Uległosc cz. 1

Kolega zaproponował mi męski wyjazd w góry. Mają tam z żoną własny domek, położony na uboczu.

Sam nie wiem, o co chodzi z tym znajomym. Jesteśmy przyjaciółmi, świetnie się rozumiemy, dobrze czuję się w jego towarzystwie, mogę z nim spędzać dowolną ilość czasu rozmawiając o wszystkim i niczym. Jednocześnie jest dla mnie bardzo ważne, co mówi, co myśli, także na mój temat. Postrzegam go, jako wspaniałą, inteligentną osobę, jego zdanie liczy się dla mnie na tyle, że chętnie ulegam jego namowom czy sugestiom. Kiedy mówi mi co mam zrobić jego ton nie jest nigdy rozkazujący. W łagodny sposób rozdziela zadania i zawsze jego decyzje okazują się właściwe.

 Dlatego nie zastanawiałem się ani chwili, kiedy zapytał, czy pojadę z nim na kilka dni w Tatry. Tylko my dwaj, jakieś wędrówki, przegadane wieczory.

/…/

Miałem jakąś dziwną przyjemność w spełnianiu jego poleceń. Kiedy powiedział “Kup coś do jedzenia i ugotuj obiad, a ja nagrzeję domek.”, bez protestów pobiegłem do sklepu, wybrałem składniki i przyrządziłem pyszne spaghetti frutti di mare.

/…/

– Pójdźmy dziś na wycieczkę w góry – zdecydował rano. Oczywiście nie sprzeciwiałem się. – Zrobisz coś dla mnie?

– Jasne – odpowiedziałem natychmiast, chociaż nie spodziewałem się czego sobie zażyczy.

– Załóż na wyprawę ciuchy mojej żony. Macie podobny rozmiar. Okej?

Wow! Zaskoczył mnie, ale jeszcze bardziej zaskoczyła mnie moja reakcja. Tak bardzo było mi dobrze z uleganiem mu, że odruchowo odpowiedziałem “Dobrze, z chęcią.”. Słuchałem swojego własnego głosu że zdumieniem. Z jeszcze większym zaskoczeniem spostrzegłem, że się uśmiecham. Próbowałem ratować sytuację – Ale jak to? Jak pójdę w damskich ciuchach? To będzie trochę dziwnie…

– Po prostu zrób to. Proszę. – odpowiedział i wystarczyło to, żeby mnie przekonać, ale dodał jeszcze – Pewnie spotkamy bardzo mało ludzi, albo nawet nikogo. Znam takie szlaki. Poza tym męskie ubrania do turystyki nie różnią się bardzo od damskich. Idź wybierz z szafy Justyny, co chcesz. No idź już, ruszamy za pół godziny.

Posłusznie poszedłem do ich pokoju i zacząłem grzebać w szafie i komodzie. Właściwie Piotr miał rację, na zewnątrz nie było dużej różnicy w stroju – spodnie, kurtka softshell. Cóż z tego, że z różowymi aplikacjami, wytaliowana, a spodnie dość dopasowane.

Nie wiem dlaczego, ale sam dopowiedziałem sobie, że zgodnie z wolą Piotra strój damski ma być kompletny, a zresztą i tak nie widać co jest pod wierzchnią warstwą. Znalazłem więc białe koronkowe figi i staniczek. Założyłem je na siebie. Poszukałem dalej i natknąłem się na różowe kryjące rajstopy. Nie pasują kolorem do bielizny, ale to przecież wyjście w góry, nie na basen. Pod kurtkę cienki sweterek z golfem i długim rękawem, też różowy. Okej… Pierwszy raz miałem na sobie damskie ciuszki, ale było miło… Bardzo miło.

Założyłem spodnie, kurtkę. Wszystko uzupełniłem damską białą wełnianą czapką z pomponem oraz butami trekkingowymi, niestety swoimi, buty Justyny były o dwa numery za małe.

Ucieszyła mnie akceptacja w spojrzeniu Piotra, kiedy mnie zobaczył.

Rzeczywiście prawie nikogo nie spotkaliśmy. Nieliczni turyści patrzyli na mnie trochę zdziwieni, ale liczyło się dla mnie tylko zdanie Piotra, a on był zadowolony. Chyba nawet bardzo, bo kiedy szedł za mną po pnącej się w górę ścieżce powiedział – Świetnie wyglądasz w tym stroju.

Podziękowałem i byłem z siebie naprawdę dumny.

Zeszliśmy kilkaset metrów ze szlaku. Tu nie było ścieżki. Tylko mała łączka i widok na góry. Całkowity spokój i intymność, bo nikt nie mógł nas dojrzeć ze szlaku.

Piotr dał mi koc i kazał rozłożyć na trawie. Sam wyjął prowiant i usiadł na rozłożonym kocyku. Usiadłem obok niego, zdjąłem kurtkę, bo było ciepło i zacisznie, odchyliłem się do tyłu opierając na łokciach, wystawiając twarz do słońca i wyciągając nogi. Piotr przyglądał mi się uważnie w milczeniu, a ja zerkałem na niego z uśmiechem.

Moja potrzeba uległości sprawiła, że nie zaprotestowałem, kiedy nagle zaczął mnie gładzić dłonią po karku, a po chwili po brzuchu. Później zbliżył się do mnie. Byłem szczęśliwy, że ważny dla mnie człowiek okazuje mi czułość i zainteresowanie. Po chwili Piotr zbliżył swoją twarz do mojej i przywarł wargami do moich ust. To było takie wspaniałe uczucie. Nigdy wcześniej nie całowałem się z mężczyzną i pewnie nie spróbowałbym z nikim innym, ale kiedy Piotr tego chciał, to pragnąłem tylko spełnić jego życzenie. Rozpiął mi spodnie i zsunął je nieco. Uniosłem przy tym biodra, żeby mu to ułatwić. Zobaczył różowe rajstopy i prześwitujące białe majteczki.

– No, ślicznie się ubrałeś. – zamruczał.

Zaczął głaskać przez bieliznę mojego penisa, który niespodziewanie zesztywniał. To było coś niezwykłego, przyjemnego, ale najcudowniejsze było przekonanie, że robię to, czego Piotr ode mnie oczekuje.

Położył się obok mnie, rozpiął spodnie, zsunął bokserki i wyjął swojego wielkiego stojącego kutasa.

– Weź go do buzi. – rozkazał.

Chciałem spełnić każde jego życzenie, ale jeszcze spytałem – A co na to powie twoja żona?

– Głuptasie, jej tu nie ma. Nikogo tu nie ma, tylko my dwaj. Ja jej nie powiem, a ty? A może chciałbyś jej powiedzieć?

Nie odpowiedziałem, bo zanim skończył pochyliłem się i z entuzjazmem wziąłem do ust jego członka.

Najpierw objąłem ustami samą główkę. Wyczułem językiem miękki napletek i  otwór w nim. Zacząłem, więc pieścić go językiem i słyszałem, jak Piotr westchnął, a później zamruczał. Przesuwałem język po główce, aż w końcu podjąłem próby delikatnego napierania nim na otwór napletka. Piotr znowu westchnął, tym razem dużo głośniej. Zacząłem pieścić główkę otworem ust- wsuwałem ją i wysuwałem, aż napletek całkiem się zsunął i poczułem językiem gładką, śliską żołądź. Ponownie wziąłem ją do ust i prześlizgiwałem po niej językiem, stopniowo zwiększając nacisk. Piotr wyglądał na zadowolonego, kiedy patrzyłem mu w oczy nie przerywając pieszczot, ale ja chciałem więcej… Chciałem dać mu rozkosz jak z filmów porno.

Dlatego spróbowałem włożyć go sobie głębiej… Był jednak duży i choć bardzo się starałem, to nie mogłem wziąć go do buzi tak głęboko, jak bym chciał. Mieściła mi się połowa i zaczynałem czuć go w tylnej części podniebienia. Piotr zobaczył moje wysiłki i postanowił mi pomóc. Okazało się, że to, czego chciałem jest możliwe, tylko nie starałem się dostatecznie mocno ??Piotr położył dłoń na mojej głowie i niespodziewanie nacisnął! Jego penis nagle wjechał do mojego przełyku rozpychając go bezlitośnie! Łzy napłynęły mi do oczu, odruch krztuszenia się wstrząsnął moim gardłem! Piotr puścił moją głowę i poderwałem ją w górę! Nie miałem odruchu wymiotnego, tylko wykrztusiłem niespodziewanie wielką ilość śliny czy śluzu! Spłynęła mi częściowo z ust, bo nie nadążałem jej połykać.

– Nic ci nie jest? – spytał z uśmiechem Piotr.

Potrząsnąłem głową mimowolnie się uśmiechając.

– Nic! Chcę tak jeszcze!

I Piotr zrobił ze mną to samo jeszcze kilka razy… Było jak w filmach porno!

/…/

– Usiądź na mnie, chcę cię przelecieć.

Bez protestu zdjąłem spodnie, zsunąłem z pupy rajstopki i majtki i okrakiem usiadłem na biodrach Piotra. Nie wiedziałem, czego się spodziewać, ale wiedziałem, że chcę zadowolić Piotra i cokolwiek rozkaże, będzie mi się podobało. Przyłożyłem koniec jego penisa do swojej dziurki i zacząłem się opuszczać. Od początku poczułem cudowne rozpieranie w pupce. Trochę bolesne, ale rozkoszne nie do opisania, a widok podniecenia mojego kochanka był największą nagrodą. Obniżałem pośladki aż jego penis całkowicie zmieścił się w mojej dupci. Sam byłem zaskoczony jak łatwo udało się to zrobić. Zacząłem poruszać biodrami w przód u w tył a po minucie także unosić i opuszczać tyłeczek. Obaj pojękiwaliśmy głośno z rozkoszy. Właściwie to ja jęczałem głośniej. Było mi tak bosko! Nigdy wcześniej nie czułem takiego podniecenia, a świadomość, że to właśnie mój cudowny Piotr jest sprawcą mojej rozkoszy i obiektem moich pieszczot i starań, doprowadzała mnie do szaleństwa! Piotr to pieścił moje piersi przez sweterek, to chwytał mocno moje pośladki.

/…/

– Klęknij i wypnij tyłek- rozkazał.

Ochoczo uklęknąłem rozstawiając kolana, dekolt i głowę przycisnąłem płasko do ziemi w ten sposób, że tylko moje pośladki sterczały wysoko w górze. Ramiona wyciągnąłem przed siebie i pod palcami poczułem miękką trawę. A po chwili poczułem coś jeszcze – wielkiego napalonego kutasa wchodzącego między moje pośladki. I jeszcze coś  – rozkosz bycia pożądanym. I jeszcze coś, z czym nie mogło się równać nic innego   – radość z dawania przyjemności Piotrowi.

/…/

Piotr rżnął mnie mocno, z całej siły. Czułem jego silne dłonie ściskające mnie w tali. Czułem jego kutasa w każdym zakamarku mojej dupci. Głośno jęczałem z rozkoszy. Piotr w końcu trysnął gorąca spermą i powoli zatrzymał się. Nie wychodził, że mnie, tylko polecił – popieść się teraz i też skończ.

Nie musiał powtarzać. Ująłem swojego peniska w dłoń i zacząłem go trzepać. Czułem własną dłoń na moim członku i penisa Piotra w mojej dziurce. Doszedłem momentalnie tryskając sobie na uda w rajstopach i na kocyk. Dopiero wtedy Piotr wyjął, że mnie swojego członka i ubierając się rozkazał krótko – Posprzątaj. Grzecznie starłem spermę z kocyka i rajstop.

/…/

– Zadzwoń na wideo do mojej żony, pokaż się jej i powiedz, że mnie uwiodłeś. Chcę żebyś dokładnie opowiedział co robiliśmy na wycieczce w górach. Z detalami. Zaczniesz od tego, co miałeś na sobie. – Polecił mi nagle, kiedy już wróciliśmy z wycieczki i odpoczywaliśmy wczesnym wieczorem przy romantycznie migoczącym ogniu kominka i winie. Byłem już po prysznicu. Na polecenie Piotra znowu wybrałem i założyłem ubrania jego żony – białe bawełniane figi, różową oversizową bluzę dresową i luźne białe dresowe spodnie.

– Ale… ja nie chcę rozbić twojego małżeństwa… – wyjąkałem.

– Proszę. – powiedział z naciskiem i tajemniczym uśmiechem.

Nie mogłem mu przecież odmówić… Nigdy nie byłem w stanie mu odmówić…

Justyna była seksowną, szczupłą kobietą, miała długie rude kręcone włosy okalające niesforną burzą jej klasycznie piękną twarz. Miała na sobie sweter o swobodnym kroju ze złotej luźno tkanej lejącej się włóczki. Nie wydawała się zaskoczona widokiem mnie w jej ubraniach. Jąkając się z początku, opowiedziałem jej ze szczegółami dzisiejszą przygodę. Posłusznie nie pominąłem nawet opisu tego, jak penis Piotra penetrował głęboko moja chętna dupcię aż do obfitego wytrysku. Justyna słuchała z zainteresowaniem i łagodnym uśmiechem. Nie przerywała i wtedy zrozumiałem, że wiedziała. Utwierdziła mnie w tym kiedy skończyłem opowiadać.

– Podobało ci się? – spytała.

– Tak… Bardzo…

– A Piotr ci się podoba?

– Jejku… No tak… Bardzo…

– Nie obawiaj się. Piotr powiedział mi co planuje. Oboje, ty i ja, mamy tę samą przypadłość – kochamy go i zrobimy dla niego wszystko.

Piotr w tym momencie usiadł obok mnie i z uśmiechem objął mnie ramieniem. Justyna kontynuowała:

– Piotr chciał się przekonać ile dla ciebie znaczy i na ile się dla niego zgodzisz. Miał też ochotę na związek z mężczyzną, a ja zgodziłam się, żebyś to był ty. Cieszę się, że się sobie spodobaliście.

– Ale co teraz będzie? – spytałem.

– Nie martw się, Piotr o nas zadba, będziemy razem i będzie nam wspaniale.

– Ale ja mam dziewczynę… – broniłem się nieprzekonująco.

– Zaraz do niej zadzwonię i jej wytłumaczę.

– Nie, proszę, ona… mnie zostawi…

Justyna roześmiała się.

– A jest ci potrzebna, kiedy masz Piotra? Bawcie się dobrze chłopcy, macie cały tydzień. Zadzwońcie w piątek wieczorem na wideo, żebym mogła popatrzeć na wasze igraszki, okej?

– Jasne kotku. – Odpowiedział jej Piotr. – Dobrej nocy.

– A ty – zwróciła się do mnie – świetnie wyglądasz w moich ubraniach, nie krępuj się, możesz brać co zechcesz z mojej szafy.

/…/

– Nie bój się. Kocham cię i nie zostawię cię. – powiedział Piotr patrząc mi w oczy.

/…/

Następnego dnia Piotr znów mnie zaskoczył. Kazał mi założyć Czarne legginsy, szare kozaki na niedużym obcasie i czerwony obcisły damski sweter Justyny i pójść w tym stroju do pobliskiego sklepu spożywczego na zakupy. Oczywiście spełniłem jego polecenie z przyjemnością, choć czerwieniłem się za każdym razem, kiedy mijałem nieliczne osoby, a przed młodą sklepową myślałem, że spalę się ze wstydu. Poczułem jednak dziwną wolność, radość i lekkość w sercu.

/…/

Wróciłem do domku z duszą lekką i radosną. Chciałem opowiedzieć Piotrowi o  emocjach jakie towarzyszyły mi w eskapadzie do sklepu, ale jego nie było. Nie zauważyłem też jego samochodu. Kiedy po mniej więcej godzinie przyjechał, miał dla mnie prezent. Wręczył mi śliczne nieduże płaskie pudełeczko przewiązane złotą kokardą. Pocałowałem go w policzek i z niecierpliwością zabrałem się za otwieranie podarunku. W pudełeczku znalazłem aksamitny szeroki choker z piękną zawieszką – oprawionym w złoto kryształem swarovskiego w kształcie serca.

– Jest przepiękny, dziękuję – jeszcze raz objąłem go za szyję całując, tym razem w usta.

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Agata Trańska

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *