Author: admin

  • Przygody chlopca III

    To był listopad, zbliżały się moje urodziny więc z dnia na dzień coraz bardziej oczekiwałem przyjazdu ojca, od roku pracował w klinice w Austrii i nie ukrywam że materialnie nasze życie się bardzo zmieniło, czekałem co mi kupi za prezent. Nadszedł ten dzień, wstałem jak zwykle ze wzwodem i jak to codziennie robiłem musiałem czy też chciałem się go pozbyć. Opuściłem kołdrę do kolan, zsunąłem spodenki i już masowałem się ręką. Odpływałem w marzeniach gdy nagle ktoś otworzył drzwi, to była matka. Jak się zerwałem i nie wiedzieć czemu wstałem a nie nakryłem się kołdrą. Mamuśka pisnęła i odwróciła się zakrywając oczy. Usiadłem na wyrze i zaciągnąłem spodnie, musiałem być czerwony jak burak, wzrokiem szukałem czegoś na dywanie, nie wiem chyba pierwszego zdania jakie powinienem powiedzieć. Mama spojrzała na mnie i uśmiechając się, choć lekki grymas na twarzy miała, podeszła do mnie i usiadła obok. Podziwiała chyba ten sam skrawek dywanu bo nie wydała z siebie jednego słowa. W końcu musiało to nastąpić więc zaczęła. Słuchaj od czegoś trzeba zacząć więc powiem ci tak. Wiedziałam że kiedyś musiało to nastąpić więc sobie pogadamy. Jesteś już prawie mężczyzną i jak każdy z nich masz swoje potrzeby. Każdy chłopiec kiedyś zaczyna się interesować kobietami i swoim ciałem a co idzie w parze jakoś się zaspokajać. Kobiety też tak mają a i twój ojciec przez to przechodził. Musisz wiedzieć tylko kilka rzeczy. Szanować kobietę jak będziecie się kochać, dbać o higienę bo można łatwo się czymś zarazić i najlepiej to zabezpieczać bo ja babcią nie mam jeszcze zamiaru zostać, za młoda i zbyt piękna jestem. To powiedziawszy zaczęła się głośno śmiać a i ja zrozumiałem żart więc się rozluźniłem. Popatrzyłem na nią i powiedziałem że wiem o co chodzi bo z chłopakami się naoglądaliśmy i gazet i kaset a i ja nie chcę żeby była babcią bo ta jest stara i pomarszczona a mama jeszcze długo będzie taka piękna jak teraz. Popatrzyła na mnie przeczesała mnie ręką po głowie i powiedziała żebym nie był taki czaruś po czym wstała i ruszyła do drzwi. Zatrzymała się i dodała ze smutną miną bo wiesz ja nie po to tu przyszłam, dzwonił twój ojciec że nie przyjedzie bo musi uczestniczyć w jeszcze kilku zabiegach więc bardzo przeprasza. Zasmuciłem się bo tak bardzo go chciałem zobaczyć ale mamuśka znowu podeszła do mnie i merdając mi we włosach przytuliła do uda i powiedziała że sprawi mi takie urodziny że nigdy o nich nie zapomnę. Uśmiechnąłem się i kiwając głową podziękowałem odprowadzając ją jeszcze wzrokiem za drzwi. Ledwo się zamknęły jak znów z trzaskiem otworzyły i wpadła Magda. Cześć brat słyszałeś o ojcu? Ale nie przejmuj się i tak ci kupił fajny prezent bo ja wiem jaki a i przyjedzie za 3 dni. Chciałam być pierwsza do życzeń ale chyba ubiegła mnie matka. A co ona chciała od ciebie? Popatrzyła na mnie a ja z głupim uśmiechem zbyłem pytanie. Dobra braciszek mówiąc to wstała i zamknęła drzwi odwróciła się i powiedziała. Ode mnie masz prezent teraz bo jak ty świętujesz idę spać do koleżanki więc krótko. Wszystkiego najlepszego, zaczęła rozpinać bluzkę, czego tam sobie zamarzysz, zrzuciła ją na ziemię i już zdejmowała spodnie, wiesz że cię kocham i takie tam, tu stanęła z rękami pod boki w samej bieliźnie i patrząc z wyszczerzonymi w uśmiechu zębami. W prezencie możesz mnie pooglądać i dotykać z każdej strony bo wiem mały zboczeńcu że tego chcesz, mówiła to dalej z uśmiechem więc chyba faktycznie nie żartowała. Ale dopiero co matka wyszła a jak wejdzie? Zapytałem. Poszła rozwiesić pranie a i zapakować potem pralkę więc masz 15-20 minut mały. Nie musiała mnie namawiać wstałem i podszedłem do niej. Okrążyłem ją chyba z 20 razy przyglądając się wszystkim zakamarkom jej ciała. Trochę z obawą ale wysunąłem rękę i położyłem ją na jej brzuchu. Był mięciutki i gładki, figurka jak osa, kręciłem kolejne kółko gładząc jej skórę wokół pasa. Zatrzymałem się z tyłu u chwyciłem pośladki. Ścisnąłem je i rozchyliłem by zobaczyć cieniutki paseczek zakrywający jej rowek. Pobawiłem się jeszcze pośladkami by przejść do przodu. Mierzyłem wzrokiem jej ciało od stóp przez wzgórek, brzuszek, piersi do szyi i znów w dół. Przejechałem palcem po jej ciele, po całej długości wsuwając rękę pomiędzy uda. Magda ruszyła się i stanęła w rozkroku dając mi lepszy dostęp. Masowałem ją ręką przez majteczki, czułem bijące ciepło a palce układały się idealnie na jej cipce. Środkowy dociskałem mocniej i podziwiałem jak znika jej uśmiech z twarzy, rozchyla usta i lekko dysząc odchyla głowę. Wyjąłem rękę chwyciłem piersi. Gniotłem je, szczypałem, ściskałem aż zsunąłem w dół stanik. Chyba jej przeszkadzał bo zwinnym ruchem rozpięła go z tyłu i rzuciła na ziemię. Jej piersi prężyły się takie cudowne i jędrne, pocałowałem najpierw prawą, potem lewą, zassałem ustami sutek i lizałem go jak tylko chciałem. Ścisnąłem rękami cycuszki i już lizałem je bez opamiętania by pociągnąć językiem od piersi aż do jej szyi. Zaszedłem ją z tyłu, chwyciłem majteczki po bokach i zwinnym ruchem opuściłem je do kolan. Jej cipka była już mokra, zdradzała ją plamka na materiale, klęknąłem i rozchylając pośladki wsunąłem język pomiędzy, pociągając od warg sromowych aż do dziurki pomiędzy pośladkami. Magda zadrżała więc wstałem i już jedną ręką od przodu ugniatałem pierś a drugą wsuwając pomiędzy nogi majstrowałem przy jej szparce. Masowałem ją i wsuwałem paluszki do środka, byłą gorąca, mokra okrutnie i ciasno co jakiś czas zaciskała się na moich palcach. Oczywiście mój kutas rozbił już namiot i uderzał rytmicznie o jej uda. Czuła to bo wsunęła do tyłu rękę i zacisnęła mocno dłoń pod moimi spodenkami na trzonie. Zaczęła coraz głośniej dyszeć i jęczeć. Ruszałem biodrami z jej ręką w uścisku stymulowałem stosunek. Czułem każdy jej paluszek na moim kutasie, jak doprowadza do furii mój organizm. Pchałem biodrami coraz szybciej i ostrzej ale siostrzyczka miała inny pomysł. Odwróciła się do mnie i opuściła mi spodnie, chwyciła ręką kutasa i zaczęła go szybko walić a drugą ugniatała moje jajka. Patrzyła na mnie i powiedziała, słuchaj bo nie bardzo tak można wiesz jesteś moim braciszkiem więc nie pozwolę ci wsunąć kutasa do mojej szparki ale jak chcesz możesz się nim ocierać jak ja zacisnę na nim moje uda. Zresztą zobaczysz, wstała, znowu odwróciła się do mnie tyłem i chwytając mnie przyciągnęła tak że mój kutas sterczał jej między nogami. Przycisnęła go wzdłuż swojej cipki i zacisnęła uda. Teraz zacznij się ruszać ja też chcę coś z tego mieć. Nie musiała mnie namawiać oplotłem ją rękami w pasie i zacząłem wbijać się kutasem. Czułem jej ciepło i wilgoć, lekki ból bo ściskała mocno a i sama poruszała biodrami by mocniej się nabijać. Czułem jak mój żołądź ociera się o wargi i pod tym nieziemskim kątem stara wbić w szparkę ale nie daje rady. Magda pochyliła się do przodu i oparła o kolana, trzymałem ją w pasie i rżnąłem jej uda. Coraz mocniej cię na mnie nadziewała aż traciłem równowagę, chwyciłem ją za kitkę, szarpnąłem do tyłu i tak trzymając ostro i chyba w furii bo tak szybko na nią napierałem że aż poczułem jak we mnie wzbiera. Magda już prawie krzyczała, jej uścisk szalała raz mocniej raz popuszczając. Nawet udało mi się wsunąć odrobinę kutasa w jej szparkę a ona nie hamowała tempa. Sprawnym ruchem wysunąłem się z jej ud i oparłem kutasa pomiędzy jej pośladki. Jeździłem teraz po jej rowku dociskając fiuta głębiej pomiędzy. Siostra wyprostowała się i oparła głową o moją szyję a ja sunąc kutasem jak po autostradzie trzymałem ją dalej za włosy a drugą rękę wpychałem od przodu w jej cipkę. Jeszcze raz drugi i trzeci, moim ciałem wstrząsnął orgazm i pchając jej plecy do przodu zacząłem wylewać zawartość jaj na jej ciało. Po drugim strzale na zgięciu kręgosłupa zrobiło się lekkie jeziorko, strugi spermy były na całej długości pleców, kilka kropel popłynęło rowkiem po dupci a kutas ślizgał się dalej. Głośno dyszałem jak również Madzia. Sięgnęła w tył, przejechała palcem po plecach i nabierając na niego moją spermę dokładnie go oblizała. Powiedziała tylko że dobrze pamięta ten smak, stanikiem wytarła plecki i z ubraniami pod pachą wyszła z pokoju. Jak stałem tak siadłem na łóżko, nie dowierzałem co tu się stało. Dyszałem jak po maratonie, cały mokry i rozpalony. Potrzebowałem chyba z 20 minut by ogarnąć że siedzę z kutasem na wierzchu. Szybko zabrałem ciuchy i w spodenkach poleciałem pod prysznic.  

    Cały dzień przeleciał mi na upewnianiu się kto z kumpli przyjdzie, w głowie myśli błądziły wokół poranka ale na siostrę już nie wpadłem, widocznie jest u koleżanki. Mamuśka krzątała się po kuchni w fartuszku, pilnowała piekarnika, mieszała sałatkę i sięgając co chwilę do szafek szukając czegoś. Przyglądałem się jej pełen podziwu i uznania jak z gracją krząta się po kuchni. Miała na sobie koszulkę, zwiewną spódniczkę, wspomniany fartuszek, jej blond włosy wyprostowane gdzieś do połowy szyi upięte były opaską zapewne by nie wpaść do którejś z potraw. Piersi miała dość duże, jędrne i sterczące, tyłeczek ruszał się na boki w rytm ruchów. Rozmarzyłem się i pożerałem ją wzrokiem. Oprzytomniałem jak zrobiło mi się ciaśniej w spodniach i musiałem poprawić kutaska. Dałbym sobie głowę uciąć że widziała jak to robię bo popatrzyła gdzieś za mnie z szyderczym uśmiechem. Postanowiłem się czegoś napić i mijając ją potknęła się o moją nogę. Całym ciężarem ciała a raczej piersi oparła się na mojej twarzy, aż mnie zamurowało. Pachniała ładnie i słodko, mój nos wbił się idealnie pomiędzy jej dwie półkule i mimowolnie mocno zassałem powietrze. Chciałem tak zostać w bezruchu jak najdłużej ale odsunęła się i powiedziała o jej przepraszam ale nie krzątaj mi się pod nogami. Przecisnąłem się koło niej niestety nie kontrolując wzwodu otarłem o jej pośladki. Nie powiedziała nic ale byłbym przysiągł że aż wzdrygnęła się. Nalałem sobie napój i usiadłem przy stole przypatrując się dalej. Wpadł mi do głowy pomysł bo przecież jak ona stoi a ja siedzę za stołem to nawet nie zobaczy jak się onanizuję. Powoli ręka wsunęła się w spodnie i już uciskała kutasa. Ruszałem powoli dłonią po długości fiuta ostrożnie by nie wzbudzić podejrzenia. Mama się wyginała, kucała, pochylała, stawała na palcach by znowu coś sięgnąć a ja już szybko i mocno waliłem konia. Nagle dotarło do mnie że coś do mnie mówi tak wyciągnięta jak struna z ręką w górze, na palcach przy szafce. Szybko wsadziłem kutasa do spodni i powiedziałem że nie dosłyszałem. No to zejdź na ziemię i mi pomóż bo nie dosięgam, chodź tu. Gdy podchodziłem nagle zawahała się na nogach i znowu wylądowała na mnie tym razem musiała poczuć bo mój wyprężony w wzwodzie kutas ordynarnie wbijał się z jej spódniczką i materiałem majtek w jej tyłek. Odskoczyłem jak poparzony. Mama się tylko poprawiła w kroku i znowu powiedziała no chodź mi pomóż no. Nie poczuła tego? Nie możliwe, musiała. Podszedłem znowu i tym razem już bez ogródek przylgnąłem do niej, wyciągając rękę po miskę i podnosząc się też na palce czułem jak mój kutas układa się pomiędzy jej pośladkami i sunie w górę. Naczynie postawiłam na stole i znowu za nim zasiadłem. Ku mojemu zdziwieniu lub jakbym był na jawie, mamy ruchy zaczęły być seksowniejsze, przeciągała się wolno, wypinała schylając że spod spódniczki dało się dojrzeć pośladki. Znowu masowałem sobie kutasa przypominając uczucie spomiędzy jej pośladków. Klęknęła do mnie tyłem i pochyliła głęboko, jej spódniczka już całkiem odsłaniała dupcię opiętą koronkowymi majteczkami jedynie z pełnym materiałem wzdłuż krocza. Nie wierzę na samym środku jest mokra plama, czyżby jednak czuła mnie? Podnieciła się dotykiem mojego członka? Nie zastanawiając się wstałem i stanąłem za nią. Odwróciła tylko głowę i spoglądając na moje krocze rzuciła, no tak ty znowu swoje, czy ty jesteś napalony na widok matki? Jakbym widziała ojca. Nie matki a pięknej kobiety odpowiedziałem i mimowolnie poprawiłem kutasa w spodniach. Wiesz kochanie ja rozumiem że hormony buzują ale nie uważasz że to nie czas ani miejsce? Słysząc to z zadumą na twarzy czekałem dalej. No dobra, powiedziała, obiecałam ci najlepsze urodziny w życiu. Czy ty widziałeś kiedyś nagą kobietę tak poza ilustracjami? Nie, odpowiedziałem zatajając poranek z siostrą ale nie kłamałem bo to jeszcze dziewczyna. To idź do pokoju jak ja tu skończę to przyjdę do ciebie. Zbaraniałem ale jak powiedziała tak zrobiłem. Nie wiedziałem nawet na co czekam ale siedziałem na łóżku, patrzyłem na drzwi nawet nie wiem jak długo gdy klamka ruszyła się dół. W otwartych drzwiach stała moja mama, Kasia, 34 letnia wtedy kobieta. Stała w błękitnym kostiumie z szerokim dekoltem, pachniała jak najsłodsza landrynka, usta umalowane ostrą czerwoną szminką. Na piersiach spoczywał naszyjnik z białych pereł, nóżki okryte cielistymi pończoszkami i czerwone, błyszczące, skórzane szpilki. Zamknęła drzwi za sobą i okręcając się zapytała, No i jak wyglądam? Może tak być jak będę was obsługiwała? Przez moją głowę przemknęła myśl że będzie obsługiwała mnie i moich kolegów naraz i po kolei jak zwykła kurwa, tu się ciut rozmarzyłem. Mój kutas znowu zaczął biwakowanie i nie namiot a wigwam postawił w spodniach Kasia z gracją podeszłą i usiadła tuż przy mnie. Położyła mi palca na ustach po czym jej dłoń powędrowała do mojego rozporka. Zręcznym ruchem go rozsunęła i odciągając materiał bokserek uwolniła kutasa z męczarni. Stał na baczność i prężył się z kropelką na szczycie. Kciukiem dotknęła go i rozsmarowała płyn wokół żołędzia. Wzdrygnąłem się , poczułem lekki ból i łaskotki. Podniosła paluszek do ust i delikatnie go polizała. Uśmiechnęła się i wypluła odrobinę śliny na rękę, wiedziałem do czego to dąży. Okrężnym ruchem, środkiem dłoni oplotła i nasmarowała moją główkę śliną by w końcu chwycić trzon i powolnymi, okrężnymi ruchami zaczęła mi masować fiuta. Jej uścisk był delikatny i mocny zarazem, czułem jak mój twardy kutas jeszcze bardziej pęcznieje pod uściskiem. Jeszcze raz, już napluła tym razem na dłoń i mocno i szybko wykonywała wzdłuż kutasa szybkie ruchy. Czułem że odlatuję. Mama co jakiś czas waląc i ostro się zabawiając moim kutasem, kciukiem drażniła mi spód główki doprowadzając do orgazmu. Nie wytrzymałem i wypchałem biodra do góry, zacisnęła dłoń na moim żołędziu a ja wylewałem z siebie chyba litr spermy. Czułem że szczelnie go trzyma bo aż topił się w moich płynach a strużki wyciekały pomiędzy jej palcami. Nie zwalniała uścisku, sperma zalała jej całą dłoń, spływała po członku, włoski miałem całe poklejone nasieniem aż nawet na prześcieradle zrobiła się mała kałuża. Puściła mojego fiuta, pochyliła głowę i czubkiem języka liznęła żołędzia, podniosła się i z błyskiem w oku całym językiem przejechała po dłoni. Podeszła do biurka i chusteczką otarła rękę po czym kazała mi się szykować bo zaraz goście przyjdą. Potrzebowałem pół godziny by dojść do siebie, przetrawić to wszystko i nawet się uszczypnąłem kilka razy bo nie wierzyłem że jednego dnia rano z siostrzyczką a wieczorem z mamą się zabawiałem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michał R
  • Wspollokatorka, fetysz i facesitting (rozdzial 1 i 2)

    Rozdział 1 – Cicha woda…

        Magdę poznałem na pierwszym roku studiów. Mimo, iż w moim mieście była publiczna uczelnia, o dość dobrej renomie, to postanowiłem, że poszukam czegoś dalej od domu, aby się nieco usamodzielnić i móc żyć własnym życiem, bez wtrącania się rodziny w moje sprawy. Poszukiwania mieszkania przebiegły w miarę sprawnie. Po obejrzeniu kilku z nich trafiłem w końcu na to, czego szukałem – odpowiednia lokalizacja, przystępna cena i w miarę ludzkie warunki mieszkaniowe (tutaj nie miałem dużych wymagań, byle był internet i toaleta w mieszkaniu). Aby to wszystko pogodzić nie obyło się bez dzielenia się przestrzenią z kimś innym. Okazało się, że przede mną do mieszkania wprowadziła się… ona. Magda, bo tak przedstawiła się dziewczyna, z którą miałem zamieszkać, miała tak samo jak ja 19 lat i dopiero zaczynała swoją przygodę na studiach. Z wyglądu wydała mi się bardzo ładna, o miłych rysach twarzy i zgrabnych nogach, wychodzących spod krótkiej niebieskiej sukienki. Na nóżkach zdołałem dojrzeć cieniutkie rajstopy o cielistym kolorze. Całość sprawiała mocne, przyjemne wrażenie. Kiedy oglądałem mieszkanie, ona akurat wychodziła załatwiać jakieś sprawy na wydziale, więc przywitaliśmy się tylko, po czym wyszła z moim wzrokiem na sobie, który jak miałem nadzieję, był dostatecznie dyskretny i niezauważalny. Dalsza część oglądania mieszkania była już tylko formalnością. Warunki finansowe i lokalizacyjne znałem przed przyjściem, a to co zastałem w środku było do zaakceptowania. Mój przyszły pokój nosił wprawdzie widoczne ślady użytkowania, ale było czysto, a meble, mimo widocznego upływu czasu, nadawały się dla typowego studenta. Umówiłem się z właścicielem mieszkania, że się wprowadzę na drugi dzień (ponieważ miałem wykupioną jeszcze jedną noc w hotelu, z racji poszukiwań mieszkania i załatwiania innych spraw). Po podpisaniu umowy i wypełnieniu innych formalności wróciłem do swojego pokoju w hotelu. Wracając autobusem rozmyślałem jak to będzie żyć w końcu na własną rękę. Myślałem też o Magdzie. Spodobała mi się bardzo, ale nie robiłem sobie nadziei na cokolwiek. Należę do osób nieśmiałych, o dość niskiej samoocenie, więc miałem tylko nadzieję, że wyjdzie z tego chociaż dobra przyjaźń i będziemy żyć w zgodzie. Po cichu fantazjowałem sobie jednak na jej temat i tego co mogłoby się między nami wydarzyć… szczególnie jeśli jej styl ubierania był taki jak się zapowiadało.

        Następny dzień upłynął pod znakiem przeprowadzki, wizyty w dziekanacie i załatwieniu sobie biletu miesięcznego. Dopiero po południu mogłem wreszcie przyjść na swój kwadrat i oddać się temu co lubiłem robić najbardziej… graniu na kompie. Cóż, jako osoba ze skłonnościami introwertycznymi, nieco samotnicza i stroniąca od ludzi (a przynajmniej ich większych skupisk) i tak nie widziałem lepszej alternatywy. Poza tym sprawiało mi to przyjemność i satysfakcję. Potrafiłem spędzać tak większość wolnego czasu, choć zdarzało się, że znajomi wyciągali mnie na piłkę halową lub siatkówkę. Z wiekiem bardziej wkręciłem się w te sporty i inne formy spędzania czasu, ale w tamtym czasie komputer dominował bezwzględnie.

        Pierwsze dni upływały spokojnie i bez jakichś większych wydarzeń. Z krótkich rozmów dowiedziałem się, że Magda studiuje co prawda na innym kierunku i wydziale, ale znajduje się on blisko mojego. Wyszło zatem, że czasem drogę na uczelnię mieliśmy pokonywać wspólnie. Uśmiechnąłem się na myśl o tym i ona chyba to zobaczyła… po czym również się uśmiechnęła. Sytuacja ta sprawiła małe zakłopotanie u mnie i zamilkłem. Jej uśmiech wydał mi się zagadkowy, nie taki do końca przypadkowy. Próbowałem sobie wmówić, że to moja rozbujała wyobraźnia dochodzi do głosu, ale… nie dawało mi to spokoju.

        Nadszedł czas rozpoczęcia roku akademickiego. Przygotowywałem się do wyjścia. Miałem na sobie standardowy garnitur o szarym odcieniu, koszulę z kamizelką i krawatem. Zestaw jeszcze z niedawnej matury. Wyjątkowo na tą okazję użyłem również wody po goleniu, która była prezentem z niepamiętanej już przeze mnie okazji. W międzyczasie moich przygotowań zdarzało mi widzieć Magdę na korytarzu i w kuchni. Miała na sobie elegancką, czarną sukienkę, która znowu odsłaniała tylko tyle i aż tyle, żeby wzbudzić we mnie żywsze bicie serca. Na nogach był pasujący do reszty stroju materiał czarnych rajstop, choć z mojej perspektywy mogły to być również pończochy. Nie dało się tego poznać z zewnątrz, więc jak zwykle odruchowo zakładałem, że mam do czynienia z tym pierwszym. Sukienka miała również spory dekolt i pierwszy raz mogłem dostrzec, że moja współlokatorka była posiadaczką chyba idealnego rozmiaru biustu. Wtedy nie znałem się na rozmiarach, ale teraz stwierdziłbym, że było to coś pomiędzy B i C. W każdym razie dość szybko wyobraziłem sobie jej jędrne piersi na moich dłoniach i paluszkach muskających jej delikatną młodą skórę i suteczki. Trwało to może ułamki sekund, ale wystarczyło, aby moja krew zmieniła kierunek podróży i powędrowała do strategicznego miejsca, posądzanego przez niektórych o własne źródło inteligencji. Zebrałem w sobie dość odwagi i powiedziałem jej jak pięknie wygląda. Podziękowała z uśmiechem, po czym zapytała, skoro idziemy w to samo miejsce, to czy bym na nią nie zaczekał. Oczywiście się zgodziłem.

        Po wyjściu udaliśmy się na przystanek i po odczekaniu paru minut wsiedliśmy do swojego autobusu. Przez całą podróż rozmawialiśmy ze sobą. Dowiedziałem się z jakiego miasta pochodzi (niestety dalekiego od mojego), czemu wybrała ten kierunek i tą uczelnię, że czuje się tutaj trochę samotnie (oboje nie mieliśmy tu żadnej rodziny, czy znajomych), a także wymieniliśmy się paroma innymi osobistymi szczegółami. Przez cały czas nie mogłem oderwać wzroku od jej pięknych kolan, łydek i ud, przykrytych najlepszym materiałem, jaki tylko można użyć w celu podkreślenia zgrabnej linii nóg i seksapilu ich posiadaczki. Jak zwykle starałem się zerkać tak, aby było to niedostrzegalne, czyli krótkimi seriami, odwracając co i rusz głowę w innym kierunku. Wynikało to między innymi stąd, że odwróciwszy głowę w neutralny punkt, natychmiast pojawiała się ochota na ponownie zobaczenie tego pięknego widoku. Ulegałem tej pokusie stanowczo za szybko i po krótkim spojrzeniu, znowu odchylałem głowę. To błędne koło towarzyszyło mi odkąd sięgam pamięcią. Dotarliśmy w końcu na miejsce i nasze drogi dość szybko się rozeszły. Po wejściu do budynku auli rozdzieliliśmy się i ostatecznie każde z nas wylądowało w innym miejscu na sali. Po uroczystości nie udało mi się na trafić znowu na Magdę, ale widziałem, że wychodziła z grupką studentów, prawdopodobnie do jakiegoś lokalu napić się i zintegrować. Westchnąłem sobie lekko w duchu, choć nie z zazdrości. Wiedziałem, że oboje żyjemy w dwóch innych światach i jak bardzo się różnimy od siebie. Pocieszał mnie jedynie fakt, że przez co najmniej następny rok mogłem być blisko niej.

        Dalsze dni upływały normalnie, chodziliśmy na swoje zajęcia, od czasu do czasu natykając się na siebie w domu. Przez ten czas poznaliśmy się trochę lepiej i dystans się nieco zmniejszył. Widziałem, że jest bardziej towarzyską osobą ode mnie i w ciągu paru tygodni miała już swoją grupkę znajomych, z którą spędzała sporo czasu. Raz na jakiś czas wychodziła na imprezę do jakiegoś klubu. Ku mojemu zaskoczeniu, jej styl ubierania trzymał poziom nawet przy takich okazjach. Mimo, że ubierała się bardzo seksownie, widać było, że ceni sobie również elegancję i zachowywała te małe oznaki skromności. W mojej ocenie jej spódniczki i sukienki nie były wyzywające, za krótkie, ale w sam raz.

        Po pierwszym miesiącu zdarzyło się, że obejrzeliśmy wspólnie film na komputerze. Co ciekawsze nastąpiło to z jej inicjatywy. Ot, był nudny dzień, ona nie miała pomysłu jak go spędzić, a że ja czas spędzałem tak jak spędzałem, wymyśliła, że może raz dotrzymałbym jej towarzystwa w trakcie seansu. Pomysł mi się spodobał i powędrowałem z nią do jej pokoju. Oczywiście nie wydarzyło tu się jednak nic szczególnego… Zwyczajnie usiedliśmy sobie na jej łóżku, oparliśmy się o ścianę i poduszki i oglądaliśmy jakąś komedię. Tego dnia miała akurat spodnie (a to nieczęsto się zdarzało), więc moja uwaga była tam gdzie być powinna, czyli na ekranie monitora. Po filmie porozmawialiśmy jeszcze trochę ze sobą, po czym poszedłem znowu do siebie. W naszych kontaktach dostrzegałem czasem pewną nutkę czegoś co trudno mi było zdefiniować… Była dla mnie miła i w ogóle, ale tutaj było coś więcej na rzeczy. Wydawało mi się, że coś jej chodzi po głowie, że chciałaby o czymś porozmawiać lub coś zrobić. Nie byłem jednak w stanie nic z niej wyciągnąć. Tak jakby to było jakimś tabu lub wielkim sekretem, który chowała przed całym światem. Potwierdzenie tego przypuszczenia znajdowałem w naszych kolejnych posiadówach, które czasem nie polegały na oglądaniu filmów, ale na samej rozmowie. Nie ukrywam, że większość z tych spotkań była z jej inicjatywy, ale i ja zaczynałem się z czasem przełamywać i zaglądać do niej, ot tak dla nawiązania rozmowy (choć i widoki swoje robiły).

        Dalsze miesiące zbliżały nas do siebie, ale bardziej w relacji przyjacielskiej, niż romantycznej. Ja nie potrafiłem podjąć się tego, aby inaczej do niej zagadać, dać znać, że mi się podoba i jak bardzo ją polubiłem, a ona… mimo, że widziałem u niej chęci na coś więcej, nie mówiła i nie okazywała tego wprost. Może coś ją hamowało, a może po prostu czekała na mój ruch.

        Przełomem stał się pewien zimowy, styczniowy wieczór, kiedy wróciła z imprezy świętującej zaliczony egzamin. Mimo, iż zdarzało się jej przychodzić do mieszkania w stanie nietrzeźwym, to tym razem widać było po niej, że pozwoliła sobie na więcej niż zwykle. Było już bardzo późno, ale ja jak zwykle do spania się jeszcze nie garnąłem. Wszedłem do kuchni, gdzie akurat się krzątała i zagadnąłem.
    – I jak tam było w klubie?
    – A spoko, wytańczyłam się tak, że padam z nóg… marzę teraz tylko o szybkim prysznicu i ciepłym łóżeczku. – Odparła.
    – No to łazienka jest wolna, do dzieła – powiedziałem z uśmiechem, być może lekko prowokującym. Nie wiem czy go zauważyła, bo była zajęta wstawianiem wody do czajnika.
    – Dzięki, później skorzystam… teraz napiję się kawy i odpocznę chwilę u siebie. – odrzekła spokojnie.
    „Kawy?” – pomyślałem – „O pierwszej w nocy?” – zachowania niektórych „kawopijców” od zawsze mnie zaskakiwały.
    Potowarzyszyłem jej chwilę w kuchni i upewniwszy się, że nie będzie przeszkadzać jej moja obecność, poszedłem za nią do pokoju. Po wejściu zajęła miejsce na łóżku, tak jak do oglądania filmu z komputera, opierając się plecami o ścianę, a nogi układając swobodnie na kocu przykrywającym kołdrę. Zbliżając się do niej, aby usiąść obok, w tej samej pozycji, nie mogłem się powstrzymać od spojrzenia na obiekt moich wielokrotnych westchnień. Jej nóżki działały na mnie jak zwykle – hipnotyzująco – i w środku czułem pragnienie ich dotyku, pieszczoty, a także… czegoś więcej. Miała na sobie niebieską, rozkloszowaną sukienkę z cieniutkim, czarnym paskiem w talii i czarne, cieniutkie, lekko połyskujące rajstopy z lycry. Widok był nieziemski, ale musiałem być powściągliwy. Zawsze taki byłem. Miało się to jednak wkrótce zmienić.

    Nasza rozmowa toczyła się zwyczajnie do czasu, kiedy dziwnym trafem zeszliśmy na tematy bardzo mi bliskie…
    – … a oni ciągle tylko gapili się na moje nogi. – z nieukrywanym zirytowaniem powiedziała Magda – Czy wam tylko jedno w głowie?
    – No cóż… niekoniecznie jedno, ale na pewno ma to związek właśnie z nimi – powiedziałem znowu uśmiechając się. – Trzeba przyznać, że twoje działają na wyobraźnie.
    Jej oskarżenie było jak najbardziej na miejscu, choć w moim przypadku… tym „jednym” w głowie było coś nieco innego, niż jej towarzyszom w klubie.
    – Tak… nie wątpię. – odpowiedziała. – Szkoda tylko, że ta wyobraźnia sprowadza się tylko do seksu.
    – Nie tylko, przynajmniej nie u każdego – stwierdziłem.
    – Nie u każdego? A do czego się może jeszcze sprowadzać? – odparła Magda z nieukrywanym zainteresowaniem. Mówiąc to spojrzała się na mnie, co wprawiło mnie w zakłopotanie.
    Przed odpowiedzią chwilę się zawahałem. Część mnie chciała powiedzieć wprost co lubię, jak to lubię, jak Magda na mnie działa, zarówno w swoim zachowaniu jak i wyglądzie. Druga część mnie mówiła, aby nie robić tego. „Po co psuć coś bezpiecznego… spokojnie pielęgnowanej znajomości, która może z czasem zostać nazwana przyjaźnią.” – tak część mojej podświadomości próbowała mnie zablokować. Po tej kilkusekundowej, wyrównanej walce zdecydowałem się na kompromis…
    – No… a znasz pojęcie pettingu? – zapytałem.
    Zważywszy na jej wcześniejszy zarzut, nie miałem pewności czy brnę w ślepą uliczkę, czy może…
    – …znam – z lekką niepewnością w głosie odpowiedziała moja współlokatorka.
    – No to widzisz… można mieć trochę inne spojrzenie na ten temat. – Mówiąc to wpadałem w coraz większe zawstydzenie, a zarazem biłem się w wyobraźni w czoło. Przecież mogła wrzucić mnie do jednego worka z „tamtymi”.
    – Co masz na myśli? Hmm…? – tym razem pewnym głosem odrzekła, znowu patrząc się na mnie.
    I znowu. Tutaj zaciąłem się na tyle sekund, że prawie straciłbym okazję do powiedzenia czegokolwiek. Z jednej strony jej słowa napawały mnie nadzieją, a z drugiej przerażały. Czułem się jak na kolejce górskiej, w wesołym miasteczku, tuż przed wielkim, gigantycznym zjazdem. Takim, gdzie żołądek podchodzi pod same gardło.
    – No to do czego może służyć petting… np. grę wstępną…. – mówiłem powoli – …czy jakieś inne… zabawy – dodałem. Mój dobór słów mnie dobijał.
    W tym momencie wiedziałem już jakiego pytania się spodziewać dalej. Próbowałem się na nie przygotować, nastawić jakoś, zebrać odwagę…
    – Inne zabawy? Jakie np.? – dość przewidywalnie odparła Magda.
    – Na przykład… fetysze… – odpowiedziałem.
    Dalsza rozmowa przebiegła pod znakiem intymnego zwierzania się z tego co mnie nakręcało i o czym fantazjowałem wielokrotnie. Niełatwo było mi o tym mówić, ale jak już wcześniej było wspomniane… nie to było moim największym strachem. Zwierzając się jej, wiedziałem tylko, że pozna mnie z bardzo intymnej strony i to nie musi zmieniać niczego co do tej pory nas łączyło. Może liczyłem na to, że w „najgorszym” przypadku nasza przyjaźń po prostu się zacieśni, ale nie do tego stopnia o jakim marzyłem. W każdym razie, w lekko chaotycznym tonie, poznała to na co zwracam uwagę, o czym wtedy myślę i jak bardzo chciałbym, aby prowadziło to do…
    – Na prawdę? Lubisz jak… – powiedziała, zatrzymując się na ułamek sekundy.
    – …jak dziewczyna siada mi na twarzy. – dokończyłem za nią – I jak siedzi na niej… w spódniczce lub sukience, z nóżkami pokrytymi cienką warstwą materiału rajstop lub pończoch… z majteczkami przyciśniętymi do mojej buzi.
    Muszę przyznać, że jak temat tabu został przełamany, to moja nieśmiałość zaczęła nieco ustępować. Nadal nie wiedziałem jednak jakie jest jej zdanie na mój temat i czy ona w ogóle brała mnie kiedykolwiek pod uwagę, w charakterze kogoś więcej niż tylko kolega-współlokator.
    Nastąpiło parę sekund ciszy. Zacząłem zastanawiać się nad kolejnym ruchem, kiedy ona pierwsza się odezwała:
    – W takim razie nie miałbyś pewnie nic przeciwko temu, abym sobie posiedziała na tobie w tej chwili… o tak po prostu? – zapytała z uśmiechem i to takim, że widać było, że to nie był żart.
    Ciężko byłoby mój stan w tym momencie opisać słowami. Ogromne fale ciepła przeszywały moje ciało. Wiedziałem co się za chwilę wydarzy, miałem już tego niemal stuprocentową pewność. Strach powoli ustępował… nawet moje małe niedowierzanie, maluteńka wątpliwość, że może to nie było jednak na serio, nie były w stanie zakryć mojej wewnętrznej euforii. To nie była jednak chwila, z której bym się już wycofał. Spojrzałem jej głęboko w oczy…
    – Chyba czytasz w moich myślach – odrzekłem również z uśmiechem. – Oczywiście, że nie miałbym nic przeciwko.
    – No to dalej… kładź się.

    Rozdział 2 – …brzegi rwie.

        Gdyby ktoś kiedyś zapytał mnie o moją wersję nieba, to chwile, które przeżywałem od momentu wypowiedzenia przez Magdę tych pamiętnych słów, przyszłyby mi na myśl w pierwszej kolejności. To czego nie wiedziałem w tamtym momencie o mojej rozmówczyni, to fakt, że gdy opisywałem swoimi słowami to o czym wielokrotnie marzyłem, jednocześnie mówiłem jej coś, co sama uwielbiała robić i wpasowywało się w jej styl bycia. Mówiłem m.in. o ubiorze i zachowaniach, które również jej sprawiały przyjemność, ale o których nigdy nie odważyłaby się powiedzieć ot tak. Może zresztą nie wiedziała o tym sama… może to ja jej pokazałem dopiero ten nowy świat, który ona od razu podchwyciła. Tego nie dowiedziałem się, ani wtedy, ani później. Ale dowiedziałem się w końcu, jak to jest być w raju na ziemi.

     
        Bezpośrednio po jej słowach podniosłem się i położyłem na plecach, tak że miałem ją po swojej lewej stronie. Skuliła nogi i skrzyżowała je, aby zrobić mi miejsce, a gdy już byłem gotów, niemal natychmiast się podniosła. Widziałem ją klęczącą obok mnie i patrzącą na mnie z góry. Najpierw spojrzałem na jej kolana, wciśnięte w miękką pościel i koc, po czym przesunąłem wzrok do linii, gdzie kończyła się jej niebieska sukienka. Przez krótką chwilę napawałem się widokiem jej seksownie wyglądających nóżek i lekko połyskującej lycrze na nich. Ich powierzchnia wydawała się idealnie gładka i mocno przyciemniona. Miałem ochotę ich dotknąć, ale stan w jakim byłem skazywał mnie na myślenie tylko o jednym… o tym co mnie zaraz czeka. Jej pozycja nie zmieniła się w ciągu najbliższych kilku sekund, więc zacząłem wędrować wzrokiem wyżej, po jej całej sukience, przez dekolt, szyję i w końcu oczy. Na twarzy miała lekki uśmiech. Wydawało się, że albo chce dać mi popatrzeć na nią zanim dojdzie do nieuniknionego, albo zbiera w sobie odwagę na dalsze działanie. Moje dłuższe wpatrywanie się w jej oczy podziałało i w końcu podniosła się na kolanach. Przerzuciła jedną nogę przeze mnie i zawisła chwilę nad moją klatką piersiową. W tym momencie moje łokcie dotykały jej łydek i już samo to, gdyby nie moje skupienie na niej i oczekiwanie na to co się zaraz stanie, wprawiłoby mnie w błogi stan przyjemności. Moja uwaga była jednak gdzie indziej i tylko od czasu do czasu, momentami, moja świadomość rejestrowała ten aksamitny dotyk jej ciała.

        Patrząc się cały czas na mnie zaczęła przesuwać nogi, jedną za drugą, w stronę mojej głowy. W ułamkach sekundy mój cały widok na świat zmienił się kompletnie. Leżąc tak, widziałem po swoich bokach i nade mną to, co było skryte, schowane przed widokiem każdego kto kiedykolwiek na nią patrzył. Łapczywie utkwiłem wzrok na wprost siebie, tam gdzie rajstopy miały swój szew i zaciemnione górne partie materiału. Pod nimi dostrzegłem czarne, lekko koronkowe figi, ładnie okrywające jej najskrytsze miejsce.

        Magda chwyciła rękami brzegi swojej sukienki i lekko ją podwinęła, aby widzieć moją twarz. Gdy tylko mnie zobaczyła, zaczęła lekko przerywanym ruchem zniżać się, rozchylając nogi na boki coraz bardziej i bardziej. Ostatecznie zbliżyła się tak bardzo, że poczułem na ustach i nosie jej dotyk, który następnie przekształcił się w lekki nacisk. Nie czułem jej całego ciężaru, bo wyraźnie bała się pójść na całość i cały czas uważała, czy aby na pewno mnie za mocno nie przydusza. Ja z kolej byłem już wtedy w innym świecie. W momencie kiedy jej ciało zetknęło się z moją twarzą, mój obraz stał się nieco rozmyty i nie byłem w stanie za wiele widzieć. Ostrość widzenia łapałem tylko patrząc w górę, na nią.
     
        Moja współlokatorka patrzyła się na mnie, nasycała się moim widokiem, moim poddaniem, moim dotykiem. Było to dla nas obu wielkie przeżycie. Ze swojej perspektywy widziała tylko moje oczy, nos i czoło… wszystko poniżej było przez nią zasłonięte i przyciśnięte do jej schowanej pod majteczkami cipki. Trwaliśmy tak przez dobrych parę minut, aż w końcu zarzuciła sukienkę z powrotem na moją głowę. W tym momencie moja fantazja całościowo się dopełniła. Czułem, że byłem uwięziony w małej, ciemnej przestrzeni, mając nad sobą lekko tylko prześwitujący niebieski materiał. Teraz kiedy również światło zostało ode mnie odcięte, jeszcze bardziej skupiłem się na pozostałych zmysłach. Jej zapachu, który z każdą chwilą stawał się coraz wyrazistszy, wilgotniejszy i intymny. To, plus dotyk jej ud, rajstop, majteczek i tego co chowało się pod nimi, doprowadzało mnie do maksymalnego wrzenia. Byłem tam gdzie zawsze pragnąłem być. Chciałem tylko, aby ta chwila trwała jak najdłużej, aby nie kończyła się… lub przerodziła w coś jeszcze więcej.

        Nie wiem ile to wszystko trwało. Może dziesięć minut, może pół godziny… ja bym pewnie nie zauważył nawet, gdyby godzina tak minęła. Madzia przyciskała mnie z różną siłą… a z czasem nawet pocierała lekko swoim kroczem. Uwielbiałem to i rozkoszowałem się każdą chwilą. W pewnym momencie jednak, poczułem zmniejszenie nacisku, a potem jej lekkie unoszenie się. Rozpoznając co się święci, natychmiast chwyciłem ją swoimi rękami za biodra i przycisnąłem z powrotem do siebie. O ile do tej pory było czasem słychać jej cichutkie pojękiwanie, o tyle teraz jej odgłos rozniósł się po całym mieszkaniu. Trzymając ją i przyciskając do siebie, poczułem jak podniecenie bierze u niej górę. Zaczęła pocierać się o mnie jeszcze energiczniej, jeszcze namiętniej.  Jęczała głośno, a jej ruchy na mnie były coraz żywsze.

        O ile dla mnie była to niezmiennie wielka przyjemność i satysfakcja, być w tej pozycji, w tym stanie, być wykorzystywanym przez piękną dziewczynę dla jej przyjemności, o tyle dla niej to już stawało się nie do zniesienia. Zrozumiałem to po tym, jak w pewnym momencie przerwała swoje ruchy na mojej twarzy i zmieniła pozycję. Teraz widziałem ją nad sobą, ale… od tyłu. Zaraz po tej zmianie poczułem jak ktoś grzebie mi przy spodniach i próbuje je ściągnąć. W tym momencie ja również nie pozostałem bierny i zacząłem dobierać się do jej dolnej części ubioru. Chwyciłem ją za koniec rajstop i zacząłem je zsuwać, starając się pod drodze złapać również majtki. Pomogła mi trochę, unosząc lekko swój kształtny tyłeczek. Kiedy była już naga od pasa w dół, wróciła na swoje miejsce nade mną i kontynuowała rozbieranie mnie.

        Widok, który miałem przed sobą był tak idealny, że zatrzymałem się na chwilkę, aby go podziwiać . Gdy ona była zajęta paskiem, rozporkiem i zsuwaniem moich dolnych części garderoby, ja obserwowałem jej piękny rowek, cały pokryty i lśniący od jej soczków. Tuż nad nim widziałem jej drugą malutką dziureczkę. Oba miejsca były niemal w całości pozbawione włosów. Gdybym mógł zatrzymać czas, to zrobiłbym to natychmiast i wpatrywał się w ten obrazek do woli. Ocknąłem się dopiero wtedy, gdy poczułem jej usta na moim jeszcze małym przyjacielu. Podczas, gdy ona zaczęła się nim bawić, lizać go, ssać główkę, ja zacząłem całować i lizać jej słodką, soczystą muszelkę. Mimo, że jej podniecenie i gotowość było widać jak na dłoni, nie zabrałem się od razu za najważniejsze miejsce. Najpierw dałem sobie czas i zwiedziłem jej zewnętrzne wargi, liżąc, ssąc i całując je na kilka sposobów jakie przychodziły mi na myśl. Dopiero, gdy nacieszyłem się nimi, zbliżyłem się do środka. Mój języczek bawił się wchodząc i wychodząc z jej dziurki, a z czasem… co i rusz zacząłem „zaglądać” języczkiem do jej guziczka.  Moja zabawa, „to środek, to brzeg, to guziczek” nie trwała jednak za długo. Gdy poczułem, że mój „mały” nie był już mały i był zdecydowanie poza możliwością zmieszczenia się w jej buzi (chyba, że równocześnie w gardle), skupiłem całą swoją uwagę na jej najczulszym punkcie. Z początku jej reakcja była tak gwałtowna, że na moment wypuściła mnie ze swoich ust, ale po paru sekundach wróciła do swoich pieszczot. Po jej zachowaniu poznałem, że już nie może być daleko i zacząłem nieco przyspieszać swoje ruchy. Muskałem i lizałem językiem jej guziczek najlepiej jak potrafiłem. Palcami próbowałem odsłonić ją jeszcze bardziej, choć w tej pozycji nie było to tak skuteczne jak bym chciał. Mimo tego, widziałem jak coraz trudniej było jej skupiać się na lodziku. Coraz głośniej jęczała i przerywała robić mi dobrze, aby wydać kilka lekkich okrzyków. W pewnym momencie udało mi się znaleźć taką kombinację nacisku, ruchu i kierunku, że kompletnie przestała się mną przejmować i skupiała się już tylko na tym, co jej robiłem, tam na dole. Wszystko nabierało tempa. Czułem jej skurcze, jej zwiększający się nacisk na mnie i jej głośny orgazm. Moje usta, mój nos, moje policzki, wszystko było mokre i ciepłe, tak jak jej cipka.

        Gdy jej spazmy dobiegły końca, legła na mnie, z głową w moich nogach. Jej słodka pupcia oddaliła się ode mnie na tyle, że nie mogłem kontynuować już swoich działań, więc, będąc nadal pod ciężarem jej ciała, poświęciłem uwagę temu do czego dostęp miałem.  Całowałem jej nogi, jej uda… to z lewej strony, to z prawej. Ocierałem się o nie swoimi policzkami. Lubiłem czuć dotyk jej skóry, smakować ją w różnych miejscach. Marzyłem teraz w zasadzie tylko o jednym… aby powtórzyć to samo co już było… aby jeszcze raz usłyszeć ją w ten sposób, aby zobaczyć jej rozkosz płynącą z moich działań.  Pomyślałem, że uda mi się to, gdy Magda, po krótkiej przerwie, podniosła się i wróciła na poprzednią pozycję. Znowu miałem ją nad sobą i znowu miałem dostęp do swojego malutkiego raju, gdy poczułem, że i ona wznowiła swoją „pracę”. Tym razem jej reakcja na moje pieszczoty była dużo bardziej subtelna i nie odrywała się już od mojego przyjaciela. Postanowiłem zatem spróbować czegoś innego. Podczas, gdy ona doprowadzała mnie do szaleństwa i niesłychanej rozkoszy swoimi ustami, ja skierowałem uwagę na jej drugą dziurkę. Sięgnąłem języczkiem najmocniej jak się dało i zacząłem lizać. Widać, że to ją zaskoczyło, ale… nie przestawała mnie ssać i pieścić. Czułem jak czasem zmienia tempo, jak próbuje różnych podejść, lizania, całowania, brania to w ręce, to w buzię. Gdy jednak zaczęła go jednostajnym ruchem wsuwać i wysuwać ze swoich ust, wtedy dopiero poczułem, że się zbliżam. Kiedy poczułem, że punkt „bez odwrotu” nadchodzi, przerwałem swoje zabiegi na niej. Wiedziałem, że teraz nadciągnęła moja kolej na zakłócanie ciszy nocnej. W końcu stało się. Poczułem skurcze w środku, ruch mojego nasienia na zewnątrz i ogarniający całe ciało orgazm. Moje jęki i krzyki byłyby dużo cichsze i krótsze gdyby nie to, że po moim dojściu nie wypuszczała go z ust, tylko kontynuowała swoje ruchy, aż do ostatniego spazmu i do ostatniej kropli. Kiedy mięśnie mi się rozluźniły opadłem głową na łóżko.

        Podczas, gdy ja leżałem tak pełen satysfakcji i spełnienia, Magda podniosła się lekko, obróciła i położyła obok mnie. Zobaczyłem jej śliczną twarz i małe ślady mojej spermy na jej policzku. Nie zważając na nic zbliżyłem się i zacząłem ją całować. Pomyślałem sobie, że to ironia, że dopiero teraz możemy posmakować nawzajem swoich ust. A było to uczucie równie niesamowite jak wszystko co się do tej pory działo. Nasze języki nie mogły się sobą nacieszyć, nasze usta nie mogły się od siebie oderwać, a nasze zęby przygryzały wzajemnie nasze wargi. Całowaliśmy się tak długo i namiętnie, aż moje ręce zaczęły same wędrować po jej całym ciele.
    – Dosyć. – przerwała nagle nasz pocałunek – Jutro rano musimy wstać na wykład. To ostatni w tym semestrze. Musimy na nim być.
    Wypowiadając te słowa, równocześnie wstała i zaczęła zbierać się do łazienki.  Po tych słowach zauważyłem lekki uśmiech na jej twarzy. Podobny zresztą miałem zapewne na swojej. Przed nami zapowiadał się jeszcze co najmniej jeden cały semestr wspólnego mieszkania. Pomyślałem tak i poczułem dreszcz na plecach. Był to jednak bardzo przyjemny dreszcz.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mateusz (fsman)

    Publikuję 1 i 2 rozdział z 3 planowanych.

    Wszelkie uwagi mile widziane.

    Tagi: seks, fetysz, uległość, femdom, facesitting, rajstopy, spódniczki, sukienki, minetka, pieszczoty

  • Niewolnik starszej Pani

    Na jednym z portali natknąłem się na konto dojrzałej Kobiety która szukała uległego w moim (40 lat) wieku. Postanowiłem napisać i (co mnie zdziwiło) po kilku minutach miałem w skrzynce maila z numerem telefonu. Po chwili wahania wystukałem cyferki. Jeden sygnał, drugi…

    -Słucham – usłyszałem w słuchawce

    – Kłaniam się Lady Natalio, ośmieliłem się napisać do Pani bo chciał bym poznać..

    -Nie interesuje mnie kogo  chcesz poznać, masz jedyną szansę. Jeśli się spiszesz, może zostaniesz moim stałym niewolnikiem. O dwudziestej masz być u mnie i weź zabawki jak masz. Na szyi masz mieć obrożę- Pani podała adres i rozłączyła się.  Przez chwilę wahałem się czy to nie głupi dowcip. Niby głos w słuchawce wyraźnie należał do starszej osoby, ale z drugiej strony ot tak podany adres w bloku, bez jakiegoś spotkania na neutralnym gruncie… Postanowiłem zaryzykować. Prysznic, głęboka lewatywa, golenie twarzy i krocza. Do plecaka kajdanki, dwa wibratory,  gruby plug analny, knebel i dokładnie o 20 nacisnąłem  przycisk domofonu. W głośniku usłyszałem tylko:

    – Siódme piętro, drzwi po środku. Zapukaj i klęcząc z twarzą przy podłodze czekaj aż ci otworzę. Nie zapalaj światła na klatce.

    Wjechałem windą szybko zakładając na szyję obrożę, zapukałem i zgodnie z poleceniem klęknąłem na wycieraczce zgięty w pokłonie. Drzwi się otworzyły i kątem oka zobaczyłem drobne stópki odziane w pończochy i czarne klapeczki na dwu-trzy centymetrowym obcasiku. Pani trąciła mnie w policzek i podsunęła bucik do ucałowania. Przywitałem się a Pani złapała za gadżet na szyi i pociągnęła mnie do środka.

    – Nie sądziłam że jesteś aż tak zdesperowany śmieciu żeby spełnić ten rozkaz, ale widzę że zależy  ci na służbie. Rozbieraj się, ciuchy połóż na taborecie i czekaj aż cię zawołam.

    Szybko zdjąłem co miałem na sobie, złożyłem w kostkę i położyłem we wskazanym miejscu a sam nagi klęknąłem w pozycji uległego z twarzą przy podłodze. Słyszałem jak Pani się krząta po pokoju, przesuwa krzesła jednak nie śmiałem podnieść wzroku.  Usłyszałem jak otwierają się drzwi i poczułem że Pani łapie za obrożę i ciągnie mnie w stronę pokoju drugą ręką biorąc mój plecak z gadżetami które przyniosłem. Posłusznie na czworaka poszedłem za nią delektując się dotykiem pończoszki na policzku. Pani usiadła na krześle a ja na czworaka  oczekiwałem co dalej.

    – No i co tak klęczysz pajacu? Usiądź normalnie- rozkazała. Siadłem na dywanie kuląc nogi i opierając na kolanach brodę- No co, wstydzisz się mnie? Mam 64 lata i nie takich cudaków widziałam.

    Siedząc u Jej stóp wyprostowałem się i rozsunąłem lekko nogi. Czułem wstyd, ale z drugiej strony wiedziałem  że nic mi nie grozi. Niezbyt nachalnie przyjrzałem się Pani. Nie wysoka, dosyć pulchna Kobieta o ciemnej karnacji, oprócz pończoch i klapek ubrana w czarną lekko prześwitującą halkę spod której widać było spore piersi zakończone dużymi ciemnymi brodawkami i czarne koronkowe pół stringi. Jej ciemne włosy lekko spływały na ramiona. Zakochałem się w Niej od pierwszego spojrzenia. Pani delikatnie wysunęła stópkę i dotknęła pasa cnoty który miałem założony na genitalia. Podnosiła go i bawiła się a kutas mi rósł i bolał coraz bardziej.

    – Rozumiem że kluczyk przy obroży jest od tego – wskazała brodą moje krocze

    – Tak proszę Pani, czy zechce go Pani przyjąć?

    – Nie, niech zostanie tam gdzie jest. Opowiedz mi o sobie…

    Opowiedziałem ogólnie gdzie pracuję, co robię, potem Pani zaczęła przeglądać zawartość plecaka i  poprosiła żebym opowiedział o swoich preferencjach i doświadczeniach seksualnych z Kobietami i mężczyznami. Opowiadałem a Pani coraz bardziej rozchylała uda. Oparła stópki na moim kroczu i kazała je głaskać. Pieściłem Jej nóżki i kontynuowałem opowiadanie patrząc zachłannym spojrzeniem w przykryte majteczkami miejsce gdzie kończyły się uda. Pani Natalia zauważyła to i zapytała:

    – Chciał byś zobaczyć co tam jest?

    – Marzę o tym Lady Natalio

    – To zdejmij mi majteczki – natychmiast sięgnąłem dłońmi co od razu spotkało się z ostrą reakcją Pani, dostałem po łapach

    – Nie wiesz jak rasowy pies rozbiera Panią śmieciu?? – wiedziałem. Klęknąłem i delikatnie złapałem zębami gumkę majteczek. Pani podniosła pupę żeby mi ułatwić zadanie ale i tak nie szło mi to najlepiej. Po dłuższej chwili bielizna pani zwisała z moich ust, w nozdrzach czułem delikatny zapach łona mojej właścicielki a na wysokości oczu miałem cudowną cipkę Lady Natalii.  Delikatne owłosienie zasłaniało lekko wystającą łechtaczkę, gładkie, ciemnoróżowe wargi sromowe domagały się języka.

    – Podoba ci się? – zapytała

    – Jest cudowna – odparłem. Pani podniosła się z fotela i złapała mnie za głowę i docisnęła do swojego krocza. Wysunąłem delikatnie język by móc poczuć Jej smak. Niestety nie spodobało się to Pani i dostałem „plaskacza”.  Wyjęła z plecaka kajdanki i założyła mi je unieruchamiając mi dłonie za plecami. Złapała za obrożę, wstałem i poszedłem za Lady w stronę sypialni. Pani zdjęła haleczkę, rzuciła mnie na podłogę z twarzą na tapczanie a sama położyła się na wznak opierając stopy na dywanie. Podsunąłem się niezdarnie i wsunąłem język między Jej cudowne uda. Czułem w ustach lekko słonawy smak Jej cipki. Delikatnie lizałem i ssałem magiczny guziczek Pani czując jak rośnie jej rozkosz. Na przemian brałem w usta łechtaczkę i wsuwałem język między płatki cipki czując coraz bardziej intensywny smak. Po kilku minutach takich pieszczot Lady Natalia zaczęła głośno jęczeć a ja objąłem ustami łechtaczkę i ssałem ją jak by była najsmaczniejszą rzeczą jaką kiedykolwiek miałem w ustach. Obciągałem ją i lizałem na przemian a Pani jęczała coraz głośniej. Gdy wsunąłem język między głęboko w cipkę uda Pani mocno zacisnęły się na mojej głowie a z cipki popłynął squirt. Przyjąłem każdą kropelkę i wylizywałem jak szalony.  Po chwili Pani odepchnęła mnie i sama przeżywała orgazm jaki przed momentem przeżyła delikatnie masując krocze paluszkiem. Popatrzyła na mnie z pogardą, jednak w Jej oczach widziałem także zadowolenie z rozkoszy jaką Jej dałem. Ja również czułem radość że moja Pani miała orgazm. Złapała mnie za obrożę i wciągnęła wyżej. Leżałem na Niej prawie w pozycji misjonarskiej i myślałem co będzie dalej. Nawet nie liczyłem na to że pozwoli mi na seks ze sobą, a mój sztywny kutas w pasie cnoty domagał się pieszczot albo chociaż dotknięcia. Nic z tego. Pani rozpięła paski kajdanek, zepchnęła mnie a sama klęknęła z wypiętą pupą. Wiedziałem co mam robić. Dłonie spoczęły delikatnie na pośladkach a język zaczął się wwiercać w kakaowe oczko mojej Lady.

    – Teraz cipa – zakomenderowała. Natychmiast język z pupy przesunął się na mokre dolne usta mojej pani. Momentami nie mogłem oddychać bo nos wsuwał się w srom a ustami coraz mocniej obejmowałem łechtaczkę. Lizałem i ssałem Panią kilkanaście minut nie mogąc chwilami złapać oddechu. Nie dbałem o to jednak bo rozkosz Lady była najważniejsza. Śluz z cipki płynął coraz mocniej a Pani jęczała coraz głośniej. Nagle z ust Lady wydobył się krzyk a z cipki po raz kolejny popłynęła struga moczu. Przycisnąłem usta by nie uronić nawet kropelki i lizałem jak dobrze wytresowany pies. Pani opadła na łóżko a ja cierpiałem bo miałem ogromny wzwód, jednak ściśnięty pasem cnoty penis i jądra nie mogły osiągnąć swoich normalnych rozmiarów. Jednak czułem też po raz kolejny radość bo dałem rozkosz swojej nowej właścicielce. Po dłuższej chwili Pani odwróciła się na plecy a przed moimi oczami znalazły się mokre od soków i lekko rozwarte płatki cipki Pani a Ona patrzyła na mnie zadowolonym wzrokiem. Zobaczyła moje podniecenie.

    – Chciał byś sobie zwalić?

    – Tak Lady Natalio, pokornie proszę o pozwolenie na wytrysk.

    – Zapomnij. Na razie klucz od twojego podniecenia zostaje u mnie – powiedziała odpinając od obroży klucz do pasa cnoty –  A teraz spierdalaj…

    CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    uległy impotent
  • Nieproszony gosc

    Był piątek, godzina wieczorna. Wróciłam dopiero do domu. Po szkole poszłam do koleżanki, no i tak jakoś wyszło, że wróciłam późno. Po przyjściu, za namową mamy, zjadłam kolację, po czym poszłam się wykąpać. Po wejściu do łazienki od razu zdjęłam za jednym razem spodnie, majtki i skarpetki, wrzuciłam to do kosza na brudne ciuchy i pozbyłam się pozostałej części ubioru – koszulki i stanika. Byłam już całkowicie nago. Sięgnęłam jeszcze do szuflady po maszynkę i piankę. Położyłam to koło wanny i weszłam do środka. Pierwsze co zrobiłam, to puściłam wodę i usiadłam. Następnie oblałam swoje ciało delikatnym strumykiem wody, a potem nałożyłam warstwę pianki na nogi i starannie ogoliłam. Później naniosłam ją na cipkę i z jeszcze większą dokładnością pozbywałam się włosków. Powtórzyłam tą czynność trzy razy, bo nie cierpię gy mam tak chociaż jednego włoska. Także zgoliłam owłosienie w okolicach odbytu. Niestety…tam też mam włosy, no ale cóż…trudno. Na koniec umyłam inne części ciała, a ostatnią rzeczą, którą zrobiłam w wannie było płukanie. Najdłużej lałam wodę na cipcię. Często tak robię. Sprawia mi to dużą przyjemność. Wyszłam z wanny, wytarłam się, nawilżyłam się balsamem, ubrałam krótkie spodenki i luźną koszulkę i wyszłam z łazienki, udając się do swojego pokoju. Po drodze chciałam powiedzieć mamie “dobranoc”, ale już spała, więc nie chciałam jej budzić.

     

    Gdy weszłam ujrzałam ładnie pościelone łóżko oraz porządek na biurku i na stoliku nocnym. Zrobiła to moja mama…ehh, nie lubię gdy to robi, mam przecież 15 lat, a nie 5…no ale skończmy już ten temat. Położyłam się na pachnącym świeżością łóżku, przeglądałam chwilę facebooka, ale po chwili naszła mnie wielka ochota…Zamknęłam drzwi od swojego pokoju, rozłożyłam równiutko pościel i zdjęłam z siebie wszystkie ubrania. Byłam pewna, że mama śpi, dlatego czułam się bardzo swobodnie. Położyłam się nago na łóżku, zaczęłam ugniatać moje piersi, szczypałam twarde, sterczące z podniecenia sutki. Po jakimś czasie zjechałam niżej. Moja ręka była już na mojej delikatnej, różowiutkiej cipce. Zaczęłam masować ją dwoma palcami. Ogarniała mnie wielka rozkosz. Lubię to. Jedna ręka zajmowała się cipką, natomiast druga pieściła piersi. Nie myślałam wtedy o niczym, tylko o przyjemności, którą teraz doznaję. Aż nagle, usłyszałam jak ktoś wchodzi do mojego pokoju. Tak…mama nakryła mnie na masturbacji. Gdy ją zobaczyłam, robiłam dokładnie to samo – pieściłam te dwie części ciała. Dopiero po kilku sekundach uświadomiłam sobie, że ona tu jest i widzi jak jej córka się masturbuje. Zrobiło mi się wstyd. Nie wiedziałam co mam robić. Spodziewałam się, że nakrzyczy na mnie, że to robię, ale jednak jej reakcja była zupełnie inna. Podeszła do mnie (byłam oczywiście naga, sutki miałam sterczące, a z dołu spływały soczki) i ku mojemu zdziwieniu powiedziała “przepraszam, już ci nie przeszkadzam córcia”, pogłaskała mnie po głowie, ucałowała, uśmiechnęła się i wyszła…

     

    Po tej sytuacji nie wychodziłam na drugi dzień z pokoju. Było mi cholernie wstyd. Przed śniadaniem przyszła do mnie do pokoju porozmawiać. Próbowała mi wytłumaczyć, że mam 15 lat i masturbacja jest czymś naturalnym i, że nie mam się czego krępować. Wstydziłam się czegokolwiek z siebie wydusić, ale w końcu mi się udało. Zapytałam “mamo, czy Ty też  to robiłaś w moim wieku..?”, odpowiedziała “oczywiście, że tak, nie wstydź się tego, rób to, nie będę już Ci przeszkadzać, wchodząc do pokoju i cię krępując. Każdy ma potrzeby, szczególnie ty w tym wieku”, po chwili dodała “a tak w ogóle to już od dawna wiem, że się masturbujesz”. Uśmiechnęła się i wyszła. Po tej rozmowie miałm otwarte szeroko oczy ze zdziwienia. Nie spodziewałam się…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    natalia prts

    Mam nadzieję, że nie jest źle 🙂 proszę o opinie w komentarzach

  • Kolejne odwiedziny Tomasza…

    Wróciłam do domu w czwartkowe po południe, po dniu pełnym złych momentów w pracy. Tak czasami jest co by się nie działo wszystko jest nie tak, zła fryzura, zła pogoda, okropni ludzie. No nic trzeba jakoś przetrwać do końca tygodnia udając, że życie warte coś więcej niż codzienna rutyna. Mieszkam sama. Więc podchodzę do drzwi otwieram je i z pełnym spokojem spoglądam na pełny kieliszek zimnego prosecco leżący na stole. Już wiem co to oznacza, przyszedł… znowu…

    Siadam przy stole, zdejmuję buty, chwytam kieliszek i wypijam szybkim haustem na raz. Czuję jak zimne bąbelki ostro przechodzą przez moje gardło, ale on wie że to lubię, tak lubię to zaczynać. On spokojnie siedzi na kanapie i nieśmiało wita się ze mną, wstaje dolewa mi wina, sam pije whisky. Tomasz to facet, który przychodzi do mnie i wie że dostanie wszystko czego pragnie, ja jestem kobietą, która mu to da. Ja Michalina.

    Tomek  podchodzi i chce stuknąć się kieliszkami.

    – Cześć Misia, przepraszam, że przyszedłem bez zapowiedzi, ale nie mogłem, naprawdę nie mogłem już wytrzymać, Twoje klucze leżą przy lustrze, chyba powinienem je zostawić.

    Nie jestem w stanie myśleć trzeźwo przy nim, jedyne czego pragnę to jego kutasa w buzi i to jego przewaga nade mną. Idę się odświeżyć, Tomasz idzie ze mną wie, że uwielbiam jak mnie myje. Wchodzimy pod prysznic, on delikatnie zaczyna mnie myć, powoli najpierw ręce, dokładnie myje piersi całując mnie przy tym po szyi, a ja czuje jego prężącego kutasa na tyłku i czuję jak moja mała robi się gorąca. Tomasz myje mój brzuch i delikatnie zahacza o łono, przechodzi do nóg nie dotykając sromu, a ja czuję jak kolejna fala ciepła przechodzi przez moje ciało. Myjąc wszystko oprócz niej wychodzi spod prysznica. Ja przelewam się zimną wodą, jakoś muszę przetrwać resztę wieczoru. Kolejny kieliszek piję już w łóżku, kiedy on liże ją, on sprawia, że czuję się jak bogini, delikatnie całuje się z moją pizdą, liże ją wolno i dokładnie.

    – Misia dziękuję, że mogę Cię wylizać, wiesz jak to kocham.

    Ja nie odzywam się przytrzymuje tylko jego twarz przy niej, stanowczo każąc kontynuację. Obracam się na brzuch i podkładam poduszkę, wypinam się mocno tak żeby miał dostęp do każdego zakamarku. Tracę powoli głowę i zaczynam prosić.

    – Liż ją, szybko wyliż ją, błagam.

    Wiercę się, jęczę, szybko oddycham i łapię kurczowo kołdrę, ale nie chce dochodzić, za dobrze się bawię.

    – Tomasz daj mi go proszę, chcę go mieć.

    I w końcu całujemy się długo i zażarcie, oboje pragniemy siebie tak bardzo, schodzę niżej całuje jego lekko owłosiony tors, napięty od podniecenia brzuch i jestem coraz bliżej niego, czuje na twarzy jego penisa i czuje kolejny przypływ rozkoszy. Wyciągam język i delikatnie dotykam go patrząc się w jego oczy, ochh jak za tym tęskniłam, nareszcie… Biorę go pomiędzy wargi, zatapiam się w nim, mocno ślinię i coraz szybciej oblizuję go dookoła jak topniejącego loda w upał. Delikatnie oblizuję jaja i później biorę je do ręki. Oblizuje kutasa coraz szybciej, tak żeby uderzał w moje gardło. Jestem spocona, z cipki już dawno kapie na pościel, ale jestem tak rozpalona mając twardego grubego i pysznego kutasa tak głęboko w gardle. Wiem, że on zaraz dojdzie, bo nie jest w stanie tak długo wytrzymać moich jęków i soków które częściowo spadają na jego nogi. Siadam szybko cipką  na nim tak żeby mógł ją wylizać, a ja dalej wylizuję jego kutasa. Tomasz chwyta mnie mocno za tyłek o przerzuca obok, całuje mnie mocno w usta, gryzie w ucho. Przerzuca mnie na brzuch i wkłada powoli swojego kutasa we mnie, moja cipka zaciska się mocno na nim, tak bardzo go pragnie, za co dostaję mocnego klapsa.

    – Przestań zaraz przez Ciebie dojdę mała suko.

    – Błagam zerżnij mnie, błagam…

    – Bądź cicho, to może coś dostaniesz.

    Jak szybko odwracają się role tej winnej osoby, teraz to ja leżę pod nim i błagam o kutasa, orgazm i spermę. Chwyta mnie mocno za włosy i zaczyna swój pokaz, mówiąc jak kat.

    – Podziękuj, że do Ciebie przyszedłem.

    Zagryzam poduszkę i ledwo co słyszę, ledwo co mogę powiedzieć, czuje tylko jak rżnie mnie i jest mi cudownie. – Dzięki, mocnieeeej.

    I kolejny strzał, trochę trzeźwieje i przypominam sobie, że muszę być grzeczna, muszę zasłużyć, dzisiaj najwyraźniej jego kolej na bycie władcą…

    – Ałła, przepraszam, przepraszam.

    Mocniej chwyta mnie za włosy, tak żebym wiedziała gdzie moje miejsce, ale dzięki temu jeszcze mocniej i głębiej we mnie wchodzi. Po raz kolejny mocniej zaciskam na nim cipkę, on chwyta mnie za ramiona i przerzuca na plecy. Podnosi moje nogi do góry i wchodzi, pieprzy mnie tak cudownie, tak mocno, że w końcu nie jestem w stanie wytrzymać i dochodzę… dochodzę wspaniale, tak długo, tak mokro, tak wspaniale, czuję jego spermę tętniącą we mnie…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    kk
  • Spotkanie po latach II

    Przygotowując śniadanie rozmawiałem z Madzią o tym co się stało, dopytywałem czy ma jakieś fantazje. Opowiadała z wypiekami na twarzy przeróżnie akcje a ja doszedłem do wniosku że w każdej z nich jest z kilkoma facetami. Zaproponowałem że na ten weekend możemy założyć że jest wynajętą suczką na wszystkie rozkazy. Oczywiście nie znamy się i ma tak się zachowywać a że jest i była zawsze mi bardzo uległa to kazałem jej iść do łazienki i przygotować się tak jak zawsze. Wstała jak poparzona i wystrzeliła prawie biegiem. Wiedziałem co robi. W łazience w szafce był zestaw do hmm higieny dokładnej czyli lewatywy. Zapewne już wypełnia się dokładnie płynem a że sprawiało jej to przyjemność to zapewne od razu się masturbując. Na samą myśl kutas prężył mi się w spodenkach. Wtedy wszedł Jacek i zapytał kto jest w łazience bo chciał pod prysznic a tam zamknięte, ja tutaj. Wytłumaczyłem mu że mamy gościa na cały weekend do użytku własnego więc niech się nie dziwi. Trzask zamka na górze, stukanie obcasów na deskach podłogi i najseksowniej jak to możliwe, kręcąc dupcią schodziła Madzia. Blond włosy spięte w dwa mysie ogonki, obcisły, kolorowy top i leginsy opinające każdy centymetr seksu. Na szyi czerwona, obróżka i dłuuuuga różowa smycz, której koniec trzymała w ręce. Weszła płynnym, kipiącym seksem ruchem do salonu i rozsiadła się na kanapie. Rzucała nam zalotne uśmieszki, zaciskała ząbki bielutkie na swojej smyczy i zarzuciła powolnym ruchem nogę na nogę. Jacek popatrzyła na mnie.

    -No co się gapisz, atak.

    To był moment, siadł przy niej, objął za szyję i przyciągnął do siebie. Bez zbędnej zwłoki namiętnie ją pocałował głęboko wpychając jęzor w jej usta. Madzia się zrelaksowała i szpileczkami oparła stópki w szerokim rozkroku o łóżko. Ręką chwyciła naszego gościa za krocze i masowała kutasa przez materiał. Jacek podwinął jej topik pod brodę a naszym oczom ukazały się jędrne piersi, okrąglutkie, sterczące, mięsiste. Odpowiednio zostały potraktowane i dalej ją całując zaciskał dłonie na wzgórkach i sutkach. Madzia oblizując na wpół uchylone usta spoglądała jak jej sutki twardnieją od pieszczot kochanka. Najpierw wodził paluszkiem po obwódce by zaraz chwycić palcami i uszczypnąć sutek. Jeden i drugi nie umykały jego uwadze a Madzia jak suczka zaczęła jęczeć . Podniósł ją z kanapy i całując szyję, ramiona zaczął zdejmować leginsy. Stała na baczność i bez oporów oddawała się temu mężczyźnie. Chwycił jej dłoń i nakierował na swojego kutasa głaszcząc kochankę po twarzy. Wsunął ją sobie do spodenek i już Madzia zachłannie wyjęła na zewnątrz kutasa. Klęknęła i otworzyła szeroko usta, czekała. Jacek położył jej na języku kutasa a ona jeździła po nim językiem by w końcu go zassać. Nie zastanawiając się Jacek chwycił ją za głowę i wszedł w jej usta aż po same jaja. Madzia się zakrztusiła, wypluła i w nieopanowanym śmiechu schyliła głowę.

    -Lubisz to kurewko, lubisz jak kutas ci poleruje gardełko to teraz sobie possiesz za wszystkie czasy.

    To mówiąc chwycił ją za szyję i przyciągnął do krocza. Zaczął posuwać jej usta bez opamiętania. W bijał się płytko by zwolnić i powoli ale stanowczo znowu zagłębić się cały w jej ustach. Odpuścił i znowu głęboko się w nią wbijał. Z ust Madzi wydobywała się ślina ciurkiem, co jakiś czas znowu kaszlnęła ale nie narzekała. Jacek chwycił jej mysie ogonki i ciągnąć do góry za włosy dalej penetrował jej usta. W pewnym momencie z dupci mojego aniołka poszła salwa płynu. Jezu ona więc cały czas miała go w sobie. Na podłodze zrobiła się niezła kałuża ale nie przeszkadzało to naszym kochanką. Kumpel się chyba nawet ożywił bo coraz szybciej i głębiej rżnął usteczka mojej niuni. Klęcząca w kucki, z wypiętą i napuchniętą, szeroko rozwartą cipą, przyjmowała kutasa jak rasowa sucz, trzymana za włosy by głowa była na odpowiedniej wysokości. Jacek nie wytrzymał. Podniósł ją za kłaki do góry i rzucił na łóżko. Magda zadarła do góry nogi, chwyciła je rękami, praktycznie kolanami wjechała sobie pod same pachy i tak wyeksponowana czekała na swego pana. Podszedł do niej, wsunął palec w jej dupcię a kutasem już kierował się w cipkę. Otarł się o nią, raz, drugi i trzeci. Oparł dłoń o jej mostek i przyciskając naparł na cipę. Powoli najpierw żołądź, delikatnie, sunął dalej w jej wnętrze. Zacisnęła mocno wargi i oczy. Przez chwilę brała głębszy oddech a Jacek brnął dalej. Gdy był w połowie strzelił jej dłonią w twarz. Opuścił niżej i zacisnął na szyi. Wszedł już do końca i rytmicznymi ruchami posuwał kochankę. Wjeżdżał głęboko i coraz szybciej, twarz Madzi lekko siniała i zwalniał uścisk na szyi. Powtarzał tę czynność rytmicznie i coraz szybciej ją posuwając. Zaczęła piszczeć i krzyczeć. Dostała znów liścia. Galopował już w niej bez opamiętania. Dodatkowo Madzia rączką też stymulowała sobie łechtaczkę i ryczała z rozkoszy. Prosiła go by nie przestawał i rżnął ją mocniej. Wbijał ją coraz głębiej w wersalkę której siedzisko wilgotne było od jej potu i soków. Chwycił ręką dziewczynę za kark i już zmieniał dziurę. Wchodził jej w dupcię, po jego minie wiedziałem że jest mu ciasno ale wszedł cały do oporu. Magda szczerzyła ząbki i przyjmowała bezgłośnie każde pchnięcie gdy ten już miarowo pierdolił jej dziurkę. Chwyciła się za kostki i naciągała nogi wyżej prawie za głowę. Jacek jęczał bo czuł jak się zaciska na jego kutasie ale tylko przyspieszył tempa. Znowu chwycił za kark i mocno przyciągnął głowę do siebie a ona ryczała już głośno ze szczęścia i w pełnej ekstazie.

    -Jeszcze, nie przerywaj, mocniej, pierdol mnie jak swoją sukę. Rżnij mnie aaaaaaaaaah. O tak, pieprz mnie, Jezu jak boli, nie przerywaj, nie wychodź ze mnie rżnij ostro błagam. Jacek w pełnym galopie spełniał jej każdą prośbę. Nie wytrzymała, wybiła nogi do przodu, wypuściła kutasa z siebie i zawijając się na podłodze w kuleczkę, jej ciało opanował orgazm. Drżała, przez ciało przeszedł prąd, turlała się i krzyczała głośno by uspokoić się i z uśmiechem na ustach popatrzyć w oczy kochanka.

    -To jeszcze nie koniec kurwo, wstajesz i opieraj się o stół.

    Magda posłusznie stanęła okrakiem przy stole opierając się o niego łokciami. Czekała. Jacek chwycił za smycz i owinął ją sobie wokół dłoni. Pociągnął mocno do siebie aż lekko przydusił suczkę i znowu płynnym ruchem wszedł w jej dupcię. Zaczął się galop bez opamiętania. Ciągnął za smycz, potem włosy. Chwycił rękoma za jej policzki głęboko w usta wpychając paluchy i pastwił się nad jej odbytem.

    -Michał choć tu zatkasz jej pysk bo całe miasto postawi na nogi.

    Nawet nie czekałem, wlazłem na stół i siadłem przed jej ustami okrakiem. Jacek chwycił ją za włosy i sam nadział jej głowę na mojego kutasa. To on dyktował jej tempo i głębokość pochłaniania kutasa a pastwił się nad jej głową jak sam fiutem nad jej dupeczką. Rżnąłem jej usta i przyglądałem się jak jej makijaż spływa po twarzy. Rytmicznie odbijała się od jego pchnięcia w mojego kutasa i znowu ja pchnięciem nadziewałem ją na Jacka. Po takiej jeździe już nie wytrzymałem i zalewałem jej całą twarz gęstym nasieniem. Tak obfitego wytrysku nie miałem dawno. Część połknęła, część wyciekła jej z ust prosto na blat. Opadłem jak długi a Jacek nawet nie myślał o końcu. Magda znowu ryczała w ekstazie a jej twarz mocno została dociśnięta do blatu.

    -Widzisz co kurwo zrobiłaś? Wybrudziłaś stół mojemu kumplowi, teraz to dokładnie wyliżesz. Wtedy zaczął wycierać stół jej twarzą. Znowu chwyciły ją skurcze i drgawki. Rżnięta dupa zaciskała się mocno na fiucie a z cipy tryskała fontanna po nogach kochanki. Jacek szybko wyjął kutasa i gdy jego kurwa szczytowała popuszczając w orgazmie, wszedł fiutem w jej cipę i rżnął ostro i szybko. Poczuł chyba że zaraz strzeli więc wyją z niej fiuta, pchnął na podłogę i szarpiąc za włosy nakierował salwy spermy prosto w jej twarz. Blond włosy kleiły się do całej powierzchni twarzy, sperma dokładnie oblała jej policzki, usta, czoło, brodę. Język łapczywie łapał lecące strugi by schować się w ustach i połknąć zdobycz. Jacek puścił jej włosy, strzelił liścia po twarzy i chwytając za brodę powiedział

    -Wypierdalaj się umyć i ruchy na dół, do konta i czekać suko jak pan zawoła.

    Posłusznie wykonała polecenie, zniknęła na schodach by się pojawić już całkiem nago w salonie.

    -Do konta i leżeć, nogi szeroko i masuj sobie cipę aż do orgazmu. Chcę widzieć jak znów zalewasz podłogę.

    Spełniała nasze wymyśle życzenia, klęczała pod stołem i jak ssała jednemu to ręką w tym czasie waliła drugiemu. Co jakiś czas chwytana za włosy wbijana była ustami na fiuta do końca tak ją przytrzymując. Po chwili tańczyła na stole wypinając się i uwydatniając swoje atuty, by znowu bezczelnie być rżnięta raz przez jednego potem drugiego kochanka.

    Gdzieś o północy zadzwonił telefon. Jacek odebrał i powiedział że już idzie. Wszedł do pokoju z młodą dziewczyną, na oko to była już pełnoletnia, ubraną w spódniczkę w kratę i białą koszulkę, trzymając i oblizując wielkiego lizaka.

    -A to twoja koleżanka suko teraz zobaczymy jak się zabawiacie ze sobą i ani słowa to jest twój władca, pokazał na mnie, ja jestem gościem a tam w koncie jest nasza suka. Będziecie razem nas zabawiały.

     

    Tak się zaczęły ciekawe igraszki.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michał R
  • Niewolnica orczycy czesc 5

    Bologal stała przede mną, naga i pijana. Jej penis był już w pełnym wzwodzie, a na jej twarzy widziałam wyraz seksualnego pożądania.
    Mimowolnie cofałam się, aż zatrzymałam się przy łóżku. Wiedziałam, że to bezcelowe, nie uniknę jej w żaden sposób, ale obawiałam się tego co mi zrobi. Nawet normalnie jest brutalna, a co dopiero kiedy jest pijana? Nie chciałam się o tym przekonać.
    Bologal podeszła bliżej i przewróciła mnie na brzuch. Potem położyła dłonie na moich rękach żeby mnie przytrzymać. Zacisnęłam zęby, mentalnie przygotowując się na to co nastąpi, ale i tak krzyknęłam przeciągle gdy wparowała całym swoim fiutem w moją obolałą dupę za jednym zamachem. Zwykle zaczynała powoli. Teraz nie. Bolało to o wiele bardziej.
    Poruszała się też inaczej, ale nie w sposób w jaki to sobie wyobrażałam. Wcześniej posuwała mnie szybko i mocno, ale teraz wchodziła powoli. Ale mocniej, o wiele mocniej. Kiedy cały jej kutas był wewnątrz mnie, ona nadal napierała biodrami naprzód, przygniatając mnie do ziemi.
    Za każdym razem gdy to robiła, zamykałam oczy i czekałam aż ten potworny ból się skończy. Kiedy tak było, doceniałam tą chwilę bez bólu, nim ona znów wpychała się do środka.
    Nie podobało mi się to bolesne uczucie bycia przygniataną do podłogi, więc zaczęłam odczuwać o wiele większą przyjemność z poczucia penisa Bologal wchodzącego i wychodzącego z mojego tyłka. Przez to, moja druga dziurka zaczęła robić się mokra. 
    Bologal pochyliła się do przodu, naciskając swoimi piersiami na moje plecy. Miękkie uczucie jej piersi na mojej skórze jedynie wzmogło moją przyjemność.
    -Gdyby tylko moje plemię mogło mnie teraz widzieć. -wyryczała z głową blisko mojej. Czułam jej gorący oddech na moim policzku i mocny zapach miodu pitnego.
    -Pieprzę moją ludzką szmatę w grocie pełnej ludzi którzy służą mi i traktują jako swoją przywódczynię. -kontynuowała.- Wiesz dlaczego nie jestem już z nimi? Z moim plemieniem?-Nie. -odpowiedziałam przez zaciśnięte zęby gdy znowu próbowała wepchnąć swojego penisa dalej niż mogła.-To przez mojego kutasa.
    Głos Bologal nagle zaczął brzmieć o wiele smutniej. Miód musiał sprawić, że stała się nieco bardziej emocjonalna.
    -Orczyca powinna być silna. Tak jak ork, ale musi również być zdolna do noszenia silnych dzieci, aby kontynuować rodowód. Ja nie mogę, ponieważ nie mam czym rodzić. Nie miało znaczenia, że byłam najsilniejszą wojowniczką pośród kobiet i mężczyzn, wciąż traktowali mnie jak dziwadło.
    Bologal stawała się coraz bardziej rozzłoszczona, przez co jej ruchy były jeszcze mocniejsze.
    -Wygnali mnie. Powiedzieli, że orczyca z piersiami i chujem nie jest ani kobietą, ani mężczyzną. Jest niczym, tylko dziwadłem które nie ma miejsca pośród orków. Ale jestem kobietą. Wiem to. I jestem silniejsza niż każdy z mężczyzn. Przynajmniej teraz jestem. Któregoś dnia powrócę do domu i zmuszę ich aby uwielbiali część mojego ciała za którą mnie wygnali. Wojowie i watażkowie będą podziwiać mojego kutasa, a ja będę się na nich spuszczać i zmuszać aby to z siebie nawzajem zlizywali. Każdą kobietę która się na mnie krzywo patrzyła zerżnę aż do nieprzytomności i sprawię, że będą nosiły moje potomstwo. Będzie to wtedy dla nich zaszczyt. Będą mnie błagali żebym ich wyruchała, będą chcieli mnie zadowalać. A kiedy im na to pozwolę, będą się tym przechwalać.
    Jej słowa podniecały ją. Zaczęła mnie pieprzyć z szybszym tempem. Ale nie delikatniej niż wcześniej. Leżałam z zaciśniętymi zębami i zamkniętymi oczami, starając się skupić na głosie mojej pani, aby odciągnąć myśli od bólu.
    -Dlatego tu przybyłam. Do ziem na których nikt mnie nie zna, przepełnionej delikatnymi ludźmi. Mój plan to wywalczyć drogę na szczyt, ale odkąd byłam tu uwięziona, wymyśliłam o wiele lepszy. Będę bogacić się na tej kopalni aż nie będę miała wystarczająco srebra żeby wykupić sobie drogę do królewskiego pałacu. Ludzie może nie spodobać się orczyca na dworze, ale jeśli król wpadnie w tarapaty, a ja go uratuje, zaufają mi.
    Słyszałam jak Bologal coraz bardziej nakręca się. Była dumna z tego pomysłu. Nie mogła się doczekać, aż go wypełni.
    -Później, kiedy będę z nim sam na sam, zmuszę go aby był mi posłuszny. Zmuszę go do małżeństwa ze mną, a później po jednym tragicznym wypadku, będę królową. Wtedy każdy człowieczek będzie musiał mi służyć, a kobiety będą musiały mnie zaspokajać. Wtedy będę mogła najechać moją ojczyznę i pokazać jakimi byli głupcami.
    Widziałam luki w tym planie. Szczerze wątpiłam czy ludzie byliby gotowi służyć orczej królowej, zwłaszcza takiej jak Bologal. Jeśli jej plan by się powiódł, prawdopodobnie skończyłoby się rewolucją.
    -Ale nie przejmuj się, -Bologal wyszeptała mi do ucha. Posuwała mnie teraz szybkimi i mocnymi ruchami. – Ty nadal będziesz moją ulubioną niewolnicą. Wyobraź sobie ile ludzi będzie ci zazdrościło. Dworska niewolnica królowej. Tytuł który wielu by chciało posiadać kiedy będę na tronie.
    Z tymi słowami na ustach doszła w moim tyłku, dociskając biodra jak tylko mogła, przygniatając mnie do kamiennej podłogi. Gorąca fala spermy wypełniała mnie. Teraz dotarło do mnie, że sprawia mi to przyjemność. Zapach jej nasienia pobudzał mnie. Jej kutas wystrzeliwał kolejne ładunki spermy.
    Obie leżałyśmy jeszcze przez chwilę. Wsłuchiwałam się w dyszenie Bologal i czułam jak nasze spocone ciała ocierają się o siebie. Jej penis wciąż był w moim tyłku i w dziwny sposób wydawało mi się to… pocieszające. Nie było to już tak odrażające jak za pierwszym razem.
    W końcu Bologal wycofała swojego miękkiego już kutasa i wstała, podeszła do łóżka i zwaliła się na nie.
    Ja leżałam nadal, w tym samym miejscu, rozgrzana przez naszą zabawę. Ale zimno w pokoju wkrótce dało o sobie znać.
    Niespodziewanie Bologal wstała z łóżka i złapała mnie za kark.
    -Śpisz dziś ze mną niewolnico. – wymamrotała i ciągnęła mnie to łóżka. -Dlaczego? – zapytałam zdziwiona.-Ponieważ jest zimno, a ja jestem zbyt zmęczona żeby rozpalać ogień od nowa.
    Bologal popchnęła mnie na łóżko i położyła się sama. Leżąc na boku przytuliła mnie, jej wielkie piersi wręcz otaczały moją głowę.
    Później ucichła, sądząc po jej oddechu zasnęła.
    Podobało mi się to. Poza cudownym uczuciem jej piersi na mojej twarzy, spałam bez łańcucha na szyi. Wciąż byłam uwięziona w objęciach jej wielkich, muskularnych ramion, ale nie przeszkadzało mi to.
    W tym momencie czerpałam przyjemność z tej sytuacji. Ciepło Bologal odpędziło zimno, a ja złapałam się na tym, że podoba mi się takie uwięzienie.
    Odchyliłam głowę do tyłu aby lepiej spojrzeć na moją panią. Nigdy nie widziałam tak umięśnionych kobiet, ale musiałam przyznać, że ciało Bologal było imponujące.
    Upewniając się, że śpi, zaryzykowałam i zaczęłam ją dotykać. Położyłam dłoń na jej umięśnionym brzuchu. Był twardy jak skała, nie mogłam nawet złapać za skórę.
    Powoli skierowałam dłoń na miękkie piersi i masowałam je przez chwilę. Sama czasem dotykałam swoich, ale jej były cudowne w dotyku. Kiedy poczułam się odważniej złapałam je i zatopiłam palce w jej ciele na moment.
    Bologal chrząknęła, a ja szybko cofnęłam ręce. Nie obudziła się. Znów zaczęłam się nimi bawić. W końcu skupiłam się na wielkich ciemnozielonych sutków. Liznęłam ostrożnie jeden z nich aby go posmakować. 
    Bologal lekko jęknęła, ale nadal spała. Zaczęłam językiem zataczać kręgi na jednym sutku bawiąc się palcami drugim. Mając w ustach jej piersi zaczęłam się podniecać jak nigdy dotąd. Ssałam oba na zmianę, czując jak stają się twarde. Zanurzałam twarz w jej piersiach.
    Penis Bologal powoli znów stawał na baczność, napierając na moją cipkę. Wszystko przez moje lizanie piersi. Był to pierwszy raz kiedy jej kutas dotykał mojej szparki. Nie wiem czemu zawsze penetrowała mój tyłek. 
    Na początku było to lekko nieprzyjemne, ale czując jej twardego kutasa na mojej cipce zaczęłam to tolerować. 
    W końcu wsunęłam znowu do ust jednego sutka i myśląc o jej członku na moim łonie, wtuliłam się w nią.
    Wkrótce i ja zasnęłam.
    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mazoga
  • Marzenie uczennicy

    Martyna jest 18-letnią brunetką średniego wzrostu, z pięknymi, brązowymi oczami oraz świetną figurą. Nigdy nie była wybitną uczennicą, jednak nie miała również problemów w szkole. Rok przed maturą postanowiła poszukać korepetytora z matematyki, ponieważ ten przedmiot sprawiał jej największe problemy. Po kilku dniach telefonów ostatecznie wybrała poleconego przez koleżankę 30-letniego informatyka o imieniu Cezary.

    – Będziesz zadowolona! – twierdziła przyjaciółka Martyny, która jeszcze wtedy nie wiedziała, co będzie kryło się za tymi słowami.

    Umówili się na czwartek, godzinę 18. Lekcje miały odbywać się w jego mieszkaniu w centrum Warszawy. Martyna przyszła punktualnie, zapukała do drzwi, i w momencie, kiedy się otworzyły, przeszedł ją dreszcz – jej oczom ukazał się bardzo przystojny, wysoki brunet z delikatnym zarostem.

    – Cześć! Ty jesteś Martyna, prawda? – zapytał się Cezary

    – Tak, to ja… – nieśmiało odpowiedziała dziewczyna, na twarzy której pojawiły się rumieńce

    – Miło mi, zapraszam do środka!

    Pierwsza lekcja przebiegła zwyczajnie, aczkolwiek od początku widać było, że Martyna nie przykłada całkowitej uwagi zajęciom, w zamian za to co jakiś czas topiła wzrok w osobie swojego korepetytora. Tak minęło 90 minut zajęć. Martyna wróciła do domu, i pierwsze co zrobiła, to zaczęła szukać w Internecie zdjęć swojego nauczyciela. Po znalezieniu kilku fotografii zamknęła drzwi na klucz i oddała się pieszczeniu swojej delikatnej muszelki, jednocześnie patrząc na zdjęcia Cezarego. Starała się robić to najciszej, jak tylko potrafi, jednak kiedy nadszedł finał nie wytrzymała i krzyknęła przeszyta dreszczem podniecenia. Udało się uniknąć wpadki – zanim zaniepokojony tata zdążył wejść do pokoju, Martyna ubrała się i włączyła horror, który ‘miał ją przestraszyć’.

    Od pierwszego spotkania minął tydzień, tego dnia miało odbyć się kolejne. Przez ten czas nastolatka jeszcze kilka razy masturbowała się myśląc o swoim korepetytorze. Martyna postanowiła, że tym razem ubierze się nieco inaczej – zamiast standardowego dla niej ubioru, czyli jeansów i swetra postanowiła założyć białą koszulę oraz stosunkowo krótką, czarną spódniczkę. Dodatkowo na nogi założyła delikatne, cieliste rajstopy oraz czarne baleriny. Pierwszy raz od dłuższego czasu postanowiła zrobić sobie makijaż – różowa szminka oraz delikatny cień do powiek jeszcze bardziej podkreślały urodę nastolatki.

    Wyruszyła w najdłuższą podróż swojego życia – pomimo tego, że ich mieszkania dzielił ledwie kilometr, to przez cały czas w jej głowie kręciły się przeróżne myśli – ‘Jak spojrzę mu prosto w oczy?’, ‘Czy to normalne?’, ‘Dlaczego tak się dzieje?’. Droga, która w rzeczywistości zajęła jej 15 minut, zdawała się dla dziewczyny trwać całe wieki. Jednak w końcu doszła pod mieszkanie Cezarego. Zapukała, i po chwili mężczyzna otworzył jej drzwi i zaprosił do środka.

    – Bardzo ładnie wyglądasz, jednak nie musiałaś się tak stroić dla mnie. – powiedział z uśmiechem Cezary. Te słowa z jednej strony nieco zraziły Martynę, z drugiej zaś – ucieszył ją fakt, że zwrócił uwagę na jej ubiór. Początek lekcji wygląd podobnie jak za pierwszym razem – z tą różnicą, że zamiast przy stole usiedli na łóżku. Poza tym Martyna nie była zbyt skupiona na wiadomościach, które starał się przekazać jej korepetytor. Po pewnym czasie zaczęła jednak przysuwać się do Cezarego, na co jednak mężczyzna starał się nie zwracać uwagi. Martyna nie ustawała jednak w swoich dążeniach do bliskości i przysuwała się coraz bliżej. W tym momencie zadzwonił telefon Cezarego.

    – Przepraszam, muszę odebrać, to ważny telefon. – powiedział Cezary, po czym opuścił pokój, w którym prowadził lekcję.

    Martyna była już rozpalona, z trudem starała się opanować emocje, które nią targały. Podniecenie sięgało zenitu. Rozpięła koszulę, podciągnęła spódniczkę i zaczęła pieścić swoją muszelkę, jednocześnie dotykając swoich nabrzmiałych sutków. Wtedy do pokoju wrócił Cezary…

    – Co ty robisz!? – krzyknął wyraźnie zaskoczony mężczyzna. – Ubieraj się natychmiast!

    – Przepraszam, ale nie mogę… – odpowiedziała przestraszona dziewczyna.

    – Dlaczego!? Ubieraj się i nie dyskutuj! – krzyknął Cezary, podchodząc do Martyny. Wtedy nastolatka złapała mężczyznę i przewróciła na siebie.

    – Puść mnie! Mam narzeczoną, nie będę zdradzał jej z 18-latką!

    – Nie, teraz jesteś tylko mój… – wyszeptała Martyna, po czym zaczęła szalenie całować nauczyciela. Chociaż próbował się oderwać, to jednak nastolatka nie pozwoliła mu na to. Zdjęła z siebie koszule, po czym zrobiła to samo z koszulą Cezarego, który również wpadł w miłosny szał, ponieważ po tym ruchu Martyny rzucił się na jej drobne piersi i zaczął je pieścić ustami i językiem.

    – O tak, widzę, że już ci przeszło… – z zadowoleniem powiedziała dziewczyna. Cezary nie odpowiedział – chyba, że za odpowiedź można przyjąć przyspieszenie lizania piersi. Wyraźnie pobudzona Martyna zdjęła z siebie spódniczkę, zostawiając na sobie jedynie cienkie rajstopy i czarne, koronkowe majtki. Nie umknęło to uwadze Cezarego, który od razu zmienił miejsce swoich pieszczot – delikatnie zaczął lizać okolice muszelki Martyny, od której oddzielały go dwie warstwy materiału.

    – Może zdejmę je, będzie ci łatwiej… – zasugerowała nieco niepewnie uczennica.

    – Nie trzeba, poradzę sobie. – odpowiedział Cezary, po czym rozerwał zębami rajstopy.

    – Widzę, że jesteś w tym dobry… – powiedziała z uśmiechem dziewczyna, nie ganiąc go za uszczerbek ubioru. Przez chwilę jeszcze pieścił dziurkę Martyny przez majtki. Po kilku liźnięciach odchylił majteczki i jego oczom ukazał się widok delikatnej, ogolonej, ale jeszcze ‘niezaliczonej’ muszelki. Wtedy już lizał i pieścił ją na pełnych obrotach – zarówno językiem, jak i palcami, co bardzo spodobało się nastolatce, która dawała temu wyraz poprzez cichutkie pojękiwanie.

    – Pora na mnie, aby i tobie sprawić przyjemność… – tymi słowami przerwała pieszczenie swojej cipki, po czym zdjęła z Cezarego spodnie, a potem powoli zsunęła bokserki… Jej oczom ukazał się 18-centymetrowy penis nauczyciela.

    – Ale on duży, nie wiem, czy jestem w stanie to zrobić… – powiedziała nieco zszokowana dziewczyna.

    – Będę delikatny, aby nie zrobić ci krzywdy. – odpowiedział Cezary.

    Początkowo wzięła go do ręki i delikatnie masowała, dołączyła drugą dłoń i przyspieszyła ruchy. Po kilkunastu sekundach takiej zabawy przełamała się i wzięła go do ust – najpierw tylko główkę, z czasem połykała go coraz bardziej.

    – Jesteś wspaniała, robisz to znakomicie! – wyraźnie podniecony Cezary komplementował nastolatkę, jednocześnie głaszcząc ją po głowie. Ten fragment trwał kilka minut, w czasie których Martyna nabierała doświadczenia w tej części seksualnego rzemiosła. Na koniec polizała go kilkakrotnie, niczym lizaka.

    – Teraz pora, abym to ja zadziałał. – powiedział stanowczo nauczyciel, po czym ponownie położył Martynę na łóżku. Potem już nie tak stanowczo – można nawet rzec, że ostrożnie – zapytał:

    – Czy już to kiedyś robiłaś?

    – Nie… – niepewnie odpowiedziała Martyna.

    Cezary podszedł do szafki nocnej, w której ma schowane prezerwatywy, których zazwyczaj używa przy okazji seksu ze swoją narzeczoną.

    – Nie trzeba, mam dzisiaj… no wiesz… te dni… – nieśmiało zatrzymała go uczennica.

    – Na pewno? Nie chcę mieć żadnej niespodzianki za kilka miesięcy! – odpowiedział nerwowo Cezary.

    – Tak… Jestem pewna… – powiedziała Martyna chcąc nieco uspokoić swojego korepetytora. Faktycznie – podziałało to, ponieważ odłożył paczkę prezerwatyw i postanowił zrobić to bez zabezpieczenia.

    – Tylko proszę – zrób to delikatnie… – można było wyczuć w tej prośbie strach przed bólem.

    – Dobrze, księżniczko… – odpowiedział w niespodziewany sposób Cezary, co spodobało się dziewczynie. Zgodnie z obietnicą pierwsze ruchy były bardzo delikatne, jednak mimo wszystko sprawiało to ból nastolatce. Po kilku kolejnych było już coraz lepiej, i mogli się oddać miłosnemu uniesieniu. Cezary zaczął przyspieszać, a Martyna zamiast krzyczeć – rozkosznie jęczała.

    – Tak, jest cudownie… Jesteś wspaniały… – wyksztusiła z siebie dziewczyna.

    – Cieszę się, że ci się podoba.. – odpowiedział Cezary, kontynuując swoje miłosne ruchy. Zarówno Cezary, jak i Martyna byli blisko orgazmu, jednak oboje starali się odwlec ten piękny moment, aby móc jeszcze dłużej rozkoszować się sobą. Widząc, że nastolatka zbliża się do orgazmu Cezary postanowił zmienić pozycję… Położył się na łóżku, posadził na sobie Martynę i ponownie włożył swojego członka do jej rozpalonej i wilgotnej cipki.

    – Wiem, że spodoba ci się to. Takie księżniczki jak ty lubią jazdę konną… Tylko w tym wypadku to ja będę twoim konikiem. – wyraźnie zadowolony Cezary zachęcił tymi słowami uczennicę do przyłączenia się do pomysłu. I w tej pozycji również tkwili przez kilka minut. Martyna bardzo wczuła się w swoją rolę – starała się nie pokazywać po sobie dyskomfortu, zamiast tego uśmiechała się i coraz śmielej poruszała się na penisie swojego kochanka. I po raz kolejny doszli do tego momentu, że orgazm wydawał się wręcz nieunikniony, jednak umiejętnie uniknęli go w tej chwili.

    – Chcę zrobić jeszcze jedną rzecz… – powiedziała tajemniczo dziewczyna.

    – Co takiego, księżniczko? – zapytał Cezary. Kiedy wypowiedział te słowa, Martyna wstała, podeszła do stołu, oparła się o niego i powiedziała…

    – Oprzyj mnie o stół, i wejdź we mnie od przodu… Nie trzeba było dłużej zachęcać Cezarego – podniósł się z łóżka, oparł Martynę o stół i wsadził swojego mocno nabrzmiałego penisa w cipkę dziewczyny. Obydwoje wiedzieli, że finał zaraz nadejdzie, ale już nie starali się go dalej odwlekać – Cezary szybkimi ruchami posuwał Martynę, ona zaś masowała swoją muszelkę. Po kilkudziesięciu sekundach przeżyła potężny orgazm – wszystkie mięśnie przeszył dreszcz podniecenia, z jej cipki pociekła również ciecz. Niedługo potem Cezary wyjął wilgotnego penisa z muszelki dziewczyny i kilkoma ruchami dłonią doprowadził go do wystrzału wprost na brzuch licealistki. Sperma zaczęła wędrować coraz niżej, w okolice cipki oraz na rajstopy. Po tych emocjach opadli bezsilnie na stół i przytulili się do siebie. Pierwszy odezwał się Cezary:

    – To była wspaniała lekcja…

    Na co po kilku sekundach odpowiedziała Martyna:

    – Chcę, żebyśmy robili to częściej… Nigdy nie czułam się tak dobrze, jak dzisiaj…

    – Pomyślimy, pomyślimy… Księżniczko… – odpowiedział Cezary, po czym pocałował Martynę w usta… 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Fernando_2013

    Jest to pierwsze pełnometrażowe opowiadanie mojego autorstwa, dlatego proszę o wyrozumiałość.

  • Kronika cz I – Kolezanka ze studiow cz I

    Studia. Czas szczególny, dla każdego młodego człowieka. Szczególnie takiego, który wyrywa się z małego powiatowego miasteczka do jednego z największych miast Polski. Czas gdy ucieka się spod rodzicielskich skrzydeł i można bez skrępowania wracać z imprezy pierwszym tramwajem danego dnia… albo i w ogóle, by przedłużyć imprezę na kolejny dzień. Okazjonalnie człowiek też się uczy, ale nie o tym ta historia…
    Kierunek ścisły… Ja plus trzech i pół kumpla (jeden był chodzącym stereotypem geja) i 50 dziewczyn. Większość dość urodziwa i zgrabna. Pośród nich moja najlepsza koleżanka ze studiów – Dominika. Koleżanka i tylko koleżanka, od razu wydała się, że ma chłopaka z którym jest od pierwszej klasy liceum. W związku z tym nie próbowałem nawet jakiegokolwiek podrywu. Jednak, dzięki tej znajomości miał mi kto przypominać o kolokwiach, wejściówkach, protokołach z laborek i innych rzeczach do których ja nigdy głowy nie miałem. Ona za to miała od kogo ściągać na kolokwiach i spisywać protokoły. Cóż, było się przez 4 lata najlepszym studentem na roku.
    Sobota. Środek drugiego semestru. Trzecia w nocy. Ja nieco zaćmiony alkoholem po delikatnym rozbiciu flaszki ze współlokatorem staram się zasnąć mimo helikoptera. Nagle dzwoni telefon. Kiedy już oczy przyzwyczaiły się do wypalającego oczy wyświetlacza widzę na ekranie napis „Dominika”… Co ona może chcieć o tej porze?
    -Hej, co tam?
    -Hej Bartek! Jesteś może gdzieś na mieście? Bo byłam na imprezie i sama boję się wracać! – No tak… od początku tego semestru przeprowadziła się dosłownie 3 bloki dalej.
    -Nie, ale mogę wyjść po Ciebie kawałek… Bądź przy galerii tak za 20 minut. – W sumie nie wiem, czemu jej nie spławiłem o tej godzinie. Widocznie dobre przeczucie miałem. Ubrałem się i ruszyłem przed siebie. Dotarłem bez większych przygód, zaś wieczory spacer dobrze mi zrobił. Od razu się lepiej poczułem. Na przystanku pod galerią zobaczyłem ją. Nie za długie włosy, sięgające trochę poza linię szczęki. Ładna, miła buzia nieco ukryta za okularami. Figura klepsydry z całkiem okazałym biustem. Na wydekoltowaną bluzeczkę narzucona kurtka. Było już trochę chłodno. Do tego dość obcisłe jeansy.
    -O, jesteś! Jak dobrze! Sama bałabym się blokowiskami wracać! Nie wiem jak ja Ci się odwdzięczę! – krzyknęła dobiegając do mnie. Przywitaliśmy się i ruszyliśmy przed siebie. Zaczęliśmy rozmowę. Od pierwszych trzech zdań zauważyłem, że jest podpita. Dosyć mocno. Najpierw gadaliśmy o studiach, potem sprzedała mi trochę plot z życia innych koleżanek ze studiów.

    -No i mój Paweł pojechał 3 tygodnie temu do tej Holandii i sama siedzę. Oblał pierwszy semestr i nie miał co zrobić ze sobą to pojechał pracować.
    -Jak mógł oblać pierwszy semestr na takim gównianym kierunku? Sama mówiłaś, że oni tam na całą sesje maja mniej nauki niż my na jeden egzamin. – Powiedziałem dość złośliwym tonem.
    -No, ale oblał, nie drwij z niego.

    -To co? Słomiana wdowa jesteś, jak Ci się z tym żyje?
    -Tragicznie! Celibat źle znoszę. Przyzwyczaiłam się, że miałam seks po raz albo dwa dziennie, a teraz nic! – powiedziała bez skrępowania. Widocznie wypity alkohol rozwiązał jej język.
    -Mam taką chcicę, że masakra! – dodała po chwili
    -Ja w ogóle nie mam dziewczyny i też nie jest wesoło.
    -A Ty też lubisz dużo się bzykać?
    I zaczęło się…Wszystko płynnie przeszło w szczerą rozmowę o preferencjach seksualnych. Rozmowa trwała w najlepsze, dowiedziałem się, że moja koleżanka ze studiów lubi ujeżdżać facetów i że raz próbowała połknąć spermę i nigdy więcej. Rozmawiało się nam na tyle dobrze, że zamiast pójść prosto do domu, trafiliśmy do pobliskiego sklepu nocnego, zaopatrzyliśmy się w piwo i usiedliśmy sobie z nim na ławce w parku niedaleko naszego blokowiska. Nie było tu latarni, ale powoli zaczynało świtać. Zrobiło się też dosyć zimno. Przyszły najzimniejsze godziny doby. Nam było raczej gorąco. Rozmowa robiła się pikantniejsza, a jakiekolwiek skrępowanie padło. Gadaliśmy o pozycjach, o przygodach, zarówno tych śmiesznych jak i cholernie podniecających. Tym jak nas przyłapywano, i w ogóle o praktycznie wszystkim co związane z seksem. Chociaż tutaj, ja przodowałem, bo okazało się, że moja koleżanka w życiu miała tylko jednego faceta. Poza tym tylko raz, za szczeniary z gimnazjum, jakieś macanki ze starszym kolegą. Nie ma co ukrywać, rozmowa trochę mnie nakręciła. Koleżankę chyba też, bo kątem oka dostrzegałem charakterystyczne wykonywane od czasu do czasu ruchy biodrami i zagryzanie warg, zaś jej twarz nabrała rumieńców podniecenia.

    -No, to ta mówi że mam go tak daleko nie wkładać bo boli… ale co ja poradzę, że dobrze wyposażony jestem? – powiedziałem, zgodnie z prawdą kontynuując jakaś historię. Mina koleżanki wyraziła zainteresowanie tematem.

    -To ile ma centymetrów? – Zapytała wprost z szerokim, łobuzerskim uśmiechem.

    -No jakoś bardzo dokładnie nie mierzyłem, ale myślę że dobre 18 jest na pewno, może nawet 19…

    -Serio? To masz z 4 albo 5 centymetrów większego niż mój Paweł! – powiedziała, jednocześnie odmierzając palcami ile to może jej zdaniem być. -Faktycznie taki wielki jest? Nie wyobrażam sobie mieć takiego w środku…

    -No taki jest. Po co miałbym kłamać?

    -Na słowo mam Ci uwierzyć? – odpowiedziała pytaniem jednocześnie uśmiechając się tajemniczo.

    -Co, może mam Ci go pokazać?

    -Chyba się nie wstydzisz? – Widziałem wyraźnie, że mnie podpuszczała.

    -No nie. Tylko nawet jeśli, co ja z tego będę miał? – przerzucaliśmy się wzajemnie pytaniami.

    -Może cycki pokażesz? Widać, że duże są? Jaki to rozmiar? – zapytałem, a ona odpowiedziała podając jakiś numerek i rozmiar miseczki. Nie pamiętam czy C czy D…

    -To jak będzie? – Spytała. Po jej zachowaniu widać było, że jest podniecona.

    -Ty pierwsza. Muszę mieć jakiś materiał żeby do pionu stanął. – Skłamałem. Stanął już jakiś czas temu.

    -No dobra. – rzuciła, a następnie rozpięła suwak kurtki. Miała na sobie wydekoltowaną bluzkę, zresztą jak prawie zawsze. Rozejrzała się na boki. Przecież nadal siedzieliśmy w parku, mógł ktoś iść, chociażby policja. Na szczęście niedzielny ranek nie sprzyjała entuzjastą spacerowania. Po upewnieniu się, że nikogo oprócz mnie nie ma w pobliżu zaczęła unosić bluzkę, powoli pokazując delikatną fałdkę na brzuchu, a następnie piersi w czarnym staniku. Wypełniały obie miseczki. Następnie, jakby trochę ze wstydem odciągnęła stanik do góry, zaś jej słusznych rozmiarów biust ukazał mi się w całości. Blada skóra, duże ciemne brodawki ze sterczącymi sutkami. Bardzo ładny nie powiem. Choć dla mnie trochę za duży, osobiście wolę trochę mniejsze. Gapiłem się na ten obrazek, gdy nagle opuściła bluzkę.

    -Brrr, jak zimno! – Powiedziała. -No to Twoja kolej!

    Odłożyłem piwo na ławkę i zacząłem rozpinać swoje spodnie, a następnie wyciągnąłem naprężonego członka. Faktycznie mam się czym pochwalić. Oczy koleżanki od razu zlustrowały pokryty żyłami, lekko odgięty w lewo trzon, oraz fioletową główkę z której zsunął się napletek.

    -Faktycznie wielki. Mogę dotknąć? – zapytała i nie czekając na odpowiedź objęła dłonią penisa badając grubość. Szybko przekalkulowałem sytuację i bez pytania sięgnąłem ręką do jej dekoltu i wsunąłem palce w stanik, nie zdążyłem jednak nacieszyć się dotykiem jej piersi., gdyż odsunęła się gwałtownie.

    -Ej! – zaprotestowała jednocześnie się odsuwając.

    -Też dotykałaś bez pytania. – odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Dominika na chwilę straciła grunt pod nogami i zamilkła analizując sytuację. Ja tymczasem wciąż stałem z naprężonym penisem wycelowanym w jej stronę. W sumie to przed jej twarzą, bo ona wciąż siedziała. Spoglądała raz na mój członek, raz na mnie. Nerwowo poruszała miednicą po ławce, przygryzała wargi. Widać było, że jest bardzo napalona. Wyraz jej twarzy nagle się zmienił, nabrał zdecydowania, zaś usta ułożyły się w lubieżny uśmiech. Wstała i przyciągnęła mnie do siebie łapiąc za penisa. Nasze usta się spotkały, zaś języki splotły się. Palcami i dłonią raz po raz badała całą długość mojego członka. Zaczęła poruszać skórą napletka w górę i w dół. Sygnał był dosyć jednoznaczny, więc bez cienia strachu wsunąłem dłonie pod bluzkę. Syknęła lekko, kiedy moje zimne palce dotknęły skóry pleców i zaczęły walkę z zapięciem stanika. Chwilę później ważyłem w dłoniach jej naprawdę duże piersi, ściskałem je lekko i bawiłem się sutkami. Nasze języki wciąż tańczyły ze sobą w szaleńczym tempie. Jedna z jej dłoni wciąż przesuwała się po moim członku, druga zaś zawędrowała na moje pośladki. Przerwała na chwilę pocałunki, patrzyła mi w oczy i oddychała ciężko. Złapała mnie za przedramię i wydobyła rękę ze stanika i skierowała ją niżej. Rozpiąłem pierwszy guzik jej spodni i wsunąłem dłoń w majtki. Przywitało mnie gładkie łono, palce zaś wsunęły się między wargi sromowe. Była cała mokra. Zacząłem szukać wrażliwych punktów, ona zaś oddychała coraz ciężej i nie przestawała poruszać dłonią wzdłuż mojego penisa.

    -Taaak- jęknęła przeciągle gdy znalazłem łechtaczkę i zacząłem drażnić ją palcem. Drugą dłoń kontynuowała zabawę biustem. Pieściliśmy się na stojąco z daleka od światła latarni, już w ogóle nie czując otaczającego nas chłodu. Z każdym ruchem palców coraz lepiej poznawałem co moja koleżanka lubi, gdyż dosyć gwałtownie i głośno reagowała na każdy trafiony ruch. Pojękiwała, wbijając paznokcie w moje plecy. Cały czas bawiła się moim penisem. Coraz mocniej i szybciej.

    -Chodźmy do mnie- jęknęła mi w ucho. Nie musiała mi drugi raz powtarzać. Szybko poprawiliśmy ubrania i prawie, że biegiem ruszyliśmy do jej bloku. Mieliśmy góra 5 minut piechotą. Weszliśmy do windy. Tam znowu zaczęliśmy się całować jak szaleni, a moja ręka zawędrowała do jej stanika. Gdy otwierała drzwi do mieszkania, ja od tyłu obejmowałem jej piersi i całowałem szyję. Drzwi się zamknęły. Byliśmy sami. Nie czekałem na nic. Dobrałem się do spodni które miała na sobie, rozpiąłem guzik od jeansów i zsunąłem je do kolan, razem z majtkami, po czym przylgnąłem językiem do jej cipki. Była strasznie mokra, widać było jak gęsty śluz oplata jej rozwinięte wargi sromowe. Jęknęła, dociskając moją głowę do swojego łona. Wplotła palce w moje włosy. Zachłannie zacząłem ją lizać. Dłonią złapałem za pośladki ściskając je od czasu do czasu. Ona zaś wydawała z siebie coraz głośniejsze jęki. Wsunąłem w nią palec i zacząłem nim poruszać w jej mokrej cipce. Poczułem jak wbija paznokcie w mój bark. W końcu wstałem z kolan. Obróciłem ją tyłem do ściany, a ona posłusznie wypięła się tyłeczkiem w moją stronę. Opuściłem spodnie i nie czekając na nic przyłożyłem główkę penisa do wejścia do jej cipki. Wsunąłem się w nią, prawie do końca. Jęknęła głośno, a nogi się pod nią ugięły. Musiałem ją przytrzymać, żeby nie osunęła się na podłogę. Podciągnąłem bluzkę do góry i złapałem dorodną pierś. Sutki sterczały zuchwale. Zacząłem się w niej poruszać. Cudowne uczucie ciasnej cipki otulającej mojego penisa ze wszystkich stron rozlało się po moim ciele. Złapałem ja w talii i najpierw powoli, nie do końca, by potem się w nią wchodzić. Jednak z każdym pchnięciem robiłem to śmielej. Szybciej. Głębiej. Oparła się o ścianę całym ciałem, pomagając sobie tylko jedną ręką, drugą zaś masowała łechtaczkę. Jęczała coraz głośniej, prawie przechodząc w krzyk. Zatkałem jej usta dłonią, a kiedy to zrobiłem po jej ciele przeszedł dreszcz. Zacząłem rżnąć. Wbijałem się po same pośladki prosto w jej gorące wnętrze. Złapała mnie za dłoń, którą trzymałem na jej piersiach i zaczęła wbijać paznokcie w moją skórę. Zamknęła oczy, a z zatkanych ust wydobywały się stłumione krzyki. Jej reakcje były coraz bardziej gwałtowne, a jej wnętrze coraz wilgotniejsze i gorętsze. Wiedziałem, że jest już blisko szczytu. Nie przestawałem jej posuwać. W końcu zacisnęła powieki, a z ust wydał się przeciągły jęk. Naprężyła mięśnie, które zaczęły drgać chaotycznie. Przestałem się w niej poruszać, oraz zabrałem moją dłoń z jej ust. Oddychała ciężko opierając się o ścianę.

    -O kurwa… – wysapała, po czym przeciągnęła moją twarz do swojej i dała mi mokrego całusa. Złapałem ją za pierś i znów zacząłem się w niej ruszać. Ja w przeciwieństwie do niej jeszcze dzisiaj nie doszedłem.
    -Aj, nie! – syknęła jednocześnie odsuwając się ode mnie, tak że penis wysunął się z jej cipki- Na prawdę wielki jesteś i już cała obolała tam jestem… – dodała
    -I co zostawisz mnie tak? – Powiedziałem wskazując na mojego naprężonego, mokrego od jej soków penisa
    -Nie mogłabym! – odpowiedziała, po czym ściągnęła bluzkę, stanik, a następnie pozbyła się spodni owiniętych dookoła kostek. Obróciła mnie plecami do ściany po czym stanęła przede mną zupełnie naga. Jej duże piersi zakołysały się kusząco. Uśmiechnęła się figlarnie po czym uklęknęła.

    -Tylko wiesz, nie spuść mi się czasem w buzi!
    -To na cycki? – spytałem, a ona tylko przytaknęła po czym objęła penisa wargami. Od razu poczułem ruchy jej języka dookoła główki. Była w tym całkiem niezła. Jedną ręką trzymała mnie za udo, drugą zaś zacisnęła na trzonie i pomagała sobie dłonią w trakcie pieszczot. Po tym wszystkim co dzisiaj mnie spotkało byłem dosyć napalony i już w czasie seksu trudno było mi powstrzymać orgazm, także nie musiała długo się ze mną męczyć.
    -Już! – oznajmiłem, a ona wypuściła mojego penisa z ust i podniosła się nieco, bym mógł strzelić prosto na jej szyję i biust. Ścisnęła piersi, a ja trafiałem na nie kolejnymi salwami nasienia. Część spłynęła po jej skórze i trafiła na brzuch, bądź spadła na uda. Większość została jednak na jej dekolcie skupiając się w białe, gęste plamy. Tym razem to ja oprałem się zmęczony o ścianę.Ona zaś chwyciła mój członek i parę razy zsunęła skórę z powoli malejącego i wiotczejącego penisa. Kiedy opadł zupełnie wstała

    -Ale naświniłeś! Muszę teraz pod prysznic! – powiedziała i skierowała się do łazienki, a ja nieskrępowany dałem jej klapsa w obfity pośladek. Ubrałem się i poczekałem, aż wróci. Pożegnałem się ładnie i wróciłem do siebie, gdzie prawie od razu zasnąłem. Był już poranek. Popołudni, gdy otworzyłem oczy odczytałem smsa. „Nigdy, przenigdy nie wspominaj o tym co się działo! Ja przecież mam chłopaka… Strasznie mnie poniosło przez ten alkohol”. Alkohol… Jasne. Przez chcicę Cie poniosło. Kiedy mnie ciągnęłaś do siebie byłaś już praktycznie trzeźwa.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Student007
  • Marta II

     Kolejny chłodny dzień. Projekt z historii został oddany i widziałam, że Piotr gubił się kiedy robiliśmy prezentację, szczególnie w momentach jak patrzył na mnie. Ale mieliśmy wystarczająco ciekawostek, że dostaliśmy po piątkach.

    Widocznie podobałam mu się, ale bał się do tego przyznać. Do tego to co zaszło między nami widocznie mocno zadziałało na niego. Chciałam sprawdzić jak zareaguje jak położę mu rękę na kolanie. Bardzo się spiął i zauważyłam, że coś się poruszyło w okolicach jego krocza. Stwierdziłam, że nie będę go drażnić w szkole. Zresztą nie sądzę, żebym miała taki charakter, aby męczyć chłopaka.

    Po ostatniej lekcji chciał się pożegnać ze mną, to go przytuliłam.

    – Za godzinę przyjdziesz do mnie? – spytałam.

    – A mogę?

    – Przecież cię zaprosiłam, głuptasku. – Uśmiechnęłam się do niego.

    Kątem oka zobaczyłam jak jego znajomi zaczęli się go wypytywać. Z pewnością o mnie.

    Kiedy przyszłam do domu to nie wiedziałam w co się ubrać. Sukienka? Może ta sama spódnica co ostatnio? A może jednak więcej frajdy sprawi mu jak będzie ściągać ze mnie spodnie? A góra… może jakaś koszula? Tak, myślę, że to dobry pomysł. Choć mogą mu się lekko trząść ręce jak będzie mnie rozpinać, ale wiele mogę wybaczyć. Nie wybaczę tylko niedelikatności. Ale nie sądzę, żeby mi to groziło.

    Poczułam znajome swędzenie w kroczu. Norka zaczęła się budzić i wiedziała, że szykuje się coś specjalnego. Ścisnęłam nogi i poczułam chcicę.

    – Już niedługo – powiedziałam na głos.

    Całe szczęście, że rodzice byli w pracy. Mogę sobie poużywać do woli. Ale tym razem nie rączką, a kolegą. Czuję, że mam dość spory temperament. Większość dziewczyn jak mówi o seksie, to raczej niezbyt wiele, a o masturbacji już wcale nie wspominają. Jakby to był temat tabu. Może owszem, codziennie to przesada, ale czasem dobrze tak pójść pod prysznic i po dotykać się. Podrażnić paluszkami sutki, potem powoli zejść niżej, trącić łechtaczkę. Westchnąć i zacząć drażnić wargi, a potem powoli wejść do środka. Następnie wyjść i drażnić dalej łechtaczkę kręcić na niej kółka. Większość kobiet właśnie tak robi, prawda? A przynajmniej tak mi się zdaje. W każdym razie ja tak z pewnością robię i nie wstydzę się tego.

    Poczułam, że robię się mokra, więc przyspieszyłam proces przebierania się. W końcu ubrałam koszulę i spódnicę. Jak sobie nie poradzi z koszulą, albo zajmie zbyt wiele czasu, to z drugim nie będzie mieć problemu. Majtki też przebrałam. Spojrzałam na swoją norkę. Widać było wyłaniające się włoski, więc szybciutko się ich pozbyłam. Ledwie to zdążyłam zrobić, to już zagrzmiał dzwonek. Serce zaczęło bić szybciej. Niemal podbiegłam do drzwi i otworzyłam je.

    Stał tam on. Miał włosy postawione na żel, rozpiętą kurtkę, a pod nią widać było ciemną koszulę, a na nogach spodnie jeansowe.

    – Wejdź – powiedziałam.

    On się uśmiechnął i wszedł, następnie namiętnie mnie pocałował. Zdziwiłam się, ale też ucieszyło mnie to. Staliśmy tak w wejściu przez dłuższą chwilę dając się ponieść chwili, a nasze języki zatraciły się w tańcu rozkoszy. Po chwili moje ręce zaczęły działać i w ten sposób jego kurtka wylądowała na podłodze. A on zajrzał swoją dłonią pod moją poszulę i zaczął gładzić moje nagie plecy. Westchnęłam z rozkoszą, ale przerwałam.

    – Może wejdziemy na górę? – spytałam.

    – Pewnie, tylko buty zdejmę – odparł nieco wybity z rytmu.

    Nie spodziewałam się, że od razu będzie taki. Myślałam, że będzie bardziej spięty.

    – Masz może jakiś alkohol? – zapytał.

    – Jasne, na co masz ochotę?

    – Whiskey.

    Poszliśmy więc do kuchni i zrobiliśmy sobie po drinku. Zaczęliśmy rozmawiać trochę o szkole, obgadywaliśmy nauczycieli i kolegów z klasy. A on w tym czasie gładził moje nogi ręką. Mi to absolutnie nie przeszkadzało. Oboje wiedzieliśmy po co tu jesteśmy. Po trzecim drinku wiedziałam, że jak wypiję jeszcze jeden, to mogę nie być w stanie zbyt wiele zdziałać, więc się rzuciłam na niego. Zaczęłam go całować jak nigdy wcześniej.

    Namiętności było sporo, a jeszcze więcej rozkoszy, którą odbierałam. Poszliśmy tylko do mojego pokoju i zaczęło się.

    Ciągle wymieniając pocałunki i pozwalając naszym językom dokonywać rytuałów namiętności zaczęliśmy być coraz odważniejsi z naszymi gestami. Piotrek zaczął mi rozpinać koszulę, a ja jemu. Po chwili oboje się ich pozbyliśmy. On zaczął gładzić moje piersi i całować w szyję, barki, obojczyk, aż zszedł do piersi i zaczął się zajmować brodawkami. Ach, jakie to było przyjemne.

     Położyłam się na plecach i pozwoliłam sobie na chwilę masażu. Mój partner wyczuł to i zaczął się starać jak tylko umiał, a trzeba przypomnieć, że doświadczenia pewnie nie miał zbyt wiele. Ale mogę wiele mu wybaczyć. Zresztą kiedy zobaczyłam jego przyrodzenie, no, no. Miał się czym pochwalić, aż nie mogę się doczekać kiedy wejdzie we mnie.

    Tymczasem jego palce bardzo dokładnie badały moje piersi, a ja już wzdychałam dość głośno. Chwyciłam go za rękę i włożyłam ją pod spódniczkę.

    – Mokra – stwierdził.

    – Dla ciebie – odparłam.

    Zaczął masować przez materiał. Miałam wrażenie, że odpłynę. Kręcił kółka i nagle masował wzdłuż linii. Szybciej i wolniej. Tak jak go ostatnio uczyłam. Chłopiec się szybko uczy. Biodra same mi się poruszały. Spojrzałam na niego i widziałam, że jest o krok od tego, żeby mnie rozebrać i dać sobie upust. Musiałam to powstrzymać.

    Zabrałam rączkę i rzuciłam się na niego. Zaczęłam go całować i rozpinać spodnie jednocześnie. Usta, szyja, sutki, brzuch i w końcu jego maszt. Już pewnie od dawna stał i był gotowy na to co dla niego przygotowałam.

    – Odpręż się, zajmę się nim – powiedziałam i pocałowałam główkę. Przez chwilę chciał patrzeć na mnie, co mi wcale nie przeszkadzało, ale kiedy włożyłam go do buzi nie czekałam długo, powoli odpływał.

    Przyspieszałam ruchy i zwalniałam. Widziałam, że to działa na niego. Raz ssałam, raz po prostu jeździłam językiem. Chyba był bardzo wyczulony, bo widziałam na jego twarzy grymas, kiedy ssałam zbyt mocno. Ale przyznam, dawało mi to wiele radochy. Do tego pomagałam sobie rączką. W końcu wystrzelił, a ja próbowałam wszystko wyzbierać. Niestety było tego za dużo. Poleciało mi kącikiem ust.

    Widziałam jak on głęboko oddycha.

    – Dobrze? – spytałam.

    – Jak nigdy, jesteś świetna – odparł.

    – To teraz zajmij się mną. No już, zapraszam. – Rozłożyłam nogi i czekałam aż weźmie sprawę w swoje ręce, a raczej usta. – Zbliż główkę i pokaż co umiesz, a potem zobaczymy, co ty na to?

    Nic nie odpowiedział, tylko zabrał się do roboty. W ustach ciągle miałam posmak jego nektaru, ale po chwili przestało mieć to jakiekolwiek znaczenie. Tak dobrze mi się robiło. Coraz lepiej potrafił drażnić łechtaczkę, która robiła się coraz bardziej ciepła, jakby paliła mnie. Kręcił kółka językiem i robił coraz mocniejsze ruchy. Raz czy dwa spróbował ssać, ale szybko przestał, bo pacnęłam go w głowę.

    – Nie teraz, kochany, drażni – szepnęłam. – Sam język i usta. Robisz to bardzo dobrze.

    Po chwili zaczęły mi drżeć uda. Wiedziałam, że się zbliża, a łechtaczka już naprawdę mnie paliła. I nadeszło ukojenie. Dość silny orgazm, jakby bardzo rozgrzana norka została załagodzona najprzyjemniejszym i chłodnym balsamem. Zrobiłam się bardzo rozluźniona i oddałam się w objęcia przyjemności. A on, dość taktownie, przytulił mnie i pocałował w usta.

    – Poczekaj chwilę, to było boskie – powiedziałam.

    Widziałam w jego oczach, że chce więcej. I zamierzałam mu to dać. Gdy się zregenerowałam i spojrzałam na jego pokaźne przyrodzenie. Zaczęłam je masować i już chciał przejść do czynu.

    – Nie, położysz się, a ja zajmę się resztą. Odpocznij, zrobiłeś dobrą robotę na dole, to teraz pozwól, że ja się zajmę tobą.

    Nałożyłam na jego sterczący maszt gumkę i przyłożyłam go do mojej norki. Zaczęłam nim poruszać i powoli zaczęłam się na niego nabijać. Czułam ciepło, które rozchodziło się po moim ciele i pulsowało. Wchodził coraz głębiej, powoli, a każdy centymetr czułam dość dokładnie. Powietrze mi utknęło w płucach i dopóki nie wszedł cały, to nie wypuszczałam. W końcu jak wszedł do końca to siedziałam chwilę w bezruchu i zaczęłam poruszać biodrami.

    Widziałam, że to daje niemało radości mojemu partnerowi. Ruchy stawały się coraz bardziej rytmiczne i szybsze. W końcu pochyliłam się i zaczęłam go całować, a namiętne ruchy przeobraziły się w niebotyczny taniec, który ciągle przybierał na prędkości. W końcu on mnie odwrócił na plecy i przejął kontrolę. Zaczęliśmy robić to w pozycji klasycznej. On wchodził we mnie, a ja leżałam i czułam jak moja muszelka płonie z rozkoszy i pulsuje. Natomiast Piotr wykonywał coraz mocniejsze ruchy. Oboje powoli dochodziliśmy. Rękoma ściskał moje piersi i drażnił kciukami sutki. W końcu doszedł. Po kilku sekundach widząc, że niewiele mi brakuje, to zajął się ręką moją dziurką i znowu zaczął drażnić i zataczać kółka. Nie minęło kilka chwil, a przez moje ciało przeszedł potężny orgazm i aż musiałam przez chwilę łapać oddech.

    – Dziękuję – powiedział i pocałował mnie w usta.

    Uśmiechnęłam się do niego.

    – Może jeszcze kiedyś wpadniesz?

    – Jasne.

    – Może wtedy spróbujemy czegoś nowego, co ty na to?

    – Z tobą wszystko, kochanie.

    Zobaczymy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Istota

    Zastanawiam się czy pisać dalszą część czy zostawić to w takiej formie jakiej jest. Co sądzisz o tym co piszę?