Blog

  • Kup ciuszek

    “Kolejny fascynujący dzień” pomyślał Marek z irytacją. Sam już nie wiedział co go podkusiło, aby zamienić ciepłą, biurową posadkę na własny biznes. Powszechne w ostatnim czasie redukcje kadr dotknęły i jego. Wobec topniejących z dnia na dzień oszczędności oraz braku odzewu ze strony potencjalnych pracodawców (do których wysłał już drugą setkę CV) zdecydował się na samozatrudnienie. Wybór padł na sklep odzieżowy. Nie znał się na tym zupełnie, jednakże zawsze chciał się spróbować, jako sprzedawca. Załatwianie wszelkich formalności zajęło ponad miesiąc. I tak oto znalazł się za ladą, słuchając narzekań i problemów, z rzadka pojawiających się klientów. Dzisiejszy dzień nie różnił się niczym od poprzednich. Mijała już szósta godzina, a nie wyglądało, jakby pustka w kasie miała zostać zapełniona.
    – Nie śpij! – wyrwał go z zamyślenia uroczy, kobiecy głos. To była Ola. Śliczna, niewysoka brunetka o czarnych oczach, dziewczęcej sylwetce i dość dużym biuście. Marek już od dawna chciał zdjąć tą miseczkę D z jej piersi, by móc choć przez chwilę poczuć w dłoniach ich delikatną skórę.
    – Witam szanowną klientkę – zażartował. Poznali się już dawno temu, na wyjeździe studenckim. Oboje lubili dobrą zabawę i dobry alkohol, dlatego też szybko przypadli sobie do gustu. Nigdy między nimi do niczego nie doszło, jednakże zawsze jak się spotykali atmosfera gęstniała od dwuznaczności.
    Tak też było tym razem. Cienka, wydekoltowana biała bluzka z dużymi różami na przedzie oraz czarne, obcisłe legginsy, podkreślały jej dziewczęce wdzięki, jednocześnie zasłaniając najistotniejsze szczegóły. Po krótkiej wymianie poglądów na temat marudzących klientów, Ola zarządziła przebranie manekinów w żywsze kolory i poprzekładanie ubrań w innym porządku. Może to zmiana wystroju sklepu, a może widok krzątającej się po nim atrakcyjnej dziewczyny, sprawił, że ilość wchodzących klientów rosła w bardziej niż zadowalającym Marka stopniu. Widać Ola miała dryg do handlu. W godzinę osiągnięty utarg wyglądał lepiej niż kilkudniowe starania Marka.
    – Widzisz, tak to się robi – uśmiechnęła się Ola, gdy kolejny klient wychodził z bluzą w reklamówce. Rola Marka ograniczyła się jedynie do ponownego układania rzeczy na półkach, jednakże w ogóle mu to nie przeszkadzało.
    Kiedy już się trochę przeluźniło i Ola poprawiała ubrania na dolnych półkach, Marek dla żartu klepnął dziewczynę w wypiętą pupę.
    – Dobra robota – powiedział uśmiechnięty, spodziewając się ciętej riposty. Jednak pupa Oli wypięła się jeszcze bardziej. Czyżby jego koleżanka przyjęła “nagrodę” z radością i oczekiwała na ciąg dalszy? Wymierzył kolejnego klapsa. Tym razem jego ręka przytrzymała się na jej pośladku. Po raz pierwszy mógł poczuć ciepło i miękkość pupy swojej koleżanki. Miał na to ochotę od tak dawna, lecz obawiał się jej reakcji. Zupełnie niepotrzebnie!
    Ośmielony cichym przyzwoleniem przesuwał swoją dłoń niżej, między nogi Oli. Ku swojemu zaskoczeniu, zauważył, że dotychczasowy brak reakcji zamienia się delikatne i zmysłowe ruchy bioder. W tym czasie jego ręka dotarła do pączka jego koleżanki. Tutaj czekało na niego kolejne zaskoczenie, gdyż przez legginsy nie wyczuł już więcej żadnego skrawka materiału. Czyżby ona zrobiła to rozmyślnie?! Zaplanowała to?!
    W ciągu chwili, która wydawała się ciągnąć w nieskończoność, przez jego umysł przebiegło setki podobnych myśli. Z osłupienia wyrwała go Ola, która w międzyczasie odwróciła głowę w jego stronę i zalotnie się uśmiechała.
    – I co dalej? – zapytała. Co prawda galeria była jeszcze otwarta, ale już niewielu klientów kręciło się po alejce. Marek opuścił kratę wejściową, przyczepiając uprzednio karteczkę “zaraz wracam”. Gdy rano wstawał z łóżka, nawet nie przypuszczał jaką niespodziankę zgotuje mu los. Wiele razy fantazjował o tym co by zrobił z Olą, gdyby tylko miał taką sposobność. Dziesiątki razy klęczała przed nim lub wypinała się oparta o ścianę… w jego myślach. Kiedy wreszcie nadszedł upragniony dzień realizacji którejkolwiek z jego wizji, jego głowę ogarnęła pustka. “I co dalej?” dudniło w jego umyśle. Na co może sobie pozwolić? Co jej nie urazi? A tak, w zasadzie, to czy dobrze odczytuje jej intencje?
    Dziewczyna widząc zakłopotanie Marka, przylgnęła do niego całym ciałem, czule go obejmując. Jej jędrne uda przywarły do jego ud. Jej ręce gładziły jego plecy. Jej głowa wtuliła się w jego klatkę piersiową. Marek czuł niesamowite ciepło bijące z jej piersi. Teraz wydawały mu się jeszcze większe niż wcześniej. Jego ręce bezwiednie spoczęły na biodrach Oli. Dziewczyna podniosła głowę i czule wpatrywała się w swojego przyjaciela.
    – A już myślałam, że Ci się nie podobam – szepnęła. Teraz Marek był już pewien. To działo się naprawdę, a Ola pragnęła tego tak samo jak on! Nie mogli zostać w tym miejscu, gdyż szybko stali by się atrakcją dla gapiów. Marek złapał swoją towarzyszkę za dłoń i pociągnął za sobą na zaplecze. Serce waliło mu z całych sił, jakby chciało wyskoczyć i przebić się przez jeszcze dwie osoby.
    Gdy tylko zamknęły się za nimi drzwi zaplecza, rzucili się na siebie jak wygłodniałe zwierzęta. Ich usta zwarły się w gwałtownym i namiętnym pocałunku. Taniec ich języków zawstydziłby nawet mistrzów tanga. Ich ręce błądziły po ciele swojego kochanka. Tak, w tej chwili nie byli przyjaciółmi. Teraz byli kochankami.
    Ręce Marka, po dokładnym zbadaniu każdego dostępnego centymetra ciała Oli zapragnęły więcej. Wprawnym ruchem pozbył się kwiecistej bluzki i równie kwiecistego stanika. Jego fantazje o nagiej Oli były jedynie marną próbą reprodukcji arcydzieła, które to ukazało się jego oczom. Jej piersi pomimo swojego rozmiaru, ani za nadto nie sterczały, ani nie zwisały. Jej delikatne sutki okrążały lekko ciemniejsze aureolki. Te piersi były po prostu doskonałe.
    Marek przywarł do nich jak pijawka. Zapamiętale lizał i ssał same sutki, by za chwile zająć się ich okolicą. W tym czasie jego ręce dokładnie badały rozmiar i jędrność. Ola odchyliła głowę i cicho westchnęła. Jej rozchylone usta i przymknięte oczy świadczyły o przyjemności, która była również jej udziałem. Marek postanowił kontynuować odkrywanie ciała swojej towarzyszki. Oparł ją o ścianę, a sam uklęknął. Płynnym ruchem ściągnął jej legginsy, które były ostatnią barierą oddzielającą go od raju. I tym razem nie mógł oprzeć się wrażeniu, że Ola to ukartowała. Jej łono było gładziutkie, wydepilowane do ostatniego włoska. Różowe, lekko rozchylone wargi wydawały się zapraszać do odwiedzenia soczystego i mokrego pączka znajdującego się między nimi. Marek założył uda dziewczyny na swoje barki, aby mieć do niej nieograniczony dostęp. Jego usta wpiły się w ociekającą sokami łechtaczkę, a wskazujący palec zagłębił się w jej gorącej dziurce. Ola westchnęła, tym razem głośniej. Złapała jego głowę i przycisnęła mocniej do siebie. To wraz z niekontrolowanymi jękami było dostatecznym świadectwem spełnienia jej oczekiwań. Jej muszelka produkowała coraz więcej soków, w rytm poczynań ust jej kochanka.
    Pojękiwania partnerki Marka sprawiły, że i jemu udzieliły się emocje, a poprzednie uczucie konsternacji zniknęło bezpowrotnie. Zestawił Olę na podłogę po czym sam wstał. Dziewczyna szybko pojęła jego zamiary. Wyswobodziła go ze spodni i bokserek. Jego penis prężył się już dumnie i nieskrępowanie. Te 21 cm widocznie ją zaskoczyło. Gdy jej ręka powędrowała, aby potwierdzić jego rozmiar, jego grubość wyraźnie ją zastanowiła. “Czy on aby na pewno się we mnie zmieści?” zdawała się wyrażać jej twarz. Zabrnęli już tak daleko, że wszelkie wątpliwości musiały poczekać.
    Ola oparła się o ścianę i wspinając się na palcach wypięła swój tyłeczek tak kusząco jak tylko umiała. Marka nie trzeba było dwa razy zapraszać. Chwycił swoją towarzyszkę za biodra i przesunął nabrzmiałym penisem po jej mokrej szparce. Stłumiony jęk dziewczyny był, aż nader konkretnym sygnałem jej oczekiwań. Gdy był u wlotu dziurki pchnął delikatnie, zagłębiając w niej całą główkę. Dziewczę wstrzymało oddech, jednak jej biodra napierały w stronę Marka, wyraźnie chcąc więcej. Szparka Oli ciasno oplatała gościa, podczas jego drogi w głąb. Z ruchów ciała oraz niekontrolowanych jęków, Marek wnioskował, że jego towarzyszka jest jednocześnie ostrożna i podekscytowana. Po wstępnym zapoznaniu postanowił podkręcić tempo ich zbliżenia. Wraz z jego miarowymi ruchami wzmagały się jęki Oli. Widok jej jędrnego tyłeczka nabijającego się na jego sterczący pal był po prostu nieziemski.
    Ola napierała coraz mocniej swoimi biodrami, jakby chciała sprawdzić ile tych markowych cm będzie w stanie w sobie zmieścić. Po kilku mocniejszych ruchach jej ciało nagle zdrętwiało i wygięło się w łuk. Marek czuł, jak i tak ciasna szparka Oli zaciska się jeszcze bardziej w serii niekontrolowanych skurczy. Zdążył jeszcze przytrzymać swą partnerkę, podczas gdy ta, ciężko oddychając, dochodziła do siebie po tej gwałtownej eksplozji przyjemności. Był z siebie zadowolony. Nie tylko spełnił swoje marzenia, lecz również uczynił szczęśliwszą swą kochankę. Ola ochłonąwszy nieco, odwróciła głowę i uśmiechając się zalotnie, zwróciła się do Marka.
    – Chyba pora, abym się odwdzięczyła – powiedziała i zgrabnym ruchem zsunęła się z markowego sprzętu, lądując na kolanach przed nim. Miała teraz jego ociekający penis dokładnie przed oczami. Czuła jego zapach zmieszany z wonią jej własnych soczków. Powoli zbliżyła do niego usta. Najpierw pocałowała sam czubek. Następnie zaczęła przesuwać swój języczek wokół główki. Choć jego penis stał naprężony i dumny niczym paw, Marek miał wrażenie, że przybywa mu jeszcze parę centymetrów. Ola zabrała się w międzyczasie do badania językiem całej, udostępnionej przez jej kochanka długości członka. Jej ślina mieszając się z soczkami, spływała po jej brodzie i szyi, po czym znikała między piersiami. W końcu zdecydowała się na włożenie markowego przyrodzenia do buzi. Nie bawiąc się już w żadne gierki, od razu przesunęła ustami, aż do połowy jego długości. Marek głośno westchnął. Dziewczyna nie tylko okazała się zdystansować Afrodytę, lecz również dobrze wiedziała co robi. Dawno już nie odczuwał takiej przyjemności. Tymczasem Ola podkręcała tempo swoich poczynań. Połykała jego członka coraz głębiej i coraz szybciej.
    Marek spojrzał w dół. Widok lekko falujących piersi i jego penisa znikającego w jej ustach to było już za wiele. Przytrzymując głowę Oli dłonią wystrzelił cały ładunek prosto w jej usta. Jeszcze nigdy nie przeżył tak silnego orgazmu. Ola starała się połknąć całą spermę, jednak było jej tak dużo, że część wypłynęła jej wąskimi strużkami w kącikach ust.
    Początkujący handlarz zapamięta ten dzień na całe życie. Może to miejsce jednak nie będzie takie złe? Spojrzał ponownie w dół. Ola zlizywała resztki spermy z opadającego członka. Pogładził ją po twarzy. Na pewno od dziś obsługa w tym lokalu będzie pięciogwiazdkowa!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    redart

    Dzieło powstałe pod wpływem chwili

  • Dziewiczy rejs

    Już od dawna, planowaliśmy wspólny wyjazd na mazury. Morze było dla nas zbyt przereklamowane, a w górach, trzeba się zmęczyć, by odczuć satysfakcję z wyjazdu. Tu były spokojne plaże i czysta woda. To miały być pierwsze wspólne wakacje spędzone bez przyzwoitek, nadzoru, a przede wszystkim tylko we dwoje. Wynajęliśmy domek nad brzegiem jeziora, w leśnym zaciszu, daleko od ludzi. Tylko ja i on. Kiedy przyjechaliśmy na miejsce było upalnie, lecz wiatr był silny. Zatem kiedy już ochłonęliśmy po podróży, postanowiliśmy pożeglować.

    Przyjemnie było siedzieć w skąpych strojach kąpielowych i czuć muskający ciało wiatr. Kiedy odpłynęliśmy dość daleko od brzegu nasz mały rejs zaczął nabierać rumieńców. Nasza łajba stała idealnie na środku wody, która nią kołysała. Żagiel był już zwinięty, więc wskoczyliśmy do chłodnej wody. Fajnie było pływać w swoim towarzystwie dotykać naszych niemal nagich ciał, ale dość mięliśmy tej grzeczności, weszliśmy z powrotem na nasz mały statek. Rozłożyłam ręcznik na pokładzie kręcąc zachęcająco pośladkami, a tym samym zwiększając jego apetyt na moje ciało. Usiadłam na nim, podparłam się rękoma zwracając twarz ku słońcu i eksponując mój biust. Bardzo lubiłam zwracać jego uwagę na swoje ciało na świeżym powietrzu, prowokować, ale nigdy nie liczyłam się z konsekwencjami swojego zachowania, gdyż zawsze była z nami jakaś osoba postronna. Tym razem byliśmy sami. Myślałam, że “pierwszy raz” to zdarzenie zarezerwowane dla łóżka i jego charakterystycznego skrzypienia. Jednak wobec mnie los miał zupełnie inne plany. On usiadł koło mnie. Złożył delikatne pocałunki na moich policzkach, a potem zajął się moimi ustami. Wplotłam swoje palce w jego miękkie włosy i przyciągnęłam mocniej do siebie. Pocałunki z delikatnych zmieniły się w namiętne, pożądliwe. Jego język tańczył z moim dając przedsmak tego co zrobi z resztą mojego ciała. Kiedy ujął mnie w ramiona i powoli położył na ręczniku wiedziałam już, co ma się stać. Moje nogi oplotły jego biodra, które intensywnie napierały na moje. Doznania zaczynały nabierać mocy, a woda kołysząca łódką dodatkowo je zwiększała. Oboje byliśmy rozluźnieni, nie mogliśmy się doczekać tego zbliżenia, oboje spragnieni siebie nawzajem. Pocałunki zaczęły wędrować po piętrach mojego ciała intensywnie je pieszcząc. Ramiona, dekolt, biust… Poczułam jak ciągnie za sznureczek stanika mojego pasiastego bikini, uwalniając piersi, którymi następnie się zaopiekował. Zaczął od pocałunków składanych na moich różowych sutkach, drażnił je swoim gorącym oddechem, zataczał małe kółka językiem wokół sutków, przygryzał je i poszczypywał. Schodził niżej, składał pocałunki pomiędzy moimi żebrami, zszedł do pępka zatrzymał się przy nim rozpieszczał językiem, a jego dłonie wodziły po moim ciele, ściskały piersi, drażniły sutki. Byłam podniecona, jak nigdy dotąd. Robiłam się coraz bardziej mokra, a mój oddech galopował. Kiedy jego ręce dotarły do krawędzi moich majtek, wygięłam biodra w łuk, by umożliwić mu ich zdjęcie. Byłam już kompletnie naga. On usiadł, a mnie posadził sobie okrakiem na kolanach, jedną rękę oparł na moich plecach i przycisnął do siebie tak, że nie było, między nami skrawka wolnego miejsca, a drugą skupił na pośladkach jednocześnie przyciskając moje krocze do jego. Ocierałam się o jego męskość z coraz większym zapałem. Było rozkosznie, byłam rozpalona. Całowałam go i bawiłam się jego włosami. W końcu bardzo zapragnęłam poczuć go w sobie. Jego kąpielówki były bardzo naprężone. Przy jego pomocy zdjęłam jego spodenki. Wzięłam jego męskość w ręce i zaczęłam rytmicznie poruszać ręką w dół i w górę, a on cichutko pojękiwał. Kiedy był już prawie u szczytu, przestałam. Nie pozwoliłam mu, by finiszował beze mnie. Przerwałam swoje robótki ręczne i po raz kolejny pocałowałam najnamiętniej jak potrafiłam. Uznał to chyba za prowokację. Położył mnie z powrotem na ręczniku. Sam położył się obok mnie, a jedną swoją nogą zablokował moje bym nie mogła ich złączyć i nie przerywając pocałunków zaczął pieścić zwieńczenie moich ud. Najpierw wkładał swoje palce do mojej wilgotnej muszelki, a później szybko pocierał łechtaczkę. Kiedy orgazm był już blisko, on wycofał dłoń włożył drugą nogę między moje, splótł moje ręce ze swoimi i powoli wsunął się we mnie, do momentu, w którym napotkał opór. Za drugim razem wszedł z większym impetem i wtedy coś we mnie pękło, wszedł we mnie cały. To było niesamowite doznanie. Trochę zapiekło, ale nie dałam po sobie tego poznać, a kiedy już rytmicznie wchodził we mnie raz za razem ból zmienił się w niebiańską rozkosz, uczucie wypełnienia sprawiało, że mój oddech stawał się spazmatyczny. Oboje jęczeliśmy głośno, a na zwieńczenie naszej żeglarskiej przygody nie musieliśmy długo czekać, długo wyczekiwany orgazm nadszedł nagle. Ja szczytowałam pierwsza, a kiedy on poczuł skurcze we mnie, także wybuchł. Potem jeszcze długo dawaliśmy sobie przyjemność. Następnego dnia mimo tego, że po wczorajszych ekscesach moje intymne miejsca wołały o delikatny masaż, nie straciłam ochoty na kolejny numerek.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mamma Mia

    🙂

  • Costa Brava

    Ehh, nie ma to jak wakacje nad hiszpańskim morzem. Słońce, plaża i kobiety w bikini. Tanie, luksusowe hotele i nocne bary bary. Na takim właśnie wyjeździe był Wojtek. Wojtek był szczupłym 27 letnim, wysokim, ciemnym blondynem, o brązowych oczach , lekkim zarostem. Przyjechał do słonecznej Hiszpanii, żeby odpocząć od codziennej monotonii życia na Warszawskim osiedlu. Wyjazd wygrał w konkursie radiowym i był podekscytowany już od samego lotniska. Nie ma się co z reszta dziwić, Costa Brava to naprawdę magiczne miejsce. Razem z nim przyleciało trzech innych uczestników konkursu- 33 letni Michał, 24 letnia atrakcyjna brunetka Monika i 37 letnia Ewelina. Wszyscy poznali się dopiero w mini busie, czekającym na nich przy lotnisku. Ich czterogwiazdkowy hotel nazywał się Villa Magana, do tego mieli posiłki fundowane przez autora konkursu. Od razu po przyjeździe (a było to wieczorem) wszyscy udali się do pokojów. Byli tak zmęczeni podróżą, że jedyne na co mieli ochotę to seks położyć się spać, ale zmęczenie przeszło, gdy zobaczyli pokoje. Były naprawdę piękne, wielkie łóżko na środku, szafa na ubrania, plazma na ścianie i balkon z widokiem na morze. Wojtek rozłożył się na łóżku jak pan gdy nagle usłyszał, że drzwi się otwierają

      -Eee, część Wojtek! Tak? Razem z dziewczynami planujemy wyskoczyć do jakiejś knajpki. Wiesz, żeby się lepiej poznać i w ogóle, w końcu spędzimy razem prawie trzy tygodnie.

    -No, pewnie, że idę z wami. Lubię poznawać nowych ludzi

    -Świetnie! No to widzimy się przy wyjściu koło ósmej. Spadam!

    -Ok.

    Wojtek przebrał się, wziął prysznic poprawił fryzurę odczekał do ósmej i zszedł do recepcji. Tam czekały już na niego dziewczyny

    -A gdzie Michał?

    – Spytał

    -No, my nie wiemy, pewnie zaraz przyjdzie

    -Hey, sorry, że musieliście czekać- zawołał Michał zbiegając ze schodów

    -Nie ma sprawy/Spoko/Dobra chodźmy – Odpowiedzieli

     No i wyszli. Szybko też, znaleźli jakiś polski pub . Podawali tam różnego rodzaju drinki, grała dobra muzyka, disco w rytmie polo, więc trochę popili i zaczęli tańczyć. Po jakichś dwóch godzinach, Michał był tak zchlany, że Ewelina postanowiła odprowadzić go z powrotem do hotelu.

    -Wy zapłaćcie, rozliczymy się w Villi- Dodała wychodząc

    -Ok, nie ma problemu- Odparł Wojtek-No to co Monia? Może jeszcze po drinku?

    -Nie, wiesz dzięki ja wolała bym juz wracać.

    -Dobra, to zapłacę i się zmywamy……. Cholera!

    -Co się stało?

    -Nie wziąłem portfela!

    -A ja dałam swój Ewelinie, żeby nie zgubić …

    -Dobra, jakoś to załatwię z właścicielem .

    Wojtek podszedł do baru i porozmawiał z barmanem.

    -Możemy odejść, ale pod warunkiem, że mamy tutaj posprzątać…

    -Co! Pogrzało go?!

    -Mało tego, że mamy tutaj posprzątać! kazał to zrobić też jutro!

    -Ale, jest jakieś inne wyjście?

    -Policja…

    -Dobra, damy radę.

    No więc Wojtek podszedł do barmana i przyjął warunki. Odpracowali część należności i wrócili pieszo do hotelu. Miasto już spało. Szli ciemnymi pustymi ulicami rozmawiając, śmiejąc się i flirtując.

    Gdy doszli do hotelu, wdrapali się na trzecie piętro, bo tam mieli pokoje, ale Monika zamiast iść do swojego poszła razem z Wojtkiem. Chłopak był zdziwiony, ale nie protestował. Rozebrał się, do samych bokserek i położył do łóżka, a dziewczyna za nim.

    -Emmm, co ty robisz?

    -Nooo jak to co, kładę się spać.

    -W moim łóżku?

    -Nooo, wiesz… nogi mnie bolą, nie dojdę do swojego.

    -Dobra, niech ci będzie, możesz tu spać.

    Przez chwile panowała cisza

    – Jestem taka samotna… chłopak mnie żucił tydzień temu

    Wojtek jednak leżał spokojnie i udawał, że nie słyszy. Widząc to postanowiła zagrać ostrzej. Zdjęła bieliznę i przytuliła się do niego ze słowami

    -Zimno mi, ogrzej mnie!

    I ściągnęła mu bokserki. Chłopak nie protestował, był nawet uległy.

    -Z rozkoszą -odparł po krótkiej chwili

    Odwrócił się i położył na niej. Zrzucili kołdrę na podłogę, a księżyc oświetlał pokój i ich splecione nagie ciała. Ona zaplotła mu nogi na pośladkach, a on wbił się w nią z całym impetem. Jęczała głośno, lecz nikt z poza ich pokoju tego nie usłyszał, bo ściany tłumiły wszystkie dźwięki. Łączył się z nią z początku powoli i delikatnie, lecz z czasem zaczął nabierać tępa, aż zaczął ją tak rżnąć, że łóżko skrzypiało. Ona nie pozostawała mu dłużna i z całej siły parła na niego do rytmu, tak aby dać mu jak najwięcej przyjemności. Po tym jak doszło, przerwali sobie na chwilę żeby odsapnąć.

    -Wiesz czego zawsze chciałam spróbować? Anal!-wysapała

    -Ja już kiedyś próbowałem -odpowiedział dysząc

    -Zróbmy to!

    Położyła się na brzuchu i rozstawiła szeroko nogi. Wtedy zobaczył, jaka jest piękna od pasa w dół. Rozszerzył jej pośladki rękoma i zaczął lizać odbyt. Lizał bez opamiętania, aby jak najbardziej nawilżyć jej ciemna dziurkę, żeby złagodzić początkowy ból. Gdy skończył ustawiła się w pozycji pieska

    -Gotowa?

    -Jak nigdy!

    I ukłuł ją jednym gwałtownym ruchem prosto w jej okrągłą, wilgotną, seksowną dupę. Zawyła głośno z bólu i rozkoszy. Tego ściany raczej nie stłumiły. A on zaczął ją pchać, z początku delikatnie, aby się przyzwyczaiła, potem rżnął ją w dupsko jak pies, a ona jednocześnie masturbowała się palcami. Trwało to dość chwilę, gdy nagle poczuła zalewają ą ją fale gorącego nasienia. Chwile po tym sama miała orgazm. Potem poszli wziąć prysznic i długo stali w kabinie całując się i masturbując wzajemnie. Potem jeszcze spróbowali pozycji 69 i robili sobie nawzajem dobrze, aż usnęli. Nie potrzebowali kołdry, ogrzewali się własnymi ciałami. Rano obudziło ich pukanie do drzwi. Była to obsługa hotelu która oznajmiła, że mają awarię kanalizacji i fundator wycieczki przenosi ich do innego hotelu, z tą różnicą, że będą mieli pokoje dwuosobowe. Wojtek już wiedział, z kim chce mieszkać, ale bal się, ze będzie problem z Michałem i Eweliną. Jednakże okazało się, że oni też nie próżnowali poprzedniej nocy. W mini busie który ich przewoził Michał chwalił się Wojtasowi, jaka Ewelina jest świetna w łóżku. Drugi dzień minął szybko, bo wszyscy czekali na nocne igraszki. Gdy nadszedł wieczór szybko i sprawnie załatwili sprawy w pubie, i wrócili do hotelu. Po drodze Wojtek z Monią pochwalili się, jak się zabawiali poprzedniej nocy

    -A próbowaliście seksu grupowego?-spytała Ewelina

    -A co, zapraszasz nas?-odpowiedział Wojtek

    -Było by fajnie!- Dodała Monika

    – To dzisiaj wieczorem wpadamy do was!- odparł Michał zamykając temat

    Wieczorem jak było umówione spotkali się w pokoju Wojtka i Moniki. Ewelina przyniosła ze sobą małą szarą walizeczkę. Miała ona 37 lat, ale pomimo to nieźle się trzymała. Wyglądała co najmniej na 6 lat młodziej. Prawie nie miała zmarszczek, jej piersi były kształt e i jędrne, a pupa pociągająca, jak pupa 18-nastki.

    -To co, gotowi? Rozbierać się!- powiedziała Ewelina

    Wszyscy się rozebrali i zaczęli się grupowo obściskiwać, mężczyźni podeszli do Moniki i brali ją jeden w dupę drugi w cipkę a Ewelina otwarła jej walizeczkę i wyciągnęła wielkiego pomarszczonego dildosa. Miała tam różne zabawki. Od kulek analnych po “kieszonkowe” wibratory. Więc zaczęła sobie wpychać wielkiego czerwonego sztucznego członka zaciskając usta. Patrzyła jak mężczyźni rżną jej koleżankę i podniecona ruchała się dildosem. Widać, że miała wyćwiczone różne sztuczki. Potem wyjęła dildo i podeszła do walizki. Wyciągnęła oliwkę i zbliżyła się do Moniki. Panowie się odsunęli, wiedząc co się święci. Elcia zaczęła nawilżać odbyt Moniki. Nawilżała, aż w końcu niespodziewanie wepchnęła dildo w dupę Dziewczynie, na co ta zareagowała głośnym jękiem. Położyła się na łóżku w takiej pozycji, że Wojtek mógł ją rżnąć w cipę a Ewelina gwałcić w dupę, Michał w tym czasie brał Elkę od tyłu. Rżnęli się tak przez długi czas, miewając wielokrotnie orgazmy.  Potem zaczęli  kochać się w parach. Michał z Eweliną, a Wojtek Monikę. Trwało to do późnej nocy aż opadli z sił i poszli spać. Następnego ranka wszyscy wstali zadowoleni.

     Powtarzali te praktyki prawie codziennie do końca wakacji w Costa Brava i nawet gdy wyjechali do domu pozostali w kontakcie, ale nie urządzali już takich zabaw . Wojtek i Monika się pobrali , byli sobie wierni i mieli gromadkę dzieci.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pisarz Miłości

    Pisarz Miłości

  • Krystyna

     Moj czlonek nie jest zbyt duzy. W maksymalnym wzwodzie osiaga najwyzej 18 cm. Ma jednak inna ceche – jest gruby. Ma to swoje minusy i plusy we wspolzyciu. Wiele dziewczyn wachalo sie pozwolic mi na penetracje pochwy, a w szczegolnosci odbytu. Natomiast dla tych samych dziewczyn moj czlonek byl czesto atrakcyjny do zabawy reka i ustami. Niektore wrecz uwielbialy masturbowac mnie, bo moj czlonek, gdy zesztywnieje, ledwo miescil im sie w dloni. Porownywaly jego grubosc do grubosci swojego nadgarstka i czesto w tym porownaniu wygrywalem.

     Gdy bylem mlody (teraz juz nie jestem) nie zdawalem sobie sprawy jakie moj czlonek robic moze wrazenie. Dopoki nie poznalem Krystyny. Chodzilismy razem od pomaturalnej szkoly, gdy nie dostalem sie na studia medyczne. Krystyna byla bardzo ladna, solidnie zbudowana dziewczyna o krotkich, falistych, ciemnych wlosach. Najbardziej wyroznial ja jej biust. Miala bardzo duze, jedrne, choc lekko obwisle z powodu swoich rozmiarow piersi. Jej uroda i jej budowa zwracala powszechna uwage. Mimo to ona zwrocila uwage na mnie, choc nie bylem Adonisem i nie wyroznialem sie uroda.

     Kiedys po zajeciach umowila sie ze mna na piwo w kawiarni. Nie dziwcie sie, to byly czasy gdy w kawiarni mozna bylo napic sie piwa. Wypilismy po kilka butelek, nie na tyle zeby byc pod wplywem alkoholu, ale wystarczjaco zeby poczuc znikajace zahamownia. Zaproponowalem wspolne pojscie do kina. Chodzilo mi o to zeby znalezc sie z Krystyna w odosobninoym miejscu i, kto wie, moze moc ja dotknac. Zgodzila sie nadspodziewanie latwo, a przedtem pod kawiarnianym stoilkiem wsunela reke miedzy moje uda i nagle zatrzymala sie gdy doszla do krocza. Wtedy tego nie wiedzialem, ale pozniej okazalo sie zeby byla mile zaskoczona.

     Poszlismy wiec do kina. Bylo to kino nonstop, gdzie film wyswietlano bez przerw i mozna bylo za cene biletu spedzic tam kilka godzin. Kiedys byly takie kina. Kino bylo prawie puste. Usiedlismy na balkonie w kompletnie pustej jego czesci. Nie trwalo dlugo, a zaczelismy sie namietnie calowac. Po chwili zsunalem reke z twarzy Krystyny na jej piersi. Prawie omdlalem z rozkoszy gdy poczulem te potezne, jedrne czesci jej ciala. Zaczalem je piescic i ugniatac, jej piersi nie miescily mi sie w dloni. Krystyna oddychala szybko i jej reka takze nie proznowala. Zsunela ja miedzy moje uda i przez spodnie objela mojego czlonka. Zaczela ugniatac go, dyszac wyraznie i szepnela – jestes wspanialy. To takie przyjemne uczucie gdy ktos tak mowi. Na chwile odsunela reke, zeby podniesc do gory swoj sweter i rozpiac biustonosz. Mialem teraz dostep do jej nagich piersi, ktorymi zajalem sie oburacz, wyczuwajc pod palcami duze wyniosle aureole sutkow.

     A Krystyna wrocila reka do mojego czlonka, ktory nie chcial miescic sie w spodniach. Szybko i bez wachania rozpiela rozporek, pasek i zsunela mi spodnie do kolan. Oburacz objela sterczacego czlonka. O Boze, wyszeptala. Zaczela poruszac dlonmi w gore i w dol masturbujac mnie. Nikt tego przedtem nie robil w ten sposob. Czulem sie wspaniale, majac w dlonich jej ogromne piersi i bedac masowanym w ten sposob przez sprawne rece Krystyny. Zdjalem jedna reke z jej piersi i probowalem wsunac ja jej pod spodnice, miedzy uda. Chcialem i ja dotkna jak najwiecej. Jednak Krystyna mocno zacisnela obfite, dlugie uda nie pozwalajac mi dosiegnac do jej krocza. Pozniej powiedziala mi, ze marzyla o tym gdy tylko poczula mojego czlonka, ale miala tego dnia miesiaczke i nie chciala narazac mnie na niespodzianke. Tymczasem jej reka moim czlonka obejmowala go coraz mocniej, a jej ruchy stawaly sie coraz szybsze. Czulem rosnace podniecenie i czulem ze dlugo tych pieszczot nie wytrzymam. W jadrach wzbieralo rozkoszne napiecie ktore oczekiwalo wyladowania. Nie trwalo to dlugo, niestety. Krystyna ruszala napletkiem czlonka jedna reka, a druga masowala jego trzon, mocno go sciskajac. Nagle poczulem rozkoszny skurcz niemal w calym dole brzucha i potezna porcja goracej spermy wytrysnela na oparcie siedzenia przed nami. Z trudem powstrzymalem jek rozkoszy. Krystyna zorientowala sie natychmiast co sie stalo i zwolnila rychy, ale ich nie zaniechala. Sperma nadal tryskala. Jej piersi falowaly szybko w moich rekach. Jej ruchy zwalnialy tempo, ale czulem ze nie chce sie rozstac ze swoja zabawka. Wreszcie nastapilo odprezenie i relaks. Bylo wspaniale- wyszeptala Krystyna i niechetnie podciagnela moje spodnie i zaczela je zapinac. Czlonek nadal ledwo zmiescil sie w nogawce. Zaczelismy sie znowu calowac, tym razem juz spokojniej. Krystyna umiescila nabrzmiale piersi w staniku i obciagnela sweter. Po kilku minutach wyszlismy z kina. O czym byl film – nawet nie zwrocilismy uwagi ze byl jakis film.

     Mysle ze oboje chcielismy czegos wiecej i moja wyobraznia szalala na mysl co mogloby sie jeszcze stac. Jednak nie mielismy gdzie pojsc. Krystyna mieszkala w akademiku tylko dla dziewczat, a ja w domu nader surowych rodzicow. Ale spotkalismy sie jeszcze nie raz, bo Krystyna wkrotce wynajela stancje.

     Spotykalismy sie z Krystyna gdzie tylko sie dalo. Czesto byly to zakamarki w szkole do ktorej oboje chodzilismy. Spotkania te byly dosc podobne. Calowalismy sie, mietosilem jej piersi, a ona ugniatala mojego czlonka. Czasem trwalo to tylko kilka minut ale wzmacnialo nasza fascynacje tym co jeszcze moze nas czekac. Bywalo ze doprowadzala mnie do wytrysku spermy, co, choc bardzo rozkoszne, bylo takze krepujace, gdy musialem pozniej maskowac mokre spodnie. Czasy byly takie ze nie mielismy gdzie pojsc, bo na hotel nie bylo nas stac, a oboje mieszkalismy w warunkach ktore nie pozwalaly na zblizenie.

    Wkrotce doloze dalsza czesc tej historii w rodziale Ostry sex. Bo o tym to bedzie

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    herbert sprus

    Z wlasnej mlodosci

  • Przygoda z kuzynka II

    Po ostatniej przygodzie bardzo długo nie widziałem się z Mileną. Było mi strasznie głupio i nie wiedziałem jak mam przejść nad tym do porządku dziennego. Wszystko i wszyscy wokół sprawiało, iż byłem ciągle podirytowany.

    Niestety tego lata również pogoda nie dopisywała. Do końca wakacji pozostało niespełna dwa tygodnie, a ja jeszcze nie byłem ani razu nad rzeką. Dzisiaj miało się to zmienić, gdyż od samego rana poziom rtęci w termometrze pobijał temperaturowe rekordy. Około godziny jedenastej zacząłem się powoli zbierać do wyjścia pakując najpotrzebniejsze rzeczy. Stanąłem przed bramką i zastanawiałem się, którą drogę wybrać. Miałem dwie możliwości: na skróty i ulicą. Ścieżka na skróty miała swoje wady i zalety, skracała drogę o połowę, ale trzeba było przejść między innymi obok domu Leny. Ze względu na lejący się z nieba żar podjąłem ryzyko.

    Jak na nieszczęście akurat dziś musiałem spotkać swoją przepiękną kuzynkę. Głupio było przejść bez słowa, więc rzuciłem tylko krótkie „cześć” z nadzieją na taką samą odpowiedz.

    -Cześć-odpowiedziała.-Dokąd zmierzasz w taki upał?

    -Idę nad rzekę troszkę popływać, bo w domu jest nie do wytrzymania, a Ty co porabiasz?

    -Strasznie się nudzę i próbuje się schłodzić ale jak widzisz…-zamyśliła się.- Raczej mi to nie wychodzi…

    Zaśmiałem się głośno i pokiwałem z dezaprobatą głową widząc stającą kobietę ubraną tylko w strój kąpielowy przed spryskiwaczem ogrodowym.

    -Zamiast się śmiać lepiej byś coś wymyślił!-zawołała lekko poddenerwowana.

    -Co ja mogę? Mi też przecież jest gorąco…

    -Wiesz, a ja mam chyba pomysł… Może mogłabym się wybrać z Tobą?

    Zaskoczyła mnie tym pytaniem. Jeśli mam być szczery wolałem iść sam, ale po tym co między nami zaszło miałem dziwne przeczucie, że ten wspólny wypad może okazać się bardzo interesujący.

    -No dobrze możesz ze mną iść-powiedziałem, po czym od razu dorzuciłem.-Ale ja idę daleko, aż za zakręt bo nie chce mi się z nikim gadać.

    -Nie ma sprawy, nawet miałam Cię o to poprosić. Też nie mam ochoty spotkać się z tymi szczylami, którzy tylko gapią się na moje cycki – odrzekła.-Poczekaj minutkę tylko się spakuję.

    Wiedziałem, że ta minutka może trwać wyjątkowo długo więc schowałem się w cieniu i czekałem. Przez głowę przeszło mi wtedy tak wiele zboczonych myśli jak jeszcze chyba nigdy. Zamyślony nie zauważyłem nawet powrotu Mili. Wstałem i powoli ruszyliśmy w milczeniu w stronę upragnionej zimnej wody.

    Po około 20 minutach rozmowy o niczym dotarliśmy do celu. Tak jak się spodziewałem nikogo tam nie było. Zrzuciłem plecak na piasek. Następnie zdjąłem koszulkę i spodenki i od razu wskoczyłem do wody. To było właśnie to, czego potrzebowałem w tym momencie. Kątem oka przyglądałem się Lenie, która właśnie skończyła rozkładać koc w słońcu i rozpoczęła powolne szykowanie się do kąpieli. Nie minęła sekunda, a ona stał już w samy stroju. Wyglądała przecudnie. Jej jasna, jeszcze nie opalona skóra idealnie komponowała się z czarnym stanikiem i majtkami w takim samym kolorze.

    -Ale jesteś biała przydałoby Ci się troszkę słońca, bo wyglądasz jak rasowa Eskimoska-zacząłem się z niej nabijać, wiedząc, że jest bardzo drażliwa na tym punkcie.

    -Odezwał się ten opalony!-krzyknęła ze złością.-Poczekaj na mnie zaraz porównamy.

    Złapała haczyk. Teraz tylko czekałem aż się zbliży na odpowiednią odległość. Z każdym jej krokiem czułem, że w moich kąpielówkach robi się coraz ciaśniej, a woda wokół mnie zaczyna się prawie gotować. Gdy zbliżyła się na około metr zanurkowałem i załapałem ją w pasie wciągając pod wodę. Kiedy zniknęła w całości pod taflą wody rozpocząłem realizacje głównych założeń planu, a mianowicie miałem ochotę dotknąć jej piersi, a najlepiej zerwać z niej stanik. Niestety góra od stroju pozostała na swoim miejscu, lecz nagrodą pocieszenia było „przypadkowe” zmacanie cycków i bardzo jędrnego tyłeczka. Po kilku minutach indywidualnego pływania Lena zaczęła wychodzić na brzeg.

    -Już się poddajesz?- zdziwiłem się dość mocno, gdyż liczyłem na coś więcej.

    -Chwilowo tak. Poopalam się troszkę, żebyś już więcej nie płakał.

    Zaśmiałem się głośno i cały czas obserwowałem każdy ruch sąsiadki. Otworzyła torebkę i wyjęła z niej olejek przeciw oparzeniom. Popatrzyła się na mnie i zapytała:

    -Posmarujesz mi plecy?

    Wyszedłem w wody, a w tym czasie Milena położyła się już na brzuchu. Chwyciłem tubkę i wycisnąłem na jej plecy sporą dawkę kremu. Musiał być zimny, bo przez ciało kuzynki przebiegł silny dreszcz. Uśmiechnąłem się i zabrałem do pracy. Pieściłem jej ciało najpierw delikatnie, a z czasem coraz mocniej, i mocniej. Ciągle zawadzałem „przypadkowo” o sznurek od stanika sugerując, że można go zdjąć.

    -Odwiąż go. Nie chce mieć potem białego paska na placach-powiedziała.

    Moje działania przyniosły oczekiwany rezultat. Zachęcony tak łatwą zdobyczą zacząłem zjeżdżać dłońmi coraz niżej. Gdy już rękami coraz częściej muskałem napiętych pośladków usłyszałem powolne dyszenie. Uśmiechnąłem się tylko i przerwałem na chwilę, po czym przeniosłem swoje pieszczoty na łydki Leny. Nie zabawiłem tam zbyt długo, gdyż miałem bardziej ambitne plany. Chwyciłem w swoje ręce znowu krem i wycisnąłem odrobinę na uda Mili. Jeszcze nie dotknąłem skóry, a już usłyszałem ponowne ciężkie wzdychanie. Zabawa dopiero się zaczynała. Masowałem ja początkowo po tylnej i zewnętrznej część nóg. Następnie przeniosłem swoje dłonie na wewnętrzną stronę, gdzie niby przypadkiem zawadzałem kciukami o wilgotne majtki kuzynki. Wiedziałem, że sprawia jej to ogromną radość, a dzięki temu jej oddech stawał się coraz szybszy, i szybszy. Nagle jej ciało wyprężyło się w charakterystyczny sposób. Nie spodziewałem się, że praktycznie bez większej pomocy dostała tak szybko orgazmu. Uśmiechnąłem się do siebie, wstałem i poszedłem opłukać ręce w wodzie.

    Wróciłem i usiadłem obok niej na pisaku i patrzyłem na jej rozanieloną jeszcze po intensywnym orgazmie twarz. Jej policzki pokryły się delikatnym rumieńcem, ale nie sądziłem, że było to ze wstydu. Znów się uśmiechnąłem i opadłem z zamkniętymi oczami na piasek. Po kilku minutach milczenia, kuzynka powiedziała:

    -Jak Ci tak dobrze szło wcześniej, to może chciałbyś mnie znowu wysmarować?

    Podniosłem powieki i oślepiło mnie światło. Po kilku sekundach, gdy mój wzrok przyzwyczaił się do blasku słońca zauważyłem, że sąsiadka stoi obok mnie zupełnie naga i już nawet nie próbuje zasłaniać swoich miejsc intymnych. Rzuciła do mnie tubką i położyła się tym razem na plecach. Mój penis był już tak twardy i nabrzmiały, że nie próbowałem już tego nawet ukrywać. Zacząłem smarowanie od ramion konsekwentnie przesuwając się do niewielkich, lecz bardzo kształtnych piersi. Byłem jak w raju. Nigdy, nawet w najbardziej erotycznych fantazjach nie wyobrażałem sobie czegoś tak pięknego. Dopadłem wreszcie cycków i zacząłem je mocno uciskać podszczypując co chwilę sutki. Widziałem, że jej się to podoba, nie tylko po przygryzionej delikatnie wardze, ale również po kropelkach soków, które zbierały się na jej łechtaczce. Przesunąłem teraz swoje dłonie na brzuch, lecz często jeszcze powracałem palcami na małą rundkę wokół brodawek Mileny. Wreszcie przyszedł czas na to czego najbardziej właśnie teraz chciałem. Wycisnąłem po raz kolejny odrobinę kremu, ale tym razem na swoje ręce i położyłem je na cipce Lenki. Jej ciało wygięło się w łuk, jednak ja się tym razem nie poddałem. Masowałem ją najlepiej jak tylko umiałem. Nawet nie zauważyłem, kiedy moje palce wdarły się do pochwy. Milę przeszywały kolejne skurczę oznajmiające, że drugi już dzisiaj orgazm wisi w powietrzu. Ucieszony tym nachyliłem się i złożyłem namiętny pocałunek na wargach jej nabrzmiałej z podniecenia szparki. To dopełniło dzieła. Jej ciało przeszedł ogromny dreszcz, a z cipki wytrysnęły soczki. Zlizałem je z wielką dokładnością, wstałem i znów udałem się nad brzeg. Wiedziałem, że chce więcej, ja też na to bardzo liczyłem, jednak chciałem, żeby to ona mnie o to prosiła.

    Nie czekałem długo, gdyż jeszcze myjąc ręce poczułem jak zrywa nagle ze mnie kąpielówki. Gdy już miałem je w kostkach niespodziewanie wepchnęła mnie do wody. Nie było tam głęboko, tak mniej więcej do połowy ud. Wskoczyła za mną i uklęknęła obok mnie. Popatrzyła mi w oczy i uśmiechnęła się jednoznacznie. Mój penis był tak naprężony, jak jeszcze chyba nigdy dotąd. Pocałowała go w główkę i zaczęła delikatnie lizać od jąder, aż po sam szczyt. Po kilku minutach takiej zabawy wsadziła go sobie całego do ust. Obciągała mi profesjonalnie, tak jak wtedy za pierwszym razem. Poczułem, że zaraz eksploduje. Zauważyła to również Mielna, która przygotowała się na sporą dawkę spermy, która zaraz zaleje jej usta. Jej pieszczoty językiem trwały jeszcze chwilę, po czym dostałem potężnego wytrysku. Mila uśmiechnęła się pokazując jak krople nasienia skapują jej z idealnie białych zębów. Połknęła całą zawartość ust, chwyciła mnie za rękę i pociągnęła w stronę brzegu. Kazała mi się położyć na kocu, a sama usiadła mi na udach i zaczęła ponownie robić mi loda. Gdy mój penis znowu wrócił do szczytu formy nadziała się na niego i rozpoczęła rytmicznie unosić się i opadać. Nie mogłem bezczynnie leżeć i przyglądać się cudownie falującym piersiom kuzynki. Postanowiłem, iż dodatkowo będę pieścić jej łechtaczkę rękami. Moje działania sprawiły, że od razu poczułem na kutasie skurcze zwiastujące orgazm Mileny. Sąsiadka czując, że nasza zabawa dobiega końca przyśpieszyła tempa, co również mnie doprowadziło prawie do finiszu. Niemal w tym samym momencie, gdy zobaczyłem na twarzy Leny uśmiech spełnienia wytrysnąłem wewnątrz jej pochwy. Zostaliśmy w takiej pozycji jeszcze kilka minut, bo żadne z nas nie miało już więcej sił, żeby wykonać jakiś ruch. Mila w końcu zeszła ze mnie, położyła się obok na kocu i powiedziała:

    -Jesteś genialny. To były trzy najlepsze orgazmy w moim życiu-przerwała całując mnie namiętnie w usta.-Musimy to koniecznie powtórzyć.

    -Kiedy tylko zechcesz.

    -To może dziś wieczorem do mnie wpadniesz?-zapytała z uśmiechem na ustach.-Mam wolny dom, będziemy mogli się zabawić co nieco…

    -A może… Teraz?

    Zaczęła się śmiać, z niedowierzaniem pacząc, że jestem znów gotowy do dalszych pieszczot… 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    franek franek

    Druga część 😉

  • Prawo jazdy

    Mam na imię Monika, jestem 32-letnią pracującą mężatką. Zajmuję się sprzedażą ubezpieczeń. Pracuję w firmie już 5 lat. Jako, że jestem atrakcyjną i zadbaną kobietą to klienci, których odwiedzam kupują ode mnie chętniej. Był piątek w biurze odbywała się impreza integracyjna. Niestety musiałam pójść sama, ponieważ mój wyjechał w delegację. Ale mimo wszystko atmosfera była przyjemna. Wszystko było by idealnie, gdybym nie dała się namówić na drinka, właściwie to dwa. Problem polegał na tym, że przyjechałam samochodem. Pod pretekstem, że ktoś na mnie czeka na parkingu, wyszłam i odjechałam.

    Paląc papierosa prowadziłam autko z dozwoloną prędkością. Nie wiem co sobie myślałam wsiadając za kierownicę po alkoholu do tej pory mi się to nie zdarzyło. Było już po północy, liczyłam, że uda mi się dojechać na miejsce bez większych problemów. I prawie się udało. Jakieś 5 kilometrów od domu dostrzegłam radiowóz. Ogarnęły mnie czarne myśli, ale na odwrót było za późno. Pani policjantka dała sygnał lizakiem i zjechałam na pobocze. Cała się trzęsłam ze strachu. Na patrol policji składały się dwie osoby, kobieta i mężczyzna.

    – Dobry wieczór, kontrola trzeźwości – powiedział niskim głosem mężczyzna, grubszy, dobrze zbudowany 40-latek.

    W tym całym stresie nie zapamiętałam ani nazwiska, ani jego stopnia. Badanie alkomatem wykazało pół promila. Byłam załamana, prawo jazdy stanowiło podstawę mojej pracy. Jedyne co przychodziło mi do głowy to łapówka. Łamiącym głosem zaproponowałam:
    – Może się dogadamy panie władzo?
    – Co ma Pani na myśli?
    – No.. wie.. Pan..
    – Wie Pani, że to będzie trochę kosztowało?
    – Domyślam się..
    – Zrobimy tak, tutaj jest mój numer, proszę do mnie zadzwonić spotkamy się i dogadamy dobrze?
    – Dobrze.. A kiedy odzyskam dokument?
    – Kiedy się spotkamy bez świadków – skinieniem głowy pokazał na policjantkę.

    Odjechałam do domu. Wieczorem porozmawiałam z mężem przez telefon, wzięłam prysznic i się położyłam, trzymając w ręku wizytówkę policjanta nerwowo wykręciłam numer. Po krótkiej rozmowie umówiliśmy się na poniedziałek na 20.
    Mijał nudny dzień w pracy tuż przed wyjściem przeliczyłam podjęte z bankomatu pieniądze. 2 tysiące złotych, zgadza się, mam nadzieję, że wystarczy.
    Punktualnie o 20 zapukałam do drzwi domu, w którym mieszkał pan policjant.
    Otworzył i zaprosił mnie do środka, paradował w rozpiętej hawajskiej koszuli ze swoim grubym brzuchem. Gdy zaproponował coś do picia odmówiłam. Siedziałam na sofie w jego niewielkim pokoju gościnnym.
    Podczas krótkiej niezręcznej ciszy, czułam jego przenikliwy wzrok na sobie. Wędrował od szpilek, poprzez biust, kończąc na moich oczach i posyłając mi władczy uśmieszek.
    – No dobrze, to ile będzie mnie kosztowało odzyskanie dokumentu?
    – A ile jest dla Pani wart?
    – No cóż, mam trochę pieniędzy przy sobie
    – Nie chodzi mi o pieniądze Pani Moniko
    – No więc o co?

    Przysiadł się do mnie i zaczął dotykać moje kolano. Miałam na sobie dość krótka sukienkę, którą powoli podciągał do góry i masował moją nogę coraz wyżej, jednocześnie szepnął mi na ucho:
    – Wiesz doskonale czego chcę.
    Wiedziałam, nie miałam wielkiego wyboru, więc postanowiłam mieć już to jak najszybciej z głowy.
    – Dobrze..
    Rozpuściłam włosy i rozsunęłam suwaczek opinający biust.
    – Chodźmy do sypialni.. spodoba Ci się..
    Rzucił mnie na łóżko w swojej zaciemnionej sypialni i położył się na mnie całym ciężarek swojego ciała. Jęknęłam cichutko, ale udając, że mi się podoba zdarłam z niego koszulę. Całował mnie po szyi wkładając rękę w moje majtki i wpychając palec do mojej cipki. Dopadł się do moich piersi jak dzikie zwierzę, byłam już mokra i napalona, gdy wiercił mnie palcem. Ściągnęłam z siebie sukienkę i rozpięłam stanik, który rzucił gdzieś na podłogę. Leżałam już w samych stringach i szpilkach. Zszedł ze mnie, położył się na plecach, chwycił mnie za głowę i silnym ruchem zmusił do całowania jego brzucha. Rozpięłam jego spodnie, ściągnęłam wypchane bokserki moim oczom ukazał się olbrzymi, owłosiony penis. Miał ponad 20 cm-ów i stał jak dąb. Był dużo większy od przyrodzenia mojego męża.

    Jęczał i wiercił się gdy całowałam jego jądra. Byłam już mocno napalona, gdy wzięłam w usta jego kutasa, zachłannie go ssałam czując jego podniecenie i słysząc jak sapie coraz głośniej. Po kilku minutach obciągania, poderwał się zdjął ze mnie stringi i położył na plecach. Pomyślałam sobie nareszcie, gdy we mnie wszedł. Oplotłam go nogami i chwyciłam za tyłek. Pieprzył mnie coraz mocniej, całując moje nabrzmiałe cycki. Jego olbrzymi penis przebijał mnie dosłownie na wylot, wysyłając w krainę rozkoszy i orgazmu. Po kilku minutach leżałam na brzuchu z potarganymi włosami, gdy poczułam ciężar jego ciała na sobie. Tego właśnie teraz pragnęłam.

    – Ale z Ciebie suka, podoba Ci się co?

    – Bardzo… wyjęczałam ledwie..

    – Chcesz żebym Cię zerżnął jeszcze mocniej?

    – Tak… rżnij mnie..

    Nie myślałam już o niczym, poza ostrym zwierzęcym seksem. Wszedł we mnie od tyłu i chwycił mocno za włosy. Zaczęłam krzyczeć i ciągnąć rękami za prześcieradło. Posuwał mnie jak maszyna sapiąc mi do ucha i dając kolejne mocne klapsy w mój już i tak zaczerwieniały tyłek. Łóżko strzelało jak by się miało rozsypać w kawałki, po kilku minutach wpakował mi do ust penisa. Wystarczyło kilka ruchów i cały ładunek ciepłego nasienia znalazł się na mojej twarzy.

    Ubrałam się, wzięłam z ławy swoje prawko i zniknęłam za drzwiami.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    madziula

    madziula

  • Inicjacja cz. 1

    Kolejny raz zostałam sama w domu. Mama wyjechał na kilka dni do chorej babci, zostawiając mnie pod opieką jej przyjaciela. Krzysztof nie mieszkał z nami, jednak był niemalże domownikiem, często zostając u nas na noc. W sumie był kimś, wypełniającym rolę kochanka mamy i przyjaciela domu, kto jednak nie pretenduje do roli stałego partnera, czy konkubenta.

     

    Byłam grzeczną dziewczynką. Nie zamierzałam siedzieć do późna na sieci. Dokładnie o dziewiątej wieczorem zaczęłam wieczorną toaletę. Wymyłam włosy, wyjątkowo starannie ogoliłam nogi i wzgórek, sporo czasu poświęciłam skórze, wcierając kolistymi ruchami bezwonny balsam do ciała. Susząc długie, blond włosy przeglądałam się w lustrze. Pomimo piętnastu lat, z ogolonym wzgórkiem wyglądałam jak drobna, najwyżej trzynastoletnia dziewczynka. Byłam niewysoka, szczuplutka i miałam małe, choć bardzo kształtne piersi. Lubiłam za to swoje długie, proste włosy i byłam niemalże dumna z ładnie wyrzeźbionych nóg i zgrabnych, krągłych pośladków.

     

    Przed snem, otulona miękkim płaszczem kąpielowym obeszłam cały dom, starannie sprawdzając drzwi i okna. Wyłączyłam zewnętrzne oświetlenie i gasząc po kolei światła wewnątrz domu, poszłam na piętro do swojego pokoju. Tej nocy zrezygnowałam z piżamki. Zgasiłam światło i naga wślizgnęłam się w świeżą pościel. Było sporo po dziesiątej w nocy, gdy zasypiałam sama w obszernym łóżku.

     

    Obudziłam się, gdy zamykał drzwi mojego pokoju. Przeciągając się kusząco w pościeli, odsłoniłam drobne piersi. Krzysztof nachylił się nade mną. Starannie przycięty zarost łaskotał podczas pocałunków. Ściągając ze mnie kołdrę, ssał różowe brodawki. Palce delikatnie muskały skórę, pieszcząc podbrzusze i wewnętrzną stronę ud. Usiadłam w pościeli. Ściskał moje brodawki, gdy rozpinałam mu koszule i spodnie. Nagi przytulił się do mnie muskularnym ciałem, po czym opadliśmy na pościel. Leżałam na nim, całując szyję, tors i podbrzusze. Trzymając w obu dłoniach potężny członek, lizałem jego główkę. Potężna męskość ledwo mieściła się w moich drobnych ustach. Zachęcona jękami rozkoszy ssałam go coraz intensywniej, masując dłońmi podstawę kutasa. Wplecionymi we włosy palcami narzucił ostry rytm. Eksplodując, przytrzymał głowę, wsuwając członek głęboko w usta. Ssałam go, połykając nasienie. Gdy skończył, przytulona policzkiem do uda wsłuchiwałam się w jego oddech, pieszcząc palcami jadra i na wpół miękki członek.

     

    – Twoje usteczka są wprost stworzone do obciągania i całowania. Sam nie wiem, co lepiej im wychodzi!

    Powiedział, naciągają mnie na siebie. Po długim pocałunku w usta zaczęłam się wspinać na niego, a on całował kolejno moją szyje, piersi, podbrzusze i krocze. Będąc u celu podróży, dosiadłam okrakiem twarzy Krzysztofa. Trzymając się wezgłowia łóżka, ocierałam wilgotną szparkę o jego usta. Lizał mnie między wargami, ssał łechtaczkę i penetrował językiem pochwę. Uwielbiałam ten rodzaj seksu oralnego. Mając sporą kontrolę nad rodzajem i intensywnością pieszczot już po kilku chwilach tej niezwykle podniecającej minety, wiłam się z podniecenia. Orgazm przeżyłam nabita ana jego język, ocierając się łechtaczką o nos kochanka.

     

    Byłam zmęczona rozkoszą. Długo leżałam wtulona w Krzysztofa, gdy ten delikatnie głaskał palcami plecy. Kiedy uspokoiłam oddech, nasunął się a mnie. Szeroko rozkładając uda, wprowadziłam dłonią członek do pochwy. Wszedł we mnie płynnym pchnięciem. Wilgotna pochwa objęła go jak przyciasna rękawiczka odrobinę za dużą dłoń. Jego potężny członek wypełnił mnie całą, a gdy wydawało się, że nie zmieści się do końca, napar mocno! Rozkoszne, graniczące z bólem doznanie rozciągania! Kolejne pchnięcie i nasze podbrzusza złączyły się. Zachłystując się niesamowitym uczuciem, leżałam, mając w sobie całych dwadzieścia jeden centymetrów jego męskości. Gdy delikatnie poruszył się we mnie, zaplotłam łydki na jego lędźwiach. Po kilku kolejnych, mocniejszych pchnięciach zmieniliśmy pozycję. Trzymając moje nogi w kostkach, rozłożył je tak, że stopy znalazły się za moją głową. Klęcząc między udami, posuwał mnie rytmicznymi ruchami bioder, obserwując jak jego wielki kutas, suwa się w dziewczęco wyglądającej cipce. Gdy znudził się tą pozycją, opadł na mnie. Moje kolana znalazły się w zgięciach jego łokci. Poczułam go jeszcze głębiej w sobie, a gdy podbrzuszem zaczął ocierać się o wyeksponowaną łechtaczkę, nie potrafiłam dłużej powstrzymać orgazmu. Wyłam pod nim wgniatana w materac mocnymi pchnięciami. Zwolnił, dopiero gdy zwiotczałam pod nim. Przewróciliśmy się tak, bym była na górze. Nabita na twardy członek wracałam do rzeczywistości. Powoli, wraz z powracającym do normalnego rytmu oddechem, zaczynałam poruszać biodrami. Teraz liczyła się tylko jego rozkosz. Z początku, wtulona w pierś Krzysztofa, poruszałam jedynie biodrami, suwając się na potężnym członku. Wraz z rosnącym podnieceniem mojego partnera, unosiłam stopniowo ciało, by w końcu usiąść na nim okrakiem. Z dłońmi splecionymi na karku unosiłam się i opadałam na jego członku, a on jęcząc głośno, pieścił dłońmi uda i piersi. Był bliski spełnienia, gdy wstałam. Jego zaskoczenie przerodziło się w euforię, kiedy dosiadłam go odwrócona do niego plecami. Nabita na pulsującą męskość poruszałam biodrami, stopniowo odchylając się ku jego stopom. Czułam jak niesamowicie sztywny członek, napiera na tylną ściankę pochwy. Zacisnął dłonie na moim ciele. Przyspieszyłam, a on trzymając mnie za biodra, regulował głębokość pchnięć. Dzięki temu suwałam się wzdłuż niemal całej długości kutasa. Unosiłam biodra na tyle wysoko, że jedynie główka penisa pozostawał we mnie, po czym opadałam z impetem, nabijając się na niego. Jego orgazm poprzedziły cztery wyjątkowo intensywne pchnięcia, po których przytrzymał moje biodra w najniższej pozycji, wypełniając mnie nasieniem.

     

    Odpoczywaliśmy, leżąc ułożeni w łyżeczkę. Delikatnie jakby od niechcenia pieścił moje piersi i podbrzusze. Dotyk był przyjemny i delikatny.

    – Masz cudownie gładkie ciało. Jest takie młodziutkie i świeże!

    W ciągu następnych minut szeptał kolejne komplementy, a jego palce sprawiały, że ponownie przyspieszył mi oddech. Ucisk jego członka na pośladki świadczył, że i jemu udzieliło się podniecenie. Odchyloną w tył dłonią zaczęłam go pieścić, gdy Krzysztof delikatnymi cuchami masował okolice mojej łechtaczki. Podniecona ściskałam w dłoni ponownie prężący się członek. Mimo nieco słabszej niż poprzednio erekcji i tak był potężny. Krzysztof przesunął dłoń za moje plecy. Wsunął palec, potem drugi w mokrą od nasienia pochwę, po czym delikatnym ruchem roztarł wypływającą ze mnie wilgoć wokół odbytu. Wiedziałam, że ma ochotę na seks analny. Bardzo go lubił. Z początku ten rodzaj stosunku był dla mnie dość bolesny, jednak odkąd regularnie trenowałam odbyt dużą wtyczką analna, którą mi podarował, polubiłam kochać się z nim w ten sposób. Lubiłam cały towarzyszący temu rytuał. Sprawiło mi przyjemność, kiedy wsunął palec w odbyt. Po chwili dołączył drugi, a później zaczął mnie nimi rozciągać. Lubiłam to uczucie. Pozwoliłam mu bawić się moim odbytem, aż uznałam, że jest już dostatecznie rozciągnięty. Obficie pośliniłam palce, którymi zwilżyłam członek. Trzymając go pewnie w dłoni, naprowadziłam go na odbyt. Rozluźniłam zwieracz, a on delikatnie naparł. Za trzecia próbą główka pokonała ciasny pas mięśni. Wsunęłam dłoń między uda, odnajdując łechtaczkę. Wszedł we mnie mocnym pchnięciem. Przytrzymując dłonią uniesione do góry udo, napierał biodrami na pośladki. Twardy kutas posuwał mnie w pupę, a ja pieściłam się, wsłuchując w rytm jego pchnięć. Kochał się w swoim tempie, szybko zmierzając do finiszu. Chciałam go odrobinę wyprzedzić, tak by mój orgazm spotęgował jego doznania przed wytryskiem. Udało się. Orgazm sprawił, że odbyt zacisnął się na jego członku, pulsując w rytm mojej rozkoszy. Krzysztof zawył za moimi plecami i w kilku mocnych ruchach skończył, wypełniając odbyt ciepłym nasieniem.

     

    Po wspólnym prysznicu został tylko tak długo, by utulić mnie do snu. Nie został na noc. Rano znalazłam na kuchennym blacie paczuszkę z liścikiem na wierzchu. Tylko dwa słowa: “Na wieczór”. W środku był śliczny, zmysłowy komplecik czarnej bielizny. Coś, czego żadna piętnastolatka na pewno nie ma w swojej garderobie, bo która dziewczyna nosi teraz pas do pończoch? Zaintrygowana przymierzyłam nową bieliznę. Umarłabym ze wstydu, gdyby ktoś postronny mnie w tym zobaczył, a jednocześnie aż skręcało mnie z podniecenia, by założyć to pod normalne ubranie. Nigdy nie miałam na sobie tak skąpych stringów, których mikroskopijnej wielkości materiał ledwie zasłaniał kapturek łechtaczki, ani biustonosza odsłaniającego zupełnie brodawki. Czułam się w tej bieliźnie jak luksusowa, nieletnia dziwka i podobało mi się to uczucie. Podniecenie wzrosło jeszcze bardziej, gdy dostałam SMSa od Krzysztofa: “Czas na twoją inicjację! Bądź gotowa o 20. Załóż nową bieliznę i czarną, krótką sukienkę. Zabieram cię do prywatnego klubu.”

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara

    .

  • Byłem torturowany w szkole

    Była przerwa. Na szkolnym korytarzu panował gwar i chaos. Każdy siedział na ławce lub stał, każdy we własnym towarzystwie. Mi akurat nie chciało się z nikim rozmawiać, a na ławkach nie było miejsca, więc stanąłem z boku przy parapecie. Z nudów zacząłem intensywnie myśleć. Gdy tak stałem przez dłuższą chwilę zobaczyłem, jak podchodzi do mnie pani pedagog. Miała blond włosy spięte z tyłu w warkocz a na nosie okulary. Ubrana była stosownie do pory roku, a był maj. Była szczupła i młoda, przez co wyglądała dość atrakcyjnie. Na nogach miała sandały na obcasach, w których było widać młodo wyglądające, gładkie i zadbane stopy. Były dość płaskie i miały obcięte paznokcie, pomalowane na kolor jaskrawo czerwony z białymi brzegami.

    – Dzień dobry! – powiedziałem, zobaczywszy ją.

    – Dzień dobry. Uśmiech proszę! – odpowiedziała łagodnym tonem sama uśmiechając się szeroko ukazując swe białe zęby.

    – Słucham? – spytałem zdziwiony.

    – Uśmiech proszę. – powtórzyła. – Bo widzę, że jesteś jakiś przygnębiony? Uśmiechnij się do mnie.

    – Ach, nie, nie jestem. – odparłem.

    – Na pewno?

    – Tak. – Zapewniłem.

    – To uśmiechnij się! – rzekła, skrobiąc mnie lekko po ramieniu. Spuściłem głowę bezradnie.

    – Ale dlaczego? – spytałem.

    – Bo wtedy – zaczęła wyjaśniać – do naszego mózgu wpływa hormon szczęścia. Im więcej się uśmiechamy, tym bardziej jesteśmy szczęśliwi.

    – Ale ja nie potrafię. – odparłem. – Ale w sumie dobrze, że panią widzę. Muszę przyjść po lekcjach, żeby pani zrobiła mi zdjęcie na gazetkę klasową. – uprzedziłem.

    – Ach! No faktycznie. Dobrze, przyjdź do mnie do gabinetu. – stwierdziła zadowolona i poszła.

     

    Gdy skończyłem lekcje podszedłem do drzwi jej gabinetu. Zapukałem i usłyszawszy „Proszę!” wszedłem.

    – Ach, jesteś. – stwierdziła z nutą zadowolenia w głosie i równie szerokim uśmiechem co wcześniej. – Już idę po aparat, usiądź sobie na krześle.

     

    Usiadłem więc a ona wyszła, a po chwili wróciła z niewielkim aparatem cyfrowym. Już zacząłem się obawiać, że ponowi prośbę i po chwili moje obawy okazały się słuszne. Usiadła naprzeciwko mnie, po drugiej stronie biurka i włączyła aparat. Skierowawszy obiektyw w moją stronę znów powiedziała:

    – No! Uśmiechnij się.

    – Ale dlaczego? – spytałem.

    – Żebyś ładnie wyszedł na zdjęciu.

    – Ale nie chcę.

    – Chcesz być poważny? – spytała nieco bardziej zrezygnowanym tonem.

    – Tak. – odpowiedziałem stanowczo.

    – Dobrze, ale jak zrobię ci zdjęcie to zostań dłużej, okej? Jesteś już po lekcjach? Masz czas?

    – Właściwie tak. – odparłem.

    – To dobrze. – stwierdziła i zrobiła mi zdjęcie. Na moment oślepił mnie błysk flesza, lecz po chwili schowała aparat i zapytała mnie, czy coś się stało, że stałem na przerwie taki smutny. Wyjaśniłem jej, że nic – jedynie się trochę zamyśliłem. Potem spytała, czy często się uśmiecham i po krótkiej chwili myślenia odpowiedziałem, że prawie wcale.

     

    Więc zaczęliśmy rozmawiać na ten temat. Wyglądała na bardzo zdziwioną. Dłuższą chwilę mnie przekonywała, że warto się uśmiechać bo to robi dobre wrażenie, pozytywnie działa na zdrowie itp. Zaczęła opowiadać mi o terapii śmiechem, o tym, że „śmiech to zdrowie” i ile przynosi korzyści. Rozmawialiśmy tak przez dłuższą chwilę, a po mojej kolejnej odmowie na prośbę o uśmiech odrzekła:

    – To wiesz co? Połóż się tu. – nakazała wskazując palcem stojący w kącie dziwny obiekt, który wyglądał jak łóżko z przymocowanym do niego siedzeniem, do którego wchodziło się po drabinie. W jej głosie dał się słyszeć przebłysk nadziei. Zdawało się, że wpadła nagle na pomysł, który wydawał się jej genialny. – Aha, tylko najpierw zdejmij bluzkę, podkoszulkę, buty i skarpetki. – dodała.

     

    Położyłem się posłusznie a ta kazała mi unieść ręce za siebie. Gdy to zrobiłem „przypięła” mnie pasami do owego łóżka za nadgarstki, później za stopy a następnie za biodra. Następnie weszła po drabinie i usiadła nade mną. Zobaczyłem, że odpina i mozolnie zdejmuje buty a następnie podłożyła mi palce stóp pod nos.

    – Będziesz wąchał moje stopy aż się uśmiechniesz. – zagroziła wesoło. Moje nozdrza natychmiast podrażnił zapach potu. Odwróciłem głowę tyle, ile mogłem lecz ona wciąż trzymała palce pod moim nosem i patrzyła na mnie z uśmiechem. – Brzydko pachną, co? – spytała po chwili.

    – Noo… tak. – odparłem.

    – Ale nie zabiorę stópek dopóki nie zobaczę banana na buzi. – powtórzyła. Próbowałem kilka razy „kręcić” głową by nie czuć woni jej stóp, lecz jedynym efektem był jej chichot i ponowne podłożenie ich pod mój nos. – Zawołała „Smile!” a po chwili „Cheese!” – rozciągając palcami swych stóp moje kąciki ust.

     

    Leżałem tak wdychając ów zapach. Nie wiem jak długo to trwało. Co najmniej pół godziny, może więcej. Widziałem przed sobą jedynie palce lub pięty a momentami także jej twarz, cały czas radosną, opromienioną uśmiechem. Po jakimś czasie, jakby zauważyła, że nic nie wskóra, spytała ironicznie:

    – Tak ładnie pachną moje stópki?

    – Niezbyt. – odparłem.

    – Ale uśmiechu nie zobaczę? – upewniła się.

    – Wolałbym nie.

    – To poczekaj. Chyba mam jeszcze jeden sposób. – powiedziała i mrugnąwszy do mnie zeszła na podłogę i usiadła na krześle, aby z powrotem ubrać buty.

     

    Byłem przerażony, zastanawiając się co wymyśli następnego. Pomyślałem, że to wszystko jest jakieś chore. Po co jej to? I do czego będzie zdolna? Czyżby miała mnie zacząć torturować? Czy będę bity lub w inny sposób dręczony? Nachodziły mnie różne myśli. Lecz ona wpadła na pomysł, którego w życiu bym się nie spodziewał. Podeszła do mnie bliżej i spytała rozradowana:

    – Masz łaskotki? – serce zaczęło mi bić jak oszalałe. Nie miałem pojęcia co powiedzieć, by się wykręcić.

    – Nie wiem. No… ra-raczej nie. – wyjąkałem. Lecz mój wyraz twarzy i wzrok najprawdopodobniej nie był zbyt przekonujący.

    – Na pewno? – spytała.

    – Chyba tak.

    – A może sprawdzimy?

    – Nie! Proszę! – jęknąłem a następnie wybuchnąłem śmiechem czując tarcie jej opuszków palców oraz długich paznokci na moim odsłoniętym brzuchu. Usiłowałem się wyrywać, lecz skórzane pasy trzymały mocno moje ręce, nogi oraz biodra. Rzucałem się jak oszalały wyjąc ze śmiechu.

    – Gili gili gili! – powtarzała wesolutkim głosem patrząc na me daremne, desperackie próby ucieczki oraz słysząc jedynie mój śmiech.

     

    Histeryczny, niekontrolowany śmiech wywołany jedynie jej wyrafinowanym łaskotaniem i skoordynowanymi ruchami. Czułem się potwornie bezsilny. Miałem wrażenie, że tracę kontrolę nad swym ciałem nie będąc w stanie pohamować swych ruchów oraz głośnego śmiechu, który – kiedy „kursowała” swymi palcami między brzuchem, pachami, żebrami, przechodząc niekiedy do boków i szyi – przeradzał się w totalny rechot. Nie wiem ile to trwało, po ilu minutach do oczu napłynęły mi łzy.

    – Twardy jesteś. – skomentowała przerywając tortury. – Ale teraz wymiękniesz. – zapewniła, po czym podeszła do biurka i otwarła szufladę.

     

    Gdy coś z niej wyjęła, usłyszałem ponownie stukot jej obcasów o linoleum. Podeszła do mnie trzymając ręce z tyłu. Po chwili pokazała mi, że w jednej z nich trzyma czerwone, sztywne piórko.

    – Ta da! – zawołała stojąc przy moich skrępowanych stopach. Przeraziłem się jeszcze bardziej szykując na najgorsze, lecz wiele nie porozmyślałem, gdyż po chwili ponownie wybuchnąłem panicznym, bezsilnym śmiechem rzucając się desperacko z podobnym skutkiem jak wcześniej, gdy ta łaskotała mnie niemiłosiernie piórkiem raz w jedną stopę, raz w drugą. – Ha ha! Tu cię mam! Gili gili gili! Nie masz wyboru! Tego nie wytrzymasz! – wołała wesoło a następnie odłożyła piórko i łaskotała mnie w obie stopy naraz, pocierając palcami pięty, śródstopia, palce a momentami… co było chyba najpotworniejsze – miejsca między palcami, przy którym aż wyłem ze śmiechu.

    – Do… Ha ha ha ha… dobrze! – wyjąkałem. – Tylko p-pro-proszę! Niech pani… hi hi hi!!! Niech pani przestanie!!! B-bł-błagam ha ha ha ha!!! – krzyczałem.

    – Okej. – odparła podchodząc bliżej mej twarzy. – To teraz szeroki uśmiech. – powiedziała szczerząc zęby i pokazując palcem gest na swej twarzy. Poczułem się tak, jakby moja twarz była z ołowiu. Chcąc nie chcąc uniosłem w górę kąciki swych ust.

    – Pięknie! – zawołała. Tylko teraz tak szeroko! Pokaż ząbki! – resztkami sił „zmolestowałem” swe usta odsłaniając zęby w dziwacznym grymasie. – Super! – stwierdziła, po czym usłyszałem odgłos robionego zdjęcia.

     

    Odłożywszy aparat odpięła mi pasy i pozwoliła się ubrać.

    – Jutro cię widzę w szkole wesołego! – oświadczyła. – Bo jak nie to wiesz… – mrugnęła – znów się spotkamy w wesołej sali tortur hi hi.

    – Do widzenia! – pożegnałem się jak najszybciej wyjść.

    – No dobrze – zmykaj. Do widzenia!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Krystian Wieczorek

    Enter your author resource box:
  • Długo wyczekiwane spotkanie

    Obudziłem się rano pomyślałem to ten dzień, dziś przyjeżdża dziewczyna która podoba mi się od dawna. Miała na imię Wiktoria miała 17 lat, 170cm wzrostu Kasztanowe długie włosy, brązowe oczy, oraz figurę jak gwiazdy w gazetach dla dorosłych.  Cały weekend spędzę z nią na oprowadzaniu po naszym pięknym mieście. Godzina 12 odebrałem Wiktorie z dworca nie miała dużo bagażu tylko plecak. Poszliśmy więc na obiad, później skoczyliśmy na plażę.  Było bardzo dużo ludzi, po chwili znaleźliśmy miejsce aby rozłożyć ręczniki. Zdjąłem koszulkę oraz spodenki zostałem w samych bokserkach, Wiki  miała już na sobie bikini. Moim oczom ukazała się piękne młode ciałko koleżanki. Piersi okrągłe wydaje mi się miseczka C. Pupa była idealna, widać że lubiła sport, w końcu grała w siatkówkę oraz chodziła na jogę. Poprosiła abym nasmarował ją olejkiem do opalania, jako dobry kolega zgodziłem się bez zawahania. Posmarowałem ja na plecach później nogi idąc do góry dotarłem do jędrnej pupy nieśmiało jej dotknąłem podniosła głowę i uśmiechnęła się zalotnie. Poleżeliśmy dobre 2 godziny. Mieliśmy już iść do jej hostelu gdy w  tym momencie zadzwonił telefon ze pokój nie może zostać odebrany gdyż nastąpiło zalanie. Wiki nie wiedziała co ma zrobić. Zaproponowałem ze może spać u mnie, rodziców nie ma cały weekend więc całe mieszkanie jest dla nas. Na początku nie była pewna czy chce spać u mnie ale po chwili się zgodziła. Tak więc wsiedliśmy w autobus przyjechaliśmy kilka przystanków i byliśmy niedaleko od mojego bloku. Na klatce było parę stopni mniej niż na dworze lecz w domu chyba jeszcze ciepłej. Wiki od razu poszła przebrać się do łazienki. Ja natomiast poszedłem zrobić jakąś kolacje po 10 minutach Wiktoria wyszła z łazienki w krótkich spodenkach w których było widać jej pośladki oraz w koszulce na ramiączkach. Nie miała stanika pod spodem jej sutki ukazywały się przez lekki materiał. Chyba chciała mnie sobą podniecić co bardzo się jej udało. Musiała zauważyć mój wzrok gdy na nią spoglądałem. Teraz ja poszedłem się ogarnąć do toalety szybki prysznic lecz zapomniałem przez to wszystko bokserek i spodenek z szafy. Uchylając drzwi owinięty w ręcznik zapytałem się czy może mi podać rzeczy. Szyderczo i zarazem z zalotnym uśmiechem zapytała: a po co Ci to? Rozbudziła we mnie wyobraźnię. Wyszedłem nieco skrępowany zjedliśmy kolację i włączyliśmy jakiś film. Była to komedia romantyczna. To było ukartowane. Taki miałem plan. Siedzieliśmy obok siebie w pewnym momencie objawem ją ona zrobiła to samo. Zaczęła jeździć ręką po moim udzie. Widziałem ze spogląda na mnie ukradkiem, spojrzałem na nią wtedy pocałowała mnie. Całowaliśmy się dobre 5 minut. Po czym przeszliśmy dalej. Do rozbierania dużo ciuchów nie mieliśmy. Zdjąłem jej bluzeczkę. Ukazały mi się piękne piersi 17 latki. Zacząłem je pisać ssać je przygryzać lekko twarde sutki. Całowałem każdy kawałek górnej części jej ciała. Schodziłem coraz niżej aż trafiłem na króciutkie dresowe spodenki zdjąłem je zostały już tylko jej różowe figi. Lizałem chwilę jej cipkę przez materiał była już mocno rozgrzana. Złączyła nogi gdy zdejmowałem jej majteczki moim oczom ukazała się różowiutka muszelka. Była bardzo mokra lizałem całą cipeczkę aż wszystko znikło. Doszła do pierwszego orgazmu. Była pochłonięta w rozkoszy. Wiła się jak wąż, skakała na łóżku, słodko postękiwała.  Po chwili to ona przejęła inicjatywę zdjęła moje spodenki, zębami chwyciła za bokserki i zanim się obejrzałem już ich nie było. Rzuciła je na drugi koniec pokoju. Wiatrak był włączony jej cudne długie kasztanowe włosy powiewały gdy była pochylona przede mną. Przyznała się ze uwielbia sex oralny ale przyznała się też ze nigdy nie uprawiała seksu klasycznego i jest dziewicą. Nie zdziwiło mnie to gdyż było widać ze jest szanująca się dziewczynom. Chwyciła za mojego penisa nie była wcale taki mały ale połknęła całe 21 cm. Było wspaniale jeszcze nigdy podczas orala nie było mi tak dobrze. Minęło parę minut i skończyłem jej w ustach. Wypluła całą spermę na swoje piersi i rozprowadziła dokładnie, całe się świeciły.  Zeszliśmy na podłogę. Wziąłem poduszkę pod kolana oraz większą dla Wiktorii żeby miała pod dupke aby była wyżej. Jeszcze chwilę się całowaliśmy na podłodze i zabrałem się do dzieła. Zapytałem się tylko czy w prezerwatywie czy bez?  Odpowiedziała ze bez bo była z mama u lekarza i bierze pigułki. Wiki leżała na plecach z rozłożonymi nogami na zewnątrz czekała aż to nastąpi. Naśliniłem główkę penisa oraz jej cipke pojeździłem po jej wargach sromowych pobudzając ja jeszcze bardziej. Ostatecznie zapytałem czy tego chce odpowiedziała : Tak głupolu wejdzie we mnie w końcu! Złapałem ja za ręce, dwa lekkie ruchy za trzecim byłem już w środku. Wiktorka krzyknęła głośno poleciało troszkę krwi. Kochaliśmy się w pozycji misjonarskiej . Po paru minutach przeszliśmy do pozycji na pieska. Oparła się wtedy na krześle ja robiłem swoje Wiki coraz szybciej Oddychała więc zwolniłem . Posadziłem ja na parapecie okna były zasłonięte wbiłem się w nią ona ręce zaplotła na karku a nogi w moim pasie. Rytmicznie przyspieszałem i zwalniałem wiedziałem ze długo już nie wytrzymam. Doszliśmy w tym samym momencie , chyba najlepszy stosunek w moim życiu. Tak spleceni położyliśmy się do łóżka leżeliśmy jeszcze kilka chwil . Patrzałem w jej piękne brązowe oczy biło od nich ciepło miłość i rozkosz. Zrobiłem jej za to druga niespodziankę , wspólną kąpiel. Złapałem ja przodem do mnie za pośladki i zaniosłem do łazienki. Tam trochę pieszczot wtedy Wiki stwierdziła ze jeszcze jej mało, ni stąd ni z owad usiadła na pralce rozłożyła nogi i zapytała : Masz już dość mój ogierze? Więc jak przystało na faceta musiałem pannę zaspokoić. Tym razem pojękiwała dość cicho lecz szybko, i z wielkim krzykiem trysnęły z niej soki. Sama nie wiedziała co się do końca stało nigdy nie przeszła takiego orgazmu. Popłakała się ze szczęścia. Zaraz po tym wskoczyliśmy do wanny umyliśmy się na wzajem wytarliśmy i poszliśmy do łóżka. Powiedziała że chce jeszcze raz pobawić się moim fiutkiem, nie miałem żadnych przeciwskazań ku temu. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tadeusz Nowak

    🙂

  • Milionera apetyt na spermę

     
    Wizja osobistego spotkania z niezwykłym, ekscentrycznym milionerem i przeprowadzenia z nim wywiadu doprowadzała Daniela – świeżo upieczonego dziennikarza – do kosmicznej ekscytacji już od tygodnia. W końcu nadszedł ten wyjątkowy dzień.
    – Pan Promptus jest u siebie, ale proszę jeszcze chwilę poczekać – zapewnił przemiły i przystojny asystent o nieco egzotycznej i zaczepnej urodzie, który w holu wyszedł Danielowi naprzeciw. – Może zrobić panu herbaty?
    – Nie, dziękuję – odparł, po czym usiadł na skórzanej kanapie ciągnącej się pod ścianą. – Poczekam.
    Asystent zaczął więc krzątać się przy biurku, podczas gdy Daniel wyciągnął najnowszy numer FORBES’a. Na okładce widniał on – wielki, skandalicznie bogaty i przekorny Promptus Goldwin. Obezwładniająco przystojny, w średnim wieku, o szerokiej żuchwie, mocnych rysach obrośniętych cudownie męską brodą, włosach czarnych, bujnych, z lekkim nalotem srebrnym na skroni, i spojrzeniu żywym, obecnym i bystrym.
    Coś urzekającego było w tym zestawieniu cech i fizjonomii – pierwiastek ekscentryczności i skrytej pod garniturem dzikości charakteru.
    – Cholernie przystojny… i dobrze zbudowany – pomyślał Daniel, patrząc na jego dumną posturę. Warstwy eleganckich i szalenie drogich ubrań nie zdołały ukryć tego dumnego faktu, że ciało milionera rzeźbione było latami wizyt na siłowni. Lekko rozpięta koszula ujawniała także niewielkie owłosienie piersiowe – tak nęcące i budzące teraz fantazje w młodzieńczym rozumku dziennikarskim. Nie mógł zrozumieć, jak w jednym człowieku skoncentrowało się tyle wspaniałych przymiotów: bogactwo, zdrowie, młodość, uroda…
    – Jest nieziemski, prawda? – odezwał się nagle asystent.
    ***

    Daniel, wybity z transu i oczarowania, potrzebował chwili, by dojść do porozumienia z tym, co usłyszał. Potwierdził, choć niepewnie – podejrzewając asystenta o jakieś nieczyste intencje.
    – Pracuję z nim dopiero od miesiąca – dodał – ale w życiu tyle się nie nauczyłem.
    To zaciekawiło Daniela:
    – Tak? A czego? Jeśli można spytać…
    – Pan Goldwin wiele lat przebywał w Tybecie. Tam uczył się różnych rzeczy, poznawał tajniki buddyjskich mnichów. Zdradził mi kiedyś, że to im właśnie zawdzięcza swoje sukcesy na każdym polu.
    – Na każdym?
    – Tak, na każdym – odparł asystent z tajemniczym uśmiechem, nie przerywając układania dokumentów. – Ma pan wielki zaszczyt, że pana wybrał. Zazwyczaj odmawia udzielania wywiadów…
    – Tak – uśmiechnął się Daniel. – W redakcji wszyscy mi gratulowali.
    – Pan Goldwin jest bardzo skryty. Pilnuje swojej prywatności. Ale mogę panu zdradzić jego małą tajemnicę…
    Daniel wyostrzył swoje zmysły w jednej chwili.
    – Pan Goldwin ma… 122 lata.
    Daniel spojrzał zaskoczony najpierw na asystenta, potem na okładkę FORBES’a z niedowierzaniem. Widniejący tam perfekcyjny przystojniak nie mógł mieć być aż tak stary.
    – Pan żartuje? To niemożliwe – odparł. – Wygląda może na 35…
    – Wiem – przerwał asystent. – Mnie też trudno w to uwierzyć. Ale tam, w Tybecie, poznał pewien sekret…
    Tę miłą konwersację przerwał nagle telefon.
    – Może pan wejść – asystent wskazał wielkie mahoniowe drzwi z ociekającymi złotem kunsztownymi zdobieniami.
    Wnętrze gabinetu mieniło się bajońskim, acz mrocznym i dyskretnym luksusem – pełnym frapujących pamiątek z odległych podróży, polerowanymi powierzchniami będącymi trudnym mariażem drogich gatunków rzadkich drzew, potężnych skórzanych foteli, kanap i ksiąg z oszałamiającymi historiami, uroczystych pobłysków kryształowych lamp i zapachu cygar oraz kadzideł o tajemnym składzie.
    Na środku wznosiło się wielkie mahoniowe biurko, które dominowało złowieszczo nad całym urokiem gabinetu – jakby gasiło go i przytłaczało. A krok za nim ogromniał z kolei czarny, skórzany fotel wypinający się tyłem do Daniela.
    – A więc odwiedził mnie Daniel – zabrzmiał głęboki, jedwabisty głos męski, który aż zawibrował i skroplił się potem na ciele nieśmiałego dziennikarza.
    – Tak.
    – Usiądź – padła propozycja.
    Fotel odwrócił się z majestatem a za biurkiem objawiła się kształtna sylwetka milionera we własnej osobie. Na żywo wyglądał jeszcze cudowniej – podsumował w myślach Daniel, siadając na krześle przy biurku.
     
    Promptus siedział tam opięty najdroższą elegancką garderobą, palił spokojnie cygaro, rozkoszując się aż do omdlenia jego boskim zapachem.
    Dym drogiej używki szczypał i układał w powietrzu ulotne fantazje – pełne zawiązków niewypowiedzianych i zakazanych kształtów. Dzika, egzotyczna tajemniczość, która promieniała od milionera, rozlała się po pomieszczeniu, zebrała do siebie całe zdziwienie i zauroczenie Daniela, po czym zgęstniała. Ledwo mógł on cokolwiek powiedzieć.
    – Weź głęboki oddech – zaproponował Promptus – i zadaj mi pytanie, co znaczy moje imię.
    – Co znaczy… Pana imię?
    – Z łaciny znaczy „chętny” – i na jego twarzy pojawił się mistyczny, wielowymiarowy uśmiech zwiastujący coś niezwykłego.
    – Chętny, by… co? – Daniel przełamał swoją tremę i oszołomienie, postanawiając zadać to śmiałe pytanie.
    – Chętny między innymi, by cię poznać, Danielu.
    – Mnie? – zapytał zaskoczony Daniel. – To ma być wywiad o panu.
    – Wiem, że ci się podobam – odparł, z długim sykiem gasząc cygaro w gębie zdobionej popielnicy. – Widziałem, jak patrzysz na moje zdjęcie na okładce FORBES’a. Słyszałem waszą rozmowę.
    Daniel, którego zmieszanie i zawstydzenie w jednej sekundzie zamknęło go w pułapce cyklów powtarzających się żałosnych dukań, nie mógł zrozumieć, jak ten facet go rozpracował – i to tak szybko.
    – Ty też mi się podobasz – oznajmił milioner, zaskakując chłopaka jeszcze bardziej i rzucając mu wyuzdane, jednoznaczne, nieuznające oporu spojrzenie.
    Zapadła chwila wysączonej na całej długości dojmującą niezręcznością ciszy. Nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał.
    – W jakim sensie? – zapytał, przełamując to okrutne milczenie.
    Wtem Promptus niespiesznie wstał, przeszedł kilka dostojnych kroków i usiadł na skórzanej, brązowej kanapie naprzeciw niego. Rozpiął rozporek. Daniel wzniósł brwi, drgnął i wybałuszył gały, nie spodziewając się takiego zwrotu akcji. Ale szybko opanował emocjonalność i zamarł w bezruchu, chcąc zobaczyć dalszą część pokazu.
    Promptus zamknął oczy w skupieniu. Pomiędzy połami jego rozporka zbudził się z pośpiechem jego niezwykły – jak się okazało – członek. Powstał on nagle z poduchy nabrzmiałych jąder i bez skrępowania począł samoistnie nabrzmiewać, fantastycznie twardnieć, puchnąć dziko i nieokrzesanie, unosić się jak ugodzona anakonda.
     
    W słodkich taktach skurczów serca oraz objęciach pulsów żylnych począł szaleńczo mnożyć swoją objętość, wznosząc się tym samym na najwyższe poziomy fizjologicznej estetyki – nieosiągalne dla innych, zwykłych kutasów.
    W ciągu sekund bezwstydnie dojrzał on i dorósł do doskonałej rzeźby swojej – która okazała się nieskazitelnym wzorcem kutasa, dumnym herbem męskości, nową definicją prawidłowego fiuta – jakby cała najczystsza męskość wszechświata streściła się nagle i skoncentrowała w tych wykwintnych dwudziestu paru centymetrach wybujałej objętości.
    Ta majestatyczna erekcja, to niespodziewane, szokujące objawienie rozbuchanej męskości sprawiło, że Daniel niemal zemdlał. Oto bowiem w pełni rozkwitł przed nim penis, o którym marzył całe życie – którego smakował, kosztował i doił w swych snach. Penis-bożek, penis-idol, penis-marzenie, do którego modlił się po nocach. Jego odurzająca, słodka woń łaskotała go, ujmowała Daniela za serce, budziła w nim zakazane instynkty, a także głęboką trwogę. Otoczony ekscytującą aurą niepokonanej, nieznającej sprzeciwu samczej potęgi, ubrany w królewski szal fałdów napleta, namaszczony świeżym, słonawym śluzem, który ulewał się namiętnie i błyszcząco – onieśmielał swoją niepospolitą dorodnością, kusił wykwintnym wyglądem i sekretnie nakłaniał do rozkosznych, śmiałych eksperymentów intymnych. Jego niespotykany ogrom i kształty roztaczały przed nim zupełnie nowe, ekscytujące anatomiczne możliwości wielokrotnego popełniania czynów lubieżnych – na myśl o których Daniel umierał po cichu w zboczonej, utajonej ekscytacji.
     
    Zapłodniona fantazja chłopaka zaczęła teraz naprędce płodzić całe zaganiane mioty głębokich, erotycznych wizji, w których kutas ten niezwykły pisał spermą swoją najdziksze scenariusze niekończących się pasm ich wspólnych szczytowań.
    Fantazję podsycała także objętość jego jąder – z której można było wywróżyć wytryski mocne, długie i obfite, urzekające swą rozwlekłą wielokrotnością.
    Tymczasem szparką majaczącą na szczycie penis ten snuł teraz tylko lepki śluz swój – jakby na razie tylko ciekła mu ślina na sprośną myśl o swoich niebanalnych, zakazanych procederach homoseksualnych. O tym, jak zostawiał za sobą bezkresne pola rozwartych męskich gardeł zaduszonych nadmiarem spermy; szlaki brutalnie rozerwanych koleżeńskich odbytów i zdziwionych min. Jakby chciał pochwalić się, jak to był lizany przez całe generacje męskich języków i obciągany przez całe chętne pokolenia nienapojonych ust męskich. Penis ten zdradzał jednakowoż swoimi kształtami i usposobieniem, że nigdy nie ujawnił on przed żadną kobietą pełni swojego majestatu – kluczem do osiągnięcia jego całkowitej gotowości była zawsze męska obecność – najlepiej wielokrotna, naga i rozpalona na całej rozciągłości. Z niej właśnie czerpał seksualną energię i brał do siebie wszystkie te męskie zdziwienia, zazdrości i zachwyty, które musiał budzić w otoczeniu, i pysznił się i ogromniał nimi.
    Stężona twarz Promptusa, zanurzona w ekstremalnym skupieniu, zdradzała swą delikatną mimiczną grą grymasów, że oto wysiadły wewnętrzne jego hamulce i nakręcają się tam w jego głowie całe pasjonujące gejowskie sagi pornograficzne – pełne cielesnej gościnności, typowo gejowskiej otwartości na ekstazę i anatomicznych detali męskich skrzętnie ujętych w mnożących się jasnych kadrach. Było tam chyba wszystko: zamknięte w luksusowych sypialniach i zatracone w homoseksualnym szale ciała męskie, łazienkowe analne pieszczoty językowe, przelotne oralne drążenia podprysznicowe, rozochocone kurczliwe odbytnice po przyjacielsku zapłodnione kumplowskimi sokami, ubabrane spermą rozsypane banknoty, kryształowe kielichy pełne młodzieńczego nasienia o smaku dzikich winogron i wczesnego lata.
     
    Jądra napełnione tak mocno, że zdawało się, że wystarczy nacisnąć je palcem, by świeży nektar ulał się ze szczytu.
    No i on – Daniel – na gejowskim złotym tronie. Jego nagie stopy lizały całe gejowskie delegacje najlepszych męskich lokai, którzy walili sobie nawzajem na jego widok i dedykowali te orgazmy jemu – nowemu panu tego zboczonego dworu.
    Tymczasem do Daniela nagle dotarło, jaki mały i bezbronny jest w obliczu tej megalomańskiej, milionerskiej fantazji, kuli się w obliczu tego ekscentrycznego karnawału homoseksualnych myśli, perswazji i propozycji. I że mogą one nagle się zważyć, przekroczyć punkt masy krytycznej, zapaść się same w sobie, skroplić trującym ejakulatem, a może nawet błogo zmaterializować, spadając na nich z impetem i zabijając ich obu. Bo ich ciężar rósł już nie do wytrzymania, przekraczał realność wielokrotnie.
    Odkrył także, że niemożliwością byłoby nacieszyć się tym jego nieposkromionym penisem. Można byłoby przeżyć pod jego zaszczytnym patronatem elektryzujące milenia orgazmów, a potem wciąż miałoby się ochotę na ponowne zapomnienie, bezmyślne zatracenie w tych pulsujących kształtach i szlachetnej twardości.
     
    Chciałoby się te jego nieposkromione wzwody mieć ciągle w sobie i dać tej heroicznej pale wieczne przyzwolenie na niezapowiedziane penetracje oraz frywolne spuszczanie się w każdym zakątku ciała, w każdej pachwinie, otworze i jamie.
    – Karm mnie! – krzyczał Daniel w myślach a oczy mu ogromniały i zalewały się łzami. – Karm mnie tym chujem!
    I już był gotów wyłączyć wszelkie opory, podnieść się, zrzucić z siebie ubranie i skoczyć w homoseksualnym otumanieniu na tę hipnotyzującą bestię, gdy nagle Promptus ryknął, ścisnął oparcia kanapy, wbił swój wzrok w chłopaka i naprężył ciało, zaciskając zęby. Jądra milionera podbiegły w panice do szerokiego pnia, zajmując wygodne miejsce w cieniu jego wielkości. Rdzeń kutasa jego, wytężony skurczem, został ściągnięty okrutnie w głąb krocza. Wielki penis ukłonił się Danielowi, po czym spiął się jeszcze bardziej, mocniej, pokrył geografią żył, wyprężył się i zamknął w cichej, rytmicznie pulsującej ekstazie. Zdawała się ona drylować jego wnętrzności, patroszyć go brutalnie jak karpia – ale on wciąż nie odrywał wzroku od chłopaka. Sroga ekstaza ta nie litowała się nad nim – i w milczeniu drgającego białego mięsa wkręcała się głębiej i głębiej i wyciskała z jego oczu łzy, wykrzywiała jego twarz w demonicznym grymasie i zamrażała jego ciało. Tylko jego brzuch falował jak płachta na wietrze.
    Wtem na szczycie penisa błyszczące swe oko puściła kropla nieśmiałego nasienia – wypchnięta tam na szczyt wewnętrznym, słodkim tarciem, tytaniczną pracą kurczących się organów. Zdawała się być niewinna, bezbronna, obojętna, ale było już jasne, że zwiastowała nadciągający rozrywający, apokaliptyczny orgazm – ozdobiony żarliwym skomleniem, cierpkim wrzeniem śluzu i seansami spektakularnych erupcji nasiennej szalonej piany. Ciśnienie w miażdżonym kroczu rosło aż do ostrego, dławiącego bólu, rozdęło go i z jękiem wykrzywiło, niemal zniszczyło, by w końcu – w chwili rozpierającej ekstazy przeciągniętej aż do niepoczytalności – wypruwać regularnymi haustami z rozedrganego, rozszalałego ciała składowane w nim gejowskie nasienie… wprost na zaskoczoną twarz Daniela.
    – W takim sensie… – wysapał Promptus, nieprzerwanie podziwiając chłopaka okrywającego się teraz regularnie grubą, perlistą pajęczyną rozżagwionego boskiego nasienia. Było go tyle, że można by wypełnić nim wszystkie szklanice błyszczące za szybami galerii kredensów w jego gabinecie.
     
    Daniel nie odparł nic – zmrużył tylko oczy, przyjmując w pokorze kolejne porcje ciepłego soku i ciesząc się ulotną chwilą.
    Oniemiał z przygniatającego zaszczytu, jaki go spotkał. Oto bowiem jego twarz łzawiła ejakulatem ekscentrycznego milionera – uwalnianym z niego w jakiś magiczny sposób, bezdotykowo, mentalnie, eterycznie. Jakby sam tęgo i bezlitośnie gwałcił się swoimi sprośnymi myślami na jego temat i doprowadził swoją fizjologię do ostateczności, do medycznej sensacji samoistnego orgazmu – zacierając tym samym nieprzekraczalne granice między swoją wyuzdaną fantazją a żywą, poddającą się prymitywnym odruchom materią ciała. Cóż to za cudny talent! Daniel czuł wdzięczność, że mógł być świadkiem tego niezwykłego teatru, w którym ten czarujący reżyser przekonał jakoś samego siebie, swoje ciało, do odegrania tej sztuki nieskrępowanego, nagłego szczytowania – a sposób, w jaki to zrobił, pozostawał jego najgłębszą, najintymniejszą tajemnicą. Być może uległ jakiejś magii, którą Daniel wokół siebie roztaczał swoim chłopięcym urokiem. W końcu Promptus nie odrywał od niego oczu – mimo, że już gasł i stygł powoli.
    – Dziękuję – powiedział Daniel.
    – Możesz mi się odwdzięczyć.
    – Jak?
    – Wstań i rozbierz się…
    W pierwszej chwili młodzieniec wzdrygnął się i chciał domówić, ale do jego ust niechcący dostała się kropelka tego szokująco uwolnionego nasienia i nagle zderzył się on tragicznie i brutalnie z ogromnym stężeniem feromonów tego bogacza, z biochemią jego tajemnej, samoistnej ekstazy. I wtedy też Daniel odkrył, że oto otwiera się przed nim iskrzący portal do innej, fascynującej rzeczywistości – wysyconej wiszącą w powietrzu, potencjalną i błogą rozkoszą. Wykonał więc posłusznie polecenie, w okamgnieniu obnażając się całkowicie przed milionerem. Ten szybko otulił go pożądliwym wzrokiem i szepnął do siebie: doskonały!
     
    Po czym z wilczym apetytem klęknął przed nim i z samczą troską oraz wszechogarniającą czułością wziął do ust jego nabrzmiewające już prącie, które nabierało już długich, szczupłych i perfekcyjnych kształtów.
    Jego faktura przedstawiła się jako oszałamiająco jedwabista – gładka, cielista, wrażliwa. Daniel, odczuwając, jak uwrażliwia go rozprzestrzeniające się wraz z krwią po całym jego bezbronnym ciele nasienie milionera, został zmuszony do dania sobie przyzwolenia na uległe czerpanie swoim prześlicznym kutasem ogromnych ładunków skondensowanej ekstazy. Otworzył się wewnątrz swojej duszy na ten przesyt ostrej rozkoszy, jakiej zaczął raptownie doświadczać. Rozkosz ta lała się do wnętrza jego młodzieńczego ciała jak słodko-pikantny syrop, wypełniała je od środka, wysączała dokładnie każdą komórkę i w każdym organie zakładała swoją aktywną filię. Tracił nad nią kontrolę.
    Jak można było przypuszczać, jego piękna, chłopięca i niedoświadczona jeszcze cielesność nie wymagała wielu zabiegów oralnych ze strony sprawnych milionerskich ust – pała jego szybko, sprawnie, kilkoma solidnymi skurczami uwolniła ze swej podstawy ciśnienie napierającego nabiału, zmuszając Daniela do przeżycia kilkunastu długich, błogich, niezatrzymywalnych orgazmosekund homoseksualnego zatracenia.
     
    W ustach tego potężnego pana czuł się tak bezpiecznie i dobrze, jak nigdy w życiu.
    Cała jego stomatologia – gruby, szorstki, niespokojny język; napięte, miękkie usta; przytulne, ciepłe, nawilżone gardło – zdawała się być idealnie sprofilowana, skalibrowana i gotowa do przyjęcia tego pysznego, młodzieńczego owocu – tak szczodrze darzącego teraz swojego gospodarza wyśmienitym pierwszym miąższem.
    – Właśnie to jest sekretem mojej wiecznej młodości – oznajmił Promptus, oblizując dokładnie swoje wargi i upewniając się, że ani gram drogocennego płynu nie poszedł na zmarnowanie. – Nektar z rozkwitającego organizmu chłopięcego.
    Wstał, zapiął rozporek i podszedł do biurka, by chwycić za kolejne cygaro, podczas gdy Daniel ubierał się w lekkim oszołomieniu.
    – Danielu, jesteś bardzo smaczny. Liczę, że będziesz jeszcze mnie odwiedzał – dodał, przeglądając się w kryształowym lustrze na ścianie i podziwiając szybkie dermatologiczne efekty swojej gejowskiej kuracji. – W końcu mamy do przeprowadzenia jeszcze niejeden głęboki, fascynujący wywiad… – spojrzał na niego i uśmiechnął się tajemniczo.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Fiutomer