Blog

  • Przyjaciel Syna

    Na dole, w towarzystwie swoich kolegów, syn obchodził szesnaste urodziny. Słyszałam wyraźnie, jak żywiołowo przekrzykują się, grając w jakąś sieciową strzelaninę, gdy uspakajać oddech patrzyłam na siedzącego u moich stóp młodzieńca. Sekundę wcześniej, po krótkiej walce, odepchnęłam go od siebie na tyle mocno, że wylądował pupą na podłodze.

    Michał pomógł mi przynieść z pralni na dole kosz z czystą bielizną. Kiedy dziękowałam mu za pomoc, zaskoczył mnie pocałunkiem. Moje zmieszanie pomylił z przyzwoleniem i zanim zdążyłam zareagować, obsypał mnie kolejnymi pocałunkami, ściskając dłońmi pełne piersi. Przyparta do ściany próbowałam odsunąć go od siebie, jednak mój początkowo niezbyt stanowczy opór rozpalił jego pożądanie. Dławiąc się jego językiem, próbowałam ochronić jedną dłonią pierś wystającą spod rozerwanej bluzeczki, a drugą powstrzymać jego dłoń wciskającą się pomiędzy zaciśnięte uda. Byłam tak zaskoczona irracjonalnością tej sytuacji, że pierwsza myślą, jaka przyszła mi do głowy było zakłopotanie, że nie założyłam pod bluzeczkę biustonosza. Nawet nie wiem, jak udało mi się go obalić na ziemię!

    Patrząc na siedzącego na dywanie, wyraźnie zakłopotanego, Michała nagle zdałam sobie sprawę, jak bardzo jestem podniecona. Od pół roku nie miałam mężczyzny, choć nie narzekałam na brak zainteresowania. Zbliżając się do drugiej połowy czterdziestki, byłam pewną swojej seksualności i atrakcyjności kobietą. Lubiłam swoje ciało. Wiedziałam jak działa na mężczyzn! Szczupła, jednak kobieco zaokrąglona figura i pełne, ciężkie piersi wciąż przyciągały wzrok. Patrzyłam się Michałowi w oczy. Widziałam w nich strach, kiedy oparłam się plecami o drzwi sypialni. Nadzieję, gdy zobaczył, że nie próbuję przez nie uciec i niedowierzanie, gdy przekręciłam klucz w zamku. Zareagował, dopiero, gdy rozpięłam ostatni pozostały w rozdartej bluzce guziczek. Zanim opadła na podłogę, tuliłam już jego głowę pomiędzy obfitymi piesiami. Nie broniłam dłoniom wsunąć się pod krótką spódnicę. Dotyk ciepłych palców zaciskających się na pośladkach przyprawił mnie o dreszcz rozkoszy. Stanowczym gestem, opierając dłonie o jego barki, zmusiłam go, by klęknął przede mną. Uniósł ku górze spódnicę. Stojąc oparta plecami o drzwi sypialni, jęczałam cichutko, gdy zaczął całować uda tuż nad koronką pończoszek. Miałam na sobie czarne, lekko przezroczyste, stringi z mikrofibry. Czułam przez nie ciepło jego oddechu, gdy zbliżył usta ku wypukłemu wzgórkowi. Pierwszy pocałunek o mało, co nie zwalił mnie z nóg. Jęczałam, gdy łapczywie całował opięty majteczkami srom. Czułam niesamowite podniecenie i kosztowało mnie sporo wysiłku, by dłońmi odsunąć od siebie jego głowę.

    – Poczekaj!

    Powiedziałam, po czym szybko pozbyłam się spódnicy i pantofli. Patrząc mu w oczy, powolutku zaczęłam zsuwać z bioder majteczki. Zachęcony gestem pomógł mi się ich pozbyć do końca. Uśmiechając się, przyciągnęłam jego głowę do nagiego, wydepilowanego łona mrucząc cichutko

    – Nie spiesz się tak bardzo.

    Tym razem był mniej łapczywy. Raczej podświadomie, niż kierowany doświadczeniem, wsłuchiwał się w mowę mojego ciała. Usta i język zmysłowo badały ciało a ja ruchami bioder, cichym pojękiwaniem i delikatnymi sygnałami wplecionej w jego włosy dłoni uczyłam go mojej rozkoszy. Czułam zbliżający się orgazm. Ostatkiem sił, zanim eksplodująca fala nieziemskiej rozkoszy odebrała mi głos, wyszeptałam łamiącym się głosem

    – Wsuń we mnie dwa palce! Tak! Mocniej! Szybciej!

    Ostatkiem sił przycisnęłam jego usta do pulsującej łechtaczki. Pochwa zacisnęła się spazmatycznie na poruszających się we mnie palcach, a ja umarłam na chwilę, dławiąc się niemym krzykiem.

    Ocknęłam się na dywanie. Klęczał pochylony nade mną, a jego ust wędrowały od podbrzusza ku piersiom. Wciąż nie otwierając oczu, pojękiwałam cichutko, gdy delikatnie ssał twarde jak kamyczki brodawki. Naciągnęłam go na siebie, pocałowałam w pachnące mną usta i przewróciłam się tak, by znalazł się pode mną. Siedząc na nim okrakiem, powoli rozpinałam guziki jego koszuli. Najpierw był długi pocałunek w usta. Kolejne znaczyły wilgotnymi śladami jego szyję, piersi i podbrzusze. Rozpinając spodnie, z zafascynowaniem obserwowałam potężne wybrzuszenie materiału. Był tak sztywny, że ledwo udało mi się go wydostać z bielizny. Trzymając pulsujący członek w dłoni, byłam naprawdę zaskoczona jego rozmiarem. Nie spodziewałam się aż tak potężnego członka u młodziutkiego chłopaka. Miał 17-18 centymetrów długości, co wcale nie było jakimś rzadkim wynikiem, jednak obwodem bił na głowę, cokolwiek widziałam w naturze. Nie mogłam objąć go palcami jednej dłoni! Zafascynowana pocałowałam potężną główkę ustami. Po ciele Michała przebiegł dreszcz, a jego biodra wystrzeliły w górę. Dyszał, gdy powolutku zaczęłam go pieścić języczkiem. Zlizując z główki lepkie krople preejakulatu, delikatnie pieściłam go dłonią. Dyszał, a ja uważnie wsłuchują się w jego oddech, dozowałam pieszczoty, by jak najdłużej odwlec to, co nieuniknione. Był nieprzytomny z podniecenia, kiedy wsunęłam go sobie głęboko w usta. Wył, kiedy pieszcząc jądra, ssałam jego członek. Eksplodował tak gwałtownie, że nie zdołałam połknąć pierwszej porcji nasienia. Skapywało z kącików moich ust, gdy połykałam kolejne porcje, ssąc pulsujący członek. Wypuściłam go spomiędzy warg, dopiero, gdy zwiotczał. Siedząc na nim okrakiem, otarłam strzępami bluzki usta i piersi. Dotykał mojego biustu, gdy ze zdziwieniem poczułam, jak rośnie między moimi udami. W ciągu pięciu minut po wytrysku miał kolejną, równie potężną jak pierwsza erekcję. Siedziałam na członku, przyciskając go sromem do jego podbrzusza. Byłam tak mokra, że bez trudu mogłam suwać się po nim, ocierając wargami wzdłuż jego całej długości. Było to bardzo podniecające dla na s obojga. Trzymając mnie jedną dłonią za biodra, a drugą za pierś, starała się nadać moim ruchom szybszy rytm. Czułam, że jest gotowy na kolejną rundę, jednak z premedytacją trzymałam się swojego własnego tempa. Z zamkniętymi oczami budowałam podniecenie. Gdy osiągnęło odpowiedni poziom, jednym płynnym ruchem bioder nabiłam się na niego. Wszedł we mnie aż po same jądra. Zacisnął dłonie na piersiach a ja wyprostowana, z palcami wplecionymi w rozpuszczone włosy, galopowałam nabita na potężny członek. Eksplodował równie mocno, jak za pierwszym razem. Czułam, jak rozlewa we mnie ciepłe nasienie, które po kilku kolejnych ruchach ścieka po moich udach. Szczytowałam w chwilę po nim, a gdy moja pochwa zacisnęła się na nim, jęknął z rozkoszy. Czułam się jak ciasna rękawiczka idealnie opinająca czyjąś dłoń. Niesamowite, zapierające dech w piersiach uczucie.

    Po wszystkim nie było długich pożegnań. Wytarłam go pozostałościami mojej bluzki, poprosiłam, by się szybko ubrał i nie zwracając na siebie uwagi, dołączył do kolegów. Gdy wypychałam go ubranego, ale wciąż rozkojarzonego na korytarz, wyszeptałam mu do uch tylko trzy słowa

    – Do następnego razu.

    Po czym rzuciłam mu czarne stringi, na których białą kredką do makijażu, napisałam numer mojej komórki. Miał urocze rumieńce na twarzy i potężną erekcję w spodniach. Gdyby nie okoliczności i to, że za godzinę miały przyjechać po kolegów syna ich mamy, wciągnęłabym go, z powrotem do sypiali.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara
  • Zdrada na wakacjach

     

    Wybrałam się na urlop. Mąż zapracowany, więc zabrałam córki
    i poleciałyśmy do Grecji.

    Mały hotel, pokój z wyjściem wprost w ogród, za którym basen hotelowy – wakacyjny raj!

    Spotkałam młode małżeństwo – Tomasz i Katarzyna.

    Więc miłe wieczory spędzaliśmy razem , przy basenie lub na
    balkonie, przy piwie.

    Ale w końcu oni wstawali, żegnali się , a ja zostawałam
    sama.  Ich pokój tuż nad moim, więc
    słyszałam dwa razy jej jęki i jego „końcowe” stęknięcie.

    Trochę mnie to drażniło!

    Za drugim razem, rano zagadnęłam o tym Kaśkę. On poszedł nad
    morze. My obie paplałyśmy na leżakach tuż przy moim pokoju.

    Po małym piwku zaczęłyśmy swobodniej rozmawiać.

    Przyznałam się, że słyszałam wczoraj jak Tomasz „finiszowa”.
    Najpierw Katarzyna się zawstydziła, ale zaraz potem podjęła temat. Delikatnie
    niedosłownie przyznała, że kochali się, a że właściwie ten klimat, ta beztroska
    sprawia, że „pieprzą się tu ciągle”.

    Opowiedziała mi jak w nocy pierwszego dnia , wyszli na dach
    i podglądali jak nad basenem barman posuwał jedna polkę. Leżała na wznak na
    leżaku z szeroko rozłożonymi nogami, a młody barman ze spuszczonymi spodenkami
    stał w rozkroku nad jej głową. Jego penis w jej ustach, jej paluszki między
    nogami szybkimi ruchami bawiła się cipeczką…

    Przerwała ..jakby szukała słów, albo odwagi. Wkońcu powiedziała:

    – nie wytrzymaliśmy, podkasałam spódnicę i wypięłam się w
    kierunku Tomasza

    – mniam, i co?  

    Zachichotała.

    – odchyliłam ręką majtki tak, żeby Tomasz zobaczył mi szpareczkę,
    i powiedziałem „zalej mi cipkę , chce spermy”; On uwielbia ten świński tekst.
    Zawsze na niego reaguje .. no wiesz!!

    – zrobił swoje ?

    – oj zrobił, zsunął mi majtku, poczułam jego penisa na pośladkach,
    chwyciłam go… ciągle podglądaliśmy barmana z polką

    – a co robił barman

    – szybko przeszedł do konkretów …. ona szeroko rozłożyła
    nogi, a on kucając lekko wsunął jej w szparkę. Tomaszowi stanął maksymalnie. Poczułam
    po chwili jak wciska się we mnie…

    – i co?? No opowiadaj!!

    – rżeliśmy się jednocześnie, ci na dole i my na dachu,  widok jak barman wyjmuje penisa i tryska w
    usta kobiety na leżaku tak podkręcił Tomka, że skończył prawie jednocześnie z
    nim Czułam jak wpompowuje mi spermę w dziurkę

    – a Ty!

    – no ..no…miałam jednocześnie z nim…

    Na jej twarzy i na mojej uśmiechy ..

    Rozmarzyłam się.

    – A ja bez faceta od miesiąca. Najpierw mąż w delegacji, a
    teraz siedzę tu drugi tydzień sama.

    – Mój Tomasz nie zaniedbuje mnie, naprawdę jest niezły w te
    klocki, a jaki ma sprzęt!!

    – Oj! Przechwalasz się!

    Zaśmiałyśmy się.

    – No wiem, że to przechwalanie,  tak o własnym mężu. Ale serio! Wiem, wiem, że
    powinnam być skromniejsza, ale czasami chciała bym się pochwalić światu jakiego
    mam ogiera!

    – Może mi go pożyczysz ?

    Zaśmiałam się !

    – Hmm … pomyślę 

    Mrugnęła okiem.

    Na drugi dzień rano przy śniadaniu zaproponowała, że skoczy do
    miasta na krótką wycieczkę. Oglądnie port…kupi pamiątki.

    Po godzinie przyszła po mnie do pokoju i zabrała krótka
    listę kilku zakupów, o która ją poprosiłam.

    Odchodząc powiedziała:

    – Nie będzie mnie kilka godzin, Tomasz zostaje, poprosiłam
    go żeby dotrzymał Ci towarzystwa

    Mrugnęła okiem. Nachyliła mi się do ucha i dodała

    – nie będę miała za złe, jak sprawdzisz moje „przechwałki”

    Uśmiechnęła się, pocałowała mnie w policzek i dodała

    – uznajmy to za dług, który mi kiedyś jakoś spłacisz…

    Patrzyłam jak odchodzi. Nie wiedziałam co zrobić.

    Czułam pokusę. Ale też zakłopotanie.

    Zamknęłam drzwi chwile podumałam. Pomyślałem: „żartowała”.

    Przebrałam się w kostium kąpielowy i  wyszłam do ogrodu.

    Na leżaku już leżał Tomasz. Opalał się.

    Przywitałam go.

    Zaproponował mi piwo.

    Zaczęliśmy wspólne sączenie piwa przy opalaniu.

    Choć właściwie nie opalaniu bo leżeliśmy w cieniu.

    W końcu rozpoczęłam rozmowę, o książce która czytał.

    Zaczęłam mieć niegrzeczne myśli. Byłam strasznie
    wyposzczona!

    Co chwile spoglądałam na jego kąpielówki wyobrażając sobie
    co to on tam ma.

    Zaczęłam mocniejszy temat:

    – Kaśka opowiedziała mi jak podglądaliście barmana w akcji z
    jakomś polką

    Uśmiechnął się

    – o! papla z tej Kaski!

    – No wiesz, jak to baby – poplotkowałyśmy trochę.

    – Musze przyznać, ze to mocna akcja była. Ta nasza rodaczka,
    naprawdę była wyluzowana , przeleciała chłopaka wzorcowo.

    – tak? Tzn?

    – no wiesz, Kaśka może tego nie zauważyła, ale ja jako facet
    wiem … no było widać ze ma chłopak mocny orgazm

    – po czym poznałeś?

    – dość długo finiszował, ..jakby to ująć? Długo wpompowywał
    jej …. Miał spory wytrysk!!

    – Cholera! To naprawdę mocne co mówisz…uśmiechnęłam się od
    ucha do ucha…i poczułam jak lekko 
    szparka mi nabrzmiał.

    Oczywiście Tomasz nie zauważył  ale moja cipeczkę mimowolnie zaczęła reagować
    !

    – zazdroszczę jej,  ja
    jako kobieta .. (zachichotałam)…powiem Ci ze dużo spermy wypompowywanej to
    bardzo przyjemne

    Zaśmialiśmy się oboje!

    Spojrzałam na jego kąpielówki. Zauważył.

    Wydały misie lekko powiększone.

    – A mówiła Ci Katarzyna co robiliśmy podglądając ich?

    – cos wspomniała …

    – Co?

    – przestań , czuje się niezręcznie!!

    Tomasz sięgnął ręką po ręcznik i nasunął go na siebie. Przykrył
    się tak żeby nie było widać jego kąpielówek i zapewne mocno już prężącego się łobuziaka!!

    – chowasz go?  – Uśmiechnęłam
    się triumfalnie!

    – trochę się chłodno zrobiło

    No może i chłodno!!

    Wstałam odeszłam kawałek od niego i schylając się nisko
    postawiłam piwo na ziemi. Specjalnie ustawiłam się tyłem do niego żeby wypiąć
    się w jego kierunku.

    Chciałam podrażnić się z jego „zimnem”.

    Wyprostowałam się i wsunęłam palec za majtki na pośladkach,
    przesuwając je w kierunku krocza – jakbym od niechcenia chciała poprawić majtki
    wchodzące w pupę. Ale przesunęłam się bardzo daleko docierając opuszkami do
    cipeczki.

    Odwróciłam się do niego przodem .. i szłam w jego kierunku.

    Usiadłam na brzegu swojego leżaka tuż przy nim. Idąc już
    byłam zdeterminowana, już tylko hormony huczały mi w żyłach  Wsunęłam rękę pod jego ręcznik i pogłaskałam
    go po tym miejscu kąpielówek, o którym ciągle myślałem od pół godziny. Spojrzał
    mocno zaskoczony ale nie ruszył się.

    Po kilku muśnięciach miał maksymalny zwód, wyraźnie
    wyczuwalny dla mojej nachalnej dłoni.

    – idę do swojego pokoju, przyjdź za chwilkę, drzwi będę
    otwarte

    Poszłam, prawie pobiegłam.

    Weszłam do pokoju i od razu z walizki wyciągnęłam wibrator.

    Zsunęłam wszystko z siebie i się położyłam na wznak na łóżku.

    Zaczęłam się pieścić po piersiach i rodzynku. Najpierw
    pacami, potem włączyłam mojego przyjaciela i delikatne mruczenie skierowałam do
    rodzynka.

    Przymknęłam oczy i zacząłem odpływać w świńskie fantazja.

    Nie usłyszałam jak wszedł. Poczułam nagle jak  naciska moje łóżko. Otwarłam oczy stał
    naprzeciw mnie i patrzył mi się lubieżnie na krocze. Był już bez ubrania. Jego
    pała mu sterczała

    – faktycznie masz spory sprzęt

    – Kaśka się chwaliła?

    – owszem, byłam ciekawa…faktycznie kawał maszynerii

    Masował się ręka na moich oczach.

    Wyłączyłam wibrator i rozchyliłam cipkę, pokazując mu cały
    krajobraz w okazałości wilgotnego podniecenia. Była nabrzmiała i mokra.

    – masz kawał  cipeczki
    – powiedział uśmiechając się

    Nachylił się i liznął mnie dwa razy, ale ja już i tak byłam
    podniecona maksymalnie.

    – chce więcej, nie liż mnie….chce już .. potrzebuje
    faceta…chce żebyś mi wpompował maksymalnie dużo sperm

    Pała mu drgnęła do góry.

    – dalej „zalej mi cipkę , chce spermy” – pamiętałam słowa
    Kaski

    Rzucił się dosłownie ! 
    Pociągnął mnie na brzeg łóżka

    Złapałam go za kijaszka i przyłożyłam ja do szparki.

    Od razu wsunął cala, aż po jądra!

    – ryp mnie, jestem taka wygłodniała… chce podkraść sperme
    Kaśce…chce żebyś mnie zalał

    Zaczał mnie posuwać szybko….rżnął mnie i jęczeliśmy wściekle

    – dalej..dalej…kończ..w środku..dochodzę…Tomek .. już rżnij
    mnie..dalej spóść się

    Stęknęłam. To był ..ten moment, w którym poczułam jak on
    zaczyna mieć skurcze i zalewa mnie… Długo czułam jak wpompowuje biały płyn.

    Wyjął instrument.

    Z cipki po chwili zaczęło wypływać jego nasienie .

    Leżeliśmy.

    Wstałam i  podeszłam
    do stolika na którym leżały moje ubrania, chciałam się ubrać.

    Ale jednak jemu było mało. Złapał mnie za włosy i rzucił na
    łóżko. Az mnie zamroczyło. Dziwnie mi się to spodobało.

    – gdzie?  Teraz
    ostrzej!

    – o tak, chce brutalnie…podoba mi się

    – tak…no dalej suko…wypnij tyłek …

    Załapał mnie za włosy i obrócił tyłem do siebie. Ręka
    poderwał biodra do góry tak ze byłam na czworakach.

    Wypielam się tak jak umie najmocniej.

    – zerżnij mnie….chce pały w cipie ..potraktuj mnie jak sukę

    – o tak suko!  Zerżnę
    Cię ….

    Wsadził mi brutalnie w cipkę i zaczęło się od nowa.

    W pozycji kucanej nade mną, ja wypięta tyłkiem do góry.

    Walił mnie aż łóżko się uginało

    W końcu spuścił się.

    -teraz jesteś zerżnięta

    Padłam zmęczona i zaspokojona

    – idź już zanim Kaśka wróci.

    Wyszedł a sperma ciągle wypływała mi.

    Byłam nasycona, w końcu nasycona!!

    Wieczorem przy kolacji Kaśka co chwilę spoglądała to na mnie
    to na Tomasza.

    Miała podejrzenia, z resztą sama zaaranżowała to.

    W każdym razie ja się do niczego nie przyznałam przed nią.

    Dwa dni później przyjechał mój Zenek.

    Zostały nam jeszcze 3 dni wczasów.

    Wieczorem zaprosiłam ich do nas na drinka.

    W pewnym momencie Tomasz wyszedł z Zenkiem na balkon pogadać.
    Chyba się polubili.

    Kaśka zagadała.

    – Tomasz Ci dogodził? No wiesz wtedy..?

    – Przestań. Lepiej nie mówmy o tym.

    – No ale ja Ci mówiłam, że to dług , że mi go spłacisz

    – Jak to? Ale ze jak? Czego chcesz?

    – Chcę Zenka.

    – Ale…no chyba nie mam wyboru..

    Szelmowsko obie uśmiechnęłyśmy się.

    – Oki…wymyśl jakiś pretekst i wyciągnij Zenka z pokoju… Ja
    zostanę z Tomkiem i go zagadam.

    Wyszłam na balkon.

    – Zenek pomóż Kaśce …. Ja chwilkę sobie pogadam z Tomkiem

    Zostałam sama z Tomkiem. Po chwili usłyszeliśmy trzask drzwi
    – wiedzieliśmy że wyszli.

    – Kaśka wie .. no wiesz ze my razem

    – Domyślałem się…. Nic nie mówiła ale domyśliłem się po tym
    jak na nas spogląda

    , zresztą to nie jej pierwszy taki numer kiedy nagrywa mi schadzkę
    z inna, potem zawsze w zamian chce faceta tej drugiej

    – A wiec to tak!!

    – Założę się ze teraz są na dachu i .. no wiesz..

    – Chodźmy, zakradniemy się i podglądniemy co robią

    Wyszliśmy i cicho po schodach na dach. Szłam pierwsza. Ale
    nie było ich. Podeszliśmy do brzegu dachu .

    – są , patrz tam na tarasie – wyszeptał Tomek

    Zobaczyliśmy ich, piętro niżej na tarasie hotelowym.

    Rozmawiali. Ale Kaśka szczebiotała co chwila ukradkiem
    dotykając go.

    Zenek chyba nie był aniołem bo swobodnie się czuł w tej
    roli.

    Nagle Kaśka kucnął przed Zenkiem

    – co robisz – Zenek powiedział

    – chce pooglądać go, no nie bądź taki, pozwól pooglądać

    – a jak ktoś nas zobaczy

    – tu o tej porze nikt nie zagląda

    Rozpięła mu rozporek i zsunęła spodnie i majtki z tyłka

    Dłonią złapała jadra, a penisa zaczęła lizać. Szelma szybka
    była! A Zenek od razu skapitulował! Trochę się zdenerwowałam widząc to.

    Zenek szybko doszedł do gotowości – przed twarzą Kaśki
    sterczał penis mojego męża. Ona wzorcowo się nim zajmowała – przesuwała językiem
    od nasady , aż po sam koniuszek.

    Trochę byłam zazdrosna, ale też zaciekawiona ..i..i…podobało
    mi się to. Chciałam zobaczyć ich w akcji. Kaśka mi się podobał, a myśl że
    zobaczę Zenka jak robi to z inna wyjątkowo mnie podniecała.

    Kaśka przerwała po chwili. Zadowolona oglądała swoje dzieło
    – zwód był maksymalny. Jeszcze raz wsadziła go sobie całego do ust. Po czym wstała
    i podeszła do leżaka do opalania.

    Uklękła i oparła ręce o oparcie. Wypięła się w kierunku
    Zenka.

    Podszedł do niej i zaczął wsuwać jej dłonie pod sukienkę.
    Głaskał ja po pośladkach i po chwili zaczął wsuwać łapy w krocze.

    Nagle poczułam ręce Tomka pod swoja sukienką. Zapomniałam o
    nim, ale nie przestraszył mnie.

    Stanęłam w lekkim rozkroku, żeby miał swobodny dostęp do mojego
    krocza.

    Wsunął dłoń od tyłu i głaskał mnie po cipce. Stał za mną,
    wiec rękę dałam za siebie i wymacałam w ciemności jego rozporek. Rozpiął go.

    Poczułam miękką skórkę penisa. Sterczał mu. Dłoń Tomka
    odchyliła mi majteczki i zaczęła gładzic po gołej cipeczce. Tomek rósł mi w
    dłoni, a moja szparka wilgotniała pod wpływem jego pieszczot.

    Zenek podkasał spódnice Kaśce – nie miała majtek.

    Pochylił się i zaczął językiem operować w jej kroczu.

    W końcu stanął w rozkroku nad jej wypiętym tyłkiem i lekko
    ugiął kolana zniżając pałe na wysokość jej tyłka.

    Domyślałam się ze wsuwa się w Kaśką, w jej szparkę.

    Tak już miałam pewność , wsadził  jej!! Jęknęła!!

    Zenek zaczął ja posuwać. Najpierw powoli ruszał się jego
    tyłek.

    Sytuacja była bardzo „niegrzeczna” – podobało mi się to i
    wyczuwałam ze Kaśka domyśla się naszej obecności w roli podglądaczy bo robiła
    wszystko, żeby było widać dokładnie ich na tym tarasie.

    Ja masowałam Tomka, a Kaśka zajmowała się sprzętem mojego
    męża – cholernie mnie ta myśl kręciła.

    Trochę zmienili pozycje dzięki czemu widzieliśmy z Tomkiem
    jego penisa wysuwającego się z krocza Kaśki.

    A ja się wypięłam w kierunku Tomka dając mu do zrozumienia,
    ze chce tego samego.

    Głaskał mnie cały czas po już wilgotnej cipce. Wsunął mi
    palec w dziurkę w odpowiedzi na moje wypięcie się. Ale szybko wyjął palce i
    poczułam przyłożony do cipki sprzęt Tomka.

    Zaczął mi go wsuwać. Wsunął całego i zatrzymał się. Poczułam
    jego jądra leżą mi na kroczu. Potem powoli wyciągnął prawie całego.

    Kilka razy delikatnie przesunął nim rozgaszczając się, a
    potem przyspieszył!!

    Wyjmował go prawie całego i wkładał do końca.

    Cały czas podglądaliśmy tych na dole.

    Podobnie Zenek na dole mocno i głęboko penetrował w cipce
    Kaśki. Trzymał ja obiema rękoma za tyłek i szybko posuwał.

    Usłyszeliśmy Kaśkę jak cicho ale jednak wyraźnie wycharczała
    do Zenka:

    – dalej „zalej mi cipkę , chce spermy”;

    Zenek jęknął … znałam to jęknięcie. Na Tomka ten tekst jak
    zwykle zadziałał.

    Spuścili się obaj prawie jednocześnie.

    Zenek chyba też był wygłodniały, bo długo wtłaczał w nią
    biały płyn.

    Ale z tej Kaski to suka – pomyślałam.

    Ale Tomek znowu był lepszy.

    Kiedy oni się ubrali i uciekli z tarasu, my ciągle staliśmy
    złączeni – jego penis był we mnie a ja stałam wypięta z wypełniona cipka.
    Patrzyliśmy jak ci na dole szybko się ulatniają z tarasu. Po chwili wysunął mi.
    Odwróciłam się i kucnęłam , wzięłam w usta jego penisa i wyssałam resztki
    spermy wypływającej z niego. Najpierw zmalał mu … ale podczas ssania go zaczęłam
    czuć , ze znowu rośnie. Mimo to przerwałam to. Poczułam jak z dziurki wypłynęła
    mi jego sperma na ziemię.

    Wstałam i już chciałam odejść kiedy on powtórzył sytuacje z
    naszego spotkania na moim łóżku. I drugi raz posunął mnie „na brutala”.

    Złapał mnie za włosy i wolno ale stanowczo zaczął mnie pchać
    w kierunku komina. Złapałam się za komin.

    – to nie wszystko – powiedział

    – podoba mi się, dalej, mocno mnie trzymaj

    Znowu się wypięłam w jego kierunku.  Chciałam się oddać , poczuć zniewolona i
    wypełniona. Tyłkiem docisnęłam się do niego. Poczułam jego instrument znowu
    sterczący i gotowy .

    Wsunął mi dłoń od tyłu miedzy nogi. Pogłaskał raz i od razu
    mocno ja docisnął do cipeczki, szepcząc mi do ucha

     – jesteś moja Suko!

    I zaczęło się! Nadziałam mnie i brutalnie walił. Uderzał o
    moje pośladki głośno. Chyba straciłam kontrole nad sobą i jęczała nie zwracając
    uwagi na ryzyku odkrycia przez kogoś trzeciego…

    Palcem zaczęłam sobie jednocześnie robić dobrze drażniąc łechtaczkę.

    Skończył w cipce drugi raz.

    Ja przyspieszyłam ruchy moim paluszkiem na rodzynku i zaraz
    po nim doszłam trzymana mocno za włosy przez niego.

    Czułam jego skurcze i płyn wtłaczany przez niego we mnie.

    Jeszcze przez chwilkę staliśmy  w tej pozycji delektując się sytuacją.

    W końcu wysunął go. Poczułam spermę jak spływa mi z niej i
    wypływa na udo.

    Tomek podniósł  moje
    majtki z ziemi i wytarł spermę ze mnie.

    Podał mi majtki.

    – pamiątka – uśmiechnęłam się

    Ubraliśmy się, ale zeszliśmy z dachu osobno.

    Poszłam pierwsza do swojego pokoju.

    Zenek krzątał się składając naczynia. Nie patrzył mi w oczy.
    Wiedziałam , że czuje się winny. Biedak z całej naszej czwórki tylko on nie
    wiedział, że to był seks grupowy.

    Nie zauważył, że jest podglądany.

    Wyszłam na balkon.

    No tego się nie spodziewałam – usłyszałam Tomka i Kaśkę na
    ich balkonie. Rozpoznałam te charakterystyczne rytmiczne dźwięk. Niesamowity
    ten Tomek, ile on ma tej spermy, że tak ciągle może – posuwał ja na balkonie.

    Na drugi dzień zostałyśmy z Kaśka same przy stoliku
    śniadaniowym

    – słyszałam Was wieczorem na balkonie. Ten Tomek to wspomaga
    się jakimiś tabletkami. Skąd on tyle spermy bierze?

    – no wiesz !   Podsłuchiwałaś
    jak się kocham z mężem na balkonie

    – przepraszam – uśmiechnęłam się

    – no dobrze powiem Ci! 
    Zadowolił mnie językiem.   Ale
    dlaczego się dziwisz! Skąd to przypuszczenie ze ni miał już spermy?

    Zaskoczyła mnie pytaniem. Zdałam sobie sprawę, że się
    zdradziłam tym pytaniem. Choć przecież wiem , ze ona nie jest naiwna i się domyśla,
    albo i wie od Tomka o wszystkim.

    – Masz racje co ja tam mogę wiedzieć

    Zaśmiałyśmy się obie !!

    – uważam, że powinnyśmy jakoś powiedzieć Zenkowi co się
    wczoraj stało – powiedziała Kaśka

    – ale ja nie wiem jak…

    – może spotkajmy się w czwórkę i podkręcimy atmosferę .. no wiesz
    trochę alkoholu…jakiś dwuznaczne rozmowy…albo pornosa pościmy niby dla ubawu

    – Zenek lubi pornosy , nie raz przy nich się zabawiamy –
    powiedziałam

    Tak zrobiliśmy.

    Wieczorem w czwórkę popijaliśmy wino w naszym pokoju.

    Gadaliśmy o barmanie, którego Tomek z Kaśka nakryli z polka.

    Potem tez przyznali się ..tak żeby Zenek słyszał o tym, ze
    na dachu Tomek z Kaśka .. jednocześnie z tym barmanem i polką

    W pewnym momencie wstałam i puściłam na laptopie pornosa.
    Postawiłam obok na szafce. Niby rozmowa dalej trwała, ale zaczęli wszyscy
    ukradkiem spoglądać na film. Każdy odgłos jęczenia dobiegający z laptopa
    zwracał uwagę.

    Kaśka przysunęła się do Tomka i zaczęła głaskać go po udzie.

    Zaczęli się całowac przy nasz.

    W końcu Zenek tez zaczął wpychać mi łapy niby dyskretnie, ale
    wszyscy widzieli jak jego dłoń zaczyna operować pod moja sukienka.

    Tomek wstał i podszedł do wyłącznika światła. Wyłączył!

    W pokoju zapanowała lekka ciemność, lampa z zewnątrz mocno
    świeciła przez okno. Tomek chwycił rękę Kaski i podprowadził ja do nas.

    – Zenek mam prośbę – powiedział Tomek – proszę chciałbym
    żebyś zajął się moja zona

    Popatrzyłam na Zenka. Zaczął trochę panikować.

    – ja tez to chce zobaczyć- powiedziałam

    Zenek patrzył zdziwiony na nas.

    Ale Kaśka nie czekała. Usiadła na kolanach Zenka i zaczęła
    głaskać go po klatce piersiowej. Potem zsunęła się na ziemie i klęcząc  na podłodze dobierała się do jego rozporka..

    Ale przerwała kiedy Tomek mocnym głosem powiedział do niej

     – połóż się na łóżku
    rozłóż nogi  dla Zenka

    Tak zrobiła , rozłożyła nogi a sukienka sama zsunęła się jej
    pokazując biały materiał majtek miedzy nogami.

    Tomek ręką podciągnął spódnice na jej brzuch odsłaniając
    majtki w całości.

    – Zenek to twoje.  Bo
    widzisz wczoraj tam na tarasie to my wszyscy widzieliśmy. No może oprócz Kaski
    by była odwrócona tyłem do wszystkiego!

    Zaśmialiśmy się wszyscy oprócz Zenka

    – ja nie wiedziałem – zaczął Zenek – bo..bo..to było..
    zapomniałem się .. przepraszam

    – ok. Zenek – powiedział Tomek – ale teraz chce żebyś przy
    nasz wylizał szparkę Kaski. Ona też chcę zobacz jaka chętna!

    Zenek popatrzył na mnie

    – ja tez chce – powiedziałam – no dalej nie rób mi wstydu i zajmij
    się moja koleżanka, zasłużyła ; ja tez zasłużyłam na nagrodę

    Uśmiechnęłam się do Kaski mrugając okiem

    Kaśka  lekko podniosła
    biodra i zsunęła majtki. Majtki poleciały w kierunku Zenka.

    – jest Twoja ogierze – powiedziała stanowczo Kaśka i
    rozłożyła nogi szeroko pokazując mu szparkę, właściwie pokazując nam wszystkim

    Zenek poczuł się przyłapany. Było widać ze zawstydziło go ze
    wiedziałam o jego skoku w bok i ze mąż Kaski tez wie.

    Zenek wstał rozpiął koszule i położył się na łóżku prosto twarzą
    w krocze Kaski. Kaśka az stęknęła z zadowolenia. Rozchyliła paluszkami otworek
    uwydatniając łechtaczkę i czekała na pieszczote. Zenek zagrał się do roboty.
    Delikatnie potem przyspieszył. Było słychać chlipanie języka na rodzynku Kaski.
    Kaśka zrobiła się rozochocona. Po chwili była już bardzo podniecona. Zenkowi
    tez spęczniało w okolicach rozporka.

    Siedzieliśmy z Tomkiem ciesząc wzrok. W końcu podeszłam do
    Zenka i uwolniłam jego penisa z ciasnoty rozporka.  Wysunęłam jego penisa i possałam chwilkę ze
    by dobrze się prezentował.

    – chcemy więcej Zenek – powiedział Tomek ,  tak jak wczoraj  , no dalej…

    Zenek się podniósł. Ja od razu dorwałam się do jego spodni i
    zsunęłam je az po kostki Zenka. Zenek był strasznie podniecony. Chciał tego… Zachęciłam
    go

    – dalej mężusiu, pokaż jaki mam skarb w domu

    Zenek uśmiechnął się w końcu, po raz pierwszy. Zdjął reszte
    ubrania i położył się miedzy nogami Kaski. Kaśka zakazała uda do góry. Wsunęłam
    rękę między ich krocza i przyłożyłam penisa Zenka do cipki Kaśki, wepchałam
    główkę w dziurkę Kaski. Zenek wepchał go całego. Zaczął ja posuwać na naszych
    oczach. Nie spieszył się. Kaśka też się delektowała. Po kilku minutach miała
    tam bardzo mokro, było słychać chlupotanie przy każdym ruchu Zenka.

    Poczułam mocna dłoń na potylicy. Już wiedziałam ze to Tomek
    zaczyna. Zenek z Kaśka nas nie widzieli, pieprzyli się rozłożeni na łóżku.
    Podniosłam spustnice do góry. Tym razem ja byłam bez majtek – wypięłam sie.
    Wyczułam ze Tomek nachyla głowę nad moja pupą – zaglądał mi od tyłu miedzy
    nogi. Poczułam jego język na cipce. Lizał mnie i lizał… byłam gotowa, wiec
    wsunęłam sobie dłoń miedzy nogi i dwoma palcami rozchyliłam cipkę – to było
    zaproszenie dla jego penisa. WSADZIŁ MI! 
    Staraliśmy się być cicho żeby Kaśka z Zenkiem nie zorientowali się,
    ale  zobaczyłam ze Kaśka odchyliła głowę
    w bok i się na przygląda. Znowu tylko Zenek nie wiedział co się dzieje, rżnął
    Kaśke , a w tym czasie jego zonę posuwał inny facet. Tomek spuścił się, przytrzymał
    mnie mocno za tyłek i pompował spermę w moją dziurkę . Kaśkę to podnieciło i
    stęknęła – miała  orgazm!

    Tomek szybko wyjął interes i podciągnął spodnie. Ja się wyprostowałam
    i usiadłam na krześle. Tomek podał mi chusteczkę, żebym wytarła  sobie to co zaraz mi wypłynie z dziurki.
    Przewiesiłam obie nogi przez oparcie krzesła rozkładając w ten sposób nogi na
    bok i pokazując wszystkim mój krajobraz czekałam az mi wypłynie sperma.
    Wypłynęła a ja wszystko wytarłam w chusteczkę. Zenek finiszował… wyjął w
    ostatnim momencie penisa z Kaski i klęcząc nad nią wytrysnął jej na brzuch. Kaśka
    poczekała aż skończy potem się uniosła i siedząc wysysała resztki spermy z
    Zenka. Potem podałam jej chusteczkę brudna od spermy Tomka, a ta wytarła się w nią
    ze spermy Zenka. Zenek położył się zmęczony obok Kaski.

    – dzięki Zenek – powiedziałam, –  to był niezły występ

    Tomek się uśmiechnął i dodał

    – teraz moja kolej

    Kaśka na to odwróciła się i na czterech czekała az jej mężuś
    się nią zajmie. Podeszłam do Tomka i wyjęłam jego instrument. Zenek przyglądał
    się. Zaczęłam masować Tomka na oczach Zenka, aż mu stanął. Potem przykucnęłam
    przy nim i lizałam jego instrument. Był gotowy. Podszedł do Kaski i wszedł w nią
    od tyłu.

    Ja wróciłam na swoje krzesło i ponownie przewiesiłam nogi
    przez oparcia – cały krajobraz pokazywałam Zenkowi.

    – no choć mężusiu , choć odpracować między moimi nogami
    swoja zdradę.

    Podszedł do mnie , już mu sterczał, wiec nie czekaliśmy
    tylko od razu we mnie wszedł.

    Zenek skończył pierwszy – w mojej cipce. Po chwili stęknął
    Tomek , ale Kaśka szybko odskoczyła i odwróciła się łapiąc w usta cały ładunek
    jaki wystrzelił Tomkowi. Po raz pierwszy widziałam jak instrument Tomka strzela
    – choć już tyle jego strzałów przyjęłam w środku. Ale ja wole jak facet kończy
    mi w cipce!!

    Na drugi dzień powiedziałam Kaśce

    – wygrywam, i to duża przewag

    – jak to, w czym ?

    – moja cipka więcej spermy przyjęła

    – no to masz u mnie dług wdzięczności – zgłoszę się po
    powrocie do Polski – Zenek odpracuje w mojej cipce to.  – 
    Mruknęła okiem!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    grzegorz nieznany

    grzegorz nieznany

  • Kolega z Japonii

    Szczerze powiem, że byłem zdziwiony. Co prawda nie znałem Hirokiego za długo, ale nie miałem pojęcia, że mógłby mieć tak słabą głowę. Naprawdę wystarczyło parę kieliszków, żeby chłopak prawie zupełnie się rozłożył.
    Zrobiło mi się jednak zaraz wesoło, gdy zobaczyłem, jak dziwne miny robił, usiłując prosto chodzić. Śmiać mi się chciało, kiedy widziałem te jego wygibasy.
    Japończyk odwrócił się i przystanął, opierając się o szafkę i zmierzył mnie wzrokiem. Jego zarumieniona twarz wyglądała teraz naprawdę uroczo. Nie mogłem powstrzymać się od śmiechu.

    – Nani? – mruknął, po czym na chwilę zasłonił usta ręką i czknął głośno. – C-co cię tak bawi, no?!

    Urocze, doprawdy. Nie wiem czy Hiro w ogóle zdawał sobie sprawę z tego, jak słodko wyglądał, kiedy się wkurzał. Zwłaszcza, że towarzyszyły temu pijańskie rumieńce. Nie, żebym lubił jak jest pijany, bo w takim stanie widziałem go pierwszy raz, ale trudno mi powstrzymać się od takich komentarzy.

    Hiroki Shiro był prawie dziesięć lat młodszy ode mnie i mimo, że był dorosły, w cale tak nie wyglądał. Przeciwnie, wyglądał jak licealista najwyżej. Miał bardzo delikatne rysy twarzy nawet jak na Azjatę, a długie ciemnobrązowe, prawie czarne włosy właściwie nie dodawały mu niezwykle męskiego wyglądu, ba. Nawet chłopięcego… Z budowy też był raczej drobny. Szczupły chłopak o przeciętnym kobiecym wzroście i niedużych ramionach. Większość koszulek, jakie nosił była chyba damska, skoro szew nie zjeżdżał mu z ramion.

    – Słabą masz głowę… – stwierdziłem. Na moment przymknąłem oczy i pociągnąłem z gwinta parę łyków wódki. Czysta… Skrzywiło mnie, ale już nie aż tak, jak na początku. Teraz w zasadzie nie było daleko od tego, aby picie tak mocnego alkoholu duszkiem mi zupełnie wisiało.
    Podrapałem się po głowie potem.
    – …a poza tym to naprawdę zabawnie wygląda, jak się tak bujasz. – nie mogłem, parsknąłem śmiechem niekontrolowanie.

    Shiro zmarszczył brwi i wyciągnął dłoń. Chciał mi chyba pogrozić, ale gdy tylko poruszył ręką, stracił równowagę i upadł na kolana.

    – Przestań się śmiać wreszcie! – fuknął, gdy kolejny raz nie wytrzymałem i ryknąłem w głos. Zmarszczył brwi jeszcze bardziej, ścisnął usta, nadął policzki i przy tym już nie mogłem i położyłem się na podłogę. Łzy ciurkiem ściekały mi po twarzy.

    – Bakayaro! – warknął, podchodząc do mnie na czworaka.
    To naprawdę niesamowite, ile człowiek jest w stanie zrobić, żeby drugiemu pieprznąć w łeb.

    Chwyciłem go za rękę i pociągnąłem. Nie było trudno go teraz rozłożyć. W przeciwieństwie do mnie, Hiroki miał we łbie minimalny poziom świadomości tego, co się dzieje. Zakręciłem butelkę i pchnąłem ją lekko. Poturlała się pod szafkę nocną.

    – Mam tak teraz leżeć na podłodze? – bełkotał, pocierając twarz rękoma. Łatwo było go podejść.

    Uniosłem się trochę na rękach i usiadłem okrakiem na jego biodrach.
    Młodszy natychmiast wyciągnął ręce w moją stronę i zaczął mnie spychać.

    – Złaśśśśś! – zajęczał, mrużąc oczy. – Złaśśś, kurwa, bo mnie miaszczyszsz…!

    Nie zszedłem. Zawisnąłem nad jego głową, opierając się o zgiętą rękę. Drugą bezwiednie zacząłem gładzić jego rumiany policzek.

    – Jesteś taki słodki jak się wkurzasz… – wymruczałem. Hiro uniósł brwi wysoko. Cholera, ta mina była bezcenna! Czasami naprawdę zachowywał się jak dziecko. Wydaje mi się jednak, że taki po prostu był jego urok i to też była jedna z rzeczy, która mnie w nim pociągała. Był często trochę bezmyślny i zdarzało się, że palnął coś głupiego, a potem histeryzował, biegał i przepraszał ludzi naokoło, ale to było naprawdę urocze.

    Nie odpowiedział ani słowa, z resztą nie dziwię się. Myślę, że wtedy go po prostu zatkało. Leżał tylko nieruchomo i gapił się na mnie dużymi czarnymi oczyma.
    Mimowolnie pochyliłem się nad nim jeszcze niżej. Miał takie śliczne małe, pełne usta. Nie wiem co we mnie wstąpiło, ale pocałowałem go. Pocałowałem i w jednej chwili, gdy tylko zdecydowałem się tylko go spróbować, zapragnąłem dosłownie pochłonąć go całego.
    Nie mogłem się od niego oderwać. Bił we mnie rękoma i coś mruczał, ale nie potrafiłem. Shiro był jak narkotyk, gdy raz się „porządnie” spróbuje, sama myśl o odstawieniu sprawia, że człowiek wpada w rozpacz.

    – Sawaranaide, yo! – wydarł się, kiedy przerwałem pocałunek. Za chwilę dostałem z liścia. To powinno mnie otrzeźwić, ale niestety. Ja też piłem i nieźle się wkurzyłem.

    Chwyciłem go za nadgarstki i przygwoździłem go jedną ręką do podłogi. To nie było trudne. Shiro miał chude rączki, nie miał prawie w cale siły.

    – Yamete, yo!

    Kolejny raz go pocałowałem. Teraz jednak byłem zdecydowanie bardziej agresywny.

    Hiroki zmrużył oczy i zaczął nieopanowanie drżeć na całym ciele. Coś tam jeszcze mi burknął w usta, ale nie miałem prawa tego zrozumieć, kiedy wsuwałem mu język do gardła.

    – Nienawidzę jak coś mówisz, a ja tego nie rozumiem… – warknąłem, po przerwaniu pocałunku. Podniosłem się zaraz, ale nie puściłem jego rąk. To był błąd, co prawda, bo prawie wykręciłem mu nadgarstki…
    Rzuciłem go na rozłożoną kanapę, na której zazwyczaj spał. Byle szybko, byle nie uciekł, uwaliłem się nad nim. Uwiesiłem tak samo, jak przed chwilą.

    Pochyliłem się nad nim i zacząłem całować go po szyi. Myślałem, że oszaleję. Nie dochodziły do mnie już żadne jego słowa, krzyki czy jęki, czy cokolwiek tam mógł z siebie wydawać. Jego zapach doprowadzał mnie do obłędu. Zawsze mi się podobał jego zapach, co prawda, jego wygląd, uroczy, ale trochę drapieżny charakterek, ale teraz już nie mogłem się powstrzymać. Myślę, że do tego przyczyniły się zarówno alkohol, jak i jego śmieszne ubranie.

    Puściłem ręce dwudziestojednolatka, ale tylko po to, żeby zedrzeć zeń przyduży sweterek, odsłaniający jedno ramię. Został jeszcze obcisły (chyba damski) podkoszulek, spodnie… Podążyłem rękoma w stronę jego rozporka.

    – James! – usłyszałem pretensjonalny okrzyk. Spojrzałem na jego twarz na moment. Teraz wydawał się być raczej przerażony, a nie wściekły, ale nie powstrzymywał mnie. Po samej minie można było poznać, jak bardzo był też zmieszany. Taka dawka strachu i dziwnej niepewności nie pozwalała mu w tej chwili, ani pomóc mi w rozbieraniu go, ani też jakiejś koślawej samoobronie. Szatyn po prostu leżał, dygotał i bez przerwy świdrował mnie tymi swoimi oczyma. Myślałem, że zwariuję, widząc jak jego małe wilgotne usta lekko drżały.

    Pocałowałem go natychmiast, rozpinając mu jednocześnie pasek od spodni. Długo nie musiałem się męczyć. Jeansy były mu za duże, jak mogłem się domyślić i wystarczyło rozpiąć pasek, mocno pociągnąć za nogawki, żeby je zeń zedrzeć. Potem przyszła kolej na podkoszulek.
    Hiro zaczął zasłaniać się rękoma. Kiedy tylko zabrałem się za pozbywanie się swojej odzieży, skulił się na łóżku.

    – Co ty robisz? – spytałem, kładąc się za nim. Miałem wrażenie, że się oparzyłem, kiedy czubkiem penisa dotknąłem jego pośladków. Objąłem go jedną ręką.

    Nie odpowiedział. Znów się podniosłem i gwałtem przewróciłem go na plecy.
    Mały złapał kurczowo pościel w ręce i odwrócił głowę w bok, zaciskając mocno powieki. Uśmiechnąłem się pod nosem, gładząc go po udach.

    – Rozluźnij się… – szepnąłem, pochylając się nad jego męskością. – Rozluźnij… – powtórzyłem, a potem objąłem wargami główkę jego członka.

    Cichy pisk. To właśnie usłyszałem, kiedy zacząłem mu robić dobrze ustami. Potem było dyszenie, najpierw ledwie dosłyszalne, potem ciężkie i głośne, a wreszcie zaczął pojękiwać. Myślałem, że zwariuję, choć nigdy bym nie podejrzewał jakiegokolwiek mężczyzny o wydawanie tak niedorzecznie cienkich dźwięków. Do tego nie były zdolne chyba nawet niektóre kobiety!

    Przestałem, gdy przerwy między kolejnymi jego jękami i westchnieniami robiły się coraz krótsze. Zawisnąłem nad nim, opierając się jedną ręką o poduszkę. Miał zamknięte oczy, ściągnięte brwi. Usta mu drżały, ramiona… Był jednocześnie śmiertelnie przerażony, ale i podniecony.

    Poczułem się winny, naprawdę. Czy ja go molestuję? Spytałem samego siebie w myślach. Samo wyobrażenie gwałtu na nim sprawiało, że robiło mi się przykro, słabo… Miałem ochotę samego siebie pierdolnąć.

    Co ja robię, do cholery?

    Kolejny dziwny dźwięk.

    Czy on płacze?

    Coś ścisnęło mnie w gardle. Zrezygnowałem. Położyłem się naprzeciwko i mocno go przytuliłem. Shiro oplótł mnie ciasno. Cały dygotał.
    Oderwałem rękę od jego talii, aby pogłaskać go po głowie uspokajająco.

    – Przepraszam… – szepnąłem. Nie odpowiedział. To był zły znak, kiedy chłopak stawał się małomówny, albo nie odzywał się w cale. Wtedy albo był naprawdę na kogoś obrażony, albo sprawiono mu niesamowitą przykrość. Raczej nie był agresywny czy skłonny do bójek. Mógł krzyczeć, przeklinać i wygrażać, ale oprócz zafundowaniu komuś liścia (typowego bardziej dla kobiet), nie robił raczej nic, co kogoś mogłoby fizycznie zaboleć.

    – Hiroki – westchnąłem – przepraszam.

    Nagle uniósł głowę. Dostałem w podbródek, a łeb mi odskoczył. Cofnąłem się trochę.
    Był zapłakany, ale miał raczej pretensjonalny wyraz twarzy. Trzymał zaciśnięte w pięści dłonie na mojej klatce piersiowej.

    – Jeśli chcesz to zrobić, zrób! – szok. – Ale, bądź, kurwa delikatny, co?!

    I znów w płacz. Poczułem się naprawdę nieswojo i znów go przytuliłem.

    – Przepraszam… – po raz trzeci to mówiłem. Teraz naprawdę źle się ze sobą poczułem, tak, jakbym go zgwałcił, a on bezczelnie mówił mi, że „było fajnie, ale szkoda, że jeszcze np. jeden raz nie nazwałeś mnie dziwką”. To było jak mocny i celnie wymierzony policzek. I na pewno poskutkowało.

    – Jestem pierdolonym prawiczkiem! – wybąkał, po czym parę razy walnął mnie pięściami w klatkę piersiową. Zakasłałem mimochodem, ale potem uśmiechnąłem się nieco skrępowany. Znów go objąłem.

    – W-wiem… – nie wiem, czemu to powiedziałem.

    Kolejny raz go zszokowałem.

    – J-jak to „wiem”?!

    Zmrużyłem oczy i pochyliłem głowę lekko. Było mi głupio, jak jasna cholera.

    – W-wiem po prostu, no… – mruknąłem. Znów dostałem pięściami po klacie. Nie, żeby to bolało, ale na pewno też nie był to jakiś pieszczotliwy gest z jego strony… Zasłużyłem sobie. Zachowałem się potwornie. Chciałbym teraz zapaść się pod ziemię, słowo daję…

    – Raczej ktoś, kto się na „tym” zna się tak nie zachowuje.

    Twarz szatyna zrobiła się jeszcze bardziej czerwona. Zacisnął usta na chwilę.

    – No, co ty nie powiesz, do cholery?!

    Leżeliśmy  milczeniu. Nadzy, wtuleni w siebie… Oboje zawstydzeni i upokorzeni przez siebie nawzajem. Dopiero, kiedy chłopakowi zaczęło robić się chłodno, zdecydowałem kontynuować swoje zboczone działania.

    Podniosłem się, ułożyłem go ostrożnie pod sobą i pocałowałem. Nie protestował. Nawet na swój nieumiejętny sposób usiłował odwzajemniać pocałunki, ale nie wychodziło mu to zbytnio. To było naprawdę słodkie… Uwielbiałem tę jego dziwną nieporadność, infantylność czasami. Hiro, choć był dorosły często zachowywał się jak dzieciak, ale naprawdę nie miał nasrane w głowie. To bardzo mądry młody mężczyzna tylko trochę nad to żywy i niezupełnie stabilny emocjonalnie. Może potrzeba mu było jeszcze jakiś dodatkowych wrażeń? Może właśnie takich, które miałem mu zafundować.

    Odwróciłem go na brzuch i przybliżyłem zwilżone palce do jego pośladków. Rozchyliłem je nieco i zacząłem gładzić go ostrożnie po wejściu.
    Zacisnął mocno palce na poduszkach i jąknął głośno. Jego twarz była cała czerwona.

    – N-nigdy nie myślałem… – westchnął – n-nigdy nie myślałem, że pierwszy raz będę to robić z mężczyzną…

    Uśmiechnąłem się pod nosem, nie przerywając pieszczot. Potem wsunąłem w niego jeden palec. Głośne jęknięcie wynagrodziło mi moją cierpliwe i powolne poczynania.

    – To źle? – spytałem, cały czas ostrożnie wiercąc palcem w jego ciasnym wejściu.

    – N-nie. – prawie szepnął, a potem wziął kilka głębszych wdechów. Cały płonąłem, widząc, że mimo wszystko moje najmniej możliwie odczuwalne ruchy tak bardzo go podniecają.

    – James… – jęknął.
    Pochyliłem się nad nim i złożyłem kilka namiętnych pocałunków na jego  drobnych ramionach. Mruknąłem tylko w odpowiedzi. Słucham…

    – C-cieszę się, że to ty… – usłyszałem. -… a nie ktoś inny.

    Zatkało mnie. Przez długą chwilę tylko siedziałem i patrzyłem na odsłonięty fragment jego twarzy. Serce mocniej mi zabiło, zrobiło mi się cieplej. Nie spodziewałem się tego, naprawdę.
    Nie miałem na co czekać. Uśmiechnąłem się wreszcie, pochyliłem nad nim i zacząłem obcałowywać jego wątłe ciało od łopatek w dół, bez przerwy pieszcząc go palcem. Potem dołożyłem drugi. Kolejny raz usłyszałem ten słodki dźwięk. Przyjemne dreszcze przebiegły mi po plecach.
    Wreszcie dotarłem na sam dół i wyjąłem palce z niego. Cały czas starałem się rozchylać nieco jego pośladki. Ostrożnie polizałem go w tamtym miejscu.
    Shiro zacisnął mocno palce na poduszkach i wtopił głowę w jasnoniebieski materiał, żeby stłumić cichy okrzyk rozkoszy. Nie wiem czemu się tego wstydził. To była właśnie jedna z najbardziej podniecających rzeczy w tym wszystkim.

    Odsunąłem się potem. Naplułem sobie na rękę i mocno zwilżyłem sobie penisa. Nie trudno było powstrzymać się od dotykania siebie, kiedy miałem przed oczyma taki piękny widok. Hiroki czekał… czekał na mnie. Z trudem przechodziło mi to przez myśl, ale było to naprawdę coś pięknego.

    Wymierzyłem się, opadając na zgiętą w pół rękę. Zacząłem całować go po karku i lewym ramieniu, a wreszcie też powoli w niego wchodzić. Kiedy już wsunąłem główkę członka, przeniosłem rękę na jego talię i przesunąłem nią parę razy do biodra i z powrotem.

    – Rozluźnij się. – szepnąłem, przerywając pocałunki tylko na chwilę. Hiro nie odpowiedział, ale widziałem, że stara się robić co w swojej mocy, aby ułatwić mi pierwszą penetrację. Zaraz potem krzyknął głośno w poduszkę. Pogładziłem go po włosach, starając się nawet nie drżeć, ale teraz było to wyzwanie. Hiro był tak przyjemnie ciasny i ciepły. Zmrużyłem oczy, starając się stłumić własny jęk.

    Zaraz znów usłyszałem coś podobnego do szlochu. Kolejny raz całowałem jego kark i ramię, potem przeszedłem na drugie. Delikatnie oblizałem jego policzek, kiedy usiłował wziąć oddech.

    – Kocham cię. –szepnąłem do niego. Ucałowałem go w czubek głowy, nada siląc się, aby nie wykonać jakiegokolwiek ruchu biodrami. Kątem oka zobaczyłem, jak wybałusza oczy, a potem moje przepiękne czarne tęczówki szklą się przez łzy. – Kocham cię. – powtórzyłem, ostrożnie dotykając jego włosów.

    Nie usłyszałem żadnej odpowiedzi, ale wiedziałem, że uspokoiłem go wreszcie. Potem mogłem już próbować powoli zacząć wykonywać jakieś minimalne pchnięcia.
    Przez jakiś czas jeszcze wzdychał nieco boleśnie i parę łez niestety wsiąkło w jego biedną poduszkę, ale już niedługo głośno jęczał wyłącznie z przyjemności.

    – Baka…! – jęknął, wyginając się w łuk. Był bliski orgazmu, bardzo bliski. Wiedziałem. Chwyciłem jego biodro i uniosłem go nieco do góry. Wsunąłem rękę pod jego podbrzusze i starałem się zrobić mu dobrze.

    – Baka! – wydarł się wtedy, ale nie powstrzymywał mnie. Nie powstrzymywał już także żadnego z tych cudownych westchnień i coraz głośniejszych krzyków oznajmiających, że zbliżał się koniec.

    Doszedłem w nim. Wiem, że nie powinienem tego robić, ale nie byłem trzeźwy i nie pomyślałem o tym w ogóle. Wyszedłem powoli i gdy tylko ułożyłem się na pościeli, objąłem ciasno swojego kochanka i ułożyłem go na swoim ciele.

    Shiro dyszał ciężko. Miał całą rumianą twarz, śliczne usta mu drżały. Resztki jego spermy spłynęły mi teraz po udach. Położyłem dłoń na jego głowie i pogładziłem go ostrożnie, potem ucałowałem.
    Nie chciałem tego żałować następnego dnia. Nie chciałem biegać za nim i go przepraszać. W głębi duszy miałem nadzieję, że tak zostanie… Chciałem bardzo, żeby nawet było lepiej i może też, aby spytać go czy mu się podobam, czy może coś do mnie czuje. Chciałbym, żeby kiedyś sam rzucił mi się w ramiona i powiedział chcę się z tobą kochać, teraz!

    – Aishiteru, yo… – wyszeptał.

    Uśmiechnąłem się pod nosem i kolejny raz ucałowałem go w czubek głowy.

    – Co powiedziałeś? – spytałem, ale nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Mój japoński aniołek zasnął… 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sheide
  • Doznanie

    Paweł 17 lat.

    Była końcówka Maja, ciepło. Siedziałem sam w domu, nikogo z rodziny niebyło. Postanowiłem zadzwonić do kolegi Ksawerego i tak w rozmowie zaprosiłem go do siebie.

    Po jakiś 20 minutach dzwonek do drzwi, otwieram i zobaczyłem Ksawerego, jak zawsze ładnie i modnie ubrany, włosy lekko na żel grzywka podniesiona. Zaprosiłem go do środka po jakimś kwadransie, może dwóch nagle Ksawery zapytał mnie o temat gejów co myślę itd.

    Zacząłem sie uśmiechać do niego, a on do mnie.

    W pewnym momencie wstał, podszedł do mnie podniósł mnie z krzesła, albo sam wstałem zaczął minie całować.

    Potem dołączył do tego masowanie po plecach, brzuchu i tyłku.

    Nagle zdjął mi zieloną polówkę i zaczął całować i masować mnie po brzuch i sitkach. W gaciach czułem coraz mniej miejsca…

    Po chwili kucnął przede mną rozpiął mi moje błękitne dżinsy, zsunął je do kostek i zaczął lizać mojego już nabrzmiałego penisa przez moje czarne z czerwonymi przeszyciami obcisłe bokserki, równocześnie przez boxy wkładał palec od mojego odbytu.

    Nagle szybkim ruchem zdjął moje bokserki, spodnie i białe skarpetki.

    Włożył moją pałę do budzi -było bosko.

    Po kilku minutach nagle przestał, wstał i zaczął się rozbierać: najpierw błękitna koszulę w kratkę z czerwonym i szarym- ronił to bardzo seksownie, potem czerwone trampki, granatowe spodnie z materiału, czarne skarpetki do kostek (stópki), został w samych śnieżnobiałych bokserkach przez które widać było że pod nimi ma nabrzmiałego penisa, ściągnął je.

    Położył mnie na łóżku na brzuchu i zaczął lizać i wkładać palce do mojego odbytu- bardzo mi się to podobało.

    Nagle wyciągnął ze spodni prezerwatywę, rozpakował ją, a była ona czarna. Nasunął na swojego penisa- świetnie wyglądał penis w czarnej gumce.

    Zaczął delikatnie wkładać penisa do mojego odbytu- podobało mi się.

    Po chwili zaczął przyśpieszać, zaczęło trochę boleć i zacząłem krzyczeć.

    Ksawery wyjął pałę, położył się na plecach i mi kazał usiąść na jego penisie w czarnej gumce. Zaczął podskakiwać i ja też.

    W pewnym momencie przestał i z penisem i mojej dziurze położy nie na boki i dalej “jechał”.

    Kilka minut później wstał przysunął mnie na brzeg łóżka, położy moje nogi na swoje barki i znów zaczął chodzić we mnie.

    Równocześnie walił mi konia i gdy dostałem wytrysku przestał.

    Ale zaczął coraz ostrzej i szybciej “jechać”.

    Nagle przestał, szybo wyjął penisa, zdjął czarną prezerwatywę i spuścił się na mnie, nigdy nie widziałem tyle spermy na raz.

    Gdy skończył położył się na mnie, skleiliśmy się naszymi spermami i zaczął mnie całować.

    Potem wstał i poszedł wziąć prysznic, ja wtedy czasie porwałem jego bokserki i zacząłem je wąchać i lizać.

    Kiedy słyszałem, że idzie odłożyłem je tam gdzie były.

    Ksawery przyszedł zwinięty w panie ręcznikiem, a gdy się dokładnie wytarł zaczął się ubierać.

    Na koniec pochylił się nade mną i wyszeptał, że byłem boski i musimy to powtórzyć.

    Gdy wyszedł wciąż czułem trochę obolały odbyt, ale wrażenia były niesamowite….  

     

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Jaworski

    moije pierwsze 

  • Niewierna zona

    Piękna, dojrzała i doświadczona. Znudzona nieustannym brakiem swojego zapracowanego współmałżonka, chciała na nowo rozkwitać. Poczuć tę młodzieńczą fantazję, która kiedyś nie dawała im ani chwili wytchnienia. Chciała na nowo poczuć pożądanie by po chwili całkowicie zanurzyć się w morzu rozkoszy, gotowa poświęcić wiele by osiągnąć seksualną satysfakcję.

    40 – tyle wiosen liczyła sobie Maria. Miała wszystko : bogate życie, posadę prezesa w rodzinnej korporacji i dorastającego, wspaniałego syna. Jej mąż – Piotr, był człowiekiem na którego zawsze mogła liczyć, ale od jakiegoś czasu miała wrażenie, że się od siebie oddalali. Iskra namiętności, która niegdyś rozpalała ich zmysły – przygasła. Byli teraz dla siebie bardziej przyjaciółmi, aniżeli kochankami. Znudzona takim życiem, zaczęła rozpaczliwie szukać wyjścia z tej sytuacji.

    Jesień tego roku była bardzo nieznośna. Przenikliwe zimno i siarczysty deszcz dawał się we znaki nawet największemu optymiście. Jacek, doskonale wiedział, że nie może dać plamy. Był w tej firmie zaledwie dwa tygodnie, a już był bliski spóźnienia się na swoje pierwsze zebranie, nowego działu marketingu. I jeszcze ten cholerny deszcz! Wydawało mu się, że tego dnia wszystko jest zdecydowanie przeciwko niemu. Wskazówki na tarczy wskazywały godzinę 19:33. Trzy minuty spóźnienia – świetnie. Wpadł sprintem do windy i z całej siły nacisnął, jakby to coś dawało – guzik z numerem “5” mając nadzieję, że i winda wrzuci piąty bieg. Gdy już dojechał – hol był pusty i ciemny. Tliło się jedynie słabe światło witryny reklamującej usługi firmy. Pierwsze co przyszło mu do głowy to – “pomyliłem godziny”, ale robiąc parę kroków w głąb zauważył blask światła wydostającego się z gabinetu na końcu korytarza. Nie myśląc już dłużej, rzucił się w stronę światła, jak w jakimś szaleńczym pościgu, goniąc niewidzialnego przeciwnika. Gdy dotarł pod właściwe drzwi, zapukał nieśmiało i wszedł do środka.

    Myśl, że pomylił terminy tego zebrania – wróciła ponownie bo prócz szefowej, nie było nikogo! Maria siedząc na biurku, obserwowała zatłoczone ulice stolicy popijając przy tym szampana. Nienawidziła niepunktualności i lubiła dotkliwie uświadamiać o tym każdego kto jej się narazi. W końcu oderwała wzrok od okna i zaczęła bacznie przyglądać się Jackowi. Był dwa razy młodszy od niej. Stał na samym początku swojej kariery. Sama pamiętała, jakie to było przeżycie kiedy zaczynała pracę w przydrożnym barze, jako kelnerka. Jacek, nieco zmieszany całą tą sytuacją, przywitał się ze swoją szefową i przeprosił za swoje spóźnienie, usprawiedliwiając się masą pierdół, które i tak na dobrą sprawę były bez znaczenia. Maria, widząc zgorączkowanego, młodego mężczyznę, gestem uciszyła go, po czym wstała, podeszła do drzwi gabinetu i przekręciła kluczyk w zamku. Jacek stał jak spetryfikowany, nie rozumiejąc za bardzo – o co tutaj chodzi. Nim jednak zdążył wydobyć z siebie choćby słowo, Maria gwałtownie szarpnęła go za krawat i przyciągnęła mocno do siebie. Oparta o stół, złożyła Jackowi soczysty pocałunek. Serce zaczęło bić mu jak oszalałe, myśli przelatywały, jak bolid Formuły 1, ale mimo tego – poddał się jej. Nie był w stanie nad tym zapanować. Pożądanie przyćmiło zdrowy rozsądek. Całowała jego spragnione usta, masowała prężącą się męskość, która tylko czekała na to by wyswobodzić ją z materiału jego spodni. Czuła, jak żar namiętności ogarniał jej całe ciało i jak bardzo – on jej pragnął. Jacek szarpnął za jej koszulę. Guziki puściły niemal natychmiast, rozsypując się dźwięcznie po całym gabinecie. Uwolnił jej pełne piersi spod koronkowego stanika i przylgnął do nich, ssąc twarde sutki, niczym małe dziecko. Wciąż mu jednak było mało, więc jego dłoń zawędrowała znacznie niżej – pod spódnicę szefowej, gdzie pośpiesznie opuścił na kolana jej czarne stringi i zajął się jej rozpaloną kobiecością. Podbrzusze paliło ją jak nigdy dotąd, a przyjemne dreszcze co rusz przeszywały jej pieszczone ciało. Bawił się nagim biustem, zasypując go gradem pocałunków gładząc przy tym dłonią nabrzmiałą łechtaczkę. Jej oddech stawał się coraz cięższy. Była jak oszołomiona. Całkowicie zatraciła się w ogniu, który niepowstrzymanie buzował w jej żyłach, a gdy tylko wsunął głęboko do jej mokrej szparki palce, wstrząs gwałtownej rozkoszy niemalże odprowadził ją od zmysłów. Maria z trudem dochodziła do siebie. Upajała się tą cudowną chwilą spełnienia. Jacek jednak wciąż czuł nienasycenie. Bolesna erekcja w spodniach dawała się coraz bardziej we znaki, a Maria wcale nie miała zamiaru pozostać Jackowi dłużna. Chwycił za strzępy jej białej koszuli i przyciągnął siłą do siebie. Oboje spojrzeli sobie w oczy, po czym opadła z impetem na kolana przed swoim kochankiem. Przyparty do ściany, drżał w oczekiwaniu na nadchodzącą przyjemność, a gdy tylko uporała się z paskiem i zapięciem jego spodni, westchnął głęboko i całkowicie się jej pieszczotom. Twardy i gruby narząd, wystrzelił z majtek, jak z procy. Ledwie była w stanie objąć swoją drobną dłonią jego okazałą męskość. Ściągnęła napletek i oblizała ciemnopurpurową, lśniącą głowicę. Przeciągły jęk Jacka wypełnił gabinet szefowej, a nogi zrobiły się jak z waty. Gorące usta Marii zaczęły sprawiać mu coraz większą przyjemność, a dłonie nieustannie badały rozmiary penisa, głaszcząc przy tym intensywnie, jego nabrzmiałe z żądzy jądra. Wiedziała doskonale, że odwleka, to co nieuniknione. Pulsujący kutas wystrzelił nasieniem niemal natychmiast, brudząc usta i rozlegniżowany biust swojej kochanki. Miał wrażenie, że jego serce wyrwie się za chwilę z piersi, a nogi całkowicie odmówią mu posłuszeństwa. Na tę chwilę miał zdecydowanie dosyć wrażeń, jak na jeden wieczór. Wyssała jeszcze resztki życiodajnego płynu z jego opadającego oręża, po czym odeszła i opadła na skórzane krzesło swojego gabinetu. Łapiąc powoli oddech, zastanawiał się – co teraz? W ciszy przyglądał się kobiecie, o której nigdy wcześniej nawet by nie pomarzył. Miał wrażenie, że sama gryzie się ze swoimi myślami. Oboje doskonale wiedzieli o tym, że, to co się przed chwilą wydarzyło, nie może opuścić tych czterech ścian.

    Nazajutrz, Jacek zdał fikcyjny raport ze spotkania. Mimo tego, że zachowywała się tak, jakby nigdy nic się nie wydarzyło to w środku wciąż nie mogła uwierzyć, że to zrobiła. Było to złe, brudne i perwersyjne, a przy tym niebezpiecznie pociągające i choć zdawała sobie sprawę z olbrzymich konsekwencji, jakie niosło jej zachowanie to nie miała najmniejszego zamiaru tego zaprzestać.       

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Łepek

    pozdrawiam

  • Wakacje u ciotki cz. 1

    Koniec roku szkolnego, czas laby i imprez. Już jestem umówiony z kumplami na wyjazd i…

    Nie wziąłem poprawki na starych.

    Tekst ojca pojedziesz do ciotki Maryśki pomalujesz jej kuchnię i dwa pokoje zarobisz trochę
    i wtedy możesz jechać z kolegami.

    Ciotka Maryśka „stara panna” z wyboru chyba, bo pomimo swoich 45 lat jest naprawdę, extra laską. Bizneswoman zawsze nie naganie ubrana i uśmiechnięta. Szczupła blondynka, o której myślałem zawsze podczas masturbacji.

    Sobota rano,

    – Cześć ciociu już jestem, które to pokoje? chcę to szybko zrobić.

    – Spokojnie Pawełku przez weekend odpocznij do pracy zabieramy się w poniedziałek. Dzisiaj  przyjdą do mnie koleżanki na grilla więc pomożesz mi w przygotowaniach.

    Aha i jeszcze jedno góra jest nieczynna więc dzisiaj będziesz ze mną w pokoju bo w drugim zostaną na noc Grażyna i Zosia.

    Pomyślałem ok przynajmniej popatrzę na ciotkę wieczorem, ale zaraz, zaraz u niej w pokoju jest tylko jedno łóżko?!!!

    Babski grill tylko ploty i ploty, a ja biegam z tymi drinkami i wyobrażam sobie ciotkę w nocnej koszuli. Panie skuły się dosyć szybko około 22 musiałem odholować panią Zosię do łóżka. Ponieważ miała bardzo duże cycki nie omieszkałem sobie pomacać. Przez moją głowę przebiegła też myśl, że to może być całkiem fajna noc.

    Ciotka z Grażyną ciągle siedziały na zewnątrz więc postanowiłem sprawdzić co tam u Zośki. W głowie miałem rożne myśli wszedłem po cichu do ciemnego pokoju cholernie podniecony samą myślą, że może coś się wydarzy. Usłyszałem chrapanie. Cały się trząsłem i byłem pełen obaw, ale podniecenie było tak silne, że nie mogłem się powstrzymać. Podszedłem powoli do okna ciotka i jej koleżanka ciągle tam siedziały zbliżyłem się do łóżka spojrzałem na panią Zosię i pomyślałem sobie „raz kozie śmierć”

    Zacząłem zdejmować jej buty i delikatnie gładzić po łydkach cały czas obserwując jej reakcję, ale ona spała jak zabita. Moja ręka zaczęła wędrować powoli do góry zatrzymałem się na chwilę na jej lekko pulchnych udach. Następnie zacząłem podciągać jej delikatnie spódnicę. Gdy już miała ją w połowie ud zacząłem rozpinać jej bluzkę, żeby się dostać do tych wielkich cycek. Sam nie wiem kiedy wyjąłem kutasa i zacząłem się onanizować. Powoli przytknąłem go do jej policzka, żadnej reakcji zacząłem nim jeździć po jej ustach i cyckach jednocześnie je ugniatając. Pomyślałem o cipce i tam przeniosłem moje dłonie. Znowu sunąłem powolutku po jej udach, aż nagle poczułem delikatny meszek. Ona nie miała na sobie bielizny poczułem tak silne podniecenie, że aż zabolało zacząłem delikatnie rozsuwać jej uda, żeby dostać się do dziurki i udało się. Najpierw zacząłem ją pocierać bardzo powoli i delikatnie Zośka spała bez ruchu. Pomyślałem sobie, że bardzo chciałbym w nią wejść, ale skończy się na palcach w środku i waleniu konia. Kiedy już miałem dwa palce w środku i byłem w 7 niebie usłyszałem głos ciotki…

    Paweł szybko się wycofałem poczekałem, aż opadnie napięcie i podniecenie i poszedłem do ogrodu.

    Obie były tak narąbane, że już wiedziałem iż to będzie extra noc.

    Prawie zaniosłem Grażynę i oczywiście pomogłem jej się położyć obok Zośki. Przy okazji złapałem ją kilka razy za tyłek i udo mój penis znowu stał na baczność. Spojrzałem na obie kobiety
     i pobiegłem do ciotki.

    Przyszliśmy do pokoju ciotka padła na łóżko nogi trzymając na podłodze i natychmiast usnęła.

    Nie było chwili do stracenia 3 pijane baby i ja. Zacząłem jej rozpinać bluzkę, nawet się nie poruszyła, więc zabrałem się za zdejmowanie spódnicy, popatrzyłem na ciotkę i szybko wyskoczyłem z ubrania zostałem w samych bokserkach ze stojącym masztem. Zsunąłem jej delikatnie majteczki rozszerzyłem nogi i uklęknąłem miałem piękny widok w poświacie księżyca. Zacząłem dotykać jej dziurki i lizać uda następnie mój język powędrował do wygolonej cipki. Ciotka poruszyła się niespokojnie więc przerwałem. Pomyślałem niech twardo uśnie, a ja idę do pokoju obok.

    Grażyna była pod ścianą, a Zośka w między czasie odwróciła się tyłkiem na zewnątrz, a był fantastyczny. Okrągły i jędrny dość słusznych rozmiarów. Podciągnąłem jej kieckę całkiem do góry usiadłem przy łóżku i zacząłem dotykać jej pupy co chwila zjeżdżając na dziurkę. Lizałem jej tyłek i ugniatałem wkładałem palce do dziurki i cały czas waliłem konia kiedy już byłem blisko wytrysku, wyszedłem. Nie to nie może być tak szybko pomyślałem i poszedłem do Ciotki… …wszedłem do pokoju. Ciotka już leżała pod kołdrą na brzuchu i spała. Chciałem się wśliznąć do łóżka kiedy usłyszałem
    – Pawełku chodź tutaj
    – ??? 
    odwróciłem się i zobaczyłem panią Zosię
    – chodź i dokończ co zacząłeś.
    Nie mogłem uwierzyć poszedłem za nią. Zdjęła bluzkę i stanik wzięła moją rękę i położyła na swoim cycku jej język wśliznął się do mojego gardła. Po chwili złapała mnie za pałkę i powiedziała 
    – ok nadajesz się
    usiadła na skraju łóżka zdjęła mi bokserki i zaczęła lizać mojego przyjaciela, żeby następnie połknąć go w całości. Świat mi zawirował to było coś pięknego ssała go tak mocna i dokładnie, że
    o mało nie wystrzeliłem. Ona to zauważyła przerwała swoje pieszczoty i mówi
    – teraz Ty wyliż mi cipkę i to dokładnie!!!
    Zacząłem lizać na początku delikatnie i nieśmiało, a później coraz mocniej i głębiej kręciła biodrami i trzymała mnie mocno za głowę jej soki były obłędne i było ich sporo. Zaczęła jęczeć i to dość głośno więc przerwałem i mówię do niej
    – a Grażyna?
    – najwyżej do nas dołączy!
    Jej oczy lśniły była tak podniecona, że nic ją nie obchodziło. Uklękła przy łóżku wypinając w moim kierunku swoją cudną dupcię.
    – Wejdź we mnie
    Pomogła mi nakierowując mojego kutasa na swoją cipkę. Zacząłem ją posuwać coraz mocniej i szybciej jedną ręką trzymałem ją za biodro, a drugą ugniatałem te wielkie cyce. Było słychać jak moje jajka obijają się o jej tyłek. Soki z cipki ciekły jej po udach czułem zapach jej norki i nie mogłem się opanować musiałem tam znowu wsadzić język. Lizałem ją tak zawzięcie, że aż mi brakowało tchu jednocześnie tarmosząc jej łechtaczkę. Nagle ona się naprężyła i zaczęła głośno jęczeć mówiąc nie przestawaj, nie przestawaj. Jej ciało przeszły dreszcze, głośno sapała, a ja byłem jak w amoku. Przestałem ją lizać palcami wilgotnymi od jej soków zacząłem pocierać jej drugą dziurkę stopniowo zwiększając nacisk. Wreszcie ustąpiła pomyślałem teraz, skoro nie protestuje to właśnie teraz. Wsadziłem jej w Tyłek (ta dziurka to dopiero jest ciaśniutka )Zacząłem ją posuwać najmocniej jak tylko mogłem, ona znowu zaczęła ciężko dyszeć i poruszać biodrami. Nie mogłem się powstrzymać i dałem jej klapsa i jeszcze jeden i jeszcze. Spodobało jej się to więc uderzyłem mocniej sięgnęła ręka do tyłu i złapała mnie za jajka. To był koniec eksplodowałem
     i opadłem na nią. Oboje ciężko oddychaliśmy.
    – niezły jesteś
    – a pani jest fantastyczna
    – daj mi chwilę odpocząć i przyjdź znowu zabawimy się jeszcze raz, ale teraz inaczej!
    – jak? zapytałem bo nie mogłem sobie wyobrazić, żeby spotkało mnie coś jeszcze lepszego.
    – jak to jak? we trójkę razem z Grażynką. Jakbym zasnęła to obudź mnie tak jak przedtem. Idź już przyjdź za 10 minut.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paweł

    faltyn

  • Cos sie konczy, cos sie zaczyna

     – Utraciłem ją. Utraciłem ją. – powtarzał w kółko Akin. Czy ona musiała odpłynąć Dlaczego porzuciła cały swój świat dla jakiejś mrzonki Jak mogła mi to zrobić
     Wszystko zaczęło się od staruchy. To ona stwierdziła, że Aleana “ma potencjał”. To ona namówiła ją by skupiła się na rozwoju swojego Ducha. Potem sprawy poszły szybko i nagle okazało się, że ją straciłem. Oddaliliśmy się od siebie. Zresztą nic dziwnego, ścieżka, na którą weszła wymagała wielkich wyrzeczeń.
     Ale przysięgała. Oboje sobie przysięgaliśmy. Teraz zostały tylko wspomnienia. Te chwile spędzone na jachcie. Wiatr w jej srebrzystych włosach, targający jej zwiewną szatą. Czerwone zachody słońca i namiętne pocałunki. Wieczory na plaży, spanie w hamaku. To wszystko odeszło.
     Gdyby chociaż została. Byłaby nadzieja. To fakt, że znajdowałaby się w zupełnie innej części kontynentu, ale istniałaby namiastka nadziei.
     Ale odpłynęła za Wielkie Morze. Skąd nikt nigdy nie wrócił. Pisała coś w listach o wielkiej tajemnicy, którą zamierza rozwikłać. Że to konieczne, dla dobra całej planety, cywilizacji, nas wszystkich. Że żal jej porzucać tak piękne uczucia, ale nie ma wyboru. Pisała też, że pewnego dnia wróci i mnóstwo innych bzdur, w które ciężko uwierzyć. Prawda jest taka, że tutaj wśród cywilizacji, w Wielkich Miastach, wszyscy twardo stąpają po ziemi. Na wyspach było inaczej…
     – Utraciłem ją. – Nie czuł złości. Gdzieś głęboko czuł, że ta Aleana, którą znał nie zrobiłaby tego wszystkiego, jeśli nie byłoby w tym wyższego celu. Wierzył, że dla niej taka decyzja nie była łatwa. Miast złości, żal i tęsknota wypełniały całe jego jestestwo. Legł na swoje łoże i zapłakał cicho.

     Nepher otworzyła bezszelestnie drzwi do komnaty Akina. Nigdy nie pukała. Czy królowe pukają Od kilkudziesięciu lat była niepodzielną władczynią Wielkich Miast. Chodzą legendy o tych, którzy jej się przeciwstawili. Żadna z nich nie kończy się szczęśliwie.
     Despotka, choć sprawuje zwierzchnictwo wiele, wiele lat wygląda, jakby czas zatrzymał się dla niej dawno temu.
     Surowa, pociągła twarz z wydatnymi kośćmi policzkowymi o śnieżnobiałej cerze czystej jak łzy, których nigdy na jej twarzy nie widziano. Zmysłowe, pełne usta, raz to zaciśnięte we władczej determinacji, raz to kusząco rozchylone w głębokiej zadumie.
     Odgarnęła z dostojeństwem srebrzystobiały kosmyk włosów, odsłaniając tym ruchem błękitne oczy. Burza jej gęstych włosów schodziła niżej, zalewając sztormowymi falami idealną krzywiznę jej pleców, sięgając aż do krągłych i jędrnych pośladków.
     Królowa Nepher zamknęła za sobą drzwi i obróciła się przodem do Akina. W półmroku pokoju wydawała się świetlistą panią niebios. Afrodytą, która zeszła z Olimpu i władczym wzrokiem ogarnia przynależne jej ziemie. Była nieziemsko piękna, nieziemsko zniewalająca i nieziemsko kusząca. Gdy stała przodem można było w pełni podziwiać jej smukłą sylwetkę i Akin, mimo załamania jakie przeżywał, westchnął cicho z zachwytu, znalazł się w jej mocy. Miała na sobie długą srebrzystą tunikę, jej piersi wyeksponowane w dekolcie bujały się lekko i igrały z falami włosów, gdy powoli i dumnie szła przez pokój. W hipnotyzującym rytmie, każdy takt wybrzmiewał delikatnymi zarysami sutków przebijających gładki materiał.
      – Witaj, Akinie. – odezwała się miękkim, władczym głosem. – Nie przychodzę do ciebie dziś jako twoja władczyni, lecz ze współczuciem, jako twoja przyjaciółka.
     Spojrzała na chłopaka. Leżał na szerokim łożu w rozpaczy. Przyszła dać mu, i sobie, ukojenie. Jak wielu wyspiarzy, miał zwyczaj paradowania bez koszulki. Męsko rzeźbiona sylwetka dodawała mu charakteru i dojrzałości. Wszystkie mięśnie torsu wyraźnie zaznaczone, przy każdym ruchu skręcały się i wiły w niemym tańcu. Obrócił głowę w jej stronę zmieniając ułożenie nigdy nieokiełznanej czupryny swoich włosów.
     Poruszyła się, srebrzysta szata zafalowała na jej torsie, każąc się domyślać zmysłowych kształtów brzucha, żeber, talii. Naturalną drogą wzrok wędrował coraz niżej, do miejsca, gdzie tunika się zwężała i ciasno obejmowała miednicę, tyłeczek. Tam, nieco niżej, srebrzysty materiał nagle się kończył zostawiając oczom nagie, nieskazitelne piękno nóg. Jej zgrabne stopy, okolone kształtnymi kostkami boso nurzały się w miękkim dywanie.
     Akin patrzył zahipnotyzowany.
     Stanęła przed półleżącym na łóżku młodzieńcem. Rozchyliła pełne wargi w zamyśleniu. Wiedziała, co się stało. Wieści o odejściu Aleany doszły do niej dużo wcześniej. Ona wszystko wie pierwsza. Zresztą to nie tylko jego strata. Rzec by można, że dla niej była ona jeszcze większa.
     Chłopak otrząsnął się i już miał wstać złożyć pokłon przed swoją panią, ale ta powstrzymała go gestem. Była taka podobna do Aleany… Są sprawy, których lepiej nie drążyć.
     – Siedź. Przychodzę dzisiaj do Ciebie nie jako Pani, lecz jako towarzyszka w cierpieniu. – powtórzyła i siadła na krawędzi łóżka. Ręce złożyła na udach.
     – Ale skąd wiesz, że ja i Aleana…
     – Jesteś tutaj tyle czasu, a wciąż pytasz, skąd wiem różne rzeczy Jestem najpotężniejszą osobą w znanym nam świecie. – ciągnęła swobodnym głosem. – Jestem władczynią Wielkich Miast, Królową Zimy, Panią Wody Życia. Ale to wszystko na nic. I tak nie udało mi się powstrzymać jej przed wypłynięciem za Wielkie Morze. – dodała z goryczą wodząc wzrokiem po pomieszczeniu. Po chwili, nagle spojrzała prosto w oczy chłopaka. Nie mógł uciec spod jej spojrzenia.
     – Zastanawia Cię pewnie od początku. – rzekła z przeciągając sylaby i mrużąc lekko powieki. Przechyliła z głowę na bok, włosy odsłoniły przy tym kości obojczyków i delikatnej szyi. – Kim ona może dla mnie być.
     Akin tylko skinął głową. W jego wnętrzu toczyła się bitwa dwóch nastrojów. Żalu i smutku po stracie ukochanej i pełnego pożądania podziwu dla piękna swojej królowej. Wielokrotnie bywał z nią w intymnych chwilach, które bez wątpienia inscenizowała, ale nigdy nie odczuwał do niej takiego pociągu. Zawsze trzymała go w ryzach myśl o tej jedynej, dla której do niedawna gotów był skoczyć w ogień. Teraz wahał się, czy miast tego, nie zatracić się w ogniu pożądania.
     – Nie musisz wiedzieć dokładnie, ale była dla mnie kimś bardzo, bardzo bliskim. Bliższym nawet niż dla ciebie. – każdy bezpośredni zwrot do siebie powodował w Akinie wzburzenie krwi i szybsze bicie serca.
     Nepher zastanawiała się, czy powiedzieć mu całą prawdę. Aleana była kopią, klonem Nepher. Królowa ją stworzyła, miała ona być kluczem do jej wiecznego panowania i uzyskania nieograniczonej mocy, ale wymknęła się. Jej szpiedzy znaleźli niegdyś Akina tarzającego się po społecznym dnie. Wyciągnęła go stamtąd i wzięła we władanie jego życie. Chłopak miał w sobie coś, co ją przyciągało. Nie potrafiła tego do końca uchwycić. Prowadziło ją także ogromne zaciekawienie młodzieńcem, którego wybrała sobie jej “córka”. Niejednokrotnie inscenizowała jednoznaczne sytuacje, by go uwieść, ale za każdym razem udawało mu się wykręcić. Lecz nie tym razem. Królowa Zimy zawsze dostaje to, czego pragnie.
     – Bardzo mi jej brakuje. Straciłem ją. – powiedział załamany półszeptem.
     – Nie straciłeś. Spójrz na mnie. – Wyprostowała się wypinając duże, krągłe piersi przed siebie. – Jestem do niej bardzo podobna prawda – zniżyła głos do szeptu. Założyła nogę na nogę, przy czym odkryła jeszcze większą część uda. Akinowi krew zawrotnie szumiała w uszach. – Jestem taka jak ona, mogę być nią dla Ciebie. – Nachyliła się, jej piersi zabujały mu się przed oczami. Ich uda się teraz stykały. Założyła jego pukiel włosów za ucho, delikatnie je przy tym muskając. Zadrżał. Zrobiła to identycznym ruchem jak niegdyś Aleana.
     – Nie musisz nic mówić. Widzę, jak na Ciebie działam. – Rozchyliła namiętne usta w pełnym uśmiechu ukazującym idealnie równe, białe zęby. Położyła rękę na jego kroczu i zaczęła powoli masować. – Nic nie mów, oddaj się temu. Bądź mój!
     Ich wzrok spotkał się i Akin nie mógł się sprzeciwić. Nigdy nikogo bardziej nie pożądał. Całe jego wnętrze, każda komórka jego ciała krzyczała, by spełnić swoje żądze. Przyciągnął ją porywczo do siebie, chcąc zatracić się w rozkoszy. Ale to ona jest panią. Powstrzymała go jednym stanowczym gestem, przyciągnęła jego twarz do swojej i zatopili się w namiętnym pocałunku. Dalej wciąż masowała przez spodnie krocze chłopaka.
     Przerzuciła drugą nogę nad jego nogami, tak by obie znajodwały się po dwóch jego bokach, wyprostowała się i w takiej pozycji wdusiła jego twarz w swoje wielkie, jędrne piersi. Szalał z pożądania. Starając się złapać oddech między jej piersiami, wijąc się i szarpiąc próbował ściągnąć z niej tunikę, ale popchnęła go do pozycji leżącej. Przez dekolt wychyliła jeden swój cycek i położyła się na nim, ponownie przygniatając jego usta i nos. Całował, ssał i lizał całą pierś, w szczególności sutek, który robił się coraz twardszy. Przetoczył ją na bok, samemu się oswabadzając.
     W tym momencie nie istniało dla niego nic na świecie, poza tym jednym, pięknym ciałem. W jego oczach Nepher widziała dzikość i szał, na jej twarzy zagościł uśmiech satysfakcji i błysk żądzy zagrał w jej oczach. Szybkim ruchem podwinęła tunikę do góry ukazując blade, wygolone podbrzusze, światło świec zatańczyło na jej kościach biodrowych i wartkim nurtem spływało niżej, między jej uda. Rozchyliła nogi i przyciągnęła Akina za czuprynę do swojego wilgotnego żaru. Jedną ręką przyciskała jego głowę do źródła największej rozkoszy, a druga tarmosiła swoją pierś przez błyszczący materiał. Położyła nogi na jego ramionach, ścisnęła udami głowę. Akin zagłębiał się językiem coraz bardziej i coraz szaleniej w jej rozkosz. Zaczęła stękać. Przyśpieszył. Jedną ręką ściskał jej zgrabny tyłek. Drugą wodził po udzie. Wilgotny żar wylewał się z niej coraz obficiej. Zaczęła jęczeć. Od jęków przeszła do krzyków. Jego język w dzikim, namiętnym szale wirował w jej wilgoci. Zaczęła się rzucać, rwać jego włosy. Jego to tylko bardziej podniecało. Z jej ust wydobywał się w żądzy jeden przeciągły krzyk. W tym momencie odepchnęła jego głowę, odsunęła kopnięciem w nagi, umięśniony tors. On zrzucił z siebie spodnie, ona podniosła się nieco i chwyciła go łapczywie za penisa, z rubieżnym uśmiechem zaczęła szybko pieścić go w górę i w dół. Po chwili odepchnął ją, a ona pociągnęła go za sobą.
     Tak opadli i starli się ze sobą. Żądza kontra żądza. Broń pożądania przeciwko twierdzy rozkoszy. Kochali się jak szaleńcy. On dzikimi rucham szturmował jej ciało. Ona zamknęła go w swojej rozkosznej pułapce. Mokrzy od potu tarzali się w pościeli. On całował, lizał, szarpał jej piersi. Ona biła go po wydatnych mięśniach torsu. On miętosił jej pośladki, wciskając jak najgłębiej swoją rozkosz w jej ciało. Ona drapała go po plecach wyjąc w szalonym podnieceniu. Ona na górze. Ona na dole. Była wszędzie. Była rozkoszą, szczytem przyjemności. Seks z nią był wyżyną spełnienia. Najwyższym celem. Nie było innego powodu do życia.
     W pewny momencie jego ruchy weszły w rytm. Jej jęki w wyższy dźwięk. Zalała go fala gorąca, wystrzelił, jakby już nigdy więcej miało go to nie spotkać. Oczy zamknęły się samoistnie w kolejnych przypływach uniesienia. Ona w tym samym momencie poczuła jak płonie, jak jej krocze spala się w namiętności na popiół, by odrodzić się i znów spalić. Uczucie to rozeszło się przez całe jej ciało, zatoczyło kręgi i chwilowo rozluźniło jej ciało przygotowując do najwyższego spełnienia. Po ułamku sekundy jego kolejny strzał stał się dla niej jak piorun, wygiął ją w łuk, napinając wszystkie mięśnie do granic, przeorał całe jej jestestwo porażeniem ekstazy orgazmu.
     Opadli oboje na łoże, wciąż spleceni, jak jedno ciało, zasnęli.

    Arosz, pozdrawiam.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arosz

    Tym oto opowiadaniem się z Wami przywitam.
    Jeśli się spodoba, mogę piać ciąg dalszy. 🙂

    Zgodnie z wszelkim istniejącym prawem zastrzegam sobie prawo publikacji mojego opowiadania na innych stronach. Za wyjątek uznaję sytuację, kiedy w widocznym miejscu zostanie umieszczony mój nick, jako autora: “Arosz” oraz mój mail.

  • Edzia i Marlena

    Byłam umówiona z Edytą na 20. Przyjaźniłyśmy się od najmłodszych lat. Gdy byłyśmy małe spędzałyśmy razem każdą wolną chwilę, nie raz kąpałyśmy się nawet w jednej wannie. Jednak w okresie gimnazjum spotykałyśmy się tylko kilka razy w miesiącu, co jeszcze bardziej umocniło naszą znajomość. Właśnie dzisiaj miałyśmy się spotkać pierwszy raz po 2,5 tygodniowej rozłące. Dla takich papużek nierozłączek jak my to naprawdę bardzo dużo.

    Obydwie chodzimy do drugiej liceum. Jesteśmy całkiem dobrze zbudowane pod względem kobiecych atutów, co przyciąga wzrok wielu chłopaków. Szczerze mówiąc, nawet mi się to podoba. Straciłam dziewictwo z jednym z takich adoratorów około pół roku temu, a Edzia swój pierwszy raz przeżyła jeszcze wcześniej.

    Zadzwoniłam do jej drzwi o 19.55. Otworzyli mi jej rodzice, którzy akurat wychodzili na całonocną zabawę. Mieli wrócić dopiero koło 5, z czego bardzo się cieszyłyśmy. Mogłyśmy upić się do nieprzytomności! W korytarzu spotkałam Edytę i razem udałyśmy się do jej pokoju. Był tam laptop z załączonym facebookiem, jakieś przekąski i napoje, a spod łóżka wystawały butelki z drinkami i wódka. W ciągu pięciu godzin zdążyłyśmy wypić po dwa drinki na głowę i połowę 0.7, poplotkować na wszystkie możliwe tematy, obejrzeć kawałek nudnego filmu i porozmawiać o najlepszych ciachach w naszych szkołach. Zaczęłyśmy czytać jakieś forum o dosyć sprośnej tematyce, co troszkę pobudziło nasze pijane umysły.
    -Marlena? Masturbujesz się, nie?
    -Wiesz, w naszym wieku raczej każdy to robi.
    -Podobno wspólna masturbacja daje jeszcze większe doznania.
    Zorientowałam się, o co chodzi Edycie. Bardzo spodobał mi się ten pomysł, zwłaszcza, że obie byłyśmy troszkę podpite.
    -To na co czekasz, Edzia? Załączaj jakiegoś ostrego pornola i jedziemy!

    Wspólnie wybrałyśmy genialnego i bardzo podniecającego pornosa. Leżałyśmy na boku z rozłożonymi nogami wpatrując się w ekran laptopa. Byłam bardzo mokra, Edyta zresztą też. Postanowiłyśmy rozebrać się do naga, żeby było ciekawiej. Zaczęłyśmy pocierać nasze łechtaczki w rytm kutasa, który był właśnie wsadzany w cipkę aktorki porno. Następnie obydwie włożyłyśmy 2 palce w nasze pochwy. Czułam się naprawdę bardzo podniecona. Co chwila zerkałam na masturbującą się obok przyjaciółkę z rosnącą ochotą dotknięcia jej piersi i cipki. W końcu położyłam dłoń na jej myszce i zaczęłam stymulować jej łechtaczkę. Odpowiedziała mi na to zalotnym uśmiechem. Przestałyśmy patrzeć na laptopa. Włożyłam palce w jej cipkę, a ona pojękiwała cicho.
    -Marla! Jaka ty jesteś wspaniała! Wyliż mnie, błagam!
    Zbliżyłam usta do jej pachnącej cipki i zaczęłam ją namiętnie lizać. Mój język szalał w jej sromie. Edyta wiła się z rozkoszy jęcząc głośno.
    -Poczekaj – powiedziała. – Ostatnio znalazłam u mojej mamy małą kolekcję zabawek erotycznych. Pobaw się na chwilę sama ze sobą, a ja zaraz wracam.
    Wróciła po niecałej minucie niosąc wspaniały, gruby wibrator i małe wibratory do stymulowania sutków.
    -Teraz odwdzięczę ci się za wspaniałą minetę.
    Nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Popchnęła mnie na łóżko i zaczęła lizać mi cipkę. Czułam się nieziemsko. Następnie zaczęła powoli wkładać w moją pochwę wbrator, który sprawił, że zaczęłam jęczeć jak szalona.
    -Mocniej! Błagam, mocniej! Szybciej! – krzyczałam.
    Umieściła na moich sutkach wibratorki i zaczęła szybko poruszać dużym wibratorem w mojej cipce. Soczki bardzo intensywnie ze mnie ciekły. Doszłam, a Edyta napawała się moim widokiem. Przeszłyśmy do pozycji 69. Jej pipka przy mojej twarzy bardzo mnie kusiła. Zaczęłam ją lizać najlepiej jak mogłam. Edyta również nie była mi dłużna. Było to 100 razy lepsze niż seks z chłopakiem. Poszłyśmy do łazienki, gdzie wzięłyśmy pełną wrażeń kąpiel w ogromnej wannie.
    Wymęczone zasnęłyśmy zwracające przed tym wszystkie zabaweczki do szafki nocnej mamy Edzi.

    Rano pamiętałyśmy całą noc. Było mi troszkę niezręcznie, choć z chęcią bym to powtórzyła. Na szczęście Edyta była śmielsza ode mnie.
    -Myślę, że mogłybyśmy przy następnym spotkaniu również coś… tego – powiedziała z miną flirciary.
    -Myślę, że to bardzo dobry pomysł.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Milena Morawski

    Pierwsze opowiadanie. Czekam na opinie :>

  • Seks przygody cz. 1: Pierwszy raz

    Byłem typowym nastolatkiem który poszedł do liceum. Nie chciało mi się uczyć, głowę zaprzątały mi tylko zboczone myśli. Miałem 17 lat a jedyne co mi chodziło po głowie to seks. Nie miałem dziewczyny jeszcze, sam nie wiem dlaczego. W gimnazjum kilka lasek na mnie leciało, nie ukrywam ze jestem całkiem przystojny ale nigdy nie potrafiłem jakoś przekuć tych swobodnych rozmów i smsów w coś więcej. Pewnego dnia natrafiłem na jakąś reklamę z tyłu jakiegoś magazynu, to był chyba nawet program telewizyjny. Przyjrzałem się lasce która była obok tekstu, w ciągu 2 sekund zaliczyłem ją w myślach 4 razy w różnych pozycjach. Dopiero po chwili przeczytałem tekst: „znajdź seks w swojej okolicy…” czy jakoś tak. Pomyślałem ze to jakaś głupota i pewnie to jacyś naciągacze. Następnego dnia znowu zobaczyłem tą samą reklamę, nie wiedziałem co zrobić. Z jednej strony byłem napalony jak piec hutniczy a z drugiej bałem się, że stracę dużo kasy. Po dłuższych namysłach zdecydowałem się jednak. Wysłałem smsa ze swoim imieniem i nazwą miejscowości. Czekałem w napięciu chwile ale o dziwo dostałem smsa.  W głowie miałem zmieszane myśli, z jednej strony ekscytacja a z drugiej obawa. Opanowałem swoje emocje i przeczytałem: „hej jestem Anka, a ty?”. Odetchnąłem z ulgą, miałem już jakąś pewność ze jednak po drugiej stronie jest prawdziwa osoba. Odpisałem jej, że mam na imię Paweł i miło mi ją poznać i tak rozpoczęła się nasza dość ciekawa rozmowa o poważnych zabarwieniu erotycznym. Po chwili spytała się jak wyglądam, odpowiedziałem jej, ze mam 1,80m wzrostu, dobrze zbudowany, brązowe włosy i niebieskie oczy. Myślałem, że ten opis ją usatysfakcjonuje… jednak się pomyliłem. Po chwili dostałem koleją wiadomość : „ja jaki jest rozmiar twojego przyjaciela?:)”. Na szczęście natura dość hojnie mnie obdarzyła przez co miałem duże szanse by ją zachęcić do spotkania. Odpisałem jej: „ma 19 cm,  wystarczająco?”. Jak się domyślałem, wzbudziło to jej zadowolenie. Po dłuższej rozmowie dowiedziałem się, że jest średniego wzrostu brunetką z brązowymi oczami, piersiami w rozmiarze C i mokra cipką na myśl o mnie. Podnieciło mnie to bardzo a dalsze wiadomości sprawiły, że moja ręka sama skierowała się w stronę przyrodzenia.
     Pisaliśmy tak ze sobą 2 dni aż ona zaproponowała  abyśmy się spotkali. Bardzo mnie to ucieszyło, byłem jeszcze zbyt nieśmiały by sam to zaproponować. Umówiliśmy się w parku o 12 następnego dnia. Ledwo mogłem tej nocy zasnąć, ciągle mnie podniecała myśl o niej. W szkole nie mogłem się skupić, byłem tak rozkojarzony, ze nawet nie wiedziałem na jakich lekcjach jestem. W końcu się urwałem z zajęć i poszedłem w umówione miejsce. Gdy miałem park w zasięgu wzroku nagle coś mnie uderzyło. Ona nie wie ile ja mam lat. Po chwili zrozumiałem ze ja też nie wiem w jakim wieku ona jest. Na sekundę przystanąłem i zawahałem się czy iść dalej.  Pomyślałem jednak, że nie będę rezygnował z takiej szansy, co najwyżej mnie wyśmieje. Gdy doszedłem na miejsce ujrzałem  kobietę pasując do opisu. Była ubrana w szary płaszcz za kolana i kolorową apaszkę. Na nogach miała seksowne szpilki i rajstopy.  Mimo, że było ciepło jak na wiosnę ona lekko drżała. gdy mnie zauważyła chwilkę mi się przyglądała i podeszła do mnie. Serce mi waliło, byłem rumiany na twarzy a pała zaczęła mi rosnąć w spodniach. Stanęła naprzeciw mnie, zmierzyła wzrokiem i powiedziała:
    -To ty jesteś Paweł?
    -Tak.
    – Wydawałeś mi się dojrzalszy gdy pisaliśmy. ile masz lat?
    -17…-odpowiedziałem skruszony.
    -Niegrzeczny z ciebie chłopczyk… ładnie tak pisać nie będąc pełnoletnim?
    -Nie… -powiedziałem analizując w głowie najgorsze scenariusze.
    -No to zasłużyłeś na klapsa…
    Mówiąc to odwróciła się i zrobiła kilka kroków. Ja stałem nadal jak skamieniały, w głowie miałem mętlik i nie wiedziałem co się dzieje. Nagle odwróciła się i rzuciła krótko ale zalotnie:
    -idziesz?
    Szybko ją dogoniłem. Pierwsze lody były już przełamane, wstyd zostawiłem za sobą i już mogłem spokojnie z nią rozmawiać. Dowiedziałem się, że ma 26 lat, aktualnie nie pracuje i musi mieszkać z rodzicami z powodów finansowych.  Nieco się w czasie tej drogi rozluźniłem ale pewna część ciała bezustannie stała mi na baczność. Po kilku minutach doszliśmy do jej bloku i weszliśmy do jej mieszkania. W korytarzu kierowała się wprost do drzwi swojego pokoju, rzuciła apaszkę na ziemię nie odwracając się nawet do mnie i powiedziała:
    -Zamknij drzwi.
    Zrobiłem co kazała a gdy się odwróciłem zauważyłem jak stoi ona w drzwiach patrząc się zalotnie na mnie i wtedy zrzuciła płaszcz. Zrozumiałem dlaczego drżała. To co uważałem za rajstopy było seksownymi pończochami… i oprócz tego nie miała na sobie niczego! Oszalałem na ten widok. W korytarzu szybko zdjąłem bluzę, koszulkę rzuciłem gdzieś w kąt. Gdy wpadłem do pokoju ona siedziała już na łóżku, założyła nogę na nogę kryjąc co ma miedzy nimi ale eksponując swoje piersi i wpiła we mnie swoje pełne seksu spojrzenie. Patrzyliśmy na siebie parę sekund aż nagle odrzekła:
    -Nieładnie tak stać przy nagiej damie w samych spodniach. Chyba nadszedł czas abyś je zdjął…
    Natychmiast to zrobiłem przysuwając się przy tym na tyle blisko że moja stercząca pała latała blisko jej twarzy. Wyciągnęła rękę i chwyciła mnie za penisa, popatrzyła chwilkę i spytała się mnie patrząc prosto w oczy:
    -Ile cipek już on zaliczył?
    -Żadnej.
    -Ojej, prawi czek? No cóż… chyba należy się małemu jakiś buziaczek na dzień dobry.
    Cmoknęła mnie w czubeczek parę razy, potem wzięła go do ust i zaczęła ssać. Czułem się cudownie, nigdy czegoś takiego przyjemnego nie doznałem przy masturbacji. Ssała czubek a ręką masowała mnie przy nasadzie. Było mi tak dobrze, że nie chciałem już niczego zmieniać. Jednak po momencie przestała, spojrzała na mnie i rzekła:
    -No to teraz twoja kolej.
    Rozłożyła szeroko nogi przez co ujrzałem jej cipkę, to było coś niesamowitego. Była taka piękna i różowa. Rozłożyła się wygodnie ma łóżku a ja szybko skierowałem usta w stronę tego różowego cudu. Zacząłem ją lizać i wiercić językiem, tak jak widziałem to na pornosach. Początkowo wychodziło trochę niezdarnie ale po paru sugestiach jakie ona mi dała szło mi już dobrze. Lizałem jej łechtaczkę i wierciłem dwoma palcami w cipce. Niezła metoda, po kilku minutach zaczęła głośniej jęczeć i wygięła się ostro. Zrozumiałem, że już doszła. Uśmiechnęliśmy się do siebie a potem zacząłem lizać jej piersi. Byłem tak napalony, że położyłem się na niej i chciałem w nią wejść ale ona szybko mnie zatrzymała.
    – Poczekaj, a gumki? –uśmiechnęła się-  Są na szafce, załóż szybko bo chce cię już mieć w środku.
    Wstałem wyjąłem z opakowania prezerwatywę i zacząłem zakładać, szło i trochę niezdarnie ale poradziłem sobie. Szybko położyłem się na Ance, wszedłem w nią do końca. Na jej twarzy pojawił się uśmiech a po kilku ruchach zaczęła cichutko pojękiwać. Na początku ruchałem ją powoli a później coraz mocniej i szybciej. To było świetne uczycie, byłem w raju. Jedną ręką złapałem ją za tyłek a drugą ugniatałem piersi. Po jakimś czasie poczułem że dochodzę, przyspieszyłem tempa, przycisnąłem ją mocniej i wpiłem swoje usta w jej szyję. Doszedłem w niej. Po wystrzeleniu sporej dawki spermy zrobiłem jeszcze kilka mimowolnych ruchów i opadłem na partnerkę. Po chwilce wstałem i wyrzuciłem kondoma do kosza. Poleżeliśmy dłuższą chwile i gadaliśmy.
     Po jakimś czasie poprosiła żeby podał jej butelkę wody która stoi na biurku dalej. Przeciągnąłem się, wstałem, zrobiłem parę kroków po wodę, odwróciłem się i zobaczyłem jak ona odwróciła się i wypięła tyłkiem w moją stronę. Spojrzała na mnie i rzuciła tylko:
    -hau, hau. – Puszczając po tym oczko.
    Zrozumiałem ze przyszedł czas na kolejną zabawę. Odłożyłem wodę, szybko założyłem prezerwatywę i ruszyłem do niej. Klęknąłem za nią na łóżku, wycelowałem swojego drąga i powoli zacząłem w nią wchodzić. Jej cipka była ciepła i wilgotna. Początkowo powoli i ostrożnie ale później coraz mocniej. Trzymałem ją za biodra ale po chwili moja lewa ręka posunęła się po jej plecach w stronę głowy a palce lekko chwyciły za włosy. Spodobało się to jej bardzo, mruczała i jęczała o wiele głośniej. Spróbowałem też strzelić jej drobnego klapsa, okazało się to strzałem w dziesiątkę. Bardzo to lubiła. Posuwałem ją coraz mocniej i zauważyłem że powoli Anka dochodzi. Chwile później zaczęła głośno jęczeć i wygięła mocno grzbiet. Ten widok tak mnie podniecił że momentalnie ja wystrzeliłem. Byliśmy troszkę zmęczeni ale bardzo zadowoleni. Gdy odpoczęliśmy bzykaliśmy się jeszcze raz ale czas nas gonił, niedługo później musiałem uciekać bo niedługo mieli wracać z pracy jej rodzice. Gdy wychodziłem miałem nadzieje że to nie bezie nasze jedyne spotkanie. Przez jakiś czas bzykaliśmy się regularnie 2-3 razy w tygodniu, Anka mnie wszystkiego nauczyła i podszlifowała moje umiejętności. Z reguły scenariusz naszych igraszek był podobny ale pewnego dnia dostałem od niej smsa…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paul Van Beard
  • Przygoda z Kuzynka i Kuzynem

    Był środek upalnego lata, gdy mama odwiozła mnie do babci pod Radomiem. Resztę wakacji miałam spędzić na wsi. Dla piętnastolatki, którą właśnie się stałam, było to istne odludzie. Dom babci położony był na skraju niewielkiej, sennej wioski, wokół której były same pola i lasy. Gdyby nie to, że u babci mieszkała moja kuzynka z bratem bliźniakiem, niemalże moi rówieśnicy, wakacje zapowiadałyby się koszmarnie. O ile z Gosią i Antkiem znajdowałam od lat wspólny język, to z ich starszą o pięć lat siostrą jakoś nigdy nie potrafiłam się zaprzyjaźnić. Dzieliła nas zbyt duża różnica wieku. Asia starała się nas nie zauważać, o ile któreś z naszej trójki, nie nastąpiło jej na odcisk. Było nam to nawet na rękę. Ona przymykała oko, gdy rozrabialiśmy w sadzie, lub wymykaliśmy się popływać w pobliskiej żwirowni, my nie donosiliśmy, gdy pod nieobecność babci i jej rodziców odwiedzał ją chłopak.

     

    Z bliźniakami, Gosią i Antkiem, zaprzyjaźniłam się, gdy miałam niewiele ponad siedem lat. Z Gosią nie miałyśmy ze sobą tajemnic, jednak co wyjątkowe, do naszych sekretów dopuszczałyśmy także Antka. Ten, skazany na wyłącznie babskie towarzystwo w domu, szybko odkrył, że dziewczyny wcale nie są gorszymi partnerami do dobrej zabawy. Z czasem i wiekiem doszło nawet do tego, że bez skrepowania rozmawiałyśmy przy nim o naszych doświadczeniach z chłopcami, a i on zwierzał się nam ze swoich przygód. Tak naprawdę nie mieliśmy we trojkę zbyt bogatego bagażu doświadczeń. Gosia i ja, poza wymyślnymi zabawami w petting z naszymi chłopakami, nie mogłyśmy się pochwalić niczym innym, co i tak imponowało Antkowi, którego doświadczenie ograniczało się jak do tej pory do pocałunków z języczkiem i dotykania piersi byłej dziewczyny. Bawiło nas, gdy dyskutując z nami na bardzo kosmate tematy, dostawał erekcji.

     

    Którejś soboty rodzice bliźniaków, jak zwykle, wyjechali z babcią na zakupy do Radomia, zostawiając nas pod opieką Asi. Korzystając z okazji, postanowiliśmy we trójkę popływać w starej żwirowni. Asia, tak jak poprzedniej soboty, bardzo chętnie zgodziła się na naszą wycieczkę. Gdy pakowałyśmy ręczniki, Antek wypalił, że Aśka pewnie znowu zaprosiła chłopaka i że będzie się z nim kochać pod naszą nieobecność. Zadziornie wypaliłam:

    – Skąd wiesz? Widziałeś, jak się kochają?

    Pewna, że się speszy taką odpowiedzią, byłam naprawdę zaskoczona, gdy odpalił z lekką dumą w głosie:

    – A widziałem!

    Gosi nie trzeba było więcej. Szybko wyciągnęła z Antka wszystko, co wiedział i widział. Okazało się, że poprzedniej soboty, gdy wrócił wcześniej od nas do domu, zauważył, że u Asi jest jej nowy chłopak. Zaintrygowany odgłosami z sypialni podglądał ich ze strychu, przez otwory w suficie, pozostałości po mocowaniach ogromnego żyrandola, który wisiał dawno temu w pokoju Asi. Przyznał się nam, że odkrył ten sposób już dwa lata temu i czasami podglądał Aśkę w jej pokoju, jednak po raz pierwszy widział, jak się z kimś kocha.

     

    Tego dnia nie poszliśmy pływać w starym wyrobisku żwirowni. Zaraz po wyjściu zawróciliśmy i drzwiami od ogrodu zakradliśmy się z powrotem do domu. Gdy Asia brała prysznic, weszliśmy na stryszek. Nie wiedząc, jak długo będziemy musieli czekać, rozłożyliśmy na deskach ręczniki. Cztery otwory po śrubach mocujących żyrandol były dość niewielkie i położone tak blisko siebie, że patrząc przez nie, dotykaliśmy się policzkami. Dzięki wysokiemu sufitowi mieliśmy wizję na prawie cały pokój Asi. Po piętnastu minutach Asia weszła do pokoju. Była w samym ręczniku. Gdy odrzuciła go, z zazdrością przyglądałam się jej piersiom. Były obfite a przy tym niezwykle jędrne i kształtne. Choć mogłam pochwalić się już całkiem dużym jak na piętnastolatkę biustem, to wciąż miałam bardzo nabrzmiałe, stożkowate aureole i brodawki. Wiedziałam, że za rok, dwa przestaną wyglądać jak stożki, jednak zazdrościłam dziewczynom, których piersi wyglądały kobieco, nie dziewczęco jak moje. Asia była zgrabna, o wiele zgrabniejsza, niż oceniałam ją wcześniej. Nie była przesadnie szczupła ani zbyt obfita w kształtach. Ciężkie piersi i krągła pupa przy wąskiej talii nadawały jej ciału kształt klepsydry. Obserwowałam, jak się ubiera na spotkanie z chłopakiem. Patrząc na jej nagość, czułam tylko zazdrość. Oglądając ją w skąpej bieliźnie, czułam na policzkach rumieńce. Stringi ledwie zasłaniały wygolone krocze, a krój staniczka i pończoszek nadawały się bardziej do filmu porno, niż codziennego noszenia. Na erotyczną, niemalże wulgarną bieliznę założyła zwiewną, letnią sukienkę. Uczesała się, nałożyła delikatny makijaż i wyszła.

     

    Po kilkunastu nieznośnie długich minutach wróciła z chłopakiem. Rozmawiałam szeptem z Gosią i Antkiem, gdy z głośnym śmiechem wpadli do pokoju. Oczekiwałam romantycznych pocałunków, szeptów, powolnych karesów, gdy tymczasem na dole kotłowało się jak na polu bitwy. Asia w kilka sekund pozbyła się sukienki, po czym dosłownie zdarła ze swojego partnera ubranie. Ten nie pozostał jej dłużny. Popchnięta na łóżko zadarła nogi do góry, a Kamil szybkim ruchem zsunął z jej ud majtki. Czułam podniecenie, gdy Asia bezwstydnie rozłożyła uda na boki. Stojący przy łóżku Kamil miał potężną erekcję. Stał jak zamurowany, gdy Asia przeciągając się, zdjęła biustonosz. Powoli, jak kotka podeszła na czworaka do Kamila. Koniuszkiem języczka dotknęła jego członka. Uśmiechnęła się i patrząc mu w oczy, połknęła kutasa. Byłam zafascynowana pasją, z jaką go pieściła. Kamil głośno jęczał. Kiedy w podnieceniu wplótł dłonie w jej włosy, Asia zaczęła ssać go posuwistymi ruchami, połykając go prawie do jąder. Spuścił się, przyciskając głowę Asi do swojego podbrzusza. Gdy rozluźnił zaciśnięte na włosach palce, Asia oderwała usta od jego członka. Łapiąc oddech, oblizała spływające z kącika ust nasienie, po czym przyciągnęła go do siebie, powaliła na łóżko i tuląc się do niego piersiami, całowała, pieszcząc dłonią na wpół sztywnego kutasa.

     

    Po pięciu minutach podobnych karesów i szeptów Kamil odwrócił Asię na plecy. Pochylony całował jej usta, szyję, piersi, brzuszek i wewnętrzną stronę ud. Asia ponownie szeroko rozrzuciła nogi, a Kamil zanurkował między uda. Był delikatny, jednak kiedy Asia coraz wyraźniej okazywała podniecenie karesy, jakimi ja obdarzał, stawały się coraz bardziej intensywne. Finisz zapierał dech w piersiach! Obserwując go, masturbowałam się, rytmicznie zaciskając uda. Na dole Kamil ssąc łechtaczkę, wsunął w Asię trzy palce. Jadł ją, palcując, a ta wygięta w łuk, wyła, przyciskając do ust niewielki jasiek. Miała niesamowity orgazm. Krzyczała, a ja przeżywając po cichu własną rozkosz, słyszałam urywane oddechy Gosi i Antka.

     

    Łapiąc otwartymi ustami oddech, patrzyłam na splecionych na dole kochanków. Kamil szeptał coś do Asi, a gdy ta zadała mu niesłyszalne dla nas pytanie, z wyrazem zbitego psa pokręcił przecząco głową. Patrzyłam, jak Asia uśmiecha się do niego. Szepce mu coś na ucho, a na jego twarzy rozkwita uśmiech. Asia wyjęła z nocnej szafki białą tubkę, którą wręczyła Kamilowi. Chichocząc, ułożyła się na brzuszku, podkładając pod biodra zwiniętą na pół poduchę. Szept Antka:

    – Chyba nie mają prezerwatyw i Aśka da mu w pupę!

    Rozwiał wszelkie wątpliwości co do moich domysłów.

    Kamil nasmarował swój członek, po czym delikatnie wprowadził palcem odrobinę kremu w odbyt Asi. Wszedł w nią za trzecią próbą. Kochał ją gwałtownymi, mocnymi pchnięciami. Miałam wrażenie, że próbuje przyszpilić ją do materaca. Był oszalały z podniecenia, a leżąca pod nim Asia w amoku masturbowała się wsuniętą pod siebie dłonią. Pierwszy doszedł Kamil. Z jękiem wbił się głęboko pomiędzy jej pośladki, zamarł na chwilę, po czym z gardłowym okrzykiem spuścił się, opadając na plecy Asi. Ta szczytowała w chwile po nim.

     

    Na dole zapanowała cisza. Odważyliśmy się zejść ze stryszku, dopiero gdy poszli pod prysznic. Z wypiekami na twarzy wymknęliśmy się do ogrodu. Miałam mokro w majtkach. Pierwsza odezwała się Gosia:

    – Jezu to było niesamowite. Aż mam mokre szorty.

    Rzeczywiście, na jasnym materiale obcisłych szortów wyraźnie było widać wilgotną plamę.

    Nie zastanawiając się nawet, odparłam:

    – Ja też mam mokre majteczki, na szczęście pod sukienką tego nie widać.

    – Szczęściary!

    Odparł z udawaną goryczą Antek.

    – Ja bez ręcznika nawet nie mam się co pokazywać.

    Rzeczywiście, gdy odsunął od siebie ręcznik, którym się do tej pory zasłaniał, zobaczyłam, że ma mokre nie tylko całe spodnie w kroku, ale i podkoszulkę na brzuchu.

    – Chodźmy popływać. Muszę ochłonąć.

    Zaproponowałam, by rozładować napiętą atmosferę, a że żadne z nas nie miało innego pomysłu, jak spędzić czas do powrotu do domu, poszliśmy nad żwirownię.

     

    Byliśmy jak zwykle sami. Okoliczne dzieciaki wolały pobliski staw z plażą, a rodzice niechętnie puszczali ich do położonej dużo dalej żwirowni ze zdradliwymi uskokami dna i głęboką wodą. Na miejscu Gosia bez jakiegokolwiek skrępowania zrzuciła z siebie koszulkę, staniczek i szorty z majteczkami, po czym krzycząc, wskoczyła nago do wody. W jej ślady poszedł Antek. Kiedyś, jeszcze jako dzieci, często kąpaliśmy się nago, jednak od jakiś trzech lat już tego nie robiliśmy. Lekko speszona ich odwagą zsunęłam mokre majteczki, zrzuciłam przez głowę sukienkę, po czym wskoczyłam do zimnej wody. W wodzi, zupełnie zapomniałam o wstydzie. Bawiliśmy się jak za dawnych lat, a gdy zmęczenie dało o sobie znać, wyszliśmy na brzeg. Wycierając się ręcznikiem, zaczęłam przyglądać się ich nagim ciałom. Gosia wyrosła na zgrabną dziewczynę. Miała smukłą figurę, średniej wielkości krągły biust i śliczne jędrne pośladki. Podobał mi się jej gesty, równo przystrzyżony trójkącik czarnych włosków między udami. Antek miał podobnie szczupłą figurę jak siostra. Tu jednak kończyło się podobieństwo. Był ładnie umięśniony. Przyglądałam się właśnie jego całkiem sporemu członkowi, gdy zdałam sobie sprawę, że sam jestem uważnie obserwowana. Oboje patrzyli z ciekawością na moje ciało. Odruchowo chciałam się zasłonić ręcznikiem.

    – Masz śliczne ciało.

    Usłyszałam od Gosi. Zamarłam w pół ruchu. Podeszła do mnie. Dłonią delikatnie musnęła policzek, a moje ciało przebiegł dreszcz. Jej palec powoli przesuwał się po szyi ku lewej piesi. Czułam jej dotyk, opuszki palców przesuwające się na aureolę, dotykające brodawki. To było tak przyjemne, że nawet strach, jaki odczuwałam, nie był w stanie stłumić podniecenia. Stała tak blisko, że czułam dotyk jej piersi na swoich. Pierwszy pocałunek był równie niewinny, jak i grzeszny. Jej ust na moim policzku. Zamknęłam oczy, a ona musnęła wargami moje. Rozchyliłam usta. Język delikatnie wsuną się między moje zęby. Czułam iskry na skórze, gdy Antek przesunął palcami po moich plecach.

    – Masz taką delikatną skórę.

    Wyszeptał, a ja o mało co nie zemdlałam w eksplozji budzących się emocji. Odwzajemniałam pocałunki Gosi. Jej dłoń przesunęła się z biodra na moje podbrzusze. Poczułam palce, wsuwające się w moje blond loczki. Drżałam. Wtulony w plecy Antek delikatnie ważył dłońmi piersi. Zdawałam sobie sprawę z jego podniecenia. Uwieziony między pośladkami a jego podbrzuszem członek był twardy jak skała. Pocałunki były równie rozkoszne, jak bawiące się moimi intymnymi włoskami palce. Poczułam na dłoni dłoń Gosi. Moja kuzynka delikatnie nakierowała moje palce na swoje podbrzusze. Całując, pieściłyśmy się nawzajem palcami. Dyszałam, nie mogąc opanować podniecenie, gdy jej usta oderwały się od moich. Wciąż pieszcząc moją cipkę, pocałowała brodawkę. Antek, mocno napierający członkiem na moje pośladki, podtrzymywał mnie, obejmując piesi. Gosia całowała dłuższą chwilę sterczące sutki, po czym klękając przede mną, wtuliła nosek w moje łono. Dotyku jej palców i ust nie dało się porównać, do niczego, czego doświadczyłam do tej pory. Ani masturbacja, ani petting z kolegą, nie były nawet w połowie tak przyjemne, jak to, czego właśnie doświadczałam. Stałam na lekko rozchylonych nogach, a Gosia obejmując dłońmi pośladki, lizała moją myszkę. Na szyi czułam pocałunki Antka. Przechyliwszy w bok głowę, ofiarowałam mu usta, a on skorzystał z zaproszenia. Obejmując jedną dłonią pierś, drugą pieścił dół brzuszka. Gdy język Gosi wsuwał się między moje wargi, on pieścił kolistymi ruchami łechtaczkę. Kiedy ona całowała pulsujący groszek, zaciskał delikatnie dłonie na moich piersiach. Nie wiem czy trwało to pięć, czy piętnaście minut. Miałam niesamowity, cudowny orgazm. Odleciałam i nawet nie wiem, kiedy znalazłam się na rozłożonym na trawie kocu.

     

    Leżałam na plecach, a po obu moich stronach tulili się do mnie Gosia z Antkiem. Pierwsze co pamiętam to pocałunek. Potem drugi i kolejne. Gosia położyła się na mnie, obejmując nogę udami. Wpleciona we mnie zsunęła się odrobinę w dół, by krocze znalazło się nad kolanem. Zaczęła się o mnie ocierać. Przekręciłam się, tak by znalazła się pode mną. Zębami lekko przygryzła moją brodawkę. Jęknęłam z bólu i rozkoszy. Pocałowałam ją w usta. Ugryzłam lekko w szyję. Zaczęłam ssać brodawki. Miała aksamitna, pokrytą delikatnym meszkiem włosów skórę. Całowałam jej brzuszek, uda, pachnące piżmem włoski. Choć nie miałam żadnego doświadczenia, instynktownie wiedziałam jak ją pieścić. Jej cipka wyglądała inaczej niż moja. Miała bardziej wyeksponowaną łechtaczkę a jej ciemniejsze od moich wargi, wyraźnie wystawały na zewnątrz. Z twarzą zanurzoną w mokrych włoskach lizałam i całowałam delikatne ciało. Je dłonie wplecione w moje włosy kierowały moimi ustami. Gdy języczkiem dotknęłam wejścia do pochwy, przycisnęła moją twarz do krocza. Wsunęłam w nią język. Mój nosek dotknął wyeksponowanej łechtaczki i Gosi eksplodowała, wyginając się w łuk. Przywarłam do niej tak ciasno, że aż nie mogłam oddychać. Jej pochwa zaciskała się na moim języku, a ja kręcąc nim na boki, wtulałam twarz w jej rozpaloną cipkę. Uwolniwszy głowę spomiędzy jej ud, łapałam powietrze, dysząc prawie tak samo ciężko, jak Gosia. Obok nas klęczał Adaś, ściskając w dłoni nabrzmiały członek. Pochyliłam się nad nim, przewróciłam na plecy i połknęłam po same jądra. Wysunęłam go z ust, zanim podniecenie osiągnęło swoje apogeum. Patrzył się na mnie z rozczarowaniem i niedowierzaniem. Był niemalże gotowy wziąć sprawy w swoje ręce, gdy siadłam na nim okrakiem. Obficie zwilżyłam dłoń śliną, po czym roztarłam wilgoć między własnymi wargami. Dłonią przycisnęłam członek do jego podbrzusza, po czym dosiadłam go tak, by znalazł się pomiędzy moimi wargami. Poruszając biodrami, pieściłam go, przyciskając do podbrzusza mokrą cipką. Pochylona lekko nad nim pozwoliłam mu bawić się moimi piersiami. Na pewno nie znał tej techniki pettingu. Gosia chyba też, bo przyglądała się nam z nieskrywanym zainteresowaniem. Nie wytrzymał dłużej niż pięć minut. Strzelił tak obficie, że nasienie rozlało się po całym jego podbrzuszu. Ostrożnie, by nie dostało się pomiędzy moje wargi, zsunęłam się z niego i wzięłam go w usta. Ssałam go, aż zrobił się zupełnie miękki. Gdy skończyłam, krzyknęłam:

    – Ostatnia osoba w wodzie liże wieczorem pozostałe.

    Antek nie miał szans. Byłyśmy z Gosią w wodzie, zanim zdążył podnieść się na nogi. Przypuszczam, że nawet gdyby miał jakieś szanse, to i tak pozwoliłby nam wygrać. Moje podejrzenia w pełni potwierdziły się wieczorem ;).

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara

    c.d.n (chyba)