Blog

  • Naprawa komputera u sasiadki

    To był wakacyjny dzień. Słoneczny bezchmurny dzień. Obudziłem się dość wczesna porą, było już dość ciepło więc wybrałem się do sklepu. Kupując swoje śniadanie w markecie zauważyłem swoją sąsiadkę. To była kobieta w siłę wieku, miała 38 lat ale nadal była na prawdę bardzo ładna, jej średnio ścięte blond włosy podkreślały rysy jej twarzy.  Mijając ja powiedziałem jej ładnie dzień dobry, zerkając jeszcze przez ułamek sekundy na jej figurę. Była nadal bardzo zgrabną, jej kilka dodatkowych kilogramów tylko dodawało jej uroku, była bardzo kobieca. W drodze powrotnej do domu ciągle myślałem o swojej sąsiadce. Zjadłem śniadanie, wypiłem herbatę i jak to zawsze walnąłem się na kanapę oglądając cos w telewizji.

    Po godzince oglądania słysząc jakieś dźwięki wyjrzałem za okno,  była tam moja sąsiadką która sądziła jakieś kwiatki. Często pracowała w ogrodzie. Wiadomo, że praca w ogrodzie nie należy do najlżejszych. Była jak zawsze ubrana w krótkie szorty, podkreślające jej zgrabniutkie nogi i luźną bluzkę z dużym dekoltem.Pani Agnieszka bo tak miała na imię, często musiała się schylac, ujawniając swój średni biust. To nie był pierwszy raz kiedy myślałem o swojej sąsiadce jako o kobiecie, już nie raz zdarzało mi się podglądać ja oplajaca się w ogrodzie czy też przy jakikolwiek innych pracach. Była strasznie pociągającą, czułem się podniecony i nabuzowany…  Wtedy to zauważyłem że sąsiadką wstała i poszła po cos do swojej małej szopy, widziałem jej zgrabne nogi i ta niesamowita pupę… Ach co by było gdyby – pomyślałem… Nawet nie zauważyłem kiedy wróciła, znów się schylając ukazując swój biust, działało to na mnie coraz mocniej. Patrzyłem na nią jak jakiś debil, ale na prawdę była piękna i taka naturalną, nie mogłem oderwać od niej wzroku…. Agnieszka wstała i… chyba mnie zauważyła, stałem za firanka gapiac się na nią, zmieszałem się i od razu odszedłem od okna, oczywiście musiałem jeszcze ruszyć firanka co zdradziło moja pozycję.  Byłem na siebie zły przecież to mialbyc mój sekret, a teraz ona wie…

    Wróciłem do oglądania telewizji, ciągle myśląc o swojej boskiej sąsiadce.  Po 20 minutach ktoś zadzwonił do drzwi – pewnie to listonosz – pomyślałem. Poszedelm na dół i otworzyłem drzwi… – Część Macku – usłyszałem – Dzień Dobry, Pani Agnieszko – zmieszany odpowiedziałem – Słuchaj jest taka sprawa, wiem, że znasz się na komputerach więc chciałabym prosić cię o pomoc – w czym problem? – zapytałem – Widzisz od dwóch dni mój komputer nie może połączyć się z internetem, nie znam się na tym więc przyszłam do ciebie – powiedziała uśmiechać się do mnie – Chętnie pomogę,  o której mógłbym wpaść? – myślę, że za kilka minut, tylko skończę pracę i możesz wpadać – Nie ma problemu – to Super – powiedziała odchodząc. Zamykając drzwi spojrzałem jeszcze na jej świetne nogi, były bardzo kobiece, a pupa w tych szortach była jeszcze bardziej seksowna. Byłem podekscytowany, ale przecież to miała być jedynie mała pomoc, ale wiadomo że wyobraźnią wzięła gore, i zastanawiałem się co może się jeszcze wydarzyć…

    Miałem przyjść za chwilę, więc  od razu pobiegłem na gore wyłączyć telewzior i wziasc swojego pendrive na którym miałem pliki naprawcze. Już po chwili byłem u niej pod drzwiami. Przyszedłem chyba za szybko, spytała tylko czy czegoś się napije i zaprowadziła mnie do pokoju w którym był laptop. Mieszkanie było bardzo nowoczesne, widać że się na tym znała. Wskazała miejsce na którym mam usiąść, po czym wskazując palcem pokazała mi w czym leży problem… Oczywiście przy tym się pochyliła, na moje szczęście wszystko odbijało się w matrycy komputera więc mogłem swobodnie ja obserwować, do czasu aż zauważyłem, że i to mnie zdradziło… – No dobrze, to ja pójdę się wykąpać – świetnie się zaczyna – pomyślałem… 

    Szczerze mówiąc nie bardzo mogłem się skupić na naprawianiu internetu, na puplpicie zauważyłem folder pod nazwą „zdjęcia”  – a co tam zobaczę – wszedłem i moim oczom ukazało się kilka pod folderów, z wakacji, z pracy no i jeszcze jeden pod nazwą xxx. Oczywiście wybrałem ten ostatni… i nie spodziewałem się tego co tam zobaczę… to była moja sąsiadką… tyle nie taka która znałem w życiu realnym, ale ta która znałem w moich marzeniach… o tak to była ona, naga i kobieca. Tych zdjęć było bardzo dużo, niektóre były w ubraniu, niektóre bez… ale łączyło je to, że na nich była tylko i wyłącznie ona.  Podziałało to namnie bardzo podniecająco, czułem, że w kroczu cos mnie uwiera i że trzeba będzie cos z tym zrobić… przeglądałem dalej… to były na prawdę świetne fotki. Była w nich tajemniczą, pociągającą i taka bezbronna. Chciałem je skopiować na pendrive którego wcześniej przyniosłem. Włożyłem go po czym usłyszałem że Agnieszka zaczyna mnie wołać, przestraszyłem się, ale usłyszałem, że głos dochodzi jeszcze z łazienki.  Wstałem i poszedłem do korytarza, zauważyłem, że drzwi od łazienki nie są zamknięte, zapytałem o co chodzi, na Co pani agnieszka odpowiedziała, żebym przyniósł jakiś ręcznik, leżący w szafie. Oczywiście zrobiłem to co kazała, poszedłem do pokoju i otworzyłem szafę. Na pierwszym planie jakieś bluzki, na gorze swetry, wszystko było w jak najlepszym porządku, nie widziałem jednak ręczników. Zacząłem szukać po szufladach, w pierwszej  były jakieś spodnie, w drugiej natomiast znajdodowala się jej koronkowa bielizna…  stałem chyba tak wmurowany kilka sekund po czym Agnieszka zawołała – Znalazłeś? – yyy… tak już mam, już niosę – ręczniki okazały się być w trzeciej szufladzie,  tyle, że to nie ręczniki zrobiły na mnie takie wrażenie. Najpierw tę zdjęcia a teraz ta bielizna…

    Byłem strasznie podniecony, podszedłem do łazienki i zostawiłem ręcznik na klamce od drzwi – mówiąc – przyniosłem Pani Agnieszko  – chcąc wrócić do poprzedniego pokoju by wyszukać jeszcze więcej sprośnych zdjęć… – Czekaj jestem w wannie, musisz wejść – Co? Ja mam wejść do łazienki? – byłem jednocześnie podniecony ale i zmieszany, wejściem do niej… W końcu zdałem się na odwagę i weszlem, najpierw z zamkniętymi oczami trzymając w ręku ręcznik – haha, spokojnie otwórz oczy – powiedziała śmiejąc się pod nosem.  Była cała zanurzona w wodzie, na podłodze leżały jej rzeczy które wcześniej zdjęła. Staniczek, szorty i koronkowe figi. Stanąłem jak wryty, to było dla mnie nowe, ale bardzo podniecające – masz ten ręcznik? – zapytała po raz kolejny – nooo… tak,  o tu mam w ręce jest – zdałem sobie sprawę że chyba i tak widziałem już dziś bardzo dużo, podszedłem bliżej podając jej ręcznik i wychylając się jak tylko mogłem by spojrzeć na jej ciało zanurzone w wodzie, niestety nic z tego tafla wody była pokryta piana – jesteś naprawdę słodki, wiesz? – powiedziała, uśmiechając się i patrząc mi głęboko w oczy – jaaa….. jaaaa tylko…. – tak wiem, chciałeś mnie podejrzeć tak jak wcześniej i wcześniej? – ale… nie ja proszę pani…. – byłem kompletnie zmieszany, ale i podniecony, wiedziała przecież że ja podglądam i nie było jej to obojętne…- widzę,że chyba chciałbyś mi powiedzieć – spojrzała na moje spodnie, było w nich bardzo ciasno…co musiała zauważyć  – jest pani…. – no jaka jestem, powiedz? – jesteś…. – jaka? – nieeeesamowita! – sam sobie nie wierzyłem że to powiedziedzialem, ale wtedy kierowały już mną pierwtorne instynkty – chciałbyś…? – cooo…. Chcia….albym? – dotknąć….wiem, że byś chciał – wachalem się – oj, przestań przecież jesteśmy tylko ludzmi… – nie miałem już skrupolow, zacząłem od jej szyji, która zacząłem muskać, musiało jej się to podobać, bo nie przeciwstawiała się zbyt mocno, potem wynurzylo się bardziej… ukazując swoje piękne jędrne piersi, które tak zawsze podgladalem. Naprowadzila mnie na nie… były cudowne – a  ja byłem coraz bardziej to podniecony – potem jednak wycofałem się, przecież to była moja sąsiadką, kobieta starsza odemnie o dwa razy… – jedna ręką chwyciła mnie za krocze, a drugą zrobiła to samo, jednak i wyłącznie u siebie…stałem jak wryty nie mogłem nic zrobić, z reszta sprawiało mi to przyjemność… podotykala go jeszcze przez chwilę…. Po czym zapytała – chcesz więcej….hm? – nie odpowiedziałem jej, ona wiedziała czego pragnę – teraz chwyciła za mój pasek już dwoma dłońmi, i zaczęła go rozpinać – to było spełnienie moich najskrytszych fantazji…nie, to była najlepsza moja fantazja! – no chodź do mnie… – uśmiechnęła się i sporzala mi głęboko w oczy…. Zaczęła finezyjnie jeździć nim w gore i w dół…. Pragnąłem by wzięła go do ust – na więcej musisz zasłużyć… – uśmiechnęła się i schowała go … byłem zaskoczony, ale to wyzwanie mnie jeszcze bardziej podnieciło… chyba musimy się przenieść gdzie indziej, podasz mi ręcznik –  powiedziała, wstając ukazując się w całej okazałości… a ja….
    Ciąg dalszy nastąpi  😉

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    franek mucha
  • Moja pierwsza masturbacja

    Na wstępie zaznaczę, że jestem dziewicą. Dzisiaj trochę z nudy, a bardziej z ciekawości postanowiłam, że spróbuję masturbacji. Czytałam na ten temat dużo w necie, dowiedziałam się co i jak. Usiadłam więc na kancie kanapy i zaczęłam pomału ruszać biodrami w przód i w tył, a w majteczkach zaczynało robić się mokro. Zrzuciłam z siebie ubranie, wzięłam oliwkę i zaczęłam wylewać na swoje niewielkie piersi. Masowałam je, szczypałam, aż sutki mi stanęły. Zajęłam się teraz dolną partią mojego ciała. Pieściłam palcem łechtaczkę, a soczki ze mnie spływały, których zresztą spróbowałam i nawet nie były takie złe. Masowałam cipkę coraz szybciej, aż nagle poczułam fale ciepła i dreszczy przechodzących moje wnętrze. Wydobyłam z siebie stłumiony krzyk i już wiedziałam, że orgazm jest wspaniały!!! Chciałam jeszcze więcej. Cała mokra poszłam pod prysznic. Słuchawkę skierowałam na cipkę i odkręciłam gorącą wodę. Bicz wodny był maksymalnie ustawiony, a ja przesuwałam nim po mojej muszelce. Próbowałam przykładać słuchawkę coraz bliżej, ale strumień wody był strasznie mocny. Mimo to pomału zbliżałam go do cipki. Wreszcie udało się, trzymałam słuchawkę tuż przy łechtaczce. Zwijałam się jednocześnie z bólu i podniecenia. Aż w końcu nadszedł ten moment, poczułam równomierne pulsowanie w cipce. Ach co za uczucie! Jednak czułam, że brakuje mi czegoś w środku, ale to spróbuje już innym razem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    ania mi

    To moje pierwsze opowiadanie. Prosze o komentarze.

  • Kochana Ciocia

    Jak co roku, obiecałem babci, że przyjadę do niej chociaż na dwa tygodnie żeby jej pomóc w jakichś pracach obok domu. Babcia bardzo chciała żebym przyjechał, bo dziadek wyjechał za granicę żeby trochę dorobić i wszystkie obowiązki związane z domem spadły na jej głowę. Umówiłem się z babcią kiedy przyjadę, przy okazji okazało się, że znajomy też jedzie w tamte strony i może mnie zabrać. To było dobre wyjście bo nie musiałem wydawać kasy na autobus. Dojechałem do babci, od razu zabrałem się za pomoc i po 4 dniach codziennej pracy w końcu wszystko było ogarnięte, miałem trochę czasu żeby spotkać się z resztą rodziny mieszkająca w mieście babci, a w tym z ciocią która będzie główną bohaterką tej historii. 

    Gdy już objeździłem wszystkich wujków, ciocie, kuzynów, przyszedł czas na ciocię. Ciocia miała 38 lat, ale wyglądało na 28, naprawdę dobrze się trzymała, dlatego ze o siebie dbała. Umówiłem się z ciocią na 19.30 u niej w firmie (ma restaurację). Czas do spotkania mijał mi bardzo powoli, nie mogłem się doczekać. Wszystko dlatego, że ciocia była śliczna, miała piękne duże zielone oczy, czarne długie włosy i sympatyczny wyraz twarzy, ale to nie na jej twarz zwykle patrzyłem, tylko na jej piękne ciało. Miała duże kształtne piersi, szczupłą talię, krągły tyłeczek i długie śliczne nóżki. 

    Nadeszła godzina 18.00, więc przyszedł czas abym się wyszykował i wyszedł. Ogarnąłem się, wsiadłem na skuter i pojechałem do restauracji. Wszedłem do środka, usiadłem przy stoliku i czekałem na ciocię. Gdy wyszła, płakała i była roztrzęsiona, nie wiedziałem co się dzieje, ale po chwili nie musiałem nawet pytać co się stało, bo widziałem jak wujek trzaska drzwiami w swoim saab-ie i odjeżdża. Powiedziałem cioci że wszystko będzie dobrze itp, nie był ze mnie zbyt dobry pocieszyciel ale tym razem osiągnąłem sukces i poprawiłem ciotce humor. Siedzieliśmy, gadaliśmy ogólnie co tam u nas, gdy ciocia zaproponowała drinka, powiedziałem, że nie mogę pić bo jestem na skuterze. Ciocia zaproponowała, że mogę przenocować u niej, zgodziłem się na tą propozycję, bo miałem nadzieję że coś podglądane. Wypiliśmy kilka drinków, atmosfera się rozluźniła, poszliśmy na górę (ciocia mieszkała na piętrze nad restauracją), włączyłem jakiś film w tv a w tym czasie ciocia szykowała mi łóżko. Posiedzieliśmy jeszcze trochę i ciocia powiedziała, że idzie się położyć bo nie ma już siły, ja wiedziałem że to przez alkohol, była już dobrze porobiona. Poszedłem do przygotowanego dla mnie pokoju i zacząłem się rozbierać, spanie zupełnie nago było dla mnie naturalne, po prostu byłem do tego przyzwyczajony. Zdjąłem bokserki i usiadłem na łóżku, wiedziałem że nie zasnę. Położyłem się i zacząłem sobie robić dobrze, myśląc o pięknych piersiach cioci i cipce zaciskającej się na moim kutasie. Wszystko byłoby piękne gdyby nie to, że zostawiłem uchylone drzwi i nie usłyszałem jak ciocia wchodzi, zapaliła światło i nakryła mnie w krępującej sytuacji. Zamurowało mnie, ale nie przestawałem sobie walić, patrzyłem chciwym wzrokiem na ciocię, była ubrana tylko w staniczek i majteczki (nie była wstydliwą osobą). Patrzyłem na nią bez przerwy, miała na sobie wspomniane przed chwilą majteczki, były czarne, z koronki i z czerwoną wstążką na szczycie, miała też na sobie stanik tego samego kompletu. Majteczki były tak cieniutkie, że mogłem dostrzec przez nie jej cipkę, była wygolona i różowiutka. Sytuacja była mega dziwna, ponieważ ciocia stała w drzwiach pół naga i patrzyła się na mnie gdy ja sobie waliłem. Stwierdziłem, że muszę coś z tym zrobić, powiedziałem cioci, że ją przepraszam i że to głupie że robię to u niej w mieszkaniu, ale po prostu jej wdzięki doprowadzają mnie do szału. Ciocia powiedziała że nic się nie stało i poszła do siebie. Byłem przekonany że nic już się tej nocy nie stanie, gdy nagle usłyszałem, że ciocia mnie woła ze swojej sypialni. Nie ubierałem nic na siebie bo i tak ciocia mnie już widziała, więc co to za różnica. Wszedłem do jej sypialni, leżała na łóżku i powiedziała że muszę coś dla niej zrobić bo inaczej powie mojej mamie co tu się działo. Wiedziałem o co cioci chodzi, ale zgrywałem nierozumnego. Ciocia kazała mi położyć się obok niej, posłuchałem jej, a ona od razu położyła się na mnie i zaczęła mnie całować. Podobało mi się to, ale bałem się że w każdej chwili może wpaść wujek, ciocia uspokoiła mnie mówiąc, że pojechał na imprezę i wróci rano. Przeszliśmy do dalszej części pieszczot, teraz to ja przejąłem “władzę”, całowałem ciocię po szyi, schodząc coraz niżej, zdjąłem jej powoli staniczek i zacząłem pieścić jej piersi. Na początku robiłem to delikatnie, muskając sutki palcami, później zacząłem je przygryzać. Zszedłem niżej, całowałem jej brzuch, masując jednocześnie dłońmi jej piersi. Zdjąłem powoli zębami jej majteczki, ujrzałem piękną różową i ogoloną muszelkę, od razu zabrałem się do roboty. Lizałem jej wargi sromowe, masowałem oczko, wchodziłem językiem do dziurki, a ona jęczała przy tym bardzo głośno. Gdy już język mi się trochę zmęczył, powiedziałem, że teraz zamiana, ciocia nie protestowała i zaczęła ssać mi kutasa, było to niezwykle przyjemne, a zwłaszcza spodobał mi się kolczyk w języku ciociu, jeździła nim delikatnie po moim fiucie. Gdy już porządnie mi stanął ciocia powiedziała że na co czekam, mam ją ostro pieprzyć. Leżałem na plecach, a ona usiadła na mojego kutasa i zaczęła na nim skakać. Jęczała niesamowicie. W pół świadomy patrzyłem na jej skaczące cycuszki. Ciocia powiedziała że nie ma już siły, musimy zmienić pozycję. Położyłem ją na blacie komody i zacząłem ruchać na stojąco. Ciocia krzyczała że chce głębiej, szybciej i ostrzej. Waliłem ją jak tanią kurwę, nie miałem żadnych wyrzutów sumienia bo to nie była moja prawdziwa ciocia tylko taka przyszywana. Byłem coraz bliżej spustu, ale widziałem też, że ciocia już dochodzi, wiła się jak wąż. Wyjąłem kutasa z jej dziurki i kazałem jej klęknąć, od razu wiedziała o co chodzi i zaczęła go ssać. Czuła jak dochodziłem, wyjęła kutasa z buzi i zaczęła mi walić, prosząc abym spuścił się na jej cycki. Po wszystkim poszliśmy na wspólną kąpiel, w wannie zaliczyliśmy jeszcze jeden numerek i poszliśmy razem spać na cioci łóżko. Rano zjedliśmy śniadanie, ciocia powiedziała że ma nadzieję, że jeszcze do niej wpadnę w te wakacje, odpowiedziałem że na pewno. Wsiadłem na skuter i pojechałem do domu. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Kowalski

    Joker6

  • Burza nad jeziorem cz. 2

    Kiedy tak leżeliśmy z Agatą wtuleni w siebie i ryliśmy z malutkiej Kini, nie zauważyliśmy, że zrobiło się późne popołudnie. Moja wspaniała kochanka zerwała się na równe nogi i podbiegła do swojego ubrania. Z plecaczka wyjęła komórkę i szybko wybierała jakiś numer.

    – Babcia? Nie martw się burzę przeczekaliśmy w sąsiedniej wiosce u koleżanki, którą właśnie poznałyśmy. Jeśli nie masz nic przeciwko temu to zostaniemy u niej na noc – mówiła szybko do słuchawki – Dobrze no to do jutra.

    – No i załatwione. Możemy zostać u ciebie na noc – zwróciła się w moim kierunku – A teraz po dobrym seksie możesz mi zrobić drinka.

    – Ja też bym chciała ale mniejszego – szepnęła mała i nadal nie mogła oderwać wzroku od naszych gołych ciał a szczególnie od mojego odpoczywającego kutasa, który nawet w zwisie miał te swoje dwanaście centymetrów.

    Pogoda zrobiła sie cudowna. Po burzy pozostał jeszcze zapach ozonu, który działał jeszcze bardziej upojnie w połączeniu z aromatem spłukanego deszczem tataraku. Jeśli dołożyć do tego zapach lasu sosnowego, to można sobie wyobrazić jak czuli się nasi biwakowicze. Leżałem spokojnie na plecach i kątem oka obserwowałem jak mała Kinga zerka na mojego odpoczywającego chuja. Agata leżała na brzuchu błyskając jedynie jaśniejszym śladem jaki pozostawiły stringi. Widać było, że niejednokrotnie opalała się nago bo ten mały trójkącik niewiele różnił sie od intensywności brązu pozostałej części krągłego pośladka dziewczyny. Zmęczony niedawnym intensywnym seksem nawet nie zauważyłem kiedy zasnąłem. Przypuszczalnie zrobiła to samo i moja kochanka. Tylko malutka Kinia czuwała i ciągle zerkała na mojego penisa.

    Czy to z powodu jej spojrzeń, czy też erotycznych majaków, które przebiegały przez mój umysł w czasie tej drzemki, mój kutas zaczął wznosić swój łeb i przyjmować swoje największe rozmiary.

    Nagle poczułem jak jakiś języczek zaczął wędrować wzdłuż jeszcze nie całkiem sztywnego chuja. Podniosłem głowę i zobaczyłem ciemne blond warkoczyki malutkiej Kingi, które poruszały się w kierunku zbliżającym je do mojego krocza.

    – Co ty robisz – szepnąłem tak żeby nie obudzić Agaty, ponieważ bardzo podobało mi sie to co robiła dziewczynka.

    – Widziałam jak bardzo zadowolona z kontaktu z twoim rumakiem była moja siostrzyczka i ja też bym tak chciała – Kinia oderwała na chwilę swoją główkę od mojego krocza.

    – Ale czy ty nie jesteś za młoda i czy to już kiedyś robiłaś? – spytałem.

    – Nie jeszcze nigdy i pierwszy raz widzę z bliska taki duży męski organ – odpowiedziała poważnie.

    – Jak na pierwszy raz to bardzo fachowo zabrałaś się za niego – szepnąłem coraz bardziej podniecony – Zobacz jak sie wyprężył i jaki jest twardy i sztywny.

    – Jest śliczny ale trochę się go boję. Ja mam taka malutką szparkę a on jest taki wielki – jęknęła mała i chyba na wszelki wypadek objęła swoimi usteczkami fałdki jego napletka.

    Niczym instynktownie zaczęła cudowne igraszki swoim języczkiem po śliskiej i ogromnej żołędzi mojego kutasa. czułem się jak w siódmym niebie. jeszcze nigdy taka młodziutka laska nie robiła mi loda. A robiła go coraz sprawniej i z większym zaangażowaniem. Nagle zapragnąłem i ja posmakować jej dziewczęcych soczków. Zdjąłem naramki jednoczęściowego stroju z jej ramionek. Zrozumiała o co mi chodzi. Po chwili była już całkowicie naga. Bardzo podniecał mnie widok jej ślicznej, porośniętej meszkiem jasnych włosków, dziewczęcej pizdeczki. Mała okraczyła mój tors i po chwili poczułem w okolicach szyi jej mokre włoski dziewczęcego krocza. Jednocześnie coraz wprawniej pracowała dłonią wzdłuż mojego kutasa a teraz wbijała jego łeb w swoje gardełko próbując sięgnąć ustami jak najdalej. Rozchyliłem delikatnie jej dopiero nabierające krągłych kształtów pośladki i palcem lewej reki zacząłem krążyć w okolicach jej zaciśniętego odbytu. Dwoma paluszkami zaś prawej dłoni rozchyliłem jej dziewczęce wargo sromowe i delikatnie przejechałem językiem po wąskiej i dosyć długiej szparce. Jakby na komendę ścianki tej cudownej dziurki delikatnie sie rozchyliły i zaraz wepchnąłem tam swój język. Dziurka dziewczynki była tak mokra, że z rozkoszą mogłem delektować się smakiem i aromatem jej soczków. Cicho jęknęła kiedy wepchnąłem swój środkowy palec w jej dupkę i zacząłem ją nim posuwać. Jeszcze intensywniej zaczęła pracować na moim kutasie swoimi usteczkami. Jej oddech i ciche jęki świadczyły, że lada moment przeżyje swój pierwszy orgazm w kontakcie z mężczyzną. Wepchnąłem swój jęzor w jej pizdeczkę i poczułem na jego czubku delikatne firanki jej błonki dziewiczej. Nastoletnia pochwa dziewczynki zaczęła pulsować a z jej głębi zaczęły wypływać coraz większe ilości soczków. Wiedziałem, że jest to najlepszy moment na jej deflorację.

    Gwałtownie obróciłem ją na plecki, bardzo mocno rozszerzyłem nóżki i klęknąłem opierając pupę na swoich stopach między uniesionymi do góry kolankami dziewczynki. Jedną rękę podłożyłem pod jej młodziutkie udo i dźwignąłem je do góry. Łydka dziewczynki znalazła się na moim pagonie. W dłoń drugiej ręki chwyciłem swego nabrzmiałego kutasa i zacząłem pocierać śliska żołędzia po jej szparce i to aż od dziurki w dupce do samej żołędzi łechtaczki. Szparka nastolatki rozchylała się coraz bardziej a z jej wnętrza niemal wytryskiwały śliskie soczki.

    – O kurwa jak to boli – krzyknęła głośno gimnazjalistka, kiedy bardzo mocno naparłem biodrami na jej krocze i nagle potężny łeb mojego chuja wniknął w jej szparkę i zagłębił w pizdeczce chyba z dziesięć centymetrów – To mnie rozrywa. Ja nie chcę. Spierdalaj – klęła szpetnie.

    Krzyki te obudziły Agatę. Starsza z sióstr szybko zorientowała się co jest grane. Chociaż nie była z tego zadowolona ale jednak postanowiła pomóc siostrzyczce.

    – No małolata. Jeśli już wszedł tak daleko, to musi cię teraz dobrze rozdziewiczyć – powiedziała i siadając okrakiem na twarzy Kingi dodała – Żebyś nie przebudziła zwierząt w lesie to zakneblują cie swoją muszelką. Wyliż mnie w tym czasie jak Wojtek będzie cię jebał.

    Kinga nie wiedziała o co chodzi ale przestała wrzeszczeć a jedynie zakneblowanych ust wyrywały sie jej pomruki bólu jak mój kutas zaczął się lekko cofać i znowu gwałtownie w niej zagłębiać coraz dalej. Po kilkunastu pchnięciach wchodziłem w jej wnętrze niemal całym chujem. Pomruki spod pizdy Agaty coraz bardziej wyrażały zadowolenie. Zacząłem jebać tą guwniarę bardzo ostro. Teraz już niemal całkowicie wyciągałem z niej swoją okrwawioną pałę by po chwili niemal dotykać biodrem do jej cienkiego uda nóżki opartej o moje ramię. Czułem jak mój kutas staje sie coraz bardziej nabrzmiały i zaczyna tak dziwnie pulsować i drętwieć. Szybko go wyszarpnąłem z krocza dziewczynki i wystrzeliłem na jej brzuszek olbrzymia salwa białej i ciepłej spermy. Najpierw zastygła w bezruchu a później jej ciałkiem zaczęły targać konwulsje rozkoszy a z jej nastoletniej pizdeczki zaczęła wytryskiwać mała fontanna, zabarwionych na kolor jasno czerwony soczków spełnienia. Zaczęła ssać wargi sromowe Agaty tak mocno, że i ta była bliska orgazmu.

    – To było coś wspaniałego – powiedziałem ciężko dysząc.

    Zaraz po tym całą trójką nago wylądowaliśmy w jeziorze. A tego wieczoru i nocy jeszcze dwa razy ostro wygrzmociłem Agatę i raz wyruchałem malutką Kingę. następnego dnia poszły do babci ale wieczorem wróciły i znowu skończyło się jebaną nocą. tak było do końca mojego pobytu nad jeziorem a nawet i później jedna lub druga siostra odwiedzały mój mały pokój w Akademiku. KONIEC.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor
  • Niegrzeczna Paulina cz. 1

    Witam Mam Na imię Krzysiek i chciałem podzielić się z wami moimi przeżyciami a więc, miałem wtedy niecałe 18 lat, średniego wzrostu ciemny blondyn , średnio wysportowany, nieśmiały i cichy. Paulinę (bo to z nią związane są te wydarzenia) znałem dość długo , kilka lat, dorastaliśmy razem i byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Owa dziewczyna na moich oczach wyrosła z małej dziewczynki na młodą piękną kobietę. 17 letnie ciało , jędrne nieduże piersi, krągły tyłeczek , długie nogi i talia osy powodowały że przyciągała wzrok nie jednego starszego mężczyzny. Jeszcze ten jej ubiór, doskonale wiedziałem że uwielbiała nim wszystkich prowokować, krótkie obcisłe spódniczki, leginsy , krótkie topy i szpilki. Ech cudowny Widok. Ale przejdę do głównego wątku. Pewnego dnia Paulina miała wolne mieszkanie na weekend , rodzice wyjechali się rozerwać a ona została sama. Zadzwoniła do mnie około godziny 17.00 pytając czy mogę do niej wpaść bo strasznie nudzi się siedząc sama. Ja osobiście uwielbiałem spędzać z nią czas , więc od razu ubrałem się i parę minut byłem pod jej domem. Musiała na mnie czekać bo zanim zdążyłem zapukać ona otworzyła mi drzwi, na jej widok jak zawsze zaparło mi dech w piersiach. Ubrana w czarną obcisłą bluzkę, jak zawsze króciutką spódniczkę oraz pończochy wywołała u mnie zamurowanie . Hej – powiedziałem po krótkiej chwili , ona uśmiechnęła się widząc jak na mnie działa po czym cichutko odpowiedziała Cześć Krzysiu, wchodź śmiało – tak też zrobiłem i po chwili siedziałem w salonie rozmawiając z Pauliną. Czas leciał szybko i ani się obejrzałem była już godzina 22.00. Zerwałem się jak oszalały bo o 21.00 miałem wrócić do domu, pożegnałem się na szybko z Pauliną i już miałem wychodzić gdy poczułem jak chwyta moją rękę i przyciąga mnie do siebie. Stanąłem jak wryty patrząc w jej piękne oczy, czułem ciepło bijące od jej ciała, czułem jej gorący oddech , przywierała do mnie swoim boskim ciałem lekko się o mnie ocierając ( uwielbiała mnie prowokować, zawsze sprawdzała ile jestem w stanie wytrzymać, a jako iż zawsze mi się jakoś udawało , więc przy każdej okazji próbowała dalej ) Po chwili zapytała – A może chciałbyś zostać u mnie na noc? wiesz że nie lubię siedzieć sama w domu – Pomyślałem chwilę hmmm w sumie fajnie by było , mógłbym dłużej podziwiać jej uroki i wgl. no ale rodzice. – Paulina powiedziałem- chciałbym zostać ale wiesz jacy są moi rodzice – daj mi chwilkę szybko odpowiedziała po czym wyciągnęła telefon i zadzwoniła do mego ojca , a jako iż bardzo ją lubił , szybko przekonała go i pozwolił mi zostać. Oboje ucieszyliśmy się i powróciliśmy do rozmawiania, po paru chwilach zauważyłem że wyraźnie Paulina zaczęła się do mnie przystawiać, co chwilę niby to przypadkowo ocierała się o mnie aż wreszcie niespodziewanie gdy siedziałem sobie spokojnie ona siadła na mnie okrakiem oplatając ramionami moją szyję. Mój przyjaciel od razu na to zareagował podnosząc się. Zaskoczony tą sytuacją cicho zapytałem – Paulina możesz mi powiedzieć co ty robisz ? Spojrzała na mnie słodko po czym uwodząco powiedziała – Krzyś znamy się już tyle czasu , widzę jak na mnie patrzysz i wiem że cię pociągam, nie ukryjesz tego dodała po chwili zapewne czując mojego już sztywnego wariata. Fakt bardzo mi się podobała i to już od dawna, czasem o niej myślałem że znajdujemy się właśnie w takiej sytuacji jednak nigdy nie przypuszczałem że do tego naprawdę dojdzie. – No tak wyszeptałem, masz rację Paulina, podobasz mi się i to już od dłuższego czasu , jesteś bardzo atrakcyjna i… nie dała mi dokończyć ponieważ właśnie w tym momencie nasze usta złączyły się w cudownym namiętnym pocałunku….. Okej na razie wystarczy gdyż opowiadanie będzie dość długie i nie chce przesadzać. Chcecie więcej ?? Piszcie ! Pozdrawiam 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Krzysztof kloklo

    Mam nadzieję że opowiadanie się spodoba 

  • W rodzinie nic nie ginie

    Ginny nie lubiła wakacji. Zostawała wtedy zamknięta w Norze z mnóstwem braci i swoimi własnymi problemami. Najbardziej bolało ją, że tutaj została sama ze swoim wciąż rosnącym libido. W Hogwarcie często rozładowywała napięcie seksualne, z pomocą uwiedzionych przez siebie chłopców- jej rówieśników z szóstego roku, bądź starszych.

    Tego wieczora była deszczowa, chłodna pogoda. Ginny wróciła właśnie z łazienki, zrelaksowana po gorącej kąpieli. Nie trwała ona zbyt długo, ponieważ w między czasie do drzwi dobijało się ze trzy osoby. Tego dnia była tak nabuzowana, że od rana szukała okazji, aby móc sobie ulżyć, a ciągłe pukanie do drzwi i poganianie, bardzo jej w tym przeszkadzało.
    Gdy tylko weszła do swojego pokoju, wygrzebała z szuflady sztucznego penisa, czyli prezent od koleżanek na szesnaste urodziny. Był to raczej kawał, niż prezent praktyczny i nikt się nie spodziewał, że rudowłosa może go używać. Ale po tej dziewczynie można było się spodziewać wszystkiego, była nieprzewidywalna. Zdjęła szlafrok i wygodnie położyła się na łóżku, zupełnie naga. Zaczęła dotykać swoich piersi, najpierw gładziła je delikatnie, po jakimś czasie zaczęła mocniej ugniatać. Ściskała między palcami sutki i miarowo ściskała piersi. Poczuła mrowienie w podbrzuszu, jej podniecenie wzrosło, nie mogła się już powstrzymać przed rozszerzeniem ud i włożeniem między nie ręki. Pogłaskała delikatnie swoją wygoloną cipkę, jakby drocząc się z samą sobą. Zaraz jednak rozszerzyła wargi sromowe i zaczęła pocierać łechtaczkę co jakiś czas pieszcząc dziurkę, z której wyciekało coraz więcej ślizu. Nabierała go na palec i rozsmarowywała na łechtaczce, którą masowała już dwoma palcami. Jęczała przy tym dość głośno. Cipeczka Ginevry zaczęła domagać się mocniejszych pieszczot, więc dziewczyna bez wahania wsadziła sztucznego penisa do swojego wnętrza. Był dość duży, ale nie za duży. Chwilę później poczuła jak ją wypełnia głęboko w środku. Zaczęła nim poruszać bez opamiętania wywołując u siebie coraz głośniejsze jęki. Jej cipka zaciskała się miarowo na sztucznym kutasie, rudowłosa czuła, że za chwilę dojdzie, już miała pchnąć nim mocno i zacisnąć uda, gdy…
    -Proszę… proszę…- rozległ się znajomy głos. W drzwiach stał Ronald bezczelnie się uśmiechając. Zamknął drzwi na kluczyk, który był w zamku, i mówił dalej.
    -Jak tak się zabawiasz to chociaż zamykaj drzwi i wyciszaj pokój. Chcesz, żeby matka dostała zawału?- zapytał z uśmieszkiem. Widok siostry z rozłożonymi nogami, robiącej sobie dobrze, bardzo go podniecił. Poczuł, że jego penis twardnieje i zaczyna napierać na bokserki. Bezczelnie przyglądał się rozepchanej przez jakiś przedmiot cipce Ginny. Dziewczyna zmieszała się bardzo, w geście obronnym przykryła się leżącym w pobliżu kocem. Minę miała przestraszoną.
    -Chyba jej nie powiesz…- wyjąkała.
    -Zastanowię się- uśmiechnął się lubieżnie i zaczął zbliżać do siostry. Wyciągnął różdżkę i wyciszył pokój zaklęciem.
    -Co chcesz zrobić, Ron?- zapytała z przerażeniem widząc pożądanie w oczach brata. Zerwał z niej koc, nawet się nie zorientowała w którym momencie, stała na klęczkach a jej dłonie były przyparte do ściany. Ron wyjął z jej wnętrza słodką zabaweczkę lśniąca od kisielku siostry, czując, że już dłużej nie wytrzyma. Rozpiął spodnie, uwolnił swojego kutasa z bielizny. Prezentował się w całej swojej okazałości, gotowy do działania.
    -Nie. Ron, proszę- powtarzała to kilkakrotnie, próbując się wyrywać. Jednak jej brat był silniejszy, jednym mocnym pchnięciem wbił się w cipkę Ginny. Była ciasna, ale jemu to nie przeszkadzało.Zaczął rytmicznie wbijać się w siostrę. Ona już się nie wyrywała, wypięła pośladki, jakby chciała go poczuć mocniej. Puścił jej ręce i przeniósł je na piersi, które zaczął brutalnie ugniatać. Ron słyszał mlaskanie jej gorącej cipeczki, czuł na swoim kutasie jej wilgoć. Ginny zaczęła jęczeć, on sapał coraz głośniej. Przyspieszył rytm, czuł jak cipka siostry zaczyna pulsować. Złapał ją za biodra i zaczął ją rżnąć bardzo mocno i szybko. Usłyszał jej krzyk, gdy dochodziła, mocno zacisnęła się na jego penisie. Chwilę później wytrysnął wewnątrz jej muszelki. Wyjął go ze środka. Po udach siostry zaczęła spływać sperma. Opadła na łóżko, wyczerpana. Ron zaczął szukać w kieszeni papierosów, podpalił jednego różdżką i mocno się zaciągnął.
    -Co my zrobiliśmy?- wyszeptała po jakimś czasie.
    -W rodzinie nic nie ginie- odpowiedział z ironią i wystał z miejsca kierując się do drzwi. Przed wyjściem odwrócił się.
    -Jeszcze sama do mnie przyjdziesz, mała dziwko- i wyszedł z pokoju siostry, pozostawiając ją w ciężkim szoku.

    ****

    Następnego dnia przy posiłkach Ginevra starała się unikać wzroku brata. On, gdy tylko spojrzał na dziewczynę uśmiechał się zagadkowo a jej to wcale nie pomagało poradzić sobie z tym co się stało. Miała wyrzuty sumienia, owszem. Wmawiała sobie, że to nie jej wina, że to był prawie gwałt. Tylko dlaczego jęczała jak opętana, gdy jej brat rżnął ją jak sukę? Na to pytanie nie była sobie w stanie odpowiedzieć. Może dlatego, że spróbowała wreszcie czegoś nowego? Jej dotychczasowi partnerzy byli nad wyraz delikatni, a nawet nieśmiali. Widocznie Ginevra potrzebowała bardziej intensywnych doznań.
    Ronald za to, nie przejmował się zbytnio tym co się stało. Był pewien, że to wydarzenie pozostanie między nimi, zostanie ich tajemnicą. Słowa, które rzucił Ginny przed wyjściem z jej pokoju były zgodne z prawdą. Ron uważał, że nie był to jednorazowy numerek. I się nie pomylił.

    ****

    Kilka dni później Ginevra obudziła się w środku nocy zlana potem. Od tamtego wydarzenia zdarzało się jej to parę razy. Nie mogła spokojnie spać, prześladowały ją wyuzdane sny erotyczne z jej bratem w roli głównej. Sama próbowała rozładować to ogromne napięcie, jednak to już nie było to. Odkąd zasmakowała ostrego seksu, masturbacja jej nie wystarczała. Czuła, że jest niezwykle podniecona, jej majtki były mokre, a sutki stwardniałe. Podjęła decyzję, postanowiła się więcej nie męczyć. Wstała z łóżka i cicho przemknęła przez korytarz do pokoju Rona. `Wiedział już wtedy`- pomyślała o słowach, które powiedział wychodząc kilka dni temu z jej pokoju. Uśmiechnęła się do siebie lubieżnie i weszła do środka bez pukania. Leżał na łóżku w samych bokserkach i czytał jakąś gazetę. Gdy zobaczył siostrę w skąpej koszulce, nawet się nie zdziwił jej obecnością, uśmiechnął się ironicznie i patrzył jak rudowłosa podchodzi do jego łózka po drodze zdejmując majtki, a potem zrzucając krótką koszulkę nocną. Widok nagiej siostry podziałał na Rona pobudzająco, dziewczyna zauważyła, że wybrzuszenie na jego bieliźnie stopniowo się powiększa. Ona tylko usiadła naprzeciwko brata i rozłożyła szeroko nogi. Chłopak wpatrywał się w jej lśniącą od soków cipkę, starając się opanować. Ginny patrzyła na brata wyczekująco.
    -Pobaw się sama, ja popatrzę- powiedział w końcu. Dziewczyna zrobiła niezadowoloną minę. Nie po to tutaj przyszła, chciała, żeby ją ostro przerżnął, a nie patrzył się jak robi sobie dobrze. Po chwili zastanowienia jednak posłuchała brata. Zjechała ręką do cipki i przejechała po niej palcem, zahaczając o twardą łechtaczkę. Przymrużyła oczy z przyjemności, jakiej doświadczyła i kontynuowała. Zaczęła masować cipkę paluszkami, co jakiś czas oblizując oblepione śluzem palce. Patrzyła przy tym na Rona, którego oddech się przyspieszył, a wzwód powiększył się jeszcze bardziej.
    – Włóż palce do cipki- powiedział rozkazująco, lekko zachrypniętym głosem. Ginny od razu włożyła trzy palce, wślizgnęły się ochoczo do jej mokrego wnętrza. Dziewczyna otworzyła usta i zaczęła jęczeć, wpychając sobie palce i wyjmując. Zaczęła ruszać przy tym biodrami. Tego Ron nie był już w stanie wytrzymać, zdjął bokserki,  posadził Ginny na krawędzi łóżka. Sam klęknął na podłodze, założył sobie jej nogi na ramiona i wbił się w jej cipkę brutalnie i głęboko, tak jak za pierwszym razem. Narzucił szybkie tempo, sam zaczął sapać wsłuchując się w jęki siostry. Po chwili jednak wyjął kutasa z jej wnętrza i kazał jej klęknąć na podłodze. Ginny była niezadowolona, że przerwał bo zbliżała się do orgazmu, jednak usłuchała go. Klęknęła rozłożyła szeroko nogi i oparła się o podłogę rękami. Zdziwiła się, gdy poczuła jak Ron zaczyna ocierać się kutasem o wejście do odbytu. Chciała wstać, jednak on złapał ją za biodra i mocno przysunął do siebie, nabijając tym samym na swoją twardą pałę. Dziewczyna jęknęła z bólu, nigdy w tej dziurce niczego nie miała. Brat jednak nie zwracał na to uwagi rżnął ją mocno w odbyt, jednocześnie wkładając trzy palce w cipkę Ginny. Rudowłosa poczuła po chwili, że ból zamienia się w perwersyjne uczucie. Tak wypełniona jeszcze nie była. Ponownie zaczęła jęczeć, gdy ból mieszał się z rozkoszą. Ron wbijał się w jej odbyt coraz mocniej i szybciej,  poczuł pulsowanie, jeszcze bardziej przyspieszył. Nie wytrzymał. Jedno pchnięcie wystarczyło, aby wytrysnął w jej wnętrzu i głośno krzyknął, odnajmując spełnienie. Zdążył jeszcze wykonać kilka brutalnych ruchów palcami w cipce Ginny, ona również krzyknęła i mocno zacisnęła się na jego palcach. Opadła na podłogę głośno sapiąc. Ron patrzył jak leży na brzuchu zeszmacona, z pomiędzy jej rozłożonych nóg wycieka sperma. `To złe`- pomyślał w duchu, jednak na jego twarzy zagościł uśmiech spełnienia. Dla takiego seksu, był w stanie poświęcić wszystkie wartości moralne jakie mu od dzieciństwa wpojono.
    -Idź do siebie- powiedział do siostry, czując, że ogarnia go senność.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Emy Brown

    Ronald Weasley, Ginny Weasley

  • Wakacyjna impreza – Hermiona, Ginny i Weasleyowie

    Przyjęcie w ogrodzie było bardzo wesołe. Gin po jakimś czasie przeniosła się z Hermioną do swojej sypialni, wcześniej zwędziła butelkę whisky z barku rodziców. Dziewczyny wypiły prawie całą, Gin musiała namawiać przyjaciółkę, ale po jakimś czasie już nie musiała tego robić. Po niecałej godzinie dziewczyny były bardzo pijane, Herm usypiała już na łóżku. Wtedy drzwi się otworzyły, weszli Harry i Ron, trzymając w rękach butelki. Harry był bardzo pijany, usiadł na fotelu z półprzymkniętymi powiekami. Ron podszedł do Ginny. Miała na sobie krótką sukienkę, którą podwinął i zaczął ściągać jej majtki. Śpiąca obok Hermiona nie miała pojęcia co się dzieje. Sapnął, gdy zobaczył błyszczącą cipkę Ginny, położył się na niej i wcisnął w nią stojącego na baczność kutasa. Zaczął sapać i jęczeć, Ginny była bardzo wilgotna i chętna. Poruszała biodrami w rytm jego ruchów. Harry nieco się ocknął. Patrzył jak oniemiały na mokrego kutasa, który wsuwał się w czternastolatkę co chwila i prawie całkiem wysuwał. Nie trwało to długo, Gin zapiszczała i zacisnęła się na penisie Rona, on wytrysnął do jej wnętrza i opadł na siostrę. Harry zdziwił się i podniecił jeszcze bardziej, gdy Ron wyjął ubrudzonego spermą członka z mokrej dziurki. Po kilkunastu minutach gdy odpoczęli, Ron podszedł z opuszczonymi spodniami do Harrego. Przystawił mu członka do ust i powiedział: spróbuj, widziałem jak patrzyłeś. Harry odwrócił głowę. Ron złapał go za nią i naparł na wargi. Harry poczuł zapach spermy i soków Gin. Obliż go – powiedział ron. Harry powoli się poddawał. Wysunął język i zaczął lizać, potem ssać. Po chwili zmienili pozycje, Ron usiał i kazał Harremu klęknąć przed jego członkiem. On zrobił to i wciągał go już całego do ust. Ginny przymknęła oczy, była zrelaksowana i pijana. Jęki Rona uśpiły ją, przytuliła się do śpiącej Hermiony i usnęła.

    Gdy się obudziła poczuła w sobie coś twardego. Leżała na brzuchu na krawędzi łóżka z mocno rozsuniętymi nogami. Była naga, ktoś zdjął jej sukienkę. Odwróciła się, Fred albo George zawzięcie ją pieprzył, rozejrzała się po pokoju. Harry leżał w takiej pozycji jak ona, bardziej pijany niż wcześniej, Charlie wsuwał mu penisa między pośladki i głośno jęczał. Na podłodze któryś z bliźniaków pieprzył Hermionę, miała zamknięte oczy, była nieprzytomna. Ron wsuwał jej penisa do ust, sterując głową. Gin zamknęła oczy, opadła jeszcze bardziej na łóżko. Poczuła jak czyjaś ręka drażni jej wargi i łechtaczkę. – Ginn – usłyszała przy uchu jęczenie, poznała po głosie Freda. Straciła kontakt z rzeczywistością. Nie wiedziała jak długo to trwało. Obudziła się chyba niedługo potem. Tym razem leżała na plecach. Była naga i przygnieciona czyimś ciałem, czuła wilgoć w sobie, między udami i na łóżku. Uchyliła oczy, na niej leżał Bill, uspokajał oddech. Domyśliła się, że niedawno skończył w niej. Rozejrzała się. Łóżko było brudne od spermy, która była wszędzie. Na podłodze na czworaka Hermiona wypinała swoje pośladki. Pomiędzy udami spływało nasienie. Podszedł do niej Ron i zaczął wsuwać w nią kutasa, który znów stał na baczność. Ginn słyszała jej jęk. Była przytomna, sama oddawała się jej bratu. W tym czasie Bill zszedł z Ginn i ustąpił miejsca między jej udami Charliemu. Jego członek był większy, od razu go poczuła mocniej niż inne. Wdzierał się w jej cipkę, mimo że była mokra od nasienia, czuła opór. Jednak jemu to nie przeszkadzało, zaczął ją brutalnie pieprzyć, sapiąc głośno. W tym czasie Hermiona chyba doszła, bo jej jęki wypełniły pokój. Jednak jej usta zostały szybko zatkane członkiem jednego z bliźniaków. Ginn odwróciła głowę, w drugim kącie pokoju Harry klęczał przed Billem i ssał jego penisa. W tym czasie ruchy Charlego przyspieszyły, warknął głośno i doszedł gwałtownie, tryskając swoim ładunkiem głęboko w czternastolatkę.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Emy Brown

  • Skrzywdzona cz.1

    Julka miała wtedy 14 lat. Każdego dnia bała się wracać do domu. Gdy większość dzieciaków nie mogła się doczekać ostatniego dzwonka zwiastującego koniec lekcji – ona truchlała. Zapisana była na wszystkie możliwie zajęcia dodatkowe, szczególnie lubiła te, które kończyły się późnym popołudniem czy wieczorem. 

    Niestety momentu, w którym trzeba będzie wrócić do domu nie można było odkładać w nieskończoność. Nie wchodziły również w grę wycieczki z koleżankami do centrów handlowych czy kina. Julka miała Ojca. Ojca tyrana.

    To była jedna z tych rodzin, którym długie lata zajmuje zrozumienie, że tak nie musi być. Dziewczyna wzrastała wśród przemocy, zarówno tej fizycznej czy psychicznej. Matka wciąż mówiła, że tak ma być. Julka nie znała innego świata. Bała się bólu, krzyków, ale jeszcze bardziej bała się komuś o tym powiedzieć.

    Tego popołudnia, gdy wróciła do domu nic nie wskazywało, że stanie się coś innego niż zwykle. Julka szybko weszła do swojego pokoju, zamknęła drzwi i zaczęła odrabiać zadane lekcje. Nie było tego dużo, więc niedługo zajęła się lekturą jakiejś grubej książki, którą wypożyczyła kilka dni wcześniej w szkolnej bibliotece. 

    Po jakimś czasie, nie wiadomo jakim, bo Julka podczas lektury często traciła poczucie upływającego czasu ktoś mocno trzasnął drzwiami wejściowymi do ich domu. Julka rzuciła okiem na okno – zapadał zmrok. Musiała być już 20.00, może później. Trochę to dziewczynkę zaniepokoiło, bo nie zauważyła powrotu młodszej siostry i matki.

    – Może gdzieś razem poszły – pomyślała odrzucając zmartwienia. 

    Osobą trzaskającą drzwiami był Jej ojciec. Zamarła, gdy sobie to uświadomiła. Jej siniaki jeszcze były całkiem świeże. Dziewczynka starała się z całych sił opracować strategię, dzięki której uda Jej się sprawić, że ojciec się nie rozgniewa. Postanowiła przygotować dla niego kolację.

    – Tato, czy zrobić Ci kolację? – zapytała niepewnie.

    – Nie, nie dziś Księżniczko. – odpowiedział.

    Ojciec nigdy nie nazywał Julki księżniczką. Nie wiedziała co ma o tym myśleć. Zamiast się ucieszyć po raz kolejny struchlała. Wróciła do pokoju, żeby nie narażać się ojcu. Wierzyła, że jeśli zniknie mu z oczu będzie bezpieczna. Zazwyczaj to działało, tego wieczoru niestety nie.

    – Julia, przynieś mi kolację do pokoju!

    – Tato, na pewno? Przed chwilą nie chciałeś.

    – Nie dyskutuj, czekam.

    Dziewczynka poszła do kuchni, zrobiła kanapki dla ojca i przyniosła mu wraz z ciepłą herbatą. Już chciała odejść w stronę pokoju, ale ojciec chwycił ją mocno za rękę.

    – Nie dziś Księżniczko, dziś mi nie uciekniesz. – syknął

    Zabrzmiało to naprawdę przerażająco, ale Julka wiedziała, że wyrywanie się i krzyki nie mają najmniejszego sensu. Mieszkali w budynku oddalonym od pozostałych, sąsiedzi nigdy nic nie słyszeli. Dziewczynka już nie raz doświadczyła gniewu ojca, nie chciała, żeby to się powtarzało. Bała się.

    I rzeczywiście – było czego się bać. Tego wieczoru Julka została brutalnie zgwałcona przez własnego ojca. 

    Kiedy się ocknęła jego nie było już w domu, w kącie pokoju leżało zwinięte, zakrwawione prześcieradło, a ona leżała zwinięta w kłębek na podłodze. Długo walczyła ze sobą, żeby otworzyć oczy. Bała się tego co zobaczy, bardzo bolał ją brzuch. Przed oczami pojawiały jej się obrazy tego, co jeszcze niedawno z nią się działo. Wciąż czuła okropny zapach alkoholu oraz miała wrażenie, że ojciec wciąż wykonuje brutalne pchnięcia w jej wnętrzu. Cała się trzęsła. Nie wiedziała co robić. 

    Matki i siostry nadal nie było w domu. Dziewczyna zmobilizowała wszystkie siły, żeby na czworaka dostać się do łazienki. Chciała z siebie zmyć ohydny brud, który czuła. Krew wymieszana ze spermą, piwem… Miała ochotę zwymiotować, ale bała się naprężyć mięśni brzucha i chyba tylko to powstrzymywało wymioty.

    Po jakimś czasie udało jej się wreszcie stanąć na nogi, mocno podtrzymywała się o umywalkę. Woda odkręcona najmocniej jak to możliwe lała się już jakiś czas. Dziewczynka próbowała się podmyć. Nadal mocno krwawiła. Pod umywalką znalazła zapas podpasek, liczyła, że sobie z tym wszystkim poradzą, natomiast trzy pierwsze wypełniły się krwią jedna po drugiej. Zakładając czwartą dziewczynka postanowiła uciekać do pokoju. Kawałkami papieru wytarła plamy krwi w łazience, ostatni raz rzuciła okiem na stan łazienki – nie było źle, stwierdziła. Posprzątałam.

    Ostatkiem sił doszła do łóżka, nie przebierała się. Od razu zasnęła. 
    Gdy się przebudziła słońce było już ponad horyzontem, świeciło radośnie, jakby nic nigdy nie zaszło.
    Dziewczynka bała się poruszyć. Spodziewała się bólu, ale okazało się, że nie bolało jej tak bardzo, jak przypuszczała. Zdecydowała, że przebierze się i… wyjdzie do szkoły.

    W szkole bardzo trudno było jej się skupić na zajęciach, starała się nie dać po sobie poznać, że coś nie gra. Wciąż przez głowę przelatywały jej wspomnienia nocy. Bardzo chciała powiedzieć o tym jej przyjaciółce – Karolinie, ale akurat tego dnia Karoliny nie było w szkole. 

    Gwałt udało się ukrywać aż do lekcji WFu. Julka przebrała się w sportowy strój, ale niestety ból powrócił. Dziewczyna nie miała sił, by wyjść z damskiej przebieralni. Wszystkie dziewczyny czekały już na rozpoczęcie zajęć. Nauczycielka przeczytała listę uczennic. Brakowało nie tylko Karoliny. Koleżanki z klasy powiedziały, że Julka w szatni jeszcze była, więc musi być tam nadal.

    – Krzysiek, sprawdzisz to? – zwróciła się nauczycielka do WFisty, który akurat miał wolną lekcję.

    – Pewnie, zaraz wracamy. – odpowiedział jej radośnie.

    Nauczyciel Krzysiek zastał Julkę siedząca przy ścianie przebieralni. Dziewczyna nie miała już sił udawać.

    – Hej, Jula, coś się stało? – zapytał Krzysiek

    – Nie. – burknęła dziewczyna, ale miała nadzieję, że nauczyciel nie ustąpi i, że będzie chciał pociągnąć temat dalej

    – Julia, czy coś się stało? – powtórzył spokojnie

    – Nie chcę o tym rozmawiać. – Julka sama nie wierzyła, że to mówi. Chciała powiedzieć całą prawdę, a jej usta wypowiadały zupełnie coś innego niż oczekiwała.

    – Rozumiem. – odpowiedział. – Posiedzę więc z Tobą, dobrze?

    Nauczyciel oparł się o ścianę, przy której siedziała dziewczyna. Usiadł obok niej i milczał.

    – Może jednak moglibyśmy porozmawiać? – zagadnął po jakimś czasie.

    – Tak, proszę Pana. Ja już dłużej nie mogę udawać, boję się. Boję. Boję się. Boję! – ostatnie słowo prawie krzyknęła.

    – Czy ktoś Cię skrzywdził? – zapytał. 
    Pytanie pozostało bez odpowiedzi.

    – Czy ktoś Cię skrzywdził? – kolejne pytanie padło po kilku minutach milczenia.

    – Nie chcę, boję się. Bardzo się boję. – dziewczyna mocno się trzęsła.

    – Hej, przy mnie jesteś bezpieczna, rozumiesz? – nauczyciel patrzył jej prosto w oczy, mówił ciepłym głosem i był naprawdę spokojny i zdecydowany. – Możesz mi zaufać.  Czy ktoś Cię skrzywdził?

    – Bardzo boli mnie brzuch.

    – Rozumiem, pokaż proszę, gdzie Cię boli.

    Julka spojrzała w dół. 

    – Dół brzucha – powiedziała.

    – Chcesz iść do Pani Pielęgniarki? – zapytał spokojnie.

    – Nie, o nie, NIE. Nie chcę. 

    – Dobrze, już dobrze. Nie denerwuj się, nie zrobimy niczego, czego nie chcesz. Już dobrze. – starał się uspokoić dziewczynę.

    Julce zrobiło się słabo, gdy poczuła, że kolejna spora porcja krwi wypłynęła z jej cipki. Świat zawirował i nagle wszystko zniknęło. Kiedy się ocknęła nauczyciel trzymał jej nogi na swoim kolanie, tak, jak uczono podczas kursu udzielania pierwszej pomocy. Krzysiek już w tym momencie wiedział więcej niż Julka chciała mu powiedzieć. Krew, która przelała sie już przez podpaskę i strój sportowy dziewczyny pojawiła się na podłodze. Nauczyciel widział to, wiedział skąd pochodzi krew, widać ją było wyraźnie na szarych spodniach do ćwiczeń.

    – Przepraszam, nie chciałam. Mam mocny okres, pójdę wymienić. Podpaskę. Przepraszam, nie chciałam. – próbowała wybrnąć z sytuacji dziewczyna.

    – Nie młoda, idę po kogoś. Ty jesteś naprawdę chora.

    – Nie rób tego. Krzysiek, nie! – Julka odezwała się do nauczyciela “na ty”, co bardzo ją zdziwiło, ale nie dało się już cofnąć słów.

    – Julciu, Ciebie musi zobaczyć lekarz. Kto Ci to zrobił? Ktoś ze szkoły?

    – Nie, nie pozwalam. Przejdzie mi. To tylko okres. – skłamała.

    – Poczekaj chwilę. Zaraz wracam.

    – Proszę nikomu nie mówić – syknęła dziewczyna za odchodzącym nauczycielem.

    Krzysiek poszedł do Pani nauczycielki, która prowadziła właśnie rozgrywki z piłki ręcznej.

    – Muszę odprowadzić Julkę do domu, weźmiesz za mnie następną godzinę? Mam z 3c, ok?

    – Tak jasne – rzuciła do niego, na chwilę wyjmując gwizdek z ust. – Muszę wracać do meczu, przepraszam.

    – Dzięki!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anka Szysz

    Skrzywdzona – wiele lat temu

  • Tatuaz

    Kilka lat temu miałam taki mały odpał..Dopadało mnie to o różnych porach dnia  i roku, że w w jednej chwili wychodziłam z domu, wsiadałam do tramwaju i jechałam na byle jaką wylotówkę, żeby później kilka minut pomachać ręką, wsiąść w obojętnie jakie auto i jechać byle gdzie… np. dwieście kilometrów dalej nad jezioro, na kawę…

    No i wiaśnie tego dnia wyszłam z domu ze słuchawkami na uszach, hippisowskim kapeluszu na głowie i książką „W drodze” w torbie. Po kilku godzinach znalazłam się nad jeziorkiem, gdzie usiadłam sobie w jakiejś knajpce i wcinatam frytki z majonezem, popijając je kawą. Chyba wyglądało tak, jakbym na kogoś czekała. Może właśnie czekałam, tylko dopiero teraz o tym wiem. Po pewnym czasie do mojego stolika podeszła dwóch facetów i spytali, ot tak, czy na kogoś czekam. Ten drugi zaraz dodał, że nie chcą się narzucać, ale widzą, że siedzę tak sama, a oni za pół godziny umówili się z kościelnym na zwiedzanie podziemi małego kościółka, ale dla dwóch osób to ten kościelny nie będzie tam schodził, więc jeśli bym się zgodziła… Pewnie, że się zgodziłam, zwiedzanie diabli wiedzą czego musialo być na pewno bardziej interesujące niż siedzenie w knajpce.

    Było jeszcze pół godziny, więc chłopcy zaprosili mnie na spacer poplaży, gdzie zostałam poczęstowana „lufką pokoju”. Strasznie było śmiesznie. Niewiele pamiętam z późniejszego zwiedzania kościółka, wiem, że musiałam się bardzo pilnować, żeby nie wybuchnąć śmiechem przy trumnach jakichś praprzodków. Wtedy Jacek objął mnie í szepnął, że miejsce rusałek nie jest w podziemiach nawet  najromantyczniejszych kościółków, tylko żebym zamknęła oczy i wtedy on mi coś pokaże. Zamknęłam oczy i było mi wszystko jedno. Miał taki cudowny głos, nazwał mnie rusałką, a dodatkowo działała wypalona trawa..Nie wiem, gdzie się podział ten drugi, Łukasz czy Rafał… Wiem, że po chwili znalazłam się w samochodzie i znów usłyszałam ten głos, na sam dźwięk którego robiło mi się mokro w majtkach.

    – Czy twoje uszko jest do szeptania?

    – Mmmm… tak – odparłam, rozpływając się prawie.

    – A mogę coś szepnąć?

    Skinęłam głową, marząc o tym, żeby rozebrał mnie wreszcie i kochał się ze mną do końca świata. Nic nie szepnął, nie rozebrał mnie, tylko zatrzymał auto i poprosił żebym jeszcze nie otwierała oczu i szła, gdzie mnie poprowadzi. Objął mnie, cmoknął za uchem i prowadził po trawie, piasku, diabli wiedzą, czym jeszcze. Wreszcie pozwolił otworzyć oczy.

    Byliśmy na zupełnym bezludziu, na maleńkim, dzíurawym pomoście wśród ta taraków. Pod nami jezioro nad nami niebo i księżyc… Kocham takie klimaty i w tym momencie byłam gotowa na wszystko… Nie mogłam dłużej czekać, przylgnęłam do niego całą sobą, wpijając się w jego miętowe usta… Po chwili Jacek zdjął biuzę, położył ją na des-kach i położył mnie, żebym „posłuchała sobie wody”.

    – Czy rusałki lubią słuchać, co mówi woda?

    Rusałki lubią słuchać, a jeszcze bardziej lubią patrzeć, jak facetem pęcznieją majtki, tak jak tobie teraz… Ale tego mu nie powiedziałam, tylko chwyciłam go za ręce, żeby mógł zobaczyć, że jestem gotowa, by wypuścił swojego ptaka i wszedł we mnie. Jacek jednak wcale nie miał zamiaru kończyć tego ot tak, , już teraz. Jego palce zaczęły błądzić wśród moich, włoskéw, wkłada? mi je po kolei do dziurki i mruczał… Bałam się, że nie wytrzymam tego dłużej i zaczęłam rczpinać guziki jego rozporka i pasek; ł wydawało mi się, że nigdy mi się to nie uda… Aż wreszcie wyskoczył ogromny i naprężony, gotowy do walki.

    Nie myśląc wiele, zabrałem rękę Jacka z moich majtek, by móc ziizaś soki wypływające kropeikami z jego fiuta. Nawet nie wiem, kiedy zdjął ze mnie wszystko i położył się na plecach. Usadowiłam swoją cipkę nad jego twarzą, a sama dossałam się do jego kutasa. Czułam, że jego twarz jest już strasznie mokra, a iia prawie nie mogłam oddychać, gdyż Jacek bez opamiętania cudownie posuwał mnie w usta. Byłam prawie u szczytu, gdy on nagie uniósi mnie, postawił na mostku, chwycił za rękę i zaczął gdzieś prowadzić. Posławił mnie twarzą do drzewa i znów kazał zamknąć oczy. Manipulowal przez chwilę, cały czas penetrująo palcami moją szparkę.

    Kiedy oiworzyłam oczy, byłam przywiązana do drzewa, a on stal obok i zwyczajnie onanizował się. Myślałam, że pęknę z podniecenia. Jak on mógł rozgrzać mnie do czerwoności i teraz jeszcze dodatkowo rozpalać. Marzylam o włożeniu sobie ręki między nogi is kończeniu tego, co zaczął Jacek. Bylam u kresu wytrzymałości, gdy on z przymkniętymi lekko oczami oblizywał sobie usta i zaczął się zbliżać, by bez zbędnych ceregieli wejść we mnie od tyłu.

    Posuwal mnie wolno i mocno. Jęki rozkoszy wypeiniały całą okolicę. Kiedy myślałam, że to już ten moment, on szybko zmienii dziurkę i spuśoil mi się w pupę. Morze spermy wypełniło mnie tak cudownie jak nigdy. Nio nie bolało, a jeśli nawet, to był to ból ekstazy, niesamowity i wypełniający bez reszty.

    Po wspaniałej kąpieli w jeziorze, którą sobie zaraz zafundowaliśmy, nie pamiętam już nic. Obudziłam się rano w motelu. Czysta pościel, na stole śniadanko…I nikogo obok mnie. Już byłam gotowa pomyśleć, że to kolejny z moich erotycznych snów, gdy nagle zadzwonił telefon. Podniosłam słuchawkę z nocnej szafki i usłyszałam „ czy Twoje uszko jest do szeptania” ? i potem biip biip biip…

    Nigdy więcej nie spotkałam Jacka, ale na prawym ramieniu kazałam sobie wytatuować „J” to taki mały upominek dla niego.

    I choć pewnie nigdy się nie zobaczymy, będę go pamiętać do końca życia. A kiedy ktoś mnie pyta, co oznacza „J”, mówię, że to pierwsza litera od mojego imienia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz
  • Inaczej

    Piotr był nauczycielem angielskiego w pobliskiej szkole. Mieszkał w małym miasteczku gdzie „każdy każdego znał”. Wizja zbliżających się nieubłaganie trzydziestych urodzin kurczowo trzymała się jego ramienia. Nikt obcy jednak nie posądziłby go na taki wiek. Jego ciało nie posiadało żadnych oznak upływającego czasu, można by nawet powiedzieć, że każdy upływający rok dodawał mu męskości a rysy twarzy robiły się bardziej wyraziste. Był wysoki i dobrze zbudowany. Z daleka biła od niego męska, pierwotna siła.

    Aby wspomóc swój fundusz Piotr łapał wiele dodatkowych prac. Jedną z nich były korepetycje udzielne zarówno młodzieży i studentom. O dziwo jak na tak małą miejscowość odzew był duży. Mężczyzna większość wolnego czasu poświęcał na nauczanie, zapominając o własnych potrzebach.

    Pewnego jesiennego wieczoru, łapiąc chwile wytchnienia, Piotr zatopił się w fotelu pochłaniając jeden z kryminałów.  Linijka po linijce lustrował każdą stronę jakby z obawy, że przeoczy coś istotnego. Lektura pochłonęła go bez reszty, jedynie donośny dźwięk telefonu był w stanie wyrwać go z powieści. Powoli wracając do rzeczywistości odebrał telefon.
           -Halo? Czy dodzwoniłam się do Pana Piotra?…
    Głos po drugiej stronie był aksamitny i delikatny, lecz bardzo pociągający. Okazało się, że kobieta szukała korepetytora. Nic nowego. Omówili dokładnie szczegóły pierwszego spotkania. Rozmowa ciągnęła się jakoś samoczynnie, tak, że Piotr spędził przy telefonie dobre pół godziny.
    Pierwsza lekcja miała się odbyć za tydzień, o dziewiętnastej, u niego.

    Piotr mieszkał w małym mieszkaniu z widokiem na pobliski las. To miejsce posiadało swój urokliwy klimat. Utrzymane w nienagannej czystości sprawiało wrażenie bardzo przytulnego.  Dobiegała już dziewiętnasta, gdy usłyszał pukanie do drzwi. Jego oczom ukazała się śliczna długowłosa brunetka.
    -Cześć, jestem Iza. Powiedziała z delikatnie zalotnym uśmiechem. Już od pierwszego spojrzenia wydawała mu się znajoma, jednak szybko zignorował tą myśl i zaprosił dziewczynę do środka. Tak jak się domyślał głos z telefonu idealnie pasował do ponętnej młodej kobiety. Nie mógł oderwać od niej wzroku studiując każdy centymetr jej ciała. Rzadko której udawało się wprawić Piotra w taki stan. Był bardzo rozkojarzony i onieśmielony, zwłaszcza na początku. Później jednak starał się zakryć zakłopotanie pewnością siebie. Lekcja przebiegała bez zarzutu. Czas jak na złość biegł w zawrotnym tempie i niewiadomo nawet kiedy było już po wszystkim. Wraz z wyjściem dziewczyny mieszkanie natychmiast zrobiło się opustoszałe, jakby czegoś w nim zabrakło. Został jedynie słodki zapach jej perfum…

    Tej nocy Piotr przewracał się z kąta w kąt próbując zasnąć. Okazało się to dla niego niezłym wyzwaniem. Na samo wspomnienie dziewczyny jego serce biło przyśpieszonym rytmem.
             -Co się ku*** we mną dzieje?! Kompletnie zgłupiałeś stary… Mówił sam do siebie próbując wyrzucić Izę z głowy. Dochodziła pierwsza, lecz żaden sposób nie pomagał. Postanowił się przejść, to zawsze koiło mu zmysły, gdy miał za dużo na głowie.
    Całe miasteczko pogrążone było we śnie.  Jedynym dźwiękiem, jaki dało się usłyszeć było cichutkie spadanie liści noszonych przez wiatr. Usiadł na ławce tuż przy obrzeżach gęstego lasu. Migocząca lampa i ogromny księżyc były nielicznymi źródłami subtelnego światła. Piotr wziął głęboki wdech i zamarł bez ruchu, starał się o niczym nie myśleć, po prostu być. Trwał tak przez pewien moment wsłuchując się w ciszę. Nagle nie wiedząc skąd odpowiedzi na większość nurtujących go pytań leżały na wyciągnięcie ręki. Już wiedział, dlaczego Iza wydawała mu się taka znajoma.

    Kilka lat temu był jej nauczycielem. Była wtedy skrytą, nieśmiałą nastolatką. Jednak nie widział w niej dawnej uczennicy, teraz w jego oczach widniała jako młoda kobieta. Wręcz bardzo młoda, ale ta cecha nie była dla niego przeszkodą, przeciwnie, jej dojrzewające ciało było dla niego obiektem pożądania. Nie widział jej od ponad sześciu lat, to zaskakujące jak bardzo przez tak krótki okres można się zmienić. Dzieliło ich prawie dziesięć lat różnicy. Dla większości ludzi dziesięć lat to nic strasznego, ale gdy w grę wchodzi relacja dorosłego z tak młodą dziewczyną, która ledwo, co osiągnęła pełnoletniość sprawa odwraca się o 180 stopni. W głowie Piotra układały się przeróżne scenariusze. To dziwne, był święcie przekonany, że wyrósł już z takich głupot. Tym razem nie potrafił opanować wyobraźni, oczami widział już ich codzienne życie, wspólne poranki i gorący seks… Tego było już za wiele.
               -Zaraz, co?! Przestań!… Rozkazał samemu sobie, po czym wstał i udał się do domu. Było już około czwartej nad ranem, gdy zasnął z pomocą kilku głębszych. Dzięki Bogu, była sobota a dzisiejsze zaplanowane korepetycje odwołane. Powrót do jako takiej normy zajął mu kilka dni. Pochłonięty pracą nie pozwalał sobie na porywy fantazji.  Starał się zapomnieć o niedawnej nocy uznając ją za kompletną bzdurę i dziecinadę.
    Tak minęło kilka pierwszych tygodni. Pożądanie przeplatało się z rozsądkiem. Lekcje z Izabelą wymagały od niego wielkiego poświęcenia, jednak starał się surowo trzymać w wyznaczonych ryzach. Nie był pewien czy dziewczyna go pamięta. Na początku (zapewne dzięki dużej różnicy wieku) nieśmiało zwracała się do niego na pan, jednak z upływem czasu dystans między nimi szybko malał i kilka tygodni później mówili sobie po imieniu, wspólnie żartowali, śmiali się i dyskutowali. Wstępne ustalenia mówiły o dwóch godzinach czystej teorii, jednak po kilku spotkaniach wspólnie uznali, że lepsze efekty przyniesie zastosowanie angielskiego w praktyce. Tak więc większa część lekcji opierała się na rozmowie i poniekąd korepetycje z obowiązku stały się przyjemnością. Piotr starał się zbliżyć do dziewczyny, zyskać jej zaufanie tak, aby czuła w nim oparcie. Chciał poznać ją jak najlepiej. Może właśnie to działanie powodowało, że z lekcji na lekcje Iza coraz bardziej się przed nim otwierała. Opowiadała mu na przykład o problemach w domu, o tym, że mając tak niewiele lat musiała się stamtąd wynieść, że pomieszkuje teraz u krewnych, ale nie wie ile jeszcze to będzie trwać. Nie była jak większość młodych dziewczyn, posiadała w sobie pasję, która w połączeniu z dużą dawką inteligencji i humoru tworzyła dla Piotra mieszankę idealną. Jego pożądanie nie gasło a wręcz wzniecało się z tygodnia na tydzień. Ewoluowało z czysto fizycznego na duchowe, rozpalając w nim nigdy niegasnący płomień. Nie wiedział ile jest w stanie jeszcze wytrzymać. Miał silną wolę, ale wszystko ma swoje granice.

    W ten piątek przyszła odrobinę później niż zwykle. Ubrana w obcisłą lekko prześwitującą bluzkę i spodnie podkreślające jej ponętne kształty doprowadzała Piotra do szaleństwa już od samego wejścia. Mężczyzna czysto profilaktycznie zakładał szersze spodnie na ich wspólne lekcje. Był bądź co bądź jej nauczycielem a jego godność nie pozwalała mu na jakiekolwiek wpadki. Usiedli na kanapie. Tkwienie przy biurku przestało mieć sens, od kiedy zmienili formę zajęć. Z dnia na dzień Iza mówiła coraz lepiej, widać było, że robi postępy, lecz nie wspominał jej o tym być może przez podświadomą obawę zakończenia nauki.
               -Coś do picia? Zaproponował, widząc, że dziewczyna trzęsie się z zimna.
               -Oddam wszystko za dobrą herbatę. Powiedziała ze słodkim uśmiechem. Mimo to chłopak wyczuł w niej nutkę smutku. Zaczęli rozmawiać, tak od słowa do słowa okazało się, że dziewczyna pokłóciła się z ciotką, u której teraz mieszkała.
               -Wybiegłam z domu, nie mogłam dłużej tam zostać. Czasami czuje się jak niepotrzebna rzecz przerzucana z rąk do rąk. Rozumiał ją jak nikt inny. Sam przechodził w młodości podobne sceny, wliczając w to ucieczkę z domu. Na początku starał się wytłumaczyć jej, że znikanie to głupie i nieodpowiedzialne rozwiązanie, ale gdy zagłębiła go w temat zrozumiał i przyznał jej racje. Wkładka alkoholu w herbacie również robiła swoje.
               -Tylko co teraz?
               -Nie wiem, nie myślałam o tym. Liczy się tylko to, że nie muszę już jej wysłuchiwać. Jakoś sobie poradzę. Zawsze zostaje dworzec.
               -Zdajesz sobie sprawę, że pada śnieg? Zamarzniesz mi na dworze. Mam lepsze wyjście, przenocujesz dzisiaj u mnie, a rano coś wymyślimy…
     Nie trzeba było jej długo namawiać. Tak naprawdę zdawała sobie sprawę, że Piotr jest jej jedyną nadzieją. Już nie jako korepetytor, ale przyjaciel. Zjedli razem kolację zrobioną wspólnie. Nie wyszła może najlepiej, ale to było nieistotne. Cały czas w powietrzu wyczuwało się chemię między nimi. Ulotne muśnięcia ręką, subtelne uśmiechy… Wszystko to spowodowało powstanie intymnego nastroju. Po posiłku włączyli telewizję z nadzieją zobaczenia czegoś konkretnego. Niestety jedyną najlepszą opcją był stary romans. Mężczyzna nie protestował. Nie pamiętał nawet w którym momencie przestali skupiać się na filmie. Rozmawiali nie wiedzieć czemu szeptem, otwarcie, bez żadnych barier. Piotr starał się trzymać wyznaczonej wcześniej granicy, zero dotyku. Wiedział, że gdy tylko dotknie jej aksamitnej skóry, nie będzie miał na tyle sił by oprzeć się pokusie. Pragnął jej wszystkimi zmysłami. Być z nią i w niej, dotykać, pieścić, kochać… 
    Obudził się około drugiej. Film dawno już się skończył. Na ekranie prezenterka pogody, cicho szemrała prognozę na najbliższe dni. Iza zasnęła, skulona w ciasnym fotelu w niewygodnej pozycji. Nie mógł przestać na nią patrzeć, taką spokojną, pogrążoną we śnie. Siedziała w taki sposób, że Piotr miał obawy, czy nie spadnie na podłogę. Wziął ją więc delikatnie w ramiona. Okazała się niebywale lekka, niczym piórko. W czasie przenoszenia z salonu do sypialni dziewczyna wtuliła się w jego ramiona, całkowicie bezbronna. Westchnął tylko cicho, tak aby przypadkiem jej nie obudzić. W miarę możliwości zdjął z niej ubranie, pozostawiając ją w bluzeczce i bieliźnie. Na ten widok jego męskość zareagowała od razu. Czuł wzrastające napięcie. Zacisnął zęby, pogładził dziewczynę po policzku, okrył i wyszedł.

    Tej nocy nie mógł zasnąć, nawet przy pomocy alkoholu. Za oknem sypał gęsty śnieg, a przez okna dało się słyszeć ciche wycie wiatru. Bił się ze swoim sumieniem, starając się przetłumaczyć samemu sobie, że Iza jest zbyt młoda. Nic nie pomagało, a fakt, że dziewczyna spała tuż za ścianą jeszcze pogarszało sytuacje. Przewracał się z boku na bok starając się usnąć, na marne. Jego fantazja nie znała granic. Widział ją nagą, czuł ciepło jej ciała, słyszał ich szybkie oddechy łączące się w jedno. Musiał dać ujście swojej żądzy. Musiał. Jego pożądanie powoli osiągało krytyczny poziom, ostatnimi siłami powstrzymywał się przed biegiem do sypialni i zatopieniem się w jej młode niewinne usta. Zamknął oczy i bez reszty oddał się wyobraźni. To najlepsze, co mógł teraz zrobić. Coraz szybsze ruchy, coraz szybszy oddech… Nie miał już wyrzutów sumienia, nie w wyobraźni. Zachowywał się jak opętany zwierzęcym instynktem zaspokojenia. Brał ją jak swoją własność, bez oporów. Zwiększając siłę doznań wchodził w jej ciasne ciało, nasycając się każdym dotykiem. Nie potrzebował dużo czasu. Zaledwie parę chwil wystarczyło by osiągnąć szczyt. Westchnął głośno, oderwany od rzeczywistości. To nie było to czego pragnął, to jedynie substytut, na jaki mógł sobie pozwolić. Parę chwil i będzie po wszystkim. Powoli normował oddech, nie tracąc sprzed oczu wizji dziewczyny. Wdech, wydech… Otworzył oczy powracając do realnego świata. Odwrócił się i w jednej chwili jego serce zamarło… Stała przed nim, wpatrzona w każdy gest…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kaśka K

    KaśkaK