Blog

  • Zemsta cz.5/1

    Tamtego poranka była w doskonałym humorze. Z okazji 35 urodzin zafundowała sobie małą zmianę wizerunku. Ścięła włosy, tak by sięgały jej do połowy szyi. Ponad to pomalowała je na piękny, ciemnobrązowy kolor. Właśnie wybierała się na poranny jogging. Patrzyła w lustro gdzie widziała ślicznotkę zadowoloną z siebie. Na jej stopach gościły śnieżnobiałe, lekkie buty do biegania. Fioletowe, wzorzyste legginsy opinały dokładnie jej jędrne nogi, ukazując pociągające kształty kobiety. Kompletu stroju dopełniał różowy stanik sportowy z jasną obwódką wokół dekoltu i ramion, podtrzymywany cienkimi paseczkami. Jego materiał był tak cienki, ze bez trudu odbijały się na nim wspaniałe sutki Marceliny.

    ***

    Ocknęła się w jakimś obskurnym pomieszczeniu. Na pierwszy rzut oka wyglądało ono na nieukończoną budowę. Była skrępowana i zakneblowana kneblem z kulką. Na jej nadgarstkach, kostkach i kolanach mocno zawiązane były sznury. Siedziała w dużym rozkroku. Miała na sobie czarną marynarkę, rozpiętą do połowy białą koszulę i długie czarne spodnie. Na jej stopach nie było obuwia, ochraniały je jedynie czarne podkolanówki. Była zdezorientowana i wystraszona. Próbowała krzyczeć, lecz na nic się to zdawało. Próby wyswobodzenia się z krępujących ja sznurów też spełzły na niczym.

    Do pomieszczenia wszedł wysoki mężczyzna w roboczym ubraniu. Rozpoznała go bez trudu. Była zaskoczona. Nie rozumiała dlaczego ją uwięził.
    -Jak się masz suko? – Spytał podchodząc do niej. Przykucnął i z zaciekawieniem wziął delikatnie w rękę naszyjnik,który miała na sobie. – Wiesz czemu tu jesteś?! Zniszczyłaś mi życie! – Syknął, patrząc w jej przerażone oczy. – Boisz się! Słusznie. Bo teraz mi za wszystko zapłacisz. – Powiedział spokojnie, ściągając jej naszyjnik. Gdy kobieta uspokoiła się, patrząc na niego błagalnym wzrokiem, odrzucił w kąt biżuterię. Znów zaczęła się szarpać, jakby to miało jej pomóc.
    – Cichutko, cichutko. Nie będzie przecież tak źle. Przecież nie jestem potworem. – Powiedział, gładząc ją po podbródku. – Troszkę się z tobą podroczę. – Dodał odgarniając jej ciemne włosy. – Zmieniłaś fryzurę. To nic. Nadal pięknie wyglądasz. Ale wolałem oglądać cię nago. – Szepnął dobierając się do jej piersi. Masował je przez ubranie, które miała jeszcze na sobie. Ugniatał mocno jej piersi, powodując tym spory dyskomfort u skrępowanej suczki. Wkrótce rozpiął jej koszulę mocnym szarpnięciem. Guziki rozprysnęły się po betonie, a oczom Teodora ukazał się jej biust usadowiony w czarnym staniczku wykończonym śliczną koronką. Mężczyzna przez chwile bawił się piersiami, po czym naderwał materiał staniczka i uwolnił z miseczek parę pięknych cycuszków. Zaczął drażnić jej piersi. Mocno przygryzał sterczące z zimna sutki, czym doprowadzał kobietę do krzyków. Każda próba wydania z siebie głośniejszego odgłosu skutkowała solidnym spoliczkowaniem. Mężczyzna wykręcał jej sutki, patrząc jak pogrąża się w rozpaczy.
    – No i jak podoba się? Jesteś już napalona? – Pytał szyderczo, patrząc na przerażenie rysujące się na twarzy niedawnej kochanki. – Nie? Bo jak już prawie. No cóż, chyba Ci pomogę! – Dodał szeptem, okładając energicznie jej piersi.

    Chwycił mocno za jej rozporek. Kobieta szarpiąc się, ze strachem patrzyła na kolejnie ruchy swojego ostatniego kochanka. On, przez spodnie mocno bił jej pipkę otwartą dłonią.
    – Zobaczmy czy tu też zmieniłaś fryzurkę. – Syknął dobywając z kieszeni nóż żyletkowy. Naciął zręcznym ruchem czarny materiał, po czym ostrym szarpnięciem rozerwał jej spodnie. Chwycił mocno miękki materiał majteczek i szarpnął do góry, w kierunku podbrzusza. Majteczki wbiły się głęboko w jej cipkę. Na twarzy kobiety zaczęło rysować się pożądanie.
    – Oj, a tutaj bez zmian. Dalej tej cipeczki bronią te malutkie kłaczki, zobaczmy. – Powiedział jakby do siebie, po czym odsunął z jej muszelki majteczki. Poślinił delikatnie palce i wpakował je ostro w pochwę swej ofiary. Marcelina znów zaczęła się wić. Poślinił palce po raz drugi i znów włożył jej palec w pipkę, ona znów zaczęła głośniej wyć. – Patrz na mnie! – Powiedział stanowczo, chwytając ją za gardło. Prawa ręka ostro penetrowała jej piczkę. Robił to tak długo, aż wycie z bólu zamieniło się w jęki rozkoszy. Gdy zauważył, ze suczce się spodobało, kilkakrotnie mocno uderzył jej nagą piczę.

    Stał  przed nią rozpinając powoli rozporek, kobieta patrzyła na niego, głośno oddychając. Jej policzki lśniły od łez, a makijaż rozmywał się delikatnie. Początkowy strach, spowodowany widokiem Teodora wyciągającego ze spodni pas minął. Uspokoiła się widząc jak jej dręczyciel wyciągnął na wolność nabrzmiałego chuja. Mężczyzna uląkł przez związaną mamuśką i wsadziwszy penisa między jej cycki, zaczął je posuwać. Poślizg jego pale zapewniła ślina wydobywająca się z zakneblowanych ust.
    – Wiem, że to lubisz! – Syczał, energicznie posuwając jej piersi. – Ja też to polubiłem! – Dodał nie przestając zabawy swoim kutasem.
    – Chcesz go posmakować? – Spytał cicho, trzymając ja mocno za gardło. Nie oczekują odpowiedzi zaczął muskać fiutem jej zakneblowane, mokre od nadmiaru śliny usta. Kobieta wykręcała się. Wkrótce zaczął wodzić kutasem po jej twarzy, mocno poszarpując jej włosy. Gdy starała się wyrwać, zaczął mocno okładać jej policzki swym przyrodzeniem.
    -Bądź grzeczna, bo nie dam ci skosztować. Wiem że go polubiłaś. – Powiedział nachylając się do niej. – Będziesz grzeczna? – Spytał ugniatając jej cudowne piersi. – Czas dać ci więcej swobody. – Powiedział sięgając do klamry knebla, którego kulka tkwiła w ustach kobiety. – Ale, jeżeli mnie ugryziesz… – Nie dokończył, rażąc ją małym paralizatorem w pierś. Kobieta pisnęła przeraźliwie, rozumiejąc zagrożenie.
    -Pytam ponownie: Będziesz grzeczna?! – Spytał, kilkukrotnie rażąc je piersi. – Pytam się! Czy będziesz grzeczna? – Spytał ponownie pieszcząc prądem jej piersi. Kobieta podskakiwała z bólu. Dało się wyraźnie usłyszeć, że oddawała się swemu Panu. Gdy odpinał jej knebel była potulna jak baranek.

    Ostro rżnął jej usta. Jego moszna odbijała się od mokrego podbródka. Ślina kapała na czerwony od karcenia biust. Co chwila przerywał mocne pchnięcia, by mogła nabrać powietrza. Po chwili jednak znów pakował go do jej gardła i posuwał szaleńczym tempem. Czasem okładał lepiącym się od śliny jej śliczna buźkę. Gdy zauważył, że znów rządziło nią pożądanie, przerwał seks oralny. Zaczął wkładać jej do ust swoje jądra. Kobieta pieściła je ochoczo, głośno przy tym jęcząc. Po chwili znów jej usta były ostro rżnięte przez chuja Teodora. Tym razem nie dał jej szans na oddech. Rznął jej usta zdecydowanie, nie przejmując się faktem iż strasznie się dławiła. Po jej podbródku spływała gęsta, spieniona ślina.

    Skrępowana leżała na prowizorycznym stole. Jej nogi były szeroko rozciągnięte. Hydraulik mocno penetrował jej cipkę. Kobieta krzyczała z podniecenia.
    – Dobrze Ci co? Odpowiadaj suko! – Wrzeszczał, policzkując jej mokrą twarz. – Chcesz jeszcze?! – Pytał podduszając ja mocnym ściskiem
    – Tak! Błagam! Rżnij mnie! – Odpowiadała, z trudem nabierając powietrza. Mężczyzna ruchał ją mocno szczypiąc jej sutki. Co chwila mocno ściskając całe piersi.
    – Pożałujesz, ze rozbiłaś mój związek! Przeproś! – Warczał, okładając jej piersi twardym fiutem.
    – Przepraszam! – Krztusząc się odparła błagalnym tonem. Kutas oprawcy znów zaczął znikać między jej doskonałymi cyckami.

    Nagle przestał. Jego wzrok uniósł się. Odszedł od niej. Do pomieszczenia weszła bowiem jego żona. Była ubrana jedynie w czarny, ciasno sznurowany gorset. Na nogach miała połyskujące kozaki, z których wylewały się otulone sporym cellulitem uda. Kroczyła spokojnie, kręcąc idealnie wydepilowaną piczą. Jej ogromne piersi zwisały mocno, dumnie celując przed siebie wielkimi brodawkami.
    – Uwiąż ją za szyję! – Poleciła chłodno.
    – Dobrze kochanie! – Mężczyzna odparł rozwiązując w pośpiechu zszokowana Marcelinę.
    – Widzisz suko?! Nic dla niego nie znaczysz. – Rzuciła szyderczo w stronę leżącej na stole kobiety. – Mam nadzieję że pożegnałaś się ze swoim życiem, bo już do niego nie wrócisz!

    Klęczała z obrożą na szyi. Przypięta była ona do stalowego łańcucha, przytwierdzonego do posadzki. Ściskała piersi, masując nimi sterczącą pionowo pałę kochanka. Chciała pokazać tamtej tłustej szmacie, ze tylko ona jest w stanie zadowolić Teodora. Wzięła go do ust i zaczęła pieścić, masowała delikatnie rączką i pieściła żołądź ustami. Z każdą chwila tempo wzrastało. Pochłaniała go coraz głębiej i szybciej, dławiąc się przy tym seksownie. Gdy na chwilę przerwała, patrząc mu w oczy oburącz waliła mu konia. Głośno jęcząc patrzyła na niego błagalnie. Cały czas masując rękoma jego przyrodzenie wycelowała je na swoje piersi. Spluwała na kutasa, co chwilka muskając go językiem.

    Trysnął kilkoma salwami na jej piękne, obolałe cycki. Marcelina w podzięce wzięła go do ust i zaczęła dokładnie oczyszczać go z resztek nasienia. Cały czas masując twardego jeszcze chuja, zabrała się za dokładnie oczyszczenie z własnej śliny jego moszny. Pieściła go, cy czas nie tracąc kontaktu wzrokowego ze swym kochankiem. Mężczyzna na koniec odpiął łańcuch od posadzki.
    – No i co? Masz coś do dodania? – Spytał poszarpując delikatnie łańcuchem
    – Dziękuję, Panie! – Odpowiedziała, ze szczerym uśmiechem na ustach. Po czym została odprowadzona w kierunku obserwującej ich żony Teodora.
    c.d.n.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis
  • Zemsta cz.5/2

    Mocno ścisnęła jego mosznę, wbijając w nią swe szpony. Syknęła przez zęby:
    – Ostatni raz spojrzałeś na inną!
    – Tak kochanie! – Odpowiedział cicho, drżąc z bólu.
    – A teraz będziesz patrzył. Zobaczysz co z nią zrobię.
    – Jak zechcesz kochanie. – Szepnął, przełykając głośno.
    – Od teraz jesteś moja, suko! – Odwróciła się w stronę Marceliny.
    – Ha! Możesz pomarzyć! – Odparła szyderczo.
    – Jeszcze zobaczymy!  – Odpowiedziała pewnie, szarpiąc za włosy swą ofiarę. – Jeszcze przekonasz się jak wygląda ZEMSTA!

    Stała przywiązana za plecami do stojącej pionowo belki. W ustach miała knebel, zrobiony z jej majteczek. Żona Teodora chodziła wokół niej krzycząc głośno:
    – Jesteś zwykłą kurwą! Dowiesz się teraz co spotyka dziwki, które uwodzą cudzych mężów! – Gdy skończyła mocno szarpnęła swą ofiarę za włosy. Marcelina pisnęła głośno. Na jej twarzy rysowało się cierpienie. Nie podobała się jej sytuacja, w której się znalazła. Zdradzona grubaska brzmiała przekonywująco.

    Okładała jej cycuszki niewielkim batem. Głośne plaskanie rozbiegało się po obskurnym pomieszczeniu. Marcelina chlipała przez ból, którego doznawała z ręki swej prześladowczyni. Kobieta, chodziła dookoła niej krzycząc.
    – Pożałujesz tego co zrobiłaś! Zadam Ci tyle bólu, że tego nie zniesiesz. Ty kurwo! Nienawidzę Cię! – Ciągnęła, patrząc się w oczy związanej brunetki.
    – Przepraszam! – Mamrotała zakneblowana ślicznotka.
    – Och, teraz przepraszasz? – Szeptała jej do ucha. – Trzeba było myśleć wcześniej, zanim mnie zraniłaś! Teraz spotka cię za to kara! – Wrzeszczała, szarpiąc kochankę męża za grzywę. – Dociera to do Ciebie szmato?! – Krzyczała, okładając jej piersi.
    – Tak! Wybacz! – Rozpaczliwie jęczała Marcelina.
    – Jest Ci przykro? – Pytała głośno, trzymając kosmyk jej włosów.
    – Tak! – Odpowiadała z płaczem
    – Wypnij się! Wypnij się! – Twardo poleciła, po czym zaczęła okładać batem zgrabny tyłeczek swej suki. Marcelina podskakiwała, piszcząc głośno. Co chwila błagała o litość, jednak na nic się to zdało.

    Siedziała na jej twarzy. Marcelina z zapałem pieściła jej wielka piczę. Zdradzona kobieta mocno dociskała krocze do jej ust.
    – Jeszcze, jeszcze. Staraj się kurwo! Bo pożałujesz! – Mówiła lodowatym tonem. – Chodź tu! – Poleciła mężowy stojącemu kilka kroków od kobiet. – Ściśnij jej sutki! – Poleciła wijąc się na twarzy swej ofiary. Obserwowała jak Teodor chwyta delikatnie za czerwone piersi swej kochanki. – MOCNIEJ! – Wrzasnęła. – Bo ja Cię ścisnę! – Zagroziła stanowczo. Mężczyzna z całej siły wbił paznokcie w sutki Marceliny. Kobieta krztusząc się zawyła z bólu. Jej ciało przeszyły drgawki.
    – Zamknij się! – syknęła unosząc się na nogach. Kucała nad twarzą swej ofiary. – Pieść mnie! – Wydała jej polecenie groźnym tonem. – Mocniej! – Nakazała, oddając się błogiemu podnieceniu. Język marceliny szalał na jej wygolonej dokładnie piździe. Wkrótce oprawczyni trysnęła złocistym moczem. Oblała twarz męża, mocno ściskającego sutki niedawnej kochanki.
    – Pomóż jej! – Szepnęła, zamykając oczy. Teodor od razu zerwał się do pieszczot. Języki byłych kochanków wspólnie drażniły tłustą piczę. Mężczyzna, kiedy tylko mógł ocierał się o usta pięknej brunetki leżącej pod łonem własnej żony.

    Marcelina leżała na brzuchu. Jej oprawczyni, wodziła batem po jej plecach. Skończyła powolne ruchy na jej pięknych pośladkach.
    -Teraz oboje pożałujecie, tego co mi zrobiliście. – Syknęła chwytając za jaja swego męża. – Teraz ją zerżniesz! – Powiedziała wcierając w jego kutasa jakąś dziwną maść. – Mężczyzna zaczął odczuwać uporczywe pieczenie. Wkrótce jego krocze zaczęło pulsować z bólu. Jego żona uchwyciła mocno sukę za uda, pomagając jej się wypiąć. Pomasowała lekko jej cipkę, po czym oddał a kilka mocnych klapsów jej jędrnym pośladkom.
    – Zerżniesz ją w tyłek! – Poleciła, patrząc na jęczącą z bólu brunetkę. Teodor delikatnie zbliżył się do kakaowego oczka Marceliny i poczuł na pośladkach dłonie żony. – Mocno! – Rzekła mu do ucha, szarpiąc jego uda. Obolały kutas w mig zniknął w odbycie kochanki. Kobieta krzyczała, głośno łkając. Ruchy Teodora były bezlitosne. Tempo penetracji nadawała jego małżonka. Trzymając jego jądra, szarpała za nie mocno, prowokując mężczyznę do żwawych ruchów. Kiedy kutas opuścił cudny tyłeczek, oprawczyni szarpnięciem obróciła swą ofiarę na plecy, raniąc jej łokieć. Marcelina znów pisnęła z bólu.
    – Nie maż się dziwko! – Wrzasnęła mocno uderzając otwartą ręką w mokrą cipkę swej suki. Kiedy Marcelina ucichła, żona Teodora zwróciła się do niego. – Masz wypierdolić jej piczę!
    Mężczyzna nie czekał na zachętę. Od razu z impetem wpakował kutasa w cipeczkę ślicznotki leżącej na prowizorycznym stole. Rżnął ją szaleńczym tempem. Jego jądra klaskały głośno o cudne pośladki.

    Siedziała w dużym rozkroku. Jej stopy mocno opinały naciągnięte sznury. Na nadgarstkach Marceliny również gościły raniące więzy. Jej kończyny były mocno rozciągnięte. Na szyi kobiety zawiązana była pętla, która skutecznie utrudniała oddychanie. Teodor trzymał ją mocno za głowę i Posuwał jej obolałe usta. Kobieta krztusiła się potwornie, będąc bliską omdlenia. Prześladowczyni co chwila paralizatorem trącała mosznę męża.
    – Spuść się w niej, a urwę Ci jaja! – Wrzeszczała mu do ucha. – Co chwila go policzkując.

    Marcelina na pół przytomna obserwowała jak jej kochanek cierpi skrępowany, stojąc na baczność. Jego żona mocno biczowała krocze mężczyzny, koncentrując się na czerwonych od bólu jądrach. Teodor jęczał od zadawanego bólu.
    – Ostatni raz mnie zdradziłeś! – Krzyczał ściskając jego mosznę. – Jak zrobisz to jeszcze raz, nakarmię cię twoimi jajami. -Syknęła mu do ucha, ściskając mocno jego mosznę.
    – Tak kochanie. – Odparł łamiącym się głosem.

    Leżał na gołym betonie. Marcelina lizała jego odbyt. Na twardym fiucie galopowała gruba żona mężczyzny. Słusznych rozmiarów chuj, co chwila znikał w odbycie żony. W końcu doszedł. Spora porcja spermy wylała się z luźnej dziury, wprost na twarz Marceliny.
    – Połkniesz wszystko! – Poleciła chłodno, siadając na ślicznej buzi. Marcelina z ochotą zabierała się na oczyszczanie jej spoconego dupska z przepysznej spermy. Wreszcie czuła, że robi się mokra…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis
  • Macocha Danuta

    – Zagraj nam coś na pianinie. Koleżanki mojej macochy zawsze czekały na tą chwilę. Moja macocha (Danuta) to prawie pięćdziesięcioletnia wybranka mojego taty. Wzięli ślub dwa lata po śmierci mamy. Ja byłem jej potrzebny tylko do zaspakajania jej potrzeb gdy tata co jakiś czas wypływał w rejs na długie miesiące. Jestem Aleksander i mam 19 lat. Metr dziewięćdziesiąt wzrostu. Skończyłem szkołę muzyczną i tata kupił mi pianino bym mógł grać w domu. Jak tylko tata znikał na statku za horyzontem Danuta zmieniała się w wampa. Na początku podobała mi się ta zabawa bo kto by nie chciał mieć w domu nimfomanki. Dla młodego chłopaka to istny raj. Mogłem z Danutą spełniać wszystkie marzenia erotyczne od ssania przez nią mojego kutasa z samego rana aż po wymyślne zabawy z wiązaniem włącznie. Nie raz spuszczałem jej się na twarz i kazałem jej tak chodzić po domu pół dnia. Mieliśmy układ. W dni parzyste byłem do jej dyspozycji, w nieparzyste ona musiała być mi uległa. Pewnego dnia gdy to ja miałem być do jej dyspozycji zaprosiła swoje dwie koleżanki. Występowałem w roli kelnera będąc przyodziany tylko w biały fartuch kuchenny. Alkohol wypity przez Danutę spowodował iż na oczach pań zaczęła ssać mi kutasa patrząc na ich miny. Dużo czasu nie minęło jak obie zaczęły ściskać swoje piersi i ślinić się na widok znikającego kutasa w ustach gospodyni. – Któraś chętna zasmakować tego specjału? Za 500zł pozwolę by zawartość tych pięknych jąder wylądowała na waszych twarzach. Zszokowała mnie co nieco ale dzielnie pełniłem swoją rolę. Długo pań nie musiała namawiać bo zaraz obie zaczęły wyciągać z torebek banknoty z podobizną Władysława Jagiełły. Starsza z nich klęknęła przede mną. – Dawaj złociutki wszystko co masz. Ciocia się tobą zajmie. Była bardzo napalona. Muszę przyznać, że jej usta sprawiały mi ogromną przyjemność. Nawet na moment nie wyjęła z ust mojego kutasa a ssała bardzo mocno. Ściskała i lizała mi jajka. – Daj cioci, daj… Patrzyła mi w oczy i wystawiała język niczym rasowa kurwa. W oczach miała obłęd. Odsunąłem jej głowę i celując w nią wystrzeliłem kilka salw spermy, które lądowały na jej całej twarzy i włosach. Jeszcze starannie wyssała ostatnią krople i szczęśliwa wróciła na fotel. – Nie mam siły. Muszę odpocząć. Naprawdę nie miałem siły. Nogi mi się trzęsły i serce waliło jak młot. Takie spotkania odbywały się co jakiś czas. Nie zawsze Danuta miała ochotę dzielić się z koleżankami.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbara Kawa

    Jak Wam się podobało to napiszę co działo się w dni parzyste.

  • Pan Profesor cz. 1

    Na trzecim roku studiów prawniczych poznałem nowego wykładowcę, był nim utytułowany karnista, często zapraszany do mediów profesor, na oko 55-letni łysiejący mężczyzna średniego wzrostu z zarostem i pokaźnym brzuchem, wyraźnie odznaczającym się w noszonych przez niego drogich garniturach. To właśnie obfity brzuch, na który od razu zwróciłem uwagę, zdecydowanie był najseksowniejszym elementem jego wyglądu. Świadczył o jego męskości, pozycji społecznej i zasobności portfela. Siedząc na wykładach kompletnie nie mogłem skupić się na ich treści, zamiast tego wyobrażałem sobie kolejne ekscesy, które mógłbym wyczyniać z Panem Profesorem w łóżku. Moja wyobraźnia nie mogła jednak przewidzieć tego, co miało się wkrótce wydarzyć, a już z pewnością tego, co działo się w głowie Pana Profesora. Któreś z kolei zaliczenie na prowadzonym przez niego przedmiocie miało mieć formę egzaminu ustnego. Jednak w przeciwieństwie do innych wykładowców, którzy odpytywali studentów w parach lub trójkach, Pan Profesor egzaminował każdego z osobna. Tak się złożyło, że miałem nazwisko na literę „Z”, przez co odpowiadałem ostatni. Egzamin przeciągał się, przez co wchodząc na salę zauważyłem, że mój egzaminator był już wyraźnie znudzony i zirytowany. Siedział rozparty na swoim fotelu. Miał na sobie garnitur, którego spodnie wyraźnie opinały jego męskość, zaś koszula lekko rozchylała się na jego brzuchu, uwalniając owłosienie na jego brzuchu i klatce. Nie zdążyłem usiąść, kiedy Profesor nagle nieprzyjemnie powiedział – Masz „tróję” za samo przyjście i spadaj, zadowolony? – zestresowany egzaminem i tą propozycją zupełnie nie wiedziałem, co odpowiedzieć, więc tylko wydukałem „tttak”. Taka odpowiedź wyraźnie mu się nie spodobała, bo za chwilę rozgniewany dodał – od kiedy to studenci zwracają się do swoich wykładowców na „ty”? Jeszcze jedna taka niesubordynacja i będziesz musiał zdawać cały egzamin, bez żadnej taryfy ulgowej – co tym bardziej mnie przestraszyło, ale po chwili otrząsnąłem się i szybko powiedziałem „przepraszam Panie Profesorze, nie chciałem Pana Profesora urazić”. No dobrze już, możesz iść – odpowiedział – a ja zacząłem iść w stronę drzwi. Wtedy Profesor zawołał za mną – jeszcze jedno, wróć się – co też uczyniłem. Kiedy z powrotem stanąłem przed nim zauważyłem, że masuje się po kroczu przez spodnie. Zmieszany spuściłem wzrok udając, że tego nie widzę, a on zaczął mówić – dobrze wiem, jak się na mnie patrzysz na każdym wykładzie i jak ci staje na samą myśl o seksie ze mną – ale Panie Profesorze… – próbowałem mu przerwać, na co on uderzył pięścią w biurko i krzyknął – Czy pozwoliłem ci mówić!? – po czym wrócił do swojej wypowiedzi cały czas masując się po swoim wyraźnie już podnieconym penisie – więc widzę jak się we mnie wpatrujesz i jak mnie pragniesz, a i ty jesteś niczego sobie, dlatego mogę zaoferować ci pewną umowę, zostaniesz moją suką, niewolnicą, kurwą czy jakkolwiek chciałbyś to nazwać, a w zamian za to celująco ukończysz studia i będziesz miał szansę na karierę naukową – widząc moje zmieszanie, ale nic sobie z niego nie robiąc Profesor dalej mówił – wystarczy, że będziesz mi całkowicie posłuszny, będziesz wykonywał wszystkie moje rozkazy i dbać o to, żebym miał pełen brzuch i puste jądra, a twoje ciało i umysł będą należeć w pełni do mnie, w zamian za co nie będziesz się musiał o nic martwić, a jak obaj wiemy nie jest ci łatwo utrzymać się samemu w obcym mieście. Zupełnie nie wiedziałem, co mam zrobić, aż Profesor nagle rzucił – masz minutę na decyzję! Chociaż tysiące myśli kłębiło mi się w głowie, bez chwili wahania odpowiedziałem „zgadzam się”. Profesor tylko uśmiechnął się i odpowiedział „Dobrze, od dzisiaj jestem twoim Panem a ty nie masz na imię Maksymilian, tylko jesteś moją własnością i będziesz się nazywał tak, jak akurat będę miał ochotę cię nazwać, ale nie licz na cokolwiek ładniejszego od szmaty. Masz zwracać się do mnie „tak, Panie” i to tylko jak ci na to pozwolę. Przez resztę czasu masz milczeć i robić to, co ci każę. Zamieszkasz u mnie. Będziesz chodzić cały czas nago, tylko w obroży. Spać będziesz w klatce, chociaż czasem pozwolę ci spać ze mną w łóżku. Żreć będziesz z miski. Masz być zawsze gotowy na seks, zresztą i tak będę cię brał, kiedy tylko najdzie mnie na to ochota. Poza obsługiwaniem mnie będziesz też sprzątać i gotować. Czasami odwiedzą mnie koledzy, wtedy będziesz usługiwał także im. Oczywiście po ich wyjściu zostaniesz surowo ukarany za to, że im się oddałeś. A musisz wiedzieć, że mam ciężką rękę. Najczęściej będę cię bić moim pasem, ale nie tylko. Przygotuj się, że będziesz chodzić pobity. No i najważniejsze – masz czcić moją dupę i mój brzuch. Będziesz lizał moją spoconą i brudną dupę, będziesz wąchał moje pierdy i będziesz służył za toaletę. Będę na ciebie szczać, a jak najdzie mnie ochota, to i zesram się prosto na twój ryj. No, to by było na tyle. A teraz rozbierz się i wypnij, suko!” – mówiąc to wyjął ze spodni swój skórzany pasek i zaczął mnie bić bez opamiętania. Krzyczałem z bólu, a on tylko powtarzał „lubisz to suko” i „byłaś bardzo niegrzeczna, Pan musi cie ukarać”. Kiedy w końcu wyżył się na mnie dostatecznie przestał mnie bić pasem i rozkazał uklęknąć na podłodze. Rozpiął wtedy spodnie i wyjął swojego penisa. Nie był duży, ale za to gruby i mocno owłosiony, podobnie do reszty ciała. Najważniejsze jednak, że jego duży brzuch trochę go zakrywał, co bardzo mnie podniecało. Profesor rzucił do mnie komendę „otwórz ryj”, co posłusznie uczyniłem. Myślałem, że wepchnie mi swojego kutasa do ust i każe ssać, on jednak zaczął sikać prosto w moje usta. Wtedy zrozumiałem, co oznaczało robienie za jego toaletę. Kiedy już się wysikał uderzył mnie z otwartej dłoni w twarz i rozkazał mi położyć się na plecach, a sam w tym czasie rozebrał się. Zobaczyłem wtedy jego duże, owłosione ciało w całej okazałości, ale przede wszystkim mogłem podziwiać ten duży brzuch. Nie wiedziałem, co będzie chciał zrobić, jednak po chwili mój Pan usiadł mi na twarzy. Miał bardzo spocony tyłek o intensywnym zapachu i równie mocno owłosiony, co reszta ciała. Nawet rowek miał owłosiony. Rozkazał mi lizać sobie tyłek, co oczywiście natychmiast zrobiłem. Namiętnie lizałem jego męską dupę i zachwycałem się intensywnym aromatem jego spoconego tyłka. Po dłuższej chwili siedzenia na mojej twarzy Profesor powiedział – teraz dopiero się zabawimy – i zaczął mi pierdzieć prosto w twarz, na której cały czas siedział. Ja zaś musiałem posłusznie to wszystko wąchać i nie przestawać lizać jego tyłka. Nie ukrywam, że byłem tym zachwycony. Byłem wdzięczny mojemu Panu za to, jak mnie traktuje i chciałem jeszcze więcej. Kiedy znudziło mu się bycie lizanym po tyłku i pierdzenie Profesor rzucił mi krótką komendę „wstawaj”, co natychmiast zrobiłem. Po chwili kazał mi położyć się na podłodze na brzuchu, on zaś położył się mnie całym ciężarem swojego ciała wchodząc we mnie bez żadnego przygotowania i zaczął ruchać. Czułem na sobie jego wielki brzuch, jego ciepły oddech i jego grubego penisa w sobie. Co chwila powtarzał tylko „lubisz to kurwo” albo „tak ma być dziwko, jesteś moją żonką” i stękał z rozkoszy. Nie było oczywiście mowy, żebym ja czerpał z tego jakąkolwiek przyjemność, co tym bardziej mnie podniecało. Po dłuższej chwili jebania mnie w dupę Profesor jęknął, wydał z siebie głośne sapnięcie i opadł na mnie, wypełniając mój tyłeczek mnóstwem swojej ciepłej spermy. Leżąc tak pod nim czułem się spełniony. Byłem posłuszną dziwką mojego Pana, dla którego stanowiłem jedynie przedmiot do przyjemności. Byłem mu wdzięczny za to jak mnie potraktował i chciałem jeszcze więcej. Kiedy Profesor w końcu doszedł do siebie wstał ze mnie i powiedział – na dzisiaj to tyle, spisałeś się i dzięki temu zasłużyłeś na nagrodę, a teraz ubieraj się i jedziemy do mnie domu, gdzie pokaże ci twoją klatkę – nie mogłem usłyszeć nic lepszego. Szybko ubrałem się a Profesor zaprowadził mnie do swojego samochodu i pojechaliśmy do jego domu, gdzie spędziłem jeszcze wiele upojnych chwil z moim nowym Właścicielem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maksymilian Śmigły

    Opowiadanie w ostrym klimacie. Jedno z wielu. Mam nadzieję, że się spodoba. Jeśli tak, to będę wstawiał kolejne opowiadania cyklicznie.

  • Zbrodnia, kara i cuckold, cz. 4 i ostatnia

    Krystian z rozpaczą pobiegł w stronę wychodzących już gości. Zdał sobie sprawę, że do upragnionego celu brakuje mu już tak niewiele… tylko jednego kutasa ruchającego jego żonę.

    – Błagam, nie wyrucha ktoś Roksany jeszcze raz? Proszę nade wszystko! Niech ją ktoś weźmie jeszcze raz! Będę dozgonnym dłużnikiem, ale niech ją ktoś jeszcze wyrucha!! – koledzy spojrzeli po sobie z niedowierzaniem, myśleli, że widzieli już wszystko, ale Krystian nawet po takim wieczorze jak dzisiejszy potrafił ich zaskoczyć. Wszyscy jednak odpowiedzieli, że dopiero doszli i ciężko im będzie jeszcze raz wywołać erekcję. Sytuacja się przeciągała, oni z rozbawieniem odmawiali a Krystian na kolanach błagał bez końca. W pewnym momencie zadzwonił telefon Marka, a w słuchawce odezwał się męski głos: Jestem, możecie wychodzić. – Panowie, przyjechał po mnie mój bratanek, nie chce żeby czekał. Krystian, gdy to usłyszał, uznał to za promyk nadziei w beznadziejnej syytuacji.

    – Zaproś go do środka! Może on będzie chciał wydymać Roksanę! – koledzy popatrzyli na siebie zszokowani po raz nie wiadomo który tego wieczoru.

    – To się może udać skoro aż tak nudzisz. – powiedział Marek – Chłopak ma 18 lat, ale nie miał dotychczas szczęścia do lasek. – wyciągnął telefon i przekazał bratankowi tę nietypową wiadomość. Osiemnastolatek nie dał się długo prosić, momentalnie pojawił się w drzwiach.

    – Siemanko! W co wy gracie? Jaja sobie robicie?

    – Nie, serio Krystian chce żebyś wydymał jego żonkę.

    – Zrobi z Ciebie faceta.

    – Gorąca sztuka.

    W czasie namów podszedł do niego Krystian, już ubrany.

    – To Kacper – przedstawił bratanka Marek – jest chętny.

    – Proszę, wyruchasz moją żonę? – Krystian spojrzał na niego błagalnym wzrokiem – Proszę, masz tu gumkę. Roksana czeka w pokoju, jest na Ciebie napalona.

    – Będziesz wiedział, co robić młody – Marek klepnął go po plecach. Kacper wziął prezerwatywę i wszedł do pokoju, w którym była żona Krystiana, zamykając za sobą drzwi. Mężczyźni postanowili podsłuchać co się tam dzieje.

    – Cóż to za młody ogier. Pokaż co tam skrywasz. Wooow, powiem Ci, że miałam już wielu facetów, ale ty robisz wrażenie. Zostaw, ja ci założę. Podobam ci się?

    – Tak, bardzo seksownie pani wygląda.

    – haha kiedy to się stało że jestem uważana za MILFa?

    – ma pani piękny biust.

    – widziałeś już kiedyś kobietę?

    – tak, ale nie takie kształty.

    – a ruchałeś się już? – zapadło milczenie, ale widocznie Roksana nie potrzebowała odpowiedzi. Od teraz było słychać tylko jęki, westchnienia i skrzypienie łóżka. Trzej kumple dopingowali młodego, a Krystian czekał pod drzwiami z nieobecnym spojrzeniem.

    – Aaaaahhh jeju ale jesteś w tym dobry! Dopiero doszłam kilka razy, a dzięki tobie doszłam jeszcze jeden raz i to wyjątkowo mocno. Mocniej niż przy moim mężu. Niezły ogier z ciebie.

    – pani też… rucha się świetnie. – dało się słyszeć ciche wstchnienie. Potem Kacper zaczął się ubierać i w końcu pojawił się w drzwiach pokoju, podając prezerwatywę Krystianowi, który zareagował tak euforycznie, że młody zdębiał. Ale zaraz z szoku wyrwała go trójka przyjaciół, która wiwatem ogłosiła wejście jego w dorosłość. Postanowili, że muszą to uczcić, więc zebrali się szybko i pojechali kontynuować imprezę.

                Krystian z namaszczeniem dopiął ostatnie trofeum do swojej kolekcji. Był z siebie dumny, i nieziemsko napalony na swoją żonę.

    – Dobrze ci było kochana?

    – Nawet nie wiesz jak bardzo. Ta twoja zdrada wszystkim wyszła na dobre, nie? Ty się trochę wychowałeś, a ja przeżyłam niesamowite chwile. Anal, podwójna penetracja, ten młody kutas, w ogóle tyle kutasów, tyle ciepłej spermy na sobie, ahhhh to były wspaniałe chwile. Jestem z ciebie dumna, przez cały ten czas byłeś bardzo grzeczny, pomagałeś mi, chciałeś żeby mi  było dobrze. Teraz stałeś się porządnym mężem.

    – Dziękuję kochana. To już wszystkie trofea. A do tego moje urodziny…

    – Masz rację. Ale skoro ja przeżyłam tyle nowości, chcę żebyś ty też się przełamał i poznał nowe doznania. Rozbierz się i usiądź pod trofeami. – Krystian ochoczo wykonał polecenie.

    – Widziałam na twoim laptopie, że lubisz porno o tematyce bukkake – spojrzała na męża który uniknął jej wzroku. – Więc zapewnię ci atrakcję. – Mówiąc to zdjęła ze spinki najstarszą prezerwatywę.

    – Oto sperma pewnego nieznajomego z mojej pierwszej randki bez ciebie, jak się wtedy czułeś czekając? Myślałeś o mnie? O tym kto i co mi robi? – nie czekając na odpowiedź, wylała na twarz męża zawartość gumki. Zniósł to dzielnie. Wylewała na niego kolejne prezerwatywy, niektóre kazała mu brać do ust i nie połykać, innymi oblewała mu twarz, ciało, włosy.

    – A to sperma mojego kolegi z pracy, wiesz którego. Tego, o którego zawsze byłeś zazdrosny jak wyjeżdżaliśmy w delegacje. Wcześniej byłam wzorem cnót, ale twoja zdrada przekonała mnie do zrealizowania twoich „fantazji”. Mówiąc to, zalała spermą jego penisa wciąż zamkniętego w klatce, wcierając biały płyn w skórę penisa, pomiędzy pręty metalowej klatki. Krystian był rozbity. Roksana wlała mu do ust następne dwie gumki, a widząc, że ilość spermy jest już zbyt duża, podłożyła mu miskę do której wypluł spermę wraz ze śliną.

    – I tak to wszystko połkniesz, ale chciałam żebyś miał w ustach, choć trochę smaku tych najlepszych, którzy doprowadzili twoją żonę do krzyków z rozkoszy. – Krystian czuł, że cała twarz i włosy lepią mu się od płynów obcych facetów. Sperma na penisie i w misce powodowały zawroty głowy. Ale chciał to doprowadzić do końca, jeszcze nigdy w życiu nie był tak zdeterminowany.

    – Dobrze rogaczu mój kochany, pijemy do dna. Otwórz szeroko usta i połykaj wszystko! Hahaha przypomniało mi się jak tamtych dwóch gości na ciebie sikało, ale jesteś perwersyjny haha – śmiejąc się lała mu do ust spermę z miski, wlewając solidne porcje białego płynu, które mąż chętnie połykał.

    – jestem dzisiaj tak wyruchana i miałam tyle orgazmów, ale mimo to zwilgotniałam od tego bukkake. Miałeś rację, że to podniecające! Ej nie wypluwaj, mówiłam, że masz wszystko połknąć. No już. – przy ostatniej porcji musiała przechylić mu głowę w tył i zatkać nos. Ale i tak trzeba przyznać, że zniósł to dzielnie – pomyślała.

    Zostały jeszcze trzy prezerwatywy z dzisiaj. Pierwszą wylała na swoją stopę, tak, że większość skapała na podłogę. Wskazała tylko palcem na rozpływający się gęsty płyn, a Krystian natychmiast ochoczo przystąpił do sprzątania. Najpierw do czysta wylizał stopę żony, a gdy skończył ta zaczęła spodem stopy rozcierać spermę po podłodze. Mąż podniósł, więc jej stopę i wylizał do czysta od spodu, a następnie pochłonął resztki z podłogi. Roksana była pod wrażaniem i czuła po raz kolejny dzisiaj przyjemną wilgoć między nogami.

    – Nie wiem który to twój przyjaciel, w najgorszym przypadku dowiesz się za 9 miesięcy. – Mówiąc to wylała spermę z przedostatniej gumki na cipkę i zaczęła ją rozcierać. Krystian myślał że oszaleje. Rzucił się na żonę jak drapieżnik na ranne zwierzę i tak przywarł do jej cipki, że Roksana myślała że ją rozszarpie. Wyssał każdą kropelkę spermy i jej soczków, jakby chciał ją osuszyć na zawsze. Musiała mu przerwać, odkopując go nogą.

    – No już wystarczy rogaczu, pięknie mnie wylizałeś. Powiem ci że podniecałeś mnie w pewien dziwny, niespotykany dotąd sposób. Doceniam to jak się zmieniłeś żeby mnie dostać. Pragniesz mnie? – patrzył na nią z niedowierzaniem, jakby spodziewał się kolejnej niespodzianki i upokorzenia.

    – O niczym i nikim innym nie marzę.

    – Koniec z kochankami? Z dziwkami? Nawet z porno?

    – Koniec. Chce tylko twojej cipki, dam się za nią zabić. Nie wiem jak mogłem jej nie doceniać wystarczająco. Jesteś najgorętszą kobietą na świecie.

     – podobało ci się jak się ruchałam? Jak dochodziłam? Tęskniłeś?

    – Bardzo mi się podobało i bardzo tęskniłem. Kocham Cię za to, jaka jesteś wspaniała. – mówił to naprawdę szczerze – widziała to po oczach. Zadowolona sięgnęła po kluczyk. KLUCZYK! Po tak długim czasie. Dźwięk otwieranej klatki był najpiękniejszym dźwiękiem, jaki Krystian słyszał w całym swoim życiu. Metalowe obręcze zaczęły powoli zsuwać się z błyskawicznie pęczniejącego penisa. Metal zadźwięczał o podłogę, a penis Krystiana był nabrzmiały jak jeszcze nigdy w życiu. Jego jądra były tak przepełnione, że ciemnawy kolor nie schodził z nich od wielu dni, a obecnie bolały przy każdym ruchu. W oczach miał obłęd, albo po prostu dzikie napalenie. Oboje poczuli to pożądanie. Pomimo że oboje ociekali spermą. Pomimo że Roksana ledwie chwilę temu odbyła wiele satysfakcjonujących stosunków, a jej cipka była rozszerzona i obolała. Oboje poczuli się jak przed pierwszym razem. Roksana uklękła, całując tak tęskniącego za nią penisa męża, pieszcząc go i zlizując resztki spermy jednego z jej kochanków zmieszane z preejakulatem, który niemal od początku pieszczot zaczął wypływać z penisa Krystiana. Kiedy był już czysty i nieziemsko nabrzmiały, żona wstała, spojrzała na męża z uczuciem i pocałowała go bardzo namiętnie. Nie przeszkadzał im smak spermy, która mieszała się wraz ze śliną w ich ustach, oboje odpływali.

    – Grzecznie czekałeś aż ci wszyscy faceci mnie wyruchają i dadzą rozkosz mojej cipce. Teraz twoja kolej. – Krystian nie mogąc uwierzyć, że ta chwila wreszcie nadeszła, posadził żonę na stole i wszedł w nią z ogromną energią, wyzwoloną po bezkresnym okresie postu i wyczekiwania. Jej cipka była luźna, ale on tego nie czuł, dla niego była najwspanialsza na świecie. Roksana również skupiła się na przyjemności, czując zarazem pewien rodzaj tęsknoty jak i osiągnięcia wymarzonego celu na wszystkich możliwych poziomach. Jej mąż pozwolił jej na różnorodną rozkosz a teraz znowu jej dziko pożądał. Długi czas oczekiwania i długotrwałe napalanie bez ujścia doprowadziły Krystiana do nieogarnionej przyjemności, która nastąpiła jednak po kilku ledwie pchnięciach. Za to jego orgazm był bardzo długi, bardzo satysfakcjonujący i bardzo obfity. Zalał jej cipkę tak bardzo, że po sperma wypływała z niej na zewnątrz jeszcze zanim wyjął z niej penisa. Roksana poczuła wreszcie w sobie gorącą spermę, a nie jak dotychczas orgazmy w prezerwatywy. I to takie ilości gorącej podniecającej spermy wewnątrz jej cipki. Spodziewała się szybkiego finiszu, ale jednak mimo to była lekko zawiedzona. Spojrzała na jądra Krystiana, które zaczęły przybierać naturalny kolor, ale bynajmniej nie wyglądały na puste. Również jego penis nadal stał gotowy na kolejny raz. Krystian nic nie mówiąc sięgnął po lubrykant, odwrócił żonę kładąc ją brzuchem na stole i wszedł w jej tyłek. Oboje krzyknęli jednocześnie. Tutaj jego żona była tak ciasna, że poczuł kolejny etap przyjemności. Dodatkowo był to jego pierwszy raz.

    – Będę cię brał różnorodnie i z fantazją. Pokazałaś mi swoje potrzeby, za co jestem wdzięczny i doceniam cię za to. Pragnę tylko ciebie, pragnę dorównać tym wszystkim kochankom. – Roksana nic nie odpowiedziała, bo odpływała. Choć to wydawało się niemożliwe, doszła po raz kolejny, a zaraz po niej doszedł Krystian, zalewając jej tyłek kolejną olbrzymią dawką białego płynu. Oboje padli na podłogę wymieniając spojrzenia. Słowa nie były potrzebne.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    XYZ
  • Gorska Bryza

    Nick: crazyhotboy94
    Wiek: 22 lata z hakiem
    Miasto: Nowy Sącz

    – Hmm, daleko – mruknął. – Ciekawe jak bardzo.

    Odległość: 88.6 km.

    Bywało gorzej. Przecież jeździł 100 km i więcej, aby tylko zruchać jakiegoś przystojniaka. Podniecenie było niekiedy tak silne, że zużycie kilkudziesięciu złotych na paliwo było niczym w porównaniu z niezaspokojonym pragnieniem.  

    Wzrost: 181
    Waga: 71
    Figura: atletyczna

    “Mmm… Pewnie uprawia sport.”

    – Muszę go zobaczyć – wszedł w galerię. – Cholera! – przeklął, kiedy spostrzegł, że wszystkie zdjęcia są pod hasłem.

    “Cześć. Ja młody, umięśniony, mobilny, akt, 21 cm. Chętnie bym się spotkał na ruchanko. Chcesz?”

    Kliknął ikonkę “Dodaj zdjęcie” i wgrał fotkę sprzed miesiąca. Zrobiona w czerwcowy ranek idealnie ukazywała jego góralskie piękno na tle lasów. Słońce przyjemnie rozświetlało jego urodziwą twarz. Trzydniowy zarost, który zawsze nosił idealnie podkreślał jego atrakcyjność. Na sobie miał zwykły podkoszulek i spodnie moro.

    Kliknął “Wyślij” i wrócił na stronę główną profilu.

    Oczy: niebieskie
    Włosy: ciemny blond
    Owłosienie ciała: średnie

    Prześledził pochopnie resztę informacji, aż dotarł do najważniejszej części.

    Rola w seksie: uniwersalny

    “Tak zarucham.”

    Był w 100% aktywny. Również w obciąganiu. Tylko dziury lizał przed wejściem w dupsko.

    Wtem usłyszał znajomy dźwięk. Nowa wiadomość.

    “Cześć. Ja chętny. Mam wolny wieczór, przyjedź.” – mówiła wiadomość, poniżej której znajdowała się fotografia z nagim, pleczystym chłopakiem o diamentowej twarzy.

    Wyobraził sobie go robiącego pompki, dyszącego i zwilżonego potem.

    Wyłączył komputer, złapał kluczyki i wyszedł.

    – Kaś ta się szlajoł? – ryknął jego ojciec, widząc syna ukradkiem zamykającego drzwi.
    – Byłem na imprezie, popiłem.  
    – Roboty byś ta sie chwycił, co? A nie dziołchy ci we łbie. Drewna tyle do ciupania, krowy trza wydoić, Andrzej – oznajmił – a ładna chociaż ta Twoja?  
    – Mówiłem ci, że na imprezie byłem, nie na randce – odrzekł, podrażniony prostotą ojca.  
    – Najwyższy czas sie zainteresować, synek. Masz dwajścia trzy lata. Kto ci będzie gotował łobiadki, zupki i inne srutki, jak matki zabraknie?
    – Idę wydoić te krowy – poinformował gorzko i skierował się ku drzwiom.
    – Tylko nie rozlej mlyka jak łostatnio – rzucił ojciec, ale Andrzej już go nie słyszał.

    …  

    Wiatr był dość spokojny jak na poburzowy poranek. Ostre i drażniące oczy słońce oświetlało puszysty piasek sopockich plaż. O tej porze liczba plażowiczów była niewielka. Można było sobie spokojnie leżeć. Okazję do inspiracji wykorzystywał Neptun.

    Neptun, chłopak o jasne cerze, blond włosach i błękitnych oczach malował impresję lipcowego wschodu słońca. Miał właśnie zanurzyć pędzel w piaskowej żółci, gdy zadzwonił telefon.

    – Tak mamo… dobrze… już wracam – odpowiadał kolejno na prośby troskliwej matki. – Papa.  

    Wiedziała o jego orientacji i akceptowała go, zresztą jak cała jego rodzina i przyjaciele. Chłopak miał szczęście, wychowując się w gronie tak wspaniałych ludzi.  

    Niestety nie miał szczęścia u płci brzydkiej. Być może było to zasługą jego skrytości i braku zaufania do świata oraz patykowatego ciała, że jeszcze nie przeżył swojego pierwszego razu. Czuł się odrzucony przez społeczeństwo, nie wierzył w siebie i czuł, że stoi w miejscu pomimo tak wielkich, jak na dwudziestojednolatka malarskich zdolności i ogromnych osiągnięć w nauce.  

    Dumał tak przez chwilę, po czym pozbierał skrupulatnie wszystkie swoje materiały.

    Spojrzał na morze. Wiatr wbijał się w jego włosy, rozwiewając je na wszystkie strony świata.

    Podrapał się po swojej piwnej brodzie i ruszył w stronę domu.

    …  

    Przybity rozmową z ojcem siedział na starym drewnianym taborecie i ciągnął to za jedno, to za drugie wymię. Co dwie sekundy do wiadra wlatywały cienkie strużki białego płynu.

    Rozmyślał nad swoim życiem. Nad tym, dlaczego mieszkał w takiej dziurze. Dlaczego musiał ukrywać swoją orientację przed rodziną. Dlaczego się na to godził.  

    Znał odpowiedzi, lecz nie dopuszczał ich do siebie.  

    Rodzina. No tak. Ludzie, którzy go wychowywali nie dali mu pewności siebie, ani żadnych pokładów wewnętrznej siły.

    Skończył zawodówkę i został ślusarzem. Rodzice go do tego zmusili. Twierdzili, że facet powinien mieć fach w ręku, a nie jakieś tam studia. – Po studiach nie ma roboty – mówili.

    Lecz on chciał się kształcić. Jego marzeniem była własna restauracja, w której dominowałyby ryby i owoce morza. Ale nie chciał otwierać jej tutaj, w górach. Szczerze nienawidził tego miejsca. Od zawsze chciał mieszkać nad morzem.

    Był tam raz na kolonii, kiedy jeszcze chodził do szkoły. Czuł tam wszechogarniającą go wolność. Tak bardzo nie chciał wracać i kiedy jechał pociągiem z powrotem do domu, miał łzy w oczach. Czuł się, jakby wracał do więzienia.

    Spojrzał do wiadra, które już było prawie pełne.  

    – No Klaudio, dzisiaj masz swój mleczny dzień – rzekł do krowy, klepiąc ją po zadzie, po czym wrócił z powrotem do swej pracy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    MasterOfYourThoughts
  • Pierwszy raz i zdrada

    Hej. Chciałam się z wami podzielić prawdziwą historią związaną z moim pierwszym razem. Może będzie trochę brzmieć jak fabuła filmu erotyczno-romantycznego, ale jest prawdziwa. Było to kilka lat temu, gdy miałam 18 lat. Dzisiaj się uważam za seksowną dziewczynę, oczywiście każdy ma swoje wady, ale ważne by wykorzystywać swoje walory haha. Nie zawsze jednak tak było i w okresie nastoletnim moja pewność siebie leżała i przekładało się to na relacje z chłopakami. W końcu jednak zaczęłam się spotykać z pewnym chłopakiem. Początkowo uczucie było silne, z czasem jednak z mojej strony zaczęło maleć. Cóż czułości były, poczułam w końcu bliskość mężczyzny, ale brakowało jednego – seksu. Mój ówczesny chłopak też nigdy jeszcze tego nie robił i jego odwaga do tego po prostu leżała. Jak się całowaliśmy czasem widziałam delikatny namiocik w jego spodniach, ale nigdy nie próbował nawet się do mnie zbliżyć odważniej. Jak kiedyś przypadkowo otarł się ręką o mojego cycka, tylko odskoczył nerwowo. A ja czułam, że w końcu tego potrzebuje, myślałam sobie “Kurczę, mam 18 lat, większość moich koleżanek miała już kilku chłopaków, z większością, jeśli nie ze wszystkimi coś działały a ja nawet kutasa na żywo nie widziałam”. Pragnęłam w końcu seksu, jednak coraz mniej z moim chłopakiem. Jego pewność siebie zaczęła być odpychająca a ja marzyłam o chłopaku, który wie co to seks i da mi niezapomniane przeżycia. Zatem zaczęłam się przygotowywać do zerwania. Nie mogłam żyć dalej w takim związku. Plany pokrzyżowała nieoczekiwana grypa chłopaka a nie chciałam tego robić przez Internet. Na weekend dostałam zaproszenie na imprezę od koleżanki. Niby zwykła domówka, ale kilka nieznanych mi osób ma być i to w dodatku chłopaki. Może uda się w końcu poznać kogoś interesującego. Nie wiem czy chłopakowi się to podobało, ale pisał, że nie ma nic przeciwko żebym trochę poimprezowała. Szykowałam się na imprezę, po kąpieli stałam naga, spojrzałam na swoją cipkę. Jakiś czas wcześniej goliłam ją licząc jeszcze na seks z chłopakiem. Od tego czasu jednak trochę zarosła, niby chciałam uniknąć bliższych kontaktów do póki nie zerwę z chłopakiem, ale lepiej się przygotowywać niż się potem wstydzić. Więc chwyciłam za maszynkę i poleciałam całkiem. Potem koronkowa bielizna i czerwona sukienka z fajnym dekoltem podkreślającym moje spore cycki i zakrywającą ledwo mój również nie mały tyłek. Myślałam: “Bzykać się dzisiaj może nie planuję, ale fajnie by było koło jakiegoś ruchacza się zakręcić”.

    Przyszłam na imprezę, przywitałam się ze wszystkimi. Szczególnie uwagę moją przykuł jeden chłopak. Może nie za wysoki, ale za to dobrze zbudowany z sexi twarzą i fryzurką. Szybko zauważyłam też całkiem widoczne wybrzuszenie na jego rozporku, pomyślałam “No musi mieć sporego”. Siedzieliśmy i zauważyłam, że on także na mnie ciągle zerka. Chyba mu się spodobałam. Po jakimś czasie piłam drinka i dosiadł się do mnie:

    – Co taka piękna dziewczyna robi sama na imprezie?

    – Mój chłopak jest chory, poza tym i tak nie wiem czy by dzisiaj tutaj ze mną był

    – Nie układa się wam?

    – No ostatnio nie bardzo.

    – Czyli mam rozumieć, że niedługo będziesz wolna?

    Powiedział kładąc rękę na moim udzie

    – Być może tak a co?

    – A nie szukasz nowego?

    – A co zgłaszasz swoją kandydaturę?

    – Być może haha

    Impreza po tej gorącej rozmowie toczyła się dalej w końcu zapytałam koleżankę o gościa, który do mnie się przystawiał:

    – Fajny on jest?

    – No nie miał szczęścia do dziewczyn, ale generalnie możesz stara się koło niego zakręcić. Może i w naszym wieku, ale z pewnością bardziej doświadczony niż ten twój prawiczek, wyrucha cię aż ci białka w oczach wyjdą a nie będzie zabierał się do tego 100 lat.

    Potem znów impreza toczyła się dalej, jak alko weszło już lepiej zaczęły się tańce, mnie poprosił oczywiście dobrze mi już znany kolega. Po jakiś intensywnych wywijańcach nastał czas na jakiegoś wolnego. Oczywiście przytuliliśmy się i tak tańczyliśmy. Dużo nie było trzeba i zaczęliśmy się namiętnie lizać, przy czym jego ręka powędrowała pod moją sukienkę na tyłek. Jęknęłam cichutko. Pierwszy raz facet dotyka mojego tyłka. Od razu poczułam, że robię się mokra. Szybko wyhaczyła to koleżanka:

    – Gołąbki, chcecie poświntuszyć to idźcie sobie do pokoju, nikt wam nie będzie przeszkadzał, tylko nie ospermić mi tam wszystkiego!

    Spojrzał na mnie:

    – Idziemy?

    – No dobra.

    Zgodziłam się, choć ciągle powtarzałam sobie co ja właściwie robię, pożądanie było jednak zbyt silne.

    Weszliśmy do pokoju, całowaliśmy się dalej i w ten sposób siedliśmy na łóżku a on zaczął ściągać mi sukienkę:

    – W sumie nie powinniśmy

    – Ciiii, kochanie rozkoszuj się

    – Ale chłopak…

    – Nie przejmuj się nim

    Szybko zdjął sukienkę a zaraz potem pewnym ruchem stanik, moje cycki wyskoczyły a on zaczął je masować, lizać i ssać. Cała drżałam z podniecenia. Szybko zaczął masować moją cipkę w majtkach, uczucie było nieziemskie, 100 razy lepsze niż robienie sobie samej palcówki, po czym zaczął zdejmować majtki.

    – Ale… ale ja nigdy tego nie robiłam

    – To od czego masz tego chłopaka jak nawet nie potrafi cię wyruchać? Seks to podstawa w związku!

    Po czym pewnym ruchem ściągnął moje majtki:

    – Ale widzę, że na seksik się szykowałaś.

    – No na wypadek takiego ruchacza jak ty haha

    Robił mi chwilę palcówkę, po czym pocałował mi cipkę i zaczął robić soczystą minetę. Pojękiwałam wijąc się w rozkoszy:

    – Czyli mam być pierwszy w tej słodkiej cipce? Brzmi podniecająco.

    I kontynuował a ja jęczałam coraz głośniej, w końcu dochodząc od jego języka na łechtaczce.

    – Może mi jeszcze powiesz, że kutasa nie widziałaś?

    – No na żywo nie.

    – Czas to nadrobić.

    Mówiąc to jednym ruchem ściągnął swoje spodnie i bokserki a moim oczom ukazała się ogromna, stercząca pała.

    – A teraz pokaż jaka w tej dziewicy suczka siedzi i zajmij się nim.

    Może kutasa na żywo nie widziałam, ale za to trochę pornosów już tak, dlatego klęknęłam przed nim i pewnie chwyciłam go w dłoń waląc mu. Dokładnie mu się przyglądałam, był wielki a pod nim wcale nie małe jajka, wszystko zadbane i ogolone. Do walenia szybko dodałam masowanie jajek. Spojrzałam na górę, bardzo mu się ewidentnie podobało. Więc pocałowałam główkę i wsunęłam go sobie do ust lekko zasysając. Szybko poczułam słony, ale bardzo dobry smak. I tak obciągałam mu kilka minut widząc rozkosz na jego twarzy, po czym przestałam i dając mu klapsa w tyłek stwierdziłam odważnie:

    – To teraz ty pokaż jakim jesteś ruchaczem!

    – Mówisz masz

    Mówiąc to wziął swój portfel i wyjął z niego gumkę, szybko otworzył i założył sobie na kutasa.

    – To się połóż i nóżki szeroko

    Tak zrobiłam

    Nachylił się nade mną i zaczął ocierać się kutasem o moją cipkę:

    – Może trochę boleć na początku, ale potem sama rozkosz

    I pewnym ruchem wsunął go do środka. Jęknęłam z bólu, ale szybko zaczął przechodzić. Ruszał się najpierw powoli, potem coraz szybciej. Po chwili ból przeszedł w rozkosz. Czułam się najlepiej na świecie. Tego właśnie pragnęłam, ogromnego kutasa we mnie. Szybko zaczęłam jęczeć coraz głośniej i wić się w rozkoszy. Czułam tylko go w sobie, jego wielkość, ciepło i główkę obijającą się o moją cipkę. Byłam w raju. Po chwili jednak przestał:

    – To może jak już nie boli to pokażę ci moją ulubioną pozycję?

    – A jaką?

    – Wypinaj dupę suczko

    Szybko obróciłam się i wypięłam w jego stronę, od razu dostałam soczystego klapsa

    – Takie dupsko to tylko lać i macać

    Po czym znów włożył pewnie kutasa w cipkę. I tak rżnął mnie dając raz na jakiś czas klapsa. Czułam i słyszałam jego jaja obijające się o moją dupę.

    – Uwielbiam cię, masz najlepszego kutasa na świecie

    Stwierdziłam i jęczałam dalej. Po chwili w tej rozkoszy i przy interesujących dźwiękach padł dźwięk powiadomień w moim telefonie, zerknęłam na szybko.

    – To mój chłopak

    – Zerwij z nim w końcu

    – Teraz?

    – Tak teraz, jak masz kutasa w sobie to chyba tym bardziej nie masz wątpliwości, możesz go mieć częściej i to bez .

    – W sumie racja

    Wzięłam telefon i napisałam krótko, że to koniec i zablokowałam, w tym czasie przyspieszył tempo przez co szybko doszłam głośno jęcząc.

    Po czym przestał wyjął kutasa i zdjął gumkę,  -Pokażę ci jeszcze spermę, siadaj.

    Siedziałam na łóżku a on stał przede mną i walił sobie patrząc na moje cycki. Po chwili zobaczyłam dziwne ruchy kutasa i jajek i ani się nie obejrzałam ciepła, biała substancja wystrzeliła mi na cycki.

    – Byłeś cudowny

    – Ty również

    Po wszystkim wróciliśmy na imprezę, potem mieliśmy relację opartą na seksie, która szybko przerodziła się w związek. A dzisiaj, no cóż planujemy już swój ślub. A ja no nie zawsze zachowałam się może fair, ale dzięki temu jestem dziś szczęśliwa i mam to, czego pragnęłam.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Z
  • Jesienny dzien

    Jesienny dzień (Prolog)
    Dzień, jak każdy inny. Szaro za oknem deszcz pada i pojedyncze strugi światła padają na twój policzek. Z racji, że masz dzisiaj dzień wolny postanawiasz wyjść na spacer, bo czemu by nie. Bierzesz parasol i przechodzisz się wzdłuż miasta, patrząc na tych wszystkich ludzi, zastanawiając się jacy są co robią na co dzień i jacy się z charakteru. Idziesz przed siebie bez celu, słuchając odgłosu miasta i pobliskich głosów. Deszcze uderza o parasol, wyzwalając dźwięk, który lubisz sprawiać ci trochę dreszczy na ciele. Spacerujesz tak kilka minut, a wiatr staje się coraz bardziej chłodny postanawiasz wracać do domu by wypić ciepłą herbatkę pod kocem, oglądając swój nowo znaleziony serial. Wracając przez park, podziwiając jesienny dzień nagle czujesz intensywny zapach. Działa on w taki sposób na ciebie, że aż zwalniasz kroku, próbując zaanalizować wszystkie myśli oraz odczucia które w tej chwili czujesz. Z każdym zaciągnięciem zapach staje się coraz słabszy, a ty chcesz go coraz więcej i więcej, i aż pojawia się smutek w twoim sercu, że już go przestajesz czuć. Zastanawiasz się, skąd przybył, co się wydarzyło, że go czujesz. Nagle pojawia się przebłysk w głowie i wiesz, że to od osoby, która moment temu cię minęła. Odwracasz się i widzisz swój typ osoby pod względem fizycznym. Patrząc się doskonale wiesz, że wizja przed tobą ubiera się tak uwielbiasz, czyli elegancko, ale luźnie w pewien sposób seksownie ależ równie skrycie. W jednym momencie czujesz, że ktoś ci coś daje i odbiera przyciąga ależ równie odtrąca. Czujesz jak twoje serce przyspieszyło nie wiedząc, co się dzieje, a twoje myśli, walcząc, czy podejść i zagadać, czy tez nie. Niestety jedyne, co ci zostało po tej chwili to nadzieja, że znowu kiedyś spotkasz tę osobę. Wzdychając pod nosem ruszasz dalej tworząc w swojej głowie alternatywna wersje wydarzeń pt. „Co by było, gdybym zagadał”. Jakby potoczył się ten wieczór. Czy spodobalibyśmy się sobie nawzajem? Może ma kogoś i nic by z tego wyszło? Co jeśli by się zakochała we mnie. Wzdychając znowu pod nosem z racji braku odpowiedzi na nurtujące pytanie. Trzymając się planu wracasz na herbatę. Los chciał jednak inaczej i właśnie siadasz na pojedynczym fotel w kawiarni, która otworzyła się niedawno, ale tłumów jakoś nie porywała. Może to przez wystrój może to przez zakaz używania telefonów. Tobie to nie przeszkadzało, bo to jest miejsce, które dawno chodziło ci po głowie. Podoba ci się tu, ponieważ całe miejsce jest w stylu które chcesz mieć w swoim mieszkaniu. Z racji zakazu w oczekiwaniu na zamówienie podchodzisz do regałów aby wybrać książkę, która będziesz czytać podczas swojej cieplej herbaty. Bierzesz wdech nosem i czujesz to samo, co w parku… ten zapach… te uczucia… te… pragnienie. Rozglądasz się, ale nie widzisz, skąd przybył. Wybierasz książkę i lustrując pomieszczenie szukasz źródła zapachu. Siadasz na krześle wciąż spoglądając w rożnych kierunkach. Otwierasz książkę, a czytając pierwsze zdania uświadamiasz sobie, że coś się zmieniło. Ktoś siedzi naprzeciwko ciebie. Masz „gościa” myślisz. Na dodatek ta osoba przyszła sama wiec macie wspólny stolik. Nic zwyczajnego myślisz… do momentu, w którym uświadamiasz sobie, że zapach, który tak bardzo oddziałuje na twoje zmysły jest cholernie intensely. Unosisz powoli no wiesz, że źródło siedzi naprzeciwko ciebie i wiesz, że te ciuchy już dzisiaj pojawiły się przed twoimi oczami. Park… tak to ta sama osoba. Analizujesz sobie dokładnie twarz centymetr po centymetrze, uzupełniając sobie dane w głowie, bo było ci dane ujrzeć tylko plecy i nie wiedząc, że patrzysz się już tak kilka sekund kręcisz głowa, wychodząc z transu. Twój „gość” najwidoczniej to zauważył, bo skomentował najdelikatniejszym śmiechem, jaki było ci słyszeć od dawna. Sięgasz po herbatkę ze świadomością, że już tak trochę leży wiec masz nadzieje, że nie będzie aż tak zimna. Pochylacie się w tym samym momencie i w tym samym momencie patrzycie w sobie w oczy. Masz wrażenie, że ta chwila trwa wieczność, ale ta wieczność jest tak cholernie przyjemna, że nie chce by się kończyła. Patrzycie tak sobie w oczy bez slow. Zapomniawszy o tym, co się dzieje wokół was. Nagle otrzymujesz uśmiech… tak ciepły jak promyk ciepłego słońca na poliku w jesiennie pochmurny dzień. Serce bije ci szybciej i nagle słyszysz słowa, które są otulone tak milą barwą głosu, przez którą dostajesz dreszczy.
    – Dzień dobry my się dzisiaj już chyba widzieliśmy prawda?…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Taki Jeden Typ

    To moje pierwsze opowiadanie wiec dajcie znac prosze co sadzicie jakie sa odczucia i co warto poprawic 

  • Wstep do zjebania

    Początki były dziwne. Zazwyczaj coś co się dzieje na początku determinuje nasze przyszłe życie. Pierwsza klasa szkoły średniej w jednym z miast Górnego Śląska. Zimowe ferie w Lesku. Pierwszy wyjazd bez rodziców. Pokoje 3 osobowe, osobne grupy chłopców i dziewczyn.

    Ja prawie 16letni wysoki, szczupły blondyn. Niebieskie oczy i nie schodzący z twarzy uśmiech białych zębów. Czy myślałem o seksie? Jak każdy w chwilach kiedy byłem sam i dawałem upust zgromadzonej energii, Kilka razy dziennie. Na szafie w pokoju rodziców znalazłem pismo erotyczne – niemieckie chyba, które z namiętnością oglądałem. Szczególnie podobały mi się zdęcia z seksu oralnego i analnego. A także komiks, gdzie nienaturalnie zbudowane starsze kobiety robiły rzeczy, które zmuszały mnie do robienia sobie dobrze.

    Kolonie, jak to kolonie. W pokoju obok mieszkała trójka chłopaków, z których jeden – Marek zrobił na mnie dziwne wrażenie. Blondyn z szarmanckim uśmiechem. Nie wiedziałem czemu ale polubiłem jego towarzystwo i na jego widok krew płynęła we mnie szybciej. Oprócz niego był Marcin – romskiej urody, ciemne włosy, ostre rysy. Bałem się go, ale przychodziłem tam do pokoju tylko ze względu, żeby popatrzeć na Marka. Marcin patrzył na mnie dziwnie. Teraz wiem czemu, wtedy był to strach.

    Kolonie, a właściwie zimowisko były w szkole. Duże ubikacje na parterze i na piętrze. Szkoła budowana w latach 60 ubiegłego wieku, w całej Polsce chyba wg jednego projektu. Wszedłem do ubikacji a tam stał Marcin. Zaczęliśmy rozmawiać o niczym. Był on rok starszy ode mnie, bardziej wygadany, bezczelny. W pewnym momencie mówi:

    – Powiedz „kurwa”.

    Ja nie używałem wtedy wulgaryzmów, byłem grzecznym chłopcem. Patrząc na niego nie wiedziałem, czego chce. Wbrew sobie mówię „kurwa”. On zaczął się śmiać i pyta czy wiem czym się kurwa zajmuje? Moja wiedza była znikoma, ot rozmowy na podwórku, ot jedna gazeta. Mówię, że średnio wiem. Marcin na to:

    – Wejdź do WC to ci powiem.

    Do dzisiaj nie wiem, czemu wszedłem. Był starszy, umięśniony i na pewno silniejszy. Bałem się go. Czułem strach ale i dziwne uczucie podniecenia. Wszedłem, a on z mną. Popchnął mnie i posadził przodem do siebie na muszli. Zaczął bawić się moimi włosami a ja z przerażeniem patrzyłem na niego. Powiedział:

    – Ściągnij mi spodnie.

    Strach paraliżował ale zrobiłem to. Uśmiechnął się i wyciągnął półtwardego penisa. W oczach przeleciały mi zdjęcia z gazetki rodziców. Wiedziałem czego chce. Marzyłem o seksie oralnym, ale nie w takim wykonaniu. Mimo to wziąłem go do ust. Zacząłem lizać i ssać. Rękoma chwyciłem go za pośladki. Nie trwało to przesadnie długo. Wystękał, że zaraz dojdzie, ale ja udałem, ze tego nie słyszę. Pracowałem ustami aż poczułem, że coś wpada mi do gardła. Nawet nie poczułem charakterystycznego smaku. Marcin popatrzył na mnie zadowolony i powiedział:

    – Niezła kurwa z ciebie.

    Wyszedł następnie bez słowa a ja zostałem sam. Natłok myśli, obrzydzenie do samego siebie, ale i dziwne uczucie. Po chwili uświadomiłem sobie wtedy, że to lubię.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    AA
  • Pan Profesor cz. 2

    – Do nogi kurwo! – dobrze znałem ten głos, to mój Właściciel wrócił do domu, po całym dniu pracy. Czym prędzej podbiegłem, czy raczej przyczłapałem, bo przy moim Panu zawsze poruszam się na czworaka, do mojego Pana, aby go powitać. – No! Ile można czekać!? Dostaniesz za swoje! – mój Pan był wyraźnie zły, a ja nie chciałem go denerwować jeszcze bardziej, więc położyłem głowę na ziemi, jednocześnie unosząc pupę do góry. Wiedziałem, że Profesor lubił tę pozycję. Zazwyczaj stawiał wtedy nogę, najczęściej jeszcze będąc w butach, na moim tyłku lub też dawał mi kilka kopnięć czubkiem swoich skórzanych pantofli. Tym razem było jednak inaczej. Mój Pan chciał się na mnie wyżyć. A ja już nie mogłem się doczekać. Pan obszedł mnie i stanął nade mną od tyłu. Najpierw faktycznie poczułem jego buta na swojej wypiętej pupie, jednak po chwili powietrze przeszył świst a na moim tyłku wylądowało pierwsze uderzenie pejcza. Zapomniałem, że Pan miał takie rzeczy schowane w całym mieszkaniu, także w korytarzu, żeby w razie, kiedy najdzie go ochota na ukaranie mnie nie musiał za długo czekać, aż w zębach przyniosę mu narzędzie, którym zaraz będzie mnie bić. Tymczasem jednak mój Pan bez słowa i bez chwili wytchnienia zadawał mi kolejne razy pejczem. Początkowo jęczałem z bólu, jednak Pan nie chcąc tego słuchać zdjął ze stopy swoją przepoconą skarpetkę i włożył mi ją w usta, abym był cicho. Nie wiedziałem, jak długo mnie bił, ale kiedy w końcu przestał byłem mu wdzięczny za to, że już mu się znudziło. Przerwa nie trwała jednak długo. Pan nachylił się nade mną przypinając smycz do obroży, którą cały czas nosiłem na sobie i ostro pociągnął mnie za sobą. Ku mojemu zaskoczeniu Pan nie zaprowadził mnie do pokoju, w którym zazwyczaj korzystał ze mnie i w którym stała moja klatka, ale do swojej prywatnej łazienki, do której drzwi znajdowały się w jego sypialni i gdzie nie miałem wstępu bez jego zgody. Kiedy weszliśmy Pan kazał mi rozebrać go, po czym usiadł na sedesie. Zaraz usłyszałem „Na co czekasz!? Obciągaj mi!” i posłusznie podszedłem do Niego. Włożyłem Jego stojącego już penisa i zacząłem ssać. Miał intensywny zapach potu i lekki posmak moczu, jednak nie ośmieliłem się pokazać jakiegokolwiek nieposłuszeństwa mojemu Panu. On w tym czasie jak gdyby nigdy nic zaczął srać. Najpierw długo i głośno pierdział a wszystkie te zapachy uderzały mnie prosto w nos. Wyobrażałem sobie jak to musi wyglądać. Młody, szczupły, rudy mężczyzna o zielonych oczach, lekko piegowaty, w obroży na szyi klęczy przed kiblem, na którym siedzi trzymający go na smyczy starszy facet z dużym brzuchem i robi mu dobrze. Właśnie takie chwile pokazywały, kim byłem. Suką mojego Pana. W pełni Mu oddaną i posłuszną. Z tej chwili namysłu wyrwało mnie głośne stęknięcie mojego Pana, zaś do mojego nosa doszedł zapach świadczący o tym, że zrobił On to, co zaplanował. Byłem zachwycony. Kochałem ten zapach. Tylko prawdziwy samiec mógł go wyprodukować. Nie dostając żadnej komendy nie przestawałem ssać berła mojego Pana, co chyba mu się spodobało, bo rozsiadł się na sedesie i pozwalał robić sobie dobrze. Obciągałem mu i cały czas dochodził do mnie zapach tego, co było pod nim. W końcu jednak Pan kazał mi przestać i powiedział – no dobrze, teraz wyliżesz dupę swojego Pana do czysta – nie za bardzo wiedziałem, jak się zachować, bo do tej pory nie kazał mi robić takich rzeczy. On zaś lekko się wypiął i powiedział „liż suko!”. Tak też zrobiłem. Niestety nie było w zasadzie, co wylizywać. Miał praktycznie czysty tyłek. Kiedy Pan stwierdził, że już dosyć zaprowadził mnie do salonu, gdzie rozebrał się i rozsiadł na kanapie. Był majestatyczny. Jego duży owłosiony brzuch spoczął przed nim nie blokowany przez koszulę i spodnie z paskiem. Pan włączył mecz w telewizji i kazał przynieść sobie piwo. Kiedy już mu przyniosłem uklęknąłem obok Niego czekając na kolejne rozkazy. Pan otworzył butelkę z piwem i rozkazał zrobić sobie masaż stóp. Pełen oddania masowałem i lizałem jego stopy, podczas gdy on oglądał mecz i pił piwo. Pan po chwili rzucił do mnie komendę „ssij suko”, co natychmiast zrobiłem. Tym razem jednak nie musiałem długo ssać, bo Pan szybko wystrzelił w moje usta dużą ilością ciepłej spermy. Nie muszę chyba dodawać, że zaraz rzucił „połknij to”, co natychmiast posłusznie zrobiłem. Nie wyobrażam sobie nawet, jaka czekałaby mnie kara, gdybym wypluł Jego nasienie. Nie zamierzałem tego zresztą robić, bo kochałem połykać spermę mojego Właściciela.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maksymilian Śmigły

    Kolejna część opowiadania. Zachęcam do komentowania, żebym wiedział, czy się podoba.