Blog

  • Zerznij mnie…

    Blondyn uwiesił się na szyi DJ’a i przechylił mocno głowę w bok. Przyssał się do jego szyi, podgryzając go przy tym mocno. Necro mruknął głośno na wpół z rozkoszy, na wpół z bólu. „Co za mała kurwa…” pomyślał sobie, po czym zaraz zdarł zeń spodnie.
    Wszystkie rzeczy: koszulki, spodnie, bielizna, wszystko teraz rozwalało się po czczącym nieumarłych pokoju i utworzyło jeszcze większy bałagan. Wystarczyłoby tylko poczekać, aż będzie jasno, żeby się przerazić, ale też wypadałoby, żeby się nie zabić przy potknięciu o cokolwiek.
    Niebieskooki wyrwał się z uścisku naćpanego nastolatka i zszedł ustami na jego szyję, obojczyki, klatkę piersiową. Cass omal nie dostawał szału, gdy czuł jak gorące wilgotne usta zostawiają ślady na jego skórze. Zacisnął mocno palce na pościeli i momentalnie zesztywniał. Drgnął tylko mocno, kiedy usta Necro zbliżały się bardzo niebezpiecznie do…

    – Zerżnij mnie… – jęknął, sięgając rękoma do ramion nieco wychudzonego szesnastolatka. – Błagam cię, zaraz zwariuję! – mruczał jakby z rozpaczą, ale i ze złością. Wystarczająco długo się naczekał, żeby znaleźć się z nim sam na sam, a ten jeszcze śmie się tak ociągać. Co prawda to ociąganie się było wybitnie przyjemne, jednak nie o to do końca Blackie’mu chodziło.

    Brunet uniósł głowę nieco wyżej i uśmiechnął się perfidnie. Cassie poderwał się do siadu i momentalnie zakręciło mu się w głowie.
    „Za dużo…” pomyślał ze zgrozą. „Za dużo wziąłem!” Pierwszy raz jego stan był tak bliski bad trip’owi. W duszy mógłby się teraz do Normana modlić. Właściwie tylko jego dotyk teraz trzymał go „na tym świecie”, powstrzymywał przed utopieniem się w koszmarach.

    Grave uniósł się nieco i chwycił mocno Cassie’go pod kolana. Chłopak nawet się nie przygotował, nie pomyślał, nie nadążył za bodźcami, które powinien odebrać z otoczenia w mgnieniu oka. Długowłosy po prostu wbił się w niego i westchnął cicho.
    Złotooki wrzasnął i opadł na łóżko, momentalnie. Oczy zaszkliły mu się nieco, nie był przygotowany. Zacisnął palce na pościeli ponownie, zacisnął poczerwieniałe z podniecenia usta. Zapowiadała się długa noc.

    Grave nie potrafił się nawet kontrolować. On sam chyba też wpadł w jakiś trans, w jakiś szał. Pochylił się nieco nad niższym chłopakiem rozłożonym pod nim nago i złapał go mocno za nadgarstki. Przy tym nie przestawał mocno pchać biodrami w jego stronę. Chciał go pocałować, ale na razie skończyło się na tym, że Blackie westchnął mu głośno wprost do ucha. Po ciele DJ’a przeszły gorące dreszcze. Co to w ogóle był za dziwny dźwięk? Właściwie nie można było określić tonu głosu Blackie’go jako męskiego, ale w sumie jako kobiecego też nie. To było coś takiego… Nie do określenia po prostu! Przejmujący jęk i tyle, głośny i bardzo perwersyjny.
    Jezu, ten młodzik zachowywał się w łóżku jakby ruchał najwyżej raz w życiu! On był naprawdę jakiś dziki…
    Złoto błysnęło ostro w ciemności, gdy siedemnastolatek się spróbował lekko podnieść.  Drobne chłodne dłonie przesunęły się po całej długości pleców bruneta. Zadrapał go mocno w okolicy bioder, po czym spróbował jeszcze wzmocnić jego pchnięcia głęboko w siebie.  Nie mógł wytrzymać po prostu. Co chwilę głośno wzdychał, pojękiwał, prawie krzyczał momentami. Odrzucił potem głowę na prawy bok i zacisnął powieki.

    – Jezu…! – burknął pod nosem, oplatając ciaśniej bruneta i próbując znów się podnieść, przyssać do jego szyi.
    Necro przestał się poruszać, cofnął się. Cass na początku był trochę zdziwiony, ale zanim zdołał otworzyć usta, został przewrócony na brzuch. Jego ręce zostały ułożone nad głową i ciasno splecione przez długie palce początkującego muzyka. Nie zdążył nic powiedzieć, znów poczuł go w sobie. Automatycznie uniósł biodra w jego stronę. Krzyk nieco stłumiła poduszka.

    Necro teraz mógł uważnie przyjrzeć się jego tatuażowi na plecach. Poczynając od barków aż po biodra szły równe zgrabne linie czarnych anielskich skrzydeł.
    Co jak co, Blackie aniołkiem nie był na pewno.

    Złotooki uniósł głowę, wyginając się w łuk. Cholernie przy tym już wszystko zaczynało go boleć, ale prawdopodobnie to był dopiero początek.
    Norman chwycił drugą ręką pośladek chłopaka i mocno go ścisnął, ułatwiając sobie przy tym „robotę”. Blondyn nie mógł już powstrzymać żadnego dźwięku, który wychodził z jego ust.

    Za chwilę został uwolniony i na siłę ustawiony na czworakach. Długowłosy pochylił się, objął go lekko w pół i zacisnął dłoń na członku starszego i zaczął nią szybko poruszać w górę i w dół. Siedemnastolatek oblizał wargi, usiłując już być nieco ciszej, ale wciąż nie mógł się do końca opanować i głośno mruczał. Za chwilę został boleśnie ugryziony w szyję. O tak! To lubił… To było właśnie to, na co miał ochotę!
    Ostro, szybko i bez zobowiązań z przystojnym, utalentowanym mężczyzną. Właściwie to nawet nie dorastał mu do pięt, ale nie obchodziło go to. Zazwyczaj wystarczało tylko zrobić piękne oczka i się uśmiechnąć, a Blackie dostawał wszystko, czego chciał.

    – Krzycz… – wyszeptał mu do ucha Norman. Casper otworzył oczy, nie wiedział, o co chodzi. Necro ugryzł go w ramię do krwi. – Krzycz, kurwa! – warknął na niego ze złością. Black bez namysłu wykonał jego polecenie. Został złapany za włosy i mocno pociągnięty. Szesnastolatek doszedł w nim, a potem powoli się wycofał.
    Blackie już byłby niezadowolony, gdyby zaraz nie został ponownie przewrócony na plecy i usta muzyka nie oplotły jego przyrodzenia. Westchnął głośno. Nie musiało to długo trwać, aby potem też doszedł w usta niebieskookiego. Cienka biało-przeźroczysta stróżka ciepłego płynu spłynęła po ustach i brodzie Grave’a. Nie połknął. Pozwolił, żeby nasienie powoli spłynęło mu po brodzie, po części szyi i powoli skapało na podbrzusze chłopaka, obok którego potem się położył.

    – Jesteś jakimś szatanem, co nie? – wyszeptał ledwo dosłyszalnie złotooki. Necro nie odpowiedział nic na to, ale rozłożył się na łóżku. Za chwilę wyciągnął ręce w stronę blondyna, złapał go i na siłę przyciągnął do siebie. Ten znów głośno jęknął.

    – Przymknij się… – warknął, oplatając go ciasno rękoma. Blondynek tylko mruknął i wtulił się w gorącego kochanka. Chciałby nie zasnąć, ale gdzieś uciec, ale niestety. Czasem natura bywa silniejsza. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Danny Crowe

    Stare… Też 2014r. 

    Necro należy do pana “K.K”, z którym te dwa lata temu na spółkę pisaliśmy opowiadania. Całe opowiadanie gdzieś mi zniknęło (z resztą był dość długie >_> ), ale myślę, że sama scena z seksem starczy. 

    I tak, nie miałem pomysłu na tytuł… :/ 

  • Pan moj i Bog moj (fanfic Wampir Armand – A.Rice)

    Zaprowadzono mnie do jakiegoś chłodnego pomieszczenia, ale nie wiedziałem dokładnie gdzie. Ci nieznajomi wyjątkowo brutalnie mnie potraktowali, ledwie byłem w stanie iść o własnych siłach. Dodatkowo miałem zawiązane oczy, więc co chwilę potykałem się o własne nogi lub ślizgałem na wilgotnej posadzce. W powietrzu w ogóle było pełno wilgoci, a z czasem zacząłem podejrzewać, że prowadzili mnie przez jakiś wydrążony w skale korytarz, bo co chwilę lodowate krople spadały mi za koszulę albo na włosy, przyprawiając o silne, nieopanowane dreszcze. Nie minęło wiele czasu a zacząłem cały dygotać z zimna. Jednak chyba nikt się tym specjalnie nie przejął, a co więcej, zaczęto mnie wreszcie na siłę popychać i bito mnie po twarzy, kiedy przewracałem się na kogokolwiek przede mną. Czułem się okropnie. Bałem się tego, co nieznajomi o dziwnych oczach mogli ze mną zrobić. Byłem prawie półnagi, bo tylko w przydługiej cienkiej koszuli i krótkich spodniach, w których uprowadzono mnie z własnego domu, z mojego własnego ciepłego łóżka w samym środku nocy! Jak to się mogło stać? Wybili moje straże bezdźwięcznie, bo w nocy budziło mnie przecież nawet ciche szuranie cienkiej kolczugi, którą rośli mężczyźni, strzegący drzwi mojej sypialni lekko ocierali o ścianę, gdy nie mogli już wystać nad ranem.
    Po dłuższym czasie chyba byłem na miejscu, czyli tam, dokąd chciano mnie przywieźć. Rzucono mnie na kolana, na twardą podłogę. Omal nie zawyłem z bólu. Zaraz też zdarto z moich oczu szmatę, która wtedy uniemożliwiała mi dojrzenie choćby cieniutkiego promyczka światła, choćby z błysku ich nienaturalnych tęczówek.
    Moje oczy nie musiały się do niczego przyzwyczajać, w tym pomieszczeniu panował jedynie półmrok, bo wielką komnatę rozświetlały niezliczone ilości świec. Poczułem się co najmniej dziwnie. Mimo tak wielu płomyków w tym miejscu panował przerażający dla mnie chłód. Wtedy ujrzałem też, ża cały byłem mokry, mokry od tej cholernej wody, która kapała na mnie ze sklepienia podczas drogi. Zastanawiałem się nad tym jak długo mogłem iść, bo przecież w cale nie czułem innego bólu w nogach jak ten spowodowany upadkiem.
    W głębi komnaty ktoś wstał z ciężkiego zdobnego fotela. Pierwsze, co pomyślałem – to jakiś władca, bo tak prezentował się mimo potarganych i wygniecionych ubrań.
    On był przepiękny! Tak, to na pewno był mężczyzna, nie miałem żadnych wątpliwości mimo jego bardzo mylącej urody. Twarz miał, co prawda zszarzałą nieco z brudu, włosy pokryte cienką warstwą kurzu, ale był przepiękny! Ogniste loki opadały mu na ramiona, oczy miał czarniejsze niż śmierć, otoczone gęsto jasnymi długimi rzęsami. Usta miał sine, ale z daleka im się przyglądając, można było wyobrazić sobie ich gładkość i delikatność. Poczułem nieopanowaną chęć rzucenia się mu na szyję mimo porcelanowo białej cery, która trochę mnie w nim przerażała.
    Wiedziałem już, czym są stworzenia, co mnie tu przywiodły. To wszystko były wampiry, podopieczni, dzieci albo poddani czerwonowłosego cherubina, dla którego mnie tutaj przyprowadzili. Zastanawiałem się jednak, dlaczego. Nie byłem ani urodziwy ani też niezwykle męski, wręcz przeciwnie. Miałem krągłe bardzo kobiece ciało, krągłą, wręcz pyzowatą buzię i czarne proste włosy do ramion, które bez przerwy wyglądały jakbym kiepsko je domył. Zgryzem nie straszyłem, ale nie miałem idealnego uśmiechu, ba! Daleko było mi do jakiegokolwiek z wyimaginowanych przez ludzkość ideałów piękna.
    To był Król Nocy, moim zdaniem w pełni zasłużył na to miano. Za moment bardzo mnie wystraszył, niemal ogłuszył swoim diabelnym wrzaskiem, ale i tak uległem dziwnemu czarowi, jaki na mnie rzucił. Gdy już wszyscy naokoło pochowali się po kątach, zbliżył się do mnie powolnym nonszalanckim krokiem. Widziałem w nim jakieś boskie światło, coś anielskiego. Ludzkość powinna modlić się do niego przez jego cudowną urodę, naturalną niby, ale naprawdę przedziwną, którą na zawsze chciałem zapamiętać. Tak jak jego zapach, który za moment poczułem, gdy objął mnie bardzo agresywnie. Był głodny, widziałem, a przynajmniej domyśliłem się, gdy jego oczy zmieniły barwę na szkarłatną jak krew. Wiedziałem, co się ze mną stanie i mimo, że nie opanowałem cienkiego głośnego krzyku, mój umysł był całkowicie spokojny. Zapragnąłem go pocałować.

    – Słodki… – mówił do mnie, ale nie poruszał ustami. Zastanawiałem się, co to był za czar. Dlaczego on zabijał? Zasługiwał na miano anioła, jeśli nie Boga.

    Za moment chwycił mnie mocno za gardło, wtedy zakaszlałem ostro. Zakrztusiłem się powietrzem i przymknąłem mocno powieki, tak mocno, że spod nich pociekły mi ciurkiem łzy. Zaraz potem zsunął dłoń na moją klatkę piersiową i rozerwał moją koszulę. Wstydziłem się, bardzo, ale coś jakby sparaliżowało moje ciało. Było mi bardzo zimno, czułem, że pocę się ze zmęczenia, ze strachu możliwe też i nie dałem rady nawet poruszyć małym palcem, a co dopiero skrzyżować ręce, aby się zasłonić.
    Chciałem odskoczyć, ale ledwie drgnąłem Książę Nocy pojawił się za mną, obejmując mnie ciasno. Przywarł wargami do mojej szyi. Kolejny raz krzyknąłem, ale nie z bólu. Nie czułem absolutnie nic prócz zimna, ale i niesłychanego podniecenia.
    Co mnie zdziwiło, odsunął się ode mnie, ledwie usłyszawszy mój krzyk.

    – Boli cię… – spytał czy stwierdził, nie wiedziałem, ale cudownie było zobaczyć kątem oka jak jego słodkie usta wreszcie otwierają się i mówią do mnie naprawdę. Wreszcie zdałem sobie sprawę, że nie jestem obłąkany. Byłem po prostu więźniem, więźniem wampira i nie wiedziałem nawet czy skończę tylko, jako jednorazowy posiłek czy jako jego dziwka. Ani jedno ani drugie nie było zbyt przyjemną wizją, ale jeśli już musiałem być jego, wolałem z nim sypiać niż raz oddać mu życie. Za bardzo bałem się śmierci, albo raczej bólu, który mógł być z nią związany.
    Jego oczy wciąż zdobił szkarłat, intensywniejszy niż ten, który spowijał jego anielskie loki, ale ta twarz nabrała znacznie łagodniejszego wyrazu.

    Jego białe dłonie zaczęły błądzić po moim ciele, pieścić mnie w takich miejscach, w których nigdy wcześniej nie spodziewałbym się żadnej przyjemności. Nie potrafiłem opanować cichych westchnień, które (jak widziałem momentami po twarzy wampira) bardzo go fascynowały. Jęczałem cichutko, cienko nieco, trochę jak kobieta i zapewne powstydziłbym się tego kiedykolwiek wcześniej, ale widząc jak bardzo go to cieszy i bawi, nie krępowałem się w cale.

    – Bolało? – teraz zapytał, byłem tego pewien.

    – Nie… – zaprzeczyłem. To była prawda, bo trudno było mi wtedy nawet wyobrazić sobie ból. Myślałem tylko o tym, aby mnie miał, a potem zaraz o śmierci. Nie myślałem o bólu, myślałem w sumie o samym strachu, który opanował moje ciało, ale jednocześnie był zupełnie sprzeczny z tym, co podpowiadał mi mój umysł.
    Znów zacząłem obawiać się o swoje zdrowie. Może jednak byłem obłąkany?

    – Siedź spokojnie, książę… – szeptał mi słodko do ucha, gładząc namiętnie dłońmi po całym ciele. Oparłem głowę na jego ramieniu, oddając mu się całkowicie. Nie obchodziło mnie czy pozostali to widzą, byłem tu tylko dla niego, dla czerwonowłosego Księcia Nocy. To on był tu księciem, nie ja. Nieważne, kto był moim ojcem, bo to on zasługiwał na to miano. Był taki piękny…

    -…nie ruszaj się nawet. Nie zabiję cię, nie poczujesz nawet jak wyssę z ciebie krew. Dostaniesz nagrodę tak wyborną, że twój tępy umysł tego nie pojmie.

    I oddałem mu się wreszcie bez żadnych oporów, bez zahamowani i myśli o czymkolwiek. Przed oczyma miałem jego uśmiech na porcelanowej twarzy. Widziałem ogniste loki, łagodne, choć nieco przerażające spojrzenie, czułem słodycz jego zapachu, która była wręcz absurdalna, biorąc pod uwagę jego płeć.
    Bardzo szybko skończył. Czułem się trochę słabo i widział to na pewno, bo wziął mnie na ręce i zaniósł gdzieś w odległy korytarz, ten zupełnie inny niż mokre śmierdzące paskudztwo, przez które prowadzili mnie wcześniej jego ludzie.

    Zaraz poczułem pod sobą niewyobrażalną miękkość i słodki zapach lawendy.
    Pochylił się nade mną, okrył mnie szczelnie i pocałował z czcią najpierw moje czoło, potem dłonie, a na samym końcu odważył się musnąć moje usta. Chwyciłem rękaw jego koszuli.

    – Zostań ze mną… – błagałem w niewyraźnych szeptach.  Kręciłem głową niczym chory w gorączce, drżałem bardzo mocno, czułem to.

    – Jak masz na imię… – szeptałem, majaczyłem wręcz – aniele! – zawołałem nagle. – Boże mój! Wyjaw mi swe imię, błagam cię! Błagam cię na całe życie tego świata, na wszystkie rozkosze i całe jego piękno, które tu żyje!

    Jego twarz śmiała się przecudnie. Oczy zmieniły kolor na złocisty i wtedy wreszcie poznałem prawdziwe piękno, tak prawdziwe, że omal nie umarłem za strachu, spoglądając na niego. W tym momencie był dla mnie bogiem, modliłem się do niego w cichych westchnieniach, ale zdenerwował się wtedy.

    – Zamilcz wreszcie!  – zrobiłem, co mi nakazał natychmiast i bez grymasu. – Nie bluźnij! Nie jestem żadnym bogiem… – wreszcie znów mnie pocałował, a wtedy już mówił o wiele spokojniej.

    Jego głos był jak najbardziej boska melodia dla moich uszu, jak miód na spękane serce. Pokochałem go całym ciałem, całą duszą i całym swoim niewyobrażalnie chorym umysłem. Nie obchodziła mnie już moja rodzina,nie obchodziło mnie, że za parę lat mam przejąć tron ojcowski. Wszystko miałem głęboko, bardzo głęboko…

    – Bliżej mi do diabła, choć może być ci bardzo trudno w to uwierzyć.

    Zaprzeczałem natychmiast i bardzo gorączkowo.
    – Nie! – zacząłem krzyczeć z gniewem i rozpaczą.– Nie! Jesteś Bogiem!

    Widziałem, jak oparł twarz na dłoni jakby ze smutkiem i chyba jednak zapłakał, a płakał straszliwie, bo krew ściekała mu po przegubie dłoni.

    – Przestań natychmiast! – zaczął mnie błagać, a tego nie byłem w stanie przeboleć. Przepraszałem go najgoręcej, wreszcie się podniosłem. Zacząłem całować jego ręce i ramiona z czcią, jaka mu się należała. Całowałem jego twarz, jego usta, jego włosy. Powstrzymywał mnie.

    – Kochaj mnie. – poprosił w szepcie. – Kochaj mnie najmocniej, jak potrafisz, ale nie waż się mnie tak nazywać, bo Go widziałem*.

    Nie zrozumiałem do końca tego, co powiedział, ale postanowiłem mu być bezwzględnie posłuszny.
    – Tak, mój aniele najsłodszy.

    Ułożył mnie na siłę spowrotem w swojej królewskiej pościeli i ucałował namiętnie moje usta, pogładził po włosach bardzo delikatnie i czule. Uśmiechał się bardzo boleśnie, ale nie potrafiłem płakać. Na to nie miało już siły moje ciało. Byłem zbyt wyczerpany po podaniu mu jedynego jego pożywienia.

    – Śpij, ukochane me dziecię. – Szepnął do mojego ucha, a potem jego wargi spotkały się z moim policzkiem. Delikatnie umazał mnie swą krwawą łzą, nie ścierałem jej, bo była dla mnie boska.

    – Już niedługo będziesz taki jak ja… – obiecywał mi, a ja uspokojony jego słowami zamknąłem wreszcie zmęczone oczy i pogrążyłem się w swoim własnym świecie. Nawet tam stał przede mną i posyłał mi słodkie uśmiechy. Tam nadal mnie całował i obejmował, mówił do mnie słodko. Tylko tam pozwalał jednak mówić do siebie „Boże mój, boże… „. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Danny Crowe

    Stare (2013), fanfic d. “Wampira Armanda” A. Rice. Nie mam do końca pewności czy to opowiadanie już gdzieś nie wrzuciłem, ale co tam… 

    Może być traktowane jako bluźnierstwo, więc wszystkich wierzących (kulturalnie) wypraszam. 

    *Właśc. Jego ponoć widział Lestat, jednak w którymś z tomów Kronik Wampirów, jak na de Lioncourt’a przystało, musiał się tym pochwalić. Legenda głosi, że ktoś mu uwierzył… 

  • Torturowanie chlopaka

    Jestem z moim facetem od 3 – 4 lat. Obaj jesteśmy w tym samym wieku. Mamy po 17 lat. W tym roku było wyjątkowo gorące lato. Cały czas chodziłam z Wojtkiem na bardzo długie spacery.  Zauważyłam, że Wojtek spogląda na moje stópki, kiedy mam ubrane trampki. Moje stopy są mi obojętne, ale bardzo nie lubię ich zapachu o czym Wojtuś dobrze wiedział. Odrzuca mnie zapach stóp, trampek.
    Niedawno Wojtek zaprosił mnie do swojego domu. Jego siostra Ola jest moją dobrą przyjaciółką. Znamy się od kilkunastu lat. Weszłam do jego domu. Byliśmy sami. Zdjęłam swoje białe converse’y. Są już stare i mocno przepocone. Mają kilka lat i o dziwo cały czas są na mnie dobre. Wojtek też zdjął swoje vans’y. Poszliśmy razem do jego pokoju. W pewnym momencie poszłam przynieść coś do picia. U niego czułam się jak u siebie. Po drodze poszłam do toalety.

    Kiedy wróciłam z piciem, zamurowało mnie. Wojtek trzyma mojego trampka i wącha go, a drugim, mając rękę w środku, dotyka sobie penisa. Przez chwilę zrobiło mi się nie dobrze. Obrzydził mnie ten widok. On dobrze wie jak ja nie lubię smrodu stóp i że mnie to brzydzi. Zdenerwowałam się. Wyszłam z pokoju. Wojtek mnie nie zauważył. Poszłam do garderoby. Wzięłam new balance’a Oli. Nosiła te niebieskie new balance’y od 5 lat. Co dziwne miała kilkanaście par różnych innych tenisówek i trampek, a w szkole i na treningach cały czas nosiła tylko te. Byłam ciekawa jak bardzo śmierdzą. Mimo że bardzo się brzydziłam delikatnie i powoli przybliżałam trampka, stroną gdzie się wkłada stopę, w kierunku nosa. Nie dałam rady. Czułam ten okropny smród stóp już schylając się po te tenisówki. Włożyłam nos do środka i szybko wzięłam oddech nosem. To było okropne. Od razu dostałam odruchu wymiotnego. Potem poszłam do łazienki. Szukałam skarpetek Oli. Znalazłam jakieś. Podeszłam do toalety i pochyliłam się. Przyłożyłam jej skarpetki, miejscem gdzie ma się palce, do twarzy i szybko wzięłam głęboki oddech nosem. Domyśliłam się że tak będzie – zwymiotowałam od tego zapachu. Te podkolanówki śmierdziały jeszcze gorzej jak jej buty. Znalazłam też jej białe converse’y. Ubrałam skarpetki i włożyłam jej trampki, wcześniej zaklejając te dziurki żeby moja stopa spociła się jeszcze bardziej. Wzięłam też znoszonego czarnego vans’a Wojtka. Już nie próbowałam go wąchać, bo bym znowu zwymiotowała od tego smrodu. Po drodze znalazłam sznurek.

    Weszłam cicho do jego pokoju i zaproponowałam, żeby Wojtek położył się na łóżku i zamknął oczy, bo mam dla niego niespodziankę. Posłusznie zrobił to o co poprosiłam. Wzięłam tenisówki. Położyłam je cicho koło łóżka i gwałtownie usiadłam na brzuchu mojego partnera. Przywiązałam mu ręce do poręczy. Zapytałam się go czy lubi zapach stóp. Odpowiedział, że bardzo nie lubi, że moje były wyjątkowe, inne. Siedząc na jego brzuchu sięgnęłam najpierw po jego vans’a. Włożyłam rękę do środka trampka. Był jeszcze ciepły i wilgotny od potu. Pomyślałam sobie jak bardzo będę go torturować. Delikatnie przyłożyłam mu go twarzy. Szybko odwrócił głowę. Pewnie poczuł ten okropny smród. Przycisnęłam mu więc tego trampka do nosa. Znowu się wyrwał. Powiedział, że to nie jest śmieszne. Przytrzymałam mu głowę i na chama kazałam mu wąchać tenisówki. Powiedział że jestem głupia, bo oddycha przez usta. Wzięłam taśmę i zakleiłam mu buzię. Teraz nie miał innego wyjścia jak oddychanie nosem i wdychanie tego strasznego smrodu przepoconych trampek. Cały czas trzymałam mu głowę i przyciskałam trampka wewnętrzną stroną do jego nosa. Zapytałam się czy ładnie pachną jego vans’y. Kiwnął głową, że nie. Zapytałam się, czy lubi wąchać trampki swojej siostry. Też zaprzeczył. Odłożyłam wtedy vans’a. Wzięłam new balance’a i wiedząc jak bardzo jest on przepocony i jak bardzo śmierdzi lekko przyłożyłam trampka do twarzy Wojtka. Wojtek, dostał strasznego odruchu wymiotnego. Włożyłam więc trampka do jego nosa i na chama docisnęłam. Biedny chłopak cały czas miał odruch wymiotny. Po kilku minutach zabawy i słuchania odgłosów wymiotowania Wojtka, wzięłam się za najlepszą część. Najpierw odkleiłam mu taśmę z ust. Zdjęłam converse’a i jedną ręką trzymając usta na siłę wepchałam mu, stroną gdzie jest pięta, do buzi. Wsadziłam go tak głęboko, że chyba czubek buta dotknął mu języczka, bo bardzo chciał zwrócić, wypluć, zwymiotować tego trampka. Mając ubrane podkolanówki Oli, usiadłam mu na nogach. Poczułam ten okropny zapach stóp Wojtka. Pachniały wilgocią, potem. Domyśliłam się, że podobnie muszą śmierdzieć jego trampki. Swoimi (jak to powiedział Wojtek) pięknymi, zgrabnymi pachnącymi stópkami, przybliżyłam obie stopy do jego twarzy. Próbował się jakoś wyrwać. Nie dał rady. Zaczęłam przykładać mu te przepocone stopy do nosa. Znowu wymiotował. Dotykałam mu nosa skarpetkami i zmuszałam go, do wąchania podeszwy mojej stópki. Cały czas dostawał odruchu wymiotnego. Najlepsze na koniec. Zdjęłam mu spodnie i bokserki. Zdjęłam drugiego converse’a. Włożyłam mu penisa do trampka. O dziwo nie dostawał erekcji. Nie wiem, czemu wąchał moje trampki i macał się nimi. Wyjęłam mu z buzi trampka. Zaczął coś mówić. Zignorowałam to. Delikatnie włożyłam mu stopę do buzi. To było nawet fajne uczucie – czułam jak rusza mu się cały język. Zapytałam się, czy chce żebym dalej wsuwała mu stopę do gardła. Na chwilę ją wyjęłam. Powiedział, że nie. Pomyślałam sobie, że jak miał odruch wymiotny i o dziwo niego nie zwymiotował to go do tego zmuszę. Włożyłam mu stopę do buzi, a drugą nogę trzymałam na jego czole i dociskałam do łóżka, żeby się nie ruszał. Zaczęłam powoli pchać mu stopę do przełyku. Robiłam to bardzo powoli żeby Wojtek miał z tego jak największą przyjemność. W końcu lubi wąchać czyjeś stopy. Co prawda nic nie mówił czy lubi wymiotować, ale to miała być dla niego kara za wąchanie moich tenisówek. Co próbował ugryźć moją stopę, to wkładałam mu trampka do nosa, wtedy przestawał. Jak już dostawał dosyć silnego odruchu, co bardzo przyjemnie łaskotało mnie w stópkę, postanowiłam poruszać trochę palcami. Co ruszyłam którymś z palców, to mój biedaczek Wojtek miał odruch wymiotny. Pobawiłam się tak chwilkę. Na końcu znowu zaczęłam pchać mu stopę do gardła. Swoją stopę wsadziłam mu tak głęboko, że wargami dotykał mi śródstopia. Postanowiłam gwałtownie włożyć jeszcze głębiej. Cały czas wymiotując w mgnieniu oka lizał już moją piętę. W końcu doszłam do tego co chciałam. Poruszałam trochę palcami u stóp i Wojtek zwymiotował. Wyjęłam mu nogę z buzi. Szybko włożyłam drugą, przepoconą, stopę do jego buzi i znowu doprowadziłam do tego, że zwymiotował.

    Zdjęłam obrzygane skarpetki Oli. Wepchałam je do gardła Wojtusia. Było widać, że się tym męczy, bo tracił powoli przytomność. Chwilę miał odruch i zwymiotował trzeci raz. Na koniec włożyłam mu palce do gardła i bardzo mocno naciskałam na języczek. Nie miał już czym wymiotować, dostawał tylko odruchu. Poszłam umyć ręce. Ubrałam swoje stare, śmierdzące, converse’y na swoje gołe stópki i poszłam do swojego domu. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia Nowak
  • Poznajac rozkosz 2

    Maję obudziły krzyki mamy. Powoli otworzyła oczy i spytała:

    -Która godzina?

    -Dziewiąta droga panno. Coś ty robiła całą noc, że zaspałaś?

    -Ja.. Musiałam się uczyć do późna-kłamała Maja.

    -Wstawaj i leć do szkoły.

    Maja ubrała się i nałożyła lekki makijaż. Kiedy dotarła do szkoły, zostały jej jeszcze trzy lekcje. Prawie zasypiając przesiedziała dwie mało ciekawe lekcje. “Świetnie został mi jeszcze tylko basen”-pomyślała Maja. Jak zwykle weszła do dusznej szatni ostatnia. Część jej koleżanek już wychodziła pod prysznice W skąpych strojach. Zerknęła na nie i pomyślała, że wszystkie dziewczyny wyglądają seksownie. Nagle ktoś klepnął ją w tyłek. To jej koleżanka Julia z uśmiechem na twarzy mówiła:

    -Lepiej się pośpiesz. Znowu zaliczysz spóźnienie.

    -Już idę-rzuciła Maja.

    “Ależ ona ma ciało”-pomyślała Maja ściągając z siebie bluzkę. Maja też nie musiała wstydzić się swojego ciała. Jak na 17 lat wyglądała bardzo kobieco i dojrzale. Miała krągłe piersi rozmiaru C, płaski brzuch i sprężystą, wypukłą pupę. Całość dopełniały gęste, ciemne włosy. Po przebraniu szybko spłukała swoje ciało i wybiegła na basen. Jednym susem wskoczyła do wody i podpłynęła do Julii łapiąc ją od tyłu.

    -W końcu jesteś-powiedziała Julia-Czemu zaspałaś?

    -Skąd wiesz że zaspałam?

    -Ciągle to robisz.

    -Yym… Nie mogłam zasnąć.

    Lekcja mijała na opływaniu basenu wzdłuż. Teraz Maja musiała zmyć z siebie wodę z basenu. Obserwowała jak jej koleżanki rozbierają się pod prysznicami do naga. Gdy spojrzała na Julkę, wzrok Mai utkwił na jej nagą cipkę. Julia to zauważyła i spytała z ciekawości.

    -Majka a ty sobie golisz?

    -Eee… No tak a co?-spytała zmieszana.

    -Tak pytam z ciekawości.

    Maja zdjęła z siebie stanik i omywała piersi.

    -Maja.. Namydliłabyś mi plecy?

    -No okej.

    Nałożyła trochę żelu na dłonie i rozsmarowywała go masując Julkę. Nie wiadomo kiedy jej ręce zjechały trochę niżej i głaskały już biodra Julki. Maja znowu się podnieciła i znów chciała ukryć stojące sutki, ale nie było jak.

    -Jak chcesz to teraz ja ci pomogę?-spytała Julia

    Nie czekając na odpowiedź odwróciła się do Mai. Spojrzały sobie głęboko w oczy. Trwała chwilę ciszy. Wzrok Julki zwrócił się na sutki koleżanki. Maja szybko się odwróciła i czekała aż Julka umyje jej plecy. Stało się coś niespodziewanego. Julka zamiast umyć Mai plecy położyła jej jedną rękę na pierś a drugą na majtki. Maja drgnęła. Julka przybliżyła się do Mai ocierając się już piersiami o jej plecy. Prysznice były puste a wszystkie dziewczyny kończyły się już przebierać. Julia obróciła Maję i powoli zaczęła zdejmować jej majteczki. W końcu jej oczom ukazała się piękna, wygolona muszelka. Pocałowała namiętnie Maję w usta. Julka zaczęła masować jej muszelkę. Maja odwzajemniała się wkładając paluszki do jej cipki. Obydwie jęknęły. Oderwały od siebie usta a ich oczom ukazał się ich wf-ista.

    -Co to ma być dziewczyny?

    -Ja.. Tylko … My nic..-jąkała się Julka.

    -Obie macie się zjawić u mnie w gabinecie. Teraz mam lekcje więc przyjdźcie do mnie jutro. Najpierw porozmawiam z wami a później z waszymi rodzicami. Teraz marsz do szatni!

    Całe to zdarzenie wpłynęło na dziewczyny. Nie odzywały się do siebie przez chwilę. Maja zdecydowała się odezwać pierwsza.

    -Wszystko będzie dobrze. Na pewno uda nam się wywinąć.

    Julia wstała z ławki i przytuliła się do Mai.

    -Oby-powiedziała cicho.

    Maja wracała do domu myśląc jak bardzo ma przechlapane. Nie myślała już nawet o siostrze. Mijał kolejny dzień kiedy po szkole nie miała na nic ochoty. Pokonywała ostatnie stopnie na klatce schodowej. Usłyszała za sobą wołanie.

    -Maja? Jesteś Maja prawda? Znam twoją siostrę.

    -Co z tego?-odburknęła.

    -Wiesz, wprowadziłem się piętro wyżej. Może chciałabyś iść na kawę?

    -Nie dzięki.

    -Oj weź mała…

    -Nie mów tak do mnie. Małego to możesz sobie mieć w spodniach. Nara!

    Szybko wskoczyła za drzwi swojego mieszkania i przekręciła wszystkie zamki zdumiona swoją odwagą. W korytarzu zobaczyła swoją siostrę.

    -Karolina..

    -Cześć-odburknęła jej siostra.

    “Dziwne, w nocy się kochałyśmy a dziś zachowuje się jakby nigdy nic”-pomyślała Maja.

    Poszła do swojego pokoju marząc aby ten dzień się skończył. Miała zamykać drzwi od swojego pokoju kiedy zawołała ją siostra.

    -Majka. Zaraz przyjdzie mój kolega. Możesz nam nie przeszkadzać?

    -Dobra-odpowiedziała.

    Maja położyła się do łóżka i zasnęła. Kiedy się obudziła, postanowiła się napić wody. Przechodząc przez korytarz zamarła z wrażenia. Na kanapie okrakiem siedział nagi, młody chłopak. W ręce trzymał stojącego penisa. Gdy zauważył Maję ze spokojem powiedział:

    -Cześć

    -Kim jesteś i co tu robisz?

    -Twoja siostra mnie zaprosiła. Jest w toalecie.

    Nagle wstał i podszedł do Mai.

    -Jestem Adam. Ty musisz być Maja-powiedział podając jej rękę, w której przed chwilą robił sobie dobrze.

    -Yyy tak. Miło mi.-wzrok Mai skupił się na penisie Adama-może chcesz coś do picia?

    -A co mi zaproponujesz?

    -Może wino?

    -Byłoby super.

    -Maja wzięła butelkę na stolik w salonie i polała trunku do kieliszków.

    Nie wiedzieć czemu Maja bardzo chciała przebywać z nagim chłopakiem. Z butelki znikało coraz więcej napoju.

    -Więc.. Ile masz lat?-spytał Adam.

    -Siedemnaście a ty?

    -Tyle co twoja siostra, osiemnaście.

    -Chodzisz z moją siostrą?

    -Można tak powiedzieć..

    Nagle w salonie pojawiła się Karolina. Miała na sobie koronkowy czarny stanik z kompletu z seksownymi majteczkami. Jej nogi okrywały pończochy z paskiem w połowie uda. Na stopach miała czarne szpilki.

    -Prosiłam cię żebyś nam nie przeszkadzała!-syknęła do Mai Karolina.

    -Lepiej już pójdę-powiedziała Maja wstając.

    -Nie szkodzi. Może zostać-bronił Mai Adam.

    -Widzę, że zdążyliście się już poznać-zauważyła Karolina-Poczekaj tu jeszcze Adam. My zaraz przyjdziemy.

    Karolina zabrała Maję do swojego pokoju.

    -Słuchaj Majka, czekałam cały tydzień aż przyjdzie ten chłopak abyśmy mogli się kochać a ty o mało nie zepsułaś mi ruchania. Skoro już jesteś to przyłącz się do nas żeby Adam miał ochotę przyjść do mnie następnym razem.

    -Chcesz żebym z wami to robiła? Czy to niespodzianka, o której mówiłaś w nocy?

    -Nie, to jeszcze nie to. O nagrodzie przekonasz się niedługo.

    -Dobra. Możemy już iść do salonu.

    -Ha, żartujesz? Chcesz iść do niego w swetrze i legginsach? Najpierw łyknij tą tabletkę.

    -Co to?

    -Twoja antykoncepcja. Teraz znajdziemy ci jakąś seksowną bieliznę.

    W głębszej części szafy Karoliny znajdowało się kilka zestawów bielizny erotycznej. Karolina wybrała czerwony koronkowy staniczek, półprzezroczyste czerwone majtki i czarne pończochy sięgające pachwin. Do tego dała Mai czerwone zamszowe szpilki z wyciętymi wzorkami. Maja szybko przebrała się nie zwracając uwagi na stojącą obok siostrę. Rozczesała swoje ciemne włosy, poprawiła makijaż i razem poszły do salonu trzymając się ręce. Szły kobiecym krokiem jak modelki na wybiegu. Wyglądały jak dwie diablice. Na ich widok Adamowi od razu podniósł się penis. Chciał wstać z kanapy ale Karolina pewna siebie przycisnęła go nogą do skórzanej sofy. Stojąc na jednej nodze Karolina złapała Maję mocno za umięśnioną pupę i przyciągnęła ją do siebie. Maja złapała siostrę jedną ręką w talii i przyssała się do jej ust. Powoli i namiętnie siostrzyczki siłowały się ze sobą językami wydając charakterystyczny dźwięk. Adam nie mogąc wytrzymać oglądając lesbijskie siostry otrzymał już maksymalny wzwód. Na czubku jego penisa pojawiły się pierwsze kropelki spermy. Zaczął głaskać i podziwiać nogę Karoliny, którą przycisnęła go do oparcia. Jedną ręką udało mu się klepnąć Maję w tyłek przez co zajęczała przygryzając i ciągnąc usta Karoliny. W końcu odkleiły się od siebie. Usiadły po obu stronach Adama. Karolina pocałowała go mocno w usta po czym zaczęła całować jego umięśnioną klatę. Maja przybrała inną taktykę. Zaczęła lizać ucho Adama. Na chwilę ich języki splotły się ze sobą. Karolina uznała pomysł Mai za świetny i zaczęła lizać ucho Adama. Chwyciła ucho zębami i zaczęła ciągnąć. Tymczasem Maja, która była już naprawdę napalona sięgnęła ręką do penisa Adama. Zsunęła mu napletek w dół a na jej rękę spłynęło trochę nasienia. Oblizała śmiało paluszki delektując się słonawym smakiem spermy. Karolina chwyciła członka Adama u podstawy i sięgnęła do niego językiem. Oblizała jego pałę po całej długości. Delikatnie muskała językiem koniuszek penisa. W końcu wsadziła cały nabrzmiały żołądź do ust. Maja zassała do ust obydwa jego jądra. Adam chwycił obie panienki za głowy i dociskał aby lepiej ssały. Kutas Adama cały zniknął w ustach Karoliny, która robiła się już sina. Adam nie ustawał i dociskał jej głowę. Maja ugryzła Adama w sutek a ten z bólu puścił Karolinę.

    -Ach, więc taka z ciebie diablica…

    Podniósł Maję nogami do góry i nastawił jej twarz na penisa. Maja leżąc głową w dół została nadziana ustami na sporych rozmiarów penisa. Krztusiła się własną śliną i kutasem Adama, który był bezlitosny. Machał głową Mai w górę i w dół nie dając jej chwili odpoczynku. Karolina, która doszła do siebie uwolniła Maję z uścisku. Z ust Mai wypływały ciągnące się strugi śliny. Łapczywie nabierała powietrza. Adam puścił Maję a ta wylądowała na pod kanapą obok siostry. Adam wstał i walił sobie coraz szybciej. Obie dziewczyny przygotowały się aby łapać lecącą spermę do ust. W końcu Adam wystrzelił. Biały płyn zakleił oczy Karoliny. Maja złapała sporą ilość nasienia do ust. Jednak z czoła spływała jej strużką sperma. Oblizała kutasa Adama i odgarnęła płyn z powiek siostry, która nie mogła otworzyć oczu. Dziewczyny wyczyściły sobie nawzajem twarze.

    -Chodźmy do sypialni mamy-zaproponowała Karolina-ma największe łóżko.

    Weszli do pokoju. Adam ułożył się pośrodku łóżka. Dziewczyny postanowiły odkryć trochę ciała i zdjęły staniki. Siostrzyczki miały piękne piersi. Karolina miała nieco większe od Mai cycki ale Maja miała spore różowiutkie sutki, do których od razu przyssała się Karolina. Karolina wyszeptała coś do ucha Mai po czym obeszły Adama z obi stron łóżka. Karolina otworzyła szufladę i wyjęła srebrne kajdanki. Po paru chwilach zmagań dziewczyny zniewoliły Adama. Karolina przyniosła ze swojego pokoju parę rzeczy. Wśród nich znajdował się czarny pejcz.

    -Pożałujesz że tak nas potraktowałeś przy robieniu loda – powiedziała starsza siostra.

    Karolina zamachnęła się mocno i zdzieliła leżącego Adama po brzuchu, na którym zostały czerwone ślady. Po kilku uderzeniach Adam błagał o litość więc dziewczyny się zgodziły. Zsunęły majteczki z tyłeczków i położyły się na łóżku. Obie dziewczyny zachowywały się dziko, jak w transie. Jedna drugą całowała, lizała a nawet gryzła. Mai bardzo spodobało się gdy jej siostrzyczka rozłożyła przed nią nogi.

    -Uwielbiam twoją cipkę siostrzyczko-komplementowała Maja.

    Maja dziko lizała cipkę swojej ukochanej. Języczkiem delikatnie wwiercała się w głąb pochwy. Karolinie było jak w raju. Jęczała i wzdychała szarpiąc z wrażenia pościel. Karolina chciała poczuć w sobie Adama. Kucnęła nad jego kroczem i włożyła jego penisa do swojej wilgotnej norki. Poruszała się rytmicznie w górę i dół aż w końcu go dosiadła i zaczęła ujeżdżać. Maja też usiadła na Adamie. Tym razem na twarzy. Pragnęła czyichś ust i języka na swojej wydepilowanej piczce.

    -Zrób mi minetkę kochany – powiedziała.

    -Z przyjemnością.

    Jęknęła głośno gdy Adam robił jej dobrze. W całej sypialni słychać było dźwięki seksu i miłości. Karolina odpięła kajdanki Adamowi. Maja rozłożyła przed nim nogi a ten wszedł w nią rozpędzony. Ruchał ją brutalnie. Ciągnął ją za cycki i macał tyłek.

    -Mocniej, mocniej-krzyczała.

    Karolina wzięła ze sterty rzeczy wibrator i zaczęła się nim pieścić. Adam obrócił Maję na kolana i wypiął jej tyłek. Napluł jej na piczkę. Wjechał w nią jak pociąg do tunelu. Z prędkością światła posuwał jej młodą pizdeczkę. Nadszedł czas na zmianę pozycji. Adam położył się na płasko. Maja go dosiadła a Karolina z gumowym penisem przymocowanym do pasa wsunęła się jej w tyłek. Maja czuła się wspaniale rżnięta na dwa baty. Krzyczała ile miała sił w płucach. W końcu Adam zalał jej pizdeczkę ciepłą spermą, którą Karolina od razu zaczęła wysysać z cipki Mai.

    -Mmm jak dobrze-jęczała Majka.

    Od tyłu nadszedł Adam. Ruchał Karolinę na pieska traktując ją jak prawdziwą sukę.

    -Wypnij się mocniej suczko-krzyczał Adam

    Maja osiągnęła orgazm równo z Adamem. Ciało młodszej siostrzyczki wyginało się w spazmach orgazmu. Z norki Karoliny wyciekała sperma Adama. Maja włożyła dwa palce do jej waginy. Po kilku minutach Karolina osiągnęła swoje szczęście. Maja poczuła jak mięśnie Karolinki napinają się.

    -Jesteście wspaniałe-powiedział Adam-musimy to kiedyś powtórzyć.

    -Och tak. Nigdy nie było mi tak dobrze-powiedziała Maja głaszcząc siostrę po cipce.

    Karolina całkiem odpływała myślami. Była teraz zrelaksowana. Taką siostrę lubiła Maja.

    -Zostawię was same kotki-powiedział Adam ubierając się.

    Wkrótce później Adam wyszedł a siostry nadal leżały przytulone w łóżku mamy. Wieczorem Maja po kąpieli postanowiła się nie ubierać. Mama sióstr miała wrócić jutro bo wyjechała w delegację. Przed północą Maja stanęła naga w drzwiach siostry.

    -Mogłabym spać z tobą?

    -Nie musisz pytać.

    Gdy Karolina odkryła kołdrę okazało się, że i ona nie ma nic na sobie. Siostrzyczki objęły się i zasnęły wtulone w siebie

    CIĄG DALSZY NASTĄPI!

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pussylover
  • Poznajac rozkosz 3

    Maja wybudziła się ze snu w objęciach siostry. Zerknęła na zegarek. Miała godzinę zanim zaczną się lekcje. Nie chciała spać dalej. Zamiast tego odwróciła się w stronę siostry. Odgarnęła włosy z jej policzka i pocałowała soczyście. Odkryła kołdrę i pożerała wzrokiem ciało siostry. Była piękna. Nie mogąc się powstrzymać pogłaskała Karolinę po piersi i zjeżdżała ręką coraz niżej. Jej palce już prawie spotkały się z muszelką, gdy Karolina otworzyła oczy. 

    -Hej, siostrzyczko. Myślałam, że śpisz.-powiedziała Maja.

    -Spałam. Czekaj… czy ty właśnie się mną zabawiasz..-jej słowa przerwały gorące usta Mai. 

    Korzystając z chwili włożyła dwa palce do norki leżącej pod nią siostry. Karolina jęknęła cicho. Chyba na dobre się wybudziła, bo wbiła pazury w plecy siostry i wepchała Mai języczek głęboko do ust. Ich piersi ocierały się o siebie stojącymi już sutkami. 

    -Zróbmy coś nowego – zaproponowała Karolina patrząc głęboko w oczy ukochanej. 

    -Co tylko zechcesz skarbie-odparła Maja. 

    Dziewczyny usiadły naprzeciwko siebie splatając się nogami. Przysunęły się do siebie aż ich cipki napotkały się. Uczucie, jakiego doznały wywarło na nich niemałe wrażenie. Otworzyły usta wzdychając głęboko. 

    -Uch jak przyjemnie..-powiedziała Maja.

    -Jest cudownie-odparła odprężona Karolina.

    Było im naprawdę wspaniale, bo już po paru chwilach ich ocierające cipki spływały soczkami. W pokoju zrobiło się naprawdę głośno od jęków kochanek. Maja prawie osiągnęła orgazm ale jej siostra nagle się zerwała. Przysiadła za to na twarzy Mai w pozycji 69.

    -Wyliż moją cipkę to ja wyliżę twoją mała-zażądała Karolina.

    Maja bez namysłu sięgnęła do muszelki siostry. Karolina widząc zaangażowanie siostry nachyliła się i zaczęła spijać soczki z gorącego “naczynia”. Maja odpływała. Brakowało naprawdę niewiele. Zaczęła się wić i kręcić pod siostrą. Jej ciałem rzucały ogromne doznania. W końcu zacisnęła nogi wokół głowy siostry, gdy przeszedł ją pierwszy dreszcz orgazmu. Nogi trzęsły jej się niesamowicie. Czuła przyjemność, jakiej pragnęła. W końcu jej mięśnie rozluźniły się a przyjemne dreszcze minęły. 

    -Widzę, że nieźle odpłynęłaś-zaśmiała się Karolina.

    -Dziękuję ci siostrzyczko. Tego potrzebowałam.

    -Wiem jak możesz się odwdzięczyć. Chodź ze mną do kąpieli i doprowadź mnie do orgazmu. Wtedy będziemy kwita. 

    Maja zerknęła na zegarek. Zostało jej czterdzieści minut do lekcji. Podeszła do Karoliny i sprzedała jej soczystego buziaka w usta.

    -Więc chodźmy-powiedziała.

    Karolina i Maja miały piękne mieszkanie. Wielkim atutem ich domu była pięknie wystrojona, przestronna łazienka. W jednym kącie był prysznic, obok muszla klozetowa a na przeciwko w rogu duża wanna, w której zmieściłyby się chyba nawet cztery osoby. Na ścianie obok zamocowana była umywalka z pojemną szafką. Mama sióstr korzystała z kąpieli w wannie najczęściej. Dlatego też wyposażyła się w rozmaite sole i olejki do kąpieli. Karolina odkręciła kran nad wanną. 

    -Trochę potrwa zanim się napełni-powiedziała Karolina.

    -Nie szkodzi-odparła Maja wpatrując się w lustro. 

    Obok Mai stanęła Karolina, która także się przyglądała poprawiając włosy.

    -Fajne masz piersi-pochwaliła Maja.

    -Dzięki. Twoje też są ładne.

    -Znowu będę musiała się wydepilować- zauważyła Maja patrząc na swoje krocze.

    -Chcesz to mogę ci pomóc się ogolić.

    -Oj tak. Bardzo proszę.

    Karolina nałożyła na wzgórek łonowy trochę pianki do golenia. Chwyciła w rękę maszynkę i powoli przesuwała ostrzem po skórze Mai. Chwilę później małe włoski zniknęły razem z pianką.

    -Dziękuję- powiedziała całując siostrę w usta. 

    -Wanna jest już pełna-zauważyła Karolina.

    W wannie było pełno piany. W całej łazience pachniało olejkami. Maja włączyła nastrojowe światło i złapała siostrę za rękę. Razem weszły do wanny i usiadły naprzeciwko siebie. 

    -Chodź tu do mnie. Obiecałaś zrobić mi dobrze. 

    -Już idę.

    Maja przysunęła się do Karoliny. Teraz stykały się biodrami. Spojrzały na siebie i zaczęły się namiętnie całować. Maja powędrowała ręką między nogi swojej kocicy. Zagrzebała paluszkiem w jej cipce. Teraz dziewczyny macały się zachłannie po wszystkich swoich krągłościach. Karolina oparła się o ściankę wanny dając Mai się wykazać. Minęło sporo czasu zanim Karolina zaczęła odczuwać efekty pieszczot. Wielkimi krokami zbliżała się jej chwila rozkoszy. Coraz mocniej dyszała i wierciła się. W końcu sięgnęła palcami do łechtaczki aby przyspieszyć nadejście orgazmu. Maja zaciekawiona obserwowała zachowanie siostry. Teraz Karolina wręcz krzyczała. Nagle ucichła a na jej szyi pojawiły się grube żyły. Napięły się wszystkie jej mięśnie. Otworzyła szeroko usta i wyginała się na wszystkie strony. W końcu nabrała powietrza i rozluźniła mięśnie. Opadła na Maję przytulając się piersiami do jej twarzy. 

    -Dzie.. Dziękuję ci. Jesteś wielka.

    -Cieszę się, że mogłam ci ulżyć. 

    -Chyba musisz się już zbierać do szkoły.

    -Masz rację. Pomożesz mi się wytrzeć?

    -Jasne.

    Dziewczyny pocierały sobie ciała ręcznikami delikatnie macając przez ręcznik swoje piersi i tyłeczek.

    -Jeśli chcesz, możesz pożyczyć ciuchy z mojej szafy-zaproponowała Karolina.

    -Dzięki-powiedziała Maja dając buziaka siostrze. 

    Maja otworzyła szafę Karoliny. Było tam pełno ciuchów. Postanowiła wybrać coś odważnego i lekko wyzywającego. Wybrała czarną koronkową bieliznę. Nieco za mały stanik świetnie eksponujący piersi oraz figi idealnie wpasowane do wytrenowanej pupy Mai. Włożyła czarną króciutką sukienkę ze stylowymi falbankami jak z pokazów mody. Do tego czarne pończochy z koronkowym paskiem na górze. Założyła krótką skórzaną kurtkę koloru również czarnego. Znalazła w szafie zamszowe szpilki do kostki z zakrytymi palcami i wyciętymi wzorkami na górze. Wyglądała jak gwiazda. Nałożyła mocny makijaż zaznaczający duże oczy i długie rzęsy. Lekka szminka i rozczesane gęste włosy powinny zrobić wrażenie na wszystkich. Ucałowała siostrę i wyszła z domu. Czuła się wyjątkowa i odważna. Szła pewnym krokiem z głową do góry. Coś się w niej przemieniło. Chciała być wyzywająca i seksowna. W domu zamieniła nawet sportowy plecak na stylową skórzaną torebkę. W końcu przekroczyła próg szkoły. Idąc korytarzem czuła na sobie wzrok wszystkich chłopaków. Zauważyła, że kilku z nich stara się ukrywać erekcję. Jak widać nieudolnie. Pożerali ją wzrokiem podziwiając jej nogi i tyłek. Dziewczyny spoglądały na nią z zazdrością. Nawet nauczycielki zdawały się wyglądać jakby mówiły “też chciałabym tak wyglądać”. W końcu Maja odnalazła swoją przyjaciółkę Julię. Siedziała na ławce przygnębiona i bez życia.

    -Hej-rzuciła Maja uśmiechając się.

    -Cześć-odparła oschle Julia.

    -Jak się czujesz? Wszystko dobrze?

    -A jak ma się czuć dziewczyna, która obmacywała się z najlepszą przyjaciółkę i niedługo wyleci ze szkoły?

    -Ej nikt stąd nie wyleci. Nie mów tak. 

    -Wczoraj dwie godziny czytałam regulamin szkolny. Jasno było napisane, że za seks na terenie szkoły grozi wyrzucenie.

    -Nawet tego nie robiłyśmy. 

    -A kto nam uwierzy?

    -Mogę ci obiecać, że nie wylecimy ze szkoły.

    -Skąd taka pewność?

    -Zaufaj mi.

    Po dwóch lekcjach wf-ista znalazł dziewczyny pod sklepikiem.

    -Do mojego gabinetu!-warknął.

    Po wejściu do ciasnego pokoiku powiedział:

    -Niech panny siądą. 

    Dziewczyny usiadły przed trenerem na krzesłach.

    -Więc, co macie mi do powiedzenia? Miałyście zamiar uprawiać seks w szkole?

    -Nie my nic nie robiłyśmy-broniła się zrozpaczona Julka.

    Maja tylko słuchała.

    -Nie jestem ślepy. Wszystko widziałem. Miejcie świadomość, że jeszcze dziś zadzwonię do waszych rodziców i zgłoszę sprawę do dyrekcji.

    Julka zaszlochała głośno i nie mogła się uspokoić więc trener pozwolił jej iść do toalety ogarnąć się.

    -Z tego co pamiętam to mam tu wasz dziennik. Dlatego też od razu zadzwonię do waszych rodziców. 

    Trener wstał i odwrócił się żeby szukać dziennika. Maja zrozumiała, że wf-ista nie odpuści. Nie miała wyboru. Wiedziała co chce zrobić. Korzystając z okazji, że gość jest odwrócony szybko poprawiła makijaż, podwinęła spódnicę tak, że było widać koronkę pończoch i poprawiła piersi aby trener mógł je dobrze widzieć zza wysokiego biurka.

    -Ach tu go mam-powiedział siadając-niech panna mi przypomni nazwisko.

    -Więckiewicz. Maja Więckiewicz panie trenerze-powiedziała głosem jak w filmie erotycznym.

    -Trener spojrzał zdziwiony tonem i skupił wzrok na piersiach Mai. Szybko wrócił wzrokiem do dziennika. Jednak co chwila zerkał na nogi lub piersi Mai.

    -Cholera, gdzie jest twoje nazwisko… Za cholerę nie mogę się skupić.

    -Ja panu pomogę-powiedziała tym samym tonem co wcześniej.

    Wstała z krzesła, obeszła biurko i eksponując swoje piersi przed twarzą wf-isty wskazała palcem nazwisko na liście. Zauważyła jak zaczął się pocić. Miała go w garści, mogła rozpiąć mu rozporek i ubłagać aby zapomniał o wszystkim, ale tego nie zrobiła. Chciała mieć pewność. Odwróciła się na pięcie i powoli, seksownym krokiem wróciła na miejsce. Założyła nogę na nogę i znów podwinęła sukienkę, tym razem jeszcze wyżej. Wsadziła jedną nogę pod biurko trenera i zaczęła pocierać swoją łydką o jego. Kiedy spojrzał na nią powiedziała:

    -Ups, bardzo przepraszam panie trenerze.

    -Pani to robi specjalnie?

    -Ale co takiego?

    -Jeszcze pani pyta? Wywala mi pani biust przed nosem i dotyka mnie swoja nogą. 

    -Jak pan może tak mówić?

    -Mniejsza o to.

    Nagle Maja udała, że z kieszeni skórzanej kurtki wypadł jej telefon, który tak naprawdę sama rzuciła. 

    -Oj, telefon mi wypadł-powiedziała.

    Po tych słowach Maja wstała, odwróciła się tyłem do trenera i wypięła się pokazując swój tyłek i majtki. Kiedy wzięła do ręki telefon, zamiast od razu wstać położyła swoją dłoń na pośladku gładząc się środkowym palcem po wyrzeźbionej linii pod umięśnionym pośladkiem. Dopiero po tym wstała.

    -Na szczęście się nie rozbił.

    Kiedy spojrzała na trenera on siedział podparty ręką i wpatrzony w Maję.

    -Czemu pan tak na mnie patrzy?

    -Skończmy już tą grę pani Maju. Chce pani mnie przekupić widokiem swojego ciała?

    -Może nie tylko widokiem-powiedziała pewnie Maja.

    -Proszę mówić dalej.

    -Pan zapomni o sprawie z wczoraj a ja się panu odwdzięczę za pańską dobroć. 

    -Ile jest pani w stanie zrobić aby sprawa ucichła?

    -Mogłabym zrobić wszystko aby załatwić problem.

    Trener wstał. 

    -Jeśli pani coś piśnie, choćby pochwali się przed kimś to wtedy i ja nie będę milczał.

    Obszedł dziewczynę i przekręcił klucz w drzwiach. Podszedł do Mai i złapał ją oburącz za tyłek. Podniósł ją szybko i posadził na biurku. 

    -Niech pani zatem dla mnie zatańczy striptiz. 

    -Co tylko pan zechce panie trenerze. 

    Trener pomógł jej stanąć na biurku. Sam usiadł w swoim fotelu i oglądał widowisko. Maja chwyciła za kurtkę i zaczęła ją wolno zdejmować. Kręciła pupą przed twarzą trenera. Obracała się powoli aby mógł ją zobaczyć z każdej strony. Rozpięła zamek sukienki. Zsuwała powoli w dół sukienkę odsłaniając kolejno piersi, płaski brzuch, biodra i pupę. Trener ślinił się widząc Maję w bieliźnie i seksownych pończochach. Maja rozbierała się dalej. Rozpięła stanik i rzuciła go na bok. Dotykała się po cyckach aby bardziej rozpalić trenera. On nie mógł już wytrzymać i rozpiął spodnie. Maja powoli zsuwała wchodzące między pośladki figi z bioder. Kiedy się ich pozbyła rzuciła nimi w twarz trenera. On od razu przyłożył je pod nos i delektował się zapachem młodej cipki. Maja usiadła na krawędzi biurka i wystawiła nogi trenerowi. On od razu zrozumiał o co chodzi i uwolnił stopy Mai ze szpilek. Zdjął jej także pończochy. Została całkiem goła. 

    -Pan się nie rozbiera trenerze?

    Słysząc te słowa wstał i ekspresowo się rozebrał. Spod ciuchów wyłoniło się wytrenowane ciało. 

    -No nieźle-powiedziała z podziwem Maja.

    Trener znów usiadł a Maja złapała do ręki jego penisa. Delikatnie ściągnęła skórę z żołędzia i oblizała jego naganiacza po całej długości. Następnie napluła sporą ilością śliny na kutasa i rozsmarowała dokładnie ręką. Na oko jego penis mierzył 20cm. Maja miała ręce pełne roboty. Wsunęła żołądź trenera do ust. Starała się wkładać jego penisa coraz głębiej. Wsadziła już większość penisa do ust ale zaczęła się krztusić. Chciała szybko wyjąć kutasa z ust ale wf-ista docisnął jej głowę tak że penis zmieścił się cały zapychając gardło. Maja nie mogła nabrać powietrza. Myślała, że zaraz zemdleje. Spanikowała i zaczęła się wyrywać. Wtedy trener ją puścił. Maja upadła na podłogę opluwając sobie brodę. Trener podniósł ją za ręce. Posadził na biurku rozchylając jej nogi na boki. Jeździł swoim kutasem wzdłuż jej muszelki. Bardzo to podnieciło Maję. Napluła sobie na rękę i wtarła ślinę w cipkę aby ją zwilżyć. Trener nagle ją puścił i obszedł od tyłu. Złapał ją za ramiona i przycisnął do biurka tak aby leżała na płasko. Głowę odchylił jej maksymalnie do tyłu i pchnął penisa do gardła. Co chwilę wyjmował i wkładał jej grubego kutasa prosto do gardła. Ona krztusiła się tylko nie mogąc złapać powietrza. Wcisnął mocno penisa do jej wąziutkiego gardełka i przytrzymał przez chwilę. Kiedy wyjął z jej ust penisa, ciągnęły się z niego nitki śliny Mai. Powrócił do dawnego miejsca i wsunął od razu penisa do jej pochwy. Nie zwracał uwagi na krzyki bólu Mai wywołane zbyt grubym penisem trenera. Robił z nią co tylko chciał i jak chciał. Już miał dochodzić ale wyszedł z obolałej pochwy Mai.

    -Czemu przestałeś?-spytała Maja.

    -Chcę się spuścić w tobie, ale nie wzięłaś tabletek antykoncepcyjnych więc wejdę w twój tyłek.

    Maja spojrzała na penisa trenera z przerażeniem. Przez chwilę chciała się wycofać ale on szybko złapał ją za ramię i rzucił na stół. Przytrzymał Maję za włosy żeby się nie wyrywała. Następnie napluł na odbyt Mai. Wmasował ślinę i przystawił swojego penisa. Z całej siły pchnął biodrami w przód tak, że jego penis wygiął się a biurko przesunęło o parę centymetrów. 

    -Za cholerę nie chce wejść.

    -Jest zbyt duży-odparła Maja.

    -Trudno spróbuję jeszcze raz.

    Chwycił Maję za włosy i doprowadził ją na kolana. Przechylił ją do przodu i kazał wypiąć tyłek. Naślinił palec wskazujący i wsadził powoli do odbytu Mai. Ruszał nim coraz szybciej aż w końcu wsadził już dwa palce do dupeczki Mai. Dziewczyna mruczała ze szczęścia. Po paru chwilach trener zdecydował się wsadzić penisa do dupki. 

    -Teraz się uda-powiedział pełen entuzjazmu.

    Najpierw wszedł sam żołądź ale w miarę ruchów biodrami trenera kutas wszedł do połowy. Złapał Maję mocno za biodra i posuwał ją z całych sił. Co chwila sprzedawał jej klapsy. Maja leżała wypięta na podłodze targana przez trenera. Zaczęło jej się robić dobrze więc zaczęła masować swoją muszelkę i łechtaczkę. Trener również poczuł, że niedługo skończy. Przyspieszył więc swoje ruchy jeszcze bardziej. Maja była bliska szczęścia. Rozbolała ją ręka od szybkiego machania nią między nogami, ale mimo to dogadzała sobie dalej. Trener wykonał trzy, ostatnie, głębokie ruchy i zapełnił odbyt Mai swoim nasieniem. Maja doszła kilka sekund po trenerze. Jej napięty zwieracz uwięził penisa wf-isty w środku. Przeszył ją znajomy dreszcz, który przypomniał jej poranek. Kiedy orgazm ustał, Maja legła na podłodze bez sił. Leżała tak chwilę kiedy zauważyła podejrzany uśmiech wf-isty.

    -O co chodzi?-spytała zaniepokojona Maja. 

    -Jest jeszcze jedna rzecz, którą musisz zrobić.

    -Co takiego?

    -Weź mojego penisa do ust i wyliż go do czysta.

    -Zwariował pan?-zdenerwowała się Maja- przed chwilą posuwał mnie pan w odbyt. Nie ma mowy żebym to zrobiła.

    -Wcześniej mówiłaś, że zrobisz wszystko. 

    Miał rację. Maja musiała to zrobić. Obiecała. Z grymasem na twarzy uklękła przed trenerem. Na szczęście na jego penisie nie było kału. Zalegała na nim jedynie sperma. Jednak gdy Maja zbliżyła twarz, poczuła nieprzyjemny zapaszek. Postanowiła to zrobić szybko. Włożyła penisa do ust i wykonywała ruch jak przy obciąganiu. Na koniec oblizała penisa wzdłuż. 

    -Jest pan zadowolony?-spytała upokorzona Maja.

    -W zupełności pani Maju. Jest pani wolna.

    -Pamięta pan o naszym układzie?

    -Nie martw się. Nie będziecie miały problemów.

    -Cieszę się, że się dogadaliśmy.

    Maja ubrała się i poszła spóźniona prawie 10 minut na lekcję. Przeprosiła za spóźnienie i zajęła miejsce obok Julii.

    -Co tak długo cię nie było? Trener zadzwoni do rodziców?

    -Jak zwykle nas nastraszył. Potem robił mi długi i nudny wykład aż w końcu zgodził się zachować to dla siebie-kłamała Maja.

    -Naprawdę? Och, tak się bałam.

    Resztę lekcji Maja spędziła rozmyślając nad całą sytuacją, która miała miejsce. Do końca lekcji z odbytu wyciekała jej sperma wf-isty. Gdy wróciła do domu w progu przywitała ją mama. 

    -Och jak pięknie wyglądasz córeczko – skomplementowała.

    W ogóle nie przeszkadzał jej widok wyzywająco ubranej nastoletniej córki. Maja była nieco zaskoczona jej pobytem w domu, bo kompletnie zapomniała, że jej mama miała wrócić z delegacji właśnie dziś. Była nieco rozczarowana, bo wiedziała, że nie będzie mogła przez najbliższy czas kochać się z siostrą. Mimo wszystko cieszyła się, że widzi mamę i mocno ją przytuliła. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pussylover

    Ciąg dalszy nastąpi. Zachęcam do komentowania.

  • Poznajac rozkosz 4

    Minęły prawie dwa tygodnie od przygody w szkole i wydarzeniami w domu. Ze względu na to, że mama Mai pracowała teraz przez siedem godzin dziennie i nie miała w najbliższym czasie służbowych wyjazdów, Maja nie mogła kochać się z Karoliną. Miała ogromną ochotę na seks i była spragniona wrażeń. Pewnego dnia wyszedłszy ze szkoły Maja zmierzała w kierunku domu. Za każdym razem, gdy się odwracała widziała idącego za sobą młodego mężczyznę. Była pewna, że go zna, ale nie mogła przypomnieć sobie skąd. W końcu znalazła się już pod blokiem. Dzieliło ją parę kroków od drzwi do bloku a mężczyzna nadal szedł za nią. Nagle znacznie przyspieszył. Mai żołądek skoczył do gardła. Zaczęła biec do drzwi tupiąc obcasami w szpilkach. Facet był tuż za nią. Maja wyjęła klucze i zwinnie otworzyła drzwi. W ostatniej chwili zamknęła pół-szklane drzwi. Zamiast uciec do mieszkania stała jak słup soli przyglądając się mężczyźnie. Była przekonana, że nic jej już nie grozi. Ku jej zdziwieniu facet wyjął klucze i otworzył nimi drzwi. “Co jest?” – pomyślała. Zanim zrobiła krok facet zdążył ją złapać za rękę. Przycisnął ją do ściany sprawnie ją unieruchamiając.

    -Myślałaś, że mi uciekniesz?-szeptał jej do ucha zasapany – obserwowałem cię długo Maju.

    -Skąd znasz moje imię?!

    -Znam cię bardzo dobrze-powiedział wkładając jej rękę pod spódniczkę-trzeba się było ze mną umówić, kiedy prosiłem. Teraz nie będę cię o nic prosił. Zawsze biorę, co chcę rozumiesz?

    Po tych słowach wyszeptanych jej prosto do ucha olśniło ją. Poczuła na swoim udzie rękę. Badała dokładnie prawą nogę. 

    -To ty. Zapraszałeś mnie na kawę. O co ci chodzi?

    -Bardzo mi się spodobałaś i pomyślałem, że się poznamy, jednak ty potraktowałaś mnie jak śmiecia. Obiecuję, że to odwzajemnię..

    Nagle oboje usłyszeli głosy pod blokiem. Maja chciała krzyczeć, ale on zatkał jej usta. Oderwał ją od ściany i poprowadził na trzecie piętro. Piętro niżej mieszkała Maja. Chciała szybko się wyrwać i zbiec do mieszkania, ale on był za silny. Nie wiadomo, kiedy otworzył drzwi od swojego mieszkania i wepchnął ją do środka. Stali na przeciwko siebie. On przekręcił wszystkie zamki i powoli podchodził do Mai. Zaczęła uciekać. Biegła jakby była niewidoma nie znając rozkładu pomieszczeń. Dotarła do kuchni. Jak się okazało on nawet jej nie gonił. 

    -Naprawdę musisz mi to utrudniać? – zapytał.

    Jego głos niósł się po całym mieszkaniu.

    -Daj mi, co chcę a puszczę cię do domu-ciągnął dalej.

    -A czego chcesz?

    -Ciebie…

    Jego twarz wyłoniła się zza rogu ze złowieszczym uśmieszkiem.

    Maja zaczęła otwierać wszystkie szuflady. Rzucała w niego łyżkami i widelcami. Chwyciła za nóż. On szybko ją obezwładnił ściskając nadgarstek. Lewą rękę miała wolną, więc chwyciła za garnek z długą rączką. Uderzyła go mocno w głowę aż się przewrócił. Maja wzięła nogi za pas. Okrążyła stół omijając leżącego gościa i uciekała do drzwi wyjściowych. Gdy się odwróciła on już był za nią. Rzucił się na nią łapiąc za kostkę. Maja upadła na podłogę. Odwróciła się na plecy. Kopała faceta po torsie, ale to nie robiło na nim wrażenia. Usiadł na niej przyciskając za nadgarstki do podłogi. 

    -Lepiej daj się po dobroci-powiedział w miarę łagodnie. 

    Maja spojrzała mu w oczy. 

    -Wypuścisz mnie, jeśli się dam?

    -Oczywiście, że tak kotku.

    Maja przemyślała swoją sytuację i ponownie postanowiła użyć swoich atutów, aby ujść cało z sytuacji.

    -Dobra. Zrób to szybko.

    -Wiedziałem, że jesteś rozsądna.

    Podniósł Maję na ręce i zaniósł do jakiegoś pokoju. W pokoju było nieco ciemno. Przy ścianie stały ciemnobrązowe szafki. Pośrodku znajdowało się duże łóżko. Sąsiad położył Maję delikatnie na łóżku. Zasłonił zasłony i wszedł na łóżko. Nachylił się nad Mają łapiąc ją za pierś. Drugą rękę umieścił jej pod głową unosząc trochę. Zbliżył twarz do twarzy Mai. Poczuła przyjemny zapach perfum. Ich usta zetknęły się. Całował ją jakby długo jej pragnął. Maja odwzajemniała namiętny pocałunek. Założyła mu ręce na szyję. Zetknęli się swoimi językami. Nagle przerwał pocałunek i podniósł się znad Mai. Zdjął szybko swoją koszulkę. Maja zbadała go wzrokiem. Sylwetkę miał zadbaną i nieco wysportowaną. Zbliżył się do Mai i powoli zdejmował jej przez głowę białą bluzkę. Jego oczom ukazały się jędrne piersi otulone białym stanikiem. Pocałował Maję w szyję. Sprawiło jej to przyjemność. Uchyliła usta i zamknęła oczy. Następnie położył ją na plecy podnosząc nogi do góry. Powoli zsuwał jej falowaną spódniczkę obserwując wyłaniające się fragmenty ciała. Kiedy się z nią uporał odsunął się trochę. 

    -Jesteś piękna-powiedział podziwiając jej smukłe ciało.

    Maja położyła się na boku przybierając seksowną pozę. Zamiast rozebrać ją do końca zostawił jej stanik, pończochy i szpilki. Zdjął jednak białe majtki. Położył się między nogami Mai zbliżając twarz do jej cipki. Maja poczuła jego oddech na muszelce. Sąsiad złapał ją oburącz w kroczu rozchylając palcami wargi sromowe. Maja oddychała coraz głębiej. Poczuła w sobie język mężczyzny. Jęknęła cichutko z tego powodu. Sąsiad coraz śmielej lizał delikatną pizdeczkę Mai.

    -Jest taka, jaką sobie wyobrażałem-zachwalał. 

    -Chcesz ją sprawdzić od środka?

    Facet rozebrał się już do naga. Maja związała włosy w kitkę i zajęła się jego przyrodzeniem. Widocznie miała szczęście do facetów, bo i tym razem się nie zawiodła. Jego penis nie należał do najgrubszych ale z pewnością nadrabiał swoją długością. 

    -Niezły..-powiedziała Maja oglądając penisa. 

    -Całe 22 centymetry. Będziesz miała co robić.

    Zsunęła skórę z kapelusza i oblizała koniuszek. Sprawnie kręciła kółeczka wokół cewki. W końcu wsunęła cały żołądź do ust. Wyjmowała go i wkładała otulając swoimi usteczkami. Słychać było głośny dźwięk ssania penisa. Maja złapała ręką kutasa u nasady i ukryła w ustach. Szybko ruszała głową w przód i tył pozwalając dostać się penisowi coraz głębiej. 

    -Robisz to genialnie kotku.

    -Poczekaj na to.

    Mówiąc to Maja szeroko otworzyła usta i wepchała naganiacza sąsiada do gardła. W domu ćwiczyła trochę ten trik z gumowym przyjacielem, którego zakupiła niedawno aby ją pocieszał gdy czuje się samotna. Maja wytrzymała kilka sekund i wyjęła go z ust. Powtarzała tą czynność tak długo jak mogła. Przez cały czas wydawała dźwięki krztuszenia się. Gdy skończyła, penis ociekał ciągnącymi się strugami śliny. Facet podniósł nogi sąsiadki i włożył powoli kutasa do jej pochwy. Wsuwał go coraz głębiej a Maja z zamkniętymi oczami i otwartymi ustami jęczała z rozkoszy. Pośladki mężczyzny napinały się od posuwistych ruchów. W pewnym momencie poczuł, że może dojść. Z tego powodu wyjął penisa z seksownej sąsiadki i położył się aby mogli przyjąć pozycję na jeźdźca. Maja szybko go dosiadła aby jak najszybciej powrócić do cudownego stanu. Sprawnie “cwałowała” na penisie faceta. W końcu mężczyzna postanowił przejąć kontrolę i podparł się nogami. Złapał Maję za biodra i z prędkością światła ją posuwał. Maja wywracała oczami z rozkoszy. Jej jęki przypominały bardziej kwiczenie świń niż radość okazywaną podczas seksu. Czuła, że długo nie wytrzyma. Chciała więcej i więcej. Pomagała sobie jak zwykle pocierając łechtaczkę. Jej naczynko było całe mokre. Sąsiad tracił siły. Chciał odpocząć ale Maja ubłagała go:

    -Błagam nie przestawaj.

    Obdarowała go soczystym pocałunkiem co zmotywowało go do dalszej pracy. Mimo iż pocił się bardzo a mięśnie bolały go niemiłosiernie dalej posuwał swoją zdobycz. Maja w jednej chwili eksplodowała spazmami orgazmu. Gdyby ktoś inny to obserwował, mógłby pomyśleć, że dostała padaczki. Ona jednak czuła zapomniany od tygodnia dreszcz. Totalnie przypadkiem zeszła z penisa w ostatnim momencie. Kutas wystrzelił do góry niczym fajerwerki. Krople nasienia opadały na spocone ciała obojga kochanków. Zmęczeni położyli się obok siebie jakby oglądali chmury na niebie. 

    -Jesteś lepsza niż sobie to wyobrażałem-powiedział zdyszany.

    -Ty też jesteś świetny. Nigdy wcześniej nie robiłam tego z kimś kto mnie porwał.

    -Przepraszam cię ale oszalałem na twój widok i postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce.

    -A ja cię przepraszam, że nie byłam dla ciebie miła kiedy pierwszy raz się widzieliśmy. Przekonałam się, że nie masz małego tak jak mówiłam-powiedziała śmiejąc się.

    -Tak w ogóle to jestem Tomek.

    -Ja Maja.

    -Hahah to już wiem.

    -Ile masz właściwie lat?

    -28.

    -To skąd znasz moją siostrę?

    -Nie powiedziała ci czym się zajmuje?

    -Nie, powiedz.

    -Niech sama ci powie.

    Chwilę później Maja ubrała się i pożegnała z kochankiem gorącym pocałunkiem.

    -Przyjdziesz jeszcze?

    -Być może-opowiedziała zalotnie. 

    Schodząc piętro niżej cieszyła się, że tak skończyła się ta seksualna przygoda. Zastanawiało ją co miał na myśli Tomek mówiąc o Karolinie. Postanowiła z nią porozmawiać. Zrobiła to po obiedzie. Weszła do pokoju siostry, która szperała w telefonie.

    -Znasz może nowego sąsiada, który wprowadził się nad nami?-spytała sprytnie.

    -Nie.

    -Powiedział mi co innego. 

    -Rozmawiałaś z nim?

    -Zagadał mnie na schodach. 

    -Okej. Możliwe, że go znam a co?

    -Powiedział mi dziś czym się zajmujesz-kłamała Maja.

    -Kazałam mu udawać, że mnie nie zna.

    Maja milczała.

    -Dobra więc skoro wiesz co robię po szkole to co jeszcze ode mnie chcesz?

    -Chcę to robić z tobą.

    -Jesteś pewna?

    -Tak zabierz mnie ze sobą-brnęła dalej nieświadoma Maja.

    -Spotkajmy się jutro w parku po lekcjach, kończymy o tej samej o ile pamiętam.

    -Okej będę w pobliżu pomnika.

    Maja wyczekiwała jutrzejszego dnia by odkryć tą tajemnicę siostry. Kładła się spać odprężona myśląc o Tomku i tym szalonym dniu.

    CIĄG DALSZY NASTĄPI!

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pussylover

    Zachęcam do komentowania.

  • Benia

    Przyszedł czerwiec. Kilka dni temu skończyła się szkoła. To była moja ostatnia klasa szkoły średniej, mnie, czyli Artura. Miałem wtedy średniej długości włosy 180 wzrostu barczysty nigdy nie narzekałem na zainteresowanie ze strony dziewczyn, ale też jakieś ciacho to ze mnie nie było. Mam dobrego przyjaciela, choć nigdy tak się nie nazywaliśmy. Znaliśmy się długo, bo od przedszkola. Często wychodziliśmy na jakieś piwko, ale byliśmy dobrze wychowani i ułożeni żadna patologia. Mieszkaliśmy też blisko siebie. Głownie w wakacje, gdy jego mama wyjeżdżała, robiliśmy domówki. Mieszka tylko z mamą a mieli dość spory dom, więc nie raz zdarzyło się, że zostawałem na noc. Lubiłem tam chodzić, jego mama bardzo mnie lubiła. Ja za to najbardziej lubiłem jej wieczorne kreacje. Obcisłe spodenki od pidżamy i prześwitująca bluzeczka. Była po 40 dokładnie nie wiem, ale ciała mogła jej pozazdrościć nie jedna nastolatka. Szerokie biodra zgrabna jak na swój wiek pupa biust taki w sam raz w dłoń długie czarne włosy niewysoka. Ćwiczyła trochę na siłowni z tego, co mi było wiadomo. Wrócę do sedna. Adrian, bo tak na imie miał mój kumpel wyjechał na tydzień. Ja wieczorkiem po rowerze zauważyłem, że mam niedobrane połączenie z nieznanego mi numeru. Z braku zajęcia napisałem z zapytaniem kto to i w czym mogę pomóc. Odpowiedź przyszła momentalnie tak jak i szok. W odpowiedzi dostałem wiadomość w stylu, chodź i mnie weź. Pomyślałem może, ktoś sobie robi żarty, ze mnie więc to olałem, Ale wiadomości było więcej. Rano zadzwoniła do mnie mama Adriana, że, przywożą jej meble, a ona musi wyjść do lekarza, gdzie na wizytę czekała dość długo. Zgodziłem się. Przyszedłem do jej domu po 11. Jeszcze była przywitała mnie buziakiem, po którym zawsze mam gęsią skórkę. Wyszła i zostawiła mi klucze. Kręciłem się po domu, czekając na gości od mebli. Postanowiłem odwiedzić sypialnie Beaty, bo tak miała na imię jego mama. Po kilku minutach nie znalazłem nic specjalnego prócz sexy bielizny. Zobaczyłem na półce laptop. Pomyślałem, że sprawdzę, co robi taka dojrzała, kobieta w sieci. Niestety hasło mi utrudniało. Miałem sobie dać spokój. Dla beki wpisałem swoje imię. Chciałbym widzieć swoją minę, gdy na ekranie wyskoczyło „Zapraszamy”. Pulpit wyglądał standardowo kosz mój komputer jakieś foldery, w których nic specjalnego nie znalazłem. Historia była wyczyszczona. Szukałem głębiej no i znalazłem kilka moich zdjęć z ukrycia i jak śpię. Początkowo byłem w niezłym szoku. Chciałem skasować zdjęcia, ale by się zorientowała. Pobrałem coś, co przy następnym uruchomieniu wyczyści dysk, żeby pomyślała, że to wirus. Odkładając komputer, wziąłem telefon, Który tez postanowiłem sprawdzić. Dostałem szoku. Były tam SMS do mnie z wczorajszego wieczoru. Chciałem poczekać na gości od mebli i wyjść stamtąd jak gdyby nigdy nic i nie wracać. Byłem tym bardzo podniecony, ale też przestraszony, bo wydawało mi się to trochę dziwne i chore. Gości od mebli jak nie było, tak nie ma. Wróciła mama Adriana. Nagle poczułem, jak mój żołnierz wstaje. Tylko nie tak jak zawsze inaczej bardziej. Myślałem, że mi wybuchnie. Nie dało się go schować w tych spodenkach. Do domu weszła Bena. Widząc moja erekcje, powiedziała — Oo Artur widzę, że soczek już działa. Wtedy zrozumiałem. Dosypała mi coś do soku, który dała mi po moim przyjściu. Trząsłem się cały. Jeszcze bardziej, gdy do mnie podeszła. Zaczęła ściągać koszulkę, potem spodnie zostałem w samych bokserkach. Sama powoli zsunęła z siebie cienka letnią kieckę, pod która nie było kompletnie nic, tylko wygolona cipka i cudne ciało. Moja męskość kazała mi działać więc i tak zrobiłem, łapiąc ja za tyłek. Był jednocześnie mięciutki i przyjemny, jak i jędrny. Położyłem ja na stoliku, momentalnie atakując jej szparkę językiem. Była bardzo napalona i dzika. Ssała mojego fiuta lepiej niż odkurzacz. W końcu wsiadła na mnie. O gumie nie było mowy, co mnie przerażało. Uspokajało mnie tylko to, że mój wariat kompletnie nie myśli o dojściu pewnie przez ten soczek. Wyginała się na mnie dobre dwadzieścia minut. Ja wciąż nie miałem dość. Brałem ja potem na pieska na kanapie. Makijaż spływał jej z twarzy od gorąca. Potem było na misjonarza. Nie miała siły krzyczeć. Była wycieńczona po ponad pół godzinnym ostrym waleniu. Postanowiłem zrobić jej niespodziankę i zapakowałem się w jej dupsko. Po czym wystrzeliłem. Tylko zawyła i nawet nie drgnęła. Sperma wyciekała jej z kakaowej dziurki. A ja miałem drugi wytrysk, który zakończyłem w jej ustach. Położyłem się obok i zasnąłem. Co było dalej może, kiedyś wam opowiem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    riczi riczi
  • Moj

    Jego marzenia ograniczały się do pozostania dotkniętym przez ręce bruneta. Ze zdenerwowania, w niemym oczekiwaniu, przygryzł nieco wargę, przewrócił oczyma. Onieśmielał go, ale nie na tyle, aby bezczelnie, bez słów, błagać go, by podszedł bliżej. Chciałby znów być powściągliwy i nieśmiały, taki, jakiego Max go pokochał, ale nie potrafił się opanować. Cichutki i grzeczny to był przez cztery lata i już mu się to znudziło. Brązowooki niemal się rzucił na swojego kochanka, ciasno oplatając rękoma jego kark. Wpił się gwałtownie w jego usta,  zaborczym pocałunkiem tłumiąc niegłośny jęk zaskoczonego Maxwella. Ten otworzył szeroko oczy ze zdziwienia.
    Poddał się.

    Tom drżał na całym ciele, przyciskając niewiele starszego od siebie chłopaka mocno między swoimi drobnymi ramionami. Westchnął głośno, gdy brunet odsunął się od jego ust i przygryzł mocno skórę na jego szyi. Posłusznie odchylił głowę w tył, przesuwając pożądliwie dłońmi po plecach dwudziestoczterolatka. Gdyby ten nie miał na sobie jakiejś koszulki, na jego skórze z pewnością zostałyby niemal krwawe ślady. Dwudziestodwulatek przygryzł mocno wargę, usiłując opanować wydawane przez siebie, nieskromne dźwięki. Zacisnął kurczowo powieki, w nieco pokracznych ruchach, usiłował zedrzeć z szarookiego cienki podkoszulek. Sprany materiał wylądował gdzieś na podłodze. W ślad za nim poszły dwie pary spodni, jakaś przyduża bluza…
    Max złapał go pod kolanami, uniósł w górę. Chłopak stęknął cicho, czując jak napinają mu się mięśnie brzucha. Dostał porządnego klapsa w tyłek. Jęknął głośno. Dostał drugiego, trzeciego. Usta blondyna mogły zagłuszyć tylko dwie rzeczy – nabrzmiały penis kochanka, albo chociaż jego własne wargi. Nie doczekał się niestety żadnego ze swoich ulubionych ‘uciszaczy’.

    Został gwałtownie przewrócony na brzuch. Max zerwał zeń bokserki. Wylądowały gdzieś na biurku, ale długo samotnie tam nie poleżały. Zaraz dołączyły do nich białe spodenki starszego chłopaka.

    Za chwilę pół pościeli aż kleiło się od waniliowego lubrykantu. Nie było czasu na prezerwatywy czy powolne pieszczotki końcami palców. Tom został złapany za biodra i uniesiony w górę i ledwo zdążył się zorientować, że  pod jego brzuchem już nie znajduje się pościel, poczuł silny ucisk na swoje wejście. Zawył, gdy kochanek brutalnie w niego wszedł. Zacisnął pięści na materiale pościeli i pochylił głowę, po raz kolejny przymykając kurczowo powieki. Z szeroko otwartych ust, niekontrolowanie, utracił kilka kropelek śliny. Kiedy odbijał się pośladkami od bioder Maxwella, parę gęstych, przeźroczystych kropelek powoli wsiąkało w granatowy materiał.

    Gdyby tylko mógł, wygiąłby się nieludzko i złapał go za biodra, przyspieszył jego ruchy. Niestety tego typu gimnastyka nie za bardzo wchodziła w grę. Spróbował się podnieść, ale niestety został znowu obalony na pościel. Kochanek złapał jego kark i przytrzymał mu twarz przy poduszkach.
    Po mocno zarumienionych policzkach spłynęło kilka łez. Westchnął coś w guście „O, boże…! O, kurwa…!”, po czym został uderzony otwartą dłonią w udo. Krzyknął i drgnął niekontrolowanie.

    Max uderzył końcówką w jego prostatę. Blondyn wydał z siebie cienki, rozkoszny, krzyk. Gdy został uwolniony spod ucisku, spróbował się unieść, stanąć na kolanach… Szarooki mu pomógł, oplatając jego drżące , spocone ciało jedną ręką. Drugą znowu zdzielił mu w tyłek. Tom syknął i próbował poruszać się w narzucony przez kochanka, szybki rytm. Odrzucił głowę w tył, opierając się nieco gdzieś pod jego barkiem. Uniósł prawą dłoń i złapał go za włosy. Maxwell nie przestawał. Wzmocnił swoje pchnięcia i ani mu się śniło uciszać kochanka.

    Brązowooki opadł bezsilnie na czworakach. Spuścił głowę i cały czas trzymając oczy zamknięte, bez słów błagał go o jeszcze. Jeszcze trochę, już niedługo…!
    Nie musiał się nawet dotykać, nie potrzebował już żadnej dodatkowej stymulacji, poza mocnym rżnięciem Maxwella. Półprzeźroczysty, gorący płyn rozlał się po kiczowatej, wzorzystej pościeli.
    Za moment został przygnieciony, gorącym, zmęczonym ciałem bruneta.
    Przez chwilę tylko ciężko dyszeli, potem dwudziestoczterolatek ułożył się obok niego na łóżku, zaborczym ruchem przyciągnął do siebie, przytrzymał… Tym razem to jego pocałunek nie należał do delikatnych. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Danny Crowe
  • Scena Gwaltu

    Alberic szedł długim korytarzem, spokojnym krokiem mijając masywne drzwi komnat i obrazy na ścianach, przedstawiające członków rodziny królewskiej oraz sceny z polowań. Wokół panował mrok. Świeczniki przytwierdzone do ścian ledwo go rozświetlały rzucając roztańczone cienie. Alberic nie zauważał ani dzieł sztuki, ani pięknie zdobionych dywanów. Patrzył przed siebie i rozmyślał o tym, że nie było go tu całe siedem lat, które spędził za granicą pobierając nauki i doskonaląc sztukę władania orężem, o tym jak bardzo stęsknił się za bliskimi oraz ile jeszcze ulubionych miejsc, w których spędzał czas w dzieciństwie chce odwiedzić. Najbardziej jednak jego głowę zaprzątały myśli o niej.

    O tym jak wyrosła, wydoroślała, wypiękniała, jak olśniewająco wyglądała na dzisiejszym przyjęciu powitalnym odziana w biało-fioletową suknię podkreślającą jej wąską talię i odsłaniającą delikatne ramiona. Poprzednie dwie noce długo nie mógł zasnąć. Zastanawiał się dlaczego wywoływała w nim takie, a nie inne uczucia, choć przecież wcale nie powinno tak być. Rodzina oraz goście dalej bawili się w sali balowej, a służba im usługiwała. Książę jednak właśnie zmierzał do swojej komnaty, aby odpocząć. Był znużony, zmęczyły go wrażenia z dzisiejszego dnia, poza tym wypił sporo wina.

    Nagle coś zwróciło jego uwagę. Przechodząc obok jednych z drzwi, usłyszał znajomy, dziewczęcy głos nucący miłą melodię. Serce zabiło mu szybciej i zatrzymał się. Przez kilka sekund książę stał w bezruchu i przysłuchiwał się czarującym nutom. Sięgnął po klamkę, lecz zawahał się przed jej naciśnięciem. Pomyślał o tym by zapukać, składając odruchowo dłoń w pięść i przykładając ją do drzwi. Jednak po dwóch głębszych oddechach po prostu wszedł do środka, jakimś dziwnym trafem, bezszelestnie.

    Saori stała obok swego łoża prawie tyłem do niego. Rozczesywała lśniące, ciemnobrązowe fale sięgające do połowy pleców. Miała na sobie cienką, sznurowaną halkę w kolorze antycznej bieli, lekko opinającą jej zgrabne ciało, a w szczególności ponętne, krągłe biodra i pośladki. Blask świec pięknie odbijał się od jej nieskazitelnej skóry, sprawiając, że wyglądała niemal jak anioł. Księżniczka odgarniając włosy odwróciła się na moment w jego stronę, mógł więc ujrzeć również zarys jej drobnych, kształtnych piersi z wyraźnie odznaczającymi się sutkami, a nawet niewielki fragment jednej z nich, ponieważ splot tasiemki lekko się poluzował. Alberic wciąż pozostał jednak niezauważony. Stał obok drzwi, kilka metrów od niej i patrzył na księżniczkę w osłupieniu.

    Widok ten wprawił chłopaka w drżenie. Po jego ciele przepłynęła nagle fala gorąca, a brzegiem, o który się rozbiła, była jego męskość. Ogarnęło go silne podniecenie i zawładnęła nim żądza, której nie był w stanie w żaden sposób opanować. Mimo alkoholu szumiącego mu w głowie, wiedział, że to co się dzieje jest niewłaściwe, jednak nawet nie próbował tłumić swoich reakcji. Przeciwnie. Jego przemyślenia chaotycznie kotłowały się w głowie, pomyślał nawet, że dziewczyna specjalnie cały wieczór go kusiła i kokietowała, zachowując się jak pozornie niewinna lolita.

    Przekręcił klucz, który tkwił w zamku. Saori słysząc ten dźwięk, odwróciła się. Widząc chłopaka, otworzyła szeroko oczy i zawstydzona natychmiast starała się zakryć swoje ciało dłońmi. – Wyjdź, proszę… – Wyjąkała nieśmiało, spuszczając wzrok, zginając się wpół i dygocząc. Przez krótką chwilę trwali w ten sposób w milczeniu. Saori czuła się naprawdę zażenowana. Na jej twarzy malował się mimowolny grymas.

    – Byłbym głupi, gdybym teraz wyszedł… – Powiedział, przełykając i podchodząc do księżniczki, ani na ułamek sekundy nie odrywając od niej wzroku pełnego fascynacji. Zatrzymał się tuż obok niej.  – Jesteś najwspanialszą istotą jaką w życiu widziałem, a uwierz mi, miałem do czynienia z bardzo wieloma pięknymi kobietami. – Mówiąc to wyciągnął rękę w kierunku jej ślicznej twarzy. Saori cofnęła się momentalnie, lecz Alberic zdążył musnąć koniuszkami palców jej blady, aksamitny policzek. Księżniczka wpatrywała się w chłopaka przerażonym wzrokiem nie wiedząc czego może się po nim spodziewać, ani jak ma reagować. Widziała jak na nią patrzył. Mniej więcej jak wygłodniały wilk na jagnię, które oddaliło się o parę kroków od swojego stada. Sprawiał wrażenie zahipnotyzowanego.

     – Nie udawaj, że nie zdajesz sobie sprawy z tego jak działasz na mężczyzn. – Alberic lekko zaśmiał się przez nos. – Nie rozumiem… Albericu, o czym ty mówisz? – Wyszeptała Saori, zdezorientowana. – Na przyjęciu wszyscy na ciebie patrzyli, mężczyźni wręcz pożerali cię wzrokiem… podobało ci się to. Kokietujesz i cieszysz się z efektów – powiedział stanowczo chłopak. Postanowił odpowiedzieć jej pytającemu spojrzeniu. Sięgnął do spodni i wyjął swoje wcale niemałych rozmiarów, wyprężone do granic możliwości przyrodzenie. – Spójrz, tak jest zawsze, gdy tylko cię widzę! Tak właśnie na mnie działasz! Nawet na mnie! – Prawie wykrzyczał Alberic. Po chwili schował swój skarb z powrotem. Księżniczka otworzyła szeroko oczy i rozchyliła usta ze zdziwienia. Po raz pierwszy w życiu ujrzała to co zaprezentował jej przed chwilą. Ogarnął ją paniczny lęk, cały czas miała przed oczami ten obraz. Patrzyła teraz na wypukłość w jego spodniach i nie była w stanie wydusić z siebie żadnego dźwięku.

    Alberic zbliżył się do dziewczyny, próbując odgarnąć włosy z jej policzka. Saori od razu cofnęła się o kilka drobnych kroków. – Co chcesz zrobić, Albericu? – Wydusiła załamującym się głosem, cała drżąc. – Będziesz dzisiaj moja, Saori… Czy tego chcesz, czy nie… – Odpowiedział drapieżnym, głębokim tonem, po czym gwałtownym ruchem wziął księżniczkę w swoje silne, masywne ramiona, przyciskając ją bardzo mocno do siebie. Czuł ciepło ciała dziewczyny i miękkość jej włosów. Łapczywie wciągał do płuc powietrze pełne jej subtelnego zapachu, który doprowadzał go do szaleństwa. Czuł jak szybko i mocno biło jej serce. Zaczął całować delikatne ramiona i szyję, lecz marzył o tym, by prędzej czy później poznać smak jej różowych usteczek. – To nie jest zabawne, Albericu, natychmiast przestań! – Krzyknęła drżącym głosem dziewczyna, ledwie mogąc złapać oddech. Z całych sił próbowała uwolnić się z jego uścisku. – Nigdy nie byłem bardziej poważny. – Oznajmił spokojnie chłopak. Saori udało się uwolnić jedną rękę i spoliczkowała Alberica tak mocno jak tylko potrafiła. Szybko wyrwała się z objęć księcia i pobiegła co sił w nogach w stronę drzwi. Próbowała je otworzyć. Wielokrotnie, rozpaczliwie naciskała na klamkę, jednak drzwi cały czas pozostawały zamknięte.

    Dziewczyna bliska płaczu, zaczęła krzyczeć. – Alberic, otwórz drzwi, proszę cię! Jesteś pijany! Boję się ciebie! – Chłopak zbliżając się do niej, szyderczo się uśmiechał. – Chyba nie myślisz, że pozwolę ci teraz uciec? Pragnę cię i muszę cię mieć! – Saori wpadła w panikę. – Nie zbliżaj się do mnie! Nie podchodź! Będę krzyczeć! – W jej głosie słychać było strach i świadomość bezsilności. – Proszę bardzo, krzycz… Nikt cię nie usłyszy. Wszyscy są na dole. – Alberic przycisnął ją znów do siebie i pocałował na siłę w usta. Były delikatne, niby płatki kwiatu i słodkie jak nektar, który tak uwielbiają motyle. Jednak niechętne do pocałunków. Księżniczka tępo szlochała przez zaciśnięte wargi. Jej oczy były mokre od łez, a policzki rumiane z nerwów i ze wstydu.

    Dziewczyna szarpała się i biła księcia drobnymi piąstkami, ale jej uroczy gniew tylko wzmagał jego pragnienie, zaczynał także powoli go irytować. Dłonie chłopaka, wielkie jak bochny chleba, wędrowały po jej gładkich plecach, natrafiając od czasu do czasu na jedwab, z którego uszyta została halka. Saori czuła na swoim ciele uwierającą twardość jego członka, od którego dzieliły ją zaledwie dwie warstwy materiału. Alberic drobił wraz z nią w kierunku łoża, nie przestając jej całować. Dziewczyna starała się bronić ze wszystkich sił przed nadchodzącym wielkimi krokami aktem, jednak jej walka była bezowocna i z góry przegrana. Książę był wyższy od niej prawie o głowę i o wiele silniejszy. Był też skrajnie zdeterminowany. Marzył o tej chwili od trzech długich dni i jeszcze dłuższych nocy. Odkąd tylko zjawił się w zamku i ją ujrzał. O ile wcześniej zastanawiał się czy aby nie zwariował, teraz nie myślał już wcale o jej uczuciach, ani o konsekwencjach swoich działań, ani nawet o tym, że łączyły ich przecież więzy krwi. Liczyło się w tej chwili tylko zaspokojenie żądzy.

    Gdy znaleźli się przy łożu, Saori udało się chwycić bogato zdobiony, średnich rozmiarów, porcelanowy wazon stojący na dębowym stoliku. Uderzyła nim jak najmocniej w głowę Alberica. Dzięki temu uwolniła się z jego objęć i uciekła na drugi koniec komnaty. Chłopak, przez moment zdezorientowany, zaczął rozglądać się dookoła w poszukiwaniu dziewczyny. Stała po drugiej stronie łoża, trzymając w rękach wazon, gotowa do ataku. – Nie zbliżaj się do mnie! Nie podchodź! Ostrzegam, będę się bronić! – Krzyczała dziewczyna, a jej głos wciąż się załamywał i przepełniony był strachem. – Jesteś słodka… – zaśmiał się Alberic podchodząc do księżniczki. Chciała znów uderzyć go w głowę, lecz chłopak jednym ruchem wyrwał jej wazon z rąk i cisnął nim o podłogę. Porcelana z hukiem pękła na kawałki.

    Książę podszedł do niej i starał się zdjąć z niej halkę. Saori wyrywała się i próbowała uciec. Drapała jego ręce zostawiając na jego skórze czerwone pręgi. – Chcesz, żebym rozerwał takie ładne ubranko? – Spytał Alberic, ale wcale nie oczekiwał odpowiedzi. Zdecydowanym ruchem rozerwał delikatny materiał. Jego oczom ukazało się piękne, młode ciało dziewczyny. Wpatrywał się w nie błękitnymi oczami pełnymi pasji, trzymając w ręku strzępy jej odzienia. Saori skuliła się i zakryła rękami swoje najintymniejsze miejsca. – Błagam cię, przestań… Wyjdź… To jakiś straszny sen… – Wyjąkała dziewczyna przez łzy. Jej głos był pokorny i zrezygnowany. Wiedziała co zaraz nastąpi. Choć bardzo tego nie chciała, nie mogła nic na to poradzić.

    Alberic objął ją w pasie i pocałował w usta. Saori nadal wyrywała się jak tylko mogła. Starała się jednak przy tym, aby zobaczył jak najmniej  jej nagości. Wstydziła się. Czuła się upokorzona jak nigdy dotąd. – Mam dość tej zabawy, denerwujesz mnie tym szamotaniem się, bądź grzeczna i nie zmuszaj mnie, żebym Cię uderzył! – Powiedział stanowczo, zniecierpliwiony już chłopak. Nie widząc reakcji na polecenie, zadał jej niezbyt mocny cios pięścią w brzuch. Saori głośno jęknęła i próbując złapać oddech, który na moment straciła, opadła bezwładnie na jego ręce. Jej błękitne oczy napełniły się kolejną porcją łez. Alberic wziął dziewczynę na ręce i zaniósł ją spokojnie w stronę łoża. Położył na nim księżniczkę. Saori zaczęła szlochać. – Błagam… Oszczędź mi tego wstydu… – Alberic zignorował jej płacz. Patrząc na nią, rozebrał się pospiesznie do naga. Jego ciało było pięknie umięśnione i pokryte wieloma bliznami, zdobytymi podczas niezliczonych treningów i walk pod okiem mistrza. Nie odejmowały mu one jednak ani trochę uroku. Wręcz przeciwnie, podkreślały w nim męskość.

    Alberic usiadł na brzegu łoża. Ręce, którymi księżniczka usilnie próbowała zasłonić swoje obnażone piersi, położył wzdłuż jej tułowia. Nie protestowała. Nie było sensu. Poza tym nie miała już siły. Chłopak pochylił się i zaczął całować łydki dziewczyny. Stopniowo kierował się coraz wyżej i wyżej. Obsypywał pośpiesznie pocałunkami jej uda, potem biodra i delikatne podbrzusze. Przejeżdżał powoli ustami po jej idealnie gładkim łonie. Był bardzo podniecony. Wolał jednak przez chwilę delektować się każdą pieszczotą, zamiast rzucić się na dziewczynę i posiąść ją od razu. Napawał się jej widokiem i kobiecym zapachem, niezwykle mocno działało na niego jej drżenie, mimo iż przepełnione było goryczą. Nie myślał o tym. Saori bardzo starała się trzymać uda złączone, napięła wszystkie mięśnie, jednak chłopak bardzo szybko poradził sobie ze stawianym mu oporem. Zaczął przejeżdżać językiem po jej wargach. Po kilku chwilach rozchylił je i obnażył różową otchłań. Zataczał językiem kółka dookoła jej kuleczki na zmianę z czułym jej ssaniem. Najintymniejsze zakamarki dziewczyny, lśniły od jego śliny oraz wilgoci z jej wnętrza. Ciało księżniczki zaczęło się bowiem mimowolnie podniecać pod wpływem dotyku jej wrażliwych miejsc palcami i zwinnych działań ciepłego, wilgotnego języka. Był dumny, że sprawia jej to przyjemność i robi się coraz bardziej mokra. Nakręcał go dodatkowo zmysłowy zapach jej podniecenia. Ona jednak nie mogła znieść pocałunków, które bolały, raniły jej niewinną duszę niczym ostrze noża. Księżniczka łkała i myślała tylko o tym by ten wieczór okazał się tylko snem. Pragnęła ten koszmar jak najszybciej się skończył.

    Alberic przejechał parę razy dłonią między udami dziewczyny. Następnie oblizał swoje mokre od jej soków palce. Ich smak był niemal słodki. Ich zapach niesamowicie go pociągał i zniewalał. Chłopak uklęknął nad Saori, podpierając się na kolanach i nadgarstkach. Jego głowa znajdowała się tuż nad jej głową. Patrzył w jej nieszczęśliwe, pełne pogardy oczy, które miały ten sam kolor co jego tęczówki, na piękne włosy rozlane wokół jej twarzy na poduszce i na policzki mokre od słonych łez. Na jego szyi wisiał srebrny łańcuszek z krzyżem.

    Alberic zaczął całować szyję, obojczyki i ramiona księżniczki. Zimny metal dotykał przy tym jej rozpalonego ciała. Skóra dziewczyny pokryła się gęsią skórką. Jej sutki stwardniały. Chłopak delikatnie ugniatał dłońmi obie piersi. Mieściły mu się w nich bez problemu.

    Saori poczuła nagle jego twarde przyrodzenie, natarczywie muskające wejście do jej wnętrza. Ogarnęło ją przerażenie. Przeszył ją dreszcz. – Albericu, proszę, nie rób tego! Przecież jestem Twoją siostrą! Pomyśl jaki to grzech, oboje pójdziemy prosto do piekła! Błagam! Boję się ciebie! – Płakała dziewczyna. – Ciii… – Powiedział Alberic, głaszcząc ją po głowie. – Będę delikatny, obiecuję. Zobaczysz, spodoba ci się. – Alberic objął wargami jej usta i powoli zaczął wprowadzać swój duży, nabrzmiały członek do środka. Saori leżała cała spięta. Nie była na to gotowa. Poczuła bardzo silny ból, coś pomiędzy pieczeniem a rozpieraniem. Zacisnęła mocno powieki i wydała z siebie przeraźliwy pisk stłumiony przez wymuszony pocałunek. Po jej pośladku spłynęła cieniutka stróżka krwi rozcieńczona kobiecym śluzem. W tym momencie straciła cnotę.

    – Ratunku, to boli! – krzyknęła, dławiąc się swoim szlochem. Dziewczyna gorzko płakała. Miała ochotę umrzeć.

    – Jesteś bardzo ciasna i bardzo wilgotna. – Stwierdził książę kierując usta w stronę jej gładkiej szyi. Kolor ich włosów, które się spotkały, idealnie do siebie pasował, nie było żadnej różnicy w odcieniu. 

    Pchnięcia z początku powolne i delikatne, stawały się coraz szybsze i coraz mocniejsze. Doznawane cierpienie i poniżenie były dla niej nieporównywalne z niczym innym. Księżniczka czuła pulsujący ból i gorąc. Przeszkadzało jej sapanie chłopaka tuż przy jej uchu i odrażająca woń alkoholu. Trwało to kilka minut, lecz dla niej wydawało się wiecznością.

    Gdy Alberic skończył, opadł zdyszany przy dziewczynie. Saori obróciła się na bok, tyłem do niego i skuliła się w kłębek. Nadal płakała. Czuła się zhańbiona, zbrukana. Z jej wnętrza wypływało jego nasienie. – Byłaś wspaniała… – Wyszeptał z uśmiechem chłopak. Przykrył ich oboje miękką kołdrą w kolorze lawendy. Pocałował księżniczkę z czułością w odkryte ramię. Wzdrygnęła się. Ułożył się na wznak z rękami pod głową, lecz przeszkadzał mu głośny szloch dziewczyny. – Zamilcz, albo zrobię to jeszcze raz! – Powiedział z irytacją. Saori położyła sobie dłoń na ustach i przycisnęła ją drugą ręką, starając się uspokoić. Potok łez cały czas płynął jej z oczu, ale pilnowała by nie wydawać z siebie żadnych dźwięków. Za nic na świecie nie chciała przeżyć tego znowu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kotka Schrodingera

    Klimaty zamkowo-księżniczkowe, co się dzieje, gdy książę wypije zbyt wiele wina…

  • Przyszywany wujek cz. 1

    Postanowiłem odwiedzić znajomego, z którym kiedyś pracowałem. Mieszkał w niewielkiej miejscowości dlatego wyjazd do niego był dla mnie prawdziwą wyprawą. Mogłem w sumie pojechać samochodem ale wiedziałem, że popijemy i dlatego wybrałem PKP. Kiedyś byłem u nich niemal codziennym gościem i dlatego zupełnie nie krępowałem się żeby teraz też do Marka zadzwonić.

    Marek jest, tak jak ja, prawie 40 letnim rozwodnikiem. Z tym tylko, że jemu była żona zostawiła do wychowania córeczkę a ja zostałem całkowicie sam. Kiedyś często mylono nas, tak byliśmy do siebie podobni. Obydwaj jasnowłosi, tacy sami wzrostem 188 cm i budową ciała 95 kg niemal samych mięśni. Kiedyś w czasie studiów i potem niemal codziennie chodziliśmy na pływalnię. Od kiedy jednak Marek wyprowadził się z Poznania, ja też zaniedbałem codzienne ćwiczenia i nie trwało długo jak pojawił się brzuszek. Tak jakbym połknął piłkę.

    Jak już wspomniałem Marek miał na wychowaniu córeczkę o imieniu Ola. Ostatnio widziałem ją jeszcze w Poznaniu a więc jakieś sześć lat temu. Miała wtedy dziesięć lat i była szczuplutką blondyneczką o cudownej twarzyczce z zadartym noskiem, ślicznych usteczkach i dużych niebieskich oczkach. Jeszcze jako mała dziewczynka gramoliła mi się na kolana i kazała opowiadać sobie bajki. Mówiła wtedy: – Wujku, Ola chce bajkę. Opowiadałem jej zawsze bajki, które znałem albo wymyślałem jakieś a ona słuchała i zawsze była bardzo zadowolona.

    Zadzwoniłem do Marka na jego stary numer. O dziwo, nie zmienił go. Umówiliśmy się na pierwszą sobotę czerwca i jak ona nadeszła, wsiadłem w pociąg i pojechałem do Pleszewa. Znałem adres i po przyjeździe podjechałem pod dom Marka taksówką. Bramka była otwarta. Sprawdziłem czy nie ma psa i podszedłem do drzwi wejściowych. Zadzwoniłem i kiedy się otworzyły zobaczyłem w nich prawdziwe bóstwo. – Ach to ty, wujku – wysoka 170 cm, bardzo szczupła, przepiękna blondynka okazała się małą Olą, która kiedyś tak ochoczo siadała mi na kolana i słuchała z przejęciem bajek. – Tata mówił, że przyjedziesz ale niestety musiał bardzo pilnie wyjechać do pracy. Ma zadzwonić kiedy wróci. Mój wzrok dłużej zatrzymał się na pięknej twarzy nastolatki. Potem przesunął się na jej małe, sterczące pod bluzeczką na naramkach cycuszki. Nie miała staniczka i na cienkim materiale wyraźnie odznaczały się twarde i sterczące sutki. Potem powędrował niżej i zatrzymał na pięknych, opalonych już na złocisty kolor udach, tylko troszkę skrywanych przez króciutką, kraciastą spódniczkę. – Czy to ty Olu. Ale wyrosłaś na śliczną dziewczynę- jęknąłem spieczonymi wargami. – Dziękuję wujku. Proszę wejdź. Mam polecenie zaopiekować się tobą do powrotu taty. Weszliśmy do środka. Zaproponowała kawę lub herbatę. Poprosiłem czegoś zimnego. Podeszła do barku i wzięła dwie szklaneczki, i do wyboru pepsi i tonik. Wybrałem tonik a ona pepsi.

    Zauważyłem kątem oka, że Marek ma bardzo obficie zaopatrzony barek. Zachciało mi się drinka. Podszedłem sam do szafki. Nalałem sobie wódki i dolałem toniku. Zauważyłem jej wzrok. Nalałem trochę wódki i z pepsi podałem Oli. Uśmiechnęła się cudownie. Zadzwonił jej telefon.

    – To tata – powiedziała i dalej słyszałem jak tylko odpowiadała – Tak, przyjechał… Tak… Oj, dopiero… No dobrze…

    – Tata powiedział, że ma w pracy poważną awarię i najprawdopodobniej wróci dopiero po północy albo jutro rano.

    – To co my będziemy robili? – spytałem zafrasowany.

    – Nie wiem – odpowiedziała nastolatka i poszła do łazienki.

    Zauważyłem, że wypiła już całego swojego drinka. Nalałem jej więcej wódki i dolałem pepsi, i szklaneczkę postawiłem obok swojego fotela.

    Wyszła z ubikacji i kiedy przechodziła obok mnie chwyciłem ją za rękę.

    – Chodź. Usiądź mi na kolanach. Tak jak kiedyś.

    – A opowiesz mi bajkę – usadowiła się swoim kształtnym tyłeczkiem na moich udach i lekko oparła się o mój tors.

    – Opowiem. A o czym chcesz?

    – Nie wiem. Sam wybierz.

    “Dawno, dawno temu, za górami, za lasami było sobie królestwo, w którym panował w średnim wieku król. Pewnego dnia wybrał się on ze swoimi rycerzami na polowanie i tak zagonił się za jeleniem, że nagle został sam. Słyszał ujadanie psów, więc uznał, że jest blisko jakiejś wioski. Nagle zobaczył nachyloną, zbierającą jagody młodą dziewczynę. Była przepiękna. Król szybko zsiadł z konia i stanął koło młódki. Zaczęli rozmowę w czasie której nie przyznawał się, że jest królem. Dowiedział się, że dziewczyna jest córką wieśniaków, którzy wychowali ją na bardzo dobrą poddaną, która chciała jemu królowi wiernie służyć. Wtedy przyznał się kim jest. Dziewczyna oblała się rumieńcem i pokłoniła mu się. W dalszej rozmowie król zorientował się, że dziewczynka nigdy nie była jeszcze z mężczyzną i zupełnie jest w tym względzie nieobeznana.”

    Położyłem dłoń ręki na kolanku Oli. Była tak zasłuchana w moją opowieść, że jakby tego nie zauważyła.

    “Król postanowił wykorzystać tą jej niewiedzę. Usiadł na miękkim mchu i ją też o to poprosił. Następnie zaczął opowiadać jej, że ma taki ogromny problem, który spędza mu se z powiek i nie pozwala dobrze rządzić królestwem. Dziewczynka zaczęła dopytywać co to za problem. Król opowiedział jej wtedy, że straszliwie trapi go pewien potwór, który nie pozwala mu spać ani dobrze myśleć. Wtedy dzieweczka spytała czy ona jakoś by mogła mu w tym ulżyć, bo bardzo by chciała być dobrą służką swojego króla.”

    Moja dłoń zaczęła bardzo powolną wędrówkę po wewnętrznej stronie, bardzo gładkiego uda Oli. Próbowała ja zatrzymać, chwytając mnie za nadgarstek. Opowiadałem jednak dalej:

    “Możesz mi pomóc i to bardzo – odpowiedział król – W tym celu musiała byś zdjąć swoją sukienkę i klęknąć tu przede mną. Dziewczynka zrzuciła sukienkę a że nic nie miała pod spodem, klęknęła przed królem całkiem goła. Wtedy i on szybko zrzucił swoje odzienie i też nagi klęknął przed nią.”

    Trochę przełamując opór Oli i jej powstrzymującą mnie rękę, dotarłem dłonią do górnej części jej uda. Zacząłem je gładzić i lekko uciskać. Przestała odpychać moją rękę a nawet jakby lekko rozchyliła swoje nóżki.

    “- Och cóż to mój panie sterczy tak do góry u ciebie z przodu, czego ja nie mam – spytała z przestrachem dzieweczka.

    – To jest właśnie ten potwór ohydny, który jak widzisz do góry swój łeb wznosi i wtedy najbardziej mi przeszkadza.

    – Och jak dobrze, że ja nie mam takiego stwora. jednak powiedz jak ci mogę pomóc mój królu.

    – Ty rzeczywiście potwora nie masz ale masz grotkę, w której stwór umieszczony i tam goszczący wyrzuca z siebie swoje zło i pomału łeb opuszcza”

    Moja dłoń dotarła do majteczek Oli. Przejechałem po nich wierzchem i poczułem jakie są mokre i śliskie. Drugą rękę wsunąłem pod jej bluzeczkę i zacząłem pieścić jej małe ale bardzo jędrne cycuszki. Przytuliła się do mnie mocno. Zamknęła oczka i zaczęła coraz szybciej oddychać. A ja kontynuowałem opowiadanie jednocześnie głaszcząc krocze i piersi Oli.

    “- Jeśli zaś chcesz mnie i królestwu służyć to pozwól żebym mógł do twojej grotki tego stwora zagonić.

    – Tak chcę bardzo ci dobrze służyć. Powiedz więc co mam robić.

    – Połóż się i szeroko rozłóż nóżki.

    – Tak panie – i dziewczyna zrobiła jak kazał.

    Król chwycił w garść swojego kutasa i położył się na niej z biodrami między szeroko rozłożonymi udami.”

    Rozpiąłem spódniczkę Oli i podniosłem jej bokserkę. Odchyliłem gumkę majtek i wsunąłem pod nią dłoń, która dotychczas wędrowała po jej udzie. Przesunąłem palcami po brzuszku i wsunąłem między uda. Wsunąłem w jej mokrą i śliską pizdeczkę palec i zacząłem go wsuwać i wyciągać.

    – Ale wujku, ja jeszcze nigdy… – jęknęła i jej szczupłym ciałkiem targnął dreszcz.

    – Ale ja cię tak pragnę… – szepnąłem jej do ucha i nie chcesz wiedzieć jak dziewczyna ujarzmiła potwora króla.

    “Czuła jak król oparł potwora o jej pisię.

    -To właśnie jest grotka, do której zaraz tego potwora zagonię – powiedział król i wepchnął w dziewczynę swojego ogromnego chuja. 

    -Ale on straszny – krzyknęła – Bo mnie taaaak boooliii…

    Król ruchał ją już na całego i to do momentu aż wrzucił w jej wnętrze całe nagromadzone nasienie a jego kutas zaczął kurczyć się, mięknąć i opadać”

    Ola zarzuciła mi raczki na szyję i mocno do mnie przywarła. cały czas palcowałem, teraz już trzema palcami jej pizdę. Cicho jęczała. Czułem jak się boi ale jednocześnie pragnie ugościć mojego potwora w swojej grotce.

    -Bardzo bym chciał żebyś i ty poskromiła mojego stwora – westchnąłem i wziąłem ją na ręce, i zaniosłem do jej pokoiku. Tam położyłem na tapczaniku. Zdjąłem jej bokserkę, spódniczkę i zacząłem pomału ściągać mokre w kroczu majteczki. O dziwo lekko uniosła pupę żeby mi to ułatwić. Gwałtownie zdarłem z siebie ubranie.

    – Jejku wujku jaki on ogromny i ma taki duży odarty ze skórki łeb – jęknęła Ola.

    Zasłoniłem jej usta dłonią a potem wepchnąłem do buzi dwa palce. Pociągnąłem drugą ręką za udo jej pupę na skraj tapczaniku. Podłożyłem pod pupcię dużą poduchę i sam klęknąłem między lekko rozwartymi udami dziewczyny. W dłoń chwyciłem swojego niemal 20 cm, grubego kutasa i zacząłem czubkiem pocierać po jej rozwierającej się coraz bardziej pizdeczce. Jęczała coraz głośniej i ssała moje palce. Pchnąłem mocno kutasa w jej dziewczęce wnętrze. Krzyknęła bardzo głośno. Szybko cofnąłem chuja i znowu pchnąłem. Wszedł głębiej a jej ciałem targnęła konwulsja. Kiedy go teraz wyjąłem był okrwawiony. Zacząłem ja jebać coraz szybciej i gwałtowniej. Ciasne ścianki jej szparki i dziewiczej pochwy otulały mojego chuja coraz dalej. Jednak dziewczęca ciasność spowodowała, że mój kutas zaczął pulsować a potem wyszarpnięty z dziewczyny wyrzucił z siebie całe nasienie na jej płaski brzuszek i to tak mocno, że krople poleciały na sterczące podnieceniem cycuszki a nawet na brodę i twarz dziewczynki.

    – Wujku. To już – dyszała.

    – Tak. Ja już – odpowiedziałem otrzepując na nią resztę spermy – Ty na swoje ach i och musisz trochę poczekać. Może dopiero za drugim albo trzecim razem poznasz co to jest prawdziwa rozkosz.

    Poszedłem do łazienki i puściłem prysznic. Przyszła zaraz za mną. Po jej udach płynęły stróżki krwi. Szybko obmyłem ją a potem siebie. Wzięła w rączkę mojego sflaczałego kutasa i zaczęła go lekko branzlować. Nie trzeba było długo czekać a znowu sterczał do góry w całej swojej gotowości.

    -O wujku. Znowu twój potwór się obudził – spojrzała na mnie zaskoczona.

    – Teraz możesz dać mu buzi, polizać – szepnąłem.

    Zrobiła jak kazałem a potem wzięła go do buzi i rączką dalej branzlowała. Znowu szczytowałem i całe nasienie znalazło się w jej buzi i gardle aż się zakrztusiła.

    Wyszliśmy z łazienki i położyliśmy się całkiem goli obok siebie.

    – I co się stało z dziewczynką, która poskromiła królewskiego potwora? – spytała zarzucając nóżkę na moje krocze.

    – Król zabrał ją do zamku i od tej pory poskramiała wiele innych potworów doznając przy tym wiele przyjemności. jednak najbardziej lubiła dogadzać królowi – dokończyłem.

    – Ja też bym chciała żeby tak do środka – westchnęła.

    – A kiedy miałaś krwawienie?

    – Właśnie wczoraj ustało.

    Ruchałem ją chyba z pół godziny. Wreszcie i ona szczytowała a jak to robiła po raz drugi wtedy wytrysnąłem z ogromnym ciśnieniem w jej naciągniętą, dziewczęcą pochwę. jej ciałkiem targnął ogromny dreszcz a pizdeczka pulsowała i zaciskała się na moim rzygającym spermą chuju.

    Tego wieczora kochaliśmy się jeszcze raz a później zawsze jak tylko przyjeżdżałem do Marka. Była doskonałą kochanką.

    C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor

    Jak bajka doprowadziła do rozdziewiczenia Oli. Bardzo lubię opowiadać bajki i nie tylko opowiadać…