Blog

  • Hotelik w gorach cz. 1

    Pewna młoda para udała się na wakacje do małego hoteliku położonego w malowniczym, górskim rejonie. Nie widzieli się przez długi czas – Marek często wyjeżdżał, Ewa pracowała w domu. Wreszcie mogli nacieszyć się swoją obecnością. Sami.

    Pokój, a raczej pokoik, w którym mieszkali był malutki ale dość przytulny. Za oknem widoczne były spowite chmurami góry, porośnięte do połowy swojej wysokości karłowatymi drzewami.
    Zgłodniałem – powiedział Marek – chodźmy coś zjeść! I ochoczo ruszył w kierunku drzwi.
    Nie tak prędko mój grubasku – odpowiedziała mu Ewa łapiąc go za pasek od spodni – tylko byś jadł i jadł. A może najpierw, dla apetytu, taki mały numerek? – rzekła prowokującym głosem, dotykając jednocześnie jego penisa przez spodnie.

    Umiała go podniecić. Jej delikatna rączka zaczęła powoli masować jego nabrzmiałego członka.
    Masz siłę przekonywania kociaku – odrzekł Marek – niech no ja ciebie tylko dorwę…
    To co? – przerwała mu w pół zdania, ściskając jego penisa – Co mi zrobisz?
    Cokolwiek zechcesz… – odparł, wyraźnie skruszony.

    Żebym zawsze mogła go tak łatwo podporządkować… – pomyślała sobie – muszę znaleźć jakąś metodę na tego uparciucha.

    Stanęła obok niego i zaczęła go rozbierać. Najpierw spodnie, potem koszulkę i skarpety.
    Majteczki też, moja droga! – rzucił w jej kierunku grubiańskim tonem.
    O ty, cwaniaczku! – popchnęła go na łóżko Nie jestem twoją służącą! – odparła, wskakując na niego.

    Czuł na swoim brzuchu jej gorącą i mokrą cipkę, odzianą w proste, obcisłe majteczki. Zaczęła się rozbierać na nim. Chciał jej coś powiedzieć, ale w jednym momencie zatkała mu usta ręką. Stopami zaczęła powoli zsuwać jego bokserki. Wiedziała, że ma słabość na punkcie jej delikatnych, zadbanych stóp.
    Chciałeś coś jeszcze powiedzieć? – spytała seksownym głosem.
    Proszę, zajmij się nim… – wyszeptał drżąc z podniecenia.
    – Dobrze, ale ty zajmiesz się moją cipką. – odparła mu i zrzuciła z siebie resztę ubrania.

    Uklękła nad jego twarzą tyłem do niego. Przesunęła swoją mokrą piękność po jego nosie, układając ją wprost nad jego ustami. Nie czekał ani sekundy dłużej. Zaczął ssać jej wargi. Wypięła się w seksownej pozycji napawając się widokiem jego głowy pomiędzy jej nogami. Ssał i lizał coraz szybciej. Jej ciało przeszedł dreszcz. Wydała z siebie cichy jęk i rzuciła się na jego wielkiego kutasa, który pulsował z podniecenia. Drażniła go swoim wprawionym językiem. Czuła, że mu się podoba. Za każdym razem kiedy przesuwała język po jego penisie lizał ją coraz szybciej. Jego ręce delikatnie masowały aksamitne uda naprężone z rozkoszy nad jego twarzą. Nie wytrzymała. Zaczęła masować swoje piersi jęcząc coraz głośniej i głośniej. W końcu krzyknęła i opadła mu na tors, dysząc ciężko. Po chwili zsunęła się z niego, uklękła na podłodze i zaczęła delikatnie pieścić jego członka. Ręką masowała jego jądra.
    Nie przestawaj – zajęczał.

    Ssała coraz mocniej i mocniej aż w końcu biała substancja wytrysnęła z penisa. Wylizała go doszczętnie i położyła się obok niego. Tak leżeli w objęciach, odzyskując siły.

    To co? Idziemy coś zjeść?
    Wiedziałam, że w końcu o to spytasz. – powiedziała rozbawionym głosem Ewa. – chodźmy nabrać sił na dalszą zabawę!
    O ty zboczuszku… Tobie to nigdy za mało – zażartował Marek.

    Gdy szli do hotelowej restauracji, Marek zauważył napis „Sauna”.
    – Patrz mają tu saunę. Nigdy razem nie byliśmy w saunie, może po jedzonku skoczymy tam?
    – Czemu nie? – odparła – lubię saunę.

    Po spożytym obiedzie poszli do sauny. Mieściła się ona w piwnicy, za wielkimi stalowymi drzwiami.
    Chyba był tutaj jakiś bunkier? – zastanawiał się na głos.
    Jasne, zatem zamknij drzwi, aby nikt nas nie zaatakował – zaśmiała się Ewa.
    Taka zabawna jesteś? Zaraz zobaczysz!
    Czekam na ciebie pod prysznicem misiaku!

    Drzwi zamknęły się z hukiem. Marek rozebrał się pospiesznie i pobiegł pod prysznic. Ona już tam czekała, odziana w kusy ręczniczek.
    Zakładam, że to nie będzie konieczne – powiedział, delikatnie rozbierając ja z ręcznika.
    Na pewno, chyba, że wolisz mnie przez ręcznik – zażartowała.

    Tego było za wiele. Nie lubił kiedy wystawiała go na próbę. Zdarł z niej brutalnie ręcznik i trzymając za włosy zaciągnął pod strumień wody z dużej słuchawki.
    Teraz zobaczysz! – warknął.
    No to dawaj!

    Przycisnął ją przodem do ściany prysznica i obwieścił:
    Sama tego chciałaś!

    Wziął swojego wielkiego członka do ręki i zaczął nim drażnić jej łechtaczkę, nie wchodząc przy tym w jej cipkę.

    O Boże… Wejdź w nią… – wyszeptała.
    O nie, nie. Już się poddajesz? – zażartował Marek – Nie tak prędko, mała!

    Puścił jej włosy z zaczął macać jej delikatne piersi.
    Musimy się najpierw umyć zanim wejdziemy do sauny – rzekł suchym, informacyjnym tonem i zaczął ją mydlić na całym ciele. Potem namydlił swojego członka i zaczął przesuwać go po jej pośladkach a potem udach. Dyszała z podniecenia. Następnie wziął prysznic do ręki i spłukał z niej całą pianę, namiętnie ją przy tym macając.
    Teraz możemy wejść do sauny. – zakomunikował.

    Zaczęli się namiętnie całować. Spowici parą całowali się przez kilkanaście minut, aż w końcu Marek położył Ewę na drewnianej ławce i zaczął masować palcem jej łechtaczkę. Ona wzięła do reki jego penisa. Po chwili delikatnie wszedł w nią i zaczęli się namiętnie kochać. Wchodził w nią coraz szybciej i szybciej. Płakała z rozkoszy.
    Wstań i oprzyj się o ławkę! – rozkazał.
    Jak sobie życzysz, kochanie… – odparła posłusznie.

    Stanęła oparta o drewnianą ławę wypinając swoją jędrną pupę w jego kierunku. Podszedł i złapał ją za pośladek, drugą ręką wsadzając olbrzymiego kutasa w jej cipkę. Zajęczała z rozkoszy. Pchał ją najpierw powoli i płytko, potem co raz głębiej i szybciej. Para wodna zmieszana z potem lała się z nich strumieniami. W końcu zaczęła krzyczeć. To jeszcze bardziej go podnieciło i zaczął ją rżnąć jeszcze szybciej. Jego potężny kutas przenikał bez miłosierdzia jej różową piękność.
    Aaahhh… – z jej ust wydobył się jęk, połączony z grymasem rozkoszy na jej twarzy. Padła na kolana przed ławką, dysząc ze zmęczenia i podniecenia.

    Nagle usłyszeli skrzypienie otwierających się drzwi.
    Szybko! Pod prysznic, ktoś tu idzie! – Krzyknął.

    Pobiegli pod prysznic chowając się za zasłoną.
    Nikogo tu nie ma, chyba mi się wydawało…
    Byłeś cudowny misiu – odparła, całując go namiętnie w usta.

    Widząc, że ręcznik na jego ciele zaczął się unosić w kroczu, rzekła zachęcająco:
    Chodź do pokoju, to dokończymy sprawę…

    CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    deodato

    SD

  • Hotelik w gorach cz. 2

    Gdy zbliżali się do pokoju, niespodziewanie Ewa wybiegła do przodu, otworzyła pokój i zamknęła się w środku. Zdumiony Marek podbiegł do drzwi i zaczął pukać, wołając:
    Wpuść mnie, jestem w samym ręczniku!
    Nie tak prędko – odpowiedział stłumiony głos zza drzwi.
    No weź, tu ludzie chodzą!
    Milcz! Musisz mnie o to poprosić.
    Osz ty… – odparł zdumiony mężczyzna
    Inaczej nie wejdziesz!
    Ale… No dobrze, „proszę” – odparł suchym tonem.
    Co to za „proszę”? To nie wystarczy!
    Otwórz mi drzwi skarbie, bardzo ciebie proszę.
    Tak już lepiej. Kontynuuj!
    Jak to…? Ehm… – z trudem przełknął ślinę – Proszę cię, najdroższa, otwórz mi drzwi, kochanie!
    No dobrze.

    Szczęk zamka obwieścił, że drzwi zostały otwarte. Marek bez chwili namysłu wbiegł do środka.
    Czemu mi to zro… – na jej widok odjęło mu mowę.

    Stała na środku pokoju, odziana w skórzany pas i czarne kozaki sięgające za kolana. W ręku trzymała bicz.
    Eee… nie mówiłaś, że kupiłaś nowe buty. To z naszej karty kre…
    Milcz! Na kolana! Moja cipka pragnie porządnego lizania!

    Podeszła do niego seksownym krokiem, zdarła z niego ręcznik i skierowała na ziemię. Ukląkł przed nią a ona przycisnęła mu do ust swoją cudowną i pachnącą cipkę.
    Liż! – fuknęła.

    Bez chwili wahania zaczął ssać i drażnić językiem jej łechtaczkę.

    Skąd ona wzięła ten pomysł? – zastanawiał się Marek. Nagle poczuł przeszywające uderzenie bicza na plecach.
    Nie przestawaj! – Rozkazała, obejmując go mocniej nogami.

    Musi mu się to bardzo podobać – pomyślała – to nawet podniecające, teraz mam nad nim kontrolę!

    Pieścił ją coraz bardziej. Czuła, że zaczyna tracić nad nim władzę. Objęła go nogami i przejechała

    obcasem po plecach. Usłyszała tylko stłumiony jęk. Kara pomogła – znowu był delikatny i subtelny. Poczuła w końcu upragnioną przyjemność, odrzuciła go więc od siebie i stanęła tuż przed nim, delikatnie naciskając butem jego penisa.

    Teraz będziesz moim niewolnikiem – zakomunikowała oschle, smyrając biczem po jego klatce piersiowej.
    Cokolwiek rozkażesz! – odparł.
    – Rozkażesz… Kto?! – zapytała uderzając go w twarz.
    – Auuuu… – zawył – Cokolwiek rozkażesz, Pani! – odpowiedział bez wahania.

    On naprawdę to lubi. Ja mu pokażę! – pomyślała i popchnęła go na dywan. Przycisnęła go butem do podłogi i przejechała po nim obcasem. Nie zająknął się nawet. Widząc to, usiadła na kanapie nad nim i zaczęła bawić się jego penisem, uderzając go leciutko pejczem.
    Błagam, zajmij się moim kutasem, bo już nie mogę…

    Zatkała mu twarz, stawiając na niej buta.
    Sam się nim zajmij! – odparła.

    Położyła mu rękę na jego nabrzmiałym z podniecenia chuju i zaczęła poruszać nią w górę i w dół.
    Chyba nie muszę cię uczyć jak to robić !– zażartowała sobie z niego. Chciał coś powiedzieć ale przycisnęła go jeszcze bardziej. Poruszał zatem posłusznie ręką coraz szybciej a ona

    drażniła jego mosznę obcasem. W końcu zaczął się naprężać i dyszeć aż wystrzelił potężną dawkę spermy wprost na jej seksownego buta.
    No i co zrobiłeś? Będziesz musiał to teraz posprzątać!
    Poczekaj… – dyszał – Zaraz pójdę po papier…
    Jaki papier? – zaśmiała się – liż to! Teraz!

    Podniosła go za włosy i ułożyła przy swoich kozaczkach, a on pokornie lizał swoją spermę. Podnieciło ją to tak bardzo, że zaczęła się masturbować na jego oczach. Delikatnie muskała swoim paluszkiem cipkę, potem coraz mocniej i mocniej. Teraz dotknęła swojej łechtaczki i poczuła się jak w niebie. Kolejny orgazm zawładnął jej ciałem. Padła na łóżko i zasnęła ze zmęczenia.

    Obudziła się w nocy. Spojrzała na podłogę: Marek ciągle tam leżał i spał u jej stóp.
    Biedaczek… – pomyślała – Chyba go za bardzo wymęczyłam. Ale jak on mnie podnieca w tej pozycji…

    Delikatnie zsunęła seksowne kozaczki i rozpięła skórzany pasek. Obróciła go na plecy. Spał jak zabity.
    Jaki malutki! – spojrzała z politowaniem na jego opadłego członka – Ale mam na niego ochotkę!

    Powoli przeszła nad nim i chwyciła ustami jego penisa.
    Mmmm… jaki pyszny. Chcę go mieć w cipce. Tylko jak tu zrobić, żeby mu stanął. Nie chcę go budzić. – zastanawiała się przez chwilę.Wiem już co zrobię! – zaśmiała się w duchu.

    Poszła do łazienki i otworzyła kosmetyczkę, wyciągając z niej lateksowe rękawiczki.
    Doskonale, rękawiczkę już mam teraz wezmę jeszcze oliwkę i sprawa załatwiona!

    Nałożyła lateksową rękawiczkę. Obróciła go delikatnie na brzuch i rozszerzyła nogi. Polała oliwką palec i zaczęła powoli wkładać w jego odbyt. Wchodziła coraz głębiej.
    Eureka! Znów jest twardy jak głaz! – pomyślała w euforii.

    Obróciła go na plecy i powoli usiadła na chuju.
    Zaraz, a gdy nie wytrzyma przyjemności ze mną? – zwątpiła Muszę się jakoś zabezpieczyć.

    Sięgnęła do torebki po prezerwatywę. W tym czasie jednak kutas znów opadł. Bez zawahania wsadziła mu palec w tyłek. Stęknął, ale się nie obudził. Kutas znowu dumnie stał.
    Zabawne – pomyślała – faceci są jednak śmieszni.

    Wsunęła się powoli członka i zaczęła go ujeżdżać. Gdy poczuła, że maleje zaczęła drażnić jego

    punkt „G”. Pieprzyła się tak przez kwadrans, gdy poczuła niespotykaną falę przyjemności. Jego kutas był gigantyczny. Orgazm nadchodził a ona chciała jeszcze więcej, zaczęła jeszcze szybciej wkładać palec w jego odbyt. Kutas był twardy jak skała. Gdy osiągnęła już szczyt, poczuła, że jego

    członek pulsuje. Zsunęła się z niego aby zobaczyć co się dzieje.

    Haha, dałam mu orgazm – spojrzała na gumkę wypełnioną białym płynem – Ale jestem boska!

    Zdjęła z niego gumkę i wyrzuciła do śmieci. Sama poszła do toalety. Kiedy wróciła, zauważyła, że Marek nie śpi.
    Która godzina? – spytał zaspany.
    Po drugiej, a co? – zapytała podejrzliwie.
    – A nic… Miałem dziwny sen…
    Połóż się na łóżeczko misiu, już idę do ciebie.
    Nic nie pamięta! – zaśmiała się w duchu – Ale by się zdziwił…

    Położyła głowę na jego piersi i tak oboje zasnęli.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    deodato

    SD

  • Moj sasiad

    Był to początek wakacji pomiędzy liceum a gimnazjum. Nazywam się Piotrek, miałem wtedy 16 lat. Byłem wtedy dość szczupły i miałem lekko falowane włosy do ramion. Nie bardzo miałem wtedy co robić więc dużo jeździłem na rowerze. Ogólnie lubiłem to, tylko mój rower nie był w najlepszym stanie, hamulce prawie, że nie istniały. Zwykle udawało mi się w razie, czego zakręcić lub zwolnić przed zakrętami, lecz niestety nie tym razem. Wyjeżdżając zza garaży, które stały wzdłuż lekko pochyłej drogi wpadłem na wyjeżdżające auto sąsiada. Było to BMW X3. Przeleciałem przez maskę i zatrzymałem się leżąc po drugiej stronie. Mój sąsiad wybiegł z samochodu z krzykiem i złapał mnie za koszulkę przyciskając do samochodu:

    – Rozjebałeś mi wóz! – Skurczyłem się w sobie i zacząłem go przepraszać. Strasznie się bałem, bo było, czego. Nie był on najwyższy, bo ma co najwyżej 175cm, ale jest szerszy ode mnie w ramionach o 2 razy (wtedy pewnie ze 3). Silnie umięśniony, krótko ścięte włosy. Szarpnął mną jak szmatą i pociągnął na stronę gdzie uderzyłem. Okazało się, że nie było zbyt dużo szkód tylko mała rysa i lekkie wgniecenie, które zauważyłem dopiero, gdy mi je pokazał krzycząc, że mój ojciec będzie za to płacił. Wystraszyłem się wtedy, zapytałem:

    – Nie mógłbym tego jakoś odpłacić, bo ojciec mnie zabije.

    – Zaraz ja Cię zabije!

    W chwilę jego wzrok się zmienił. Jakby złagodniał.

    – Wprowadź swój rower do garażu. – Zdziwiłem się, ale bez myślenia zrobiłem to a on wsiadł do auta i wjechał zaraz za mną. Stałem w środku i nie wiedziałem, o co chodzi. On zamknął drzwi garażu i włączył światło. Obrócił się do mnie i powiedział:

    – Teraz dasz mi zaliczkę za naprawę. A jutro rano spłacisz mi w taki sam sposób jak dziś aż uznam, że wszystko spłaciłeś. A teraz klękaj.

    – Co?

    – Na kolana! -Podszedł do mnie i pchnął mnie do tyłu aż wywróciłem się na plecy. Próbowałem wstać, ale on złapał mnie za włosy i przycisnął moją twarz do swojego krocza.

    – Teraz będziesz grzeczną suką! – Rozpiął rozporek i wyciągną grubą pałę. Przycisnął mi ją do ust. Odsunąłem się lekko i krzyknąłem:

    – Nie jestem gejem!

    – Nie szkodzi. – Powiedział w momencie, gdy wepchnął mi pałę do jeszcze otwartych wtedy ust. Myślałem, że się zakrztuszę. Trzymał mnie mocno za włosy i ruchał w usta. Chciałem go odepchnąć, ale on był dużo silniejszy.

    – Nie wyrywaj się, bo każę twojemu ojcu płacić za naprawę. I żadnych zębów.

    Potem przycisnął moją głowę jeszcze mocniej. Bałem się a moje usta aż bolały mając coś tak grubego w ustach. Ślina ściekała mi po brodzie i kapała mi na koszulkę. Czułem zapach jego potu i żelu pod prysznic. W życiu nie myślałem, że będę w takiej sytuacji. W pewnym momencie zorientowałem się, że zaczyna mi się w spodniach robić ciasno. Bałem się samej myśli, że mnie to podnieca. Po chwili sąsiad zauważył, że mam zaślinioną koszulkę.

    – Zdejmij koszulkę.

    – Już nie chce.  – Uderzył mnie w twarz płaską dłonią.

    – Ściągaj. – Klęknąłem wtedy i ściągnąłem koszulkę. On ją wziął rozłożył na podłodze. Podszedł i podniósł za włosy. Sięgnął mi do rozporka, rozpiął szarpnął w dół. Uśmiechnął się widząc, że mam wzwód.  Stałem tak przed nim nago a on sam zaczął się rozbierać. Miał dobrze umięśnioną klatkę piersiową i żadnego włosa poniżej szyi. Mój penis na ten widok jeszcze bardziej stwardniał.

    – Chodź do mnie. – Podszedłem a on pociągnął mnie za szyję w dół aż upadłem kolanami na swojej koszulce. Staną przede mną i spojrzał na mnie.

    – Bierz go do mordy suko. – Posłusznie włożyłem go sobie do ust i ruszałem głową w tył i przód.

    – Ssij go suko! – Zacząłem go ssać a on przeczesywał mi włosy palcami.

    – Dobrze suko. – Złapał mocniej za moją głowę i dociskał coraz głębiej za każdym wsunięciem a ja się krztusiłem coraz bardziej.  Nagle docisną do końca a ja czułem, że jest głęboko w moim gardle. Dotykałem nosem jego podbrzusza. Chciałem się wyrwać, nie mogłem już oddychać. A on przesuwał tylko lekko w tył i przód.

    – Ahh…, nieźle Ci się ścisnęło gardło! – Wyciągnął swojego penisa z moich ust a ja łapałem oddech. Byłem cały w swojej ślinie. Myślałem, że zaraz zwymiotuje, a on przesuwał po mojej twarzy swoją pałą. Puścił moje włosy a ja usiadłem wykończony na swoich piętach. Ledwo widząc zauważyłem, że on masuje swojego penisa coraz szybciej. Znów złapał mnie za włosy i pociągnął je tak, że widziałem nad sobą tylko jego twarz, rękę oraz ogromnego penisa. Byłem całkiem wykończony. Naglę jęknął i wytrysnął mi na twarz swoją spermą. Zupełnie zalał mi prawe oko. Czułem, że kapie na moje czoło, do ust a reszta skapuje na moją klatkę piersiową. Sąsiad dyszał dość mocno.

    – Nie wasz się nawet ruszyć suko. – Mówiąc to schylił się do swoich spodni. Wyciągnął swój telefon komórkowy. Staną nade mną a ja myślałem, że zaraz zemdleje, chociaż to, że mogłem już spokojnie oddychać trochę mnie uspokoiło. Sąsiad robił mi zdjęcia jak klęczałem przed nim cały w spermie i swojej ślinie. Ustawiał mnie jeszcze w kilku pozycjach i do kilku zdjęć zacisnął mi swój pasek na szyi jak obrożę. Byłem całkowicie zmęczony.

    – Pora się ogarnąć powiedział. – Sięgnął do szafki i rzucił mi papier toaletowy. Potem sięgnął do samochodu i podał mi szklankę wody. Obmyłem i wytarłem się jak mogłem. Najgorsze było to, że z mojego penisa wypływało trochę spermy, a ja nie mogłem uwierzyć, że to mi się podobało. Rzucił mi moje ubrania i kazał się ubierać. Gdy to robiłem on trzymał mój telefon w ręce i wpisywał swój numer, po czym zadzwonił do siebie. Podał mi go:

    – To dopiero początek spłat. Jutro rano przyjdziesz do mnie. Bierz rower i idź do domu. – Otworzył drzwi garażowe i spojrzał na mnie wymownie. Powłócząc nogami poszedłem do domu. Czułem się strasznie a zarazem, gdy o tym myślałem byłem bardzo podniecony. Gdy wszedłem do łazienki zobaczyłem we włosach trochę spermy. Wszedłem pod prysznic a potem położyłem się u siebie na łóżku i usnąłem. Obudziłem się, gdy do domu wrócili rodzice. Spojrzałem na telefon by sprawdzić, która godzina. Zobaczyłem, że mam sms o treści: „Masz być jutro o 9 u mnie.” Tak dowiedziałem się, że mój sąsiad ma na imię Arek. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    PP

    To moje pierwsze opowiadanie. Komentujcie i piszcie czy chcecie więcej.

  • Romeo i Parys

    : Warszawa real dziś – napisał na czacie Tomek.

    To był jego stały tekst na tym czacie, czacie dla niespełnionych gejów, jak zwykł go nazywać. Logował się na nim raz w tygodniu, zawsze w weekend i tylko po to, żeby znaleźć kogoś, dzięki komu mógłby rozładować nagromadzone napięcie, nic więcej; przynajmniej to próbował sobie wmówić. Jak zwykle też nie musiał długo czekać na odzew.  Chociaż teraz było inaczej. Oczywiście, jak zawsze pojawiły się dziesiątki pytań, czy jest pasywem, czy aktywem. To było podstawowe pytanie, jeśli chciało się znaleźć na czacie kogoś na jedną noc. Było trochę demotywujące, że tych wszystkich facetów nie obchodziło nawet, ile ma lat i czy jest atrakcyjny. Chcieli tylko coś bzyknąć, ważne żeby miało dupę i fiuta, reszta nie miała znaczenia.

    Westchnął cierpiętniczo zdołowany swoją samotnością i w tym momencie na ekranie komputera pojawiło się pytanie inne niż zwykle.

    : Zabierzesz mnie najpierw na kolację, Romeo? – zapytał Parys.11. „Romeo” to jego stały nick, cóż za ironia, że napisał do niego Parys.

    : Czemu kolacja? – zaciekawił się Romeo

    : Czuję się trochę mniej podle, jeśli pójdę z kimś na kolację, zanim się z nim prześpię 🙂 jak wyglądasz?

    : Wymiana fotek? – zaoferował Romeo.

    Kilka chwil później Tomek otwierał plik ze zdjęciem. Na jego twarzy pojawił się uśmiech, kiedy jego oczom ukazał się słodki uśmiechnięty blondyn. Wyglądał na nie więcej niż dwadzieścia jeden lat, chociaż jak się później dowiedział Tomek, Parys w rzeczywistości miał lat dwadzieścia siedem.

    : Gdzie się spotkamy, Romeo? – zapytał Parys.

    : Jeśli chcesz zjeść najpierw kolację, to proponuję miłą knajpkę na Huculskiej, nazywa się Galeon. Wiesz gdzie?

    : Tak, mieszkam niedaleko tej knajpy. Za godzinę?

    ***

    Tomek siedział przy stoliku w przytulnej knajpie. Denerwował się, sam nie wiedział dlaczego. Nie pierwszy raz umawia się z kimś na seks. Ale pierwszy raz nie wie, czy jego dzisiejszy parter jest aktywem czy pasywem. On jeden o to nie zapytał. Dla Tomka nie było to ważne. Mógł być zarówno na górze, jak i na dole. Więc dlaczego się denerwował?

    Siedział już dobre piętnaście minut, ubrany w swoją najlepszą ciemnozieloną koszulę, sportową marynarkę i dżinsy. Z włosami nie robił nic, bo i tak zawsze miał na głowie czarne gniazdo, nie ważne, jakich zabiegów na nich próbował. Przyszedł przed czasem; nie musiał się szykować do wyjścia, bo był już gotowy. Ale teraz zastanawiał się, czy Parys w ogóle się pojawi. Powinien tu przyjść w ciągu kilku kolejnych minut. Tomek zastanawiał się, czy mężczyzna sobie z niego nie zażartował. Zawsze kiedy umawiał się z nieznajomym, miał obawy, że zostanie wystawiony.

    Ten strach odpłynął, kiedy do jego stolika zaczął zbliżać się naprawdę atrakcyjny blondyn. Poznał go głównie po uśmiechu, na zdjęciu uśmiechał się dokładnie w ten sam sposób.

    – Witaj, mój Romeo – powiedział z kuszącą chrypką, kiedy podszedł do stolika.

    Tomek wstał, uśmiechnął się uroczo i wyciągnął dłoń na przywitanie.

    – Cześć. Właściwie to jestem Tomek – wyjaśnił.

    – A ja Krzysiek – powiedział, siadając przy stoliku.

    Chwilę później podszedł do nich kelner z kartami dań.

    – Podać panom już teraz coś do picia? – zapytał. Odmówili, a kelner poinformował, że za chwilę podejdzie odebrać od nich zamówienia, po czym skłonił się uprzejmie i odszedł.

    Obaj zaczęli przeglądać karty, a Krzysiek podjął przerwaną rozmowę:

    – A zatem… ile masz właściwie lat? – zapytał szczerze zaciekawiony.

    – Dziewiętnaście. – Tomek uśmiechnął się, kiedy jego towarzysz zrobił wielkie oczy.

    – Wyglądasz na o wiele starszego – oznajmił. – Nie przeszkadza ci, że ja jestem tyle starszy?

    – Nie. Wyglądasz na o wiele młodszego. – Obaj zaśmiali się lekko i zaczęli wybierać dania. – Masz ochotę na krewetki na przystawkę?

    – Nie, nie lubię krewetek. Może panierowany camembert? – zaproponował Krzysiek.

    – Hm… może być, może to będzie nawet lepsze – odpowiedział chłopak z nutą zamyślenia w głosie. – Na co masz ochotę potem?

    – A o tym porozmawiamy, jak już stąd wyjdziemy. – Mężczyzna zawarł w tej wypowiedzi doskonale wyczuwalną aluzję na temat tego, co będzie się działo później.

    Tomek zarumienił się lekko i wyjaśnił:

    – Chodziło mi o posiłek. Na co masz ochotę po przystawce?

    – Tagliatelle chyba będzie odpowiednie.

    W tym momencie ponownie podszedł do nich kelner.

    – Są panowie już gotowi, by złożyć zamówienie?

    – Tak – odpowiedział Tomek. – Poprosimy panierowany camembert na przystawkę. Na danie główne tagliatelle, a dla mnie grillowaną pierś z kurczaka.

    – Coś do picia? – zapytał, notując.

    – Na co masz ochotę? – Tomek zwrócił się do Krzyśka.

    – Może piwo…

    – Ciemne?

    – Tak.

    – W takim razie dwa piwa ciemne. – Kelner zanotował i odszedł od stolika.

    Kilka chwil później mieli już przed sobą piwa i przystawki.

    – Czym się zajmujesz? Tak na co dzień – zaciekawił się Krzysiek. – Studiujesz, pracujesz?

    – Studiuję. – Tomek uśmiechnął się. – I pracuję.

    – Mmm, niezależny młody człowiek – próbował przymilić się Krzysiek.

    – Och, mówisz jak moja matka – sapnął, robiąc minę. Blondyn zaśmiał się.

    – Co studiujesz?

    Jedli, rozmawiali i śmiali się. Wspólny czas mijał im wspaniale. W pewnym momencie Tomek zdał sobie nawet sprawę, że to spotkanie było bardziej podobne do randki niż jego ostatnia randka. Krótkie spojrzenia pełne pożądania przygotowywały ich na to, co nadejdzie później i czego obaj nie mogli się już doczekać.

    Gdy zjedli i odłożyli sztućce, ponownie pojawił się przy nich kelner.

    – Czy mogę zaproponować panom deser? – zapytał uprzejmie.

    Tomek i Krzysiek spojrzeli na siebie uśmiechając się półgębkiem. Obaj wiedzieli, że doskonały deser czeka ich po wyjściu z restauracji.

    – Nie, dziękujemy. Prosimy o rachunek – odpowiedział Tomek, patrząc w oczy Krzyśkowi i swoim spojrzeniem pokazując mu, jak bardzo pragnie go już teraz, nagiego, gorącego i dyszącego z podniecenia.

    Kelner zebrał brudne talerze i oddalił się. Chwilę później wrócił z rachunkiem. Tomek zapłacił, zostawił napiwek i obaj niemal pędem wyszli z restauracji.

    – A zatem, idziemy do mnie? – zapytał Krzysiek.

    Tomek zgodził się i obaj ruszyli w stronę jego mieszkania. Rzeczywiście, blondyn, jak wspominał wcześniej, mieszkał blisko, bo tylko pięć minut spacerkiem od restauracji.  Blok był dosyć okazały, widać było, że to typowy apartamentowiec. Wjechali windą na czwarte – ostatnie – piętro i weszli do jego mieszkania.

    I wtedy się zaczęło.

    Krzysiek nawet nie pozwolił Tomkowi zdjąć kurtki, tylko rzucił się na niego, jak tylko zatrzasnęły się za nimi drzwi mieszkania. Przyparł go mocno do ściany i całował, dotykał i pieścił jak oszalały. Ocierał się bardzo mocno i dyszał tak głośno, że prawie jęczał. Tomek zaśmiał się lekko ochryple na te zabiegi. Nie spodziewał się, że zostanie zaatakowany już od progu. Ale spodobało mu się to, więc przyłączył się do zabawy i też zaczął pieścić i całować. Szybko pozbyli się swoich ubrań, odrywając przy tym kilka guzików od koszul i rozdzierając w jednym miejscu kamizelkę czy spodnie. Nie zwracali uwagi na destrukcyjność swoich działań. Liczyła się tylko przyjemność płynąca z dotyku i bliskości.

    Potykając się o wszystko, co stanęło na ich drodze, dotarli do łóżka. Ich początkowa gwałtowność ustąpiła teraz miejsca namiętności. Podziwiali swoje ciała, lekko wyrzeźbione, kryjące się pod skórą mięśnie, jędrne pośladki i piękne, sztywne kutasy.

    Krzysiek ułożył się na plecach, a Tomek zaczął ssać jego penisa. Najpierw przejechał językiem od jąder aż do samej główki wyprężonego twardego chuja. Okrążył językiem samą żołądź, a potem mocno ją zassał. Otoczył ustami penisa, złapał go dłonią u nasady i zaczął już poważnie obciągać. Ruszał głową w górę i w dół, kręcił językiem, pieścił dłonią jądra i przygryzał lekko żołądź. Jego poczynania doprowadziły Krzyśka na skraj orgazmu; chłopak skomlał, zaciskał pięści na jego włosach i błagał o więcej. Jego biodra samoistnie podskakiwały w górę.

    Kiedy Tomek poczuł, że Krzysiek jest już na skraju spełnienia, oderwał usta od jego kutasa i podciągnął się do góry, by go głęboko pocałować, brutalnie wpychając swój język w jego usta.

    – Opanuj się trochę, nie chcemy, żebyś doszedł tak szybko – zażartował sobie, ale tak naprawdę podobało mu się, do jakiego stanu go doprowadził.

    Krzysiek przewrócił Tomka na plecy, zawisł nad nim i powiedział:

    – Teraz moja kolej.

    Zjechał w dół, lokując się pomiędzy jego nogami.

    – Jesteś pasywem czy aktywem? – Blondyn wreszcie zadał to pytanie.

    – To nie ma znaczenia – zaczął odpowiadać Tomek. – Mogę być zarówno na górze, jak i na dole. Wybierz sobie. – Uśmiechnął się uroczo, czekając na decyzję partnera.

    – W takim razie bardzo chcę, żebyś był dzisiaj moim słodkim pasywem – powiedział, po czym podciągnął w górę nogi bruneta, by wyeksponować jego zgrabny tyłek.

    Szybko zanurzył swoje usta pomiędzy jego pośladkami. Nacisnął języczkiem na maleńki, jeszcze zaciśnięty otworek odbytu. Lizał, przykładał usta i ssał, całował. Tomek smakował nieziemsko w tym miejscu. Kilka chwil później udało mu się wsunąć w odbyt język i posmakować od środka tej słodyczy. Chłonął ją całym sobą. Kiedy nie mógł już bardziej rozepchać go językiem, wsunął w niego jeden palec, a zaraz drugi, co wywołało cichy syk protestu ze strony Tomka, który jednak szybko dał znać, że wszystko jest w porządku. Krzysiek wsuwał w jego dupę dwa palce, rozszerzał je w środku. Chciał jak najlepiej przygotować go na swojego dużego sztywnego kutasa, z którego sączyła się sperma od wyczekiwania na tę ciasną dupę.

    Kilka minut później blondyn sięgnął do szafki nocnej po żel intymny i nałożył odrobinę na swojego kutasa. Odłożył buteleczkę, złapał nogi Tomka, by jeszcze bardziej wystawić jego tyłek i zapytał:

    – Gotowy?

    Tomek z uśmiechem skinął głową i wypiął się w jego stronę. Krzysiek szybkim ruchem wbił się w jego dupę. Nagłe wtargnięcie poskutkowało lekkim promieniującym bólem, ale Tomkowi tylko sprawiło to większą przyjemność. Obaj westchnęli na doznanie tej bliskości.

    Krzysiek poruszał się w nim najpierw powoli, ale w miarę upływu czasu zwiększał tempo uderzeń. Tomek zacisnął dłoń na swoim penisie i zaczął głośno jęczeć pod Krzyśkiem.

    Po kilku minutach ta pozycja znudziła im się, więc postanowili ją zmienić. Krzysiek położył się na plecach, a Tomek go dosiadł i zaczął ujeżdżać. Robił to w naprawdę szalonym rytmie; łóżko skrzypiało, a ich ciała wydawały mlaszczące odgłosy, kiedy się od siebie odbijały. W tej pozycji Krzysiek miał idealny dostęp do kutasa Tomka, więc z uwielbieniem zaczął go walić, patrząc jak raz po raz na jego czubku pojawia się kropelka spermy. Zacisnął mocniej dłoń na jego penisie i zaczął poruszać nią jeszcze szybciej. To wystarczyło, żeby Tomek z głośnym jękiem doszedł, wytryskując na brzuch i tors Krzyśka i zaciskając swój odbyt na jego kutasie. Blondyn z kolei, czując taki nacisk, nie potrafił się powstrzymać i także doszedł, zalewając dupę bruneta gorącą spermą.

    Tomek opadł na Krzyśka, rozmazując przy okazji swoją spermę na nich obu. Chwilę później zsunął się z niego i, spocony i zmęczony, ułożył obok.

    – Uch… daj mi piętnaście minut na odsapnięcie i będę się zmywał – powiedział, ciesząc się przeżytym orgazmem.

    – Daj spokój – zaczął Krzysiek, nadal dysząc ciężko i sięgając po chusteczki. – Jest późno, przecież możesz zostać na noc. – Wytarł się ze spermy i zaczął wycierać również bruneta.

    – Mmm.. dzięki, to miłe – odpowiedział z uśmiechem sennym głosem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Amor Amorowy

    Jeśli spodoba wam się to opowiadanie, to powstanie kolejna część lub może nawet dwie.

    Zapraszam do komentowania.:)

  • Pociag czy samochod?

    – Możemy Cię odwieźć. 
    – Nie trzeba. Zdążę. 
    – Pociąg jedzie ponad dziewięć godzin, będziesz zmęczona gdy dotrzesz. 
    – Prześpię się w pociągu. 

    xxx 

    Dzień zapowiadał się niezwykle męcząco chociaż perspektywa dotarcia do znajomych rodziny na południu Polski i byczenia się w górach przy akompaniamencie słońca i świeżego powietrza, była co najmniej warta trudów podróży. 

    Zjawiła się na peronie na pół godziny przed odjazdem pociągu, sądząc iż znajdzie sobie dobre miejsce nim inni dotrą. Nie wzięła jednak pod uwagę iż jadąc PKP nie można mieć wielu wymagań a i pociągu lubią się spóźniać. Z kilku osób zrobiło się kilkanaście a gdy nadszedł czas na przyjazd pociągu, kobieta mówiąca przez głośniki oznajmiła iż spóźni się on dwadzieścia minut. 
    – Świetnie. – skwitowała gorzko siadając na ławce. Prawą dłonią od ostatnich pół godziny trzymała rączkę walizki. Spakowała niewiele – jak jej się zdawało – ale i tak musiała wybrać większą z dwóch przez siebie posiadanych waliz. 

    Westchnęła. Odgarnęła sprzed oczu długie, faliste ciemnorude kosmyki i zlustrowała niebiesko-szarym wzrokiem peron. Ludzie zaczynali się niecierpliwić, tak jak ona. Ciekawa była ile osób Polska Kolej zmusiła do zainwestowania w prawa jazdy i samochody przez swoje niekompetentne usługi. Sama planowała kupić samochód jak tylko skończy osiemnaście lat. A do tego czasu był jeszcze rok. Cholernie długi rok. Etap przejścia, zastoju i oczekiwania dla każdego nastolatka. Nie w pełni dorosła, nie do końca dzieciak. Do dzieciaka od zawsze było jej daleko przez wzgląd na charakter i światopogląd. Sporo w życiu przeszła, więc i nie odznaczała się naiwnością typową dla jej rówieśników. Nie mniej wciąż posiadała w sobie wiele wiary w ludzkość, która niejednokrotnie dowiodła iż wiary nie jest warta. 

    Na peron przywiozła ją koleżanka, jednak po piętnastu minutach ucałowała ją w policzek i popędziła do pracy. Magda i tak była wdzięczna koleżance, że zawiozła ją na peron przed pracą; mogła tego nie robić, pozwolić rudej błądzić po Gdańsku aż znajdzie odpowiedni autobus i dworzec. Ale, chociaż ruda nie miała o tym w tym momencie pojęcia, osoba, która ją odwiozła miała okazać się w przyszłości jedną z najlepszych przyjaciółek. Opoką. Skałą. Sacrum oceanu jej niepokojów. 

    Nareszcie pociąg nadjechał zapowiedziany wcześniej znudzonym głosem pani z głośników. Magda ustawiła się mniej więcej w połowie sektora B, dzięki czemu mogła zasiąść w połowie pociągu, mniej więcej. Kiedy drzwi się otworzyły, zaczęły z przedziałów wysiadać dziesiątki ucieszonych z zakończenia podróży osób. Witali się z bliskimi, z podnieceniem opowiadali swoje perypetie. Po wyjściu ostatniej osoby wysiadającej w Gdańsku z tego wagonu, Magda wspięła się po schodkach i wtaszczyła walizę. Poszła z wolna przez wąski korytarzyk i rozpoczęła poszukiwania miejsca dla siebie. Znalazłszy pusty przedział zasiadła tam, wrzucając bagaż na kratkę pod sufitem. Usiadła przy oknie i przymknęła oczy. Nie była szczególnie towarzyską osobą. Właściwie lubiła przebywać z ludźmi, ale nie kiedy byli do tego zmuszeni – oni lub ona. Dlatego wolała w samotności spędzić chociaż część podróży nim dosiądzie się ktoś jeszcze. 

    Pociąg ruszył a w przedziale nadal była sama. Ucieszyło ją to. Wyjęła z podręcznego bagażu szkicownik i ołówek. Od niedawna odkryła w sobie artystę. Zaczęła szkicować co jej przyjdzie do głowy: od realnych obiektów aż po surrealistyczne kształty, komiksy i tym podobne. Powoli zaczęła rysować biorąc pierwszą z brzegu myśl i przekładając ją sukcesywnie na papier. Zaczęła od skrzydeł. 

    W samotności spędziła trzy godziny. Było to miłe zaskoczenie ale z wolna zaczęła się nudzić. Narysowała już anioła i diabła splecionych w intymnym uścisku w chmurach. Od niedawna, odkąd przestała być dziewicą, jej myśli mknęły średnio co kilka minut wokół seksu. Łatwo się podniecała, łatwo się zatracała w erotycznych fantazjach na jawie. Zastanawiała się czy każdy tak ma. Nigdy nikogo o to nie pytała. Tymczasem pociąg zatrzymał się po raz kolejny i drzwi przedziału się otworzyły. Stał w nich wysoki mężczyzna o dłuższych włosach i delikatnie zarośniętej szczęce. Na oko lekko po trzydziestce. Rozejrzał się zmęczonym wzrokiem po przedziale. Dopiero gdy trafił na spojrzenie Magdy, uśmiechnął się lekko i wszedł. Bagaż umieścił na kracie pod sufitem a sam usiadł naprzeciw rudej. W chwilę za nim weszła kobieta z książką i bagażem podręcznym tylko. Ta miała około trzydzieści lat chociaż jej opalona na brąz cera wskazywała wyższy wiek, miała długie, sztuczne paznokcie a ubrana była w krótką spódnicę i top. Na to zarzucony miała biały sweterek rozpinany z przodu na całej długości. Strasznie kontrastował z ciemną skórą. Kobieta skinęła głową do Magdy i mężczyzny po czym usiadła opodal wejścia do przedziału i otworzyła książkę na zakładce. Zaczęła czytać. Magda z zainteresowaniem ją obserwowała. Nie uważała ją za ładną ale była ciekawym zjawiskiem. Teraz, gdy była pogrążona w lekturze, Magda mogła bez oporów taksować wzrokiem jej całą sylwetkę. Niemal nie zwróciła uwagi iż w tym samym czasie podobnym wzrokiem oceniał jej ciało mężczyzna naprzeciw. Przypadkiem zerknęła w jego stronę gdy akurat jego wzrok prześlizgiwał się od jej ud do biustu. Zarumieniła się lekko ale to zignorowała wracając do osoby kobiety. Nie mogła jednak wiecznie oglądać kogoś, kto dla niej nie miał „drugiego dna”. A ta kobieta zdecydowanie opierała swoją osobę o pierwsze wrażenie i ciało. Z westchnieniem odwróciła wzrok. 

    Wówczas napotkała jego spojrzenie. Wciąż się w nią wpatrywał. Zaczęła czuć się lekko niekomfortowo pod natarczywym wzrokiem. Odchrząknęła a on uśmiechnął się i spojrzał w okno. Poruszyła się niespokojnie na kanapie, zacisnęła nieco uda. Pojawiło się przyjemnie łaskotanie w żyłach, które mogła przypisać rosnącemu podnieceniu. Na to nic nie mogła poradzić. Jej ciało reagowało szybciej niż umysł, który nie nauczył się jeszcze zauważać i interpretować wieloznacznych spojrzeń obcych ludzi. Odgarnęła włosy za siebie przegarniając je na jedną stronę i podjęła szkicowanie od nowej strony. Nie miała niczego konkretnego na myśli, po prostu chciała uciec od wzroku mężczyzny. Ten zaś przeniósł wzrok na papier, obserwując jak bez wahania i mocnymi pociągnięciami ołówka zostaje on przekształcony w płótno artysty. 

    – Michał. – odezwał się nagle wyciągając dłoń do Magdy. Podniosła wzrok. Kobieta z książką również. Odłożyła ostrożnie ołówek na bok i podjęła dłoń. 
    – Magda. – odrzekła i ponownie uchwyciła ołówek. Atmosfera przyciągania, jakie czuła do tego mężczyzny, było dla niej coraz bardziej odczuwalne, on również robił się niespokojny. Aż dziwne, że kobieta tego nie odczuwała, powróciwszy do książki ze zmarszczką między brwiami: może też chciała się przywitać a została zignorowana i źle się z tym poczuła? 

    Pociąg się zatrzymał. Kobieta wstała i zniknęła, nie żegnając się nawet. A tymczasem Michał wpatrywał się w drzwi przedziału dziwnym wzrokiem. Gdy pociąg ruszył, odetchnął. Magda zrozumiała iż to ulga. Nie chciał nikogo więcej w tym przedziale. Zacisnęła uda mocniej i pochyliła się nieco, pozwalając kurtynie włosów opaść na twarz by zasłonić rumieniec. Było jej ciepło, chociaż przedział był neutralny pod względem temperatury. 
    – Dokąd jedziesz? – w powietrzu zawisło pytanie. Magda zamknęła szkicownik i podniosła wzrok. 
    – Zakopane. – odparła; nie miała dużego doświadczenia z mężczyznami. Był ten, który odebrał jej przysłowiową niewinność oraz dwóch po nim. Wszyscy trzej w ciągu dwóch tygodni. Jakby ten pierwszy obudził głodną bestię, która po latach uśpienia chciała najeść się do syta i nadrobić stracony czas. 
    – Kraków. – usłyszała; postanowił chyba za wszelką cenę kontynuować rozmowę. Wjechali do tunelu i nagle Magda poczuła się niepewnie. W przedziale nie było światła, była za wcześnie na nie. Przedział pogrążył się w całkowitej ciemności. Miało to trwać kilka sekund tylko ale i tak wystarczyło by poczuła między nogami znajomą wilgoć. Nie miała pojęcia czego się po mężczyźnie spodziewać. Gdy tylko powrócili do jasności, mrugnęła dwa razy odzyskując ostrość spojrzenia i z zaskoczeniem odkryła iż mężczyzna przesiadł się. Siedział teraz obok niej ze szkicownikiem w dłoni. Otworzył go i zaczął obserwować jej twory. Poczuła się.. zaniepokojona. 

    – Ładnie rysujesz. – powiedział, podając jej szkicownik. Nachylił się przy tym a słowa te wyszeptał prosto do jej ucha, jak sekret. Zadrżała a przez jej skórę przetoczył się dreszczyk. Włoski na ramionach stanęły dęba. A Michał uśmiechnął się szeroko to widząc. Nie umknęła mu ta reakcja. Co więcej: spodobała mu się. 
    – Podobasz mi się. – rzekł niskim głosem. O jakiś ton niższym niż ten którego używał do tej pory. Był to głos wypełniony pożądaniem, miał wabić i podniecać. 
    – Dziękuję. Ty.. też jesteś.. przyjemny. – rzekła; zauważyła iż jej ciało ją zdradziło przełączając się na niższe tony wypowiedzi. Zupełnie nie miała nad tym kontroli. Jej głos stał się głębszy, bardziej.. dorosły. Był to głos femme fatale. Zupełnie jak na filmach. 

    Zapadła cisza pełna napięcia. Gdy miała się odezwać, Michał wstał i zasunął dokładnie kotary w przedziale: te przy drzwiach i przy oknach. Nastała przyjemna ciemność. Zgaszone zostało światło dnia. Teraz poczuła się jakby była w pokoju podczas zachodu słońca. 
    – Do najbliższego przystanku mamy jakieś dwie godziny. – szepnęła. Niby ot wypowiedziała fakt. Michał uśmiechnął się szeroko. 
    – Możemy ten czas odpowiednio spożytkować. Jeśli chcesz. – odparł podchodząc znów do niej i siadając naprzeciw. Odebrał jej tym samym spore pole manewru. Gdy był bliżej, czuła się pewniej. Mogła z łatwością wykonać jakiś gest, niby przypadkowy. Cokolwiek teraz mogła uczynić, byłoby aż nazbyt przypisane do czynów zdecydowanie w pełni świadomych. 

    Ale raz się żyje a ona miała ciężkich kilka dni. I chciała się pieprzyć. 

    Wstała z kanapy i podeszła do niego bliżej. Powoli, z pełną świadomością swoich ruchów, ułożyła jego kolano po jego prawicy a drugie po lewicy. Usiadła na nim okrakiem. Była jednocześnie speszona, niepewna ale i dziwnie odważna. Pocałowała go delikatnie, jakby pytająco. Jego usta były wąskie a zarost szorstki, drapał przy dotykaniu. Objął ją w pasie mocno, zamykając ją w swoich ramionach i odpowiedział na pocałunek z całą mocą swego pragnienia. To dało odwagę konieczną dla zapomnienia o świecie. Pocałunki były czymś nowym ale i znanym. Całowała się wcześniej sporo i nie zawsze prowadziło to do seksu. Nie mniej w tym pocałunku kryła się obietnica zwyczajnego, mocnego rżnięcia. A odkąd jej bestia się obudziła, chciała właśnie tego typu rozkoszy. 

    Mruknęła cichutko całując go. Zdjął jedną z dłoni z jej ciała i pomknął między nogi. Była w spódnicy. Jak zawsze. A na sobie miała rajstopy oraz zwyczajną czarną bieliznę. Zero koronek. Jej ubiór nie świadczył o tym, że mogła wyjść z domu licząc na seks. Jej ciało zdradziło ją kolejny raz, gdy męska dłoń przylgnęła mocno do jej cipki. Wręcz ociekała sokami. Michał uśmiechnął się między pocałunkami. 
    Poczuła jego usztywniony kutas przez spodnie. 
    – Trzeba coś z tym zrobić. – rzekł oznajmująco i uchwyciwszy ją za uda, podniósł się wraz z nią z kanapy jakby nic nie ważyła. Położył ją na drugiej kanapie, wzdłuż jej powierzchni. Sięgnął dłońmi pod spódnicę i powoli zaczął zsuwać rajstopy a tuż za nimi bieliznę. Nie zdjął jej butów a rajstopy pozostawił przy kostkach zwinięte. Rozszerzył dłońmi jej nogi i zniknął pod materiałem spódnicy. Z ust Magdy wydarł się jęk gdy poczuła jego wargi na swojej kobiecości. 

    Jego język nie czynił cudów ale miarowe, spokojne muśnięcia sprawiały dużą przyjemność. Wiła się na kanapie pod tą pieszczotą aż do momentu gdy głowa Michała pojawiła się na powrót przy niej. Otworzyła oczy i pocałowała go siadając. Sięgnęła dłońmi do jego pasa. Palce nieco drżały i sama nie wiedziała czy to kwestia podniecenia czy strachu. Wkrótce jednak zsunęła spodnie z niego, które podobnie jak jej rajstopy, opadły na buty i tam zostały. Z czarnych slipów wyjęła kutasa. Twardego i sterczącego. Michał był wygolony elegancko co dało Magdzie do myślenia: widać często uprawiał seks. Zajęła się jego męskością z pewną ostrożnością. Członek nie był szczególnie duży, ale też nie można go było uznać za mały. Na pewno był bardzo gruby i to optycznie go skracało. Dłonią sunęła po powierzchni oglądając go z zainteresowaniem. Potem wzięła go do ust. Usłyszała sapnięcie z ust Michała a on sam dłonią oparł się o lustro ponad siedziskami przedziału. Magda ułożyła dłoń na pośladku Michała, drugą trzymała jego członek a ustami mknęła po jego wierzchu. Jako iż nie był mocno długi, mogła z łatwością wsunąć go do ust a przy pchnięciu za pośladek w swoją stronę – do gardła w całości. Był to kolejny pierwszy raz: nigdy nie brała kutasa do gardła. Było to dziwnie nieprzyjemne uczucie, związane z jednym z prymitywnych odruchów, ale powstrzymywała owy odruch licząc na wynagrodzenie trudów gdy zakończy tę zabawę. A było owo zakończenie bliskie, poczuła jak członek twardnieje jeszcze mocniej więc wysunęła go z ust. Napotkała pytające spojrzenie Michała. 

    – Skończysz we mnie. Tego chcę. – powiedziała cicho ale twardo. Michał ukląkł lekko aby dosięgnąć kieszeni spodni w swoich nogach i wyjął prezerwatywę. Magda zmarszczyła brwi: znów pierwszy raz. Ta prezerwatywa miała wypustki, nigdy nie uprawiała seksu z kimś, kto miałby takową założoną. Kiwnęła głową a Michał włożył ją wprawnie na kutasa. Wyglądał teraz jak opancerzony czołg i Magda musiała się powstrzymać przed zaśmianiem się. 
    – Wstań. – rozkazał Michał; o tak, to zdecydowanie nie była prośba. Wywołało to kolejny dreszczyk podniecenia. Magda wykonała polecenie szybko, niemal niecierpliwie. Męskie dłonie obróciły ją w miejscu. Stała teraz tyłem do niego. 
    – Oprzyj dłonie na lustrze. Rozszerz nogi. Mocniej. Jeszcze. O taaak… – raz za razem słuchała poleceń a z jej cipki zaczęły spływać soki po udach. Michał to zauważył. 
    – Trzeba coś z tym zrobić. – rzekł z uśmiechem, wypowiadając te słowa kolejny raz w ciągu kilku minut. Ona również się uśmiechnęła. Wypięła pośladki, tworząc łuk z pleców na tyle na ile mogła. Michałowi to się spodobało. 
    – Dobra, suczka. – warknął gardłowo. Nie zaprotestowała na te słowa; coś w niej chciało by pieprznęła mu w pysk za to słowo, ale była zbyt podniecona, zbyt spragniona jego kutasa by się odezwać. Poczuła główkę kutasa przy wejściu. Krążył nią przy jej szparce, maczając kutasa w jej sokach dokładnie. A potem wepchnął kutasa tak, że aż Magda krzyknęła cicho. Zasłonił jej usta jedną dłonią by była cicho. Kiwnęła głową by dać znać iż rozumie, lecz nie zdjął dłoni. 

    Zaczął sukcesywnie ją rżnąć. Dłoń trzymana na biodrze wpijała się mocno w jej ciało gdy pieprzył ją dociskając ją mocno do siebie. Czuła jak jego jądra obijają się z plaskiem o nią z każdym pchnięciem. Dłoń z jej ust przeniosła się na kark. Trzymał ją jak chciał, kierował się własnym spełnieniem. Nie miała nic przeciw temu. Czuła jak gruby kutas niemal rozrywa jej wąską cipkę. Bolało, lecz był to przyjemny ból. A on nie zwalniał. Z każdym pchnięciem, coraz mocniejszym, głębszym, szybszym, podniecał się coraz bardziej. 
    – Ależ jesteś ciasna. – wystękał między pchnięciami; jego ruchy były potwornie szybkie. Ciepło przetaczało się przez jej ciało, czuła się cudownie, wspaniale. Wypełniona w całości, rżnięta ostro, mocno. A potem poczuła znajome pulsowanie i poczuła jak jego kutas uwalnia spermę mocnymi strzałami. Jęknęła a przez jej ciało przebiegł dreszcz z każdym ładunkiem spermy. Wysunął się z niej szybko. Za szybko. Lubiła czuć męskiego kutasa po orgazmie. Niechętnie się rozstawała z uczuciem wypełnienia. Michał zdjął gumkę, wyrzucił ją w koszu pod mini-stoliczkiem zamocowanym do ściany z oknem. Usiadł na kanapie i chwilę dyszał. Potem ubrał spodnie i obserwował jak Magda ubiera swoje rajstopy i spódnicę. 
    Nie odzywali się do siebie, nawet na siebie nie patrzyli. Ona chciała zerżnięcia, on ją pieprzył. I wystarczy. Po przyjemności został lekki ból, uczucie rozepchnięcia siłowego. Oczywiście regeneracja już się rozpoczęła, ale w tym momencie nie czuła już przyjemności. Michał najwyraźniej dał z siebie już wszystko bo nie wyglądał jakby chciał powtórki. Drzwi przedziału się rozsunęły i wszedł kontroler. Podała bilet, Michał również. Przy okazji wyszła za mężczyzną i po chwili wróciła po bagaż. 
    – Mmm.. idę do pierwszej klasy. Miałam na nią bilet. Zupełnie nie zwróciłam uwagi. 
    Michał milczał a wzrok miał nieprzystępny. Przez jego twarz przemknął cień. 
    – To.. na razie. – dodała jeszcze po czym opuściła przedział z walizką. Gdy zasiadła na wygodnym fotelu zamknęła oczy i powoli zasnęła. Obudziła się na pół godziny przed wysiadką. Gdy zaś już wyszła z pociągu, zupełnie wyrzuciła z myśli to co stało się w przedziale klasy drugiej. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara

    ..only my memories.

  • Ty w czerni, ja w czerwieni.

    Dzieci boją się ciemności. 
    Boją się potworów pod łóżkiem. 
    Obawiają się tortur. 
    A potem dorastają… 

    xxx 

    Leżała naga na łóżku okrytym tylko prześcieradłem. Jej pierś unosiła się w rytm szybkich oddechów. W pomieszczeniu nie było światła, istniała tylko nieprzenikniona czerń. 

    xxx 

    Przybyła do tego klubu z ciekawości. Na wejściu poprosiła o opaskę, która oznajmia iż tego wieczoru będzie tylko się przyglądać. W jej planach nie było dołączania do zabaw. Ubrała się w ciemny gorset z koronką, rozciągający się od kształtnych miseczek aż po połowę ud. Tak naprawdę stanowić miał jej bunkier, zasłonę nie do przejścia. Czarne, koronkowe majtki były dopełnieniem zestawu obok czerwonych samonośnych pończoch. Usta również umalowała na czerwono a do zwykłego makijażu, typowej dla niej kreski eyelinera, dorzuciła czerwony akcent na zaznaczone tuszem rzęsy. Również sznurki w gorsecie były czerwone. Całość tworzyła subtelną kombinację czerni i czerwieni, która kusiła ale nie prowokowała za mocno. 
    Schodząc po schodach chłonęła zapach i aurę tego miejsca. Noc kwitła toteż nie był dla niej zaskoczeniem widok pary uprawiającej namiętny, pełen pasji seks na oczach innej parki. Może to był wstęp do zabaw we czworo? Nie wiedziała a że sama nie miała ochoty się wpraszać, poszła dalej. Klub posiadał wiele pokoi, sekcję barową, jacuzzi oraz saunę. Chemia tego miejsca docierała do najgłębszych zakamarków jej umysłu pobudzając rejony o których nie chciała rozmawiać. Przeszła obok dwójki, która siedząc dość zawstydzona, ledwie delikatnie muskała się po kolanach. Uśmiechnęła się do siebie lekko, bowiem widok ten przypomniał jej inny. Zatrzymała się przy kolejnej parze i odsunęła się na drugi koniec salki by dać im prywatność. Jej spojrzenie miało zostać niezauważone. Obserwowała jak mężczyzna o smukłym ciele w kolorze hebanu, pieści palcami kobietę w jasnym, fioletowym biustonoszu i takich majtkach. Wszystko oczywiście otoczone koronką, która była nieodzownym elementem tego miejsca. Kobieta wpatrywała się w oczy mężczyzny a jej rude loki poruszały się na jej ciele za każdym razem gdy w przypływie przyjemności drgały jej piersi albo unosiło się jej ciało. Do tej pory podpierała się na łokciach, półleżąc, teraz jednak położyła się całkiem, niemal znikając z oczu obserwatorce. Mężczyzna również wkrótce się nachylił by zasmakować soków swojej partnerki. Dagmara odwróciła wzrok i poszła do baru. Zamówiła coś lightowego, mojito. Chciała zwilżyć usta, które wyschły gdy obserwowała parkę. Powoli ruszyła dalej ciekawa nowych obiektów obserwacji. Zauważyła otwarte drzwi jednego z pokoi i z zamiarem zobaczenia jego wyposażenia, weszła śmiało. Zamurowało ją gdy zauważyła piątkę osób zabawiających się w najlepsze na łożu. Przy otwartych drzwiach. Czyżby zaproszenie? Cofnęła się powolutku by im nie przerywać ale jeden z mężczyzn podniósł wzrok znad cipki jednej z kobiet, którą do tej pory pieścił i zlustrował Dagę od góry do dołu. Gestem dłoni przywołał ją do siebie ale ona pokazała mu opaskę i z uśmiechem uwolniła się z okowów jego spojrzenia. 

    Idąc dalej uświadomiła sobie iż de facto chciałabym dołączyć do tej piątki. Było coś niesamowicie podniecającego w perspektywie dotknięcia ciała obcych kobiet, drażnienia ustami członków trzech obcych mężczyzn, którzy bez słowa niewątpliwie zajęliby się i nią. Pożegnała dreszcz, który przemknął przez jej ciało i ruszyła dalej. Znów stała przy barze prosząc o kolejny drink. Wówczas do jej pleców przywarło gorące, niewątpliwie całkowicie nagie ciało męskie. Mężczyzna położył dłonie na jej biodrach a do jej ucha dotarł niski głos. Poczuła zapach nuty alkoholowej oraz piżma i cynamonu – jego perfum. 
    – Masz najpiękniejsze pośladki jakie widziałem.. ale to Twoje usta nie dają mi spokoju. 

    Kolejny dreszcz przebiegł przez jej ciało. Błagała umysł by nie kazał jej odwrócenia się i zniszczenia tej sytuacji poprzez ocenę wyglądu mężczyzny i stwierdzenia iż jej się nie podoba. Przecież tak było dobrze, podniecająco, gorąco. Nie mniej nigdy jeszcze żądze nie zwyciężyły umysłu toteż odwróciła się powoli z mojito w jednej dłoni i podniosła wzrok na wyższego o kilkanaście centymetrów mężczyznę. I tu spotkała ją przyjemna niespodzianka. Umięśniony blondyn o dwudniowym zaroście na szczękach, duże, błękitne oczy wpatrywały się w jej usta z pożądaniem a około osiemnastocentymetrowy kutas stał na baczność w otoczeniu doskonale wydepilowanego krocza. Ciepło, które odczuła na skórze, znalazło sobie miejsce gdzie mogło się kumulować: cipka zaczęła cichutko pulsować zdradzając podniecenie wraz z wodospadem soków, które powoli zaczynały płynąć również po wnętrzu ud. Zacisnęła nogi stanowczo. 

    – Dzisiaj tylko obserwuje. – pomachała mu przed nosem opaską na nadgarstku z uśmiechem i popiła drinka. 
    – Zdefiniuj obserwowanie. – poprosił niezrażony. 
    – Hm.. sycenie oczu i innych zmysłów bez udzielania się w jakiejkolwiek formie. – odparła krótko wpatrując się w jego wąskie usta. Mężczyzna uśmiechnął się ukazując białe zęby. Siekacze miał jak u drapieżnika i nie wiedzieć czemu jeszcze bardziej to na nią zadziałało. 
    – Idealnie. – rzekł ze śmiechem a Daga poczuła się zdezorientowana. Nie miała jednak czasu na myślenie nad tym co powiedziała ani tego analizowanie, bowiem chwycił ją za wolną rękę i bez obaw poprowadził do jednego z wolnych pokoi. Zamknął drzwi i zostawiwszy ją na środku pokoju podszedł do jednej z dwóch lampek po czym ją zgasił. 
    – Co robisz? – szepnęła zaintrygowana. 
    – Będziesz obserwowała, tak jak chciałaś. – odrzekł z tym samym uśmiechem drapieżnika. 

    Zgasił drugą lampkę i Dagmara poczuła lekką panikę. Jak ma obserwować? Ciemność otaczała ją i naciskała na jej ciało. Gdy była dzieckiem bała się tej przejmującej czerni. Powróciły dawne strachy. Jednak podniecenie zwyciężyło, zwłaszcza w momencie gdy mężczyzna odebrał od niej drink i trzymając ją za biodra poprowadził na lewo. 
    – Uważaj, łóżko. – rzekł tym niskim głosem od którego chyba każdej kobiecie by zrobiło się wilgotno. No i oczywiście zbyt skupiła się na głosie by docenić ostrzeżenie. Potknęła się o kraniec łóżka i znalazła się na brzuchu na materiale prześcieradła. 
    Do jej uszu dobiegł jego cichy śmiech. 
    – Mówiłem! 
    – Widzisz tutaj cokolwiek? – zapytała w odpowiedzi. 
    – Nie. 
    – Hm, ja też. Nie wiem jak mam obserwować, kiedy nie mogę o-b-s-e-r-w-o-w-a-ć… 
    – Masz inne zmysły. Zacznij nimi patrzeć. – odparł jej a przez jej ciało przemknęło kolejny raz podniecenie; podobał jej się owy mężczyzna fizycznie, ale to jego umysł tak naprawdę sprawił iż tu przyszła. Biła od niego aura inteligencji zawoalowanej drobną perwersją i dużą pewnością siebie. Kiwnęła głową, ale zdała sobie sprawę iż tego nie widzi więc dodała: 
    – Dobrze. 

    Poczuła jak ugina się tafla łóżka pod ciężarem tego tajemniczego mężczyzny. Jej zmysły odnotowały iż każde z kolan znalazło się po bokach jej talii. Palce zaczęły powoli i sukcesywnie odwiązywać kokardy i pętle gorsetu aż w końcu opadł on po bokach, nie do końca zdjęty ale na pewno nie ubrany. Dłonie powoli wsunął pod jej brzuch i odwrócił ją przodem do siebie a więc plecami na łóżku. Znalazła się pod nim, zablokowana przez jego nogi. Z pełną świadomością widziała oczami wyobraźni jego członek nad jej piersiami, wyprężony i dumny. Poczuła jego palce, niczym osobne byty: wskazujący na jej wargach, środkowy na szczęce, serdeczny w okolicach miejsca w którym mierzy się puls. Druga dłoń znalazła się na jej okrytym majtkami biodrze. Powoli pomknęła po linii górnej materiału a w chwilę później znalazła się pod nim. Gładził jej wypielęgnowane wzgórze chłonąc i zapewne wyobrażając sobie „fryzurkę” jaką tam miała. A był to pasek. Potem lewa dłoń znalazła się na jej piersi a prawa na biodrze. Poczuła jak jego dłoń zaciska się na piersi i ją puszcza, jakby ważąc i oceniając. Potem opuszkiem palca dotknął sutka a przez jej ciało przemknął prąd, niczym elektryczność drażniąc zakończenia jej nerwów. Spomiędzy ust wydobyło się westchnienie. W ciemnościach poczuła powiew jego oddechu. Musiał się uśmiechnąć albo zaśmiać bezgłośnie. 

    – Uwielbiam czuć jak stają się twarde.. – dobiegł ją jego szept, głośny jak krzyk niemal. Dookoła nich była tylko cisza a każdy szelest był wybuchem dźwięku. W odpowiedzi na te słowa jęknęła cicho, bowiem jednocześnie zacisnął palce na jej sutku niemal boleśnie. Miała bardzo wrażliwe piersi, ale skąd mógł to wiedzieć? Nie mniej chyba wyczuł nutkę bólu w jej jęku bowiem stał się delikatniejszy. Usłyszała ponownie szelest pościeli i z zaskoczeniem poczuła jego członek u wejścia do jej cipki. Oboje wydali odgłos szoku: on, że jej cipka aż płynęła sokami a ona, iż on znalazł się nagle u jej wejścia. Nie miał jednak zamiaru w nią się wsuwać: zjechał tylko nieco by móc się nachylić i mieć wygodny dostęp do jej sutków o czym poinformował ją złożeniem tam pocałunku. Jej ciało się rozluźniło w akceptacji. Poczuła jak język mknie dookoła brodawki zostawiając wilgotny ślad. Zadrżała gdy dmuchnął na sutek, którego owilgocenie sprawiło iż ciepły oddech odczuła jak zimny powiew. Jęknęła ponownie. Ten mężczyzna rozpalił ją nic zupełnie nie robiąc! Nagle usta i język zostały zastąpione przez dłonie a on ponownie zjechał niżej na pościeli. Wiedziała co się stanie nim to poczuła. Jedna z dłoni pozostawiła naprężony sutek i pierś, by sięgnąć do ud i je rozsunąć. Poczuła oddech na wnętrzu ud a jej cipka aż zapulsowała boleśnie spragniona pieszczot. 

    Wtedy poczuła jego język na wargach swojej „małej”. Jeden raz przejechał po niej chłonąc soki i zapach, ciepło i jej fakturę. Było to nieme pytanie o przyzwolenie, bowiem więcej jej nie tknął do czasu aż Daga wyjęczała niemal prosząco z ust ciche „Tak!”. Wówczas zaatakował: język znalazł się głębiej w jej cipce. Musiał wręcz tonąć w jej sokach. Potem przesunął się wyżej, na łechtaczkę i w pierwszym momencie, gdy tylko ją musnął, mocnym, zdecydowanym ruchem, dziewczyna zadrżała a jej oddech stał się płytki. Tyle rozkoszy po jednym muśnięciu… Było to jednak pierwsze z wielu. Jej kochanek dawkował przyjemność, dręczył ją, torturował ale koniec końców dał jej rozkosz nieporównywalnie większą niż torturę. Wyprężyła się jak kotka na pościeli gdy jego język raz za razem otaczał kółkami jej łechtaczkę, gdy drażnił ją delikatnymi pociągnięciami, gdy w końcu wziął ją w usta i zassał. Z ust Dagi wydobył się krzyk rozkoszy a sama czuła jak ledwie oddycha na tym łóżku. 

    Mężczyzna położył dłoń na wzgórzu i brzuchu Dagmary aby ją unieruchomić, bowiem wiła się pod jego zabawą. Ataki jego języka doprowadzały ją do szaleństwa. Docisnęła niemal siłą jego twarz do swojej cipki gdy zassał się ponownie; pragnęła czuć to mocniej, bardziej dotkliwie. Chciała by ta perwersyjna rozkosz graniczyła z bólem. Krzyknęła ponownie a całe jej ciało zadrżało. Jeszcze nigdy nie była tak bliska orgazmu. Wówczas jednak przerwał zmuszony przez nią poprzez pociągnięcie za włosy do poziomu w którym byli twarzą w twarz. Na oślep dotknęła jego twarzy i pocałowała go wyciągając szyję. Smakował jej sokami więc powolutku, sukcesywnie zlizała je z jego szczęki. Jęknęła cichutko bowiem przywarł do niej biodrami a jego członek ponownie znalazł się przy wejściu do jej cipki. 
    – Chcę.. – zaczęła, ale miała sucho w gardle. Odchrząknęła, próbując odzyskać głos. On jednak położył na jej ustach palec. Zniknęło uczucie ciężaru męskiego ciała gdy zszedł z łóżka. Gdy zaś wrócił usłyszała jak kostki lodu obijają się o ścianę szklanki z jej drinkiem. Uśmiechnęła się w ciemnościach gdy podał jej go. Podparła się jednym ramieniem i zacisnęła usta na słomce. Tymczasem okazało się iż musi być bardziej uważna, bowiem jej partner na nowo ją zaskoczył, tak bardzo, że ona nie zakrztusiła się napojem. 

    Poczuła kostkę lodu na sutku. Lód niewątpliwie był w jego ustach bo owy dotyk mocno ze sobą kontrastował – zimno lodu oraz gorąc jego warg. Jęknęła odstawiając szklankę na pierwszą lepszą stałą powierzchnię. Chłonęła tę nową zabawę. Ale miał on i inne pomysły. Podczas gdy usta krążyły wokół sutków zaznaczając je zmrożoną wodą, w jego dłoni czaiła się jeszcze jedna kostka. I właśnie ułożył ją na jej wzgórku. Ta ześlizgnęła się pod wpływem gorąca. Przytrzymał ją przy łechtaczce a Daga wygięła plecy w łuk chłonąc całkowicie nowe, rewolucyjne doznanie. Mężczyzna jednak miał dość oczekiwania. Pieszczenie jej ciała i dla niego było afrodyzjakiem i swoistym kuszeniem. Dlatego dziewczyna zarejestrowała tylko dźwięk otwieranego opakowania z prezerwatywą a potem znanej każdemu ciszy towarzyszącej wsuwaniu jej na kutasa. A potem poczuła jego usta na swoich w łapczywym pożądaniu. Wsunął jej język do ust a ona chętnie dołączyła swój. Wówczas jego kutas mocnym pchnięciem znalazł się w niej. Mocno, do końca, po same jądra które aż obiły się z plaskiem o jej ciało. Wyprężyła się a z jej ust, uwolnionych od pocałunku, wydobył się potężny jęk przechodzący w okrzyk rozkoszy. Mężczyzna złapał ją za biodra mocnym uściskiem a ona objęła jego ciało łydkami. Rżnął ją zmieniając tempo i ostrość ruchów, ale niewątpliwie czerpał z tego wiele przyjemność. Z każdym mocnym pchnięciem jej ciało przesuwało się na łóżku pod siłą tego doznania. Niemal potrafiła sobie wyobrazić ten widok: jej różowa cipka, ciasna i mokra oraz jego prężący się kutas z tymi wielkimi jajami, obijający się o nią przy każdym głębszym wejściu. To również ją podnieciło. 

    W chwilę później poczuła jak jego kutas sztywnieje mocniej niż dotąd i euforia wypełniła ją samą: uwielbiała ten moment. Poczuła jak jego członek pręży się w ekstazie wypuszczając z siebie ładunki spermy: jeden, drugi, trzeci. Przy każdym poruszał się pulsacyjnie w niej a ona odczuła nieziemską przyjemność. Potem kolejna prosta przyjemność: jego ciało gdy opadł na nią zmęczony tym wysiłkiem. Jej usta znalazły się na jego szyi: poczuła smak jego potu a gorąc ciała aż bił w nią falami. Trwali tak kilka minut. W końcu zsunął się z niej i popił nieco jej drinka. Ona sama nie zawiązała gorsetu jak trzeba a skorzystała z zapięć typowo biustonoszowych wzdłuż całej konstrukcji: wersja dla leniwych. Uśmiechnęła się lekko wkładając majtki ponownie. Mokre i pachnące seksem. W tym czasie on podszedł do komody. Pstryknęła zapalniczka, której słaby promień zgwałcił atmosferę i odegnał ciemność. Zapalił świeczkę. Jej światło mimo iż nie tak mocne, również burzyło jej wizję tego wieczoru. Odwróciła wzrok od płomienia. Spojrzenie przeniosła na niego. Mimo iż złączyli się już w intymnym akcie, wciąż miała ochotę zrobić to z nim raz jeszcze. Lecz była pewna niepisana zasada, pewne porozumienie między co to niektórym singlami, iż seks z jedną osobą tylko raz, bowiem inaczej odbiera się innym opcję. Rozumiała to mimo wewnętrznego sprzeciwu. Podniosła się na nogi, które lekko jej drżały jeszcze. Przygładziła włosy i nachyliła się nad uchem zasiadającego na łóżku ponownie mężczyzny. 
    – Dziękuję. – szepnęła cicho i odsunęła się idąc w kierunku drzwi. Poczuła się inaczej, jakby narodziła się na nowo. Otworzywszy drzwi stanęła w nich by obejrzeć jego nagie ciało ostatni raz. Prawą dłonią sięgnęła do lewej i krótkim, szybkim gestem zerwała opaskę na nadgarstku, której strzępy opadły na podłogę. Uśmiechnęła się lekko i zniknęła z jego oczu. 

    xxx 

    Dzieci boją się ciemności. 
    A potem dorastają. 
    Szukają potworów, 
    które w ciemności obdarują je torturą. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara

    ..moje wspomnienia i moje fantazje.

  • Cisza

    Opowieść ta rozpoczyna się w pewien zimowy wieczór w małym mieszkaniu na przedmieściach jednego z większych miast naszego kraju. To właśnie wtedy 19letnia Kinga wpadła w kłopoty finansowe tak duże, że postanowiła sięgnąć po coś, po co normalnie nigdy w życiu by nie sięgnęła. Problemy narastały od dawna ale ostatnimi czasy przekroczyły najśmielsze obawy. Nie mogła liczyć na rodzinę; po prostu jej nie miała. Rodzice zginęli gdy miała pięć lat, spędziła życie w Domu Dziecka a potem, jak tylko skończyła osiemnaście lat, pomknęła w świat marząc o karierze, studiach, własnym miejscu we wszechświecie. A potem dopadła ją rzeczywistość. 

    Pamiętała, jak wychodziła poprzedniej zimy z budynku w którym spędziła całe życie. Jasnozielone mury nie zatrzymywały jej, żegnały jak dobrą przyjaciółkę życząc jej powodzenia. Wstrzymała oddech na chwilę a potem wzięła jego olbrzymi chaust: to był właśnie pierwszy wdech wolności. Szła z jedną torbą w garści do mieszkania, które jej opłacono w ramach „startu w życie”. Kretyńska nazwa programu, który zakładał, że pięćset złotych wystarczy młodej kobiecie na start. Tego samego wieczoru rozpakowała się i udekorowała swój pokój; wreszcie miała własny. Chociaż było trochę pustawo bez rozwrzeszczanych dzieciaków, miała przynajmniej pewność iż to co mieści się w tych małych czterech ścianach, należy do niej i nikt jej tego nie odbierze. 

    Jakże się myliła.. 

    Ten rok ją zniszczył. Początkowa werwa, jaką czuła wraz z przekroczeniem magicznego progu dorosłości, zniknęła w miarę odmów na rozmowach o pracę. W DD uczyła się ile się da, podejmowała się prac tymczasowych aby uatrakcyjnić się na rynku pracodawców przyszłych. Okazało się jednak iż prace sprzątające, kurs asystentki sprzedaży i zaświadczenie o umiejętnościach pracy w trudnych warunkach było niczym w parównaniu do tego czym inni kandydaci mogli się poszczycić. Odmowa za odmową, spotkanie za spotkaniem, bezsenne noce, pełne zmartwień dni. Dorabiała gdzie się dało, głównie na zastępstwach aby udało się uzbierać pieniądze na czynsz chociażby. Opuszczając DD była lekko krągła ale już po pięciu miesiącach zgubiła jedną trzecią siebie. Po prostu nie wydawała pieniędzy na rzeczy, które nie były absolutnie konieczne. Często na liście zbędnych znajdowało się jedzenie. Jesienią doszło do tego, że jadła co trzy dni, bowiem nie wystarczało jej na opłaty. A potem poznała jego. Miał na imię Adam. Wysoki, wysportowany i lubujący się w szczupłych laskach. Wpadła mu w oko podczas zakupów, gdy ważyła pomidory zastanawiając się czy kupić jeden czy dwa. Pojawił się za nią, odgarnął w tył jej orzechowego koloru włosy do pasa i położył na wadze jeszcze kilka a potem wsunął jej w dłoń banknot stuzłotowy. Przerażona podniosła wzrok ale uwiązł jej głos w gardle. Adam wpatrywał się w nią uważnie, jakby oceniając, ważąc w oczach. W końcu odszedł a ona została w miejscu ze stoma złotymi w dłoni. Odłożyła pomidory i kupiła dwa, tak jak pragnęła. W sklepie wydała dwanaście złotych, tak jak miała to w planach. Owo sto złotych schowała na „czarną godzinę”. Następne dni minęły w niepokoju. Bała się iż owy mężczyzna coś od niej chciał, nie rozumiała jego zachowania. Ale minęły trzy tygodnie a po nim zaginął słuch. Nigdy go więcej nie spotkała. Aż do momentu gdy weszła do kawiarenki internetowej, w połowie grudnia i sprawdziła pocztę. 

    Nowa wiadomość miała ze dwa, może trzy dni. Otworzyła ją. Niewiele wiedziała o SPAMie, ale na wszelki wypadek czytała wszystko. Po kilku sekundach zrobiło jej się ciepło. List nie był reklamą a jego nadawcą był właśnie owy mężczyzna. Skąd miał jej mail? Jej dane? Byłaby przerażona, gdyby nie to, że po jej ciele rozlał się gorąc promieniujący spomiędzy jej ud. Zagryzła wargę i wróciła do lektury listu. 

    „..i zauważyłem, że być może przyda Ci się przyjaciel. Ja chętnie nim zostanę. Widziałem, że nie wykorzystałaś tamtych pieniędzy. Jesteś oszczędna. Piękna, zmysłowa i oszczędna. Oto więc moja propozycja: będziemy się spotykać raz w tygodniu na kilka godzin, będziesz robić to czego zechcę – ale nie martw się, nie zrobię niczego wbrew Tobie – a ja w zamian będę płacił Ci tysiąc złotych. Jeśli Cię zainteresowałem, umówmy się na takie spotkanie. Adam „StoZłotychNaPomidory” Z.” 

    Kinga wyłączyła pocztę i wyszła głęboko zamyślona. Z jednej strony, była w totalnym dołku. Gorzej być nie mogło. Nie miała pieniędzy ani możliwości ich zdobycia. A potrzebowała ich. Ale.. z drugiej strony.. to co ten mężczyzna jej oferował to pieniądze za prostytucję. I to jej spośród wszystkich ludzi! Nie tak to sobie wyobrażała. Miało być inaczej. 
    Wyrzuciła więc z głowy propozycję i ponownie szukała innego źródła zarobku. Jednak nadszedł dzień w którym wyczerpała wszystkie opcje. Śnieg padał za okiennicami gęsto. A ona drżącą dłonią sięgnęła do netbooka jej współlokatorki aby odpisać na mail. 

    „Tak.” 

    Krótko. Nie wiedziała co więcej powiedzieć. Bała się jak cholera. 

    „Bądź o 22:00 na ul. Gdańskiej przy sklepie sportowym” 

    On też poszedł w jej ślady. Krótko i rzeczowo. Spojrzała na zegarek: miała trzy godziny. Poszła więc się wykąpać. Uznała, że musi ładnie wyglądać więc zakręciła włosy lekko, zrobiła dyskretny makijaż i ubrała się w spódniczkę do kolan oraz bluzkę na ramiączkach. Doszedł do tego sweter oraz rajstropy, bowiem zima w tym roku była nader mroźna. Założywszy też wysokie buty z ciemną podszewką, swoje najlepsze, powoli skierowała się do sklepu sportowego na ulicy obok. Stanęła przy nim obejmując się ramionami. Czuła się bezradna. Pojęcia nie miała co robi. W końcu wystraszona pokręciła głową i zrobiła krok w stronę domu. Przed kolejnym krokiem powstrzymał ją dźwięk klaksonu samochodowego. Mężczyzna w srebrnym fordzie sedanie włączył światełko w kokpicie ukazując swoją twarz. Adam. Chociaż pamiętała go jak przez mgłę, poznałaby jego twarz wszędzie. Drgnęła, zagryzła wargę i wsiadła do samochodu. Zacisnęła odruchowo uda a Adam uśmiechnął się, widząc to kątem oka. 
    – Nie myślałem, że się zgodzisz. 
    – To po co proponowałeś? 
    – Dobre pytanie. 
    Zamyślił się, ona również. Samochód sunął spokojnie i bezbłędnie po odśnieżonym asfalcie aż dotarli do centrum miasta gdzie zaparkowali przed wysokim na paręnaście pięter budynku ze szkła. Zawsze myślała, że to biurowiec a nie domy mieszkalne. Jednak im głębiej przez hall wchodzili, tym bardziej utwierdzała się w przekonaniu iż się myliła uznając to za obiekt firmowy. Znaleźli się w eleganckiej windzie, która uniosła ich aż na czternaste piętro. Wówczas Adam wyszedł pierwszy by ją pokierować odpowiednio do swojego mieszkania. Zamek zgrzytnął głośno przy otwarciu a gdy drzwi zostały pchnięte, Adam odsunął się wpuszczając Kingę przodem. Z lekką obawą weszła do środka. Oczom ukazało się gustownie urządzone mieszkanie, jednak widać było iż jest ono typowo męskie. Bez kwiatów, bez obrazów. Surowe ale ładne. Było piętrowe, co mogła ocenić po schodach prowadzących spiralą wyżej. Zerknęła na wnękę w suficie w której znikały schody i zmarszczyła nos czując zapach kadzidełek z góry. 
    – Podoba Ci się? 
    – Hm? A, tak. Tak. Przyjemnie tu. 
    – Chcesz drinka? 
    – A mogę herbatę? 
    – Naturalnie. 

    Krótka wymiana zdań dała do myślenia Adamowi. Nie pokazywał jednak po sobie żadnych wątpliwości. Jeszcze by ją wystraszył. A chciał ją mieć. Cholernie chciał ją mieć. Miała przepiękne ciemne włosy do pasa, była szczuplutka ale biust miała większy. Ale to twarz go zaprosiła do tej znajomości. Miała duże, czarne oczy lśniące nawet wówczas, gdy się spotkali. Nawet w chwili zmartwienia, lśniły one wewnętrznym ogniem. Jej usta były jasne, pełne, miały w sobie coś z malin. A do tego wszystkiego, jej cera była jasna a nie opalona i spieczona jak większości kobiet w jej wieku. Miała w sobie coś z anioła i właśnie to go zmusiło do zaproponowania jej czegoś, czego nie zaproponował nikomu jeszcze. No, powiedzmy. Były może dwie ale były to znajomości jednorazowe. Kinga miała być na dłuższą metę. 
    – Herbata – oznajmił podając jej kubek z uchwytem. 
    – Dzięki. – szepnęła chwytają i podchodząc do stolika szklanego i tam go stawiając. Widocznie nie lubiła aż tak gorącej i wolała poczekać aż wystygnie. Tymczasem on ledwie nad sobą panował gdy ona się schyliła by odstawić kubek. Niby nie widział nawet skrawka jej pupy ani gołej skóry ale i tak jego spodnie uniosły się lekko. Miał nadzieję, że nie za mocno. 
    – Pewnie nie wiesz jak to się ma dziać, co? 
    – Tak – przyznała – jestem nieco zagubiona. 
    – To nic takiego. Zwykła randka. 

    ——— 

    Kinga opuściła jego mieszkanie wraz z nim, odwiózł ją dokładnie pod dom przez co wystraszyła się jeszcze bardziej bowiem znał jej adres. Miała problemy z chodzeniem ale dzielnie tego nie okazywała. Adam miał wyrzuty sumienia po wydarzeniach tej nocy ale tym bardziej chciał się Kingą zająć. 

    Tymczasem ona weszła do pokoju, położyła na komodzie dwa i poł tysiąca złotych i schowala się pod kołdrą jak stała. Zaczęła płakać. Wspomnienia sprzed paru godzin mknęły przed jej oczami mimo iż ich nie chciała: jak pchnął ją na łóżko, jak rozszerzył nogi, zablokował nadgarstki i wszedł w nią. Był zaskoczony krwią, bowiem nie był jeszcze brutalny. Jeszcze. Ale tak to bywa przy odebraniu dziewictwa i chyba to skojarzył bowiem dorzucił jej ekstra pieniądze. Potem rżnął ją nie bacząc czy była wilgotna czy nie. Używał jakiegoś żelu. Miał głęboko w nosie ją. Dał to jasno do zrozumienia zawiązując krawat na jej ustach i blokując nadgarstki kajdankami policyjnymi. Rżnął ją i śmiał się, euforia aż go rozsadzała a potem spuścił się w niej, bez prezerwatywy. A potem odpoczął chwilę liżąc jej różaną cipkę mimo iż nie okazywała przyjemności z tego. A gdy znów był gotów, zerżnął ją ponownie. Przez cały proceder, po prostu próbowała nie płakać. Być dzielną. Chciała tych pieniędzy, zgodziła się i musi ponieść konsekwencje. 
    Adam wypuścił ją po kilku godzinach, gdy widział iż zaczyna być jej słabo. Odprowadził jak dżentelmen, wsunął do jej torebki pieniądze i nawet ucałował w policzek. 
    Pieprzony dżentelmen. 

    Do pokoju rozległo się pukanie. Kinga jęknęła, pół z bólu pół ze zniecierpliwienia. Drzwi do pokoju zostały uchylone. Szare oczy wchodzącej omiotły widok: pieniądze na szafce nocnej, Kinga pod kołdrą w ubraniu i jej zamknięte oczy, rozmazany makijaż. Blondwłosa podeszła powoli do łóżka z gulą w gardle. Kinga podniosła się na ramionach i spojrzała ciemnymi oczyma na Dagmarę. 
    – Miałam.. pierwszy raz.. wiesz? 
    Zadrżały różowe wargi gdy po policzkach Kingi pomknęły łzy. Daga objęła ją i mocno przytuliła a jej szare oczy zaszkliły się. Siedziały w milczeniu. Nic nie zostało do powiedzenia. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara

    ..wspomnienie

  • Violent

    Był wieczór. Poprawka: noc. Wieczór skończył się wraz z północą. Niestosownym było wybierać się do niej o tej godzinie. Wiedziała o tym, jednak nie potrafiła odmówić sobie tego spotkania. Nie w momencie w którym była ostatni wieczór w jej mieście. Przybyła tutaj na dwa dni, na spotkanie o pracę. Jednak to nie obietnica dobrze płatnej posady ją skłoniła do przyjazdu. Tak naprawdę, jeśli miała być szczera wobec siebie, przyjechała tutaj dla niej. Fakt, nie fair postąpiła nie zapowiadając przyjazdu. Na pewno Viola chciałaby mieć możliwość przygotowania się na tę wizytę. 

    Właśnie przez wzgląd na jej dobre samopoczucie, na pewien komfort psychiczny, powinna była dać jej znać. Cholera jasna, powinna do niej chociaż napisać – czy to na portalu czy też na GG. Dać jej chociaż 10 minut na przygotowanie się. Niestety, Dagmara należała do kobiet śmiałych tylko wobec płci męskiej. W istocie brak doświadczenia sprawiał iż czuła się niepewnie na myśl o poznaniu Violent. A chciała poznać ją bliżej. Blisko. 

    Ekscytacja i obawa, wspaniale więc toczyły bitwę od godziny 22:00 gdy zdecydowała, iż chce ją zobaczyć. A fakt, że pod drzwiami zjawiła się o północy, mógł śmiało świadczyć przeciwko niej i jej odwadze, którą tak się szczyciła. Ale czyż samym aktem odwagi nie było zapukanie do drzwi – chwała wszystkim cudom świata za idiotę, który zostawił klatkę schodową otwartą, przez co nie musiała korzystać z domofonu! – czy w ogóle pojawienie się tam? 

    Daga odetchnęła głęboko. Raz, potem drugi i wówczas dopiero zapukała. Nie chciała używać dzwonka, lubiła pewien rytuał i komfort psychiczny związany z użyciem zaciśniętej pięści na drzwiach. Była pewna, iż odgłos jej pukania dotrze do uszu Viol. A jak nie do niej to do jej współlokatorki o której tyle słyszała. 

    Drzwi się otworzyły. Stanęła w nich dość wysoka blondynka o ciemnych, brązowych oczach. Ubrana była w biały szlafrok a w dłoni trzymała szczoteczkę do zębów. Wyraz jej twarzy oznaczał zarówno zaskoczenie jak i podejrzliwość. To szybko przeszło w rozluźnienie, bowiem rozbawił dziewczynę wyraz twarzy Dagi. 
    – Cóż, pewnie nie mnie się spodziewałaś? – zagadnęła luźnym, wysokim głosem. 
    – Emm… Hm. Przyszłam tutaj do Twojej współlokatorki. Może nie śpi jeszcze? 
    – Zaraz wyjdzie spod prysznica. Chcesz wejść? 
    Dziewczyna przesunęła się w drzwiach a Daga bez wahania weszła do środka. Na wszelkie niezdecydowanie minął czas z momentem przyłożenia zaciśniętej pięści do drzwi i zapukania do nich. Blondynka miała na imię Kasia, okazała się być bardzo miła, chociaż nieco.. chaotyczna. Nie mniej Daga nie odrywała od niej oczu gdy ta mówiła o studiach oraz o chłopaku, który jej się podoba. Kasia najwyraźniej zupełnie nie zdawała sobie sprawy z osobliwości wizyty Dagi. Nie mniej ta przyjęła jej sposób bycia z ulgą. Przynajmniej nie było krępującej ciszy. 

    Wówczas usłyszała pierwszy raz głos Violent. 
    – Wolna! – zawołała Viol wychodząc z łazienki z ręcznikiem na głowie i zawiązując szlafrok zakrywający jej ciało do połowy ud. W ogóle nie spojrzała w stronę przedpokoju ani pokoju Kasi. Po cóż? Natomiast Kasia uznała, że inaczej miało to wyglądać, bo natychmiast zeskoczyła z biurka, na które wcześniej się władowała i podeszła do koleżanki. 
    – Masz gościa! Może przyjść? 
    – Jestem zmęczona.. – odezwała się Violent i wówczas zamilkła wpatrzona na coś za plecami Kasi. Nie na coś, na KOGOŚ. Na Dagmarę. A ta stała w niskich obcasach, ubrana w czarną dopasowaną sukienkę odsłaniającą plecy, umalowana leciutko, niemal niewidocznie jeśli nie liczyć kreski eyelinera i krwiście czerwonych ust, które były jej znakiem rozpoznawczym na portalu. Uśmiechnęła się leciutko wyginając kąciki ust ku górze. 

    – Zajmę tylko kilka minut. – obiecała, dumna ze swojego głosu i tego iż nie był ani cichy, ani przestraszony ani nie brzmiał niepewnie. 
    – Ani myślę Cię wypuścić po kilku minutach. – odparła Viol wpatrując się w twarz Dagi; Kasia poczuła się chyba zignorowana bo wtrąciła swoje: 
    – To co? Może babski wieczór? We trzy? 
    – Nie – odparły równocześnie Daga i Viol. Potem parsknęły krótko śmiechem. Zdecydowanie ten czas chciały spędzić tylko we dwie. Kasia westchnęła i poszła do siebie. Ostentacyjnie zamknęła drzwi do pokoju. Żadnej z nich jednak to nie przeszkadzało. Nie dziś. 

    – Chodź. Masz okazję zobaczyć mój pokój w większym kadrze niż kamerkowy. – rzuciła luźno Violent; chyba zdała sobie sprawę iż ma na głowie ręcznik bo szybko go zdjęła przeczesując dłońmi włosy. Zupełnie niepotrzebnie. W myśli Daga uznała ją za idealną, zwłaszcza w takiej nieuporządkowanej wersji. 

    Noc powoli rozkwitała; Violent nie okazała ani złości na myśl o niespodziewanej wizycie, ani rozczarowania z poznania Dagmary. Przeciwnie: rozmawiały jakby na co dzień siebie miały. Jakby to był po prostu kolejny wieczór razem. Nie pierwszy. Daga zaproponowała obejrzenie filmu, przywiozła ze sobą dysk przenośny ze swoją kolekcją. Po niekrótkiej naradzie włączyły film i usiadły na łóżku opierając się o ścianę. Wcześniej długo dyskutowały nad właściwym filmem, co było nawet zabawne biorąc pod uwagę, że w trzeciej minucie ich myśli były już zupełnie gdzie indziej. 

    Dagmara usiadła bliżej Volent, zmieniając pozycję z pierwotnej pod pretekstem zdjęcia butów. Poczuła cytrusowy zapach dochodzący do nozdrzy i uśmiechnęła się lekko. Wiedziała, że ten zapach odnajdzie ją podczas wizyty w tym miejscu. Sama zapatrzyła się w czekoladowe perfumy – bo któraż kobieta nie kocha czekolady? 
    W piątej minucie już dłoń Dagmary mknęła w kierunku nakrytego szlafrokiem uda Violent, gdy ta wstała. Szare oczy Dagi wpatrywały się w nią gdy zdejmowała szlafrok ukazując nagie ciało. Lekko speszona odwróciła wzrok. W tym czasie Violent zupełnie ignorując Dagę, sięgnęła po koszulkę na ramiączkach i szorty stanowiące jej łóżkowy zestaw. Dopiero wówczas Daga pozwoliła sobie na obejrzenie sobie ciała dziewczyny o której myślała zdecydowanie zbyt często ostatnimi czasy. 

    Violent nie była wysokim stworzeniem: każdy samiec powiedziałby, iż centrum jej osoby są pokaźnej wielkości piersi. Fakt, niewątpliwie przyciągały uwagę. Nie mniej Dagmara nie mogła oderwać wzroku od ust a później od oczu, które odnalazły jej własne ślepia. Tym razem Freya nie odwróciła wzroku; wpatrywała się z uwielbieniem w to szafirowe spojrzenie. Błękit mieszał się z zielenią i złotem w oczach Violi. Daga uznała iż te oczy stworzono po to aby w nie patrzeć i podziwiać. Kimże więc była by się sprzeciwiać woli Natury? Viola powolutku wróciła do łóżka, nie odrywając wzrok ze spojrzenia Freyi. Mimo iż znały swoje imiona, nie posługiwały się nimi do tej pory. Daga wolała być nazywana Freyą, podobnie jak druga z nich wolała by mówiono do niej ‘Violent’ czy ‘Viola’. To też nadawało pewnej magii temu spotkaniu. 

    Tymczasem okazało się iż wpatrywanie się, nieprzerwane, w swoje oczy jest przyjemne ale i niezwykle naturalne. Rumieniec, który okrył jasną cerę Dagi, zdążył zniknąć i ustąpić zwykłej jasności skóry. W tym momencie Viola wkładała dużo samokontroli by nie uczynić żadnego ruchu w kierunku Dagi. Wiedziała, że ta nie ma doświadczenia z kobietami, nie chciała niczego robić na siłę. Z tym, że nie musiała… 

    Gdy tylko Violent znalazła się na tyle blisko by być w zasięgu ust Freyi, ta uniosła się na łóżku i położywszy prawą dłoń czule na policzku Violi, pocałowała ją. Jej ciało wypełniły na nowe dwie emocje walczące jedna z drugą o dominację: przyjemność i lęk. Nie miała pojęcia jak całować kobietę, nie miała pojęcia jak ją dotykać i nie miała pojęcia jak sprawić aby Viola pamiętała tę noc gdy już Daga będzie znów w Trójmieście, za daleko by ją dotknąć. 

    – Tak, jak Ty byś chciała być dotykana.. – wyszeptała Viola w jej usta w przerwie między jednym a drugim pocałunkiem. Dagmara nie wiedziała czy na głos wyraziła swoje wątpliwości czy też po prostu Viola tak cholernie dobrze ją znała, że wiedziała co ją dręczy. Nie mniej jednak, niezależnie od powodów dla których zdanie to zostało wypowiedziane, dało ono Dagmarze odwagę. 
    “Przecież wiem co lubię. Wiem co mnie podnieca, wiem co sprawia, że żyję!” – pomyślała. Nic prostszego więc! Po prostu bądź sobą. 

    Wolna dłoń Dagi powędrowała powolutku po szyi Violent. Opuszkami palców badała obojczyk o którym tak marzyła, linię wierzchu jej piersi ukrytych pod koszulką. Same piersi pozostawiła nietknięte, bowiem chciała pierwej poznać ciało, któremu miała zamiar dostarczyć przyjemności. Skierowała dłoń na talię Violi dokładnie ją akcentując palcami i uśmiechnęła się lekko między pocałunkami na wspomnienie ich rozmów o sposobach na piękną talię. Babskie ploty. Rozmowy, które je bawiły i nakłaniały do refleksji, każda rozmowa za pośrednictwem kamerki, która doprowadzała je do łez ze śmiechu – wszystko to stanowiło wystarczająco pewny fundament do tej chwili. Jeśli nawet nie były w tym momencie kochankami, były na pewno przyjaciółkami a to było znacznie bardziej stalową składową tej chwili niż erotyzm. 

    Freya poczuła się pewniej, jej dłonie błądziły teraz równolegle do siebie: ponownie zbadana opuszkami palców została talia, biodra. Wówczas Violent, najwyraźniej uznawszy iż jest to odpowiedni moment, sama ułożyła swoje dłonie na ciele Freyi. I to właśnie rozpętało burzę, bowiem nigdy nie elektryzował ją czyjś dotyk równie dotkliwe jak subtelne muśnięcie palców Violi. Z ust Dagi wydobyło się cichutkie westchnienie a jej własne usta przestały być kierowane rozsądkiem. Władzę nad ciałem przejęło pożądanie i.. jakieś uczucie. Obie te składowe popchnęły Dagę do śmielszego działania. 

    Popchnęła Violent ostrożnie na plecy. Łóżko zamruczało cicho pod ciężarem gdy również Daga położyła się, ale na Violi. Usta Dagmary same odnalazły szyję Violent a język z umiarem i elegancją krążyć począł po smukłej płaszczyźnie. Jedną dłonią podparła się tuż przy głowie Violent, uważając na włosy – bo żadna z nas nie lubi gdy zostają one w czasie igraszek zakleszczone – a drugą powolutku poznawała inne rejony jej ciała: brzuch, wnętrza ud. Freya nie poprzestała na pocałunkach szyi, pomknęła ustami po obojczyku i wyraźnie zniecierpliwiona zdjęła z Violi koszulkę uwalniając jej ciało od cieniutkiego materiału Bogu ducha winnej koszuli. Zatoczenie koła językiem wokół sutka wijącej się pod jej dotykiem dziewczyny, było impulsem. A jednak poczuła jak sutki twardnieją a biodra Violi przysuwają się bliżej jej własnych bioder. 

    Dłonie Violent pomknęły do zamka sukienki w którą ubrana była Dagmara. Palce niecierpliwie odpinały cholerne guziki, których byla cała wprost masa przy zapięciu sukienki. Gdy wreszcie drugie ciało stało się nagie, Violent mogła swobodnie przemieszczać dłonie po nim bowiem Daga miała na sobie tylko czarne majtki z koronką. Nagle dwie pary piersi znalazły się przy sobie a sutki Dagi drażniły nabrzmiałe piersi Violent gdy przylgnęła do niej oddając się dalszym pocałunkom. Usta Violi, tak pełne i piękne, poddawały się nieznoszącym sprzeciwu pocałunkom Dagi. Wówczas jednak owa bliskość została przerwana co wywołało lekki protest w szafirowym spojrzeniu Violent. 

    Daga zaśmiała się cichutko widząc tę reakcję, ale dalej klęczała ponad Violą szukając czegoś w rzuconej na skraju łóżka torebce. Wówczas wyjęła z niej twarde opakowanie, wyglądające na lunchbox a gdy je otworzyła, do zmysłów Violent dotarły doskonale jej znany zapach: maliny. Daga włożyła jedną sobie do ust i przysunęła się do twarzy Violent by oddać jej ten podarek. Uśmiechnęły się obie kosztując lata, zapomnianego smaku. Następnie maliny znalazły się między piersiami Violent, na brzuchu w pępku oraz między ściśniętymi na życzenia nogami. A Daga? Cóż, rozpoczęła zabawę, która miała zakończyć się dotarciem do najbardziej intymnych rejonów ciała przyjaciółki i po raz pierwszy, sprawienia komuś pieszczoty, której sama dotąd doświadczała… 

    ___ 

    – Idziesz? – ostry ton, mocno kontrastujący ze wspomnieniem wyrwał ją z paszczy wyobraźni. Ta noc miała miejsce ponad dwa tygodnie wcześniej, ale wciąż nawiedzała ją w snach. Niestety, był dzień pracy a paskudnie władczy ton należał do osoby zupełnie do niego upoważnionej – szefowej. Dagmara uśmiechnęła się więc nieco sztucznie. 
    – Oczywiście, proszę pani. Jestem gotowa. 
    …’jeszcze jak gotowa’ jęknęły jej spragnione myśli. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara

    ..fantazja.

  • Moj sasiad II

    Ledwo przespałem noc po wydarzeniach dnia poprzedniego. Gdy myślałem o tym jak sąsiad rucha mnie w usta mocno się podniecałem a czasem masowałem swojego małego, lecz szybko przerywałem te pieszczoty, bo zarazem czułem się wykorzystany.  Nad ranem usnąłem, lecz rozbudził mnie trzask zamykanych drzwi. Moi rodzice wyszli do pracy. Już nie mogłem zasnąć, więc poszedłem pod prysznic. Gdy wytarłem się i wysuszyłem swoje długie włosy poszedłem coś zjeść do kuchni. Nagle zorientowałem się, że już 08:50. Ledwo przełykałem kęsy obawiając się tego, co ma nadejść. Szybko przemyłem usta i ubrałem się w T-shirt, bokserki i jakieś krótkie spodnie. Już wychodziłem z mieszkania, gdy dostałem sms: „Zaraz sam po Ciebie zejdę.” Wbiegłem piętro wyżej i zapukałem do drzwi sąsiada. Otworzył mi będąc w samych białych bokserkach.

    – Wejdź. – Powiedział odsuwając się na bok żeby mnie wpuścić. Ledwie drzwi się zamknęły poczułem jak jego dłoń zaciska się na mojej szyi.

    – Myślałeś, że możesz się tak spóźniać suko! – Mówiąc to uderzył mnie otwartą dłonią w twarz.

    – Przepraszam, ale to przecież kilka… – wtedy uderzył mnie mocniej drugi raz a potem rzucił na podłogę.

    – Rozbieraj się! – Ściągnąłem z siebie wszystko. Klęknąłem potem przed nim.

    – Co ty odpierdalasz? Do łazienki! – Złapał mnie wtedy za włosy i pociągnął za sobą a ja ledwo za nim nadążałem na czworaka. Odkręcił wodę i wepchnął mnie do kabiny prysznicowej. Zamknął za mną plastikowe drzwi. Wyszedł z łazienki a ja nie wiedziałem, co robić. Wstałem i obmyłem się. Nagle Arek wrócił z plastikowym białym krzesłem w ręce. Postawił je obok kabiny.

    – Wyłaź! – Wyszedłem posłusznie. Sąsiad wyciągnął z szafki obok lustra maszynkę elektryczną. Ściągnął z niej zabezpieczenie i podłączył do prądu.

    – Unieś ręce do góry. – Stałem jak wmurowany i nawet się nie ruszyłem. Jednym krokiem podszedł do mnie i chwycił za włosy. 

    – Słuchaj mnie albo zetnę ci te loki na łyso! –Wystraszyłem się i uniosłem ręce do góry.

    – Grzeczna suka. – Klepnął mnie wtedy lekko w policzek. Potem przejechał mi pod pachą maszynką wygalając wszystkie włosy najpierw pod lewą a potem pod prawą pachą. Potem złapał mnie za penisa. Drgnąłem, ale on ścisnął mocniej tak żebym nie mógł się ruszać. Potem wygalał mi włosy łonowe i wokół penisa. Gdy tylko skończył obrócił mnie i pchnął lekko w stronę krzesła.

    – Klęknij na nim i oprzyj się o oparcie. – Zrobiłem to i lekko się wypiąłem. – Szerzej nogi.  – Rozsunąłem je a on ogolił mi pośladki, włosy wokół jąder a potem okolice mojej dziurki. Wyłączył maszynkę i sięgnął po zwykłą maszynkę do golenia. Drugą ręką zdjął z półki krem i polał mi nim moje pośladki. Rozsmarował pianę swoją ręką. Schylił się i przejechał golarką po mojej pupie, dokładnie wygolił mi jądra i bardzo delikatnie okolice mojej dziurki. Kazał mi wstać. Spojrzał na moje zgolone włosy z przodu i stwierdził.

    – Puki, co może tak zostać. Właź z powrotem pod prysznic i obmyj się. – Wszedłem a on wyszedł z krzesłem a po chwili wrócił z miotłą i zmiótł moje włosy a potem zgarnął je i wrzucił je do sedesu. Wyszedł znów i wrócił z gruszką medyczną.

    -Wychodź i siadaj – powiedział wskazując na otwarty sedes. Wyszedłem patrząc z obawą, co on zamierza zrobić. Usiadłem będąc cały mokry a on podciągnął moje nogi w górę i oparł moje stopy brzegi. Wyciągnął jakiś krem gdzieś zza siebie i posmarował palcem moją dziurkę. Drgnąłem, ale sąsiad Arek nie zwrócił na to uwagi. Nagle zbliżył gruszkę i powoli, ale mocno wciskał jej szyjkę we mnie. Chciałem się zerwać, ale on wstał i przytrzymał mnie za biodro.

    – Nie ruszaj się. – Po czym ścisnął ją a ja poczułem jak wypełnia mnie woda.  – Nie wypuszczaj z siebie wody. – Wyciągnął ze mnie szyjkę gruszki i podstawił ją pod kran. Odkręcił wodę tak żeby gruszka się napełniała.

    – Teraz będziesz robił to, co ja przed chwilą do momentu aż wylewać się będzie w ciebie czysta woda. Zawołasz mnie wtedy. – Mówiąc to wyszedł z łazienki.  Z początku wypuściłem wszystko ze mnie, ale nie sięgnąłem po gruszkę. Zastanawiałem się, o co mu może chodzić. Nie oglądałem wtedy porno poza dwoma świerszczykami podkradzionymi kiedyś wujkowi i nie miałem internetu. Po chwili sięgnąłem w stronę zlewu i wcisnąłem w siebie kolejną porcję wody. Było to dziwne uczucie, ale w pewnym stopniu podniecające. Za każdym razem, gdy wypełniała mnie woda mój penis lekko twardniał.  Moje zimne mokre włosy łaskotały mnie w ramiona. Za którymś razem woda zrobiła się czysta. Gdy po czterech kolejnych razach już nic poza wodą ze mnie nie wypływało zawołałem:

    – Już! – Wszedł po chwili i samodzielnie wcisnął we mnie wodę. Gdy zobaczył, że jest czysto kazał mi się obrócić. Zamknął sedes i zmusił mnie żebym przed nim klęknął i położył się klatką piersiową na klapie. Moja mokra skóra przylepiła się do niej. Znów polał moją dziurkę kremem i przyłożył do niej palca. Powoli wsuwał we mnie swój palec, moje zwieracze mocno się wtedy ścisnęły.

    – Rozluźnij się albo będzie bolało.

    – Nie mogę. –Szarpnąłem się, ale on wepchnął swój palec do końca. Poczułem ból a Arek poruszał swoim grubym palcem w naciskając na moją prostatę. Nagle poczułem, że moja pałka wysunęła się z napletka i dotyka zimnej ceramiki. Pierwszy raz w życiu mój penis był taki twardy. Nagle się rozluźniłem. On wyciągnął swój palec i włożył w to miejsce swój kciuk. Był o wiele szerszy, ale już się tak nie spiąłem. Po chwili poruszał swoim palcem na boki rozciągając mnie. W pewnym momencie wyciągnął kciuk i wcisnął swój środkowy i wskazujący palec. Znów zaczął mnie rozciągać a z moich ust wydobył się niekontrolowany jęk. Cała moja twarz była czerwona i rozpalona. Po kilku minutach Arek wstał i złapał mnie za rękę, skierował moje palce na moją dziurkę i wcisnął moje 4 palce we mnie.

    – Trzymaj tak. – Wyszedł z łazienki i po chwili wyszedł z zatyczką analną. Była czarna i zdawała mi się bardzo szeroka. Polał ją kremem, odsunął moją dłoń i zaczął wciskać we mnie zatyczkę. Gdy docisnął do maksymalnej grubości zatrzymał ją i poruszał w przód i tył, a potem docisnął do końca. Klepnął mnie w pośladek.

    – Wstawaj suko. – Wstałem a on chwycił mnie za szyję i pociągnął za sobą. Szedłem mając zatyczkę ciągle w sobie.

    – Teraz się zabawimy suczko.

    CDN  

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    PP

    Komentujcie 😉

  • Impreza nie znaczy zabawa. Czesc I.

    W późny czwartkowy wieczór napisała do mnie moja przyjaciółka Dominika, informując mnie że urządza w sobotę małą, kameralną imprezę u siebie w domu. Jej rodzice wyjechali do Wrocławia, zaopiekować się dziadkiem po operacji, więc cała chata miała być pusta. Oczywiście zgodziłam się, nie wiedząc jak skończy się z pozoru normalna imprezka.

    W sobotę, po obiedzie zaczęłam szykować się do wyjścia. Założyłam granatowy t-shirt, czerwone rurki i niskie, czarne conversy. Z przedpokoju zadzwoniłam jeszcze do Olgi, która również była zaproszona do Domy, czy nie mogłybyśmy jechać razem. Olga zgodziła się i obiecała czekać na mnie na przystanku. Zamknęłam więc drzwi i udałam się w stronę pętli autobusowej. Była ona oddalona jakieś trzysta metrów od mojego domu, więc nawet się nie obejrzałam, gdy byłam na miejscu. Zgodnie z umową, czekała już tam na mnie Olga.

    – Hej, fajnie, że jesteś – powiedziałam

    – Cześć, nie mogę się doczekać tej imprezki – odrzekła Olga – Ma być ostro

    – Ostro? – zdziwiłam się – Mówiła mi, że będzie tylko kilka osób

    – Nono, ale Kaśka i Nikola mają przyjść z chłopakami. Doma mówiła, że lubią się bawić.

    Słowa Olgi mocno mnie zaniepokoiły. Nie należałam do szczególnych imprezowiczek, nie lubiłam ostrego picia, ani rozbieranych melanży. Jako, że znałam większość z zaproszonych miałam jednak nadzieję, że Olga jedynie wyolbrzymia i skończy się na zwykłej spokojnej imprezce.

    Po około dwudziestu minutach dotarłyśmy do domu Dominiki. Weszłyśmy na posesję i zapukałyśmy do drzwi. Po chwili Dominika otwarła je i weszłyśmy do środka.

    – O, hejka, jesteście pierwsze – powiedziała – Rozbierzcie się i wejdźcie do salonu, ja zaraz przyjdę, bo kończę jeszcze ogarniać pokój.

    Olga zaczęła rozpinać bluzę, a ja, ponieważ nie miałam bluzy, kurtki ani niczego takiego, schyliłam się i zaczęłam rozwiązywać trampki. Szybko zsunęłam je i zostałam w cienkich czarnych skarpetkach. Olga, powiesiwszy bluzę, zdjęła swoje niebieskie slip-ony, odsłaniając niskie białe skarpetki z czarnym znaczkiem Pumy. Weszłyśmy do salonu i usiadłyśmy na sofie. Po chwili przybiegła z góry Dominika.

    – Gotowe. Jak chcecie to w lodówce są soki. Nie mogę się doczekać Nikoli i Kaśki. Wiesz, że Robert, no chłopak Nikoli, to podobno zerżnął trzy osiemnastki w jeden wieczór.

    Szczerze, słuchając tego zrobiło mi się niedobrze. Niestety był to dopiero początek. Po chwili zadzwonił dzwonek, więc wszystkie podbiegłyśmy do drzwi. Gdy Dominika otwarła je okazało się, że przyszła Kaśka i Nikola, jednak bez chłopaków.

    – Hej, Robert i Kamil się spóźnią, stoją w korku na Sudeckiej – powiedziała Kaśka

    – No spoko – rzekła Doma – tylko napisz im, że nie będziemy czekały w nieskończoność – zaśmiała się

    Dziewczyny weszły do przedpokoju. Kaśka ubrana była w biały podkoszulek, czarne rurki i biało-niebieskie AirMaxy, natomiast Nikola w brązową koszulę na guziki, ciemne jeansowe rurki oraz czarne adidasy. Obie szybko zdjęły buty i obie wlazły do salonu w identycznych czarnych skarpetkach. Usiadłyśmy wszystkie na dwóch salonowych sofach i w oczekiwaniu na chłopaków, zaczęłyśmy rozmawiać o ciuchach.

    CDN

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karolina Świerczek

    Yellow girl