Blog

  • Anka – wejscie w (prawie) dorosle zycie – prolog

    Ania i jej wejście w (prawie) dorosłe życie.

    Ania – to ona będzie tutaj główną bohaterką, wokół której będą się toczyć dalsze perypetie- była zwykłą dziewczyną.

    Wiecie, w świecie, w którym każdy kreuje się na wyjątkowego tak naprawdę mało kto wyróżnia się czymś szczególnym. I tak było też z nią. Urodzona w grudniu 18 latka, która właśnie pakowała się na wyjazd na studia. W ten wrześniowy dzień targały nią różne emocje – od nostalgii, przez stres po ulgę i podniecenie. Od dawna chciała postawić kolejny krok, zanim zderzy się z prozą życia wykorzystać młodość na studiowanie – wykorzystanie swoich umiejętności, zdobycie wiedzy, poznanie ludzi i zaznanie nieco młodzieńczego szaleństwa w wielkim mieście było jej marzeniem.

    Anna, świeżo uczepiona maturzystka była po prostu ładną dziewczyną. Kasztanowe, wpadające w rudy odcień włosy sięgające krzyża najładniej wyglądały, gdy pomogła im się nieco podkręcić. Jej największą zaletą były długie i zgrabne nogi. Najbardziej nie lubiła swojej pupy, choć tu pomogło trochę dyscypliny i gumy do ćwiczeń – latem jej pośladki nieco się zaokrągliły i podniosły. Całkiem dobrze korelowały teraz z niewielkim, ale kształtnym i proporcjonalnym biustem. Twarz Ani była naturalna i zwykła, trudno było znaleźć w jej coś wyjątkowego,lecz zadbana, wręcz dziewczęca buzia stanowiła piękno samo w sobie.

    Ładna, inteligentna dziewczyna, z ułożonej rodziny wśród rodzin swoich kolegów uchodziła za dobry materiał na dziewczynę dla chłopców z jej liceum. Ania stroniła jednak długo od kontaktów chłopięco- dziewczęcych – miała w sobie pewną wyniosłość, która utrudniała jej kontakty z koleżankami i kazała trzymać kolegów na dystans. Około 15. roku życia dorastająca Anna odkryła uroki masturbacji. Hormony i dojrzewanie szybko skłoniły ją do szukania mocniejszych bodźców. Oglądanie na telefonie porno, w chwilach, gdy mogła pozwolić sobie na odrobinę relaksu stało się sposobem na szukanie nowych wrażeń. Zaczynała od łagodnych scen, by po kilku miesiącach oglądać, co z polskimi dziewczynami w latach ‘90 wyprawiali Rocco i jego koledzy. Nie robiła jednak seansów zbyt często. W małym 3- pokojowym mieszkaniu, które dzieliła z rodzicami i bratem niełatwo było o czas dla siebie. Zwłaszcza, że jej drobnomieszczańscy rodzice zdecydowali się na podzielenie mieszkania na salon, swoją sypialnię i pokój dla dzieci, który Ania dzieliła z młodszym bratem. Skoro już o rodzicach mowa – wychowywali dzieci w powiatowym mieście. Takim, o którym mówi się, że wymiera. W takim środowisku uchodzili za porządnych- ojciec kierowca i „złota rączka”, mama urzędniczka w garsonce. Nie stać ich było na luksusy, ale dzieciakom niczego nie brakowało.

    Ania nie wyjeżdżała na studia jako dziewica. W połowie liceum uległa pod naporem adorowania przez kolegę z klasy- był jak ona, czyli zwykły i porządny. Nie zakochała się w nim jednak na zabój, podobało się jej jego zaangażowanie, swoje zrobiła ciekawość męskiego ciała. Po kilku miesiącach randkowania rozpoczęli „kroki w chmurach”. Pierwszy seks, zwłaszcza niedoświadczonych kochanków rzadko bywa dobry. Pierwszy „lodzik”, uczucie spermy na piersiach, penetracja palcami, czy orgazmy po minetce – to wszystko Anna miała za sobą. Daleko było jednak do fajerwerków, a matura za pasem przeszkadzała jej w myśleniu o harcach. Ostatecznie, pewnego styczniowego wieczoru wróciła do bycia singielką, co mocno rozczarowało jej romantycznego kolegę. Miała sobie wiele do zarzucenia- oceny na świadectwie były dobre, a nawet bardzo dobre. Matura jednak poszła gorzej, niż zakładała. Zamiast psychologii punktów wystarczyło na plan „B”, czyli politologię. Zdawała sobie sprawę, że jej kierunek nie daje konkretnych perspektyw, więc na studiach będzie musiała być bardzo zaangażowana żeby później się wybić. Źródeł tego niepowodzenia dopatrywała się w randkowaniu, które mogła zastąpić wkuwaniem biologii, czy analizowaniem lektur. Tak naprawę jednak liceum w jej mieście nie dawało swoim uczniom szans na wysokie wyniki, co wynikało z kiepskiej kadry nauczycielskiej.

    W końcu nadszedł październik. Ania nawet się nie obejrzała,a w końcu miała swój pokój. W 4-pokojowym studenckim mieszkaniu oprócz niej zamieszkała parka, która szykowała się do zakończenia studiów i dziewczyna, która wynajmowała pokój dla „niepoznaki”, a większość czasu spędzała u swojego chłopaka, którego nie przedstawiła jeszcze rodzicom. Do uczelni 25 minut tramwajem, do centrum, gdzie mogła wydawać pieniądze na kino i kawiarnie kwadrans. Do tego sporo czasu na zabawy w samotne wieczory. Niemal idealnie.

    Pierwsze dni na uczelni to zwykle próba ogarnięcia nowego uniwersum. Mnóstwo nowych twarzy, nowe otoczenie, nauka komunikacji miejskiej i topografii metropolii, wiele imprez. Do Ani szybko przykleiła się Maryśka – wieczna studentka, na pierwszym roku studiów, na które łatwo się dostać już po raz trzeci. Krągła, w spódniczce i bluzce z dekoltem, twarz tajemniczo skryta w telefonie. Szybko wyczuła, że Anka jest nieco dojrzalsza, niż reszta dziewczyn na roku, intuicyjnie wyczuła, że coś w niej drzemie. Dziewczyny się dogadywały w codziennych, organizacyjnych sprawach- uzupełniały się. Anka potrzebowała kogoś bardziej spontanicznego, Maryśka potrzebowała kogoś zaufanego i ogarniętego, kto pomoże jej skończyć choć dwa semestry, zanim znów pochłoną ją imprezy i romanse.

    – pojutrze, w piątek jest impreza grupowa, w grupie na fejsie widziałam- zagadnęła Maryśka

    – taak, chciałam pojechać po słoiki do domu, ale już zaplanowałam wyjazd w niedzielę, wrócę w poniedziałek na pierwszy wykład, najwyżej będę dzwonić pulpetami- odpowiedziała z uśmiechem Ania,

    – haha, zazdroszczę, ja w domu bywam na urodziny na święta. Może się trochę towarzystwo rozkręci w piątek, bo póki co czuję się jak w podstawówce. Kupię winko z maryjką i wpadnę do Ciebie. Trochę się poszykujemy, trochę obrobimy dupska, trochę poplotkujemy.

    -…no ok, o 17? – odpowiedziała z zakłopotaniem Ania, która wciąż uczyła się bezpośredniości Maryśki

    – super, mam margines na spóźnienie.

    W piątek, w październiku nie jest zbyt ciepło. Więc o 18, gdy Maryśka w końcu zapukała do drzwi Anka zaniemówiła:

    – myślałam, że z siebie wyjdę, nie lubię aż takich spóźnień. Widzę jednak, że nie próżnowałaś- wyparowała Anka, która zobaczyła koleżankę stojącą w płaszczu, mini, kabaretkach,

    – noo, jakbyś zobaczyła efekty depilacji, to byś mi wybaczyła. Ale Ty tak idziesz?- skomentowała Maryśka, widząc Ankę w grubej sukience za kolano, w ciepłych rajstopach i kapciach

    – daj spokój, wypijemy nad rzeką piwo, pójdziemy do pubu, albo na jakąś domówkę i tyle, przynajmniej nie zmarznę…

    – mamy godzinkę, przy winku Cię podrasujemy – przerwała Marysia.

    Kwadrans po 19, na bulwarach, w miejscu, gdzie zwykle zbiera się rozpoczynająca weekend młodzież pojawił się duet koleżanek. Anka, będąc skrępowaną, przebrała wszystko oprócz bielizny. Swetrową sukienkę zastąpił zestaw w postaci spódnicy do kolan, wydekoltowanej, lecz eleganckiej bluzki. Przez rajstopy można było dostrzec pieprzyki na jej nogach. Pod spodem elegancki, lecz praktyczny komplet czarnej bielizny, w tym stonowane stringi.

    Niespodziewanie na imprezie pojawił się Marek, 25 letni analityk, który postanowił oszukać system i zapisał się na bezwartościowe z jego punktu widzenia studia, by móc korzystać z legitymacji studenckiej, ewentualnie by mieć dostęp do grup, gdzie łatwo dowiedzieć się o imprezach z młodymi studentkami. Przystojny, niezależny ekonomicznie. Magister finansów i rachunkowości, który po długim i nieudanym związku z dziewczyną w stylu Anki postanowił postawić własną karierę i potrzeby na pierwszym miejscu.

    – żałuję, że nie zrobiłam lewatywy…- westchnęła Maryśka spoglądając na Marka

    – jaka lewa…a, już wiem. Daj spokój, nie myśl tylko seksem- odpowiedziała Anka

    – Ty szalej, go za chwilę na tych studiach nie będzie, a Ty jesteś w top 3 dziewczyn na roku. Ja jestem za gruba, muszę nadrabiać techniką i zaangażowaniem. Powinnaś korzystać, wieczór jest Twój. Pamiętaj, na imprezy, randki wychodzisz gotowa. Perfum, makijaż, gładziutko lub paseczek.

    – Marek jestem- przedstawił się koleżankom obiekt ich zainteresowania, uciszając ich skryty dialog

    – Maryśka, a to Anka, która będzie rządzić tą grupą – pewnie krzyknęła grubsza z duetu.

    – Ej, daj mi spokój. Anka jestem – odpowiedziała młodsza dziewczyna wznosząc butelką owocowego piwa toast.

    CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tadeusz Kozłowski

    Prolog przygód skromnej dziewczyny w wielkim świecie.

  • Anka – wejscie w (prawie) dorosle zycie. Epizod 1.

    Maryśka przeczuwała rozczarowanie. Właśnie w toalecie klubu zaprzyjaźnionego z lokalną politechniką siedziała okrakiem na fiucie chłopaka, którego z najwyższą starannością upolowała. Nie wiedziała jak ma na imię. Był wysoki, zadbany, miał jeansy i flanelową koszulę. Świadomie tu przyszła- wiedziała, że nadreprezentacja chłopaków, z jednoczesnym faktem, że połowa bywalczyń tego przybytku zachowuje się jak chłopaciary ułatwią łowy. Do tego jest tu anonimowa Jej wybranek dostał od losu wygląd, niekoniecznie elokwencję.

    Miała podwiniętą bluzkę, opuszczony stanik. Wciskała głowę kochanka w swój obfity biust. Podciągnęła spódnicę, pozwoliła lekko rozedrzeć kabaretki. Odchyliła majtki ułatwiając dostęp. Choć dopiero ledwo się rozkręciła poczuła pęczniejącą prezerwatywę. Z głośników leciał zamówiony „Pisarz miłości”, a jej wybranek miał minę spełnionego faceta.

    – dasz mi swój numer- zapytał anonimowy przyszły inżynier.

    – ja pierdolę, zamknij się- odparowała niewyżyta Maryśka

    Po chwili chłopak wyglądał już komicznie. W opuszczonych spodniach, jedną ręką trzymał sflaczałą prezerwatywę, w której było tyle spermy, że gdyby przeprowadzać z niej zabiegi in vitro, to demografia Polski byłaby uratowana. Drugą ręką, z dużą pomocy sterującej jego dłonią Marii, kręcił kółka wokół niedopieszczonej łechtaczki dziewczyny. Po chwili, dudniący bas kolejnego kiczowatego hitu został w toalecie zagłuszony przez krzyk rozkoszy dziewczyny.

    – dasz mi swój numer?- spytał ponownie

    – Nie, byłeś nagrodą pocieszenia, a ja Twoją życiową szansą na szybki numerek. Moja nowa koleżanka poszła na chatę z kolesiem, którego upatrzyłam, więc musiałam się dowartościować, muszę też mieć się czym pochwalić. Wyjdź pierwszy.

    Zasmucony chłopak wyrzucił gumkę, wybiegł z toalety nie umywszy nawet rąk. Po trzech minutach Maryśka, pełna zadowolenia, poprawiała makijaż nie zważając na zdziwiony wzrok chłopaków w męskiej ubikacji. Przeliczyła pieniądze. Wystarczy na redbulla, szota wódki i powrót do domu bez konieczności płatności kartą. Maryśka pobudzona alkoholem i kofeiną, czekając na nocny autobus zastanawiała się co u Anki.

    Kilka godzin wcześniej.

    Towarzystwo nad rzeką wyglądało dość osobliwie. Najpierw około 25 osób wspólnie siedziało, opowiadało pokrótce o tym kim są i skąd się tu wzięli. Potem podzielili się na grupy. W jednej, największej studenci omawiali patenty na ekonomiczne poznawanie uroków miasta. W innej grupki fanów Korwina i Zandberga prowadzili jałową debatę o utopijnych doktrynach politycznych. W kolejnej Anka, Marek, Maryśka i paru kolegów gadali o pierdołach. Marek z wyższością punktował młodszych kolegów i flirtował z dziewczynami. W ostatniej, kilka dziewczyn z podejrzliwością plotkowało i obserwowało resztę towarzystwa. Brzęczały butelki, w powietrzu fruwały obłoki dymu z e-papierosów.

    Pogoda i promile rozbijały towarzystwo. „…kurwa, czerwoni są zarazą i chuj, nigdy nie będziemy bogatym narodem przez nich…”, „widziałaś te kabaretki…gruba wygląda jak baleron”, „…nie macie prawa traktować innych z wyższością, gdyby nie podatki to chuja byś studiował”.

    – Anka, ja chyba mam dość- powiedział Marek wykorzystując to, że Maryśka poszła w krzaki na siku.

    – Szkoda, ja jeszcze nie chcę wracać do domu – odpowiedziała nieco zrezygnowana przebiegiem imprezy dziewczyna.

    – dogadaj się z Maryśką, możemy iść do mnie. Jeśli się nie boisz.

    – trochę bezczelna ta propozycja – wyparowała Ania

    – nie, bezpośrednia. Poza tym drink i spokojna rozmowa w ciepłym mieszkaniu to nie jest jeszcze żadne zobowiązanie, ani seks. Towarzystwem się nie przejmuj. Oni mają w głowie głównie to, że ich ulubieni politycy ledwo przekraczają próg wyborczy, a tamte dziewczyny będą plotkowały bez względu na okoliczności. – skwitował Marek

    – czekaj tu chwilę – odpowiedziała Ania, po czym poszła w krzaki szukać Maryśki. Było ciemno, więc szukała sikającej koleżanki po odgłosach lejącego się strumienia.

    – Uuu, ale ulga. Coś się dzieje? – powiedziała zrelaksowana Maryśka

    – Marek zaproponował mi pójście z nim, do domu

    – Kurwa, zazdroszczę. Mówiłam, że na mnie w normalnych warunkach nie poleci. Ja nie będę robić wam za przyzwoitkę, ani Tobie problemów. – wyparowała starsza z koleżanek

    – Ale ja nie wiem, czy powinnam…

    – daj spokój, korzystaj. Typ dobrze wygląda, dobrze gada. Mają jego dane w dziekanacie, więc nic nie odwali. Jakby co, to dzwoń po odsiecz. Jutro wbij do mnie na jakiś kac obiad i piwko, to pogadamy.

    – Marek, zrobimy tak. Ty teraz sobie pójdziesz. Za 15 minut widzimy się na przystanku, tym obok Orlenu. Nie chcę wychodzić razem z Tobą, jednak będę tu studiować jeszcze kilka lat.

    – Ok, nie ma problemu. Rozumiem. Zamówię jakiś dojazd. W domu mam gin i tonic, ewentualnie wiśniówkę.

    – kupię w międzyczasie jakąś colę, nie spóźnij się- odpowiedziała Anka.

    Marek mieszkał na betonowym, postkomunistycznym osiedlu. Wynajmował mieszkanie idealne dla singla, choć nie był to apartament. Mały salon, sypialnia,w której ledwo mieściło się łóżko i szafa oraz mająca za sobą lata świetności kuchnia. W salonie wisiał plakat filmu „Heat”, regał był zapełniony książkami i pustymi butelkami po egzotycznych alkoholach – szklane artefakty były pamiątkami z czasów studenckich. Przed dzisiejszą imprezą posprzątał jeszcze w czwartek. Dziś, po pracy zdążył tylko odgrzać obiad z pobliskiej garmażerki i wziąć prysznic. Całość była dobrym otoczeniem dla przelotnych romansów.

    – Zagrajmy w grę. Umiesz grać w coś w karty?

    – Tak, w makao- odpowiedziała ze śmiechem Ania

    – Super, dogadajmy tylko zasady. Najważniejsza jest stawka. Przegrany w danym rozdaniu wybiera sobie karę: prawdę, wyzwanie. Jeśli przegrasz dwa razy z rzędu mogę zażądać zdjęcia jednego ubrania.

    – Super, zostanę w ubraniu. Pij dużo żebyś mało pamiętał z moich zwierzeń.- podsumowała ustalanie zasad zabawy Anka.

    Marek przygotował drinki, postawił też niedaleko kanapy szklanki z wodą i słone paluszki. Na środku kanapy pojawiły się karty. Pierwsze rozdania były niewinne – gracze wybierali pytania, które stały się przyczynkiem do zapoznawczej rozmowy. Przy drugim drinku pierwszy raz zdarzyło się, że Anka wygrała dwa razy z rzędu. Po chwili gonitwy myśli postanowiła wykorzystać okazję

    – Zdejmij sweter, pewnie Ci gorąco- rzuciła zawadiacko Ania

    – Uważaj, zanim sprowadzisz grę na złe tory – wyparował z uśmiechem Marek. Po chwili ściągnął sweter.

    Kolejne rozdanie, znów wygrana Anki. Pewny siebie Marek wybrał karę- wyzwanie.

    – puść cicho wybrany przez Ciebie utwór, zatańczymy – rozkazała Anka.

    – yy…jestem lekko drewniany, ale ok.

    Z małego głośnika poleciało „Comfortably numb” Pink Floydów. Marek zaskoczony wyzwaniem nie przemyślał zbyt głęboko wyboru. Wiedział, że to romantyczna i długa piosenka, na skrócenie dystansu. Domyślił się, że Anka będzie chciała go trochę sprawdzić. „Matko, co ja robię” pomyślała dziewczyna obejmując przystojnego, starszego o 7 lat kolesia w romantycznym tańcu. „Z drugiej strony, oby nie było z tego kolejnego love story” – skontrowała jej myśli bardziej racjonalna strona jej osobowości. Taniec jednak był dobrym pomysłem – poczuła zapach perfum Marka, z bliska. Zauważyła, ze jest doświadczony. Nie złapał jej za żadne intymne miejsce, kilka razy jednak któraś z dłoni mężczyzny musnęła, to brzuch, to szyję. „Moje majtki właśnie mają próbę wytrzymałości, oby nie przemokły”- skończyła wewnętrzny dialog część duszy dziewczyny odpowiedzialna za temperament i popędy.

    Taniec był bardzo dobrym katalizatorem. Po dwóch wygranych Marka, Ania pozbyła się rajstop. Czas szybko mijał. Było już dobrze po północy. Kilka kolejnych rozdań. Marek siedział bez koszulki. Lekkie oszustwo pomogło mu wygrać dwie kolejne partie. Anka nie zauważyła, lub nie chciała tego zauważyć. Marek natomiast skorzystał z okazji i kazał pozbyć się jej sukienki. Dziewczyna wykonała rozkaz, jednak w najbardziej aseksualny sposób jaki był możliwy. Nie chciała pokazać słabości w grze. Marek też udawał obojętnego. Kolejne rozdanie, Anka odegrała się. Marek wybrał pytanie.

    – Co czujesz, gdy na mnie patrzysz? – spytała dziewczyna

    – Chęć na silne doznania. Jesteś przepiękna. Nie wiem czy, i na jak długo chcę zatrzymywać się obecnie w życiu. Liczę jednak, że ta noc będzie długa- odpowiedział pewnie facet

    Anka wzięła łyk wody. Ciągle ze sobą walczyła. Miała straszną ochotę na seks. Dziwnie czuła się jednak z tym, że Marek bezceremonialnie wskazywał, że nie chce bawić się w związki, a szuka racze przygody lub romansu. Po chwili zracjonalizowała sobie jednak, że przecież też po to wyjechała na studia – z dala od domu, ocen krajan i rodziców, mogła pozwolić sobie na wyjście z klatki grzecznej dziewczyny z sąsiedztwa. Marek jej się podobał, a mało prawdopodobne jest to, ze będzie go miała długo na głowie.

    Dziewczyna wstała odłożyć szklankę. Zrobiła to tylko po to, by Marek mógł dokładnie obejrzeć jak wygląda w czarnym komplecie bielizny, jak wygląda jej tyłek, jak z ciałem koresponduje biust. Marek, zachęcony alkoholem i pokazem figury swojej nowej koleżanki postanowił przeprowadzić ostateczny ruch. Niezauważenie dla Anki przysunął się na odległość ręki, gdy wróciła na kanapę gotowa do kolejnego rozdania młody korposzczur położył swoją rękę na jej kolanie po jego wewnętrznej stronie, patrząc dziewczynie w oczy. Bez żadnego innego gestu rozpoczął delikatny masaż uda, przesuwając rękę coraz bliżej majtek. W końcu dotarł do krawędzi materiału, odsunął je. Zobaczył, że Anka nie jest wygolona „na zero”. Poczuł natomiast sporo wilgoci. „Jest moja”- stwierdził pewny siebie w myślach.

    – Niezłe ziółko z Ciebie. Łatwy jesteś – wycedziła Anka, chcąc jeszcze się droczyć.

    – Czuję, że Ty też nie trzymasz chuci na wodzy.

    Po chwili Marek pocałował w końcu dziewczynę. Buzował w nim testosteron, który teraz przejął kontrolę nad jego postępowaniem. Intensywne pocałunki, bliskość ciała młodej studentki sprawiła, że stracił głowę. Nie wiedział co ma w sobie ta dziewczyna, ale czuł, że czeka go jeden z lepszych numerków w życiu. Pomyślał, że Ania jest jak bohaterka czeskiej serii porno o podrywaniu dziewczyn w publicznych miejscach. Z tą różnicą, że jest prawdziwa i nie musi udawać skromnej, lecz powabnej kobiety jak robiły to czeskie pornogwiazdki, których bodycount bywał trzycyfrowy. Po kilku minutach wziął dziewczynę na ręce i zaniósł do sypialni.

    „Kurwa, on wie czego chce. Oby też tak skończył, jak zaczął” – pomyślała podniecona jak nigdy wcześniej Ania.

    – Po pierwsze gumka, po drugie, jeśli dam Ci do zrozumienia, że czegoś nie chcę, to tego nie robisz. Ok?

    – Spokojnie – odpowiedział Marek, rozpinając równocześnie stanik studentki.

    Jej piersi były symetryczne,okrągłe i jędrne. Średnie, brązowe i wyraźne brodawki wyglądały bardzo kobieco. Anka domyślała się, że są ładne, ale do tej pory oglądał je jedynie chłopak, którego była jedyną partnerką. Marek zdjął spodnie, sięgnął do stolika nocnego po prezerwatywy i chusteczki.

    – Oj, chyba naprawdę Ci się podobam – zalotnie powiedziała dziewczyna

    – Od początku wiedziałem, że jesteś błyskotliwa – żartobliwie odpowiedział student, kładąc rękę Ani na swoim kroczu.

    Anka masowała penisa przez bokserki, ale była nieco zafrasowana, nie wiedząc co robić dalej. Szumiał jej głowie alkohol, buzowały hormony. Marek odebrał to jako sygnał, do wzięcia inicjatywy w swoje ręce. Położył dziewczynę, ściągnął jej majtki. Jego oczom ukazał się kilkudniowy zarost, którego się nie spodziewał. Był jednak teraz pewny, że dziewczyna raczej nie planowała seksu tej nocy. Wiedział, że jest napalona i nakręcona. Szybko zszedł między jej nogi. Jej cipka była mokra, ale pachniała świeżo. Polizał ją najpierw po całej jej długości, potem drażnił językiem jej nierówne, ale ładnie wykrojone, naturalne wargi sromowe. W końcu z łatwością wyczuł łechtaczkę, by miarowym lizaniem doprowadzić studentkę na szczyt.

    – Taak, taaak- wykrzyczała dziewczyna w konwulsji orgazmu.

    Cipka i jej okolice były kompletnie mokre od śluzu i śliny. Zanim Anka zorientowała się co się dzieje Marek wstał, zrzucił bokserki i stanął na podłodze. Jego penis był niemal maksymalnie twardy,był nieco powyżej jej głowy. Wiedziała czego chce jej nowy kochanek. Uklęknęła na łóżku. Poczuła delikatny nacisk ręki na swojej głowie. Jej pierwszy chłopak skończyłby w tym momencie nadzieję na seks tego wieczoru, u Marka taki gest odebrała jako pożądanie i niecierpliwość. Objęła penisa ustami, był dość gruby, lekko dłuższy niż średni. Wyczuła, że swobodnie może go wziąć do ust do połowy. Zaczęła rytmicznie ruszać głową, zatrzymując się zawsze właśnie około połowy. Marek położył jej rękę na jądrach. Czuł się pewnie, jak z żadną ze swoich kilku dotychczasowych partnerek.

    – Zejdź niżej – powiedział, kierując ją na jądra.

    – Tak?- zapytała dziewczyna, liżąc je delikatnie końcówką języka

    – Nie. Mocno, całą powierzchnią języka. Możesz spróbować objąć je ustami i possać

    – Tak?

    – Teraz lepiej, rób tak dalej, potem wróć do góry.

    Ance podobała się pewność i stanowczość Marka. Czuła, że mając jego penisa w ustach, że ssanie mu to wyzwanie, a nie czynność do odhaczenia. Po chwili facet zaczął ruszać biodrami, wbijał go w jej usta coraz głębiej. Po chwili zastanawiała się, czy nie przerwać, ale wygrało podniecenie. Trzy czwarte penisa znikało w jej ustach, a właściwie także w gardle. Pierwszy raz w życiu poczuła, że zaraz się zakrztusi, musi szukać powietrza, a w jej oczach pojawiły się łzy. Bała się wytrysku w ustach. Marek jednak uratował ją od tych obaw. Cofnął, się i sięgnął po gumki. Sprawnie nałożył jedną. Anka widząc to poczuła dziwne ukłucie, czuła się jak zdobycz, która czeka na pochłonięcie przez drapieżnika. Marek położył się.

    – Usiądź na nim- rozkazał.

    Anka usiadła przodem do twarzy kochanka. Była mokra, prezerwatywa nawilżona. Mimo, że była idealnie ciasna, to spokojnie się nabiła na penisa. Po chwili była już całkiem wypełniona. Rytmicznie zaczęła się ruszać, znała tą pozycję – była to jedna z dwóch, oprócz misjonarskiej jaką zaliczyła w liceum. Marek wiedział, że w ten sposób dobrze jest rozpocząć penetrację, lecz chciał czegoś silniejszego. Zrzucił dziewczynę z siebie i kilkoma gestami ułożył ją w pozycji „na pieska”. Ten widok ostatecznie go nakręcił. Miał przed sobą wypiętą, młodą i śliczną dziewczynę, która w dodatku mocno mu się oddała. Wbił w nią z całej siły. Anka, pełna podniecenia i delikatnego strachu syknęła z bólu. Nigdy wcześniej tak gwałtownie nie została wypełniona. Jej cipka była jednak dość delikatna. Marek mocno napierał, po chwili posuwał ją tak mocno, że obijał się biodrami o jej pośladki.

    – Aa…aaa. Co Ty ze mną wyprawiasz? – wykrzyczała dziewczyna

    – Lubisz to, prawda? – odpowiedział Marek wymierzając zaraz potem serię soczystych klapsów.

    Marek był strasznie pobudzony. W chwili uniesienia splunął na odbyt Anki,i zaczął krążyć kciukiem wokół jej drugiej dziurki, ciągle mocno penetrując jej cipkę. Anka nie była na to gotowa, ale poczuła się nieco jak amatorka z filmów z Rocco, które oglądała. Czuła, że pierwszy raz w życiu poczuje orgazm w trakcie penetracji. Jeszcze kilkanaście ruchów. Choćby miał jej wsadzić jej palec w tyłek, to nie chce przerywać tej zabawy. Po chwili kciuk Marka zaczął się przebijać przez opór jej zwieracza, dziewczyna jęczała z podniecenia. Kochanek jednak przeliczył się – tyle bodźców naraz sprawiło, że szybciej niż zakładał nadszedł czas jego orgazmu. Postanowił skończyć najbardziej efektownie jak się da, przynajmniej z jego punktu widzenia.

    – Nie przestawaj jeszcze chwilę, taaak…- wrzasnęła w trakcie drugiego tej nocy orgazmu Anka

    Marek nie dał rady już dłużej. Wyszedł z niej, szybko obrócił dziewczynę na plecy, rzucając ją jak jakiś ciężki przedmiot i uklęknął obok jej twarzy. Wzrok rozanielonej i wystraszonej dziewczyny podniecił go jak nic nigdy wcześniej. Zanim kazał jej otworzyć usta zobaczył na jej nosie pierwszą salwę spermy, po chwili kolejna rozbryzgnęła się na jej poliku i czole, trzecia już wyraźnie mniejsza trafiła w usta i brodę. Anka została zerżnięta, lekko zeszmacona. Kochankowie byli u szczytu spełnienia. Dziewczyna mimowolnie spróbowała pierwszy raz spermy, gdy tylko otworzyła usta mokry penis wsunął jej się do ust. Delikatnie go possała.

    – Aż takich fajerwerków się nie spodziewałam. Dasz mi chusteczkę?

    – Pe…pewnie – odpowiedział drżącym głosem Marek

    – I tak muszę iść do łazienki.

    – Weź proszę ręcznik, jest w szafce obok umywalki. Nie mam żadnych damskich kosmetyków…

    – Poradzę sobie.

    Anka była oszołomiona. W obcym mieszkaniu płukała usta, zmywała resztę spermy z twarzy. Nad wanną przemyła wodą cipkę. Miała najlepszy seks w swoim krótkim dorosłym życiu. Podnieciła ją stymulacja odbytu. To był dopiero pierwszy tydzień jej studiów. Nie wiedziała, że jej stłumiony temperament może tak wybuchnąć.

    Tymczasem Marek, upojony dzikim seksem i alkoholem, przysnął w oczekiwaniu na powrót kochanki.

    CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tadeusz Kozłowski

    Pierwsza właściwa część przygód Anki w wielkim świecie. Ze skromnym udziałem jej nowych znajomych.

  • Przygoda z sasiadem

    Po studiach przeprowadziłem się do Warszawy i wynająłem kawalerkę. Pewnie normalnie nie mógłbym sobie na to pozwolić, ale udało się to zrobić w atrakcyjnej cenie po znajomości. Po trzech miesiącach zauważyłem, że mam nowego sąsiada na tym samym piętrze, obok mojego mieszkania. Sąsiad był mniej więcej w moim wieku, wysoki blondyn, krótko przystrzyżone włosy, dobrze zbudowany – idealny korpus w kształcie litery V – jakby ćwiczył od dawna i bardzo dbał o każdy centymetr swojego ciała. Kilka razy spotkaliśmy się na korytarzu lub przed blokiem, ale mimo tego, że próbowałem nawiązać kontakt – zagadując – to on raczej ograniczał się w odpowiedzi do zwykłego “aha” lub “cześć”.

    Ja byłem natomiast z innej bajki – mimo tego, że miałem już 24 lata to nie miałem dużego doświadczenia w seksie. Żyłem ideałem, że nie chcę przygodnego seksu, tylko poczekam na swojego księcia. Oczywiście swoje potrzeby miałem, więc codziennie wieczorem (i czasami nie tylko wieczorem) pomagałem sobie ręką. Uwielbiałem wtedy wyobrażać sobie kolesi, których spotykam na co dzień – na ulicy, w pracy – a także od teraz sąsiada. Miałem ogólnie bujną wyobraźnię, więc potrafiłem sobie wyobrazić z nimi pikantne sytuacje, które bardzo mnie podniecały.

    Po tygodniu od poznania sąsiada zalogowałem się do aplikacji randkowej i okazało się, że sąsiad też tam jest. Już wtedy wiedziałem, że jest gejem, ale na mnie nie zwraca uwagi, bo nie jestem w jego typie. Mimo tego, że aplikacja wskazywała odległość między nami to nie mogłem się oprzeć temu, aby zobaczyć co ma napisane w profilu. W opisie nie było za wiele, oprócz tego, że napisał, że “przypadkowy seks nie jest w jego stylu”. Miał natomiast super zdjęcia, które później posłużyły mi do masturbacji.

    Zawsze uwielbiałem obserwować przystojnych kolesi – stojąc w oknie oglądałem lokalnych dresów pod blokiem, jadąc do pracy czasami nie wsiadałem do autobusu, aby móc popatrzeć na przystojnego kolesia palącego papierosa na przystanku, nawet zdarzyło mi się podglądać sąsiadów uprawiających seks w bloku naprzeciwko. Domofon w naszym bloku dzwonił bardzo głośno i zawsze było słychać, że sąsiad ma gości. Oczywiście zawsze byłem ciekawy kto do niego przychodzi. Okazało się, że opis w jego profilu nie przystawał do tego co zacząłem obserwować. Regularnie przychodzili do niego faceci na seks. Gości miał zazwyczaj 4 razy w tygodniu, a kolejne 3 dni spędzał pewnie na siłowni (wiem, bo raz go śledziłem). Przez wizjer mogłem zobaczyć kto go odwiedza, zwłaszcza, że sąsiad zawsze długo otwierał drzwi. Wszyscy kolesie go odwiedzający wyglądali na super byczków, niektórych nawet oglądałem przez okno jak wychodzili po jebaniu z bloku. To był dla mnie raj, bo akcja rozpoczynała się dość szybko po wejściu. Otwierałem wtedy delikatnie drzwi i podsłuchiwałem co się dzieje w mieszkaniu u sąsiada. Słyszałem jęki, piski, klapsy, rytmiczne uderzenia w dupę. Wyobrażałem sobie wiele co tam może się dziać i w jakiej pozycji jest mój sąsiad. Tego dokładnie nie wiedziałem, bo w profilu nie było zaznaczone. Raz wydawało mi się, że jest pasywny, innym razem, że aktywny. Słuchałem zawsze pod drzwiami trzepiąc sobie chuja, aż do samego końca akcji. Jednak po tym jak dochodzili to wiedziałem, że muszę się szybko schować do mieszkania, bo każdy koleś wychodził od niego z mieszkania szybko po skończeniu akcji. Nie rozmawiali ze sobą, tylko po skończonej akcji goście zakładali szybko spodnie i wychodzili.

    Jako że pracowałem na zmiany i czasami miałem do pracy na popołudnie to pewnej środy okazało się, że spotkałem pod drzwiami kuriera, który miał paczkę do mojego sąsiada. Jako że sąsiada nie było w mieszkaniu to kurier zapytał, czy może zostawić u mnie. Oczywiście się zgodziłem. Dzięki temu wiedziałem, jak mój sąsiad się nazywa. Znalazłem jego prywatne profile w mediach społecznościowych i mogłem korzystać bez ograniczeń z jego zdjęć, które tam się znajdowały.

    Pierwszego wieczoru próbowałem dzwonić do sąsiada kilka razy, aby oddać mu paczkę, ale go nie było. Wrócił do mieszkania o 2 w nocy – słyszałem jak otwierał drzwi. Stwierdziłem, że poczekam do następnego dnia. Następnego dnia wieczorem zadzwoniłem do sąsiada, aby oddać mu paczkę. Sąsiad otworzył drzwi – miał na sobie majtki i męskie gotyckie skórzane szelki, które przylepione były pięknie do jego klaty. Okazało się, że to był dzień, w którym się jebał, a ja o tym zapomniałem. Sąsiad uśmiechnął się szyderczo i kazał wejść do środka. Wtedy miałem okazję doświadczyć tych pisków, jęków i plaskaczy na własnej skórze.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tom Fucker
  • Praktyka w Krosnie.

    Musiałem odbyć praktyki. Los rzucił mnie do Krosna. Tu mieszkała kuzynka mojej mamy, która po namowach rodziców zgodziła się wynająć mi pokój w swoim domu. Ciocia Marta czekała na mnie na dworcu. W życiu jej nie widziałem ale mama dała mi jej zdjęcie także nie miałem problemu ją rozpoznać wśród innych osób na peronie. Jednak zdjęcie to nie to samo co oryginał. Ciocia Marta okazała się być dystyngowaną kobietą. Na oko 45 lat. Długie blond włosy, długie nogi i kształtne piersi, które zdawały się chciały wyskoczyć spod jej bluzki. Podszedłem do niej i uśmiechając się szczerze przywitałem się, grzecznie całując ją w dłoń. – Widzę, dobrze wychowany młody człowiek. Dzień dobry. Mam nadzieję, że nie narkoman. – Jestem wrogiem wszelkich używek- ciociu. – Daleko mi do twojej ciotki. Z twoją mamą jesteśmy dalekimi kuzynkami. Pakuj się do samochodu. Zapakowałem duży plecak do bagażnika i usiadłem z tyłu samochodu. – A Ty gdzie? Ja dzisiaj wypiłam wiadro wina. Ty nas zawieziesz. Prawo jazdy zrobiłem ponad 5 lat temu. – To jak ciocia przyjechała? – Nie interesuj się. Mrugnęła do mnie i uśmiechnęła się siadając obok miejsca kierowcy. Droga zajęła nam raptem kilka minut i ciocia kazała zaparkować za domem, który w moich oczach wyglądał niczym pałac. Po chwili pojawił się koło nas chyba ogrodnik bo już nie młody mężczyzna był ubrany w wytarte ogrodniczki i miał na sobie za duże kalosze. Ochrypłym głosem oznajmił, że pokój jest naszykowany i zaniesie moje rzeczy. – A my pójdziemy na spacer. Oznajmiła ciocia i łapiąc mnie za rękę pociągnęła za sobą. Szliśmy zadrzewioną alejką. Słońce chyliło się już za wzniesieniami. Doszliśmy do wysokiej pergoli, na której były już resztki róż. – Masz dziewczynę? – Nie ciociu. – Przestań do mnie mówić ciociu. – A jak mam mówić? Wychowanie każe mi tak się zwracać. – A rodzice wpoili ci, że nie odmawia się osobie starszej? – Owszem. Nie zdarzyłem nic więcej powiedzieć bo ciocia… przepraszam… Marta położyła mi dłoń na rozporku. Odskoczyłem jakiś metr. Nie spodziewałem się tego po tak dystyngowanej kobiecie. – No nie wstydź się. Taki młody chłopak na pewno ma się czym pochwalić. Z osłupienia zapomniałem języka w gębie. Nie wiedziałem co mam robić. – No dalej. Muszę się tobą zaopiekować zanim zrobi to jakaś inna. – Ciocia tak poważnie? – Już ci zwracałam uwagę, że nie życzę sobie byś do mnie zwracał się w ten sposób. Mów mi Marta. Podeszła do mnie i patrząc mi w oczy zaczęła rozpinać moje spodnie. Za chwilę stałem w samych bokserkach a mój przyjaciel najwyraźniej się obudził co nie sposób było ani powstrzymać ani ukryć. Marta rozpięła bluzkę i zsunęła stanik pod piersi wystawiając je na promienie zachodzącego słońca. Usiadła na starej ławeczce i gestem ręki kazała podejść. – No nie wstydź się. Przecież widzę, że chcesz go włożyć między moje cycki. Pewnie, że chcę. Moje podniecenie rosło z każdą chwilą i kutas osiągnął maksymalne rozmiary. Opuściłem bokserki i chwytając te cudowne piersi ścisnąłem nimi swojego kutasa. Gładkie jak aksamit dawały tyle doznań, że nie sposób było przerwać i czułem, że już nie długo eksploduję. – Zaraz nie wytrzymam…! – O tak. Tryskaj mi na twarz. Otworzyła usta i wysunęła język. Zupełnie jak na filmach porno. Dłużej już nie mogłem wytrzymać i dysząc głośno wystrzeliłem salwą wprost na jej polik i nos. Natychmiast obiegła ustami główkę mojego członka i kolejne salwy tryskały w jej ustach. Gdy się uspokoiłem jeszcze chwilę go ssała. – Cudowne. Dawno mnie nikt tak nie zalał. Była rozpromieniona. Zbierała palcem nasienie z twarzy i oblizywała go patrząc mi w twarz. – Podobało ci się? – Nie spodziewałem się takiego przyjęcia. – Będziesz miał jeszcze wiele niespodzianek tylko to musi zostać między nami. Jan już nie jest w stanie sprostać moim potrzebom. – Jan to zapewne ogrodnik? – Ogrodnik, kierowca, malarz… pracuje tu dłużej niż ja mieszkam. Dostałam go w spadku z domem. – A duże masz potrzeby? Nie wiem czy sprostam. – Jak nie będziesz chodził na dziewczynki to myślę, że dasz radę. – Nie znam tego miasta. – I dobrze. Tu ci niczego nie zabraknie. Muszę cię uprzedzić, że w domu jest jeszcze Wiola ale ona jest wyłącznie do mojej dyspozycji i nie wolno ci korzystać z jej ciała. – Postaram się zapamiętać. Wracaliśmy niespiesznie. Marta pokazywała mi okolice. Dom od środka okazał się być bardzie przestronny niż można było wnioskować patrząc na niego z zewnątrz. Urządzony w stylu końca XIXw. Kandelabry przerobione na elektryczne, duży kominek. Wysokie do sufitu okna z ciężkimi zasłonami. Sprawiał wrażenie muzeum tyle, że bez zwiedzających. Mój pokój posiadał wielką (jak na moje potrzeby) szafę, ogromne łóżko i przylegającą do pokoju łazienkę z prysznicem. Nastał wieczór i zszedłem do obszernego salonu gdzie miałem nadzieję spotkać Martę i wspólnie zjeść kolację. Widok jaki zastałem sprawił, że mój wydojony przed dwoma godzinami przyjaciel obudził się na nowo. Ciotka siedziała na ciemnobrązowej sofie zupełnie naga. Między szeroko rozłożonymi nogami była głowa(zapewne Wioli) a reszta jej nagiego ciała klęczała ze zgrabnie wypiętą dupką w moim kierunku. Jej cipka ociekała soczkami wprost na drewnianą podłogę. Zamknięte oczy Marty i wyraz jej twarzy wskazywał, że Wiola musi posiadać niezwykłe umiejętności. Stałem i patrzyłem na to przedstawienie. Ciotka nagle wygięła swoje ciało w łuk i głośno jęknęła zapewne na skutek przeżywanego orgazmu. – Nie przestawajjjjj!!! Popatrzyła na mnie i gestem ręki poleciła mi podejść. Stanąłem koło niej a ona energicznie zaczęła ściągać moje spodenki od pidżamy. Wydobyła stojącego na baczność fallusa i pociągnęła mnie do siebie natychmiast wsuwając go sobie do ust. Tak mocnego ssania to jeszcze nigdy nie miałem. Sam zacząłem wykonywać ruchy biodrami wywołując u niej charczenie. Czułem jak Ciasne migdałki stawiają opór. Oczy Wioli patrzyły na nas. Dopiero teraz dostrzegłem, że Wiola nie mogła mieć więcej niż 20 lat. Dużo czasu nie minęło jak znowu moje jądra zostały opróżnione do ostatniej kropli zalewając całe usta Marty. Kolejny raz szczytowała a jej ciało drżało w spazmach a ona jeszcze bardzo mocno ścisnęła sutki prawie je wyrywając. – Dosyć. Dosyć. Wiola wyprostowała się i usiadła na piętach. Miała piękne młode ciało. Sutki sterczały na jej cudownych piersiach. Mimo iż byłem wyssany do końca pragnąłem jej ciała. – Nawet na nią nie patrz. Nie wolno ci jej dotknąć. Ona jest jeszcze dziewicą i w całości należy do mnie. To ja zdecyduje kiedy je straci i z kim. Ton Marty był stanowczy i nie znoszący sprzeciwu. – To ja pójdę do siebie. – Pójdziesz jak pozwolę. Teraz będziesz patrzył jak ja zajmuję się tą młodziutką cipką. Wiola uśmiechnęła się i klękając na sofie wypięła dupkę w kierunku swojej pani. Marta z błyskiem w oku zbliżyła twarz do mokrej cipki i łapczywie zaczęła zlizywać z niej spływające soczki. Potem zaczęła wwiercać się w jej oczko co spowodowało jęczenie Wioli z rozkoszy. Prężyła się i mruczała. – Na co czekasz. Zajmij się moją dupką. Klęknąłem za Martą i zbliżyłem usta do jej tyłu. Jej cipka była czerwona i wilgotna. Zacząłem lizać jej oczko. Naśladując ciotkę wwiercałem się językiem coraz głębiej. Mój przyjaciel znowu zaczął się prężyć choć trochę bolał. Nie wiem ile to czasu trwało. Kark mnie bolał ale lizania nie przerywałem. Obie dziewczyny zaczęły głośniej stękać i jęczeć. Śluz z kutasa skapywał na podłogę. Skończyliśmy te pieszczoty gdy zegar rytmicznie wybijał dziewiątą. Gdy wszyscy się uspokoiliśmy Marta spytała mnie o której mam jutro zajęcia. – Nie mam pojęcia. Jeszcze nie byłem tam. Nie było czasu. – Fakt. Trochę nam się zeszło ale jutro koniecznie musisz tam pojechać. Nie chce by twoja matka miała pretensje do mnie, że nie dbam o ciebie. – Oj. Dbasz ciociu. Bardzo dobrze dbasz. – Tylko nie ciociu!!!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbara Kawa
  • Babskie spotkanie

    Rozstałam się z mężem. Dla rodziny podaliśmy powód „nie zgranie charakterów”. To by się nawet zgadzało bo charaktery mamy diametralnie różne ale przekonałam się i tym dopiero po pół roku małżeństwa. Wy kobiety pewnie wiecie co mam na myśli. Żadnego rozwoju przy nim. Chce mieć mnie tylko sobie podporządkowaną. Mam spełniać jego zachcianki. Otóż nie. Życie jest zbyt krótkie by przeżyć je i żałować na starość, że nie spełniło się swoich marzeń. Przy nim to raz na tydzień miałam seks. Co to za seks? Po bożemu przy zgaszonym świetle i zaciągniętych zasłonach. O orgazmie mogłam zapomnieć. Włożył, wyjął i koniec. Nie dał nawet oblizać nasienia z pały. A tak smakuje mi sperma. Lepiej było się rozstać. Wrócił do ojca i widziałam się z nim chyba raz na Sali sądowej i raz na ulicy się przypadkowo spotkaliśmy. Mnie potrzebny jest chłop z jajami, który zerżnie mi dupę, żebym usiąść nie mogła. Który wyrucha mi gębę i zmaltretuje migdały. Który jak poproszę to nasącza mi na pysk a ja z namiętnością wypije całą jego urynę. Może i kurewski mam charakter ale nie mam zamiaru się ograniczać. Pewnego razu spotkałyśmy się z dziewczynami u jednej z nich. Znamy się od dawna i niejedno wspólnie przeżyłyśmy. Irka jest najstarsza z nas. Śmiesznie to brzmi bo jestem od nie młodsza raptem półtora miesiąca. Najmłodsza jest pół roku młodsza ode mnie. To Irka skierowała temat na marzenia seksualne. Rozkręciłyśmy się w tych marzeniach. Nie ma co się dziwić jak w czwórkę obaliłyśmy pięć butelek wina. Któraś opowiadała o swoim porządnym ruchanku a ja czułam jak mi z cipki płynie. Zazdrościłam jej. Inna wyraziła swoje odczucia jak usiadła na potężnym kutasie aż mało dupy jej nie rozerwało. Ile ja bym dała by taki pyton wszedł w moje gardło i się tam spuścił. W majtkach miałam już kisiel. Po jakimś czasie wszystkie spojrzały na mnie pytającym wzrokiem. – Co jest Baśka. Twoja kolej. Wzięłam łyk z kieliszka i zaczęłam. – Ja to marzę by znalazł się taki ogier co powali mnie na łóżko i zapakuje mi kutasa do pyska. Wyrucha moje gardło, spuści się a potem wsadzi mi tą mokrą pałę w dupę. Zerżnie mnie jak dziwkę a ja będę go błagała by się na mnie wyżył. Na koniec naszcza mi w usta jak ostatniej szmacie a ja mu za to podziękuję. Patrzyły na mnie z szeroko otwartymi oczami i widać było jak mocno zaciskają uda. Dłuższy czas żadna z nich się nie odezwała. – Ale pojechałaś po bandzie Baśka. Podnieciłam się jak cholera. Kocham cię za tą szczerość. Jakbym mogła spełnić Twoje marzenie to z rozkoszą naszczam ci tam gdzie chcesz. – Nie mów tego głośno bo zarządzam tego od ciebie. Nawet nie wiecie dziewczyny jak mnie to jara. Sylwia podniosła się i podciągnęła spódnicę. Wsadziła rękę w majtki i podała mi palce do oblizania. – Popatrz co narobiłaś. Teraz to zlizuj. Jej palce pachniały tak cudownie, że natychmiast sięgnęłam do nich ustami i je oblizałam. Smak był jeszcze lepszy. Zapewne wypity alkohol plus mój charakterek sprawił, że przestałam się hamować i na głos poprosiłam czy mogłabym zlizać z niej cały ten nektar. Długo nie musiałam czekać na odpowiedź. Sylwia zdjęła spódnicę i majtki i podeszła do mnie. Postawiła nogę na oparciu fotela przez co miałam idealny dostęp do jej mokrej, pachnącej cipki. Na oczach pozostałych dziewczyn, bez żadnego skrępowania zaczęłam lizać ją. Nie przeszkadzał mi jej kilkudniowy zarost. Złapałam ją za pośladki i docisnęłam jej biodra do twarzy. Sylwia zajęczała a ja penetrowałam ją językiem wszędzie gdzie mogłam. Ssałam jej łechtaczkę wywołując u niej coraz głośniejsze jęki. Byłam pijana i napalona. Chciałam więcej. – Sylwia. Błagam. Mogę ci wylizać oczko? Sama się odwróciła i wypięła pośladki, które rozchyliłam i sięgnęłam językiem do upragnionego miejsca. Śliniłam obficie i wwiercałam się najgłębiej jak potrafiłam. Sama w tym czasie czułam jak drży mi cipka z podniecenia. – Baśka! Ja pierdole. Ale z ciebie suka. To Irka wyrażała swoją opinię na głos. Nie przeszkadzało mi to a wręcz rozpalało mnie takie gadanie. Popatrzyłam na najmłodszą z nas Ankę. Masowała swoje piersi przez bluzkę i patrzyła na mnie oblizując usta. Sylwia jęczała coraz głośniej masując sobie łechtaczkę. Czułam, że za chwilę dojdzie. Obróciłam ją i otwierając szeroko usta złapałam jej całą cipkę i zassałam ją do środka. To było coś niesamowitego jak Sylwia pisnęła a z jej cipki tryskało wprost w moje usta. Cała się trzęsła i trzymała się mojej głowy. Całą twarz miałam mokrą i spływało mi po szyi na piersi. Gdy troszkę się uspokoiłyśmy popatrzyłam w jej zamglone oczy i wyszeptałam – dziękuję. – Ale Cię wzięło Baśka. – Ja to kocham dziewczyny. Nie mam zamiaru się z tym kryć. To jest moje marzenie by służyć innym. Jeśli ktoś zechce mnie upokorzyć będę mu za to wdzięczna. Wiem, że jestem dziwadłem ale nie wstydzę się tego. Byłam szczera. Byłam bardzo podniecona. Cipka mi pulsowała a ja celowo jej nie dotykałam. Chciałam by cierpiała. Anka w końcu nie wytrzymała. – Gdybym tego nie widziała to bym nie uwierzyła. Ty naprawdę to kochasz. Nie oceniam cię ale akceptuję cię całą sobą. Widzę , że muszę spełnić Twoje pragnienie. Rozbieraj się. Teraz ja się tobą zajmę. Nawet sekundy się nie zastanawiałam. Wykonałam jej polecenie. Sylwia opadła na fotel nie spuszczając mnie ze wzroku. – Wszystkie idziemy do łazienki. – rozkazała Anka. Chwyciła mnie za rękę i pociągnęła za sobą. Wszystkie zaczęłyśmy się tłoczyć w łazience. Mnie kazano klęknąć przy wannie. Anka zdjęła kieckę i została w bieliźnie. – Błagaj mnie bym pozwoliła ci napić się mojej uryny. Głos Anki zrobił się poważny. To nie było babskie szczebiotanie a rozkaz wydany przez dominę. Irka stała najbliżej mnie i złapała mnie za włosy. – Głucha jesteś? – Zrobię wszystko byś pozwoliła mi spijać Twoje płyny. Co mam zrobić? Chyba wszystkie wczułyśmy się w tą zabawę choć ja nie traktowałam tego jako zabawy a spełnienie moich marzeń. Do kompletu brakowało mi ruchanie mojego gardła przez jakiegoś kutasa. Anka podeszła do mnie, odchyliła majtki i zawiała nad moją głową. Jej cipka myła mokra i z daleka pachniała. – Jak uronisz chociaż kropelkę to pożałujesz. Otwieraj pysk. Pierwsze krople jej moczy idealnie spadały w moje usta. Były gorące a mnie przeleciał dreszcze niesamowitego podniecenia. Szybko przełknęłam pierwszy łyk. Teraz Anka wypuściła z siebie długi strumień, który szybko wypełnił moje usta. Nie nadążałam z przełykaniem i już po chwili byłam cała mokra. Teraz tryskała bez opamiętania a ilość wypitego płynu pozwalał jej sikać długim strumieniem. – Łykaj. To dopiero początek. Byłam wniebowzięta. Byłam bardzo podniecona. Moja cipka przeżywała orgazm a ja jej nawet nie dotknęłam. Za chwilę przede mną stanęła Irka i teraz jej gorąca uryna wlewała mi się do ust a jak przełykałam możliwie najszybciej jak mogłam. Czułam jak żołądek mi się wypełnił i już nie było miejsca na więcej. – Wylizuj do sucha. – rozkazała Irka. Przytknęłam usta i w pośpiechu zlizywałam wszystko z jej cipki. To było coś wspaniałego. Cała drżałam. – Wystaw język. Wysunęłam a Irka zaczęła się na niego nadziewać. Wykonywała ruchy jakby ujeżdżała kutasa. Długo nie zajęło jak zaczęła szczytować wprost na moją twarz. Widocznie była bardzo podniecona. Pachnący, lepki śluz spływał ? mojej twarzy. Patrzyłam z wielką wdzięcznością na każdą z nich. W całej łazience pachniało każdą z nas. Nie zliczę ile razy sama doszłam nawet jej nie dotykając. Kilkanaście minut zajęło nam uspokojenie się. Miałam rozdęty brzuch ale jako ostatnia mogłam usiąść na toalecie. Każda z nich klepała moje piersi i brzuch wywołując ból, który znosiłam z największą przyjemnością. Po godzinie udało nam się ponownie usiąść w dużym pokoju. Otworzyłyśmy następną butelkę wina. – Dziękuję wam dziewczyny. To było niesamowite przeżycie. Nawet nie wiecie jak jestem wam wdzięczna. Żadna z nas nawet nie pomyślała by wrócić do domu. Były dwie sypialnie i dwa łóżka. Wszystkie zaczęłyśmy się śmiać jak któraś z dziewczyn zażyczyła sobie losowania która z nich śpi ze mną.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbara Kawa
  • Kocham to

    Kobiety doskonale znają to uczucie jak drży ci cipka jak tylko pomyślimy o ruchanku. Że za chwilę twoja pochwę wypełni jakiś kutas. Pisząc to robię się mokra. Są też takie, do których i ja się zaliczam, które kochają analne drążenie. Ja się w tym zakochałam już dawno, zanim poznałam uczucie kutasa w cipie. Namówił mnie mój ówczesny chłopak. Nie chciał wpadki (zresztą ja też tego nie chciałam). Długo się dobrego przygotowywałam. Czytałam wiele tekstów, które mnie przekonały do tej formy seksu. Muszę wam przyznać, że teraz nie wyobrażam sobie by raz na dzień czy dwa nie zabawić się swoją dupką. Mam w swojej kolekcji kilka korków, które aplikuję sobie nawet w zwykły dzień kiedy ide do pracy. Mam też kilka sztuk dużych rozmiarów sztucznych kutasów. Ich zachowuje sobie na wieczorne zabawy. Najbardziej rajcuje mnie analek w miejscu publicznym. Ten dreszcz emocji doprowadza mnie do szaleństwa. Opowiem wam przygodę jaką przeżyłam w swoim mieście. Byłam umówiona z koleżanką z pracy na drinka. Spotkałyśmy się zaraz po 20°° w umówionej knajpce. Zamówiłyśmy jedzenie i butelkę wina. Szykował nam się długi wieczór na ploty. Niespełna godzinę zajęło nam opróżnienie butelki i Aneta zamówiła kolejną. Zawsze zamawiamy zamknięte butelki i kelner nam je otwiera przy stoliku by uniknąć wlania jakiejs substancji, na którą nie miałyśmy ochoty. Z kolejnym kieliszkiem temat nam zszedł na kochanków. Dowiedziałam się, że Aneta tak jak ja lubi gwałt swojej dupki. Okazało się też, że obie mamy w sobie korki. Podnieciłam się i musiałam jakoś wykombinować by zaciągnąć ją do łóżka. Dotykałam jej dłoni, niby przypadkiem odsuwałam jej włosy z czoła. Robiłam wszystko by mieć z nią fizyczny kontakt. To Aneta zaproponowała byśmy poszły do hotelu po drugiej stronie parku. Ta noc miała być naszą. Zapłaciłyśmy do spółki rachunek zostawiając napiwek przystojnemu kelnerowi i wyszłyśmy na ulicę. Zrobili się już ciemno ale nie czułyśmy strachu na myśl przejścia przez park. Hotel było widać już z daleka. Gdzieś w połowie drogi złapałam za pośladek Anety. Przystanęła i figlarnie wypięła dupkę. Przysunęłam się do niej i pierwszy raz pocałowałyśmy się. Podobało mi się to. Byłam coraz bardziej podniecona. Podciągnęłam jej spódnice i zaczęłam zdejmować z niej majtki. Kucnęłam by ułatwić jej zdjęcie ich przez szpilki. Wtedy się odwróciła i wypięła dupkę szepcząc – Gwałć mnie. W blasku parkowych latarni jej pośladki wyglądały zjawiskowo. Zaczęłam je namiętnie całować i lizać. Wydobyłam z niej korek i z lubieżnością go oblizałam. Smakował truskawkami. Zapewne taki miała lubrykant. Zaczęłam lizać jej oczko i wkładać głęboko język. – Błagam. Gwałć mnie. Chcę poczuć cię głęboko. Zrobię wszystko co zechcesz. Aneta była bardzo pobudzona. Cała drgała. Wypinała się jak kotka w ruji. Oczy miała rozkojarzone. Postanowiłam troszkę się z nią zabawić. – Jak bardzo chcesz bym cię zgwałciła? Ona już dyszała. Szczypała swoje piersi. Przestępowała z nogi na nogę. – Błagam. Bardzo. – Rozbieraj się. Chcę cię całą nagą dla siebie. Nawet nie zaprotestowała. Podniecenie i wypity alkohol działał znakomicie. Po niespełna minucie jej ubranie leżało na ławce. Moja cipka zrobiła się bardzo mokra na widok jej ciała. To była kobieta ideał. Nawet nie zwracałam uwagi czy ktoś idzie. Czy ktoś nas obserwuje. Było mi wszystko jedno. Jak widać Anecie również. Pochyliłam ją do przodu. Oparła się o oparcie ławki i postawiła jedną nogę na siedzisku. To była ta chwila, na którą czekała. Najpierw zanurzyłam palce w jej ociekającej cipce i następnie przystawiłam dłoń do dupki. Zadrżała. Oddech miała przerywany jakby zaraz miała przeżyć orgazm. Powoli ale stanowczo czaiłam zanurzać się coraz głębiej w jej anusie. Minimalnie zwieracze stawiały opór. Jej biodra rozpoczęły koliste ruchy jakby usadzała się. Zaczęłam delikatnie szczypać jej twarde jak kamyki sutki. Zaczęła jęczeć z podniecenia. Moją dłoń zanurzyła się w jej wnętrzu już za nadgarstek. Sama przeżywałam coś wspaniałego i zazdrościłam jej tej sceny. Zaczęłam powoli wyciągać dłoń i wkładać ją. Aneta patrzyła na mnie coraz bardziej oddając się rozkoszy. Chwyciła moją rękę i mocno zaczęła nią sterować wkładając ją coraz głębiej. Nogi jej się uginały obłędów na nich stała. Trzymając mocno za sutek ciągnęłam ją do góry. Moja dłoń zniknęła w niej prawie do połowy łokcia. Jak ja jej zazdrościłam. Sama już nie wyrabiałam i koniecznie musiałam zanurzyć palce wolnej ręki w swojej cipce. Aż nogi mi się uginały z podniecenia. Wyjęłam palce i dałam jej do ust. Natychmiast zaczęła je wylizywać i w tym momencie poczułam jak jej zwieracze bardzo mocno się zaciskają. Aneta przeżywała potężny orgazm. Jej ciało zawisło na oparciu ławki bezwiednie. Jeszcze kilka chwil gwałciłam ją energicznie sama walcząc ze swoim orgazmem. Z trudem wyjęłam z niej dłoń. Widok oczka zaraz po akcie miłosnym jest czymś wspaniałym. Aneta straciła przytomność na chwilę. Jej ciało zwisało na ławce ale zaraz otworzyła oczy i spojrzała na mnie. – Proś o co chcesz. Zrobię wszystko. – Chce widzieć jak pijesz mój mocz. A gdy wszystko wypijesz zajmiesz się moją dupką. Zawsze mnie bardzo podniecało gdy patrzyłam jak sikam komuś do ust. Nawet się nie ubierała. Zaraz klęknęła przede mną i otworzyła usta wysuwając język. Musiałam bardzo się postarać by zacząć sikać. Byłam bardzo podniecona. Rozchyliłam wargi i wycelowałam w jej twarz. Po chwili strumień uryny wypełniał jej usta. Patrząc mi w oczy wszystko połykała a gdy strumień zelżał przystawiła dłoń. Migracją dłonią dostała do mojej dupki i torując sobie drogę rozpoczęła atakowanie anusa. To było coś fantastycznego. Nadziewałam się na nią pragnąć poczuć jej palce w gardle. Teraz to ona zaczęła się mną bawić. Wpychała i wyciągała rękę energicznie by za chwilę znieruchomieć. Sama nadziewałam się jak szalona. Podskakiwałam na niej jak szmaciana lalka. Gdy ona wpychała rękę jak ledwo stałam na palcach. Kilka minut takiego szaleństwa i poczułam zbliżający się orgazm. Wtedy Aneta przyssała się do mojej łechtaczki. To było coś niesamowitego. Myślałam, że to ja zaraz stracę przytomność. Tak długiego orgazmu nie miałam nigdy. Jakby ktoś właśnie przechodził miałby niesamowity widok. Dwie, półprzytomne kobiety. Jedna zupełnie naga. Ledwo trzymające się na nogach. Ociekające wszelkimi płynami. To musiał być niezapomniany widok. Zanim dotarłyśmy do hotelu zegarek pokazywał kwadrans przed północą. Na całe szczęście hotel dysponował pokojem z podwójnym łóżkiem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbara Kawa
  • Przemiana cz.4

    Nacisk na gardło.

    Nie było takiej możliwości aby ogromny penis Pawła wszedł głębiej. Jednak Adam, nie miał tutaj nic do powiedzenia. Przyciśnięty do drzwi, mógł jedynie starać się rozluźnić i  lekko przechylać głowę aby znaleźć lepszy kąt, co nie było wcale łatwe gdy jednocześnie był trzymany za włosy.

    A mężczyzna napierał –   przez jakiś czas bezskutecznie, po czym wyjął nagle swoje przyrodzenie z ust Ani.

    – Miałaś robić co Ci rozkażę głupia szmato. – krzyknął Paweł, po czym z całej siły uderzył dziewczynę otwartą ręką w twarz. I jeszcze raz, jednocześnie trzymając ją w pionie za włosy. – Podoba Ci się to, co, bycie moją kurwą? Sama o to w końcu błagałaś.

    Nie czekał jednak na odpowiedź tylko znów wepchnął się do gardła dziewczyny.

    Adam czuł się podle. Ból, brak oddechu, a przede wszystkim straszny strach i poniżenie. Nie mógł jednak nic zrobić. Tym razem jego oprawca zaczął gwałcić jego twarz, przesuwając penisa to do przodu, to luzując lekko napór. Przy każdym powrocie, czubek przesuwał się nieco bardziej do przodu.

    Nagle, znalazł odpowiednią drogę – odchylając głowę dziewczyny nieco do tyłu wepchnął się do gardła blokując jej dopływ tlenu. Docisnął jej twarz aż do swojego brzucha, a następnie zaczął bez chwili odpoczynku posuwać ją, gwałtownie, nie dając wciąż złapać oddechu.

    “ Udusi mnie” – pomyślał Adam nie mogąc zaczerpnąć powietrza. “Zginę tutaj, gwałcony w gardło przez tego prostaka”. Próbował odepchnąć go od siebie, ale to tylko zachęciło Pawła do jeszcze gwałtowniejszych ruchów. Do braku tlenu doszły mocne uderzenia tyłem głowy w drzwi. Ból był niesamowity, ale jeszcze gorsze było przerażenie…

     W końcu, gdy dziewczyna była już na skraju omdlenia mężczyzna wysunął się z jej ust, co skończyło się odruchem wymiotnym – gęsta ślina zmieszana ze spermą wylądowała na podłodze.

    – Zlizuj to szmato – rozkazał jej oprawca.

    Adam łapiąc oddech nie zareagował widać dosyć szybko, gdyż dostał zaraz kolejne uderzenie w twarz. – Szybciej. – Kolejne uderzenie. W zapłakanej dziewczynie pojawił się jednak iskierka oporu. Jeszcze wczoraj była mężczyzną, a teraz jakiś patol gwałci ją, a on jeszcze miała się go słuchać…? Już woli wyjść goła na ulicę niż zostać tu chwilę dłużej.

    – Wypuść mnie – wybełkotała. – Ja chcę iść

    – Iść chcesz… – roześmiał się jej oprawca. – Ale przecież przed chwilą prosiłaś mnie abym pozwolił Ci zostać.

    – Spierdalaj – powiedziała hardo do górującego nad nią mężczyzny.

    – Ależ Aniu. Przecież oboje wiemy, że podoba ci się to co ci robię. Doskonale wiemy że jesteś tylko głupią cipą, której się wydaje że ma wolną wolę. Że ma jakieś wyjście. – Tu zrobił pauzę, po czym odezwał się wyjątkowo spokojnym głosem – Ale wiesz co, pomogę ci Aniu znaleźć swoje miejsce. Pomogę ci pogodzić się ze swoim nowym losem.

    Przerażony Adam spojrzał na Pawła, gdy ten zaczął wyciągać coś ze stojącej obok szafy.

    – Nie, błagam – krzyknęła dziewczyna, gdy zobaczyła w jego ręku gruby, skórzany pasek.

    – To kto jest moją własnością? Kto chce być potraktowany jak dziwka? – zaśmiał się stojący nad nią w rozkroku mężczyzna?

    – Błagam, zostaw mnie – zaszlochała dziewczyna zwijając się na podłodze i zasłaniając rękoma.

    – Jeszcze raz – kim jesteś?

    Trzask – pierwsze uderzenie spadło na plecy dziewczyny, która nie odpowiedziała dosyć szybko.

    Trzask, trzask.

    Adam nigdy w życiu nie doświadczył takiego bólu. Już wiedział że nic nie poradzi, już po pierwszym uderzeniu gotów był na wszystko byle tylko się to skończyło. Jakiekolwiek resztki godności i męskości odeszły, teraz gotów był zrobić wszystko byle uderzenia ustały.

    – Przestań, au….

    – Kim jesteś? – Trzask

    – A!!! Dziwką. – Trzaski

    – Do kogo należysz?

    – Do Ciebie. Błagam, zrobię wszystko.

    Ale on nie przestawał.

    Trzask, trzask. Razy spadały na szyję, na plecy, na tyłek skulonej na podłodze dziewczyny. Trzask, trzask, trzask…

     A ta, spięta oczekiwała na kolejne uderzenie.

     – Wstawaj. – usłyszała zamiast tego.

    Trzęsąc się Ania podniosła się z podłogi.

    – Zanim doliczę do trzech masz się rozebrać i na nago czekać na mnie moim łóżku. Masz leżeć na brzuchu z zamkniętymi oczami. Jeden!

    Dziewczynie nie trzeba było dwa razy powtarzać szybko pobiegła do sypialni

    – Dwa

     Błyskawicznie zrzuciła jeansy wraz z majtkami i skarpetami, drugą ręką zrzucając koszulkę.

     – Trzy

    Ania leżała zgodnie z rozkazem na brzuchu z zamkniętymi oczami czekając na mężczyznę który wszedł do pokoju i ustawił się za nią. Była niemal pewna, iż ten zaraz w nią wejdzie od tyłu. W ostatniej chwili przez jej myśl przeleciała myś, jak jest to surrealistyczne – bycie penetrowanym przez mężczyznę.

    Jednakże Paweł nie położył się na niej. Zamiast tego zapytał.

    – Jak masz na imię?

    Tym razem Adam nawet nie myślał stawiać oporu.

    – Ania, jestem Ania! – szybko odpowiedział

    – Ćśśś…. – usłyszał

     Chwila ciszy sprawiła iż przeraził się nie na żarty.

    – Do kogo należysz? – pytanie które jeszcze kilka minut temu wywołałoby sprzeciw, teraz jedynie wywołało natychmiastową odpowiedź

    – Do ciebie, jestem Twoją

    – Dobrze. A teraz błagaj abym zerżnął ci ponownie gardło.

     Chwila. Dosłownie jedna sekunda zawahania.

     Trzask. Trzask.

     Kolejne uderzenia lądujące tym razem na gołym ciele sprawiły że Adam zwinął się ponownie w kulkę.

     Trzask, Trzask, Trzask.

     Uderzenia lądowały dosłownie wszędzie.

     – Błagam – płakał Adam – błagam zerżnij gardło.

    – No dobrze. Tym razem zrobię Ci tę przyjemność skoro tak ładnie mnie prosisz. Jednak pamiętaj, to ja tobie wyświadczam tu łaskę. To Ty mnie błagasz dziwko. Połóż się na plecach, z głową na krawędzi łóżka. A spróbuj mnie ugryźć, to dopiero pożałujesz.

     Ania nie miała wyjścia – położyła się od razu tak jak jej kazał i otworzyła usta. Paweł podszedł do niej i przełamując lekki opór gardła wcisnął swojego członka do końca. “Dam radę” – pomyślała – “Jakoś to przeżyję”. W tej chwili jednak Paweł zaczął posuwać go z ogromną pasją. Dziewczyna nie będąc gotową aż na tak silne ruchy odruchowo chciała wyszarpnąć głowę, kiedy nagle mężczyzna unieruchomił ją, chwytając jedną ręką za gardło.

     – A Ty gdzie się wybierasz? – zaśmiał się. – Chyba jeszcze nie wszystko Ci wytłumaczyłem.

    Trzask, trzask.

    Kolejne uderzenia pasa spadały na biust dziewczyny. Na odsłoniętą waginę. Ból był nie do wytrzymania. Jednocześnie Adam doskonale wiedział że nie może ugryźć Pawła. Wił się z bólu mając jednocześnie głowę unieruchomioną muskularną ręką oprawcy. A ten bił, bił bez ustanku, z całej siły. Czas zdawał się ciągnąć w nieskończoność. Trzask, trzask.

     W końcu odrzucił pas, i łapiąc gardło również drugą ręką, docisnął penisa tak głęboko jak się dało i wystrzelił. Adam czuł pulsowanie gorącego penisa, kiedy nasienie zalewało mu usta i gardło. Zaczął się krztusić, lecz usłyszał. – Masz połknąć każdą kropelkę niewolnico.

     Z trudem łapiąc powietrze, a jednocześnie odczuwając ulgę po przerwanym biciu, przerażony Adam nie zamierzał się już sprzeciwiać. Czując w ustach wiotczejącego penisa. Wylizał go do czysta, a potem połknął śmierdzący, słony płyn.

    Paweł oddychając głęboko, położył się na łóżku obok dziewczyny, głaszcząc ją po kulącym się przy każdym dotyku ciele.

    – Świetnie się spisałaś. Zawsze wiedziałem, że siedzi w tobie uległa szmata. W końcu los pozwolił Ci się ujawnić.  – Leżał przez chwilę wciąż łapiąc oddech. – Skoro już ustaliliśmy gdzie twoje miejsce Aniu, pora abyś teraz ty się wykazałaś. pójdziesz teraz wziąć prysznic i zrobisz się na bóstwo. Monika Ci pomoże.

     Uśmiechał się złośliwie.

    – A potem przyjdziesz do mnie i dasz mi najlepszy seks w moim życiu.

     

     

    —–

    Jak zwykle zapraszam do komentowania – im więcej sugestii tym łatwiej będzie mi pokierować losami Ani/Adama.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Kowalski
  • Pierwszy trojkat

    Z Moniką jesteśmy dwa lata i od samego początku w łóżku chcieliśmy więcej i więcej. Często oglądaliśmy filmy porno i opowiadaliśmy sobie, na co mamy ochotę. Oboje stwierdziliśmy, że chcemy spróbować trójkąta czy czworokąta. Szczerze mówiąc wolałem nawet wziąć moją panią z facetem niż być z dwoma kobietami. Umówiliśmy się z moim przyjacielem na saunę a potem na piwko do nas. Śpieszyło mu się do domu, bo następnego dnia wracał do pracy do Francji i nie chciał się zasiedzieć a my z naszym planem w głowie nie mogliśmy uwierzyć, że okazja przejdzie nam koło nosa więc przy wyjściu włożyłem rękę pod bluzkę Moniki i wyciągnąłem jej wielką pierś po czym zapytałem Tomka czy mu się podoba? W jego oczach zobaczyłem błysk a na twarzy zawstydzenie. Złapałem jego dłoń i zacząłem nią pieścić pierś Moniki. Duży sutek stał się twardy a ona z zamkniętymi oczami zaczęła pojękiwać. Drugą rękę Tomka wsadziłem jej w majtki i pieściłem jej łechtaczkę. Była mokra i nabrzmiała a jej zapach unosił się w powietrzu. Wtedy kazałem mu wyjąć fiuta . Był zdziwiony i zakłopotany . Nie bardzo wiedział, co zrobić. Powtórzyłem polecenie jeszcze raz a on zrobił posłusznie to co kazałem, wtedy mojej pani kazałem uklęknąć i masować jego grubego żylastego fiuta. Tym razem to ona była zakłopotana. Drżała zawstydzona z podniecenia by po chwili zastanowienia ściskać jego sprzęt w dłoni. Patrzyła to na mnie to na Tomka by potem zawiesić oko na jego sprzęcie. Złapałem Moniką za głowę i docisnąłem ją do jego penisa który w momencie wtargnął w jej usta. Objęła go ustami i widać było że pieści językiem połykając jego soki. W tym czasie ukląkłem za nią i całując ją po czyi robiłem jej dobrze palcami tylko po to by za chwilę wtargnąć tam moim twardym fiutem. Byłem tak podniecony, że bałem się poruszać gdyż każdy mój ruch mógł spowodować eksplozję a chciałem przecież doprowadzić ją do orgazmu. Po reakcji Tomka widziałem, że kończy a nie chciałem by zabrudził buzię mojej pani odsunąłem go, więc na tyle by zalał jej olbrzymie piersi. Chciałem  żeby wtarł w nią to, co przed chwilą obryzgało jej ciało. Tomek speszony powiedział, że jesteśmy popieprzeni i z uśmiechem na twarzy i w pośpiechu ubrał sie i wyszedł. Ta noc dla nas była wyjątkowa. Seks uprawialiśmy z sześć razy odpoczywając tylko na jakiś czas żeby zebrać siły. Stwierdziliśmy, że to nie jest nasza ostatnia przygoda a początek nowych niesamowitych doznań.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    robroy robin
  • Pragnienia mojej glowy

    Dalej mieszkam z rodzicami a skończyłam wczoraj 23 lata. W sumie mogłabym już pójść na swoje ale mam pewną słabość, którą ukrywam a chodzi o moich starych. Mój ojciec pije i często wraca wieczorami napruty. Często też w tym stanie wykorzystuje mamę i robi to nie tyle co brutalnie co stanowczo. Któregoś wieczoru wtoczył się do mieszkania i udało mu się nawet zdjąć buty. Opadł na fotel w pokoju w kurtce i zaraz zasnął. Patrzyłam przez uchylone drzwi co zrobi mama a ona zaczęła go delikatnie rozbierać. Udało się jej zdjąć z niego kurtkę, potem zabrała się za sweter. Gdy skończyła z górą zabrała się za ściąganie jego spodni. Coś mruczał pod nosem ale po paru minutach udało się mamie zdjąć majtki i skarpetki. Sięgnęła po pidżamę ale w tym momencie tata chwycił jej głowę i nadział jej usta na swoją pałę. Ona nawet nie protestowała. Byłam zdziwiona z jaką chęcią robiła mu loda. Tata sapał i wiercił biodrami mocno odpychając jej głowę do krocza. – Do końca suko- pijany głos rozchodził się po całym mieszkaniu. Puścił jej głowę a mama masując mu trzon ssała mu patrząc mu w oczy. Patrzyłam na to i muszę wam powiedzieć, że sama robiłam się mojra. Moje sutki były twarde i bardzo wrażliwe. Jęki ojca zwiastowały finał. Widziałam jak kutas mu pulsował tłocząc spermę wprost w usta mamy a ona połykała wszystko. Tak zachowywali się prawie za każdym razem gdy pijany ojciec wracał do domu. Lubię ich wtedy podglądać i tak naprawdę to jest jedyny powód, dla którego dalej mieszkam z nimi. Te sceny wryły się w moją świadomość do tego stopnia, że bawiąc się swoim ciałem zawsze mam przed oczami wielkiego chuja mojego ojca i zadowolona twarz mamy. Niejednokrotnie oglądałam w Internecie filmy dla dorosłych i wybieram te z kategorii dominacji czy uległych. Inne mnie nie ruszają. Coraz bardziej wzmagała się u mnie chęć przeżycia takiej przygody. Wyobrażałam sobie jak jestem zmuszana do obciągania kutasów nieznanym mi osobom czy nawet zlizywania spermy z cipek innych kobiet. Robię się wtedy bardzo mokra i przeżywam niesamowite orgazmy. Zaraz minie pół roku jak odbywam praktyki w kancelarii prawnej. Nie dostałam jeszcze własnej sprawy ale chętnie pomagam innym. Pewnego poranka przyszedł do mnie nasz główny mecenas u położył grubą teczkę na moim biurku. – Nie sądzę byś miała z tym jakieś problemy ale jak to spieprzysz to chyba się pogniewamy. Czekałam na ten dzień i w końcu on nastał. Jednak głos szefa zabrzmiał tak, że momentalnie zrobiłam się mokra. Spytałam się tylko ile mam czasu. – Jeszcze nie zajrzałaś do teczki a już zadajesz pytania – tym razem zabrzmiało jeszcze bardziej wrogo. Efekt możecie sobie wyobrazić. Przez kolejne kilkanaście minut przeglądałam akta jednocześnie walcząc z podnieceniem. Nawet nie śmiałam dotknąć piersi bo chyba bym eksplodowała. Na następny dzień miałam umówioną rozmowę z oskarżonym w zakładzie karnym. Poszłam do szefa spytać czy ktoś będzie ze mną. – Sama tam nie pojedziesz, zabiorę cię z domu przed ósmą. Bądź gotowa. Ton mecenasa nie zmienił się wywołując u mnie kolejną falę podniecenia. Do końca dnia studiowałam te wszystkie akta by jak najwięcej zapamiętać. Zrobiłam sobie notatki by utrwalić sobie wszystko w domu. Zastanawiałam się co zastanę w domu. Nawet nie wychodziłam z pokoju gdy usłyszałam jak ojciec wraca pijany. Co prawda od razu poczułam to podniecenie ale starałam się skupić na pracy. W głowie miałam głos szefa co wzmagało mój stan i nie wytrzymałam. Włożyłam rękę pod bluzkę dotykając piersi. Nogi jakoś same się rozłożyły. Aż cicho jęknęłam jak palce zacisnęły się na sutku. W głowie mi się kręciło. W myślach wypowiadałam wszystkie niecenzuralne zboczone sekwencje i celowo nie dotykałam cipki by utrzymać się w tym stanie jak najdłużej. Zdjęłam majtki i usiadłam naprzeciwko lustra. Patrząc na świecącą śluzem cipkę dawałam upust swoim myślom. Nienaiwnie ile czasu minęło. Orgazm był potężny i długi. Nogi mi na krześle podskakiwały a strużki śluzu kapały na podłogę. To było coś!!! Czułam się odprężona i zastanawiałam się czy to przypadkiem niebajkowa zboczenie z mojej strony. Wczesnym rankiem byłam już gotowa na przyjazd szefa. Stałam już przed blokiem wypatrując jego samochodu. Mercedes podjechał prawie bezszelestnie. Wsiadłam do środka. Przywitałam się i położyłam torebkę na kolanach. – Wiesz o co masz pytać klienta? – Przypuszczam, że wiem i nie powinno być problemów. Pytanie raczej powinno brzmieć czy będzie chciał współpracować. Naprawdę czułam się dobrze przygotowana do tej rozmowy. – Ja nie będę się odzywał. Ty poprowadzisz rozmowę. To od ciebie będzie zależeć dalszy proces. Spieprzysz to się pożegnamy. Znowu ten ton wywołujący u mnie dreszcze emocji. Ponad godzinę trwało spotkanie. Potężnej budowy facet nie był skory do współpracy i co chwilę robił mi aluzje co by ze mną zrobił jakby mu zdjęli mankiety. O królu złoty, nawet nie wiesz co bym zrobiła jakbyś mógł spełnić te obietnice. W głowie krzyczał do mnie głos bym natychmiast zajęła się nim i spełniała każdą jego zachciankę. To szef przerwał tą rozmowę i wyszliśmy. Upust swojej frustracji dał już w samochodzie. Krzyczał i wyzywał mnie. Z każdym jego słowem byłam coraz bardziej podniecona i przekonana, że właśnie wylatuje z pracy. W południe siedziałam przy swoim biurku. Rozległ się dzwonek telefonu: – Zapraszam do mnie. Krótki rozkaz a ja znowu jestem podniecona. Co się ze mną dzieje? Zebrała z biurka teczki i poszłam do niego. Za wielkim czarnym biurkiem siedział z marsową miną, wzrokiem wskazał mi przęsło. Usiadłam. Chwilę czekałam aż się odezwie. – Za to co pani dzisiaj zrobiła (znowu ten to od którego robię się mokra)powinienem natychmiast wydalić panią z pracy. Nie możemy pozwolić sobie na porażki. To była prosta sprawa… Jego wywód trwał kilka minut. Siedziałam wyprostowana jak uczennica na egzaminie i patrzyłam na kant tego czarnego biurka. – I co ja mam teraz z panią zrobić? – Co pan chce, zrobię wszystko. Nie wiem dlaczego to powiedziałam. Może to pragnienie z mojej głowy znalazło ujście przez moje usta. Ta przerwa, podczas której żadne z nas nie wypowiedziało nawet słowa trwała chyba wieczność. Popatrzył na mnie i widać było, że w głowie dobiera słowa. – Co ma pani na myśli? – Muszę z czegoś żyć i zrobię wszystko by utrzymać tą posadę. W tym momencie w głowie miałam tylko jedno, przełóż mnie przez kolano i zlej moją dupę. Nakrzycz na mnie. Zmuś mnie bym była ci uległa. Nic takiego niestety nieustalone się. Kazał mi przyjść jutro do pracy i zwykłej porze i nic więcej nie powiedział. Nie wiem czy byłam zadowolona czy zawiedziona. Do końca dnia pracy siedziałam przy swoim biurku i zupełnie nic nie robiłam. Wracając do domu byli mi zupełnie obojętne że ojciec znowu przyjdzie pijany czy w domu będzie cisza. Po drodze nogi mnie poniosły do centrum handlowego gdzie weszłam chyba do każdego sklepu. Na dłużej zatrzymałam się w sklepie z bielizną. To co mi najbardziej się spodobało to stanik podtrzymujący piersi ale zupełnie ich nie zasłaniając i koronkowe majtki z pięknie wyhaftowanym otworem na cipkę. Kosztował chyba majątek ale postanowiłam, że chociaż go przymierzę. Poprosiłam o mój rozmiar i skierowałam się do przymierzalni. Pasował idealnie. Popatrzyłam w lustro. Stała tam kobieta, która była gotowa spełnić każde życzenie mężczyzny. Czułam się jak dziwka do spełniania życzeń każdego bez względu na płeć. Obejrzałam się z każdej możliwej strony i robiłam się coraz bardziej podniecona. Musiałam szybko to z siebie zdjąć by nie zostawić śladów swojego stanu. Wróciłam do domu. Panowała cisza. W kuchni na stole była kartka pisana ręką mamy „jestem u Wandy”. To nasza sąsiadka dwa piętra wyżej. Ojca jeszcze nie było. Rozebrałam się i skierowałam do pokoju. W tym właśnie momencie rozległ się dzwonek do drzwi. Otworzyłam drzwi. Za nimi stał mój szef. – Powiedziała pani, że zrobi wszystko. Nie kończąc zdania wszedł do mieszkania i zamknął za soba drzwi. W jego oczach było coś czego nie potrafię nazwać. Nie bałam się a wręcz czekałam na ciąg dalszy. – Zrobię. Odpowiedziałam krótko. – Zatem zapraszam do samochodu bo tu nie widzę warunków do rozmowy. Bez zbędnego gadania ubrałam buty i zamknęłam za nami drzwi. Nawet piętnastu minut nie jechaliśmy gdy zatrzymał samochód na podziemnym parkingu w Śródmieściu. Jakby mnie ktoś spytał gdzie jesteśmy nie potrafiłabym odpowiedzieć. Wysiadł u otworzył mi drzwi. – Proszę wysiąść i rozebrać się. Myślałam, że mu się przesłyszało. Wysiadłam i spojrzałam na niego. – Na co czekasz? Rozbieraj się. Tak. To był ten ton. Ten, na który czekałam tyle czasu. Sam rozpiął marynarkę i poluzował krawat. Pozostałam tylko w bieliźnie. Patrzyłam mu w oczy. Czułam jak śluz zaczyna spływać mi po udzie. – Głucha jesteś? Rozbieraj się. Już nie zwracałam uwagi czy ktoś jest w pobliżu. Byłam coraz bardziej zahipnotyzowana. Po chwili stałam zupełnie naga przez nim między innymi samochodami. Podszedł krok w moim kierunku i jedną ręką objął mój kark a drugą ścisnął moją pierś. Głowa mi krzyczała – nie przestawaj, jestem twoja. – Na co czekasz? Zajmij się nim. Chcę widzieć jak sperma zalewa ci usta. Nie mamy całego wieczoru. Nawet nie wiecie jak bardzo czekałam na taką chwilę. Niczym zawodowa aktorka filmów porno zabrałam się za jego kutasa. Oblizałam go i włożyłam go sobie do ust patrząc cały czas mu w oczy. To nie jest wygodna pozycja ale to jestem suką a on moim panem. Był wielki. Był twardy i wspaniały. Nie wiem czy to on odpychał moją głowę czy sama nadziewałam się na jego kutasa, który nie mógł pokonać ciasnych migdałów. – Widzę, że to lubisz. Nie wiem czy lubię bo robię to pierwszy raz ale bardzo tego chcę. Teraz byłam już jak w transie. Jakby koło nas stali stado innych osób byłoby mi to wszystko jedno. Liczyła się ta chwila. Dla tej chwili mogę się czuć jak szmata. O dziwo nie myślałam o matce i ojcu. W głowie miałam te wszystkie sceny, które sobie wyobrażałam. Wysunęłam język i poczułam jak ten wspaniały kutas wdziera mu się do gardła pokonując migdałki. Musiałam przerywaj kilkukrotnie bo odruch wymiotny i brak oddechu zmuszał mnie to przerw. Ślina mi ciekła bokami ust i łzy spływały mi po polikach. Było wspaniale. – Wypnij dupę. W tej chwili mój panie. Na rozkaz. Oparłam się o samochód i wypięłam tyłek możliwie najdalej do tyłu. Nie spodziewałam się, że to będzie anal. Złapał mnie za pośladki jakby chciał mi je rozerwać i z całej siły zaczął wdzierać mi się tam gdzie się tego nie spodziewałam. Nie było aż tak źle bo dobrze go naśliniłam ale krzyknęłam. Bardziej z wrażenia niż z bólu. Złapał mnie mocno za biodra i odpychał wdzierając się coraz głębiej. Po chwili zrobili mi się bardzo przyjemnie i sama zaczęłam tańczyć biodrami. Oparłam się łokciem i maskę i drugą ręką sięgnęłam do cipki. Sam dotyk jej spowodował u mnie orgazm. Niech ta chwila nigdy nie mija. Krzyczałam aż zatkał mi dłonią usta i energicznie pchał. To było coś niesamowitego. Chciałam każdego jego pchnięcia. Chciałam by zerżnął mnie jak ostatnią szmatę. Chciałam być jego lalką. Chciałam wszystkiego czego naoglądałam się na tych wszystkich filmach. Złapał mnie za piersi i wyprostował nie przerywając rżnięcia mojej dupy. Czułam i słyszałam jak sapie coraz szybciej i głośniej. Wyszedł ze mnie i odwrócił mnie sprowadzając mnie na kolana. – Otwieraj pysk. Nie musiał tego mówić. I tak bym to zrobiła. Nie zdarzyłam wziąć go do buzi jak gorący strumień spermy zalał mi twarz. Szybko go złapałam i skierowałam kolejne salwy do ust. Teraz to on krzyczał. Ja ssałam chcąc wydusić z niego ostatnią pyszną kroplę. Byłam wyczerpana ale szczęśliwa. Spociłam się i zrobiło mi się zimno. Nie patrzył na mnie. Nie szkodzi. Ważne, że ja na niego patrzyłam. Byłam mu Wdzięczna za każdą sekundę tego gwałtu. Za każdą krople jego nasienia. Dopiero teraz rozejrzałam się czy ktoś tu oprócz nas jest. Owszem. Naszym poczynaniom przyglądał się mężczyzna z ochrony parkingu. Gdy zobaczył, że na niego patrzę uśmiechnął się i poszedł swoją drogą. Nie zastanawiałam się co sobie myśli. Było mi to lotto. – Doprowadź się do porządku. Podał mi pudełko chusteczek. Kilka minut mi zajęło wytarcie się i ubranie. Gdy mnie odwoził patrzyłam na niego z miłością, wdzięcznością i każdym innym wyznaniem. Wysadził mnie pod blokiem i nawet się nie pożegnał. Wróciłam do domu gdzie zastałam znaną mi już scenę śpiącego ojca. Mamy nadal nie było.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbara Kawa
  • Mloda na weselu

    Z Jakubem spędziliśmy cudowne dwa tygodnie w domku jego przybranych rodziców w górach. Jeszcze nie mamy ślubu, ale jesteśmy razem prawie trzy lata. Znamy się jeszcze ze studiów. Tak naprawdę to on mi wpadł w oko. Z dziewczynami podglądałyśmy chłopaków pod prysznicami po treningu siatkówki. Nigdy on mnie nie zdradził ani ja nie oglądałam się za innymi. Nawet jak mam wielką chcicę to mówię i tym Kubie. Wymyślamy wtedy niesamowite scenariusze. Parę dni temu powiedziałam Kubie, że bardzo bym chciała lizać cipkę kobiety, gdy on posuwa ją w tyłek. Chęć z jego strony była tylko gdzie znaleźć chętną kobietę dobrej zabawy. Nie chcieliśmy dzięki z agencji, bo to strach. Traf chciał, że znaleźliśmy się na góralskim weselu. Siedzieliśmy przy stoliku z dwiema innymi dziewczynami mniej więcej w naszym wieku. Były tańce , był alkohol i już po północy przy naszym stoliku zapanowała atmosfera zupełnego luzu. Gadaliśmy o wszystkim. Powiedziałam wtedy do jednej z nich, że jeszcze nie widziałam analu w trójkącie a mnie tak jara wylizać cipkę innej kobiecie. Dziewczyna widać było, że się napaliła. Sama zaczęła kombinować gdzie można by było wynająć pokój. Powiedziałam jej, że mieszkamy 10 minut drogi stąd. Mamy domek. Zakręciła się po Sali, zgarnęła ze stołu butelkę wódki i zaczęła nas popędzać. Uśmiechnęłam się do Kuby a i on robił się podniecony, bo widoczny był zarys jego pały w spodniach. Wyszliśmy na zewnątrz u skierowaliśmy się w kierunku naszego domku. Znała doskonale okolice, bo zaproponowała przejście przez pole, bo będzie bliżej a ona chciałaby mu obciągnąć na zewnątrz, bo zawsze chciała to zrobić. No cóż. Alkohol działał, ciemno było to poszliśmy na skróty. Pobijania pięciu minutach zdjęła majtki i wyrzuciła je gdzieś w pole. Trzymała kieckę w garści i świeciła gołym tyłkiem w świetle księżyca. Teraz to ja się napaliłam i już teraz chciałam spróbować jej cipki. Zatrzymałam ją i kucnęłam przed nią. Rozstawiłam jej nogi i sięgnęłam językiem do jej kwiatu. Już sam jej zapach spowodował wilgoć mojej cipki. Lizałam ją łapczywie, ssałam jej łechtaczkę. Nie wiedziałam, że to może być takie przyjemne. Włożyłam jej palce do pochwy i zaczęłam rytmicznie ja gwałcić. Kuba zaczął ściskać jej piersi. Poddała się bez żadnego oporu. Po kilku chwilach trysnęła na mnie swoimi soczkami. To było coś naprawdę fajnego. – Chodźcie dalej. Obiecaliście mi analka. Ewidentnie tego chciała. Po dotarciu do domku natychmiast wyskoczyliśmy z ubrań. Przechyliliśmy jeszcze po kieliszku wódki i poszliśmy do sypialni. Młoda (bo tak ją nazwałam do potrzeb tego opowiadania) powaliła Kubę na łóżko i dorwała się do ssania jego kutasa. Ja kucnęłam nad twarzą Kuby i poddałam mu swoją cipkę do lizania. Kilka razy zmienialiśmy pozycję. Młodą położyliśmy na łóżku i Kuba zabrał się za lizanie jej cipki i oczka. Ja gryzłam jej sutki. Kuba się położył i młoda zaczęła dosiadać go. Krzyczała przy tym i prosiła, bym jej naśliniła, bo słabo wchodzi. Po kilku próbach wreszcie nadziała się na niego. Teraz to dopiero zaczęła się jazda. Kutas Kuby znikał w jej dupce, co chwila a ja wreszcie mogłam spełnić swoje marzenie. Zaczęłam tak namiętnie bawić się cipką, że sama przeżywałam orgazm. To było naprawdę coś wspaniałego. Piersi młodej podskakiwały miarowo, Kuba stękał coraz głośnie. Młoda też piszczała Widziałam jak jej cipka pulsuje. Musiała przeżywać kolejny orgazm. Nagle Kuba wyjął z niej kutasa i naprawdę potężną dawką spermy zalał jej cipkę, brzuch i piersi. Nie pozwoliłam jej wstawić. Zabrałam się za zlizywanie tego nektaru z jej ciała. Jeszcze parę minut zajęło nam dojście do siebie po tych uniesieniach. Poszliśmy napić się wódki. Siedzieliśmy i gadaliśmy i tym, co się wydarzyło. Ja byłam bardzo zadowolona. Młoda powiedziała, że w życiu nie miała takiego rżnięcia i chętnie to powtórzy jak będziemy chcieli. Ustaliliśmy, że nie wracamy na wesele. Położyliśmy się w trójkę na jednym łóżku i szybko zasnęliśmy. Rano obudziła mnie młoda liżąc moją cipkę. Fajna taka powódka. Potem jeszcze zabrała się za kutasa Kuby, bo powiedziała, że nie miała okazji posmakować jego spermy. Rozstaliśmy się dopiero koło południa. Żałowałam, że nie zapisałam sobie jej numeru telefonu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbara Kawa