Blog

  • Kolezanka Ania i moj fetysz do nog

    Anka była szczupłą blondynkom o dłuższych włosach, brązowych oczach i ślicznym uśmiechu. Miała idealny tyłeczek, z którego wychodziły dwie idealne nogi zakończone cudownymi, małymi stopkami. Była posiadaczką idealnych, jędrnych i sporych piersi, przez które utrzymywała się na czele mojej listy. Ja z kolei byłem szczupłym, wysokim blondynem o niebieskich oczach. Warto zaznaczyć, że byłem o rok młodszy od Ani. Historia, którą wam opowiem wydarzyła się w lutym 2015 roku, kiedy to miałem 18, a Anka 19 lat.

    Był dzień imprezy 18-stkowej naszej koleżanki Kingi, brunetki o jędrnych piersiach i zgrabnym tyłeczku. Razem z paczką znajomych ustaliliśmy, że zrobimy zrzutkę i kupimy jeden, wspólny prezent. Koło południa dostałem smsa, że przed 18 mam być u Anki, skąd pojedziemy na imprezę. Koło 17 stwierdziłem, że najwyższy czas się ogarnąć, bo do jej domu miałem kawałek drogi, który musiałem pokonać na piechotę. Ubrałem koszulę, marynarkę i jeansy, a do tego buty od garnituru i wyszedłem z domu, informując rodziców, że wrócę koło 3-4. Idąc sobie słuchałem muzyki i pisałem smsy z Anką odnośnie tego, czy ktoś już u niej jest i czy mogę wejść jak zwykle czy może przez frontowe drzwi. Gdy dotarłem do jej domu i zapukałem do drzwi, nikt ich nie otworzył, ale usłyszałem stłumione „Otwarte, wejdź!”, więc posłusznie wszedłem i się rozebrałem z płaszcza, po czym poszedłem do jej pokoju. Okazało się, że nasz jeden znajomy, Paweł, już był na miejscu. Przywitałem się z nim i podszedłem przytulić Anie, jak to miałem w zwyczaju. Była obrana w długą koszulę nocną i od razu rzuciły mi się w oczy jej seksowne nogi i jędrne cycki. Modliłem się, żeby mój kolega nie zaczął przebijać się przez bokserki. Jakoś opanowałem sytuację i zagadałem do obecnych:

    -O której wychodzimy?

    -Koło 19, jak już wszyscy będą – Odpowiedziała Ania

    -No okej, a Adam idzie sam czy z kimś?- zapytałem. Adam był jednym z naszych znajomych, którzy się zrzucali na prezent.

    -Idzie razem z Gośką, powinni tu zaraz być.- odpowiedziała.

    Po tych słowach wyszła i zaraz wróciła z rajstopami w kolorze cielistym. Na moich oczach zaczęła je ubierać na swoje boskie nogi, robiąc to w taki sposób, że ciężko było oderwać od niej oczy. Musiała to zobaczyć, bo spojrzała mi prosto w oczy i tylko się uśmiechnęła. Mój kolega budził się do życia, a to w obecnej chwili w ogóle mnie nie cieszyło. Aczkolwiek Ania kontynuowała ubieranie rajstop, przy czym kilka razy widziałem jej tyłeczek i majteczki.

    -A gdzie Łukasz?- Chciałem za wszelką cenę zmienić myślenie.

    -Jak was zawiozę na imprezę to pojadę po niego.- odpowiedziała spokojnie.

    -Bądź co bądź, ci idioci mogliby już przyjść…- odezwał się Paweł.

    -Masz rację, już chętnie napiłbym się.- Przytaknąłem mu.

    -Boże, mój łeb. Dzisiaj chyba dużo nie wypiję…- Usłyszałem zza drzwi. Był to Adrian, brat Ani, w wieku moim i Pawła. Widać było, że miał ciekawą poprzednią noc i chyba przed chwilą wstał.

    -Co, kac męczy?- zażartowałem do niego na powitanie.

    -Żebyś wiedział stary, prawie umieram.- Przy tych słowach położył się na łóżko, ale zaraz wstał i stwierdził, że idzie się ogarnąć. Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.

    -Otwarte! Wchodźcie!- Krzyknęła Ania. Za chwilę w drzwiach pojawił się Adam, Bartek i jego dziewczyna Julia.

    -No, nareszcie!- Powiedział Paweł- Możemy już iść?

    -Moment, muszę ubrać sukienkę- Powiedziała Ania, po czym wyszła.

    -No super, teraz ta będzie się stroić pół godziny… nie lubię się spóźniać.- Powiedział Adam.

    Ania jednak zaraz wróciła w niebieskiej sukience z czarnym paskiem. Sukienka strasznie uwydatniała jej piersi, więc w moich spodniach znowu zaczynało być ciasno.

    -Okej, Adrian! Chodź, jedziemy!- krzyknęła Ania ubierając ładne czarne szpilki.

    Zapakowani w dwa samochody pojechaliśmy w końcu na imprezę. Złożyliśmy Kindze życzenia, usiedliśmy przy stole a Ania pojechała po jej chłopaka, Łukasza. Zanim wrócili zdążyliśmy wypić 0.5 na trzech, bo jakoś większość znajomych, którzy siedzieli z nami była na tej samej imprezie co Adrian noc temu. Impreza była dosyć okej, tańce, wódka, ciepłe dania, ładne dziewczyny i piwo. Po pasach niektórzy zaczęli zmulać, więc wziąłem kieliszek i poszedłem do innych znajomych, gdzie piliśmy dalej. Koło 3 stwierdziłem, że chyba pomału czas iść do domu, więc poszedłem pożegnać się ze wszystkimi. W między czasie Ania odwiozła Łukasza do domu i zaczepiła mnie jak wychodziłem.

    -Idziesz do domu?- Zapytała.

    -Tak, zaraz tutaj usnę, musze położyć się na łóżko. – odpowiedziałem.

    -Czekaj, skoczę po bluzkę i Cię odwiozę, też już mam dosyć.- zaproponowała. Wizja jazdy do domu zamiast spaceru w tym stanie bardzo mi pasował, więc się zgodziłem i wsiadłem do samochodu. Po chwili Ania wróciła i pojechaliśmy. Dziwnie wyszło, bo zatrzymała się pod swoim domem, a z tego miejsca jeszcze kawał drogi do mnie.

    -No to dzięki za podwózkę, do jutra.- powiedziałem i zacząłem wychodzić z samochodu.

    -Poczekaj, mógłbyś mi pomóc zanieść te Reczy do mnie do pokoju?- zapytała, pokazując na tylne siedzenie, gdzie leżało kilka ubrań. Jako, że jestem uprzejmy, zgodziłem się. Weszliśmy do jej pokoju, położyłem ubrania na fotel i czekałem na Anie, która poszła do WC. Gdy przyszła, powiedziała:

    -Może napijemy się wina? Zostało mi jeszcze  trochę z wczoraj jak piłam z Łukaszem.

    -Chętnie, ale pod warunkiem, że mogę się położyć na łóżko- odpowiedziałem.

    -Jasne, czuj się jak u siebie!- zgodziła się.

    Położyłem się więc na jej łóżko, wziąłem lampkę czerwonego wina do ręki i zacząłem je sączyć oglądając TV z Anią, która też się położyła.

    Skończyliśmy wino, więc zaczynałem pomału wstawać, starając się nie myśleć o tym, że obok mnie leży bogini we własnej osobie seksownie ubrana. Wstawałem, kiedy Ania poprosiła:

    -Mógłbyś odsunąć mi zamek na sukience z tyłu?

    -Oczywiście, odwróć się.- powiedziałem, wstając.

    Ania odgarnęła włosy z szyi, i, z tego co poczułem, lekko wypinając tyłeczek w moją stronę. Nie potrafiłem się skupić na tym cholernym zamku.

    -Miałem ci powiedzieć już wcześniej. Ta sukienka bardzo uwydatnia twoje piersi.- wypaliłem ni z tego, ni z owego. Ania lekko odwróciła głowę.

    -Tak myślisz? – zapytała, łapiąc mnie za ręce i kładąc je na swoich cyckach.

    -Tak, zde…zdecydowanie.- zaczynałem się jąkać i czując ciśnienie w moich spodniach.

    -A jak ją ściągnę to dalej są takie fajne?- powiedziała ściągając sukienkę. Stała przede mną w samych rajstopach, czarnych stringach oraz koronkowym czarnym staniku.

    -T…taaa..tak.- nie wiedziałem co powiedzieć. Dziewczyna, która śniła mi się po nocach w największych erotycznych wizjach stała przede mnąc gotowa do spełnienia moich oczekiwań.

    -A teraz?- zapytała, ściągając stanik. Moim oczom ukazały się cudowne, jędrne i duże cycki mojej koleżanki.

    -Teraz są boskie, ale ciekawy jestem czy są miłe w dotyku..-powiedziałem, zbliżając się do niej.

    -Chodź i sprawdź. – odpowiedziała, rozkładając ręce. Podszedłem do niej, położyłem dłonie na cyckach. Poczułem przyjemny dreszcz na plecach i stwierdziłem, że jeżeli chcę ją przelecieć, musze to zrobić teraz. Położyłem jej jedną rękę na twarzy i zbliżyłem usta do jej ust. Nasze języki spotkały się w namiętnym pocałunku, który trwał dłuższą chwilę. W końcu Ania odsunęła mnie lekko, mówiąc:

    -Ty już wiesz co ja mam tutaj, teraz ty mi pokaż co masz w spodniach.

    -Sama sprawdź.- powiedziałem. Ania podeszła do mnie, uklękła i rozpięła mi rozporek. Wyciągnęła mojego kolegę, który już był gotowy do akcji.

    -O boże, jaki on duży!- Ania była zaskoczona, ale bynajmniej nie przestraszona. Pomału zaczęła go całować, pieścić końcówkę. Położyłem dłonie na jej głowie, ale zostawiając jej swobodę ruchu. Ona zaczynała go wkładać do ust coraz głębiej, ssać go jak profesjonalna pani od takich zabaw. Powiedziałem, że zaraz dojdę, ale ona nie przerwała. Przyjęła cały ładunek do ust i wyssała go do końca, ale nie przestała się nim bawić. Postawiła go do pionu i ssała go nadal. Powiedziałem:

    -Ania, masz boskie nogi i stópki, mogę się nimi pobawić?

    -Jasne, są twoje!- odpowiedziała wyciągając mojego kutasa z ust i kładąc się na łóżko. Zacząłem od dołu, całując jej stópki i ssąc każdy jej paluszek przez rajstopy, idąc coraz wyżej, całując całe nogi, co podnieciło mnie do granic wytrzymałości. Nogi i stópki w rajstopach były moim największym fetyszem do tego stopnia, że idąc po mieście i widząc jakąś dziewczynę w czarnych rajstopach, od razu mój penis się budził. Więc bawiłem się stópkami i nogami mojej bogini wspinając się coraz wyżej, gdzie napotkałem paseczek stringów. Tutaj musiałem ściągnąć jej rajstopy i stringi, chcąc zająć się jej muszelką, która już była wilgotna. Zacząłem ssać jej cipkę, co chwilę wkładając do niej palce. Robiłem jej palcówkę, ustami idąc coraz wyżej, dochodząc do cycków, gdzie zacząłem je ssać i całować. Położyłem twarz między nimi a Ania ścisnęła je do środka. To było cudowne uczucie. Widząc, że już czas przejść do konkretów, przestałem robić palcówkę Ani i zacząłem pomału wjeżdżać w nią moim sterczącym kutasem. Posuwałem dziewczynę, o której marzyłem od czasów podstawówki. Nie mogłem uwierzyć, że to się dzieje. Myślałem, że śnie dopóki nie doszedłem i nie zalałem mojej partnerki. Nie przestałem jednak jej ruchać. Posuwałem ją dalej, aż doszedłem ponownie. Teraz wyciągnąłem penisa, i powiedziałem Ani, żeby usiadła na mnie. Zaczęła mnie ujeżdżać, a ja bawiłem się jej cycuszkami. Nagle poczułem ścisk na moim kutasie. Anie przeszył orgazm. Jej ciało wygięło się w łuk, ale nie przestała mi dogadzać, aż nie doszedłem. Wtedy położyła się w pozycji „69” i robiąc mi loda wymagała ode mnie minetki, co też uczyniłem. Później ruchaliśmy się aż opadliśmy z sił. Wiedziałem, że musze już iść do domu, więc ubrałem się i wychodząc z pokoju przykryłem Anie kocem i wyszedłem. Jak szedłem do domu zaczynało już świtać. W domu położyłem się do łóżka i spałem do wieczora. Gdy się obudziłem, zobaczyłem na telefonie smsa od Ani :”Dziękuję za tę noc :* Napisz do mnie jak się obudzisz :)” Nie mogłem uwierzyć, że to się wydarzyło. Byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Napisałem do niej i umówiliśmy się na przyszły weekend u niej w domu. Oczywistym jest fakt, że zjawiłem się tam i pojawiałem się tam regularnie co tydzień.

    Było to najcudowniejsze przeżycie mojego życia. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pozyty wista
  • Napalona kuzyneczka cz. 1

    Były wakacje, jak co weekend nasi rodzice moi i kuzynki, spotykali się, żeby sobie popić, pośmiać się i pogadać.

    Kuzynka była średniego wzrostu brunetką o pięknych i dużych zielonych oczach, dużych ustach. Była dziewczyną o pełnych kształtach, piersi rozmiaru C, tyłeczek duży, którym kręciła na boki jak szalona. 

    Ja średniego wzrostu, włosy ciemny blond, również zielone oczy, dobrze odrzywiony nastoletni chłopak. 🙂

    My zazwyczaj siedzieliśmy u mnie w pokoju i oglądaliśmy telewizję, nikt do nas nie wchodził, my nie przeszkadzaliśmy im, a oni nie przeszkadzali nam. Jak zawsze oglądaliśmy jakiś film, który okazywał się być nudnym szajsem. Oboje byliśmy przykryci kocem, kuzynka jak zawsze wtuliła się w moją pierś i leżała z ręką na moim udzie, nagle poczułem ruch, pomyślałem, że ręka jej ścierpła, ale ona zaczęła dobierać się do mojego rozporka. Spojrzałem na nią pytającym wzrokiem, a ona tylko przyłożyła swój palec do ust i zanurkowała pod koc. Poczułem, jak zaczyna masować mojego kutaska i jajka (Sam czytam opowiadania i niektórzy piszą, że w wieku 12 lat mieli 20 cm kutasa, śmieszne… Mój był jeszcze nie duży, a mianowicie 12 cm.), momentalnie zrobił się twardy i stanął dęba. Po chwili masowania ręką wzięła go do ust, ale to było przyjemne, myślałem, że zaraz dostanę orgazmu, ale chyba to wyczuła wyjęła go z buzi i powiedziała, że teraz moją kolej, wsadziła moją rękę w swoje majteczki, poczułem jej nieogolone włoski, było to bardzo przyjemne, chwilkę pomasowałem ją po cipeczce i tym razem pod koc wszedłem ja, ściągnąłem spodnie i majteczki do kolan i zacząłem jeździć nosem po włoskach, potem wziąłem się do zlizywania słodziutkich soczków (o mało rodzice nas nie usłyszeli), parę minut penetrowałem jej wnętrze językiem, w powietrzu wisiał orgazm, więc ona chciała się jeszcze zabawić. Znowu kilka razy liznęła mojego kutaska i okrakiem usiadła na nim przodem do mnie, mogłem się bawić jej krąglutkimi piersiami. Po cichutku skakała sobie, żeby nas nie przyłapano. Po kilkunastu skokach oboje dostaliśmy orgazmu, to było cudowne, nie wiem, jak tak młoda dziewczyna nauczyła się zaciskać mięśnie kegla(najwyraźniej nie był to jej pierwszy raz). Chwilę jeszcze tak posiedziała i zeszła, oblizała penisa i kazała mi jeszcze wylizać jej cipkę z pozostałych soczków i mojej spermy. Ubraliśmy się, i potem na zmianę poszliśmy się umyć do łazienki. Ale to co przeżyłem kilka miesięcy później było niesamowite, no cóż, ale o tym dowiecie się w kolejnym opowiadaniu, jeśli wam się spodoba 🙂

    Jest to moje pierwsze opowiadanie, lecz oparte na faktach. 

    P.S. Jeśli zrobiłem jakieś błędy, to proszę o jak najbardziej wytykanie mi ich.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zastrzeżone

    Pozdrawiam

  • Moja przygoda

    Witajcie, na imię mam Kasia i mam 28 lat. Jestem szczupłą, opaloną brunetką o brązowych oczach. Mam nieduże kobiece piersi oraz tyłeczek który ostro trenuje na siłowni i zumbie. Obecnie jestem w kilkuletnim związku z facetem o imieniu Marek. Nasz związek jest bardzo udany, a życie seksualne naprawdę świetne. Dużo eksperymentujemy w seksie i właśnie taki jeden eksperyment chciałabym Wam opisać.

    Na wstępie jeszcze muszę Wam dodać, że mój facet jest zboczony… . On uwielbia seks i ciągle mnie czymś zaskakuje, to on mi kupił mój pierwszy wibrator i nalegał abym nim bawiła na jego oczach. Jemu jako pierwszemu udało się namówić mnie na seks analny i sprawić, że mi się on spodobał. Ale ostatnie wrażenia jakie mi zafundował totalnie mnie zaskoczyły.

    Swego czasu kupił mi kolejna zabawkę, tak zwany wibrator dla par. To jest taki niewielki masażer w kształcie literki U, którego obroty są sterowane za pomocą zdalnie sterowanego pilota.  W celu zabawy wkłada się go do cipki w ten sposób, że jeden jego koniec dotyka i masuje pod wpływem wibracji punkt G, a drugi koniec masuje łechtaczkę. Pozwala on na samodzielną zabawę jak i seks we dwoje. Czasami nasza gra wstępna wygląda tak, że sobie go wkładam i tańczę dla niego, a on tylko mnie patrzy i podkręca wibracje za pomocą pilota, istne szaleństwo.

    Pewnego razu Marek mnie zaskoczył powiedział, że chce ze mną iść na miasto i żeby ja miał go w sobie przez cały czas. Podnieciła mnie ta propozycje, więc zgodziłam się.

    Włożyłam, wiec go sobie do cipki i założyłam obcisłe stringi. Dodatkowo założyłam cieniutki i prześwitujący staniczek i czarną obcisłą sukienkę z lekko wyciętym dekoltem. Następnie Marek zamówił taxi i pojechaliśmy na miasto do restauracji.

    Gdy przyszedł kelner po nasze zamówienia Marek włączył mi wibrację i poczułam jak masażer wibruje w mojej cipce i podrażnia moją łechtaczkę. Mój głos się załamał i zrobiłam się czerwona jak zamawiałam swoje danie, kelner spojrzał na mnie ze zdziwieniem i poszedł zrealizować zamówienia. Byłam bardzo podniecona tą sytuacją, chciałam się bzykać z Markiem, ale już złożyliśmy zamówienie, więc musiałam poczekać. Na czas jedzenia, mój facet wyłączył pilocikiem wibracje i w spokoju zjadłam swoje danie.
    Po kolacji Marek powiedział, że chce iść jeszcze potańczyć w klubie. Gdy byliśmy na pakiecie zaczęliśmy namiętnie z nim tańczyć , w pewnym momencie Marek włączył wibracje w masażerze. Dreszcze przeleciały po całym moim ciele, czułam, że moja cipka jest bardzo wilgotna. Zaczęłam się ostro lizać z Markiem, dotykałam go po kroczu i mocno ocierałam się o niego w tańcu. Zazwyczaj tak nie tańczę, gdyż nie chce wyjść na łatwa laskę w oczach obcych ludzi, ale dziś w wyniku podniecenia miała to gdzieś.

    Po jakimś czasie Marek powiedział, żebym poczekała na parkiecie, a on przyniesie nam coś do picia. Po chwili wrócił z drinkiem dla mnie i powiedział, że kolejka po piwko jest dłuższa i żebym jeszcze na niego poczekała. Zgodziłam się i z drinkiem w ręku lekko balansowałam z boku parkietu w rytm muzyki i wibracji mojego masażera. Nagle podszedł do mnie przystojny umięśniony facet i zaczął koło mnie tańczyć i podrywać mnie. Ja w wyniku podniecenia i alkoholu nie opierałam mu się. Odstawiłam drinka i zaczęliśmy tańczyć na parkiecie. Wibracje w mojej cipce oraz alkohol sprawił, że byłam napalona i niezaspokojona. Przez moją sukienkę widać było moje sterczące z podniecenia suteczki. Facet ten zauważył to i zaczął ze mną namiętnie tańczyć, ocieraliśmy się o siebie, czułam jak jego ręce schodzą coraz niżej i jak łapie mnie za pośladki. Chyba fakt że miałam cieniutka sukienkę i wyczuwalne przez nią stringi go podniecił, bo zaczął mnie namiętnie pieścić i trzymać za pośladki. Następnie zaczął mnie ostro całować. Ja szybko to przerwałam i zaczęłam się rozglądać za Markiem i nagle go zauważyłam jak stał przy stoliku i popijając piwo patrzył na nas. Kiwną mi tylko porozumiewawczo głową i podkręcił obroty w moim masażerze. Zrobiło mi się naprawdę gorąco, zaczęłam namiętnie i ostro całować tego faceta i złapałam go za kroczę. Ukradkiem masowała jego sterczącą pałkę, czułam że jest już spora. W końcu zaczął mi szeptać do ucha, że chciałby ze mną na osobności pogadać, złapał mnie za rękę i zaczął mnie gdzieś prowadzić. Spojrzałam tylko na Marka, a on skina głową na to że się zgadza. Wyszliśmy na zewnątrz klubu na pobliski parking, zaprowadził mnie do swojego samochodu.

    Byłam totalnie podniecona, nie mogłam się doczekać jak tylko wejdę do tego auta i dobiorę się do niego. Otworzył mi drzwi samochodu od strony pasażera i sam usiadł za kierownicą. Spojrzał mi w oczy i zaczął mnie całować. Nie mogłam uwierzyć, że to robię, ale ta świadomość że robię coś złego tylko mnie nakręcała. Poza tym czułam, że mój Marek gdzieś mnie z daleka podgląda i to dodatkowo dodawało pikanterii całej tej sytuacji. On zaczął masować moje piersi wkładając pod sukienkę ręce, ja masowałam mu krocze i zaczęłam rozpinać rozporek. Już ślinka mi ciekła na myśl jego sterczącej pały. Tyle w ten wieczór się na cierpiałam, chciałam żeby w końcu mnie ktoś zerżnął.

    W końcu wyjęłam jego kutasa, obciągnęłam go z napletka i powoli patrząc mu w oczy wzięłam go do buzi. Facet zaczął mocno jęczeć, że zajebista ze mnie suczka i nigdy mu nikt tak nie obciągał, Następnie złapał  mnie za włosy i zaczął nadawać  mi rytm do ssania jego pałki. Ja jęczałam z jego kutasem w ustach, poza tym czułam, że w mojej cipce masażer znowu wibruje szybciej – Marek musiał to widzieć i specjalnie mnie nakręcał.

    Zaczęłam lizać mu jajeczka i ręką masować penisa w końcu powiedziałam – odsuń fotel chce cie dosiąść. Facet uśmiechnął się, odsuną fotel , opuścił spodnie i zaczął zakładać na swoją pałkę prezerwatywę, natomiast ja dyskretnie wyjęłam masażer z cipki i schowałam go do torebki. Gdy on założył gumę ja już była bez majteczek, które zawiesiłam na drążku zmiany biegów i usiadłam na niego okrakiem. On złapał za swoja pałkę i nakierował na moją cipkę. Zaczęłam powoli na niego się nadziewać, początkowo szło opornie, bo miał kutasa większego niż mój Marek, ale w związku z tym, że byłam mega mokra nic mnie nie bolało. On tylko docisnął mnie do samego końca, a ja aż z tego podniecenia dostałam skurczy i orgazmu. On natomiast zaczął podwijać moją sukienkę i ściągnął ją całkowicie. Zdjął ją całkiem ze stanikiem i zaczął ssać moje sutki, ja mimo, że miała orgazm chciałam bawić się dalej, więc zaczęłam go powoli ujeżdżać. Moje soczki ciekły mi z cipki i po jego jajeczkach kapały na fotel kierowcy. On cały czas pieścił języczkiem moje piersi, szyję usta, rękoma ugniatał moje pośladki . W pewnym momencie włożył w mój tyłeczek jednego palca ze swoje prawej ręki, a drugą ręką złapał za piersi i zaczął nadawać mi tempa.  Czułam, że jest już bardzo wielki i, że niedługo we mnie wystrzeli, on natomiast widząca że podoba mi się jego paluszek w mojej pupci włożył drugiego. Była tam bardzo rozluźniona, w końcu on powiedział – chce skosztować Twoje dupci. Ja zgodziłam się i zeszłam z niego. Powiedział mi, że chcę zmienić gumę, bo ta już jest zużyta i ściągnął prezerwatywę. Kazał po possać jeszcze przez chwilę jego pałkę zanim on nie znajdzie i założy drugiej. Zrobiłam to. W pewnym momencie powiedział, żebym usiadła na nim tyłem.  Złapałam więc za kierownicę auta, wypięłam się, a on złapał mnie za bioderka i powoli zaczął nadziewać moja pupkę na swoją pałkę. Poczuła lekki ból, ale i ogromna przyjemność, złapałam go za jajeczka i zaczęłam je ugniatać. On naciskał mnie coraz mocniej i głośno jęczał. To było niesamowite uczucie , nigdy takiego dużego kutasa nie miała w pupie, poza tym czułam jak jego palka pulsuje, wiedziałam, że on juz niedługo dojdzie. Nagle spojrzałam przez przednią szybę w dal i zobaczyłam w że w cieniu ktoś nas obserwuje i się masturbuje. To był Marek, który przez ten cały czas nam się przyglądał . Ujeżdżałam go coraz szybciej, a on zaczął mocno stękać i mówić że we mnie skończy. W końcu jego ruchy osłabły i poczułam ciepło w mojej pupie. Usiadłam na niego i oprałam się plecami o jego klatkę piersiowa, on złapał mnie za piersi i zaczął się śmiać i mówić, że jestem niesamowita. Jeszcze chwilę, tak siedzieliśmy i odpoczywaliśmy. Gdy zeszłam z niego poczułam że z mojej pupci wycieka jego sperma. Okazało się, że jego nowa guma pękła w trakcie. Jednak bardzo się tym nie przejęliśmy, nikt przecież jeszcze nie zaszedł w ciąże przez anala.

    Jeszcze z nim chwile posiedziałam, ubrałam się i postanowiła udać się do domu. On nalegał że chce mnie odwieść, ale nie zgodziłam się w końcu, gdzieś nie daleko czekał na mnie Marek. Dałam mu jakiś wymyślony nr Tel i powiedziałam, że zostawiam mu swoje majtki i żeby zadzwonił do mnie w tygodniu, żeby je oddać. Dałam mu buziaka, wyszłam z samochodu i poszła na pobliski postój taksówek. Po chwili dołączył co mnie Marek i zaczęliśmy się całować. Powiedział mi ze jestem niesamowita i że musimy się jeszcze to kiedyś powtórzyć. Uśmiechnęłam się i pojechaliśmy taksówką do domu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kusicielka

    🙂

  • Pierwszy raz z dwiema sekretarkami

    Byłem w drugiej gimnazjum, uczyłem się miernie. W naszej szkole zatrudniona została nowa sekretarka, która od razu mi się spodobała. Miała męża i dwójkę dzieci, ale nie przeszkadzało mi to w marzeniu o niej i jej krągłym tyłeczku i dużych piersiach. Któregoś dnia poszedłem do szkoły, bardzo zamulony, gdyż nie mogłem w nocy zasnąć. Nawet nie śniłem o tym co się wydarzy tego dnia. Mijały lekcje, na czwartej godzinie miałem okienko, dlatego też postanowiłem zrobić zadanie na następną lekcję, którą była matematyka. Źle się poczułem, kręciło mi się w głowie, zgłosiłem się do higienistki, która kazała mi iść do sekretariatu i zaparzyć sobie herbaty. Gdy wszedłem do środka zobaczyłem tą nową sekretarkę, Agnieszkę. Tak też miała na imię, miała masę papierkowej roboty, a ja powiedziałem o wszystkim, powiedziała, żebym się rozgościł i jak mogę, abym zrobił dla niej kawę, gdyż ma dużo na głowie i musi wytrzymać do 18, a bardzo źle spała, zupełnie jak ja. Popijając herbatę, rozmawialiśmy długo o szkole, o moich zainteresowaniach itp. Spadł jej spinacz, wstała i schyliła się po niego, wypinając się wprost przede mną. Czułem jak mój kutas rośnie w spodniach. Usiadła, a gdy już poznaliśmy się troszkę lepiej poprosiła mnie o zrobienie masażu karku, co bardzo mnie dziwiło, a z drugiej strony podniecało. Stanąłem za nią, wyluzowała się, a ja zacząłem ją masować, z góry patrzałem na jej duże piersi, gdyż miała duży dekolt i nie miała stanika, ewidentnie ją to również podniecało, gdyż odstawały jej sterczące sutki. Powiedziała, że mam bardzo miłe i kojące dłonie i gdyby było gdzie, mógłbym wymasować ją całą. Odpowiedziałem, że bardzo bym tego chciał, spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem, wstała i zamknęła drzwi na klucz, zrzucając wszystkie papiery z biurka i zdjęła z siebie sukienkę, po czym położyła się na nim. Powiedziała, żebym ściągnął jej majteczki do kolan, tak tez zrobiłem. Bardzo się podnieciłem, mój penis wystawał już bardzo znacząco ze spodni. Masowałem ją po plecach, schodząc coraz niżej, masując jej jędrny zgrabny tyłeczek. Czułem, że zaraz pękną mi bokserki. Stałem przed jej twarzą i masowałem plecy, a ona zauważyła mojego sterczącego przyjaciela. Zaczęła ugniatać go przez spodnie po czym odpięła mi rozporek i guzik, a spodnie same spadły, po czym zdjęła mi bokserki, a mój kutas wyskoczył centralnie przed jej nosem i ustami, powiedziała, że jest duży i że mam większego niż jej mąż. Zaczęła go ssać, nigdy się tak dobrze nie czułem, miała duże usta, czułem, że zaraz eksploduję, wtedy powiedziałem STOP! Zdjąłem jej majteczki i rzuciłem o ścianę całując ją i wciskając jej język do buzi, odwzajemniła to z ochotą i rozłożyła nogi, a ja zacząłem lizać jej cipkę coraz bardziej kolistymi ruchami, najbardziej skupiając się na punkcie „g”. Słyszałem jej coraz głębszy oddech. Powiedziała zerżnij mnie. Zdjąłem koszulkę, położyłem się na niej i wszedłem w nią, jęczała. Zmieniliśmy pozycję, to ja się położyłem, a ona wypięła się do mnie od przodu i włożyła go w swoją słodką cipeczkę. W pewnej chwili ktoś przekręcił kluczem zamek i wszedł do sekretariatu, była to druga sekretarka, Jola, która również bardzo mi się podobała, zaczęła robić nam kazania, po czym złapała mnie za kutasa i zaczęła obciągać. Rozebrała się i usiadła na mojej twarzy, abym robił jej minetkę, Agnieszka nadal mnie ujeżdżała, cały czas całowałem się z Jolą. Poczułem, że zaraz dojdę, powiedziałem to na głos, one wstały uklęknęły przede mną, a ja wylałem z siebie bardzo dużo spermy i tryskałem na cycki i to buzi obu pań. Było mi bardzo przyjemnie, gdy już skończyłem, one zaczęły się całować wymieniając się swoją śliną i moją spermą, potem obie obciągnęły mi kutasa do końca wysysając całą spermę. Ubraliśmy się i akurat zadzwonił dzwonek na przezwę, wyszedłem i powiedziałem, że były wspaniałe, odpowiedziały, że ja też. Tego dnia nie zapomnę nigdy. Przeżyłem wspaniałą przygodę, mam nadzieje, że kiedyś to się jeszcze powtórzy.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mariusz Lorenz

    To moje pierwsze opowiadanie, mam nadzieje, że przypadnie wam do gustu.

  • Zasadzka orkow

    Lady Aurelia od czterech tysięcy lat prowadziła zastępy elfów do walki przeciw hordom orków. Już po niedługim czasie jej wrogowie wymawiali jej imię jak przekleństwo, bowiem ta odepchnęła ogromną masę najazdów na elfickie ziemie. Czas płynął i płynął… Z czasem granice elfiego królestwa kurczyły się, elfy były gromione, a orkowie maszerowali przez ich ziemię nie napotykając oporu. Stało się tak przez bitwę pod Anzauilar, gdzie zarżniętych zostało 20 000 elfich wojowników na czele z ich królem. Porażka była tym bardziej dotkliwa, że wśród elfów panował obyczaj wybierania na wyprawy młodych, podczas gdy doświadczeni mieli zostać by bronić kraju. Jednak elfy, mimo, że są długowieczne nie zawsze są zdolne do reprodukcji. Tracąc kwiat swojej młodzieży elfy straciły nie tylko armię, ale też dziedzictwo. Stolica elfów, dawniej ponad 40 000 miasto, dziś była jednym z niewielu miejsc, gdzie jeszcze orkowie bali się podejść. Była to jednak kwestia czasu. Coraz mniej zdolni i sprawni elfowie byli wysyłani do walki, a starszyzna pilnowała młodzież jak oka w głowie. Po 80 latach od bitwy pod Anzauilar elfów w stolicy pozostało jedynie 20 000, z czego niewielu ponad 800 mogło mieć dzieci. Jednak nie wszyscy elfowie porzucili nadzieję. Niektórzy ruszyli za wielką wojowniczką z dawnych czasów – Lady Aurelią. Udało jej się odepchnąć najazd orków, lecz ci przegrupowali się i uderzyli znowu. Ponownie jednak Lady Aurelia pokonała przeważające siły w drugiej bitwie pod Anzauilar. Zwycięstwo to miało ogromne znaczenie zarówno strategiczne jak i symboliczne. Lady Aurelia odesłała kości poległych z poprzedniej bitwy i rozwiązała swoją armię, nie widząc sensu dalszych działań wojennych.

    “Wojna wygrana” tak długo to powtarzano, że uwierzono, że to prawda. Teraz Lady Aurelia wraca do swojego domu razem z resztą wojowników z tamtych stron…

     

     

    Obóz wypoczynkowy był rozstawiony w kształcie koła. Było w nim zaledwie kilkunastu elfów którzy nie zadbali o środki bezpieczeństwa, ponieważ nie bali się żadnego ataku. Wierzyli, że są już bezpieczni.

    Mylili się. Komando dowodzone przez jak w kolejnych latach się okaże, jednego z najstraszliwszych orków swoich czasów szło ich tropem. Wyczekiwali na ten moment. Ich dowódca – Ugosh był olbrzymem. Żaden elf nie sięgał mu chociaż do podbródka, jego ramiona były silne, ciało umięśnione i naznaczone bliznami. Nienawidził on elfów bardziej niż ktokolwiek i poprzysiągł ich zniszczyć. Teraz wiedział, że ma ku temu okazje…

    -Wy dwoje – Ugosh pokazał na swoich najlepszych wojowników – pojedziecie za mną. Reszta ma zostać w lesie i otoczyć obóz! Nikt nie może pozostać żywy! Atakujemy o świcie!

    Ugosh wskoczył na warga ku uciesze swych podwładnych, obrócił się i ruszył. Za nim pojechało dwóch wyznaczonych przez niego wojowników.

     

     

    Lady Aurelia leżała u siebie w namiocie. Chciała w końcu wrócić do domu, zobaczyć swoje pola i łąki.

    Miała na sobie jedynie lekką, zieloną, półprzezroczystą, piękną bieliznę. Była piękna zarówno z twarzy jak i na reszcie ciała. Jej figura nie miała sobie równych, kruczoczarne loki okalały jej ciało, piersi miała jak ze skały, a jej tył śnił się każdemu młodemu elfowi.  Nagle, chwilę po tym jak pokazały się pierwsze promienie słońca usłyszała raban. Nadciągali orkowie.

    – Do mnie! Mur tarcz! Do mnie! – krzyczała. Niewielu elfów zdążyło założyć hełmy, a żaden nie miał na sobie zbroi. Lady Aurelia również nie. Ręce jej jednak szykowały się do rzucenia zaklęcia.

    Starcie było krwawe. Weterani Wielkiej Wojny pomimo przewagi liczebnej wroga stawali dzielnie, podczas gdy za ich plecami elfia bohaterka wykrzykiwała formuły.

    Orkowie leżeli martwi, kilkunastu z nich odstąpiło by się przegrupować, wtedy z lasu wyjechał potężny ork. Ork ten miał w ręku potężną maczugę, skinął nią i ostatnie siły orków ruszyły na 8 elfickich wojowników i czarodziejkę.

    Błysk, huk, płomień. To tylko widzieli i słyszeli orkowie. W końcu pozostało ich jedynie dwóch i wtedy do ataku rzucił się Ugosh. Czarodziejka pozostała sama i już z wielkim trudem uderzyła orków pięścią wichru. Nie zdążyła jednak trafić ich dowódcy. Zaklęcie rzuciła zbyt późno, trafiła warga, nie orka. Ugosh zeskoczył na ziemię i uderzył czarodziejkę ręką. Lady Aurelia padła. Została otumaniona, lecz po pewnym czasie otworzyła oczy. Ork rzucił maczugę postawił ja w pozycji siedzącej. 

    – I co teraz, elfia zdziro? Myślałaś, że możesz pokonać nas, orków? Mordowałaś moich pobratymców!

    – Nie boję się śmierci! Myślisz, że moja śmierć może powstrzymać to co już się zaczęło? Przepowiednia się wypełnia! “Z szarej wieży przybędzie elf który sprowadzi pokój i dostatek swemu rodowi. Przybędzie po wielkiej porażce i wielkiej wiktorii, po straceniu nadziei i jej powrocie!” To już się wypełniło! – Przerwała Lady Aurelia.

    – Elfie bujdy, a poza tym,  nie czeka cię śmierć, przynajmniej nie teraz… – ku zdziwieniu elfki ork odpiął swój pas – My, orkowie nienawidzimy marnotrastwa, a szkoda byłoby zmarnować tak piękne ciało… – ściągnął czarne spodnie, okazało się, że wszędzie jest olbrzymem. Chociaż jego członek trwał w spoczynku, mierzył dwadzieścia centymetrów. Jak każdy ork, Ugash miał szarą skórę, która jednak nie była brudna. Co więcej, była bardzo zadbana. Całości obnażonej od pasa w dół istoty dopełniały owłosione nogi i moszna.

    Przyparł lady Aurelie do podłoża. Nie mogła nic zrobić, była wycieńczona, zdarł z niej bieliznę jednym cięciem noża, po czym powędrował swoją ręką od jej łydki do uda, zaczął ją tam masować.

    – Nigdy nie byłaś z orkiem, co? Żałuj, gwarantuje ci, że jeśli będziesz grzeczna dam ci rozkosz – wtem wbił swój palec do jej dziurki. Był on większy niż jakikolwiek penis jaki miał znany jej bliżej elf.

    – Bogowie – pomyślała – A jego penis? Jaki on może być?! – bezradność ją dobijała.

    Nie mogła też uwierzyć, że coś takiego mogło być przyjemne. Żaden elf nie był zarówno taki brutalny jak i przyjemny. Jego palec wchodził w nią coraz głębiej, aż w końcu ta nie mogła się powstrzymać i krzyknęła z rozkoszy.

    – Podoba ci się? Mówiłem – Ugash uśmiechnął się, zauważyła błysk w jego oczach. Zrozumiała o co chodzi, odsunął palec i złapał się ręką za członka. Był dwa razy większy niż w spoczynku.

    – Nie! Błagam, zabij mnie! Nie chcę! On jest za wielki!

    – Nawet nie dotknąłem nim twojej małej… a ty już chcesz bym przestał? – uśmiechnął się i nacisnął swoim ogromnym, grubym żołędziem na jej łechtaczkę, by po chwili wejść w nią.

    Poczuła, jak jego żołądź próbuje się wcisnąć do jej ciasnego wnętrza. Napór był coraz silniejszy, aż członek wszedł już na kilka centymetrów. Teraz cofnął się i wrócił ze zdwojoną siłą, pokonując wszystkie przeszkody i zanurzając w niej żołądź.

    Nie mogła uwierzyć, że uczucie rozpychania przez tak wielkiego członka może być tak przyjemne. Po bardzo szybkich pchnięciach, zwolnił. Złapał ją za tyłek, podniósł, i wstał mając ją nadal nabitą.

    Przez jakiś czas powstrzymywała się przed okazaniem rozkoszy, lecz w końcu nie mogła wytrzymać i okazała ją długim krzykiem.

    Zadowolony Ugosh postawił ją w pozycji klęczącej, ta upadła na ziemię i leżała na niej kilka sekund, aż podniosła wzrok. Stał nad nią, potężny i wielki. Uśmiechał się i powiedział:

    – Wstań, jeszcze nie skończyliśmy.

    Podniosła się więc na kolana i ujrzała jego wielkiego penisa przed swoją twarzą.

    – Weź go do buzi, sprawdź jak smakuje… No dalej, nie ociągaj się…

    Pomyślała, że go nie zmieści, ale on nie widział w tym problemu. Otworzyła usta i spróbowała go włożyć, o dziwo, udało się. Wyjęła go i  jej język delikatnie zaczął muskać jego penisa Po chwili otworzyła szerzej usta i wytknęła język biorąc główkę do buzi zaczęła go ssać. Znów wyciągnęła go i splunęła na niego, po czym zaczęła zlizywać swoją ślinę z niego gdy penis lśnił od jej śliny otworzyła usta i zaczęła go ssać . Przyspieszyła zacisnęła mocniej usta i starała się go połykać. Penis z trudem wszedł do jej gardła dławiąc ją przy okazji. Ugosh był wyraźnie zadowolony z jej umiejętności.

    – No kto by pomyślał, taka wielka elfka, a umie więcej niż niejedna kurtyzana… Chociaż słyszałem, że żyjesz już pięć tysięcy lat, miałaś czas na naukę…  – po czym obiema rękoma odchylił jej głowę i pchnął członka w jej usta usta.

    Pieprzył jej twarz. Próbował ją zakrztusić, lecz mu się nie udało, łapała powietrze w każdym możliwym momencie, wspomagając się magią, której użyła nie do ucieczki, ale do przedłużenia możliwości orka. Pieprzył ją tak mocno i szybko, że nie mogła utrzymać równowagi. Chwyciła się jego umięśnionych ud, a Ugash po kilku minutach złapał Auriele za włosy i odsunął od swojego penisa.

    Wiedziała o co mu chodzi, otworzyła usta. Ten swoimi wielkimi rękoma zaczął się masturbować, po czym wystrzelił na nią ogromną ilość płynu. Uderzył z taką mocą, że była cała poplamiona nasieniem. Nie tylko ona, trawa wokół niej też. Wszystko.

    Ugash jęczał z rozkoszy, a Lady Auriela nagle złapała go za penisa i zaczęła go lizać. Oblizywała go, aż w końcu ten znów powstał i był gotowy na dalszy seks. Ugash był z tego powodu bardzo zadowolony.

    – Może pójdziemy do twojego namiotu ślicznotko? – zapytał

    – Tak, chodźmy, ale nie ociągaj się! – odpowiedziała i szybko pobiegła do swojego namiotu.

    Ugash wszedł tam nagi, z nadal stojącym członkiem, rozejrzał się i ujrzał piękny widok. Piękna Lady Auriel wypięła przed nim swój piękny tyłek uśmiechając się swoją piękną twarzą.

    – Jak mówiłem, dam ci rozkosz, elfko.

    – Jeszcze nie skończyłeś!

    Nie musiała go dłużej zachęcać, podszedł do niej i złapał ją za biodra i wszedł do niej już bez pomocy rąk. Nagle dotknął jej dziewiczego odbytu. Zaczęła panikować. 

    – Nie, ja nigdy tam nie…

    – Kochana, kiedyś musi być ten pierwszy raz… – powiedział ork i wcisnął palec w jej czarną, ciasną dziurkę i zaczął posuwać palcem.

    Uczucie wypchania dwóch dziurek naraz było nieprzyjemne, lecz po chwili przerodziło się w coś niesamowitego. Poczuła jak wsuwa kolejny palec i kolejny… Jej ciało instynktownie zaczęło poruszać się na jego penisa i palce. Prowadził ją do szczytu i wtedy eksplodowała. Zanim orgazm się skończył, ten Ugash wyjął z niej penisa i przewrócił ją na plecy.

    -Patrz mi w oczy gdy to zrobię. – powiedział. Widziała jego czerwone oczy, były pełne szczęścia i ekstazy.

    Leżała tak, kiedy chwycił ją za tyłek i przystawił członka do jej odbytu. Złapała się za pośladki i rozciągnęła je, a on powoli wszedł w nią. Poczuła ból, który jednak po pewnym czasie zamienił się w coś niesamowitego. Poruszył jej nerwy, pobudzał. Gdy ją tak posuwał, wygięła się, zajęczała i doszła. Miała nieziemski orgazm. Wtedy jego penis zaczął ruszać się naprawdę szybko, wchodził niemal do końca, jego owłosione jądra uderzały o jej pośladki. Słychać było odgłos uderzania moszny i jej krzyki rozkoszy. Podniósł jej tyłek jeszcze wyżej i posuwał jeszcze mocniej. Mogłaby poprzysiąc, że czuła jak urósł i pulsował w jej odbycie. Potem jego ładunek wypełnił jej tyłek tyłek. Napięcie dopełnił jej orgazm.

    Ugash wyciągnął swojego olbrzyma, którego miejsce zajął ładunek spermy, wytrysnął jeszcze na nią, po czym kilka razy włożył swojego penisa w jej obie dziury, sporadycznie wystrzeliwując, aż ten nie opadł ostatecznie. Lady Aurelia odchyliła głowę w rozkoszy.

    – Teraz myślę, że jednak nie chcę cię zabijać – uśmiechnął się – Wyruszam i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy.

    – Ja tego pragnę jeszcze bardziej – pomyślała Lady Aurelia gdy Ugash opuszczał namiot.

    – Czekaj! – Krzyknęła gdy ten wsiadł na warga od jednego ze swych dwóch wcześniej pozostawionych towarzyszy. Odwrócił się i na nią spojrzał. Stała przed wejściem do namiotu, naga, piękna. Na ten widok Ugash poczuł, że do jego członka zaczyna dopływać więcej krwi, ostatecznie jednak wsiadł na warga.

    – Nie wiem jak masz na imię!

    – Ugash!

    – Więc żegnaj, Ugashu, obyśmy jeszcze się spotkali!

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Rey Rey

    Bardzo długi początek, ale przeczytajcie, warto.

    Jak myślicie, napisać drugą część?

  • Braciszek cz. 1

    Była późna, chłodna jesień. Padało, a jak na złość zapomniałam parasola. Wracałam ze szkoły w strugach zimnego, rzęsistego deszczu. Przemoczony płaszczyk kleił się do ciała. Zmokłam tak strasznie, że nie miałam na sobie skrawka suchego materiału.

     

    Dom przywitał mnie ciemnym i zimnym wnętrzem. Rodzice wyjechali na tydzień do wujostwa, a Tomek, mój durny brat chyba po raz kolejny wyłączył piec centralnego ogrzewania. Właśnie ściągałam z siebie mokre ciuchy, gdy Tomek wrócił ze szkoły. Nie usłyszałam, jak wchodził. Stałam w łazience jedynie w mokrych majtkach, gdy się odezwał za moimi plecami:

    – Jak widzę, też strasznie zmokłaś.

    Podskoczyłam zaskozona jego niespodziewanym pojawieniem się. Zasłaniając ręcznikiem dorodne piersi, zaczęłam krzyczeć na mojego głupiego jak na szesnaście lat brata bliźniaka.

    – Czemu debilu wyłączyłeś piec?

    – Sorry siostra, nie moja wina. Sam się wyłączył i nie umiem go odpalić. Chyba znowu termopara. Dzwoniłem do starego, jutro po szkole ma przyjść ktoś to obejrzeć.

    Byłam w fatalnym nastroju, a na dodatek wyszłam na kretynkę, krzycząc na niego bez powodu. Chciałam zmazać z jego twarzy ten grymas pewności siebie, ukarać go za to, że miałam paskudny dzień. Wiedziałam jak go speszyć. Bezwstydnie cisnęłam ręcznikiem o podłogę! Zakłopotany próbował powstrzymać się przed błądzeniem wzrokiem po moich wydatnych piersiach, płaskim brzuszku i wydepilowanym wzgórku widocznym przez mokre stringi. Ni zwracając na niego uwagi, owinięta już szlafrokiem, zsunęłam z bioder mokrą bieliznę. Stał zmieszany, gdy ofuknęłam go po raz kolejny.

    – Nie stój jak słup soli. Przebierz się z mokrych rzeczy i przynieś z piwnicy oba grzejniki olejowe. Idę się przebrać, a potem zrobię ciepłą kolację.

     

    Ubrana w grube leginsy, obcisły golf i ciepłe skarpetki zapiekłam w wydrążonych bułkach nadzienie z siekanych wydrążonych pomidorków, papryki, smażonych pieczarek, szynki i sera. Kuchnię ogrzewał piekarnik i jedyny sprawny grzejki olejowy, jaki Tomek przyniósł z piwnicy. Popijając aromatyczne zapiekanki ciepłym kakao, zastanawiałam się, jak przeżyjemy nocny przymrozek z jednym sprawnym grzejnikiem. Tomek najwidoczniej myślał o tym samym, bo gdy zbierałam talerze ze stołu, oznajmił, że idzie wstawić grzejnik do mojej sypialni.

    – A ty?

    Zapytałam.

    – Poradzę sobie.

    Oznajmił z pewnością.

     

    Jak co noc masturbowałam się przed snem. Pieszcząc jedną dłonią łechtaczkę, drugą wsuwałam w siebie niewielki wibrator. Finiszując, fantazjowałam o bracie. Podczas orgazmu wyobrażałam sobie Tomka liżącego mnie między udami. Kiedy opadły emocje czułam psychiczny dyskomfort z powodu kazirodczych fantazji. Przekonując się w myślach, że to tylko niewinna fantazja i nic więcej, zaczęłam pieścić nabrzmiałe wargi. Kolejny orgazm przeżyłam, leżąc na brzuszku, wyobrażając sobie, że tkwiący w pupie wibrator jest członkiem mojego brata.

     

    Był środek nocy, gdy obudziłam się zarznięta. Kołdra leżała na podłodze, a pomimo włączonego grzejnika było dość chłodno. Termometr w budziku pokazywał jedynie osiemnaście stopni. W duchu klęłam na wybór piżamki. Zamiast koszulki z cieniutkiej mikrofibry powinnam się przeprosić z grubymi spodniami i koszulką z froty. Przestałam się nad sobą rozczulać, gdy pomyślałam o Tomku. Przy niedziałającym piecu i bez grzejnika jego narożny pokój musiał teraz przypominać lodówkę. Było mi go żal. Wstałam i szczekając zębami, pobiegłam do jego pokoju. Był w nim bardzo zimno, a Tomek kulił się pod letnią kołdrą i kocem. Nie zastanawiając się, obudziłam go, szarpiąc za dłoń.

    – Tu jest zdecydowanie za zimno. Dziś będziesz spał u mnie.

    Nie do końca rozbudzony nie protestował, gdy prowadziłam go do swojej sypialni. Moje łóżko było ciepłe i przyjemne. Drżał, gdy zasypiałam przytulona do jego zmarzniętego ciała.

     

    Obudziłam się podniecona niezwykle erotycznym snem. Rozespana dopiero po chwili zorientowałam się, że to, co śniłam dzieje się na jawie. Leżący za mną Tomek jedną dłonią obejmował nagą pierś, a drugą głaskał wewnętrzną stronę uda. Podciągnięta koszulka nie stanowiła żadnej bariery. Powinnam być wściekła za to, na co się odważył, a tymczasem moje ciało pogrążało się w niewypowiedzianej rozkoszy. Jęknęłam głośno, odwracając się na plecy. Przestraszony tym, że mnie obudził, zamarł w bezruchu. Nie mogłam powstrzymać tego, do czego mnie doprowadził. Wyginając się w łuk, zacisnęłam uda na jego dłoni. Po sekundzie, jaką zajęło mu zrozumienie, co się ze mną dzieje, jego palce ponownie ożyły. Palcował mnie, całując zachłannie piersi. Zbliżałam się do orgazmu, gdy rozchylając dłońmi zaciśnięte kolana, wsunął głowę między uda. Wyzbyta jakichkolwiek oporów wyłam przyciskając krocze do jego ust. Jęczałam w spazmach, kiedy wsuwał we mnie język. Dławiłam się krzykiem, gdy ssał łechtaczkę. Orgazm pozbawił mnie wszelkich zahamować. Zaciskając palce na prześcieradle, krzyczałam, zachłystując się własną przyjemnością.

     

    Zaspokojona leżałam z szeroko rozrzuconymi udami. Tomek delikatnie całował moje ciało. Myślałam z niepokojem o tym, co się właśnie wydarzyło. Strach związany ze złamaniem tabu był jednak słabszy, niż podniecenie, jakiego doświadczałam. Gdzieś zniknęło poczucie wstydu, jaki od dwóch lat czułam, fantazjując o Tomku podczas masturbacji. Byłam wdzięczna, że odważył się zainicjować to, na co sama zapewne bym się nie zdobyła.

    – Dziękuję braciszku.

    Wyszeptałam do ucha, przytulając się.

    – Marzyłam o tym.

    Kontynuowałam, wsuwając dłoń w jego bokserki. Miał przemoczoną bieliznę. Musiał strzelić, gdy mnie pieścił. Ściskając naprężony członek, nasunęłam się na niego. Siadając okrakiem na jego udach, zrzuciłam z siebie koszulkę. Pochylając się, pocałowałam go w policzek, po czym ściągnęłam w dół bokserki. Całując, zsunęłam się ku jego podbrzuszu. Kiedy wsunęłam członek w usta, zacisnął dłonie na moim biuście. Pomimo niewielkiego doświadczenia, jakie miałam, sprawiłam, że dosłownie odleciał. Wsłuchując się w gardłowy pomruk rozkoszy, ssałam pulsujący członek, spijając obfity wytrysk. Nie wysuwając go z ust, połknęłam wszystko, co do ostatniej kropelki, a później tuląc się policzkiem do jego uda, ssałam miękkiego kutaska.

     

    Nie spodziewałam się, że tak szybko ponowną osiągnie erekcję. Spleceni w 69 lizaliśmy się nawzajem, a kiedy sprawił, że zadrżały mi uda, pozwoliłam mu skończyć między piersiami. Nie wiem, o której zasnęliśmy.

     

    Zaspaliśmy! Rano nie zamieniliśmy ani słowa o tym, co stało się w nocy. W panicznym pospiechu szykowałam się do szkoły, rezygnując ze śniadania i wszystkiego poza szybkim prysznicem. Tuż przed wyjściem podbiegłam do Tomka i wspinając się na palce, pocałowałam go w usta, ściskając dłonią jego krocze. Zamykając za sobą drzwi, zostawiłam go z wypiekami na twarzy i erekcją zdolną rozerwać spodnie.

     

    W szkole nie mogłam doczekać się powrotu do domu.

     

    c.d.n.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara

    .

  • Makeover

    Nazywam się Martyna i opowiem wam moją niesamowitą historię. Miałam wtedy 16 lat i byłam nieśmiałą dziewczyną o rudych włosach i zielonych oczach, mam 180cm wzrostu i jestem dosyć szczupła . Nie byłam brzydka ale bardzo martwił mnie absolutny brak biustu, w czym odstawałam od mojej klasy. Wstyd było mi przecierać się przy innych dziewczynach, dumnie prezentujących swoje wdzięki. Chłopacy również nie zwracali na mnie zbytniej uwagi. Tego dnia byłam w nowo otwartym centrum handlowym. Przeglądałam asortyment sklepów z ciuchami, nie mogąc znaleźć nic w moim rozmiarze, poza działem dziecięcym. Zrezygnowana chciałam już wracać do domu gdy nagle zaczepiła mnie kobieta. Zapraszała do wzięcia udziału w loterii z okazji otwarcia sklepu. Zgodziłam się spróbować, choć nigdy nie miałam szczęścia zawsze lubiłam takie zabawy, chociaż po to by zobaczyć nagrody. Nieśmiało wyciągnęłam swój los i ku mojemu zdziwieniu zdałam sobie sprawę że wygrałam. Tekst na kuponie mówił “zmiana wizerunku w salonie urody”. Byłam Wniebowzięta nigdy niczego nie wygrałam a co dopiero coś takiego. Natychmiast zapytałam kobietę gdzie jest ten salon, a ona wskazała mi niepozorne drzwi bez żadnych szyldów ani informacji. Po chwili wahania podeszłam do nich, otworzyłam je powoli i weszłam do środka. Przede mną stała poczekalnia. Była pusta jeżeli nie liczyć jednej kobiety przy biurku. Była to bardzo wysoka blondynka ubrana w czarny żakiet i skórzaną mini. W oczy rzucał się jej olbrzymi dekolt, oraz jędrne grube  usta. Podeszłam do niej, przedstawiłam się i pokazałam jej mój kupon. Popatrzyła na mnie uśmiechnęła się i zapytała: “A więc chciałabyś zmienić swój wygląd? Pomożemy Ci.” Wstała, była wyższa ode mnie tak że moja twarz była na wysokości jej biustu. Przesunęła się bliżej do mnie i wyszeptała do ucha: “Damy Ci wszystko czego zawsze pragnęłaś.” Po czym wsunęła moją twarz między jej piersi. Były bardzo ciepłe, przyjemne… Poczułam jak tracę siły, jak odpadam, chciałam krzyczeć ale nie mogłam. Gdy już leżałam ledwo przytomna pocałowała mnie i zasnęłam. 
    Obudziłam się w moim własnym łóżku. Nie byłam w stanie stwierdzić jak się tu znalazłam ani ile czasu minęło. Coś ciężkiego leżało na mojej piersi, chciałam to zrzucić ale nie mogłam. Zapaliłam światło a moim oczom ukazał się niezwykły widok. Nic nie leżało na mojej piersi to były moje piersi. Były olbrzymie, równe, okrągłe i sterczące. Sutki również były gigantyczne, dosyć jasne, wyglądały jak zakrętki od butelek. Nie mogłam w to uwierzyć. Oni zrobili mi silikony. Ale nie mogłam zrozumieć czemu nie ma żadnych szwów, blizn, skąd wiedzieli gdzie mieszkam? Wszystkie wątpliwości zniknęły jednak gdy znowu spojrzałam na moje nowe melony. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki przejrzeć się w lustrze. “Ale man szczęście, że rodzice akurat teraz, akurat wczoraj wyjechali na miesiąc i jestem sama w domu. No i jak dobrze że akurat mamy wolne w szkole. ” myślałam po drodze. Z każdym krokiem moje piersi skakały we wszystkie strony. Gdy stanęłam przed lustrem wpadłam w kompletne osłupienie. Okazuje się że biust to nie jedyne co mi powiększono. Prawie równie wielkie były teraz moje pośladki. Napompowane niczym piłki wyglądały niesamowicie sztucznie w połączeniu z moimi chudymi udami. Kolejną rzucającą się w oczy zmianą były usta, niegdyś drobne i wąskie, teraz były grube i wydęte. Jaśniały piękną głęboką czerwienią. Były też niezwykle dobrze umięśnione, mogłam je wyginać w dowolny kształt. zmianie uległa też moja sylwetka. Zawsze byłam raczej chudzielcem, chodź do anorektyczek brakowało mi wiele. Teraz mój brzuch był pięknie wyrzeźbiony, a moje łydki i ramiona ślicznie umięśnione. Napięłam je dumnie i pocałowałam mój kobiecy biceps. Gdy odwróciłam głowę bokiem zauważyłam jeszcze jeden detal. Moje uszy dawniej z lekka odstające leżały równo ponadto były dłuższe i szpiczasto zakończone. Z początku nie podobało mi się, że wyglądam jak elf, ale po chwili układania włosów pokochałam i to. Całości dopełniała moja jasna, mleczna skóra i olbrzymie zielone oczy. Spojrzałam jeszcze raz na moje odbicie w lustrze i zrozumiałam: jestem idealna. Postanowiłam się ubrać. liczyłam na to, że chodź kilka za dużych dawniej ciuchów będzie na mnie pasować. Ku mojemu zdziwieniu moja szafa była pusta, za wyjątkiem jednej szuflady. W niej znalazłam króciutki top na ramiączkach i dżinsowe szorty. Nie było jednak żadnej bielizny. Ubrałam to co było. Spod topu mocno sterczały moje sutki, a spodenki z trudem zakrywały połowę mojego tyłka. Mimo że wiedziałam jak bardzo nieodpowiedni jest ten strój podobałam się sobie. Poczułam coś twardego w kieszeni szortów. To co wyciągnęłam okazało się być kartą rabatową z obniżką – 100% na wszystkie sklepy w galerii handlowej. Wiedziałam co muszę zrobić. Idę na największe zakupy w życiu. 
    W sklepie zaczęłam kupować wszystko. Cena nie grała wreszcie roli a ja musiałam odbudować całą garderobę na nowo. Ponadto przyjemność sprawiały mi liczne spojrzenia innych klientów. Dzieci wskazywały na mnie palcami, kobiety gapiły się z pogardą a faceci robili zdjęcia i rozbierali mnie wzrokiem. Przeglądałam właśnie stroje kąpielowe w rozmiarach XXXL gdy za plecami usłyszałam znajomy głos. Obróciłam się i zobaczyłam Macieja. Był to najprzystojniejszy chłopak w naszej klasie. Wysoki, wysportowany, miły i mądry. Dawno się w nim zadurzyłam ale nigdy nie miałam odwagi z nim porozmawiać. Teraz również przepełniła mnie panika, ale po chwili ustała. poczułam się pewna siebie jak nigdy. “O hej, miło Cię widzieć”. Zmierzył mnie wzrokiem na dłużej zatrzymując się na moim biuście. “ciebie również… Musze przyznać że sporo się zmieniłaś, wow” Poczułam coś czego nigdy wcześniej nie doświadczyłam, byłam niezwykle napalona, nie wiedziałam czemu ale chciałam go natychmiast. “Wiesz mam mały problem, nie wiem który strój wybrać. Może jako facet ocenisz, w którym mi lepiej?” Stanął jak wryty chyba nie spodziewał się takiej prośby. “oczywiście z chęcią pomogę.” Odpowiedział spokojnie ledwie tłumiąc ekscytacje. Powolnym krokiem weszłam do przebieralni. Ubrałam dół ale -górę od stroju specjalnie zostawiłam niezawiązaną. “Możesz przyjść potrzebna mi pomóc.” zawołałam. Gdy wszedł do środka poprosiłam go by związał mi stanik. Biedak nie był w stanie tego zrobić. Ręce trzęsły mu się za bardzo z podniecenia. “Wiesz co może damy sobie z tym spokój.” rzuciłam strój w bok i odwróciłam się do niego topless. “Ale, ale one piękne” wybełkotał, po czym położył dłonie na moich cyckach. Zaczęłam gładzić i masować jego krocze. Nigdy nie byłam z facetem ale instynktownie wiedziałam co robić. Uklękłam przed nim i rozpięłam jego spodnie. Pod nimi znajdowały się bokserki. Ku mojemu przerażeniu z jednej z nich wystawał gruby jak moje przedramię i równie długo kutas. “Nie tylko ty możesz się pochwalić dużym rozmiarem” uśmiechnął się i ściągnął bokserki, odsłaniając wielkie jaja wielkości piłek tenisowych. Porażona tym widokiem nieśmiało chwyciłam go do ręki i nie mogąc objąć dłonią zaczęłam obciągać. Po pewnym czasie Przesunęłam go bliżej do buzi. Z początku tylko lizałam końcówkę, dopiero po chwili wzięłam go do ust. Ze zdziwieniem zamieściłam go pomimo jego grubości. Teraz zrozumiałam do czego służą grube, umięśnione usta. Moimi wielkimi warami mogłam go objąć całkowicie. Połykałam go coraz głębiej i głębiej. Szybko zrozumiałam, że zaczynam wsuwać go do gardła. Pomimo moich obaw szlo to bardzo łatwo. Nie czułam bólu a nawet było to przyjemne. Powolnymi przełknięciami posuwałam się coraz dalej. Po paru minutach podeszłam pod samą nasadę, tak że ciężkie jądra opadały na moją brodę. Ostrożnie i powoli zaczęłam zsuwać się z pały na którą byłam nadziana. A gdy wyjęłam ją z ust zachłysnęłam się powietrzem. “Niemożliwe żadna nie doszła nawet do połowy. Masz talent nie ma co” pogratulował mi. Dałam mu znać by usiadł na taborecie. Podeszłam bliżej do niego i włożyłam jego chuja między moje cycki. Zaczęłam ściskać go i masować. Z czasem poruszałam coraz szybciej raz obie równo, raz na przemian. Pomimo swojego rozmiaru penis tonął między moimi balonami. Po kilku minutach Maciej wstał i zaczął sobie walić. “Zaraz wystrzelę. Ustaw się”. Uklękłam naprzeciw niego z otwartymi ustami, trzymając w rękach cycki. Następnie usłyszałam niski krzyk, a całe moje ciało zalała ciepła sperma. Cała twarz piersi i brzuch były nią pokryte. Głośno przełknęłam to co złapałam w usta, odgarnęłam ją z oczu i rozejrzałam się dookoła. Maciej leżał wycieńczony pod ścianą a wokół mnie wszystko było białe. Nawet moje włosy były tak oblepione spermą, że zdawały się być siwe. Bez zastanowienia wzięłam się do zlizywania jej, z siebie i z niego. “mmm ale się najadłam” zaśmiałam się po czym zaczęłam ubierać moje cudem wybawione ubranie. Maciej spał, nie mając serca go budzić wyszłam z przebieralni. “Jutro do niego zadzwonię po więcej” pomyślałam i zaczęłam bawić się sutkami pod koszulką. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasz Nowak

    Taki miałem sen 

  • Wspolczesny niewolnik. Rozdzial 1.

     Współczesny niewolnik

     
    Rozdział 1 

    Ten dzień miał być dokładnie taki sam jak każdy inny. Szkoła, odrabianie pracy domowej i wyjście z kolegami, by spędzić wolny czas na rozmowach o najnowszych samochodach, grach komputerowych, czy na opowiadaniu usłyszanych dowcipów. Jednak tego dnia, choć nic na to nie wskazywało, moje życie miało zmienić się o 180 stopni.
    Obudziłem się wczesnym rankiem, obmyłem twarz i przejrzałem się w lustrze. Nic specjalnego, zwykły, przeciętny szesnastolatek. Średniej długości proste blond włosy opadające na uszy, których fryzjer zaleciłby przycięcie. Odrobinę blada cera, duże niebieskie oczy i mały nosek sprawiały że wyglądałem młodziej, niżby wskazywał na to mój wiek. Jako, że byłem też chudzielcem i przy okazji najniższym w klasie, automatycznie stawiało mnie to na pozycji klasowego popychadła, aczkolwiek nie zamartwiałem się tym faktem. Nigdy przecież nie zależało mi na tym by być przywódcą klasowych osiłków.

    – Adam! – usłyszałem wołanie przez ohydny, chrapliwy głos. – Pospiesz się! To ważne!

    To był mój ojciec. Bezrobotny pijak, którego życie od dawna nie miało najmniejszego sensu. Po śmierci mamy, gdy miałem dwa lata, ojciec zmienił się z poważnego mężczyzny, w życiowego nieudacznika. Nic dla mnie nie znaczył. Po prostu z nim mieszkałem i był moim prawnym opiekunem. Do trzynastego roku życia przede wszystkim zajmowała się mną babcia, ale gdy i ona zmarła z najbliższej rodziny pozostał tylko on.

    – Co się stało tato? – zapytałem ojca wychodząc z łazienki gotowy do założenia na plecy tornistra i udania się do szkoły.
    – Nie pójdziesz dziś do szkoły. Idziemy do bardzo ważnego miejsca. Nie bierz nic ze sobą, po prostu zakładaj kurtkę i wychodzimy, bo inaczej się spóźnimy, a tam się nie można spóźniać.
     
    I tak o to pięć minut później byliśmy już w miejskim autobusie. Ojciec nie chciał odpowiedzieć na żadne pytania. Po prostu miałem być cierpliwy i nie zadawać za dużo pytań.
    Po kolejnej chwili staliśmy już przed ogromnym, bogato zdobionym domem. Właściciel z pewnością należał do ludzi bardzo zamożnych. Widziałem co prawda w niektórych częściach miasta jeszcze bardziej luksusowe posiadłości, ale mimo wszystko osoby z tej klasy społecznej co ja i tata, raczej nieczęsto mają okazję zawitać do tak pięknych will.
    Po chwili oczekiwania otwarły się duże drewniane drzwi, a miły lokaj poinformował nas, że pan domu oczekuje nas w swoim gabinecie na końcu korytarza. 
    Ojciec wydawał mi się mocno zdenerwowany i co chwilę oglądał się za siebie, jakby obawiał się, że jest śledzony. Gdy weszliśmy do gabinetu zdawało mi się, że zobaczyłem stróżki potu na jego czole.
    Pan domu okazał się być niskim, puszystym mężczyzną po pięćdziesiątce. Mimo niewielkiego wzrostu wydawał się być człowiekiem władzy, przed którym inni powinni klękać na kolana. On jednak kazał mi usiąść na jedynym krześle w gabinecie, oprócz jego własnego skórzanego fotela.

    – Pan może wyjść – zwrócił się do ojca. – Proszę się udać do sekretariatu. Drzwi obok. Pani Zosia się z panem rozliczy i to by było na tyle.

    Ojciec posłusznie skinął głową i opuścił gabinet. Nie byłbym zaniepokojony gdyby nie to, że po chwili usłyszałem dźwięk zamka. Byłem sam na sam na sam z panem domu, który po kilku spojrzeniach na mnie, rozsiadł się w swoim fotelu, eksponując swój okrągły brzuch, który jak się zdawało chciał rozedrzeć odrobinę za małą koszulę.

    – Cóż, Adamie. Wyglądasz jeszcze lepiej niż na zdjęciach – powiedział niskim, poważnym głosem. – Postaram się zwięźle wyjaśnić twoją sytuację. Otóż twój ojciec postanowił cię sprzedać.

    Gdy to usłyszałem, wydawało mi się, że to jakiś naprawdę dobry żart, ale gdy spojrzałem wprost w oczy tego mężczyzny, zacząłem mieć wątpliwości, czy on czasem nie mówi tego naprawdę.

    – Tak, zostałeś sprzedany. Ja cię kupiłem. Po co? Po to by cię sprzedać komuś kto zapłaci mi jeszcze więcej, a gdy tak sobie na ciebie patrzę, zdaje się, że możesz być naprawdę niezłym interesem Adasiu. – Mówił to do mnie tak, jakby było to coś zupełnie normalnego, a ja nie miałem odwagi by mu przerwać. – Trafiłeś do świata kompletnie innego niż dotychczas ci znany. Czytałeś kiedyś Harry’ego Pottera? Wyobraź sobie, że do tej pory żyłeś wśród mugoli, a teraz nagle odkrywasz istnienie czarodziejskiego świata, który istnieje tuż obok wszystkiego co do dziś znałeś. Ale nie myśl sobie, że paramy się tu magią! Nie, nic z tych rzeczy! Od dziś stajesz się niewolnikiem, wszystkie twoje prawa, które miałeś w swym normalnym świece zostają ci odebrane, do czasu gdy ktoś cię jakimś obdaruje. Na mnie nie licz, bo już jutro będziesz miał nowego właściciela, który sam zdecyduje co ci wolno.

    Słuchałem go jak w transie. „Czy to nie sen? Koszmar?” myślałem w duchu, ale uszczypnięcie się w rękę nie wywołało innego rezultatu, niż pełen politowania uśmiech pana domu. 

    – Wezwę policję! Jak pan może wygadywać takie rzeczy. Niech pan tylko spróbuje coś mi zrobić! Chcę wyjść natychmiast. Jeśli nie pojawię się w szkole na pewno będą mnie szukać! – wykrzyczałem starając się brzmieć najgroźniej jak tylko potrafię.
    – Policja? Ha ha ha! – roześmiał się mężczyzna. – Policja jest na naszych usługach. Politycy są na naszych usługach. Dziennikarze, lekarze, biznesmeni, ludzie szołbiznesu, urzędnicy, czy nauczyciele są naszymi członkami. Mamy wszędzie swoich ludzi Adasiu. Nic nie jest w stanie zniszczyć naszego świata, bo jest on zbyt dobrze zabezpieczony. I to twoja pierwsza lekcja. Nie próbuj nigdy grozić swemu właścicielowi, bo jedyne co na ciebie wtedy czeka to sroga kara. Zaraz zapadniesz w głęboki sen, abyśmy mogli cię przetransportować do innej kwatery. Jutro odbędzie się licytacja i będziesz moją prawdziwą perełką, więc wyśpij się dobrze! 

    Po tych słowach mężczyzna wstał, i zwinnym ruchem ręki przyłożył mi do twarzy wilgotną chusteczkę. Starałem się uciec od jego silnych ramion, jednak już po kilku sekundach ogarnęła mnie ciemność. Zasnąłem na kilka długich godzin.

    ***

    Otwarłem oczy i uświadomiłem sobie, że rozmowa z owym panem domu nie była tylko sennym koszmarem. Oddychałem głośno próbując zorientować się w swojej sytuacji. Znajdowałem się w niewielkim pomieszczeniu wypełnionym dziesięcioma łóżkami. Każde z nich było zajęte przez innych chłopców i dziewczyny. Wszyscy spali oprócz jednego, znajdującego się naprzeciwko mnie.
    – Cześć! Jestem Marcin – przedstawił się. – Widziałem jak cię tu wnosili. Fajnie że zapełniłeś już ostatnie łóżko, bo pewnie oznacza to, że w końcu będzie ta licytacja.
    – Yyyy, licytacja… yyyy, tak, chyba tak – wyjąkałem.
    – Ja tu siedzę już trzy dni, ale niektórzy prawie dwa tygodnie, czekając aż zbierze się nas dziesięciu. Wiem co nieco o tutejszym świecie. Rodzice mi opowiedzieli. Nie chcieli mnie sprzedać, ale trudna sytuacja w jakiej się znaleźli zmusiła ich do tego. A mojego starszego brata nie udało się sprzedać. Podobno był zbyt brzydki. 
    – Co? A więc wiesz wszystko o sytuacji, w której się znaleźliśmy? – wyszeptałem, bojąc się, że ktoś może mnie usłyszeć. 
    – Jasne. Większość nic nie wie, ale mnie rodzice poinformowali o całej sytuacji. Nie chciałem żeby mnie sprzedali handlarzowi niewolników, ale chyba nie mieli innego wyboru.
    – I za ile cię sprzedali? – zapytałem, obawiając się, czy nie jest to zbyt delikatny punkt.
    – Jakieś siedemdziesiąt tysięcy. Słyszałem, że za niektórych chłopaków płacą nawet jeszcze więcej, ale muszą to być naprawdę lalusie. No i dziewczyny są więcej warte. Chyba nawet podwójnie.
     
    Nie chciałem wierzyć w to co słyszę. Nie miałem jednak wątpliwości, że mój ojciec – pijak oddałby mnie za taką sumę z pocałowaniem ręki.
    – Dam ci jedną radę – kontynuował. – Bądź posłuszny i rób to co ci mówią, to twoje nowe życie będzie łatwiejsze. Stąd nie ma odwrotu. Tym światem rządzi mafia. Największa, międzynarodowa mafia na świecie. Mają wtyki wszędzie, w prawie każdym kraju na świecie jest tak samo. Policja, czy jakiekolwiek inne służby bezpieczeństwa tolerują tą sytuację, a dziennikarze jeśli nie chcą milczeć są uciszani łapówką lub w skrajnych wypadkach strzałem w głowę. Gdy już raz przekroczy się próg tego świata, nie ma odwrotu. Będziemy z nim związani na zawsze. Twoje dane zniknęły z rządowych baz, osoba taka jak ty oficjalnie już nie istnieje.
    Dopiero teraz przyjrzałem się temu chłopakowi dokładniej. Miał ładną zadbaną twarz, krótkie kruczoczarne włosy. Był szczupły, wysportowany i wyższy prawie o głowę ode mnie. Miał na sobie tylko białe slipki tak jak każdy inny chłopak na sali, włącznie ze mną. Dziewczyny natomiast ubrane były w jednoczęściowe body, które na pierwszy rzut oka wyglądało jak strój kąpielowy.
    Nagle drzwi sali się otwarły a w nich stanął poznany wcześniej pan domu.

    – Czas na licytację! Wszyscy szybko się umyć i stanąć w kolejce! – krzyknął z taką siłą, że każdy śpiący nastolatek w mgnieniu oka się obudził. – Dziś poznacie swych nowych właścicieli!
     
    ***

    Po krótkim przemarszu wąskimi korytarzami weszliśmy do dużego pomieszczenia przypominającego salę kinową. Ja i inne nastolatki przeznaczone na licytację stanęliśmy na podwyższonym podeście. Mimo ostrego światła skierowanego na naszą dziesiątkę byłem w stanie rozejrzeć się. Na przeciwko nas umiejscowili się ludzie, niczym publiczność, oczekująca na dobry film, który zaraz pojawi się na ekranie. Ale to my byliśmy tutejszą atrakcją, a oni przyszli tu, by przebijać się w licytacji. Tych osób było około pięćdziesięciu, prawie wszyscy byli mężczyznami, ale dojrzałem też kilka kobiet.

    – Panie i panowie, witam wszystkich na mojej licytacji! – przemówił przez mikrofon pan domu, stojący obok nas. – Przede wszystkim witam nowych gości, którzy wcześniej nie mieli okazji tu być. Mam nadzieję, że przekonają się państwo iż dostarczam tu towar najwyższej klasy i jakości i że chętnie wezmą państwo udział w jego kupnie! Dziś mam do zaoferowania cztery słodkie dziewczęta i sześciu ładnych chłopców. Licytujemy każdego po kolei, zachowując chronologię ich dotarcia pod moje skrzydła. Życzę powodzenia i udanych zakupów!

    A więc będę zlicytowany ostatni, gdyż ostatni zostałem dodany do tej grupy nastolatków. Mimo chwilowo odroczonego wyroku serce biło mi głośno i zacząłem szybciej i nerwowo oddychać. Na początku pomyślałem, że wolałbym gdyby to kobieta mnie zakupiła, ale po przyjrzeniu się ich twarzom na widowni szybko stwierdziłem, że co niektóre wyglądają surowiej niż większość mężczyzn zgromadzonych na sali.

    – Jako pierwsza, Zosia! – krzyknął do mikrofonu pan domu, a ostre światło wzmogło się kierując całą swą noc na niską, odrobinę przy kości dziewczynę. – Czternastolatka, cena wywoławcza to sto dwadzieścia tysięcy! Zapraszam do licytacji! – dodał głośno intonując ostatnie słowa.

    Na sali co chwilę słyszałem przekrzykujących się ludzi. Po kilku minutach Zosia została sprzedana jakiemuś młodo wyglądającemu mężczyźnie za ponad dwieście tysięcy złotych. Następnie przyszła kolej na dwóch chłopaków i w końcu na Marcina.

    – Kolejny jest Marcin! Wysportowany szesnastolatek o twarzy anioła. Cena wywoławcza to sto tysięcy złotych. Zaczynamy!
    Na sali po raz kolejny zaczęła się słowna walka. W końcu pewien puszysty, na oko czterdziestopięcioletni facet wykrzyknął cenę stu osiemdziesięciu tysięcy i tym samym zniechęcił innych do dalszej licytacji. Spojrzałem na Marcina i w jego oczach dostrzegłem po części strach, po części rozczarowanie. Sam miałem nadzieję, że trafię na właściciela o lepszej prezencji.
    Minęło kolejne pół godziny, aż w końcu nadszedł najbardziej nerwowy moment w moim życiu!

    – Przechodzimy, proszę państwa to ostatniej licytacji. To ostatnia szansa i liczę, że wszyscy z państwa wezmą w niej udział! Oto Adam! – ostre światła skupiły się na moim ciele.
    Poczułem się zawstydzony. Teraz cała sala mnie obserwowała, a ja byłem przecież tylko w małych slipkach.
    – Adam to szesnastolatek. Szczuplutki i bardzo zadbany blondyn. Cena wywoławcza to sto tysięcy! Powodzenia!
    Z sali kolejny raz usłyszałem krzyki ludzi zainteresowanych kupnem, tym razem mojej osoby.
    – Sto dziesięć!
    – Sto dwadzieścia! – zdawało mi się, że znam ten głos.
    – Sto trzydzieści!
    – Sto czterdzieści! – znów ten sam głos. Już go słyszałem!
    Próbowałem dojrzeć kto to, ale mocne światło kompletnie mnie oślepiało.
    – Sto pięćdziesiąt – krzyknęła jakaś kobieta
    – Sto sześćdziesiąt – znów ten głos! Poznałem go! To ten sam facet, który kupił Marcina!
    Serce zaczęło bić jeszcze szybciej.
    – Sto siedemdziesiąt!
    – Sto osiemdziesiąt! – po raz kolejny ten sam facet!
    Dłuższa chwila.
    Nerwowy moment.
    Oczekiwanie…
    – Sto osiemdziesiąt po raz pierwszy! – krzyknął pan domu – Po raz drugi! I po raz trzeci!
    Na sali zapadła cisza, po czym światło, które było skierowane na mnie, znów się rozproszyło. Ujrzałem go, mojego nowego właściciela. Patrzył na mnie z zadowoleniem.
    – Gratuluję panu, panie…?
    – Twardowski, Janusz Twardowski – dokończył mój właściciel.
    – Gratuluję, panie Twardowski. Zakończył pan zwycięsko dwie licytacje. To naprawdę wspaniali chłopcy! Wszystkim państu dziękuję za dzisiejszy wieczór – zwrócił się teraz do wszystkich. Zwycięscy licytacji proszeni są o pójście za moim lokajem. Tam odnajdą Państwo swe zakupy, gotowe do podróży do państwa domów. Wybudzą się za około dziesięć godzin! To by było na tyle. Dziękuję jeszcze raz i zapraszam na kolejne licytacje! Dobranoc!
    A więc znów nas uśpią – pomyślałem. Jutro obudzę się w kolejnym obcym miejscu. Na szczęście nie sam. Na szczęście będzie też Marcin.
    Dziesięciu ciemno ubranych mężczyzn podeszło za każdego ze zlicytowanych nastolatków. Poczułem chusteczkę przykładaną do mych ust. Zrobiłem się senny. Chciałem spać… Usnąłem, na dziesięć godzin.

    ***

    Otwarłem oczy i szybko odtworzyłem wydarzenia poprzedniego dnia. Starając się zachować zimną krew i pogodzić ze swoją sytuacją zacząłem się rozglądać po pomieszczeniu, w którym najprawdopodobniej przespałem ostatnie godziny. Jasnożółte ściany pokoju o wielkości cztery na cztery metry. Dwa łóżka z jednej strony. Ja na jednym, na drugim Marcin. Naprzeciw łóżek, w rogu pokoju znajdowały się drzwi, obok nich sporej wielkości komoda nad którą znajdowało się lustro pokrywające całą ścianę. Zarówno Marcin, jak i ja nadal mieliśmy na sobie tylko te same slipki, co podczas licytacji.
    – Marcin! Pssst! – wyszeptałem najciszej jak się dało.
    Mój współlokator otworzył powolnie oczy i podniósł się ociężale.
    – Hej Adam! Fajnie, że trafiliśmy tu razem! – powiedział. – W dwójkę zawsze raźniej. Może nie będzie tak źle z tym panem Januszem.
    – Mam taką nadzieję – odrzekłem, po chwili zastanowienia.
    W tym momencie otwarły się drzwi, a w progu stanął Janusz Twardowski. Dopiero teraz miałem okazję dokładniej przyjrzeć się mojemu właścicielowi. Był jednocześnie siwiejącym i łysiejącym facetem. Sporej wielkości wąs podkreślał jego wiek i sprawiał, że jego puszysta twarz wydawała się jeszcze większa. Ubrany był w dżinsy, i koszulę z krótkim rękawem, która opinała się na jego pokaźnym brzuchu. Nie wyglądał jak członek bogatej elity, ale patrząc na niego można było domyśleć się, że bieda mu nie doskwiera.
    – Dzień dobry, chłopcy. Witajcie w moim domu. – powiedział ciężkim, ochrypłym głosem.
    Mimo że stał kilka metrów ode mnie, bez problemu wyczuwałem woń papierosów, co wyjaśniałoby dlaczego jego zęby były odrobinę pożółkłe. 
    – Od dziś należycie do mnie i mam nadzieję, że okażecie się trafnymi zakupami. Na początek obejrzycie dom i zapoznacie się ze swoim codziennym harmonogramem. Za mną.
    Nie musiał podnosić głosu, ani intonować ostatnich słów, by zyskać nasz szacunek. Sposób w jaki się wypowiadał powodował też, że poczułem odrobinę strachu.
    Z pokoju wyszliśmy na korytarz. Długi, z dużą ilością drzwi. Pan Janusz pokazał nam łazienkę, po czym poinformował, że w jednym z pokoi, mieszka jego wieloletnia niewolnica, którą być może będziemy mogli później poznać. Nie otwierał wszystkich drzwi. Domyślałem się, że w niektórych pomieszczeniach znajdują się jego rzeczy osobiste, których widokiem nie chce się dzielić. Za korytarzem wyszliśmy na salon. Duży, przestronny, z wieloma oknami. Za nimi rozciągał się widok na ogromny ogród otoczony co najmniej dwumetrowym kamiennym murem. Salon podzielony był na część jadalną i część wypoczynkową, w której znajdowała się duża kanapa, fotel, stolik, telewizor i kilka innych mebli
    – Czas na wasz harmonogram, chłopcy – powiedział, wyciągając swą rękę w kierunku Marcina i muskając go po policzku.
    Ten ani drgnął, zapewne ze strachu, że pan Janusz może się zdenerwować. Po chwili otrzymaliśmy po kartce A4, które mieliśmy przeczytać i dobrze zapamiętać ich treść.

    Harmonogram dnia – Adam
    7.00 – pobudka, prysznic. W dni parzyste prysznic razem z właścicielem.
    8.00 – śniadanie w jadalni przeznaczonej dla niewolników
    8.30 – w dni parzyste sprzątanie pomieszczeń niewolników, w nieparzyste – pomieszczeń właściciela
    10.00 – prysznic
    10.30 – w dni parzyste sprzątanie ogrodu, w nieparzyste sprzątanie garażu i piwnicy
    12.00 – prysznic
    12.30 – czas wolny
    13.00 – obiad w jadalni przeznaczonej dla niewolników
    14.00 – w dni parzyste czas z właścicielem, w nieparzyste – czas wolny
    16.00 – prysznic
    16.30 – czas wolny
    18.00 – przygotowanie kolacji
    18.30 – kolacja w pomieszczeniach dla niewolników
    19.00 – czas wolny, bądź do dyspozycji właściciela
    22.00 – cisza nocna

    – Dla waszej informacji, jest siódma rano, a dziś dzień parzysty – oznajmił pan Janusz.
    W tym momencie moje serce podskoczyło mi do gardła. Oznaczało to, że muszę wspólnie z nim wziąć prysznic!

    Marcin udał się w stronę naszej łazienki, a ja stałem nieruchomo z oczami skierowanymi na dół.
    – Chodź Adaś, harmonogram oczywiście obowiązuje od dnia dzisiejszego.

    Ruszyłem wolnym krokiem za swoim właścicielem. Bałem się tego co miało się za chwilę stać.
    Z salonu przeszliśmy do łazienki. Znacznie ładniejszej i przestronniejszej, niż ta przeznaczona dla mnie i dla Marcina. Wzrok przykuwała sporych rozmiarów kabina prysznicowa, do której na upartego weszło by pewnie i dziesięć osób.
    Pan Janusz obrócił się do mnie i zbliżył na odległość, z której pewnie mógł usłyszeć moje szybko bijące serce.
    – Jesteś bardzo ładny, Adasiu – powiedział. – Od razu gdy zobaczyłem ciebie i Marcina stwierdziłem, że muszę was mieć – te słowa już wyszeptał cały czas się do mnie zbliżając.
    Zaczął się pochylać, a jego twarz zbliżyła się do mojej. Pocałował mnie. Dotknął swymi wargami moich. Pod nosem czułem łaskotanie wywołane jego wąsem. Bałem się, ale on był na tyle delikatny, że mój strach nie był już tak duży. Przynajmniej przestałem się bać o swoje życie. Dawał mi pocałunek za pocałunkiem, próbując rozchylić moje wargi. Nie otwarłem ich, nie chciałem by jego język zetknął się z moim. Gdy do pana Janusza to dotarło oderwał swoją głowę od mojej i wymierzył mi policzek. Lekki, trochę jakby chciał mnie zachęcić. Czując delikatne pieczenie na policzku, zobaczyłem jak jego twarz znów się zbliża. Tym razem postanowiłem nie być taki uparty. Otwarłem swe usta dokładnie w tym samym momencie, gdy jego twarz zetknęła się z moją. Usłyszałem mruknięcie oznaczające zadowolenie mojego właściciela. Ten wepchnął w me usta swój język, jednocześnie przesuwając swą dużą dłonią po mych plecach. Niżej i niżej, aż natknęła się na moje slipki. Chwycił i ścisnął przez nie mój lewy pośladek. Tak mocno, że wydałem z siebie zduszony jęk. Jego język wędrował w mych ustach od jednej do drugiej strony. Postanowiłem wyjść mu naprzeciw i splotłem nasz mokry pocałunek swoim.

    Nie wiem co się ze mną stało, ale zacząłem odczuwać przyjemność. Miłe łaskotanie w brzuchu potęgowało doznania płynące z naszego pocałunku. Z naszych połączonych ust co chwilę wylewała się odrobina śliny, którą on we mnie wpychał. Coś we mnie sprawiło, że chciałem sprawić, by pan Janusz czuł się dobrze ze mną. Chciałem zrobić dobre pierwsze wrażenie. Myślałem by dotknąć swymi dłońmi jego ciała, ale poczekałem na to co on zrobi. W końcu to on był moim właścicielem i powinienem robić nie to co chcę, ale to czego on chce.
    Nasz pocałunek był długi i namiętny. Trochę żałowałem, gdy oderwał ode mnie swą twarz. Zaczął rozpinać swoją koszulę. Ujrzałem jego owłosioną klatkę piersiową a pod nią, równie owłosiony, sporych rozmiarów brzuch. Następnie rozpiął swe spodnie i pospiesznie je ściągnął, spoglądając co chwila na moje slipki i lekko się uśmiechając. Wiedziałem dlaczego. Nasz mokry pocałunek wywołał u mnie potężną erekcję. Czułem jak mój członek chciał wyrwać się na zewnątrz. Nie był może zbyt wielkich rozmiarów, ale w tym momencie, czułem jakbym miał największego na świecie. Nim minęła kolejna chwila pan Janusz ściągał już swoje luźne bokserki. Zobaczyłem w tym momencie jak bardzo mnie pragnie, bo jego penis też stał na baczność. On również nie był szczególnie długi, ale coś sprawiało, że chciałem go dotknąć i pieścić. Był mocno owłosiony, podobnie jak klatka, czy nogi mego właściciela. Ten po chwili pożądliwego spoglądania na moje napięte slipki wszedł pod prysznic i ręką dał mi znać, bym zrobił to samo. Ściągnąłem te cholerne slipki i posłusznie wkroczyłem pod przyjemnie ciepłą wodę.

    – Uklęknij i weź go do buzi – powiedział spokojnie.

    Zrobiłem to co mi kazał. Nie miałem ochoty się opierać. Chciałem tego, chciałem po raz pierwszy zrobić komuś dobrze. Chciałem poczuć jego męskość w mych ustach.

    Otwarłem swe wargi i oplotłem nimi twardego, wilgotnego członka i zacząłem ssać poruszając swą głową do przodu i do tyłu. Słyszałem jak mruczy. Płożył swe dłonie na mej głowie i zaczął napierać nią na swe przyrodzenie, obijając swymi jądrami moją brodę. Czułem jego owłosienie na swych wargach. Ssałem, krztusiłem się, oddawałem mu swe usta, by miał z nich przyjemność. Za nic nie chciałem go z nich wypuścić. Pan Janusz z każdą chwilą mruczał i jęczał coraz mocniej. Wiedziałem, że wkrótce dojdzie, wiedziałem że nadchodzi dla niego ten wspaniały moment i byłem szczęśliwy, że miał tyle przyjemności dzięki mnie.
    Sekundę później chwycił mnie mocno za włosy, pociągnął nimi do tyłu jednocześnie wyciągając swojego członka z mych ust. Chwycił go swoją wolną ręką i zaczął nią poruszać tak szybko jak tylko mógł.
    – Aaaa, taaaak! – wykrzyknął głośno w momencie gdy strzelał swą spermą na moją twarz.

    Na nosie, policzku, wargach i szyi poczułem jego ciepłe, białe soki. Spływały po mnie w dół, a woda z prysznica pomału je zmywała. Ruchy ręki pana Janusza ustały. Jeszcze przez chwilę oddychał mocno z zamkniętymi oczami, po czym powiedział:
    – Dobrze się spisałeś jak na pierwszy raz, Adasiu.
    – Dziękuję – odparłem, czując jak się wstydliwie czerwienię.

    – Możesz dokończyć swój prysznic tutaj, po czym udasz się do waszej jadalni na śniadanie. Tylko pamiętaj, żadnej masturbacji – dodał, patrząc na mojego stojącego członka.
    – Dobrze, panie Januszu – powiedziałem, a w jego oczach dojrzałem błysk zadowolenia.
    Gdy wyszedł spod prysznica posłusznie się umyłem starając się unikać kontaktu z przyrodzeniem, bo dłuższy dotyk za pewne doprowadziłby mnie do orgazmu.

    „Jeśli tak ma wyglądać bycie niewolnikiem, to chyba nie będzie tak źle” – pomyślałem widząc oczami wyobraźni mojego nagiego właściciela. Według harmonogramu o czternastej po raz kolejny się z nim spotkam…

    Koniec rozdziału pierwszego.

    Zapraszam do komentowania i podrzucania swoich pomysłów jak dalej kontynuować losy Adama. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sex Historie
  • Zaufaj mi Caterina

    Fabrizio stał na balkonie i patrzył na przepływające w dole łodzie. Właśnie pobił swój rekord. Udało mu się dwa razy spieprzyć sprawę z tą samą kobieta i to w ciągu jednego dnia. Kurwa, Tiziana, zabiłbym cię, gdyby nie to, że nie żyjesz, pomyślał, zaciskając szczęki tak mocno, że aż zabolało. Zareagował, jak byk na czerwoną płachtę, kiedy Caterina powiedziała mu, że oczarował ją pieniędzmi. Jakby po raz kolejny czytał ten przeklęty list: „Nigdy Cię chyba nie kochałam. Oczarowałeś mnie przepychem i podarkami, ale to za mało, żeby dzielić z Tobą życie…” Przeczytał to tyle razy, że znał każdy wers na pamięć. A myślał, że świat może się zawalić tylko raz. „Odchodzę z człowiekiem, którego kocham…” napisała. Gdyby znalazł ten list zanim zginęła, mógłby rzucić jej w twarz, jaką jest dziwką, mógłby wyrzucić ją z domu… Nie chodziło mu o pieniądze, które zabrała. Niech je szlag! Ale ona pieprzyła się z tym facetem przez pół roku i jednocześnie wchodziła do ich łóżka. Rozkładałaś nogi tym chętniej, im większy brylant dostałaś, pomyślał z goryczą.

                    Wrócił do pokoju i nalał sobie whisky, które znalazł w barku. Spieprzył sprawę z Cateriną. Gdyby nie jego demony, miałby ją teraz w ramionach. Wymawiałaby jego imię tym ciepłym, miękkim głosem, który przyprawiał go o dreszcz. Chciała być szczera, chciała pokazać mu, jak docenia jego starania… Zależało jej. Wytłumaczyła sobie nawet jego głupie zachowanie z zakupami. Miała prawo się wkurzyć. Nic dziwnego, że nie odebrała telefonu i nie otworzyła mu drzwi. Nie zdziwiłby się, gdyby rano kazała się odwieźć do miasta. Po tym wszystkim, co przeszła, zasługiwała na wakacje z beztroskim facetem, który pozwoliłby jej zapomnieć, a nie na kogoś takiego jak on. Znów poczuł, że zacisnął szczęki. Dała mu drugą szansę, trzeciej mu nie da. Nie po tym, jak się zachował. A jednak nie mógł tego tak zostawić.

    – Recepcja? Chciałbym zamówić bukiet róż, czerwonych. Na jutro, na… – zastanowił się chwilę. Była rannym ptaszkiem, tego dnia odwiedziła siłownię kilka minut po siódmej. – …siódmą trzydzieści. Do tego śniadanie na dwie osoby na niebieskiej zastawie, a jeśli nie macie, to mają być niebieskie serwetki, kokardki, cokolwiek. I niech tu przyjdzie boy z bilecikiem, chcę go dołączyć do kwiatów – rozłączył się.

                    Po pięciu minutach rozległo się pukanie i Fabrizio wpuścił do pokoju chłopaka w uniformie. Miał rudą czuprynę i śmiejące się oczy, tak, że nawet Fabio musiał się na chwilę rozchmurzyć.

                    „Jestem idiotą, ale zjedz ze mną śniadanie, Proszę”, napisał i schował liścik do maleńkiej błękitnej koperty. Wręczył ją chłopakowi wraz z pięćdziesięcioma euro.

    – Zaniesiesz to jutro razem z kwiatami do apartamentu obok i dasz kobiecie, która tam będzie, zanim wejdzie kelner. Jeśli ona przyjmie śniadanie, dostaniesz pięć razy tyle. Zrozumiałeś?

                    Chłopak nawet nie mrugnął, jakby polecenie Fabrizia było czymś najzwyklejszym w świecie. Kiedy wyszedł, Fabrizio wziął szklankę z whisky i wyszedł na balkon. Co on by dał za to, żeby być teraz za ścianą? Dochodziła dwunasta i Caterina pewnie położyła się spać. Złapał się na tym, że zgaduje, czy spała nago. Kurwa, jestem masochistą, pomyślał, zerkając na swój rozporek. Powiał lekki wietrzyk i przyniósł ze sobą owocowo-ziołowy zapach, który sprawił, że puls mu przyspieszył. Podszedł do barierki i ostrożnie wychylił się tak, by widzieć sąsiedni balkon.

                    Katarzyna stała oparta o barierkę i patrzyła przed siebie. Miała na sobie szlafrok, mocno rozchylony na piersiach. Lekki wietrzyk przyjemnie łagodził wilgotny upał, który utrzymywał się, mimo późnej pory i osiadał na ciele nieprzyjemną mgiełką. Nagle, kątem oka zauważyła ruch na sąsiednim balkonie, jednak nie odwróciła głowy.

    – Caterina – powiedział cichym, lekko schrypniętym głosem Fabio. Czuła w nim zarówno podniecenie jak i niepewność. Oszałamiająca mieszanka, pomyślała.

    – Taak? – odparła nie patrząc na niego. Nie była już zła. Długo się zastanawiała, dlaczego tak zareagował i doszła do wniosku, że nie chodziło tylko o urażoną dumę. Nie mogło chodzić o taką bzdurę. Co nie zmieniało faktu, że zepsuł jej wieczór.   

    Sono un idiota! (Jestem idiotą!) – powiedział z tak rozbrajającą szczerością w głosie, że odwróciła głowę i spojrzała mu w oczy.

    Per cortesia, non dico di no (Przez grzeczność, nie zaprzeczę) – odparła, starając się zachować powagę. Jednak zdradziło ją lekkie drżenie kącików ust.

    – Nawet nie pytam, czy mi wybaczysz… – zaczął, wbijając wzrok w swoje dłonie spleciona na szklance z resztką whisky – ale chciałbym Ci powiedzieć, że rzeczywiście zależało mi na tym, aby Cię oczarować – zamilkł, a ponieważ nie wydała żadnego dźwięku, przyjął to za dobrą monetę – Ja również byłem… jestem oczarowany. Jesteś piękna. – podniósł wzrok i zobaczył, że przygląda mu się uważnie – Żałuję tego, co powiedziałem – zniżył głos do szeptu – i tego, czego nie wypowiedziałem…

                    Caterina wodziła opuszkami palców po dekolcie, wzdłuż brzegu szlafroka, jakby zastanawiając się nad sensem jego słów. Wreszcie sięgnęła dłonią pod materiał, do obojczyka i odchyliła głowę, przymykając oczy. Śledził ruch jej ręki, zastanawiając się, jak delikatna i pachnąca musi być jej skóra. Westchnął głęboko, czując narastającą w podbrzuszu falę ciepła.

                    Gdyby chodziło o coś więcej, niż wakacyjny romans, Katarzyna wycofałaby się, na z góry upatrzone pozycje. Ale nie chodziło. Ostatni raz, kiedy umówiła się na randkę wyłącznie dla seksu, miał miejsce na trzecim roku studiów. Była na obozie narciarskim i miała absolutną pewność, że nie spotka gościa nigdy więcej. Zadbała tylko o prezerwatywy. Dziś nawet nie pamiętała, jak miał na imię, a co dopiero, czy był gentelmanem. Czy miało znaczenie, jak Fabio się zachował? Pociągał ją fizycznie i czuła, że ona też go pociąga. Jego inteligencja była miłym dodatkiem, a pieniądze pozwalały na dobrą zabawę.

    – Co pijesz? – spytała, zerkając na prawie pustą szklankę.

    – Whisky – odparł bez tchu – jeśli pozwolisz, to przyniosę Ci coś lepszego.

    – Za pięć minut – powiedziała i ruszyła do pokoju.

                    Stanął przed jej drzwiami i odliczał sekundy: 10,9,8,7… Jeszcze nigdy nie przygotowywał Crodino z Martini w takim tempie. Miał tylko nadzieję, że jej posmakuje. …3,2,1. Do diabła, miał tremę, jak za pierwszym razem! I czuł się z tym wspaniale.

                    Drzwi otwierały się wolno, a z każdym centymetrem, napór na spodnie Fabrizia przybierał na sile. Wreszcie ukazała mu się Caterina, bosa, w luźno zawiązanym szlafroku, z włosami opadającymi na ramiona. Bez słowa podał jej drinka, a ona podniosła go do ust i cofnęła się o krok, by pozwolić mu wejść. Pchnął drzwi, które zamknęły się z cichym stuknięciem za jego plecami. Puls mu przyspieszył, kiedy upiła spory łyk i z zadowoleniem oblizała usta koniuszkiem języka.

    – Dobre – powiedziała tym miękkim głosem, który od tej chwili miał mu się kojarzyć z seksem.

                    Uniosła głowę, odstawiając szklankę i już wiedział, że to sygnał dla niego. Ujął jej twarz w dłonie i sięgnął do ust. Były tak cudownie miękkie i wilgotne, smakowały gorzkawym Crodino i czymś jeszcze, co przyprawiało Fabia o zawrót głowy. Śmiało wsunął język, a ona przyjęła go z cichym jękiem i zarzuciła mu ręce na szyję, przesuwając palcami po karku i włosach. Jedną dłoń położył jej pod włosami na karku, a drugą zsunął w dół, do podstawy pleców i przygarnął ją do siebie. Pragnął jej w tej chwili tak bardzo, tak mocno… Jego nabrzmiały fiut znalazł się teraz pomiędzy nimi. I wtedy Caterina zrobiła coś, czego się nie spodziewał. Wypchnęła biodra do przodu, napierając na niego i jednocześnie przesunęła językiem po jego języku, jakby to był… Jezu! Brakowało mu tchu, ale za nic w świecie nie chciał tego przerywać, więc nie wysuwając języka, wciągnął powietrze nosem, Caterina zrobiła to samo i znów na siebie natarli, pochłaniali się wzajemnie, ssali i kąsali. Fabio zdążył już przesunąć dłonią po jej karku, szyi, ramieniu i sięgnął do piersi. Była jędrna i miała sterczącą, twardą brodawkę. Ścisnął ją w dłoni, jak dojrzały owoc przed skosztowaniem. Oderwał się od ust Cateriny i ciężko dysząc, pochłonął ustami brodawkę i okalającą ją aureolę. Usłyszał cichy jęk i rozchylił usta by poczuć więcej. Ssał ją i kąsał, a każdemu zaciśnięciu zębów towarzyszyły jęki rozkoszy. Opierała mu ręce na ramionach, wyginając się w tył i wciąż napierała na niego biodrami. Sięgnął do drugiej piersi, zsuwając jej z ramion szlafrok. Zaczęła odpinać drżącymi rękoma jego koszulę, aż wreszcie zdarła ją i rzuciła na podłogę. Przyciągnął Caterinę do siebie, by poczuć jej skórę na swojej. Westchnęła głośno i oparła mu głowę na ramieniu. Poczuł jej gorący oddech na szyi i nie był w stanie czekać dłużej. Poprowadził ją do części sypialnej, trzymając ciasno w talii, jakby się bał, że nie pójdzie za nim, że się wycofa, ale ona szła posłusznie. Kiedy zatrzymał się obok ogromnego łoża, położyła dłonie na pasku jego spodni i spojrzała mu w oczy, szukając przyzwolenia. Rozsupłał pasek szlafroka, czując, że Caterina powoli rozpina rozporek jego spodni. Zanim opadły na podłogę, sięgnął do kieszeni, wyjął kilka srebrnych torebeczek i rzucił je na brzeg łóżka.

    – Aż tyle? – zaśmiała się dźwięcznie i pozwoliła opaść szlafrokowi na podłogę.

                    Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że nie miała nic pod spodem. Spojrzał w dół. Miała małą kępkę jasnych kręconych włosów łonowych, ukształtowaną tak, by być niewidoczną pod kostiumem. Poczuł w jądrach skurcz, który wystrzelił ostrym impulsem do jego twardego jak kamień fiuta. Caterina podeszła bliżej i oparła mu dłonie na biodrach. Pochylił się i znów pochłonął jej usta, sięgając jednocześnie dłonią między jędrne uda. Naparła na jego dłoń z głośnym westchnieniem. Omijając łechtaczkę, śmiało wsunął w nią palec. Krzyknęła, odrywając usta od jego ust i mocniej wypchnęła biodra do przodu.

    – Jezu, ale jesteś gotowa – uśmiechnął się do jej ust i powoli wycofał palec, by po chwili znów zanurzyć go w jej ciepłym wnętrzu. Jęczała i wiła się pod wpływem jego pieszczot. – Chcesz go, prawda?

    – Chcę – jęknęła ochryple i wsunęła dłoń pod gumkę bokserek, obejmując jego fiuta, jednocześnie drugą ręką zsunęła mu je w dół, na uda. Stęknął z wysiłkiem, czując jej palce przesuwające się po delikatnej skórze od główki aż po nasadę – Mmmm – zamruczała zmysłowo. Był duży, twardy i miał nabrzmiałe żyłki na całej długości.

                    Pomógł sobie ręką i pozbył się wreszcie ostatniej części garderoby. Popchnął Caterinę na łóżko, a sam sięgnął po prezerwatywę. Podciągnęła się do wezgłowia i oparła o poduszki, śledząc spod rzęs, jak w pośpiechu naciąga gumkę. Ukląkł na brzegu łóżka i spojrzał na nią głodnym wzrokiem. Nawet w słabym świetle widział rumieńce na jej delikatnych policzkach, obrzmiałe od pocałunków usta i oczy… ciemne, zamglone. Oddychała płytko i szybko, czekając na niego. Doczekałaś się, skarbie, pomyślał i jednym gwałtownym ruchem rozsunął jej uda. Drżała na całym ciele, kiedy powoli zbliżał się do jej obrzmiałej, wilgotnej cipki. Oparł wreszcie główkę o miękkie ciało i spojrzał w jej rozszerzone oczy. Pchnął mocno, zanurzając się w niej aż po jądra. Powitała go wypchnięciem bioder i krzykiem, który uwiązł jej w gardle, tak że dobiegł go tylko stłumiony, ochrypły, niski  dźwięk. Wycofał się powoli, prawie do końca, napawając się efektem, jaki wywołał. Naparli na siebie znowu, jednocześnie wypychając biodra w przód i nic już nie mogło ich powstrzymać. To było, jak pierwotna siła, która pchała ich ku sobie. Szaleńcze tempo, jakie narzucili, sprawiło, że po chwili ich ciała pokryły się potem. Caterina jęczała cicho przy każdym pchnięciu i wyginała się coraz mocniej. Nagle Fabio zdał sobie sprawę, że za chwilę eksploduje, a nie jest pewien, jak daleko zaszła jego kochanka. Zmienił rytm, sięgając jednocześnie do jej piersi. Objął ją prawą dłonią, wspierając się na łokciu i kciukiem zaczął pieścić brodawkę, co powitała głośnym jękiem. Pracował teraz wolniej, ale pod nieco innym kątem, wyginając kręgosłup w pałąk.

    Ci sono… (Dochodzę) – sapnęła wreszcie.

                    W samą porę, pomyślał, gdy poczuł znajome ukłucie pod jądrami. Zbliżał się do mety, ale nie chciał przekroczyć jej pierwszy. Oderwał dłoń od piersi i przesunął ją po śliskim od potu ciele Cateriny, aż na dół do jej mokrej, pulsującej szparki. Odszukał kciukiem łechtaczkę. Wyprężyła się gwałtownie. Tu cię mam, pomyślał, zachwycony jej reakcją. Zataczał kciukiem kółka, zwiększając stopniowo nacisk. Jednocześnie nie przestawał wbijać się w nią swoim potężnym fiutem. Rozchyliła mocno uda, by ułatwić mu dostęp i wilgoć z jej cipki spłynęła mu na jądra. Czuł jej paznokcie na łopatkach, a w uszach brzmiało mu jej kwilenie, jak skarga na przedłużające się słodkie tortury. Nagle wyprężyła się mocniej, przyciągając go równocześnie do siebie i krzyknęła cicho. Po chwili, krzyknęła po raz drugi i zrozumiał, że to jego imię, zniekształcone przez rozkosz, która ją ogarniała i porywała ze sobą. Jej twarz zastygła w ekstazie, miała przymknięte oczy i rozchylone usta. Czuł bolesny skurcz obejmujący żelazną obręczą jego jądra. Znieruchomiał na moment, a potem pchnął jeszcze raz i doszedł z głośnym jękiem.

                    Leżeli jeszcze przez chwilę bez ruchu, dysząc jak po biegu. Wreszcie Fabrizio wysunął się z niej ostrożnie i ściągnął prezerwatywę. Zawiązał ją wprawnym ruchem i rzucił na podłogę obok łóżka.

    Dio (Boże) – szepnęła Caterina – Che terremoto (ale trzęsienie ziemi).

                    Wezbrała w nim taka duma, że przygarnął ją do siebie i pocałował mocno w usta. Jego sztywny jeszcze i mokry członek dotknął jej brzucha.

    – Wybacz, zaraz się umyję – powiedział, nagle zakłopotany.

    – Nie, zostańmy tak – szepnęła miękkim, ciepłym głosem – tak jest dobrze.

                    Leżał, słuchając, jak gdzieś za oknami miasto tętniło życiem, a oni leżeli wtuleni w siebie, okryci tylko prześcieradłem, które wchłaniało ich pot, oblepiając dwa splecione ciała.

    – Chyba powinnam zamknąć okno. Strasznie gorąco, mimo klimatyzacji – powiedziała sennie Caterina.

    – Ja to zrobię – Fabio pocałował ją po raz kolejny – Za chwilę…

                    Nie zamknęli jednak okna. Po kilku minutach słychać było ich miarowe spokojne oddechy i dalekie odgłosy miasta, które nie miało zamiaru zasnąć. Lekki wietrzyk poruszał cienkimi zasłonami, wpuszczając do pokoju powiewy ciepłego wilgotnego powietrza.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Roksana Rowińska
  • Autostopowiczka

    To był długi dzień. Zaczynało się robić ciemno i to wcale nie przez późną porę. Zapowiadała się naprawdę duża ulewa. Właśnie wracałam do domu po tygodniu intensywnej nauki na studiach. Chciałam zdążyć na ostatni autobus, ale nie przewidziałam korków na mieście. Spóźniłam się 5 minut, do domu daleko i lada chwila może lunąć deszcz. Zdecydowałam złapać stopa. Szłam z wyciągniętą ręką w kierunku drogi do domu. Zajęło to niestety dłużej niż myślałam i niestety nie zdążyłam przed deszczem. Ku mojej uldze nie zdążyło się na dobre rozpadać i zatrzymał się przede mną jakiś wyrozumiały kierowca. Wsiadłam i przerzuciłam bagaże na tylne siedzenie. Byliśmy tylko on i ja.
    -Dokąd?- zapytał.
    -Jak najdalej tą drogą się da, mieszkam na samym końcu- odpowiedziałam.
    -Nie spieszy mi się, podwiozę Cię do domu.
    Spojrzałam na niego zdziwiona, ponieważ to niecodzienne w tych czasach spotkać tak uprzejmego człowieka. Zaparło w dech w piersiach. Obok mnie siedział najprzystojniejszy mężczyzna jakiego do tej pory widziałam. Miał ciemne zmierzwione włosy, był umięśniony i opalony z lekkim zarostem i przenikliwym spojrzeniem. Musiałam patrzeć na niego dłuższą chwilę, ponieważ uniósł brwi pytająco i się roześmiał.
    -Kapie z Ciebie, pytałem czy chcesz ręcznik- odparł z uśmiechem na ustach.
    -Eeee poproszę- wyjąkałam.
    Sięgnął na siedzenie z tyłu i rzucił i go na kolana. Pachniał chlorem i męskimi perfumami, założyłam że chodzi na basen. Zbyt mnie onieśmielał, abym pytała o cokolwiek.
    Zdjęłam bluzę i zostałam w samej podkoszulce. Wytarłam włosy i kątem oka widziałam, że mnie obserwuje. Miałam na sobie jeansy i wyjątkowo mocno opinały mi uda kiedy były całe mokre.
    -Przebiorę się- powiedziałam i wskoczyłam na tylne siedzenie.
    Miałam całą torbę ubrań. Właśnie miałam założyć inne spodnie, ale zobaczyłam jego wzrok w lusterku. Spodobałam mu się. Pomyślałam, że uda mi się go uwieść, więc założyłam krótką spódniczkę.
    Rozmawialiśmy prawie pół godziny kiedy zaczął się podryw. Mówił, że jestem śliczna i zapytał czy jeszcze się spotkamy.
    -Z wielką chęcią- odparłam i zapisałam mu numer telefonu.
    Nie wystarczyło mi to. Zboczył z kursu prawie o dwie godziny, chciałam się jakoś odwdzięczyć.
    Wjechaliśmy w las i złapałam go za udo.
    -Muszę do toalety, zjeć w tą dróżkę- pokazałam, a on skręcił.
    -Też wyjdę rozprostować nogi- powiedział, a kiedy wyszedł odeszłam auto dookoła i uklękłam przed nim.
    Nie opierał się. Rozpięłam mu pasek i zsunęłam lekko spodnie. Nie zawiódł moich oczekiwań. Ujęłam kutasa delikatnie dłonią i zaczęłam mu obciągać mrucząc przy tym jak kotka. Drapałam go drugą ręką po udach albo masowałam jądra. Drżał z przyjemności. Gdy był już bliski finału zrobił coś, czego się nie spodziewałam. Szarpnął mnie za włosy i rzucił na maskę samochodu.
    -Nie proszę! Chciałam się odwdzięczyć tylko lodzikiem!- krzyczałam, kiedy podwijał mi spódniczkę.
    Ale on nie słuchał. Trzymał moje ręce nieruchomo za plecami i wbił się mocno w cipkę. Drugą ręką zakrywał mi usta żebym nie krzyczała.
    -Ciii malutka, tobie też chcę sprawić przyjemność to nie będzie bolało- wyszeptał mi w ucho.
    Ta sytuacja zaczęła mnie podniecać, a cipka powoli łaskotać. Poddałam się przyjemności. Widocznie to zauważył, bo rękę z ust przeniósł na piersi, a tą trzymającą moje ręce sięgnął łechtaczki.
    Posuwał mnie coraz mocniej i szybciej, a rękoma przytrzymywał mi biodra dla zachowania równowagi. Nagle wyszedł ze mnie, a ja domyślając się, że nie chce szczytować we mnie chciałam się obrócić, ale uderzyłam ponownie o maskę pod ciężarem jego ręki i poczułam jak rozprowadza mi ślinę między pośladkami. Chciałam się wyrwać, bo to oczywiście nie wróżyło najlepiej, ale był dużo silniejszy. Oparł się o mnie całym ciałem i zagłębił w drugiej dziurce. Tym razem nie powstrzymywał mnie od krzyku. Wiłam się z bólu a on nie przestawał mnie penetrować. Nie trwało to długo, aż w końcu zaczął szczytować. Obijał się o mnie w nierównym rytmie i wydawał z siebie jęki rozkoszy. Na koniec pocałował mnie w szyję, założył spodnie i wrócił do auta. Ja, ciągle jeszcze zszokowana usiadłam obok niego i ruszyliśmy. Postanowiłam dokończyć swoją przyjemność i doszłam w trakcie drogi powrotnej.
    -Musimy się jeszcze spotkać- powiedział z uśmiechem kiedy wychodziłam z samochodu.
    -Wiesz gdzie mieszkam- odwzajemniłam uśmiech i wyjęłam bagaże.
    Pomachałam mu na pożegnanie i odjechał.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia Kasia