Blog

  • Grupowo

    Witam ponownie wszystkich… Następna historia z życia wzięta będzie o moim pierwszym spotkaniu z kilkoma kolegami naraz. 

     Było to niedługo po wydarzeniach z przebieralni na basenie. Gdy moi koledzy z klasy dowiedzieli się, że jestem bardzo pasywny w stosunkach m/m to niezwłocznie zaczęli do mnie pisać sms’y o niedwuznacznej treści. Niedługo po tym umówiliśmy się na imprezę u jednego z nich. Owszem przyznaję, trochę się bałem, ale miał być alkohol, więc pomyślałem, że może być całkiem fajnie. Gdy tylko dotarłem na miejsce do jednego z moich kolegów do domu, jego rodziców oczywiście nie było, więc zaczęliśmy pić piwa i oglądać jakieś filmiki w Internecie. Po paru piwach jeden z kolegów zaczął puszczać filmy pornograficzne, natychmiast poczułem na sobie spojrzenia wszystkich dookoła a było nas tam siedmiu. Podobało mi się to, że wszyscy chcą żebym coś zrobił i pomimo zawstydzenia wstałem i podszedłem do pierwszego z brzegu mówiąc żeby wyciągnął swojego kutasa. Już po chwili klęcząc trzymałem go w ustach i wtedy się zaczęło, podszedł jeden z prawej, drugi z lewej i trzeci od tyłu. Nagle byłem już zupełnie nagi i pochłonięty obciąganiem, wtedy też poczułem jak jeden z nich masuje moją dziurkę. Nie minęła nawet chwila, gdy wewnątrz mnie znalazł się twardy jak skała kutas, który mocno pchał się do środka, sprawiało mi to taką rozkosz, że momentalnie przyspieszyłem ustami i zacząłem się dławić różnymi kutasami na przemian. Po około 30 minutach wykorzystywania mnie jak rasową sukę zacząłem błagać żeby spuszczali się na moją twarz. Ustawili się, więc w koło i pozwolili dokończyć ustami. Byłem tak podniecony, że starałem się jak tylko potrafiłem dzięki czemu już po chwili na moją twarz zaczęła tryskać gorąca i lepka sperma moich kolegów. Każdy z nich spuszczał się po kolei przy tym bijąc mnie po twarzy kutasem i dając go wylizać po wszystkim.

     Dzięki tej akcji wiedziałem już, że pragnę być a przede wszystkim czuć się jak szmata…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek Nowak
  • Ciotka

    W wakacje ciocia poprosiła mnie o pomoc przy przeprowadzce. Kupiła niedawno stary, ale dobrze utrzymany poniemiecki dom na obrzeżach miasta. Po drobnym remoncie i malowaniu był gotowy do zamieszkania. Ania, bo tak ma na imię moja ciotka, potrzebowała pomocy przy porządkowaniu strychu i rozpakowaniu ostatnich kartonów. Zgodziłem się chętnie.

    Ciotka była rozwódką. Nie miała dzieci. Była też znacznie młodsza od i jakby to powiedzieć, bardziej od niej na luzie. Miałem siedemnaście lat, a bez problemu potrafiłem dogadać się z tą trzydziestosześcioletnią kobietą, gdy znacznie młodsze od niej kuzynki wydawały mi się istotami z odległej planety. Poza tym lubiłem jej towarzystwo także z innego względu. Mówiąc wprost, był z niej prawdziwy MILF. Drobna, szczupła brunetka o nieziemskiej figurze. Do tego zawsze seksownie ubrana. Najbardziej lubiłem, gdy zakładała szpilki, pończoszki i krótkie sukienki z głębokim dekoltem lub spódniczki noszone do obcisłych bluzeczek. Miała boskie nogi i śliczne sterczące piersi. Słowem ciotka była niezłą dupą i nie raz masturbowałem się, marząc o niej.

    Roboty było więcej, niż się spodziewałem. Porządkowanie strychu okazało się sprzątaniem pokładów gratów i śmieci po poprzednich właścicielach. Nic cennego, magazyny z lat ’70, stare ubrania, zbutwiałe książki sprzed kilku dekad i masa zupełnie bezwartościowych szpargałów. Noszenie tego ze strychu do podstawionego przez firmę kontenera na śmieci przerastało możliwości ciotki. Mimo ciężkiej, fizycznej pracy czułem zadowolenie, mogąc się wykazać w jej oczach. Miałem też całkiem sporo okazji, do nieco mniej altruistycznych rozważań. Ania miała na sobie obcisłe spodnie do jogi i sportowy top. Patrząc, jak porusza krągłymi pośladkami, wchodząc po drabinie na strych, czułem prężącego się w spodniach kutasa. Pierwszy raz widziałem ją w tak nieformalnym ubraniu.

    Pracowaliśmy do wieczora, z przerwą na zamówioną przez Anię pizzę. Około dziewiętnastej, widząc, że nie skończymy dzisiaj wszystkiego, Ania zadzwoniła do moich rodziców.
    – Maria? Słuchaj, nie daliśmy rady skończyć dziś wszystkiego. Mogę zatrzymać Marka na weekend? Prześpi się u mnie. No przecież zabrał ubranie na zmianę, a resztę można wyprać i wysuszyć w suszarce w godzinę. Ciepło jest, nie potrzebuje piżamy. Dzięki siora. Z nieba mi spadł, sama sprzątałabym ten cholerny bajzel na strychu chyba przez kolejny miesiąc.
    Mnie nawet nie zapytała o zdanie. Kiedy skończyła rozmawiać z mamą, po prostu poinformowała mnie o swojej decyzji.

    – Marek. Zostajesz na weekend. Trzeba to skończyć, a ja nie dam sama rady. Na dziś chyba nam wystarczy.
    A później dodała zupełnie z innej beczki.
    – Czas na kolację. Jesteś cały zakurzony, ja zresztą też. Najpierw prysznic. Idź do łazienki na piętrze. Znajdziesz na drzwiach płaszcz kąpielowy, rzeczy wyrzuć za drzwi, wypiorę i będą suche na jutro. No uciekaj, ja też idę się odświeżyć.

    Poszedłem na piętro. Rozebrałem się i wyrzuciłem przepocone rzeczy i bieliznę za drzwi. Odświeżony długo czekałem na Anię. Gdy weszła, poczułem się w swoim płaszczu kąpielowym zupełnie nie na miejscu. Wyglądała, jakby gdzieś wychodziła. Starannie ułożone włosy, makijaż, krótka sukienka z dekoltem i pończoszki. Brakowało tylko pantofli na obcasie. Popatrzyła na mnie z uśmiechem, po czym zagoniła do pomocy w kuchni. Nalała wina i podała mi kieliszek. Popijając, pomagałem przygotować tagliatelle z borowikami i piersią kurczaka. Podczas przygotowań opróżniliśmy butelkę wina, a gdy siedliśmy do kolacji, Ania poprosiła mnie, bym otworzył drugą.

    Byłem zafascynowany ciotką. Leciutko podpita zachowywała się bardzo swobodnie. W pewnym momencie stwierdziła, że ma ochotę zatańczyć. Włączyła muzykę, po czym zawirowała. Kusa, zwiewna sukienka uniosła się, odsłaniając biodra i pośladki. Miała na sobie cieniutki, czarny pas do pończoch i bardzo skąpe stringi. Widok zmysłowej bielizny i kształtnych, nagich pośladków sprawił, że miałem erekcję. Podeszła do stołu, dopiła wino i wyciągając ku mnie dłoń, powiedziała:
    – Zatańcz ze mną!
    To był bardziej rozkaz niż prośba. Opierałem się w obawie, że dostrzeże sterczący na baczność członek. Nie dała za wygraną. Ujęła moją dłoń i wyciągnęła zza stołu na środek pokoju. Tańcząc, przyciskała podbrzusze do mojej pulsującej z podniecenia męskości. Liczyłem na to, że po alkoholu się nie zorientuje. Czułem się zawstydzony, ale też nieziemsko podniecony. Podczas kolejnego obrotu poły płaszcza kąpielowego rozchyliły się nieznacznie, odsłaniając sterczący członek. Przerażony próbowałem poprawić garderobę, jednak Ania była szybsza ode mnie. Zaciskając palce na prężącym się kutasie, wyszeptała do ucha:

    – Już dawno spostrzegłam, jak na mnie patrzysz.
    Nie mogłem uwierzyć w to, co się dzieje. Stałem przed ciotką, a ta szepcząc do mnie, masowała mi kutasa.
    – Jesteś przystojnym, młodym mężczyzną i dobrze wiem, jak na mnie reagujesz.
    Próbowałem coś odpowiedzieć, jednak nie dopuściła mnie do głosu. Później byłem zbyt podniecony, by skupić się na rozmowie. Już nie pieściła mnie delikatnymi ruchami dłoni. Z impetem waliła mi konia, głaszcząc drugą dłonią policzek. Widząc moje podniecenie, przywarła podbrzuszem. Kilka mocnych ruchów jej dłoni wystarczyło, bym zmoczył cały przód sukienki. Ściskając członek, wycisnęła mnie do ostatniej kropelki. Gdy skończyłem, zrzuciła poplamioną sukienkę, po czym zdecydowanym ruchem zsunęła ze mnie płaszcz kąpielowy. Nagi patrzyłem na piękną kobietę w zmysłowej bieliźnie. Uśmiechając się, chwyciła mnie za półmiękkiego kutasa i ciągnąc za niego, zaprowadziła do sypialni.

    Zanim doszliśmy na piętro, miałam ponownie potężną erekcję. Popchnęła mnie na łóżko. Leżąc na plecach, patrzyłem, jak zmysłowym ruchem zsuwa majteczki. Bez żadnej gry wstępnej dosiadła mnie na jeźdźca. Nabita na mnie zdjęła biustonosz, po czym pochyliwszy się, wyszeptał:
    – Od dawna marzyłam o prawdziwym, twardym kutasie. Proszę, wytrzymaj dłużej niż na dole.
    Starałem się, a było to chyba najtrudniejszym zadaniem, jakiego mogłem się podjąć. Dosłownie tańczyła na moim kutasie, poruszając się lubieżnie w sposób, o jakim nawet nie śniłem w najodważniejszych fantazjach. Ściskając niesamowicie kształtne piersi, doszedłem szybciej, niż bym pragnął. Nie zrażona moim brakiem opanowania przyspieszyła, mocno ocierając się łechtaczką o podbrzusze. Skala jej orgazmu zaskoczyła mnie zupełnie. Nie byłem prawiczkiem i kilkukrotnie widziałem kobiecy orgazm, ale nie spodziewałem się takiego wybuchu. Jęczała tak głośno, że było ją słychać na ulicy. Ciałem targały potężne konwulsje, a pochwa rytmicznie zaciskała się na członku. Po finiszu opadła na mnie, po czym zsunęła się na bok. Leżąc na plecach, dyszała ciężko.

    Podniecony spektaklem, jaki mi zafundowała, zacząłem całować jej ciało. Dopiero teraz miałem okazję się mu dokładnie przyjrzeć. Jej piersi były idealne. Nie za duże, nie za małe, krągłe, jędrne z ładnie wyrzeźbionymi brodawkami. Miała aksamitną skórę. Wydepilowane wargi wieńczył szeroki na dwa palce paseczek kruczoczarnych włosów zdobiący kształtny wzgórek. Dopiero teraz dostrzegłem, że ma w kapturku łechtaczki niewielki kolczyk. Pieszcząc, zdjąłem z jej nóg pończoszki i pas do nich. Uśmiechając się do mnie, rozchyliła szeroko uda.
    – Wyliż mnie.
    Poprosiła. Nie musiała prosić powtórnie. Z zapałem zająłem się różowym wnętrzem cipki, nie przejmując się wyciekającym z niej nasieniem. Smakowała wyśmienicie. Nie miałem dużego doświadczenia, a mimo to po kilkunastu minutach intensywnego lizania sprawiłem, że zaciskając dłonie na prześcieradle, krzyczała, wijąc się w amoku. Odwdzięczyła się seksem oralnym. Nie pierwszy raz miałem robionego loda, ale jeszcze nigdy nie przeżyłem czegoś podobnego. To nie była zwykła laska, czy szybkie ciągnięcie druta. Pokazała mi, czym jest prawdziwa sztuka fellatio. Pasja, z jaką ssała mojego kutasa, sprawiła, że tryskając w jej ustach, czułem niemalże, jak eksplodują mi jądra. Uczucie spełnienia była tak potężne, że miałem mroczki przed oczami.

    Tej nocy, zanim padliśmy z wyczerpania, strzeliłem jeszcze dwukrotnie. Raz rżnąc rozłożoną pode mną ciotkę w pozycji klasycznej, a później posuwając ją w dupę na pieska. Była naprawdę niesamowita dochodząc kilkukrotnie podczas każdego zbliżenia.

    To cud, że do skończyliśmy do niedzieli porządki. Sam nie wiem, jak się nam to udało w przerwach pomiędzy wymyślnymi karesami, ostrym rżnięciem i odpoczynkiem. Zafascynowało mnie jej hedonistyczne podejście do seksu i absolutny brak zahamowań w dążeniu do rozkoszy. Zajechała mnie przez te dwa dni, a ja miałem okazję przeżyć coś, o czym nawet nie śniłem. Zanim odwiozła mnie w niedzielę do rodziców, na pożegnanie, wzięliśmy wspólny prysznic. Zrobiłem jej dobrze ustami, po czym wziąłem ją na stojąco, przyciskając do ściany. Miała orgazm. Sam skończyłem po zmianie pozycji, wsunięty po jądra w jej ciasny odbyt. Niesamowite jak bardzo lubiła anal. Posuwając ją w dupę, wyłem z rozkoszy, gdy Ania palcówką doprowadziła się do kolejnego orgazmu. Strzeliłem, gdy pulsujący z rozkoszy odbyt zaciskał się rytmicznie na moim kutasie.

    Ania zaprosiła mnie na parapetówkę za dwa tygodnie i trójkąt z jej biseksualną przyjaciółką. Nie potrafiłem odmówić!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej

    A.

  • Komplikacje dojrzewania cz.1- Przylapani

    Witam jestem Natalka i do dziś przeklinam ten dzień, kiedy po raz pierwszy dostałam miesiączkę. W podstawówce mieliśmy już lekcje z biologii o dojrzewaniu, ale nie myślałam, że to takie będzie nie komfortowe. Początkowo się tym faktem krępowałam przed rodzicami, ale długo nie dało się tego ukrywać; poplamione prześcieradła i bielizna. Domownicy fakt mojego dojrzewania potraktowali naturalnie, no może tylko po za tekstami: cycata, dupiasta, ktoś tu dojrzewa i nieźle się rozwija. Będą chłopcy mieli, na co się ślinić. Wkurzało mnie to, bo urosła mi dupa, a i cycki też, że nie wspomnę o pojawiającym się owłosieniu. Początkowo ubierałam się luźno by tuszować te obfitości, a i wiele rzeczy rozmiaru dziewczęcego stało się na moją figurę za małe. Na dłuższą metę na niewiele to się zdało. Wszystko byłoby powszednią gdyby nie to, że niektóre okresy miałam bardzo bolesne i obfite; zwijałam się z bólu nie mogłam w te dni funkcjonować. Do tego ta nieregularność, która zaskakiwała mnie i wpędzała w różne krępujące sytuacje. Poskarżyłam się mamie ta, jako przedstawiciel służby zdrowia podawała mi farmaceutyki, lecz i to niewiele pomagało. Pewnego okresu już tak wyłam z bólu, że w nocy mama wzięła mnie do swojej sypialni. Rodzice by ulżyć mi w cierpieniu otaczali mnie troskliwą opieką. Tulili, pieścili słowem roztaczali rodzicielskie przesłanie. W końcowym efekcie pozostawałam w ich łożu; po tych ich ukojeniach zasypiałam.

    I pewnego razu podczas tych przejść odkryłam „coś” szokującego wtedy dla mnie. Poznałam tajemnice alkowy małżeńskiego łoża. Jak to nam przedstawiano w szkole na lekcjach o istocie powstawania człowieczeństwa; to te sprawy wydawały się oczywiste, ale gdy to robią na naszych oczach rodzice to bywa to szokujące. Przebudziłam się w nocy i doszły do mego ucha stłumione gardłowe dźwięki; jakby coś w rodzaju krztuszenia się. Uchyliłam lekko powieki i w panującym półmroku to, co dostrzegłam… rozwarło moje powieki na maksa i wytrzeszczyło mi ślipia. Już miałam wydobyć z szeroko rozwartych ze zdziwienia ust dźwięk, kiedy to opamiętałam się. To byłoby bardziej szokujące dla nich; niż dla mnie. Gdy już zapanowałam nad swymi targanymi myślami, zaczęłam o tym rozważać z innej perspektywy i z dystansu przyglądać się ich poczynaniom. W erze Internetu nie ma problemu z dostępem do pornografii i z koleżankami już uświadamiałyśmy się w sprawach seksu. Poza tym w szkole nie sposób było ustrzec się przed chłopakami ze swoimi smartfonami, na których prezentowali najprzeróżniejsze materiały porno. Koleżanki z udawanym zawstydzeniem zerkały, ale ciekawość zwyciężała. Jakoś to inne ma się odczucia oglądając to w sieci, niż na żywo i do tego własnych rodziców, ale przecież dzieci bocian nie nosi i skądś się wzięłam? I to właśnie chyba z takiegoż aktu, którego jestem świadkiem, więc zaspokajając swoją żądzę podglądania z zaciekawieniem obserwowałam ich dalsze poczynania.

    Owe krztuszenie było przyczyną usiłowania połknięcia przez mamę ojcowego nie małego penisa. Mianowicie mamuśka klęcząc między udami ojca trzymała w dłoni prącie tatuśka. Masowała jego pałę wodząc po nim dłonią i zaciskając ją na nim, a drugą zaś ugniatała woreczek z jajeczkami. Rozchylała usta i milimetr po milimetrze pochłaniała go niczym anakonda, ale jak zauważyłam miała przy tym problemy. Gdy w niewyobrażalny dla mnie sposób znikał cały w jej ustach dostawała kociego grzbietu. Po czym wypluwała go z obfitością ciągnącej się śliny. Towarzyszyły też temu dźwięki składania cmoków z zasysających ust na żołędziu oraz dobijania do dna gardła penisa drażniącego migdały. Zerknęłam na tatuśka, a on jak mylnie odebrałam po ruchach jego bioder; spał. Na to wyglądało jakoby poddawał się pieszczotą swej kochanki prze sen. Nie myślałam, że tak można we śnie, miewałam już erotyczne sny, ale to nie to samo. Tu ja widzę faceta we śnie z stojącym penisem, hmmm. Widać jeszcze niewiele wiem o tych sprawach no nic, ale wszystko przede mną. Wtem mamuśka wpełza na biodra tatuśka i przykucając ujęła w dłoń penisa ustawiając go do pionu. Po czym gwałtownie przysiadła pokręciła tyłkiem i wydobyła pomruk zadowolenia. Rozpoczął się galop przypominający jazdę konną. Takie sceny widziałam w sieci z taką maszyną. Rozlegały się przy tym klapsy uderzanych o biodra tatuśka pośladków mamci. Do tego chlupot wypływających soków cieknących po mosznie zalewając ją. Lepka maść, która ciągnęła się wraz z unoszącymi się biodrami. Nagle mamcia opadła i wygięła się w łuk odchylając się do tyłu. Zaczęła szarpać biodrami w przód i tył mrucząc jak kotka. Opadła na tors tatuśka wyprostowała nogi i ułożyła się wzdłuż jego ciała. Dostrzegłam ponad nią lśniącego od soków podrygującego penisa obserwowałam go i podziwiałam jego ogrom. Co jeszcze mnie zdziwiło, iż ich narządy były pozbawione owłosienia i dlatego tak błyszczały od soków miłości. Nagle jakby się kurczył i opadł mimo to jeszcze prezentował się okazale. Z myślą, że w podobnej sytuacji byłam poczęta, zasnęłam. Moje bóle na przemian z podglądaniem seksujących się rodziców trwały tak przez rok. Wiele poznałam technik i pozycji. Niekiedy mama spała, a ojciec nad nią i między jej szeroko rozwartymi nogami „pracował”. Bądź wyglądało mi na to, że w tyłek ją seksuje, bo leżała na brzuchu z wypiętym tyłkiem. Te incydenty wzbudziły moje zainteresowanie seksem i zasięgałam wiedzy z Internetu. Pozwoliło mi to odkryć sztukę masturbacji, ale tylko na tym poprzestałam. W krótce pojawiły mi się myśli by to wkrótce zmienić i wykorzystać. Mamuśka wyczerpała swoją medyczną wiedzę i zalecane farmaceutyki. Stwierdziła, że nieunikniona tu będzie wizyta u specjalisty. Matka zwróciwszy się do Sławka, czyli ojca mego:

    – Sławku Natalka ma umówioną wizytę u ginekologa, musisz iść z nią.

    Ojciec przeciągliwie odrzekł jej – Jaaa dla czego ja?

    Na co Maga matka moja – Ja mam dyżur,

    – No, ale ja, jako mężczyzna i do tego z córką,

    Magda ojca zarzuciła argumentami – Spójrz na to jako rodzic i spełnij obowiązek z niego wynikający. Po za tym jeszcze musi być z nią rodzic, bo jest nieletnia.

    Wtrąciłam teraz ja swoje – Mamooo aleee.

    Magda stanowczo zakończyła dialog: – No, co się tak oboje boczycie! Ja swoje powiedziałam, ale nie chcę potem słyszeć o problemach. Uważam sprawę za załatwioną.

    W milczeniu rozmyślałam o tym, co dotarło do mnie z ich dialogu. Kurde ilu to ojców prowadza swe córki do ginekologa? No cóż nam przypadło być w tej nielicznej grupie, ale z drugiej strony to nie, żebym wstydziła się ojca. Tylko bardziej tych docinek ze strony koleżanek. W końcu nasze relacje rodzicielskie, łącznie z intymnością były dla nas zwyczajne. No i nadeszła ta wydawać się według mamy zwyczajna relacja; znaleźliśmy się w gabinecie. Dobrze, że teraz wszystko jest umówione na godzinę i nie trzeba oczekiwać w licznym gronie na poczekalni; słowem dyskrecja zapewniona. Ulgą też było dla mnie, że ginekolog to kobieta; znajoma mamy, ale do rzeczy, przedstawienie powodów wizyty krótki wywiad i przejście do badania.

    Doktor: – Co pierwszy raz?

    – No tak.

    – Nie obawiaj się, to nic strasznego. Będę musiała cię zbadać w tym celu musisz zdjąć dolną część garderoby wraz z bielizną. Teraz poproszę cię byś tu usiadła i oparła stopy.

    Byłam tym faktem zdezorientowana i kiedy wylądowałam na „samolocie”. Czułam się mało komfortowo i z niepewnością oczekiwałam przebiegu badania. Poczułam na mojej „myszce” chłodny żel i penetrujące „coś”, po czym rozchylające mi wargi i gmeranie.

    Doktor: – Poproszę tu Pana. Zobaczymy, w czym problem.

    – Co proszę, bo się zamyśliłem?

    – Proszę tu podejść objaśnię badanie. Sprawdzimy budowę i ewentualne anomalie.

    Co prawda golizna w naszej rodzinie nie wzbudzała jakiegoś zawstydzenia i nie była wstydliwie skrywana; była normą. Czy to podczas przebierania się, czy paradowania w skąpo odzianych ciuszkach roznegliżowanych ciał pozbawionych bielizny na przykład przed snem. A nawet podczas wspólnych kąpieli. Nikt się nie krępował szczególnie w sprawach łazienkowych, toalety i sypialnianych. Oczywiście nikt ostentacyjnie z genitaliami na wierzchu nie paradował, lecz w tym momencie poczułam lekkie zażenowanie. Leżąc przed nieznaną bliżej mi osobą z rozwartymi nogami i rozchylonymi płatkami; niczym kwiat lotosu. I to, że będą oglądali mnie tam; znaczy od środka. Nic poza tym nie mogłam zrobić jak odchylić głowę i wlepić wzrok w sufit by unikać krępujących spojrzeń nie mogłam zrobić. Mimo tego skupiłam uwagę na tym, co mówiła Doktor, bo tatuś zamilkł. Usłyszałam opinię Doktor:

    – Więc nie widzę tu żadnych poważnych anomalii pochwa i szyjka właściwych rozmiarów. Błona śluzowa nie wskazuje na żadne poważniejsze ogniska zapalne no mała nadżerka, ale to drobny zabieg. Błona dziewicza rodzaju pierścieniowatego rozciągliwa z dużym otworem. Miednica i kanał dosyć szeroki ułatwiające funkcje rodne. Pod względami anatomicznymi i fizyczne wszystko wskazuje na prawidłowość rozwoju. Jak na nastoletni wiek, gdybym nie wiedziała ile masz latek, to stwierdziłam bym, że jesteś dojrzałą kobietą w najkorzystniejszym dla niej okresie rozrodczym. Należałoby jeszcze wykonać badanie USG wewnętrznych narządów rodnych. No już możesz się powycierać i ubrać. Jak się czujesz wszystko dobrze?

    – Chymm, raczej chyba tak.

    Doktor: – Myślę, że za wiele nie możemy ingerować w okres dojrzewania i poczekać, aż matka natura zacznie działać; na kolejnym etapie istnienia kobiecości. Do tego czasu musimy jakoś wspomóc młodą damę w tym trudnym dla niej okresie oraz ulżyć jej w cierpieniu. Tak, więc na dziś to zalecę tabletki, by uregulować okres i coś przeciwbólowego, rozkurczowego, nasennego. Z racji na tak obfite upławy jak i błonę nie zalecam tamponów wręcz odradzam. Polecam podpaski bardziej chłonne pozwalają one na swobodne oczyszczenie się. Dla utrzymania higieny zalecałabym pozbycie się owłosienia. Starałam się to zwięźle i przejrzyście przekazać myślę, że skutecznie?

    – Nie pojmuję, o czym Pani do mnie mówi.

    – Tak zazwyczaj bywa podczas pierwszej wizyty i do tego ojca.

    – W części zaleceń to dla mnie wydaje się zrozumiałe, ale w diagnozie to już mniej więcej.

    – Może to szokujące i nieco daleko wyprzedzające w przyszłość, lecz gdy nadejdzie czas, kiedy to zacznie myśleć o seksie i podniecać się. W tedy zaczną wydobywać się hormony dużo się wtedy zmieni. A gdy rozpocznie życie seksualne; odbędzie pełny stosunek z wytryskiem do wewnątrz. Hormony zrobią swoje i miejmy nadzieję wszystko się unormowane. Podczas ciąży i sam poród naturalny też wiele zmieni; miną bole i nastąpi regularny okres. Na dziś dziękuję za wizytę zapraszam na wizytę kontrolną, bądź po receptę.

    – My też dziękujemy za wizytę i porady, wywody.

    Wszystkiemu, o czym mówiła doktor z zaciekawieniem przysłuchiwałam się. Wizyta dobiegła końca, więc zwinęliśmy się oboje z gabinetu i w milczeniu dotarliśmy do domu. Tam zamknęłam się w pokoju i próbowałam pojąć to, co słyszałam. Wróciła mama i z zaciekawieniem wypytywała o wizytę.

    Mama: – I co tam? Widzę, że przeżyłeś, ale masz dziwną minę,

    Ojciec: – No, że badanie jest ok, pomocne by było USG. Dała receptę,

    – Pokaż mi tą receptę,

    – O cholera, to hormony; antykoncepcja. Gadaj coś więcej,

    – Muszę się napić, bo jakoś…,

    – Że co proszę?

    – Ale mnie wpuściłaś w kanał,

    – Ale o co chodzi?

    – Zapytaj Natalii, bo ja… wyleciało mi z głowy.

    Mama: – Natalia, pozwól tu do mnie. Może ty mi coś powiesz, bo ojciec, jakiś w niesmak jest?

    Natalka: – No, co zażywać tabletki, dbać o higienę, podpaski i się ogolić,

    Magda:– A przyczyna tych bólów, upławów?

    – Doktor obejrzała mnie od środka i stwierdziła, że nie widzi anomalii. Coś o budowie narządów, pochwy i błony. O hormonach, gdy zacznę współżycie itp.

    Magda: – Dziwne za moich czasów…, ale cóż skoro tak powiedziała to musi być tak nie inaczej, więc pozostaje zrealizować receptę i zastosować się do zaleceń Doktor. Z pozostałymi zaleceniami to ty chyba najlepiej wiesz…, kiedy masz mieć i co robić.

    I na tym się skończyły nasze rodzinne wywody i zaczęła się codzienność. O sprawie przypomniałam sobie tuż przed miesiączką, tej bardziej krępującej; pozbycie się owłosienia. Ledwo mi się udało dopaść mamę, kiedy ta się zbierała do pracy.

    – Mamo, ale jak ja mam pozbyć się tego owłosienia?

    – Najlepiej ogolić!

    – Ale jak, nie mam pojęcia?

    – Ja nie mam czasu, mam dyżur.

    – To, co ja mam zrobić?

    – Nie zawracaj mi głowy. Idź do ojca on się zna na goleniu najlepiej. Baa jak on ogoli to mucha nie siada.

    – Co?

    – Nic, nic tak mi coś się przypomniało, ale dobra poproś ojca on ci wyjaśni pokaże, co i jak.

    No nic naburmuszona zakończyłam ten bez sensowny dialog. I tak z pozostawionym dylematem i targniętymi myślami nic mi nie pozostało jak zwrócić się do ojca. Nie będę wam opisywała, jakich myśli musiałam się pozbyć, aby w końcu się przemóc. Okolicznościami przeważającymi był fakt, iż ojciec tego wieczoru brał kąpiel. Zebrałam się na odwagę spięłam pośladki i wparowałam do łazienki. I szok tatuś siedział na podwyższeniu wanny i gmerał sobie w kroczu. Niewiele dostrzegłam, bo było pokryte pianą, a w ręce trzymał golarkę. Gdy tylko mnie dostrzegł błyskawicznie zrobił plusk do wanny. Podeszłam do lustra także w jego odbiciu kątem oka widać było wannę i jej zawartość. Z wyczuwalnym w głosie podenerwowaniem zapytał:

    – Co tak mnie nachodzisz?

    – Przepraszam, ale mam problem. I wiele mnie to kosztowało nerwów by się do ciebie zwrócić.

    – Nie może to poczekać aż skończę kąpiel?

    – No, ale ja właśnie związku z tym.

    – Z czym, moją kąpielą?

    – Po części, przypomnij sobie wizytę u ginekologa i co zaleciła doktor.

    – Jejku myślałem, że to mamy już za sobą; tą całą żenującą sytuację. No, co tym razem?

    – Myślisz, że ja czuję się w tej sytuacji komfortowo. Cały czas się motałam zanim się zebrałam na odwagę.

    – No dobra do rzeczy, bo woda stygnie i mam „coś” jeszcze do zrobienia.

    Prowadząc cały czas dialog zerkałam w lustro ułatwiało to rozmowę, bo nie patrzyliśmy sobie w oczy. Ubrana tylko w T-shirtna na ramiączkach podnosiłam ręce ku górze poprawiając włosy, a to się przeciągałam. W wyniku, czego moja koszulka podciągała się ukazując część pośladków lub opinała cycuszki uwydatniając sterczące brodaweczki. Tatuś myśląc, że nie widzę zerkał na moje wyczyny. W myślach rozważałam „coś” pewnie to, co widziałam po wejściu. To, co tak stara się ukryć, gdybyś ty wiedział, iż już to „GO” widziałam. Teraz się domyślam, czemu taki goły. Aż pojawił się na mojej twarzy grymas zadumy.

    – Nooo, hmmm. Gadałam z mamą, ale ona jak poprzednio z wizytą i teraz mnie zbyła; nas załatwiła.

    – To, w co nas teraz wmotała?

    – Zapomniałeś, co lekarka mówiła? Golenie!

    – Co!? Chciałbym o tym zapomnieć, ale się nie da.

    – To, co słyszałeś. Mam mieć okres, a lekarka zalecała…

    – No już spokój, nie szlochaj, choć tu do mnie, coś zaradzimy.

    Tak, więc obróciłam się i będąc w T-shirt wskoczyłam do wanny i przysiadłam naprzeciw.

    – Ale, w czym jak ja ci mam pomóc?

    – No nie wiem, od czego zacząć jak się przygotować by sobie krzywdy nie zrobić.

    – Jakby ci tu to wytłumaczyć, zademonstrować.

    – No to, co mam robić?

    – Usiądź sobie wygodnie. Tu masz krem do golenia nanieść na owłosienie i wcieraj, aż pojawi się piana. Bierzesz maszynkę przykładasz ostrzami do owłosionego miejsca i z niewielkim dociskiem przeciągasz po nim.

    Usiadłam na profilowanym siedzeniu wanny ponad lustro wody. Koszulka sama się podciągnęła ukazując kępkę kędziorków. Nie śmiele rozchyliłam nogi uwydatniając łono. Spuściłam wzrok unikając naszych spojrzeń. Zabrałam się do wykonywania wskazówek.

    – Coś robię nie tak? Brak efektu, zobacz.

    – To chyba jakieś deja vu.

    – Co mówisz?

    – Nic, tak coś mi tam. Masz duży zarost, to maszynka się zapycha. Jeszcze odpływ się zatka. Ten pierwszy raz pomogę ci, będzie szybciej i bezpieczniej oraz mniej bałaganu.

    – Nie mam nic przeciw ja tego nie ogarniam.

    Gdy trwał zabieg ja podziwiałam zręczność i pietyzm, z jakim to wykonywał. Przypomniałam sobie widok, jaki zastałam po wejściu do łazienki. A teraz to jestem prawie niemalże w odwrotnej sytuacji. Nie wiele się zastanawiając zadałam pytanie:

    – A tatuśko to chyba właśnie golił…, kiedy weszłam?

    – Tyy niegrzeczna! Skup się lepiej na nauce, bo wiecznie tego nie będę robił.

    – Myślałam, że kobiety to tylko robią, ale mężczyźni, po co?

    – Nooo, to warunek mamy dla jej komfortu. Nie pytaj, bo i tak nie odpowiem.

    I sobie teraz przypomniałam jak pierwszy raz ich przyłapałam; skojarzyłam fakty. Spoglądając cały czas w dół lekko odchyliłam wzrok w kierunku krocza tatuśka. Oczy mi lekko rozbłysły, kiedy dostrzegłam przez lustro wody przedmiot naszych wywodów. Przez wodę trudno było ustalić, czy jest w pionie, ale wydawałoby się jakby we wzwodzie i powiększony. Czy to efekt wody czy podniecenia nie potrafiłam określić. Te kłębiące się myśli i poczynania pozbycia się owłosienia doprowadziły mnie do przyjemnych doznań z niej płynących. Szczególnie w okolicy warg trwało to dłużej i wolniej, a we mnie wyzwalało znane mi przyjemne uczucie. Napięcie zaczęło rosnąć podobnie jak napinające się moje mięśnie i sterczące brodawki. Już podwijały mi się palce stóp i unosiły kolana oraz miednica, kiedy usłyszałam:

    – Już skończyłem, teraz drugi etap pachy, ale z tym to sobie panna poradzi.

    Gdyby nie to nie winem jakby to się skończyło. Spojrzałam na swoją myszkę i z niedowierzaniem rzekłam:

    – Ale łysa! Prawdę mama mówiła.

    – O co chodzi?

    – Nie wiem po prostu tak mi odrzekła: „Baa jak on ogoli to mucha nie siada”.

    – No to spróbuj teraz sama pod pachami, tam masz mniejszy zarost to sobie poradzisz. Chyba, że nie chcesz.

    – Ok. spróbuję.

    Na kremowałam i zaczęłam golenie faktycznie było dużo łatwiej, ale czy dokładnie. Gdy skończyłam nie omieszkałam się tym pochwalić i upewnić czy dobrze to zrobiłam.

    – Spójrz, czy dobrze?

    – No trochę chyba za mocno dociskałaś ostrza, bo są zaczerwienienia i jakby maleńkie zacięcia. Obmyj się dokładnie, a potem dobrze nasmaruj balsamem, bo ogolona skóra w tak drażliwych miejscach po goleniu jest podrażniona.

    – Baa ty to robisz znacznie lepiej, dokładniej i z uczuciem.

    – Taaaa, zmykaj mi stąd, bo muszę też „coś” zrobić.

    – No dobra nie przeszkadzam ci, fakt przerwałam ci twój zabieg. I mama będzie niezadowolona.

    – E, e, co to za teksty, nie pozwalaj sobie.

    – Nie unoś się tak, bo to na cerę źle działa.

    – Zaraz wstanę i przyrżnę ci tak w dupsko, że popamiętasz.

    – Tak, tak już to widzę jak goły wyskakujesz z wanny.

    – Te mała, co ja powiedziałem zmykaj mi stąd.

    – Spox, dziękuję ci za pomoc i naukę, wyręczenie.

    Pochyliłam się nad czołem tatuśka by złożyć na nim cmoka w ramach podziękowania. Ten zareagował błyskawicznym zaciśnięciem nóg. I w tym momencie straciłam równowagę. Gdyby nie jego nogi, które zamortyzowały uderzenie walnęłabym o dno wanny, a tak wylądowałam na nim. Ten usiłując mnie ratować nie bacząc, iż się całkowicie obnaży. Bez namysłu wyprostował nogi i wyciągnął ręce usiłując mnie chwycić pod pachy. W efekcie tych cyrkowych numerów wylądowałam na nim. Z podciągniętą koszulką do pach i odsłoniętymi cycorkami siedząc okrakiem na jego udach. Nieudało mu się mnie pochwycić i przeleciałam przez jego ręce walnąwszy się głową w jego obojczyk aż mi pociemniało. W wyniku, czego opadłam bezwładnie na jego tors. Nasze górne części ciał przywarły do siebie, szczególnie nasze piersi. Nie zareagowaliśmy na to zbytnio bynajmniej ja tak to odczułam. Po dłuższej chwili mojego bezruchu tatuś się odezwał:

    – Co ty wyprawiasz, nic ci się niestało?

    – Nie wiem chyba nie, tylko jakoś mi słabo, w głowie szumi. Nie mam siły wstać.

    – No to ci pomogę wstać. Obejmij mnie za szyję.

    Wsunął rękę pod pachę i opiął nią plecy, przy czym docisnął rozpłaszczając cycorki na swojej klacie. Drugą zaś wsunął pod zgięte kolano i wstał. Druga noga opadała mi, więc oplotłam nią jego biodro. Przełożył jedną nogę przez brzeg wanny potem drugą pochyliwszy się posadził mnie na krzesło wyzwalając się powoli z naszych objęć. Gdy już wyzwoliliśmy się z więzów uścisku poczułam stabilność spoczywając na krześle. Rozchylałam powoli powieki ostrość nie była doskonała i obrazy widziałam rozmydlone. Ów kształt, który dostrzegłam na wysokości swojej głowy rozpoznałam; ogromny kutas z wiszącymi jajami. Wycelowany był prosto w moje szeroko rozwarte ze zdziwienia usta. To był szok, po jakim pojawiły mi się gwiazdki i odleciałam.

    Ocknęłam się gdyż poczułam, że jestem policzkowana i usłyszałam głos tatuśka wypowiadającego w kółko Natalka. Leżałam w swoim łóżku na goło trochę w nieprzyzwoitej pozie, błyskawicznie skuliłam się i nakryłam. Tatko był tylko przepasany w biodrach ręcznikiem.

    – No witaj wśród żywych, ale napędziłaś mi niezłego strachu,

    – Jak ja się tu znalazłam, a ty co tu robisz?

    – Przyniosłem cię, bo odleciałaś. Musiałaś chyba mieć jakiś sen, bo coś mamrotałaś i grymasiłaś,

    – Noo raczej i to jeszcze, jaki chyba,

    – Dobranoc! Idę dokończyć to, co mi przerwałaś.

    I teraz zaczęłam sobie przypominać, kojarzyć: kąpiel, golenie…, ale i jeszcze coś wpędziło mnie w zastanowienie? Tkwiło to w mej podświadomości, co mnie dręczyło. Aby odróżnić, co było realne, a co nie? Pomacałam się po wzgórku łonowym i wyczułam brak owłosienia. Zastanowiło mnie to czy to jawa czy to sen? Stwierdziłam, że to bynajmniej w tej części nie był sen. Z zadowolenia oblizałam sobie usta i poczułam słonawy posmak. Potem sięgnęłam do myszki i poczułam nabrzmiałe wargi, i że wycieka mi lepka maź. A to, co do cholery?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    fantasta

    Ano jest kolejna część. Z innego spojrzenia.

  • Wladcza zona

    Kasia od samego rana było pobudzona. Wiedziałam ze w takich danych wystarczy podejść do niej np. w łazience, rozpiąć jej spodnie wsunąć dłoń w majteczki i trafia się na lekko wilgotna myszkę z krótkimi włoskami. Praktycznie gotową i czekająca na pieszczoty.

     Dzień minął spokojnie. Trochę przytulania, w przelocie chwytanie za papkę. Kasia kilka razy mimowolnie musnęła przez spodnie dłonią do mojego penisa. Oboje wiedzieliśmy ze będziemy się dziś namiętnie kochać.

     Wieczorem Kasia poszła się wykąpać, ale nie kazała mi wchodzić do łazienki, wyszła po godzinie zawinięta w szlafrok. Podeszło do mnie i pocałowała namiętnie, był to mokry i głęboki pocałunek, nie pozwoliła jednak by moja dłoń wsunęła się pod szlafrok. Powiedziała podniecającym szeptem idź się umyj dokładnie, Masz dzisiaj dużo do zrobienia.

     Przyszedłem do sypialni, były zapalone świece i przygaszone światło. Pchnęła mnie na łózko. Pocałowała mnie w szyje, polizała sutki, ręka sięgnęła do penisa i zrobiła kilka energicznych ruchów by stał na baczność. “Lubię jak jest taki twardy” mruknęła i potem powiedziała  ” rozmawialiśmy ze chcesz się zabawić bym była jak prostytutka, zapłacisz mi i ja zrobię Ci, co tylko chcesz” TAK –  odpowiedziałem zaskoczony i podniecenie narosło jeszcze większe, miałem ochotę kazać jej teraz klęczeć i lizać moje jajeczka, ssać paniska, potem kazać jej się wypiąć w moja stronę i wsunąć kutaska w mokra i ciasną Muszelkę mojej zony, naślinionym palcem pieścić tez jej drugie oczko, może wtedy zgodzi się na sex analny. “Ale dziś zrobimy moja fantazje” powiedziała, ” następnym razem ja Bede Twoja oddana suczką, wiesz, ze to lubię, ale dziś ty będziesz do moich usług, i masz być grzeczny”

     “Kładź się ” powiedziała – położyłem się wygodnie na plecach, Kasia nadal była w szlafroku, siadała na mnie okrakiem, poczułem ze była ubrana w jakaś koronkę, mimo wszystko czuć było ciepło jej cipeczki. ” Rób tylko to, co Ci każe i tylko to, na co ci pozwolę” w jej glosie było słychać podniecenie. “daj ręce nad głowę i zamknij oczy” zrobiłem to posłusznie. za chwile zawiązała mi oczy, „Leż spokojnie ” rozkazała. Poczułem, że wstaje i na ziemie opada szlafrok. Usłyszałam jak otwiera i zamyka się szafa. Chwyciła mnie za reket i przywiązała nad głowa do łózka, za chwile druga ręka tez została związana. Leżałem z zawiązanymi oczami, miałem mocno związane ręce, czułem ze mój penis sterczy podniecony. Słyszałem ze jest bardzo blisko. Położyła się koło mnie. Czułem na Ciele ze nie jest naga, czułem, że ma na sobie elastyczna siateczkę, gładziła mnie po brzuchu, koniuszkiem jeżyka lizała mi ucho, ręka zaczęła masować mi penisa. Pocałowała mnie mokro swoimi miękkimi ustami. Całowaliśmy się namiętnie. Nasze jeżyki się mocno splatały. Oddechy stawały się coraz szybsze, podniecało mnie ze jestem zdany na jej łaskę, pieściła mnie po szui, lizała moje sutki, brzuch biodra, była tuż koło mojego Twardego penisa, Chciałem by to zrobiła, chciał czuć jak Kasia robi mi Loda, jak zagłębia kutaska w swoich ustach. LIŻ GO powiedziałem. Natychmiast przestała. Siadła na mnie okrakiem, koronkowymi majteczkami na moim twardym penisie, “przeproś mnie” powiedziała władczym głosem, POLIZ GO powtórzyłem, w tym momencie ścisnęła mi palcami sutki aż zabolało. „Nie takim tonem mówi się do Pani – przeproś i poproś żebym nie przestała” uniosła biodra w gorę, domyślałem się ze zdejmuje majtki, próbowałem sobie wyobrazić, w co jest ubrana, czułem tylko ze jest w opięta w miękka siateczkę i koronkowe majteczki, usłyszałem dźwięk wibratora, po czym ciche jęki mojej żony, “masz przeciec mojego Penisa, władz go sobie”, „Masz być cicho chyba ze będziesz o cos prosił lub Ci Bede kazała cos mówić”, po czym w usta wcisnęła mi koronkowe majtki. Słyszałem tylko jak pojękuje i tylko mogłem sobie wyobrazić jak piec się wibratorem mając mojego penisa  kilka centymetrów od swojej słodkiej Cipki. ” Proszę chce ci ja polizać” powiedziałem. Wyjęła mi koronkę z ust, “powtórz to, poproś ładnie swoja Panią”, „ proszę pozwól mi lizać Twoja muszelkę, chce cię pieścić i czuć jak smakujesz. Proszę daj mi ja polizać” po chwili poczułem nad swoja buzia ciepło jej Cipeczki, wysunąłem języczek na powitanie. Zdziwiłem się, cala jej Cipeczka była gładka bez ani jednego włoska, zawsze była podgolona, ale zawsze miała włosy na wzgórku lonowym, tym razem była całkowicie wydepilowana. Poruszała biodrami nad moimi ustami. Pozwalała się pieścić. Czasem mocniej przysiadała na mojej buzi. “O Tak grzeczny jesteś, liz mnie tak jeszcze, będzie nagroda. Czułem ze jest Blisko, Bardzo mnie to podniecało, uniosła nagle biodra w górę tuż przed fala przyjemności.

    ” wejdź we mnie, „ po czym nabiła się na Twardego penisa, dawno nie był taki twardy i taki żylasty, bylem strasznie podniecony takim obrotem sprawy. Zaczęła mnie mocno ujeżdżać, drapał mnie po torsie, ściskała sutki.

    “liz mi piersi” powiedziała i pochyliła się tak by suki były na wysokości mojej twarzy, odciągnęła siateczkę na bok i podawała mi na zmianę sutki do ust. Przerwała i znów podał mi swoja ogolona muszelkę do lizania. Była cały czas na skraju orgazmu, musiała być mocno podniecona, pozwalała i wręcz podsuwała do lizania swoja druga dziurkę. Zaczęła mi rozwiązywać ręce. Pochyliła się do uch i szepnęła: „ grzeczny byłeś i dobry dla Swojej Pani, możesz sobie poużywać na mnie, ale w każdej chwili moje ci zakazać, zrozumiano, zerżnij mnie teraz tak jak masz ochotę, pieprz teraz swoja Panią, zrób, co chcesz” i zdjęła mi opaskę z oczu, po czym wstała, klęknęła tyłem do mnie opierać dłonie na ramie łóżka. Była obrana w sukienkę z czarnej prześwitującej siateczki, na stoliku nocnym leżały dwa wibratory, jeden z wielkości mojego penisa, ale trochę grubszy, drugi cienki…….

     

    CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sasza
  • Nowy wujek

    Mijał mi kolejny nudny wieczór. Ja Daniel wtedy 18 latek z braku zajęcia zagubiony w Internecie. Wiadomo jak każdy, a przynajmniej większość rówieśników jest zaciekawiona seksem. Mnie też to dotyczyło. Często bywałem sam w domu, co dawało mi swobodę na pozwalanie sobie na rozmaite igraszki z samym sobą. Nie byłem już prawiczkiem miałem wcześniej dziewczynę. Nasze drogi się rozeszły i trzeba było sobie radzić samemu ze swoimi potrzebami. Ciężko mi jakoś było potem dogadać się z dziewczynami. Dojrzewanie chyba mnie ominęło w pewnej części. Brak zarostu i owłosienia na mojej szczupłej osobie czynił mnie trochę dziecinnym. Miałem jakieś 178 wzrostu, tak przeciętnie. Byłem szczuplutki wręcz chudy. I tak często opisywałem się na rozmaitych czatach internetowych. Moja bujna i może trochę dziwna wyobraźnia sprawiała, iż często opowiadałem niestworzone rzeczy. Byłem kobieta, starszym mężczyzna kim chciałem, to było moja odskocznia, a potem mogłem sobie ulżyć. Podniecało mnie to. Zaczęły się ferie i rodzice z młodszym bratem pojechali na kilka dni w góry. Ja zakupiłem trochę alko i włączyłem swój ulubiony czat. Minęło trochę czasu, zanim znalazłem sympatycznego rozmówce. Dopiero po kilku minutach zauważyłem, że podałem prawdziwe dane. Imię, wiek i miasto nigdy tego nie robiłem. Mój nieznajomy przedstawił się jako, Igor 17 latek dzieliło nas kilkanaście kilometrów. Ja zawsze mam dystans do ludzi z Internetu. Żeby potem przypadkiem nie stać się pośmiewiskiem. Postanowiłem, że trochę ja pokieruje rozmową.

    -Powiedz Igo, co Cię sprowadza na czat ?

    -Wiesz lubię obecność obcych mężczyzn. (Odpowiedział mi po chwili, pasowała mi taka odpowiedz).

    -Muszę się do czegoś przyznać. Strasznie mnie zaintrygował tym.

    Poprosiłem go o szczerość. To, co napisał trochę mnie zdziwiło, ale bardziej ucieszyło w sumie, sam nie wiem dlaczego. Powiedział, że tak naprawdę ma 37 lat i szuka młodszego towarzystwa. Zaproponowałem, żebyśmy przeszli na inny komunikator, zgodził się. Tam rozmowa wyglądała trochę inaczej. Zrobiło się trochę sztywno. Wysłał mi swoje zdjęcie i powiedział z już musi iść i wróci jutro. Ja trochę zawiedziony straciłem poczucie czasu, bo było już grubo po północy.

    Położyłem się do łóżka długo myśląc o moim internetowym koledze, który na dobra sprawę był nie wiele młodszy od mojego ojca. Nazajutrz miałem już wiadomość od niego. Ucieszyłem się. Powiedział że nie będzie owijał w bawełnę. Na co odpowiedziałem, że, lubię prosto mostu. Początkowo próbował nie wchodzić w temat seksu.

    Opowiadał mi o swoim nieudanym małżeństwie, o tym z teraz jest sam. Jednak potem chciałbym opowiedział mu o sobie, ale te szczegóły związane z seksem. Bez zastanowienia powiedziałem mu o swoich przeżyciach i przemyśleniach. Zapytał co sadze o seksie z facetem. Byłem podniecony i z rana piwo też potrafi zakręcić. Moja odpowiedz brzmiała mniej więcej w stylu tak chciałbym spróbować. Mój rozmówca szybko się rozkręcał. Rozmowa polegała już tylko na pogaduszkach o seksie i wymianie fot, ale tylko bez twarzy. Trwało to kilka dobrych dni. Pod koniec ferii powiedział ze będzie u mnie w mieście i czy nie chce się spotkać. Owszem tak na seks.

    -Żadnych nazwisk adresów nic wpadam po Ciebie gdzieś i pojedziemy za miasto. To były jego argumenty. Zgodziłem się, ale postawiłem warunek tak żeby na początek było to publiczne miejsce. Za kilka godzin miałem się z nim widzieć jako z moim rzekomym wujkiem. Byłem bardzo spięty. Nic nie jadłem ani nie piłem przez ten czas. Zostało niewiele czasu wiec postanowiłem wziąć się ogarnąć w końcu. Prysznic nowa bielizna stroiłem się jak bym szedł na podryw. Udałem się do pobliskiej galerii w umówione miejsce. Czekałem chwile, która strasznie mi się dłużyła. Chyba złapał mnie cykor i chciałem wrócić do domu. Nagle z zamyślenia wybudziło mnie

    -Cześć to ja Igor. Przełykając ślinę i jąkając się przywitałem mojego przybranego wujka.

    Byłem mega zdenerwowany. Całe szczęście Igor nadrabiał gadka o wszystkim tylko nie o seksie. Wiedział, że byłem wtedy zestresowany na maksa i mogło mnie to odstraszyć. Po kilku minutach spacerowania po galerii i ja poczułem się dość swobodnie. Igor chyba to widział. Gadało nam się bardzo sympatycznie chyba aż że nie zauważyłem moich kumpli z klasy. Momentalnie oblał mnie zimny pot serce waliło jak głupie. Mimo to szybko ich spławiłem, wciskając kit o moim wujku. Gadaliśmy o szkole samochodach jego pracy i mało istotnych głupotach.

    -Chcesz napić się piwa albo coś bardziej rozgrzewającego ? Padło pytanie od Igora. Na dworze było dość zimno. Zgodziłem się mówiąc sobie, że mała ilość nie zaszkodzi.

    Ewidentnie wiedziałem ze chce już wyjść z galerii. Przed wyjściem chciałem jeszcze wstąpić do toalety. Igor oczywiście wszedł ze mną. Podszedłem do pisuaru robiąc to, co miałem zrobić spoglądając na Igora. Wychodząc z galerii wstąpiłem do czegoś w stylu świata alkoholi biorąc dwie setki wódki. Jedna była dla Igora. Nie chciał tłumacząc się, że jest autem, do którego szliśmy. Szybko na parkingu wychyliłem alkohol.

    -Tu mam auto. Odparł wesoły Igor. Miał dość drogie BMW. Zastanawiałem się, co robi ze mną gość z autem za ponad 50 tysięcy, ale szybko mi przeszło.

    Wsiedliśmy, Igor złapał mnie za krocze mówiąc, żebym się nie stresował. Co nie było takie proste. Powiedział, że wyskoczymy za miasto dla bezpieczeństwa.

    Igor przyciszył muzykę mówiąc:

    -Ja chce, żebyś mnie jebał. Przytaknąłem z myślą, że to ja zostanę wyruchany. Byliśmy już nie daleko miejsca, czyli polany za miastem gdzie nigdy nikt nie chodzi.

    Igor wyjął swojego penisa przez rozporek. Nigdy wcześniej go nie widziałem nawet na zdjęciach. Odruchowo wziąłem go w moje zimne dłonie powoli masując.

    Dojechaliśmy na miejsce. Szybko przesiedliśmy się na tylna kanapę, która rozłożyliśmy. Wzajemnie zaczęliśmy się rozbierać i dotykać. Gdy pała Igora stała już chyba maksymalnie włożył mi ja do ust. Wkładał, wyjmował coraz szybciej. Widziałem w jego oczach ogień spodziewałem sie, że zaraz odwiedzi mój odbyt. Przestał i bez słowa zaczął ciągnąc mojego druta. Na którym chwile później sam już szalał. Jego ciasna dziura wspaniale współgrała z moim członkiem. Skakał na moim fiucie, a sam sobie walił. Po kilku minutach dochodząc ochlapałem mu tapicerkę. Chyba się zdenerwował, bo obrócił mnie tyłem do siebie i włożył mi swoja wielką armatę w dupę. Byłem bliski krzyków czułem jak mnie rozrywa szeptając mi do ucha, żebym następnym razem uważał. Po chwili rozbijania się o moją dupę skończył we mnie i usiadł obok zmęczony.

    Przez dłuższy czas miałem wrażenie że nadal tam jest. Ubraliśmy się bez słowa. Dopiero w połowie drogi zaczęliśmy rozmawiać. Powiedziałem mu że bardzo mi się to podobało. Zatrzymał się tuż przed miastem. Zwinnie rozpiął mi rozporek zasysając mojego draga. W bardzo krótkim czasie doprowadził mnie od wytrysku, który przyjął do ust.

    -To powiedz mi gdzie Cię wysadzić.

    -Może pod galeria mam stamtąd autobus

    Tuż przed wysiadka dał mi kopertę i powiedział z uśmiechem na twarzy:

    -Jak chcesz jeszcze to się odezwij.

    Ja się zaśmiałem mówiąc. – Spoko wujku do zobaczenia.

     

    Wracając do domu wcale nie myślałem o całym tym spotkaniu, co później mnie samego dziwiło. Jak wszedłem do domu było już ciemno a, ja byłem zmęczony rozebrałem się do majtek w swoim pokoju i rzuciłem na łózko. Cos mi nie dawało spać. Chodziłem po pokoju potem prysznic. Aż w końcu przypomniałem sobie o tej kopercie, którą miałem w kurtce. Nie wiedziałem czego się spodziewać. Zapaliłem lampkę. Okazało się, że w kopercie była kasa 5 stówek, zdjęcia jakiejś kobiety i e-mail do niej. A no i oczywiście numer do Igora. Ucieszony przed snem planowałem co napisać do tej kobiety, ale to już temat na później. Z Igorem rzadko się widuje, bo dużo wyjeżdża, ale cały czas mamy kontakt.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    riczi riczi
  • Kolonie (czesc 1)

    Dzień,  w którym straciłem dziewictwo zapamiętam do końca życia. Miałem wtedy piętnaście lat, byłem dość nieśmiały i nie miałem praktycznie żadnego doświadczenia z dziewczynami. Podczas tych kolonii,  wszystko się zmieniło. 

    Już pierwszego dnia pobytu w ośrodku, moją uwagę przykuła Kamila. Obfity biust, szerokie biodra, krągłe pośladki… Kobieca figura siedemnastolatki robiła takie wrażenie,  że gdy tylko ją widziałem,  mój penis chciał jak najszybciej wyjść z coraz ciaśniejszych bokserek. Wieczorem wcześniej poszedłem wziąć prysznic by fantazjując o niej, oddać się w spokoju chwili zapomnienia.

    Czas na koloniach trochę się dłużył. Na szczęście szybko zaprzyjaźniłem się z Darkiem, moim współlokatorem, który miał o wiele większe doświadczenie z dziewczynami ode mnie, o czym szybko się przekonałem.  Pewnego dnia po kolacji, gdy wszyscy mieli już czas dla siebie, Darek oznajmił,  że dostał zaproszenie od dziewczyn z piętra  niżej,  aby wpadł do nich do pokoju i zabrał ze sobą kolegę. Zgodziłem się i poszliśmy na piętro dziewczyn. Darek zapukał do pokoju numer 12. Po chwili drzwi otworzyła Magda, osiemnastoletnia wysoka blondynka z długimi nogami. Wpuściła nas do środka, a ja wchodząc ostatni zamknąłem za sobą drzwi. Odwróciłem się,  a moim oczom ukazała się siedząca na łóżku Kamila. Miała na sobie ciasny biały podkoszulek, który uwydatniał jej obfity biust, krótkie czarne szorty i białe stopki.

    -Cześć, Kamila jestem. Ty pewnie jesteś Wojtek?

    Zapytała uśmiechając się do mnie, jednak ja przez chwilę nie odpowiadałem. Zamarłem i oscentacyjnie wgapiałem się na piękną brunetkę. Dopiero po chwili cichym i skromnym głosem odpowiedziałem ,,Cześć”. Na jednym łóżku obok siebie siedzieli Darek z Magdą. Ja tylko stałem jak wryty w ziemię i nie wiedziałem co robić. 

    -Siadaj. Nie wstydź się – Powiedziała Kamila poklepując wolne miejsce obok niej.

    Usiadłem więc obok i zaczęliśmy rozmawiać. Tak na prawdę to tylko Kamila dopytywała się sporo o mnie, ja onieśmielony tylko odpowiadałem od czasu do czasu pytając ją o to samo.

    – Nie bądź taki spięty, rozluźnij się – powiedziała dotykając mojego kolana co jeszcze bardziej mnie zawstydzało – zobacz, oni się nie krępują – spojrzałem na drugie łóżko, gdzie nawet nie wiedziałem kiedy Darek z Magdą zaczęli się namiętnie całować.

    – Może nie będziemy im przeszkadzać?

    – No coś ty. Po to tu przyszliście.

    Kamila delikatnie ocierała moje udo kierując się w stronę sterczącego na baczność ,,Przyjaciela”. Spojrzałem na jej twarz i postanowiłem się przełamać. Spojrzałem jej w oczy i namiętnie pocałowałem. Złapałem ją za pierś i powoli masowałem. Jej oddech nie co przyspieszył. Od czasu do czasu spoglądałem na drugie łóżko w celu znalezienia wskazówek, jednak po chwili Kamila powaliła mnie na łóżko przygniatając mnie swoim ciałem. Jej ręką coraz silniej ściskała moje jądra przez materiał jeansów. 

    – Ktoś tu chyba chce się wydostać – uśmiała się Kamila rozpinając rozporek. Włożyła rękę pod bokserki i silnym zdecydowanym ruchem złapała mojego penisa. Przestaliśmy się całować, a głowa Kamili uciekła w dół. Poczułem jak by przez całe ciało przeszedł prąd. Kamila pochłaniała co raz to większą część mojego penisa, od czasu do casu bawiąc się językiem po główce. Wiedziałem, że długo nie wytrzymam, ale nie chciałem też, żeby był to koniec. Ona poczuła jednak pulsowanie mojego członka, ale nawet na moment nie wypuściła go z buzi, w efekcie czego jej usta wypełniły się ciepłym płynem, który Kamila połknęła łapczywie. Zwolniła nie co, ale jeszcze przez chwilę trzymała go w ustach, co sprawiało ogromną przyjemność. 

    – Teraz twoja kolej – powiedziała, po czym zdjęła swoje szorty i rozłożyła nogi. Moim oczom ukazała się różowiutka i wygolona cipka, po której spływały gęste soki. Kamila złapała mnie za głowę i przyciągnęła do swojej muszelki. Lizałem ją bez opamiętania, a słysząc cichutkie jęki przyspieszałem zabawę językiem.

    Nagle przerwało nam mocne pukanie do drzwi: ,,Kontrola!” Szybko ubraliśmy się  i z Darkiem i z Magdą wskoczyliśmy do łazienki. Kamila otworzyła drzwi i do pokoju weszła wychowawczyni.

    – Gdzie Magda?

    – Kąpie się. 

    Ale Magda się nie kąpała. Bez skrupułów nadal obciągała Darkowi, żeby ten nie musiał iść z bólem jąder. Wychowawczyni wyszła, a wraz z jej wyjściem, Darek doszedł. Wyszliśmy z łazienki, by szybko uciec do swojego pokoju przed kontrolą. 

    – Przyjdźcie jutro, dokończymy to co zaczęliśmy – powiedziała  Kamila dając mi buziaka w policzek.

    Po tym wieczorze nie mogłem zasnąć. Długo myślałem o tym co się wydarzyło przed chwilą i o tym co stanie się jutro.

     

    C.D.N.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Gabriel
  • Drogi pamietniczku… 1 września 2010 roku

    1 września 2010 roku, godzina 6:30

    Drogi pamiętniczku…

    Biel, czerń, biel i czerń… Początek roku, zawsze przyprawiał mnie o ból głowy i rozterki… CO JA MAM NA SIEBIE WŁOŻYĆ?! Chcesz wiedzieć pewnie jak mój pokój wygląda w ten dzień? Można go śmiało porównać do szmateksu… podczas „likwidacji” i ostatnich wyprzedaży. Sumą wszystkiego zawsze coś potem się znajdzie… zwłaszcza to co wpadało mi w ręce na samym początku, a potem musiałam tego szukać ponownie w stercie reszty ciuchów. Moje szczupłe ciałko zasłaniała w ten dzień sukienka z niewielkim dekoltem zakrywająca ramiona do kolan, jej głównym elementem było to, że od góry do pasa była biała – a od pasa w dół, czarna. No i oczywiście pod spodem bielizna. Do tego dobrałam sobie buty na wysokim obcasie… i o to stałam już wystrojona przed lustrem patrząc na siebie. Dobrze wiesz że się sobie nie podobam – pomimo że większość osób mówi mi zawsze, że jestem piękna i mam niespotykaną urodę. Pomimo że mam 15 lat wyglądam na 12… włosy mam koloru kasztanowego (chociaż jak dla mnie często wpadają w rudy kolor) mój mały nosek i niewielką część policzków zdobią piegi. ZDOBIĄ?! Co ja wygaduję… one są okropne. Każdy jednak, uważa że są piękne i dodają mi uroku. Oczy… a kto by to wiedział?! Czy są zielone… zielono – niebieskie, czy może zielono – niebiesko – szare. Określę to tak… są nijakie. Wszystko to dekorują jeszcze drobne różowe usta. Standardowo rozpuściłam włosy. Nałożyłam buty na moje niewielkie stópki… rozmiar 38. Jak na moje 164 cm wzrostu w nich czułam się dość wysoka. Naturalnie… jak wiesz nie maluję się nigdy, tak i w ten dzień się nie zamierzałam, jedynie maskującą część… na niedoskonałości – mówiąc delikatnie. Stałam tak ciągle przed lustrem i zastanawiałam się nad swoim wyglądem nie zwracając, która to godzina… 7:30. JEZUS! Dobrze że mam nie daleko do szkoły. Jedyne co mnie pocieszało, to że znowu spotkam się z moim kumpelami. Taaaak… przy nich zapominałam o całym świecie. Nasza paczka składa się wciąż z 5 osób: Sandra – „przywódczyni” – przynajmniej ona siebie za nią uważa. Natalia – „nudziara” – ale za to ją kochamy. Zośka – „cicha woda” – tak… to ja. Kinga – „Szalone pomysły” – to chyba dobre określenie na tą pozytywną wariatkę. No i… Kaśka – „Odważna i o zimnej krwi w trudnych sytuacjach” – ale chyba za to ją właśnie cenie, była zupełnym przeciwieństwem mnie. No i jak już wiesz z Kaśką trzymałam się najbliżej – byłyśmy nierozłącznymi przyjaciółkami. A i zapomniałabym… o moim najlepszym przyjacielu z dzieciństwa – Dawidzie. Nie to nie tak jak myślisz… nigdy nas nic nie łączyło po za przyjaźnią… tylko ja z jego znajomych wiem, że jest gejem. Pewnie jak zwykle czeka na mnie przed blokiem…

    Chwilę później…

    Jak ja Cię dobrze znam… 7:35… zapomniałaś telefonu ?

    A Ty czegoś może nie zapomniałeś?! PANIE drogryzaczu?

    – Pomyślmy… klucze mam… telefon mam… gacie na tyłku mam… to chyba wszystko nie?

    – A głowy z domu nie zapomniałeś???

    – To tego da się zapomnieć?

    Jego śmiech dało się usłyszeć na 10 piętrze… głupek.

    W Twoim wypadku… na to wygląda. – Również się roześmiałam.

    Haha bardzo śmieszne… chodźmy już bo jeszcze o czymś sobie przypomnisz…

    – O boże… portfel!!!

    – … to ja czekam na dole.

    Tak to cała ja i… to cały Dawid. Czasem rozumiemy się nawet bez słów. Dobrze, że go mam… jest taką osobą, której mogłabym powiedzieć wszystko. Nie mam przed nim sekretów, ani on przede mną… mam taką nadzieję. Jest dla mnie jak brat. Oj dobrze… nie obrażaj się. Oboje wiemy, że Tobie mówię ABSOLUTNIE wszystko.

    Też tak Ci się nie chcę wracać do budy? … Będzie mi brakować tych wakacji… i weź tu czekaj na kolejne.

    – Szczerze?…

    – Jak najbardziej szczerze Ruda.

    – To za cholerę mi się nie chcę.

    – No wiesz… nie poznaję Cię. Ty wzorowa uczennica! Haha, kto by pomyślał…

    – Śmiej się, śmiej… po za tym jaka tam ze mnie wzorowa uczennica? Po prostu staram się przygotować, to wszystko.
    – Pamiętaj… tylko winni się tłumaczą. Swoją drogą… BEREK! Kto ostatni w szkole ten ciota.
    – Sam jesteś CIOTA!… ja nie będę biegła mam buty na obcasie…

    – To ja Cię tam zaniosę! – Po tych słowach moje nogi straciły kontakt z ziemią… aż mi się w brzuchu wszystko poprzewracało…
    GŁUPKU! Postaw mnie!

     Mimo tego… i tak dało się słychać nasz śmiech na całej ulicy…

     

    Godzina 7:50

    Szkoła, szkoła, szkoła… szara, brudna i stara. Tylko to mi się nasuwa na myśl, gdy na nią patrzę… chociaż w środku nie jest taka zła. Przed wejściem jak i w środku walały się tłumy dzieciaków no i „starszaków” – licealistów w sensie. Jeden z nich… który miał na imię… Kamil? Chyba tak. Zawsze gdy go mijałam patrzył na mnie jak w obrazek… wiedziałam, że mu się podobam… ale jakoś nie byłam nim zainteresowana. Z pośród tłumów dostrzegłam Sandrę. Jak zwykle wypindrzona na maksa. Włosy podkręcone na lokówce, oczy wymalowane… przesadnie, krótka kiecka. Obok niej stała Natalia i Kinga, wyglądały całkiem dobrze… nie patrząc na to, że były ubrane bardzo podobnie i wyglądały jak dwie krople wody. Prawie. Co jakiś czas mówiły coś do siebie i rozglądały się.

    – Ruda to ja spadam do swoich, zgadamy się potem co?

    – Jasne. Trzymaj się!

    I tak o to znalazłam się już pomiędzy moją paczką… oczywiście babskie przywitania itd. Nie w głowie mi było na razie gadanie z nimi (na to przyjdzie jeszcze czas) wzorkiem szukałam natomiast Kaśki, strasznie się za nią stęskniłam. Niestety los tak chciał, że nie mieszkamy za blisko siebie i nie mieliśmy okazji się przez wakacje spotkać, ale wymieniałyśmy wiadomościami. Nagle z zaułka do toalety wyszła ona… Kaśka… była wysoką, szczupłą i wysportowaną dziewczyną. Miała bardzo długie prawie do pośladków kruczo czarne włosy, zielone oczy, drobny nosek, kształtne usta, bladą cerę i długie nogi. Była ubrana w czarną sukienkę zawiązywaną na plecach biała kokardką. Była dziewczyną, która miała nietypowy gust co do strojów… ale podobało mi się to. Miała również dość mały biust przez to… że była dziewczyną dość aktywną sportowo… cały czas by ćwiczyła – imponując mi przy tym bardzo, ponieważ… ja nigdy nie lubiłam ćwiczyć… zwłaszcza, że nie mam skłonności do tycia i od dziecka byłam bardzo szczupła. To dość dziwne… ale w tamtym momencie zaczęłam patrzyć na nią trochę inaczej… zwłaszcza ta tęsknota… nie mogłam się doczekać aż wpadnie w moje ramiona i jej zapach uderzy w moje nozdrza. Nasze spojrzenia spotkały się… uśmiechnęłyśmy się do siebie… te motylki w brzuchu CO SIĘ ZE MNĄ DZIEJĘ?! Szłam w jej stronę.. nagle moja skóra zaczęła robić się mokra… ręce mi się spociły… i nareszcie stałam przednią… Pełne euforii przytuliłyśmy się do siebie. Ten zapach… wypełniał mnie całą! Był jak narkotyk, nie chciałam przestawać go wdychać. Pomimo że moja dłoń jeździła po materiale od sukienki nie chciałam przestawać to robić… to jej ciepło! Odsunęłyśmy się od siebie trzymając się dalej za ręce i nasze usta spotkały się… dla niej był to przyjacielski buziak, tak jak między nami zawsze to było… ale dla mnie w tamtym momencie, to było zupełnie coś innego… nie wiem co się ze mną działo, ale podobał mi się to strasznie… chciałabym, żeby to trwało wiecznie. Ale cóż nie trwało to nawet 2 sekund.

    – Ale się stęskniłam za Tobą, super wyglądasz!

    Jej głos… był taki piękny.

    – Ty… Ty wyglądasz pięknie. – Wydukałam z siebie jakieś zdanie, ale nigdy to nie przyszło mi z takim trudem… Przecież to tylko Kaśka…

    – Daj spokój, jak zwykle… boże tyle Cię nie widziałam. Po rozpoczęciu mam nadzieję, masz wolny czas na nasz co roczny wypad?

    – Ta.. tak, tak jasne!

    – Super! Chodźmy do reszty odwalmy to co „konieczne” i uciekajmy stąd.

     

    Godzina ok. 12:00

    Nareszcie po tym głupim staniu na rozpoczęciu roku, byłyśmy wolne na mieście… zwłaszcza, że udało się tak, że w tym roku 1 września wypadał w piątek, więc teoretycznie mamy wolne. Moje plecy wołały o pomstę do nieba… ale to nic. Teraz szłam obok Kaśki… chyba jeszcze nigdy mnie tak to nie cieszyło. Pomału zaczynała się we mnie rodzić myśl, że chyba się w niej zakochałam… Daj spokój idiotko jak, można się zakochać w najlepszej przyjaciółce?!

    – Haloooo?! Mówię do Ciebie. Słuchasz mnie?

    No tak Sandra miała wyczucie kiedy mnie wyplątać z własnych myśli.

    – Wybacz, zamyśliłam się…

    – No tak. To w Twoim stylu. Może o jakimś chłopaku? ? Hmm? Przyznaj się, poznałaś kogoś w wakacje?

    – Nieee… nic z tych rzeczy.

    – Haha, daj jej spokój Sandra to wieczna dziewica.

    Kinga musiała dołożyć zawsze swoje trzy grosze.

    – Dacie spokój, może przestaniemy robić przesłuchania w sprawie facetów i pójdziemy na lody hmm?

    Kasia… mój rycerz w białej zbroi wie kiedy mnie wybronić.

    Nie wiem czy pamiętasz, ale… tak się składało, że nasza piątka lubiło tą samą lodziarnię o dość różnie kojarzonej nazwie „Słodka chwila”. Nie było chyba dnia… w którym byśmy nie rozmyślały z czym nam to się kojarzy. – Jak tak teraz o tym myślę… to było strasznie dziecinne. Ale w sumie… całkiem zabawne. Zawsze miałyśmy nasze stałe ulubione miejsce… w samym rogu – stolik mieszczący akurat 5 osób. Jak zwykle zamówiłam dwie kulki moich ulubionych lodów o smaku mango. Tylko ja i Kaśka lubiłyśmy inny smak od reszty paczki. Sandra, Kinga i  Natalia lubiły smak truskawkowy. A ona… lubiła smak waniliowy.

    – Dobra dziewczyny. Niestety ja kończę mojego loda i uciekam… niestety dzisiaj przyjeżdża tato z trasy i mama prosiła mnie, żebym była.

    Chyba Ci jeszcze nie wspominałam o ojcu Kingi, mało kto cokolwiek o nim wie… Ale pracuję on jako kierowca tira, rzadko bywa w domu. Cóż taka praca.

    – Serio? Nie mogłaś wcześniej powiedzieć?

    Sandra jak wiesz… nie należy do wyrozumiałych osób i lubi się często fochnąć o byle co…

    – Przepraszam Was naprawdę.

    – Spoko. Ja Cię tam rozumiem, przecież To nie Twoja winna. – Starałam się ją jakoś bronić.

    – W takim razie ja też idę do domu… Natalia idziesz do mnie?

    – Okey… ale…

    – Nie gadaj tylko chodź.

    Sandra tak miała niestety. Pociągła Natalię za rękę i tyle ją widziałyśmy.

    – Kinga nie przejmuj się wiesz jaka ona jest. Idź do domu pozdrów od nas rodziców, my musimy tutaj jeszcze pogadać z Zośką.

     

    Godzina ok. 13:00

    Siedziałyśmy na naszej ulubionej ławce. Z tego wzglądu, że był to rząd… bardzo długi rząd ławek wzdłuż drogi, przy której zaraz płynęła rzeczka. Siedziałam po turecku na ławce… Jak zwykle.. wiesz jak bardzo lubię siedzieć w tej pozycji. Kaśka zaś siedziała obok na oparciu nogi trzymając na ławce… Oparłam się o jej nogi… i czułam jej skórę na swoim policzku. Była taka delikatna i aksamitna.

    – Słuchaj Kaśka… widzę, że coś jest nie tak…

    Nagle serce podeszło mi do gardła…  JEZUS… ona chyba coś zauważyła!! CO ROBIĆ?!

    – Wiesz, ze możesz mi zawsze powiedzieć o wszystkim. Ktoś cię skrzywdził przez wakacje… wydajesz się jakbyś potrzebowała bliskości, jakby Cię ktoś odrzucił.

    – Eeeee… no bo widzisz… z resztą…

    – NIE! Nie ma zresztą… powiedz o co chodzi bo Ci nie dam spokoju. Będę Cię nawiedzać, nawet po śmierci… nie będziesz mogła spać i co wtedy?! Zośka, znam Cię… i to nie od dzisiaj.

    – Jest taka osoba. Która mi się podoba. Ale… nie to nie ma sensu. To by nie wyszło.

    – Słuchaj zawsze coś można spróbować. Do odważnych świat należy. Co nie?

    – Tak Ty zawsze byłaś… jesteś odważna. Nie to co ja. Ja jestem tchórzem. Nie umiem być taka odważna jak Ty… a uwierz mi, że chciałabym być taka… teraz…

    – Haha! Daj spokój Zośka. Jesteś kochana taka jaka jesteś! To jest w Tobie urocze.

    Mówiąc to klęknęła obok mnie i objęła moją twarz w dłonie… boże to było takie cudowne.

    – No Ruda… nie maż się już… nie chcę, żebyś była smutna.

    – Naprawdę tak uważasz, że jestem przez to urocza?

    – No jasne, że tak… słuchaj nie zostawię Cię tak… dzwoń do mamy jedziesz do mnie na noc.

    Uwierzysz w to?! Miałam jechać do niej na noc. CHOLERA… i to jeszcze wtedy kiedy nagle coś w stosunku do niej zaczęło się ze mną dziać… A nie mogłam jej odmówić… zawsze błagałam mamę przy niej, żebym mogła do niej jechać… a jeśli to się nie udawało… ona ją błagała i mama nigdy nie mogła nam odmówić.

    – No dobrze. Kochana jesteś.

    – No widzisz… porobimy coś głupiego.

    Głupiego?! Głupie to jest to co ja robię… jak mogę się tak zachowywać przy niej! Normalnie to bym się cieszyła… wiesz o tym. Ale w tamtej chwili… to było trudne.

    – Halo mamo. Nie nic się nie stało.. nie, nie płakałam. Słuchaj… mogę jechać do Kaśki na noc, tak dawno się nie widziałyśmy? … Dobrze mamo, dziękuję. … Tak, ja Ciebie też Kocham.

    – I co zgodziła się?

    – Tak.

    – Super. Tak dawno nie byłaś u mnie na noc. Akurat nie ma rodziców!

    Godzina 18:30

    Byłyśmy już u niej od kilku godzin. Przez ten czas pograłyśmy trochę w monopolly, zjadłyśmy pizzę… Niestety ból pleców po takim staniu dokuczał mi niemiłosiernie….

    – Znowu Twoje plecy prawda? Bardzo bolą.

    – No tak, wiesz jak to jest…

    – No niestety nie. – Zaśmiała się. Ten jej uśmiech… – Ale rozumiem… może mogę Ci jakoś pomóc?

    O Matko… zamarłam na chwilę… ale nie wiem jak to się stało… jakby mój język.. moje gardło…

    – Noo… masaż mógłby mi chyba pomóc. Zawsze pomagał przynajmniej… eee wybacz to głupia propozycja.

    – Haha. Przestań głuptasie. Przecież naturalnie mogę Ci zrobić masaż. Kładź się na łóżku.

    – Ale…

    – Bez ale Ty cykorze!

    Trochę z lekkim oporem, położyłam się na brzuchu. Głowę odwróciłam na bok widziałam jak Kaśka rozkroczyła nogi i siadła mi na moich pośladka… To już było dla mnie za dużo… motyle w brzuchu szalały jak  opętane… co gorsza… zaczęłam się podniecać… JEZUS! Dziewczyno co się z Tobą dzieję, opanuj się… to tylko masaż… nieee ja nie mogę tak o niej myśleć… przecież to chorę.

    Jej krocze opierało się teraz o moje pośladki… co gorsza… przez same majtki… Zrobiłam się cała czerwona… Ale zaczęłam się odprężać, gdy Kaśka zaczęła masować moje plecy. Robiła to tak delikatnie… i z takim wyczuciem. O bólu już dawno zapomniałam… było mi tak przyjemnie… aż za bardzo jak na zwykły masaż… musiałam się powstrzymywać…

    – Zośka, wiesz… że nie lubię naciskać na Ciebie. Ale naprawdę powiedz mi o co chodzi… widzę, że coś jest nie tak martwię się o Ciebie.

    – Kaśka… to bardzo skomplikowane… Trudniejsze niż Ci się wydaję.

    – Zośka jesteśmy jak siostry. Mnie możesz zawsze powiedzieć. Nigdy się nie odwrócę przeciwko Tobie! Kto Ci się podoba?

    – Ta osoba jest po za moim zasięgiem… znaczy… w teoretycznym sensie. W praktyce jest bardzo blisko.

    – Ummm. Czyli mam się tak jakby domyślać tak? Z jakiego to grona? Znam ją?

    – Oj… bardzo dobrze ją znasz, jak nikt inny.

    – O boże… Dawid?!

    – Co?… NIEEEE! Jasne, że nie to przyjaciel.

    – To cholera… nie wiem kogo mogę tak znać..” jak nikt inny.”

    Nachyliła się nad moją głową. Boże jej usta były tak blisko…

    – Powiedz mi… nikt nas nie usłyszy… możesz szeptać…

    – Ty…

    W tym momencie nie chciałam dać nic jej powiedzie… nawet nie wiem jak mi to przeszło przez gardło Głupia idiotko… co narobiłaś. Pocałowałam ją… to była chwila… odskoczyła ode mnie i zeszła z moich pośladków… Ja natychmiast zeszłam z łóżka… zaczęłam płakać i panikować…

    – Boże Kaśka… przepraszam, j-j-jaa nie wiem co mnie napadło… p-p-prze…

    – Zośka… nie wiem co powiedzieć… jestem w szoku.

    – W-w-wiem przepraszam… naprawdę poniosło mnie… nie wiem co sobie wyobrażałam.

    – Poczekaj uspokój się. Naprawdę… ja Ci się podobam?! Dlaczego… przecież zawsze byłyśmy przyjaciółkami…

    – J-j-ja wiem.. nie wiem jak to się s-s-stało… to się zaczęło… na rozpoczęciu roku… jak Cię z-z-zobaczyłam.

    – Boże… Zośka…

    Płakałam… jak nigdy było mi tak głupio… siadłam na ziemi i płakałam… schowała twarz w dłonie… Nagle poczułam jej dłoń na swoim ramieniu… siadła przy mnie i mnie przytuliła… delikatnie odgarnęła włosy z mojej twarzy.

    – Proszę Cię. Nie płacz…

    Ten jej głos… ten dotyk… automatycznie sprawiał, że się otwierałam przed nią… nie chciałam mieć przed nią tajemnic… chciałam być po prostu jej… cała tylko dla niej.

    – Dlaczego nie? Jestem idiotką… Zakochałam się w Tobie. I to tak na poważnie… a przecież nie możemy być razem… bo to nie możliwe… Ty nie możesz kochać mnie…

    – Skąd ta pewność?

    Nagle mnie ścięło… momentalnie przestałam płakać… Nie wiedziałam co powiedzieć…

    – Alee…

    Nic nie zdążyłam powiedzieć… to było cudowne… chciało mi się skakać ze szczęścia, a jednocześnie nie wiedziałam co robić… ona mnie pocałowała! Całowałyśmy się obie… jej dłonie odgarniały moje włosy z twarzy i głaskały po policzkach… jednocześnie przyciskała nimi moją twarz mocniej do swojej… to był niesamowity namiętny pocałunek… jej język… wtargnął do moich ust… nasze języki… one tańczyły ze sobą.. równo w rytm bicia naszych serc… Ale nagle to ustało…

    – Poczekaj tu chwilkę, mój zapłakańcu… pójdę po chusteczki…

    No tak zapomniałąm… że jeszcze przed chwilą płakałam… boże jaki wstyd… Co ona sobie o mnie pomyśli?! Przecież wyglądam okropnie… BOŻE! ONA MNIE POCAŁOWAŁA!!! Wróciła do pokoju z opakowaniem chusteczek, pomału wyciągając jedną z nich…

    – Kaśka… dlaczego mnie pocałowałaś?

    Zaczęła mi z taką czułością i troską wycierać buzię patrząc przy tym mi prosto w oczy…

    – Zośka… nie wiem… po prostu… to była taka chwila…

    – C-c-czyli Ty nic do mnie…?

    – Tego nie powiedziałam.

    Byłam totalnie zmieszana… nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć… tylko dwa słowa udało mi się wyszeptać…

    – Kocham Cię…

    – Ja Ciebie też…

    – Ale to jest takie nie prawdziwe… Przecież do tej pory do mnie nic nie czułaś!

    – A skąd wiesz… może nigdy tego nie zauważałaś… Ale czy miała jakiegoś chłopaka kiedyś? Uganiałam się za kimś?

    – Nie…

    – No właśnie, mój głuptasie.

    To w jaki sposób do mnie mówiła… było cudowne… chciałabym, aby ta chwila trwała wiecznie… aby ten zachód się nigdy nie skończył… ale nadchodziła noc…

    Godzina 00:00

    Za oknem było już ciemno, w pokoju tliła się tylko nocna lampka… tak jakoś wyszło, że byłyśmy w samej bieliźnie… głaskałyśmy się… Ja Kasię głaskałam po ramieniu… Ona mnie po policzku… uśmiechałyśmy się do siebie, nasze ciała otulało tylko nie wielkie światło… Ona jest taka piękna… Jej włosy opadały na pościel jej poduszki… patrzyłyśmy sobie głęboko w oczy.

    – Nie mogę w to uwierzyć… to jest jak jakaś bajka… naprawdę jesteś teraz moja…

    – Głuptasie… jasne, że tak… cała.

    – Cała?

    Zaczęłam zsuwać  jej ramiączko od stanika… uśmiechała się jeszcze bardziej…

    – A Ty jesteś cała moja?

    – Taaak…

    Ktoś stojący w drzwiach mógłby dostać właśnie lecącym w tamtą stronę stanikiem Kaśki… Jej piersi były cudowne… chyba, w życiu nie widziałam czegoś piękniejszego… jej sutki nie były ani za duże, ani za małe… były w sam raz… miała na nich kilka uroczych pieprzyków… Masowałam je delikatnie dłonią i delikatnie, praktycznie tylko muskając jeździłam palcem po jej sutkach… kręciłam na nich kółeczka, rysowałam serduszka…

    – Są piękne… Ty jesteś piękna…

    – Chciałabym zobaczyć Twoje…

    – Proszę… dobieraj się do nich. – Zaśmiałam się. – Są Twoje…

    Mój stanik zaś, poleciał w stronę okna… uderzyły w szybę, zsunęły się po niej, odbiły od parapetu i wylądowały na fotelu… Teraz to ona pieściła moje piersi… z tym, że Kaśka jak już Ci wspominałam… zawsze była odważniejsza… gdy już podroczyła się z nimi swoimi dłońmi… dodała pieszczoty swoimi ustami… i cudownym językiem… Zaczęła je całować, fragment po fragmencie… Pocałowała każdy mój pieprzyk… i zaczęła całować moje stuki… moje krocze szalało… byłam niesamowicie mokra… brzuch również nie dawał o sobie zapomnieć… motylki szalały w moim biednym brzuszku… który zaraz potem dostał ukojenia od ust Kaśki… językiem rysowała na nim różne symbole… patrzyła mi przy tym w oczy…

    – Jesteś taka cudowna… Kocham Cię…

    – Wiem…

    – A Ty mnie?
    – A nie widać?

    Jej dłonie błądziły po moim ciele… Nawet nie zdążyłam się zorientować, a już byłam cała naga… jej usta były wszędzie… pieściły każdy centymetr mojej skóry… Przyparła moje ręce do łóżka przekręciła się… i nagle siedziała na mnie w rozkroku… nachyliła się nad moimi ustami… i znowu ta chwila… ten moment… namiętny pocałunek… tym razem bardzo długi… całowałyśmy się bez opamiętania… przygryzałyśmy swoje usta… lizała mnie po szyi, a ja ją… moje dłonie powędrowały na jej uda… przez przypadek je rozerwałam… nie przejęła się tym… tylko znowu uroczo się roześmiała… już chciałam je rzucić gdzieś głęboko w kąt pokoju… 

    – Czekaj, czekaj… daj mi je…

    – Co z nim…

    Nie zdążyłam nic z siebie wydusić… Moje usta zostały zakneblowane, jej bielizną… to były doznania nie do opisania… czułam ich zapach… który mnie narkotyzował i sprawiał mi jeszcze większą przyjemność… Jej usta zaczęły schodzić co raz niżej… po szyi… piersiach…  brzuszku… udach… zaczęła się ze mną bardzo droczyć… kręciła się wokół mojego krocza… a gdy tylko jej głowa przesuwała się, nad moim wzgórkiem… wypuszczała w niego mocno powietrze… strasznie mnie to podniecało… moje ciało wypełniała niepochamowana ekscytacja, pożądanie i rozkosz… połączona z bezradnością i niecierpliwością… Chyba zrozumiała przekaz moich odgłosów… które przerodziły się w głośne jęki… gdy tylko moje łono spotkało się z jej językiem… to jest nie do opisania… czułam czystą rozkosz… gdy jej język tańczył w rytm miłości na moim kroczu… ściskała dłońmi mocno moje uda…. Było mi co raz bliżej… wsunęła dłonie pod mój tyłeczek i uniosła go do góry, by jej język jeszcze mocniej dotknął mojej myszki… widziałam jak patrzy na mnie i rozkoszuje się tym jak mi dobrze… a ja zamknęłam oczy… i nagle zamarłam… moje ciało okrył przyjemne dreszcze… a całe uczucie przyjemności rozchodziło się od mojego łona do brzucha i z powrotem… Kaśka przytrzymywała moje ciało od moich niekontrolowanych odruchów… Gdy to się skończyło… Położyła się obok mnie… przytuliła mnie mocno i objęła nogą…

    – B-b-było mi cudnownieee….

    – Wiem… nie dało się nie usłyszeć…

    Popatrzyłam na nią opierając swoją brodę na jej piersi… Nigdy jej nie widziałam takiej szczęśliwej.

    – Od dawna mnie kochasz? Jesteś teraz taka szczęśliwa.

    – Aż tak to po mnie widać? Widać znasz mnie lepiej, niż nawet ja sama siebie… Od dawna… bardzo jestem szczęśliwa… zwłaszcza po tym co tu zaszło… i że przyjechałaś… no i to dzięki Tobie…

    – Raczej mojej głupocie…

    – Głupocie? A żałujesz tego?

    – Nie!! Nie żałuję… właśnie… ja też jestem bardzo szczęśliwa…

    – Naprawdę? Bardzo?

    – Bardziej się chyba nie da.

    – Ale wiesz, ze nikomu na razie… nie możemy powiedzieć? Wiesz jakie poglądy ma Sandra, Kinga… a Natalia…

    – Nie wiadomo…

    – Właśnie…

    – Wiem, że nie możemy… ale chcę być z Tobą!

    – A ja z Tobą… ale teraz chodźmy spać, dobrze… jutro o 12 wracają moi rodzice… jutro pomyślimy co dalej…

    – Dobrze…

    – Ale jedno wiem na pewno…

    – Co?

    – Na następny raz… musisz mi się odwdzięczyć za tą przyjemność.

    Po tych słowach uśmiechnęłyśmy się szczęśliwe do siebie i pocałowałyśmy się delikatnie śmiejąc się do siebie…

     

     

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zośka Jackowska

    Mile widziana konstruktywna ocena :). Jeśli opowiadanie dobrze się przyjmie… będę je kontunowała.

    Buziaki.

  • Parys i Romeo, czyli Romeo i Parys czesc II

    : Warszawa real dziś.
    Tomek westchnął cierpiętniczo, gdy zdał sobie sprawę, jaką rutyną było jego życie. Tydzień temu bawił się świetnie z Krzyśkiem, ale na tej jednej nocy się skończyło. Niby mężczyzna wydawał się mieć ochotę na jakąś poważniejszą relację, ale Tomek jakby spanikował i w środku nocy wymknął się po cichu z jego mieszkania. Teraz trochę tego żałował, ale z drugiej strony, gdyby Krzysiek naprawdę chciał czegoś poważnego, z pewnością nie szukałby tego na czacie.
    Więc dziś robił to, co zwykle robił w weekend – szukał kochanka na jedną noc. Kilka pierwszych odpowiedzi zwyczajnie zignorował i wtedy natrafił na jedną, która wprawiła go w niezły szok.
    : Czemu wyszedłeś? – zapytał Parys.11
    Tomek wpatrywał się przez kilka minut w wiadomość, zanim w końcu otrząsnął się i odpisał.
    : Pomyślałem, że tak będzie lepiej.
    : Lepiej? Ja nie jestem dziwką, którą możesz się zabawić i zostawić, jak już skończysz.
    Tomek westchnął ciężko. Nie spodziewał, że Krzysiek może się jeszcze do niego odezwać. I nawet przez myśl mu nie przeszło, że może odebrać jego zachowanie w ten sposób.
    : Wcale tak o tobie nie myślę. Chciałem uniknąć niezręczności rano, a poza tym… przecież to miała być tylko jedna noc… prawda?
    : Pierdol się.
    Użytkownik zamknął okno rozmowy.
    Przeczytał komunikat. Westchnął jeszcze raz i napisał do niego, stawiając wszystko na jedną kartę.
    : Kolacja dziś? Spróbujmy jeszcze raz.
    : Pierdol się.
    Użytkownik zamknął okno rozmowy.
    : No daj spokój. Przepraszam. Nie chciałem cię zranić. W ten sposób było mi łatwiej. Pozwól mi się wytłumaczyć osobiście.
    : Za pół godziny na skrzyżowaniu Dolnej i Konduktorskiej.
    ***
    Znów przyszedł wcześniej. Ale z drugiej strony to dobrze, może to zmniejszy złość Krzyśka.
    Blondyn pojawił się niedługo później. Bez tego uroczego uśmiechu na twarzy. Jednak Tomek i tak się do niego uśmiechnął.
    – Hej! – zawołał, po czym nachylił się i cmoknął go w policzek.
    – Chciałeś się wytłumaczyć – zaczął od razu Krzysiek.
    Brunet zmieszał się. Odchrząknął i powiedział:
    – Tutaj? Może przejdziemy gdzieś? W jakieś ustronne miejsce – wyszeptał ostatnie słowa, patrząc na mężczyznę kuszącym wzrokiem.
    –To miejsce jest tak samo dobre, jak każde inne.
    – No to pozwól mi chociaż zabrać się na jakieś piwo – powiedział i nie czekając na zgodę, po prostu złapał blondyna za rękę i zaczął ciągnąć go w stronę najbliższego baru.
    Kiedy usiedli już przy stoliku z kuflami piwa w dłoniach, przez chwilę nic nie mówili. Krzysiek nadal miał niezadowolony grymas na twarzy, a Tomek zaczął się lekko denerwować.
    – Uśmiechniesz się do mnie chociaż raz? – zapytał w końcu młodszy chłopak.
    – Zastanowię się, jak się wytłumaczysz.
    – No dobra, słuchaj, ja naprawdę nie miałem zamiaru cię urazić – zaczął. – Przyzwyczaiłem się, że jak umawiam się z kimś z chatu, to jest to jednorazowy numerek i najlepiej jest zmyć się po tym jak najszybciej.
    – Powiedziałem ci, żebyś został – przypomniał mu blondyn.
    – No tak, ale… ja… myślałem, że zrobiłeś to przez zwykłą uprzejmość.
    Znów milczeli przez kilka chwil, popijając piwo. Teraz Tomek też już przestał się uśmiechać. Wyglądało na to, że coś stracił, zanim jeszcze tak na dobrą sprawę to dostał. W końcu nie wytrzymał. Wyciągnął rękę i złapał dłoń Krzyśka. Ten spojrzał na niego zaskoczony.
    – Tamta noc była… niesamowita – powiedział drżącym głosem, przypominając sobie, jak Krzysiek posuwał go, jak pieścił jego ciało.
    – Wiem – odpowiedział mężczyzna. – Miałem nadzieję powtórzyć to rano, ale ty postanowiłeś się wymknąć.
    – Więc może… może powtórzymy to dziś, hm? – Uśmiechnął się uroczo, mając nadzieję, że to zadziała na mężczyznę.
    Krzyśkowi mimowolnie drgnęły kąciki ust. Najwyraźniej postanowił, że już wystarczająco długo się gniewał i teraz może oddać się pokusie. Odsunął od siebie kufel i wstał, po czym spojrzał na nadal siedzącego Tomka.
    – No idziesz?
    ***
    Byli na siebie napaleni, bardzo. Już w windzie zaczęli się całować i dotykać, nie przejmując się tym, że ktoś może do niej wsiąść. Wyszli z windy na ostatnim piętrze. Gdy Krzysiek otwierał drzwi, Tomek przylgnął do jego pleców i masował jego już w tym momencie twardego kutasa przez materiał spodni. Jednocześnie lizał i całował jego skórę za uchem.
    – Jesteś niemożliwy – wysapał blondyn, gdy w końcu udało mu się otworzyć drzwi i wprowadzić chłopaka do środka.
    Zaczęli szybko nawzajem się rozbierać. Gdy zostali już w samych, teraz stanowczo za ciasnych bokserkach, Krzysiek zaproponował wspólny prysznic, a Tomek ochoczo na to przystał. Szybko ściągnęli z siebie resztę odzieży i wpadli razem pod gorący natrysk. Pieścili swoje ciała jak szaleni. Tomek nie czekał długo, zanim opadł przed starszym mężczyzną na kolana i wziął głęboko w usta jego wielkiego i twardego kutasa. Był piękny i pachniał cudownie męskim zapachem i piżmem. Polerował jego żołądź, jakby lizał najsłodszego lizaka na świecie.
    W pewnym momencie Krzysiek złapał jego głowę i sam zaczął go posuwać w usta. Wpychał swojego grubego chuja niemal po same jądra, nie przejmując się tym, że brunet trochę się dławi. Widział, że mu się to podoba – jego kutas stał na baczność. W końcu wyjął swojego z jego ust, był cały mokry od śliny i lejącej się na ich ciała wody. Następnie odwrócił się do niego tyłem i wypiął lekko w jego stronę. Tomkowi nie trzeba było mówić, co ma robić. Od razu przycisnął twarz do jego jędrnych pośladków i zaczął wylizywać jego ciasną dziurę. Najpierw zataczał języczkiem kółka i lekko napierał na zaciśnięte wejście, by potem wepchnąć do środka język i posmakować go od środka. Krzysiek jęczał z przyjemności, a Tomek mruczał w jego dziurę, wiedząc, że te lekkie wibracje pobudzą go jeszcze bardziej.
    W końcu Krzysiek odsunął się od niego, odwrócił się do niego przodem i pociągnął go do góry. Potem sam opadł przed nim na kolana i zaczął lizać jego sztywnego i mokrego od wody kutaska. Zanurzył nos w jego jądrach i zaciągnął się jego zapachem. Następnie wziął jego ogolone jaja do buzi i zassał je lekko. Tomek aż zachłysnął się na taką przyjemność. Lizał go przez chwilę w tym miejscu, po czym założył sobie jego prawą nogę na ramię i przesunął język za jego jądra na zaciśnięty różowy krążek jego wejścia. Naparł na nie z całą siłą w swoim języku. Lizał, całował i ssał. Niedługo później dziurka Tomka wypełniona była jego palcem. Najpierw jednym, potem drugim. Rozciągał go tak przez jakiś czas, jednocześnie ssąc jego kutasa. Brunetowi bardzo się to podobało, dyszał i jęczał, co chwila prosił o więcej.
    Krzysiek w końcu zlitował się nad nim. Wstał, założył sobie jego nogę na biodro, poczekał, aż Tomek przytrzyma swojego penisa i jądra, by nie przeszkadzały, po czym wsunął swojego kutasa w tylko odrobinę rozciągniętą dziurkę jednym, płynnym ruchem. Tomek krzyknął z bólu i przyjemności. Wtargnięcie było trochę brutalne, ale podobało mu się to. Odrobina bólu w czasie seksu zawsze go kręciła, czuł się wtedy tak uległy i zależny od swojego partnera.
    Blondyn widząc, że wszystko w porządku, nie zatrzymywał się, tylko od razu zaczął go ostro ruchać. W tej pozycji było to trudne, ale lubił patrzeć swoim kochankom w twarz w czasie seksu. Wsuwał i wysuwał penisa z tej ciasnej dziury raz za razem, waląc go jak najmocniej. Nachylił się po pocałunek, po czym wysunął z niego całkowicie i powiedział:
    – Odwróć się i wypnij. – Uśmiechnął się do niego lubieżnie i klepnął go w pośladek, by się pospieszył.
    Tomek wypiął się najmocniej jak mógł. Musiał jednak uważać, by nie stracić równowagi w tej pozycji, pod prysznicem było ślisko. Oparł dłonie o ściankę, a Krzysiek złapał mocno jego biodra. Znów jednym szybkim ruchem wsunął w jego dziurę kutasa. Walił w niego tak, że jego jaja obijały się o ten jędrny tyłek. Nie trwało długo zanim w nim doszedł. Strugi gorącej spermy zalały jego dziurę, a Krzysiek przylgnął do jego pleców. Gdy już doszedł do siebie, złapał jego sztywnego penisa i zaczął mu mocno obciągać. Zaciskał dłoń na jego kutasie i szybko nią poruszał, przesuwając napletek w górę i w dół. Wkrótce Tomek też doszedł, spuszczając się na ściankę prysznica.
    – Wow – wydyszał. Odwrócił się i pocałował Krzyśka, skubiąc jego usta swoimi.
    Szybko się umyli po dopiero przeżytym orgazmie. Wytarli się nawzajem miękkimi ręcznikami i przenieśli się na łóżko.
    Tomek położył się na plecach, a Krzysiek klęknął przed jego twarzą, opierając kolana po obu stronach jego barków. Brunet łapczywie zassał penisa, który znów był sztywny i twardy.
    – Och, lubisz ssać, prawda? – wysapał blondyn.
    Młodszy chłopak tylko mruknął w odpowiedzi, usta mając wypełnione kutasem, z którego już sączyła się sperma. Krzysiek zaczął poruszać biodrami, znów pieprząc jego usta. Tomkowi się to podobało, zaczął ssać jeszcze mocniej, a jego język tańczył wokół główki kutaska. Krzysiek złapał jego dłonie i przytrzymał je nad jego głową, przejmując pełną kontrolę. Jebał go w usta jeszcze przez chwilę, po czym wysunął się z nich i zsunął się na dół. Ulokował się pomiędzy jego nogami, jedną ręką nadal przytrzymując jego dłonie. Po wcześniejszych wyczynach nie musiał już przejmować się przygotowywaniem go. Po prostu nakierował penisa na jego rozciągniętą dziurkę i pchnął z całej siły. Tomek jęknął głośno z przyjemności.
    Pieprzyli się tak kilka minut. Potem Krzysiek puścił w końcu dłonie Tomka, który od razu zaczął sobie walić. Blondyn zarzucił sobie jego nogi na ramiona i jebał go teraz jeszcze głębiej i szybciej. Obaj mocno dyszeli. Byli już cali zlani potem. Krzysiek pocałował kostkę chłopaka, wykonał kilka naprawdę gwałtownych i ostrych ruchów i doszedł z głośnym jękiem, już drugi raz tej nocy zalewając tę gorącą dziurę swoją spermą. Poruszył się jeszcze kilka razy, po czym opuścił to ciasne wnętrze, z którego zaczęła wypływać jego sperma. Nabrał jej trochę na palec i dał do oblizania Tomkowi. Ten z uśmiechem na ustach zlizał wszystko i poprosił o jeszcze.
    Chwilę później blondyn położył się pomiędzy jego udami i zaczął mu obciągać. Brał go głęboko, jedną ręką masując przy tym jego jądra, a palcami drugiej pieprząc jego dziurę. Brunet był na granicy orgazmu, kiedy starszy mężczyzna zaczął go ssać, dlatego szybko doszedł, zalewając jego usta ciepłą spermą. Krzysiek połknął wszystko do ostatniej kropelki. Następnie położył się obok kochanka i objął go ramieniem.
    – To był najlepszy seks w moim życiu – wyszeptał Tomek.
    – Zostań na noc. Chcę się obudzić rano przy tobie.
    – Dobrze.
    ***
    Trzy godziny później Krzysiek spał, a Tomek patrzył na jego spokojną twarz. Polubił go. I wręcz ubóstwiał jego kutasa i seks z nim. Ale nie mógł zostać. Nie potrafił. Delikatnie, żeby nie zbudzić śpiącego mężczyzny wstał z łóżka i zaczął się ubierać. Założył spodnie, buty i był w trakcie zakładania koszuli, gdy usłyszał:
    – Znowu się wymykasz, co?
    Tomek zamarł na moment. Odwrócił się powoli i spojrzał w otwarte oczy Krzyśka. Dokończył zapinać koszulę i wyszeptał:
    – Przepraszam, ja… Muszę. – Westchnął. Sięgnął po jego telefon, leżący na szafce nocnej. Wstukał swój numer i podał komórkę blondynowi. – Zadzwoń do mnie jutro, proszę. – Nachylił się nad nim i pocałował go w usta. – Dobranoc.
    Krzysiek mu nie odpowiedział.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Amor Amorowy

    Mam nadzieję, że się podobało.;) Niedługo będzie część trzecia – ostatnia.;)

  • Drogi pamiętniczku… 4 wrzesnia 2010 roku

    4 września 2010 roku godz. Ok. 3:00

    Drogi pamiętniczku…

    … obudziłam się z podwiniętą bluzeczką odkrywającą moje całkiem pokaźne piersi. Sutki były twarde, przez moją skórę przechodziły pulsujące dreszcze a moja dłoń spoczywała pod moimi majtkami i została lekko zgnieciona przez moje zaciśnięte ręce… Tak, tak jak się domyślasz, znowu śniła mi się ta pamiętna noc z piątku. Czułam cały czas na sobie jej zapach… może to głupie ale specjalnie, żeby ciągle pachnieć nią, nie myłam się za bardzo… ale nie! Nie myśl, że nie dbałam o podstawową higienę. Jej usta, tak jakby cały czas dotykały moje ciało… jej dłonie błądziłyby po nim… ehh niestety Kaśka na weekend musiała pojechać do rodzinny i od tamtej pory na razie się nie widziałyśmy… Ale… Boże! Nawet nie wiesz jak się cieszę… jesteśmy parą! Co prawda… na razie musimy się ukrywać, ale jeszcze przed rozpoczęciem zajęć umówiłyśmy się na naszej ławce… żeby pobyć chwile razem. Przy niej zaczęłam nabierać trochę odwagi… i postanowiłam, zrobić coś szalonego zanim pójdziemy na zajęcia.

    Postanowiłam, że i tak już nie zasnę, więc zaczęłam się zwlekać z łóżka… nagle po pokoju rozległ się głos wibracji… był to mój telefon, który wydawał charakterystyczny dźwięk przesuwając się po drewnianej półce. Zerknęłam na niego… to ONA dzwoniła…

    – Hej Mój Rudziaku, też nie możesz już spać?

    – Czyli nie jestem sama… śniłaś mi się… to był bardzo przyjemny sen…

    – Mam nadzieję, że nie aż tak przyjemny jak ja, gdy jestem przy Tobie?

    – Bez porównania… tęsknię za Tobą… za Twoimi ustami, dotykiem… Twoim zapachem…

    – Kaśka…

    – Tak?

    – Muszę Ci coś powiedzieć… sobie przemyślałam wszystko…

    Po tych słowach, zaczęły mi pomału napływać łzy do oczu i zamarłam… Nie, nie tylko nie to proszę…

    – Nie… proszę… tylko tego nie mów… – Mówiłam łamiącym się głosem.

    – Mam nie mówić, że Cię Kocham najbardziej na świecie?

    Boże… w duchu się uspokoiłam… chyba jeszcze nigdy nie byłam taka bliska zawału…

    – GŁUPKU! CHCESZ, ŻEBYM DOSTAŁA ZAWŁU?!

    – Ciiii… przepraszam, bo pobudzisz tam wszystkich. Kocham Cię Zośka, najbardziej na świecie.

    – Ja Ciebie też! Nie chcę Cię stracić.

    Mój dom na ogół jest bardzo cichy i ktoś, kto by był w nim pierwszy raz nie usłyszał by, że ktoś idzie… ja na szczęście posiadałam już tą zdolność…

    – Cholera… ktoś tu idzie! Poczekaj nie rozłączaj się…

    Nagle drzwi do mojego pokoju uchyliły się lekko i zaraz za nich pojawiła się głowa mojego taty.

    – Córeczko wszystko w porządku?

    – Tak, tak tato… to tylko koszmary.

    – Biedactwo moje, połóż się i spróbuj zasnąć masz na wcześnie rano do szkoły, musisz się wyspać.

    – Wiesz i tak chyba, już nie zasnę i pójdę pod prysznic…

    – No dobrze, tylko postaraj się być cicho, mama wczoraj miała ciężki dzień.

    – Okey, będę cicho jak myszka.

    – To dobranoc.

    – Dobranoc.

    Uff nie zauważył… dobrze, że nie słyszał moich jęków. Nerwowo wzięłam telefon do ręki… Na szczęście się nie rozłączyła…

    – Kaśka jesteś?

    – Myszko… mm teraz będziesz moją myszką… Przesłyszałam się, czy właśnie masz zamiar iść pod prysznic?

    – Ale z Ciebie kochany głuptas… no tak.

    – Szkoda, że nie mogę z Tobą…

    – Wiesz jak ja żałuję…

    – Zoś… Myszko moja… chcę się już przytulić… nie mogłybyśmy się umówić trochę wcześniej niż na 6:50? Wiem, że miałybyśmy wtedy prawie godzinę dla siebie… ale… chcę troszkę więcej… może byśmy się umówiły o 5:00?

    – Kaśka… Jezus oczywiście, że tak!!

    – Okey to w takim razie muszę kończyć i się zbierać na autobus! Pa mój Rudziaku.

    – Pa.

    Ze szczęścia zapomniałam, że miałam się starać być cicho… poleciałam do łazienki jak oparzona, na szczęście nikogo nie budząc. Moja bluzeczka wraz z wplątanymi w nią majteczkami wylądowała w koszu na brudne pranie… Stałam teraz naga przed lustrem… mój wzrok skupiał się na mojej lewej piersi gdzie miałam lekkie zasinienie od ust Kaśki… masowałam się po tym miejscu… zamknęłam oczy… w mojej głowie rysował się obraz mojego „Kotka”, który drapieżnie całował i podgryzał moje piersi… lekko wzdychnęłam na wspomnienie o tamtej chwili. Przejechałam ręką troszkę niżej trafiając na mój wzgórek… No tak… ledwo o niej pomyślę i już robię się mokra… koniec! Muszę jeszcze wytrzymać te 2 godzinny…

    Godzina 5:03

    Siedziałam na ławce w umówionym miejscu. Na dworze jeszcze o tej porze był półmrok… ale na naszej „miejscówce” rano, zawsze nie było ani żywej duszy. Ruch zaczynał się tutaj robić dopiero gdzieś około godzinny 8. Nerwowo sprawdzałam cały czas godzinę na telefonie… No gdzie jesteś… chcę Ci… Moje myśli zostały przerwane przez dłonie, które nagle zakryły moje oczy…

    – Zgadnij, kto postanowił Cię dzisiaj zgwałcić…

    DAWID?!

    – Co Ty tutaj robisz?!

    – Ohoho, ale żeś się ucieszyła na mój widok… nie ma co, takim jestem dla Ciebie przyjacielem – Mówił całkiem rozbawiony.

    – Słuchaj Dawid, to nie tak… umówiłam się tutaj z Kaśką…

    – Tak wcześnie? Nie przeginacie trochę…

    – Dawid no!

    – Zośka!

    – Hejka Wam! Nie przeszkadzam czasem?

    Matko ten głos… tak się za nim stęskniłam!

    – Kaśka!!!

    Całkowicie zapominając o tym, że na ławce siedzi nadal Dawid, rzuciłam się jej na szyję i przytuliłam się do niej mocno… mało brakowała, a bym ją pocałowała.

    – Ja też się cieszę widząc moja droga przyjaciółko.

    Tymi słowami, Kaśka przypomniała mi, że Dawid ciągle jest tutaj… Obróciłam się… Jego mina mówiła już wszystko. W końcu znamy się od dawna…

    – Możecie mi wytłumaczyć co się pomiędzy Wami dzieję…

    – A co ma się dziać? – Kaśka próbowała załagodzić sytuacje.

    – Zośka… wiesz, że i tak to z Ciebie wyciągnę… a z resztą dobrze wiecie… że kto jak kto… ale ja na pewno nikomu nie powiem…

    – Ehh… Dobra Kaśka powiedzmy jej…

    – Słuchaj Dawid… Ja i Zośka… jesteśmy razem… ale…

    – Ha! Wiedziałem… tylko czemu nigdy mi się nie przyznałaś Ruda?!

    – ALE… prosimy Cię nikomu nie mów!

    – Jasna sprawa! Ale Zośka jest mi winna wyjaśnienia.

    – Dobrze, wyjaśnię… później… proszę idź już. – Popatrzyłam na niego błagalnym wzrokiem.

    – Dobra, dobra… jestem tu niechciany.. już sobie idę. – Mówiąc to odchodził udając smutnego.

    Zwróciłam spojrzenie na Kaśkę… wyglądała trochę na wkurzoną.

    – Co on tutaj robił? Miałyśmy nikomu nie mówić na razie.

    – Kaśka… nie denerwuj się na mnie, proszę. Nie wiem co on tutaj robił.. wyrósł jak spod ziemie.

    Chyba zauważyła, że nie kłamię i jest mi smutno z tego powodu.

    – … po za tym wiesz, że on nikomu nie powie.

    – No dobrze, nie umiem się na Ciebie gniewać… Chodź tu do mnie…

    Po tych słowach Kaśka przyciągnęła mnie za ręce do siebie… moje dłonie znalazły się teraz na jej plecach… jej zaś wplątały się między moje rozpuszczone włosy… nasze usta zbliżały się ku sobie… znowu poczułyśmy smak naszych ust… smakowały truskawkowym błyszczykiem i były miękkie jak dojrzała brzoskwinia… kolana po raz kolejny przy niej zrobiły mi się miękkie jak z waty… ale dłonie nie mogły długo wytrzymać i zjechały mi na jej jędrny i krągły tyłeczek… delikatnie zacisnęłam je na jednym i drugim pośladku… naglę oderwała się od moich ust…

    – Jej… jaki z Ciebie niegrzeczny napalony kotek… trzeba Cię troszkę okiełznać…

    Kaśka wiedziała jak działają na mnie takie słowa… od pamiętnego piątku wypisywałyśmy sobie cały czas w smsach co nas najbardziej podnieca… Znowu nasze usta złączyły się w jedno… języki zaczęły tańczyć we wspólnym rytmie…  Zaczęła mnie powoli popychać w kierunku ławki, na której wcześniej siedziałam ja i Dawid. Popchnęła mnie, żebym usiadła… Zaczęła rozsuwać swoją bluzę na zamek błyskawiczny… Widząc to, ja również postanowiłam nie próżnować i zaczęłam się pozbywać swojej… Oby dwie zauważyłyśmy, że ani ja… ani ona nie mamy na sobie stanika… ponieważ, przez nasze bluzeczki dało się doskonale zobaczyć sterczące z podniecenia sutki…

    – Ojej… Ty moja myszko… widzę, ze zrobiłaś niespodziankę swojej dziewczynie.

    – Matko… ale mnie podnieca, gdy tak do mnie mówisz…

    – A Ty mnie strasznie podniecasz… lubię, gdy patrzysz na mnie takim napalonym wzorkiem…

    Kaśkę, zaś podniecały bardzo pieszczoty w miejscu publicznym, dziwnie… ale mnie też to podniecało. Zbliżyła się w moją stronę i zaczęła siadać na mnie w rozkroku… moje dłonie automatycznie powędrowały pod jej bluzeczkę… delikatnie zaczęłam jeździć po jej ciele… to był jak taki taniec… badałam dotykiem każdy fragment jej pleców, przebijając się czasami, na jej brzuch… ale chwilowo omijając piersi… Gdy ja zajmowałam się ponownym „badaniem” jej ciała… ona delikatnie i z czułością całowała mnie po szyi i rozpinała mi moje guziczki od bluzki… na jej i moje nieszczęście było ich tylko cztery… ale to wystarczyło, aby jej usta dotarły na mój dekolt… a zaraz później pomogła sobie ręką, aby jedna moja pierś ujrzała światło dzienne. Zaczęła ją całować fragment po fragmencie… z moich ust znowu wydobyło się mimowolne wzdychnięcie… przygryzłam moją dolną wargę i rozkoszowałam się tej chwili… mogłabym tak wiecznie… ale w porę się opanowałam dalszemu odprężeniu… postanowiłam przejąć inicjatywę… Zrzuciłam ją na bok… i teraz to ja siedziałam na jej nogach w rozkroku…

    – MATKO! Zośka… podoba mi się taki obrót sprawy…

    – Wiem… dlatego pozwól mi działać… muszę się odwdzięczyć, za Twój piątkowy wyczyn…

    – O jezu… tak…

    Teraz to ja pokonywałam każdy fragment jej skóry, zaczęłam od szyi… niestety bluzeczka Kaśki nie posiadała żadnych guziczków… ale jakoś mnie to nie powstrzymało… zjechałam pomału z jej nóżek, klękając na betonowych płytkach… dłońmi masowałam jej uda, a ona unosiła pomału materiał odsłaniając brzuszek, który zaczęłam dokładnie „gwałcić” moim językiem i ustami… Kaśka unosiła materiał co raz wyżej, dając mi co raz więcej skrawka swojego ciała do skosztowania… w końcu moim oczom ukazały się ponownie jej małego rozmiaru piersi, z twardymi już sutkami… Nie wytrzymała… Moje usta od razu powędrowały na jej brodawki i zaczęłam kręcić na nich kółeczka, podrażniając je i otulając je w moją ślinę… po chwili już oby dwie jej piersi błyszczały i „opalały się” od wychodzących pomału promieni słonecznych…

    – Matko, ale one są piękne…

    – Zośka… błagam nie przestawaj…

    Kochana, nie mam takiego zamiaru… Moje dłonie cały czas gładziły jej uda… pomału zaczynałam się co raz bardziej wkradać pod jej spódniczkę… i w tym momencie się lekko zszokowałam, ale i zarazem ucieszyłam… Najwidoczniej Kaśka przewidziała „mój” atak na jej krocze, ponieważ… nie miała na sobie majtek. W mgnieniu oka mnie to rozpaliło… a ona jakby wyczuwając to zaczęła swoją dłonią spychać moją głowę w dół… ugryzłam ją delikatnie w udo, co spowodowało wydobycie się przyjemnego jęku z jej ust… moje usta podążały co raz głębiej ku jej łona… zaczęłam czuć przecudowny zapach… który co raz bardziej uderzał w moje nozdrza. Byłam już co raz bliżej… mój język już prawie dotykał jej nabrzmiałej łechtaczki… jej dyszenie nagle ustało, jakby zamarła…

    – Zrób to błagam… – Wydusiła z siebie.

    Mój język powoli od samego dołu do góry przejechał po jej mokrej od soczków myszce… W tym momencie z ust Kaśki wydobyło się bardzo głośny jęk… i znowu zamarła czekając na więcej. Ale już nie miałam siły się, z nią droczyć… zwłaszcza, że jej nektar był taki pyszny… Zaczęłam ją delikatnie lizać… kręcąc na niej kółeczka.. tak powoli… pomogłam sobie trochę dłonią i rozchyliłam jej wargi troszkę na bok upraszczając sobie tym dostęp do jej najczulszego punktu… gdy tylko czubek mojego mokrego języka zetknął się z jej „guziczkiem”… Kaśka wygięła się do tyłu łapiąc mnie za głowę i przyciskając ją mocniej…

    – JEZU ŚWIĘTY! ZOŚKA NIE PRZESTAWAJ JEST MI BOSKO!

    Bałam się tylko, żeby ktoś nie usłyszał jej krzyków… ale mimo to nie przestawałam. Czułam taką wielką satysfakcję i podniecenie, że jest jej dobrze… Czułam jak coraz więcej soków, wylewało się z jej dziurki… pomału nie nadążałam za ich zlizywaniem… Kaśce, zaczynało być chyba co raz bliżej… bo jej uścisk na moich włosach był co raz silniejszy… na dodatek jej dość długie paznokcie zaczęły silnie wbijać się w moje ramie, co dodatkowo mnie rozpaliło… Zaczęłam ją jeszcze szybciej lizać… Nie chciałam przestawać, nawet nie wiedziałam… że mam tyle siły w języku… Nagle z jej ust wydobyło się ostatnie głośne wzdychnięcie, wygięła się mocno w łuk i ponownie zamarła… ostatnie co jej udało się wydobyć z ust…

    – Dochodzę…

    To był najcudowniejszy widok patrząc na nią, gdy doznawała właśnie maksymalnej rozkoszy i niebiańskiego uniesienia. Chwilę jeszcze trwała tak… i nagle opadła. Ciągle miała zamknięte oczka… nagle je otworzyła i zobaczyła mnie z opartą brodą na jej kolanach i uśmiechającą się do niej…

    – Kociak… jesteś boska…

    – Nie przesadzaj… Uczyłam się od Ciebie. – Zaśmiałam się.

    – Kocham Cię!

    – A ja Ciebie.

    Usiadłam obok niej i siedziałyśmy tak wtulone w siebie… i pewnie siedziałybyśmy tak dłużej, gdyby nie to, że trzeba był udać się na zajęcia.

     

    Godzina 10:30

    Kolejna lekcja mijała… a ja nie mogłam się na niczym skupić. Cały czas myślami byłam na ławce z Kaśką. Na szczęście teraz była przerwa na której, wszystkie dziewczyny z naszej paczki uciekały „poprawić” urodę… my jednak postanowiłyśmy się z tego zerwać.

    – Dziewczyny czas do „kosmetyczki” – Oznajmiła wszystkim Sandra.

    – Dobra to wy idźcie, a my z Zośka skoczymy do sklepiku.

    – A po co niby? – Wtrąciła się Kinga

    – No a po co się chodzi do sklepiku? – Broniła nas Kaśka.

    – Dobra, nie to nie. Dziewczyny idziemy same.

    – Ale ja chyba, też pójdę do sklepiku. – Wydukała z siebie Natalia.

    – Jezus… Kinga to chodźmy same.

    No i tyle było z chwili dla nas… Natalia musiała wszystko zepsuć. Po minie Kaśki widziałam, że też to się jej nie podoba, gdy nagle wypaliła ona z czymś dziwny.

    – Natalia, bo tak się zawsze zastanawiałam… co tym masz w sumie do lesbijek?

    Nagle serce podskoczyło mi do gardła.

    – Eeee… ja? No chyba nic, ja jestem tolerancyjna do wszystkiego. A dlaczego pytasz?

    – Nie tak tylko z czystej ciekawości.

    No tak, Natalia nie należała do najbardziej domyślnych osób w naszej paczce. Może to i nawet lepiej… widocznie Kaśka chciała tylko sprawdzić, grunt na jakim się znajdujemy.

    – Kurczę, wiecie co zapomniałam portfela z kurtki.

    Tak! Tak, tak, tak!!! To była nasza nadzieja…

    – Jasne, nie ma sprawy. Leć po niego a my przytrzymamy Ci kolejkę.

    Gdy tylko Natalia pobiegła w stronę szatni… Kaśka pociągła mnie za rękę, żeby szybko nas schować pod schodami. Na szczęście był tam taki zaułek, do którego raczej nikt nie zaglądał.

    – Matko! Jak dobrze, że ona zapomniała tego portfela… ale pewnie mamy tylko chwile.

    Nie zdążyłam nawet nic powiedzieć, bo moje usta zostały znowu zaatakowane przez usta Kaśki. Po raz kolejny moje kolana się rozmiękczył… brzuch wypełnił się motylkami… Przyparła mnie do ściany… a ja objęłam ją nogą przyciągając mocniej do siebie. Ale nasze szczęście długo nie trwało, bo dziewczyny już zaczęły się zbliżać…

    – Kurdę… idą tutaj znowu gaduły…

    – Kaśka… moi rodzice są cały dzień w pracy, a my kończymy za dwie godziny.

    – Co masz na myśli?

    – Wspólną naukę…

    – Mmm… Podoba mi się Twój pomysł.

    Wyszłyśmy szybko, z pod schodów. Dziewczyny, schodziły już pomału… a w naszą stronę zmierzała Natalia.

    – Ej co z wami, nie było Was w sklepiku?

    – A coś nam wypadło.

    Natalia wzruszyła tylko ramionami. Reszta dziewczyn do nas dołączyła i rozbrzmiał się głośny dźwięk dzwonka na lekcję, a my z Kaśką czekaliśmy już tylko na zakończenie zajęć…

     

    Godzina ok. 13:00

    Siedziałyśmy u mnie… Ubranie nie było nam potrzebne… Ja siedziałam na ziemi przy fotelu na którym siedziała Kaśka… jej stopy opierały się na moim brzuchu i czesała mi ręką włosy… Było mi tak cudownie…

    – Kaśka… masz piękne stopy… nigdy wcześniej na nie tak nie patrzyłam… ale… podniecają mnie…

    – Haha. – Zaśmiała się. – Mnie Twoje też. Są takie maleńkie i słodkie.

    – Naprawdę Ci się podobają?

    – Tak głuptasku.

     Wzięłam jej stópkę w dłoń i zaczęłam delikatnie całować… Jej zapach był cudowny. Kaśka, zaś drugą stopą zaczęła delikatnie jeździć po mojej piersi i drażniąc paluszkami i tak już mój twardy sutek od podniecenia. Znowu zaczęłam wypuszczać głośniej powietrze…

    – Wiesz, boję się… żeby się dziewczyny czegoś nie pokapowały.

    Jej słowa wyrwały mnie z przyjemności… zdjęłam z siebie jej nogi, wstałam i siadła ma jej kolanach.

    – Ja też… ale nie chcę teraz o tym myśleć. Ale kiedyś trzeba będzie im powiedzieć.

    – No tak masz rację… ale teraz cieszmy się, tym że w końcu jesteśmy razem… Wiesz, od samego początku mi się podobałaś.

    – Zawstydzasz mnie…

    – Naprawdę… zawsze fantazjowałam o Twoim ciele…

    – I jak? Bardzo Ci się podoba?

    – Oj bardzo… ale może… chociaż to głupie…

    – NO MÓW! Chcę zrobić dla Ciebie wszystko…

    – Chciałabym, żebyś mi zrobiła striptiz… przy jakiejś powolnej… pobudzającej zmysły melodii…

    – No wiesz Kotek, bardzo chętnie… ale jak widzisz ja już jestem goła. – Zaśmiałam się, patrząc na jej błagalny wzrok. – Ale dobrze poczekaj tutaj…

    Podbiegłam szybko do szafy…

    – Tylko zamknij oczy!

    – Ehh… no dobrze.

    Szybko nałożyłam na swoje nóżki ciemne rajstopy… zakryłam swój nabrzmiały biuścik czerwonym koronkowym stanikiem i a na siebie narzuciłam tylko koszulę odsłaniającą tylko moje uda i zapięłam na kilka guzików, aby odsłaniał sporą część mojego dekoltu. Wychyliłam głowę za szafy… Kaśka miała zakrytą twarz dłońmi… ale widziałam, że próbowała trochę podglądać… na szczęście za drzwi nie było nic widać…

    – I co gotowa?

    – Mhm… jak nigdy… w dodatku napalona…

    Schowałam się ponownie, za drzwi szafy… i powoli wystawiłam za nich swoją stopę… i powoli wychylając całą nogę… kocimi ruchami zaczęłam się poruszać w kierunku laptopa… Na moje szczęście laptop stał tak, że gdy byłam przy nim… mogłam w pełnej okazałości „chwalić” się swoim tyłeczkiem Kaśce, kręcąc nim na boki… po chwili rozstawiłam nogi… jeszcze w chwilowo cichym pomieszczeniu dało się słyszeć ciche dyszenie… Gdy udało mi się odszukać odpowiednią melodię, włączyłam ją… i powoli się odwróciłam opierając się rękami o biurko stojąc w rozkroku… Moim oczom ukazał się widok Kaśki w podwiniętymi i rozłożonymi nogami na fotelu… które bardzo mocno trzymały się palcami jego brzegu. Jej włosy zakrywały częściowo jej piersi, a jej jedna dłoń spoczywała na jej myszce, którą masowała się powoli… a drugą ugniatała swoją pierś. Podnieciłam się na ten widok bardzo… krocząc kocimi ruchami w jej stronę, natrafiłam na łóżko… powoli oparłam na niej jedną rękę… a zaraz drugą… w ten sposób klęczałam na łóżku podpierając się na nich. Zaczęłam się wyciągać niczym zwierzak… wypinając mój tyłeczek wysoko do góry i znowu kręcąc nim raz w lewo… a raz w prawo… Widziałam, że te widoki bardzo działają na Kaśkę, która zaczęła cicho pojękiwać i troszkę przyśpieszając swoją „solową” zabawę. Oderwałam ręce przeciągając je po udach i prostując się… jechałam po brzuchu pociągając kawałek materiału do góry, który zaraz potem opadł zakrywając ponownie odsłonięte miejsce… moje palce jechały powoli po guzikach, zatrzymując się na ostatnim zapiętym… Powoli zaczęłam go rozpinać… a potem kolejny i kolejny… I tak o to klęczałam, już w rozpiętej koszuli…

    – Ej… a po co Ci ten stanik? – Wydyszała zawiedziona.

    – A wiesz co z nim się da zrobić?

    – Nie wiem… ale jestem bardzo ciekawa… – Dyszała co raz głośnie i masowała się co raz szybciej.

    – Można go rozpiąć od przodu.

    – Boże… rozepnij go…

    – Dobrze…

    Przekręciłam jedną nóżkę po łóżku… i drugą, teraz siedziałam już na skraju łóżka po drugiej stronie… bliżej Kaśki… podeszłam do niej bliżej… i zaczęłam rozpinać stanik… natychmiast wyskoczyły z niego moje piersi… Zadziałało to na nią natychmiastowo… bo z jej ust wydobył się głośny jęk.

    – Matko… jak one na mnie działają…

    Uśmiechnęłam się sama do siebie… obróciłam się do niej tyłem i zaczęłam powoli zsuwać koszulę z ramion… powoli osuwając po plecach… wyciągnęłam z niej jedną rękę… obróciłam się znowu do Kaśki przodem i ściągnęłam z siebie koszule już całkiem rzucając jej głowę… Ona zaś natychmiast ją z siebie zrzuciła…

    – Został mi ostatni element naszego striptizu…

    Kaśka była chyba u skraju wytrzymałości, bo masowała się już bardzo szybko i prawie krzyczała… ja natomiast siadła znowu na ziemi tym razem przodem do niej… jedną stópkę położyłam na jej stópce… z drugą zrobiłam dokładnie to samo… Teraz siedziałam z rozłożonymi nogami w czarnych rajstopach przed rozpaloną do granic możliwości moją ukochaną… która była co raz bliżej uniesieniu…

    – Bardzo Ci blisko?

    – Zaraz dojdę…

    – A teraz Cię wykończę moja kochana…

    Położyłam się całkowicie na ziemi… moje dłonie powędrowały w miejsce mojego krocza… wbiłam delikatnie paznokcie w materiał i powoli zaczęłam go rozrywać… ukazując przy tym całą błyszczącą od moich soczków myszkę Kaśce. To był chyba strzał w dziesiątkę… bo w tym momencie wygięła się w łuk zacisnęła nogi i zamarła… Trwała tak dłuższą chwilę… po czym opadła z sił. Powoli dochodząc do siebie uśmiechnęła się do mnie, zsuwając się z fotela i kładąc się na moim ciałku…

    – Kocham Cię mój Rudziaku…

    – A Ja Ciebie! Ale niestety musimy się powoli ubierać… za niedługo będą wracać moi rodzice… a Ty musisz niestety wracać do domu…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zośka Jackowska

    Jest to kontynuacja poprzedniej historii, rozwijająca życie seksualne pomiędzy dwiema nastolatkami.
    Mile widzania konstruktywna krytka. 🙂 

  • Wspomnienia szkolne

    Patryk i Asia. Wycieczka szkolna, uwielbiałem wycieczki szkolne. Gdy maiłem 16 lat, na jednej z ostatnich, prawiczek Patryk przestał być prawiczkiem. Pamiętam każdy szczegół, dotyk i wszystkie zdarzenia poprzedzające. “Uganiałem” się za nią kilka lat, podkochiwałem, marzyłem, masturbowałam. Niewysoka, około metr sześćdziesiąt pięć, krótkie, ciemne włosy z grzywką zaczesywaną na lewą stronę. Piersi idealnie wypełniające rękę. Mogła chodzić bez stanika i wszystko było na miejscu. Na wspólnym w-f’ie patrzyłem jak podskakują, gdy odbijała piłkę. Patrzyłem na jej wzgórek, gdy robiła mostek, obcisłe leginsy tak mocno napięte na jej myszce. Wyglądało tak, jakby pod strojem nie było bielizny tylko cienki materiał stroju sportowego, oddzielającego moje oczy od jej skrytego skarbu. Na każdych zajęciach miałem wzwód, a po nich musiałem chodzić do wc rozładować napięcie. Tyłek jakich mało, zgrabny, okrągły taki ściskać gryźć i tarmosić. Och a wycieczka zbliżała się wielkimi krokami. 5 maj, piękna pogoda, spakowany, gotowy do drogi, razem z kumplami z klasy maszerowałem do autobusu podstawionego na szkolnym parkingu. Ona już tam była, uśmiechnięta, rozmawiała z koleżankami. Jej ciemna karnacja pięknie kontrastowała z białym, luźnym t-shirt w szpic, trochę prześwitujący, widać było gładki stanik. Na nogach trampki, bez skarpetek i luźne spodenki zakrywające pośladki. Podeszliśmy do kółka i przywitaliśmy się. W oczekiwaniu na zbiórkę wszystkich i załadunek bagaży ustaliliśmy jak będziemy siedzieć. Asia zarezerwowała miejsce przy oknie przede mną (oficjalnie ze sobą nie byliśmy, ale wszyscy wiedzieli, że coś wisi w powietrzu). Układanie walizek trochę zaczęło się przeciągać, dziewczyny usiadły na schodach i dalej ustalały przebieg wycieczki, a ja patrzyłem na odsłonięte pośladki i skrawek majtek, które ukazały się, gdy Asia opierała nogi o stopień niżej niż ten, na którym siedziała. Schyliłem się i zacząłem zawiązywać sznurówkę, z dołu miałem jeszcze lepszy widok, delikatnie rozchyliła nogi. Moim oczom ukazała się jej wydepilowana pipka, materiał majtek był z drobniutkiej, prześwitującej siateczki. Zamurowało mnie, znieruchomiałem. Trwało chwilę, zanim oderwałem wzrok i spojrzałem na jej twarz. Uśmiechnęła się, puściła mi oczko i złączyła nogi – to nie był przypadek, zrobiła to celowo. Nikt dookoła nie zorientował się, że zafundowała mi tak podniecający bodziec. Wiedziałem, że to będzie wspaniała wycieczka, już to czułem i mój przyjaciel w spodniach też. Czekało nas dziesięć godzin w autokarze. Wszyscy odliczeni, pora ruszać. Z kumplami siedzieliśmy na końcu, ja z lewej strony przy oknie, Asia przede mną. Tylne siedzenia były wyżej od pozostałych, mogłem przełożyć ręce nad nimi, zaglądać w dekolt i podziwiać krągłości. W drodze rozmawialiśmy, graliśmy w karty, żartowaliśmy, ot takie wygłupy w autobusie. Przez korki, planowany dojazd zamiast o 20:00 przesunął się na 24:00, no cóż na niektóre rzeczy nie ma się wpływu. Około 23:00 w środku zrobiło się cicho, większość spała. Oparłem się o siedzenie Asi, miała zamknięte oczy, przełożyłem ręce i delikatnie zacząłem dotykać jej prawego ucha, przechyliła głowę na lewa stronę i odsłoniła tym samym szyję. Podczas mijania lamp drogowych, światło wpadające do środka ukazywało mi pulsującą tętnicę, dekolt i przerwę pomiędzy piersiami. Podniosła głowę, spojrzała na mnie i uśmiechnęła – tak samo jak na schodach. Wstałem i pocałowałem ją w czoło. Złapała moją rękę i przyciągnęła do brzucha po czym wtuliła mocno. Czułem jej piersi na przedramieniu. Po chwili sytuacja wróciła do wcześniejszej. Gładziłem jej ucho i szyje. Moja dłoń zsuwała się na dekolt. Nie wiedziałem na ile mogę sobie pozwolić, ale nie protestowała wiec schodziłem coraz niżej. Zakreślając małe kółeczka, od czasu do czasu, dotykałem górnej części piersi aby zaraz wrócić do szyi. Za trzecim lub czwartym razem, gdy zaczynałem wędrówkę ponownie w dół, Asia odciągnęła materiał bluzki. Moja ręka i palce znalazły się pod. Kontynuowałem wędrówkę. Tym razem odczucia były całkiem inne, mój puls zaczął przyspieszać, ręka trochę drżeć. Widziałem, że i jej serce bije znacznie szybciej, głowę miała przechyloną, oczy zamknięte a tętnica szyjna wariowała. Aksamitna skóra piersi znalazła się pod moimi palcami. Poczułem materiał stanika, zatrzymałem się na chwilę. Delikatnie złączyła łopatki i poprawiła się na fotelu. Jej piersi ruszyły się a moja ręka zsunęła się niżej i poczułem jej twardy sutek. Zacząłem powoli i delikatnie zataczać kółka środkowym palcem. Po chwili dołączył wskazujący i serdeczny. Czasami robiąc półkole przesuwałem opuszki po sutku. Za każdym takim ruchem widziałem jak drży i napina brzuch. Myślałem, że mi nie pozwoli, przerwie, zastanawiałem się nad każdym ruchem. Nie chciałem aby przerwała. W pewnym momencie włożyła rękę miedzy uda, otworzyła usta, a jej oddech znacznie przyśpieszył. Jej palce zniknęły pod spodenkami. Luźny materiał nie był przeszkodą. Moja wyobraźnia szalała. Penis w spodniach miał za ciasno. Powędrowałem na drugą pierś lecz tym razem wsunąłem ją pod materiał. Mój mały palec zahaczył sutek jako pierwszy, później 4…3…2… Kciuk i wskazujący zacisnął się na sutku. Usłyszałem cichy jęk i zobaczyłem jak mocno zaciska uwięzioną niżej dłoń… Autobus się zatrzymał. Musieliśmy przerwać. Światła się zapaliły. Wstaliśmy jako ostatni spojrzała na mnie i uśmiechnęła po raz trzeci. Moje wybrzuszenie w spodniach, przykuło jak uwagę, znieruchomiała. Po chwili spojrzała na mnie, puściłem oczko i powiedziałem: – Panie przodem… Stałem za nią, czekaliśmy aż wszyscy wysiądą. Zrobiła krok w tył, jej zgrabny tyłek “przykleił” się do mnie. Trochę się speszyłem, wiedziałem, że uderzyła twardego jak skała wacka. Musiałem złapać się foteli z lewej i prawej strony ponieważ straciłem równowagę. Gdy wróciłem do pionu, przygotowany na to co się stało przed chwilą, powtórzyła zachowanie z ta różnica, ze tym razem wypięła pupę a ja zacząłem napierać. Zaszumiało mi w głowie. Niesamowite jak człowiek reaguje na nowe doznania. Wiedząc, że nikt nie widzi wsunąłem ręce pod t-shirt, złapałem oba balony, ścisnąłem, mocno naparłem na tyłek i pocałowałem w tył szyi. Materiał spodenek i moich spodni w tym momencie bardzo nam przeszkadzał. Cofnąłem się, a moje ręce znalazły się na pośladkach. Działo się tak dużo, i tak szybko i nikt dookoła nic nie widział. Nie wiem kiedy moje palce znalazły się na jej stringach, w miejscu tak ciepłym i mokrym. Krocząc powoli, z lewej na prawą nogę, zbliżaliśmy się do wyjścia z autobusu. Z każdym krokiem pocierałem jej muszelkę, materiał tak cienki, że dzięki niemu czułem każda fałdkę, każdy skrawek jej wygolonego skarbu. Szepnąłem jej do ucha: – Chciałbym, aby mój penis znalazł się w Tobie, głęboko, szybko, teraz… Przestałem się bać, krępować, wewnętrzne zawstydzenie, opory i hamulce minęły. – Już wkrótce… – usłyszałem. Poprawiłem go w spodniach, włożyłem rękę w kieszeń i złapałem sterczącego kutasa. Tak mój wzwód został ukryty… Szumiało w głowie i sam nie wierzyłem co się przed chwilą stało… Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mikos