Blog

  • Mama mojej przyjaciolki

    Gorące lato, czas po egzaminach, pierwszy rok studiów zakończony bez poprawek. Miałam przed sobą okres trzech miesięcy wakacji, nie licząc stało-dorywczej pracy jako kelnerka. Letni okres miałam rozplanowany, rozpoczynając od spędzenia czasu z moją przyjaciółką, zamieszkując w jej domu na prawie trzy tygodnie. Z Kasią, moja przyjaciółką znałyśmy się od kiedy chodziłyśmy do przedszkola. Wspólnie wychowałyśmy się, mieszkając aż dotychczas na tym samym osiedlu. Uczęszczałyśmy do tej samej podstawówki i gimnazjum. Była jedną z najbliższych mi osób, jak siostra z którą przeżywałam wiele radosnych, szalonych i przykrych chwil. Mogłam dzielić się swoimi problemami i tajemnicami z wzajemnością. To ona jako jedyna spośród znajomych znała mój największy sekret, mianowicie że byłam lesbijką. W okresie dojrzewania dotarło to do mnie i zrozumiałam swoją seksualność. W moim środowisku znajomych, szkolnym nie było z tym problemu, niektórzy chłopacy mieli nawet pod jarkę, jak trafiały się, całujące dziewczyny w szkole czy na osiedlu dla fanu. Dla mnie to był osobisty wymiar intymności i` ceniłam swoją prywatność. więc wolałam jednak to trzymać dla siebie i wąskiego grona.  Kasia do niego należała i wspierała mnie bardzo. Kiedy oznajmiłam Kasi swoje preferencje seksualne, na początku nie wiedziała jak postąpić i obawiała się, że będę ją próbować z czasem uwodzić. Nie miała się czego obawiać, bo choć z niej ładna i zgrabna dziewczyna, to jednak traktowałam ją wyłącznie jako przyjaciółkę. Nie było mi z tym trudno, że wolałam dziewczyny. W swoim nastoletnim etapie życia, udało mi się przeżyć dwa dłuższe młodzieńcze związki, a w zasadzie trzy, co zapewne umocniło moje zapatrywanie na dziewczyny i dodało mi większej pewności siebie w tej materii. Pierwszą moją dziewczyną była koleżanka z gimnazjum, z którą przeżyłam swój pierwszy pocałunek na wycieczce szkolnej w drugiej klasie. Dzieliłyśmy obie pokój i podczas wieczornych rozmów leżąc w jednym łóżku, w przysłowiowym od słowa do słowa zaczęłyśmy się całować. Obie usatysfakcjonowane tym wydarzeniem, zaczęłyśmy się razem spotykać na małe pieszczoty, aż przerodziło się to w coś więcej. Kontynuowałyśmy to jako nastoletni związek w tajemnicy. Oczywiście o nas wiedziała Kasia, która nieraz spędzała z nami czas. Dotrwałyśmy tak do końca gimnazjum. Po jego ukończeniu, moja dziewczyna przeniosła się z rodzicami do innego miasta. Było mi przykro z tego powodu, ale wiedziałam, że nie miała na to większego wpływu. Tęsknota za nią się jednak zacierała. Rok później, byłam krótko z dziewczyną poznaną na koloniach. W pierwszych dniach spędzonych na nich nabrałyśmy do siebie pewnej, wzajemnej sympatii. Bardzo mi się podobała i podczas wolnego czasu dla kolonistów zdecydowałam się poprosić ją na stronę i w dużym skrócie bezpośrednio po zagajeniu o jej urodę zapytałam, czy by nie chciała przeżyć wakacyjnej przygody z dziewczyną. Początkowo dość wyczuwalnie odrzuciła moją propozycję, ale jeszcze tego samego dnia po kolacji zaciągnęła mnie w ustronne miejsce i zaczęła agresywnie całować. Wykorzystawszy później sytuację, jaką była kolonijna dyskoteka, na którą udali się prawie wszyscy, my poszłyśmy i zamknęłyśmy się w moim pokoju i dałyśmy upust swoim pragnieniom. Po powrocie z kolonii, spotykałyśmy się jeszcze do końca wakacji. Pomimo, iż był to krótki okres, to bardzo udany, ubrany w namiętne, czasem dzikie doznania.

    O mojej orientacji po pewnym czasie wiedzieli również moi rodzice. Wyznałam im to dopiero po drugim związku a w zasadzie po trzecim kiedy spróbowałam umawiać się przez prawie pół roku z chłopakiem. Wykorzystałam go i jego zauroczenie trochę perfidnie. Chciałam sprawdzić swoją seksualność. Utwierdzałam swój pociąg że zdecydowanie wolę dziewczyny. Gdy powiedziałam rodzicom o swojej orientacji, oraz że miałam już dwie partnerki, nie obyło się bez awantur ze strony ojca. Szantaż mamy rozwodem uspokoiły emocje. Mama obdarzyła mnie pełnym poparciem, a ojciec po tym wyznaniu długo się do mnie nie odzywał i chodził jak struty. Powoli jednak nabierał do mojego wyboru prostego, zwykłego szacunku. Cieszyło mnie to bardzo, bo ojciec był naprawdę dla mnie ważny i to on wiele mnie nauczył i z nim spędzałam często czas za młodu. Nigdy nie był wylewny w słowach, ale dawał mi dużo ciepła. Był mechanikiem i to dzięki niemu znałam podstawy mechaniki samochodowej i rowerowej. Wyremontował dla mnie na osiemnastkę malucha. Na innych płaszczyznach też mieliśmy wspólny język, jedynym punktem, w którym się mocno różniliśmy to kwestie światopoglądowe. Po tym jak się dowiedział i zaakceptował, że wolę dziewczyny to trochę złagodniał ze swoimi radykalizmami, lecz nie ze wszystkimi. Mama jako nauczycielka była zawsze moim domowym oparciem. Jednakże życie nie składa się tylko z domu. Poza nim należałam do osób lubiące spędzać czas aktywnie lub w aktywności biernej. Lubiłam sport, zwłaszcza piłkę nożną, którą się pasjonowałam i uprawiałam w szkole i poza nią. Kolejna rzecz odziedziczona po ojcu. Nie byłam jedyną dziewczyną na osiedlu, która lubiła piłkę, m.in. Kasia. Byłam i pozostaję dziewczyną drobnej postury o smukłych kształtach i sportową sylwetką, z lekko pyzatą buzią i gładką cerą. Naturalnie falowane długie blond włosy, zielone oczy i małe piersi to moja uroda. Nie byłam idealna, ale podobałam się sobie. To wystarczyło by nie tylko sobie się podobać. Czas wolny, najczęściej spędzałam w obecności Kaśki, z którą łączyło mnie wiele przygód.

    Kasia mieszkała na tej samej ulicy, wraz ze swoją mamą, która od początku wychowywała swoją córkę samotnie. Na pierwszym roku studiów zaliczyła wpadkę z kolegą z akademika. Zamierzała urodzić, ale nie chciała ślubu czy innych związków z kimś, z kim łączyło ją parę czysto fizycznych stosunków. Ojciec Kasi pomagał jej mamie przynajmniej na początku. Gdy Kasia miała pięć lat wyjechał za granicę gdzie założył drugą rodzinę z dwojgiem dzieci. Pomimo tego wciąż utrzymywał z Kasią kontakt, odwiedzali się dosyć często jak na różnicę kilometrów, wysyłał prezenty i pieniądze. Jej mama potrafiła organizować wychowanie dziecka z karierą, lecz gorzej radziła sobie ze związkami. Próbowała z dwoma facetami w ciągu dziesięciu lat, jednak to się rozmywało.

    Często bywałam u Kasi w domu, do którego byłam przyjmowana ciepło. Od dziecka mama Kasi nawiązała ze mną bardzo dobry kontakt. Była dla mnie jak druga, dojrzała przyjaciółka, która potrafiła mi pomagać, posłużyć radą w różnych sprawach od lekcji po nastoletnie problemy. Miała również dla mnie zawsze pełnie życzliwości i sympatii. Traktowała mnie trochę jak własną córkę. Kiedy przychodziłam odwiedzać Kaśkę w jej domu, byłam goszczona i przyjmowana, tak że czułam się swobodnie jak u siebie. Wiedziałam od Kaśki, że nie każdy miał taki przywilej. Lubiłam te chwile gdy mogłam doznać możliwość obcowania z nią. Nie przewidziałam jednak jakiego to mogło nabrać później skutku.
    Osobą, w której byłam tak naprawdę skrycie zakochana, od kiedy budziły się we mnie młodzieńcze hormony, była mama Kasi, Weronika. Imponowała mi jej siła i umiejętność organizacji, zdecydowane to jak pomimo wczesnego macierzyństwa i generalnie samotnego wychowywania Kaśki, potrafiła skończyć studia i pracować jako neurolog zapewniającej godny byt swojej córki. Ujmowały mnie jej ciepły uśmiech, to jak potrafiła patrzeć swymi szarymi oczyma przyciągającymi jak magnes. Fascynowała mnie jej uroda, której nie ubywało, tylko raczej przybywało w kwiecistym dojrzewaniu. Wysoki wzrost i zgrabna figura, piękna twarz, szare oczy, ciemne wręcz czarne długie włosy to były walory jakimi przyroda ją obdarzyła. Widać też było, że o nie pielęgnowała. Nieraz w głowie rozważałam różne scenariusze, w których marzyłam o bliskości, o wzajemnych pieszczotach, o możliwości jej skosztowania i jak ona mnie całowała. Moje wyobrażenia  nie trzymały się tylko cielesnych sfer, ale to były wydumane pragnienia, dla których oddałabym wiele, by mieć odwagę się do nich zbliżyć.

    Kiedy poczułam jak zaczęło się we mnie rodzić uczucie do mamy Kasi, starałam się odrzucić je, wmawiając sobie że to zwykła fascynacja dojrzałą kobietą. Tak się nie działo i moja sympatia wracała i stopniowo narastała. Rozważałam różne opcje, ograniczyć kontakty z Kasią a zarazem z jej mamą albo próbować ignorować to co czułam. Wybrałam drugą możliwość nie chcąc tracić przyjaciółki, ale także z podświadomej chęci aby coraz częściej mimowolnie szukać bliskiego kontaktu z jej matką. Wynajdowałam kolejne preteksty do bycia tuż obok. Przypadkowe dotknięcia, muśnięcia które zawsze wprawiały mnie w dreszcze, i że byłam podniecona. Te chwile były dla mnie jak tlen, karmiłam się nimi… W pewnym momencie ważniejsze stawały się te chwile od mojej najlepszej przyjaciółki. Jednak na zewnątrz starałam się skrzętnie ukrywać swoje uczucia i dlatego nikt nie miał pojęcia co się ze mnie działo wewnątrz. Wizja emocjonalno-intymnego zbliżenia była dla mnie marzeniem, która wywoływała u mnie sprzeczne emocje i postawy, od podjęcia wyzwania i próby zdobycia jej, po wewnętrzny głos „nie łudź się dziewczyno!”. Utknęłam i dreptałam w miejscu…
    ***
    Nadeszły wakacje, które postanowiłam spędzić w domu Kasi. Do nas przyjeżdżała rodzina na dłużej aby się nie gnieść w niedużym domu, wprowadziłam się do przyjaciółki i jej mamy. W pierwszy weekendowy dzień mojego pobytu u niej, wracałyśmy z boiska. Weszłyśmy do jej domu, a w przedpokoju przywitała nas pani Weronika w dżinsowych szortach i koszuli w kratkę zawiązaną nad pępkiem. Wyglądała bombowo. Nie potrafiłam oderwać od niej wzroku, ale żeby nie zostać przyłapaną na wgapianiu i nie wydało się przed Kasią, dyskretnie uciekałam wzrokiem to na Kasię, to na otoczenie, to z powrotem na panią Weronikę.
    – Cześć dziewczyny!  
    – Cześć mamo  
    – Dzień dobry!
    – Macie ochotę na Lemoniadę, właśnie robię?
    – Tak – obie odparłyśmy  
    – To idźcie do pokoju, a ja Wam przyniosę  
    Poszłyśmy na górę, usiadłam na złożonym łóżku, Kasia przy biurku. Było już to takie nasze stałe przyzwyczajenie, gdy przychodziłam do niej. Byłam mocno zamyślona, głową bujałam w obłokach, mając przed oczyma Panią Weronikę. Wyobrażałam sobie wiele scenariuszy, które kończyły się w jeden sposób… Kasia jednak sprowadziła mnie na ziemię  
    -Justyś, Justyś! Co jest?
    – Nic…
    – Przecież widzę, już od jakiegoś czasu jesteś markotna, dzisiaj to już w ogóle
    -Wydaję Ci się…
    – Przecież Cię znam, ale nic nie mówiłam do tej pory…
    – Nic mi nie jest
    – Aha akurat… – baczniej mi się przyglądała oceniając mój stan – Poczekaj, znam ten maślany wzrok, Ty jesteś zakochana…. No! Kto to jest? Znam ją?
    – Aż za bardzo…
    – Nie no! Nie mów, że ja…
    – Nie, nie…
    – No wiesz… Czegoś mi  brakuje?
    Udawała żartobliwie oburzenie, chciałam się zaśmiać, ale nie miałam siły. Jjedynie wykrzywiłam usta w uśmiechu. Nagle usłyszałam pukanie jej mamy do drzwi od pokoju, zareagowałam dziwnie nerwowo gdy weszła. Kasia to zauważyła i zrobiła wielkie oczy, rozwarła usta w szoku i niedowierzaniu. Domyśliła się kim była owa kobieta, na której widok serce mocniej biło.  
    – Macie lemoniadę, bawcie się dobrze, później zapraszam na kolację
    – Dzięki mamo – odpowiedziała jej Kasia nawet nie patrząc na nią
    Słyszałam już tylko trzask zamykanych drzwi i ciche i wyraźnie zaakcentowane pytanie Kasi
    – Co?
    – Tak… – nie musiałam więcej nic mówić, wiedziała  
    – Od  kiedy?
    – Od bardzo dawna…
    – Ale co to jest? Fizyczne pożądanie czy coś więcej?
    – Szaleje za nią, po prostu… Jest wspaniała, uwielbiam patrzeć na nią, obserwować jej gesty, być blisko…Od zawsze czułam do Twojej mamy coś więcej, ale to ostatnio rośnie w szybkim tempie…
    Kasia pokręciła tylko głową, następnie mówiąc:
    – Ale Cię wzięło. Nie wiedziałam…
    – Starałam się to ukrywać, z resztą było mi głupio ze względu na naszą przyjaźń
    – No wiesz, przestań. To mnie powinno być głupio, że po tylu latach znajomości dopiero dzisiaj się zorientowałam. I co zamierzasz?
    – Nic, licząc na to, że kiedyś mi przejdzie. Może poznam kogoś, kto będzie w stanie mi to zastąpić…
    – A jak nie?
    – To trudno, najwyżej będę kochać niespełnienie…  
    Kasia chwilę myślała i powiedziała coś, co mnie zaskoczyło, pozytywnie.
    – Nie chcę żebyś była nieszczęśliwa bez odpowiedzi, jesteś moją najlepszą przyjaciółka jak siostra. Moja mama jest od dłuższego czasu samotna i widzę jak doskwiera jej to….więc jeżeli moja mama będzie chciała, to masz moje błogosławieństwo. Trudno mi jednak wyobrazić sobie Waszą przyszłość. Nie wiem też czy lubi dziewczyny i czy by chciała z którąś być na stałe…
    Byłam pod lekkim zdumieniem do jej podejścia w związku z moim wyznaniem i spodziewałam się bardziej kazań, że to niedorzeczne i gadek w stylu „Odbiło Ci?”. Radowało mnie, że zareagowała z poparciem i byłam  jej wdzięczna za szczerość, zwłaszcza tę mniej przyjemną. Rzadko gryzła się w język i za to ją m.in. ceniłam
    – Wiem, dlatego też obawiam się cokolwiek poczynić w tej sprawie, i że do tego mogę popsuć nasze dobre relacje
    Podeszła do mnie i przytuliła z przyjacielską otuchą.  
    – Powinnaś zebrać się na odwagę i wyznać mojej mamie co czujesz. Jak odrzuci Twoje uczucia, przynajmniej będziesz wiedziała na czym stoisz, a jak tak… to zostaniesz moją drugą matką  
    Ta ostatnia fraza sprawiła, że tym razem się zaśmiałam wraz z nią i poprawił mi się humor. Dłużej nie kontynuując tego tematu, usiadłyśmy do grania przed xboxem.  
    Dwa dni później, Kasia oznajmiła mi, że wieczorem zamierza wyjść i spotkać się z chłopakiem, „wolna chata” i te sprawy…Nie raz zdarzało się, że tak robiła gdy u niej nocowałam, i zostawałam sama z jej mamą. Miałam wtedy okazje by spróbować pójść o kolejny krok w stosunkach z nią, lecz zawsze coś „stawało na przeszkodzie”. Generalnie moje onieśmielenie jakie wywowywala mnie mama Kaski. Ostatnia rozmowa z Kaśką dała mi jednak odwagi i zamierzałam to wykorzystać tym razem, czułam że byłam gotowa…Tym razem jednak plan spalił na panewce, bo mama Kasi wychodziła na piątkową randkę, tego samego dnia co Kasia. Moja nadzieja została podłamana, zostałam sama w ich domu. Gdy Kasia wyszła, nałożyłam słuchawki włączając muzykę i otworzyłam książkę. Po skończeniu lektury, odczułam potrzebę snu. Przebrałam się w piżamę. Przed snem poszłam jeszcze się napić do kuchni, w której siedziała mama Kasi przy wyspie kuchennej na wysokim stołku. Siedziała w niebieskiej obcisłej sukience, uwydatniającej jej wdzięki i odsłaniającej jej zgrabne uda, z założoną nogą na nogę. Najwyraźniej randka nie wypaliła, była zamyślona i popijała whisky, co wnioskowałam po kolorze, szklance i lodzie, z resztą wiedziałam że to jej ulubiony alkohol doprawiony colą. Doznałam lekkiego paraliżu jak prawidłowo postąpić, ale instynkt dopatrywał się pewnej szansy. Podeszłam bliżej i wyrwałam ją z głębokiej zadumy chrząkając
    – O czym Pani myśli, rozumiem że randka nieudana?
    – O, cześć Justynko, Ty nie z Kasią?
    – Nie, poleciała do chłopaka, a ja trochę nie mam co robić i przyszłam po coś do picia.
    – Aha… Pytasz o czym myślę? Ogólnie o życiu, przyszłości i przemijającej młodości. A randka? Trochę tak…
    – Ależ jakiej przemijającej? Nie ma Pani nawet czterdziestki i wciąż znakomicie wygląda oraz tryska młodzieńczą energią
    – Oh dziękuję Ci, jesteś kochana – dosiadłam się obok na narożniku
    – Stwierdzam tylko fakt
    – Ale wciąż jestem sama jak widzisz, doskwiera mi samotność, choć staram się to maskować – nie tylko ja coś starałam się ukrywać, z resztą obie chyba robiłyśmy to nieudolnie skoro Kasia nas rozszyfrowała.  Otwierała się dla mnie szansa, ale w pierwszym odruchu nie chciałam jej zbytnio wykorzystywać widząc jej melancholię.  
    – Ma Pani przecież Kasię, a nawet mnie, więc nie jest Pani do końca sama
    – Prawda, mam wspaniałą córkę, która wyrosła na piękną i udaną dziewczynę, jest przy mnie. Ty też jesteś w naszym życiu od lat. Jednakże potrzebuje również bliskości intymnej, z kimś kto chciałby być ze mną i zbudować coś więcej, lecz nie wiem czy sama potrafię… – przecież jest ktoś taki, kto chce Ci to dać, ja…ja, myślałam –  Wybacz, że Ci to mówię, nie powinnam,  ale chyba potrzebowałam zrzucić…albo alkohol zaczyna działać
    Odruchowo położyłam rękę na jej dłoniach trzymającą szklankę, lecz nie potraktowała tego jak próba zbliżenia się , najwyraźniej uznała to za zwykły gest troski.
    – Nie ma sprawy, wie Pani że zawsze jestem obok
    – Wiem, dziękuję Ci
    – Za co?
    – Za to że jesteś i w ogóle… – Wiesz, nie mówiłam tego Kasi, chociaż w tych kwestiach rozmawiamy bez pruderii. Od czasów dwóch poprzednich stałych związków minęło prawie dziesięć lat i próbowałam coś tworzyć od tego czasu, ale kończyło się to z reguły na jednorazowych przygodach w łóżku. Lubię seks, wręcz uwielbiam, ale sama fizyczna przyjemność przestaje mi wystarczać…
    Podbudowana atmosferą rozmowy, nagle palnęłam nieprzemyślanie
    – Jest Pani jak ten piękny kwiat, który potrzebuję pielęgnacji i o który chce się dbać, nie z obowiązku czy fizycznej żądzy tylko z czystej potrzeby i uczucia. Któż nie mógłby się Pani oprzeć?
    Czułam, że mnie poniosło i byłam lekko zażenowana swoją „poezją” typową dla nastolatka, zupełnie nie w moim stylu, mama Kasi też popatrzyła na mnie z sympatycznym zdziwieniem na moje słowa, cieszyłam się że nie z politowaniem  
    – Dziękuję Ci, że tak myślisz…
    – Myślała może Pani o wprowadzeniu w swoim życiu delikatnych zmian?
    – Znaczy jakich?
    Nie chciałam reagować zbyt pochopnie, ale moje emocje pchnęły mnie ku zdecydowanemu krokowi naprzód. To był impuls i pocałowałam ją, krótko choć wtedy poczułam jakby czas na moment spowolnił. Zmysły stały się bardziej wyczulone, lecz odezwał się rozum i zreflektowałam się uzmysławiając sobie, że się zagalopowałam i przerwałam to.
    – Przepraszam, nie powinnam…
    W pomieszczeniu zaległa niezręczna cisza, patrzyłam jej w oczy, w których był stoicki spokój z kamienną powagą i analizą sytuacji. Nie uniosła się, nie krzyczała, nie kontynuowała tego co zaczęłam. Byłam pełna sprzecznej złości na siebie. Straciłam impet i każda kolejna sekunda bezczynności z mojej strony działała na moją niekorzyść. Wycofałam się jednak, stwierdzając, że powinnam wrócić do siebie i nie robić większego kwasu
    –  Lepiej już wrócę do pokoju… – rzekłam z lekko drżącym głosem
    Udałam się w kierunku schodów ze spuszczoną głową zdając sobie sprawę co zrobiłam. Obejrzałam się za siebie z nadzieją na jakąkolwiek reakcje ze strony pani Weroniki, lecz ta wciąż milczała. Poszłam do pokoju Kasi, usiadłam skulona na rozłożonym łóżku. Przez głowę przewijało mi się setki myśli, zwłaszcza o popełnionym błędzie i te przeciwstawne z łudzącą się nadzieją, że może jednak wejdzie zaraz do pokoju i wpadniemy sobie w ramiona jak w filmach, jednakże ta wizja przegrywała z tą pierwszą opcją. Chciało mi się płakać. Obawiałam się, że popsuje sobie dobre relacje jakie mnie łączyły z mamą Kasi, które pozwalały mi być blisko niej. Myślałam „po co Ci to było?”. Nagle drzwi od pokoju otworzyła pani Weronika, weszła do środka i usiadła na brzegu łóżka obok mnie z założonymi rękami. Patrzyła na mnie z chłodnym spojrzeniem, nie wiedziałam czego się spodziewać. Jedyne co przychodziło mi do głowy, że oczekiwała wyjaśnień. Zaczęłam dość niepewnie, z chwiejącym głosem
    – Przepraszam Panią…za to co zaszło… w kuchni
    – Dlaczego to zrobiłaś?
    – Nie wiem jak to powiedzieć….
    – Najlepiej prosto i spokojnie, ja nie gryzę, wiesz o tym
    Zauważyłam delikatny uśmiech na ustach mamy Kasi przy tym stwierdzeniu, który wiedziałam, że miał  raczej służyć zachęcie do rozmowy i daniu trochę otuchy, uspokajającej mój rozdygocony wewnątrz organizm, aniżeli oznaczać poprawę jej nastroju. Było to aż nadto wyczuwalne. Wzięłam głęboki wydech
    – Nie wiem, to był impuls…
    – Impuls?
    – Tak…
    – Czym spowodowany?
    Chwilę zastanawiałam ze spuszczonymi oczyma, ale postanowiłam być szczera idąc także za radą Kaśki, podniosłam wzrok i prosto w oczy zaczęłam mówić
    – Skrywanym uczuciem do Pani… – znowu nastała niezręczna cisza, którą przerwałam szybko słowami – Kocham Cię…
    Wstała i odwróciła się do mnie plecami, myślała zapewne co z tym fantem zrobić. Uniosła głowę i obróciła się z powrotem by powiedzieć
    – Wybacz, ale muszę się położyć…
    Wyszła, nie zamykając nawet za sobą drzwi. Nie wiedząc co dalej robić, zgasiłam światło i położyłam się próbując zasnąć. Kłębiące się w głowie myśli nie pozwalały mi jednak na to, przewracałam się z boku na bok. Czułam wyrzuty sumienia i niepewność jak to wpłynie na moje stosunki z matką Kaśki, lecz zarazem był we mnie przepleciony ogrom szczęścia z tych 10-15 sekund, gdy moje usta dotknęły jej ust. Po ciężkich bojach z własnym umysłem, w końcu usnęłam.  
    Obudziłam się rankiem z poczuciem porażki, wstydu, nie chciałam schodzić nawet na dół. Wiedziałam jednak, że muszę stawić czoło temu wszystkiemu, ubrałam się i poszłam do kuchni, w której siedziała mama Kasi a także Kasia, która wróciła z nocnej schadzki.  
    – Dzień dobry – przywitałam się bez entuzjazmu
    – Cześć – opowiedziała zadowolona Kasia
    – Dzień dobry – odparła chłodno pani Weronika
    Śniadanie jadłyśmy w dość niewesołej atmosferze. Kasia widząc, że było coś nie w porządku między mną a jej mamą, dociekała po śniadaniu co się stało. Pomimo iż mnie męczyła abym wyjawiła jej szczegóły z tego co zaszło, lecz udało mi się odłożyć tę rozmowę na później.
    – Co się wczoraj wydarzyło?
    – No przecież widzę, rozmawiałaś z moja mamą o tym?
    – O czym?
    – Możesz nie udawać?
    – Tak, ale nie najlepiej mi poszło i muszę to sama przetrawić zanim pogadamy o tym…
    – Ale zostajesz?
    – No właśnie nie wiem…
    – Zostań proszę, nie musimy o tym rozmawiać, ale powinnaś zostać.
    – Dobrze…zostanę… – odpowiedziałam na odczepnego bez przekonania.
    ***
    Przez kolejne dni próbowałam i starałam wyjaśnić, ułagodzić tą całą sprawę z Panią Weroniką próbując ją złapać sam na sam, lecz bez większego efektu. Nasze relacje zdecydowanie uległy oziębieniu, mama Kaśki wyraźnie mnie zbywała. Unikała mnie, w dniach roboczych wychodziła wcześnie i wracała późno z domu by się nie spotkać. Zatraciłam w tym wszystkim jasny ogląd sytuacji. Snułam się jak cień, było mi źle i czułam się bezradna w sytuacji którą sama wykreowałam. Myślałam czy nie wrócić wcześniej do domu, by nie robić bardziej gorzkiej atmosfery. Starałam się moje przygnębienie ukrywać przed Kasią bardziej niż było widoczne. Trwało to niecałe dwa tygodnie, aż w ostatni weekend pobytu, miałam wrażenie że powoli sytuacja zaczęła się naprawiać, co wnioskowałam po cieplejszym spojrzeniu jej mamy w stosunku do mnie i nawiązywaniu dialogu. Nie chcąc tego burzyć, ostrożnie podchodziłam do rozmów, nie poruszając tego niezręcznego tematu.  
    ***
    Nastała sobota, będąca przedostatnim dniem pomieszkiwania u Kasi i jej mamy. Spędzałyśmy go wspólnie przed telewizorem oraz na grach karcianych i planszowych. Było miło i przyjemnie. W czasie kolacji Kasia dostała smsa od chłopaka i poinformowała nas, że wychodzi. Zostałam znów całkowicie sama z panią Weroniką, po wyjściu Kasi zapanowało milczenie, ale nie zapowiadało ono jakiegoś gorzkiego smaku owego wieczora. Dokończyłyśmy kolację, po której pozmywałam i poszłam kolejno do pokoju. Usiadłam na łóżku skulona i wzięłam książkę do poczytania. Ledwo zaczęłam, przeczytawszy parę stron, do pokoju weszła mama Kasi
    – Hej, korzystając że jesteśmy same, chcę z Tobą porozmawiać  
    – Oczywiście, słucham…
    – Chciałabym dokończyć naszą ostatnią pogawędkę tutaj, której nie dokończyłam…
    Wspomnienie o tym, wywołało u mnie natychmiastowy stres, przy którym czułam się w środku jak galareta. Przysiadła ponownie obok mnie, tym razem trochę bliżej, Miałam lekkie de javu, sytuacja była podobna, tyle że parę rzeczy  było inne jak pora dnia i nasze stroje. Było wcześniej, a ja miałam na sobie morelowy top na ramiączkach zapinany na guziki i białe szorty. Pani Weronika w liliowej kusej sukience z delikatnym dekoltem i szarym sweterku, w których wyglądała bardzo seksownie, ale to nie było istotne w tej konkretnej chwili. Milczała dłuższą chwilę, ale widziałam w jej oku coś pozytywnego, co trochę łagodziło mój niepokój. Nie wiedząc czemu, wyciągnęła rękę i delikatnie przejechała po moich włosach od czoła kończąc na piersi, na które opadały. Potem wzięła moją dłoń, przykładając swoją, łączyła palce to przeciągając, to plotąc. Czułam jak elektryzujące dreszcze przechodziły prze ze mnie. Nie potrafiłam zrozumieć jej intencji. Serce łomotało mi jak dzwon i naście analiz przewalających się w głowie, lecz uważnie przyglądałam się rozwojowi tej sytuacji i poczynaniom mamy Kasi. Nagle zaczęła mówić ze spokojną intonacją swoim delikatnym głosem
    – Myślałam o tym co zaszło jakiś czas temu i próbuję sobie to wszystko w głowie poukładać. Wybacz, że traktowałam cię ostatnio zimno i z dystansem. Teraz chcę dokładnie wiedzieć czy mówiłaś szczerze? Co tak naprawdę do mnie czujesz?
    – Absolutnie szczerze. Zakochana jestem w pani…
    – Co jest takiego we mnie?
    – Wiele rzeczy… osobowość, nieskończona uroda, piękny uśmiech, wspaniałe oczy w które chce się tylko patrzeć i patrzeć, a nade wszystko, to że pani jest…i chce się przy niej być…
    Po raz pierwszy widziałam u mamy Kasi tak wyraźne zakłopotanie, które próbowała ukrywać, ale przede mną trudno było, znałam ją szmat czasu. Chwilę się zastanawiała obracając głowę w kierunku okna, po czym ponownie na mnie patrzyła tym razem bardziej enigmatycznym spojrzeniem. Sytuacja stawała się dla mnie coraz mniej bardziej do przewidzenia, chociaż wyczuwałam piętrzące się napięcie, które rosło. Chciałam rzucić ratunkowe stwierdzenie
    – Rozumiem jeśli… – nie dała mi dokończyć myśli
    – Pocałuj mnie
    Otworzyłam usta w szoku i nim zdążyłam zapytać czy się nie przesłyszałam, jej usta zamknęły moje w pocałunku. Świat się zatrząsnął i nie wiedziałam co myśleć, czy to się działo naprawdę czy zasnęłam nad książką czy w ogóle coś jeszcze innego. Może trafiłam do świata baśni. Mocno do mnie przywarła jakby w obawie, że mogę uciec co już w ogóle mnie szokowało. Objęłam ją w szyi dając znak, że donikąd się nie wybieram. Nie zamierzałam popełnić drugi raz tego błędu odpuszczając, tylko zdecydowanie pójść za ciosem. Nasze usta się ze sobą połączyły. Całowałyśmy się powoli, delikatnie, językiem taktownie przedzierała przez otwarte wargi, poszukiwała mojego zapraszając do tańca. Jakże mogłabym odmówić, kobiecie której tak od zawsze pragnęłam. Obie kosztowałyśmy i smakowałyśmy się nawzajem. Nasze języki się spotkały i splotły w namiętnym, ognistym tangu. Dłonie nie odstępowały od ust, pieściły równomiernie poliki, włosy. Czułam motyle w brzuchu, w sercu rozrastające się szczęście i euforię, które dawały siłę wznoszącego uczucia. W głowie jednak nachodziły mnie pytania, które zaczęłam zadawać między pocałunkami.
    – Mogę zadać pytanie?
    – Pytaj…  – odpowiedziała rozkosznie intonując
    – Czy to sen?
    – Raczej nie…
    – Co się zmieniło od ostatniego razu?
    – To już jest drugie pytanie…
    – Wiem…
    – Przemyślałam pewne kwestie…
    – I?
    – Rozważyłam za i przeciw…
    – I co przeważyło? – przerwałam na chwilę pocałunki łapiąc ją za ramiona
    – Ty…
    Popatrzyła na mnie żarliwie, a ja uniesiona tymi stwierdzeniem, rzuciłam się na nią, powalając na łóżko. Leżałam na niej i kontynuowałam wyraziste pocałunki. Ogarniało mnie wiele emocji , ale dominowała ta jedyna, ta która pragnęła bliskości i kochania się z Weroniką. Całowałyśmy się długo, z każdym momentem coraz głębiej i namiętniej, obejmując się przy tym mocno. Ta chwila stawała się coraz bardziej magiczna. Tak bardzo jej pragnęłam. Była moją Wenus, chciałam ją całować nieustannie, długo czekałam na nią. Błądziła dłońmi po plecach, wsuwając je pod materiał bluzki i szortów. Chciałam żeby mnie dotykała i pieściła. Rozgrzewałam się, łaknęłam jej. Zwolniła pocałunki i zepchnęła mnie z siebie. Ułożyła mnie, opierając plecami o ścianę z wyprostowanymi nogami przed sobą. Weronika usiadła obok, prowadziła powoli zmysłowo swoją dłoń wzdłuż moich nóg, czasem zawracając, sprawiała tym większe  dreszcze. Jej dotyk i przenikające mnie spojrzenie wystarczały aby mnie mocniej rozpalać. Dłoń wędrowała wyżej, odgarniając moje włosy z dekoltu. Chwyciła moje rękę, zamykając ją w swoich. Całowała ją niewinnie i ocierała się o nią polikiem. Była w tym doza romantyczności, czym dodatkowo na mnie działała. Ujęłam jej podbródek i pocałowałam. Weronika szła dalej, zbliżyła swoje usta do mojej szyi. Błądziła po niej języczkiem, byłam bardziej podniecona. Powoli i ponętnie rozpinała guziki od topu, otwierając i tworząc nagi pasek na tułowiu. Po nim, obiema dłońmi, opuszkami palców pieściła moją skórę. Jej rajski dotyk był delikatny jak piórko, idealnie rozpalał i wyczulał komórki mego ciała. Rozsuwała rozpięty materiał na boki, odsłaniając całkowicie moje piersi i brzuch. Przerwała obcałowywanie mnie, skupiała się na wykonywaniu okrężnych ruchów palcami wokół moich malutkich piersi uwrażliwiając je. Spoglądała na mnie płomiennie. Moje sutki od jej dotyku robiły się twarde. Uśmiechałam się nieustannie ze szczęścia, jakie do mnie płynęło oraz zza zadowolenia jakiego nabrała nastawienia do mnie z pasją. Zaczęła całować moją pierś, drugą masowała. Delektowała się nią, dając mi tym niezmierzoną przyjemność i rozkosz. Moje ciało stawało się bardziej wilgotne i gorące. W pieszczocie wykonała inwersję wyboru piersi. Po chwili zaprzestała, odsuwając się, zaczęła zdejmować z siebie sweterek i sukienkę pozostawiając siebie w samej malinowej bieliźnie. Szeroko usiadła przede mną prezentując swoje cudowne ciało. Miałam już okazję niejednokrotnie je widzieć podczas opalania w ogrodzie czy jednorazowej wspólnej kąpieli w basenie ze mną i z Kasią. Idealnie wyrzeźbiona figura, pokaźny biust  wciąż młodo wyglądająca gładka skóra były ideałem. Teraz chciałam je pieścić dotykiem. Weronika zachęcała mnie wzrokiem bym się nie wahała. Uniosłam się na kolanach i pocałowałam ją, dłońmi wędrowałam po jej jędrnym ciele od kolan po ramiona. Błądząc dotykiem, sięgnęłam zapięcia stanika, chcąc wyswobodzić jej piersi. Miałam problem z odpięciem, nadmiar pozytywnych emocji zmieszany z lekkim stresem dawał o sobie znać. Weronika pomogła z uśmiechem, rozpinając stanik. Przesuwałam powoli ręce po obwodzie, zdejmując stanik. Odkryłam całkowicie jej ogromny biust, który był powiększany. Wiedziałam to od Kaśki i było to widać, lecz nigdy mnie to nie zraziło. Wpatrywałam się w jej piersi objeżdżając je delikatne dłońmi. Moje małe rączki nie były w stanie ich uchwycić. Były naprawdę piękne i jędrne, nachyliłam się by móc skosztować jej lewej. Ustami i językiem rozpoczęłam sytą zabawę z jej sutkiem. Wplątywała swoją rękę w moje włosy, na których czułam muskające jej usta i gorący oddech stawający się bardziej spłycony. Napawałam się smakiem jej piersi i przyjemnością jakiej dostarczałam Weronice tym działaniem, w reakcji na które przechylała się, opadając plecami na łóżko. Ujęłam jej twarz znów całując, Weronika pozbawiała mnie szortów i po chwili mnie przewróciła na plecy, co wywołało u mnie śmiech, którym ją zaraziłam. Po kilkunastu sekundach jednak spoważniała i obdarowywała mnie gorącymi pocałunkami po ciele patrząc mi w oczy, wypowiadając.
    – Jesteś taka śliczna…taka zgrabna…taka delikatna i zmysłowa – słowa te wzbudzały u mnie wypieki na polikach i motyle w brzuchu
    – Naprawdę?
    Na te pytanie nic odpowiedziała tylko z ognistą zalotnością przeszła z pocałunkami na usta głęboko się w nich zatapiając. Zrozumiałam, że tak i nie zadawałam więcej głupich pytań. Przyssała się do moje lewej piersi. Równocześnie przyłożyła dłoń do krocza, które masowała, pieszcząc moją wilgotną kobiecość. Wciąż się chichotałam w reakcji na tę rozkosz, lecz sytuacja była dla mnie jak najbardziej poważna. Tuliłam jej twarz do piersi, na co ssała intensywniej. Przechodziła ustami niżej, palcami zaciskała pieszczotliwie moje sutki,. Po chwili za ustami poszły w ruch paluszki niczym ręce pianistki wystukujące muzykę na mnie. Twarz Weroniki znalazła się nad moim kroczem, nad którym odprawiała ze skupieniem rytuał muskając ustami materiał majtek. Krew we mnie była na granicy buzowania a namiętnej ekscytacji. Kciukiem masowała mnie po kobiecości patrząc na mnie płomiennie. Chwyciła za gumkę i w zmysłowy sposób pozbawiła mnie majtek. Przyłożyła kolejno całą rękę do krocza. Gładziła i głaskała delikatnie moją kobiecość, całując mnie rozgrzewająco po ciele. Następnie zbliżyła swoją twarz i poczułam jej oddech na swojej cipce. Krążyła noskiem nad nią, implikując że byłam bardziej spragniona. Czekałam aż dotknie mnie i zabierze do raju. Odkładała to w czasie, jakby się drocząc. Zniecierpliwienie we mnie dawało się odczuć. W końcu to nastąpiło, pocałowała mój rozpalony skarb, co podziałało jak dotyk anioła. Najpierw powoli, bacznie obserwując mowę mojego ciała i wsłuchując się w mój oddech. Zbadawszy moje reakcje, rozpędzała swoje tempo naprzemiennie z lekkimi wyhamowaniami, sprawiając, że drżałam z rozkoszy. W jej pieszczocie była niezwykła dojrzałość i prawdziwa czułość. Pobudzała moje wrażliwe punkty w namiętny sposób. Miałam wrażenie, że nie był jej to pierwszy z dziewczyną. Wprowadzała mnie w totalny stan uniesienia, moje ciało dawało temu zauważalny odzew. Biodra falowały, oddech był zdecydowanie głośniejszy, ręce wplątywały się we włosy Weroniki zaciskając je. Ta chwyciła moje rozwarte nogi i zdecydowanym ruchem uniosła je wysoko do góry, nie przerywając sobie wylizywała dalej moją szparkę. Czułam cały ten czas błogość, która wciąż rosła rozprzestrzeniając się po moim wnętrzu. Nie przestawała, tylko w rytm mojego pulsu działała. Traciłam kontrolę, wiedziałam że byłam blisko osiągnięcia określonego stanu. Weronika przerwała na chwilę marsz ku mojej ekstazie opóźniając ją. Palcem powiodła po mojej cieknącej od soczków dolinie i włożyła środkowy palec w moje rozżarzone i mokre wnętrze. Wspomogła się językiem krążąc nim po łechtaczce, a następnie pocierając ją. Wyciągała ze mnie najwyższą esencjalność uniesienia, doprowadzając do obłędu. Nie potrafiłam dłużej wytrzymać. Nastąpił wybuch, a po moim ciele promieniowały konwulsje. Czułam się, jakbym straciła całkowitą władzę nad moim ciałem, które przejęła siła wyższa i które oddałam we władanie jej, mojej ukochanej która zabrała mnie do raju. Nie wiedziałam wtedy czy to moje uczucia do niej, czy była aż tak dobra. Zbierając jednak myśli, wiedziałam już, że obie możliwości były prawdziwe. Moje nogi opadły na jej barki. Wsunęła się sobą, czułam jej ocierający się o mnie biust. Patrzyła na mnie swymi pięknymi oczami, w których widziałam szczerą radość i czułość, przyłożyła dłoń do mojego polika, delikatnie go głaszcząc po czym pocałowała trącając włosami mojej twarzy. Oddałyśmy się dłuższej chwili temu błogiemu pocałunkowi, ocierając się o siebie naszymi nagimi ciałami. Weronika podniosła się podając mi ręce, chwyciłam je podnosząc się razem z nią. Wymieniając się pocałunkami, Weronika położyła się na plecach, padłam na nią zajmując dokładnym jej obcałowywaniem, szyi i piersi. Zatrzymując się przy jej biuście przygryzałam jej sutki. Nurkowałam jednak niżej docierając na sam dół. Weronika rozłożyła nogi, a ja zbliżyłam usta do jej krocza i języczkiem przez materiał majtek polizałam jej kobiecość na co Weronika się uroczo wzdrygnęła i opętał ją radosny śmiech. Zdejmowałam powoli majtki całując lewą nogę. Wzięłam je później do ust majtki i przekazałam Weronice w pocałunku. Zniżyłam się aby zając się jej gładką i piękną kobiecością. Rozszerzyła swoje płatki a ja zanurzyłam swój języczek delektując się wspaniałym smakiem jej kobiecości. Pijałam z niej wilgoć, która płynęła niczym wodospad.  
    – Mój boże, nie wierzę że to się dzieje naprawdę – wtrąciłam  
    – To uwierz, kochanie  
    Po tych słowach poczułam jej gorące usta całujące moje. Powróciłam jednak do lizania dalej jej słodkiej i mokrej doliny rozkoszy. Weronika rozszerzała dalej ją paluszkami. Zlizywałam wszystkie soki i lizałam jak wypływały nowe. Mój języczek operował szybko na jej cipeczce. Cudownie mruczała przy tym i wierciła się. Wsuwałam język jak najgłębiej potrafię, czułam jaka jest rozpalona i mokra w środku, chciałam dać jej rozkosz czując jej smak. Skupiłam się po chwili na łechtaczce i od razu wsunęłam w nią dwa paluszki, zaczęłam nimi poruszać szybko. Naciskałam i poruszałam nimi posuwisto zwrotnie. Językiem operowałam na jej nabrzmiałej łechtaczce. Weronika zaczęła pojękiwać co było dla mnie najwspanialszym dźwiękiem tego wieczora. Czułam pulsowanie jej cipki, i wypływjące soczki. Przyspieszyłam palcowanie. Weronika  poruszała biodrami chwytając za piersi. Jęczała głośniej, jej ręka złapała moją przyśpieszając moje ruchy w jej wnętrzu. W tym czasie przyspieszyłam posuwanie jej cipki, a językiem pieściłam łechtaczkę jak najszybciej potrafię. Słyszałam jak dopadł ją mocny orgazm dostając spazmów. Moje palce wciąż były niej. Jej kobiecość pulsowała mocno, zaciskała i wypuszczała soki. Resztkami sił poruszałam się w niej, posuwając ją palcami. Czułam jak jej wszystkie mięśnie jak były mocno napięte i jak drżała. Złożyła na jej ustach kojący i namiętny pocałunek.  Weronika dochodziła do siebie. Wyjęłam z niej moje palce i oblizałam je. Nie byłyśmy jeszcze zmęczone. Ułożyłyśmy się frontalnie do siebie, nożycując nogi. Nasze kobiece skarby się ze sobą zetknęły. Cudownie było czuć jej kobiecość i wilgoć stykająca z moją. Obie zaparłyśmy się rękami z tylu pleców. Nasze spojrzenia były skupione tylko na sobie. Ocierałyśmy się cipkami, najpierw powoli potęgując ładunek namiętności. Donikąd się nie śpieszyłyśmy, kierowałyśmy się tym co nasze ciała dyktowały. Ruchy naszych bioder były coraz żwawsze, uczucie ścierających się mokrych i rozpalonych cipek doprowadzało nas do ekstazy. Stękałyśmy, mocniej i szybciej się ocierałyśmy. Weronika przyjęła dogodniejszą pozycję kładąc się na plecach, ja byłam wyżej podpierając się ręką. Ruchy osiągały największą moc, biodra falowały. Weronika się uniosła tułowiem, zbliżyłyśmy się przyciągając do siebie, jeszcze mocniej ocierając się. Zarzuciłam ręce na szyi Weroniki, ona trzymała mnie w talii. Doszła i jej ruchy nieco zwolniły, lecz starała się dotrzymywać mojemu tempu do momentu, gdy sama nie doszłam. Tuliłyśmy się do siebie, do naszych spoconych ciał będąc złączone naprzeciw w pozycji siedzącej. Weronika całowała moją szyję, przymykałam oczy, pozwalając na pasjonujące rozpieszczanie. Otworzyłam na chwilę ślepia i zobaczyłam w drzwiach Kaśkę. Wytrzebiłam gały w lekkim przerażeniu, że zostałyśmy nakryte. Weronika odwrócona plecami do niej i wciąż zajmująca się pieszczotliwym obcałowywaniem mnie, nie zauważyła swojej córki. Kasia z uśmiechem na buzi pokazała gest, abyśmy sobie nie przeszkadzały, oraz kciuk na znak gratulacji i poparcia. Uchwyciłam twarz Weroniki, całując i pociągając ją na siebie, jeszcze  zerknęłam kątem oka na wejście od pokoju, przy którym już nie było Kasi. Powróciłam z całkowitym skupieniem do Weroniki, z którą się całowałam dalej wywracając się z nią po łóżku.
    Ułożyłyśmy się bokiem naprzeciw siebie splatając się ciałami, Weronika poprawiła poduszkę nad moją głowa abym miała wygodniej, na której  mieściły się nasze obie głowy.  
    – Oh dziękuję – podziękowałam
    – Oh proszę –  wodziła opuszkami palców po moich patrząc mi oczy chwilę zamyślona, po czym spytała – I co teraz?  
    – Nie wiem…
    Kontynuowałyśmy tę dysputę przy wzajemnym pieszczeniu dłońmi swoich ciał.
    – Ale ja wiem… że nie raz wodziłaś za mną dość jednoznacznie wzrokiem i domyślałam się co czujesz.  
    – Naprawdę ?
    – Tak, lecz pewność zyskałam gdy Kaśka powiedziała mi jakiś czas temu, że jesteś lesbijką –„fajnie” pomyślałam, ale w tej chwili nie czułam żalu do Kaśki, a Weronika dalej mówiła – Ignorowałam Twoje uczucia sądząc, że się ulotnią, bo po tylu latach traktowałam Cię jak córkę i nie chciałam też abyś marnowała sobie życia ze starszą…Masz całe przed sobą. Dwa komplikacje, jak nie wyjdzie… itd.  
    – To znaczy co konkretnie do mnie czujesz?
    – Ogromną sympatię, bliżej nieokreślone uczucie. Cieszy mnie fakt gdy jesteś blisko, dodajesz do mojego życia kolorytu i naprawdę dobrze się czuję gdy spędzasz z nami czas, ze mną…I chyba upragnionej przeze mnie bliskości emocjonalnej jesteś Ty.
    Słysząc to znów niedowierzałem, zamyśliłam się delikatnie robiąc maślane oczy gv
    – A to, że jestem dziewczyną, to Ci nie przeszkadza…?
    – Szczerze?  
    – Tak
    – Kiedy Kasia powiedziała mi o Twoich preferencjach, to z parę razy fantazjowałam o Tobie, a nawet i wcześniej…
    Trochę mnie to zdumiało i miałam lekkie poczucie, że sobie pokpiwała, chociaż była całkowicie poważna jak to mówiła
    – Żartujesz sobie teraz?
    – Nie
    – Mówisz serio?
    – Tak, i w zaufaniu, lubię kobiety i w szkole średniej eksperymentowałam przez parę miesięcy… z dziewczyną z wyższej klasy, i to były najbardziej fascynujące chwile mojego życia, a przynajmniej jedne z najprzyjemniejszych. Miałam później okazje parę razy się całować z innymi… Polubiłam intymne relacje z dziewczynami, ale jak urodziłam Kasię to zakończyłam eksperymenty. Przez ten czas trochę mi tego brakowało…
    – Interesujące, przyznaję. Nie spodziewałam się, ale pokazałaś, że masz w tej materii doświadczenie
    – Jeszcze nieraz Cię zaskoczę…
    Byłam zaciekawiona tym co miała konkretnie na myśli, ale uznałam że nie wszystko od razu
    – A ja? Jak Ci się podobam?
    – A Ty i Twoja słodka, delikatna i ładna uroda jest warta każdego grzechu. Dałam chyba dzisiaj temu wyraz, prawda? Mówiłaś o uroku moich oczu, ale to Twoje są urzekające i do tego Twój słodki uśmiech są przyciągające, a od kiedy mnie pocałowałaś nie umiem już przejść obojętnie obok Ciebie…
    – Czyli naprawdę myślałaś o mnie?
    – Powtarzasz się. Zdarzało się…Dobrze, ale dość kluczenia. Naprawdę chcesz być ze mną, z babką prawie dwa razy starszą? Kiedy Ty będziesz miała czterdziestkę, ja sześćdziesiątkę
    – A Ty nie słyszałaś o parach których dzieli spora różnica wieku i są razem szczęśliwi? Sama pewnie znasz takie
    – No tak, ale to raczej tyczy się par hetero
    – A co my gorsze? Chyba jest równouprawnienie
    – Bardzo teoretycznie…ale nie w tym wypadku. Nie wiem, może dlatego że nie znam zbyt wiele tego typu przypadków. Moje znajome, które wikłały się w takie układy, miały stałe związki z facetami i były to z reguły przelotne romanse i to mogę je policzyć na palcach jednej ręki… A jak nie wyjdzie?
    – Biorę to pod uwagę i dlatego też tak długo nie potrafiłam się odważyć, by wykonać ruch, by zbliżyć się do Ciebie… Kocham Cię i liczysz się Ty! Ty jesteś dla mnie najważniejsza i zawsze będziesz dla mnie najpiękniejszą istotą chodzącą po tej ziemi. Chcę być z Tobą i zaspokajać każdą Twoją potrzebę i być po prostu przy Tobie… Nie liczę, że od razu w pełni odwzajemnisz moje uczucia i nie oczekuję od Ciebie żadnych deklaracji, ale jeżeli mi pozwolisz, będę starała się przychylić Ci nieba…
    Chwilę myślała…a ja spokojnie wyczekiwałam
    – Prawdą jest, że to szalony pomysł… ale tego o dziwo chcę i może czas na zmiany, a Ty jesteś nią. Powiedziałam dzisiaj „A”, więc powiem „B”… Zatem, spróbujmy… Tylko hmm… moja córka i Twoi rodzice, inni co z nimi?
    – Kasia dała nam swoje błogosławieństwo, a rodzice i reszta…Po pierwsze jestem dorosła, a przynajmniej pełnoletnia i to moje życie, po drugie może spróbujmy coś zbudować, żeby oznajmiać cokolwiek światu, a potem zobaczymy czy to coś przelotnego czy stałego
    Pocałowała mnie gorąco, co odczytałam jako akceptacje. Pochłonęłyśmy się jeszcze na moment w tym słodkim pocałunku. Po czym usnęłyśmy w objęciach zapominając, że byłyśmy nadal w pokoju Kasi.
    ***
    Otwierając oczy o poranku, widząc śpiącą spokojnie Weronikę i uświadamiając, że poprzednia noc nie była snem ani wyobrażeniem, byłam szczęśliwa móc obudzić się u jej boku, czułam jak napawała mnie radosna energia i nadzieja na nowy początek z kobietą, do której zawsze żywiłam głębsze uczucia…
    Weronika wreszcie obudziła się, uśmiechnęła się do mnie i pocałowała. Jednakże te poranne szczęście, na chwilę przerwało wparowanie Kaśki do pokoju. Zareagowałyśmy gwałtownie, podnosząc się do pozycji siedzącej  zakrywając kołdrą, trochę jak w filmach.
    – Witam, drogie turkaweczki… Nie chcę nic mówić, ale przez Was musiałam spać na kanapie. Cieszę, się Waszym szczęściem, ale nie mogłybyście go okazywać gdzie indziej?!
    Spojrzałyśmy po sobie, nie wiedząc jak się zachować, temat próbowała podjąć Weronika.
    – Yy… córeczko…
    – Oj, daj spokój mamo, zgrywam się – mimika Kasi przybrała rzeczywiście ten zgryźliwy wyraz – Naprawdę się cieszę Waszym szczęściem. No, ale ubierajcie się, zrobiłam Wam śniadanie, chyba się Wam przyda… – oczywiście jej podtekst był aż nadto wyczuwalny
    Kasia wyszła z pokoju, a my jeszcze na chwilę objęłyśmy się stykając czołami. Na twarzy swojej czułam wypieki a na Weroniki widniał radosny uśmiech, określające nasze ukontentowanie. Wygrzebałyśmy się z łóżka narzucając coś na siebie, to co wpadło pod rękę i zeszłyśmy na dół, na śniadanie trzymając się za ręce. Przedyskutowałyśmy razem z Kasią naszą sytuację i byłam dobrej myśli. Resztę dnia jak i całego weekendu spędziłyśmy bardzo udanie we dwoje lub troje w zależności od chwili. Od tego momentu spotykałam się z Weroniką tak często, jak tylko mogłyśmy albo w ich domu, albo na długich spacerach w ustronnych miejscach. Rozpoczęłyśmy coś, co trwa…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iva Lions
  • Nastoletnie nimfomanki na basenie czesc 1

     Nareszcie weekend! Pięć dni szkoły wystarcza mi w zupełności. Do tego dwa treningi siatkówki i jeszcze dwa razy język francuski… Mimo że mam 15 lat jestem bardzo zapracowana. Staram się udzielać w szkole i do tego zawsze mam wysoką średnią. Nie jestem typem kujonki, ale po prostu lubię być dobra w tym, co robię.

    Moim chyba jedynym poważniejszym kompleksem jest wzrost. Niestety nie jestem zbyt wysoka. Mam tylko 163cm wzrostu. Cóż, waga też nie była nigdy idealna. Raczej utrzymuje się na poziomie 56kg. Ale to między innymi za sprawą tego, że raczej szybko stałam się kobietą, tzn. fizycznie. Z tego co pamiętam zawsze miałam największe piersi w klasie. Ale to akurat odbierałam jako wielki atut, nie ukrywam. Myślę, że to po mojej mamie – ona też ma wielkie piersi. Ja w wieku lat 15 mam 80D. Wiele razy widziałam, jak chłopacy w klasie zerkali mi za dekolt albo w rozmowie, zamiast patrzyć mi w oczy patrzyli się na mój biust. Szczerze powiedziawszy zawsze mnie to bawi i jest nawet podniecające. Wiem, że chłopak przede mną napala się, a mimo wszystko próbuje mówić o innych sprawach. Ale do rzeczy…

    Wstałam koło 10.00. Zawsze wstaję późno w soboty. Ponieważ rodzice wcześnie rano po śniadaniu lubią iść na spacer, ja mam „wolną chatę”. Na stole czeka na mnie jeszcze ciepłe śniadanko. Jak zwykle postanowiłam wcześniej wziąć prysznic. Weszłam do łazienki i zdjęłam koszulkę nocną i figi. Napuściłam sobie gorącej wody do wanny i weszłam do niej. Gorąca woda od razu rozluźniła moje ciało. Początkowa gęsia skórka zamieniła się w błogostan. Poleżałam tak sobie chwilkę po czym zaczęłam mydlić ręce, brzuch, piersi i pupę. W lustrze dokładnie oglądałam, jak to zwykle każda kobieta, czy moje biodra przypadkiem nie są zbyt szerokie a piersi nie zaczynają wisieć. Gdy doszłam do szparki przypomniały mi się słowa Ani – mojej koleżanki z klasy. Mówiła, że ogoliła sobie do końca włoski między nogami. Powiedziała, że nawet nie zostawiła paseczka tylko wszystko zgoliła maszynką do zera. Podobno jej chłopak zwariował jak ją taką zobaczył i robił jej minetkę przez dobrą godzinę. Bez włosków podobno są zupełnie inne doznania. „Skóra jest delikatna i gładka, a każdy dotyk odczuwany jest dziesięć razy bardziej” – jak mówiła Ania. Stojąc tak z namydloną myszką postanowiłam zaryzykować. Do tej pory wygalałam sobie bikini, ale postanowiłam usunąć włoski całkowicie – tak jak moja przyjaciółka. Wzięłam maszynkę i powoli zbliżyłam do mojej małej. Wprawdzie nie byłam mocno zarośnięta tam na dole, ale jednak odczuwałam nowe doznania gładkiego łona. Po paru minutach gimnastyki z maszynką w dłoni i żelem do golenia moja szparka byłą zupełnie naga. Nasmarowałam się dokładnie oliwką i wytarłam. Stałam przed lustrem. Widziałam atrakcyjną dziewczynę z dużym, jędrnym biustem opatrzonym dorodnymi, mocno różowymi sutkami delikatnie sterczącymi do góry. Dokładnie się sobie przyglądałam rozchylając delikatnie płatki mojego kwiatuszka. Lekkie zaokrąglenia na pupie były niestety widoczne, ale akceptuję swoje ciało w stu procentach.

    Założyłam bieliznę i dresik – moje domowe wdzianko. Muszę przyznać, że czułam się dość dziwnie – przyjemnie. Miałam wygoloną cipkę, której delikatna skórka z każdym ruchem ocierała się o materiał majtek. Siedząc przy stole i wcinając jajka na twardo zaczęłam celowo wiercić się na krześle powodując drobne otarcia, poczułam ciepło i napływającą krew do mojej dziurki. To było bardzo przyjemne. Trzymając w ręce jajka zaraz pojawiły mi się w głowie sprośne myśli. Wyobrażałam sobie jak pieszczą mnie moi byli chłopacy. Pamiętam, że Sebastian – mój pierwszy chłopak namawiał mnie na całkowite wygolenie szparki. Ja miałam wtedy 14 lat a on 17. Dla odmiany to on zawsze był bez włoska bo jak mówił golił się dla higieny. Grał wtedy w koszykówkę i mówił, że ciągle jest spocony, więc woli się golić ze względu na czystość. Teraz, wiercąc się na krześle w kuchni, rozpamiętywałam, jak w moim pokoju prowadziliśmy na jakieś bezsensowne tematy rozmowy o szkole – głośno i wyraźnie tak, żeby rodzice słyszeli że tylko rozmawiamy. Tymczasem ja leżałam na miękkiej wykładzinie w swoim pokoju z szeroko rozłożonymi nogami i głową Sebcia między nimi. Pamiętam, że ledwo się powstrzymywałam od jęków i siłą woli zmuszałam się do poważnego głosu. Później, z następnym chłopakiem Danielem było już bardziej ciekawie. On mieszkał, a właściwie wciąż mieszka, w dużym domu i gdy my baraszkowaliśmy na pięterku jego rodzice i brachol najczęściej siedzieli na dole dając nam święty spokój. Wtedy robiliśmy to na wszystkie sposoby. Na misjonarza, od tyłu, na jeźdźca i w innych dziwnych pozach. O sexie oralnym nie wspominając.
    I gdy tak czułam, że moje majteczki robią się śliskie a ręka automatycznie zbliżyła się do guziczka usłyszałam w drzwiach klucz i do środka weszli rodzice. Cóż, to by było na tyle – pomyślałam. Nie zdejmując śliskich majtek poszłam do siebie do pokoju. Byłam strasznie napalona… nagle zadzwonił telefon. Podniosłam słuchawkę:

    – Słucham.
    – Cześć Paulina. Tu Ania. Co porabiasz? – zapytał znajomy głos mojej przyjaciółki.
    – A, właściwie to nic – skłamałam. Trochę się nudzę.
    – O, to się dobrze składa. Może przejdziemy się na basen, co? W soboty rano i tak nikogo nie ma bo wszyscy leczą kaca po piątkowej imprezie – zaśmiała się Ania.
    – Czemu nie. W sumie i tak nic innego nie ma do roboty – odpowiedziałam.
    – Ok. Super. No to jesteśmy umówione. Pokażę Tobie mój nowy kostium. Jest wypasiony – ekscytowała się Anka.
    – W sumie ja też mam nowy, ale nic nie chciałam mówić – zaśmiałam się do słuchawki. W sumie miałam w planach jej to powiedzieć, ale postanowiłam siedzieć cicho, aż do teraz. Bikini kupiłam dwa tygodnie temu na jesiennej wyprzedaży.
    – Ooo Ty! I nic mi nie powiedziałaś wredna suczko!
    – Spadaj na drzewo! A Ty mi nic nie mówiłaś o Marcinie a słyszałam, że ostro się zabawiacie.
    – No nie! Skąd wiesz? Plotki się roznoszą za szybko w tej naszej szkole…
    – No dobra. Zamiast tracić czas lepiej rusz swój tłusty tyłeczek i za 20 min na basenie.
    – Ale dostaniesz. Obiecuję Ci to. Jak cię tylko zobaczę ty krówko z wielkimi…

    Nie zdążyła dokończyć, ponieważ słuchawka już leżała na widełkach. Zawsze się tak sprzeczamy i mamy z tego wielki ubaw. Znamy się od początku podstawówki i wiemy o sobie prawie wszystko. Łącznie z pierwszymi razami i historiami z chłopakami w roli głównej. Oj, było tego wiele.
    Szybko się przebrałam i zapakowałam do plecaka niezbędne rzeczy: ręcznik, japonki, moje nowe bikini Speedo, szampon, balsam do ciała i całą resztę. Powiedziałam dokąd idę rodzicom i wybiegłam z domu. Kompleks pływalni był w sumie niedaleko. Oprócz basenu 50 metrowego były jeszcze 3 źródełka jaccuzi, sauna, gorący basen na wolnym powietrzu i kilka ślizgawek. Wszystko, co potrzeba do wodnego szaleństwa. Już z daleka zauważyłam Ankę. Jak zwykle wyszczerzona pomachała mi na powitanie. Jest moim przeciwieństwem. Ja, niska rudzielec o raczej zaokrąglonych kształtach, niebieskich oczach i drobnych piegach na nosie i trochę nienormalnie wielkim biuście i ona, szczupła blondynka, raczej średniego wzrostu o długich nogach i raczej małych piersiach. Zawsze dba o swój wygląd – chodzi na fitnes i utrzymuje dobrą formę, bardziej niż ja. Na dzień dobry walnęła mnie w rękę, nie mocno.

    – Ja mam tłusty tyłek tak!? – zapytała z wyrzutem. Skoro ja mam tłusty tyłek to Ty masz obwisłe cycki, hahaha.
    – Nigdy nie będę miała obwisłych – i tym razem ja sprzedałam jej klapsa.
    – Dobra. Chodźmy do wody, bo już się nie mogę doczekać.

    Wzięłyśmy kluczyki i poszłyśmy do szatni. Miałyśmy szafki koło siebie. Ponieważ nikogo nie było oprócz nas zaczęłyśmy się przebierać bez skrępowania. Widziałam Anię już wiele razy nago także nie byłam zdziwiona widząc jej gładką, nagą skórę. Kształtna pupa odsłaniała przy nachylaniu różowy pierożek pozbawiony włosków.
    – Hej, patrz. Też nie mam włosków. Dzisiaj się ogoliłam – zagadałam zdejmując stringi.
    – No nareszcie. Teraz tak jest najmodniej. Żadna dziewczyna nie ma zarośniętej cipki. No i tak wygląda lepiej. Teraz wyglądasz sexowniej. Serio – powiedziała Ania.
    – Dzięki. Ciekawa jestem jak będzie gdy… wiesz. Zobaczy mnie tak chłopak. A tak przy okazji czy to malinka? – wskazałam na wzgórek łonowy koleżanki z niedowierzaniem.
    – Eee, no tak. Hihihi. To Marcin. Wczoraj byłam u niego i robiliśmy to chyba przez 3 godziny.
    – Co? Aż tyle?
    – Jego rodzice mieli do późna pracę. Kochaliśmy się, odpoczywaliśmy chwilę, lizaliśmy i znowu akcja. Mówię ci, byłam wykończona. Aż mnie pupa bolała – opowiadała Ania zakładając błękitny kostium.
    – Nie mów, że pozwoliłaś mu w pupę…
    – Na początku nie chciałam, ale byłam taka napalona. Powiedziałam, że będzie mi musiał najpierw mocno wylizać obie dziurki. I wtedy właśnie zrobił mi malinkę o tu – wskazała na czerwoną plamkę na wzgórku.
    – I jak, bolało? – pytałam z zaciekawieniem zakładając mój dwuczęściowy biały strój. Troszkę okazał się ciasny, chociaż gdy mierzyłam go ostatnim razem był wręcz idealny. Ach ta czekolada – pomyślałam. Dwa tygodnie i już mi idzie w tyłek. Na szczęście udało mi się wcisnąć w majtki i oczywiście ledwo zapięłam stanik. Czułam, że piersi trochę podeszły mi do góry i lekko „wylewają się” z miseczek.
    – No na początku bardzo. Ale Marcin wziął krem i dokładnie mi wysmarował pupę i swojego fiuta…
    – Wow, nieźle. Ale hardkor.
    – No. Tym bardziej, że on ma całkiem dużego – roześmiała się Ania pokazując mi rozmiar palcami – Wydaje mi się, że z 16-18 cm. Jeszcze takiego wielkiego nie widziałam, a tu od razu w pupę…
    – Serio taki drągal? – nie mogłam uwierzyć – Pamiętasz Sebastiana? On miał 14 cm. Wiem, bo razem kiedyś mierzyliśmy linijką u mnie w domu. A Daniel miał niewiele większego, chociaż mówił, że to „18 cm ciepłego mięska”.
    – Oni zawsze przesadzają. Ale mówię ci, taki kawał fiuta jak ma Marcin to jest to. Myślałam, że mnie przewierci na wylot. A w pupę to i tak wszedł do połowy. I wiesz co, w pupę mi się spuścił – opowiadała przyciszonym głosem Ania chichocząc co chwila.
    – Ty to masz dobrze. A ja sama od lipca i żadnego chłopaka…
    – Nie przejmuj się. Rok szkolny dopiero się zaczął. Chodź pod prysznic – i Ania pociągnęła mnie za rękę i pobiegłyśmy pod natryski.

    Odkręciłyśmy sobie wodę i każda wskoczyła do swojej kabiny. Mydełko miała Ania, więc gdy już się zmoczyłam zajrzałam do niej:

    – Podaj mi żel.

    W tym momencie Ania odwróciła się do mnie i wyszczerzyła oczy bardziej niż zwykle. Zmierzyła mnie wzrokiem po czym uśmiechnęła się szeroko:

    – Widzę, że chyba Cię podnieciła moja historyjka, co? – puściła mi oczko.

    Spojrzałam w dół i już wiedziałam. Materiał stanika wypychały dosyć mocno moje sterczące sutki. Nie zwróciłam uwagi na to wcześniej, zrobiło mi się trochę głupio.

    – Wiesz co – kontynuowała Ania – chyba zrobisz dzisiaj furorę na basenie.
    – Dlaczego?
    – Wcześniej nie było tego widać, ale jak zmoczył się teraz ten Twój biały kostium, to wszystko Ci prześwituje. Popatrz do lustra.
    Odwróciłam się i spojrzałam w lustro nad umywalką. O Boże! Biały kostium dokładnie przyklejał mi się do ciała a różowiutkie sutki nie dość, że sterczały to jeszcze były widoczne jak na dłoni.
    – Ale ja jestem głupia. Nie pomyślałam o tym – pomyślałam na głos.
    – Hihihi, i wszyscy zobaczą że jesteś wygolona – wskazała Ania na mój przedziałek i wpijający się mokry materiał – wyglądasz jak sexbomba z teledysku Snoopa – roześmiała się Ania polewając mnie wodą.
    – Nie, tak nie wyjdę. Idę się przebrać i do domu.
    – No co Ty! – przyjaciółka chwyciła mnie za rękę i pociągnęła w stronę basenu – i tak prawie nikogo nie ma i faceci to lubią.

    Cóż mogłam zrobić? Posłuchałam się koleżanki i z lekkim oporem weszłyśmy. Faktycznie, nie było zbyt wiele ludzi. Szybko poszłyśmy w stronę długiego basenu. Gdy przechodziłyśmy koło ratownika Ania jak zwykle wypięła do przodu swój jędrny biust i zaczęła iść jak modelka kręcąc mocno biodrami. Jednak mimo całej swojej gracji ratownik skierował wzrok na mnie i delikatnie się uśmiechnął kierując wzrok najpierw na moje wystające sutki, a później niżej – na krocze. Zawstydzona spuściłam wzrok i wskoczyłam do basenu. Parę chwil popływałyśmy, po czym poszłyśmy na ślizgawkę. Tym razem zjazd w długiej, ciemnej i zakręconej rurze okazał się nie lada wyczynem. Już na pierwszych metrach poczułam, jak majtki wpijają mi się w pupę robiąc niewygodne stringi, a moja prawa pierś wraz z sutkiem wyskakuje z miseczki. Wszystko trwało kilka sekund i po chwili wpadałam do wody. W pośpiechu najpierw schowałam pierś z powrotem na swoje miejsce, następnie wyjęłam z pupy materiał i wynurzyłam się. Zaraz za mną wypadła Ania piszcząc i trzymając się za biust, żeby nie zgubić stanika. Roześmiane wychodziłyśmy z baseniku ślizgawki gdy nad nami, na mostku nad tym że basenikiem stoi dwóch wysokich i ładnie zbudowanych murzynów. Na początku wydawali mi się tak czarni, że widziałam tylko ich białe zęby w uśmiechu i kolorowe szorty w kwiatki. Ania nie przepuściła okazji i puściła im oczko. W odpowiedzi pomachali nam i krzyknęli „hey”. Ja myślałam tylko o tym, czy nie widzieli moich zmagań z kostiumem, chociaż po ich szerokich uśmiechach mogłam się domyślić, że nieźle się bawili widząc mnie w akcji.
    Następnym punktem naszej zabawy było zimne źródełko na zewnątrz. Aby się tam dostać trzeba było przejść lub przepłynąć małym wodnym korytarzem. Na dworze nie było najcieplej, więc gdy zawiał chłodny wiaterek obie dostałyśmy dreszczy i szybko zanurzyłyśmy się w ciepłej wodzie. W tym basenie również nie było za wiele ludzi. Oprócz nas w kącie siedziała jakaś parka i mocno się do siebie przytulała. Ania zanurkowała i podpłynęła trochę bliżej. Po chwili wróciła do mnie i wyszeptała:

    – Ona ma rękę w jego slipkach i bawi się jego fiutem, a on pieści ją przez materiał – podekscytowana relacjonowała – sama zobacz.

    Rzeczywiście, zanurzyłam się i podpłynęłam trochę bliżej. Rzeczywiście dłoń dziewczyny znikała w slipkach chłopaka, który delikatnie poruszał biodrami błądząc po jej pośladkach. Przez moment wydawało mi się, że widzę czerwoną końcówkę jego męskości, ale powietrze już się kończyło i musiałam wypłynąć.

    – Ale jazda – powiedziałam cicho – wcale się nie wstydzą.
    – To dlatego, że dzisiaj tak pusto. Cały basen dla nas. Teraz jaccuzi.

    I skierowałyśmy się do wnęki oddzielonej weneckimi lustrami od reszty basenów. W środku znajdowały się trzy jaccuzi. Podświetlana woda raz przybierała kolor czerwony, różowy, zielony, niebieski i żółty, aby wreszcie znów błysnąć czerwienią. Weszłyśmy do tego najbardziej oddalonego od wejścia – blisko ściany tak, że prawie byłyśmy niewidoczne. Usadowiłyśmy się i oddałyśmy pełnemu relaksowi.

    – Wiesz co Paula, chyba specjalnie kupiłaś sobie taki przyciasny kostium – zaczęła Ania wyciągając się jak kotka.
    – Przestań! Nie wiedziałam, że w ciągu 2 tygodni skurczy się – uśmiechnęłam się niewinnie, a zarazem wymownie do mojej bliskiej przyjaciółki.
    – Ach, no tak. Takie chyba teraz sprzedają – zrozumiała aluzję.
    – Wiesz co, chce mi się siku. Muszę wyjść do toalety – po czym wyskoczyła z jaccuzi i skierowała się do szatni – zaraz wracam.

    No i zostałam sama. Myślałam o moim kostiumie. Czy aby nie za wiele pokazuję. Mam przecież dopiero 15 lat i pewnie mama, a tym bardziej tata jak by mnie zobaczyli w tym stroju na 100% by mi zabronili go zakładać. Nawet pod ubranie! Przejechałam palcami po łonie, aby dokładnie ułożyć sobie materiał między nogami. Fakt, że troszkę mi się wpijał, ale mam nadzieję, że do następnego razu pozbędę się tych paru gramów nadmiaru ciałka. Poprawiłam również mój spory biust, jednak nic nie mogłam poradzić na prześwitujące sutki i mocno opięty materiał. Cóż, w sumie niejedna dziewczyna, nawet starsza ode mnie mogła by tylko pozazdrościć. I znów dopadły mnie „mokre” myśli. Chciałam dokończyć sprawę rozpoczętą rano. Teraz w mojej głowie przypominała się szybka i dzika akcja w szkolnej toalecie z Sebastianem. Wprawdzie nigdy się nie kochaliśmy, ale petting mieliśmy opracowany do perfekcji. Pamiętam, jak Seba zakradł się za mną do toalety i zamknął za sobą drzwi od kabiny. Byłam taka napalona, że sama zdjęłam mu dżinsy i bokserki. Wiedziałam, że on nie pozostanie mi dłużny i od razu dobrał się do mojej małej. Szarpnięciem zdarł mi spodnie do kolan wraz z majtkami i zaczął mi lizać szparkę. Robił to tak gwałtownie, że prawie od razu miałam orgazm. Usiadłam wtedy z wrażenia na muszli i ciężko dyszałam. Wtedy zobaczyłam sztywną pałkę przed oczami i lekki uśmieszek Sebastiana:
    – No kotku, ja już Tobie lizałem tyle razy, a Ty mi nigdy. Poliż go – mówił łagodnie trzymając w dłoni naprężanego na maxa fiuta. Wtedy pierwszy raz posmakowałam członka. Powoli zbliżyłam usta i dałam mu buzi w koniuszek. Był już taki śliski, że prawie z niego kapało. Ujęłam go w dłoń i zaczęłam walić konia tak, jak to zwykle robiłam tyle tylko, że od czasu do czasu lizałam oraz ssałam pojawiającą się główkę. Widziałam, że Seba nie wytrzyma takiej pieszczoty, bo zawsze o tym marzył. Po kilku minutach takiej zabawy miałam już całą śliską dłoń, a po brodzie kapał mi ślina. Nagle bez ostrzeżenia wystrzelił mi prosto w usta. Nie wiedziałam co zrobić. Słyszałam tylko „nie przestawaj”, więc waliłam dalej i ssałam mokrego fallusa mojego chłopaka. Było super. Gdy tak sobie rozmyślałam pieszcząc w wodzie nabrzmiałą łechtaczkę usłyszałam jakieś głosy:

    – Hey. Is this place free? – odezwał się niski męski głos w języku angielskim.

    Spojrzałam do góry I moim oczom ukazały się dwie czarne postaci w kolorowych szortach i perłowo białym uśmiechu. Nie wiedziałam co powiedzieć, ale szybko odpowiedziałam w dobrze znanym mi języku:

    – Spoko, wolne – i patrzyłam jak do mojego jaccuzi wchodzą dwaj mężczyźni.
    Przez chwilę panowała żenująca cisza. Później murzyni zamienili parę słów w swoim rodowym języku (zupełnie niezrozumiałym), uśmiechnęli się do siebie, po czym jeden odezwał się:
    – Skąd tak dobrze znasz angielski?
    – Uczę się w szkole i mam do tego prywatne lekcje. A co wy tu robicie? Mieszkacie w tym mieście czy jak?
    – W sumie tak. Właśnie przyjechaliśmy z Holandii na półroczne stypendium. Ja nazywam się Chris, a to Eddy. Jesteśmy studentami. A Ty? Co studiujesz?
    Muszę przyznać, że to pytanie mnie dosyć zaskoczyło. Nie wiedziałam, że wyglądam na studentkę.
    – Ja jestem w podstawówce. Mam 15 lat i jeszcze o studiach nawet nie myślę – zaśmiałam się. Po minach moich nowych znajomych poznałam, że są nieźle zdziwieni. Zamienili znów parę zdań w swoim dialekcie, po czym roześmiali się głośno.
    – O czym rozmawialiście? – zapytałam
    – No wiesz – zaczął drugi – w kraju z którego pochodzi nasza rodzina, z RPA, dziewczyny rok młodsze mogą już wychodzić za mąż i są normalnie żonami.
    – Serio? Niemożliwe! – zdziwiłam się- nie za młode?
    – Taki zwyczaj. W sumie to Ty wyglądasz na więcej niż masz. W Afryce dawno by Cię ktoś wziął za żonę. Jesteś bardzo ładna.
    – O, co to to nie! – zaśmiałam się.
    – Nie obraź się, ale nawet nasze siostry w Twoim wieku albo i starsze nie mają takich wielkich… no wiesz – piersi.

    Byłam lekko zaskoczona bezpośredniością afrykańskich kolegów, ale postanowiłam pożartować:

    – Ja też słyszałam, że murzyni mają coś wielkiego – i roześmiałam się na głos.
    Widziałam, że koledzy lekko się zmieszali, ale po chwili na ich twarzach zagościł uśmiech.
    – Racja. A my nie jesteśmy wyjątkami.

    Muszę przyznać, że atmosfera robiła się całkiem gorąca. Nie wiedziałam, w co się pakuję, ale studenci wyglądali na sympatycznych. I znów przypomniałam sobie, jak Ania opowiadała o dużym fiucie Marcina i podnieceniu mojej koleżanki.

    – Eee, nie wiem jak to powiedzieć… a jak duże macie? – zapytałam nieśmiało.
    – Może sama sprawdzisz? – zaproponował ten bliżej siedzący, Chris.

    Przez chwilę siedziałam jak zamurowana, po czym poczułam dłoń na swojej ręce. Chris nakierował moją dłoń na swoje szorty i nagle poczułam. Między jego nogami falował w wodzie długi kształt. Z początku się bałam, ale postanowiłam być również bezpośrednia. Chwyciłam członka u podstawy. Myślałam, że to pomyłka, ponieważ nie mogłam złączyć palców – taki był gruby.

    – I jak? Fajny? – zapytał bezceremonialnie Chris i przeciągnął moją zaciśniętą dłoń po całej długości. Trwało to w nieskończoność. Myślałam, że trzymam w ręku kawał kiełbasy (sorry, ale tak mi się skojarzyło). Czułam pod palcami żyły a na końcu jakby piłeczkę – żołądź.
    – O Boże! – wyszeptałam – ale masz wielkiego fiuta. Nie mogłam wydusić z siebie nic więcej. Wciąż trzymałam dłoń zaciśniętą na czubku jego pały i czułam, jak z sekundy na sekundę zaczyna coraz bardziej pulsować, twardnieć i kieruje się ku górze. Chris wyraźnie zadowolony z obrotu sprawy lekko poruszał moją dłonią. Czułam się dziwnie zaczarowana. Nie mogłam się powstrzymać od tej zabawy. Wcześniejsze podniecenie udzieliło mi się w tej chwili z podwójną siłą. Gdy Chris zaczynał coraz śmielej poruszać moją dłonią odezwał się milczący jak do tej pory Eddy:

    – Hej Chris. Co ty myślałeś, że mnie tu nie ma? – i skierował się w moją stronę. Usiadł po mojej prawej stronie. Teraz siedziałam pomiędzy dwoma czarnymi chłopakami. Zrobiło mi się dosyć ciasno, ponieważ czułam, że lekko na mnie napierają. Eddy chwycił moją drugą, prawą rękę i położył na swoich szortach. Byłam tak podekscytowana, że nie mogłam poruszyć nogami – zrobiły mi się całkiem miękkie. Eddy rozwiązał sznureczek spodenek i szybkim ruchem pozbył się ich. Nic nie było widać przez wodę, ponieważ bąbelki mąciły widoczność. Kolorowe szorty studenta znalazły się na poręczy obok jaccuzi. W jego ślady błyskawicznie poszedł Chris uwalniając swojego już całkiem naprężonego drąga z materiału. Nie mogłam uwierzyć w to, co się działo. Kwadrans zwykłej rozmowy i okazało się, że siedzę w wodzie sama z dwoma nagimi, całkowicie obcymi facetami i jednego trzymam za stojącego fiuta! To się szybko zmieniło, ponieważ Eddy zacisnął moją dłoń na swoich jajkach i teraz miałam zajęte obie ręce.

    Sytuacja zupełnie mnie zaskoczyła. I odruchowo zaczęłam sama poruszać palcami po genitaliach nowych kolegów. Uśmiechy na ich twarzach zdecydowanie informowały o zadowoleniu. Rozsiedli się szeroko rozszerzając nogi i zakładając ręce za głowę. Złapałam obydwu za fiuty i poczułam, że stoją w pełnej gotowości i do tego są strasznie twarde. Zadziwiał mnie ich rozmiar. W życiu bym nie pomyślała, że takie wielkie członki istnieją i kiedykolwiek będę miała z nimi coś do czynienia. Do tego ich główki… wprawdzie nie widziałam, co mają między nogami, ponieważ siedzieliśmy po szyję w wodzie, ale „wymacałam” niezłe „żołędzie”. Gdy rytmicznie poruszałam rączkami nagle nad jaccuzi pojawiła się Ania:

    – Hej. Widzę, że mamy towarzystwo – i uśmiechnęła się tak, jak to potrafią tylko niegrzeczne dziewczynki…

    Spojrzałam lekko przestraszona na Anię. Nic nie odpowiedziałam, tylko lekko się uśmiechnęłam. Ania, nie tracąc ani chwili podała rękę po kolei Chrisowi i Eddyemu przedstawiając się grzecznie. Chłopacy byli całkowicie rozluźnieni. Mimo, że cały czas trzymałam ich fujarki w dłoniach, wyglądali na wyluzowanych. Ania usiadła naprzeciwko mnie i zapytała się po polsku tak, żebyśmy tylko my zrozumiały:
    – Paula, to tamci od zjeżdżalni. Całkiem fajni – i puściła mi oczko.
    – Wiem, gadałam z nimi przez chwilę. Dosiedli się, zaraz gdy poszłaś siku.
    – Słuchaj, co oni tak się na Ciebie pchają? – zapytała Ania podejrzliwie ale i figlarnie – siedzisz między nimi w takim ścisku…

    W tym momencie zaczęłam jej wszystko opowiadać. Gdy powiedziałam, że właśnie trzymam ich obu za fiuty z zaskoczenia zakryła dłonią usta. Dla pewności wskazałam na wiszące na poręczy szorty. Ania zerknęła na kolorowe spodenki, po czym spojrzała na ciemnoskórych studentów. Ponieważ razem chodziłyśmy na angielski powiedziała:
    – Nieźle się moja przyjaciółka zabawia beze mnie. Ładnie to tak podrywać małolaty, co? – zwróciła się do nich.
    – Eee, no wiesz. My do niczego Pauli nie zmuszamy. Sama chciała sprawdzić – odezwał się Chris.
    – I co Paulina? – kontynuowała Ania – jest czym się pochwalić?

    Znałam Anię od dawna i wiedziałam, że jest tak samo zboczona jak ja. Mimo wszystko jeszcze nigdy nie byłyśmy razem w takiej sytuacji. Było wprawdzie zabawnie i wesoło, ponieważ co chwila ktoś w jaccuzi chichotał, ale trochę się bałam, że wyjdę w oczach najlepszej przyjaciółki na jakąś szmatę zabawiającą się w trójkącie z dwoma nieznajomymi kolesiami. Puściłam członki kolegów i mimo wszystko odpowiedziałam przełamując pierwsze lody:
    – Sama sprawdź? tylko nie padnij z wrażenia.
    Ania zbliżyła się nieco i wyciągnęła ręce do przodu. Poruszała się po omacku. Czułam, jak jej palce musnęły kilka razy moje drżące kolana. Wreszcie pierwszy odezwał się Eddy:
    – Bingo! – uśmiechnął się i delikatnie drgnął. Ania rozszerzyła oczy i zrobiła głupią minę z zaskoczenia. „Chyba musiałam wyglądać tak samo”, pomyślałam.
    – O kur…de – jęknęła Ania – co TO jest? – na twarzy pojawił jej się rumieniec – Paula, przecież to niemożliwe!
    – Jednak możliwe – odpowiedziałam i dołączyłam swoją rękę do jej dłoni. Poczułam, że Ania wodzi palcami po całej długości maczugi i obejmuje nawet jądra od dołu – kurde, oni mają takie wielkie jak w pornosach!

    Nie zastanawiając się dłużej sięgnęła po drugiego. Chris siedział zadowolony. Położył rękę za moimi plecami i delikatnie zaczął gładzić mój kark. Przeszył mnie dreszcz podniecenia. Pozwoliłam mu na to. Ania natomiast powiedziała:
    – Cholernie miło was poznać chłopaki – i potrząsnęła fiutami tak, jakby ściskała ich dłonie na powitanie. Wszyscy wybuchliśmy śmiechem. To było dobre, ponieważ napięta atmosfera zupełnie znikła.
    – My też się cieszymy – powiedzieli chłopacy.

    W oczach Ani widziałam diabelski błysk. Usiadła obok Chrisa lecz ten od razu zrobił jej miejsce w środku – między mną a Eddym. Gdy tylko się usadowiła wyczułam, że drży równie mocno jak ja – „Ale jazda” – wyszeptała jakby do siebie. Wiedziałam, że nie jest to strach lecz rosnące podniecenie, którego nigdy wcześniej nie doświadczyłyśmy.
    – No dziewczyny – zaczął Chris – my nie mamy na sobie już nic, a wy dalej siedzicie w tych kostiumach.- My też chcemy was zbadać, nie stary? Chcemy bliżej poznać młode Polki – puścił oko.
    – A co chcecie wybadać, co? – zapytała Ania. Widziałam, że jej prawe ramię porusza się w górę i w dół. Musiała już widocznie przełamać opór i zabawiała się nieśmiało sterczącą parówką nowego kolegi.
    – Może na początek zdejmiecie staniki? – wpadł na pomysł Eddy.
    – Ale wtedy wy zobaczycie nasze cycki, a my tak naprawdę nie widziałyśmy jeszcze waszych fiutów – zauważyłam – To by było nie fair.
    – A więc o to wam chodzi. No dobra – stwierdził Chris.- W sumie nie ma problemu. Dawaj Eddy – mówiąc to Chris spojrzał w stronę wejścia do jaccuzi, aby upewnić się, że nikt nie idzie, po czym przesunął się naprzeciwko nas i stanął na równe nogi.

    Był odwrócony plecami więc początkowo miałam widok na jego zgrabny tyłeczek, który wyglądał wyjątkowo apetycznie. Ale to dopiero był początek pokazu. Murzyn odwrócił się plecami do wyjścia i usiadł na krawędzi źródełka pozostawiając nogi w wodzie. Moim i Ani oczom ukazała się wielka brązowa maczuga. Lekko przekrzywiona na bok stała jak maszt. Anka aż zapiszczała. Ja zakryłam otwartą buzię dłonią.
    – Patrzcie na TO. Wcale nie gorszego mam – zuchwale odezwał się Eddy i zrobił dokładnie to samo.

    Siadając koło kolegi – naprzeciwko nas – rozłożył nogi ukazując dwa potężne jądra. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Ja przecież przed chwilą miałam te dwa monstrualne fiuty w rękach! Były całkiem podobne. Niewyobrażalnie długie i zupełnie ciemne. Prężyły się obydwa. Oplecione siecią raz grubych, raz cieniutkich żył unosiły się dumnie. Pomyślałam, że to zasługa kilku dotknięć moich i Anki. Kutas Chrisa nie miał zupełnie skórki na żołędziu, który niczym wielki kapelusz zdobił długą lancę. Ta część była jaśniejsza i wydawało mi się, że błyszczy. „Tak chyba wygląda obrzezany chłopak” pomyślałam. Natomiast kutas Eddyego był normalny. Spod skórki już i tak mocno naciągniętej wzwodem wystawał również brązowy łepek. Nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Przekrzywiłam głowę na bok, aby przyjrzeć się klejnotom wiszącym pod armatami. Pokaźnych rozmiarów jaja zwisały swobodnie niczym piłki. Czułam, że podniecenie dało mi we znaki. Sutki pod stanikiem coraz bardziej naciskały na materiał za to rozbudzona od rana szparka wydzieliła już śliski nektar w większej niż zwykle ilości. Zaczęłam się wiercić na miejscu. Przeciągnęłam delikatnie palcami po materiale między nogami i stwierdziłam, że jest tam zupełnie ślisko! Anka za to wyglądała na wniebowziętą. Wyszeptała tylko:
    – Chłopaki, ale jesteście nieźli. Tylko żeby nas nikt tu nie zobaczył.
    – Spoko, i tak prawie nikogo nie ma.
    – I jak dziewczyny? – zapytał Chris ujmując swój sprzęt w dłoń. Wygiął go na boki – widziałyście kiedyś takie druty?
    Anka i ja pokiwałyśmy głowami przecząco.
    – Nigdy! – odparłyśmy. – Tylko w pornosach. A i tak nie wszyscy takie mieli – skwitowała Ania. Jej bezpośredniość mnie przerażała, ale i imponowała.
    – Ale teraz wasza kolej. Jak nam nic nie pokażecie to zaraz nam zwiędną i będzie po zabawie – stwierdził Chris.
    – Mi już opada – powiedział Eddy i chwycił się za fujarę ściągając z niej skórkę do końca. Widziałam, że na koniuszku wypłynęła mu kropelka śluzu. Musiał być nieźle napalony. Widziałam już nieraz takie rzeczy u moich chłopaków.
    – Nie pozwolimy na to, nie Paulina – mówiąc to Ania zaczęła rozpinać stanik.

    Dwa sprawne ruchy i górna część kostiumu swobodnie dryfowała w wodzie. Chwyciła piersi w dłonie i powiedziała, że pokażemy razem. Mi nie pozostało nic innego. Obietnica to obietnica. Zsunęłam ramiączka i opuściłam w dół swój kostium. Na ramionach pozostały czerwone odciski po ramiączkach. Mój biust tego właśnie potrzebował – uwolnienia. Ciężkie piersi lekko unosiły się w wodzie. Na „raz, dwa, trzy” opuściłyśmy ręce i lekko wynurzone wypięłyśmy się do przodu ukazując nasze cycki. Chłopakom to się wyjątkowo spodobało. Widziałam, że Chris wziął do ręki swoją parówkę i przeciągnął po niej palcami. Zadrżała.
    – Wiem, że mam trochę mniejsze od Pauliny, ale może jeszcze mi urosną – stwierdziła Ania gładząc biust i muskając szerokie sutki – ale Pauli chyba nikt nie przebije. Cycatka!
    – Spadaj – chlapnęłam ją wodą – patrz jakie mam odciski.
    – Oj biedactwo – zasmucił się Chris i pogładził mnie po karku. Widziałam, że nie spuszcza wzroku z moich balonów. Jedną ręką delikatnie gładził się po fiucie rozglądając raz po raz, a drugą pogłaskał mnie po głowie. Wiedziałam, o co mu chodzi, ponieważ widziałam już takie spojrzenie.
    – Jak chcesz możesz dotknąć – powiedziałam słodko lekko unosząc dłońmi biust do góry. Napalony chłopak tylko na to czekał. Pogładził mnie po boku lewej piersi i szybko sięgnął do sutka.
    – Całkiem ci nabrzmiały. Masz najfajniejsze piersi jakie widziałem – skłamał przyduszając kciukiem i palcem wskazującym kamyczek sutka. – Młode piersi, to lubię.
    – Dzięki, już to kiedyś słyszałam (wszyscy moi „byli” zawsze mi to mówili :P). Eddy bez pytania złapał za moją drugą pierś.
    – No, są super. Jak na… ile masz tak naprawdę lat? – zapytał z niedowierzaniem.
    – Już mówiłam, 15.
    – Kurde, takie małolatki… Laski z Polski są suuper – stwierdził Chris.
    – Nie zapomnieliście tu o kimś? – oburzyła się osamotniona Ania. W sumie jej się nie dziwię. – Uważaj, bo jeszcze za szybko skończysz – mówiąc to podpłynęła bliżej chłopaków i złapała Eddyego za sztywniejącego członka.
    – W sumie to bym się nie obraził. Same widzicie, że raczej łatwo się podnieciliśmy.
    – Widzimy – powiedziałam – ale to nie nasza wina – figlarnie uśmiechnęłam się i chwyciłam za pałę „mojego” Chrisa.
    – Haha, zupełnie nie wasza. Ale wiecie, jesteśmy tu od miesiąca i jeszcze nie poznaliśmy nikogo…
    – Dobra dobra, stary. Powiedz lepiej, że od miesiąca TEGO nie robiliśmy…
    – Czyli niewiele wam potrzeba, co? Mam rację? – zauważyła Ania – Pewnie macie pełen ładunek tutaj co – w tym momencie drugą ręką chwyciła za potężne jądra Eddyego.
    – O ile nie zabawiacie się sami – wtrąciłam demonstrując na naganiaczu Chrisa charakterystyczny ruch ręką w górę i w dół.
    – A ty skąd tyle wiesz? – zainteresował się gładząc mój dekolt. – nie za dużo jak na swój wiek?
    – No wiesz, nie jesteśmy dziećmi – odparłam – miałyśmy już chłopaków, a oni nam zdradzili kilka męskich tajemnic.
    – No patrz, Eddy, jakie doświadczone dziewczyny nam się trafiły – ucieszył się właściciel kutasa, którego właśnie miętosiłam w dłoni.
    – Wiecie, mój chłopak mi mówił – podjęła temat Ania – że jak nie wypróżni jajek przynajmniej raz na 3 dni, to go bolą. Mówił mi też, że jak parę dni się powstrzyma, to strzela jak ze strażackiego węża – mówiąc to zaśmiała się głośno. – Sama widziałam.
    – Patrz, wiedzą o nas wszystko – odezwał się zaskoczony ale i uśmiechnięty Eddy.

    Widziałam, że Anka szaleje. Wprawdzie ja też byłam bardzo podniecona, ale starałam się kontrolować. Szepnęłam po polsku do Anki „nie przesadzasz?”. Za to ona: „nic złego przecież nie robię. Wyluzuj a będzie jeszcze fajniej”. Ścisnęła lekko jajka i wygięła w swoją stronę fallusa.
    Jeszcze nigdy nie widziałam jej w takim stanie. W sumie ona mnie też nigdy nie widziała w takiej sytuacji z chłopakiem. Nie wiedziałam za bardzo jak daleko jesteśmy w stanie się posunąć w tej zabawie.
    – To co? – zapytała Anka. – Pomożemy tym biedactwom?
    – Uważajcie – wykrzyknęłam.
    W wejściu do pomieszczenia z jaccuzi pojawiła się jakaś rodzinka. Chłopacy szybko wślizgnęli się do wody, a ja z Anką zanurzyłyśmy się po szyję w wodzie. Rodzinka nic nie zauważyła i jakby nigdy nic zajęła miejsce w źródełku obok. Mama, tata i dwóch dzieciaków wskoczyło do środka i zaczęli o czymś rozmawiać rozkoszując się gorącą wodą.
    – Kurde – zaklął Chris – ale pech.
    – No i koniec zabawy – stwierdziła Ania wynurzając jedynie głowę. – gdzie mój stanik?
    – A po co ci stanik? – zapytał Eddy obejmując ją ramieniem. – i tak nikt nie widzi Twoich cycuszków – mówiąc to widziałam, że ręką pogładził jej piersi.
    – A jak ktoś wejdzie? – zapytałam zakładając ramiączka.
    – Spokojnie, nikt do nas nie wejdzie – uspokajał mnie Chris. – I tak nie ma u nas miejsca – poczułam, że opuścił mój stanik z powrotem w dół chwytając za oba cycki. Przysunął się bliżej. Naparł na mnie biodrem. O moje udo otarł się jego sztywny członek.
    – Chyba masz rację. Straszny tu „tłok” – zaśmiałam się i złapałam za jego sztywny maszt.
    – To na czym skończyliśmy? Ania, mówiłaś, że chcesz nam pomóc.
    – No nie wiem – spojrzała na mnie pytająco. – Co o robimy Paula?

    Przyznaję, że bałam się trochę. Pierwszy raz w życiu uczestniczyłam w tak bezpośredniej akcji z nieznajomymi chłopakami. Nigdy, nawet na imprezie po alkoholu, nie byłam tak bezpośrednia jak dzisiaj. Wiedziałam, że Ania jest raczej bardziej odważna i na pewno chciała to kontynuować. Nie ukrywam, że mi też się to podobało i ciekawa byłam, co się może zdarzyć. Nie obawiałam się chłopaków, bo jak do tej pory byli baaardzo sympatyczni. Ponadto są przecież ratownicy i nie jestem sama, tylko z najlepszą koleżanką.
    – OK. – powiedziałam po namyśle. – Ale nie przy tej rodzince obok – uśmiechnęłam się wskazując na przypatrujące się nam podejrzliwie dzieciaki w jaccuzi obok. – ubierajcie się i przenosimy się.
    – Wchodzimy w to. Tylko poczekajcie chwilę na nas. Przecież nie możemy przejść po basenie ze sztywnymi kutasami, nie? – powiedział Eddy zakładając szorty.

    Razem z Anią ubrałyśmy staniki i wstałyśmy. Chłopacy jeszcze siedzieli w wodzie patrząc na nas bezradnymi oczami. Pomachałyśmy im zalotnie a ja wyszeptałam:
    – Widzieliście kiedyś damski prysznic?

    Zrozumieli od razu. Złapałyśmy się za ręce i pomaszerowałyśmy pod nasz prysznic.
    Rodzinka dalej gadała w najlepsze. Nic nie zrozumieli po angielsku. Jednak „głowa rodziny” podniósł dyskretnie wzrok i spojrzał mi w oczy. Miał tajemniczy wyraz twarzy, ale był raczej przyjemny. Pokiwał głową z niedowierzaniem, wzrokiem mierząc nas od stóp do głów. „No tak, biały kostium i sterczące sutki” – pomyślałam. „I to nie tylko moje” spojrzałam na biust Ani – też sterczał przebijając się przez materiał. Nachyliłam się bardziej. „Do tego przebijający się pierożek. Nie dość, że wargi mocno mi nabrzmiały i teraz widać było lekko przedziałek, to jeszcze z materiału między nogami woda nie kapała normalnie tylko ciągnęła się jak śluz pozostawiając długie niteczki. Szybkim ruchem ręką zgarnęłam to, co spływało mi z krocza rumieniąc się. Takiego podniecenia nie spodziewałam się po sobie. Po drodze zaczęłyśmy rozmawiać:
    – Ale ogiery – wystrzeliła Anka bez zahamowań.
    – No, w życiu czegoś takiego nie widziałam. Nie boisz się? – zapytałam.
    – A niby czego? Oni są w porządku, a poza tym nie jestem sama – i chwyciła mnie pod rękę. Prawdziwa przyjaciółka. – No i jestem taka napalona…
    – Ja też – szybko potwierdziłam. – Strasznie ze mnie leci.
    – Dokładnie mam to samo – przytaknęła Ania.

    Gdy dotarłyśmy do damskiego prysznica z zadowoleniem stwierdziłyśmy, że oprócz nas nikogo nie ma. Anka podeszła do lustra i szybko się zaczęła poprawiać. Poprawiła majtki i włosy. Dołączyłam do niej. Zaczesałam palcami mokre rude włosy do tyłu. Miałam straszne wypieki na buzi; Ania zresztą też. Poprawiłam ramiączka stanika i majtki. W lustrze zobaczyłam, jak stojąca obok Ania wsunęła powoli dłoń w majtki. Stanęła w lekkim rozkroku. Wyszeptała:
    – Jestem w środku śliska jak rzadko. Te ich fiuty i ta cała sytuacja strasznie na mnie podziałały.
    Lekko zaskoczona zrobiłam to samo. Faktycznie, bez wątpienia byłam napalona. Moje soczki, mimo że siedziałam w wodzie, przedostały się przez materiał i oblepiły majtki. Pogładziłam się po wzgórku powodując elektryzujące doznania mojemu koralikowi Włożyłam lekko palec do środka i poczułam gorące wnętrze zaciskające się szczelnie. Prawie czułam, jak śluz przeciska się w wolnych przestrzeniach. Anka pobiegła do szatni i po chwili przyniosła żel pod prysznic, oliwkę i gąbkę.
    – Coś długo ich nie ma – zauważyła ze zniecierpliwieniem.
    – Pewnie jeszcze im stoją! – roześmiałam się głośno. Ania dołączyła do mnie.
    – Z takimi instrumentami to chyba dłużej niż normalnie to trwa. Na dodatek mają pełne jaja.
    – Pewnie tak – odparłam.
    – A może zrobimy im niespodziankę? Dawaj zdejmujemy staniki. Nieźle się zdziwią jak zobaczą, że się kąpiemy i jesteśmy w pianie. A jak ktoś wejdzie, to powiedzą, że pomylili prysznice, bo są tu pierwszy raz.
    – Dobra – odparłam. – I tak już widzieli nasze cycuszki.

    Zdjęłyśmy staniki i topless wskoczyłyśmy do kabin. Wylałam na dekolt dużą ilość żelu i zaczęłam mydlić ciało. Ania robiła dokładnie to samo. Mydliłam dokładnie ręce, brzuch i oczywiście piersi. Każde otarcie sutków wydawało mi się przyjemne, tym bardziej, że już od dobrych 45 minut nie przestawały sterczeć. Piana spływała po majtkach i nogach tworząc kożuszek w brodziku. Wtem drzwi się otworzyły, a do środka zajrzały czarne głowy naszych kolegów.
    – Szybko, bo was ratownik zobaczy – ponagliła Anka.
    – O, już się kąpiecie? – zapytał Chris – której umyć plecy?
    – No mi oczywiście – powiedziałam mydląc sexownie cycki.
    – To ja wskakuję do Ciebie – ucieszył się Eddy zbliżając się do Ani.
    – O, widzę, że już wam oklapły – zaśmiałam się. Wyszłam z kabiny, a Chris poklepał mnie po pośladkach pieszczotliwie. – Co jest? Zwaliliście sobie w jaccuzi jak nas nie było? – zapytałam gwałtownie łapiąc Chrisa za miękkiego konia. Czułam przez materiał jego spodenek, że całkowicie oklapł. Szarpnęłam na boki. Robiłam tak z moim chłopakiem, i wiedziałam, że takie zuchwałe zachowanie mocno go kręciło.
    – Ałć – jęknął Chris z uśmiechem – ale brutalna.
    – A twój Eddy? – Ania dla odmiany wsadziła rękę przez nogawkę szortów. – Jaki mięciutki. A i tak masz tyle, co mój chłopak jak mu stoi – zachichotała.
    – Nie wiedziałem, że masz chłopaka. Nie będzie zazdrosny? – zapytał Eddy.
    – Jak mu nic nie powiesz…
    – A ty masz chłopaka, Paulina? – odezwał się Chris niepewnym głosem.
    – Teraz mam, i to całkiem dużego – odrzekłam obejmując jego małego. Chris odwzajemnił uścisk, ale na moich cyckach. Zaczął rozsmarowywać pianę. Zataczał szerokie kręgi. Najpierw brzuch ze szczególnym uwzględnieniem pępka. Dosłownie czytał w moich myślach. Następnie plecki. Zagarnęłam trochę piany i rozsmarowałam po jego klacie. Był całkiem wysportowany. Nie atleta, raczej szczupły. Rozprowadziłam mydło po jego brzuchu i sutkach. Odwdzięczył się dokładnym umyciem moich cycuszków. Pocierał je delikatnie i po centymetrze. Moja ręka zaczęła natomiast podążać wraz ze ściekającą pianą pod szorty ogiera. Odchyliłam gumkę i wsunęłam rękę pod materiał. Jego wacek wciąż wisiał bezwiednie. Trochę się zmartwiłam. Miałam nadzieję, że jeszcze się podnieci. Spojrzałam na Anię. Ona już postawiła na swoim. Gigantyczny namiot Eddyego sygnalizował pełną gotowość. Anka tym razem pocierała pałę przez materiał pozwalając lizać swoje napęczniałe do granic możliwości sutki.
    – Co jest Paula? Mało się starasz. Twoje cycki nie działają na niego? Zrób coś.
    To mnie zmobilizowało.
    – Wyliżesz mi sutki czy nie? – zapytałam – Może to ci pomoże postawić konia? Sama natomiast dwoma rękoma zaczęłam ugniatać genitalia Chrisa.
    Nie trzeba było prosić dwa razy. Zaraz nachylił się i pocałował oba sutki. Potrząsnęłam piersiami na boki. Spodobało mu się i zaczął łapczywie lizać każdą pierś.
    – Dobra, zamiana – krzyknął Eddy. – Ja też chcę. Podszedł do mnie i obejmując mnie za pośladek przyssał się do wolnego sutka. Poczułam niesamowitą rozkosz. Dwóch facetów przyssanych do moich małoletnich cycków. Ale zaraz odezwała się Ania:
    – Mięczaku, chodź no tu, to ja się zajmę twoim maleństwem. Jeżeli ona nie może… – podeszła do Chrisa i przez nogawkę wsunęła rękę. Złapała za węża i odciągnęła na bok, do oddalonej kabiny.

    Eddy był bardziej nachalny. Ścisnął obie piersi i zdusił sutki. Zapiszczałam. Było przyjemnie. Eddy zbliżył do mnie biodra i poczułam na brzuchu ucisk. To był jego poziomo sterczący fiut, wbijał mi się w brzuch.
    – Patrz, co potrafi Ania – zuchwale obwieścił. Przycisnął mnie mocniej do siebie.
    – A może z nim jest coś nie tak? – zażartowałam. – Ty tutaj jesteś już całkiem sztywny – zacisnęłam palce na czubeczku fiuta. Teraz on zajęczał.
    – Lepiej się przesuńmy do środka tych pryszniców bo ktoś może dostać zawału jak nas zobaczy.
    – Dobra – zgodziłam się. Ujęłam w dłoń fiuta Eddyego i pociągnęłam za sobą w stronę kabiny. To, co zobaczyłam wewnątrz zamurowało mnie.
    Woda była zakręcona. Kabina była ostatnia w kolejności. Była obszerniejsza niż pozostałe. Tworzyło to taki zaułek, w którym działa się niezła scenka. Otóż oparty o wykafelkowaną ścianę Chris miał spodenki ściągnięte do kolan. Przed nim klęczała Ania. Jedną rękę miała włożoną w majtki i delikatnym ruchem najprawdopodobniej wpychała sobie palec w szparkę. Druga ręka spoczywała na wciąż miękkim trzonku dzidy Chrisa, za to żołądź znikał co pewien czas w wąskich ustach Ani. Raz po raz na dole pojawiał się jej różowy języczek. Nie mogłam uwierzyć. Musiała być autentycznie mocno napalona, skoro zdecydowała się wziąć do buzi. Kolejna granica została przekroczona.
    – Wow – wyszeptałam.
    Eddy stojąc lekko za mną włożył rękę między moje pośladki wpychając materiał do środka.
    – Nie chce stanąć – powiedziała moja przyjaciółka wypluwając ośliniony czubek.
    – Więc pomyślałam, że tak będzie szybciej – i uśmiechnęła się szeroko. Potarła wiszącego wała po całej długości.
    – Może ty spróbujesz? – zapytał Chris.
    Nie było czasu na zastanawianie się dokładnie nad sytuacją. Przyznaję, że ja też powoli traciłam głowę…
    – W sumie to czemu nie – skoro Anka zaczęła. Podeszłam i nachyliłam się. Ania podniosła główkę i wycelowała we mnie.
    – Smacznego – zażartowała.
    – No to patrz jak się to robi – powiedziałam i pocałowałam w czubek jednookiego węża.
    Był już ciepły od pracy Ani. Miał smak jej śliny. Ze zdumieniem stwierdziłam, że jest całkiem spory jak na flaka. Zassałam mocniej i główka wślizgnęła się do moich ust. Powtórzyłam to kilka razy. Wyplułam. – Chris, no dawaj.
    – Postaraj się bardziej – odpowiedział przysuwając moje usta do swojej brązowej kuśki.

    Anka w tym czasie nie puszczała miękkiego trzonu. Drugą rękę, ponieważ wciąż kucała, wsadziła Eddyemu przez nogawkę i zajęła się podtrzymywaniem sztywności.
    Zupełnie nie wiedziałam, dlaczego nie chce stanąć. Mój chłopak dawno by już się dwa razy spuścił, a tu nawet nie stawał. Ssałam mocniej językiem mieląc dookoła główki. Nagle poczułam w ustach jakby więcej soczków. To nie była moja ślina. Nareszcie fiut Chrisa obudził się i zaczął wypuszczać przeźroczysty płyn. Wyplułam wszystko na rękę i wtarłam w jego jajka.
    – Daj też tu – zażądała Ania. Nadstawiła dłoń. Patrząc jej w oczy naplułam na nią.
    – O właśnie – rozprowadziła po trzonku.
    – Taki śliski i nic – powiedziałam, po czym znów zabrałam się za obrabianie.
    Ania tymczasem wyprostowała się na równe nogi. Trzymając Eddyego za fujarę przyssała się do ust Chrisa obdarzając go wyjątkowo namiętnym pocałunkiem. Zaraz później pocałowała Eddyego i znów wróciła do ust Chrisa. Ten bodziec musiał zadziałać. Ich języki splotły się w miłosnym tańcu. Poczułam, że coś zaczyna się znajomo zmieniać w miękkim kawałku męskiego przyrodzenia. Jakby fale zaczęły po nim przebiegać. Z każdą następną robił się bardziej obszerny – po prostu stawał mi w ustach. Uczucie wręcz niesamowite. Z miękkiego mięśnia, który mieścił mi się w ustach przeistaczał się w sztywnego i długiego drąga. Podnosił się całkiem szybko. Gdy przybrał właściwy wygląd mogłam co najwyżej zmieścić w buzi jego niczym nie osłonięty żołądź.
    – No, nareszcie – roześmiał się Chris. – Myślałem, że nigdy Ci się nie uda – i pogłaskał mnie po głowie.
    – A widzisz, nie doceniałeś mnie – poklepałam go po napiętych pośladkach.
    – Czyli mamy sytuację jak z jaccuzi – zauważyła Ania.
    – Tylko tu jesteśmy sami i możemy trochę bardziej poszaleć – ucieszył się Eddy.
    – Akurat, w każdej chwili ktoś może wejść.
    – Nie panikuj, Paula. Jak zaciągniemy zasłonkę, to nikt nas nie będzie widział. Poza tym to ostatnia kabina – tłumaczyła Ania.
    – Lepiej, żeby nikt nas nie widział. Zasłońmy się. Patrz jak my wyglądamy. Obie topless z chłopakami gotowymi do boju, hahaha – nie mogłam się powstrzymać od śmiechu.
    – Dobra, ja się zgadzam – dorzucił Chris. Eddy tylko przytaknął.
    Teraz we czwórkę byliśmy zgromadzeni na niewielkiej powierzchni. Puściłam gorącą wodę, aby trochę się ograć i zrobić parę jak w saunie.
    – Może zabawimy się w coś nowego – zaproponował czarny kolega.
    – W co, na przykład?
    – No nie wiem, ale dłużej nie wytrzymam. Wykończycie nas tymi gierkami. Teraz jak mi stanął to nie podaruję dopóki nie spuszczę się.
    – A mi jeszcze żadna z was nie polizała – zmartwił się Eddy.
    – Biedactwa – odezwała się Ania zdejmując do kolan jego spodenki. Teraz obaj nasi koledzy byli bez gatek na pupach, za to na ich męskościach wyszły chyba wszystkie żyły z podniecenia.
    – Chciałbym ci włożyć między piersi Paulinko – zaproponował Chris. – Mogę? Masz takie duże, że nie będzie problemu…
    – No dobra – zgodziłam się klękając na kafelki.
    – To ja po tobie – niecierpliwił się Eddy. Z podniecenia pocierał swojego sztywnego naganiacza.

    Gdy zeszłam do parteru uniosłam do góry obie piersi i ścisnęłam je ze sobą. Efekt push-up zawsze robił swoje. Chris nie tracąc czasu zaczął od dołu wciskać się między balony.
    – Uuu, tak dobrze – wysapał
    Zaczął powoli poruszać się w górę i w dół. Po chwili nie potrzebował pomocy. Sam ujął moje cycki i obejmował nimi swojego napalonego fiuta. Czułam jak raz po raz śliska główka ocierała się o mój podbródek. Skierowałam głowę w dół i wystawiłam język. Teraz za każdym razem dawałam liźnięcie.
    – Teraz ja – wepchnął się Eddy. Bez słowa zaczął dokładnie to samo co poprzednik. Robił to tylko trochę szybciej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    CichyObserwator
  • Raz, dwa, trzy – zmiana

    Seks był dla zawsze mnie tym, czym woda dla roślin. Dawał mi chęć do funkcjonowania, seksualne eksperymenty były dodatkowym paliwem, a planowanie tego co się może wydarzyć w sypialni zawsze pobudzało mnie do działania.

    Nieważne czy pieprzyłem dziwkę, czy zabawiałem się z koleżanką z pracy ( a czasami były obie – dziwka i panienka z biura ) – zawsze na koniec czułem się zaspokojony. Miałem jeden fetysz – pończochy lub rajstopy. Ich widok na kobiecych nogach sprawiał, że mój kutas zaczynał rosnąć i albo udało mi się to załatwić w miarę cywilizowany sposób, czyli telefonem do agencji i pół godziny później dymankiem na tylnym siedzeniu auta, albo pozostawało zwalenie sobie konia.

    Ponad miesiąc temu z nowo poznaną dziewczyną wylądowaliśmy i niej w domu – to nie był seks, to było coś dzikiego i niesamowitego. Nad ranem Ania wyskoczyła na chwilę do biura, a ja z nudów zacząłem przeglądać jej szafki z bielizną. Byłem w lekkim szoku – ona miała 4 szuflady pełne rajstop i pończoch, był tam chyba każdy możliwy typ tego seksownego elementu ubioru. Po chwili namysłu schowałem jedną parę pończoch do kieszeni i jak tylko Anka wróciła zmyłem się do domu.

    Początkowo sam nie wiem co chciałem zrobić, ale po chwili namysłu rozebrałem się do naga i powoli założyłem pończochy. Mój kutas oszalał, jedna ręka dotykała uda odzianego w cienką pończoszkę, druga coraz szybciej przesuwała się po członku – chwila i było po wszystkim. Kurwa – to było coś nowego.

    Wieczorem, korzystając z popularnego serwisu zakupowego, zamówiłem kilka par pończoch, kilka par rajstop – takich typowych do seksu z otworami, jak i zwykłych klasycznych. Kolejne wieczory upływały mi na zabawach w przebieranki, aż w końcu zadzwoniłem do agencji. Kasa załatwiała wszystko i po godzinie stałe nagi, ubrany wyłącznie w pończochy, a przede mną klęczała Sara i gładząc moje uda jednocześnie pochłaniała sterczącego kutasa. To było tak podniecające, że wystarczyło kilka minut, aby jej twarz zalała sperma. Gdy po wszystkim wychodziła, rzuciła żartobliwym tonem – „kup do tego jakąś bieliznę”. Hmmm – ciekawy pomysł, a ponieważ nie trzeba mnie długo namawiać trzy dni później wyjąłem z paczkomatu spory karton. W środku było kilka erotycznych koszulek, seksowne majteczki i przeźroczysty peniuar.

    Wieczorne przebieranki i seks w tym stroju z Sarą były fajne, ale tym co zdecydowało o moich kolejnych krokach był pewien piątkowy wieczór. Sara po przyjeździe poszła się opłukać i przebrać w łazience, z której wyszła niby tylko w czarnych rajstopach i szpilkach – niby, ponieważ miała założony pas ze sztucznym kutasem.

    – To jest strapon, a ty wyglądasz jak panienka, to zabawimy się jakbyś był panienką – powiedziała i podeszła podtykając mi gumowego kutasa pod nos.

    Początkowo miałem opory, ale jak zabawa to zabawa i po chwili Sara trzymała mnie za głowę i śmiejąc się pieprzyła moje usta i co dziwne – z minuty na minutę moje podniecenie rosło. Starałem się naśladować to co robiła z moim członkiem na wcześniejszych spotkaniach – na zmianę ssałem czubek, lizałem całego wzdłuż i brałem całego do buzi lecz nagle Sara odepchnęła mnie i poszła do sypialni. Tam usiadła na łóżku z szeroko rozłożonymi nogami i powiedziała:

    – No dziwko, na kolanach do mnie.

    Posłusznie podszedłem i jak padło kolejne polecenie – ssij, już nie miałem oporów i całkowicie zatraciłem się w obciąganiu. Kilka minut później dziewczyna znowu mnie odepchnęła i kazała uklęknąć na skraju łóżka wypinając tyłek. Lizała moje pośladki, pieściła jądra i kutasa, językiem drażniła otworek, aby nagle – widząc moje podniecenie – zapytać”

    – Chcesz się zabawić na całego? Tylko uprzedzam – to będzie 1000 zł ekstra.

    Domyślałem się co chce zrobić, ale było mi wszystko jedno i tylko pokiwałem twierdząco głową.

    – Nie ruszaj się, powiedziała i usłyszałem oddalający się w kierunku łazienki stukot obcasów.

    Po chwili wróciła i poczułem, jak mój otwór jest smarowany jakimś zimnym żelem i nagle w moim tylu znalazł się palec Sary, potem drugi i dziewczyna powolutku wsuwała je i wysuwała.

    Po jakiejś minucie wyjęła palce i zbliżyła się dotykając gumowym członkiem mojego otworu.

    – Na pewno? – zapytała, ale znowu tylko skinąłem głową.

    Sara oparła czubek kutasa o moją dupę i powolutku wciskała go do środka. Kurwa – boli, ale zagryzłem wargę i nie protestowałem.

    – Rozluźnij się, będzie łatwiej – powiedział Sara i faktycznie – było łatwej, ale nadał bolało, jednak po chwili poczułem jak ciało dziewczyny opiera się o moje pośladki.

    Kurwa – wszedł cały pomyślałem, nie mogąc się doczekać ciągu dalszego. Sara chwilę odczekała i wreszcie powolutku zaczęła zachowywać się jak facet pieprzący kobietę. Czułem jak wchodzi we mnie coraz szybciej i szybciej, po chwili zwalnia i zaraz znowu przyśpiesza, co chwilę częstując mnie soczystym klapsem. Trwało to dobre kilkanaście minut jak Sara zabawiała się moim tyłkiem i nagle poczułem jak mój penis zaczyna pulsować i wyrzucać z siebie fontannę spermy. Sara nie przerywała, ale cała ta popieprzona akcja chyba i jej się podobała, ponieważ chwilę później zadrżała raz, drugi, trzeci i powtarzając kilka razy „kurwa, ale to dobre” opadła na mnie w spazmach orgazmu. Leżała tak chwilę i gdy wreszcie jej ciepłe ciało zsunęło się ze mnie mogłem się w końcu obrócić i spojrzeć jej w oczy.

    – I jak? Chwilę myślałem – „inaczej … inaczej, ale zajebiście”

    Sara zsunęła się i wzięła mojego penisa do buzi. Już nie był twardy, ale dziewczynie to nie przeszkadzało. Starannie wylizała go z resztek spermy i niespodziewanie roześmiała się.

    – Widzę, że masz jeszcze dużo rzeczy do odkrycia. Wstała, poszła do kuchni i wróciła z małą karteczką,

    – Tu masz dwa adresy stron internetowych – jedna to znajomy sexshop, gdzie mają … całą kategorię poświęconą facetom, którzy lubią to co ty. Druga to – zresztą sam zobaczysz.

    Po chwili zniknęła w łazience i gdy po pół godzinie z niej wyszła podeszła i szepnęła mi na ucho – najpierw sexshop, potem ta druga – zobaczysz, może być ciekawie.

    Wykąpałem się i włączyłem laptopa. Miała rację – sklep był naprawdę nieźle zaopatrzony, a po niemal godzinie był także posiadaczem prawie 2000 zł z mojego konta. Nowe koszulki, pończochy, sandałki na obcasie i trochę innych fatałaszków oraz … dildo, lubrykant i dwa analne korki.

    Wszedłem na drugą stronę i nagle znalazłem się wśród setek sexofert facetów lubiących przebieranki, lub chcących przelecieć takiego, który lubi się przebrać.

    Nie – to by było za dużo, a jednak – tydzień później podjąłem decyzję i założyłem tam konto – nie żebym chciał się spotykać z kimś, ale świadomość że inni faceci oglądają moje fotki w damskiej bieliźnie była cholernie podniecająca. Były drobne flirty, pozytywne komentarze pod zdjęciami, gdy po jakiś dwóch tygodniach ktoś napisał bez żadnych ogródek – „obciągniesz mi?” Wszedłem na jego profil – umięśniony, zadbany, uśmiechnięty. I nagle coś mi podpowiedziało jedyne rozwiązanie, na które miałem ochotę….

    Ciąg dalszy nastąpi 🙂

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marzyciel

    Fikcja, ale i niespełniona fantazja. Kilka razy “prawie” ale zawsze stchórzyłem … i została ( jak na razie ) fantazja.

  • Nastoletnie nimfomanki na basenie czesc 2

    – Jak tak dalej będziemy się bawić, to ja nic z tego nie będę miała – marudziła Ania przyglądając się biernie całemu pokazowi. – Proponuję inną zabawę – wyszczerzyła białe zęby w szerokim uśmiechu.
    – Słuchamy.
    – Więc tak. Skoro już jesteście na krawędzi wytrzymałości to niewiele wam potrzeba. W takim razie zrobimy konkurs. Obie zaczniemy wam obciągać. Która pierwsza spowoduje wytrysk ta wygrywa. Może być?

    Chłopaki aż podskoczyli z radości. Od razu ustawili się obok siebie prostując parówki w naszą stronę. Cóż, dosyć śmiała propozycja – pomyślałam. I tak już poznałam smak czarnej dzidy więc czemu nie. Wiedziałam też, że Anka chce pokazać, że jest lepsza. Jakoś musiała mi dopiec za mój większy biust.
    – Umowa stoi – podjęłam wyzwanie. – Chris, mam nadzieje, że bardziej Ci się chce niż Eddyemu – puściłam oczko mojemu partnerowi w tej zabawie.
    – Nawet nie wiesz jak – przyznał. – Patrz na te jaja pełne gorącej spermy.

    Zawsze lubiłam, jak chłopak był perwersyjny i mówił świństwa o tych rzeczach.
    – Nie podniecaj się tak za bardzo – skwitowała Ania ujmując w dłoń gorącą parówę Eda.
    – To uwaga – zaczął Eddy. – Na miejsca – obie klęknęłyśmy przed swoimi chłopakami i wzięłyśmy do rąk ich berła. – Gotowi. Start!

    Natychmiast objęłam gorący czubek mojej fujary, ale niestety jego rozmiar nie pozwalał na więcej. Jak robiłam ustami moim chłopakom miałam miejsce na wkładanie i wyjmowanie ich z ust. Tutaj było raczej ciężko. Mimo wszystko zaczęłam machać w szaleńczym tempie językiem wokół śliskiej główki. Starałam się nie zahaczyć go zębami. Całowałam i machałam głową w tył i w przód. Kątem oka spojrzałam na Anię. Miała zupełnie inną technikę. Ustami szczelnie obejmowała równie wielki żołądź Eddyego. Jej głowa była zupełnie bez ruchu. Za to lewa ręka miętosiła nabrzmiałe jaja, druga zaś z całej siły waliła konia. W życiu nie widziałam, żeby dziewczyna robiła coś takiego. Nie znałam tego wcześniej. Może dlatego, że w sumie nie rozmawiałyśmy o tym, jak obciągamy naszym chłopakom. Pomyślałam, że już po mnie. Na efekty nie trzeba było długo czekać…
    – O Jezu – jęknął i wypiął biodra do przodu.

    Ania rozszerzyła oczy i z wypiekami zdusiła sztywnego drąga, którego czubek miała w ustach. Eddym wstrząsnęły niekontrolowane skurcze. Wiedziałam, że to oznacza mocny orgazm. Ania tymczasem nie wypuszczała z ust strzelającego z pewnością fiuta. Znieruchomiała i przez chwilę jeszcze ssała zerkając na mnie. Jej policzki z każdą chwilą stawały się pełniejsze. Jakby nabrała w usta powietrze. Jednak to nie było powietrze. Dołem po brodzie zaczęła wydostawać się biała galaretka. Dwie albo trzy gęste krople spadły jej na kolana. Przestałam obciągać Chrisowi.
    – No to mamy zwycięzcę – powiedziałam.
    Ania powolutku wypuszczała mięknącą parówę Eddyego. Miała pełną buzię spermy! Wyglądała jakby nie chciała uronić ani kropli. Gdy wreszcie wyszedł z jej ust kapnęło kilka kolejnych kropli zarówno z jego kutasa jak i z brody Ani.
    – Ale miałem mega wytrysk – ucieszył się Eddy dysząc głośno ze zmęczenia. – Co za dziewczyna!
    – No, Ania, ciekawe co z tym teraz zrobisz? – zapytał Chris.
    – Nie ma innego wyboru, musisz teraz połknąć – nalegał Eddy.
    Ania lekko otworzyła usta pozwalając części spermy wylać się na zewnątrz. Widziałam, że w ustach jest tego dużo i to, co wyleciało na jej piersi stanowiło niewielką część. Śnieżnobiały budyń spływał teraz po jej piersiach i brzuchu. Eddy zgarnął to i rozprowadził na obydwu sutkach mojej przyjaciółki. Nie broniła się tylko sama pomagała palcami. Nagle zaczęła przełykać. Skrzywiła się lekko, ale zaraz kontynuowała. W sumie naliczyłam ze trzy łyki zanim Ania odezwała się:
    – Uff, ale miałeś ładunek! W życiu tyle nie połykałam co teraz!
    – Jesteś super – pochwalił ją Eddy dając słodkiego buziaka.
    – Gratuluję zwycięstwa – powiedziałam. – Jednak w tym jesteś lepsza ode mnie.
    – Dzięki. No ale ja już jestem po drugim śniadaniu, a ty jeszcze nie – zauważyła Ania opłukując lecącą wodą resztki spermy z dekoltu i brody – nie daj Chrisowi dłużej czekać, bo chłopak znów zmięknie.

    Wiedziałam, że teraz moja kolej. W sumie to nie miałam nic przeciwko, ale bałam się, że zrobi mi się niedobrze od takiej ilości nasienia w gardle. Ania nie połknęła wszystkiego na jeden raz. A Chris na pewno nie wyobraża sobie, że mogłabym mu nie połknąć. Zabrałam się więc nieśmiało do roboty. Robiłam to samo, co Ania. Usta szczelnie na żołędziu, język dookoła i palce na jajkach i fiucie. Zaczęłam obciągać w taki sposób. Obok stali nade mną zwycięzcy i przypatrywali się, co robię. Trochę się krępowałam. Wcześniej tylko moi chłopacy mogli mnie widzieć w takiej sytuacji…, a tu dwóch gości i przyjaciółka.

    – Mocniej Paula. Nie ma się czego wstydzić – dopingowała mnie Ania.
    – Ooo tak kotku – stęknął Chris. – Właśnie tak. Ssij mała.
    Zaczynałam przyśpieszać gdy w moje gardło bez ostrzeżenia strzeliła pierwsza porcja nasienia. Zakrztusiłam się i natychmiast wypuściłam fiuta z ust. Wciąż waliłam konia „mojemu” chłopakowi, a on nie przestawał tryskać spermą. Udławiona krztusiłam się lekko a kolejne strzały lądowały na mojej buzi, włosach, cyckach i brzuchu. Trwało to dłuższą chwilę. Gdy wreszcie się uspokoił po przedramieniu spływała mi strużka „bananowego kisielu”.
    – Przepraszam – powiedziałam. – Ale mogłeś mnie ostrzec!
    – Sorry kotku – tłumaczył się rozedrgany Chris. – Ale nic nie mogłem powiedzieć. To było tak nagle…
    – Patrz jak ja teraz wyglądam.

    Z pewnością widok nie był przeciętny. „Cała w spermie” – pomyślałam.
    – Ale zaszalałaś – uśmiała się Ania. – Chociaż trochę z tego musisz połknąć jak chcesz być taka jak ja.
    – To patrz – zaczęłam najpierw zgarniać językiem to, co pozostało na palcach. Następnie zebrałam w dłoń resztki białej substancji z brzucha i piersi. Wciągnęłam do ust od razu przełknęłam zawartość. Nie specjalnie przepadałam za ciepło-słonawym śluzem chłopców.
    – Grzeczna dziewczynka – ucieszył się Chris wyciskając dla mnie ostatnie krople ze swojego spracowanego konia. Pokornie wylizałam do ostatniej kropelki.
    – I jeszcze ja, gdybyś była tak miła – przysunął się Eddy z na pół miękką już fujarą. Ponieważ byłam jedyną osobą na kolanach potraktowałam to jak karę za przegraną i wylizałam Eddyemu resztki śluzu.
    – Dziewczyny, mamy nadzieję, że nie musicie jeszcze iść do domów. Jak na razie tylko my mieliśmy super orgazmy. A wy nic.
    – No nareszcie mądrze gada – powiedziałam wstając z kafelek. Chris korzystając z okazji przeciągnął palcami po moim kroczu.
    – One tylko na to czekają – stwierdził pewnie.
    – Paulinka ma już kisielek w majtkach.
    – I Ania też – uśmiechnął się Eddy badając stan gotowości Ani.
    – Tylko jest mały problem – zauważyłam.
    – Tak? Jaki? – zdziwili się
    – To patrz na swojego konia…

    Tu obróciłam się na palcach i wypięłam w ich stronę. Ściągnęłam majtki i rozszerzyłam pośladki ukazując po raz pierwszy bez skrupułów swoją norkę.
    – Czy uważasz, że zmieścisz się w piętnastoletnią szparkę takim czymś?
    – Dla chcącego nic trudnego – powiedział Chris bezceremonialnie rozchylając moje płatki.

    Ania teraz stała jak wryta. Przyglądała się jak chłopacy zaczęli zajmować się moim tyłeczkiem. Chris drugą ręką potarł wnętrze i wprowadził środkowy palec. Poślizg umożliwił mu natychmiastowe wtargnięcie do środka.
    – Nie ma problemu. Damy radę.
    – No ja nie wiem…
    – A ja wiem. Pochyl się tylko bardziej i rozluźnij.
    – Tak od razu? – zdziwiłam się.
    – No nie mów, że masz mało gry wstępnej – oburzyła się Ania.
    – Ok – odpowiedziałam wypinając pupę. – Ale powoli.

    Chris uchwycił fiuta w dłoń i sztywną końcówką potarł moje płatki róży. Przez całe ciało przeszedł dreszcz. Bałam się potwornie tego czegoś. Ledwo mieściłam do buzi, a teraz w moją ciasną muszelkę. Poczułam, że próbuje wcisnąć się do środka. Rozluźniłam mięśnie jak tylko mogłam czekając na pchnięcie. Przyszło szybciej niż się spodziewałam. Ale nic z tego nie wyszło.
    – Jeszcze trochę – prosił Chris. – Proszę.
    No dobra. Druga próba była pomyślniejsza. Wciskająca się, główka weszła cała rozsadzając moją szparkę od środka. Wzięłam głęboki oddech i sama odpychając się od ściany nadziałam na sztywną pikę kolegi.
    – Tak jest, mała. Dalej, dalej…
    – Rób swoje. Tylko powoli – wyjęczałam czując, jak szczelnie mnie już wypełnia w środku. Sięgnęłam do sromu aby przenieść część śluzu wydobywającego się ze mnie na pałkę Chrisa. Zrozumiał o co mi chodzi i zaczął rozcierać śluz. Nagle wyszedł całkiem. Czułam jakby pustkę tam na dole. Rozciągnięte mięśnie wracały do swojej pierwotnej postaci.
    – Jeszcze raz – oznajmił. Znów rozluźnienie, wypięcie pupy i pchnięcie. Tym razem wszedł trochę dalej. Dla mnie było to prawie na maxa, za to pała Chrisa zaledwie w połowie była w mojej gorącej kuciapce.

    Ania widocznie zażądała tego samego, ponieważ oparta plecami o ścianę, zupełnie bez majtek, naga, szeroko rozwarta unosiła jedną nogę w oczekiwaniu na członka Eddyego. Ona dla odmiany objęła go za szyję. Wyglądało to dosyć nietypowo. Jej biała skóra kontrastowała z zupełnie ciemną karnacją murzyna. Do tego on był od niej sporo większy, potężniejszy więc wyglądała jak laleczka w jego objęciach. Eddy lekko ją uniósł i opuścił na swoją lancę. Ania wtuliła się w jego szyję kołysząc biodrami. Miała ten sam problem co ja – za wąski zamek do tak wielkiego klucza. Eddy rytmicznie nadziewał ją na swoje sterczące przyrodzenie stopniowo rozpychając młodą cipkę. Rozpychana byłam również ja i to już bardziej zdecydowanie niż przed paroma chwilami. Czułam, że więcej już nie wejdzie we mnie tego mięska.
    – Chris, już nie głębiej – wyszeptałam. Kolejne popchnięcia kołysały mój pokaźny biust. Pozycja na pieska na stojąco byłą mi raczej obca. Mimo to podniecenie sięgało zenitu.
    – Jeszcze troszkę – wbił mi się mocniej. Aż zapiszczałam. Teraz stałam już tylko na palcach kręcąc od czasu do czasu tyłkiem. – O, tak – ekscytował się czarny kochanek posuwając się naprzód kolejne milimetry.

    Myślałam, że mnie przewierci na wylot. Kolejny milimetr był bardziej bolesny niż rozkoszny. Dlatego zacisnęłam mięśnie i wypchnęłam grubego intruza z mojej różyczki.
    – Jak chcesz – obruszył się Chris i przyśpieszył tempo.
    Wiedział już na ile może sobie pozwolić więc zaczęła się szybsza jazda. Musiał być dobry w tym co robi, ponieważ nabierał coraz większej prędkości rozpychając mój otworek. Zacisnęłam powieki i skupiłam się na doznaniach. Jedna ręka bezwiednie powędrowała do wzgórka łonowego aby niżej odszukać nabrzmiały koralik. Chris mnie jednak uprzedził. Pierwszy sięgnął do łechtaczki wyzwalając mój pierwszy i oczekiwany od rana orgazm. Wiedział, jak dogodzić dziewczynie. Fala wstrząsów i chwilowy brak równowagi był efektem mojego trzęsienia ziemi. Skurcze z tak wielkim członkiem wewnątrz były wręcz niemożliwe. Opadłam na kolana z uczepionym mojej pupy Chrisem, który nie przestawał posuwania mnie. Jego ręce były wszędzie. Błądziły po moich piersiach, gorącym brzuchu i szyi. Przyciągnął mnie do siebie tak, że teraz opierałam się plecami o jego klatkę. Jedna jego dłoń na moich piersiach, druga na łechtaczce, a do tego miarowe uderzenia w cieknącą cipkę. Odlatywałam. Odchyliłam głowę do tyłu i oparłam ręce o jego muskularne uda. To one nadawały rytm pchnięciom, czułam, jak pracują. Byłam gotowa na kolejną falę. Tym razem już spokojniejsza, lecz dłuższa eksplozja wstrząsnęła moim ciałem. Straciłam kontakt z otoczeniem. Opadłam tylko bezwiednie niczym szmaciana lalka na mojego kochanka. Musiało go to mocno zmobilizować, ponieważ nabił mnie na swoją męskość maksymalnie głęboko i przestał się poruszać. Myślałam, że zwariuję z podniecenia. Pulsował we mnie wielki kawał kutasa, a ja nie mogłam się poruszyć. Moje ciało wirowało. Słyszałam samą siebie – jakby jęki z oddali. Traciłam nad sobą kontrolę. Poczułam, że chyba się zsikałam…
    – Jesteś świetna – usłyszałam po chwili głos z oddali. To był Chris. Tulił mnie w ramionach, a ja wciąż byłam na nim. „Boże, mam nadzieję, że nie spuścił mi się do środka!”. Gwałtownym ruchem wyjęłam go sobie z obolałej cipki. Nie wyciekała z niej sperma, tylko zwykły śluz.
    – Chyba mi nie strzeliłeś…? – spojrzałam pytająco.
    – Wiesz co, miałem taką ochotę, ale przecież nie mieliśmy gumki.
    – Dzięki – wyszeptałam i dałam mu buziaka.
    – Ale musisz mi i tak pomóc dojść. Najlepiej ustami, bo je bardzo polubiłem.
    – Dla ciebie wszystko – już miałam go chapsnąć, gdy jęki z drugiego rogu kabiny przypomniały mi o Ani.

    Ich pozycja była inna. Ania unosiła się nad ziemią w objęciach Eddyego. Unosił ją całą chwytając pod kolana. Musiała bardzo odczuwać członka ponieważ jej cipka była bardzo wyeksponowana. Jęczała raz po raz, a Eddy z szybkością młota pneumatycznego sadzał ją i unosił. Jeszcze nigdy nie widziałam z tak bliska innej parki uprawiającej sex. Sztywny fiut Eddyego znikał prawie w 3/4 długości w Ani. Musiał ją nieźle rozepchać – pomyślałam. Ania z otwartą z rozkoszy buzią oblizywała spierzchnięte wargi. Z jąder Eddyego ciągnęły się długie krople śluzu.
    – Twoja koleżanka lubi ostrą jazdę bardziej niż ty – zauważył Chris dokładnie lustrując tłok swojego kompana.
    Nagle Eddy wbił się w Anie energicznie i pozostał w środku. To samo spotkało mnie. Teraz tylko widziałam to z boku. Tylko teraz Eddy wpompowywał w Anię pozostałą zawartość spermy. Białe stróżki znajomej wydzieliny pociekły po pałce Eddyego. „A to głupia cipa” – pomyślałam natychmiast. Przecież z tego może być dziecko! Poczekałam aż parka się rozczepi i zapytałam po polsku skołowaną Anię:
    – Czyś ty zwariowała?
    Na to Ania spokojnym, ale zdyszanym głosem:
    – Wiem, że się o mnie martwisz, ale ja mam niepłodne dni – i odetchnęła ze zmęczenia.
    Kamień spadł mi z serca. Siedzieliśmy wszyscy na podłodze dysząc niemiłosiernie. Ania rozłożyła nogi i po chwili z jej otworka wydobyła się stróżka białej spermy.
    – Ja już nie mogę więcej – przyznała. – Wszystko mnie boli.

    Podniosła się po dłuższej chwili i powiedziała:
    – Dzięki za orgazmy, Eddy. Masz naprawdę niesamowitego konia.
    Odchodząc pocałowała na pożegnanie Edda i Chrisa.
    – Idę do szatni się przebrać. Czekam na ciebie, Paula.
    Mówiąc to wyjrzała zza zasłonki. Droga wolna. Wzięła ręcznik, owinęła się nim i wyszła spod pryszniców. Trzaśnięcie drzwiami oznajmiło jej wyjście. Zostałam sama z chłopakami.
    – Masz jeszcze coś do załatwienia – powiedział Chris prostując się i eksponując wzwód. Eddy natomiast stanął obok i zaczął bawić się kapucynem.
    Postanowiłam zakończyć to szybko jak Ania. Gdy waliłam konia Chrisowi podszedł Eddy i podał mi do drugiej ręki swoją lagę. Cóż, jak tu odmówić? Zaczęłam walić oba naraz liżąc po trosze każdego. Nie trwało to dłużej niż 3 minuty, gdy Chris wytrysnął na moją twarz i piersi. Jęczał przy tym mocniej niż przedtem. Zaraz potem Eddy wcisnął mi do ust strzelającego fiuta. Tym razem nie było to tak niespodziewane i nie zakrztusiłam się. Ilość spermy też nie była duża więc połknęłam dokładnie wszystko. Oparłam się zmęczona o ścianę. Byłam naga, spocona, obolała i na koniec oblana spermą. Chłopcy popatrzyli na mnie z góry i uśmiechnęli się. Każdy z nich dał mi na pożegnanie mokry francuski pocałunek.
    – Może jeszcze kiedyś się spotkamy na basenie? Co?
    – Może – odpowiedziałam. – wpadamy tu od czasu do czasu.
    – No to „see ya” – pomachał Chris
    – Cześć – odpowiedziałam.

    Czułam się jak jakiś pałkomat do robienia lodów. Jak na piętnastolatkę miałam za sobą niezłe doświadczenia. Zmęczona patrzyłam jak chłopaki sprawdzają teren i zaraz znikają za zasłonką, gdy tylko odzyskałam trochę sił, wstała, wzięłam w rękę moje bikini, patrząc na nie z uśmiechem, bo właśnie dzięki niemu to wszystko mogło się stać i nie ubieraj go, umyła się dokładnie. Gdy już zmyłam całą spermę z siebie dalej naga, ale teraz i mokra, trzymając w rekach mój kostium poszła prosto do szatni, mając już gdzieś, że będę widziana całkiem naga, w sumie cały czas jakby nie patrzeć była widziana.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    CichyObserwator
  • Raz, dwa, trzy – zmiana. Czesc druga.

    Czy mu obciągnę? Kurwa to było naprawdę bezpośrednie, ale i podniecające. Strapon Sary to było coś nowego, ale to była tylko zabawka. Teraz myślałem, czy pójść krok dalej i zamienić go na prawdziwego kutasa.

    Odpisałem – „może? Może coś więcej napiszesz?” Kilka minut później przyszła odpowiedź –

    „po co? To ma być fun, a nie wizyta u psychologa. Masz fajne hobby, a ja lubię takich facetów”

    Dwa dni gorączkowego rozmyślania, dwa dni zastanawiania się i w końcu odpowiedziałem –

    „Jak? Kiedy? Gdzie?”. Kurde – typ był chyba BARDZO napalony, bo po zaledwie kilkunastu sekundach odpisał – „Jak – mocno. Kiedy – nawet jutro. Gdzie – mieszkam w Poznaniu. Jak się zdecydujesz, to podam dokładny adres”

    Albo wóz, albo przewóz … – „ok – obciągnę ci, ale dopiero w weekend, nie umiem się malować i nie noszę peruki, po prostu chcę spróbować czegoś nowego, innego – daj ten adres”.

    – „Poznań, ulica…” – sprawdziłem na mapie – osiedle domków jednorodzinnych, ponad godzina jazdy samochodem – kurwa, zrobię to!!!

    W sobotnie przedpołudnie zapakowałem dwie torby – jedną z normalnymi ciuchami, drugą wypchaną zakupionymi rzeczami – wszystkimi rzeczami.

    Około trzynastej dotarłem na miejsce – typowe osiedle z ubiegłego wieku, domy raczej kostki, niektóre w lepszym, niektóre w gorszym stanie. Znalazłem numer 69 ( zabawny zbieg okoliczności ) – ten należał do tych zadbanych. Czystko, trawa przycięta, zadbane krzewy, niezłe auto przed garażem. Siedziałem chwilę w samochodzie, nie mogąc się przemóc, gdy nagle usłyszałem pukanie w szybę – to był on.

    – Może jednak wejdziesz – zapytał i wrócił do domu. Zdecydowałem się i wszedłem za nim. Dom z zewnątrz robił niezłe wrażenie, ale w środku to już było naprawdę na bogato ( sam świetnie zarabiam, ale tu było czuć kasę ). Paweł jestem, przedstawił się gospodarz. Milczałem – ok, możesz być anonimowy, ale zdania nie zmieniłeś?

    Nie – gdzie się mogę przebrać? Szybki jesteś, roześmiał się Paweł i podał mi szklaneczkę whisky – masz na rozluźnienie i idź na górę – po prawej od schodów jest gościnna sypialnia z łazienką, a – i załóż to, powiedział podając mi czarny pierścień. Co to – zapytałem. Takie coś, co opóźni twój wytrysk, żebyś był jak najdłużej do dyspozycji . Jak będziesz gotów to zostań na górze, ale idź do końca korytarza – tam jest główna sypialnia i tam wyrucham troje usta – powiedział to takim tonem, że aż poczułem podniecenie. Poszedłem na górę, rozebrałem się i wziąłem prysznic. Dokładnie wytarłem swoje ciało i przystąpiłem do wyboru ubrania. Na pierwszy ogień poszły delikatne stringi i czarne rajstopy z otworem odsłaniającym tyłek – nie było mowy o oddaniu się w ten sposób, ale wydawały mi się one wyjątkowo seksowne. Do tego niemal przeźroczysta koszulka do połowy uda i sandałki na kilkucentymetrowej szpilce.

    Już miałem wyjść, gdy mój wzrok padł na szafkę przy łóżku – leżała tam szminka i karteczka – „spróbuj”. A co tam – spróbowałem i wkrótce moje usta miały jaskrawoczerwony kolor. I znowu chwila wahania i wróciłem do torby z której wyciągnąłem lubrykant i analny korek z czerwonym kryształkiem – to też wydawało mi się po prostu seksi.

    Otworzyłem drzwi i powoli szedłem w kierunku głównej sypialni. Stukot obcasów był tłumiony przez gruby chodnik leżący na korytarzu, ale i tak pewnie nie zwracałem na to uwagi. Dotarłem do otwartych drzwi – Paweł siedział na łóżku w samych bokserkach. W realu wyglądał o niebo lepiej niż na fotkach na portalu.

    – Nieźle – powiedział. Wstał, obszedł mnie dookoła i usiadł z powrotem – w jego oczach widziałem uznanie. Sięgnął do szafki nocnej i wyciągnął z niej cyfrową lustrzankę – mogę? – zapytał. Było mi już wszystko jedno – ale bez twarzy – zastrzegłem. Paweł znowu sięgnął do nocnej szafki i wyciągnął z nie koronkowa maskę na oczy. Stanął za mną i zawiązał z tylu tasiemki – spojrzałem w lustro za łóżkiem – faktycznie – byłem nie do rozpoznania…i już nie miałem żadnych hamulców.

    – Mów, ja się ustawię jak chcesz, a ty rób fotki – wyszeptałem podniecony i Paweł rozpoczął zabawę.

    Ustawiał mnie w różnych pozach – wypięty na łóżku, siedzący w rozkroku na krześle, na oparciu fotela, leżący na podłodze. Zeszliśmy na dół – fotki w kuchni przy lodówce, rozłożony w wyspie, wypięty przy piekarniku. W salonie na sofie, w jadalni przy stole i na stole i w końcu wylądowaliśmy w garażu, w którym jak się okazało, stało piękne, czerwone Porsche. Robiłem wszystko co Paweł chciał, ustawiałem się przy aucie jak chciał, a moje podniecenie rosło z minuty na minutę. Zresztą Paweł też nie pozostał obojętny i jego kutas ewidentnie chciał się wyrwać z bokserek.

    Jeszcze mnie nie dotknął, ale ta fotograficzna gra wstępna doprowadzała nas do takiego stanu, w którym myśleliśmy tylko o jednym.

    Wracając do góry zatrzymałem się na schodach i Paweł, który szedł przede mną zapytał – co jest?

    -Nic, ale wkurwiają mnie twoje bokserki – odparłem.

    – Jeszcze chwila, ale jak chcesz, to możesz polizać go przez nie. Paweł stał stopień wyżej, klęknąłem przed nim i jego kutas znalazł się idealnie przed moją twarzą. Paweł czekał, ale jednocześnie robił kolejne zdjęcia. Zbliżyłem twarz i mój język musnął materiał i znajdującego się pod nim penisa. Paweł westchnął, ale nie przerywał mi. Rozkręcałem się z każdą chwilę, ale gdy do języka miała dołączyć ręka, Paweł się cofnął – na górę, już – zakomenderował. Wróciliśmy do sypialni, Paweł kazał mi klęknąć i powiedział – możesz je zdjąć, ale wyłącznie ustami.

    Moje zęby chwyciły brzeg bokserek, powoli zacząłem zsuwać je na dół i w końcu naprężony kutas Pawła został uwolniony. Był piękny, wręcz idealny – gładko ogolony, na oko jakieś 25 cm, delikatnie wygięty w lewo i pachniał cholernie seksownie.

    – Same usta – powiedział Paweł, nie przerywając fotografowania. Oblizałem czerwone wargi i powolutku zbliżyłem się do penisa, na którego czubku lśniła kropelka śluzu. Język był pierwszy i delikatnie ją zlizał, ale usta chciały więcej i po kilku sekundach zacisnęły się na kutasie. Znowu naśladowałem Sarę, ssałem go, lizałem, a gdy Paweł podniósł go wyżej, zająłem się jądrami, całując i liżąc je intensywnie. Paweł oddychał coraz szybciej … i nagle przerwał odsuwając się ode nie.

    – Połóż się na łóżku, tak aby twoja głowa delikatnie zwisała.

    Zrobiłem to i Paweł stanął nad moją głową w lekkim rozkroku. Jego jądra i kutasa znajdowały się tuż nad moją głową co skrzętnie wykorzystałem liżąc jedno i drugie. Po chwili Paweł cofnął się minimalnie – otwórz usta, powiedział – i jego kutas znalazł się tam gdzie obaj tego chcieliśmy. Paweł po prostu ruchał mnie w usta, a jego jądra obijały mi się o twarz – byłem wykorzystywany, ale szczęśliwy. Momentami czułem jego członka aż w gardle, a chwilami Paweł wychodził z moich ust i klepał mnie nim po twarzy … i co chwilę robił zdjęcia! Pieprzył mnie tak kilka minut i nagle zwolnił, chwycił moją głowę i moje usta nagle zalała sperma. Nie pozwalał mi się wycofać tak długo, aż jego penis nie przestał pulsować, wyrzucając kolejne porcje nasienia.

    Trzymał mnie mocno i powiedział – połknij suko. Nie miałem wyjścia i lekko krztusząc się wszystko przełknąłem.

    Paweł uśmiechnął się i pomógł mi wstać. Spojrzał na mojego naprężonego pod stringami kutasa – ty jeszcze musisz poczekać. Wszedł do łazienki i po chwili wrócił – skubany poszedł się wykąpać!

    – Robimy tak – zejdziemy jeszcze na chwilę na dół na kilka zdjęć. Wziąłem tabletkę i za kilkanaście minut znowu będę mógł się tobą zabawić, ale fotki w tym pomogą.

    Zeszliśmy, ale tym razem Paweł skierował się w inną stronę, Otworzył drzwi balkonowe i wskazał ogród – zwariował???

    – Spoko, nikt nic nie zobaczy – faktycznie – wzdłuż płotu rosły gęste, kilkumetrowe tuje, zapewniając całkowitą dyskrecję. W ogrodzie było kilka ławek, kamienny stół, szeroka huśtawka i generalnie mnóstwo trawy.

    Paweł znowu zaczął wydawać polecenia – połóż się na trawie, wypnij tyłek, rozłóż nogi, oprzyj się o stół i pokaż tyłeczek, na kolana i tak dalej. Niby wiedziałem, że nikt nas nie widzi, ale świadomość robienia tego poza domem była cholernie podniecająca. Minęło pół godziny, a ja nawet nie zauważyłem kiedy kutas Pawła znów był twardy.

    W pewnym momencie Paweł znowu kazał oprzeć się o stół, chwycił jedną moją nogę i położył ją na stole i delikatni popchnął – ni to stałem, ni to leżałem. Myślałem, że to kontynuacja sesji, ale Pawła zrobił dw, trzy zdjęcia, po czym podszedł bliżej i jego ręce nagle znalazły się na moich pośladkach. Delikatnie chwycił korek analny i kręcił nim , wysuwał i wsuwał i w końcu zdecydowanym ruchem wyjął go całkowicie. Jednak tyłek tylko chwilę był samotny – po sekundzie Paweł splunął, wtarł ślinę w otworek i jednym zdecydowanym ruchem wbił się we mnie. Wiem, że nie tak się umawialiśmy, ale byłem już tak podniecony, że nawet gdyby Paweł sprowadził kilku kolegów, to pewnie obciągnąłbym i nadstawił dupę każdemu z nich.

    Ruchał mnie powoli, ale zdecydowanie. Wiedziałem, że to trochę potrwa – w końcu niedawno już się spuścił, ale nigdzie mi się nie śpieszyło. Chciałem by mnie pieprzył jak najdłużej, aby miał jak największą satysfakcję z wykorzystania mojego ciała. Paweł wyczuł moją akceptację i zaczęliśmy zmieniać miejsca. Znowu schody, kuchnia, salon i garaż – wszędzie tam nadstawiałem tyłek, a Paweł skwapliwie korzystał z moje uległości. W ogrodzie Paweł położył się na trawie, a ja dosiadłem jego twardego kutasa jak najmocniej wbijając go w tyłek. Ja zaspokajałem jego żądze, on dawał mi radość pieszcząc moje ciało, a w szczególności zajmując się odzianymi w rajstopy nogami.

    Wróciliśmy do sypialni – tam Paweł zamontował aparat na statywie, skierował go na łóżko i odpowiednio mnie na nim ustawił. Włączył nagrywanie i podszedł do mnie. Jego kutas znowu był koło mojej głowy i to był wyraźny sygnał czego gospodarz oczekuje. Znowu moje usta się nim zajęły i mimo że miałem świadomość, iż przed chwilę ten kutas ruchał mój tyłek, to moje zaangażowanie było stuprocentowe. Brałem go do buzi jak najgłębiej, lizałem i ssałem czubek, pieściłem jądra – po prostu rasowa obciągara ( a właściwie obciągacz ). W pewnym momencie Paweł zaczął szybciej oddychać, spojrzał w dół i widziałem w jego oczach pytanie.

    – Na twarz, zalej spermą moją twarz.

    Paweł chwycił swojego członka, kilka ruchów i jego nasienie zalało mi oczy, usta, policzki. Było tego mniej niż za pierwszym razem, ale i tak ilości można było pozazdrościć.

    Opadłem na łóżko, gdy nagle poczułem dłonie Pawła na moim kutasie. Sprawnie usunął pierścień, po czy zsunął się niżej i -niespodziewanie dla mnie – jego usta i dłoń zacisnęły się na moim członku, a jego druga dłoń wylądowała na moich nogach. Kilkanaście sekund – tyle wystarczyło, abym wytrysnął, a Paweł tylko zacisnął mocniej usta i nie wycofał się zanim wszystkiego nie połknął. Potem tylko się uśmiechnął i powiedział – zasłużyłeś. Wracasz do domu, czy trochę możesz zostać?

    – Zostanę – mam przestój w firmie i cały tydzień mam wolny.

    – Super – mam pytanie – mam dwóch kolegów, którzy lubią to co ja. Mogę ich na jutro zaprosić?

    Spojrzałem na Pawła chwilę się zastanawiając, po czym delikatnie skinąłem głową – zaproś ich, chcę być dziwką całej trójki.

     

    Ciąg dalszy ( może ) nastąpi.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marzyciel

    Fikcja, ale i niespełniona fantazja. Kilka razy “prawie” ale zawsze stchórzyłem … i została ( jak na razie ) fantazja.

  • Braterstwo cz. 11

    Zaspokojeni, zasnęliśmy na pokładzie. Pamiętam, że śniłem o jakiejś afrykańskiej wiosce, w której wojownicy przechodzą rytuał bratania, dzielą się upolowaną zwierzyną i swoimi kobietami. Wydawało mi się to tak dziwnym i nierealnym, że kiedy otworzyłem oczy, byłem święcie przekonany, iż nadal śnię. Chwilę mi zajęło, zanim zrozumiałem, że to był sen we śnie. Dotarło też do mnie, że to dłoń pieszcząca moje genitalia była powodem przebudzenia. Dotyk był bardzo miły i w innych okolicznościach na pewno zareagowałbym natychmiastową erekcją, ale niestety już oprzytomniałem i powróciło przygnębienie wywołane brakiem Ady. Odwróciłem się. Mbu uśmiechała się, wciąż nie wypuszczając moich klejnotów z dłoni.

    – Obudziłam ptaszka? – zażartowała.
    – Dużego tak, ale ten mały bardzo tęskni za Adą – odpowiedziałem ze smutkiem.
    – Jeszcze nie raz wleci do jej gniazdka, a teraz może się ukryć w moim. Jest cieplutkie i wilgotne – nie odpuszczała.
    – Nie da rady. Sama widzisz, ani nie drgnie – próbowałem ją odwieść od tego pomysłu.
    – Pozwól, że spróbuję…
    – Ale dlaczego się tak upierasz?
    – Obiecałam ci, że się odwdzięczę. To sprawa honorowa!
    Wiedziałem, że dla ludzi z tego plemienia nie ma nic ważniejszego niż honor, więc dalsza dyskusja właściwie była bezcelowa.
    – Ale możesz odwdzięczyć się kiedy indziej, nie musisz teraz.
    – Nie wiadomo, co dalej z nami będzie. Chcę teraz!
    – No dobrze. Próbuj! Ale nie gwarantuję, że ci się uda. Naprawdę nie myślę teraz o tych sprawach i ciężko ci będzie utwardzić moją dzidę.
    – Pozwól, że ja się tym zajmę!  
    – Ok.  

         Zbliżyła usta do moich i zaczęliśmy się całować. Było miło, ale wciąż nie czułem podniecenia, wykonywałem ruchy wargami, językiem, lecz myślami byłem przy Adzie. A właściwie wyobraźnia podpowiadała mi sytuacje najgorsze z możliwych. Raz widziałem Adę gwałconą przez porywaczy, albo bitą i poranioną, innym razem otoczoną wianuszkiem małych dzieci spłodzonych przez wodza obcej wioski. I każdy z tych obrazów odbierał mi chęć na seks, pomimo intensywnych starań Mbu. Pieściła dłonią zwiędłego siurka i doskonale wiedziała, że dotychczasowe działania nie przynoszą oczekiwanego efektu. Oderwała się więc od moich ust i całując szyję, obojczyki i klatę, powoli schodziła niżej. Przez chwilę zareagowałem, gdy jej wspaniałe, czarne piersi otuliły swoim ciepłem i miękkością najwrażliwszą część mego ciała, ale to było tylko takie delikatne drgnięcie penisa. Tymczasem Mbu ssała na przemian moje sutki, chwytała je ząbkami albo wargami. To było dla mnie dosyć nowe uczucie, bo zazwyczaj nikt się nimi w ten sposób nie zajmował. Powiem nawet, że nie tylko nowe, ale bardzo miłe.  

         Po chwili poczułem na brzuchu gorące usta, a mięciutkie piersi zabujały się ocierając o moje kolana. Mbu zbliżała się do sflaczałego penisa, a ja wciąż nie mogłem na tyle skoncentrować się na seksie, aby napełnić go krwią, usztywnić i utwardzić. Do dołujących myśli o Adzie, dołączyła jeszcze obawa o Mbu. No bo jak to wpłynie na jej poczucie kobiecości, jeśli okaże się, że młody, sprawny facet nie reaguje erekcją na pieszczoty? Jak to wpłynie na jej samoocenę? Kuźwa! Było mi strasznie głupio! Ale co miałem zrobić, kiedy zniknięcie ukochanej osoby wywołało we mnie stan depresji i czarnowidztwa? Nawet objęcie przepięknymi, czarnymi ustami główki penisa nie wywołało oczekiwanej reakcji. Mbu ssała go, pieszcząc jedną dłonią, zaś drugą zajmując się jajkami. Wszystko to odbierałem jako niezwykle miłe i przyjemne, jednak wciąż bez efektu podniecenia. Tak jakby to nie było moje ciało.

    – Daj spokój. Bardzo cię przepraszam, ale nic z tego nie będzie – powiedziałem ze smutkiem.
    – Co ty wiesz?! Jeszcze się nie zdarzyło, żebym nie postawiła na swoim – odparła wstając.

         Stojąc nade mną okrakiem, przesunęła dłonią po swojej owłosionej myszce, by po chwili rozszerzyć lekko wargi. W gęstwinie czarnych włosów błysnął róż wilgotnej cipki. Wsunęła w nią dwa palce, obserwując przy tym moją reakcję. Już sam widok rozkraczonej nade mną czarnoskórej piękności o smukłej sylwetce modelki, długonogiej, z cudownymi piersiami był wspaniały, ale jej kobiecość odsłonięta wprost przed moimi oczami spowodowała jedynie kolejne drgnięcie pałki. Jednak to było zaledwie preludium.  Mbu przykucnęła, a ociekające soczkiem palce powoli  zaczęły się zbliżać do moich ust. Jednak ich nie dotknęły. Natomiast delikatnie rozsmarowały wydzielinę pochwy ponad nimi. Tuż pod nosem! Do moich nozdrzy dotarł intensywny zapach naturalnej kobiecości. Nie, to nie był zapach fiołków! To była mieszanina woni nadpsutej ryby, szczoszków i wielu innych – trudnych do określenia. Niezwykle silna, bo spotęgowana afrykańskim upałem. Zawierała jednak także to, co powoduje że samce każdego gatunku szaleją w okresie godowym – żeńskie feromony.  
     
         Patrzyłem na śliczną buźkę Mbu – ogromne ciemnobrązowe oczy były lekko zmrużone, gdy długie paluszki dotknęły moich ust. Nacisnęła nimi mocniej domagając się uchylenia, po czym gdy to zrobiłem – wsunęła dwa do środka. Zaczerpnęła nimi śliny i posmarowała nią zwieracz. Mój oczywiście – nie swój. Nie certoląc się zbyt długo, wsunęła jeden palec poszukując męskiego punktu G. Natychmiast sobie przypomniałem, co Mark opowiadał o ich zabawach analnych, a mój penis przypomniał sobie, do czego został stworzony. Pieszczota prostaty jest tak nieziemsko przyjemna, tak intensywnie podniecająca, w połączeniu z gorącem ust obejmujących penisa, zapachem cipki pod nosem, że w żaden sposób nie można zapobiec erekcji. Zrobiłem się twardy! Mbu popatrzyła mi w oczy i dostrzegłem jej szelmowski uśmiech. Uśmiech zwycięstwa! Była dumna i w pełni świadoma swoich poczynań i umiejętności. A ja coraz intensywniej odczuwałem przyjemność płynącą z gruczołu krokowego i pieszczonej ustami końcówki penisa. Mbu rozpędziła się w pieszczotach, obcałowując moje klejnoty, liżąc i wciągając głęboko do gardła. Wszystko na przemian w połączeniu z dwoma palcami smyrającymi mnie w środku. Naciskała nimi na przemian. Czułem nieuchronnie zbliżający się orgazm i ona także spodziewała się rychłego nadejścia wytrysku. Teraz już nie wypuszczała z ust końcówki, z radością szykując się na spicie śmietanki. Delikatnymi ruchami języka zintensyfikowała pieszczotę i to dopełniło dzieła. Tryskałem targany spazmami niesamowitego orgazmu, wylewając z siebie niebywałe ilości nasienia, a rozkosz rozchodziła się po całym ciele nie tylko z okolic penisa, ale głównie z okolic krocza.  

         To było takie nowe i tak fantastyczne, że na chwilę zupełnie zapomniałem, w jak dramatycznej sytuacji jestem. Czułem ogromną wdzięczność i koniecznie musiałem się zrewanżować. Przewróciłem Mbu na wznak i zapalczywie całowałem jej wydatne usta. Mięciutkie, delikatne, gorące. Potem oczy, powieki, brwi i znów usta. Wreszcie opuściłem cudną buźkę, bo wiem gdzie powinien trafić mój język, aby uszczęśliwić kobietę. Całowałem piersi o których marzyłem odkąd poznałem tę cudowną dziewczynę, napawałem się ich miękkością i pięknym kształtem. A one twardniały pod pieszczotą ust, języka i obłapiających je dłoni. Całowałem brzuszek, zbliżając się do porośniętego gęstym buszem wzgórka. Byłem coraz bliżej świątyni moich marzeń. Przesunąłem ustami po gęstwinie porastającej pachwiny i zaciągnąłem się zapachem kobiety. Poczułem, że znów twardnieję, pomimo niedawnego orgazmu. Spróbowałem językiem zlokalizować szczelinkę, ukrytą w gęstych krzaczorach i wniknąć w nią maksymalnie głęboko. Pierwsze liźnięcie było niezwykłe. Smak i zapach cipki Mbu podniecił mnie tak mocno, że rzuciłem się do lizania jakbym pierwszy raz w życiu widział kobietę z tej strony. Jęki dochodzące do moich uszu potwierdziły skuteczność i intensywność pieszczoty. Mbu wplotła palce w moje włosy i dociskała głowę do swojej cipki. Lizałem ją koncentrując się na wydatnej łechtaczce. Była zupełnie inna niż Ady. Duża, nabrzmiała, pozwalająca obejmować się ustami – taki mały penisek. Ssałem go i lizałem do momentu aż rozedrgane, czarne uda omal nie zmiażdżyły mi głowy w trakcie trwającego kilkanaście sekund orgazmu.

         Gdy się z nich wyswobodziłem, przesunąłem się wyżej w poszukiwaniu ust. Spojrzałem na uśmiechniętą, uszczęśliwioną buzię Mbu – była przepiękna. Pocałowałem ją delikatnie, a ona odpowiedziała na pocałunek. Poczułem jak delikatna, kobieca dłoń naprowadza moją twardą armatę na wejście do krainy rozkoszy i naparłem, wnikając do wilgotnego wnętrza. Zaskoczyła mnie ciasnota jej cipki, bardzo mocno otulającej penisa. Nie spodziewałem się u tak wysokiej i fantastycznie zbudowanej kobiety, tak  wąskiej szparki. Jednak natura nie wszędzie zachowuje proporcje. Mbu objęła moje biodra nogami, nadając rytm pchnięciom. Robiliśmy to powoli, nasyceni po poprzednich orgazmach, teraz cieszyliśmy się bliskością i ciepłem drugiego człowieka. Nasze usta były zajęte intensywnym całowaniem, do momentu w którym zwyczajnie zabrakło nam tchu. Kochaliśmy się patrząc sobie głęboko w oczy. Napięcie seksualne, jakie istniało pomiędzy nami odkąd się zobaczyliśmy po raz pierwszy, wreszcie znalazło ujście.  

         Po pewnym czasie zamieniliśmy się rolami. Teraz Mbu mnie ujeżdżała. Przez chwilę napawałem się widokiem jej rozbujanych piersi, ale ostatecznie nie mogłem się powstrzymać przed złapaniem ich w dłonie. Uwielbiam pieścić piersi, są tak niesamowicie podniecające, ciepłe, miękkie i delikatne. Jeszcze bardziej podniecający jest widok białego penisa znikającego w czarnej, owłosionej cipce. Jednak jęki Mbu zbliżającej się do finiszu są na pierwszym miejscu! Jej orgazm podnieca mnie najbardziej! Miałem okazję słyszeć jak dochodzi jeszcze zanim się poznaliśmy, a teraz – to nie do wiary – jestem sprawcą jej rozkoszy! Doszliśmy jednocześnie. Wypełniłem jej cipkę nasieniem dokładnie w chwili, kiedy obejmujące mnie czarne uda ponownie wpadły w rezonans, a tułów Mbu wygiął się, tężejąc w ekstazie. Odrzuciła głowę w tył, zesztywniałe piersi wypinając w górę. To był boski widok! Po chwili opadła wtulając się we mnie i ciężko dysząc na mojej piersi. Objąłem ją, mocno wtulając się w rozpalone ciało.

    – Mark nie będzie zły? – zapytałem.
    – Przecież jesteście braćmi! Masz się mną opiekować, kiedy go nie ma – odparła wesoło.
    – Będę! Możesz być tego pewna!  
    – Nie ukrywałam przed nim, że obiecałam ci się odwdzięczyć. Nie mamy przed sobą tajemnic.

         Świat nie wydawał mi się w tej chwili już tak czarny i zły, jak jeszcze kilka kwadransów wcześniej. Nabrałem nowej wiary, że wszystko się dobrze ułoży.  

    – Kończyć mi te amory! – usłyszeliśmy głos zbliżającego się Marka – robota jest do zrobienia!
    – Jaka? – zapytałem.
    – Trzeba jakoś dyskretnie zdobyć paszporty. Ukele podzielił nasze rzeczy pomiędzy mieszkańców wioski i właściwie nie wiadomo, co oni z nimi zrobili. Bez ubrań i innych pierdół jakoś sobie poradzimy, ale paszporty dobrze byłoby odzyskać. Prawdę mówiąc już mam trochę dość afrykańskich przygód. Jak udałoby się uwolnić Adę, chętnie wrócę do domu.
    – Ja ich poszukam. Znam tu wszystkich i moja wizyta w ich chatach nie wzbudzi niczyich podejrzeń – zaoferowała Mbu.
    – Tak właśnie myślałem. A my w tym czasie omówimy plan działania.
    – Nie spodziewałem się, że taki z ciebie organizator – odezwałem się w końcu.
    – To doświadczenia z pracy. Przy budowie jachtów trzeba wszystko dobrze rozplanować i tak samo jest w życiu.
     
         Patrzyliśmy za oddalającą się Mbu, której wcale nie przeszkadzała wyciekająca po udach sperma. Nie czuła z tego powodu żadnego skrępowania, bo tutaj to była zupełnie naturalna sprawa.

    – Rozmawiałem z Zindu. Pomoże nam, ale wiesz – wtedy nie będzie dla niego powrotu do wioski.  
    – Jak nam pomoże? – zapytałem.
    – Poszedł dowiedzieć się, która wioska na nas napadła i w jakim kierunku się udali. I wie, gdzie w nocy są rozstawieni strażnicy. Pomoże nam ich ominąć, a to nie będzie łatwe.  
    – Jak go przekonałeś?
    – Nie musiałem. Jest w tobie zakochany i zrobi wszystko, żeby być razem. Musiałeś mu dobrze zawrócić w głowie – zaśmiewał się ze mnie.
    – Chyba w główce! Odkąd ją possałem, facet oszalał.
    – Tak, główka nami rządzi – zarechotał ze swojego żartu.

         Po około godzinie nadszedł Zindu, lecz nie miał najlepszych wiadomości. Okazało się, że jeszcze jacyś obcy mężczyźni kręcą się w okolicy i Ukele podwoił liczbę wojowników strzegących wioski. Wydostanie się z niej niezauważenie było raczej niemożliwe.  Znów zwątpiłem w szanse odzyskania Ady.

    – A co to za ludzie? – dopytywał Mark.
    – Z sąsiedniego plemienia. Widocznie informacja o białej kobiecie w naszej wiosce rozeszła się szeroko – odpowiedział Zindu.
    – Myślisz, że oni też chcieliby porwać Adę?
    – Nigdy nie zdarzyło się, żebyśmy zostali napadnięci dwukrotnie w tak krótkim odstępie czasu. Zazwyczaj dajemy czas dziewczętom na osiągnięcie odpowiedniego wieku, więc napadamy się mniej więcej co dwa lata. To na pewno chodzi o nią.
    – To nie pozostaje nam nic innego, jak tylko czekać. Zorientują się, że jej tu nie ma i odejdą.
    – A co z Adą? Jak będziemy bezczynnie czekać, doprowadzą ją do wioski i wtedy nasze szanse na jej uwolnienie zmaleją do zera – włączyłem się do rozmowy.
    – Takie same będą, jeśli damy się złapać na próbie ucieczki, albo przez tych co się kręcą w okolicy. Martwi jej nie pomożemy – trzeba czekać i liczyć na szczęśliwy los – odpowiedział Mark.

         Zindu był tego samego zdania. Niestety musiałem się z nimi zgodzić. Tylko żywi i sprawni możemy powalczyć o jej wolność. A to, że do podwojenia straży Ukele nie wyznaczył żadnego z nas, świadczyło jednoznacznie, że nie do końca nam ufa i z pewnością ma nas na oku. Może nie bezpośrednio, ale z pewnością jego bracia nas dyskretnie obserwują.

         Zaczynało zmierzchać, kiedy wróciła Mbu. Znalazła wszystkie paszporty – każdy w innej chacie, ale nie odzyskała żadnego. Próbowała handlu, ale dla tubylców taka dziwna rzecz, stanowiła nie lada zdobycz, otaczaną niemal kultem. To było coś! Nie do końca wiedzieli co, ale na pewno coś wartościowego. Coś co można przekazać młodszemu pokoleniu, albo chwalić się rodzinie. Takich rzeczy się nie pozbywa. To są skarby rodzinne. Tak więc kolejna zła wiadomość. Odkąd wróciliśmy ze świątyni bratania, wszystko się posypało i pech nie przestawał nas opuszczać. Tak to wówczas widziałem. I wtedy stał się cud!

    Z drugiego końca wioski dobiegły odgłosy walki. Wszyscy zerwaliśmy się na równe nogi.

    – Trzeba bronić wioski – rzucił Zindu.
    – Stój! – stanowczo zatrzymał go Mark – to nasza jedyna szansa. Wojownicy pobiegli walczyć, nikt nas teraz nie pilnuje, nie ma wartowników, obcy są zajęci. Mamy wolną drogę do ucieczki. Mów, w którą stronę mamy biec.
    – Na północ – ja poprowadzę.

         Korzystając z zamieszania i panujących ciemności opuściliśmy wioskę mając ze sobą jedynie nasze noże i trzy dzidy. Biegliśmy za Zindu, nie oglądając się za siebie.  Oczywiście nie czułem się dobrze, łamiąc wszelkie zasady braterstwa z Bale i Ukele, zdradzając zaufanie jakim nas obdarzyli przyjmując do swojej społeczności, dzieląc się z nami wszystkim , co mieli – jedzeniem, naczyniami, dachem nad głową. Ale z drugiej strony poczułem, że od czegoś się uwalniam – coś tracę, ale też dużo mogę odzyskać. Właściwie wszystko na czym mi tak naprawdę zależy – Adę. Teraz koncentrowałem się tylko na niej – wioskę i jej sprawy pozostawiając własnemu losowi.  

         Zindu narzucił duże tempo, które pozwalało nam szybko oddalić się z miejsca zagrożenia, jednocześnie równie prędko zbliżając nas do porywaczy. Wiedzieliśmy, że ci się nie śpieszą – nie mieli ku temu powodu.  Mogli iść spokojnie, robić przerwy na odpoczynek, opatrzenie ran, na nocleg. Tak jak robili to od setek lat. My zaś, po kilku godzinach szaleńczego biegu byliśmy wyczerpani, ale zapach dymu z ogniska powiedział nam, że jesteśmy już bardzo blisko porywaczy. I Ady. Postanowiliśmy odpocząć, bo już ledwo staliśmy na nogach. Byłem pełen podziwu dla Mbu, że dotrzymuje nam kroku. Pewnie długie nogi ułatwiały jej pokonanie tego dystansu, ale i tak wymagało to niezwykłej wytrzymałości. Zindu zatrzymał się w korycie wyschniętej rzeki i zaczął kopać dołek  rozpulchniając żwir dzidą i wydobywając go dłońmi. Dołączyłem, pomagając szybciej dostać się do wody. Łaknęliśmy jej jak kania dżdżu. Nasze spierzchnięte wargi domagały się jak najszybciej jakiejkolwiek odrobiny wilgoci. I w końcu się udało. Po wielogodzinnym i wyczerpującym biegu, nawet dżin z tonikiem nie smakuje tak dobrze, jak ta breja wydobywana z głębi ziemi.  Ugasiwszy pragnienie, padliśmy na plecy, dysząc ciężko jak po dobrym seksie.

    – Odpoczywajcie, a ja pójdę się rozejrzeć – wyszeptał Zindu, obawiając się bliskości porywaczy.

         Nie było go już na tyle długo, że zacząłem się obawiać, czy nas odnajdzie. Ale to był jego kraj, jego ziemia, jego lasy i doliny. Był u siebie i bez trudu do nas wrócił.

    – Zindu? – odezwałem się szeptem , słysząc zbliżające się odgłosy przedzierania przez krzaki.
    – Jestem – odpowiedział .
    – I?
    – Są. Mają obóz rozbity w wąwozie.
    – A Ada?
    – Jest, ale …
    – Co?
    – Nie będziesz zadowolony … – wyraźnie nie chciał mi o czymś powiedzieć.
    – No mów!
    – Lepiej zobacz to sam.

         Ruszyłem za nim, a za nami pozostali, wiedzeni ciekawością. Do miejsca na niezbyt wysokim grzbiecie, za którym w dole widoczny był niewielki wąwóz, było całkiem  blisko. Po cichu doczołgaliśmy się do skraju i wtedy zobaczyłem Adę, w otoczeniu ciemnoskórych wojowników. Pozostałe dziewczęta porwane przez nich spały spokojnie. Ale nie Ada. Jej usta wypełniał wielki kutas, którego pieściła z wyraźną satysfakcją, w tym samym czasie podskakując na kolejnej grubej pale. W obu jej dłoniach prężyły się następne dwa penisy, przygotowywane do penetracji lub ssania, a może zwyczajnie chciała ich posiadaczy zaspokoić w ten sposób. Byłem zszokowany! Wprawdzie liczyłem się z możliwością wykorzystania seksualnego mojej dziewczyny przez porywaczy, ale nie spodziewałem się, że tak łatwo im się odda. I że będę musiał na to patrzyć. Dłuższą chwilę trwało, zanim przypomniałem sobie, po co tu jestem. Policzyłem napastników – było ich czternastu. Mając gdzieś z tyłu głowy fakt, że jest już bardzo późna noc, zacząłem  nawet współczuć Adzie, bo to oznaczało, że ta orgia trwa już kilka dobrych godzin i końca nie widać. Przy tylu ruchaczach, zanim zaspokoi ostatniego, to pierwszy już jest znowu gotowy! Wprawdzie pięciu już leżało pod skałą pochrapując, ale przecież mogą się obudzić i w każdej chwili wrócić do gry.  

         Zindu szturchnął mnie, wskazując na wejścia do wąwozu. Aha, czyli jeszcze dwóch strażników. Nie mieliśmy żadnych szans. Jedyne na co mogłem liczyć, to że po tak intensywnej nocy, spędzonej na bzykaniu białej kobiety, wreszcie padną i zasną głębokim snem. Na razie się nie zapowiadało, bo kolejka do Ady była wciąż dość liczna. Wycofaliśmy się, aby nie patrzyć jak cipkę mojej dziewczyny demolują wielkie afrykańskie fiuty, a przy okazji też potrzebowaliśmy odpoczynku. Po powrocie do naszego źródełka ustaliliśmy dyżury – jeden z nas obserwuje porywaczy, pozostali śpią. Mbu stwierdziła, że najlepiej będzie, jeśli to ona obejmie pierwszą wachtę. Chętnie się zgodziłem, bo sam nie chciałem tego widzieć i nie cieszyło mnie też, że Mark był świadkiem jej i mojego upokorzenia. Zindu i Mbu raczej nie powinni mieć z tym problemu. Więc oni mieli czuwać jako pierwsi. Kiedy Mbu bezgłośnie oddaliła się od nas, już po kilku chwilach usłyszałem odgłosy świadczące o głębokim śnie moich towarzyszy. Ja niestety wciąż miałem przed oczami uradowaną buzię Ady i czarnego kutasa, który był powodem tej radości. Gdy tylko zamykałem oczy, ten diabeł wchodził przez jej usta, by za chwilę wycofać się, cały pokryty śliną. Drugi penetrował jej cipkę, z całą pewnością zalaną już niejednokrotnie przez dziesiątki innych kutasów. Byłem wściekły! Ale też niezwykle zmęczony. Pomimo koszmarnych obrazów – jednak usnąłem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1

    Komentarze mile widziane :)
    Pozdrawiam
    0bi1

  • Zbrodnia, kara i cuckold, cz. 2

                 Czekając w samochodzie Krystian nie mógł skupić myśli. Był ciekawy, w jakich pozycjach Roksana uprawia właśnie seks z tymi dwoma facetami, których sam jej znalazł. Myślał teraz o tym, że udział w trójkącie z żoną i innym mężczyzną byłby niewyobrażalnym szczęściem, a on dawniej tak lekko odrzucał takie propozycje żony. Teraz oddałby wszystko żeby móc po prostu na to patrzeć i zrobić sobie dobrze ręką, a co dopiero brać w tym udział. Ale opanował się, co było to było. Przed nimi wspólna przyszłość. Teraz marzył o tym żeby zobaczyć te dwie prezerwatywy. Po godzinie czekania do samochodu wskoczyła Roksana. Ale nie była sama. Za nią do samochodu wtoczyli się dwaj faceci.

    – Kochanie! Jedź do domu. Oni pojadą z nami. Są niesamowici, chcę trójkąt jeszcze raz, ale już u nas. Na naszym łóżku. I chcę żebyś, choć częściowo mógł w tym uczestniczyć i przekonać się do takich układów. – Krystian przez krótką chwilę poczuł złość, ale szybko nad tym zapanował, przytaknął i pojechał w stronę domu. W głowie miał mętlik, nie miał pojęcia, co to wszystko mogło oznaczać. Miał nadzieję, że Roksana złagodniała i otworzy klatkę. Nawet, jeśli będzie musiał do niej wrócić, miał przeczucie, że dzisiaj sobie ulży i opróżni jądra które były tak przepełnione, że nabrały niebieskawy odcień. Już tak blisko do ulgi, dałeś radę – pomyślał o sobie. Kiedy weszli do domu, żona kazała mu się rozebrać pierwszemu. Mężczyźni zaczęli zanosić się śmiechem, kiedy Krystian ściągnął spodnie, a pod nimi miał koronkowe stringi. Widać było przez nie metalową klatkę. Roksana gestem wskazała mężowi, żeby nie ściągał majtek i sama głośno się zaśmiała. Krystian był speszony i zdezorientowany. Roksana wyciągnęła z torebki dwie pełne prezerwatywy, co wyraźnie poprawiło humor jej mężowi. Ucieszony podbiegł po nie, na co żona powiedziała.

    – Klęknij i o nie poproś. – Krystian bez namysłu odpowiedział:

    – Błagam. Błagam o te gumki! Chyba na nie zasłużyłem?

    – Oj tak, zasłużyłeś. A ja dzielnie się o nie starałam. No masz słodziaku, pobaw się nimi i szybko wracaj. – Dwaj przyjezdni mężczyźni byli trochę zdezorientowani, ale świetnie się bawili widząc to oryginalne przedstawienie. Kiedy Krystian wybiegł z pokoju zawiesić dwa kolejne trofea, mężczyźni zaczęli dobierać się do jego żony, jeden ją całował w usta, a drugi robił jej minetkę. Jak już wszyscy byli rozgrzani i rozebrani, obaj faceci zaczęli jednocześnie ruchać Roksanę, jeden w cipkę w pozycji na pieska, a drugi dosłownie ruchał ją w gardło. Roksana przerwała na chwilę zapraszając gestem męża do wzięcia udziału w zabawie.

    – A klucz… – zająkał.

    – Haha nie bądź śmieszny, przecież znasz umowę, dokładnie wiesz, kiedy Cię otworzę. Jak chcesz brać udział w tym czworokącie do kładź się na łóżku i nie marudź. – Krystian był tak podniecony i zgłodniały jakiekolwiek formy seksu i jakiekolwiek bliskości szparki żony, że położył się posłusznie na łóżku. Roksana usiadła mu cipką na twarzy, w pozycji jak 69. Ale do ust wzięła penisa jednego z gości. Drugi wchodził w jej cipkę jak wcześniej, tyle, że teraz obijał się jądrami o twarz Krystiana, który lizał żonę po łechtaczce. Krystian był tak podniecony, że nie zwrócił uwagi na to, że obydwaj kochankowie nie mają na sobie gumek. Roksana przestała na chwilę brać w usta penisa jednego z kochanków, żeby móc zakrzyknąć coś, czego Krystian w pełni nie zrozumiał, ale dotyczyło zajebistego ruchania i wspaniałego penisa. Mąż zobaczył jak cipka jego żony się zaciska a uda drżą, poczuł jak doszła. Chwilę później doszedł też jej kochanek, stękając przy tym przeciągle i zalewając cipkę żony gorącą spermą. Krystian odruchowo odsunął głowę, ale Roksana powiedziała twardo.

    – Otwórz usta i wyliż mnie do czysta. Co? Nie smakuje Ci? Czyli chcesz żebym zdjęła jedną z Twoich zużytych prezerwatyw? Wolisz połykać starą spermę i wydłużać sobie kolekcję do zebrania? – Krystian był przerażony. Poza krótkim odruchem, był gotów wylizać cipkę żony, nie myślał już o obrzydzeniu, zresztą przekraczał teraz wszelkie swoje granice. Poza tym cipka Roksany była dla niego jak święty graal, niezależnie, w jakich okolicznościach. Naprawdę przeraziło go jednak to, że Roksana mogłaby zdjąć z kolekcji zebrane dotychczas prezerwatywy, poczuł się w 100 procentach od niej zależny. Nie myśląc dalej przystąpił do lizania żony z takim zapałem, że aż sama Roksana była w szoku i westchnęła głośno. Kiedy ponownie doszła, rzuciła:

    – Jeśli masz w ustach jeszcze trochę spermy, przynieś dwie nowe gumki. – Krystian momentalnie się rozpromienił i pobiegł do szafki, gdzie trzymał prezerwatywy. Podbiegł z nimi do żony, która otworzyła jedną i kazała wypluć mężowi do środka resztki spermy jej kochanka. Spermy, która kilka minut temu była w jej cipce. Krystian siedział z dumą w oczach patrząc na skromną zawartość prezerwatywy, którą trzymał w dłoni. Roksana spojrzała na niego z zadowoleniem, a potem zabrała się do penisa mężczyzny, który wcześniej posuwał ją w gardło.

    – Tak mnie boli cipka, że skończę ustami. – powiedziała rzucając nieotwartą gumkę mężowi, którego zmartwił tylko i wyłącznie fakt, że nie zostanie napełniona. Zupełnie nie zwrócił uwagi na to, co żona właśnie powiedziała. Roksana wiedziała, że to zmiana w zachowaniu jej męża, która była warta zachodu. Wracając do pieszczenia penisa kochanka ustami, zabrała się do tego znacznie uważniej niż poprzednio – w końcu mogła się skupić tylko na tym. Kiedy Roksana wyczuła, że kochanek zbliża się do końca, wyjęła jego penisa z ust i skierowała strumień spermy na swoją twarz i biust. Jak na fakt, że całkiem niedawno uprawiał seks, wytrysk był naprawdę obfity.

    – Na co czekasz rogaczu? Wyczyść mnie! Językiem! No dobrze, możesz sobie pomagać palcami, ale mam wyglądać jak świeżo po umyciu twarzy! – Krystian ochoczo zabrał się do roboty, wylizując twarz i biust żony jak kotka liżąca małe kocięta. Obu małżonkom twarze błyszczały się od resztek zaschniętej spermy.

    – No kociaku, zasłużyłeś na zdjęcie jednej spinki, więc mam jedną gumkę mniej do napełnienia. – uśmiechnęła się do niego widząc autentyczną radość na twarzy męża. Twarzy umorusanej spermą jej kochanków. Patrzyła na niego, grzecznego i zdesperowanego, siedzącego nago w obecności innych mężczyzn z klatką na penisie. Była dumna z siebie i z niego.

    – Mam dla Ciebie propozycję. Proponuję zdjęcie kolejnych dwóch spinek. Ale masz wykonać zadanie z ochotą.

    – Zrobię wszystko. – powiedział krótko nie umiejąc ukryć euforii.

    – Świetnie! Panowie, nie chce wam się iść na stronę po tych piwach, które u was wypiliśmy?

    – Jak cholera. – powiedział jeden. Drugi przytaknął.

    – Nie krępujcie się, on lubi złoty deszcz. – mężczyźni popatrzyli na nią żeby sprawdzić czy nie żartuje, ale kiedy upewnili się, że mówi serio, ochoczo podeszli do siedzącego na podłodze rogacza. Krystian był tak skołowany sytuacją i napalony na dwa kolejne „trofea”, że nie zareagował. Myślał tylko o tym, żeby nie zawieść Roksany i żeby nie zmieniła zdania. Nieważne, co się dzieje, będzie dwa kroki bliżej wolności i cipki ukochanej żony! Roksana zaprowadziła męża do łazienki, a za nimi poszli ich dwaj goście. Po chwili zalali Krystiana złotym płynem, który wyglądał na autentycznie zadowolonego. Przecierał tylko, co jakiś czas oczy i strząsał płyn z włosów. Spomiędzy lecących na niego strumieni usłyszał głos żony:

    – Nawet mi nie podziękujesz?

    – Dziękuję kochanie! Nie sądziłem, że to takie fajne! – Mężczyźni skończyli i poszli się ubrać, a żona patrzyła na Krystiana zanosząc się głębokim śmiechem.

    – Nie sądziłam, że jesteś do tego zdolny. Ale jestem dumna. – podała mu ręcznik papierowy do przetarcia twarzy. – Jedź ich odwieźć a potem wróć tu i wszystko posprzątaj, bo narobiłeś bałaganu. – Mówiąc to dołączyła do kolekcji gumkę napełnioną spermą wylizaną z niej przez Krystiana, a potem odpięła trzy spinki na prezerwatywy. – Byłeś dziś bardzo grzeczny.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    XYZ
  • Spotkanie z niedoswiadczonym

        Właśnie skończyłem małą sesję masturbacji, leżałem na łóżku, oddychałem powoli, czułem spermę spływającą po policzku. Tym razem miałem olbrzymią ochotę spuścić się sobie na twarz i tak się skończyło. Nagle usłyszałem powiadomienie w telefonie, otrzymałem wiadomość na Grindr:

     

    – Hej, jestem ciekawy innych penisów, nie mam żadnego doświadczenia, może chciałbyś się spotkać?

     

    Przejrzałem profil, nie miał nazwy, ale w informacjach podany był wiek, 23 lata, a także kilka zdjęć. Przedstawiały one szczupłego, wysportowanego chłopaka, bez żadnego zarostu gdziekolwiek, sprytnie ukrywał kutasa między udami. Odpisałem mu:

     

    -Cześć, na co masz dokładnie ochotę i kiedy chcesz się spotkać?

     

    Na odpowiedź czekałem może minutę.

    – Chciałbym spróbować wzajemnego walenia, frottage, być może obciągnę Ci.

    – Ok, pasuje Ci za godzinę? Wyślę pinezkę gdzie możemy się spotkać.

        Wysłałem mu lokalizację, parking przy bocznej drodze, osłonięty od szosy

    – Może być, widzimy się na miejscu.

     

        Odłożyłem telefon, wstałem, poszedłem pod prysznic. Na samą myśl o tym chłopaku mój fiut znowu stał na baczność. Przez chwilę rozważałem czy sobie jeszcze raz szybko nie zwalić, ale powstrzymałem się. Chciałem jak największy ładunek zachować dla kolegi. Umyłem się szybko, ubrałem w luźne, dresowe spodenki, bez bielizny i pojechałem na umówione miejsce.

    Dojechałem kilka minut przed czasem, ale chłopak już czekał. Zapakowałem obok niego, wysiedliśmy jednocześnie i przywitaliśmy się. Okazał się być mojego wzrostu, jednak znacznie szczuplejszy, miał dziewczęce rysy twarzy, co mnie nieco podnieciło. Ubrał się w dopasowane szorty, przez które widziałem zarys jego chuja. Był… Duży…

    – Cześć – przywitałem się – chcesz porozmawiać czy przechodzimy od razu do rzeczy? – zapytałem

    – Hej – odparł – możemy od razu przejść do rzeczy, wiadomo, po co się spotkaliśmy

    – Ok, super masz pałę, już widzę, że jest duża.

    – Dziękuję – odparł nieco zawstydzony.

     

       Podszedłem do niego i bez ceregieli złapałem go za fiuta. Westchnął cicho, ale nie protestował. Złapałem jego rękę i położyłem sobie na kroczu, zaczął masować mi penisa, w tym czasie ściągnąłem mu spodenki. Nie miał bielizny, tak jak ja. Na wolność wyskoczył fiut. Gruby na 6cm i długi na jakieś 22… Przy moich 19cm długości i 5 średnicy, poczułem się nieco mały.

    – Zajebisty kutas – powiedziałem – na pewno chcesz tylko walić?

    – Sam nie wiem – odparł – Twój też jest fajny – powiedział, wydobywając mojego ze spodenek.

       Masowaliśmy sobie kutasy, on był nieco niezdarny, ale kazałem mu naśladować to, co ja robię i nabrał szybko wprawy.

    – Niezły jesteś, naprawdę szybko się uczysz.

    – Dziękuję. Naprawdę podoba Ci się mój chuj?

    – Jest świetny – powiedziałem – największy, jakiego do tej pory w życiu widziałem.

    – Nie przesadzaj, na pewno widziałeś większe

    – Tak, na filmach, w życiu nigdy…

     

       Przeszliśmy na ławkę nie opodal, nasze spodenki zostały w samochodach, siedliśmy obok siebie, z szeroko rozłożonym nogami i waliliśmy sobie wzajemnie. W pewnym momencie kolega poprosił o przerwę, bo zaraz się spuści. Od razu puściłem jego kutasa i pozwoliłem mu ochłonąć.

    – Podoba mi się – zagadnął

    – Walenie komuś?

    – Tak, dotyk innego fiuta jest… Fajny. Ciepły, miękki, a zarazem twardy…

    – Fakt, jest przyjemne, ale są rzeczy jeszcze przyjemniejsze – powiedziałem – chcesz się przekonać?

    – Co masz na myśli?

     

      Bez słowa klęknąłem przed nim i wziąłem do ust główkę jego penisa. Przeszedł go dreszcz, a chuj w jednej sekundzie stwardniał.

    – O kurwa – wystękał

    Nie zwróciłem na to uwagi i zacząłem masować mi jaja jednocześnie liżąc główkę, i połykając jego sprzęt głębiej. Ssałem mu mocno, drażniąc wędzidełko i główkę. On wzdychał co raz szybciej. Przerwałem i zacząłem całować jego prącie, od góry do dołu, wziąłem do ust oba jaja i zacząłem ssać łapczywie. Poczułem, że niedługo się spuści. Przerwałem, wstałem i spytałem

    – A to było przyjemne?

    – I to jak! – niemal krzyknął – miałem nadzieję, że doprowadzisz to do końca.

    – Chciałem, ale wiedziałem, że wtedy przejdzie Ci ochota na kontynuację.

    – Co masz na myśli?

    – Chciałbym, żebyś teraz Ty mi obciągnął

    – Nooo – zawahał się – no dobra.

      Rozchyliłem szeroko nogi, on uklęknął przede mną i zaczął robić to, co ja. Był naprawdę dobry, lizał mi główkę, ssał i masował jaja. Całował prącie od góry do dołu. Było mi naprawdę dobrze.

    – Zajebiście obciągasz, to na pewno Twój pierwszy raz?

    – Tak – odetchnął – nigdy tego nie robiłem

    – Ok, pozwól, że przyjemne teraz inicjatywę.

    – Mhhhh – wymamrotał, liżąc mi jaja

      Złapałem go delikatnie za głowę i zacząłem poruszać biodrami. Ruchałem go w usta… Było mi zajebiście.

    – Podoba Ci się?

    – Tak – odparł

    – Mogę kontynuować?

    – Tak

      Wstałem, złapałem go znowu za głowę i zacząłem ostro posuwać. On w tym czasie złapał moje jaja i dobrze je masował. Poczułem, że zaraz trysnę.

    – Zaraz się spuszcze – ostrzegałem go.

    – Strzel mi na twarz – powiedział – chce poznać to uczucie

      W tym momencie zacząłem ostro masować kutasa przed jego twarzą. Po 10 sekundach pierwszy strzał spermy trafił w jego czoło i nos, dwa pozostałe w usta. Odruchowo oblizał usta z mojej spermy i ją połknął. Resztę nasienia wycisnąłem do jego ust. Opadłem na ławkę, mój fiut też zmiękł. Zamknąłem oczy i dyszałem ciężko.

    – Ekhm – usłyszałem – a co ze mną?

    – Hmmm – mruknąłem

    – A co z moim spustem?

    – A jakbyś chciał skończyć? – otworzyłem oczy i zobaczyłem jego twardego kutasa 5 cm od mojej twarzy

    – Skończ co zacząłeś, też chce trysnąć

      Wziąłem główkę jego fiuta do ust, zacząłem energicznie ssać, językiem krążyłem wokół niej. Jedną ręką wodziłem po trzonie kutasa, drugą masowałem jaja. Chłopak oddychał co raz szybciej, był co raz bliżej wytrysku. Wtedy puściłem jaja i zacząłem masować mi dziurkę. Wzdrygnął się, zacisnął pośladki i ciepła, słodka sperma wystrzeliła w moje gardło. Pierwszy strzał przyjąłem do ust, 4 następne na twarz, resztki wycisnął na moją twarz. Opadł wyczerpany koło mnie, ciężko dysząc.

    – Podobało się? – spytałem – zaspokoiłeś ciekawość?

    – Czy podobało? To było świetne. Dziękuję za to.

    – Nie ma problemu – odpowiedziałem – mam prośbę

    – Hmm?

    – Mogę zrobić zdjęcie twojego chuja? Jest piękny.

    – Możesz, ale musisz go postawić znowu.

      Zrobiłem kilka zdjęć w spoczynku i pół twardego kutasa. Potem złapałem i zacząłem mu energicznie walić, aż osiągnął pełnię twardości, zrobiłem jeszcze kilka zdjęć i pozwoliłem mu spuścić się na mojego kutasa. Krótko po tym, ogarneliśmy się, pożegnaliśmy i odjechał. Ja jeszcze kilka minut siedziałem i oglądałem zdjęcia jego fiuta. Mój wymęczony kutas znowu był twardy, więc zwaliłem sobie ponownie. Tym razem wytrysk już był mały, ale nadal wystarczający, żeby posmakować naszej wymieszanej spermy.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Miś Yogi
  • Wyjazd na Mazury cz. 1

    Lato było upalne. Każde z nas szukało cienia lub chłodziło się w sadzawce, a czasem nawet szliśmy nad jezioro. To było chyba pierwsze lato, kiedy zaczęło mnie interesować coś więcej, niż tylko gry, komputery i samochody.

    Jak co roku na wakacje pojechaliśmy do naszego domku na mazury. Rodzice kiedyś kupili sporą działkę ze starym domem, który powoli odnawiali. Domek, to lekkie niedomówienie, bo posiadał pięć sypialni, dwie kuchnie i dwie łazienki. Problem polegał na tym, że tylko parter był odnowiony. Strych był niski i nikt nie wiedział co z nim zrobić, więc składowano tam najróżniejsze śmieci. A stare deski i prześwity w stropie robiły swoje. Rodzice powiedzieli, że dopiero następnego lata odnowią dach i strych.
    Tak więc to było pierwsze lato, kiedy miałem swój pokój na wyłączność. Brat dostał swój, rodzice mieli swoją sypialnię, a jak zwykle na dwa tygodnie jeszcze przyjechali do nas ciocia z wujkiem i dwiema córkami, Kasią i Karoliną.

    Kasia była moją rówieśniczką. Mało tego, nawet urodziliśmy się tego samego dnia i miesiąca, więc było to częstym obiektem żartów kiedy się spotykaliśmy. Była chuda jak ja, nieco wyższa, miała blond włosy i jasne oczy. Jeszcze wtedy nie oceniałem tak dziewczyn, ale z dzisiejszej perspektywy było w niej coś buntowniczego i chłopięcego.

    Karolina była całkowitym przeciwieństwem. Była wyższa od nas, bo była też starsza. Miała prawie siedemnaście lat. Całkiem widoczne piersi, których się nie wstydziła, bo często prostowała się, aby wszyscy widzieli, jaką jest dojrzałą dziewczyną. Miała ciemniejsze włosy, niż Kasia i była bardziej opalona.

    Mój brat, Szymon, czasem nawet wgapiał się w jej dekolt, ale zazwyczaj jego dziewczyna, Amelia zagadywała go wtedy lub szturchała pod stołem. Oboje mieli po dziewiętnaście lat, więc dzielili razem pokój. Ciocia raz skomentowała, że są trochę za młodzi na takie rzeczy, ale mama to jedynie zbyła machnięciem ręki mówiąc coś, że i tak znajdą sposób, a tak przynajmniej skorzystają z wakacji. Wtedy nie rozumiałem jeszcze co miała na myśli, ale bardzo szybko to miało się zmienić.

    Drugiego dnia po przyjeździe moich kuzynek poszliśmy wszyscy razem nad jezioro. Z racji tego, że domek był na mazurach, to nie mieliśmy daleko do najbliższego kąpieliska, zaledwie kilkanaście minut spacerem. Oczywiście było niestrzeżone, plaża dzika ale to nikomu nie przeszkadzało.

    Rozpakowaliśmy się. Rodzice zaczęli smarować się olejkiem na opalanie, ciocia z wujkiem chyba widząc to zaczęli również nakładać sobie krem z filtrem. Ale moją uwagę przyciągnęła najpierw Amelia, dziewczyna brata, która była szczupłą brutnetką w skąpym stroju kąpielowym. Miała bladą skórę, bardzo ładne i krągłe piersi i była dokładnie ogolona. Nigdy wcześniej nie zwracałem na nią takiej uwagi.
    Ktoś mnie w końcu szturchnął.

     
    – Twoja mama cię woła – rzuciła Kasia. – Na co się tak gapisz?

     – A nie, na nic – odparłem i już wstawałem.

     – No ładna jest – szepnęła Kasia i puściła do mnie oko. – Nic dziwnego, że nie słyszałeś mamy.

    Nie wiedziałem co odpowiedzieć, więc poszedłem do rodziców. Poczułem dziwne swędzenie poniżej brzucha i trochę się obawiałem, że wszystko będzie zaraz oczywiste na co się wpatrywałem, ale nie. Na szczęście mój kolega postanowił mnie nie zdradzić.

    Mama nasmarowała mnie olejkiem, tłumacząc jak dziecku, że to dla mojego dobra i potem już jej nie słuchałem. Wpatrywałęm się jak mój brat smaruje swoją dziewczynę po plecach, widziałem jak jego dłownie chowają się pod materiałem i muskają piersi Amelii. Znowu poczułem to mrowienie w majtkach. Spojrzałem, bo poczułem i teraz też widziałem jak mój kolega dygnął. Poczułem, że się czerwienie. Rozejrzałem się szybko i tylko widziałem jak Kasia w swoim jednoczęściowym stroju szczerzy do mnie zęby. Miałem jedynie nadzieję że nie widziała co właśnie miało miejsce.

    Kasia była niemal płaska, w końcu miała zaledwie trzynaście lat. Oboje dopiero za dwa miesiące kończymy czternaście, więc to nie było nic nadzwyczajnego. Niektóre dziewczyny z mojej klasy również są płaskie, więc nie widziałem w tym nic złego. Chociaż dostrzegłem, że lekko zaczyna jej coś rosnąć na klatce, ale w porównaniu do Amelii czy jej siostry to nadal było nic.

    Wujek smarował Kasię, a ciocia Karolinę. Dopiero wtedy zwróciłem uwagę na drugą kuzynkę, która miała chyba większe cycki, niż Amelia. Miała też dwuczęściowy strój, który odsłaniał całkiem sporo. Aż mi się zakręciło w głowie i z myśli wyrwało mnie klepnięcie w ramię, którym poczęstowała mnie mama.

     

    – Dobrze, teraz możesz się bawić – rzuciła wesoło mama i położyła się na kocu.

    Nie odpowiedziałem nic, ale wstałem i ruszyłem do wody. Zaraz za mną pobiegła Kasia, która cały czas się szczerzyła do mnie. Nie byłem pewny czy cieszy się z tego że mnie widzi czy przypadkiem…

     

     – Szymon, chodź, weźmiemy piłkę i pogramy trochę w wodzie – zagadnęła Amelia i odruchowo spojrzałem w jej stronę.

     

     – No co ty, mamy się z nimi bawić? – rzucił zaskoczony Szymon. – Mamy prawie dwadzieścia lat, a ty chcesz się bawić?

     

     – Nie bądź takim sztywniakiem – zaśmiała się. – Boisz się, że jestem lepsza?

    To wystarczyło, żeby ruszyć mojego brata. Zaśmiałem się cicho, bo wiedziałem, że to jedna ze słabości Szymona. Musi pokazać, że jest lepszy.

    Po chwili nasza czwórka się taplała w jeziorze i podawała sobie piłkę.

     

     – Dlaczego Karolina nie chciała iść z nami do wody? – zapytałem Karolinę.

     

     – Uważa, że cycki jej odpadną jak się będzie szybciej poruszać – odparła kwaśno kuzynka.

     

     – Co? – zdziwiłem się, ale nie doczekałem się odpowiedzi, bo piłka leciała już w moją stronę.

    Kiedy Amelia i Szymon wyszli z wody i stwierdzili, że muszą wyschnąć dopiero dopytałem Karolinę co miała na myśli.

     

     – O co chodziło z twoją siostrą? – rzuciłem w końcu, kiedy dziewczyna nie mogła mnie już dłużej ignorować i odpłynęliśmy od brzegu na tyle daleko, że nikt nas nie mój usłyszeć.

     

     – No wsadza sobie w stanik coś, żeby wszyscy widzieli jakie to ma cycki, a tak naprawdę to nie ma takich dużych. Sama widziałam jak się przebierała.

     

     – Ale po co? – zapytałem głupio.

     

     – Nie zrozumiesz.

    Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Zamiast zrozumieć dlaczego tak robiła, to zacząłem sobie wyobrażać moją kuzynkę nago i poczułem się z jednej strony głupio, w końcu to kuzynka, ale z drugiej strony podobała mi się. Rzuciłem okiem na plażę i widziałem jak opalała sobie plecy. Gdybym tylko mój ją posmarować, tak jak mój brat smarował Amelię. Pogłaskać po piersiach i poczuć je.

     

     – A ty tak nie robisz? – zapytałem w końcu Kasia.

     

     – Z czego? – odparła obrażona. – Mi dopiero zaczynają rosnąć, a idzie to tak powoli. Jak noszę stanik to albo rozmiar A, który i tak jest za duży, albo top, bo tylko sutki mi ledwie odstają.

     

     – A pokaż – rzuciłem szybciej, niż zdążyłem pomyśleć.

     

     – Nie ma na co patrzeć – powiedziała pod nosem Kasia ale widziałem, że ten jej głupkowaty uśmiech spełzł i policzki się zaróżowiły.

     

     – No weź, nigdy nie widziałem jak to u dziewczyny wygląda – ponaglałem.

     

     – To podpłyń trochę bliżej – szepnęła a jej twarz cała spłonęła czerwonym kolorem.

    Serce zabiło mi szybciej i poczułem, że mój kolega dłużej już nie może się ukrywać. Poczułem jak miejsce w majtkach bardzo szybko mi się kurczy. Odruchowo złapałem się za niego i poczułem, że jest twardy tak jak czasem z rana, kiedy się budzę.

    Kasia odchyliła skraj stroju i pokazała prawą pierś. A raczej sutka, który sterczał na baczność, ale rzeczywiście tylko dookoła niego był jakikolwiek wzgórek. Zdecydowanie nie wyglądało to jak piersi Amelii i Karoliny. Ścisnąłem mocniej mojego kutasa i robiło mi się coraz przyjemniej. Drugą ręką już chciałem dotknąć jej sutka, który stał i jakby patrzył się na mnie, ale w tym momencie usłyszałem z plaży.

     

     – Bartek, Kasia, zaraz będziemy wracać – krzyknęła moja mama.

     

     – Dobra, wracajmy – powiedziała Kasia poprawiając strój.

    Kiedy podpłynąłem do brzegu mój kolega już był w stanie spoczynku. Nałożyliśy na siebie ręczniki i wróciliśmy do domu.

    Wieczorem Kasia spóźniła się na kolację, ale powiedziała, że po jedzeniu chce, żebyśmy poszli gdzieś. My, czyli ja i Karolina. Jej siostra trochę się obruszyła, że nie ma ochoty spędzać czasu na głupotach, ale Kasia mówiła, że nie pożałuje.

    Niestety wieczorem rodzice chcieli zrobić kino domowe i puścili jakiś film. Tata włączył nowy rzutnik i zapowiedział, że będą oglądać stare szlagiery. Cokolwiek to znaczy. Dorośli nalali sobie drinków i włączyli stary film z kiepskimi efektami specjalnymi.

    Razem z moimi kuzynkami siedzieliśmy w salonie i nudziliśmy się jak mopsy. W końcu zapytałem czy mogę iść się pobawić na dworze, a mama tylko machnęła ręką, więc stwierdziłęm, że tak. Za mną poszła Kasia, a potem w końcu Karolina. Mój brat i jego dziewczyna zostali ze starszymi.

     

     – Tylko jak się zrobi ciemno to wróćcie – powiedziała za nami ciocia.

      – Kiedy wyszliśmy na dwór to Kasia zaprowadziła nas na schody na stryszek. Były na dworze więc, nikt nie mógł usłyszeć, jak wchodzimy. Usiadła na nich i spojrzała się po nas.

     

     – Będziecie chcieli coś zobaczyć? – zagadnęła ze swoim szerokim uśmiechem. Od razu pomyślałem, że może będzie chciała pokazać się bez stroju, co mnie ucieszyło.

     

     – Co chcesz? – rzuciła znudzonym tonem Karolina.

     

     – Chodź na górę, to pokażę.

      – Mnie nie trzeba było długo namawiać. Niemal pobiegłem za moją kuzynką. Kilka kroków za mną szła powoli i dostojnie Karolina.

     

     – Tylko cicho – powiedziała Kasia.

    Przytaknąłem i otworzyła drzwi na strych. To był stary dom i do dzisiaj nie wiedziałem czemu rodzice nie chcieli go zburzyć i zbudować nowego, ale wtedy mi to nie za bardzo przeszkadzało. Szedłem za Kasią, widziałem co najwyżej jej cienie, bo powoli słońce zaczynało zachodzić, a w środku było dość ciemno. Właściwie to były tam tylko dwa niewielkie okienka.

    Znałem dość dobrze rozkład domu i przechodziliśmy po starych deskach. Łazienka, potem kuchnia. Salon. Byliśmy nad moim pokojem i Kasia zatrzymała się nad sypialnią Szymona i Amelii. Kucnęła. Miała na sobie krótką spódniczkę i bluzkę. Jej siostra usiadła obok, a ja wcisnąłem się naprzeciwko nich.

     

     – Teraz musimy być bardzo cicho – powiedziała Kasia. – Popatrzcie. Tutaj jest taki otwór.

    Przesunęła drewniany klocek i pojawiła się niewielka plamka światła. Pochodziła z pokoju mojego brata. Najwidoczniej musiało to być obok żyrandola na suficie. Kasia pochyliła się i spojrzała przez dziurkę. Potem Karolina zrobiła to samo. Jej dekolt opadł i zobaczyłem jej piersi jak wiszą i prawie wylewają się ze stanika. Rzuciłem szybkim okiem na Kasię, która odwzajemniła wzrok i uśmiechnęła się lekko.

    Kiedy Karolina odsunęła się od otworu to ja również zanurkowałem. Zobaczyłem pokój mojego brata. Łóżko, nieco szersze, niż to moje, szafa, biurko z laptopem i mojego brata, który zmieniał koszulkę. Obok niego na krześle siedziała Amelia i coś mówiła.

     

     – Wiesz, nie musieliśmy wychodzić – mruknęła, że ledwie ją słyszałem. – Film był całkiem fajny.

     

     – A weź, nudy. Poza tym widziałem go. No i możemy inaczej ten czas spożytkować.

    Szymon chwycił pierś Amelii, a ta coś mu powiedziała do ucha i pocałowała go w szyję. Serce zabiło mi szybciej. Spojrzałem na moje kuzynki i Kasia już chciała zobaczyć przez dziurkę, ale Karolina była szybsza. Zaparła się i wpatrywała się w scenę, którą już dawno chciałem zobaczyć. Miałem ochotę ją odrzucić i widziałęm po minie Kasi, że to samo jej przeszło przez głowę. Rozejrzałem się i chciałem znaleźć więcej takich dziurek ale nie widziałem nic.
    W końcu Karolina odsunęła głowę i widziałem jak jej policzki płoną. Kasia szybko skorzystała z okazji i już oglądała scenę.

     

     – I co tam się dzieje? – zapytałem starszej kuzynki.

     

     – Całują się – odparła cicho. – On ją rozbiera.

     

     – O kurcze – powiedziała Kasia. – Ale ona ma ładne cycki.

     

     – Pokaż – rzuciłem i zajrzałem przez dziurkę.

    Zobaczyłem Amelię topless. Szymon ssał jej pierś, a jego dziewczyna oddychała głęboko. Jedną dłonią go drapała po plecach, a druga dłoń zniknęła w jego rozporku. Poczułem znowu jak budzi się mój kolega. Jeszcze nigdy nie widziałem tak dużo bodźców. Chciałem spojrzeć na dziewczyny. Tym razem Kasia skorzystała z okazji i przyglądała się scenie niczym z pomarańczowej tuby.

    Zobaczyłem, że dłoń Kasi znikna pod brzuchem i domyśłałem się gdzie zamierza się dotykać. To mnie jeszcze bardziej nakręciło. Ale chciałem spojrzeć na prawdziwe przedstawienie. To co działo się pod nami, ale Karolina była szybsza. Niemal rzuciła się, aby zobaczyć co robi mój brat i jego dziewczyna.
    Kasia miała również całe czerwone policzki i poczułem jak boleśnie uwiera mnie mój kutas. Nie wiem czy kiedyś był aż tak twardy. Musiałem być tak samo czerwony jak dziewczyny. Było mi duszno i miałem bardzo silną ochotę ulżyć sobie. Chwycić za penisa i doprowadzić się do orgazmu. Masturbować się nawet na oczach kuzynek. Resztkami zdrowego rozsądku tego nie robiłem. A może przez ciekawość co Amelia skrywa w swoich majtkach?

    Kiedy Karolina się odsunęła, to znowu zanurkowałem. Scena zupełnie się zmieniła. Amelia była w samych majtkach i siedziała okrakiem na moim bracie. On z kolei był nadal w spodniach. Dotykał ją po piersi, a ona rozpinała mu pasek. Potem zdjęła spodnie i widziałem, że jego majtki były naprężone do granic możliwości. Następnie i je zdjęła. Poczułem się trochę nieswojo widząc mojego brata nago. Następnie pochyliła się nad jego kutasem i Karolina mnie odsunęła, aby zajrzeć.

     

     – O boże, ona włożyła go sobie do ust – powiedziała starsza kuzynka.

    Kasia wydała z siebie krótkie “ach” i zobaczyłem jak jej ręka się porusza pod brzuchem. Masturbowała się. Przy nas. Co prawda wszystko było zasłonięte, ale wiedziałem to. I dałbym bardzo dużo, żeby zobaczyć jak Kasia robi sobie dobrze.
    W końcu młodsza kuzynka nie wytrzymała i odsunęłą siostrę, żeby zajrzeć. Zamarła, a po chwili powiedziała.

     

     – Ojej, jaki on duży.

     

     – I ona tak całego sobie… – zaczęła Karolina ale uciszyłem je obie.

    Chwyciłem Kasię za ramiona, bo sam chciałem zobaczyć co tam się dzieje. Teraz Amelia kładła się na łóżku, a Szymon zdejmował jej czarne majtki. Ukazała się przede mną jej cipka. Kępka włosów i ogolona szparka. Teraz Szymon pochylił się nad nią i zaczął odwzajemniać pieszczoty ustami. Amelia ugniatała sobie piersi i pojękiwała cichutko, ledwie mogliśmy to usłyszeć.

     

     – Teraz on jej robi dobrze – powiedziałem cicho i dopiero co zauważyłem, że sam sobie ugniatam nabrzmiałego penisa. Szybko przestałem, bo zrobiło mi się wstyd i odsunąłem się.

    Kasia pochyliła się i przyglądała się w milczeniu scenie pod nami. Ale Karolina ją szybko odsunęła. Leżała oparta o podłogę, a jej siostra spojrzała na mnie. Oboje byliśmy bardzo nagrzani, zresztą być może cała nasza trójka. Widziałem jak sutki Kasi sterczą pod bluzką. Ona uszczypnęła się w lewego sutka. Nie byłem pewny czy dlatego, że sprawiało jej to przyjemność, czy dlatego, żeby zobaczyć moją reakcję. Ale poczułem, że gdybym chwycił się za kutasa to by wystrzelił.
    Karolina niczego nieświadoma tylko szepnęła:

     

     – On zaraz jej włoży.

    Pochyliłem się, bo bardzo chciałem zobaczyć ten moment. Widziałem jak Szymon chwycił się za penisa, obcierał główką o jej cipkę. Wkładał go na chwilę do środka, po czym wyjmował i znowu rozcierał go po norce swojej dziewczyny. Myślałem, że zaraz dojdę, ale chciałem zobaczyć jak Kasia dochodzi. Odsunąłem się tak, aby oprzeć się o Karolinę, która już chciała rzucić się do otworu, ale jej siostra była szybsza i tylko widziałem jak jej ręka pod spódniczką szaleje. Widziałem jak jej biodra się poruszają, zresztą zarówno moje jak i Karoliny wykonywały podobne ruchy. W końcu poczułem jak mój kutas, który ociera się pod materiałem o deski dał znać, że już więcej tego nie wytrzyma. Doszedłem i poczułem jak robi mi się bardzo mokro w majtkach. Penis wyprężył się i wylewał z siebie gorący płyn, a ja dalej patrzyłem jak moja kuzynka się masturbuje i po chwili wyprężyła się. Zaczęła głośno oddychać i wsadziła sobie pięść do ust, żeby stłumić dźwięki.

    Obróciła się na bok i widziałem jak jej ręka wychodziła spod spódniczki. Była cała morka. Nie mogłem się powstrzymać i wziąłem jej dłoń i włożyłem jeden z mokrych palców do ust. Poczułem bardzo dziwny smak. Trochę kwaśny, ale zarazem słodki. Płyn był bardzo gęsty, więc zacząłęm ssać jej palec. Nie myślałem o tym, co robię. Po chwili ona szarpnęła dłonią i zrobiło mi się wstyd. Spojrzałem na Kasię, ale ona nie odwzajemniła wzroku. Patrzyła jedynie na siostrę, która nadal nie była świadoma, co tutaj się zadziało. Wpatrywała się przez dziurę w suficie, jak mój brat bzyka swoją dziewczynę.

    Usiadłem po turecku i zobaczyłem sporą plamę na szortach. Nie mogłem tak się zjawić w domu. Zaczęłyby się pytania. Kasia wpatrywała się w plamę i wyszczerzyła zęby. Zrobiło mi się wstyd. Karolina przerwała niezręczną sytuację.

     

     – Doszedł jej na brzuchu, ojej, ile tego jest – skomentowała i wstała. Kasia zajrzała i zachichotała cicho.

    Również zajrzałem i widziałem kałużę białej spermy na brzuchu Amelii, która leżała za rozłożonymi nogami i oddychała ciężko. Mój brat szedł z ręcznikiem i zaczął wycierać swoje soki.

     

     – Chyba już koniec – rzuciłem i wstałem, po czym cicho wycofałem się do wejścia na strych.

    Za mną szła Kasia, a obok niej Karolina. Zeszliśmy po schodach i przez okno zobaczyłem, że rodzice nadal oglądają jakiś film. Zresztą planowali aż do nocy siedzieć i oglądać. W końcu po coś kupili ten rzutnik.
    Spojrzałem na swoje spodenki i w okolicy krocza miałem plamę, którą chciałem zakryć, ale to było niemal niemożliwe. Karolina dopiero zauważyła i zaśmiała się.

     

     – Widzę, że obaj bracia szybko dochodzą – rzuciła zaczepnie i trochę prześmiewczo.

     Zrobiło mi się strasznie głupio i odwróciłem się.

     

    Ja też na strychu doszłam – wtrąciła się Kasia. Podwinęła spódniczkę i pokazała, że ma mokrą plamę na swoich zielonych majteczkach. – O widzisz, jak jesteś taka święta to pokaż.

     

     – No weź, Kaśka, uspokój się i przestań świecić gaciami. – Karolina się odwróciła do niej plecami.

     

     – Chodźmy nad staw – rzuciła Kasia i chyba każdemu z nas ten pomysł się spodobał.

    Przeszliśmy przez krzaki i wyszliśmy z terenów działki moich rodziców. Staw był za niewielkim laskiem na łące. Najbliższy dom, to właśnie był naszych rodziców, więc mogliśmy tam bez problemu chodzić i nikogo zazwyczaj tu nie było.

    Wieczór był bardzo ładny, a słońce zachodziło leniwie. Niebo było różowe, ale jeszcze nie było ciemno. Kasia usiadła na trawie z lekko rozchylonymi nogami. Byłem pewny, że wietrzy sobie majtki ze swoich soków. Aż mi się zrobiło przyjemnie ciepło na dole. Moje nienasycone pragnienie znowu się odezwało.
    Karolina usiadła obok Kaśki i położyła się na plecach.

     

     – Ale było – skomentowała kuzynka. – Jeszcze nigdy na żywo nie widziałam takiego sterczącego.

     

     – Noo – mruknęła młodsza. – A jak ona go całego wzięła, to było coś. Ja bym chyba nie zmieściła.

     

     – Ja też nie, ciekawe jak długo ćwiczyła. Myślisz, że połknęła też?

     

     – Nie wiem. Jeśli tak, i wyssała tyle co on jej się spuścił na brzuch, to musi być naprawdę dobra – zastanawiała się Kaśka.

     

     – Chyba nie połknęła. Ja bym się chyba udławiła.

    Kaśka w tym momencie włożyła sobie dłonie pod spódniczkę i po chwili kciukami zdjęła swoje majtki z ogromną plamą na kroczu. Położyła je obok siebie. Uśmiechnęła się do mnie, a serce mi znowu tego dnia chciało wyskoczyć z piersi. Do tego czułem, że mój kutas już znowu sterczy, a ja sobie wyobrażam moją kuzynkę nago. Zresztą wystarczyłoby, żebym zrobił kilka kroków i…

     

     – Nie zdejmujesz szortów? Masz całe mokre, jeszcze wilka dostaniesz czy coś – rzuciła zalotnie Kaśka i puściła mi oko.

     

     – Jeśli go pokażesz, to może też coś pokażemy – dodała Karolina, która zaczęła rozpinać swoje spodenki.

     

     – Ale…

     

     – Nie chcesz? No cóż, Karo, może pokąpiemy się nago w stawie i popatrzymy jak on się męczy w mokrych ubraniach?

     

     – Dobry pomysł – odparła jej siostra.

    Tego już nie mogłem wytrzymać. Jednym ruchem ścisnąłem szorty i zobaczyłem slipki, które były aż mokre i lepkie od spermy.
    Spojrzałem na moje towarzyszki i Kaśka już była jedynie w swojej zielonej spódniczce. Nie nosiła stanika, więc jej niewielkie piersi sterczały i patrzyły prosto na mnie. Karolina była w samej bieliźnie. Dostrzegłem, że ma jakiś materiał podłożony pod piersi. Uśmiechnąłem się do siebie i skargi Kaśki, że to tylko pokazówka.
    Starsza kuzynka zdjęła stanik i pokazała swoje piersi, które były, co najmniej o rozmiar, jak nie dwa mniejsze. Zdjąłem szybko koszulkę. Kiedy ją odłożyłem, to poczułem ciepło na moim penisie. To była dłoń Kaśki. Dotykała właściwie moich przemokniętych slipek. Chwyciła mojego kutasa i jęknąłem głośno.

     

     – Ale twardy – powiedziała i odwróciła się do siostry. – Trzymałaś kiedyś?

     

     – Chyba trzeba mu pomóc – odparła Karolina i jednym pewnym ruchem ścisnęła mi majtki.

    Najwidoczniej nie miałem nic do gadania. Obie były nagie. Karolina stała nade mną, a tuż przed moimi oczami był ciemny busz zasłaniający praktycznie całą norkę. Poczułem znajomy zapach mokrej cipki. Miałem ochotę ją dotknąć, ale ostatkiem sił się powstrzymywałem. Ona patrzyła na moje krocze.
    Kutas sterczał na baczność. Skórka do połowy zjechała z główki, a na samym czubku perliła się kropelka moich soków. Poczułem ukłucie wstydu, ale było ono znacznie mniej intensywne niż podniecenie, które płynęło w moich żyłach.
    Kaśka chwyciła znowu mojego penisa, tym razem nie przez materiał, a bezpośrednio. Naciągnęła skórkę i ukazała czerwoną główkę, która czekała nabrzmiała na to, co za chwilę się zdarzy.

     

     – Zawsze chciałam to zrobić – powiedziała Karolina i pchnęła mnie w klatkę piersiową i upadłem na trawę.

    Następnie przestąpiła jedną nogą nad moją głową i widziałem jej cipkę nad sobą. Była zroszona lepkim płynem i zbliżała się do mojej twarzy. Zatrzymała się tuż przed moim nosem. Czułem jej zapach bardzo wyraźnie i nie wytrzymałem. Chwyciłem kuzynkę za pupę i kciukami rozłożyłem płatki jej kwiatuszka. Ukazała się czerwone wnętrze jej norki. Widziałem kątem oka wargi, które zbliżyły mi się do ust. Już miałem je zassać, ale nie zdążyłem.
    Poczułem coś najprzyjemniejszego w moim życiu. Coś ciepłego i wilgotnego oplotło główkę mojego penisa. Cała krew odpłynęła tam i poczułem jak przyjemnie chropowata powierzchnia przejeżdża po niej. Jęknąłem głośno i usłyszałem śmiech Kaśki, która siedziała obok z dłonią na swojej niemal łysej norce. Siedziała z rozłożonymi szeroko nogami, tak, że widziałem wszystko dokładnie. Wtedy poczułem coś nawet lepszego.
    Miałem wrażenie, że wszystko od pępka w dół zaraz mi wyjdzie przez krocze. Karolina zaczęła ssać. Boże, jakie to było przyjemne. Nie chciałem ujść za nieudacznika, więc wystawiłem język i przejechałem po całej norce kuzynki. Od takiego guziczka, który dzisiaj już wiem, że jest łechtaczką, do samej norki i włożyłem najgłębiej jak mogłem, czyli nie za głęboko, a dziewczyna otworzyła usta i poczułem przyjemny chłód na główce. Karolina jęknęła głośno. Zacząłem powtarzać manewr i robiłem coraz szybciej. Kręciłem młynka językiem po całej długości, ale zauważyłem, że najbardziej rusza biodrami, kiedy mój język dotykał jej guziczka.
    Przyciągnąłem jej biodra bliżej twarzy i zassałem jej łechtaczkę. Byłem ciekaw czy ta malutka główeczka daje tyle samo przyjemności ile pieszczoty Karoliny na moim żołędziu. Najwidoczniej pomyliłem się, bo musiała doznać coś o wiele przyjemniejszego. Wypuściła z ust mojego kutasa i zajęczała. Do tego ścisnęła mi uda, jakby chciała zmiażdżyć mi głowę. Zaczęła dyszeć ciężko i w końcu uścisk zelżał. Zeszła ze mnie.

     

     – O mój boże – powiedziała Karolina ciężko oddychając.

    Kaśka nie czekała długo. Na czworakach przyczołgała się do mnie i tak jak jej siostra włożyła mojego kutasa do ust. Z tą różnicą, że była zwrócona do mnie przodem, a swoje krocze oparła o stopę. Czułem jak mokra cipka ociera mi się o duży palec. Postanowiłem, że pogram z nią.
    Kuzynka była nieco bardziej chaotyczna i mniej delikatna, więc miałem małe problemy, żeby się skupić. Raz za mocno ssała, po czym przestawała i po prostu trzymała główkę w buzi. Potem aż do granic możliwości połykała go, żeby wypuścić i zaczerpnąć oddechu po prostu trzymając go w dłoni, kiedy aż się prosiłem, żeby poruszała dłonią. Kiedy włożyła go z powrotem to pomagałem jej biodrami.
    Jednocześnie też mój całkiem mokry palec u stopy jeździł po jej norce. W końcu postanowiłem, że wjadę troszeczkę i poczułem ciepło na paluszki. Najpierw na samym czubku, a potem wchodził trochę głębiej. Do połowy, a Kaśka nie cofała się. Zdawała się ujeżdżać lekko. Nie zdążyłem nic więcej zrobić, bo kiedy zassała znowu bardzo mocno to wystrzeliłem. Jęknąłem i sperma zaczęła mi lecieć prosto do jej ust.
    Kaśka wyjęła go, nadal, gdy strzelał. Wypluła moje soki. Ja strzelałem sobie w brzuch, a Karolina zaśmiała się. Dopiero wtedy spojrzałem na nią, a ona siedziała po turecku i przyglądała się nam. Wyglądała pięknie, tak samo jej siostra. Roześmiane ciemnowłose dziewczyny z jasnymi oczyma. Obie nagie i mokre.
    Oparłem głowę o trawę i westchnąłem ciężko.

     

    – No to, co, chyba czas się nieco ochłodzić – powiedziała Karolina. – Poza tym wy chyba musicie coś zmyć z siebie.

    Przytaknęliśmy i po chwili oboje zanurzyliśmy się prawie aż po szyję. Śmialiśmy się i odprężyliśmy się. Moje oczy mówiły, że chcą jeszcze, ale niestety mój kolega już nieco sflaczał. Poza tym robiło się ciemno i był najwyższy czas, żeby wrócić do domu. Moje szorty nieco przeschły, chociaż w okolicy krocza zrobiła się taka nieprzyjemna skorupa.

     – Powiemy, że Kaśka rzuciła w ciebie ślimakiem – rzuciła Karolina. – To nawet jest całkiem możliwe.

     

     – Ej, to nieprawda – odparła natychmiast młodsza.

     

     – To wolisz, żeby, co powiedział? – zapytała z przeszywającym wzrokiem starsza.

     

     – Jest ciemno, może nie zauważą – powiedziałem i rzeczywiście tak było.

    Kiedy wróciliśmy do domu to rodzice razem z wujkiem i ciocią nadal oglądali jakiś film, więc przebrałem się szybko i wrzuciłem do pralki wszystkie moje dzisiejsze ubrania. Długo nie mogłem zasnąć i myślałem o moich kuzynkach. Jak się niedługo potem okazało, to one równie dużo myślały o mnie, ale to, co działo się przez następne dni tego wyjazdu zostawię na inną opowieść.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Istota
  • Wyjazd na Mazury cz. 2

    Długo nie mogłem zasnąć. Myślałem o tym co stało się w ciągu kilku ostatnich godzin. To co widziałem do tej pory tylko i wyłącznie na ekranie mojego smartfona teraz już nie było tylko efektem mojej niespełnionej frustracji.

    Widziałem nagą Amelię, jak zabawia się z moim bratem. A potem sam zabawiałem się z Kaśką i Karoliną nad stawem. Na samą myśl czułem, że kutas mi staje. Obie siostry tak różne od siebie.
    Odważna Kaśka, która chyba była bardziej nakręcona ode mnie. Nie wstydziła się rozebrać i masować się przy mnie. Chciała spróbować jak to jest zrobić loda, bo chwilę wcześniej widziała jak Amelia robiła. Do tego ocierała się swoją mokrą cipką o moją stopę. Ile mógłbym dać, żeby dotknąć ją tam. Włożyć palec, a może i nawet coś innego?

    Z drugiej strony Karolina, która na wszystkich patrzyła z góry, ale jak co do czego przyszło, to nie zostawała z tyłu. To dzięki niej poczułem jak może być przyjemne, jak dziewczyna robi loda, umiała pracować językiem, ręką i pierwsze, od czego zaczęła to sześć-dziewięć. Nie dawała czegoś za nic, też musiałem się wykazać.

    Do tego obie bardzo ładne. Karolina wysoka brunetka z pełnymi piersiami. Nieco mniejszymi, niż chciała pokazywać wszystkim, ale nadal nie miała, czego się wstydzić. Niebieskie oczy i dość poważna. No i Kasia, która była niemal zawsze uśmiechnięta, zielone oczy, nieco jaśniejsze włosy, niż siostra, z wygoloną cipką i mikroskopijnymi piersiami, które w niczym nie ujmowały jej uroku.

    Nawet się nie spostrzegłem jak moja dłoń już ściskała penisa. Jak masowałem go palcami i zaciskałem pompując go, a on rósł i nabrzmiewał. Ściągnąłem skórkę i spojrzałem na główkę. Jeszcze kilka godzin obie dziewczyny go ssały. Kaśka nawet posmakowała moich soków, które ją w końcu zalały. Nie była w stanie przyjąć tyle na raz. Ciekawe czy Karolina by dała radę?
    Zdjąłem majtki i byłem już całkiem nago. Mogłem sobie pozwolić na to, bo było gorąco, nawet nocą, a do tego byłem sam w pokoju. Zrzuciłem bieliznę na podłogę, a kołdrę podwinąłem tak, że opadła mi na kolana. Myślałem, że tak będzie mi chłodniej, ale niewiele to dało. Przynajmniej niczym nie ocierałem i nie wydawałem dźwięków.
    Zacząłem kciukiem ocierać o główkę, która znowu zaczęła perlić kropelkę soków. Rozsmarowałem moją wydzielinę po żołędzi, aż zrobiła się śliska i przyjemna w dotyku. Prawie tak jak wargi w norce Karoliny. Tam to dopiero było ślisko. I ten smak. Kwaskowaty, ale jednocześnie słodki. Przypominałem sobie każdy szczegół. Gdybym miał jeszcze możliwość, to z chęcią bym zajął się nią odpowiednio. No i chciałbym w końcu poczuć jak to jest, kiedy będę w dziewczynie. Czy to takie same uczucie jak podczas robienia loda?
    Zamarłem. Usłyszałem skrzypnięcie za moimi drzwiami. Jeśli to mama, to nie zdążę się zasłonić. Obróciłem się na bok, tak żeby nie było widać, że mam pełną erekcję. Nie dałem rady ukryć tego, że jestem nagi. Może zrozumie.
    Usłyszałem, że klamka się uchyla i drzwi się otwierają z cichym szumem. Ktoś stał w progu i patrzył. Po chwili drzwi się zamknęły. Serce biło mi jakby miało wyskoczyć z piersi. Do tego mój kolega wcale się nie schował. Nadal nabrzmiały sterczał na baczność, jakby sytuacja, w której miałbym zostać nakryty wcale go nie zawstydziła.
    Poczułem chłodną dłoń na ramieniu. Omal nie krzyknąłem. Odwróciłem się i zobaczyłem Karolinę. Wytrzeszczyłem oczy. Ona była w szlafroku i uśmiechała się do mnie lekko. Chyba nigdy jej takiej nie widziałem. Zazwyczaj była poważna lub trajkotała na jakiś temat, ale teraz była inna.

     

     – Widzę, że nie śpisz – powiedziała cicho i spojrzała na moje krocze. – I to nie tylko ty. Można?

     

     – Chyba… tak – odparłem głupio.

    Jej lewa dłoń powędrowała na moją szyję i zjechała niżej, na bark, po klatce piersiowej i kręciła tam kółka. Miała tak delikatny dotyk. Miekką skórę i niemal muskała mnie. Prawą rozwiązała sobie szlafrok i okazało się, że jest niemal naga. Miała jedynie szorty do spania. Zrzuciła szlafrok i przełożyła nogę nad moimi biodrami. Pochyliła się nade mną i poczułem jak jej włosy opadają dookoła mojej głowy.
    Pocałowała mnie w usta. To nie był przyjacielski całus. To był namiętny i pełen czułości pocałunek. Odwzajemniłem, choć miałem wrażenie, że jestem w tym naprawdę kiepski. Nigdy nie ćwiczyłem, ale jej to nie przeszkadzało. Dotykała mnie po policzkach, szyi i jej usta tańczyły z moimi.
    Postanowiłem, że nie będę dłużny. Również i moje dłonie ruszyły. Chciałem być subtelny, jak moja towarzyszka, ale nie udało się. Pierwsze, na co natrafiłem to pierś, więc ścisnąłem ją. Karolina westchnęła i przerwała na chwilę, ale szybko wróciła, a ja zachęcony zacząłem masować jej cycki. Jeździłem kciukiem po coraz twardszym sutku o ugniatałem.
    Ona usiadła okrakiem na mnie, nieco miażdżąc mi kutasa. O dziwo nie bolało mnie. Odsunęła swoją głowę od mojej i zaczęła poruszać biodrami, a mi było całkiem przyjemnie. Cały czas trzymałem ją za piersi. Ona z kolei błądziła dłońmi po moim ciele. Czułem, że zaraz eksploduję. Niemal ocierałem penisem o jej cipkę. Czułem ciepło i oddzielał nas tylko materiał szortów. To było wręcz nie do zniesienia.

     

     – Dasz radę jeszcze trochę czy już jesteś blisko? – zapytała i przygryzła dolną wargę. Wyglądała tak uroczo. Nigdy wcześniej nie widziałem, żeby tak robiła.

     

     – Jestem blisko – odparłem i westchnąłem najciszej jak tylko mogłem.

     

     – No dobrze, to trzeba się tym zająć – powiedziała i cofnęła się.

    Mój kutas od razu wystrzelił w górę naprężony. Nie wiem czy Karolina robiła to specjalnie, ale po całej długości nogi ocierała się swoim kroczem. Czułem jak materiał robił się wilgotny na jej wzgórku i w okolicach. Zatrzymała się mniej więcej tak jak jej siostra kilka godzin wcześniej. Ocierała się o stopę i połknęła mnie.
    Jakie to było cudowne uczucie. To ciepło, wilgoć i dotyk języka po najczulszych miejscach. Do tego tak lekko ssała, że nie było uciążliwe, a bardzo, ale to bardzo przyjemne. Nie minęła minuta i już szczytowałem.
    Nie myślałem o tym, co robię. Chwyciłem ją za głowę i przytrzymałem. Wystrzeliłem w jej ustach, a ona zamiast cofnąć się jak Kaśka to zaczęła mocno ssać, co tylko spotęgowało uczucie. Miałem wrażenie jakbym dochodził całymi tygodniami. Strzelałem kolejne salwy prosto do gardła mojej kochanki. A ona wszystko wypijała. W końcu opadłem z sił, puściłem jej głowę, a ona tylko oblizała się i położyła obok mnie.

     

     – Mogłoby być lepsze – rzuciła. – Mam nadzieję, że było przyjemnie.

     

     – Oj było – odpowiedziałem dysząc. – To było najprzyjemniejsze, co mnie do tej pory spotkało. Gdzie się tego nauczyłaś?

     

     – Nie bez powodu mówi się na to robienie loda – stwierdziła i pocałowała mnie w policzek. – Poza tym obie z Kaśką czasem oglądamy różne rzeczy. Nie tylko chłopcy oglądają porno.

     

     – A jakie jest twoje ulubione? – zapytałem przyglądając się jej piersi, która lekko falowała przy każdym oddechu.

     

     – Zawsze lubiłam te gdzie dziewczyna ujeżdżała chłopaka. Tak jak Amelia wczoraj twojego brata.

    Spojrzałem na jej szorty i przejechałem dłonią po jej biodrze. Myślałem intensywnie o ciele mojej towarzyszki. Miałem wrażenie, że być może mój kolega stwierdzi, że wystarczy na jeden dzień. W końcu doszedłem trzy razy. A teraz był jedynie w stanie spoczynku.
    Karolina nie pozostała mi dłużna. Przejechała palcem po skurczonym kutasie.

     

     – Wygląda jak smutny robaczek – powiedziała niemal smutnym tonem.

    Chciałem coś odpowiedzieć, ale trochę się zawstydziłem. Moja ręka zatrzymała się tuż nad gumką jej spodenek. Ona nie przestawała go głaskać, aż poczułem znajome mrowienie. Doszedłem do wniosku, że to znak i moja dłoń wśliznęła się pod materiał spodenek i skierowała się do krocza mojej towarzyszki.
    Spodziewałem się buszu, który widziałem kilka godzin wcześniej, ale nie. Już go tam nie było. Dotykałem niemal gładkiej skóry. Zjechałem trochę niżej, a spodenki zaczęły zjeżdżać z bioder. W końcu poczułem wcięcie. To była cipka. Całkowicie ogolona. Palcem wskazującym przejechałem po szparce i była całkiem mokra. Wśliznąłem się między wargi i poczułem miękkie i śliskie wnętrze, choć jeszcze nie włożyłem do środka. Karolina jęknęła cicho, jakby próbowała przygryźć język, aby stłumić dźwięki rozkoszy. W tym samym momencie chwyciła mojego kutasa, który niemal natychmiast naprężył się i już w połowie stał. Zaczynał rosnąć jej w dłoni.
    Cofnąłem dłoń i zacząłem zsuwać jej szorty. Ona nie oponowała. Podniosła biodra i pomogła mi pozbyć się ubrania. Wtedy ją zobaczyłem. Szparkę, która nie miała ani jednego włoska. Naga i otwarta. Gotowa.

     

     – Kiedy zdążyłaś ogolić? – zapytałem.

     

     – Jak już wszyscy poszli spać. Właściwie to zaraz potem poszłam do ciebie – mruknęła i znowu mnie pocałowała i oplotła nogą mój bok.

    Ocieraliśmy się o siebie, całowaliśmy i głaskaliśmy swoje nagie ciała. Nie mam pojęcia jak długo to trwało, ale było tak przyjemne, że mogłoby trwać nawet całą wieczność. Mój kolega szybko dał o sobie znać i naprężony ocierał się o brzuch Karoliny.
    Kiedy w końcu odkleiliśmy się od siebie, aby zaczerpnąć tchu, to ona chwyciła go w dłoń i znowu siadała na mnie okrakiem. Serce znowu mi było z prędkością wystrzału karabinu maszynowego, tym razem nie ze strachu, ale z podniecenia.
    Karolina naciągnęła skórkę i nabrzmiałą główką zaczęła ocierać o swoją norkę. Rozcierała soki, a ja miałem wrażenie, że zaraz eksploduje. To było jeszcze przyjemniejsze niż język, który pieścił mnie. Czułem jak ona przejeżdża między swoimi mokrymi wargami. Zahacza o łechtaczkę i przy tym sama po cichutku jęczała.
    W końcu naprowadziła go na wejście do cipki i zamarłem. Czekałem. Czułem ciepło i wilgoć na czubku mojego penisa. Ona zagryzła wargi i spojrzała na mnie z góry. Po czym usiadła na mnie.
    Myślałem, że krzyknę z rozkoszy. Byłem pewny, że ona zrobi tak samo. Nie usiadła natychmiast, tylko powoli, co być może spotęgowało uczucie. Każdy milimetr jak wchodziłem w nią, to czułem jak oplata mnie bardzo przyjemne ciepło, wilgoć i wnętrze mojej partnerki. Bardzo ciasne, że czułem każdą nierówność.
    Penis pulsował z każdym uderzeniem serca i miałem wrażenie, że Karolina to czuje. Bo wydychała głośniej powietrze, kiedy czułem jak krew pompowała mi w kroczu. W końcu usiadła na mnie i byłem cały w środku, a ona była cała wypełniona mną. Poczułem w okolicach główki twardszy punkt. Chyba rzeczywiście wypełniłem ją w całości.

     

     – O boże jakie to przyjemne – powiedziała po chwili. – Jeszcze jak on tak pulsuje. Zaraz dojdę chyba.

     

     – To dochodź – powiedziałem i docisnąłem jej biodra do moich.

    Chciałem wejść głębiej, choć wiedziałem, że to nie było możliwe. Ciągle było dla mnie za mało. Miałem ochotę posuwać ją jak mój brat posuwał Amelię, ale bałem się, że coś jej zrobię. W końcu była bardzo ciasna. Poruszałem biodrami a Karolina dyszała. Chwyciła mnie za barki i jej biodra tańczyły z moimi. Powoli i przede wszystkim cicho, tak, aby łóżko nie skrzypiało. Nie dało się tego uniknąć, ale nie było to tak głośne jak w sypialni brata.
    Po chwili Karolina się wyprężyła i jęknęła głośniej niż dotychczas. Poczułem jak jej cipka zaciska się wokół mojego kutasa tak ciasno jakby chciała go wessać do środka. Nie mogłem już tego wytrzymać. Strzeliłem w niej i razem dochodziliśmy. Ona dociskała swoje biodra do moich, a ja trzymałem ją za talię i dociskałem do siebie.
    Jej norka pulsowała w nieskończoność z taką siłą, że to co robiła w ustach niemal zatarło mi w pamięci. Mój penis z kolei pompował w nią moje soki i czułem jak robiło się coraz bardziej mokro. Nie wiem jak długo to mogło trwać. Miałem wrażenie, że po całych tygodniach, a może to były zaledwie sekundy? W końcu ona opadła na mnie i poczułem jak jej miękkie piersi opadają na moją klatkę piersiową. Przytuliła się do mnie, cały czas będąc w niej.

     

     – Jeszcze nigdy czegoś takiego nie przeżyłam – powiedziała mi do ucha. – To będą najpiękniejsze wakacje mojego życia.

    Myślałem dokładnie o tym samym.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Istota