Blog

  • Dziwka Scarlett

    Tego piątku na plaży w Los Angeles nie spodziewałem się cudu, a jednak ten nadszedł zupełnie niespodziewanie. Oto zobaczyłem przechadzającą się po plaży najpiękniejszą kobietę świata. Aktorkę Scarlett Johanson. Kobieta, o której fantazjowałem nocami. Do której zdjęć się masturbowałem. Pożądałem jej całym swym sercem. I kutasem. Na jej widok zrobiło mi się mokro. Pens niespodziewanie zrobił się nabrzmiały i twardy jak skała. Wiedziałem, że przez jakiś czas się nie uspokoi. Czułem jak podrygiwaniami, mówi mi. ,,Jest sama. Weź tę szmatę,,. Przyjrzałem się jej dokładnie. Miała długie blond włosy. Zgrabne, gibkie i seksowne nogi. Założyła czerwoną suknię. Ruszyłem za nią. Dyskretnie.
     

    Scarlett w międzyczasie tańczyła, cykała fotki. Zadzwoniła do kogoś. Z jej głosu dało się słyszeć, że jest zadowolona. Popatrzyła na zachodzące nad horyzont słońce. Wykorzystałem moment i zaatakowałem od tyłu. Kobieta zaczęła krzyczeć, rzucać się. Szarpała się z całych sił. Bez skutku. Rzuciłem ją na piach.

    Nasze spojrzenia się spotkały. Zrozumiała, co za chwilę zrobię. W oczach miała tylko strach.

    -Jesteś tu sama szmato?

    Kiwnęła głową.

    Ruchem głowy wskazałem jej suknię.

    -Rozbieraj się suko.

    Pokręciła głową. Szarpnęła się. Na próżno.

    -Tak chcesz się bawić mała? Dobrze.

    Uderzyłem ją. Krzyknęła. Zaczęła płakać.

    -No już.

    Gdy podwinęła, suknię zobaczyłem, że nie ma majtek. Przynajmniej bieliznę miałem z głowy.

    Zszedłem, z niej pozwalając jej wstać. Drżącymi rękami zdjęła suknię i rzuciła ja na ziemię. Próbowała ukryć swój wstyd.

    -Bez takich. Chcę cię widzieć całą.

    Z płaczem spełniła moją prośbę. Wiedziała, że jest na mojej łasce. Mogłem zrobić z nią wszystko, na co miałem ochotę.

    -Klęknij.

    -Drżącymi dłońmi rozpięła mi spodnie i wydobyła stamtąd mojego penisa.

    -Podoba ci się? Miałaś już taki w dupie lub ustach? Lubisz ssać? Połykasz spermę?

    Kiwnęła głową.

    -Doskonale. Zabieraj się do roboty lafiryndo.

    Zaczęła ssać. Nie wycofywała się. Miała, go cały czas w ustach tak jak stał. Zapewne bała się kary.

    To było nieziemskie. Scarlett Johanson klęczała przede mną naga i ssała mojego członka. Czułem się niczym wybraniec. Los się do mnie uśmiechnął. Po odgłosach poznałem, że zaczyna się krztusić. Sperma wylewała jej się z ust na piach.

    -Wystarczy. Połknij to zdziro.

    Gdy połknęła, zaczęła jeszcze bardziej płakać. Nie mogła tego ścierpieć, ale ja przynajmniej dobrze się bawiłem.

    Rzuciłem ją na koc. Położyłem się na niej i brutalnie zgwałciłem. Gwałciłem ją całą noc aż do rana. W usta. W cipkę. W dupę. Lizałem jej nogi, piersi, cipkę. Ssałem sutki, palce.

    Kiedy zaczęło, świtać pozwoliłem jej wstać.

    -Pokaż, jak się masturbujesz. Chcę to zobaczyć.

    Jęknęła gdy dotknęła palcami i tak już mokrej cipki. Powoli nimi poruszała. Najpierw na zewnątrz, a potem w środku. Po kilku minutach zauważyłem, że sprawia jej to nawet przyjemność. Tak jak mnie. Wyciągnąłem telefon i zacząłem ją nagrywać, jednocześnie waląc sobie konia.  Lepszego spektaklu nigdy nie widziałem.

    -Chcesz czegoś jeszcze? – spytała.

    -Tańczyłaś kiedyś nago?

    -Nie. Nigdy Panie.

    -O to doskonale. Więc będziesz miała swój debiut i to przede mną. Powinnaś czuć się zaszczycona. Jesteś prawda?

    -Tak.

    -To do roboty.

    Scarlett nie potrzebowała instrukcji. Tańczyła jak zawodowa tancerka erotyczna. Wyginała się na wszystkie strony. Kręciła, dupą wydając z siebie przy tym odgłosy godne prawdziwej dziwki. To wystarczyło, żebym doszedł ponownie. Zauważyła mój wytrysk i prędko uklękła, żeby mieć go w ustach.

    -O tak. KUUURWAAA!!!

    Gdy połknęła, stanęła przede mną. Spojrzała mi w oczy. Uśmiechnęła się. Pocałowała mnie w usta.

    -To będzie nasza tajemnica dobrze?

    -Oczywiście Scarlett. Ty mała napalona, seksualna suko.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Igor Biernat
  • Lato miedzy falami cz.1

    Nie planowałem się zakochiwać. Przyjechałem nad morze, żeby uciec od zgiełku, złapać oddech. Samotność miała być ulgą, nie tęsknotą. Ale wszystko się zmieniło, gdy zobaczyłem ją po raz pierwszy.

    Siedziała na plaży, oparta o plecak, z książką w ręku i nogami zakopanymi w piasku. Miała na sobie czarne bikini, a włosy opadały swobodnie na ramiona, mokre jeszcze od kąpieli. Coś w niej przyciągało — nie krzykliwa uroda, ale naturalność, jakby nie próbowała nikogo udawać.

    Spotkaliśmy spojrzenia. Jej oczy były jasne, uważne, pełne tego dziwnego spokoju, który rozbraja bez słów. Uśmiechnęła się lekko. Nic więcej nie było trzeba.

    Podszedłem.

    — Cześć. Zajęte?

    Spojrzała na pusty ręcznik obok siebie i wzruszyła ramionami.

    — Już nie.

    Rozmawialiśmy długo, jakbyśmy nie dopiero się poznali, tylko wracali do rozmowy przerwanej kilka lat temu. Miała na imię Wiola. Mówiła miękko, czasem przymykała oczy, jakby każde słowo musiała przepuścić przez skórę. Śmiała się cicho, szczerze.

    Kiedy słońce zaczęło się chować za horyzontem, zaproponowałem spacer wzdłuż wody. Zgodziła się od razu. Szliśmy boso po mokrym piasku, nasze ramiona czasem się ocierały. Jej dłoń, niby przypadkiem, dotknęła mojej. Nie cofnąłem jej. Wręcz przeciwnie — nasze palce splotły się jakby robiły to od zawsze.

    Zatrzymaliśmy się przy wydmach, gdzie nikt już nie chodził. Zawiał wiatr i Wiola mimowolnie zadrżała. Bez słowa objąłem ją od tyłu, chowając jej ciało w swoim. Pachniała słońcem, słoną wodą i czymś słodkim — może brzoskwinią? A może to tylko wyobraźnia.

    — Dziwnie mi dobrze obok ciebie — powiedziała cicho. — To głupie, ale…

    Nie pozwoliłem jej dokończyć. Odwróciła się twarzą do mnie, a ja pogładziłem jej policzek kciukiem i pocałowałem. Delikatnie, najpierw niepewnie, aż sama pogłębiła pocałunek.

    Jej ciało wtuliło się w moje. Czułem pod palcami linię jej pleców, kształt bioder, delikatność piersi przyciśniętych do mojego torsu. Nie było już niczego poza nią i tym dotykiem.

    Uklękliśmy razem na miękkim piasku. Zsunąłem jej ramiączko. Ciało miała ciepłe, rozpalone, drżało lekko przy każdym moim pocałunku. Całowałem jej szyję, obojczyk, piersi. Szeptała coś niezrozumiale, jakby już nie kontrolowała słów, tylko emocje.

    Jej ręka przesunęła się po mojej klatce piersiowej, niżej, aż dotknęła mnie przez materiał kąpielówek. Westchnąłem głęboko. Patrzyła mi wtedy w oczy — bez wstydu, bez strachu, z czymś w rodzaju odwagi.

    Chciałem więcej. Ale nie tu. Nie teraz.

    Wziąłem ją za rękę i ucałowałem wnętrze jej dłoni.

    Koniec Części I / IV

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    James_
  • Lato miedzy falami cz.2

    Pamiętam, jak delikatna była jej dłoń w mojej, gdy wracaliśmy z plaży. Nie chcieliśmy mówić za dużo. Cisza była wystarczająca. Czułem, że coś się wydarzyło między nami. Coś kruchego, ale prawdziwego.

    Byliśmy sobie obcy jeszcze rano. Teraz każdy krok, każde spojrzenie przypominało raczej powrót niż początek. Jakbyśmy przez przypadek odnaleźli się po długim czasie.

    Dom, który wynajmowałem, był prosty, ale przytulny. Drewniany, z dużym łóżkiem przykrytym lnianą pościelą, pachnący słońcem i świeżością. Gdy zamknąłem za nami drzwi, spojrzałem na nią — opalona skóra, rozwiane włosy, te jasne oczy, które teraz były inne. Głębsze.

    Wiola weszła bez słowa, jakby dokładnie wiedziała, po co tu przyszła. Zostawiła klapki przy drzwiach i powoli zdjęła narzucony na ramiona ręcznik. Stała teraz w samym bikini. Nie spuszczała ze mnie wzroku.

    — Chyba się trochę spaliłam — powiedziała cicho, dotykając ramienia.

    Podszedłem bliżej, musnąłem palcami jej skórę. Była ciepła, lekko zaróżowiona od słońca.

    — Na szczęście mam coś chłodzącego — szepnąłem, wyciągając z lodówki balsam z aloesem.

    Usiadła na łóżku tyłem do mnie, rozpuszczając włosy. Zsunąłem ramiączka i zacząłem wcierać chłodny balsam w jej ramiona, kark, plecy. Zadrżała.

    — Masz zimne ręce… — jęknęła z uśmiechem.

    — Zaraz będą gorące — odpowiedziałem, przesuwając dłonią niżej, po linii kręgosłupa aż do dolnej części pleców. Jej ciało zaczęło odpowiadać. Oddech stał się cięższy, ruchy bardziej niespokojne.

    Odwróciła się nagle twarzą do mnie i przyciągnęła do pocałunku. Tym razem nie był on delikatny. Był głodny. Chciała mnie, tak samo mocno, jak ja jej.

    Zrzuciłem koszulkę, ona jednym ruchem pozbyła się stanika. Nasze ciała złączyły się w pośpiechu, ale nie było tu niczego mechanicznego. Każdy dotyk miał znaczenie. Każdy pocałunek opowiadał o pragnieniu, które narastało od chwili, gdy spotkaliśmy się na plaży.

    Oparła się o ścianę, a ja klęknąłem między jej nogami, zsunąłem jej dół bikini i powoli przesunąłem ustami po wnętrzu jej uda. Jęknęła, chwyciła moje włosy. Jej biodra same zaczęły się poruszać.

    Gdy znów znaleźliśmy się twarzą w twarz, spojrzała mi głęboko w oczy.

    — Chcę cię. Teraz. Tak bardzo.

    Nie musiała mnie prosić dwa razy.

    Położyłem ją na łóżku i wszedłem w nią powoli, aż całe nasze napięcie rozlało się w jednym westchnieniu. Zaczęliśmy się kochać — najpierw powoli, z czcią, jakbyśmy poznawali swoje granice.

    Ale potem… potem nie było już żadnych granic.

    Przyciągała mnie mocno. Naciskała, poruszała się pod moim ciałem, patrząc mi prosto w oczy. Jej paznokcie wbijały się w moje plecy, a usta szeptały moje imię, raz po raz, coraz szybciej.

    Zmienialiśmy pozycje. Ona na mnie, ja znów nad nią. Byliśmy wilgotni od potu, od siebie, od słodkiego wyczerpania. Całowałem ją wszędzie — piersi, szyję, brzuch, aż znów poczułem jej miękkie ciało drżące pod moim.

    Kiedy doszła, zatrzęsła się cała. A potem jeszcze raz. I jeszcze. Trzymałem ją mocno, aż sam poczułem, że nie dam rady dłużej. Zakończyłem w niej, głęboko, mocno, z jękiem, który nie był tylko fizyczny. Był wszystkim, co w niej czułem.

    Leżeliśmy potem w ciszy. Jej głowa na mojej piersi, moje palce przesuwały się po jej ramieniu.

    Przerywając ciszę, powiedziała swoim kojącym głosem: Zostań na zawsze ze mną.

    Zamiast odpowiedzieć, pocałowałem ją w czoło czule i obydwoje zamknęliśmy oczy.

    Koniec Części II

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    James_
  • Lato miedzy falami cz.3

    Obudziłem się później niż zwykle. Ciepło słońca przeciskało się przez zasłony, a zapach jej ciała wciąż unosił się w pościeli. Sięgnąłem ręką — pustka. Jej nie było.

    Podniosłem się, założyłem szorty i wyszedłem na taras. Wiola siedziała w fotelu, ubrana w krótką sukienkę na ramiączkach. W ręku miała kubek kawy. I rozmawiała przez telefon.

    Siedziała bokiem, ale słyszałem:

    — Nie, nie wiem, kiedy wrócę… Nie, nie jestem sama. — Jej głos był spokojny, ale lekko spięty. — Michał, serio, nie zaczynaj znowu. Nie mogę teraz gadać.

    Michał? Kim, do cholery, był Michał?

    Kiedy mnie zauważyła, szybko się rozłączyła.

    — Słyszałem — powiedziałem chłodno.

    — To nic ważnego — odparła szybko. — Po prostu… ktoś, z kim kiedyś byłam. Myślał, że może jeszcze coś naprawi.

    Zamilkłem. Patrzyłem na nią uważnie. Wyglądała na zmieszaną. I piękną. Do bólu piękną.

    — Przeszłość — dodała i podeszła do mnie. — Chyba nie sądzisz, że po tym wszystkim wczoraj miałabym ochotę na cokolwiek innego niż… Ciebie?

    Jej dłoń dotknęła mojej klatki piersiowej. Serce dalej biło szybciej, ale powoli napięcie znikało. Zmieniła temat. Spojrzała na mnie z tym figlarnym błyskiem w oku:

    — Chodź. Zabieram cię gdzieś.

    Szliśmy przez zarośla do małej, dzikiej zatoczki. Morze było spokojne. Nikogo w pobliżu. Tylko my, piasek, fale.

    — Kąpiel? — zapytała z uśmiechem, zdejmując sukienkę.

    Została naga. I to bez wahania. Spojrzała na mnie przez ramię i wskoczyła do wody.

    Nie myśląc długo, pozbyłem się wszystkiego i dołączyłem do niej.

    Woda była chłodna, ale tylko przez moment. Bo kiedy dotknąłem jej skóry — znów byłem w ogniu.

    Wiola unosiła się na powierzchni, zamykając oczy. Jej ciało lśniło od słońca i morskiej soli. Piękne. Bezbronne. Pewne siebie. Była jak syrena.

    Podpłynąłem do niej. Objęła mnie rękami za kark, przylgnęła nagimi piersiami do mojej klatki piersiowej, jej uda otarły się o moje biodra.

    Pocałowała mnie — najpierw spokojnie, potem bardziej natarczywie, język zanurzył się w moich ustach, a jej oddech przyspieszył. Oplotła mnie nogami i zaczęła kołysać biodrami w wodzie, ocierając się o mnie w sposób, który nie pozwalał na obojętność.

    Zanurzyłem usta w jej szyi, całując mokrą, słoną skórę. Westchnęła cicho.

    — Chcę cię tu… — wyszeptała.

    Chwyciłem ją za pośladki, uniosłem nieco wyżej i powoli wszedłem w nią. Bez pośpiechu. Głęboko. Do końca. Jej ciało zadrżało w moich ramionach.

    Poruszaliśmy się razem, rytmicznie, delikatnie rozkołysani przez fale. Każdy jej ruch, każdy jęk był jak muzyka. Ściszyliśmy świat do jednego tempa — mojego oddechu i jej bioder.

    Jej dłoń zacisnęła się na moim karku, paznokcie lekko drapały moją skórę. Czułem, że zbliża się coraz bardziej. Oddychała szybciej, jej ciało napinało się na mnie jak cięciwa łuku.

    — Jeszcze… głębiej… — wyszeptała w moje ucho.

    Wsunąłem się mocniej, trzymając ją blisko, opierając jej plecy na moim przedramieniu, jakbyśmy byli jednością. Jej oddech urwał się, a ciało wygięło się lekko w łuk.

    A potem — eksplozja. Zadrżała cała, wtulona we mnie, z jękiem przygryzła własną wargę. Chciałem tylko tego — patrzeć, jak rozpada się ze szczęścia w moich ramionach.

    Zaraz potem sam nie wytrzymałem. Wsunąłem się w nią jeszcze raz, aż do końca. Czułem, jak całe moje napięcie wypływa razem z falą ulgi.

    Zasnęliśmy potem na piasku, okryci tylko ręcznikiem, wtuleni jak dzieci.

    Tym razem nie potrzebowaliśmy słów ani pocałunków. Wszystko było zapisane w naszych ciałach.

    Ale gdzieś w głowie wciąż brzmiało mi jedno imię: Michał.

    I coś mi mówiło, że to nie był jego ostatni telefon.

    Koniec Części III

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    James_
  • Lato miedzy falami cz.4

    Leżeliśmy obok siebie na ciepłym piasku, przykryci wspólnym ręcznikiem. Słońce chyliło się ku zachodowi, a fale kołysały się spokojnie w tle. Jej dłoń leżała na moim brzuchu, a moje palce błądziły po jej ramieniu.

    Nie spaliśmy długo. To była raczej drzemka, krótki moment oderwania od rzeczywistości.

    Kiedy się podnieśliśmy, popatrzyliśmy na siebie i uśmiechnęliśmy się lekko. Jej oczy błyszczały jeszcze od emocji, włosy były zmierzwione, a usta nadal miały mój smak.

    — Musimy wracać — powiedziała cicho.

    Skinąłem głową.

    Szliśmy w milczeniu przez las, trzymając się za ręce. I choć nadal czułem jej ciepło, coś zaczęło się zmieniać. Intuicja. Cichy niepokój.

    Dopiero gdy zbliżyliśmy się do domku, zrozumiałem, dlaczego.

    Przed wejściem stał mężczyzna. Oparty o ciemnogranatowy samochód. Wysoki, ubrany jakby dopiero co wyszedł z miasta — koszula, jeansy, buty zbyt eleganckie na piasek. Ramiona skrzyżowane, spojrzenie wbite prosto w Wiolę.

    Mateusz.

    Odruchowo puściłem jej dłoń.

    Ona zatrzymała się na moment, jakby coś ją ścisnęło w środku. Potem ruszyła dalej, powoli, spokojnie. Zostawiła mnie kilka kroków za sobą.

    Mateusz podszedł do niej. Mówił coś cicho. Nie słyszałem słów. Ale widziałem wszystko. Gesty. Mimika. Cień, który przeszedł przez jej twarz.

    Podszedłem dopiero wtedy, gdy na mnie spojrzała.

    — Szymon — powiedziała z miękkim smutkiem. — To… Mateusz. Przyjechał bez zapowiedzi.

    — Rozumiem — odpowiedziałem, choć tak naprawdę niczego nie rozumiałem.

    Czułem, że wszystko, co między nami było — to namiętne, dzikie, intensywne „tu i teraz” — właśnie stanęło naprzeciw tego, co stare, znajome, może trudne… ale stabilne.

    Patrzyłem, jak Mateusz delikatnie dotyka jej ramienia. Jak Wiola nie protestuje.

    — Przepraszam — wyszeptała, spoglądając na mnie z bólem w oczach. — Chciałam się zgubić. A odnalazłam coś, co powinnam była wcześniej zakończyć.

    Uśmiechnąłem się, ale był to uśmiech pełen goryczy.

    — A może po prostu odnalazłaś siebie — odpowiedziałem. — I to dobrze.

    Nie powiedzieliśmy już nic więcej.

    Ona odwróciła się, a ja patrzyłem, jak wsiadają do auta. Drzwi się zamknęły. Silnik ruszył. Zniknęli za zakrętem.

    Zostałem sam przed domkiem.

    Morze w oddali szumiało jak wcześniej, jakby nic się nie zmieniło. Ale ja już wiedziałem, że zmieniło się wszystko.

    To było tylko kilka dni.
    Ale niektóre historie nie muszą trwać długo, by zostawić ślad na całe życie.

    Koniec

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    James_
  • Z wizyta po rozwodzie – u Elzbiety

    -Już późno.- mówię do mojej byłej żony, powiedziawszy dobranoc mojemu synowi.- Muszę jeszcze znaleźć sobie hotel, bo zostaję do jutra, dobranoc.

    -Dobranoc.- odpowiada miękkim głosem i dodaje dopiero wtedy, gdy mam na sobie buty i płaszcz, a dłoń na klamce.- Nie mam nic przeciwko temu, żebyś przespał się tutaj.

    Luzuję chwyt dłoni i patrzę na nią już ubraną w piżamę. Granatowy atłas stroju na sen o męskim kroju kryje dość skrupulatnie Jej sylwetkę z wyjątkiem bujnego biustu, po którym lejąca się tkanina o połyskującej powierzchni spływa spokojnie. Oglądałem ten biust przez ponad dwadzieścia lat, a pamięć wraz ze świadomością, że pod koszulą piżamy jest już tylko skóra piersi sprawiają, że niemal widzę jak te kształty unoszą się z każdym wdechem i widzę jak te wdechy są głębokie i szybkie, a wyobraźnia, która wkracza między pamięć i świadomość, wywołuje we wspomnieniach obraz Jej sutków, a te wprost są, swoją mięsistością, nawiązaniem do bujności reszty biustu. Puszczam klamkę, mówię:

    -Mam w walizce dobre wino z Włoch w ramach podziękowania.

    -Chętnie.- mówi tylko i wychodzimy do salonu, gdzie wieszam swój płaszcz na zielonym fotelu. Mówi dalej.- Mam prośbę. Rozmasujesz mi kark, strasznie mnie boli o tutaj.

    -Wiesz, że się na tym znam i jeśli pamiętasz, to nie będzie miły, bezbolesny masażyk.- ostrzegam.

    -Tak, wiem. Tak, pamiętam.- mówi rzeczowo.

    -Połóż się na brzuchu.- instruuję, a ona kładzie się na brzuchu i po kilku wciśnięciach mojego palca w skórę Jej szyi i kilku towarzyszącym im pytaniom na rozpoznanie, zaczyna syczeć czując, że trafiam we właściwe punkty, które są skupiskiem skurczu i bólu, po chwili jęczy i zagryza zęby, by w końcu, pogodzona z torturą, zacząć kląć jak wściekły żołnierz.

    -To musi być ciekawie słyszalne w sypialni Leszka.- próbuję odwrócić uwagę Elżbiety od tego, co odczuwa.

    -Pewnie sobie myśli…- i nie wiem czy przerywa, bo musi wtrącić “Ja pierdolę” wywołane pruciem kłykcia w poprzek powięzi, czy to koniec zdania, a ja mam się domyślić reszty, bo jest tak oczywistą.

    Pytam:

    -Chwila przerwy na łyk wina?

    Od razu obraca się i siada, trzymając nieruchomo głowę na sztywnej szyi. Pijemy. Pijemy jeszcze, po czym zaczynam drugą część swojej sesji. Mówi od razu:

    -To się teraz możesz, żesz kurwa, poznęcać.

    -Nie bez przyjemności.- komentuję.

    -Pamiętam ten masaż w Bernie…- mówi cicho.

    -Tego nie da się zapomnieć.- odpowiadam rozmarzony.- Ale tam okoliczności były podrasowane.- kończę.

    -Mhm…- reaguje moja była żona, tylko, dlatego, że mój ruch przestał być dręczącą manipulacją powięzi, a z powodu wspomnianego rozmarzania, przeszedł płynnie w delikatne mizianie.

    -Aż korci, by powtórzyć.- proponuję.

    Mówi:

    -Mhm…

    Bo wcale nie zacząłem od nowa dokuczliwej terapii, wciąż tylko muskając szyję Elżbiety, a słysząc co wymruczała, masuję ją jedną ręką, by drugą wysłać wiadomość na którą niemal natychmiast dostaję odpowiedź: “15 minut przy waszej bramie.”

    Po kwadransie mówię:

    -Leż tak, nie ruszaj się, ja muszę wziąć coś z auta i jestem z powrotem.

    Leży. Wychodzę. Otwieram furtkę. Podaję dłoń mężczyźnie. Mężczyzna wraca do swojego granatowego jak piżama Elżbiety Saaba. Ja wracam do Elżbiety.

    Kończę masaż i proszę, by usiadła, a kiedy siada, zauważa cztery porcje substancji, która podrasowała nam okoliczności w Szwajcarii. Waha się tylko przez ułamek sekundy i pyta:

    -To samo?

    Kiwam głową na potwierdzenie i podaję Jej srebrną rurkę. Mówi:

    -Ty pierwszy.

    Wciągam, potem Ona. Podaję Jej kieliszek i patrzę jak patrzy na mnie rozmarzonymi oczami. Mówi:

    -Żadnego bzykania nie będzie.

    -Nici z bzykania.- potwierdzam.

    -O ja pierdolę!- wypływa miękkie z Jej ust.

    -Jakże zupełnie inne “O ja pierdolę!” od tych sprzed kilku chwil.

    -Biegunowo różne.- mówi, prostuje się, patrzy na mnie poważnie i poważnie pyta.- Z którą jeszcze zażywałeś jak byłeś ze mną, co?

    Używa słowa “jeszcze”, bo o kilku wie. Mówię:

    -Jestem dżentelmenem i nie będę o tym mówić.

    -Które z moich koleżanek?- jest nieustępliwa.

    -A co to zmieni, jeśli Ci powiem?- próbuję zniechęcić.

    Nic z tego, dopytuje:

    -Które, chcę po prostu wiedzieć, a ty mi to powiesz.- robi pauzę.- Siadaj na podłodze, teraz ja cię wymasuję.

    Siadam i czuję Jej silne dłonie na mięśniu kapturowym. Myślę, muszę skłamać, bo obiecałem, że nigdy nie powiem, co robiłem z Jej dwiema najlepszymi przyjaciółkami ze szkoły. Mówię, kłamiąc o nauczycielce, za którą nie przepada:

    -Iza od niemieckiego, raz, jeden raz u niej.

    -Wiedziałam, że ta zdzira jest łatwa.- mówi i ściska swoje palce na moich ramionach z taką zajadłością, że marszczę czoło.- Tylko ona? Słabo w to wierzę.- kończy.

    Mówię:

    -Powiem Ci, ale nie zdradzę, o kogo idzie, bo to bez znaczenia, przekonasz się jak tylko dasz mi skończyć.

    -Dlaczego nie powiesz, która to?

    -Bo się lubicie, ale daj powiedzieć do końca.- mam wrażenie, że kiwa głową, więc siedząc na dywanie pomiędzy rozłożonymi szeroko kolanami Elżbiety, która masuje mnie siedząc na sofie, kontynuuję.- We wtorki miałaś na rano i cały dzień, a ja zaczynałem od 14.30, tak wyszło, że…

    -“Tak wyszło”!- parska śmiechem nie bez podstaw i milczy.

    -…że wcześniej załatwiłem trochę tego Twojej koleżance, ta wtedy poprosiła mnie, żebyśmy spróbowali razem, bo chciała się czuć bezpiecznie za pierwszym razem. Spróbowaliśmy i, co nie może dziwić, wyśmienicie się nam rozmawiało. Po dwóch tygodniach dostałem od niej wiadomość “Śniadanko we wtorek?” i we wtorek rozmawiało się jeszcze bardziej przyjemnie, miłe były w szczególności jej dwuznaczne nawiązania do sfery erotycznej, a to gra na moim boisku i pod koniec zrobiło się doprawdy duszno. W kolejny poniedziałek wieczorem to ja wysłałem do niej wiadomość z propozycją wprost, że rozmawiać będziemy tak jakbyśmy chcieli się uwieść lub sprowokować do wykonania ruchu, ale żadne z nas nie da się uwieść i nie wykona ruchu, a ona odpowiedziała tylko “Bądź wcześniej”. I tak przez kilka tygodni zażywałem stymulanty w towarzystwie prześlicznej kobiety, która opowiadała mi o swoich doświadczeniach, swoich fantazjach i pragnieniach z obszaru seksu, potęgując to często wyzywając mnie swoim strojem lub i makijażem, lub i wyglądem ogólnym i nigdy jej nawet nie dotknąłem.

    -Trudno mi w to uwierzyć, ale wydaje się być interesującym doświadczeniem.- mówi Elżbieta po chwili milczenia.

    -Rozkosz w powstrzymywaniu się jest doprawdy intensywnej natury.- mówię biorąc srebro i zażywając ze stołu, a potem Elżbieta. Dodaję.- Zmiana.

    I po chwili to Ona siedzi na moim miejscu, i po chwili to Ona czuje moje dłonie na swoim mięśniu kapturowym, i po chwili to Ona jest masowana. Po chwili to Ona pyta:

    -Jesteś w stanie opisać słowami, co wtedy czułeś?

    Już kiedy pyta czuję przetaczającą się przeze mnie falę błogości i podniecenia, czuję palcami Jej ciało przez chłód piżamy, czuję jak narkotyk wypełnia czystej postaci przyjemnością każde naczynie krwionośne mojego systemu. Mówię taki:

    -Najpierw czułem się zaintrygowany tym, na co mogę sobie pozwolić zanim spróbuję ją mieć, następnie zacząłem czuć nowy rodzaj podniecenia, to znaczy objawy były te same, na przykład wzwód, ale chciałem, by to tak trwało i nie napierałem jak zwykle, a po ustaleniu zasad naszych śniadań czułem zawsze zamierzone doprowadzenie mnie na skraj rozkoszy oraz rozkosz wynikającą ze ściągania cugli instynktom.

    -To ładne, ale przestań już pierdolić na około i mów konkretnie, co i jak.- krótko i na temat rzuca Elżbieta.

    -Opowiadała mi raz, jak była na festiwalu nad morzem i nie mogła sobie poradzić z zamknięciem bagażnika, pomógł jej jakiś mężczyzna, a ona w ramach podziękowania obciągnęła mu w aucie. Opowiadała to wszystko nie szczędząc szczegółów.- mówię.

    -I podobało ci się słuchać o tym jak twoja koleżaneczka od kreski ciągnie kutasa jakiemuś gościowi?- pyta masowana.

    -Wszystko mi się podobało. Kiedy opowiadała jak pierwszy raz pozwoliła swojemu mężowi spenetrować się analnie, byłem w takim stanie, że czułem jakbym sam penetrował jej odbyt.

    -Czyli podobało się bardzo, bardzo.- wtrąca.

    -Powiedziałem jej o tym, kiedy skończyła, a ona powiedziała, że czuła się jakbym ją w ten sposób posuwał, kiedy się na nią patrzyłem. I wtedy tak się wpatrywaliśmy w siebie, że powietrze między nami iskrzyło, i wtedy było najbliżej złamania zasad obowiązujących na tych spotkaniach.- wciąż Ją masuję, a Ona mówi:

    -Moment, moment… We wtorki na popołudnie miała…- szuka w głowie i znajduje.- Jadwiga i Joanna…- robi bardzo głęboki wdech, którego dźwięk może być wyrazem oburzenia jak i podziwu, a potem mówi dalej.- Asia prawda?

    Nie mogę zaprzeczyć, bo to była Asia, ale nie potwierdzam, bo Asi obiecałem. Nawet sama Elżbieta uważa tę swoją koleżankę za najpiękniejszą kobietę, jaką zna. Pytam zmieniając temat:

    -Możesz rozpiąć jeden guzik?

    A Ona rozpina jeden guzik bez sekundy refleksji, a ja wsuwam palce pod kołnierz i czuję nimi Jej nagą skórę, którą niezmiennie masuję.

    -Opowiadałeś jej o mnie?- pyta.

    -Rzecz jasna.- odpowiadam i dodaję.- Wyraźnie o te opowieści prosiła i wyraźnie te się jej podobały najbardziej, jestem pewien, że o Tobie fantazjuje.

    -Co jej zdradziłeś z naszej alkowy?- nie przestaje być ciekawską.

    -Najintensywniej odpłynęła i rozmarzyła się słuchając o tym, kiedy wzięliśmy pokój w Hyacie u nas w mieście i hamulce puściły Ci do tego stopnia, że zrobiłaś na mnie siku…

    -Bo prosiłeś…- wtrąca.

    -Bezsprzecznie.- mówię i słyszę.

    -Opowiedz i mi.- prosi.

    A ja zaczynam tę prośbę spełniać. Opowiadam Jej o tym, co robiliśmy, kiedy pierwszy raz spróbowała MDMA, a im dłużej opowiadam, tym detale są bardziej anatomiczne, narkotyk coraz silniej stymuluje nasze receptory, mój masaż zapędza się w coraz bardziej okryte piżamą rejony. Wraz ze słowami:

    -…rozchyliłem Ci delikatnie pośladki i sunąłem językiem pomiędzy nimi zatrzymując się na dłużej przy wejściu do Twojego odbytu…

    Moje dłonie bez sprzeciwu obejmują obie piersi mojej byłej żony, a gdy ona słucha o tym jak powoli i delikatnie wprowadzałem Jej mojego twardego penisa do odbytu, wzdycha i czuje zaciskające się palce, które stymulują napełnione krwią i sterczące podnieceniem sutki. Przez uniesienie substancją i sobą nawzajem nawet tak bezwstydny dotyk nie wywołuje nawet komentarza, nawet wtedy, kiedy ustaje. Masuję dekolt Elżbiety, rozpinana kolejny guzik u Jej piżamy, rozszerzam powstały dekolt, rozpinam guzik kolejny, by zsunąć jedwabisty w dotyku materiał z Jej ramion, zsuwam. Masuję. Kiedy odrywam na krótkie momenty opuszki od miękkiej skóry nad pełnym biustem, czuję ładunki elektryczne, które w tumulcie błąkają się między naskórkami z prędkością, z jaką płynie elektryczny prąd. Mówię o rozkoszy, którą czułem wypełniając Ją spermą w odbyt i widzę jak z zamkniętymi oczami unosi głowę i wyciąga szyję, która kusi. Muskam Jej szyi i tylko czekam aż opuści głowę, mając plan. Opuszcza, a wtedy ciasno zasłaniam Jej usta dłonią jakbym Ją napadł i chciał, by była cichą ofiarą. Jest. Widzę jak unosi wzrok chcąc, by sięgał za nią samą. Widzę jak jest bardziej zaskoczona niż przerażona, choć lęk też mogę dostrzec. Jednocześnie zaciskam mocniej dłoń i obracam Ją tak, by widziała mnie, a ja Ją. Widzi. Widzę. Patrzy, widzi, że nie żartuję, widzi, że nie może być pewną, czego się spodziewać. Kiwam głową, a moja była żona wie, że pytam czy będzie grzeczną byłą żoną. “Będę ” mówi wzrokiem. Jej wzrok mówi też “Zawsze tego chciałam”, ja mówię strunami głosowymi:

    -Rozbierz się do naga.

    Wstaje. Stoi tak blisko, że Jej kolana dotykają moich piszczeli pod kolanami. Oglądam ją i widzę, kiedy z Jej ramion, przez biust i w dół po brzuchu i miednicy spływa jedwaista koszula piżamy, a kiedy opada na dywan Elżbieta schyla się z gracją zsuwając wykonane z tego samego materiału spodnie i prostuje się, by stać tak obnażona, by ten widok dał mi rozkosz – daje. Rozkosz wraz z moim wzrokiem spływa po ciele mojej byłej żony, rozstępuje się w towarzystwie dwóch pełnych piersi zwieńczonych fantastycznie nalanymi i pulchnymi brodawkami. Sunie po opalonej skórze płaskiego brzucha. Wślizguje się pomiędzy Jej nogi, by poczuć jak stymulują króciutkie blond włoski o gdzie nie gdzie bardzo ostro ściętych ostrzem żyletki końcówkach. Wydaję polecenie bez cienia emocji w głosie:

    -Obciągnij mi teraz.

    Klęka posłusznie, ale nie jest możliwe, by pozbyła się grymasu zdziwienia z twarzy, dziwi ją, doskonale to wiem, że tego właśnie, by mi ssała fiuta, żądam na początku, gdyż wielokrotnie słyszała ode mnie, że wolę lizać Jej cipkę niż mieć robionego loda. Ale zaczyna robić mi loda. Pieści się z moim twardym jak stal członkiem, liże go z wolna, całuje delikatnie i wsadza do ust. Czuję rozkosz, jakiej nie zaznałem wcześniej i mówię Jej to wprost:

    -Nigdy wcześniej nie obciągałaś mi tak namiętnie, dobrze obciągasz, robisz mi dobrze.

    Czuję Jej język, czuję go na swoim kutasie, czuję jak wije się wokół niego, czym sprawia, że gubię oddech i obraz otaczającego mnie świata. Wracam. Układam dłonie po obu stronach głowy Elżbiety i patrzę Jej w oczy, a unieruchomiwszy Jej głowę zaczynam poruszać biodrami pieprząc ją w usta. Jej zdziwienie przemienia się w szok, a ten po chwili nabiera coraz bardziej wyraźnie znamion przyjemności, a w końcu rozkoszy. Widok ten sprawia, że przyspiesza mi rytm pracy serca, które pompuje gorącą krew, ta dociera do mojego kutasa, który kumuluje w sobie energię na wytrysk. Widzi to. Wycofuję go z Jej buzi i biorę w dłoń, mówi:

    -Dojdź w usta.

    Wsuwam sam czubek i spuszczam się tam gdzie prosiła i obserwuję jak patrząc mi w oczy połyka moją spermę. Siadam. Wstaje. Ociera usta i brodę wskazującym palcem, po czym siada na podłodze i opiera plecy o sofę, spocona, rozpalona i ze smakiem mojego nasienia w gardle. Mówi:

    -Zawsze mnie po tym całowałeś w usta.

    Mówię:

    -Ciągnęłaś jak rasowa dziwka, nie wiem czy takie całuję się w usta.

    Uśmiecha się lekko, bo podoba się Jej jak do Niej mówię i podoba się Jej jak sama mówi, a mówi wchodząc w tę rolę:

    -Pozwalam Ci zlizać resztki z moich warg.

    I opiera dłonie o zieloną tapicerkę obok moich kolan, wstaje i stoi tak do skóry naga przede mną, chwaląc się swoim zadbanym blond zarostem o króciutkich włoskach na kroczu tuż przed moimi oczami i ja patrzę na to kroczę, patrzę na gładkie uda, na Jej brzuch, patrzę na najbardziej zmysłowy pępek świata, patrzę na pełnię Jej kobiecego do granic biustu i widzę, że ten biust sunie w dół w kierunku moich oczu i widzę, że kładzie się wciąż tak naga na kanapie, gdzie siedzę i patrzę jak tak obnażona na mój rozkaz lekko rozchyla wargi i widzę jak szparę, która dzieli wargę dolną od górnej łączą cieniutkie jak przędza na pończochy włókna, które są pozostałością mojego wytrysku. Schylam się i nie widzę, a czuję, kiedy mój język przesuwany wzdłuż tej bruzdy rozrywa spoiwo z mojej spermy i czuję jej smak, jej lepkość, Jej ciepło. Liżę Jej wargi, choć zebrałem moje nasienie językiem do ostatniej kropli. Kładę dłoń na Jej podbródek, by nieco szerzej rozchylić Jej usta. Pomaga mi grzecznie. Mówię muskając bez przerwy Jej wargi swoimi:

    -Wyliżę Cię tak jak lizałem Ci kroczę.

    Drży słysząc te słowa i bez cienia choćby sugestii z mojej strony wsuwa czubek swojego języka pomiędzy rozchylone płatki ust tak, by znalazł się w roli łechtaczki.

    Pieszczę językiem i pocałunkami usta Elżbiety, które są teraz Jej wargami sromowymi i liżę nieśmiało wysuniętą część języka, który stał się nabrzmiałą w rozkoszy łechtaczką. Czuję na twarzy, że oddech mój i mojej byłej żony osiąga temperaturę wrzenia wody, staje się oddechem porwanym, oddechem z wdzierającym się w niego coraz częściej dźwiękiem westchnień, potem jęknięć, w trakcie których Elżbieta chwyta swoje piersi,  a z po nich swoje łono obiema dłońmi i jęczy tak głośno, że otwieram szeroko oczy i rozkoszuję się widokiem Jej szczytowania. Gdy częstotliwość napięć Jej mięśni i dźwięków z Jej trzewi maleje, całuję ją z namiętnością, jaką całowałem z miłością. Kończę. Patrzy na mnie. Pyta:

    -Całuje się dziwki?

    -Tylko w chwilach, gdy zapomina się o ich kurestwie.- odpowiadam.

    -Zapomniałam o wszystkim, ty też, prawda?

    Nic nie mówię, bo wie, że tak. Siada. Zakłada nogę na nogę, splata palce obu dłoni na swoich nagich kolanach, co sprawia, że pochyla się w moją stronę, przez co Jej obfity biust celuje idealnie okrągłymi sutkami w dół i przez jego zmieniony grawitacją kształt staje się jeszcze bardziej wyzywający. Pyta nieswoim głosem:

    -Ty się nie rozbierzesz?

    W tym momencie zaczynam rozpinać koszulę, którą z siebie ściągam, wstaję i zsuwam całkiem spodnie z rozpiętym wcześniej rozporkiem i w końcu bokserki, z których sprężynując wypada mój członek. Zdejmując z siebie ubrania już czuję przyjemność, ta zaczyna się naprężać, kiedy patrząca na mnie kobieta, która oglądała moją nagość przez ponad dwadzieścia lat, widząc ją teraz opiera się wygodnie kładąc tył głowy na ogromnej i miękkiej poduszce, zdejmuje lewą nogę z prawej rozkrzyżowując je, następnie rozsuwając dość szeroko, by wyglądała przy tym bezwstydnie i po uniesieniu prawego ramienia, zgina je w łokciu pod ostrym kątem, skierowaną palcami w dół dłoń układa między piersiami, które wraz z obniżeniem pozycji rozsunęły się na boki i stały się nawet bardziej jeszcze prowokujące w swoim pięknie i prze tą dłonią spomiędzy kuszących piersi w dół dość szybko docierając między rozchylone jak na dziwkę przystało uda. Pokazuje mi jak robi sobie dobrze sama. Chce żebym patrzył na Jej masturbację. Prowokuje mnie opuszkami muskającymi łechtaczkę i palcami znikającymi głęboko w Jej pochwie. Za chwilę się przyłączę, ale zasługuje na nagrodę, więc mówię Jej:

    -Przyłączę się, ale zasługujesz na nagrodę.

    I podaję Jej poporcjowany na lusterku proszek pod nos, i Ona wie, co robić, i robi to, i nie przestaje robić sobie dobrze. Ja robię, co trzeba z narkotykiem i robić sobie dobrze zaczynam. Stoję przed Nią jak Ona goły, jak Ona dotykający się, z jak Jej napiętym jak cięciwa tuż przed wypuszczeniem strzały, i czuję jak fala za falą rozkosz zmierza do erupcji jak Jej rozkosz.

    -Powiedz mi, co myślisz w tej chwili.- rzuca nagle histerycznym już głosem.

    -Powtarzam w głowie myśl i obraz momentu, kiedy zaczynam wsuwać Ci kutasa w odbyt, tylko ten moment, kiedy patrzę jak mój naśliniony fiut przełamuje siłę Twoich zwieraczy i jego koniec zaczyna wchodzić Ci w tyłek.- odpowiadam równie drżącym głosem i czuję, że chce, bym i ja Ją o to samo spytał, pytam.- A Ty? Co roisz sobie w głowie, kiedy robisz sobie dobrze i chcesz, mi to pokazywać?

    -Że patrzysz jak to ta twoja koleżanka Joanna liże mi cipkę i jak ją pieprzę na twoich oczach, i jak wije się, bo pieprzę ją naprawdę dobrze.

    Kiedy kończy zdanie już czuje jak mój ejakulat oblepia Jej brzuch wokół pępka i kiedy to czuje traci kontrolę nad swoją dłonią, a ta drży i porusza Jej palcami doprowadzając do głośno obwieszczonego orgazmu. Przysiadam się do Elżbiety, czuję temperaturę Jej ciała, buchający przez pory w naszej skórze ukrop oddaje moce, z jakimi przez nasze ciała przewalały się orgazmy. Podaję, zażywa, zażywam, pytam:

    -Pieprzyłabyś ją w ramach ukarania? By się zrewanżować?

    -Oraz, dlatego, że jest zajebiście atrakcyjną kobietą i jara tę moją część, która pragnie atrakcyjnej kobiety.- odpowiada i opuszcza głowę na oparcie czując jak narkotyk obezwładnia ją błogością.

    -Mogę to zaaranżować.- proponuję.

    Uśmiecha się, pyta krótkim:

    -I?

    -I patrzeć.- odpowiadam.

    Uśmiecha się jeszcze bardziej wyraźnie, milczy dość długo, w końcu mówi:

    -Ale mamy właśnie teraz.

    -Jest teraz i jesteśmy dokładnie tutaj.- potwierdzam przeciągając kciukiem po Jej wciąż rozchylonych wargach.

    Pyta:

    -Za czym tęsknisz z mojego ciała, w obecnym kontekście?

    Odpowiadam:

    -Za lizaniem Twojej cipki.

    -Dlaczego właśnie za lizaniem mnie po cipce?- chce wyjaśnień.

    -Bo ja bardzo lubię lizać cipkę, zwłaszcza ładną cipkę, a Twoja jest prześliczna.- wyjaśniam.

    -Co Ci się szczególnie podoba w mojej cipce?- kolejne pytanie.

    -Wiele jej cech. Od początku, uwielbiam kolor Twoich włosków na kroczu, lubię kształt Twoich warg sromowych i rozmiar Twojej łechtaczki…

    -Za co lubisz jej rozmiar?- wtrąca.

    -…za to jak pęcznieje polizana i nabrzmiewa tak aż mogę ją wziąć w usta i ssać Twoją łechtaczkę, czuję się wtedy tak jakbym Ci obciągał.- reaguję na wtrącenie, a Elżbieta reaguje na moją reakcję westchnieniem, po którym mówi:

    -To robiłeś wyjątkowo…- zawiesza głos i kończy.- …po prostu wyjątkowo.

    Kiedy kończy to pokraczne zdanie czuje, że jestem pomiędzy Jej kolanami, że wsuwam dłonie pod Jej pośladki, że całuję wewnętrzną stronę Jej ud, że za moment będę lizał Jej cipkę i ssał Jej łechtaczkę dokładnie tak jak przed chwilą opowiadałem. Czekała na to, czekała tak bardzo, że ledwo obejmuję ustami Jej pulsującą łechtaczkę, by obciągać zgodnie z obietnicą, a ciało Elżbiety rzucane niezbornie przez orgazm kończy serię tych ruchów długim czasem w spazmach. Klęczę wyprostowany nadal między Jej nogami i oglądam jak rwane ruchy mięśni brzucha unoszą jego skórę w rytmie wdechów.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasz Tomasz
  • Nie-zwykla Rodzina cz 114. – Praca na skanerze

    Pracowało mi się dzisiaj wyjątkowo dobrze. Była miła atmosfera i było spokojnie. Przede wszystkim spokojnie. Od roku ja i moja sekretarka Sophie, pracujemy dla panny Mariko, w oddziale jej firmy w kraju. To była najlepsza decyzja, przejście tutaj. Nie czułem się wykorzystywany jak przy poprzedniej pracy. Cieszyłem się też że razem ze mną przeszła tutaj Sophie. Bardzo mi pomagała w poprzedniej firmie.
    Pewnego razu pracowałem w firmie nad ważnym raportem. Kiedy skończyłem poprosiłem Sophie, aby zrobiła kserokopię tych dokumentów. Kiedy dłuższy czas nie wracała, postanowiłem sprawdzić co się stało. Poszedłem do sąsiedniego pomieszczenia gdzie znajdowała się kserokopiarka. Tam zobaczyłem jak Sophie jest pochylona przy skanerze. Coś sprawdzała.

    – Sophie? Coś się stało?

    – Ta cholerna drukarka nie działa. Chyba skaner się popsuł.

    – Pokaż, sprawdzę.

    Pochyliłem się nad Sophie i sprawdzałem o co chodzi w tym skanerze. Sophie wykorzystała to i pocierała z tyłu po moim kroczu. Od tego mój kutas zaczął twardnieć.

    – Cóż ten skaner chyba trzeba wymienić.

    – Asuka mówiła że trzeba mocno uderzyć.

    Zrobiłem to co powiedziała Sophie. Uderzyłem w skaner, ale nie mógł się załączyć. Mocno pchnąłem, przy okazji dociskająć Sophie. Poczuła jaki jestem już twardy. Nie mogłem już wytrzymał. Chwyciłem Sophie za jej piersi przez materiał koszuli. Miała bardzo jędrne piersi.

    – Ależ szefie…jesteśmy w pracy.

    – Nigdy nam to nie przeszkadza Sophie.

    – Mmmm…

    Ugniatałem je i masowałem. W końcu odpięłem guziki w koszulce i wydobyłem spod stanika jej dwie piersi. Ta jęczała przeciągle gdy je masowałem.

    – Oh…szefie…a raport…skaner?

    – Później…

    Nie przestałem i odwróciłem ją. Szybko jedną ręką masowałem jej piersi, a drugą zjechałem niżej pod spódnicę. Dotykając jej majtek poczułem że już jest mokra. Zdjąłem jej majteczki. Ukazała mi się jej mokra cipka, ze znanym mi trójkącikiem na górze.

    Szybko pocałowałem ją z języczkiem. Sophie to odwzajemniła. Widać że chciała tego.

    Nie miałem wiele czasu. Za jakiś czas miała się skończyć przerwa i miał ktoś tu wejść. Sophie oparła się o skaner.
    Zdjęłem całkiem jej koszulę i stanik. Ściągnęłem swoje spodnie i gacie, uwalniając nabrzmiałego fiuta.
    Podwinąłem jej spódnicę do góry i nie czekając powoli wchodziłem do środka. Poczułem jaka jej cipka jest ciasna. Sophia też to odczuwała, jęcząc głośniej. Zacząłem ją posuwać.

    – Oooooghhh…ooooggghh…

    Było mi bardzo przyjemnie. Jej cipa doskonale oplatała mojego kutasa.
    To było doskonałe.
    W końcu zacząłem przyśpieszać.

    – Dalej…szefie…rżnij mnie…ooooohhhh

    Sophia ledwo to znosiła. Mocno ją tam ruchałem.
    Po chwili obróciłem ją i złapałem za dupę. Posadziłem ją na skanerze. Ta była lekko zaskoczona, ale spodobało jej się to. Sophia oplotła mnie nogami wokół bioder. Nakierowałem kutasa do jej cipy i od razu mocno pierdoliłem. Uwielbiam jej ciasną cipeczkę. Sophie krzyczała, jak oszalała. Mam nadzieję że nikt nas nie usłyszał. Posuwałem ją tak że jej ciało się trzęsło. Byłem już blisko. Po czasie widziałem jak Sophie się trzęsie. Jęczała przeciągle.

    – Ooooooghhhhh…

    Nagle zobaczyliśmy że skaner zaczął działać i drukował kserokopię.

    – Nie wierzę…ooogghh… – powiedziała Sophie. Ja się cicho zaśmiałem.

    Wtedy siągnęła swój orgazm. Przyśpieszyłem moje ruchy, aż mój kutas zaczął pulsować. Nie wytrzymując, doszedłem w pochwie mojej sekretarki. Ta była cała spocona i mokra.
    Po jakimś czasie wyszedłem z niej.
    Czułem lekkie zmęczenie i ogromną satysfakcję.

    – Wow….szefie…dalej jesteś wspaniały.

    – Ty też Sophie. Lubię to z tobą robić w biurze.

    – Przynajmniej skaner zaczął działać.

    Sophie zeszła ze skanera.
    Gdy już się ubraliśmy, zobaczyliśmy że kserokopie zostały zrobione. Sophie wzięła papiery do ręki. Uśmiechnęła się gdy na nie spojrzała.

    – Proszę to dla szefa. Jedno w prezencie.

    Wziąłem od niej raporty. Na wierzchu były natomiast zeskanowane jej pośladki. Pewnie gdy siedziała na skanerze.

    – Dziękuje Sophie. Ten jest ciekawy. – pokazuje ten z jej pośladkami.

    – Z pewnością.

    Rozeszliśmy się do swoich zajęć. Przyznam że lubię to robić z Sophie w biurze.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Joanna w szpitalu

    Joanna była 36-cio letnia kobieta. Kilkanaście lat temu wyszła za Henryka, z którym miała dwójkę już dojrzałych dzieci. Po dłuższym okresie pobytu w domu, postanowiła wrócić do pracy jako pielęgniarka. Oboje z Henrykiem stwierdzili słuszność pomysłu, argumentując to tym, że przydadzą się dodatkowe pieniądze, gdyż firma która prowadzili, w ostatnim czasie miała niskie obroty. Znalazła prace na wydziale chirurgii w miejscowym szpitalu. Była jedna z kilku pielęgniarek opiekujących się pacjentami. Pracowały na 3 zmiany, co jej bardzo odpowiadało, bo  przy dobrym ułożeniu grafiku praca nie przeszkadzała w obowiązkach domowych i opieka nad dziećmi. Najbardziej lubiła dyżury nocne, gdyż po wieczornym obchodzie, gdy pacjenci zasypiali, sama mogła wrócić do pokoju pielęgniarskiego i odpocząć, a często uciąć sobie drzemkę .   Po paru miesiącach, okazało się że 60-cio letni ojciec Henryka – Władysław, musi zostać poddany operacji. Trafił na oddział Joanny, z czego był zadowolony. Uwielbiał swoja synową i odkąd pamiętał zawsze mieli dobre relacje. Władysław był dumny, że jego syn ożenił się z taką kobieta, czuł nawet zazdrość. Korzystając z ich swobodnych relacji, pozwalał sobie nawet na więcej niż zwykły teść. Uwielbiał obserwować ja, gdy byli w towarzystwie, wpatrywać się w jej kształty. Joanna mimo wieku, cały czas była bardzo atrakcyjna. Jej pofalowane brunatne włosy, zgrabne łydki i uda przechodzącej w kobiece biodra i  lekko zaokrąglony brzuszek. Gdy byli sam na sam, zawsze spoglądał ukradkiem w jej dekolt, miała duży pełny biust. Czasami prawił jej nawet pikantne komplementy, ale ona zawsze traktowała je w kategoriach zabawnych zaczepek.    Trafiając do szpitala, Władysław nie wiedział przez, kogo będzie operowany. Joanna próbowała się czegoś dowiedzieć, ale na oddziale panowało straszliwe zamieszanie wywołane konkursem na nowego ordynatora. Czekając na operacje Władysław został na parę dni ulokowany w zwykłej sali, która dzielił z 3 innymi pacjentami. Czuł się dobrze, był wypoczęty wiec nudę zabijał rozmowami z mężczyznami i spacerami. Od pierwszego dnia jednak, wyczekiwał odwiedzin Joanny. Z tego co zauważył, inne pielęgniarki nosiły krótkie  białe fartuchy a do tego spódniczki Oczyma wyobraźni widział synowa ubrana w mini, krzątającą się przy łóżkach pacjentów, braku innych zajęć, udając ze śpi, frywolnie o niej rozmyślał.   Trzeciego dnia, około południa na sale wszedł nowo wybrany ordynator – dr. Janusz Wilczański. Przedstawił się pacjentom, trochę z nimi porozmawiał . Nie zrobił dobrego wrażenia na Władysławie, wyglądał na ok. 48 lat, miał  już posiwiałe włosy i głębokie męskie rysy twarzy. Był wysokim, silnej budowy mężczyzna. Pobieżnie zapoznał się z historia choroby i niskim tonem oświadczył, że operacje planuje na  za tydzień a na razie zarządza obserwacje. Władysław nie był zadowolony z tak odległego terminu, chciał zaprotestować, ale Janusz, nie reagując na jego uwagi, zbierał się już do wyjścia z sali, jednak w  drzwiach  nagle pojawiła się Joanna.  – O tak, nareszcie jest! – pomyślał jej teść, tego mu właśnie było trzeba.  Momentalnie obrzucił ja swoim spojrzeniem, analizując jej figurę. Rozpuszczone włosy spływały jej po ramionach lekko falując. Spoglądając niżej, dało się zauważyć, ze fartuch który nosiła, był trochę zbyt ciasny jak na rozmiar jej biustu, dlatego kilka górnych guzików pozostawało niezapiętych, ukazując delikatne fragmenty jej piersi . Żałował, że nie rozpięła choćby jednego, dwóch guzików więcej. I ta biała obcisła spódniczka… kończąca się trochę powyżej kolan kobiety, tak seksownie kontrastowała z jej opalonymi nogami. Joanna weszła wolnym krokiem do sali, chciała się przywitać, ale ręce zajmowała jej taca z lekami. Szybko wiec skierowała się w stronę niskiej szafki stojącej miedzy łóżkami, by ja odstawić. Władysław  spojrzał na współpacjnetów, reagowali podobnie jak on, widział jak wodzili za nią wzrokiem, jak wpatrywali się w jej tyłek, gdy lekko go wypięła. Wtem rzucił okiem na Janusza, ten stał oparty o stelaż  łóżka i dokładnie mierzył wzrokiem jej dekolt. Gdy odstawiła tacę, postanowił zacząć rozmowę; – Dzień dobry, mam na imię Janusz, jestem nowym ordynatorem. Myślałem ze poznałem już wszystkie pielęgniarki, ale Panią widzę chyba po raz pierwszy. – Dzień dobry – odpowiedziała Joanna –  tak, to mój pierwszy dyżur od paru dni. Mam na imię Joanna. – Miło mi panią poznać.  – Mi również – odpowiedziała. W trakcie rozmowy mężczyzna podszedł do niej, kiedy była miedzy łóżkami, stanął przy niej. Zaskoczona kobieta nagle znalazła się z nim prawie twarzą w twarz, chcąc go ominąć i wyjść obróciła się bokiem stając tym samym prawie tyłem do niego. O to mu chodziło, był od niej sporo wyższy, miał teraz twarz na wysokości czubka jej głowy, wykorzystał sytuacje i z  łatwością zajrzał jej od góry pod fartuch.   – Na pewno widzi jej stanik – pomyślał Władysław  zazdroszcząc mężczyźnie widoków. Janusz w istocie widział większy fragment piersi kobiety. Z tej perspektywy wyglądały jeszcze ponętniej, stał tak by przez parę sekund rozkoszować się obrazem odsłoniętych części jej bielizny. Dodatkowo Joanna, starając się przecisnąć otarła się lekko pośladkami o jego krocze, sprawiając mu tym samym jeszcze większa przyjemność. Cała scena  rozegrała się jednak tak szybko, że nikt, oprócz zainteresowanych, nic szczególnego nie zauważył. – Przepraszam muszę już iść – Joanna zmieszana wyszła na korytarz, nie wiedziała, co ma o tym myśleć. Zastanawiała się czemu ordynator podszedł tak blisko, z drugiej strony była przyzwyczajona że podoba się pacjentom, cieszyło ja to ze w tym wieku ciągle pociąga mężczyzn.  Ale ordynator.. . gdy otarła się o niego.. . wydawało jej się…  – Nie to niedorzeczne – pomyślała.   – Znam go ledwie minutę, to mój przełożony – Postanowiła ze nic  się przecież, nie stało i  będzie się zachowywać normalnie.   Władysław też rozmyślał o tym, co zobaczył. Widział spojrzenia innych mężczyzn w tym Janusza, domyślał się ze każdemu z nich podobała się jego synowa, że leżąc tutaj będą o niej myśleć. Ba! sam o niej myślał, był zawiedziony, że tak szybko sobie poszła. Miał nadzieje ze jeszcze go tego samego dnia odwiedzi, tak się jednak nie stało, dzień minął a Joanna się nie pojawiła. Zawiedziony położył się spać.     Kolejne dni pobytu mijały mu dość sprawnie, a to z racji odwiedzin dużej części rodziny w tym wnuków i jego żony Barbary. Ta martwiła się o męża, bała się operacji, zwłaszcza ze miał ja przeprowadzać ordynator, o którym mało wiedzieli. Cała rodzina starała się wspierać dziadka. Zawsze gdy przychodzili, przesiadywali u niego parę godzin.  Władysław był im wdzięczny, ale sam nie przejmował się operacja, nie miał też ściślej diety, wiec codziennie jedli razem obiad w szpitalnej knajpce. Po posiłku często wychodzili na dłuższe spacery, po których dotleniony i lekko zmęczony, wracał do łóżka i zasypiał.  Szóstego dnia  goście opuścili go dopiero późnym popołudniem. Gdy wszyscy wyszli zjawił się Henryk, który przez problemy w firmie nie był w stanie wcześniej odwiedzić ojca. Rozmawiali na różne tematy, między innymi o nowym ordynatorze. Podobno Joanna słyszała, że został nim tylko, dlatego, że jest bratem obecnego dyrektora szpitala. Władysławowi wydało się to prawdopodobne, biorąc pod uwagę nonszalanckie zachowanie lekarza względem pacjentów. Henryk wspomniał też, że jego żona ma dziś na nocny dyżur. Władysław musiał ukrywać jak szalenie go to ucieszyło. Zdał sobie sprawę ze nie widział jej od tamtego trzeciego dnia, wspomniał kuszące kształty synowej. Był zły ze tak rzadko ja widuje, po tak długim pobycie tutaj spodziewał się zdecydowanie więcej. W międzyczasie skończyły im się tematy do rozmowy i Henryk zaczął zbierać się do wyjścia. Władysław odprowadził go na parter, pożegnawszy go  sprawdził na zegarku godzinę, była 20-ta, wiedział ze  nocny dyżur zaczyna się o 22 wiec do przyjścia synowej miął jeszcze sporo czasu. Spędził go na spacerach i rozmowach z przypadkowymi pacjentami. Cały czas jednak w głowie miał jej obraz w tym przyciasnym fartuchu i spódniczce. Gdy wybiła 22-ga, niezaspokojony postanowił jej poszukać. Udał się w tym celu do pokoju pielęgniarskiego, który odosobniony, znajdował się za zakrętem na końcu korytarza. Odwiedził wcześniej to miejsce parę razy, gdy musiał prosić o proszki nasenne i trochę wody.  Drzwi tego pokoju nie wychodziły bezpośrednio na korytarz, były usytuowane w niewielkiej wnęce w ścianie. By wejść do pomieszczenia, trzeba było ominąć wysoki blat, zza którego zazwyczaj obsługiwała go pielęgniarka i który oddzielał nijako te wnękę od korytarza.   Nigdy jednak nie zastał za nim Joanny. Szedł wiec spokojnie myśląc ze dziś będzie inaczej, miał nadzieje ze ja tam spotka, ze może zaprosi go do środka na herbatę. Usiądzie obok niego, poplotkują trochę, zacznie ja zabawiać żartami, a korzystając z okazji, ukradkiem będzie przyglądał się jej nogom w krótkiej  spódniczce, może jeśli będzie miał szczęście, to  materiał ubrania zsunie się trochę wyżej niż zwykle i odsłoni większa cześć jej seksownych ud. Podniecała go myśl, ze mógłby zobaczyć miejsce w którym jej rajstopy przechodzą w ciemniejszy kolor. Snując swoje fantazje Władysław ledwo zorientował się, ze na końcu drogi wyprzedził go Janusz trzymając w ręce jakąś kartkę, zdziwiła go jego obecność, gdyż pokój lekarski znajdował się na innym piętrze chirurgii. Sam mężczyzna nie zwrócił na pacjenta większej uwagi. Ten przyspieszył wiec kroku. Wiedział ze idąc w tym kierunku można trafić tylko do dyżurki pielęgniarek – pewnie ma coś do załatwienia odnośnie grafiku- pomyślał. Minęli zakręt i ordynator czym prędzej ruszył w kierunku pokoju. Władysław szedł parę kroków za nim udając ze jest niczym niezainteresowany, ze po prostu spaceruje. Zobaczył jak Janusz stanął przed wnęka i zaczął przyglądać się drzwiom, które w środkowej części miały wstawiona grubo karbowana szybę. Władysław będąc trochę dalej i spoglądając pod pewnym katem starał się odgadnąć, na co patrzy mężczyzna. Szybko zobaczył ze przez przeszklenie w drzwiach, da się rozpoznać postać kobiety będącej w środku. Stała tyłem do nich. Dostrzegł że od dołu jej kontury były okryte czymś białym, by od pasa w górę zarysowywać się delikatnym brązem ciała, z którym w okolicach klatki piersiowej kontrastowała bielizna. W tym  momencie Janusz, szybkim krokiem ominął blat i mocno pociągnął za klamkę. Spojrzał do środka. To Joanna  przebierała się w strój do pracy. Miała już założona spódniczkę i właśnie szła po górna część fartucha. Patrzył na jej wspaniała figurę. Ona zaskoczona wtargnięciem bezwiednie odwróciła się w jego kierunku stając przed nim niczym nie okryta.  Władysław obserwował wszystko przez szeroko otwarte drzwi, z rosnącym zaciekawieniem przyglądał się jej obfitym jędrnym półkulom, które wyraźnie górowały nad szczupłym brzuszkiem.  – Dlaczego wchodzi pan bez pukania? – wyrzuciła ordynatorowi  Joanna. Czuła się niekomfortowo, nie wiedziała co zrobić, w małym pokoiku nie mogła się nawet ukryć przed jego spojrzeniami  – Przepraszam bardzo, to tylko przypadek, przyszedłem obgadać grafik –  tłumacząc się chłonął widok jej opalonego, seksownego ciała  –  Następnym razem proszę mnie tak nie zaskakiwać –  odpowiedziała i  szybko złapała fartuch,  zaczęła go ubierać. Chcąc się chociaż lekko osłonić, odwróciła się do niego bokiem. Mimo to Janusz w dalszym ciągu gapił się na jej pełny biust okryty cienka czerwona koronka. Wkładając ręce w rękawy ubrania ponętnie wypięła  go jeszcze bardziej. Miął ochotę dopaść do niej i zacząć  obmacywać jej cudne wypukłości. Musiał się jednak powstrzymać, gdyż Joanna właśnie zaczęła zapinać fartuch. Z każdym kolejnym guzikiem zakrywała coraz większe połacie swojego dekoltu. W końcu z przykrością stwierdził, ze zupełnie stracił z oczu jej stanik i przedstawienie dobiegło końca. Wymienili jeszcze kilka zdawkowych uwag odnośnie dyżurów, po czym kobieta czym prędzej wyszła na oddział. Nie chciała przebywać z tym mężczyzną w jednym pomieszczeniu, widziała jak na nią patrzył, pamiętała też przebieg ich pierwszego spotkania. Bała się ze teraz będzie ja coraz częściej nachodził. Postanowiła trzymać się od niego z daleka. Władysław napatrzywszy się, przezornie cofnął się do swojej sali już w czasie ich rozmowy. Nie chciał żeby go zauważyła, cała ta sytuacja bardzo go podnieciła, co prawda była jego synowa, ale po tym co zobaczył przestało mięć to dla niego jakiekolwiek znaczenie. Do tego ten ordynator, na pewno otworzył te drzwi specjalnie, ciekawe, do czego się jeszcze posunie. Zanim zasnął, pofantazjował jeszcze o synowej.   Następnego dnia po południu przypadał termin operacji. Władysław, w asyście rodziny, zjadł swoje śniadanie składające się z lęków popitych wodą. Po takim śniadaniu  przeszedł serie ostatnich badań i około 14tej został przewieziony na blok. Zabieg trwał kilka godzin, ale wszystko przebiegło pomyślnie i bez większych powikłań. Narkoza ustąpiła dopiero następnego dnia.  Obudził się rano, ale  opadły z sił przeleżał cały  dzień w łóżku. Był tez podłączony pod kroplówkę, co praktycznie uniemożliwiało mu poruszanie się. Drugiego dnia po operacji jednak została mu ona zabrana, Władysław czul się  tez o niebo lepiej niż  dnia pierwszego. Wrócił mu apetyt wiec zaczął przyjmować normalne posiłki. Lekarz zalecił mu tez ruch w postaci delikatnych spacerów, co miało przyśpieszyć powrót do pełnej sprawności. Barbara spędziła u niego cały dzień w ramach rekompensaty ze nie będzie jej do końca tygodnia. Wieczorem czuł się już naprawdę dobrze, mógł bez niczyjej pomocy sam załatwiać wszystkie swoje potrzeby, zrobił nawet parę rundek wokół szpitala. Gdy poczuł znużenie, wrócił do sali i położył się spać.    Obudził się po północy, uprzedzano go ze po operacji  może mięć problemy ze snem, mówiono mu ze to kwestia leków które przez jakiś czas musiał przyjmować. Poradzono mu żeby w razie takich problemów poprosił pielęgniarkę o środek nasenny. Pamiętał , że tej nocy dyżur miała Joanna. Zaczął o niej myśleć. Czuł że odkąd przebywa na oddziale i z nudów fantazjuje o niej, z każdym kolejnym dniem ma na jej punkcie coraz większą obsesje. Łapał  się na tym że uwielbia na nią patrzeć, rozbierać ją wzrokiem,  wyobrażał sobie jak rozpina jej bluzkę i patrzy na jej biust. Tak… pamiętał ze to marzenie już się spełniło, parę dni temu widział przecież jej piersi w samym staniku. To wspomnienie było dla niego bardzo silnym bodźcem, zawsze gdy przywoływał w myślach ten obraz momentalnie dostawał  erekcji. Momentalnie nabierał na Nią ochoty, w jego wieku odczuwał coś takiego niezwykle rzadko. Dlatego nie wystarczało mu już spoglądanie w jej dekolt, chciał ja zobaczyć w samej bieliźnie, czuć jej bliskość…  chciał ja dotykać. Podjął decyzje, pójdzie teraz do jej pokoju pod pretekstem jakiegoś bólu, z nadzieja, że ona  będzie spała, usiądzie po cichu obok niej, po czym ściągnie koc, którym będzie przykryta. Jeśli będzie leżała na boku to połozy dłoń na jej  udzie i zacznie suwać ręka po gładkiej skórze. Gdy się nasyci, wsunie dłoń wyżej pod spódniczkę i złapie przez majtki za pośladek. Przyjemne podniecenie rozejdzie się po jego ciele, przez parę chwil będzie  ugniatał pośladek delektując się jego kształtem,  aż nie przyjdzie mu ochota na jej biust. Wtedy drżącymi rękoma ostrożnie rozepnie dwa guziki fartucha, lekko go rozchyli i powoli wsunie pod materiał swoja prawa rękę. Poczuje bijące od niej ciepło. Po omacku odnajdzie miękka miseczkę stanika i złapie jej pełną pierś całą dłonią. Zastygnie w bezruchu. Co to będzie za rozkosz tak ja obłapywać.  Z początku zacznie ją delikatnie pieścić, przez zmianę ułożenia reki poznawać każdy jej fragment, by wraz ze wzrostem podniecenia zacząć ugniatać to jeden, to drugi biust. Będzie ja tak dotykał przez parę minut niczym napalony nastolatek. Gorąco od niej bijące, będzie wzmagało jego erekcje. – Jeśli tylko się nie obudzi – pomyślał. Wtedy będzie kontynuował, na pewno się nie  powstrzyma, wsunie dłoń do miseczki stanika i złapie za jej seksowną nagą wypukłości. Wyobraził sobie jak wprawnymi ruchami pieści każdy centymetr jej dużych piersi, dostarczając sobie mnóstwo rozkoszy. Tak, tak właśnie musi zrobić,  wyszedł na korytarz i ruszył w kierunku pokoju pielęgniarek. Wszyscy spali, ale mimo to starał się iść cicho by nie zostać zauważonym, nie miał pewności czy Joanna się nie obudzi podczas jego zabiegów i czy nie będzie musiał  szybko wrócić do swojego łóżka. Zmierzał wiec po cichu do celu, miał już minąć zakręt korytarza gdy usłyszał urwana wymianę zdań dochodząca z dyżurki: – Tylko szybki numerek. – Niech pan mnie puści, co pan sobie wyobraża! – Że będę Cię pieprzyć. – Pan zwariował! niech pan mnie zostawi, złoże na pana skargę. – Komu? Mój brat jest tu dyrektorem, nic mi nie zrobi.   – Dyrektorem?! – Władysław zorientował się w całej akcji, prawdopodobnie to Janusz w środku nocy, dobiera się do jego synowej. Prawdę mówiąc spodziewał się ze ten będzie chciał ja wykorzystać, nic w tym dziwnego, widział ja przecież  rozebrana, na pewno od tamtego dnia się na nią pali. Teraz pewnie sprawdził grafik i wiedział ze  dzisiaj będzie sama. Ostrożnie wyjrzał zza ściany, światła były zgaszone, w półmroku zobaczył jednak jak jego synowa  trzaskając drzwiami wybiega  z pokoju a Janusz zaraz za nią. Błyskawicznie do niej dopadł, wywiązała się szamotanina. Joanna za wszelka cenę broniła się przed jego uściskami, starała się go z całych sił odepchnąć. W końcu jej się to udało, ale zachwiała się przy tym i odwróciła tyłem do niego. Od razu to wykorzystał łapiąc ja mocno w pasie i unosząc tak żeby jej nogi oderwały się od posadzki. Odebrał jej tym samym możliwość ucieczki i zaczął nieść z powrotem w stronę kantorka. Władysław  był zaskoczony wydarzeniami, nie wiedział jak ma zareagować ciągle był podniecony, miał przecież swój plan odnośnie Joanny. A teraz był świadkiem jak do jego cudownej synowej dobiera się obcy mężczyzna. Nadal się szamotali, słyszał jak błagała żeby przestał, żeby ją puścił. Musiał zobaczyć, co się tam dzieje. Ruszył w tamta stronę, trzymając się blisko ściany gdyż w tej przestrzeni korytarza panowała największa ciemność. Przystanął w mroku na wysokości pokoju, w którym byli. Przez otwarte drzwi z łatwością dostrzegł oświetlone blaskiem księżyca postacie.  Widok rozgrywającej się wewnątrz sceny zelektryzował Władysława. Janusz ciągle trzymał Joannę za kibić, ale już tylko jedna ręka, druga, wolna, wodził lubieżnie po jej biodrach, zaczął też podciągać jej spódniczkę ukazując większość jej pociągających ud, chciał włożyć rękę pod materiał. Nie chciała mu na to pozwolić, próbowała cofnąć biodra ale napierała tym samym coraz silniej na krocze mężczyzny, który stal za nią. Poczuła na twarzy jego oddech, gdy zaczął lizać jej szyje, podniecony mamrotał jej do ucha.  – Rozluźnij się, to tylko seks, będzie cudownie. – Błagam niech pan mnie puści – wiedziała ze jej prośby są bezcelowe, napierał na nią coraz mocniej.  – Muszę Cie mieć – wysapał i zaczął tym razem od góry wsuwać dłoń do jej spódniczki, gdy mu się to udało, złapał mocno za jej krocze. W geście obrony chciała zewrzeć uda, ale zrobiła to zbyt późno zaciskając tylko dodatkowo jego palce na swej cipce. Zalało ja poczucie  kompletnej słabości , zaczął ja pieścić przez majtki. Nie umiała się już bronić, było jej wstyd, ale jednocześnie czuła coraz większe podniecenie. Zaskakiwała ją żądza, jaką w nim wyzwalała. Pod wpływem jego pieszczot zaczęła głębiej oddychać. Wsłuchiwał się w  jej ciche pojękiwania. Dodatkowo przez cienki materiał majtek czuł wilgoć i gorąco buchające z jej wnętrza. Zaciągał się zapachem jej włosów, smakował jej szyje. Nie mógł uwierzyć ze ma w swoich rękach tę  wspaniałą kobietę, jeszcze parę dni temu była tylko  seksualnym marzeniem, marzeniem, które właśnie obmacuje. Zalała go nowa fala podniecenia, uświadomiwszy sobie jej bliskość chciał mieć ją całą.  – Muszę ją jeszcze bardziej wypieścić – pomyślał. Uznał, że nie musi już jej trzymać, wiec puścił jej talie i krocze. Uwolnionymi dłońmi zaczął sunąć w górę by po chwili złapać za jej piersi. Spoglądając Joannie przez ramię chłonął widok jej dorodnego biustu, który właśnie pieścił. Przywarł swoimi biodrami do jej tyłka. Kobieta dyszała głośno, czuła na swoich pośladkach jego wyprężoną męskość,  a on znów zaczął całować jej szyje. Ależ była boska, czuł gładkość i delikatny zapach jej skóry. Była taka niewinna, a jednocześnie jej ciało wydawało mu się wręcz stworzone do dawania przyjemności mężczyznom. Dawno nie miał kobiety a tutaj trafiła się ona, ponętna, kusząca. Był bardzo napalony.  W pewnym momencie pod wpływem jego intensywnych pieszczot rozpiął się jeden z guzików jej  fartucha, przez co w półmroku oczom Janusza ukazał się rant miseczki stanika. Widok tej delikatnej koronki pobudził go jeszcze bardziej, zaczął w pośpiechu rozpinać kolejne guziki  fartucha, gdy mu się to udało natychmiast go rozchylił. Z pożądaniem patrzył jak dwie cudowne, duże piersi okryte cienkim  stanikiem prężyły się przed jego oczami. To był ten sam stanik, w którym widział je parę dni temu. Wyglądały niesamowicie seksownie. Momentalnie złapał jej biust w dłonie i  zaczął ugniatać.    Władysław w dalszym ciągu stal niezauważony na korytarzu. Z pokaźna wypukłością w spodniach obserwował rozgrywającą się scenę, musiał przyznać ze poczynania Janusza bardzo go podniecały, brał ją w tym perwersyjnym półmroku na całego, a Joanna… wręcz nie mógł oderwać od niej wzroku, słyszał jak wspaniale pojękuje, widział jak z zamkniętymi oczyma i odrzuconą do tylu głową poddaje się zabiegom mężczyzny. Tymczasem Janusz pomógł zdjąć fartuch kobiecie, rozpiął też jej bielutka spódniczkę, która osunęła się po jej biodrach na podłogę. Sam tez szybko zaczął się rozbierać do naga, Joanna spojrzała na jego krocze, z przerażeniem stwierdziła ze miał ogromnego penisa, który sterczał do góry w silnej erekcji. Złapał ja za rękę i  w samej bieliźnie zaprowadził na wersalkę. Ułożył ja na plecach samemu sadowiąc się miedzy jej nogami. Przyglądał się jej ciału, w delikatnym świetle księżyca wyglądała jeszcze bardziej pociągająco. Cześć jej włosów ułożyła się niedbale na dekolcie, reszta rozłożyła się na posłaniu wokół głowy kobiety. Miała zamknięte oczy, domyślała się że Janusz jej nie popuści, wiedziała ze będzie chciał ja zerżnąć tutaj w szpitalu, w którym od niedawna pracuje. Bała się tego, dotychczas uprawiała seks tylko z własnym mężem. Musiała jednak przyznać ze pragnęła tego stosunku, dawno nikt jej tak nie rozpalał. Janusz był na skraju wytrzymałości, nigdy nie przypuszczał ze będzie mógł sobie na tyle pozwolić. Ułożył się na niej, przygniótł ja swym ciężarem i zaczął  całować. Penetrował jej usta jak szalony. Joanna mdlała pod nim, z trudem łapała powietrze. Zaplotła nogi na jego lędźwiach i biernie poddawała  się jego pocałunkom, które zaczął składać coraz niżej, przechodząc na szyje i dekolt kobiety. W tym samym czasie, wsparty na jednej ręce, druga wodził po  dolnych partiach jej ciała. Delikatnie muskał jej nogi, ugniatał jędrne pośladki, odsunął lekko majtki i zaczął dobierać się do jej szparki palcami, pieścił ją tam nieznacznie, by po pewnym czasie skierować się ku klatce piersiowej. Sunąc po tali odnalazł jej dużą pierś i złapał ją pełna dłonią, była rozkosznie ciepła i miękka i ten kontrastujący z nią twardy sutek. Ugniatał ja i pieścił delikatnie jednocześnie ciągle całując Robił to bardzo namiętnie, rzadko pozwalając jej na spokojny oddech. Po jakimś czasie poczuł, ze jego penis , którym cały czas ocierał się o krocze kobiety , balansuje już na granicy wytrysku. Wiedział ze nie może do tego dopuścić nie zaznając pełnego stosunku. Postanowił działać dalej, zsunął się z niej i poprosił żeby uniosła biodra, gdy to uczyniła zaczął ściągać jej majtki by po chwili zobaczyć jej śliczna, wilgotna od soków muszelkę w pełnej krasie. Wyglądała szalenie zachęcająco. Zaczął ja znów pieścić palcami, miała miękka i ciągle jeszcze ciasna cipkę, w którą miał zamiar się spuścić.  Drugą rękę wsunął jej pod łopatki i rozpiął stanik.  Następnie z pomocą Joanny zdjął go wprawnym ruchem  uwalniając jej fantastyczny biust. Miał ja teraz przed sobą całkowicie nagą, chłonął widok jej niesamowitych kobiecych kształtów, przestał myśleć,  nie czekał już na nic, tylko w jednej chwili się na nią rzucił. Znów ja  przygniótł, znów na niej leżał. Tym razem jednak żadna bariera, żaden materiał nie odgradzał go od jej intymności Joanna była dumna ze tak rozpaliła dorosłego mężczyznę. Za sprawa jego pieszczot czuła jak żar z jej krocza rozlewa się na cale jej ciało Chciała żeby w nią wszedł, żeby dał jej jeszcze więcej przyjemności Znów objęła go nogami, zapraszając go tym samym do środka  Janusz osiągnął najwyższa granice podniecenia, krew gotowała się w jego żyłach pod wpływem tej kobiety. Dotykał ja gdzie tylko się dało, buszował rekami po całym jej niezrównanym ciele.  Jednocześnie wykonywał nerwowe kopulacyjne ruchy biodrami starając się jak najszybciej wśliznąć  w jej cipkę Drażnił penisem jej wejście sprawiając jej dodatkowa rozkosz.  Gdy za którymś pchnięciem mu się  udało, wszedł w jej norkę do polowy. Oboje zamarli. Stało się, zaczął naprawdę pieprzyć te wspaniałą kobietę, dopiero teraz poczuł jaka naprawdę jest gorąca, jaka wilgotna. Ona czuła w sobie dużego twardego jak kamień penisa, który po chwili zaczął ja świdrować. Wygięła się w łuk z rozkoszy, jej spojrzenie spotkało się ze spojrzeniem Janusza, który wydawał się być teraz w innym świecie. Pochylił się nad nią, przylgnął do jej ust i ze zwierzęcym podnieceniem zaczął ja rytmicznie  posuwać. Z każdym pchnięciem starał się wejść do samego końca,  z każdym pchnięciem szybciej i mocniej. Krótkimi ruchami bioder wsuwał się i wysuwał z jej ciasnej szparki, czując to przyjemne ciepło wokół swego penisa. Oboje czerpali niewysłowiona rozkosz z tego stosunku, Joanna unosiła lekko biodra by mógł ja jeszcze głębiej penetrować .  Rznęli się tak przez kilka długich minut, wypełniając mały pokój jękami i cmoknięciami Januszowi ciągle było jej mało, chciał wziąć z niej wszystko, co tylko mógł. Całował i lizał ja lubieżnie, nienasycony ssał jej obie piersi.  Delektował się ich cudowna miękkością Wili się tak razem na pomiętym posłaniu. Nie pamiętała, kiedy ostatnio ktoś jak tak rznął W pewnym momencie poczuła ze zaczyna dochodzić, jej ciało zaczęło drgać pod nawałem rozkoszy, jaka jej sprawiał. Czuła ze jeszcze parę pchnięć Janusza i orgazm ogarnie cale jej ciało. Ten w ogóle nie zwalniał i cały czas posuwał ja w dzikim szale. Jęczała pod nim jak rozochocona kotka.. Jeszcze jeden drugi i trze..  i fala rozkoszy rozlała się po każdym zakamarku jej ciała.  Zaczęła głośno jęczeć Janusz poczuł jak kobieta sztywnieje, jak jej pochwa w rytmicznych skurczach zaciska się na jego penisie. Wyginając się odchyliła głowę do tyłu. W seksualnej ekstazie napiął się każdy jej mięsień. Działała teraz na niego jeszcze silniej.  Chciał ja mieć w tym stanie jak najdłużej, przeżywać z nią ten orgazm. Zwolnił wiec… szybkie płytkie ruchy, zastąpił wolnymi zdecydowanymi pchnięciami. Pojękiwała seksownie za każdym z nich. Zaczął ściskać mocno jej biust, lizać jej szyje. Wszystkie te pieszczoty przedłużały jej orgazm,  który zdawał się trwać i trwać nieprzerwanie targając jej ciałem Nie pamiętała już kiedy ostatnio doświadczyła czegoś takiego. Może wiele lat temu z mężem. Ale teraz nie była z Henrykiem, pieprzył ja obcy facet, jej przełożony w którym rozpaliła tak dzika żądze Chciała mu się odwdzięczyć – wysuń się ze mnie – poprosiła, a gdy to zrobił obróciła się na posłaniu i uklęknęła wypinając seksownie tyłeczek Nie potrzeba mu było więcej zaproszeń. Dopadł do jej pupci, zbliżył do niej główkę penisa i wszedł w nią jednym pchnięciem na cala długość Oboje znów zaczęli wypełniać pokój głośnymi jękami. Początkowo  opierał się na jej pośladkach, jednak po chwili złapała jedna z jego rak i położyła sobie na piersi. Od razu zrozumiał zachętę, pochylił się nad nią i  praktycznie kładąc  się na jej plecach  ujął jej biust od dołu. Z rozkoszą zaczął go mocno ugniatać. Musiał przyznać ze tego mu było trzeba, wiedziała jak dogodzić facetowi. W takiej pozycji miał dostęp do całego jej ciała. Korzystał z tego skwapliwie, jednocześnie pieprząc ją coraz intensywniej by po chwili rżnąć ja już z całych sił. Ciało kobiety falowało w rytm tego jak ją pieprzył. Rozkosz penetrowania jej tyłka była nie do opisania, wchodził głęboko, naprawdę głęboko rozciągając mocno jej cipkę Do tego gładkość jej skóry, wielkość i kształt jej piersi.  Nie mieściły mu się w dłoniach. Nie liczyło się nic innego tylko każde następne pchnięcie, każdy następny zastrzyk rozkoszy. Galopował w tej cudownej kobiecie przez kilka długich minut. W końcu zaczął dochodzić. W skrajnym podnieceniu napierał na jej tyłek z ogromną siłą. Czuł że jeszcze dwa pchnięcia… Jeszcze jedno… Jeszcze energicznie szarpnął biodrami iiii taaaaak, doszedł, nareszcie osiągnął swój cel. Jego penis tkwił w jej cipce. Czuł jak gorąca sperma rozsadza mu członka. Zaczął poruszać biodrami. Nerwowe pchnięcia przedłużały jego orgazm. Dopiął swego. Zerżnął te seksowną Joannę, tę która nęciła go tak mocno od paru dni. Jego penis ciągle drgał w jej cipce wtryskując w nią wielka ilość cieplutkiego nasienia. Pod jego ciężarem, kochanka osunęła się na łóżko. Opadł na nią. Cały czas w niej tkwił i ciągle lekko ja penetrował. Ich targane orgazmami ciała zwarły się w jedno. Jeszcze przez dłuższa chwile pieścili się nawzajem. Jeszcze miętosił jedna z jej piersi i ocierał się o nią delikatnie. W końcu jego podniecenie wygasło, leżał jeszcze chwile przy niej obejmując ja czule, po czym ubrał się i wrócił na swoje piętro. Joanna leżała jeszcze przez dłuższy czas nago na pomiętej pościeli Wspominała zaistniałe wydarzenia. Nie chciała zdradzić męża, była zła, że dała się wykorzystać Z drugiej jednak strony dawno nie przeżyła takiego seksu. W końcu założywszy z powrotem bieliznę, przykryła się kocem i zasnęła.   Władysław, który przyglądał się całej akcji przezornie ulotnił się z korytarza trochę wcześniej. Widział jednak cała scenę, w tym orgazm Janusza. W najśmielszych marzeniach nie przeszło mu przez głowę, ze zobaczy swoja atrakcyjna synowa nagą, pieprzona przez jakiegoś faceta. Ułożył się w swoim łóżku. Jego penis stał na baczność niezwykle wyprężony  Ciągle powracał myślami do momentów, w których tamten ja dymał. Miał przed oczami obrazy, na których ja rozbiera, a późnej napiera na jej łono. Pamiętał jego gwałtowne ruchy bioder i wtórujące im jęki rżniętej kobiety. Zazdrościł mu ze mógł do woli obłapywać jej genialne ciało. Wyobrażał sobie rozkosz wytrysku w jej cipce. Tak bardzo chciał być na jego miejscu. Masturbował się tej nocy wielokrotnie myśląc o swojej synowej, wyczerpany zasnął dopiero nad ranem.   Następnego dnia obudził się jak gdyby nigdy nic. Badania wykazały ze rana dobrze się goi, ale musi zostać w szpitalu jeszcze na parę dni. Nie przeszkadzało mu to, miał o czym myśleć Zastanawiał  się czy sam będzie miał jeszcze okazje zabawić się z Joanna. Bo co do tego czy tego chce, nie miał najmniejszych wątpliwości Miał trudności z myśleniem o czymkolwiek innym, cały czas rozpamiętując wydarzenia tamtej nocy. Dowiedział się ze kolejny dyżur miała za dwa dni. On miał zostać jeszcze trochę na obserwacji w szpitalu, ale nie zamierzał czekać. Z każdym dniem był coraz bardziej podniecony. W noc jej dyżuru nie próbował nawet zasypiać. Odczekiwał w swoim łóżku czas do północy, miał nadzieje ze Joanna zdąży do tego czasu zasnąć. Gdy wybiła dwunasta wyszedł z sali i ruszył do dyżurki. Idąc powoli dotarł gdzieś do polowy korytarza. W tym momencie usłyszał za plecami trzaśniecie drzwi i czyjeś kroki. W oddali zobaczył Janusza wchodzącego na oddział Władysław szybko uskoczył w bok chowając się w jakimś przypadkowym pomieszczeniu. Słyszał jego kroki, zbliżały się, by w pewnym momencie go minąć – znowu do niej idzie – pomyślał w gniewie. Znowu mu ja zabierze. Wyszedł z powrotem na korytarz, mężczyzna zniknął za znanym mu zakrętem wiec  Władysław podążył za nim.  Domyślał się ze  będzie dobierał się do Joanny. Gdy doszedł na miejsce z przykrością stwierdził, ze Janusz przezornie zamknął za sobą drzwi dyżurki. Przez szkło widział tylko jak postać lekarza układa się na wersalce i zaczyna obłamywać leżącą obok kobietę Z przykrością  dostrzegł ze rozpina jej fartuch, był pewny ze właśnie dotyka jej biustu. Władysław nigdy nie był tak zawiedziony. Pragnął jej jak szalony. Świadomość ze inny mężczyzna znowu się nią nacieszy, znowu ja zerżnie jakby była jego własnością, nie dawała mu spokoju. Z upływem czasu, zza zamkniętych drzwi zaczęły go dobiegać pomrukiwania i stłumione odgłosy pocałunków. Joanna najwyraźniej się obudziła, wydawała się zaskoczona. – Co pan tu robi? Jest środek nocy – oburzyła się. Zauważył ze kontur głowy Janusza pochylił się nad nią. Cmoknięcia  oznaczały dobitnie ze zaczął ją całować.  – Uspokój się i rozbierz – zakomunikował . – Niech pan mnie zostawi, już raz panu wystarczy – broniła się, ale on nic sobie z tego nie robiąc już zaczął na nią włazić. Dalej wypadki potoczyły się już błyskawicznie. Zaczął ja namiętnie całować i wpychać ręce pod spódniczkę, ta podciągnęła się znacznie do góry, dając mu swobodny dostęp do jej tyłka. Zaczął ugniatać intensywnie jej krocze.  Władysław widział ze próbowała go z siebie zepchnąć, ale bezskutecznie, leżał na niej stabilnie. Pod wpływem jego pieszczot jej opór coraz bardziej wygasał. W przerwach miedzy pocałunkami dało się usłyszeć jej przyśpieszony oddech. Już sama zaczęła rozpinać fartuch, wiedziała, że czego by nie zrobiła i tak się do niej dobierze, że zrobi z nią co zechce. Janusz podniecony pożerał wzrokiem widok jej biustu, z każdym następnym rozpięciem widział go coraz więcej. W końcu, gdy Joanna rozchyliła fartuch, znów mógł podziwiać jej duże, sterczące do góry półkule. Uwielbiał je, to była cześć jej ciała która nęciła go niezwykle mocno. Patrzył na nie i zapragnął się do nich przyssać. Szczęśliwie w tym staniku, sprzączka była ulokowana z przodu, między piersiami. Znalazł ją i szybko rozpiął.  Luźny od razu zsunął na dekolt kobiety i zaczął całować jej nagi ponętny biust. Dyszała pod nim tak nieprzyzwoicie roznegliżowana, wystawiona na jego dotyk. Sięgnął ręka do jej cipki, poczuł ze jej majtki są już zupełnie mokre. Ależ ona była rozkoszna, cudownie było znowu z nią obcować. Postanowił dłużej nie czekać, rozpiął spodnie i wyjął nabrzmiałego już penisa. Zbliżył go do jej krocza. Następnie odsunął materiał majtek i naparł nim na jej miękkie fałdki. Po kilku nieudanych próbach wśliznął się do jej wnętrza i zaczął ja namiętnie posuwać. Tym razem powoli, z namaszczeniem. Wchodził tak głęboko jak tylko się dało, rozciągając jej pochwę do granic możliwości. Joanna odchodziła od zmysłów, jego duży kutas umiejętnie penetrował jej wnętrze, z każdym jego pchnięciem czuła dreszcze na swoim ciele. Zamknęła oczy, znowu pozwalała się całować, pieścić, uwielbiała, gdy brał do ust jest piersi, miała wrażenie ze ssał je tak mocno jakby chciał je połknąć. Cały czas wdzierał się w nią swoim twardym palem, czuła jak wraz ze wzrostem podniecenia nabrzmiewa w niej coraz bardziej, jak coraz mocniej drażni ścianki jej cipki. Janusz ciągle ja posuwał, dochodził długo, już raz ją posiadł, zaspokoił pierwsze pożądanie, teraz specjalnie przedłużał stosunek by w pełni nasycić się jej seksownym ciałem. Pieprzył ją tak całymi minutami. Po jakimś czasie Joanna zaczęła głośniej pojękiwać, wiedział, że nadchodzi jej orgazm, jednak sam ciągle napierał powoli, wpychając się w nią do samego końca. Smakował ją w ten sposób, żadne inne uczucie nie mogło się równać z takim dokładnym, stanowczym penetrowaniem jej cipki. Oboje znów byli bardzo podnieceni, trwając tak w miłosnej symbiozie, dogadzali sobie nawzajem. Jęków i sapań zdawało się nie być końca, gdy po serii  gwałtowniejszych ruchów Janusza,  kobieta zaczęła sztywnieć w seksualnej ekstazie. Poczuła  jak z jej kielicha rozkoszy wylewają się kolejne jej spazmy. Doszła. Świat wirował jej w głowie. Olbrzymi penis rozciągał mocno jej pochwę. On ciągle rżnął ja rytmicznie. Silne skurcze promieniowały z cipki na cale jej ciało. Traciła przytomność.  Jej  jęki wypełniły pokój dodatkowo podniecając Janusza. Ten poczuwszy konwulsje jej pochwy na swoim penisie też zaczął szczytować. Wsunął ręce pod jej łopatki i parę razy ostro szarpnął biodrami. W jednej chwili jego członek zaczął drgać w silnym orgaźmie. Miał potężny wytrysk. Wtłaczał w nią ogromne ilości wrzącego nasienia. Cały czas nie przestawał jej penetrować. Wielokrotny wytrysk lepkiej spermy trwał jeszcze przez kilka następnych pchnięć, dostarczając mu nie wyobrażalnie rozkosznych doznań. Przeżyli to razem. Opadł na nią wyczerpany. Wszystko, co najlepsze wpompował właśnie do jej środka To było jego podziękowanie za rozkosz jaka mu dawała. Leżąc tak na niej, nie mógł uwierzyć ze znowu ja zerżnął. Była ideałem kobiecości, który znowu posiadł…  Po jakimś czasie wysunął się i położył obok niej. Ciągle jeszcze dysząc wymieniali drobne pocałunki, pieścili swoje ciała aż zaspokojeni przykrywszy się kocem zasnęli.   Władysław podglądał przez drzwi i nasłuchiwał do samego końca. Starał się zapamiętać odgłosy jego pieprzącej się synowej. Żałował ze nie mógł dostrzec wszystkiego dokładnie. Widział tylko jak Janusz na niej leży, jak układa się miedzy nogami Joanny. Widział kontury pary uprawiającej seks, słyszał ich wspólny orgazm. To w dalszym ciągu były dla niego potężne bodźce. Znowu wrócił do swojego łóżka z twardym wzwodem. Znów musiał sobie ulżyć fantazjując o tym, że sam posuwa Joannę. Zawsze po tych fantazjach brukał swoja pościel bardzo silnymi wytryskami. Dni mijały, Władysław będąc na obserwacji jeszcze kilkukrotnie zakradał się w nocy do swojej synowej. Za każdym jednak razem zastawał w dyżurce Janusza pieprzącego się z Joanna. Używał sobie na niej jak tylko mógł. Brał ją w coraz to nowych pozycjach, często parokrotnie jednej nocy. Zazwyczaj po osiągnięciu pierwszego orgazmu kładł się obok niej, całował ja i ugniatał jej piersi, by wraz z powrotem erekcji od nowa się do niej dobierać. Władysław będąc jeszcze w szpitalu zauważył też, jak Janusz patrzy na nią w ciągu dnia. Czasami nawet, gdy myślał ze nikt ich nie obserwuje, wciągał ja do pierwszego lepszego pokoju i obmacywał do woli łapiąc ją za biust i tyłek. Zawsze wtedy wychodziła stamtąd z  pomiętym fartuchem.  Władysław w końcu opuścił mury szpitala, mimo ze nie mógł już ich podglądać,  był pewny ze ordynator będzie ja dalej regularnie pieprzył.            

     

    Wzorowane na serii Joanna od LaVenda

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    zenek
  • Dworcowy szalet.

    – Dobra szefie. Widzimy się jutro! Na odchodne machnąłem jeszcze ręką i wyszedłem ze sklepu kierując się w stronę dworca. Jestem Adam. Świeżo po maturze. Zamierzam studiować od października, ale na razie muszę coś zarobić, bo wakacje zaraz. Koleżanka mamy załatwiła mi pracę w sklepie odzieżowym. Doradzam klientom i spełniam się w tej roli. Mam jeszcze jedno zamiłowanie. Lubię sobie dogadzać. Lubię maltretować swojego przyjaciela i sprawia mi to ogromną przyjemność. Do pociągu miałem jeszcze ponad 30 min. a że pęcherz mnie cisnął wszedłem do kabiny dworcowego szaletu. Jak to w takich miejscach z czystością różnie bywa. Zadbałem o warstwę papieru na desce i usiadłem. Ulga przyszła natychmiast. Z sąsiedniej kabiny dobiegał mnie odgłos walenia kapucyna. Mimowolnie zacząłem nasłuchiwać. Nie wiem jak to się stało, ale wstałem z opuszczonymi spodniami i trzymałem swojego przyjaciela w garści. Byłem podniecony. Kutas stał mi na baczność, odsłoniłem główkę, naplułem na dłoń i zacząłem powoli pocierać żołądź. Robiło mi się coraz przyjemniej. Nawet nie zwróciłem uwagi, że odgłosy z sąsiedniej kabiny ucichły. Trzymając odciągnięty napletek powoli tarłem czerwony łepek mocno zaciskając palce na nim. Coś fantastycznego… Aż podskoczyłem z wrażenia jak zobaczyłem twarz jegomościa z sąsiedniej kabiny patrzącą na moje poczynania spod ścianki przy podłodze. Zamarłem w bezruchu wlepiając się w niego. To nie był żaden żul. Czysta, ogolona twarz starszego ode mnie mężczyzny zaczęła się do mnie uśmiechać. – Pozwól mi skończyć za siebie. Proszę. Przemówił do mnie niskim głosem nadal uśmiechając się – Proszę? Osłupiałem nie mogąc uwierzyć, co słyszałem. – Proszę byś pozwolił mi skończyć, co właśnie zacząłeś. Jestem czysty i zdrowy. Takiego bałaganu w głowie chyba nigdy nie miałem. Owszem myślałem kiedyś i podniecałem się myślą jak by to było gdyby inny mężczyzna zajmował się moim sprzętem, ale nie sądziłem, że kiedykolwiek mogłoby to się wydarzyć. Puściłem kutasa, który zaczął opadać i … – Ok. Właź. Zdaje się nikogo więcej nie ma. Dlaczego się zgodziłem? Nie wiem. Nie sądzę bym w tym momencie myślał racjonalnie. Głowa przy podłodze zaraz zniknęła i usłyszałem jak zamek w jego kabinie się otwiera. Przekręciłem swój i drzwi się otworzyły. Przede mną stał niższy ode mnie mężczyzna w krótkich spodniach, błękitnym Polo i białych jak śnieg trampkach. Wszedł do mojej kabiny i zamknął za sobą zamek. Wbrew pozorom było jeszcze sporo miejsca. – Wolisz stać i chcesz sobie usiąść? Jego głos był niski i spokojny. – Jak będzie ci wygodniej. – A chcesz bym to zrobił rękoma czy ustami? – Zdecydowanie rękoma, ale chciałbym tryskać na twojego kutasa. Chyba mnie fantazja poniosła, ale co mi szkodziło zaproponować takie rozwiązanie. – Cudownie. Zdawał się być zachwycony moją propozycją. Rozpiął swoje spodenki i opuścił je wraz z majtkami do samych kostek. Był idealnie wygolony, przez co zdawał mi się dłuższy od mojego. Zsunął napletek odsłaniając główkę i uśmiechnął się do mnie. Oparłem się o ścianę i czekałem na jego ruch. – Pozwól, że zacznę na sucho. Lubię patrzeć na rosnące podniecenie. Na pewno ci się spodoba. Zrobił identycznie jak ja. Jedną ręką mocno trzymał mi trzon a drugą zaczął palcami pocierać główkę. Powoli, drażnił mnie sprawiając mi ból, ale na właśnie taki liczyłem. Nie spieszył się. Widać było, że sprawia mu to przyjemność. Nie zwalniając uścisku otwartą dłonią zaczął pocierać mi raz wędzidełko raz drugą stronę główki. To było naprawdę przyjemne aż zacząłem drzeć. – Podoba ci się? Chcesz mocniej? Zrobię, co będziesz chciał. Uwierzcie mi. Nie sądziłem, by męska dłoń mogła sprawić tyle przyjemności. Męska obca dłoń. Jak robisz to sam doznania są diametralnie inne. – Tak jest dobrze. Pamiętaj, że chcę tryskać na twojego kutasa. – Oczywiście. Będzie to dla mnie przyjemność. Krople śluzu wypływały mi wraz z pocieraniem mojej główki. Czułem, że już niedługo zdołam wytrzymać. Widział to i przyspieszył. Kilka sekund później zbliżył swojego kutasa a salwy spermy zaczęły tryskać na jego podbrzusze zalewając go obficie. Jeszcze chwilę nie przerywał. Ostatnie skurcze opróżniły moje jajka. Drżałem. – Odpocznij i pozwól teraz mi na chwilę przyjemności. Sam oparł się o drzwi kabiny i zaczął rozmazywać moją spermę po całym kutasie. Zaczął się nią brandzlować silnie ściskając się za kutasa. Aż chlupało mu w dłoniach. Ruchał swoje dłonie. Coraz szybciej poruszając biodrami zaczął w nie tryskać własnym nasieniem. Nie wszystko zdołał utrzymać i kilka kropli spadło na jego spodnie przy kostkach. Uspokoił się. Zaczął zlizywać spermę z dłoni. Skrupulatnie oblizał każdy palec. Następnie naciągnął majtki i podciągnął spodenki. – Bardzo ci dziękuję. Sprawiłeś mi ogromną przyjemność. – To chyba ja ci powinienem podziękować. Uśmiechnął się i przekręcił zamek kabiny. Pięć sekund później wyszedł z szaletu zostawiając mnie gołego w otwartej kabinie. Musiałem szybko się ogarnąć zanim ktoś nie wejdzie. Nawet się nie rozglądałem wychodząc na peron. Do samego domu nie mogłem pozbierać myśli. To było coś niesamowitego. Kilka dni odtwarzałem sobie każdą sekundę tej chwili trzymając w dłoni kutasa. Więcej go nie spotkałem. A szkoda…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbara Kawa

    Opowiadanie w 100% prawdziwe. Nigdy więcej nie spotkałem go.

  • Z Panem na plazy

    Pewnego dnia, Pan, z którym pisałem na jednym z portali zapytał czy znalazłem kogoś z z kim będę jeździł na nagą plażę. Ogłoszenie wisiało na moim profilu od dawna, ale nie było chętnych więc zaprzeczyłem.  „To może razem pojedziemy?” napisał. Umówiliśmy termin za kilka dni. Minęły bardzo szybko. Był upalny dzień, piękne słońce i  lekki wiaterek. Pogoda idealna na opalanie. Rano zgoliłem włoski które wyrosły mi w ciągu ostatnich dni w  kroczu i na jądrach, nasmarowałem mocno dziurkę lubrykantem i wcisnąłem sporych rozmiarów korek analny. Spakowałem do plecaka koc, klapki, jakieś ciastka i dużą butlę wody mineralnej.  Założyłem cieliste stringi, krótkie jasne spodnie i tshirt. Na stopy buty i poszedłem do samochodu. Godzinę później zadzwoniłem do Pana że jestem blisko miejsca z którego miałem go zabrać. Widziałem go na zdjęciach, więc nie miałem problemu z rozpoznaniem Go. Wsiadł, podał mi dłoń na powitanie i ruszyliśmy. Po czterdziestu minutach byliśmy na parkingu niedaleko dużej plaży nudystów nad rzeką w okolicach sporego miasta. Wysiedliśmy, zmieniłem buty na klapki, Pan zrobił to samo i leśną ścieżką powędrowaliśmy w stronę rzeki. Po drodze Pan powiedział mi że nigdy nie był na takiej plaży, ale wiele słyszał od swoich kundelków i chciał zobaczyć jak to jest. Kilkanaście minut byliśmy na miejscu. Zajęliśmy miejsce które było osłonięte z trzech stron gęstymi, choć niewysokimi krzaczkami. Od strony wody też były rośliny, więc byliśmy dość dobrze osłonięci od wzroku innych. Chociaż z drugiej strony, nie było to niezbędne. W części na której się rozłożyliśmy i tak opalali się geje a ten fragment piasku był nieco oddalony od reszty nagiej plaży i różne rzeczy tam już widziałem. Podobnie jak w pobliskim lesie gdzie bywało że sam parę razy kiedyś ssałem albo bawiłem się czyimś kutasem. Rozłożyłem koc, przycisnąłem go plecakiem i zdjąłem koszulkę. Po chwili spodenki też leżały obok plecaka. Pan spojrzał na mnie i skrzywił się nieco.

    – Wydepilować by cię trzeba – powiedział. Faktycznie, mam owłosione ciało, choć tragedii nie ma – A to? – zapytał wskazując stringi. Po chwili i one leżały z resztą moich ciuchów. Zdejmując je, specjalnie odwróciłem się tyłem do Pana żeby zobaczył że jestem zakorkowany. Poklepał mnie po tyłku i sięgając między nogami, mocno złapał za jaja i penisa mocno ciągnąc w dół. Klęknąłem i odwróciłem się w Jego stronę. Klęcząc, przysunąłem się do Jego ciała i delikatnie wsunąłem dłonie pod tshirt. Powoli podsuwałem do góry. Czułem przez spodnie że Pan miał wzwód. Zdjąłem z Niego koszulkę, odłożyłem na bok i wsunąłem kciuki pod gumkę szortów. Powolnym ruchem zsuwałem je coraz niżej. Odsłoniłem krocze i zobaczyłem że faktycznie jego penis był nabrzmiały. Spodenki spadły na koc a ja lekko objąłem ustami sprzęt mojego Mastera. Złapał mnie za głowę i zaczął rytmicznie poruszać biodrami. Kątem oka zauważyłem że za krzaczkami stoi dwóch chłopaków którzy doili się wzajemnie patrząc na nasze pieszczoty. Puściłem do nich oczko a oni uśmiechnęli się. Chwilę później, poczułem jak kutas w moich ustach pulsuje i tryska ciepłą spermę prosto w gardło. Jak przystało na dobrego niewolnika, połknąłem każdą kropelkę patrząc Mu w oczy po czym podziękowałem. Położyliśmy się na kocu, wylizałem resztki nasienia z czubka kutasa i leżąc delikatnie go głaskałem. Gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Co jakiś czas szliśmy do rzeki popluskać się w cudownie chłodnej wodzie. Na plaży przybyło wypoczywających i na piasku albo w pobliskich niewielkich krzaczkach leżało lub stało co najmniej kilkadziesiąt osób. Pan leżał na wznak a ja lekko ba boku w okolicach Jego krocza i co raz delikatnie brałem do ust jego 17cm sprzęt. Minęły ze dwie godzinki od momentu jak przyjechaliśmy i Pan znowu miał wzwód. Chciałem mu znowu possać, ale przytrzymał mnie i delikatnie objął penisa dłonią. Poruszał miarowo w górę i w dół patrząc mi w oczy. Lekko wsunąłem dłoń pod Jego tyłek i palcem masowałem zwieracz. Drugą dłonią głaskałem Jego delikatnie owłosiony brzuch i klatę. Nakazał bym położył się na kocu a sam klęknął nad moimi piersiami. Miałem kutasa przy samej twarzy więc lekko rozchyliłem usta i podniosłem głowę by Mu obciągnąć. Przytrzymał mnie i chwilę później trysnął spermą na moją twarz i szyję. Sporo tego było, Pan musiał dawno się nie spuszczać. Sięgnąłem dłonią by zetrzeć z siebie Pana wytrysk, ale on przytrzymał mnie bym tego nie robił. Położył się na kocu i poparzył na swoje dzieło po czym nakazał bym poszedł do wody się opłukać. Idąc przez plażę, czułem na sobie wzrok innych, którzy patrzyli na smugi nasienia na moim ciele. Wszedłem do wody, obmyłem się, chwilę popływałem a potem usiadłem w płytszej wodzie i gapiłem się na drzewa.

    – Cześć – usłyszałem nagle. Odwróciłem się i zobaczyłem że obok stoi jeden z chłopaków którzy podglądali nas przez krzaczki – fajnie się bawicie, można się rozłożyć obok was?

    – Ja nie mam nic przeciwko, ale musisz o to zapytać mojego właściciela – odparłem i odszedł. Zobaczyłem że rozmawia z Panem. Miałem wzwód, więc wszedłem w głębszą wodę, żeby jej temperatura nieco zmniejszyła napięcie które miałem w kroczu po czym wyszedłem z wody i mijając innych powędrowałem w stronę naszych krzaczków. Po drodze dwóch panów zaproponowało żebym i ich obsłużył tak jak obsługiwałem Pana, ale odmówiłem bo walające się obok nich puste puszki wskazywały na to że już nieco nadużyli piwa. Kątem oka zerknąłem na dwóch pieszczących się i całujących młodzieńców po czym wróciłem do Pana. Położyłem się obok koca na piasku. Słoneczko fajnie przygrzewało i przysnąłem. Słyszałem jakieś rozmowy, ale nie zwracałem na nie uwagi. Chyba naprawdę przysnąłem, bo jak otworzyłem oczy, Pan siedział na piasku kilka metrów dalej w towarzystwie kilkunastu facetów w różnym wieku i rozmawiali. Słońce przesunęło się mocno ku zachodowi. Podszedłem do nich

    – O… Obudziła się kurewka – stwierdził mój Pan. Skinąłem głową na powitanie Jego towarzyszy i poszedłem do wody schłodzić mocno opaloną skórę. Pluskałem się w wodzie, ochlapywałem rozgrzane ciało. Po kilkunastu minutach takich zabaw, dołączył do mnie jeden z chłopaków który rozmawiał z Panem i powiedział że mam do nich podejść

    – Masz olejek i gumki? – zapytał mój Pan gdy byłem przy nich

    – Oczywiście proszę Pana – odparłem. Zawsze woziłem ten zestaw ze sobą

    – Przynieś. I wyjmij korek z dziurki

    Poszedłem w stronę naszego grajdołka, kucnąłem i z trudem wyjąłem zabawkę. Lubrykant się wchłonął więc sprawiło mi to trochę bólu. Wyjąłem z plecaka torbę w której miałem akcesoria do seksu, podszedłem i podałem je Panu. Skinął dłonią bym odszedł i usiadł z boku. Po chwili poszedł do mnie jeden z Jego rozmówców i nie za mocnym, ale jednak silnym „plaskaczem” uderzył mnie w twarz. Z ust wydobył mi się jęk bólu a on w tym samym momencie wsadził mi kutasa. Objąłem go ustami i kątem oka spojrzałem na Pana. On skinął głową zezwalając mi na obsłużenie. Po chwili poczułem słony smak i strumień moczu. Starałem się połykać, ale czubek penisa miałem tuż przy gardle. Złocisty płyn wyciekał mi z ust i spływał po brodzie, klatce piersiowej i brzuchu prosto w moje krocze. Kilkanaście sekund później zlizywałem z czubeczka ostatnie kropelki złotego deszczu. Po chwili podeszło dwóch następnych. Ci wyglądali  na młodziutkich, mogli mieć nie więcej niż osiemnaście lub dziewiętnaście lat.. Stanęli przede mną, lekko po bokach. Delikatnie sięgnąłem między nogi jednego i drugiego. Leciutko masowałem ich jajka sięgając palcem do dziurki. Ich młode penisy momentalnie zesztywniały. Podniosłem się i klęknąłem przed nimi. Nachyliłem się lekko i na przemian to jednego to drugiego brałem do ust. Chłopcy objęli się za ramiona i zaczęli namiętnie całować głaszcząc równocześnie swoje plecy i piersi. Doiłem ich coraz szybszymi ruchami i po chwili gęste strumienie spermy wylądowały na mojej twarzy i szyi. Poklepali mnie delikatnie po policzkach i pocałowali równocześnie w prawy i lewy. Kolejny podszedł wysoki, dobrze zbudowany facet z pięknie opalonym, idealnie gładkim ciałem. Od chłopców odróżniało go również to, że na sterczącym, sporych rozmiarów kutasie miał założoną prezerwatywę. Rzucił w moją stronę butelkę z lubrykantem. Wylałem sporą ilość olejku na dłoń i rozsmarowałem dokładnie między pośladkami i po jego sprzęcie. Odwróciłem się i wypiąłem a on wszedł we mnie jednym, mocnym pchnięciem. Ruchał mnie miarowo, czułem że za chwilę prostata mi oszaleje. Z kutasa ciekły mi strużki preejakulatu a on walił jak w dziwkę coraz szybciej, trzymając mnie za ramiona. Po chwili poczułem jak kutas zaczyna pulsować. Dosłownie czułem jak jego sperma wypełnia kondoma. Wyszedł ze mnie, lecz po chwili poczułem jak w dziurkę wchodzi następny chętny. On miał sporo mniejszego. Równocześnie z przodu podszedł około dwudziestopięcioletni chłopak. Przyklęknął na jedno kolano i wsadził mi kutasa w usta. Z początku ciężko mi szło zaspokajanie obydwu, jednak po chwili skoordynowali swoje ruchy tak, że mogli używać mnie jednocześnie. Ten z tyłu ruchał mnie trzymając za pośladki, ten z przodu głaskał po głowie. Ich ruchy były coraz szybsze. Ten w analu, chyba był mocno napalony, bo po kilku chwilach z jego ust wydobył się jęk i poczułem jak kutas pulsuje wypełniając gumkę nasieniem. Po chwili poczułem w dziurce lekki chłód. Ktoś nakładał kolejną porcję lubrykantu. Nie wiem kto to był, ale z moich ust wydobył się jęk rozkoszy jak jego naprawdę duży penis pokonywał opór mojego zwieracza. Mimo dodatkowej porcji nawilżenia, czułem równocześnie ból i ekstazę. Chłopak który brał mnie oralnie, wyciągnął kutasa z ust, złapał go w dłoń i po kilku ruchach z moich policzków zaczęły kapać kolejne smugi spermy a facet z tyłu ruchał miarowo moją dziurkę. Od lat, nie miałem praktycznie wzwodu ale teraz to co  miałem między nogami stało prezentując się w całej okazałości. Czułem że w jajach mi się gotuje i za chwilę się spuszczę. Gość poruszał się we mnie coraz szybciej a ja jęczałem coraz głośniej z rozkoszy. Kilka minut później poczułem jak wyjmuje kutasa. Zdjął prezerwatywę i cały ładunek jego jąder znalazł się na moich plecach i tyłku. Poklepał mnie po pośladku. Czułem jak jego sperma spływa po moim ciele a w dziurkę wchodzi kolejny penis. Ten był sporo mniejszy od poprzedniego, jednak dawał mi niewiele mniejszą rozkosz posuwając się w przód i w tył we moim wnętrzu i po kilku ruchach spuściłem się na piasek a mój jęk orgazmu było słychać chyba w całej okolicy. Mężczyzna z tyłu głaskał moje plecy i ruchał miarowo jak dziwkę. Odwróciłem lekko głowę żeby zobaczyć jak wygląda. Tym razem był to Pan z którym tu przyjechałem. Zgrałem ruchy z ruchami Jego bioder i jego jaja coraz mocniej uderzały o moje krocze. Coraz szybsze ruchy, coraz szybszy oddech i kilka chwil później sperma Pana wypełniła moje wnętrze. Padłem zmęczony na piasek. Pan stanął nade mną a z jego kutasa trysnął strumień moczu. Obsikał mnie dokładnie od twarzy i kroczu a potem wskazał dłonią bym poszedł do wody się obmyć. Gdy wróciłem, Pan stał już ubrany w szorty i tshirt. Sięgnąłem po stringi, jednak pokręcił przecząco głową. Wziąłem mój plecak i Jego torbę i poszliśmy przez plażę w stronę leśnej ścieżki prowadzącej do samochodu. Kilkaset metrów przez las szedłem przed nim nago, niosąc bagaże. Większość mijanych przez nas osób szła na plażę, więc mój strój nie robił na nikim wrażenia a nawet niektórzy zerkali ukradkiem na strumień spermy cieknący po moim udzie. Przed samym wałem przeciwpowodziowym usiedliśmy na ławce i Pan pozwolił mi się ubrać. Wziąłem w dłoń ręcznik papierowy i wytarłem do sucha gęsty ślad nasienia, sięgnąłem do plecaka, założyłem wyjęte z niego stringi i resztę ciuchów. Pan podał mi kilka banknotów

    – Masz dziwko. Zarobiłaś, to twoje

    Spojrzałem na Niego pytająco, trzymając w dłoni  400 złotych.

    – No co. Jesteś przecież szmatą, nie? Mieli ochotę cię wykorzystać to czemu na tym nie zarobić? Jedziemy do mnie. Podnieciłem się widokiem jak dawałaś dupy, teraz Pan cię wytresuje na porządną kurewkę…

    CDN

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    uległy impotent