Blog

  • Szczescie ma wiele imion cz. 2

    Następnego dnia obudziłem się sam. Mojej macochy Tamary już nie było w łóżku. Z lekkim niedowierzaniem wstałem i ubrałem się. Wyszedłem z pokoju, po czym skierowałem się prosto do kuchni. Nie musiałem jednak robić sobie śniadania samemu. Ona już była zajęta robieniem tostów. Zwyczajnie też nie była ubrana. Miała na sobie tylko fartuch. Zasłaniał on tylko jej przód, więc okazały tyłeczek był w moim zasięgu. Kusił mnie bardziej niż wczoraj. Znów miałem ochotę zatopić w nim twarz, czuć jej zapach, zadowalać się jej rozkoszą. Czekałem na jej ruch. 

    -Witaj skarbie – powiedziała odwracając się z zalotnym spojrzeniem. 
    -Dzień dobry mamo. 
    -Mówiłam Ci wczoraj, żebyś mówił mi po imieniu. 
    -Wiesz, wolę jednak zostać przy “mamie”. 
    -Mmm… kręci Cię to prawda? 
    -Po tych wszystkich przeżyciach zauważyłem, że kręci mnie dość sporo dziwnych rzeczy… 
    -Tak? Jakich na przykład? 

    Pytając położyła na stole gotowe tosty i usiadła na przeciwko mnie. 

    -Zaczynając od początku, wkręciłem się w seks z dojrzałymi kobietami. Nie wiem czy to normalne, ale podoba mi się to. 
    -Chłopcy w twoim wieku są zainteresowani stosunkiem ze starszą kobietą. Nie dziwi mnie więc fakt, że pociągam Cię tak samo, jak nauczycielki z którymi się zabawiasz. Coś jeszcze? 
    -Owszem, gdy miałem okazję poznać bliżej panią Anię, ta chciała żebym lizał ją po stopach. 
    -Ciekawe. 
    -Ciekawe jest to, że mimo początkowego sprzeciwu, przełamałem się i całkiem nieźle bawiłem przy wielbieniu jej stóp. 
    -Wychowałam młodego fetyszystę – zachichotała. 
    -Mamo, myślisz, że to coś złego? 
    -Oj, nie przejmuj się. Jest masa dużo bardziej zboczonych ludzi niż Ty. 

    Pocieszyło mnie to trochę. W końcu mogłem się wplątać w jakieś bardziej hardkorowe zabawy. Najważniejsze żeby obyło się bez jakichś pejczy czy innych udziwnień.  

    -Udasz się dziś do swoich przyjaciółeczek? 
    -To zależy czy mi na to pozwolisz. 
    -Oboje dobrze wiemy, że świetnie się tam bawisz. Musisz być ostrożniejszy. Przyłapałam was przy drzwiach. Co by było gdyby wszedł ktoś inny? 

    Miała rację. Nie mogliśmy się obściskiwać po wszystkich kątach. Trzeba było znaleźć jakieś bezpieczne miejsce, gdzie nikt nie chodzi ani nikt nie będzie mógł nas usłyszeć. Pani Ewa pewnie coś na to poradzi. 

    -Zmykaj już, tylko nie zużyj na nie wszystkich sił. Przygotuje coś na wieczór, specjalnie dla Ciebie misiaczku. 
    -Zawsze znajdę dla Ciebie siły mamo. 
    -A teraz daj buziaczka i uciekaj. 

    Nie pocałowaliśmy się normalnie. Dopadliśmy do siebie łapczywie i całowaliśmy dłuższy czas. 
    Gdy skończyliśmy, spojrzałem jej w oczy. Uśmiechnęła się tylko, po czym odwróciła i kręcąc swoją pupką poszła do sypialni. Zjadłem moje tosty i wyruszyłem do szkoły. Droga zajęła mi może 15 minut. Byłem nakręcony jak diabli. Wchodząc spotkałem woźną, panią Beatkę. Kawał z niej baby był już wcześniej, teraz wydawała mi się mieć jeszcze większe piersi. Były olbrzymie. Zawsze je było widać. Włosy oczywiście blond i kręcone jak bardzo się tylko da. Wymieniłem z nią “dzień dobry” i popędziłem prosto do sali 12b. Pani Ewa była zajęta jakimiś papierami, więc przeszedłem od razu do sedna sprawy. 

    -Dzień dobry pani, musimy coś omówić. 
    -Cześć Arturze, niestety muszę to skończyć i nie mogę z Tobą dziś nic “omawiać”. 
    -A nie, nie miałem na myśli takiego omawiania. 
    -Więc o co chodzi? 
    -Zastanawiałem się nad bezpieczniejszym miejscem do naszych figli. 
    -Nie tylko Ty. Jak sprawy z twoją macochą. 
    -Lepiej niż bym mógł przypuszczać. 
    -Dobrze więc, udaj się do pani dyrektor i z nią omów tą sprawę. 

    Przez to całe zamieszanie zapomniałem, że w tej szkole jest dyrektorka. Pani Katarzyna. Tylko tak się do niej zwracali nauczyciele. Miała hopla na punkcie swojego imienia. Nie raz słyszałem jak ktoś powiedział do niej pani Kasiu i zostawał od razu poprawiony na pani Katarzyno. Od razu skojarzyłem ją z “carycą”. Tak też została później przez nas przemianowana. Poszedłem do pokoju pani Katarzyny z pewnymi obawami. Kto wie co może jej odbić. Wszedłem do środka i zobaczyłem ją za biurkiem. Miała 53 lata, ale trzymała się wyjątkowo dobrze. Jej kruczoczarne włosy były długie, opadały jej na plecy, grzywka przysłaniała czoło. Ubrana była dość zwyczajnie, spodziewałem się czegoś bardziej wyrafinowanego. Zwykła różowa bluzka i obcisła czarna spódnica. 

    -Dzień dobry. 
    -Dzień dobry, proszę usiądź – odpowiedziała z uśmiechem unosząc głowę z nad książki. 
    -Czego potrzebujesz? 
    -No więc… potrzebuje.. jakby to powiedzieć. 
    -Nie krępuj się. Chyba doświadczyłeś już innych rzeczy w tej szkole prawda? 

    A więc wie. Czemu się dziwię? Przecież jest tutaj szefową.  

    -Potrzebujemy jakiegoś zacisznego miejsca do naszych zabaw. 
    -Mam chyba coś w sam raz. Chodź ze mną. 

    Wyszliśmy z jej gabinetu i szliśmy prosto na drugie piętro. Szedłem za nią, więc miałem okazję przyjrzeć się jej nadal zgrabnemu tyłeczkowi. Mimo wszystko nadal czułem przed nią duży respekt, co więcej nie chciałem żeby coś zauważyła. Przeszliśmy korytarzem z którym spotkałem się pierwszy raz z panią Anią. “Caryca” otworzyła drzwi na końcu i wprowadziła mnie do środka.  

    -Ten składzik powinien się nadawać – stwierdziła z uśmiechem na ustach – Nie uważasz? 
    -Widzę nawet łóżko jest. 
    -Nie jest może najwygodniejsze, ale powinno wytrzymać. Zamknij proszę drzwi. 

    Patrzyła na mnie odkąd tylko weszliśmy do środka. Czułem co się święci. Nie chciałem jednak wyskoczyć z jakąś propozycją jako pierwszy. Cierpliwie czekałem na jej reakcję. Wpatrywaliśmy się tak w siebie jakiś czas, po czym pani Katarzyna podciągnęła bluzkę. Miała biały koronkowy biustonosz. Zsunęła go lekko, a mnie ukazały się jej cycuszki. Były dość duże, jednak wiek robi swoje i nie były już tak jędrne.  

    -Musisz zasłużyć na ten pokoik. Chyba wiesz jak? 
    -Ja..tak proszę pani. 

    Podszedłem bliżej i zacząłem masować jej biust. Był cudowny w dotyku, delikatny. Czułem pod palcami jak jej sutki robią się twarde. Nie czekałem dłużej i zacząłem je lizać oraz podgryzać. Zaczęła głaskać mnie po głowie, przeczesując mi włosy. Odchyliła lekko głowę do tyłu i co jakiś czas wydawała z siebie podniecający pomruk rozkoszy. Zatraciłem się w tej czynności. Dopiero gdy zdecydowanym ruchem odsunęła mnie od swoich cycuszków, zauważyłem, że w międzyczasie rozpięła swoją spódnicę.  

    -Przerwij na chwilę. Rozbierz mnie. 

    Przez moje gardło nie mogło przejść żadne słowo. Pewien nie byłem, czy ze strachu przed swoją byłą dyrektorką, czy może z podniecenia. Bluzkę zdjęła sama, ja rozpiąłem jej biustonosz oraz spódnicę. Została w samych majtkach. Zdjąłem je jednym ruchem. Ona udała się w stronę łóżka które stało w drugim końcu dość niewielkiego pokoiku. Usiadła na nim i zaczęła bawić się swoimi piersiami. Widziałem ją w całej okazałości. Miała małe fałdki w okolicy bioder które dodawały jej uroku. Muszę przyznać, że obawiałem się dość bujnego owłosienia w okolicach jej cipki. Byłem jednak mile zaskoczony. Wygolona jak u nastolatki. 
    Obserwowałem ją cały czas.  

    -Teraz twoja kolej, żebyś się rozebrał – usłyszałem zniecierpliwionym głosem. 

    Pozbyłem się ubrań w kilka sekund. Gdy wypuściłem mojego fiuta z bokserek, na jej twarzy wymalował się uśmiech.  

    -Podejdź proszę. Chcę Ci coś pokazać. 

    Mówiąc te słowa rozsunęła swoją piczkę palcami.  

    -Jest piękna – powiedziałem. 
    -Zajmij się nią. 

    Zacząłem spokojnie lizać jej łono. W krótkim czasie zacząłem czuć na ustach jej słodkie soki. Spijałem je z rozkoszą. Ssałem i lizałem coraz intensywniej. Jej oddech przyspieszył. Uniosła nogi i złapała mnie obiema rękoma za głowę. Nie przyciskała, tylko trzymała. Zaczynała powoli jęczeć. Zatracałem się w tym co robię tak samo jak przy jej cycuszkach. Byłem w transie. Poczułem jak jej nogi lądują na moich ramionach. Przygryzła lekko wargę i cicho jęknęła.  

    -Dziękuje Ci chłopcze – wymamrotała – To było wspaniałe. 
    -Mnie też się podobało – przełamałem się w końcu i coś powiedziałem. 
    -Wstań chce go zobaczyć. 

    Od razu posłuchałem. Mój kutas stał na baczność od początku. Wzięła go do ręki, zaczęła delikatnie ruszać dłonią. Zbliżyła usta, wysunęła język, po czym zaczęła lizać główkę mojego penisa. Czułem się jak w niebie. Oblizała całą moją pałkę po czym wepchnęła go sobie do ust. Cudownie pracowała języczkiem. Drażniła się ze mną, co jakiś czas wyciągając go i patrząc mi w oczy. Jednak po chwili wracała do ssania. Jest lepsza niż pani Daria.  

    -Chłopcze – powiedziała wstając – Chcę żebyś zrobił coś jeszcze. 
    -Słucham uważnie. 
    -Zajmiesz się moim drugim oczkiem. 
    -Oczywiście proszę pani. 

    Odwróciła się, weszła na łóżko i wypięła swoją piękną dupcię. Złapała się za pośladki, rozchyliła je i czekała na mój ruch. Szybko doskoczyłem i zacząłem ją lizać. Jęknęła i zaczęła się śmiać. 

    -Ooo tak, dobrze. Nie przestawaj. Jak się dobrze spiszesz pozwolę Ci spenetrować moją cipkę. 

    Byłem zbyt nakręcony. Liżąc jej tyłek, wsunąłem w jej mokrą szparkę dwa place. Zacząłem nimi rytmicznie poruszać.  

    -Za karę, że sobie na to pozwoliłeś sam, musisz lizać mnie dłużej chłopcze. 

    Karę? To ma być kara? Podobało mi się to, więc nie przerywałem nawet. Minęło kilka minut. 

    -Dobrze, wystarczy. Połóż się. 

    Zrobiłem jak kazała. Wskoczyła na łóżko, włożyła mojego penisa w swoją cipkę i zaczęła ujeżdżać. Nogi rozłożyła na boki, ręce położyła sobie na głowie. Wyglądało to trochę jakby robiła przysiady. Jej cycuszki pięknie unosiły się i opadały. Po chwili to ona opadła na mnie i przycisnęła je do moich ust.  

    -Pieść je. Tak samo jak wcześniej. 
    -Mogę nawet lepiej – odpowiedziałem. 

    Ona nadal pracowała biodrami. Ja pracowałem językiem. Ssałem jej piersi, lizałem. Wiedziałem, że jeszcze chwila i skończę w niej. 

    -Pani Katarzyno, dłużej nie wytrzymam. 
    -Poczekaj! 

    Szybko ze mnie zeskoczyła i kucnęła. 

    -Chce całość połknąć. No dalej. 
    -Nie ma sprawy. 

    Zerwałem się i od razu wsadziłem mojego członka w jej otwarte usta. Chwile to jednak trwało nim się spuściłem. Ona zrobiła jak powiedziała. Połknęła wszystko i się uśmiechnęła. 

    -Bardzo mi się to podobało Arturze. 
    -Ja również się świetnie bawiłem. 
    -Pokój jest twój – powiedziała ubierając się powoli – Jednak traktuj to jako zapłatę za wynajem.  
    -Czyli będę musiał za jakiś czas znowu “zapłacić” – rzuciłem z lekkim uśmiechem. 
    -Dokładnie. Bądź gotowy. Poziom ma być ten sam…lub lepszy.  

    Zostawiła klucze na szafce przy drzwiach i wyszła. Siedziałem chwilę sam, starając się trochę uspokoić. Podniosłem ubrania z podłogi, ubrałem się i wyszedłem zamykając za sobą drzwi. Schodząc na dół po schodach, w połowie dostałem dość mocnego boksa i wylądowałem przygnieciony do ściany masywnymi cyckami. Po krótkim oszołomieniu zrozumiałem kto to. 
    Patrzyła na mnie niejaka pani Beatka, woźna. Miała jak zwykle mocno czerwoną szminkę na ustach.  

    -Cześć kochaniutki! Jak leci? 
    -Zaczyna być ciekawie – odparłem.  
    -To prawda. Ciekawe rzeczy się tu wyprawiają. 
    -A mogłaby pani mnie puścić? 
    -Oj, to zależy od ciebie, kochaniutki. 
    -Ode mnie? 
    -Oczywiście. Wszystko zależy jak odpowiesz na moje pytanie. 
    -Okej. 
    -Też chce się bzykać. Zgadzasz się? 
    -Pewnie, czemu nie. 

    W tym momencie odstąpiła z napierania mnie swoimi gigantami i zarechotała. 

    -Myślałam, że będę musiała się bardziej postarać żebyś się zgodził. 
    -Naprawdę? 
    -Mam swoje lata i figury modelki też nie mam. 

    Daleko jej było do modelek. Była grubszą kobietą. Co z tego, przed chwilą zabawiałem się z 53 latką. Gorzej nie będzie pomyślałem. 

    -Nie jestem wybredny. To co idziemy na górę? 
    -Na górę powiadasz kochaniutki. Prowadź więc. 

    Wróciłem do pokoju, który opuściłem kilka chwil wcześniej. Pani Beatka od razu wtrąciła swoim rubasznym tonem. 

    -A więc to po to musiałam tu ogarnąć tą graciarnie. Chcieliście mieć miejsce, żeby się nie gzić po kątach. 
    -Pani tu sprzątała? 
    -Oczywiście kochaniutki, gdyby nie ja to byś do tego jebadełka się nie dostał. 

    No proszę, moja następna kochanka jest wyjątkowo otwarta i nie owija w bawełnę. Humorek widzę też jej dopisuje.  

    -To co, kochaniutki? Rozbieramy się i bzykamy się jak króliki? 
    -Jeśli tak pani chce, to bierzmy się do roboty, bez zbędnych ceregieli. 

    Podsumowała to jedynie chichotem. Po czym od razu zaczęła zdejmować z siebie ciuchy.  
    Stała tylko w szpilkach, uśmiechając się cały czas. Dopiero teraz mogłem zobaczyć ją nagą w pełnej krasie. Jej skóra była wyjątkowo jędrna, mimo swojej wagi. Jej masywne piersi opadały trochę na brzuch. Nie ma się co dziwić, takie kolosy mają prawo. Po chwili wypaliła: 

    -Ja to nie jestem zbyt obyta w tych sprawach, kochaniutki. Musisz mnie trochę pokierować. 
    -Tu nie chodzi o obycie. Ja też jestem raczej nowicjuszem w tych sprawach. 
    -Niemożliwe – znów zarechotała, po czym dodała – To zaczynajmy. 

    Tak też zrobiłem. Pierwsze co zrobiłem, to oczywiście pieszczenie jej olbrzymich piersi. 

    -Podobają Ci się moje bimbały co, kochaniutki? 
    -Trochę głupie pytanie – bąknąłem. 
    -Rzeczywiście! Inaczej byś ich tak nie miętosił. 

    Lizałem już jej sutki dobre kilka minut. Postanowiłem trochę zadziałać inaczej. Nie odzywając się uklęknąłem przed nią. Uda miała ciasno zaciśnięte, więc szansa na dostanie się do jej szparki była niemożliwa. Zacząłem więc całować ją po udach. Zbliżając się delikatnie do jej łona. Wsunąłem lekko język między jej nogi i chłeptałem jak pies wodę. 
    Musiało jej się podobać, bo pojękiwała co chwilę, na zmianę ze śmiechem. W pewnym momencie stwierdziła: 

    -Kochaniutki, tak to się nie dostaniesz do mojej cipy. Poczekaj usiądę sobie. 
    -To była trochę taka nowość. Ma pani wspaniałe uda. 
    -Prawda? Kobieta powinna mieć krągłości o! 

    Usiadła na łóżku i podciągnęła prawą nogę opierając się o kraniec.  

    -Teraz zapraszam Cię do mojej piczki. Możesz ją sobie pieścić ile dusza zapragnie, kochaniutki. 

    Oczywiście tak zrobiłem. Pieściłem ją językiem, wkładałem paluszki. Znowu czułem, że się w tym zatracam. Ona zaś, bawiła się swoimi cycami. Nie przestawałem jednak zajmować się jej muszelką. Pani Beatka nagle się zerwała. Myślałem, że coś się stało. 

    -Kochaniutki, ja to bym chciała possać twojego kutasa. 
    -I dlatego tak pani podskoczyła? Myślałem, coś nie tak. 
    -Przepraszam, ale tak mi to do głowy wpadło. 
    -Nie ma problemu. 

    Zadowolona zabrała się za moje berło. Jej szminka rozmazała się na całej długości. Ssąc mojego penisa, ręką bawiła się moimi klejnotami. To była dla mnie nowość. Żadna z poprzednich pań czegoś takiego nie robiła. Była świetna, ssała końcówkę, wpychała go sobie jak najdalej, masowała, lizała. Teraz to ja pojękiwałem z rozkoszy. Obciągała mi go dość łapczywie, przez co nie wytrzymałem za długo i zwilżyłem jej usta. 

    -A to dopiero, kochaniutki. Piękny spust. 
    -Przepraszam, że tak bez ostrzeżenia. 
    -Nic się nie stało. Lubię takie niespodzianki. 

    Zaczynało mnie powoli drażnić to jej ciągłe powtarzanie “kochaniutki”, no ale co zrobić? 

    -Mówiła pani, że nie bardzo się zna. Miała pani na myśli pozycje? 
    -Właśnie tak. Seks potrafię uprawiać, ale nie jestem zbyt kreatywna co do pozycji. 
    -No to co pani powie na to, że włożę mojego kutasa między pani cudowne cycki? 
    -Powiem, że chce, kochaniutki. Jeśli będę robiła coś źle to mi powiedź. 
    -Spokojnie, da sobie pani radę. Ma pani do tego warunki. 

    Jednak nie było tak źle. Dość szybko zaczęła masować mi członka swoimi “bimbałami”. Patrzyłem jej prosto w oczy. Widziałem w nich prawdziwą radość. Może i ona dawno nie miała się z kim zabawić? Koniec końców, to całkiem fajna kobitka. 

    -Dobrze Ci, kochaniutki? 
    -Niech pani nie przestaje. 
    -Nie przestane, ale chce Cię jeszcze poczuć w mojej cipeczce. 
    -Spokojna głowa. Skończymy jak nam obojgu się znudzi, nie wcześniej. 

    Czułem, że znów dojdę. Jej piersi sprawiały mi wielką radość. 

    -Niech pani się przygotuje, zaraz będę kończył. 
    -Chce jeszcze raz do buzi, kochaniutki. 
    -No to niech pani otwiera. 

    Od razu wskoczyłem w jej usta. Nie musiałem nawet nic robić. Ona przejęła inicjatywę i znów pokazała jak wyćwiczone ma usta. Połknęła co do kropelki. Rozłożyła się na łóżku, rozstawiła nogi i powiedziała: 

    -Chodź tu do mnie, wejdź we mnie! 

    Położyłem się na niej, wkładając moje działo w jej szparkę. Od razu ścisnęła mnie nogami i rękoma. 

    -Nie wypuszczę cię dopóki mnie nie wypełnisz swoimi sokami. 
    -Jasne – prawie krzyknąłem i zacząłem mocniej ją posuwać. 

    Patrzyłem na jej twarz i słuchałem jak jęczy. Chcąc jeszcze bardziej wzmocnić jej radochę zacząłem znów lizać jej cycki. Wziąłem do ust jak najwięcej jej cycka ile mogłem sobie wsadzić. Jebałem ją długo, poprzednie wytryski pozwoliły mi wytrzymać dłużej. Gdy już w niej skończyłem, pani Beatka zwolniła tytaniczny uścisk i powiedziała: 

    -Dobrze się spisałeś, kochaniutki. Co jeszcze zaproponujesz. 
    -Chce żeby mnie pani ujeżdżała. Chce widzieć te cycki jak podskakują. 
    -Wspaniale!  

    Podniosła się z łóżka, a ja szybko zająłem jej miejsce. Wtarabaniła się na mnie dość niezręcznie i radośnie nadziała na sterczącą pałę. Zaczęła podskakiwać. Jej piersi, oh cóż to był za widok. Uderzały o siebie, były wspaniałe. Szybko wsunąłem między nie swoją głowę. Czułem jej szybki oddech, a jej piersi wypełniały moje usta. Chyba nigdy nie czułem się tak wspaniale bawiąc się piersiami. W pewnym momencie odepchnęła mnie i w mgnieniu oka zakryła mi twarz swoim cycem. 

    -Pieprz mnie i ssij mojego cyca, kochaniutki. O tak, daj mi z siebie wszystko. 

    Nie mogłem odpowiedzieć. Nie miałem jak. Jedynie coś tam pomamrotałem z cyckiem w buzi. 
    Jej jęki i pomruki doprowadzały mnie do szału. Po chwili doprowadziły mnie też do kolejnego wytrysku w jej cipce. 

    -Ależ żywotny, kochaniutki. Masz ochotę na więcej. 
    -Jasne, że tak – odparłem już nieco zmęczony – Ale teraz niech pani coś zaproponuje. 

    Opadłem na łóżko. Ona zaśmiała się, zeszła ze mnie, wlazła nade mnie i tylko kilka centymetrów przed moją twarzą zatrzymała swoją dupę. 

    -Gotowy skarbie na “Siedzenie na Fejsie?” 
    -Chyba jestem na to got… 

    Jej tyłeczek już wylądował na mojej twarzy. Dokończyć nie dała. Lizałem jej kakaowe oczko, gdy poczułem jak zaczyna mi obrabiać kutasa. A więc 69 pomyślałem. Niby taka niedoświadczona. Jedynym żółtodziobem jestem tu ja. Po około 15 minutach doszedłem w jej usta. Kolejny raz. Żadna nie doprowadziała mnie do tylu wytrysków. A może znowu idzie mi gorzej? Trzeba znowu poćwiczyć? Zeskoczyła ze mnie dość fikuśnie. 

    -Pięknie dziękuje, że mnie zechciałeś zerżnąć, kochaniutki. 
    -Przyjemność po mojej stronie, pani Beatko. Nie spodziewałem się, że z pani taka fajna babka. 
    -Czaruś z Ciebie, nie ma co. Wiesz jak przysłodzić.  

    Wcale nie słodziłem, takie odniosłem wrażenie. Ubraliśmy się po czym wyszliśmy dość szybko z naszej klitki. 

    -Trzymaj się, Arturku. 
    -Do zobaczenia. 

    Męczący dzień. Chciałem się ulotnić jak najszybciej do domu. Kolejna chętna pani nauczycielka wykończyłaby mnie na pewno. Wyszedłem na główny korytarz. Nie spotkałem nikogo, więc korzystając z okazji zmyłem się jak najszybciej. Idąc do domu zacząłem odzyskiwać siły. Jednak i tak myślałem tylko o tym, żeby iść spać. Otworzyłem drzwi. W domu było ciemno. Macocha gdzieś pewnie wyszła. Po chwili zauważyłem, że w kuchni palą się lampki nad kuchenką. Na stole siedziała moja macocha. 

    -W końcu wróciłeś – szepnęła – Pora na niespodziankę. 
    -Rany, całkowicie o tym zapomniałem. 
    -Oj, oj. Nie znaczy to chyba, że dziś nici z zabawy? 
    -Oczywiście, że nie. Dla Ciebie wszystko. 
    -Grzeczny chłopiec. Podejdź bliżej. 

    Zbliżyłem się. Zaczęliśmy się całować. Rozkoszowałem się jej słodkimi ustami. Po chwili całowałem jej szyję. Przechodziły ją dreszcze, oddech przyspieszył. 

    -A teraz miśku, uklęknij. 

    Zrobiłem to. Wiedziałem czego chce. Gdy rano wspomniałem o lizaniu stóp, zauważyłem błysk w jej oku. Uklęknąłem i spojrzałem w górę na jej twarz. 

    -Masz strasznie błagalny wyraz twarzy. Coś się stało? 
    -Miałem przeczucie, że spodoba Ci się to co zaproponowała pani Ania. 
    -Sam powiedziałeś, że później czerpałeś z tego radość. 
    -To prawda. Jestem po prostu zmęczony.  
    -Nie przedłużajmy więc skarbie.  

    Przysunęła swoja stopę ku mojej twarzy. Chwila wahania znów powróciła. Tak samo jak szybko się pojawiła, równie szybko zniknęła. Zacząłem patrzeć na to z innej strony. Skoro mogłem lizać stopy nauczycielce, to mogę i lizać po stopach moją macochę. Miała pomalowane paznokcie na czerwono. Najpierw całowałem jej duży palec. Starałem się wczuć. Wzbudzić w sobie poczucie, że jest to coś czego skrycie pragnę.  

    -Mamo, mam prośbę. 
    -Tak skarbie? 
    -Możesz do mnie mówić gdy będę lizać twoje cudowne stopy? 
    -Oczywiście. Naprawdę uważasz, że są cudowne? 
    -Jasne. Są zgrabniejsze niż pani Ani. 
    -To miłe co mówisz. A teraz włóż mój duży palec do ust i go ssij. 

    Zrobiłem to. Chyba potrzebowałem tego, żeby mówiła mi co mam robić. Może chciałem być uległy? 

    -Teraz liż go. Tylko języczkiem. 

    Czułem smak jej stopy. Nakręcał mnie. Tego potrzebowałem. Miałem coraz mniej oporów. 

    -Świetnie Ci idzie.  
    -Twoje stopy świetnie smakują 
    -Jaki mają smak? 
    -Czuję lawendę. Musiałaś brać kąpiel. 
    -Brałam, brałam. Chyba nie chciałbyś aby moje stopy smakowały inaczej. 
    -Oczywiście, że nie.  
    -W takim razie liż resztę moich palców. 

    Lizałem każdy z osobna. Dawałem z siebie wszystko. Zależało mi, żeby moja macocha czuła się dobrze.  

    -Jesteś świetny. Palce mojej lewej stopy są dopieszczone. Co z moją drugą stopą?
    -Jeśli mi pozwolisz, zajmę się i drugą – stałem się cholernie uległy. 
    -Pozwolę. Doskonale spełniasz moje polecenia. 
    -Dziękuje mamo. 

    Podobało jej się jak robię co mi każe. Zaczynała panować nad sytuacją, to ona dyktowała teraz warunki. Odsunęła obie stopy, po czym powiedziała: 

    -Chcę, abyś teraz je całował. Po wierzchu.  
    -Nie ma problemu. 

    Robiłem co kazała. Mój kutas od niedawna sterczał mi w spodniach.  

    -Przestań. Spójrz mi w oczy. 
    -Tak, mamo? 
    -Masz włożyć sobie moją stopę do ust i ją pieścić. 

    Ująłem jej prawą stopę w dłoń i włożyłem do buzi. Ssałem ją, lizałem, podgryzałem. Pieściłem, aby macocha była ze mnie dumna. Drugą stopą zaczęła mnie głaskać po twarzy. To było wspaniałe uczucie. Dotyk jej stopy na moim policzku.  

    -Moje stopy sprawiły, że jesteś teraz wyjątkowo uległy synku. 
    -Mhmh – zajęczałem mając jej stopę w ustach. 
    -Oh, to takie urocze jak próbujesz mówić. Zrób tak jeszcze raz. 
    -Mhmhmmmh mmgm… 
    -Świetnie. Pora przejść dalej. Co kazała Ci robić pani Ania? 
    -Powiedziała, że mam lizać jej stopę od pięty aż po palce. 
    -Doskonale, zrób to samo skarbie. 

    Wyprostowała obie stopy i złączyła tuż przed moją twarzą. Lizałem najpierw jedną potem drugą. Dzika rozkosz sprawiała, że robiłem to coraz chętniej i szybciej.  

    -Twoim zdaniem moje stopy są wystarczająco wypieszczone? 
    -Niestety nie mamo. Muszę jeszcze nad nimi popracować. 
    -Tak więc nie przerywaj. 

    Miałem ochotę na więcej. Już przełamałem niechęć, dlatego nie chciałem tak szybko kończyć. 
    Widziałem jak to jej się podoba. Zapytała czy chce przerwać, ale liczyła na odpowiedź przeczącą. 

    -Na przemian liż kawałek mojej stopy po czym ją całuj. 

    Lizałem jej stopę ku górze, następnie całując schodziłem z powrotem do pięty.  

    -Wspaniale. Traktuj moje stopy jakby były twoimi ulubionymi lodami. 

    Gdy to powiedziała, zacząłem lizać je jeszcze szybciej i dokładniej. Złączyłem je obie i lizałem w poprzek, tak, że miałem je obie na języku. 

    -Wystaw język synku. 

    Jeżdziła swoimi stopami po moim wysuniętym języku, powtarzając po cichu pod nosem, że to niesamowite. Też tak uważałem. W tym momencie jej stopy były dla mnie najważniejsze. Nie chciałem ich przestawać pieścić. Długo jeszcze się zeszło nim przeszliśmy dalej. 

    -Arturku, wystarczy. Lizałeś je już prawie godzinę.  
    -Wspaniała niespodzianka mamo.  
    -To nie koniec. Całuj moje nogi, aż dojdziesz do moich bioder. 

    Zacząłem od jej paluszków u stóp. Nadal miałem ochotę je lizać, ale musiałem słuchać co do mnie mówi. Całowałem jej łydkę, powoli przesuwając się w stronę kolan. Jej duże uda były równie wspaniałe co stopy. 

    -Dobrze skarbie, teraz możesz wylizać mi cipkę jeśli chcesz. 
    -Z rozkoszą. 

    Od razu rozpocząłem szturm na jej szparkę. Wbiłem się nią językiem. Świdrowałem palcami. Robiłem wszystko aby uraczyła mnie swoimi soczkami. Po kilku minutach już miałem jej nektar w ustach. Słyszałem jak wzdychała, mimo jej zaciśniętych ud na mojej głowie. Poczułem jak przeszedł ją potężny dreszcz.  

    -Zatrzymaj się na chwilkę skarbie. 
    -Coś się stało? 
    -Nie, wszystko w porządku. 
    -Mogę pomasować twoją pupę? 
    -Tak skarbie, możesz. 

    Odwróciła się od razu. 

    -Wspaniała pupa wymaga wspaniałej pielęgnacji – rzuciłem 

    Lizałem jej pośladki, masowałem je długi czas. Dopiero gdy cała jej pupa była mokra od mojej śliny, zacząłem lizać jej kakaowe oczko. Trwało to jakiś czas. 

    -Chcę w Ciebie wejść. 
    -Czekałam na to. 

    Położyła się na stole. Wziąłem jej obie nogi i zarzuciłem sobie na prawe ramię. Wszedłem od razu w jej dupę. Głośno jęknęła. 

    -Od razu tam? 
    -Proszę chce tam skończyć, mogę? 
    -Tak możesz, ale proszę bądź delikatny. 

    Zacząłem ją delikatnie posuwać. Nie chciałem, żeby czuła ból. Jednak mimo tego nie mogłem się powstrzymać i już po chwili uderzałem coraz mocniej. Słyszałem jak jej jęki przybierają na sile, z oczy mimowolnie leciały łzy.  

    -Mocniej skarbie, mocniej, daj mamusi to czego chce. 

    Te słowa były jak impuls. Zacząłem się w nią wbijać jeszcze mocniej. Po chwili wypełniłem jej tyłeczek i opadłem z sił. 

    -Wybacz, ale ja mam na dzisiaj dość. Dobranoc. 
    -Dobranoc skarbie. 

    Tego dnia usnąłem bez problemu. Nawet nie pamiętam kiedy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    intensive killer

    Imagination

  • Nocne wyznanie

    Oddech żony przyspieszał, przechodząc w rozkoszne jęki. Jej piersi pod jego ustami i dłońmi nabrzmiewały, a ich koniuszki twardniały coraz bardziej. Nic dziwnego – muskał je, gładził, całował od godziny, tak, jak się umówili: dokładnie przez godzinę miał pieścić jej biust i nic ponad to. Chwilami wydawała się żałować, że wyznaczyła tak długi czas, którego koniec obwieścił timer pojedynczym, subtelnym dźwiękiem niby uderzenie w maleńki szklany dzwonek.
    – Już… – odetchnęła z uśmiechem na ustach, przymykając powieki z rozkoszy.
    – Jak chcesz? – upewnił się.
    – Wiesz, jak lubię – szepnęła zalotnie, przewracając się na bok, plecami do niego. Lubieżnie wygięła się, wypinając w jego stronę pośladki. Ujął lewą ręką jej krągłe biodro; prawą pomógł sobie, próbując wprowadzić stwardniałe prącie do jej pochwy.
    – Co ty… – powstrzymała go. – Chcesz, żebym zaszła w ciążę?
    – A chcę! – odparł figlarnie, jednocześnie wodząc okrężnie palcem wokół jej odbytu, co zawsze skutecznie pobudzało jej zmysły.
    – Ale nie jestem pewna, czy ja chcę, kochanie…
    – No, dobrze… – Sięgnął po leżące koło łóżka prezerwatywy. Ostrożnie rozdarł maleńką torebkę, ścisnął w palcach lekko odwinięty koniec gumki i nałożył ją, odciągając napletek.
    Tym razem nie wyczuł oporu; pozwoliła, by wsunął się do jej wilgotnego wnętrza. Powitała go, jak zwykle, skurczem łagodnym niby miłosny uścisk. Poruszył się, odpowiedział mu aprobujący jęk. Wchodząc najgłębiej jak mógł, zaczął wykonywać ruchy wzdłuż warg jej kobiecości. Zawsze wolała to od zwykłego wyciągania i wkładania, przynajmniej na początku stosunku. Ruszał się wolno, pomagała mu zmysłowym falowaniem bioder. – Taaak… rób… mi… to… taaaaaaaak… – wzdychała. Potem już nie potrafiła mówić, wydając jedynie miarowe, coraz głębsze i dłuższe „a… aa… aaa… aaaa…”. Skurcze jej waginy świadczyły, że naprawdę rozgrzały ją te godzinne pieszczoty. Położył wolną dłoń na jej piersi, przesunął palcami po twardym jak kamyk sutku, wywołując nieprzytomny jęk. Ścisnęła sobą jego penisa tak, że prawie zabolało.
    Wiedział, że czas przyspieszyć. Szybko tym razem zbliżywszy się do szczytu, potrzebowała teraz dla odmiany normalnego, zdecydowanego wsuwania i wysuwania. Jego podbrzusze zaczęło uderzać lekko o jej pośladki; nie pozostawała dłużna. Rytmiczne, znów krótkie „a… a… a…” wchodziło w coraz wyższe rejestry, jakie jej głos rzadko osiągał w sytuacjach innych niż łóżkowe. Wreszcie przeszło w rozkoszny pisk, przerywany szybkimi ściśnięciami ścianek pochwy. Przez moment miał ochotę dopchnąć jeszcze parę razy, by dzielić z żoną rozkosz, ale powstrzymał się – utraciłby swoje podniecenie, a mógł go potrzebować na bis. Wolał się trochę pomęczyć, zaspokajając jej wszystkie potrzeby, niż… Ostatnio coraz częściej dręczyły go koszmary, w których zastawał ją w łóżku z kimś innym. Co gorsza, w tych jego snach robiła to bez zabezpieczenia, lekkomyślnie oddając macicę we władanie kochanka.
    *
    Obudził się – więc jednak zasnął po drugim razie, a przecież nie chciał… Wciąż trwała noc. Jej odkryte ciało, przy dobiegającym zza okna słabym świetle, wyglądało tajemniczo i ponętnie w kontrastowych światłocieniach podkreślających każdą krągłość. Zrobiło mu się trochę żal, że za tym drugim razem zrobił to do końca. Przyjemnie byłoby posiąść ją teraz (znał jej zwyczaje wystarczająco, by wiedzieć, że nie miałaby nic przeciwko). Ułożył się tak, by przynajmniej mieć lepszy widok.
    – Nie śpisz… – szepnęła. – To dobrze. Muszę ci coś wyznać.
    – Mów – odszepnął, skinąwszy głową.
    Milczała, jakby zbierając siły lub odwagę, nim wypaliła: – Zakochałam się w kimś.
    Zakołowało mu w głowie, pociemniało w oczach. Poczuł, że zapada się gdzieś w mrok bez końca.
    – Więc… masz romans…? – wybełkotał.
    – Zakochałam się – powtórzyła z nieustępliwością, jak gdyby go poprawiała.
    – Kto to jest? – spytał z wysiłkiem, przez wyschnięte usta, niby po dużym pijaństwie. – Znam go?
    – Nie znasz… Uczyłam go, zdał maturę rok temu.
    – Taki dzieciak?! – Zadając to pytanie miał łzy w oczach, bo kolejna myśl zabolała go… a jednak musiał ją wypowiedzieć. – Lepszy ode mnie… w łóżku?
    – Jeszcze nie wiem… – wydało mu się, że usłyszał w jej głosie mimowolny uśmiech.
    Jeszcze przed chwilą miał nadzieję, że to tylko erotyczna fascynacja, która przeminie bez śladu. Wiedział prawie na pewno, choć nigdy o tym nie rozmawiali, że już co najmniej raz coś takiego jej się zdarzyło. Jednak ów ostentacyjny brak pośpiechu w tych sprawach świadczył, że tym razem to może być coś poważnego.
    – Na pewno nie jest tak dobry, jak ty; zwierzył mi się nawet, że jest prawiczkiem… Nie mam pewności, czy w ogóle mnie zaspokoi – mówiła teraz swobodniej, tak, jak się mówi o miłości, której się zupełnie uległo. – Zdaję sobie z tego sprawę, ale to nie ma znaczenia… Kiedy myślę o nim, moje serce wariuje – wyznała, dobijając tym męża.
    Milczał, sądząc, że nic gorszego już nie usłyszy. Mylił się.
    – Ja… – znowu mówiła z wyczuwalnym trudem, od którego przeszedł go dreszcz. – Ja pragnę mieć z nim dziecko.
    – Oszalałaś…?!
    – Tak, oszalałam – roześmiała się. – On mnie prawdopodobnie zostawi. Wiem, że będę je wychowywała sama… lub z tobą, jeśli tak zadecydujesz. O ile nie wystąpisz o rozwód, będę z tobą jak przedtem, a ono będzie jak twoje… Ale chcę, żeby on je spłodził.
    – Dlaczego? – spytał, wstydząc się płaczliwego tonu, jaki mimowolnie zabrzmiał w jego głosie.
    – Bo go kocham – odparła bardzo łagodnie. – Nie rozumiesz?
    – Mnie nie kochasz…?
    – Głupi! Kocham cię, ale inaczej. Nie ma w tym szaleństwa, nie zniewalasz mnie tak jak on… Dbasz o mnie, mam z tobą najcudowniejszy seks, jaki kiedykolwiek miałam, i wiem, że mnie kochasz… I jest mi z tobą dobrze, jak nigdy z nikim. I dlatego, nawet będąc z nim, chcę być także z tobą… – Popatrzyła mu w oczy ze swoim zwykłym, domowym uśmiechem. – …o ile mi pozwolisz.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pisatiel
  • Tylko na kawe

    To był dzień jakich wiele. Siedziałem w pracy, czyli w domu, gdyż pracuje na odległość. Brnąłem przez kolejną stronę tłumaczenia. Tekst był ciężki a dzień jakoś nie sprzyjał twórczej pracy. Prawie podskoczyłem gdy zadzwonił telefon podświadomie dziękując, że ktoś dał mi pretekst, żebym wstał do komputera. Na wyświetlaczu pojawiła się Alicja. Z Alicją poznaliśmy się na portalu randkowym, kiedy po rozstaniu z moją byłą próbowałem coś zrobić z moim życiem związkowym. Koniec końców nie udało nam się nigdy umówić na randkę, a ja związałem się z moją obecną dziewczyną. Z Alicją utrzymywałem kontakt na stopie przyjacielskiej rozmawiając o byle czym na czacie, czemu sprzyjał mój tryb pracy. Tymczasem ona ułożyła sobie życie z jakimś niezbyt ogarniętym facetem, z którym jednak dorobiła się dziecka.

    Z Alicją rozmawialiśmy głównie na chacie, czasem SMSami, tak że zdziwiłem się, gdy do mnie zadzwoniła. Odebrałem:

    -Cześć – przywitała się – co porabiasz?

    Cóż ja mogłem robić w godzinach pracy? Zadziornie odpowiedziałem więc:

    -Rozmawiam przez telefon.

    -Coś nie w humorze?

    -Trochę tak – odpowiedziałem – Dzień mi się wlecze jak smród za skunksem.

    -O widzisz, a ja akurat jestem na mieście. Mogę wpaść do Ciebie na kawkę, to pogadamy chwilę. Może odreagujesz?

    Po chwili zastanowienia wyszło mi, że jak by nie było tłumaczenia i tak nie posunę jakoś szczególnie do przodu bez zmiany nastawienia, a Alicja w sumie jeszcze u mnie nie była. Rozmowy z dziewczynami zawsze jakoś mnie dobrze nastrajały, tak że zapytałem tylko:

    -Ok, gdzie jesteś?

    Po jakimś kwadransie naprowadzania jej po mieście zszedłem do po nią pod klatkę i zaprowadziłem na górę. Alicja jest dość niską szatynką. Mimo że ma za sobą ciążę dość zgrabną, z pełnymi piersiami, szczupłymi nogami i szerokimi bioderkami ładnie współgrającymi z może trochę za dużym tyłkiem. Cóż, jestem zdrowym facetem więc gdy tylko była okazja obrzuciłem ją okiem od góry do dołu. Na dłużej zatrzymałem się na biuście, który mimo że grawitacja i dziecko zrobiły swoje był dość spory i pasował do jej sylwetki. Miała wąziutki ale głęboki dekolt sięgający nieco powyżej linii stanika, który okazyjnie w nim migał. Poczułem, że puls mi przyspiesza i dopiero po chwili stania w przejściu przypomniałem sobie o kawie.

    Zaprosiłem ją do pokoju, a sam kopnąłem się czynić honory domu w kuchni. Z kuchni, którą u mnie od salonu oddziela tylko lada przy której na krzesłach barowych przeważnie jem obiad, mogłem z nią spokojnie gawędzić. Zrobiłem kawkę, siadłem naprzeciwko. Trochę już pobudzone moje libido trzymałem na wodzy, ale choć patrzyłem jej w oczy, błyskawicznie omiatałem resztę ciała. Gadaliśmy o starych dziejach, o tym jak mieszkam, co u niej i tak dalej. Wreszcie temat zszedł na problemy związane z siedzącą pracą u mnie, a u niej ze stresem.

    Teraz jak o tym myślę wychodzi mi, że świadomie, półświadomie czy ćwierćświadomie znaleźliśmy się w tym momencie na kursie kolizyjnym, a każde kolejne zdanie subtelnie i dyskretnie naprowadzało rozmowę tak, żeby zdarzyło się to co się zdarzyło. A zdarzyło się tak:

    -Tak że jak widzisz – powiedziałem w pewnym momencie – mój kręgosłup, całkiem słusznie, mógłby mnie zaskarżyć do trybunału międzynarodowego. Żeby nie pognał tam od razu muszę sobie załatwić masaże albo coś w tym guście.

    -Oooj, mi też by się przydało, ale tak bardziej relaksacyjnie – powiedziała Alicja – Olejki i te sprawy. Jakoś nikogo nie mogę namówić, żeby mi choć trochę rozmasował barki.

    -Ja tam ci mogę rozmasować – powiedziałem czując, że tętnice szyjne zaraz wyskoczą mi za podbródek – Ale skutków nie gwarantuję.

    -Aj tam – stwierdziła – Zepsuć chyba nic się nie da. Tylko, cholera, jak to zrobić?

    Chwilę się zastanawiałem. Instynkt podpowiadał mi, że to jeszcze nie ten moment, kiedy mogę jej zaproponować położenie się na łóżku. Wreszcie powiedziałem:

    -Chodź tu, siądź na dywanie, to będzie mi w miarę wygodnie. Tylko jak mówię, spec ze mnie żaden.

    -Oj tam, oj tam – powiedziała siadając ochoczo.

    Gdy tylko usiadła zapuściłem żurawia w dekolt. Krąglutkie piersiątka wyjrzały do mnie jak dwa różowiutkie grejpfruciki. Miałem szczerą nadzieję, że nie padnę zaraz na zawał albo inny wylew. Skupiłem się jednak i zacząłem masować. Widziałem, że się trochę krzywi, ale barki zawsze bolą przy intensywniejszym rozmasowywaniu. Zacząłem niebezpieczną grę. Łapałem jej barki tak, żeby serdeczny palec przyciskał paski stanika do ciała, przez co za każdym ruchem dłoni biustonosz i cycusie podnosiły się nieco. Oj, było co podnosić… Potem, nieco bezczelniej zbliżyłem się do jej ucha, tak żeby oddech połaskotał ją nieco.

    -I jak tam? – zapytałem.

    -Fantastycznie – odpowiedziała prawie wzdychając, ale twarz pozostała niewzruszona.

    Masowałem dalej, ale za każdym razem schodziłem nieco niżej ku przodowi. Wreszcie przerzuciłem ręce z barków na piersi. Masowałem je może ze dwie sekundy, kiedy powiedziała surowym głosem:

    -Cycki mam zrelaksowane.

    Cofnąłem ręce od razu i wróciłem do masowania barków chcąc zyskać na czasie.  Ale ta franca zaczęła się bawić dekoltem. Odsłaniać po trochu biuściku. Wreszcie dotarło do mnie, że nie powiedziałaby „cycki” gdyby chciała żebym przestał. „O ty cholero! – pomyślałem – to tak ze mną pogrywasz?”. Zbliżyłem się więc do jej szyjki i zacząłem oddychać tak żeby mój oddech ją muskał, a po chwili szepnąłem:

    -Najmocniej przepraszam szanowną panią.

    -Nie wygaduj głupot – powiedziała – zrelaksowane są, ale niedopieszczone. Musisz coś z tym zrobić!

    Powolutku, nie spiesząc się przesunąłem dłonie znowu na cycusie, z tym że, teraz po kilku kółeczkach dookoła miejsca gdzie powinny być sutki włożyłem dłonie na krzyż pod stanik. Wyczułem dwie cudne półkule z grubiutkimi brodawkami.

    -Gdzie skurczybyku – powiedziała, ale nie cofnąłem rąk – stanik mi rozciągniesz. Najpierw trzeba go zdjąć.

    -Powoli – nie dałem jej przejąć inicjatywy – najpierw bluzeczka. Ooooo, tak, bardzo ładnie – mówiłem ściągając ciuszek – Teraz dopiero można staniczek. Pstryk i już nic nie zawadza cycuszkom.

    -Nie gadaj tylko się nimi zajmij!

    Nie trzeba mi było dwa razy powtarzać. Jej piersi były gładziutkie, nieco obwisłe, ale nadal cudnie krągłe i krzyczące soczystymi, dużymi, okrągłymi sutkami, które aż prosiło się, żeby wziąć w usta. Alicja ma raczej bladą skórę, więc wiśniowa czerwień brodawek dodatkowo eksponowała je prowokując do działania. Ale postanowiłem dawkować przyjemności. Moje dłonie przez kilkanaście sekund zataczały koła wokół piersiątek, a okazyjnie łapałem ją za sutki, na co reagowała błogim uśmiechem. Moje ręce znowu powędrowały niżej, do brzucha, popieściłem nieco wrażliwe miejsca po jego bokach, po czym jedna ręka powędrowała ku spodniom. Alicja aż się wygięła w łuk ledwo moje palce dotknęły krawędzi spodni. Czułem jaka jest rozpalona. Włożyłem rękę w majteczki i dotknąłem soczystego owocu, który na dodatek okazał się mięciutki i gładziutko ogolony. Nie mam jakichś preferencji w temacie noszenia przez dziewczyny owłosienia na myszce, ale z jakiegoś powodu tu przywitałem to z rozkoszą. Mój uwrażliwiony teraz na takie rzeczy nos wyczuł zapach pusi, który ostatecznie zgasił wszelkie hamulce. Ala też wyczuła moment i podskoczyła do góry. W momencie ściągnęła spodnie razem z majtkami. Gdzieś w podświadomości zarejestrowałem, że są satynowe, takie jak lubię, a potem już w całości skupiłem się na podziwianiu nagiej dziewczyny. Ona, może dlatego że na razie nie miała co podziwiać, a może ponieważ płomień prawie widocznie buchał jej z oczu, dała mi do zrozumienia żebym wstał, po czym ekspresem ściągnęła mi spodnie i dobrała się do mojego penisa, który już dawno ogłosił czerwony alert. Sterczał jak stalowy słup, co w widoczny sposób spodobało się Alicji. Zaczęła mnie całować, a jednocześnie przesuwać jedną ręką po moich króciutkich włosach, a drugą w dół i w górę mojego drąga. Ja z kolei w tym czasie chwyciłem ją za tyłek i czując fantastyczną miękkość jej sporych pośladków namiętnie i mocno je gniotłem, sięgając od czasu do czasu dalej, przez krocze do pełnej soczków dziurki.

    Wreszcie poczułem, że koniecznie chcę popieścić jej ciało, popatrzeć na nie, poznać każdy zakamarek i posmakować go. Mój mózg wysłał do moich rak, ust i języka wiadomość: macie poznać każdą szczelinę jej ciała. Pchnąłem ja na łóżko, równie namiętnie co zdecydowanie. Pisnęła nieco zaskoczona, ale ja już byłem przy jej zgrabnych stópkach. Zacząłem brać do ust jej paluszki, potem przejechałem językiem po wewnętrznej stronie jej stopy. Wprowadzałem w życie plan. Od stóp zacząłem z wyrachowania, gdyż pieszcząc je mogłem obejrzeć jej świetne kształty. Oba grejprfuciki wołały, żebym do nich przyszedł. Śliczna, soczysta pusia wzywała, żebym się nią zajął. Na szczęście Ala zaczęła się bawić swoimi cycusiami, ściskać je, poślinionym paluszkiem bawić się z sutkiem. Na razie więc je zostawiłem w spokoju. Została muszelka. Zacząłem dość szybko, całując zgrabne nóżki Ali, zmierzać ku niej. W życiu nie widziałem tak mokrej szparki. Miałem ochotą wejść z nią zaraz, natychmiast, ale mój język wołał, że chce spróbować jej smaku. Złapałem Alę za pupcię i dopiero teraz zauważyła co robię.

    -O taaaak, liż ją, liż… – westchnęła i podciągnęła piersi w górę, jednocześnie szeroko rozchylając nogi.

    Motylek Ali miał kolor taki jak pusia dookoła, ale był naprawdę spory. Wrażenie potęgowały soki wydzielane przez jej myszkę, których zapach mnie oszołomił. Przyssałem się do niej zapamiętale. Od razu objąłem całą muszelkę ustami a język wraziłem między wargi sromowe. Lekko się przed nim rozstąpiły, a Alicja wygięła się w łuk. Zacząłem jeździć nim w górę i w dół ustami ssąc motylka i objeżdżając go dookoła to miękkim, to twardym językiem.

    -Oooo, tak, liż ją –powtarzała Ala, a w końcu powiedziała: Włóż mi paluszki cipeczkę.

    Okropnie mnie to podnieciło. Do tej pory wsadzałem jej w szparkę głównie sztywny język, ale teraz z prawdziwą przyjemnością zagłębiłem w jej norkę dwa palce.

    -Pieść ją! Od środka!!!

    Zacząłem wkładać i wyciągać palce, a jednocześnie robić o co prosiła. Musiałem lizanie motylka ograniczyć do górnych partii. Nagle poczułem, że pochwa jej się kurczy i rozluźnia. Nieomylny sygnał, ze zbliża się orgazm. Ala jęknęła tak że chyba słyszeli ją wszyscy sąsiedzi, a jednocześnie przyciskała mi głowę do pusi, żądając ewidentnie, żebym nie przestawał. Pojękując powoli się rozluźniała. Wreszcie puściła moją głowę, a ja dałem jej chwilę, żeby się zebrała. Zerknęła na muszelkę, uśmiechnęła się do mnie i zrobiła z dłoni serduszko dookoła niej.

    -Moja malutka cipeczka dziękuje za cudowne chwile.

    Nie taka znowu malutka, pomyślałem mając świeże doświadczenia. A głośno powiedziałem:

    -Twoja cytrynka jest cudowna. Mógłbym ją lizać dopóki język by mi nie zdrętwiał – uśmiechnąłem się.

    Ona też się uśmiechnęła, tylko że łotrowsko i powiedziała:

    -Dobrze wiedzieć. Teraz jednak musimy zająć się twoim wyprężonym przyjacielem.

    Wstała gwałtownie, popchnęła mnie na łóżko, tak że nie miałem szans zaprotestować i spojrzawszy na nabrzmiałą do granic możliwości główkę członka objęła jego końcówkę ustami. Najpierw koncentrowała się na samym żołędziu, ale potem spróbowała zejść niżej. Moim drągiem pewnie nie dałoby się nikogo zabić, ale mały też nie jest, więc ze sporym wysiłkiem i po kilku zadławieniach udało jej się zejść do połowy. Mimo to spłynęło na mnie błogie rozluźnienie. Głaskałem ją po jej długich, błyszczących włosach, a ona bawiła się z moim członkiem odginając go nieco od ciała ręką i atakując go ze wszystkich stron. Gdzieś na granicy świadomości rejestrowałem jej gładkie piersi, które ocierały się o moje uda. Wreszcie objęła ostatecznie mojego penisa ustami i zaczęła rytmicznie przesuwać po nim w tę i z powrotem. Wiedziałem co się święci, więc pomogłem jej trochę nadając ręką rytm ruchom jej ciała. Tymczasem zauważyłem, że ona również zaczęła pocierać swoją muszelkę do rytmu. Wreszcie ruchy stały się coraz szybsze, a ja poczułem, że zaraz mnie rozerwie i to nie tylko w strategicznym miejscu. Tam chyba nadchodził Wielki Wybuch. Wrzasnąłem głośno i eksplodowałem w jej ustach. Oderwała się na chwilę, żeby przełknąć, ale za chwilę zaczęła mnie z wprawą dopieszczać zlizując przy okazji resztę spermy. Wreszcie dałem jej znać, żeby przestała i zacząłem łapać oddech wzdychając, bo przedtem odebrało mi głos.

    Alicja położyła się obok mnie. Mój umysł właśnie wracał do ciała po wędrówce przez galaktykę, kiedy stwierdziła:

    -No, całkiem niezła ta kawa. Latté z lodami – uśmiechnęła się łotrowsko.

    -Taaaak – odpowiedziałem nie dając znać, że ledwo zbieram myśli.

    -Aleś ty rozmowny po seksie…

    -Jak byś miała taki odlot jak ja przed chwilą, też byś pewnie nie mogła wydusić słowa.

    -Oj, Marcin, mój odlot po pracy twojego języczka wysłał mnie na granice kosmosu – znowu się uśmiechnęła – A naprawdę planowałam wpaść tylko na kawę. Choć już dawno myślałam jak to by było…

    Podniosłem się wreszcie. Mój ogonek chwilowo troszkę się rozluźnił. Tymczasem popatrzyłem na buźkę Alicji i błogi wyraz twarzy. Pocałowałem ją raz i drugi i zaraz znów poczułem podniecenie. Delikatne pocałunki zamieniły się w namiętne i przejechałem dłonią od ud do lewej piersi i ścisnąłem ją mocno. Poczułem, że jej się spodobało i poszedłem dalej czując wzbierająca falę nowego podniecenia. Całując ją namiętnie i bez skrępowania wchodząc jej w usta językiem zacząłem ręką ściskać jej piersi, mocno, pożądliwie. Czułem jak jej sutki znowu się zwężają i twardnieją. Zjechałem ręką do pusi, która była cudownie wilgotna.

    -Taaaak – jęknęła Alicja – Moja dziurka jest strasznie mokra. Wejdź w nią swoim kutaskiem.

    Na chwilę się zawahałem, bo jak by nie było raptem parę minut temu miałem wytrysk, ale zaraz o tym zapomniałem, bo zagrożenie ciążą był w sumie żadne, a szukanie gumki w takiej chwili byłoby masochizmem. Gdy tylko się podniosłem Ala obróciła się i wypięła.

    -Nie wypiłam kawy. Powinieneś dać mi klapsa w dupcię. I to mocnego!

    Jak mówiłem Alicja miała trochę za duży tyłek jak na mój gust, ale wypięty ku mnie był porażająco podniecający. Pacnąłem ją ręką raz i dla równowagi w drugi pośladek. Jęknęła, ale wiedziałem że tylko gra. Jej pierożek cudownie wypinał się do mnie, a że mój drąg już całkiem odzyskał siły stanąłem za Alą i najpierw powoli wszedłem w jej norkę. Jej obfite wargi sromowe rozstąpiły się lekko pod moim naporem. Jej pusia była cudownie mokra i gorąca. Soków było w niej tyle, że prawie nie czułem ścianek pochwy.

    -Ooo, wchodź głębiej kochanie – zajęczała – mocniej. Pieprz mnie tak, żeby leciały iskry!!!

    Zacząłem więc wchodzić gwałtownie w jej szparę, dokładnie dociskając jej pupcię do mojego krocza, a jednocześnie szybko ją zawracając kiedy odbijała mi się od podbrzusza. Słyszałem jak soczki cicho mlaskają od tego ruchu. Wreszcie poczułem, że zbliża się szczytowanie, nie tak gwałtowne jak przedtem, więc dałem radę jęknąć i wyciągnąłem penisa z jej cytrynki. Alicja natychmiast się odwróciła i złapała mojego drąga w usta i zaczęła go pieścić, bawiąc się jednocześnie swoją perełką. Znowu się wygiąłem w rozkoszy, a Alicja zamruczała zadowolona widać z rezultatu swoich pieszczot. Dalej masturbowała się, ale przerwałem jej kładąc na krawędzi łózka i rozchylając nogi. Znowu zacząłem pracować nad jej pusią, ssąc ją raz delikatnie, raz intensywniej, zwłaszcza w okolicach łechtaczki. Sam już zaspokojony starałem się żeby Ala nie była pokrzywdzona. Aromat jej szparki był cudowny i choć już byłem po dwóch szczytowanych naprawdę przykładałem się do roboty.

    -Włóż paluszki – przypomniała Alicja.

    Zrobiłem jak prosiła, a jednocześnie intensywniej lizałem jej motylka. Ala w pewnym momencie wyrzuciła nogi do góry rozchylając je na pełną szerokość, jęknęła mocno i przycisnęła mi usta do szparki. Akurat byłem na wydechu, więc mało się nie udusiłem, ale jakaż by to była piękna śmierć!

    -Och, Marcinku, cipeczka uwielbia twój języczek. Ja z resztą też. Jak tak dalej pójdzie nie będę miała siły dojść do domu.

    -A języczek uwielbia smak twojej cipeczki. Mój ogon z resztą też. Masz fantastycznego motylka i cudowne sutki!

    -Ile komplementów. No, cipeczką się ładnie zajmowałeś, ale suteczki są stanowczo niedopieszczone! Zobacz jak im smutno…

    Zrobiła zmartwioną minę i siadając na łóżku rozłożyła nóżki i podniosła piersiątka do góry, tak że ręce zwracały uwagę na sutki. Moje wojska jeszcze nie stanęły na baczność, ale widok cudownych, wielkich sutków Ali skłonił mnie, żebym działał zanim będę gotów do kolejnej bitwy. Siadłem na krawędzi łóżka i zaprosiłem ją spojrzeniem, żeby siadła mi na kolanach, naprzeciw mnie. Jej sutki znalazły się niemal dokładnie naprzeciw moich ust. Złapałem ją za tyłek podsuwając bliżej, po czym wziąłem się do roboty. Najpierw złapałem ustami jeden sutek i powoli, zacząłem odchodząc od niego intensywnie ślinić całego cycusia. Ala głaskała mnie z czego wnosiłem, że jej się bardzo podoba. Kiedy już pośliniłem pierś, zacząłem pieścić wilgotnego grejpfrucika ręką, a tymczasem moje usta zajęły się drugim. Drugą ręką głaskałem cudne włosy Alicji, które zawsze mnie mocno podniecały, a sięgały prawie do tyłka.

    -Ładnie zajmujesz się cycuszkami… – komentowała Alicja – Taaak, tak super. Ugryź go. Taaaak…

    Poczułem, że drag znowu stanął na wysokości zadania, znaczy pusi. Dokładnie i dosłownie. Zamarzyłem, żeby znowu znaleźć się w cieplutkiej, głębokiej jaskini rozkoszy. Wstałem zsadzając Alę z kolan, po czym położyłem ją przy krawędzi łóżka, podsuwając jej pusię nieco bliżej siebie. Wreszcie mogłem zobaczyć jej twarz pełną oczekiwania. Wszedłem. Od razu intensywnie. Tym razem miałem ochotę ją naprawdę solidnie zerżnąć, na ostro, mocno i dogłębnie. Jej zabawa piersiami, na które mogłem teraz patrzeć, ale trudno było ich sięgnąć, dodatkowo mnie podnieciła. Podniosłem jej biodra łapiąc za tyłek, ścisnąłem pośladki, wszedłem mocno, aż się przesunęła po łóżku. Uśmiechnąłem się naprawdę lubieżnie, widać było, że na to czekała cały czas. Pośliniła obie dłonie i zaczęła masować sobie piersi, które od czasu do czasu wypadały jej z rąk od moich pchnięć.

    -Dobrze ci? Przyjemnie cipeczce?

    Zapytałem naśladując jej zdrobnienia.

    -Ooo tak, pieprz mocno cipeczkę. Mocnooo!!! Tak! Głebiej! Mocniej! Taaak, czuję go! Mocniej!!!

    Wchodziłem w nią intensywnie, ale pochwa była bardzo wilgotna, a ja miałem za sobą dwa solidne orgazmy, więc nie zanosiło się na szybki wytrysk. Ale nie narzekałem. Jej pusia była naprawdę w tym momencie najcudowniejszym miejscem na świecie. Wreszcie zacząłem zwalniać, bo Ala wcale nie była lekka, a solidne bzykanie na krawędzi łóżka już trwało już dłuższy czas. Ala, po raz kolejny wykazując się świetnym wyczuciem, podniosła się szybko, ściągnęła mnie na łóżko, dała szybkiego całusa i wskoczyła na mojego drąga wsadzając go sobie do norki.

    -Ummm, fajnie, jak cipeczka się nadziewa na kutaska? Fajnie? – zapytała zaciskając zęby.

    -Jesteś taka mokra – odpowiedziałem – Daj tu te swoje grejpfruciki.

    Dała. Ścisnąłem je mocno. Musiało zaboleć, ale tylko odrzuciła głowę i szybciej zaczęła mnie ujeżdżać. A ja nadal je obściskiwałem.  W końcu złapałem ją za tyłek i też mocno ścisnąłem. Z jakiegoś powodu musiało ją to mocno podniecić, bo zajęczała głośno i powoli zaczęła zwalniać. Zaraz jednak znowu przyspieszyła pojękując ciszej. Wreszcie i ja poczułem, że zaczynam szczytować. Znów złapałem ją za pupę, ściskając mocno. Ala podniosła się i dokończyła znowu ustami. Eksplodowałem mniej intensywnie, ale orgazm miałem potężny. Znowu chwilę dochodziłem do siebie. Ala położyła się koło mnie i pogładziła po klacie.

    -Żyjesz? – zapytała.

    Tylko się uśmiechnąłem i pokiwałem głową.

    -Och, Marcin, było cudownie. Mogłabym się z tobą kochać codziennie.

    -Ło matko! Schudłbym w przeciągu miesiąca! Ale… Było świetnie. Nie wiem co teraz…

    -Teraz to muszę lecieć. Miałam u ciebie być pół godziny, a tu już trzecia dochodzi. Zmykam – powiedziała zakładając stanik – Pogadamy na fejsie.

    I tak zakończyło się wpadnięcie do mnie Alicji na kawę. Wiedziałem, że związku z tego nie będzie, ale w łóżku rozumieliśmy się świetnie. Później jeszcze paręnaście razy spotkaliśmy się, ale wreszcie, tak jak myślałem, nic z tego nie wyszło.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Okołonocny
  • Moj maly sekret

    Pewnego wieczoru spędzałem czas z moją dziewczyną w jej domu. Nie będę się jednak rozpisywał o tym jak mijał nam dzień, więc od razu przejdę do sedna sprawy. Tego dnia moja ukochana była dziś ubrana w całości na czarno. Bluzka, krótka spódniczka oraz kryjące rajstopy komponowały się bardzo seksownie. Nie mam pojęcia czy zdawała sobie z tego sprawę. Siedziałem w jej pokoju na krześle w oczekiwaniu na nią.

    Podeszła do mnie i objęła od tyłu, po czym rozpięła moją koszulę. Usiedliśmy na łóżku i również ją objąłem. Podczas zdejmowania mojej koszuli poleciła mi, abym położył się na brzuchu. W tym czasie zapaliła świecę kosmetyczną. Kiedy już leżałem, usiadła na mnie i zaczęła masować moje plecy. Wyprostowałem ręce wzdłuż ciała i głaskałem ją po nogach. Czułem gładki materiał nieco grubych rajstop. W pewnym momencie zgasiła świecę i wylała trochę wosku na moje plecy, który następnie rozsmarowała. Było to jedno z najmilszych uczuć, jakiego doznałem tej nocy. W całym pokoju czuć było przyjemny, lecz nieokreślony zapach. Masowała mnie naprzemiennie mocno i delikatnie. Zdjęła moje spodnie i zostałem w samych bokserkach. Rozmasowała mi uda i łydki, a nawet włożyła mi dłonie w majtki i masowała moje pośladki. Po chwili wróciła do pleców, a potem znów do nóg. Po jakimś czasie, kiedy cały nałożony wosk już dawno wchłonął w moje ciało odwróciłem się i położyłem się na plecach. Ona zaś położyła się obok mnie i zaczęliśmy się namiętnie całować. Włożyłem jej rękę we włosy, a potem dotykałem jej twarzy. Po serii wilgotnych pocałunków przystąpiłem do całowania szyi oraz ramion. Byliśmy rozpaleni i chcieliśmy więcej bliskości. Objęliśmy się rękoma i nogami, a jej paznokcie wbiły się w moje plecy. W tym momencie ukochana poczuła, że mój wzwiedziony członek napierał na jej krocze. Zaczęła poruszać biodrami tym samym pocierając nasze czułe części ciała. Po chwili znów usiadła na mnie, lecz tym razem leżałem na plecach. Najpierw powoli i delikatnie przejechała od wewnętrznej strony ramion, przez pachy do tułowia dając przyjemnie łaskoczące uczucie i tak kilka razy co jakiś czas zbliżając się do mnie być dać mi soczysty, francuski pocałunek. Potem zaczęła całować mnie coraz niżej zostawiając malinkę na mojej szyi. Następnie podrażniała językiem moje sutki, po czym przystąpiła do delikatnego nadgryzania ich. Włożyłem swoją rękę do stanika stymulując delikatnie jej niewielkie, lecz odstające piersi. Czułem jak sutek, którego masowałem zaczął twardnieć i powoli nabrzmiewać. Jej ręce powędrowały na moje krocze i opuszkami palców przez bokserki łaskotała moje jądra i stojącego już penisa. Po chwili wsunęła dłonie w majtki i masowała moje uda, pachwiny i podbrzusze dotykając przypadkowo penisa, który w tym momencie osiągał maksymalną erekcję. Widząc to zsunęła moje majtki do połowy ud i jej wargi powędrowały powoli z moich sutków do żołędzi. Zaczęliśmy uprawiać miłość francuską, a ja w przeciwieństwie do mojej dziewczyny stałem się (prawie) zupełnie nagi, bowiem była ona niemal  ubrana. Nadal miała na sobie czarną bluzkę, mini i czarne rajstopy. Byłem wniebowzięty. Chwyciłem ją lekko za głowę i przeczesywałem jej gęste włosy. Następnie złapałem za wszystkie i przytrzymałem na górze po to, by jej ewentualnie nie przeszkadzały. Ujrzałem, jak swoimi krótkimi, lecz bardzo wydatnymi ustami próbowała ogarnąć całego penisa, jednakże całowała go kawałek po kawałku. Oprócz pieszczot ustami czułem również jej język, którego ruch potęgował moje doznania. Miałem ogromną ochotę chwycić ją mocno za głowę, wepchnąć penisa jak najgłębiej jamy ustnej, wykonać kilka mocnych ruchów frykcyjnych, wystrzelić w jej buzi, najlepiej od razu do gardła i nie puszczać jej głowy aż do końca wytrysku. Widocznie brakowało mi odwagi. Zamiast tego intensywniej pocierałem okolice jej sutków, które stały się jeszcze bardziej widoczne pomimo panującego w pokoju mroku i zasłoniętych częściowo jej piersi przez bluzkę i stanik, które nadal miała na sobie. Po chwili przestała go całować i zaczęła mnie masturbować patrząc na mnie i uśmiechając się do mnie. Miała bardzo szczery uśmiech oraz śliczne, niebieskie oczy, pomimo, że były one niewielkie a przy tym ledwo widoczne. Kiedy poczułem, że za chwilę dojdę, podniosłem się do pozycji siedzącej, przytuliłem ją mocno i zacząłem ją bardzo namiętnie całować wpychając swój język w jej usta. Ona nawet na chwilę nie zaprzestała stymulacji członka i doznałem orgazmu podczas całowania kogoś, kogo szczerze kocham. To było świetne uczucie. Postanowiłem odwdzięczyć się mojej dziewczynie tym samym, więc położyłem ją na brzuchu i usiadłem jej na udach. Najpierw masowałem jej plecy pod koszulką, a po chwili ją zdjęła. Rozpiąłem jej stanik wiedząc, że przyniesie jej to ulgę po całym dniu noszenia. Ściskałem jej skórę mocno, ale powoli. Ramiona, kark, łopatki, a także dolne partie pleców. Podczas masowania obserwowałem reakcje widząc profil jej twarzy. Niejednokrotnie przeczesywałem jej gęste włosy w górę od strony karku, ponieważ wiedziałem, że to uwielbia. Potem odgarniałem je z twarzy, by znów ujrzeć piękno jej specyficznej urody. Z tej perspektywy widziałem blady, pyzaty policzek z kilkoma pieprzykami, który często lubiłem w takich chwilach pocałować, nos obsypany piegami i delikatne brwi. Oczy miała zamknięte, więc chyba było jej dobrze. Raz na jakiś czas otwierała je powoli i niezbyt szeroko, półprzytomnym wzrokiem na coś spojrzała, po czym zamknęła je. Byłem czujny na każdy jej odruch. Każde jej westchnięcie oraz przełykanie śliny zwracało moją uwagę. Te zwykłe ludzkie czynności sprawiały, że w tej chwili pociągała mnie jeszcze bardziej. Spytałem ją czy mógłbym zdjąć stanik, po czym odmówiła. Zgodziła się natomiast na to, abym zdjął spódniczkę. Zapiąłem stanik i zacząłem zdejmować spódniczkę. Kiedy ją ściągnąłem miała na sobie już tylko stanik, rajstopy i majtki, które ledwo mogłem dostrzec przez kryjący materiał rajstop. Ujrzałem wówczas jej tyłek, który od zawsze mnie kręcił. Nie czułem już potrzeby zdejmowania żadnych ubrań poza stanikiem, ponieważ niedawno odkryłem jak bardzo fascynują mnie rajstopy na nogach mojej dziewczyny. Praktycznie zawsze gdy miała je na sobie korzystałem z okazji by dotknąć jej nogi i poczuć ich gładki materiał. Najbardziej lubiłem stopy, bowiem wiedziałem, że ta część ciała jest u niej bardzo wrażliwa na łaskotki. Nigdy jej o tym nie mówiłem, ponieważ ten rodzaj fetyszu był dla mnie trochę wstydliwy. Klęcząc w samych bokserkach nad ukochaną, która nadal leżała na brzuchu. Zabrałem się za masowanie ud. Chwyciłem jedno z nich obiema dłońmi i ugniatałem jak ciasto. Najmocniej jak mogłem, gdyż nie da się sprawić komuś bólu w ten sposób. Dotyk materiału rajstop wprawił mnie w podniecenie i po chwili mój penis znów stał na baczność. Po chwili zacząłem ugniatać pośladki, potem masowałem łydki, a później stopy. Jednak nie chciałem z tym przesadzać, by nie dać poznać po sobie tej fascynacji. Co prawda nie dawała oznak życia, bo prawdopodobnie już dawno zasnęła, ale nie byłem tego pewien i na wszelki wypadek dochowałem resztek powściągliwości. Położyłem się obok niej i zanim zdążyłem ją objąć ustawiła się do mnie w pozycji „na łyżeczkę”, więc jednak jeszcze nie spała.

    Obudziłem się w środku nocy i spojrzałem na nią. Spała leżąc do mnie tyłem. Delikatnie pociągnąłem kołdrę by odkryć jej stopy. Miała wyprostowane nogi. Wstałem z łóżka powoli, tak, aby niczego nie poczuła. Podszedłem do brzegu łóżka, ukucnąłem i delikatnie zacząłem dotykać jej stopy opuszkami palców, a później całą dłonią. Mając na sobie czarne, kryjące rajstopy stale przyczepiały się do jej nóg paprochy z białego koca, na którym leżeliśmy. Kiedy zacząłem oskubywać je z rajstop poczułem nagły dopływ krwi do prącia doznając natychmiastowego wzwodu. Zbliżyłem swoją twarz i dotykając nosem jej stóp zabrałem się za wąchanie ich. Poczułem zapach typowy dla mojej dziewczyny. Podnieciło mnie to jeszcze bardziej, więc przystąpiłem do całowania i lizania palców, a potem reszty stóp. Musiałem robić to rozważnie i na tyle delikatnie by jej nie obudzić, pomimo że w tym momencie najchętniej zdjąłbym jej rajstopy z majtkami i wyruchał ją bez skrupułów oraz jakiegokolwiek zastanawiania się jak wpłynęłoby to na nasze przyszłe relacje. Postanowiłem nie ujawniać nikomu tego dziwnego (dla mnie) fetyszu, nawet mojej dziewczynie. Spędziłem parę dobrych minut na całowaniu, wąchaniu i dotykaniu jej stóp i kostek przez rajstopy, następnie masturbowałem się. Nie musiałem czekać zbyt długo na orgazm. Wróciłem do łóżka, a kładąc się najwyraźniej ją obudziłem, ponieważ w tym momencie odwróciła się do mnie przodem, otworzyła na chwilę oczy, po czym wtuliła się we mnie i znów zasnęła. Ja również zasnąłem chwilę później.

    Do dnia dzisiejszego nie rozmawiałem jeszcze z moją dziewczyną o moim fetyszu. Czy uważacie, że to coś normalnego w domenie heteroseksualnych mężczyzn, czy raczej zboczenie powszechnie uważane za nienormalne i niesmaczne?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam ciekawy świata
  • Przyszedlem dokonac zaplodnienia

    Zza drzwi łazienki słyszał szum wody napełniającej wannę. Z tego, co widział przez matową szybkę, żona dopiero zabierała się do zdejmowania garsonki – miał czas. Dzieciaki przed półgodziną zabrał dziadek; teraz zapewne dojeżdżał już z nimi do swego domku na peryferiach miasta. Mógłby odjechać z nimi wcześniej – przybył późnym popołudniem – ale odczekał, aż wnuki odrobią lekcje (zawsze na to nalegał). Był piątkowy wieczór; cały nadchodzący weekend, może z wyjątkiem niedzielnego popołudnia, mieli wyłącznie dla siebie. Żadnego tam cichego spółkowania w małżeńskim łożu “na łyżeczkę”, bez gwałtownych ruchów, żeby sprężyny nie zaskrzypiały; mogli to robić jak chcieli i gdzie chcieli, nawet w pokoju dziesięcioletniej córki.
    Spojrzał w okienko raz jeszcze. Ściągała już majtki, by – zgodnie z wieloletnią rutyną – zakończyć striptiz rozpięciem zapinki stanika. Na to czekał – sam od chwili nie miał już na sobie ubrania. W momencie, gdy biustonosz wylądował na pralce a kobieta schyliła się, by zakręcić kran, pociągnął za klamkę.
    – Co tu robisz? – Spojrzała przez ramię z zaskoczeniem, może rozbawieniem.
    – Przyszedłem dokonać zapłodnienia – wycedził. Wiedział, jak podnieca ją taki medyczny język. Ona nigdy nie chciała się “kochać”, “bzykać”, czy nawet “pieprzyć”; ona miała ochotę na “akt kopulacji”.
    Zastygła pochylona, jej szerokie, stworzone do macierzyństwa biodra uwypuklały w tej pozie krągłość pośladków; pełne, lekko już obwisające piersi kołysały się nad lustrem wody. Podszedł i objął kobietę. Odpowiedziała cichym, aprobującym jękiem. Ujął w dłonie jej miękki biust – niegdyś twardy i jędrny, potem rozmiękczony dwukrotnym karmieniem – a sam przywarł do jej pupy. Nie rajcowało go zbytnio całe to “robienie laski”, za to jego ulubioną formą gry wstępnej było ocieractwo… Pieszcząc jej sutki powolnym zataczaniem małych kółek, wypraktykowanym przez dwadzieścia lat związku, czuł, jak szybko twardnieją; jednocześnie, w tym samym rytmie pocierając członkiem o tyłek żony, przygotowywał się do wejścia w nią.
    Jej westchnienia, coraz dłuższe i niższe, świadczyły, że i ona przygotowuje się na przyjęcie gościa, jeszcze przed chwilą niespodziewanego. Nie przestając pieścić jej sutka jedną dłonią, drugą zszedł po jej miękkim brzuchu między pulchne uda – było tam już wilgotno. Jego palce przez parę chwil gładziły wydepilowane wargi i nabrzmiałą łechtaczkę, by zaraz wśliznąć się do środka. Płynnymi poruszeniami zapowiadał to, co miało nastąpić.
    – Jestem gotowa do immisji – jęknęła, rozkosznie wyginając głowę do tyłu. Z ciekawości sprawdził kiedyś w słowniku i rzeczywiście, oprócz prawniczych definicji, słowo “immisja” miało też znaczenie seksuologiczne: “wprowadzenie penisa do pochwy w celu odbycia stosunku”. Czuł, że jest gotowa. Szybko jej to poszło, nawet jak na jej temperament, którym zaskakiwała go od początku, a który z wiekiem jeszcze wybujał. Zaskoczenie to jednak silny afrodyzjak! – A ty?
    Parę szybszych ruchów i on również był gotowy – pomyśleć, że dwadzieścia lat wcześniej dla niego mogłoby już być po wszystkim! Delikatnie odciągnął ją od krawędzi wanny. Wśród jej ulubionych pozycji była i taka, która ponoć bardzo ułatwia spłodzenie dziecka, ale za to wymaga trochę przestrzeni.
    Opuścił ją na kolana – zrozumiała, oparła łokcie o podłogę. Kiedy klękał za nią, jej wypięte biodra czekały na niego, już odruchowo kołysząc się w przód i w tył. Wsunął żołądź między wargi i powoli wszedł. Nie było tam tak ciasno, jak kiedyś; dwa porody troszeczkę rozciągnęły jej wnętrze. A jednak cudownie było znów tam być bez izolującej ich od siebie prezerwatywy, nie mówiąc o przytłumiających libido żony pigułkach (które zresztą odstawiła kilka lat wcześniej, odkąd nie był już w stanie robić tego z nią codziennie). Naparł lekko i ustąpił; jęknęła w sposób, który tylko komuś nie znającemu jej od tej strony mógłby skojarzyć się z bólem. Spróbował sobie wyobrazić jej dojrzałe, czterdziestoletnie ciało jeszcze raz zmienione ciążą – dziewięciomiesięczny brzuch, dołem sięgający niemal do łona, prawie już gotowy do wydania dziecka na świat; powiększone sutki z brodawkami przekształconymi w przygotowane do karmienia smoczki – i ta wizja podnieciła go dodatkowo. Przytulił się do jej wygiętego grzbietu i spróbował unosić lekko biodra, tak, jak lubiła. Jej uda i pośladki rytmicznie wychodziły na spotkanie jego udom i brzuchowi; jej oddech, ciche jęki, półświadomie wyrzucane słowa, następowały po sobie coraz szybciej, a towarzyszyły im coraz mocniejsze skurcze pochwy.
    – A… a… ach… szszszczyyytuuujęęę! – zaskomlała, a jej wygięta do tyłu głowa otuliła jego twarz gąszczem kasztanowych włosów. Parę razy jeszcze powtórzyła głośne “ach”, ścisnęła jego penisa ostatnim, najsilniejszym skurczem. – No… ejakuluj! No… na co czekasz…?
    Próbował, starał się ze wszystkich sił; poruszał się w niej jeszcze szybciej, tak, aż, zdaje się, doprowadził ją do powtórnego, słabszego orgazmu, i choć przez chwilę wydawało mu się, że już, już prawie… nie, jednak nie miał wytrysku. – Nie mogę – wydyszał przepraszająco – nie dam rady…
    Pocałował ją w kark. Spojrzał przez jej ramię na wciąż kołyszące się nad kafelkami posadzki dorodne piersi. Wysunął się z niej dopiero kiedy uspokoiła oddech.
    – Chyba troszeczkę psiknąłem w trakcie – spróbował ją pocieszyć. – Może to wystarczy? – Położył się koło niej na boku; kafelki wydawały się teraz bardzo zimne.
    – Twoja preejakulacja mogła w ogóle nie wyjść na zewnątrz penisa, tak cię ścisnęłam – zachichotała, podnosząc się z podłogi. – To nic, przed nami jeszcze cała sobota i pół niedzieli… – Jej uśmiech przeszedł w niewielki grymas. – Ojoj, muszę wreszcie coś zrobić z moimi hemoroidami. Zawsze mnie po tym trochę bolą, to przez te skurcze podczas orgazmu – poskarżyła się. – No, wstawaj! – wzięła go za rękę i kazała siąść w wannie (woda nawet nie zdążyła za bardzo wystygnąć), sama usiadła na nim tyłem. Po jego erekcji nie było już śladu, a jednak nacisk jej pośladków sprawiał mu przyjemność. To był taki specyficzny rodzaj podniecenia, które do niczego nie prowadząc, jest miłe samo przez się.
    – Było cudownie – powiedziała miękko. – I wiesz, to nie takie ważne, czy zajdę, czy nie.
    – Myślałem, że oboje tego chcemy…
    – Bo chcemy, głuptasie! Ale jeśli to maleństwo nie będzie chciało do nas przyjść, to przecież siłą go na świat nie zaciągniemy! Dlatego nie ma sensu fiksować się tylko na tym. Wiesz, co jest naprawdę ważne?
    – Że nadal jest ci ze mną cudownie? – spytał niewinnym tonem, niby od niechcenia bawiąc się jej sutkiem, który znów zaczynał twardnieć.
    – Widzisz, jak się dobrze rozumiemy? No, dalej, umyj mi wszystko! – poprosiła filuternie, unosząc się na kolana.
    Gdy mydlił jej brzuch, przypomniał sobie o akustyce blokowych łazienek. “Ktoś tam sobie posłuchał!” – pomyślał, spojrzawszy na podłogę i na sufit, ale nic nie powiedział.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pisatiel

    Małżeńska historyjka z życia wzięta. 🙂

  • Blondynka o zapachu wanilii

    Była piękną, niską, malutką, blondyneczką o magnetyzujących, ciemnych, dużych oczach. Jej krągłości przyciągały spojrzenia dużej ilości panów, jej obecność można było poczuć z odległości kilku metrów. Uderzający zapach wanilii przyciągał mnie do niej. Wiele razy myślałem o jej zgrabnym tyłeczku, jędrnych piersiach, była moim marzeniem. Była dla wielu niedostępna, lecz samotna od grudnia, pomyśleć by taka 16 letnia seks bomba nie miała swojego mężczyzny? Jak się okazało skradła wielu chłopakom serca, lecz nie była zakochana, wydawała się zimna chamska i obojętna. Jednak ciągnęło mnie do niej, było coś w niej, czekałem na moment kiedy będę mógł ją lepiej poznać.

    W niedługim czasie nadarzyła się okazja poznania jej. Zawsze byłą otoczona wianuszkiem chłopaków, więc bliższe poznanie okazywało się niemożliwe. A jednak zaprzyjaźniłem się z jej bratem. Na początku nie przepadaliśmy zbytnio za sobą, lecz na treningu koszykówki zaczeliśmy łapać nić porozumienia. Zaczęło się od zwykłych spotkań na koszykówce, później wypady na miasto, następnie zaprosiłem go do mnie do domu, abyśmy mogli pograć w GTA V, po krótkim czasie zaprosił mnie do siebie na noc. Wtedy okazało się, że Ola była jego siostrą. Udało mi się ją poznać, wreszcie po kilku miesiącach fantazjowania o jej sterczących sutkach i mokrej waginie, mogłem trochę podpatrzeć ją u Wojtka. Byłem podniecony tego wieczoru, my w pokoju z Wojtkiem, a obok Ola za ścianą. Panna moich marzeń w ten dzień była ubrana w krótkie spodenki, nie miała stanika co było widać pod opinającą jej biust bluzką, włosy związała niedbale w kok. Nawet bez tych pięknie dobranych ciuchów, wyglądała pięknie. 

    Wojtkowi zadzwonił telefon, to była jego dziewczyna Kasia, stwierdziłem wtedy że pójdę do łazienki za potrzebą. Korzystając z okazji pomyślałem, że pomęczę trochę małego, myśląc intensywnie o Oli. Energicznie pobudzałem swojego penisa, gdy nagle do łazienki ktoś wszedł, nie widziałem kto to był. Speszony, że zapomniałem zamknąć drzwi, postanowiłem dyskretnie spojrzeć kto nie zauważył mojej obecności. Gdy wyszedłem za ściany oddzielającej drugą część łazienki poczułem intensywny zapach wanilii. Już wiedziałem kto to był. Ujrzałem ją, w całej okazałości mogłem obejrzeć jej piękne piersi i ogoloną cipkę, gdy mnie zauważyła, zaczęła się zasłaniać. Podszedłem do niej mówiąc: ”Nie zakrywaj się i tak już zdążyłem zauważyć Twoje piersi i piękną cipkę.” Nie odpowiedziała mi, lecz podeszła do drzwi już myślałem, że mnie zostawi takiego napalonego. Na szczęście, nie podeszła do drzwi i przekręciła kluczyk. Wróciła z powrotem do mnie, rozsunęła mi spodnie i zaczęła wyjmować dużych rozmiarów kutasa we wzwodzie, zaczęła posuwać ręką tam i z powrotem, byłem tak napalony, że tylko czekałem aż zacznie go ssać. I stało się jej piękne usteczka właśnie jeździły po moim nabrzmiałym penisie, delikatnie podgryzła napletek, następnie zaczęła ssać moje jądra. Odczuwalne było to, że nie robiła tego pierwszy raz była taka doświadczona, wiedziała czego chciałem. Sprawiła że doszedłem. Teraz moim zadaniem było to aby się jej odwdzięczyć. Zacząłem od jej stojących już sutków pogryzając leciutko ssałem je, widać było, że to lubi. Macając jedną pierś zaczynałem schodzić coraz niżej namiętnie całując ją po brzuchu. Gdy już doszedłem do podbrzusza dało się wyczuć, że była już mokra. To bardzo zmotywowało mnie do działania i zacząłem obcałowywać jej myszkę, nie mogłem się nacieszyć, że to właśnie JA mogę ją oglądać, nago, co więcej właśnie wylizuje jej cipkę. Zacząłem energicznie pobudzać językiem jej łechtaczkę, a palcem penetrowałem jej cipkę. Ola zaczęła wydawać głośne dźwięki, uciszyłem ją namiętnym pocałunkiem i zacząłem wkładać mojego penisa do jej szparki. Wchodził bez oporu, zacząłem ją ujeżdżać, z każdą chwilą przyśpieszałem, a Olunia znowu zaczęła wydawać okrzyki rozkoszy, podnieciło mnie to bardzo więc również doświadczyłem pierwszego w swoim życiu orgazmu. Odsapnąłem chwilkę, całując Olę. Następnie zacząłem wchodzić w jej ogromny tyłeczek, jeszcze nigdy tego nie robiłem, ale bardzo mi się to podobało. Posuwałem kutasem coraz szybciej, Ola przeżywając kolejny orgazm krzyczała moje imię. Zakończyłem spustem na jej tyłek oraz na jej cycki, resztę ładnie połknęła, jeszcze pozwoliła mi pomacać jej nabrzmiałe piersi. Podziękowała mi, za udany seks.

    Pożegnałem się z Olą francuskim pocałunkiem oraz poszedłem do Wojtka, mineła dobra godzina więc nastawiłem się na pytania gdzie byłeś i czemu tak długo. Gdy wszedłem do pokoju zobaczyłem jak Wojtek ujeżdża Kasię, nie zastanawiałem się długo i dołączyłem do ich stosunku, zacząłem ugniatać piersi Katarzynki, lecz nie czułem tego co z Olą, więc włożyłem jej do buzi kutasa i myślałem o Olce, o tym co się przed chwilką stało. Dopiero wtedy doszedłem, spuściłem się jej na twarz, szybki buziak pożegnałem się z nimi i wyszedłem od nich. Pachniałem cały wanilią, nie miałem ochoty nawet brać kąpieli, tylko dlatego aby pachnieć moją sympatią. Byłem bardzo zadowolony, wracając do domu napisałem, do Wojtka prosząc o numer do mojej dzisiejszej partnerki. Gdy Wojtek odpisał uzyskałem numer do Olci i napisałem do niej o błagając o kolejne spotkanie, zgodziła się, byliśmy umówieni na następny piątek. Zdecydowałem, że poproszę ją wówczas o to aby została moją sympatią. Teraz jesteśmy parą od 6 miesięcy, bardzo kocham Ole, a pomyśleć, że to wszystko zaczęło się od jej pięknego zapachu wanilii. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Julia Malina

    To moje pierwsze opowiadanie, proszę o opinie i mam nadzieje że się spodoba:)

    -Malina

  • Milosc sie mnie o nic nie pytala

    Tak. Zrobiłam to z nauczycielem. On lat 37 ja 16. Mimo to, że dziś mam 24 lat i męża, to właśnie pana Tomasza najbardziej kochałam. Historia na wydarzeniach autentycznych. Byłam nastolatką z najlepszymi ocenami i zachowaniem wzorowym. Lubiłam czytać, rysować, tańczyć i interesowałam się fizyką. Nigdy nie miałam chłopaka, mimo że byłam dość atrakcyjna. Szczupła sylwetka, długie nogi, może nie aż tak duże piersi, ale tyłek fajny miałam. Brunetka, włosy zazwyczaj spięte w kucyk, niebieskie oczy i zawsze wiedziałam czego chce. Przez pierwsze dwie klasy nie zwracałam aż tak na niego uwagi. Nauczyciel matematyki, przystojny brunet z czarnymi oczami. Nosił okulary, co dodawało mu uroku. Miał świetny kontakt z młodzieżą. Dziewczyny z całej szkoły podlizywały się mu. Ja po jakimś czasie też. Zaczęło się w ostatniej klasie. Najpierw przytulanie, potem pocałunki. Kochałam go. Pewnego dnia miałam mu pomóc przygotować jedną z sal na jakieś zajęcia. Całowaliśmy się, mówił że jestem piękna. Spojrzałam mu głęboko w oczy i nasze języki wpadły w niepowtarzalny taniec. Zaczął przez koszulkę dotykać moich piersi. Rozpinałam jego koszulę ściągnęłam spodnie. Oj za to uporał się z spódniczką. Rozpuściłam włosy, rozpięłam biustonosz. On zdjął z zemnie majtki, a potem ja zrobiłam to samo z nim. Zapytał się czy na pewno tego chce. No i stało się. 🙂 Miał prezerwatywę i jak najdelikatniej wszedł we mnie. Pytała czy jest mi dobrze czy nie boli. To było coś pięknego. Patrzał mi w oczy i mówił że oddał by wszystko żebym tylko została jego kobietą. Cierpiałam, jak rok szkolny się skończył. Nigdy potem już nie spotkaliśmy się. Uznaliśmy, że tak będzie lepiej. Miał żonę. Po nim było jeszcze paru chłopców, ale to nie to. Tomasz był inny. Mój mąż tak bardzo go mi przypomina… Nie wiem, dlaczego napisałam to opowiadanie. Nagle dostałam takiej weny i wspomnienia o Tomaszu wróciły. To było cudowne uczucie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Katharsis

    Moje pierwsze opowiadanie tego typu. Może nie aż tak podniecające, ale może chociaż trochę romantyczne? Nie wiem, napisz w kom. 🙂

  • Stopy kolezanki

    Wszystko zaczęło się, gdy wszedłem do pierwszej klasy gimnazjum.

    Jestem dość wysokim brunetem z błękitnymi oczami oraz średnio długimi włosami. Moja nowa klasa liczyła 32 osoby podobnie jak inne w całej szkole.

    Po apelu rozeszliśmy się do swoich klas wraz z nowymi wychowawcami. 

    W pierwszej sekundzie ujrzałem piękną brunetkę, nie była wysoka miała około 162 centymetrów wzrostu, piękne niebieskie oczka oraz grzyweczkę czesaną na prawo. Była ubrana w piękny lekki żakiet, spódniczkę po kolana oraz baletki z zakrytymi palcami. Od razu mój wzrok przykuły jej stopy a raczej czarniutkie baletki. Później poszliśmy wszyscy do swoich domów. Cały czas myślałem o jej stopach, wtedy jeszcze nie rozumiałem dlaczego.

    Następnego dnia w szkole od kilku kolegów, których znałem już wcześniej dowiedziałem się ze ona jest już w związku(bardzo mi się podobała). Bylem rozproszony myślami o jej stopach, nie myślałem o niczym innym. któregoś dnia mieliśmy lekcje wf-u, poszliśmy się przebrać i weszliśmy na salę sportowa, wuefista kazał nam się rozgrzać, biegliśmy-biegłem przed nią, w pewnym momencie zwolniłem i postanowiłem zagadać. Rozmawialiśmy dość długo, po czym zaczęliśmy grać w siatkówkę. Niesamowite, byliśmy razem w drużynie i mogliśmy dalej rozmawiać. Po lekcji spytałem się czy pomogła by mi z chemii(cienko mi szło), zgodziła się. Zaprosiłem ja do siebie. Po lekcjach poszedłem do domu, w niepokoju czekając na piękną dziewczynę z mojej klasy. Nagle słyszę dzwonek do drzwi, pobiegłem i otworzyłem. W drzwiach stała ona, była niesamowicie śliczna. Zmierzyłem ja oczami i zaprosiłem do środka. Usiedliśmy u mnie na łóżku, podczas gdy ona mi tłumaczyła chemie, ja nie mogąc się skupić spoglądałem na jej stopki. Miała na sobie rajstopy, paznokcie pomalowane na czarno co podobało mi się jeszcze bardziej. W pewnym momencie spytała czy rozumiem-popatrzyła się na mnie i zauważyła, że spoglądam na jej stopki. Zrobiłem się cały czerwony, uśmiechnęła się i tłumaczyła dalej. Była już godzina 20, kończyła już tłumaczyć. Nagle przerwała mówiąc do mnie “długo już o tym wiesz?” Ja odparłem “o czym?” 

    ona odpowiedziała “o fetyszu stop” łapiąc mnie za rękę, ciągnąc ja po udach aż do samych stóp, uśmiechnęła się i powiedziała, “jeśli masz ochotę to zrób to, zrób z nimi, co chcesz”. Zerwał em  niej rajstopy i zacząłem całować jej stopy, od pięty po same paluszki, druga tak samo. Nagle podniosła się i powiedziała “musze lecieć, pa” Nagle obudził mnie budzik, obudziłem się cały rozpalony i złapałem za mojego penisa, zacząłem się masturbować myśląc o jej stopach, nagle troszkę spermy poleciało mi po palcach i bokserkach. Wstałem, ubrałem się i poszedłem do szkoły. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jakub SA

    🙂

  • Dzien pelen emocji

    Przyszedł do domu przepełniony negatywnymi uczuciami. Zamknął drzwi za sobą i upewnił się, że nikogo nie ma w domu. Stanął pod ścianą i osunął się na ziemię. Nieskanalizowane emocje wirowały mu w głowie a on sam czuł, że nie ma na nic ochoty. Przez chwile patrzył w pustkę i starał się ochłonąć. Ściągnął spodnie. Dotknął sterczącego penisa, który wyglądał jakby się chciał przebić przez materiał jego bokserek. Pomasował go delikatnie przez spodnie. Zszedł do jąder. Poczuł łagodną powierzchnię delikatnej skóry, znacznie delikatniejszej, niż gdziekolwiek indziej. Odczuł to nawet pomimo bokserek. Materiał sprawiał, że moszna nie rozlewała się na boki a jądra znajdowały się blisko siebie. Lubił to uczucie. Nie wiadomo, czy większą przyjemność sprawiało mu to, że masował swoje jądra, czy to, że pod wrażliwą skórą palców czuł aksamitną gładkość moszny. Postanowił skupić się na tym dotyku i końcówkami palców delikatnie przesuwał jądra w górę i w dół, najpierw jedno, potem drugie, a potem oba naraz. Oceniał ich wielkość, podłużnie a potem wzdłuż, wyczuwał miękki odcisk najądrzy. Objął ręką cały worek pokryty materiałem bokserek a następnie zjechał niżej i natknął się na wewnętrzny odcinek cewki, który jak wodociąg ciągnął się szeroko niemal do odbytu. To naciskając w tym miejscu napinały się odruchowo mięśnie Kegla, które podrywały penisa do góry jak przy wytrysku i przywoływały myśli o penetracji. Przyłapał się na tym, że dotykał rytmicznie to miejsce, podczas gdy jego penis drżał i podrywał się co rusz do góry wywołując jeszcze nie przyjemność, ale już błogi stan. Obciągnął lekko majtki i zajrzał do środka. Końcówka jego penisa wychynęła na zewnątrz, przylegając do brzucha, lekko przesunięta w lewo, układając się w swojej naturalnej pozycji. Napinał ponownie mięśnie Kegla i patrzył jak jego pyta lekko chowa się a potem wraca do poprzedniej pozycji. Przez jego głowę przemykały nagie ciała kobiet i miał ochotę wziąć kutasa w swoje ręce i ruszać nim w górę i w dół aż do wytrysku. Nie zrobił jednak tego. Przesunął penisa na środek równo w linii pępka, tak, że kłaczki czarnych włosów schodzących od pępka w dół wyznaczały mu trasę. Jako, że napletka miał sporo, nie widać było główki. Chwycił po obu stronach skórę napletka i zajrzał do środka. Wywinął lekko na zewnątrz i tym razem postanowił zbadać napletek od wewnątrz. Ocenił, że jego napletek wystaje centymetr ponad główkę, więc było co dotykać. Skóra była tam wyjątkowo miękka, widać było na ściankach żyły wypełnione krwią. Zauważył, że z penisa wypłynęło już odrobinę śliskiego płynu, w miarę jak poruszał palcami głębiej. Bawił się tak napletkiem i poczuł, że zaczyna go lekko piec, nie wiadomo, czy od dotyku, czy od nadmiaru krwi, która pojawiła się w tym miejscu zapewne od intensywnego dotyku. Prawą ręką podniósł jądra do góry, a lewą wsunął pod majtki i objął w całości mosznę i leniwie rozlewające się jądra. Prawą objął penisa. Rozszerzył nogi a stopy złączył razem. W ten sposób jego kutas miał przestrzeń dla siebie. Znów powrócił do napletka. Tym razem obciągnął w dół a jego oczom ukazała się lśniąca od płynu główka. Powracając napletkiem do góry zobaczył jak w ujściu cewki ukazuje się w maleńkiej ilości prześliczny przezroczysty płyn i wypływa przez podłużną szparkę cewki. Palcem dotknął czubek penisa, a następnie ten sam palec umieścił na języku. Smak był lekko słonawy. Zawinął bokserki pod jądra i tym samym wystawił cały organ na zewnątrz. Obciągnął maksymalnie skórę napletka. Główka penisa wydawała się naprawdę duża. Cała lśniąca od śluzu. Myślał o tym, żeby włożyć go teraz w odpowiednie miejsce i spuścić się głęboko w pochwie dziewczyny. Obciągnął powoli skórkę w dół i w górę. I znowu. Bawił się ze sobą i przeciągał podniecenie w nieskończoność, zauważył, że jądra stały się bolesne od napięcia. Wykorzystał poślizg i kciukiem zaczął masować przednią część główki. Doznania stały się bardzo intensywne. Dodał jeszcze odrobinę śliny aby zapobiec wyschnięciu i masował w różny sposób oddając się nieodpartej przyjemności…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek Sawiński

    thbr

  • Sekretarka

    Pochodziła z małego miasteczka, jednak chęć poznania świata i w miarę swobodnego oddychania przywiodły ją do metropolii. Rzuciła się na głęboką wodę. Chociaż miała już w miarę dobrą pracę w swoim poprzednim miejscu zamieszkania, jej życie prywatne usiane było pasmem niepowodzeń. Zdecydowała się na przyjazd do Trójmiasta, aby poukładać sobie życie i znaleźć spokój od małomiasteczkowej atmosfery, która ostatnio co raz bardziej dawała jej się we znaki.

    Przyszła punktualnie na umówione spotkanie. Jak zwykle zadbana i elegancka. Kiedy drzwi od windy rozsunęły się, kobieta, pełniąca obowiązki sekretarki zmierzyła ją wzrokiem, uśmiechnęła się sztucznie i wycedziła przez zęby:
    – Pani zapewne w sprawie ogłoszenia?
    – Tak. – odpowiedziała zdecydowanym głosem – Byłam umówiona z panem prezesem na ósmą.
    – To przykre, bo prezesa jeszcze nie ma. – odparła z przekąsem kobieta – Zwykle przychodzi przed dziewiątą, więc proszę usiąść. – dodała, wskazując na stojący w kącie fotel.
    – Dziękuję. – odparła sucho i usiadła w skórzanym fotelu.

    Nie minęło pięć minut, dzwonek obwieścił przybycie windy. Wysiadł z niej młody mężczyzna w garniturze i energicznym krokiem ruszył w stronę gabinetu, na którym wisiała tabliczka “Prezes Zarządu”.

    Przyjrzała mu się uważnie. To niemożliwe, – pomyślała – żeby taki młody gościu był prezesem. To pewnie jeden z jego asystentów… On jest niewiele starszy ode mnie! Ech, pewnie synek bogatego tatusia. Nie… nawet na mnie nie spojrzał! Pewnie na dodatek pedał!
    – Dzień dobry, panie prezesie! – wyszczebiotała kobieta zza biurka – Życzy pan sobie kawy?
    – Nie. – odparł stanowczo i trzasnął drzwiami.

    Boże, to faktycznie prezes! – w głowie dziewczyny powstał niepokój – Taki przystojniak… Weź się do kupy! Przyjechałaś tu po pracę! – Wstała i skierowała się do drzwi.
    – Pan prezes zawoła! – usłyszała od kobiety – proszę sobie…
    W tej chwili otworzyły się drzwi:
    – Pani w sprawie pracy? – zapytał prezes.
    – Tak.
    – Proszę wejść.

    Gabinet był umieszczony na ostatnim piętrze wieżowca. Za okna robiła przeszklona w całości ściana, z której rozpościerał się piękny widok na Zatokę Gdańską. Nie było w nim żadnych zbędnych ozdób. Ściany były surowe, zdobiły je tylko niewielkie antyramy ze stylowymi zdjęciami pięknych kobiet. Biurko prezesa było duże i masywne, jednak w całości zawalone segregatorami, papierami, długopisami i sprzętem elektronicznym najróżniejszego gatunku. W rogu stała hebanowa popielniczka, a obok leżała paczka papierosów i metalowa zapalniczka.
    – Pali pani? – zaptał prezes, sięgając do paczki.
    – Nie, proszę pana. – odparła grzecznie.
    – To dobrze. Bo ja tak. – odpowiedział jej mężczyzna, odpalając papierosa. – Proszę mi wybaczyć bałagan, ale jak Pani pewnie się domyśla, właśnie poszukujemy sekretarki. – zaciągnął się – A ja nienawidzę papierów!

    Biło od niego zimno. Wymuszony uśmiech na jego twarzy zdawał się mówić raczej “weź ten śmietnik z mojego biurka i zajmij się tym!”.
    – Pracowałam już w charakterze sekretarki, więc potrafię zapanować nad dokumen…
    – Ma Pani piękny głos… – przerwał jej niespodziewanie. Zapadła niezręczna cisza, którą przerwał głuchy odgłos stuknięcia papierosa o popielniczkę. – Jakie są pani referencje? – kontynuował prezes. Jego oblicze było jednak już inne.
    – Jak… Jak już wspomniałam, pracowałam jako sekretarka w niewielkiej firmie. Do moich obowiązków należało… – mężczyzna patrzył głęboko w jej jasnoniebieskie oczy – umawianie petentów, obsługa korespondencji, a nawet wypełnianie deklaracji ZUS… – on wcale nie słuchał co do niego mówiła. Jego wzrok przeszywał ją na wylot. Czuła się zakłopotana.
    – Proszę mi zrobić kawę. Bez mleka i bez cukru. – przerwał jej.
    – Ale… – zawahała się, nie mając pojęcia gdzie może znajdować się ekspres, albo jakiekolwiek inne urządzenie, które mogło posłużyć do przygotowania kawy.
    – Sugeruję teraz. – przynaglił ją prezes, gasząc papierosa, sięgając po smartfona i odwracając się twarzą w stronę przeszklonej ściany.

    Wstała i zaczęła nerwowo szukać po gabinecie czegokolwiek, w czym można by było zrobić kawę.
    – Drzwi po lewej! – rzucił mężczyzna z wyraźnym zniecierpliwieniem w głosie.

    Weszła do ciemnego małego pomieszczenia, w którym znajdowały się wszystkie niezbędne sprzęty.

    Po co ja tutaj przyjeżdżałam? Miałam spokojne życie… – myślała, nerwowo szukając odpowiedniego programu w ekspresie – A teraz jakiś gówniarz będzie mnie poganiał. No co za gościu! Ach, mogłam zostać u siebie… Ale przystojniak z niego jest! Ja mu pokażę jeszcze!

    Weszła do gabinetu, postawiła przed nim kawę. Nie obrócił się. Trzymał w ręku smartfona i z wyraźnym zainteresowaniem coś na nim przeglądał.

    Bezczelny cham! – pomyślała – Ja tu się staram, a on mnie olewa w ten sposób…
    – Kawa gotowa… – powiedziała, chwilę później zauważając, że prezes przegląda jej zdjęcia na portalu społecznościowym. O nie! – pomyślała z przerażeniem – zapomniałam zablokować dostęp do profilu dla wszystkich!

    Smartfon z trzaskiem wyładował na biurku. Prezes zerwał się z fotela i stanął za nią, opierając się o jej fotel.
    – Kawa gotowa, KTO? – zapytał z naciskiem.
    – Kawa gotowa… Panie Prezesie. – odparła.

    Poczuła jego perfumy. To straszne uczucie zaczęło zbierać się w jej podbrzuszu. Boże, jak on pachnie! – pomyślała.

    Zbliżył swoją twarz do jej ucha.
    – Ładne zdjęcia, Pani Aleksandro. – jego głos uderzył najczulsze zakamarki jej uszu wywołując falę dreszczy.
    – Panno. Nie mam męża. – odparła z zawodem w głosie, próbując opanować emocje. – Poza tym powinnam była zablokować dostęp do moich zdjeć.
    – To w kajdankach też? – wyszeptał jej prosto do ucha.
    – Ja… Ja przepraszam, ale muszę już iść! – zerwała się z fotela.

    Mężczyzna energicznym ruchem ręki zrzucił wszystko z biurka na podłogę. Kubek z kawą wylądował na mieszance dokumentów, tabletów, smartfonów i innych akcesoriów biurowych. Drugą ręką chwycił ją i przyparł do biurka.
    – Ach… – jęknęła tylko.
    – Lubisz to, nie?!

    Nie usłyszał odpowiedzi. W jej głowie bitwę toczyły dwie siły: chore porządanie i lęk. W połączeniu z perfumami i jego głosem ta mieszanka powodowała, że podniecenie sięgało zenitu. Nie mogła się już dłużej opanować.
    – Nie chcesz gadać? Dobra! – sięgnął ręką pod jej spódniczkę i rozdarł rajstopy. Jego dłoń szybko dostała się tam gdzie tego chciał.

    Jej ciało drżało, z porządania i przerażenia. Jednak nie broniła się. W najmroczniejszych zakątkach jej umysłu otworzyły się właśnie drzwi, które skrzętnie zamykała, do których żaden jej partner nigdy nie miał dostępu, ba, nawet nie próbował się zbliżyć.
    – Zaczniemy zatem jeszcze raz, Panno Aleksandro. – powiedział, pieszcząc jej wilgotną i gorącą cipkę – Skąd pani pochodzi i co panią tu sprowadza?
    – Ja… Przyjechałam z Chojnic… Ach… Chcę… Chcę nowych doznań…
    – Tak myślałem. A jakież to doznania panią interesują?
    – Seeeeksss – zajęczała.

    Poderwał ją do góry, obrócił i przycisnął piersiami do blatu.
    – Ilu partnerów pani miała przedtem? Dociekliwie pytał prezes, rozpinając rozporek i sięgając do spodni.
    – Może trzech… a nie… Czterech… – odparła, dysząc z podniecenia.
    – Zła odpowiedź, kotku! – warknął, dociskając jej głowę do biurka.

    Drugą ręka wyciągnął penisa i z całej siły wsadził w jej pochwę. Jęczała.
    – Prawidłowa odpowiedź to ŻAD-NE-GO TA-KIE-GO – kontynuował prezes, w rytmie wsadzania.
    – O Boże! – Krzyknęła.

    W jednej chwili trzasnął ją w jej jędrny tyłek z całej siły.
    – Zamknij się! Nie jesteśmy tu sami! – warknął, nasilając prędkość i intensywność ruchów.
    – Jeeeeeeszczeee – wyszeptała, z trudem hamując emocje.

    Uderzył ją drugi, trzeci i kolejny raz, rżnąc ją coraz mocniej i mocniej. Jej ciało drżało, a stłumione jęki obwieszczały rychły orgazm.

    Zaczęło się. Fala rozkoszy rozlała się po każdym zakątku jej ciała. Wyszedł z niej, a ona dyszała, nie mogąc dojść do siebie. Poczuła jego wilgotny język w jej cipce. Przemieszczał się powoli w dół, liżąc i całując jej nogi, aż do seksownych czarnych szpilek. Kątem oka widziała jego podniecenie. Podniosła prawą nogę i zaczęła delikatnie muskać jego penisa. Zauważyła, że mu się to spodobało, więc masowała go coraz mocniej i mocniej. Jego język znowu zawędrował w jej najczulsze miejsce. Pieścił ją delikatnie, podgryzając co jakiś czas.

    Gdy jednak zaczęła dochodzić – nie pozwolił jej. Zerwał się na nogi, chwycił ją za włosy i wyszeptał stanowcze: Na kolana!

    Uklękła przed nim. Chwycił ją za twarz i załadował swojego nabrzmiałego penisa prosto w jej śliczną buzię. Zaczęła go ssać i ocierać o policzek. Jej dorodne usta wiedziały, jak sprawić mężczyźnie przyjemność. Zaczął dyszeć coraz mocniej i mocniej. Starała się jak mogła. Nagle uniósł się na palce, jęknął i wypełnił jej usta dużą ilością ciepłego, lepkiego płynu. Połknęła go w całości, patrząc mu w oczy. On jednak szarpnął ją za jej długie blond włosy i rzucił na ziemię.

    – To było by na tyle dziś, panno Aleksandro. – rzucił sucho siadając w fotelu i odpalając papierosa – Przyjdzie pani jutro o siódmej czterdzieści pięć. Praca osiem godzin w ciągu dnia – poprawił rozporek – pięć dni w tygodniu, 5800,00 zł, płatne pierwszego każdego miesiąca. – wstał z fotela – Pani Ela pokaże pani nowe miejsce pracy. Do widzenia! – Wyszedł i trzasnął drzwiami.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    deodato

    SD