Bez hamulcow 9

Piwnica była zimna i wilgotna, a zapach potu mieszał się z ciężkim powietrzem. Światło samotnej żarówki migotało, rzucając cienie na nagie ciała Kasi i Marty, leżące na starym, poplamionym materacu. Ich skóra błyszczała od wilgoci, włosy przyklejały się do twarzy, a w oczach wciąż tliło się pragnienie, choć obie były już wyczerpane. Ale ja nie czułem się skończony. To pożegnanie musiało być czymś, co zostanie z nimi na długo, czymś, czego nie da się zapomnieć. Wstałem, czując, jak napięcie wciąż pulsuje w moim ciele.

– Na kolana, obie – powiedziałem twardo, wskazując na nie. Mój głos był głęboki, nie zostawiał miejsca na dyskusję. – Jeszcze z wami nie kończę.

Marta podniosła się powoli, jej ciało drżało lekko po wcześniejszym wysiłku. Na jej ustach pojawił się ten zadziorny uśmiech, który zawsze działał mi na nerwy, ale i podgrzewał atmosferę. – Masz siłę, co? – rzuciła, ocierając pot z karku. – Myślałam, że już masz dość.

– Nie gadaj, tylko rób, co mówię – odparłem, chwytając ją za ramię i ustawiając za Kasią. Jej skóra była gorąca, lekko lepka pod moimi palcami. – Trzymaj ją. Nie chcę, żeby się ruszała bez mojego pozwolenia.

Kasia, wciąż na materacu, spojrzała na mnie, jej oddech był szybki, a piersi unosiły się i opadały w nierównym rytmie. Na jej nadgarstkach wciąż widać było ślady po linach, które wcześniej ją krępowały – znaki mojej kontroli. – Co planujesz? – szepnęła, jej głos drżał, ale oczy błyszczały od ciekawości.

– Zaraz się dowiesz – mruknąłem, klękając przed nią i chwytając jej biodra. Pociągnąłem ją w górę, aż uklękła, jej twarz była na wysokości mojej klatki piersiowej. – Marta, trzymaj ją mocno.

Marta objęła Kasię od tyłu, jej ramiona owinęły się wokół jej talii, a dłonie powędrowały na piersi, ściskając je stanowczo. Sutki Kasi stwardniały pod tym dotykiem, a ona sama westchnęła, opierając głowę na ramieniu Marty. – Marta, nie tak mocno – jęknęła cicho, choć w jej tonie słychać było, że nie do końca chce, by przestała.

– Cicho – rzuciłem, chwytając Kasię za brodę i unosząc jej twarz, by spojrzała mi w oczy. – Otwórz usta. Teraz.

Zawahała się przez moment, ale zrobiła, co kazałem. Jej wargi rozchyliły się, lekko drżąc, gdy nachyliłem się bliżej. Rozpiąłem pasek, zsunąłem spodnie i bieliznę jednym ruchem, uwalniając się. Mój kutas był już twardy, gotowy, a widok ich dwóch klęczących przede mną tylko podsycał napięcie. Chwyciłem Kasię za włosy, delikatnie, ale na tyle stanowczo, by poczuła, kto tu dowodzi, i przyciągnąłem ją bliżej.

– Weź go – powiedziałem, mój głos był spokojny, ale nie znoszący sprzeciwu. Jej usta zamknęły się wokół mnie, ciepłe i wilgotne, a ja poczułem, jak jej język porusza się najpierw nieśmiało, ale szybko znajduje rytm. Westchnąłem, czując, jak napięcie w dole brzucha rośnie z każdym jej ruchem. – Tak, właśnie tak. Głębiej.

Marta, wciąż trzymając ją od tyłu, uśmiechnęła się lekko, jej oddech muskał szyję Kasi. – Zobacz, jak mu się to podoba – mruknęła, jedną ręką wciąż ściskając piersi Kasi, a drugą zsuwając się niżej, między jej uda, w stronę jej pochwy. – Jesteś cała mokra. To cię tak nakręca?

Kasia nie mogła odpowiedzieć, jej usta były zajęte, ale jej stłumione jęki wibrowały wokół mnie, intensyfikując doznania. Patrzyłem, jak palce Marty poruszają się między nogami Kasi, drażniąc wrażliwe miejsca, aż jej biodra zaczęły poruszać się same, jakby szukały więcej.

– Nie za szybko – powiedziałem do Marty, wyciągając się z ust Kasi na moment. Jej wargi błyszczały, oddech był urywany, gdy spojrzała na mnie z lekkim oszołomieniem. – Chcę, żeby wytrzymała dłużej.

– Jak chcesz – odparła Marta, zwalniając ruchy, ale nie przerywając. Pochyliła się i lekko przygryzła kark Kasi, zostawiając czerwony ślad na jasnej skórze. – Ale ona jest już na granicy. Czujesz to?

– Czuję – mruknąłem, popychając Kasię na materac, tak, że leżała na plecach, a Marta wciąż była nad nią. – Teraz moja kolej. Rozsuń nogi, Kasiu. Szeroko.

Posłuchała, choć jej ruchy były powolne, jakby ciało walczyło ze zmęczeniem. Jej uda rozchyliły się, ukazując wilgotną pochwę, gotową na mnie. Klęknąłem między nimi, chwytając jej kostki i unosząc nogi na swoje ramiona. Moje dłonie przesunęły się po jej udach, ściskając je mocno, aż westchnęła cicho.

– Nie odzywaj się – powiedziałem, wchodząc w nią powoli, czując, jak jej ciepło mnie otacza, jak mięśnie napinają się wokół mojego penisa. Była ciasna, tak bardzo, że musiałem się na moment zatrzymać, by nie stracić kontroli. – Cholera, jesteś niesamowita.

– Szybciej… proszę – wyszeptała, jej paznokcie wbiły się w moje ramiona, a biodra uniosły się, próbując przyspieszyć rytm. Na początku ją ignorowałem, poruszając się powoli, chcąc poczuć każdy szczegół – jak drży pod moim dotykiem, jak jej oddech staje się coraz szybszy, jak drobne skurcze przechodzą przez jej ciało przy każdym pchnięciu.

Marta, klęcząca obok, nie wytrzymała. – Teraz ja – rzuciła, jej ton był niecierpliwy. – Nie tylko ona może Cię mieć.

Chwyciłem ją za ramię, przyciągając bliżej, ale nie wyszedłem z Kasi. – Czekaj chwilę – powiedziałem, przyspieszając ruchy, aż Kasia zaczęła jęczeć głośniej, jej ciało napięło się pod moim ciężarem. – Najpierw ją doprowadzę do końca.

Moje pchnięcia stały się twardsze, głębsze, aż materac pod nami skrzypiał jak pojebany przy każdym jebanym ruchu. Kasia wygięła się w łuk, jej cycki trzęsły się w rytm moich uderzeń, a jej głos przeszedł w serię krótkich, desperackich krzyków. – Tak, kurwa, tak! Nie przestawaj, jebany skurwielu! – błagała, aż w końcu jej ciało zadrgało gwałtownie, cipka zacisnęła się wokół mojego kutasa w pulsującym uścisku, który niemal mnie złamał.

Wysunąłem się z niej, dysząc jak po maratonie, i odwróciłem się do Marty, która czekała z niecierpliwością w oczach. – Na czworaka, kurwo – rozkazałem, klepiąc ją w dupę. – Już, kurwa!

Ustawiła się natychmiast, jej plecy wygięły się, a dupa sterczała w zaproszeniu, a ja chwyciłem jej biodra, wchodząc w jej cipkę jednym mocnym pchnięciem. Jej krzyk był ostry, niemal zwierzęcy, gdy zacząłem rżnąć ją szybko, nie dając jej chwili na oddech. Jej skóra kleiła się do mojej, gorąca jak pieprzony piekarnik, a jej włosy spadały na twarz, gdy łeb opadł jej na materac.

– Mocniej, mocniej kurwa! – krzyknęła, jej głos był zduszony przez materac, ale wyraźny. – Daj mi całego kutasa, wszystko, co masz!

Dałem jej wszystko, kurwa. Moje paluchy wbiły się w jej biodra, zostawiając pewnie jebane siniaki, a każde pchnięcie było jak cios, brutalne i precyzyjne. Czułem, jak jej cipka reaguje, jak drży i napina się, aż w końcu krzyknęła jak pojebana, mięśnie zacisnęły się wokół mojego fiuta w gwałtownym skurczu, który pchnął mnie na sam skraj.

Nie mogłem dłużej się powstrzymywać. Wysunąłem się w ostatniej chwili, moje łapy chwyciły mojego kutasa, a fala rozkoszy eksplodowała, rozlewając się gorącą spermą na ich skóry – najpierw na dupę i plecy Marty, potem na brzuch i cycki Kasi, gdy obróciła się do mnie. Obie dyszały, ich ciała lśniły od potu i mojej jebanej spermy, a ja stałem nad nimi, próbując złapać oddech.

– Pamiętajcie to – powiedziałem, moja klatka wciąż unosiła się ciężko, gdy zakładałem spodnie. – Bo ja na pewno nie zapomnę.

Marta odwróciła się na plecy, jej oddech był szybki, ale uśmiech nie zniknął z jej mordy. – To skurwiel pierdolony – rzuciła, przecierając twarz łapą. – Wracaj szybko, bo inaczej same cię, kurwa, znajdziemy.

Kasia tylko spojrzała na mnie, jej oczy były mgliste, ale błyszczały od czegoś, co mogło być jebaną tęsknotą. Nie powiedziała nic, tylko lekko skinęła głową. Chwyciłem kurtkę, zarzuciłem ją na ramię i wyszedłem, zostawiając je obie w tej zimnej, wilgotnej piwnicy, wciąż nagie, wciąż drżące od tego, co między nami zaszło.

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

TysonMaximo343

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *