Blog

  • Z takimi kumplami – cz. 1

    Zapowiadał się kolejny nudny wtorek w szkole. Rafał nienawidził prawie wszystkich lekcji, które się w tym dniu odbywały. Z ociąganiem spakował się, umył, zjadł śniadanie i poszedł na przystanek. W drodze do szkoły myślał, co bo zrobić ze swoim monotonnym życiem.

    Kilka godzin później siedział w sali od matematyki i włączył się do rozmowy swoich kolegów.

    – Bo wiesz, dziewczynę albo zdobędziesz w kilka dni, albo będziesz wiecznym przyjacielem – powiedział Łukasz

    – Pierdolisz. Zależy co chcesz z nią zrobić – zaoponował Kamil – Jeśli chcesz z nią chodzić to może i tak. Ale jeśli…

    – Ależ wy jesteście płytcy – powiedział Rafał – Tylko byście o tym gadali.

    Łukasz i Kamil spojrzeli na siebie. Potem przenieśli zdziwiony wzrok na Rafała.

    – No – odpowiedzieli chórem

    – Ehh… Ciekawy jestem czy serio by się sprawdziło to co gadacie.

    – U mnie już kilka razy.

    – Chcesz powiedzieć, że ty nigdy…

    – No nie, kurwa, nigdy – Rafał delikatnie spuścił głowę, Łukasz poklepał go po ramieniu.

    – Wiesz, no… Możemy ci w sumie pomóc.

    – Ludzie, ja mam siedemnaście lat.

    – No więc najwyższa pora – powiedział Kamil

    – Słuchaj, powiedz mi która dziewczyna ci się podoba, a ja znajdę sposób – powiedział Łukasz 

    – No… Hmmm, Dagmara jest fajna…

    – Ona? Phi, stary, to do niej powiem ci tak, podchodzisz, najlepiej na osobności, rozumiesz, dajesz kwiaty czy czekoladki, gadasz coś tam ckliwego i jest właściwie twoja.

    – Ale właśnie jak załatwić rozmowę w cztery oczy? – uzupełnił Kamil

    – Na przykład tak. Ona wraca do domu tramwajem. Gadacie, pamiętaj, masz być miły, pytasz się na którym przystanku wysiada. Mówisz jej że ty wysiadasz na tym samym, bo do kumpla idziesz. W międzyczasie “odbierasz” telefon od niego i mówisz Dagmarze, że kumpel się spóźni i będziesz musiał sam czekać dwie godziny. A ponieważ to jest sympatyczna dziewczyna, to idę o zakład, że cię zaprosi do domu.

    Godzinę później Rafał czekał na Dagmarę na przystanku pod szkołą. Jego autobus zdążył odjechać już kilka razy, ale Rafał miał zamiar wprowadzić plan kolegi w życie. W końcu przyszła i ona.

    – Hej Daga!

    – Hej cześć, Rafał. Ty już do domu?

    – Nie, do kolegi jadę. A ty?

    – A ja do domu.

    – Gdzie ty w ogóle mieszkasz?

    – W Centrum. O patrz! Autobus.

    Zaczekali na wejście w milczeniu.

    – A ty gdzie teraz jedziesz? – spytała się

    – W sensie do kolegi? Też do centrum – no i się zaczęło, pomyślał, gdy serce zaczęło domagać się wypuszczenia zza krat żeber

    – O! Jak fajnie! A jak ma na imię? Może go znam?

    – Karol, i raczej nie sądzę. On jest strasznie nieśmiały.

    – Fakt, nie znam. Ale ty też przecież byłeś nieśmiały.

    – Byłem?

    – No… Bo w końcu jesteś tu i rozmawiamy.

    Rozmawiali więc dalej, aż w końcu nie wiedzieć kiedy dojechali do celu.

    – Więc jesteśmy – powiedział Rafał – O! Czekaj chwilę. Halo? No słyszę. Kurna, serio? To kiedy będziesz? Dwie godziny? Naah great. No zaczekam, cześć.

    – Karol? – Mhm – odpowiedział z przekąsem – Będę musiał znaleźć jakiś dach, bo przecież przemoknę tu do suchej nitki.

    – To może do mnie wpadniesz na te dwie godziny? – Łukasz! Ty mordo ty moja!

    – Jasne, chętnie – doszli pod okazały apartamentowiec

    – Łooo, ty tu mieszkasz?

    – Mój tato ma sieć sklepów z “artykułami budowlanymi”. Ale ja muszę jeszcze zajść na chwilę po kilka rzeczy do sklepu, takiego zwykłego…

    – Pójdę z tobą – powiedział. Nie wierzył, że to się dzieje naprawdę.

    Poszedł więc i zapłacił za wszystko co ona kupiła.

    – Jesteś bardzo miły – pocałowała go w policzek

    – Drobiazg…

    – Czekaj, mogę coś jeszcze wziąć?

    – Jasne, leć – kiedy się oddaliła, przeprosił kasjera, szybko skoczył na zewnątrz do kwiaciarni i kupił krwistoczerwoną różę. Zdążył wrócić, zanim ona przyszła. Zapłacili i wyszli na zewnątrz.

    – Wiesz, dziękuję za to co zrobiłeś – powiedziała i delikatnie musnęła dłonią jego ramię – Mówiłem już, drobiazg. Aha i jeszcze coś, Dagmara – wyjął dotychczas w lewej dłoni schowaną różę

    – Jeej! Jest prześliczna! Dzięki! Rany, nikt jeszcze nie zrobił mi takiego prezentu. A jak pachnie! Chodźmy do mnie szybko, muszę ją włożyć do wody.

    Rafał nie wiedział który raz w ciągu ostatniej godziny podziękował w myślach kolegom. 

    Nie był przystojny ani wysportowany. Rafał był wręcz chyba najchudszym chłopakiem w szkole. Nie był też silny, ale za to z nauką szło mu prawie najlepiej z całej klasy. Ze sportów był w miarę dobry tylko w siatkówkę, bo był szybki i miał bardzo dobry refleks. Jednak w żadnym wypadku nie mogło to wzbudzić zainteresowania płci przeciwnej. Dlatego też serce waliło mu jak młotem podczas całego spotkania. Jednak maskował to bardzo umiejętnie.

    Gdy weszli do mieszkania Dagmara szybko zdjęła buty i poleciała po coś do kuchni. Wzięła wazę, odkręciła kran i nalała do niej wody, w końcu wkładając delikatnie różę. Potem już bez pośpiechu zdjęła kurtkę i powiesiła na wieszaku. Stanęła naprzeciwko niego i wzięła się pod boki.

    – No… Na co czekasz?

    Była naprawdę ładna. Miała niezbyt długie, ale zgrabne nogi, szerokie biodra i płaski, aczkolwiek nieco szeroki brzuch. W żadnym wypadku nie odbierało jej to urody ni figury. Patrząc wyżej zobaczył niemałe, okrągłe piersi, wyeksponowane przez dość nieśmiały, aczkolwiek imponujący, dekolt. Patrząc jeszcze wyżej zobaczył prześliczną twarz, niemalże wisienkę na torcie. Szerokie usta, niewielki nos, za to duże, szmaragdowozielone oczy, na które czasem opadały kaskadą kasztanowe, długie, kręcone włosy.

    Miała na sobie skromną, szarą koszulkę bez rękawów, przez co było widać na ramionach białe fragmenty biustonoszu. Na nogach za to czarne legginsy, które po prostu sprawiały, że kręciło mu się w głowie. Na końcu, na niewielkich stópkach czarne skarpetki.

    Chyba zauważyła, że ją podziwiał. A to był przecież taki krótki moment. Spłonęła rumieńcem i spuściła głowę.

    – Przepraszam – podszedł do niej i objął – Jesteś taka piękna – powiedział patrząc jej prosto w oczy

    – Chodź za mną – chwyciła go za rękę i zaprowadziła do pokoju. Usiedli na skraju łóżka – Słuchaj, zrobiłeś dziś coś, czego jeszcze nikt nie zrobił. Byłeś dla mnie naprawdę miły. Na tym zależało mi od bardzo dawna. Myślę… Myślę, że jesteś inny… Ja, hmm…

    – Ćśś – powiedział, po czym ją przytulił. Przełamując resztki nieśmiałości cicho zaśpiewał fragment kiedyś tam zasłyszanej piosenki – Don’t worry honey, I’ve nothing to say. Tonight we wash all your worries away.

    Popatrzyła mu w oczy, zbliżyły się ich usta by w końcu złączyć się we wzajemnym pocałunku. Przewrócił się na plecy, delikatnie prowadząc ją nad siebie. Złapał za ramiączka koszulki i zsunął je, cały czas namiętnie całując i patrząc dziewczynie głęboko w oczy. I ona nie została mu dłużna. Zaczęła rozsuwać jego bluzę, potem zdejmować t-shirt. Moment w którym przełożyła go przez jego głowę był jedynym w którym rozłączyli usta. Szybko rozpiął jej stanik. Poczuł na sobie delikatne, pokaźnych rozmiarów piersi. Poczuł jak jej serce bije w szalonym wręcz tempie. I tym razem nie została mu dłużna. Rozpięła rozporek i szybkim ruchem zsunęła spodnie w dół. Złapał ją za pośladki i zrobił to samo z nią. Jednak zaraz potem zsunął też jej białe majteczki.

    Na chwilę przerwali, by zdjąć do końca spodnie i bieliznę. Zaraz potem znów rzucili się sobie w objęcia. Zmienili pozycję, teraz on był na górze. Dziwił się że jeszcze nie dostał wytrysku, ale nie spieszyło mu się do tego. Wręcz przeciwnie, chciał dostarczyć jej jak najwięcej przyjemności. Ona z kolei złapała go za twardego już teraz jak skała kutasa i zaczęła delikatnie masować ręką. Jego dłonie błądziły po całym jej ciele, teraz jednak złapał ją za jędrny tyłek i podniósł ją.

    Klęczeli, splecieni pocałunkiem i uściskiem. W końcu powiedziała:

    – To mój pierwszy raz. Dziękuję ci.

    Bo wiedziała co się właśnie dzieje. Westchnęła, gdy zaczął delikatnie wjeżdżać do jej mokrej szparki. Gdy był w połowie, poczuła ostry, ale krótki ból. Krzyknęła. W tej właśnie chwili przeszła inicjację. Straciła dziewictwo. On tak samo. Wzdychali oboje, gdy zaczął wchodzić coraz głębiej. Czuli rozkosz, jakiej nigdy jeszcze nie zaznali. Wszedł cały. Zaczął podnosić jej biodra w górę, by zaraz pozwolić im opaść. Posuwam ją, naprawdę ją posuwam! I robił to coraz szybciej, aż w końcu, po niestety niedługim czasie poczuł że doszedł. Szybko wyszedł z niej, położył na plecach, a kutasa oparł o jej wzgórek.

    Wytrysnął na jej brzuch. Kilka kropel poleciało jej na cycki. Położył się obok niej. Popatrzyli sobie w oczy. Po chwili wstała i seksownie  zarzucając biodrami wyszła z pokoju, oglądając się do tyłu przy drzwiach. Po chwili usłyszał jak otwiera drzwi do toalety, a następnie… delikatny szloch? Cholera, nie dogodziłem jej… Woda zaczęła lecieć spod prysznica, a on się zastanawiał co by tu zrobić.

    W końcu wstał, poszedł za nią do łazienki i odsunął drzwiczki. Chyba wśród plusku wody i płaczu nie usłyszała że przyszedł. Kutas znów mu stanął, jak tylko spojrzał na jej tyłek. Zamknął drzwi. Objął ją, momentalnie przestała płakać.

    – Przepraszam – powiedział – Dasz mi jeszcze jedną szansę?

    Popatrzyła na niego przez ramię i pokiwała głową. Znów złapał ją za seksowne pośladki i podniósł. Oparł o ścianę i znów zaczął posuwać. Szybciej, głębiej… dłużej. Głośno westchnęła, poczuł jak jej cipka ma skurcze. Wzdychała, a on dalej robił jej najlepiej jak umiał. Umiał niewiele, ale wystarczyło by tym razem nie zawieść. Napędziła go, doszedł w tej samej chwili. Spuścił się w niej.  Wzdychali oboje jeszcze przez chwilę po czym opadli, usiedli i pośród plusku lecącej letniej wody patrzyli sobie w oczy. W jej spojrzeniu była radość i zaufanie. W jego… satysfakcja. W obu spojrzeniach znikła nieśmiałość.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Grzegorz Brzęczyszczykiewicz

    Będzie więcej 😉

  • Seks droga do kariery

    Weronika była ładną, młodą blondynką o jasnych delikatnie falowanych włosach opadających jej lekko za ramiona, około metr siedemdziesiąt wzrostu z błękitnymi dużymi oczami patrzącymi z optymizmem na świat. Skończyła właśnie liceum lecz matura nie poszła jej najlepiej, przez co nie dostała się na studia. W domu jej się nie przelewało, więc rodzice postawili sprawę jasno – jest dorosła, nauki kontynuować nie będzie to musi zacząć sama radzić sobie w życiu i na siebie zarabiać. Denerwowało ją podejście rodziców ale że była ambitną osobą to postanowiła się wyprowadzić i spróbować samodzielności w życiu. Pierwszy miesiąc przeżyła na oszczędnościach jakie uzbierała przez lata, lecz miała świadomość że na długo jej nie starczą. Szukała pracy, dzwoniła, wysyłała CV lecz wszędzie to samo – bez doświadczenia i wykształcenia jej nie przyjmą. Miała już dość, do domu rodzinnego wrócić nie mogła a pracę znaleźć musiała, rozpoczynał się właśnie kolejny słoneczny dzień, który zwiastował tą samą rutynę – śniadanie oraz przeglądanie nowych ogłoszeń o pracę w internecie i gazecie. Dziś Weronika postanowiła pójść do urzędu pracy, z nadzieją że może tam znajdą dla niej jakąś ciekawą ofertę. Dochodziła już do placówki urzędu, szła przez park, ptaki ćwierkały, słoneczko ogrzewało promieniami jej delikatne ciało schowane pod lekką, momentami prześwitującą zwiewną sukienkę. Rozmawiała przez telefon, żaliła się właśnie przyjaciółce, opowiadając o problemach ze znalezieniem zatrudnienia. Nagle w ramię dotknął ją idący obok mężczyzna, dobrze ubrany, modne spodnie oraz koszula, trochę wyższy od niej, średniej budowy ciała 
    -Przepraszam panią, słyszałem fragment pani rozmowy o problemach w znalezieniu pracy, może to nieładnie z mojej strony że tak podsłuchałem fragment cudzej rozmowy, ale myślę że jestem w stanie pani pomóc. 
    -Oddzwonię później – powiedziała Weronika kończąc pogawędkę z koleżanką i chowając telefon – Tak ? Słucham ? – odrzekła spoglądają na obcego mężczyznę 
    -Widzisz urocza damo, tak się składa że jestem zastępcą dyrektora w jednej z agencji modelek działających w naszym mieście i wprost nie mogę uwierzyć że tak urokliwa dziewczyna jak ty nie umie znaleźć pracy. Nasza firma właśnie poszukuje jakiejś nowej twarzy do reklamy a ty masz wszystko czego potrzebujemy, zgrabne kształty, piękne włosy, ładny uśmiech oraz niesamowity urok osobistym – entuzjastycznie rzekł mężczyzna. 

    To prawda, Weronika była niezwykle atrakcyjną kobietą, zgrabna, szczupła figura z lekkim wcięciem w talii, długie, szczupłe nogi które dopiero na wysokości ud chowały się pod sukienką, aksamitna, delikatna, wręcz królewska cera, lekko opalona idealnie komponowała się z jej białą sukienką z małymi dziurkami na plecach które odkrywały trochę jej ciała. Subtelny dekolt, krągłe piersi rozmiaru C schowane pod kremowym, koronkowym stanikiem którego rąbek wystawał zza sukienki z pewnością musiały zrobić wrażenie na nowo poznanym pracowniku z branży modelarstwa. Warto jeszcze dodać że Weronika miała niezwykły dar czarowania swoim uśmiechem wszystkich mężczyzn którzy z nią rozmawiali, może to jej czerwone, anielskie wargi i śnieżnobiałe zęby to sprawiały, lub delikatne rumieńce i dołki na policzkach które się pojawiały, kiedy się uśmiechała – tego nie wiem, ale jedno jest pewne – wicedyrektor agencji widział w swoim życiu z pewnością wiele ładnych dziewczyn, ale ta od pierwszego spojrzenia go zachwyciła. Przyglądał się już jej od dłuższej chwili gdy szła po parku nie umiejąc oderwać wzroku od jej niezwykle kształtnych pośladków, które lekko odsłonił przed chwilą porywisty wiatr. Wyglądały na jędrne i gładkie, takie że w każdym mężczyźnie wywoływały podniecenie i nie jeden pewnie miał ochotę klepnąć ją w nie.  

    -Dziękuję, bardzo pan miły – odpowiedziała delikatnie się uśmiechając młoda dziewczyna 
    -Pozwoli pani że się przedstawię – Jan Barecki jestem – powiedział mężczyzna podając dłoń 
    -Miło mi – Weronika. Pańska propozycja brzmi ciekawie lecz nie miałem nigdy styczności z tego typu pracą, nie jestem pewna czy bym sobie poradziła – niepewnie powiedziała 
    -Oj, w tym nie ma nic trudnego, trzeba mieć potencjał oraz ładnie się uśmiechać. Pierwsze masz a drugie wychodzi ci znakomicie, to moja wizytówka – powiedział Jan wręczając ją Weronice – jakbyś zdecydowała się spróbować, zadzwoń a uwierz mi, że nie pożałujesz – praca trudna nie jest a zarobki bardzo uczciwe 
    -A tak z ciekawości to o jakich kwotach pan mówi ? – zapytała zagadkowo 
    -Przy Twoich warunkach myślę że mogą być one spokojnie pięciocyfrowe a 5000 złotych na start to minimum – więc tak jak mówiłem, zastanów się i zadzwoń gdybyś się zdecydowała. A teraz naprawdę bardzo cię przepraszam ale jestem już umówiony i muszę czym prędzej iść. Miło mi było cię poznać, mam nadzieję że się jeszcze spotkamy 
    -Mi również, do widzenia – krzyknęła na pożegnanie odchodzącemu pośpiesznym krokiem mężczyźnie 

    Pięć tysięcy złotych – myślała rozradowana dziewczyna – pięć tysięcy złotych a potem jeszcze więcej – przecież to by rozwiązało wszystkie moje problemy, miałabym jak zapłacić za mieszkanie, wreszcie bym mogła samodzielnie zacząć żyć, zarabiać a z czasem także rozwijać swoją karierę i to dostając takie pieniądze – przecież ten człowiek to mi chyba z nieba spadł. Tylko czy ja dam sobie radę w takiej branży – zaczęła się zastanawiać Weronika zmierzając do urzędu – tak czy owak jeśli nie spróbuje to będę żałować, co mi poza tym szkodzi – do odważnych świat należy – podbudowywała się w duchu Weronika. 

    Z urzędu wyszła troszkę zmartwiona, o pracy na pełny etat nie było mowy, a 4 godziny dziennie nie wystarczyłyby jej na utrzymanie się. Dwie oferty pracy jakie jej się spodobały i zapewniały godziwą pensję były podobno strasznie oblegane, jak powiedziała jej pracowniczka, szansa że tę posadę zdobędzie osoba bez doświadczenia, była raczej minimalna. Lecz mając alternatywę w postaci wizytówki do nowo poznanego pana Jana nie załamywała się i z radością ruszyła do domu. Postanowiła że dzisiaj nie będzie do niego dzwoniła by nie wyszła na jakąś napaloną i zdesperowaną osobę więc ostateczną decyzję i telefon do agencji postanowiła odłożyć na dzień jutrzejszy. 

    Weronika wstała dziś nadzwyczajnie radosna, zjadła śniadanie, odnalazła wizytówkę i wykręciła numer. 
    -Witam, tu Weronika, poznaliśmy się wczoraj w parku, mówił pan ze mogłabym spróbować swoich sił w branży modelingu. 
    -Ooo… miło mi cię usłyszeć – ucieszył się Jan – Czy oznacza to że zdecydowałaś się na moją propozycję? – zapytał 
    -Tak, chętnie bym spróbowała 
    -Świetnie, przyjedź w takim razie do agencji na 11:30 dzisiaj – adres masz na wizytówce 
    -Okej, będę – do zobaczenia 
    -Do zobaczenia 

    Weronika wprost nie posiadała się z radości, lecz szybko zdała sobie sprawę z poważnego problemu – przecież w takiej branży dobry wygląd to podstawa a pierwsze wrażenie jest niesamowicie ważne – co zatem ma na siebie włożyć na to spotkanie ?Problem okazał się niemały, kobieta spędziła już dobrą godzinę w łazience przymierzając różne kreacje lecz żadna nie zadowalała jej wystarczająco, zostało jej troszkę ponad godzinę do spotkania a była przecież jeszcze zupełnie nie umalowana. Zdecydowała się w końcu na dość odważny strój – dziesięciocentymetrowe szpilki koloru czarno-złotego – do tego czarna, mocno obcisła sukienka, która rewelacyjnie zacieśniała się na jej seksownej młodej pupie. Pod nią miała czarne stringi oraz czarny, koronkowy stanik. Sukienka miała głęboki dekolt i bardzo wyraziście podkreślała dorodne krągłości dziewiętnastoletniej dziewczyny. Dobrała do tego subtelny złoty wisiorek który dostała od babci i zawiesiła go na szyi. Teraz czas na make-up. Usta pomalowało lekko czerwoną szminką, cerę miała perfekcyjną więc nie potrzebowała jej specjalnie pudrować, podkręciła rzęsy maskarą robiąc je ekstremalnie czarne i seksownie wydłużone – delikatne, jasne, błękitne oczy były idealnym kontrastem dla tego tuszu. Była gotowa, pośpiesznie wyszła na przystanek i w ostatniej chwili zdążyła na tramwaj. Dojechała pod wskazany adres. Była lekko spóźniona, o parę minut a do tego odczuwała dużą tremę co dość mocno ją stresowało. Siedziba firmy wyglądała naprawdę dobrze, duży napis z nazwą firmy, nowoczesny budynek z windą. Weszła do niego i zobaczyła panią siedzącą za biurkiem, wyglądała na sekretarkę lub recepcjonistkę, podeszła do niej i powiedziała że była umówiona na 11:30 z panem Bareckim. Kobieta wykonała telefon i zwróciła się do Weroniki z informacją że szef zaraz zejdzie i wskazała jej skórzane fotele jako miejsce gdzie może na niego zaczekać. Siedziało na nich jeszcze kilka innych, młodych dziewczyn które także chciały zostać modelkami lub już nimi były. Pomieszczenie było jasne, z dużą ilością okien a z głośników wydobywały się dźwięki znanych radiowych przebojów typu Lady Gaga czy Katy Perry. Siedziała tam kilka minut, najpierw zszedł jeden mężczyzna w garniturze, podszedł do dziewczyny siedzącej obok i zaprosił ją na górę. Po chwili zobaczyła Jana schodzącego po schodach – nie był to najprzystojniejszy mężczyzna, w sumie to w ogóle nie był przystojny a jedynie dobrze ubrany – widać było że ma do czynienia z modą. Włosy miał krótkie, ciemne, lekki zarost oraz okrągła twarz o niezbyt pociągających kształtach. Już kilka metrów przed kanapą na której siedziała Weronika radośnie zawołał: 
    -Jak dobrze cię zobaczyć w progach naszej firmy, zapraszam cię na górę – powiedział wskazując na schody.  
    -Bardzo tu ładnie – skomplementowała siedzibę agencji młoda nastolatka 
    -Cieszę się że Ci się tu podoba – to dobrze gdy miejsce w którym pracujesz jest ładne i odpowiada twoim gustom, a mam nadzieję że będziesz tu często bywała. 

    Weszli na drugie piętro, Janek otworzył drzwi do pokoju i przedstawił jej mężczyznę znajdującego się w pomieszczeniu 
    -Weroniko, to jest Robert – nasz fotograf, poznajcie się 
    Mężczyzna ten wyjął do niej dłoń w geście przywitania, była ona lepka i nieprzyjemnie spocona a sam fotograf zdecydowanie nie wyglądał za dobrze – gruby, łysawy z dziwną blizną na twarzy. 
    -A teraz rozbierz się i ustaw się do zdjęcia – powiedział Jan 
    -A co dokładnie mam ściągnąć ? – zapytała trochę zmieszana Weronika 
    -Sukienkę, zostań na razie w samej bieliźnie, musimy przyjrzeć się twoim warunkom fizycznym bo w ubraniach czasami wygląda to inaczej niż w rzeczywistości. 
      
    Weronika nie za bardzo się tego spodziewała, że podczas pierwszej wizyty będzie musiała być już w samej bieliźnie, która była dość skąpa a myśl o tym dodatkowo ją krępowała. Weronika była jeszcze dziewicą gdyż dłużej spotykała się tylko z jednym chłopakiem i nie była pewna czy chce z nim stracić cnotę, więc zadowalali się tylko robótkami ręcznymi, co okazało się słuszną decyzją bo owy chłopak dość szybko ja zostawił dla innej dziewczyny, co spowodowało że niezbyt cżesto pokazywała swoje wdzięki płci przeciwnej. W efekcie nieśmiało zaczęła ściągać sukienkę będąc mocno zestresowana myślą, że zaraz będzie stała tu pół naga przed tak naprawdę obcymi mężczyznami, ale co miała zrobić – oczywiste było że będzie musiała się w tej pracy oswoić ze swoim ciałem i niekompletnym ubiorem. Dodatkowo peszył ją wzrok, który obydwoje mężczyźni mieli w niej utkwiony – widać było że przemawiało z nich pożądanie. Dziewczyna natrafiła na pewien problem z sukienką, była na tyle ciasna że miała problem z rozpięciem jej a i ręką na plecy nie było jej łatwo sięgnąć. Dostrzegł to Janek który zaoferował swoją pomoc i podszedł do nastolatki rozpinając sukienkę. Gdy zamek rozpiął do samego domu uderzył ją mocno w prawy pośladek, tak że było to dość mocno słychać i skwitował to uderzenie krótkim zdaniem: 
    -No… Ciało i pośladki to ty masz zajebiste moja droga ! 

    Weronikę mocno zaskoczyło zachowanie mężczyzny, ale co miała zrobić, przecież nieraz jakiś pijany mężczyzna ją strzelił w tyłek w autobusie czy klubie, kilka razy odwinęła im się w policzek ale teraz nie wypadało więc przemilczała tę sytuację i zaczęła wykonywać polecenia fotografa 
    -Obróć się w lewo, głowa do góry i lekko w prawy bok, utkwij wzrok w suficie, udawaj zamyśloną – dyrygował nią Robert – O tak, tak dobrze i… mamy to, świetnie. 

    Przez następne trzy godziny Weronika w różnych pozycjach pozowała przed obiektywem w samej bieliźnie, a założyła przecież na siebie rano tylko bardzo skromne stringi które sprawiały że tak naprawdę cały tyłek było jej widać a paska z materiału trudno było się w nim doszukać. Z przodu także dużo nie zakrywały, przez delikatną koronkę było widać troszkę prześwitującego, ogolonego wzgórka łonowego. Stanik nie zakrywał specjalnie dużo, z uwagi na fakt dość dużego dekoltu w sukience musiała dobrać naprawdę skąpy biustonosz, który większej części jej piersi nie obejmował. Lekka koronka sprawiała że dało się dostrzec lekko sterczące sutki z podniecenia które było wywołane zupełnie nową dla Weroniki sytuacją. 

    Najbardziej zdziwiło ją polecenie fotografa gdy kazał jej mocno wypiąć tyłek i głowę lekko przechylić w bok i do tyłu, ale ponieważ była dość uległą osobą wykonała posłusznie polecenie eksponując przy okazji piękne pośladki w całej okazałości i dodatkowo piersi zaczęły jej dość mocno próbować uciec z miseczek podczas nachylania.  

    Po chwili odezwał się Janek zapraszając ją do komputera przy którym siedział. Zaczął pokazywać jej zdjęcia, a trzeba przyznać wyglądała na nich nieziemsko a jej zgrabne ciało robiło piorunujące wrażenie na Janku, co zresztą było widać na jego twarzy i w spojrzeniu które lekko przerażało młodziutką Weronikę.  
    -Świetnie Ci idzie, naprawdę masz duży potencjał, twoje portfolio jest już prawie gotowe, brakuje w nim tylko aktu i będę mógł zacząć rozsyłać je do potencjalnych klientów – jestem pewien że szybko odezwą się chętni. A teraz czas uzupełnić brak więc ściągaj to co Ci zostało i pokaż wdzięki swojego nagiego ciała – z nutą napalenia w głosie powiedział Jan 
    -Ale ja nie chciałabym być modelką w rozbieranych sesjach, myślałam raczej o normalnej sesji zdjęciowej reklamującej jakiś produkt czy coś, tak jak wspominał pan w parku – powiedziała zakłopotana i niezwykle speszona dziewczyna 
    -Oj, moja droga, przecież głupia nie jesteś i wiesz doskonale że modelka pracuje ciałem, a żeby jakiś poważny klient się tobą zainteresował to twoje portfolio musi być kompletne i profesjonalne a nie wyobrażam sobie takiego bez nagiej sesji, ja rozumiem że możesz się na początek krępować jak większość dziewczyn, ale uwierz mi, to minie – zapewniał mężczyzna. 
    -Wie pan, ale ja naprawdę nie chciałabym w taki sposób zarabiać na życie, czy ja mogłabym to jeszcze przemyśleć i w późniejszym terminie się do pana odezwać ? – spytała błagalnym tonem nastolatka 
    Po chwili namyślenia Janek zniechęcony rzekł 
    -No możesz, przecież ja cię do niczego nie zmuszę, ale miej świadomość że jeśli się na to nie odważysz to wspaniała kariera może ci przejść obok nosa a nie ma mowy o profesjonalnej karierze w modelingu bez rozbieranej sesji 
    -Dobrze to ja to przemyślę i zadzwonię do pana – mówiła zaczynając ubierać sukienkę 
    Janek podszedł do dziewczyny i wręczył jej do ręki 800 złotych mówiąc: 
    -To zaliczka a zarazem zachęta za dobrze wykonaną pracę, byłaś dziś naprawdę świetna, masz genialny wyraz twarzy i jestem pewien że może on ciebie zaprowadzić na sam szczyt. Zdjęcia mi się podobają, troszkę obycia przed aparatami a twoja kariera będzie się szybko rozwijać – zachęcał mężczyzna – Ale pamiętaj, że bez aktu, nie masz żadnych szans – urwał krótko Janek 

    Weronika wzięła pieniądze, podziękowała, pożegnała się i wyszła. Dręczyły ja wyrzuty sumienia, z jednej strony żałowała że nie odważyła się na tę sesję i już zaczynała się obawiać, czy mimo swoich zapewnień Janek da jej drugą szansę, ale z drugiej strony czuła się niesamowicie dziwnie, pierwszy raz stała praktycznie nago przed kompletnie obcymi facetami których wzrok utkwiony w jej ciele był naprawdę obleśny – szczególnie tego łysego. Cieszyła się także zarobionymi pieniędzmi, będzie miała teraz przynajmniej na zapłatę za mieszkanie, ale na jedzenie zostanie jej za to może na tydzień, góra dwa. 

      

    Mijały dni, Weronika dalej szukała pracy jak co dzień w gazetach i internecie, ale z dnia na dzień traciła wiarę w sukces. W między czasie cały czas zastanawiała się czy zadzwonić do Janka czy nie, wstydziła się nagich zdjęć, ale z drugiej strony przyjaciółka mocno jej zazdrościła zainteresowania ze strony agencji modelek i namawiała ją by się zgodziła, że może zrobić świetną karierę. Czarę goryczy przelał telefon od właściciela mieszkania że jest już tydzień po terminie a on dalej nie dostał opłaty i że ma 2 dni na uregulowanie zaległej płatności lub może się pakować. Weronika nie wiedziała jak to możliwe, była pewna że przelew poszedł, miała przecież stały przelew ustawiony oraz środki na koncie. Pośpiesznie zalogowała się na stronę banku gdzie czekała ją przykra niespodzianka. W historii operacji zobaczyła, że jej młodsza siostra pożyczyła bez jej wiedzy 500 złotych z konta. Znała hasło i login do banku bo jeszcze niedawno było to ich wspólne konto założone przez rodziców. Dziewczyna była wściekła. Zadzwoniła do siostry która z anielskim spokojem odpowiedziała że zabrała tylko co swoje, tłumacząc Weronice że teraz dopiero zobaczyła iż ta nie oddała jej dawno pożyczonych dwóch sukienek i butów a pilnie ich potrzebowała więc musiała kupić nowe i zabrała tylko to co jej. To fakt, Weronika pożyczała czasem ciuchy od młodszej siostry, którą rodzice mieli za oczko w głowie i rozpieszczali zdecydowanie bardziej niż ją i przez dobre wyniki w szkole dostawała więcej ciuchów. Ale te sukienki pożyczyła już z 2 lata temu i była pewna że siostra o nich zapomniała. Nie kwapiła się ona do zwrotu pół tysiąca złotych rozwścieczonej dziewiętnastolatce więc Weronika musiała poszukać innego wyjścia z tej sytuacji. Nie miała kompletnie pomysłu skąd zorganizować pieniądze, znajomi nie pożyczą jej takiej dużej sumy z dnia na dzień, pracy znaleźć nie umie a za mieszkanie musi koniecznie zapłacić. Jedyne wyjście jakie jej zostało to telefon do Janka. 
    -Witam, tu Weronika, zdecydowałam się na tą sesję. 
    -Aaa… Weronika… myślałem że już się nie odezwiesz. Wiesz, mamy kilka nowych, naprawdę dobrych modelek, które pojawiły się w między czasie i od razu zgodziły się na taką sesję więc niestety może być trudno. 
    -Ale ja bardzo pana proszę, ja naprawdę potrzebuję tych pieniędzy 
    -Oj nie wiem nie wiem, teraz może być już za późno… 
    -Bardzo proszę… 
    -No dobra, postaram ci się jakoś pomóc, wpadnij do mojego mieszkania dziś wieczorem i spróbujemy coś wymyślić, adres prześlę ci zaraz smsem. 
    -Super, dziękuję Panu bardzo. 

    Weronika postanowiła ubrać się dość zwyczajnie, szła w końcu do domu a nie do agencji oraz był wieczór i trochę chłodniej, więc postanowiła ubrać obcisłe rurki i do tego koszulkę na ramiączkach ze średnim dekoltem i narzuciła na to bluzę. Zjawiał się pod wskazanym adresem po 20. Drzwi otworzył Janek i zaprosił ją do środka. Weszła do pokoju, trzeba przyznać, że mieszkanie robiło wrażenie, meble wyglądały na drogie, skórzane fotele, duży telewizor oraz jacuzzi na środku pokoju. Janek nalał dziewczynie drinka i usiadł koło niej. 
    -Cieszę się, że się w końcu zgodziłaś – powiedział kładąc rękę na jej nodze i głaszcząc delikatnie udo. 
    -Bardzo pilnie potrzebuję pieniędzy i nie miałam innego wyjścia, czy jest mi Pan w stanie jakąś zaliczkę zapłacić lub jakąś szybka sesję na jutro załatwić ? 
    -Oj, moja droga, to nie jest taka prosta i szybka sprawa, zanim zaczniesz zarabiać musisz się jeszcze dużo nauczyć, czeka cię sporo pracy. 
    Janek druga ręką objął Weronikę i zaczął delikatnie rękę zsuwać w stronę jej biustu, natomiast drugą gładził jej kolano coraz bliżej krocza. Dziewczyna była tak przejęta koniecznością załatwienia pieniędzy że nie przejmowała się tym specjalnie i myślała tylko jak przekonać Janka by pomógł jej jakoś finansowo. 
    -Wiem, ale czy jest jakikolwiek sposób żebym zdobyła tysiąc złotych do jutra ? – spytała 
    -Oj no sposób pewnie jakiś jest… – odpowiedział dziwnie uśmiechając się Janek, a jego ręka znajdowała się już na kroczu Weroniki i lekko rozszerzyła w tym momencie nogi głaszcząc jej wzgórek przez spodnie. Druga ręka wylądowała już na piersi i delikatnie zaczęła ją ugniatać.  
    Weronika zaczęła teraz odczuwać wyraźnie dotyk Janka, lecz nie wiedziała co ma robić, delikatnie ściągnęła rękę Janka z jej krocza na co ten zbulwersowany zareagował: 
    -Ale widzę, że tobie ten sposób chyba nie odpowiada. 
    -Ten sposób, znaczy jaki ? – spytała z wyraźnym przerażeniem w głosie nastolatka, która zaczęła się domyślać że może chodzić Jankowi o seks. 
    -Oj, no wiesz przecież o co mi chodzi, ty jesteś młoda, ładna, atrakcyjna i powinnaś wykorzystywać swoje walory – mówiąc to Janek wstał wsadził ręce pod koszulkę Weroniki i zaczął ją ściągać. – No a teraz zobaczymy wreszcie co ty skrywasz pod tą bielizną i tak bardzo boisz się pokazać. Bluzkę już ci ściągnąłem, teraz ty ściągnij stanik. 
    Dziewczyna posłusznie wykonała polecenie, nie miała innego wyjścia, przecież zgodziła się przychodząc tu rozebrać przed Jankiem, miała tylko nadzieję że Janek zachowa się jak profesjonalista i poza delikatnym dotykaniem nie przekroczy dalszych granic i wyjmie zaraz aparat czy coś co mogłoby wróżyć, że będzie jej robił tylko zdjęcia, w co wierzyła coraz mniej. 

    Oczom Janka ukazały się śliczne, młode i niesamowicie jędrne piersi Weroniki. Były delikatne, ale zarazem dość pokaźnej wielkości, sutki wesoło sterczały wyprostowane. Dotknął jednego z nich prawego dłonią i zaczął go delikatnie ugniatać po czym go lekko pocałował i poślinił, następnie lekko podgryzł, na co dziewczyna zareagowała: 
    -Ałł ! Boli… – jęknęła z bólu i przerażenia w jakim kierunku idzie Janek. 
    -Przepraszam, nie mogłem się oprzeć – powiedział dziwnym, odrażającym głosem mężczyzna. 

    Teraz skierował ręce na rozporek spodni, rozpiął guzik a następnie zamek, wsadził rękę bokiem i zaczął delikatnie nią jeździć po okolicach intymnych dziewczyny. A ona, co miała zrobić. Wiedziała że nie może kolejny raz się zbuntować bo zdenerwuje Janka, a jest on jej ostatnią deską ratunku, przecież musi zdobyć te pieniądze bo wyrzucą ją z mieszkania, do domu nie wróci bo przecież rodzice wyraźnie dali jej do zrozumienia że musi radzić już sobie sama… Tak więc Janek coraz odważniej ją dotykał zjeżdżając palcami coraz niżej… i niżej…. W końcu zaczął jeden palec wraz z materiałem wsadzać w wąską szparkę dziewiczej nastolatki, robił tak przez około minutę co mimowolnie spowodowało lekkie zwilgotnienie cipki Weroniki, mimo że ona sama była jedynie cholernie przerażona a nie podniecona. Tylko jedna osoba ją tam do tej pory dotykała, był to jej chłopak i to zaledwie dwa czy trzy razy, a teraz… robi to zupełni obcy, odpychający mężczyzna, któremu nie może się sprzeciwić… czuła się taka okropnie bezsilna… Nagle Janek przerwał, wyjął rękę i jednym zamaszystym ruchem ściągnął z dziewczyny spodnie. Kazał jej teraz wstać i się wypiąć. Dziewczyna posłusznie wykonała polecenie, co spowodowało że mocne uderzenie z otwartej ręki Janka wylądowało na jej pośladku. Mężczyzna spytał: 
    -Bolało ? 
    -Tak – odpowiedziała cichym głosikiem nastolatka 
    -I dobrze, miało boleć, teraz będzie mocniej 
    Nie blefował, kolejne uderzenie było jeszcze mocniejsze, sprawiło że pośladek Weroniki aż się zaczerwienił. Po nim spadło na jej dupcię jeszcze kilka otwartych dłoni i każde uderzenie było mocniejsze od poprzedniego. Tym kilku ostatnim wtórował mocny okrzyk bólu wydobywający się z zaciśniętych ust dziewczyny, był on coraz głośniejszy. Nastała chwila przerwy, Janek ściągnął skórzany pasek ze spodni, przymierzył i uderzył piekielnie mocno, że dziewczyna upadła aż z bólu na podłogę 
    -Wstawaj, nie jęcz – krzyknął Janek, a dziewczyna powoli zebrała się z podłogi – A teraz ściągnij majteczki i pokaż mi wreszcie swoje cipsko – Janek był coraz bardziej napalony, słychać to było w jego głosie, miał coraz większą ochotę wreszcie zerżnąć Weronikę. Dziewczyna była już bardzo mocno przerażona, ale wiedziała ze jedynym sposobem na zarobienie tak potrzebnych jej pieniędzy było wykonywanie poleceń Janka. Nie miała już złudzeń, wiedziała że na pewno dojdzie to obcowania płciowego z tym oblechem, miała tylko nadzieje i po cichu w duszy się modliła, by skończyło się tylko na seksie oralnym i ewentualnie zrobieniu loda jej szefowi, ale za żadne skarby nie chciała tracić swojego dziewictwa z tym człowiekiem, chciała zaczekać z nim na kogoś wyjątkowego i zrobić to z miłości, ale… Janek miał nieco inny pogląd na tą sprawę oraz inne plany. Rzucił jej kołdrę na podłogę i kazał się na niej położyć. Ku wielkiemu zdziwieniu Weroniki, Janek wyjął aparat. Miała nadzieję że może się myliła i ten koszmar właśnie się kończył i teraz skupią się tylko na zdjęciach, dostanie pieniądze po czym wyjdzie stąd czym prędzej. Ale myliła się, to był dopiero początek. 
    -Połóż się na tej kołdrze, zrób jakąś seksowną, zamyśloną minkę, rozszerz nogi, unieś je lekko w powietrzu, tak żeby było widać całą twoją cipkę – rozkazał Janek 
    -Dobrze – posłusznie zgodziła się dziewczyna. 
    Janek zaczął robić zdjęcia, jedno z nich można zobaczyć powyżej – nad tekstem. 
    Trwało to chwilę, po czym odłożył aparat, kazał dziewczynie wstać, następnie podszedł do niej, chwycił ją za włosy i wycisnął przez zaciśnięte żeby zaciskając mocno rękę na jej szyi. 
    -Klękaj mała 
    Dziewczyna klęknęła i jej głowa znalazła się na poziomie spodni szefa. Ten się odezwał. 
    -Teraz sprawdzimy twoją inteligencję i spostrzegawczość dziwko, jeśli chcesz wyjść stąd z pieniędzmi to musisz odpowiedzieć prawidłowo na moje pytanie, wiesz co robisz na poziomie mojego pasa, a właściwie co będziesz zaraz robić ? – zapytał roześmiany 
    -Będę zaraz robiła panu loda ? – spytała niepewnie nastolatka 
    -Nie zaraz tylko teraz, no już zabieraj się do roboty – ponaglał ją jej szef 

    Dziewczyna rozpięła spodnie, obniżyła je do kostek, ściągnęła majtki i zbliżyła usta do penisa Janka. Był naprawdę duży, miał z blisko 20 centymetrów, Weronika była przerażona, co ona tu robi i jak wsadzi go całego do buzi – zastanawiała się. Nigdy nikomu nie lodziła, jej chłopak ją prosił o to parę razy ale było to dla niej odrażające, a teraz nie ma innego wyjścia. Pocałowała na początek czubek prącia mężczyzny. Położyła swoją delikatną, małą rączkę na olbrzymim kutasie szefa i zaczęła lekkie ruchy w przód i w tył. Otworzyła usta i delikatnie go polizała, wsadziła go lekko do ust obciągając jednocześnie ręką. Mężczyzna złapał ją za włosy i mocnym ruchem wprowadził ponad połowę swojego członka do ust zaskoczonej dziewczyny, krzycząc przy tym. 
    -Ciągnij suko, ssaj ! 
    Dziewczyna poczuła jak penis uderzył o jej migdałki, pojawił się odruch wymiotny ale wiedziała że musi go lizać. Robiła to jak najlepiej umiała, mając nadzieję że szef to doceni i będzie na tyle zaspokojony, że może na tym poprzestanie. Ruszał jej twarzą trzymając ją za włosy coraz szybciej, a ona biedna nie nadążała za jego ruchami, brakowało jen powietrza, za każdym razem próbował go wsadzić jak najgłębiej się da, jakby chciał go wsadzić aż do przełyku. Czuła jak gromadzi się jej ślina w ustach, lizała kutasa czule, a ten rozwalał jej usta coraz szybciej i szybciej. Nagle go wyjął, zaczął dotykać jej piersi, szczypać, bolało to dziewczynę ale nie okazywała tego, kazał jej objąć swoje przyrodzenie jej cyckami i ruszać. Dziewczyna wykonała polecenie a że cycki miała dość duże to rokosz dla faceta była nieziemska, ocierał się kutasem między nimi a ona rękami zaciskała piersi na jego prąciu. Po chwili z powrotem wsadził jej do ust, zaczął ją ruchać jeszcze mocniej niż wcześniej, dziewczynie już łzy leciały z oczu, ale co ona mogła, robiła mu dalej dobrze mając nadzieje że skończy się ten koszmar jak najszybciej. W pewnym momencie poczuła jak wytrsynęla sperma z penisa szefa, zalała jej całe usta, miała okropny, słonawy smak, zaczęło jej brakować powietrza, dusiła się. Wtem Janek zatkał jej nos i krzyknął że ma połknąć całe. Dziewczyna wykonała posłusznie polecenie, przełknęła z problemami całe nasienie mężczyzny, to było okropieństwo dla niej ! Janek zapytał. 
    -Jak ci się ssało mała ? 
    Dziewczyna nic nie odpowiedziała więc zdenerwowany szef powtórzył pytanie. Dziewczyna chcąc uniknąć gniewu Janka odpowiedziała: 
    -Dobrze – cichutkim głosem 
    -Smakowała ci moja sperma – spytał Janek śmiejąc się. 
    Weronika pokiwała twierdząco głową, bo co innego miała zrobić, domyśliła się że takie pytania kręcą Janka i lepiej odpowiadać twierdząco. 
    -Skoro tak dobrze się przy tym bawiłaś to zaczekaj mała na deser, zabawa się dopiero zaczyna 
    W tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi. Janek poszedł otworzyć a Weronika leżała zapłakana na podłodze. W drzwiach zobaczyła Roberta – tego odrażającego fotografa, co tak strasznie w agencji gapił się na jej tyłek. Teraz spojrzał jeszcze gorzej i od razu się odezwał: 
    -No proszę, kogo my tu mamy, naprawdę ślicznie wyglądasz nago – stwierdził Robert 
    Weronika była przerażona, zaczynała rozumieć co Janek miał na myśli mówiąc że to dopiero początek. Mężczyźni podeszli to dziewczyny leżącej na podłodze, Robert szybko ściągnął spodnie. Janek rzucił tabletkę w stronę Weroniki. Dziewczyna spytała: 
    -Co to jest ? 
    -Tabletka 72 po, schowaj ją i jutro zjedz jeśli nie chcesz mieć po nas pamiątki – na co obydwoje mężczyźni się roześmiali 
    Dziewczynie nie było do śmiechu, łzy popłynęły jej z oczu strumieniami, wiedziała że już nie uniknie tego co najgorsze. 
    -Nie płacz, bo się rozmażesz, a chcę ładną ciebie rżnąć – krzyknął Janek 
    -Błagam, błagam, zrobię dla was wszystko inne ale nie róbcie mi tego, ja chciałam to zrobić pierwszy raz z kimś innym… – błagał dziewczyna i utkwiła proszące spojrzenie w Janku 
    -To ty jesteś jeszcze dziewicą ? – Z niedowierzaniem spytał Janek 
    -Tak – odpowiedziała zapłakana nastolatka 
    -Hahaha – wybuchnęli śmiechem jednocześnie 
    -Naprawdę, nikt cię jeszcze nie przeleciał ? 
    -Nie 
    -No to my dziś będziemy pierwsi, cieszysz się ? 
    Dziewczyna milczała 
    -Wiemy że się cieszyć, postaramy się żebyś swojego pierwszego razu nigdy nie zapomniała – powiedział Robert i znowu wybuchnęli śmiechem. 
    Dobra stary, skoro jej cipka to dziewiczy rejon, to kto pierwszy tam wchodzi – spytał z nadzieją w głosie Robert Janka 
    -No jak to kto, ja tą sukę załatwiłem, to ja rucham pierwszy, wskakuj na kanapę i wypinaj dupsko mała – rzucił w stronę Weroniki. 
    Co ona mogła zrobić, no zrobiła co jej kazał, weszła na kanapę, zajęła pozycję na czworaka i wypięła tyłek jak mocno jak umiała po czym odezwała się: 
    -Ale proszę, niech pan będzie delikatny – powiedziała do Janka 
    -Nie martw się mała, już ja o ciebie zadbam 

    Usadowił się za nią, klepnął ją kilka razy w tyłek i przymierzył kutasa do jej szparki, zaczął najpierw ocierać, wsadził palec, jeden drugi, dziewczyna jęknęła z bólu, zaczął nimi poruszać, napluł na palce, rozmazał po cipce i znowu nimi ruszał, ocierając się także penisem. Po chwili czubek fiuta przystawił do dziurki, delikatnie próbował wejść, ale nic z tego, była za ciasna a jego kutas za duży, więc krzyknął: 
    -Wypnij bardziej jeśli nie chcesz by bolało 
    Dziewczyna posłusznie wypięła się tak jak mogła, facet spróbował raz jeszcze, czubeczek wszedł, dziewczynę bolało. Zaczął delikatnie czubeczkiem wchodzić i wychodzić, cipka robiła się coraz bardziej mokra, mimo że Weronika była coraz bardziej przerażona, po kilku sekundach penis, wszedł na około 2-3 centymetry i wtedy Janek z całej siły dopchał go do końca, dziewczyna aż zawyła z bólu, dużo ponad połowa, dużego penisa była w niej. Zaczął ją mocno rżnąć, wchodził do niej coraz szybciej, czuł jak ją rozrywa od wnętrza, po jej pośladkach zaczęła ciec krew i to mocnym strumieniem, ból jaki zadał dziewczynie nagłym wejściem był niesamowicie duży. Rżnął ją w najlepsze, nie zważając na jej jęki, wchodził coraz głębiej, już 3/4 penisa było w niej i nie wiele brakowało by wsadził całego, jednak nie udało mu się. W tym czasie Robert podszedł z przodu dziewczyny, usadowił się tak że jego kutas był na wysokości ust nastolatki, ona wiedziała już o co chodzi, bez słowa je otworzyła i zaczęła mu obciągać, ten ruchał ją w usta jeszcze szybciej niż Janek, jego kutas był krótszy ale o wiele grubszy. Też uderzał o jej migdałki i tak oto była rżnięta w obie dziury i to naprawdę mocno, po nogach spływała jej krew, a z ust ślina pomieszana z drobną ilością spermy. Robert zaczął zgniatać jej cycki, robił to naprawdę mocno, bolało to już dziewczynę bardziej niż kutas Janka penetrujący jej cipkę próbując dostać się coraz głębiej. W pewnym momencie poczuła jak gorący strumień wlatuje do jej cipki i wylewa całe wnętrze, była to ciepła sperma Janka, wykonał on jeszcze kilka ruchów po czym wyszedł z dziewczyny. Chwilę później wyszedł także Robert, ale kazał jej dalej obciągać i usiąść po turecku, dziewczyna zrobiła jak kazał. Po chwili potężny strumień nasienia Roberta wytrysnął w oko Weroniki, które w ostatniej chwili zdążyła zamknąć, reszta spermy poleciała na jej policzki, usta, nos oraz cycki a także włosy, skapywała z całej jej twarzy, cała aż się od niej kleiła. 
    Janek wręczył jej 1000 złotych oraz jej ubrania. Dziewczyna niepewnym krokiem ruszyła do drzwi, wyszła, ale za sobą usłyszała głoś – byłaś zajebista – jeszcze cię dorwiemy !

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Kowalski
  • Pierwsze spotkanie z biczem

    Spotykaliśmy się już 3 miesiące. On pewnego dnia zaproponował żebyśmy coś zmienili, że chce spróbować czegoś nowego. Ostatnio przeczytałam 50 twarzy Greya, więc zaproponowałam mu coś takiego Na początku tylko na mnie popatrzył, ale uśmiechnął się i odparł, że zgoda. Sądziłam, że rzuci się na mnie i zacznie dawać klapsy, ale tak się nie stało. Byłam trochę rozczarowana. Po zjedzeniu kolacji poszłam umyć zęby, kiedy nachylałam się, ab wypluć wodę zmieszaną z pastą chwycił mnie za gardło. Nie wiedziałam co się dzieje. Gwałtownie obrócił mnie przodem do siebie i pocałował. Odwzajemniłam. Kazał mi klęknąć i iść za nim. Kierował się w stronę sypialni. Kazał rozpiąć sobie rozporek i zająć się lekko stojącym penisem. Z ochotą zabrałam się za to. Najpierw delikatnie przyssałam się do główki a potem zaczęłam robić okrężne ruchy językiem i jeździć nim po całej powierzchni kutasa. Ciągnąc mnie za długie, brązowe włosy odepchnął i kazał położyć się na łóżku, nie wiedziałam co mnie czeka. Po chwili grzebania w szafce znalazł 4 sznurki. Każdą z kończyn przywiązał do oddzielnej poręczy łóżka.  na początku myślałam że zaraz we mnie wejdzie, ale na chwilę wyszedł z pokoju. Rozpalona, ale i zdenerwowana czekałam na to, co mnie spotka. Wrócił trzymając w dłoni ogromne dildo i miecz. Dildo było grubości pięści i miało jakieś 20 cm. Powiedział: “moja sunia teraz poczuję trochę w tyłeczku, ale pamiętaj każdy ruch to cios biczem”. Zaczął go powoli wkładać, kiedy rozciągnął mi odbyt nie wytrzymałam i trochę pokręciłam pupą. Nagle poczułam gorąco i okropny ból na sutkach. Krzyknęłam. “suko zwiążę Ci usta żebyś nie wydawała żadnych dźwięków. Wziął krawat leżący na stole i wepchnął w usta. Dildo pokonywało centymetry. Dostałam chyba z 10 razy batem, kiedy wszedł do końca zaczął się poruszać najpierw tylko troszkę, a potem coraz szybciej. Nagle dildo opuściło moją dziurkę. Zostałam odwiązana. Mój Pan kazał mi uklęknąć złapał za biodra, udawał że, wchodzi powoli, ale kiedy główka była w środku wepchnął go najmocniej jak mógł, zawyłam z bólu. Pieprzył mnie jak szmatę i bił po pośladkach. Nagle poczułam, że gorąco zalewa moje ciało, drżałam w spazmach rozkoszy. Poczuł to, wyjął szybko kutasa, odchylił moją głowę do tyłu i spuścił się prosto na twarz. 

    “Dobra suka”  powiedział.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    bob kob

    moje 1. opowiadanie

  • Czerwony Kapturek

    Leśniczy od czasu jak upolował ostatniego wilka i wyprawił jego skórę, to lubił narzucić ją sobie na grzbiet i straszyć w takim przebraniu zbierające w lesie grzyby lub jagody młode wieśniaczki. Można powiedzieć, że robił to nader często jak się zorientował, że uciekając w popłochu przewracają się ukazując mu to, co mają pod spódniczkami. Dzisiaj też zaczaił się w zaroślach przy ścieżce. Gdy usłyszał odgłos kroków wysunął przez krzaki ubraną w wilczy łeb głowę. Obok niego przechodziła dziewczyna w czerwonej pelerynie i z wiklinowym koszykiem w ręce.

    – Kto ty jesteś i dokąd idziesz? – Zapytał grubym głosem. Dziewczyna wcale się jednak nie przestraszyła ani też nie zdziwiła widząc gadającego wilka. Pewnie była z tych bardziej łatwowiernych, wierzących w bajki o dobrych wróżkach i innych elfach.

    – Jestem Czerwony Kapturek i idę do mojej chorej babci, niosę jej lekarstwa i pyszny obiadek.

    – A gdzie mieszka twoja babcia? – Zapytał ponownie gajowy.

    – W chatce na skraju lasu. – Odpowiedziała dziewczyna. Przebrany za wilka leśniczy grzecznie się pożegnał z Kapturkiem i skrótami, co sił w nogach pognał do chatki owej babci. Tam leśniczy szybko przekonał babcię, że źle wygląda i musi iść do lekarza. Gdy tylko babcia wyszła do lekarza, on znowu przebrał się w skórę wilka, wcisnął w pidżamę babci i położył się do łóżka. Po chwili do domu zapukał Czerwony Kapturek. Dziewczyna weszła do środka i zobaczyła chorą babcię. Bardzo ją biedulkę choroba zmieniła. Nie wyglądała dobrze. Dziewczyna zaczęła pytać:

    – Babciu, babciu, dlaczego masz takie duże oczy? – Żeby cię lepiej widzieć oczywiście. – Odpowiedział leśniczy.

    – Babciu, babciu a dlaczego masz takie duże uszy? – Żeby cię lepiej słyszeć oczywiście. Już się miała zapytać, dlaczego babcia ma takie duże zęby, gdy zauważyła dziwne wzniesie kołdry. Zajrzała pod spód. Leśniczy nie spodziewał się tego. Leżał pod kołdrą speszony i zaczerwieniony pod wilczą skórą a przez dziurę w pidżamie sterczał jego duży penis. Natura hojnie go obdarzyła, więc Czerwony Kapturek patrzył z rozdziawioną buzią. Sytuacja robiła się coraz bardziej napięta. Leśniczy zastanawiał się jak z niej wybrnąć z twarzą, gdy niespodziewanie pomogła mu dziewczyna.

    – Babciu, ja wiem, co to jest. Mój chłopak ma takie samo i nazywa to kutasem. Bawię się nim czasami a nawet jak mu zimno to chowam go do mojej pochewki. Nie przypuszczałam babciu, że ty także posiadasz kutasa. Leśniczy stwierdził wtedy, że nie ma, co już dłużej owijać w bawełnę.

    – Tak posiadam, ale nie jestem twoją babcią tylko leśniczym zjedzonym przez złego wilka. Wygramolił się ze skóry a przy okazji i z całego swojego ubrania pozostając tylko w stroju Adama. Wspólnie zbili skórę wilka i wyrzucili przez okno. Czerwony Kapturek nakarmił leśniczego obiadkiem i napoił go. Cudem ocalony leśniczy zauważył, że dziewczyna tak manewruje naczyniami i sztućcami, żeby dotknąć lub chociaż trącić jego stojącego nadal penisa. I wciąż ukradkiem rzuca na niego okiem czerwieniąc się przy tym uroczo. Przypomniał sobie, co wcześniej dziewczyna mówiła o chowaniu do pochewki i zagaił rozmowę.

    – Nie zauważyłaś, że się trochę chłodno zrobiło?

    – Może troszkę. – Opowiesz mi coś więcej o tej twojej pochewce?

    – Naprawdę nic pan o niej nie wie?

    – Droczyła się z leśniczym dziewczyna.

    – Nie wiem czy mogę, bo mam ją schowaną.

    – Nie nic nie wiem – Zrobił maksymalnie zdziwioną minę leśniczy.

    – No to może panu ją przez chwilkę pokażę. Wstała i podniosła do góry skraj swojej spódniczki. Zobaczył jej długie proste nogi, dość szerokie biodra i kępkę gęstych czarnych włosów wystających z pod białych majtek.

    – No i gdzie ta Twoja pochewka? – Dopytywał leśniczy, udając nic niewiedzącego.

    – No faktycznie tak to jej nie widać, niech pan poczeka chwilę. Usiadła na łóżku w szerokim rozkroku na wprost leśniczego. Poczuł jak coraz mocniej bije mu serce. Myślał, że prawie mu wyskoczy z piersi, gdy dziewczyna znowu podniosła skraj swojej spódniczki. Widok ten był wspaniały. Szeroko rozłożone szczupłe uda a miedzy nimi ukryta w czarnym runie cipka. Cipka to mało powiedziane, bo i Czerwonego Kapturka natura także hojnie obdarzyła. Wydatne, mięsiste wargi sromowe kojarzyły mu się raczej z klaczą niż z piękną młodą dziewczyną. Gdy rozchyliła je z cichym mlaśnięciem zobaczył różowe mniejsze falbanki i błyszczące wnętrze. Chyba czytała mu w myślach, bo zapytała cicho:

    – Nadal jest panu chłodno? Leśniczy nic nie odpowiedział, tylko przysunął się do niej i delikatnie dotknął palcami jej krocza. Zadrżała cała przymykając oczy. Poczuł na swej ręce jej wilgoć i bijące od niego ciepło. Przybliżył rękę do twarzy. Zapachu tego nie można było z niczym innym pomylić. Zapachu podnieconej kobiecej cipki. Wsunął palce do ust. Obserwowała go spod przymrużonych powiek jak delektował się ich smakiem. Opadła zachęcająco plecami na poduszki. Pohamował chęć natychmiastowego położenia się na niej i wsadzenia w nią swojego kutasa. Za to oparł się na łokciach miedzy jej rozłożonymi nogami i z odległości kilku centymetrów chłonął jej zapach. Miał zamknięte oczy. Gdy coraz bardziej zbliżał swą twarz do jej krocza zapach był coraz mocniejszy, aż w końcu jego nos zatrzymał się w samym środku cipki stając się w jednym momencie cały mokry. Niecierpliwe paluszki dziewczyny zrobiły mu niespodziankę wychylając się po bokach bioder i rozchylając mięsiste wargi. Uśmiechnął się tylko, gdy biodra dziewczyny uniosły się do góry i rozchylona cipka zatrzymała się na jego rozchylonych ustach. Wpił się w nią jak pijawka a potem razem opadli powoli na łóżko. Wyszukał językiem nabrzmiałą łechtaczkę i objął ją swoimi wargami. Nie spodziewał się, że będzie aż taka duża. Miała wielkość lekko już rozpuszczonego w ustach cukierka. Ssał ją i całował, aż ciało dziewczyny w pewnym momencie wygięło się jak cięciwa łuku a z jej ust wydobył się ni to krzyk ni to charkot. Dyszała ciężko, gdy on zadarł do góry jej bluzkę. Nagie małe piersi z różowymi brodawkami podnosiły się i opadały. Sutki stały na baczność prawie tak jak jego kutas. To był już ten czas. Przygotował się na opór, ale penis po prostu wpadł do mokrej i nabrzmiałej cipki dziewczyny i zatrzymał się dopiero na jądrach. Jednak to nie krocze jego żony, lekko już zużyte i wyeksploatowane przez liczne porody. Czuł młodość cipki, jej sprężystość, jak dokładnie go opatulała. Skórka praktycznie od razu zsunęła się z główki i doszło do jej intymnego połączenia ze ściankami pochwy. Zaczął wolno pracować biodrami. Jego kutas poruszał się wysuwając się praktycznie w całości to znowu zatrzymując się dopiero na jądrach. Gdy dziewczyna zaczęła szybciej oddychać przyspieszył swe ruchy. Obydwoje doszli w tej samej chwili. Chciał skończyć na jej brzuchu, ale ona przytrzymała go nogami w sobie. Mocne fale gorącej gęstej spermy strzelały wprost do jej mokrej od soków cipki. Po chwili leżeli obok siebie dochodząc po spełnieniu. Babci nadal nie było, bo wiadomo, jakie kolejki są do lekarzy, więc Czerwony Kapturek zabrał swój koszyczek i wrócił do domu. Do lasu zbliżała się jesień ze swoimi deszczami i chłodami. Leśniczy nie lubił chłodu i załatwił sobie codzienną dostawę ciepłej pochewki do swojego domu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin Koronowo

    To moje pierwsze opowiadanie, więc proszę o wyrozumiałość oraz konstruktywną krytykę.

  • Aneta na wagarach

    Aneta i Robert spotykali się już 2 miesiące. Ona miała 15 lat on 20. Pewnego dnia gimnazjalistka uznała, że pójście do szkoły to zły pomysł, gdyż miała 3 kartkówki, do których kompletnie nic nie umiała. Postanowiła pójść do mieszkania Roberta. 

    Na klatce schodowej pod wycieraczką znalazła klucze do mieszkania ukochanego weszła odłożyła plecak i poszła do łazienki. Chciała tylko przejrzeć się w lustrze, ale to, co zobaczyła przy umywalce bardzo ją zaskoczyło. Stała tam mała paczuszka prezerwatyw. Opakowana w folię. Aneta była dziewicą. Co prawda ona i Robert zabawiali się ze sobą badając zakamarki Swoich ciał, ale jeszcze nigdy nie doszło do penetracji jej ciasnej dziurki. Usłyszała jak drzwi się otwierają. Wiedziała, że to on. Kiedy wyszła z łazienki spojrzał na nią zaskoczony. 

    -Nie jesteś w szkole?- zapytał

    -No jak widać- powiedziała i wyciągnęła w jego stronę paczkę z gumkami

    -Aneta nie myśl o mnie źle, po prostu pomyślałem, że przy dzisiejszym spotkaniu do czegoś dojdzie -tłumaczył się chłopak

    Aneta tylko podeszła i pocałowała go, a potem udała się do małej biblioteki gdzie stał komputer. Poszedł za nią. Zaczęła się zmysłowo rozbierać, najpierw zdjęła biały T-shirt, następnie odpięła guzik od dżinsowych szortów, które opadły na podłogę. Stała tylko w staniczku i majtkach. Robert podszedł do niej i rozpiął stanik. Piersi wielkości jabłek ukazały się całe sutki były średnie i pięknie sterczały. Uklęknął i zębami zaczął jej ściągać majteczki. Było widać, że jej się to podoba. Była rozpalona po chwili podeszła do komputera i wpisała jedną ze stron porno. Usiadła na fotelu włączyła film i zaczęła robić sobie dobrze paluszkami głośno oddychając. Robert chwilę stał jak słup soli, ale po chwili dosiadł się do niej i zaczęli się zabawiać. Kiedy Aneta zaczęła szczytować on wyłączył film, wziął ją na ręce i zaniósł na łóżko. Kazał jej poślinić dużego sterczącego penisa. Zrobiła to z ochotą. Po chwili wyjął go z buzi i skierował w stronę dziewiczej dziurki. Przyłożył i zaczął delikatnie się wsuwać. Aneta wiła się z bólu i chciała to skończy, jednak nie miała wyjścia. Robert zaczął poruszać się coraz szybciej, a Aneta zamiast bólu zaczęła odczuwać rozkosz po chwili zaczęła krzyczeć a on wyjął szybko penisa i spuścił się na jej twarz.

    Kocham Cię – szepnął i pocałował w rozchylone usta

    Ja Ciebie też- Odpowiedziała Aneta 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    bob kob

    Mam nadzieję że się spodoba 🙂

  • Oprawczynie czesc II

    Rachel była pod wrażeniem umiejętności Nicole i podziwiała z jakim automatyzmem i precyzją wykonywała karę. Kopnęła ponownie mężczyznę, a on napiął z bólu wszystkie mięśnie. Gdy jego mięśnie zaczęły wiotczeć, a krzyk z bólu ustawał poczuł kolejnego kopa. Lisa spojrzała na Rachel.

    – Nicole wykonuje stale kopnięcia, a to gwarantuje, że ofiara jest w ciągłym bólu – wyjaśniała. – Słyszałam Rachel, że ty też dość dobrze radzisz sobie z taką techniką kopania – zapytała Lisa.

    – Nauczyłam się wiele od Nicole i ciężko nad tym pracowałam. Firma dla której pracuję promuje kopanie w jądra jako metodę dyscyplinowania mężczyzn i wymaga  poprawy w ilości dostarczanego poziomu bólu, jak to tylko możliwe – odparła Rachel z nieukrywaną dumą w głosie.

    Lisa była zadowolona z jej postawy.

    – Może kiedyś będzie miejsce dla ciebie tutaj, w mojej drużynie – powiedziała. – Wciąż szukam kobiet, które potrafią zrozumieć ideę tego, co tu robimy i do tego nie wahają się zadawać ból. Wiele kobiet ma z tym duży problem i fizyczny i moralny – dodała.

    Rachel pochlebiały takie słowa i z trudem uwierzyła, że tak dobrze ją oceniono.

    – Dziękuję bardzo. Byłabym bardzo wdzięczna za możliwość pracy z tobą – podziękowała za pochwałę Rachel.

    Obie panie ponownie skierowały wzrok na monitory, by oglądać przebieg egzekucji kary. Już po serii 10 kopnięć było jasne, że mężczyzna znajdował się w stanie bólowej agonii. Na ekranach Rachel zauważyła, że jego worek mosznowy był zaczerwieniony, a w niektórych miejscach pojawiły się na nim fioletowe siniaki. Widoczny stał się już także lekki obrzęk jąder.

    Ofiara spojrzała na nogę Nicole, będącą w trakcie zamachu do kolejnego lotu w stronę jego jąder. Po chwili mocno szarpnął głową, zamykając oczy z bólu, co niechybnie świadczyło, że kolejny kopniak dobrze trafił w cel. Napiął odruchowo mięśnie nóg w próbie zaciśnięcia ich i tym samym osłonięcia swojej męskości, ale to nie było możliwe. Nogi przywiązane do ramy pozostały rozwarte i Nicole kopnęła go z łatwością w jądra ponownie. Łzy płynęły mu z oczu, gdy czuł jak jego klejnoty były powoli rozbijane.

    Jako, że kara trwała nadal Rachel stała się bardzo pobudzona i przez chwilę wróciła myślami do przyjemnych dla niej wspomnień z dzisiejszego ranka. Szybko starała się ukryć ten fakt w celu chęci okazywania profesjonalnego zachowania i postawy.

    Kara była kontynuowana, a ofiara wyła z bólu. Mimo, że ustach mężczyzny tkwił stale knebel, to jednak znaczna część krzyków była wyraźnie słyszalna. W tym czasie skazaniec przyjął już 25 kopnięć. Wyglądał już na całkowicie wyczerpanego z powodu fizycznej i psychicznej walki z oszałamiającym go bólem. Rama do której był przywiązany znakomicie eksponowała jego ciało do dyspozycji oprawczyni. Jęczał zupełnie bezsilny, gdy kopniak za kopniakiem dopełniały jego losu.

    Rachel patrzyła na ekrany i zauważyła, że jego jądra opuchły już bardzo wyraźnie. Oznaczało to, że przy każdym kolejnym kopnięciu zamiast podskakiwać bezładnie jak wcześniej teraz jedynie tylko trochę się unosiły i szybko opadały. Cała moszna była czerwona z dużymi, fioletowymi znakami, pokazując miejsca w które trafiły kopnięcia. Rachel wiedziała z doświadczenia, że gdy jądra są już bardzo skopane, to nawet lekki dotyk sprawia przeraźliwy ból, więc każdy kolejny kopniak musiał być dla mężczyzny piekłem.

    Lisa odwróciła się do Rachel.

    – Czy zauważyłaś, że kopnięcia są już teraz wykonywane wyraźnie wolniej ? – zapytała Lisa.

    – No, tak to chyba wygląda – odrzekła trochę niepewnie Rachel.

    – Powód tego jest prosty – wyjaśniała Lisa. – Gdy jądra są już mocno obite to ból wywołany przez kopnięcie trwa znacznie dłużej. Aby przedłużyć karę częstotliwość kopnięć jest mniejsza. Siła kopniaka również jest obniżona w celu przedłużenia bólu. Wkrótce kopnięcia będą zadawane połową siły, a Nicole będzie go tylko kopać co około 30-40 sekund, ale ból będzie się utrzymywał u niego na bardzo wysokim poziomie – zakończyła Lisa.

    – Dzięki, że mi to powiedziałaś – odparła Rachel. – To jest bardzo dobry pomysł, aby przedłużać ból. Można używać tego sposobu przy standardowej karze  kopania jąder, aby przedłużyć czas jej trwania – zauważyła.

     Rachel była pod wrażeniem tego sposobu i już wiedziała, że na pewno zastosuje to w swoich praktykach.

    Torturowany mężczyzna  nie był już w stanie kontrolować swoich reakcji na cokolwiek. Miał szeroko otwarte oczy i krzyczał  pomimo knebla już niemal nieprzerwanie. Szarpnięcie ciałem oznaczało, że poczuł zadanego mocniej niż wcześniejsze kopniaka numer 40.  Jego jądra były już dwa razy większe w stosunku do stanu pierwotnego.

    Nicole zaprzestała kopania i podeszła do swojej obolałej ofiary. Złapała go za jaja, aby je skontrolować i spróbować ocenić jak długo może kontynuować wykonywanie tej procedury. Spojrzała mu w oczy.

    – Jestem pewna, że mogą wytrzymać jeszcze kilka kopnięć –powiedziała. – Potem zaczniemy rozgniatanie. Jesteś odważnym mężczyzną i znosisz to zupełnie dobrze. Tak na szybko dam ci kolejne 10 kopnięć. Ok?

     Skazaniec potakująco skinął głową.

    Rachel był zaskoczona, ale podziwiała podejście Nicole do tego mężczyzny. Wszystkie kobiety miały tu szacunek dla skazańca i jak na relację kat-ofiara były dla niego bardzo wyrozumiałe. Rachel myślami wróciła do niedawnej sesji karnej z Davem i przypomniała sobie jej nieprofesjonalne pogrywania i drwiny. Było jej wstyd, że nie potrafiła wtedy się opanować i nie zachowała się w sposób właściwy. Funkcjonariuszki tutaj wyraźnie wykazywały współczucie i szacunek dla skazańca. Spojrzała z powrotem do pokoju kar i zauważyła, że dwie strażniczki, które przyprowadziły skazańca nadal tam stoją. Były spokojne, opanowane i miały proste zadanie obserwowania wykonania kary. Nagle jedna z nich podniosła butelkę ze słomką i podała ją do ust mężczyźnie, pozwalając mu się napić.

    Lisa odwróciła się do Rachel by dodać komentarz do tej sytuacji.

    – W tej chwili skazany musi być bardzo spragniony – powiedziała. – Butelka zawiera napój energetyczny, aby pomóc utrzymać mu świadomość. Pomaga mu też zachować przytomność podczas nasilania się bólu – podsumowała.

    Rachel skinęła głową ze zrozumieniem. Strażniczka wróciła na swoje miejsce. Mężczyzna uspokoił się trochę, ale było widać, że opuchnięte jądra powodują u niego ogromny ból. Wtedy Nicole wykonała kopnięcie i jego ból natychmiast wrócił do najwyższego poziomu. Ciało skazańca napięło się i zaczął bezładnie kręcić głową w lewo i prawo.

    Za chwilę kolejny kopniak spowodował wznowienie ciągłego wycia z bólu. Jego ciało wisiało bezwładne i tylko na krótko było napinane, gdy fala bólu po kopnięciu docierała do mózgu. Oczy Rachel przeskakiwały pomiędzy oglądaniem zbliżeń z widoku na jego jądra na monitorach, a oglądaniem Nicole wykonującej karę.

    W końcu dała mu kopniaka numer 50 i zaraz wzruszyła ramionami, myśląc: “Dlaczego nie ?”. Następnie dała mu kopniaka numer 51 z nieco większą siłą. Mężczyzna krzyczał pomimo knebla, ale jego krzyk powoli zamierał.

    Nicole podeszła do stołu w rogu pokoju i zabrała z niego zgniatacz jąder.
    Zgniatacz jąder był urządzeniem, jakie Rachel widywała już wcześniej. Do tej pory nie widziała go w użyciu, a jedynie wiedziała, że taki przyrząd jest stosowany przy kastracjach. Urządzenie miało dwa metalowe pręty o długości około 15 centymetrów, połączone śrubami na każdym końcu. Pręty te rozwierano i wkładano pomiędzy nie mosznę nad jądrami ofiary tak, aby oddzielić jądra od reszty ciała. Następnie zwierano pręty przy pomocy śrub, aby jądra nie mogły już się przez nie wydostać. W ten sposób jądra były uwięzione i oddzielone od ciała ofiary. Zwykle śruby motylkowe zapewniały mocne zwarcie prętów.
    Od dołu do blaszki z gwintem mocowanej na końcach obu zwartych prętów dokręcano za pomocą dwóch śrub płytkę z grubego, przezroczystego tworzywa. Płytka była dokręcana przez te dwie śruby za pomocą motylkowych nakrętek, co pozwalało łatwo zbliżać lub oddalać płytkę do metalowych prętów. Ruch płytki w górę powodował zgniatanie uwięzionych jąder pomiędzy płytką, a metalowymi prętami. Oprawczyni mogła bardzo dokładnie wyregulować siłę zgniatania i kontrolować zadawanie bólu ofierze. Ponieważ pomiędzy dwoma prętami i płytką z tworzywa nie znajdowała się żadna inna przeszkoda oprócz jąder skazańca, oprawczyni mogła dokręcać płytkę do samych prętów i wtedy następowało rozerwanie jąder w mosznie, tak jak to było planowane do wykonania obecnie.

    Rachel poczuła nową falę podniecenia gdy Nicole podeszła do mężczyzny z urządzeniem. Podniosła mu przed oczy przyrząd i przez chwilę trzymała go w tym położeniu. Mężczyzna spojrzał na przyrząd wiedząc, do czego był przeznaczony i do czego miał zostać wkrótce wykorzystany. Nicole następnie odkręciła z przyrządu płytkę z tworzywa i odłożyła ją z powrotem na stole.  W jej ręce zostały tylko dwa metalowe pręty. Poluzowała obie śruby, które je łączyły i tym samym rozszerzyła odległość pomiędzy nimi. Podeszła do skazańca i ostrożnie przełożyła straszliwie już spuchnięte jądra mężczyzny pomiędzy prętami i gdy pręty były już nad jądrami zaczęła skręcać obie śruby, które je łączyły. Skręciła śruby tak, że jądra już nie mogły się wydostać z pułapki, ale nie dokręciła śrub do pełnego zwarcia prętów.

    Nicole puściła urządzenie swobodnie i jądra skazańca zadyndały sprężyście ciągnięte w dół przez ściskające mosznę pręty. Mężczyzna zawył z bólu ponownie, ale zaraz się uspokoił. Nicole podeszła do stołu i podniosła z niego zostawioną na nim płytkę z tworzywa. Wróciła do swojej ofiary i założyła płytkę od spodu jąder łącząc ją z zamontowanymi już na mosznie prętami poprzez dwie długie śruby po bokach. Teraz jądra skazańca znalazły się pomiędzy prętami i płytką.

    – Zanim twoje jądra zostaną rozerwane, to będę ci musiała zadać więcej bólu – powiedziała spokojnie Nicole. – Będę skręcać  i luzować zgniatacz kilka razy aby to uzyskać – wyjaśniała. – Postaram się tym urządzeniem spowodować u ciebie jak najwięcej bólu. Miażdżenie twoich jąder po tych wszystkich kopnięciach spowoduje trwałe uszkodzenia, ale w tym przypadku to właśnie zamierzam osiągnąć – zakończyła.

    Mężczyzna skinął głową, jakby chciał powiedzieć, że zrozumiał, chociaż nie wyglądał na szczęśliwego. W oczach miał przerażenie i jego twarz zastygła w bezruchu. Ponownie wzrosło mu tętno i próbował myśleć o wszystkim tylko nie o tym co dla niego przygotowano. Bez powodzenia.

    Rachel była poruszona tym, że mężczyzna przyjmował wszystko bez oporu, ale wtedy właśnie Lisa wrzuciła swój komentarz do sytuacji.

    – Znosi swoją karę bardzo dobrze – stwierdziła. – Wie, że jest winny i winę mu udowodniono, zna swoją karę i znał konsekwencje czynu zanim popełnił przestępstwo. Kara jaką mu wyznaczono wynika z obowiązującego prawa. Wcześniej wyjaśniono mu szczegółowo jej przebieg. Wie, że gdyby stawiał opór to przysporzyłoby mu to tylko wielu długich, bolesnych, dodatkowych cierpień. Najgorsza z takich kar dla opornych to zostawienie ich w celi z założonym zgniataczem jąder zaciśniętym tylko częściowo. Po kilku godzinach ból jest tak ogromny, że skazańcy tracą zmysły i stają się potulni jak baranki – dodała uśmiechając się. — – Widziałam już wielu takich po tym bardzo prostym zabiegu i zdziwiłabyś się jak byli bardzo odmienieni – mówiła nie przestając się uśmiechać.

    Obie kobiety zastygły w oczekiwaniu na ciąg dalszy. Oczy Rachel  niemalże przywarły do ekranu gdy patrzyła, jak zgniatacz był stale dokręcany. Mężczyzna zaczął ciężko dyszeć jak tylko poczuł, że Nicole zaczęła kręcić motylkami śrub. Dyszał coraz szybciej od momentu dotknięcia płytki do spodu jego jąder, a gdy płytka dalej posuwała się do góry zaczął krzyczeć.

    Rachel patrzyła, jak płytka przesuwa się ku górze ściskając jądra, próbując je spłaszczyć. Miała świetny widok na ekranach dzięki zbliżeniom kamer. Nicole działała ostrożnie, aby być pewną, że spowoduje ściśnięciem maksymalny ból, ale bez rozerwania jąder przedwcześnie. Kiedy uznała, że znalazła to miejsce, to wtedy cofnęła się o dwa kroki od swojej ofiary i podziwiała swoje dzieło.

    Mężczyzna miał silnie napięte ciało i walczył próbując powstrzymać ból. Nie sądził, że może być aż tak źle. Chciał zrobić wszystko, co mógł, aby odwrócić uwagę od bólu, ale nic nie działało. Jego cierpienie potęgowało się.

    Rachel patrząc na to wróciła myślami do sytuacji gdy nadepnęła jądra Dave i przypomniała sobie podobne zachowanie się ciała ofiary. Ból odczuwany przez stałe zgniatanie jąder jest wielki. Pomyślała sobie, że zakup takiego zgniatacza do pokoju kar to bardzo dobry pomysł. Deptanie jąder uznała za nieco amatorskie rozwiązanie w porównaniu do profesjonalnego zgniatacza.

    Minęło kilka minut. Mężczyzna nie doświadczał żadnych nowych rodzajów tortur, a ból w jego jądrach nie tylko się nie zmniejszał, ale stawał się szaleńczy. Zgniatacz okazywał się być bardzo skutecznym narzędziem tortur. Zanim skazaniec zaczął tracić przytomność Nicole podeszła i poluzowała śruby pozwalając jądrom powrócić do mniej więcej normalnego kształtu. Mężczyzna oddychał  z trudnością i knebel mu tego nie ułatwiał, ale widać było, że zdecydowanie mu ulżyło, gdy zgniatacz został poluzowany. Mięśnie stawały się bardziej wiotkie i nie był już w stanie napięcia całego ciała.

    – To było pierwsze zgniatanie, ale muszę wykonać ich więcej, zanim zmiażdżę ci jądra powiedziała Nicole. – Zadam ci jak najwięcej bólu, jak to tylko możliwe kolejnymi zgnieceniami. Następnym razem będę dokręcać zgniatacz trochę mocniej, aby zadać więcej bólu. Mam nadzieję, że wyczujesz różnicę i będziesz cierpiał znacznie bardziej i dłużej, bo także dłużej pozostawię na tobie dokręcony zgniatacz – zakończyła.

    Po wysłuchaniu tego mężczyzna po prostu skinął głową, jakby by się zgadzał z tym, co Nicole powiedziała. To zaskoczyło, a nawet zszokowało Rachel, że nawet po tym wszystkim co ten mężczyzna przeszedł, dalej wydawał się akceptować swoją karę. Rachel sądziła, że każdy mężczyzna w obliczu czekającej go kastracji będzie walczyć  o uratowanie męskości, ale z pewnością tu nie miało to miejsca.

    Nicole znów zaczęła dokręcać zgniatacz i mężczyzna zaczął wić się szarpiąc więzami. Pomimo knebla wyrzucił z siebie straszliwe okrzyki bólu, płytka ponownie od spodu miażdżyła mu jądra. Rachel wyraźnie widziała, że jego jaja były teraz bardziej płaskie niż ostatnim razem. Odległość pomiędzy płytką i dwoma prętami mocującymi  była już chyba mniejsza niż jeden centymetr, a to oznaczało, że zgniecenie zmniejszyło jądra do jednej czwartej rozmiaru wyjściowego, przy czym zgniatanie rozpoczęto, gdy jądra były bardzo opuchnięte. Na monitorze w pokoju obserwacyjnym pokazała się informacja, że ta odległość to 9 milimetrów, a widok z dołu uwidaczniał poziom zmiażdżenia. Jądra mężczyzny wyglądały jak dwa mięsne placki wołowego hamburgera. Nic dziwnego, że powodowało to tak wiele bólu.
    Nicole zostawiła zakręcony na jądrach zgniatacz na ponad 6 minut zanim poluzowała śruby. Gdy zgniatacz został poluzowany skazaniec odchylił głowę do tyłu tak daleko, jak tylko mógł i zamknął oczy. Rachel patrzyła na ekran monitora i zauważyła, że jego jądra spuchły jeszcze bardziej. Nigdy wcześniej nie widziała tak bardzo opuchniętych jąder. To niesamowite, że mogła zobaczyć coś takiego. To co widziała zwiększało jej podziw dla umiejętności Nicole.

    Głowa mężczyzny opadła i starał się on zobaczyć swoje jądra. Nicole podniosła lustro oparte o ścianę i umieściła je tuż pod nimi, aby mógł je zobaczyć. Był w szoku, gdy ujrzał obraz w lustrze. Zaczął płakać. Łzy spływały mu po policzkach przez chwilę, ale za moment zaczął szlochać. Jądra są bardzo ważne dla każdego mężczyzny, więc  gdy zobaczył, co mu z nimi zrobiono, poczuł się całkowicie przegrany.

    Nicole położyła rękę na jego ramieniu.

    – Przykro mi, ale musimy to zrobić – stwierdziła. – Wyrok, jaki dostałeś mówi, że mam nie tylko zniszczyć twoje jądra, ale to musi być wykonane okrutną metodą. Ta kara ma odstraszać innych zanim popełnią przestępstwo i musi budzić w nich strach. Dam ci chwilę odpocząć przed rozpoczęciem następnego zgniatania. Ok? – zapytała spokojnie Nicole.

    Mężczyzna skinął głową z wdzięcznością. W obu pokojach panował ponury nastrój. Wszystkie kobiety rozważały w myślach to, co tu się odbywało. Wszystkie myślały o tym, czy trzeba zadawać tyle bólu. To nie leżało w ich naturze i toczyły wewnętrzną walkę stale ważąc argumenty za i przeciw. Z jednej strony widziały zgwałcone, bite i maltretowane przez męskich oprawców kobiety, gwałcone i bite dzieci, a z drugiej widziały niewyobrażalne cierpienia mężczyzny, przykutego do ramy, nagiego, tracącego z każdą minutą swą męskość. Miały bardzo mieszane uczucia, czy karę należy kontynuować z powodów humanitarnych, jednak radykalnie spadające statystyki popełnianych przestępstw potwierdzały słuszność takiego karania.

    Nicole wróciła do torturowanego mężczyzny.

    – Muszę rozpocząć następny etap zgniatania – powiedziała. – Tym razem gdy jądra będą mocno zgniecione będę szybko odkręcać i dokręcać zgniatacz. To będzie dla ciebie jeszcze bardziej bolesne. Podwoję także czas miażdżenia – dodała.

    Mężczyzna skinął głową. Nicole szybko zacisnęła zgniatacz do pozycji jak przy poprzednim zgniataniu. Mężczyzna natychmiast zamknął oczy z bólu i po raz kolejny paraliż mięśni wypełnił jego ciało. Rachel patrząc przez szybę zauważyła jak jego dłonie zaciskają się i otwierają, walcząc o przezwyciężenie bólu wraz z resztą jego ciała.

    Nicole chwyciła zgniatacz i poluzowała go do około 15 milimetrów z 9, zanim zaczęła dokręcać go ponownie. Powtarzała to kilkakrotnie raz za razem. Głowa mężczyzny tkwiła nieruchomo, jego oczy otwarły się szeroko, a z gardła przed blokujący knebel wydostawały się przeraźliwe charczenie i krzyk naprzemian. Rachel patrzyła jak bardzo są ściskane jego jaja i pomyślała, że już niedługo nadejdzie ich koniec. Nicole torturowała mężczyznę w taki sposób przez dziesięć minut zanim poluzowała zgniatacz i odeszła od skazańca.

    Nicole spojrzała w okno pomiędzy pomieszczeniami i skinęła głową do obu obserwujących kobiet.

    – Teraz Nicole użyje zgniatacza do wykastrowania mężczyzny – stwierdziła Lisa. – Najpierw – wyjaśniała – oba pręty zgniatacza, te nad jądrami, dokręci do oporu bardzo mocno, tak aby zamknąć naczynia krwionośne w tym miejscu. Pozwoli to zablokować dopływ krwi do jąder i zmniejszyć krwawienie podczas rozrywania się jąder. Następnie wykona kastrację i zaraz po tym skazaniec zostanie zabrany do pielęgniarek, które usuną pęknięte i zmiażdżone jądra i opatrzą je. Jest to jedna z najmniej kłopotliwych form kastracji – podsumowała.

    Rachel coraz trudniej powstrzymywała emocje i nie mogła spokojnie usiedzieć na miejscu. Widziała jak Nicole dokręca dwa pręty uciskające mosznę nad jego jądrami i jak mężczyzna szarpnął się i zawył z bólu.

    – Teraz będę cię kastrować – powiedziała spokojnie do skazańca Nicole. – Powoli dokręcę  zgniatacz aż do pęknięcia obu jąder. Później będę dokręcać zgniatacz do końca, aby zmiażdżyć resztki twych jąder. Wtedy będę miała pewność co do ich całkowitego zniszczenia – wyjaśniła, nie zostawiając skazańcowi złudzeń co do dalszych zamiarów.

    Mężczyzna odwrócił głowę na bok, a Nicole chwyciła zgniatacz. Najpierw z jednej strony, a następnie z drugiej powoli dokręcała śruby. To działanie natychmiast przywróciło walkę ciała mężczyzny z bólem jak i krzyki. Nicole nie zwracała na to uwagi, lecz powoli kontynuowała zgniatanie jąder. Gdy jądrom pozostało już mniej niż 9 milimetrów zatrzymała dokręcanie.

    Rachel siedziała nerwowo wpatrując się w monitor. Lisa przycisnęła kilka przycisków. Wyłączyła w ten sposób mikrofony z wyjątkiem jednego, tego w pobliżu jąder skazańca. Dzięki temu można było usłyszeć, a nie tylko zobaczyć, proces zniszczenia jąder.

    Bardzo powoli Nicole dokręcała skrzydełka śrub, raz lewą, raz prawą. Mężczyzna napiął wszystkie mięśnie z bólu, wyrzucił z płuc całe powietrze i łapał następny oddech nieregularnie, pozostając na bezdechach coraz dłużej.

    – Jeszcze tylko kilka dokręceń i już – szepnęła Lisa.

    Nicole przekręciła śrubą i przez głośniki można było usłyszeć dźwięk silnego naprężania się czegoś w obu jądrach. Na monitorze informacja o wysokości jąder pokazywała już tylko 5 milimetrów. Rachel otwarła szeroko usta i podniosła rękę aby je zasłonić. Widziała na ekranie wyraźne tętnienia w lewym jądrze mężczyzny. Trzymała  ciągle rękę zakrywając usta. Jego lewe jądro nagle pękło i głową mężczyzny wstrząsnęły skurcze  dzikiego bólu. Krzyczał jak opętany, a jego ciało zastygło w niesamowitym napięciu się wszystkich mięśni.

    Nicole wstrzymała dokręcanie pozwalając skazańcowi cierpieć ból zmiażdżenia mu lewego jądra zanim zostanie mu zmiażdżone prawe. Rachel zauważyła na monitorze, że prawe jądro ma wyraźny zarys, natomiast lewe jakby zamieniło się w coś nie mającego kształtu, w coś jakby pulpę.

    Lisa uśmiechnęła się, wydając się być zadowoloną z rezultatu. Widziała przyjemność z oglądania na twarzy Rachel.

    – Nie przejmuj się, to jest Ok, że jesteśmy zadowolone z tego, że poszło zgodnie z planem – zauważyła Lisa. – Osobnik tam za szybą jest karany uczciwie za to co zrobił i zgodnie z prawem. Mężczyźni mają jajka na zewnątrz i to jest ich przekleństwo. Wiesz, tak jakby specjalnie natura zrobiła im takiego psikusa, żeby ich tam karać – dodała z przekąsem. – To naturalne, aby odczuwać pewien komfort, że przestępca jest ukarany zdecydowanie za to co zrobił. Nie powinno się czuć  wstydu z tego powodu. To on powinien czuć wstyd, że jest przestępcą i do tego gwałcicielem – usprawiedliwiała okrucieństwo Lisa. – Niektórzy mówią, że sposób karania jest okrutny, ale to trzeba robić, żeby ten osobnik więcej gwałtów już nie popełnił, a setki innych nawet bało się o tym pomyśleć. Kiedyś taki osobnik dostawał 3 lata odsiadki w warunkach jak na wczasach i wychodził po dwóch albo i szybciej za dobre sprawowanie. Śmiali się z takich wyroków – stwierdziła emocjonalnie. – Teraz mężczyźni boją się rodzaju kary jaką tu wykonujemy. Wiesz, moje córki teraz mogą iść przez park w nocy i włos im z głowy nie spadnie. Okrucieństwo jakie tu widzisz to cena, jaką trzeba za to zapłacić – podsumowała, czując wyraźną ulgę, że to wszystko wyrzuciła z siebie.

    Rachel nie kryła już pewnego rodzaju satysfakcji z tego co zobaczyła i obie kobiety spojrzały ponownie do pomieszczenia kar. Głowa mężczyzny przestała się trząść, szczęka była mocno zaciśnięta, a oczy pozostały zamknięte.  Penis zwisał mu smętnie i nie było już śladu po niedawnej erekcji. Nicole podeszła do niego i pogłaskała go po głowie.

    – No już dobrze. Widzę, że cierpisz – powiedziała z nutką współczucia w głosie. – To pękło twoje lewe jądro i stąd taki ból – wyjaśniła. – Za chwilę zmiażdżę ci drugie, a potem muszę resztki obu ścisnąć na płasko. To nie potrwa długo, teraz po prostu staraj się tylko dotrwać do końca – dodała Nicole. Słowa Nicole były wypowiedziane łagodnie, a ona sama naprawdę czuła szacunek do swojej ofiary.

    Skazaniec cały czas miał zaciśniętą szczękę i zamknięte oczy gdy Nicole ponownie chwyciła zgniatacz. Tym razem ruchy śrub jeszcze bardziej zwolniła i dokręcała je bardzo delikatnie. Rachel i Lisa stanęły obok siebie z niecierpliwością obserwując przebieg wypadków na monitorze. Nagle pojawił się ten sam dźwięk bulgotania i tętnienia. Zaraz potem był mały wybuch wewnątrz worka mosznowego. To pękło jego prawe jądro. Rachel  widząc to dość zaskakujące zjawisko zachichotała. Lisa spojrzała na nią z zakłopotaniem. Obie były urzeczone tym co zobaczyły, ale każda odbierała to w inny sposób.

    – No to już nie ma jajek ! Mamy eunucha – skomentowała sytuację Rachel.

    -Tak, oba jądra ma już zgniecione i przestał być mężczyzną. Ale to jeszcze nie koniec jego cierpień – zauważyła Lisa.

    Nicole uśmiechnęła się i stanęła z boku. Skazaniec kręcił ponownie głową w lewo i w prawo. Gryzł z bólu knebel, napinał i rozluźniał wszystkie mięśnie ciała. Nicole pozwoliła mu cierpieć przed ostatnim, całkowitym zaciśnięciem zgniatacza.

    Moszna teraz wyglądała tak, jakby zawierała coś w rodzaju zupy zamiast dwóch jąder. Było w niej kilka małych guzków, które były resztkami rozerwanych jąder. Kolejnych 5 minut walczył z bólem zanim nie zaczął okazywać oznak spowolnienia reakcji i ustępowania cierpień. Nicole wróciła do niego i uniosła znowu zgniatacz. Zaczęła powoli dokręcać motylki śrub aby zmiażdżyć całkowicie szczątki jego jąder.

    – Ta część jest bardzo ważna , a także wciąż bardzo bolesna. Widzisz, nerwy są nienaruszone, więc nadal czuje ból z tego miejsca – powiedziała Lisa.

    Kobiety usłyszały więcej dźwięków zgniatania się czegoś dochodzących z mikrofonu spod worka mosznowego. Skazaniec trząsł nieustannie głową i dalej krzyczał stale będąc w swoim małym świecie straszliwego bólu. Kilka minut później Nicole zakończyła dokręcanie. Rachel zauważyła, że jego moszna jest teraz wysoka tylko na 2-3 milimetry. Przypominała teraz naleśnik.

    Nicole położyła mu dłoń pod podbródek i uniosła jego głowę.

    – Wytrzymałeś to. Już po wszystkim – stwierdziła Nicole. – Dam znać pielęgniarkom, żeby podały ci leki przeciwbólowe. Zabiorą cię do ambulatorium i tam usuną ci tą miazgę z moszny. Przykro mi, że musiałeś przejść przez to wszystko, ale już teraz twoja kara jest zakończona – dodała. Następnie wyjęła mu knebel z ust.

    – Dziękuję pani oficer – wydusił z siebie skazaniec.

    Dwie umundurowane kobiety odwiązały go z ramy i zabrały z pokoju. Nie był w stanie iść o własnych siłach i nie mógł zewrzeć nóg, więc musiał utrzymywać dalej rozkrok gdy posuwał nogami. Nicole również opuściła pokój.

    – To było niesamowite! Po prostu niesamowite aby to oglądać !  – wykrzyknęła Rachel.

    – Cieszę się, że ci się podobało i pamiętaj, że gdy coś się robi profesjonalnie i zgodnie z prawem to nie ma w tym nic złego. Nawet, gdy jest to tak okrutne – powiedziała Lisa lekko się uśmiechając.

    Drzwi się otworzyły i do pokoju weszła Nicole.

    – Jakie wrażenia ? – zapytała.

    – To była świetna lekcja dla mnie – odparła Rachel. – Chłonęłam każdą chwilę. Lisa wyjaśniała mi cały czas co się dzieje i co się wydarzy – tu spojrzała z uśmiechem na Lisę. – Ciągle wydaje mi sie, że to nie działo się naprawdę jak go kastrowałaś – kontynuowała. – Niesamowity był też widok z tych kamer. Mogłam zobaczyć sam moment pękania jąder, usłyszałam to nawet przez głośniki ! – dodała.

    – Cieszę się, że ci się podobało – odparła Nicole. Nie każdy lubi takie widowiska i wierz mi – z czasem najdą cię wątpliwości. Za dwa dni niestety będę wykonywać następną kastrację. Jeśli chcesz, możesz tym razem uczestniczyć w tym jako osoba pomagająca. Jest to dozwolone przez prawo. Skazaniec będzie tym razem miał zawiązane oczy, aby nie zobaczyć swoich katów – powiedziała.

    – Naprawdę mogę ??!! – wykrzyknęła niemalże nie mogąc wyjść ze zdziwienia Rachel. – Dziękuję bardzo, jasne, że będę i wręcz nie mogę się doczekać. Obiecuję, że cię nie zawiodę – dodała zadowolona.

    – Chodźmy teraz coś zjeść – zaproponowała Lisa – a kiedy skończymy to pójdziemy zobaczyć, w jakim stanie jest nasz dzisiejszy skazaniec. O ile pamiętam, ma na imię James – dodała.

    Trójka pań udała się do kawiarni.

    Część 5

    Po około godzinie zadzwonił telefon komórkowy Nicole.

    – Cześć Nicole, mówi pielęgniarka Dorothy.  Skazany już jest po zabiegu usunięcia resztek zmiażdżonych jąder i podałyśmy mu znieczulenie miejscowe, więc można przyjść i zobaczyć go. Jest przytomny i nie powinien mieć komplikacji. Jedynie będzie miał bardzo bolesne wspomnienia z dzisiejszego dnia – zakończyła Dorothy.

    – Ok, będziemy tam wkrótce – odpowiedziała Nicole.

    – Idźcie same – wtrąciła Lisa – ja mam jeszcze coś innego do zrobienia dzisiaj. Do zobaczenia później Nicole ! Rachel, to było miłe spotkanie. Do zobaczenia! – pożegnała się Lisa i ruszyła korytarzem.

    – Cześć – odpowiedziały obie panie i udały się w dół korytarza  po schodach.

    – Nie zawsze tak się dzieje, że skazany za gwałt przestępca tak dobrze znosi karę kastracji i do tego nie stawia oporu w jej trakcie – stwierdziła Nicole – Gdy skazaniec się burzy lub jest agresywny to przedłużam jego męki jeszcze o godzinę lub dwie i tyle on na tym zyskuje. Wyjątkowo oporni – kontynuowała – agresywni, nieuprzejmi spędzają nockę z jądrami w zgniataczu. Po kilku godzinach chce im się chodzić po ścianach z bólu i błagają o kastrację. Ten James akurat spisał się wzorowo i pomimo ohydnego czynu jaki popełnił ma duże szanse na resocjalizację po odsiadce dodatkowego wyroku więzienia. Wiesz, że cała procedura została nagrana dla sądu i dla ofiary gwałtu ? – dodała.
    – Dla sądu to rozumiem, ale dla ofiary ? – odparła zdziwiona Rachel.

    – Dla ofiary będzie nieco oczyszczona wersja, ale i tak sporo będzie w niej drastycznych elementów – zauważyła Nicole. – Ofiara gwałtu sama zdecyduje, czy chce to oglądać, czy nie. Czasem to pomaga w psychoterapii i przywracaniu wiary w sprawiedliwość, że zły czyn jest ukarany z nawiązką. Sama nie wiem, czy gdybym była ofiarą chciałabym to oglądać. Chyba nie – odpowiedziała sobie. – Ale sama świadomość, że mój oprawca tak został ukarany podziałałaby na mnie pozytywnie. Tak nawiasem mówiąc, to ten James już przed egzekucją wyraził skruchę i chęć pojednania z dziewczyną, którą zgwałcił. Teraz, po tym co przeżył może tamta dziewczyna mu łatwiej wybaczy ? – zamyśliła się.

    – Tak, teraz rachunki są wyrównane, choć pewnie uszkodzonej psychiki tamtej dziewczyny to nie naprawi – odparła Rachel. – Ale chyba da jej wiarę, że sprawiedliwość istnieje i to jest bardzo ważne nie tylko dla niej, ale dla wszystkich pokrzywdzonych i dla wszystkich sprawców niegodziwych czynów. Niech sprawcy się boją, niech się bardzo boją – mówiąc to zacisnęła pięści.

    – Masz rację Rachel. Niech strach w ich sercach zagości na zawsze. Jak wpadną w nasze ręce to przeżyją piekło na ziemi – dodała Nicole.

    Obie panie weszły do pokoju, gdzie leżał skazaniec.  

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alan Alda

    amendment.

  • Kulki gejszy

    – Włóż je. – Powiedział, patrząc się z pragnieniem w oczy żony.

    – Nie. – odpowiedziała śmiejąc się pod nosem, tak by nie dostrzegł tego jej rozmówca.

    – Proszę, włóż. To będzie takie seksowne jak to zrobisz. Będę o tym cały czas myśleć. Specjalnie je zabrałem, żebyś miała je pływając w basenie.

    – Dobra, ale tylko pod warunkiem, że pozwolisz na moje nowe bikini. – Wiedziała, że to na niego zadziała.

    – Chyba żartujesz, chyba nagini a nie bikini. To ci nic nie zakrywa. Zapomnij, te zagraniczne pały nie będą mogły oderwać od ciebie oczu. Zapomnij.  – Odpowiedział stanowczo idąc pod prysznic.

    – No to trudno. Wrócą w takim stanie w jakim tu przyjechały, czyli zapakowane w torbie.  – Starała się być jak najbardziej poważna w swoich słowach.

    – Ok.  – Powiedział.  – Ale nie ruszasz się beze mnie. Zrozumiałaś?

    – Tak, tak. – Jej śmiech rozniósł się głośno po ich wakacyjnym pokoju.

    – Jak cię zaraz złapię…masz szczęście, że jestem głodny, a już jest późno.

    Ich pierwszy dzień na greckiej wyspie zapowiadał się leniwie. Ale zaplanowali sobie, że jeden tydzień poświęcą pływaniu i opalaniu, a drugi na wycieczki. Powoli rozpakowała ich rzeczy nie zapominając o nowo zakupionych kulkach gejszy, o których opowiadał przez cały lot samolotem, nie mogąc się doczekać jak włoży je idąc na basen. Zapewne podróżni sąsiedzi mieli z nich niezły ubaw słuchając tego co z nią zrobi przez ich wspólne, samotne dwa tygodnie. Rozpakowała opakowanie z nowym erotycznym prezentem i poszła do łazienki umyć go  przed włożeniem w swoją kobiecość.

    – Tylko ich nie wkładaj. – Powiedział wycierając się ręcznikiem po prysznicu.

    – Dlaczego? – Zapytała zdziwiona.

    – Bo ja to zrobię.  – Przebiegł oczami po jej gołym ciele i westchnął. – Szkoda…za późno wstaliśmy.

    Złapał ją w talii i podprowadził pod drzwi prysznica przyciskając ją do nich piersiami. Ich zimno spowodowało, że jej sutki stwardniały. Dłonią przebiegł po jej karku i plecach, kończąc na pośladku, który został ściśnięty i uderzony. Jęknęła cicho.

    – Daj mi je.  – Rozkazał. Posłusznie podała mu umyte kulki do ręki.

    Na jej szyję spadł delikatny pocałunek zostawiając mokry ślad śliny. Westchnął jej do ucha i zbliżył rękę z prezentem do jej ust.

    – Ale bym cię przeleciał. Cudownie pachniesz. Ale zrobię to później. Zwilż je. – Ustami najechała na silikonowe i zimne dwie kuleczki, językiem błądząc po nich. Czuła, jak robi się mokra. Miała wielką ochotę na seks.

    Wyjął je z jej ust i powoli wsunął jedną kulkę, całując jednocześnie jej kark. Z jej ust wydobywały się ciche westchnienia. Po chwili miała w sobie już obie. Zacisnęła mięśnie czując je doskonale. Wiedziała, że pływanie na basenie nie będzie najłatwiejsze, ale dojście do niego pozwalało jej na przyzwyczajenie się do obcego obiektu, który w sobie nosiła. Posmarowali się samoopalaczem i ubrała kupione przed wyjazdem bikini, odkrywające jej lekko pośladki i piersi. Specjalnie zakupiła taki strój by móc opalić jak najwięcej ciała. Na to zarzuciła jeszcze zwiewną, długą sukienkę, żeby nie słuchać narzekania, że tak nie wyjdzie z pokoju.

    Podczas poruszania się czuła jak kulki poruszają się w niej, drgania powodowały ciche jęki z jej ust, ale na szczęście niesłyszalne dla męża. Po dojściu na basen okazało się, że jeszcze nikogo na nim nie ma. Podeszli do baru i zamówili dwa drinki, a później wybrali leżaki z widokiem na morze egejskie. Gdy usiadła znowu uzmysłowiła sobie, że ma je w środku i stwierdziła, że pójdzie popływać wiedząc, że doprowadzi ją to do ogromnej rozkoszy, a z drugiej strony mając świadomość, że nie usiedzi z nimi. Uśmiechnął się tylko do niej wiedząc, dlaczego podjęła taką decyzję. Wchodząc do basenu cieszyła się, że to robi czując jak jej majtki kleją się już od jej soków. Pierwsze ruchy w basenie powodowały dreszcze w jej ciele, mając wrażenie, że niedługo dozna intensywnego orgazmu. Po chwili zaczęła się przyzwyczajać, choć czuła ból w dole brzucha od kurczowego zaciskania mięśni. Gdy na chwilę zatrzymywała się by uspokoić swoje doznania widziała jak mąż się na nią patrzy z szyderczym uśmiechem, aż za którymś razem wszedł do basenu.

    – I jak się moja cipusia czuje? – Zapytał rozbawiony, a jednocześnie z obłędem w oczach pragnący ją zerżnąć.

    – Chyba zaraz je wyjmę. Nie wytrzymam dłużej. – Posłała mu delikatny uśmiech choć wcale do śmiechu jej nie było. Czuła jak ją dokładnie wypełniają doprowadzając do szału podniecenia.

    – Jeszcze troszkę. Twoje policzki są tak pięknie zaróżowione. Bardzo mnie to podnieca. Chętnie bym cię tutaj przeleciał. Ale niestety nie mogę, więc musisz jeszcze poczekać. Przyparł ją do rantu basenu plecami do siebie. Ponieważ nadal nikogo nie było przy basenie, oprócz barmana który nie mógł ich zobaczyć włożył dłoń pod jej majtki i delikatnie poruszał palcem po jej łechtaczce.

    – Proszę…przestań. Nie wytrzymam.

    Te słowa tylko bardziej go podjudziły, przyspieszając ruchy dłoni, jednocześnie liżąc ją po uchu. Poczuła jak każdy mięsień po kolei spina się w niej. Zakryła swoje usta dłonią by nikt nie usłyszał jej jęków. Starała przebierać nogami w wodzie ale to nic nie dało. Przeszył ją ogromny orgazm, sprawiając rozkurczenie wszystkich mięśni, całe ciało jej drgało. Zagryzała palec by nie krzyknąć z rozkoszy, przed oczami pojawiły się mroczki.

    – O tak, cudownie kochanie. O to mi chodziło. Jutro powtórzymy.

    – Proszę wyjmij je ze mnie. – Wyszeptała resztką sił.

    – Oj nie, musisz z nimi dojść do pokoju. Dopiero tam je wyjmiemy.  – Powiedział jej do ucha.

    – Nie dam rady.

    – Dasz. Zadbam o to.

    Wyszli z basenu, zabierając ze sobą rzeczy z leżaków i powoli kierowali się w stronę hotelu. Czuła jakby wypełniało ją coś ogromnego. Starała się iść powoli i zgrabnie, ale miała wrażenie, że idzie tak jakby połknęła tyczkę. Przed drzwiami do ich pokoju przebierała z nogi na nogę nie mogąc już wytrzymać ocierania się o ścianki pochwy. Po wejściu do pokoju miała wielką ochotę chwycić za sznurek i szybko wyciągnąć przedmiot rozkoszy z siebie.

    – Połóż się, pozbędziemy się ich, ale tylko do jutrzejszego poranka.

    Zsunął z niej mokre majtki i zaczął delikatnie wysuwać kulki. Po chwili zatrzymał swoje ruchy, spojrzał w jej oczy i znowu je wsunął.

    – Proszę.  – Powiedziała donośnie.

    Uśmiechnął się do niej, wysuwając z niej obcy przedmiot. Poczuła jak wypełnia ją ogromna pusta, która dała jej siłę. Ściągnął swoje slipy i usiadł na kolanach między jej rozwartymi udami.

    – Teraz moja kolej. Mam nadzieję, że nasza myszka da radę mnie przyjąć? – Zapytał i powoli uniósł jej biodra wsuwając swojego penisa w rozgrzaną i mokrą dziurkę. Jęknęła tylko cicho, pragnąc by znowu coś ją wypełniało. Czuła jak jego członek zanurza się w niej jeszcze dokładniej ją penetrując niż erotyczna zabawka. Robił to powolnymi ruchami, dysząc intensywnie i patrząc się w jej oczy. Po chwili przyspieszył doprowadzając ich do wspólnego orgazmu. Z jej ust wyszedł krzyk, który siedział jeszcze od pierwszego spazmu rozkoszy. Opadł na jej ciało całując delikatnie jej usta.

    – To co wracamy na basen po krótkim prysznicu? – Zapytał.

    – Yhym. Tylko ja dziś już nie pływam.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Szukająca Zmysłami

    SZ.

  • Rafal na Mazurach cz.1

    … WSTĘP …

    Stałem na progu swojego domku i mrużąc oczy patrzyłem na wysiadające z autobusu towarzystwo. Zakląłem pod nosem szpetnie.

    Pieprzony Wojtun! Niby kumpel, a taka szuja!

     Półtora tygodnia temu zadzwonił, że ma dla nas fuchę na wakacje. Właśnie skończyłem kolejny rok studiów na AWF-ie i  został mi tylko jeden. Miałem spore zapotrzebowanie na gotówkę. Wojtun zadzwonił parę dni po naszej pożegnalnej imprezie na zakończenie roku i dumny jak paw oznajmił, że ma dla mnie wymarzoną robotę. Ratownik w ośrodku wypoczynkowym na Mazurach. Rzeczywiście, mogłoby się wydawać, że wszystko jest ok., bo tak się złożyło, że posiadam stosowne uprawnienia , ale nie byłem z początku przekonany do tej propozycji.

    Dlaczego?

    Z prozaicznego powodu. Ratownik pracuje przeważnie w miejscach, gdzie nie brak mocno roznegliżowanych panien, a wakacje dodatkowo sprzyjają różnym ekscesom. Co to za problem dla takiego młodego faceta jak ja? Taki, że byłem właśnie świeżo, po zakończeniu dwóch związków, które ciągnąłem w jednym czasie i niezbyt miałem ochotę na towarzystwo dziewczyn. Tak właśnie. Mam przypadłość, choć niektórzy nazywają to darem, że dziewczynom ciężko się mi oprzeć. Nie to, żebym był jakimś modelem, ale uprawianie sportów uczyniło moją sylwetkę dosyć miłą dla oka. Gębę też mam nienajgorszą. Jak to mówi moja siostra – ciekawą. No i ten dziwny dar, w sumie nie mam problemów z podrywaniem dziewczyn. Na teraz miałem jednak chwilowo dość.Liczyłem na spokojną fuchę, bez żadnych przygód. Robię co swoje, inkasuję kasę, a potem ewentualnie pomyślę o wyjeździe i zaszaleję.

    Wojtun mnie uspokoił. Przez ten miesiąc, gdy mieliśmy być chłopakami ze słonecznego patrolu, w ośrodku będą tylko jakieś dzieciaki z podstawówki, a potem przez tydzień jacyś emeryci. To zmieniało postać rzeczy. Tak jak chciałem, Prosta robota, niewielki wysiłek, kasa, a potem mogę mieć swoje wakacje. Zgodziłem się.

     … 1 …

    Stałem i patrzyłem jak z autobusu wychodzą ostatnie już osoby. Co ciekawe, nie były to dzieciaki z podstawówki, tylko kilkanaście dziewczyn, w wieku – tak, na moje oko – około dziewiętnastu, może dwudziestu lat.  Jedna w drugą! Masakra!Wojtun! Zabiję cię skurczybyku, jak tylko nawiniesz się w moje ręce!

     Nie zrobiłem tego, ale miałem szczerą chęć pacnąć go w japę, gdy tak stał przede mną ubawiony do łez.

    – Podupadłeś po tych dwóch historiach, Rafi – oznajmił śmiejąc się do rozpuku. – Musisz się rozkręcić, wejść w swoje naturalne tory.

    – Pieprz się mądralo! – tyle tylko potrafiłem mu odpowiedzieć. Udając

    obrażonego poszedłem do swojego pokoju czytać książkę.

    Godzinę później nakryła mnie na tym zajęciu jedna z opiekunek przyjezdnej grupy. Mogła mieć ze trzydzieści lat, na pewno niewiele więcej. Także wesołą, pogodną twarz, blond fryzurę w niedbały kok i ujmujący uśmiech, czego nie omieszkałem zapisać jej w myślach na plus.  W krótkich –  takich do kolan – legginsach, doskonale było widać jej zgrabną figurę. Żałowałem, że t-shirt miała luźny, bo mógłbym tez ocenić resztę jej figury. Założyłem jednak, że tam również prezentuje się świetnie.

    – Jestem Marta – wyciągnęła dłoń na przywitanie. – Słyszałam, że jesteś naszym ratownikiem.

    – Tak, zgadza się. Razem z kolegą – kiwnąłem głową w stronę drzwi pokoju Wojtuna. – Ja jestem Rafał.

    – Fajnie. Miło mi – uśmiechnęła się do mnie. Na policzkach pojawiły się jej niewielkie dołeczki. – Nasz grupa to zespół taneczny. Mamy tu dziewczyny w wieku osiemnaście, dziewiętnaście lat, które potem ewentualnie zasilą swoimi talentami nasze dwa sztandarowe zespoły. Ja i jeszcze dwie moje koleżanki jesteśmy opiekunkami zespołu. Chciałam się przywitać i zaprosić was, to znaczy ciebie i kolegę na wieczorne ognisko. Będzie okazja bliżej się poznać. Co ty na to?

     – Jasne. Będzie nam miło – odparłem, starając się nie taksować spojrzeniem jej zgrabnej figury. – Za godzinę powinien też dojechać jeszcze jeden ratownik, więc…

    – Oczywiście! Niech też przyjdzie – Marta weszła mi w słowo. – Do wieczora.!

    – Ok., na razie.

     Super. Już na starcie miałem złe przeczucia. Może jednak ubiję tego parszywca Wojtuna

     …..

     Zanim nastał czas wieczornego ogniska, okazało się, że to nie koniec niespodzianek. Trzy kwadranse po tym jak wyszła Marta, usłyszałem pukanie do drzwi naszego domku.

    – Wojtun teraz twoja kolej witać gości! – rzuciłem w stronę pokoju kumpla, wciąż na niego wkurzony. Odpowiedziała mi cisza. Pewnie go nie było.

     Otworzyłem drzwi i zobaczyłem w nich dziewczynę zbliżoną do mnie wiekiem. Nie byle jaką dziewczynę. Niewysoka, ale zgrabna tak jak lubię. Ani przesadnie szczupła, ani za gruba. Świetne biodra i tyłek, super nogi i zdecydowanie świetny biust. Wolę, gdy dziewczyna ma czym oddychać, a ta stanowczo miała. Nie żeby od razu jakieś ogromne rozmiary, ale mojej dłoni na pewno było za mało, żeby ogarnąć jeden z tych skarbów. Co więcej, dziewczyna była też ładna. Patrząc na nią, przychodziło mi do głowy określenie – kumpela. Może z powodu krótkich włosów, równo przyciętych na karku, i uśmieszku jakim skwitowała mu widok.

    – Cześć – przywitała się krótko.

    – Cześć, jesteś kolejną opiekunką grupy? – zapytałem domyślnie.

    – Grupy!? Coś ty! – prychnęła wchodząc do środka. – Jestem ratownikiem.

    – Poważnie!? – z lekka mnie zatkało.

    – Najzupełniej. Ty też tu jesteś jako ratownik?

    – Tak, ale…

    – Też jestem lekko zaskoczona, bo miała być babska ekipa – oznajmiła szczerze. – Dogadamy się chyba jednak, co?

    – Jasne.

    – No to w porządku – uśmiechnęła się pod nosem, po swojemu. Kpiarsko. – A ten trzeci ratownik to…

    – Też facet, mój kolega, Wojtek – podpowiedziałem.

    – A ty jak masz na imię?

    – Rafał.

    – Anka.

    – Wygląda na to, że przez najbliższy miesiąc pracujemy i mieszkamy razem – oznajmiłem.

    – No, nieźle – skwitowała i ruszyła na rozpoznanie domku.

     

    Już po kwadransie przeprowadzałem się do innego pokoju, bo mój z racji tego, że był bardziej odosobniony zajęła ona. Miałam niejasne przeczucia, że w temacie relacji damsko-męskich nie zaznam tu spokoju.

    Jasna cholera!

     …..

     Szybko się miałem o tym przekonać.

    Wieczorem cała ratownicza brać czyli ja, Wojtun i Anka poszliśmy zapoznawać się przy ognisku z tancerkami. Było miło, a moje złe przeczucia pogłębiały się, gdy widziałem maślane spojrzenia niektórych panien. Co będzie potem, gdy już teraz niektóre patrzą na mnie jak na zdobycz. Odważniejsze szybko nawiązywały kontakt, większość się przedstawiła, ale na pierwszy wieczór było tego za dużo. Poza dwoma pozostałymi opiekunkami nie zapamiętałem żadnych imion.

    Oprócz Marty tą roztańczoną grupą zajmowała się też Aśka i Justyna. Taniec wyraźnie dobrze robił na figurę, bo obydwie były równie zgrabne, tak samo zresztą jak ich podopieczne. Aśka była jednak zbliżona wiekiem do Marty, a Justyna bardziej do mnie.Starsza z nich podobnie jak Marta była blondynką, jednak jej włosy, choć krótsze przypominały mierzwę kręconych loków. Niesforne pojedyncze kosmyki opadały jej co chwila na czoło, wyłaziły na policzki, przez co musiała je często odgarniać. Najniższa z trzech opiekunek, miała zarazem najpełniejszy biust i najszersze biodra.

    Justyna przy niej prezentowała się drobno, bo była najszczuplejsza. Pod koszulką rysował się mały biust, takie dwa kuliste kształty, które można objąć dłońmi. Czarne, proste włosy miała bardzo długie i uczesane w wysoki kucyk.

    Wszystkie trzy dogadywały się świetnie i doskonale czuły w swoim towarzystwie. Równie szybko dogadały się z Anką i we cztery nadawały ton zabawie.Nikt nie miał ochoty ogłosić końca zabawy, ale ostatecznie koło drugiej w nocy większość zaczęła zdradzać oznaki zmęczenia. Małymi grupkami lub pojedynczo, kolejne dziewczyny opuszczały towarzystwo.

    Wojtek nigdy nie przejmował się takim duperelami, jak sam to nazywał, i poszedł wcześniej. Ja postanowiłem zostać do końca, jakiś facet powinien zająć się wygaszeniem ogniska i dopilnowaniem by wszystko było w porządku.Zadowolony, że nie musiałem odganiać od siebie napalonych dziewczyn, dogasiłem ogień, zalałem wodą i przysypałem piachem. Obszedłem wokół plac na którym się bawiliśmy i starałem się uprzątnąć go z największych śladów zabawy. Nie czułem się śpiący. Byłem dziwnie podekscytowany, zapewne przez to nowe doświadczenie, które mnie czekało.

    Poszedłem nad jezioro. Siedziałem nad brzegiem, tracąc rachubę czasu i wsłuchując się w nocne odgłosy płynące z otaczającego mnie lasu i szuwarów. Oprzytomniałem dopiero wtedy, gdy poczułem chłód. Chcąc szybciej znaleźć się w naszej chacie, skręciłem w las, by skorzystać ze skrótu, jakim była wąska ścieżka. Uszedłem może z dziesięć kroków, gdy doleciał mnie cichy głos:

    – Rafał, poczekaj!

    Wydawało mi się, że rozpoznaje ten głos. Nie myliłem się, Po chwili na ścieżce pojawiła się Marta.  Stanęła przede mną i przez chwilę milczeliśmy, obserwując się nawzajem. Wiedziałem, że to ten moment. Przeliczyłem się. Nie będzie spokojnych wakacji, z dala od napalonych dziewcząt.

    – Powiedz mi! Nie czujesz się trochę wyróżniony? – spytała Marta.

    – Ja? Dlaczego?

    – Bycie ratownikiem w takim miejscu, to chyba wyróżnienie, prawda? – ciągnęła dalej. – Tyle młodych dziewczyn plus my opiekunki, a teraz jeszcze Ania…

    – Marta, ja nie jestem taki…

    – Przestań! Jak tylko cię zobaczyłam, widziałam, że jesteś z tych, co to się od dziewczyn opędzić nie mogą – stwierdziła, przerywając mi tłumaczenia.

    – To nie tak…

    – Jasne! Myślę, że to będą ciekawe trzy tygodnie, bardzo ciekawe – nie dała mi dokończyć. – Powinnam być odpowiedzialna i pogrozić ci palcem, abyś nie bałamucił dziewczyn, ale…

    – Ale…?

    – Są dorosłe, młode, ale pełnoletnie – stwierdziła wzruszając ramionami.

    – To trochę cyniczne.

    – Może i tak – uśmiechnęła się, eksponując swoje urocze dołeczki w policzkach. – Do tego zamiast ogłaszać alarm z powodu przystojnego ratownika, wolę być pierwsza.

    – Pierwsza? W czym?

    – Jako twoja zdobycz – dwa kroki i była przy mnie.

    Mogłem odepchnąć ją, odskoczyć, ale nie zrobiłem tego. Jak mówiłem, mam z tym problem, dziewczyny mnie lubią, a ja niezbyt potrafię się przed tym bronić. A może nie chcę? Skutek jest ten sam.

     Marta pocałowała mnie. Nie krótko, nieśmiało, ale namiętnie i zachłannie. Ciepłe wargi wtuliły się w moje. Poczułem nisko jej dłonie. Drżącymi palcami rozpinała mi spodnie. To był moment, gdy jeszcze mogłem zareagować i bronić się przed tym co miało nastąpić. Był, ale minął. Kątem oka zauważyłem leżący pień i popchnąłem Martę w jego stronę. Całowaliśmy się jak w amoku. Pomogłem jej trochę i moje dżinsy opadły na leśne poszycie. Uniosłem jej koszulkę do góry i zadowolony ujrzałem nagie piersi. Nie myliłem się, były świetne. Niezbyt duże, ale jędrne i sterczące. Chciała mnie tu spotkać i celowo nie założyła biustonosza.

    Zagarnąłem te dwa skarby, z zadowoleniem przekonując się o ich sprężystości. Westchnęła cicho. Uświadomiłem sobie, że może mieć męża, może też dzieci, choć przy takich cyckach to drugie było mało prawdopodobne. Nie obchodziło mnie to jednak. Z zapałem zacząłem pieścić piersi, czując jak drobne sutki twardnieją mi pod palcami. Pocierałem je, ssałem i przygryzałem delikatnie. Usłyszałem nad głową ciche mruknięcie.

    – Czułam, że jesteś w tym dobry.

    Komplement podziałał na mnie mobilizująco. Był środek nocy, Marta tez miała na sobie dżinsy. Poradziłem sobie jednak z nimi szybko. I znów miłe zaskoczenia. Nie włożyła majtek. W ciemnościach blado zamajaczyło jej wygolone łono, z niewielkim pakiem włosków. Była nieźle podniecona. Gdy ją tam dotknąłem poczułem wilgotną lepkość. Wciąż pieszcząc językiem nabrzmiałe piersi, zacząłem drażnić palcami wargi sromowe, nie szczędząc też pieszczot łechtaczce. Marta odleciała. Słyszałem jej urywane pojękiwania. Ciało opiekunki drżało, biodra targane rozkoszą szarpały się pod wpływem mojego dotyku. Gdy uniosłem na chwilę głowę, ujrzałem gorejące w ciemności oczy Marty i rozwarte usta, które oblizywała nieświadomie z podniecenia.

     Obawiałem się, że podniecenie sprawi, że zapomni o mnie, ale niepotrzebnie. Jeszcze chwilę pozwoliła mi na pieszczenie siebie, a potem odsunęła mnie od siebie. Rozsiadła się wygodnie, szeroko rozstawiając nogi. Żałowałem, że otacza nas noc, bo mógłbym podziwiać jej cipkę w pełnej okazałości. W duchu postanowiłem, że nadrobię tą stratę. Teraz jednak nie było czasu na użalanie się nad sobą, Głupio by nawet było, bo Marta zaprosiła mnie między swoje nogi. Zająłem więc tą strategiczną pozycję, czując co się święci. Krew zaczęła mi szybciej krążyć, gdy wyciągnęła ze slipek mojego kutasa. Nie zawiódł mnie. Sterczał dumnie czekając co zrobi z nim moja leśna kochanka.

    Wiedziała o co w tym chodzi. Najpierw powoli, leniwie pieściła pokryty cienki węzłami żył trzon, by stopniowo zwiększać tempo. Gdy pojawiła się sino czerwona żołądź, Marta wciąż nie przestając pieścić mnie ręką, wsunęła czubek kutasa do ust. Było mi cholernie dobrze. Na ile pozwoliło mi na to podniecenie, nieskładnie pomyślałem, że mam w dupie swoje przeszłe problemy. Olać to, że otacza mnie tabun dziewczyn i niektóre z nich mogę mieć chęć na to samo, co teraz wyczyniam z Martą. Trzeba brać to dał mi los, korzystając z takiej możliwość ile wlezie.

    Dalej moje myśli rozpłynęły się całkiem, z powodu ust Marty, które pochłonęły prawie całego mojego fiuta. Przytrzymałem jej głowę, z zadowoleniem przyjmując, że zupełnie jej to nie przeszkadzało. Nie broniła się, wiedząc przecież doskonale, co chcę uczynić. Wepchnąłem powoli kutasa w jej usta, zatrzymując się dopiero wtedy, gdy wyraźnie zaczęła się krztusić. Powtórzyłem ten manewr kilka razy, a potem po prostu zacząłem posuwać ją w usta. Byłem tak podniecony, że rozkosz niemal rozsadzała mi głowę. Nie chciałem kończyć w ten sposób, więc przerwałem tą przyjemność.

     Od razu wiedziała o co chodzi. Też tego chciała. Po to tu przyszła.

    – To niezbyt korzystne warunki – stwierdziła dysząc i rozglądając się w ciemności. –

    Rzeczywiście, gdy pomyślałem o tych wszystkich szyszkach, patykach, a także żyjątkach, które nocą pomiędzy nimi przemykają zrobiło mi się nieswojo. Jednak chciałem dokończyć dzieła za wszelką cenę.

    – Będziesz musiał mnie zerżnąć od tyłu – stwierdziła rozbrajająco Marta. – Masz coś przeciwko temu?

    Niepotrzebne pytanie. Nie miałem ani trochę.

    Marta podeszła do najbliższego drzewa. Oparła się o pień, jednocześnie wypinając swój tyłek. Podszedłem bliżej i przytrzymując kutasa, naprowadziłem go tam, gdzie sądziłem, że odnajdę cipkę. Było ciemno, więc po niewielkiej poprawce poczułem wilgotną miękkość. Pchnąłem silnie i zapadłem w szparkę Marty. Była tak mokra, że od razu niemal cały. Jęknęła głucho i zaprała mocniej, przeczuwając, że zacznie się ostra jazda.

    Nie chciałem jej zawieść. Pieprzyłem ją zapominając, że otacza nas głucha, nocna cisza. Stękałem głucho, przy każdym kolejnym pchnięciu, a ona wtórowała mi jeszcze głośniejszymi jękami. Jeśli ktoś jeszcze o tej barbarzyńskiej porze nie spał, nieźle się nasłuchał. Miałem to gdzieś. Liczyło się tylko to leśne ruchanie. Marta doszła pierwsza. Biodra zaczęły podrygiwać jej nienaturalnie, a zaraz potem znieruchomiała, wydając przy tym z gardła dzikie jęki. Szczytowała, ale ja nie przerwałem swojej roboty nawet, gdy poczułem, że się rozluźniła. Pieprzyłem ją wciąż w tym samym tempie, więc pojękując czekała na mój finał.

     Jak wspominałem, znała się na rzeczy. Wiedziała kiedy mi przerwać. Sięgnęła dłonią między nogi i przytrzymała mi fiuta. Zacisnęła palce na jądrach i wstrzymała moją erekcję. Dyszałem ciężko, chciałem się uwolnić od pulsującej we mnie spermy.

    – Proszę – jęknąłem błagalnie.

    Odwróciła się sprytnie i dopiero wtedy puściła kutasa. Nagromadzone nasienie z wielką siłą wystrzeliło w stronę Marty, znacząc perlistymi strużkami łono, brzuch i uda opiekunki. 

    – O kurwa – wyrwało jej się po chwili. Oparta o pień drzewa, nie miała siły się poruszyć.

    Zaśmiałem się na ten komentarz.

    – Warto było poczekać ta godzinkę, zamiast iść spać – dodała po chwili, szukając w ciemności swoich ciuchów.

    Gdy już się ogarnęliśmy, odprowadziłem ją na brzeg lasu, aby nie szła przez niego sama. Z mojego skrótu nic nie wyszło, ale czując to przyjemnie mrowienie w lędźwiach, wiedziałem, że to mała cena, za taki nocny numerek w lesie.

    Gdy się rozstawaliśmy Marta cmoknęła mnie w policzek i szepnęła:

    – Oczywiście zdajesz sobie sprawę, że to nie był nasze ostatnie bzykanko?

    Uśmiechnąłem się i odparłem:

    – Byłbym zawiedziony, gdyby tak miało być.

    – Super – podsumowała. – Byłeś boski.

    Chciałem jej powiedzieć to samo, ale nie zdążyłem. Poszła do siebie.

     Gdy dotarłem w końcu do domku, w ciemności walnąłem w coś na korytarzu. W nocnej ciszy brzmiało to okropnie, ale Wojtun znany był z tego, że ma mocny sen. Anka natomiast uchyliła drzwi swojego pokoju i pokiwała głową. Odniosłem wrażenie, że nie spała.

    – No to co? Którą zaliczyłeś dzisiaj? – zapytała z tym swoim kpiarskim uśmieszkiem.

    – Nie wiem o czym mówisz – prychnąłem.

    – Aha. Idź spać, bo niebawem zacznie świtać.

    – Jasne. Dobranoc mamusiu.

    – Śmieszne.

     … 2 …

     Nocne numerek z Martą był świetny, ale rano byłem nieprzytomny. Wojtun próbował mnie budzić, ale dopiero po godzinie mu się udało. Anka śmiejąc się co chwila pod nosem na mój widok, drażniła mnie delikatnie, ale postanowiłem nie zwracać na nią uwagi. Zazdrosna czy co?

    Uzgodniliśmy system pracy. Jednego dnia miało pracować dwoje z nas, gdy tymczasem jedna osoba miała wolne. I tak po kolei.

     – Kto zaczyna? – spytał Wojtun, przyglądając się mi podejrzliwie. Musiałem marnie wyglądać.

    – Może ja i ty – odpowiedziała mu Anka. – Rafał niech jeszcze pośpi, bo dzielnie trwał do końca, aby dopilnować ogniska i poczekać, aż wszystkie panny pójdą spać.

    Nabijała się ze mnie, ale byłem jej wdzięczny.

    – Niech tak będzie – zgodził się Wojtun.

    Poszli niedługo potem, a ja rzeczywiście zaliczyłem jeszcze spanie.

    Gdy już odespałem nocne ekscesy, postanowiłem cos zrobić z wolnym czasem. Najlepiej będzie się rozejrzeć po okolicy. Odświeżyłem się nieco i wyszedłem w teren. Miałem do wyboru trzy opcje. Pójść drogą w prawo do miasteczka albo w lewo, gdzie jeszcze nie wiedziałem  co jest. Mogłem też ruszyć leśnym duktem przed siebie, ale chwilowo las chciałem sobie odpuścić. Wybrałem cywilizację, chociażby dlatego, żeby zrobić jakieś drobne zakupy.

    W przeciągu kilku godzin obszedłem niezły kawał okolicy. Niewiele było do zobaczenia. Pobliskie miasteczko, było z tych mniejszych, co to nie wiadomo, czy to już miasto, czy wciąż jeszcze wieś. W jednym z dwóch sklepów poznałem miłą młodą dziewczynę, która obiecała mi zostawiać świeże bułki, bo jak się okazało o takiej godzinie już ich raczej nie było. Z tego powodu uznałem moja wyprawę za udaną.

     Nieco po południu zadowolony wracałem skrajem drogi do naszego ośrodka. Byłem w połowie drogi, gdy usłyszałem klakson samochodu. Zadowolony stwierdziłem, że to właścicielka ośrodka – pani Bożenka. Uśmiechnięta szeroko kiwała do mnie przyjaźnie, więc podszedłem do auta. Po cichu liczyłem na podwózkę.

    – Dzień dobry, panie Rafale – przywitała się, zsuwając okulary przeciwsłoneczne na głowę. – Proszę wsiadać!

    – Ooo, dzięki wielkie. Nałaziłem się dzisiaj trochę.

    – Był pan w miasteczku? – domyśliła się, odpalając swojego terenowego Nissana Terrano.

    – Tak. A pani skąd wraca?

    – A ja panie Rafale…

    – Proszę mi mówić po imieniu!

    – Na pewno, nie będzie panu przeszkadzało? – właścicielka ośrodka zarumieniła się lekko. –

    – Wcale.

    – To i ty mów mi po imieniu – zaproponowała. – Na brudzia jeszcze przyjdzie czas, a…

    – Nie jestem pewien, czy…

    – Przestań! Nie chce się czuć przy takim mężczyźnie jak stara baba! – mrugnęła do mnie okiem.

    To zmierzało trochę w niebezpieczną stronę, więc spróbowałem wrócić na poprzedni temat.

    – To skąd wracasz?

    – Z objazdu – zaśmiała się i niby niechcący zadarła skraj spódniczki w górę. Niby, bo byłem przekonany, że zrobiła to celowo. Musiałem jednak przyznać, że jak na swój wiek miała świetne nogi.

     Szybko przyjrzałem jej się kątem oka. Z tego co się zdążyłem zorientować była rozwódką. Kilka lat temu przekroczyła czterdziestkę, ale mazurski klimat dobrze jej robił, bo wyglądała na ciut starszą siostrę opiekunki Marty. Jakieś dziesięć lat mniej. Czarne jak smoła włosy, były chyba farbowane, ale pasowały do jej śniadej cery i brązowych oczu.

    – Z jakiego objazdu? – zdziwiłem się.

    – Mój drogi, oprócz tego ośrodka mam jeszcze dwa inne, więc jest co robić przy nich – wyjaśniła. – Tam siedzą moje córki, ale raz na jakiś czas trzeba do nich zajrzeć, bo młode są i niedoświadczone jeszcze.

    – To ty jesteś człowiek sukcesu – stwierdziłem z uśmiechem.

    – Eee tam, zaraz sukcesu, po rozwodzie mąż musiał mi oddać to i owo, do tego trochę szczęścia i jest jak jest – podsumowała, kantem dłoni delikatnie zadzierając spódniczkę o kolejne centymetry.  

    Nie mogłem się powstrzymać. Próbowałem zerkać za okno samochodu, ale wzrok wracał do opalonego uda Bożenki. Nie mogła tego nie zauważyć.

    – Ale my tak tu o mnie gadamy, a tymczasem ty o wiele ciekawszym tematem jesteś – powiedział, puszczając mi oko.

    – Ja? Z jakiego powodu?

    – A z takiego, żeś straszny pies na baby, nie mylę się? – wypaliła chichocząc.

    – Nie wiem…

    – Przestań się tłumaczyć! – nie dała mi dojść do słowa. – Nawet teraz oczy bezczelnie wlepiasz w moje nogi.

    Zapomniała dodać, że sama co chwila bardziej je odsłaniała. Obłudnica! Nie miałem jednak zamiaru się obrażać, bo wiedziałem do czego zmierza. Zresztą, w jej tonie nie było śladu złości. Tak naprawdę schlebiało jej pewnie, że wlepiam gały w jej uda.

    – Bożenko, ale…

    – Żadne ale, bez dwóch zdań masz powodzenie u płci przeciwnej i lubisz to wykorzystywać – stwierdziła wesoło. – Tak jak dzisiaj w nocy na przykład.

    Przyznaję, zaskoczyła mnie. Milczałem.

    – Ledwie przyjechały te dziewuszyska, a już jedna wskakuje ci do portek – Bożenka naigrywała się ze mnie dalej. – Mam lekki sen, a te dzikie jęki niosły się po lesie. Było na co popatrzeć.

    Słuchając jej nie zwróciłem uwagi, że zboczyła z drogi. Dopiero teraz zauważyłem, że pod kołami samochodu nie ma już asfaltu tylko piach leśnej drogi.

    – Chyba pomyliłaś drogę – wtrąciłem nieśmiało.

    – Ja jestem stąd, nie mylę dróg – powiedziała, rozpinając dwa guziki koszulki. Tym samym trzy czwarte jej pełnych piersi zostało odkryte. Jak na swoje lata i dwójkę dzieci były niemal idealne. Okrąglutkie i opalone.

     Prowadząc z wprawą znanymi sobie pustymi leśnymi drogami, zdała się na jedną rękę. Drugą sięgnęła do mojego krocza i zacisnęła dłoń na pobudzonym już co nieco fiucie.

    – Mniam, mniam – mlasnęła językiem. – Widzisz, sytuacja wygląda tak. Tutaj trudno o fajnego faceta, więc takiej atrakcyjnej babce jak ja bywa czasami ciężko. Najczęściej w wakacje udaje mi się poznać kogoś ciekawego i podokazywać troszkę.

    – I…?

    – Przekonałam się w nocy co potrafisz i nie odpuszczę ci – dłoń Bożeny tarła moje spodenki na rosnącym z przodu wzgórzu. – Pojedziemy sobie teraz w urocze miejsce, gdzie nikt nie powinien nam przeszkadzać i zrobisz mi tak samo dobrze jak tej blondyneczce.

    Nic nie powiedziałem. Poczułem suchość w ustach. Budziły się uśpione we mnie bestie. Pęczniejący kutas rwał się do roboty.

    – Schlebia mi to, ale…

    – Cicho bądź! Popatrz! – zatrzymała auto i skierowała wzrok gdzieś za mnie.

     To było urocze miejsce. Dyskutując z Bożeną nie miałem okazji przyglądać się otoczeniu, a tymczasem znaleźliśmy się na niewielkiej polanie. Mech, którym niemal w całości była pokryta maił intensywną zielona barwę. Gdzieś w pobliżu szumiał potok. Przez korony drzew przebijało słoneczne światło. Być może wyłuskałbym z krajobrazu więcej klimatycznych szczegółów, ale co innego odwróciło moja uwagę.

    Bożena.

     Nie miała ochoty na podziwianie leśnych obrazków. Ściągnęła bluzkę i spódniczkę, zostawiając tylko skąpe majtki i sandały. Miała rację, była atrakcyjna. Nie dałbym jej czterdziechy za nic.

    – Uroki posiadania kasy – zaśmiała się, zagarniając od dołu swoje piersi. – Kilka poprawek i wyglądam tak, że biorą mnie za starszą siostrę córek. Teraz sobie to uświadomiłem. Jej cycki były zbyt idealne. Niczym dwie jednakowe kule. Sztuczne czy nie sztuczne, warto było z nimi bliżej się zapoznać. Zrobiłem to. Bożenka oparła się o maskę, a ja uciskałem, zagarniałem, ssałem i lizałem te dzieła chirurgicznej sztuki, aż tchu mi zabrakło.

     Dysząc ciężko uwolniłem się od spodni i koszulki. Mój nieoceniony towarzysz miał najwyraźniej ochotę rozerwać mi slipy.

    – Jaki napalony – westchnęła Bożena i zsunęła się z maski.

    Zdjąłem gatki i otworzyłem tylną klapę Nissana. Uniosłem ja i usiadłem na brzegu auta. Miałem w nosie konwenanse i dobre zachowanie. Skoro Bożena miała ochotę się zabawić, to będzie miała zabawę. Rozchyliłem szerzej nogi i trzymając w dłoni kutasa powiedziałem:

     – Mówiłaś, że chcesz żebym cie porządnie zerżnął, prawda?

    – Chcę nawet bardzo.

    – No to świetnie – przyznałem, – Na dobry początek obciągnij mi fiuta!

    – Oo, niegrzeczny chłopiec – mruknęła Bożena, ale ochoczo zbliżyła się do mnie.

    Ściągnąłem z niej majtki i znów byłem mile zaskoczony. Spodziewałem się małego buszu, tymczasem była przystrzyżona. Na łonie miała trójkąt czarnych, niewielkich włosów łonowych.

    Klęknęła na miękkim mchu i umiejętnie używając ust i dłoni, sprawiła, że odleciałem. Bez zahamowań obciągała mi kutasa jak rasowa porno gwiazda. Jej usta połykały go i uwalniały, pozwalając by dłonie też zrobiły swoje. Nie mogłem jednak pozwolić, by tak to się skończyło.

    – Połóż się na masce! – nakazałem Bożenie.

     Posłusznie zrobiła co jej powiedziałem. Rozchyliłem jej nogi i dwoma palcami zanurzyłem w wilgotnym wnętrzu. Zadrżała i jęknęła cicho.

    – Ooo, tak!

    Zacisnąłem palce na niewielkim guziczku i zacząłem nim bawić. Bożena po prostu oszalała. Kręciła tyłkiem jęcząc coraz głośniej. Nie przestając jej pieścić palcami, wprowadziłem między jej wargi sromowe język. Kręcąc nim zrazu powoli, potem szybciej sprawiłem, że nie mogła się utrzymać na masce. Podniecona zsuwała się z niej, nieporadnie potem wdrapując. Ja jednak nie przestawałem. Nawet jeśli jej szalone ruchy nie pozwalały mi na dogadzanie jej językiem, to dłoń wciąż robiła swoje.

     W końcu przestałem, ale tylko po to, by ja odkręcić. Oparła się rękami o maskę auta i wystawiła tyłek w moja stronę.

    – Chciałaś tak jak to robiłem Martą, no to zaczynajmy! – zadecydowałem.

    Krew burzyła się we mnie. Podniecenie rozsadzało mnie od wewnątrz. Potrzebowałem dać upust swojej żądzy. Przytuliłem krocze do pupy Bożeny, lekko na niej położyłem i zacisnąłem dłonie na cyckach. Dość mocno, aż syknęła mimowolnie. Naprowadziłem kutasa na  wilgotną szparkę i pchnąłem silnie. Wszedł jak  w masło. Miętosząc bliźniaczo cudne piersi, zanurzałem się coraz głębiej w norkę Bożeny. Pieprzyłem ją z przyjemnością obserwując szerokie biodra chyboczące się w rytm moich pchnięć. W końcu doszliśmy do takiego momentu, że musiałem chwycić ją mocno w talii, by móc przytrzymywać. Inaczej co chwila wysuwałbym się z niej na dobre. Weszliśmy w ostatnią fazę ruchania. Czułem, że Bożena zaraz dojdzie. Była prawie nieświadoma. Zatraciła się, koncentrując tylko na moim kutasie w jej wnętrzu. W końcu zacisnęła pośladki, znieruchomiała na dłuższą chwilę i z przeciągłym jękiem osiągnęła szczyt.

     Tylko na to czekałem, bo sam byłem prawie gotów do finału. Chciałem wyjść z niej i spuścić się na tyłek, ale nie pozwoliła mi.

     – Ze mną nic ci  nie grozi – mruknęła wciąż mało świadoma.

     Jak tak, to nie ma sprawy. Pchnąłem po raz ostatni i wylałem z siebie sporą dawkę spermy. Poczekałem, aż wszystko ze mnie wycieknie i dopiero wtedy wyszedłem z Bożeny.

    Kosztowało mnie to trochę wysiłku, więc położyłem się na masce i podziwiałem korony drzew. Dogodziłem Bożenie odpowiednio, bo i ona opadła na maskę, nie mogąc się od niej oderwać. Gdy zerknąłem na nią przez chwilę, miała zamglony wzrok i błogi uśmiech na twarzy.

    – Jesteś niesamowity Rafale – wyznała cicho. – Możesz liczyć na moje względy

    – Miło mi.

    – Pod warunkiem, że powtórzmy to jeszcze kilka razy – dokończyła zadowolona.

    A jakże, pomyślałem, uśmiechając się przy tym leniwie.

     

    W końcu się ogarnęliśmy. Powoli ale jednak. Całą drogę z powrotem milczeliśmy. Każde na swój sposób przeżywało seks na polanie.Pół godziny później byliśmy w ośrodku. Do naszego domu dotarłem na lekko miękkich nogach. Obietnice, obietnicami, ale czy wyjdzie mi to na zdrowie. Ledwie minęło półtora dnia naszego pobytu tutaj, a ja już zaliczyłem dwa soczyste numery. Nieźle, jasna cholera.

     Cdn…

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Robert Marchewka
  • Kolezanka Ania i moj fetysz do nog

    Anka była szczupłą blondynkom o dłuższych włosach, brązowych oczach i ślicznym uśmiechu. Miała idealny tyłeczek, z którego wychodziły dwie idealne nogi zakończone cudownymi, małymi stopkami. Była posiadaczką idealnych, jędrnych i sporych piersi, przez które utrzymywała się na czele mojej listy. Ja z kolei byłem szczupłym, wysokim blondynem o niebieskich oczach. Warto zaznaczyć, że byłem o rok młodszy od Ani. Historia, którą wam opowiem wydarzyła się w lutym 2015 roku, kiedy to miałem 18, a Anka 19 lat.

    Był dzień imprezy 18-stkowej naszej koleżanki Kingi, brunetki o jędrnych piersiach i zgrabnym tyłeczku. Razem z paczką znajomych ustaliliśmy, że zrobimy zrzutkę i kupimy jeden, wspólny prezent. Koło południa dostałem smsa, że przed 18 mam być u Anki, skąd pojedziemy na imprezę. Koło 17 stwierdziłem, że najwyższy czas się ogarnąć, bo do jej domu miałem kawałek drogi, który musiałem pokonać na piechotę. Ubrałem koszulę, marynarkę i jeansy, a do tego buty od garnituru i wyszedłem z domu, informując rodziców, że wrócę koło 3-4. Idąc sobie słuchałem muzyki i pisałem smsy z Anką odnośnie tego, czy ktoś już u niej jest i czy mogę wejść jak zwykle czy może przez frontowe drzwi. Gdy dotarłem do jej domu i zapukałem do drzwi, nikt ich nie otworzył, ale usłyszałem stłumione „Otwarte, wejdź!”, więc posłusznie wszedłem i się rozebrałem z płaszcza, po czym poszedłem do jej pokoju. Okazało się, że nasz jeden znajomy, Paweł, już był na miejscu. Przywitałem się z nim i podszedłem przytulić Anie, jak to miałem w zwyczaju. Była obrana w długą koszulę nocną i od razu rzuciły mi się w oczy jej seksowne nogi i jędrne cycki. Modliłem się, żeby mój kolega nie zaczął przebijać się przez bokserki. Jakoś opanowałem sytuację i zagadałem do obecnych:

    -O której wychodzimy?

    -Koło 19, jak już wszyscy będą – Odpowiedziała Ania

    -No okej, a Adam idzie sam czy z kimś?- zapytałem. Adam był jednym z naszych znajomych, którzy się zrzucali na prezent.

    -Idzie razem z Gośką, powinni tu zaraz być.- odpowiedziała.

    Po tych słowach wyszła i zaraz wróciła z rajstopami w kolorze cielistym. Na moich oczach zaczęła je ubierać na swoje boskie nogi, robiąc to w taki sposób, że ciężko było oderwać od niej oczy. Musiała to zobaczyć, bo spojrzała mi prosto w oczy i tylko się uśmiechnęła. Mój kolega budził się do życia, a to w obecnej chwili w ogóle mnie nie cieszyło. Aczkolwiek Ania kontynuowała ubieranie rajstop, przy czym kilka razy widziałem jej tyłeczek i majteczki.

    -A gdzie Łukasz?- Chciałem za wszelką cenę zmienić myślenie.

    -Jak was zawiozę na imprezę to pojadę po niego.- odpowiedziała spokojnie.

    -Bądź co bądź, ci idioci mogliby już przyjść…- odezwał się Paweł.

    -Masz rację, już chętnie napiłbym się.- Przytaknąłem mu.

    -Boże, mój łeb. Dzisiaj chyba dużo nie wypiję…- Usłyszałem zza drzwi. Był to Adrian, brat Ani, w wieku moim i Pawła. Widać było, że miał ciekawą poprzednią noc i chyba przed chwilą wstał.

    -Co, kac męczy?- zażartowałem do niego na powitanie.

    -Żebyś wiedział stary, prawie umieram.- Przy tych słowach położył się na łóżko, ale zaraz wstał i stwierdził, że idzie się ogarnąć. Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.

    -Otwarte! Wchodźcie!- Krzyknęła Ania. Za chwilę w drzwiach pojawił się Adam, Bartek i jego dziewczyna Julia.

    -No, nareszcie!- Powiedział Paweł- Możemy już iść?

    -Moment, muszę ubrać sukienkę- Powiedziała Ania, po czym wyszła.

    -No super, teraz ta będzie się stroić pół godziny… nie lubię się spóźniać.- Powiedział Adam.

    Ania jednak zaraz wróciła w niebieskiej sukience z czarnym paskiem. Sukienka strasznie uwydatniała jej piersi, więc w moich spodniach znowu zaczynało być ciasno.

    -Okej, Adrian! Chodź, jedziemy!- krzyknęła Ania ubierając ładne czarne szpilki.

    Zapakowani w dwa samochody pojechaliśmy w końcu na imprezę. Złożyliśmy Kindze życzenia, usiedliśmy przy stole a Ania pojechała po jej chłopaka, Łukasza. Zanim wrócili zdążyliśmy wypić 0.5 na trzech, bo jakoś większość znajomych, którzy siedzieli z nami była na tej samej imprezie co Adrian noc temu. Impreza była dosyć okej, tańce, wódka, ciepłe dania, ładne dziewczyny i piwo. Po pasach niektórzy zaczęli zmulać, więc wziąłem kieliszek i poszedłem do innych znajomych, gdzie piliśmy dalej. Koło 3 stwierdziłem, że chyba pomału czas iść do domu, więc poszedłem pożegnać się ze wszystkimi. W między czasie Ania odwiozła Łukasza do domu i zaczepiła mnie jak wychodziłem.

    -Idziesz do domu?- Zapytała.

    -Tak, zaraz tutaj usnę, musze położyć się na łóżko. – odpowiedziałem.

    -Czekaj, skoczę po bluzkę i Cię odwiozę, też już mam dosyć.- zaproponowała. Wizja jazdy do domu zamiast spaceru w tym stanie bardzo mi pasował, więc się zgodziłem i wsiadłem do samochodu. Po chwili Ania wróciła i pojechaliśmy. Dziwnie wyszło, bo zatrzymała się pod swoim domem, a z tego miejsca jeszcze kawał drogi do mnie.

    -No to dzięki za podwózkę, do jutra.- powiedziałem i zacząłem wychodzić z samochodu.

    -Poczekaj, mógłbyś mi pomóc zanieść te Reczy do mnie do pokoju?- zapytała, pokazując na tylne siedzenie, gdzie leżało kilka ubrań. Jako, że jestem uprzejmy, zgodziłem się. Weszliśmy do jej pokoju, położyłem ubrania na fotel i czekałem na Anie, która poszła do WC. Gdy przyszła, powiedziała:

    -Może napijemy się wina? Zostało mi jeszcze  trochę z wczoraj jak piłam z Łukaszem.

    -Chętnie, ale pod warunkiem, że mogę się położyć na łóżko- odpowiedziałem.

    -Jasne, czuj się jak u siebie!- zgodziła się.

    Położyłem się więc na jej łóżko, wziąłem lampkę czerwonego wina do ręki i zacząłem je sączyć oglądając TV z Anią, która też się położyła.

    Skończyliśmy wino, więc zaczynałem pomału wstawać, starając się nie myśleć o tym, że obok mnie leży bogini we własnej osobie seksownie ubrana. Wstawałem, kiedy Ania poprosiła:

    -Mógłbyś odsunąć mi zamek na sukience z tyłu?

    -Oczywiście, odwróć się.- powiedziałem, wstając.

    Ania odgarnęła włosy z szyi, i, z tego co poczułem, lekko wypinając tyłeczek w moją stronę. Nie potrafiłem się skupić na tym cholernym zamku.

    -Miałem ci powiedzieć już wcześniej. Ta sukienka bardzo uwydatnia twoje piersi.- wypaliłem ni z tego, ni z owego. Ania lekko odwróciła głowę.

    -Tak myślisz? – zapytała, łapiąc mnie za ręce i kładąc je na swoich cyckach.

    -Tak, zde…zdecydowanie.- zaczynałem się jąkać i czując ciśnienie w moich spodniach.

    -A jak ją ściągnę to dalej są takie fajne?- powiedziała ściągając sukienkę. Stała przede mną w samych rajstopach, czarnych stringach oraz koronkowym czarnym staniku.

    -T…taaa..tak.- nie wiedziałem co powiedzieć. Dziewczyna, która śniła mi się po nocach w największych erotycznych wizjach stała przede mnąc gotowa do spełnienia moich oczekiwań.

    -A teraz?- zapytała, ściągając stanik. Moim oczom ukazały się cudowne, jędrne i duże cycki mojej koleżanki.

    -Teraz są boskie, ale ciekawy jestem czy są miłe w dotyku..-powiedziałem, zbliżając się do niej.

    -Chodź i sprawdź. – odpowiedziała, rozkładając ręce. Podszedłem do niej, położyłem dłonie na cyckach. Poczułem przyjemny dreszcz na plecach i stwierdziłem, że jeżeli chcę ją przelecieć, musze to zrobić teraz. Położyłem jej jedną rękę na twarzy i zbliżyłem usta do jej ust. Nasze języki spotkały się w namiętnym pocałunku, który trwał dłuższą chwilę. W końcu Ania odsunęła mnie lekko, mówiąc:

    -Ty już wiesz co ja mam tutaj, teraz ty mi pokaż co masz w spodniach.

    -Sama sprawdź.- powiedziałem. Ania podeszła do mnie, uklękła i rozpięła mi rozporek. Wyciągnęła mojego kolegę, który już był gotowy do akcji.

    -O boże, jaki on duży!- Ania była zaskoczona, ale bynajmniej nie przestraszona. Pomału zaczęła go całować, pieścić końcówkę. Położyłem dłonie na jej głowie, ale zostawiając jej swobodę ruchu. Ona zaczynała go wkładać do ust coraz głębiej, ssać go jak profesjonalna pani od takich zabaw. Powiedziałem, że zaraz dojdę, ale ona nie przerwała. Przyjęła cały ładunek do ust i wyssała go do końca, ale nie przestała się nim bawić. Postawiła go do pionu i ssała go nadal. Powiedziałem:

    -Ania, masz boskie nogi i stópki, mogę się nimi pobawić?

    -Jasne, są twoje!- odpowiedziała wyciągając mojego kutasa z ust i kładąc się na łóżko. Zacząłem od dołu, całując jej stópki i ssąc każdy jej paluszek przez rajstopy, idąc coraz wyżej, całując całe nogi, co podnieciło mnie do granic wytrzymałości. Nogi i stópki w rajstopach były moim największym fetyszem do tego stopnia, że idąc po mieście i widząc jakąś dziewczynę w czarnych rajstopach, od razu mój penis się budził. Więc bawiłem się stópkami i nogami mojej bogini wspinając się coraz wyżej, gdzie napotkałem paseczek stringów. Tutaj musiałem ściągnąć jej rajstopy i stringi, chcąc zająć się jej muszelką, która już była wilgotna. Zacząłem ssać jej cipkę, co chwilę wkładając do niej palce. Robiłem jej palcówkę, ustami idąc coraz wyżej, dochodząc do cycków, gdzie zacząłem je ssać i całować. Położyłem twarz między nimi a Ania ścisnęła je do środka. To było cudowne uczucie. Widząc, że już czas przejść do konkretów, przestałem robić palcówkę Ani i zacząłem pomału wjeżdżać w nią moim sterczącym kutasem. Posuwałem dziewczynę, o której marzyłem od czasów podstawówki. Nie mogłem uwierzyć, że to się dzieje. Myślałem, że śnie dopóki nie doszedłem i nie zalałem mojej partnerki. Nie przestałem jednak jej ruchać. Posuwałem ją dalej, aż doszedłem ponownie. Teraz wyciągnąłem penisa, i powiedziałem Ani, żeby usiadła na mnie. Zaczęła mnie ujeżdżać, a ja bawiłem się jej cycuszkami. Nagle poczułem ścisk na moim kutasie. Anie przeszył orgazm. Jej ciało wygięło się w łuk, ale nie przestała mi dogadzać, aż nie doszedłem. Wtedy położyła się w pozycji „69” i robiąc mi loda wymagała ode mnie minetki, co też uczyniłem. Później ruchaliśmy się aż opadliśmy z sił. Wiedziałem, że musze już iść do domu, więc ubrałem się i wychodząc z pokoju przykryłem Anie kocem i wyszedłem. Jak szedłem do domu zaczynało już świtać. W domu położyłem się do łóżka i spałem do wieczora. Gdy się obudziłem, zobaczyłem na telefonie smsa od Ani :”Dziękuję za tę noc :* Napisz do mnie jak się obudzisz :)” Nie mogłem uwierzyć, że to się wydarzyło. Byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Napisałem do niej i umówiliśmy się na przyszły weekend u niej w domu. Oczywistym jest fakt, że zjawiłem się tam i pojawiałem się tam regularnie co tydzień.

    Było to najcudowniejsze przeżycie mojego życia. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pozyty wista
  • Napalona kuzyneczka cz. 1

    Były wakacje, jak co weekend nasi rodzice moi i kuzynki, spotykali się, żeby sobie popić, pośmiać się i pogadać.

    Kuzynka była średniego wzrostu brunetką o pięknych i dużych zielonych oczach, dużych ustach. Była dziewczyną o pełnych kształtach, piersi rozmiaru C, tyłeczek duży, którym kręciła na boki jak szalona. 

    Ja średniego wzrostu, włosy ciemny blond, również zielone oczy, dobrze odrzywiony nastoletni chłopak. 🙂

    My zazwyczaj siedzieliśmy u mnie w pokoju i oglądaliśmy telewizję, nikt do nas nie wchodził, my nie przeszkadzaliśmy im, a oni nie przeszkadzali nam. Jak zawsze oglądaliśmy jakiś film, który okazywał się być nudnym szajsem. Oboje byliśmy przykryci kocem, kuzynka jak zawsze wtuliła się w moją pierś i leżała z ręką na moim udzie, nagle poczułem ruch, pomyślałem, że ręka jej ścierpła, ale ona zaczęła dobierać się do mojego rozporka. Spojrzałem na nią pytającym wzrokiem, a ona tylko przyłożyła swój palec do ust i zanurkowała pod koc. Poczułem, jak zaczyna masować mojego kutaska i jajka (Sam czytam opowiadania i niektórzy piszą, że w wieku 12 lat mieli 20 cm kutasa, śmieszne… Mój był jeszcze nie duży, a mianowicie 12 cm.), momentalnie zrobił się twardy i stanął dęba. Po chwili masowania ręką wzięła go do ust, ale to było przyjemne, myślałem, że zaraz dostanę orgazmu, ale chyba to wyczuła wyjęła go z buzi i powiedziała, że teraz moją kolej, wsadziła moją rękę w swoje majteczki, poczułem jej nieogolone włoski, było to bardzo przyjemne, chwilkę pomasowałem ją po cipeczce i tym razem pod koc wszedłem ja, ściągnąłem spodnie i majteczki do kolan i zacząłem jeździć nosem po włoskach, potem wziąłem się do zlizywania słodziutkich soczków (o mało rodzice nas nie usłyszeli), parę minut penetrowałem jej wnętrze językiem, w powietrzu wisiał orgazm, więc ona chciała się jeszcze zabawić. Znowu kilka razy liznęła mojego kutaska i okrakiem usiadła na nim przodem do mnie, mogłem się bawić jej krąglutkimi piersiami. Po cichutku skakała sobie, żeby nas nie przyłapano. Po kilkunastu skokach oboje dostaliśmy orgazmu, to było cudowne, nie wiem, jak tak młoda dziewczyna nauczyła się zaciskać mięśnie kegla(najwyraźniej nie był to jej pierwszy raz). Chwilę jeszcze tak posiedziała i zeszła, oblizała penisa i kazała mi jeszcze wylizać jej cipkę z pozostałych soczków i mojej spermy. Ubraliśmy się, i potem na zmianę poszliśmy się umyć do łazienki. Ale to co przeżyłem kilka miesięcy później było niesamowite, no cóż, ale o tym dowiecie się w kolejnym opowiadaniu, jeśli wam się spodoba 🙂

    Jest to moje pierwsze opowiadanie, lecz oparte na faktach. 

    P.S. Jeśli zrobiłem jakieś błędy, to proszę o jak najbardziej wytykanie mi ich.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zastrzeżone

    Pozdrawiam