Blog

  • Marysia

    Noc była niespokojna. Grzmiało, a rzęsisty deszcz bębnił o okna. Z płytkiego snu wybudziło mnie skrzypnięcie drewnianej podłogi. W uchylonych drzwiach stała nastoletnia córka mojej obecnej partnerki. Zaspany wyciągnąłem w bok dłoń, szukając Ewy. Dopiero po chwili przypomniałem sobie, że wyjechała na szkolenie. Nieprzytomnym wzrokiem wpatrywałem się w stojącą na progu sypialni Marysię. Zastanawiając się, czy przestraszyła się burzy, gapiłem się na jej kształtne ciałko. Mocno wybrzuszona na piersiach koszulka sięgała jej ledwie do połowy pośladków, odsłaniając opinające kształtne biodra majteczki. Gdy już miałem zapytać co ją sprowadza, podbiegła do łóżka i wsuwając się pod kołdrę, wyszeptała:

    – Boję się burzy.

    Była stanowczo za duża na tego typu wizyty. Czułem się niezręcznie, gdy przytuliła się do mnie piersiami. Miałem lekką erekcję, czując, jak pełne i jędrne ma cycki. Kierowany rozsądkiem zbierałem się w sobie, by zakończyć tę niezręczną stację, gdy mała łapiąc za kutasa, pocałowała mnie w usta. Ostatkiem woli wydusiłem z siebie:

    – Nie powinnaś tego robić. Nie prowokuj mnie!

     

    Nie posłuchała. Wsuwając języczek w usta, dłonią mocno ścisnęła kutasa. Podniecenie wzięło górę nad rozsądkiem. W końcu miała już piętnaście lat i nie była moją córką czy nawet pasierbicą. Gwałtownym ruchem odwróciłem ją na plecy. Wsuniętą w majtki dłonią pieściłem bezwłose łono. Widziałem podniecenie w jej oczach. Dysząc z żądzy, jednym ruchem zerwałem z niej majtki. Klęcząc między rozłożonymi udami, chwyciłem za spód koszulki. Delikatny materiał rozdarł się, odsłaniając cudownie kształtne piersi. Pomagała mi dłońmi, gdy pospiesznie ściągałem z siebie bokserki. Przytrzymując za szyję, nasunęła mnie na siebie. Leżąc między szeroko rozłożonymi udami, dłonią wprowadziłem kutasa w jej ociekającą sokami dziurkę. Krzyknęła cichutko, gdy pchnąłem. Była nieziemsko ciasna. Rżnąłem ją mocnymi pchnięciami. Opierając się na jednej dłoni, drugą miętosiłem pełne piersi. Wiła się pode mną. Zacisnęła wplecione w moje włosy palce i przyciągając mnie do siebie, zaczęła gwałtownie jęczeć. Podczas orgazmu z trudem łapała oddech, rytmicznie zaciskając pochwę na moim kutasie. Wyłem z rozkoszy, posuwając pulsujący kanał. Eksplodowałem fontanną nasienia, mocząc uda i podbrzusze.

     

    Była jak szmaciana lalka, gdy się z niej zsunąłem. Leżąc na plecach, walczyłem o każdy haust powietrza. Marysi powoli wracała świadomość. Tuląc się do mnie, dłonią odnalazła kutasa. Wystarczył delikatny dotyk paluszków, by ożył. Kiedy pochyliła nad nim usta, naciągnąłem sobie jej biodra nad twarz. Lizaliśmy się w 69. Z zadziwiającą sprawnością obrabiała mi kutasa. Mrucząc, wylizałem je różową kremówkę. Druga runda trwała o wiele dłużej. Zaczęła, nabijając się na mnie w pozycji na jeźdźca. Byłem urzeczony, patrząc, jak jej drobne ciało podskakuje na moim potężnym kutasie. Kilkukrotnie zmienialiśmy pozycje. Zanim strzeliłem, miała dwukrotnie orgazm. Spuściłem się, waląc ją na pieska, po czym odwróciłem Marysię twarzą do mnie, pakując ociekającego spermą kutasa w usta.

     

    Trzymana mocno za włosy ssała go aż miałem ponownie erekcję. Mała objawiła prawdziwy talent do obciągania. Zadowolony rzuciłem ją na brzuszek. Trzymając za długie włosy, zmusiłem, by wypięła się do mnie na żabkę. Odkręciłem tubkę żelu, po czym brutalnie wsunąłem w jej odbyt aplikator, wciskając sporą porcję do środka. Krzyczała, gdy rozdziewiczałem jej dupcię, a mimo to miała niezły orgazm, kiedy palcując łechtaczkę, spuszczałem się w jej kakao.

     

    Zmęczona usnęła w moich ramionach. Obudziła mnie po dziesiątej, przynosząc do łóżka śniadanie. W fartuszku mamy, założony na nagie ciało, wyglądał zjawiskowo. Na serio rozważałem możliwość przelecenia jej natychmiast, jednak wygrał głód i rozsądek. Do przyjazdu jej mamy zostały jeszcze trzy dni, więc trzeba było zacząć się oszczędzać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej

    A.

  • Fantazja (25-26 Mar. 2016)

    Nie mogłem się opanować. Delikatny słodko-gorzki zapach chłopaka doprowadzał mnie już do szaleństwa. Objąłem do ciasno rękoma i zaatakowałem jego drobne, blade usta. Na początku cały zesztywniał z nerwów. Nie spodziewał się po mnie aż takiej gwałtowności,  a że sam do najśmielszych nie należał, przez chwilę niekontrolwanie dygotał w moich rękach. Zupełnie nieświadomie, westchnął w moje wargi, ale potem wreszcie uległ.

    Z talii, moje ręce szybko przeniosły się na jego biodra. Anglista wydał z siebie kolejny zgłuszany przez moje pocałunki jęk i po raz kolejny poczułem jak sztywnieją mu wszystkie mięśnie. Już nawet zaczynałem z lekka panikować, ale wreszcie oplótł mnie swoimi rękoma i niepewnie oddał pocałunek. Mruknąłem niemal bezgłośnie z aprobatą i natychmiast zacząłem dobierać się do rozporka jego spodni. Nie protestował, choć kiedy na moment uchyliłem powieki, widziałem, że bardzo mocno się czerwieni. Kiedy rozdzieliłem nasze wargi, widziałem, jak ucieka wzrokiem na boki. Oparłem lewą rękę na jego głowie, wplotłem mu palce w te szaro-brązowe oczy i starałem się go przytrzymać. Nie za mocno, nie zbyt gwałtownie, ale stanowczo. Przymknął powieki i cichutko westchnął, kiedy przypadkowo pociągnąłem go za włosy. Spojrzałem na niego nieco zmieszany. Podobało mu się? Uśmiechnąłem się potem lekko i postanowiłem kontynuować naszą zabawę, skoro nie widziałem u Nathana jakichkolwiek znaków, prób protestu.

    Przyssałem się do jego szyi. Zacisnąłem zęby na delikatnej skórze chłopaka i mocno zassałem. Westchnął boleśnie, ale też chyba rozkosznie. Zacisnął mocno palce na materiale mojej koszulki i bardzo ochoczo, odchylił głowę nieco w tył. Kiedy się odsunąłem i skontrolowałem jego szyję, zauważyłem, że mój podpis bardzo szybko nabierał pięknego, ciemnoczerwonego koloru. Rumieniec dwudziestotrzylatka był prawie tak samo intensywny jak malinka, którą mu zostawiłem. Przynajmniej tak z aprobatą stwierdziłem wtedy.

    Gwałtownie zdarłem z niego koszulkę i pchnąłem go do tyłu. Natychmiast opadł na zmechaconą pościel. Spojrzał na mnie nierozumnie, ale wpół nieprzytomnie z przyjemności spod nie do końca przymkniętych powiek. Usta miał lekko rozchylone, oddychał płytko, szybko.
    Myślałem, że zwariuję… Odrzuciłem gdzieś w kąt swoją koszulkę, natychmiast pozbyłem się naszych spodni. Nathan nie protestował, choć widziałem, że trochę się wstydził. Postanowiłem bezczelnie ośmielić go pieszczotami. Ułożyłem się gdzieś na wysokości jego krocza i delikatnie chwyciłem ustami jego nabrzmiałą męskość przez cienki materiał szarych bokserek.
    Szatyn westchnął głośno i niekontrolowanie uniósł nieco biodra. Zrozumiałem przekaz. Zdarłem z niego bieliznę i natychmiast wziąłem go w usta, jak najgłębiej potrafiłem. Na ten ruch z mojej strony odpowiedział kolejnym rozkosznym dźwiękiem. Na chwilę przypatrzyłem się jego twarzy.  Zasłaniał oczy wysoko uniesionym przedramieniem. Cały czas miał rozwarte usta, które teraz zaczerwieniły się mocno, zwilgotniały z podniecenia. Oddychał coraz szybciej i głośniej. Pewnie nawet nie był do końca świadomy tych słodkich jęków, jakie z siebie wydawał.
    Zacisnąłem mocno usta na jego główce i przesunąłem sztywno językiem po jej małym wgłębieniu, niemal wsuwając czubek języka do środka. Chwycił pościel w pięści i wygiął się w łuk, jęcząc głośno. Nie przestawałem, przy czym strużką ściekającej mi po brodzie śliny, spróbowałem nieco zwilżyć swoje palce.
    Przejechałem wskazującym w okolicy bladych pośladków Nathana i wcisnąłem go pomiędzy nie. Przesunąłem ostrożnie opuszkiem po jego wejściu. Bardzo szybko się rozluźnił, pod wpływem moich pieszczot. Wsunąłem palec do środka. Zadrżał, mięśnie mocno mu zesztywniały. Dłonie cały czas trzymał mocno zaciśnięte na pościeli i głośno wzdychał.

    – Oh, god…! – prawie wyszeptał. Spojrzał na mnie nieśmiało spod na wpół przymkniętych powiek. Widziałem. Wstydził się prosić o jeszcze, chociaż bardzo tego chciał. No, dobrze… Tym razem byłem zdolny do tego, żeby przeprowadzić całą robotę za kogoś, zwłaszcza za niego. Może wkrótce mógłby się do tego przyzwyczaić. Przyjemne dreszcze przeszły mi po plecach, kiedy niekontrolowanie wyobraziłem sobie Nathana, świadomie i z premedytacją mnie uwodzącego i zapraszającego mnie do łóżka na bardzo pikantną, pełną uniesień noc. Poczułem jak mój członek zaczyna mocno pulsować. Cholera…

    Złapałem go za biodra i odsunąłem się od jego krocza. Spojrzałem na niego jeszcze raz, ucałowałem ostrożnie jego usta. Zwilżyłem go mocno śliną. Niestety nie za bardzo miałem jakieś płyny pod ręką, a jak mi się wydaje, wylewanie na tyłek coca-coli mogłoby się raczej nieciekawie skończyć…

    Wszedłem w niego powoli. Nie chciałem od razu, nie chciałem sprawić mu jakiejś przykrości, przy czym wiedziałem, że gwałtowne zachowanie w jego przypadku, nie zawsze mogło się dobrze skończyć. Raczej był zbyt nieśmiały i zdecydowanie za delikatny na dziadowskie pierdolenie. Musiałem obchodzić się z nim ostrożnie, a wiedziałem, że prędzej czy później miało to zaowocować dla nas obu.

    Prawie krzyknął i oparł obie dłonie na swojej twarzy. Przesunął koniuszkiem języka po spierzchniętych, nabrzmiałych wargach. Jego biodra zafalowały jakby. Uniosły się niekontrolowanie, kiedy natrafiłem na czuły punkt chłopaka.

    – Oh, god! – powtórzył głośniej. Nie spodziewałbym się tego po nim… Musiało mu być naprawdę nieziemsko, skoro złapał mnie mocno za biodra i usiłował zmusić do kolejnego, gwałtownego pchnięcia w to samo miejsce. – There! Please…! Hit it again! Oh, god!

    Spełniłem prośbę Nathana i parę razy wbiłem się w niego agresywnie, uderzając w rozkoszny punkt wewnątrz niego. Musiałem uciszyć go pocałunkiem i na moment przestać się ruszać. W życiu nie spodziewałbym się po tym chłopaku, że w łóżku mógłby być tak rozpalony… Przecież wcześniej był taki płochy i nieśmiały, a teraz?  Spodobało mi się ta jego kurewska wersja. Bardzo.

    Cały czas trzymał zaciśnięte ręce na moich biodrach. Usiłował mną poruszyć, ale kiedy niekontrolowanie prawie podrywał się do siadu, nie było mi najłatwiej spełnić jego gorących, rozkosznych próśb.
    Pchnąłem go znów na kanapę. Zaprotestował.
    Spojrzał na mnie zamglonymi z przyjemności oczyma. Wydawał się być jakby zahipnotyzowany. Szatyn był cały czerwony z podniecenia, drżał niekontrolowanie i oddychał szybko i płytko. Jego słodko-gorzki zapach wypełniał cały pokój. Myślałem, że zwariuję, ale w sumie było za późno. JUŻ zwariowałem.

    – I want to ride you… – wyszeptał błagalnie, patrząc na mnie swoimi wielkimi, prawie czarnymi oczyma. Widziałem, usta też nieco mu dygotały. Ledwo rozumiałem, co do mnie cichutko pomrukiwał. – Please! – jęknął rozpaczliwie. – Let me ride you! Please!

    – Oh… oh-kay…

    Zszedłem z niego i położyłem się na kanapie na plecach. Podszedł do mnie na czworakach, cały czas się trzęsąc. Byłem naprawdę mocno zszokowany. Nathan, który raczej sprawiał wrażenie grzecznego, nieśmiałego świętoszka, szedł teraz w moją stronę na czworakach, kompletnie rozpalony, żądny, żeby mnie dosiąść. Sam z podniecenia zacząłem lekko dygotać pod jego ciałem.

    Przełożył jedną nogę nad moim biodrem. Drugą, zgiętą w kolanie ustawił po mojej prawej stronie. Powoli przymierzył się do moich bioder, wyprostował się nieco i chwycił mojego penisa, naprowadzając go na swoje wejście. Jęknął głośno, kiedy weszła w niego moja główka. Zacisnąłem mocno powieki i przygryzłem wargi z przyjemności. Zrobił to specjalnie! Specjalnie… Zacisnął na mnie mięśnie i mimo, że to ja znajdowałem się w nim, pozbawił mnie zupełnie kontroli nad tym wszystkim. Teraz to ja byłem prawie, że bezwładny. Gdyby nie rozkoszny amok, pewnie nie za bardzo by mi się to spodobało…

    Prawie krzyknął, kiedy wsunął go w siebie na całą długość. Przez moment siedział na mnie niemal w zupełnym bezruchu, tylko dygotał z przyjemności i jęczał. Potem spróbował się na mnie poruszyć. Uniósł się nieco, wspomagając się udami. Wygiął się nieco do tyłu, a oparłszy dłonie na swoich piętach, zaczął się unosić i opadać na mnie. Żadna, nawet najmocniejsza czy najbardziej romantyczna muzyka na świecie nie była tak atrakcyjna, jak jego coraz to głośniejsze jęki i westchnienia. Poruszał się na mnie coraz pewniej. Odpłynąłem. Czułem, że już nie mam nad tym żadnej kontroli. Uchyliłem tylko lekko powieki, żeby móc podziwiać ten cudowny widok – ujeżdżającego mnie, nagiego, wygiętego w łuk chłopaka, który z każdą kolejną chwilą przyspieszał swoje ruchy. Wyciągnąłem ręce w jego stronę. Musnąłem palcami jego talię. Nachylił się posłusznie nade mną. Złapałem mocno jego biodra i z całej siły zacząłem dociskać go do siebie. Zwiesił głowę, zaciskając powieki i krzyknął kilka razy.

    – Oh, god…! – znowu wzywał tego boga… Dlaczego nie mógł wzywać mnie? – Oh, god, Oliwer…! – No, kurwa, nareszcie.

    Przyspieszyłem ruchy jego bioder, mocno łapiąc go za pośladki. Prawie się na mnie położył. Uniosłem go nieco. Oplótł mnie ciasno rękoma. Było m już zbyt dobrze, był zbyt blisko i nie dawał rady z narzuconym przez samego siebie tempem.

    – Fuck me… – westchnął mi do ucha. Był już tak nagrzany, w takim stanie, że nie potrafił się opanować. Wychodziło z niego prawdziwe zwierzę i strasznie mnie to podniecało. Zamierzałem spełnić jego prośbę… – Please, fuck me hard… I’m gonna cum… Please, do this!

    – F-fine… As you wish, my prince… – odparłem w przerywanych szybkim oddechami szeptach. Gwałtownie przewróciłem go na łóżko. Znów leżał pode mną, zupełnie rozłożony, roztrzęsiony z podniecenia. Złapałem jego nogę w udzie i uniosłem. Wbiłem się weń gwałtownie i starałem się pieprzyć go jak najmocniej i najszybciej potrafiłem. Rozrzucił ręce na boki i kurczowo złapał poduszkę w ciasny uścisk drobnych palców. Krzyknął głośno, kiedy trafiłem w prostatę.

    – Oli…! – na więcej nie było go stać. Nic więcej niż na część mojego imienia i głośne krzyki zapowiadające szczyt. Mocno zacisnął się na mnie. Nie wytrzymałem, ale on doszedł pierwszy i to bardzo głośno. Wtedy o tym nie myślałem, ale teraz wiem, że zapewne słyszeli nas wszyscy jego cholerni sądzi.

    – Oli, please…!  – wydarł się chwilę zanim sam zacząłem szczytować. – Please, cum inside me…! Cum inside! I want you inside…!

    Nachyliłem się nad nim i przyspieszyłem ruchy na tyle, na ile w ogóle byłem w stanie. Natychmiast doszedłem w środku. Nathan ciasno oplótł mnie jedną ręką. Drugą przytrzymywał moje biodra jak najbliżej siebie. Za żadne skarby nie chciał, żeby zmarnowała się chociażby kropelka naszych rozkosznych, wycieńczających starań…

    Jęknął mi do ucha, co jakiś czas lekko je podlizując i przygryzając. Zacisnął palce na mojej skórze, do bólu wbijając się we mnie paznokciami.

    – Oli… – cały czas wzdychał moje imię. – Oli!

    Myślałem, że zwariuję, że zaraz drugi raz mi stanie…

    Ostrożnie wysunąłem się z niego.

    Nathan jeszcze przez krótką chwilę niekontrolowanie poruszał biodrami i wzdychał. Widzieć kogokolwiek w takim stanie to niezwykła rzadkość i przez myśl przeszło mi nawet czy kiedykolwiek ktoś w łóżku go zadowolił. Taki niby nieśmiały, delikatny chłopiec, a w łóżku? Prawdziwa, cholerna bestia…

    Opadłem obok niego na pościel i przyciągnąłem go do siebie. Minęło jeszcze kilka krótkich minut, zanim uspokoił swoje niekontrolowane ruchy i ciche westchnienia. Miałem nieoparte wrażenie, że nadal dochodzi, ale oprócz tego, co wcześniej wylał na moje podbrzusze, nic już raczej nie wsiąkało w cholerną pościel w serduszka.

    – Oli… – jęknął moje imię, oplatając mnie rękoma. Przysunął się do mojej twarzy i zaczął mnie namiętnie całować. Pogładziłem go lekko po policzku i spojrzałem w te ciemne oczy. Nadal były troszkę zamglone. Nadal wydawał się być półprzytomny, ale ta przedziwna mgiełka zdawała się powoli „schodzić”. (…)

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Danny Crowe

    To tylko taka sobie fantazja. Byłem zbyt leniwy, żeby rozbudowywać fabułę, ale mam nadzieję, że część czytelników zrozumie  d l a c z e g o .

    Dla jasności:

    Oli – Oliwer – powiedzmy, że student filologii angielskiej

     Nathan – native speaker, przyjechał ze Stanów, świeżak po studiach, kursach, ble ble ble. 
    Przypadli sobie do gustu, a o fabule (lub jej braku już mówiłem powyżej)*

     

     

     

    * winny się tłumaczy, ehh…  

  • Znowu fantazja… (26-27 Mar. 2016)

    Niedługo leżeliśmy wtuleni w siebie. Wtuleni…? Ha… Może to złe słowo, bo ja, w zasadzie, byłem bezczelnie odwrócony do niego dupskiem, ale w sumie wkrótce dostałem za swoje. Blondyn obejmował mnie jedną ręką, drugą troszkę pokracznie próbował klepnąć mnie w tyłek. Zamruczałem cicho, niekontrolowanie, kiedy jego dłoń dotknęła mojej skóry. Myślałem, że może mój na wpół zgłuszony przez poduszkę jęk trochę go odstraszy. Jeszcze czego… Byłbym zapomniał, że Darek był nikim więcej jak starym perwersem. A przynajmniej starym to on sam „lubił” siebie nazywać, chociaż dla mnie trzy lata starszy facet to jeszcze nie dziad, to znudziłem się już protestowaniem. Jego słodkie, zielone oczy były zbyt uparte, aby przekonać go, że dwadzieścia trzy lata to w cale nie tak dużo…

    – Darek… – mruknąłem na wpół rozkosznie, na wpół pretensjonalnie. Kurwa mać, jeszcze tego brakowało, żebym przed Wielkanocą nie spał ani jednej godziny. Mój ojciec, jak to on, nigdy w domu nic nie pomagał, a z racji, że rodzeństwa nie miałem, większość obowiązków spadała na mnie. Matka była już najzwyczajniej w świecie zbyt zmęczona, żeby wszystko ogarnąć. Z resztą, kto by się dziwił, w jej wieku? Nie mogłem pozwolić, żeby (powiedzmy szczerze) starsza pani, zapierdalała w kuchni jak chora, a ja miałbym przysłowiowo pierdzieć w stołek, bo „faceci tak robią”. Co to, to nie!

    Darkowi trudno było wybić z głowy figlarny nastrój. Normalnie z tego powodu bym się raczej ucieszył, bo nie znosiłem widzieć go smutnego czy rozgrymaszonego, ale około trzeciej w nocy (a za dwie godziny na rezurekcję) było to po prostu nie do pomyślenia.

    – Darek…! – zawtórowałem, kiedy już któryś raz z rzędu mocniej klepnął mnie w tyłek.

    Naprawdę? Człowieku, naprawdę? Za drzwiami mojego pokoju znajdował się nieduży korytarz. Idealnie naprzeciw mojej „jaskini” znajdowała się sypialnia mojej matki. A że ta lubiła spać z szeroko otwartymi drzwiami, bo „lubiła mieć wszystko pod kontrolą”, łatwo było, żeby przyłapała swojego syna na obłapywaniu się ze swoim przyjacielem. Szlag by to… Nie powiem, żeby ludzie pod sześćdziesiątkę byli jacyś tolerancyjni dla gejów. Oni (czyt. Moi rodzice) byli nadal głęboko przekonani, że byłem hetero, tylko kompletna pipa, skoro nie potrafiłem (w wieku dwudziestu lat) przygruchać sobie panienki…

    – Daro, no kurwa! – warknąłem głośniej i już chciałem się odwrócić, ale mocno przytrzymał mnie rękoma. Sapnąłem ciężko, kiedy nieco się podniósł i przygniótł mnie do łóżka. Szlag by go… Stary zboczeniec!

    Przesunął bezczelnie ręką po moich pośladkach. Złapał jeden mocno, pomiętolił. Żeby nie było niesprawiedliwie to samo zrobił z drugim. Westchnąłem półgłosem, a on odczytał to jako aprobatę swoich działań i przesunął palcami pomiędzy moimi pośladkami. Czułem już wyraźnie, że ciemny materiał mojej bielizny zrobił się lekko wilgotny, a przy okazji z przodu nieco przyciasny. Spróbowałem się wyszarpnąć, ale nie pozwolił mi na to. Przejechał ręką w stronę mojego przyrodzenia i zaczął je lekko masować przez bieliznę. Przymknąłem nieco oczy i mruknąłem bezgłośnie. Jego ruchy stały się bardziej intensywne.

    – Chyba sobie żartujesz… – szepnąłem cichutko. Wiedziałem, że mnie słyszał, po prostu po chamsku udawał, że mnie nie słyszy. Byłem nieco zaskoczony tym, że w środku nocy blondyn jakoś nie był niesamowicie zaspany i nawet nie wyrażał cienia ochoty na to, żeby oddać się Morfeuszowi. Przeważnie to ja byłem nocnym Markiem, ale tym razem albo go coś trafiło, albo po prostu był tak napalony, że nie wiedział co robi. Sam już nie wiedziałem, która z tych opcji była „gorsza”. W każdym bądź razie, o śnie to mogliśmy obaj zapomnieć. Nieważne, że jutro w kościele mieliśmy stać jak dwa truposze, niewyspani, prawie jak na kacu… W dodatku „dla fun’u”, Daro najwidoczniej miał ochotę zafundować mi pobolewający tyłek.

    Podniósł się do pół-siadu. Przełożył drugą rękę przez moje ramię i spróbował władować mi palce do ust. Udało mu się. W tym samym czasie, kiedy mnie wreszcie uciszył, poczułem, jak palec drugiej ręki blondyna powoli wrzyna mi się w wejście. Zamruczałem niekontrolowanie, zadrżałem. Szlag…! Czy on….? Czy on naprawdę musiał mieć tak cudowne ręce? Naprawdę
    w y p a d a ł o  by się nam wyspać, ale było to po prostu niemożliwe, przy jego zdolnościach manualnych.
    Jęknąłem i stróżka śliny pociekła mi po brodzie. Automatycznie jakby, zupełnie bezwolnie zacząłem ssać jego palce, przy czym nieustannie nerwowo poruszałem biodrami.
    Kosmyk jasnych włosów chłopaka, zaczął łaskotać mnie po szyi. Aż przeszły mnie dreszcze.

    – Ty stary zboczeńcu… – mruknąłem, kiedy wysunął mi palce spomiędzy warg. Zrobił to tylko po to, żeby pozbyć się mojej bielizny. Zwilżył mocno palce śliną i zaczął bawić się dwoma wewnątrz mnie. Wygiąłem się mimowolnie, wypiąłem w jego stronę i jęknąłem głośno. Zasłonił mi usta ręką.

    – Ciii…. – szepnął. – Naprawdę chcesz, żeby zaraz wparowali tu twoi rodzice? – niby szeptał, ale wiedziałem, że ma do mnie jakieś pretensje.

    – To ty mnie tutaj molestujesz! – prychnąłem.

    – Ale tobie się to podoba.

    Bum. Z tym argumentem nie mogłem wygrać. Mógłbym próbować kłamać, ale moje ciało i tak by mnie zdradziło. Jeśli nie tyłek i jęki to choćby penis, który w tym momencie stał jak wieża, cały napuchnięty. Główka, lekko wilgotna od preejakulatu, wysuwała się ze spranych czarnych slipów.

    Poddałem się, bo co miałem niby zrobić? Miałem na siłę walczyć z zaborczymi rękoma zielonookiego, kiedy i tak w cale nie miałem na to ochoty? Wolałem być już mocno niewyspany niż zmarnować noc nam obu.
    Darek objął mnie ciasno w talii i zmusił do siadu. Zdarł ze mnie koszulkę, a kiedy zaczął zabawiać się moimi sutkami, przyssał mi się do szyi. Odpłynąłem. Przymknąłem powieki i westchnąłem cicho, gdy przygryzł moją skórę. Uwielbiałem, gdy mnie podgryzał, szczypał i zadrapywał przydługimi paznokciami. Miałem jakieś swoje małe zboczenia w postaci chociażby ciągnięcia za włosy, co może nie do końca odpowiadało jemu, ale przecież to nie on musiał być ciągnięty. Z przedziwnym dreszczem wspominam każdą chwilę, kiedy wplatał swoje długie palce w moje włosy, chwytał mnie mocno i przytrzymywał, żebym jak grzeczny chłopiec należycie oddał jego pocałunki. Aż mi się duszno i gorąco robiło na samo wspomnienie takich momentów.

    – Zdejmij majtki, śliczny. – szepnął mi do ucha, a po plecach przeszły mi gorące dreszcze. Posłusznie, uniosłem się lekko i pozbyłem się ostatniego skrawka zakrywającego mnie materiału. 
    Darek przeszedł na czworakach przez łóżko i przysiadł przede mną. Wyciągnął ręce w powolnym geście, po czym pchnął mnie z powrotem na łóżko.  Opadłem na ciemną pościel i wyczekiwałem kolejnego jego ruchu, kolejnego polecenia, któremu miałem się poddać.

    Uchwycił moje nogi pod kolanami i uniósł do góry. Stęknąłem nieco. Nie przepadałem za tą pozycją, ale zaraz umilił mi nieprzyjemne napięcie mięśni brzucha, kiedy zaczął ocierać się swoją erekcją o moje krocze i dolny fragment pośladków. Przymknąłem oczy i zacisnąłem palce na pościeli ,wydając z siebie jakiś bliżej nieokreślny dźwięk. Uciszył mnie namiętnym pocałunkiem i szybko ściągnął z siebie bokserki. Potem ostrożnie dotykał mojego wejścia główką członka.

    – Tam… – westchnąłem, wyginając się nieco boleśnie. Próbowałem wyciągnąć rękę w stronę stoliczka nocnego. Zrozumiał. Pogrzebał w dolnej szufladzie i wyciągnął z czeluści jej bałaganu waniliowy lubrykant. Wylał go trochę na palce, roztarł na swoim przyrodzeniu, kolejną porcję zimnego płynu przeznaczył na mnie. Przeszedł mnie nieprzyjemny dreszcz. Nigdy nie przepadałem za tym momentem, kiedy coś diabelsko zimnego jest wylewane na skórę. Rozgrzewasz się jak cholerny piec hutniczy, a tutaj masz! Lodowate dziadostwo!

    Wszedł we mnie bez większego przygotowania, ale powoli. Wygiąłem się nieco.
    Podciągnął moje nogi w górę i zaczął miarowo się poruszać. Nie potrafiłem kontrolować swoich westchnień i jęków. Musiał uciszyć mnie nieporadnym pocałunkiem.

    – Cicho bądź! – szepnął ostro, pochylając się nade mną. Wsunął mi jedną rękę pod głowę i mocno chwycił za włosy. Zaskamlałem, przymykając kurczowo powieki. Nie wiem czy zdawał sobie sprawę, że ciągnięcie za włosy w cale nie było najlepszym sposobem na uciszenie mnie. W końcu to podniecało mnie jeszcze bardziej. Czubek… Jeszcze przyspieszył ruchy biodrami i miał nadzieję, że postaram się nikogo nie obudzić. Jeszcze czego?
    Prawie krzyknąłem, kiedy główką członka uderzył w mój najczulszy punkt. Wszystkie mięśnie w moim ciele niekontrolowanie się napięły. Zalała mnie fala gorąca.

    – Daro! – westchnąłem, zaciskając pięści na materiale poszwy od poduszki. Gwałtownie przekręciłem głowę w prawo, mocno przygryzłem wargi.
    Na chwilę zwolnił i wypuścił moje włosy z pomiędzy palców. Wykorzystałem tę chwilę, żeby spróbować się od niego odsunąć. Chłopak wysunął się ze mnie i spojrzał nierozumnie na moją twarz.

    – Połóż się… – poprosiłem cicho. Zrobił to.
    Nieco pokracznie wgramoliłem się na jego biodra. Naplułem sobie na rękę i chwyciłem jego męskość, rozprowadzając na niej gęstawy płyn. Słyszałem jego niewyraźny pomruk, gdy mocniej uchwyciłem w palce główkę jego członka. Nakierowałem go na siebie i przysiadłem.
    Gdybym wcześniej wiedział, że to może być aż tak przyjemne, nie robił bym tego tak gwałtownie. Naprawdę żaden z nas nie chciał zostać przyłapany w takiej sytuacji.  On – nieproszony gość na święta; ja – nie wyoutowany synalek, pedał. Na samą myśl ciarki przechodzą po plecach, co nie?

    Zacząłem niepewnie się na nim poruszać. Uniosłem się nieco, większość ciężaru ciała opierając na udach, a potem opadłem. Darek wydał z siebie niegłośne westchnienie i przymknął oczy.
    Widząc, że jemu też sprawiało to radość, w cale nie zamierzałem przestać. Mimowolnie i tak wydawałem z siebie zawstydzające mnie dźwięki, ale nie przestawałem w dość nieporadnych próbach ujeżdżania go. Uda bolały mnie strasznie, zwłaszcza, że do aktywnych fizycznie nie należę, ale nie przestawałem. To było zbyt przyjemne.

    Zacisnąłem się na nim mocno. Słysząc, że jego oddech gwałtownie przyspiesza, spróbowałem poruszać się szybciej.  
    Wygiąłem się do tyłu, opierając większą część swojego ciężaru za jego udem. Drugą ręką złapałem się za członka i próbowałem robić sobie dobrze, jednocześnie nie przestając „podskakiwać” na blondynie. Kiedy poczułem jego dłonie na swojej klatce piersiowej, nie wytrzymałem. Przyspieszyłem swoje ruchy i przymykając kurczowo powieki, westchnąłem głośno. Jeszcze chwila… Jeszcze chwila… Cholera jasna!

    Akurat musiały mnie rozboleć uda! Nie byłem w stanie przez chwilę się poruszyć. Opadłem w „tym miejscu” prawie całym ciężarem, a wbijający się do samego końca penis, nie był w cale zachętą do zaprzestania ruchów bioder. Stęknąłem nieco rozpaczliwie, opierając dłonie nad jego biodrami. Zielonooki pogładził mnie po twarzy.

    – Spokojnie… – szepnął, patrząc na mnie jak półprzytomny. – Powoli, Danny… Powoli.

    Próbowałem!

    – N-nie mogę!

    Akurat teraz musiałem zawalić… Ale kiedy próbuje się czegoś nowego, kiedy robi się coś „niestandardowego” po raz pierwszy, nie zawsze musi to wychodzić na sto procent, nieprawdaż?

    Przyciągnął mnie do siebie i pocałował namiętnie. Przez różnicę wzrostu, musiałem unieść się nieco wyżej i nie mogłem pozwolić sobie na przysiadaniu na jego nabrzmiałym członku. Na koniec oblizał lekko moje wargi, cmoknął ostrożnie i pogładził po włosach.

    – Powoli… Ja sobie poradzę. – obiecał cicho. Nie do końca zdawałem sobie sprawę, że można być aż tak wyrozumiałem. Trochę się skrępowałem.

    – Zrób sobie na mnie dobrze… – poprosił szeptem, głaszcząc mnie po biodrach. – Dojdź, Danny, potem ja dojdę.

    – N-no dobra… – wyskamlałem jak szczenię i spróbowałem znów się poruszyć.

    Tym razem uniosłem się nieco wyżej, tak, żeby penis Darka drażnił głównie moje wejście. Westchnąłem głośno i znów złapałem swoje przyrodzenie jedną ręką. Dwudziestotrzylatek przytrzymał moje biodra obiema rękoma. Nie było łatwo… Byłem cholernie nagrzany, naprawdę! Ale żeby pomagał mi się poruszać jak małemu dziecku? To mnie strasznie krępowało i raczej utrudniało dojście. Prędzej, myślałem, że spalę się ze wstydu niż dojdę, ale nie chciałem go tak zostawiać, więc kontynuowałem swoje nieporadne ruchy.  Blondyn nie dawał mi żadnego znaku, że mu się to nie podoba, więc po jakimś czasie spróbowałem znowu przyspieszyć. Spowolnił moje podskoki, przytrzymując mnie znowu.

    – Powoli, słońce. – przypomniał mi łagodnie, choć w jego głosie wyczuwałem już, że ledwo się kontrolował. Będąc już pewnym, że nadal sprawia mu to przyjemność, ośmieliłem się bardziej.

    – Nie mogę…! – stęknąłem,  gdy byłem już blisko. – D-Darek, nie mogę!

    Starszy zrzucił mnie z siebie. Przez moment nie wiedziałem w ogóle co się dzieje. Raczej nigdy nie zachowywał się aż tak gwałtownie.

    Natychmiast zawisnął nade mną. Tak, jak poprzednio, uniósł moje nogi, łapiąc je pod kolanami i zaczął mnie ostro posuwać. Prawie krzyknąłem. Nie wiem jak ten skurwysyn to zrobił, ale trafił w ten punkt kilka razy pod rząd i doszedłem, nawet nie dotykając się po penisie. Miałem wrażenie, że się rozpływam. Boże… Pierwszy raz coś takiego czułem.

    Darek doszedł po mnie. Spróbowałem się nieco unieść i przytrzymać jego biodra przy sobie.

    – Zostań! – warknąłem ostro, wbijając paznokcie w jego skórę. Zielonooki w odpowiedzi, jęknął mi boleśnie do ucha. Poczułem jak wylewa się we mnie gorący płyn. – Zostań! – powtórzyłem, przytrzymując go nieporadnie. Wbił się we mnie jeszcze parę razy, po czym powoli się wycofał i opadł na łóżko, obok mnie.

    Przez kilka długich minut leżeliśmy, usiłując nieco unormować oddech. Przysunąłem się bliżej niego i objąłem go jedną ręką. Prawą nogę przerzuciłem przez jego nagie biodro. Ucałowałem do w policzek i otarłem się brodą o jego ramię. Zamruczał cicho.

    – Dlaczego chciałeś, żebym w tobie doszedł? – zapytał prawie bezgłośnie.

    – Lubię jak to robisz… – westchnąłem.  Spojrzał na mnie nieco zdziwiony. Uniosłem nieco brwi.

    – No, co?

    – No, nic… Przeważnie chłopaki tego nie lubią.

    – Ja lubię. – odparłem i uniósłszy się nieco na łokciu, spojrzałem mu w twarz. Uśmiechnąłem się promiennie do starszego chłopaka i pocałowałem go znowu.

    Byłem nawet na tyle głupi, żeby myśleć, że jeszcze się wyśpimy, ale ledwo przymknęliśmy oczy, zadzwonił cholerny budzik… 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Danny Crowe

    Wersja bardzo surowa (czyt. niepoprawiana).

  • Rozne rodzaje milosci cz.II Jerzy

    Nadszedł sierpień. Anna, po rejsie z synem, wróciła do pracy. Marka wysłała z Klarą i jej dziadkami w Bieszczady. Samotne wieczory spędzała w domu, rozmyślając o tym, co zaszło na jachcie. Ciągle nie mogła uwierzyć, że dała się ponieść pożądaniu. Czy nie zrobiła synowi krzywdy? Wydawało się, że nie, ale pozostał jakiś trudno uchwytny osad w sercu. W połowie miesiąca szef zorganizował spotkanie z ważnym klientem. Poprosił Annę o przygotowanie dokumentów i obecność przy rozmowach, zaplanowanych na piątkowe południe, a potem na późnym obiedzie w restauracji. Początkowo nie chciała pójść, ale po dłuższym namyśle zgodziła się.

    Na tę okazję założyła nową sukienkę, do kolan, w kolorze kawy z mlekiem, dopasowaną, ale niezbyt obcisłą, podkreślającą jej kobiece kształty, do tego brązowe szpilki i biały żakiet. Całość tworzyła bardzo twarzowy i elegancki zestaw, w sam raz na popołudniowy obiad w dobrej restauracji. Jednym z uczestników spotkania był Jerzy, dyrektor ekonomiczny firmy handlowej, wysoki, czterdziestoletni mężczyzna. Prawniczka ceniła go jako partnera do interesów, uważała za kulturalnego i błyskotliwego człowieka. Razem z nim przyszedł Tadeusz, prezes tej samej firmy, starszy, szpakowaty facet. Na obiad szefowie pojawili się z żonami, tylko Anna i Jerzy bez osób towarzyszących. Po godzinie atmosfera zaczęła się robić swobodniejsza. Rozmowy zeszły na tematy bardziej prywatne. Anna siedziała obok Jerzego, prowadząc niezobowiązującą rozmowę o wychowaniu dzieci, poziomie szkół i uczelni. Równocześnie intensywnie zastanawiała się, dlaczego taki przystojny mężczyzna, jak on, jest tu sam.

    – Pani Anno, mogę o coś zapytać? – odezwał się cicho.

    – A o co chodzi? – Zaciekawiona zwróciła twarz w jego kierunku.

    – Dlaczego jest tu pani sama?

    – Bo nie mam męża. Zginął siedem lat temu w wypadku i mieszkam tylko z synem.

    – To przykre – powiedział Jerzy ze smutkiem.

    – To ja teraz zadam panu to samo pytanie. Można?

    – Pięć lat temu moja żona zmarła na raka trzustki. Sam wychowuję Iwonkę, pomaga mi wspaniała mama mojej żony. Wie pani, samotnemu mężczyźnie trudno jest wychowywać dorastającą dziewczynę.

    – Rozumiem, bo ja jestem w podobnej sytuacji. Mam dwudziestoletnią córkę i siedemnastoletniego syna. Muszę sobie radzić, ale pomagają mi zarówno rodzice, jak i teściowie. Basia studiuje prawo na Uniwersytecie Warszawskim, mojej dawnej uczelni.

    – Moja Iwonka też myślała początkowo o prawie, ale w końcu złożyła podanie na Uniwersytet Medyczny. Bardzo lubi pomagać innym. Świeżo zdała maturę z bardzo dobrymi ocenami.

    Rozmawiali nachyleni ku sobie. Bliskość tego mężczyzny powodowała sprzeczne myśli – z jednej strony emanował spokojem, a z drugiej, coś przyciągało jak magnes do niego. Annie zrobiło się gorąco, ręce jej drżały i poczuła wilgoć w majtkach. Ten facet wzbudził w niej pożądanie, skonstatowała. Uderzyło to w nią niesamowicie mocno, przestraszyła się, że nie zdoła opanować emocji. Dawno już nie miała intymnego kontaktu z nikim, nie licząc wakacyjnego przeżycia z Markiem. Szef prawniczki uregulował rachunek i prezesi zaczęli się żegnać. Jerzy zaoferował Annie, że odwiezie ją do domu. Zanim zdążyła pomyśleć, już się zgodziła. W samochodzie obydwoje milczeli przez całą drogę do jej domu. Dopiero przy pożegnaniu zapytał, czy da się zaprosić jutro na kawę. Znów, bez namysłu wyraziła zgodę. Po chwili zreflektowała się: „Co ja robię?”, ale poprosiła go o numer telefonu, tłumacząc, że nie może dać teraz wiążącej odpowiedzi. Obiecała zadzwonić wieczorem. Wymienili numery komórek i pożegnali się.

    W domu zdjęła sukienkę i usiadła w samej bieliźnie przy biurku, chowając twarz w dłoniach. Rozmyślała o Jerzym, o swoim nim zainteresowaniu, o tym, co usłyszała w czasie obiadu. Wspomniała Adama, wydawałoby się, miłego mężczyznę. Dał się poznać jako kulturalny, inteligentny człowiek. Rozwiódł się rok wcześniej, bo żona go nie rozumiała, jak twierdził. Dzieci nie mieli. Podobno rozstali się w zgodzie. Dzieci Anny go zaakceptowały. Zamieszkał w ich domu. Rozbudził w niej uśpioną seksualność. Kochali się dość często, ale tylko wtedy, gdy on chciał. Na próby zainicjowania seksu przez partnerkę nie reagował, albo wręcz odmawiał. Wkrótce zaczął pokazywać swoją prawdziwą twarz. Miał pretensje o późniejsze powroty z pracy, o telefony innych, nieważne, mężczyzn czy kobiet. Ciągle powtarzał, że nie powinna tyle pracować, bo on utrzyma rodzinę. Według niego, kobieta powinna dbać o dom, czekać na mężczyznę z obiadem i nie mieć swoich przyjaciół, czy nawet znajomych. Wyjście z domu tylko z nim i pod jego opieką. Po miesiącu Anna miała dość tych zastrzeżeń. Powiedziała mu, że albo zmieni swoje podejście, albo muszą się rozstać, ona z pracy nie zrezygnuje i będzie spotykać się z kim chce, bo nie jest niewolnicą. Domyślała się, że to był prawdziwy powód rozstania z poprzednią żoną. Jeszcze próbował ją przekonywać, ale twardo mówiła – nie będzie siedziała w domu, bo lubi swoją pracę i nie zamierza rezygnować dla jego kaprysu. Nie po to kończyła studia, żeby teraz to zaprzepaścić. Rozstali się.

    Po tej nieudanej próbie na długi czas przestała myśleć o jakimkolwiek mężczyźnie. Zraniona i znowu samotna, poświęciła całą swoją energię wychowaniu dzieci. Do dzisiaj. Ten dzień zdawał się wywracać do góry nogami całe jej dotychczasowe życie. Jerzy też jest sam i pewnie potrzebuje kogoś. Dół brzucha ogarnęło przyjemne mrowienie. Wspomnienie popołudniowego spotkania i rozmowy spowodowało u niej nagłą chęć na seks z nim. Nie umiała sobie tego wytłumaczyć. Chyba tym, że podczas rejsu z Markiem jej seksualność została ponownie rozbudzona. Anna położyła bezwiednie rękę między uda. Poczuła wilgoć i gorąco pod bielizną. Wsunęła dwa palce pod materiał, sięgnęła do mokrej i śliskiej łechtaczki. Dreszcz przyjemności wstrząsnął jej ciałem. Masowała ją do chwili, gdy spazm orgazmu wygiął plecy tak, że o mało nie spadła z krzesła. Krzyk rozkoszy rozległ się w pustym domu. Przestraszyła się, że ktoś usłyszy. Przez lata nauczyła się panować nad głosem w takiej chwili. Nie mogła przecież jęczeć czy krzyczeć przy dzieciach. Dopiero po kilku sekundach dotarło do niej, że jest sama. Marek wyjechał, a Basia mieszka z Darkiem. Oprzytomniała i postanowiła zadzwonić do syna, żeby porozmawiać o Jerzym.

    – Marek, cześć.

    – Cześć, mamo.

    – Jak wam jest? Macie dobrą pogodę?

    – Prawie cały czas świeci słońce. Dzisiaj pływaliśmy na żaglówce.

    – Mam nadzieję, że w kapokach. – Doświadczona żeglarka nie mogła powstrzymać uwagi o bezpieczeństwie.

    – Oczywiście – zapewnił.

    – A jak dogadujecie się z dziadkami?

    – Świetnie, są przemili, dają nam dużo swobody. Właśnie dzięki panu Antoniemu mamy do dyspozycji łódkę. Jego sąsiad dał nam do dyspozycji Maka 606 na prawie dwa tygodnie. Jutro płyniemy z Klarą na wyspę, zostaniemy tam do niedzieli.

    – Tylko bądź uważny i dbaj o swoją dziewczynę.

    – Przecież to oczywiste – zapewnił matkę. – Mamo, jest jeszcze jedno…

    – Coś się stało? – Anna wyczuła niepokój w głosie Marka.

    – Nie… nic… – mówił niepewnie – a właściwie stało się… my z Klarą…

    – Spaliście ze sobą. – Domyśliła się.

    – Taaak…

    – Mam tylko nadzieję, że nie wrócicie z tego wyjazdu we trójkę. – Jej głos był wyjątkowo spokojny.

    – Mamo, wiemy, co to antykoncepcja.

    – Dobrze, porozmawiamy, jak wrócicie. Ja dzisiaj kogoś poznałam. A właściwie znam go już parę lat. To klient naszej kancelarii. Byliśmy w restauracji na służbowym obiedzie i rozmawialiśmy trochę. Zaprosił mnie na kawę, jutro. – Wyrzuciła z siebie wyznanie.

    – To idź. Musisz mieć kogoś, z kim możesz się spotkać, pogadać, a może nie tylko…

    – O czym ty mówisz!? – Udawała oburzenie.

    – Mamo, mam siedemnaście lat, nie jestem już małym chłopcem. Nieraz rozmawialiśmy o tym z Baśką, że powinnaś sobie kogoś znaleźć. Wiem, że nadal kochasz tatę i nic tego nie zmieni. Jeżeli ten facet zaakceptuje cię taką, jaka jesteś, to my nie mamy nic przeciwko.

    – Nie spodziewałam się, że jesteście już tacy dojrzali. Kocham was bardzo, przez te ostatnie lata byliście moją podporą. To dzięki wam nie załamałam się. I jeszcze teraz takie słowa! – odpowiedziała, wzruszona postawą dzieci. – Ten facet, jak go nazwałeś, ma na imię Jerzy i nie będę ukrywać, spodobał mi się.

    – To się nie zastanawiaj za długo, tylko idź – powiedział dobitnie. – Dobranoc.

    – Dzięki, dobranoc, ucałuj Klarę i jej dziadków.

    Anna usiadła na kanapie ze szklanką soku w ręce. Sięgnęła po telefon, odnalazła numer Jerzego i napisała krótkie zdanie: „Czekam jutro o 16.00 przed domem. A.” Za kilka chwil komórka piknęła cicho, oznajmiając nadejście wiadomości. Dwa słowa: „Będę. Jerzy”. Tylko dwa słowa, a wywołały szybsze bicie serca i ponowne mrowienie w podbrzuszu. Tej nocy spała mocno. W sobotni poranek otworzyła oczy i zobaczyła słońce zaglądające wesoło do sypialni. Ogarnęła ją radość z nowego dnia, ale i niepokój przed spotkaniem. Wstała z łóżka wypoczęta i zadowolona. Zaparzyła kawę w ekspresie i zjadła śniadanie. Miała teraz czas tylko dla siebie. Postanowiła wziąć długą, gorącą kąpiel. Nalała swój ulubiony płyn, pachnący cedrem, i puściła wodę. Naga stanęła przed dużym lustrem w łazience. Zobaczyła w nim dojrzałą, zgrabną kobietę z dużymi, ale nie obwisłymi jeszcze piersiami, lekko zarysowanym brzuszkiem, ładnie zaokrąglonymi biodrami i długimi nogami. „Muszę zacząć chodzić na gimnastykę, bo obrosnę tłuszczem” – zabrzmiało w jej głowie. Weszła do wody, położyła się, wystawiając tylko głowę nad cedrową pianę, zamknęła oczy i wyobraziła sobie Jerzego, patrzącego na nią. Znajome mrowienie dało znać o sobie spomiędzy ud. Wsunęła dłoń i rozchyliła płatki wewnętrznych warg. Dwa palce gładko wśliznęły się do gorącego i wilgotnego wnętrza, sięgnęły daleko w głąb pochwy. Ułożyła rękę tak, żeby równocześnie kciukiem drażnić łechtaczkę. Ciało drżało po wpływem tych pieszczot, zaczęła jęczeć z rozkoszy. Początkowo cicho, ale po chwili z ust wydobywały się coraz głośniejsze okrzyki. Tym razem się nie hamowała, w końcu była sama w domu. Po kilku minutach osiągnęła szczyt, niekontrolowane skurcze całego ciała spowodowały zalanie sporej części podłogi. Dochodząc do siebie, zobaczyła przed oczami obraz Jerzego, leżącego obok, w dużej, trójkątnej wannie, i pieszczącego ją delikatnie po spełnieniu. W tym momencie pomyślała: „Chyba prześpię się z nim, zobaczymy jak będzie, może coś z tego wyniknie dalej”. Pragnęła go bardzo mocno.

    Skończyła kąpiel, wtarła w lekko wilgotne ciało cedrowy balsam i w cienkim szlafroku zaczęła szukać ubrania na dzisiejsze popołudnie. W szufladzie komody znalazła nowy komplet bielizny, kupiony w poprzednim roku, jako prezent gwiazdkowy dla siebie. To był chwilowy kaprys, kolor materiału ją zauroczył. Później nawet nie chciała zobaczyć, jak wygląda w tym zestawie. Wrzuciła go do szuflady i zapomniała. Teraz otworzyła pudełko, wyciągnęła z niego piękny, bordowy stanik z cienkiej, połyskliwej koronki i majteczki w formie kusych, obcisłych szorcików z tego samego materiału, z jedwabną wstawką w kroku. Całość była mocno prześwitująca, nawet gładka wstawka w majteczkach. Do tego zestawu Anna przygotowała wąską, brązową spódniczkę do połowy uda i cienką bluzkę bez rękawów, w kolorze miodu. Do kompletu postanowiła założyć szpilki, te same, które miała wczoraj.

    Po obiedzie zaczęła zakładać przygotowane rzeczy, co chwilę spoglądając w duże lustro na drzwiach szafy w sypialni. Zrobiła jeszcze bardzo delikatny, prawie niezauważalny makijaż. Za pięć czwarta jej telefon cichym brzęknięciem zaanonsował nadejście sms-a: „Jestem już. J.” Szybko odpisała: „Wychodzę”. Jerzy przywitał Annę bukietem czerwonych tulipanów i pocałunkiem w podaną dłoń.

    – Może pan zaczekać chwilkę? Wstawię kwiaty do wody w domu, szkoda, żeby zwiędły, są śliczne.

    – Oczywiście – odpowiedział. – Pięknie pani wygląda.

    – Dziękuję, wracam za dwie minuty.

    Pojechali na Starówkę. Na Piwnej weszli do „Gwiazdeczki”, małej kawiarenki z ogródkiem pod szklanym dachem. Akurat w rogu był wolny stolik. Czekając na kelnerkę, Anna przyglądała się Jerzemu. Regularne rysy, ciemne oczy i lekko siwiejące skronie nadawały mu wygląd nobliwego, pociągającego mężczyzny. Przechodziły ją dreszcze, jak tylko spojrzała na twarz swego towarzysza. I na dodatek to ciągłe mrowienie między nogami. Już czuła, że jest wilgotna, podniecona.

    – Na co ma pani ochotę? – Z zamyślenia wyrwał ją głos Jerzego, gdy do stolika podeszła kelnerka.

    – Duże espresso i mały kieliszek koniaku.

    – A jakieś ciastko?

    – Tort węgierski, jeśli jest.

    – Dla mnie to samo, tylko bez koniaku.

    Czekali bez słowa na zamówienie. Anna przerwała ciszę. Postanowiła nieco przejąć inicjatywę, przynajmniej na chwilę.

    – Panie Jerzy, może przestaniemy tak „panować” sobie, nie jesteśmy w pracy.

    – Zgoda. Sam nie wiedziałem, jak to zasugerować. Mężczyźnie nie wolno proponować kobiecie przejścia na „ty”.

    – Właśnie, dlatego ja to zrobiłam – odparła z uśmiechem. – Anna.

    – Jerzy, może być Jurek.

    Przypieczętowali to pocałunkami w oba policzki. Siedzieli w tej kawiarence ponad dwie godziny, rozmawiając o wszystkim. Telefon Anny dał sygnał nadejścia sms-a. Odebrała: „I jak? Basia”. Szybko odpisała: „Skąd wiesz?” Po kilku sekundach dostała odpowiedź: „Marek dzwonił. Baw się dobrze. Jutro zadzwonię. B.” Jerzy uważnie obserwował towarzyszkę. Zastanawiał się, co kryje się za tą uśmiechniętą twarzą.

    – Jerzy, moje dzieciaki są na wakacjach, mam czas do jutra… – Anna zawiesiła głos. – Może zjadłbyś ze mną kolację, trochę mi smutno…

    – Czemu nie. Może pojedziemy do jakiejś przytulnej restauracji, znam taką, niedaleko. Mają tam świetnego kucharza.

    – Nie, mam lepszy pomysł – odpowiedziała drżącym od emocji głosem. – Zapraszam do mnie, porozmawiamy spokojnie, napijemy się wina.

    – Dobrze – odparł krótko. – Tylko ja nie będę mógł pić, samochód.

    – Ale ja mam ochotę, na czerwone.

    Pojechali na Mokotów, gdzie Anna miała dom z ogrodem. Po drodze kupili wino, australijskie Shiraz, łagodne w smaku i przyjemne do popijania. Prowadząc samochód, Jerzy zastanawiał się nad swoją pasażerką. Ciągle nie mógł rozgryźć tej kobiety. Przez te lata wspólnej pracy zdawała mu się zimną, wyrachowaną prawniczką, nie szukającą rozrywek ani przygód, a teraz widział kogoś zupełnie innego. Nie wiedział, czego może się spodziewać. „Co ma być, to będzie” – pomyślał.

    Annę z kolei nurtowały wątpliwości – „Co ja robię, zapraszam obcego człowieka do domu. Chyba zwariowałam” – Ale szybko odrzuciła te myśli. Chciała seksu z Jerzym i dopuszczała taką możliwość, że może się to stać dzisiejszego wieczora. Po ostatnich przeżyciach z Markiem w czasie wakacji, samotna masturbacja przestała jej wystarczać. Zapragnęła miłości dojrzałego mężczyzny.

    Dotarli wreszcie do domu, Anna zaprosiła gościa do salonu, a sama poszła do kuchni, przygotować coś do jedzenia. Po chwili jednak Jerzy podszedł do niej, popatrzył głęboko w oczy i bez słowa pocałował. Nie stawiała oporu, tylko mocno przylgnęła ustami do jego warg. Świat zawirował, a języki splątały się. Nagle oderwała się i spojrzała na niego uważnie.

    – Słuchaj, nie jestem przygodą na jedną noc – powiedziała szeptem. – Znasz moją historię, ja znam twoją. Podobasz mi się i myślę, że mnie nie skrzywdzisz.

    – Tak, masz rację – odparł nie wypuszczając jej z objęć. – Wiemy o przeszłości i to dodatkowo powoduje we mnie chęć zaopiekowania się tobą.

    Anna poczuła zgrubienie w spodniach mężczyzny. Zrobiło się jej przyjemnie, że jeszcze działa na płeć przeciwną. Poprosiła gościa, żeby otworzył wino i chwilę zaczekał, aż ona dokończy kolację. – Korkociąg jest w szufladzie pod barkiem – poinformowała. – Dobrze. Po kolacji usiedli na kanapie, Jerzy objął Annę ramieniem i zaczął mówić, że już dawno zwróciła jego uwagę. W czasie spotkań w kancelarii zauważył obrączkę na serdecznym palcu lewej dłoni. Zastanawiał się, dlaczego, przecież w Polsce nosi się obrączkę na prawej. Teraz zrozumiał, to był sygnał, że nie ma męża, ale wcześniej go miała i nie jest jeszcze gotowa na nowy związek. Kobieta drżała pod jego dotykiem. Poczuł to. Zaczęli całować się tak zachłannie, jakby za chwilę miał nastąpić koniec świata. Anna pospiesznie rozpinała jego koszulę. On nie pozostał dłużny, ściągnął z niej bluzeczkę i położył dłonie na piersiach, masując przez koronkowy stanik. Brodawki natychmiast stwardniały pod tym dotykiem. Pociągnęła partnera w kierunku sypialni. Pozbyli się reszty ubrań i padli na materac spleceni uściskiem. Bez żadnej gry wstępnej, natychmiast, zapragnęli połączyć się w miłosnej ekstazie.

    – Chodź do mnie. – Rozłożyła szeroko uda. Jerzy wsunął sztywnego penisa od razu głęboko. Poruszał się szybko, za każdym razem wbijając go najgłębiej, jak mógł. Po kilku minutach zamarł i spojrzał Annie w oczy.

    – Co jest? – zapytała.

    – Nie mamy zabezpieczenia.

    – Możesz kończyć we mnie. Biorę tabletki.

    Długotrwały brak seksu spowodował, że doszedł szybko, przed partnerką, ale tylko sekundy dzieliły ich orgazmy. Anna mocniej objęła nogami jego biodra i pod wpływem pulsowania członka wzniosła się na szczyt. Ciałem wstrząsały skurcze, a z gardła wydobył się przeciągły jęk rozkoszy. Jerzy padł na nią, ciężko dysząc. Nie wypuszczała go z uścisku nóg, chciała, by trwało to w nieskończoność. Ciężar kochanka przypomniał jej dawno nie odczuwaną radość z leżenia pod mężczyzną. Właśnie takie zakończenia lubiła. Uwielbiała ten nacisk, lekko tylko zmniejszony podparciem na łokciach. Było jej tak dobrze, że odpłynęła na kilkanaście sekund.

    – To było niesamowite, dawno nie przeżyłam czegoś takiego – szepnęła ucha Jerzego.

    – Ja też – odpowiedział cicho. – Jesteś cudowna.

    – Zostań do jutra. – No nie wiem, muszę pomyśleć – droczył się z nią.

    Leżeli w milczeniu, przytuleni do siebie. W głowie Anny szalały różne myśli. Miała wątpliwości, czy dobrze zrobiła. Z jednej strony wyrzucała sobie, że wpuściła innego niż Karol, mężczyznę do swojego domu, do łóżka, a z drugiej cieszyła się z tego. Pocałowała Jerzego w usta, oddał pocałunek i powiedział, że chce zadzwonić do Iwony, uprzedzić, że wróci późno, może nawet jutro. Wstał i nie zakładając nic na siebie, poszedł do salonu po telefon. Wracając do sypialni, zabrał po drodze resztę wina. Anna leżała na prześcieradle, niczym nie przykryta. Na widok mężczyzny odruchowo naciągnęła kołdrę na nagie ciało. Jerzy napełnił kieliszki i podał jej, mówiąc:

    – Teraz ja też mogę się napić z tobą. Zostaję.

    Anna przytuliła twarz do szorstkiego, pokrytego całodniowym zarostem policzka. Mocno przywarła wargami do ust. Ręką sięgnęła w dół, szukając członka, leżącego spokojnie po poprzednim wysiłku. Już się nie spieszyli. Pierwsze pożądanie zostało zaspokojone wcześniej, teraz przyszedł czas na powolne smakowanie wspólnych pieszczot. Ich ciała rozpalały się coraz mocniej. Dłonie kochanka objęły piersi, masując je delikatnie, a dwa palce delikatnie szczypały brodawki. Oddech Anny stał się płytki i urywany, a jej dłoń przyspieszyła ruchy. Penis odzyskał już pełną twardość. Podniosła się i siadła na biodrach Jerzego, równocześnie nabijając pochwą na sterczący pal. Ujeżdżała go przez długie kilkanaście minut, drażniąc łechtaczkę o kość łonową, a on ugniatał jej piersi. Tym razem równocześnie osiągnęli wyżyny przyjemności. Opadła na pierś partnera, jeszcze drżąc i jęcząc. Jego członek pulsował w rytm skurczów gorącego wnętrza. Stracili kontakt z rzeczywistością na kilkanaście sekund. Leżała bez ruchu, całując go namiętnie. Zmęczeni, lecz zadowoleni usnęli mocnym i spokojnym snem. Niedzielny poranek powitał ich słońcem, przedzierającym się nielicznymi promieniami przez szpary w zasłonach. Anna wstała cicho, nie budząc Jerzego, założyła szlafrok na nagie ciało i zeszła do kuchni zaparzyć kawę. Z filiżankami napełnionymi aromatycznym napojem wróciła do sypialni. Mężczyzna już się obudził. Z pogodnym błyskiem w oczach przyjął naczynie.

    – Dzień dobry – powitała go. – Jak się spało?

    – Dzień dobry, bardzo dobrze – odpowiedział. – Chodź tu do mnie, muszę cię pocałować.

    Mówiąc, odstawił filiżankę, wyciągnął ramiona i przytulił kobietę do siebie. Ponownie oddali się miłości, rozbudzając zmysły po nocnym odpoczynku. Niespieszne ruchy dawały obojgu głęboką rozkosz. Odprężeni i zadowoleni wzięli długą, wspólną kąpiel w pachnącej cedrem, ciepłej wodzie, myjąc i pieszcząc nawzajem swoje ciała, dopełniając rytuału poranka. Zwieńczeniem tego pięknego początku dnia było pyszne śniadanie na tarasie domu.

    Minęły wakacje, Marek wrócił z Bieszczad. Wspólnie postanowili nie wracać do tego, co działo się między nimi w czasie wakacyjnego rejsu. Dzieci Anny i Jerzego poznały się wkrótce po rozpoczęciu roku akademickiego. Iwonka z Basią błyskawicznie znalazły wspólny język i bardzo się polubiły. Miłość dwojga dojrzałych osób, chociaż trudna i z obciążeniami, kwitła i rozwijała się.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Micra21
  • Seksowna kolezanka i jej nogi

    Mam 15 lat, i chciałbym wam opowiedzieć o mojej przygodzie. Mam koleżankę w klasie, która jednocześnie jest moją sąsiadka i koleżanką. Koleżanką, która bardzo mi się podoba. Pewnego dnia przyszła do szkoły. Był czerwiec, więc było dosyć ciepło, toteż Weronika (tak ma na imię) postanowiła przyjść do szkoły w bardzo krótkich dżinsach  z rodzaju tych, co odsłaniają całe nogi. A Weronika miała bardzo piękne i długie nogi. Była mulata i tak się złożyło, że bardzo podobają mi się takie dziewczyny. Toteż byłem Wniebowzięty, gdy  ją zobaczyłem. Tego samego dnia usłyszałem pukanie, byłem sam w domu, więc poszedłem otworzyć. Do domu weszła Weronika. Chciała pożyczyć książkę, więc zaprowadziłem ją do  mojego pokoju. Gdy niosłem książkę potknąłem się i wpadłem na Weronikę. Przez przypadek nadziałem się klejnotami na jej kolano. Syczałem z bólu, ale poczułem dreszcz podniecenia. Po jej oczach zauważyłem, że ono to zauważyła. Od tamtego czasu wydawało mi się, że czuję na sobie jej wzrok. Jakiś tydzień później usłyszałem pukanie. Otworzyłem drzwi i moim oczom ukazała się Weronika. Od razu zauważyłem zmianę w jej ubiorze. Po pierwsze miała jeszcze krótsze spodnie, tak, że widać jej było kawałek pośladków. Założyła również  buty na wysokim obcasie.  Spytała się czy może jeszcze raz pożyczyć książkę. Przeczuwałem, że coś się świeci, tylko nie wiedziałem co. Poszedłem do pokoju po książkę. Już jej szukałem, gdy usłyszałem, Żebym spojrzał na nią. Zdziwiony odwróciłem się. Stała blisko mnie, i zanim cokolwiek powiedziałem, położyła mi ręce na barkach i uderzyła mnie swym kolanem w jądra. Jęczałem z bólu, a ona pchnął mnie na ścianę i przytrzymała. Usłyszałem polecenie żebym podniósł wzrok. Była wyższa ode mnie, więc mój wzrok padł na jej dekolt. Na ten widok rozluźniłem mięśnie. Ona tylko na to czekała. Znów uderzyła mnie kolanem i odepchnęła od ściany. Gdy ból minął spojrzałem na nią. Stała na środku pokoju i patrzyła na mnie, jakby na coś czekała. Rzuciłem się na nią, próbując ją obezwładnić. Jednak, gdy tylko zrobiłem krok ona kopnęła mnie w krocze.  Upadłem na dywan trzymając się za obolałe jądra. Usłyszałem stukot jej obcasów na podłodze i znów poczułem mocnego kopa w klejnoty. Poczułem jednak, że razem z bólem płynie także podniecenia. Gdy tak jęczałem i wiłem się na podłodze, słyszałem powolny  stukot  obcasów, jakby Weronika upajała się tą chwilą. Gdy popatrzyłem na nią, zauważyłem, że stoi tyłem koło mojej głowy. Mój wzrok padł na jej cudowne nogi oraz pośladki, które  z tej perspektywy widziałem lepiej niż normalnie. Popatrzyła się na mnie przez ramię, i powoli usiadła na mej twarzy. Toż przed tym jak usiadła wyciągnęła telefon, usiadła na mnie, i jakby nigdy nic, zaczęła przeglądać Facebooka. Fakt, że zdominowała mnie i siedziała na mej twarzy był bardzo podniecający. Ona zaś zaczęła się kręcić, jakby było jej niewygodnie. Czułem jej wydatne pośladki przez cienką tkaninę. Gdy próbowałem się ruszyć, poczułem jak uderza mnie pięścią w jądra – siedź spokojnie, bo cię ukarzę- powiedziała. Byłem niezwykle podniecony, czułem jakby miało rozerwać mi majtki. Po minucie Weronika wstała. Gdy spojrzałem na nią, spostrzegłem, że stoi między moimi rozchylonymi nogami. Spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem, wzięła zamach i wbił szpic buta w moje klejnoty. Zwinąłem się z bólu. – leż spokojnie, bo będę robić to dwa razy dłużej-warknęła. Posłusznie rozchyliłem nogi. Otrzymałem jeszcze cztery kopy. Miały być dwa, ale nie wytrzymałem, więc zgodnie z obietnicą Weronika podwoiła karę. Po tym pozwoliła  mi wstać. Spojrzałem na nią, a ona spytała się mnie z miną niewiniątka: nie gniewasz się? Czy byłam niegrzeczną dziewczynką? Mam nadzieje, że nie zasłużyłam na klapsy.  Po czym klepnęła się w pośladek.  C.D.N.                            

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zenon drabiniarz

    Czekam na krytykę i mam nadzieję ,że się spodobało☺ z góry przepraszam za błędy

  • Poznajac rozkosz

    Wracając do domu ze szkoły Maja walczyła z przygnębieniem spowodowanym wczesnowiosenną, deszczową pogodą. Na domiar złego od rana bolała ją głowa. Długo czekała aby opuścić szkołę i wrócić do domu. Z tego też powodu przyspieszyła kroku i już dziesięć minut później otwierała drzwi od mieszkania. Szybkim ruchem weszła do uwielbianego domu i zrzuciła z siebie plecak. Stojąc przed lustrem w przedpokoju zauważyła jak bardzo jest przemoknięta. Zdjęła ociekającą deszczem kurtkę i ubłocone, sportowe buty. Marzyła o tym, żeby położyć się do łóżka i odespać nieprzespaną noc. Stojąc w swoim pokoju zrzucała z siebie przemoczone ubrania. Kiedy została w samej bieliźnie podeszła do lustra i postanowiła uwolnić swoje piersi od zbyt ciasnego już stanika. Patrzyła na siebie z dumą podziwiając w lustrze swoje dojrzałe piersi i figurę godną sportowca. Nałożyła na siebie znalezioną w szafie, świeżą koszulkę i szukała czystych spodni. “Ehhh… po raz kolejny mama zabrała czyste ciuchy do prania”. Zdecydowała się poszukać czegoś u starszej o rok siostry. Otworzyła jej szafę i zabrała czystą parę legginsów. Po ich założeniu zauważyła jak świetnie eksponują one jej pupę i nogi. Już miała zamykać szafę siostry gdy jej uwagę przykuła różowa reklamówka. Po jej rozwinięciu, jej oczom ukazał się fioletowy, gruby wibrator. Była bardzo zaciekawiona i podniecona myślą co jej siostra robiła z tą gumową zabawką. Włączyła go. Gumowy penis cicho zawibrował. Maja spróbowała przyłożyć go do krocza przez materiał legginsów. Po całym ciele przeszył ją przyjemny dreszcz. Z wrażenia usiadła na róg biurka. Czuła jak robi jej się gorąco i jej twarz się rumieni. Jej sutki stały twardo odznaczając się na niebieskiej koszulce. Była już bardzo podniecona gdy usłyszała przekręcany zamek drzwi. W panice i pośpiechu schowała wibrator do reklamówki odkładając ją na półkę. Wybiegła na korytarz i krótko przywitała się ze swoją siostrą. Schowała się w swoim pokoju i zastanawiała się czy Karolina czegoś się domyśli. Na twarzy dalej miała rumieńce a sutki dalej sterczały. Usłyszała kroki swojej siostry. Karolina szybko otworzyła drzwi i spytała:

    -Co robiłaś w moim pokoju?

    – Ja.. Chciałam pożyczyć spodnie.

    -Lepiej je wypierz zanim mi je oddasz..

    Mówiąc to Karolina wyszła z pokoju. Maja zastanawiała się czemu jej siostra wspomniała o praniu. Nawet nie zauważyła jak bardzo jest mokra. W kroku spodni widniała ogromna plama soków z jej pochwy. Zrobiło jej się wstyd, że siostra przyłapała ją na tym.

        Późno w nocy Maja obudziła się i poszła zaspana do toalety. Przechodząc obok pokoju siostry usłyszała ciche jęki i głośne skrzypnięcia łóżka. Stała tak chwilę gdy drzwi otworzyły się.

    -Majka, co ty tu robisz?

    -Nic, ja tylko szłam do toalety.

    -Nie kłam, dobrze wiem,  że podsłuchiwałaś.

    Maja została siłą wciągnięta do pokoju i pchnięta na łóżko.  Karolina usiadła przy niej blisko i dalej ciągnęła temat:

    -Ładnie to tak podsłuchiwać?

    -Wcale nie podsłuchiwałam.

    -Lepiej się przyznaj, bo pożałujesz.

    -No dobra. Stałam tu chwilkę. Nie będę ci już przeszkadzać.

    -Siadaj!

    Zdezorientowana Maja legła na łóżku siostry przygnieciona jej ciężarem.

    -Zapomniałaś mnie przeprosić.

    -Okej, przepraszam.

    -Tylko tyle? Wstań i zdejmij bluzkę!

    Przestraszona Maja wstała. Nogi drżały jej ze zdenerwowania.

    -Rozbieraj się!-krzyknęła Karolina.

    Po tych słowach wiedziała, że nie ma wyjścia. Zdjęła bluzkę przez głowę i zasłoniła nagie piersi.

    -Przyjmę twoje przeprosiny pod jednym warunkiem. Całą noc robisz to co ci rozkażę. A teraz zdejmij majtki.

    Maja nie wiedzieć czemu od razu wykonała polecenie.

    -Teraz połóż się na łóżku.

    Maja ułożyła się na posłaniu siostry grzecznie czekając na dalszy przebieg zdarzeń. Poczuła na sobie dotyk Karoliny, która zachłannie badała jej ciało. Jej ręce znalazły się na młodych piersiach Mai, która oddychała coraz głębiej. W końcu na jej ciele znalazły się usta jej siostrzyczki. Zamknęła oczy i delektowała się chwilą rozkoszy płynącej z zapomnianego dotyku. Majka poczuła przeszywający ból na policzku.

    -Obudź się, masz robotę do wykonania! Kucnij nad moją twarzą.

    Maja grzecznie wstała i wypięła swój tyłeczek nad twarzą siostrzyczki.

    -Ładna cipa siostra-powiedziała Karolina-ciekawe jak smakuje.

    Język Karolinki znalazł się na wargach sromowych Mai. W pokoju dały się słyszeć jęki i wzdychanie mieszane z mlaskaniem Karoliny. Maja była w siódmym niebie. Czuła, że chce więcej rozkoszy płynącej z ust i języczka Karoliny.

    -Wstawaj suczko. Musisz mi w czymś pomóc.

    -Zrobię co zechcesz.

    -Musisz pomóc mi się rozebrać, ale zrób to zębami suczko.

    Ciekawa wrażeń Maja uklękła przed siostrą i rozwiązała sznureczek od spodenek zębami. Następnie ugryzła materiał i szarpnęła w dół. Poczuła przyjemny zapach cipki siostrzyczki. Od razu zapragnęła polizać odkryty skarb ale została odepchnięta na podłogę.

    -Nie kazałam ci tego robić ty zdziro.

    Karolina wzięła zamach i kopnęła swoją niewolnicę w żebra. Maja zajęczała nie mogąc złapać powietrza. Gdy zaczęła dochodzić do siebie została szarpnięta za włosy i przewrócona na kolana.

    -Została ci jeszcze koszula.

    Z tym Majka nie miała problemu bo Karolina zawsze sypiała w koszulach nocnych na ramiączkach, w których wyglądała zjawiskowo. Kruczoczarne włosy Karoliny opadły jej na nagie piersi. Maja czuła jak ciało jej siostry cudownie pachnie kosmetykami.

    -Teraz suczko zrobisz mi minetę. Oby była dobra bo nie dostaniesz nagrody.

    Maja była ciekawa co wymyśliła jej dzika siostra. Uklękła przed nią i pocałowała w wygolony wzgórek łonowy. Następnie przeciągnęła językiem po całej długości na co Karolina syknęła z rozkoszą. Majka rozwarła paluszkami wargi władczej siostry i usadowiła język w jej pochwie. Kręciła swoim języczkiem coraz szybciej a z każdą chwilą Karolina jęczała coraz głośniej. W końcu złapała Maję za włosy i przycisnęła jej głowę do swojego krocza. Maja złapała ją za pośladki i wwiercała się w głąb siostry od czego ta aż się uginała. Karolina opadła na podłogę ściskając głowę siostry trzęsącymi się od spazm orgazmu nogami. Jej ciało wyginało się rytmicznie na podłodze. W końcu Karolinka ustała w swoim “tańcu szczęścia” i przyciągnęła na siebie Majkę całując ją soczyście w usta jakby w ramach podziękowania.

    -Dobrze się spisałaś. Nie sądziłam, że jesteś aż taka dobra.

    -Przyjemność po mojej stronie. Musimy to powtórzyć.

    -Ale nie dzisiaj, niedługo mama wróci z nocnej zmiany w pracy. I nie martw się o nagrodę, wkrótce ją dostaniesz. Dobranoc mała lesbo.

    -Dobranoc…-powiedziała pamiętnie Maja.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pussylover

    CIĄG DALSZY NASTĄPI

  • Mama policjantka

    16-sto letni Jarek wcześniej niż zwykle wrócił do domu. Padał deszcz i część osób wykruszyła się z gry w piłkę. Przez brzydką pogodę planował więc resztę dnia spędzić przed komputerem. Gdy zbliżał się do swojego pięknego domu zauważył że audi jego matki jest zaparkowany na podjeździe.  
    -Pewnie skończyła wcześniej albo wpadła tylko na chwilę do domu. Pomyślał przekręcając klucz w zamku furtki. 
    Mama Jarka, 38 letnia Agnieszka była policjantką z wydziału dochodzeniowego. Mimo że jej mąż miał dużą firmę i zarabiał kupę kasy, dzięki czemu mogli sobie pozwolić niemal na wszystko, Aga lubiła swoją pracę, dozę adrenaliny nie była type kury domowej dlatego postanowiła zostać w pracy. Darek zresztą często wyjeżdżał w interesach więc mama Jarka po prostu lubiła być zajęta. Co do jej wyglądu to wyglądała doskonale. Wysportowanej sylwetki mogły jej zazdrościć 19 letnie dziewczyny. Świetne nogi, łydki. Zgrabny brzuch, piersi w rozmiarze C mimo że już trochę opadły prezentowały się wyśmienicie. Do tego ostre rysy ślicznej twarzy i włosy za łopatki w których teraz przefarbowała się na blond pasemka. Jarkowi może głupio było przyznać to przed sobą ale jego matka nieraz stanowiła dla niego obiekt seksualnych fantazji, do tego nie krępowała się przy nim zbyt, może nie chodziła nago ale wielokrotnie widział ją przechodzącą w bieliźnie, czy w bluzce z dużym dekoltem. Jego wzrok wtedy automatycznie fiksował się na jej cudownym tyłku lub dużych piersiach. 
    Jarek wszedł do domu, ściągnął w przedpokoju buty gdy nagle wydało mu się że słyszy czyjś jęk. Wsłuchał się dokładnie i cisza… wszedł już do domu z przed pokoju gdy tym razem usłyszał już wyraźny głośny jęk…  
    -o kuuuuurwa taaaak. Poznał ten głos od razu. Serce zaczęło szybciej kołatać mu w piersi. W głowie biły się tysiące myśli.  
    -Czy to mama się z kimś pieprzy? Ojca przecież nie ma, masturbuję się? Dać znać że wróciłem do domu? Sam nie widział co robić. Po cichu schodami udawał się na 1 piętro. 
    Teraz słyszał już wyraźnie dźwięki uderzania o siebie dwóch ciał, słyszał wyraźne sapanie i pojękiwania jego matki oraz jakiejś drugiej osoby. Im bliżej był uchylonych drzwi sypialni rodziców tym bardziej rosła jego ekscytacja. Bardzo powoli, nie chcąc zdradzić swojej obecności wychylił głowę żeby zajrzeć do środka. To co zobaczył spowodowało u niego natychmiastową erekcję. 
    Agnieszka, cała naga była w pozycji na pieska pieprzona przez młodego chłopaka który wydawał się być w wieku Jarka. Jej piersi mocno falowały, włosy były rozrzucone że częściowo zasłaniały jej twarz. Usta miała rozwarte i wydawała głośne jęknięcia w rytm jaki wchodził w nią jej młody partner. Dłonie zacisnęła na pościeli mocno trzymając się łóżka. Jej młodziutki partner mocno trzymał ją za biodra ściskając je mocno w dłoniach, raz po raz wchodził w nią uderzając podbrzuszem o jej sprężysty wyćwiczony tyłek. 
    Jarek chciał wbiec do pokoju i odciągnąć nieznajomego od swojej matki. Dosyć szybko dotarło jednak do niego, w jak długo oczekiwanej sytuacji się znalazł. Teraz więc nie zamierzał przegapić okazji. Ostrożnie podziwiał jak jego mama pieprzy się z chłopakiem w jego wieku. Nie wytrzymał dłużej, rozpiął zamek u spodni i zaczął się masturbować. 
    Agnieszka odwróciła głowę w tył żeby spojrzeć na kochanka, uśmiechnęła się do niego.  
    -Achhh czekaj…. Powiedziała odsuwając go od siebie ruchem ręki. Odwróciła się i zdecydowanym ruchem popchnęła go tak że teraz on leżał na plecach. Zgrabnie usiadła na nim kierując jego kutasa w swoją cipkę. Oparła dłonie na jego torsie i zaczęła go szybko ujeżdżać, jej tyłek szybko pracował, robiła to wyśmienicie, widać było jej ogromne doświadczenie i apetyt na sex. Jarek mógł w tej chwili widzieć cudowne ciało mamy w pełnej krasie, wyglądała niesamowicie seksownie zwłaszcza w momencie gdy zarzucała włosami by odgarnąć je z twarzy. Podziwiał jej cudowne piersi jednak tylko przez chwilę bo młody chłopak chwycił je w dłonie i zaczął miarowo ściskać. Jęki i dźwięki seksu wypełniły sypialnie jego rodziców. 
    -Jak on robi że tyle wytrzymuje? Pomyślał Jarek masturbując się i będąc na skraju wytrysku, i wtedy zauważył przyglądając się twarzy swojej mamy. Dostrzegł fragmenty jej włosów jakby sklejone… tak to była sperma.  
    -Musieli pieprzyć się już jakiś czas odkąd przyszedłem i ten skurwiel spuścił się jej na twarz a przez nieostrożność musiał trochę trafić jej na włosy. Pomyślał wściekły, podniecony i zazdrosny Jarek. 
    W tej chwili jego wzrok i wzrok jego mamy spotkały się. Jarek zamarł, przez długie sekundy patrzyli sobie w oczy,. 
    -kurwa mam przejebane… pomyślał, nie dość że został nakryty podglądając matkę to jeszcze się masturbując, i wtedy stało się coś czego nie spodziewał się za nic. Agnieszka uniosła jedna dłoń i zakrywając sobie palcem usta pokazała mu znak “ciii” po czym uśmiechnęła się do syna. Jej kochanek zbyt skupiony na doznaniach jakie mu dostarczała cipka mamy Jarka i na macaniu jej wspaniałego dojrzałego biustu nawet tego nie zauważył.  
    Agnieszka znów spojrzała na Jarka po czym pochyliła się nad kochankiem tam że jej piersi otarły o jego tors a swoje usta wpiła w jego, jednak ich wargi tylko przez chwilę się stykały, Aga odchyliła się na tyle by całowali się… a raczej lizali samymi językami…. robili to jak para gimnazjalistów. 
    -ona robi to specjalnie? Zdał sobie pytanie Jarek i pewnie miał rację bo jego mama specjalnie całowała się tak by jej syn widział ich wirujące języki. Jarek sam nie wiedział czemu ale to właśnie ten moment, widok jego matki liżącej się jak szmata na dyskotece z młodym gnojkiem najbardziej go podniecił i trysnął ogromną ilością spermy na podłogę w korytarzu. To pozwoliło mu trochę ochłonąć i przeanalizować na trzeźwo sytuację chodź nadal był podniecony. Rozejrzał się po sypialni rodziców. Ubrania były porozrzucane po podłodze, zauważył seksowne figi mamy na łóżku, stanik na poduszce, jej jeansy z przypięta do paska kaburą na podłodze.  
    -zaraz dojdę… powiedział kochanek jego matki, co wyrwało Jarka z zamysłu. 
    Agnieszka uśmiechnęła się. -Gdzie chcesz trysnąć kochany? Zapytała. 
    -kochany? co jest kurwa, to oni są parą czy co? Jego myśli kotłowały się, zazdrość o matkę powodowała ogromne podniecenie u Jarka. 
    -na twarz. Odpowiedział krótko jej kochanek sapiąc. 
    Aga jeszcze raz spojrzała synowi w oczy, który mimo wytrysku przed chwilą znowu szybko się masturbował. Zeszła ze swojego kochanka i ustawiła się bokiem na łóżku tak by jej syn miał dobry widok na to co się stanie. Młody chłopak wstał a Agnieszka klęczała na łóżku. 
    Jarek widział jak ten koleś właśnie walił konia na piękną twarzą jego mamy.  Trysnęli niemal jednocześnie, Jarek wylał spermę znów na podłogę widząc jak jego matka przyjęła wytrysk na policzek, usta szyję i dekolt. Jej kochanek odwrócił głowę w bok ale Jarek w ostatniej chwili zdążył schować się przed nim. Powoli wycofał się do schodów i po cichu wchodził na 2 piętro by udać się do swojego pokoju. Słyszał jeszcze fragmenty dialogu jego mamy z kochankiem.  
    -Dobra starczy, ja muszę jeszcze do pracy wracać….. 
    -okej… 
    -podaj mi stanik… 
    Jarek wszedł do swojego pokoju i po cichu zamknął drzwi. Włączył komputer i patrzył w ekran nic nie robiąc a cała sytuacja jaka się wydarzyła powoli dochodziła do niego. Usłyszała jak piętro niżej puszczona jest woda w prysznicu. 
    -Ciekawe czy kąpią się razem? czy ją dotyka? pieprzy znowu? Jego podniecenie i wyobraźnia zadziałały błyskawicznie i znów zrobił sobie dobrze ręką wyobrażając scenę pod prysznicem która miała w tej chwili miejsce piętro niżej. Przez chwilę chciał wstać zejść i znowu ich podglądać jednak jego szybki orgazm sprawił że na dobre ochłonął. Po parunastu minutach usłyszał jak samochód jego mamy odjeżdża, zastanawiał się jak będzie wyglądała ich rozmowa gdy Aga wróci wieczorem… 

    Otwarty na sugestie, rozmowy, i cyberki 😉 Jeśli jakaś ma ochotę popisać zapraszam gg: 58598626

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    dan dan

    Otwarty na sugestie, rozmowy, i cyberki 😉 Jeśli jakaś ma ochotę popisać zapraszam gg: 58598626

  • Idziesz juz sobie…?

    Nie wytrzymałem. Ile to jeszcze mogłoby trwać?

    Odkąd pamiętam, nigdy nie należałem do grona odważnych. No, nie bynajmniej, kiedy chodziło o jakieś-tam podboje czy nawet zwykłe stosunki koleżeńskie. Mogłem być niby mocny w gębie, ale gdy dochodziło do momentu, w którym miałem się z kimś pierwszy przywitać (a niestety zazwyczaj tak chłopakowi wypadało), cały dygotałem jak galaretka. Co dopiero, gdy miałem kogoś, nie dajcie bogi, podrywać, albo wyznawać miłość… Cóż.. Do bycia życiowym kaleką najtrudniej jest się przyznać samemu ze sobą. Jeśli ten punkt w swoim życiu, ktoś ma już za sobą, tak w zasadzie, większość problemów może rozwiązać z mniejszym wysiłkiem, przynajmniej już wiedząc  d l a c z e g o .

    Nie mogłem pozwolić, aby teraz wyszedł. Dlaczego? Przecież tak bardzo się starałem. No, do cholery, naprawdę! Przecież ze wszystkich sił próbowałem go zabawić, oczarować, troszczyłem się o niego, na tyle, ile tylko mogłem, a on… On już chciał wyjść. Nie mogłem go za to winić. W końcu wreszcie zdałem sobie sprawę, jaki jestem beznadziejny, ale mimo to jego powolne zbieranie swoich rzeczy nie należało do najprzyjemniejszych widoków. O wiele bardziej lubiłem, kiedy przychodził. Lubiłem patrzeć jak męczy się z wiecznie zacinającym się zamkiem od kurtki, słuchać, gdy narzeka na przemakające buty i szalik, za który wyśmiewali go studenci z jego roku.
    W pewnym sensie było mi go żal. Naprawdę mu współczułem, ale z drugiej strony było w tym coś uroczego. Miałem okazję. Miałem po prostu okazję, żeby móc ponarzekać razem z nim, żeby podarować mu nowy szal, zaparzyć gorącej herbaty, zaproponować wyjście w miasto w poszukiwaniu nowej pary trampek… Zawsze była to jakaś alternatywa i kolejna z niezliczonej ilości wyprodukowanych przeze mnie wymówek, żeby tylko zatrzymać go przy sobie, chociaż na te parę minut dłużej.
    Czy mogłem go zatrzymać? Tak. Mogłem. Ale, po co? Przecież i tak nie chciał zostawać, a mimo tego, że nienawidziłem być zmuszanym do różnych rzeczy tak samo, jak przymuszać do czegoś innych, to i tak jak debil złapałem go za rękaw i przyciągnąłem mocno do siebie.

    Spojrzał na mnie z niezrozumieniem. Z przerażeniem przez chwilę, być może. Wiedziałem, że to nieodpowiedni moment, ale nie mogłem się już pohamować. Brakło mi go.
    W tym mieszkaniu było tak strasznie zimno i pusto. Nieważne czy to sześćdziesiąt metrów kwadratowych czy ledwo trzydzieści… Dwupokojowe mieszkanie, ja sam, nieprzyjemne wspomnienia rodzinnego domu i niewytarty kilkudniowy kurz na półkach z książkami. Miałem dosyć, najzwyczajniej w świecie. Dosyć zimnego łóżka, dość zmywania jednego zestawu naczyń i wracania do pustego mieszkania po skończonych zajęciach. Już od dawna niczego tak bardzo nie pragnąłem jak tylko tej jednej osoby, która by na mnie tu czekała, która zaparzyłaby mi niechętnie herbatę, marudząc, że znów spóźniłem się na wcześniejszy powrotny autobus i że kupuję za dużo papierosów… Było mi źle.

    Wyprostowałem się mocno i uniosłem ręce. Był dużo wyższy ode mnie, więc to, co chciałem zrobić też nie należało do najprostszych zadań. Zacisnąłem pięści na materiale jego koszulki, gdzieś przy kołnierzu. Teraz się wystraszył. Stanąłem na palcach, zamknąłem oczy i zacisnąłem swoje wargi na jego ustach. Stał jak słup soli, przerażony, onieśmielony. Nie rozumiał, o co mi chodzi… Odsunąłem się, puściłem go. Zwiesiłem głowę i milczałem.

    Idziesz już sobie? Zacisnąłem kurczowo powieki, żeby się nie popłakać jak dziecko. Zacisnąłem kurczowo usta, żeby nie wydać z siebie żadnego, nawet najcichszego dźwięku, który mógłby mu zasugerować jak bardzo za nim tęsknię, nawet teraz. Nawet, kiedy przy mnie był, zawsze było mi go mało….

    Idziesz już sobie? Położył mi dłoń na twarzy. Otworzyłem szeroko oczy ze zdziwienia i spojrzałem na niego zlękniony. Uśmiechał się promiennie, ale przez łzy.
    Idziesz już sobie? Pocałował mnie, szepnął mi coś do ucha. Zrobiło mi się gorąco. Zacząłem dusić się płaczem.

     

     

     

    Zatrzasnąłem za sobą drzwi. Odwiesiłem kurtkę, przez chwilę pomęczyłem się z rozsznurowywaniem butów. Ziewnąłem szeroko, starając się nawet nie patrzeć w stronę wiszącego na ścianie lustra po babci. Nie miałem najmniejszej ochoty widzieć swojej okropnej twarzy. Cienie pod oczami, blada skóra, sine od płaczu usta, rozmiewrzone zszarzałe włosy. Miałem dosyć. Miałem dosyć, znowu i nieustannie.

    Powoli zmierzyłem w stronę dużego pokoju po prawej stronie niewielkiego korytarza. Jedyne, czego pragnąłem to położyć się na rozklekotanej kanapie i umrzeć. Opadłem na twardą ciemnobrązową sofę i westchnąłem boleśnie, bezgłośnie.
    Pogładził mnie po włosach. Nie mogłem powstrzymać napływającego na usta uśmiechu. Nagle świat zrobił się piękniejszy, koszmarny dzień na uczelni odszedł w zapomnienie. Uniosłem się nieco na łokciach w górę i spojrzałem na jego zmęczoną, ale roześmianą twarz. Wyciągnąłem rękę w jego stronę. Oparłem mu dłoń na ramieniu, a zacisnąwszy palce na materiale jego bluzy, przyciągnąłem go znów do siebie. Z namaszczeniem ucałowałem go w usta. Pochylił się o mocno objął mnie wpół. Uniósł mnie w górę, przeniósł do sypialni i rzucił na łóżko. Stęknąłem cicho w momencie, gdy moje plecy zbyt gwałtownie spotkały się z pościelą na kolejnym dość twardym meblu. Spojrzałem w jego stronę, świat wydawał mi się lekko zamglony. Kubki z herbatą stały na stole za drzwiami, ambrozja stygła, ale nie szkodzi. My dopiero się rozgrzewaliśmy.

     

    Idziesz już sobie?


    Nie.

    Dlaczego miałby odchodzić z własnego domu? Po co niby? Przecież niedawno przyniósł do mnie wszystkie swoje rzeczy. Nie do końca rozpakowana walizka stała jeszcze smętnie pod szafą i trochę się kurzyła. Objąłem go mocno i spróbowałem się już nie wstydzić.

     

    Kocham Cię…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Danny Crowe
  • Bede zawsze

    Spróbowałem się lekko uśmiechnąć, ale nie specjalnie mi to wyszło. Szatyn tylko sapnął cicho i usiadł obok mnie. Za chwilę poczułem jak usiłuje mnie ostrożnie przytulić. Poczułem się cholernie niezręcznie.
    To było dziwne… Przecież właśnie tego chciałem, tyle, że zaraz oczywiście musiałem sobie zacząć wyobrażać jakby to pięknie nie było, jakby Alois mnie kochał. Nie wiem sam, czemu, ale gdy tylko przychodziło mi być z kimś bliżej, stawałem się pierdolonym desperatem. Chciałem więcej. Dużo, dużo więcej, ale… Po prostu czułem, że na to nie zasługuję, że jestem śmieciem. Lekarze mówili, że właśnie to była przyczyna mojego całego nieszczęścia, nadwrażliwości, a wreszcie też i próby samobójczej. Na dobrą sprawę, wiedziałem o tym, ale dochodzenie, co mogło spowodować we mnie takie maniakalne myśli było na tyle bolesne, że wolałem trwać w przeświadczeniu, że jestem nikim, że nie jestem niczego wart. Nie oznacza to jednak, że to drugie było mniej bolesne. Dużo łatwiej było po prostu szukać dziury w całym i na siłę sobie udowadniać, że jest się do niczego.
    Poczułem jak Alois zaczyna mnie delikatnie głaskać po boku. Chciałem wtedy unieść głowę i spojrzeć mu w twarz, ale po prostu nie potrafiłem. Było mi za siebie nieludzko wstyd. Zawsze miałem takie dziwne wrażenie, jakoby każdy widział moje myśli. Potem przychodził strach, bo „co sobie ludzie o mnie pomyślą”, a na samym końcu znów się tylko gnoiłem w duchu i myślach. Nie wiem sam czy to jakaś mania czy zwykła depresja, ale to było po prostu nie do wytrzymania.
    Boże… Jak ja chciałbym go pocałować – pomyślałem z rozpaczą. Marzyłem o tym, żeby jeden taki pocałunek mógł wymazać wszystkie moje złe myśli, usunąć złe wspomnienia, złe emocje. Czy to możliwe? Lekarze twierdzili, że nie.

    – Avery… – sapnął po raz kolejny.

    Zacisnąłem mocno powieki, a potem otworzyłem i tak kilka razy jeszcze, jakbym chciał odgonić jakieś wyimaginowane łzy. Potem podniosłem lekko głowę i spróbowałem spojrzeć na chłopaka. Kiedy tylko spotkałem jego zielone oczy, natychmiast z powrotem spuściłem głowę. Chciałbym się jeszcze jakoś delikatnie zarumienić, wyglądać jakoś porządnie, uroczo chociaż, ale nie… Jedyne, na co mogłem liczyć to cienie pod oczami i wieczna bladość pucołowatych policzków, obskubane z nerwów wargi… Obrzydlistwo.
    Brązowowłosy uśmiechnął się z przekąsem i potrząsnął mną nieco.

    – Avery – powtórzył, a ja pokręciłem głową maniakalnie i znów zamknąłem oczy.

    Cholera… Gorąco mi. Gorąco. Niech on się ode mnie, kurwa odsunie, bo znów zrobię coś głupiego!

    Perrault powoli mnie puścił. Podniósł się z łóżka szpitalnego i podreptał pod drzwi. Pogrzebał chwilę w swoim starym szmacianym plecaku i wyciągnął jakąś małą książeczkę. Chwila… Album ze zdjęciami.

    – Myślę, że mimo wszystko czasem chciałbyś na to spojrzeć. – powiedział, kładąc mi brązową książeczkę na kolanach. Wsunął mi ją pod palce dłoni. Spojrzałem na niego nierozumnie, nic nie mówiąc. Zielonooki był troszkę zakłopotany.

    – To z Budapesztu. – wyjaśnił. – Ta wycieczka, na której byliśmy wtedy razem w pokoju, pamiętasz chyba?

    Pokiwałem głową w odpowiedzi.
    Głupio mi było jak jasna cholera! Te trzy lata temu udało nam się trochę za dużo wypić i wylądowaliśmy razem w łóżku. Pieprzyć to, że w życiu bym nie pomyślał, że Alois mógłby być gejem, ale jednak… Nie, nie uprawialiśmy seksu to… Na to nie mieliśmy po prostu siły, byliśmy zbyt pijani. Skończyło się na macankach, pocałunkach i obudzeniu się obok siebie zupełnie na golasa w rozbebeszonej pościeli. Wtedy myślałem, że umrę. Co prawda Perrault nic mi od tamtej pory nie wypominał, jednak miałem to paskudne poczucie winy, to wrażenie, że posunąłem się stanowczo za daleko. Na szkolnym korytarzu nie byłem w stanie mu pierwszy powiedzieć „cześć”, a Budapeszt? To była katastrofa dla kogoś takiego, jak ja.

    – Przepraszam. – westchnąłem bezmyślnie. Już było za późno, żeby udawać, że tylko mruczałem do siebie pod nosem, jak na wariata przystało. Usłyszał.

    Szatyn spojrzał na mnie  i uniósł lewą brew nieco wyżej.

    – Ha? – mruknął w moją stronę.

    Zacisnąłem pięści na materiale spodni i zwiesiłem głowę.

    – Przepraszam za tamto… wiesz… – próbowałem coś z siebie wydusić. – Budapeszt. – przeszło mi tylko przez gardło.

    Alois uśmiechnął się lekko, serdecznie. Takie przynajmniej miałem wrażenie, jak potem się okazało, nie mylne. Usiadł znów koło mnie i objął mnie mocno obiema rękoma. Byłem cholernie zaskoczony. Potem pogładził mnie po głowie, jak małe dziecko. Z jednej strony czułem się okropnie nieporadny, wstyd mi było za siebie. Jak jakiś kaleka życiowy po prostu. Z drugiej jednak chciałem, żeby właśnie to tak wyglądało.

    – Czy kiedyś ci dałem jakiś powód, żebyś się o to niepokoił? – spytał mnie. Cholera… Miał rację… Pokręciłem głową, a potem poczułem ciepło na ustach. Ale kiedy? Jak?

    Przymknąłem powieki i objąłem go szybko.

    Jestem popierdolony! Co ja wyprawiam?! Przecież jak on mógłby zwrócić tego typu uwagę na kogoś takiego, jak ja?!

    Czułem, że to była litość, zwyczajna chamska litość. Najzwyczajniej w świecie próbowałem się zabić, a on teraz robił wszystko, żebym mógł być sztucznie szczęśliwy, wrócił do społeczeństwa. Potem zapewne miałby ze mną „pogadankę” i wszystko wróciłoby „do normy”.
    Nie chciałem w to wierzy, ale może jednak… Pierdolę! Lepiej byłoby mi uwierzyć w takie piękne kłamstwo, jak to, że miałoby coś nas łączyć. Podobno żyje się tyko raz, a póki niestety nie dali mi sprawdzić czy to prawdziwe stwierdzenie, dlaczego miałbym nie spróbować? Z resztą… Gorzej już skończyć nie mogłem. Ewentualnie mogliby mnie zmasakrować jacyś bandyci, ale tak…? Cóż może być gorszego od bycia zamkniętym w psychiatryku? Jak ja wrócę potem do szkoły?

    Będę zawsze… – oświadczył półszeptem, odsuwając się ode mnie powoli. Musiał już iść. Już za nim tęskniłem. – …zawsze, kiedy tego będziesz potrzebował.

    Pokiwałem głową. Zdecydowałem się zadać jedno głupie pytanie.

    – Będziesz mnie odwiedzał? – prosiłem go.

    Skinął głową, zakładając plecak.

    – Będę tu przychodził tak często, że lekarze będą mną rzygać. – obiecał.

    Uśmiechnąłem się. Po raz pierwszy od bardzo długie czasu szczerze, naprawdę. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Danny Crowe

    Sorry, nie ma seksów.

    Stare i bardzo krótkie opowiadanie (folder “szuflada” podpowiada, że to z 2014r.) 

  • Szkola dla suk tom 6

    XXIV

    Domina posłusznie przytknęła pysk do cipki Czarnej i wepchnęła jej dildo do środka. Zaczęła ją ostro gwałcić, jednocześnie łapczywie liżąc jej łechtaczkę. Czarna momentalnie zaczęła jęczeć jak gwałcona kurewka. Master przytrzymywał Treserkę za smycz, żeby nie odrywała pyska od krocza dziwki. Blondi leżała tuż obok i przyglądała się jak Domina obsługuje Czarną. Spojrzała na pysk pieszczonej suki. Ślina szybko zaczęła wyciekać przez knebel z jej ust. Czarna wiła się i prężyła, kiedy sztuczny kutas rżnął jej dziurkę, a język Dominy agresywnie lizał jej łechtaczkę. Jęczała coraz głośniej i szybciej. Blondi wiedziała, że ta dziwka z całych sił próbuje powstrzymać orgazm. Kiedy jej ciało zaczęło wyginać się w niekontrolowanych spazmach, Master oderwał pysk Dominy od jej cipki. Czarna odetchnęła z ulgą. Mała dziwka domyślała się, że ta suka była na samym skraju orgazmu i nie wytrzymałaby kolejnych 3 sekund. Treser przyciągnął pysk Dominy do cipki Blondi.
    – Wysuń jej knebel i zapchaj jej pysk tym sztucznym kutasem – rozkazał. Pani posłusznie wykonała polecenie i Blondi poczuła w pysku rozkoszną grubość pały i smak cipki Czarnej. 
    – A teraz ręce na plecy i liż tą sukę – dodał Master. Domina przyjęła pozycję i zaczęła pieścić małą dziwkę. Od pierwszych sekund ta blond kurewka musiała walczyć z narastającym podnieceniem i orgazmem. Dildo zatykające jej pysk tłumiło jęki. Domina lizała ją bardzo energicznie. Blondi czuła jeszcze delikatny ból, ale jej Pani dbała o to, żeby obficie nawilżać jej cipkę śliną podczas lizania. Suka dyszała coraz szybciej. Jej silikonowe cycki falowały, a sutki były twarde i sterczące z podniecenia. Domina przez cały czas patrzyła swojej dziwce w oczy, rozkoszując się jej podnieceniem. To doprowadzało Blondi do jeszcze większej ekstazy. Gdyby tylko przestała walczyć, momentalnie ogarnąłby ją gigantyczny orgazm, ale robiła wszystko, żeby go powstrzymać. 
    – Dosyć. Teraz Ruda. Wyjmij blond kurwie kutasa i zaknebluj jej pysk – Master przyciągnął Dominę do rozłożonych ud Rudej – Gwałć ją w tyłek i liż jej obie dziurki, kurwo. 
    Domina posłusznie wepchnęła mokre dildo w tyłek Rudej i zaczęła tańczyć językiem po obydwu jej dziurkach. Ruda wiła się jak szalona i jęczała bardzo głośno. Blondi patrzyła na jej ciało i próbowała ochłonąć po lizaniu cipki. Domina gwałciła tyłek Rudej i pluła na dildo, żeby gładko wchodziło. 
    – Wystarczy. A teraz obliż dildo, tępa suko – rozkazał jej Pan. Domina wysunęła gumowego kutasa z dupci suki i zaczęła je obciągać. Oczy jej i Blondi spotkały się i teraz Treserka seksownie czyściła dildo swoim pyskiem podniecając swoją dziwkę suczym spojrzeniem. Master zaprowadził Dominę znów do cipki Czarnej i wszystko zaczęło się od nowa. Lizała i gwałciła dziurki suk jeszcze 5 razy, za każdym razem doprowadzając je na skraj orgazmu. W końcu Master kazał jej przerwać i po kolei ściągnął wszystkie dziwki z sofy i kazał im klęknąć. Domina klęczała teraz razem z nimi. Niczym się nie od nich nie różniła. Była teraz uległą szmatą tak jak one. Master rozpiął rozporek i z jego spodni wyskoczył twardy, seksowny kutas. Suki jęknęły na jego widok z kneblami w pyskach. Jedynie Domina miała niezatkany pysk. Pan podszedł do Czarnej, która klęczała pierwsza z lewej w rządku. Główką kutasa dotknął knebla i lekko w niego uderzał. Ta dziwka wciągała powietrze nosem do oporu, żeby poczuć zapach jego pały. Master widział błysk podniecenia w jej oczach i z uśmiechem zaczął bardzo powoli nasuwać i ściągać napletek z główki tuż pod jej nosem. Dziwka jęknęła jeszcze głośniej, jakby błagała go o kutasa. W końcu Pan pochylił się na nią i splunął jej na pysk. Ślina ściekała po jej policzku i znad górnej wargi, wlewając się przez dziurki knebla do pyska. Treser podszedł teraz do Blondi i zrobił to samo, co przed chwilą z Czarną. Uderzał kutasem w knebel i bardzo powoli walił sobie konia tuż pod nosem małej dziwki. Jej duże, seksowne, pompowane usta opięte na kulce knebla wyglądały fenomenalnie. Master uwielbiał ten suczy pysk. Specjalnie podrasowane kwasem wargi były jak stworzone do przyjmowania grubych kutasów. Blondi kochała zapach tej pały. Był dla niej bardzo silnym bodźcem i sprawiał, że jej cipka wilgotniała. Całym swoim pyskiem próbowała okazać podniecenie. Knebel jej to utrudniał, ale jej oczy i jęki doskonale oddawały stan jej napalonego pyska. Master splunął jej na knebel i buźkę, a suka podziękowała za to głośniejszym jękiem i suczym, wdzięcznym spojrzeniem. Pan podszedł teraz do Rudej i zrobił to samo, co z dwoma poprzednimi sukami. Na końcu klęczała Domina. Jako jedyna nie miała knebla. Master podetknął kutasa pod jej nos i pozwolił jej rozkoszować się zapachem przez chwilę, a potem zaczął bić tą sukę swoją grubą pałą po całym pysku. Twardy kutas uderzał ją w usta, policzki, nos, czoło, podbródek. Pan nie zważał zupełnie na swoją kurwę. Chciał, żeby każdy skrawek jej pyska poczuł kutasa. W końcu kazał jej otworzyć usta i zaczął ostro gwałcić gardło Dominy. Wszystkie trzy suki przyglądały się temu z zazdrością i podnieceniem. Z pyska Czarnej i Blondi zaczęła wyciekać ślina przez dziurki knebla. Patrzyły, jak ten boski kutas wchodzi w gardło Dominy po same jaja, jak ubija jej ślinę i wysuwa się z jej pyska cały mokry. Po minucie takiego brutalnego pierdolenia Master zabrał kutasa Treserce i cofnął się z powrotem do Czarnej. Z jego sterczącej pały zwisała gęsta, ubita ślina niczym sopel z dachu. Podszedł do pyska dziwki i zaczął nacierać go oralnymi sokami Dominy. Czarna jęczała i nadstawiała pysk, żeby dostać jak najwięcej śliny. Knebel lśnił w jej ustach tak jak cała jej buźka. Master znów podszedł do Treserki i powtórzył ostre pierdolenie, a po minucie jego pała była jeszcze bardziej oblepiona śliną niż wcześniej. Stanął naprzeciw Blondi i jego seksowny kutas zaczął nawilżać śliną Dominy cały pysk tej małej dziwki. Suka jęczała i dziękowała oczami, a Master widząc jak bardzo jest napalona, spoliczkował ją mocno kutasem kilka razy na koniec. Znów wrócił do pyska Dominy po więcej śliny i zajął się Rudą w taki sam sposób. I znów zerżnął gardło Treserki, zanim stanął przed Czarną. Tym razem wyjął jej knebel z pyska i rozkazał: 
    – Zliż mi całą ślinę z kutasa i jaj, ale nie bierz go do pyska. 
    Czarna posłusznie wykonywała rozkaz, a pozostałe dziwki patrzyły na nią, nie mogąc doczekać się na swoją kolej. Za każdym razem Master wracał rżnąć pysk Dominy, żeby jego kutas był oblepiony gęstą śliną jak należy. Podszedł do Blondi i uwolnił ją od knebla. 
    – Zlizuj, kurwo – rozkazał. Mała dziwka łakomie pochłaniała oralny krem swojej Pani, patrząc Masterowi w oczy. Jej cipka pulsowała z podniecenia. 
    – Mmhhh, świetnie suko. Ale z ciebie sexy kurwa – pochwalił ją Master, a cipka Blondi zapulsowała dwa razy szybciej po jego słowach. Kiedy Pan dokończył kolejkę i Ruda zlizała ślinę Dominy z jego kutasa, podsunął sobie krzesło i postawił je przed klęczącymi sukami. Wziął dildo, którym niedawno Treserka gwałciła dziwki podczas lizania i przyssał je do podłogi. Podniósł Rudą za smycz i kazał jej nadziać się na gumowego kutasa tyłkiem. 
    – Ujeżdżaj, dziwko i patrz. 
    Master usiadł na krześle i przyciągnął do siebie trzy pozostałe suki. 
    – Ty i Czarna liżcie mi jaja – zwrócił się do Dominy – A ty, suko, podnieś się i stań bliżej mnie – rozkazał Blondi. Dwie kurwy zaczęły lizać jądra Pana, a mała dziwka stanęła przy siedzącym na krześle Treserze. Przyciągnął ją za smycz jeszcze bliżej. Suka stała posłusznie z rękoma związanymi na plecach i wypiętymi cyckami. Master zaczął bawić się nimi obiema dłońmi. Pluł jej na cycki i lizał je całe. Blondi bardzo to podniecało. Patrzyła raz na jego sterczącego kutasa i dwa sucze pyski uwijające się przy jego jajach, a raz na swoje silikony ugniatane i lizane przez Mastera. Pan wsunął palce między jej nogi, zebrał trochę soków i roztarł je po cyckach, po czym zlizał je do czysta. 
    – Pluj sobie na cycki, dziwko – rozkazał. Suka zebrała dużo śliny w pysku opluła najpierw jedną a potem drugą pierś – Nie przestawaj. Zbieraj ślinę i pluj cały czas. Dziwka posłusznie zalewała sobie cycki oralnymi sokami, aż zaczęły ściekać jej po brzuchu i czuła, że lada moment dotrą do jej cipki. Lewą ręką Master pociągnął za smycz zwisająca na plecach Blondi i zmusił ją, by odchyliła głowę trochę do tyłu i wypięła cycki jeszcze bardziej. Zaczął bić jej mokre silikony raz za razem, policzkował raz jedną, raz drugą pierś, a Blondi przy każdym uderzeniu jęczała z podniecenia. Ten lekki ból sprawiał jej przyjemność. Pan popuścił smycz i Blondi spojrzała na swoje mokre, spoliczkowane i zarumienione cycki. 
    – Pluj na nie jeszcze – suka robiła, co jej kazał i znów zalała cycki swoją śliną. Tym razem Master zaczął zlizywać jej oralne soki z piersi. 
    – Jeszcze, dziwko – rozkazał. Blondi była bardzo podniecona tym widokiem. Jej sucza ślina znikała z jej cycków w ustach Mastera. Pluła tak obficie jak tylko mogła, żeby nakarmić swojego Tresera tym nektarem z suczego pyska. Tym razem Master zbierał jej ślinę w ustach, pochylił się nad swoim kutasem i wypluł wszystko z góry w miejsce, gdzie pała łączy się z podbrzuszem. Ślina ściekła do dołu na jaja, które wciąż były lizane przez Czarną i Dominę. Blondi usłyszała coraz głośniejsze jęczenie i przypomniała sobie o Rudej, która nieopodal ujeżdżała analnie dildo obserwując wszystko. Master zauważył wzrok małej dziwki wlepiony w analną sukę. 
    – Podejdź do niej, suko i klęknij przed nią – rozkazał. Blondi po chwili klęczała już przed Rudą, która spowolniła ujeżdżanie – A teraz liż jej pysk – dodał Treser. Blondi zaczęła lizać usta i język Rudej, podczas gdy ta bardzo powoli ujeżdżała gumowego kutasa. Analna suka nie pozostawała dłużna i odwzajemniała oralne pieszczoty blond dziwki. Lizały sobie pyski jęcząc przy tym z rozkoszy. 
    – A teraz klęknij niżej i liż cycki tej suki – rzucił Pan. Blondi posłusznie zaczęli lizać spore piersi Rudej. Czuła pod językiem i ustami jej twarde sutki. Napalona Ruda wciąż powoli ujeżdżała dildo tyłkiem, a jej cyki falowały delikatnie przed pyskiem małej dziwki. 
    – Wystarczy. Teraz złap jej smycz zębami i przyprowadź mi ją tutaj. 
    Blondi ze związanymi rękami chwyciła smycz w zęby i z trudem wstała na równe nogi, ciągnąc za sobą Rudą. Przyprowadziła ją Panu i czekała na dalsze rozkazy. Master odwrócił analną sucz tyłem do Blondi i wypiął jej tyłek. 
    – Klęknij i liż jej dupę, kurewko.
    Blond suka natychmiast klęknęła i zaczęła pieścić zerżnięty tyłek koleżanki. Po chwili usłyszała jej jęki i poczuła jak Ruda wypina tyłek jeszcze mocniej, jakby chciała, żeby Blondi lizała ją jeszcze agresywniej. Suka zauważyła dłoń Mastera wsuwającą się między nogi Rudej i masturbującą jej cipkę. Ruda zaczęła jęczeć bez opamiętania. Mała dziwka usłyszała znajome odgłosy bicia cycków i domyśliła się, że Master policzkuje właśnie balony Rudej. Lizała jej dziurkę jak wygłodniała suka. Tymczasem Czarna i Domina bez przerwy lizały napęczniałe jaja Mastera, a jego kutas pulsował nad ich pyskami. Z główki powoli zaczął wypływać błyszczyk. 
    – Wystarczy, kurwo – zwrócił się do Blondi Treser – A teraz klęknij przed dildo i obciągnij je dobrze.
    Blondi zrobiła, co jej kazał i zaczęła nadziewać swój pysk na sterczącego z podłogi gumowego kutasa. Teraz miała widok na całą czwórkę. Master siedział wygodnie na krześle, dwie suki obsługiwały mu jaja, a Ruda stała obok niego. Master bił ją po pysku i cyckach, trzymając ją krótko za smycz. 
    – Lubisz to, kurewko. Prawda? – mówił do analnej dziwki.
    – Tak, Panie – odpowiadała Ruda, a Treser bił ją na przemian po pysku i cyckach. Blondi obciągała dildo podniecona tym widokiem. W tej pozycji cała ślina z jej pyska ściekała prosto na podłogę i po chwili miała już kałużę oralnych soków pod swoim pyskiem. 
    – Wystarczy. Teraz umyj podłogę pyskiem, szmato – rozkazał jej Treser. Po paru chwilach parkiet był suchy i czysty, a Blondi czekała na dalsze rozkazy. 
    – Podejdź tu – usłyszała. Stanęła obok Mastera, który teraz miał po jednej dziwce z lewej i prawej strony. Kazał im wypiąć cycki i pochylić się tak, żeby mogły się nimi zetknąć. Suki wykonały rozkaz, a Pan zaczął pluć na ich piersi i tak poruszać ich ciałami, żeby ocierały się o siebie sutkami i całymi cyckami. 
    – Świetnie, dziwki. Bawcie się tak. Nie wolno wam oderwać cycków od siebie. 
    Blondi czuła jak jej mokre silikony ocierają się o śliskie cycki Rudej. Ich twarde sutki spotykały się co jakiś czas, co sprawiało im jeszcze większą przyjemność. To było bardzo przyjemnie uczucie, którego Blondi wcześniej nie znała. Strasznie ją to kręciło, a widok śliskich od śliny Pana piersi pieszczących się wzajemnie tylko potęgował podniecenie. 
    – A teraz jeszcze liżcie sobie pyski – rozkazał im Master i teraz dziwki znów się lizały i jednocześnie stykały piersiami. Master wsunął jednej i drugiej dłoń między nogi i zaczął je masturbować. Blondi szalała z podniecenia. Nigdy nie przeżywała takich bodźców. Już samo całowanie się z suką i ocieranie się cyckami o jej balony było mega podniecające, a dłoń Pana masturbująca jej cipkę była wisienką na torcie. Master wyciągał mokre od soków dłonie spomiędzy ud swoich dziwek i na przemian wsuwał je pomiędzy ich liżące się języki, żeby mogły posmakować swojego podniecenia i oblizać mu palce. Po paru minutach tej zabawy Treser rozdzielił suki. 
    – A teraz blond kurwo klęknij przede mną. 
    Suka znalazła sobie miejsce na zatłoczonej podłodze między nogami Mastera. Dwie kurwy wciąż bezustannie lizały mu jaja.
    – A teraz nadziewaj swój pysk na mojego kutasa – dodał Pan. Blondi z westchnieniem rozkoszy nabiła się na sterczącą pałę. Poczuła w pysku mnóstwo pysznego błyszczyka i połykała go łapczywie. Jej usta sunęły po grubym kutasie i docierały do samego końca, a wtedy czuła na swojej dolnej wardze języki suk liżących jaja. Główka kutasa wchodziła jej dziś w gardło jak w masło. Była tym bardzo podniecona, bo wreszcie mogła obsługiwać swojego Mastera jak na oralną sukę przystało. Pan trzymał jej smycz w ręku i przytrzymywał ją w takiej pozycji tak długo, jak miał ochotę, a języki Czarnej i Dominy pieściły wtedy jej dolną wargę, co niesamowicie ją kręciło. 
    – Ty sexy, blond kurewko. Uwielbiasz tą grubą pałę, prawda? – pytał ją Pan, kiedy jego kutas tkwił głęboko w jej gardle. 
    – Mhmmm – odpowiadała kurwa, której cipka przy każdym wyzwisku gwałtownie wilgotniała. Master kazał klęknąć Rudej za jej wypiętym tyłkiem i lizać jej obie dziurki. Mała dziwka poczuła jej język na tyłku, a chwilę potem na cipce, a Pan zaczął pociągać za smycz coraz szybciej i szybciej, ale nie pozwalał jej wypuścić kutasa z pyska ani na milimetr. Blond dziwka jęczała coraz głośniej i głośniej. Była niesamowicie napalona tą tresurą. Nagle, kiedy brakowało jej już tchu od bardzo ostrego jebania gardła, Treser wyrwał jej kutasa z pyska. Wstał z krzesła i powiedział do wszystkich czterech suk: 
    – Na razie wystarczy, kurewki. Mam coś do załatwienia. Później dokończycie – po czym rozwiązał ręce Dominie i dodał – Te dziwki są twoje – i wyszedł z salonu. 

    XXV

    Treserka stanęła przed swoimi klęczącymi i związanymi dziwkami z uśmiechem dominacji na ustach i blaskiem w oczach. Mogła zrobić z tymi sukami, co tylko zechce. Czuła wyjątkowy głód szmacenia tych kurew po tym jak Pan potraktował ją jak ich szmatę do lizania dziurek. Uwielbiała bawić się cipkami suk, ale zawsze po tym, jak robiła to jako uległa dziwka Pana, miała potrzebę pokazania tym kurwom, kto tu rządzi. Podeszła do Czarnej i wsunęła jej rękę między nogi. Wyjęła morką dłoń, ale dla niej to było za mało.
    – Jesteś za sucha, głupia dziwko. Pół godziny lizania jaj, a ty masz sucho jakbyś siedziała na mszy! – skarciła sukę. Chwyciła ją za szyję i policzkowała ją raz za razem, co parę uderzeń plując jej na pysk. 
    – A teraz liż mi buty, kurwo. Tylko do tego nadajesz. Będziesz lizała tak długo, aż uznam, że jesteś mokra jak trzeba. 
    Czarna padła pyskiem do kozaka Dominy i zaczęła go lizać. Treserka przyciągnęła do siebie Rudą za smycz i też sprawdziła jej cipkę. 
    – Też jesteś za sucha, dziwko. Liż drugi but. 
    Teraz już dwie suki klęczały z pyskami przy kozakach Dominy i posłusznie lizały je jakby to były najsmaczniejsze na świecie cipki. Pani usiadła na krześle i rozłożyła szeroko nogi. Przyciągnęła do siebie Blondi. 
    – Mam nadzieję, że chociaż ty jesteś mokra jak należy – powiedziała, sięgając do jej cipki – Całkiem, całkiem, kurewko. Upiekło ci się – dodała po obejrzeniu dłoni – A teraz idź i przynieś mi w pysku swój knebel. 
    Suka wstała i podniosła knebel z podłogi łapiąc go w zęby. Wróciła i klęknęła przed Panią. Domina znów zatkała jej pysk, ale tym razem mocniej. Przycisnęła jej nos i zakneblowane usta do swojej mokrej cipki i rozkazała: 
    – A teraz jęcz tak, jakbyś mnie lizała. Wyobraź sobie, że twój język mnie pieści i chcę słyszeć, jak cię to podnieca. I nie odrywaj nosa od mojej cipki ani na sekundę, dopóki ci nie przerwę. 
    Blondi poczuła cudowną woń gorącej cipki Dominy i żałowała, że ma knebel w pysku. Zaczęła jęczeć tak jak rozkazała jej Treserka. Przymykała oczy, żeby lepiej wyobrazić sobie, jak jej język wędruje po tej cudownej i śliskiej dziurce, a cudowny zapach bardzo jej w tym pomagał. 
    – Dobrze, suko. Jeszcze głośniej – pochwaliła ją Pani. Blondi aż skręcało w cipce od tych tortur. Cipka Dominy była obłędnie mokra i po paru chwilach cały knebel, usta i nos małej dziwki pokryte były jej sokami. Suka niemal czuła jej smak – seksownie pachnąca cipka tak silnie wpływała na jej wyobraźnię i zmysły. Domina siedziała wygodnie i przyglądała się jak jej suki uwijają się, żeby ją zaspokoić. Ruda i Czarna jęczały przy jej butach, a Blondi lizała w myślach jej cipkę. Pani zaczęła pieścić sobie cycki rozkoszując się tym widokiem. 
    – Grzeczne kurewki. Właśnie od tego jesteście, głupie szmaty. Do tego się nadajecie, żeby was szmacić – mówiła powolnym, napalonym głosem. Podszczypywała sobie sutki i ugniatała całe piersi, spoglądając na swoje niewolnice. Zagryzała wargi i jęczała, jakby Blondi rzeczywiście lizała jej cipkę. Spojrzała na zegar wiszący na ścianie i uznała, że 20 minut takiego wielbienia swojej Pani zrobi sukom dobrze. W tym czasie bawiła się swoimi cyckami i jęczała jak podczas najlepszej minetki. Co jakiś czas wyzywała swoje suki, sprawiając, że ich cipki wilgotniały coraz bardziej. Blondi tak silnie wczuła się w swoją rolę, że zupełnie zapomniała, że tak naprawdę jej język nie dotyka nawet cipki Dominy. Była podniecona jak przy prawdziwym lizaniu tej mokrej dziurki i nie miała problemu z jęczeniem, bo jej pysk samoistnie wydawał z siebie odgłosy podniecenia. Kiedy 20 minut minęło, Domina przerwała karę. 
    – Ruda i Czarna, wstańcie. A ty, mała dziwko, sprawdź swoim suczym noskiem, czy są już mokre jak należy. 
    Dwie dziwki stanęły w lekkim rozkroku, żeby Blondi mogła wsunąć pysk między ich uda. Najpierw mała dziwka zatopiła nos i knebel w cipce Rudej. Pani docisnęła jej pysk mocniej i trzymała go tam przez chwilę. Ta dziurka była mokra jak trzeba. Pachniała nieco delikatniej niż dziurka jej Pani, ale też bardzo seksownie. Blondi w końcu mogła wysunąć pysk z cipki Rudej i odwróciła się w stronę Dominy, potakując głową na znak, że ta szparka jest suczo mokra. 
    – Pokaż, suko – powiedziała Pani i pochyliła się nad swoją kurewką, po czym zaczęła lizać jej nos i knebel, żeby poczuć soki Rudej – Dobrze, kurwo. Teraz sprawdź tą drugą. 
    Mała dziwka wsunęła pysk między uda Czarnej i przez chwilę tkwiła tak z nosem w jej cipce. Ta była o wiele wilgotniejsza. Pani szarpnęła ją za smycz i znów zlizała soki z jej noska, ust i knebla. 
    – To mi się podoba, dziwki. Jeszcze ty, mała porno kurewko – Domina zwróciła się do Blondi – Wstań. 
    Suka wstała, a Pani klęknęła przed jej cipką i sama sprawdziła ją językiem. Lizała ją i ocierała się o nią ustami i nosem przez 10 sekund. Wstała i przysunęła się do Blondi. 
    – Sama zobacz, jaka jesteś mokra, kurewko – Blondi spojrzała na usta i nos Pani. Były całe mokre i lśniły od jej suczych soków. Żałowała, że ma knebel w pysku, bo bardzo chciała posmakować własnej dziurki. 
    – A teraz suki poćwiczycie blowbang – powiedziała Treserka i złapała smycze swoich suk. Poprowadziła je do innego pokoju, w którym Blondi jeszcze nie była. To był dość duży salon, który zamiast jednej ściany miał lustro. Zupełnie jak w sali do prób baletu albo tańca. Do tego lustra przyssane było 12 tęgich i wielkich dild. Kutasy były przyklejone w grupach po cztery dla każdej z suk. Pani podprowadziła Blondi do pierwszych czterech pał. 
    – Klęknij, suko – rozkazała i wyjęła jej knebel z pyska. To samo zrobiła z Rudą i Czarną – A teraz do dzieła, kurewki. Jak mówił Pan Maszyna, te kutasy same się nie obciąganą. 
    Blondi zaczęła obciągać kutasa, którego miała najbliżej ust. Znów poczuła to cudowne uczucie wypełnionego po brzegi pyska i zalała ją fala przyjemności. Zapach gumowych kutasów ją podniecał i po chwili miała w pysku bardzo mokro. Zmieniła kutasa i zajęła się tym obok. Musiała traktować te pały, jakby były prawdziwe i nie zaniedbywać żadnej. 
    – Brawo, dziwko. Ślicznie obciągasz te wielkie kutasy – pochwaliła ją Domina, która stała nad nią i przyglądała się uważnie. Suka nie wiedziała, czy wpatrywać się w swoje odbicie w lustrze czy w oczy swojej Treserki. Jej wzrok błądził raz tutaj, raz tutaj. Domina po chwili poszła skontrolować Rudą i Blondi mogła już poświęcić się podziwianiu samej siebie. Przesunęła się w prawo i zaczęła obciągać trzeciego kutasa. Z dwóch, które już obsłużyła, zwisały sople gęstej śliny. Pierdoliła sobie pysk jak przystało na rasową, oralną dziwkę. Kiedy zwilżyła trzeciego kutasa, zajęła się tym najbardziej po lewej. Chwilę później już wszystkie cztery pały ociekały jej oralnymi sokami i mała dziwka wróciła do pierwszego kutasa. Zaczęła go lizać od spodu od jaj aż po główkę i znów nadziała się na niego gardłem. Domina tymczasem znów do niej podeszła i podziwiała swoją kurewkę. 
    – A teraz obciągaj go bardzo powoli i nie wysuwaj główki z ust -usłyszała od Treserki. Suka spowolniła swój pysk. Jej ciasno opięte wargi bardzo powoli ślizgały się po mokrym kutasie, docierały aż do jaj, gdzie suka zatrzymywała się na chwilę i sunęła ustami z powrotem w stronę główki. Kiedy czuła, że za chwilę nabrzmiała żołądź ukaże się oczom Dominy, znów zaczynała powoli wsuwać sobie pałę do gardła. 
    – Pięknie. A teraz jeszcze wolniej, mała dziwko – poradziła jej Domina. Blondi starała się jeszcze bardziej wyhamować. Teraz czuła pod ustami każdą żyłkę i wypukłość kutasa. Patrzyła w oczy swojej Pani, jakby chciała wyczytać z nich, czy teraz jest z niej zadowolona. Domina przyglądała się jak jej wielkie, soczyste, nabrzmiałe usta całe mokre od śliny powolutku ślizgają się po grubym kutasie. Była tak podniecona tym widokiem, że bezwiednie przygryzała wargi i jęczała razem z suką, jakby ten kutas był też w jej pysku. Pochyliła się tuż na pałą i napluła na nią. Porno-usta blond dziwki zaczęły ślizgać się jeszcze lepiej. Zachwycała się tym widokiem jeszcze przez chwilę i powiedziała: 
    – A teraz obsłuż tak pozostałe trzy kutasy, głupia dziwko – po czym poszła sprawdzić pozostałe dwie dziwki. Blondi nabiła się pyskiem na kutasa obok i powtórzyła mega-powolne obciąganie. Kiedy patrzyła na swój pysk w lustrze sunący po kutasie w zwolnionym tempie, bardzo jej się podobało. Jej jęki były równie powolne, gorące i zmysłowe – dostosowane do tempa obciągania. Była tak pochłonięta rozkoszą wypełnionego pyska i podziwianiem swoich suczych, seksownych warg ślizgających się mokrych kutasach, że zupełnie nie zwracała uwagi na dwie inne suki jęczące parę kroków od niej. Kiedy spojrzała w lustrze na swoje klęczące w mega-suczej pozycji ciało ze związanymi na plecach rękami, zobaczyła, że jej cycki całe się błyszczą. Nawet się nie zorientowała, że ślina z jej pyska zachlapała jej całe piersi i brzuch. Wyglądała cudownie. Uwielbiała siebie taką. To ją jeszcze bardziej nakręcało i oprócz rozkoszy kutasów w pysku miała teraz ekstazę wywołaną widokiem samej siebie w lustrze. Podwójna sucza przyjemność powodowała zdwojoną wilgoć cipki. Suka obsłużyła pozostałe dwa kutasy w taki sam, seksowny, powolny sposób. Znów wróciła do pierwszego i po tym namiętnym obciąganiu miała ochotę na porządne pierdolenie gardła…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pani Monika

    Która z dotychczasowych wszystkich scen jak dotąd podobała wam się najbardziej, moje głupie, uległe dziwki? Którą chwilę ze szkoły w pierwszej kolejności chciałybyście przeżyć na własnej skórze… a raczej na własnym pysku i gardle?