Mateusz obudził się z uczuciem, że ktoś wbił mu w odbyt rozżarzony pręt.
Wibrator wciąż pracował na najniższym poziomie, przez całą noc. Ciągłe, leniwe buczenie drażniło prostatę tak długo, że jego jądra bolały, jakby ktoś je powoli miażdżył. Klatka na penisie była zimna i mokra od preejakulatu, który wyciekał małymi kroplami przez dziurki, ale nie pozwalał ma pełną erekcję. Każdy najmniejszy ruch powodował, że metal gryzł skórę.
Leżał na boku na kanapie, ręce wciąż związane za plecami paskiem. Julia spała obok. Naga, spokojna, z jedną nogą przerzuconą przez jego biodro, jakby nawet przez sen chciała go przytrzymać.
Nie śmiał się ruszyć. Czekał.
O 7:12 otworzyła oczy. Przez chwilę patrzyła na niego bez słowa, jakby oceniała, ile wytrzymał.
– Dzień dobry, moja mała suczko – powiedziała sennie, przeciągając się. Jej sutki otarły się o jego ramię.
Wyciągnęła rękę i dotknęła klatki. Palcami sprawdziła, ile spermy wyciekło w nocy.
– Całkiem nieźle – mruknęła z aprobatą. – Ale wciąż za mało, żeby zasłużyć na zdjęcie tej klatki.
Wstała. Naga, bez cienia wstydu. Podeszła do kuchni, nalała sobie wody do szklanki. Wróciła, stanęła nad nim.
– Na kolana. Na podłogę.
Zsunął się z kanapy. Klęknął. Wibrator wciąż buczał w środku, każdy ruch powodował, że główka masowała prostatę mocniej.
Julia napiła się wody. Potem pochyliła się i wylała resztę na jego twarz. Zimna struga spłynęła po czole, policzkach i brodzie.
– Otwórz usta – rozkazała.
Wlała mu resztkę do gardła. Potem odstawiła szklankę i złapała go za włosy.
– Idziemy do łazienki. Masz mnie umyć. Językiem.
Zaprowadziła go na czworakach do łazienki. Stanęła pod prysznicem, odkręciła letnią wodę. Strumień spływał po jej ciele. Po piersiach, brzuchu, cipce, udach.
– Zacznij od stóp. Potem wyżej. Nie pomijaj niczego.
Mateusz uklęknął pod prysznicem. Woda lała mu się na głowę. Zbliżył twarz do jej stóp i zaczął lizać. Powoli, dokładnie, zbierając krople wody z palców, śródstopia i kostek. Julia westchnęła cicho z zadowoleniem.
– Wyżej.
Przesunął się po łydkach, po kolanach, po udach. Kiedy dotarł do cipki, woda spływała strumieniami prosto do jego ust. Lizał ją, mieszając smak wody z jej naturalnym posmakiem. Julia oparła się plecami o kafelki, rozstawiła nogi szerzej.
– Głębiej językiem. Chcę, żebyś mnie penetrował ustami.
Wsadził język tak głęboko, jak potrafił. Woda lała mu się do nosa, uszu, ale nie przestawał. Juliza złapała go za włosy i zaczęła poruszać jego głową, używając jego twarzy jak zabawki.
W pewnym momencie wyłączyła wodę. Nastała cisza, tylko kapanie kropel ze słuchawki.
– Teraz tyłek – powiedziała spokojnie.
Odwróciła się. Oparła dłonie o ścianę, wypięła biodra.
Mateusz nie czekał na powtórzenie. Wsuwając język między pośladki, zaczął lizać jej odbyt – powoli, okrężnymi ruchami, potem głębiej. Julia jęknęła głośno – pierwszy raz tej niedzieli pozwoliła sobie na taki dźwięk.
– Mocniej… tak… jesteś moją małą, brudną siostrzyczką… liż mnie tam, gdzie nikt inny nie śmie…
Wibrator w jego wnętrzu nagle przeszedł na wyższy poziom. Julia miała ze sobą pilota, zabrała go ze sobą, żeby kontrolować wszystko, co się wokół niej dzieje. Drgania stały się mocniejsze, szybsze. Mateusz jęknął prosto w jej pupę.
– Nie przestawaj – warknęła. – Jak przerwiesz, to włączę maksymalny poziom i zostawię cię tak na godzinę.
Kontynuował. Język pracował coraz szybciej. Julia zaczęła się ocierać o jego twarz. Biodra poruszały się w przód i tył, wciskając jego nos między pośladki.
W końcu zadrżała. Dostała orgazmu, cichy, ale głęboki. Jej uda zacisnęły się, a paznokcie wbiły się w kafelki. Puściła go. Odwróciła się. Spojrzała na niego z góry. Twarz miał całą mokrą, oczy czerwone od łez i wody, klatka na penisie napięta do granic.
– Wstań.
Wstał chwiejnie. Julia uklękła przed nim. Pierwszy raz po tej nocy i poranku. Ale nie po to, żeby go obsłużyć.
Zbliżyła twarz do klatki. Wyciągnęła język i polizała metal, przez dziurki tam gdzie wyciekała sperma. Smakowała go, ale nie dawała ulgi.
– Smakujesz desperacją – szepnęła. – To mi się podoba.
Wstała. Wyjęła wibrator z jego odbytu. Powoli, centymetr po centymetrze. Mateusz syknął, kiedy główka wyszła.
– Teraz klęknij i podziękuj mi.
Uklęknął.
– Dziękuję, siostro… dziękuję, że mnie dręczysz… dziękuję, że jestem twoją własnością…
Julia uśmiechnęła się drapieżnie.
– Klatka zostaje do wieczora. Wibrator wraca wieczorem. A ty… ty będziesz siedział w domu i czekał na moją wiadomość. Jeśli napiszę “zrób zdjęcie”, wyślesz mi dowód, że wciąż jesteś twardy w klatce.
Pocałowała go w czoło. Delikatnie, prawie czule.
– A teraz idź zrobić mi kawę. Nago. W klatce. I pamiętaj, jak rozlejesz, choć kroplę, to wieczorem dostaniesz pasek… a potem będę cię rżnęła, aż będziesz krzyczał moje imię.
Odwróciła się i wyszła z łazienki, zostawiając go na kolanach pod prysznicem.
Mateusz zamknął oczy. Czuł pustkę po wibratorze. Czuł ból w jądrach. Czuł smak jej na języku.
I wiedział, że dokładnie tego pragnął. Czekał na wieczór. Czekał na nią
CDN…
Leave a Reply