Blog

  • Spotkanie z przeznaczeniem Akt III

    Kamila w ogóle nie mogła skupić się na zajęciach. Cały czas myślała o sytuacji w której się znalazła. Przed oczyma miała duże piersi Joasi. Słyszała jej słodkie pomrukiwanie. Co chwila przymykała oczy wspominając sobotni wieczór. Czuła jak jej sutki twardnieją. Nawet nie zauważyła, kiedy jej rączka zawędrowała pod spódniczkę. Była wtedy dość wyzywająco ubrana. na stópkach blondynki były bielutkie podkolanówki. Odznaczały się mocno od czerwonych trampek. Pod grafitową, sięgającą do połowy ud plisowaną spódniczką miała sportowe jasnoszare majteczki. Piersi osłaniała zapięta do połowy śnieżnobiała koszula z podwiniętym rękawem. Z letargu wyrwał ją dzwonek.

    Siedziała już w sekretariacie.  Wraz z nią czekały jeszcze Laura i Patrycja. W milczeniu masowały sobie kolana. Każda z nich wyglądała bardzo elegancko. Wkrótce pokoik wypełnił się odgłosem ciężkich oddechów.
    -No! Proszę! Dziewczynki nie tracą czasu. – radośnie powiedziała wchodząca właśnie sekretarka. Dała dziewczętom soczyste całusy i mówiła dalej – ostatni etap polega na przełamaniu siebie. Każda z was została przeze mnie dokładnie sprawdzona. Wasza ostatnia próba to przełamanie własnych uprzedzeń. Prawdziwa dziwka zrobi wszystko dla kutasa.

    Asia wypaczyła umysły Kamili i Patrycji na tyle, ze zgodziły się na postawione im zadania. Perspektywa obcowania z jej ciałem jeszcze choć raz przyćmiła ich uprzedzenia. Bez mrugnięcia okiem Kamila, zagorzała rasistka zgodziła się być towarem dla nowych kontrahentów firmy. Miała oddać się dwóm Nigeryjczykom. Patrycja zaś, uważająca małżeństwo rodziców za wzór zgodziła się wejść do glory hole. Tam miała skosztować przyrodzenia własnego ojca.

    Siedziała na biurku zakładając nogę na nogę. Czarne pończochy dodawały seksapilu jej nóżkom. Zgrabna stópka co chwila podrygiwała ku górze otulona w czarne matowe szpilki na ostrym obcasie. Ręce dziewczyny oparte były za nią o ciemny blat. Podwinięta wysoko ciemnoczerwona bluzeczka, odsłaniała piersi ułożone wygodnie w czarnym staniczku.

    Pochłaniała już jednego z nich. Oburącz trzymała czarną mosznę i z całych sił nabijała swe usta na ogromnego chuja. Dławiła się przy tym głośno. Co chwila mocno nabierała powietrza, by znów nadziać się na fiuta. Cały lśnił od jej śliny. Gdy drugi murzyn był już gotowy, jedną ręką zaczęła go masować. Co chwila jej usta odrywały się od jednego kutasa z głośnym mlaśnięciem i pożerała drugiego. Jej ślina mocno ciągnęła się z ust do prężących się czarnych członków. Gabinet wypełnił się głośnym mlaskaniem napalonej studentki. Pozwalała nawet aby kochankowie przyciągali mocno jej głowę. Pieściła tylko języczkiem przyrodzenia obu koleżków i z uśmiechem pochłaniała ile tylko mogła.

    -Podoba się? – spytała ze szczerym uśmiechem na ustach za co otrzymała pocałunek od jednego z nich. Jej ręka natychmiast szarpnęła za kutasa i po chwili dziewczyna znów miała go w ustach. Nabierała go rytmicznie w usta, cały czas masując oburącz. Patrząc w białe oczy kochanka, oderwała się od kutasa i z euforią spytała:
    -Podoba Ci się? – po czym zaczęła masować się po twarzy grubym chujem. Cały jej makijaż rozmazał się od lepkiej śliny. Dziewczyna cały czas śmiała się i błądziła językiem w kierunku penisa.

    Wyższy z nich siedział w fotelu, penetrując jej cipkę. Drugi zaś stał za nią i posuwał jej odbyt. Kutasy mijały się w jej dziurkach, a uda błyszczały odbijając światło. Początkowy grymas bólu zniknął na dobre z twarzy Kamili. Widząc to stojący za nią czarnuch poklepał ją mocno po pośladku. Dziewczyna obróciła się lekko uśmiechając się. Cały czas wzdychała z zachwytu.
    – O mój Boże – powtarzała co chwila, przymykając oczy. Obsługujący jej odbyt co chwila klepał jej pośladek. Piersi dziewczyny cały czas ocierały się o twarz  lekko brodatego jebaki.

    Leżał teraz na biurku. Kamila leżała na plecach, na jego torsie. Niższy z nich był zadowolony, wreszcie mogąc penetrować jej cipkę. Brodaty unosił jej nogi w swych silnych rękach. Kamila miała zamknięte oczy. Coraz głośniej jęczała z rozkoszy. Kutasy obu panów były mokre od jej soczków. Zaczęła coraz ciężej dyszeć. Leżący pod nią, złapał mocno za jej sutki i zaczął poszarpywać. Dziewczyna otworzyła oczy i zaczęła głośno wyć.
    -O mój Boże!!! Tak, Tak, Tak!!! – Wykrzykiwała, patrząc z podziwem na zagłębiające się w niej dwa murzyńskie chuje…

    Patrycja nieśmiało wkroczyła do sex shopu. Nie chciała wystraszyć ojca. Oprócz chęci wypełnienia zadania, była po prostu ciekawa jakiego kutasa ma jej tato. Miała na sobie jeansowe shorty, odsłaniające całkiem jej długie do nieba nogi. Ciasna bluzeczka na cieniutkich ramiączkach ukazywała kształt jej piersi. Przez mocno wydekoltowany różowy ciuszek wyraźnie przebijały się twarde sutki dziewczyny. Cycuszki wydawały się większe niż zwykle, zapewne to prze wyprostowaną postawę wysokiej szatynki.

    Po drodze mijała półki z setkami filmów nagranych w pomieszczeniu, gdzie za chwile miała się znaleźć. Westchnęła cichutko, odgarniając kosmyk miękkich włosów. Po wejściu do ciasnego pomieszczenia usiadła na niewygodnym plastikowym krzesełku stadionowym. Przed jej twarzą znajdował się mały ekran, na którym wyświetlony był film. Pati wpatrywała się w obraz, gdzie śliczna blondi była posuwana przez kilku facetów. Rozłożyła się na siedzonku i rozchyliwszy głęboki dekolt bluzeczki wyswobodziła swoje piersi. Masując je, cichutko opowiadała samej sobie co widziała na ekranie.

    Mruczała głośno, masując krocze przez materiał spodenek. Wreszcie z małego otworku wysunął się dość spory sflaczały członek. Ujęła go więc mokrą rączką i zaczęła delikatnie masować.
    – Wow! Kim jesteś piękny kutasku? – pytała, chcąc podniecić faceta za ścianą. Po czym delikatnie wyciągnęła jego mosznę do swojej części pomieszczenia.

    Klęczała na niewygodnym foteliku pochłaniając chciwie całkiem sporego członka. Krztusiła się przy tym głośno. Jej ślina ciągnęła się mocno, gdy dziewczyna odrywała się od przyrodzenia. Nabierając haust powietrza zarzucała głową, aby odrzucić włosy ku tyłowi.

    Nabijała swe usta na kutasa swego ojca. Była tym strasznie rozpalona. Wreszcie zawiesiła na szyi pomiętą bluzeczkę, na dobre uwalniając kształtne piersi. Nie oderwała się od kutasa ani na sekundę, pocierając się oburącz o ścianę. Gdy kutas wypadł z jej ust zaczęła go masować, w między czasie zrzucając przez głowę niesforny fatałaszek. Po chwili ssania jąderek znów mocno wpakowała sobie stojącego niemal pionowo penisa. Krztusiła się mocno. Na jej falujące piersi opadała spieniona ślina.

    Nabijała się na niego wilgotną muszelką. Początkowo nie mogła wcelować. Pozycja w której przyjmowała kutasa była dość niekomfortowa. Jęczała głośno rytmicznie posuwając przyrodzenie tatusia. Z radością patrzyła na to jak zagłębia się on w jej dziurce, rączką masując pierś.
    -Jak DOBRZE! – wykrzykiwała co chwila.

    -Zobaczmy jak smakujesz tatusiu – syknęła do siebie, mając nadzieję, że stary to usłyszy. Nie było o tym mowy. Na pewno odpłynął od pieszczot jakie mu zadała. Znów pochłaniał jego członka głęboko. Mokre włosy kleiły się do skroni. Nie oderwały się nawet od ostrych ruchów.
    -Daj mi troszkę – prosiła co chwila wystawiając różowy języczek. Ostro szarpała rączką jego kutasa, drugą cały czas masują swoją norkę. Wreszcie trysnął. Dziewczyna w skupieniu obserwowała moment, gdy nasienie wystrzeliło na jej słodziutką twarz.

    Siedziała na krześle, filmowana przez Joasię.
    -Nieźle się spisałaś mała. Chcesz coś powiedzieć do tatusia? – spytała śmiejąc się
    -Cześć tatko! Jak Ci się podobało? Fajnie się kurwiłam? – z uśmiechem odparła naga Patrycja podskakując, kołysała piersiami.
    -Ojoj, coś tutaj masz – powiedziała słodko sekretarka, wskazując na lewy policzek dziewczyny
    -To prezent od taty. Poznajesz? – Spytała do kamery, zbierając nasienie na paluszek.
    -Mniam! –  odrzekła euforycznie zlizując spermę z palca.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis
  • Ojczym czy tatus? 1

    Tej nocy jakoś nie mogłam spać. Jak tylko udało mi się zasnąć, po chwili budziłam się wystraszona, nie pamiętając, co mi się śniło. Chciałam się pomasturbować, ale zanim znalazłam odpowiednie porno, straciłam ochotę. Męczyło mnie takie zmuszanie się do snu, więc uznałam, że pójdę poszukać w kuchni czegoś do jedzenia. To była sobota, więc moja matka, jak co tydzień bawiła się na imprezie. Jednak nie tym razem. Usłyszałam dochodzące z jej sypialni jęki, postanowiłam pójść i zobaczyć, z kim bawi się tym razem. Na moje szczęście drzwi nie były domknięte, dlatego uchyliłam je bardziej. Moim oczom ukazał się dobrze zbudowany brunet z brodą, który posuwał od tyłu moją matkę. Podnieciło mnie to. Stanęłam tak, żeby nie mogli mnie zauważyć, ale żebym ja miała na nich dobry widok i wsunęłam dłoń w swoje majtki. Poczułam, że moja cipka jest mokra, nie zamierzałam czekać. Drażniłam palcami łechtaczkę obserwując, jak się jebią. Jej twarz była wbita przez niego w pościel, dlatego nie miała szansy mnie zobaczyć. W przeciwieństwie do niego. Wystraszyłam się, a on uśmiechnął się do mnie, wysunął język i poruszał nim w moją stronę, po czym przyśpieszył swoje ruchy powodując jeszcze głośniejsze jęki mojej matki. Głupia ja – zamiast od razu stamtąd zwiać, byłam w niego wpatrzona jak w obrazek, nogi miałam jak z waty. Po chwili się ocknęłam i uciekłam do swojego pokoju. Miałam mokre majtki, chciałam dokończyć to, co zaczęłam. Rozebrałam się do naga i usiadłam na zwiniętej poduszce, żeby się o nią poocierać. Wyobrażałam sobie jak ten gość przychodzi do mnie, dotyka mnie po cyckach, liże mi cipkę, a później rucha. Doszłam po kilku minutach, co mnie zdziwiło, bo nigdy wcześniej żaden facet (i to obcy!) nie pociągał mnie w ten sposób. Zawsze ciągnęło mnie do lasek i jedyny seks, jaki miałam to ze swoją koleżanką, z którą miałyśmy relację fwb. Jednak jedyna penetracja, jaka się u nas odbywała to palcówka, cała reszta stosunku to lizanie cipek i nożyce. Wystarczało mi to, ale tej nocy zapragnęłam kutasa. I w ustach i w cipce. Długo nie mogłam po tym zasnąć, ale udało się. Kiedy się obudziłam, zeszłam w piżamie na dół. Nie spodziewałam się, że on dalej u niej będzie. Zazwyczaj były to przelotne romanse. Wbiło mnie w ziemię, kiedy zobaczyłam go siedzącego przy wyspie w kuchni. Uśmiechnął się do mnie, a moja matka podeszła, by nas sobie przedstawić.

    – Skarbie, poznaj Adama. Jesteśmy razem od dwóch miesięcy. Myślę, że to dobry czas, żebyś go poznała. Znamy się długo, bardzo możliwe, że za jakiś czas z nami zamieszka.

    Adam wstał z wysokiego krzesła i z uśmiechem uścisnął mi dłoń. Byłam przerażona i było mi wstyd, a mimo to, zrobiłam się ponownie mokra, gdy mnie dotknął. Nie wydusiłam z siebie słowa. Matki to nie zdziwiło, bo to nie pierwszy raz, gdy próbuje się związać z jakimś typem, którego mam w piździe. Tym razem różnica była taka, że tego naprawdę chciałam mieć w piździe.

    Zjedliśmy razem śniadanie. Nie unosiłam wzroku, ale czułam na sobie wzrok Adama. Miałam nadzieję, że nie widzi moich stojących sutków. Jego głos był tak podniecający, że do moich fantazji doszło słuchanie jak jęczy, posuwając mnie. Kiedy skończyłam i chciałam zanieść talerz i szklankę do zlewu, moja matka oznajmiła, że wyjeżdża w delegację za godzinę i nie wróci wcześniej niż we wtorek. Powiedziała mi, co mam zrobić przez ten czas i żebym nie opuściła szkoły. Ja wtedy myślałam już o zaproszeniu do siebie swojej przyjaciółki, z którą będę mogła się pieprzyć całą noc, żeby zaspokoiła moją frustrację. Z ich późniejszej rozmowy wywnioskowałam, że Adam zawiezie ją na dworzec, a sam wróci do siebie.

    Poszłam do pokoju i trochę w nim ogarnęłam. Zanim skończyłam sprzątać, ubierać się i malować, ich już nie było. Włączyłam muzykę i wyciągnęłam sztalugę, żeby dokończyć obraz, który zaczęłam. Po godzinie usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu.

    – Mamo, to Ty? Zapomniałaś czegoś? – Krzyknęłam, ściszając muzykę i poszłam powoli sprawdzić, co to za dźwięki. Kiedy wyszłam z pokoju, na drodze stanął mi Adam. Uniosłam głowę, żeby na niego spojrzeć. Był ode mnie o wiele wyższy i większy. On z tym swoim uśmieszkiem popatrzył na mnie i ruszył do przodu. Ja nie znając jego zamiarów, cofnęłam się do tyłu.

    – Co tu robisz? Nie miałeś wracać do siebie? – zapytałam.

    – Po pierwsze to nie jesteśmy na Ty. Po drugie dobrze wiesz, co tutaj robię. – odpowiedział, rozglądając się po pokoju.

    Udawałam, że nie wiem, o co chodzi. Że to pomyłka. On podszedł do mnie i przejechał dłonią po moim tyłku. Jęknęłam niekontrolowanie. Wiedziałam, że jestem już jego. Miałam ochotę krzyknąć, żeby mnie rżnął. Ujął moje policzki w dłonie i pocałował mnie, napierając swoim kroczem na moje ciało. Zjechał jedną dłonią na mojego cycka i zacisnął go mocno. Poczułam to doskonale, nie miałam stanika.

    – Na kolanka. – Oderwał się ode mnie i wyszeptał.

    Więc to się dzieje? Pomyślałam. On naprawdę tu jest i chce mnie wyruchać? Co mam zrobić? Zawiodę go, nigdy się z nikim nie kochałam. Uklęknęłam przed nim i spojrzałam na niego z przerażeniem.

    – Ale.. ale ja nigdy tego nie robiłam, proszę pana. – powiedziałam, żeby go ostrzec i jednocześnie pokazać, że i tak będę mu posłuszna. Niech zrobi ze mną co chce.

    – To będę pierwszy. – wyszeptał z uśmiechem i odpiął swój pasek, a następnie rozporek. Spodziewałam się, że ma dużego, widziałam jak odznaczał się w jego spodniach. Zsunął swoje bokserki, z których wyskoczył stojący, ogromny penis. Od razu wzięłam do ust jego główkę i zassałam ją. Patrząc na niego cały czas, wsuwałam go do buzi tak głęboko, jak umiałam i ssałam go jak grzeczna dziewczynka lizaka. Jednocześnie masowałam jego jajka. Widziałam, że mu się podoba, ale chyba uznał to za niewystarczające, bo złapał mnie za głowę i przycisnął do siebie. Nie mogłam oddychać, krztusiłam się, ale starałam się spełnić jego oczekiwania. Z oczu lały mi się łzy. Zebrał moje włosy w jedną dłoń i wysunął się ze mnie. Zakaszlałam, a on uderzył mnie w twarz. Po chwili zrobił to samo i wsunął swojego kutasa w moje gardło. Usłyszałam jak jęczy, a za kilka sekund poczułam jego ciepłą spermę w całej mojej buzi. Kiedy wyszedł, wysunęłam język patrząc na niego, a następnie posłusznie połknęłam cały jego ładunek.

    – Dziękuję, proszę Pana. – wyszeptałam i zauważyłam, że mu się to podoba chociaż starał się to ukryć. Jego kutas nawet trochę nie opadł. Mogłam mu się przyjrzeć dłużej, podobał mi się. Miałam nadzieję, że na tym się nie skończy. I nie skończyło, to był dopiero początek. Podniósł mnie i rzucił na łóżko. Nawet nie zdążyłam się obejrzeć, a już byłam naga. Rozłożyłam przed nim nogi, a on uklęknął przed łóżkiem. Wpił się w moją cipkę i mocno ją zassał. Jęknęłam, nie spodziewałam się tego. Byłam pewna, że od razu mnie zerżnie. To, co robił mi językiem było tak kurewsko przyjemne. Chwilę mnie lizał, a później dołożył palec. Nie wiem jak to robił, ale czułam, że zaraz wybuchnę. Nie potrzebowałam długo, żeby dojść. Trzęsło mi się całe ciało, a ja jęczałam, zaciskając palce na swoich cyckach. Wstał i zaczął masować swojego penisa, obserwując mnie.

    – Panie, proszę, zerżnij mnie, ale bądź delikatny. Jestem bardzo ciasna. – powiedziałam błagającym tonem i zaczęłam masować sobie łechtaczkę. On sięgnął do spodni, z których wyciągnął gumkę i założył. Byłam przez niego w takim stanie, że nawet o tym nie pomyślałam. Pewnie gdyby nie on, pozwoliłabym mu się zalać i prosiłabym o więcej.

    Nie zamierzał czekać. Wsuwał się we mnie powoli, ja wyginałam się w łuk. Bolało w chuj, ale chciałam tego. Jego kutas był tak duży i gruby, że czułam, jakby moja cipka miała się zaraz rozerwać. Zacisnęłam oczy i złapałam za kołdrę. On stopniowo przyśpieszał, dysząc głośno.

    – Mocniej, Panie. – wyjęczałam, a to go rozpaliło jeszcze bardziej. Zaczął mocno i szybko poruszać swoimi biodrami, co jakiś czas uderzając mnie w cycki. Uniósł moje nogi do góry i zaczął je całować, doszłam drugi raz. Długo mnie tak jebał, a później obrócił mnie na brzuch i kazał się podnieść. Brał mnie na pieska. Zaciskałam się na nim chcąc sprawić, żeby doszedł. Byłabym zawiedziona, gdyby długo nie mógł się spuścić. Dawał mi bolesne klapsy w tyłek, jęczałam coraz głośniej. Doszłam trzeci i czwarty raz. W końcu usłyszałam jak jęczy i dosuwa go do samego końca, zatrzymując się. Wiedziałam, że to orgazm. Uśmiechnęłam się pod nosem i zerknęłam na niego przez ramię.

    – Jesteś taka ciasna, mała kurwo. – wyjęczał, a ja byłam z siebie dumna, że mój pierwszy raz wyglądał właśnie tak. Wysunął się i zdjął gumkę, a następnie wytarł penisa w chusteczkę. Położył się na moim łóżku, próbując uspokoić oddech. Położyłam się obok niego i przytuliłam.

    – Jak się spisałam, proszę Pana? – zapytałam, chcąc, żeby był trochę bardziej rozmowny. Lubiłam rozmowy podczas ruchania, a w jego wykonaniu jeszcze bardziej.

    – Mów mi tatusiu. – odpowiedział, a ja już wiedziałam, że to nie był pierwszy i ostatni raz. Mój Adaś, mój tatuś wyruchał mnie tego dnia jeszcze kilka razy. Nie wiem ile razy doszłam, ale moja cipka nie miała dość, jego kutas też. Miałam wtedy nadzieję, że to nigdy się nie skończy. Tamtego dnia stałam się jego posłuszną dziewczynką, którą jebał, kiedy tylko miał na to ochotę, a mi się to podobało. Kocham Cię, Adaś.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Hare Fuck

    Dajcie znać, czy doszliście ;*

  • Blanka cz.7

    Wtorek. Rano, za kwadrans 10-ta.

    Olek leżał na łóżku i czekał. Nie spał już, od co najmniej godziny. Leżał i czekał. Blanki nie widział już kilka dni, co zdarzało się bardzo rzadko. Grzesiek opowiedział mu jak wyglądało jego ostatnie spotkanie z Blanką i oczekiwał tego samego.

    Nagle usłyszał drzwi wejściowe do domu. “O! Jest!” – pomyślał i szybko obrócił się ma brzuch i przykrył. Udawał, że śpi. Po chwili do pokoju weszła Blanka.

    – Śpisz? – zapytała szeptem

    Brak odpowiedzi. Blanka uśmiechnęła się pod nosem – “No dobrze, twoja kolej!” – pomyślała i wślizgnęła ręce pod kołdrę i delikatnie odkryła tyłek Olka. Oczywiście był bez szortów. I nie reagował zupełnie. Zaczęła delikatnie całować go po pośladkach. Olek wykonał drobne ruchy biodrami, bo chciał się lepiej wypiąć. Blanka rozchyliła pośladki i zaczęła schodzić całusami od góry w dół rowka. W końcu dotarła do dziurki. Delikatnie dotknęła ją językiem.

    – O kurde – powiedział szeptem Olek. Blanka uśmiechnęła się pod nosem. Usłyszała to. Zaczęła czule lizać Olka. Coraz mocniej i intensywniej. Potem powolutku zaczęła wkładać język w dziurkę.

    – Czekaj, muszę się podnieść – powiedział Olek i kucnął na łóżku na kolanach, wypiął tyłek a jedną ręką oparł o szafę. Drugą zaczął sobie walić. Blanka kucnęła z nim i wróciła języczkiem do odbytu. Czuła, że Olek sobie robi sobie dobrze więc przełożyła rękę pomiędzy jego nogami. Złapała go za dłoń. Olek zatrzymał się. Wziął rękę i oparł nią o szafę.

    Blanka waliła mu sterczącego penisa jednocześnie liżąc tyłek. Olek stękał pod nosem. Włożyła mu języczek w dziurkę. Kręciła nim aby dobrze go poczuł. Mocno chwyciła penisa w dłoń. Nie dawała rady całego go objąć, ale robiła co mogła. No i był długi, więc dość ciężko było go miętosić po całej długości. W końcu wsadziła cały język. Przyssała się do Olka i tylko było słychać odgłosy cmokania. Olek dochodził. Nastolatka zajmowała się nim niesamowicie. Wiedział, że finał jest blisko.

    – Tak mała! Świetnie! Wsadź języczek głęboko. Tak! Chce cie dobrze poczuć. I trzep mi z całej siły! – podgadywał Olek. Blanka zastosowała się do poleceń Olka. Ten w końcu odskoczył od niej i szybko się obrócił. Wcisnął penisa do ust Blanki i strzelił. Jedną ręką trzymał głowę Blanki z tyłu a drugą trzepał fiuta. Blanka złapała włosy w koka, aby ich nie zabrudzić. Nadmiar spermy wylewał jej się kącikami ust na pościel. W końcu Olek wypompował całą kilkudniową spermę. Wyciągnął fiuta z ust Blanki i ostatnie krople strzepnął na jej twarz. Blanka przełknęła resztki spermy i przetarła kąciki ust. Nic nie mówiąc wstała z łóżka, uśmiechnęła się i wyszła.

    – No i takie budzenie to ja rozumiem – Olek legł na łóżko, ręce założył za głowę. Leżał tak chwile. Wziął telefon i napisał do Grześka

    “Była u mnie. Co za akcja!”. SMSa odebrał Grzesiek i kamień spadł mu z serca. “Dobrze. Anka jeszcze Blanki nie przekabaciła. Trzeba ją pilnować” – pomyślał.

    Blanka schodząc po schodach przetarła spermę z policzka. Po drodze na szczęście nikogo nie spotkała. Wyszła z domu i skierowała swoje kroki do sklepu. Po chwili podbiegła do niej Ania.

    – Hej Blaniuś! – powiedziała dyszącym głosem Ania

    – O! Ania! Cześć! – powiedziała radośnie Blanka

    – Wyszłam pobiegać. Ale mi teraz powietrza brakuje – powiedziała zdyszana

    W końcu Ania załapała oddech i poprawiła sobie kosmyk włosów zakładając za ucho. Rozejrzała się po ulicy. Był dziś spory ruch, więc złapała Blankę za dłoń i wciągnęła za sobą w boczną uliczkę. Było tu sporo drzew i nikt ich nie widział. Szybko nachyliła się do Blanki i pocałowała ją czule. Poczuła dziwny smak – “Hm, smakuje dziś inaczej. Może jadła coś. Aaa… nieważne” – pomyślała. Odchyliła głowę i zobaczyła delikatnie skrzywioną minę nastolatki. “O kurdelek, oby nic nie poczuła” – pomyślała Blanka.

    – Coś nie tak Blaniuś? – zapytała Ania

    – Nie nie, wszystko w porządku. Ale chodźmy – odparła Blanka i dziewczyny wyszły z uliczki.

    – Cieszę się że cie widzę – powiedziała Ania, zapatrzona w Blankę

    – Ja też się bardzo cieszę – odpowiedziała z uśmiechem Blanka – tylko muszę zrobić zakupy dla mamy. Chcesz iść ze mną?

    – Jasne. Zrobię sobie przerwę.

    Dziewczyny szły w kompletnej ciszy. Sklep był niedaleko. Co jakiś czas jedna zerkała na drugą.

    – Pisałam do ciebie wczoraj – powiedziała Ania

    – Tak? Gdzie? Nic nie dostałam

    – Wzięłam numer do ciebie z komórki Grześka. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe?

    – Aniu, no coś Ty! – uśmiechnęła się Blanka – właściwie sama miałam zapytać o twój numer wczoraj ale wiesz, jakoś tak nie było momentu – dziewczyny zaśmiały się

    – Aaa! Jeśli pisałaś SMSa to ja mam blokadę na nieznane numery. Dlatego nic nie odebrałam. Czekaj, masz mój telefon, wbijesz numer do siebie? – zapytała Blanka

    – Jasne – Ania wpisała swój numer, jako podpis podała “BU!” – proszę, znajdziesz mnie jakoś

    – Dziękuje Aniu

    Dziewczyny były już pod sklepem. Weszły do środka, ale Ania zatrzymała się przed bramką.

    – Zaczekam tu ok?

    – Ok, jasne. To ja lecę zrobić szybko te zakupy.

    Ania uśmiechnęła się i oparła ramieniem o ścianę. Obserwowała Blankę.

    Blanka przeszła przez bramkę.

    – Dzień dobry Pani Tereso – Ania usłyszała słowa Blanki, która spotkała jedną z pracownic sklepu

    – O dzień dobry kwiatuszku! – odparła rozpromieniona pani Teresa

    Blanka weszła w głąb sklepu. Rozmawiała z jakimś starszym chłopakiem, też pracownikiem sklepu, ale Ania nie słyszała już słów. Jedynie śmiech chłopaka. Przyglądała się Blance bardzo uważnie. Jak kręci nóżką, jak poprawia włosy. Blanka, jak zwykle ubrana była uroczo. Krótkie jeansowe spodenki, sporo na nią za szerokie opadały na bioderka. I czarną koszulkę na ramiączkach. Pępek odkryty. Staniaka nie nosiła. Mimo, że nie była bardzo wysoka to jej szczuplutkie nogi wyglądały na bardzo długie. Ania zastanawiała się czy to ubranie jest takie urocze na prawdę czy to dlatego, że to Blanka je nosi.

    Po chwili zobaczyła jak chłopak lata wokół niej i wkłada jej produkty do koszyka. Blanka poszła dalej. Ania zwróciła uwagę jak chłopak odprowadza ją wzrokiem. “Ej! Gdzie się gapisz!” – pomyślała z zazdrością. Blanka minęła jeszcze kilka osób. Z każdym zamieniła słowo. Wszyscy się do niej uśmiechali albo machali. W końcu koszyk zrobił się ciężki i Blanka miała trudność go nieść. “No oczywiście… Nie mogło być inaczej” – pomyślała Ania widząc jak dwóch gości podeszło do Blanki i wyraźnie chcieli jej pomóc z tym koszykiem. Oddała go facetowi w białej koszuli. To pewnie kierownik sklepu. Drugi sobie poszedł. Obrócił się tylko na moment, aby spojrzeć na Blankę. Po chwili zobaczyła jak Blankę mija jakieś małżeństwo. Facet tak się za nią obrócił, że wszedł we własną żonę, która się zatrzymała przy regale. “Litości…” – pomyślała Ania. Kierownik przyniósł koszyk do kasy. Blanka ładnie podziękowała. Speszony kierownik, coś odpowiedział i poszedł.

    Blanka zobaczyła Anię, uśmiechnęła się promiennie i pomachała jej. W końcu zapłaciła telefonem za produkty i po chwili przytaszczyła torbę pod nogi Ani. Ania patrzyła na nią z miną w stylu “Co ty knujesz?”.

    – Uf, udało się – powiedziała uśmiechnięta Blanka

    – No widziałam, że ciężko było, kwiatuszku – powiedziała Ania z udawaną powagą

    – Haha – zaśmiała się Blanka – znam tu już parę osób.

    – Ja też znam z widzenia, ale wokół mnie nie skacze stado facetów żeby zrobić za mnie zakupy.

    – Hm, nie wiem. Czasem mi ktoś pomoże. To prawda.

    – Przy okazji rozbiłaś jedno małżeństwo, wiesz?

    – Ale jak? Nie wiem, o czym mówisz – odrzekła roześmiana a zarazem zaintrygowana Blanka

    – No tak. Facet tak się na ciebie zapatrzył, że wlazł w żonę. I poleciała jakaś wiązanka…

    – Ojej. Może ich zagadnąć czy wszystko gra?

    – O nie! Lepiej nie! Zostaw już tego biedaka.

    Blanka wybuchła śmiechem.

    – Oj Blaniuś Blaniuś – pokręciła głową Ania. A tą torbę to niby jak dotaszczysz do domu?

    – Pan Andrzej mnie podrzuci. To mój sąsiad. Spotkałam go w sklepie.

    – No ba! Pan Andrzej… Może jeszcze zrobi ci pranie?

    – Hm, mogę zapytać – odparła zalotnie Blanka

    – Dobra! Dość tego! Idę biegać – Ania nie wytrzymała

    Blanka znowu wybuchła śmiechem. Ania pokręciła głową i ruszyła do wyjścia. Idąc usłyszała:

    – Aniu, a odezwiesz się później?

    – Tak, pewnie – odparła nawet nie odwracając się i aż się… zatrzymała. Napięła pięści, podniosła na wysokość ramion i strzepnęła w dół luźno – “Och ty!” – pomyślała. Blanka parsknęła śmiechem po cichu. Ania ruszyła ponownie, szybkim krokiem.

    – Ja też cie lubię! – powiedziała głośniej Blanka, aby Ania mogła usłyszeć i znowu się zaśmiała. Ania uśmiechnęła się pod nosem idąc i pokręciła głową. Wyszła.

    “Wszystkich omotała w tym sklepie! A na koniec mnie! No nie mogę…” – pomyślała Ania, po czym założyła słuchawki na uszy i ruszyła truchtem wzdłuż drogi.

    Przyszedł wieczór. Zrobiło się chłodniej a na niebie pojawiło się kilka ciemnych chmur. Ania postanowiła napisać do Blanki.

    “Zapraszam. Jeśli masz czas. I ochotę.”.

    Blanka usłyszała sygnał powiadomienia. Odebrała wiadomość. “BU?? Aaa!” – i wybuchła śmiechem.

    – Z czego się tak śmiejesz? – zapytała mama Blanki

    – A nic takiego. Wiadomość od Ani.

    – Od Ani? Od siostry Grześka?

    – Tak, od tej Ani właśnie – uśmiechnęła się Blanka

    – Zaprzyjaźniłyście się?

    – Tak, myślę, że tak

    – Fajnie. Zawsze to miła odmiana od chłopaków – powiedziała z uśmiechem mama. Blanka nic nie odpowiedziała.

    – Ona jest starsza jeszcze od Grześka prawda?

    – Tak. O rok. Ale fajnie się dogadujemy. Mam dziś ją odwiedzić.

    – Dziś? Tylko się ubierz. Robi się pochmurnie.

    – Jasne.

    Blanka złożyła ciemnoszare spodnie na kant oraz króciutki, jasny sweterek, spod którego wystawała biała, obcisła koszulka. Na dworze było dziś na prawdę chłodno.

    – Będę wieczorem. Papa! – powiedziała do mamy i wyszła

    Kilka minut później była już na miejscu. Zadzwoniła do drzwi. Ania usłyszała dzwonek siedząc w salonie. Wstała szybko by przywitać Blankę. Jednak idąc przez kuchnię usłyszała zbiegającego po schodach Grześka. Mama, która była w kuchni obejrzała się tylko.

    – O! Blanka! Wchodź! – powiedział Grzesiek. Ania zatrzymała się w progu kuchni skąd było dobrze widać Grześka i Blankę.

    – Cześć! Wiesz ja… – zaczęła lekko speszona

    – No chodź szybko, bo mam kolację na biurku. Stygnie mi.

    – No… dobrze – odparła Blanka i rozjarzała się, ale Ani nie dostrzegła – wejdę na chwilę

    Grzesiek szedł pierwszy. Złapał Blankę za dłoń i ciągnął za sobą. Blanka, będąc już na schodach zobaczyła Anię stojącą w progu kuchni.

    – Ania? – zapytała Blanka, ale Grzesiek wciągnął ją na górę

    Ania popatrzyła tylko jak nogi Blanki znikają na szczycie schodów i obróciła się w stronę mamy.

    – Oj skarbie… – powiedziała mama widząc smutek córki

    – Idę stąd – powiedziała Ania i wyszła z domu

    “No i sytuacja się komplikuje” – pomyślała mama.

    Tym czasem Blanka była już u Grześka w pokoju. Wiedziała, że źle to wszystko wyszło. To Ania ją zaprosiła i czuła teraz wyrzuty sumienia.

    – Siadaj, mała.

    Blanka usiadała.

    – Wiesz Grzesiek, muszę ci coś powiedzieć – powiedziała dziewczyna ze skrzywioną miną

    – Niech zgadnę. Chodzi o Ankę?

    – Tak – odpowiedziała odrobinę zaskoczona Blanka – Ania mnie dziś zaprosiła

    Grzesiek chwilę patrzył w oczy Blanki i odrzekł:

    – Szybko spadliśmy na dalszy plan

    – Nie mów tak, to nie prawda

    – Zobaczymy. Jeśli chcesz to leć do niej.

    – Oj Grzesiek – powiedziała ze smutną miną – przepraszam. Chodź do mnie, spróbuję ci to wynagrodzić.

    Grzesiek, niechętnie wstał i podszedł do Blanki. Blanka zaczęła rozpinać mu pasek, potem guzik, rozporek i zsunęła spodnie na podłogę. Potem zdjęła szorty. Zobaczyła penisa Grześka. Wzięła go w dłoń i zaczęła masować. Poczuła, jaki jest gorący w jej zimnej dłoni. Penis rósł z każdą chwilą. Wzięła go do buzi i zaczęła ssać. Grzesiek tylko patrzył na nią z góry. Blanka zerknęła na nie go. Uśmiechnął się.

    – Cieszę się, że wraca ci humor – powiedziała Blanka z uśmiechem. I dalej go ssała.

    – Świetnie, mała! – mówił cicho Grzesiek

    Blanka przełożyła dłoń pod kroczem Grześka i zaczęła dotykać go po tyłku aż wymacała odbyt. Leciutko go tam pieściła aż w końcu wsunęła środkowy palec.

    – O tak! Ty mała spryciaro! Nie przestawaj! – Grzesiek czuł, że dochodzi. Odchylił tylko głowę do tyłu. Jedną ręką docisnął rękę Blanki, aby mocniej weszła w niego. I trysnął w gardło Blanki.

    – Taaak!

    Blanka ssała go i przełykała spermę. Część wylała się na podłogę. Po chwili Grzesiek lekko się zatoczył i usiadł na fotelu.

    – Uhhhh to było dobre! – i dychał

    – Dobra, leć już. Tylko o nas nie zapominaj! – i dał jej klapsa kiedy przechodziła

    – Możesz być o to spokojny – powiedziała z uśmiechem i wyszła. Zajrzała do łazienki. Umyła dłonie i przepłukała usta. Poprawiła włosy. I szybko zbiegła po schodach. Zapukała w próg drzwi do kuchni.

    – Ania?

    – Hej Blanka – odparła mama

    – O dzień dobry! Czy Ania jest tutaj?

    – Nie, wyszła jakąś chwilę temu

    – O rety! – zmartwiła się Blanka – czy mówiła gdzie idzie?

    – Niestety nie, skarbie – powiedziała czule mama widząc jak Blanka przejęła się tą sytuacją

    – Spróbuję ją znaleźć. Do widzenia! – i wybiegła. Na dworze zaczynało padać. Blanka wyszła z domu i wyjrzała na plac. Sprawdziła czy Ania jest na werandzie, ale nie było jej.

    Mama podeszła do okna i zobaczyła jak Blanka pół krokiem pół truchtem kieruje się do furtki.

    “Ciekawe jak to wszystko pogodzisz” – pomyślała i uśmiechnęła się

    Blanka była już na ulicy. Stanęła na samym środku i rozejrzała się w każdym kierunku, ale Ani nie dostrzegła.

    “Gdzie ona może być, kiedy pada?” – pytała samą siebie w myślach – “Może na przystanku” – i pobiegła na skrzyżowanie skąd było widać przystanek, ale Ani tam nie było. “Może na placu zabaw. Tam jest altana” – Blanka pobiegła dalej. Deszcz padał już mocno i czuła, że ubranie zaczyna przemakać. Pojawiły się kałuże, ale omijanie ich już nie miało sensu. Wpadła na plac zabaw. Zobaczyła w oddali, że pod altaną na końcu placu zabaw, ktoś siedzi. Osoba była tyłem i nie mogła jej rozpoznać przez ten rzęsisty deszcz. Zaczęła iść w jej kierunku. “To ona!” – pomyślała. Podeszła bliżej.

    – Ania?

    Ania przetarła oczy i odwróciła się.

    – Znalazłam cie – powiedziała Blanka. Ania chwile na nią popatrzyła i powiedziała:

    – Jesteś cała mokra!

    Blanka weszła pod altanę.

    – Przeziębisz się. Lepiej wracaj do domu.

    – Nie chcę wracać do domu.

    Nastała chwila ciszy.

    – Chyba lepiej będzie, jeśli pójdziesz

    – Aniu, proszę cie – powiedziała smutna Blanka

    Kolejna cisza.

    – Chodź, odprowadzę cie. Mam parasol.

    Dziewczyny szły nie rozmawiając ze sobą. Deszcz wciąż padał dość mocno.

    – Jest mi bardzo zimno – powiedziała Blanka, kiedy były na wysokości domu Ani. Ania westchnęła.

    – Chodź – i skręciły na plac.

    Weszły do domu. Blanka trzęsła się z zimna. W progu pojawiła się mama i zobaczyła Blankę całą mokrą. Spodnie zrobiły się czarne od wody, sweterek obwisł a włosy poskręcały. Po twarzy spływały stróżki wody.

    “Ta mała wygląda uroczo” – pomyślała mama i z całych sił powstrzymywała śmiech.

    – Znalazłam Anię – powiedziała Blanka do mamy Ani

    – Była po drugiej stronie rzeki? – zaśmiała się mama

    – Tak. A kładki nie było jak widać – powiedziała z uśmiechem Blanka i zerknęła na swoje ubrania.

    “Chyba jej na prawdę zależało znaleźć Anie” – pomyślała mama.

    – Leć szybko pod prysznic. Ania znajdziesz Blance jakieś ubrania? Ja zrobię herbatę.

    Blanka poszła po schodach na górę robiąc mokre plamy od przemoczonych skarpetek.

    Mama spojrzała wymownie na Anię.

    – Nie bądź dla niej zbyt surowa. Widać, że się stara.

    – Tak, wiem, że się stara.

    – Ona jest w trudnej sytuacji. I jest jeszcze młodziutka.

    – Oj, nie doceniasz jej – powiedziała Ania

    – Co masz na myśli?

    W tym momencie usłyszały kroki. To Grzesiek schodził po schodach.

    – A to kto jest pod prysznicem? Tata już jest? I co tu tak mokro? – zapytał Grzesiek

    – To Blanka. Cała się przemoczyła. I to przez ciebie – powiedziała Ania

    – Blanka? – powiedział Grzesiek i spojrzał za siebie

    – Nawet o tym nie myśl! – rzuciła groźnie Ania

    – Haha, spoko. Idę na TV – a potem przechodząc koło siostry dodał po cichu – Oj Anka Anka…

    – Dobra, leć jej coś przygotuj – powiedziała mama

    Ania poszła do swojego pokoju. Otwarła wszystkie szafy i zaczęła się zastanawiać, co może pasować Blance. Była od niej sporo wyższa, więc na długość będzie ciężko – pomyślała. Ania była też szersza od Blanki w biodrach. “Po prostu dam jej jakiś dres. Nie będzie wyglądać tak szykownie jak w tym, co przyszła, ale trudno.” – pomyślała Ania.

    – Blanka? To ja zostawię Ci ubrania – powiedziała Ania przez uchylone drzwi do łazienki. Zerknęła tylko na kabinę prysznicową, ale była cała zaparowana i Blanki nie było widać.

    – Jasne. Dziękuję!

    Ania wróciła do pokoju. Po chwili mama przyniosła gorącą herbatę i wyszła. Po paru minutach w progu pojawiła się Blanka.

    – Ania?

    – Tak, tak. Jestem. Wchodź. I jak lepiej?

    – Dużo lepiej. Dziękuję. Mokre ubrania powiesiłam na suszarce.

    – To dobrze, ale nie spodziewaj się je dziś jeszcze założyć. Tzn chodzi mi o to…. – poprawiała się Ania. Blanka uśmiechnęła się – że one tak szybko nie wyschną. Blanka popatrzyła tylko na Anię z leciutkim uśmiechem nic nie mówiąc.

    – A w tym jak wyglądam? – powiedziała Blanka, rozłożyła szeroko ręce i zaczęła się kręcić wokół siebie. Miała na sobie szare, za duże, spodnie dresowe i czarną bluzę z kapturem. Też za dużą. Jej długie, wilgotne włosy szeroko rozłożyły się na boki pod wpływem kręcenia się.

    – Wariatka – zaśmiała się Ania. Dziewczyna oczywiście wyglądała w tym ubraniu rozkosznie.

    Blanka zatrzymała się. Opuściła ręce a uśmiech zniknął z jej buzi. Wolnym krokiem podeszła do Ani, która opierała się pupą o biurko. Stanęła blisko.

    – Aniu, przepraszam za dziś

    Ania nie odpowiadała – “Ciekawe co zrobisz teraz…” – pomyślała tylko.

    – Stało się to tak szybko że nie zdążyłam nic powiedzieć – dodała Blanka. Grzesiek wciągnął mnie za rękę na górę a kiedy zeszłam to już cie nie było. Twoja mama nie widziała gdzie jesteś więc szukałam cie wszędzie.

    Ania nadal nic nie mówiła.

    – Wiesz Aniu, że nie chciałam cie zranić. Wybaczysz mi?

    Ania chwile zwlekała z odpowiedzią.

    – Wybaczyłem ci już pod altanką – odparła z delikatnym uśmiechem – i nie zraniłaś mnie

    Blanka uśmiechnęła się ale po chwili wyraz jej twarzy pokazywał delikatne zdziwienie.

    – Wydawało mi się, że płakałaś, tam na placu zabaw

    – Nie, no coś ty

    – Hmmm, myślałam, że… – zawahała się Blanka – cieszę się w takim razie że nie sprawiłam ci przykrości

    – Wszystko gra! – powiedziała Ania. Blanka przyglądała jej się uważnie.

    – Podobają ci się twoje nowe ciuszki? – zapytała z uśmiechem Ania

    Blanka z chwilą opóźnienia odparła:

    – Tak, są bardzo wygodne. Postaram się ich nie rozciągnąć.

    Ania wybuchła śmiechem.

    – Może pójdę pokazać się w nich Grześkowi?

    Ani zrzedła mina.

    – Nie, nie musisz. On teraz ogląda z mamą TV.

    – Ok. To może później. A mogę je pożyczyć?

    – No chyba tak, bo musisz jakoś do domu wrócić.

    – Super, odwiedzę w nich jutro Olka

    “Ona znowu coś knuje i nie podoba mi się to, co mówi” – pomyślała Ania

    – Pamiętasz Pana Andrzeja? Jego córka zaprosiła mnie dziś na nocowanie. Myślisz, że powinnam iść?

    Ani opadła szczęka.

    – Jest całkiem fajna! – powiedziała dosadnie Blanka lekko podnosząc głos

    – Blanka przestań! – powiedziała, głośno Ania a w jej oczach pojawiły się łzy. Odsunęła się od Blanki i stanęła przy oknie.

    – Dlaczego mi to robisz? – zapytała Ania, przecierając oczy

    – Dlaczego nie jesteś ze mną szczera? – zapytała Blanka

    – Bo… nie mogę

    – Nie możesz być ze mną szczera?

    – Nie wiem, może po prostu boję się się być szczera

    – Aniu, powiedz mi

    Ania gwałtownie odwróciła się do Blanki

    – Co mam Ci powiedzieć? Że się w tobie zakochałam? Dobrze! Zakochałam się w Tobie! Zadowolona? – Ani popłynęły z oczu łzy

    – Na prawdę? Zakochałaś się we mnie? – zapytała Blanka ciepłym głosem

    – Tak – powiedziała Ania przecierając oczy. Po czym odwróciła się do okna. Blanka cichutko podeszła do Ani. Dotknęła jej ramienia dając do zrozumienia, aby Ania odwróciła się do niej.

    Dziewczyny spojrzały sobie głęboko w oczy.

    – Zaczynam się trochę ciebie bać – powiedziała Ania z leciutkim uśmiechem. Blanka również się uśmiechnęła. Wyciągnęła dłoń i przetarła łzę z policzka Ani.

    – I co teraz? – zapytała Ania czując niepokój po swoim wyznaniu

    Blanka w odpowiedzi przymrużyła oczy, podniosła prawą brew w górę i wydała z siebie “hmmm”.

    – Głuptas! – zaśmiała się Ania i przygryzła dolną wargę. Blanka chwyciła dłonie Ani i robiąc drobne kroczki w tył ciągnęła Anię w kierunku łóżka.

    “Jeszcze przed momentem doprowadziła mnie do płaczu a teraz jej się oddam… Czy ja tu mam jakąś kontrolę?” – myślała Ania.

    Blanka delikatnie pchnęła Anię na łóżko. Ania usiadła i zaraz potem położyła się. Głowę miała na poduszce. Blanka usiadła okrakiem nad jej biodrami. Chwyciła Ani ręce w nadgarstkach i docisnęła do poduszki nad jej głową. Pochyliła się nad nią. Prawie stykały się noskami. Włosy Blanki rozłożyły się szeroko wokół tak, że Ania nie widziała nic poza buzią Blanki.

    “Uwielbiam kiedy ona przejmuje inicjatywę. Jest w tym coś tak podniecającego” – rozmarzyła się Ania.

    Blanka zaczęła bardzo delikatnie całować Anię po prawym policzku. Włosy Blanki muskałby twarz Ani.

    “Ale ona pięknie pachnie!” – zachwycała się Ania. Czuła przy tym jak serce dudni jej w piersi.

    Blanka całowała powoli i w zupełnej ciszy. Była coraz bliżej ust Ani. Kiedy już miała, by je pocałować przejechała nad nimi tylko delikatnie ocierając je wargą. Teraz całowała lewy policzek.

    “Nie wytrzymam z nią!” – Ania nie mogła sama uwierzyć co ta młodsza dziewczyna z nią robi. Czuła się bardzo podniecona. Nieświadomie zaczęła pocierać stopę o stopę. Oddychała głęboko.

    “To najbardziej romantyczna chwila, jaką przeżyłam” – myślała Ania.

    Blanka kierowała się ponownie do ust Ani ale znowu przeskoczyła – teraz całowała Ani po szyi. Zbliżała się do ucha. I szepnęła cichutko:

    – Zawsze bądź ze mną szczera

    – Dobrze – odpowiedziała Ania. I wtedy Blanka pocałowała Anię. Poczuła jej głęboki oddech. Całowała ją bardzo delikatnie i czule.

    Ania czuła się bardzo podniecona. “Ogarnij się Anka! Chyba nie dostaniesz orgazmu od pocałunku?!” – krytykowała się w myślach.

    Po chwili Blanka odsunęła usta na jakiś centymetr. Czuła tylko na swoich mokrych wargach szybki i głęboki oddech Ani. Ania otwarła oczy. Było prawie ciemno pod parasolem Blanki włosów. Szybko podniosła głowę z poduszki i pocałowała Blankę. Blanka powoli uwolniła ręce Ani. Ania usiadła a Blanka wraz z nią. Całowały się ciągle. Ania objęła rękoma Blankę za plecami a Blanka przełożyła nogi do przodu i objęła nimi Anię.

    Ania coraz bardziej podniecona traciła nad sobą kontrolę. Całowała Blankę coraz mocniej. Do pocałunku dodała języczek, na co Blanka przystała i teraz całowały się jeszcze namiętniej i intensywniej.

    – Blaniuś? – zapytała cichutko Ania

    – Tak?

    – Nie wiem jak to powiedzieć… Ale miałam być szczera tak? – mówiła delikatnie speszona Ania

    – Po prostu powiedz Aniu

    – Chciałabym cie pocałować. Tam niżej. Ale nie wiem co Ty na to.

    Blanka chwilę milczała. Ania poczuła niepokój.

    – Zamknij drzwi, dobrze? – powiedziała spokojnym głosem Blanka

    – Jasne

    Dziewczyny wstały z łóżka i Ania poszła zamknąć drzwi na klucz.

    – Usiądź na fotelu – powiedziała Blanka. Ania uśmiechnęła się i tak zrobiła.

    “Co ona znowu wymyśliła” – zastanawiała się Ania

    Blanka ustawiła się na środku pokoju. Zamknęła oczy. Głowę odchyliła do tyłu. Przytrzymała lewy rękaw bluzy prawą dłonią. Lewą rękę wsunęła do bluzy. Potem, pomagając sobie od środka wsunęła pod bluzę prawą rękę. Skłoniła się nisko tak, że włosy dotykały ziemi i jej gołych stópek. Bluza opadła i Ania zobaczyła jej szczuplutkie plecy. Widać było wszystkie kręgi i żeberka. Bluza spadła na podłogę. Blanka powoli zaczęła się prostować jadąc dłoniami po wewnętrznych stronach nóg.

    Ania oglądała co robi Blanka z otwartymi ustami. Dotknęła się w kroku. “No całe jeansy mam mokre…” – pomyślała nie odwracając wzroku od Blanki.

    Blanka powoli prostowała się. Oczy miała ciągle zamknięte. Dotarła dłońmi do krocza. Przycisnęła mocniej spodnie. Wyprostowała się. Jej włosy okrywały obie piersi i brzuszek. Głowę odchyliła do tyłu. Widać teraz było jej pępek. Szersze dresy jeszcze bardziej podkreślały jak szczupła jest w talii. Dłońmi, podjechała na wysokość pępka. Wciągnęła brzuch i wypięła do przodu bioderka. Powolutku zjechała dłońmi pod spodnie prostując również głowę. Oczy miała zamknięte a usta delikatnie otwarte. Dotykała się w kroku a po chwili rozszerzyła ręce rozciągając spodnie tak by zjechały na podłogę. Krokiem modelki, kręcąc bioderkami zrobiła dwa małe kroki wychodząc stópkami ze spodni. Stała teraz zupełnie golutka. Jej długie, szczuplutkie nogi były w lekkim rozkroku. Dłonie położyła na wystających kostkach biodrowych i zaczęła się przechylać biodra w prawo a głową w lewo. Na sekundkę była w bezruchu. Potem w drugą stronę – bioderka przechyliła w lewo a głowę, półkolistym ruchem w prawo. Jej włosy falowały po niej, odsłaniając jej drobne, ale okrągłe piersi z różowymi sutkami. Po chwili zrobiła szeroki ruch głową i całym ciałem i ustawiła się tyłem do Ani. Było widać jej małe ramionka i drobne łopatki. Zrobiła kolejny okrężny ruch głową i jej włosy okryły jej plecy. Głowę odchyliła i włosy sięgnęły prawie do pupy. Ręce powoli przesunęła na jędrne pośladki i rozchyliła je. Ania dostrzegła drugą dziurkę. Blanka puściła pupę. Po chwili obróciła samą głowę i spojrzała na Anię.

    – Aniu, czy masz na mnie ochotę?

    Ania zaniemówiła wgapiona w Blankę. Zamknęła tylko usta. Blanka spokojnym krokiem podeszła do łóżka i położyła się. Głowę miała na poduszce. Obróciła się do Ani i uśmiechnęła lekko zniecierpliwiona.

    – Nooo! Buuuu! – zaśmiała się Blanka. Ania oprzytomniała i ze śmiechem podeszła do Blanki.

    – Jesteś… brak mi słów – powiedziała z poważną miną Ania

    – To nic nie mów

    Ania usiadła okrakiem na udach Blanki. Pocałowała ją w usta, potem po szyi i dalej w dół. Dotarła do piersi. Polizała sterczący sutek. Potem drugi. Były cudownie różowiutkie. Blanka leżała z zamkniętymi oczami i cichutko mruczała. Ania całowała Blankę po brzuszku muskając drobne włoski ustami. “Ależ ona pachnie” – zachwycała się Ania. Schodziła coraz niżej. W końcu wsunęła swoje nogi pomiędzy nogi Blanki. Dziewczyna podciągnęła wysoko kolanka całkowicie odsłaniając się przed Anią. Ania była już między nogami Blanki. Położyła dłonie na napiętych ścięgnach nóg przy samym kroku. Zaczęła lizać Blankę delikatnie po całym rowku. Czuła jak dziewczyna robi się mokra a jej cipeczka coraz bardziej czerwona. Ania zapragnęła wejść w nią językiem. Zjechała niżej, do dziurki. Włożyła język, ale poczuła, że Blanka wciąż jest niedostępna. Wylizała cały otworek spijając soki dziewczyny. Blanka czuła ogromne podniecenie. Jej ciało drgało, co chwilę. Była już blisko. Ania wróciła wyżej i pomogła sobie palcami rozchylając wargi Blanki. Zaczęła lizać jej łechtaczkę. Potem delikatnie ssać. Potem troszkę mocniej. Łechtaczka Blanki wyłoniła się cała. Każdy dotyk języka Ani dawał Blance niesamowitą rozkosz. W końcu nogi Blanki zaczęły drżeć. Blanka przygryzła palec wskazujący i głęboko oddychała na zmianę ze stękaniem. Ania intensywnie lizała łechtaczkę w górę i w dół jednocześnie patrząc jak Blanka wije się na jej łóżku. Nagle Blanka wygięła się i jęknęła. Ania poczuła, że jej dłonie i pościel są całe mokre. Zmniejszyła intensywność lizania i dała czas małej dojść do końca na spokojnie.

    W końcu Blanka wyprostowała nogi i otwarła oczy.

    – Dobrze ci było Blaniuś? – zapytała z uśmiechem Ania

    – To było cudowne – odpowiedziała

    Ania klękła i usiadła na swoich piętach. Blanka po chwili przełożyła jedną nogę na Anią i usiadła na skraju łóżka. Wstała. Poprawiła włosy by całe okalały jej plecki. Ania obserwował uważnie Blankę. Ta stała do niej tyłem.

    – Czy masz jeszcze na coś ochotę? – zapytała Blanka

    “Co ona ma na myśli?” – pomyślała Ania, po czym zmierzyła ją wzrokiem zatrzymując się na pupie – “czy ona chce żebym zajęła się jej pupcią?

    Ania usiadła na skraju łóżka tak, że miała nogi Blanki między swoimi kolanami. Położyła dłonie na jej bioderkach i dała całusa w pośladek. Potem w drugi.

    “Może spróbuję ją tu polizać. Przecież jak się jej nie spodoba to powie” – pomyślała Ania i poczuła jak Blanka odrobinę pochyla się do przodu wypinając pupę. Ania chwyciła jędrne pośladki i lekko je rozwarła. Zobaczyła drugą dziurkę. Idealnie różową.

    “Nawet tu jest urocza!” – pomyślała i zaczęła całować Blankę. Potem dodała języczek i jeździła nim wokół dziurki. Blanka sięgnęła swojej pupy i mocniej rozwarła pośladki dając do zrozumienia Ani, aby ta nie była taka delikatna. Ani mocniej zbiło serce. Wyczuła dobrze dziurkę językiem i zaczęła go tam wciskać. Blanka otwierała się przed nią i wpuszczała do środka.

    Ania czuła się bardzo podniecona. Nigdy wcześniej tego nie robiła a teraz kręci ją to niesamowicie. Weszła w dziewczynę głębiej i kręciła językiem. Bawiła się małą dziurką koleżanki. Ssała ją, lizała, wkładała język do dziurki i kręciła nim w koło.

    Blanki nogi znowu zaczęły drżeć. Jej uda były mokre. Czuła, że zaraz dojdzie drugi raz. Zaczęła jęczeć. Ania nie przestawała penetrować językiem jej tyłeczka. W końcu jęknęła i padła na kolana. Zwinęła się w kuleczkę dotykając głową kolan.

    Ania zeszła z łóżka i przytuliła Blankę kładąc głowę na jej plecach. Czuła jak dziewczynie bije mocno serce. Jak ciężko oddycha.

    – Wszystko w porządku, skarbie? – zapytała Ania

    – Tak… tak… Już jest dobrze – odsapała Blanka. Po chwili podniosła się i stanęła na chwiejne nogi. Uśmiechnęła się do Ani.

    – Ja tu chyba miałam gdzieś ubrania

    – Usiądź, podam ci – powiedziała Ania i podeszła do rozrzuconych na podłodze ubrań. Wzięła spodnie w ręce i zobaczyła, że są one mokre w kroku od wewnętrznej strony. Ania była tyłem do Blanki, więc uległa pokusie – powąchała mokre miejsce – “O rety, pachną Blanką, chyba ich już nie wypiorę nigdy” – uśmiechnęła się pod nosem Ania.

    – Proszę, to twoje szykowne ciuszki – powiedziała z uśmiechem.

    – Mmm, uwielbiam je – zaśmiała się Blanka. Założyła spodnie, które ledwo się na niej trzymały.

    – Ale jesteś szczuplutka. Może coś zjesz?

    Blanka założyła bluzę. Włosy przerzuciła na piersi i poprawiła z tyłu kaptur. Przypomniała sobie jej ostatni posiłek.

    – Tak, właściwie to z chęcią bym coś zjadła

    – Ok, poproszę mamę

    – Nie nie, może same coś przygotujemy? – zapytała z uśmiechem Blanka

    – No dobrze. To chodźmy. Tylko załóż coś na te gołe stopy.

    Ania otwarła szafę i wygrzebała kapcie.

    – Proszę, te będą ci pasować – i podała Blance puszyste kapcie w kształcie kreskówkowych krówek. Po czym parsknęła.

    Blanka popatrzyła na nie i powiedziała:

    – Serio? – zmrużyła brwi z udawaną złością i wzięła kapcie.

    – No teraz wyglądasz idealnie! – zaśmiała się Ania, po czym podeszła do Blanki, chwyciła jej bródkę w dwa palce i pocałowała – wyglądasz uroczo – szepnęła. Po chwili rzuciła – chodźmy.

    Dziewczyny weszły do kuchni. Mama kręciła się tam też.

    – O! jesteście – powiedziała mama i zerknęła na strój Blanki. Uśmiechnęła się i przystawiła palec do ust aby nie wybuchnąć śmiechem. Blanka przymrużyła oczy i spojrzała na Anię. Ania parsknęła śmiechem.

    – Ślicznie wyglądasz, na prawdę – powiedziała mama do Blanki i pogładziła ją po włosach

    – Przyszłyśmy zrobić sobie kolację – powiedziała Ania

    – Tak? Pewnie. Kuchnia jest wasza.

    Dziewczyny zaczęły kręcić się po pomieszczeniu. Rozmawiały i śmiały się. Mama przyglądała im się z uśmiechem.

    – Blaniuś, podasz mi szklanki? Są w szafce nad kuchenką.

    – Jasne, już – Blanka podeszła do szafki, wyciągnęła ręce w górę by sięgnąć po szklanki. Szafka była zawieszona znacznie wyżej niż te u niej w domu. Bluza podniosła się w górę a spodnie zjechały do połowy pupy.

    Ania cichutko parsknęła śmiechem a wraz z nią jej mama.

    Blanka postawiła szklanki na blacie. Podciągnęła spodnie i sięgnęła w górę, aby zamknąć szafkę. Spodnie znowu zjechały do połowy pupy.

    Mama Ani dostrzegła dołeczki wenus nad pupą Blanki. “No urocza jest” – pomyślała.

    Blanka wzięła szklanki i zaczęła mówić sama do siebie pod nosem odwracając się do Ani.

    – Kurdelek, ciągle mi te spodnie spadają – i spostrzegła, że Ania i jej mama patrzą na nią i śmieją się. Speszona odstawiła szklanki. Spodnie wisiały jej na udach odsłaniając kosteczki biodrowe. Prawie było widać jej krocze. Szybko podciągnęła je do góry.

    – Przepraszam, nie wiedziałam że ktoś to widzi – odparła zawstydzona

    – Spokojnie, nic się nie stało aniołku – odparła mama

    “Oj gdyby mama wiedziała jaki z Blanki jest aniołek…” – pomyślała Ania

    – Idę do salonu. Tylko ogarnijcie tu potem – powiedziała mama i wyszła.

    Ania siedziała przy stole – wyspie. Blanka podeszła do niej bliżej i oparła łokcie o blat. Przy okazji wypięła odruchowo pupę. Wzięła dłonie Ani w swoje drobne paluszki. Nie wiedziała, że mama Ani ciągle zerka na nie.

    – Jak ci idzie z tymi kanapkami? – zapytała zalotnie Blanka i przygryzła dolną wargę

    “Fajnie razem wyglądają. Tylko jak to się wszystko ułoży to ja nie mam pojęcia” – pomyślała mama

    Blanka nachyliła się do Ani i dała jej buzi.

    “O rety! One są już na tym etapie? To idzie stanowczo za szybko!” – pomyślała poddenerwowana mama Ani

    Dziewczyny wymieniły się uśmiechami patrząc sobie głęboko w oczy.

    – Są gotowe. Siadaj koło mnie – powiedziała Ania i dziewczyny zaczęły jeść kanapki.

    Po dłuższej chwili:

    – Aniu, możesz podejść na chwilę? – krzyknęła mama z salonu

    – Już idę

    Blanka została sama w kuchni.

    – Tak?

    – Wiesz, bo widziałam was. Jak się pocałowałyście… – powiedziała po cichu mama

    – No i? – odparła z poważną miną Ania

    – Czy to trochę nie za szybko?

    – Nie wiem, nie obchodzi mnie to

    – Powiedziałaś jej, że coś do niej czujesz?

    – Tak, musiałam…

    – I co Blanka na to?

    – No, właśnie widziałaś

    Mama jednocześnie uśmiechnęła się i zmartwiła.

    – Ja wiem, że ona jest urocza ale…

    – Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo – wtrąciła się Ania

    – Tak tak, ale…

    – To najcudowniejsza osoba, jaką spotkałam

    Mama zamilkła w pół zdania a Ania dodała:

    – Zakochałam się w niej

    Mama odpuściła. Ania odwróciła się na pięcie i poszła do kuchni.

    “O rety! To się nie może udać” – pomyślała zmartwiona mama.

    W momencie, kiedy Ania weszła do kuchni w drugim progu pojawił się Grzesiek.

    – O Blanka! Tak, myślałem, że jesteś, bo w naszej łazience suszą się twoje majtki

    “O ty! Zamorduje cie zaraz! Skąd wiesz, że to majtki Blanki?!” – pomyślała Ania

    – Tak, wybacz, musiałam je wywiesić – zaśmiała się Blanka

    – I co ty masz na sobie? – zaśmiał się Grzesiek

    – To mój nowy image, podoba ci się? – śmiała się Blanka

    “Irytuje mnie ta rozmowa” – pomyślała Ania

    – Weź to zrzuć! – odpalił Grzesiek

    – Ha-ha – Blanka udała śmiech – chciałbyś!

    – No co? Przecież umiesz!

    Ania nie wytrzymała i rzuciła się na brata. Pchnęła go, ale nie zrobiło to dużego wrażanie na rosłym Grześku.

    – Zamknij się! – krzyknęła

    – Co ci odbiło Anka?! – odrzekł Grzesiek

    – Nie mów do niej w taki sposób!

    – To był żart! Po za tym to ty się tu trącasz!

    – Jak to ja się wtrącam?!

    – No tak. Zapomniałaś już, że Blanka spotyka się ze mną i Olkiem?

    Ania nie wiedziała, co powiedzieć.

    – Blanka, powiedź jej

    Blanka nic nie odpowiedziała będąc lekko zszokowana całą sytuacją. Ania odwróciła wzrok i spojrzała na Blankę.

    – Powiedz jej – powiedział poddenerwowany Grzesiek i wyszedł z kuchni

    Blanka spojrzała na Anię a ta spuściła wzrok i też wyszła.

    Blanka odwróciła wzrok w kierunku salonu. Zobaczyła zbliżającą się mamę Ani.

    – Chyba musisz porozmawiać z Anią. Z Grześkiem właściwie też.

    – Wiem – odparła zasmucona Blanka i spuściła wzrok. Mama podeszła do niej blisko, przytuliła ją i pogłaskała.

    – Jeśli chcesz to cie odwiozę do domu i może ja z nimi porozmawiam? – zaproponowała mama chcąc uratować młodą Blankę przed taką konfrontacją

    – Nie nie, ja muszę to zrobić – odrzekła Blanka i mocno westchnęła

    “Faktycznie chyba jej nie doceniałam. Kiedy trzeba zachowuje się dojrzale. A innym razem pół jej pupy jest na widoku” – pomyślała mama.

    – Pójdę do Ani – powiedziała Blanka i wstała od stołu.

    – Blanka, bądź po prostu szczera, tak będzie najlepiej

    Blanka kiwnęła głową i wyszła. Drzwi do pokoju Ani były zamknięte. Zapukała cichutko.

    – Ania? – powiedziała, po czym otwarła drzwi i lekko je uchyliła

    – Mogę wejść?

    Ania nie odpowiedziała ale mimo tego Blanka weszła do pokoju. Zamknęła drzwi. Ania siedziała na łóżku, nogi miała podciągnięte i objęte rękoma. Głowę opartą miała o kolana. Blanka podeszła do niej, uklękła przed nią i leciutko dotknęła jej nóg.

    – Porozmawiamy? – zapytała cichutko

    Ania podniosła głowę. Jej oczy szkliły się.

    – Czy łączy cie coś więcej z Grześkiem? I Olkiem?

    – Tak, ale to nie to, co myślisz.

    – Czyli co?

    – Są mi bardzo bliscy, mówiłam na początku.

    – Wiem, że mówiłaś. Ale trochę się pozmieniało od tego czasu.

    – Tak, wiem Aniu. Nie chcę ci sprawiać przykrości.

    – Co jest właściwie między wami?

    Blanka nie była pewna co odpowiedzieć.

    – Czuję coś do nich, ale to nie tak jak do ciebie.

    Ania patrzyła smutnymi oczami na Blankę czekając na kolejny cios.

    – Nasza relacja jest… jak by to ująć… bardziej cielesna.

    – Ale… jak to?

    – Po prostu tak się nam ułożyło.

    – Czy wy uprawiacie seks? Przecież ty jesteś jeszcze… – Ania nie dokończyła zdania

    – Można tak powiedzieć – odpowiedziała Blanka ze skrzywioną miną bojąc się reakcji Ani

    – Coś do nich czujesz i jeszcze to – po chwili dodała – to… to… to gdzie tu miejsce dla mnie?

    Blance popłynęła łza po policzku.

    – W moim sercu – odpowiedziała

    Ania przytuliła Blankę. Po chwili ją puściła i spojrzała jej głęboko w oczy.

    – Dlaczego pozwoliłaś na to, co jest między nami?

    – Nie wiem, po prostu chciałam tego – odpowiedziała smutno Blanka – żałujesz? – zapytała Blanka po chwili

    – Jest mi bardzo trudno – odparła ciężkim głosem Ania – nie wiem, co o tym myśleć… czy powinnam się usunąć z twojego życia?

    – Nie! – powiedziała głośniej Blanka a z jej oczu popłynęły łzy. Po chwili Ania dodała:

    – Blaniuś, chyba nie mam wyjścia – powiedziała smutno Ania

    – Masz! Jakoś to sobie ułożymy! – powiedziała przez łzy Blanka

    Ania patrzyła na nią smutnym wzrokiem nic nie mówiąc.

    – Nie możesz mnie zostawić! – rozpłakała się Blanka

    Ania czuła, że pęka jej serce patrząc na rozpłakaną Blankę. Po krótkiej chwili odrzekła:

    – Chodź do mnie Blaniuś – i obie dziewczyny położyły się na łóżku wtulone w siebie.

    Leżały tak kilka minut. Blanka trochę się uspokoiła.

    – Na prawdę myślisz, że taki układ ma jakieś szanse? – zapytała Ania

    – Tak. Jeśli tylko ty i ja będziemy razem jak teraz to wszystko się ułoży. O chłopaków to się nie martwię.

    – Nie?

    – Nie, oni mają inne priorytety… uczucia nie są takie ważne

    – No tak, nie wątpię w to – uśmiechnęła się Ania. Chwila ciszy.

    – Aniu?

    – Tak?

    – A ty? Czy dasz sobie z tym radę? Twoje uczucia są dla mnie najważniejsze.

    – Zobaczymy. Świadomość, że muszę się tobą dzielić z kimkolwiek nie jest miła.

    – Wiem. Ale spróbujmy, dobrze? – zapytała z nadzieją w głosie Blanka

    – Dobrze. Spróbujemy.

    Blanka pocałowała w usta Anię. Ania poczuła mokre policzki Blanki.

    – Ale nie obiecuję, że chłopaków nie spotka jakiś wypadek.

    Dziewczyny zaśmiały się i mocno wtuliły się w siebie. Minęło kilka minut.

    – Czy Grzesiek i Olek wiedzą o nas? Czy mówiłaś im?

    – Nie. Ale muszę to zrobić.

    – Może idź od razu?

    – Tak. Zaczekasz?

    – Nigdzie się stąd nie ruszam.

    Blanka wstała i poszła do pokoju Grześka. Zapukała.

    – Grzesiek, mogę?

    – Proszę

    Blanka podeszła do Grześka, który siedział przy laptopie.

    – Wiesz, rozmawiałam z Anią i… powiedziałam jej o nas. I o Olku.

    Grzesiek przyjrzał się jej twarzy. Ślady płaczu było łatwo dostrzec.

    – Widzę, że lekko nie było.

    – Nie, nie było.

    – Jak przyjęła to Anka?

    – No właśnie… – Blanka nie chciała komentować reakcji Ani

    – Czy wy coś do sobie… no wiesz… czujecie?

    – Tak – odparła stanowczo Blanka

    – Ok, ale…

    – Ale mam też was – przerwała mu Blanka – ciebie i Olka

    – A my mamy ciebie… Anka wie o tym?

    – Tak, wie.

    – I zgodziła się na to?

    – Tak, ale, Grzesiek, musisz pamiętać, że Ania też coś do mnie czuje! Nie możesz jej ranić!

    – Wiem, rozumiem. Pogadam też z Olkiem.

    – Dobrze. Ja też z nim pogadam.

    Grzesiek się uśmiechnął.

    – No nieźle. Masz dwóch chłopaków i dziewczynę! – zaśmiał się

    – Oj przestań sobie żartować – uśmiechnęła się Blanka

    – No dobra. Mogę zajrzeć z tobą do Ani? Wiesz, lepiej od razu…

    – Tak, myślę, że tak – odparła Blanka

    Po chwili oboje stali pod drzwiami Ani. Blanka zapukała.

    – Ania? Jest ze mną Grzesiek. Możemy wejść?

    – Tak, wejdźcie

    – Hej siorka

    – No hej

    – Wszystko gra?

    – Powiedzmy

    – Przepraszam, za to gadanie w kuchni. Nie wiedziałem, wiesz… o was.

    – W porządku. Ja też przepraszam. Zdenerwowałam się.

    – Nie ma sprawy. To co? Jest ok?

    – Tak – powiedziała Ania i spojrzała na Blankę.

    – Blanka, jak Ty chcesz to zrobić to ja nie wiem… – zaśmiała się Ania

    – Mmmmm… coś wymyślę – powiedziała uśmiechnięta i jednocześnie speszona Blanka kręcąc nóżką

    – Oj… no tak. Nie jesteś zwykłą dziewczyną. Tego jestem pewna.

    Blanka uśmiechnęła się mocniej.

    – Mam do was prośbę – zaczęła Ania – wiem, że łączą was, jak by to ująć, przyjemności cielesne. Więc, czy możecie się pocałować? Wiem, że to głupie, ale chciałabym to zobaczyć od razu. Tu. I teraz.

    – Hm no dobrze. Jeśli tego chcesz… – odparł Grzesiek – Blanka?

    Blanka odwróciła się do Grześka i wspięła na palce. Grzesiek nachylił się nad nią i pocałował ją namiętnie w usta. Blanka założyła mu ręce na kark a on po chwili położył dłonie na jej pupie. Całowali się intensywnie, z języczkiem.

    Ania patrzyła uważnie jak jej Blanka całuje się z kimś innym niż z nią. Jak Grzesiek obłapia ją łapskami, ale nie czuła przykrości. Widok małej Blanki całowanej przez jej dużego brata wydał jej się nawet podniecający.

    W końcu pocałunek się skończył. Blanka i Grzesiek spojrzeli sobie w oczy i uśmiechnęli się.

    – Ania, w porządku? – zapytała Blanka

    – Tak, tak. Wszystko gra – odparła uśmiechnięta Ania.

    – Jeśli chcesz, możemy się tu pobzykać z Blanką – rzucił rozbawiony Grzesiek. Blanka od razu klepnęła go w ramie.

    – Ej!

    – Nie, nie trzeba – odparła Ania – innym razem, dobrze? – zapytała poważnie.

    Grześka zatkało. Blanka odwróciła się do Ani i spojrzała pytającym wzrokiem.

    – No co, Blankę mamy jedną. Jakoś to musimy pogodzić, prawda? – zapytała z uśmiechem Ania

    – No tak. Dobra, idę. Jak bym był potrzebny to wiecie gdzie jestem – powiedział Grzesiek i wyszedł z pokoju

    – Na pewno wszystko gra Aniu?

    – Tak. Chodź do mnie.

    Blanka podeszła do Ani i dziewczyny przytuliły się.

    – Muszę jeszcze coś załatwić? Zaczekasz? – powiedziała Blanka.

    – Yy no dobrze – odparła Ania nie wiedząc, co Blanka ma na myśli.

    Blanka wyszła z pokoju i zeszła na dół. Zapukała w drzwi do kuchni.

    – Pani Sylwio?

    – Tak? Wejdź proszę – odpowiedziała mama Ani i Grześka.

    – Wszystko jest dobrze – powiedziała Blanka i przytuliła ich mamę

    – To dobrze, to bardzo dobrze – mówiła mama głaszcząc Blankę po głowie – tylko, kogo będę musiała dziś pocieszać?

    – Nikogo – odparła Blanka z leciutkim uśmiechem – wracam do Ani – i pobiegła

    Mama stała jak sparaliżowana.

    – Ale jak to?! – powiedziała cicho pod nosem.

    “No chyba ich nie udobruchała obojga!” – pomyślała – “Z tą małą jest coś nie tak!”

    Po chwili wszedł pan Michał, ojciec Ani i Grześka. Wrócił z pracy.

    – Jestem – powiedział i minął żonę – co tak stoisz jakbyś ducha zobaczyła?

    – Gorzej…

    – Tak?

    – Blanka

    – Co Blanka?

    – Ostatnio często się tu pokazuje

    – Ostatnio? Od lat przychodzi do Grześka

    – A teraz też do Ani

    – No i co w tym niezwykłego?

    Mama się zawahała.

    – No niby nic. Tylko, że ona jest, nie wiem jak to ująć, trochę inna.

    – Inna? Wiesz jakie teraz są dzieciaki, pokręcone zupełnie…

    – No nie wiem… To nie to samo.

    – Ja też nie wiem… ale dla mnie ona jest w porządku. Zawsze grzeczna i uśmiechnięta i..

    Spojrzała na męża uważnie.

    – Wiesz co? Zostawmy ten temat…

    Tymczasem Blanka była już u Ani. Leżały przytulone do siebie na łóżku.

    – Gdzie byłaś? – zapytała Ania

    – A u twojej mamusi

    – Aha. A po co?

    – Zmartwiła się tą sprzeczką w kuchni.

    – I poszłaś jej powiedzieć, że wszyscy żyją?

    – No coś w tym stylu – zaśmiały się obie

    – Powiedziałam jej, że jakoś to sobie poukładaliśmy

    – Poukładaliśmy? Tzn ja, ty i… Grzesiek?!

    – Tak, chciałam żeby była spokojna

    – O rety, no to teraz musi być bardzo spokojna – Ania wybuchła śmiechem

    – Żadnych tajemnic, pamiętasz? – zapytała Blanka

    – Między nami? Tak. Ale rodziców może nie wtajemniczajmy w szczegóły – śmiała się dalej Ania

    – Nic więcej nie powiedziałam – uśmiechnęła się Blanka

    – Ok – powiedziała Ania choć wiedziała że czeka ją poważna rozmowa z mamą. I Grześka pewnie też.

    Chwile później.

    – Mogę cie o coś zapytać? – powiedziała Ania

    – Oczywiście

    – Czy chłopaki są dla ciebie dobrzy?

    – Tak, są, choć wiesz, z nimi to nie tak jak z Tobą.

    – No tak, zdaję sobie sprawę… Czyli wy… no wiesz…

    – Robimy różne rzeczy

    – Widziałaś ich nago?

    – Oczywiście – uśmiechnęła się Blanka – inaczej było by trudno

    – No tak, wiem… Dotykałaś ich tam i ówdzie?

    – Tak. Aniu, na pewno chcesz o to pytać?

    – Właściwie to tak – powiedziała uśmiechnięta Ania – chyba nawet mnie to trochę kręci

    – No dobrze – uśmiechnęła się Blanka – więc tak, dotykałam ich

    – I.. no wiesz… doprowadziłaś ich?

    – Tak. Raczej nie udawali – dziewczyny parsknęły śmiechem

    – I co jeszcze robiliście?

    Blanka spojrzała w oczy Ani.

    – Ale jeśli nie chcesz to nie mów

    – Spoko, mogę powiedzieć. No np. brałam ich do buzi.

    – Aha. Ok – Ania nie wiedziała co powiedzieć – i podobało Ci się?

    – Tak, bardzo.

    – Hm. Coś jeszcze? Czy oni weszli w ciebie?

    – Tak

    – Ale jak? Przecież czułam…

    – Ale nie tu – przerwała Ani Blanka. Ania zaniemówiła na chwilę.

    – To gdzie?

    – W pupę.

    – Yyy ale jak… Nawet ja nigdy tego nie robiłam.

    – Nie chciałaś?

    – Chciałam, ale jakoś nie dałam rady.

    – W jakim sensie nie dałaś rady?

    – No próbowałam, z moim byłym, ale ból był za duży i kiepsko się to skończyło

    – Rozumiem

    – A ty dałaś radę? – zapytała zaskoczona Ania

    – Tak. Choć nie było to proste. Chłopaki są, jak by to ująć, duzi…

    – I sprawia ci to przyjemność?

    – Jasne

    – Serio?

    – No tak Aniu, inaczej bym się na to nie godziła

    – No nieźle… – Ania zamyśliła się – w twoim wieku twoje życie seksualne jest o wiele bogatsze niż moje

    – Wiesz, że to nie o to chodzi. Pamiętaj, że oni są dla mnie na prawdę ważni.

    – Tak, wiem, rozumiem.

    – A teraz mam również ciebie – uśmiechnęła się Blanka

    – No… masz mnie i dwóch chłopaków

    Blanka uśmiechnęła się.

    – Ty, ja z bratem i kolega – ciekawy czworokącik! – zaśmiała się Ania

    – Eeejj! – zaśmiała się Blanka i pogilgotała Anie – nie dokuczaj mi!

    – Na prawdę niezłe z ciebie ziółko! – śmiała się dalej Ania

    – Mówiłam, że nie jestem zwykłą dziewczyną

    – To prawda, nie jesteś. Masz jakieś super moce?

    – Kilka

    – Aha. To by wiele tłumaczyło. Niech zgadnę – kontynuowała Ania – niebywała uroda to jedna z nich?

    – Mmmhy – przytaknęła Blanka

    – Uwodzicielskie promienie w oczach?

    – Tak, zdecydowanie! – powiedziała dobitnie Blanka

    – Czytanie w myślach?

    – Bez problemu!

    – Przejmowanie kontroli umysłem?

    – Nawet od niechcenia!

    – O rety! Już po nas – wysapała Ania

    – Jest jeszcze coś – powiedziała poważnie Blanka

    – Lepiej nie mów… no co?

    – Seksu ze mną nie zapomnisz do końca życia!

     

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    MJ
  • Spotkanie z przeznaczeniem Epilog

    -Dziewczęta, muszę przyznać, że wywarłyście na nas ogromne wrażenie – Tomasz ciągnął swą przemowę, spoglądając z uśmiechem na Joannę – Nie umiemy wybrać jednej z was. Po prostu obie zasłużyłyście, aby być częścią tego zespołu.
    -Tomasz i ja bardzo cenimy wasze umiejętności. Pamiętajcie, ze posada, którą będziecie zajmować musi być dla was priorytetem. Oczywiście przymkniemy oczko na Twoje studia Kamilo, ale gdy będziesz poza uczelnią należysz do naszej dyspozycji.
    -Obie otrzymacie służbowe samochody. Moje dziewczęta nie mogą jeździć autobusami. Eleganckie dziewczyny jak wy muszą żyć na poziomie. Po roku pracy, gdy uznam, że poświęcacie się należnie otrzymacie trzykrotną podwyżkę i mieszkanie służbowe.
    -Jutro zapraszamy na spotkanie w tym samym gronie. Podpiszemy umowy. Przy wyjściu otrzymacie uniformy, które założycie, gdy was wezwiemy. Portier wskaże wam nowe samochody – rzekła na zakończenie Joasia.

    Kamila malowała właśnie twarz według wytycznych. Musiała stosować się ścisłego planu. Żadna z dziewcząt nie mogła się niczym wyróżniać. W pracy miały być traktowane tak samo, więc żadna z nich nie mogła przekraczać zasad. Przed lustrem stała śliczna suczka. Wysokie jasne szpilki dodawały jej kilkanaście centymetrów. Zgrabne nogi połyskiwały odziane w cieliste pończochy. Czarne stringi z otworem na piczce, zakrywała mocno opięta spódniczka. Czarny materiał doskonale opinał jej uda. Długość spódnicy pozwalała sięgała do połowy ud i pozwalała zakryć zakończenie pończoch. Uzupełniający komplet biustonosz odkrywał jej piękne brodawki, na których wyróżniały się twarde sutki. Staniczek doskonale powiększał jej cycuszki. Kompletu dopełniała elegancka, jasnoniebieska koszula. Jak nakazywała instrukcja wydana przez przełożoną, rękawy był zakasane na łokciach dziewczyny. Dekolt sięgał dość głęboko: co prawda zakrywał on brodawki na jej piersiach, ale nie można było być obojętnym na ten widok. Kamila po umalowaniu się spięła włosy w nienaganny koczek i skierowała się do wyjścia.

    Joanna czekała na dziewczyny. Miała jeszcze dziesięć minut, więc postanowiła przypudrować nosek. Rzecz jasna  nie obowiązywały jej żadne regulaminy w kwestii ubioru. Jednak na czas spotkań z dziewczętami zawsze ubierała ten sam strój. Co prawda nie mogła dotychczas często go nosić, ale miała szczerą nadzieję, że to się zmieni. Była ubrana w ciemną koszulę. Była ona mocno prześwitująca, jednak nie zdradzała zbyt wiele. Luźny ciuch odstawał na tyle od jej pięknego ciała, że nie zdradzał, co jest pod spodem. Lekko prześwitywały jedynie jej okryte do nadgarstków ręce. Oczywiście jej piękny biust był odpowiednio wyeksponowany. Spory dekolt nie zdradzał jednak, ze nie miała na sobie stanika.  Sięgająca nad kolano beżowa spódniczka luźno opinała jej jędrne uda. Zawsze lubiła ją podwijać, aby ukazać swą cipkę. Nie miała na sobie także dolnej części bielizny. długie nogi kobiety iskrzył w czarnych, prześwitujących pończochach. Dopełnieniem stylizacji były czarne szpilki na ostrym i długim obcasie. Poprawiła jeszcze lekko poskręcane włosy i udała się do sekretariatu.

    Klęcząc przed nim wyglądały jak bliźniaczki.  Już dawno pozbył się spódniczek z ich zgrabnych tyłeczków. Kamila pochłaniała jego kutasa słodko się nim dławiąc. Patrycja poślinionymi paluszkami masowała mosznę. Patrzyła mu w oczy przygryzając wargę. Tomasz gładził ją po głowie, rozwiązując potargany koczek.
    – Smakuje świetnie! – Roześmiała się blondi okładając mokrym fallusem swój policzek. Patrycja i Joanna rozradowały się razem z nią.
    -Brawo! To moja dziewczynka! – Aśka zachwycała się widząc jak duży chuj znika raz za razem w czerwonych ustach młodej blondynki. Sekretarka oderwała Pati od jąder Tomka. Jeszcze przez chwilę z jej języczkiem łączyła je gruba nić z śliny.
    -Nie podzieli się – Rzekła do dziewczyny, wskazując na krztuszącą się kutasem Kamilę. Obie były pod wrażeniem głębokości jej gardełka. Szybciutko druga niebieska koszula znalazła się na podłodze.

    Nagie małolaty klęcząc podziwiały Joasię, która była między nimi. Obrabiała jego członek jak zawodowa kurwa. Tak lubiła o sobie myśleć. Gdy widziała tego fiuta nic nie mogło jej przeszkodzić. Wreszcie mogła go skosztować. masowała go dłonią, nie wypuszczając z ust ani na sekundę. Pozwalała, aby spieniona mocno ślina po bródce spływała aż na elegancką koszulę.

    Siedział na sofie. Dziewczęta przygotowywały jego kutasa dla swej szefowej. Joanna siedziała na jego twarzy, co chwila poprawiając spódniczkę zsuwającą się z płaskiego brzuszka. Tomasz ochoczo siorbał mokrą dziurkę. Kobieta masowała swoje piersi, uwolnione przez rozchylony mocno dekolt. Wreszcie osunęła się i nabiła głęboko na sterczącego kutasa. Pomieszczenie wypełniało rytmiczne klaskanie. Odgłos jej ud uderzających w krocze Tomasza zagłuszały jedynie jej głośne jęki.

    Patrycja klęczała przed Tomaszem z bliskiej odległości obserwując jak jego fiut znika w cipce ujeżdżającej go Kamili. Słodkie szepty całującej ją po szyi Joanny, zagłuszał krzyk blondi. Joanna zeszła niżej, aby zabawić się z wypiętą pipką szatynki. Pieszczona języczkiem Patrycja oglądała się z zadowoleniem na sekretarkę, ręką masując coraz bardziej widocznego kutasa. Joanna wyczuwając, co miało się wydarzyć zaczęła się bacznie przyglądać kroczu mężczyzny. Jej rączka zabawiała się z mokrą norką dziewczyny, która z rozkoszy przymykała oczy. Joasia całowała ją znów po szyi.

    Penis powoli chował się i wydostawał z ust Patrycji. Mocno zaciskała na nim swoje wargi, cały czas masując go języczkiem. Patrzeli sobie w oczy z zadowoleniem. Dziewczyna mruczała słodko z zadowolenia. Po chwili znów jednak zmieniła ją cipka Joasi. Powolnymi ruchami nabijała się na niego do końca. Kamila siedząc obok całowała namiętnie klęczącą przed nią Pati. Ich języczki mlaskały głośno zwracając uwagę Tomasza. Mężczyzna masował piersi sekretarki.

    Pati leżała na stole mocno rżnięta przez Prezesa. jej kształtne piersi falowały w szaleńczym tańcu. Dziewczyna mocno trzymała się za kolana, by maksymalnie rozchylić nogi. Klęczące nad nią Kamila i Joasia z podziwem patrzyły na jej cipkę. Joanna, co chwila oblizywała swoją dłoń i tarmosiła mocno jej pipkę. Kamila zaś trzymała ją za rączkę i co chwila odsuwała kosmyk włosów z jej twarzy. Głośne klaskanie jąder narastało. Tomasz głośno dysząc nieustannie zwiększał tempo, powodując tym coraz głośniejsze jęki ślicznej suczki. W końcu jego prącie wyskoczyło z ciepłej pizdeczki. Joanna szybko uchwyciła kutasa i zaczęła masować. Gdy mężczyzna zaczął tryskać na brzuch szatynki nakierowała chuja na swój język. Kamila zaczęła zlizywać delikatnie nasienie z brzucha koleżanki. Tomasz wyciskał z siebie resztkę spermy na cipkę Patrycji, która zebrała resztkę palcami i dała oblizać je Kamili. Aśka spuściła wymieszaną ze śliną spermę do ust Pati, po czym pocałowała ją. Potem oddała jeszcze gorącego całusa swemu ukochanemu. Dziewczęta słodziutkimi języczkami bawiły się cieplutkim nasieniem, co chwila całując się.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis
  • Nie trac glowy

    ⚠️!Achtung!⚠️

    To jest mój dawny, nieprzyzwoity fanfik o postaci z jednej, starej, chińskiej czytanki. Historia była w oryginale pisana po angielsku i umieszczona na ao3. Na potrzeby tej strony opowiadanie zostało uproszczone i napisane od nowa, w polskim języku. Ma dziwaczne opisy.

    Wszystkie postacie są pełnoletnie,

    bo trudno, żeby nie były.

    Takie jest prawo ludzkie i Boże.

    Su zamiatał tył posesji rozbudowanego kompleksu dojo, gdy nagle podszedł do niego sam ”Wielki Nauczyciel” i jedyny człowiek, który kazał mu nazywać siebie ojcem.

    Kazał, bo w rzeczywistości krew w ich żyłach nie była taka sama.

    Su był młodym mężczyzną o zadziwiająco zjawiskowej urodzie. Był szczupły i średniego wzrostu, miał delikatną, gładką i uroczą twarz oraz średniej długości ciemno-brązowe włosy, zaczesane w przedziałek i opadające na kąciki jego obuch policzków.

    W przeszłości, kiedy jeszcze był dzieckiem dorastał w niewielkim, skromnym baraku pod okiem swojej matki-eskorty, która go samotnie doglądała. Doglądała – bo tylko w taki sposób można było określić czynność, którą kobieta sprawowała nad swoim podopiecznym.
    W każdym razie, kiedy udało jej się odchować swoje dziecko, przeżyć ,,macierzyńskie lata” i gdy chłopiec w miarę dorósł, zaczęła się droga ku jego edukacji. Był to niestety kolejny kłopot, który stanął na drodze jego matki. Tak, więc postanowiła ona zostawiać go samego na całe dnie w domu, powierzając tym samym w jego ręce opiekę nad prowizorycznym mieszkaniem.
    Małe dziecko było wielkim ciężarem, a kiedy ciężar ten się zmniejszył, kobieta wróciła do pracy. Do tej samej pracy, która zapoczątkowała problem jej kuli u nogi.
    Tak mijały kolejne dni, miesiące, lata.
    Jednak nikt na tamten moment nie był w stanie przewidzieć jak drastycznie zmieni się życie Su.

    Otórz w przeddzień jego 14 urodzin żywicielka nie wróciła.

    Pozostawiony samemu sobie, chłopiec był zdezorientowany i przerażony.
    Kiedy minęły pierwsze dni, po nich kolejne i następne, a jego matka wciąż nie wracała, dotarło do niego, że wydarzyło się najgorsze. Wiedział o tym doskonale, gdyż do ich domu często zapraszani byli dziwnie wyglądający, agresywni mężczyźni. Stałą rutyną było katowanie przez nich kobiety, kolejno po odbytych z nią sesjach.
    Matka tłumaczyła kiedyś swojemu zrozpaczonemu dziecku, że wszystko to dzieje się tylko i dlatego, że tak pozwoliła… ale malutki jeszcze wtedy nie rozumiał znaczenia tych słów.
    W końcu samotnym, brudnym i błąkającym się po przedmieściach chłopcem zainteresowali się lokalni mieszkańcy. Sam widok Su, nawet w towarzystwie jego żywej matki wzbudzał już mieszane emocje, gdyż lokalna społeczność doskonale wiedziała o kobiecie i świadczonych przez nią usługach.

    I nagle, stało się niespodziewane.

    Lokalny mistrz sztuk walki, posiadający własny, ogromny kompleks, przeznaczony do ćwiczeń i prawdziwych pojedynków oraz ściągający wielu ludzi z całego kraju, zainteresował się specyficznym dzieckiem ze swojego otoczenia.
    Tak oto Su dostał od losu drugą szansę na wyleczenie i rozwinięcie własnych, połamanych skrzydeł.

    -Od godziny wszędzie cię szukam. Co ty tu do cholery robisz? – zapytał starszy mężczyzna

    Lecz młodzieniec milczał.

    -To nie są twoje obowiązki na ten moment. Nie tak ustalaliśmy – kontynuował

    – To ty sam je ustaliłeś! – wybuchł niespodziewanie Su.

    Te słowa wystarczyły, żeby wzbudzić gniew starszego. Sensei gwałtownie chwycił ramię chłopca, a następnie je pociągnął, jak lalkę, by zmusić go do powrotu w środek kompleksu.

    -To mnie boli! Puść mnie w tej chwili! Pozwól mi odejść.

    -Odejść, Su? I dokąd niby zamierzasz pójść? -zakpił mężczyzna -Bez pieniędzy, bez zaplecza, bez perspektyw… jesteś bezwartościowym, haniebnym bachorem. W dodatku masz czelność przeciwstawiać się swojemu panu, któremu zawdzięczasz życie w dostatku. Jakie to żałosne z twojej strony. Poniżasz się, zupełnie tak jak pies.

    Gdy rozlały się te gorzkie słowa, Su jakby uderzył twardo w ziemię wraz z nimi. Usiadł na wejściu, po czym schował głowę między swoimi kolanami.

    -Po prostu, nie chcę już dłużej tego robić… – z trudem przełknął -Czuję się, jak gdybym… został czyjąś rzeczą. Poza tym… to ostatnio częściej mnie boli – odpowiedział, a w jego oczach pojawił się głęboki smutek.

    Zdaje się, że w tym momencie dziadek został poruszony obrazem swojego podopiecznego w tym jakże żałosnym stanie. Jednak szybko opanował się, by sprowadzić swoje zmysły na ziemię i nie stracić poważnego wyrazu twarzy.

    -Hah, co za bezsens. To co mówisz jest niczym innym, jak tylko świadectwem twojej durnej pychy. Nie tak cię przecież nauczyłem Su.

    Po chwili, starszy człowiek podszedł bliżej młodzieńca i klękając przy nim, odsłonił go, ujmując następnie jego twarz w swoje dłonie.

    -Posłuchaj, na świecie jest już nadto cierpienia i bólu, a jednak musimy dalej wszyscy razem się w nim męczyć… myślisz, że gdy tutaj przyszedłeś miałem lekko wychowując i ucząc cię przy moim boku przez te wszystkie lata? Czy wiesz jak bardzo moja reputacja została dotknięta, gdy w opinii publicznej zaczęto tworzyć pomówienia, że legenda i lokalny mistrz z Sasebo wychowuje syna brudnej kurwy z Okinawy? Oni mieli rację, Su. Zgadli, chodź nie wiedzieli co tak naprawdę przechodzi im przez usta. Mówiłem wszystkim, że jesteś moim podopiecznym, za którego ręczę i który przebył odległą drogę, by być tutaj razem ze mną i dbać o porządek całego dojo. A tak naprawdę Su, miałeś się nigdy nie urodzić.

    Chłopak popatrzył na oczy swojego pana po czym zastygł, sparaliżowany rozpaczą. Wszystko trwało już tak długo, że nie miał nawet siły płakać.

     -Więc przestań użalać się nad sobą do cholery i zacznij mi się odwdzięczać Su, w taki czy inny sposób. Przydaj się w końcu.

    Pod okiem senseia, Su zdawał się przeżywać najszczęśliwsze chwile swojego życia, gdy tylko został przez niego przyjęty. Mężczyzna zaakceptował go w całkowitym tego słowa znaczeniu, dając mu nieskończone pokłady miłości i akceptacji, których chłopak tak bardzo pragnął. Jednak, wraz z dniem, kiedy Su ukończył swoje 20 urodziny, jego relacja z senseiem uległa drastycznej zmianie. Nie był to już prawdę mówiąc, klasyczny model wspierających się nawzajem ojca i syna, a coś bardziej… intymnego i zakazanego.

    Su, dojrzewając, stał się piękną istotą, o prezencji ze świata, którego nie jest dane nam poznać. Jego delikatna i wątła sylwetka mocno kontrastowała ze światem brutalności, wojowników, pokazów siły i walk, w jakim poruszał się na co dzień jego mistrz.
    Su był również niezwykle pokorny oraz posłuszny wobec swojego jedynego życiowego autorytetu i z wielkim zapałem wykonywał każde, nawet najmniejsze jego polecenie.

    Lecz granica przyzwoitości zaczęła się zacierać z nieubłaganym biegiem czasu.

    Mężczyzna, który przez całe swoje życie egzystował w pustce i samotności, idąc własnymi, surowymi ścieżkami życia, zarówno jak i kariery, a do tego ten sam mężczyzna, którego młodzieniec tak bardzo podziwiał, stał się nagle nieprzewidywalny.
    Od nieprzyzwoitego dotyku, rzekomo niewinnych nagród cielesnych, takich jak głaskanie czy proste obejmowanie, do nagłego, niespodziewanego obejmowania wąskiej talii Su, w odizolowanych częściach kompleksu, poza ciekawskimi oczami gapiów.

    Ten człowiek zaczął oczekiwać od swojego podopiecznego czegoś, co wykracza za sferę wszelkiej moralności.

    Gdy Su pierwszy raz odbył z nim rozmowę na ten temat, dowiadując się o jego ,,upodobaniach” wypowiedzianych przez tego samego człowieka bez żadnej najmniejszej kszty wahania oraz z otwartością dziecka, zastygł w szoku i nie mógł pozbierać wszystkich swoich myśli, a już tym samym złożyć je w całość. Jednak, gdy pierwsze emocje opadły, młodzieniec popełnił fatalny błąd.
    Ten błąd, przez który jego życie stało się teraz nieskończonym pasmem wstydu, rozpaczy oraz wstrętu do samego siebie i własnego życia.

    Su z roku na rok, manipulowany i wabiony przez własnego mistrza, zatracił się i pozwolił zdegradować do poziomu niczego więcej jak lalki. Powoli, stopniowo, ostrożnie… zupełnie tak jak jego matka.

    Zbliżał się wieczór. Słońce w górze miało żywy odcień czerwieni, a niebo tonęło w gradiencie różnych, równie ciepłych jak ono kolorów.
    Su po cichu wspinał się po schodach na drugie piętro kompleksu, do miejsca, w którym była wielka sypialnia, zrobiona w tradycyjnym stylu.
    To jedno pomieszczenie było szczególną udręką i spędzało sen z obuch, szczęśliwych niegdyś oczu chłopaka. Bowiem to tutaj dochodziło do regularnych i brutalnych aktów pomiędzy młodzieńcem, a jego panem. Su od dłuższego czasu był również zmuszany by spać u boku mężczyzny każdej nocy, co miało być według tamtego ,,obowiązkiem” i ,,powinnością” młodszego.

    -,,Co za bezsens…” – pomyślał Su.

    Stojąc przed rozsuwanymi drzwiami sypialni, opuścił w dół swoją głowę, oczekując na znak pozwolenia od swego mentora, który siedział już wewnątrz.

    -Wejdź Su -rozległ się szorstki głos, który przeciął tą wieczną ciszę.

    Chłopak ostrożnie rozsunął drzwi i wszedł bezdźwięcznie do pokoju.
    Mężczyzna czekał na niego od dłuższego czasu, wylegując się na swoim, zakupionym kilkanaście dobrych lat temu materacu, który był ogromny i zajmował 2/3 pomieszczenia.

    Sypialnia była zaciemnionym i ustronnym miejscem dla ich obu. Była do prawdy niewielka, lecz stanowiła swojego rodzaju sanktuarium, do którego oprócz senseia, tylko Su miał możliwość wejścia. Po bokach materaca stały dwie małe lampki, stanowiące jedyne źródło światła.

    Starszy zmarszczył brwi, po czym popatrzył na stojącego przed nim Su, ubranego jedynie w długi, sięgający do podłogi, ciemny szlafrok.
    Materiał przepasany był w smukłej talii chłopaka i były na nim narysowane drobne, czerwone kwiaty, które przypominały z daleka krew.

    -Piękny jak zawsze. – Odrzekł meżczyzna, zaraz po intensywnej sesji wpatrywania się w młodzieńca. -Czy przemyślałeś swoje dzisiejsze zachowanie, Su?

    -Tak. Jest mi wstyd za to, co zrobiłem dzisiaj rano. – chłopak ponownie zawiesił głowę -Obiecuję, że to już nigdy nie będzie miało miejsca.

    -Liczyłem na to, że w końcu sobie to uświadomisz i jak przepuszczałem, nie zawiodłem się. Dobrze cię nauczyłem… ale teraz nie pora na kontynuowanie zajęć. Podejdź do mnie bliżej, dostaniesz trochę relaksu po ciężkiej pracy. Nie bój się tego.

    Su małymi krokami zbliżył się w stronę swojego nauczyciela, po czym usiadł koło niego na śliskiej pościeli. Mężczyzna powoli, ale stanowczo zmusił go do pocałunku, po czym sięgnął w dół jego ciała by rozwiązać uciążliwy pas, który go zasłaniał. Kiedy problem został rozwiązany i razem z nim spadło także jedyne okrycie podopiecznego, oczom starszego ukazała się szczupła, delikatna i blada sylwetka kruchego człowieka.

    -Su, powiedz mi, jak to jest być bogiem miłości chodzącym po ludzkim świecie? – zapytał sensei, drażniąc jeden ze stwardniałych już sutków młodzieńca opuszkami palców.

    -Uhhhh… jest… bardzo przyjemnie…

    Po tych słowach mężczyzna roześmiał się.

    -Przyjemnie? Ha! Twoje życie razem ze mną jest pasmem niekończących się przyjemności, Su!

    Doprawdy obrzydliwe.

    Mężczyzna po chwili skierował ręce do przerwy miedzy pośladkami swojego kochanka.

    -Su, czy bawiłeś się już dzisiaj ze sobą w tamtym miejscu?

    -Umm, nie… nie zrobiłem tego, chciałem tylko…

    -Mówiłem ci, żebyś robił to przynajmniej raz dziennie, dowolną zabawką, którą masz w domu. W przeciwnym razie znowu całe posłanie będzie we krwi.

    -przepraszam… chciałem cię w ten sposób bardziej zadowolić.

    Starszy popatrzył w oczy chłopaka, po czym roześmiał się ponownie.

    -Oh, jaki ty jesteś podatny na wszelkiego rodzaju uwagi, które ci zwracam… chciałeś się po prostu odwdzięczyć i naprawić swój honor po dzisiejszym incydencie? To takie urocze Su, sposób w jaki o mnie myślisz. Na szczęście nie musisz się już dłużej martwić… mam dla ciebie coś, co wynagrodzi twoje wszystkie przebyte dni krwawej męki.

    Następnie mężczyzna pochylił się nieco i wyciągnął z pod materaca niewielkie metalowe pudełko.

    -Trudziłem się w nieskończoność, żeby to dla ciebie załatwić Su, ale gwarantuję ci, będziesz po tym śliski, mokry… i bardziej chętny. Rozłóż teraz swoje nogi.

    Inwestycja w środek nawilżający po tylu przebytych godzinach tortur nie brzmiała zachęcająco do podjęcia się ich dalszych sesji.

    Ale to tylko kolejna noc, kolejne polecenie, kolejna brudna plama, której nie sposób usunąć żadnym możliwym sposobem.

    Su, leżąc w poduszkach z szeroko rozstawionymi nogami patrzył jak jego pan przygotowuje się do całkowitego zawładnięcia nad jego duszą i ciałem. Robili to już tak często, a jednak za każdym razem młodzieniec czuł wszechogarniający niepokój. Dzisiaj bardziej niż zwykle.

    Kiedy jego nauczyciel skończył nakładanie dziwnie wyglądającej substancji na swoje palce, przyszła pora zająć się główną sprawą. Wszedł pomiędzy nogi swojego miłego, po czym wkładając język do jego ust, zaczął w tym samym czasie powoli schodzić niżej i delikatnie masować dolne partie ciała drugiego swoją ręką.
    Lecz gdy delikatnie głaskał przyrodzenie oraz resztę genitaliów swojego ulubieńca nie otrzymał jednak w odpowiedzi niczego poza cichymi, stłumionymi jękami.
    Jednak, gdy zeszedł niżej i zaczął drażniąc różowe, obolałe wejście kochanka, tym samym coraz mocniej na nie napierając, jęki nasiliły się i przeistoczyły w krzyki.

    -Jesteś taki sam jak twoja matka, Su. Jesteś po prostu zwykłą, małą dziwką, która pragnie mojej uwagi i dotyku. Oddałbyś za to własne życie.

    -Nie wiesz niczego o mojej…

    Jednak podopieczny nie zdążył dokończyć swojego zdania, gdyż wewnątrz niego znalazł się znienacka nieproszony gość, a następnie drugi oraz trzeci. Każdy jeden drażnił go teraz od środka, wsuwając i wysuwając się w celowym, powolnym tempie.

    -Boli cię, Su? Czy jednak jesteś teraz w desperacji? A może wszystko na raz? W każdym razie, twoje oczy mówią mi, że jestem niegodziwym człowiekiem. Czy to prawda Su? Czy jestem dla ciebie aż taki zły? Odpowiedz mi. Karmię cię, daję ci schronienie, prowadzę cię i uczę jak własnego syna przez te wszystkie lata, a ty śmiesz mi się przeciwstawiać?

    Młodszy próbował zaprotestować, ale jego głos został szybko przerwany.

    -Skoro tak, nie pozostawiasz mi wyboru i będę musiał użyć na tobie drastyczniejszych metod, by zaprowadzić porządek.

    Odsuwając się od chłopaka, mężczyzna chwycił poduszkę leżąca w pobliżu i umieścił ją pod jego pośladkami. Wracając do samego Su, przesunął go bezproblemowo bliżej siebie, po czym ujął swojego własnego członka i skierował go w stronę dziurki partnera.
    Su płonął z cierpienia. Ból z niewyleczonych jeszcze ran nasilił się, kiedy tłusty i nabrzmiały członek jego partnera szturmował i naciskał bezlitośnie na zaczerwienioną dziurkę.
    Młodzieniec próbował błagać o zaprzestanie i przerwę, ale został szybko uciszony poprzez kolejny pocałunek.

    Ta chwila wydawała się nie mieć końca, aż do momentu, w którym przyrodzenie starszego przebiło się siłą przez ciasne wejście i znalazło w środku wnętrzności zagubionego 23-latka.

    Su nie mógł już logicznie myśleć. Jedyne, co aktualnie odczuwał, to szybkie pulsowanie gościa, który znalazł się w całej jego głębokości i uczucie rozdzierania jego marnego ciała od środka. Sensei nie pozwolił mu się nawet przystosować do swojej objętości, tylko ruszył od razu, wyznaczając agresywne tempo.
    Młodszy zaczął krzyczeć, lecz został drastycznie wyciszony, kiedy mężczyzna objął jego szyję dwoma rękoma, po czym zaczął go dusić.

    -Przestań Su, przestań robić z siebie ofiarę. Zostałeś wybrany, by być przy moim boku i mi służyć. Powinieneś być bezgranicznie szczęśliwy, że bogowie w ogóle cię dostrzegli i zesłali ci z niebios taką szansę.

    Jedynym, co w tamtym momencie zrobił podopieczny, było nagle odrzucenie swoich gałek ocznych do tyłu.
    Sensei dziwnie zareagował na ten widok. Zmieszał się, lecz po chwili dotarła do niego powaga zaistniałej sytuacji i poluzował uścisk na szyi młodzieńca. Obie ręce zostawiły jednak po sobie widoczne ślady, w postaci intensywnego, ogniskowego zaczerwienienia. Po czasie te ślady z pewnością zmienią się w brunatne krwiaki, a następnie znamiona.

    Lecz czyżby to zmieniło cokolwiek?

    -Su, jesteś moim największym szczęściem, jakie mnie w życiu spotkało. Nie psuj tego. Nie niszcz wszystkiego, co udało nam się razem zbudować na przestrzeni tych wielu lat… doskonale rozumiem, co teraz czujesz. Jesteś w kwiecie swojego wieku i wszystko, co masz we wnętrzu samego siebie płonie… ale nigdy nie zapominaj, do kogo należysz, Su. To jest twój, już dawno przesądzony los. -mówił starszy, a z jego oczu zaczęły spadać łzy, które wsiąkały wprost na pustą, nieobecną i pozbawioną jakiegokolwiek wyrazu twarz chłopaka.

    -Chcę być z tobą, aż do momentu w którym przestanę istnieć, Su. Chcę patrzeć, jak starzejesz się przy mnie i dalej, nieustannie kochać cię, ale w podwojonym tego słowa znaczeniu… pomimo, że nigdy nie czułeś do mnie szczerze tego samego. Twoje oczy mówią mi wiele, ale nigdy nie żałowałem, że jesteś mężczyzną. To tak naprawdę nic nie znaczy. Pomimo tego, że chciałbym wziąć z tobą ślub i sprawić, żebyś zaszedł w ciążę i urodził moje dzieci, akceptuję cię tym kim jesteś. Czy nie chciałeś chociaż przez chwilę tego samego, Su? – mówił starszy

    Nagle rozległ się ochrypły głos wyczerpanego, lecz wciąż przytomnego chłopaka:

    -Pocałuj mnie… tak samo jak zrobiłeś to pierwszy raz w noc moich 20 urodzin… idealnie długo i mocno, aż przestanę protestować i wyrywać się, jak zrobiłem to tamtego dnia… wykonaj go w sposób, od którego zależałoby twoje życie.

    Su tym razem nie skłamał.

    To, co wypowiedział było najczystszą prawdą, którą już po chwili wyczuł sam jego mistrz.
    Uradowany sensei, z nową nadzieją w sercu oraz poruszeniem wywołanym głębokimi słowami swojego ukochanego, po chwili ujął jego sine usta, by rozpocząć grzeszny taniec ich języków.
    Kiedy spotkali się ponownie, a usta połączyły kolejny raz, młodzieniec zastygł pod wpływem tej intensywnej przyjemności.
    Lecz nie zastygła jego prawa dłoń.
    Mistrz bawił się młodszym, rozpromieniony tak samo jak niczego niespodziewające się, małe dziecko, a jego ściśnięty pod wpływem wilgotnego i gorącego miejsca penis wciąż nie opuszczał wnętrzności chłopaka.
    Su natomiast udało się dostać końcówką dłoni do podszewki swojego szlafroku, z której po chwili wyciągnął mały, dziwnie wyglądający, zwinięty, metalowy element. Nosił go tam już przez dłuższy czas, jakby było to w jakiś sposób dopełnieniem jego nocnego, wierzchnego okrycia. W wielkiej ekstazie i wrzącym splocie ust, sensei nie był w stanie zauważyć, jak młodzieniec unosi swoje obie ręce nad jego szyją, trzymając w jednej tajemniczy przyrząd, po czym subtelnie rozwijając go.

    Gdyby jednak starszy ocknął się w porę z miłosnego uniesienia, uświadomił by sobie, że nad jego jestestwem wisi druciana piła i w tym natłoku wydarzeń, to Su stracił by życie jako pierwszy tej nocy.
    Jednak tak się nie stało.

    Zamiast tego, Su, tańcząc w idealnej synchronizacji i harmonii ze swoim panem, zaczął jednocześnie mocno zaciskać swoją dziurkę pod wpływem jego pęczniejącego penisa.
    Aż do momentu, w którym mężczyzna uwolnił białą, lepką substancje głęboko we wnętrzu ukochanego.
    Lecz razem z tak długo oczekiwanym, głównym momentem tej nocy i błogim uczuciem osiągnięcia szczytowania, pojawiło się coś jeszcze… zaciskająca się, metalowa pętla na jego szyi. Zdezorientowany starszy człowiek, nie umiejąc przetworzyć i co najważniejsze, zrozumieć zaistniałej sytuacji oraz jednocześnie czując rozrywający zacisk na swojej szyi, zaczął odruchowo walczyć o życie i łapać wszystkie możliwe resztki tlenu, jakie znajdowały się w pokoju. Jednak było to daremne.
    Kiedy dotarło do niego, że sposób ten nie uchroni go przed zgubą, zadziałał instynktownie.
    Wciąż leżąc częścią swojej ciężkości na Su, ułożył własną rękę na twarzy chłopaka, po czym nakierował swój kciuk nad jego lewe oko.
    Su doskonale wiedział, co się teraz stanie.
    Jednak pomimo swojej niewielkiej siły, nie powstrzymał się, w próbie przecięcia wszystkich tętnic szyjnych swojego najgorszego koszmaru, jaki spotkał go w życiu.

    ,,Albo ja, albo ty” – pomyślał

    Kciuk jego nauczyciela, autorytetu, samozwańczej największej miłości życia i ojca, którym zobowiązał się być, wbijał się głębiej i głębiej w oczodół Su, zadając młodemu mężczyźnie niewyobrażalne cierpienie i przyprawiając go o torsje.
    Wystarczył ułamek sekundy, by zniszczyć powiekę razem ze źrenicą, tęczówką oraz pozostałymi częściami organu oraz setek kolejnych nerwów, które pozwalały młodzieńcowi na podziwianie tego pięknego, otaczającego go świata.
    Pokój, w którym przebywali mężczyźni już dawno przestał przypominać bezpieczne i przytulne miejsce, w którym było można się schronić w nagłym niebezpieczeństwie. Bowiem sypialnia od tego momentu stała się pomieszczeniem tonącym w dwóch różnych rodzajach krwi, nieustannie mieszających się ze sobą.
    Su trzymając obie swoje ręce w górze i zaciskając całą swoją siłą obskurny, metalowy drut pod wpływem zalewającego go szaleństwa i pustego umysłu, miał pozrywane ścięgna na obu dłoniach, a z ran w tak powstały ściekały stróżki krwi. Szyja mężczyzny, który cały czas górował nad nim jak i wewnątrz niego, była zmasakrowana na całej swojej objętości, zdobiąc co kilka chwil twarz Su nową wstążką czerwonej substancji.

    Gdy dłoń mężczyzny przestała naciskać na lewą stronę twarzy młodszego, ten uświadomił sobie, że to już koniec.
    Koniec poddaństwa, a wraz z nim początek nowych, wielkich przemian oraz nadchodzących konsekwencji.

    Jednak Su nie myślał o tym w tej chwili.

    Właściwie, nie myślał o niczym.

    Nie czuł niczego. Niczego co doświadcza każdy przeciętny człowiek.

    Młody mężczyzna postanowił przerwać zacisk swoich rąk na drucianej pile, jednak to sprawiło mu więcej zachodu niż w zwyczajnych, normalnych okolicznościach.
    W skutek swojej niemocy zdobył się na ryzykowne przedsięwzięcie. Wiedział, z czym będzie się to wiązać, ale wiedział też, że chwila ta prędzej czy później nastąpi. Chłopak uspokoił się, po czym delikatnie uniósł swoją głowę ku górze, by zobaczyć coś więcej niż tylko obraz rozciętej szyi swojego byłego nauczyciela.
    Gdy jego głowa wykonała pionowy ruch ku górze, z głębokiej dziury po jego lewym oku wylały się pozostałości krwi, skrzepów oraz zalegające części fragmentów gałki ocznej.
    Wszystko to spłynęło po policzkach Su i dotykało jego ust, nim spadając, rozbiło się o ziemię.
    Chłopak niezależnie od swojej woli, został skazany by posmakować tej mieszanki, jednak obraz który teraz widział przyćmił wszystkie pozostałe bodźce.
    Puste oko Su patrzyło na swojego senseia, a jego martwa już twarz, pozostawiła po sobie wyraz, podobny do złości, spowodowanej tylko i wyłącznie przez młodego mężczyznę.

    ,,Będę czekał cierpliwie Su, do dnia, w którym spotkamy się ponownie, ja i ty, w tym samym miejscu”

    Po tym jak głowa młodzieńca sama z siebie wyimaginowana te zdania, Su w przerażeniu wypuścił z rąk drut i rzucił się natychmiastowo do ucieczki. Rozłączył się z ciałem mężczyzny, które nawet w chwili śmierci w nim spoczywało, po czym pozwolił mu upaść na zabarwiony czerwienią materac, obok szlafroku w tym samym odcieniu. Nie było już widać na nim kwiatowych motywów. Był teraz jednolity.

    Su stał w wielkiej kałuży krwi, która wpływają raz za razem w przerwy miedzy matami, na których stał. Wiedział to doskonałe, ponieważ miał gołe stopy i wszystko czuł.

    Kiedy skupił się na tym doznaniu dostrzegł również inne, jednak w żaden sposób niezwiązane z podłogą czy innymi elementami pokoju, natomiast powiązane wyłącznie z jego osobą.

    Su poczuł jak oddaje przyjemne ciepło, które spłynęło po jego nodze i udzie.

    – ,,Co za bezsens” – pomyślał.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Man from Nowhere

    Gorąco pozdrawiam Szanowną Moderację tej strony, która zepsuła mi opowiadanie i moja praca w postaci rozmieszczania akapitów i kopiowania symboli kwiatków poszła się jebać psu w dupę.

    I tak was wszystkich kocham.

  • Poczatek nowego zycia jak ona – cz3

    Moje spotkania z Aneta przez kolejne dni były czymś rutynowym. Spotykaliśmy się po szkole w dni prób poloneza i czasami poza nimi. Weekendami Anetka pracowała, jako kelnerka w restauracji więc po ciężkich dniach pracy przywoływała mnie do siebie. W pracy obowiązywał galowy strój, w którego skład wchodziły rajstopy, więc ochoczo korzystała z moich usług. Spowodowało to, że mogłem posmakować przeróżnych rajstop Anety: cielistych, czarnych od 10 DEN do 60 DEN, modnych ostatnio rajstop w kropki, czy inne wzory oraz kabaretek. Za każdym razem, gdy się spotykaliśmy Aneta robiła zdjęcia, bądź nagrywała filmik, co chyba było jej kolekcją trofeów. A dla mnie, co gorsza, było to jej zabezpieczeniem przed tym, że przestanę być uległy i posłuszny. Wydawało mi się, że nawet bardziej się polubiliśmy mimo dziwnej relacji. Spędzaliśmy razem bardzo dużo czasu, co z pewnością miało na to wpływ. Tym bardziej zdawało mi się, że niedługo odpuści mi, a cała sprawa pójdzie w zapomnienie. Na pewno jakaś część mnie tęskniłaby za seksownymi nóżkami Anetki, ale wolność to jednak wolność. Drugą opcją, na jaką liczyłem i która dużo bardziej by mi odpowiadała była delikatna modyfikacja naszej relacji na podwójną korzyść. Z tęsknotą patrzyłem w przeszłość na masaż penisa, jaki zapewniła mi stópką na naszym pierwszym spotkaniu. Niestety wtedy okazało się to podstępem, który doprowadził do sytuacji, w której znalazłem się dziś. Pewnego dnia nastąpił przełom. Anetka oznajmiła, że nie ma z kim iść na studniówkę, bo partner się jej wykruszył i, że idziemy razem. Miałem wtedy już partnerkę – Zuzię z naszej klasy. W prawdzie Aneta nie dorastała do pięt, ale nie chciałem być nie fair. Domyślałem się jednak, że dominatorki niezbyt będzie to obchodziło. Jak się okazało, czego przecież byłem świadomy od początku liceum Anetka okazała się bardzo serdeczna nie tylko w kwestii dzielenia się swoimi stopami. Przyznała mi rację i powiedziała, że wkrótce coś wymyśli. Kiedy wyjawiła mi swój pomysł, myślałem, że wygrałem w totka. Zasugerowała, fikcyjny związek między nami! Mianowicie powiemy w klasie, że jesteśmy razem. Jak wiadome miłość nie wybiera, a wątpię, żeby Zuzia chciała iść na studniówkę z zajętym chłopakiem. W prawdzie nie było, co liczyć na całowanie a dopiero coś więcej, ale to był już milowy krok naprzód. W ten sposób zyskałem nową partnerkę i dla wielu osób w szkole też dziewczynę. Nikogo nie dziwił, nasz wspólnie spędzany czas i urywanie się we dwójkę. Wszyscy myśleli, że znikamy się na migdalenie w zakątkach naszej szkoły, ale o tym mogłem jedynie pomarzyć. Aneta przywoływała mnie do siebie w różnych momentach jednak nie były to spotkania zakończone całowaniem, no chyba, że moje z jej stopami. Po lekcjach wf-u mówiła, że nie będzie chodziła cały dzień w spoconych skarpetkach z brudnymi stopami. Zatem nasze spotkania przeniosły się również do szkoły. Nikt nic nie podejrzewał, gdyż oficjalnie byliśmy parą. W praktyce Aneta ściągała swoje czarne damskie stopki z cienkiego materiału i kazała lizać swoje stopy. Łazienka, radiowęzeł, szatnia. Miejsc było sporo i ze wszystkich chętnie korzystała. Znałem już chyba wszystkie skarpetki i rajstopy mojej dominatorki. Lizanie jej stóp zaczynało być czymś normalnym. Kolejną nadzieję dostałem niewiele czasu później. Rówieśniczka oznajmiła mi, że ma dla mnie niespodziankę. Miałem zjawić się dziś wieczorem w niej w domu i wszystkiego się dowiedzieć. Liczyłem, że to moja szansa na pchnięcie w przód naszej relacji. Wziąłem porządną kąpiel, wypsikałem się najlepszymi perfumami i ubrałem ulubione ciuchy wyruszając do domku jednorodzinnego Anety. Powitała mnie serdecznie się uśmiechając, co lekko wzbudzało moje podejrzenia, ale również kazało być dobrej myśli. Ubrana była w obcisły golf koloru czarnego, skórzane czarne obcisłe spodnie a pod nimi czarne rajstopy 15 den przez które przebijały się pomalowane na czarno paznokcie. Lekko ostudziło to mój zapał na zbliżenia wiedząc, że będę musiał zająć się jej stopami, ale nie załamywałem się, w końcu to też mnie podniecało jak mało co. Całkowita katastrofa spadła na mnie po wejściu do pokoju Anety. Myślałem, że się przywidziałem, ale niestety przed moimi oczami stała najlepsza przyjaciółka Anety – Sylwia.

    -No hej Adaś.

    Stanąłem jak wryty nie wiedząc, co się dzieje. Czy ona wie? Pomyślałem zerkając na Anetę.

    -No chyba nie myślałeś, że będę trzymała z daleka od siebie najlepszą przyjaciółką i chłopaka – odparła z przekąsem

    -N-n-iee – zająkałem się przerażony.

    -No już, przywitaj się jak należy, tylko zrób to jak trzeba – spojrzała na mnie i już wiedziałem, czego wymaga.

    -Dzień dobry Pani Sylwio.

    -Hahaha no ładnie sobie go wytresowałaś.

    -Mówiłam Ci, zresztą widziałaś filmiki i zdjęcia.

    -Ale nikt miał się nie dowiedzieć – zaprotestowałem

    -Daj spokój, Sylwia to moja najlepsza przyjaciółka, poza tym potrzeba nam czegoś nowego, także dzisiaj będziesz miał dwa razy więcej pracy.

    Sylwia chodziła z nami do klasy, była wysoką blondynką z zielonymi oczami i świetną figurą. Gdybym miał strzelać to z całej szkoły właśnie ją wybrałbym, jako dominę. W takim układzie zaczynałem bać się co czeka mnie teraz. Marzenia, które snułem przed spotkaniem legły jak domek z kart, czekało mnie najgorsze – cokolwiek tym było. Sylwia ubrana była w bardzo krótką czarną skórzaną lateksową spódniczkę, czarną koszulkę hiszpankę z dużym dekoltem oraz czarne rajstopy. Miała długie niczym szpony białe paznokcie u rąk i taki sam kolor nałożony na stopy. Z tego, co pamiętam tak samo była ubrana w szkole przyciągając spojrzenia wszystkich uczniów oraz krytyczny wzrok nauczycieli.

    -To kładź się i do roboty, bo dziś nie tylko mnie bolą od szpilek stopy.

    Zrobiłem co kazała. Stopy Sylwii z racji, że była bardzo wysoka były na oko 3 rozmiary większe od stóp Anetki. Masowałem obie pary z największym zapałem i tak jak się spodziewałem w między czasie jedna z odzianych w czarny nylon stóp skończyła w mojej buzi, czuć było trud chodzenia w szpilkach.

    -Ale cudownie, cały dzień w rajstopach i jeszcze te próby, niezłe musi mieć tam zapachy – powiedziała zadowolona Sylwia

    -Taak, ale mój wierny sługa bardzo to lubi, dotknij, gdzie trzeba i sama się przekonasz.

    Sylwia skierowała jedną ze swoich stóp na moje przyrodzenie, oczywiście byłem już podniecony, ale to krótkie dotknięcie wzdrygnęło mną co nie uszło uwadze dziewczyn.

    -Uuhuh nie wiedziałam, że aż tak działają na niego nasze spocone stopy, przemyślałaś to, o czym mówiłam?

    -Tak i już zapewniłam Adasia, że czeka na niego dziś niespodzianka, masz, co potrzeba?

    -Tak, tak wzięłam wszystko.

    O boże, byłem przekonany, że niespodzianką jest obecność Sylwii, ale czekało mnie coś gorszego.

    -Prawie zapomniałam, uśmiechnij się ładnie do zdjęcia – powiedziała do mnie Aneta wyciągając telefon i kierując obiektyw w moją stronę. Wykonała serie zdjęć jak liże i całuje ich stopy w rajstopach. Sylwia wpadła jeszcze na pomysł sprawdzenia jak daleko są wstanie włożyć dwie stopy naraz, co oczywiście również zostało uwiecznione na zdjęciach.

    Dominacja dobiegła końca i poczułem, że to dobry moment, aby zapytać, o co chodzi

    -Jaka niespodzianka? – zapytałem z przerażeniem.

    – Sylwia wpadła na pomysł, że skoro tak bardzo podobają Ci się nasze nogi w rajstopach, to sam powinieneś w nie wskoczyć. Od słowa to słowa doszłyśmy do wniosku, że przyda nam się trzecia przyjaciółka. Także od dziś zaczynamy wielkie zmiany, gotowy? A raczej gotowa? – zapytała z przekąsem

    Nie wiedziałem, co w tym momencie było większe – przerażenie, czy może coś czego nie rozumiałem – podniecenie.

    CDN

    4.

    Połowa grudnia, ta data miała być moim początkiem końca. Postanowiłem, że nie mogę na to pozwolić.

    -Nie ma szans, nie zgadzam się, wychodzę – skierowałem się do drzwi

    -Sylwia, które zdjęcie na początek dodajemy? A może filmik jak zajada się Twoimi podkolanówkami?

    -Filmik będzie okej, widać jak mu smakują twoje przepocone skarpetki do tego całe spodnie mu odstają i widać, że mu się podoba.

    Stanąłem jak wryty.

    -Dlaczego..

    -Daj spokój tylko pomagamy Ci odkryć swoje nowe ja, rozbieraj się. Proces będzie długi także nie mamy czasu do stracenia.

    Załamany zacząłem ściągać z siebie ubrania. Zostałem w samych bokserkach.

    -Chyba zapomniałaś, że dziewczyny się przy sobie nie wstydzą, prawda Sylwia?

    -Jasne, że nie. No i przydałoby się jakieś nowe imię? Jakieś propozycję? – zapytała Sylwii

    -Hmm, może Kasia? Co Ty na to Kasiu? – oczekiwała na potwierdzenie Anety

    Nawet nie odpowiedziałem tylko ze świeczkami w oczach pokiwałem głową.

    -No i super Kasiu, mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Jako, że od teraz jesteśmy przyjaciółkami nie musisz się już zwracać do nas per Pani. Pamiętaj jednak o mówieniu o sobie jak o kobiecie, jesteś kobietą, więc mówisz i zachowujesz się jak kobieta zrozumiałaś?

    -Zrozumiałam – odparłem upokorzony.

    -Pięknie, to chodźmy do łazienki pozbyć się tych kłaków, takiej lasce jak Ty nie wypada chodzić tak zapuszczonej.

    Skierowaliśmy i się do łazienki i już wiedziałem, co miała przygotować Sylwia. 3 jednorazowe maszynki, zestaw do usuwania owłosienia, jakieś kremy i inne środki, o których istnieniu nie miałem pojęcia.

    -No to ściągaj majtki, dziewczynki w takich nie chodzą – powiedziała zniecierpliwiona Sylwia

    Spojrzałem jeszcze z nadzieją na jak mi się wydawało łagodniejszą Anetę, ale ta tylko skinęła głową potwierdzając słowa przyjaciółki. Opuściłem bokserki odkładając je na szafkę obok.

    -No myślałam, że będzie większy problem z ukryciem intruza- powiedziała Aneta

    -Pff, co to jest, będzie miał idealny płaski dziewczęcy front – odparła zadowolona Sylwia

    Poczułem się już dogłębnie upokorzony.

    -Wskakuj do wanny.

    Wykonałem polecenie a dziewczyny nasmarowały moje ciało czymś do usuwania włosów. Po spłukaniu wodą mało, co zostało.  Pozostałości z rąk i nóg dogolone zostały jednorazówką.

    -No to teraz Katarzyno pozbądź się owłosienia z miejsc intymnych.

    -Dobrze Anetka – odparłem zwracając się imieniem pierwszy raz od dłuższego czasu do koleżanki.

    Dziewczyny opuściły łazienkę zostawiając mnie samego. Niepewność była ogromna, ale wolałem to, co teraz niż całkowite upokorzenia w oczach całego miasta: rodziny, znajomych i każdego, kto ma dostęp do Internetu. Z trudnościami pozbyłem się ostatnich włosów na swoim ciele. Zasłaniając się rękami wróciłem do pokoju Anety.

    -No wreszcie kochana, poradziłaś sobie?

    -Tak

    -Nie musisz się przy nas zasłaniać, ale skoro tak się krępujesz na łóżku czeka na Ciebie strój, który pomoże Ci zakryć nagość.

    Spojrzałem na przygotowane ubrania: Czerwone figi z koronką, tego samego koloru stanik, cieliste rajstopy 15 DEN z wyznaczoną częścią majteczkową i palcową, czarna krótka dopasowana spódniczka z elastyczną talią oraz czerwony wiązany top na plecach.

    -Ale poczekaj, chyba nie chcesz, żeby majteczki brzydko się odznaczały – zaprosiła mnie do siebie gestem ręki Sylwia. Złapała i przesunęła jądra w głąb podbrzusza podwijając penisa pod kroczem, całość zakleiła taśmą.

    -Ałł boli – syknąłem

    -Piękno boli kochana, wskakuj – usłyszałem a do ręki otrzymałem czerwone majteczki

    Ubrałem na siebie czerwone figi a następnie otrzymałem polecenie, aby usiąść na łóżku.

    -Jako iż dziś ubierasz cieliste rajstopy, wypadałoby mieć ładne pazurki. Jaki kolor?

    -Cooo, przecież wszyscy to zobaczą – zaprotestowałem

    -Nikt nie zobaczy, przecież nosisz buty i skarpetki, chyba nie kąpiesz się z mamą. Jeszcze słowo i malujemy też u rąk – zagroziła Aneta

    Wolałem ukrywać paznokcie u stóp niż chodzić z pomalowanymi paznokciami u rąk.

    -Jakie mam do wyboru?

    -No wreszcie jakieś sensowne pytanie: czerwony, biały, czarny, różowy.

    -Niech będzie czerwień.

    -Mm kocica.

    Zażenowany tymi słowami wystawiłem nogi a dziewczyny zabrały się do pedicure. Po chwili moje paznokcie u stóp były w kolorze krwistej czerwieni. Po wyschnięciu lakieru przeszliśmy dalej.

    – Słuchaj Kasiu i obserwuj uważnie, bo na pewno Ci się to przyda – powiedziała Aneta biorąc rajstopy do ręki.

    Zrolowała rajstopę i kazała wysunąć jedną nogę. Naciągnęła rajtkę na nogę a następnie powtórzyła to samo z drugą.

    -Wstawaj i podciągnij.

    Tak też zrobiłem. O zgrozo. Od pasa w dół wyglądałem jak typowa nastolatka szykująca się na jakąś dyskotekę. Gładkie nóżki, koronkowe majtki, o dziwo bez żadnych odkształceń a na tym wszystkim rajstopy. Do tego te pomalowane paznokcie przebijające się przez część palcową. Co gorsza czułem jak mój unieruchomiony penis próbuje się wydostać. Czy to przez ten nowy materiał majtek i delikatną otoczkę na moich ogolonych nogach w postaci rajstop? Co się ze mną działo?

    – Teraz spódniczka, stanik i top – przerwała moje rozmyślenia Aneta.

    Z trudem ubrałem ciasną miniówkę, ledwo, co zakrywającą moje uda. Zaraz za mną pojawiła się Sylwia zakładając mi czerwony stanik z push-upem. Po chwili kończyła wiązać top i byłem całkowicie ubrany.

    -Sylwia dawaj tą perukę, ale mamy nową laskę.

    Sylwia podała perukę, które kiedyś rzekomo nosiła jej mama. Blond włosy do ramion. Była to jedna z lepszych peruk z siateczką, więc ciężko się było połapać, że to nie prawdziwe włosy.

    -Siadaj przy toaletce, ostania prosta – dostałem polecenie od Anety.

    Dziewczyny zabrały się do malowania. Podkład, tusz do rzęs, kreski i lekki cień do powiek, do tego ciemno różowa pomadka i byłam gotowa.

    -Wstawaj i do lustra, gotowe.

    Stanąłem przed lustrem i znieruchomiałem. Nigdy bym nie poznał, kto stoi przed lustrem, sam się sobie podobałem i nie odbiegałem bardzo od moich pięknych koleżanek.

    -Wow, jestem piękn-yaa… – wydukałem.

    -Noo i jaka dupcia, całkiem duża, chłopaki nie będą mogli od Ciebie oderwać wzroku.

    Rzeczywiście coś w tym było, prezentowałem się świetnie.

    -No słuchaj Kasiu, za to wszystko, co dla Ciebie robimy, musimy mieć jakieś zapewnienia. Od jutra do szkoły chodzisz w rajstopach i jak na dziewczynę przystało damskich majtkach, na jutro zabierzesz te rzeczy, które masz na sobie. Pod spodniami nic nie będzie widać, paznokcie też zostają. Z zewnątrz wszystko będzie wyglądało normalnie a o tym, co masz pod spodem tylko nasza trójka będzie wiedziała. Masz tu też taśmę, aby odpowiednio ukrywać swój mały kłopot. Jutro wszystkie pójdziemy do galerii na wspólne zakupy. Nie próbuj dyskutować, bo przygotowałyśmy świetne zabezpieczenie.

    Usłyszałem dźwięk mojego telefonu a w nim wiadomość od Anety. Wiadomość zawierała link do dysku google o nazwie „Kasia_Adaś” a w nim wszystkie moje zdjęcia i filmy z dotychczasowych zabaw z Anetą.

    -Na razie tylko my mamy do niego dostęp, ale jeśli będziesz stawiała opór link będzie ogólnodostępny, a teraz może lekko go urozmaicimy? Stań ładnie i wysuń jedną nogę do przodu.

    Nie mając wyjścia zrobiłem co kazała, dowiedziałem się, że dzięki temu nogi wydają się być dłuższe. Zaraz dostałem kolejne polecenie, aby zgiąć nogę i stanąć na jednej. Po tym nastał czas na zdjęcia w trojkę w lustrze. Dysk od razu został wyposażony w nową porcję zdjęć.

    – Mam nadzieję, że widzisz, że lepiej być posłuszną, lepiej nam się będzie przyjaźnić. Najlepiej zapomnij o swoim dawnym ‘ja’. Od teraz jesteś Kasią.

    -Tak, dobrze. Może masz rację, lepiej żebym zapomniała i skupiła się na nowej roli – w tym momencie chyba się poddałem.

    Dostałem po buziaku w policzek od moich nowych przyjaciółek, co było bardzo miłym akcentem. Usiedliśmy na łóżku i zaczęliśmy rozmawiać jak zwykli znajomi ze szkoły. Oczywiście ja w nowej formie osobowej. Nie do końca mogłem się skupić, gdyż moje nogi miały na sobie nowy przyjemny materiał. Trójka przyjaciółek plotkująca w najlepsze. Nie do końca z wyboru, ale wiedziałem, że innej opcji nie ma. Gdy zrobiło się późno, otrzymałem pozwolenie na zmianę ubrań. Dostałem reklamówkę na rajstopy i majteczki, dziewczyny pomogły i poinstruowały mnie w zmywaniu makijażu. Spotkanie dobiegało końca, pożegnaliśmy się jak na przyjaciółki przystało – buziakiem, co nieźle mnie rozpaliło i skierowałem się w stronę domu. Pomimo upokorzeń cały wieczór dostarczył mi sporego podniecenia, do tego dostałem buziaka od dwóch gorących lasek, może nie będzie tak źle? Miałem zamiar wrócić do domu i oddać się masturbacji, na nieszczęście podczas niej moje myśli uciekały w miejsca, w które nie powinny uciekać myśli nastolatka, a to dostarczało większego podniecenia niż zwykle…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    feminizan f

    Zapraszam do komentowania.

  • Normalna kobieta

    Wychowywana byłam na normalną kobietę, ale od jakiegoś czasu coś w mojej głowie się przestawiło. Przestały mnie pociągać męskie pośladki i dorodne przyrodzenia, które niejednej kobiecie z pewnością przysporzyły, by niesamowitych doznań. Owszem, porządne ruchanko mojej cipki przydaje się, ale teraz w głowie mam cipki innych kobiet. Męża jeszcze nie mam i dzieci nie rodziłam, mimo, iż skończyłam już 28 lat. Jestem przeciętnej urody i budowy kobietą i nie ma, co się rozpisywać na ten temat. Pracuję w salonie z sukniami na różne okazje i nie raz pomagałam klientkom w przymiarkach. Teraz robię to jakby inaczej. Staram się z takiej pomocy czerpać jak najwięcej dla siebie. Czuję ich zapachy i nie chodzi mi o różnorodność perfum, jakimi są zlane, ale wręcz czuję zapach ich cipek. Moje nozdrza atakowane są ich feromonami, od których robię się mokra. Niejednokrotnie muszę ukrywać swoje podniecenie, gdy czuje jak moje soczki ściekają mi po udach. Staram się być profesjonalną by klientki wychodziły z salonu zadowolone. O Boziu. Jakbym chciała zbliżyć usta do ich krocza by móc wycałować każdy centymetr ich cipek. Smakować ich wilgoci. Zadowolić je swoimi ustami. W domu zaglądam na fora internetowe dla lesbijek. Czytam ich zwierzenia i pragnienia. Sama nie mam jeszcze odwagi odezwać się. Samo czytanie sprawia, że cieknie ze mnie i dotyk palcami powoduje szczytowanie. Nie wiem skąd to się u mnie wzięło. Kiedyś przyjemność sprawiało mi ssanie kutasa czy nadziewanie się na niego. Teraz… Teraz, gdy leżę w łóżku i czytam wpisy na forum to szeroko rozkładam nogi. Drażnię swoją łechtaczkę i celowo przerywam by cierpiała jak moja głowa, która pragnie zbliżenia z inną kobietą. Pewnego dnia zaraz po otwarciu salonu przyszła kobieta z mężem, który zaraz wyszedł widząc, jak małżonka przebiera w odzieży. Domyślał się zapewne, że długo będzie musiał czekać i powiedział, że idzie na kawę a jak ona skończy to ma zadzwonić gdzie aktualnie jest. Kobieta na oko niewiele starsza ode mnie, ale figurę to miała naprawdę idealną. Zdjęła z wieszaka dwie suknie i poprosiła o pomoc w ubieraniu ich. Szefowa tylko spojrzała na mnie a ja bardziej rażona jej ciałem niż nakazującym spojrzeniem poleciałam zaraz za klientką do przymierzalni. Zastukałam do kabiny i usłyszałam zaraz: – wejdź kochana i pomóż mi, bo sama nie dam rady. Pomogłam jej odpiąć guzik na jej plecach i sukienka, jaka miała na sobie zaraz opadła na podłogę. Już od wejścia zaciągałam się by wyczuć jej zapachy, których zapach przeszył moje ciało. Pierwsza sukienka zupełnie nie spełniała jej oczekiwań i zaraz na nowo stała przede mną w samej bieliźnie. Jej koronkowy biustonosz zupełnie nie zakrywał jej piersi i były one doskonale widoczne. Pragnęłam ich dotknąć. Chciałam zbliżyć usta i possać je by sutki stały się twarde i sterczące. Niestety musiałam się obyć tylko widokiem. Moje źrenice dłużej spoczęły na stringach, które identycznie jak stanik był chyba tylko ozdobą jej cudownej cipki. Prześwit materiału sprawiam, że miałam wrażenie, iż jest zupełnie naga. Kobieta musiała zobaczyć, co sprawia, że zamarłam w bezruchu i odezwała się: – czy z moją cipką jest coś nie tak? Wyrwana z tego bezruchu wzdrygnęłam się i natychmiast odwróciłam głowę. – nie. Przepraszam. Nie chciałam. Przepraszam. Zamyśliłam się… Chaotycznie wyrzucałam z siebie słowa i natychmiast zaczerwieniła mi się twarz. – nikt tak na mnie nie patrzył od dawna i sprawiasz moje dziecko, że robię się pobudzona. – więcej to się nie powtórzy proszę pani. Wracajmy do przymiarki. – o nie. Nie teraz. Jej głos spoważniał i wydawał mi się groźny. Zaczęłam obawiać się o swoją przyszłość w tym salonie. Przecież mogła poskarżyć się mojej szefowej na moje zachowanie. Ona jednak zrobiła coś, czego nie spodziewałam się. – zdejmij ze mnie te majtki. Rozkazujący ton sprawił, że sięgnęłam rękoma do delikatnych paseczków jej majtek i powoli zaczęłam je z niej zsuwać. Moim oczom ukazała się idealnych kształtów cipka kobiety. Moje serce przyspieszyło i zaczęło pompować krew do mojej łechtaczki powodując jej nabrzmienie. – a teraz klęknij i patrz mi w oczy. Nie śmiałam zaprotestować. Raczej bym powiedziała, że nie chciałam protestować. Posłusznie uczyniłam, co kazała nie odrywając oczu od jej twarzy, która w tym momencie wydawało mi się, że wyraża podniecenie. Przysunęła się do mnie i rozstawiła szerzej nogi. Jej cipka była idealnie przed moim nosem. Czułam jej zapach. Czułam jej ciepło. – wyliż mi ją. Tak! Bardzo chętnie! W tej chwili! Moja głowa krzyczała, lecz żadne słowo nie wydostało się z moich ust. Objęłam rękoma jej nogi a moje dłonie spoczęły na jej pośladkach. Delikatnie ją przyciągnęłam do siebie i wysunęłam język. To było to czego pragnęłam tyle czasu. Na co nigdy nie mogłam sobie pozwolić. Prześlizgnęła całą szerokością języka po jej cipce niczym pies liżący wspaniałą kość. Zrobiłam to ponownie i jeszcze raz. Kobieta jęknęła po cichutku. Mój język zaczął taniec na skórze jej cipki. Zaglądał wszędzie gdzie tylko sięgnął. Gdy dorwałam się do jej łechtaczki zaczęłam ją ssać niczym dziecko łaknące mleka z piersi matki. Sama czułam cieknący śluz z mojej bardzo podnieconej cipki jak spływa po mnie i głośno kapie na podłogę. Moje zmysły szalały czerpiąc przyjemności z sytuacji. Zaczęłam wwiercać się językiem w jej gorącą pochwę. Smakowała cudownie i chyba nic by mnie nie oderwało od tej czynności. Jej oddech stawał się coraz cięższy i przerywany. Chwyciła moją głowę i silnie docisnęła do swojego krocza, które po chwili eksplodowało wprost w moje szeroko otwarte usta. Jej ciało podskakiwało i trzęsło się, ale nie przerywałam lizania i ssania jej cudownie smacznej cipki. Minuta. Może dwie i ponownie trysnęła zalewając moją twarz ciepłym, pachnącym i lepkim śluzem. Za chwilę i ja sama doszłam a nawet nie dotknęłam swojej cipki. – daj mi swój nr telefonu. Kobieta podała mi swój telefon, w którym zapisałam kontakt do siebie. Cała twarz mi się lepiła. Musiałam ją umyć. Musiałam wytrzeć swoją cipkę. Jakoś musiałam się ogarnąć i wytrwać do końca dnia pracy. Na szczęście szefowa niczego nie zauważyła a ja chodziłam tego dnia jak obłąkana. Wieczorem, w swoim łóżku postanowiłam sponiewierać swoją cipkę. Przerwał mi w tym dźwięk esemesa. „Musimy to powtórzyć. Teraz ja przyjdę do ciebie. Powiedz, kiedy mam się zjawić a będę twoją posłuszna suką”. Tak wspaniałego dnia nie miałam nigdy. Szybko policzyłam, kiedy mam wolne i odpisałam.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbara Kawa

    CDN…

  • Przygoda z bracmi

    Po podpisaniu kontraktu, wpadłam w wir pracy. Nawet spotkania z Mateuszem, randki czy gorący sex z nim nie robiły już jakoś wrażenia. Pragnęłam czegoś więcej. Mój mąż już dawno poszedł w odstawkę, nawet chyba sam się tam oddelegował, oczywiście codziennie był buziak i czułe słowa, ale na tym się kończyło. Mateusz, mój szef, młodszy ode mnie stawał zawsze na wysokości zadania, jednak jak wcześniej wspomniałam, potrzebowałam czegoś więcej. Zbyt długo byłam poukładaną żoną, matką i kurą domową. Nie chciałam jeszcze stawać się starą kobietą, chciałam być dojrzałą, pewną swej kobiecości kobietą.

    Był to lipiec, okres urlopowy, Mateusz miał urodziny. Jednak w firmie nikt nie wiedział o tym tylko ja a on sam zdecydował się, że pójdzie na urlop by nikt przypadkiem nie wyskoczył z jakimiś życzeniami. W piątek po pracy miała być impreza, o której wiedziałam tylko ja. Pamiętam, że padało okrutnie wtedy. Gdy wróciłam z pracy i ugotowałam szybko obiad, który grzecznie podałam mężowi, powiedziałam

    – Idę dzisiaj na urodziny kadrowej, nie czekaj na mnie.

    – Wrócisz na noc? – spytał mąż

    – Postaram się, ale impreza jest pod Krakowem, więc nie wiem czy znajdę taksówkę by wrócić. – i dodałam – Najwyżej wrócę rano

    Mąż grzecznie skinął głową, a ja zaczęłam się szykować. Musiałam trochę ściemniać, bo nie chciałam żeby nabierał jakichś podejrzeń. Choć i tak domyślałam się, że może coś już zauważył. Na szczęście przestało padać, wyszykowałam się i wyszłam z domu. Do Mateusza dojechałam taxi, tak jak było ustalone mam przyjechać do niego a od niego pójdziemy do klubu. Gdy zapukałam do mieszkania otworzył mi drzwi nie Mateusz a jakiś inny młody mężczyzna. – To ty jesteś Julia? – odparł z entuzjazmem i wciągnął mnie do mieszkania. Weszłam speszona nie wiedząc, co się dzieje.

    – Mikołaj jestem, mówią na mnie Miki – chwycił mnie za dłoń i pocałował dodając – młodszy brat Mateusza

    – Miło mi Julka – odparłam

    Mateusz wyszedł z łazienki i przywitał się namiętnym pocałunkiem ze mną.

    – Mojego brata już zdążyłaś poznać – kiwnęłam oznajmująco głową – Nie jesteśmy w sumie podobni, ale tak to mój młodszy brat. Dostał przepustkę, bo aktualnie jest w wojsku

    – To przysięga już była? -spytałam

    – Nie, jeszcze nie. – odparł Miki

    Mikołaj w przeciwieństwie do brata nie miał tak ciemnej czupryny, ogolony po wojskowemu, ale dosyć postawny o ciemnej karnacji. Jednak rysy twarzy zupełnie inne niż u Mateusza.

    Po chwili poznania się poszliśmy na kluby. Było bardzo tłoczno, nie było nawet gdzie potańczyć, a przez to Mateusz szybko się opił. Razem z Mikołajem wzięliśmy taksówkę i pojechaliśmy do domu. Położyliśmy solenizanta na łóżku i kiedy powiedziałam młodemu wojskowemu, że ja go rozbiorę to ten wyszedł z pokoju życząc nam dobrej nocy, a raczej mi, bo Mateusz zbytnio nie kontaktował. Jednak, kiedy go rozbierałam, Mateusz się ożywił i zebrało go na sex. Jednak jak szybko się ocknął tak szybko skończył, a ja taka rozpalona nałożyłam na siebie jego koszulę i usiadłam na skraju łóżka. Zastanawiałam się, czy wracać do domu czy iść gdzieś na miasto, było jeszcze wcześnie a nie powiem miałam ochotę na sex. Wychodząc z pokoju poszłam w kierunku kuchni i kiedy wchodziłam przed moimi oczami ukazał się widok nagiego Mikołaja.

    – Ojej przepraszam – zaczęłam zasłaniać oczy

    – Spokojnie – zaczął się śmiać jednocześnie chwytając za ścierkę i zasłaniając krocze – Myślałem, że już śpicie.

    – Coś ty – odparłam. Mikołaj w tym czasie usiadł na krześle przy stole i powiedział

    – To może chcesz pogadać. Chętnie poznam dziewczynę mojego brachola

    – Dziewczynę – wybuchłam śmiechem – raczej kochankę i to starszą od niego

    – Szczerze nie widać jakoś tej różnicy, jesteś mega hot – usiadłam naprzeciw niego i lekko się zaczerwieniłam

    – Nie gadaj głupot – odparłam

    – Nie gadam tylko tak jest. – i spytał – To masz męża

    I tak jakoś się rozmowa potoczyła, że przez pół nocy żeśmy gadali, aż zorientowaliśmy się, że już jest 3. Wstaliśmy i wtedy spojrzałam na jego krocze, on to zauważył i podszedł do mnie. Dotknęłam jego torsu i spojrzałam w oczy a on od góry, bo był wyższy ode mnie, spojrzał na mnie i przeczesał kosmyk moich włosów i powiedział

    – Nie dziwię się mojemu bratu, że mu się spodobałaś – i przyciągnął mnie do siebie tak, że czułam jak jego penis się podnosi

    – Tak mówisz? – spytałam zalotnie

    – Co byś powiedziała na…

    – Tylko żeby się Mateusz o niczym nie dowiedział – odparłam przerywając mu.

    Wpadliśmy w wir namiętnych pocałunków, Miki rozpiął koszulę, którą miałam na sobie i podsadził mnie na blat kuchenny. Zaczął ssać moje piersi i je pieścić a ja zaczęłam dłońmi dotykać jego twardniejącego kutasa. Po chwili już był we mnie. Zaczął mnie pulsacyjnie posuwać, nasze uciszone sapanie było dosyć intensywne. Nie chcieliśmy, aby Mateusz się obudził. Po chwili poczułam wybuch euforii we mnie i trysnęłam, aż poleciało na całą kuchnię jednak to nie zrobiło jakoś wrażenia na Mikołaju. Dalej mnie posuwał, jego jajka obijały się o moje pośladki, coraz mocniej, parę razy walnęłam głową o okap. Nagle wyszeptał mi, że dochodzi a ja odparłam, że może śmiało we mnie. I poczułam ciepło, gdy nagle usłyszeliśmy – Dlaczego posuwasz moją dupę. W drzwiach do kuchni stanął Mateusz, zeskoczyłam szybko z blatu i razem z Mikołajem zaczęliśmy się tłumaczyć, na co Mateusz odparł – Nawet mnie to jara – i zsunął bokserki. Wiedziałam i czułam, że teraz musze podejść i zrobić dobrze jemu. Podeszłam i uklęknęłam obciągając mu. – Co tak stoisz brachu dołącz się – powiedział Mateusz, a Mikołaj podszedł i podstawił swojego jeszcze lepkiego penisa. Zmieniłam i zaczęłam teraz jemu ssać i tak na zmianę. Z mojej cipki wypływała sperma Mikołaja. Po chwili przenieśliśmy się do pokoju Mateusza i kiedy ssałam Mikołajowi będąc wypiętą, wtedy drugi z braci zaczął mnie posuwać. Chwycił mnie w talii i dawał klapsy a Mikołaj trzymał moją głowę i tylko jęczał. Było mi tak dobrze, że i ja jęczałam jak opętana. Nagle Mateusz powiedział, bym usiadła na jego bracie, tak też zrobiłam a on dalej będąc z tyłu zaczął mi pakować swojego kutasa do cipki. Z początku czułam lekkie rozdarcie, ale po chwili były już dwa twarde i duże kutasy. Na początku ciężko było skoordynować ruchy, ale po chwili już czułam mega rozkosz. I znowu dostałam orgazmu, aż zalałam łózko. Moje piersi były wręcz maltretowane od uścisków. Obydwaj bardzo sapali i byli mega spoceni. I nie wiem jak to się stało, ale obydwaj doszli w tym samym czasie. Już nie pamiętam, który, ale jeden z nich tak zawył jak dochodził, że przestraszyłam się, że coś sobie zrobił. Po tym opadliśmy z sił i zasnęłam pomiędzy dwoma braćmi.

    Rano, kiedy się obudziłam dotarło do mnie, że miałam swój pierwszy trójkąt i dwa kutasy, w cipce. Chłopcy jeszcze spali a ja cichutko wymknęłam się i wróciłam do domu. Położyłam się obok męża, który jeszcze spał, zakrywając ślady na ciele po dłoniach chłopaków i ich dotykach. Z Mikołajem jeszcze czekała mnie jedna przygoda, ale to za jakiś czas, a ten wieczór wpłynął mega pozytywnie na moją relację z Mateuszem, która się bardzo ożywiła. Ale to już w następnych częściach.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Julia W.
  • Uległa Marika. Poczatek cz.1

    Miałam ledwo skończone 16 lat jak trafiłam do mojego Pana. Byłam dziewicą, która nawet się nie całowała. Chciałam zachować siebie dla kogoś wyjątkowego. Z uwagi na patologiczną rodzinę byłam w bidulu. Moi rodzice mieli mnie gdzieś. Któregoś dnia Pan zobaczył mnie przed bidulem. Podjechał i opuścił szybę. Nie wiem jak to załatwił, ale 3 miesiące później byłam u niego. Sam był ginekologiem. Zbadał mnie pierwszego dnia. Drugiego zaczęło się moje szkolenie. Nie mogłam nigdzie wychodzić. W domu chodziłam nago w obroży i to na czworaka. Okropnie się wstydziłam. Na początku dużo płakałam, ale bolesne kary sprawiły, że przestałam. Jadłam też jak pies. Z miski. Spałam na posłaniu na podłodze. Drugiego dnia zabrał mnie ponownie do swojego gabinetu. Kazał usiąść na fotel. Byłam przekonana, że to kolejne badanie. Jednak szybko okazało się, że wcale nie. Wyjął swojego kutasa, lekko poślinił i jednym ruchem wszedł do końca w moją cipkę. Krzyczałam okropnie. Było bardzo dużo krwi. On nie przestawał. W pewnym momencie poczułam gorąca spermę w cipce. Byłam wykończona. Zdjął mnie z fotela, kazał mi wrócić na czworaka i dostałam okrutne baty na tyłek. Kazał mi wrócić na posłanie. Zostawiając mi tylko wody w misce. Trzeciego dnia wziął mnie od tyłu na czworaka. Czekając aż skończy bardzo się zdziwiłam, bo wyszedł, obrócił mnie tak, że leżałam plecami a on wpakował mi kutasa w usta i posuwał tak jakby to była cipka. Dusiłam się, krztusiłam, ale miałam wrażenie, że jego to tylko nakręca. Często wpychał do końca i trzymał, aż ja płakałam i głośno charczałam. Doszedł będąc głęboko w gardle. Prawie się dusiłam, bo w przełyku sperma zmieszała się z moimi wymiocinami. Za płakanie znów dostałam baty. Tak jak dzień wcześniej o misce wody poszłam spać.

    Czwartego dnia było najgorzej. Najpierw kazał mi obciągnąć aż stał mu twardy. Założył mi zaciski na sutki – jak powiedział – odwrócą uwagę. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, od czego. Zaszedł mnie od tyłu. Poczułam zimno na odbycie. Byłam przerażona. Najpierw włożył palec, nie był przy tym delikatny.

    – Nie płacz suko. To dopiero palec. Za chwilę go zastąpi mój kutas. Wtedy możesz płakać, bo to będzie bolało z pewnością.

    I tak było. Kutas Pana był gruby. Jak rozpychał mi odbyt miałam wrażenie, że rozerwie mnie całą. Darłam się i błagałam o litość. Na co dostałam tylko w twarz. Wszedł jednym pchnięciem. Im głośniej płakałam tym on bardziej przyspieszał. W moim ciasnym tyłku był bardzo długo. Byłam wyczerpana. Poczułam, że przyspiesza. Trzymał mnie za włosy. Aż doszedł. Jak tylko wyjął kutasa, zastąpił go korkiem analnym i zakazał wyciągać, by cenna sperma nie wypłynęła. Dostałam kolejne baty, zerwał mi zaciski z sutków i poszłam spać. Kolejne dni były kulminacją. Kutasa miałam w 3 dziurach codziennie. Jeśli Pan musiał się wysikać również. Byłam pogodzona z losem.

    Po miesiącu przyszedł wkurzony i kazał mi sikać do miski. Po czym zabrał ją i wyszedł. Gdy wrócił był jeszcze bardziej zły. Wylał całą miskę mi na twarz.

    – No to się kurwo doigrałaś. – złapał mnie za włosy i w gabinecie rzucił mnie na fotel by zrobić mi znów badanie. Na biurku zobaczyłam test ciążowy, był pozytywny. Bił mnie pół nocy. Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Daria XXXX
  • Dziewczyna kumpla

    Jestem studentem i wynajmuję mieszkanie razem z moim kolegą Michałem. Studiujemy razem na polibudzie. Czasem odwiedza nas jego dziewczyna – Zuzia. Jest naprawdę śliczna. Jest niska i drobna, ale ma piękne krągłości i długie, ciemne włosy do pasa. Do tego często pokazuje swoje wdzięki, więc lubię ukradkiem na nią spoglądać, kiedy go odwiedza.

    Był majowy wtorek, a ja się uczyłem do dużego kolosa, który był zaplanowany na czwartek. Myślałem, że Michał też się będzie uczył, ale kiedy usłyszałem dzwonek do drzwi to już wiedziałem, że ma inne plany na wieczór. Do mieszkania weszła Zuzia, więc poszedłem do kuchni, żeby się z nią przywitać. Zawsze się lubiliśmy. A z resztą, co ja gadam, ona mi się po prostu podoba odkąd ją pierwszy raz zobaczyłem. Kiedy wszedłem do kuchni, od razu zauważyłem, że dobrze zrobiłem. Zuzia miała na sobie czerwony croptop, który podkreślał jej duże piersi i płaski brzuszek oraz czarne szorty, spod których wyłaniały się jej krągłe pośladki. Długie włosy miała rozpuszczone. Wyglądała naprawdę seksownie.

    – Cześć, Zuzka. Myślałem, że Michał się dzisiaj uczy i widzicie się w weekend? – powiedziałem.

    – Hej, Daniel. – podeszła i mnie przytuliła. – Przyszłam mu tylko trochę poprzeszkadzać. Nie będę długo, wiem, że macie naukę.

    Po tych słowach zniknęli w jego pokoju. No tak, przyszła na chwilę, więc już wiem co się za chwilę będzie działo. Ściany u nas w mieszkaniu są dosyć cienkie, więc za każdym razem słyszę dosłownie wszystko. Do jej wizyt u nas mam mieszane uczucia – z jednej strony mi przeszkadzają, bo przez hałas nie mogę się skupić, a z drugiej strony jej jęki w trakcie seksu strasznie mnie podniecają. Skoro powiedziała, że wpadła tylko na chwilę to domyśliłem się, że od razu przejdą do rzeczy i się nie pomyliłem. Kiedy usiadłem przy biurku, usłyszałem odgłosy całowania i przyspieszone oddechy. Po chwili dołączyły do nich odgłosy rozrzucanych ubrań. Usiadłem przy biurku w swoim pokoju i spróbowałem skupić się na nauce do kolokwium. Po chwili dotarło do mnie, że to kompletnie nie ma sensu, bo poczułem, że robię się twardy. Tak, to sapanie Zuzi tak na mnie działa. Po chwili usłyszałem, że zaczyna cichutko jęczeć i już wiedziałem, że Michał wziął się ostro do roboty. Kiedy tylko usłyszałem te znajome dźwięki, mój penis stanął już na baczność. Wziąłem, więc z szafki trochę lubrykantu, nałożyłem na główkę i zacząłem delikatnie pocierać żołądź. Słyszałem, że Zuzia jest już na maksa napalona, bo nawet nie próbowała stłumić jęków. Zacząłem sobie wyobrażać, że to ja sprawiam, że tak jęczy. Wyobrażałem sobie, że całuję ją od szyi w dół, ssę okrąglutkie piersi, liżę brzuszek i schodzę aż do jej różowej muszelki. Językiem rozchylam różowe wargi i zaczynam na zmianę ssać i lizać jej deliaktną cipeczkę. W międzyczasie jęki z pokoju obok zrobiły się jeszcze głośniejsze, więc nietrudno mi sobie wyobrazić, że to ja jestem ich sprawcą. Masturbując się, wyobrażam sobie, że do języka dokładam dwa palce i wchodzę w nią. Jest cała mokra, jej soczki ściekają mi po dłoni, a ona jęczy tak, że na pewno cały blok ją słyszy. Po chwili zaczyna dochodzić, słyszę to z pokoju obok, więc przyspieszam ruchy na moim nabrzmiałym kutasie i dalej myślę tylko o jej muszelce. Po chwili słychać jej typowy jęk-krzyk, kiedy dochodzi i w tym samym momencie z mojego kutasa tryska sperma. Mam tak zajebisty orgazm, że mam wrażenie, że eksplodowałem. Kiedy mija moja przyjemność i zabieram się za sprzątanie, słyszę, że Zuzia mówi do Michała, że teraz ona mu zrobi dobrze. Jęknąłem w duchu, bo zacząłem mieć wyrzuty sumienia, że zwaliłem sobie do jęków dziewczyny mojego kumpla. Oczywiście one nigdy nie trwają długo, bo za każdym kolejnym razem kończy się to tak samo – ona jęczy za ścianą, a ja dochodzę w swoim pokoju.

    Po chwili dochodzą do mnie dźwięki robionego przez nią loda. Słyszę zasysanie i odgłosy odciąganego napletka. Czuję, że znowu twardnieję, więc znowu dołączam do ich zabawy. Wyobrażam sobie, że te dźwięki, które słyszę dzieją się w moim pokoju. Że to mojego kutasa ssą słodkie usta Zuzi, że ręką masuje moje jądra. Mastrubuję się i myślę o tym jakby to było, gdyby Zuzia dławiła się moim kutasem. Po chwili znowu tryskam, tym razem z mojego gardła wydobywa się cichy jęk. Mam nadzieję, że u Michała nie było go słychać. Na szczęście Michałowi dojście zajmuje trochę dłużej i po chwili słyszę, że i oni skończyli. Kiedy sprzątam słyszę, że Zuzia po cichu wychodzi z mieszkania. Pewnie stara się nie robić hałasu, bo myśli, że się uczę. Nawet nie wie jak bardzo się myli.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Rose Gold

    Jeśli wam się podobało, dajcie znać – ciąg dalszy nastąpi 🙂