziu. To widzimy się jutro – odpowiedziałem i dodałem. – Coś jeszcze jutro kupić? Jakieś napoje czy coś słodkiego?

    – Nie, złotko. Ja się tym zajmę. Wyślę Janusza rano do piekarni, kupi jakieś ciasto. A właśnie. Janusz jutro będzie w domu, więc będziemy we trójkę. Mam nadzieję, że to nie problem.

    – Nie, nie, Wandziu. Cieszę się, że będę mógł poznać pana Janusza – powiedziałem, mając nadzieję, że nie wykryje rozczarowania w moim głosie.

    – W takim razie wszystko jasne. Do zobaczenia jutro, Piotrku.

    – Do zobaczenia, Wandziu.

    Wanda miała naprawdę piękny głos. Spokojny, dźwięczny. Mimo że zakończyłem rozmowę dość dawno, to wciąż w uszach słyszałem jej śmiech. Chociaż miałem nadzieję, że będziemy tylko we dwójkę, to cieszyłem się na to spotkanie. W końcu mogłem znowu zobaczyć się z Wandzią.

    *******************************************************************************************

    PIĄTEK

    Kiedy nadszedł dzień spotkania, od samego rana o nim myślałem. Nie mogłem skupić się na zajęciach, więc zerwałem się z ostatniego wykładu o ‘SKŁADNI I MORFOLOGII JĘZYKA ANGIELSKIEGO’. Jeśli nie zrozumieliście, nie martwcie się, ja też nie. Wiedziałem, że będę tego żałował przy zdawaniu sesji, ale chciałem dobrze wypaść na spotkaniu z Wandzią i Januszem.

    Poszedłem do domu, wrzuciłem brudne ciuchy do kosza na pranie i wziąłem prysznic. Nałożyłem krem na twarz, użyłem kulki pod pachę i się ubrałem. Potem jeszcze lekko się wyperfumowałem, włożyłem wszystkie produkty do plecaka, włączyłem muzykę na moich nowych bezprzewodowych słuchawkach i ruszyłem do Wandzi. Cała droga zajęła mi niecałe 20 minut. Kiedy zobaczyłem na Google Maps, że stoję obok jej domu, trochę się zdziwiłem. Był to duży, jednorodzinny dom. Nie sądziłem, że ich na taki stać. Ale podszedłem do drzwi, wziąłem głęboki wdech, żeby się uspokoić, bo trochę się stresowałem i zadzwoniłem dzwonkiem.

    Drzwi otworzyła mi Wandzia, z uśmiechem od ucha do ucha, w zupełnie innym wydaniu niż w dniu, w którym się poznaliśmy. Tym razem założyła białą koszulkę na ramiączkach, przez którą prześwitywał czarny stanik w kwiatki; czarne, opięte spodnie, oraz czarne futerkowe kapcie, które odsłaniały jej pomalowane na czerwono paznokcie u stóp. Nałożyła również lekki makijaż, który ładnie rozświetlał jej okrągłą twarz. Natomiast włosy miała upięte do tyłu.

    Gdy mnie przytuliła na powitanie, jej wielkie piersi odjęły mi możliwość oddychania. Mój członek dał o sobie znać, napierając na materiał moich szarych dresowych spodni. I chyba to był błąd, że wybrałem akurat te spodnie, ponieważ wszystko wtedy widać jak na dłoni. Gdy wypuściła mnie z objęć, próbowałem niepostrzeżenie poprawić swojego członka, ale wyszło zupełnie inaczej. Czułem, że jest jeszcze bardziej widoczny. Modliłem się, żeby tego nie zauważyła. Chociaż bardziej modliłem się o to, żeby nie zobaczył tego Janusz…

    Kiedy Wandzia wprowadzała mnie do środka, nie mogłem się oprzeć i spojrzałem na jej wielki tyłek, kołyszący się w rytm jej kroków. Miałem na niego o wiele lepszy widok niż wtedy w sklepie. Gdy przyjrzałem się jej pośladkom, zauważyłem, że nie widać w ogóle zarysu jej majtek, a miała tak opięte spodnie, że powinny one być widoczne! Więc doszedłem do wniosku, że albo nie ma na sobie żadnych majtek, albo założyła stringi. Nie wiedziałem, którą opcję bym wolał, ale wiedziałem, że dało to mojemu penisowi jeszcze jeden powód, dla którego ma nie opadać. A w sytuacji, w której obecnie się znajdowałem, nie mogłem sobie pozwolić, żeby był on widoczny. Dlatego jeszcze raz szybkim ruchem próbowałem go poprawić, tym razem z sukcesem.

    Wytarłem buty na wycieraczce w przedpokoju, zdjąłem je i ruszyłem w kierunku salonu, z którego wydobywały się dźwięki piątkowej popołudniowej telewizji. Przywitałem się z Januszem podaniem dłoni i udałem się w stronę odgłosów obijających się o siebie talerzy i sztućców. Wtedy moim oczom ukazał się niezapomniany widok. Wandzia schylała się, żeby wyjąć miski z dolnej półki, więc miałem okazję przyjrzeć się jej dekoltowi. Miała tak wielkie piersi, że gdy się schyliła, sięgały prawie do jej kolan. Może nie były one jędrne jak u dziewczyn w moim wieku, ale właśnie to kochałem. Wielkie, obwisłe piersi, które ledwo mieszczą się w obu dłoniach.

    Kiedy domyśliła się, że stoję w przejściu między kuchnią a salonem, podniosła głowę i się uśmiechnęła. Miała piękny uśmiech, który odsłaniał jej bielutkie, proste zęby.

    – O, znalazłeś mnie! – zaśmiała się jeszcze raz swoim melodyjnym śmiechem. – Mała zmiana planów. Obiad jest już gotowy. Byłam tak zaaferowana naszym spotkaniem, że wstałam o 6 i zaczęłam gotować. Nawet upiekłam ciasto. Jabłecznik. Mam nadzieję, że przypadnie ci do gustu. – Puściła mi oczko. Za każdym razem, gdy to robi, to nogi robią mi się jak z waty. Mam wtedy ochotę złapać ją za biodra, przyciągnąć do siebie i pocałować. Ale muszę trzymać swoje fantazje tylko dla siebie, dopóki nie przekonam się, czy mam u niej jakąkolwiek szansę.

    – Jestem pewien, że tak. – Uśmiechnąłem się swoim najlepszym uśmiechem i kontynuowałem. – Ale co mam zrobić z rzeczami, które przyniosłem?

    Wandzia zmarszczyła brwi i stuknęła się otwartą dłonią w czoło.

    – No tak, na śmierć o tym zapomniałam. Bardzo cię przepraszam, Piotrusiu. Obiecuję, że następnym razem coś razem ugotujemy. – Piotrusiu. Dawno nie słyszałem, żeby ktoś się tak do mnie zwracał.

    – Dobrze, to lepiej schowajmy je, żeby się nie popsuły. – Zacząłem wyjmować produkty zakupione poprzedniego dnia, a Wandzia chowała je do lodówki lub do spiżarni. Miło sobie gawędziliśmy; o wszystkim i o niczym. Dowiedziałem się, że Wandzia była kiedyś nauczycielką języka angielskiego, co sprawiło, że mieliśmy tysiąc kolejnych tematów do rozmowy, bo sam studiowałem filologię angielską. Naszym pogawędkom przerwał Janusz, który wszedł do kuchni, pytając się, kiedy będzie obiad.

    – Jak będzie gotowy, to cię zawołam. A teraz idź oglądać telewizję. – Wandzia machnęła na niego ręką, a Janusz wrócił do salonu, mamrocząc coś pod nosem. – Czasami tak mi działa na nerwy, że mam ochotę go udusić. Wybacz, Piotrusiu.

    – Nie ma problemu. Moi dziadkowie też tacy byli. Ale mimo to i tak było widać, że się kochają. – Na moje słowa Wandzia trochę posmutniała, więc postanowiłem zmienić temat. – Może pomogę nakryć do stołu? Za dzieciaka byłem w tym mistrzem.

    Kiedy nakryłem do stołu, Wandzia zawołała Janusza i w końcu mogłem zobaczyć, co dobrego przygotowała. Typowy polski, babciny obiad. Ziemniaki z koperkiem, schabowy i mizeria. A do tego domowy jabłkowy kompot. Wszystko wyglądało przepysznie, więc czekałem cierpliwie, żeby to wszystko spróbować. Rozsiedliśmy się na krzesłach przy dużym sześcioosobowym stole; Wandzia naprzeciwko mnie, a Janusz po mojej lewej stronie. Nałożyłem sobie małą porcję, ale Wandzia pokręciła głową.

    – Taki młody chłopak jak ty powinien nałożyć sobie więcej. Chociaż weź sobie drugiego kotleta. – Nie musiała dwa razy powtarzać. Nałożyłem sobie drugiego kotleta i dolałem kompotu, kiedy niespodziewanie odezwał się Janusz.

    – Piotrze, – odchrząknął. – Widzę, że świetnie dogadujesz się z Wandą, więc miałbym do ciebie prośbę. – Nie spodziewałem się tego. Myślałem, że mnie nie lubi, ale wychodzi na to, że się myliłem. – Jutro jadę w odwiedziny do mojej córki z pierwszego małżeństwa. Nie będzie mnie dwa tygodnie. – Moje zdziwienie przerodziło się w ekscytację. – Więc, czy mógłbym cię prosić o to, żebyś się zaopiekował Wandą?

    – J…jasne – zająkałem się. – Z wielką chęcią. Bardzo polubiłem panią Wandę, więc to będzie dla mnie przyjemność – powiedziałem, a Wandzia się zaczerwieniła. – Poza tym niedługo mam egzaminy, więc przydałaby mi się pomoc kogoś, kto bardzo dobrze zna się na angielskim.

    – No, no, nie wiem, czy będę w stanie pomóc. Minęło sporo czasu, odkąd ostatni raz używałam języka. – Oho, czyżby powiedziała to specjalnie? Spojrzałem na Wandzię, ale nie mogłem nic z niej wyczytać. Miała pokerową twarz. Przyglądała mi się uważnie, patrząc, czy się zaczerwienię, ale zachowałem pozory i odpowiedziałem spokojnie.

    – Wandziu, to jak z jazdą na rowerze. Tego się nie zapomina. – Po moich słowach, to ona spaliła buraka, a ja jedynie uśmiechnąłem się i dokończyłem obiad, który był przepyszny.

    – Wandziu, that was delicious! Naprawdę. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz jadłem tak dobrego schabowego.

    – Oj, przestań! – Wandzia zaczerwieniła się i machnęła ręką. – To nic takiego. To tylko zwykły schabowy.

    Kiedy wszyscy skończyli jeść, Janusz poszedł z powrotem oglądać telewizję, a ja pomogłem pani domu pozmywać brudne naczynia.

    – Dlaczego nie jedziesz z panem Januszem? – zagaiłem, oczekując od niej odpowiedzi.

    – Z Januszem poznałam się, kiedy rozwiódł się ze swoją pierwszą żoną. Byli ze sobą tylko dwa lata, ale jego była tak go znienawidziła, że wmówiła swojej córce, że to przeze mnie się rozwiedli. Ale cóż… Mam swoje dzieci, także nie przejmuję się tym. Chociaż… – przerwała, a ja byłem ciekaw, co ma do powiedzenia, więc się odezwałem.

    – Chociaż co?

    – Chociaż jestem ciekawa, czemu tak nagle wyskoczył z tym pytaniem do ciebie. Wiesz. O to, żebyś się mną zaopiekował. Przez ostatnie kilkanaście lat nie przejmował się mną. A tu nagle, gdy się pojawiłeś, prosi cię o coś takiego.

    – Jeśli nie chcesz, żebym się tobą opiekował, jak powiedział pan Janusz, to obiecuję, że nie będę się w nic wtrącał. – Chociaż miałem nadzieję, że powie zupełnie co innego, co też zrobiła.

    – Ależ oczywiście, że chcę. Sama bym się tu zanudziła na śmierć. A tak to przynajmniej wiem, że spędzimy razem cudowny czas. – Puściła mi oczko. Znowu! – Pogramy w karty, pogotujemy, pooglądamy jakieś filmy, i jeszcze pewnie znajdzie się kilka rzeczy, które będziemy mogli porobić wspólnie.

    Gdy skończyliśmy sprzątać kuchnię, poszliśmy do salonu i dołączyliśmy do Janusza, który próbował odgadywać odpowiedzi razem z uczestnikami programu “Va Banque”. I szło mu wyjątkowo źle. Za to Wandzi i mi, szło znakomicie. Odgadłem prawie wszystkie hasła, jednak to Wandzia była górą, bo zgadła wszystko. Nie dość, że była atrakcyjna, seksowna, to w dodatku bardzo inteligentna.

    Posiedziałem jeszcze chwilę, ale musiałem się zbierać. Robiło się późno, a nie chciałem nadużywać gościnności Wandzi i pana Janusza. Gdy oznajmiłem im, że muszę wracać do domu, Wandzia posmutniała, ale wstała i razem z Januszem odprowadziła mnie do drzwi, gdzie włożyłem buty i pożegnałem się z panem Januszem, obiecując, że zaopiekuję się jego żoną. Kiedy Janusz wrócił przed telewizor, Wandzia objęła mnie mocno. Otworzyłem drzwi i chciałem wyjść, ale zatrzymała mnie i wskazała palcem na swój policzek.

    – To niegrzecznie tak wychodzić bez pożegnania. – Zaśmiała się, a ja pochyliłem się, by pocałować ją w miejsce, które wciąż pokazywała palcem. Jednak ona odchyliła głowę lekko w bok i zamiast w policzek, pocałowałem ją w usta. Pocałunek trwał może sekundę, ale udało mi się poczuć jak miękkie ma wargi. Nie zdążyłem nic powiedzieć, bo odwróciła się na pięcie i zamknęła drzwi, machając na pożegnanie. Jeszcze przez dobrą chwilę stałem pod jej drzwiami oszołomiony, nie wiedząc do końca, co się wydarzyło, ale otrząsnąłem się i ruszyłem w powrotną drogę do domu.

    Kiedy wróciłem, wskoczyłem od razu pod prysznic i zwaliłem konia, myśląc o piersiach. tyłku i twarzy Wandzi. Potem wskoczyłem do łóżka i zasnąłem, czekając, co przyniesie następny dzień.

    *******************************************************************************************

    SOBOTA, rano/popołudnie

    Kiedy wstałem, od razu sięgnąłem po telefon. Była jedenasta. Miałem nadzieję, że zobaczę wiadomość od Wandzi, ale oprócz powiadomień z moich social mediów, żadnego SMS-a od Wandy nie dostałem. Wtedy nagle mój telefon zawibrował i na ekranie pojawiła się ikonka połączenia. Wandzia. Chyba czytała mi w myślach.

    – Good morning, dear – powiedziała dźwięcznie z perfekcyjnym brytyjskim akcentem. – Mam nadzieję, że cię nie obudziłam.

    – Dzień dobry, Wandziu. Nie, spokojnie, nie obudziłaś. Nie sądziłem, że będę spał tak długo. Czy coś się stało?

    – Nie, Piotrusiu. Po prostu Janusz niedawno wyjechał, a ja zdążyłam się już wynudzić. Stwierdziłam, że zadzwonię i spytam, czy nie zechciałbyś ze mną spędzić trochę czasu. Na śniadanie jest za późno, ale mogę przygotować jakieś przekąski. Oczywiście, jeśli nie masz na dzisiaj żadnych planów.

    Odpowiedziałem niemalże od razu.

    – Miałem pójść na spacer, ale spotkanie z tobą brzmi o wiele ciekawiej – zaśmiałem się. – Tylko muszę się ogarnąć i za niedługo wyjdę.

    – Cieszę się, Piotrusiu. Naprawdę. Nie mogę się doczekać. Mam jeszcze małą prośbę. Mógłbyś po drodze kupić jakieś picie? Cokolwiek, aby tobie smakowało. Dostosuję się.

    – Dobrze, Wandziu. Nie ma sprawy. Do zobaczenia.

    I tymi słowami zakończyłem rozmowę z Wandzią. Zwlekłem się z wyra i podszedłem do szafy. Zastanawiałem się, co na siebie założyć. W prognozie pogody mówili, że ma być ponad dwadzieścia stopni, więc moje ulubione ciuchy odpadały. Dlatego zdecydowałem się na czarne spodenki oraz jasną koszulkę z motywem mojego ulubionego anime. Potem umyłem zęby, wypsikałem się perfumami i byłem gotowy do wyjścia.

    Po drodze do domu Wandzi zaszedłem jeszcze do sklepu po picie, o które mnie poprosiła. Wahałem się nad wyborem, bo nie wiedziałem, co taka starsza pani może lubić, ale zdecydowałem się na mój ulubiony napój – Tymbark o smaku pomarańczy i brzoskwini. Był to według mnie najbezpieczniejszy wybór.

    Kiedy dotarłem pod drzwi domu Wandy, zadzwoniłem dzwonkiem i czekałem, aż pani domu otworzy. Usłyszałem szuranie kapci i nie minęła nawet sekunda, kiedy poczułem jak coś, albo raczej ktoś, gniecie moje żebra. Oczywiście była to Wandzia. Kiedy w końcu wypuściła mnie z objęć, mogłem przyjrzeć się jej strojowi na dzisiejsze spotkanie. Tym razem zdecydowała się na przewiewną, białą sukienkę zapinaną na guziki. Nie były jednak one zapięte pod samą szyję, więc sukienka odsłaniała większą część jej pokaźnego biustu, który wisiał swobodnie, gdyż nie był podtrzymywany przez żaden biustonosz. Oderwałem wzrok od jej ciała, żeby nie poczuła się nieswojo, i wszedłem za nią do przedpokoju. Zdjąłem buty i poszedłem do kuchni, w której Wandzia siedziała już przy stole zastawionym przeróżnymi przekąskami. Ustawiłem butelkę Tymbarka na stole i usiadłem naprzeciwko niej.

    Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Powoli ze stołu znikały wszystkie przekąski przygotowane przez Wandzię. Czułem się trochę głupio, że jedyne, co przyniosłem, to ta jedna butelka Tymbarka. Powiedziałem o tym Wandzi, ale ona tylko machnęła ręką, mówiąc, że jej to nie przeszkadza, bo lubi gotować. Kiedy oboje byliśmy najedzeni, poszliśmy do salonu i włączyliśmy telewizor. Ale oczywiście  nic ciekawego nie leciało. W końcu była sobota. Lekko po trzynastej. Więc po przejrzeniu wszystkich dostępnych programów, postanowiliśmy obejrzeć jakiś film, który leciał na jednym z niszowych kanałów telewizji polskiej. Udało nam się przetrwać do pierwszej reklamy, bo film był tak nudny, że aż prawie usnęliśmy. Więc wyłączyliśmy telewizor i zaczęliśmy rozmowę. Po raz kolejny.

    – Dlaczego akurat filologia angielska? – zapytała Wandzia, kładąc mi dłoń na moim udzie, milimetry od mojego członka, który pod wpływem jej dotyku, wstał na baczność, napierając na materiał moich spodenek.

    – Hmm… Od zawsze lubiłem języki obce. Najbardziej właśnie angielski, więc stwierdziłem, że skoro tak dobrze mi z nim idzie, to czemu by nie… – Ale nie zdążyłem dokończyć, bo Wandzia zrobiła coś, co mnie zaskoczyło. Nachyliła się w moją stronę i swoimi ustami przywarła do moich. Niedługo potem złapała mnie za tył głowy i włożyła mi język do buzi. Naprawdę świetnie całowała; jej język poruszał się z gracją, której musiała nauczyć się wiele lat temu. Gdy zaskoczenie ze mnie ustąpiło, zacząłem poruszać językiem i po chwili znaleźliśmy wspólny rytm. Na początku robiliśmy to powoli i spokojnie, starając się poznać nasze języki jak najlepiej, ale jednak pożądanie wygrało i nasze ruchy stały się silniejsze, pełne pasji. Poczułem, że jej ręka niepostrzeżenie przesuwa się o kolejny milimetr, dotykając mojego penisa. Zachęcony jej odważnym ruchem, swoją dłoń położyłem na jej prawej piersi. Przez cienki materiał sukienki poczułem, jak jej sutki stają się coraz twardsze. Gdy w końcu jej dłoń objęła moje przyrodzenie, naszej zabawie przerwał dzwoniący telefon.

    Świetny timing, pomyślałem. Wandzia przestała mnie całować i odsunęła się speszona. Trzęsącą dłonią wyjąłem telefon z kieszeni i nie patrząc na ekran, odebrałem.

    – Kurwa, Peter, gdzie ty jesteś?! Mieliśmy się dzisiaj razem uczyć na kolosa, pamiętasz?! – Przywitał mnie wkurzony głos mojego przyjaciela. No tak, zapomniałem, że umówiłem się z nim na małą powtórkę przed kolokwium z gramatyki praktycznej. Byłem tak zajęty myśleniem o spotkaniu z Wandzią, że całkowicie uciekło mi to z głowy.

    – Sorry, Michał. Nagle mi coś wyskoczyło i zupełnie o tym zapomniałem. Daj mi godzinę. Obiecuję, że się zjawię.

    – No ja myślę. Ale za to, że mnie wystawiłeś, musisz postawić nam jakieś dobre jedzenie. Może wtedy ci wybaczę.

    – Nie wystawiłem cię… – próbowałem się tłumaczyć, ale nie chciałem się wygadać o Wandzi. Nie musiał wiedzieć, że spotykam się z o wiele starszą kobietą. Miałby wtedy jeszcze większy powód do wyśmiewania mnie. – No dobra, niech ci będzie. Będę za godzinę. Nara.

    Rozłączyłem się, zanim zdążył cokolwiek odpowiedzieć. Westchnąłem i odwróciłem się w stronę Wandzi. Siedziała tak blisko, że pewnie słyszała, o co chodziło. Na jej twarzy malował się smutek, który próbowała zatuszować uśmiechem.

    – Musisz się już zbierać, prawda? – Zapytała cicho, nie patrząc mi w oczy.

    – Przepraszam, Wandziu. Byłem tak zaaferowany naszym spotkaniem, że zupełnie zapomniałem o nauce z moim przyjacielem. Przed nami trudny kolos, więc postanowiliśmy, że pouczymy się razem.

    – Nie ma problemu, skarbeńku. Nauka jest ważna. Dlatego idź już i się poucz. Spotkamy się kiedy indziej. Pamiętaj, że Janusza nie będzie przez następne trzynaście dni… Będziemy mieli jeszcze dużo czasu tylko dla siebie.

    Nie wiedziałem, co zrobić. Nie chciałem zostawiać Wandzi samej, ale jednocześnie nie chciałem wystawiać mojego najlepszego przyjaciela. Bros before hoes, tak mawia angielskie powiedzenie. Tylko że Wandzia nie była żadną hoe. Była jej zupełnym przeciwieństwem; kochana, cierpliwa, spokojna, seksowna, a przede wszystkim uczuciowa. Rozważałem wszystkie za i przeciw, ale w końcu się zdecydowałem. Najpierw nauka z Michałem, a potem powrót do Wandzi. Jednak nie wtajemniczyłem jej w swój plan; chciałem zrobić jej niespodziankę.

    Wstałem z kanapy i poszedłem na przedpokój. Włożyłem buty i miałem już wychodzić, kiedy zawołała mnie Wandzia. Wyszła z kuchni i pędziła szybkim krokiem w moją stronę, niosąc duży pojemnik, w który spakowała resztki jedzenia, którego nie udało się nam dojeść.

    – Wandziu, naprawdę nie trzeba. Zamówię pizzę. Zostaw to sobie na później. – powiedziałem, jednak ona zbyła mnie machnięciem ręki.

    – Daj spokój. Jesteś młody, musisz dużo jeść. Tyle, co dzisiaj zjadłam, nie zjadłam przez ostatni tydzień. Poza tym muszę zacząć dbać o linię – odpowiedziała, kładąc obie dłonie na swoim brzuchu.

    – Przestań, Wandziu. Nic nie musisz. Dla mnie wyglądasz idealnie. Naprawdę. – Na moje słowa, Wandzia zarumieniła się, a na jej twarzy zagościł uśmiech.

    Pocałowała mnie na do widzenia. Nie był to ten sam pocałunek, którym zawsze mnie żegnała. Tym razem był on bardziej sensualny. Jej język znowu tańczył w mojej buzi. Nie zdążyłem odpowiedzieć tym samym, bo przerwała i otworzyła drzwi. Wyszedłem bez słowa, bo nie potrafiłem jeszcze dojść do siebie po tym, co się wydarzyło. Najpierw sytuacja na kanapie. Nie sądziłem, że to ona pierwsza cokolwiek zainicjuje. Myślałem, że będę musiał się natrudzić, żeby Wandzia domyśliła się, że mnie pociąga. A jednak poszło o wiele łatwiej. To ona pokazała, że to ja pociągam ją. Potem sytuacja przed drzwiami i małe przypomnienie tego, co robiliśmy jeszcze przed momentem. Żałowałem, że nie zostałem i nie przekonałem się, co może się jeszcze stać. Miałem nadzieję, że sytuacja przerodzi się w coś poważniejszego; że wylądujemy razem w łóżku, ale musiałem jeszcze na to poczekać.

    Nie wiedząc kiedy, znalazłem się pod domem Michała. Wszedłem do niego jak do siebie i po krótkim przywitaniu, zaczęliśmy się uczyć. Jednak było to trudne. Nie potrafiłem przestać myśleć o Wandzie. Chciałem z powrotem znaleźć się w jej przytulnym domu. Dlatego wziąłem się w garść i skupiłem na nauce. Szło mi całkiem dobrze, więc kiedy stwierdziłem, że w miarę ogarniam materiał, jak najszybciej zmyłem się od Michała, zanim zacząłby protestować. Miałem ważniejsze rzeczy do roboty niż niańczenie go.

    Kiedy znalazłem się na dworze, spojrzałem na telefon. 19:30. Świetnie. Jeśli się sprężę, to będę u Wandy dokładnie o 20:00. Oby tylko nie spała.

    *******************************************************************************************

    SOBOTA, wieczór

    Pod domem Wandzi znalazłem się dokładnie o 20:00. Nie ukrywam, połowę drogi przebiegłem, ale czego nie robi się dla tak czarującej starszej pani. Zadzwoniłem do drzwi i czekałem, aż się otworzą. Jednak nic takiego się nie wydarzyło. Więc zadzwoniłem drugi raz. Też nic. Nie chciałem dzwonić kolejny raz, bo pomyślałem, że może poszła spać, ale kiedy odwróciłem się, żeby odejść, usłyszałem dźwięk przekręcanego zamka.

    Wandzia nie otworzyła drzwi na oścież, tylko trochę uchyliła, żeby zobaczyć, kto ją nachodzi o tej porze, ale gdy zobaczyła, że to tylko ja, uśmiechnęła się i pozwoliła, żeby drzwi otworzyły się do końca.

    Chyba przeszkodziłem jej w kąpieli, bo miała mokre włosy, a koszula nocna przykleiła się do jej ciała w miejscach, w których nie zdążyła się wytrzeć. Muszę przyznać, że nie sądziłem, że zobaczę Wandzię w takim stroju. Nie miała na sobie zwykłej koszuli do spania, którą zazwyczaj zakładają babcie, a czarną koronkową, prześwitującą koszulę nocnę na ramiączkach, odsłaniającą o wiele więcej ciała, niż byłem w stanie sobie wyobrazić.

    – O, Piotruś, co za miła niespodzianka. Nie spodziewałam się ciebie o tej porze.

    – Przepraszam, Wandziu. Jeśli już jest za późno, to mogę wrócić jutro.

    – No coś ty, Piotrusiu. Jesteś mile widziany o każdej porze; czy to dnia, czy nocy. A teraz wejdź, proszę. Zrobiło się trochę chłodno na dworze, a ja dopiero się wykąpałam – powiedziała, wpuszczając mnie do środka.

    Wandzia poczekała na mnie, aż zdejmę buty i skierowaliśmy się do salonu. Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy oglądać film. Jednak nie potrwało to długo, bo bez żadnego ostrzeżenia, Wandzia zaczęła mnie całować. Jej koszula nocna odsłaniała jej gładkie nogi, które zacząłem delikatnie pieścić. Powoli jeździłem swoją ręką po jej udzie, złapałem lekko za kolano, aż w końcu dotknąłem jej stopy, z której delikatnym ruchem zdjąłem kapcia. Powoli pieściłem jej grubiutke stopy ani na chwilę nie przerywając całowania.

    Wandzia rozpływała się pod moim dotykiem. Cicho pojękiwała. Kiedy skończyłem pieścić jej stopy, z powrotem położyłem dłoń na jej wielkim udzie. Tym razem po wewnętrznej stronie, blisko jej owłosionej cipki. Czułem gorąc bijący od jej ciała. Wandzia przerwała pocałunki i spojrzała na mnie smutnym wzrokiem.

    – Piotrusiu… – odezwała się Wandzia, trochę trzęsącym się głosem. – Proszę, poczekaj chwilę. Trochę się denerwuję. Wiesz… Janusz był moim jedynym partnerem, z którym “to” robiłam. Mimo że jestem z nim tyle lat, to nigdy nie czułam takiego podniecenia, które odczuwam dzięki tobie. Dlatego chciałabym cię prosić, żebyś był dla mnie delikatny, dobrze? Chcę na nowo odkryć przyjemność, która towarzyszy zbliżeniom.

    – Dobrze, Wandziu. Obiecuję, że nie zrobię niczego, co mogłoby cię skrzywdzić. Jeśli poczujesz się niekomfortowo, po prostu powiedz, a ja przestanę. – Jeśli coś obiecuję, to zawsze dotrzymuję słowa. Nie chciałem jej skrzywdzić. Już wystarczająco została skrzywdzona przez Janusza. Nie bił jej ani nic w tym stylu, ale zaniedbywał ją i jej potrzeby. Nie zasługiwała na to. Dlatego chciałem jej dać najlepszy seks, który będzie pamiętała do końca życia.

    Na kanapie było niezbyt wygodnie, więc poprosiłem Wandzię o zmianę miejsca. Zgodziła się i zaprowadziła mnie do swojego pokoju. Po drodze wyjaśniła mi, że od wielu lat nie śpi z Januszem w jednym pokoju. Janusz chorował na bezdech senny i musiał na noc nakładać specjalną maskę, która umożliwiała mu oddychanie. A maszyna była głośna, co sprawiało, że Wanda mało kiedy się wysypiała. Dlatego oboje postanowili, że będzie lepiej dla nich obojga, jeśli Wanda zamieszka w drugim pokoju. A skoro i tak jej mąż miał gdzieś jej potrzeby, ona nie miała nic przeciwko.

    Kiedy znaleźliśmy się w jej pokoju, zdjąłem koszulkę, odsłaniając swój tors. Rzuciłem ją na fotel, który stał nieopodal łóżka i podszedłem do Wandzi, przytulając ją od tyłu. Złapałem ją za piersi i obdarowywałem pocałunkami jej szyję, co okazało się dużym wyzwaniem, bo była ode mnie o wiele niższa. Czułem, jak jej ciało trzęsie się pod wpływem mojego dotyku. Kiedy uznałem, że jest odpowiednio podniecona, zdjąłem z niej koszulę nocną jednym sprawnym ruchem. Wandzia zachichotała. A kiedy spytałem, co ją bawi, odpowiedziała, że nikt nigdy nie rozbierał jej w ten sposób. Koszula, którą zdjąłem z Wandzi, poszła w ślad za moją koszulką i wylądowała na fotelu.

    Wandzia odwróciła się w moją stronę i uważnie przyglądała, kiedy zdejmowałem spodenki. Zauważyłem, że jej wzrok powędrował w stronę mojego wzwodu, który nie mógł się doczekać, aż wydostanie się na wolność. Dlatego też szybko pozbyłem się bokserek i stanąłem przed Wandzią, tak jak mnie Pan Bóg stworzył. Na widok mojego penisa, Wanda otworzyła szeroko oczy, zaskoczona jego rozmiarem.

    – Mogę go dotknąć? – spytała. Nic nie odpowiedziałem, tylko złapałem za jej dłoń i położyłem na swoim członku. – Jest taki duży… – skomentowała zafascynowana. Nie uważałem, że byłem jakoś hojnie obdarzony przez naturę, ale jej słowa dodały mi odwagi.

    Poprowadziłem ją do łóżka. Wyglądało to komicznie, bo wciąż w dłoni trzymała mojego penisa. Usiadła na skraju łóżka, a ja uważnie przyjrzałem się jej nagiemu ciału. Jej cipka była zarośnięta; siwe włosy łonowe dosyć gęsto ją pokrywały. Pewnie nie goliła się tam od długiego czasu. W sumie co się dziwić; nie miała dla kogo tego robić. A mi one nie przeszkadzały. Wręcz odwrotnie, podniecały mnie; owłosione cipki były jednym z moich fetyszy. Tak samo, jak wielkie, obwisłe piersi, które spoczywały na brzuchu Wandy. Miała duże, jasne sutki, oraz brodawki tego samego koloru. Jej ciało było trochę pomarszczone, ale to normalne dla kobiety w jej wieku.

    Kiedy wygodnie ułożyła się na łóżku, położyłem się obok niej. Pocałowałem i pomiętosiłem jej prawą pierś. Potem wziąłem jej nabrzmiałego sutka do buzi i zacząłem lekko ssać. Wandzia wydała z siebie cichy jęk. Nie przerywając ssania, położyłem swoją dłoń na jej cipce.

    Najpierw lekko zesztywniała, ale gdy dotarło do niej, co się dzieje, rozluźniła się. Wtedy przypomniałem sobie, co powiedziała mi o Januszu. O tym, że był jedyną osobą, która widziała ją nago. Że nigdy mu nie zależało. Dlatego chciałem jej pokazać, że mi zależy. Dlatego przerwałem ssanie jej sutka i wyszeptałem, patrząc jej w oczy:

    – Wandziu, jesteś naprawdę piękną kobietą. Twoje ciało sprawia, że tracę głowę.

    – Dziękuję, Piotrusiu – wyszeptała Wandzia. Łzy wzruszenia napływały jej do oczu. – Nawet nie wiesz, ile to dla mnie znaczy. Bałam się, jak zareagujesz na moje ciało, skoro jesteś o wiele młodszy ode mnie. Bałam się, że nie będę w stanie cię podniecić. Ale gdy zobaczyłam twoją erekcję, byłam pewna, że jest inaczej.

    Zacząłem znowu ją całować. Obdarowywałem pocałunkami jej szyję, piersi, brzuch, aż dotarłem do jej nóg. Całowałem i lizałem jej stopy. Powoli, delikatnie. Potem znowu całowałem jej nogi, tym razem sunąc w górę jej ciała. Wandzia pojękiwała z przyjemności, co jeszcze bardziej mnie podniecało. Dlatego delikatnie rozłożyłem jej nogi i nachyliłem się nad wewnętrzną stroną jej ud. Kiedy zacząłem je całować, moja kochanka położyła swoje dłonie na mojej głowie, mimowolnie łapiąc mnie za włosy. Cały czas całowałem jej uda, a swój środkowy palec powoli włożyłem w jej cipkę. Była bardzo mokra. Przestałem całować jej uda i całą swoją uwagę skupiłem na jej cipce. Zgięła nogi w kolanach, żeby umożliwić mi lepszy dostęp, a ja napierałem językiem na jej nabrzmiałą łechtaczkę.

    Poruszała swoimi biodrami, a jej oddech stał się szybszy. Traciła kontrolę nad swoim ciałem, co chwilę wyjękując słowa, które wskazywały na przyjemność, którą jej sprawiałem. Nagle jej mięśnie zaczęły się trząść, a jej jęki stały się jeszcze głośniejsze, co dało mi do zrozumienia, że jest blisko orgazmu. Próbowała mówić, ale nie mogła z siebie wydobyć ani jednego słowa; jej orgazm był zbyt intensywny. Połykałem soki, które produkowała jej cipka. Smakowały wyśmienicie. Kontynuowałem ssanie i lizanie, starając się, by jej orgazm trwał jak najdłużej.

    Kiedy trochę się uspokoiła, klęknąłem między jej nogami i swoim penisem ocierałem się o jej ociekającą sokami cipkę. Pragnąłem w końcu w nią wejść.

    – Daj mi go, proszę, Piotrusiu… Chcę w końcu go poczuć… – wyjęczała, nie mogąc złapać tchu.

    Sięgnąłem w stronę szafki nocnej, na którą wcześniej rzuciłem paczkę kondomów, wyjąłem jednego i założyłem wprawnym ruchem. Wandzia ułożyła się wygodniej, bym mógł w nią wejść. Kiedy w końcu mój penis się w niej zanurzył, zamknęła oczy i jęknęła. Poruszałem się w niej powoli, próbując wyczuć rytm. Wandzia uciekła w krainę rozkoszy, w której ostatni raz była dawno temu. Poruszałem się w niej powoli, a jej soki z każdym moim ruchem się z niej wylewały. Kiedy poczułem, że Wandzia jest rozluźniona, przyspieszyłem tempo i moc, z którą napierałem na jej cipkę. Marzyłem o tym, żeby w niej skończyć, ale chciałem, żeby poczuła, jak to jest dojść od takiego seksu.

    – Proszę, dojdź we mnie… Już dłużej nie wytrzymam… Ach!

    Jej słowa podziałały na mnie jak płachta jak byka, więc jeszcze bardziej przyspieszyłem swoje ruchy. Kilkanaście ruchów później doszedłem w jej cipce. Kiedy Wandzia poczuła, że zalewa ją moja gorąca sperma, doszła. Jej ciało zaczęło się całe trząść, a z jej gardła wydobywały się okrzyki rozkoszy. Soki skapywały z jej cipki na kołdrę. Wydostałem się spomiędzy jej nóg, poszedłem do łazienki i zdjąłem prezerwatywę, wypełnioną moim nasieniem. Wytarłem penisa w ręcznik,  który wisiał na haczyku na ścianie. Opłukałem ręcznik wodą i wrzuciłem do pralki. Po chwili wziąłem kolejny czysty ręcznik i wróciłem do Wandzi, która leżała na wznak na łóżku, zmęczona po naszych ekscesach. Kiedy wycierałem jej cipkę, uśmiechała się do mnie. Umieściłem ręcznik pod jej pośladkami, gdyby więcej soków chciało  wydostać się z jej cipki.

    Położyłem się obok Wandy i mocno ją objąłem. Na twarzy miała wymalowaną satysfakcję; była zaspokojona.

    – Oj, Piotrusiu. Nawet nie wiesz, jak mi było dobrze – powiedziała, komplementując moje zdolności. – Nie chcę cię porównywać do Janusza, więc powiem ci, w czym się różnicie. Sprawiłeś, że czułam się kochana, pożądana. Nie skupiałeś się tylko na sobie, ale upewniłeś się, że ja też będę coś z tego miała. Poza tym masz o wiele większe przyrodzenie niż Janusz. Na początku trochę bolało, ale potem czułam tylko przyjemność. No i najważniejsze, nigdy nikt nie całował mnie tam na dole. Nie wiem, jak wy, młodzi, nazywacie tę czynność.

    – Seks oralny, ale częściej używam terminu ‘minetka’.

    – W każdym razie, to było niesamowite uczucie. Nigdy w swoim życiu nie odczułam tak intensywnego orgazmu. Kiedyś będę chciała odwdzięczyć się tym samym. – Nie mogłem doczekać się lodzika od Wandzi. Ale musiało to poczekać. Nie chciałem wywierać na niej presji. – Naprawdę miło mi się z tobą tak leży. Janusz, gdy skończył, od razu obracał się na drugi bok. Nie przytulał mnie, nie wycierał. Dlatego robiłam to sama i albo szłam spać do drugiego pokoju, albo schodziłam do salonu oglądać telewizję, żeby tylko o tym wszystkim nie myśleć.

    Leżeliśmy tak i gadaliśmy, dopóki Wandzia nie spojrzała na zegarek. Zbliżała się 22:00. Dlatego wstała z łóżka, założyła szlafrok i podała mi ciuchy, które niespiesznie na siebie założyłem. Wiedziałem, że nie będę mógł zostać na noc. Wanda nie chciała, żeby jej wścibscy sąsiedzi plotkowali o młodym chłopaku, który odwiedził ją wieczorem, a wyszedł dopiero nad ranem. Przeprosiła mnie i powiedziała, że pogada o tym ze swoim mężem.

    – Wymyślę coś, żebyś mógł bez żadnego problemu u mnie nocować. – Obiecywała. – Powiem mu, że się boję zostać sama w domu przez te wszystkie włamania, które wydarzyły się w okolicy. Raczej w to uwierzy.

    Zeszliśmy na dół. Weszliśmy na przedpokój i pożegnaliśmy się pocałunkiem pełnym pożądania, które nie zeszło z nas, mimo że uprawialiśmy seks jakiś czas temu. Swoimi dłońmi delikatnie masowałem jej plecy, schodząc coraz niżej, aż w końcu złapałem ją za pośladki.

    – Jeśli będziesz tak robił, nie wypuszczę cię stąd – wyjęczała Wandzia w moje usta. Uśmiechnąłem się i oderwałem się od jej okrągłego ciała. Nie chciałem, żeby miała przeze mnie problemy, gdyby któryś z sąsiadów zdecydował się wypaplać wszystko Januszowi. Wyszedłem za drzwi na chłodne powietrze letniej nocy. Delikatny wiatr smagał mnie po nogach. Wandzia stała w drzwiach w niezawiązanym szlafroku. Powiedziała, że da mi znać, jak tylko spyta się Janusza o moje nocowanie. Była pewna, że się zgodzi. Bo w sumie czemu miałby się nie zgodzić? Przecież wcale nie ruchałem jego żony za jego plecami. Ale nikt nie musiał o tym wiedzieć, zwłaszcza Janusz.

    – Zapamiętaj sobie ten widok, Piotrusiu. Następnym razem będziesz miał większe pole do popisu. – Puściła mi oczko i zrzuciła z ramion szlafrok, odsłaniając swoje nagie ciało, którym miałem okazję się zająć jeszcze nie tak dawno temu.

    – Nie mogę się doczekać – powiedziałem, szczerząc zęby w uśmiechu. Pomachałem jej na dobranoc i odwróciłem się, kierując się w stronę swojego mieszkania.

    Przez całą drogę rozmyślałem o Wandzi. O jej ciele, jej jękach, jej trzęsących się mięśniach. Mój penis znowu powstał z martwych. Jednak postanowiłem nic z tym nie robić, bo miałem nadzieję, że spotkam się z Wandą następnego dnia.

    Kiedy wszedłem do domu, rozebrałem się, wskoczyłem pod prysznic i szybko się umyłem. Położyłem się do łóżka i zacząłem przeglądać Twittera, przeżywając wszystko, co wydarzyło się między mną a Wandzią kilka godzin temu. Miałem nadzieję, że gdy się obudzę, będzie czekała na mnie wiadomość od niej, w której napisze, że Janusz się zgodził na moje nocowanie u niej.

    CIĄG DALSZY NASTĄPI!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    conradomoreno

    Witam wszystkich. W końcu wstawiam swoje opowiadanie po długiej nieobecności.

    Opowiadanie wyszło bardzo długie, ale ciągle coś się w nim dzieje. Starałem się, żeby znajdowały się tam erotyczne elementy, nawet te subtelne.

    Jest to jedna z kilku części opowieści o studencie, który poznaje 60-kilkuletnią kobietę. Mam już pomysł na kolejne części, ale z chęcią przeczytam wasze komentarze na temat tego, co ma się w nich znajdować. Kto wie, może jakiś pomysł użyję w kolejnej części.

    Miłego czytania! Czekam na feedback. Z chęcią przyjmę konstruktywną krytykę i postaram się, żeby nie popełniać tych samych błędów w swoich kolejnych dziełach.

  • Ja i uchodzczynie

    Opowiadanie jest (nie)stety prawdziwe.

    Zacznę od początku. W 2020 roku kupiłem mieszkanie na kredyt w dużym mieście wojewódzkim. Było to dwupokojowe, dosyć duże mieszkanie z oddzielną kuchnią, ponieważ wówczas wiązałem się z pewną dziewczyną i myślałem o wspólnym mieszkaniu. Z dziewczyną nie wyszło, a mieszkanie i raty zostały. Jestem skromnym i jednocześnie towarzyskim człowiekiem, który wcześniej podnajmował pokoje czy mieszkał w akademiku, więc dla 1 osoby mieszkanie ponad 50-metrowe było duże. Kiedy w 2022 roku wybuchła wojna między Rosją a Ukrainą i pojawiła się opcja, żeby można było pomóc uciekinierom, jak i państwo będzie dopłacać, zgodziłem się na taki podnajem. Zgłosiłem się przez Internet, że jestem w stanie pomóc, wypełniłem kwestonariusz. wysłałem zdjęcia mieszkania i pewnego dnia dostałem telefon, że są chętni. Potwierdziłem, że się zgadzam.

    Kilka dni później pojawiły się dwie kobiety – 37-letnia Irina i niespełna 17-letnia Katia. Byłem nieco zaskoczony, że do 32-letniego kawalera przydzielono same kobiety, ale uznałem, że patrząc na moje skłonności do “integrowania się”, to może i lepiej. Integracja jednak była aż zbyt bliska.

    Może teraz opiszę wszystkich uczestników dramatu. Ja mam 180 cm wzrostu, taką sobie twarz, budowę normalną (może nieco wysportowaną, bo trochę się ruszam), niebiesko-szare oczy, włosy brązowe. Z wykształcenia jestem inżynierem i pracuję częściowo zdalnie. Jestem typowym przeciętnym chłopem, żadnym typem podrywacza. Irina jest wysoką (ma około 175 cm) i szczupłą brunetką z długimi włosami o dużych ciemnych oczach. Ma niezły biust i tyłek i widać, że jak typowa kobieta ze wschodu dba o siebie. Z wykształcenia jest nauczycielką i wcześniej już pracowała w Polsce, trochę znała język polski. Z kolei Katia to czysta słodycz. Bardzo podobna do matki, ale szczuplejsza i nieco wyższa (prawie mojego wzrostu), piersi małe, ale wyraźne i najpiękniejsza twarz, jaką widziałem. Mówiąc bardzo brzydko ulepszona wersja matki.

    Pierwszego dnia pokazałem im mieszkanie i uzupełniliśmy papierologię, żeby zarejestrować ich pobyt u mnie. Ja wziąłem sobie dotychczasowy salon, a im oddałem sypialnię z dużym łóżkiem. Powiedziałem, że do godzin wieczornych jak mają ochotę korzystać z mojego pokoju, żeby oglądać telewizję to nie ma problemu (prorocze słowa). Przez pierwsze dni Irina załatwiała sobie pracę i szkołę dla córki. Było nieco sztywno i wydawało mi się, że będę miał typowe lokatorki i będziemy się mijać. Było jednak inaczej.

    Irina kiedy znalazła pracę jako kelnerka i nieco się zaaklimatyzowała, próbowała stworzyć coś w rodzaju rodzinnej atmosfery. Zaczęła robić wspólne posiłki, dbać o porządek i była bardzo miła. Ja ze swojej strony nie robiłem imprez w mieszkaniu i jak miałem potrzebę pić to wychodziłem z domu, żeby nie przeszkadzać dziewczynom. Nawet starałem się pomóc Katii w lekcjach, bo prawie nie znała polskiego, ale szybko się uczyła.

    W pewien weekend oglądałem film i późnym wieczorem przyszła Irina i spytała się, czy może mi potowarzyszyć, bo Katia śpi i chciałaby coś obejrzeć. Akurat byłem delikatnie wstawiony, bo wcześniej byłem na piwie i dla rozluźnienia zaproponowałem drinka. Zgodziła się. Zaczęliśmy rozmawiać i widać było, że nie o film jej chodziło. Oboje już byliśmy w strojach do spania. Ja tradycyjnie krótkie spodenki i koszulka, a ona w szlafroku, przez który było widać jej kształty. Opowiedziała mi o sobie – była rozwódką, od dawna planowała wyjechać z Ukrainy i wojna tylko przyspieszyła jej decyzję. Potem zaczęła mówić mi komplementy typu jak taki fajny i kulturalny facet może być sam. Nie byłem dłużny i powiedziałem jej, że jest śliczna. I wtedy padły jej sakramentalne słowa, że po moim zachowaniu (uprzejma obojętność) miała wrażenie, że jest wręcz przeciwnie i mi się nie podoba. Nie jestem małolatem i wiem, że to było zielone światło.

    Rozłożyłem kanapę i oboje “oglądaliśmy” film na leżąco. Zajęty byłem głaskaniem jej po udzie. Miała naprawdę długie nogi. W pewnym momencie wsunąłem rękę pod szlafrok i zacząłem badać jej piersi i sutki robiły się twarde, a następnie złapałem ją za cipkę. Była mokra. I to w zasadzie bez żadnej gry wstępnej. Nie miała na sobie żadnej bielizny. Irina nieco zawstydzona powiedziała, że od kilku miesięcy nie miała mężczyzny i nagle wsadziła mi rękę w gacie. “Oj, chyba Tobie się podobam”. Miała rację. Kutas stał w zasadzie, od kiedy weszła do pokoju w tym szlafroczku. Powiedziałem, że jest w moim typie i zacząłem się z nią całować. Też miałem dłuższą przerwę z kobietami, Irina mi się naprawdę podobała i zaczęliśmy zabawę. Po krótkiej grze wstępnej, która była szybka, bo oboje byliśmy gotowi ustawiłem ją w pozycji od tyłu i zacząłem rżnąć. Oczywiście wszystko działo się tak szybko, że o żadnym zabezpieczeniu nikt nie myślał. Była bardzo ciasna jak na kobietę po porodzie (miałem dziwne wyobrażenie, że kobiety po ciąży mają jaskinię) i zaczęła szybko jęczeć. To mnie podkręciło i zacząłem ją penetrować jeszcze szybciej. Zaczęła krzyczeć. Zmieniłem pozycję na misjonarską i złapałem ją za usta, żeby młoda jej nie słyszała. Domyślam się jednak, że pewnie stała pod drzwiami. Było mi tak dobrze, że zapomniałem się i spuściłem się jej w środku (na szczęście bez konsekwencji). Później było 30 minut gry wstępnej, czyli Irina robiła mi loda i przyznam się, że nie znam kobiety, która robiłaby to z takim entuzjazmem. Głębokie gardło czy zabawa z męskimi jądrami nie były jej obce. Ze swojej strony pieściłem jej sutki, które były z podniecenia twarde i masowałem jej myszkę. A po igraszkach była kolejna runda, tym razem oddałem jej nieco inicjatywy, bo bawiliśmy się na jeźdzca. Zauważyłem jednak, że Irina jak typowa twarda kobieta w życiu lubi w łóżku być zdominowaną suczką i wróciłem do bycia dominatorem. I tym razem skończyłem w jej gardle. Nad ranem jeszcze powtórzyliśmy numerek, ale tym razem bawiliśmy się na hiszpana i wytrysk był na jej twarz. Irina poszła pod prysznic i do swojego pokoju. Dzień później jak chciałem powtórki przyznała się, że była lekko obtarta i przesadziłem nieco z klapsami, bo miała czerwony tyłek, więc naprawdę było intensywnie. Irina była naprawdę bardzo dobra w łóżku i chyba nie będę miał lepszej kochanki.

    I tak wyglądał prawie każdy wieczór, kiedy Irina nie miała do pracy w knajpie albo, kiedy ja nie wychodziłem wieczorem. Minusem tych wieczorów jednak było to, że zaczęła mieć do mnie oczekiwania jakbym był jej partnerem, a Katia głupia nie była i wiedziała, a raczej słyszała gdzie jest jej matka jak ona “niby śpi” i raczej naszych nocy nie aprobowała, co było widać po tym, że zaczęła mnie unikać.

    W każdym razie mi się to podobało, że nasze państwo płaciło mi 2,4 tysiąca miesięcznie i do tego miałem ładną kochankę na wieczory. I jak pokazała niedaleka przyszłość, nie tylko jedną.

    [ciąg dalszy nastąpi]

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Czarny Wilk