Blog

  • Alka Analka

    Myślałem, że te dwa tygodnie będą kompletnie stracone. Ferie zimowe z rodzicami! Do tego u ich znajomych, mieszkających w pobliskiej wsi! Moi kumple pojechali sobie w góry, gdzie pewnie będą imprezowali non stop, a mnie uziemiono w domu… a na dodatek jeszcze ten wyjazd na wieś położoną zaledwie parę kilometrów od mojego miasta! Wydawało mi się, że jestem najnieszczęśliwszym siedemnastolatkiem na świecie. Ale co mogłem poradzić? Kiedy nasz samochód wjeżdżał na podwórze jednopiętrowego domku z nie otynkowanej cegły, jak skazaniec oczekiwałem najnudniejszych ferii w swym życiu.

    Znajomi wyszli na podwórko powitać nas. Szczególnie serdecznie pani domu przywitała moją mamę – niegdyś razem studiowały i mieszkały w jednym pokoju w akademiku.

    Pierwsze zaskoczenie przeżyłem, gdy weszliśmy do środka. Zza jednej ze ścian dobiegły mnie stłumione dźwięki muzyki zespołu Nirvana, który był wówczas na topie. W sumie niby nic dziwnego, ale mimo wszystko tutaj spodziewałem się usłyszeć co najwyżej znienawidzony przeze mnie Top One, albo coś takiego. Może więc i tu znajdzie się kumpel, z którym będzie się dało pogadać? Gospodyni uchyliła drzwi jednego z pokojów – to stamtąd dobiegała muzyka – i zawołała:

    – Alu! Choć tu i przywitaj się!

    Do przedpokoju weszła drobna, szczupła dziewczyna z długimi, rudymi włosami, a ja pomyślałem, że może te ferie nie będą takie zupełnie stracone. Podaliśmy sobie ręce, a ja – zupełnie odruchowo – pocałowałem ją w rękę, tak, jak mnie tego kiedyś uczył dziadek. Przedwojenne wychowanie przydało się – chyba już wtedy zarobiłem u niej pierwszego plusa.

    Po obiedzie starsi poszli do salonu wspominać swoje młodzieńcze lata, a ja wylądowałem w pokoju Alki, gdzie gadaliśmy do wieczora. Miała szesnaście lat. Okazało się, że jej również rodzice kazali zostać w domu, choć ona chciała wyjechać gdzieś z koleżankami.

    Przyznam się, że z miejsca się w niej zabujałem. Jednak ona zdawała się widzieć we mnie jedynie kumpla. No tak, po co jej jakiś mieszczuch! Tak więc kilka pierwszych dni upłynęło nam na wspólnych spacerach po okolicy. Próbowaliśmy zjeżdżać na nartach z pobliskiej górki, ona uczyła mnie jeździć na łyżwach – szło to, muszę się przyznać, opornie. Wieczorami wpadałem do jej pokoju – a byłem “zakwaterowany” w sąsiednim pomieszczeniu – i słuchaliśmy razem rocka. Proponowałem jej wyjście do pobliskiej dyskoteki, ale powiedziała, że nie warto, bo muzyka jest beznadziejna.

    Ja jednak, oczywiście, chciałem od Ali czegoś więcej, ale nie wierzyłem, że ona zechce mi to dać. Wyżywałem się więc pisząc opowiadania erotyczne, w których opisywałem dokładnie, jak wyobrażam ją sobie nagą i co chciałbym z nią robić.

    Któregoś wieczoru zostawiłem mój zeszyt z opowiadaniami otwarty i poszedłem na górę oglądać z gospodarzami jakiś film. Znudził mnie, więc zszedłem na dół, wszedłem przez otwarte drzwi do pokoju, który zajmowałem, i… zastałem Alkę czytającą moje opowiadania! “No tak – pomyślałem – teraz na pewno obrazi się i nie odezwie do mnie aż do końca ferii! “

    Alka zauważyła widocznie moje wejście, bo odwróciła się i… uśmiechnęła do mnie.

    – A ja myślałam, że ty jesteś zwykłym facetem, jak wszyscy – powiedziała – a ty piszesz takie fajne rzeczy! – Wstała, podeszła do mnie, objęła mnie i pocałowała namiętnie.

    Okazało się, że spotkałem drugą Rachelę z “Wesela” Wyspiańskiego, gotową oddać się facetowi tylko za to, że opiewa ją słowami. Tej nocy przyszła do mnie w samej koszulce nocnej. Długo całowaliśmy się i pieścili. Pozwoliła mi włożyć palce do swej cipki i zrobić palcówkę. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem na własne oczy, jak dziewczyna szczytuje. Wcześniej nigdy nie byłem z kobietą i sam fakt zaspokojenia jej, nawet bez bzykania, był dla mnie powodem do dużej satysfakcji.

    Następnego wieczoru poprosiła, żebym ja przyszedł do niej, gdy wszyscy już pójdą spać. Przywitała mnie kompletnie ubrana. Powiedziała, że chciałaby ze mną porozmawiać… o nas. Już wtedy czułem do niej coś więcej, niż tylko pożądanie, a więc chętnie się zgodziłem. Usiedliśmy razem na kanapie.

    – Wiem, czego chciałbyś ode mnie – powiedziała Alka – ale ja nie mogę ci tego dać, bo… bo postanowiłam sobie, że pozostanę dziewicą do ślubu. Rozumiesz, prawda?

    Zrobiło mi się smutno, ale powiedziałem, że rozumiem i że to, co robiliśmy poprzedniej nocy, było piękne i jeśli poprzestaniemy na tym, też będzie cudownie. Ale ona pokręciła głową.

    – Poczekaj, głuptasie, nie odmawiam ci przecież wszystkiego! Wiesz, jak mnie nazywają w szkole? Alka-Analka! Czy chcesz TO ze mną robić?

    Speszyłem się trochę. Oczywiście coś tam słyszałem o seksie analnym, ale nie znałem żadnych szczegółów. Jednak z Alką byłbym gotów na wszystko, na co by mi tylko pozwoliła. Liczyłem też na jej doświadczenie, które wnioskowałem z przezwiska.

    Alka zajrzała do szafki z kosmetykami i przez chwilę tam czegoś szukała. Wreszcie wyciągnęła jakiś krem.

    – To powinno się nadawać – powiedziała.

    Zgasiła światło i zaczęliśmy się całować. Jej zapach, zmieszany z perfumami, oszałamiał mnie. Czułem, że ona też mnie pragnie, jak być może jeszcze nikogo w jej życiu.

    Powoli rozebraliśmy się nawzajem. Poczułem ciepło szczupłego ciałka Alki na mojej skórze. Nasze pocałunki stawały się coraz bardziej zmysłowe.

    Położyliśmy się na jej tapczanie. W świetle księżyca jej nagość wyglądała tak cudownie tajemniczo, że zapragnąłem jej jeszcze bardziej. Położyłem usta na jednej z jej małych, jędrnych piersi i zacząłem drażnić językiem jej sutek. Z westchnień, które mnie dobiegły, domyślałem, się, że sprawia jej to dużą przyjemność.

    Moja ręka gładziła brzuch Alki, wędrując ku jej cipeczce. Gdy już tam dotarła, przekonałem się, że moja partnerka jest równie podniecona, jak ja.

    Odwróciła się do mnie plecami i leżąc na boku poprosiła, żebym poocierał się trochę moim penisem o jej tyłeczek, jednocześnie pieszcząc dłońmi jej piersi i łono oraz całując ją w kark. Oczywiście nie trzeba mi tego było dwa razy powtarzać. Po kilku minutach mój penis zrobił się twardy jak skała, a dziewczyna zdawała się być bliska orgazmu bez jakichkolwiek dalszych starań z mojej strony.

    Alka sięgnęła po swoje pudełko z kremem, stojące koło łóżka, i posmarowała moje miłosne narzędzie. Potem nałożyła trochę kremu na mój palec wskazujący i, wziąwszy mnie za rękę, zaczęła nim delikatnie masować, nacierając, wnętrze swojego odbyciku.

    – Wystarczy – powiedziała wreszcie – a teraz, proszę cię, bądź delikatny…

    Położyła się na plecach i poprosiła, abym ukląkł nad nią. Uniosła nogi tak, że założyła mi je na ramiona. Potem ujęła w dłoń mojego penisa i poprowadziła go tam, gdzie zgodziła się go przyjąć. Jeszcze raz przypomniała, abym był delikatny i wchodził bardzo powoli.

    Spodziewałem się, że dziurka będzie bardziej wykochana przez szkolnych kolegów swej właścicielki. Jednak widocznie i oni byli dla niej delikatni, bo, ku miłemu zaskoczeniu, znalazłem tam dużo rozkosznej ciasnotki. Mimo swego podniecenia starałem się nie poruszać zbyt szybko, aby nie sprawić bólu mojej ukochanej. Jej dłonie starały się zresztą hamować moje ruchy w przód i w tył, i na boki. W końcu cała długość znalazła się w jej ciepłym wnętrzu.

    – Pieść moją łechtaczkę… – poprosiła Alka. Z łatwością znalazłem jej koralik, który dane mi było dobrze poznać poprzedniej nocy, i zacząłem wykonywać na nim powolne, koliste ruchy kciukiem. O ile pamiętam, doszło też do płytkiej palcówki.

    Właściwie niewiele więcej musiałem robić. Alka sama poruszała swoim ciałem tak, że obojgu nam było milutko. Chwilami przyciągała moją głowę do swojej i nasze usta zwierały się w namiętnych pocałunkach. Starałem się jednak panować nad swoim podnieceniem, aby nie mieć zbyt szybko wytrysku, tak więc raz czy dwa poprosiłem dziewczynę, aby spowolniła swoje ruchy.

    Rozkoszne westchnienia Ali stawały się coraz dłuższe i głośniejsze – na szczęście nasi rodzice spali piętro wyżej, a grube mury i stropy dobrze tłumiły dźwięk. Wreszcie odczułem coraz silniejsze pulsowanie jej odbytu i usłyszałem cudowny kobiecy jęk, który znałem już z wczoraj, ale teraz był nieporównywalnie bardziej intensywny. Wiedziałem, że sprawdziłem się, ze zaprowadziłem ją na sam szczyt. Jednocześnie jej skurcze sprawiły, że nie potrafiłem już kontrolować swojego ciała. Poczułem nadchodzącą eksplozję… i po paru sekundach trysnąłem w jej zaspokojone wnętrze.

    Pozostaliśmy tak zjednoczeni, aż nasze podniecenie opadło. Ostrożnie wysunąłem się z Alki i przez chwilę leżeliśmy przytuleni, wspominając niedawną ekstazę. Wreszcie Ala obdarzyła mnie swym kolejnym tej nocy pocałunkiem.

    – Kochanie – powiedziała – jesteś pierwszym, który najpierw zadbał o moją przyjemność, a nie o swoją…

    Patrząc sobie w oczy w rozświetlonym księżycem mroku, wyznaliśmy sobie wreszcie miłość. Tak zaczął się drugi, rozkoszny tydzień naszych ferii.

    Po ich zakończeniu również pozostaliśmy parą i spotykaliśmy się regularnie przez kilka lat. Ostatecznie Alka nie dotrzymała jednak swego postanowienia o zachowaniu dziewictwa aż do ślubu. Ale nawet teraz, gdy już jesteśmy małżeństwem, nie zaniedbuję jej drugiej dziurki. Po prostu odpowiada nam ten rodzaj seksu.

    Okazało się zresztą, że nasze mamy celowo zorganizowały nam ferie w domu. Podobno już na studiach postanowiły, że jeśli jedna będzie miała syna, a druga córkę – zeswatają ich ze sobą. Co prawda pierwotnie planowały z tym zaczekać, aż oboje będziemy pełnoletni. Jednak mama Ali, zaniepokojona, że jej córka zaczyna się puszczać, postanowiła jak najszybciej uregulować jej życie seksualne…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pisatiel

    To bardzo stare opowiadanie, które kiedyś, gdzieś juz w necie opublikowałem. Przed umieszczeniem na tym portalu dopracowałem je trochę, ale mimo wszystko jest to bardzo młodzieńczy tekst i to widać. Nie chciałem jednak, by się zmarnował, bo podobał się paru osobom.

  • Spotkanie z Ewka (czesc 3)

    Po kolejnym miesiącu, umówiłem się na kolejne spotkanie z Ewką. Tak jak na początku nie bardzo miała na nie ochotę, tak tydzień-dwa przed spotkaniem to ona bardzo go oczekiwała. Chcieliśmy spotkać się w tym samym miejscu gdzie poprzednio, ale ognisko kwietniowe pokrzyżowało nam plany. W dniu spotkania wybraliśmy inne miejsce – lasek wolski i kopiec Piłsudskiego. Umówiliśmy się na przystanku pod Cracovią i mieliśmy jechać autobusem.

    Był to słoneczny i ładny dzień. Umówieni byliśmy na godzinę 20. Temperatura oscylowala w okolicach 25 kresek. Jak zwykle przyszedłem nieco wcześniej. Ewka przyszła punktualnie. Ubrana była w niebieską sukienkę – taką ponad kolana i buty na obcasie. Miała rozpuszczone włosy, mocno pomalowane czarną kredką oczy i czerwone od szminki usta. Wyglądała świetnie – jej niewielki, ale bardzo kształtny biust odznaczał się znacznie na tle płaskiego brzucha, a na zgrabnym tyłeczku opinała się jej sukienka, a jej nogi wyglądały znakomicie.
    Przywitaliśmy się długim i głębokim pocałunkiem. Czekając na autobus rozmawialiśmy o różnych rzeczach, żartowaliśmy – było bardzo miło – jak to zwykle z Ewką. Gdy przyjechał autobus wsiedliśmy i zajęliśmy 2 miejsca koło siebie. Ewka szybko położyła głowę na moim ramieniu i objęła mnie. Ja ją pocałowałem, objąłem i tak niemalże w ciszy upłynęła nam podróż. Gdy wysiedliśmy było już ciemno, Ewka wydawała się trochę przestraszona, ale szybko jej przeszło gdy złapałem ją za rękę i pewnie poprowadziłem – mimo że sam nie bardzo wiedziałem która droga prowadzi w kierunku kopca.

    Po drodze Ewka nieco się ożywiła, szybko zeszliśmy na “nasze” tematy. Ścieżki były całkowicie puste, nikogo tam nie było. Przyznała się wtedy że podnieca ją jak facet daje jej klapsy po tyłku, na co ja:

    – Wypnij się

    – Ale po co?

    -No wypnij się

    Grzecznie posłuchała, a ja podciągnąłem jej sukienkę do góry i dałem jej soczystego mocnego klapsa – jęknęła podniecona po czym powiedziała- Zerżnij mnie terazNie bardzo wiedziałem co zrobić, czułem jak mój kutas rósł – był wielkich rozmiarów i chciał wyrwać się ze spodni. Jednak opowiedziałem:

    – Nie teraz. Chodź.

    Wydawała się być niezadowolona, ale poszła ze mną. Dotarliśmy na kopiec, był całkowicie pusty. Ewka stanęła przy poręczach oglądając widoki a ja zaraz za nią – byłem wyższy więc wszystko widziałem. Objąłem wsuwając jedną dłoń pod sukienkę i kładąc na ją na jej majteczkach – poczułem wtedy że już jest mokra. Ona tylko odwróciła lekko głowę, nic nie mówiąc i położyła dłonie na moich udach. Już miałem zamiar zrobić jej dobrze na samym szczycie kopca, ale jednak ktoś wtedy przyszedł. Momentalnie moja dłoń znalazła się na jej brzuchu, a jej dłonie trzymały barierkę. Wspólnie postanowiliśmy zejść na dół. Udaliśmy się w kierunku zadaszonego, sporego budynku – w którym były stoły turystyczne. Usiedliśmy tam na przeciwko siebie – Ewka się przytuliła poczym obróciła tyłem do mnie. Czułem jak jej jędrny tyłeczek dotyka mojego krocza, miałem wrażenie że Ewka nawet lekko nim rusza. Moje ręce szybko powędrowały w jej czule punkty – prawa wprost do mokrej cipki – a lewa na piersi. Obie masowały jej najczulsze miejsca – a Ewka wyginała się w rozkoszy. Całowałem jej szyje, masowałem obie piersi przez sukienkę i drażniłem łechtaczkę na zmianę z wsadzaniem paluszka w jej mokrą i ciasną cipkę. Ewka jęczała z rozkoszy – usłyszałem czyjeś kroki – szybko zamknąłem jej usta ręką i przestałem bawić się jej cipką. Miałem rację – zaraz obok budynku przeszło dwoje ludzi. Chwilę odczekaliśmy i zdecydowaliśmy się opuścić to miejsce – było zbyt mało pewne.

    Idąc chwilę trafiliśmy do drewnianej chatki – takiej jak na naszym drugim spotkaniu – ta jednak byłą nieco większa. Jak tylko tam weszliśmy, Ewka rozpięła moją bluzę – zdejmując ją ze mnie. Pod bluzą nic nie miałem – to było specjalne życzenie Ewki przed spotkaniem – chciała zobaczyć moją klatę nago. Rozpięła mi spodnie, ściągając je aż do kostek – stałem przed nią w właściwie tylko w bokserkach. Wtedy też szybkim ruchem zdjęła mi i bokserki. Mój kutas wyskoczył – ale nie na długo, szybko chwyciła go w usta i zaczęła ssać. Robiła to jak profesjonalistka, po bardzo krótkim czasie czułem że dochodzę – powiedziałem jej że zaraz dojdę – chciałem wyjąć kutasa z jej ust – Ewka jednak mi nie dała – mocno złapala mnie za pośladki i połknęła niemal całego kutasa – cały ładunek wylądował prosto w jej ustach. Bez skrzywienia na twarzy połknęła wszystko, poczym dokładnie go wylizała. Sprawiała wrażenie że jest zdziwiona że tym razem, niemal bez wysiłku doszedłem i to prosto w jej usta. Ssała go jeszcze chwilę, po czym powiedziała:-Zerżnij mnie mocnoTym razem miałem ze sobą gumki, więc wiedziałem że na pewno to zrobię, ale jeszcze nie teraz – chciałem potrzymać ją w niepewności czy to zrobię.- Jeszcze nie teraz, usiądź na stolePosłusznie uczyniła to co mówiłem. wsadziłem jej palec prosto w cipkę, jęknęła. Zacząłem nim ruszać, po czym wsadziłem tam i drugi palec. Kolejne fale rozkoszy przechodziły Ewkę. Ja jednak stwierdziłem że na tym nie poprzestanę – zdjąłem jej całkowicie przemoczone majteczki, zostawiłem ja na linii kolan, podciągnąłem lekko sukienkę i całą siłą , prawą dłonią wsadzałem jej 3 palce, podczas gdy lewą zajmowałem się łechtaczką. Jęczała niesamowicie głośno, wiła się, wyrywała – ja  jednak nie przestawałem – osiągnęła orgazm – wtedy dopiero  powoli przestawałem zajmować się jej ciaśniutką dziurką. Ewka ciężko dyszała – bardzo ciężko. Zeszłą ze stołu i usiadła obok mnie na ławce. Wtedy też ja wstałem i wsadziłem jej mojego już gotowego do działania kutasa w usta – znowu zaczęła go ssać. Ale po chwili przerwała mówiąc:

    – Nawet nie chcesz mnie rozebrać

    Wydawała sie być urażona, a ja byłem strasznie zdziwiony, nie wiedziałem o co jej chodzi…

    – Ale przecież ktoś może przyjść

    – To co z tego?

    – Jesteś pewna?

    Kiwnęła głową – szybko chwyciłem ją za dół sukienki i podciągnąłem do góry – bez problemu przeszła przez głowę, Ewka zajęła się swoim biustonoszem, a ja jej majtkami – po chwili była całkiem naga. Wyglądała znakomicie – pęknę nogi – wygolona cipka – płaski brzuch, małe ale jędrne cycuszki z fantastycznie sterczącymi sutkami – po prostu ideał! Była naga – miała już tylko buty na sobie. Powiedziała

    – Teraz Ty się rozbierz

    Ciągle miałem spodnie i bokserki w kostkach – zgodziłem się – mimo że niechętnie. Zaraz po tym Ewka klęknęła i znowu zaczęła ssać mojego kutasa, a ja przyciskałem jej głowę coraz to mocniej, żeby połykała coraz większą część mojego członka. Ciągle ssając Ewka podniosła się z kolan – teraz, wypinała się w przeciwną do mnie stronę – zobaczyłem od góry jej nagi wypięty tyłeczek i zechciałem go mieć. Sięgnąłem do kurtki która leżała na stole obok nas i wyjąłem gumkę – Wyjąłem kutasa z ust Ewki – chwyciłem ją w pasie, przyciągnąłem do siebie i pchnąłem lekko tak że oparła się o stół z wypiętym w moją stronę tyłeczkiem. Szybko założyłem gumkę i jednym ruchem wsadziłem kutasa w jej mokrą cipkę aż do momentu gdy poczułem że więcej nie wejdzie – Ewka krzyknęła z bólu. Nie wyjmując go zapytałem

    – Wszystko ok?

    szybko odparła

    -rżnij mnie jak sukę!

    Zgodnie z jej życzeniem zacząłem jej wsadzać, najpierw powoli, a później coraz szybciej i głębiej. Ewka jęczała jak nigdy dotąd – była głośna – więc chwyciłem ją za włosy jedną ręką a drugą zatkałem usta. Rżnąłem ją pierwszy raz – było to wspaniałe uczucie – ciasna cipka – bardzo mokra i ciepła. W pewnym momencie Ewka wygięła się, po czym opadła na stół dysząc jak szalona – wiedziałem wtedy że doznała orgazmu. Postanowiłem dać jej chwilę spokoju, obróciłem ją na plecy i wsunąłem nieco na stół, leżała na mojej bluzie. Wtedy ujrzałem jak obfity orgazm miała – soczki z jej cipki płynęły po udach – odruchowo chciałem je wylizać – ona jednak mi nie dała mówiąc

    – Teraz ty się połóż

    Ja jednak położyłem dłonie na jej piersiach i wszedłem w nią ponownie – znowu zaczęła jęczeć z rozkoszy. Rznąłem ją bawiąc się jej piersiami – ale było niewygodnie. Stół był nieco za wysoki, więc postanowiłem zmienić pozycję – wyjąłem kutasa, podniosłem Ewkę i kazałem jej na mnie wskoczyć. Leżałem nagi na drewnianym stole w chatce, a naga piękna kobieta kucała nade mną. Chwyciła mojego kutasa w dłoń, wsadziła go sobie w cipkę i opadłą na mnie przytulając się. Byłem w niej a jednocześnie czułem jej oddech na swojej twarzy i jej piękne cycuszki na mojej klatce. Chciałem aby ta chwila trwałą wiecznie – Ewka jednak podniosła się i zaczęła mnie ujeżdżać, na początku powoli i płytko, a później coraz szybciej i głębiej. Z każdą chwilą czułem że jestem bliżej dojścia – ona też jęczała niesamowicie. Chwyciłem jej piersi bawiąc się nimi, po czym przyciągnąłem ją do siebie. Zacząłem ssać jej sutki – jednak nie sprawiało to na niej wrażenia – dalej poruszała swoją cipką niemal doprowadzając mnie do orgazmu. Chwyciłem ją za tyłek i mocno przyciągnąłem do siebie – mój kutas wbił się w nią maksymalnie ile mógł, a Ewka jęknęła z rozkoszy. Wykorzystałem chwilę i ssałem jej sutki, lekko podgryzając, masowałem jej jędrną dupcie, a także całowałem chwilami jak jęczała za głośno aby była ciszej. Po tym jak poczułem że znowu jestem daleki od orgazmu, dałem jej działać dalej – zaczęła mnie ponownie ujeżdżać, tym razem od razu mocno i głęboko, do tego zaczęła masować swoją łechtaczkę, gdy ja masowałem jej piersi i ściskałem sterczące sutki. Doszliśmy niemal w jednym momencie. Ja wytrysnąłem prosto w gumkę, a ona dysząc padła na mnie. Poczułem jak jej soczki spływają z jej cipki wprost na moje nogi.Chwilkę leżeliśmy w ten sposób po czym wyjąłem z niej mojego kutasa, zdjąłem prezerwatywę zawijając ją w chusteczkę i wyrzucając do kosza. Po czym dałem jej kutasa do wylizania. Uczyniła to ochoczo – wyczyściła go idealnie – lekko ssała, lizała dokładnie z każdej strony. Wtedy też zerknąłem na telefon i zobaczyłem że mamy niewiele czasu aby iść na autobus nocny. Szybko się zebraliśmy i ruszyliśmy w drogę powrotną. Ewka po tych orgazmach wyglądała wciąż świetnie, miała dalej siłę. Szliśmy bardzo szybko, krótszą drogą więc zostało nam sporo czasu, stwierdziłem że nie chcę kończyć jeszcze tego wieczoru. Na ścieżce zatrzymałem ją – całując w usta, łapiąc za tyłek i powiedziałem

    – Klękaj i ssij suczko

    Nie posłuchała, może była zdziwiona czy coś, podciągnąłem jej sukienkę lewą ręką a prawą dałem mocnego klapsa w pośladek – powtórzyłem

    – Ssij go

    Nic nie mówiąc, uklęknęła przede mną i zaczęła go ssać na środku ścieżki. Znowu robiła to z wielką wprawą, czując że dochodzę zabrałem kutasa z jej ust i trysnąłem prosto na twarz. Sperma oblała jej czoło, okulary – część spłynęła za nimi na oczy i oczywiście usta. Ewka nic nie mówiąc zlizała tyle ile dostawała językiem, resztę ściągnęła ręką i zlizałą z dloni. Chciała już wstawać ale ją przytrzymałem mówiąc

    – Wyczyść go ładnie

    Grzecznie zaczęła znowu lizać i lekko ssać mojego kutasa który mimo wytrysku dalej stał – zrobiła to z wielką dokładnością. Pomogłem jej wstać i razem udaliśmy się na autobus. W drodze wspomniała że była miło zaskoczona drogą powrotną i że chciała by przeżyć coś takiego raz jeszcze. A ja myślałem już nad kolejnym spotkaniem na którym będzie moją prywatną suczką.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tom

    Thomfur

  • Grupa, mieszkanie i damskie ubrania

    Kontynuacja opowiadania “Koledzy, mieszkanie i uległość”.

    Tak jak zapragnął mój pan przyszedłem w środę do jego mieszkania. Nie potrafiłem już znaleźć w sobie siły by się opierać, pragnąłem być posłuszną, grzeczną suczką. Był wieczór, ciepły, jak każdy o tej porze roku. Nieśmiało zapukałem do drzwi, które chwilę po tym uchyliły się. Nie zdążyłem zareagować, bo silna męska ręka złapała mnie za włosy i wciągnęła do środka. Wylądowałem w środku, na kolanach i powiodłem wzrokiem po zebranych. Tym razem było aż osiem osób. Wszyscy z pożądaniem w oczach, uśmiechali się na mój widok.

    – Tym razem jesteś przed czasem suko. To dobrze, akurat jest masa kutasów, które mają na ciebie ochotę – powiedział Sebastian, łapiąc mnie w ramiona i zanosząc do swojego pokoju. Bezceremonialnie wrzucił mnie do środka i zamknął za mną drzwi. – Masz tam nowe ciuszki szmato. Przebierz się w nie. Tylko szybko.

    Zerknąłem na krzesło. Czerwona obcisła sukienka, stringi, pończochy i czerwone szpilki. Do tego czerwona szminka i lusterko. Momentalnie poczułem jak mój penis twardnieje. Zrozumiałem, że to było coś czego zawsze pragnąłem. Stać się prawdziwą suką, której zapragnie każdy mężczyzna. Zrzuciłem z siebie wszystkie ubrania. Usłyszałem jak zebrani za drzwiami panowie przeciskali się byle mnie podejrzeć. Ta świadomość dodatkowo mnie pobudzała. Zacząłem wić się i pieścić swoje uda, tyłeczek i penisa, zakładając przy tym nowe, damskie ciuszki. Powoli wsuwałem na sobie pończochy i stringi, muskając materiałem moją skórę. Następnie założyłem na siebie sukienkę i szpilki. Wypiąłem się przed lusterkiem i oblizując wargi, pomalowałem usta szminką. Widziałem jak to robiły koleżanki w klasie, więc udało mi się to zrobić w miarę sprawnie.

    – Jestem gotowy – powiedziałem uwodzicielsko i nieco chwiejnym krokiem podszedłem do drzwi. Otworzyły się i stanąłem naprzeciw zgrai napalonych facetów, którzy wręcz pożerali mnie wzrokiem.

    – Wiedziałem, że będziesz wspaniały. Choć napijemy się – powiedział Sebastian, podając mi rękę. Udaliśmy się wszyscy do głównego pokoju, gdzie usiadłem mu na kolanach. Podał mi kieliszek wina i spojrzał na mnie. Przesunąłem językiem powoli, wzdłuż całego naczynia, spoglądając uwodzicielsko na chłopców. Następnie upiłem łyk wina, w taki sposób, że cienka stróżka spłynęła od moich ust, przez szyję aż do klatki piersiowej.

    – Wygrałeś zakład! – krzyknął pewnie blondyn, zrywając się z kanapy – Wygrałeś Seba, chcę go przeruchać. Dostaniesz flachę tylko daj mi pobyć sam na sam z tym cudem.

    – A nie mówiłem? – zapytał Sebastian, uśmiechając się złośliwie. Spojrzał na mnie i powiódł dłonią po moich plecach. – Skoro tak, pokaż koledze co potrafisz.

    Skinąłem mojemu panu po czym wstałem i złapałem blondyna za rękę. Zaprowadziłem go do oddzielnego pokoju po czym zamknąłem drzwi. Okrążyłem go i uwodzicielsko wyszeptałem

    – Czego sobie życzysz mój panie? Proś o co zechcesz…

    – Zdominuj mnie! – powiedział szybko, co nieco mnie zdziwiło. Zwykle to ja miałem być posłuszny. Szybko jednak się uśmiechnąłem. Widząc mój wyraz twarzy kontynuował – Zawsze chciałem spróbować jak to jest z laską mającą kutasa. Tylko nie mów chłopakom o co prosiłem.

    – Nie powiem. Twoje sekrety są u mnie bezpieczne – powiedziałem wyrozumiale, po czym złapałem go za krocze. – A teraz rozbieraj się. I to już!

    Blondyn szybko stanął przede mną nagi, z twardo stojącym penisem. Usiadłem na krześle, zakładając nogę na nogę i wyszeptałem – Na co czekasz psie? Na kolana! Liż buty swojej pani!

    Chłopak rzucił się do moich szpilek i zaczął je lizać, sapiąc ciężko. Szybko przeniósł pieszczoty na moje nogi ubrane w pończochy. Kiedy zbliżał się do mojego krocza odepchnąłem go i wbiłem obcas w podbrzusze.

    – Zapominasz się suko! Miały być buty. Nogi dostałeś z mojej łaski! Widzę, że twój kutas już sterczy pięknie. Kładź się, już!

    Chłopak posłusznie położył się na podłodze. Uklęknąłem mu tuż przed twarzą, odsłaniając mój tyłeczek.

    – Liż mój tyłek! Masz go dobrze nawilżyć!

    Kiedy on wbijał język w mój tyłeczek jak zacząłem masować jego męskość. Szarpałem ją, wbijałem w nią paznokcie i przygryzałem. Wreszcie poczułem, że jestem gotów.

    – Dość kurwo! Chcę poczuć twojego fiuta. Zamierzam cię zerżnąć moją dupcią!

    Po tych słowach, nie czekają na reakcję, nadziałem się na jego twardego kutasa. Było to uczucie wręcz nie do opisania. Skakałem po nim, czując jak wbija się coraz głębiej i twardnieje z każdą chwilą. Niestety nie trwało to długo. Blondyn doszedł bardzo szybko. Za szybko. Dźgnąłem go obcasem mojej szpilki i poprawiłem sukienkę, siadając na krześle.

    – To już? Tylko tyle potrafisz? Wynoś się dziwko! Daj mi prawdziwego faceta. Niech mój pan wyśle kogoś porządnego.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    dany1223

    Kolejny fragment mojej historii. Mam nadzieję, że czytanie jej sprawia wam przyjemność 😉  

  • Spotkanie w klubie

    Siedziała z koleżanką przy barze, otoczona dudniącą muzyką i gwarem. Nie czuła się tu najlepiej, ale tego wieczoru i tak nie miała nic do roboty. Popijając drinka, przyglądała się tańczącym ludziom. Dym wypełniał pomieszczenie, a światła odbijały na nim fantastyczne wzory. Na wszystkich ścianach wisiały lustra, co czyniło to miejsce jeszcze bardziej niesamowitym. Może nawet by się tym zachwyciła, gdyby nie podły nastrój, w jakim była po zerwaniu z chłopakiem. Po raz kolejny wróciły do niej wspomnienia wszystkich byłych parterów i partnerek. Ale wśród nich zawsze dominował jeden, jej szkolna miłość, Aleksander. W momencie, kiedy o nim pomyślała, z tłumu tańczących wyszedł jakiś mężczyzna i skierował się w jej stronę. Już z daleka wydawał jej się znajomy. Był średniego wzrostu, około metra osiemdziesięciu. Ubrany był w dżinsy i szarą koszulę. Gdy podszedł bliżej można było zobaczyć, że jego potargane włosy na głowie są koloru ciemny blond, a roześmiane oczy niebieskoszare. Spojrzał na nią i po chwili zdumienia ruszył w jej stronę. -Część Marta – powiedział Aleksander siadając. Posłał jej jeden ze swoich szerokich uśmiechów i spojrzał na koleżankę obok niej. – A pani nie miałem przyjemności poznać. Spojrzała na niego zdumiona, w pierwszej chwili nie poznając. – Olek! – krzyknęła radośnie po chwili. – Cześć, miło cię widzieć! To jest moja przyjaciółka, Ola – przedstawiła ją. – Olu, to jest mój… – zawahała się chwilę. – Znajomy ze szkoły, Olek. Spojrzała na niego swoimi zielonymi oczami i posłała mu uśmiech. Nagle w głośnikach zabrzmiała klubowa wersja “It’s my life” Bon Jovi, na co Marta natychmiast zerwała się z miejsca. – Kocham tą piosenkę! Idziecie? – skinęła głową w stronę parkietu. Ola się uśmiechnęła i powiedziała: – Wy idźcie, ja mam drinka do dopicia. Marta spojrzała z nadzieją na Olka, poprawiając brzeg swojej obcisłej, czarnej sukienki z dekoltem. – Zatańczymy? – spytała. Aleksander pokręcił głową z uśmiechem. Ale po szybkim spojrzeniu na ciało Marty, błyskawicznie zmienił decyzję, zanim Marta zdarzyła zareagować. – W sumie czemu nie? – Ujął Martę za dłoń i poszli na parkiet. – Nie jestem zbyt dobrym tancerzem – Wydusił kiedy Marta zmusiła go do pierwszych ruchów. Po “It’s my life” przetańczyli jeszcze parę piosenek. Ich ruchy stały się pewniejsze. Poznali się nawzajem. Tak jak z początkiem zachowywali pewien dystans, to teraz się do siebie zbliżyli. Ich oczy łączyły się w namiętnym spojrzeniu. Olek położył ręce bliżej pośladków Marty patrząc na jej reakcje. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że tęskniła za nim i to jak bardzo… Kiedy ich oczy się spotykały, Marta czuła jak jej serce przyspiesza. Nie był może najlepszym tancerzem, ale i tak czuła się przy nim świetnie. Po paru piosenkach zbliżyła się do niego, zarzucając mu ręce na szyję. Poczuła jak jego dłonie zsuwają się coraz niżej po jej plecach i napotkała jego spojrzenie, w którym zawierało się coś jakby pytanie. Tylko uśmiechnęła się i przysunęła jeszcze bliżej. Oczy Olka zalśniły się jak u pięciolatka na widok nowej ciuchci. Powoli zsunął dłonie na pośladki i od tej pory taniec wydal mu się wyjątkowo przyjemny. Na ich czołach zalśniły pierwsze krople potu. W klubie było gorąco, a oni przecież tańczyli od dłuższego czasu. Aleksander, na którego Marta działała wyjątkowo pobudzająco, postanowił wykorzystać ten fakt i zaproponował przerwę. Miał wielką nadzieję, ze Marta nie dostrzegła jego erekcji. W sumie nie wiedział dlaczego tak żywiołowo jego ciało zareagowało na Martę. Z jednej strony go to krępowało, ale z drugiej jak myślał o napinającymi się mięśniami pośladków pod materiałem, lub o falujących piersiach, nie mógł nic poradzić. Uśmiechnęła się szerzej na widok jego spojrzenia. Musiała przyznać, że jego dotyk był wyjątkowo przyjemny. Jej serce biło tak szybko, jakby chciało dopasować się do rytmu muzyki rozbrzmiewającej wokół. Tańczyli tak blisko siebie, że nie było mowy, by nie poczuła erekcji Olka. Nie przeszkadzało jej to, a nawet nieco pochlebiało. Ona sama też była podniecona jego bliskością. Od dawna nikt tak na nią nie działał… Spojrzała mu w oczy, po czym przytuliła się do niego mocniej. Ich usta znajdowały się teraz zaledwie kilka centymetrów od siebie. Nagle zapragnęła go pocałować, lecz nie była na tyle śmiała, żeby zrobić ku temu pierwszy krok. Gdy Olek poczuł jak się Marta do niego przytula zdał sobie sprawę, ze jego erekcja na pewno została zauważona. Spojrzał lekko przestraszony w jej oczy, ale nie dostrzegł niczego złego. Wręcz przeciwnie, oczy Marty błyszczały pożądaniem. Jej ciało się lekko ocierało o jego krocze. Był wtedy już naprawdę napalony i wtedy Marta zrobiła ruch jakby do pocałunku. Olek długo by się nie wahał nad decyzją, ale zjawiła się Ola. – A więc tu jesteście! – krzyknęła starając się być głośniejsza niż muzyka. Olek szybko zdjął ręce z pośladków Marty. – No tak – burknął zakłopotany Olek. Koleżanka spojrzała znacząco na Martę i się uśmiechnęła. Marta z lekkim smutkiem odsunęła się od Olka i spojrzała na przyjaciółkę. – Cześć, kochanie – zwróciła się do niej z uśmiechem, patrząc w jej niebieskoszare oczy. – Szukałaś nas? Wybacz, trochę straciłam poczucie czasu… – Nie ma problemu – odpowiedziała, czy raczej odkrzyczała Ola. – Ja się już zbieram, bo Rafała spotkałam… Uśmiechnęła się znacząco. – Okay… To do zobaczenia – rzekła Marta, przytulając przyjaciółkę. Ola ku ogromnemu zdumieniu Marty, delikatnie musunęła jej wargi, odchodząc. Przez chwilę stała, patrząc za nią, a z zamyślenia wyrwał ją Olek, przyciągając ją do siebie. Jego oczy błyszczały. Ręce trzymał na jej biodrach. Nachylił się lekko i dotknął ust Marty własnymi. Jej serce znów przyspieszyło, kiedy poczuła jego usta. Z namiętnością odwzajemniła pocałunek, obejmując go za szyję. Olek był nieco zaskoczony jej namiętnością. Lecz z chęcią przyłączył się do zachłannych pocałunków. Czuł jej gorące usta i język penetrujący jego buzie. Odpowiedział własnym językiem i rozpoczęła się szermierka. Jego dłonie zsunęły się ponownie na jej pośladki. Myśli szalały między jej ciałem ocierającym się o krocze, a piersiami które się rozpłaszczyły na jego okoszulonym torsie. Mruknęła cicho, czując, jak jej podniecenie rośnie. Z wielkim wysiłkiem zmusiła się do przerwania pocałunku. – Przykro mi to mówić – zaczęła. – Ale chyba jest już dość późno… i powinnam się zbierać do domu… – urwała, czekając na jego reakcję. Olek spojrzał na nią jak na wariatkę. Nie mógł uwierzyć, że to ma się zaraz skończyć. Na szczęście udało mu się opanować i powiedział: – No dobra. Pozwól, że Cię odprowadzę do domu – Po czym wziął ją pod rękę i poprowadził w kierunku wyjścia. Miała nadzieję, że to powie. Ona też tak łatwo nie zamierzała tego skończyć. Wyszli z klubu, kierując się w stronę przystanku, na którym zatrzymywał się nocny autobus, podjeżdżający pod dom Marty. – Dziękuję… – powiedziała, patrząc na niego. – Wiesz, od tygodnia jestem sama w domu… A strasznie tego nie lubię. Dobrze, że cię spotkałam. Olek nie mógł uwierzyć własnym uszom. A jednak może jest szansa. Pomyślał o Marcie stojącej obok i podniecenie znowu powróciło. – Nie ma sprawy – Uśmiechnął się. – Prawie cała przyjemność po mojej stronie. No skoro jesteś sama w domu to mogę wpaść na herbatę, żebyś nie czuła się taka samotna. Jeśli nie masz nic przeciwko? – Spojrzał z nadzieją na Martę. Uśmiechnęła się do niego, i tak miała mu to zaproponować. – Oczywiście, że nie mam nic przeciwko. Wręcz przeciwnie… Spoglądając na niego, niemal czuła promieniujące od niego pożądanie. Nie dziwiła się temu, sama je czuła od dłuższego czasu. Nadjechał ich autobus. Zajęli miejsca obok siebie na tyłach pojazdu. W środku siedziały pojedyncze osoby i wszystkie były tyłem do nich. Olek położył dłoń na jej kolanie i powoli suwał po udzie. Czuł materiał rajstop pod palcami. Bardzo go to kręciło. Rajstopy były jego mini fetyszem. Uśmiechnął się do Marty. Zapowiadał się nieziemski wieczór. Odwzajemniła uśmiech i przytuliła się do jego ramienia. Uwielbiała czuć dotyk na swoich udach. Była to jedna z najbardziej podniecających ją rzeczy. Przesunęła się bliżej Olka. Ta wizyta na piciu herbaty się nie skończy, była tego pewna. Bo żadne z nich nawet nie miało na herbatę ochoty… Gdy Olek zdarzył już wybadać, jakie są w dotyku uda Marty, autobus dojechał na właściwy przystanek. Wysiedli. Złapała go za rękę i poprowadziła do swojego domu. Chłodne powietrze działało trzeźwiąco, ale widać obije byli zbyt nakręceni, żeby w ogóle pomyśleć o oficjalnym celu wizyty. Marta otworzyła drzwi do klatki. Puścił ja przodem zarówno w drzwiach jak i na schodach. Obserwował przez chwilę jej hipnotyzujące biodra. Stanęli przed drzwiami frontowymi. Po chwili grzebania w torebce, Marta znalazła klucz i otworzyła. Szybko weszła i zamknęła drzwi za Olkiem. Zdjęła płaszcz i buty. Po czym odwróciła się i spojrzała na Olka z szatańskim uśmiechem. Wiedziała, że nie musi już niczego udawać ani się powstrzymywać. Jednak… postanowiła, że trochę go (i siebie) przetrzyma. Chyba, że Olek zrobi pierwszy krok w wiadomym celu. Lubiła, gdy mężczyźni okazywali nieco agresji i dominacji. – Napijesz się czegoś? – spytała chłodno i tylko błysk w jej oczach zdradzał, jak bardzo jest napalona. Olek podniósł jedną brew do góry lekko zaskoczony. Po chwili namysłu odparł: -Wystarczy woda. Marta uśmiechnęła się i poszła do kuchni. Olek podążył za nią. Wyjęła szklanki i zaczęła nalewać do nich wodę. Wtem Olek niby przypadkiem potrącił Martę, a ta wylała sobie na sukienkę duży łyk wody. – Ups… – powiedział i z szelmowskim uśmiechem kontynuował. – Chyba będziesz musiała ją zdjąć. Zmrużyła oczy, patrząc na niego. – No wiesz co… – zaczęła, lecz po chwili zmieniła zdanie o tym, co chce mu powiedzieć: – Chyba musisz mi pomóc – powiedziała z lekkim uśmiechem, wskazując suwak, ciągnący się z tyłu przez całą długość sukienki. Olek podszedł powoli do Marty. Nie chciał tego robić szybko. Chciał, aby ten wieczór trwał w nieskończoność. Powoli chwycił za suwak i ślimaczym tępem sunął ręką w dol. Powoli kolejne skrawki i fragmenty ciała Marty ukazywały się oczom. Po chwili sukienką upadła na ziemię. Marta zgrabnie wyjęła z niej nogi i stanęła obok. Obróciła się do Olka przodem ze zmysłowym uśmiechem. Teraz mógł ją podziwiać w pełnej okazałości. Była ubrana w czarny, koronkowy, lekko prześwitujący stanik i dobrane do niego stringi, oraz cienkie, czarne rajstopy. Podeszła do niego bliżej i, lekko się o niego ocierając, przyciągnęła go do siebie, łącząc ich usta w namiętnym pocałunku. Cofnęła się, ciągnąc go za sobą i oparła się o kuchenny blat. Olek przycisnął ją do blatu i sam tez złączył się z nią biodrami. Przerwał pocałunek, odchylił jej głowę do tylu. Musnął nosem i ustami jej szyje z jednej strony. Jednocześnie ujął jej dłonie i położył na guzikach koszuli. Delikatnie pocałował szyje z drugiej strony. Po chwili jednak zaczął sobie pomagać językiem. Po wycałowaniu całej szyi, zaczął powoli iść językiem w dół do piersi. Pocałował je góry, tuz nad materiałem stanika i powrócił do całowania ust. Zaczęła rozpinać jego koszulę, co z drżącymi z narastającego podniecenia dłońmi nie było najłatwiejszym zadaniem. Kiedy dotknął jej szyi, przez jej ciało przebiegły dreszcze. Zamruczała cicho z zadowoleniem, przymykając oczy. Każdy jego pocałunek, każdy dotyk powodował w niej narastające coraz bardziej podniecenie. Po chwili, kiedy zaczął znów całować jej usta, uniosła się lekko i usiadła na blacie, obejmując Olka nogami i przyciągając go bliżej. Olek zdjął rozpięta koszulę i położył jej ręce na rozgrzanym torsie. Uwielbiam, kiedy dotykano go po brzuchu czy po piersi. Sam trzymał jedną dłoń wplecioną we włosach Marty. Druga zaś buszował po jej udach. Rozkoszował się delikatnym materiałem rajstop. Czuł jak jego członek pulsuje w spodniach. Językiem dokładnie badał buzię Marty i często spotkał się z jej językiem. Ich usta były do siebie dopasowane. W tej samej chwili dłoń z ud przesunął na pośladek, wsunął pod materiał rajstop i poczuł zimny pośladek. Nie mógł go za bardzo złapać, bo ona siedziała, ale sam dotyk, świadomość wystarczył mu w zupełności. Mógł się delektować zarówno rajstopy jak i jędrnym tyłkiem. Pragnęła go teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Jej rozpalone ciało domagało się jego bliskości. Zaczęła dotykać jego brzuch i pierś, od których emanowało takie samo gorąco jak od niej. Kiedy dotknął jej pośladka, jęknęła cicho i przysunęła się do krawędzi blatu, by Olek miał lepszy dostęp do jej ciała. Olek zsunął Martę całkowicie z blatu. Teraz stali na przeciw siebie. Miał wolny dostęp do pośladków, więc druga ręką dołączyła do pierwszej. Ugniatał pośladki w rytm pocałunków, po czym jedną z dłoni przesunął na wewnątrz cześć ud. Zaczął koło kolan i sunął w górę po materiale rajstop. Czuł ciepło bijące od nóg Marty. Im wyżej tym było cieplej. Gładko przesunął rękę z ud na brzuch, zwalniając lekko tylko między nogami. Przy okazji minimalnie zwiększył nacisk dłoni. Zaczął gładzić brzuch, po czym delikatnie ujął jedną pierś w dłoń i tam pozostawił dłoń na dłuższą chwilę. Ciało Marty pod jego dotykiem drżało z przyjemności. Zsunęła ręce niżej i zaczęła rozpinać pasek jego spodni. Dłoń Olka delikatnie pieściła jej pierś przez materiał stanika. Ich pocałunki stały się jeszcze bardziej namiętne i łapczywe. Olek cierpliwie czekał aż Marta rozepnie jego pasek. Jego penis był już gotowy na przyjęcie pierwszych pieszczot, ale postanowił sobie, ze nie będzie jej poganiał. Wyciągnął dłoń z rajstop i położył ja na drugiej piersi. Po chwili jednak wsunął ręce pod materiał stanika. Jej piersi były cudowne. Nie był wstanie ich objąć dłonią, a skóra była gładka. Lekko je ścisnął. Były bardzo jędrne. Zamruczał z zadowolenia i chwycił sterczące sutki między palce środkowe i wskazujące. Marta powoli wsunęła dłoń w bokserki Olka i zaczęła pieścić jego penisa. Objęła go dłonią i zaczęła poruszać nią, najpierw powoli, po chwili nieco przyspieszając. Dotyk jego dłoni na piersiach działał na nią niezwykle pobudzająco. Z jej ust wydobywały się ciche jęki. Kiedy Olek poczuł dłoń Marty na penisie przeszedł go dreszcz. Pragnął więcej, więc jak zaczęła poruszać ręką zaczął ciężej oddychać. Pomiędzy pocałunkami wydawał westchnienia rozkoszy, a Marta ciche jęki. Postanowił rozpiąć jej stanik. Jeden zręcznym ruchem pozbył się go i nie czekając, aż Marta zdejmie go do końca, zaczął całować jej piersi. Najpierw całował i lizał po obwodzie zataczając coraz mniejsze okręgi. Kiedy już zbliżał się do sutka to muskał go i powtarzał procedurę. Po chwili przerzucił się na drugą pierś. Drugą piersią zajmował się tak samo jak pierwszą, lecz po chwili zaczął ssać lekko sutek. Po chwili wrócił do pierwszej piersi i ją ssał, a druga wziął do ręki i zaczął pocierać sutek. Ssał coraz mocniej, a po chwili dodał jeszcze gorączkowe ruchy języka. Ponownie zmienił pierś i zrobił to samo. Jego poczynania sprawiały jej niesamowitą przyjemność, a z każdą chwilą pragnęła więcej. Zdjąwszy całkowicie stanik, znów zajęła sie jego penisem. Przyspieszyła ruchy ręki. Jego westchnienia i jej jęki zaczynały się zlewać i stawały się coraz głośniejsze. – Może przyniesiemy się w wygodniejsze miejsce? – zaproponowała Marta szeptem pomiędzy westchnieniami przyjemności. – Nie ma sprawy- odpowiedział. Poszli do jej sypialni. Po drodze zdjął spodnie i bokserki, które i tak juz były opuszczone. Teraz szedł całkowicie nagi, pomijając skarpetki, które tuż przed wejściem do sypialni zdjął. Jego członek dumnie sterczał i eksponował swoje średnie 15cm. Weszli do jej sypialni. Olek położył ją na łóżku i zaczął masować jej stopy. Następnie łydki. Powolutku szedł do góry i zaczął dotykać ud. Najpierw od zewnątrz, a potem położył ręce wewnątrz, dotarł do łona. Było tam bardzo ciepło. Drążącymi z podniecenia dłońmi zdjął jej rajstopy. Złapał jej gole nogi i przejechał dłońmi po nich parę razy. Następnie wziął do ust jej stopy. Possał jej palce przez chwilę, złożył parę szybkich pocałunków w łydki. I przerzucił się na uda. Najpierw powolnymi i dokładnymi pocałunkami wycałował jej całe uda powoli pnąc się do góry. Na końcu złożył pocałunek na jej cipce osłoniętej materiałem stringów. Poczuł że są lekko wilgotne i do jego nosa dobiegł nowy zapach. Wycofał się znowu do kolan i powtórzył trasę jeżdżąc językiem. W miejscu gdzie powinna być łechtaczka naparł językiem i zrobił parę ruchów na boki. Kazał Marcie odwrócić się na brzuch i zaczął masować jej uda od tylu. Zgodnie ze schematem od kolan aż do łona. Pod koniec Marta rozchyliła lekko nogi, żeby miał lepszy dostęp. Po paru chwilach dotykania poczuł, ze jej majtki są bardziej mokre niż były. Zaczął ugniatać ją po pośladkach i lizać jej uda. Znowu idąc w górę doszedł do pośladków, do których się przyssał. Dłonie w tym czasie lekko odsunęły materiał stringów i palce zaczęły muskać łechtaczkę. Ponownie kazał Marcie położyć się na plecach i powolnym ruchem zdjął z niej ostatnią część garderoby. Pochylił się miedzy jej nogi i zaczął lizać cipkę. Najpierw łechtaczkę, a potem wsadził język do środka na tyle, ile umiał. Gdy język zaczął go boleć wrócił do łechtaczki i zaczął ja ssać. Po chwili włożył jej jeden palec do pochwy i zaczął nim energicznie ruszać. Marta nie musiała długo czekać, aż dołączył drugi palec. Zaczął wykonywać energiczne ruchy ręką nie przestając ssać i lizać łechtaczki. Całkowicie poddała się działaniom Olka, w tej chwili gotowa spełnić niemal każde jego polecenie. Nie spodziewała się, że podda się tak komukolwiek. Ale teraz, czując jego pocałunki na swoich nogach i między nimi, zdała sobie sprawę, że nie chce, by to się skończyło. Nie chciała, by ją opuszczał, kiedy ta noc dobiegnie końca… Jednak przemyślenia te zostawiła na później, zbyt skupiona na dłoniach i ustach chłopaka na jej ciele. Jęknęła głośniej czując jak wsuwa w nią język, a chwilę później palce. Wyginęła biodra w jego stronę, bez słów prosząc o więcej. Olek słysząc jej jęki i widząc jej ruchy biodrami postanowił przyspieszyć tempo. Po chwili zwolnił i rozsunął palce. W powstałą dziurę wsunął język po całą głębokość. Lizał ścianki pochwy wewnątrz. Jednocześnie czuł, ze jego członek musi znaleźć jakieś zajęcie. Wstał i położył się na Marcie. Delikatnie wsunął penisa do niej. Poczuł wszechobecne ciepło i przyjemny ucisk. Zamruczał z zadowolenia, a jego mruknięcie złączyło się z jej jękiem. Na razie jeszcze nie poruszał biodrami tylko złączył ich usta w dzikim pocałunku. Po chwili ich usta zaczęły wykonać bardziej namiętne i spokojne ruchy. Zaczął pracować biodrami w ich rytm. Pocałunki jednak nie trwały długo. On musiał stękać i wzdychać, ona jęczeć. Zwiększył tępo. Marta też zaczęła poruszać biodrami do rytmu. Było wyśmienicie. Marta wiła się i krzyczała z rozkoszy. Jego jądra przy każdym ruchu uderzały o jej pośladki wydając głuche klaśnięcia. Jej piersi falowały przy każdym pchnięciu. Ich głosy się zlewały, a ciała pokryła warstwa potu. Cały czas poruszał coraz szybciej. Osiągnął swoje maksymalne tępo. Czuł rozkosz ogarniająca jego ciało. Marta musiała czuć się podobnie, bo oplotła go nogami i wbiła paznokcie w jego plecy. Trochę zwolnił i skupił się bardziej na głębokości pchnięć i kącie, który zmieniał ciągle. Marta zaaprobowała to głośnym jękiem i pręgami na plecach. Starając się ciągle utrzymać głębokość zaczął powracać do szybkiego tępa. Nie chciał tak szybko kończyć, więc zaproponował zmianę pozycji. To dało mu chwile na odsapnięcie, ale niedługo, bo Marta błyskawicznie usiadła na nim okrakiem i zaczęła go ujeżdżać. Bez ceregieli rozpędziła się i nie zwalniała. Wepchnęła Olkowi do ust rajstopy na znak, kto teraz rządzi. Spodobało mu się to. Widział również spocone ciało Marty poruszające się rytmicznie przed nim. Mięśnie się napinały i rysowały, piersi podskakiwały. Olek czując zbliżający się orgazm zaczął jęczeć mimo nylonowego knebla w ustach. Marta słysząc to, wstała i usiadła mu na twarzy, zmuszając do minety. Ochoczo wypluł rajstopy i zaczął lizać łechtaczkę. Jej ciało gięło się w spazmach, krzyki wypełniły pokój, a wydzielina ciekła mu po brodzie. Marta wstała podeszła do biurka i wypięła się. Olek szybko zrozumiał aluzję i wziął ją od tyłu. Po kilku minutach intensywnego pracowania, poczuł, że Marta cała się napina. Towarzyszył temu głośny krzyk rozkoszy. Sam też poczuł nadchodzący orgazm. Szczytowali wspólnie przez chwilę, po czym wrócili na lóżko i opadli bez sił.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maks Kolonko
  • Ponizony na imprezie

    Agatę poznałem w liceum oboje byliśmy dla siebie “pierwsi”. Ona, zgrabna blondynka z kształtnym biustem zawsze miała powodzenie u facetów, można powiedzieć, że interesowali ją ci których nie mogła zdobyć. Byłem jednym z nich, różnica była taka, że ja jej się nie znudziłem. Ślub wzięliśmy na studiach, potem razem zamieszkaliśmy. W końcu mieliśmy swobodę nie musieliśmy się ukrywać i szukać miejsca dla naszych miłośnych igraszek. Jeśli chodzi o sex zawsze był udany – po tylu latach wiedziałem co lubi moja żona i starałem się dawać z siebie wszystko. Po kilku miesiącach odkąd Agata znalazła pracę poinformowała mnie, że szykuje się jej tygodniowy wyjazd służbowy. Przyjąłem to bez większych emocji chociaż nie twierdzę, że nie lubię mieć nad nią kontroli. Pomyślałem spoko odpoczniemy od siebie, w końcu wyjdę gdzieś z kolegami. Zresztą zawsze powtarzała, że nie interesują ją inni, a w pracy nie ma nawet na kim oka zawiesić…

    Przez pierwsze dwa dni miałem wrażenie, że Agata nudzi się niemiłosiernie na tym wyjeździe – co chwila smsy, telefony przynajmniej 3 razy dziennie. Co prawda miałem wrażenie, że pomimo że twierdzi, że wszyscy są w pokojach w tle słychać było podniesione głosy i śmiechy ale zwalałem to na telewizor. Potem coś się zmieniło Agata rzadziej pisała zdarzały się jej żarty dotyczące sexu np. czy bawię się swoim małym podczas jej nieobecności itp. Fakt nigdy nie byłem jakąś gwiazdą porno ale wydawało mi się, że wszystko jest ok. Nigdy wcześniej tak nie mówiła… Z niecierpliwością czekałem, aż w końcu wróci do domu, ostatniej nocy w ogóle nie mogłem się do niej dodzwonić w końcu ok północy odezwała się …. z pretensją ze zawracam jej głowę. Była zdecydowanie pijana i na dodatek jakoś nadto rozanielona. Na szczęście wracała następnego dnia.

    Kiedy już wróciła (nadal nie do końca trzeźwa) opowiedziała o ostatniej nocy, że był mega melanż. Oczywiście nie dała mi się dokonać twierdząc, że jest mega zmęczona. Podczas kiedy się rozbierała zauważyłem, że nie ma na sobie majtek i że jej łono jest idealnie świeżo wygolone. Zapytałem ze zdziwienie co to ma znaczyć. Najpierw się uśmiechnęła, a potem powiedziała:

    – Maleństwo nic się nie dzieje, przegrałam zakład podczas zabaw wczoraj wieczorem i karą było oddanie majteczek. Pewnie interesuje cię czego dotyczył zakład… Trochę wypiliśmy i Dawid wpadł na pomysł trudnych pytań, jedno z nich dotyczyło długości sexu. Powiedziałam zgodnie z prawdą, że kochamy się około 5 minut. To dlatego była na Ciebie taka zła… Wszystkie moje koleżanki wpisał przynajmniej 30 minut, myślałam że spale się ze wstydu. Wiedziałeś, że inni kochają się tyyyyle czasu? Wszyscy się ze mnie śmiali… w sumie to śmiali się z ciebie maleńki. Myślałam, że umrę ze śmiechu jak Dawid powiedział, że dochodzisz szybciej niż sms… Potem było tylko gorzej bo jak wszyscy się uspokoili Anka powiedziała, że jej facet też szybko czyli w 15 minut dochodzi za pierwszym razem, potem jest tylko lepiej, a za 3 razem pod rząd jest idealnie. Gdyby wiedzieli, że po tych 5 minutach tobie już nie staje…  nieważne. Idę spać.

    Powiedział po czym pocałowała mnie w czoło i zasnęła. Rano nie wracaliśmy do tematu chociaż widziałem, że Agata dziwnie się zachowuje. Opowiedziała o wszystkim, o szkoleniach, o jedzeniu i znowu zwróciła się do mnie per “Maleństwo”. Spytałem czemu tak do mnie mówi, w sumie wcześniej tak nie było.

    – Areczku… przecież oboje wiemy, że nie masz się czym pochwalić.

    – Słucham?

    – Na wyjeździe były wspólne prysznice i któregoś razu niechcący weszłam do łazienki kiedy był tam Dawid… Maleństwo… Jego wiszący penis był większy od twojego stojącego prawie dwa razy! Przepraszam, że to powiem ale był piękny, taki męski, władczy. Szczerze powiedziawszy bliżej ci do kobiety niż do Dawida. Przyznam, że jak go zobaczyłam ugięły się pode mną nogi… co gorsze on to zobaczył i skomentował czymś w stylu: no co się patrzysz penis jak penis nie za duży nie za mały. Nie mogłam wykrztusić z siebie słowa. On mu się majtał między nogami, przed oczami miałam twojego fiutka który… odstaje lub tak śmiesznie podskakuje. Na koniec nie skrępowany złapał go i zakręcił jak śmigłem. Nie mogłam przestać o nim myśleć, była cholernie rozpalona wyobrażałam sobie co by ze mną zrobił i jaki musi być wielki jak mu stanie. Tak się zagrzałam że jeszcze tego samego wieczora na potańcówce spytałam go czy kiedyś go sobie mierzył… Odpowiedział, że była dziewczyna mu mierzyła i wiesz ile miał?

    – Nie chce wiedzieć – odpowiedziałem

    – 23 centymetry!! Wyobrażasz sobie? Wyobrażasz sobie? To musi być ze dwa razy tyle o ty!

    – Chyba zwariowałaś

    – Nie wydaje mi się. Mierzyłeś kiedyś? Udowodnij, że jest inaczej.

    – Nie będę nic udowadniał…

    – Więc musisz pogodzić się z tym, że jesteś maleństwem.

    Nic nie odpowiedziałem, ale kiedy Agata następnego dnia wyszła do roboty, wziąłem centymetr i sprawdziłem… 12 centymetrów. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, wydawało mi się, że jest normalny… Sprawdziłem w internecie, okazuje się, że mam strasznie małego penisa według jakiś medycznych stron 12 cm. to średnia wielkość u … 14 latków.

    Przez długi czas nie wracaliśmy do tego tematu, w sumie to wstyd mi było się rozebrać przed Agatą. Sama myśl o śmiechach z mojego przyrodzenia i czasu potrzebnego mi do dojścia skutecznie mnie blokowała. Dodam tylko, że jak tylko próbowałem zbliżyć się do mojej żony słyszałem: Już doszedłeś maleństwo?

    Jakiś miesiąc po opisanym wyjeździe Agata i ja zostaliśmy zaproszeni na urodziny… Dawida. Bardzo nie chciałem tam iść mając na uwadze ich rozmowy, to że widziała go nago oraz fakt, że nikogo tam nie znałem. Moja żona postawiła sprawę jasno – Idę z tobą albo sama. Przygotowania do imprezy trwały w najlepsze, to co mnie zdziwiło to że Agata goli sobie cipkę?

    – Po co to robisz znowu masz zamiar wyjść bez majtek?

    – Może… wiesz co ty też się ogól tam

    – ale po co?

    – Podobno ogolony wygląda na większego. Poza tym inni się golą

    Dziwnym trafem pomyślałem, że inni to Dawid… No nic zrobiłem to co kazała, może po powrocie dzięki temu uda mi się z nią pokochać.

    Tego wieczoru wyglądała jak nigdy… Seksowna mała czarna ze sporym dekoltem, delikatny makijaż i nowe szpilki. Oczywiście musiała je skomentować czymś w stylu: Zobacz szpilka dłuższa od twojego siurka. Założyła też nowy komplet seksownej czarnej bielizny i pończochy.  W sumie szedłem na pewniaka, zajebista dziewczyna, moja żona pięknie wygląda, a ja jestem z nią. Co się może wydarzyć… Mogło. Wszystko było ok tzn. nie zauważyłem jakiś uśmiechów politowania czy szeptów. Dawid okazał się dobrze zbudowanym szczupłym brunetem z szarmancką gadką ale nie tyle do Agaty co do wszystkich kobiet. Zwykły podrywacz. Im dłużej trwała impreza tym towarzystwo co raz bardziej się rozluźniało. W pewnym momencie Agata, już lekko wstawiona zapytała czy pójdę z nią do łazienki. Poszliśmy.

    – Mam propozycję – zaczęła, po zamknięciu drzwi – zawsze chciałeś żebym poszła gdzieś bez majtek. Jestem gotowa, ale jest jeden warunek.

    – Tak? – zapytałem podniecony

    – Ty założysz moje stringi

    – Chyba żartujesz!

    – Oj maleństwo daj spokój jesteś pięknie wygolony. Poza tym twój mały siusiaczek idealnie pasuje do moich stringów – po co masz nosić bokserki skoro żeby zakryć maluszka wystarczą stringi?

    – Nie ma mowy

    – OK. To ja idę bawić się ze znajomymi, a ty rób co chcesz.

    Poszła. Kiedy wyszedłem z łazienki Agata tańczyła z Dawidem… tzn stała tyłem do niego i kręciła swoimi krągłymi pośladkami na wysokości jego krocza do jakiegoś murzyńskiego hitu. Kiedy mnie zobaczyła…

    – o Esemes przyszedł!

    Wszyscy buchnęli niepohamowanym śmiechem…

    – Tańczysz? Tylko nie dochodź.

    Wszyscy leżeli na ziemi, a moja dziewczyna tańczyła co raz seksowniej, raz po razie zjeżdżając do jego krocza.

    – Dawid wyjmij telefon z kieszeni bo nie wygodnie się tańczy – powiedziała jakby mimowolnie, przewidując odpowiedź

    – Nie mam telefonu – odpowiedział

    – Ahh, rzeczywiście nie robią już przecież takich wieeeeelkich telefonów – zachichotała jak 15 latka która pierwszy raz poczuła czyjąś męskość, po czym spojrzała na mnie znacząco. Po chwili zawibrował mi w kieszeni telefon, dostałem smsa – to była Agata: “Moja propozycja wciąż aktualna, chyba lepiej jak ty zdejmiesz ze mnie majteczki niż ktoś inny…” “OK, zaraz w łazience” – tylko tyle mogłem napisać.

    – Widzę, że cię przekonałam – powiedziała uśmiechnięta – jestem strasznie napalona na tą zabawę, będzie super. Powiedziała zdejmując kuse stringi. Właściwie to były same paseczki, tak kusych majtek nie widziałem na niej nigdy. Powoli się rozebrałem, już sam nie wiedziałem co robię.

    – No już już zakładaj stringi maleńki, jesteś od teraz mała dziwką chyba częściej będziemy się w to bawić… gotowy? To idziemy się bawić maleńki. Zachichotała. Wyszliśmy z łazienki, czułem jakby wszyscy widzieli, że zamiast majtek mam stringi. Agata jakby nigdy nic poszła tańczyć. Czuła się bardzo swobodnie do tego stopnia, że w pewnym momencie specjalnie upuściła przed Dawidem szminkę, a następnie ze słowami “oj jaka jestem niezdarna” wykonała głęboki skłon pupa do niego. Musiał zauważyć, że nie ma majtek bo uśmiechnął się szeroko. Impreza trwała w najlepsze, alkohol lal się strumieniami wtedy Agata wyłączyła muzykę i zaproponowała zabawę, a dokładnie zaproponowała, …że sprawdzimy kto w towarzystwie ma największego! Próbowałem obrócić to w żart ale moja kobieta była nieugięta… wstydzisz się czegoś maleńki … no już już kto pierwszy? Odbyło się losowanie byłem ostatni, może znudzą się zanim stanie się najgorsze? Nie znudzili się… dziewczyny były podekscytowane – komentowały każdego po kolei. Oczywiście największego penisa miał Dawid – 14 cm. Nawet mu nie drgnął kiedy jedna z dziewczyn klęcząc przed nim zdejmowała mu majtki. Kiedy przykładała mu centymetr zrobiła wielkie łaał, on tylko nim zamachał prawie trącając jej twarz. Tą dziewczyną była Agata. Zostałem tylko ja… No to teraz się pośmiejemy – powiedziała moja żona siadając okrakiem na kolanach Dawida.

    – Agata, daj spokój…

    – Wszyscy to wszyscy.

    Powoli zacząłem zdejmować spodnie kiedy zadzwonił dzwonek. Straż miejska, byłem uratowany. Po wizycie stróżów prawa, wszyscy zaczęli się rozchodzić. W pewnym momencie zostałem tylko ja, Agata i Dawid. Podeszła do mnie i szepnęła mi na ucho:

    – Albo się rozbierzesz i bedziesz nam służył albo biorę rozwód

    – Ale…

    – Nie ma żadnego ale, Dawid wie, że nadajesz się tylko do służenia. Jak mnie pieścił na wyjezdzie mówił, że jestem wąska jak dziewica. Tak wsadzał mi swoją wielką fujarę wielokrotnie na wyjezdzie. Chyba nie jesteś zdziwiony? Śmial się, że pewnie mnie nawet nie rozdziewiczyłeś. Pokazał mi jak to robi prawdziwy męzczyzna. Długo i namiętnie, swoim wielkim sprzętem. A ty? Ty jesteś żałosny, ty i ten twój 12 centymetrowy siurek.  Zrób nam drinki i pościel łóżko, idziemy z Dawidem pod prysznic…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    s-sis

    własne

  • Cien

    Budzisz się nagle. Ciemno. Cicho. Nic nie widzisz. Nie możesz się poruszyć. Dociera do ciebie, ze jesteś związana. Ogarnia cię panika. Nagle słyszysz jakiś szelest. Gdzieś z tyłu. Ale się więcej nie powtórzył, więc nie jesteś pewna czy naprawdę cos słyszałaś. Jesteś przywiązana do łóżka. Naga z rozłożonymi rękami i nogami. Próbujesz się wyrwać, ale nie możesz. Podajesz się w końcu. Czekasz co będzie.
    I nagle wśród cieni pojawia się gęstszy mrok. Ma kształt człowieka. Wielkiego człowieka. Zbliża się do ciebie powili. Spokojny, jakby miał nieskończenie dużo czasu. Kiedy jest blisko nachyla się. Widzisz oczy. Czarne, duże oczy. Wpatrują się w ciebie.  Już wiesz co się stanie…

     

    ,,Ale gorąco!’’ Myślisz sobie spacerując po mieście. Jest upalny sierpniowy poranek. Masz ochotę przyśpieszyć kroku, a wręcz iść w podskokach jak mała dziewczynka. Jest cudowna pogoda, stąd Twój dobry humor. Na ulicach nie ma zbyt dużo ludzi ponieważ jest jeszcze wcześnie i aż cię kusi aby jednak to zrobić. Wszystko do dokoła wygląda jak pogrążone w pół śnie. Takie leniwe i nieskończenie spokojne. Zupełnie nie podobne co tu jest na co dzień w godzinach szczytu. Inne miejsce. Inne miasto. Coś jak wymarzony, bajkowy świat. Mimo tego, że jesteś sama nie czujesz się samotnie, bo wiesz, że za tydzień masz się z kimś spotkać i rozwiać nudę. W twojej wyobraźni pojawia się cudowny obraz. Ty i on spleceni na łóżku. Długi i spokojny sex, pieszczoty i namiętne pocałunki. Dawno już tego nie robiłaś więc na samą myśl o tym lekko drżysz z podniecenia. Sama przed sobą przyznajesz, że brakowało ci tego. Nie miałabyś problemu ze znalezieniem kogoś kto by zaspokoił twoje pragnienia. Wiesz, że jesteś piękną kobietą. No bo komu by się nie podobała szczupła, wysoka i młoda dziewczyna. Piękna twarz, długie czarne włosy, kształtne piersi i kusząco zaokrąglony tyłeczek to coś na co zwróci uwagę każdy mężczyzna. Lecz pomimo tego, że nie masz kłopotów ze zwróceniem na siebie uwagi, wolisz robić to z jedną osobą, chociaż trzeba czasem długo czekać. Uśmiechasz się w duchu na tą myśl, że przecież już tak blisko do spotkania. Obiecujesz sobie w duchu, że będzie to niezapomniana noc. Dla ciebie i dla niego. W tym optymistycznym nastroju kontynuujesz swój poranny spacer po ulicach budzącego się miasta. Twojej radości nie zniszczyłoby chyba nic. Po prostu jest idealnie. Niespodziewanie czujesz jak czyjaś ręka chwyta cię za ramie i nim się spostrzegasz zostajesz zaciągnięta w boczną, ciemną uliczkę do której nikt o zdrowych zmysłach sam by się nie zapuścił. Oddychasz szybko, serce bije Ci jak oszalałe ze strachu. Nie wiesz co się dzieje, nie wiesz kto jest napastnikiem. Chcesz krzyknąć aby ktoś ci pomógł, ale nie dajesz rady, bo ktoś przewidział to i szybko założył ci knebel i zawiązał oczy. Stoisz, myśli pędzą jak oszalałe. Nic nie widzisz, przez co wyobraźnia podpowiada różne straszne rzeczy. Czego się spodziewać? Co się teraz stanie? Zdajesz sobie sprawę, że nikt cię nie trzyma ale nie możesz się ruszyć, sparaliżował cię strach. Zamykasz oczy, pragnąc aby kiedy je otworzysz okazało się, że to nie prawda, że to tylko jakieś głupie myśli. Jednak w głębi duszy wiesz, że to nie możliwe. Uderza to w ciebie z całą siłą. Powala cię na kolana. Niszczy nadzieję. Bezradna poddajesz się i czujesz jak łzy ci się cisną do oczu, ale nie pozwalasz im spłynąć po policzkach. Mrugasz szybko, postanawiając, że nie dasz swojemu napastnikowi satysfakcji z tego, że okazałaś strach. Nieznajomy, nadal stojąc za twoimi plecami zdejmuje ci brutalnie spodnie i majtki. Popycha na ścianę i bez żadnych wstępów, brutalnie wpycha ci w cipkę swojego kutasa. Zaciskasz zęby, i próbujesz skorzystać z tego, że nie jesteś trzymana, ale nie udaje się to. Dostajesz mocno w tył głowy co skutecznie niszczy wszystkie twoje plany ucieczki. Zwieszasz głowę i obojętnie pozwalasz się brutalnie pieprzyć. Co raz szybciej i szybciej, czujesz, że mimowolnie zaczyna sprawiać ci to przyjemność. Nienawidzisz w tym momencie swojego ciała, że zdradza cię w takiej chwili. Z twoich ust wydobywa się ciche sapnięcie, a następnie jęk. Mężczyzna śmieje się cicho pod nosem.

      – I co? Podoba się? – pyta nie przerywając – Sprawdzimy jak druga dziurka.

      – Nie! Proszę, nie! – próbujesz krzyknąć, ale knebel skutecznie ci to uniemożliwia.

    Prosisz, błagasz obiecujesz, że dasz mu wszystko co zechce, ale żeby tylko tego nie robił. Lecz z twoich ust wydobywa się jedynie niezrozumiały dla nikogo poza tobą samą bełkot. Chwilę popatrzył na ciebie, wzruszył ramionami i nie zważając na twoje protesty popchnął cię na ziemię. Padasz zrozpaczona i czujesz jak jego ręce lądują na twoich biodrach. Zmusza cię do uniesienia tyłka. Czujesz się okropnie. Upokorzona leżysz na zimnym asfalcie. Naga i zdana na łaskę tego mężczyzny. Poślinił palec i włożył Ci go w tyłek i zaczął nim poruszać. Jęczysz głośno z bólu, ale po chwili i z rozkoszy. Już się nie boisz, podoba ci się. Zwracasz jego uwagę i dajesz mu znaki aby nie przestawał, że chcesz więcej, że chcesz aby zerżnął cię jak jeszcze nikt tego nie zrobił. Zaskakuje cię. Przerywa i zbliża się do twojej twarzy.

       – Widzę, że ci się spodobało. Teraz zdejmę ci knebel, a ty będziesz grzeczna. Tak?

    Kiwasz gorączkowo głową, ponaglając go aby wrócił do tego co przerwał.

       – Tak, tak! Będę grzeczna. Zerżnij mnie, chcę poczuć twojego kutasa w sobie.

       – Grzeczna dziewczynka – mówi głaszcząc cię po głowie – Ale…najpierw mi possiesz. Jak zrobisz to

         dobrze to zasłużysz na to abym zajął się twoją ciasną dupą.

    Podnieca cię to, że mówi tak do ciebie jakbyś była zwykłą dziwką. Nie poznajesz samej siebie, jeszcze kilkanaście minut temu nie przeszłoby ci przez myśl, że mogłabyś się zgodzić na takie coś. A teraz? Posuwa cię jakiś obcy facet w bocznej uliczce i to w środku miasta! Pomimo tych myśli ochoczo chwytasz jego kutasa w dłoń i szybkimi ruchami poruszasz ręką w górę i w dół. Bardzo szybko i gwałtownie. Co jakiś czas delikatnie drażnisz czubek delikatnie muskając go języczkiem lub całując. W końcu nie wytrzymał i złapał cię za włosy i sam zaczął rytmicznie wchodzić w twoje usta. Wypełnia ci całą buzię. Jest duży i gorący. Wkłada ci tak głęboko że czujesz go w swoim gardle. Niespodziewanie wyjął go z twojej buzi, ale ty nie masz dość i szybko przyssałaś się do jego jaj. Ugniatasz je i lekko przygryzasz tak jakbyś całe życie tylko to robiła. Zerkasz na niego i ze satysfakcją zauważasz, że sprawiasz mu tym dużą przyjemność. Ale ,,dużą’’ to dla ciebie za mało i z powrotem zajęłaś się jego penisem. Objęłaś go ustami u nasady i powoli sunęłaś powoli w górę, aż dotarłaś do czubka i włożyłaś go sobie całego do buzi. Zaczęłaś się krztusić, ale on nie pozwolił ci go wyjąć przytrzymując mocniej. Czujesz, że brakuje ci powietrza i ogarnia cię lekka panika. Wtedy on cię puszcza i zalewa twoja twarz gorącym strumieniem spermy. Każe ci połknąć to co masz w ustach, a tobie nie trzeba powtarzać tego dwa razy. Połykasz i łapiesz go za kutasa aby wyssać to co zostało. Kiedy kończysz, ze smakiem się oblizując, on wstaje, ubiera się i na od chodnego mówi.

       – Dobrze się spisałaś, suko. Widzę, że lubisz ostre rżnięcie. Jeszcze nie raz się spotkamy.

    I odchodzi zostawiając cię samą, pół nagą na ulicy. Dotarło do ciebie co się właśnie stało. W końcu nie wytrzymałaś i zalałaś się łzami. Zastanawiasz się co w ciebie wstąpiło. Jak mogłaś się dobrowolnie oddać?! Zebrałaś się w sobie, ubrałaś się w swoje rzeczy, teraz już brudne i poszłaś obolała w kierunku swojego domu.

     

    Tymczasem niedaleko, w miejscu, do którego nie dociera światło słoneczne stoi Cień. Wszystko widział od samego początku. Nie zareagował…po prostu stał i patrzył. Żadnych emocji. Twarz jak nieprzenikniona czarna maska. Wysoki i umięśniony. Sprawia wrażenie kogoś kto nie należy do tego świata. Tajemniczy, potężny…, a teraz wyszedł z ciemności a jego sylwetkę nadal otacza mrok. Idzie zdecydowanym krokiem, bez wahania wybierając kierunek. Jego postać rozmazuje się i zlewa z wszechobecnymi cieniami. Znika…ale nie na długo.

     

     Wchodzisz do domu. Nie duży, ale i tak go lubisz bo czujesz się tu całkiem odizolowana od reszty świata. Jesteś cała roztrzęsiona. Przeżywasz to co się parę minut temu stało. Nie wiesz co robić, więc zamykasz drzwi, zasłaniasz wszystkie okna i rzucasz się na łóżko. Myśli same napływają ci do głowy, ale nie starasz się ich odegnać ale zatracasz się w nich. Po paru minutach rozmyślań stwierdzasz, że nie ma powodu aby się zamartwiać. Wreszcie ktoś cię zaspokoił. Uśmiechasz się pod nosem i postanawiasz teraz sama się zadowolić. Zdejmujesz bluzkę i powoli twoja ręka przesuwa się po brzuchu w stronę cipki. Była sucha więc włożyłaś sobie palec do buzi i go zwilżyłaś śliną. Drażnisz łechtaczkę bardzo szybko i mocno chcąc jak najszybciej dość do orgazmu. Przestałaś na chwilę aby wziąć wibrator z szafki obok łóżka. Włożyłaś go sobie do ust wyobrażając sobie, że to penis jakiegoś mężczyzny. Delikatnie go ssałaś, a ręka znowu powędrowała w stronę twojego krocza. Gdy twoja szparka była już bardzo mokra. Powolutku, drażniąc sobie łechtaczkę powoli włożyłaś go sobie do środka. Jest szeroki tak jak lubisz. Wypełnia cię całą. Włączasz delikatne wibracje, wzdychasz cicho bo sprawia ci to ogromną przyjemność. Poruszasz nim delikatnie i zwiększasz wibracje do maksimum. Oddychasz szybko i spazmatycznie pojękując co raz częściej. Rozpinasz stanik i pieścisz sobie piersi. Czujesz się wspaniale, poruszasz biodrami wyobrażając sobie, że znowu pieprzysz się z tym nieznajomym w ciemnej uliczce. Chwila…i przerywasz nie chcą tak szybko zakończyć zabawy. Wyjęłaś go i zaczęłaś wkładać do nie dawno używanej dziurki. Wszedł łatwo i po chwili poruszałaś nim jak szalona dając sobie ogromną rozkosz. Nie przerwałaś także masowania swojej cipki.  Nagle wyginasz ciało w łuk i krzyczysz nie wyjmując wibratora z tyłka. Niesamowity orgazm. W końcu padasz zmęczona na łóżko. Oddychasz ciężko, ale wreszcie czujesz się spełniona. Rozbierasz się całkowicie i kładziesz spać chociaż jest środek dnia. Ostatnią twoją myślą przed zaśnięciem jest to, z kim i kiedy zrobić to ponownie. Śpisz parę godzin, a po przebudzeniu dzwonisz do swojego, byłego już, ukochanego.

       – To koniec. – mówisz bez żadnych wstępów. W słuchawce cisza. – Słyszałeś?

       – Tak, słyszałem. I ja…nie rozumiem. Dlaczego? Co się stało?

       – Nie potrzebuję cię już. Nie dzwoń. Nie pisz. Nie przychódź.

       – Może da się co… – rozłączasz się. Nie masz zamiaru słuchać tego co on chce powiedzieć. To już postanowione. Koniec ze starym, nudnym życiem. Czas spróbować czegoś nowego. Nie można cały czas siedzieć grzecznie i czekać na ‘’ukochanego’’. Niestety spodziewasz się, że on nie da za wygraną i będzie cię nękał. Postanawiasz wymyślić mu jakąś zgrabną i szybką odpowiedź aby więcej nie próbował i wiedział, że nie masz zamiaru z nim być więcej. Nie szkoda ci zupełnie tego czasu spędzonego razem. Jesteś teraz inną kobietą. Czas się zabawić!

     

    Tym czasem trochę dalej Cień wyłania się z mroku. Idzie spokojnym krokiem w stronę jednego domu. Nie spieszy się. Zupełnie jakby miał nieskończenie wiele czasu. Staje przed nim i obserwuje. Jego wzrok jest spokojny, twardy i niewzruszony. Beznamiętnie ocenia każdy element domu. Każdy szczegół, wszystko… Po chwili wie jak się tam dostać. Pozwala sobie na ledwo dostrzegalny uśmiech, odwraca się i odchodzi… Wszystko idzie zgodnie z planem, nie ma już po co tu dłużej stać. On już wszystko wie…

     

    Jest już wieczór więc można by się zabawić, pomyślałaś sobie. Po chwili zastanowienia stwierdzasz, że przecież jeszcze nigdy nie byłaś w tym klubie, który został otworzony parę tygodni temu. Słyszałaś, że jest tam świetnie ale sama nigdy go nie odwiedziłaś. Czas to nadrobić. Wybrałaś starannie ubrania na to wyjście. Czerwona, obcisła bluzka na ramiączka. Duży dekolt, który ma za zadanie przyciągać uwagę. Króciutka miniówka, apetycznie opinająca twój kuszący tyłeczek. Postanowiłaś nie zakładać majtek. Taki strój zachęci każdego mężczyznę, ale to ty zdecydujesz, któremu będzie dane zaspokoić cię. Masz ochotę na ostry i długi sex. Nie taki jak ten z gwałcicielem w uliczce, o nie. Cos spokojniejszego. Przed wyjściem sprawdzasz czy wszystko ze sobą zabrałaś i opuszczasz dom. Postanawiasz się przejść pieszo, mając cichą nadzieję, że spotkasz po drodze Nieznajomego z ciemnej uliczki. Czujesz się trochę zawstydzona, że myślisz o nim i o tym co zrobił tobie jako coś wartego powtórzenia i obiecujesz sobie nie wspominać więcej tego. Podczas drogi nic takiego się nie stało i docierasz szybko na miejsce. Z zewnątrz klub sprawia wrażenie bardzo nowoczesnego i widać, że od nie dawna tu jest. Wysoki, oświetlony dużymi reflektorami od dołu co potęguje wrażenie, że to jakaś niesamowita budowla. Wchodzisz do środka. Wewnątrz klub jest spory. Za raz po wejściu rzucają się w oczy porozwieszane w dużej ilości obrazy przedstawiające erotyczne sceny. Z chodzisz po schodach, które wyglądają jak z zamku i twoim oczom ukazuje się widok na wielką przestrzeń. Dużo miejsca gdzie można potańczyć i pewnie na inne okazje w zależności od potrzeb. Po drugiej stronie widać stanowisko DJ’a, ale jego samego nie widać. Z głośników płynie spokojna muzyka. Jest nie wiele osób ale jest wcześnie i na pewno z czasem będzie więcej. Wchodzisz dalej i zauważasz po obu stronach długie blaty i długie półki zapełnione wszelkiego rodzaju alkoholem. Sprytnie poukrywane są też kanapy, na których siedzą obściskujące się pary. Sam klub jest bardzo, dyskotekowo oświetlony. Niebieskie światło płynące z diod pod sufitem plącze się z zielonym światłem diod umieszczonych w podłodze. W ścianach są umieszczone w dużej liczbie lustra oświetlone delikatnym, bladym i zimnym białym światłem. Dzięki tym lustrom ma się wrażenie, że klub jest o wiele większy niż w rzeczywistości. Uśmiechasz się z zadowoleniem patrząc na to wszystko bo wiesz już, że będzie to udany wieczór. Postanawiasz zamówić drinka. Tak na początek. Po chwili oczekiwania ludzi znacznie przybyło. Stoisz i szukasz w tłumie kogoś kto by ci odpowiadał, ale na razie nie ma nikogo takiego. Z tego powodu zamawiasz kolejnego drinka i kolejnego. W końcu czujesz, że alkohol uderza ci już do głowy. Nie szukasz już tak uporczywie kogoś idealnego, a nawet zaczynają cię interesować mężczyźni, którzy normalnie by nie zwrócili twojej uwagi. W miedzy czasie podszedł do ciebie jakiś mężczyzna. Stanął koło ciebie przy barze i tak samo jak ty zajął się obserwowaniem sali. Początkowo nie zwróciłaś na niego uwagi, ale po chwili zaciekawił cię trochę i zamiast patrzeć na to co się dzieje na sali skupiłaś się na nim. Był przystojny. Wysoki, ciemnooki brunet, o ciemnej karnacji. Ubrany był w czarną bluzkę z krótkim rękawem i jeansy. Niespodziewanie odwrócił się w twoją stronę i uśmiechnął jak zobaczył, że go obserwujesz. Onieśmielił cię trochę, ponieważ miał niesamowity uśmiech i przenikliwe spojrzenie. Ale po chwili wzięłaś się w garść i zagadnęłaś do niego.

       – Hej, często tu bywasz? Bo ja dopiero pierwszy raz.

       – Mi się parę razy już zdarzyło – odpowiedział patrząc pożądliwie na twoje ciało – Co cię skłoniło aby

         przyjść tu dzisiaj?

    Zastanawiasz się chwilę nad odpowiedzią i postanawiasz, że on będzie dobry do tego aby zaspokoić twoje pożądanie, które teraz dodatkowo potęguje ilość alkoholu jaką wypiłaś. Chciałaś podejść do niego bliżej ale zachwiałaś się niespodziewanie i byś się przewróciła gdyby cię nie złapał. Zawstydzona tą chwilą słabości chcąc podziękować za to, że cię przytrzymał bez zapowiedzi całujesz go namiętnie. Zaskoczyłaś go tym bardzo, ale po chwili kiedy się otrząsnął odwzajemnił pocałunek. Dobrze całował, podobało ci się to i było ci szkoda jak przestał. Czujesz, że robi ci się gorąco. Nie zamierzasz czekać z seksem dłużej, więc sugerujesz mu pójście na górę gdzie są specjalne pokoje dla gości. Kiedy się tam już znaleźliście, zamykasz drzwi na klucz i zapalasz nastrojowe lampki. Pomieszczenie jest nie duże. Nie ma okien, jest dużo luster jak w całym klubie. Ściany są pomalowane ba kolor bordowy. Podłoga jest pokryta miękką wykładziną. Przy ścianie stoi duże łóżko małżeńskie a na nim stos poduszek. Chcesz się go o coś zapytać, ale on nie daje ci dojść do słowa zamykając ci usta nagłym pocałunkiem. Podoba ci się. Czujesz jak jego język wsuwa się do twoich ust. Lekko go przygryzasz i zaczynasz ssać. Tym czasem on sięga po brzeg twojej bluzki i zdejmuje ci ją przez głowę. Z każdą chwilą twoje podniecenie rośnie. Pocałunki składane na twojej szyi tak ci się podobają, że aż wydajesz z siebie ciche westchnienie. On przesuwa swój język na twoje piersi. Rozpina ci stanik i podziwia jak ukazują mu się one w całej okazałości. Odrzuca go na bok i czujesz jak jego ręka dotyka ich. Przez twoje ciało przechodzi dreszcz. Zaczął drażnić twoje twarde już sutki. Ściska je i przygryza, lekko całuje i zatacza kręgi wokół nich językiem. Twoja cipka robi się co raz wilgotniejsza. Z chodzi niżej, wędruje językiem po twoim nagim brzuchu, ale ty nie możesz już wytrzymać tych pieszczot i popychasz jego głowę niżej. Zdejmuje ci spódniczkę i jego oczom ukazuje się twoja wygolona szparka. Uśmiecha się widząc, że nie masz na sobie majtek. Przejeżdża po niej palcem. Jest już bardzo wilgotna. Delikatnie wodzi językiem dokoła niej, uważając aby nie zahaczyć czasem o nią. Doprowadza cię to do szaleństwa, wijesz się i krzyczysz. W końcu nadchodzi upragniony moment kiedy zagłębił się w niej swoim języczkiem. Robił ci niesamowitą  minetkę parę minut, aż w końcu nadszedł orgazm. Ale on nie daje ci odpocząć, zdejmuje szybko spodnie i twoim oczom ukazuje się stojący już i gotowy do działania penis. Podchodzisz do niego na czworaka zmysłowo kręcąc tyłkiem, mrucząc cicho jak kotka i kiedy chcesz już sięgnąć po niego, on odtrąca twoją rękę i nachyla się do ciebie z drapieżnym uśmiechem na twarzy. Lekko zaniepokojona patrzysz na niego, a on zbliża się do twojego ucha i szepcze.

       – Pamiętasz mnie?

    Zaskoczyło cię to tak bardzo, że aż usiadłaś. Zastanawiasz się kim on może być i skąd możesz go pamiętać. Nie wiesz…i patrzysz na niego niepewnym i wyczekującym wzrokiem. Denerwujesz się tym jaka może być odpowiedź. Masz złe przeczucia. Ten jego uśmiech nie wygląda tak olśniewająco jak na dole przy barze. Jest zimny i okrutny. Widząc, że nadal nie wiesz kim jest uśmiecha się i ponownie szeptem mówi.

       – Spotkaliśmy się w pewnej uliczce całkiem nie dawno. Mówiłem, że się jeszcze spotkamy.

       – To ty!  – krzyczysz zaskoczona nadal – Jeszcze nie jest ci mało?

       – Nie, widać nie zapamiętałaś, że ci się podobało suko. Ale tamto to było nic… Teraz czeka cię prawdziwe rżnięcie. W końcu to sama mnie tu przyprowadziłaś, co każdy widział. Mogę zrobić ztobą wszystko co chcę… I zrobię to.

    Czujesz się okropnie. Przypomniała ci się ta chwila kiedy to zachowywałaś się jak nie ty. Dymał cię jakiś obcy facet, a ty nawet nie protestowałaś, a nawet chciałaś więcej. Udało ci się wyrzucić to wspomnienie z pamięci, ale teraz wróciło…i do ze zdwojoną siłą. Owszem, chciałaś się zabawić dzisiaj, ale nie z człowiekiem, który tak brutalnie cię potraktował. Boisz się…ale ilość wypitego alkoholu robi swoje. Nie czujesz aż tak dużego strachu jak wtedy w uliczce. Zdążyłaś tylko pomyśleć, czemu ciebie spotykają cały czas takie rzeczy. Chwyta cię w pasie i rzuca na łóżko. Upadasz na plecy i przez to zapiera ci dech w piersi. Klęka przy brzegu łóżka, łapie cię za kostki rozkłada nogi. Pociera twoją cipkę kutasem, a następnie ostro w nią wchodzi. Posuwa cię trzymając nadal twoje kostki. Porusza szybko i chaotycznie pragnąc jak najszybciej zaspokoić swoje pierwsze pożądanie. Nagle jego ruchy stają się jeszcze bardziej gorączkowe i zaczyna postękiwać lekko. Jeszcze kilka razy poruszył biodrami i czujesz jak wnętrze twojej cipki zalewa sperma. Wyjmuje go, i podsuwa ci pod usta. Kiedy chcesz już wziąć go do buzi nagle on łapie cię za włosy i sam wpycha go brutalnie ci w usta i pieprzy jakby to nadal była twoja cipka. Ale nie trwa to długo ponieważ jego penis nie jest jeszcze gotowy po brutalnym rżnięciu twojej szparki. Po chwili jednak znowu stoi dumnie i  wiesz już, że tak szybko z tobą nie skończy. Nadal leżysz na plecach, łapie cię za jedną nogę i zakłada sobie na ramię i w ten sposób znowu pieprzy cię w cipkę. Jęczysz głośno nie przejmując się zupełnie że ktoś usłyszy. Ten sex jest jeszcze lepszy niż tamten w uliczce. Czujesz tak wielka przyjemność, że nie w sposób wyrazić to słowami. Znowu czujesz się źle z tym, bo przecież nie powinnaś czuć takiej przyjemności…ale jednak.  Wijesz się i krzyczysz aby nie przestawał, aby ładował cię mocniej i szybciej. Nachyla się nad tobą i nie przestając cię posuwać łapie cię za cycki i ugniata je mocno. Przy szczypuje sutki powodując, że czujesz się na granicy świadomości. Ale orgazm nie jest ci jeszcze dany. Bo nagle przerywa, łapie cię za ramiona nie bacząc na twoje krzyki, że cię boli. W tej chwili myśli tylko o jednym. Zerżnąć cię na wszystkie sposoby. Podniósł cię do góry i od razu nabił na swojego spragnionego cipki kutasa. Podnosił cię i opuszczał, a jego penis zagłębiał się w tobie cały. Bolało to, ale tym samym sprawiało ogromną rozkosz. Wreszcie nadszedł upragniony orgazm. Obejmujesz go nogami w pasie, ściskasz mocno, nie pozwalając mu cię unieść. Krzyczysz przeżywając najlepszy orgazm w swoim życiu. Tracisz kontakt z rzeczywistością i czujesz jak opuszczają cię siły. Opadasz bezwolnie na łóżko nie zdolna do jakiegokolwiek ruchu. Ale on nie doszedł jeszcze i nie obchodzi go czy ty masz siłę czy nie masz. Podchodzi do łóżka obraca się na brzuch i zmusza abyś wypięła w jego stronę tyłek. Przypomina ci to gwałt w uliczce. Ale nie możesz nic zrobić. Ponownie czujesz jego kutasa w swojej zmęczonej już cipce. Pieprzy cię mocno i ze złością. Nie podoba mu się, że przerwałaś mu w takiej chwili. Ale pozycja na pieska szybko go nudzi. Łapie cię za uda i unosi ci nogi do góry. Tym razem nie interesuje go twoja szparka. Śliski od soków z twojej cipki kutas bez problemu wchodzi w twój tyłek. Czujesz jak ci go rozpycha. Bol, bardzo boli ale to go zupełnie nie obchodzi. To nic nie zmienia. Dla niego liczy się teraz tylko on sam. Pieprzy cię bez opamiętania ale wolniej już niż wcześniej. Widzisz, że jest zmęczony. Jego ruchy są co raz wolniejsze i bardziej chaotyczne. Dochodzi, po raz drugi tego dnia masz w sobie spermę. Wyjmuje go i każde ci wyczyścić go. Masz opory przed tym, po dopiero co był w twojej dupie, ale jego nie interesują protesty. Uderza cię w twarz i siłą wkłada ci go do buzi. Dławisz się i płaczesz. Kiedy już uznaje, że jest czysty cały wyjmuje go, ubiera się i bez słowa wychodzi pozostawiając cię nagą, obolałą i całkowicie rozbitą. Zastanawiasz się czemu uwziął się akurat na ciebie. Ze wszystkich kobiet w klubie znowu przyszedł nękać ciebie. Masz poczucie, że życie jest niesprawiedliwe. Wzdychasz głośno i z żalem. Nie jesteś już pewna, czy chcesz się zabawić w taki sposób kiedyś jeszcze. Na tą chwilę masz dość sexu. Nie wstajesz. Leżysz i się nie ruszasz. Kiedy przychodzi ktoś z obsługi klubu nie odzywasz się tylko wyciągasz rękę z pieniędzmi za wynajem pokoju. Chcesz tu zostać.

     

    Usypiasz.

     

    W klubie jest ktoś jeszcze. Ktoś kto obserwuje całe zajście. Słyszy krzyki kobiety, ale jak zawsze nie reaguje. Wszyscy w klubie omijają go z daleka. Nikt go nie zaczepia. Roztacza wokół siebie dziwną aurę tajemniczości i strachu. Jest nieruchomy, nie mruga. Siedzi i obserwuje wszystko. Wie i widzi wszystko. Nagle wstaje… Wszyscy zamierają w dziwnym bezruchu. Patrzą na niego, ale oni go nie obchodzą. Spogląda ostatni raz w kierunku pewnego pokoju, odwraca się i wychodzi.

     

    Rankiem kiedy się obudziłaś czułaś się okropnie. Jakbyś była na kacu. Do tego cipka cię trochę boli jeszcze, ale bardziej bolą wspomnienia. Ale już przeżyłaś to kiedyś i wiesz, że nie można się zamartwiać za dużo bo tylko wtedy pogorszymy sprawę. Było to było. Ubierasz się. Krzywisz się kiedy przypominasz sobie, że nie założyłaś majtek, bo spódniczka obciera Twoją wrażliwą teraz szparkę. Zaciskasz zęby i idziesz na dół. Po wczorajszej imprezie nie ma śladu już. Wszystko posprzątane i odświeżone. Jest parę ludzi, ale bardzo mało. Patrzą się oni na ciebie dziwnym wzrokiem. Chyba wiedzieli co robiłaś wczoraj na górze. Zawstydzona spuszczasz głowę i idziesz dalej pośpiesznym krokiem do wyjścia. Na dworze pogoda idealnie pasująca do twojego samopoczucia. Zimno, pochmurne niebo i pada deszcz. Idziesz bez celu przez miasto. Już nie odczuwasz bólu, ani fizycznego, ani psychicznego. Lecz zły humor pozostał. Nie idziesz do domu bo czujesz, że zwariujesz jak będziesz siedziała teraz sama. Dlatego idziesz spacerem do centrum, chociaż pada. W mieście nastrój ci się poprawił. Pochodziłaś po sklepach, pooglądałaś sobie wszystko. Potem spotkałaś swoich znajomych i razem spędziliście spokojny wieczór w pobliskiej pizzerii. Pytali się co tam u twojego chłopaka. Musiałaś im powiedzieć, ze zwieraliście ale chyba nie uwierzyli w twoje mgliste próby wytłumaczenia dlaczego do tego doszło. Po pożegnaniu się udałaś się szybkim krokiem prosto do domu. Jednak po drodze zauważyłaś, że ktoś za tobą idzie. Skręcasz w boczną uliczkę i kiedy ten ktoś jest blisko wyskakujesz nagle. Okazuje się, że to jeden z twoich przyjaciół z pizzerii. Jest średniego wzrostu, ciemne włosy i niebieskie oczy. Od zawsze miałaś go na oku ale nigdy między wami nic nie było. Teraz potrzebujesz kogoś delikatnego. Podchodzisz bez słowa i go przytulasz. Tak mocno, mocno. On zaskoczony na początku nie wie co z tym faktem zrobić, ale widząc, że płaczesz przytula cię również. Prowadzi cię powoli w kierunku twojego domu. Nie pyta o nic za co jesteś mu wdzięczna bardzo. Kiedy jesteście pod drzwiami chce odejść, ale łapiesz go za rękę i nie pozwalasz na to. Strasznie go zadziwiasz. Wiać, że się wahasz. Uśmiechasz się do niego smutno i prosisz aby został z tobą, bo potrzebujesz kogoś z kim mogłabyś porozmawiać. Zgadza się zostać. Prowadzisz go do kuchni, zaparzasz herbatę i zaczynasz swoją opowieść. Wszystko po kolei, niczego nie pomijasz. On słucha nie zadaje pytań dopóki nie skończysz. Rozgadałaś się bardzo mija dużo czasu zanim wszystko z siebie wyrzucisz. Na koniec milkniesz. On patrzy na ciebie ze współczuciem w oczach. Wyciąga ręce, a ty siadasz mu na kolanach. Przytula cię mocno i całuje czule. Ze strachem odwzajemniasz pocałunek. Boisz się, że to kolejny facet, którego skusi ostra zabawa twoim ciałem. Ale w jego oczach nie dostrzegasz takiego zamiaru. Nie patrzy na twoje ciało tylko tobie w oczy. Uspokajasz się, uśmiechasz lekko i teraz ty go całujesz. Podnosi cię delikatnie, opiekuńczo i zanosi powoli do twojego pokoju. Kładzie cię na łóżku i sam układa się obok ciebie. Gładzi cię po włosach, całuje delikatnie w usta. Sprawia ci to dużą przyjemność. Mówisz, mu aby nie przestawał, że brakowało ci tego. Przytulasz się bardziej do niego. Całym ciałem. Pomimo, że nie ma on w stosunku do ciebie żadnych zamiarów, to czujesz jak jego penis zrobił się twardy z podniecenia. Obawy wróciły, ale nie na długo bo poczułaś muśnięcie na szyi, potem na obojczyku. Postanowiłaś, że zrobisz głupio ale zaufasz. Odsunęłaś go na chwilę. Tyle potrzebowałaś aby zdjąć sobie i jemu bluzkę. Wstałaś z łóżka. Zawołałaś go do siebie. Włączyłaś spokojną muzykę i zaczęłaś powoli ruszać się w rytm muzyki. Zmysłowo, niespiesznie podeszłaś do niego i zaczęłaś powoli rozpinać mu koszulę ocierając się kusząco o niego. Ukucnął i podnosząc się powoli przesuwał języczkiem po twoim brzuchu, a następnie uwięzionych jeszcze w staniku piersiach. Zdjął go i odrzucił go w kąt. Nie czekając na nic zaczął pieścić, twoje kształtne cycuszki. Dawno nikt nie robił tego tak delikatnie. Drażnił sutki i całował je nie pomijając żadnego miejsca. Odwróciłaś się i zdjęłaś spódnicę wypinając się do niego. Zauważył, że nie masz majtek co strasznie go podnieciło. Popchnął cię delikatnie na podłogę i stojąc nad tobą pozwolił spodniom opaść. Uklęknął i pozwolił ci zdjąć mu majtki. Teraz już nago położył się obok ciebie, a ty nie czekając na nic położyłaś się na nim. Całując go w pierś, zachodzisz co raz niżej, aż dochodzisz do jego penisa. Nagle czujesz jak jego język zagłębia się w twojej cipce. Spinasz się cała, ale uspokaja cię jego cichy glos. Po chwili mruczysz z zadowoleniem i chwytasz jego kutasa mocno i poruszasz ręką w górę i w dół ssąc jego główkę jednocześnie. Uwielbiasz pozycję 69. Dochodzisz prawie w tym samym momencie co on. Podnosisz się i kładziesz na łóżku kiwając w jego kierunku palcem dając mu znak aby zrobił to z tobą tu i teraz. Nie trzeba mu dwa razy powtarzać. Po chwili pieprzycie się długo i delikatnie tak jak chciałaś. Nie zaspokaja siebie tylko robi wszystko abyś ty czuła się jak w niebie. Masz na tą chwilę dość ostrego sexu i bycia posłuszną. Naszła cię ochota na odrobinę dominacji, więc zrzucasz go z siebie i teraz ty jesteś na górze. Patrzy pytająco na ciebie, a ty tylko się uśmiechasz tajemniczo. Nie spodziewał się tego po tobie, ale widać, że mi się spodobało. Ustawiasz penisa w odpowiedniej pozycji i po chwili ujeżdżasz go w pozycji na jeźdźca. Wiesz, że sprawiasz mu dużą przyjemność. Za to on nie wie, że możesz się postarać jeszcze bardziej. Zaczynasz kręcić biodrami jeszcze bardziej zwiększając jego i swoje doznania. Naprawdę to lubisz. Nachylasz się i dajesz mu zająć się twoimi piersiami. To dla niego zbyt wiele. Nie trzeba było długo czekać, na to aby doszedł ponownie tego dnia. Wzdycha głęboko, widać, że jest zmęczony. Jednak nie pozwalasz mu na odpoczynek puki sama nie zaznasz orgazmu. Nadal się unosisz i opadasz na jego penisa, aż nadszedł orgazm. Zmęczenie dopadło teraz i ciebie. Opadasz wyczerpana na łóżko obok niego. Przytuliliście się do siebie i poszliście spać rozmawiając ze sobą jeszcze przez chwilę. Znasz go bardzo słabo, ale wiesz, że to się zmieni. Czyżbyś znalazła wreszcie kogoś dla siebie? Uśmiechasz się jeszcze na tą myśl przed zaśnięciem i odpływasz całkowicie. Wszystko znowu jest w porządku.

     

    Budzisz się nagle. Ciemno. Cicho. Nic nie widzisz. Nie możesz się poruszyć. Dociera do ciebie, ze jesteś związana. Ogarnia cię panika. Nagle słyszysz jakiś szelest. Gdzieś z tyłu. Ale się więcej nie powtórzył, więc nie jesteś pewna czy naprawdę cos słyszałaś. Jesteś przywiązana do łóżka. Naga z rozłożonymi rękami i nogami. Próbujesz się wyrwać, ale nie możesz. Podajesz się w końcu. Czekasz co będzie.
    I nagle wśród cieni pojawia się gęstszy mrok. Ma kształt człowieka. Wielkiego człowieka. Zbliża się do ciebie powili. Spokojny, jakby miał nieskończenie dużo czasu. Kiedy jest blisko nachyla się. Widzisz oczy. Czarne, duże oczy. Wpatrują się w ciebie.  Już wiesz co się stanie. Zapalają się ostre, jasne lampy. Rozglądasz się szybko. Jesteś w nie dużym pomieszczeniu. Niski sufit, ceglane ściany. I pełno półek…a na tych pułkach pełno dziwnych przyrządów. Przyglądasz się im i z przerażeniem i stwierdzasz, że to narzędzia do sex tortur. Pejcze, kajdanki, wibratory, dilda. Są nawet jakieś dziwne klatki i maszyny i inne rzeczy, których nie potrafisz nazwać. Wpatrujesz się w to wszystko z otwartymi szeroko oczami. On tym czasem z powrotem skrył się w cieniu. To dziwne, bo pokój jest bardzo oświetlony. Przeraża cię. Nagle odzywa się.

       – Widziałem co robiłaś ostatnio – jego głos wydaje się dobiegać ze wszystkich stron jednocześnie, chociaż widzisz, że stoi on przed tobą.

    – Tamte dwa stosunki to będzie nic w porównaniu z tym czego doświadczysz teraz. Będziesz mnie błagać abym pozwolił ci odejść i jeszcze raz się oddać tamtemu mężczyźnie, który cię zgwałcił w uliczce i klubie. Tu zaznasz prawdziwych tortur – milknie i wychodzi. Leżysz w ciszy, zastanawiając się jakie masz szanse aby uciec. Jednak nie myślisz zbyt optymistycznie, ponieważ nawet nie potrafisz oswobodzić swoich rąk. Nie wiesz gdzie jesteś, to gdzie byś uciekła? Przypominasz sobie o swoim przyjacielu, z którym spędziłaś taką cudowną noc. Wydaje się to być takie odległe i nie rzeczywiste. Jesteś zaniepokojona, bo przecież byliście razem tej nocy. Nagle twoją uwagę przyciąga duży przedmiot owinięty w czarny materiał. Wpatrujesz się w niego zastanawiając się co to może być, ale masz też złe przeczucia. Wrócił. Zauważył, że patrzysz się na jedną rzecz. Uśmiecha się pod nosem i podchodzi wolnym krokiem do ściany, przy której znajduje się przedmiot w materiale. Gwałtownym ruchem zrywa go i ku twojemu przerażeniu, twoim oczom ukazuje się ciało. Twój przyjaciel jest martwy. Nie żyje… I to Cień go zabił. Wiesz to, widać to w jego spojrzeniu i zadowolonym wyrazie twarzy.. Znałaś go nie za dobrze, wiec jak możesz nazywać go swoim przyjacielem? Jednak,  mimo to on JEST twoim przyjacielem. Myślisz tak o nim, bo to ostatnia osoba, która okazała ci trochę ciepła.  Morderca nie przykrył ciała. Materiał opadł na podłogę obok, a on zbliża się do ciebie. Przyniósł ze sobą bat. Otwierasz usta aby zaprotestować, ale nie zdążasz. Bez żadnego wstępu uderzył cię nim. Na twoim brzuchu pojawił się czerwony ślad. Krzyczysz, bardziej z zaskoczenia niż z bólu. Następne uderzenie dotknęło twoich piersi. Teraz ból nadszedł. Widzisz jak bierze kolejny zamach, kolejna fala cierpienia. Tym razem twoja cipka. Wydzierasz się tak głośno, że aż zdzierasz sobie gardło. Cipka po uderzeniu piecze i pulsuje bólem. To miejsce sobie szczególnie upodobał. Cios za ciosem, to się chyba nigdy nie skończy. Zamykasz oczy szykując się na dalsze katusze, ale kolejne uderzenie nie pada. Otwierasz oczy i ze zdumieniem zauważasz, że jesteś sama. Patrzysz na swoje ciało. Przeraża cię to co widzisz. Całe pokryte czerwonymi pręgami. Nie da się policzyć ile razy dostałaś. Nie ma krwi, przynajmniej tyle. Głowa ci opada ciężko na materac i wzdychasz ze smutkiem. Zbiera ci się na płacz. Chciałabyś się obudzić. Nie jest to możliwe, bo to nie sen. Nie odpoczęłaś długo bo po paru minutach on wrócił. Wszedł, zamknął drzwi i pokazał ci duże, metalowe wiadro. Nie wiesz co jest w środku, ale masz przeczucie, że za raz się tego dowiesz. Nie mylisz się. Podchodzi z nim do łóżka i cała jego zawartość ląduje na twoim ciele. To lód! Krzyczysz kiedy styka się z twoją rozpaloną i wrażliwą jeszcze skórą. Rozkłada go po całym twoim ciele. Bierze garść i wkłada ci do cipki. Niesamowite uczucie. Wyrywa ci się z ust westchnienie. Przynosi ulgę, pozwala złagodzić ból. Tymczasem on rozcina więzy krępujące twoje nogi i ręce. Łapie cię za włosy i zwleka z łóżka. Krzyczysz i próbujesz się wyrwać, ale nie udaje ci się. Rzuca cię na podłogę i zdejmuje z półki ciasną klatkę. Zmusza cię abyś do niej weszła i zamyka ją. Musisz  przebywać w niej na czworaka, ponieważ w innej pozycji nie zmieściłabyś się. Nagle do pokoju wchodzi czterech mężczyzn. Wszyscy wyglądają prawie identycznie. Ponurzy, mroczni i wzbudzający strach. Nie mogą się równać z tym, który cię tu uwięził, ale i tak się ich boisz. Rozbierają się, a twój główny oprawca daje im znak ręką. Oznaczał on, że pozwala im zrobić z tobą to co uważają. Nie zwlekają. Chociaż na ich twarzach nie malują się żadne emocje to i tak wiesz, że podnieca ich twoje ciało. Mówią o tym ich stojące już, ogromne kutasy. Nie widziałaś nigdy większych. Patrzysz z podziwem zapominając na chwilę w jakiej sytuacji jesteś i co cię za chwilę czeka. Podchodzą do klatki i zdejmują z siebie ubrania. Dwóch staje przed tobą. Jeden łapie cię za szyję i pociąga w kierunku stojącego już kutasa tego drugiego. Nie możesz zaczerpnąć powietrza, więc otwierasz szeroko usta, a on wykorzystując to wkłada ci swojego wielkiego penisa głęboko w gardło. Wchodzi po same jaja. Pieprzy cię w ten sposób nie bacząc na to, że się dławisz i dusisz jednocześnie. W końcu kiedy prawie mdlejesz uścisk na twojej szyi znika. Łapiesz spazmatycznie powietrze przez nos. Tymczasem dwóch pozostałych podchodzi do ciebie od tyłu i zaczyna cię posuwać w dupę. Czujesz, że kutas jest o wiele za duży. Nie czujesz żadnej przyjemności. Im jednak nie zależy na tym aby było ci przyjemnie. Liczą się tylko oni i ich rządze. Ty jesteś tylko narzędziem, dzięki któremu je zaspokoją. Zmieniają się często, nie dając ci chwili na odpoczynek. Raz cipka, raz w tyłek. Już sama nie wiesz co teraz czujesz. Gdyby nie ciasna klatka, już dawno byś padła bez sił. Z czasem zaczęło ci to sprawiać przyjemność, ale nie możesz dość. Nie pozwalają ci na orgazm. Za każdym razem gdy zaczynasz szybciej oddychać, czy głośniej jęczeć… Przestają. To doprowadza cię do szału. Wijesz się na wszystkie strony, na tyle ile pozwala ci ciasna klatka.  Myślisz jak zwierzę, tylko o tym jednym. Myślisz tylko o tym aby wreszcie poczuć tą niesamowitą rozkosz jaką daje orgazm. Jesteś wściekła, że oni odbierają ci możliwość aby go doznać. Po kilkudziesięciu minutach spuszczają się na ciebie. Czujesz się wyczerpana i za razem nie spełniona. Dziwne połączenie. Czujesz się jakbyś w każdej chwili miała zemdleć z rozkoszy, nawet bez osiągania orgazmu. Twoje ciało całe jest umazane spermą. Masz ją na twarzy, we włosach. Jest wszędzie. Nawet nie zauważyłaś kiedy wyszli. Usypiasz chociaż jesteś w tak nie wygodnej pozycji. PRAWIE usypiasz. Tego też jak widać nie wolno ci zrobić. Cień, ten który wymęczył twoje ciało biczem wyciąga cię brutalnie za nogi z klatki. Wylewa na ciebie kubeł lodowatej wody. Woda jest zimna jak lód, ale tobie się wydaje, że parzy. W jednej chwili senność znika, ale nie zmęczenie. Jesteś jak bezwładna lalka. Bez protestu pozwalasz sobie przypiąć ręce i pociągnąć za nie do góry. Wisisz na dwóch grubych łańcuchach jakieś pół metra nad ziemią. Czujesz jak na twoich kostkach również zaciska się zimny metal. Twój oprawca stoi i się patrzy na Twoje wymęczone, nagie ciało z takim wyrazem twarzy, jakby się intensywnie zastanawiał co teraz z tobą zrobić. Nagle podchodzi do jednej z półek, z której bierze dziwnie wyglądające urządzenie. Rozkłada je i montuje gumową część. Teraz wszystko jasne. To jedna z tych sex maszyn, o których słyszałaś. Jęknęłaś cicho. Boisz się, ale jednocześnie czujesz podniecenie na myśl o upragnionym orgazmie, który ta maszyna da ci bardzo szybko. Podstawia ją bliżej i wkłada lekko gumową część do twojej cipki. Włącza maszynę i ustawia od razu na najwyższe obroty. Wychodzi. Nie przestajesz krzyczeć. Nie wiedziałaś, że można czuć taka przyjemność. Płaczesz, krzyczysz i śmiejesz się jednocześnie. Orgazm. Potem następny. Nie mas siły. Trzymają Cię tylko łańcuchy, którymi jesteś przypięta. Mijają godziny. Nie liczysz już ile razy szczytowałaś. Nie ma to sensu bo większość czasu jesteś nieprzytomna. Czucie znika z całego ciała. Jedyne co je zachowało to twoja cipka, w którą od kilku godzin z wielką prędkością wchodzi znienawidzony przez ciebie gumowy kutas. Wszystko sprowadza się do jednego wielkiego orgazmu. Słyszysz dźwięk zamykanych drzwi. Otwierasz z trudem oczy, drżąc na całym ciele, przez które co chwila przechodzą fale rozkoszy. Nie pomyślałabyś parę godzin temu, że będziesz się cieszyć na jego widok. Patrzysz na niego z niemym błaganiem, aby cię zdjął i dał odpocząć. Nie masz wielkich nadzieję, że się nad tobą zlituje, ale i tak próbujesz. Staje się coś niemożliwego. Sama w to nie wierzysz, ale Cień podchodzi do ciebie, odpina od łańcuchów i zanosi na łóżko. Niestety przypina cię do niego, ale lepszy taki odpoczynek niż nic. Zapadasz w głęboki sen kiedy tylko wychodzi.

     

    Nie wiesz ile mija. Tu na dole w tej nie dużej piwnicy czas płynie inaczej. Nie śpisz już, ale obudziłaś się sama więc podejrzewasz, że minęło sporo czasu biorąc pod uwagę twoje zmęczenie. Nadal odczuwasz lekki ból po czasie spędzonym z maszyną, ale nie jest to nic poważnego. Jesteś niemal zadowolona. Jak zwykle w takich krótkich chwilach przychodzi ktoś aby je zepsuć. Porywacz znowu się pojawił. Skierował się prosto do półek nawet nie zwracając uwagi na ciebie. Zabiera kilka przedmiotów i kładzie je na łóżku. To dilda. Zwykłe, nie duże… Dziwi cię to bardzo. Spodziewałaś się czegoś…strasznego. Wkłada ci je po kolei do cipki i w tyłek. Robi to wręcz delikatnie. Sztuczne penisy zagłębiają się całe w twojej szparce, w środku obraca nimi delikatnie na boki sprawiając ci tym dużą przyjemność. Wzdychasz cicho , zamykasz oczy i poruszając biodrami poddajesz się tym pieszczotom. Na chwilę przerywa i sięga ręką po jakąś buteleczkę. Wylewa na twoją cipkę jej zawartość Okazało się to być jakimś olejkiem. Wszystko to robił nadzwyczaj delikatnie. Zupełnie jakby chciał ci pokazać, że nie ma się czego obawiać. Czujesz jak rozprowadza nawilżacz dookoła twojej szparki, a potem wkłada palce do środka nawilżając też jej wnętrze. Włożył dwa, potem trzy, aż w końcu cztery palce. Czujesz straszną przyjemność i odprężenie bo nawilżacz jest chłodny co przynosi ulgę twojej wymęczonej cipce. Niespodziewanie poczułaś nagły ból. Czujesz w swojej cipce jego pięść. Zaciskasz mięśnie, ale po chwili gwałtownie je rozluźniasz pod wpływem ukłucia bólu. Poczułaś jakby impuls elektryczny przeszedł całe twoje ciało. Wysuwał rękę, aby po chwili włożyć ją głębiej. Za każdym razem po włożeniu następował twój krzyk i rozpaczliwe próby uwolnienia się. Po raz kolejny cały świat ograniczył się do bólu. Po czasie zobojętniałaś na niego, ale dużo silniejsze ukłucie przywróciło ci wszystkie odczucia. Ze zdumieniem stwierdziłaś, że masz dziwne wrażenie wypełnienia. Czujesz w sobie jego rękę, którą włożył niemal do łokcia. Poruszał delikatnie ręką, aż ból zelżał a następnie ustąpił miejsca rozkoszy jaką dawała taka głęboka penetracja. Jęki nie były już wyrazem cierpienia. To samo czekało twoją drugą dziurkę. Tym razem poszło łatwiej. Po chwili czułaś się wypełniona jak nigdy wcześniej. Poruszał na zmianę ręką w cipce i w tyłku. Orgazm przyszedł bardzo szybko. Znowu przyniósł ogromną rozkosz, chociaż myślałaś, że to nie możliwe po tylu godzinach z piekielną maszyną. Straciłaś kontakt z rzeczywistością. Jak się ocknęłaś nie od razu zrozumiałaś, że to już po wszystkim. W pokoju jest pusto. Nie ma nic, żadnych półek, maszyn ani Cienia. Ze zdumieniem zauważyłaś, że nie krępują cię żadne więzy, do których się tak przyzwyczaiłaś już. Nawet drzwi stoją otworem. Z wahaniem, zachowując wielką ostrożność podchodzisz do nich, a następnie wychodzisz.

     

    Po omacku idziesz ciemnymi korytarzami. Nie spotykasz po drodze nikogo, nikt cię nie próbuje nawet zatrzymać. Dookoła cisza. Zauważasz światło. Światło słoneczne, którego ci tam na dole bardzo brakowało. Boisz się mieć nadzieję, tyle razy już ją porzucałaś. Mimo to przyśpieszasz, nie zastanawiając się już nad tym czy ktoś zauważy twoją ucieczkę. Wybiegasz na zewnątrz i twoim oczom ukazuje się piękny widok. Nie możesz się otrząsnąć ze wzruszenia i radości. Stoisz przed małym, niepozornym domkiem, który znajduje się na dużej polanie. Widać, że jest stary. Ściany zrobione z dużych kamieni i dach pokryty strzechą. Wygląda spokojnie i przytulnie. Ktoś by wpadł jakie rzeczy tam się dzieją? Dookoła drzewa. Piękny las, który całkowicie nie pasuje do tego co przeżywałaś przez ostatnie dni. Ponad koronami drzew widać masywne szczyty górskie. Uświadamiasz sobie jak daleko od domu jesteś. Masz wrażenie, że nawet natura kpi sobie z ciebie pokazując ci piękno świata, kiedy ty nie potrafisz go docenić tak jak kiedyś. Pomimo wolności nie potrafisz się naprawdę cieszyć. Pierwsza radość po uwolnienia ustępuje miejsca zobojętnieniu i zmęczeniu.  Do oczu napływają ci łzy, a  ty pozwalasz im spłynąć po policzkach. Uśmiechasz się smutno i stawiasz pierwszy krok w kierunku ściany drzew. Idziesz powoli chcąc się rozkoszować ciepłem i wolnością. Nadal nic nie czujesz. Wybrałaś przypadkowy kierunek, bo i tak nie wiesz gdzie jesteś. Jesteś świadoma, że nie wrócisz do domu. Masz zamiar odnaleźć kogoś kto ci pomoże, ale nie starasz się zbytnio. Idziesz nago, ale po ostatnich przeżyciach nie przeszkadza ci to i nie jest to czymś strasznym. Idziesz jeszcze przez jakiś czas, ale nagle w ciebie uderza pewna myśl. Zatrzymujesz się i zagłębiasz się w niej. Jak możesz teraz wrócić do normalności? Nie będziesz mogła zaufać nikomu, nie po tym wszystkim. Zawsze będzie cię coś dręczyć. Z nikim się nie podzielisz swoim bólem. Nigdy nie pozbędziesz się tych wspomnień. Całe życie będą schowane z tyłu głowy i będą ci przypominać to co najgorsze. Nie będziesz miała męża. Nie, nie obdarzysz już żadnego mężczyzny takim zaufaniem. Będziesz sama. Wiesz, że ludzie mówią, że to słabość, ale ty w chwili podjęcia tej decyzji czujesz się silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Masz jakiś cel. Biegniesz. Nie bacząc na uderzające cię gałęzie i kamienie kaleczące ci stopy. Ból jest teraz nie istotny, bo wszystko się za raz skończy. Ty sama to zakończysz. W końcu dostrzegasz to czego tak usilnie szukasz. Wielkie urwisko. Bez wahania, nie zwalniając biegniesz w kierunku krawędzi. Skaczesz. Przez chwilę wszystko zatrzymuje się w miejscu, a ty czujesz, że szybujesz nad niekończącą się przepaścią. Ogarnia cię spokój i czujesz się jakbyś właśnie w tej chwili mogła rozwinąć skrzydła i po prostu polecieć. Mogłabyś… ale po co? Wszystko przyśpiesza, ale ty tego nie zauważasz. Dookoła cały świat wiruje w szalonym pędzie. Lecisz na spotkanie z twardymi skałami na dnie, czujesz już smak wolności. Zamykasz oczy. Ostatni uśmiech i łzy. Wzdychasz  i ból ustaje. Już na zawsze… 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam

    Trochę brutalne 🙂

  • Piesn Venuah

    Mknęli przez las co sił w kopytach. Zefir pomimo swej potężnej budowy przemykał między drzewami ze zręcznością jelenia. Linda uczepiona jego śnieżnobiałej grzywy nie musiała go nawet popędzać. Rozumieli się w lot.

    W tej części puszczy nie istniały gościńce czy trakty i kierowali się jedynie słońcem i własnym przeczuciem. Zefir przeskoczył powalony dąb nie zwalniając niemal tępa. Nagle targnął łbem. Linda poczuła to również. Orki. Odór był świeży i nabierał mocy z każdym susem. Zanim podjęła jakąkolwiek decyzję wyskoczyli na przestronną polanę. Już na pierwszy rzut oka można było zrozumieć, że był to regularny obóz z namiotami, pałatkami i całym goblińskim majdanem. Linda i Zefir pojawili się tak nagle, że jedyną reakcją gromadki stojących na ich drodze orków było rozdziawienie pysków.

    Elfica wychyliła się i sztyletem chlasnęła gębę pierwszego z nich. Nie było na co czekać.

    Wiedziała, że nie jest w stanie stawić czoła im wszystkim, ale postanowiła usiec ile tylko się da. Zefir zwinnym susem przefrunął ponad stertą beczek i wylądował  na szaroskórym goblinie. Parsknął tylko z zadowoleniem i zaraz skoczył w bok. Linda ze zwinnością swej rasy sięgnęła po zakrzywioną szablę powalonego i wrzasnęła śpiewnie wywijając orężem nad głową. Co bliższe orki przygięły się do ziemi bo głos elficy zasiał dziki lęk w ich sercach. Jeden, któremu starczyło odwagi dostał szablą między oczy. Przemknęli przez polanę. W obozie za nimi zawrzało od wrzasków paniki i szczeków.

    Mogła poprowadzić rumaka w las i uciec. Nie była w stanie stawić czoła całej watasze regularnego goblińskiego wojska. Mimo to zatoczyła łuk i najechała ponownie. Cięła szarą gębę na wprost. Zefir stratował kolejnego. Skoczyli ponad namiotem z brudnego brezentu rozrzucając szpaler włóczni na stojakach. Biła na prawo i lewo przerażone goblińskie głowy i karki. Lżyła im w elfiej mowie, a to działało na nich równie skutecznie co razy. Zefir to gnał, to tańczył w miejscu parskając. Górowali nad brunatnym motłochem jak błyskawica nad sadzawką. Koń spinał się na tylne nogi, a Linda siekła każdego będącego w jej zasięgu orka z dziką zręcznością.

     Ujrzała go kątem oka i od razu zrozumiała, że jest ich wodzem. Znacznie większy od pozostałych i odziany w brudno purpurowe łachmany przetykane to tu to tam kolczugą. Stał w miejscu i czekał na nią. Obok siedział potężny dzik, zapewne jego rumak. W jej sercu zapłonął ogień. Zefir zawrócił w miejscu bryzgając darnią. Ruszył prosto na orka. Nie nabrał jeszcze pełnego pędu gdy dowódca gobliński wyrwał dłoń zza pazuchy i cisnął czymś w ich kierunku. Zagrzmiało Zefirowi we łbie. Wydawało mu się że biegnie, lecz zamiast tego zarył pyskiem w błoto i ogarnęła go ciemność.

     

    – Bardzo mi przykro. Naprawdę. Moje przeprosiny nigdy nie będą dostateczne. Rozumiem to i dlatego jest mi naprawdę, ale to naprawdę przykro. Linda siedziała na siedzisku zrobionym z przeciętej beczki w namiocie generała Knuta. Ork patrzył na nią krzywo, czy może to jej wydawało się że tak na nią spogląda. Nie była pewna, czy właściwie odczytuje wyraz jego twarzy.

    Ledwo zdążył powstrzymać swoich żołdaków przed rozszarpaniem jej na strzępy, gdy wystrzeliła z grzbietu Zefira lądując mu pod nogami. Wojsko Knuta było jednak karne jak mało które. Starczyło jedno warknięcie. Potem się przedstawił i w głowie

    Lindy zapaliła się latarnia. Jak mogła nie rozpoznać sztandarów. Czarna ość na purpurowym polu. Generał Knut był jednym ze sprzymierzeńców Meuih. Dowodził jedyną sprzyjającą imperium hordą goblinów po tej stronie Sinego Łańcucha.

    Knut uniósł szeroką dłoń, jakby przeprosiny elficy sprawiały mu kłopot. Rzeczywiście sam głos księżniczki elfów drażnił jego czułe uszy i nie mógł doczekać się aż przestanie wreszcie mówić. Warknął wiec po raz kolejny, że nie czuje się obrażony i że takie incydenty się zdarzają. Miał dość towarzystwa elficy. Blasku jej szmaragdowych oczu i kłującego jak sztylet głosu.

    –         Twoje zwierze dojdzie do siebie tej nocy. W tym czasie nie zalecam błąkania się po obozie – wychrząkał. – Za tymi drzewami, na wschód jest jezioro, jeśli pragniecie…zmyć błoto.

    Rzeczywiście z białego stroju Lindy tylko niewielkie skrawki pozostały tego koloru. Zarówno twarz jak i włosy oblepione miała brunatną gliną i juchą. Z umiarkowaną radością przyjęła informację o wodzie. Mimo wszystko martwiła się o zdrowie Zefira. Knut wprawdzie zapewnił ją że jedna kulka czopogrzmotu nie zaszkodzi tak pokaźnej bestii i że odzyska pełnie sił niebawem, to i tak świadomość, że mogła go stracić przygnębiała ją i dorzucała się do ciężaru  całego zajścia.

    Zanim ruszyła nad jezioro, upewniła się że ogier ma się dobrze. To znaczy, że jego stan się nie zmienia. Leżał na trawie nieopodal miejsca w którym padł. Na jej prośbę, a za rozkazem generała Knuta, orki z nie lada trudem przetargały go na miękką darń. Leżał w magicznym transie z jęzorem na wierzchu i ślepiami wywróconymi ku górze. Oddychał miarowo- co uspokoiło nieco elficę. Co jakiś czas poruszał delikatnie kopytami jakby w spowolnionym galopie. Pogłaskała jego wielki łeb i ucałowała czoło. Orki przyglądały jej się z dystansu, zajęte naprawami. Pięciu ich kompanów poszło do piachu, kilku lizało rany. Gobliny nie czują sentymentu względem poległych. Jeśli już, jest to bardziej drwina niż współczucie, ale sama obecność elficy dokuczała ich zmysłom. Bali się jej, przez co nienawidzili, ale jeszcze bardziej bali się Knuta.

     

    –         Okazja jakich mało- Niezwykłych rozmiarów dzik burczał gardłowym głosem. Był wspólnikiem Knuta od lat i niejedno razem przeżyli. Niektórzy złośliwcy twierdzili, że to właśnie Haman jest mózgiem tego duetu.  – Wiesz o tym. Za sakwę tego towaru dostaniesz taką samą sakwę złotych monet. Gardzisz złotem może?

    –         Nie gardzę – Knut nie gardził złotem. Było mu potrzebne jak każdemu dowódcy. Jego chłopcy byli karni, ale złoto i to co można było za nie nabyć pomagało znacznie w utrzymaniu dyscypliny i wysokiego poziomu operacyjnego watahy.

    –         Zresztą sam bym sobie zapalił tego gówna, przyznaję, a ty nie?

    Knut też miał na to ochotę. Dobrze wysuszony elfi tunk był rarytasem i najbardziej ekskluzywną używką wśród wszystkich burych plemion. Niektórzy to jedli, niektórzy palili, inni znów wpychali to sobie do nosa. Jak by nie robił, efekt był zapewniony. Knut lubił palić. Dzik też. Dawno już nie palili sobie razem dobrego tunku. Bardzo dawno.

    Ork poderwał się na tę myśl.

    –         Pewnie już polazła, jak myślisz?

    –         Polazła. Może pójdę z tobą, lepiej to wyniucham.

    –         A ona wyniucha ciebie na staję. Zostań, uwinę się raz dwa… Mam nadzieję, że jej się zachce psia jej rasa… – Knut skrzywił się i ruszył do wyjścia namiotu.

    –         Weź sakwę! – Przypomniał mu Haman.

     

    Rozejrzał się dookoła po obozie. Jego chłopcy zajęci robotą pilnie unikali wzroku dowódcy. Burknął z zadowoleniem i wszedł w las. Trop elficy praktycznie nie istniał, za to jej zapach wpadł mu w nozdrza od razu. Szła tędy, nie miał wątpliwości. Splunął i ruszył knieją. Mimo pokaźnej i rzec by można niezręcznej budowy, Knut potrafił poruszać się w terenie zręcznie i bezszelestnie. Znał jednak elfią czułość zmysłów i wolał utrzymać dystans. Nie widział jej ani nie słyszał, ale jej wstrętny zapach unosił się wokół, a nos miał ork czujny jak wilk.

    Orki uwielbiają porównywać się do wilków. Uznają ich za pobratymców i praprzodków.

    Jeśli prawdą jest, że wywodzą się od plugawych elfów to równie prawdziwe musiało być, że drugą połowę ich natury darowały im wilki, z czego orki były najbardziej dumne.

    Co jakiś czas rozglądał się po krzakach, żeby nie przegapić tego co naprawdę go interesowało i po co właściwie ją śledził. Elfica jednak nie zatrzymała się po drodze ani razu. Poczuł wodę jeziora i zaraz ułapił delikatny plusk. Przywarł do ziemi i ruszył jeszcze ostrożniej do przodu.

    Niewielkie oczko okolone cisami i tatarakiem z jednej strony zamknięte było wysoką szarą skałą, z której spadała wątła strużka źródlanej wody.

    Elfica zanurzona po szyję zaczęła już przepierkę swego odzienia. Widział jak macha nogami w toni dla utrzymania się na powierzchni i jak nie przeszkadza jej to w zamaczaniu i wykręcaniu białych szmat. Gdy już nawykręcała dostatecznie, zwinęła ciuchy w kulę i cisnęła nimi na brzeg. Sama za to oddała się kąpieli. Pluskała się i pląsała jak wodny szczur. Knut nie mógł zrozumieć jak można znajdować przyjemność w topieniu się w zimnej wodzie. Po co, co chwilę zanurzać łeb i czego szukać na dnie? Może omułków? Elfica jednak nie wynosiła nic na powierzchnię i nie widział żeby chrupała muszle. Widział za to od czasu do czasu jej wielkie białe dupsko. Wypięte wprost ku niemu. Tak wielkie, że chyba większego nie widział – Nie licząc tego razu, gdy przypadkiem podejrzał górską trollicę. Na samo wspomnienie niebezpiecznej przygody włosy zjeżyły mu się na karku. Chciał splunąć, ale się powstrzymał.

    Czas mijał, a ona wciąż pluskała się w najlepsze. Wyciągała białe stopy nad wodę i myła je skrzętnie jak nutria. To stopy to dupsko i tak na zmianę. – Bielsza już nie będziesz – pomyślał głośno Knut. – Psia twoja jucha. Nagle naszła go myśl, czy aby elfy nie robią tego w wodzie!

    To oznaczałoby porażkę. Mruknął pod nosem niezadowolony. Nie miał zamiaru włazić do wody i nurkować. Nagle elfica wyciągnęła się na całą długość na plecach. Jej dojce unosiły się ponad taflą wody jak dwa rozpłaszczone pęcherze. Obracając ramionami jak łopatami młyna dobiła do brzegu bajorka. Tam wylazła i wykręciła długą kitę. Kucnęła. Knut wytężył zmysły. Nie. Układała tylko wyrzucone na brzeg łachmany. Zebrała wszystko i poszła w kierunku skały. Ork patrzył jak przygląda się kamiennej ścianie i jak nagle ginie w jej środku. Aż rozdziawił ze zdziwienia gębę. Z jego pozycji nie widać było żadnego wejścia do groty.

    Jeśli to nie elfia magia, to wejście jednak musiało tam być.

     Było. Podkradł się jak najciszej i dostrzegł je dopiero z niewielkiej odległości. Po cóż ona tam polazła? Nikt rozsądny nie pcha się do obcej pieczary. Można w niej zastać niedźwiedzia, albo nawet trolla. Knut nie słyszał nic na temat trolli w tej okolicy, ale nigdy nie wiadomo. Nagle doszedł go jej głos. Elfica gadała do kogoś w środku. Knut podkradł się bliżej i wytężył słuch. Wszystko stało się jasne. Bez wątpienia umówiła się tutaj z kimś potajemnie. Knują przeciw niemu i jego sforze? Widocznie przymierze z szarymi orkami znudziło się pachnącym elfom. Nie znał języka elfów, ale wiedział doskonale co znaczy słowo „nauhir”. Sprawdził czy szabla wychodzi lekko z pochwy i najciszej jak tylko potrafił zakradł się do środka.

     

    Pieczara tak naprawdę była niewielką niszą. Wiatr napędził tu stertę liści i słomy. Być może to miejsce nie raz posłużyło jakiemuś zwierzęciu za schronienie, ale w tej chwili nie było zamieszkane przez żadne stworzenie. Woda kapiąca strużyną ze sklepienia wygrywała na posadzce smętną melodię. Lindzie przypominała ona pieśń Venuah- smutną balladę o splądrowaniu  Sessandrimu. Lubiła tę pieśń, zanuciła więc do rytmu.

                                   Nauhir! Nauhir! Perim ganni nauhir..!

    We wspólnej mowie szło to mniej więcej tak:

                                  Orki! Orki! Przeklęte, podstępne orki!

                                  Królestwo zgubione, ciasnym kręgiem otoczone

                                  Serce i Kwiat Południa utracone.

                                  Kto poda mi dłoń?

                                  Wywiedzie z płomieni

                                  Gdzie włócznia i koń

                                  Srogim bojem strudzeni.

                                  Orki! Orki! Krwistookie orki!

    Przerwała pieśń i odwróciła się zwinnie. Knut schował się za skałą, ale pojął daremność tego czynu i wyszedł z ukrycia.

    –         Och! To wy! – Lindzie ulżyło na widok generała. Była naga więc zasłoniła się trzymanym w dłoniach zawiniątkiem z mokrej odzieży. Knut skinął wielkim łbem.

    Rozglądał się po grocie jakby czegoś poszukiwał.

    –         Słyszałem głosy – wyburczał nieco poirytowany.

    –         Głosy? Ach! To ja, śpiewałam starodawną pieśń.

    –         Pieśń? –Poskrobał się po rzadkiej czuprynie ork. – Zdawało mi się że z kimś gadaliście.

    –         Nie ma tu nikogo. Nikogo prócz nas dwojga.

    Ork był najwyraźniej zbity z tropu. Szeroką łapę trzymał wciąż na rękojeści szabli.

    – Jestem wdzięczna, że osobiście dbacie o moje bezpieczeństwo i tym bardziej pali mnie okropne poczucie winy. Stwierdzenie, że zachowałam się pochopnie i grubiańsko wobec was i waszych podwładnych nie odda nawet w połowie powagi mojego postępku. Nie przestanę za to przepraszać, będąc tym samym świadoma, że nie łatwo mi będzie zmazać pamięć o tym niechlubnym incydencie. Jeśli jest coś co mogłabym dla was zrobić zrobić..?

     

    Elfica znów zaczęła mówić nieprzerwanym potokiem słów, które raniły jego uszy jakby wlewano w nie lodowatą wodę. Była niemal o połowę wyższa od niego więc mówiąc pochylała się jakby gadała do jakiegoś smarkacza. Jej dojce wyskoczyły przy tym zza chudych ramion i dyndały mu przed nosem. o dziwo, na ten widok poczuł świerzbienie gdzieś pod jajcem. Starał się jej nie słuchać i wiele by dał, żeby nie słyszeć brzmienia jej głosu. Gapił się w różowe sutki jak zaczarowany, a one podskakiwały bezczelnie ponad jego ślepiami. Nagle elfica zamilkła. Zdał sobie sprawę, że chyba zadała mu jakieś pytanie. Bo patrzyła mu w oczy oczekująco. Burknął coś nie wyraźnie pod nosem.

    –        Zasługujecie na zadośćuczynienie. Rzeknijcie, a zrobię co będę mogła.

    W głowie zaświtała mu myśl. Dobrze się składało. Już miał otworzyć gębę, ale mu przerwała.

    – Dobrze więc – powiedziała mierząc go poważnie. Odrzuciła białe zawiniątko swych

    łachów i sięgnęła po jego ramiona. Zrazu chciał się cofnąć zaskoczony. Tym bardziej, że jej cyce niemal dotknęły jego czoła. Drgnął, gdy złapała go za nadgarstki i ułożyła jego dłonie na swoich wielkich wymionach. Otworzył tylko gębę ale nic nie powiedział. Poczuł jak jego sławetna pyta nic sobie robi z obrzydzenia, które wyraził zmarszczeniem pyska. Nogawka napięła się niewygodnie. Elfica wodziła jego dłońmi po swoich gruchach pochylona, gapiąc się przy tym prosto w jego ślepia. Poczuł jak ślina powoli zamienia się w pianę.  Zacisnął dłonie, aż różowe brodawki rozciągnęły się i wyprężyły. Elfica jęknęła. Zostawiła jego dłonie i sięgnęła mu do pasa. Chciał oblizać sterczące sutki, ale się powstrzymał. W tym momencie klamra puściła i pas z szablą chrzęstnął o skalistą podłogę. To jakby ocuciło go trochę. Cofnął łapska.

    Pyta prężyła się już bezczelnie w galotach, a jajco swędziało dziko, gotowe do potarcia nim o podłoże. Elfica popatrzyła na niego raczej niepewnie. Dotknęła delikatnie jego wypchanej nogawki. Zsunął pospiesznie portki uwalniając skrępowaną lagę. A niech to szlag! Nikt go przecież nie widzi. Musnęła płaski łeb kutasa dłonią. Swędzenie stało się nieznośne. Knut burcząc i warcząc oddał się pocieraniu o ziemię. Elfica patrzyła na niego przez chwilę z wyraźnym zakłopotaniem. Wreszcie odwróciła się i stanęła na czterech łapach.

     

    Knut był sławny ze swego wielkiego jajca. Jak każdy ork posiadał tylko jedno wielkie jądro, skryte w wielkości dojrzałego melona mosznie. Każdy samiec w stanie podniecenia pocierał swym workiem, znacząc teren. Knut z racji niezwykle pokaźnych rozmiarów torby zwany był też „Byczym Jajem”. Tarł jajcem o posadzkę, charcząc przy tym i stękając. Czarna pyta wysunęła się już ze swego skórzastego pokrowca i prężyła się lśniąca spod pękatego brzucha.

    Linda nie była pewna czy postępuje właściwie. Nie miała pojęcia o zwyczajach orków i nie chciała w żaden sposób pogorszyć dodatkowo stosunków między nimi jakimś grubiańskim zachowaniem. Gdy obnażył swą ciemnoskórą lagę zawahała się. Nie była pewna czy orki uznają za przyjemną pieszczotę ustami. Wreszcie uczyniła to co wydawało jej się najwłaściwsze. Uklękła łożąc mu się od tyłu.

     

    Ork zachowywał się dziwnie. Zrzucił z siebie ubranie i jął szorować tyłkiem po ziemi. Ostry zapach owiał jej zmysły i poczuła rosnące podniecenie. Powąchała dłoń, którą musnęła przez chwilę jego organ i silne mrowienie ogarnęło jej twarz i kark. Przyglądała mu się dyskretnie stojąc na czworaka. Charczał i parskał. Jego ciemny, cylindryczny członek sterczał łagodnym łukiem. Wreszcie, ork zbliżył się do niej i wpił pysk między jej pośladki. Zaskoczył ją dotyk jego chropowatej skóry. Knut parsknął głośno i solidnie prosto w jej srom. Z jej piersi wyrwało się mimowolne krzyknięcie. Nagle poczuła jak gruby język omiata ją szorstką pieszczotą. Ork sięgał nim od łona po tyłek i to mlaskał przy tym, to prychał. Tarmosił jej pośladki, rozciągał je jakby nie starczało mu długiego ozora.

     Ale ozora starczało na tyle, że Linda czuła go w środku, kolejno w obu jej szparkach i szybko rozpaliło ją to dzikie lizanie. Piersi stwardniały i dreszcz przemknął wzdłuż całego ciała. Przebiegła ją rozkosz, tak nagła i intensywna, że poczuła drżenie w kolanach i udach i gdyby nie to że klęczała właśnie, chyba by nie ustała. Oparła czoło na przedramieniu i wypinając się jak tylko mogła najbardziej, zupełnie oddała się tym karesom. Ork parsknął głośniej. Czuła jak rozwiera ją obydwoma kciukami. Zaraz potem wspiął się na jej pośladki depcząc w ferworze aktu jej łydki i wziął ją z dzikim chrapnięciem. Wyśliznął się po chwili, gdyż jego ruchy przepełnione były frenezją. Zaraz znów odnalazł właściwą drogę i wpijając mocne palce w jej ciało, wszedł w nią całą swą sprężystą długością. Westchnęła śpiewnie.

     Gdy tylko się wepchał, wystrzelił z rykiem.

    Lindę zalało jego nasienie i niezwykle intensywna rozkosz. Cechą orków bowiem, jest niezwykła właściwość ich soków, która powoduje natychmiastową ekstazę samicy.

     

    Jej wielkie, białe dupsko wypinało się przed nim bezczelnie. Toczył już pianę z pyska i wiedział, że nie uda mu się powstrzymać. Wylizał ją i posmakował. Pyta wydawała już swoje rozkazy. Odnalazł jej dziurę i zasadził. Czuł jak jajco pompuje bryzgę w jej cipsko.

    Elfica przygięła się do ziemi. Nie pozostała nieczuła na jego czar, jak żadna zresztą suka.

    Jęknęła aż zakłuło go we łbie. Parsknął na jej blade plecy płatami piany i przyspieszył.

    Postanowił pokazać jej jak rucha generał Knut. Jak rucha prawdziwy basior! Wpychał się do końca obejmując sękatymi ramionami jej wielkie pośladki. Jęczała głośno i boleśnie. Złapał ją za białe kudły i pociągnął jak za wodze. Wyprężyła się do tyłu, a on rżnął ją, jak przystało na wodza. Mścił się na jej dupsku za te piski, za jej zapach, za szmaragdowe ślepia, za tę długą kąpiel, za wspomnienie o trollicy, za wszystko! Do rytmu spadającej wody dodali ich własny, głośniejszy. Echo potęgowało wszystkie dźwięki przepełniając niewielką pieczarę głośnymi klaśnięciami, rykiem i przeciągłym śpiewem. Gdy zalał ją ponownie, padła na mokrą posadzkę zdyszana. Zapewne nie miała już sił, ani gardła na śpiewanie. Wyjął z niej cieknącą jeszcze lagę i odcharknął. Jemu też jakby zaschło w gardle. Odwróciła się patrząc na niego rozmytymi oczyma. Pomiędzy jej udami roztaczała się spora kałuża. Dyszała tak ciężko, że uśmiech przyszedł jej z największym trudem.

    Knut przywdział kaftan połatany kolczugą i galoty. Podniósł pas z szablą. Przyszło mu do głowy, że jeszcze musi jej powiedzieć co mogłaby dla niego zrobić.

     

    c.d.n.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    starski
  • Weronika i Julia

    Weronika położyła się nago na zimnej podłodze. Wokół niej rozrzucone były ubrania jej i Julii. Czerwona sukienka z czarnym paskiem w talii oraz biała letnia sukienka w kwiaty, koronkowa bielizna Julii i jej stringi splotły się ze sobą. Julia siedziała okrakiem na krześle obserwując ją. 

    -Dotknij się -powiedziała cicho i Weronika położyła swoją dłoń na piersi lekko ją głaszcząc i masując -Nie przestawaj.

    Weronice brakowało widoku ciała partnerki, zasłoniętego przez oparcie krzesła. Julia wsunęła dłoń za oparcie i dotykała swojej wilgotnej szparki palcami. Weronika nie przestawała pieścić swoich piersi i wpatrywać się w oczy partnerki. Widziała w nich pożądanie, które nie pozwoli jej długo pozostać na miejscu, a ona myślała tylko o tym, by Julia ją wreszcie dotknęła, by polizała wnętrza jej ud, jej cipkę, z której spływały już pierwsze soki.

    -Jesteś piękna -szepnęła Julia i oblizała wargi, sprawiając, że Weronika zapragnęła pocałunków. Julia uśmiechnęła się. -Taka piękna

    Julia wstała, obróciła krzesło i rozkładając nogi usiadła na krześle, jej kochanka nie mogła oprzeć się pokusie i zaczęła powoli wstawać z podłogi.

    -Leż -rozkazała Julia -Leż i patrz. Patrz jak każdy milimetr mojego ciała jest dla Ciebie pieszczony. Nie dotykaj się więcej. Obserwuj. Chcę, żebyś obserwowała jak… -dotknęła swojej mokrej cipki a potem oblizała swoje palce lekko odchylając dolną wargę -…i jak…-wsunęła palce jednej ręki w swoje wnętrze a drugą dłonią pieściła piersi -chcę, żebyś płonęła z pożądania.

    -Julio -szepnęła

    -Weroniko, pragnij mnie

    -Julio…pragnę…pragnę jak wody na pustyni

    -Weroniko…Ja jestem wodą, ogniem i pustynią. Patrz na mnie. -szepnęła wciskając dłoń coraz głębiej.

    -Julio pozwól mi Cię dotknąć. Pocałować.

    Julia patrzyła teraz na Weronikę z płomieniami zamiast spojrzeń. Przestała pieścić piersi, wysunęła z siebie dłoń. Zlizała z niej soki i odgarnęła opadający na twarz kosmyk włosów.

    -Dotknij…Dotknij jak tylko pragniesz.

    Weronika ponętnie kręcąc pośladkami podeszła do kochanki i uklęknęła przed nią. Objęła jej piersi w swoje delikatne dłonie i zaczęła je masować. Spoglądając na Julię obniżyła usta i dotknęła jej ustami, jej język wsunął się w jej słodkie wnętrze, pieściła jej łechtaczkę lekką ją ssąc.

    -Pieść ją palcami. Wejdź we mnie. Spraw bym oszalała z rozkoszy

    Weronika uniosła Julię z krzesła za pośladki i przytuliła jej łono do swojej piersi by zaraz potem zacząć pieścić palcami jej cipkę. Przesuwała palce w górę i w dół jej szparki i czuła jak nogi partnerki powoli odmawiają posłuszeństwa. Każdy mięsień napięty do granic wytrzymałości, wargi zagryzione w tlącej się powoli rozkoszy. Po chwili była w niej już czterema palcami, a wreszcie wcisnęła w nią całą pięść. Lekko poruszała nią w jej wnętrzu a językiem lizała jej nabrzmiałą łechtaczkę. Julia westchnęła z rozkoszy.

    -Tak, Tak -szeptała -Mocniej, głębiej.

    Ciężar ciała Julii spoczął na barkach Weroniki. Orgazm przeszedł przez jej ciało niczym mechaniczny prąd przez przewód. Opadła na krzesło i po paru minutach oddechów wstała, żeby położyć Weronikę na ziemi i po długim namiętnym pocałunku w usta zacząć pieścić jej ciało. Dotykała ustami jej szyi, dekoltu, piersi… Na jej wzgórku łonowym pozostawiła różową malinkę by zaraz potem pieścić ją ustami. Cipka Weroniki smakowała niczym truskawki z bitą śmietaną. Poczuła, że jej partnerka drży. Wsunęła najpierw palec pomiędzy jej pośladki, a drugą dłonią wsunęła się w jej wnętrze. Weronika krzyknęła z rozkoszy. 

    -Dziękuje -szepnęła

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    LES LES

    🙂

  • Pierwszy raz cz.1

    Miałem wtedy około 17 lal byłem dzieckiem epoki komputerów czyli każdy wolny dzień i chwilę spędzałem przy komputerze.  Myślałem o dziewczynach zawsze była jakaś która mi się podobała ale zawsze też mi brakowało odwagi żeby je zagadać, wcześniej czy później kończyło się to tak że zanim trafiła się okazja lub nazbierałem w sobie wystarczająco dużo odwagi żeby ją zagadać okazywało się ma już chłopaka. Coraz więcej czasu spędzałem więc w domu i jeszcze więcej przed komputerem, oczywiście jak każdy nastolatek miałem również swoje potrzeby seksualne. Dzisiaj brzmi to bardzo poważnie ale wtedy tak naprawdę chodziło o rozładowanie napięcia seksualnego, a do tego wystarczyła szybka masturbacja do następnego pobudzenia. No właśnie co mnie pobudzało, dzisiaj już dobrze nie pamiętam czy najpierw myślałem o dziewczynach i szukałem czegoś w internecie czy może oglądałem półnagie laski w necie i nakręcałem się w ten sposób?; niezależnie od tego jaki był początek kończyło się zawsze ta samo: długi prysznic i wytrysk na ścianę.

    Z czasem ten scenariusz zaczął  mnie nudzić, a może nawet nie nudzić tylko w naturalny sposób zacząłem szukać nowych atrakcji, myślenie o laskach z netu przestawało być atrakcyjne i pobudzające, niby miałem je na wyciągniecie ręki na ekranie monitora, a jednocześnie tak daleko, nie znałem ich, nie widziałem w realu. Obrazy koleżanek ze szkoły też coraz bardziej się zacierały, głównie dlatego że rozpoczęły się wakacje i  przestałem chodzić do szkoły. W poszukiwaniu nowych atrakcji zacząłem się rozglądać wokół siebie, nie zgadniecie ale na mój celownik trafiła moja matka, pierwszy raz zwróciłem na nią uwagę gdy któregoś dnia leżała na leżaku i opalała się. Jak na czterdziestolatkę trzymała się bardzo dobrze, na pewno nie miała figury supermodelki, ale ja chyba należę właśnie do tych dla których atrakcyjna kobieta musi mieć coś z przodu i z tyłu, nie była to też Jenifer Lopez ale jak wtedy zauważyłem wpisywała i całkiem nieźle w mój ideał kobiety. Całkiem spore piersi ale i równie fajne pośladki, co zaskakujące zarówno jedno i drugie przy tej wielkości (chociaż nie przesadnie wielkiej) i w tym wieku powinno raczej wisieć u niej jednak zachowywało całkiem niezłą jędrność co łatwo było poznać po ciągle okrągłych kształtach.

                    Do dzisiaj pamiętam ten pierwszy raz, kiedy z góry obserwując leżącą w ogrodzie matkę, analizując jej figurę zacząłem czuć ciepło w podbrzuszu, które po chwili przeniosło się na mój penis, który zaczął rosnąc. Jak pewnie się domyślacie skończyło się to po krótkiej chwili pod prysznicem kolejnym wytryskiem na ścianę, muszę jednak dodać że już dawno nie czułem takiej przyjemności z tego faktu jak właśnie wtedy. Dalszy ciąg był taki że jeszcze tego samego dnia miałem ponowny orgazm spowodowany fantazjami o mojej matce. Oczywiście zaraz po pierwszych orgazmach ogarniało mnie uczucie swego rodzaju obrzydzenia do samego siebie, niesmaku i rozważań czy jestem normalny, przecież normalny człowiek nie może rozmyślać o seksie z matką, bardzo szybko jednak sam siebie usprawiedliwiłem, że przecież nie myślę o tym jak o seksie z matką tylko z atrakcyjną kobietą. Kolejne masturbacje nie przynosiły mi już takich wątpliwości i rozterek.

                    Stopniowo każdego dnia przypominałem sobie obrazy z poprzednich miesięcy i lat, muszę powiedzieć że utrwalało to tylko atrakcyjny wizerunek mojej matki, a do tego uświadomiło jak wiele straciłem, co straciłem? Okazje których nie wykorzystywałem żeby sobie popatrzyć na piękną kobietę, kobietę którą miałem na wyciągnięcie ręki, na wyciągnięcie ręki bo oczywiście wystarczyło ją wyciągnąć żeby ją dotknąć. Teraz sobie uświadomiłem że moja matka często nie skrępowana przechodziła z pokoju do łazienki w samej tylko bieliźnie, równie często można było ją widzieć ubierającą się w sypialni przy otwartych drzwiach, nigdy oczywiście nie była naga, ale wiemy że sama bielizna (szczególnie dla nastolatka) i wyobraźnia o tym co skrywa to obraz wystarczający do maksymalnego podniecenia. Ilu z Was miało półnagą laskę na wyciągnięcie ręki ?

    Pierwszy miesiąc wakacji minął zupełnie nie zauważony od czasu kiedy moje myśli zaczęły krążyć wokół mojej matki czas leciał jak szalony a ja „brałem prysznic” dwa a nawet trzy razy dziennie. Lato było gorące toteż ilość noszonej odzieży, była raczej skąpa, częste kąpiele słoneczne oczywiście bardzo mi sprzyjały. Gdzieś tak w połowie wakacji moi rodzice wybierali się na imprezę (nie wspomniałem do tej pory o ojcu jako że od około dwóch lat pracował w delegacji i w domu był tylko w weekendy),  impreza była w jakiejś ekskluzywnej restauracji, rodzice więc stosownie do tego dostosowali swój strój. Matka nakładała już sukienkę a ojciec jako że był spóźniony dopiero wskoczył pod prysznic. Ja oczywiście na tym etapie nie traciłem okazji i ciągle wyszukiwałem pretekstów żeby kręcić się po korytarzu i wykorzystywać każdą taką okazję do oglądania matki, a okazje były bo jak zwykle nawet na kilkadziesiąt minut przed wyjściem ciągle nie była zdecydowana w czym pójdzie i mierzyła różne sukienki. Ułatwiała mi zadanie jako że ojciec ciągle był w łazience to mnie wołała żebym jej zapinał kolejne sukienki i oceniał jak wygląda. Do pewnego momentu było  to spełnienie moich marzeń, ale jak rozpinałem czerwoną mini sukienkę z rozporkiem sięgającym do połowy pośladków i rozpiąłem zamek do samego końca widząc te piękne pośladki wychylające się z pod stringów i poczułem ciepło w podbrzuszu musiałem szybko się ewakuować, łazienka była zajęta ale na szczęście mieliśmy drugą na dole. Gdy tam praktycznie zabiegłem na twarzy byłem cały czerwony i wystarczyło wyjąć penisa z majtek żeby sperma wylała się z mojego prącia. Miałem duże obawy czy matka zorientowała się co się dzieje, ze względu na upał miałem na sobie tylko bokserki i w miarę rozwoju sytuacji na pewno można było zauważyć jakieś ruchy w moich majtkach zanim jeszcze uciekłem z sypialni. Nie minęła chwila a zaczęła mnie wołać i pośpieszać żebym przyszedł dalej jej pomóc, odczekałem jeszcze chwilę i poszedłem znowu jej pomóc. Tym razem nałożyła jakąś nową sukienkę równie krótką jak poprzednio a do tego z bardzo dużym wycięciem na plecach odsłaniającym ich większą część, tym razem zamek był z boku ale również mnie poprosiła o zapięcie, kiedy do tej sukienki nałożyła długie szpilki pomyślałem sobie że z taką dziewczyną nie wstydziłbym się wyjść na ulicę i nikt szczególnie z tyłu nie wiedziałby że jest dwa razy ode mnie starsza.

    Okazało się że to jest idealny strój, jako że przymiarki się skończyły poszedłem więc do swojego pokoju, gdzie cały wieczór rozmyślałem o mojej matce jako oczywiście atrakcyjnej kobiecie, która gdzieś po drodze stała się po prostu obiektem mojego pożądania, do tego sytuacja z wieczoru nakręcała moją wyobraźnię, zacząłem sobie wyobrażać że moja matka świadoma swojego wyglądu i mojej sytuacji (siedzącego w domu nastolatka) specjalnie zachowywała się w ten sposób aby takie pożądanie we mnie wzbudzić. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Nowak

    jako że to pierwsze moje opowiadanie część druga po 10 pozytywnych komentarzah

  • Wakacje z Mama cz. I

    Było ciepłe lato właśnie rozpoczęły się wakacje, miałem wtedy 19 lat, mieszkałem sam z mamą, ojciec odszedł od nas gdy miałem 15 lat. Moja mama- Beata miała 37 lat była bardzo piękną, zgrabną, młodo wyglądającą i zadbaną kobietą. Bardzo lubiłem gdy gdzieś razem wychodziliśmy patrzeć na mężczyzn którzy pożerali ją wzrokiem. Mama od czasu odejścia ojca z nikim się nie związywała i poświęciła się karierze zawodowej lekarza.

     

     Pod koniec czerwca, mama wróciła do domu i powiedziała, że dostała od koleżanki klucze do jej domku na mazurach i że w piątek wyjeżdżamy na dwa tygodnie ,gdyż udało się jej załatwić urlop (co w zawodzie lekarza nie jest rzeczą prostą). Gdy dojechaliśmy na miejsce okazało się że domek leży w lesie w zupełnie nie zamieszkałym obszarze. Rozpakowaliśmy się i poszliśmy spać, domek był zbudowany z drewna, miał kuchnie, małą łazienkę, salon i dwie sypialnie obok siebie. Gdy przebierałem się w sypialni i miałem iść spać po zgaszeniu światła zobaczyłem że przez małą dziurkę w ścianie dobiega światło, a z tamtej strony właśnie był pokój w którym spała mama. Doszedłem do dziurki i spojrzałem przez nią, i zobaczyłem mamę w samych tylko majtkach i biustonoszu, natychmiast zawstydzony odszedłem od ściany, lecz me męskie hormony znów mnie tam zagnały. Mama siedziała przed lustrem bokiem do mnie i ściągała kolczyki i spinki z włosów, potem wstała i wyciągła z szafki koszulę nocną. Zrobiło mi się bardzo gorąco a na moich bokserkach wyraźnie uwidocznił się „namiocik”. Usiadła na łóżkiem idealnie przodem do mnie i … ściągnęła biustonosz, myślałem że podniecenie mnie rozerwie od środka. Mym oczom ukazały się piękne średniej wielkości piersi, natychmiast ściągnąłem podkoszulkę i bokserki i wziąłem mego 16 centymetrowego ogiera do ręki i zacząłem się masturbować. Mamą siedziała dalej na łóżku i kremowała ramiona gdyż spiekły jej się na słońcu podczas podróży samochodem.

    Po chwili wstała i ściągnęła Majtki, nie mogłem uwierzyć memu szczęściu gdy z powrotem usiadła i… Rozchyliła uda, gdyż je też kremowała. Nagle przed mymi oczyma ukazała się piękna naga kobieta z rozchylonymi udami, widziałem jej cipkę, była pięknie wygolona, błyszczała się w świetle lampki, a na środku były czerwone niczym płatki róży spragnione porannej rosy- wargi sromowe. Trwało to jakąś minutę po czym mama ubrała koszulę nocną zgasiła światło i poszła spać. To było dla mnie za wiele i w ty samym czasie trysnąłem na prześcieradło, jeszcze nigdy wcześniej nie przeżyłem takiego orgazmu.

    Również się położyłem i myślałem o tym co się stało, zastanawiało mnie to że mama śpi bez majteczek i myśl ta bardzo mnie podniecała. Nie mogłem zasnąć, dochodziła 2 w nocy zajrzałem przez dziurkę i zobaczyłem, że mama śpi jak zabita, a kołdra leży na ziemi, widocznie spadło gdy przewracała się w trakcie snu.

    Nagle w mym umyśle narodził się plan z którym walczyłem, ale nie udało mi się go pokonać, ma męska żądza nie pozwalała mi na to. Wstałem, z szuflady wyciągnąłem latarkę i wszedłem do pokoju mamy, podszedłem do jej łóżka i by upewnić się czy jej sen jest mocny szepnąłem jej do ucha: „mamo obudź się kołdra Ci spadła”, lecz ona nawet nie zareagowała. Spała na brzuchu, zaszedłem więc od tyłu, przykucnąłem i włączyłem latareczkę, to co zobaczyłem zostanie w mej pamięci do końca życia, pierwszy raz na żywo widziałem z bliska cipkę i na dodatek było to łono mojej mamy. Miała lekko rozchylone nogi, więc doskonale widziałem najmniejszy nawet szczegół mój fiut stał już na maxa, nie mogłem się powstrzymać i dotknąłem lekko matczynej pizdeczki była miękka, cieplutka, wspaniała. Wsadzałem powoli do środka wskazujący palec, byłem coraz głębiej, gdy nagle mama zaczęła ruszać nogami i przekładać się na drugi bok. Natychmiast zgasiłem latarkę i na palcach wyszedłem z jej pokoju. Położyłem się na swoim łóżku l łapczywie zacząłem lizać palca który nie tak dawno penetrował „mamusiną dziuplę”, smak był cudowny lekko kwaskowy. Następnie wziąłem penisa w ręce i po chwili wystrzeliłem ogromnym ładunkiem spermy na swój brzuch, wytarłem się i zmęczony po tylu wrażeniach zasnąłem. 

    Rano obudził mnie zapach smażonych naleśników, wstałem będąc tylko w bokserkach, poszedłem do kuchni, mama w białym fartuszku smażyła placki, gdy mnie zobaczyła kazała mi usiąść do stołu, podała naleśniki z serem i całowała w policzek na dzień dobry. Przed oczami cały czas miałem jej piękną muszelkę… i tylko o tym myślałem, ten pocałunek tylko mocniej mnie rozpalił, na moich bokserkach znów zaczął uwydatniać się namiocik.

    Na szczęście siedziałem przy stole mama nic nie zauważyła. Pierwszy dzień spędziliśmy na spacerach po okolicy, wpadliśmy do smażalni zjeść węgorza, którego mama uwielbiała. Do domku wróciliśmy około 18:00, mama była mocno zmęczona więc pierwsza poszła pod prysznic, po niej ja. Było gorąco więc byłem w samych luźnych bokserkach, mama w koszulce T-shirt i wiązanym bikini. Usiedliśmy za sofie obok siebie a mam puściła jakieś romansidło, jako, że nie przepadam za tym gatunkiem, szybko usnąłem, pamiętam, że śniła mi się cały czas cipka mamy… była tak piękna i doskonała… zasnąłem na godzinkę.

    Zbudził mnie dźwięk spadającego pilota, otworzyłem oczy i niemal zemdlałem z zawstydzenia. Mój penis “wyszedł z bokserek” mało tego stał na maksa, był gruby z różową odsłoniętą główką. Mama patrzyła na niego z nieskrywanym zdziwieniem, próbowałem go schować lecz był tak sztywny, że nie dawałem rady… wtedy mama powiedziała:- Spokojnie synku, to nic takiego, pewnie miałeś jakiś miły sen.- Zaczerwieniłem się.- Jestem pod wrażeniem, od ponad 30 minut tak tu stoisz (zaśmiała się).

    – Zawstydzony pobiegłem do pokoju.
    Po 15 minutach weszła mama, zapytała:

    -Już lepiej, udało się opanować “sytuacje”?

    Byłem przykryty kołdrą więc mama od razu zauważyła namiocik…

    -Wiem, tu nie ma Internetu i ciężko… opanować sytuacje -chichotała.

    Możemy zawrzeć deal, pomogę ci z “TYM” lecz to musi pozostać naszą tajemnicą.- Kiwnąłem głową i czułem, że płonę z podniecenia.
    – Tym razem ja będę Internetem, uśmiechnęła się… 

    Ściągnęła koszulkę i stanęła nad łóżkiem, odkryła kołdrę i kazała mi chwycić Swojego penisa w dłoń i działać.

    Zrobiłem to.

    Ruszałem nim w górę i w dół. W tym czasie mama, rozwiązała górę bikini, pokazując cudne gruszeczki!

    Później sięgnęła po wstążeczki od dołu, niewielki skrawek materiału natychmiast poddał się grawitacji i upadł.

    Mama stanęła w rozkroku i schyliła się wypinając pupę 30 cm przedemną, widziałem wszystko, dwia piękne otwory…. to było ze dużo, wystrzeliłem, ochlapując przy okazji jej plecy. Mama ucałowała mnie i poszła pod prysznic.

    Całą noc nie mogłem usnąć.

    CDN.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotrek Haed

    incest own fantasy