Siostrzana Dominacja (6)

Drzwi mieszkania zamknęły się za nimi z cichym kliknięciem. Matylda stała w przedpokoju w wysokich obcasach, nogi drżały jej lekko po całym wieczorze – od chodzenia, spojrzeń, ciągłego napięcia w kroku. Klatka bolała już tak mocno, że każdy krok był małym przypomnieniem o tym, kto tu rządzi.

Julia zdjęła swój płaszcz, powiesiła go starannie. Potem podeszła do Matyldy, stanęła bardzo blisko, aż poczuła zapach jej perfum i wina z kolacji.

– Zdejmij szpilki – powiedziała cicho.

Matylda schyliła się, zsunęła buty jeden po drugim. Stopy bolały, ale ulga była większa niż ból.

Julia wzięła ją za rękę i poprowadziła do sypialni. Światło było przygaszone, tylko lampka nocna rzucała ciepłe, bursztynowe światło na łóżko.

– Stań przy łóżku. Ręce za plecami.

Matylda posłuchała. Julia obeszła ją powoli, jak drapieżnik. Palcami przesunęła po ramiączku sukienki, po biodrach, po rajstopach.

Cały wieczór byłaś idealna – szepnęła. – Uśmiechałaś się, odpowiadałaś grzecznie, nie drgnęłaś, kiedy ten facet przy barze gapił się na twój dekolt. Moja dobra siostrzyczka.

Zatrzymała się za jej plecami. Zsunęła suwak sukienki – powoli, centymetr po centymetrze. Materiał opadł na podłogę. Matylda została w rajstopach, stringach, push-upi i peruce.

Julia rozpięła pas do pończoch, potem stanik. Piersi opadły lekko. Zostały tylko rajstopy i stringi oraz klatka, która wciąż uciskała.

– Na łóżko. Na plecy. Nogi szeroko.

Matylda położyła się. Julia usiadła okrakiem na jej brzuchu, plecami do jej twarzy. Pochyliła się, wyjęła mały kluczyk ze stanika. Trzymała go tam cały wieczór.

– Zasłużyłaś – powiedziała.

Wsunęła klucz w kłódkę. Klik. Metal rozchylił się. Klatka opadła na bok. Penis Matyldy, uwolniony po tylu godzinach, natychmiast zaczął twardnieć – boleśnie, gwałtownie.

Julia obróciła się przodem do niej. Zdjęła stringi, usiadła wyżej. Cipka dokładnie nad twarzą Matyldy.

– Najpierw ja – rozkazała. – Pogtem ty.

Matylda wsunęła język od razu głęboko i łapczywie. Julia poruszała biodrami powoli, kontrolując tempo. Jedną ręką złapała kutasa Matyldy – mocno, u nasady – i zaczęła powoli, bardzo powoli masować.

– Błagaj – szepnęła.

– Proszę… siostro.. pozwól mi dojść… błagam… byłam grzeczna… cały wieczór byłam twoją dobrą siostrzyczką…

Julia przyspieszyła ruchy dłoni. Drugą ręką złapała ją za sutki i skręciła lekko.

– Dojdziesz, kiedy ja dojdę. Razem.

Matylda lizała szybciej, głębiej. Julia jęknęła – głośno, bez skrępowania. Jej uda zacisnęły się na głowie Matyldy. Doszła pierwsza – gwałtownie, biodra drżały, soki płynęły po brodzie i szyi Matyldy.

Wtedy Julia ścisnęła mocniej.

– Teraz. Dojdź dla siostry.

Matylda wygięła się w łuk. Orgazm przyszedł falą – długą, bolesną, intensywną. Sperma trysnęła na jej brzuch, na rajstopy, na dłoń Julii. Krzyknęła cicho, wypowiadając imię siostry.

Julia nie puściła od razu. Przedłużała, masując powoli, aż Matylda zaczęła błagać o litość.

W końcu puściła. Położyła się obok, przyciągnęła ją do siebie. Głowa Matyldy leżała na jej piersiach.

Przez chwilę było cicho. Tylko oddechy.

Potem Julia pogładziła ją po peruce.

– Nowa zasada – powiedziała spokojnie. – Od jutra rano budzisz się, jako Matylda. Żadnych spodni w domu. Żadnych męskich ubrań, kiedy jesteśmy same. Makijaż codziennie rano. Depilacja co trzy dni. I wychodzisz z mieszkania tylko ze mną, w tym, co wybiorę. Jeśli będziesz grzeczna… będą nagrody. Jeśli nie… klatka wróci. Na dłużej.

Matylda kiwnęła głową, wtulona w jej pierś.

– Tak, siostro…

Julia pocałowała ją w czoło – delikatnie, prawie czule.

– Spij, moja mała siostrzyczko. Jutro zaczynamy nowy dzień.

Wyłączyła lampkę.

Ciemność.

Ciepło ciała Julii.

Zapach jej skóry – zapach domu.

Matylda zamknęła oczy.

Po raz pierwszy od bardzo dawna – bez strachu.

Tylko z poddaniem.

I dziwnym, głębokim spokojem.

 

CDN…

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Ari Lupsy

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *