Blog

  • Katechetka i jej uczennice

    Ada miała 25 lat i pracowała, jako nauczycielka religii w liceum. Tego dnia miała lekcje z klasom maturalną. W pierwszej ławce środkowego rzędu siedziały Asia i Basia obie były atrakcyjne Asia miała ciemnoblond włosy a Basia była ruda. Po lekcji uczennice podeszły do nauczycielki.

    – Dzień dobry pani chciałybyśmy panią bliżej poznać, jeśli pani chce zapraszamy w sobotę na babski wieczór- powiedziała Asia

    -Dobrze w sobotę akurat nie mam nic do roboty chętnie przyjdę-powiedziała nauczycielka

    -Ma pani Facebooka i Messengera?- spytała Basia

    -Tak-odparła nauczycielka

    -A doda nas pani do znajomych na Facebooku?-spytała Asia

    -Czemu nie-odpowiedziała nauczycielka

    Chwilę później nauczycielka i uczennice wzajemnie dodały się do znajomych na Facebooku. Gdy skończyła prace zobaczyła że ma wiadomość na Messengerze od Asi która brzmiała “Zapraszam w sobotę o 16:00 ul Unii Krewskiej 15a/1”. W sobotę Ada przyszła punktualnie, Asia otworzyła jej drzwi i wpuściła do środka Basia też już tam była.

    -Dzień dobry pani – powiedziała Asia

    -Po co ta oficjalność wystarczy zwykłe “cześć” możecie mi też  w tej sytuacji śmiało mówić po imieniu lub na “ty”-odparła Ada

    -Cześć Ada-odparły razem Asia i Basia

    Potem usiadły przy stole Asia zaproponowała, że zrobi herbatę 9 i zapytała, jaki Basia i Ada chcą smak herbaty. Basia poprosiła o owocową a Ada o czarną. Asia zrobiła trzy herbaty owocową dla Basi czarną dla Ady i miętową dla siebie. Przyniosła herbaty i siadły do stołu. Rozmawiały dłuższy czas. A potem poszły do pokoju Asi. Usiadły na łóżku tak, że. Ada była po środku Asia po prawej a Basia po lewej. Rozmawiały jeszcze krótką chwile. Następnie milczały a chwile później Asia włożyła rękę w dekolt Ady i ugniatała jej pierś a Basia wsunęła rękę pod spódnice i w majtki Ady i zaczęła dotykać jej cipki.

    -Dziewczyny, co wy robicie?!-spytała Ada lekko podniesionym głosem

    -Nie denerwuje się to tylko zabawa-odparła Asia

    Parę chwil później wszystkie były nagie. Ada leżała mając nogi po za boczną krawędzią materaca łóżka, Asia lizała jej owłosioną cipkę a Basia siedziała Adzie na twarzy. Po chwili nauczycielka zaczęła lizać ogoloną cipkę rudowłosej uczennicy, która siedziała jej na twarzy.

    -Ooo ooo uuu-jęczała Basia pod wpływem języka Ady

    Chwilę później Basia i Ada na zmianę lizały podstrzyżoną cipkę Asi. Po czym Asia i Ada splotły się w nożycach i zaczęły ocierać się o siebie cipkami.

    -Ooo ooch uuf-jęczała Ada

    -Aaa uuu uuch- wtórowała jej Asia

    Basia przyglądając się scenie oddała się masturbacji. Ale kiedy Asia i Ada doszły Basia była dopiero mocno podniecona. Po chwili już Basia namiętnie ocierała się o Ade.

    -Ooo ooo ooo-jęczały obie

     Doszły po chwili. Następnie znów lizały się po cipkach, ale doszło do tego jeszcze wzajemne macanie się po cyckach. Wszystkie miały, co macać. Asia miała największy biust z nich wszystkich. Kiedy skończyły wzajemne obmacywanie cycków Asia usiadła twarzą do wezgłowia łóżka z szeroko rozłożonymi nogami. Miedzy jej nogami plecami do niej usiadała Ada. Basia zaś usadowiła się przed Adą przodem do niej. Po czym Ada i Basia splotły się w pozycji nożycowej ocierały się o siebie w czasie, gdy Asia przywarła biustem do pleców Ady. Po kolejnej chwili Ada ocierała się o Asie opierając głowę na piersiach Basi. Następnie zaś Asia i Basia bzykały się w pozycji na agrafkę. Po czym ubrały się i wszyły z pokoju Asi i wróciły do dużego pokoju.

    -Było mi z wami bardzo przyjemnie, ale zachowajmy to, co się stało w tajemnicy i w szkole zachowujmy się tak jak przedtem, lecz na pewno się jeszcze spotkamy-powiedziała Ada

    -Nie ma problemu- odparły chórem Asia i Basia

    Potem pożegnały się a katechetka wróciła do domu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arminusz Avitus
  • Niedokonczona historia

    Nigdy nie przydarzył mi się seks z mężczyzną, ale od zawsze często o tym fantazjuję. Być może, gdybym pewnego chłodnego jesiennego dnia wiele lat temu podjął inną decyzję, to dziś moje doświadczenia byłyby inne, może byłbym bardziej spełnioną osobą…

    Miałem wtedy kilkanaście lat. Nie tak dawno zacząłem naukę w liceum w centrum Warszawy i dojeżdżałem tam autobusem.

    Pewnego pochmurnego jesiennego popołudnia, kiedy wracałem do domu, w autobusie panował dość duży tłok. Było to częste na tej trasie. Stałem na podeście niedaleko drzwi, ludzie cisnęli się z każdej strony. Jak zawsze spoglądałem pomiędzy nimi przez okno, prawdopodobnie zamyślony na temat jakiejś pracy domowej zadanej przez nauczycieli, kiedy nagle poczułem delikatne głaskanie przez spodnie dresowe po kroczu, dokładnie w miejscu, gdzie pod materiałem znajdował się mój członek!

    Przede mną, trochę niżej, na schodkach, stał nieznajomy mężczyzna. Nie patrzył mi w oczy, w panującym ścisku nie mogłem też dostrzec jego dłoni, ale to musiał być on! Tylko on stał w takim miejscu, że w tłoku miał możliwość dotykać mojego krocza.

    Wystraszyłem się nie na żarty! Byłem młodym delikatnym i niedoświadczonym chłopakiem, zupełnie nieobytym w sprawach seksu, a co dopiero kontaktów seksualnych z jakimiś dorosłymi mężczyznami!

    Nie wiedziałem, co zrobić, ale czułem, że muszę mu przeszkodzić. Na najbliższym przystanku przepchnąłem się obok niego do wyjścia i wysiadłem na zewnątrz. Musiałem jechać dalej, więc wsiadłem innymi drzwiami. Tam też było ciasno, znowu musiałem zająć miejsce na podeście przy schodach. Jakie było moje zaskoczenie, kiedy zobaczyłem, że mężczyzna też się przesiadł i znów stanął na schodkach przede mną! Znowu poczułem, że delikatnie szuka przez materiał moich spodni czubka mojego członka, a później jakby cały czas delikatnie przebiega po nim opuszkami palców, leciutko głaszcze i muska, zupełnie, jakby jego dłonie drżały lub jakby to było jakieś badanie!

    Na kolejnym przystanku przesiadłem się ponownie i wepchnąłem głębiej pomiędzy ludzi. Mężczyzny już nie zobaczyłem i odetchnąłem z ulgą…

    Jednak zapamiętałem te chwile bardzo dokładnie. Dziś do nich wracam z zupełnie innymi odczuciami i ukłuciem żalu… Dziś negatywnie oceniam decyzję, którą wtedy podjąłem…

    A mogło być tak…

    Miałem wtedy kilkanaście lat. Nie tak dawno zacząłem naukę w liceum w centrum Warszawy i dojeżdżałem tam autobusem linii 171. Podróż trwała wtedy dość długo, około czterdziestu pięciu minut, ruch był duży, autobus miał wiele przystanków.

    Pewnego pochmurnego jesiennego popołudnia, kiedy wracałem do domu, w pojeździe panował dość duży tłok. Było to częste na tej trasie. Stałem na podeście niedaleko drzwi, ludzie cisnęli się z każdej strony. Jak zawsze spoglądałem pomiędzy nimi przez okno, zamyślony na temat pracy domowej zadanej przez nauczyciela, kiedy nagle poczułem delikatne głaskanie przez spodnie dresowe po moim kroczu, dokładnie w miejscu, gdzie pod materiałem znajdował się mój członek!

    Przede mną, trochę niżej, na schodkach, stał nieznajomy mężczyzna. Nie patrzył mi w oczy, w panującym ścisku nie mogłem też dostrzec jego dłoni, ale to musiał być on! Tylko on stał w takim miejscu, że w tłoku miał możliwość dotykać mojego krocza.

    Wystraszyłem się nie na żarty! Byłem młodym delikatnym chłopakiem, zupełnie niedoświadczonym w sprawach seksu, a co dopiero kontaktów seksualnych z obcymi dorosłymi mężczyznami! Owszem, zdarzało mi się masturbować albo zakładać rajstopy i spódniczki mamy i w podnieceniu wyobrażać sobie, że jestem kobietą, ale w tamtym czasie nawet jeszcze nie całowałem się z żadną dziewczyną.

    Nie wiedziałem, co zrobić, ale uznałem, że muszę mu przeszkodzić. Na najbliższym przystanku przepchnąłem się obok niego do wyjścia i wysiadłem na zewnątrz. Musiałem jechać dalej, więc wsiadłem innymi drzwiami. Tam też było ciasno, znowu musiałem zająć miejsce na podeście przy schodach. Jakie było moje zaskoczenie, kiedy zobaczyłem, że mężczyzna też się przesiadł i znów stanął na schodkach przede mną! Znowu poczułem, że delikatnie szuka przez materiał moich spodni czubka mojego członka, a później jakby cały czas delikatnie przebiega po nim opuszkami palców, leciutko głaszczę i muska, zupełnie, jakby jego dłonie drżały lub jakby to było jakieś badanie! Sam nie wiem, dlaczego, ale wydało mi się to przyjemne! Wiedziałem, że powinienem temu zapobiec, wiedziałem, że ktoś może to za chwilę zauważyć, ale stałem w bezruchu, zaczynając w jakiś magiczny sposób rozkoszować się tym doznaniem! Po kilku sekundach wziąłem się w garść. Trzeba było podjąć decyzję tu i teraz! Natychmiast! Niekoniecznie męską! Wszelka zwłoka groziła albo odkryciem wstydliwego zajścia przez pasażerów, albo… utratą szans na przeżycie czegoś pociągającego, choć nieznanego!
    I podjąłem decyzję! Poszukałem wzrokiem spojrzenia mężczyzny, który mnie dotykał! Nasze oczy spotkały się! Uśmiechnąłem się do niego, starając się, żeby był to uśmiech zapraszający…! Odpowiedział lekkim uśmiechem! Zobaczyłem, że ma około czterdziestu kilku lat, miłą, choć smutną twarz. Był ubrany schludnie, bez ekstrawagancji, jak przeciętny człowiek, wracający z pracy. Wydał mi się sympatyczny, nieco melancholijny.

    Autobus zatrzymał się na przystanku w starej dzielnicy mieszkaniowej, gdzie dominowały bloki z lat pięćdziesiątych. Posłałem mężczyźnie jeszcze jedno długie porozumiewawcze spojrzenie i wysiadłem. Z niepokojem w sercu obejrzałem się czy wysiadł za mną i poczułem radość, kiedy przekonałem się, że tak! Stał trochę bezradnie czekając na mój następny sygnał, a ja zastanawiałem się, co dalej. Nie miałem żadnego planu, działałem do tej chwili pod wpływem impulsu i teraz trzeba się było zastanowić. Rozejrzałem się i pomysł przyszedł dość szybko. Ruszyłem w kierunku budynków, a mężczyzna poczekał chwilę i podążył za mną w odległości kilkunastu metrów, tak jak planowałem. Jakbyśmy rozumieli się bez słów. Szedłem może z dwieście metrów szukając jakiejś klatki schodowej, gdzie moglibyśmy się skryć. Wszechobecne domofony broniły jednak dostępu do bezpiecznych miejsc. Często oglądałem się za siebie obdarzając mężczyznę kolejnymi uśmiechami, aby przypadkiem nie zrezygnował. Wreszcie zobaczyłem starszą panią wchodzącą do bloku. Zbliżyłem się dyskretnie i przytrzymałem sobie drzwi zanim się zatrzasnęły. Kiedy uznałem, że starsza pani poszła już na wyższe piętra, a może nawet weszła do swojego mieszkania, wślizgnąłem się na klatkę, upewniwszy się, że poza “moim” mężczyzną, nikt mnie nie obserwuje.

    Stałem za drzwiami kilkanaście sekund. Czułem, że oddech mi przyspieszył, a serce biło mocno i szybko, chociaż przecież nie podejmowałem żadnego wysiłku fizycznego. Tak, byłem podniecony oczekiwaniem na nowe, nieznane wydarzenia w moim życiu!

    Usłyszałem po chwili, że mężczyzna jest już koło drzwi, więc nacisnąłem klamkę, uchyliłem je nieznacznie i obserwowałem jak wchodzi. Znowu uśmiechnęliśmy się do siebie, tym razem z niekłamaną radością, że wszystko układa się po naszej myśli.

    Rozejrzałem się po klatce schodowej. Nie było wielkiego wyboru, jedne drzwi prowadziły do piwnic, za nimi widziałem kilka stopni w dół. Jeżeli w piwnicy dało się włączyć światło, to była już to jakaś opcja. Nie chciałem tego pierwszego zbliżenia odbywać w ciemnościach. Pomyślałem jednak, że jeśli ktoś zejdzie do piwnicy, to nas nakryje, bo nie będziemy mieli możliwości ucieczki. Ruszyłem schodami do góry. Klatka schodowa miała okna, przez które wpadało łagodne, szare światło dzienne. Wchodząc po schodach zastanawiałem się, czy mężczyzna obserwuje mnie od tyłu. Nie oglądałem się, ale postarałem się pokręcić tyłkiem jak dziewczyna, co czasem z miernym skutkiem ćwiczyłem w domu przed lustrem w ciuchach mamy. Weszliśmy na półpiętro pomiędzy trzecią, a ostatnią – czwartą kondygnacją. Stad w razie wpadki można było pójść w górę o pół piętra, lub w dół, zależnie od kierunku, z którego usłyszymy zbliżające się osoby. Odwróciłem się i oparłem plecami o ścianę, odkładając plecak na podłogę.

    – Cześć. – powiedziałem drżącym głosem, uśmiechając się zapraszająco.

    – Cześć. – odpowiedział miłym głosem mężczyzna. Zachowywał się trochę nieśmiało, nie przejmował inicjatywy i pomyślałem, że może też taka sytuacja mu się nie przydarzyła. Patrzyliśmy na siebie przez chwilę  nieporadnie, aż usłyszałem własny cichy głos –

    Chcesz mnie dotknąć? Tak jak tam… w autobusie…?

    Nic nie odpowiedział, ale skinął głową i zbliżył się do mnie. Był jakby onieśmielony, zupełnie jakby tamto w autobusie było coś, o czym wiedział tylko on, a dopiero teraz miał się z tym ujawnić przed obcym młodym chłopakiem.

    – Proszę, nie mam nic przeciwko temu. – odezwałem się znowu. Rozpiąłem przy tym długą kurtkę, żeby ułatwić mu dostęp do mojego krocza. Dłonie mi drżały, ale spostrzegłem, że jego ręce też się trochę trzęsły. Dotknął palcami mojego dresu. Znowu tylko milimetry miękkiej tkaniny dzieliły teraz jego palce od mojego penisa! Westchnąłem, kiedy poczułem znowu to przyjemne łaskotanie. Drżącymi opuszkami trącał, głaskał i pocierał mojego penisa przez materiał. Szukał palcami kształtu mojego członka, a ja poczułem narastające podniecenie i… szybko postępujący wzwód! Wiedziałem już, że chcę więcej! Wsunąłem kciuki obu dłoni za pas spodni i majtek. Wahałem się najwyżej dwie sekundy. Teraz albo nigdy! Zdecydowanym ruchem zsunąłem jednocześnie dres i majtki z przodu w dół! Mój penis wyskoczył wyprostowany na baczność przed “moim” mężczyzną! Ujrzałem szczęście w jego oczach! Chyba nie liczył na tak wiele, kiedy wchodził ze mną do budynku.

    – Proszę, nich pan dotyka, jak pan chce… Proszę… – sam nie wiem, dlaczego nagle przeszedłem na “pan”.

    Widziałem, że jest bardzo podniecony, ale pozostał przyjemnie delikatny. Najpierw dotknął mojego członka końcami palców, pogłaskał, potem lekko ujął go w palce jednej dłoni, głaskał i przesuwał rękę w przód i w tył. Było to dla mnie nieopisanie przyjemne doznanie! Wzdychałem i pojękiwałem cicho. Słyszałem jego podniecony oddech. – Mmmm…. przyjemnie… – mruknąłem przeciągle…

    Nie wiem, co mnie napadło, ale przymknąłem oczy, wsunąłem sobie własny palec wskazujący do ust i zacząłem ssać. -Mmmmmm…. – znów mi się wyrwało. Skupiłem się na podniecającym dotyku obcej dłoni na moim penisie. To było milion razy lepsze od masturbacji własną dłonią! Rozkosz, jakiej doznawałem nie równała się z niczym, co do tej pory robiłem. Otworzyłem oczy i wyjąłem palec z ust. Ujrzałem podniecenie w oczach “mojego pana”. Tak właśnie w tym momencie o nim pomyślałem – “mój pan”. “Mój pan potrzebuje mojej pomocy, potrzebuje, żebym go uszczęśliwił!”.

    – Czy ja… też… mogę…? – spytałem zerkając w dół na jego spodnie.

    Bez chwili namysłu rozpiął suwak spodni i wyjął swojego członka. Pierwszy raz widziałem z bliska na żywo penisa innego mężczyzny. Nie był ani za duży, ani za mały, podobny do mojego, może trochę krótszy, ale za to nieco grubszy. Wziąłem go w dłoń i zacząłem lekko poruszać w przód i w tył. Mężczyzna jęknął troszkę za głośno, więc uśmiechając się położyłem palec na jego ustach, nakazując mu ciszę. W odpowiedzi na moje pieszczoty mężczyzna zaczął mnie masturbować. Jego ruchy były nieco śmielsze i nagła nowa fala ekstazy silnym dreszczem przetoczyła się przez moje ciało! Zanim zdążyłem się nią nacieszyć, cudowne gwałtowne skurcze zaatakowały moje podbrzusze, krocze i penisa i nagle, z uczuciem gigantycznej rozkoszy wytrysnąłem spermą w masturbującą mnie dłoń mojego pana! Ejakulat chlapnął na podłogę, trochę też na jego spodnie.

    – OOOOCH!!! Przepraszam pana!

    – Nic się nie stało. Przecież tego chcieliśmy, prawda? – wyszeptał dysząc z podniecenia.

    – Tak…! Tak…! Czy…? Czy mogę też… dokończyć? – bardzo chciałem dać mu to szczęście.

    – Proszę. Bardzo proszę. – odpowiedział.

    Zacząłem pieścić go szybciej i po chwili poczułem jak jego penis pęcznieje i zaczyna pulsować, a po chwili, w czasie, której nie przerywałem pieszczot, jego nasienie wytrysnęło sporym strumieniem na moją dłoń i posadzkę.

    – Oooochhh…. – jęknąłem szczęśliwy. Mój pan musiał aż oprzeć się ręka o ścianę, orgazm na chwilę pozbawił go sił i widziałem, że był bardzo zadowolony.

    Staliśmy chwilę spełnieni, z penisami na wierzchu, nad plamami nasienia na podłodze. Patrzyliśmy sobie w oczy i uśmiechaliśmy się….

    Wreszcie nadszedł czas, żeby opuścić klatkę zanim nas ktoś nakryje. Poprawiliśmy ubrania i wyszliśmy na zewnątrz. Myślę, że zabawiliśmy tam około piętnastu minut, ale było to w tym momencie najcudowniejsze piętnaście minut mojego życia.

    Wróciliśmy powoli na przystanek. Chciałem kontynuować tę znajomość, ale były to czasy przed telefonami komórkowymi i trzeba było wykazać się kreatywnością. Na początek powiedziałem mojemu panu, w jakich godzinach kończę lekcję i że będę go wypatrywał na tym przystanku wracając ze szkoły. Mój pan okazał się być miłym, ciepłym, spokojnym i delikatnym mężczyzną. Nie był żadnym zboczeńcem, tylko jego ogromną namiętnością byli młodzi mężczyźni, ale przez nieśmiałość nie miał okazji zaspokoić swoich potrzeb. Był mi bardzo wdzięczny za to, że wtedy w autobusie uśmiechnąłem się do niego, zaakceptowałem go i postanowiłem dać mu rozkosz. Tak spotykaliśmy się przez kilka tygodni, a później… Przyszła zima i zacząłem odwiedzać go w jego mieszkaniu… Staliśmy się sobie bardzo bliscy. Byłem przeszczęśliwy mogąc dawać mojemu panu cudowne orgazmy, samemu przeżywając przy tym rozkosze nie do opisania. Wciąż poszerzaliśmy nasz repertuar pieszczot, ale to już temat na inne opowiadanie…

    Tak mogło by to wyglądać 🙂

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agata Trańska
  • Dobra opieka

      Cześć, jestem Sabina, od roku kobieta zamężna. Mój 25-letni rówieśnik Wiktor zaimponował mi tak, że zdecydowałam się na ślub z nim, zaraz po studiach. Tworzymy szczęśliwą parę, mieszkając w trzypokojowym mieszkaniu w bloku. Oboje pracujemy i spotykamy się w domu około 16:00. Piętro wyżej mieszka samotnie wychowująca córkę matka. To bardzo sympatyczna kobieta a jej córka, o dźwięcznym imieniu Oktawia, to uprzejma i dobrze wychowana 16-latka. Rzuca się w oczy, że jest niestety nieśmiała, czasami aż do przesady. Zapytana przeze mnie kilka razy na korytarzu o jakieś bzdety, tak towarzysko, nie bardzo chciała rozmawiać, nie mówiąc o tym, żeby patrzyła na rozmówcę.

      Siedzimy sobie z Wiktorem w pokoju, oglądając wieczorny film, a tu słychać dzwonek do drzwi.

    — Dobry wieczór — pada powitanie naszej sąsiadki z góry — przepraszam, że tak późno zawracam państwu głowę, ale mam prośbę.

    — Proszę wejść, porozmawiamy spokojnie — zaprosiłam sąsiadkę do pokoju — w czym możemy pomóc?

    — No właśnie, nie wiem jak zacząć — zaczęła nieśmiało.

    — Proszę po prostu pytać — odezwał się Wiktor.

    — Jadę za tydzień do sanatorium na dwa tygodnie, Oktawia zostaje w domu, bo szkoły przecież nie opuści. Nie mogę jej wysłać do siostry, bo to 100km drogi. Rozmawiałam z sąsiadami na piętrze, ale nikt nie chce mi pomóc. Pomyślałam, że zapytam was, czy moglibyście zaopiekować się moją córką przez te dwa tygodnie.

    Popatrzyłam na Wiktora, wyczułam, że nie ma nic przeciwko, więc spytałam:

    — O jakiej formie opieki pani myśli? Ogólnie nie mamy nic przeciwko, jak najbardziej pani pomożemy, kwestia tylko ustalenia szczegółów.

    — Kochani moi, o … przepraszam za ten zwrot — odpowiedziała — Oktawia jest samodzielna, zrobi sobie zakupy, śniadania i kolacje przygotuje samodzielnie, obiady zjada w szkole. Na obiady w soboty i niedziele zostawię jej coś w zamrażarce. Chodziłoby mi o to, żeby odwiedzić ją czasami, pogadać, pójść na spacer, może pomóc trochę w nauce i żeby mogła przyjść do was, gdyby coś potrzebowała nagle.

    Popatrzyłam znowu na Wiktora, który kiwnął wyraźnie głową na zgodę i oświadczył:

    — Sąsiadko, nie ma w ogóle problemu, jasne, że pomożemy. Pani niech jedzie do sanatorium podreperować zdrowie, a my będziemy mieli oko na poczynania Oktawii i pomożemy jej oczywiście. Wracamy po pracy około 16:00, więc nie ma problemu.

    — Strasznie wam dziękuję! — zapiała z radości sąsiadka — Zostawię Oktawii pieniądze na zakupy i zapełnię lodówkę na najbliższy tydzień oraz zamrażarkę na obiady. Przyprowadzę ją jutro wieczorem, żebyście się poznali bliżej i przekażemy jej nasze ustalenia. Jeszcze raz bardzo dziękuję i życzę dobrej nocy.

    — Nie mamy własnego dziecka, to potrenujemy opiekę na nastolatce, to może być ciekawe — wypaliłam, gdy sąsiadka wyszła — jak myślisz?

    — Myślę, że to fajny eksperyment i na pewno damy radę — odparł Wiktor.

    Następnego dnia wieczorem sąsiadka przyszła razem z córką.

    — To jest moja córka Oktawia — przedstawiła nam swoją latorośl.

    — Cześć, miło cię poznać — odpowiedziałam — mam na imię Sabina, a to jest mój mąż Wiktor.

    — Dobry wieczór państwu — odpowiedziała dziewczyna.

    — Na początek prośba — wtrącił się mąż — mówmy sobie po imieniu, nie dzieli nas różnica pokolenia, 9 lat temu miałem tyle lat co ty Oktawia, dobrze?

    Nastolatka podniosła wzrok, widać było jej zaskoczenie, ale widać też było jej wielkie i śliczne oczy.

    — Doooobrze — odpowiedziała — mama powiedziała mi, że będę mogła zwrócić się do … was o pomoc, gdybym coś potrzebowała, ale … postaram się oczywiście nie przeszkadzać.

    — Przychodź śmiało, wracamy o 16:00 z pracy, przyjdź, to posiedzimy sobie we trójkę, będzie nam przyjemnie — poinformowałam — W pilnych sprawach przychodź o każdej porze, jeśli jesteśmy tylko w domu.

    Pogadaliśmy jeszcze z pół godziny, ustaliliśmy ogólne zasady i zaprosiliśmy do nas Oktawię na sobotę wieczór. Jej mama będzie już wtedy w uzdrowisku.

      Sobota 19:00, dzwonek do drzwi, w progu stoi Oktawia.

    — Cześć Oktawia, wejdź proszę, do pokoju — zaprosiłam młodą sąsiadkę — napijesz się czegoś?

    — Czeeeeść — padła krótka odpowiedź — jeśli mogę prosić, to herbatę owocową.

    — Już się robi — zaśmiałam się.

    Gdy przyszłam z herbatą do pokoju, zauważyłam, że Wiktor próbował pod moją nieobecność nawiązać kontakt z nastolatką, ale najwyraźniej nie było łatwo. Postanowiłam zadziałać energiczniej.

    — Do jakiej szkoły chodzisz? — zaczęłam serię pytań — Dobrze się czujesz w tej szkole? Ilu jest was w klasie?

    Chwilę zbierała myśli, ale potem dość spokojnie opisała, że uczy się w liceum w klasie o profilu humanistycznym, w klasie mają 25 osób i że ma jedną przyjaciółkę w klasie.

    — Spotykasz się z nią, spacerujecie razem, uczycie się wspólnie? — kontynuowałam rozmowę.

    — Byłam u niej kilka razy, pomagamy sobie w nauce — oznajmiła nieco już rozluźniona nastolatka.

    Po kwadransie złapaliśmy z Oktawią lepszy kontakt, już nawet patrzyła wprost na swojego rozmówcę. Kolejna godzina wystarczyła, żeby Oktawia sama zadawała pytania i rozpoczynała nowe wątki rozmowy. Przekonaliśmy się, że pod powłoką nieśmiałości, skrywa się sympatyczna i mądra dziewczyna.

    — Będą z niej ludzie! — pomyślałam.

    Zrobiło się późno, umówiliśmy się na spotkanie kolejnego dnia o 10:00, bo zaplanowaliśmy wspólny spacer. Oktawia podziękowała za herbatkę oraz ciasto mojej roboty, pożegnała się i zostaliśmy sami z mężem.

    — Fajna dziewczyna, no nie? — spytałam — Bardzo się otworzyła przez te kilka godzin pobytu u nas.

    — Masz rację, na początku była spięta jak agrafka, ale przy końcu okazała się sympatyczną nastolatką, z którą fajnie się rozmawia — odparł Wiktor — musimy ją koniecznie dalej uspołeczniać.

    Tego wieczoru seks smakował nam bardzo, zresztą Wiktor był świetny w te klocki, naprawdę nie mogę narzekać. Poznaliśmy sympatyczną nastoletnią sąsiadkę i zdobyliśmy zaufanie jej mamy.

      — Cześć Oktawia! — krzyknęłam, gdy dziewczyna była jeszcze z 10m od nas.

    Pomachała nam ręką i odpowiedziała grzecznie na powitanie:

    — Cześć, miło was znowu widzieć.

    — Wszystko w porządku, dajesz sobie radę? — spytałam — Gdybyś potrzebowała zrobić jakieś większe zakupy, to daj znać, pojedziemy razem naszym samochodem.

    — Dobrze, dziękuję — odpowiedziała i uraczyła nas pierwszy raz szerokim uśmiechem. Śmiały się do nas również jej cudne zielone oczy.

    Ruszyliśmy na spacer, kierując się na skraj osiedla. Ponownie po 15 minutach nastolatka była rozmowna i radosna. Gadaliśmy, o czym się dało, zawsze zabierała głos i miała swoje zdanie w temacie. Poszliśmy na lody, kupiłam dla każdego wersję na patyku. Nie mogłam oprzeć się pokusie patrzenia na dziewczynę, gdy ta lizała loda.

    — Czemu tak mi się przyglądasz? — spytała nagle dziewczyna — Pewnie jestem gdzieś brudna na buzi?

    — Aaaaaa, nie, przepraszam, jakoś tak patrzyłam tylko — odpowiedziałam zmieszana, bo wyobrażałam sobie, jak się domyślacie, robienie chłopakowi loda.

    Po dwóch godzinach spaceru postanowiłam zaprosić sąsiadkę na obiad do nas.

    — Oktawia, byłoby nam bardzo miło, gdybyś zjadła dzisiaj z nami obiad — zaproponowałam — może razem coś upichcimy, wtedy jedzenie lepiej smakuje, co ty na to?

    — Nie chcę wam robić problemu — odparła szczerze dziewczyna.

    — To żaden problem! — odparłam — Będzie nam bardzo miło cię gościć na obiedzie. Nauczę cię przyrządzić jakieś danie, kiedyś ci się na pewno przyda taka umiejętność.

    — Dobrze, bardzo dziękuję — odparła zadowolona — przyjdę o 13:00, wystarczy?

    Roześmiałyśmy się.

    — To czekamy na ciebie! — powiedziałam, gdy byliśmy pod blokiem.

    — Wiktor, zauważyłeś, jak Oktawia na ciebie patrzyła? — spytałam męża, gdy dotarliśmy do domu.

    — Serio? Nie zwróciłem uwagi — odparł spokojnie.

    — Naprawdę, przyglądała ci się wiele razy i z różnych stron — dodałam — wpadłeś jej w oko, ewidentnie, mój kochany. Ale nie jestem zazdrosna, spokojnie.

    Oktawia przyszła punktualnie. Miała na sobie opinające pupę jeansy i zielony T-shirt. Jej oczy stały się jeszcze bardziej zielone.

    — Ubierz sobie fartuszek, będziemy się brudzić — zarządziłam, śmiejąc się — upichcimy dzisiaj razem sznycelki, do tego przypiekane ziemniaczki i buraczki ćwikłowe na ciepło.

    Zabrałyśmy się do pracy. Pokazywałam dziewczynie jak zrobić i doprawić mielone mięso, potem przekazywałam jej inicjatywę. Podobnie z ziemniaczkami, które wylądowały w piekarniku. Sznycelki smażyłyśmy na zmianę. Zrobienie ćwikły dla trzech osób zajęło nam 10 minut, potem tylko podgrzanie jej i …. obiad był gotowy.

    — No moja sąsiadeczko, masz talent, twój przyszły mąż będzie zadowolony — powiedziałam radośnie.

    Obiad był pyszny, Wiktor wychwalał nasze zdolności kulinarne, a Oktawia cieszyła się jak małe dziecko. W radosnej atmosferze zakończyliśmy ten wspólny dzień. Dziewczyna wróciła do siebie a my … rozebraliśmy się do naga i uprawialiśmy seks w kuchni.

    — Może coś milutkiego stworzymy razem w kuchni — powiedziałam, gdy wypełniona spermą męża, pochylałam się na czworaka, żeby ze mnie nie wypłynęła.

    Dwa kolejne popołudnia i wieczory spędzaliśmy we trójkę, grając w gry planszowe, karty albo gry komputerowe u Wiktora. Zżyliśmy się bardzo, dawna Oktawia odeszła w zapomnienie, pojawiła się żywiołowa i radosna Oktawia.

      Wieczorem około 22:00 dzwonek do drzwi:

    — Kogo niesie o tej porze? — spytałam zdziwiona.

    W drzwiach stała Oktawia, ubrana w szlafrok i najwyraźniej zdenerwowana.

    — Przepraszam, potrzebuję waszej pomocy — oznajmiła — zatkał mi się odpływ i woda nie spływa z brodzika. Nie mogę się wykąpać.

    — Wejdź do środka, poproszę Wiktora, sprawdzi, co się da zrobić — uspokoiłam dziewczynę.

    — Wiktor! Podejdziesz do łazienki Oktawii? Woda nie spływa jej z brodzika — krzyknęłam do męża.

    Wiktor poszedł na górę i wrócił po kilku minutach.

    — To poważniejsza sprawa, muszę mieć narzędzie do przetkania rury, dzisiaj raczej nie uda się tego naprawić.

    — Oktawia, umyj się dzisiaj u nas, nie ma problemu — zaproponowałam i przytuliłam dziewczynę.

    — Dziękuję, to chyba jedyne wyjście z sytuacji — odparła i poszła do siebie, po czym wróciła i pobiegła do łazienki, zaopatrzona w ręcznik, szampon, mydełko i złożoną piżamkę.

    — Pójdę jeszcze raz na górę, sprawdzę dokładniej, jak się do tego przygotować — powiedział Wiktor.

    Z naszej łazienki dochodził odgłos lejącej się wody, a ja chodziłam tam i z powrotem pod drzwiami. W końcu nie wytrzymałam i zapukałam do drzwi.

    — Jeśli coś potrzebujesz, to wejdź śmiało — usłyszałam głos nastolatki.

    Weszłam i wpatrywałam się w zarys sylwetki Oktawii, widoczny przez lekko matowe drzwi kabiny.

    Zrzuciłam z siebie ubranie i zapukałam do niej.

    — Tak, zaraz wychodzę — usłyszałam.

    Byłam zbyt napalona, więc otworzyłam leciutko jedno skrzydło drzwiczek i spytałam:

    — Mogę wejść do ciebie?

    Oktawia przestała się płukać i stała naga w strumieniach wody.

    — Tutaj, do mnie? — spytała szeptem.

    — Tak, do ciebie — odpowiedziałam również szeptem — nie różnimy się przecież wiele.

    — Jeszcze nigdy … nie kąpałam się z kimś — powiedziała szeptem.

    — To masz szansę — stwierdziłam.

    — Fajnie, wejdź proszę — zaprosiła mnie, a ja wskoczyłam szybciutko do środka i zamknęłam drzwi kabiny.

    Kabina pomieściła nas obie oczywiście, mam to przetrenowane z Wiktorem. Pogłaskałam łagodnie jej plecy, drgnęła troszkę, ale gdy zaczęłam głaskać inne części jej ciała, nie protestowała i mruczała dyskretnie. Po fazie wstępnej obróciłam ją twarzą do mnie i zaczęłam mydlić ją showerem. Zaczęłam od szyi, zeszłam na brzuch a w końcu położyłam dłoń na jej sporym jak na 16-latkę biuście i zaczęłam go mydlić. Ależ to było wspaniałe uczucie. Oktawia nie protestowała, tylko wpatrywała się we mnie. Po chwili nalała sobie żel na dłoń i poczułam, jak mydli moje ramiona, szyję i potem biust.

    — Jesteś piękna — szepnęła mi do ucha — masz taki miękki, ale jędrny biust, wspaniale się go masuje.

    — Dziękuję, to miłe co mówisz — odwzajemniłam się — jak na 16-latkę masz świetną figurę i fajne cycuszki. Jakiś chłopak je już używał?

    — Jeden próbował, ale nie był wart takiego prezentu z mojej strony — odparła — jesteś pierwsza, cieszysz się?

    — Jasne, biuścik nastolatki to smakowity kąsek — zaśmiałam się.

    Kolejne minuty trwało namydlanie i płukanie naszych ciał. Chciałam sobie umyć intymne części ciała, ale wtedy padło pytanie:

    — Mogę ja?

    — Jasne, śmiało, wiesz gdzie co jest, to krzywdy mi nie zrobisz — powiedziałam erotycznym tonem.

    Po chwili poczułam, jak jej delikatna dłoń myje moje krocze, od wzgórka do szparki. Stęknęłam zadowolona.

    — Przepraszam, jeśli cię uraziłam — szepnęła.

    — Ależ skąd, to był pomruk zadowolenia, wracaj tam szybko i kontynuuj … mycie — poprosiłam.

    Dłoń wróciła i delikatnie myła moją cipkę. Druga dłoń głaskała mnie po pośladkach.

    — Cholerka, dostanę zaraz orgazmu przy nastolatce! — pomyślałam.

    Ale poddałam się emocjom, bo to było ciekawe przeżycie. Dziewczyna wiedziała co robić, po chwili paluszek wylądował na mojej łechtaczce, która poddana została intensywnej kuracji pobudzania. Odruchowo odchyliłam głowę do tyłu i mruczałam seksownie. Paluszek przyspieszył, to było wystarczające, żeby finiszować. Ugięły mi się nogi, biodra zaczęły drgać, a ja stękałam i sapałam jak szalona. Otrzymane bodźce spowodowały cudowny orgazm. Trzymałam się kurczowo rąk dziewczyny i odpływałam w krainę rozkoszy. Gdy ochłonęłam, popatrzyłam Oktawii prosto w oczy i uśmiechnęłam się.

    — Rewanż cię nie ominie, kochana nastolatko, nastąpi wkrótce — wyszeptałam — teraz opłuczmy się i wracajmy do pokoju.

    W radosnych nastrojach opuściłyśmy łazienkę. Dziewczyna wróciła do siebie w piżamce i szlafroku. Wiktora nie było jeszcze, diagnozował problem piętro wyżej, ale jak mi potem powiedział, słychać nas było w łazience piętro wyżej.

    — Zazdrosny? — spytałam z uśmieszkiem, gdy leżeliśmy już nago w łóżku — Pewnie też byś chciał, mam rację?

    — Znasz mnie przecież i wiesz, że to byłaby ciekawa lekcja dla wszystkich — odparł i zaśmiał się.

    Dałam mu soczystego całusa, a potem odrzuciłam kołdrę i wciągnęłam go na siebie. Wydymał mnie wtedy tak, jakbym była jego wymarzoną … nastolatką.

      Następnego dnia rano, a potem w pracy dużo myślałam o tym, co się wydarzyło pod prysznicem. Przeżyłam ciekawą seksualną przygodę, pierwszą taką z inną kobietą. Bo oczywiście miałam przygody z chłopakami i niejeden mnie wydymał do utraty tchu, ale wczoraj to było co innego, to był subtelny seks. Gdy wróciłam z pracy, poszłam na górę i zapukałam do Oktawii. Otworzyła mi uradowana buzia, usłyszałam seksowne pytanie:

    — Cześć Sabina, przyszłaś po powtórkę czy na rewanż?

    Weszłam do środka i zamknęłam drzwi.

    — Eeeeech ty dziewczyno, nie poznaję cię! — uśmiechnęłam się i przytuliłam do nastolatki.

    Objęłam ją rękami, a ona objęła mnie. Stałyśmy tak z minutę, nic nie mówiąc.

    — Przyszłam ci podziękować za wspaniałe chwile pod prysznicem wczoraj wieczorem — wyjaśniłam — dzisiaj Wiktor udrożni odpływ, to przyjdę do ciebie na wspólną kąpiel, dobrze?

    — A co na to Wiktor? — spytała.

    — Spokojnie, znam go dobrze, zostaw to mnie — zapewniłam — To jesteśmy umówione na 21:00?

    — Zapraszam, będę czekać — odparła zachęcającym głosem.

    Wróciłam do siebie, Wiktor właśnie trzymał w ręce tzw. „żmijkę” a  do tego pojemnik z granulkami.

    Wszystko trwało kwadrans, wrócił zadowolony:

    — Poszło łatwo, woda spływa, Oktawia zadowolona. Najważniejsze, to mieć odpowiednie narzędzie, tak kochanie?

    Uśmiechnęłam się, zrozumiałam aluzję oczywiście. Wiktor zostawił akcesoria ”łazienkowe”, umył ręce i wrócił do mnie do pokoju. Stałam, ubrana już tylko w majteczki i biustonosz.

    — Panie hydrauliku, trzeba przetkać jeszcze jedną „rurę”, ma pan narzędzie? — spytałam seksownym  głosem.

    — Już pani pokażę, czym dysponuję — odpowiedział, zdjął spodnie i majtki.

    Naprężony kutas wyskoczył z jego majtek.

    — Czy taki rozmiar pasuje do pani „rury”? Wodna czy kanalizacyjna? — podjął dwuznaczną rozmowę.

    Uwielbialiśmy z sobą tak rozmawiać, aluzjami i podtekstami erotycznymi czy wręcz seksualnymi.

    — Proszę wskazać wejście do „rury”, zajmę się tym szybko — powiedział zdecydowanym głosem.

    Uklękłam i przyjęłam pozycję na czworaka, kładąc jeszcze głowę na dywanie.

    — Proszę bardzo, oto moje dwie „rury” do przetkania.

    Poczułam, że narzędzie do udrażniania dotknęło mojej cipki, po czym dość sprawnie zagłębiło się w niej.

    — Rozmiar odpowiedni, proszę udrażniać — sapnęłam zadowolona.

    Wiktor na ugiętych kolanach zaczął mnie wtedy ostro penetrować. Po chwili uderzał jądrami o moje uda, kutas cały zagłębiał się w cipce, robiło mi się coraz fajniej. Słyszałam, jak nade mną „hydraulik” mocno wzdychał, gdy ładował „przyrząd” do mojej „rury”.

    — Czy udrażniamy również kanalizację? — usłyszałam męski głos.

    Byłam zbyt podniecona, żeby zastanawiać się nad odpowiedzią, więc odpaliłam:

    — Kanalizacyjna też się przytyka.

    Narzędzie opuściło moją cipkę i zmierzało do drugiego otworka. Dłońmi rozchyliłam mocno pośladki.

    — Ale pani ma piękne wejście do tej „rury” — zachwycił się hydraulik — powinno pójść sprawnie.

    Nie robiliśmy tego pierwszy raz, wiedziałam czego się spodziewać. Kutas wdarł się śmiało w moją dupeczkę, by po chwili ostro ją udrażniać. Włączyłam wspomaganie, mój paluszek ostro szarpał łechtaczkę. Nie trzeba nam było wiele, żeby najpierw hydraulik osiągnął orgazm, co poczułam jako wtryskiwanie „udrażniacza” do „rury”. To spowodowało, że i mnie ogarnął orgazm. Zrobiło się dość głośno w pokoju. Kutasa nadal miałam w pupie, a hydraulikowi drgały nogi.

    — Obie „rury” udrożnione, szanowna pani — oświadczył fachowiec — do kanalizacji wlałem specjalny płyn, który zapewni długoterminową ochronę.

    Roześmialiśmy się głośno, a ja wstałam i przytuliłam się mocno do mojego wspaniałego męża, który właśnie przestał być hydraulikiem.

    — Bardzo cię kocham, jesteś wspaniałym mężem i kochankiem — wyszeptałam mu do ucha.

    Poszłam się szybko umyć i wróciłam do męża.

    — Wiesz co, umówiłam się z Oktawią na wspólne kąpanie, tym razem u niej, nie masz nic przeciwko? — spytałam.

    — Jasne, fajnie, że nawiązałyście mocniejsze więzi — odparł spokojnie — A może ja też do was dołączę?

    — Wiesz, może … innym razem, dobrze? — odparłam — Nie wiem jeszcze, jak zareagowałaby nasza nastolatka, na taki układ, ale jest to … kusząca propozycja.

    Poszłam na górę do Oktawii uzbrojona w ręcznik i szlafrok.

    — Jesteś punktualną kobietą — zażartowała dziewczyna — lubię takie.

    Zrzuciła wtedy swój szlafrok i stanęła nagusieńka na środku przedpokoju

    — Jesteś śliczną nastolatką, taką dziewczyną … do schrupania — oceniła jej wdzięki i zrzuciłam szlafrok.

    — Myślę, że obie jesteśmy piękne — odparła Oktawia i przytuliła się do mnie — chodź ze mną, chcę znowu poczuć blisko twoje namydlone ciało.

    Pod prysznicem na zmianę pieściłyśmy się i myłyśmy. Ciepła woda pobudzała nasze zmysły, stawałyśmy się coraz bardziej śmiałe wobec siebie. Nie obyło się bez wzajemnego mycia pośladków, biustu i cipek. Chciałam, żeby tym razem sfinalizować nasze oczekiwania poza kabina prysznicową.

    Po kąpaniu poszłyśmy do jej pokoju.

    — Masz dzisiaj erotyczny wieczór? — spytała nagle.

    Popatrzyłam na nią zaciekawiona.

    — Aż tak było słychać? — spytałam.

    — Świetnie było słychać, spędziłam kwadrans z uchem przy parkiecie w pokoju — zaśmiała się głośno.

    — Czyli wiesz, że nasz hydraulik musiał udrożnić jeszcze … dwie „rury” — odparłam, patrząc jej prosto w oczy — i świetnie mu poszło, zapewniam cię, ma smykałkę w tych sprawach.

    — Mogę się tylko domyślać, opowiesz mi o tym? — spytała proszącym tonem.

    Spojrzałam na nią i stwierdziłam, że nie będzie między nami tajemnic, to samo życie przecież.

    — OK, to najpierw pikantne opowiadanie, a potem … obiecany rewanż — podsumowałam temat. Opowiedziałam jej, jak to wyglądało z mojej strony, jaka jest relacja między mną a mężem, że lubimy poświntuszyć. Z dużym zainteresowaniem słuchała opowieści o naszej „inscenizacji”.

    — Fajny pomysł, taki spektakl z podtekstami, gdzie wyobraźnia działa mocno — skomentowała.

    Zapewne moje opowiadanie zadziałało na nią, bo wstała i położyła się na swoim łóżku. To oznaczało, że jest gotowa oddać się w moje ręce. Nie dałam jej długo czekać. Podeszłam do niej i rozstawiłam powolutku jej nogi. Nie opierała się i po chwili świat ujrzał młoda różową cipkę pomiędzy jej udami.

    Uniosłam jej kolana, a pod pupę podłożyłam dużą poduszkę. Cipka „świeciła” teraz w górę i była mocno wyeksponowana, pokryta wokoło miękkimi nielicznymi włoskami.

    — Ale fajna, zachwycająca! — powiedziałam — wygląda bardzo … apetycznie. Jeśli mogę spytać, czy twoja cipka miała już gościa? Nie chciałabym ci krzywdy zrobić.

    Popatrzyła na mnie i usłyszałam:

    — Tobie mogę powiedzieć. Tak, raz już się kochałam z chłopakiem, ale nie wspominam tego dobrze, bo był zbyt brutalny i myślał tylko o sobie. Potem już nie próbowałam.

    — Rozumiem i dziękuję za zaufanie, domyślam się, że twoja mama tego nie wie — kontynuowałam.

    — Zgadłaś, sądzi, że jestem nadal dziewicą i nie wiem, kiedy i jak jej o tym powiedzieć — odparła  nastolatka.

    — Rozumiem cię, nie naciskam, pomyślimy może razem później, jak z tej sytuacji wybrnąć, o ile nie masz nic przeciwko oczywiście — odparłam — ale na razie zrobię ci dobrze albo lepiej.

    Skierowałam paluszek do ślicznych bladoróżowych płatków otaczających jej dziewiczą (tak jednak przyjmuję) cipkę. Zaczęłam je delikatnie muskać i drażnić opuszkami palców. Oktawia zamknęła powieki i skupiała się teraz wyłącznie na fizycznych doznaniach. Od muskania przeszłam do głaskania ich z góry do dołu, potem paluszek skierował się na łechtaczkę i masował ją okrężnymi ruchami. Łagodne wzdychanie nastolatki i jej szybszy oddech słyszalne był w pokoju. Dołożyłam potem jeszcze języczek i podniecenie rosło szybciej. Gdy już język zaczął mnie boleć od wygibasów, Oktawia wystartowała z orgazmem. Czułam, jak jej pupa drga cała, a ona rusza głową na boki.

    — Śmiało, pokrzycz sobie — zaprosiłam Oktawię do wyrażania śmiało swojego podniecenia.

    Posłuchała i po chwili z dużym entuzjazmem ogłaszała światu, że to ona właśnie ma teraz orgazm. Cipka była mokra od jej soczków, pocałowałam wejście do jej szparki i oblizałam się, smakując jej wydzielinę.

    — Smaczna jesteś — powiedziałam — a twój orgazm był bardzo dynamiczny, będzie z ciebie niezła kochaneczka.

    — Dziękuję, pobudziłaś mnie naprawdę ostro! — podziękowała z uśmiechem na zadowolonej twarzy.

    — Dobra, na dzisiaj wystarczy nam czułości i seksu, wracam do męża — podsumowałam nasze czułości.

    — Do tego przystojnego faceta piętro niżej? — spytała z przekąsem.

    — Tak, właśnie do niego — odpowiedziałam — a co, spodobał ci się?

    Popatrzyła na mnie, sondując moją reakcję.

    — Tak, to przystojny facet … zazdroszczę ci trochę — powiedziała tajemniczo — a jak słyszałam, co potrafi „zrobić” kobiecie, to już w ogóle ma u mnie same plusy.

    — Patrzcie no, ale jesteś odważna — udałam zaskoczenie, ale po chwili zaśmiałam się głośno.

    — Mówię szczerze, to chyba dobrze? — odparła.

    — Oczywiście, jak najbardziej, tak powinno być, a nie jakieś podchody czy przemilczenia. Szczerość w związku to podstawa, również w naszej trójce — zaopiniowałam jej zachowanie — Gdyby na spacerze z Wiktorem, jakiś mężczyzna podszedł do nas i powiedział do mnie: „Jest pani piękną kobietą”, to ja bym się do niego uśmiechnęła a Wiktor pogratulowałby mu dobrego gustu.

    — Coś ty, żartujesz?! — poszło w eter — Większość par by takiego faceta pogoniła.

    — To zaskoczę cię jeszcze bardziej — szykowałam atomową propozycję — Masz ochotę na … seks z Wiktorem? Mówiłaś, że ci się podoba.

    Popatrzyła na mnie bardzo zdziwionym wzrokiem.

    — No co ty, żartujesz, robisz mnie w konia — zaśmiała się — przecież to nierealne.

    — Ale pomyślałaś o tym, przyznaj! — dociskałam ją — lepiej, żebym wiedziała, niż żebyś chciała to zrobić bez mojej wiedzy.

    — Nie odpowiem ci teraz, OK? Muszę to przemyśleć — skwitowała moje nachalne zachowanie.

    Obiecała, że odpowie mi na pewno jutro, pożegnałyśmy się i wróciłam do domu.

    — Trochę wam zeszło — uśmiechnął się Wiktor — dziewczyny zwykle mają wiele sobie do opowiadania, więc rozumiem i nie pytam o szczegóły.

    Nie wspomniałam mu o moim pytaniu do naszej miłej sąsiadeczki, zaskoczę go, o ile odpowiedź Oktawii będzie pozytywna.

      Następnego dnia Wiktor pojechał po pracy na zakupy, więc szybciutko poleciałam piętro wyżej.

    — Cześć Oktawia, jak w szkole, wszystko w porządku? — zagaiłam rozmowę — Masz co jeść? Może wyprać ci coś?

    — Wszystko w porządku, mam wszystko, co potrzebuję, no i … mam ciebie — rozczuliła się i zrobiła minę jak do płaczu.

    Przytuliłam ją i spytałam:

    — Na pewno wszystko w porządku? Coś taka rozklejona?

    — Po prostu cieszę się, że jesteś ze mną — zachlipała mi do ucha — płaczę z radości.

    Przycisnęłam ja jeszcze mocniej i głaskałam po włosach.

    — Jesteś cudowna — odparłam — bardzo jest mi miło to słyszeć. Jesteś drugą osobą, która tak do mnie mówi. Ja też bardzo cię polubiłam. Ale koniec wypłakiwania mi się w ramię.

    — Pójdziesz ze mną na spacer? — zapytała nagle.

    Po kwadransie szłyśmy już alejką parku.

    — Zastanawiałam się co odpowiedzieć na twoje wczorajsze pytanie — zaczęła rozmowę — Nie chcę cię zranić, nie chcę z butami wchodzić w twoje życie, szczęśliwe życie, a decyzja będzie mieć i na mnie wpływ. Bardzo mi jest z wami dobrze, chciałabym mieć taką siostrę jak ty. A co do Wiktora, naprawdę  mi się podoba, jest fajny i pomocny no i dla ciebie jest dobrym mężem, czyli świetny facet.

    — Wyduś to z siebie dziewczyno, śmiało, ja to zaproponowałam — niecierpliwiłam się — bez względu na odpowiedź, pozostaniemy przyjaciółkami i życie będzie nadal piękne. Będziemy nadal obie podziwiać Wiktora i będzie dobrze.

    — OK, więc jeśli nie masz nadal nic przeciwko temu i nie zmieni to naszej cudownej relacji, to ………. tak, chciałabym uprawiać seks z twoim Wiktorem.

    — Nooo, chciałam to właśnie od ciebie usłyszeć, gratulacje za odwagę — krzyknęłam z radości — zapewniam cię, że nie rozbijesz mojej relacji z Wiktorem, to porządny facet a ja rozsądna kobieta.

    Przytuliła się mocno do mnie i znowu się rozczuliła.

    — Dziękuję, jesteś taka dobra dla mnie — zachlipała.

    — OK, dość tego płaczu, cieszmy się życiem! — zawołałam i pobiegłam przed siebie, Oktawia dogoniła mnie po kilkudziesięciu metrach. Pobiegałyśmy po parku chwilę, potem spacerkiem wracałyśmy do naszego bloku.

    — Oktawia, wracając do twojej decyzji, czy zgodzisz się, żebym … razem z wami pofiglowała?

    — Znaczy we trójkę? — dopytała nastolatka — Nie mnie o tym decydować, ale wiesz, że lubię cię bardzo i twoja obecność dobrze na mnie wpływa. Jeśli ja miałabym decydować, to nie mam nic przeciwko. To byłby ciekawy eksperyment albo dokładniej … seksperyment.

    Roześmiałyśmy się znowu głośno.

    Poszłam do domu, Wiktor wrócił już z zakupami i wszystko było na swoich miejscach.

    — Ten facet to skarb! — pomyślałam.

    Dałam mu soczystego całusa, potem poinformowałam go:

    — Oktawia ma na ciebie i mnie ochotę, zgodziła się na figle. Bardzo się cieszę a ty?

    — Super, życie jest pełne niespodzianek — odparł zadowolony.

    — Wiesz co, dam dzisiaj sąsiadeczce prezent od nas, dobrze? — spytałam.

    Wzięłam z szafki małe pudełko z kokardką i poszłam do Oktawii.

    — Stęskniłaś się już za mną? — spytała z uśmiechem — Wiesz, teraz nie bardzo mam czas, uczę się na jutro do klasówki z matmy, ale zapraszam później, po 20:00.

    — Jasne, chwileczkę ci tylko zajmę i wrócę po 20:00 — odpowiedziałam — Tutaj masz prezent od nas, rozpakuj go, jak skończysz się uczyć.

    Siedzieliśmy z Wiktorem na sofie w salonie, gdy nagle usłyszeliśmy piskliwy okrzyk. Chwila analizy i wiedzieliśmy, że jest to okrzyk wielkiej radości, takiej, gdy dziewczyna eksploduje i piszczy radośnie.  Domyśliłam się, że Oktawia otworzyła pudełeczko z prezentem. Kilka minut później potwierdziły się nasze przypuszczenia, zadzwonił dzwonek do drzwi. W progu stała rozradowana dziewczyna, ubrana w szlafrok, wbiegła do salonu, a ja zamknęłam drzwi mieszkania.

    — Ale to jest cudne! Nigdy nie dostałam takiego wspaniałego prezentu! Chyba oszaleję z radości! Bardzo wam dziękuję! — strzelała kolejnymi kwestiami i chodziła cały czas po salonie — Ale czad! To jest zabójczo piękne!

    — Oktawia, spokojniej, powiedz, o czym mówisz w kółko — próbowałam ją nieco opanować.

    — Jak to o czym, o tym! — krzyknęła i zrzuciła szlafrok.

    Domyślacie się zapewne, co nam zaprezentowała nasza kochana nastolatka. Ponieważ miała okazję widzieć ja kilka razy nago, wiedziałam jaki ma wzrost, rozmiar biustu i oszacowałam obwód w biodrach i talii. Teraz przed nami prezentowała się śliczna i zgrabna nastolatka ubrana w zestaw seksownej bielizny. Składał się on z białego koronkowego biustonosza, który idealnie pasował do jej biustu. Drugi element to białe majteczki, opinające jej jędrną pupę. Na nogach miała białe pończochy z małymi serduszkami, rozmieszczonymi gęsto. Ostatnim elementem był koronkowy pasek do pończoch.

    — Wyglądasz rewelacyjnie! — odezwał się Wiktor — Zapewniam cię, że w tym stroju nie oparłby ci się żaden facet! Wyglądasz cudownie! Prawda kochanie?

    — Taaaak, jestem zachwycona, że mamy taką śliczną sąsiadkę — pisnęłam z radości.

    Oktawia przeszła przez salon jak rasowa modelka, prezentując swoje wdzięki z każdej strony. Robiła ukłony jak baletnica, unosiła nogę, a nawet schylała się obrócona do nas tyłem.

    — Ależ ona jest seksowna! Ten widok wart jest pieniędzy, które wydałam na prezent — pomyślałam.

    Popatrzyłam na Wiktora, oczka aż mu błyszczały z zachwytu, wtedy odważył się na wyznanie:

    — Sabina mówiła mi, że spędzimy we trójkę trochę czasu na erotycznych figlach. Dziękujemy za zaufanie. Z taką śliczną dziewczyną na pewno będzie nam super. Jeszcze raz dziękujemy.

    — To ja dziękuję, to śliczny komplecik, cudowny! — powiedziała uradowana nadal nastolatka.

    — Proponuję sobotni wieczór spędzić w trójkąciku u nas, spotkajmy się o 20:00, dobrze? — zaproponowałam.

    — Będę na pewno — szybko odpowiedziała 16-latka, ubrała szlafrok i pobiegła do siebie.

    Byliśmy zadowoleni, bo wszyscy mieliśmy takie samo zdanie – komplecik jest śliczny i pięknie podkreśla urodę Oktawii. Poza tym wszystkim nam się podoba.

      Na piątek wieczór zarządziłam wieczorek zapoznawczy, żeby przygotować spokojnie grunt na sobotnie spotkanie. Poprosiłam dziewczynę, żeby przyszła o 21:00, to pójdziemy razem pod prysznic. Oczywiście zgodziła się chętnie. Gdy przyszła w szlafroku, pogoniłam ją do łazienki mówiąc, że zaraz do niej dołączę. Gdy słychać było szum wody, powiedziałam Wiktorowi:

    — Może pójdziesz do łazienki przełamać pierwsze lody, co?

    — Dobry pomysł, zaskoczę ją nieco — odparł i wszedł do łazienki.

    Nasłuchiwałam, co się będzie działo, dialog był m.in. taki:

    — Ooooo, zaskoczyłeś mnie, ale zapraszam.

    Po chwili:

    — Aha, to jest ten „udrażniacz rur”? Spory, nie wiem, czy do mojej się zmieści.

    — Jak to mawiali starsi — „Nie ma się co pieścić, to się musi zmieścić”.

    Oktawia parsknęła śmiechem. Potem już nie rozmawiali.

    Jak opowiedział mi potem Wiktor, nastolatka była wyluzowana, dawała się głaskać i myć wszędzie, sama głaskała i myła Wiktora, gdzie chciała. Wyszli razem zadowoleni i uśmiechnięci.

    — Wiktor, teraz moja kolej — oznajmiłam i zapytałam — Oktawia śpię dzisiaj z tobą, OK?

    Chwyciłam ręcznik w dłoń.

    — W moim czy … waszym łóżeczku? — odpowiedziała z erotyczną nutą w głosie.

    — Dzisiaj w twoim a jutro nasze będzie w użytku — odparłam i chwyciłam ją za rękę — Pa kochanie, do jutra!

    Pobiegłyśmy piętro wyżej, uradowane jak dwie nastolatki. Szybko wskoczyłam pod prysznic i nie ubierając już nic na siebie, poszłam do pokoju dziewczyny. Leżała sobie pod cienką kołderką, którą uchyliła, eksponując swoje ciałko:

    — Wskakuj, bo tylko ciebie tutaj brakuje.

    Wskoczyłam od razu i położyłam się na boku. Patrzyłam na jej młodziutką buzię, a dłoń zawędrowała już na jej biust. Pieściłam go namiętnie, głaskałam jej uda, potem całowałam już jej jędrne cycuszki. Po chwili kotłowało się pod kołderką, bo obie byłyśmy napalone. Kołdra wylądowała przy ścianie, a my pieściłyśmy się nawzajem, chłonąc widok nagiego ciała partnerki. Kołderka znowu przykrywała nasze ciała.

    — Bardzo cię lubię, wiesz? — oświadczyła nastolatka.

    — Ja też bardzo cię lubię — odwzajemniłam komplement — Widzimy się jutro, pamiętasz?

    — Jasna sprawa, będę na pewno — odpowiedziała cichutko, by po kilku minutach spać smacznie.

    Obudziłam się w nocy, Oktawia leżała na boku z pupą w moją stronę. Przytuliłam się do niej w pozycji „na łyżeczkę”, Oktawia mruknęła coś przez sen, zasnęłam bardzo szybko.

      W sobotę do południa pojechaliśmy z Wiktorem na zakupy do supermarketu. Kupiliśmy soki, owoce, ciastka i zaopatrzenie lodówki Oktawii na kolejny tydzień.

    — Weź kilka paczek prezerwatyw — zasugerowałam, gdy mijaliśmy stoisko z drogerią.

    Kolorowe pudełeczka wylądowały w koszyku. Wróciliśmy do domu.

    Wiktora wzięło na amory, ale przystopowałam go:

    — Pamiętaj, że musisz mieć wieczorem sporo sił, nie marnuj ich teraz.

    Przytaknął i skończyło się tylko na pieszczeniu moich piersi.

      Przed 20:00 byliśmy gotowi na erotyczne zabawy. Łóżko było zaścielone, przyniosłam kilka dodatkowych poduszek, prezerwatywy czekały na szafce przy łóżku. Na stole trochę smakołyków i różne soki oraz woda mineralna.

    — Zaraz, zaraz, mam jeszcze jedną rzecz, która może się przydać! — krzyknęłam i sięgnęłam do pudła w szafie — Zapomniałam że to mam!

    Wyjęłam mój wibrator na baterie i poszłam go umyć dobrze w gorącej wodzie.

    — Masz baterie paluszki? — spytałam Wiktora.

    Dostałam nowe 4 sztuki, sprawdziłam, czy gadżet działa, mruczał dobrze, więc trafił na szafkę obok prezerwatyw.

    Dzwonek do drzwi a w progu stoi nasza sąsiadeczka w krótkiej spódniczce i topie, w ręce trzymając sporą torebkę.

    — Mniam, mniam! — pomyślałam.

    — Czy tutaj ma odbyć się casting do filmu? — zapytała dziewczyna.

    Acha! Załapałam! Podjęłam wyzwanie zabawy w podteksty i scenki.

    — Tak, zapraszam do pokoju, reżyser już czeka na panią.

    Przeparadowała przez przedpokój, kręcąc seksownie pupą.

    Roześmiałyśmy się, Wiktor również zrozumiał żart Oktawii i dołączył ze swoim śmiechem do nas.

    — Witaj piękna sąsiadko — przywitał dziewczynę.

    Oktawia spojrzała na szafkę i podeszła do niej, wzięła do dłoni wibrator i oglądała z każdej strony.

    — To niespodzianka dla ciebie — powiedziałam — korzystałaś już kiedyś z takiego wspomagacza?

    — Skąd, sama przecież nie kupię, poza tym musiałabym ukryć go dobrze, żeby mama nie znalazła — odparła — Trudno pożyczyć od koleżanek, no i trochę hałasuje, z tego co wiem.

    — Najwyższy więc czas skorzystać, to naprawdę daje dużo satysfakcji — zapewniłam — Może spróbujemy solo?

    — OK, chętnie, tylko przebiorę się i zaraz wracam.

    Wróciła i znowu nas zauroczyła. Tym razem w jej komplecie bielizny brakowało majteczek, co uznałam za … świetny pomysł. Postanowiłam przejąć inicjatywę. Rozebrałam się do bielizny i poprowadziłam dziewczynę do fotela. Usadowiła się w nim i czekała co dalej wymyślę

    — Co tak grzecznie siedzisz? — spytałam.

    — Aaaaa, no tak, mam grzesznie siedzieć, już się poprawiam — odpowiedziała i postawiła stopy obok pośladków.

    — Ooo właśnie tak, oprzyj się jeszcze plecami i będzie super.

    Uwydatniła swoją cipkę i umożliwiła swobodny do niej dostęp. Wzięłam do dłoni wibrator i włączyłam na program 1. Mruczącego peniska skierowałam do wejścia do dziurki i zaczęłam okrążać końcówką jej różowe otoczenie. Dziewczyna drgnęła kilka razy, a ja krążyłam spokojnie, świadomie omijając łechtaczkę.

    — Ale fajnie wibruje — pojawiła się pierwsza recenzja — czuję go niemal całym ciałem.

    W końcu przyszedł czas na łechtaczkę. Koniuszki spotkały się, co wywołało westchnienie dziewczyny i uśmiech na jej twarzy. Masowałam teraz kuleczkę okrężnymi ruchami, by po chwili zmienić program na 2, a potem 3. Oktawia zadrgała mocno, ale chłonęła generowane bodźce.

    — Coś pięknego! Moja łechtaczka ma teraz święto radości! — poinformowała.

    Do pracy wibratora dołożyłam jeszcze paluszek, który zaczął zanurzać się w jej szparce. Potem wsuwał się do połowy długości i wychodził na zewnątrz.

    — Przelecę cię paluszkiem, moja dziewczynko — szepnęłam.

    — Przeleć mnie śmiało — sapnęła.

    Po minucie, gdy jej podniecenie urosło, nastąpiła zmiana. Ale żeby było jeszcze ciekawiej, to stało się to, co wcześniej uzgodniliśmy z Wiktorem. Paluszek nie należał już do mnie, tylko do … Wiktora, który z zadowoloną miną wciskał swój palec wskazujący do cipki dziewczyny. Oktawia nie wiedziała tego, bo jej umysł zajęty był przetwarzaniem impulsów z łechtaczki, a nie obserwowaniem otoczenia. Potem była kolejna zmiana, wibrator trafił do cipki a paluszek do łechtaczki, paluszek Wiktora, żeby nie było niejasności. Miałam okazję popatrzeć, co jego palec robi z moją łechtaczką, a zrobiło mi się już mokro w cipce. Podkręciłam program do 6 i penetrowałam cipkę nastolatki, paluszek Wiktora dopełniał ten rytuał. Oktawia nie wytrzymała już dłużej, gwałtowne konwulsje opanowały jej ciało, a okrzykami potwierdzała tylko, że orgazm nadszedł właśnie. Sapała i krzyczała dłuższą chwilę, by potem opadłszy z sił, opuścić nogi na podłogę i opanowywać szybkie oddechy.

    Klęczeliśmy przy niej i wpatrywaliśmy się nadal w jej cipkę, a potem twarz, zadowoloną twarz.

    — Nigdy jeszcze nie było mi tak dobrze — wystękała w końcu — Ale mnie wymęczyłaś! Ale nie narzekam oczywiście, było cudownie. Twój paluszek robił cuda!

    — Cieszymy się, że było ci wspaniale z nami — odpowiedziałam — podkreślam, z nami, bo Wiktor też  brał w tym udział. Paluszek, o którym wspomniałaś należał właśnie … do niego, moja kochana.

    — Lubię ten paluszek i dziękuję za doprowadzenie mnie do cudownego orgazmu — odparła — tobie Sabina też oczywiście dziękuję, że wymyśliłaś taki ciekawy scenariusz. Jestem wykończona, ale szczęśliwa, bardzo szczęśliwa. Wasz seks musi być niesamowity, skoro oboje potraficie drugą osobę doprowadzić do szaleństwa.

    Popatrzyłam na Wiktora i zawładnęła moją wyobraźnię pewna myśl.

    — A może pokazać małolacie, jak wygląda seks na żywo? — pomyślałam.

    — Wiktor, może niech Oktawia odpocznie teraz a my … pokażemy jej występ na żywo? Pewnie nie miała jeszcze takiej okazji — zadałam pytanie mężowi.

    — W porządku, nie mam nic przeciwko, niech się uczy, skoro ma na to ochotę — odparł spokojnie.

    — Bardzo chętnie popatrzę na was — potwierdziła — na razie tylko słyszałam, jak jest wam dobrze.

    Oktawia siedziała nadal w fotelu, a my poszliśmy na łóżko. Ulokowałam się na plecach, a Wiktor kucnął okrakiem na mnie. Jego penis znalazł się w okolicy mojej twarzy. Oktawia przycupnęła obok nas, wpatrując się w centrum akcji.

    — Mówisz, że trzeba przygotować narzędzie rozkoszy? — zaśmiałam się.

    Wzięłam lekko już podnieconego penisa do dłoni i zaczęłam go oblizywać od dołu do czubka. Drugą dłonią trzymałam odsunięty napletek, wtedy zaczęłam lizać wędzidełko penisa, a Wiktor zamruczał po raz pierwszy. Potem całowałam główkę penisa, by w końcu wsadzić do ust i jeździć wargami po jego powierzchni. Czułam, jak pęcznieje i twardnieje. Gdy uznałam, że jest gotowy do akcji, wyjęłam go z ust, mówiąc:

    — Do dzieła rycerzyku, pokaż, co potrafisz.

    Wiktor zsunął się na bok, ja podkurczyłam nogi, wtedy usadowił się przed moją cipką i oblizał się.

    — Witaj moja słodka dziurko, zaraz odwiedzi cię mój wysłannik, żeby dogodzić ci — stwierdził.

    Poczułam, jak kutas obija się najpierw o moje płatki i łechtaczkę, a potem wsuwa się do mojej mokrej szparki.

    — Ooooo tak, lubię go mieć w środku, tak fajnie się rozpycha — sapnęłam.

    Wiktor powolutku przyspieszał penetrację, do tego dodał paluszek na łechtaczce. Kątem oka zauważyłam, że nasza obserwatorka też masuje swoją łechtaczkę, pewnie podnieciła ją ta sytuacja.

    Teraz ja swoim paluszkiem masowałam łechtaczkę, a Wiktor skupił się na ruchach biodrami i atakowaniu mojej cipki. Trzymał mnie za pośladki i atakował z całej siły. Moja pochwa szalała, a  łechtaczka transferowała do mojego mózgu ekstremalne impulsy. Doszłam do szczytu szybciej, niż przypuszczałam i teraz drgawki przechodziły przez całe moje ciało. Dwie dziewczyny miały orgazm, bo Oktawia doprowadziła się szybko do finiszu.

    — Ale super! Dwie laski z orgazmem w tym samym pokoju! — krzyknęła dziewczyna, gdy ochłonęła trochę.

    — Dobrze jest, nie wystrzelałeś się, więc będzie jeszcze z ciebie Wiktor pożytek — zaśmiałam się — Oktawia, chcesz zaliczyć seks?

    — No jasne, jeszcze pytasz? — ożywiła się sąsiadeczka — Jeden orgazm miałam przed paroma minutami, ale marzy mi się kolejny!

    Wiktor spojrzał na Oktawię, poprosił ja o podejście do niego i wtedy powiedział do niej:

    — No to dawaj tyłeczek!

    — Coooo, pupę mi chcesz rozdziewiczyć? — spytała zdziwiona nastolatka.

    — Ależ skąd, nie to miałem na myśli — ostro zaprzeczył — chodziło mi tylko o to, żebyś wypięła pupę.

    Po chwili Oktawia stała z wypięta pupą, z łokciami opartymi na stole. Eksponowała swoje długie nogi, ubrane w białe pończochy. Wiktor najpierw założył prezerwatywę, a potem pozbawił partnerkę  biustonosza i teraz łapczywie miętosił jej biust. Jego kutas błąkał się w okolicach przedziałka dziewczyny, wtedy podeszłam do nich, złapałam penisa i szepnęłam Oktawii na ucho:

    — Nóżki szerzej proszę.

    Wtedy poszukałam jej dziurki drugą dłonią i ustawiłam kutasa na dobrym kierunku.

    — Pchnij lekko, to twój rumak będzie zadowolony — szepnęłam do Wiktora.

    Pchnął, ale kutas zboczył z drogi. Wtedy Oktawia przejęła kontrolę, chwyciła nabrzmiałego kutasa i znalazła dobry kąt. Wiktor pchnął lekko i sądząc po zmniejszeniu odległości jego bioder od pupy dziewczyny, trafił w punkt. Oktawia stęknęła z zadowolenia, a potem cofnęła mocno pupę, nabijając się na pal.

    — Albo on jest wielki, albo moja cipka ciasna — stwierdziła — ale czuję, że dobrze mu tam w środku. Wiktor chwycił dziewczynę obiema dłońmi w talii i powoli przyspieszał ruchy biodrami. Na jego twarzy  pojawił się uśmieszek. Zapewne był zadowolony, że jego kutas wszedł w cipkę 16-latki. Rozpoczęła się ostra jazda bez trzymanki. Mogłam teraz tylko patrzeć, jak mój mąż rżnie ostro małolatę, a ona jest zadowolona i znowu zmierza w kierunku orgazmu. Wskoczyłam pod stół i skierowałam paluszek na najczulszy organ każdej kobiety. Masowałam perełkę, czując jak zaraz nad moim palcem kutas posuwa mokrą cipkę. Po chwili słyszałam ich nierówne oddechy i sapanie. Nie czekałam długo, żeby Oktawia doszła do finału. Drgały jej białe nogi, głowę zadarła w górę i stękała bardzo głośno. Znałam Wiktora i wiedziałam, że skurcze mojej pochwy w trakcie orgazmu, są dla niego mega impulsem, co i tym razem się sprawdziło. Zdążył jeszcze krzyknąć:

    — Zaaaraz wystrzelę!

    Ledwo mógł utrzymać się na nogach, które odmówiły kontroli, ale nadal penetrował cipkę Oktawii.

    Krzyknął głośno i wiedziałam, że teraz wypełnia swoją spermą założoną na penisa gumkę. Widziałam, jak pulsuje jego kutas i zapewne wypluwa kolejne porcje spermy. Patrzyłam z zaciekawieniem na parę w orgazmie, nie miało znaczenia, że mężczyzną był mój mąż. Wyglądali, podnieceni do granic, bardzo seksownie. Gdy Wiktor opadł klatą na plecy dziewczyny, a ich ciała przestały dygotać, wiedziałam, że ich seks dobiegł końca. Pozwoliłam im zostać w tej pozycji jeszcze kilka chwil. Wiktor uniósł się do pionu i powoli wyjął kutasa. Na jego końcu dyndał spory zbiorniczek wypełniony ciepłą spermą.

    — Dobrze, że to nie trafiło do jej cipki, bo zapłodnienie pewne! — roześmiałam się.

    Kochankowie padli na łóżko i odpoczywali sobie, a ja patrzyłam na nich z uśmiechem na twarzy.

    — Dziękuję kochanie — zwrócił się do mnie — to było wspaniałe!

    — Nie mnie dziękuj, tylko Oktawii, to ona doprowadziła cię do orgazmu — odpowiedziałam.

    — Ale gdyby nie twoje przyzwolenie, nie byłoby nam tak cudownie — dołączyła swoją opinię Oktawia.

    To było piękne przedstawienie, po raz pierwszy widziałam mojego męża kochającego się z dziewczyną i mogłam patrzeć na akcję z dowolnej strony, a nie jak podczas seksu ze mną, mając go przy sobie z przodu lub z tyłu.

    — Kochaneczki wy moje, pięknie się was oglądało — podsumowałam moje wrażenia — ale teraz biegnijcie pod prysznic, a potem idziemy spać, żeby zregenerować siły.

    Wrócili razem jak skowroneczki, wtedy umyłam się i ja.

    — Ja dzisiaj śpię ze swoim mężem, Oktawia przyjdź jutro raniutko do nas — zarządziłam, gdy byliśmy czyściutcy w pokoju — Widzimy się jutro!

    — Jasne, miłej nocy wam życzę, no i dziękuję za ten cudowny wieczór — wyrzuciła z siebie, biegnąc do drzwi mieszkania, opatulona w szlafrok.

    — Cudowna dziewczyna, mam rację? — spytałam Wiktora, gdy leżeliśmy gotowi do spania.

    — Tak, cudowna nastolatka — odpowiedział i dał mi całusa — ale rano robimy dzidziusia, chłopczyka, dobrze?

    — Jasne, już nie mogę się doczekać! — odparłam.

    Mnóstwo myśli krążyło w naszych głowach, ale zasnęliśmy dość szybko.

      Wiktor dotrzymał słowa i od 8:00 w niedzielę majstrowaliśmy dzidziusia. Oby się udało!

    Spotkaliśmy się we trójkę w niedzielę na obiedzie u nas. Ustaliliśmy, że ponieważ kończący tydzień był mocno erotyczny, to drugi tydzień będzie bardziej naukowy, żeby Oktawia zdobyła dobre oceny, które zadowolą jej mamę. Codziennie od 17:00 na zmianę z Wiktorem udzielaliśmy Oktawii korepetycji. Oczywiście nie przeszkodziło nam to, aby spędzić przez ten tydzień, we trójkę, parę namiętnych wieczorów. Był seks, były orgazmy, zużyliśmy w tym czasie pudełko prezerwatyw.

    Mama Oktawii wróciła w sobotę wieczorem i od razu po przywitaniu się z Oktawią przyszła do nas.

    — Bardzo wam dziękuję za opiekę nad córką. Po jej minie widzę, że było jej z wami bardzo dobrze. Czy bardzo wam przeszkadzała? — podziękowała i spytała.

    — Ani trochę nam nie przeszkadzała — odparłam — spędzaliśmy ze sobą wiele czasu, to bardzo sympatyczna i samodzielna dziewczyna. To nie była opieka, tylko wspaniale spędzony wspólnie czas. Było nam naprawdę bardzo fajnie.

    — To ciekawe, bo Oktawia jest raczej zamknięta w sobie, jak wam się udało ją pobudzić?

    Na słowo pobudzić, popatrzyliśmy na siebie, po czym Wiktor powiedział w tonie dwuznacznym:

    — Pobudzić ją było dość łatwo, gwarantuję pani, że to bardzo otwarta i towarzyska nastolatka. Poza tym jest bardzo atrakcyjną osobą.

    Oczywiście doskonale wiedzieliśmy, co miał na myśli, używając słów pobudzić, otwarta i atrakcyjna.

    — Powiedziała mi, że zdobyła kilka cennych ocen w szkole dzięki waszej pomocy — usłyszeliśmy.

    — Oooo tak, nauka idzie jej świetnie, jest pojętną uczennicą, zdobyta wiedza na pewno jej się przyda w przyszłości.

    — Może dałaby się pani zaprosić, oczywiście z Oktawią, jutro na obiad do nas? — spytałam — Przygotujemy coś razem z Oktawią.

    — Nie chciałabym robić wam problemu, ale skoro Oktawia weźmie w tym udział, to chętnie przyjdziemy, dziękuję za zaproszenie — odpowiedziała i poszła do siebie.

    Oktawia przyszła do nas po kwadransie cała w skowronkach. Cieszyła się, że jutro będzie mogła znowu ze mną gotować dania na obiad.

      Niedzielne przedpołudnie spędziliśmy z Oktawią na spacerze, jakoś trudno nam było wyobrazić sobie dzień bez niej, stała się naszą bratnią duszą. Potem przygotowałyśmy razem obiad dla czterech osób, który mama nastolatki oceniła na piątkę z plusem! Niedzielne popołudnie zostawiliśmy już mamie z córką, przecież dawno się nie widziały.

      Kolejne dni i tygodnie minęły nam na codziennych kontaktach sąsiedzkich. Czy był seks? Oczywiście,  że był! Oktawia przychodziła do nas, a że była spragniona pieszczot i seksu, urządzaliśmy sobie małe orgietki. Przerwy od seksu były oczywiście nieuniknione, bo albo Oktawia miała okres. albo ja.

    Ale po dwóch miesiącach nadeszła cudowna informacja! Nie dostałam okresu – byłam w ciąży!!

    — Oktawia, jeśli urodzę córkę to na pewno dam jej na imię Oktawia, a jeśli to będzie chłopiec to … ty nadasz mu imię, tak uzgodniliśmy z Wiktorem, dobrze?

    — Super, jasne! Gratuluj

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    OsobaX
  • Mama i corka, wakacyjna przygoda (kkm)

    Barbara i Katarzyna, matka i córka. Barbara jest 41-letnią rozwódką, samotnie wychowującą 19-letnią córkę Katarzynę. Rozwiodła się z ojcem Kasi, ponieważ… a zresztą, kogo to teraz obchodzi.

    Barbara wyglądała młodo i ma rewelacyjną figurę. Dużo ćwiczy i jest aktywna. Katarzyna wyglądem przypomina swoją matkę, tyle że po ojcu ma brązowe oczy. Studentka teraz już drugiego roku.

    Wynajęły apartament nad morzem. W jednym z bloków tuż przy plaży. Z okna mają piękny widok na plażę i rozbijające się o brzeg morze. Kobiety zamierzały zjeść późny obiad, ale trzeba było poczekać na wolny stolik, więc na pół godziny poszły jeszcze na plażę.

    Usiadły sobie na piasku, patrząc na rozbijające się o brzeg fale i obserwując okolicę. Niedaleko od nich, na bardzo modnym obecnie kite-surfingu, pływał młody mężczyzna. Bardzo wysoki, wysportowany, niesamowicie przystojny. Miał krótkie blond włosy i olśniewający uśmiech. I dwadzieścia dwa lata, jak okazało się później. Ubrany był w mocno opinający ciało kombinezon, który nie ukrywał za dużo, wręcz uwypuklał wszystkie jego atuty. Dobrze zbudowany, opalony i zadowolony z życia młody mężczyzna. Na dodatek kombinezon Ew strategicznym miejscu był tak opięty, że było widać, że może posiadać w nich ukryty skarb, który może sprawić kobiecie wiele radości i przyjemności. Obu kobietom wpadł ten młodzian w oko, obie także zwróciły uwagę na ten ukryty szczegół jego anatomii. Spoglądały, co jakiś czas na niego wymieniając się uwagami na jego temat. Obserwowały go. Poruszał się z wprawą i z wdziękiem. Widać było, że jest wytrawnym pływakiem.

    Zaczęły rozmawiać o seksie. Ten temat sam wypłynął na widok półnagiego, przystojnego mężczyzny, wspaniale umięśnionego i w opiętym stroju. Barbara pierwszy raz powiedziała Kasi, że rozstała się z jej ojcem między innymi, dlatego, że rzadko się z nią kochał. Dodała, że wprawdzie w ten sposób pozbawiła się seksu całkowicie, ale naprawdę w tej sytuacji wolała to, niż leżeć przy chrapiącym mężczyźnie z wiotkim członkiem.

    Katarzyna przyznała, że bardzo podoba się jej jeden z kolegów z liceum, ale on już ma sympatię, więc pewnie nie ma u niego szans. Kiedyś rozmawiała z nim i flirtowała, a on w końcu zażartował: „Podobam się tobie, podobam się mojej dziewczynie. Będziemy musieli pomyśleć o trójkącie”. To był oczywiście tylko żart, ale wyjątkowo mocno zapadł jej w pamięci. Kasia powiedziała mamie, że od tamtej pory, od słów, które wtedy usłyszała, wciąż fantazjowała o tym, jak by to było: jeden mężczyzna i dwie kobiety razem w łóżku. Co mogłyby z nim zrobić i co mogłyby zrobić jedna drugiej. Kasia nie jest lesbijką, ale często zastanawiała się, jak to jest, gdy się całuje inną kobietę albo dotyka jej piersi. Ta fantazja o trójkącie miłosnym ciągle zaprzątała jej myśli i hołubiła ją coraz bardziej. Myślała o niej często, a czasami wieczorem masturbowała się przed zaśnięciem, mając w głowie obraz takiego trójkąta.

    Barbara zdziwiła się, słysząc o fantazji swojej córki. Nie była zszokowana, bo zalicza się do kobiet otwartych. Zdumiało ją to, że była dokładnie taka sama jak jej własna. Kiedy była nastolatką, na prywatce w domu przyjaciółki weszła do sypialni, myśląc, że to jest łazienka. Nakryła tam swoją koleżankę i jeszcze jedną dziewczynę. Obie miały rozpięte bluzki i podkasane spódniczki i razem robiły lodzika koledze z ich klasy. Doskonale pamiętała, że to, co zobaczyła, zrobiło na niej tak wielkie wrażenie, bo była zażenowana zaistniałą sytuacją, a w dodatku wtedy jeszcze nie miała zbyt dużego pojęcia o seksie. Wciąż później o tym myślała i doszła do wniosku, że prawdziwy powód, że tak to przeżyła, był inny. Po prostu podnieciła się, bo też chciałaby w tym uczestniczyć.

    Ale po jakimś chłopak czasie usiadł niedaleko od nich i Katarzyna zaczepiła go, zaczęła z nim rozmawiać. Przysiadł się bliżej. Miał na imię Jurek i studiował na Akademii Wychowania Fizycznego w Gdańsku. W każde wakacje pracował, jako ratownik. Dzisiaj korzystał z dnia wolnego. Rozmawiali we trójkę. Rozmowa toczyła się w miłej, wakacyjnej i swobodnej atmosferze.

    Barbara nagle uświadomiła sobie, że obie z Kasią flirtują z nim, każda na swój sposób. Na początku był trochę onieśmielony, ale go rozruszały i wkrótce zaczął się uśmiechać. W końcu zaproponowały mu, żeby razem z nimi poszedł na obiad. Odmówił, oświadczając, że musi zdecydowanie więcej oszczędzać niż do tej pory. Basia powiedziała wtedy, że zapłaci za niego, ponieważ obie są bardzo spragnione miłego im, męskiego towarzystwa. Nie bez oporów zgodził się, poszedł tylko na chwilę na swoją kwaterę, żeby się przebrać. W tym czasie obie kobiety uzgodniły, że chłopak przypadł im do gustu i obu ogromnie się podoba, ale jeszcze wtedy niczego, przynajmniej świadomie, nie planowały.

    Czasami tak w życiu bywa, prawda? Jakbyśmy wyłączali rozum i pozwalali się ponieść rozwojowi wydarzeń. Gdyby tak nie było, nigdy nie zdecydowalibyśmy się na nic ekscytującego, odważnego czy interesującego.

    Posiłek mijał w bardzo miłej atmosferze. Można nawet powiedzieć, że poczuli się w swojej obecności na tyle swobodnie, że postanowili kontynuować nową znajomość na następne dni. Obiad przebiegał w wesołej atmosferze. Było dużo śmiechu, rozmawiali ze sobą, jakby znali się od lat. Panie flirtowały z Jurkiem. On odwzajemniał się, zachwalając ich urodę i bliską relację. Obiad do tego okraszany był alkoholem. Wypili może po cztery drinki. Tylko na chwilę alkohol uderzył im do głowy i pod koniec posiłku wcale nie byli wstawieni, za to na pewno zaprzyjaźnieni.

    Barbara zaprosiła Jurka do mieszkania na następnego drinka, a on się z miejsca zgodził. Imponowało mu, że dwie kobiety tak bardzo zabiegają o jego uwagę, wcześniej miewał kłopoty w relacji z płcią przeciwną.

    Nawet w tym momencie nie było jeszcze mowy o żadnej świadomej decyzji ze strony kobiet, aby z nim iść do łóżka ani żeby to zrobiły obie, matka i córka. Skądże. Lecz wszystko później potoczyło się zupełnie naturalnie, nikt nikogo do niczego nie zmuszał ani też nikogo do niczego nie trzeba było namawiać.

    Cała trójka spacerem przeszła do mieszkania, skąd rozciągał się widok na morze. Kiedy chłopak zobaczył ten widok, aż głośno wciągnął powietrze. Byli odprężeni i w doskonałych humorach. W lodówce czekały trzy butelki wina, które zakupiły tuż po przyjeździe. Barbara nalała trzy kieliszki i poszła do sypialni, żeby zmienić bluzkę i dżinsy, i wziąć prysznic. Po pobycie na plaży piasek oklejał prawie całe jej ciało. Kiedy wróciła, Kasia i Jerzy siedzieli na tarasie, zagadani i roześmiani. Barbara spojrzała w ich stronę. Tacy młodzi, tacy roześmiani. Na sobie miała tylko narzuconą satynową podomkę. Dlaczego tylko podomkę?

    – Robię się zazdrosna – powiedziała do chłopaka, podchodząc do nich. – Pięknie flirtujesz z moją córką.

    I spojrzałam mu prosto w oczy. W jej spojrzeniu musiało być coś, co go ośmieliło. To było jak rzucenie mu wyzwania, bo wstał, objął ją ramieniem w talii, pocałował w same usta, po czym uśmiechnął się do niej.

    – Teraz już chyba nie jesteś zazdrosna, co? – spytał po chwili.

    – Mama może nie, ale ja tak – powiedziała Kaśka.

    Więc Jurek odwrócił się i ją też pocałował. Obie kobiety przerażały go trochę, ale to był dobry rodzaj strachu, strach ekscytujący. To on do nich go poniekąd przyciągał. Poza tym czasami mężczyzna chętnie poddaje się wdziękom zdecydowanej kobiety. Nie wspominając o dwóch.

    Wszystko wyglądało na zabawę, ale widać było, że bardzo się sobie spodobali, bo po jednym pocałunku nastąpiła cała ich seria. Barbara stała i patrzyła, jak tych dwoje młodych ludzi obdarza się pocałunkami, coraz głębszymi i namiętnymi. Oderwali się od siebie, dając czas na zaczerpnięcie powietrza.

    – Teraz to jestem bardzo zazdrosna – odezwała się Barbara.

    Ujęła jego głowę w dłonie i pocałowała, wsunąwszy mu język w usta. Lizała nim jego zęby i język. Może pod wpływem drinków, sama tego nie wiedziała, ale położyła rękę na jego kroczu. Wyczuła tak wielką erekcję, że niemal rozsadzało mu spodnie. Zamiast zamka błyskawicznego miał w nich guziki. Barbara nie do końca panując nad sobą, rozpinała je jeden po drugim. Pod spodem miał najbielsze bokserki, jakie widziała w całym swoim życiu, a jego penis wypełniał je całe. Od tak dawna nie miała mężczyzny, że chyba lekko oszalała na ten widok. Ściągnęła mu te bokserki i pokazał się jego pal. Wielki i purpurowy, a jego otworek patrzył prosto na nią. Usłyszała tylko, jak Katarzyna wyszeptała z niedowierzaniem:

    – Ma…mo…

    Ale ona już klęczała przed chłopakiem, wzięła jego pal w usta i ssała. Jego smak był niebiański. Nikt mnie nie przekona, że na świecie jest jakiś wspanialszy zapach niż zapach rozpalonego pożądaniem mężczyzny – myślała, liżąc penisa.

    Kasia nie wierzyła własnym oczom. Kiedy mama udawała zazdrosną i chciała całusa, to było wszystko w porządku. Ten pierwszy pocałunek był niewinny, ale kiedy zaczęła wpychać język w usta Joe i obmacywać go w kroku, na jej oczach, osłupiała.

    Miała do wyboru kilka reakcji. W końcu to jej matka, prawda? Mogła wyjść, zostawiając ich sam na sam, wrócić po godzinie i udawać, że nic się nie stało.

    Mogła tupnąć nogą i podnieść wielkie larum, nazwać matkę dziwką. Ale niby, z jakiej racji? W końcu była taką samą kobietą jak ona. Spragniona seksu, przecież nie była mężatką. To, że jest jej matką, nie przekreśla tego, że jest dojrzałą kobietą mającą swoje niezaspokojone potrzeby i pragnienia. A skoro spodobała się Jurkowi, to, w czym problem?

    Zabawne w tym było to, że nadal nie myślałam o swojej fantazji, o trójkącie miłosnym. W gorączce chwili w ogóle o niej zapomniała. Ale nie chciała zostać wyeliminowana z zabawy. Dlaczego mama miała przeżyć radość, a ona nie? Czy tylko, dlatego, że Barbara jest niej starsza?

    Ale kiedy matka klęcząc, brała w usta jego kutasa nie wytrzymała. Zaczęła też go rozbierać. Faktycznie, miał niewiarygodnie wielki penis. Jej wcześniejsze wyobrażenie nie odbiegało dużo od rzeczywistości. Barbara zdążyła już zsunąć napletek, odsłaniając główkę, ciemną jak śliwka węgierka. Patrzyła, jak mama klęczy i wsuwa go sobie do ust… Musiała je naprawdę szeroko otworzyć, żeby się cały zmieścił.

    Opuściła spodnie Jurka do samej podłogi i ściągnęła mu bokserki, odsłaniając nagi tyłek. Białe pośladki wyraźnie odznaczały linię opalenizny. Całkiem biały, widać nie opalał się nago, zgrabny, krągły i umięśniony. Odwrócił się i krzyknął na nią, ale nie był specjalnie przekonywający, bo mama miała w ustach cały jego narząd. Uklęknęła za nim, pocałowała pośladki i zaczęła je obmacywać. Tyłek miał rewelacyjny. Wbiła paznokcie w rowek między jego pośladkami i dotknęłam odbytu. Nie usłyszałam od niego jednego słowa skargi. Lewą ręką sięgnęła do przodu i wodziła palcami po linii styku ust mamy i penisa. Barbara ssała zapamiętale, wydając pomruki zachwytu. Pogłaskała ją po twarzy i po głowie. A potem pieściła jądra, bo w ogóle przepadała za męskimi jądrami. Lubiła oglądać, jak po stosunku luźno zwisają, ale najbardziej lubiła, gdy były mocno napięte, a moszna pomarszczona. Takie zawsze wzbudzały jej czułość.

    Mężczyzna może mieć mięśnie jak Tarzan, być wytatuowany i niegodziwy, ale przecież ma jądra, bezbronne i wrażliwe. Jeśli weźmiesz je w usta, to jest tak, jakbyś go miała całego, prawda? Pełna kontrola. On chce, żebyś to robiła, lubi to, ale wystarczyłoby jedno mocniejsze przygryzienie, a błagałby cię o litość.

    – Wejdźmy do pokoju – zaproponowała Kasia.

    Na tarasie byli wystawieni na widok publiczny. Nikt nic nie powiedział. Przez salon przeszli do sypialni, Jurek śmiesznie drobił przez krępujące jego ruchy opuszczone spodnie i majtki. Śmieszność sytuacji całkowicie niwelował sterczący penis. Gdy tylko weszli do sypialni, Barbara natychmiast zrzuciła z siebie podomkę i stanęła przed młodymi golusieńka.

    Kasia nie oglądała jej nagiej od lat i nie mogłam uwierzyć, że wciąż ma doskonałą figurę. Była opalona na całym ciele, na wspaniały kolor złotego miodu. Biust miała mniej więcej tej samej wielkości, co córka. A właściwie to córka miała piersi takie jak matka. Piersi Basi były bardziej miękkie niż Kaśki, ale i tak sprężyste, z wielkimi brodawkami, brzuch zaokrąglony, ale czy może być inaczej u 40-letniej kobiety? Miała całkowicie wygolony srom, piękny. Pośladki też sprężyste, bo wciąż ćwiczyła i się gimnastykowała. Na plecach miała kilka pieprzyków, tak rozmieszczonych, że zawsze jej powtarzała, iż są jak gwiezdna konstelacja.

    Czy Katarzyna poczuła się zażenowana lub zaszokowana? Większość ludzi zapewne tak by zareagowała na widok swoich nagich rodziców. Ale przed nią stała po prostu piękna kobieta… Podobna do niej z wyglądu i o zbliżonej wrażliwości.

    Chłopak usiadł na łóżku, ściągnął w końcu spodnie i koszulkę. Chyba nie do końca rozumiał, co się dzieje, tak samo z resztą, jak i obie panie.

    Barbara pomyślała, że gdyby któreś z nich powiedziało: ”Stop. Co my tu do licha wyrabiamy?”, pewnie przerwaliby to. Ale wyglądało, że wszyscy troje chcieliśmy tego, kto wie, czy obie kobiety nie bardziej niż Jerzy. Tak myślała.

    Ale dla Jerzego to, co się zaczynało dziać, było równie zaskakujące. Zaskakujące, ale mimo wszystko chciał to kontynuować aż do samego końca. Ilu facetów myśli przecież o seksie z dwoma kobietami? A jemu trafiła się taka okazja. Na dodatek dwie matka i córka. Obie piękne, obie spragnione, obie napalone.

    Kasia ściągnęła bluzkę i rozpięła stanik, a potem spódnicę. Miała na sobie jeszcze czarny koronkowy trójkącik, ale go nie zdjęła. Usiadła na łóżku obok nieco zaskoczonego mężczyzny i zaczęła drapać jego tors i ramiona.

    – Założę się, że rano nawet nie myślałeś o tym, co cię dziś spotka – powiedziała Kasia.

    – I nadal nie mogę w to uwierzyć.

    Uklęknęła obok niego i całowała jego usta, bark i klatkę piersiową. Był miłym facetem z przyjemnym charakterem i rewelacyjnym ciałem. Całowali się, jednocześnie opadając na łóżko. Leżąc, nie przestawali dostarczać sobie przyjemności. Barbara naga weszła do łóżka i uklęknęła nad torsem Jurka. Całowała go i sprawiało jej to wielką przyjemność, bo miał taką młodą i gładką skórę. Potem przykucnęła nad jego twarzą, tak, że tylko kilka centymetrów dzieliło jej srom od jego ust. Próbował go lizać, ale nie mógł sięgnąć. Była taka wilgotna, że soki skapywały i dosłownie ciekły mu po policzkach. Wyciągał język tak daleko, jak tylko potrafił, ale Basia się nie przysunęła. Dopiero Kasia podłożyła rękę pod jego głowę i uniosła mu ją. Zaczął lizać wilgotną łechtaczkę, a potem rowek między pośladkami.

    Spojrzała na córkę, a ona na mamę. Była jej córką, ale obie, jako kobiety, miały zdecydowane pragnienia. Pragnienia, które chciały zaspokoić. Pogłaskała Kasię po włosach i pogładziła po policzku. Chłopak musiał uchwycić ten ich nastrój, ponieważ odchylił głowę i pocałował młodszą, a potem znów pipkę starszej. Po czym jeszcze raz odchylił się, całując córkę, ustami wilgotnymi od matczynych soków.

    Nie wiedziały, czy wtedy zastanawiały się nad tym, czy to jest dobre, czy złe. Czuły tylko bezgraniczną miłość do siebie, matka i córka, i wielkie podniecenie seksualne, jak wtedy, gdy ktoś jest taki głodny, że nie może się doczekać, kiedy będzie mógł sobie napchać usta jedzeniem.

    Jurek nieprzerwanie lizał cipkę Barbary. Opadła niżej. Teraz mógł też ssać jej wargi i wsuwać język do środka. Barbara uzmysłowiła sobie, że od lat nie była tak wilgotna, a jej soki ciekły teraz z kącików jego ust i spływały mu po szyi. Kasia zlizywała je i całowała go, zostawiając mu kilka ukąszeń. W tamtym momencie wszystkim im było całkowicie obojętne, co pomyśli sobie o nich ktokolwiek, kto ewentualnie mógłby ich teraz zobaczyć.

    Mężczyzna dostarczył starszej takiego seksu oralnego, jakiego nie zaznała w całym swoim życiu. Wsysał ustami jej nabrzmiałą łechtaczkę i muskał ją językiem. Wciskał jego koniec w otwarty otwór cipki, czego nigdy nie robił żaden mężczyzna. Spijał soki i lizał odbyt.

    Nie wiedziała natomiast, że tymczasem Katarzyna, siedząc w nogach łóżka, całowała i lizała jego penis. Przez głowę Kasi przemknęła krótka myśl. Chyba nigdy w życiu, nigdy wcześniej nie byłam aż tak podniecona, jak teraz.

    Przez chwilę obserwowała, co chłopak robi z jej mamą. Widząc, w zbliżeniu, co wyprawia jego język, prawie też to samo czuła. W momencie, gdy wsunął jego koniuszek w otwór jej cipki, Barbara jęknęła, (choć tego nie pamiętała, kiedy później o tym rozmawiały). Położyła dłoń na brzuchu Jurka, twardym i owłosionym, a potem chwyciła jego pal i mocno go ścisnęła. Mocno połyskiwał zwilżony. Był prawie tak samo wilgotny, jak jej matka. Soki z niego moczyły mu włosy łonowe.

    Kasia nie mogła się temu oprzeć. Zsunęła się w nogi łóżka i wzięła go do ust i długo, długo ssała. Bawiła się jego jądrami i pociągała delikatnie za włosy łonowe. Wprowadziła go sobie do ust tak głęboko, że zaczęła się dławić.

    Wkrótce zorientowały się, że Jurek ma dosyć pieszczot i chce wsunąć kutasa w cipkę. Pytanie tylko, w którą najpierw? Starszą czy młodszą? Chciał je obie. Jak sprawić, aby żadna z pań nie poczuła się odrzucona? Może niech same zadecydują?

    – Nie rób tego bez prezerwatywy – powiedziała głośno Kasia.

    – Są w szufladzie komódki – wyjęczała Barbara.

    Kasia sięgnęła we wskazane miejsce. Leżały w najwyższej szufladzie komódki. Wyjęła jedną. Rozerwała foliowe opakowanie i włożyła prezerwatywę do ust. Następnie pochyliła się nad Jurkiem i naciągnęła ją na trzon jego penisa. Mama przyglądała się temu, co robi córka. I pewnie mogłaby się założyć, że jeszcze się nie zdarzyło, żeby córka zakładała gumkę facetowi, który ma przelecieć jej własną matkę. Mama stanęła nad nim okrakiem i szeroko rozsunęła nogi. Kasia palcami rozchyliła jej wargi sromowe, żeby łatwiej mógł się w nią wsunąć. Dotykając ich, pomyślała, że to coś niewiarygodnego, bo przecież nigdy wcześniej nie widziała z tak bliska mamy w tym miejscu, a teraz dotyka to miejsce.

    Jerzyk próbował wejść do środka, ale na razie Kasia nie pozwalała mu na to, bo chciała sama najpierw wsunąć tam swój palec, żeby się przekonać, jakie to jest uczucie. Barbara patrzyła, jak palce córki znikają w jej cipce. A Kasia poczuła ciepło i magię seksu.

    I pomyśleć, że w ten sposób powstajemy, z dwojga spragnionych seksu ludzi. Skąd teraz taka myśl?

    Chłopak coraz bardziej niecierpliwił się, domagał się dostępu do pochwy, więc Kasia wysunęła palce i pomogła mu wprowadzić w nią penis. Basia opadła na niego, wydając takie westchnienie, jakby to było coś, na co czekała, co najmniej od miesięcy. Kilka razy unosiła się i opadała, oboje przy tym ciężko dyszeli i jęczeli. Kasia obserwowała ich, matka podskakująca z rozkoszą na młodym kutasie. Młodzieniec dyszący i sapiący, próbujący jak najgłębiej wejść w jej napalone ciało. Córka postanowiła jednak, że nie pozwoli, żeby przeżywali tak wielką ekstazę bez niej. Wsunęła głowę między uda mamy i lizałam jądra. Były zwarte i śliskie od soków. Polizała też jej odbyt, a ona wydała wtedy takie westchnięcie, jakiego jeszcze w życiu nie słyszała. Palcami szerzej rozwarła pośladki mamy i wsunęła głęboko między nie swój język. Barbara zadrżała jak w febrze.

    Trójkącik łonowy, który wciąż Kasia miała na sobie, całkiem wcisnął się między wargi sromowe i był teraz niczym więcej jak tylko mokrą szmatką, a może przeszkadzającym sznurkiem. Ściągnęła go i właśnie miała odrzucić na podłogę, kiedy przyszedł jej do głowy nowy pomysł. Kto wie, czy nie przeczytała o tym w którejś książek? Rozchyliła pośladki Barbary jeszcze bardziej i zaczęła wciskać mokry materiał do środka. Wcisnęła tę wilgotną szmatkę w odbyt mamy, tak, że na zewnątrz wystawał tylko kawałek czarnego materiału. Tymczasem Jerzy nieprzerwanie wykonywał coraz energiczniejsze suwy, a Basia wciąż pokrzykiwała:

    – Przeleć mnie!!! Przeleć!!! Pieprz mnie!!!

    Zaczęła szczytować, młody wyrzucał porcję za porcją nasienia, a Kasia w tym momencie powoli wyciągała swoje majteczki spomiędzy jej pośladków, co doprowadziło mamę do ekstazy.

    Barbara pomyślała, że nigdy w życiu nie przeżyła takiego orgazmu. Chyba obie wtedy pozbyły się wszelkich zahamowań. Nigdy w życiu nie przeżyły razem czegoś podobnego. Całowały się, przytulały się do siebie, jak matka i córka, ale zarazem jak kochanki. Ich piersi dotykały się, całowały swoje brodawki, pieściły jedna drugą między nogami.

    Przez dłuższy czas Jurek odpoczywał, ale potem znowu zaczął się unosić. Patrząc na pieszczące się kobiety, wzwód wracał, prędzej niż się sam spodziewał. Obu paniom nie umknął ten widok. Jurek powoli szykował się na drugą rundę.

    Teraz Barbara kazała Kasi położyć się i ssać go i czekać, co sama zrobi. Położyła się i chwyciła penis. Na początku nie był całkiem duży, wzwiedziony, ale widać było, że do pełnej erekcji jeszcze mu trochę brakuje. Basia pochyliła się i zaczęła go całować. Kasia znowu widziała, jak matka całuje i ssie członek i widziała, że kiedy go całowała i ściskała, zaczął ponownie szybko sztywnieć. Ujęła go, potem własnymi palcami rozwarła córce usta i wprowadziłam go w nie. W tej samej chwili Barbara posłyszała ten charakterystyczny odgłos intensywnego ssania, jakby go Kasia chciała połknąć żywcem.

    Wtedy sama zajęła się cipką córki. Nigdy dotąd nie robiła tego z kobietą, a co dopiero z własną córką. Ale była dorosła, świadoma i była taka piękna. Jej cipkę porastało delikatne blond futerko, takie samo jak moje, pomyślała, zanim zaczęłam je usuwać. Wydawało jej się, że Kasia jest bardziej wilgotna od niej. Może, dlatego, że jest ode mnie o wiele młodsza. Kiedy pierwszy raz spojrzała między jej nogi, pomyślała nawet przez chwilę, że się posiusiała. Jednak tak nie było. Zamknęła oczy i próbowała sobie wyobrazić, że to jej własna cipka. Tylko dlaczego? Lizała łechtaczkę córki w taki sposób, jaki sama lubiła, kulała językiem z boku na bok. Ssała jej wargi sromowe, bo ją samą przyprawia to zawsze o dreszcze. A potem, najszerzej jak można, rozchyliła jej pochwę i przylgnęła do niej całą twarzą. Miała jej soki na policzkach, na rzęsach. Wdychała jej zapach, ten słodki zapach młodej kobiety, zapach mojej córki.

    Naciągnęła następną prezerwatywę na penis Jurka. Kiedy się z nią kochał, leżała przy nich. Była już zmęczona, ale wodziła palcami po jego plecach i pośladkach, nakrywała jego jądra pełną dłonią. Głaskała piersi Kasi, pociągała jej brodawki i dotykała ją między nogami. Jurek potrzebował więcej czasu, ale kiedy nastąpił wytrysk, Kaśka szczytowała razem z nim. Wszyscy troje leżeli potem w łóżku, spoceni, wyczerpani i pachnący seksem.

    Wiedzieli, że to się już nigdy więcej nie powtórzy, bo przecież przekroczyli wszelkie zasady, chociaż czasami można odstąpić od zasad, żeby móc przeżyć niepowtarzalne doświadczenia. Jeśli przy tym nikomu nie robimy krzywdy ani nikomu nie wypaczamy psychiki, to, kto jest w stanie orzec, co jest dobre, a co złe?

    Zmęczone kobiety zasnęły. Kiedy się obudziły, chłopaka już nie było z nimi. Spojrzały na siebie. Czyżby to był tylko sen? Nic się nie wydarzyło?

    Rozmawiały potem długo ze sobą. Dwie dorosłe kobiety świadome swojej seksualności. Świadome swoich uczuć, świadome swoich pragnień. Świadome tego, czego były bohaterkami. Sama sytuacja je zaskoczyła, jednak obie spełniły swoje marzenie. Były pewne siebie, wiedziały, czego oczekują w seksie. Były kwintesencją kobiecości. Obie miały tę samą fantazję i obie urzeczywistniły ją. Barbara przeżyła wtedy prawdziwą ekstazę ze swoją córką i tylko to się liczyło. A Kasia odwzajemniała to uczucie.

    Czy wykorzystały go? Tak, jak najbardziej. Ale jeżeli mężczyźni traktują czasami kobiety w seksie przedmiotowo to czy kobiety nie mogą zrobić tego samego? Co obie czuły? Że wykorzystały tego pięknie opalonego, przystojnego chłopaka. Dlaczego nie miałyby tego zrobić?

    Czy bardziej moralnie byłoby, gdyby uprawiały z nim seks osobno? Nie wiem. I chyba nikt nie potrafi na to pytanie odpowiedzieć, prawda?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ewa mężatka
  • Ja, Marek i Darek

    Przez prawie pół roku byłam bardzo samotna. Usiłowałam chodzić na korty tenisowe, ale zawsze wpadałam na swojego byłego z którąś z jego najnowszych zdobyczy, więc przestałam. Całymi dniami przesiadywałam w domu, oglądałam telewizję i dla pociechy objadałam się czekoladą i ciastkami. A żeby nie przytyć, paliłam papierosy. Zaczęłam naprawdę wierzyć, że jestem brzydką, okropną dziwaczką i że moje małżeństwo się rozpadło, bo nie dojrzałam do niego i nie miałam zielonego pojęcia o seksie.

    Postanowiłam jednak zrobić coś pozytywnego ze sobą i swoim ciałem. Przede wszystkim przestałam palić, a potem z czasem ograniczyłam słodycze. Poprawiłam swoje zwyczaje żywieniowe. Trochę dodatkowo ćwiczyłam sobie w domu. Jednym słowem, zaczęłam o siebie dbać.

    Ocaliła mnie jedna z moich, nielicznych już, przyjaciółek. Chciała towarzyszyć swemu mężowi w podróży służbowej, i to do Paryża!!! Czy można jej się dziwić? Tyle tylko, że ich stała opiekunka jej dzieci akurat wyjechała do rodziców, by zaopiekować się swym chorym ojcem. Przyjaciółka poprosiła zatem mnie, bym zajęła się jej dziećmi przez te trzy tygodnie. Zgodziłam się.

    Nagle okazało się, że ten rodzaj zajęcia bardzo mi odpowiada. Przyjaciółka ma dwóch chłopców, 9- i 6-letniego, miłych i dobrych. Polubiliśmy się. Doskonale się zgadzaliśmy. Oni pomogli mi wrócić do społeczeństwa, bo odprowadzałam ich do szkoły, na mecze małej ligi piłki nożnej, na urodziny bądź imieniny kolegów lub koleżanek i w ogóle wszędzie. Poznałam wtedy mnóstwo młodych kobiet, które nic o mnie nie wiedziały, a kiedy zaprowadziłam dzieci do szkoły na Dzień Sportu, poznałam Marka.

    Miał dwadzieścia dziewięć lat i był ode mnie starszy zaledwie o kilka miesięcy. Przyprowadził na boisko synka swej siostry. Usiedliśmy na trybunie i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, a sam fakt, że siedzieliśmy razem i rozmawialiśmy, był bardzo istotny dla mego dobrego samopoczucia. Dyskutowaliśmy o TV i muzyce rockowej, i o tym, czemu nasze miasto to taka zapyziała mieścina, że nic się w niej nie dzieje i przydałoby się w nim coś zmienić lub naprawić. Czyli o takich niemądrych sprawach bez znaczenia, o jakich mój były nigdy by ze mną nie rozmawiał.

    Kiedy wychodziliśmy ze szkoły, Marek oznajmił, że on i jego brat bliźniak z dziewczyną w najbliższą sobotę wybierają się do kina i na kolację, i spytał, czy nie zechciałabym dołączyć do kompletu jako czwarta. Bardzo mi to odpowiadało, ponieważ w piątek moja przyjaciółka miała wrócić z Paryża.

    Udałam się na zakupy. Kupiłam czerwoną suknię, mocno opinającą ciało i fantastyczne czerwone buciki. Poszłam do fryzjera. Kiedy w sobotę przyjechał po mnie Marek i jego brat Dariusz, czułam się dość zdumiewająco, mówiąc oględnie. Od momentu rozwodu nigdy nie czułam się lepiej.

    Okazało się, że sympatia Darka w ostatniej chwili wystawiła go do wiatru, więc Marek spytał, czy mam coś przeciw, byśmy pojechali w trójkę? Czy mogło mi to przeszkadzać? Chyba żartował. Obejrzeliśmy zaskakująco, przynajmniej dla mnie, dobry film. Zjedliśmy wspaniałą kolację, a potem pojechaliśmy jeszcze na dansing do nocnego klubu. Tańczyłam na zmianę to z Darkiem, to z Markiem. Nie miałam pojęcia, że może mi się tak dobrze tańczyć, po 6 latach małżeństwa z facetem, który za taniec uważał szuranie nogami trochę w tę, trochę we w tę po parkiecie i szczypanie cię w pupę, kiedy mu się zdawało, że nikt nie patrzy.

    Obaj bracia, Marek i Darek, byli świetnymi tancerzami. Do tego byli dowcipni. Mówili tak, jakby odstawiali komedię w dwu rolach. Piliśmy drinki i śmialiśmy się do rozpuku, a tańczyliśmy do upadłego. Potem obaj odwieźli mnie do domu, a ja zaprosiłam ich do siebie ostatnią lampkę wina. Nastawiłam nastrojową muzykę, usiedliśmy razem na kanapie, rozmawialiśmy i żartowaliśmy sobie.

    Doskonale pamiętam, jak to się zaczęło. Siedziałam pomiędzy nimi. Obdarzyłam Marka przelotnym całusem, potem Darka i oznajmiłam:

    – Ja was po prostu uwielbiam.

    Znowu pocałowałam Marka, tym razem dłużej i głębiej, a potem tak samo pocałowałam Darka. Przecież nie mogłam zaniedbać drugiego. Później obaj całowali mnie, Darek w policzek, a Marek z drugiej strony w ucho. Doznanie było niesamowite, naprawdę radosne, kiedy jednocześnie całowali mnie dwa j mężczyźni. Później darek przez sukienkę głaskał moją lewą pierś, a Marek prawą i pocierał moją brodawkę przez cienką czerwoną tkaninę. Wiedziałam, co będzie dalej, jeśli ich nie powstrzymam. Chciałam tego, pragnęłam tego co będzie dalej. Więc obu nie powstrzymałam. Odważnie, obiema rękoma ściągnęłam suknię przez głowę i teraz siedziałam między nimi w samych koronkowych czerwonych majteczkach. Dopiero teraz mogli zobaczyć, że nie miałam założonego stanika.

    Tegoroczne lato było piękne, więc pomimo całej tej czekolady i ciastek, byłam szczupła i opalona. Miałam wyśmienite samopoczucie. Choć, oczywiście, się bałam. Serce chciało mi wyskoczyć z piersi. Ale byłam niewiarygodnie podniecona i pobudzona. Czekałam na rozwój sytuacji.

    Marek ściągnął koszulę i spodnie, Darek zrobił dokładnie to samo. Pozbyli się całości bielizny, więc stali przede mną całkowicie nadzy. Fizycznie byli bardzo do siebie podobni, obaj słusznej postury i dość muskularni, bliźniacy w końcu. Marek był nieco bardziej korpulentny, to był jedyna różnica. Darek miał szeroką, białą szramę na udzie. Obaj mieli potężny wzwód. Jeszcze nie widziałam tak wielkich i sztywnych penisów. Bliźniacy stali przede mną, a ja chwyciłam w jedną rękę jeden penis, a w drugą drugi i oba niespiesznie zaczęłam pocierać. W tym czasie darek głaskał mnie po głowie, a Marek po ramionach.

    Na chwilę opanowało mnie przerażenie, że były miał rację, i rzeczywiście brak mi doświadczenia, aby zaspokoić jednego mężczyznę, a co dopiero dwu. Jednak z reakcji braci jasno wynikało, że im to moje pocieranie odpowiada. Wykonywałam długie, zdecydowane, wolne suwy, a kciukiem wodziłam wokół otworu penisa. Napletek naciągał się w górę i w dół, główki penisów nabrała ciemnopurpurowej barwy i zdawało się, że zaraz eksplodują. Poczułam tę śliskość, zaczęłam pocierać penisy razem, jeden o drugi, dookoła, aż zrobiły się całe połyskliwe i wilgotne.

    Wtedy Darek delikatnie pociągnął mnie na dywan. Położyłam się na wznak, a Marek uklęknął nad moją głową. Nad sobą widziałam jego jądra i sterczący penis, więc uniosłam się lekko i pociągnęłam go do dołu, liżąc i całując. Marek wcale mnie do tego nie zmuszał, sama tego chciałam, chciałam go zadowalać, zrobić mu przyjemność, a dodam tylko, że smakował wspaniale.

    Obaj ściągnęli mi majtki z pośladków, a kiedy Darek ściągał je z moich kostek, Marek rozwarł palcami moje wargi sromowe. Zawsze wygalam wzgórek łonowy. Uniosłam głowę i zobaczyłam, jak palce Marka szeroko rozwierają moje nagie wargi i pokazuje się stercząca łechtaczka, różowa i okazała. Darek klęczał między moimi udami, zaciskając rękę na twardym penisie, gotowy wsunąć go we mnie.

    – Ej brat, a prezerwatywa – przypomniał mu.

    Z tym sztywniakiem podskakującym zaledwie kilka centymetrów nad moją twarzą, odwrócił się i z kieszeni dżinsów wyjął opakowanie kondomów. Obserwowałam, jak Darek rozwija gumę na penisie i jak Marek robi to również, tuż nade mną, rozwijając swoją. Marek pieścił moje piersi, masował je dookoła, podczas gdy drugi z braci pochylił się nade mną i całował, wsuwał swój język, liżąc moje zęby, zaciskał moje wargi. Następnie, powolutku wsunął penis we mnie, a mi trudno teraz opisać, jakie to było wspaniałe uczucie. Czułam każdy centymetr, jaki wsuwa się we mnie, twardy, chłodny i śliski, aż jego włosy łonowe łaskotały mój wygolony srom, a jądra plaskały na moich pośladkach.

    Powolutku to wsuwał się do środka, to wysuwał, drażnił mnie, kusił. Chciałam tylko jednego, żeby ten wielgachny pal zanurzył się we mnie jak najgłębiej, a on wciąż ledwo go wprowadził, zaraz wyjmował. Słyszałam, jaki odgłos wydaje moja wilgotna pochwa, za każdym razem, gdy wsuwał się do niej, dobywał się z niej odgłos jakby mokrego pocałunku.

    Obie dłonie położyłam na jego pośladki i wbiłam w nie paznokcie, Żeby go zmusić do głębszego wniknięcia we mnie. Powtórzyłam to kilkakrotnie i nic mnie nie obchodziło, czy go to boli, chciałam tylko, żeby jego penis wszedł we mnie tak głęboko jak się da. Żebym go poczuła dosłownie w gardle.

    Darek suwał się tak ze mną przez kilka minut, a potem wysunął się i położył przy mnie na boku, na dywanie. Całował mnie, głaskał po włosach i mówił, że jestem piękna, a Marek całował i kąsał mi szyję i mówił, że w życiu nie spotkał takiej dziewczyny jak ja. Słysząc takie komplementy nie posiadałam się z radości.

    Marek położył się na dywanie za moimi plecami. Czułam dotyk jego torsu. Ręką uniósł moje udo i wolno wsunął się od tyłu w moja cipkę. Zamknęłam oczy. To było fantastyczne, jeden penis po drugim. A on wysunął się ze mnie, cały śliski od soków z pochwy, i poczułam, że przyciska się do mojego odbytu. Chciał wsunąć się do mojej pupy. Nigdy wcześniej tego nie robiłam, sięgnęłam ręką do tyłu i starałam się go odepchnąć.

    Ale wtedy Darek znowu mnie pocałował i powiedział:

    – Spróbuj, to ci się spodoba.

    Powoli skinęłam głową, zgadzając się. Marek ponownie przycisnął główkę penisa do mych pośladków. Darek sięgnął dookoła, żeby ją bardziej zwilżyć, a potem ostrożnie wsunął do środka jeden palec. Uchyliłam się i zesztywniałam, ale powiedział:

    – Cicho sza, musisz tylko przeć i nic więcej.

    Parłam więc, a Darek wepchnął kolejny palec. Powoli rozciągał mi odbyt, żeby jego brat mógł wepchnąć główkę penisa.

    Na początku krzywiłam się trochę z bólu, niemal wpadłam w panikę. Pomyślałam: mowy nie ma, nie mogę, nie chcę. Jednak bardzo chciałam. Ale po chwili naparłam, jak kazał Darek, i cały ten wielki pal wsunął się we mnie, aż po jądra, a doznanie było takie, jakiego jeszcze nigdy, ale to nigdy nie zaznałam. Czułam wypełniający mnie kształt i mocno zaciskające się na nim dookoła mięśnie. Sama dziwiłam się, że zmieścił się tak od razu. Ja, która nigdy nie pozwalałam dotykać swojego odbytu, nie wspominając o penetracji, pozwoliłam, aby ktoś wsunął tam cały członek. Cały. Mam teraz w nim penisa.

    Teraz Darek przysunął się bliżej. Cały czas mnie całował, zaplatał swe palce w moich włosach, mówił, jak bardzo go podniecam. Wsunął ponownie penis w moją pochwę i wtedy miałam głęboko w sobie dwa penisy, jednocześnie, suwające w tę i z powrotem, pocierające jeden o drugiego, rozpychające się w mojej rozciągniętej szparce i rozciągniętym odbycie.

    Sięgnęłam ręką między nogi i wyczułam cztery twarde jądra. Kulałam je w palcach i wodziłam palcami po tym skrawku napiętej, śliskiej skóry, gdzie wszyscy troje łączyliśmy się w jedno. Chłopcy powoli kochali się ze mną. We wspólnym rytmie na zmianę to wsuwali się , to wysuwali. Marek pierwszy miał orgazm. Przywarł do mnie całym ciałem, którym wstrząsały dreszcze, a ja faktycznie poczułam, jak jego prezerwatywa się wypełnia w mojej pupie. To mnie też wzięło, miałam tego rodzaju orgazm jak porażający wstrząs elektryczny. Każdy mięsień mojego ciała zdawał się być napięty. Potem szczytował Darek, obejmowaliśmy się jakby przez całe wieki, ciężko dysząc, całując się i stopniowo odprężając.

    Nigdy więcej nie spotykałam się potem ani z Darkiem, ani z Markiem.

    Nigdy raczej nie brałam pod uwagę seksu z dwoma mężczyznami. A już na pewno nie jednocześnie. Przez dłuższy czas uważałam, że to, co zrobiłam, było zapewne grzeszne i rozpustne. Ale potem pomyślałam: jestem wolna, mogę robić, co mi się podoba, bylebym nikogo nie krzywdziła.

    Uświadomiłam sobie, że Darek i Marek przywrócili mi wiarę we własne siły seksualne.

    Wiedziałam, że jestem seksowna. Wiedziałam, że jestem w stanie zaspokoić każdego mężczyznę. Właściwie wiedziałam, że mogę zaspokoić także dwu mężczyzn.  Sądzę, że dzięki chłopakom nauczyłam się, iż nie należy się bać seksu. Seks ma dawać przyjemność. Ma być wyrazem oddania, a jeśli masz szczęście, także miłości.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ewa mężatka
  • Sen czy jawa?

    Podglądałem kiedyś Żonę. Co mnie do tego skłoniło? Pewna niespodziewana sytuacja, której mimowolnym i przypadkowym świadkiem zostałem. Pamiętam, że było to niedzielne popołudnie, kiedy po smacznym obiedzie zrobiłem sobie poobiednią drzemkę. Obudził mnie jakiś nieoczywisty dźwięk. Kiedy otworzyłem oczy zobaczyłem widok, który spowodował, że szybko ponownie oczy zamknąłem. Leżałem i nie wierzyłem w to, co widziałem. Aby przekonać się, że to nie jest złudzenie powoli otworzyłem jeszcze raz oczy. Nie pomyliłem się. Na fotelu siedziała moja Żona. Miała zamknięte oczy a jej dłoń schowana była w rozpiętych spodniach. Już wiem, co mnie obudziło. To był dźwięk rozsuwanego rozporka. Nie chciałem otwierać szeroko oczu, nie chciałem, aby przez przypadek zobaczyła, że nie śpię. Poprzez przymrużone oczy widziałem jak siedzi na fotelu z nogami przewieszonymi przez oparcia, jak paluszki gmerają w majteczkach, a raczej domyślałem się tego, jak unosi się Jej klatka piersiowa w głębokich oddechach i jak kręci głową sprawiając sobie przyjemność. Do moich uszu docierało cichutkie pojękiwanie. Masturbowała się. Nie była to dla mnie niespodzianka. Wielokrotnie rozmawialiśmy na ten temat, oboje przyznawaliśmy się, że ten akt samozaspokojenia nie jest nam obcy. Wiele razy opowiadaliśmy sobie jak we wczesnej młodości rozładowywaliśmy w ten sposób napięcie, jak radziliśmy sobie, kiedy byliśmy już razem a nie mogliśmy się kochać ze względu na dzielącą nas odległość. Rozmawialiśmy jakby to było zobaczyć i oglądać drugą osobę sprawiającą sobie przyjemność, ale jakoś nigdy do tej pory nie zdecydowaliśmy się na tego typu pokaz. Może należałoby powrócić do tego tematu. Przypatrywałem się z dużą ciekawością i rosnącym podnieceniem. Niespodziewanie dla mnie miała orgazm. Mocno zacisnęła nogi, głową zarzucała na boki a ciałem wstrząsały kolejne skurcze. Szybko zamknąłem oczy. Po chwili do mych uszy dotarł dźwięk zapinanych spodni. Dałem Jej jeszcze chwilę na uspokojenie a potem udałem, że się budzę. Od tamtej pory chciałem bardzo zobaczyć kolejny raz podobną sytuację.

    Zawsze byłem zainteresowany tym, co robi, kiedy jest sama, kiedy nie wie, że ktoś może ją obserwować lub podglądać. A zaistniała sytuacja jeszcze bardziej zmotywowała mnie do działania. Zawsze lubiła dużo czasu spędzać w łazience i brać długie kąpiele. Postanowiłem wykorzystać to, aby móc ją podpatrywać. Specjalnie w tym celu wykonałem niewielkie wycięcie w szybie, w drzwiach od łazienki. Dzięki temu miałem ogólny widok na całą łazienkę z wyłączeniem ubikacji. Widziałem całą wannę i zlew znajdujący się nieco z przodu przed wanną oraz lustro wiszące tuż nad nim. Widziałem też stojąca na przeciwnej stronie pralkę. Pralka służyła nam także, jako półka, jako miejsce na położenie ubrań bądź piżamy. Byłem, więc już przygotowany i tylko czekałem na odpowiedni moment, aby móc popatrzeć na Żonę. Wieczorem ja już wykąpany i ubrany we frotowy szlafrok siedziałem przed telewizorem i oglądałem mecz. Żona wiedziała, że w związku z tym może spędzić jeszcze więcej czasu w łazience chwyciła swoja piżamę i całując mnie w usta oznajmiła, że idzie się kąpać. Zamknęła drzwi i usłyszałem jak odkręca wodę. Nie zastanawiając się wcale szybko wstałem i stanąłem tuż przy drzwiach spoglądając we wcześniej przygotowany otwór. Nie widziałem Żony, zapewne siedziała na ubikacji. Widziałem napełniającą się powoli wannę. Usłyszałem odgłos spuszczanej wody i moim oczom ukazała się Małżonka. Zakręciła wodę. Stanęła przed umywalką i patrząc w lustro zaczęła zmywać makijaż. Potem rozpięła spodnie i zdjęła je. Następnie przyszła kolej na bluzkę, której guziki zaczęła rozpinać. Odchyliła poły bluzeczki. Zobaczyłem ukazujące się piersi obleczone w koronkowy biustonosz. A muszę zaznaczyć, że piersi ma ładne. Nie za duże, za to bardzo kształtne. Nie poddają się grawitacji, zawsze sterczą do przodu. Zdjęła bluzkę i sięgnęła dłonią za plecy rozpinając stanik. Uwolnione z miseczek piersi miałem teraz jak na dłoni. Ich profil pięknie pokazywał kształt. Okrągłe, pełne i zakończone aureolą zwieńczoną brodawką sutkową. Widziałem jak kładzie dłonie pod piersi, podniosła je trochę, lekko ścisnęła. Cały czas patrzyła w lustro obserwując się. Potem pochyliła się zdejmując majtki. Odwróciła się oglądając swoją pupę. Położyła dłonie na pośladkach. Z powrotem odwróciła się przodem do lustra. Weszła do wanny. Usiadła, namydliła sobie pachy i sięgnęła po maszynkę do golenia. Potem wstała i nałożywszy piankę do golenia na nogi sprawnymi ruchami ogoliła je. Następnie nałożyła piankę na łono. I tutaj także pozbawiła się odrastających włosów. Niemniej ruchy, które wykonywała były zdecydowanie wolniejsze. Przesuwała maszynkę po łonie, potem oparła nogę o brzeg wanny i sięgając niżej, pomiędzy nogi pozbawiła się reszty włosów. Sięgnęła po prysznic i opłukiwała łono i nogi. Widziałem gołe łono z wyraźną linią zaczynającej się szparki chowającej się pomiędzy nogami. Gołe łono dorosłej kobiety, łono emanujące erotyzmem i moim zdaniem, pokazujące odwagę i pewność siebie kobiety, która kocha swoje ciało, która wie, jaką wartością jest akceptacja własnego ciała i własnej seksualności. Patrząc na Nią z ukrycia, podziwiając jej piękne ciało cieszyłem się, że Jest moją żoną, że tylko i wyłącznie ja mam możliwość oglądania i dotykania Jej, sprawiania Jej przyjemności. Czułem radość będąc Jej mężem, jej mężczyzną. Ponownie odkręciła kurki wody jednocześnie nalewając płynu do kąpieli. Położyła się, wanna napełniała się a woda tworzyła obfita pianę. Kiedy uzyskała właściwy poziom zakręciła ją i teraz leżała sobie oparta o koniec wanny. Z piany wystawała Jej tylko głowa. Ku mojemu rozczarowaniu całe jej ciało zakrywała piana, nic nie mogłem dostrzec. Mimo to nie przestawałem patrzeć. Leżała w wannie, oczy miała zamknięte, czasami tafla wody marszczyła się, kiedy przesuwała ręce lub nogi. Powoli piana znikała, mogłem już zaobserwować wyłaniające się z wody wystające kolana oparte o brzegi wanny. Patrząc na Jej twarz widziałem, że policzki ma zaczerwienione, usta lekko otwarte. I wydawało mi się, że widzę jak pierś faluje pod wpływem oddechu. Piana coraz szybciej znikała, dzięki czemu mogłem już zaobserwować piersi zwieńczone aureolą i sutki, co mnie lekko zdziwiło, sterczące i napięte. Czyżby dotykała się? Wytężyłem wzrok jeszcze bardziej i miałem wrażenie, że rzeczywiście lewą dłoń ma zanurzona i sięga od tyłu pomiędzy swoje nogi dotykając i pieszcząc niewidoczna niestety dla mnie cipkę. W tym momencie wysunęła lewą nogę ponad powierzchnię wody i oparła stopę na brzegu wanny jednocześnie zsuwając się niżej tak, że zanurzyła głowę zostawiając nad powierzchnią tylko swoją twarz. Prawa dłoń sięgnęła pomiędzy rozwarte uda i przesuwała się po prawym udzie czasami zmieniając miejsce i dotykając od góry cipki. Zaspokajała się. Teraz miałem już stuprocentową pewność. Wróciłem do uważnej obserwacji. Podobał mi się ten widok. Powiem więcej podnieciłem się. Wzwiedziony członek podniósł zakrywający mnie materiał. Sięgnąłem ręką niżej i chwyciłem go. W tym czasie wyprostowała się a właściwie usiadła przerywając pieszczoty. Sięgnęła po korek i zaczęła wypuszczać wodę. Czyżby to już? Byłem lekko zawiedziony. Okazało się jednak, że kiedy wypłynęła połowa wody zamknęła odpływ i ponownie zaczęła napełniać wannę. Sięgnęła także na podłogę i zobaczyłem, że trzyma w ręku swoje majtki. Wstała i patrzyłem jak założyła je na siebie, po czym ponownie usiadła. Co teraz będzie robić? Co się za chwilę wydarzy? Czego mogę być świadkiem? Stałem i gapiłem się w dziurkę i czekałem na ciąg dalszy. Żona sięgnęła po prysznic, zmieniła przepływ strumienia wody na prysznicowy, ustawiła odpowiednią temperaturę i skierowała strumień pomiędzy nogi. Poziom wody pozostawał w miarę równy, co świadczyło o tym, że odpływ wanny był nie do końca zamknięty. Przez chwilę widziałem wodę uderzającą o łono i ukrytą pod majtkami cipkę. Trwało to jakiś czas. Potem położywszy się ponownie w wannie, tym razem z obiema nogami ułożonymi na brzegach wanny, skierowała strumień na swoje łono obleczone w materiał. Widziałem jak przybliża lub oddala słuchawkę, jak zmienia moc strumienia wody szukając odpowiadających Jej doznań. Widziałem jak przyłożyła słuchawkę do łona, do cipki i przesuwała pomiędzy nogami. Musiała sobie sprawiać dużą przyjemność, ponieważ Jej pierś pokrywał duży rumień, sutki sterczały napięte a z szeroko otwartych ust dobiegał do mnie cichutkie pojękiwanie. Fascynujący był to dla mnie widok. Ukochana Żona sprawia sobie przyjemność. Koniecznie musimy o tym porozmawiać. Odwiązałem przepasujący mnie pasek płaszcza kąpielowego. Oglądałem dalej. Swobodniejszy dostęp do członka pozwalał na powolne przesuwanie dłonią wzdłuż jego nabrzmiałego trzonu. Powoli i niespiesznie masturbowałem się, a właściwie tylko przesuwałem dłonią po penisie, ponieważ bardziej skoncentrowany byłem na obserwacji pieszczącej się Żony niż własnym podnieceniu. A Ona znowu przerwała, znowu usiadła w wannie z dłonią trzymającą słuchawkę pod wodą. Niezgrabnie, jedną ręką próbowała zdjąć majtki, ale jako, że były mokre nie szło jej to za dobrze. Wstała, przydepnęła nogą prysznic i już obiema dłońmi sprawnie ściągnęła majtki uważając tylko, aby prysznic nie wystrzelił spod stopy. Odrzuciła majtki na podłogę a ja w tym samym czasie mogłem zobaczyć zaczerwienioną od uderzającej wody skórę łona. Ponownie wróciła do wcześniejszej pozycji z szeroko rozsuniętymi i opartymi o wannę stopami, a raczej łydkami. Zmniejszyła trochę siłę strumienia i ponownie skierowała go wprost w cipkę. Drugą ręką przytrzymywała szerzej wargi cipki odsłaniając na uderzenia wody łechtaczkę. Woda przelatywała przez cipkę, dostarczała sobie przyjemności a ja jak urzeczony wypatrywałem ciągu dalszego. Doprowadzi rzecz do końca, do orgazmu czy może przerwie? A właściwie, dlaczego miałaby przerywać nie przezywając orgazmu? Czy ja przerywałem masturbację czy doprowadzałem do wytrysku? Oczywiście, że doprowadzałem do końca. Patrzyłem jak urzeczony. Piękny widok masturbującej się Małżonki. Całkowicie poddałem się temu widokowi. Przestałem masować kutasa i tylko przypatrywałem się czekając na Jej orgazm. Sama także musiała o tym myśleć, ponieważ widziałem jak coraz głębiej oddycha, jak jęczy, jak pilnuje, aby mieć cały czas jak największy dostęp do cipki. Nagle, przynajmniej dla mnie, mocno przycisnęła słuchawkę do łechtaczki, złączyła nogi i zaczęła się trząść przeżywając orgazm. Widziałem przechodzące przez Nią spazmy rozkoszy i wystrzeliwujące spomiędzy zaciśniętych nóg strumienie wody. Z tego, co zaobserwowałem miała fajny, długi orgazm, który dostarczył Jej przyjemności. Usiadła, zakręciła wodę i poprawiła korek uniemożliwiając dalsze wyciekanie wody. Ponownie położyła się w wannie. Dłońmi delikatnie dotykała swoje ciało. Dotykała twarzy, dotykała piersi i sięgała do cipki. Byłem zauroczony tym, co zobaczyłem. Byłe podniecony tym, co widziałem. I byłem ciekawy, co będzie dalej. Uspokajała się, przywracała się do stanu normalności a jednocześnie była rozluźniona i zadowolona. Kiedy zaczęła wypuszczać wodę, stanęła w wannie i sięgając po ręcznik wycierała się. Był to dla mnie sygnał, że należy wrócić na fotel i jak gdyby nigdy nic dalej oglądać mecz. Pozostawało tylko jedno pytanie. Jak ukryć erekcję? Szybko zawiązałem szlafrok, usiadłem na fotelu i zacząłem gapić się w telewizor. Kiedy otworzyły się drzwi łazienki erekcja już lekko ustępowała, napełniony jeszcze krwią penis powoli tracił sztywność. Leżał już oparty o mój brzuch. Nie było nic widać. Chyba? Małżonka wyszła z łazienki również ubrana w płaszcz kąpielowy. Podeszła do mnie i usiadła bokiem na moich kolanach. Objęła moją głowę dłońmi pozwalając mi na objęcie i przytrzymanie jej w pasie. Założyła nogę na nogę powodując tym ruchem odsłonięcie całej nogi aż do biodra. Patrząc mi w oczy powiedziała:

    – A mój mąż dalej gapi się na piłkarzyki?

    – Teraz to już tylko na Ciebie, Kochanie. – odpowiedziałem.

    Nie wypuszczając mojej głowy z objęć pochyliła się i pocałowała. Nasze usta połączyły się, otworzyły

    się pozwalając na spotkanie naszych języków. Namiętny pocałunek trwał a jej dłoń wsuwała się na moja klatkę piersiową. Ja zacząłem głaskać Jej odsłoniętą nogę. Zawsze namiętność między nami była duża, a zapewne jeszcze doznane przed chwilą przyjemności potęgowały sytuację. Jej masturbacja i moja obserwacja, o której nie wiedziała. Przestaliśmy się całować. Sięgnęła po pilota i wyłączyła telewizor. Odchyliła się dość mocno, dzięki czemu miałem wgląd w rozsunięty dekolt pokazujący piękne piersi. Sięgnąłem dłonią zamykając na nich palce.

    Krew szybko z powrotem napłynęła do członka, erekcja wyczuwalnie naciskała na Jej ciało. Zmieniła pozycję. Usiadła przodem do mnie okrakiem obejmując moje nogi. Zaczęła mnie całować. Przesuwała usta po szyi, powoli przesuwała się na moje piersi. Językiem drażniła moje sutki. Zsuwała się coraz bardziej, coraz niżej znacząc mokry ślad na torsie. Jej piersi uciekały z moich rąk. Rozsupłała węzeł paska odsuwając na boki poły szlafroka. Dłońmi sięgnęła do członka. A potem zsuwając się całkowicie z moich nóg złapała za moje kolana i rozsunęła je znajdując dla siebie miejsce pomiędzy nimi. Pochyliła głowę i poczułem Jej usta na główce penisa. Dłonią trzymała trzon. Zsunęła rękę niżej odsłaniając w całej okazałości główkę, na której zamknęła usta i zaczęła drażnić ją językiem. Kiedy spojrzałem w dół widziałem tylko Jej głowę zasłaniającą kutasa i wypięte pośladki obleczone w jasny materiał płaszcza. Przesuwała językiem po całej główce, zlizywała po koronie żołędzia, wsuwała koniuszek języka w otwór na szczycie główki. Jednocześnie czułem jak cały czas przesuwa dłonią wzdłuż trzonu. Do moich uszy dochodził dźwięk zasysanego w trakcie tego aktu powietrza. Oddawała się miłości francuskiej z zapamiętaniem, a, że lubiła tego typu pieszczoty było tylko dla mnie wielką radością i przyjemnością. A potem zaczęła jeszcze bardziej wsuwać go w swoje szeroko otwarte usta. Dłonie oparła o moje uda i teraz tylko jej głowa przesuwała się w górę i w dół sprawiając mi niezwykłą przyjemność. Nie obawiałem się, że przedwcześnie skończę, ponieważ wiedziałem, że Żona nie lubi strzałów w usta. Zawsze chciała abym kończył w jej pipce. Miałem i czerpałem z chwil przyjemności, a jednocześnie chciałem sam być dawcą, nie tylko biernym biorcą. Kiedy wysunęła członka z ust i spojrzała na mnie widziałem tylko Jej rozerotyzowany wzrok, lśniące usta i mojego mokrego kutasa.

    – Wsadź mi go – powiedziała.

    Jednocześnie stanęła przede mną i rozsunęła płaszcz pozwalając mu swobodnie opaść na podłogę.

    Wstałem zostawiając swój płaszcz na fotelu. Mocno przytuliłem. Przylgnęliśmy do siebie. Kutas dociskał Jej brzuch. Moje dłonie spoczęły na Jej pośladkach. Usta i języki toczyły namiętną bitwę, w czyich ustach znajdą dla siebie miejsce. Kiedy uniosła jedną nogę opierając się o moje biodro.  Objąłem oplatającą mnie nogę i ugiąłem lekko kolana. Dzięki temu ruchowi miałem dostęp od tyłu do cipki a kutas znalazł sobie lepsze miejsce i teraz spoczywał na wilgotnych od podniecenia wargach. Docisnąłem palcami kutasa odnajdując wejście do pochwy. Zanurzyła się główka. Czułem jak wargi obejmują koronę. Kiedy wyczuła, że zamierzam Ją wypełnić również ugięła nogę, na której się opierała. Trochę bardziej zanurzyłem się. W takiej pozycji trwaliśmy całują się i nie wykonując żadnego ruchu.

    – Tak nie dam rady – powiedziała – weź mnie od tyłu.

    Po takiej deklaracji opuściła nogę, a ja chwyciłem za Jej biodra i odwróciłem do siebie plecami. Po czym lekko popchnąłem w stronę łóżka. Weszła na środek łóżka i uklęknęła do mnie tyłem. Chwilę kontemplowałem widok. Żona na czworakach, szeroko rozstawione ręce i nogi, napięte pośladki, lśniąca wilgotnością szparka. A nad nią owal analu. Trzeba będzie kiedyś porozmawiać o tego typu miłości. Ale nie teraz. Teraz był czas na inne przyjemne rzeczy. Nic tylko spełniać życzenie. Uklęknąłem tuż za nią. Sięgnąłem dłonią pomiędzy nogi. Odnajdując łechtaczkę drażniłem ją chwilę. Potem wsunąłem w cipkę palec. Przez krótki czas posuwałem Ją palcem.

    – Chcę więcej. Wsadź mi kutasa w cipkę, proszę – wyszeptała.

    Wyjąłem palec, zbliżyłem się bardziej. Położyłem kutasa pomiędzy półkule pośladków. Zacząłem bardzo wolno zsuwać go niżej. Zahaczyłem główką o otwór pupy. Drgnęła i odsunęła lekko. Nie zatrzymując się dłużej odchylając biodra zsuwałem kutasa niżej, pomiędzy płatki cipki. Kiedy znalazłem się w wejściu pochwa jakby sama otworzyła się pochłaniając główkę. Oparłem dłonie na Jej biodrach i pchnąłem moszcząc sobie miejsce w zapraszającej cipce.

    – O tak – wyjęczała – wypełniasz mnie całą. Pieprz mnie teraz tak jak lubisz.

    Mocniej chwyciłem biodra i zacząłem ją posuwać. Suwałem wolnymi ruchami, szybkimi ruchami, starałem się zataczać w Jej wnętrzu okręgi. Czasami nasuwałem na kutasa pracując Jej ciałem. Miałem wrażenie, że sięgam bardzo głęboko, głębiej niż wcześniej. Jęczała, wzdychała i stękała. Coraz głośniej, coraz szybciej, coraz namiętniej. Oparła głowę o poduszkę, biodra mocno wypinały się w ku mnie. Penis wypełniał pipkę, jajka uderzały o łono, a namiętność i podniecenie wchodziło na szczyt. Czułem, że nie jestem w stanie dłużej wytrzymać. Głośno stękając zacząłem wylewać swoje nasienie. Nie przestawałem się ruszać, chciałem, aby Ona także doszła. Kolejne fale wypełniały cipkę. A Ona jak na zawołanie westchnęła jeszcze głośniej i w spazmach orgazmu jęczała, jęczała, jęczała. Zatrzymałem kutasa w środku czując jak na trzonie zaciskają się w kolejnych fazach orgazmu mięśnie cipki. Wyprostowała nogi, musiała się położyć. Starając się nie wyjść z Niej położyłem na odpoczywającej po przeżytej rozkoszy Żonie. Oboje czuliśmy, że ten seks był niesamowity, był niespotykany i był godny, aby częściej był naszym udziałem. Powoli stygliśmy z przeżytej namiętności. Erekcja ustępowała delikatnie wysuwając się z pochwy. Kiedy wysunął się całkowicie położyłem się obok. Zwrócenie twarzami w swoją stronę patrzyliśmy na siebie. Nie było potrzeby odzywania się. Żadne głowa nie były potrzebne, żadne słowa nie byłyby właściwe. Pozostało tylko jedno.

    – Kocham Cię.

    – Ja Ciebie też kocham.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ewa mężatka
  • Nowa Pani

    #FemDom

    Z dnia na dzień, znowu stałem się zwykłym i bezpańskim kundlem. Mieszkałem u mojej właścicielki kilka lat. Pewnego dnia gdy wróciłem z pracy, przed drzwiami zobaczyłem moje dwie torby podróżne a w nich spakowane moje erotyczne akcesoria, damskie ciuszki (męskich na życzenie Pani nie miałem zbyt wiele a i tak chodziłem głównie nago) oraz kopertę z kluczykiem od pasa cnoty. Łzy stanęły mi w oczach. Wziąłem bagaż w rękę i płacząc powlokłem się do samochodu by pojechać pod normalny adres zamieszkania. Przez kilkanaście miesięcy  nie mogłem sobie znaleźć miejsca, brakowało  mi tresury, chłosty, usługiwania Pani w sypialni, toalecie i łazience czy gwałcenia mnie straponem i innych tortur krocza, anala i całego ciała. Wpadłem w bardzo głęboką depresję i miałem za sobą nieudaną próbę samobójczą. Postanowiłem znowu uaktywnić profil na różnych seks portalach. Przez długi czas, nie było odzewu, albo wiadomości roiły się od wyzwisk czy były głupimi żartami, albo pisali różni zboczeńcy i półinteligenci lub naćpani. Zbywałem ich jakimiś bezsensownymi wpisami lub  nie reagowałem na zaczepki. Po kilku miesiącach, pojawił się mail na który początkowo nie zwróciłem za bardzo uwagi. Nadawcą był praktycznie pusty profil. Zero fotek, żadnego opisu. Podane były tylko nick, płeć właściciela (właścicielki), wiek –osoba ponad 20 lat starsza ode mnie (po siedemdziesiątce) i nazwa miejscowości, oddalona od mojego miejsca zamieszkania o kilkanaście kilometrów. W treści było 9 cyfr które wyglądały jak numer telefonu i nic więcej. Po dłuższym wahaniu, stwierdziłem że i tak nic nie mam do stracenia. Wziąłem w dłoń smartfona i wystukałem widoczne na monitorze cyfry. Jeden sygnał, drugi, trzeci… Nagle usłyszałem w słuchawce głos, który ewidentnie należał do starszej Kobiety.

    – Słucham

    – Dzień dobry Pani – powiedziałem – Mam na imię Marek. Dostałem ten numer w wiadomości na portalu (tu padła nazwa)

    – A cześć, jesteś kundlem i szukasz właścicielki?

    – Tak, proszę Pani

    – Dobrze. Sobota, godzina piętnasta kawiarnia Mokka. Będę w błękitnym żakiecie. Rozpoznanie mnie to twoja pierwsza próba. Mam na imię Zofia. Masz się do mnie zwracać Pani Zofio, Lady lub proszę Pani. Lubię kwiaty

    Dziś był wtorek, miałem kilka dni na dojście do siebie.  W  sobotę wydepilowałem gładko krocze i pachy, założyłem mój ulubiony, stalowy pas cnoty. Mimo że nienawidzę tego stroju, założyłem garnitur i zszedłem do samochodu. Po drodze wstąpiłem do zaprzyjaźnionej kwiaciarni kupić duży bukiet który chciałem wręczyć Kobiecie z którą mam rozmawiać na początek znajomości. Punktualnie o 15 wszedłem do wspomnianej kawiarni. Rozejrzałem się po sali. Nie było dużo gości, ale nigdzie nie zauważyłem Kobiety w błękitnym żakiecie, wszedłem do drugiej, niewielkiej kameralnej salki z lekko przyciemnionym światłem. Z trudem dojrzałem w głębi siedząca samotnie przy stoliku starszą Panią obok której, na oparciu krzesła wisiał ciuszek w opisywanym kolorze. Podszedłem i ukłoniłem się.

    – Dzień dobry Pani, jestem Marek i życzyła sobie Pani mnie widzieć – wręczyłem bukiet a Kobieta wskazała krzesło obok siebie. Usiadłem

    – Idź do baru i zamów sobie cappuccino. Dla mnie weź lampkę koniaku

    Wstałem i poszedłem złożyć zamówienie. Po chwili wróciłem do stolika i usiadłem obok Pani patrząc na stolik. Moja poprzednia właścicielka wytrasowała mnie tak, że wiedziałem że bez pozwolenia nie wolno mi podnieść głowy i patrzeć Kobiecie w oczy, choć kątem oka i bardzo dyskretnie przyglądałem się Pani która mnie tu wezwała. Mimo słabego oświetlenia, widać było że ma swoje lata ale jest zadbana i z delikatnym makijażem. Kelnerka przyniosła zamówienie.

    – Opowiedz mi o sobie Marku

    Opisałem w skrócie moje dotychczasowe życie, gdzie pracuję,  preferencje i jak byłem tresowany przez Lady Natalię. Oraz to, jak znalazłem swoje rzeczy przed drzwiami i co potem przeżyłem.

    – A jak sądzisz, dlaczego Pani zwróciła ci wolność? – zapytała

    – Nie wiem, proszę Pani – odparłem – Byłem Jej niewolnikiem i rzeczą, więc miała prawo wyrzucić mnie na śmietnik jak się zużyłem

    – A jesteś zużyty?

    – Trochę na pewno, proszę Pani. Pięćdziesiątka na karku, swoje lata mam. Tu strzyka, tam boli…

    – E tam. Bzdury gadasz. Ja mam siedemdziesiąt cztery i czuję się młodo

    Wzruszyłem tylko ramionami, bo cóż miałem odpowiedzieć

    – Dobra, do rzeczy bo czas leci. Szukam niewolnika który będzie mi usługiwał w łazience, toalecie, łóżku i  nie tylko. Mimo swoich lat, mam spore potrzeby erotyczne. To ma być ktoś, kto będzie na każde moje wezwanie i jak zadzwonię natychmiast przyjedzie mnie na przykład porządnie wylizać. Na początek na telefon a w weekendy 24/7 od piątkowego wieczoru do niedzieli. Włącznie z pełną kontrolą : jak zapytam, mam mieć natychmiast odpowiedź gdzie jesteś, co robisz i fotkę. Oczywiście pas cnoty obowiązkowy non stop. Poza tym, mam niewielki haremik różnych osób różnej płci i twoim zadaniem będzie również zaspokajanie ich potrzeb seksualnych. Oczywiście za moją zgodą i pod kontrolą. Jeżeli się sprawdzisz, może pozwolę ci u mnie zamieszkać. Zatrudnię cię wtedy w mojej firmie i będziesz mieć odprowadzane wszystkie składki. Jednak coś za coś. Wtedy będziesz musiał zerwać wszystkie kontakty jakie masz i zamieszkać u mnie oddając mi swoje ciało i duszę. Zostaniesz sprowadzony do roli przedmiotu. Mam duży dom pod miastem i są tam wszelkie potrzebne akcesoria by poskromić takiego kundla jak ty. Z tego co pisałeś w profilu wiem, że lubisz też zakładać damskie ciuchy. To również może się zdarzyć, choć najpierw trzeba będzie cię wydepilować. Ale to ewentualnie jak zasłużysz.  Zastanów się i we środę o godzinie 15 zadzwoń i daj mi odpowiedź czy chcesz zaryzykować czy nie. Pamiętaj że potrafię być naprawdę surowa i bezwzględna, ale bez powodu krzywdy niewolnikowi nie zrobię. A teraz pożegnaj się z Panią i spadaj. Zapłać rachunek po drodze. A tego nie wolno ci otwierać bez pozwolenia

    Wręczyła mi małą, błękitną,  zaklejoną kopertę  Kątem oka zauważyłem że wysunęła spod stołu stopę. Rozejrzałem się po sali, było pusto. Parka która wcześniej siedziała dwa stoliki od nas wyszła. Klęknąłem na kolano, schyliłem się podnosząc delikatnie dłonią stopę Pani . Zapach skóry Jej czółenek na niewielkim obcasiku i widok pończoszki opinającej zgrabną łydkę, spowodował u mnie podniecenie jakiego nie doświadczyłem od dawna. Ucałowałem bucik i stanąłem na nogach

    – Dziękuję że zechciała Pani ze mną porozmawiać. Zadzwonię na pewno. Do widzenia Pani.

    Skinęła głową i wyszedłem regulując po drodze rachunek

    Długo myślałem o propozycji Pani, rozważając wszystkie za i przeciw. Znajomych wielu nie miałem, więc zerwanie kontaktów ze światem nie było wielkim problemem. Ewentualna zmiana miejsca zatrudnienia również tym bardziej że w zamian miałem zyskać to co uwielbiam: służbę w klimacie FemDom. Dni mijały szybko i  we środę, punktualnie o 15 wybrałem numer Pani Zofii. Po chwili odebrała

    – Punktualny jesteś, to plus. Jeżeli chcesz zaryzykować bycie moją własnością to w ciągu 10 minut masz mi wysłać zdjęcie. Nago. W obroży i pasie cnoty z kartką „Własność Lady Zofii i dzisiejszą datą. Pysk możesz zamazać”

    I rozłączyła się. Marker, kartka. Obroże na szyję, pas cnoty na miejsce. Telefon na statyw. Chwila zastanowienia i szybka edycja fotki. „wyślij wiadomość”, „dodaj”, zdjęcie i „wyślij”. Kilka minut później dostałem sms z odpowiedzią: „Piątek, godzina 19.30, lubię dobry koniak i kwiaty” I adres w jednym z bloków w peryferyjnej dzielnicy miasta. Po chwili druga wiadomość: „Od tej chwili masz mieć założony pas cnoty. Będę sprawdzać czy nosisz. Na moje polecenie w ciągu  pięciu minut masz mi wysłać jego zdjęcie gdzie być nie był. Oprócz kłódki, ma tam być plomba z koperty którą dostałeś w kawiarni” Rozerwałem kopertę wyjąłem jej zawartość i założyłem w skobelek zabezpieczając przed otworzeniem. Fotka i kolejny MMS do Pani. Po południu wyszedłem do marketu, zrobić zakupy spożywcze na kilka dni. Gdy stałem w kolejce do kasy, poczułem wibracje telefonu i usłyszałem dźwięk SMSa. Wyjąłem smartfon z kieszeni i ujrzałem wiadomość od Lady:  „Kontrola czystości. Masz 5 minut”. Wycofałem się z kolejki i podszedłem do biura obsługi.  Pani obsługiwała klienta, ale zapytałem:

    – Przepraszam, czy mógł bym u Pani na chwilę zostawić koszyk z zakupami? Muszę wyjść do samochodu. Zostawiłem portfel

    Kobieta skinęła głową i wskazała miejsce z boku lady. Postawiłem koszyk i szybkim krokiem poszedłem w stronę ubikacji. Wszedłem do kabiny, opuściłem spodnie, zrobiłem fotkę i wysłałem. Wróciłem do kasy biorąc koszyk po drodze. Stanąłem ponownie w ogromnej kolejce. Gdy byłem drugi, znowu dźwięk smsa. Wyjąłem telefon z kieszeni i z przerażeniem ujrzałem identyczną jak kilka minut temu wiadomość od Pani

    – Kur… – rzuciłem pod nosem. Wycofałem się z kolejki i znowu poprosiłem Kobietę z punktu o możliwość zostawienia koszyka. Znowu znajoma kabina w ubikacji. Fotka i MMS. Znowu ogromna kolejka. Wykładałem towar na taśmę gdy znowu zabrzęczał telefon. Spojrzałem na ekran i zakląłem pod nosem.

    – Przepraszam bardzo, ale widzę że nie mam portfela – zwróciłem się do kasjerki – Muszę zrezygnować, odniosę zakupy na sklep

    Chyba zauważyła jakiś rodzaj przerażenia w moich oczach, bo odparła

    – Nie ma problemu, proszę zostawić, my odniesiemy.

    Wrzuciłem artykuły z taśmy z powrotem do koszyka i odstawiłem go. Drogę do ubikacji znałem już na pamięć, więc kilkadziesiąt sekund później wiadomość ze zdjęciem została wysłana. Wyszedłem na pasaż i postanowiłem zrezygnować z zakupów. Wsiadłem do samochodu. Gdy odpaliłem silnik, znowu usłyszałem dźwięk wiadomości. „Jeszcze jedna fotka, natychmiast. I zrób sobie te zakupy, na razie dam ci spokój. Ale masz je zrobić TUTAJ”. Rozejrzałem się uważnie bo ewidentnie byłem przez Panią obserwowany, ale nigdzie nie widziałem znajomej sylwetki. Zgasiłem silnik. Rozejrzałem się, stałem w bocznej części parkingu, więc chyba nikt mnie nie „nakryje”. Opuściłem spodnie, zrobiłem i wysłałem zdjęcie a potem znowu wszedłem do sklepu. Tym razem zakupy przebiegły bez niespodzianek, jednak gdy wyjeżdżałem z parkingu. Znowu sms: „Postarałeś się, może dostaniesz nagrodę. Pokaż czy nie zdjąłeś”. Zjechałem w osiedle przy drodze, znalazłem słabo oświetlone miejsce. Lekko opuściłem spodnie i zrobiłem fotkę. Ruszyłem w stronę domu. Jak zwykle w mieszkaniu, rozebrałem się do naga, Zrobiłem głęboką lewatywę i wykąpałem się. Po wyjściu z łazienki schowałem zakupy do lodówki, zrobiłem  i zjadłem kolację a potem położyłem na kanapie gapiąc się w telewizor i sącząc piwo. Usnąłem. Obudził mnie dźwięk dzwonka telefonu. W półśnie odebrałem:

    – Masz być u mnie. Natychmiast szmato – usłyszałem w słuchawce głos Pani. Biegiem. Jesteś mi tu potrzebny. I dźwięk zakończonego połączenia. Mocno oszołomiony nie wiedziałem co się dzieje. Rzut oka na zegarek, dochodzi północ. Zebrałem się z kanapy, zamówiłem taksówkę w aplikacji. Będzie za 15 minut. Kurde, długo, jak się ubrać? Postanowiłem zaryzykować. Na gołe ciało założyłem bawełniane spodnie i jasnoniebieski sweter. Sygnał z aplikacji że taksówka czeka. Do kieszeni kurtki obroża i schodzę na dół. Po kilku minutach jestem pod adresem. Wciskam z mocno bijącym sercem numer na elektronicznym domofonie. Ogromna ulga gdy słyszę znajomy głos w głośniku

    – Słucham?

    – Dobry wieczór Pani. Marek

    – Czwarte piętro. Drzwi w głębi

    Bzzzzzzzzzzzzz… Dźwięk elektromagnesu zwalniającego zamek. Biegnę po dwa stopnie zakładając na szyję obrożę by po kilkunastu sekundach zapukać do drzwi. Otworzyły się lecz nikogo za nimi nie widzę. Chwila zawahania. Wchodzę. Schowana za drzwiami stoi Lady ubrana w czarną, koronkową haleczkę do połowy ud i klapeczki na malutkim obcasiku. Trzask drzwi i dźwięk zasuwanej zasuwki. Mocny, nie znoszący sprzeciwu chwyt za ramię. Odwracam się i natychmiast dostaję potężnego aż się obróciłem „plaskacza” z otwartej dłoni w pysk.

    – Ile mam dziwko na ciebie czekać?? Rozbieraj się!! – Lekko bełkotliwa komenda. Moja Pani była chyba nieco „wstawiona”.

    Po dwóch sekundach stałem przed Panią nagi. Złapała mocno za gadżet w moim kroczu i sprawdziła czy jest plomba. Cmoknęła zadowolona. Po chwili dostałem mocny kopniak udem w krocze. Klęknąłem z bólu. Pani złapała za obrożę i powlokła mnie w stronę drzwi na końcu niewielkiego przedpokoju. Jak się okazało, to była ubikacja. Wciągnęła mnie do środka i usiadła na otwartym sedesie podciągają nieco haleczkę. Mocno docisnęła mój pysk do swojego mocno owłosionego krocza. Od dawna nie miałem na języku tego cudownego smaku Kobiety. Mój język zaczął zwariowany taniec na wargach sromowych i łechtaczce. Lady przymknęła oczy. Po dłuższej chwili poczułem w ustach lekko słonawy smak pierwszych kropli złotego deszczu. Lizałem cipkę coraz mocniej.

    – OOOOOOOOOOOOOOCH… – usłyszałem po kilkunastu sekundach okrzyk rozkoszy Lady a z cipki trysnął strumień moczu oblewając mi pysk, ciało i podłogę. Pani docisnęła moje usta do swojego łona a Jej uda zacisnęły się mocno no moich policzkach. Czułem jak Jej ciało pulsuje w spazmach orgazmu. Musiała być mocno napalona. Po chwili usłyszałem:

    – A teraz posprzątaj i spierdalaj

    Wziąłem w dłoń stojącego w kącie mopa, wytarłem dokładnie podłogę i umyłem go. Wstała z sedesu i złapała mnie za obrożę ciągnąc w stronę przedpokoju. Wyrzuciła mnie nagiego za drzwi a sekundę później wyleciały za mną moje ciuchy. Ubrałem się na klatce schodowej a kilkanaście sekund później dostałem sms:

    „A spróbuj tylko zdjąć obrożę. Co pięć minut masz mi wysyłać jej fotkę”

    Jej mocz miał dość intensywny zapach, więc postanowiłem wrócić do domu na piechotę co kilkaset metrów wysyłając  nową  fotkę obroży. Nie chciałem zamawiać taksówki bo moje ciało pachniało złotym deszczem, więc czekał mnie ponad godzinny  spacer. Zmęczony otworzyłem drzwi mojego mieszkania. Zdjąłem ubranie i wrzuciłem do pralki i wszedłem pod prysznic, zastanawiając się co się stało. Umyłem się dokładnie i poszedłem spać… O siódmej rano, obudził mnie dźwięk przychodzącego połączenia. Prawie śpiąc, odebrałem

    – Słuchaj kundlu, zapomnij o wczorajszym wieczorze – usłyszałem

    Czas do piątkowego popołudnia minął błyskawicznie. Po powrocie z pracy, wykąpałem się, dokładnie ogoliłem twarz, krocze i pod pachami. Zrobiłem głęboką lewatywę. Chwila zawahania, jaka bielizna. Wybrałem koronkowe stringi w kolorze pudrowego różu. Założyłem garnitur, na szyi zawiesiłem łańcuszek z kluczykiem od pasa cnoty i poszedłem do sklepu kupić koniak dla Pani. W zaprzyjaźnionej kwiaciarni, kupiłem duży bukiet kwiatów i punktualnie o 19.30 wybierałem na domofonie numer Pani mieszkania. Dźwięk zwalnianego zamka. Wszedłem i kilkanaście sekund później pukałem do znanych mi już drzwi. Otworzyły się. Dzisiaj Pani była ubrana w dopasowaną, czarną sukienkę do połowy uda, czarne rajstopy i balerinki w tym samym kolorze. Na twarzy miała ostry makijaż. Wszedłem i zamknąłem za sobą drzwi. Wręczyłem kwiaty i ozdobną torebkę z butelką alkoholu po czym klęknąłem i ucałowałem bucik.

    – W moim domu obowiązują pewne zasady, których należy bezwzględnie przestrzegać – usłyszałem – Przede wszystkim bezwzględne posłuszeństwo a niewolnik może przebywać w nim wyłącznie nago

    Kilka sekund później, moje ciuchy leżały na podłodze a ja natychmiast dostałem potężnego „plaskacza” z otwartej dłoni

    – Kolejna zasada, to idealny porządek. Co te szmaty robią rozwalone na podłodze? Za tobą jest szafa. Poskładaj je i schowaj

    Złożyłem ciuchy w kosteczkę, otworzyłem mebel. Marynarkę powiesiłem na wolnym wieszaku a resztę ubrań położyłem na pustej półce

    – Niewolnikowi nie wolno odzywać się bez komendy „daj głos”. Zrozumiano?

    – Tak, proszę Pani – odparłem i kolejny raz potężny „plaskacz” wylądował na moim pysku.

    – Była komenda?? – podniosłem się z podłogi, jednak tym razem pomny kary nie odezwałem się – Idź do łazienki, umyj się porządnie – wskazała wiszący na ścianie wlewnik do lewatywy i wykąp. Masz 10 minut

    Wszedłem do łazienki, napełniłem wlewnik ciepłą wodą i włożyłem końcówkę między pośladki. Uwielbiam to uczucie jak płyn wypełnia jelita. . Otworzyłem pokrywę sedesu, usiadłem i wydaliłem to co miałem w sobie. Robiłem lewatywę w domu, więc leciała ze mnie tylko czysta woda. Wstałem, wszedłem do kabiny prysznicowej i odkręciłem wodę. Pani weszła do pomieszczenia, usiadła na sedesie i patrzyła jak myję swoje ciało. Gdy spłukałem mydło, podała mi miękki ręcznik. Wytarłem się do sucha a Ona sięgnęła i zdjęła mi z szyi łańcuszek z kluczem od mojego podniecenia. Włożyła go w zamek kłódeczki i przekręciła. Zerwała plombę a pas cnoty upadł na podłogę.

    – Zrób sobie dobrze ten ostatni raz – powiedziała i mrugnęła okiem. Wziąłem w dłoń kutasa. Nie masturbowałem się od środowej rozmowy z Panią więc wzwód był natychmiastowy. Delikatnie uderzyła mnie w twarz, dając do zrozumienia bym się położył. Leżałem na plecach robiąc sobie dobrze a Ona usiadła znowu na sedesie, wyjęła stopę z bucika i położyła mi ją na twarzy. Chłonąłem ten cudowny zapach i lizałem stópkę a ruchy dłoni na kutasie były coraz szybsze. Czułem coraz mocniejsze mrowienie w jądrach. Kilka sekund później moje ciało zaczęło drżeć. Pani usiadła mi na twarzy, cudowny zapach rajstop przylegających do cipki spowodował że przeszedł przeze mnie spazm rozkoszy a sperma trysnęła długim strumieniem na mój brzuch. Ciało wiło się w ekstazie a kutas wyrzucał z siebie kolejne porcje nasienia. Pani zebrała je szklaną szpatułką na spodeczek i odstawiła na półkę obok dużego lustra wiszącego na ścianie. Dyszałem ciężko z rozkoszy. Pani rzuciła mi pas cnoty. Drżącymi dłońmi zakładałem stalowy pierścień pod jądra i klatkę na mokrego od wytrysku penisa. Pani sięgnęła i założyła kłódeczkę zatrzaskując ją. Na szyję założyła mi obrożę i przypięła do niej smycz. Pociągnęła lekko. Pozbierałem się z podłogi i na czworaka poszedłem za Nią ocierając się delikatnie policzkiem o łydkę. Wskazała mi  miejsce pod biurkiem. Wpełzłem a Pani usiadła na krześle i włączyła laptopa. Zsunęła buciki a ja zacząłem całować, głaskać i lizać Jej stopy. W pewnym momencie otworzyła szufladę i wyjęła z niej małe zawiniątko. Odsunęła krzesło na którym siedziała i zajrzała do mnie. Podsunęła mi dłoń z zawiniątkiem pod nos. Okazało się że to były czarne rajstopy. Posmyrała mnie nimi po twarzy i rzuciła za siebie

    – Aport! – zakomenderowała a ja na czworaka pocwałowałem do przedpokoju. Delikatnie złapałem zawiniątko w zęby i przyniosłem do stóp Pani. Wzięła je w dłoń i pogłaskała mnie po głowie. Chwilę później rajstopy znowu pofrunęły.

    – Przynieś

    Ponownie zaaportowałem. Znowu delikatnie wyjęła je z moich ust. Złapała mnie za głowę, delikatnie rozsunęła nogi i przycisnęła mój nos do swojej cipki. Chłonąłem Jej zapach a ustami próbowałem przyssać się do krocza. Odepchnęła mnie i strzeliła w pysk. Potem patrząc mi w oczy pogroziła palcem

    – Fe… Niedobry pies

    Podciągnęła sukienkę. Przez ułamek sekundy mignął mi piękny, błękitny kolor Jej majteczek. Zdjęła rajstopy które po chwili pofrunęły do przedpokoju

    – Waruj

    Grzecznie czekałem co dalej. Sekundę później druga para pofrunęła w ślad za poprzednią. Pani złapała za obrożę i delikatnie pchnęła w stronę przedpokoju. Wystartowałem najszybciej jak umiałem, jednak gdy miałem w ustach rzucone ciuszki usłyszałem

    – Zostań. Waruj

    Przycupnąłem i czekałem. Pani wstała z krzesła, podeszła do mnie i pociągnęła za obrożę. Wstałem na nogi a Pani pociągnęła mnie w stronę łazienki. Weszliśmy i otworzyła  niewielką szafkę w której leżały różnego koloru rajstopy i majteczki. Wyjęła mi z pyska rajstopy które aportowałem

    – W kuchni masz miskę. Płyny do pranie i płukania są tutaj- wskazała kolejne drzwiczki w ścianie. Przyniosłem miednicę, przygotowałem roztwór. Każdą sztukę bielizny, najpierw przykładałem do nosa, chłonąc zapach a potem delikatnie prałem w dłoniach i odkładałem każdą sztukę do brodzika, sortując kolorami by nie zafarbowały. W pewnej chwili Pani weszła do pomieszczenia. Miała na sobie tylko błękitny, miękki biustonosz i identyczne brazyliany których kawałeczek widziałem jak zdejmowała z siebie rajstopy bym je aportował. Na stopach czarne klapeczki z futerkiem. Nie mogłem się napatrzeć na Jej cudowne ciało. Widać było że nie jest to ciało nastolatki, ale na pewno nie tak wyobrażałem sobie Kobietę która ma 74 lata. Jej sterczące sutki wyraźnie przebijały się przez bieliznę i wyglądały jak wisienki. Przez majteczki, delikatnie przebijały się dokładnie przystrzyżone po bokach włoski. Stałem dłuższą chwilę gapiąc się na Lady.

    – O Jezu… – westchnąłem z podziwem i natychmiast dostałem w pysk aż mi pociemniało w oczach. Złapała za obrożę i szarpnęła mocno, popychając równocześnie w stronę kabiny prysznicowej. Klęknąłem w pomieszczeniu a Pani powolnym ruchem zsunęła dolną część bielizny i wrzuciła ją do miednicy z praniem. Weszła do kabiny i przycisnęła mój pysk do swojego krocza. Rozchyliłem usta by mocniej poczuć ten cudowny smak. W tym momencie z cipki wytrysnął strumień moczu. Miał mocno słony smak, ale starałem się nie uronić ani kropelki. Oczywiście nie udało  mi się i większość spłynęła po moim ciele na uprane majteczki i rajstopy. Strumyk złotego deszczu zanikał. Pani stanęła szerzej na nogach a mój język powędrował między Jej uda. Lizałem cudownie wilgotne wargi zahaczając czubkiem języka o łechtaczkę. Pani kopnęła mnie udem i strzeliła w pysk dłonią

    – Kur… ty masz robić za papier toaletowy. Nie kazałam ci mnie zaspokajać…

    Zlizałem z krocza kropelki moczu. Pani wyszła a ja ponownie napełniłem miednicę wodą i wymieszałem z płynem do prania. Niestety złoty prysznic który chwilę wcześniej przyjąłem spowodował że zadanie trzeba było powtórzyć. Gdy płukałem ostatnią parę majteczek, Pani weszła do łazienki

    – Jak skończysz, to na balkonie stoi suszarka. Rozwieś niech schną. Umyj się porządnie w środku, wykąp, posprzątaj tutaj i przyjdź do mnie – powiedziała odpinając smycz. Porozkładałem bieliznę kolorami i odcieniami po czym osobno zanosiłem na duży, wnękowy balkon i wieszałem na rozłożonej tam suszarce. Pani nie kazała mi nic zakładać na siebie, więc cały czas byłem nago, ubrany jedynie w pas cnoty i obrożę ze smyczą. Nie przejmowałem się tym. Balkon był dodatkowo zabudowany a za Pani blokiem było pole i kilkaset metrów dalej las. Poza tym zrobiło się już ciemno więc mało prawdopodobne żeby ktoś zauważył mój „strój”. Robienie porządków po praniu zajęło mi kilkanaście minut. W łazience niechętnie napełniłem wlewnik do lewatywy ciepłą wodą i końcówkę włożyłem w anal a potem wydaliłem to co wlałem. Zdjąłem zabawkę z mojej szyi, wykąpałem się, wytarłem do sucha i założyłem obrożę z powrotem. Po wyjściu z łazienki, zauważyłem że wszędzie jest zgaszone światło. Świeciło się tylko w pomieszczeniu którego dotychczas nie widziałem, ale drzwi były zamknięte. Zapukałem cichutko

    – Właź szmato – usłyszałem. Nacisnąłem klamkę. W oświetlonym stojącą na parapecie, niewielką lampką pokoju, zobaczyłem łóżko a obok dużą klatkę w której podłoga była wyłożona grubą gąbką i z dużą, gąbkową poduszką. Pani, ubrana w satynową koszulkę nocną w kolorze szampana,  siedziała przy niewielkim stoliku a w dłoni trzymała lampkę koniaku. Na podłodze stała miska napełniona jakimś płynem.

    – Napij się kundelku – wskazała dłonią miskę – pewnie ci zaschło trochę w gardle – usłyszałem ciepły głos Pani – Jak na pierwszy raz, postarałeś się i jestem z ciebie zadowolona. Ale na początku każdy się stara a potem mu przechodzi. Zobaczymy co będzie jutro a łatwo mieć nie będziesz. Rzuciłem się w stronę stojącej na podłodze miski. Ze zdziwieniem, poczułem że płyn który był tam nalany, to piwo. Spojrzałem na Panią. Zauważyła mój pytający wzrok

    – No co? Nie mów że nie lubisz. Dodałam tam coś od siebie – fakt. Miska miała znacznie większą pojemność niż pół litra a była wypełniona prawie po brzegi. Szkoda mi cię było i nie chciałam żebyś znowu musiał prać moje majtki więc dolałam tutaj. Wychłeptałem zawartość naczynia błyskawicznie. Pić mi się chciało bardzo mocno. Pani wstała i sięgnęła do niewielkiej lodówki stojącej w kącie. Wyjęła stamtąd butelkę piwa. Otworzyła i dolała do mojej miski bo była pusta. Chłeptałem płyn a Pani sączyła koniak patrząc na mnie z politowaniem. Gdy miska była pusta, wstała i nakazała bym również się podniósł.

    . – Chyba nie sądziłeś że pozwolę by jakiś kundel którego tak naprawdę nie znam, miał swobodę w moim mieszkaniu . Dawaj łapy – wyciągnąłem dłonie przed siebie i na policzku poczułem znajome pieczenie. Znowu dostałem w pysk

    – Z tyłu – usłyszałem.

    Z trudem ułożyłem się w pozycji takiej, żeby Pani nie miała problemów z założeniem mi kajdanek z tkaniny, które widziałem chwilę temu w Jej dłoniach

    – Chyba nie liczyłeś na to, że jak śpię, pozwolę na swobodę kundlowi którego tak naprawdę nie znam

    Chwilę później poczułem jak przeguby moich dłoni, obejmują materiałowe kajdanki i dźwięk spinanych rzepów. Z trudem znalazłem w miarę wygodną pozycję do leżenia. Pani zgasiła lampkę i zasunęła skobelek zamka klatki. W pokoju panował półmrok, ale widziałem że zdejmuje satynową, nocną koszulkę którą miała na sobie. Przez kilkanaście sekund podziwiałem Je cudowne, nagie ciało. Wsunęła się pod puszysty koc, zawinęła się w  niego posyłając mi całusa.

    – Wyśpij się kundelku. Jutro będziesz miał ciężki dzień… – usłyszałem

    Po kilku godzinach, obudziły mnie skutki wypitych dwóch piw które jak to często bywa, szukały drogi wyjścia z organizmu. Przewracałem się z boku na bok, zerknąłem na stojący na szafce obok łóżka budzik. Dochodziła druga. Muszę jakoś wytrzymać do rana. Zaciskałem i luzowałem uda, wierciłem się z boku na bok. W końcu nie wytrzymałem i zsikałem się. Ciepło mokrej gąbki było przyjemne. Usnąłem. Parcie na pęcherz budziło mnie jeszcze kilka razy, ale po prostu sikałem na siebie lub gąbkę którą była wyłożona klatka. W końcu usnąłem na dobre. Nagle poczułem lodowate zimno. To Pani wylała na mnie miednicę zimnej wody. Drzwi od klatki były otwarte. Pani włożyła rękę, złapała  mnie za obrożę i wywlokła na zewnątrz bijąc po pysku i chłoszcząc pejczem.

    – Zapamiętaj na przyszłość. Zawsze masz się budzić przede mną a jak ja wstaję z łóżka, masz warować w kojcu z pyskiem przy ziemi i witać  mnie. Posprzątaj ten chlew który zrobiłeś, gąbki wywieś na balkon i sprawdź czy pranie wyschło. Posprzątaj ten bałagan, wykąp się i zrób  mi śniadanie. Dwie bułki z masłem, wędliną, sałatą i serem. Plus kawa.

    Zdjęła mi kajdanki a ja błyskawicznie znurkowałem do mojego legowiska, wyciągnąłem jego zawartość i wyniosłem na balkon gdzie położyłem gąbki na specjalnym stojaku pod ścianą. Dotknąłem bielizny którą wczoraj uprałem, byłe jeszcze lekko wilgotna. Wróciłem, biorąc po drodze z łazienki zmiotkę, szufelkę i  mopa na krótkim kiju. Posprzątałem i zebrałem do worka grubą warstwę drobnych trocin spod materaca a potem wymyłem porządnie podłogę klatki.

    – Daj głos, pranie wyschło?

    – Nie, proszę Pani. Jeszcze lekko wilgotne, odparłem klęcząc na podłodze

    Schyliła się do stojącej w rogu szafki. Koszulka nocna którą  miała na sobie podsunęła się, odkrywając Jej krągłą pupę. Gapiłem się na ten cudny widok. Pani to zauważyła.

    – Podoba cię się moja dupa? – pokiwałem twierdząco głową. Pani przysunęła się do mnie z wypiętym tyłeczkiem – To wyliż ją porządnie

    Wsunąłem język między pośladki i lizałem ciasną dziurkę. Złapałem za biodra i zacząłem gwałcić językiem anal mojej Pani która pojękiwała cichutko.

    – Dobra, wystarczy tego. Do łazienki A potem zrób śniadanie. Masz 10 minut. Spadaj.

    Szybki choć dokładny prysznic a potem do kuchni. Pieczywo, wędlina i reszta. Kilka minut później na stojącym na stole talerzyku leżały kanapki dla Pani a obok kubek z kawą z ekspresu a ja warowałem na podłodze czekając na moją Misstress. Po chwili usłyszałem stukot obcasów. Kątem oka zobaczyłem że wchodzi. Ubrana w idealnie dopasowaną sukienkę typu mała czarna i klapeczki na niewysokim słupku. Pogłaskała mnie po głowie. Otworzyła szafkę, wyjęła z niej karton i do sporej  miski nasypała czegoś co przypominało płatki kukurydziane po czym nalała aromatycznej kawy i postawiła na podłodze pod stołem. Wpełzłem pod mebel. Gdy miska była pusta, Pani napełniła ją ponownie i znowu postawiła ją przed mną, chłeptałem posiłek, gdy do  miski Pani wsunęła stopę. Chłeptałem mleko liżąc przy okazji Pani nóżki. Co raz wsuwała dłoń pod stół i głaskała mnie po głowie. Miska była pusta. Ja wylizywałem resztki posiłku ze skóry Lady. Po kilku minutach złapała za obrożę i wywlokła mnie spod mebla ciągnąc w stronę łazienki. W środku, nad drzwiami przyczepiła przyssawkami dwa spore uchwyty. Z szafki wyjęła coś co wyglądało jak stalowe kajdanki, tyle że bransoletki nie były połączone łańcuszkiem a zwisał on luźno i był zakończony karabińczykami. Założyła bransolety na moje przeguby dłoni a karabińczyki przypięła do uchwytów na ścianie. Podobne uchwyty przymocowane były tuż nad podłogą. Ich kajdany objęły moje kostki. Stałem w lekkim rozkroku czekając co się wydarzy. Pani oparła się o szafkę i zmierzyła mnie wzrokiem od góry do dołu. Sięgnęła do mojego krocza, okazało się że w dłoni ma kluczyk od pasa cnoty. Po chwili zdjęła go i rzuciła w kąt. Ścisnęła mocno jądra a ja aż krzyknąłem z bólu. Dłonią złapała za penisa u jego nasady i przysunęła twarz do mojego pyska

    – Zamknij się bo cię zaknebluję – usłyszałem a Lady szarpnęła mocno. Ból był ogromny i znowu krzyknąłem. Otworzyła szafkę i po sekundzie zapinała pasek wokół mojej głowy a w ustach miałem knebel z wężykiem zakończonym pompką. Pani nacisnęła ją kilkanaście razy i mój pysk był wypełniony. Szarpnęła znowu. Tym razem słychać było wyłącznie cichy jęk. Pokiwała głową i zaczęła delikatnie miętosić mojej jajka. Drugą dłonią delikatnie masowała penisa. Pomijając wczorajszy wytrysk, nie masturbowałem się od pierwszego spotkania z Nią, więc niewiele potrzebowałem by  mieć wzwód. Patrzyłem jak delikatnie mnie doi. Po chwili przysunęła usta i pocałowała mnie w czubek kutasa. Ustami objęła czubek i zaczęła poruszać głową w przód i w tył. Czułem że za chwilę wystrzelę. Mój oddech stawał się coraz szybszy a mrowienie w kroczu coraz silniejsze.  Dłoń Pani przesuwała się po kutasie coraz szybciej. Czułem że za sekundę dojdę. Na czubku pojawiła się kropelka rozkoszy. „Błagam, jeszcze kilka ruchów” – pomyślałem. W tym momencie poczułem kopniaka w krocze i zawisłem bezwładnie.

    – Zapomnij. – usłyszałem gdy się pozbierałem. Odpięła mi ręce i wskazała pas cnoty. Podniosłem i założyłem go na miejsce.

    – Wypłucz się porządnie – powiedziała wskazując wiszący na ścianie wlewnik do lewatywy – A potem przyjdź do sypialni.

    Wykonałem polecenie i kilka minut później warowałem u stóp Pani. Wskazała kojec w którym spałem. Zauważyłem że na podłodze leżała nowa gąbka. Wszedłem do środka a Pani postawiła w kącie miskę. Poczułem w nozdrzach zapach piwa. W drugim kącie postawiła miskę z płatkami zanurzonymi w jakimś płynie. Do obroży przypięła niewielką kłódeczką dość długi, srebrny łańcuszek. Drugą kłódeczką przypięła go do ścianki kojca

    – To żebyś mi nie uciekł piesku – powiedziała. Wrzuciła do środka sporych rozmiarów dildosa, po czym zasunęła skobelek i zatrzasnęła na nim kolejną, znacznie większą kłódkę

    – Masz być grzeczny. I żeby sąsiedzi się nie skarżyli że wyjesz albo szczekasz – powiedziała – Idę do pracy. Będę za kilka godzin – po czym posłała mi całusa i wyszła. Zostałem sam. Wsunąłem delikatnie język w miskę z płatkami. Płyn smakował mlekiem, choć przede wszystkim był to mocz mojej Pani. Ruszyłem kilka razy językiem. Nie byłem głodny więc położyłem się na boku, zwinąłem w kłębek i zasnąłem. Śniła mi się cipka mojej Lady i niestety natura dała znać o sobie. Po jakimś czasie obudził mnie ból w kroczu. Miałem wzwód a żelastwo które  miałem założone, skutecznie go utrudniał. W dodatku czułem parcie na pęcherz, ale to akurat nie był problem. Strumień ciepłego moczu poleciał no  moje ciało. Ból wzwodu nieco zelżał, ale nadal był spory. Starałem się nie myśleć o tym co mnie tu spotkało. Zasnąłem. W półśnie, oddałem kilka razy mocz. W pewnym momencie obudził mnie dźwięk otwieranych drzwi wejściowych do mieszkania. Natychmiast zająłem pozycję na klęczkach z pyskiem przy podłożu i czekałem. Czas płynął a Pani nie przychodziła. Nagle usłyszałem upragniony dźwięk skrzypnięcia drzwi i kątem oka zobaczyłem buciki. Otworzyła klatkę i pogłaskała mnie po głowie. Odpięła łańcuszek od ścianki i pociągnęła delikatnie. Wypełzłem z kojca.

    – Posprzątaj, wymień legowisko, wykąp się i przyjdź do kuchni – usłyszałem. Wyniosłem na balkon gąbkę. Ta którą wyniosłem rano, wyschła więc wziąłem ją do mieszkania. Zmiotłem trociny. Wymyłem porządnie podłoże. Wytarłem do sucha i wysypałem nową warstwę trocin. Wymościłem klatkę gąbką i poszedłem do łazienki. Dokładnie wymyłem każdy zakamarek ciała, wytarłem do sucha i poszedłem do kuchni skąd dochodził zapach jedzenia. Wszedłem na czworaka a Pani wskazała miejsce pod stołem. Kilka minut później postawiła przede mną miskę w której był pachnący gulasz z dużą ilością makaronu. Sama usiadła przy stole i jadła. Niezdarnie mi szło jedzenie bez używania rąk, ale głód spowodował że po kilku minutach moja miska była pusta i wylizana do czysta. Pani zajrzała pod stół. Po chwili przede mną stała miska z drugą porcją smacznego jedzenia, którą również po zjedzeniu wylizałem do czysta. Pani wysunęła stópkę z bucika i podsunęła ją pod mój pysk. Zacząłem delikatnie ssać paluszki i lizać spód stópki. Uwielbiam ten smak rajstop, chwilę po tym gdy nóżka jest wyjęta z bucika. Lizałem i całowałem ją z uwielbianiem. Wstała i zajrzała do mnie

    – Do łazienki. Prysznic, mycie w środku i na miejsce – zakomenderowała. Łazienka, dokładne mycie i lewatywa a po chwili leżałem w moim kojcu. Pani zamknęła drzwi od sypialni i zostałem sam. Po jakimś czasie usłyszałem wołanie. Wygramoliłem się z klatki i poszedłem do pokoju w którym siedziała Lady

    – Wymasuj Pani stópki – powiedziała. Wszedłem pod stół i delikatnie zająłem się nóżkami Pani. Wyraźnie widziałem że miała na sobie samonośnie, czarne pończochy. Miałem Jej uda dokładnie na wysokości oczu i wyraźnie widać było manszety a nieco głębiej krocze, otulone materiałem pudrowo różowych majteczek. Nagle usłyszałem dźwięk dzwonka do drzwi. Pani delikatnie kopnęła mnie w twarz stopą

    – Idź otwórz – usłyszałem. Wyjrzałem spod stołu i pytającym wzrokiem spojrzałem na Panią

    – No co? Czego matole nie rozumiesz? – zapytała gdy wyłaziłem spod stołu. Spojrzałem na nią i na siebie. Od momentu przyjścia do Pani, moim jedynym strojem były obroża i pas cnoty

    – Otwórz drzwi, ktoś dzwoni – rozkazała ponownie. Wzruszyłem ramionami i poszedłem do przedpokoju. Odsunąłem zasuwę, schowałem się za drzwiami i otworzyłem. Do mieszkania weszła około pięćdziesięcio, może nieco więcej letnia dosyć puszysta Kobieta a za Nią mężczyzna w Jej wieku. Usłyszałem stukot obcasików Pani klapek

    – Agnieszka i Darek. Witajcie. Fajnie że jednak wpadliście

    – Przywitaj Państwa – zwróciła się do mnie. Stałem zawstydzony, nagi przed obcymi osobami, nie wiedząc jak się zachować. Kątem oka zauważyłem że Pani Agnieszka lekko wysunęła stopę. Klęknąłem i ucałowałem bucik. Chwilę później złożyłem pocałunek na bucie Pana Dariusza.. Wstałem i pomogłem Pani zdjąć płaszcz. Powiesiłem go w szafie a Pan Darek podał mi kurtkę którą powiesiłem obok. Panie przywitały się całusem w policzek. Lady podała dłoń Panu Darkowi a on pocałował ją.

    – To mój nowy kundel – powiedziała do nich – Uczy się dopiero i muszę go wytresować po swojemu. Jeszcze niewiele umie – i do mnie – Spadaj na miejsce

    Z ulgą poszedłem do sypialni i wpełzłem do mojego kojca. Słyszałem dobiegające z drugiego pokoju  rozmowy i śmiechy, ale  nie zastanawiałem się nad tym co tam się dzieje. Po dwóch godzinach, otworzyły się drzwi od pomieszczenia i stanęła w nich Pani Zofia. Wsunęła rękę do mojego azylu, złapała za obrożę i mocno pociągnęła. Widziałem że ma nieco „w czubie”. Wywlokła mnie z klatki. Stawiałem nieco opór, ale mocny kopniak w krocze i uderzenie dłonią w pysk, szybko ostudziło moje wątpliwości. Powlokła mnie do salonu. Ze zdziwieniem zauważyłem, że Pan Darek ma na sobie tylko obrożę i klęczy przy kanapie z twarzą między udami Pani Agnieszki a na małym stoliku leżą rozłożone różnego rodzaju pejcze, packi, baty i dilda. Domyślałem się że Pani Zofia, jako Domina ma takie zabawki. Czułem również że coś jest „na rzeczy” jak kazała mi iść otworzyć tym gościom drzwi w moim stroju. Ale para która przyszła nie sprawiała wrażenia lubiących takie akcje. Chociaż z drugiej strony, po mnie również tego na co dzień i na zewnątrz nie widać… Na stole stały talerze z jedzeniem, alkohol, soki, szklanki i kieliszki. Impreza trwała w najlepsze, choć wątpię żeby sąsiedzi mogli się skarżyć na hałas. Pani Zofia nalała mi wódkę do kieliszka i colę do szklanki. Przechyliłem i popiłem. Druga kolejka. Wypiłem. Pani włożyła do miski solidną porcję przekąsek: rybę po grecku, jakieś wędliny i postawiła na podłodze. Chciałem skoczyć bo byłem niemiłosiernie głodny, ale Pani powstrzymała m nie gestem dłoni.

    – Aga, miałaś potrzebę – usłyszałem a Pani Agnieszka odepchnęła mężczyznę który robił Jej dobrze językiem. Podeszła do mnie i ukucnęła podciągając nieco sukienkę. Jej krocze znalazło się dokładnie nad miską z jedzeniem dla mnie a po chwili z cipki trysnął strumień moczu. Głaskała mnie po głowie patrząc mi prosto w oczy i sikała do mojego posiłku. Kilka chwil później wskazała palcem na swoje krocze. Spojrzałem na moją Panią a Ona skinęła głową  pozwalając mi. Wsunąłem język między uda Pani Agnieszki, delikatnie zlizując z warg sromowych resztki wilgoci złotego deszczu. Po chwili Pani Agnieszka wróciła na kanapę a Darek wsunął ponownie twarz między Jej uda a ja zacząłem pochłaniać posiłek z miski. Po dłuższej chwili była czysta, wylizana. Pani nakazała pójść do łazienki i umyć zęby. Wykonałem rozkaz. Gdy po kilku minutach wróciłem, Darka twarz nadal tkwiła między udami Pani Agnieszki. Moja Pani siedziała na kanapie ubrana w biustonosz i majteczki. Skinęła na mnie palcem wskazując swoje krocze. Rzuciłem się między Jej uda by dać mojej właścicielce przyjemność. Lizałem cipkę przez materiał koronkowych majteczek. Krocze Lady robiło się coraz bardziej mokre. Pieściła delikatnie swoje piersi. Jednym ruchem ręki, rozpięła biustonosz i rzuciła go na podłogę. Jej cudowne suteczki sterczały z podniecenia, wyglądały jak małe wisienki. Masowała je delikatnymi ruchami dłoni. Odsunąłem językiem tkaninę bielizny i wsunąłem język w Jej cudowną cipkę. Nagle poczułem chłód między pośladkami, ktoś rozprowadzał w mojej dziurce śliski żel. Pani złapała za moją obrożę i docisnęła mnie do swojego łona. Mój język szalał na łechtaczce a z tyłu czułem jak wchodzi we mnie sztywny kutas Darka. Wydałem z siebie przeciągły jęk rozkoszy jak przezwyciężył delikatny opór zwieracza. Nie miałem w sobie mężczyzny od ponad roku, jęczałem a on ruchał mnie miarowo. Lady Zofia zamknęła oczy i jęczała cichutko a Darka kutas poruszał się we  mnie coraz szybciej. Złapał mnie za biodra i pieprzył jak dziwkę. Chciałem jęczeć bo miał cudownego kutasa, ale równocześnie dawałem rozkosz mojej Pani. Lizałem ją i ssałem magiczny guziczek. W ustach czułem lekko słonawy smak Jej orgazmu. W tej samej chwili poczułem jak Darek zapładnia moją dziurkę. Jego sperma wypełniała moje wnętrze kolejnymi falami wytrysku. Po chwili poczułem jak Pani mocno zaciska uda na moich policzkach i tryska moczem w moje usta. Spijałem każdą kropelkę Jej orgazmu. Miałem taką chcicę, że nawet nie zauważyłem że sam doszedłem od penisa którego miałem w dziurce. Sperma ciekła z czubka długimi smugami wprost na dywan. Pani rozluźniła uścisk no moim pysku i zauważyła mokrą plamę pod moim kroczem. Strzeliła mnie z otwartej dłoni w pysk i wskazała bałagan który zrobiłem. Natychmiast rzuciłem się zlizać nasienie z podłogi. Niestety dywan był mocno puszysty i sprzątanie nie szło mi najlepiej. Nagle usłyszałem świst a na plecach poczułem ogromne pieczenie. W dłoni Lady Zofii zobaczyłem pejcz. Złapała mnie za obrożę i szarpnęła bym wstał. W tym czasie Pani Agnieszka odsłoniła zasłonę, za którą była ściana obok okna. Okazało się że niewiele nad podłogą i trochę poniżej sufitu, wbite są tam grube haki. Na moich przegubach znalazły się mocne, skórzane mankiety które karabińczykami zostały przypięte do haków w ścianie. Stałem twarzą do ściany z szeroko rozstawionymi nogami i rękami a na moich plecach i tyłku co chwilę lądowały mocne razy. Krzyknąłem z bólu raz i drugi. Kobiety wepchnęły mi do pyska knebel. Chłostały dalej a ja jęczałem z bólu. Próbowałem unikać razów, ale powodowało to coraz mocniejsze uderzenia. Chwila przerwy, poczułem chłód lubrykantu i jak w moją dziurkę jest wpychany sporych rozmiarów plug analny z kutasa zdejmowany pas cnoty a pod jądra zakładany ring. Po chwili kątem oka ujrzałem w dłoni Pani Zofii małe pudełeczko z przyciskami. Nacisnęła jeden, a w moim kroczu poczułem jak by kopnięcie, tylko w środku. Zrozumiałem co się dzieje. To urządzenie do tortur prądem. Kolejne „kopnięcie” tyle że dużo mocniejsze i za chwilę ciągłe impulsy. Równocześnie na moje ciało zaczęły znowu spadać kolejne razy wymierzane pejczem przez Panią Agnieszkę. Zemdlałem. Ocknąłem się leżąc na podłodze. Pani Agnieszka klepała mnie po policzkach a Lady Zofia przykładała do głowy ręcznik namoczony w zimnej wodzie. Gdy otworzyłem oczy, pocałowała mnie w usta. Próbowałem się podnieść, ale Panie powstrzymały mnie

    – Leż na razie. Dojdź do siebie – spokojnym głosem powiedziała Pani Zofia. W sumie i tak bym chyba nie ustał. Nie wiem czy to efekt chłosty czy prądu ale nogi miałem jak z waty. Panie usiadły na kanapie, Darek przyniósł Im kawę, nalewał drinki i podawał jedzenie a ja leżałem. Spróbowałem wstać, ale upadłem z powrotem na podłogę. Czułem ulgę bo chłód podłoża nieco łagodził palenie jakie czułem na plecach, tyłku i udach. Pejcze których Panie używały kilkanaście minut temu, zostawiały mocne ślady i czułem że mam krwawe pręgi z tyłu. Darek pomógł mi wstać, na czworaka podpełzłem do stolika. Usiadłem na podłodze obok Pani Zofii i przytuliłem się do Jej nóg. Głaskała  mnie po głowie rozmawiając z Panią Agnieszką a ja całowałem Jej łydki. Odwróciła mnie delikatnie

    – Mój kundelek… – powiedziała patrząc na moje plecy – Co te niedobre Panie mu zrobiły

    Pocałowała mnie delikatnie w ramiona. Nałożyła na talerz solidną porcję jedzenia i podała mi, zjadłem i odstawiłem talerz. Panie rozmawiały, popijały drinki. Było już dobrze po północy, Kobiety miały nieco „w czubie”. Posprzątaliśmy z Darkiem imprezę i wróciliśmy do pokoju. Pani Agnieszka była ubrana, moja Lady miała na sobie bordowy szlafroczek do połowy uda

    – Pożegnaj się z Państwem – usłyszałem polecenie od Pani Zofii. Klęknąłem i ucałowałem bucik Lady Agnieszki. Darek stał obok Niej nagi, więc wziąłem delikatnie jego kutasa do ust i zacząłem ssać. Po chwili poczułem na głowie dłoń jego właścicielki która odepchnęła mnie delikatnie. Ubrał się i odprowadziłem ich do drzwi, zamykając zasuwę jak wyszli. Poszedłem do kuchni, pozmywać zastawę. Gdy wszystko było już równo ustawione na suszarce, weszła Pani i delikatnie ciągnąc za moją obrożę, skierowała mnie do łazienki. Wskazała wlewnik do lewatywy i wyszła. Zrobiłem z niego użytek i czekałem co dalej. Do pomieszczenia weszła Pani, zdjęła szlafroczek i stanęła przed mną naga. Pierwszy raz widziałem Ją całkowicie bez ubrania. Jej ciało było idealnie opalone, nie miało nawet jednego białego śladu

    – Ciekawe, solarium czy naga plaża – pomyślałem. Lady podała mi dwie rękawice z miękkiej gąbki. Weszła do kabiny prysznicowej i odkręciła wodę, po czym skinęła na mnie bym wszedł za Nią. Namoczyłem rękawice, rozprowadziłem na nich mydło i delikatnie mydliłem każdy zakamarek ciała mojej Pani, całując go najpierw. Spłukałem dokładnie wodą pianę z Jej ciała, wziąłem w dłonie miękki ręcznik i wytarłem do sucha.

    – Umyj się i przyjdź do sypialni i idziemy spać – usłyszałem i wyszła. Błyskawicznie znalazłem się w kabinie prysznicowej. Wymyłem się dokładnie, wziąłem w dłoń ręcznik. Niestety plecy i tyłek paliły mnie od chłosty którą dostałem. Starałem się wycierać ja jak najdelikatniej, ale ból był spory. Mimo to, kilka minut później suchy udałem się w stronę sypialni. Skierowałem się w stronę mojego kojca, jednak Lady powstrzymała mnie dłonią. Odchyliła koc i wskazała miejsce obok siebie. Położyłem się obok Niej, sięgnęła do mojej szyi. Zdjęła mi obrożę i rzuciła ją na podłogę. Przykryła nas kocem. Wtuliłem się w Jej nagie ciało. Pocałowałem piersi chwilę później usnąłem… Rano obudził mnie delikatny plaskacz w policzek. Pani zapięła mi na szyi obrożę i pociągnęła delikatnie. Posłusznie poszedłem za Nią do łazienki. Usiadła na otwartym sedesie i lekko rozsunęła nogi. Moje usta momentalnie znalazły się między Jej udami a z cipki trysnął strumień moczu. Starałem się nie uronić żadnej kropelki, niestety sporo spłynęło po moim ciele. Zlizałem resztki wilgoci z krocza mojej Lady. Wstała, wskazała na mopa a potem na wlewnik do lewatywy i wyszła. Posprzątałem dokładnie łazienkę, wymyłem się w środku i czekałem co dalej. Po chwili usłyszałem cichutkie gwizdnięcie i dźwięk klepnięcia dłonią o udo. Poszedłem na czworaka do kuchni. Pani stała przy szafce na której stał ekspres do kawy i czekała aż napełni się kubek. Miała na sobie koronkowy szlafroczek do ziemi, czarne pończochy samonośne i skórzane klapeczki na malutkim słupku. Klęknąłem obok Niej i zacząłem lizać stópki. Pogłaskała mnie po głowie i wskazała krzesło przy stole. Ze zdziwieniem popatrzyłem na Nią.

    – Możesz usiąść normalnie. Zasłużyłeś – podniosłem się na nogi. Odsunąłem krzesło by Pani mogła usiąść. Po chwili odsunąłem swoje. Do siedziska było przymocowane przyssawką sporych rozmiarów dildo. Pani podała mi pojemnik z lubrykantem. Nasmarowałem mocno dziurkę i sztucznego kutasa a po chwili delikatnie naciskałem na niego zwieraczem. Wchodził powoli a ja jęczałem z rozkoszy. Po chwili był we mnie cały, poruszyłem kilka razy tyłkiem, naśladując ruchy frykcyjne. Sprzęt cudownie uciskał prostatę. Pani wskazała talerz z kanapkami… Zjedliśmy śniadanie rozmawiając o pierdołach

    – Wstań – usłyszałem komendę i natychmiast się podniosłem. Pani wyciągnęła w moją stronę dłoń z której miała kluczyk od pasa cnoty. Włożyła go w kłódeczkę i przekręciła zdejmując ją. Gadżet upadł na podłogę a Ona wzięła w dłoń mojego penisa i zaczęła masować go delikatnie. Wzwód był natychmiastowy a Jej dłoń poruszała się coraz szybciej rozchyliła uda i rozsunęła poły szlafroczka. Drugą dłonią zaczęła masować sobie cipkę. Patrzyłem na to lekko przymkniętymi oczami. Moje podniecenie rosło z sekundy na sekundę. Oddychałem coraz szybciej a z ust co raz wydobywał się cichutki jęk rozkoszy. Wstała i wsunęła delikatnie udo między moje nogi naciskając lekko jądra. Doiła mnie coraz szybciej. Jęczałem coraz głośniej z trudem powstrzymując wytrysk. Po chwili podsunęła kubek z kawą i zabrała udo z mojego krocza. Nakierowała penisa na napój a z czubka trysnęła sperma. Jęczałem z rozkoszy a nasienie lądowało w napoju. Gdy ostatnie kropla spermy trysnęła do kubka, Pani podała mi ręcznik papierowy bym się wytarł. Nogi miałem jak z waty, wytarłem resztki orgazmu, ręcznik wyrzuciłem do kosza na odpadki i założyłem z powrotem pas cnoty a Pani założyła nową kłódeczkę z numerem i  zrobiła jej zdjęcie. Po chwili znowu miałem w sobie sztucznego kutasa siedząc na krześle. Wypiliśmy kawę, pozmywałem naczynia. Pani ubrała się w międzyczasie. Weszła do kuchni, pogłaskała mnie po głowie.

    – Ubierz się i ładnie pożegnaj z Panią.

    Chwilę później wyjmowałem z szafy bieliznę, koszulę i garnitur. Ubrałem się i klęknąłem by ucałować stópkę Lady

    – Czekaj na telefon. Zadzwonię na pewno. I to szybciej niż myślisz…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    uległy impotent
  • Matka kupuje niewolnice dla swoich synow cz. II

    Zbliżała się godzina aukcji, wszyscy zmierzali w stronę sali dla gości, z wielkim wybiegiem pośrodku.

    Nie da się ukryć, że po tych wszystkich testach i oględzinach byłam podniecona jak cholera. Majtki w kroku miałam mokre i nie mogłam się skupić. A musiałam za chwilę licytować, bo aukcja właśnie się zaczynała. Zajęłam miejsce blisko wybiegu, założyłam nogę na nogę i czekałam. Kątem oka zobaczyłam, że koło mnie siada przystojniak z Aston Martina, którego już miałam okazję spotkać, koneser czterdziestek. Uśmiechnął się do mnie uprzejmie, odwzajemniłam uśmiech.

    – I jak ? Jakie są Pani faworyty ? – zagaił.

    – Nie wiem czy nie będziemy licytować tych samych obiektów, ale niech tam: albo Cindy, albo Tara. A Pan?

    – Podoba mi się Cindy, jasne. Ale mam kilka innych kandydatek. Tańszych a równie dobrych. Raczej nie będziemy sobie wchodzić w drogę.

    – Czyżby miał Pan na myśli Irmę ?

    – Nie wykluczam – uśmiechnął się szeroko – ale mam tu swoje dwie faworytki, zobaczy Pani.

    Mówiąc to cały czas gapił się na moje uda. Miałam na sobie krótką, letnią sukienkę i sandałki na szpilkach. Uważam, że mam niezłe nogi i zawsze lubiłam je pokazywać. Odwracały uwagę od zbyt małych piersi i zmarszczek na szyi. Nie jestem (bardzo) puszczalska, ale lubiłam się czasem zabawić; po dwudziestu latach małżeństwa byłam wyczulona na okazje. W końcu nie zdarzały się codziennie. Facet był młodszy ode mnie, zadbany i przystojny. Może bym go podpuściła?

    Poprawiłam się wdzięcznie na krześle, odsłoniłam więcej uda i trzepocząc rzęsami wyszczerzyłam się do gościa i położyłam mu rękę na kolanie:

    – Pan jest taki miły…

    Zadziałało. Zawsze działa. Facet zrobił się czerwony, chrząknął i chciał coś powiedzieć, ale zaczęła się aukcja niewolnic. Rozległa się muzyka i zapowiedź konferansjera. Zresztą, miałam zadanie do wykonania.

    Było coś nieprzyzwoicie podniecającego w obserwowaniu żywych kobiecych ciał sprowadzonych do roli przedmiotów, wystawionych na sprzedaż. Najpierw przedefilowały wszystkie po wybiegu wystrojone jak modelki w suknie, które więcej odsłaniały niż zasłaniały. Kręciły biodrami, stawiały stopy jak lisice, rzucały ukradkowe spojrzenia na widownię. Było ich chyba z 18. Najmłodsza była chyba jeszcze nastolatką, najstarsza była dobrze po czterdziestce. Wśród defilujących dostrzegłam Tarę, Cindy oraz Irmę.

    Niecierpliwie czekałam na właściwą część aukcji.

    Po krótkiej przerwie, hostessy zaczęły pojedynczo wprowadzać na smyczach niewolnice, mające być przedmiotem licytacji. Tym razem zostały rozebrane z wszystkiego, nie miały nawet butów i biżuterii. Dzięki temu, mogłam jeszcze raz przyjrzeć się ich ciałom, budowie, grze mięśni podczas poruszania się. Sposobie chodzenia. Każda miała na udzie opaskę z dużym numerem i obrożę na szyi wykonaną ze stali chirurgicznej, do której była przypięta smycz.

    Hostessy zachwalały towar, podawały cenę wywoławczą, podawały skrócone informacje o obiektach: ile mają lat, jaka jest ich historia, czy rodziły i kiedy itp. Czasami łapały je za piersi, czy pośladki, żeby pokazać jakie są jędrne. Niewolnice, przyzwyczajone do takich aukcji, współpracowały, starając się wypaść jak najlepiej.  Na rozkaz stawały w rozkroku pokazując cipy, wypinały się, szczerzyły zęby.

    Cierpliwie czekałam na swoje typy.

    Mój sąsiad wyraźnie ożywił się, gdy wyprowadzono jasnoskórą i niebieskooką, długowłosą  blondynkę w trudnym do określenia wieku – piersi jej nieco zwisały, ale były nadal pełne, biodra wysklepione, tyłek jędrny. Na pewno była w rozkwicie swojej kobiecości.  Hostessa  przedefilowała z nią dwukrotnie po wybiegu, po czym zatrzymała ją na środku, kazała rozstawić nogi i palcami rozchyliła jej wargi sromowe zachwalając ich kształt i wielkość, wskazała na sporą łechatczkę. Poklepała ją po brzuchu, żeby pokazać, że nie wisi, kazała jej kilka razy się odwrócić i wskazała na jej uda.

    – Kto dopatrzy się tu cellulitu, ma 5% zniżki od wylicytowanej ceny ! – Hostessa była bardzo pewna siebie.

    Niewolnica trzymała fason, udając obojętność, ale była czerwona jak burak.  

    Między X-em a trzema innymi uczestnikami rozgorzała ostra walka o kobietę. X oczywiście wygrał, bo tak chciał. Kiedy nastąpiło przybicie, niewolnica westchnęła z wyraźną ulgą. Nie uszło mej uwagi, że spojrzała prosząco na mojego sąsiada a ten przymknął na chwilę oczy w geście potwierdzenia. Był między nimi jakiś układ. Niewolnicy przypięto do obroży kartkę „SPRZEDANE” i ręcznie wpisany numer licytującego, cenę, po czym odprowadzono do klatki na wylicytowany towar, gdzie usiadła na podłodze obok innych .

    Pochylił się do mnie i szepnął do ucha:

    – Za chwilę Pani zrozumie dlaczego warto się było o nią bić.

    Rzeczywiście, dosłownie tuż za nią wyprowadzono młodą wysoką dziewczynę, zapewne nastoletnią. Smukła, żylasta, piersi małe, dziewicze, sterczące. Wzgórek łonowy wygolony, małe wargi sromowe. Była tak uderzająco podobna do wylicytowanej przez sąsiada blondynki, że nie trzeba było nic mówić – to była jej córka. Dziewczyna patrzyła na matkę w boksie i rozglądała się niepewnie.

    Hostessa tym razem podkreślała jej świeżość, niedoświadczenie i młody wiek przy jednoczesnej pełnej dojrzałości i zdolności do rozrodu. W odróżnieniu od matki, dziewczyna nie rumieniła się, tylko kokieteryjnie wypięła biodro.

    „Ten facet to niezły łobuz” – Pomyślałam „Ma apetyt i na matkę i córkę.  Ale nie da się ukryć, że ma gust.”

    O dziewczynę rozgorzała ostra walka. Ceny szalały. Matka w klatce z niepokojem patrzyła na mojego sąsiada, który z kamienną twarzą, za każdym razem przed przybiciem, zgłaszał postąpienie. W końcu wygrał. Kupił ją za astronomiczną sumę. Dziewczynę odprowadzono do klatki, gdzie wpadła w objęcia matki.

    Czekałam na Cindy i się doczekałam. Widać było, że jest z jakiegoś powodu podkurwiona. Oczy jej miotały gniewne błyski, szarpała się na smyczy, także hostessa musiała ją strzelić szpicrutą przez łydki, żeby się uspokoiła. Przypomniałam sobie, co miała w swoim opisie: służyła w jakimś burdelu, ale pobiła klienta, więc ją sprzedawali. Plastikowy typ urody zwykłej kurwy. Nie wyglądała na zbyt bystrą. Wysoka, białe zęby, regularne rysy, nogi długie, proste. Włosy proste, zrobione na blond. Może piersi miała trochę za małe.

    Hostessa zachwalała ją jako „prawdziwą zdzirę do osobistego użytku”.

    Nie byłam pewna, czy to odpowiedni zakup dla moich dzieci, licytowałam ostrożnie a kiedy uznałam, że jest za drogo odpuściłam. Postanowiłam skupić się na Tarze. Czekałam cierpliwie.

    Wreszcie ją wprowadzono. Jedyna ciemnoskóra. Miała w papierach że jest mulatką, ale jedyną tego oznaką były długie, lekko falujące czarne włosy. Skórę miała ciemną, matową. Białe zęby, grube wargi. Ujęła mnie wtedy, gdy podczas testowania zajęła się moją cipką. Podobała mi się i miała rzeczowe podejście do swojej pracy. Zapytała do czego miałaby służyć a kiedy dowiedziała się, że ma obsługiwać seksualnie moich synów wykazała się zrozumieniem. Wyglądała na profesjonalistkę. Poruszała się powoli i spokojnie. Stopy małe, wąskie kostki u nóg. Tyłek okrągły. Duże piersi. Spore wargi sromowe, duża łechtaczka.

     Hostessa podawała jej opis: Wiek 22 lata, wzrost 178 cm, waga ….dalej szły drobiazgowo podane wymiary itd, zdrowa, odporna, biseksualna, nieródka, płodna. Dotychczasowe zużycie: minimalne. Historia: urodzona w niewoli, warunkowana do celów erotycznych. Do 17 roku życia własność inwestora prywatnego; od 17 do roku do dzisiaj – wojskowy dom publiczny. Wabi się „Tara”. Specjalizacja: pissing, oral, anal fetysze, BDSM, public nudity, klimaty gfe, seks grupowy. Potrzebuje zdecydowanego prowadzenia. Cena wywoławcza: 275.000 kredytów.

    Tara się wypinała, rozkraczała, demonstrowała swoje ciemne ciało.

    Nim Hostess skończyła czytać, było już 350.000. Tara stała na wybiegu, praktycznie tuż nade mną i patrzyła mi w oczy. Licytowałam do 550.000 ale wygrałam. Tara była moja. Wylądowała w klatce z kartką „Sprzedane”.

    Ledwo wysiedziałam do końca. Nie mogłam się doczekać aż zawiozę ją do domu i dam dzieciom do zabawy. Podpisałam papiery, wzięłam fakturę, zrobiłam przelew i wydano mi Tarę. Zgodnie z przepisami, musiała mieć kajdanki przynajmniej do wyprowadzenia z Domu Aukcyjnego. Dali jej jakieś trampki, dres, torbę w której były klapki, ręcznik, majtki na zmianę, szczoteczka do zębów i była moja. Czekała na odbiór. Gdy mnie zobaczyła uśmiechnęła się:

    – A więc jedziemy do Pani synów ?

    – Najpierw zakupy. Przecież ty nic nie masz. No i kiedy ostatni raz coś jadłaś ?

    Po drodze zatrzymałam się z nią w centrum handlowym, kupiłam jej kosmetyki ( z tych tańszych), jakieś dżinsy, szorty, t- shirt, szlafrok, seksowną bieliznę, szpilki… co wam będę mówić. Kobiety zrozumieją, mężczyźni usną.  Potem kupiłam jej coś do jedzenia. Jadła łapczywie, była głodna.

    – Słuchaj mnie teraz: dostajesz pokój i materac na podłodze, trzy posiłki dziennie. Do sprzątania jest służba. Jedyne co musisz robić to pieprzyć się. Kupiłam gumki. Nie założę ci spirali, bo będzie za łatwo. Naucz ich korzystać z prezerwatyw. Jak ci zrobią dziecko, to masz problem.

    Jadła i kiwała głową.

    – A mąż ? – zapytała – Będzie się do mnie dobierał ?

    – Będzie. I masz mu dawać. To uzgodnione.

    Wreszcie dotarliśmy do domu. Wprowadziłam Tarę. Mąż oderwał się od laptopa, niewolnica uklęknęła przed nim na piętach i pochyliła się ulegle.

    – Fiu, fiu … zagwizdał przez zęby z zachwytem – Moje kochanie zaszalało. Nawet nie pytam ile kosztowała.

    – Nie pytaj – odpowiedziałam zmęczona, zrzucając wreszcie buty i masując stopy – Woła się na nią Tara. Gdzie chłopcy ?

    – Zaraz powinni wrócić. Przygotuj ją. Zresztą też się przygotuj. Pamiętasz, zawsze się skarżyłaś, że cię podglądają. Może trzeba ich będzie zainspirować.

    Kiwnęłam głową i zaprowadziłam Tarę na strych, do pokoiku na poddaszu, gdzie na podłodze leżał materac i koc , w kącie miska z wodą, szafka; była też umywalka, prysznic i kibel. Wszystko w jednym pomieszczeniu. Pomieszczeniu dla niewolnic. Kiedyś mieszkało ich tam pięć. Teraz chwilowo tylko Tara.

    – Rozgość się.

    Tara zrzuciła buty, rozebrała się.

    – Jeśli pozwolisz Pani, wezmę prysznic. W co mam być ubrana ?

    – W to – rzuciłam jej krótki, satynowy, do pół uda i czerwone lakierowane szpilki. Sama ubrałam podobny na gołe ciało, ale wolałam pozostać bosa. Usłyszałam jak chłopcy wchodzą do domu. Przypięłam jej smycz do obroży, skinęłam na nią, ruszyła za mną.

    Chłopcy siedzieli z mężem w salonie, usłyszałam jak kończy im tłumaczyć coś o dorastaniu i odpowiedzialności. Otworzyłam drzwi, weszłam a za mną, na smyczy Tara, która natychmiast zaczęła warować przy mojej nodze

    Moi dwaj nastoletni synowie zaniemówili. Patrzyli to na mnie, to na Tarę. Obie byłyśmy w szlafrokach, prezentowałyśmy nogi, piersi miałyśmy ledwo zakryte; półprzezroczysty materiał więcej odkrywał niż zasłaniał. Na pewno widać nam było sutki oraz to, że nie mamy majtek. Zrobiłam to specjalnie.

    – Chłopcy – zagaiłam – nie jesteście już dziećmi, macie swoje potrzeby. Widziałam te z jak na mnie patrzycie. Uradziliśmy z ojcem, że kupimy wam niewolnicę. To jest Tara. Należy do was. Możecie na niej ćwiczyć. Nie zużyjcie jej za szybko, bo nie była tania.

    Tara przyjęła pozycję suki, warując przy mojej nodze.

    – Chłopcy siedzieli jak zamurowani i wgapiali się w nas.

    Mąż postanowił przejąć inicjatywę.

    – Nie siedźcie tak. Zacznijcie może od czegoś prostego – Podszedł do mnie, wsunął mi rękę za szlafrok, chwycił za pierś, odsłonił. Zróbcie to samo – wskazał Tarę.

    Nie umknęło mojej uwagi, że obaj gapią się na mój cycek nie mniej niż na cycki Tary.

    W końcu obaj podeszli nieśmiało do klęczącej Tary, która uśmiechała się zachęcająco. Starszy odsłonił jej ramię, wysunął się biust, młodszy w zachwycie dotknął jej sutków.

    – Weźcie mnie proszę – przerwała ciszę Tara – Może najpierw pobudźcie trochę. Możecie possać mi sutki albo wylizać cipkę… To mówiąc wstała i zrzuciła całkiem szlafrok, stojąc jak nagi posąg pośrodku pokoju. Widok był taki kuszący, że – z nadal odsłoniętą piersią – podeszłam do niej i wessałam się w jej sutek. Odchyliła głowę, zasyczała, złapała mnie mocno za pierś.

    -Teraz wy – oddałam ją synom

    Powoli podniecenie brało górę nad zakłopotaniem. Podeszli do dziewczyny. Jeden uklęknął przed nią i zaczął ją całować po cipce, drugi chwyciła za piersi i mocno je ugniatał i tarmosił. A piersi miała twarde, sutki duże.

    – Wsadź jej język między nogi – poradziłam klęczącemu – Wyczuj miejsce w którym ona będzie najlepiej reagować. Poznasz po tym, że zrobi się mokra.

    Tara rozstawiła szerzej nogi, żeby ułatwić pracę chłopakowi.

    Drugi z braci lizał jej sutki a potem wpił się w jej usta.

    – Nie mogę tak stać i patrzeć – jęknął mój mąż – też mi się chce…

     – Jasne – uśmiechnęłam się – Pokaż im jak wygląda obciąganie albo po prostu wsadź jej.

    Przysiadłam na kanapie, podciągnęłam nogi pod brodę. Z tego wszystkiego, zapomniałam że nie mam majtek. Mąż podszedł do Tary i chciał odsunąć synów, ale zaprotestowali

    – Zajmij się matką, ona jest nasza ! – prosili.

    Nie było rady. Zeszłam z kanapy, rozwiązałam szlafrok odsłaniając wszystko, uklęknęłam i otworzyłam usta, wysunęłam język.

    Mój mąż wyjął pałę i podsunął pod usta. Delikatnie przesunęłam po niej językiem. Kątem oka widziałam, że synowie obserwują nas uważnie. Tara uklęknęła przyjmując podobną pozę. Z tym, że miała dwa kutasy do obsłużenia. Na zmianę lizała raz jednego, raz drugiego, obejmowała ustami, nawilżała.

    Tymczasem ja, dławiłam się już mężowskim kutasem. Mój stary zawsze wpychał mi go po same jaja, trzymając mnie przy tym za włosy. Umiałam brać w gardło i nie dławiłam się jakoś bardzo. Nie było to fizycznie przyjemne, ale podniecała mnie myśl o tym, że jestem mu tak uległa i w jego mocy, jak jakaś suka. Taka jak np. Tara.

    Język Tary był różowy, pokryty spienioną śliną; Pieścił delikatnie penisy moich chłopaków; przymknęła oczy; jej śnieżnobiałe zęby błyskały pomiędzy grubymi, mięsistymi wargami.

    Mąż rżnął mnie w usta przy synach, ślina zmieszana ze śluzem leciała mi po brodzie na cycki, charczałam. Czułam się jak szmata.

    Tymczasem Tara, doświadczona kurwa, przejęła inicjatywę. Weszła na czworakach na ławę, rozstawiła nogi i wypięła tyłek. Jeden z chłopaków stanął za nią, namierzył cipę, złapał ją za biodra i od razu wepchnął w nią kutasa. Drugi stanął z przodu a Tara wzięła jego pałkę do ust. Wzięła tym razem głęboko, chłopak nie znając ograniczeń anatomicznych kobiety rżnął ją w usta mocno, szybko, głęboko. Dławiła, się, charczała, pluła, ociekała śluzem ale dzielnie ciągnęła.

    W tym momencie poczułam jak mój mąż tryska spermą mi gardło. Stłumiłam odruch wymiotny, połknęłam kleistą maź, oblizałam się. Rozchełstana usiadłam na piętach, poprawiłam włosy, mąż zapiął spodnie. Oboje obserwowaliśmy poczynania naszych synów. Ten który brał ją od tyłu trzymając za biodra, rozpędzał się coraz bardziej i było wiadomo, że zaraz dojdzie. Ten z przodu właśnie spuszczał się w usta niewolnicy, która zamiast połknąć, wypluła spienioną spermę na brodę i pozwoliła, żeby ściekała jej po szyi na piersi. Biały płyn na czarnej skórze wyglądał zjawiskowo.

    Tara co jakiś czas zerkała na nas szukając aprobaty. Starała się nam przypodobać.

    – Zapomnieliśmy im dać gumki… przypomniał sobie mąż.

    – Pal diabli, może nie zajdzie od pierwszego razu…

    Syn, który pieprzył Tarę spuścił się w niej nagle i niespodziewanie dla siebie samego. Stał z głupią miną i nie wiedział co dalej.

    – Zamieńcie się – poradziłam – Niech ci wyliże, wtedy znowu wstanie. A brat niech spróbuje ją od tyłu tak jak ty. Spróbuj jej dac parę klapsów w tyłek, nazwij dziwką, to ci pomoże szybciej się podniecić znowu.

    Skinęli głowami, posłusznie zamienili się miejscami. Ich energia była niespożyta. Nawet taka doświadczona zdzira jak Tara zaczęła tracić tempo. Jej skóra pokryła się potem. Lizała dzielnie ze spermy kutasa, który dopiero co był w jej cipie. Przyjmowała klapsy na jędrny tyłek.

    – Jesteś kurwą – krzyknął w podnieceniu synalek i strzelił ją po tyłku

    Tara zamruczała, pokręciła dupą. Powiedziała coś z kutasem w ustach.

    – Co ? – młodszy wyjął z jej ust penisa

    – Jestem waszą kurwą, suką,zdzirą i szmatą… jebcie mnie proooszę… zajęczała niewolnica zerkając na nas znacząco. Kiwnęłam głową z uznaniem.

    – Jebcie ją mocno, nie oszczędzajcie – dodałam.

    Chłopakom nie trzeba było tego dwa razy powtarzać. Wkrótce nastąpiły kolejne wytryski i zalały Tarę. Sperma jej ściekała po udach i po cyckach. Mąż stwierdził, że znowu mu pałka stoi i że nie może się tak gapić. Zresztą, ja też byłam cała mokra.

    – Zostawmy ich i chodźmy się pieprzyć – zaproponowałam.

    – Dobrze, ale tylko jeden anal z tą niewolnicą.

    Cóż miałam robić. Ojciec odgonił chłopaków, którzy rozżaleni usiedli przy mnie.

    Stary wziął Tarę za smycz, podniósł, oparł o ścianę. Niewolnica rozstawiła nogi, zaparła się i wypięła kształtny tyłek. Mąż rozsunął jej pośladki i splunął na odbyt. Tara opuściła głowę i czekała. Wkrótce członek męża namierzył jej dziurkę i nacisnął.

    – Aauu! – Po twarzy Tary przebiegł lekki skurcz. Mąż zacisnął palce na jej biodrach, podniósł głowę, zamknął oczy, naparł mocniej.

    – Oooch! – Tara przygryzła wargę, jęknęła, ale stała. Mąż pchał dalej. Widać dziewczyna była ciasna i wchodziło się ciężko. Chłopcy patrzyli jak zaczarowani. Pod Tarą ugięły się nogi i krzyknęła. ….

    – Paaaaanieee! Taaak! Aaaarghhh….

    Mąż ruchał Tarę w tyłek przy całej rodzinie a pod jęczącą z bólu i rozkoszy niewolnicą coraz bardziej uginały się nogi, pochylała się coraz bardziej, aż wreszcie musiał ją trzymać, żeby nie upadła. Wreszcie znieruchomiał nagle a jego twarz przybrała błogi wyraz. Znałam to. Mój mąż się spuścił w tej dziwce.

    Wyjął z niej kutasa, dziewczyna opadła na czworaka. Wytarł swojego członka w jej włosy. Widziałam, jak z jej tyłka cieknie sperma…

    Nie był to koniec. Poszliśmy do sypialni ale tej nocy nasz dom rozbrzmiewał głośnymi jękami Tary, które ucichły dopiero nad ranem. Wnosiłam z tego, że prezent był udany i dał zajęcie chłopakom. Liczyłam, że rano będą bardziej wyciszeni i wtedy sama się zabiorę za Tarę.

    _

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Nowak

    Czekam na inspiracje, możliwości jest sporo 🙂 

  • Czarna Mamba cz.III

    Agnieszka zobaczyła syna pielęgniarki ze szpitala, w którym pracowała. Kobieta była wyczerpana, zmęczona-koleżanki wykorzystały niemalże każdy „centymetr” jej ciała. Marzyła o jak najszybszym powrocie do domu.
    Celowo pojechałem wtedy „niby” przypadkiem pod dom Beaty – zadzwoniła do mnie, że Agnieszka wychodzi z domu. Chciałem zaproponować jej, że podwiozę ją do domu, oczywiście mając w tym ukryte intencje.
    „Dobry wieczór pani Agnieszko, chyba mnie pani poznaje, pracujemy oboje w szpitalu” – rzekłem.
    „Dobry wieczór, a tak poznaję pana a skąd pan tu o tej porze ?”- odparła Agnieszka.
    Agnieszka nie miała najmniejszej ochoty rozmawiać z kimkolwiek, tym bardziej wiedząc, że jestem kolejnym z mężczyzn ukradkiem „śliniących się” na jej widok. Niestety Agnieszka nie zdawała sobie sprawy, że moja obecność w tym miejscu to nie przypadek.
    „Szybko go spławię i uciekam do domu”- pomyślała Agnieszka.
    „A wie pani słyszałem, że dziś Beata robiła imprezę… czyżby już się skończyła?” – zadałem pytanie.
    „Proszę pana nie muszę panu odpowiadać gdzie byłam, nie jestem pana koleżanką- zresztą nie rozumiem w ogóle pytania – proszę pozdrowić mamę” – odrzekła nieco oschle poirytowana Agnieszka.
    „Przepraszam bardzo, jeżeli panią uraziłem – nie chciałem być nachalny” – odparłem nieco zawstydzony i zbity z tropu.
    „Jeszcze raz przepraszam i dobranoc – pozdrowię mamę” – odrzekłem.
    Wiedziałem, że Agnieszka już nie znajdzie powrotnego autobusu do domu, ostatni już odjechał. Więc po kilku minutach podjechałem jeszcze raz na przystanek.
    Agnieszka była zziębnięta, dodatkowo przemoczona, albowiem w międzyczasie nastąpiło prawdziwe oberwanie chmury.
    „Pani Agnieszko czy wszystko w porządku ?” – zapytałem.
    „By to licho ostatni autobus odjechał, a portfel zostawiłam w domu – nie wiem jak wrócę do domu” – odparła zrezygnowana kobieta.
    „Ale żaden problem, podwiozę panią do domu” – odparłem pewny siebie.
    Jednocześnie „przewierciłem” wzrokiem Agnieszkę, zatrzymując dłuższą chwilę na jej wyeksponowanym biuście i nogach w krótkich szortach.
    Agnieszka także zauważyła to moje głodne spojrzenie, zdecydowanie próbując odmówić – jednocześnie pragnąc być jak najszybciej w domu.
    „No dobrze dziękuję panu bardzo, ale jestem już tak wyczerpana…” – rzekła z westchnieniem Agnieszka.
    „Wiem wiem, po czym jesteś tak zmęczona, czarna mambo” – rzekłem w myślach.
    Po drodze mój wzrok oczywiście błądził od bluzeczki do nóg Agnieszki i jej wyeksponowanych ud spod króciutkich szortów.
    Wymieniliśmy kilka żartów, Agnieszka uśmiechała się – wyraźnie poczuła się rozluźniona.
    W pewnym momencie powiedziała nawet, zapewne będąc także pod wpływem wcześniej wypitego alkoholu – „a tak w ogóle pan taki przystojny chłopak, chyba nie może się opędzić od dziewczyn”?
    Ten tekst podziałał na mnie wręcz piorunująco, choć wiedziałem, że jest jeszcze „dobrze” wstawiona.
    „Pięknie się rozluźniłaś – nawet nie wiesz, co cię jeszcze czeka dzisiaj w moim towarzystwie” – rzekłem złowieszczo w myślach niezmiernie już podniecony.
    „Do tego taki grzeczny, spokojny i kulturalny – chyba czasami aż za grzeczny” – dodała Agnieszka.
    „Dziękuję bardzo, proszę mnie nie zawstydzać – ale skoro już zaczęła pani o tym to owszem poznałem ostatnio dziewczynę, ale znamy się dopiero miesiąc” – odparłem.
    „A jednak trafiłam, gratuluję i wszystkiego najlepszego” – odparła Agnieszka.
    Agnieszka z każdą minutą odnotowywała coraz częstsze, natarczywe spojrzenia w swoim kierunku co stawało się dla niej coraz bardziej niezręczne.
    Jednak czuła ulgę, że jeszcze dwie przecznice i w końcu będzie w domu.
    Jednocześnie z tą myślą auto zatrzymało się na osiedlu domu Agnieszki.
    Czułem coraz większe podniecenie – czułem, że muszę w końcu wyrzucić z siebie to co czuję i myślę.
    „A skoro już mówimy o sympatiach, to może to zabrzmi kontrowersyjnie, lecz hm….nie …. nieważne…” – potok słów zaczął wylewać się z moich ust.
    Agnieszka miała już dosyć tej rozmowy i przebywania w tym towarzystwie, ale dodała – „niech pan mówi, jak już pan zaczął,o co chodzi chyba jest pan bardzo zdenerwowany?”.
    „Podobają mi się także starsze kobiety ode mnie…” – wypaliłem niemalże na jednym wydechu. (sam byłem w szoku, że mi to przeszło przez gardło i ośmieliłem się to powiedzieć – serce waliło mi jak oszalałe oblany gorącym rumieńcem).
    „Takie zgrabne, mocno opalone brunetki” – dorzuciłem.
    Agnieszka poczuła jakieś dziwne ukłucie, zapaliła jej się w głowie czerwona lampka, wcześniej wypity alkohol nagle jakby w moment z niej wyparował. Poczuła się osaczana.
    Jej celem stało się natychmiastowe, bezwzględne i jak najszybsze opuszczenie samochodu młodego napaleńca.
    „Przepraszam bardzo, ale niech pan te spostrzeżenia zostawi dla siebie, dziękuję bardzo za podwiezienie i do widzenia” – zdecydowanym tonem odparła Agnieszka.
    „Proszę mnie wypuścić” – kobieta sięgnęła do drzwi próbując je otworzyć.
    „Niech pani zdejmie bluzeczkę, chciałbym zobaczyć pani piersi  – marzę o tym od lat, kiedy pierwszy raz panią zobaczyłem” – coraz mniej kontrolowałem już swoje wypowiedzi.
    „Co?! słucham ?! co to ma znaczyć ?!” – wyrzucała z siebie całkiem przerażona i roztrzęsiona kobieta.
    Dotknąłem palcem jej policzka – „chyba nie chce pani, aby do męża, lub do innych pracowników szpitala trafił filmik z szatni, kiedy przebierała się pani razem z Beatą – jak kręciła pupą i się wypinała”? – powiedziałem.
    Agnieszka była tak roztrzęsiona i przerażona, że nie mogła wydobyć z siebie głosu – była osłupiała, niemalże nie mogła się ruszyć.
    „Jak nawet przyznała, że rozebrałaby się dla innych mężczyzn a nawet oddała… już pomijając pani dzisiejszą imprezę z koleżankami, także zarejestrowaną na filmie” – dodałem już jak w transie.
    „Agnieszka była bliska płaczu, była przerażona do czego zdolne są niby “koleżanki” oraz przypadkowi ludzie z miejsca w którym wspólnie się pracuje. Zadawała sobie w myślach tylko pytanie dlaczego to robią  – z zazdrości, zawiści ? nigdy nie miała z nikim żadnego konfliktu.
    “Ty parszywy gnoju, a więc to była jedna wielka prowokacja i  manipulacja z waszej strony, dlaczego to robicie? co chcecie przez to osiągnąć ? kto wogóle to wszystko zainicjował?” – rzucała pytaniami zrozpaczona kobieta. Agnieszka była przerażona, że wydawałoby się swobodne żarty z szatni z Beatą, to od początku w każdym calu uknuta perfidna intryga.
    “Po prostu jest pani do tego stopnia porządana..” – odparłem.
    Agnieszka wiedziała, że jest całkowicie bezradna oraz bezsilna wobec tej sytuacji – nic nie mówiąc więcej ściągnęła bluzkę i stanik.
    „O tym marzyłem pani Agnieszko, dziękuję za spełnienie moich marzeń” – dodałem i zacząłem całować szyję, usta i piersi Agnieszki.
    Zrezygnowana kobieta po raz kolejny poddała się komuś… tym razem mężczyźnie.
    Po kilku minutach intensywnych pieszczot dodałem – „a teraz uwolnij pośladki, ale nie zdejmuj majteczek – twoim największym skarbem zajmę się w przyszłości” – dodałem.
    „Ty bydlaku, nie zbliżaj się więcej do mnie” – zdołała powiedzieć Agnieszka.
    Po kilku następnych minutach wysiadła, a bardziej została w końcu  „wypuszczona” z samochodu, słysząc na koniec – „dobranoc pani Agnieszko, do zobaczenia”.
    Po tych słowach Agnieszka odwróciła się jeszcze do mnie i mnie spoliczkowała, na co tylko się uśmiechnąłem.
    Gdzieś tam na górze w oknie, stał mąż Agnieszki i widział jak jego żona wysiada z nieznajomego auta około 7 rano po całym wieczorze i nocy nieobecności w domu…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasz X
  • Nie-zwykla Rodzina cz 157. – Syn wraca z imprezy

    Gdy Cassie pojechała z Dave’m w delegację zostałam sama w domu z Alanem. Wykorzystywaliśmy to, że jesteśmy tylko my w wiadomy sposób. Pewnego wieczoru Alan powiedział, że idzie na imprezę do swojego kumpla. Minął jakiś czas i obudziły mnie hałasy w środku nocy. Wstałam z łóżka, ubrałam się w szlafrok i wyszłam z pokoju. Zobaczyłem mojego syna Alana, jak stoi przy drzwiach. Ledwo trzymał się na nogach. Był pijany. Załmałam się tym, ale nie chciałem mu teraz robić awantur. To nie miało sensu. Jednak wiedziałam, że sam sobie nie poradzi.

    – No jesteś w końcu, synku.

    – Mamuś…ja… – bełkotał pod nosem.

    – No już już… chodź ze mną.

    Czułam jak śmierdzi cały alkoholem. Wydawało mi się, że nawet jest nim oblany. Widać była niezła impreza.

    – Chodź pod prysznic, synku. Musisz się umyć.

    – Dobrze mamuś. – powiedział pod nosem.

    Pomogłam mu i zaprowadziłam go pod prysznic. Ten ledwo trzymał się framugi drzwi od łazienki. Pomogłam mu zdjąć jego rzeczy. Zrobiłam to z trudem. Rozebrałam go całkiem do naga, pomogłem wejść do kabiny i załączyłam prysznic. Jednak widziałam, że sam też nie jest w stanie się umyć. No nic, pomyślałam. Rozebrałam się też całkiem do naga i razem z nim weszłam pod prysznic. Zaczęłam myć jego ciało. Dotykałam go wszędzie, a Alan uśmiechał się pod nosem.

    – Widzę, że masz na mnie ochotę, mamuś…

    Był napalony. Jego fiut stał na baczność.

    – Cicho, synek. Umyję cię i pójdziesz spać. – powiedziałem, po czym starałam się nie myśleć o tym, jakiego ma dużego fiuta. Jak bardzo mam na niego ochotę.

    Po prysznicu, zaprowadziłem go do jego pokoju. Już nie zawracałam sobie głowy ubieraniem się. Ani siebie i Alana. Położyłam go na łóżku. Ten się położył na plecach. Patrzył się na mnie, uśmiechając się. Jego fiut dalej stał.

    – Jesteś taka kochana, mamo… i taka zajebista… – jednak w trakcie mówienia widziałem, że zasnął.

    Uśmiechnęłam się na ten widok. Jednak mój wzrok dalej spoczął na jego stojącym kutasie. Nie mogłam się powstrzymać. Chciałam też trochę wykorzystać to, że nic nie będzie pamiętał. Trzeba korzystać jak jest okazja. Podeszłam do niego i usiadłam na łóżku. Pochyliłam się nad jego kutasem i objełam go dłonią, czując, jaki jest twardy. Zaczęłam poruszać ręką. Dziwiłam się tym, że wciąż był twardy, ale nie myśląc długo w końcu wzięłam go do ust. Zaczełam go ssać. Poruszałam ustami w górę i w dół. Pieściłam go językiem. Patrzyłam też na Alana. Ten dalej spał. To trochę wykorzystywanie, ale myślę, że mój syn nie miałby nic przeciwko. Lizałam go wzdłuż po całości. Pieściłam czubek dookoła językiem. W końcu jednak przestałam i chciałem zaryzykować.

    Dlatego okrakiem usiadłam nad jego kutasem. Włożyłam go powoli do środka. Chciałam jęczeć już jednak postanowiłam być cicho, aby Alan się nie obudził. Zaczynałam poruszać tyłkiem w górę i w dół wprowadzając kutasa do mojej cipki. To było takie przyjemne uczucie. Alan jedynie coś mamrotał pod nosem. Nie wiem czy był przytomny tego czy nie. Czułem ogromną przyjemność. Jego kutas wchodził w całości do środka. Opierałam się rękami na jego klatce piersiowej.

    Po jakimś czasie przekręciłam się tyłem do niego. Nie wyjmowałam kutasa z cipki. Dalej poruszałam tyłkiem w górę i w dół. Jego kutas był taki wielki, nawet, gdy mój syn był nieprzytomny. Jego kutas wciąż był wielki i twardy. Poczułam nagle dłonie na moim tyłu. Ściskały mnie mocno. Odwróciłam głowę lekko do tyłu.

    – Ach mamo… – czyli dalej kontaktował.

    – Oooogghhh… o tak synku… – wtedy dalej poruszałem dupą.

    – Mamo zaraz…

    Zrozumiałem, co miał do powiedzenia. Szybko zeszłam z jego fiuta i zaczęłam nim poruszać dłonią. Za chwilę biała ciecz wystrzeliła do góry. Trochę wylądowało na mojej twarzy. Teraz szybko jego kutas już wracał do normalnych rozmiarów. Wiedziałam, że Alan spał już całkowicie. Postanowiłam już mu nie przeszkadzać. Przykryłam go jedynie lekko kołdrą, dałam całusa w czoło i wyszłam z pokoju. Byłem szczęśliwa widząc, że mój syn dalej nawet nie będąc tego świadomy, potrafi dogodzić kobiecie.

    Rano gdy stałam przed lustrem w łazience, nagle poczułam jego fiuta na moim tyłku. Alan zaczął całować mnie po twarzy.

    – Dziękuje za wczoraj mamo.

    – Pamiętasz?

    – Wszystko. Teraz odpowiednio podziękuje.

    – Oh Alan…

    Wtedy wsunął fiuta do środka. Długo mnie wtedy ruchał, a ja odczuwałam przyjemność. Mój syn jest niezwykły.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris