Author: admin

  • Zdrada seksownej licealistki cz. 2

    1.
          Wszystko działo się tak szybko i tak nagle, że z trudem nadążałem za biegiem wydarzeń. Byłem wściekły. Wpatrując się w przerażone oczy mojej dziewczyny, która kilka sekund temu doprowadziła do orgazmu mojego najlepszego przyjaciela, już szykowałem się do szaleńczego ataku na Marcina, gdy raptem Ola rzuciła się między nas z krzykiem:
          – Adam, to wszystko przeze mnie! Przeze mnie! Przepraszam cię! Błagam, nie bijcie się!
          – Zamknij się – warknąłem. – Nie masz tu nic do gadania w tej chwili.
          Ola zaczęła rozpaczliwie płakać, a Marcin czym prędzej włożył z powrotem spodnie i bez słowa wybiegł z pokoju. W porywie gniewu zacząłem go gonić, lecz zawodząca dziewczyna złapała mnie za koszulę.
          – Adam, błagam, nie pogarszaj sprawy. On niczemu nie zawinił, to przeze mnie! – znów zalała się łzami.
          Wciąż byłem zagotowany. Ani trochę nie było mi jej szkoda – niby za co?
          – Ola… – zacząłem, z trudem łapiąc oddech, starając się nie wpaść w szał. – Dlaczego?
          – Ja… nie wiem.
          W pokoju na kilka sekund zapanowała kompletna cisza.
          – Wiesz, że z nami koniec, prawda? – spytałem.
          – Adam… – próbowała mnie objąć. Cofnąłem się gwałtownie.
          – Nie dotykaj mnie nawet! – wrzasnąłem. – Zachowujesz się jak dziwka, a teraz myślisz, że wszystko jest w porządku?
          Ola pochyliła głowę.
          – Jestem dziwką i muszę odpokutować – jej głos nieoczekiwanie zaczął wędrować w inne, bardziej namiętne rejony. Ze zdumieniem patrzyłem, jak klęka naprzeciwko mnie i odgarnia swoje lśniące włosy.
          – Co ty robisz?
          Nastolatka, zamiast odpowiedzieć, rozpięła rozporek moich dżinsów. Po chwili stałem przed nią ubrany jedynie w koszulę, w pokoju, w którym parę minut wcześniej zabawiała się z moim przyjacielem.
          Wykorzystując moje całkowite otumanienie, dziewczyna objęła mojego penisa swoimi drobnymi dłońmi i popatrzyła na mnie. Jej zielone oczy, które tak dobrze znałem, wyrażały ogromną skruchę i błaganie, a jednocześnie były przepełnione zmysłowością.
          Byłem oszołomiony. Chciałem się wyrwać. Odepchnąć ją, powiedzieć, co o niej myślę, i wydostać się z tego pieprzonego domu.
          Ale nie zdołałem się ruszyć. Patrzyłem na nią jak zahipnotyzowany. Nim się zorientowałem, mój penis był już w jej buzi. Momentalnie poczułem rozgrzewającą wilgoć jej śliny i dotyk podniebienia, ocierającego się o żołądź. Po chwili Ola objęła czubek penisa mokrutkimi wargami i zaczęła go delikatnie ssać. Wtedy też dobiegła mnie spóźniona fala ogromnej przyjemności, gdy poczułem na żołędzi upojny ucisk dziewczęcych ust.
          – Mmm… wiem, że chcesz sobie ulżyć… – wyszeptała nęcąco.
          Licealistka pieściła spód główki czubkiem języczka, jednocześnie ślizgając się po niej usteczkami. Jej spocone rączki rytmicznie stymulowały dolną część napletka, wyzwalając we mnie kolejne pokłady rozkoszy.
          Nie myślałem o niczym. Byłem tak emocjonalnie zdruzgotany, że w akcie bezsilności oddałem się w pełni tej chwili. Moja siła woli została wystawiona na próbę. Uległem. Wiedziałem tylko, że chcę zatracić się w przyjemności, rozładować ekstatyczne ciśnienie w moim kutasie.
          Objąłem Olę za tył głowy i zacząłem miarowo poruszać penisem w jej ustach. Znów spojrzała mi w oczy. W jej wzroku widziałem całkowitą uległość, pokorę służącej. Nigdy wcześniej nie patrzyła na mnie w ten sposób. Niezmiernie mnie to nakręciło.
          – Och… – westchnęła cichutko, gdy zobaczyła, jak mi dobrze.
          Kontynuując mimowolne ruchy, czułem, jak mój twardy członek zatapia się w dziewczęcej buzi, jak zalewa go niezmierzona błogość. Znałem ten dotyk, ale nigdy przedtem nie był aż tak intensywny i rozkoszny. Ola posłusznie ściskała kutasa w mokrutkich ustach, w miarę jak wsuwałem go coraz głębiej i głębiej. Towarzyszyło temu upajające uczucie nieprzyzwoitości. W tych warunkach mój penis nie mógł wytrzymać zbyt długo. Presja była coraz silniejsza, przestałem kontaktować z rzeczywistością. Przyspieszyłem ruchy. Mój kutas całą mocą ocierał się o wnętrze nastoletniej buzi. Wepchnąłem go głęboko i przytrzymałem. Ola przyjęła to z pokorą, wciąż patrząc mi namiętnie w oczy.
          – Ssij, kurwo – rozkazałem.
          Zakrztusiła się. Nie puszczałem. Mój olbrzym poruszał się z impetem w jej ustach, kiedy próbowała złapać oddech. Wyjąłem go na moment, lecz dziewczyna tylko uśmiechnęła się słodko i znów wzięła go do buzi. Po chwili jej języczek zaczął wyprawiać absolutne cuda, wirując na mojej żołędzi. Tańczył zalotnie wokół główki, racząc ją anielskimi pieszczotami, podczas gdy drobne dłonie coraz szybciej masowały trzon penisa. Zamknąłem oczy w finalnym porywie rozkoszy, czując na członku mokrutki języczek, na zmianę z upojnym uciskiem różowiutkich usteczek. Ciśnienie sięgnęło szczytu.
          – Ooooch! Taaak… – jęczałem w ekstazie.
          – Mmmm, Adaś…
          Wstrzymałem oddech. Trysnąłem.
          Ola szczelnie objęła czubek pulsującego kutasa i przyjęła potężne fale spermy wydostające się z jego wnętrza.
          Mój przeciągły jęk wypełnił cały pokój. Na twarzy rysował mi się grymas cudownego upojenia, gdy uwalniałem z siebie kolejne porcje lepkiego kremu. Gdyby w salonie nie grała głośna muzyka, z pewnością każdy by mnie usłyszał.
          Odetchnąłem z ulgą.
          Zaraz po najdłuższym orgazmie w moim życiu wyjąłem członka z jej buzi. Ciszę zakłócały tylko stłumione dźwięki piosenki z sąsiedniego pokoju i mój ciężki oddech. Patrzyłem, jak Ola przełyka moje nasienie i oblizuje usta.
          Ale jej magia już nie działała. Wracając powoli do rzeczywistości, uświadomiłem sobie, co właśnie się stało i jak zostałem omamiony.
          – Pieprzona dziwka – wysyczałem. Wrócił mi gniew sprzed paru minut, choć orgazm nieco stłumił mój zapał.
          Zauważyłem, że Ola ponownie ma łzy w oczach. Włożyłem spodnie i zbliżyłem się do drzwi.
          – Nie będziemy razem po tym, co zrobiłaś – starałem się brzmieć najbardziej spokojnie, jak mogłem. – Pogadamy później. Ja stąd idę, ty baw się dobrze. Bo najwyraźniej nie obchodzi cię, z kim się bawisz.
          – Kocham cię, Adam – wydukała przez łzy. – Nie wiem, co we mnie wstąpiło. W ogóle nie wiem, co powiedzieć.
          – Nic nie mów. I nie udawaj. To koniec, i tyle.
          – Ja nie udaję!
          Wyszedłem z pokoju i zamknąłem drzwi.

    2.
          Następnego dnia obudziłem się z bolesną świadomością, że po pierwsze nie mam już dziewczyny, po drugie – że zdradziła mnie z moim najlepszym kumplem, a po trzecie, że muszę dziś wrócić do jego domu.
          Dopiero po powrocie uświadomiłem sobie bowiem, że zostawiłem u niego torbę na siłownię. Nie wiedziałem, co mu powiedzieć. Ciągle byłem targany wściekłością, dlatego postanowiłem, że najlepiej będzie, jeśli zwyczajnie wezmę od niego tę cholerną torbę i wyjdę bez słowa. Nie miałem nawet pewności, jak mam zacząć rozmowę z Olą, do której prędzej czy później musi dojść. Potrzebowałem czasu, by przemyśleć całą sytuację.
          W drodze do domu Marcina męczyło mnie wiele pytań. Dlaczego on mi to zrobił? Dlaczego się nie powstrzymał? I, co najważniejsze, dlaczego ONA mi to zrobiła? Nie mogłem się pogodzić z faktem, że osoby, którym tak ufałem, tak perfidnie mnie zdradziły.
          Pukając do drzwi frontowych już miałem w myślach, żeby wyrzucić z siebie całą moją wściekłość, lecz ku mojemu zdumieniu nie otworzył mi Marcin. Zamiast niego ujrzałem rudą czuprynę kręconych włosów, otulających młodą, co najwyżej szesnastoletnią dziewczęcą twarz. Niesforne loczki zasłaniały jej widok, a gdy je odgarnęła, ujrzałem parę skrzących się brązowych oczu. Patrzyły na mnie z niemym uśmiechem.
          – Cześć – również się uśmiechnąłem. – Jest może Marcin?
          – Hej – odparła nieśmiało delikatnym głosem. – Nie ma go, pojechał odwieźć jakichś gości z wczoraj.
          – Ach, tak… wiesz, ja tylko przyszedłem po torbę sportową, bo zostawiłem ją tu wczoraj.
          – Hmm… może jej poszukasz, bo żadnej nie widziałam. Wejdziesz do środka? – spytała niepewnie.
          Po chwili szliśmy już razem w kierunku pokoju, w którym poprzedniej nocy moja dziewczyna obciągnęła Marcinowi, a potem mnie. Wciąż uderzał mnie absurd tej sytuacji. Nigdy wcześniej czegoś podobnego nie doświadczyłem.
          Jednak idąc tuż obok nowo poznanej dziewczyny moją uwagę skradły jej wyjątkowo urodziwe krągłości. Kusząco odstająca pupa, ukryta pod skąpym materiałem dżinsowej spódniczki, dawała początek dwóm ślicznym, długim nogom. Ta dziewczyna nie miała tak perfekcyjnego ciała jak Ola – była zgrabna, lecz sporo jej brakowało do modelki, a jej sposób chodzenia zdradzał nieśmiałość. Było w niej jednak dużo naturalnego wdzięku.
          Dom był zupełnie pusty, widocznie wszyscy goście już poszli. Kiedy przechodziliśmy przez salon połączony z kuchnią, zauważyłem, że zlew jest zastawiony dziesiątkami naczyń czekających na umycie. Taki już urok domówek.
          Torba stała tuż przy drzwiach, zatem mój cel został osiągnięty. Spojrzałem na dziewczynę z uśmiechem.
          – Wielkie dzięki. Swoją drogą, mam na imię Adam.
          – Alicja, miło mi – odpowiedziała nieśmiało. Zachowywała się prawie tak, jakbym był od niej dwadzieścia lat starszy. – Ja jestem kuzynką Marcina. Mieszkam w Niemczech, ale przyjechałam w odwiedziny na parę dni.
          – No proszę! Nigdy mi nie mówił, że ma taką ładną kuzynkę.
          Alicja zaśmiała się cichutko, a jej policzki rozpaliły się w rumieńcach.
          – Sporo macie tu zmywania. Może ci pomogę? – zaproponowałem, patrząc w kierunku kuchni.
          – Jakoś dam sobie radę… ale jeśli chcesz mi towarzyszyć… będzie mi miło – odparła dziewczyna.
          Pół godziny staliśmy razem przy zlewie i umilaliśmy sobie pracę rozmową. Alicję opuściła początkowa nieśmiałość i okazała się bardzo miłą osobą. Sporo się dowiedziałem o jej życiu w Niemczech i wielu rzeczach, które niespecjalnie mnie interesowały, ale były dobrym pretekstem, by patrzeć w jej błyszczące oczy. Z kontekstu wywnioskowałem, że nic nie wie o moim zajściu z Marcinem, co było dużą ulgą.
          – Marcin się ociąga – zauważyłem z uśmiechem.
          – Jego znajomi wspominali, że zapraszają go do siebie, więc pewnie siedzi u nich.
          – Kurczę, musisz się tu strasznie nudzić.
          – Trochę… – przyznała z uśmiechem Alicja.
          – Dobrze, że masz mnie do towarzystwa.
          Roześmiała się, a na jej twarz znów wstąpił rumieniec.
          Wtedy ją objąłem. Nie wiedziałem nawet, jak to się stało, ale po chwili moja ręka gładziła jej ramiona, zaś drugą dłonią dotknąłem jej zarumienionego policzka. Popatrzyła na mnie nieśmiało, a ja pochyliłem się i pocałowałem ją w usta. Usłyszałem, jak wzdycha z podniecenia, i poczułem jej rękę na plecach.
          – Urozmaicimy sobie pracę? – spytałem.
          W odpowiedzi dziewczyna odwzajemniła pocałunek. Nasze języki splotły się w radosnym tańcu, a jej oddech robił się coraz szybszy. Lizałem jej usta w namiętnym transie, czując, jak narasta w niej żądza. Położyłem rękę na jej piersiach i ucisnąłem je lekko, wpatrując się jej w oczy.
          – Adam…
          – Ala…

    C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Zawadzki

    Poprzednią część można znaleźć na moim profilu.

  • Nic

     

    &&&

     

    Ciemność jest taka przyjemna. Wow! Mam już osiem słów, liczonych do ósemki. Jak na mnie to jakiś rekord. Zasługuję na gratulacje.
    – Brawo, bravissimo, Autorko.
         Dobra. Przejdźmy do rzeczy. Nazywam się Autorka, mam “iks” lat i obecnie bardzo mi się NUDZI. Co prawda według moich rodziców, takie słowo nie istnieje, ale cóż. Jak to się mówi : “Gdy kota nie ma, myszy harcują”. No więc harcuję.
    – Oficjalnie rozpoczynam zapobieganie NUuuu – zawieszam się – DZIE! Tak, dobrze usłyszałeś świecie! NUDZIE! NUDZIE! NUDZIE! – wykrzykuję to słowo, jakby było jakimś zaklęciem. – NUDZIE! – Hmmmmmm… Skoro mogę wypowiedzieć to słowo, to co z  innymi? – CHOLERA! PTASZEK! GENITALIA! PIERSI! – nieee – CYCKI! CYCE! CHOLERNE CYCKI! – a nawet- PENISSSSS!!! TAK! CHOLERNY PENIS! TAKKKKKK ŚWIECIE! NAWET TO WYKRZYKNĘ! – a może – cipka? Cipka? CIPKA! CIPA I PENIS,  A NAWET… CHUJ I PIZDA!
         No dobra. Przesadziłam. Tak, wiem, wiem. No ale cóż. Nie zawsze zdarza się okazja, żeby sobie powykrzykiwać takie wyrazy. Zwłaszcza, kiedy się mieszka w bloku, twoi rodzice pracują w domu, a miasto jest małe i znasz praktycznie połowę mieszkańców. No może z tą połową przesadziłam,  ale jednak. A teraz… Teraz siedzę na drzewie nad jeziorkiem, najbliższy dom jest kilometr stąd, a pora jest akurat taka, że mogę mieć pewność, że nikogo nie ma w pobliżu. Bo jaki głupek chodzi po lesie w trzydziestopięciostopniowym upale? Tylko ja. Ale ja jestem oryginałem. Hmmm… A gdyby tak… Ściągnąć ubranie i popływać? Urządzić sobie plażę naturystów? Na takim odludziu nikt się przecież nie przyczepi, ani nie zauważy. No to co. Ściągamy. Zrzucam przepoconą sukienkę i wieszam na gałęzi obok. Co z tego, że jestem w lesie, porządek musi być. Bieliznę zdejmuję dopiero po zejściu. Nie jestem kretynką, nie będę się nago ocierać o drzewo. Zresztą jakby co, to mogę szybko założyć biustonosz i majtki, i wyjdzie, że jestem w stroju kąpielowym. Goła biegnę po trawie w stronę wody, ale w połowie drogi się zatrzymuję. RĘCZNIK! Wracam pod dąb, na którym siedziałam i wyjmuję z plecaka ręcznik w niebieskie i żółte misie. Jest naprawdę uroczy, a w dodatku niezwykle wytrzymały. Dostałam go na ósme urodziny od babci. Mój brat bliźniak ma podobny, choć tylko z pozoru – był kupiony o wiele później, już po operacji babci. Po zabiegu wzrok jej się pogorszył, i będąc w sklepie kupiła ten, który wydał się jej podobny. Co prawda jest tak samo w niebieskie i żółte misie, tylko, że tym razem nie trzymają się one za łapki, aaa… jakby to powiedzieć… Trwają w bardzo jednoznacznej sytuacji, tylko w bardzo różnych pozach. Są nawet podpisy. Ręcznik nie został skonfiskowany chyba tylko dlatego, bo rodziców nie było przy wręczaniu, a potem ja z bratem (mieliśmy po czternaście lat) starannie go chowaliśmy. Tak my. Tak nas zafascynował,  że ani myśleliśmy go oddawać. W Internecie sprawdziliśmy o co chodzi w konkretnych “sytuacjach”, a potem oglądaliśmy zdjęcia. Nie powiem. Dzięki naszej babci dowiedzieliśmy się więcej o “tych” sprawach, niż dzięki wszystkim lekcjom biologii, wychowania do życia w rodzinie i edukacji seksualnej (nauczyciel był fatalny) razem wzięte. No dobra, ale wracając. Biorę mój ręcznik (ten bez scen) i ruszam w kierunku jeziorka. Muszę sobie pogratulować, że go wzięłam, bo inaczej cały plan wziąłby w łeb. Gdy stoję już nad taflą wody, stwierdzam, że to będą najlepsze wakacje w moim siedemnastoletnim i jedenastomiesięcznym i dwudziestosiedmiodniowym życiu. No nie! Wygadałam się! No więc tak, za trzy dni, ja i mój brat obchodzimy osiemnaste urodziny.

     

    &&&

     

     

    Stoję i stoję, nie mogąc się zdecydować, czy wejść, czy zostać na brzegu. Nie wiadomo przecież, jaką jest woda, ani, czy w jej głębinach nie kryją się jakieś obrzydliwki. Ale… Po raz pierwszy mam szansę popływać nago, a w takim upale, to naprawdę przyjemne. Chyba. Bo przecież nigdy nie próbowałam. Trzy lata temu, na koloniach, gdzieś w Krainie Tysiąca Jezior graliśmy w butelkę. W sensie ja, mój brat, parę dziewczyn z mojego domku i kilku kolegów mego bliźniaka. Ogólnie było fajnie, oprócz tego, że zadania były mocno mocne. Nie żeby coś, ale jednak kazać ci się rozebrać i skoczyć z pomostu do wody to już lekka przesada, zwłaszcza, że przez ostatni tydzień było chłodno. Takie wyzwanie trafiło właśnie na mnie. A co zrobił mój kochany brat? Wskoczył za mnie. Nawet się rozebrał. Za mnie. Musze przyznać, że zaciągnęłam sobie u niego spory dług wdzięczności i do teraz muszę go spłacać.
         Okej. Wchodzimy.
         Gdy tylko pierwsze fale odbywają moje stopy, wiem, że to był genialny pomysł. Zanurzam się w wodzie coraz bardziej. Najpierw do kolan, potem ud, następnie wodę mam już za pasem, gdy dociera do piersi, wzdycham z rozkoszą. Jak przyjemnie. Już rozumiem, czemu naturyści kąpią się nago. Tak jest znacznie przyjemniej, bo nic nie zasłania ci ciała. Po chwili zaczynam płynąć, tak że teraz,  woda we mnie lekko uderza. Prostuje się i dryfuję na plecach. Słońce przyjemnie ogrzewa przód ciała, woda chłodzi spód. Po prostu raj na wodzie.
         Po około pół godzinie postanawiam się wysuszyć, ale gdy zbliżam się coraz bardziej do brzegu, wpadam na ciekawy pomysł. Jeziorko okalają pałki wodne i akurat teraz zaczęły “kwitnąć”. Z wody wyrastają długie badyle, każdy zakończony brązowym czymś. Na oko widać, że są szorstkie, więc gdy tylko zbliżam się do jednej z nich, zrywam ją i przyjeżdżam po niej palcem. Rzeczywiście szorstkie. Ten jakby kwiat – prostokąt przykładam do sutka. Od razu twardnieje. Gdy przesuwam nim w górę i w dół, wydaję z siebie głośny jęk. Jest to tak przyjemne, że żałuję, że od razu tego nie zrobiłam. Drażniąc jedną pierś zrywam kolejny badyl. Tym razem rękę kieruję pod wodę do mojej cipki. Dotykam łechtaczki i zaczynam ją stymulować. To, w połączeniu z pieszczeniem sutków daje mi nieziemską rozkosz. Jęczę głośniej niż kiedykolwiek. Jest mi tak dobrze, że z trudem odrywam się od czynności, by wypłynąć na brzeg. Gdy tylko kładę się na trawie, od razu wsuwam palec do pochwy.  Jeden nie wystarczy, więc dołączam drugi, a potem trzeci. Takiej placówki, to jeszcze nie miałam. Kiedyś niby próbowałam, ale to nic w porównaniu z tym co robię teraz. Gdy już mam szczytować, słyszę jakiś dźwięk. No nie! Jakim cudem  ktoś mógł tu przyjść! I to akurat teraz, gdy jest mi tak dobrze! Przestaję się zaspokajać, by zobaczyć kto nadchodzi?
    – Możesz kontynuować? – dochodzi do mnie ochrypły męski głos. 
         I go widzę.
         Zza drzew wychodzi niesamowicie przystojny brunet, bez koszulki i z namiotem. Nie w ręku. Na jego spodniach widać olbrzymi namiot. OLBRZYMI! Co prawda nie miałam dużej styczności z penisami, ale po wybrzuszeniu widać, że musi mieć co najmniej 20 centymetrów. Nie powiem. Zrobiło mu się jeszcze bardziej mokro, niż przedtem.
    – To jak? Dokończysz?
        Nie mam pojęcia co robić. Czy wstać i uciec stąd jak najdalej, czy może…
    – Ładnie to tak podglądać nagie dziewczyny?
    – Nie – odpowiada jakby speszony,  choć tego nie rozumiem.
    – A masz mi to jak wynagrodzić?
    – No jasne – jego pewność siebie wzrasta.

     

    &&&

    Chłopak podchodzi do mnie stanowczo, przez co żałuję jednak, że nie uciekłam.
    – Wstawaj – rozkazuje.
        Robię to posłusznie.
    – Zbliż się i pocałuj mnie w tors.
    Podchodzę i dotykam ustami jego mięśni. Smakują potem, słońcem i tak jakby pomarańczami.
    – Teraz odepnij mi pasek.
         Gdy mój bóg seksu trzyma go w rękach, siada i każe położyć się na jego kolanach. Potem przesuwa mnie tak, że moja dupa znajduje się centralnie przed nim.
    – Czy dziewczynka była grzeczna?
    – Mhmmmh – odpowiadam, bo cały czas czuję jego męskość pod sobą.
    – Oj chyba nie. Masturbowanie się w lesie, na oczach obcego faceta, pałką wodną i w tak młodym wieku? To zasługuje na szlaban.
    – Co?!
    – Nie pytaj się “co” swojego pana. Co najwyżej “tak, panie ” – mówiąc to, raz za razem pociągał za moje nagie pośladki.
    – No to tak. Dziewczynka będzie przychodziła w to miejsce codziennie przez dwa tygodnie o tej porze. Zrozumiała?
    – Yhy.
         Wyciągnął pasek i uderzył nim mocno w moją dupę.
    – Auuu. Za co to?
         Znowu mnie uderzył.
    – O co chodzi? – spytałam i po chwili zrozumiałam. – Tak, panie.
    – No. Nasza dziewczynka się szybko uczy. No to co by teraz zrobić…?
         Sięgnął po mój plecak i zaczął wysypywać jego zawartość.
    – O! Dziewczynka nie ma ubrania?
    – Ma,… panie. Tylko na drzewie.
    – Och, no to trzeba po nie iść. Wdrapuj się!
    – Nago?
    – A jak byś chciała? Przy mnie możesz tylko chodzić nago.
         Zaczęłam wchodzić po pniu. Ponieważ był szorstki, a ja musiałam go dotykać piersiami, napaliłam się jeszcze bardziej. Na szczycie wzięłam sukienkę i zeskoczyłam. Chłopak wziął moją garderobę i bez wahania wsadził do spodni. Po chwili ja wyjął, podszedł do mnie od tyłu i zaczął pocierać o moją cipkę. Był brutalny i to tylko zwiększyło moje podniecenie. Już po chwili zaczęłam jęczeć i obficie wydzielać soki. Gdy szczytowałam odszedł trochę ode mnie i zdjął spodnie. Moim oczom ukazał się tak ogromny penis, że zastanawiałam się, czy czasem nie uciec. Miał ze dwadzieścia pięć centymetrów i widać było, że jeszcze nie całkiem się wyprostował.
    – Poznaj mojego kolegę. Nazywa się chuj i bardzo mu się spodobałaś. Nie na każdą dziewczynę reaguje aż tak żywiołowo. No więc ten chuj był już w wielu, naprawdę wielu miejscach, a teraz chciałby się znaleźć w twojej piździe. Zapamiętaj, że ty masz pizdę,  a ja chuja. W każdym bądź razie nie mogą spotkać się dzisiaj, bo mi się spieszy. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by mój kolega mógł się spuścić. Co prawda nie na ciebie, ale to też nadrobimy w przyszłym czasie.
         Zaczął się zaspokajać ręką owiniętą w moją sukienkę. Po chwili już szczytował, a całą spermę wtarł w moją garderobę.
    – Trzymaj – powiedział podając mi mój ubiór – włóż, nie pierz i przyjdź w tym jutro. Albo raczej z tym, bo nie chcę Cię nigdy widzieć w ubraniu.

    THE END.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Eleonora
  • Falszywa opiekunka – cz. 1

    Kamila była śliczną, szczupłą dziewiętnastolatką o długich blond włosach i pełnych ustach. Należała do tego rodzaju dziewczyn, które zawsze dbają o swoje ciało, miała więc spore powodzenie u płci przeciwnej. Jak na swój młody wiek miała duże, kształtne piersi i boską figurę – idąc ulicą nie była zdziwiona pełnymi podniecenia spojrzeniami, jakimi obdarzali ją faceci. Wprost przeciwnie. Kamila miała jednak jedną, dość niecodzienną skłonność – najbardziej kręcili ją zajęci mężczyźni. Jej majteczki wilgotniały, gdy jakiś „mężuś” albo zajęty chłopak oglądał się za nią. Wtedy ona posyłała mu jeden ze swoich najbardziej uwodzicielskich uśmiechów i z dziką satysfakcją obserwowała, jak kobieta idąca przy jego boku patrzy na nią z zawiścią albo robi wyrzuty swojemu partnerowi. Zawsze marzyła o seksie z takim facetem, a przyłapanie go na zdradzie przez dziewczynę lub żonę stanowiło dla niej wprost idealne zakończenie stosunku.

    Kamila mogła pochwalić się jak dotąd dwiema zdobyczami – „upolowała” dwóch zajętych chłopaków (przez te polowania, nawiasem mówiąc, Kamila straciła dwie koleżanki, które były dziewczynami jej „ofiar”).

    Teraz miała ochotę na coś jeszcze bardziej podniecającego. Wpadła na pomysł, żeby poszukać pracy jako opiekunka do dziecka – prawie zawsze osoby takiej szukają małżeństwa, co było doskonałą okazją dla dziewczyny. Już po kilku dniach Kamila dostała pierwszą ofertę – młode małżeństwo (Piotr i Dorota) szukało opiekunki dla siedmiolatka.

    Dziewczyna poszła na rozmowę ubrana skromnie – nie chciała, żeby w głowie jej potencjalnej pracodawczyni powstały jakieś wątpliwości co do jej zamiarów. Piotr zrobił na niej piorunujące wrażenie – wysoki, dobrze zbudowany trzydziestolatek o uroczym uśmiechu. Brunet. Pod obcisłą koszulką zarysowywał się umięśniony tors i płaski brzuch. Dziewczynie aż zrobiło się mokro na jego widok, więc wyszła na kilka minut do łazienki i zaspokoiła się, wyobrażając sobie co by się działo, gdyby została z nim sam na sam.

    Rozmowa przebiegła pomyślnie – Kamila wyszła z domu swoich pracodawców jako opiekunka dla ich dziecka.

    Pierwsze kilka dni swojej pracy faktycznie spędziła na niańczeniu Tomka, bo tak miał na imię chłopiec. Nie mogła doczekać się momentu, w którym nareszcie zostanie sam na sam z tatą chłopca. Niestety, Piotr pracował w godzinach pracy Kamili (Dorota również). Okazja nadarzyła się pod koniec tygodnia – pracodawczyni Kamili miała nocną zmianę, a jej mąż został w domu. Dorota powiedziała jej, żeby mimo wszystko została na wieczór z Tomkiem, bo Piotr powinien odpocząć po ciężkim dniu.

    Kamila od dawna czekała na tę okazję, żeby jednak zwiększyć szanse uwiedzenia mężczyzny, zdobyła niezbyt silny narkotyk, który miał otumanić i pobudzić seksualnie jej przyszłą „ofiarę”. Tego wieczoru ułożyła do snu Tomka nieco wcześniej niż zwykle, cały czas wyobrażając sobie, co będzie robić z jego tatusiem.

    Gdy chłopiec zasnął, dziewczyna poszła do łazienki przygotować się do „polowania” – specjalnie na tę okazję wzięła ze sobą obcisły, prześwitujący, nieco przydługi T-shirt, który doskonale podkreślał jej seksowną figurę i boskie piersi. Rano ogoliła swoją muszelkę – wiedziała, że większość facetów lubi takie rzeczy. Wzięła szybki prysznic i nie wycierając się, założyła koszulkę, która zakrywała jej pośladki tylko w połowie.

    Poszła do kuchni, wyjęła z szafki dwa kieliszki, napełniła je winem i do jednego z nich wsypała trochę narkotyku. Rozpuściła biały proszek w napoju, uśmiechając się niczym napalona wiedźma. Bardzo chciała, żeby tego wieczoru penis żonatego pracodawcy zagłębił się w jej mokrej cipce. Wielokrotnie. Chciała poczuć, jak eksploduje w niej mnóstwem spermy, jak zalewa ją w środku fala ciepłego nasienia.

    Mając w głowie tę scenę, Kamila poszła do sypialni Doroty i Piotra z dwoma kieliszkami. Uchyliła cicho drzwi i zobaczyła Piotra leżącego na łóżku – mężczyzna spał. Jego umięśniona klata unosiła się lekko w spokojnym tempie – dziewczyna przygryzła lekko wargę obserwując jego ciało. Piotr miał na sobie koszulkę i szorty (sądząc po wybrzuszeniu na nich – był lekko podniecony). Kamila bardzo chciała już teraz dobrać się do jego męskości, powstrzymała się jednak zdając sobie sprawę, że cierpliwość popłaca. Zapaliła nocną lampkę, sypialnia wypełniła się nastrojowym, ciepłym światłem. Odstawiła dwa kieliszki na nocną szafkę i położyła dłoń na torsie Piotra, przesuwając ją po nim delikatnie.

    – Proszę pana… – udawała zawstydzoną i nieśmiałą – pomyślałam, że moglibyśmy uczcić mój pierwszy tydzień pracy u państwa i napić się wina – uśmiechnęła się lekko i spuściła wzrok na swoje uda.

    Zaspany Piotr potrzebował kilku sekund, żeby dojść do siebie po drzemce. Usiadł na łóżku i spojrzał na opiekunkę swojego dziecka.

    – Jasne, czemu nie – rzucił jakby od niechcenia i uśmiechnął się, lekko zażenowany. – Tomek bardzo Cię polubił, więc chyba możemy sobie pozwolić na mały toast. – Kamila zachichotała słodko i podała mężczyźnie kieliszek z winem zawierającym rozpuszczony narkotyk.

    – Cudownie… – dziewczyna uśmiechnęła się z satysfakcją i podnieceniem patrząc, jak Piotr sączy przygotowany przez nią płyn…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    neil

    Moje pierwsze opowiadanie ever. Postanowiłem podzielić je na części (uważam, że taką historię trzeba smakować w kilku częściach, powinna być opisana z detalami 😉 ).

  • Niewolnica orczycy

    Padało już od wielu dni. Ja i moi towarzysze podróżowaliśmy od tygodni, dotarlibyśmy już na miejsce gdyby nie Edmund i jego dziurawe kieszenie. Zgubił naszą jedyną mapę.
    Mam na imię Leonora i jestem córką kupca. Podróżuję między miastami z moimi kompanami, Edmundem, Rolandem i Zezem, sprzedając dobra i dzieląc się złotem między siebie. Nie zbyt ekscytująca praca, ale robiłam to dla ojca. Poza tym miałam do tego smykałkę. Podróże były co prawda męczące, ale to dobrze płatna praca. Głównie sprzedawaliśmy tekstylia i inne dobra które są ciężko dostępne w tych czasach, i to wszystko dzięki Rolandowi. Jakoś przeczuwał, że będzie spore zapotrzebowanie na tego typu towary. Przestaliśmy oponować i wszystkie pieniądze zainwestowaliśmy w jego pomysł.
    Teraz jednak, jesteśmy zagubieni w lesie. Edmund twierdził, że ten las jest blisko miasta którego zmierzaliśmy, ale wciąż mu nie dowierzałam. Wędrowaliśmy przez błota, kupy liści i połamane gałęzie od dwóch dni, przemakając przy okazji do suchej nitki. Co gorsza nasze zapasy żywności kurczyły się nieubłaganie.
    -Jesteśmy na dobrej drodze, jestem tego pewien! – Edmund zapewniał nas z początku naszej małej karawany.-Lepiej żeby tak było – Wymamrotał Zez. – Jeśli nie jesteśmy będziemy musieli pozbyć się Miszki i ją zjeść
    Pogłaskał swojego brązowego konia, ciągnącego dobra przez leśne wertepy.
    Zapadał zmrok. Wiedziałam, że będziemy musieli rozbić obóz i to wkrótce, ale z tym nieznośnym deszczem nie była to miła myśl. Wczoraj znaleźliśmy duże, wydrążone drzewo w którym się schowaliśmy, zostawiając biedną Miszkę na deszczu.
    -Spójrzcie! – Edmun nagle wykrzyknął. -Tam! Światło!
    Patrzyłam w tym samym kierunku, również widząc ciepłe, żółte światło. Jakaś chata? Ale kto chciałby tutaj mieszkać.
    Podeszliśmy do światła i z bliższej odległości zauważyliśmy, że to wejście do kopalni. Olbrzymia górska ściana rozpościerała się przed nami, a światło pochodziło z oświetlonego pochodniami tunelu.
    Dwóch mężczyzn stało po obu stronach tunelu, na sobie mieli pancerze z których jasno można było wywnioskować, że są miejskimi strażnikami. Mogliby nam więc wskazać drogę do miasta.
    -Przepraszam bardzo, – Edmund odezwał się do strażników. -Ja i moi druhowie jesteśmy zmęczeni, zmarznięci i głodni. Możemy tutaj się schronić?
    Strażnicy popatrzyli na niego przez szpary w hełmach które zakrywały ich twarze, później przyglądali się Miszce i ładunkowi który ciągnęła.
    -Jesteście kupcami? – zapytał jeden z nich. Wszyscy pokiwaliśmy głowami.
    Strażnik zwrócił się do drugiego.
    -Szefowa mogłaby chcieć ich zobaczyć. Co o tym myślisz?-Nie mam pojęcia – wymamrotał drugi -Mamy tylko rozkazy żeby przyprowadzić więcej robotników..-Możemy pracować jeśli pozwolicie nam przenocować. -Odezwał się Zez – Rąbałem drewno swego czasu, nie może się to bardzo różnić od kopania.
    Strażnicy wymienili spojrzenia, jeden z nich powiedział:
    -W porządku więc. Zabierzemy was do szefowej i to ona zdecyduje. Choć nie wiem czy jej się to spodoba, ale nigdy nie wiadomo. Za mną.
    Podążyliśmy za strażnikiem w głąb kopalni, w końcu uwolnieni od kropel deszczu.
    -Co mamy zrobić z koniem? – Spytał Roland. -Nie wejdzie przecież z nami.
    Jeden ze strażników, nieco się ociągając się poszedł się tym zająć. Szliśmy coraz dalej. Było zimno, ale słyszałam z oddali przyjemne trzaskanie ognia.
    Wkrótce weszliśmy do dużej jaskini, gdzie grupa mężczyzn w szmatach i futrach siedziała przy dwóch, długich stołach, pijąc i śmiejąc się. Jedzenie przygotowywali nad ogniskami, dym znikał w szparach sufitu jaskini.
    Strażnik klasnął w dłonie aby uciszyć pozostałych.
    -Mamy czterech nowych więźniów panowie. Ale nie są to zwyczajni więźniowie. Są jedynie przejezdni. Więc jeśli łaska, pomóżcie mi ich zaprowadzić do szefowej nim spróbują uciec. -powiedział w sarkastycznym tonie.
    Więc to tak. To wcale nie był prawdziwy strażnik! Oni muszą być bandytami. I właśnie weszliśmy do leża węży. Nim się obejrzeliśmy tuzin bandytów okrążył nas, zmuszając abyśmy kierowali się do końca jaskini, na spotkanie z ich przywódczynią. Nie była ona nawet odrobinę taka jak ją obie wyobrażałam.
    Na tronie wyciętym ze skalnej ściany, siedziała olbrzymia orcza kobieta. Dlaczegóż to ork przewodzi grupie ludzi? Orkowie i ludzie są wrogami od stuleci. Do diabła, nawet nie powinno ich być na terytorium ludzi. Mimo wszystko, ta kobieta była niecodziennym widokiem.
    Była wysoka, o wiele większa ode mnie, drobnej młodej dziewczyny, jej mięśnie były tak duże, że najsilniejszy z ludzi byłby zawstydzony. Jej wargi były wydatne i za nimi kryły się duże, spiczaste zęby. Jej olbrzymie usta miały znaczny przodozgryz.
    Na sobie miała tylko trochę biżuterii i przepaskę ze zwierzęcej skóry, przez co jej olbrzymie piersi były odkryte. W oczy rzucały się równie duże ciemnozielone sutki. Uszy miała przebite kilkoma pierścieniami które służyły jej za kolczyki. Zaś jej głowa zwieńczona ciemnymi warkoczami.
    Ta przerażająca kobieta patrzyła na nas zimnym spojrzeniem, jakbyśmy byli jedzeniem i ona ocenia które zjeść pierwsze. Ale to było głupie. Orkowie nie jedzą ludzi. Tak przynajmniej mi mówiono.
    -Przywódczyni, przyprowadziliśmy ci tych oto kupców, -odezwał się bandyta przebrany za strażnika -Pomyśleliśmy. że może potrzebujesz więcej pracowników. Zabraliśmy im też ich towary.
    Orczyca podniosła się ze swojego tronu aby przyjrzeć się z bliska. Przechodząc obok nas i obdarowując moich kompanów złowrogim grymasem. Zatrzymała się przede mną. Czułam się taka malutka w obliczu tej kobiety. Była przynajmniej dwa razy większa ode mnie, a jej ramiona były tak szerokie jak Edmunda i Zeza razem wzięte. Jej oddech śmierdział miodem pitnym.
    Nachyliła się nade mną i złapała za szczękę, przyglądając się mojej twarzy jak i również mojemu gardłu. Była silna, ale czego się spodziewać po kimś takim.
    -Ona idzie ze mną do mojej komnaty, -Orczyca oświadczyła to mrocznym, mocnym głosem. -Resztę zabierzcie do szybu.
    Bandyci skinęli głowami i odeszli prowadząc moich towarzyszy przed sobą.
    Orczyca złapała mnie za nadgarstek i pociągnęła ze sobą w innym kierunku. Szliśmy przez tunel nim trafiliśmy do mniejszej jaskini. Pełno było tam worków, skrzyń i beczek pod ścianami. Było też palenisko z kociołkiem, biurko i łóżko z pościelą wykonaną ze skór zwierząt. Dość gorąco tu było i pachniało palonym drzewem zmieszanym z zapachem pieczonego mięsa.
    Rzuciła mnie do pokoju, wylądowałam dość głośno na kamiennej posadzce. Ona zamknęła na klucz drzwi. Później przyglądała mi się kiedy wstałam.
    -Solidne ciałko… Ładne usteczka…To może się udać… -mamrotała do siebie. -Nazywam się Bologal, człowieku. Będziesz mi dziś służyła, więc zapamiętaj to sobie dobrze.
    Zaczynałam się bać co może mi zrobić, robiłam więc wszystko aby przedłużać mój marny koniec.
    -Jak to możliwe, że grupa ludzi jest posłuszna orkowi? W dodatku kobiecie? -Zapytałam starając się nie brzmieć na zdenerwowaną.
    Bologal podeszła bliżej, jej piersi lekko się kołysały gdy szła.
    -Zawdzięczają mi swoją wolność, dlatego mnie słuchają.-Wolność? -powtórzyłam za nią-Tak. W to miejsce przysyłano więźniów aby kopali srebro dla waszego króla. Przybyłam tu kilka lat temu, zyskałam szacunek współwięźniów miażdżąc kilka czerepów. Podziwiają siłę, wszyscy. A siły mi nie brakuje.
    Aby lepiej zobrazować jej punkt widzenia, napięła swój biceps. Nie wątpiłam, że jest w stanie zabić mnie bez wysiłku.
    -Zachęciłam ich żeby wzniecić bunt przeciwko strażnikom którzy trzymali nas tutaj. I zabiliśmy ich wszystkich, po czym ja przejęłam tą kopalnię. Teraz ja tutaj rządzę. Całe złoto jest moje, a ten kto potrafi się zachować dostaje swój udział.-Nikt nie zauważył co tu się stało? – zapytałam rozpaczliwie chcąc wydłużyć rozmowę.-Nie. Ta kopalnia leży z dala od osad, żadna droga tu nie prowadzi. Jedyni ludzie jacy tu przychodzą, poza waszą gromadką, to ci którzy przyprowadzają nam nowych więźniów i dostarczają srebro do króla. Dlatego kilku moich ludzi przebranych jest za strażników żeby się nimi zajmować. Mówimy im, że nie znaleźliśmy srebra, ale zatrzymujemy więźniów. Oni idą do kopalni, zupełnie nieświadomi, że pracują dla mnie.-Rozumiem. -powiedziałam udając fascynację, widząc jaka dumna jest ze swojego planu. -Więc moi towarzysze kopią w poszukiwaniu srebra?
    Bologal pokiwała głową twierdząco.
    -A… co ze mną?
    Bologal jedynie uśmiechnęła się złowieszczo.
    -Dla ciebie mam specjalne zadanie.
    Zsunęła swoją przepaskę z bioder, odkrywając wielkiego, zielonego i w pełnej erekcji kutasa. Zaparło mi dech z wrażenia, cofnęłam się nieco.
    To był potwór. Gruby, długi i żylasty. Na kimś wzrostu Bologal wyglądał na ponad przeciętny, ale przy mnie wydawał się olbrzymi.
    -Ty… masz penisa? – wyjąkałam-W rzeczy samej – odpowiedziała Bologal, a jej uśmiech stawał się szerszy. -I ty włożysz go do swoich ust.
    Wytrzeszczyłam oczy, nie mogąc oderwać wzroku od zielonej pały.
    -Co?! Nigdy tego nie zrobię!
    Uśmiech Bologal ustąpił miejsca irytacji. Położyła swoje wielkie dłonie na moich ramionach i zmusiła uklęknąć. Zabolało mnie gdy uderzyłam o kamienną posadzkę. Choć nie martwiło mnie to tak jak penis który kołysał się niebezpiecznie blisko mojej twarzy.
    -Posłuchaj -Bologal powiedziała surowym tonem. -Albo będziesz ssała dobrowolnie, albo zgwałcę twoje gardełko. Twój wybór, mnie pasują obie opcje.
    Wsparła ręce na biodrach i przysunęła spód swojego grubego fiuta do mojej twarzy, tak, że dotykałam go ustami.
    -Spraw się dobrze, a cię uwolnię. Spieprz sprawę albo dalej się opieraj, a spędzisz resztę swojego życia kopiąc.
    Wyglądało, że nie mam wyjścia. Nie było mowy żebym kopała przez resztę mojego życia. A te kilka minut upokorzenia było dobrą ceną za wolność.
    Wahając się wysunęłam mój język, dotykając spód jej członka opartego o moją twarz. Następnie wsunęłam go nieco dalej obejmując ustami główkę. Chwilę czekałam, nie wierząc w to co się dzieje, by zaraz starać się wziąć więcej jej kutasa do ust. Powoli ruszyłam głową do przodu, czując jak jej penis wędruje głębiej do mojego gardła. Zatrzymałam się nim doszłam do połowy, nie mogąc już połknąć więcej. Zaczęłam więc powtarzać ten ruch. Nie było tak źle. Spodziewałam się obleśnego smrodu i smaku, ale fiut Bologal smakował raczej jak ssanie ręki.
    -Głębiej! -zakomenderowała Bologal
    Starałam się spełnić jej życzenie, ale zaczęłam się dławić jak główka jej penisa przyciskała na tył mojego gardła. Czułam dłoń Bologal na mojej głowie, trzymającą mnie w jednym miejscu mocnym uściskiem.
    -Lepiej połknij go całego aż do podstawy nim doliczę do trzech, albo zrobię to za ciebie. – ostrzegła mnie – Jeden!
    Próbowałam wepchnąć go dalej, ale nie wychodziło mi. To było najdalej jak mogłam
    -Dwa!
    Chciałam cofnąć głowę wiedząc, że to dla mnie za dużo, ale powstrzymywała mnie jej ręka.
    -Trzy! – Krzyknęła i wepchnęła moją głowę dalej ręką, napierając biodrami w moje usta.
    Moje wargi dotknęły podstawy, oczy wypełniły się łzami. Czułam jakby końcówka jej fiuta była w moim brzuchu. Wiem, że tak nie było tylko wtedy tak to czułam.
    Moja twarz była przyciśnięta do jej, wyrzeźbionego jak stal, brzucha. Zabrała rękę i oparła ją o biodro, czekając aż sama zacznę ssać dalej.
    Cofnęłam głowę aż w ustach miałam tylko główkę, potem zamknęłam oczy i wypchnęłam głowę w przód najmocniej jak potrafiłam. Twarzą uderzyłam o jej brzuch, co znaczyło, że udało mi się samej połknąć jej całego bolca.
    -Grzeczna dziewczyna. – słyszałam z góry – A teraz pokaż jak robisz głębokie gardło.
    Zaczęłam kołysać głową wzdłuż jej członka, tak było mi łatwiej połykać całego im dłużej to robiłam. Wkrótce ruszałam dość szybko głową, słysząc kilka jęków Bologal. Musiało to znaczyć, że idzie mi dobrze. Liczyło się dla mnie tylko zaspokojenie jej w wystarczającym stopniu aby odzyskać wolność.
    -Patrz na mnie, -zakomenderowała – Chcę widzieć twoją śliczną buźkę jak dławisz się moim wielkim kutasem!
    Zrobiłam jak kazała, patrzyłam w górę. Moje spojrzenie biegało po mięśniach Bologal. Jej twarz widziałam tylko częściowo między wielkimi piersiami. ale widziałam, że uśmiecha się niegodziwie patrząc w moje zaczerwienione, wypełnione łzami oczy.
    Długo ssałam jej członka, ale nie osiągnęła orgazmu. Oczywiście taki kaliber wytrzymywał o wiele więcej.
    Przez ten czas zaczęłam próbować zwiększyć jej przyjemność. Eksperymentowałam z językiem, ręką masując prącie, miętosząc jej wielkie jądra.
    W końcu słyszałam jak jej jęki zauważalnie stawały się głośniejsze. Złapała mnie za włosy i wypchnęła biodra w moje usta.
    -Przygotuj się człowieczku, lepiej połknij cały mój spust jeśli chcesz wolności!
    Zaryczała i wepchnęła ostatni raz, warcząc głośno i strzelając gorącą spermą w moje gardło.
    Połknęłam tyle ile mogłam, ale wciąż wypełniała moje usta tak, że trochę wyciekało. Bologal wycofała swojego członka i mogłam połknąć resztę spermy. Tak jak jej penis, nie smakowała tak jak myślałam. Zakładałam, że będzie słona, ale raczej była słodkawa. Prawie smakowała dobrze.
    -Wyczyść mnie, – powiedziała Bologal wskazując na jej mięknącego fiuta okrytego spermą.
    Kiwnęłam głową i posłusznie oblizałam jej prącie. Bologal jęknęła głośno przez to co robiłem jej teraz miękkiemu i wrażliwemu penisowi. Wykorzystałam to i znowu wsunęłam całego do moich ust wsysając całą spermę.
    Kiedy był już czysty, wypuściłam go z ust z głośnym pyknięciem ustami, czekając na to co powie.
    -Jesteś utalentowaną obciągarą, -powiedziała z uśmieszkiem. -Jakby pierwsze chwile nie były takie niezdarne, powiedziałabym, że już to robiłaś.
    -Więc teraz mnie uwolnisz? – zapytałam pełna nadziei
    Uśmieszek Bologal stał się jeszcze bardziej podły.
    -Na prawdę myślałaś, że cię wypuszczę? A ty opowiesz wszystkim, że tu jestem?-Nie powiem nic! Obiecuję! – zarzekałam się
    Bologal chrząknęła.
    -Nawet jeśli tak będzie, jesteś za dobra w obciąganiu fiutów aby cię ot tak wypuścić. Nie, zatrzymam cię jako sex niewolnika. Będziesz mnie zadowalać kiedykolwiek będę chciała, a ja w zamian, będę cie karmiła.
    Wyglądało to źle. Obciągnąć żeby uciec z kopalni? Może być. Obciągać przez resztę życia? Bardzo nie fajnie. Ale co mogłam zrobić? Ta kobieta miała grupę bandziorów na skinienie, a sama mogłaby mnie wykończyć kiedy jej się zachce.
    Bologal podeszła do skrzyni i ją otworzyła.
    -Zobaczmy tutaj… wiem, że gdzieś jedną widziałam… – bełkotała -Aha!
    Trzymała w dłoni żelazną obrożę z przyczepionym łańcuchem i założyła mi ją na szyję, zatrzaskując zamek.
    -Nie chcielibyśmy, żebyś mi uciekła prawda?-Proszę… Pozwól mi odejść zrobię co zechcesz. Będę naganiać ci ludzi! Będziesz mieć więcej górników i pewnie też sex niewolników.
    Bologal tylko się zaśmiała.
    -Desperacko chcesz się uwolnić co? Powiem to jeszcze raz. Nigdzie stąd nie wyjdziesz. Bądź dobrą niewolnicą a twoje życie nie będzie tu takie złe.
    Wzięła drugi koniec łańcucha z kłódką i zaczepiła o pierścień wbity w kamienną podłogę, zapinając aby mieć pewność, że zostanę w pokoju.
    -Musze zająć się kilkoma sprawami. Zjedz coś i odpocznij – powiedziała otwierając drzwi. – Bo kiedy wrócę, zobaczę jak tam twój tyłek.
    Uśmiechnęła się diabelsko zamykając za sobą drzwi. Nawet ich nie zamknęła na klucz. Wiedziała, że nigdzie nie pójdę.
    Niezły bałagan. Towary pewnie już zostały złupione przez bandytów, moi towarzysze uwięzieni w kopalni srebra, a ja zostałam sex niewolnicą dla orczycy z olbrzymim przyrodzeniem, którym zamierzała spenetrować moją pupę.
    Musze się stąd wydostać. Może i musiałabym zostawić resztę, ale brzmi to lepiej niż zaspokajanie seksualnych żądzy wielkiej orczycy do końca mych dni.
    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mazoga
  • Niewolnica orczycy czesc 2

    Leżałam na kamiennej posadzce, rozglądając się po ścianach jaskini. Myśl spędzenia większości, jak nie całego życia w tym pokoju przerażała mnie. Nigdy już nie odetchnąć świeżym powietrzem. Nigdy nie patrzeć na słońce.
    Wstałam i przeszłam się po pokoju. Bologal mogła wrócić w każdej chwili, a ja chciałam dobrze przyjrzeć się miejscu w którym spędzę trochę czasu.
    Otworzyłam beczkę w której znalazłam trochę wysuszonego mięsa. Byłam całkiem głodna, a Bologal pozwoliła mi coś zjeść, więc wzięłam trochę i usiadłam.
    Mięso było twarde i przesolone, ale lepsze to niż nic. Spojrzałam na łańcuch który leżał obok mnie jak uśpiony wąż. To właśnie on mnie tu więził. Cóż, on i grupa bandziorów z przerażającą liderką na czele.
    Wkrótce jak skończyłam jeść, owa liderka otworzyła drzwi. Weszła do środka, zamykając za sobą drzwi szczerząc się perfidnie do mnie.
    -Mam nadzieję, że jesteś gotowa. -powiedziała
    Cofnęłam się odrobinę, wystraszona tym co ma nastąpić. Wiedziałam, że nie mam jak uciec, ale wizja bycia pieprzoną w tyłek przez jej olbrzymiego kutasa mnie przerażała. I czemu akurat chciała to robić z moją drugą dziurką. Chyba wolałabym przyjąć tego potwora w swoją cipkę.
    Bologal podeszła do jednej ze skrzyń i wyciągnęła butelkę, później skierowała się w moją stronę, zdejmując swoją przepaskę, pozwalając swojemu penisowi zwisać bez przeszkód.
    -Wyciągnij ręce, -nakazała, a ja posłuchałam.
    Wylała mi gęsty, brązowy płyn z butelki na moje ręce. Zapach pozwalał mi zakładać, że był to jakiegoś rodzaju olej.
    -Pokryj nim mnie dokładnie, – powiedziała -Chyba, że chcesz mojego fiuta w dupę bez oleju.
    Zaczęłam wcierać olej dokładnie, upewniając się, że pokrywam go w każdym miejscu i dość dużą ilością. Próbowałam w ten sposób masować jej członka jak najdłużej aby reszta zabawy była odrobinę krótsza, ale Bologal podniosła mnie swoimi silnymi dłońmi i położyła mnie twarzą do łóżka.
    Czułam jak zdziera ze mnie spodnie i bieliznę, gołymi rękoma. Potem zrobiła to samo z moją kamizelką i koszulą. 
    Leżałam więc kompletnie naga na łóżku, odwróciłam głowę w stronę Bologal która stała dokładnie za mną z nabrzmiałym już penisem w dłoni.
    -Nie opieraj się to nie będzie tak bolało – powiedziała delikatnie napierając na mój odbyt.-A czy nie mogłabyś normalnie spenetrować moją cipkę zamiast tyłka? – zapytałam z nadzieją.
    Powoli ruszyła naprzód nie zważając na moje prośby i czułam jak już jest w środku. Pisnęłam odrobinę, ale starałam się leżeć spokojnie.
    -Mmm, jesteś taka ciasna… – mruknęła Bologal
    Po chwili czułam jej biodra dociskające do moich pośladków, znaczyło to, że jej cały kutas był w środku. Bolało, był po prostu za duży.
    Bologal cofnęła się, dając mi chwilę ulgi nim znów szybko wepchnęła go do środka. Krzyknęłam.
    Zaczęła wchodzić i wychodzić w stałym tempem. Wciąż bolało, ale nie aż tak. I z każdym pchnięciem, bolało trochę mniej.
    Właściwie, nie tyle mnie martwił ból, ale to, że to było całkiem przyjemne uczucie.
    Bologal pochyliła się, kładąc dłonie na moich ramionach, zaczynając wściekle pieprzyć moją dupę. Jaskinia wypełniła się dźwiękiem uderzeń bioder Bologal o moje pośladki, okazjonalnie przerywane jej pojękiwaniem.
    Po chwili sama złapałam się na jęczeniu. Nie chciałam się do tego przyznawać, ale również odczuwałam przyjemność. Była o wiele większa niż ból.
    Bologal stęknęła i pochyliła się jeszcze bardziej, oplatając rękoma mój pas. Jej wielkie piersi oparły się o moje plecy. Twarde sutki wbijały mi się w skórę, ale nie przeszkadzało mi to. Uczucie jej ciepłych, miękkich piersi na moich plecach było takie przyjemne.
    Trochę czasu minęło nim Bologal nagle wyciągnęła go ze mnie, byłam zaskoczona tym, że się tym rozczarowałam.
    -Chcę spróbować czegoś innego. – powiedziała
    Odwróciła mnie na plecy i oparła moje nogi na ramionach. Była tak wysoka, że jej ramiona rozstawione były tak szeroko, że czułam się jak na rozciąganiu.
    Wsunęła swojego członka z powrotem, właściwie od razu pieprząc mnie równie szybko jak przedtem. 
    Nowa pozycja pozwoliłam mi w pełni patrzeć na imponujące ciało Bologal. Jej wyrzeźbione mięśnie, jej niesamowity rozmiar i jej duże piersi które podskakiwały w górę i na dół z każdym pchnięciem. Moje oczy utkwiłam właśnie w nich gdy Bologal dalej mnie posuwała. Ciemnozielone sutki, duże i sterczące, całe piersi które pomimo wielkości nie były wcale obwisłe. Chciałam sięgnąć i ich dotknąć, ale nie odważyłabym się bez pozwolenia Bologal. Nawet jakbym spróbowała nie sięgnęła bym ich.
    Trwaliśmy tak do czasu aż jej pojękiwania stały się coraz głośniejsze i bardziej częste, oznaczając, że jej orgazm był blisko. Pochyliła się i oparła na mnie, wciskając mnie bardziej w łóżko. Moja głowa była przyciśnięta przez jej biust, zakrywając moją całą twarz miękkim ciałem. Ciężko było mi oddychać, ale czułam się jak w niebie.
    Jęki Bologal docierały do mnie zdławione przez jej piersi, ale wciąż czułam, że jest o krok od finału. Zwiększyła tempo, posuwając mnie szybciej i mocniej niż wcześniej.
    Po chwili wystrzeliła gorący ładunek w moją dupę z ostatnim pchnięciem. Po tym leżeliśmy tak przez chwilę, a ja czułam się niesamowicie między piersiami Bologal.
    Wtedy usłyszałam jak otwierając się drzwi, których Bologal nie zamknęła najwyraźniej na klucz.
    -O rany! – usłyszałam głos, prawdopodobnie jednego z bandytów.
    Bologal wstała i odwróciła się, zdenerwowana przerwaniem. Widziałam jak bandyta patrzył się w podłogę zakrywając oczy. Widziałam też potężny tyłek Bologal. Nie był wcale gruby, ale pokaźny. Ten widok podniecał mnie choć wcale nie powinien. Sprzeczności walczyły we mnie cały czas.
    -Czego! – wrzasnęła Bologal
    -Eee.. – wymamrotał bandyta. -Jeden z więźniów odmawia dalszego kopania. Próbowaliśmy mu grozić, nie dawaliśmy jedzenia, biliśmy go, wszystkiego próbowaliśmy. Ale za nic nie chce wrócić do pracy. Podejrzewam, że kilku innych zaczyna mieć ochotę aby zrobić to samo.
    Bologal warknęła groźnie.
    -Wynoś się stąd. Zajmę się tym
    Bandyta zamknął drzwi, a Bologal się ubrała, jeśli można to tak nazwać. Następnie otworzyła kłódkę którą przykuła mnie do podłogi.
    -Ty też idziesz, niewolnico, -powiedziała. -Chce żebyś miała lepszy obraz tego jak wszystko tu działa.
    Szłyśmy tunelem nim doszliśmy do głównej sali. Później kierowałyśmy się małym tunelem który wiódł do równie małego pomieszczenia pełnego broni, pancerzy, ubrań i przeróżnych rzeczy. Wliczając w to towary które transportowaliśmy. Był to swego rodzaju magazynek.
    Bologal podeszła do jednego z kompletu pancerzy i zaczęła go zakładając. Był on wystarczająco duży, że na nią pasował, ale wciąż nie mogła go zacisnąć tak jak się powinno. 
    Choć widziałam, że był niezdarnie powiększany. Ktoś po prostu chciał go rozciągnąć co sprawiło, że teraz był dość cienki i raczej niewyjściowy. Ale przecież Bologal nie zmieściłaby się w zwyczajny pancerz przeznaczony na ludzi, tym bardziej, że była olbrzymia.
    Dla więźniów prawdopodobnie był to wystarczająco odpowiedni element ubioru przekonujący ich, że mają przed sobą prawdziwego strażnika.
    -Jeśli któryś z więźniów zapyta, odpracowujesz specjalną karę. Najlepiej trzymaj gębę na kłódkę i nie odzywaj się do nikogo. To naprawdę ważne, że ci idioci nie wiedzą, że jestem orkiem, inaczej domyślą się, że nie pracują dla króla. Wtedy sprawy przybiorą bardzo zły obrót. Szczególnie dla ciebie. Zrozumiałaś?
    Nie rozumiałam jak więźniowie znający prawdę mogli na coś wpłynąć skoro i tak są wiezieni przez uzbrojonych bandytów i olbrzymią orczycę, ale kiwnęłam głową.
    -Dobrze, więc ruszajmy.
    Przechodząc przez główną salę, czułam się zawstydzona, przechodząc wśród tych wszystkich bandytów, całkiem naga. W końcu dotarliśmy do bramy strzeżonej przez jednego z fałszywych strażników miejskich. Poznał swoją przywódczynię i otworzył bramę, weszliśmy do środka.
    Bologal wyglądała jeszcze bardziej przerażająco mając na sobie ten pancerz. Bez niego była straszna, ale w innym tego słowa znaczeniu. Z zakrytą skórą i hełmem zakrywającym jej twarz wyglądała nieludzko.
    Poza nią miałam widok na kopalnię.
    Więźniowie ubrani w szmaty, machali kilofami w kamienne ściany. Czasami świecący kawałek wypadał ze ściany i umieszczali go w kubełkach. Wyglądali na zmęczonych i nieszczęśliwych.
    Wkrótce znaleźliśmy tego który nie chciał pracować. Jego kilof leżał obok, a na widok Bologal jeszcze twarz przybrała niezwykle uparty wyraz.
    -Dlaczego nie pracujesz? – zapytała głośno i dość groźnie-Możesz odebrać mi wolność, ale nie wolę. Ryłem dla was wy królewskie dupowłazy już wystarczająco długo. Albo mnie zabij albo zostaw w spokoju. Żadnych półśrodków!-Doprawdy? Chyba jednak jeden znajdę. – powiedziała rozglądając się po stojący obok strażnikach.
    Wyciągnęła jednemu z nich sztylet i pocięła szmaty którymi był owiązany więzień. Mimo jego oporów po chwili stał całkiem nagi. Kopnęła go i przyparła stopą do ziemi. Kolejnemu strażnikowi zabrała włócznię. Wtedy na oczach wszystkich tępym końcem włóczni nakierowała na jego tyłek. 
    Nie rozumiałam dlaczego jest aż tak opanowana zapędem gwałcenia wszystkim odbytów.
    Odwróciłam wzrok, ale cały czas słyszałam jęki tego biedaka. Rozglądałam się szukając moich towarzyszy, ale nie widziałam żadnego z nich. Jedynie przerażone twarze innych więźniów patrzący na to co wyprawia Bologal.
    -Teraz wrócisz to pracy? – zapytała groźnie-Tak..tak.. – kurcząc się z bólu więzień starał się ręką znaleźć swój kilof. Wstał zachwiał się i wrócił do kopania.
    Bologal odwróciła się w stronę pozostałych.
    -Nie wiem do jakiego traktowania przywykliście, ale jesteście w moim więzieniu i to ja rządzę tym cyrkiem. Nie przybiegajcie do mnie skamląc o swoje prawa bo nie macie tu żadnych. Jesteście zwierzętami które pracują na bogactwo swojego króla. Jeśli się wam to nie podoba to będziecie mieć ze mną do czynienia.
    Więźniowie od razu zaczęli szybciej machać kilofami w przerażeniu.
    Bologal odwróciła się i wyszła z kopalni, a ja wraz z nią.
    -To był przykład co się dzieje gdy ktoś mnie rozczarowuje. Jeśli zrobisz coś o wiele gorszego niż nieposłuchanie mojego rozkazu, możesz oczekiwać o wiele bardziej brutalnej kary.
    Kiwnęłam głową pokazując, że rozumiem.
    -Co teraz? -Zrobisz to co wyszło ci tak pięknie wcześniej. Obciągniesz mi, niewolnico.
    Przełknęłam ślinę, w głowie wciąż mając widok tego biedaka. Co jeśli teraz na mnie wyładuje swoją złość. Wróciliśmy do magazynku w którym Bologal się rozebrała.
    Uklęknęłam, a jej kołyszący się jeszcze miękki penis znalazł się blisko mojej twarzy. Ujęłam go w dłoń i zaczęłam językiem lizać główkę. 
    Trwało to tylko chwilę. Bologal roześmiała się patrząc na mnie z politowaniem.
    -Chyba nie myślisz, że takie łaskotanie jest tym czego od ciebie oczekuję.
    Chwyciła mnie oburącz za głowę i wsunęła go aż do końca. Zadławiłam się, dłońmi opierając się o jej masywne uda. Cofnęła moją głowę i znów nabiła silnie na swojego fiuta.
    -No co jest, już wyszłaś z wprawy? Pracuj nad moim zadowoleniem.
    Kręciło mi się w głowie, ślina ściekała mi już po brodzie. Jednak musiałam się wziąć w garść. Musiałam ją zadowolić.
    Dłońmi zaczęłam masować olbrzymie jądra, językiem próbowałam ruszać na różne sposoby, nabijając się już samowolnie na jej penisa. 
    Bologal zaczęła cicho pojękiwać. Byłam na dobrej drodze. Czułam jak moja cipka robi się mokra. Nie mogłam przecież być tym podniecona. Nie w taki sposób. Jednak ssanie tak olbrzymiego członka stawało się przyjemniejsze z każdą minutą.
    W końcu docisnęła mnie do ściany i brutalnie wpychała go do mojego gardła, uderzając moją głową o ścianę. Łzy znowu naszły mi do oczu. Spływały po policzkach, wraz z niesamowitą już ilością śliny. 
    Byłam nieco otępiała, Bologal nie zwracała na to uwagi, opierając dłonie o biodra nie zwalniała tempa. Jęczała znów coraz wyraźniej. Wiedziałam już, że niedługo skończy, a ja będę musiała połknąć jej spermę.
    Nim jednak się to stało, nie wytrzymałam. Popuściłam. Strużka moczu popłynęła po mojej nodze, wkrótce klęczałam w kałuży moczu. Bologal prawie szczytując odchyliła głowę do tyłu. Po chwili poczułam jak duży strumień nasienia znowu wypełnia moje gardło. Starałam się połknąć jak najwięcej jednak spermy było za dużo. Zakrztusiłam się, z moich ust zaczęła ciec gęsta sperma. 
    Spływała tak samo jak wcześniej ślina. Bologal nie wycofywała penisa z moich ust, dobijając kilka razy mnie do ściany ostatnimi pchnięciami. 
    Gdy go wyjęła opadłam na ziemię, z ust wypływała mi niepołknięta sperma. Na głowę spadło trochę spermy z mięknącego fiuta Bologal.
    Słyszałam jak coś mówi, ale nie docierało to do mnie. Chwyciła mnie za włosy i podniosła. Patrzyłam na nią pustym wzrokiem.
    -Nie popisałaś się, – powiedziała, ale nie groźnie, a raczej drwiąco. -Jeszcze się tak upaprałaś. Muszę z tobą zrobić porządek. 
    Odrzuciła mnie na podłogę. Starałam się pozbierać do kupy i stanąć na nogi. Bologal jednak szarpnęła za łańcuch. Najpierw na czworaka, później już normalnie szłam za nią.
    -Teraz musisz się wykąpać. Nie chce żeby moja niewolnica miała pozasychaną spermę na twarzy albo w dupie. Ruszaj się.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mazoga
  • Projekt z angielskiego 4

    Była godzina 19.00. Zbierałem się właśnie do wyjścia. Miałem wpaść na noc do Natalii. Oczywiście rodzicom powiedziałem, że idę do kumpla. Wziąłem szybki prysznic i ubrałem się. Wybiegłem z bloku i poszedłem prosto do Natalii. Gdy byłem już pod jej blokiem, zadzwoniłem na domofon. Ku mojemu zdziwieniu odebrała Ania, mama Natalii. 

    -Ja do Natalii…-powiedziałem. 

    -Tak, tak wiem. Wchodź, śmiało. 

    Wdrapałem się po schodach i zapukałem do drzwi. W odpowiedzi usłyszałem tylko ciche “otwarte!”. Wszedłem do środka. W mieszkaniu była cisza. Dopiero po kilku krokach zobaczyłem Anię siedzącą na kanapie w salonie. 

    -Niestety zaszły pewne zmiany. Miałam iść do znajomych, ale jednak znajomi wpadają do mnie. 

    -Ach tak. Chyba jakoś się tu pomieścimy-odparłem. 

    Ania uśmiechnęła się pod nosem. 

    -A gdzie Natalia?-spytałem. 

    -Bierze kąpiel, szykuje się już dwie godziny. Rozgość się-powiedziała. 

    Zdjąłem więc buty i usiadłem na kanapie. Oglądałem z Anią jakiś film. Komedia lub obyczajowy, trudno było rozróżnić. W mojej pamięci nadal tkwił seks z kobietą, która siedzi obok. Gdyby nie było w domu Natalii, z pewnością rozszarpałbym ubrania Anii na strzępy i zrobił z nią co tylko chcę. Jednak pomyślałem, że Natalia mogłaby tym razem nie przemilczeć mojego stosunku z jej matką. Gdy już tak tyle o tym myślałem, czułem jak mój “mały” przyjaciel budzi się do życia. Miałem przeczucie, że Ania to zauważyła. 

    -Więc, jak poznałeś Natalię?-zagadała Ania. 

    -W szkole. Chodzimy do jednej klasy. 

    -Ach no tak. Skleroza mnie dopada-zaśmiała się Ania-trochę tu chyba na nią poczekamy, jak myślisz?

    -Na Natalię? Och tak, przyzwyczajam się już do jej spóźnialstwa. Zdaje się jakby zawsze chciała wyglądać idealnie-mówiłem. 

    -Udaje jej się to?-spytała. 

    -Mi się podoba-odparłem. 

    -Fajny z ciebie chłopak-powiedziała kładąc mi rękę na kroczu-po naszym ostatnim spotkaniu już wiem dlaczego cię tak uwielbia. 

    Poczułem jak masuje mojego członka przez materiał spodni. 

    -Gdy sobie przypomnę jak się kochaliśmy, trochę zaczynam zazdrościć mojej córeczce-powiedziała. 

    -Chętnie bym to z panią powtórzył-odparłem. 

    -Nie mów do mnie “pani”-powiedziała kładąc mi palec na ustach-może zdążylibyśmy szybko się zabawić?

    -Mogłoby się udać-odparłem kładąc dłoń na udzie Anii. 

    Ręką szukałem jej skarbu. Gdy w końcu dotarłem na miejsce, spostrzegłem, że jej cipki nie okrywa nic poza legginsami. Zagłębiłem więc w jej szparce dwa palce. Ania westchnęła cicho. Na jej białych legginsach pojawiła się mokra plama. 

    -Będzie lepiej jeśli je zdejmiemy-zaproponowałem. 

    Ania uniosła tyłek z kanapy a ja zsunąłem z niej spodnie. 

    -Proszę, zajmij się moją cipką. Jestem już taka mokra. 

    Ania nie musiała długo czekać. Ukląkłem przed nią. Językiem pogładziłem jej wzgórek łonowy, który dumnie prezentował króciutki paseczek włosów. 

    -Błagam wyliż ją-wyszeptała Ania. 

    Nie chcąc jej dłużej męczyć rozchyliłem wargi sromowe i zagłębiłem we wnętrzu język. Ania wygięła się w łuk jednocześnie łapiąc mnie za głowę. Cipka Anii smakowała wybornie. Miałem ochotę od razu przelecieć ją na kanapie. Z ogromną przyjemnością spijałem jej soczki, które ściekały po całym kroczu. W końcu położyłem Anię wzdłuż kanapy. Zdjąłem do końca jej legginsy i uniosłem nogi. Włożyłem w jej szparkę palec. Potem drugi i trzeci. Ania pojękiwała cicho, podczas gdy ja badałem jej wnętrze. Całowałem jej uda. Uniosłem bluzeczkę Ani. Jej cudowne piersi zostały obnażone. Całowałem jej gorące, stojące sutki. Chwilę później doprowadziłem ją palcami do orgazmu. Miałem zamiar schować we wnętrzu Anii moją erekcję, która prawie łamała rozporek. Już rozpinałem spodnie, gdy nagle z łazienki wyszła Natalia. Dopiąłem guzik w spodniach i szybko podbiegłem do Natalii by ją czymś zająć. 

    -Hej skarbie-powiedziałem przytulając się do niej. 

    Natalia była wyraźnie zaskoczona, że tu jestem. Była w samym ręczniku. 

    -Która to godzina? Nie wiedziałam, że już przyszedłeś-mówiła. 

    -Ach to twoje poczucie czasu-powiedziałem uśmiechając się. 

    -Słuchaj… Niestety moja mama zaprosiła znajomych, moglibyśmy gdzieś wyjść jeśli chcesz.

    -Spokojnie, damy radę-odparłem. 

    Natalia złapała mnie za rękę i zaprowadziła do swojego pokoju. Usiadłem na łóżku i obserwowałem jak się przebiera. Zrzuciła z siebie mokry ręcznik. Wyglądała pięknie. Otworzyła szafę żeby wyjąć ubrania. Pochyliła się a jej pupa wypięła się cudownie. Miałem już ciasno w spodniach, ponownie. Natalia wyjęła czarne, skąpe majtki. Przełożyła je przez nogi i wciągała na swoją pupcię kręcąc nią przy tym. Byłem w siódmym niebie. Potem Natalia włożyła jakiś stanik dobrany pod kolor majtek. Nałożyła na siebie czarną, krótką sukienkę, idealnie opinającą jej seksowne ciało. 

    -Zapiąłbyś mi zamek?-spytała odwracając się do mnie plecami. 

    -Pewnie.

    Podszedłem do niej i powoli zapiąłem sukienkę. Zrobiłem krok bliżej i złapałem ją za biodra. Położyłem głowę na jej ramieniu. 

    -Wyglądasz wspaniale-powiedziałem. 

    -Dzięki skarbie-odpowiedziała odwracając głowę i całując mnie w usta. Obróciła się w moją stronę i objęła mnie. Złapałem ją za udo i gładziłem je dłonią. Nagle drzwi do pokoju otworzyły się. Stanęła w nich Ania i powiedziała:

    -Goście już przyszli-zawiadomiła nas. 

    -Ani chwili spokoju-westchnęła Natalia. 

    Wszyscy poszliśmy do przedpokoju aby się przywitać, pomimo, że nie znałem tych ludzi. W końcu do mieszkania weszły trzy osoby. Wśród nich rozpoznałem kochanka Anii. Była tam także kobieta z mężczyzną, prawdopodobnie małżeństwo. Podaliśmy sobie ręce i przedstawiliśmy się sobie. Kochanek Anii to Robert, nieznana mi dotąd kobieta to Marta a jej mąż nazywa się Artur. Wszyscy poszli do salonu, podczas gdy ja i Natalia przemknęliśmy się do pokoju. Gdy zamknęliśmy drzwi, złapałem ją za pośladki i uniosłem do góry. Natalia od razu oplotła mnie nogami. Nasze usta spotkały się ponownie, a języki rozpoczęły igraszki. Na ślepo szedłem przed siebie z Natalią na rękach. W końcu napotkałem łóżko i położyłem na nim delikatnie moją zdobycz. Ponownie objąłem w ręce jej uda, podwijając przy tym jej sukienkę. Nagle usłyszeliśmy dzwonek telefonu. 

    -Kurde, to mój. Muszę odebrać zaraz wracam-powiedziała wychodząc do łazienki. 

    Siedziałem wkurzony na łóżku. Miałem na wieczór wielkie plany i nic się nie udało. Postanowiłem iść się czegoś napić. Gdy wyszedłem z pokoju zobaczyłem grupkę roześmianych ludzi. Siedzieli przy dużym stole w kuchni. Na stole stały już dwie puste butelki wina. Z pewnością wszyscy bawili się lepiej ode mnie. Straciłem już prawie całą nadzieję, że będę się dziś kochał z Natalią. Jakby od niechcenia usiadłem razem ze wszystkimi przy stole. Trochę pogadaliśmy i pożartowaliśmy. Gdy Natalia wyszła z toalety, zdziwiła się, że nie czekam w pokoju. Powoli podeszła i usiadła obok mnie. Dorośli byli coraz bardziej podpici. W końcu Artur powiedział:

    -To jak… poker?

    Podobnie jak Natalia, milczałem. Jednak wszyscy inni ucieszyli się na tą propozycję. 

    -A rozbierany?-spytała Marta. 

    -A czemu nie-odparł Artur pijackim tonem. 

    -A wy dzieciaki, gracie?-spytał Robert. 

    -Czemu nie…-odparłem. 

    -No to gramy-dodała Natalia. 

    Artur potasował i rozdał karty. Miałem świadomość, że nigdy nie grałem w pokera i nie mam nawet pojęcia o zasadach, jednak chciałem aby ten wieczór był ciekawszy. Karty zostały już podzielone. Już po trzech rundach trafiło na Roberta. Z miną cwaniaka zdjął skarpetki. W kolejnej rundzie padło na Martę. Zdjęła wiec swoją koszulę i rzuciła za siebie. Każdy mężczyzna co chwilę na nią spoglądał. Kolejna runda-ja. Poszedłem śladem Roberta i pozbyłem się skarpetek. Po pięciu minutach byłem już w samych spodniach. Szło mi najgorzej ze wszystkich. Kolejne minuty i zostałem w bokserkach a Marta i Ania w majtkach. Podniecenie wzrastało u każdego. Chwilę później ja i Marta straciliśmy wszystkie ubrania. Moja dziewczyna wciąż miała na sobie majtki i stanik. Nie miałem pojęcia, że jest taka dobra. Bez ciuchów zostali wszyscy oprócz Natalii i Artura. Artur miał na sobie nawet spodnie, jednak w kolejnych rundach je stracił, tak jak bokserki. 

    -Jak to zrobiłaś młoda?-spytał oburzony Artur. 

    -Sama nie wiem-odparła. 

    Zauważyłem na jej twarzy mały uśmieszek. 

    -Nie wierzę ci. Schowałaś karty i tyle-powiedział Artur. 

    -Gdzie niby miałabym je schować?-zaśmiała się Natalia. 

    -W staniku-powiedział Robert-Zdejmij stanik to się przekonamy. 

    -Dobra. 

    Natalia rozpięła stanik i położyła go na stole. 

    -No to może majtki-powiedział Artur. 

    -Niech będzie. 

    Natalia wstała i chwyciła za majtki. Zauważyłem jak jedna karta zostaje przez nią zrzucona z krzesła na podłogę. 

    -Tu jest-krzyknęła Marta podnosząc kartę. 

    -Ktoś tu oszukiwał-powiedziała Ania. 

    -Trzeba by ją jakoś ukarać-powiedział Artur. 

    -Jak to ukarać?-spytała zaskoczona Natalia. 

    -Normalnie, moglibyśmy cię związać-powiedział Robert. 

    -Świetny pomysł Robercie-odparł Artur. 

    Ania wstała i poszła do sypialni. Po chwili wróciła z kajdankami w ręce. Położyła srebrne kajdanki na stole i usiadł na miejscu. 

    -Proszę bardzo-powiedziała. 

    -No, no, Aniu. Po co ci takie kajdanki?-zaśmiał się Artur. 

    -Żeby skuć moją córkę-odparła. 

    -W takim razie musisz być nam posłuszna Natalio. Wejdź na stół-mówił Artur. 

    Pomogłem Natalii wejść na stół. 

    -Zdejmij majtki-dodał Artur. 

    Natalia posłusznie zsunęła majtki z tyłeczka. Artur wszedł na stół i złapał kajdanki. 

    -Odwróć się łaskawie. 

    Natalia odwróciła się a Artur zakuł jej ręce z tyłu kajdankami. 

    -Uklęknij grzecznie kotku-powiedział Artur-jako, że to ja powinienem wygrać, pozwolę sobie na drobną rekompensatę. 

    Wziął swojego penisa w rękę i zaczął masować. Po chwili jego członek był już sztywny. Uniósł brodę Natalii i zbliżył penisa do jej ust. Ona bez sprzeciwu otworzyła buzię. Artur złapał ją za głowę i wsadził kutasa głęboko do środka. Ruszał głową Natalii w przód i w tył. Ona klęczała jedynie niczym niewolnica. Całe jej usta zajmował penis Artura. Ona wyraźnie nie dawała sobie rady z przełykaniem śliny, toteż ściekała ona na stół długimi strugami. Na chwilę wyjął penisa i zaczął nim uderzać w policzki mojej dziewczyny. Za chwilę znów włożył penisa do jej ust. Tym razem jego ruchy były znacznie szybsze. 

    -Oo tak mała-powtarzał co chwilę. 

    Musiało mu być całkiem przyjemnie bo co chwilę przymykał oczy. Natalia zaś krztusiła się jego przyrodzeniem i własną śliną. Po chwili Artur wystrzelił w jej ustach. Gdy jego penis opuścił jej usta, ona łapczywie łapała powietrze. Po brodzie ściekało jej nasienie. 

    -Śmiało, nie krępujcie się-powiedział Artur siadając na swoim miejscu. 

    Chciałem wstać lecz ubiegła mnie Marta. Szybko wskoczyła na stół i położyła się przed Natalią. Niewolnica nie czekając na polecenia przyssała się do cipki Marty. Wstałem z krzesła i wszedłem na stół. Uklęknąłem za moją dziewczyną i nakierowałem stojące przyrodzenie na jej szparkę. Chciałem wejść do środka, lecz sprawił to ból mi i Natalii. Ania wstała z miejsca i podeszła do mnie. Usiadłem na krawędzi a ona zaczęła lizać i ssać mojego przyjaciela. 

    -Nie ma za co-powiedziała klepiąc mnie w tyłek gdy wstawałem. Ponownie spróbowałem wejść w Natalię. Tym razem zanurzyłem się do połowy. Z każdą chwilą przyspieszałem moje ruchy. Słyszałem ciche pojękiwania Marty i mojej dziewczyny. Wchodziłem coraz głębiej, kawałek po kawałku. Złapałem Natalię za skrępowane ręce i posuwałem ją najszybciej jak potrafiłem. Czułem jak jej cipka tonie w sokach. Wszyscy siedzieli dookoła stołu i obserwowali widowisko. W końcu moje zawory puściły i wystrzeliłem w pochwie Natalii ciepłym, lepkim nasieniem. Gdy wyrzuciłem z siebie wszystkie ładunki spermy, opuściłem jamę mojej dziewczyny. 

    -No, no młody. Masz zapał-powiedział Artur przyklaskując. 

    Mój penis kleił się od spermy zmieszanej z sokami z cipki Natalii. 

    -To teraz chyba moja kolej-powiedział Robert wstając z krzesła. 

    Zszedłem ze stołu a moje miejsce zajął Robert. Także Marta usiadła na swoim miejscu po udanej minetce. 

    -A ty Aniu? Nie chcesz niczego od Natalii?-spytał Artur. 

    -W sumie, chyba skorzystam-odparła. 

    Wdrapała się na stół i uklękła przed córką, wypinając pupę. Natalia od razu zabrała się za lizanie jej szparki. Na twarzy Anii pojawił się grymas rozkoszy. Przez ten widok, mój penis ponownie budził się do życia. Wciąż była na nim sperma. Po mojej prawej stronie siedziała Marta. Spojrzeliśmy się na siebie i wymieniliśmy uśmiechami. Spostrzegłem, że kątem oka patrzy na mojego penisa, który rytmicznie podnosił się do góry. Nagle Marta wstała i powiedziała:

    -Mogę się przysiąść?

    -Pewnie-odpowiedziałem. 

    Odsunąłem się z krzesłem do tyłu, a Marta powoli siadała na moim sztywnym członku. W jej norce było mi na prawdę bardzo dobrze. 

    -Ooch tak. Ale gruby…-sapała Marta. 

    Przez cały czas patrzyła na mnie Natalia. Ciągle klęczała przed swoją matką. Jej piersi bujały się przez szybkie ruchy Roberta. Widziałem w jej oczach radość z rozkoszy. Gdy Robert z nią skończył, spuszczając się na jej tyłeczek, upadła na bok, oddychając głęboko ze zmęczenia. 

    -Już nie mam siły-wydyszała mi Marta. 

    Nie czekając dłużej, złapałem moją partnerkę za biodra i wstałem z krzesła. Oparłem ją na stół i złapałem za włosy. Jej piersi rozlały się na stole. Głowę miała odchyloną do góry. Wolną ręką złapałem jej obie ręce i przytrzymałem z tyłu. Z każdym ruchem biodrami dociskałem Martę do stołu. Moje ruchy były powolne, ale dokładne. Marta jęczała z rozkoszy. Kątem oka zobaczyłem jak Ania ponownie wychodzi do sypialni. Nie było jej jakiś czas, lecz gdy wróciła trzymała w ręce gumowego penisa doczepionego do paska. Ania włożyła na siebie strap-on i zapięła mocno. Podeszła do swojej córki od tyłu. Przewróciła ją na plecy i rozchyliła szeroko uda. Skierowała swój sprzęt na pizdeczkę Natalii i zaczęła ją posuwać. Pierwszy raz widziałem jak kobieta posuwa drugą. Piersi Anii i Natalii podskakiwały rytmicznie z każdym dopchnięciem bioder. Nagle jęki Marty stały się intensywniejsze. Czułem na członku jak jej cipka pulsuje. Sama sięgnęła do swojej łechtaczki i zaczęła ją pieścić. Szczerze mówiąc większą ochotę miałem na moją dziewczynę. Podszedł do mnie Robert i spytał:

    -Nie zamieniłbyś się?

    -Dobra-odparłem. 

    Puściłem Martę i opuściłem jej norkę. Wszedłem na stół i dołączyłem się do pań. Tak samo zrobił Artur. Myślałem o spenetrowaniu dziurki Anii lecz przez jej krocze przebiegał pas. Na moje szczęście panie zmieniły pozycję. Ania leżała na plecach, a na nią nadziewała się Natalia. Artur załadował penisa w usteczka mojej dziewczyny. Ja zaś naplułem na jej odbyt i wsmarowałem ślinę w dziurkę. Powoli zacząłem napierać główką penisa na jej dupcię. Nie było łatwo, jednak po chwili mój kutas zaczął się chować w Natalii. Wpychał się do środka centymetr po centymetrze. Natalia jęczała z pełnymi ustami. Bardzo mnie to podniecało. Jej odbyt nie stawiał mi już oporu i mogłem ją posuwać tak jak chciałem. Złapałem ją za kajdanki i przyspieszyłem tempo. Nagle mój penis zaczął pulsować i poczułem przyjemne dreszcze. Mój fiut wystrzelił spermą jak z armaty.  Nasienie wyciekało z odbytu mojej dziewczyny, spływając na penetrowaną cipkę. Po chwili również Artur wytrysnął w Natalię zalewając jej twarz białą cieczą. Wyjąłem penisa z tyłka Natalii. Pomogłem jej wstać. Ania niespodziewanie chwyciła mojego członka w rękę i zaczęła z niego zlizywać nasienie. 

    -My już chyba będziemy się zbierać-powiedział Artur chwytając Martę za rękę.

    -Było świetnie. Musimy to niedługo powtórzyć-dodała Marta.

    Jakiś czas później wyszli. Robert podobnie jak ja został na noc. Rozkuliśmy Natalię po czym wykąpałem się z nią. Razem położyliśmy się do łóżka od razu po kąpieli, nie ubierając się nawet. Byłem tak zmęczony, że od razu zasnąłem przytulony do Natalii.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pussylover

    Oceńcie jak macie czas. Najprawdopodobniej to już ostatnia część.

  • Szantaz (II) cd…

    Tym razem impreza się udała i do domu wróciłem po 5-ej nad ranem. Od razu położyłem się spać do swego lóżka. Gdy się obudziłem od razu pomyślałem, że miło by było zacząć dzień od sexu. Więc w samych bokserkach zajrzałem do sypialni rodziców. Niestety mamy tam nie było. Znalazłem ją w kuchni. Stała pochylona nad stołem i zapisywała coś na kartce. Miała na sobie różową koszule nocną sięgającą do kolan. Jej wypięty tyłek bardzo mnie pobudził i podniecił. Tak, że mój mały zaczął momentalne rosnąć i twardnieć. Stanąłem w drzwiach kuchni blokując wyjście. Przez chwilę cieszyłem się widokiem mojej mamy, która nieświadoma mojej obecności kusząco wypinała w moją stronę swój tyłek. – Dzień dobry mamusiu. Zrobisz mi kawę? Powiedziałem nagle. Mama w jednej sekundzie wyprostowała się i odwróciła sie w moją stronę. Odruchowo zaczęła zapinać guziki na koszuli, które odsłaniały jej spory dekolt. Cofając się ku drugiemu końcu kuchni natknęła się na parapet przy oknie. Nie miała drogi ucieczki. Wiedziałem, że nie ma szans mi się teraz wymknąć. Na jej twarzy ujrzałem przerażenie w momencie gdy zobaczyła mojego sterczącego kutasa, który wypychał materiał moich bokserek. Milcząc patrzyła raz na moją twarz raz na mojego kutasa. Aż w końcu przemknęła ślinę i się odezwała: – Czego ode mnie chcesz? – Mówiłem już. Mam ochotę na kawę. – Sam sobie zrób. Nie jestem Twoją służącą. Wtedy z mojej twarzy zniknął uśmiech. Podszedłem do mamy i złapałem ją za ramiona. Przycisnąłem ją mocno do parapetu własnym ciałem. Jej piersi miażdżyły się pod naporem mojej klatki piersiowej. – Proszę przestań. Puść mnie… Jęknęła gdy między jej uda wsunąłem moje kolano. Prośby mamy na nic się zdały. Teraz trzymając jej obie ręce z tyłu jedną ręką, drugą zacząłem rozpinać guziczki od jej koszuli nocnej. Mama próbowała się wyrwać, lecz jej poczynania nic nie dały. Byłem od niej silniejszy. Rozpinając jeden po drugim guziku kierowałem się ku dole. Ostatni guzik znajdował się przed pępkiem, więc nie była to koszula, którą można było rozpiąć do samego dołu, lecz wystarczyło aby wydobyć na wierzch piękne piersi mojej mamy. Gdy przestała się wyrywać poluźniłem uchwyt. Wtedy zacząłem lizać i ssać jej sutki, które pod wpływem mojego języka stały się sterczące i twarde. – Proszę nie… Nie rób tak…. Puść mnie, zaraz zrobię Ci tą kawę. Wydobyła z siebie szept wraz jękiem przyjemności. – Zapomnij już o kawie mamo. Teraz mam ochotę na coś innego. – Na co? Zapytała szybko. Była w stanie zrobić wszystko, aby wyrwać się z mych rąk. – Na Twoją różową cipkę moja mamusiu… – O nieeee… Proszę tylko nie to… – A właśnie że tak. Uśmiechnąłem się jej prosto w oczy. Łapiąc mamę ponownie za ramię popchnąłem ją w stronę stołu. Mama znalazła się teraz pochylona nad stołem z wypiętym tyłkiem w moją stronę. – Rozchyl nogi! Rozkazałem. – Nie… Nie chcę. – A chcesz aby Twój mąż zobaczył film na którym się pieprzysz z innym facetem? Jeśli nie, to rób co mówię i rozchyl nogi. Po chwili mama stanęła w lekkim rozkroku, a ja w tym samym czasie ściągnąłem bokserki. Jedną ręką wciąż dociskałem mamę do stołu, a drugą dłonią przesuwałem po jej udzie. Kierując się ku górze zadzierałem jej koszulę nocną, aż odsłoniłem jej cudowny tyłeczek. Teraz twardym kutasem jeździłem po jej pośladkach. W końcu przylgnąłem mocno do mamy, wsuwając swego kutasa miedzy jej pośladki. Czułem jak coraz bardziej wilgotnieje cipka mamy. Czułem, że mimo wszystko ma też ochotę na sex. Na mojego kutasa… – Lubisz tak mamusiu? Chcesz go poczuć w środku? – Nie synu! Proszę nie rób tego. Nie możemy przecież… Jesteś moim syyyy…. Nie zdążyła dokończyć wyrazu ponieważ poczuła jak wchodzę w jej różową cipkę… Mocno… Głęboko… Raz za razem posuwałem mamę od tyłu. Mama pojękiwała za każdym razem gdy czuła w sobie całego mojego kutasa. Trzymała się kurczowo stołu, który pod wpływem mych pchnięć cały się poruszał. Po pewnym czasie podniosłem nogę mamy i ugiętą w kolanie położyłem na stół. Wtedy mama jeszcze bardziej poczuła mojego członka, gdy wchodził w jej rozpaloną cipkę… Już nie potrafiła tłumić i kontrolować swych jęków spowodowanych kolejnymi dawkami rozkoszy. Jej jęki roznosiły się po całym mieszkaniu, a ja wciąż wchodziłem i wychodziłem w mokrą i gorącą cipkę mojej mamy. W pewnym momencie poczułem i zauważyłem jak ciało mamy zaczyna się prężyć, a jej cipka zaciska się na mym penisie. Dobrze znałem te uczucie i wiedziałem, że mamę ogarnia orgazm. Posuwałem ją wciąż i wciąż… Mocniej i coraz szybciej… Pozwalając aby orgazm ogarnął jej całe ciało… Gdy w końcu opuściły ją spazmy rozkoszy wyszedłem z jej cipki. Mama jednak leżała wciąż na stole w tej samej pozycji. Złapałem ją za pośladek poklepując go kilka razy. Drugą zaś ręką doprowadziłem swego kutasa do wytrysku. Gorąca sperma poleciała wprost na mamy tyłek i plecy. – Podobało Ci się mamusiu? Zadałem pytanie, lecz nie oczekiwałem na nie odpowiedzi. – Co Ty synu zrobiłeś? Wyszeptała łapiąc wciąż oddech po niedawnym orgazmie. Na to pytanie mama nie usłyszała odpowiedzi. Pomogłem mamie wstać ze stołu i uśmiechnąłem się do niej. – Teraz możemy się napić kawki mamo…. Cdn..

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Black White
  • Wyznania golaski

    Uwielbiam być goła. Rozbieram się kiedy tylko mogę. W domu, gdy jestem sama, nie ma mowy, żebym miała cokolwiek na sobie (chyba że jakieś klamerki na sutkach, albo jakieś sznurki, gdy mam ochotę na zabawy). Mieszkam na wsi. Wieczorami lubię sobie wyjść na pobliski przystanek zapalić papierosa. Ubieram wtedy rozpinaną krótką sukienkę. Na miejscu Ją rozpinam, uwalniając gołe cycuszki a moją cipeczkę delikatnie smyra wiaterek. To baaaardzo mnie podnieca. Tak jak widok nadjeżdżających samochodów, gdy ja sobie palę praktycznie goła. Często też chodzę na spacery, polnymi drogami. Wtedy też się szybciutko rozbieram i nieraz machałam będącym w pobliżu żniwiarzom, a moje cycuszki podskakiwały wtedy radośnie. Masturbacja na świeżym powietrzu to coś cudownego!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Asia Pee
  • Marta I

     Był przyjemny dzień. Leżałam sobie na łóżku w bluzce na ramiączkach i krótkiej spódniczce. Czytałam jakieś bzdury w internecie. Nie powiem, że mi się nudziło, jakoś nigdy nie miałam problemów z nudą, ale w tym momencie oczekiwałam. Miał przyjść mój kolega ze szkoły, z którym mieliśmy zrobić prezentację na historię.

    W sumie powinnam opowiedzieć coś o sobie, nazywam się Marta i niedawno skończyłam szesnaście lat. Właśnie zaczęłam technikum, w którym zdecydowana większość to chłopcy. Niektórzy całkiem czarujący, ale niestety znaczna część to niedojrzali gimnazjaliści, którzy przyszli do szkoły średniej. Ale Piotr taki nie był. On zawsze był inny. Dojrzalszy. Nie angażował się w dowcipy kolegów mające uprzykrzyć komuś innemu życie. Był na uboczu. Trochę jak ja. I znowu zeszłam z tematu, miałam opowiadać o sobie.

    Jestem blondynką, mam średniej długości włosy i jestem dość wysoka jak na kobietę, nieco ponad metr osiemdziesiąt. Wśród pięciu dziewczyn z klasy to ja jestem najwyższa. Urodę mam przeciętną, jak się pomaluję to czasem ktoś coś powie, że się wystroiłam i ładnie wyglądam, ale wiem, że to udawane, a w każdym razie tak mi się wydaje.

    Tak jakoś się stało, że podczas lekcji historii mieliśmy się dobrać w pary i zrobić projekt odnośnie konkretnych epok. Nam przypadł barok. A dobraliśmy się w parę, bo siedzieliśmy obok siebie i tak jakoś wyszło. Nie rozmawialiśmy za wiele, ale na potrzeby pracy grupowej się dogadaliśmy.

    W sumie to był taki początek naszej znajomości, bo zaczęliśmy więcej pisać. Okazał się być bardzo ciekawym człowiekiem. Miał wiele zainteresowań, które starannie chował przed oczami naszych kolegów z klasy. Umówiłam się z nim na tę sobotę. Akurat rodzice jechali do cioci, a ja powiedziałam, że muszę zrobić projekt to zostałam sama w domku jednorodzinnym.

    Puk, puk, puk.

    To pewnie on, pomyślałam. Wstałam. Poprawiłam spódniczkę, która mi się lekko podwinęła i zeszłam na dół. To był on. Młody brunet, rówieśnik o dość szczupłej posturze, ale nie przerażający i chudy. Uśmiechnął się do mnie i błysnął swoimi niebieskimi oczami.

    – Wejdź, proszę – powiedziałam. – Napijesz się czegoś?

    – Nie, dzięki. – Chwila ciszy. – Albo wiesz co? Może jakąś herbatę.

    – To chodź do kuchni – zaprosiłam go gestem, kiedy zdejmował buty.

    Poszedł za mną i czułam jego spojrzenie na moich nogach. Z racji tego, że jestem wysoka, to moim atutem raczej są nogi, które nie do końca świadomie wyeksponowałam spódniczką w szkocką kratę. No nic, niech sobie chociaż popatrzy. Zaparzyłam dwie herbaty dla nas i zaprosiłam go na piętro.

    Przez pewien czas zaczęliśmy żywiołowo dyskutować na temat naszej pracy. Zdziwiłam się jego stanem wiedzy, bo wiedział dość sporo na temat tych czasów. Rzeczywiście się przygotował, kiedy, trochę wstyd mi przyznać, ja nic nie powtórzyłam. Kilku rzeczy nie rozumiałam, to mi spokojnie wyjaśniał. Miał dość spore zasoby cierpliwości. Z chwili na chwilę byłam coraz bardziej oczarowana nim. Nawet nieświadomie zaczęłam go kusić odsłaniając nieco bardziej moje nogi czy chwytając się za dekolt i machając nim mówić, że jest dość ciepło.

    – Zdejmij tę bluzę, gorąco jest – powiedziałam. Rzeczywiście było gorąco. Mój ojciec bardzo lubi jak jest ciepło w domu, chociaż dopiero rozpoczęła się zima i jeszcze nie było minusowych temperatur, to w domu było prawie dwadzieścia pięć stopni.

    – Masz rację. Gorąco – powiedział i zdjął trochę przepoconą bluzę. Poczułam jego zapach, zmieszany dezodorant z potem. Na białej koszulce były małe plamy pod pachami i się uśmiechnęłam pod nosem.

    – Czemu się śmiejesz?

    Dźgnęłam go w bok.

    – A tak po prostu, spociłeś się przy mnie – zaśmiałam się.

    – To nie tak, po prostu… – zawstydził się.

    – Jaki wstydzioch, spokojnie, nikomu nie powiem. – Dźgnęłam go ponownie.

    Ożywił się i oddał mi kuśkańca w bok. Tak zaczęliśmy się droczyć i zauważyłam, że czasem muska swoimi palcami moją prawą pierś. Przyznam, że to na mnie dość przyjemnie zadziałało, ale głupio mi było tak przed kolegą, którego praktycznie nie znam przyznać się, że dobrze mi jest jak dotyka mi piersi. Ale nie chciałam przestawać. Więc zabawa trwała w najlepsze.

    Następnie chwycił mnie za boki i przełożył przez swoje nogi, tak, że moje podbrzusze było na jego udach. Leżałam trzymana przez niego na brzuchu i spojrzałam na niego z uśmiechem.

    – I co teraz? – spytałam. – Powaliłeś mnie. Co ze mną zrobisz?

    On nic nie odparł. Podwinął mi bluzkę. Przeszedł mnie dreszcz. Byłam trochę zaniepokojona, bo tylko raz byłam z chłopakiem, który był dość niekoniecznie delikatny, ale postanowiłam mu zaufać, przynajmniej na razie. Nie oponowałam, czekałam na rozwój wypadków.

    – Piotrek, nie sądziłam, że dzisiaj będziesz mnie rozbierać – powiedziałam.

    – Ja tylko tak… – I zaczął chować moje nagie plecy pod bluzką.

    – Nie przerywaj, zrób mi masaż – powiedziałam.

    Znowu podwinął mi bluzkę i zaczął jeździć rękoma po moich plecach. Raz delikatnie, raz mocniej uciskał mięśnie i skupiał się w okolicach łopatek.

    – Widzę, że przeszkadza ci – szepnęłam.

    – Co?

    – Stanik. Możesz rozpiąć – powiedziałam.

    – Nie no, nie jestem taki – odparł Piotrek.

    – Nie krępuj się, mi też przeszkadza, a chcę masaż.

    W końcu zdjął i zaczął drapać i masować moje nagie plecy. Czułam, że coraz bardziej mi podwija bluzkę, a miseczki od stanika już nie zakrywają mi piersi. Jego ręce zaczęły coraz bardziej błądzić po moim ciele. Kręgosłup, łopatki, barki, talia, łopatki, żebra, w końcu jedna ręka dotknęła piersi i westchnęłam. Cofnął rękę, ale po chwili wrócił i zaczął badać mi pierś. Najpierw jedną, potem drugą. Zaczął bawić się moimi sutkami, a ja zaczęłam ciężej oddychać.

    Piotr zaczął mi drażnić, jeździć palcami i szczypać sutki, a następnie ugniatać piersi. Bardzo mnie to podniecało. Takiego masażu jeszcze nie miałam i czułam, że robi mi się naprawdę dobrze. Postanowiłam zrobić krok do przodu. Odwróciłam się do niego i usiadłam obok.

    – Nie podobało się? – spytał speszony.

    – Więcej odwagi – odparłam zdejmując bluzkę i stanik siedząc przy nim topless. – Wszystko robisz dobrze.

    Zbliżyłam się do niego i pocałowałam go. On położył mi ręce na talii, a ja zdjęłam mu koszulkę i przytuliłam się do jego nagiego torsu rozgniatając swoje piersi na jego ciele i coraz szybciej całując go. On po chwili przejął inicjatywę i zaczął darzyć pocałunkami moją szyję, a potem położył mnie na łóżku i zaczął powoli całować mnie coraz niżej. Gardło, obojczyk, żebra, piersi. Zaczął językiem jeździć i coraz bardziej zbliżać się do sutków i darzyć je obfitymi pocałunkami i lekko podgryzając je. Następnie zaczął całować niżej, splot słoneczny, brzuch, pępek, podbrzusze i włożył mi rękę pod spódniczkę.

    Poczułam dotyk na materiale majtek, które były już dość mokre. Delikatnie paluszkiem przejeżdżał mi po szparce przez materiał, a ja zaczęłam szybciej oddychać. Odpływałam. Czułam jak jedna ręka głaszcze mnie po norce, a druga zajmuje się piersią. Widziałam namiot w jego spodniach.

    Chciałam, żeby on też poczuł się dobrze i rozpięłam mu pasek. Następnie guzik od spodni i rozporek. Zaczęłam mu zdejmować jego czarne bojówki i ukazał mi się namiot w jego bokserkach. Stuknęłam palcem w główkę jego penisa. Następnie chwyciłam go ręką i zaczęłam powoli zgniatać. Widziałam rozkosz na jego twarzy. Przestałam. Zdjęłam jego spodnie do końca i wypięłam się, żeby zdjął mi spódniczkę.

    Nie musiałam długo czekać, jednocześnie zrzucił ze mnie spódniczkę i moje białe majteczki z widoczną plamką od moich soczków. Piotr pochylił się i zbliżył swoją twarz do mojej myszki. Zaczął ją pieścić i delikatnie darzyć dotykiem swojego języka wspomagając się swoją ręką. Po chwili ręka zaczęła mi przeszkadzać i powiedziałam mu o tym. Nie miał zbyt wielkiego doświadczenia, co odczuwałam w jego odruchach, ale to nie odejmowało mu, był pokorny i słuchał się mnie i wykonywał polecenia. Raz pieścił językiem łechtaczkę, raz wargi, a raz wejście do pochwy i na przemian, w różnej kolejności, zataczał kółka językiem, a potem wykonywał ruchy względem jednej osi. Po chwili doszłam. Głośno westchnęłam i zaschło mi w gardle. Rozluźniłam się. On nadal mnie pieścił. Niczego nie zauważył. W tym momencie zaczęło się to robić przeszkadzające. Chwyciłam go za głowę, żeby mnie pocałował, a nie moją myszkę. Z początku nie chciał, ale szybko się przekonał.

    Jak już złapałam oddech, to ja go położyłam i zdjęłam mu ostatnią część jego garderoby i ukazał mi się jego maszt. Naciągnęłam skórkę i pocałowałam główkę. Następnie zaczęłam robić mu dobrze ręką. Nie potrzebowałam dużo czasu bo chwilę potem doszedł i jego nektar poleciał mu na brzuszek. Zaczęłam go zlizywać.

    – Byłeś wcześniej z jakąś kobietą?

    – Nie – odparł i jego wzrok uciekł.

    – Nic nie szkodzi…

    W tym momencie usłyszałam szczęk zamka w drzwiach i zaczęłam się natychmiast ubierać, to samo zrobił Piotr. Kiedy rodzice weszli do pokoju wyglądaliśmy jakbyśmy cały czas uczyli się historii.

    Jak już Piotr poszedł do domu, to napisałam mu, że zapraszam go w poniedziałek po lekcjach, to zajmiemy się jego doświadczeniem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Istota

    Mam nadzieję, że się spodoba i dajcie znać czy pisać dalszą część 🙂

  • Szantaz (III)

    Gdy spokojnie piłem kawę, mama poszła pod prysznic. Po kilkunastu minutach bez słowa wyszła z domu. Postanowiłem, że dziś zostanę w domu. Siedziałem więc w salonie przed telewizorem. W pewnym momencie wpadłem na pomysł, że dziś wieczorem można by wypić jakiegoś drinka w domu, razem z mamą. Wyskoczyłem do pobliskiego sklepu i kupiłem wódkę i napój. Włożyłem je do lodówki, aby były schłodzone na wieczór.  Upalny dzień mijał leniwie. Mama wróciła do domu w porze obiadowej wykończona upałem. Od razu rozebrała się w swej sypialni i poszła pod prysznic. Gdy tylko usłyszałem jak leci woda z prysznica, podszedłem pod drzwi łazienki i wszedłem do środka. Mama stała w wannie trzymając w ręku gąbkę. Jej ciało było mokre i pokryte pianą. Gdy mnie ujrzała momentalnie starała zasłonić swe piersi i cipkę. 

    -Co tu robisz? Wyjdź! 

    – Przyszedłem Ci umyć plecy mamo.

    Nie czekając dłużej podszedłem do mamy i wziąłem z jej ręki gąbkę. Usiadła wtedy w wanie skulona, a ja delikatnie namydlałem jej plecy. Rozkoszowałem się widokiem z góry jej piersi przeciśniętych do podkulonych kolan. Widok ten bardzo mnie podniecił i mój penis zaczął sztywnieć i twardnieć. Widziałem, że mama to też zauważyła, więc ściągnąłem spodenki i majtki po czym usiadłem na krawędzi wanny.

    – Weź go do ręki mamo i też go zacznij namydlać. Powiedziałem z uśmiechem. 

    Mama spojrzała najpierw na moją twarz a potem na mojego sterczącego penisa.  Wiedziała, że nie żartuje. Nałożyła na rękę  odrobinę żelu i wzięła go w dłoń. Ścisnęła lekko po czym zaczęła go masować… Namydlać… Przesuwając dłonią w przód i tył. Tak przez dłuższy czas poruszała swą dłonią nie spuszczając wzroku z mojego penisa pokrytego pianą. 

    – Wystarczy… Powiedziałem.

    Po czym wszedłem do wanny i podniosłem mamę na nogi. Stałem tuż za nią, lekko ocierając się o pośladki mamy. Mama odkręciła wodę, która leciała na nasze nagie ciała. Swymi rękoma pomagałem spłukać pianę z jej ciała. Przesuwałem dłońmi po jej ramionach, plecach, piersiach, brzuchu… Gdy z ciała mamy pozbył się ostatni fragment piany odwróciłem ją twarzą do mnie. Jej wzrok cały czas skierowany był na mojego sztywnego penisa. Skierowała strumień wody teraz tylko na mnie pozbywając się z mego ciała piany. Delikatnie dotknęła mojej klatki piersiowej i przesuwała dłonią w dół. Powoli niżej i niżej, aż do mego penisa. Chwyciła go bez słowa i zaczęła go masować delikatnie, a po chwili coraz szybciej i szybciej. Trzymałem mamę za ramiona całując jej piersi. Po chwili puściła go. Klęknęła przede mną łapiąc mnie za uda. Mój penis dotykał delikatnie jej policzka. Mama spojrzała na moją twarz po czym wzięła mojego czyściutkiego kutasa do buzi. Po kilku ruchach wyjęła go i zapytała:

    – Tego chcesz ode mnie?

    – O tak mamo… Chcę…

    Po czym ponownie mój penis zniknął głęboko w jej ustach. Ssała  i lizała go tak cudownie, że czułem jak krew się gotuje w całym penisie. Zacząłem postękiwać z przyjemności, a mama wciąż wsuwała go coraz głębiej i szybciej, by po chwili wyjąć go i drażnić języczkiem mego grzybka. Po chwili ponownie zniknął mój kutas w jej buzi.  Poczułem, że jestem juz bliski wytrysku, a mama wciąż i wciąż pieściła go ustami.

    – Lubisz mojego kutasa mamo? Zapytałem postękując.

    – Yhmm yhmm… Mruknęła twierdząco nie wyjmując go z ust.

    Dotknąłem jej policzka i wyszeptałem:

    – Jesteś kochana mamusiu… Zaraz trysnę.

    Wtedy mama wyjęła go z ust i wzięła go w rękę. Zaczęła go masować tak długo i intensywnie, aż gorąca sperma poleciała na jej jędrne piersi. Postękując patrzyłem jak biały płyn zalewa piersi mojej mamy. Na koniec jeszcze raz spłukaliśmy się wodą i wyszliśmy z łazienki. Rozeszliśmy się do swych pokoi, aby się  ubrać. Po czym spotkaliśmy się w salonie jedząc obiad. Po smacznym objedzie zostaliśmy w salonie. Ja usiadłem na fotelu a mama na kanapie zakładając nogę na nogę. Miała na sobie letnią sukienkę do kolan, więc siadając odsłoniła swe nogi tak, że widac było jej piękne łydki i uda. W pewnym momencie wstałem i dając krok w kierunku mamy wyciągnąłem w jej stronę dłoń. Położyłem ją na jej kolanie i zapytałem:

    – Napijesz się ze mną  zimnego drinka mamo?

    – Nie synu. Nie mam ochoty.

    – Mamo… Zrobię Ci takiego dobrego …  Idealnego na taki upalny dzień jak dziś.

    – Hmm dobrze… Zgoda, zrób mi takiego ale małego.

    Po tych słowach zniknąłem w kuchni. Po kilku minutach wróciłem do mamy niosąc dwa drinki z lodem. Mama wstała i wzięła ode mnie jednego drinka. Wniosła toast za to aby nikt się nie dowiedział o filmie na którym uprawiała sex z moim kuzynem, jak i za to aby to co się zdążyło potem miedzy nami również zostało w wielkiej tajemnicy. Uśmiechnąłem się do mamy po czym stuknęliśmy się drinkami i wypiliśmy po łyczku.

    – Synku naprawdę smacznego zrobiłeś tego drinka.  

    – Cieszę się,  że Ci smakuje. Jak wypijemy drinki to zrobię kolejne.

    – Oh nie… Jeden mi wystarczy przecież wiesz, że mam słabą głowę. Nic nie odpowiedziałem tylko wziąłem kolejnego łyka. Gdy skończyliśmy bez słowa poszedłem zrobić po drugim. Stawiając na stoliku drinka dla mamy zajrzałem w jej dekolt.  Tym razem nie zakrywała go. Pozwoliła mi się napatrzeć do woli. Aż w końcu powiedziała:

    – No siadaj już. Mówiłam Ci że nie chcę drugiego drinka.

    – Zrobiłem Ci bardzo lekkiego. Powiedziałem siadając na swe miejsce.

    – Mmm… Dobry… Wymruczała biorąc łyczka.

    – Potrafię robić dobrze nie tylko drinki. Uśmiechnąłem się do mamy puszczając oczko. 

    Oboje wiedzieliśmy co miałem na myśli wypowiadając te słowa. Nastąpiła wtedy dłuższa pauza. Widziałem jak na twarzy mamy pojawiają się rumieńce. Mogłem się tylko domyślać czy to było spowodowane alkoholem czy może wyobraziła sobie mojego kutasa w jej wilgotnej cipce. Zaczęliśmy rozmawiać… Śmiać się i popijać drinka. Nie wiem nawet kiedy mama usiadła mi na kolana i zaczęła się na nich kołysać drażniąc mojego penisa, który urósł i stwardniał.  Czuła jak wbijał się w jej pośladki. W pewnej chwili mama wstała i zdjęła z siebie sukienkę. Okazało się, że nie miała pod spodem bielizny. Ja także zsunąłem spodenki i uwolniłem swego penisa. Sterczał twardy i duży. Najpierw mama go wzięła miedzy swe piersi i masowała przez chwilkę. Potem zwilżyła go w swych ustach, aby zaraz potem usiąść na niego. Odwrócona plecami do mnie nabiła się cipką na mojego penisa. Wszedł w nią cały a mama, aż jęknęła z rozkoszy. Zaczynała się poruszać w górę i dół sprawiając nam obojgu wielką przyjemność. Moje ręce powędrowały na jej jędrne piersi. Ściskając je delikatnie wyczułem że jej sutki są twarde i bardzo wrażliwe na pieszczoty co spowodowało, że mama stawała się coraz to bardziej rozpalona i podniecona. Mama ujeżdżała mnie coraz szybciej i mocniej. Co doprowadziło ją do orgazmu. Jęczała głośno, a jej ciało się prężyło gdy nadszedł ten moment. Po potężnym orgazmie mama zsunęła się na podłogę. Klęcząc przed moim mokrym od jej soków kutasie wzięła go w rękę, a potem wprowadziła go do swych ust. Ssała go pomrukując, a ja czułem się jakbym  był w siódmym niebie.

    –  Ach mamo… Wspaniale to robisz. Lubisz go ssać?

    – O tak… Uwielbiam… Jest cudowny…  Odpowiedziała dysząc gdy wyjęła go  z buzi na chwile, po czym ponownie go “połknęła” całego.  

    Pieściła go ustami tak długo, aż gorąca sperma trysnęła i wypełniła jej całą buzię. Połknęła wszystko, a potem oblizała mojego kutasa wysysając ostatnią kroplę spermy. Wstając z podłogi odwróciła się tyłem do mnie aby sięgnąć po swego drinka. Wtedy klepnąłem ją w pośladek zostawiając czerwony ślad dłoni. 

    – Ajjj… Krzyknęła odwracając głowę w moją stronę.

    Lecz nic nie powiedziała tylko uśmiechnęła się lekko. Siedzieliśmy teraz nago dopijając drinki. Gdy mama wypiła swojego chciałem zrobić jej kolejnego, lecz powiedziała, że ma już dość i chce się położyć spać. Zaprowadziłem więc ją do sypialni a sam zrobiłem sobie kolejnego drinka…

    cdn?

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Black White