Drzwi mieszkania zamknęły się za nimi z cichym kliknięciem. Matylda stała w przedpokoju w wysokich obcasach, nogi drżały jej lekko po całym wieczorze – od chodzenia, spojrzeń, ciągłego napięcia w kroku. Klatka bolała już tak mocno, że każdy krok był małym przypomnieniem o tym, kto tu rządzi.
Julia zdjęła swój płaszcz, powiesiła go starannie. Potem podeszła do Matyldy, stanęła bardzo blisko, aż poczuła zapach jej perfum i wina z kolacji.
– Zdejmij szpilki – powiedziała cicho.
Matylda schyliła się, zsunęła buty jeden po drugim. Stopy bolały, ale ulga była większa niż ból.
Julia wzięła ją za rękę i poprowadziła do sypialni. Światło było przygaszone, tylko lampka nocna rzucała ciepłe, bursztynowe światło na łóżko.
– Stań przy łóżku. Ręce za plecami.
Matylda posłuchała. Julia obeszła ją powoli, jak drapieżnik. Palcami przesunęła po ramiączku sukienki, po biodrach, po rajstopach.
Cały wieczór byłaś idealna – szepnęła. – Uśmiechałaś się, odpowiadałaś grzecznie, nie drgnęłaś, kiedy ten facet przy barze gapił się na twój dekolt. Moja dobra siostrzyczka.
Zatrzymała się za jej plecami. Zsunęła suwak sukienki – powoli, centymetr po centymetrze. Materiał opadł na podłogę. Matylda została w rajstopach, stringach, push-upi i peruce.
Julia rozpięła pas do pończoch, potem stanik. Piersi opadły lekko. Zostały tylko rajstopy i stringi oraz klatka, która wciąż uciskała.
– Na łóżko. Na plecy. Nogi szeroko.
Matylda położyła się. Julia usiadła okrakiem na jej brzuchu, plecami do jej twarzy. Pochyliła się, wyjęła mały kluczyk ze stanika. Trzymała go tam cały wieczór.
– Zasłużyłaś – powiedziała.
Wsunęła klucz w kłódkę. Klik. Metal rozchylił się. Klatka opadła na bok. Penis Matyldy, uwolniony po tylu godzinach, natychmiast zaczął twardnieć – boleśnie, gwałtownie.
Julia obróciła się przodem do niej. Zdjęła stringi, usiadła wyżej. Cipka dokładnie nad twarzą Matyldy.
– Najpierw ja – rozkazała. – Pogtem ty.
Matylda wsunęła język od razu głęboko i łapczywie. Julia poruszała biodrami powoli, kontrolując tempo. Jedną ręką złapała kutasa Matyldy – mocno, u nasady – i zaczęła powoli, bardzo powoli masować.
– Błagaj – szepnęła.
– Proszę… siostro.. pozwól mi dojść… błagam… byłam grzeczna… cały wieczór byłam twoją dobrą siostrzyczką…
Julia przyspieszyła ruchy dłoni. Drugą ręką złapała ją za sutki i skręciła lekko.
– Dojdziesz, kiedy ja dojdę. Razem.
Matylda lizała szybciej, głębiej. Julia jęknęła – głośno, bez skrępowania. Jej uda zacisnęły się na głowie Matyldy. Doszła pierwsza – gwałtownie, biodra drżały, soki płynęły po brodzie i szyi Matyldy.
Wtedy Julia ścisnęła mocniej.
– Teraz. Dojdź dla siostry.
Matylda wygięła się w łuk. Orgazm przyszedł falą – długą, bolesną, intensywną. Sperma trysnęła na jej brzuch, na rajstopy, na dłoń Julii. Krzyknęła cicho, wypowiadając imię siostry.
Julia nie puściła od razu. Przedłużała, masując powoli, aż Matylda zaczęła błagać o litość.
W końcu puściła. Położyła się obok, przyciągnęła ją do siebie. Głowa Matyldy leżała na jej piersiach.
Przez chwilę było cicho. Tylko oddechy.
Potem Julia pogładziła ją po peruce.
– Nowa zasada – powiedziała spokojnie. – Od jutra rano budzisz się, jako Matylda. Żadnych spodni w domu. Żadnych męskich ubrań, kiedy jesteśmy same. Makijaż codziennie rano. Depilacja co trzy dni. I wychodzisz z mieszkania tylko ze mną, w tym, co wybiorę. Jeśli będziesz grzeczna… będą nagrody. Jeśli nie… klatka wróci. Na dłużej.
Matylda kiwnęła głową, wtulona w jej pierś.
– Tak, siostro…
Julia pocałowała ją w czoło – delikatnie, prawie czule.
– Spij, moja mała siostrzyczko. Jutro zaczynamy nowy dzień.
Wyłączyła lampkę.
Ciemność.
Ciepło ciała Julii.
Zapach jej skóry – zapach domu.
Matylda zamknęła oczy.
Po raz pierwszy od bardzo dawna – bez strachu.
Tylko z poddaniem.
I dziwnym, głębokim spokojem.
CDN…
Leave a Reply