Tomek i Lukasz (1)

Miałem dwanaście lat, gdy po raz pierwszy poznałem Łukasza. Miał wtedy dwadzieścia osiem lat i był ósmym chłopakiem mojej najstarszej siostry. Jak każdy poprzedni uznał, że zdobędzie moje „serce”, kopiąc ze mną piłkę. Trzy lata później wzięli ślub i zamieszkali w wynajętym dwupokojowym mieszkaniu, a po kolejnych trzech latach kupili na kredyt trzypokojowe mieszkanie.

Teraz Łukasz był radcą prawnym w korporacji, a moja siostra zajmowała ważne stanowisko w banku. Po jakimś czasie zdecydowała się kupić sobie kota bengalskiego. Łukasz kompletnie nie nadawał się do opieki nad zwierzęciem, a siostra nieustannie na niego narzekała, choć sama też była w tym raczej przeciętna. Ale miała drogiego kota.

Okazało się, że to ja „nadaję się na opiekuna”, więc siostra często prosiła mnie o pomoc, aż w końcu zaproponowała mi pracę jako „niania” dla kota i wspólne mieszkanie. Zgodziłem się. Miałem dziewiętnaście lat, ale nie chciałem jeszcze iść na studia, a tym bardziej do ciężkiej pracy.

Łukasz początkowo stroił niezadowolone miny z powodu „obcego” w domu, ale wyprane i uprasowane ubrania, obiad na stole, czystość w mieszkaniu, a przede wszystkim brak konieczności zajmowania się kotem po pracy sprawiły, że szybko mnie zaakceptował. I tak minęły trzy miesiące wspólnego życia.

Pewnego dnia siostra poinformowała mnie, że jedzie na trzydniową delegację na drugi koniec Polski. Po raz pierwszy mieliśmy zostać z Łukaszem całkiem sami.

W dniu jej wyjazdu Łukasz miał ważne spotkanie, z którego wrócił późno i pijany. Właśnie czytałem kotu powieść – nie komentujcie – gdy usłyszałem łomot. Wyszedłem z pokoju.

Łukasz siedział na dywanie i uśmiechnął się na mój widok. Pomogłem mu zdjąć buty i zaprowadziłem go do sypialni. Tam, z moją pomocą, rozebrał się do ślipek i położył się na łóżku.

 Jak na karierowicza przystało, był lekko umięśniony. Cztery razy w tygodniu chodził na siłownię. Prałem jego ubrania. Zanim wrzucałem je do pralki, czasem przykładałem koszulkę do twarzy i wdychałem zapach spod pach. Był ciężki, ciepły i męski. To mnie podniecało. Zdarzało mi się potem zabawiać samemu, mając na sobie jego rzeczy. Nigdy jednak nie pomyślałem, żeby między nami mogło być coś więcej. W końcu był mężem mojej siostry.

Łukasz też o siebie dbał. Może nie przesadnie, ale zdecydowanie bardziej niż przeciętny facet. Codziennie się golił na bardzo krótki zarost oraz używał kosmetyków do włosów i ciała. Zazdrościłem mu włosów, które były grube i ładnie się prezentowały bez dużych nakładów. Lubił też swoje owłosienie, ale chodził na depilację, żeby usuwać włosy z pleców oraz wokół penisa i odbytu.

Wiedziałem o tym od siostry, która traktowała mnie jak powiernika i opowiadała mi o wszystkim.

– Kociuś śpi?

– Nie – odpowiedziałem.

Wtedy złapał mnie za nadgarstek. Ucisk miał mocny. Syknąłem lekko z bólu i zaskoczenia. Spojrzałem na niego. Uśmiechał się szeroko. Ale w jego spojrzeniu było coś jeszcze – coś nowego. Coś, czego wcześniej nie widziałem.

Nagle zorientowałem się, że prowadzi moją rękę do swoich slipek. Odruchowo chciałem ją zabrać, ale trzymał zbyt mocno.

– Co robisz?

Nie odpowiedział. Westchnął tylko, gdy moja dłoń znalazła się nad jego półtwardym penisem. Przycisnął ją mocniej.

– Uwierzysz, że nigdy nie zdradziłem twojej siostry? Ona myśli, że tak, ale nigdy tego nie zrobiłem. Za to ona zdradziła mnie. Z tym blondynem, co nie lubi owoców morza. Pamiętasz go?

Pamiętałem. Wiedziałem o tym.

Znałem sekrety mojej siostry. Nie miała żadnych przyjaciółek. Miała za to kochanka. I bardzo drogiego kota.

– Pamiętam – odpowiedziałem. – I nie wiem nic o zdradzie.

Skłamałem.

– Zdradziła mnie – powiedział z przekonaniem. – Ale wiesz co? Mam to gdzieś.

Złapał mnie za głowę i przycisnął do swojego przyrodzenia.

– Wąchaj. Wiem, że to lubisz.

Poczułem na policzku jego penisa. Półtwardego. Ciepłego. Ocierałem się o niego twarzą.

Czułem zapach potu – kwaśny, ciężki. Pod nim krył się jeszcze inny, gorący, męski.

Przez chwilę tylko oddychałem.

Wciągałem go głęboko. Zacząłem się ślinić. A jednocześnie czułem lekki strach. Nie spodziewałem się tego. Wiedziałem, że powinienem to przerwać. Odepchnąć go. Wyjść z pokoju. Ale nie ruszałem się wcale. Bo w brzuchu czułem dziwne kołatanie. I rosnące podniecenie.

Mój własny zaczął twardnieć.

Zastanawiałem się, jak to jest mieć penisa w ustach. Lizać go. Ssać. Czuć na języku. Wtedy zauważyłem, że Łukasz drugą ręką zsuwa z siebie slipki. W półmroku zobaczyłem go w całości. Półtwardego. Ciężkiego. Na tle krótko przystrzyżonych włosów i wygolonych jąder. Patrzyłem jak zahipnotyzowany.

Połknąłem ślinę.

Łukasz uniósł biodra i nakierował moją głowę. Chciał, żebym wziął go do ust.

– Nie możemy – powiedziałem słabo, zaciskając wargi.

– Nie bądź głupi. Bierz.

Jeszcze przez chwilę się broniłem, ale wtedy przyciągnął mnie do swojej twarzy.

– Ona mnie zdradziła. Mam do tego prawo.

Z powrotem przycisnął mnie do swojego przyrodzenia i spróbował wsunąć penisa do moich ust. Opierałem się przez moment. Ale wiedziałem już, że chcę to zrobić. Otworzyłem usta.

Przez sekundę nic się nie stało.

Potem poczułem na języku ciepły dotyk jego żołędzi. Miękki. Śliski. Objąłem go wargami. Łukasz cicho westchnął. Zacząłem robić mu dobrze. Lizałem go, ssałem, powoli przesuwałem wargami wzdłuż trzonu. Czasem zahaczałem zębami albo krztusiłem się, ale Łukasz zdawał się tego nie zauważać.

Był w swoim świecie.

Czułem, jak jego penis twardnieje w moich ustach. Jak robi się cięższy. Gorętszy. Błyszczał od mojej śliny. Wolną ręką bawiłem się jego jądrami. Delikatnie je ugniatałem, a potem jedno z nich wziąłem do ust.

– Tomek… dobrze kombinujesz – mruknął z zadowoleniem.

Po napięciu jego ciała i drgnięciu nóg zorientowałem się, że dochodzi, więc instynktownie przyspieszyłem. Przez ułamek sekundy zastanawiałem się, czy chcę mieć spermę w ustach. Zawahałem się za długo. Ostatecznie wylądowała na mojej twarzy i na brzuchu Łukasza.

Stęknął z przyjemności.

– Dziękuję Tomek, wyszeptał z uśmiechem.

Chwilę później przewrócił na brzuch i zasnął, wypinając pupę do góry. Przez moment miałem ochotę zanurzyć w niej twarz i wylizać jego rowek. Ale wtedy usłyszałem miauczenie kota. Wstałem i spojrzałem na swoje spodnie. Dopiero wtedy zorientowałem się, że sam też doszedłem.

– Kurwa – sapnąłem i ruszyłem, by sprawdzić, czego chce kot.

Następnego dnia obudziłem się i przez chwilę nie wiedziałem, czy powinienem wychodzić z pokoju. Spojrzałem na zegarek. Było pięć po ósmej. Wiedziałem, że już go nie ma. Odetchnąłem. Nie byłem gotowy na konfrontację. Modliłem się, żeby Łukasz niczego nie pamiętał.

Kot leżał w swoim łóżeczku i nawet nie zareagował, kiedy wstałem i zacząłem się ubierać.

W kuchni nikogo nie było. Wyjąłem miseczkę z szafki i sięgnąłem po czekoladowe płatki, gdy usłyszałem jego głos.

– Dzień dobry.

Zastygłem.

Przez chwilę nie wiedziałem, co powiedzieć. Czy udawać, że wczoraj nic się nie wydarzyło.

– Weź też dla mnie miseczkę.

Odetchnąłem i sięgnąłem  po drugą. Zaniosłem ją do blatu, starając się nie patrzeć w jego stronę.

Łukasz otworzył lodówkę i wyciągnął mleko. Po chwili stanął za mną. Usłyszałem, jak wciąga powietrze. Podziałało to na mnie mocniej, niż się spodziewałem. Podniecenie rozlało się po całym ciele.

– Mleko – powiedział, stawiając karton obok miseczki.

Jego gołe przedramię musnęło mój bok. Oddychał spokojnie, jakby robił to specjalnie. Po chwili jego nos zanurzył się w moich włosach i poczułem ciepły oddech przy skórze.

– Ładnie pachniesz.

Nie odpowiedziałem. Przycisnąłem biodra do szafki, żeby nie zobaczył, co się ze mną dzieje. Błagałem w myślach, żeby żartował, ale czułem, że tak nie jest. Wczoraj przekroczyliśmy granicę. I wiedziałem, że nie ma już odwrotu.

Po chwili odsunął się ode mnie. Kątem oka zobaczyłem, że ma na sobie tylko slipki, a jego penis znów jest półtwardy. Westchnąłem zbyt głośno i spojrzałem na niego. Uśmiechał się, najwyraźniej zadowolony.

– Nie jestem głodny – powiedział, kiedy nalewałem mleko do jednej z miseczek.

Zaskoczyło mnie to. Jeszcze bardziej, gdy zdjął z siebie slipki. Stał nagi w świetle poranka i bezczelnie się uśmiechał, gdy ja próbowałem ukryć zawstydzenie.

Rzucił ubraniem w moją twarz.

– Żebyś za mną tęsknił, kiedy będę w pracy.

Odszedł, jak gdyby nic się nie stało. Dopiero po chwili zauważyłem, że jego slipki wylądowały w mojej miseczce.

– Podoba mi się to, co jest między nami – powiedział, zanim zniknął w łazience.

Chciałem pójść za nim, ale czułem, że zrobię krok, na samą myśl o wczorajszej nocy stracę nad sobą kontrolę. Ruszyłem do pokoju. Ledwo zamknąłem drzwi, a bokserki były już mokre.

Usiadłem na łóżku i czekałem, aż wyjdzie. Po chwili obok mnie pojawił się kot i zaczął domagać się głaskania.

– Do zobaczenia wieczorem – usłyszałem z korytarza.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Krystian Bojek

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *