Blog

  • Londynska studentka cz3

    – 3 –

    Po południu,była może 17,00 ponownie weszłam na pocztę i o dziwo była wiadomość od “2”,widać siedział w niedzielę w domu i postanowi odpowiedzieć na mojego emeila.Otworzyłam go.
    2″Witaj Kotku,twój list trochę mnie rozczarował.Wydawało mi się,że zrozumiałaś co piszę do ciebie i,że stawiam sprawę jasno.Kotku,zapłacę za spotkanie 100F ale w pakiecie twoich usług musi być sex analny.Lubię posówać dziewczyny w tyłek więc albo przystaniesz na to albo…i tu są dwie możliwości:nie spotkam się z tobą lub spotkam bez analu ale już za 50F.Choć ostatnia możliwość nie jest dla mnie atrakcyjna.Zastanów się więc.Cieszę się,że obiecujesz być miła i grzeczna ale jako Facet wymagam też uległości a uległa kobieta robi wszystko co chce jej Facet by go zadowolić.Jeśli to zrozumiesz nasze spotkania będą takie jakich oczekuję a wówczas będę chciał widywać cię dość często a z tym się wiąże fakt,że będziesz miała więcej pieniędzy.Wybieraj więc.Czekam na szybką odpowiedż”
    Ja”Przepraszam,masz rację,bardzo chcę spotykać się z Tobą więc pewnie nie mam wyboru i muszę zgodzic się na sex w pupę.Niech tak będzie skoro tak chcesz.Mam być grzeczna więc jestem i godzę się na to również,mam być miła,więc będę i będę wyoinała tyłek jeśli sobie tego zażyczysz.Mam być uległa dla mojego Faceta więc będę.Tylko proszę nie rezygnuj ze mnie,proszę Lilka.”
    2″Cieszę się,że zaczynasz chwytać o co chodzi ale na przyszłość pamiętaj,nie stawiaj warunków,nie staraj się mnie zdenerwować bo to nie prowadzi do niczego dobrego dla ciebie.Pamiętaj,powiem,daj mi dupy,ty nastawiasz tyłek,powiem dawaj cipę,ty rozkładasz nogi.Powiem zrób mi laskę ty natychmiast bierzesz do buzi.Układ jest prosty,ja płacę ja wymagam.Ale wiedz,że zawsze dbam o moje kobiety i nie robię im krzywdy,nie liczę klapsów podczas ruchania czy pociągania za włosy bo to tylko dodaje pikanterii w seksie.Jeśli wszystko zrozumiałaś i jesteś pewna swojej uległości to daj znać moja suczko.Pamiętaj,że chętnych jest więcej i nie robią takich problemów”
    Ja”Jeszcze raz przepraszam bardzo,nie szukaj innej,ja już będę uległa i nie będę sprawiała problemów.Jestem młodziutka i niedoświadczona a Ty wiesz czego chcesz i mówisz o tym wprost,możesz wiele mnie nauczyć.Czy możesz być moim nauczycielem…bardzo proszę!!!”
    2″Tak już lepiej…dobrze,będę twoim nauczycielem,mistrzem i PANEM.Uwielbiam posłuszne,uległe i bezpruderyjne suki.Jeśli taka będziesz to podniosę stawkę do 120F już na pierwszym spotkaniu.Wiedz,że sex to nie tylko rżnięcie suczki ale panowanie nad nią psychcznie i fizycznie,musisz się godzić na to by czuć się prawdziwą kobietą.Więż psychczna jest bardzo ważna,musisz to wiedzieć,musisz czuć,że ja jestem Panem a ty moją głupią dziwką.Bedę ci sprawial rozkosz będąc wulgarnym,będąc męskim i prawdziwym twardzielem.Zobaczysz jak będziesz zadowolona gdy cię zniewolę,będę zakladał smycz fizycznie i psychcznie.Czy rozumiesz układ:Pan i głupia suka?!”
    Ja”Wybacz mi proszę,bardzo się boję tego co mówisz i czego oczekujesz ale to bardzo mnie podnieca.Może jestem głupia ale chcę się z Tobą spotkać…mój Panie,to może być niesamiwite doświadczenie.”
    2″No,załapałaś głupia kurwo.Tak,ja jestem PANEM,ty tylko głupią dziwką do wyruchania,do tresowania,do dawania mi,twojemu Panu,rozkoszy jaką lubię i jakiej będę chciał.Jeśli mi się sprzeciwisz będziesz ukarana.Podobasz mi się głupia szmato coraz bardziej i niechętnie zakończę na dziś rozmowę z tobą ale muszę,jestem umówiony z kumplami.Podam ci teraz mój telefon,masz zadzwonić jutro i wtedy dam ci mój adres i wyznaczę godzinę pierwszego spotkania.Resztę szczegółów podam ci w email jutro…pa kurwo”
    Podjełam jego grę i bylo mi z tym dobrze,byłam rozgrzana i napalona.Następny,obcy facet i to jeszcze z lekka zboczny.Co ja robię?.Nic,szukam ostrej rozrywki!!!.W kraju był Seba,byli rodzice ograniczający mnie,pilnujący,a i tak gdy tylko była okazja kochałam się z moim chłopakiem.Teraz rozbudziły się wszystkie moje zmysły,stwierdziłam,że brakmi jakichkolwiek hamulców,w każdej sytuacji widziałam sex,sex tkwił w mojej głowie niczym narkotyk.Ot,choćby w tej chwili,już zastanawiałam się czy nie pójść do Kafiego,wręcz coś mnie tam pchało tym bardziej,że nie pamiętałam nic z sexu po imprezie.Pójdę,co mi zależy-pomyślałam i wiedziałam,że to zrobię,że nie zapanuję nad sobą.Kwadrans póżniej już pukałam w drzwi jego pokoju.
    -Wlaz!-usłyszałam
    -Ooo,Lili…przyszłaś,super.-siedział przy małym biurku i robił coś w compie.
    -Nie przeszkadzam?-zapytałam choć widziałam jak ślepia mu się “zaświeciły”
    -Nie!.No co Ty!
    -Zrobisz mi drinka?-zapytałam siadając na krześle obok Kafi
    -Jasne!-wstał wziął szklanki,do połowy napełnił wódką i uzupełnił colą,podał mi i ponownie usiadł przy biurku.
    -Powiedz Lili…podobało ci się wczoraj…
    -Kafi,ja taka nie jestem…a z wczoraj naprawdę nic nie pamiętam…
    -Rozumię,amfa,wódka…ale chyba nie żałujesz,co?!
    -Kafi,nie wiem czy żałuję…bo nie wiem jak było…czy było fajnie…
    -Lili…to powtórzmy to może…masz ochotę…bo ja mam…
    -To widać…-zachichotałam zerkając na jego dres mocno uniesiony w kroczu.Wstałam nagle podeszłam do drzwi i zamknełam je na klucz.Wyraz twarzy murzynka świadczył,że jest bardzo zadowolony z rozwoju sytuacji.Gdy podeszłam do niego wstał z krzesła.Wziął mnie w ramiona i wsadził język w moje usta w namiętnym pocałunku.Już zaczełam tracić panowanie nad sobą,Lizałam się z nim a jednocześnie sięgnełam ręką pod jego dres.Teraz miałam w dłoni grubego afrykańskiego fiuta.Był gruby ale nie był tak długi jak widywałam na filmach ale mimo to miał kawał pałki.Nie przestawał mieszać jęzorem w mojej buzi a jego, kutas pieszczony moją ręką jeszcze nabrał twardości.Nie do końca zależało mi na tym by się z nim tak całować zsunełam więc dres z jego czarnego tyłka a sama osunełam się na kolana.Teraz miałam na wysokości oczu “czekoladowy”przedmiot zainteresowania.Był ładniutki,gruniutki i miał z czternaście centymetrów,przyglądałam się z ogromnym zaciekawieniem nie przestając pompować go w mojej białej łapce.
    -Lili…-szeepął-weż do buzi,proszę…
    Właściwie nie musiał prosić o to bo chciałam to zrobić,chciałam poznać smak”czekoladowej pałki”,poznać to coś co już miałam w sobie ale amnezja alkoholowo-narkotykowa sprawiła,że nie znałam.”Nie będzie mi bambo mówił co mam robić”,pomyślałam i zaczełam od całowania i lizania jego dużego worka z klejnotami,przyszczypywałam ustami i znowu lizałam.Choć Kafi był po kąpieli to i tak dziwnie pachniał i smakował,zupełnie inaczej niż biali faceci a może tak mi się zdawało.Powoli wjeżdżałam językiem na apetycznego kutasa liżąc od jaj aż po błyszczący czubek.Bambo mruczał coraz bardziej podniecony i zadowolony z moich zabiegów.Szorowałam fiuta językiem wzdłuż z każdej strony,lizałam samym czubeczkiem calutką główkę jego pałki.Czas był by zrobić mu dobrze.Nasunełam usta czubek i dalej omiatałam go mym ruchliwym języczkiem.Złapałam Kafi za jego czarny tyłek i wolniutko zjeżdżałam ustami w kierunku jego jąder biorąc kutasa coraz głębiej do buzi.Wciągnełam w siebie już więcej niż pół”czekolady”,bambo był zachwycony,złapał mnie za włosy i delikatnie pociągając dawał do zrozumienia bym jeszcze więcej wciągneła go do buzi.Jeszcze troszeczkę,jeszcze głębiej…i trzy/czwarte fiuta miałam w sobie.Złapałam powietrze i wprawiłam w ruch moją głowę,przód-tył,rytmicznie,przód-tył,raz szybciej raz wolniej.Najzwyczajniej w świecie ruchałam go ustami albo dawałam rucchać swoją buzię.Jego zachwyt objawiał się miarowym pojękiwaniem i przyśpieszonym oddechem.Trzymał mocno moje włosy i wprawił w ruch swój czarny tyłek na krórym ja kurczowo zaciskałam dłonie.Nie wiem jak długo rżnął moje ust ale w pewnej chwili usłyszałam jego podniecony głos
    -Lili…zaraz…się…sp…zaraz skończę…-ostrzegł mnie przed wytryskiem
    -…uważaj…chcesz…tak
    Nie odpowiedziałam tylko mocniej zaciskałam usta na kutasie i szybciej ruszałam głową.Stało się,po chwili miał wytrysk,jęcząc zachwycony wlewał do mojego gardła gorącą,gęstą ilepką spermę.Łykałam ją bez problemu,o dziwo sprawiało mi to radość.Połknełam wszystko,nie uroniłam ani kropelki.Gdy przestał drgać wypóściłam go z ust.Wstałam i pocałowałam Kafi.
    -Dzięki kochanie…cudna jesteś…niesamowita…chcesz bym ci wylizał cipeczkę?
    Chciałam i było cudownie,doprowadził mnie do orgazmu mieszając w mojej piczce afrykańskim jęzorem i pieszcząc czarnymi paluchami.Po wszystkim poprosiłam o drugiego drinka ale tego już zabrałam do swojego pokoju choć on nalegał bym jeszcze została u niego.Wychodząc obiecałam,że następnym razem będzie więcej.Na korytarzu spotkałam Zorana,popatrzył na mnie dziwnie i zapytał
    -Jak wyszła impreza?
    -Fajnie było,szkoda,że nie mogłeś być
    -Praca…rozumiesz?!
    -Jasne…
    Wróciłam do pokoju i na skypie połączyłam się z Sebastianem a wcześniej ze staruszkami.Gdy gadałam z chłopakiem wpadła mi do głowy zabawna myśl,aż uśmiechnełam się do niej,mianowicie pomyślałam czy wyczuł by w rozmowie twarzą w twarz,że pachnie mi z ust spermą.Znowuu złapałam się na tym,że w każdej sytuacji myślę tylko o jednym.Świnia ze mnie,rozmawiam z Sebą a myślę o obciąganiu Kafi…czy to nie jest podniecające?!Pewnie dla większości nie,dla mnie wówczas było.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    liliana kabał

    Londyńska studentka cz3

  • Londynska studentka cz4

    – 4 –

    Poniedziałek zaczął się normalnie,nie było żadnego emaila,czekały mnie wykłady,czyli zanosiło się na nudny dzień.Nic bardziej mylnego.Nim wyszłam na uczelnię zadzwonił do mnie Robert,chciał się spotkać jeszcze dziś wieczorem.Okazało się,że ma do dyspozycji flat kumpla.Miał klucze gdyż tamten wyjechał na kilka dni i chciał to wykorzystać.Zaproponował bym przyjechała wieczorem,zapłaci normalnie plus dołoży połowę tego co by miał zapłacić za hotel,czyli w sumie stówkę.Zgodziłam się,miałam tylko póżniej podac mu godzinę.W porze lunchu zadzwonił”1″,ten też chciał się spotkać na loda.Zgodziłam się oczywiście.Umówiłam się z nim na 18:30 i zapytałam czy podwiezie mnie po spotkaniu “do koleżanki”.Zgodził się ale zastrzegł,że jak będzie daleko to będę musiała zapłacić 5F za paliwo.Dupek!!!.Sumując miałam dziś zarobić 120F,niezła dniówka i będzie na nowe ciuchy i kosmetyki.Zerwałam się trochę z uczelni by przygotować się na spotkania.Wziełam prysznic,ubrałam czyściutką czerwoną bieliznę,mini ale taką umiarkowaną by nie wyglądąć jak ta dziwka.Wciągnełam czerwoną bluzeczkę.Lekke podmalowanie twarz i ust i…byłam gotowa.Przed wyjściem sprawdziłam jeszcze pocztę,”2″jeszcze się nie odezwał.O wyznaczonym czasie czekałam w umówionym miejscu.”1″podjechał starym Golfem ale,trzeba mu to przyznać,czyściutkim i bardzo zadbanym.
    -Lilka?-zapytał przez otwarte okno
    -Tak…
    -To wskakuj.
    Miał”obcykane”kilka miejsc,jak powiedział a gdy podałam mu adres”koleżanki”okazało się,że nie jest to daleko a w pobliżu znał”fajne miejsce”. Tym miejscem okazał się być duży,pusty parking przy nieczynnym od dawna zakładzie.Cała sprawa trwała trochę ponad dziesięć minut,był zachwycony z tym swoim niedużym,śmiesznie zakrzywionym kutaskiem.Przypomniał mi tylko,że miałam być bez majtek ale jakoś sobie z tym poradził.Zrobiłam swoje,wziełam od niego “sponsoring”i cały zadowolony odstawił mnie do”koleżanki Roberty”.A tu zaskoczenie,na stole pizza,alkohol i uśmiechnięty Robery.Na początek drink,mocny trochę zbyt mocny ale spoko,dałam radę.Był drugi drink,już na sofie z jego zachłanną ręką pod spódniczką,w majtkach,pod bluzką w staniku.Trzeci drink i…sex na dywanie,sex na sofie i ścianie,był też w łazience i na stole w kuchni.Tym razem była też penetracja mojej dziurki z tyłu.Dałam radę a on był bardzo zadowolony i czuł się taki męski.Przerwa w sypialni jego kolegi z drinkiem w dłoni,dość długa przerwa a po niej ponowna jazda.Pewnie najadł się jakichś tabletek bo ta jego pałka ciągle stała a on ciągle chciał.W buzię,w cipkę w dupcię i znowu usta,cpika,tyłek.Powiem prawdę,było extra,do pierwszej w nocy miałam trzy orgazmy.Wyszłam od niego rano gdy musiał iść do pracy ale jeszcze przed wyjściem zachciało mu się obciąganka”na śniadanie”.Wróciłam do siebie wymęczona,wypompowana ale co tu dużo mówić zadowolona.Miałam wolny dzień więc przespałam się troszeczkę.Była gdzieś dwunasta gdy wstałam i prawie natychmiast sprawdziłam pocztę.Był email od”2″
    2″Witaj słodka kurewko,pewnie niecierpliwiłaś się gdy twój Pan nie odezwał się wczoraj.Nie moglem ale ciebie głupia dziwko nie powinno to obchodzić.Ciebie dotyczy jutrzejsz dzień,dzień gdy poznasz mnie,swojego Pana.Przekonasz się jakie to cudowne uczucie służyć Panu,wykonywać jego rozkazy…to podnieca dziewczyny,te prawdziwe dziewczyny…mam nadzieję,że jesteś prawdziwą dziewczyną/kobietą.Zobaczysz głupia cipo jak rozkosznie jest chodzic na smyczy.Mnie,prawdziwego faceta,kręcą te klimaty a ty jak nauczysz sie tego będziesz szczęśliwa i inni faceci będą zachwyceni tobą.Myślę kurwo,że dam ci tyle rozkoszy ile nie dał ci jeszcze nikt.Co do jutrzejszego dnia,stawisz się u mnie o godzinie 1:00.Masz być ubrana skromnie,jak grzeczna dziewczynka,najlepiej jakaś skromna sukienka ale musisz mieć mocny makijaż taki jak mają dziwki.Daj mi też znać głupia kurwo jaki alkohol lubisz to go kupię byś mogła szmato wyluzować się przed tresurą,zresztą ja twój Pan też chętnie się napiję.Głupia suko,czeka cię rozkosz niesamowita a ja sobie ulżę w twoich dziurach i nie tylko.Szybko odpowiedz jebana kurwo.PAN”
    Ja”Dzień Dobry mój Panie,bardzo tęskniłam wczoraj za Tobą,marzyłam o Panu,myślałam o Panu.Cieszę się,że Pan chce mnie widzieć jutro i stawię się o wyznaczonej przez Pana godzinie by służyć Panu swoim ciałem i sobą całą.Wykonam wszystkie Pana polecenia.Będę dobrą głupią suką Pana.”
    Niby bawiłam się tą korespondencją,tak mi się wydawało…ale wiedziałam,że pójdę,coś mocno ciągneło mnie w taki rodzaj zabawy.Kolejny raz zastanawiałam się,czy jestem normalna no bo kto normalny podnieca się wulgarnym językiem,zapowiedzią tresury.Racjonalnie rzecz ujmując,nie znam faceta,nie wiem co mi grozi na”jego terenie”,może jest normalny a może nie,może to zbok…a i tak mam to gdzieś,popęd bierze góre nad rozsądkiem.
    * * * * * *
    Drzwi otworzył mi facet wysoki,łysy,szeroki w barach,mocny”paker”ale przystojny,uśmiechnięty,na pewno podobał się dziewczynom…mi zresztą też.
    -Wejdż,proszę…-w tej chwili gdzieś niedaleko zegar wybił godzinę 1:00
    -Ślicznie wyglądasz Lilka-dodał gdy weszłam do mieszkania.Klamka zapadła,drzwi zostały zamknięte a ja weszłam do jego świata.
    -Bartek jestem-ujął moją dłon i szarmancko pocałował
    -Lilka…
    -Wiem głupia kurwo!!!
    – Przepraszam Panie…
    -To jest twoje 100 funtów…-podał mi banknoty a ja schowałam je do torebki.
    -Rozzbierz się!-rozkazał
    Stojąc w przedpokoju szybko zdiełam z siebie wszystko i naga czekałam na rozkazy.Bartek sięgnął do szafki,wyjął obrożę i założył mi ją na szyję,podpioł smycz
    -Na czworaka suko!
    Natychmiast przyjełam pozycję jaką zarządał a on poprowadził mnie do salonu.Przyznać muszę,że flat miał dość ładnie urządzony i było tam czysto.
    -Siad suko-usiadłam na piętach opierając ręce o podłogę a on pbszedł mnie dookoła przygladając się.Pogłaskał moje włosy a po chwili wymierzył mi klapsa w goły tyłek,trochę zapiekło.
    -Drinka,dziwko?
    -Poproszę Panie…-sobie nalał do szklanki,mi do miseczki i postawił na podłodze.Usiadł w fotelu i przyglądał się jak próbuję się napić urzywając jedynie ust i języka.Dopiero po chwili zauuważyłam,że strzela mi fotki telefonem.
    -Nie…proszę Panie…zasłoniłam się
    -Co,nie,głupia kurwo?!
    -Bez zdjęć…bardzo proszę…Panie mój…
    -A w mordę chcesz głupia zdziro…ty mi mówisz co mam robić,skurwiona suko.Zdjęcia to część tresury,to taka niewidzialna smycz,rozumiesz szmato?.
    -Panie…proszę…
    -Do nogi!!!
    Podeszłam szybciutko,oczywiście na czworaka.Tym razem klaps wręcz zabolał,aż pisnełam.Wsadził mi rękę między nogi a palucha do cipki i zabawiał się mną w ten sposób.Długo grzebał mi w norce,czułam jak bardzo jest podniecony,ja zresztą też byłam mimo,że pupa po klapsie piekła.Dał mi do wylizania palce którymi penetrował moją pizdeczkę,zrobiłam to bez słowa sprzeciwu.
    -Zdejmij mi buty!-to też zrobiłam.Zdjełam mu skarpetki i musiałam całować jego stopy,lizać palce.Spodnie i bokserki też musiałam mu zdjąć.
    -Teraz dorobimy ogon by suczysko było kompletne…nastaw dupsko dziwko…masz posmaruj-rzucił mi wazelinę.Zerżnął mi tyłek w pozycji “na pieska”,wyruchał do końca ale spóścił się na moją twarz.Zadowolony patrzył na swoje dzieło czyli moją twarz ociekającą jego nasieniem.Wziął telefon i zrobił mi kilka zdjęć.
    -Ogarnij się,dziwko…idż się umyć…-wstał,wziął do ręki smycz i zaprowadził mnie do łazienki.Umyłam twarz i jego kutasa,buzię wytarłam ręcznikiem fiuta osuszyłam językiem na jego życzenie.Po powrocie do salonu znowu rozsiadł się wygodnie w fotelu,ja zaś musiałam położyć się na wprost niego,na plecach z szeroko rozłożonymi nogami tak by bez problemu mógł paluchami u nóg zabawiać się moją cipką.
    -Podobało ci się szmato?
    -Tak Panie…
    -Dobrze…masz chłopaka głupia kurwo?
    -Mam,Panie,w Polsce…
    -Pirdoliłaś się z nim?
    -Tak mój Panie
    -Dobrze ci było?
    -Nie tak jak z Tobą Panie…
    -OK,głupia kurwo…lubisz kakao?
    -Tak…Panie…wtedy wstał,przykucnął nad moją głową,rozchylił łapami pośladki-…to masz,liż!
    Nie chciałam,uderzył tylko raz,tym razem w twarz i to wystarczyło.Lizałam rowek między jego pośladkami i odbyt.To prawda,był czysty ale i tak robiło mi się niedobrze a mimo to lizałam i próbowałam włożyć koniec języka w jego dupę.Dość szybko chuj stanął mu ponownie.Wtedy położył się na mnie i wsadził go w cipkę.Ruchał mnie chyba kwadrans…miałam orgazm,taki orgazm,że prawie wyłam z radości.Zakończył w moich ustach,obficie.
    -Lili,dość tresury na dziś…więcej będzie następnym razem bo nadmiar może spowodować,że stracisz serce do takiego sexu…co ty na to?- jego ton zmienił się nagle,głos miał ciepły i miły
    -To zależy od ciebie ale miło mi będzie być normalnie traktowaną przez jakiś czas…
    -OK,kochanie…pocałował mnie wszyję i policzek-…mam natomiast propozycję…chcesz zarobic dziś więcej?.Zaproszę kumpla,zrobimy małą imprezkę a ty będziesz główną atrakcją i głównym daniem…zaraz zadzwonię do niego,okey kochanie?
    Nawet nie czekał na moją odpowiedż,usłyszałam tylko “siemka” gdy wyszedł do drugiego pokoju by pogadać z kumplem.Gdy wrócił pocałował moje oba policzki i ręce.Nie dał mi wyboru,nadal był Panem decydującym o wszystkim.Zrobił nam drinki,w szklankach,nie w miseczce dla mnie.Nie mineło czterdzieści pięć minut gdy ktoś zadzwonił do drzwi jego flata.Zaskoczenie,nie przyszedl jego kumpel…przyszlo trzech a w kilka minut po nich jeszcze dwóch.Zaczełam się bać, bo jak powiedział wcześniej, ja miałam być głównym daniem i atrakcją.Nie pamiętam imion jego kumpli do dziś,choć przedstawiali mi się wszyscy.Bartek wręczył mi 250F zebranych od chłopakow,facetow…byli w różnym wieku.Wiedziałam już co mnie czeka tym bardziej,że każdy z nich przyniósł też flaszkę.Siedziałam wśród nich w tej swojej skromnej sukience ale po nią nie miałam nic.Gdzieś tak po drugim drinku atmosfera zaczęła się zagęszczać.Wiedzieli za co zapłacili i chcieli tego,choć wyglądało na to,że wstydzili się siebie wzajemnie.Siedziałam więc między nimi ubrana jedynie w sukienkę,Bartek stwierdził wcześniej,że bielizny nie muszę wkładać bo i po co.Kolejny drink,pięć par oczu gapiących się na mnie i wtedy…dostałam sms-a.
    -Kto,kochanie…-zapytał Bartek
    -Mój…chłopak…
    -To zadzwoń do niego…może być ciekawie.
    -Nie mam nic prawie na koncie…
    -Z mojego zadzwoń,powiedz,że od koleżanki.
    -Nie…
    -Spoko,mała,nie krępuj się…dzwoń!
    Zabral mnie na środek pokoju,dał telefon i zadzwoniłam
    -Cześć Sebuś,przepraszam,że się dwa dni nie odzywałam ale padł mi telefon,mogę odbierać ale nie mogę dzwonić i sms-ować…
    -…
    -Nie gniewaj się kotku…
    Gdy ja rozmawiałam Bartek stanął za mną,całował mnie po szyi i na oczach kumpli włożył rękę pod sukienkę,pieścił moją cipkę.Podciągnął sukienke do góry tak by tamci widzieli co robi.
    -Sebuś,wszystko jest OK nie martw się…z telefonu koleżanki…ja też myślę o Tobie…dobrze kotku…ja Ciebie też.Pa,pa kocie…obiecuję!Pa
    Skończyłam szybko rozmowę bo palce Bartka coraz mocnie i głębiej penetrowały moją myszkę od środka a pozostali gapili się oblizując usta.
    -Co tak szybko skończyłaś skarbie?-przestał mnie pieścić i pozwolił sukience opaść na miejsce.
    -Bo…tak głupio mi było…-odpowiedziałam,ale mówiąc szczerze nie czułam nawet wstydu a jedynie obawę jak to będzie.
    -Oj tam głupio,jesteśmy tu sami swoi…no jak panowie podoba wam się moje kochanie?
    -Super laska…
    -Fajna dupencja…
    -To może Lilunia postawi wam wszystkim pałki…chyba,że się wstydzicie siebie…to jak panowie?
    -Ja mogę…-powiedział najstarszy z nich
    -Ja też…spoko…-dołączył najmłodszy.Reszta mniej pewnie też przystała na pomysł Bartka.
    -No malutka,zdejmij tą sukieneczkę niech się chłopaki nacieszą twoim widokiem…no i klęknij sobie do stawiania pałek moich kumpli.
    Bez skrępowania ściągnełam sukienkę i nagusieńka uklękłam tam gdzie stałam.Panowie otoczyli mnie kołem.Sami obnażyli swoje narządy i…zaczeło się.Brałam pokolei każdemu z nich do buzi,było tak,że jednego obciągałam a dwóch innych trzepałam prawą i lewą ręką…i tak na zmianę.Ci których akurat nie obsługiwałam obmacywali mnie wszędzie,cycuszki,cipeczkę,tyłek i uda.Pierwszy raz byłam w takiej sytuacji i powiem,że podobało mi się to.
    Między jednym a drugim branym do buzi zauważyłam,że Bartek znowu robi fotki telefonem.Przez jakieś dwadzieścia minut obrabiałem te pięć,różnych kutasów,cieńszych,grubszych,dłuższych i krutszych,owłosionych i wydepilowanych.Międzyczasie faceci pozbyli się dolnej części ubrania i byli do pasa nadzy.Mogłam więc oprócz obciągania lizać ich jaja i robiłam to.Ten najstarszy z nich klęknął za moimi plecami i szepnął
    -Pochyl się mała mam chęć wyruchać twoją cipę…
    Oparłam się na rękach i wypiełam tyłek.
    Panowie…-odezwał się Bartek-…w inne dziurki w gumkach poproszę…ruchać Lilunię możecie do woli ale w zabezpieczeniu!
    Już po chwili miałam kutasa”ubranego”w piczce,innego w buzi a dwa następne uderzające o moje policzki.Teraz wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie.Przekładalimnie,układali,ruchali jednocześnie w cipę,w tyłek i buzię a dwa inne miałam w dloniach.Rżneli mnie i rżneli i tylko dziurki zmieniali.Gdzieś tak po godzinie tej kotłowaniny pościągali gumki i za namową Bartka kolejno trzepali sobie wacki kierując spusty na moją buzię.Gdy skończyli zalaną miałam całą twarz,włosy,sperma ściekała mi po brodzie.
    -Przerwa na drinka chłopaki a ty mała idż się umyj-zalecił Bartek.Poszłam do łazienki i w lustrze zobaczyłam jak wyglądam.Co facetów tak podnieca tryskanie na buzię.Umyłam się,posiedziałam trochę na muszli by odpocząć.Pobolewała mnie szczęka,z lekka piekł tyłek.Gdy wróciłam do nich”pękła”kolejna butelka a faceci byli więcej niż na luzie.Do północy brali mnie indywidualnie lub parami.Czułam już zmęczenie choć zaliczyłam kilka orgazmów i to akurat mi pasowało.Towarzystwo wykruszyło się,pozostał tylko “mlody”ale mocno już pijany i Bartek.
    -Kurwa,napił bym się jeszcz…-stwierdził gospodarz- a ty kurwo też?
    -Nie mów tak do Lilki!-postawił się”młody”
    -To moja głupi kurwa i będę mowił jak będę chciał…to co napijemy się jeszcze?
    Ja miałam jeszcze ochotę młody też ale wyniknął problem gdzie załatwić o tej porze alkohol.Bartek znalazł rozwiązanie.Zadzwonił.
    -Cześć,Bartek…wpadnij do mnie z flachą…nie ściemniaj…no to weż kumpla i dwie flachy…kurwa,pić nam się chce a ty zawsze masz zapas…kto,ja jestem,”młody” i Liliana…nie znasz jej…to jak będzie?…do chuja…to może inaczej,weż trzy butelki a będziecie mogli zabawić się z Lilką…
    -Nieee…-zaprotestowałam
    -Zamknij się…nie to do Lileczki…to co stary,wbijasz do mnie…no kurw,jak mówię to mówię,znasz mnie!…nooo,fajna dubeczka z niej…masz jak w benku…co będziesz chciał…taaak,do dzioba bierze,w dupsko daje…no wszystko robi…bierz kumpla i dawajcie do mnie.Nara,czekamy
    -I co…będzie gorzała…-zabełkotał młody
    -Rozumie się…mała idż podmyj pizdę…będzie robota.
    -Nie chcę już…
    -Przyjebać ci głupia dziwko!
    -Nie mów tak do Lileczki…
    -Młody nie pierdol…
    Było po pierwszej gdy zjawił się znajomek Bartka wraz z kumplem,siedziałam naga bo nie mogłam znależć moich ciuchów.
    -O kurwa,niezła lacha-ucieszył się facet
    -Mówiłem ci przecież…wiesz,że ja nie ściemniam.
    -OK,a to wpisowe na obiecane przec ciebie rżnięcie dupencji-postwił na ławie trzy butelki wódki
    -Nie ma sprawy…możesz z niej kożystać do bólu,kumpel też
    Tak też się stało,znowu musiałam obciągać,dawać analnie i klasycznie w cipkę…nie pamiętam ile razy mnie jeszcze brali i czy tylko nowi czy wszyscy.
    Ocknełam się rano,wszyscy jeszcze spali pijani.Wiedziałam ,że muszę coś zrobić i…przypomniałam sobie.Znalazłam moje rzeczy w koszu z brudną bielizną,ubrałam się.Dopadłam telefon Bartka,na szczęście nie miał kodu zabezpieczającego.Wykasowałam moje fotki i połączenie z Sebusiem i zwyczajnie uciekłam z flatu”Pana”,w torebce miałam 350F.Wszystko mnie bolało po szalonym dniu i nocy.Wróciłam do swojego pokoju,do swojego azylu.
    Czy tak ma wyglądać moje życie?-zastanawiałam się zasypiając.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    liliana kabał

    Londyńska studentka cz4

  • Sunia

    Świętowałyśmy zakończenie pierwszej klasy liceum. Zaraz po szkolnej, sztywnej uroczystości pojechałyśmy we trzy do domu mojej najlepszej przyjaciółki. Korzystając z tego, że jej rodzice wyjechali na działkę, wyszperałyśmy z zapasów jaj ojca słodki likier i plotkując o wszystkim i niczym opróżniałyśmy pękatą butelkę. Miałam wspaniały humor i z całej trójki wypiłam chyba najwięcej. Po trzecim kieliszku mocno kręciło mi się w głowie, jednak nie przejmowałam się tym zupełnie. W domu musiałam być dopiero przed szóstą – siódmą. Mama była w tym tygodniu u babci na Śląsku, a ojciec przeważnie nie wracał z banku przed ósmą.

     

    Bawiłyśmy się w najlepsze, przymierzając, zmysłową bieliznę pożyczona z garderoby matki mojej przyjaciółki, gdy w pokoju pojawił się jej ojciec. Byłyśmy na tyle pijane, że pochłonięte zabawą nie od razu zauważyłyśmy jego obecność. Zaskoczył mnie, gdy chichocząc, podskakiwałam ubrana wyłącznie w majteczki i pożyczone z bieliźniarki jego żony czarne pończoszki ze zintegrowanym koronkowym pasem. Spostrzegłszy go, zamarłam w bezruchu. Ocknęłam się, kiedy zdałam sobie sprawę, że gapi się na moje nagie piersi. Chwyciłam sukienkę i zasłaniając dłońmi biust, uciekłam do łazienki. Ubierałam się w pośpiechu, gdy za ścianą trwała awantura. Odczekawszy aż ustaną krzyki, próbowałam się wymknąć zaraz za Olą.

    – To ja już pójdę, proszę Pana.

    Wybełkotałam nieśmiało, po czym chwiejnym krokiem skierowałam się ku przedpokojowi.

    – Zaczekaj! Jesteś zupełnie pijana!

    Powiedział zdenerwowanym tonem.

    – Odwiozę cie do domu. Nie chciałbym być w twojej skórze, gdy zobaczą cię rodzice!

    – Nie ma ich w domu, tato wróci dopiero za sześć godzin.

    Odparłam z głupią szczerością. Popatrzył się na mnie z dziwnym grymasem na twarzy, po czym rzucił:

    – Ledwo stoisz na nogach. Sama nie wrócisz do domu. Idziemy do samochodu!

    Wychodząc, krzyknął w głąb domu.

    – Karolina, odwożę twoją pijaną koleżankę. Nie waż mi się wychodzić z pokoju!

    Było mi głupio. Nie dość, że czułam się zażenowana i zawstydzona, to w perspektywie miałam jeszcze krępującą jazdę do domu.

     

    W samochodzie, zdobyłam się na odwagę, by poprosić:

    – Nie powie Pan nic moim rodzicom? Proszę.

    Uśmiechnął się z tym samym grymasem na twarzy, jak wtedy gdy patrzył na moje piersi.

    – A to już zależy tylko od ciebie kotku.

    Jego dłoń osuneła się na moje udo.

    – Wiesz, zadziwiająco dobrze wyglądasz w tych pończoszkach.

    Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że ubierając się, zapomniałam zdjąć ‘pożyczonej’ bielizny. Alkohol sprawił, że nie zwracałam uwagi na jego dłoń głaszczącą udo, myśląc tylko o tym, gdzie zostawiłam swoje pończoszki. Ocknęłam się, gdy dotknął nagiej skóry. Odruchowo zacisnęłam uda.

    – Ciekawe co powie twój ojciec, gdy do niego zadzwonię wieczorem?

    Poczułam strach. Mimo wypitego alkoholu zdawałam sobie doskonale sprawę, że jeśli tato dowie się, że się upiłam, mogę zapomnieć o wakacyjnych planach. Powoli rozchyliłam kolana.

    – Ale nie zadzwoni Pan do niego?

    Wsunął dłoń między moje uda.

    – Wierzę, że jesteś rozsądną dziewczynką i nie będę zmuszony dzwonić. Nie mylę się? Prawda suczko!

    – Tak.

    Odparłam zduszonym głosem. Dotykał wewnętrznej strony ud, głaskał palcami napięty materiał majteczek. Nie chciałam się zdradzić, ale jego dotyk spławiał mi przyjemność. Siedziałam, kontrolując oddech i zaciskając zęby, jednak gdy palcem przesunął wzdłuż rowka, utworzonego przez materiał majteczek pomiędzy wargami, jęknęłam głośno, pochylając się do przodu.

    – Lubisz to? Odpowiedz suczko! Lubisz!!!

    – Tak!

    – Grzeczna sunia!

    Z wypiekami na twarzy pojękiwałam cichutko. O mało co nie posiusiałam się z podniecenia w majteczki, gdy wsunął palce pod ich materiał.

    – Jesteś dziewicą suniu?

    Zapytał.

    – Nie.

    Byłam bliska orgazmu, gdy wyjął dłoń z moich majteczek. Dojeżdżaliśmy do mojego domu. Pochłonięta jego pieszczotami nawet nie zauważyłam, kiedy wyjechaliśmy z miasta. Skręcił w wąską drogę między drzewami i po chwili byliśmy na podjeździe.

     

    Pomógł mi wyjść z samochodu i trzymając za ramię, poprowadził na ganek. Cierpliwie czekał, aż otworzę dom i wyłączę alarm. Zaraz po przekroczeniu progu starannie zamknął za nami drzwi. Stał dwa kroki ode mnie i patrzył się na mnie z tym dziwnym grymasem, jaki zaobserwowałam uprzednio.

    – Zdejmuj sukienkę suczko!

    Nie potrafiłam mu się sprzeciwić. Czułam strach i pożądanie. Z podniecenia bolało mnie całe podbrzusze. Bez zwłoki zaczęłam rozpinać guziczki na piersiach, po czym zsunęłam przez głowę sukienkę.

    – Bieliznę też!

    Posłuchałam jego rozkazu. Gdy zaczęłam zsuwać pończoszki, polecił:

    – Zostaw pończoszki!

    – Podejdź do mnie.

    Dłońmi dotknął pełnych, sterczących piersi. Delikatnie badał ich jędrność, ważył w dłoniach.

    – Masz śliczne piersi suniu.

    Sięgnął dłonią ku mojemu kroczu. Ścisnął je, wsunął palec między wargi. Niespiesznie wodził nim między wejściem do pochwy a dziurką do siusiania.

    – Przyjemnie?

    Zapytał.

    – Tak!

    Wyszeptałam, dysząc.

    – Lubię ogolone cipki. Golisz się czy depilujesz?

    – Depiluję.

    – Grzeczna sunia!

    – Powiedz. Jesteś bardzo ciasna? Nie, nie mów! Sam sprawdzę.

    Jęknęłam głośno, gdy wsunął we mnie palec.

    – Cudownie ciasna! Zabezpieczasz się? Bierzesz tabletki?

    – Nie.

    – Masz może prezerwatywy?

    – Nie.

    – Szkoda. Na szczęście jest wiele innych sposobów na dobra zabawę suniu.

    Pieszcząc wsuniętym w pochwę palcem, rozkazał:

    – A teraz powiedz: ‘Jestem małą kurewką i chcę ci obciągnąć kutasa.’. No! Szybko suczko!

    Dysząc, wyjęczałam:

    – Jestem małą kurewką i chcę ci obciągnąć kutasa.

    – Rozepnij mi spodnie. Tak, dobrze. Teraz wyciągnij go. Mam nadzieje, że wiesz jak zrobić dobrego loda suczko?

    – Wiem.

    – Wiem Panie! Suko! Zapamiętaj ten zwrot! A teraz powtórz go i pokaż, co potrafisz.

    – Wiem Panie.

    Wyszeptałam pokornie, po czym opadałam przed nim na kolana. Zafascynowana patrzyłam na ogromnego kutasa, prężącego się przed moimi ustami. Delikatnie objęłam go dłońmi, po czym wsunęłam końcówkę w usta. Ledwo zmieścił się między zębami. Był tak gruby, że nie mogłam objąć go jedna dłonią. To było nowe doświadczenie. Robiąc lody moim rówieśnikom, bez trudu potrafiłam połknąć ich w całości, lub prawie w całości. Teraz nie mogłam wsunąć w usta nawet połowy jego długości. Na szczęście poza niezwykłym rozmiarem reagował jak inni faceci, którym ssałam. Chyba spodobała mu się spontaniczność, z jaką zabrałam się za jego kutasa, bo już po kilku minutach intensywnego ssania chwycił dłońmi moją głowę i skończył głęboko w moich ustach. Miał tak obfity wytrysk, że nie udało mi się połknąć wszystkiego. Ssałam, przełykając słodkawą ciecz, a mimo to nasienie spływało mi z kącika ust na piersi. Kiedy puścił moją głowę, nie wysuwając go z ust, spojrzałam ku górze. Patrzył z uśmiechem na moją twarz.

    – Nie przestawaj suniu. Ssij dalej.

    Był na wpół miękki, jednak po dwóch – trzech minutach moich starań ponownie zaczął twardnieć. Po kolejnych pięciu miał równie potężną erekcję, jak na początku.

    – Wstań.

    Rozkazał.

    – Gdzie jest sypialnia twoich rodziców?

    Zapytał. Zaskoczona wytłumaczyłam mu, że jest na piętrze. Chwycił mnie za dłoń i prowadząc na górę, kazał pokazać sobie drogę.

     

    U celu nie bawił się w żadne subtelności. Wiedział, jak bardzo jestem podniecona i wykorzystał to bez skrupułów. Ku mojemu zaskoczeniu bez skrępowania zaczął otwierać szuflady komody i przetrząsać zawartość nocnych szafek. Nie wiedziałam, czego szuka, aż do momentu, gdy znalazł. W dolnej szufladzie komody, pod bielizną mamy, znalazł jej zabawki. Byłam zaskoczona widokiem. Mama miała sporą kolekcję erotycznych gadżetów, w tym kilka wtyczek analnych i czarne dildo o gigantycznym rozmiarze. Tym, czego szukał, były prezerwatywy. Zadowolony wyjął je i nie zwlekając dalej, rzucił mnie na łóżko rodziców.

    – Teraz suczko Pan zrobi ci dobrze, a potem zatańczysz na jego kutasie.

    To nie był mój pierwszy raz, gdy byłam lizana, a jednak czułam się, jakbym nigdy wcześniej tego nie próbowałam. Nie miałam pojęcia, że można tak mocno przeżyć minetę. Przyzwyczajona do szybkiego finału wiłam się, gdy on starannie omijał najczulsze miejsca między udami. Doprowadził mnie ustami do białej gorączki, a potem odmówił szybkiego spełnienia. Niesamowite trzydzieści minut błagania w spazmach o orgazm i spełnienie, które prawie pozbawiło mnie przytomności.

     

    Gdy wróciłam do siebie, poprosił, bym go chwilę possała. Kiedy zabrałam się za jego kutasa, on masował palcami moje uda i krocze. Czułam rosnące podniecenie. Niedawno przeżyty orgazm wyostrzył moje zmysły, a ciało reagowało na pieszczoty ze zdwojoną intensywnością. Byłam tak podniecona, że miałam mokre nie tylko krocze, ale i uda.

    – Umiesz założyć gumkę, suczko?

    – Tak, Panie.

    Położył się na wznak. Rozdarłam paczuszkę z prezerwatywą, a potem z figlarnym uśmiechem wzięłam gumkę w usta, tak jak to widziałam na filmie. Był mile zaskoczony, gdy założyłam mu kondom wargami. Pozwolił mi chwilę possać swojego kutasa, po czym polecił mi siąść nad nim okrakiem.

    – Zapleć dłonie we włosy na karku. OK, teraz powoli nabij się na kutasa.

    Był sztywny i nie musiałam sobie pomagać dłonią, a mimo to zajęło mi całych pięć długich minut, zanim kroczem dotknęłam jego podbrzusza. Był ogromny. Czułam, jakbym nabiła się na pal, a nie męski członek. Podtrzymywał mnie za piersi, gdy powoli zaczęłam się na nim suwać. Pochylona do przodu, z dłońmi na karku i zamkniętymi oczami ujeżdżałam go jak amazonka. Słyszałam jak dyszy pode mną. Tańczyłam nabita na jego kutasie, aż kciukiem dotknął mojej łechtaczki. Wystarczyło kilka sekund stymulacji, bym odleciała. Prawie w tym samym momencie eksplodował we mnie. Mimo prezerwatywy czułam ciepło jego nasienia. Moja pochwa zaciskała się na nim, a ja przeżywałam najlepszy orgazm w moim życiu.

     

    Kiedy po stosunku odpoczywaliśmy w łóżku, zaproponował, bym została jego wakacyjną sunią. Zgodziłam się.

     

    Zanim wyszedł, zapisał mi na kawałku papieru numer telefonu. Miałam zadzwonić jutro, punktualnie o dziesiątej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara

    .

  • Niesmialy chlopiec i kolezanki 1/2

    Nareszcie wybiła piętnasta i skończył się ostatni, nudny wykład. Spakowałem się, wstałem i zacząłem zmierzać w stronę wyjścia. Był piątek, w perspektywie miałem więc dwa dni wolnego, a także dzisiejszy wieczór, który zamierzałem przyjemnie spędzić przed komputerem. W ten sposób zresztą spędzałem prawie każdą wolną chwilę. Opuściłem budynek uczelni i zobaczyłem stojącą nieopodal grupkę chłopaków z mojej grupy. Palili papierosy i też mnie dostrzegli, bo na ich gębach pojawiły się drwiące uśmiechy. Zestresowałem się, bo wiedziałem, że będę musiał koło nich przejść. Znowu pewnie będą gadać do mnie jakieś głupoty, a ja jak zwykle nie będę wiedział co odpowiedzieć i spalę buraka. Szedłem jednak twardo przed siebie, z zaciśniętymi zębami i czekałem tylko, aż „koledzy” zaczną się ze mnie śmiać. Zawsze znajdowali jakiś powód, żeby mnie wyśmiać – nawet, kiedy nie robiłem nic śmiesznego, to i tak byłem obiektem drwin. Tak działo się od zawsze, już od czasów podstawówki.

    – Nara, Ludek! – krzyknął do mnie wesoło jeden z chłopaków.

    Ja oczywiście słyszałem w jego głosie drwinę, jakby odezwał się do mnie tylko po to, żeby sprowokować mnie do zrobienia lub powiedzenia czegoś głupiego. Zestresowałem się jeszcze bardziej i moja twarz zrobiła się gorąca. Zastanawiałem się gorączkowo, czy odpowiedzieć mu „cześć”, czy może minąć grupkę, nic do nich nie mówiąc. Z tych nerwów zapomniałem patrzeć pod nogi i nie zauważyłem kilku schodków, po których trzeba było zejść, opuszczając teren uczelni. Potknąłem się, przewróciłem i w ostatniej chwili zdążyłem zamortyzować upadek dłońmi. Nic mi się nie stało, ale już wiedziałem, co zaraz usłyszę. Nie myliłem się – koło mnie rozległ się donośny śmiech chłopaków z mojej grupy. Nie tylko ich, bo śmiali się wszyscy, którzy akurat znajdowali się w pobliżu.

    – Ale fujara, po schodach nawet nie umie zejść!

    – Haha, co za ciota!

    Takie i inne podobne obelgi dolatywały do moich uszu. Wiedziałem, że wiele par oczu mnie teraz obserwuje i każda z nich tylko czeka, aż popełnię kolejny błąd, by móc wyśmiać mnie jeszcze bardziej. Bezzwłocznie wstałem i szybko ruszyłem przed siebie, chcąc jak najprędzej zniknąć z zasięgu ich wzroku. Jak się oddalałem, to śmiechy za mną powoli cichły, aż w końcu umilkły zupełnie. Echh, czy musiałem pod koniec tygodnia znowu zrobić z siebie pośmiewisko? Nieważne, teraz liczyło się tylko to, że mam przed sobą cały weekend spokoju i nikt mi przez ten czas nie będzie dokuczał.

     

    Wracając do domu wstąpiłem do sklepu, żeby kupić sobie dwa piwka, które pomogą mi się odprężyć w to piątkowe popołudnie. Podszedłem do lady, za którą siedziała młoda sprzedawczyni i uśmiechała się do mnie, co oczywiście było dla mnie peszące.

    – Proszę dwa Lechy w butelce – rzekłem nieśmiało.

    Dziewczyna podała mi piwa, ja zapłaciłem, a kiedy liczyła otrzymane pieniądze, mi rzuciło się w oczy, że ma dość głęboko wycięty dekolt w swojej sukience. Oczywiście zacząłem się w niego wpatrywać i czułem, jak w spodniach momentalnie twardnieje mi fiut. Widziałem na żywo wystającą spod materiału górną część ściśniętych piersi i ciemną szczelinkę pomiędzy nimi! Zanim pani przeliczyła pieniądze, miałem w majtkach już całkiem sztywno.

    – Dziękuję – powiedziała kasjerka, patrząc się na mnie i wydając resztę.

    – Dziękuję – bąknąłem, czerwieniąc się na twarzy, bo chyba dostrzegła, że patrzyłem na jej dekolt. Schowałem piwa do plecaka i zażenowany wyszedłem ze sklepu. Już nie mogłem się doczekać, aż znajdę się w domu, sam na sam ze swoim fiutem, komputerem, pornosami i browarami. Zapowiadało się naprawdę cudowne popołudnie, spędzone na masturbacji i piciu piwa. Piękno tej sytuacji potęgował jeszcze fakt, że nie onanizowałem się już od kilku dni, więc nazbierało mi się w jądrach całkiem dużo spermy i byłem nabuzowany jak cholera. Podniecało mnie teraz prawie wszystko – choćby sam fakt, że mijam na ulicy jakąś kobietę, powodował przyjemne mrowienie w kroku. Zazwyczaj dawałem upust swojemu wiecznemu podnieceniu przynajmniej raz dziennie, ale kilka dni temu postanowiłem sprawdzić, ile uda mi się wytrzymać bez masturbacji i wytrwałem do dzisiaj, jednak brakowało mi już silnej woli, by móc przedłużyć to jeszcze choćby o dzień.

     

    W końcu dotarłem na przystanek i usiadłem na ławce, oczekując autobusu jadącego w stronę mojej wioski. Niestety, miałem z uczelni daleko do domu, ale na szczęście mogłem dojeżdżać autobusem i nie musiałem zamieszkać w akademiku, bo nie zniósłbym życia z kilkoma osobami w jednym pokoju – zwłaszcza, że zapewne byłbym przez nie jak zwykle szykanowany.

     

    Nareszcie znalazłem się u siebie. Włączyłem kompa i czekając, aż się uruchomi, rzuciłem się na fotel i odetchnąwszy z ulgą, otworzyłem piwo i wziąłem parę łapczywych łyków. Kiedy tylko pomyślałem sobie, że zaraz włączę mojego ulubionego pornosa, znów zabuzowało mi w majtkach. Pornografia była moim zamiłowaniem. Na dysku miałem kilkadziesiąt gigabajtów filmów oraz zdjęć porno. Od kiedy odkryłem, jak można ściągać pornole z internetu, poświęcałem temu zajęciu mnóstwo czasu. Wszystkie filmiki i fotki dokładnie opisywałem i segregowałem. Dzięki pornosom moje życie seksualne stało się o wiele bogatsze niż wtedy, kiedy jeszcze masturbowałem się jedynie wyobrażając sobie różne erotyczne sceny. Prawdziwego stosunku, z realną kobietą, nie odbyłem jeszcze nigdy i nawet nie łudziłem się, by kiedyś mogło spotkać mnie takie szczęście. Byłem zbyt zakompleksiony, nieśmiały i ofermowaty, żeby jakakolwiek dziewczyna mogła zwrócić na mnie uwagę. Czasami jednak udawało mi się podglądnąć – przez służące jako wywietrznik dziurki, znajdujące się u dołu drzwi do łazienki – moją młodszą siostrę, kiedy rozbierała się przed wejściem pod prysznic. W takich wypadkach widok jej ciała zaprzątał moją głowę przez kilka kolejnych dni, bo to było naprawdę coś wspaniałego – zobaczyć nagie piersi i pupkę na żywo. Raz widziałem nawet cipkę siostry, ale była tak zarośnięta, że zapamiętałem tylko kłębiące się po całym jej kroczu włosy.

     

    Aktualnie oprócz mnie w domu nie było nikogo, więc kiedy komputer już się uruchomił, podsunąłem fotel do biurka i popijając piwko włączyłem pornola. Wyjąłem na wpół wzwiedzionego fiuta na wierzch i zacząłem go delikatnie ugniatać. Dziewczyna na ekranie całowała się soczyście ze swoim partnerem. Po chwili mój członek był zupełnie sztywny. Mimo, iż tego dnia miałem zamiar zwalić sobie kilka razy, to nie chciałem zbyt szybko kończyć pierwszej masturbacji. Dlatego gładziłem się po fiucie powoli i delikatnie, patrząc, jak parka na monitorze – obmacując się łapczywie i namiętnie się całując – pozbywa się swoich ubrań. Dziewczyna została w samych czarnych pończochach i zaczęła masować kolanem penisa swojego partnera. Wyobrażałem sobie, że to moja siostra mnie tak masuje nogą po jądrach. Mój penis był już czerwony jak burak i niewiele dzieliło go od wytrysku, kiedy zadzwoniła moja komórka. Oderwałem się od swojego zajęcia, myśląc sobie, że nawet dobrze się składa, bo kutas mi trochę ochłonie i będę mógł całą zabawę zacząć od początku. Spojrzałem na ekran telefonu i z nerwów serce zaczęło mi bić szybciej. To dzwoniła moja koleżanka – Beata. Odebrałem.

    – Halo? – spytałem drżącym ze zdenerwowania głosem. Każda rozmowa, nawet telefoniczna, powodowała u mnie stres.

    – Siemka Ludek! – powiedziała wesoło i beztrosko Beata. – Co robisz?

    Chwilę się zastanowiłem, bo nie mogłem przecież przyznać się do tego, co naprawdę robię, i wymyśliłem tylko:

    – A, nic, tak sobie siedzę i nudzę się przy komputerze.

    – Nudzisz się? To dobrze się składa, bo mam propozycję. Może wpadłbyś do mnie? Siedzimy sobie właśnie z Dagmarą, pijemy wino i tak sobie pomyślałam, że może byś zechciał też wpaść?

    – Tak, chętnie. – Mówiąc to siliłem się na obojętny ton, ale trochę z radości, a trochę z nerwów, mój głos był dyszący. Aż się zapowietrzyłem.

    – No to fajnie, to czekamy. Tylko weź kup nam po drodze jakieś wino, bo nasze się już kończy.

    – Ok – zakończyłem połączenie.

    Zatarłem ręce z uciechy, że zostałem zaproszony do Beaty. Z jednej strony każde spotkanie towarzyskie bardzo mnie stresowało, z drugiej jednak lubiłem od czasu do czasu z kimś się spotkać. Wizyty takie nie sprawiały mi przyjemności samej w sobie, ponieważ i tak – ze strachu przed wyśmianiem – prawie się na nich nie odzywałem, tylko uśmiechałem się głupkowato i przysłuchiwałem się rozmowie reszty. Będąc jednak przez kogoś zaproszonym miałem złudzenie, że jestem przez tą osobę lubiany, a takiego poczucia w życiu bardzo mi brakowało. Od dziecka bowiem wszyscy rówieśnicy zawsze dawali mi do zrozumienia, że jestem odmieńcem i nie chcą się ze mną zadawać – no chyba że jedynie po to, by mi podokuczać. Nikt mnie nigdy nie lubił, zresztą nie mogłem nawet wymagać, żeby inni mnie lubili, skoro ja sam siebie nie lubiłem. Nienawidziłem ani swojego ciapowatego i wstydliwego charakteru, ani dziwacznego wyglądu, ani też tego wstrętnego imienia, którym pokarali mnie rodzice. Jak mogli nazwać mnie Ludomił – przecież tego imienia nie używa się już chyba od wieku, a jedyne, co może ono przywodzić na myśl, to jakiegoś starego dziadka. Znajomi zwracali się do mnie zdrobnieniem „Ludek”, co było po prostu żenujące, ale chyba lepsze, niż gdyby mieli mówić do mnie pełnym imieniem…

     

    Nie dokończyłem przerwanej masturbacji. Schowałem rozgrzanego penisa do gaci, odstawiłem na wpół wypite piwo i zmieniłem bluzę na bardziej elegancką. Postanowiłem bezzwłocznie iść do Beaty, a konia zwalić sobie po powrocie. Podczas wizyty u koleżanki będę mógł popatrzeć sobie na Beatę i Dagmarę, czym podniecę się jeszcze bardziej, więc i masturbacja będzie potem przyjemniejsza.

     

    Wyszedłem z domu – bardzo wysoki, bardzo chudy i bardzo pryszczaty okularnik, idący nieporadnym i sztywnym krokiem, cały spięty i wstydzący się zbyt mocno wymachiwać rękami podczas marszu. Pół piwa, które wypiłem, rozluźniło mnie jednak na tyle, iż mogłem sobie myśleć, jaki to ja jestem fajny, że zaprosiły mnie dwie całkiem ładne dziewczyny. Idąc niezdarnie, uśmiechałem się sam do siebie. Wstąpiłem do sklepu i kupiłem dwa wina – jedno dla dziewczyn, a drugie dla siebie. Zbliżałem się już powoli do bloku Beaty.

     

    Beatkę znałem z gimnazjum – była w mojej klasie jedną z niewielu osób, które mi nie dokuczały. Wtedy traktowała mnie po prostu obojętnie. Zakolegowała się ze mną dopiero wówczas, gdy skończyliśmy już gimnazjum. Przeprowadziła się wtedy ze swoimi rodzicami na wioskę, na której mieszkałem też ja, i byłem jej jedynym znajomym w tym rejonie. Prawdopodobnie dlatego – z braku innych możliwości – zakolegowała się akurat ze mną, żeby kiedy naprawdę nie będzie miała totalnie nic do roboty, mieć się z kim spotkać. Byłem zaszczycony znajomością z Beatą, ponieważ była ona naprawdę fajną i śliczną dziewczyną. Zawsze bardzo mi się podobała i do tej pory podkochiwałem się w niej. Nieraz także baraszkowałem z nią w moich erotycznych fantazjach. Ona jednak traktowała mnie bardziej jak swoją koleżankę, bądź jako „kolegę-geja” któremu może się wyżalić i pogadać mu o babskich sprawach.

     

    Dagmara także chodziła ze mną i z Beatą do jednej klasy w gimnazjum. Ona jednak zawsze mi dokuczała. Do tej pory – kiedy czasami gdzieś się spotykaliśmy – to albo ostentacyjnie mnie ignorowała, albo uprzykrzała mi życie jak tylko mogła. Nienawidziłem jej. Z drugiej strony jednak trochę mi imponowała, bo mimo swojego opryskliwego zachowania i skłonności do obrażania się na wszystkich i o wszystko, była towarzyska, wygadana i miała wielu znajomych. Miała więc to, czego ja pragnąłem.

     

    Z każdym krokiem serce waliło mi coraz mocniej. Denerwowałem się na myśl, jak wypadnie nasze spotkanie. W głowie układałem sobie plan, o czym rozmawiać z Beatą, żeby znowu nie przesiedzieć całego spotkania milcząc. Mój stres potęgowała jeszcze świadomość, że u Beaty jest Dagmara, która zapewne zrobi wszystko, żeby jak najbardziej uprzykrzyć mi tą wizytę. W końcu stanąłem pod klatką i drżącą ręką nacisnąłem domofon. Po jakimś czasie usłyszałem wesoły głos Beaty:

    – Kto tam?

    – Ja – bąknąłem.

    Wpuściła mnie i z trzęsącymi się nogami ruszyłem po schodach. Stanąłem pod drzwiami i kilka razy odetchnąłem głęboko, żeby nieco się uspokoić. Zapukałem. Drzwi się otwarły i uśmiechnięta Beata wpuściła mnie do mieszkania.

    – Siema Ludek! – klepnęła mnie w ramię. – Co tam?

    – Nic… – wydusiłem cicho.

    Na sam widok Beaty zabuzowało mi w majtkach. Miała na sobie elegancką sukienkę na ramiączkach, z dość głębokim dekoltem, krótszą niż do połowy uda. Na nogach piękne, szare, grube rajstopy, błyszczące od zdobiącego je brokatu. Była bez kapci. Już wiedziałem, że całą wizytę będę się jej przyglądał. W ogóle zawsze wyglądała bardzo ładnie – śliczna twarz, kasztanowe włosy za ramiona, średniego wzrostu i raczej szczupła dziewczyna – ale ten ubiór czynił ją jeszcze kilkukrotnie atrakcyjniejszą. Poprowadziła mnie do kuchni, skąd cicho rozbrzmiewała muzyka disco-polo. Na środku stołu stała pusta butelka po winie, a przy brzegach szklanki dziewczyn. Na jednym z krzeseł siedziała Dagmara, wypuszczająca właśnie z ust papierosowy dym. Była to niska, czarnowłosa, krzykliwa dziewucha, trochę puszysta, choć i tak dużo schudła od czasów gimnazjum i jej tusza nie rzucała się już zbytnio w oczy. Twarz miała ładnie umalowaną i wyglądała całkiem pociągająco.

    – Cześć – powiedziałem do niej.

    – Kupiłeś wino?! – spytała swoim napastliwym tonem.

    Kiwnąłem głową.

    – To dawaj.

    Wyjąłem dwie butelki i postawiłem na stole. Beata podała Dagmarze korkociąg, a ta otworzyła nim wino.

    – Sorry, Ludek, ale nie mam trzeciego krzesła. Zaraz przyniosę ci pufę – powiedziała Beata.

    – Dobrze – zgodziłem się pokornie.

    Po chwili dziewczyna przyciągnęła niską pufę i postawiła ją przy stole. Usiadłem. Nie było zbyt wygodnie – siedziałem tak nisko, że moje ramiona ledwo wystawały ponad blat. Dostałem od Beaty szklankę, a Dagmara polała wino. Oczywiście nalała tylko sobie i Beacie, żeby pokazać, jak bardzo mnie lekceważy. Polała mi za to Beata, bo ja sam wstydziłem się sięgnąć po butelkę.

    – I co tam na uczelni? – spytała mnie Beata.

    – W porządku – uśmiechnąłem się. – a u ciebie? – postanowiłem także okazać koleżance zainteresowanie.

    – U mnie chujnia. Tyle nauki że masakra. Nie wiem, czy to w ogóle pozaliczam.

    Nie wiedziałem, co mam na to odpowiedzieć, więc tylko uśmiechnąłem się głupio. Zresztą nie musiałem nic odpowiadać, bo Dagmara – której ewidentnie nie pasowało to, że Beata poświęca mi uwagę – brutalnie wtrąciła się w naszą rozmowę, zupełnie zmieniając jej temat.

    – Czemu Beti nie chcesz założyć na imprezę swojej nowej sukienki? – spytała.

    – Bo ona jakaś taka… za ciasna na mnie. – Beata, jakby zawstydzona, spuściła wzrok. – Muszę schudnąć parę kilo, żebym w niej dobrze wyglądała.

    – Aaa. Szkoda, bo nawet cię w niej nie widziałam. Może ubierzesz ją i mi pokażesz?

    – Spoko, ale to już nie dzisiaj. Jak już jestem ubrana do wyjścia to nie będę się teraz przebierać.

    – Ok, to jutro może, przecież i tak do ciebie wracam po imprezie.

    Przyszło mi do głowy pytanie, które mógłbym teraz zadać – przynajmniej miałbym okazję zabrać głos w dyskusji. Zacisnąłem pięści, próbując przełamać tremę przed odezwaniem się, nabrałem tchu i wyrzuciłem:

    – Idziecie dzisiaj na imprezę?

    Dagmara popatrzyła na mnie trochę zdziwiona, a trochę jakby oburzona, że w ogóle się odezwałem. Beata jednak normalnie mi odpowiedziała:

    – Tak, wieczorem jedziemy do miasta, do tego nowego klubu, „Dilsa”, żeby obadać, czy jest fajnie. Ale najpierw chcemy się trochę wstawić z Dagą. Mam dzisiaj wolną chatę, więc się u mnie spotkałyśmy.

    – Aha – kiwnąłem głową i uśmiechnąłem się.

    – A co, chcesz jechać z nami? – zaproponowała zawadiackim tonem Beata, uśmiechając się kącikiem ust, jakby i tak była pewna, że nie skorzystam z oferty. Zresztą gdyby była jakakolwiek szansa, że zdecyduję się z nimi wybrać, to na pewno nie proponowałaby mi tego, nie chcąc psuć sobie zabawy moją obecnością.

    – Co ty, głupia? Nawet mu nie proponuj, po co nam taka ciota?! – Dagmara skarciła koleżankę.

    Beata pokręciła tylko głową, udając rezygnację.

     

    Minęła godzina. W tym czasie zdążyłem zauważyć, że Dagmara też jest odstrojona na imprezę. Miała na sobie niebieską sukienkę, niestety z niewielkim dekoltem, ale za to bardzo krótką. Miałem więc prawdziwy raj, mogłem sobie do woli oglądać koleżanki, musiałem uważać jedynie, by nie przyłapały mnie na tym obserwowaniu. Były jednak pochłonięte rozmową między sobą i nie za bardzo zwracały na mnie uwagę, zatem dużego ryzyka nie było. Mój członek był tak wyprężony, że aż mnie bolał, ale całe to podniecenie było bardzo przyjemne. Najwięcej atrakcji zapewniała mi Dagmara, która próbując znaleźć sobie jak najwygodniejszą pozycję, zadarła nogi i postawiła stopy na krześle, koło swojej pupy, a kolana znalazły się wtedy na wysokości jej brody. Sukienka obsunęła się wówczas z jej ud, ukazując mi je niemal w całej okazałości. Widoczna była nawet ciemniejsza część majteczkowa rajstop, która zaczynała się prawie przy samej pupie! Myślałem, że oszaleję… W dodatku Dagmara co jakiś czas wierciła się w krześle tak, że patrząc się wtedy pod jej spódnicę, mogłem dojrzeć różowiące się tam majteczki dziewczyny. Przeszła jednak samą siebie, kiedy – jak gdyby była sama i we własnym domu – położyła nogi na stole. Moje ciało wtedy zapłonęło, a serce nie wyrabiało z pompowaniem krwi. Jej sukienka obsunęła się jeszcze bardziej, a kiedy Dagmara przesunęła pupę na krześle lekko w przód, żeby wygodniej się opierać, to materiał sukienki wyśliznął się spod jej tyłka i zwisał luźno za plecami dziewczyny. Jedynie przód sukienki opadał na krocze Dagmary, zasłaniając je, ale patrząc się wprost na jej pupkę, można było bez trudu dojrzeć majtki. Do tego dziewczyna kręciła znajdującymi się na blacie stopami i poruszała ich palcami w rytm lecącej cicho muzyki. Myślałem, że dostanę orgazmu nawet bez dotykania fiuta – sam ucisk majtek mógł mnie doprowadzić do szczytowania. Otarłem dłonią pot z czoła i spod byka patrzyłem na nogi Dagmary, które teraz, prawdopodobnie bez świadomości ich właścicielki, znalazły się w samym centrum uwagi. Dagmara, chyba zapominając w ogóle o mojej obecności, do tego czerwona na twarzy od zbyt dużej ilości wina, mówiła zapamiętale do Beaty:

    – Ale dzisiaj mam zamiar się ruchać… Już od kilku tygodni nikogo nie zaliczyłam, normalnie mam taką chcicę, że już się nie mogę doczekać. – Mówiąc to, przesuwała tyłkiem po krześle w przód i w tył, symulując ruchy wykonywane przez kobietę podczas stosunku. – Na pewno dzisiaj kogoś w klubie wyrwę. A ty, Beti, będziesz się dziś ruchać?

    – Nie wiem, zobaczę – zbyła ją zawstydzona nieco Beata, która wciąż pamiętała, że słucham ich rozmowy.

    Poczułem się tutaj niepotrzebny. Przeze mnie dziewczyny nie mogły sobie spokojnie porozmawiać o czym chciały. Przynajmniej Beata, bo Dagmary wcale nie krępowała moja obecność. Miałem wrażenie, że tylko czekają, aż sobie pójdę. Do tego w ogóle się nie odzywałem, więc nic nie wnosiłem do tego spotkania. Pomyślałem sobie, że może pora zbierać się do domu. Napatrzyłem się, a teraz do siebie i w końcu sobie ulżyć. To, co tutaj widziałem i słyszałem, w połączeniu z kilkudniową przerwą w masturbacji, czyniło mnie podnieconym tak, jak nie byłem jeszcze nigdy. Przestraszyłem się, że rzeczywiście mogę się spuścić od samego ucisku majtek. Wprawdzie osiągnięcie orgazmu w obecności dwóch dziewczyn, które nie byłyby nawet świadome tego, co dzieje się w moich gaciach, mogłoby być interesującym przeżyciem, ale orgazm, podczas którego nie mógłbym ręką pieścić swojego członka, na pewno nie dostarczyłby tyle rozkoszy co zwykły, masturbacyjny rytuał odprawiony w domowym zaciszu. Przed powrotem do domu postanowiłem jeszcze odwiedzić toaletę, gdyż mój pęcherz był już pełen. Podniosłem się więc z pufy i wtedy zdarzył się wypadek, który diametralnie zmienił dzisiejsze losy wszystkich obecnych. Przez swoją wrodzoną niezdarność i niezgrabną posturę, wstając zahaczyłem łokciem o blat. Stół był lekki, więc jeden jego koniec podskoczył, powodując, że znajdująca się na środku butelka z winem przewróciła się… Szyjką w stronę Dagmary. Całe wino momentalnie wyciekło i poleciało na Dagmarę, zalewając jej sukienkę i rajstopy. Jak oparzona odchyliła się wtedy z całym krzesłem do tyłu, zdjęła nogi ze stołu i szybko wstała. Jakby nie wierząc w to, co się stało, przyglądała się chwilę swojemu mokremu ubraniu z rozchylonymi ustami. Ze strachu nie mogłem oddychać. Dziewczyna powoli podniosła wzrok i spojrzała mi z nienawiścią w oczy.

    – Popierdoliło cię?! – krzyknęła. – Pojebany jesteś?! Co ty kurwa zrobiłeś, debilu zjebany!

    Chciałem powiedzieć „przepraszam”, ale tak się zapowietrzyłem, że nie mogłem nic wydusić. Dagmara następnie odwróciła się do Beaty, która patrzyła na nią przepraszająco.

    – I po chuj go musiałaś tu zapraszać?! – krzyknęła na koleżankę. – On zawsze musi coś odjebać, po co tu w ogóle przyłaził?!

    – Przepraszam – wybełkotałem, gdy w końcu odzyskałem głos.

    Dagmara znów popatrzyła na mnie swoim nienawistnym spojrzeniem i krzyknęła:

    – I co mi kurwa po twoim przepraszam?!  Mam zniszczoną kieckę!

    – Oddam ci za nią pieniądze…

    – Oczywiście, że oddasz, baranie.

    – Daga, chyba trzeba to szybko zaprać, może uda się uratować jeszcze tą sukienkę… – rzekła Beata.

    Dagmara, która nieco już ochłonęła, powiedziała smutno:

    – To sobie poszłam na tą imprezę. Przecież w brudnej i mokrej kiecy nie pójdę, a do siebie już nie zdążę wrócić, żeby się przebrać…

    – To może ode mnie jakiś ciuch pożyczysz? – spytała Beata.

    – Ta, kurwa, uważaj, bo się zmieszczę w coś twojego…

    Rzeczywiście – nie było szans, żeby Dagmara wcisnęła się w jakiekolwiek ubranie Beaty, a nawet gdyby, to wyglądałaby głupio, bo Beata była od niej wyższa i jej ubrania byłyby za długie na Dagmarze.

    – No trudno, najwyżej sobie dziś odpuścimy tą imprezę… – powiedziała zrezygnowana Beata. – Wyskakuj z tej sukienki, zapierzemy ją.

     Ja, korzystając z zamieszania, wyśliznąłem się z kuchni i poleciałem do łazienki, bo pęcherz naprawdę ledwo mi już wytrzymywał. Wyciągnąłem fiuta z majtek i popatrzyłem na niego z żalem. Wciąż sterczał i celował główką prosto w moją brodę. Naprawdę ciężko jest w takim stanie oddać mocz trafiając prosto do muszli. Miałem wprawdzie na to swoją metodę, wyuczoną podczas licznych porannych wzwodów, ale nie była ona perfekcyjna, bo często trochę moczu i tak nie trafiało do celu. Zastanowiłem się, czy by sobie najpierw nie ulżyć, a dopiero potem się wysikać. Mógłbym to zrobić raz dwa – czułem, że wystarczyłoby kilka szybkich ruchów ręki i byłoby po sprawie. Zaraz się jednak rozmyśliłem, bo przecież ta masturbacja miała być pięknym aktem, a nie takim zaspokojeniem się na szybko w cudzej toalecie. Zdecydowałem się jednak sikać ze sterczącym fiutem, a potem powycierać to, co ewentualnie uronię. Zsunąłem do kolan spodnie wraz z majtkami, zgiąłem się wpół i odchyliłem fiuta jak najbardziej mogłem w dół. Nie dałem jednak rady wycelować w muszlę, więc odszedłem jakieś dwa metry od sedesu, żeby mocz po pokonaniu tej odległości zaczął opadać z powodu grawitacji. Miałem to już obcykane. Napiąłem się i zacząłem sikać. Pierwsze krople trafiły na podniesioną deskę, ale manewrując fiutem kolejną porcję moczu skierowałem do celu. Odciążając pęcherz, odetchnąłem z ulgą. Niewiele mi już brakowało do końca, kiedy nagle drzwi łazienki otwarły się zamaszyście. Ze strachu aż podskoczyłem. Podświadomie czując, w jak śmiesznej pozycji się znajduję, automatycznie się wyprostowałem. Niestety wraz z moim tułowiem do góry poszedł także mój penis i mocny strumień moczu prysnął wprost na ścianę. Nim udało mi się zupełnie zahamować strugę, usłyszałem okrzyk zdziwienia Dagmary – to właśnie ona wtargnęła do łazienki, zapomniawszy zapewne, że ja mogę się tu znajdować. Na sobie miała tylko różowy stanik, kuse majtki i rajstopy, a przez zgięty łokieć miała przewieszoną sukienkę – tą, którą jej zalałem winem. Wybałuszyła oczy i z niedowierzaniem patrzyła na mnie – stojącego ze sterczącym fiutem w ręku. Szybko podciągnąłem majtki i również patrzyłem na nią, nie mogąc uwierzyć, że naprawdę przyłapała mnie w takiej sytuacji. Najchętniej teraz zapadłbym się pod ziemię. Dagmara następnie spojrzała na ścianę, po której spływał mój mocz. Kiedy już dotarło do niej, co widziała, wolnym krokiem ruszyła w moim kierunku, odwracając się przy tym, by krzyknąć do Beaty:

    – Beti, chodź tu! wiesz, co twój koleżka robi u ciebie w kiblu?! Wali se konia i sika po ścianach!

    Chciałem wybiec z tego domu i nie pokazywać się więcej na oczy ani Dagmarze, ani Beacie. Dagmara podeszła do mnie i popatrzyła na mnie jak na znienawidzonego psa.

    – Jesteś po-je-ba-ny – wycedziła mi w twarz, mówiąc wolno jak do kogoś niespełna rozumu. Była w porównaniu do mnie tak niska, że musiała mocno zadzierać głowę, żeby patrzeć mi w oczy.

    Ja cały czas nie mogłem nic powiedzieć. Coś tam bełkotałem pod nosem, ale sam nie wiedziałem co. Nagle aż się wygiąłem. Coś ścisnęło i mocno wykręciło mojego sterczącego fiuta. Spojrzałem w dół. Jego duża część wystawała spod gumki majtek, zbyt krótkich, by zakryć go w całości. Na jego trzonie zaciskała się dłoń Dagmary. Dziewczyna patrzyła mi z nienawiścią w oczy i ściskała mojego członka, co chwilę zwalniając uścisk, by zaraz znowu go ścisnąć. Patrzyłem na nią z przerażeniem i bałem się, co zaraz może zrobić. Do łazienki weszła Beata. Miała ironiczną minę, jakby nie wierzyła w to, co jej przed chwilą powiedziała Dagmara. Kiedy jednak spojrzała na nas – mnie z zakłopotaną miną i purpurową twarzą oraz Dagmarę, trzymającą mnie za wzwiedzionego fiuta – zdziwiła się tak samo jak Dagmara w chwili, kiedy tu weszła.

    – Czaisz, Beti, wchodzę do łazienki, żeby zaprać tą sukienkę, i co widzę? Ludomił stoi w tym miejscu – Dagmara wskazała na mnie, znajdującego się wciąż jakieś dwa metry od sedesu. – Trzyma się za stojącego kutasa i leje po ścianie!

    Mówiła to takim zszokowanym tonem, jakby opowiadała o tym, że porwali ją kosmici. Beata spojrzała na ścianę, po której spływał mój mocz, tworząc w miejscu, gdzie ściana stykała się z podłogą niewielką kałużę. Ja z kolei czułem coraz intensywniejsze ciepło rozchodzące się od krocza po całym moim ciele. Dagmara wciąż ściskała mego członka.

    – Nie wiem, co on cholera robił, ale na pewno nie jest normalny… – ciągnęła Dagmara, zsuwając mi majtki i mocno ściskając moje jądra.

    Aż się wygiąłem z bólu. Następnie jej dłoń wróciła na penisa.

    – Wiesz co – odezwała się w końcu Beata. – Trzymałaś giry na stole, sukienka ci się podwinęła, to Ludek mógł się podniecić… Chyba się mu nie dziwisz. Więc przyszedł sobie ulżyć… – popatrzyła na mnie wymownie. – Ale nie musiałeś sikać na ścianę… – dodała z wyrzutem.

    – Przepraszam… – bąknąłem. – Ale to nie tak… Nie onanizowałem się… Po prostu chciało mi się siku, a fiut mi stał – spuściłem wzrok. – A wiesz, ciężko jest się wysikać ze sterczącym… Dlatego…

    – Dobra, spoko – ucięła Beata, nie chcąc mnie dłużej zawstydzać. – Daj, Daga, pomogę ci zaprać tą sukienkę.

    Dagmara oddała jej sukienkę, jednak nie zamierzała mi odpuścić tak łatwo, jak jej koleżanka. Patrząc mi w oczy, mówiła:

    – Pojebany jesteś, co? Pojebany? Konia se trzepiesz po cudzych domach? Co, przyszedłeś się tu napatrzeć i zwalić konia, zboczku?

    Przy tym wciąż masowała mnie po penisie. Wiedziałem, że długo tak nie wytrzymam – nakumulowane podniecenie będzie musiało się w końcu zmaterializować w postaci spermy. Beata odkręciła wodę i zaczęła prać sukienkę Dagmary. Musiałem coś zrobić, żeby Dagmara wypuściła z ręki mojego fiuta. I to szybko, bo zaraz będzie za późno! Ale byłby wstyd, gdybym się spuścił przy dziewczynach… Po co Dagmara mi to robiła? Czyżby z premedytacją chciała doprowadzić mnie do orgazmu po to, żeby mnie upokorzyć? Od finału dzieliły mnie już tylko sekundy, a nie mogłem nic wymyślić. Dagmara teraz palcami ściskała główkę mojego penisa, naciągając na nią napletek.

    – Dagmara, nie…- wyjęczałem.

    Popatrzyła mi w oczy, a ja spojrzałem na nią. Widziałem z góry jej duże piersi, częściowo okryte prześwitującym stanikiem… Spojrzałem na jej krocze – na różowe majtki, których kolor był lekko rozmyty przez pokrywające je cieliste rajstopy. Małe paluszki dziewczyny zwinnie zaciskały się na główce mojego penisa. Zamknąłem oczy, bo ten widok przeważył o wszystkim…

    – Co „nie”?! – spytała agresywnie Dagmara, ściskając mocno mego fiuta.

    I wtedy to się stało. Fala potężnego orgazmu rozlała się po moim ciele. Aż zachwiałem się na nogach i jęknąłem mimowolnie. Zacisnąłem mocno powieki i czułem, jakby wszystko wokół mnie wirowało. Jak z jakiegoś innego świata słyszałem głos i śmiech Dagmary:

    – Hahaha, Beti, zoba na to, szybko!

    Potem chichot Beaty i dalsze „zachwyty” Dagmary:

    – Ludomił się spuszcza, o kurwa, spuszcza mi się na brzuch! Widzisz to?! Chwilkę go podotykałam i już się spuszcza!

    – No co, biedny Ludek… Ale mocno tryska, chyba dawno sobie nie robił dobrze…

    I powoli wracałem do rzeczywistości. Wciąż nie mogłem uwierzyć, że to się stało. Żebym tak mógł teraz zniknąć, po prostu się rozpłynąć… Orgazm zawsze uważałem za coś, co powinno przeżywać się w samotności i bez niczyjej wiedzy, a teraz dostałem go przy dwóch dziewczynach. Wstyd! Najgorsze, że wszystko widziała Beata. Pewnie już nie będzie się chciała ze mną zadawać… Zresztą tym lepiej – wstydziłbym się z nią jeszcze spotykać po tym, co tu zaszło. Żebym tak tylko mógł się stąd jakoś ulotnić. Powoli otworzyłem oczy. Oddychając ciężko spróbowałem ogarnąć sytuację. Dagmara stała przede mną roześmiana, wciąż trzymając mojego fiuta, a obok nas stała Beata i patrzyła z politowaniem na mojego wiotczejącego powoli w ręku Dagmary penisa…

     

    CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Walenty Gruszka

    DOBRYWIECZÓR

  • Niesmialy chlopiec i kolezanki 2/2

    – Muszę iść – oznajmiłem i odsunąłem się od Dagmary.

    – Tak?! – odparła mi, znowu jakby wściekłym głosem. – Narozwalać, rozlać wino, obsikać ściany, spuścić się na mnie, a potem sobie iść?! A kto to będzie sprzątał?

    Spuściłem głowę.

    – Zliżesz to, cipo! – Dagmara wskazała na swój brzuch, po którym obficie ściekała moja sperma. – Na kolana! – rozkazała.

    Trzęsąc się, uklęknąłem przed nią. Spojrzałem, jak cieknąca strużka nasienia zatrzymuje się na chwilę, napływając do pępka dziewczyny, po czym, napełniwszy go, zaczyna w jeszcze szybszym tempie spływać dalej. Inny pokład spermy dopłynąwszy do kroku Dagmary i zatrzymawszy się pomiędzy jej nogami, zaczął się tam kumulować i lepki płyn zwisał niczym sopel lodu, aż w końcu nazbierało się go tyle, że oderwał się od dziewczyny i skapnął na ziemię. Dagmara złapała mnie za głowę i przyciągnęła ją do swojego odstającego brzuszka. Mój nos znalazł się w spermie.

    – Daga, daj mu już spokój, biedny Ludek… – litowała się nade mną Beata.

    Dagmara roześmiała się tylko i krzyknęła na mnie:

    – No zlizuj!

    Z obrzydzeniem wyciągnąłem język i zacząłem zlizywać własną spermę. Miała odrzucający zapach pleśni i wstrętny, słony smak. Kiedy jednak pomyślałem sobie, że liżę kobiecy brzuch, znów zrobiło mi się ciepło w kroku. Całe moje ciało jednak drżało – trochę z zimna, lecz bardziej ze stresu. Gdy wylizałem całą spermę i przełknąłem ją z największym obrzydzeniem, mając nadzieję, że Dagmara w końcu da mi spokój, ona rzekła:

    – Jeszcze tu!

    Nacisnęła na moją głowę, obniżając ją. Rzeczywiście, jeszcze trochę nasienia spływało po udzie dziewczyny. Zacząłem więc lizać jej nogę od dołu do góry, od połowy uda aż do bioder. Na rajstopach zostawał mokry ślad od mojej śliny. Lizałem kobiece udo… Nie było już na nim spermy, a wciąż chciałem je lizać. Mój penis znowu sztywniał. Bardzo przyjemny dla mojego języka był lekko chropowaty dotyk rajstop Dagmary. Do tego co chwilę widziałem przed samymi oczami jej różowe majteczki, do których prawie dotykałem nosem. Nic dziwnego, że ponownie byłem podniecony.

    – Zobacz, Daga, mały Ludek znowu stoi… – zachichrała się Beata.

    Dagmara również się zaśmiała i pchnęła mnie mocno. Poleciałem na ziemię. Leżałem teraz na plecach, ze sterczącym penisem na wierzchu, przed dwoma dziewczynami. Chciałem się podnieść, ale Dagmara postawiła stopę na mojej klacie i przydepnęła mnie.

    – Leżeć! – rozkazała jak psu.

    Nie śmiałem nic zrobić. Zawstydzenie mieszało się u mnie z ciekawością, jak rozwinie się cała ta sytuacja. Stopa Dagmary sunęła powoli w górę, do mojej szyi, a następnie znalazła się na twarzy. Jeździła po moim czole, policzkach i nosie. Niebawem palce Dagmary wsunęły się pod moje okulary i dziewczyna uniosła lekko nogę, zsuwając mi je z nosa. Okulary wisiały teraz na jej palcach. Szybkim ruchem prostując nogę w kolanie, posłała moje okulary pod ścianę. Obraz stał się jeszcze bardziej rozmazany. Po chwili poczułem stopę Dagmary na swoich wargach. Zaczęła na siłę wpychać mi ją do buzi. Chcąc nie chcąc rozchyliłem wargi i palce Dagmary znalazły się w moich ustach. Miałem jakąś dziwną ochotę, by je possać, ale wstydziłem się, więc czekałem tylko, co Dagmara zrobi dalej. Nagle coś dotknęło delikatnie mojego fiuta. Cały aż drgnąłem. Spojrzałem na swoje krocze i zobaczyłem, że to Beata postawiła stopę na moim członku. Przesuwała nią po penisie w górę i w dół. Beata, moja ukochana koleżanka, dotykała stópką mojego kutasa! To przechodziło ludzkie pojęcie. Czułem się bardzo dziwnie, zatraciłem poczucie rzeczywistości. Cały się trząsłem i miałem zawroty głowy – nie wiem, czy spowodowane winem, czy nadmiarem wrażeń, czy może obydwoma tymi czynnikami. Dziewczyny na chwilkę się oddaliły i zaczęły coś między sobą szeptać. Zacząłem się bezmyślnie podnosić, jak jakiś nieświadomy lunatyk. Dagmara jednak widząc to, krzyknęła:

    – Ani się waż ruszać z miejsca!

    Padłem z powrotem na podłogę – jakby słowa Dagmary były rozkazem dowódcy. Po chwili dziewczyny wróciły, obydwie nade mną kucnęły i Dagmara zaczęła ściągać mi bluzę oraz koszulkę, a Beata zsunęła mi spodnie i majtki. Nie stawiałem oporu, a nawet im to ułatwiłem, unosząc kiedy trzeba było biodra, a następnie cały tułów. Niebawem leżałem nagi, a dziewczyny przyglądały się mojemu sztywnemu przyrodzeniu. Wciąż nie byłem pewny, czy to może być prawda, bo to wszystko było dziwniejsze od jakiegoś snu.

    – Teraz ja mu zrobię dobrze – oznajmiła Beata, wstając.

    Postawiła stópkę na moim penisie i znów zaczęła go nią masować. Wyglądało to naprawdę podniecająco – dziewczyna w skąpej sukience i seksownych, ozdobionych brokatem rajstopach, masująca stopą męskiego członka. Zdarzało mi się masturbować oglądając podobne sceny na pornosach, a teraz sam brałem udział w takiej scence i własnym ciałem czułem ten dotyk kobiecej nóżki! Beatka zginając paluszki, chwytała mnie stopą za napletek i unosiła w ten sposób mojego kutasa, po czym go wypuszczała. Powtarzała to kilka razy, a potem zaczęła coraz mocniej naciskać całą stopą na mojego członka i powoli ją po nim przesuwać. Dagmara w tym czasie przyniosła z kuchni drugą butelkę wina, usiadła koło mojej głowy i postawiła mi obydwie stopy na twarzy. Masowała nimi także moją klatę i wpychała mi je na zmianę do buzi. Popijała przy tym wino prosto z gwinta. Przyglądałem się jej obfitym udom i tym jej różowym majteczkom… W pewnym momencie, w jakiś dziwny sposób, zdobyłem się na odwagę i położyłem dłoń na udzie Dagmary. Ścisnąłem je lekko i usłyszałem:

    – Łapy precz, zboczeńcu! Macać ci się zechciało?! Nie dla psa kiełbasa!

    Speszony zabrałem rękę. Beata, chyba chcąc mi wynagrodzić złe potraktowanie przez Dagmarę, bardzo mocno nadepnęła na mojego członka. Aż stęknąłem i się wygiąłem. Kolejny raz wszystko zaczęło mi wirować i po chwili znalazłem się w swoim świecie. Znów jakby z daleka słyszałem śmiechy Dagmary, którą widocznie bardzo bawiły moje orgazmy. Uniosłem głowę i przez przymrużone powieki patrzyłem, jak z mojego fiuta wystrzeliwują pociski spermy, zalewając mi brzuch i klatę, podczas kiedy Beata pieści mi członka stopą. Kiedy powróciłem z raju, Dagmara popatrzyła na mnie jak na jakiegoś dziwnego stwora i spytała:

    – Ile ty się kurwa możesz spuszczać? Niewyżyty jakiś jesteś?

    Zamknąłem oczy i nic nie odpowiedziałem. Czułem tylko, jak Beata zsuwa stopę z mojego członka i jeździ nią po moim brzuchu i klacie, wycierając stamtąd spermę rajstopami. Po chwili stopa powędrowała na moją twarz. Poczułem odór swojej spermy, zmieszany ze słabym zapachem stopy Beaty. Delikatnie jeździła nią po moich policzkach, po czym przystawiła mi ją do ust. Nie miałem wyboru – musiałem ją polizać. Przez chwilę Beata pozwoliła mi possać swoje paluszki, co sprawiło, że znów poczułem napływającą do krocza krew. Fiut powoli mi sztywniał i bałem się tylko, jak dziewczyny zareagują, kiedy znowu to zauważą. Przeżyłem dwa orgazmy w jakieś dziesięć minut i stawał mi po raz trzeci. Nie mogłem jednak w żaden sposób tego ukryć. Kiedy spojrzałem w górę, zobaczyłem coś, od czego momentalnie dostałem pełnego wzwodu. Mogłem zajrzeć Beacie, która stała nade mną, pod sukienkę! Była bardzo krótka, więc bez problemu dostrzegłem zarys białych majtek pod rajtuzami dziewczyny.

    – Beti… – powiedziała zrezygnowanym tonem Dagmara. – Jemu znowu stanął…

    Beata odwróciła się, spojrzała na mojego fiuta i uśmiechnęła się, mówiąc:

    – Ojejku…

    Sytuacja była po prostu żenująca. Tylko co ja mogłem poradzić na to, że mój fiut tak łatwo się napalał?

    – Teraz ja mu go zwalę cyckami! – zaoferowała się Dagmara.

    Na tą informację przeszedł mnie kolejny dreszcz.

    – Spoko – zgodziła się Beata. – A ja ci tą sukienkę skończę zapierać.

    Beata podeszła do zlewu, a ja zostałem sam na sam z Dagmarą. Na początek dziewczyna kopnęła mnie w penisa, aż zafalował, a następnie ukucnęła nad nim. Złapała go i przez chwilę przesuwała po nim dłonią, lecz zaraz przestała, nie chcąc zapewne, bym znów osiągnął przedwczesny orgazm. Niepotrzebnie się tego obawiała, bo jeszcze dużo mi brakowało. Następnie położyła się na brzuchu, a jej głowa znalazła się pomiędzy moimi udami. Zaczęła lizać moje jądra oraz ptaka. Przesuwała językiem od dołu do góry, śliniąc mi całe przyrodzenie. Na koniec splunęła mi na fiuta i roztarła po nim ślinę dłonią. Podsunęła się wyżej – tak, że jej biust dotknął do moich jąder. Zaczęła się lekko poruszać do przodu i to tyłu, ocierając się stanikiem o mojego penisa. Kiedy podnosiła wzrok, by spojrzeć mi w oczy, ja odwracałem się, nie chcąc mierzyć się z nią na spojrzenia. Po chwili poczułem, że coś otula mego członka. Popatrzyłem i zdałem sobie sprawę, że Dagmara wzięła go pomiędzy swoje piersi. Oparła się łokciami koło moich bioder i poruszała się coraz szybciej w przód i w tył, a ściskający jej piersi stanik powodował, że szczelnie opinały one mojego sztywniaka. Obydwoje przyglądaliśmy się, jak jego główka co rusz wyłania się spomiędzy dorodnych piersi. Z każdą chwilą przybliżałem się do szczytowania… Nie mogłem zapanować nad oddechem i nad drżeniem. Kiedy Beata skończyła z sukienką Dagmary, stanęła koło nas i także przyglądała się zetknięciu mojego fiuta z cyckami Dagmary. Ja przeniosłem spojrzenie pod sukienkę Beaty i złapałem ją za łydkę. Spojrzała na mnie trochę zdziwiona, a trochę rozbawiona. Wykrzywiłem się, stęknąłem ciężko i kolejny raz odpłynąłem. Spomiędzy piersi Dagmary wyciekło moje nasienie, lecz było go już bardzo niewiele. Dagmara zwolniła ruchy, dostosowując się nimi do moich wystrzałów. Po wszystkim wysunęła mojego członka spomiędzy swych cycków i wstała. Ja, dysząc ciężko, przyglądałem się jej. Zajrzała sobie pod stanik i stwierdziła, że zostało jej pod nim trochę mojego nasienia. Odeszła ode mnie i od Beaty, żeby się powycierać.

    – I co, Ludek, fajnie było? – spytała mnie wtedy Beata.

    Kiwnąłem głową.

    – Tak? No widzisz, opłacało ci się mnie odwiedzić – uśmiechnęła się przyjacielsko. – Masz jeszcze siłę?

    – Nie wiem, chyba już nie… – wybąkałem.

    – A mi się zdaje, że da się coś jeszcze z ciebie wykrzesać… Jesteś przecież taki niewyżyty…

    Znowu poczułem się bardzo niezręcznie. Beata odwróciła się tyłem do mnie i kucnęła.

    – Rozepniesz mi ten zamek? Bo samej ciężko mi tu sięgnąć – wygięła rękę w tył i wskazała na zameczek z tyłu swojej sukienki.

    Podparłem się na łokciu i rozsunąłem zamek. Beata wtedy wstała, złapała palcami ramiączka swojej sukienki i zaczęła ciągnąć je w górę. Aż zaparło mi dech. Sukienka Beaty unosiła się, odsłaniając coraz większą część ud dziewczyny, następnie ukazując mi jej majtki, seksowny brzuszek i w końcu biały staniczek, zakrywający średniej wielkości biust. Kiecka wylądowała na podłodze, a Beata stojąc nade mną, zaczęła zsuwać swoje ozdobne rajtuzy. Za chwilę zostały na niej same majtki i stanik.

    – Co jest? – spytała obojętnie Dagmara, powróciwszy do nas.

    – Ludek twierdzi, że już nic dzisiaj nie zdziała, a ja mu chcę udowodnić, że się myli.

    Beata spojrzała na mojego małego fiuta, który jeszcze nie zesztywniał, ale czułem, że niedługo zacznie rosnąć w oczach. Beatka podeszła do niego i po prostu sobie na nim usiadła. Zaczęła poruszać pupą na wszystkie strony, stymulując nią mojego członka. Czułem, że zaczął od tego całkiem szybko rosnąć. Beata widocznie także wyczuła to przez swoje majtki, gdyż po pewnym czasie popatrzyła na mnie, unosząc brwi i przechylając lekko głowę w bok, jakby chcąc powiedzieć: „a nie mówiłam?”.

    – Może ci pomóc? – spytała ją Dagmara.

    – Poradzę sobie… – zapewniła Beata.

    Dagmara usiadła więc na podłodze koło nas i – jak gdyby nigdy nic – włożyła sobie rękę w majtki. Lekko poruszała nią w środku, drugą ręką chwytając butelkę z winem. Beata zdjęła stanik. Ujrzałem wtedy piersi tak cudowne, jakich nie widziałem jeszcze na żadnym pornolu. Sutki były nabrzmiałe i zdawały się wręcz prosić, żeby je wypieścić. Nie śmiałem jednak bez zezwolenia Beaty położyć dłoni na jej piersi. Sam widok jednak podziałał na mnie tak, że momentalnie mój penis był gotów do kolejnej akcji. Beata, czując to pupą, wstała. Zaczęła ściągać sobie majtki. Patrzyłem niczym urzeczony, jak zsuwają się z jej bioder. Nie mogłem uwierzyć, że zaraz zobaczę nagą, kobiecą cipkę! I to cipkę najwspanialszej kobiety, jaką znałem. Beata – jak zauważyłem – bardzo dobrze przygotowała się do wyjścia na imprezę. Jej łono było pięknie wygolone i gładziutkie. Zwisały jej niewielkie wargi sromowe, a przyglądając się dokładniej, można było dostrzec cienką stróżkę przezroczystej wydzieliny, płynącą po kroku mojej koleżanki.

    – I co, Ludek? – spytała Beata widząc, jak pochłaniam wzrokiem jej łono. – Fajna cipka?

    Pokiwałem zapalczywie głową. Czułem, że jestem na twarzy czerwony jak burak.

    – Weźmiesz go w siebie? – spytała zdziwiona Dagmara.

    Spojrzałem na nią – wciąż szperała sobie w majtkach. Beata tylko pokręciła przecząco głową i usiadła okrakiem na moim kroczu, przyciskając cipką trzon mojego kutasa. Westchnąłem ciężko. Moja koleżanka zaczęła wykonywać bardzo wolne, namiętne ruchy do przodu i do tyłu, ocierając się swoją kobiecością o moją męskość. Jej wargi sromowe opinały trzon mojego fiuta, a kiedy dziewczyna odsuwała się miednicą do tyłu, spod jej łona wyłaniała się czerwona główka mojej pały. Beata oparła się dłońmi o moją klatę i pochyliła się nieco, przybliżając twarz do mojej twarzy. Po niecałej minucie takiego ocierania, Beatka zaczęła coraz głośniej oddychać, a wręcz dyszeć. Gładziła moją klatę i brzuch, a ja przyglądałem się, jak główka mojego penisa stymuluje jej łechtaczkę. W ten sposób minęło kilka minut, a przez ten czas oddech Beaty przerodził się w głośne odgłosy dobywające się z jej gardła: „OoOo…” „OoOo…”. Ruchy jej bioder stały się szybsze, cycki zaczęły lekko podskakiwać, a cipka jeszcze mocniej przycisnęła się do mojego fiuta. Dziewczyna pochyliła się niżej, jej twarz przybliżyła się jeszcze do mojej, a dyndające piersi co rusz stykały się z moją klatą. Beatka wplotła mi dłoń we włosy i patrzyła mi się w oczy. Jej spojrzenie stawało się coraz bardziej rozmyte. Bijące z cipki gorąco przechodziło na mojego kutasa. Ciepło, które nagromadziło mi się w kroczu, zaczęło powoli rozchodzić się po moim ciele.

    – Ludek… – dyszała Beata. – Ludek, przypuszczałeś, że będziemy się kiedyś tak ocierać? Ufff… Że moja cipka będzie dotykać do twojego fiutka? Ludek, chciałeś tego…? Ooochhh…

    Obok siebie słyszałem mlaskanie dobywające się z majtek Dagmary, która teraz wykonywała w nich szybkie ruchy dłonią. To wszystko doprowadziło do tego, że znowu odleciałem. Odruchowo – nie myśląc nad tym, co robię – złapałem Beatę za pośladki, ścisnąłem je mocno i z całej siły przyciągnąłem jej łono do swojego krocza. Patrzyłem rozmytym wzrokiem, jak spod cipki Beaty wypływa moja sperma i rozlewa mi się po brzuchu. Był to już mój czwarty orgazm, więc wyciekło mi zaledwie kilka kropli nasienia. Mimo tego moje odczucia były tak samo intensywne, jak przy pierwszym, obfitym spuście z ręką Dagmary. Kiedy doszedłem do siebie, zdałem sobie sprawę, że coś wpija się w moją klatkę piersiową. Okazało się, że to Beata wbija mi w nią paznokcie, krzycząc przy tym głośno. Miała zaciśnięte powieki, a na jej twarzy widać było orgazm, w postaci niekontrolowanych skurczów i wykrzywień. Beata szczytowała siedząc na moim członku… Znowu poczułem się jak w jakiejś nierealnej bajce. Po chwili Beatka otworzyła z wolna oczy i stopniowo zatrzymała ruchy. Popatrzyła na mnie zmęczonym wzrokiem. Wciąż głośno dysząc przez dość mocno rozchylone usta, zeszła ze mnie i padła na ziemię. Leżała tak, przez jakiś czas normując oddech, a ja w tym czasie poczułem na klacie przyjemny dotyk rajstop Dagmary. Siedząc wciąż koło mnie, położyła na mnie stopę i rozcierała mi nią po brzuchu nasienie. Spojrzałem na nią – już nie trzymała ręki w majtkach, tylko odchyliwszy plecy do tyłu, opierała się obydwoma dłońmi o podłogę. Po chwili druga stopa dziewczyny znalazła się na mnie i gładziła moją twarz oraz szyję. Dagmara masowała mnie namiętnie, jakby próbowała mnie znowu podniecić. To jednak było już chyba niemożliwe – mój fiut czuł się już wykończony i obolały od tych wszystkich pieszczot i orgazmów.

    – Ale flak… – powiedziała z pogardą Dagmara, patrząc na mojego małego, zwiotczałego członka i stawiając na nim stopę.

    Chwilę go nią pomasowała, ale widząc, że nic to nie daje, spytała z oburzeniem:

    – Stanie ci jeszcze w ogóle?!

    Pokręciłem przecząco głową. Dagmara machnęła ręką i powiedziała:

    – Stanie, stanie, przecież ty niewyżyty erotoman jesteś. Wystarczy cię dotknąć i już się spuszczasz.

    Zaperzyłem się, ale nic nie mówiłem. Dagmara wzięła mojego ptaszka do ręki i miętosiła go w palcach, a skoro to też nic nie dało, wzięła go w usta i ssała namiętnie. Nie mogłem zaprzeczyć temu, że było to całkiem przyjemne, ale do wzwodu dużo mi jeszcze brakowało. Dagmara w końcu podniosła się i przybliżała swoją twarz do mojej.

    – Wezmę go do mojej cipki – wysyczała. – Zerżnę cię tak, że aż ci się w głowie zakręci, napalony prawiczku. Chcesz?

    Kiwnąłem nieśmiało głową. Oczywiście, że chciałbym, by mój członek znalazł się w damskiej pochwie, ale wątpiłem, by dziś jeszcze coś z tego wyszło.

    – To dobrze, bo i tak nie masz nic do gadania. Tylko niech ci stanie, bo takiego flaka przecież sobie do cipy nie włożę…

    – Przepraszam – wymamrotałem. – Ale dzisiaj już nie mam siły… Może jutro się umówimy…? – zapytałem ze strachem.

    Dagmara roześmiała się, jakbym powiedział coś strasznie głupiego.

    – Jutro, to ty sobie możesz co najwyżej zwalić gruchę! Będziemy się pieprzyć teraz, masz na to jedyną okazję w swoim marnym życiu! A jak nie, to wyliżesz mi pizdę!

    Spuściłem wzrok. Jasne, cipkę mogłem jej wylizać, i to z największą przyjemnością. A potem miałbym co sobie przypominać podczas masturbacji. W ogóle tyle się dzisiaj wydarzyło, że wiedziałem, iż przez długi czas nie będę potrzebował pornosów do onanizowania się – wystarczy mi sobie wspomnieć dzisiejsze igraszki z dziewczynami. Ale miałem jeszcze okazję przestać być prawiczkiem, zobaczyć, jak to jest, kiedy fiut znajduje się w prawdziwej, gorącej cipce. Postanowiłem postarać się, by stanął mi jeszcze raz. Jeśli to wszystko mi się nie śni, to miałbym piękne wspomnienia do końca życia.

    – Chciałbym, żeby mi stanął – oznajmiłem szeptem.

    – Spróbuję ci w tym pomóc. Tylko pośpiesz się!

    Dagmara podała mi butelkę z winem, by trunek pomógł mi pobudzić wyobraźnię. Podniosłem głowę, żeby się napić, wziąłem kilka sporych łyków i odstawiłem butlę. Dagmara w tym czasie przeniosła się znów nad moje krocze i pieściła mi członka, na zmianę – ręką, stopami, ustami i biustem. Beata, odpocząwszy trochę, zaczęła się podnosić z podłogi.

    – Może byś mi pomogła?! – spytała ją z wyrzutem Dagmara.

    – Daj już spokój – odparła obojętnie Beata. – Nie widzisz, że Ludek nie ma już siły? Ja też jestem już zmęczona, chyba się położę. Ludek, nie musisz już iść? – wyprosiła mnie kulturalnie.

    – Dobrze – bąknąłem i zacząłem się podnosić.

    – Leż! – warknęła Dagmara, po czym odwróciła się do koleżanki. – To ty idź Beti spać, a ja się Ludkiem zajmę. Potem go wyprawię do domu.

    – Dobra, miłej zabawy – rzuciła Beata, machnęła ręką i opuściła łazienkę.

    Znowu obleciał mnie strach. Zostałem sam na sam z Dagmarą, a przecież jeśli Beata nie będzie mnie przed nią bronić, to Dagmara mnie psychicznie wykończy! Póki co jednak nie krzyczała na mnie, tylko wciąż próbowała obudzić mojego penisa. Kiedy popatrzyła na mnie i zobaczyła, jak pożądliwie przyglądam się jej biustowi, wpadła na pewien pomysł. Zostawiła mojego ptaka i usiadła koło mojej głowy.

    – Siadaj! – rozkazała.

    Podniosłem się więc. Siedzieliśmy teraz z Dagmarą naprzeciw siebie. Przybliżyła się do mnie i rozsiadła się pomiędzy moimi nogami, a sama także rozłożyła nogi i oplotła mnie nimi. Zsunęła sobie stanik na brzuch i zafalowały przede mną wielkie piersi z nabrzmiałymi brodawkami. Oczy mi się rozszerzyły i oddech przyśpieszył. Dagmara chwyciła moją rękę i umieściła ją na swoim cycku. Wewnętrzną częścią dłoni czułem dużą, sterczącą brodawkę.

    – Macaj sobie, macaj – rzekła beznamiętnie. – Może od tego ci stanie…

    A ja czułem się jak dziecko, któremu w końcu pozwolono zrobić coś, na co od dawna miało przemożną chęć. Dotykałem kobiecej piersi! Ścisnąłem ją lekko, a że Dagmara nie zaprotestowała, przesunąłem po niej dłonią i napawałem się gładkością i miękkością tego biustu. Niebawem dołączyłem drugą dłoń i nieśmiało miętosiłem obfite piersi koleżanki. Dagmara z kolei zaczęła ściskać mojego „flaka”. Po jakimś czasie, z lekką obawą, czy Dagmara się na mnie nie wkurzy, zsunąłem dłonie z jej piersi i zacząłem jeździć nimi po całym ciele dziewczyny. Dotykałem jej trochę tłustych bioder, pleców, brzucha, a nawet pupy!

    – Macaj se, macaj – powtórzyła. – Rób sobie co chcesz, żeby tylko podziałało.

    Przytuliłem więc ją do siebie i jej piersi rozgniotły się na mojej klatce. Fiut jednak ciągle nie stawał, a wyczuwałem już zniecierpliwienie Dagmary. Może ucierpiała jej duma, a może po prostu chciała się jak najszybciej na coś nadziać tą swoją piczką. Nie wiem, ale wiedziałem, że nie mam za wiele czasu, bo znudzona tymi macankami Dagmara mogła się w każdej chwili rozmyślić. Obmacywałem jej ciało i mówiłem sobie w myślach, że robię coś, o czym tyle marzyłem, że dotykam kobiety, mogę z nią zrobić, co chcę. Jednakże ta presja, że musi mi stanąć, powodowała, iż nie mogłem się wystarczająco podniecić. Dagmara w pewnym momencie odepchnęła mnie i powiedziała napastliwie, ze słyszalnym zniecierpliwieniem:

    – Może nogi se pomacaj, może to na ciebie bardziej podziała…

    Położyła się na brzuchu. Dotknąłem nieśmiało tylnej części jej uda, prawie przy samej pupie – w miejscu, gdzie cienki materiał rajstop łączył się z grubszą częścią majteczkową. Uwielbiałem kobiece nogi, tym bardziej, kiedy były w rajstopach bądź pończochach – nylon sprawiał, że wyglądały niewyobrażalnie seksownie… Miałem więc wszystko, czego potrzeba mężczyźnie, żeby się podniecić, ale ja jakoś już nie mogłem. Jeździłem trzęsącymi się dłońmi po łydkach, udach oraz tyłku Dagmary. Dotykałem jej coraz łapczywiej, pieszcząc przy tym swego umęczonego przyjaciela i próbując dotykiem pomóc mu w erekcji. Czułem, że powoli napływa mi do niego krew, ale działo się to tak wolno, że po dziesięciu minutach ściskania Dagmary stał się tylko troszeczkę większy. „Stań, proszę cię, stań…” – prosiłem go. W końcu dziewczyna podniosła się, spojrzała na moje krocze i oceniwszy, że sytuacja niewiele się zmieniła, wybuchła:

    – Kurwa! Jak nie, to nie! Wypierdalaj stąd!

    Zacząłem się trząść jeszcze bardziej. Poczułem, że jest mi zimno.

    – Przepraszam – bąknąłem i zacząłem się podnosić.

    Moje nadzieje na stanie się mężczyzną prysły.

    – Czekaj! – warknęła. – Wyliżesz mi jeszcze pizdę, a potem won!

    Znieruchomiałem. Dagmara siadła na posadzce, rozkraczyła się i chwyciła w kroku materiał swoich cienkich rajstop. Szarpnęła je mocno i zrobiła się w nich dziura.

    – No chodź tu! – krzyknęła.

    Uklęknąłem więc znowu przed nią i nie za bardzo wiedziałem, jak się za to zabrać. Dagmara odsunęła z łona pasek różowych majtek i ujrzałem jej nabrzmiałą, czerwoną cipkę. Wygoloną i mokrą od śluzu. Rozkraczyła się jeszcze bardziej i warknęła:

    – No liż! Na co czekasz?!

    Speszony pochyliłem się nad jej łonem i przystawiłem usta do rozpalonej szczelinki. Poczułem na twarzy bijące od niej gorąco. Wysunąłem język i przejechałem nim delikatnie wzdłuż dziurki. Dziewczyna drgnęła. Liznąłem kolejny raz. Zapach cipki spowodował nagłe przyśpieszenie wzrostu mojego członka. Zabuzowało mi w nim mocno i czułem, jak z każdą chwilą staje się coraz większy. Po kilku liźnięciach szparki Dagmary, dziewczyna zaczęła cicho pojękiwać i dziwnie się wiercić. Złapała mnie za głowę i przycisnęła ją do swojej cipki.

    – Włóż mi język do środka… – wyjęczała w dziwny dla niej, jakby proszący sposób.

    Zacząłem więc wpychać się w głąb szczelinki. Centymetr po centymetrze pochłaniała mój język. Dagmara głaskała mnie i przyciągała z całej siły do siebie, podnosząc przy tym miednicę, by jeszcze mocniej nadziać się na mój język. Z ust wydawała coraz dziwniejsze, jękliwe odgłosy i wierciła się coraz intensywniej. Położyła sobie dwa palce na łechtaczce i zamaszyście się tam pocierała.

    – Jeb mnie językiem… – sapała. – O, taaak… Liż mnie… UuU…

    Złapałem się za fiuta i ugniatałem go w dłoni, czując, że jest już w półwzwodzie. Mój język znajdował się w kobiecej pochwie… Gorącej, napalonej pochwie… Mógłbym włożyć w tą pochwę fiuta, gdybym się bardziej postarał… Od tych myśli mój członek był już prawie w pełnym wzwodzie. Zacząłem szybko przesuwać po nim ręką.

    – O, taaak… – kwiliła Dagmara. – Taaak… Nie przestawaj…

    Oderwałem się od niej.

    – No mówię kurwa nie przestawaj, to na chuj przestajesz, baranie?!

    – Dagmara… – wybełkotałem wstydliwie. – Stanął mi…

    – Tak?! – spojrzała mi na fiuta i się uśmiechnęła się wąsko, mrużąc powieki. – No w końcu, kurwa!

    Podniosła się i pchnęła mnie na ziemię. Znów leżałem na plecach. Dagmara usiadła na mnie okrakiem i cipką przycisnęła mi prącie do brzucha, żeby ocierając się o nie, nie pozwolić mu ponownie oklapnąć. Napiła się obficie wina, oblewając nim niechcąco swoje piersi. Następnie podała mi butelkę i zaczęła się poruszać na moim członku. Napiłem się – także sporo – i oddałem dziewczynie wino. Położyłem głowę, by Dagmara zajęła się wszystkim. Podniosła nieco miednicę, polała winem mojego penisa oraz trochę swoją cipkę, po czym chwyciła me przyrodzenie w dłoń i przystawiła żołądź do swej szczeliny. Trzymając fiuta w ręku, zaczęła się opuszczać, pochłaniając go powoli. Centymetr po centymetrze zagłębiałem się w kobiecej cipce… Wszystko, co tu się wcześniej wydarzyło, przechodziło po prostu moje pojęcie, ale to, co działo się teraz, niewątpliwie przebijało jeszcze poprzednie zdarzenia. A jednak to się stało – oplatała mnie ciasna, gorąca cipa. Każdym punktem mojego członka odbierałem silne bodźce spowodowane dotykiem i ciepłem wnętrza Dagmary. Byłem już w całości w niej. Dziewczyna oparła dłonie na mojej klacie i zaczęła zataczać lekkie kółka biodrami. Jej oddech przyśpieszał, a piersi falowały w rytm jej ruchów. Jak urzeczony patrzyłem na te podskakujące półkule oraz na nasze złączone ze sobą krocza. Zdałem sobie sprawę, że ja też nieświadomie pojękuję. Rozkosz promieniowała od penisa na całe moje ciało, z każdą sekundą coraz potężniejsza. Co sobie pomyśli Beata, jeśli usłyszy te nasze jęki z pokoju obok? Momentalnie o tym zapomniałem, kiedy moje dłonie znalazły się na podskakujących cyckach Dagmary. Gładziłem ją też po miękkich biodrach i pochłaniałem wzrokiem jej ciało. Niewiele już dzieliło mnie od szczytu, a przecież Dagmara póki co ledwie poruszała biodrami. Na pornosach dziewczyny w takiej pozycji zawsze skakały po swoich partnerach jak na jakimś rodeo, a jak widać, wystarczy nawet leciutka stymulacja członków…

    – Co, zboczku, fajnie w mojej cipce? Fajnie sobie poruchać prawdziwą dziewczynę? – pytała tak, jakby wcale nie oczekiwała odpowiedzi.

    Kiwnąłem jednak potakująco głową.

    – Pewnie marzyłeś o tym od dawna… Ochhh… Pieprzony prawiczek… Uchhh… Marzyłeś czasami o mnie…?

    Nie odpowiedziałem, ale Dagmara wcale nie drążyła tematu. Jej ruchy stawały się coraz mocniejsze, aż w końcu rzeczywiście skakała po mnie prawie tak mocno, jak dziewczyny na pornosach. Jej duże cyce latały przy tym na wszystkie strony. Wyła głośno, nie bacząc na śpiącą nieopodal Beatę. Zachowywała się jakoś nienaturalnie głośno, nawet jak na taką krzykliwą dziewuchę. Wbijała paznokcie w moje ramiona, sprawiając mi tym niemały ból, ale nie śmiałem jej nic mówić. Gdy spojrzałem jej w oczy, zobaczyłem, że patrzy przed siebie jakimś nieprzytomnym, zamglonym wzrokiem. Nagle zatrzymała się, jedynie jej biodra lekko chodziły w przód i w tył, wbiła we mnie jeszcze mocniej pazury, i wydyszała:

    – Ooo, kurwa…! Jebany… Ale jazda… Ochhh…

    Jej powieki zacisnęły się mocno, a twarz skierowała się ku górze. Czułem fiutem, jak pulsują dookoła niego mięśnie jej cipki. Po chwili Dagmara odchyliła mocno plecy do tyłu, aż mój członek wysunął się z niej o jakiś centymetr, oparła się rękoma o posadzkę, i przeżywając ostatnie chwile orgazmu, zaryczała chrypliwym głosem. Skurcze w jej pochwie stawały się coraz słabsze, ale nie czułem już, kiedy zupełnie ustały. Pod ich wpływem bowiem mój członek również zaczął pulsować. Fala orgazmu rozlała się także po mnie, tak mocna, że bezwiednie moje ciało się wygięło. Kilka razy aż podskoczyłem na podłodze, jakby w jakichś dziwnych konwulsjach. Tak silnego orgazmu nie miałem jeszcze nigdy. Moja sperma tryskała właśnie w dziewczęcą cipkę… W tamtej chwili marzyłem o tym, żeby czas się zatrzymał i żebym mógł czuć się tak wspaniale już na wieki. Niestety, nie było mi dane przeżywać tej rozkoszy nawet do końca orgazmu, Dagmara bowiem – mając gdzieś moje odczucia – sama skończywszy szczytować, natychmiast ze mnie zeszła. Byłem wtedy w połowie orgazmu, chwyciłem więc bezwiednie fiuta w dłoń i zacząłem się pocierać. Nie umywało się to co prawda do tego, co działo się z moim penisem w cipie Dagmary, ale cóż mogłem poradzić? W ogóle słabo docierało do mnie, co się w tej chwili dzieje dookoła. Zdążyłem jednak zarejestrować, że Dagmara widząc, iż wyrzucam z siebie niedobitki plemników, wzięła szybko mojego członka do ust i zassała namiętnie. To także było nowe, wspaniałe doznanie. Coś zupełnie innego, niż w pochwie. Tak więc końcówkę orgazmu przeżyłem w kobiecych ustach! Cały aż podrygiwałem i pojękiwałem. Po wszystkim Dagmara jeszcze chwilę ssała mojego penisa, wciągając z niego do swoich ust resztkę spermy. Była tego znikoma ilość. Gdy już wszystko wyssała, to wypluła na podłogę moje nasienie zmieszane ze swoją śliną, po czym popatrzyła na mnie jakoś dziwnie, jakby ostrzegawczo.

    – Nikt się nie może dowiedzieć, co tu dzisiaj zaszło – rzekła po chwili, grożąc mi palcem. – Tylko tego by brakowało, żeby nasi znajomi dowiedzieli się, że ja i Beti ruchałyśmy się z takim debilem…

    – Dobrze – bąknąłem, udając, że jest mi to obojętne, lecz tak naprawdę cieszyłem się, że Dagmara i Beata też nie mają zamiaru nikogo o tym informować.

    Do tej pory bałem się, że to one będą rozpowiadać, z jaką łatwością kilkukrotnie wydoiły mojego fiuta, ale przecież nie mogłyby o tym nikomu mówić, bo fakt, że z braku męskiego członka zdecydowały się zabawić nawet z takim frajerem jak ja, byłby upokarzający również dla nich. Mogłem się więc spokojnie cieszyć tym, że spędziłem najprzyjemniejszy wieczór, jaki mógł mnie spotkać w całym moim nędznym życiu. Wiedziałem, że prawdopodobnie nigdy się to już nie powtórzy i zostaną mi jedynie wspomnienia, ale i tak dostałem więcej, niż mogłem sobie wymarzyć.

    – No wstawaj i wypierdalaj stąd! – zdenerwowała się nagle Dagmara. – Chcę iść spać!

    Podniosłem się potulnie i poganiany przez zniecierpliwione spojrzenia i chrząknięcia Dagmary, wskoczyłem w ciuchy jak najszybciej się dało. Dopiero w domu zauważyłem, że przez ten pośpiech bluzę założyłem tył na przód i nieświadomie szedłem tak całą drogę, nie wiedząc, czemu zawdzięczam rozbawione spojrzenia przechodniów. Nie miało to jednak teraz dla mnie żadnego znaczenia, bo byłem w pełni zaspokojony i zadowolony. Tego wieczora moje cierpienia zostały wynagrodzone.

     

    DOBRANOC

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Walenty Gruszka

    🙂

  • Piotr. Historia prawdziwa.

    Piotra znam z czasów licealnych, ponieważ chodziliśmy przez trzy lata do jednej klasy. Co powinniście wiedzieć o Piotrze? To taki typ, który najbardziej podoba się starszym nauczycielkom i tym „grzeczniejszym” uczennicom. Miły, inteligentny, trochę nieśmiały, ambitny, spokojny, rozsądny chłopak – takie recenzje zbierał Piotr przez całe Liceum. W dodatku katolik, może nie jakiś fanatyczny, ale z pewnością kierujący się jak dotąd, zasadami i „wartościami”. Piotr od zawsze mówił, że przeznaczeniem faceta jest małżeństwo i spłodzenie gromadki dzieci. Bardzo doceniał kwestię zachowania czystości do ślubu – jest to dowód, że poważnie traktujesz swoją drugą połówkę – mówił.

    Oczywiście nie było tak, że Piotr całe dnie spędzał w kościele, co to to nie. Nie był też typem nawracacza, spokojnie wyrażał swoje zdanie, czasami coś tam marudził o tym, że świat teraz za bardzo idzie w stronę wolności, a seriale promują niedobre wzorce wychowawcze, ale nie był jakoś bardzo nachalny.

    Dał się lubić. Trzeba przyznać, że był sympatycznym chłopakiem, uzdolnionym matematycznie i informatycznie, koleżeńskim i przyjaznym. No, może trochę flegmatycznym, takim wiecie „rozlazłym” w obejściu, mówił spokojnie, rozciągając słowa i uśmiechając się głupkowato. Taki był trochę rozmemłany. Nauczycielki mówiły o nim: „wspaniały, spokojny chłopak”, a Piotr chyba nigdy nie zawiódł ich oczekiwań. Nikt w Liceum nie słyszał, aby Piotr kiedykolwiek przeklął, czy zachował się niewłaściwie.

    W dodatku był dość przystojny, w taki sposób, jaki podoba się starszym nauczycielkom i „grzeczniejszym” uczennicom ( bardzo wysoki – 190 cm, ciemny blondyn o szaroniebieskich oczach, krótko obciętych włosach i gładkiej, lekko różowej twarzy ), a fakt, że znajdował czas i na naukę, i na taniec towarzyski, który uprawiał, sprawiło, że wokół Piotra ciągle kręcił się wianuszek dziewczyn.

    Założę się, że większość z nich marzyła, aby stać się tą „jedną jedyną”, dla której Piotr zachowa czystość, z którą będzie miał dzieci i domek za miastem.

    Z początku te kilka faktów – spokój, łagodność i nieśmiałość Piotra, a także obracanie się prawie wyłącznie w towarzystwie dziewczyn, zmyliły mnie, co do jego orientacji. Były chwile, że byłem niemal pewien, że Piotr jest gejem, albo że może nim być.

    O gejach Piotr miał taką opinię jak większość katolików, chociaż czasami sprawiał wrażenie, że w ogóle nie wierzy w ich istnienie, albo że ten temat go po prostu zawstydza, bo rumienił się kiedy ktoś go poruszał, albo głupkowato uśmiechał.

    Tym razem jednak mój radar mnie zmylił – prawda była taka, że Piotr był stuprocentowym heterykiem.

    To wszystko w oczach szkoły i nauczycieli pracowało bardzo na plus Piotra.

    Tak widział go ogół.

    Trochę inaczej widzieliśmy Piotra my, czyli męska część klasy maturalnej. Generalnie Piotr był lubiany, przez dziewczyny i przez chłopaków, z tym że zdecydowanie wolał towarzystwo dziewczyn. Jednakże jako najlepszy mózg w klasie, jeśli chodzi o matmę i fizykę, często ratował z opresji któregoś z chłopaków, podrzucając właściwą odpowiedź na sprawdzianie, albo na szybko odrabiając zadanie domowe. Dlatego miał szacunek większości. Tak to wyglądało oficjalnie.

    Są jednak pewne sytuacje, w których poznaje się pewne rzeczy mniej oficjalnie – a taką sytuacją były chwile spędzone w szatni przed lekcjami W-fu.

    Piotr zaczął brać w nich udział dopiero w klasie maturalnej – wcześniej miał zwolnienie z powodu jakiejś tam astmy, alergii, czy czegoś w tym rodzaju, i wcale się nie pojawiał. Ale kiedy się pojawił, to z wielkim hukiem.

    No więc sytuacja była taka: siedzimy w tej szatni wszyscy i przebieramy się do zajęć. Chłopaki zdejmują spodnie, a potem wkładają na tyłki spodenki gimnastyczne albo dresy. Oczywiście w tym czasie odbywają się normalne gadki, przeważnie na niezbyt wysokim poziomie.

    Piotr jest wśród nas, mimochodem zsuwa swoje dżinsy, pod którymi ma idealnie dopasowane slipki koloru jasnozielonego.

    I nagle, niektórzy kątem oka, inni wprost, dostrzegają, że w slipkach Piotra jest … naprawdę ciasno. Albo inaczej – zawartość slipek Piotra jest naprawdę duża. A nawet bardzo duża.

    Muszę przyznać, że nie spodziewałem się takiego widoku, no i chyba nikt się nie spodziewał, bo zapadła wśród nas lekka konsternacja, głupkowate śmichy chichy, aż w końcu Siwy, klasowy cwaniaczek, powiedział z nieukrywanym podziwem:

        E no, stary! To ja się teraz kurwa nie dziwię, dlaczego laski tak za tobą latają!

    Wszyscy zaczęli się śmiać, ale Piotr chyba nie za bardzo zrozumiał o co chodzi, prawdopodobnie pomyślał, że Siwy komplementuje jego ogólny wygląd, więc zrobił się tylko czerwony i powiedział:

        Weź przestań.

        A potem szybko włożył dres i czmychnął z szatni.

    Piotr rzeczywiście nie zajarzył na samym początku o co właściwie chodziło Siwemu. Potrzebował tygodnia, aby się zorientować.

    W następnym tygodniu miał na sobie jasnoniebieskie slipki, tak samo wypchane ( nie jestem skłonny do przesadyzmu, ale to, co w nich miał wyglądało naprawdę IMPONUJĄCO ). Wtedy Tomek, kumpel Siwego podszedł do Piotra i zapytał, siląc się na poważny ton:

        Piotrze, dlaczego wpychasz sobie skarpetki do majtek?

    No i wtedy Piotr załapał. A jak załapał, to uśmiechnął się głupkowato, w ten swój rozmemłany sposób, zaczerwienił jak burak, a potem wsunął swoje dresy, powiedział do nas:

        Ale macie poczucie humoru …

    i wyleciał z szatni.

    Nie muszę dodawać, że nigdy potem nie przebierał się przy nas. Robił to chyba w łazience, bo zawsze już był przebrany przed nami.

    Potem temat ucichł na jakiś czas, chociaż mam wrażenie, że chłopaki nabrali do Piotra jeszcze więcej szacunku, choć nie okazywali tego jakoś przesadnie, ale to było czuć w powietrzu.

    W tym czasie zacząłem fantazjować o Piotrze. To dziwne, bo wcześniej nie przypuszczałem, że akurat Piotr – ulubieniec wszystkich, prymus i katolik, może stać się obiektem moich marzeń podczas jazdy ręcznej.

    Najczęściej wyobrażałem sobie scenkę, w której Tomek pyta Piotra, dlaczego wkłada sobie tam skarpetki, a Piotr odpowiada, że niczego tam sobie nie wkłada, i że może to udowodnić. No i udowadnia.

    Tak się tym zakręciłem, że zaraz przed maturą miałem tylko dwa marzenia: zdać maturę i dostać się na studia, oraz zobaczyć kutasa Piotra.

    To pierwsze marzenie się spełniło. Drugie spełniło się Siwemu, który przypadkiem ( jego nazwisko, tak samo jak nazwisko Piotra, rozpoczynało się na literę R ), znalazł się obok Piotra podczas badań lekarskich na komisji poborowej.

    To, co tam się zdarzyło, przypominało jakąś scenę z taniego gejowskiego pornola i było dla Piotra wielkim szokiem.

    Otóż Piotr i Siwy wchodzili do sali lekarskiej jako ostatni tamtego dnia. Po badaniu ogólnym, młody lekarz prosił za parawan, za którym każdy badany musiał na chwilę zsunąć majtki i pokazać doktorowi, co tam ma, a raczej, czy wszystko ma na swoim miejscu. Zazwyczaj trwało to sekundy, ale kiedy Piotr za parawanem zsunął swoje slipki, młody doktorek podobno westchnął z wielkim podziwem:

        No no no. Czym ty go karmisz, chłopaku, że tak urósł!

    Siwy był badany niedaleko i wszystko usłyszał. A potem zobaczył, że Piotr wychodzi zza parawanu totalnie czerwony, zmieszany, zawstydzony, no i oczywiście z tym głupim rozlazłym uśmieszkiem na twarzy.

    A, że Siwy znany był z tego, że nie trzymał języka za zębami, dość szybko o tym, co zaszło na komisji poborowej, dowiedzieli się prawie wszyscy.

    Najpierw my, czyli chłopaki z maturalnej. Potem chłopaki z innych klas. Potem dziewczyny z maturalnej. Potem inne dziewczyny. A jakoś tak przed Studniówką wiedziała już chyba cała szkoła.

    Reasumując – w obieg poszło info, że Piotr ma dużego. Największego w szkole. I, że to pewne na sto procent.

    Nie muszę chyba dodawać, że Piotrowi nigdy w życiu nie zależało na tego typu sławie, dlatego czuł się bardzo głupio. Nagle wokół niego zaroiły się dziewczyny, w jakichś niesamowitych ilościach. Jedne życzliwe i oficjalnie zauroczone inteligencją i zasadami Piotra, inne, takie jak Ewelina i Kamila – skuszone ciekawością i chęcią sprowokowania jakiejś hecy ( były z tego znane w całej szkole ).

    Piotr, można powiedzieć, stał się gwiazdą. Apogeum jego popularności nastąpiło na Studniówce, podczas której Piotr obtańcował dosłownie wszystkie dziewczyny z klasy, a także partnerki maturzystów i nauczycielki, które nie wiedziały rzecz jasna o tym, co Piotr ma w slipkach, ale i tak za nim przepadały.

    Doszło nawet do małego skandalu, ponieważ Ewelina, która wzięła sobie Piotra na celownik ( wszyscy wiedzieliśmy, że to oznacza, że prędzej, czy później go po prostu przeleci, były nawet zakłady jak szybko to zrobi ), sprzątnęła go dosłownie sprzed nosa, dziewczynie, z którą Piotr przyszedł, i długo tańczyła z nim „wolne tańce”, przez co partnerka Piotra nie wytrzymała i opuściła imprezę w połowie, oczywiście z płaczem.

    Wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że Piotr pierwszy raz chyba zachował się jak palant, co potem mu wytłumaczyliśmy na osobności. Piotr przyznał, że mamy rację, że jest mu bardzo głupio, że dał plamę, że pojedzie z kwiatami i przeprosi koleżankę.

    Nie wiem jak tam było, ale nigdy potem nikt nie widział tej dziewczyny w towarzystwie Piotra.

    Za to Ewelina, razem z Kamilą już do samej matury kręciły się przy Piotrze na każdej przerwie, coraz nachalniej i coraz bardziej irytująco. Każdy głupi widział, że coś knują, ale nie Piotr. Kilka osób zauważyło, że obie są dla Piotra bardzo miłe, ale za jego plecami mówią o nim: „lamus”, „dupa wołowa”, albo po prostu „ciota”.

    Potem była matura i wszystko dosyć szybko się potoczyło. Nerwy, potem znowu nerwy bo egzaminy na studia, a potem każdy poszedł w swoją stronę. Dostałem się na UJ i przygotowywałem do wyjazdu do Krakowa.

    Z Piotrem straciłem kontakt i nie wiedziałem, jak potoczyły się sprawy. Któregoś dnia znajoma z Liceum powiedziała mi, że Piotr dostał się na dwie uczelnie, z rewelacyjnymi wynikami: na wydział matematyczny UJ, oraz na …. Uniwersytet Rolniczy (! ). Ku zdumieniu wszystkich, wybrał tę drugą uczelnię i teraz uczy się jak hodować kury, konie i krowy.

    Tyle wiedziałem, i w zasadzie przez cały pierwszy rok moich studiów nie miałem z Piotrem żadnego kontaktu.

    Po skończeniu pierwszego roku, jakoś tak na początku wakacji, spotkałem Piotra na Starym Mieście. Wpadliśmy na siebie po prostu. Przywitaliśmy się, a potem zaproponowałem wspólną kawę w najbliższej kawiarni.

    Z pozoru Piotr się nie zmienił jakoś specjalnie. Nadal był trochę rozmemłany, bardzo spokojny i kulturalny. Miał na sobie granatowe dżinsy, mega odważne jak na niego, bo bardzo obcisłe, świetnie eksponujące biodra i nogi.

    Pierwszy raz zauważyłem, że Piotr ma niesamowite nogi, i w ogóle, kurcze, ten facet był seksowny. Naprawdę mógł się podobać.

    Długo gadaliśmy przy tej kawie. O naszych studiach, o planach na przyszłość. A potem jakoś tak zaczęliśmy wspominać Liceum, i zapytałem od niechcenia, jak to się wszystko potoczyło, z Eweliną i tak dalej.

    Wtedy Piotr zrobił bardzo zmartwioną minę – chłopak był naprawdę przygnębiony, i powiedział, że dużo by opowiadać, że na pewno mnie zanudza, że trzeba by więcej czasu, że to dla niego trudne i takie tam.

    A ponieważ czasu mieliśmy sporo, zaprosiłem Piotra na swoją stancję, która akurat stała zupełnie pusta, i gdzie akurat znajdowało się parę butelek wina po współlokatorach.

    Na stancji, przy winku, Piotrowi rozwiązał się język, i w ten sposób dowiedziałem się ze szczegółami, których bym od Piotra nawet nie oczekiwał, jak potoczyła się tamta historia.

    Tak jak przypuszczałem, Ewelina zagięła na Piotra parol. Do samej matury, a także potem, aż do wyjazdu Piotra do Krakowa na studia, kręciła się koło niego.

    Któregoś dnia, kiedy Piotr jak zwykle, udał się na spacer z psem, nad rzekę i do lasu ( Piotr bardzo sobie ceni „kontakt z przyrodą” ), zauważył Ewelinę i Kamilę, jak chowają się za krzakami, tak jakby się zaczaiły, albo śledziły go. Piotrowi zrobiło się głupio.

    Muszę tu dodać, że Ewelina była absolutnym przeciwieństwem kandydatki na dobrą żonę dla Piotra. Chodziła do drugiej klasy i miała opinię szkolenej zdziry. Wysoka, postawna blondyna, trochę solara, trochę tipsiara, bez przerwy w mini. Nie była głupia, ale bardzo sprytna, dość wulgarna. Mówiło się, że zawsze zdobywa to, co zechce.

    Ktoś taki kompletnie nie pasował do Piotra – wszystkie niunie, które miały ochotę zostać jego dobrą żoną i rodzić mu dzieci, natychmiast znienawidziły Ewelinę, bo wyglądało na to, że coś się między nimi kroi.

    Jej przyjaciółka Kamila, nieco drobniejsza, nieco bardziej ogarnięta jeśli chodzi o styl, była pod wielkim wpływem Eweliny i od początku czułem, że coś kombinowały.

    Miałem rację. Tamtego dnia, gdy Piotr spacerował po lesie ze swoim psem wilczurem, zaczaiły się na niego i, kiedy Piotr wkroczył na jedną z leśnych ścieżek, wyłoniły się przed nim i zaczęły go po prostu podrywać.

    Na początku dosyć grzecznie – Ewelina miała niezłą nawijkę w takich sytuacjach:

        No i co, Piotrze, powiesz nam w końcu, czy masz jakąś dziewczynę?

        Nie mam, już ci mówiłem – odpowiedział speszony Piotr

        A to dziwne, taki facet jak ty? Chyba mi nie powiesz, że żadna ci nie mówiła, jaki jesteś zajebisty?

        No w ten sposób nie mówiła …

        Dziwne. Bo ja uważam, że jesteś zajebisty. Obie tak uważamy z Kamilą.

        Najprzystojniejszy facet w szkole – dodała Kamila.

    I tak sobie szli przez las, laski nawijały, a Piotrowi było totalnie głupio i był speszony. A, że był niemotą i jak zwykle nie wyczaił do czego wszystko zmierza i nie zareagował tak, jakby dziewczyny sobie życzyły, zdenerwowały się trochę i zaczęły komplementować go coraz odważniej:

        Powinieneś mieć dziewczynę, która by ci dała wszystko, na co zasługujesz. Taki zajebisty koleś powinien mieć zajebistą laskę. Może nawet dwie zajebiste laski.

    Kiedy Piotr nareszcie zaczął kapować o co chodzi, dziewczyny otoczyły go, przyparły do drzewa na leśnej polanie, a ręka Eweliny bardzo szybko znalazła się między nogami zszokowanego Piotra.

    Ewelina poprzez materiał spodni Piotra, chwyciła dość mocno jego fiuta i zaczęła go masować, podobno bardzo umiejętnie.

    Kamila w tym czasie stała obok na czatach i rozglądała się, czy nikt nie idzie. Wszystko było zaplanowane.

    Piotr oczywiście próbował się bronić, i jak zwykle zaczął głupkowato się śmiać ( tak to sobie wyobrażam ), mówił: „dajcie spokój, dziewczyny” itp., ale Ewelina nie miała zamiaru dać spokoju i zaczęła coraz mocniej ugniatać, pieścić i masować zawartość spodni Piotra.

    Piotr jeszcze przez chwilę się bronił, ale zauważył ze wstydem, że ….

        No wiesz, – powiedział mi… – Trochę wstyd, ale… Moje ciało zaczęło … reagować. Całkiem porządnie reagować.

    Jednym słowem – Piotrowi stanął jak drąg.

        Jezu, jaki wielki! – zauważyła autentycznie zszokowana i zachwycona Ewelina, a Kamila natychmiast zostawiła punkt obserwcji i przybiegła zobaczyć.

    Piotr zaczynał się poddawać, tym bardziej, że jego fiut już nie mieścił się w spodniach. W końcu oparł się o drzewo i pozwolił Ewelinie uwolnić go z tej ciasnoty.

        Wow! – zawołała Ewelina zachwycona.

        O ja nie mogę! – westchnęła Kamila.

    Obciągały Piotrowi na zmianę. Na leśnej polanie pod drzewem.

    Najpierw robiła to Ewelina, a Kamila stała na czatach, a potem się wymieniały. Pies Piotra usiadł obok i przyglądał się wszystkiemu, co się działo.

    Potem zaczęła się prawdziwa jazda, bo obie zaczęły obciągać mu jednocześnie. Klęczały pod nim i naraz zajmowały się jego narzędziem.

    Piotr poddał się zupełnie, oparł głowę o drzewo i zrobił coś, czego nie zrobił nigdy przedtem. Jęknął cicho:

        O kurwa!

    Muszę przyznać, że wtedy, gdy mi to opowiadał, ja także po raz pierwszy usłyszałem przekleństwo w ustach Piotra, i muszę przyznać, że mnie to podkręciło. Grzeczny chłopiec okazał się całkiem niegrzeczny.

        Ale wiesz, co one robiły z moim…. penisem? – zapytał mnie najwyraźniej nadal zszokowany.

        Nie, co robiły?

        Wyrywały go sobie … Kamila mówiła: no nie bądź taką egoistką, i wyrywala go Ewelinie z ust … – powiedział zawstydzony na maksa Piotr, – Dosłownie jak psy walczące o kość …

        Chyba suki – zaśmiałem się.

        Przestań, nie mów tak ( cały Piotr )

        Ale było ci dobrze, tak?

        No… w sumie nie można powiedzieć, że to było nieprzyjemne. Właściwie to było …. to było dziwne…. – krygował się Piotr.

        Przyznaj się, podobało ci się – zaczepiałem go.

        No dobrze. Wiem, że to nie w porządku, że złamałem moje zasady. Że to bardzo głupie, co zrobiłem, jest mi naprawdę strasznie głupio …

        Podobało ci się …. – nakręcałem go.

        Zajebiście mi się podobało – wyszeptał Piotr, zaczerwienił się jak burak i wypił spory łyk wina prosto z butelki.

    Sytuacja w lesie skończyła się tak, że dziewczyny wydoiły Piotra pod drzewem, w biały boży dzień. Zrobiły mu mistrzowskiego loda, z naprawdę wielką ilością „bitej śmietany”. Piotr wystrzelił z siebie tak wielką porcję, że sam był tym zdziwiony:

        O rany – rumienił się, nieco już wstawiony, – nigdy nie myślałem, że mogę … tego tyle mieć.

    Po tym jak Piotr pozbył się ciężaru z jąder, a dziewczymy wycierały twarze chusteczkami, jeszcze długo nie mógł dojść do siebie, miał problem z oddychaniem i ogólnie miał tak potężny orgazm, że stał pod tym drzewem jeszcze dobre parę minut, łapiąc powietrze.

        Co jest, Piotrze? – zapytała ze śmiechem Ewelina. Nie mamy zamiaru wzywać tu karetki!

    Piotr zapiął spodnie i lekką kurtkę, przypiął psu smycz i jak dżentelmen odprowadził Ewelinę do domu.

    Zabawna historia, co? Koleś, który przez całe swoje dotychczasowe życie, zapiera się, że czystość małżeńska jest święta, że liczy się tylko trwała relacja, zakończona kościelnym ślubem i gromadą dzieci, traci prawictwo z dwiema szkolnymi tipsiarami naraz, potem się obwinia i tłumaczy, ale generalnie było mu zajebiście dobrze, tak dobrze, że chciałby to powtórzyć i zaproponować Ewelinie związek ( jednak Ewelinie, a nie Kamili ).

    A ponieważ, tak, jak się domyśliłem już w Liceum, Ewelinie chodziło tylko i wyłącznie o zdobycie takiego trofeum, jakim był kutas Piotra, „największy kutas w szkole”, i ponieważ w końcu zdobyła to, czego chciała; a samego Piotra nadal uważała za „cieniasa”, „ciotę” i „dupę wołową” – sprawa przybrała smutny obrót.

    Piotr chodził po tym wszystkim tak strapiony ( przecież niedługo miał jechać na studia do Krakowa ), że w końcu zdobył się na odwagę i zadzwonił do Eweliny, żeby powiedzieć jej, że mogliby spróbować ze sobą być, o ile oczywiście ona chce.

    Biedaczek był trochę niedzisiejszy i nie wyobrażał sobie, aby mógł postąpić inaczej, po tym co zaszło, i na co się zgodził.

    Ewelina go oczywiście wyśmiała:

        Nie obraź się Piotr, ale chyba cię pojebało. Sorry, ale raczej nie wyobrażam sobie żebym mogła być z tobą. Jesteś dla mnie trochę za spokojny. Przyznaję, że masz zajebistego. Najlepszego jakiego widziałam. Z resztą Kamila uważa tak samo, ale to co innego. Jesteś okropnym nudziarzem. Możemy się spotkać od czasu do czasu, mogę zrobić ci laskę, możemy to robić we dwie z Kamilą, ale to wszystko. Nikt nie może się o tym dowiedzieć. Nie obraź się Piotrek, ale tacy jak ty są dla nas raczej lamerami.

    Piotr się załamał. Poczuł się potraktowany przedmiotowo, oszukany i „prawie zgwałcony”.

    Jak się okazało, od samego początku, odkąd po Liceum rozeszła się fama, jakoby Piotr posiadał w spodniach tak dorodny okaz, Ewelina postanowiła, że musi ten okaz upolować. I udało się jej ( zawsze się jej udaje ).

    Piotr wpadł w depresję, pojechał na studia całkowicie rozwalony psychicznie, z Eweliną zerwał wszelki kontakt, poszedł do spowiedzi i obiecał sobie, że odnowi swoje przysięgi i postara się znów wkroczyć na ścieżkę katolickich zasad.

    Opowiadał mi to z wielkim przejęciem, a ja – cóż, chyba nie jestem dobrym kumplem, bo jedyne, co wtedy myślałem to: „ kurwa, jak ja zazdroszczę Ewelinie”.

    Tymczasem Piotr przybył do Krakowa i rozpoczął pierwszy rok studiów na Akademii Rolniczej. A jako, że zamierzał być pilnym studentem, zrezygnował z akademika na rzecz wynajęcia pokoju „obok właściciela”.

    To było zdecydowanie tańsze niż samodzielna stancja, a w domu Piotra się nie przelewało.

    Piotr zamieszkał w kamienicy na Podgórzu u kobiety, imieniem Teresa, właścicielki dwupokojowego mieszkania.

    Pani Teresa była „na oko po czterdziestce”, ale „bardzo dobrze się trzymała” – jak stwierdził Piotr. Była miła, udostępniła Piotrowi pokój w wyizolowanej od reszty części mieszkania, i nie brała zbyt wiele za miesiąc.

    Piotr był zadowolony. Po powrocie z uczelni mógł liczyć na posiłek i rozmowy w kuchni. W sumie, jak stwierdził, dobrze się złożyło, bo nie czuł się dzięki temu samotny w pierwszych miesiącach pobytu w Krakowie, a rozmowy z właścicielką mieszkania pomagały także leczyć „zawód miłosny” pt. Ewelina. Trwało to trzy miesiące, a gdzieś tak po Nowym Roku, Piotr otrzymał informację, że oboje jego rodzice stracili pracę, w związku z tym nie będzie mógł pozwolić sobie na wynajem u pani Teresy.

    Piotr się podłamał, bo jego studia także wisiały teraz na włosku. Mnóstwo zajęć na uczelni nie pozwalało mu na pracę poza weekendami, więc Piotr był zmuszony zamieszkać na waleta u znajomych.

    Pewnego wieczora opowiedział o tym pani Teresie przy wieczornej herbatce w kuchni, wyjaśniając dlaczego musi się wyprowadzić.

    Pani Teresa wpadła jednak na inny pomysł. Pozwoli Piotrowi zostać, dopóki sytuacja jakoś się nie znormalizuje, a Piotr w zamian będzie pomagał jej w pracach domowych tj. odkurzanie, mycie okien, zakupy itp.

    Piotr oczywiście bardzo się wzbraniał, ale w końcu jakoś dał się przekonać. Wyglądało to mniej więcej tak, że przez pięć dni w tygodniu, wszystko było po staremu, a w weekendy Piotr zajmował się sprzątaniem.

    Sprzątał od rana do wieczora – mył podłogi, trzepał dywany, jeździł po zakupy do Tesco, ale nie narzekał. Układ był uczciwy.

    Pewnego niedzielnego wieczora, kiedy Piotr położył się już do łóżka po pracowitym weekendzie ( jak każdy porządny chłopak – w piżamie ), do jego pokoju zapukała pani Teresa, ubrana w przezroczystą koszulę nocną.

    Przyniosła ze sobą szklankę mleka, powiedziała że nie może zasnąć i zapytała, czy Piotr nie mógłby ewentualnie zająć jej chwilą rozmowy.

    Piotr jako porządny chłopak, oczywiście nie miał nic przeciwko i oczywiście zgodził się bez wahania. Wtedy usłyszał mniej więcej coś takiego:

        Mam nadzieję, że jest ci u mnie dobrze, Piotrze. Ja też jestem z ciebie bardzo zadowolona. Ale pomyślałam, że mogłabym być jeszcze bardziej zadowolona, gdybyś zechciał mi pomóc w czymś jeszcze.

        Oczywiście, zrobię co w mojej mocy – odpowiedział porządny chłopak Piotr.

        Ile masz lat, Piotrze?

        Dwadzieścia.

        Jesteś bardzo przystojny, wiesz o tym?

        Czy ja wiem …. Dziękuję za komplement.

        Pewnie myślisz, że jestem już za stara żeby podobać się facetom …

        Nic podobnego. Myślę, że może się pani podobać …

        A czy podobam się tobie? – zapytała pani Teresa i wstała z fotela, ukazując się Piotrowi w całej okazałości ( miała na sobie przezroczystą koszulę nocną spod której widać było jej duże piersi i „ wszystko na dole” – jak określił zawstydzony Piotr ).

    Piotr zawstydził się jeszcze bardziej i nie mógł znaleźć właściwych słów. A wtedy pani Teresa przysiadła na jego łóżku i powiedziała:

        Dopisałam do twojej listy prac coś jeszcze. Radzisz sobie tak dobrze, więc to chyba nie będzie dla ciebie problemem.

    Mówiąc to wsunęła rękę pod kołdrę i objęła dłonią to, co czaiło się pod materiałem spodni piżamy Piotra.

        Pech chciał, że akurat byłem trochę … pobudzony – wytłumaczył mi się Piotr. Nie myśl tylko, że to się stało bo zobaczyłem panią Teresę, to by było nie w porządku…

        No i co? Przeleciałeś ją? – zapytałem wprost ( wpływ wina ).

        Nie! – Piotr prawie krzyknął. To znaczy … można powiedzieć ….Można powiedzieć, że pani Teresa przejęła całą inicjatywę.

    Jak się okazało, pani Teresa tamtej nocy wsunęła się pod kołdrę Piotra i wyczuwając pod sobą z jakim gabarytem ma do czynienia, uwolniła gabaryt ze spodni piżamy, a następnie dosiadła go i wprawnie, gładko i bez większych oporów ze swojej strony, za to z oporami ze strony Piotra – po prostu zerżnęła mojego kolegę, chlubę Liceum.

        Wow, stary. Zadziwiasz mnie! – powiedziałem autentycznie zdziwiony.

        Wiem. Sam siebie zadziwiam. Jestem okropny, że znowu pozwoliłem na coś takiego. Nie powinienem. Nawet nie wiesz jak mi wstyd.

        Ale wręcz przeciwnie! Powinieneś! Kurwa, masz dwadzieścia lat!

        A pani Teresa czterdzieści osiem … Boże, co ja robię?

        Było ci dobrze?

        Tak, to było przyjemne. Nawet bardzo przyjemne.

        No to w czym problem?

        Bo widzisz, to co się stało, między mną, a panią Teresą, nie było tylko raz….

        Żartujesz! Powtórzyła to? A to dobre!

        Tak. Powtórzyliśmy to. Właściwie nie jeden raz …

        Dwa razy?

        Więcej …

        Trzy, cztery?

        Trochę więcej ….

        No powiesz w końcu?

        Pani Teresa przychodzi każdej nocy, od lutego … Ale nie myśl o niej źle. Wiesz, bardzo wiele mnie nauczyła. Jest doświadczona. Bardzo doświadczona, można powiedzieć ….

    No. Więc jednym zdaniem, właśnie dowiedziałem się, że Piotr prawie co noc przez pół roku ( spotkaliśmy się w lipcu ), pieprzył właścicielkę mieszkania, w którym wynajmował pokój, a ona w zamian odstępowała mu go bez żadnej należności.

        Wiem, wygląda to paskudnie. Jak prostytucja – Piotr był naprawdę załamany. Ale wiesz, to dla mnie okazja, bo nie stać mnie na wynajem. Poza tym … chyba mnie to trochę … wciągnęło …. ( tutaj znowu się zaczerwienił ).

        Chcesz powiedzieć, że pokochałeś seks …. – drążyłem.

        Można tak to ująć – odpowiedział z trudem.

    A potem oczywiście zaczął się tłumaczyć:

        Ale wiesz, to mnie w jakiś sposób leczy ….

        ( tak tak, Piotrze, po prostu lubisz się pieprzyć, uwielbiasz to )

        … Nigdy nie sądziłem, że będę w stanie doprowadzić kobietę do takiego stanu …. do krzyku z rozkoszy ….

        ( też bym krzyczał, gdybym miał w sobie coś takiego )

        To jest dla mnie terapia …

        ( oczywiście, Piotrze )

        Ale nie to jest w tym wszystkim jeszcze najgorsze …

        Yyyy ? – teraz znów mnie zadziwił.

        Poznałem kogoś. Dziewczynę. Z mojego roku. Jest naprawdę ładna.

        Masz dziewczynę?

        Można tak powiedzieć ….

    No więc Piotr miał dziewczynę, z którą wiązał nadzieję. Na małżeństwo, dzieci i domek – licealne ideały.

    Poznał ją na pierwszym roku studiów i po kilku romantycznych randkach, postanowili zostać parą. Tymczasem ani pani Teresie, ani jemu, nawet nie śniło się, aby zaprzestać nocnych igraszek, o których rzecz jasna przyszła żona i matka nie miała zielonego pojęcia.

        Jest mi tak okropnie wstyd, Krzyśku – mówił mi Piotr prawie już płacząc. Kocham moją dziewczynę i uwielbiam się z nią kochać. Ale ona nie potrafi dać mi tyle, co pani Teresa…. Wiem, że to okropnie brzmi. Wiem, że jestem palantem, ale nie potrafię teraz skończyć ani jednego ani drugiego. Chyba za bardzo lubię seks. Co ja gadam – ja go uwielbiam. Nie mogę się powstrzymać.

    Wtedy właśnie pojąłem, że mój kolega z Liceum, Piotr, nie jest już Piotrem – dobrym i porządnym chłopcem, katolikiem, ale najnormalniej w świecie jest … Piotrem jebaką. Było to dla mnie chyba największe zdziwienie ostatniego dziesięciolecia.

        Co ja mam robić? – zapytał mnie drżącym głosem, a ja odpowiedziałem to, co naprawdę myślę:

        Jeśli kochasz tą dziewczynę, wyprowadź się z Podgórza. Tak będzie uczciwie. Nie musisz jej mówić o starej, ale przerwij to. To czego się nauczyłeś rób z dziewczyną – będzie jej się podobać. Jeśli stawiasz na seks, zerwij z dziewczyną. Nie rań jej bardziej. I pieprz wszystko, na co masz ochotę, tak często jak tylko chcesz. Masz dwadzieścia lat stary, kiedy będziesz to robił?

        Muszę to przemyśleć – powiedział Piotr, gdy wino się skończyło.

    Jeszcze nie wiem, jaki był efekt przemyśleń Piotra. Od dłuższego czasu nie mamy ze sobą kontaktu. Kiedyś pewnie się dowiem, bo zastanawiam się, która część mojego kumpla zwyciężyła, a która poniosła klęskę.

    Odprowadzając Piotra na przystanek, i korzystając z okazji, że obaj byliśmy już dość mocno zalani, zapytałem o to, o co zawsze chciałem zapytać, ale brakowało mi odwagi:

        To ile ma ten twój olbrzym?

        Przestań! ( stary dobry Piotr )

        Jestem ciekawy po prostu. Dziewiętnaście centymetrów?

        Troszkę więcej ….

        Dwadzieścia?

        Jeszcze troszkę więcej ….

        O w dupę! – zawołałem trochę zbyt głośno

        Weź przestań – uśmiechnął się Piotr swoim „starym” rozmemłanym uśmiechem i czerwony jak burak wsiadł do tramwaju.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    krzysiek krzysiek

    kris

  • Narkotykowa Orgia

    Mam zamiar wykorzystać niepowtarzalną okazję do zabawy. Rodzice wyjechali na weekend do rodziny, a mająca się opiekować mną siostra, nocuje dziś u swojego chłopaka.

     

    Do klubu wchodzę na jej dowód. Makijaż, ‘pożyczona’ od siostry króciutka sukienka i pewność siebie pomagają oszukać obsługę. Wyglądam na 17, 18 lat i nikt nie podejrzewa, że tak naprawdę skończyłam dopiero piętnaście! Nie wyglądam jak moje koleżanki z klasy. Jestem od nich niemal o głowę wyższa, mam kobieco zaokrągloną figurę i kształtne, obfite, jak wszystkie kobiety ze strony mamy, piersi.

     

    Już po kilku minutach na parkiecie zwracam na siebie uwagę grupki mężczyzny, bawiących się w towarzystwie kilku młodych dziewczyn. Jeden z nich, przystojny, na oko trzydziestoletni blondyn, przyłącza się do mnie na parkiecie. Ku mojemu zaskoczeniu jest naprawdę dobrym tancerzem, a do tego umie poprowadzić interesującą rozmowę. Zgadzam się na drinka i zaproszenie do ich stolika. Popijając odrobinę za mocny dla mnie alkohol, poznaję przyjaciół Andrzeja. Bartek i Kamil są w podobnym co Andrzej wieku zaś towarzyszące im cztery dziewczęta, mają mieć po osiemnaście – dwadzieścia lat. Przyglądam im się uważnie i zaczynam podejrzewać, że są raczej moimi rówieśniczkami niż osiemnastolatkami.

     

    Faceci są naprawdę czarujący, a do tego wszyscy trzej świetnie tańczą. Po następnej kolejce kolorowych drinków leciutko kręci mi się w głowie. Po cichu imponuje mi ich zainteresowanie mną. Tańcząc, ocieram się o nich prowokacyjnie. Pozwalam im się dyskretnie dotykać. Nie reaguję, gdy śmiało przytulają się do mnie, lub gdy ich dłonie wędrując, zsuwają się znacznie poniżej talii. Podnieca mnie to.

     

    Tańczę razem z Andrzejem, Kamilem i pozostałymi dziewczynami, gdy Bartek zamawia do stolika absynt. Andrzej pokazuje nam, jak się go serwuje. Bawię się, lejąc do niego wodę, przez kostkę cukru. Zielony drink smakuje dziwnie, szybko idzie do głowy. Ponownie tańczę z Andrzejem. Przy stoliku panuje już bardzo luźna atmosfera. Jedna z dziewcząt, siedząc okrakiem na Kamilu, wykonuje ‘lap dance’. Andrzej prosi Bartka, by przyniósł kolejne drinki. Szepczą chwilę między sobą, tak jakby coś uzgadniali. Gdy Bartek odchodzi do baru, Andrzej sadza mnie na kolanach. Podoba mi się jego dotyk. Całujemy się, a on dłonią wsuniętą pod moją sukienkę, pieści wewnętrzną stronę mego uda. Zaczyna pocierać palcami napięty, wilgotny materiał majteczek, gdy wraca Bartek. Andrzej sięga po jeden, jednak Bartek kręci głową i wskazuje brodą inny. Popijając alkohol, macam się z Andrzejem. Przez opięty materiał spodni ściskam potężne wybrzuszenie, gdy miętosi moje piersi. Siadam na nim okrakiem. Wsuwa dłoń w moje majteczki. Wodzi palcami wzdłuż mokrej szparki, gdy nagle świat wariuje. Nie wiem, co wypiłyśmy, ale podziałało na nas wszystkie. Czuję się jakbym była poza własnym ciałem. Słaniam się, chichoczę jak głupia, a jednak nie czuje się jak odurzona alkoholem. Jestem podekscytowana, niesamowicie podniecona, a jednocześnie bardzo bezwolna. Inne dziewczyny zachowują się podobnie jak ja. Panowie szepczą między sobą. Wyłapuje niektóre ze zdań:

    – Szybko podziałało…

    – Nie przesadziłeś z dawką?

    – Są gotowe…

     

    Andrzej oznajmia, że czas zmienić lokal. Jest mi obojętne, gdy mnie prowadzą na zewnątrz, do samochodu. Wsiadamy do dwóch aut i jedziemy. Siedzę obok Andrzeja, na przednim siedzeniu. Prowadzi jedną ręką, a drugą trzyma pod moją sukienką.

     

    Dalsze wydarzenia pamiętam niewyraźnie jak rozciągnięte w czasie sceny z jakiegoś filmu. Choć biorę w nich udział, to mam wrażenie, jakbym obserwowała wszystko spoza własnego ciała.

     

    Jesteśmy w wielkim pokoju z płonącym kominkiem. Parkiet przykryty jest białym dywanem o długich, puszystych włosach. Na środku stoi monstrualnych rozmiarów, okrągłe łóżko z różową pościelą i mnóstwem poduszek. Leżę naga oglądając się w zawieszonych na suficie lustrach. Obok mnie Adam wciera biały proszek w dziąsła. Pyta się czy chce spróbować. Przytakuję, patrząc jak niecały metr ode mnie, dwie nagie dziewczyny robią Bartkowi loda. Adam pochyla się. Całuje, po czym rozchyla mi uda i wsuwa do pochwy pokryty białym proszkiem palec. Czuję dziwne zimno, a po chwili podniecenie i niesamowitą euforię. Kochamy się, pierwszy raz w życiu czuję coś takiego. Adam wciera w śluzówkę dziąseł kolejną porcję proszku. Następną wciera w moje wargi. Oblizuję je, czuję chłód i na chwilę drętwieje mi język. Mam odlot połączony z kolosalnym podnieceniem.

     

    Przypomina to rzymską orgię. Na dywanie liżą się trzy dziewczyna. Patrzę z zainteresowaniem, jak się palcują. Moją uwagę przyciąga Adam. Układa na brzegu łóżka szczuplutką brunetkę o drobnych piesiach. Słyszę wyraźnie jej jęki, gdy Adam próbuje wsunąć członek w jej odbyt. Udaje mu się za trzecim razem. Dotykam się, gdy Bartek z Kamilem zamykają mnie między swoimi ciałami. Chichoczę, czując chłodny żel między pośladkami. Jęczę, gdy wsuwa palec w mój odbyt. Lizana przez jednego mam rozciąganą palcami pupę. Przytulają się do mnie. Czuję graniczącą z bólem rozkosz, gdy Bartek wsuwa członek w odbyt. Wiję się z rozkoszy, gdy Kamil wbija swój w moją cipkę. Kochają się ze mną a ja dyszę ściśnięta między nimi, czując w sobie ich wielkie członki. Mam orgazm w chwilę po tym, jak Bartek spuszcza się w mojej pupie. Zwijam się w kłębek, a Kamil dochodzi ssany przez jedną z pozostałych dziewczyn. Spuszcza się częściowo w jej ustach a częściowo na moich piersiach. Wciąż drżę, kiedy ssąca Kamila dziewczyna zaczyna zlizywać nasienie z mojego biustu. Pochodzi do mnie Adam. Ściąga na brzeg łóżka. Dwie dziewczyny, trzymając za kostki, rozkładają mi nogi. Czuję jego palce najpierw w pochwie a później w odbycie. Jest niemalże brutalny, gdy kocha się ze mną. Woła jedną z dziewczyn a ta kładzie się na mnie, twarzą między moimi udami. Adam wchodzi w mój odbyt, a leżąca na mnie dziewczyna ssie moja łechtaczkę. Odlatuję, zaciskając zwieracz, a Adam tryska we mnie, głośno jęcząc.

     

    Jest mi zupełnie obojętne, że wokół łóżka stoją kamery. Spleciona z pozostałymi dziewczynami liżę jedną z nich, sama będąc palcowaną przez kolejną. Panowie zachęcają dwie z dziewcząt do specjalnej zabawy. Posuwają im do wciągnięcia dwie kreseczki białego proszku. Zasysają go noskami bezpośrednio z małego lusterka. Mają wielkie, szkliste oczy. Zaczynają się całować a po chwili intensywnie pieścić palcami. Po raz pierwszy oglądam fistując się dziewczyny. Jesteśmy bardzo podnieceni. Kamil wsuwa mi w usta na wpół sztywny członek. Posłusznie ssę go, po czym dosiadam okrakiem jak amazonka. Galopując na nim, całkowicie odlatuję. Tracę przytomność zaraz po orgazmie.

     

    Budzę się w taksówce. Jestem ledwo przytomna, obolała i mam niekompletne ubranie. Jest wczesny ranek. Taksówkarz twierdzi, że zabrał mnie spod klubu. Nic innego nie jestem w stanie od niego wyciągnąć. Dobrze, że w domu nie ma rodziców i siostry. Idę do łazienki. Wymiotuję. Pod prysznicem sprawdzam palcem obolały odbyt i pochwę. Leciutko krwawię, ale to tylko drobne obtarcia zwieracza. Owinięta w ręcznik pakuję śmierdzącą papierosami sukienkę do pralki. W torebce znajduję kilkaset złotych i mały woreczek z dwoma tabletkami. Na kartce wydrukowane są tylko dwa zdania. „Jeśli nie bierzesz tabletek antykoncepcyjnych, połknij jedna tabletkę natychmiast po znalezieniu. Jeśli w ciągu trzech godzin od zażycia zwymiotujesz, weź drugą”. Biorę pigułkę, a po dwóch godzinach zmuszona jestem zażyć następną. Zasypiam. Wieczorem mam nieplanowany okres. Nie mówię nic siostrze, gdy wraca. Udaję, że mam koszmarny okres i do tego jestem chora. Zresztą nie jest to dalekie od prawdy. Boli mnie całe podbrzusze i piersi. Najbardziej jednak doskwiera mi odbyt. Dopiero teraz czuję jak bardzo jest rozciągnięty i obolały. Nigdy wcześniej nie kochałam się analnie.

     

    Leżę pod kocem, gdy dostaję SMS z nieznanego numeru. Tylko jedno słowo: ‘Zadzwoń’ z numerem telefonu. Pod nimi zdjęcie. Zbliżenie mojej twarzy w grymasie rozkoszy, gdy leżę pomiędzy dwoma facetami. Choć ostrość ustawiono na twarz, wyraźnie widać dwa tkwiące w moim ciele członki. Waham się co zrobić.

     

    Czy mam zadzwonić?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara

    .

  • Malolatka w biurze

    Dziewczyna o drobnej posturze przeszła przez próg drzwi. Nie minęła sekunda jak mój penis drgnął w bokserkach na jej powitanie. Musiałem się opanować, ponieważ dziewczyna przyszła tu na rozmowę kwalifikacyjną, a nie dla mnie. Przywitałem się z jasnowłosą istotką i wskazałem miejsce, w którym po chwili spoczęła swoim zgrabnym i o dziwo krągłym tyłeczkiem. Nie myślałem, że przy tak drobnej figurze można mieć taki kuferek. Pozytywnie mnie zaskoczyła. Z resztą i jej piersi nie były niczego sobie. Co prawda nie mogłem dokładnie zbadać ich wzrokiem, bo po pierwsze dziewuszka by się speszyła, a po drugie miała je zakryte bawełnianą bluzeczką w kolorze kremowym, z bardzo niewielkim dekoltem. Bluzeczka idealnie komponowała się z jej karmelową opalenizną i sarnimi oczętami. Poniżej, czyli na zgrabnym tyłku miała mocno opięte białe spodnie, a na stópkach kremowe szpilki. Dziewczyna ma gust, to widać na pierwszy rzut oka. Torebka, która jeszcze przed chwilą dyndała w jej zadbanej dłoni, zawisła na oparciu krzesła. Zamknąłem drzwi i odprowadziłem ślicznotkę wzrokiem na miejsce. Następnie sam udałem się w jej kierunku i zasiadłem pewnie na skórzanym fotelu. Był bardzo ciepły dzień, a w pomieszczeniu nie było klimatyzacji, ani wiatraka. Jak na złość jedno i drugie musiało się zepsuć. Ja byłem ubrany z eleganckie czarne spodnie od garnituru i wypolerowane buty ze skóry, koszula biała na guziki z lekko rozchełstanym kołnierzykiem. Krawat w kolorze nieba, perfekcyjnie dopasowujący się do moich lazurowych oczu. Jestem mężczyzną w młodym wieku, mam dwadzieścia osiem lat. Dziewczyna siedząca tu, w tej chwili naprzeciw mnie była zaledwie osiemnastoletnią uczennicą liceum. Jeszcze przed maturą, młodziutka dzierlatka, która przyszła tu dziś na spotkanie ze mną w sprawie pracy. Jestem dyrektorem firmy, która zajmuje się wydawnictwem gazet. Gdy ze stanowiska sekretarki zwolniła się Anita, desperacko szukałem idealnej kandydatki na jej miejsce. I znalazłem, a przynajmniej tak mi się wydaje. Anita była parę lat starsza od osiemnastoletniej Marleny, miała dwadzieścia trzy lata i pełny fach w ręku. Obsłużyć mężczyznę to ona potrafiła, skubana nawet przy otwartych drzwiach nie raz obrabiała mi kutasa. Była na moje zawołanie, taka moja osobista suka. Pech chciał, że natychmiastowo musiała wyprowadzić się z miasta i dalsza praca w moim biurze była po prostu niemożliwa. Po jej wyjściu z biura nasz kontakt się urwał na dobre, przecież nie zamierzałem utrzymywać kontaktu z moją podwładną poza pracą, jestem profesjonalistą.

    Ja to jednak mam szczęście, taka młodziutka, śliczna dziewczyna jak Marlena odpisała na moje ogłoszenie. Od razu gdy zaglądnąłem w jej CV wiedziałem, że to ona, że jest idealna. Pisała, że jest wysportowana i zawodowo gra w siatkówkę, dodatkowo zna się na komputerach i zna aż trzy języki, angielski, francuski i włoski. W to, że zna francuski to nie wątpię. Wielkim atutem jest nie tylko jej ciało, ale i to, że jest po kursie na to stanowisko, hehe.

    Uśmiechnąłem się do małolatki, a ta niepewnie odwzajemniła uśmiech. Lekko się zarumieniła i speszyła uciekając wzrokiem gdzie indziej. Szybko jednak jej oczy wróciły na moją osobę, teraz widziałem jak uważnie mi się przygląda. Jej twarz wyrażała tyle emocji, miałem wrażenie, że zaraz eksploduje. Jej lewa ręka bezwładnie osunęła się po jej udzie, a prawą poprawiła bluzeczkę jakby w obawie, że za dużo widzę. Przeglądnąłem jej papiery i zacząłem rozmowę.

    -Dlaczego jest pani zainteresowana stanowiskiem sekretarki?

    -Uważam, że idealnie się na nie nadaję, jestem po kursie, poza tym biegle posługuję się trzema językami co podejrzewam… się przyda. -odrzekła słodkim, delikatnym głosikiem.

    -Na pewno się przyda. Chciałbym wiedzieć w jakim stopniu zaawansowania posługuje się pani językiem francuskim, hm?

    -Uczę się tego języka od ponad dziesięciu lat, ponieważ mieszkałam kiedyś we Francji przez krótki czas, po powrocie do Polski kontynuowałam naukę i tak o to posługuję się nim jak językiem ojczystym, czyli polskim.

    -Doskonale.

    -Doskonale?

    -Tak, właśnie takiej osoby jak ty szukałem. Na tym stanowisku język francuski jest wręcz wymagany.

    Małolatka uśmiechnęła się i założyła nogę na nogę i lekko wyprężając się w moim kierunku. Jak widać przyciągam kobiety, muszę mieć to coś w sobie. Wielokrotnie otrzymuję komplementy od kobiet dotyczące moich oczu i uśmiechu. Coś czuję, że Marlence zrobiło się mokro w majteczkach, bo wcześniej była taka nieśmiała i spięta, a teraz się trochę bardziej na mnie otworzyła. Byłem zadowolony jak cholera, bo wiedziałem jak ciągnąć naszą dalszą konwersację by zwabić ją jeszcze bliżej, a w końcu przerżnąć sukę na tym o to biurku, przy którym właśnie siedzimy. Poluzowałem trochę krawat i przeszyłem ją wzrokiem od dołu do góry, miałem na nią pełny widok, bo wstałem z miejsca i podszedłem bliżej niej, by oprzeć się o biurko. Na mojej twarzy widniał zadziorny uśmiech, a oczy świeciły się jak dwa płomyki. Miałem ochotę zedrzeć z niej te szmaty i rzucić na blat biurka by wyruchać ją jak zwykłą dziwkę. Marlenie chyba udzieliła się moja chcica, bo jej wzrok wędrował teraz w okolicach mojego rozporka, na którym pojawiło się lekkie zgrubienie.

    -Marlenko, napisałaś w CV, że jesteś wysportowana. W tym zawodzie nie raz będziesz musiała wykazać się gibkością i zwinnością. Chciałbym mieć pewność, że się nadajesz do tej pracy. Mogłabyś podać mi zielone pudełko z szuflady na samym dole?

    -Oczywiście proszę pana.

    Podniosła się z miejsca z gracją i podnosząc mi ciśnienie szła powoli w stronę szuflady na końcu pokoju. Kołysząc bioderkami i zgrabną dupcią kusiła mnie coraz bardziej. Gdy wypięła się w moim kierunku pupcią i szperała w szufladzie, poczułem jak mój kutas robi się coraz twardszy i powoli rośnie i rośnie. Marlena szukała zielonego pudełka, ale nie znalazła go.

    -Ale tam nie ma zielonego pudełka proszę pana.

    Odwróciła się i drgnęła na mój widok. Stałem tuż przed nią, twarzą w twarz. Czułem jej słodki zapach. Nawet nie musiałem jej dotykać by utwierdzić się w moim przekonaniu, że cała jej cipka jest wilgotna i ocieka gęstym sokiem.

    -Owszem, nie ma.

    Dziewczyna stała w miejscu i spuściła wzrok, chciała zrobić krok w tył, ale gdy to uczyniła jej pupa zetknęła się z szufladą. Zagrodziłem jej jedyną drogę ucieczki swoimi umięśnionymi rękami i zbliżyłem się jeszcze bardziej, nogą rozsunąłem jej drobne kończyny i wcisnąłem kolano pomiędzy. Poczułem jak cała drży. Jedną ręką odgarnąłem jej włosy i założyłem za ucho, a drugą chwyciłem za talię.

    -Spójrz na mnie. Przecież widzę, że tego chcesz.

    Marlena niepewnie na mnie zerknęła i zarumieniła się. Drobne rączki położyła na mojej klacie usiłując się niby odepchnąć, ale wiedziałem, że to tylko taka zagrywka. Nie spuszczając wzroku zjechała rączkami w dół, zatrzymując się na moim kutasie. Znowu się zarumieniła, gdy poczuła, że mój drągal jest już w gotowości na wpełznięcie w jej ciasną cipkę. Uniosłem ją ku górze, a ona zaplotła swoje nogi na mnie i zawiesiła ręce na szyi. Teraz jej cipka i mój kutas stykały się przez spodnie, ale wyraźnie czułem to, że jest napalona. Objąłem ją w pasie i drugą ręką złapałem za tyłek. Nasze języki po chwili splotły się. Pachniała słodyczą i niewinnością, a jej usta smakowały brzoskwinią. Lekko przygryzałem jej wargi błądząc w międzyczasie ręką po jej ciele. Przemieściliśmy się na biurko, usadowiłem ją na blacie, a ta zdjęła ze mnie nogi i opuściła bezwładnie. Ściągnąłem z niej gwałtownie bluzeczkę i biustonosz. Teraz moim oczom ukazały się jej cycuszki, były jędrne, kształtne, a jej sutki sterczące, domagające się pieszczot. Zabrałem się za wołające do mnie opalone piersi i ssałem je jak niemowlę. W tym czasie ona przeczesywała ręką moje włosy, a drugą rozpinała mi rozporek. Dłużej nie mogłem wytrzymać. Ściągnąłem z niej pozostałe ubrania i teraz została naga. Jakież zdziwienie jej było jak szarpnąłem ją za włosy i rozkazałem uklęknąć na dywanie. Posłusznie wykonała rozkaz, a ja uderzyłem ją moją wielką, nabrzmiałą pałą po policzku. Otwarła niewielkie usta, a ja wcisnąłem jej na siłę kutasa do buzi. Posuwałem ją rytmicznie. Słyszałem jak się dławi moim drągalem, mlaskała jak kotek pijący mleko, ssała go jak pysznego loda. Tyle że ten lód był wyjątkowo ciepły i ogromny jak na jej buźkę. Szarpnąłem ją dwoma rękami za włosy i nadziałem na kutasa tak, że załadowała go do ust całego. Pozwoliłem jej odetchnąć chwilę, ale mój pulsujący kutas domagał się więcej. Znowu chwyciłem ją za kudły, ale tym razem zaprowadziłem na kanapę i kazałem się położyć na plecach. Gdy to uczyniła puściłem jej włosy i zapakowałem kutasa do buzi tak, że widziałem jak zapełnia się jej przełyk. Zapakowałem też do jej buźki moje duże jaja, którym również trochę języczka tej suki się zachciało. Szybko ustawiłem ją do pionu i rżnąłem w japę tak jak nigdy przedtem. Czułem jak mój kutas pulsuje coraz mocniej i zaraz wypełnię jej przełyk moją gorącą spermą. Tak też się stało po chwili. Z mojej pyty wytrysnęła duża ilość gęstej i ciepłej spermy. Zaczęła się krztusić białkiem i kutasem, ale ja nie pozwoliłem jej wyciągnąć go z buzi. Musiałem skończyć w środku i jeszcze ją trochę dojechać. Zaraz jednak dałem jej odetchnąć, ale rozkazałem połknąć spermę. Tak też zrobiła i osunęła się na kanapie oddychając intensywnie, podczas gdy mnie zalewała fala dreszczy. Gdy trochę ochłonęliśmy pociągnąłem ją za delikatną rączkę na biurko i kazałem wypiąć jej tyłeczek do tyłu. Z biurka wyciągnąłem małe dildo i olejek, czyli to co zawsze uciszy raz na dobre moją podwładną. Specjalnie na tę okazję kupiłem nowiutkie, metalowe dildo i olejek dla dzieci. Gdy zobaczyła dildo zamruczała jak kotka i zakręciła dupcią. Przyłożyłem jej swoją dłoń na jej usta i zapodałem tak soczystego klapsa, że aż się wykręciła z bólu. Nie odrywając dłoni z jej ust zapodałem kolejnego klapsa w drugi pośladek. Gdy się trochę uspokoiła nasmarowałem jej dupkę olejkiem i kazałem się zrelaksować.

    -Niestety nie mam dwóch kutasów, ale będzie prawie jak na dwa baty. Przygotuj się na ostrą jazdę. -wyszeptałem jej do ucha i przykucnąłem przy dupci. Wsadziłem naoliwionego palca do jej ciasnego odbytu i delikatnie nim posuwałem, słyszałem jej ciche jęki. Nagle z jej cipki skapnęło kilka kropli soków z jej szparki. Widać było, że jest mocno napalona. Gdy liznąłem jej cipkę raz cała zadrżała i szeptała, że chce więcej. Jej pizdeczka była ogolona i zaróżowiona, a ja już chciałem załadować jej kutasa do cipy, by móc ją dziko zerżnąć jak sukę. Naoliwiłem trochę metalowe dildo i powoli wsuwałem do jej kakaowego oczka, które otworzyło się przede mną jak wrota do niebios. Widziałem jak bardzo sprawia jej to przyjemność, kręciła dupcią i pojękiwała jak kotka. W końcu dildo weszło prawie do końca, zacząłem powoli nim ją posuwać, a swoją pytę nawilżyłem jej sokami by gładko wślizgnąć się do jej cipci. Z początku był wielki opór, bo była zbyt ciasna, ale w końcu załadowałem w nią fiuta z całej pizdy i trzymałem za usta by nie krzyczała. Trochę się zapierała z początku rękoma, ale w końcu się poddała i mogłem spokojnie ją rżnąć bez obaw. Jedną ręką trzymałem ją za dupcię, a drugą posuwałem jej odbyt za pomocą dildo. Ruchałem ją rytmicznie bez żadnej przerwy, zwiększałem tempo z chwili na chwilę. Jej ciasna szparka idealnie wpasowywała się w mojego fiuta, była dla niego jakby stworzona. Czułem jak jej cipcia pulsuje, a sama zaczyna nadziewać się na mojego drągala. Pojękiwała i sapała jak największa ździra. Takie nieśmiałe suki jak ona uwielbiają ostre posuwanie, dobrze o tym wiedziałem. Wyciągnąłem dildo z jej dupy i zatkałem je zapychaczem analnym, był trochę duży, ale jakoś jej wszedł. Później chwyciłem ją za kudły i posuwałem z prędkością światła. Moje duże jaja obijały się o jej mokrą cipkę i wydawały specyficzny odgłos takiego jakby mlaskania. Uwielbiam ten odgłos, doprowadza mnie do szaleństwa. Jedną ręką muskałem jej cycuszka, a drugą muskałem jej łechtaczkę. Trochę zwolniłem i przenieśliśmy się na miękki dywan. Ja położyłem się na plecach ze sterczącą jak metalowy drut pałą i czekałem aż niunia wskoczy na nią i zacznie ją ujeżdżać jak konia.

    -Bądź moją kowbojeczką, ujedź go porządnie.

    Zabierała się do tego flegmatycznie, więc zapodałem jej porządnego klapsa w dupę by się pospieszyła. Od razu wskoczyła na mojego fiuta i zaczęła na nim skakać jak pojebana. Przyciągnąłem ją do siebie i nasze języki znowu się splotły, podczas gdy ja poklepywałem ją w dupeczkę. W pewnej chwili zaczęła mnie dojeżdżać tak szybko jak jakiś królik na speedzie, nie wytrzymałem tego i spuściłem jej się w pulsującą, małą pizdę, a resztę wystrzeliłem na jej piękną buźkę. Rozkazałem jeszcze by wyczyściła mojego grubego fiuta swoim zwinnym języczkiem i może odejść.

    Gdy wykonała polecenie, ubrała się, ja również. Wytarłem resztki spermy z jej buźki i klepnąłem w dupcię na pożegnanie.

    -Do jutra moja szmato. -szepnąłem na ucho i zamknąłem za nią drzwi, a sam rozsiadłem się dumnie w fotelu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Spragniona Sunia

    Podoba się?

  • Siostrzeniec

    Rodzinne imprezy traktowałam jak przykry obowiązek. Zwłaszcza od rozwodu, który nie do końca spodobał się mojej rodzinie. Miałam trzydzieści lat, byłam niezależna, samotna, bez dzieci i do tego niespecjalnie religijna. Nie pasowałam do reszty rodziny.

     

    Był drugi dzień Świąt. Jak zwykle spędzałam go w domu babci, na wsi. Stara poniemiecka willa gościła dziś całą najbliższą rodzinę. Po raz kolejny dyskretnie stawiano mi za przykład moją piętnaście lat starszą siostrę, która zamiast kariery wybrała dom i rodzinę. Mąż, czwórka dzieci i domek z ogródkiem wyraźnie były cenione wyżej niż moja niezależność i to, że w wieku trzydziestu lat byłam cenionym i nagradzanym architektem. Nie przejmowałam się tym zupełnie. Nie żałowałam swoich wyborów. Byłam pewną siebie, atrakcyjną kobietą i nie potrzebowałam męża i dzieci, by czuć się spełnioną.

     

    Było już po północy, a zabawa przy suto zastawionym stole i alkoholu trwała w najlepsze. Młodsze dzieci już spały, starsze kręciły się bez sensu, a ja się nudziłam, popijając wino. Niestety wypiłam go o wiele za dużo i nie mogłam wrócić samochodem do domu. Zdecydowałam się skorzystać z oferty i przenocować w gościnnym pokoju, urządzonym na poddaszu. Dopiero idąc na górę, zdałam sobie sprawę, jak bardzo jestem pijana. Było mi głupio, gdyż moje zmagania się ze schodami obserwował z zaciekawieniem szesnastoletni siostrzeniec. Szedł za mną przez całe dwa pietra. Klęłam w duchu, bo nie wiedziałam czy bardziej bawi go obraz pijanej, idącej boso na górę ciotki, czy to, że na stromych schodach może zajrzeć pod moją kusą sukienkę. W pewnym momencie źle postawiłam stopę i o mało co nie runęłam do tyłu. Złapał mnie, gdy tylko straciłam równowagę. Końcówkę schodów pokonałam z jego pomocą, która okazała się też niezbędna, by pokonać przedpotopowy zamek w drzwiach. Nie byłam w stanie samej przekręcić dużego klucza.

     

    Po przekroczeniu progu z ulgą oparłam się plecami o ścianę. Miałam zamknięte oczy. Usłyszałam skrzyp zamykanych drzwi. Myślałam, że zostałam sama, kiedy usłyszałam cichy odgłos przekręcanego klucza. Otwarłam oczy. Rafał stał tuż obok mnie. Zastanawiałam się, co tu jeszcze robi, gdy przywarł do mnie, łapiąc dłońmi moje ciężkie piersi. Zdziwiona próbowałam go odepchnąć, jednak nie miałam siły. Kiedy chciałam krzyknąć, zamknął mi usta pocałunkiem. Oszołomiona przestałam się bronić, a on korzystając z mojego wahania, wsunął dłoń pod sukienkę. Jęknęłam, kiedy mocno ścisnął krocze. Dawno nikt mnie tak śmiało nie dotykał. Podjęłam jeszcze jedną niezdarną próbę wyswobodzenia się, ale Rafał nawet nie zwrócił uwagi na moje wysiłki. Po raz kolejny wsunął język między moje zęby, a ja kapitulując, przestał się wyrywać. Całując, jedną dłonią ściskał pierś, a drugą wodził po skąpych majteczkach. Znudzony nieudanymi próbami wsunięcia palców pod obcisły materiał po prostu zdarł ze mnie majtki. Byłam mokra z podniecenia. Dłoń siostrzeńca bez ceregieli objęła wygolone krocze. Mokrymi od soków palcami wodził w rowku pomiędzy wargami. Dysząc, sięgnęłam dłońmi do rozporka jego jeansów. Potężne wybrzuszenie materiału świadczyło o jego podnieceniu. Wystarczyło kilka ruchów palcami, by nagle inicjatywa znalazła się w moich dłoniach. Dosłownie. Po krótkiej walce z paskiem i suwakiem trzymałam w dłonie potężnego kutasa. Pozwoliłam mu zsunąć z moich ramion sukienkę, by mógł popieścić jędrne piersi, po czym uklękłam przed nim i bez żadnej zwłoki połknęłam jego potężnego kutasa. Był tak podniecony moim zachowaniem, że strzelił w kilka sekund po tym, jak zaczęłam go ssać. Połykając kolejne porcje nasienia, ssałam go, aż zrobił się na wpół miękki. Gdy skończył, zsunęłam z jego nóg spodnie z bielizną, po czym wstałam i zaczęłam rozpinać koszulę na jego piersiach.

     

    Stał przede mną nagi. Patrząc z zadowoleniem na młode, ładnie umięśnione ciało i potężny członek, zwisający obecnie bezwładnie między jego udami, uśmiechnęłam się. Teraz kiedy zaspokoił już swoje pierwsze zwierzęce podniecenie, nie był już tak pewny siebie. Czułam, że teraz ja panuję nad sytuacją. Bez pośpiechu zrzuciłam z siebie sukienkę, rozpuściłam włosy, po czym przeciągając się lubieżnie, położyłam się na wielkim staroświeckim łóżku. Stał, nie wiedząc, jak się ma zachować. Wyciągnęłam ku niemu dłoń, mówiąc:

    – Chodź do mnie głuptasie.

    Wszedł na łóżko. Przyciągnęłam go na siebie między szeroko rozłożone uda. Przycisnęłam głowę do piersi, a kiedy zaczął je całować, delikatnie skierowałam go dłońmi ku mojemu podbrzuszu. Braki w doświadczeniu nadrabiał zapałem, z jakim mnie lizał. Nawet nie musiałam mu szeptać, co ma robić. Reagował na moje jęki i mowę ciała. Odczytywał z nich, co sprawia mi największą przyjemność i z jaką intensywnością chcę być w danym momencie pieszczona. Finiszowałam, gdy ssąc delikatnie łechtaczkę, palcował mnie dwoma, głęboko wsuniętymi w pochwę, palcami. Dał mi naprawdę niezły odlot. Patrzył z wypiekami na twarzy, jak ciężko dysząc, dochodzę do siebie po orgazmie.

     

    Był podniecony. Z zadowoleniem patrzyłam na jego niemalże monstrualną erekcję. Lizanie traktowałam jedynie jak przyjemną grę wstępną i wciąż miałam ochotę na dobre rżnięcie. Wiedziałam dokładnie, czego potrzebuję. Po chwili leżał na plecach, a ja pomagając sobie dłonią, dosiadłam jego kutasa. Kochałam się, powoli unosząc i opadając na jego wielkim członku. Rafał na zmianę miętosił moje piesi lub obejmując dłońmi za biodra, starał się nadać moim ruchom szybszy rytm. Jego szczelnie wypełniający mnie członek sprawiał mi sporo rozkoszy. Gdy tylko przyspieszyłam nieco rytm, Rafał spuścił się we mnie z głośnym jękiem. Nie miałam ochoty rezygnować z własnej przyjemności. Siedząc na nim wyprostowana, kręciłam delikatnie biodrami, rytmicznie ściskając członek wytrenowanymi mięśniami pochwy. Po kilku minutach podobnych zabiegów miał raz jeszcze erekcję. Tym razem wykorzystałam ją, jak należy i po dzikim rodeo odleciałam, czując jak ponownie strzela we mnie ciepłym nasieniem.

     

    Był wykończony, gdy z niego zeszłam. Chciałam dać mu małą nauczkę. Trzymając miękki członek w dłoni, zaczęłam go ssać, aż zrobił się na wpół sztywny. Gdy to osiągnęłam, zaczęłam go masturbować dłonią, z furią trzepiąc jego na wpół sztywnego członka. Miał orgazm mimo niepełnej erekcji. Ściskając jego wymęczonego kutasa, zlizałam z niego kilka kropelek nasienie, które uronił.

    – Teraz moja kolej!

    Powiedziałam, po czym dosiadłam okrakiem jego twarzy. Suwałam się po jego ustach, mocząc jego twarz sokami zmieszanymi z nasieniem. Podczas orgazmu o mało co nie udusiłam go, przywierając kroczem mocno do jego ust i nosa. Lizał mnie, walcząc o każdy haust powietrza, a ja jęczałam, przeżywając cudownie intensywny orgazm. Był tak mocny, że lekko się zmoczyłam. Rafał był zafascynowany i jednocześnie przerażony moją dziką seksualnością.

     

    – Jeśli komukolwiek powiesz o tym, co się tu wydarzyło, powiem, że mnie zgwałciłeś! Zrozumiałeś?

    – Tak ciociu.

    Odpowiedział nieśmiało.

    – Ewo, gdy jesteśmy sami. I nie masz się czego wstydzić.

    Powiedziałam, delikatnie obejmując jego wymęczony członek.

    – To może być początek bardzo przyjemnej dla nas obojga znajomości.

    Uśmiechnął się, a ja ze zdumieniem poczułam, jak twardnieje w dłoni.

    – Zadziwiasz mnie! Chciałbyś spróbować czegoś nowego?

    Przytaknął, a ja sprawnie zajęłam się nim ustami. Po raz ostatni tej nocy, kochaliśmy się od tyłu. Zawsze lubiłam seks analny, a Rafał po prostu oszalał, gdy mu zaproponowałam ten rodzaj miłości.

     

    Przez następne dwa lata spotykaliśmy się dość regularnie. Miałam, podobnie jak on, sporo uciechy ucząc go ars amandi. Później związałam się z nowym partnerem, on poszedł na studia, wykorzystując zdobytą wiedzę podczas licznych podbojów. Mimo to iż nasze drogi rozeszły się, od czasu do czasu, przy jakiś rodzinnych spotkaniach, odświeżaliśmy naszą znajomość, ciesząc się sobą w podobnie dziki sposób, jak za pierwszym razem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara

    .

  • Seks przygody cz. 2: W trojkacie

    Pewnego dnia dostałem smsa od Anki. Znaliśmy się krótko ale bzykaliśmy często. Jej wiadomość mnie zdziwiła, napisała że z będziemy musieli  przenieść się jutro w inne miejsce bo ona nie będzie miała wolnego mieszkania. Byłem lekko zmieszany, nie wiedziałem co miała na myśli. Spotkaliśmy się w umówionym miejscu. Poszliśmy od razu do miejsca naszej „schadzki”. W drodze powiedziała mi, że jej rodzice postanowili wziąć tydzień urlopu i spędzić go w domu. Gdy doszliśmy na miejsce Anka wybiła numer mieszkania w interkomie domofonu i czekaliśmy chwile, nagle usłyszeliśmy głos kobiety.
    – Słucham?
    -To my- Odpowiedziała Ania po czym rozległ się ostry dźwięk  i otworzyły się drzwi.
    Weszliśmy na 3 piętro i zapukałem do drzwi które wskazała mi Ania, wtedy jeszcze ciągle mnie nurtowało o co chodzi. Anka nie powiedziała mi kompletnie nic na temat tego miejsca ani osoby którą miałem właśnie poznać. Otworzyła nam bardzo atrakcyjna blondynka. Miała około 1,70m wzrostu, 25 lat,  piersi w rozmiarze B i śliczną buzie. Była szczupła a jej niezwykle długie nogi dopełniały obrazu. Według mnie tak powinna wyglądać Afrodyta. Weszliśmy do mieszkania a dziewczyny powitały się namiętnym pocałunkiem w usta, co mnie bardzo dziwiło ale pozwoliło równocześnie rozwikłać zagadkę naszej wyprawy: zostałem zaproszony od sex trójkąta z dwoma pięknymi kobietami! Od razu zrobiło mi się ciasno w spodniach, moja nowa znajoma  od razu to zauważyła. Podała mi rękę i się przedstawiła:
    -Cześć jestem Ewa, jestem przyjaciółką Ani.
    -Hej, mam na imię Paweł i miło mi.
    -Od razu to widać-roześmiała się Anka.
    To akurat była prawda, moje spodnie dość znacznie odstawały. Ewa podała nam drinki które wypiliśmy w drodze do sypialni. Dziewczyny odłożyły szkło na stoliku obok wielkiego łóżka i szybko zaczęły się rozbierać równocześnie całując się wzajemnie. Ja stałem jak wryty ze szklanką w dłoni. Gdy się rozebrały szybko się zorientowały, że zapomniały o mnie. Pierwsza podeszła Ewa, pocałowała mnie bardzo namiętnie i zabrała szklankę z niedopitym drinkiem. Potem Anna ustała obok mnie i zaczęła całować równocześnie rozpinając mi koszule. Parę sekund później uklękła przede mną moja nowa znajoma i szybko rozpięła oraz ściągnęła mi spodnie. Momentalnie Anka również zbliżyła się do mojego krocza. To Było wspaniałe uczucie, Ania lizała nasadę mojego penisa a Ewa ssała jego czubek. Po dłuższej zabawie byłem bliski finiszu, one jednak to wyczuły i postanowiły ze zmienimy pozycje. Ewa położyła się na łóżku, Anka niemal usiadła jej na twarzy a ja zbliżyłem się w stronę cipki Ewci. Była cała wygolona z nieco ostającymi wargami. Od razu zabrałem się do robienia minetki, sądząc po jękach nabrałem w tym niezłej wprawy. Anka była zwrócona w moją stronę dzięki czemu mogliśmy postrzec sobie w oczy co jedynie potęgowało jej podniecenie.  Po kilku albo kilkunastu Mintach Ania zaczęła głośno jęczeć i chwile potem zeszła z Ewki i opadła na łóżko. Niewiele później orgazm przeszył ciało Ewy. Później przez chwile leżeliśmy, odpoczywaliśmy i uzupełniliśmy płyny. Gdy odzyskaliśmy siły zmieniliśmy pozycje. Ja leżałem na plecach gdy Ewa „usiadła” na mojej twarzy tak ze mogłem jej lizać cipkę a Ania zaczęła mnie ujeżdżać. Gdy one wierzgały tak na mnie ja starałem dotykać ich piersi. O dziwo Anka doszła bardzo szybko i była bardzo zmęczona. Ja z Ewka zmieniliśmy pozycje na klasyczną, po niedługim czasie osiągnęliśmy razem orgazm. To było coś wspaniałego. Tego dnia jeszcze raz się bzykaliśmy. Później nawiązałem bardzo przyjemne relacje z obiema koleżankami, zabawiając się  w trójka lub w parze.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paul Van Beard

    .