Blog

  • Karkonosze cz. 4

    Dziewczyny szły z przodu. Łapałem się na tym, że coraz częściej zerkałem na ich nastoletnie pupy. Ola ubrana była w bardzo króciutką, białą sukieneczkę z materiału tak cienkiego i prześwitującego, że wyraźnie można było dostrzec kontury jej ślicznej dupki, odzianej w atłasowe figi wykończone na brzegach różową, koronkową tasiemką. Jak już pisałem była dosyć wysoka i miała długie, zgrabne nogi, z bardzo niewielką szczelinką w połowie ud. Teraz lekko zostawiała z tyłu swoją dupkę, co jak przypuszczałem, było skutkiem niedawnej pierwszej wizyty kutasa w jej wnętrzu. Oliwia niższa i grubsza, nie miała takiej smukłej sylwetki. Teraz ubrana w jeansowe, postrzępione u dołu, króciutkie spodenki, które jej dupka wypełniała w każdym calu. Miała krótsze nogi, za to jej uda były pełne i jak stanęła ściśle przylegały do siebie. Miała na sobie cienką bluzeczkę, którą zapięła tylko na górne guziczki a dolne poły zawiązała tuż pod białym staniczkiem. Nie miała tak wyraźnego wcięcia w talii jak idąca teraz przed nią blondynka ale i tak podkreślało ono krągłość jej dupki. Zresztą obydwie wyglądały bardzo ponętnie i mój kutas cały czas był w pół wzwodzie.

    Weszliśmy po schodach do góry i bardzo zdziwiliśmy się, że było tam więcej osób.

    – Och fajnie, że jesteście – ucieszyła się Natalia, która teraz w kusej sukience wydała mi się jeszcze bardziej urocza i ponętna – Chodźcie to was przedstawię pozostałym.

    – To najpierw poznaj moje nowe przyjaciółki. To Ola – wskazałem na blondynkę – I Oliwia. A to Natalia, o której wam mówiłem.

    – Ale pani jest śliczna – szepnęła wpatrzona w czarnulkę Oliwia.

    – Nie jestem żadna pani. Wszyscy tu mówimy sobie po imieniu – odparła gospodyni i wprowadziła nas do obszernego saloniku.

    – To nowo przybyli. Ola, Oliwia i Wojtek – przedstawiła nas – A to moja siostra Jagoda i panowie Tomek i Marek – wskazała przy tym na dwóch starszych, wyglądających na 40 lat, z wyraźnymi brzuszkami i mocno łysawych, mężczyzn. 

    – Dalej jest Patryk, który jest moim obecnym facetem ale nie dziwcie się, ze dajemy sobie pełną wolność – tu puściła oczko w jego kierunku – I jeszcze jeden Patryk i Leszek.

    Facet Natalii mógł mieć około 30 lat i był wysokim mocno zbudowanym mężczyzną, natomiast pozostali dwaj mogli być w moim wieku i właściwie niczym specjalnym się nie wyróżniali.

    Usiedliśmy na obszernej kanapie i z miejsca mój kieliszek i dziewczyn szklaneczki napełniły się alkoholem. Widziałem jak im Marek zrobił dosyć mocne drinki z wódki, wermutu i pepsi.

    Zauważyłem, że Natalia wyraźnie zaczęła kręcić się koło dwóch najstarszych mężczyzn. Usiadła między nimi i o czymś żywo dyskutowali. Patryk, ten jej facet, przysiadł się zaraz koło Oliwii a jasnowłosa Ola była adorowana przez drugiego Patryka i Leszka. Ja natomiast nagle znalazłem się obok Jagody. 

    Była ona bardzo podobna do swojej siostry, jednak jako znacznie młodsza, nie miała jeszcze tak ukształtowanej figurki. Długie czarne włosy okalały śliczną buzię z czarnymi , dużymi oczami, w których też jak u Natalii błyskały owe kurwiki, świadczące o bardzo swobodnym i wesołym usposobieniu. Była wysoka, z pięknymi, sterczącymi cycuszkami, których sutki wyraźnie nie skrywane przez staniczek, odznaczały się na obcisłej bluzeczce ala bokserka. Z rozmowy dowiedziałem się, że właśnie zdała do drugiej klasy technikum gastronomicznego a więc była gdzieś o rok starsza od Oli i Oliwii. W miarę wypijanego alkoholu rozmowy stawały się coraz bardziej swobodne i głośniejsze. Nagle obok mnie znalazł się starszy Patryk, który spytał szeptem:

    – Czy ja mogę rozdziewiczyć Oliwię, bo jeszcze nigdy nie miałem cnotki?

    Zaskoczyła mnie jego bezpośredniość.

    – A co powie Natalia?

    – To ona mi to podpowiedziała. Zresztą ona już jest zajęta.

    Spojrzałem w kierunku gdzie siedziała gospodyni. Nie miała już na sobie sukienki i całowała się z Markiem. Tomek zaś ściągał właśnie jej czarne stringi i po chwili jego głowa znalazła się między jej niezwykle zgrabnymi udami.

    – No to ja nie mam nic przeciw. Jak ci tylko pozwoli – odpowiedziałem bo sam miałem ochotę na Jagodę.

    Zerknąłem jeszcze wtedy w kierunku jasnowłosej Oli, ale zobaczyłem, że też całuje się z młodszym Patrykiem a Leszek ściąga z niej sukieneczkę. Facet Natalii zniknął i po chwili widziałem jak coś tłumaczy Rudzielcowi i pokazuje na poszczególne grupki ręką. Potem tylko widziałem jak zaczęli się całować a jego ręka zaczęła gładzić wewnętrzną stronę uda dziewczyny. Reszty już nie mogłem widzieć bo nagle na swoich kolanach poczułem niezwykle jędrną pupę Jagody a jej usta zwarły się z moimi w namiętnym pocałunku. Wyraźnie musiała to robić nader często, ponieważ jej język jak szalony grasował w mojej buzi a rączką rozpinała moje spodnie. Robiła to z bardzo dużą wprawą i po chwili mój wyprężony w podnieceniu kutas był uwolniony z objęć spodni i majtek. Teraz objęła moją pałę rączką i zaczęła pomału branzlować. Czarna główka nastolatki nagle znalazła się właśnie tam koło mojego chuja. Odrzuciła swoje włosy i poczułem jej języczek na samym czubku kutasa. Zlizała śluz z niego wypływający i pomału wędrowała języczkiem w kierunku mojej moszny. Czułem jak liże moje jajka, jak chwyta je ustami i lekko nimi ściska, jak ssie je głęboko do swojej buzi. Zacząłem ciągnąć do góry jej bluzkę. Uniosła na chwilę głowę i bokserka wylądowała na podłodze. Opadła znowu na mojego chuja i czułem jak coraz głębiej niknie on w jej buzi. Po chwili był tam cały i teraz duża głowica posuwała jej głębokie gardło. To było boskie. Połykała mojego niemal dwudziestocentymetrowego grubasa jak całkiem niedawno jej siostra. Już pisałem, że miałem wiele przygód w seksie ale te ich połyki były niesamowite. Tak było chyba z dwie minuty. Odchyliła głowę i spojrzała na mnie tymi swoimi ogromnymi, czarnymi oczami.

    – Wyliż mi a potem wyruchaj – szepnęła.

    Szybko ściągnęła spódniczkę i stringi. Usiadła w fotelu i uniosła do góry nogi ze zgiętymi kolanami. Też rozebrałem się do naga i dopadłem ustami i językiem do jej bardzo już mokrej pizdy. W odróżnieniu od Natalii miała starannie wygoloną kuciapkę, z pozostawionym jedynie wąskim paskiem czarnych włosków na łonie. Rozchyliłem palcami fałdki zewnętrznych warg i teraz porównałem jej pizdę z jeszcze niedawno cnotliwą pizdeczką Oli. tamtej szparka była różowiutka, jeszcze bez rozbudowanych fałdek sromowych. Wargi sromu Jagody w kolorze niemal brunatnym niemal kipiały z pizdy dziewczyny. Rozchyliłem je delikatnie i zobaczyłem dosyć dużą szparę, która dalej była już bardzo delikatna i różowiutka. Wepchnąłem tam język i poczułem jej cudowny smak. Wydobywałem z niej soczki, które ciągle napływały nowe i delektowałem się nimi. Wepchnąłem trzy palce, potem cztery. Nie była taka pojemna jak siostra, w której na tym etapie pieszczot wchodziła już cała moja dłoń. Ale też można było poznać, że męskie kutasy goszczą w niej bardzo często i od przynajmniej dwóch lat. Wyprostowałem się. jedną nogę oparłem o brzeg fotela a jej przeciwne kolanko znalazło się na moim pagonie. Opuściłem się i wtargnąłem w jej pizdę od razu całym kutasem. Wysuwałem prawie całego i znowu wbijałem, cały czas zmieniając kąt natarcia. Zaczęła głośno jęczeć i po chwili jej pizda aż kipiała od soków a ciałkiem targały dreszcze pierwszego orgazmu. Krzyczała przy tym bardzo głośno. Całkiem tak samo jak kilka godzin temu jej siostra. Była bardzo gorąca. Zmieniliśmy pozycję i teraz jebałem ją od tyłu. Znowu doszła bardzo szybko i teraz orgazm trwał dużo dłużej. Skurcze pochwy były tak duże, że i ja czułem, że niedługo wytrysnę.

    – Możesz do środka. Siora dała mi tabletkę – jęknęła czując zbliżający się wytrysk.

    Wystrzeliłem potężnie. Widocznie ciśnienie było tak duże, że czarnulka znowu zaczęła drżeć i krzyczeć z rozkoszy. Potem jeszcze kilkanaście pchnięć i kilka salw spermy. Wyśliznąłem się z niej i usiedliśmy mocno wtuleni w siebie. Patrzyliśmy co robią inni i bardzo mnie to podniecało.

    Tomek siedział w fotelu a kolana Natalii znajdowały się obok jego pupy. Swoją pizdą nabita była na jego bardzo grubego jak chwilami mogłem stwierdzić chuja. Jej duże cycki ocierały się o jego owłosioną pierś. Z tyłu za przepiękną czarnulką, z kutasem wbitym w jej dupę szybko posuwał ją Marek. Podobnie jak w południe głośno krzyczała poganiając wypełniające ją kutasy do szybszych ruchów i przeżywając swoje niezwykle głośne orgazmy. Obydwaj panowie wystrzelili w niej niemal jednocześnie. Skończyli jebanie gospodyni parę minut po nas.

    Obok na kanapie z szeroko rozrzuconymi nóżkami, między którymi ostro wznosiła się i opadała dupa młodszego Patryka, leżała Ola. Rozlegały się jej głośne pomruki i charczenia bo drugi kutas wypełniał głęboko jej buzię. Oczka miała zamknięte i tylko od czasu do czasu otwierała je ale wtedy w stanie euforycznej rozkoszy zachodziły jakby mgiełką a niebieskie tęczówki aż ginęły tak nimi obracała. Wyraźnie już drugi ją ruchał, bo jej cycki i cała buzia zachlapane były spermą.

    Wreszcie na puszystym dywanie, wypełniona całym kutasem trzydziestolatka jęczała ni to z bólu, ni to z narastającej rozkoszy Oliwia. Z jej pizdeczki ostro jebanej przez Patryka wypływała jasnoczerwona mieszanina jej soczków i krwi z defloracji. Uniosła wysoko ugięte kolanka i bardzo szeroko je rozrzuciła. Z oczu ciekły jej łezki i spływały po skroniach. na ustach na zmianę pokazywał się grymas bólu i uśmiech pełnego zadowolenia. W miarę jak wbijał w nią chuja prężyła się i wyginała do góry, jakby pragnąc jeszcze głębiej go przyjąć. Albo może właśnie tak jej seksualność ustawiała się do godnego przyjęcia średniej wielkości kutasa Patryka. Ruchał ją coraz ostrzej i zapamiętalej. Widać, że tego dnia był już mocno wyeksploatowany, bo jebał Rudzielca bardzo długo. Wreszcie wyprężył się i wyrwał z niej kutasa. Pierwszy strzał poszedł na jej brzuszek a drugi na buzię. Oblizała się i stwierdziła chyba, że jej ta sperma smakuje bo chwyciła jego chuja i skierowała do swojej buzi. Resztę więc połknęła. 

    Wszyscy już skończyliśmy i patrzyliśmy teraz, z lekkimi uśmieszkami, na jej nieudolne z braku doświadczenia ruchy.

    Po kolej, tak jak się ruchaliśmy poszliśmy do łazienki. Jeszcze raz mogłem podziwiać cudowne ciałko mojej kochanki. Była tak ponętna, że mój kutas znowu zaczynał się budzić ale było to już dla innej kochanki.

    C.D.(jak będziecie chcieli)N.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor

    Znowu czekam na opinie.

  • Przybrana cora cz. 2

    W nocy spałem niespokojnie. Pewnie przez to co się wydarzyło. Nie spodziewałem się, że moja Marysia będzie się zabawiała ze mną w ten sposób. Cholera, podobało mi się. Jej sen był zaś mocny, spała zadowolona obok mnie. Przykrywałem co jakiś czas jej gołe ciało, które co jakiś czas i tak usilnie odkrywała. Nie założyła piżamy. Gdy ocknąłem się nad ranem, chciałem zrobić coś dla mojej księżniczki. Wyłączyłem budzik do którego zostało ledwo 10 minut i wyszedłem zrobić śniadanie. Przygotowałem wszystko na stole, po czym wróciłem do sypialni. Marysia już zdążyła się do połowy odkryć. Podziwiałem przez chwilę jej śliczne małe piersi. Zdjąłem kołdrę aby spojrzeć na nią w całej okazałości. Zbliżyłem się do jej ud. Delikatnie pocałowałem wewnętrzną stronę jednego z nich i językiem kierowałem się do jej cipki. Marysia jedynie odruchowo zareagowała nerwowymi drygnięciami nogi. To samo zrobiłem na drugim udzie. Musnąłem jej wargi lekkim pocałunkiem. Końcem języka lizałem ją gdy otworzyła oczy. Uśmiechnęła się, gładząc ręką mnie po głowie. Podciągnęła się na łóżku, opierając się o zagłówek. Chciałem znowu przysunąć się do jej cipki, ale zatrzymała mnie kładąc mi nogi na ramionach.

    -Nie tak prędko, tatuśku. Musisz wycałować moje piękne nóżki nim dostaniesz słodziutką szparkę do posmakowania.

    Wzbraniać się przed tym nie wzbraniałem. Zacząłem całować łydkę i kierowałem się coraz wyżej, nie spiesząc się przy tym. Rękoma dodatkowo pieściłem te cudowne nogi. Wodziłem palcami na zgięciach kolan, całując nieustannie coraz bliżej swojego celu. Najpierw lizałem dookoła jej cipki, później zacząłem ssać jej wargi. Marysia zaczęła cicho pojękiwać. Złapałem ją za zgrabne pośladki i przysunąłem aby mieć lepszą pozycję do pieszczenia jej szparki. Długimi liźnięciami schodziłem aż do drugiej dziurki. Marysi drżały lekko uda, sama ręką zaczęła pieścić swoje sterczące cycuszki. Dopiero teraz wbiłem język do środka. Lizałem pachnącą cipkę swojej przybrane córki podając jej do oblizania palce. Ta zrobiła to bez namysłu, wiedząc do czego zmierzam. Palce które błyszczały od śliny wylądowały w jej ciasnym tyłeczku. Gdy wsunąłem oba do środka z ust Marysi wyrwał się pojedynczy jęk. Niespiesznie penetrowałem jej odbyt i lizałem nieustannie muszelkę. Marysia wiła się dysząc i jęcząc. Gdy skończyłem, sama chętnie oblizała moje palce które miała przed chwilą w dupce. Jej mokra od śliny i soczków cipka wciąż mnie kusiła.

    -Skarbie, mogę jeszcze polizać twoją różowiutką szparkę?
    -Nie musisz pytać, zawsze możesz!

    Wykrzyczała chwytając mnie za głowę i przysuwając do swojej piczy. Trzymała mnie tak mocno i zdecydowanie. Puściła dopiero po kilkunastu minutach, gdy jej ciało przeszyły dreszcze. Lekko rozdygotana podciągnęła mnie znowu za głowę i pocałowała namiętnie. Na tą chwile musieliśmy wstrzymać nasze zabawy. Było już późno, a nie mogłem się spóźnić do pracy. Gdy oboje już doprowadziliśmy się do stanu w którym można wyjść i zjedliśmy śniadanie, poszedłem do samochodu. Nawet nie wyjechałem z garażu gdy dostałem od niej telefon.

    -Pojechałeś już?
    -Jeszcze nie, a coś się stało?
    -Podrzucisz mnie do sklepu tam przy rynku?
    -Tak, tylko się pospiesz.
    -Już lecę, nie będziesz długo czekał.

    Ruszyliśmy oboje. Do pracy mam całkiem spory kawałek i mogliśmy spokojnie porozmawiać. Szybko jednak wróciliśmy do porannych figli.

    -Podobało mi się jak mnie obudziłeś dzisiaj, wiesz?
    -To tak w ramach wdzięczności za twój popis.
    -Mogę liczyć na więcej?
    -Na pewno księżniczko. Przecież nam wolno.
    -Co powiesz na to, żebym ci teraz obciągnęła?
    -Teraz? Maryś, jak ty to sobie wyobrażasz?
    -Normalnie, rozepnę lekko spodnie i będę go lizać i ssać, a ty będziesz ostrożnie prowadził.
    -W porządku, spróbujmy.

    Marysia zręcznie dostała się do moich spodni. W jej dłoni mój penis szybko nabrzmiał i wyprężył się. Jechaliśmy leśną drogą, więc nie musiałem się zbytnio męczyć. Właściwie to rozkoszowałem się dotykiem ust mojej Marysi. Językiem pracowała nad żołędziem, wsuwała sobie powoli i wysuwała. Rozkoszowała się tym równie bardzo jak ja. Nie mogłem jednak pozwolić aby doprowadziła mnie teraz do wytrysku.

    -Tylko pamiętaj skarbie, jak powiem żebyś przestała to przestań.
    -Dlaczego? Nie podoba ci się?
    -Bardzo mi się podoba, jesteś świetna tylko nie możemy pobrudzić samochodu. Co gorsze ubrań. Jak się wtedy pokażemy publicznie?
    -Ale wiesz co tatku? Ja uwielbiam ssać ci kutasa. Wczoraj nie mogłam się nim nacieszyć. A gdy się spuściłeś byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.
    -Skarbie jak wrócę do będziesz mogła sobie lizać do woli. A nawet więcej.
    -Połknę wszystko ładnie, obiecuję.
    -Wczoraj trochę ci pociekło, pamiętasz?
    -Pamiętam.

    Sądząc, że doszliśmy do porozumienia oddałem się przyjemności. Jednak gdy kazałem jej przestać, czując, że dochodzę, ona nie przestawała. Wzbierała we mnie nie tylko złość, ale i nieunikniony finał. Zjechałem szybko na parking i zatrzymałem samochód. Odciągając moją córkę za włosy, bez zapinania spodni wyskoczyłem na zewnątrz. Przeszedłem z jej strony i otworzyłem drzwi.

    -Nie możesz się powstrzymać?
    -Przepraszam ja nie chciałam…
    -To teraz musisz zrobić to tak jak ja chce!

    Złapałem ją mocno za głowę i wsunąłem całego kutasa do jej gardła. Marysia zadławiła się, usiłując zapanować na sobą. Ja zacząłem szybko i głęboko wbijać się w jej usteczka. Przestałem na chwilę, Marysia złapała kilka oddechów i przełknęła ślinę. Jednak zdecydowana większość była już na jej brodzie. Wróciłem do ponownego wbijania pały do jej gardła. Starałem się jak mogłem żeby nie dojść za szybko. Chciałem dać jej nauczkę. Z oczu mimowolnie popłynęło jej kilka łez. Wsparła się rękoma o moje uda. Skupiała się na tym, aby połykać mojego fiuta. To co miało być nauczką przestało nią być. Podobało jej się. Nadszedł w końcu czas na finał. Wbiłem się jak najgłębiej i solidnie spuściłem.

    -Połknij wszystko, nawet nie myśl o tym, żeby uronić kropelkę. Nie tym razem.

    Marysia z trudem połykała mój obfity spust. Jednak nie chciała nawet żebym wycofał swojego kutasa z jej ust. Dopiero po chwili go wyjąłem. Ona wylizała jeszcze dokładnie fiuta i oblizała usta. Teraz dotarło do mnie, że stoimy w lesie, a powinienem być w pracy. Milczałem próbując ogarnąć co zrobić.

    -Przepraszam tatku. Mam nadzieję, że się nie gniewasz.
    -Co ty skarbie, to ja trochę przesadziłem. Nie powinienem…
    -Teraz wiem, że mogę obciągać aż po same jaja. Dzięki, że jednak się spuściłeś.

    Na jej rozmazanej przez makijaż twarzy zawitał uśmiech. Podciągnąłem szybko spodnie i wróciłem za kółko. Nim dojechaliśmy na miejsce Marysia doprowadziła się do porządku. Ruszyłem więc do pracy. Jednak nie mogłem się skupić na niczym. Cały czas myślałem o jej ślicznym, białym tyłeczku, o jej małych sterczących piersiach, uroczej twarzy i o tym jak ładnie jej z kutasem w ustach. Nie mogłem się doczekać aż wrócę. Godziny dłużyły się niemiłosiernie.

    W końcu jednak nadszedł wymarzony wieczór. Do domu wpadłem nie jak zwykle zmęczony, ale niesamowicie podniecony. Nie tylko ja miałem taki nastrój. Marysia czekała w sypialni, przy oknie. Miała na sobie tylko szlafrok, który szybko wylądował na ziemi. Moje oczy sycił znowu widok jej pięknego, jędrnego młodego ciałka. Zbliżyła się do łóżka, usiadła na kolanach przy krawędzi i ręką wskazała mi miejsce, otwierając przy tym usta.

    -Nie księżniczko, nim będziesz mi znowu lizać fiuta chce cię przeprosić.
    -Bez przesady, nie gniewam się. Nawet mi się to podobało.
    -To inaczej to ujmę. Jak chciałaś, tak zrobiłem. Doszedłem w twoich ustach. Teraz ja chcę coś od ciebie.
    -Co takiego tatusiu? Jestem twoją księżniczką, dla ciebie wszystko.
    -Wskakuj na łóżko i wypnij w moją stronę ten swój tyłeczek.
    -Już się robi tatku. Tak może być.
    -Idealnie.

    Marzyłem o tym cały dzień. Nie mogłem wytrzymać kiedy w końcu wyliże jej rowek. Dopadłem do jej pośladków i rozchyliłem je. Pocałowałem jej kakaowe oczko.

    -O rany, chcesz mnie tam lizać?
    -Jeśli nie chcesz to przestane.
    -Bardzo chcę. Chcę żebyś mi wylizał dupę.

    Oblizałem dookoła i wszedłem językiem do środka. Zachłannie lizałem, przerywając aby móc ucałować te dwa piękne półdupki. Lizałem od cipki do drugiego oczka, wbijając język do środka i liżąc jak szalony. Marysia ocierała swoim tyłeczkiem moją twarz, jęcząc i prosząc żebym nie przestawał. Nie przestawałem. Całowałem jej dupę i lizałem na przemian. Przyciskała mnie do niej, a to drażniła się ze mną zabierając ją od mojej twarzy. W końcu powiedziała, że chce kutasa do buzi. Spodnie zdjąłem w ułamkach sekund, tak samo jak ona przypadła do mojego krocza. Od razu zaczęła ssać i lizać. Wyjmowała go ust tylko po to, żeby possać trochę jaja. Teraz jednak nie przestawała ręką masować prącia. Puściła obie ręce i lizać od samego dołu powoli kierowała się do żołędzia i połykała całego fiuta.

    -Dobrze córuś, czas żeby mój kutas spotkał twoją cipkę.

    Zachichotała i położyła się na plecach rozkładając szeroko nogi. Wszedłem w nią powoli. Jęknęła patrząc mi w oczy. Oparła jedną nogę na mojej klatce piersiowej. Moje ruchy stawały się coraz szybsze. Wsuwałem się w jej wąską cipkę rytmicznie, wsłuchując się w jęki rozkoszy jakie z siebie wydawała.

    -Tatku, moja stopa, poliż mi paluszki, proszę.

    Łapiąc ją za kostkę zacząłem lizać jej paluszki. Ssąc wpatrywałem się w drgające w rytm moich pchnięć cycuszki.

    -O tak, posuwaj mnie. Posuwaj swoją księżniczkę.

    Zostawiłem jej stopę i położyłem się na niej. Zacząłem ją całować. Nie przerywając pocałunku uniosłem ją. Instynktownie oplotła mnie nogami. Podskakiwała na moim fiucie z niezłym zaangażowaniem. Niezbyt wygodna pozycja szybko nas oboje zmęczyła.

    -Chce cię ujeżdżać. Połóż się.

    Marysia bez zbędnego gadania oparła się o mnie i zaczęła szybko poruszać się do przodu i do tyłu. Oboje dyszeliśmy i sapaliśmy z podniecenia. Oboje jęczeliśmy z rozkoszy. Po kilku minutach widziałem jak opadła z sił. Wsparła się nogami i teraz to ja przejąłem inicjatywę. Tempo wróciło, a wraz z nim urocze jęki Marysi.

    -Jeśli chcesz skarbie to zaraz dojdę. Możesz znowu połknąć.
    -Oczywiście, że chcę.

    Zeskoczyła zwinnie i zaczęła ssać kutasa, ręką miętosząc jaja. Bez problemów wsuwała sobie do gardła całego. Nie musiała długo czekać. Kolejny raz uwolniłem w jej ustach tak pożądane przez nią nasienie. Zassała wszystko i otworzyła usta żeby mi pokazać. Po chwili połknęła wszystko i lizała mojego kutasa dalej. Choć odrobinę już stracił sprężystość nadal był wystarczający dla Marysi. Miałem dla niej jeszcze jedną niespodziankę. Gdy tylko skończy bawić się moim fiutem i stanie na wysokości zadania, wyrucham jej ciasną dupkę. Kilkanaście minut w ustach mojej córy wystarczyło, żeby wrócić do gry.

    -Marysiu wypnij się znowu.
    -Dobrze tatku.

    Nakierowałem kutasa na jej dupę i delikatnie napierałem.

    -Tam jeszcze nie miałam kutasa, to pierwszy raz.
    -Pierwszy raz którego nie zapomnisz księżniczko. Będę cię ruchał aż się nie spuszczę.
    -Ale ja chcę…

    Przerwałem jej silnym pchnięciem po którym jedynie mogła przeciągle jęknąć. Z każdym pchnięciem jęki bólu ustępowały jękom rozkoszy. Drżące nogi przestawały drżeć, a prośby o zwolnienie ustąpiły miejsca prośbą o mocniejsze rżnięcie. Biały tyłeczek obijał się o mnie, w końcu położyłem się na niej, aby móc całować jej szyje. Docisnąłem ją mocniej do łóżka i pocałowałem w policzek. Chwilę po tym wystrzeliłem w jej dupę falą spermy. Wstałem z niej, cofnąłem się. Marysia podniosła się, a z jej tyłka wypływała leniwie sperma. Usiadłem na łóżku opierając ręce za sobą. Ręką Marysia zebrała trochę wypływającego płynu i zlizała.

    -Chcę jeszcze. Jeszcze raz!

    Doszła do mnie i sama nakierowała kutasa na swoją dupę. Nie musiałem nic robić. Sama ujeżdżała mnie nabijając się dupskiem. Wsunąłem się głębiej na łóżko, pozwalając Marysi oprzeć nogi o moje. Kontynuowała swoje harce. A ja kolejny raz spuściłem się dla mojej księżniczki. Posiedziała chwilę, po czym zeszła i znowu zaczęła ssać i zlizywać spermę z fiuta.

    -Muszę trochę odpocząć skarbie.
    -Dobrze tatku, będę Ci robić loda jeszcze jakiś czas żeby było Ci miło.
    -Dzięki, jesteś super.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Taxex
  • Trenowanie (cwela) w plenerze

    Lubię prowadzić zdrowy tryb życia. Nie jestem typem pakera, ani nawet rasowym dresem. Zwykłym młodym chłopakiem o przeciętnej posturze. Lubię jednak uprawiać sport. Od czasu do czasu pływam. Codziennie macham brzuszki i pompki w domu. I staram się dużo biegać. Oczywiście preferuję bieganie w tych samych soxach przez tydzień-dwa, aż jebią niemiłosiernie. Nie ćwiczę dla sylwetki, ani z powodów fetyszowskich. Po prostu lubię. Znam mastera, którego kręci ćwiczenie młodych chłopaków. Sam jest lepiej zbudowany. Biega, ćwiczy, jeździ na rowerze. Ma koło 30 lat. Na pierwszy rzut oka nie wygląda na geja, ani nie robi wrażenia mastera. Zwykły ziomeczek. I o jednym spotkaniu z nim będzie ta historia.
    Była wczesna wiosna, kiedy się umówiliśmy. Na zewnątrz było jeszcze chłodno. Kazał mi wcześnie z rana pojawić się w wyznaczonym miejscu w mieście obok torów, które jest mało uczęszczane przez ludzi. Pojawiłem się bez bielizny w spodniach dresowych, bluzie, koszulce termicznej, adidasach i znoszonych soxach. W smsie kazał mi biegać przez dobre 30 minut w tę i z powrotem, żeby mnie wymęczyć i żebym się spocił. Posłusznie biegałem. Choć czas biegania trochę się przedłużył, a ja dawałem z siebie wszystko co potrafiłem.  Zresztą było dość chłodno więc wysiłek dobrze mi zrobił. W momencie kiedy przyszedł, byłem cały mokry. Z czoła ciekł mi pot ciurkiem. Pod spodem koszulka była zupełnie mokra. Oddychałem jak parowóz. Pan jednak był zadowolony. Wtedy zdecydował, że pójdziemy w bardziej odosobniony plener. Przeskoczyliśmy przez ogrodzenie i znaleźliśmy się nad zamkniętym jeziorem. Poszliśmy w jakieś chaszcze, a tam od razu dostałem polecenie pompowania i robienia przysiadów. Warunki były słabo wygodne, ale jakoś dałem radę. Później kazał mi się rozebrać do naga. Było trochę zimno, ale podniecenie robiło swoje. Najpierw zawiązał mi oczy, a następnie przywiązał mi do ryja za pomocą taśmy swojego znoszonego buta. Mówił, że chodził w nich non stop w pracy. Miał rację. Jebały niemiłosiernie. Zaciągałem się nimi, a kutas stał mi jak głupi. Nie był to koniec przyjemności. Przypiął mi klamerki na sterczące od zimna sutki. Wcisnął w dupsko korek analny, a więc od teraz musiałem mieć ostro spięte pośladki. I zaczął się mną bawić. Chłostał mnie trzciną po jajach i dupie. Później zaczął ciągnąć ręką za mosznę, miętosić jądra w dłoni i ściskać je. W końcu mu się znudziło i przywiązał ciężarki do jaj. Nawet nie wiem co to było, ale kiedy rozbujał je, myślałem że mi odpadną. Moje własne soxy wjebał mi jeszcze do ryja, żebym był ciszej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    cwel cwelowski
  • Sekretny romans 3

    3. Grupa

    -Nie jest za młoda?- usłyszałam krytyczny głos zza pleców. Automatycznie odwróciłam się w tamtą stronę, ale przez opaskę na oczach nic nie widziałam.

    -Nie przesadzaj. Skończyła już 18 lat?- doleciało do mnie z prawej strony. Zadrżałam słysząc pożądliwe brzmienie. -Tak. Nie powinno być problemów.- Rozpoznałam rzeczowy głos pana Simonsa. Mężczyźni wydawali mi się znajomi, ale nie widząc ich twarzy nie mogłam dopasować ich głosów do znanych mi osób. Miałam ochotę zedrzeć z oczu opaskę, wiedziałam jednak, że gorzko bym pożałowała swojej decyzji. Stałam więc spokojnie, naga wśród napalonych mężczyzn.

    -W sumie szkoda, że nie jest młodsza.- odezwał się nowy głos. Czyli w pokoju byli pan Simons i trzech jego kumpli.

    -Wiesz, że młodsze nie wchodzą w grę. Muszą być chociaż pełnoletnie.- Ujawnił się czwarty mężczyzna. Żałowałam w tym momencie, że nie urodziłam się rok później.

    -Mówię tylko, że szkoda.

    -To i tak najmłodsza jaką tu kiedykolwiek mieliśmy, więc przestańcie narzekać. Gdzie ją znalazłeś?- głosy zaczęły się powtarzać. Pięciu mężczyzn czekających, żeby mnie wykorzystać. Byłam przerażona.

    -To przyjaciółka mojej córki. Wiktoria Lancaster.

    -Przyjaźnisz się z jej ojcem. Co on na to, że pieprzysz jego córkę?

    -Cieszcie się teraz, że nie przyjął propozycji dołączenia do naszego grona.- Mój ojciec wśród tych zboczeńców. Nie mogłam sobie tego wyobrazić. Za bardzo kochał moją mamę, żeby ją zdradzać.

    -Dziewczyna nikomu nie powie? -Nie odważy się. Czy któraś z jej poprzedniczek to zrobiła?- Czyli przede mną były inne kobiety. Ta informacja mnie zaciekawiła. Mężczyźni musieli spotykać się w tym domku regularnie.

    -Jedna próbowała.- To mnie zainteresowało. Ciekawe, co jej zrobili i co się z nią stało.

    -No właśnie, próbowała. Dziewczyna będzie trzymać buzie na kłódkę.

    -Lepiej nie, jej usteczka mogą nam się przydać.- Cała grupa zarechotała słysząc to stwierdzenie. Nagle, na jakiś niewidoczny dla mnie znak mężczyźni zbliżyli się do mnie i otoczyli ciasnym kręgiem. Poczułam ręce bawiące się piersiami, ściskające sutki, inne ugniatały pośladki. Równocześnie dłonie trzeciego mężczyzny zbliżały się po udzie do mojej szparki. Zbyt wiele doznań. Nie mogłam się skupić na konkretnej części mojego ciała. Jęczałam z rozkoszy jaką mi dawali, jednak ktoś zamknął moje usta pocałunkiem. Czułam coraz szybsze pulsowanie u zbiegu ud. Dwa palce wślizgnęły się w moją cipkę. Kolejny mężczyzna zbliżał się niebezpiecznie do drugiej dziurki. Usta następnego znalazły się na moim sutku, mężczyzna ssał go i lizał. Palce w mojej szparce pracowały coraz szybciej. Trzęsłam się z podniecenia i po chwili pieszczenia przez 5 mężczyzn, osiągnęłam orgazm. -Ahhh!- krzyknęłam zaskoczona. Nie wiedziałam, że można tak szybko dojść, ale jak widać da się. Niespodziewanie ręce zniknęły. Usłyszałam szelest zdejmowanych ubrań. Dłonie po chwili powróciły. Teraz dodatkowo czułam ocierające się o moje ciało pobudzone penisy. Jeden z grupy pociągnął mnie w dół, tak że klęczałam. Do mojej buzi wdarł się penis. Mężczyźni nakierowali moje ręce na wzwody. Trzem robiłam dobrze, a reszta zadowoliła się zabawą moim ciałem. Znowu miałam palce w cipce, stymulowały łechtaczkę. Ktoś pieścił moje piersi. Przy plecach poczułam ciepły tors. Mężczyzna odsunął moje włosy i zaczął całować szyję. Nie mogłam się skupić na obciąganiu, ale starałam się jak mogłam. -Jej usteczka są stworzone do tej roboty.- usłyszałam po chwili. Członek wyszedł z moich ust, ale zaraz zastąpił go inny. I tak na zmianę. Jeden w buzi, dwa w dłoniach, a reszta pieści moje ciało. Penisy napalonych mężczyzn zwiększały się w moich ustach. Żaden z nich nie mieścił się całkowicie, ale każdy mężczyzna na siłę wpychał swój sprzęt do mojego gardła, aż nie mogłam oddychać. Kiedy zadowolili się rezultatem moich działań zostałam nakierowana cipką na penisa. Centymetr po centymetrze opuszczałam się na jego pałę. Coraz głębiej, aż do końca. Mężczyzna zaczął się pode mną poruszać. Szybciej, głębiej. Jęczałam z rozkoszy. Mój tyłek był wypięty i jeden z nich to wykorzystał. Usłyszałam splunięcie, po chwili nawilżona dłoń jeździła po mojej drugiej dziurce. Włożył najpierw jeden palec. Automatycznie zacisnęłam mięśnie, za co dostałam ostrego klapsa w pupę. Starałam, naprawdę się starałam rozluźnić, ale byłam analną dziewicą. Gdy drugi palec trafił w dziurkę przez moje jęki przebił się krzyk bólu. Jakiś mężczyzna od razu wypełnił moją buzie swoim penisem. Ten, który trzymał palce w mojej pupie dołożył jeszcze jednego, co spowodowało kolejną falę bólu przebijającą się przez fale rozkoszy rozchodzące się od posuwanej cipki, po czym pochylił się nade mną i tuż przy uchu powiedział:

    -Już się nie mogę doczekać, aż wypełnię twoją dupę swoim nasieniem.- Od długiego czasu wspinałam się na szczyt rozkoszy, a słysząc to doszłam gwałtownie. Przez penisa w buzi mogłam jedynie skomleć. Chwilę po mnie mężczyzna pode mną spuścił się w moją szparkę. Chwilę potem moje usta zalała fala gorącej spermy. Czułam jak płyn spływa mi po brodzie. Moje trzy dziurki zostały uwolnione, nagle kilka rąk pochwyciło mnie w górę. Stałam podtrzymywana przez gorące torsy. Mężczyźni całowali moją szyję, usta, ssali i gryźli sutki. Ich dłonie sunęły po moim ciele. W rękach miałam oklapłe penisy. Głaskałam je starając się pobudzić do dalszego działania. Członki mężczyzn pulsowały w moich dłoniach. Dwa palce znalazły się w mojej cipce, pobudzając ją jeszcze bardziej. Mężczyzna oddalił palce od szparki i włożył je do moich ust. Zaraz wzięłam się za wylizywanie swoich soków. Kiedy były czyste, palce zastąpiły usta.

    -Obłędnie smakujesz mała dziwko.- powiedział głos. Zostałam pchnięta na kolejnego mężczyznę. Dłoń wędrująca po mojej cipce rozprowadziła soki po tyłku. Tym razem nadziałam się od razu na całego penisa. Krzyknęłam z zaskoczenia. Mężczyźni popchnęli mnie na tors kolegi. Moja pupa była teraz maksymalnie wygięta. Poczułam penisa u wlotu drugiej dziurki. Wszedł w nią gwałtownie. Myślałam, że rozsadzi mnie na pół, a to nawet nie był cały członek. Domyśliłam się tego kiedy mężczyzna pchał dalej. Jęczałam, kiedy penis wbijał się do końca. Poczułam jajka przy pupie i odetchnęłam z ulgi, że to koniec, ale w tym momencie mężczyźni zaczęli się we mnie poruszać.

    -Aaaa! Ahh! Ymmm! Proszę! – błagałam ich sama nie wiem o co. Żeby przestali, czy żeby przyspieszyli. Któryś z mężczyzn ciągnął za moje sutki. Ściskał je. Raz po raz dostawałam siarczyste klepnięcie w pupę. Wszystko, co ta grupa robiła, było jednocześnie bolesne i podniecające. Kolejny penis znalazł się przy mojej buzi, obijał się o nią. Otworzyłam ją posłusznie, a mężczyzna rżnął moje usta. Kropelki potu spływały mi po twarzy. Obok usłyszałam masturbujących się mężczyzn. Ich pożądliwe sapanie. Ten w moim tyłku doszedł pierwszy. Poczułam jak gorąca sperma wypełnia mój odbyt i wylewa się z niego. Następnie kolejny mężczyzna wyjął penisa z mojej buzi i skończył na moich plecach i we włosach. Członek w mojej szparce nadal pracował. Mięśnie wokół jego penisa coraz szybciej się zaciskały, aż osiągnęłam szczyt, ale on nie przestawał.

    -O taaak! Ohhh! Ahh!- krzyczałam z przyjemności. Moje jęki mieszały się z sapaniem mężczyzn.

    -Jesteś tak obłędnie ciasna mała.- usłyszałam pod sobą. Zamroczona uświadomiłam sobie, że tego głosu jeszcze tu nie słyszałam, ale z jakiegoś powodu wydał mi się najbardziej znajomy. W końcu poczułam wypełniającą mnie spermę. Kolejne pchnięcie, a on nadal nie skończył. Ruszał się tak jeszcze trochę, aż cała sperma znalazła się w mojej cipce, wylewając się z niej. Miałam dreszcze po trzech niesamowitych orgazmach. Mężczyźni postawili mnie do pionu po czym położyli na plecach. Ich masturbujący się koledzy wystrzelili z siebie nasienie na moje piersi i brzuch.

    -Wyliż się pizdo.- nie miałam na to siły, ale posłusznie zbierałam rękoma spermę i zlizywałam ją ze swoich rąk. Byłam już chyba czysta, gdy niespodziewanie poczułam język na cipce. Mężczyzna najpierw powoli, później coraz szybciej stymulował moją łechtaczkę. Ciągnął za wargi sromowe, przyssawał się do mojej cipki wylizując wszystkie soki, których od jego działań pojawiało się jeszcze więcej. Raz po raz wspomagał się palcami. Nagle wstrząsnął mną kolejny orgazm. Leżałam wyczerpana, jednak mężczyźni nie dali mi długo odpoczywać. Przekręcili mnie na bok. Przy twarzy poczułam penisa, którego od razu wzięłam do ust. Kolejny mężczyzna rozchylił moje nogi aby mieć lepsze dojście do mojej cipki. Po chwili jego członek bez problemu wypełnił moją szparkę i zabawa zaczęła się na nowo…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magic.V

    Początkowy dialog daje więcej światła na całą fabułę- dla zainteresowanych. Po trzech kropkach “zabawa” toczy się dalej, ale już nie chciało mi się pisać. 

  • Karkonosze cz. 5

    – Chodźmy do namiotu. Strasznie boli mnie pisia – usłyszałem obok siebie cichy szept Oliwii.

    – Jak chcesz, to położymy ją w małym pokoiku Jagody – to Natalia, która znalazła się obok mnie i słyszała co mówiła mała – Widzę, ze moja siostra ani myśli iść spać. Musiałeś jej nieźle dogodzić.

    – Starałem się nie być gorszy niż w południe z tobą – odrzekłem.

    – Musimy to powtórzyć ale najpierw połóżmy Rudzielca – puściła do mnie oczko i chwytając małą Oliwię za rękę, obydwie gołe, oddaliły się w kierunku schodów na dół. Widocznie pokoik Jagody był obok sklepu. Musiałem to zapamiętać, bo niemal osiemnastolatka ruchała się przepięknie i nie chciałem poprzestać na tym jednym razie.

    Podczas nieobecności Natalii rozejrzałem się po salonie. Dwaj starsi jegomości przesiedli się teraz do przepięknej młodszej czarnulki. Dopiero teraz spokojnie mogłem przyjrzeć się ich przyrodzeniom, które teraz obejmowały palce rączek Jagody. Obydwa miały prawie dwadzieścia centymetrów i były bardzo grube. Patrzyłem jak szczupłe paluszki młodej czarnulki zręcznie poruszają się wzdłuż grubych trzonów odkrywając co chwila ogromne grzyby żołądzi czterdziestolatków. Nagle pochyliła się i niemal cała pała Tomka zniknęła w jej buzi, do tego stopnia aż pogrubiała jej szyja koło grdyki. Wiedziałem jakie ma głębokie gardło, jak wpychała w nie całego mojego chuja. Marek klęknął i rozchylił jej nóżki. Po chwili jego głowa rytmicznie poruszała się w kroczu dziewczyny. Im bardziej on się przykładał, tym szybciej wędrował gruby kutas w jej buzi.

    Dwaj moi rówieśnicy przesiedli się obok nastoletniej blondynki Oli. Ona też ochoczo chwyciła w dłonie ich rumaki i po chwili obydwa były gotowe do ruchania. Też pochyliła się i zaczęła lizać, ssać i połykać chuja Patryka. Leszek w tym czasie też zajął się jej przecież tak niedawno dziewiczą pizdeczką. Próbowała też połknąć sztywnego chuja ale nie miała jeszcze wprawy i o mało się nie porzygała. Spojrzałem na starszego Patryka. Przyglądał się tym dwóm trójkom i ostro walił sobie konia.

    – Daj zrobię ci loda – usłyszałem jego głos obok siebie. Nie zauważyłem zajęty obserwacją Oli i Jagody kiedy ze swoją pałą w garści podszedł do mnie. Klęknął i zaczął lizać mi kutasa i jajka, aż do odbytu. Potem wziął mi chuja głęboko i o dziwo sprawiało mi to niepisaną przyjemność.

    – Och widzę, że nie czekacie na mnie – to głos Natalii wyrwał mnie z rozkosznego zamyślenia.

    Patryk nie przestał zajmować się moim kutasem, natomiast natychmiast przepiękna gospodyni podstawiła mi swoją uroczą pizdę. Szybko zagłębiłem w nią język i zacząłem nim ostro harcować w gorącym przedsionku jej wnętrza. Położyła się w poprzek kanapy, tak, że jej pupka była na samym brzegu. Klęknąłem i wtedy zarzuciła nogę na moje ramię a drugą oparła o podłogę. Wszedłem w nią całym kutasem i uniosłem tak żeby penetracja była najgłębsza. Wtedy poczułem jak kutas Patryka opiera się o moją wypiętą dupę. Musiał go wysmarować oliwką, bo wchodził dosyć łatwo. Pierwszy raz gościłem w swojej dupie chuja i na początku troszkę bolało ale po chwili zaczęło mi to sprawiać nieopisaną rozkosz. Zaczął mnie ruchać coraz szybciej i gwałtowniej. W tym czasie jak jego chuj dobijał do końca, mój kutas zagłębiał się cały w gorącej i śliskiej piździe Natalii. A jak on cofał pałę i moja maczuga wysuwała się z gościnnej kuciapki. Wyjąłem kutasa z jej pizdy i pomału zapakowałem w gościnny odbyt. Tak ruchaliśmy się chyba z pół godziny. Natalia dochodziła kilka razy ale najmocniej gdy z mojego chuja rzygnęła ogromnie sprężona salwa spermy i zalała jej jelito. Niemal w tym samym momencie i z kutasa Patryka wytrysnęło nasienie w mojej dupie. Wysunęliśmy swoje opadające chuje i razem poszliśmy pod prysznic.

    W czasie kiedy nasz trójkąt uprawiał ten biseks Ola nadziana w dupkę kutasem Leszka ostro była ruchana w pizdeczkę przez Patryka. Dziewczyna aż piszczała z rozkoszy a był to przecież jej pierwsze jebanie na dwa baty.

    W jeszcze chyba ciekawszej sytuacji znalazła się zgrabniutka Jagoda. Też było to jebanie na dwa baty ale czarnulka wisiała na grubym kutasie Marka, którego pupa opierała się na niewysokiej komodzie. Od tyłu zaś miała wepchniętego kutasa Tomka. Teraz jak chuj w jej dupce wędrował do końca, jej pizda unosiła się do góry i lekko wysuwał się chuj w jej piździe. Widocznie było jej z tym tak dobrze, bo co chwilę rozlegały się jej głośne jęki, świadczące o ogromnych, orgastycznych przeżyciach dziewczyny. Właśnie wychodziliśmy z łazienki, kiedy obydwaj mężczyźni ostro wystrzelili w jej wnętrzu swoją spermą.

    Było już chyba koło 2.00, gdy do drzwi ktoś zapukał a właściwie załomotał. Zaskoczona Natalia wyszła z salonu i po chwili wróciła w towarzystwie wysokiego, mocno zbudowanego około 25 – letniego mężczyzny i dwóch towarzyszących mu lasek.

    – To nasz brat, Max – przedstawiła – A to towarzystwo naszej wczorajszo – dzisiejszej zabawy – i przedstawiła nas po kolei.

    – A to moje dwie suki: Klaudia i Lili.

    Przyglądałem się nowo przybyłym i nie mogłem uwierzyć, że młodsza jest rówieśniczką Jagody. Ale o tem potem.

    C.D.(może)N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor

    I znowu czekam na opinie

  • Szkola dla suk tom 9

     

    XXX
    Domina weszła ze swoją dziwką do salonu, w którym jakąś godzinę wcześniej zaczęły oglądać film. Na ekranie telewizora leciała inna część serii Rocco Animal Trainer. Na sofie Ruda i Czarna leżały obok siebie. Miały smycze owinięte wokół szyi tak ciasno, że były przytulone do siebie policzkami i nie mogły oderwać się od siebie ani na centymetr. Obie pieściły się tak, jak jeszcze kazała im Pani, zanim wyprowadziła sukę na spotkanie z mężczyznami. Powoli, bez ani sekundy przerwy masowały sobie cipki. Za oparciem sofy stał Treser, który pochylał się na sukami, wzywał je i pluł im na złączone razem pyski. Dziwki wpatrzone w telewizor jęczały z rozkoszy, ich gorące, napalone oddechy mieszały się ze sobą. Po ich policzkach, nosach, wargach i podbródkach ściekała powolutku ślina Tresera. Wyglądały fantastycznie. Jakby zalano je spermą. Blondi dostrzegła u jednej i u drugiej korki analne wepchnięte w tyłki. To też musiał być pomysł Pana. Kiedy Domina kazała im się masturbować przy filmie, nie miały nic w dziurkach. Master zauważył Blondi i Dominę:
    – Za 5 minut film się skończy. Te suki muszą wytrzymać do końca. A wy chodźcie tu do mnie. Będziecie lizały mi kutasa. 
    Domina i Blondi klęknęły za sofą przy kroczu Pana. Jego kutas się prężył i miały go tuż przed pyskami. 
    – Widzę po twoim pysku i oczach, że niespodzianka się udała, suko – powiedział do Blondi – Pokaż na moich jajach jak było ci dobrze. 
    Suka zaczęła lizać jaja Mastera z takim oddaniem i poświęceniem jak jeszcze nigdy dotąd. Chciała mu podziękować za niespodziankę i pokazać, jak bardzo jest teraz napalona. 
    – Głaszcz jej cycki – rozkazał Dominie. Treserka zaczęła delikatnie gładzić i pieścić silikony Blondi. Wodziła palcami wokół sutków i delikatnie je podszczypywała. Suka zaczęła lizać jaja jeszcze bardziej łapczywie. Była jak w transie. Liczyło się tylko zaspokajanie sobie pyska i głodu tymi cudownymi, pysznymi męskimi kulami. Każdy dotyk delikatnej skóry otaczającej jądra o sucze usta sprawiał jej niesamowitą rozkosz. Jej smak i zapach doprowadzał ją do szaleństwa. Nagle Master odsunął się od pyska Blondi. 
    – Pokaż mi, jak bardzo tego chcesz, dziwko – powiedział Master. Trzymał jaja tuż nad jej pyskiem, parę centymetrów od jej ust. Suka zaczęła udawać lizanie jaj, tańczyła jękiem w powietrzu, jakby bardzo chciała, ale nie mogła ich dosięgnąć. Całym swoim pyskiem wyrażała głód. Jęczała błagalnie i seksownie. Master droczył się z nią tak i z podnieceniem patrzył na jej totalnie suczy pysk. Widok tej dziwki błagającej go o możliwość lizania jaj bardzo go kręcił. Głód tej kurewki był niewyobrażalny i bardzo podniecający. 
    – Proś o nie, głupia dziwko – rozkazał.
    – Daj mi je polizać, błagam – wyszeptała suczym, seksownym głosem suka – Wepchnij mi je do pyska. Spójrz jaka ze mnie dziwka.
    – Mów jeszcze – domagał się Master.
    – Jestem waszą lalką do pierdolenia. Mój porno-pysk błaga o twoje jaja – jęczała suka.
    Master kipiał z podniecenia na dźwięk jej suczego głosu i słów, które wypowiadała. Spojrzał na Dominę, która wciąż głaskała jej cycki. Ta bez słów odczytała jego rozkaz. Polizała swoją dłoń obficie nawilżając ją gęstą, klejącą się i białą śliną, po czym potarła wciąż ociekające śliną Blondi jaja Pana. Robiła to tuż przed oczami swojej kurewki, jej seksowne tipsy wyglądały bajecznie na nabrzmiałych od spermy jądrach Tresera. Chwilę potem roztarła ślinę po wargach i nosie dziwki. 
    – A teraz, mała dziwko, patrz jak ona je liże – rzucił Master. Domina zaczęła lizać jego jaja tak samo jak Blondi przed chwilą. Była równie napalona i kopiowała jęczenie i zachowanie swojej dziwki. Treser przyciągał blond kurewkę za smycz maksymalnie blisko swoich jaj i języka Dominy, żeby czuła jej suczy, wilgotny oddech na swoich ustach. Tymczasem dwie suki na kanapie wciąż nieustannie masowały sobie cipki z pyskami związanymi razem. Słyszały co dzieje się za ich plecami i same już nie wiedziały, co bardziej je podnieca: film, na którym Rocco i jego koledzy z równie wspaniałymi kutasami gwałcą takie suki jak one czy może tresowanie małej dziwki, jej błagania i odgłosy podniecenia. Master oderwał jaja od obłędnie mokrego pyska Dominy i zwrócił się do Blondi:
    – Rozchyl te sucze usta do połowy, ale nie waż się wystawiać języka, dziwko. 
    Blondi zrobiła, co kazał jej Pan i poczuła na wargach dotyk mokrych, zaślinionych jaj. Master delikatnie przesuwał nimi po lekko otwartym pysku dziwki. Kładł je na jej nosie i policzkach i jęczał z podniecenia. Pieścił jajami cały pysk kurewki, zabraniając jej lizania. Wsuwał je w jej rozchylone usta i wyciągał po chwili. Jego wielki kutas co chwilę dotykał jej czoła albo nosa, miała go tuż przed oczami. Dyszała z podniecenia i z jej otwartego pyska prosto na jaja Mastera buchało gorące, przepełnione suczym głodem powietrze. 
    – Obciągaj mi pałę – powiedział do Treserki. Domina oparła policzek o czoło dziwki, żeby mieć dostęp do tego boskiego kutasa i wsunęła go sobie prawie całego do pyska. Pan pocierał jajami o błagające wargi Blondi i jednocześnie gwałcił gardło swojej drugiej suki. Ślina wyciekała z jej pyska prosto na kutasa i ściekała po nim na jaja, a potem na buźkę Blondi i do jej rozchylonych ust. Jeszcze nikt nigdy nie się z nią tak nie droczył i nie masturbował jej całego pyska jajami. Była niewiarygodnie podniecona. Jej gorący oddech i jęki wciąż buchały wprost na jaja Pana, który sam jęczał coraz głośniej i głośniej. Obie suki wiedziały, że lada moment dojdzie. Jak wszystkie oralne kurewki odruchowo jęczały razem z nim tak jakby to one same przeżywały orgazm. Nagle Pan zabrał im kutasa i szybko przeskoczył na drugą stronę sofy, tuż przed dwie masturbujące się kurwy. Domina i Blondi mogły tylko patrzeć, jak sperma zalewa te dwa związane ze sobą pyski, a usta tych dziwek rozchylone w ekstazie próbują złapać jak najwięcej kropel białego płynu. Te suki ani na chwilę nie przestawały pieścić swoich cipek, ale teraz musiały zwolnić niemal do zera, żeby nie dojść od spustu na pyski. Kiedy Master skończył tryskać, na ekranie telewizora Rocco i jego kumple też właśnie zalewali swoje suki spermą. 
    – Wystarczy, dziwki – powiedział Master – możecie przestać się masować – a potem rozplątał smycze owinięte wokół ich karków i suki mogły wreszcie odkleić się od siebie policzkami. Kiedy to robiły, dwie nitki gęstej i kleistej spermy ciągnęły się między ich pyskami przez chwilę, aż w końcu przerwały się i opadły na pyski obu suk. 
    – Nie oblizujcie się. Macie paradować z moją spermą na pysku tak długo aż zaschnie. Będziecie dziś pachniały moim spustem – rzucił Master – A teraz wracajcie do swojego pokoju. Macie wolne do obiadu.

    XXXI

    Dziwki wróciły do sypialni i padły zmęczone na łóżka. Blondi pochwaliła się koleżankom, jaką niespodziankę sprawili jej Treserzy. Opowiedziała im ze szczegółami, jak dwóch znanych jej wcześniej Masterów zgwałciło jej pysk. Z nudów suki zaczęły przeglądać magazyny pornograficzne, których miał pod dostatkiem. Treserzy nie mogli sobie pozwolić, by miały dostęp do internetu. Podczas tresury nie mogły mieć kontaktu z nikim bez ich zgody. Blondi zamknęła na chwilę oczy i przysnęła. Śniło jej się, że Rocco i Parlament spuszczają jej się na pysk. Przebudziła się z mokrą cipką i wstała, żeby zrobić siku. Idąc do toalety nie zauważyła, że Rudej nie ma na łóżku. Otworzyła drzwi i stanęła jak wryta. Analna dziwka stała nad sedesem z jedną nogą opartą o deskę. Do ściany przyssane było dildo, o które ta szmata rżnęła sobie swoją ulubioną dziurkę nadziewając się na nie wypiętym tyłkiem. W pysku miała korek analny, który tłumił jej jęki. Jedną ręką pieściła sobie cycki, a drugą masturbowała się jak szalona. Po chwili Blondi zrozumiała, co robi ta suka. Sedes był jedynym miejscem w domu, którego nie obejmowały kamery. Ruda masturbowała się i rżnęła właśnie tam, bo chciała mieć orgazm. Przez chwilę mała dziwka stała jeszcze jak zamrożona. Postanowiła wyjść i nie przeszkadzać Rudej. W głowie kotłowało jej się mnóstwo myśli. Sądziła, że te dwie suki są tak wytresowane, że nigdy nie złamałyby zakazu danego przez Panią. Zanim trafiła do szkoły, sama nie raz łamała zakazy orgazmu w toalecie. Potajemna masturbacja bardzo ją kręciła i przeżywała wtedy najsilniejsze orgazmy fantazjując o kutasach. Jednak zawsze po orgazmie miała wyrzuty sumienia i żałowała, że nie wytrzymała dłużej. Czuła słabnący głód kutasów i czuła się gorszą suką niż przed orgazmem. Od kiedy trafiła do szkoły nie zamierzała łamać zakazu. Pragnęła przeżyć wszystko na najwyższym suczym głodzie i robić to, co każe jej Pani bez sprzeciwiania się. Stanęła obok drzwi do toalety i czekała, aż Ruda skończy i wpuści ją do łazienki. Chwilę potem drzwi się otworzyły i analna suka wyszła, udając, że nic się nie stało. Podeszła do Blondi, przycisnęła ją cyckami do ściany i zaczęła całować i lizać jej pysk. Blondi poczuła bardzo silny zapach spermy z jej policzków. Od razu przypomniała sobie widok Mastera zalewającego te dwie szmaty spermą. Nagle zbliżyła usta do jej ucha i wyszeptała tak, żeby Czarna nic nie usłyszała i myślała, że dwie suki się ze sobą zabawiają:
    – Ani słowa nikomu, suko, bo powiem, że ja też cię nakryłam. Zgódź się, a pozwolę ci obciągnąć tamtego kutasa. Jest jeszcze ciepły. I wyliżesz mi tyłek. Teraz w toalecie. Wiem, że chcesz. Uwielbiasz lizać moją świeża zerżniętą dupcię. Urwiemy się szybciej we dwie z obiadu. Ona powoli je. Będziesz miała moją dziurkę dla siebie na 15 minut. Po kolacji też. To jak, suko? – a po chwili dodała – Cudownie pachniesz tymi nowymi kutasami.
    Blondi była skołowana. A że ta głupia, uległa suka dawała się łatwo na wszystko namówić, zgodziła się po chwili namysłu. 
    – Chodź, dam ci teraz posmakować – szepnęła Ruda i wciągnęła ją do łazienki. Podeszły do sedesu. Na ścianie obok wciąż wisiał wielki kutas, którym Ruda gwałciła sobie tyłek. 
    – Chcesz go obciągnąć, suko? – zapytała ją Ruda? 
    – Pozwolisz swojej głupiej dziwce? – Blondi zapytała potulnie, zdziwiona tym jak coraz łatwiej przychodzi jej wyrażanie swojej prawdziwej, suczej natury.
    – Pokaż, co potrafisz, kurewko – zachęciła ją analna dziwka – A może najpierw wolisz mój tyłek? – dodała i wypięła się do niej dupcią, rozchylając pośladki. Blondi zobaczyła cudownie mokrą i zerżniętą dziurkę. W pysku zrobiło jej się mokro. 
    – Rób to na zmianę, dziwko – pouczyła ją Ruda. Blondi zaczęła od seksownej dziurki. Zaczęła ją lizać i rżnąć językiem. Pieszczenie tej dziurki było dla niej czymś wyjątkowym. Lizanie cipki i tyłka to były zupełnie różne rodzaje przyjemności. Uwielbiała zatapiać pysk w cipkach. Ich smak był dla niej jak narkotyk. Ale lizanie tyłka dawało inną, zboczoną i wyuzdaną przyjemność. Czuła, że robi coś perwersyjnego, fascynowało ją to i coraz bardziej się od tego uzależniała. Czuła się wtedy suką na właściwym miejscu. Uległą lalką, która jest po to, żeby robić właśnie takie zboczone rzeczy.  Ciasna dziurka Dominy była niewyobrażalnie seksowna i działała na nią jak magnes. Ale wiecznie zerżnięta dupcia Rudej miała w sobie coś równie podniecającego. Najbardziej kręciła ją myśl o lizaniu jej tuż po zerżnięciu wielkimi, pachnącymi kutasami. Czułaby wtedy ich smak i zapach, co potęgowało przyjemność. Poza tym codziennie gwałcona dupcia Rudej była bardzo elastyczna i mogła rżnąć ją językiem bez problemu. Ruda zatkała sobie pysk ręką, żeby nie jęczeć, kiedy mała dziwka rozkoszowała się jej dziurką. Pozwoliła jej robić to jeszcze przez chwilę i powiedziała: 
    – A teraz obciągaj tego kutasa, kurewko. Do końca.
    Blondi nabiła się na wciąż mokrą pałę, która jeszcze parę minut temu rżnęła analną dziurkę Rudej. To też bardzo ją podniecało. Bardziej niż obciąganie pały, która marnowała się bezużytecznie i nie rżnęła pyska, cipki ani tyłka. Uwielbiała brać do gardła kutasy jeszcze ciepłe od dziurek innych suk. Tłumiła pomruki rozkoszy i nadziewała się na tego cudownego kutasa raz za razem. Ruda znów wypięła się do niej i kusiła jej pysk. Blondi nie dała się prosić ani chwilę i łapczywie zajęła się dziurką koleżanki. Przyjemność nie trwała długo. Ruda zabrała jej tyłek sprzed nosa i powiedziała:
    – Więcej pozwolę ci po obiedzie. A teraz obciągaj tego kutasa jeszcze chwilę i chodźmy, zanim tamta się domyśli. 
    Blondi łapczywie sunęła ustami po pysznym kutasie, spoglądając przy tym Rudej w oczy. Widziała, jak bardzo ją tym podnieca. Lizała go i obciągała na przemian. W końcu Ruda ze strachu przerwała jej zabawę: 
    – Idziemy – powiedziała i odkleiła kutasa od ściany – Wyjdź chwilę po mnie – pouczyła sukę. Blondi wreszcie mogła się wysikać i wróciła do sypialni. Kiedy przechodziła obok łóżka Rudej, ich oczy się spotkały. Miały teraz wspólną tajemnicę. Mała dziwka była tym bardzo podniecona. Co chwila rzucały sobie z Rudą seksowne spojrzenia. Blondi niby przypadkiem wkładała palce do ust i zahaczała o wargi tipsami. Ruda kusiła głupią blond sukę rozchylając nogi i pokazując jej swoją dziurkę. Dyskretnie natarła ją śliną, żeby lepiej się błyszczała i podeszła do stołu, oparła się o niego i zaczęła przeglądać porno magazyn, wypinając się seksownie w stronę Blondi. Suka widziała jej lśniącą dziurkę i przygryzała wargi z podniecenia. Nie mogła już doczekać się obiadu. Nie była nawet głodna. Chciała jak najszybciej uciec do łazienki i w tajemnicy przed wszystkimi dostać tą dziurkę do lizania. Spojrzała na łóżko Czarnej, która też zasnęła. Musiało śnić się jej coś suczego, bo pojękiwała przez sen i rozchylała nogi. Ruda podeszła cicho do Blondi, złapała ją za smycz i powiedziała: 
    – Chodź, dziwko. Wyliżesz jej cipkę przez sen. 
    Pociągnęła Blondi na kolana i zaprowadziła do łóżka Czarnej. Trzymając ją za smycz, wyszeptała:
    – No dalej, suko. Tylko delikatnie, niech się nie obudzi. 
    Blondi wsunęła głowę między rozchylone uda śpiącej dziwki i przywarła ustami do jej mokrej cipki. Musiała mieć bardzo suczy sen, bo jej dziurka była fantastycznie śliska i nawilżona. Delikatnie i powoli Blondi zaczęła wodzić językiem po tej szparce. Była gorąca i wyglądała bosko. Raz za razem lizała ją powoli całą, a potem wsuwała język między idealne wargi i pieściła jej klejącą się łechtaczkę. Ruda przyglądała się temu, drażniąc i podszczypując sobie sutki. Czarna co chwila wzdychała głośniej przez sen i co jakiś czas rzucała głową z lewej na prawą i odwrotnie. Jej jedna ręka leżała wzdłuż ciała, a druga spoczywała na prawej piersi. Blondi nie przerywała lizania i zastanawiała się, co będzie jeśli ta suka dostanie orgazmu przez sen. Pomyślała, że to dobry pomysł. Te obie suki miałyby orgazm i tylko ona mogłaby cieszyć się totalnym głodem kutasów i nieustającym pragnieniem szmacenia. Jej Treserzy na pewno by to zauważyli i byliby z niej dumni. Może nawet zasłużyłaby tym na spermę wcześniej niż po miesiącu. W końcu była tylko głupią dziwką i musiała służyć wszystkim, a to Ruda rozkazała jej lizać Czarną. Zaczęła pieścić jej cipkę coraz szybciej i nachalniej, jednocześnie starając się nie obudzić tej suki. Śpiąca dziwka zaczynała dyszeć coraz szybciej i głośniej. Blondi wiedziała, że jest już blisko. Nagle Czarna poderwała się i usiadła. Przez chwilę nie widziała, co się dzieje. Spojrzała na Rudą trzymającą małą dziwkę na smyczy pomiędzy jej nogami i na jej mokry, umazany jej sokami pysk. 
    – Mmmm, jaka grzeczna kurewka. Od dziś będziesz mnie tak codziennie budzić – rozkazała zdziwionej Blondi. Myślała, że dostanie po pysku za niemal doprowadzenie jej do orgazmu.
    – Mnie też – dodała Ruda – Będziesz wstawać 20 minut wcześniej i lizać nam cipki, aż się obudzimy. Tylko liż nas tak, żebyśmy nie doszły. W nagrodę codziennie dostaniesz do wylizania te drugie dziurki. Pani kazała ci na to zasługiwać za każdym razem. A teraz podziękuj i wyliż też moją cipkę. 
    Ruda oparła seksowny, lateksowy kozak o łóżko i odsłoniła cipkę. Pociągnęła Blondi do siebie i pysk tej małej dziwki zaczął obsługiwać mokrą cipkę potajemnej wspólniczki. Ta pozwoliła jej pieścić swoją dziurkę przez minutę, po czym odciągnęła jej pysk za smycz i rozkazała jej:
    – A teraz powiedz: “Jestem waszą lalką do jebania”.
    – Jestem waszą lalką do jebania – powiedziała suka z mokrymi od cipki ustami.
    – “Głupią dziwką do szmacenia pyska”.
    – Głupią dziwką do szmacenia pyska. 
    – “Uwielbiam dostawać w ten suczy pysk”. 
    – Uwielbiam dostawać ten suczy pysk – powtarzała grzecznie Blondi.
    – A teraz poproś o to tym swoim głupim, seksy pyskiem – rozkazała jej Ruda. Blondi przechyliła lekko głowę w prawo i nadstawiła lewy policzek. Patrzyła ulegle i prosząco na Rudą i rozchylała usta, nadymając je lekko co chwilę, pojękując i mrucząc błagalnie. Czekała z tak nadstawionym pyskiem, aż Ruda uzna, że zasłużyła. Przymykała lekko oczy i przewracała nimi delikatnie i jeszcze bardziej wypinała policzek. W końca Ruda spełniła jej prośbę i spoliczkowała ją jak należy. Uderzyła ją w sam raz. Nie za mocno i nie za lekko. Idealnie, żeby sprawić jej przyjemność. Widać było, że to umie i że ma w sobie smykałkę do szmacenia. Blondi uniosła do góry głowę, rozchyliła szeroko usta i wydała z siebie dłuższe westchnienie rozkoszy: 
    – Aaaaaah.
    Oczy jej się uśmiechały z zadowolenia. Nie domykając ust znów poruszała nimi cicho dysząc i wzdychając. Znów nadstawiła pysk i jeszcze bardziej błagała pyskiem o policzkowanie. Ruda uderzyła ją jeszcze raz i jeszcze. Blondi była zachwycona. Widziała, że jej napalony pysk i błagalne gesty, które nim wykonuje bardzo podobają się Rudej. Dostała jeszcze dwa razy i za każdym razem jęczała trochę głośniej z rozkoszy i prosiła o kolejny policzek jeszcze bardziej suczo i perwersyjnie. 
    – Pięknie prosisz pyskiem, dziwko. Masz idealny pysk do policzkowania. Musisz pokazać to Dominie. Będzie zachwycona – pochwaliła ją Ruda – A teraz wracaj oglądać porno magazyny, kurewko – i analna suka dyskretnie puściła oczko do klęczącej przed nią Blondi. Mała dziwka wróciła na łóżko i nie mogła doczekać się obiadu. Wertowała pełne zdjęć strony, na których cudowne kutasy przystojnych, dobrze zbudowanych mężczyzn gwałciły jakieś szczęściary. Jeden szczególnie jej się spodobał i podziwiała go dobre kilka minut. Na tym zdjęciu fantastyczna pała zajmująca niemal całą stronę dotykała ust jakiejś porno-lalki takiej jak ona sama. To był idealnie opalony kutas o oliwkowej karnacji. U dołu zwisały dwa, bardzo kształtne i podniecające jaja. Kutas był bardzo gruby na całej długości, nie zwężał się ku górze. Użylenie było w sam raz, a jego napęczniała główka miała soczysty, bardzo seksowny kolor. Napletek był zsunięty tuż pod nią i był jak korona tego cudownego, królewskiej jakości kutasa. Właściciel tej boskiej pały był przystojny brunetem z wyrzeźbionym brzuchem i niezłą klatą. Suka już wiedziała, o czym będzie śniła tej nocy. Z tych marzeń wyrwała ją Domina, która zawołała swoje dziwki na obiad.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pani Monika

    A teraz, moje wielbicielki, mała ankieta. Niech każda z was wpisze w komenarzu odpowiednią literkę: 
    A – jestem suką 24/7 w realnym życiu, mam Pana lub Panią i spełniam się jako uległa dziwka.
    B – jestem suką dorywczo, mam Pana lub Panią, ale nie mam przyjemności służyć non-stop.
    C – jestem suką, ale nie mam obecnie Właściciela. Puszczam się i staram się oddawać dominującym kobietom lub mężczyznom, którzy umieją mnie szmacić.

    D – jestem suką wirtualną, tresowano mnie tylko przez internet.

    E – marzę o tym, by zostać suką, ale nie miałam jeszcze okazji.

    Po odpowiedniej literce, podajcie swój wiek. Chcę wiedzieć, jaką średnią wieku mają moje kurewki.  Np. B, 29 lat.

  • Egzekucja Niewolnic

    Siedząc na podwyższeniu przy zachodniej ścianie wewnętrznego dziedzińca domu niewolnic, patrzyłem karcącym wzrokiem na swoje zabawki. Blisko trzydzieścioro młodych kobiet i dziewcząt różnych ras, kultur i religii. Łączyło je jedno. Wszystkie były moją własnością, a ich jedynym zadaniem było zaspokajanie moich wyrafinowanych potrzeb.

    Zazwyczaj przymykałem oczy na drobne, wewnętrzne intrygi, jednak morderstwo wymagało przykładnej kary. Gdyby coś podobnego stało się w moim haremie, sprawę załatwiłbym dyskretnie. Winowajczynie udusiłby jedwabnym sznurem zaufany eunuch a pozostałe żony i nałożnice wyciągnęłyby z tego stosowną lekcję. W przypadku zwykłych seksualnych niewolnic kara miała być spektakularna. Nie dość, że doszło do morderstwa, konspiracji to jeszcze pozbawiono mnie sporej przyjemności rozdziewiczenia młodziutkiej Namibijki. Mogłem wiele wybaczyć, ale nie mogłem pozwolić sobie na okazywanie słabości, szczególnie gdy dotyczyło to mojej faworyty.

    Na kaźń czekały cztery dziewczyny. Jedna za okazałą skruchę dostąpiła mojej łaski. Odświętnie ubrana siedziała na poduszce u moich stóp. Na podwyższeniu, przywiązana do przypominającego literę ‘X’ krzyża stała była faworyta. Naga, cudownie piękna. Patrzyła na mnie, licząc na łaskę, gdy pomocnik kata wsunął między jej rozchylone uda dużą miedzianą misę. Trzęsła się, gdy mistrz Bagoas zbliżył się do niej. Skinąłem głową, na znak by zaczynał. Rozciął ją od mostka do wzgórka jednym płynnym ruchem. Gardłowemu wyciu towarzyszył plusk wypadających do misy jelit. Patroszył ją pewnymi ruchami noża, a dwaj pomocnicy sprawnie podwiązywali i przypalali naczynia. Była przytomna, gdy Bagoas skończył ją oprawiać. Poza płucami, sercem i macicą nie pozostawił w niej żadnego organu. Półprzytomna wyła monotonnie, gdy pomocnicy kata wyciągnęli z klatki kolejną dziewczynę.

    Drobną blondyneczkę rzucono brzuchem na stół. Przytrzymywana za nogi i dłonie została unieruchomiona przez pomocników kata. Bagoas, nabrawszy w dłoń końskiego sadła, wcisnął je między jej pośladki. Nie bawiąc się w subtelności, rozciągnął palcami odbyt. Wyła, gdy wsunął w nią dłoń po nadgarstek. Zadowolony rzucił coś do pomocników. Drobne dziewczę zostało sprawnie związane. Wyła ze strachu, patrząc, jak kat wsuwa w otwór w posadzce półtorametrowy, stalowy pal. Lśniący, gruby jak jej przedramię. Obła końcówka miała za zadanie rozsuwać wnętrzności, nie uszkadzając ich, gdy pod własnym ciężarem będzie się na niego nabijać. Sprawnie podniesiona przez pomocników została osadzona na palu. Bagoas starannie kierował jej ciałem, by pal, nie uszkadzając niczego poza odbytnicą, wsunął się w nią na czterdzieści centymetrów. Krzyczała przez cały czas. Na znak Bagoasa jeden z pomocników rozciął więzy na stopach. Dziko wierzgając z bólu, powodowała, że pal centymetr za centymetrem pogrążał się w jej ciele. Osłabła, gdy zagłębił się na metr w jej ciele. Wciąż krzyczała, gdy wyciągnięto z klatki ostatnią penitentkę.

    Z żalem patrzyłem na piękną Persyjkę. Pełne krzywizn ciało Firuzeh, obfite piersi i ciasny odbyt sprawiły mi nie raz wiele rozkoszy. Cóż, nie miało to teraz znaczenia. Zwłaszcza że publicznie wykrzyczał podczas procesu, że wolałaby dać się zerżnąć koniowi niż żałować swoich czynów. Postanowiłem spełnić jej życzenie. Przywiązana do drewnianego kozła głośno krzyczała, gdy Bagoas z pomocnikiem brutalnie rozciągali jej odbyt. Kolejnych czterech z trudem trzymało na uwięzi Ifrita. Ten zdobyczny, potężny ogier bojowy był moim utrapieniem. Krnąbrny, nieposłuszny, gwałtowny i złośliwy. Trzymałem go tylko na rozpłód. Pobudzony przez dwie wystraszone niewolnice miał potężną erekcję. Pal, na którym wciąż podrygiwała jedna z niewolnic, miał mniejszą średnicę niż jego kutas. Naprowadzony nad Firuzeh wbił się w nią brutalnie. Metrowy kutas o średnicy męskiego ramienia musiał rozerwać jej wnętrzności. Bulgotliwemu wyciu kobiety towarzyszyły konwulsje. Ifrit kopulował z nią potężnymi pchnięciami aż do wytrysku. Gdy wysunął członek, z Firuzeh wypłynęła rzeka zmieszanego z krwią nasienia. Przez rozerwany zwieracz wypadł odbyt. Dwoje pomocników kata ustawiło za Firuzeh drewniany kołowrót. Bagoas sprawnym ruchem noża wyciął jej odbyt. Szarpiąc, wyciągnął jelito, po czym przybił gwoździem do kołowrotu. Obracając korbą, nawijał jej wnętrzności na walec. Towarzyszyło temu przeraźliwe, gardłowe wycie torturowanej. Na dany znak przecięto jej więzy i przypalono pośladki. Zerwała się do biegu, wyrywając z siebie jelita. Kilka obserwujących jej przedśmiertny bieg dziewcząt zemdlało. Docucone przez eunuchów patrzyły, jak kona ze stopami zaplątanymi we własne jelita.

    Czas było kończyć ten spektakl. Skinąłem na kata. Ukłoniwszy się, podszedł do wypatroszonej niewolnicy. Cęgami zgniótł jej jajniki, po czym wyrwał macicę. Konając z upływu krwi, wyła coraz ciszej. By przyspieszyć śmierć nabitej na pal, dwoje pomocników kata uwiesiło się na jej stopach. Bagoas umiejętnie przytrzymał jej ciało tak, by pal wyszedł przez usta. Konwulsyjnie podrygując, udusiła się własną krwią. Wskazałem siedzącej u mych stóp czwartej skazanej poduchę, którą na środku dziedzińca ułożył kat. Zanim uklękła na niej, podziękowała za łaskę szybkiej śmierci. Patrzyła mi w oczy, gdy Bagoas ściął ją mieczem.

    Przerażone dziewczęta pod eskortą wróciły do swoich pokoi. Służba i pomocnicy kata sprzątali dziedziniec. Za murami domu niewolnic żołnierze eskorty zabawiali się z kilkoma służkami straconych dziewcząt. Gdy byłem gotowy do powrotu, kapitan gwardii wydał rozkaz. Żołnierze sprawnie tworzyli kolumnę. Dostrzegłem, jak ostatni w kolejce po wdzięki czarnoskórych niewolnic podnoszą się spomiędzy ich ud. Popędzający żołnierzy zastępca dowódcy, wypełniając mój rozkaz, oszczędnymi sztychami miecza przebijał skazane za winy swoich pań dziewczęta.

    Pozwoliłem, by pogłoski o kaźni dotarły do mojego haremu. Nawet najbardziej kapryśne do tej pory żony nagle na wyścigi starały się zadowolić moje najwymyślniejsze zachcianki. Gdy po dwóch tygodniach wróciłem do domu niewolnic, nowo mianowana faworyta zadbała, bym na długo zapamiętał jak oddane, sprawne i wymyślne w dawaniu rozkoszy potrafią być moje niewolnice.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej

    A

  • Pijana Siostra

    Jakiś czas temu, pod nieobecność ojca i macochy, moja starsza, siedemnastoletnia, przyrodnia siora zrobiła niezłą imprezę. Byłem wściekły, bo zamiast bawić się, siedziałem w pokoju. Karolina postawiła mi proste ultimatum. Miałem zniknąć u siebie na cały wieczór i trzymać język za zębami albo ona powie swojej mamie, że przyłapała mnie na masturbowaniu się jej bielizną. Nie miałem wyboru.

    Było dobrze po północy, gdy nieźle podpita siora zarządzała, bym pomógł jej sprzątać chlew, jaki zostawili goście. Jedynym plusem było to, że wyhaczyłem sześciopak piwa i napoczętą butelkę wódki. Siora ledwie trzymając się na nogach popijała ze szklanki smakowego Reddsa. Wpadłem na pewien pomysł. Gdy odwróciła się na chwilę, dolałem jej wódki. Wypiła, nie zauważając różnicy. Nie odmówiła, gdy zaproponowałem, że zrobię jej drinka. Wypiła szklankę wódki z sokiem i szampanem. Smakowało jej. Padła dopijając drugą. Była nieprzytomna. Zadowolony zabrałem się za robotę.

    Nie cackałem się. Sprawnie rozpiąłem jej bluzkę, po czym ściągnąłem rajstopy i majtki. Miała świetne cycki i wygoloną cipę. Naprawdę niezła dupa. Przyniosłem jej komórkę. Bez trudu odbezpieczyłem telefon, używając odcisku jej palca. Zdjęcia miały być prima sort. Pstrykałem tak, by wyglądało, że dobrze się bawi, robiąc selfie. Gdy obfotografowałem ją dokładnie, przyszedł czas na scenki rodzajowe. Namęczyłem się, nosząc ją po domu, ale efekt był lepszy, niż oczekiwałem. Przeglądając zdjęcia z jej i mojego telefonu, nie mogłem się zdecydować, czy bardziej podoba mi się scenka, gdy wypięta na kanapie ‘wkłada sobie’ banana w dupę, czy ta, gdy siedząc w rozkroku na kuchennym blacie ma w cipie szyjkę butelki po piwie. Wszystkie wyglądały tak, jakby sama zabawiała się w ten sposób.

    Zadowolony, zaniosłem siorę do jej pokoju. Ułożona na brzegu łóżka miała rozłożone uda. Patrząc na jej rozchyloną cipę, walczyłem ze sobą. Byłem jeszcze prawiczkiem i miałem straszną chęć rżnąć ją, a z drugiej strony bałem się wpadki. Po chwili namysłu skoczyłem do sypialni rodziców po gumki. Rżnąc ciasną cipę, miałem odlot życia. Po chwili na złapanie oddechu odwróciłem ją na brzuszek. Wiedziałem, gdzie trzyma swoje zabawki. Gdy znalazłem tubkę żelu, zapakowałem w jej dupę kutasa po same jądra. Jęczała nieprzytomna, gdy dochodziłem szybkimi ruchami. Zmęczony starannie posprzątałem ślady swojej obcości. Przed wyjściem wyjąłem ze schowka potężną wtyczkę analną i monstrualnej wielkości dildo. Wtyczkę zapakowałem jej w dupę, a dildo po zwilżeniu żelem i sokami, rzuciłem między jej uda. Rano będzie myślała, że odleciała, zabawiając się z sobą. Po kolejnych upozorowanych selfie skopiowałem zdjęcia na mój komputer, po czym zostawiłem telefon siory na jej łóżku.

    O dziesiątej, obudziłem Karolinę, hałasując odkurzaczem. Dom był wysprzątany na błysk. Rodzice wracali wieczorem, jednak nie byłem pewien, czy siora do tego czasu dojdzie do siebie. Miała kaca giganta z wszelkimi objawami i była dość przykra w obejściu. Gdy po raz kolejny ofukała mnie z powodu jakiegoś wyimaginowanego przewinienia, wypominając mi przy okazji epizod z masturbacją majtkami macochy, nie wytrzymałem. Wypaliłem, że to i tak pikuś przy tym, jak wczoraj łaziła nago po domu z bananem w dupie. Zatkało ją. Patrząc na jej przerażoną twarz, dodałem z jadowitą satysfakcją, że mam kilka zdjęć z wczorajszej nocy. By nie być gołosłownym, pokazałem jej jedno z bananem w dupie. Byłem pewien, że przeglądała już zdjęcia, jakie zostawiłem na jej telefonie i wie, że mogę mieć nawet bardziej kompromitujące. Wyglądała na zszokowaną, gdy zapytałem się czy woli bym wysłał je mojemu ojcu, czy jej matce. Rzuciła się na mnie. Bez trudu popchnąłem ją na kanapę. Wysyczała, że pożałuję. Bezczelnie odpowiedziałem, że nawet jak zniszczy mój telefon to i tam mam zdjęcia w chmurze i nie zawaham się ich pokazać rodzicom, jeśli będzie mi bruździć. Czerwona dyszała, rozmyślając nad moimi słowami. Nagle jej twarz przybrała wyraz aniołka. Słodko zapytała się, czy mogłaby jakoś przekonać mnie, bym skasował zdjęcia. Zastanawiałem się, jak daleko mogę się posunąć, gdy podeszła do mnie wsuwając dłoń w spodnie. Byłem sztywny, gdy zacisnęła palce na kutasie. Nie podejrzewałem jej o takie zdeterminowanie. Ściskając członek, wyszeptała na ucho, że możemy zawrzeć pakt. Nie będziemy na siebie kablować starym, a do tego możemy pomagać sobie nawzajem w zrelaksowaniu się. Podniecony nie wytrzymałem, spuszczając się w majtki. Zadowolona zapytała się, czy mamy układ. Przytaknąłem niepewnie, a ona z uśmiechem dodała, że przyjdzie do mnie w nocy, by go przypieczętować, bo teraz musi się przespać.

    Podczas wspólnej kolacji z rodzicami Karolina wyglądała, jakby rano nie miała kaca. Było dobrze po pierwszej, gdy cichutko wślizgnęła się do mojego pokoju. Zmęczeni podrożą rodzice, spali w swojej sypialni. Miała na sobie cieniutką koszulkę. Zanim wsunęła się pod kołdrę, z gracją zrzuciła ją przez głowę. Gdy przytuliła się do mnie, zrozumiałem, że jej zachowanie nie było wyrachowaną grą. Była naprawdę autentyczna i ciepła. Wspaniale robiła loda i była wyrozumiałą nauczycielką, gdy odwzajemniałem ustami przysługę. Kochaliśmy się kilkukrotnie. Najbardziej podobało mi się, gdy intensywnie ujeżdżała mnie na jeźdźca. Jej pełne piersi podskakiwały podczas galopady, a gdy strzeliłem, kontynuowała cwał aż do swojego orgazmu.

    Od tamtej nocy tworzyliśmy niezły duet. Karolina lubiła dziewczyny, a naszym popisowym numerem było wspólne urabianie jej koleżanek, z którymi później oboje uprawialiśmy seks, czasami nawet w trójkącie.

    Zaliczyliśmy w ten sposób większość jej koleżanek, a także naszą uroczą kuzyneczkę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej

    A

  • Pozadanie nie zna granic

    Stefan mieszkał na ul. Leśnej  w domu, który odziedziczył po rodzicach. Nie miał sąsiadów. Nie spotykał się z ludźmi. Wolny czas po pracy spędzał na swoim mini tartaku. Marzył mu się stół i ławka z drewna do ogrodu.  Ten 45 latek miał jeszcze jedno ulubione zajęcie. Uwielbiał oglądać filmy pornograficzne. Był od nich uzależniony. Może to dlatego, że nigdy nie był w związku, nie miał kobiety. Potrzeby seksualne zaspakajał sam. Miał kilka gadżetów urozmaicających zabawę. Jednak pewnego dnia przestały mu one wystarczać…

    Stefan pracował w sklepie. Większość koleżanek z pracy była po 40-stce. Nie pociągały go. Pewnego dnia zatrudniono młodą studentkę architektury wnętrz. Była bardzo atrakcyjna. Miała długie blond włosy, niebieskie oczy. Jednak to co podniecało najbardziej Stefana to duży jędrny biust, szczupła talia, okrągłe pośladki  i długie nogi dziewczyny. Wszyscy współpracownicy lubili Stefana. Nie wiedzieli do czego jest zdolny…

    Zaczęło się niewinnie. Bezinteresowna koleżeńska pomoc przy obowiązkach w pracy. Laura była Stefanowi bardzo wdzięczna. Jednak z każdym uśmiechem i spojrzeniem Stefan miał coraz większą ochotę na dziewczynę. Wiedział, że nie ma szans u tej pięknej dziewczyny.
    W końcu był od niej dużo starszy i nie był zbyt atrakcyjny. Mimo to, postanowił że spróbuje poderwać dziewczynę. W zamian za pomoc w pracy poprosił aby pomogła wybrać mu kształt mebli ogrodowych na podstawie rysunków które stworzył. Laura nie zdawała sobie sprawy że Stefan mieszka sam z dala od sąsiadów. Stefan na tyle krył się ze swoją fascynacją dziewczyną, że Laura nie podejrzewała, że Stefan przygotuje romantyczną kolację.

    Nadszedł upragniony czwartkowy wieczór, dzwonek do drzwi zadzwonił:

    – Dzień dobry Panie Stefanie. Przepraszam za spóźnienie ale nie spodziewałam się że mieszka Pan tak daleko od głównej drogi.

    – Nic się nie stało. Zapraszam. Przejdźmy do salonu tam mam projekty.

    Jednak oprócz projektów które leżały złożone na sofie, na stole stały świecie i dania przygotowane przez Stefana. Laura trochę się zmieszała i rzekła:

    – O będzie miał Pan gości, to może kiedy indziej wybierzemy te meble.

    – Yy nie zupełnie. Czekam na Ciebie. Pomyślałem, że najpierw zjemy kolacje, a później…

    Laure wystraszyło dzikie spojrzenie mężczyzny. Zrobiła krok w  kierunku wyjścia. Stefan zdał sobie sprawę, że dziewczyna jest zażenowana jego pomysłem.

    Stefana ogarnęło wielkie podniecenie i pożądanie. Złapał dziewczynę za rękę i przyciągnął do siebie, mówiąc:

    – Zaczekaj, oboje dobrze wiemy po co tutaj przyszłaś!

    – Puść mnie! Coś sobie Pan wymyślił!

    Zaczęła się szarpanina. Stefan chciał uprawiać seks, teraz! Wiedział, że nigdy więcej nie będzie miał lepszej okazji, a Laury ciało było wymarzone. Pchnął dziewczynę na ścianę, przylgnął do niej ciałem i zaczął dotykać. Jego dłonie powędrowały na pośladki dziewczyny. Laura biła go po twarzy, drapała. Stefan nie mógł się rozkoszować jej ciałem przez to co robiła. Sprowadził ją do piwnicy. Stało tam stare łóżko, na które ją rzucił. Przywiązał jej ręce do łóżka. Usiadł na niej okrakiem i zaczął zdzierać z niej ubranie. Jego penis nabrzmiał do granic możliwości na widok jej gładkiej i jędrnej skóry na piersiach. Jej brzuch miał lekki zarys mięśni. Zaczął ssać jej sutki, ściskać piersi. Jednak to co go najbardziej interesowało było cały czas ukryte. Laura wierzgała nogami i krzyczała:

    – Proszę, zostaw mnie ja nie chce. Puść mnie skurwysynu. Nie dotykaj mnie! Zostaw, zostaw, nie…!!

    W tym momencie Stefan zdjął jej spódnicę razem z majtkami. Miał przed sobą bezbronną nagą kobietę. Nagle zszedł  z łóżka. Złapał się za głowę. Pomyślał, że nie może tego zrobić byle jak. Wtargnąć w jej pochwę i szybko się spuścić. Ten seks musi być idealny, wyjątkowy… Codziennie oglądał filmy pornograficzne. Wiedział jak pieścić kobietę.

    Rozebrał się. Następnie wziął linę i przywiązał sznur do kostek nóg, podciągnął je bardzo wysoko i szeroko po czym drugi koniec przywiązał do rąk dziewczyny. Teraz doskonale widział każdą część cipy dziewczyny. Zaczął ściskać wargi sromowe, wypychając łechtaczkę na wierzch. Posmarował delikatnie olejkiem całą cipkę. Zaczął ssać łechtaczkę, trącać ją językiem. Kładąc rękę z góry na brzuchu naciągnął skórę warg do góry aby lepiej pobudzać guziczek. Wiedział że te pieszczoty muszą trwać długo aby doczekać się orgazmu dziewczyny, która teraz szlochała. Nasmarował dwa palce i włożył je do pochwy. Zaczął zginać je do góry aby pobudzić czuły punkt G. Wykonując równocześnie te ruchy tzn. ssać czubek łechtaczki i poruszać palcami wewnątrz pochwy poczuł wilgoć wydobywającą się z dziewczyny. Nic dziwnego. Pieścił ją tak przez 20 minut. Marzył, że Laura będzie miała orgazm na jego penisie. Pragnął poczuć jej skurcze na swoim członku. Z szafki wyjął wibrator. Laura znów zaczęła krzyczeć, widząc ze Stefan przykłada penisa do jej cipy. Na początku delikatnie włożył go między wargi sromowe. Poczuł jej wilgoć i gorące wnętrze. Żołądź był już cały odsłonięty. Włączył wibrator i przyłożył do łechtaczki. Zaczął wsuwać penisa do środka. Jęknął „ohhhh, jaka jesteś ciasna i gorąca”. Pchnął do samego końca. Musiał tkwić chwilę w tej pozycji. Gdyby znów przesunął penisem po najwęższym miejscu jakim jest wejście do pochwy to by eksplodował. Przyciskając jeszcze mocniej wibrator to czubka łechtaczki zaczął posuwać penisem w górę i w dół. Czuł jak napletek przyjemnie nachodzi na żołądź i go odsłania. Jego ruchy były coraz szybsze. Drugą rękę rozszerzył wargi sromowe żeby jeszcze lepiej widzieć jak jego penis wynurza się z pochwy i znów zanurza. Zwiększył obroty wibratora. Dziewczyna ucichła wiedziała że nie ma szans i nikt jej nie usłyszy. Stefan zaczął ssać sutki dziewczyny, rękoma na przemian ściskał jej piersi i pośladki. Z ust dziewczyny wydobył się cichy jęk. To spowodowało że Stefan zaczął posuwać Laurę, mocniej i głębiej. Przestał panować nad swoimi ruchami. Wibratorem jeździł po całej łechtaczce i wargach dziewczyny. Wiedział że za chwilę nadejdzie ogromna przyjemność. Jeszcze mocniej szybciej..! „aaaaaaaaaaaaah!”

    Dziewczynę przeszyła fala rozkoszy. Jej pośladki zaczęły drgać w górę i dół. Stefan przylgnął do Laury, zwolnił ruch penisem aby orgazm dziewczyny trwał dłużej i żeby dokładniej czuć pulsowanie pochwy krzycząc „aaaaaaa!”. Dostał orgazmu, posuwając penisem wejście do pochwy wpompował całą spermę do środka. Opadł na dziewczynę…. cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    sexi flexi

    Czekam na komenatarze i wrażenia!

  • “Rok 2064” – Czesc pierwsza: „Zona numer trzy” Rozdzial III – “Albin rura do zapchania” Czesc 1

    „Kurwa, jak ja nie znoszę listopada” myślałem, omijając chodnikowe kałuże na Alei Legionów, kierując się w stronę Placu Kościuszki, gdzie znajduje się mój przystanek autobusowy. Dziś samotnie wracałem późnym popołudniem do domu, spiesząc się na autobus. Pora zimnych wiatrów, szaro-bure ulice, a ludzie wkurwieni, odziani w ciepłe łachy, pozbawione kolorów. Latem na ulicach nawet takiego zadupia jak Łomża, można się przechadzać z przyjemnością. Czasem jest na kim oko zawiesić. Teraz z tego miejsca wyłazi jego prowincjonalność. Drzewa, krzaki dawno ogołocone z liści, ciągle pada, zimno i ciemno. O tej porze roku widać dopiero, jak to miasto jest brzydkie. Przypadkowa, powojenna zabudowa, miesza się z pretensjonalnym bałaganem ostatnich lat. „Gród nad Narwią” – miasto wojewódzkie, czyli koszmarna Polska rzeczywistość miast średniej wielkości. Zniszczonych przez wojenną zawieruchę, odbudowanych bez składu i ładu przez komunistów. To miejsce nie ma żadnego uroku, lekkości. Nie dosyć, że teraz piździ i podmuchuje, czyli pogoda seksualna, to masz wrażenie, że oblepia cię jakaś lepka i brudna magma. 

    Dziś walcząc z chłodem i deszczem, nie mam ochoty na codzienny obchód po centrum miasta. Spieszę się do domu, by wygrzać się w gorącej kąpieli i odprężyć po kolejnym, nudnym szkolnym dniu. Pod szkołą zostawiłem swoje przyjaciółki Ankę, Katarzynę i Justynę, które też dojeżdżają z pobliskich wsi i miasteczek. Codziennie po lekcjach łazimy Długą, Krótką, Farną, Dworną zaglądając do sklepów i zajadamy się ulicznym żarciem. Czasem wybierzemy się do kina Milenium, na jakiś film ale i tak nasz rytuał kończymy w autobusach komunikacji miejskiej. Dziś nie miałem ochoty na naszą popołudniową włóczęgę i klnąc pod nosem na „okoliczności przyrody” gnałem na najbliższy czerwoniak. Już w autobusie przyklejony do szyby, beznamiętnie patrząc na dobrze mi znaną drogę, rozmyślałem o rutynie i nudzie, w której byłem zatopiony. Przyszłość też nie zapowiadała się lepiej, a o przeszłości i teraźniejszości szkoda gadać. 

    Minął ponad rok od moich „upojnych” spotkań z Edwardem, który dzięki zrządzeniu losu przeniósł się do lepszego świata, tak bynajmniej twierdzi księga i ksiądz proboszcz. Cóż, jego „sportowy tryb życia” osłabił ściany naczyń krwionośnych i w marcu tego roku doznał rozległego wylewu. Jako, że Edward niespecjalnie się socjalizował, dopiero po trzech dniach został odnaleziony przez listonosza na kuchennej podłodze. Jego odejście nie wywołało u mnie żadnych głębszych refleksji, czy lawiny wspomnień. Podczas uroczystości żałobnej nudziłem się i myślałem o pierdołach. Czy jestem sukinsynem? Czy powinienem uronić łzę? Był to przecież mój pierwszy facet. Teraz Edward, a właściwie jego hektary, poszerzą moje rodzinne włości, bo po nowym roku ojciec odkupuje gospodarstwo Gawrońskiego od spadkobierców. Nie jest to dobra wiadomość, bo już matka zapowiedziała mi, uszczuplenie wydatków. Kurwa, trzeba oszczędzać przez tę inwestycję. Ja rozumiem, że to przyszłość moich braci, szczególnie Piotra ale co ja z tego będę miał? Marzę o tym by porzucić tę badziewną krainę i nie wracać tu nigdy. 

    Wpadłem zziębnięty i przemoczony do domu, marząc o ciepłej herbacie. Gdy zdejmowałem mokrą kurtę i zmieniałem obuwie, usłyszałem z kuchni głos matki: 

    – Albin to ty? 
    – Tak, mamuś. 
    – Co dziś tak wcześnie? 
    – Zimno i pada, nie chciało mi się łazić nigdzie po szkole. 
    – To choć dzieciaku zjesz obiad. 
    – Mamuś zrób mi tylko herbatki z cytryną – powiedziałem, wchodząc do kuchni, siadając przy stole. 
    – Aluś, krupniczek mam i pyzy z mięsem. 
    – Mama, jadłem w szkole i po szkole – oczywiście było to kłamstwo. Bo żelki i cukierki trudno nazwać jedzeniem. Ja zresztą nigdy nie miałem jakiegoś parcia na żarcie, nie to co Piotr i Andrzej. Oni zawsze jedli za trzech. 
    – Synek, to może samą zupkę? – zachęcała matka. 
    – Dziękuję, nie jestem głodny. Zjem dwie pyzy na kolację, bo widzę, że napracowałaś się. Teraz proszę tylko o herbatę. 
    – Oj, synek, synek, ty się jakieś choroby nabawisz – westchnęła mama i zabrała się za robienie herbaty. Gotowy napój postawiła na stole. Ja zaś powoli zacząłem go sączyć. 
    – To jak w szkole? – zapytała rodzicielka. 
    – Jak? Nijak, jak codziennie – odpowiedziałem. 

    Matka odwróciła się do garnków, coś w nich mieszając. Z radioodbiornika dochodziły dźwięki „Remedium”, w wykonaniu Maryli Rodowicz, matka nuciła razem z nią. Ja kończyłem herbatę, już miałem wychodzić ale przypomniałem sobie o Andrzejkach. 

    – Mamuś, zadzwoń do cioci Krysi i zapytaj się, czy w przyszły piątek mogę u nich nocować? 
    – Co będziesz robił w Łomży do nocy? 
    – Mamy Andrzejki w szkole, będzie jakiś program artystyczny. No wiesz, wróżby a potem szkolna dyskoteka. 
    – Ale to chyba w środę za dwa tygodnie są Andrzejki? 
    – No tak dlatego imprezę robią wcześniej w piątek, bo środa to środek tygodnia. 
    – Dobrze zadzwonię do Krysi wieczorem, jak nie mają jakiś planów to się zgodzą. Wątpię, czy dziewczyny zjadą z Warszawy na weekend – powiedziała mama. Ciocia Krysia to matki siostra, która mieszka w Łomży na Południu, czyli takiej noclegowni, największym łomżyńskim osiedlu. Jej dwie córki bliźniaczki studiują w Warszawie. 
    – Dzięki matuś. Idę do łazienki bo coś mnie w kościach łamie, wezmę ciepłą kąpiel i się położę. 
    – Oj, synuś bo ty taka chudzinka i jak tylko jest trochę zimno od razu chorujesz. Może jednak zjesz teraz? 
    – Nie mamo, naprawdę zjem coś potem – odpowiadałem, myśląc już o młotku. 

    Wyszedłem z kuchni, w przedpokoju z szafki z narzędziami wziąłem swój ulubiony młotek z długim i grubym trzonkiem. Z pokoju zabrałem swoje dresy, które kupiłem sobie na szesnaste urodziny, czarne oryginalne Pumy, bokserki i koszulkę. Potrzebowałem relaksu, odrobiny przyjemności. Pora roku, pogoda, brak seksu i oszczędności w domu rodzinnym wszystko to mnie frustruje. Edward rozbudził moje królicze libido. Teraz nawet trzy razy dziennie muszę się zaspakajać, robiąc to przed szkołą, w szkole i po szkole. Najprzyjemniej jest wieczorami w łazience, gdy zażywam ablucji. Odkryłem uroki zabaw z własną szparką. Najpierw były paluszki, potem warzywka, a teraz używam trzonka od młotka. Kiedy idę się kąpać, zabieram to narzędzie ze sobą. 

    Chyba w lipcu leżąc w wannie i bawiąc się sobą, szczypałem moje drobne sutki, drugą ręką dotykałem krocza. I przypomniałem sobie dowcip o pedałach. 

    Na zjeździe absolwentów tylko dwóch gości przyznało się, że nie mają rodziny. Chłopcy trochę wypili i dogadali się, że są „inni”, więc spędzili razem noc. Drugiego dnia jeden z nich mówi do drugiego: 

    – Tylko nie mów, że było ci niedobrze ze mną. 
    – Nic takiego nie mówię. 
    – Jeszcze nikt tak nie wył i tak się nie napinał, jak go ruchałem w dupę. Co cię pchnąłem, toś rzucał głowę do tyłu i krzyczał: UUUUUUUUUUU, HRRRRRRR !!!!!! 
    – Wiesz, to trzeba było mi dać czas, bym zdjął koszulę, bo tak razem z chujem wpychałeś tył mojej koszuli do dupy i strasznie mnie to dusiło. 

    Tak się bawiąc w wannie i przypominając sobie ten dowcip, pomyślałem, a co to będzie jak sobie tam powkładam paluszki? Mam chude i długie palce, w ogóle mam delikatne dłonie. „A raz kozie śmierć” pomyślałem i palcem wskazującym zacząłem wodzić po otworku. Zrobiło się miło. Wyczuwałem delikatne bruzdy, rozchodzące się promieniście. Delikatnie naciskałem naciskałem tą strukturę, a moja pałka już wierzgała główką. „O w mordę” pomyślałem – „ale jazda”. Ciepła woda i moje dłonie, jedna ciągle skubała sutki, a palce drugiej eksperymentowały z moją dziurką. Zrobiło mi się gorąco, przygryzałem wargi. Pragnąłem większego dostępu do czarodziejskiej szpary, więc zarzuciłem stopy na ranty wanny, teraz byłem rozwarty. Mimo oporu udało mi się wtargnąć palcem wskazującym do środka siebie. Oczy mało mi nie wypadły na policzki. To było odlotowe! Mój kutas zwariował, a dupa mocno zacisnęła się na paluszku. Było to bardzo przyjemne uczucie. Kurwa, gdy nim mocno natarłem głębiej, moje ciało wpadło w konwulsje. „Tego jeszcze nie grali” – przemknęła mi myśl. Z każdym ruchem wydobywałem z siebie mysie piski, oddech się spłycał, a ja wierciłem dupskiem, jakbym miał owsiki. Tym razem to był większy owsik, mój ciepły palec. Dobijałem nim do kłykci, wierciłem w środku. Drugą ręką dorwałem się do sztywnego siurka i wpadłem w amok. Palec drylował mnie wewnątrz, zaciśnięta na kutasie dłoń szarpała go boleśnie w górę i w dół. 

    Pod przymkniętymi powiekami, przewijały się obrazy super fiutów, które chętnie bym gościł w swojej wątłej dupinie. Były czarne, brązowe, białe, a wszystkie duże, olbrzymie i jeszcze większe, soczyste i grube. W tym wszystkim zapomniałem o bożym świecie, nie myślałem o matce, która w kuchni walczyła z garami, słuchając radia i przygotowując strawę dla rodziny. Woda z chlupotem zalewała podłogę łazienki. To ekstatyczne przeżycie skończyło się wielokrotną salwą spermy i urwanym jękiem. W głowie mi huczało od upojenia, wysuwałem palec nie mogąc zaznać spokoju. Ciało drżało. Odczuwałem zmęczenie jak po długim biegu, musiałem wyrównać oddech. „Kurwa, co to było” pytałem sam siebie. Gdy wyszedłem z wanny i próbowałem posprzątać burdel, który tu zrobiłem, moje ciało ciągle było jak z waty. W tyłku zaś czegoś mi brakowało. Sam pozbawiłem się cnoty, czyli byłem już niecnotą. 

    To było epokowe odkrycie. Może moja pałka jest żartem ale dupa jest boska. Szparka, której wiecznie mało. Ona pulsuje, zaciska się i drży, witając każdego gościa, który tu zabłądzi. Tak się zaczął pierwszy sezon dupnego festiwalu. Pragnąłem ją wypychać, wypełniać i dopychać. Zatkać czymś ujście tej żarłocznej na doznania rury. Wiedziałem, że jestem „Albin dziura do zapchania”. To było moje przeznaczenie, moja karma. Po tygodniu wpychałem trzy palce po kłykcie, siadałem na dłoni, by było głębiej i pełniej. Później przeszedłem na weganizm. W moim odwłoku rosły warzywa: marchewki, pietruszki i pory. W marzeniach upychałem tam arbuzy i dynie. Jednak tak naprawdę marzyłem o wielkim, mięsistym, ciepłym i żywym kutasie, który by hardo ją rozbijał na części, by ją otwierał szeroko, ukazując różową przestrzeń środka, by pompował ją bezlitośnie swoimi sokami. By z niej się one wylewały, spływając na moje jaja. To o tym marzyłem. Jak ja nienawidziłem miejsca, w którym mieszkam, skąd ja wezmę słodkiego fiuta do mojej dziury? 

    Któregoś dnia pod prysznicem, moje pupsko miało romans z dorodnym porem. Pan Kutas oddał ostatni wystrzał. Por był zmaltretowany, raczej nie nadawał się do tego, by wrzucić go do rosołu. Sprawdzić chciałem, jak się ma mój otwór po gwałtownym użytkowaniu i czy nic tam nie zostało z zieleniny w środku. Postawiłem stopę na krawędzi wanny, kciukiem zaś obracałem w strategicznym punkcie. 

    – Kurwa, ahhhh – wyrzuciłem z siebie. 

    Stało się coś, czego się nie spodziewałem, palec uderzył w jakąś moją czułą strunę. Spiąłem się i po chwili znowu uderzałem palcem w to miejsce. Przeżycie było inne, niż wszystko co do tej pory znałem. Pała sama na powrót zrobiła się sztywna, a w dupie i mojej głowie szalał orkan. Tarłem wyczuwalny guzek z zapamiętaniem, a z kutasa sączył się samoczynnie przeźroczysty, lepki płyn w ilości, o którą go nie podejrzewałem. Noga na której trzymałem ciężar ciała, drżała i sprawiała mi ból. Oddychałem płytko i skupiałem się na ekstazie, która mną zawładnęła. Kilka gwałtownych ruchów kciukiem i strzelałem silnie, obficie na łazienkowe kafelki, po których powoli spływało, wszystko to co z siebie wyrzuciłem. Oparłem głowę o ścianę, czułem się, jakbym przepracował cały dzień na ojcowym polu. Wiotczałem powoli, wyrównując oddech, chyba dotknąłem bram raju. Moja dupa, moja ziemia obiecana. Teraz wiedziałem, że mam instrument do wygrywania symfonii uniesień. Powinienem zostać wirtuozem ale jako pojętny, zdolny i pracowity uczeń praktykowałem przy każdej nadarzającej się okazji. Mój Stradivarius wymagał poznania jego budowy i właściwości. 

    Metodą prób i błędów doszedłem do perfekcji, w przygotowaniu instrumentu, przed ćwiczeniem szybkich pasaży palców. By gra była przyjemna, trzeba się pozbyć zbędnego balastu. Nie da się tego wydłubać, trzeba się wypłukać. Wąż od prysznica okazał się niezastąpiony. Oczywiście, że byłem tak głupi, iż początkowo serwowałem sobie niekończącą się sraczkę. Zachłanny na nowe doznania wlewałem w siebie cysternę wody, co kończyło się godzinną okupacją muszli klozetowej. Metodą małych kroków wypracowałem odpowiednią procedurę. By mieć udaną zabawę musiałem mieć miejsce i czas. Moją salą koncertową stała się toaleta i czas wieczornej kąpieli. 

    Dziś jako, że ziąb byłem wcześniej w domu, matka gotowała i oglądała swoje seriale, ojca ani Piotra nie było jeszcze w domu. Andrzej wyjechał na studia, mieszka w w Warszawie, akademik „Cezar” przy ulicy Nowoursynowskiej. Jest studentem wydziału melioracji na SGGW-AR. Jak sam mówi „melioracja zawód wielki, suszy rowy i butelki”. Piotr, wraz z jego wyjazdem, stał się melancholijny. Widać, że bardzo tęskni za bratem. Mnie też jest nieswojo i trochę smutno. Nawet rano nikt się ze mnie nie nabija. Teraz kilka razy w nocy budziły mnie hałasy; to Piotr pozwalał sobie robić dobrze. Teraz co wieczór udawałem, że szybko zasypiam, by sobie posłuchać i może coś tam dojrzeć w ciemności. Piotr swój spektakl zaczynał powoli, z czasem ciężko sapał, potem ogarniała go furia, bo trzepał szybko i głośno. Dyszał, a na koniec jęczał i tracił oddech. Potem leżał kilka minut w bezruchu. Choć może to niemoralne ale lubię go podglądać. Oczywiście wtedy cichutko bawię się swoim siurkiem i też się spuszczam w piżamę. Jak kogoś interesują faceci, to nie ma znaczenia, czy to brat, czy swat. Chętnie bym sobie popatrzył, jak to robi bez tej kołderki i w pełnym świetle. Jeżeli mam być szczery, to i tak nie raz zlizywałem z boksów Piotra i Andrzeja pozostałości soków. Nie mówiąc o tym, że przy szybkim walonku w kibelku, wąchałem ich majtki. Tak to się zdeprawowałem po letniej przygodzie z Edwardem. 

    Teraz leżałem w wannie, stopy opierałem o jej krawędzie, byłem rozwarty. Woda przyjemnie ciepła, a w moim tyłku trzonek od młotka, którym poruszałem powoli. Wpychałem go do końca, by mieć to boskie uczucie pełności, rozepchania. Cudowna mieszanina lekkiego dyskomfortu, połączona upojną uciechą. Tak mi jest dobrze, mógłbym być tak napełniony cały dzień i noc. Powoli wysuwam z siebie przedmiot, by szybko i silnie wepchać go z powrotem. Uwielbiam gdy moje wnętrze drży, a koniec trzonka uderza gdzieś w spód żołądka. Czasem przyspieszam, czasem zwalniam swoje ruchy. Drugą dłonią masuje jajka i korzeń kutasa, rozpływam się w tej uciesze. Miałem już jeden orgazm ale wcale nie mam zamiaru kończyć tej frajdy. Przyszedł czas, by ten krater atakowały palce. 
    Wanna nie jest to komfortowe miejsce do takich zabaw ale innego nie mam. Odwracam się na bok, zarzucając jedną nogę na rant wanny, wpycham do swej jamy trzy palce, uformowane w trójkąt, chciałbym zmieścić tam więcej ale mimo wysiłków dłoń się zatrzymuje. Przymykam powieki i zaczynam sobie wyobrażać wielką, męską gruchę, która brutalnie rozwierca moje wnętrze. Marzy mi się gigantyczny chuj, który pozbawi mnie przytomności. Teraz tylko kciuk masuje moją prostatę, a myślami uciekam do mojego ukochanego wątku literackiego. Tak, ja pragnę być Azją Tuhajbejowiczem, nadziewanym na pal przez młodego Nowowiejskiego. Ten fragment z powieści Sienkiewicza zawsze mnie pobudza. Już dochodzę, palec wyczynia sensacje z moim gruczołem, który intensywnie pobudzony, pompuje na zewnątrz śluz. 

    – Synuś, długo jeszcze, bo muszę do środka – krzyknęła matka zza drzwi, znieruchomiałem, nabierając powietrza. 
    – Już kończę, zaraz wyjdę mamo. 
    – Co ty tam tak długo robisz, synuś? 
    – Wygrzewam się, bo zmarzłem. 
    – To jak wyjdziesz, to zjedz te pyzy. 
    – Dobrze mamo – mówiłem, wychodząc z wanny. Kilka minut zajęło mi doprowadzenie do porządku siebie i pomieszczenia. 

    Niepocieszony takim obrotem spraw wyszedłem z łazienki, schowałem młotek i udałem się do kuchni, by w końcu coś zjeść. 

    Kilka dni przed Andrzejkami odpływałem w myślach, kreśląc scenariusze erotyczne. Po powrocie ze szkoły kładłem się na łóżku, zakładałem słuchawki od walkmana, którego sobie kupiłem na szesnaste urodziny i słuchałem płyty Michaela Jacksona „Dangerous” z moim ukochanym „Will You Be There” i „Black or White” Backstreet Boys, Wham! Piotrek słucha disco-polo, a Andrzej jest rockowy, więc wspólnie słuchaliśmy jedynie notowań „Listy przebojów programu trzeciego”. Muzyka pozwalała mi, wyłączyć się i marzyć. Moje rozbudzone libido domagało się spełnienia. Wymyślałem historie, które mogą się zdarzyć w ten piątkowy wieczór. Robiłem przegląd szkolnych przystojniaków, przywoływałem ich obrazy z pamięci. Na czele listy był o rok młodszy Łukasz i o rok starszy Andrzej. Łukasz to taki fajny byczek, szatyn o twarzy aniołka, nigdy go nie widziałem z żadną dziewczyną, więc może coś jest na rzeczy, zastanawiałem się. Z takim chłopakiem fajnie, by było mieć swój pierwszy raz. Nie miałem jednak pomysłu jak do niego zagadać. Co, miałem się zapytać „ruchasz się?”. W odpowiedzi pewno otrzymałbym fangę w nos. Ale pomarzyć zawsze można, więc marzyłem sobie, że jego silne ramiona obejmują mnie, a jego pała rozrywa mój środek. Chciałem być w jego w żelaznym uścisku, czuć się stłamszony, osaczony i nim wypełniony. Ach, te wizje, ale jak one się mają do rzeczywistości? 

    Realnie to miałem koleżanki, które nie rozbudzały we mnie żadnego ognia. Ot, fajnie się z nimi gadało, włóczyło się po mieście dla zabicia czasu, ale nic poza tym. Czasem coś ciekawego opowiadały o swoich intymnych sprawkach, więc wiedziałem jakiego ma Marek i że szybko dochodzi, że Jurek to brudas i nie dba o higienę. Zresztą ci goście, byli na bardzo odległych pozycjach mojej listy marzeń. 

    Co innego Andrzej, on królował chyba we wszystkich młodocianych snach dziewcząt i chłopców, którym podobała się wcale nie płeć przeciwna. Twarz gwiazdy filmowej i boskie ciało. Najprzystojniejszy gostek w szkole i chyba nie tylko. Prowadza się niestety z Elką, laską z ogólniaka. Można by rzec piękna para. Ona szczupła blondynka, o dużych zielonych oczach, przy tym bardzo zgrabna. Nie powiem, w swoich marzeniach zazdrościłem jej. On może miał ze sto osiemdziesiąt dwa centymetry wzrostu, szatyn o gęstych włosach, naturalnie lekko skręconych, przystrzyżonych krótko, po męsku. O Andrzeju można mówić dużo, przyglądam mu się już ponad rok. Gwiazda szkoły, wiecznie otoczony wianuszkiem wielbicielek i przydupasów. Ten towar, który się przy nim kręci, na pierwszy rzut oka oceniam na zero, w skali od zero do dziesięć. Panny w typie „świnka z rusztu”, wysmażona na solarce, tipsy, doklejane kłaki, wiecznie głośne. Kolesie, to typowi kreszowcy, wielokolorowe, tandetne dresy z bazarku noszone na okrągło przez cały tydzień, z zaniedbaną cerą, śmierdzący fajkami, ciągle pohukujący. Takie jest oto otoczenie gwiazdy. No i ona błyszczy na tym tle, a wszystkie odrzuty chłoną jej lśnienie. On zaś jest inny, twarz jak z amerykańskiej reklamy. Zarysowane kości policzkowe, lekko zadarty nos, błękitne oczy w ciemnej oprawie i niebywale harmonijne zbudowane ciało. Nie raz go obserwowałem jak grał w nogę na boisku. Zbudowany jest sam z siebie, nie przez siłownię: umięśniona klatka piersiowa i barki, wąska talia, apetyczna pupa, nogi pokryte delikatnym ciemnym meszkiem, cienkie w pęcinach, a nad nimi cudowne umięśnione łydki. Jest jeszcze jeden szczegół, który rzuca się w oczy, a mianowicie mocno wypchane krocze. Niestety, pewno nie będzie mi dane poznanie zawartości jego bielizny, ale to jeszcze bardziej rozpala moją wyobraźnię. Widać też po nim, że ma inny gust. Nosi jednokolorowe bluzy od markowych dresów i dżinsowe spodnie. To jest facet dla mnie. Niestety, o rok starszy i w klasie o profilu technicznym. On nawet nie wie o moim istnieniu, na dokładkę ma urodziwą laskę. Tak sobie marzyłem każdego dnia: to o Łukaszu, to o Andrzeju. 

    Przyszedł oczekiwany piątek. Rano nie byłem w zbyt dobrym nastroju, bo listopad i pogoda pod psem. Zdawałem sobie sprawę, że moje szanse na utratę dziewictwa w andrzejkowy wieczór, są równe zeru. Choć szkolna „dyska” jest ciekawszą propozycją na wieczór, niż siedzenie w domu i słuchanie muzyki czy patrzenie w ekran telewizora. Przynajmniej dupsko wytrzęsę rytmicznie. Cóż, uwielbiam tańczyć. Spędzę wieczór z dziewczynami, a potem noc u ciotki Krysi. Wczoraj spakowałem torbę, bo po lekcjach już nie wrócę do domu. 

    Wstałem wkurwiony, Piotr podobnie i wymieniliśmy między sobą rutynowe ”pierdol się” na dzień dobry. Znowu wiało i padało, więc wyszedłem z domu w ostatniej chwili i mało nie spóźniłem się na autobus. W szkole zaś rutynowa nuda. Umówiłem się z dziewczynami na godzinę szesnastą. Po zajęciach pojechałem do ciotki, gdzie wziąłem prysznic. Ubrałem nowe spodnie Levis’a, białą podkoszulkę, flanelową koszulę w biało-niebieską kratę, granatowym swetrem z cienkiej dzianiny przewiązałem się w pasie. Byłem prawie gotowy, jeszcze tylko Joop by roztaczać przyjemną woń. Właśnie to są idealne perfumy na wieczorne wyjście, niezwykle intensywne i trwałe. Na nogi czarne półbuty martensy, a na wierzch zielona kurtka flyers z pomarańczową podszewką. 

    Wysiadłem z autobusu i zobaczyłem Ankę, Kaśkę i Justynę. Paliły papierosy i przestępowały z nogi na nogę. Podchodząc do dziewczyn przywitałem się: 

    – Cześć panienki, piździ, co? 
    – Kurwa, ile trzeba na ciebie czekać, niedźwiadku – rzuciła Justyna. 
    – Chujku, nie mamy czasu, a ty się spóźniasz dobre dwadzieścia minut – obruszała się Kaśka. 
    – Czasu to mamy w chuj, laseczki – odpowiedziałem. 
    – Nie mamy, trzeba zrobić podkład pod „deske” – perorowała Anka. 
    – Jaki podkład? Macie kościołowe tapety na buziaczkach – odpowiedziałem. 
    – Podkład w sensie … e , a wyskakuj z kasiory, kupujemy dwa winczaka, a ty leć do kiosku i kup plastikowy kubeczek – zgasiła mnie Justyna. 
    – Laski, ja nienawidzę alkoholu – oponowałem. 
    – Oj, tam pierdolisz, trzeba coś wlać na śmiałość i luz przed imprezą – dodała Kaśka. 

    Po dziesięciu minutach szliśmy do „Małpiego gaju”, czyli parku koło Drzewnej, by rozpić koszmarne wino „Bangkok”. Na etykiecie tego trunku uśmiechała się cytata, roznegliżowana panienka, a we mnie od tego widoku i świadomości, że nie wykręcę się od kosztowania tego napoju, zbierało się na wymioty. „Boże za jakie grzechy? Miało być przyjemnie, a robi się masakra” myślałem, idąc z dziewczynami w kierunku samotnej ławki. Anka przejęła butelkę, z dużą wprawą pozbyła się plastikowego korka. Nalała żółtawy płyn do plastikowego kubka, który normalnie służy jako naczynie do płukania zębów. Podała mi szklankę z chytrym uśmieszkiem, mówiąc: 

    – Pij, pizduniu. Zobaczymy jaki jest z ciebie chłop. 
    – Dziewczyny ja się porzygam jak to wypiję… – zajęczałem. 
    – Nie pierdol tylko pij i to na biegu. Wiesz hola, hola, siup kontrola – rzuciła Kaśka. 

    Pełen obaw wziąłem do ust kubek z winem. Obrzydliwy zapach stęchłych owoców, smak nadgniłych wiśni z czymś jeszcze, powodował, że piłem to z dużym niesmakiem. Czułem jak obiad ciotki przewraca się w moim żołądku. Gdy skończyłem szumiało mi w uszach i walczyłem z odruchem wymiotnym. Dziewczyny rechotały, Anka klepała mnie po plecach, mówiąc: 

    – Albin, ty miękkim chujem jesteś robiony. Chłop, a pizda. 
    – To było obrzydliwe dziewczyny. Chyba gorsze niż wódka. 
    – Pierdolisz – powiedziała Justyna, wychylając duszkiem kubek złocistego płynu. 
    – Kochanieńki ucz się! Wkraczasz w dorosłość – dodała Kaśka, wlewając mi kolejną porcję owocowych szczyn. 

    Następny kubek jabola. Mój organizm przyjął z godnością, już mnie tak nie podbijało. Po kilku minutach zrobiło się jakoś dziwnie wesoło. Nawet pogoda przestała nam przeszkadzać. Paliliśmy papierosy, dopijaliśmy wino, a dziewczyny wyraźnie rozluźnione snuły plany ataku na dzisiejszy wieczór. Jedna przez drugą dzieliły się opiniami na temat facetów ze szkoły i któremu warto by było dać. Dopytywały się, którą laskę zamierzam dziś wyrywać. Ja coś kręciłem, że jeszcze nie wiem, że może kogoś z pierwszej klasy. Choć w głowie miałem swoje typy, ale nie mogłem tego im wyjawić. 

    Opuszczaliśmy park w dobrych nastrojach, podlanych tanim winem i kierowaliśmy się w stronę szkoły. Gdy byliśmy już na miejscu, trwała tak zwana część artystyczna. To coś, to w zamierzeniu dowcipna interpretacja andrzejkowych obyczajów, ale niestety wiało nudną i piździeńką, z gatunku wcale nie śmieszne. Mnie zaś było bardzo gorąco. Czułem jak zarzucam tyłkiem przy każdym kroku, chwilami tracąc kontrolę nad swoimi ruchami. Po kilkunastu minutach, zaczęły się tańce, dziwnie napakowany energią i pozbawiony wszelkich oporów wyginałem się jak piskorz na parkiecie. 

    Niestety, nic co piękne nie może trwać wiecznie. Najpierw poczułem, że mam w głowie młynek, potem ciągle odbijało mi się wino „Bangkok”, a na koniec zostałem przechwycony przez „Grubą Bertę”, czyli koleżankę z kasy. Beata, bo tak miała na imię, to mała bardzo gruba sztynka o wyłupiastych oczkach i dużych cycach. Przylgnęła do mnie mocno, łapiąc mój tyłek w dłonie, ocierała się biustem w rytmie muzyki. Jej dłonie wędrowały z mojej dupy na plecy i z powrotem. Czułem się uwięziony w jej mackach, było gorąco więc jej spocone ciało parowało mieszanką zapachów, które nie były przyjemne. Tanie perfumy o ostrej kwiatowej woni mieszały się z odorem spoconego cielska. W głowie szumiał mi alkohol, a w nozdrza uderzał mnie ten koktajl smrodu. Czułem, że wino „Bangkok” ma zamiar wydostać się z moich wnętrzności. 

    – Beata, przepraszam, ja muszę do kibla. Opiłem się wina i jest mi niedobrze – wykrzyczałem jej do ucha, wyrywając się z okowów jej rąk. – Bardzo przepraszam – widziałem jej zawiedzioną minę. Odwróciłem się na pięcie i chwiejnym krokiem przebijając się przez ciżbę tańczących, dotarłem do wyjścia. „Oż, kurwa, żeby zdążyć do kibla” myślałem gorączkowo, biegnąc korytarzem. Zaciskając siłą woli przełyk, dopadłem do drzwi kabiny i praktycznie w locie rzuciłem pierwszą salwę pawia, celując w muszlę klozetową. „Jaka ulga” przeleciało mi przez głowę. Potem wyrzuciłem z siebie jeszcze dwa potężne strumienie cholernego wińczaka. Kilka krótkich zrywów i podrygów żołądka, szczególnie bolesnych, ponieważ nic już z siebie nie mogłem wyrzucić, przywracało mi świadomość. Tylko z ust wydobywała się długa nitka gorzkiej śliny. Otarłem ją skrawkiem papieru toaletowego i chwiejnym krokiem podszedłem do umywalki. Najpierw płukałem zimną wodą jamę ustną i gardło, by pozbyć się niesmaku, potem obmyłem twarz i wróciłem do kabiny. Usiadłem na desce klozetowej, głowę oparłem o boczną ściankę. Świat wirował w mojej głowie, czułem się fatalnie i wspomnienie zapachu Berty oraz jej łap wędrujących po moim ciele przyprawiał mnie o dreszcze. Przymknąłem oczy i gdzieś musiałem odpłynąć. 

    Ocknąłem się, słysząc jak ktoś w kabinie obok oddawał mocz. Nie miałem ochoty opuszczać swojej kryjówki. Byłem potwornie zmęczony, dobiegały mnie przytłumione odgłosy andrzejkowej zabawy. Planowałem wyjście. Nie miałem ochoty nikogo widzieć, a szczególnie Beaty i dziewczyn. Problemem było to, że byłem jeszcze pijany, a było stosunkowo wcześnie więc pewno musiałbym rozmawiać z wujostwem. Na spacer było za zimno i nie miałem siły. Postanowiłem, że posiedzę tu sobie jeszcze z godzinkę, myśląc o przyjemniejszych rzeczach niż taniec z „Grubą Bertą”, czy picie taniego wina. 

    Kiedy oczy mi się same zamknęły, a głowa opierała się o boczną ścianę kabiny, z drzemki wybudził mnie hałas, otwierających się drzwi do kibla i głosy chłopaków. 

    – No, ale, kurwa, to głupia cipa – powiedział ktoś. 
    – A ty, kurwa, co myślałeś? Że ona kapsko ci wystawi, bo z nią zatańczyłeś? – dodał ktoś inny. 
    – Pierdolicie Hipolicie, trzeba było nawijać, słodkie słówka, że od miesiąca tylko o niej myślisz, a nie po dziesięciu minutach, gdy nawet jej jeszcze nie przelizałeś, proponować ustawkę na schodach przy strychu. Jebnięty jesteś i tyle w temacie – ten głos znałem, to był Andrzej. 
    – No, ale, kurwa, wszyscy wiedzą, że to kurwa i daje każdemu na zawołanie – odezwał się pierwszy głos. 
    – Kurwa, ja idę szczać, a wy już polewajcie, bo mnie dziś moja wkurwiła – to głos mojej fascynacji. Po chwili wszedł do kabiny obok i słyszałem jak z jego kutasa leje się mocny strumień moczu. Szkoda, że ściany między kabinami są murowane i nie ma w nich żadnej dziurki, by go podejrzeć. Chwilę to trwało, nim skończył, usłyszałem jak oberwał kawałek papieru toaletowego, pewnie do wysuszenia główki kutaska i dźwięk zamykanego zamka błyskawicznego. Potem już tylko szum spłukiwanej wody i trzaśnięcie drzwiami kabiny.

    C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Yake Osi