Author: admin

  • Zapamieta na cale zycie…

    — Nie musisz tego robić — powiedziałem, drżąc na całym ciele i z trudem wypuszczając powietrze przez zaciśnięte gardło .
    — Ale bardzo chcę — wyszeptała mi do ucha niespokojnym rwanym szeptem. Przed chwilą rozpięła mi nerwowo rozporek. Teraz w czułych dłoniach trzymała mojego penisa i z wolna przyklękała przede mną…

    W Julii kochałem się jeszcze w liceum. Ona też czuła coś do mnie… Nie wyszło z tego nic, nawet jeden pocałunek, bo oszukał nas świat i ludzie… Oszukał nas jeszcze w liceum jej obecny mąż… Wtedy byłem zbyt nieśmiały, by powiedzieć jej cokolwiek wprost, więc wysyłałem anonimowe listy z wierszami. Oczywiście domyślała się, że to ode mnie, ale i ona była raczej cichą, nienarzucającą się dziewczyną, trochę zbyt niepewną siebie… Jej obecny mąż, Rafał, już wtedy kręcił się koło niej… W swej naiwności powiedziała mu o tych listach, jak dobremu koledze-powiernikowi… Idiota śmiał się potem ze mnie, że ładne wiersze piszę.

    Od tego momentu zacząłem ją przegrywać. Odwróciła się ode mnie, zmieniła towarzystwo na płytkich znajomych Rafała. Unikała spotkań ze mną nawet na szkolnym korytarzu. Unikała mojego wzroku. A kiedy już jakimś cudem nasze oczy spotkały się, widziałem w jej źrenicach żal i wyrzut… Byłem zbyt nieśmiały, by coś wyjaśniać i zbyt szanowałem jej decyzję.

    Spotkaliśmy się przypadkowo pod koniec studiów. Ja powoli układałem sobie życie, ona była już od dłuższego czasu zaręczona z Rafałem, co wiedziałem od chętnie plotkujących znajomych i co podświadomie wypierałem z własnych myśli. Los sprawił, że jechaliśmy jednym autobusem z Łodzi do Gdańska. Zauważyliśmy siebie już na dworcu. Autobus odjeżdżał spod Fabrycznego. Nie zapomnę tego szczerego uśmiechu i szczęśliwych oczu Julki. Ja z całą pewnością wyglądałem podobnie, widząc ją. Rozmawialiśmy początkowo bardzo ogólnie. Z resztą ważniejsze od tematu rozmowy, było samo to, że mogliśmy pobyć razem. Często się uśmiechała i odpływałem, kiedy to robiła — uśmiechała się w taki sposób, że było widać jej białe zęby i delikatnie wysunięty, przygryziony czerwony świecący języczek… Nie wiem, ile razy chciałem ją pocałować.

    Powietrze wibrowało między nami potężnie od emocji. Z bijącym w szalonym tempie sercem i zupełnie bez wprowadzenia zapytałem ją o to, co się stało z nami w liceum…? Starałem się, by zabrzmiało to jak żart, ale moje emocje sprawiły, że zabrzmiało to tak poważnie,jak to tylko możliwe. Julia w jednej chwili bardzo posmutniała, w jej oczach zobaczyłem ten sam żal, ten sam wyrzut, co na licealnych korytarzach… Zapytała mnie prawie złym głosem:
    — Po co wysyłałeś mi tamte wiersze…? — miała wyraz twarzy, jakby sprawa z listami była nie starsza niż tydzień czy dwa. Pomyślałem, że musiała często wracać do tamtych chwil. — Powiesz mi, po co były te “jaja”?
    — Nie rozumiem. — byłem zupełnie zbity z tropu.
    — Robiłeś sobie ze mnie żarty z kolegami. To bolało. — patrzyła na mnie i wyraz jej twarzy łagodniał z sekundy na sekundę. Ciągle nic nie mówiłem, próbowałem tylko zrozumieć, o co jej chodzi, bo nie miałem pojęcia, o czym mówi. — To były żarty, tak?
    — Nie, to nie były żarty… Wszystko na poważnie… — odpowiedziałem prawie płaczącym szeptem.

    Przestała patrzeć na mnie. Najpierw usiadła prosto na fotelu, potem przymknęła oczy. Oddychała głęboko przez kilkanaście sekund, a następnie, trwając w tej pozie, powiedziała do mnie:
    — Rafał, Maciek i reszta mówili, że robisz sobie ze mnie żarty. Wysyłasz te listy i wszystkim o tym mówisz i że ty i Paweł macie z tego niezły ubaw… — mówiła to z ogromnym spokojem. Skończyła i wyraźnie czekała na moją odpowiedź, choć w tej chwili dobrze już ją znała… Na mojej twarzy nic nie potrafiło się nigdy ukryć… Miałem oczy szczere do bólu i niezdolne do kłamstwa. A ona teraz w te oczy patrzyła i czytała z nich odpowiedź na swoje pytanie…
    — Ktoś cię okłamał. — powiedziałem, nie chcąc przez delikatność używać imienia Rafała. — O tych wierszach wiedziałaś tylko ty i ja. — “I oczywiście Rafał, któremu się zwierzyła” — dopowiedziałem w myśli.

    Siedzieliśmy długo zamyśleni. Względnie dobre humory podczas pożegnania w Gdańsku były bardziej wynikiem naszego dobrego wychowania, kurtuazji niż rzeczywistym odzwierciedleniem stanów emocjonalnych, co ujawniało się w każdym nieporadnym zdaniu i sztucznych ruchach, nad którymi zbyt wiele się myśli, kiedy chce się coś ukryć.

    Kiedy wsadziłem ją do taksówki i odjechała, pomyślałem, że nawet jej nie pocałowałem… Ani na powitanie, ani na pożegnanie.

    Tamtej nocy nie mogłem spać. Wspominałem ją, jej wygląd… Kilka scen zapadło mi mocno w pamięć… Na przykład to: długi czas myślałem, że ma proste włosy. Była blondynką, to był słowiański blond. Raz zobaczyłem ją na licealnym korytarzu w pięknie pofalowanych włosach. Nigdy wcześniej takich nie miała. Powiedziałem, że wspaniale tak wygląda. Wyjaśniła, że padał deszcz i on jest temu winien, że tak głupio wygląda… Zapewniłem ją, że to nie jest głupie tylko bardzo ładne. Od tamtej pory dużo częściej pozwalała deszczowi zrobić swoje…

    Albo próby poloneza na sali gimnastycznej przed studniówką… Dziewczyny ćwiczyły jeszcze nie w sukniach, ale przynosiły już swoje szpilki, by przyzwyczajać się do nich w tańcu. Pamiętam Julię w obcisłych jeansach, miała idealny tyłek i biodra, miała obcisłą bluzkę, a pod nią sterczące piersi i miała nagie stópki w szpilkach… Zwłaszcza z tego ostatniego powodu szalałem z radości. Nie mogłem oderwać oczu od jej stóp. Do dziś, kiedy widzę kobietę w jeansach i z nagimi stópkami w szpilkach, zaraz jestem myślami na sali gimnastycznej i całuję stópki Julki…

    Tamta noc minęła i życie toczyło się dalej. Stałem się dobrze ustawionym gościem. Wszystko przychodziło mi gładko, bez większego stresu. Panowałem nad swoim życiem, które do tego było bardzo ciekawe, pełne przygód na wszystkich kontynentach. Przez ten czas ani razu nie rozmawiałem z Julią, ani razu jej nie widziałem. Za to kilka razy odezwała się do mnie Rafał, z prośbą o pomoc w kwestiach zawodowych. Nawet mnie to nie dziwiło, wielu dawnych znajomych chciało czegoś ode mnie, a ja zazwyczaj pomagałem. Po tylu latach o wzajemnym urazie raczej nie było mowy, tym bardziej, że ożenił się z Julią i chyba żyło się im całkiem nieźle. Mnie również.

    Ale to, co czuliśmy do siebie, nie umarło. Było jedynie w stanie hibernacji i potrzebowało tylko jednego impulsu, by znowu ożyć.

    Miałem wtedy już 36 lat, więc ona też. Byliśmy nawet z tego samego miesiąca. Wróciłem w rodzinne strony, by spotkać się z rodzicami i bratem. Byłem w markecie, by kupić jakieś upominki dla bratanic, które, oprócz moich opowieści, lubiły też prezenty ode mnie… Super dzieciaki! Zajęty oglądaniem pluszaków dosłownie wpadłem na Julkę…

    — Cześć… — ledwo to wypowiedziałem, kiedy już zrobiłem krok do tyłu i odzyskałem równowagę po naszym zderzeniu. Dzięki temu byłem przez chwilę swoją twarzą kilka centymetrów od jej pięknej buzi… Poczułem jej włosy i zapach, i ciepło oddechu. Czułem, jak moja twarz przybierała szczenięco-uczniowską radość, a za chwilę wyrażała już męski podziw dla tej pięknej kobiety. Wszystko to trwało może trzy sekundy. W czwartej pocałowałem ją w policzek bardzo blisko ust, a ona wtedy na tę krótką chwilę delikatnie mnie objęła. Chyba oboje ostatnim razem postanowiliśmy, że w razie kolejnego spotkania, nie pozbawimy się tej odrobiny czułości… Więc pocałowałem ją pierwszy raz w życiu…

    — Cześć. — odpowiedziała. Chwilę rozmawialiśmy bardzo ogólnie, o tym, co u nas. Nie mówiłem zbyt wiele o sobie. Z resztą i tak prawie wszystko wiedziała. Od kilku lat byłem na językach wszystkich znajomych. Każde z nas miało w myślach to muśnięcie ustami sprzed chwili. W wyobraźni całowałem ją dalej namiętnie i rozbierałem, dając miłość każdemu kawałeczkowi jej ciała.
    — Masz chwilę? Pójdziemy na kawę? — nie byłem już tamtym nieśmiałym chłopakiem, który nie potrafił się odezwać, kiedy trzeba było. — Jesteś sama, czy ktoś czeka na Ciebie?
    — Mam czas — odpowiedziała nieco wymijająco. — Chodźmy — dodała ucieszona.

    Przez cały czas jak spędziliśmy przy stoliku, podziwiałem jej urodę. Pofalowane włosy, niebieskie oczy, uśmiech z języczkiem. I powiedziałem jej o tym wszystkim, że podoba mi się to, że zawsze mi się podobało… Nie powiedziałem o cudownych, sterczących piersiach, o przepięknym tyłku i o jej nagich stópkach, o jej delikatnej szyi i o tym, że chcę ją całować długo, długo, długo…

    — Muszę już iść, Rafał czeka w domu, ale odwiedź nas wieczorem, muszę się z tobą nagadać teraz, bo pewnie spotkamy się za kolejne sześć lat. — Wstała i czekała na moją odpowiedź, a ja siedziałem zamurowany tą propozycją. W pierwszej chwili poczułem radość, że jeszcze się spotkamy, z drugiej strony naprawdę nie miałem ochoty patrzeć na Rafała obok Julii. Samego Rafała byłem w stanie znieść, nie ma sprawy, ale patrzeć na nich razem i to jeszcze po dzisiejszym szczęśliwym dla mnie dniu, nie miałem ochoty.
    — Ok, zjawię się z przyjemnością. — powiedziałem już z aktorskim uśmiechem, który miał przykryć przeczuwaną gorycz. Postanowiłem szybko, że wpadnę na moment i że nie będę miał głupich myśli, bo to moi znajomi i do tego są małżeństwem, a Julka to przyjaciółka z dawnych lat, a my przecież jesteśmy już dorosłymi ludźmi i potrafimy być ponad pewnymi sprawami bla, bla, bla…długo mógłbym tak sobie tłumaczyć.
    — Nie mieszkamy już tam, gdzie poprzednio. Mamy domek pod lasem, ale blisko. Napiszę Ci adres na facebooku, ok?
    — Jasne, nie ma sprawy.

    Zdążyłem jeszcze tylko przekonać ją, że ja zapłacę rachunek, po czym dostałem buziaka… bardzo blisko ust i, kiedy się ocknąłem, widziałem już ją machająca mi zza szyby kawiarni. Znikła, a ja zostałem przy stoliku… Musiałem jeszcze kupić pluszaki.

    Leżałem na łóżku w moim starym pokoju w domu rodziców. Żadna wiadomość od Julii do mnie nie dotarła… Może ona sama się zorientowała, że oglądanie ich dwojga razem nie byłoby dla mnie najprzyjemniejszą sprawą. Na pewno wyczytała to z mojej twarzy jeszcze w kawiarni. Tymczasem rozglądałem się po pokoju, odnajdując część moich starych rzeczy. W rogu na szafce stały moje zdjęcia z pierwszego wypadu na Nanga Parbat… To była dla mnie pierwsza wyprawa tego rodzaju i Matka myślała, że z niej nie wrócę żywy. Źle się jej kojarzyły te fotografie i pewnie dlatego nie stały z pozostałymi w salonie. Tej nocy nie przyszła żadna wiadomość. Nawet trochę mi ulżyło.

    Kolejnego wieczora byłem już spakowany i gotowy do wyjazdu wcześnie rano. Nie mogłem usnąć jak zwykle przed choćby najkrótszą podróżą. Do tego wiedząc, że muszę wcześnie wstać, chciałem na siłę jak najszybciej zamknąć oczy, ale to się nigdy nie udaje… Około godziny dwudziestej trzeciej odezwał się pojedynczy dzwonek messengera. Spojrzałem na ekran. Wiadomość od Julki… Otworzyłem ją i zrobiło mi się gorąco od pierwszych słów, jakie przeczytałem. To był jeden z wierszy, który napisałem dla niej w czasach licealnych. Z jej dopiskiem “Znam go na pamięć. Wszystkie znam na pamięć…”. Za chwilę ma ekranie pojawiła się kolejna wiadomość: “Aleja Sosnowa 9. Jestem sama”.

    Byłem już wcześniej spakowany. Wszedłem tylko do sypialni rodziców, powiedziałem, że nastąpiła zmiana planów i muszę wyjechać już teraz. Nie zdziwili się, bo nie pierwszy raz zmieniałem plany wyjazdowe. Kazali jechać bezpiecznie i dać znać, że jestem na lotnisku, a potem, że bezpiecznie wylądowałem.

    W niecałe dziesięć minut byłem w samochodzie i GPS prowadził mnie pod wskazany adres. Myślałem o tym, co jej powiem. Miałem jeszcze chwilę — “15 minut do celu”. Co ona mi powie? Nie potrafiłem złożyć ani jednej myśli… Chciałem, aby droga była jeszcze trochę dłuższa, miałbym czas coś na chłodno przygotować, jakiś tekst na przywitanie… Ale stałem już pod jej bramą z zupełnym chaosem w głowie. Nacisnąłem guzik wideodomofonu, zamek od razu się otworzył. Szedłem szybko do drzwi. Przez wąską szybkę było widać, jak wewnątrz zapala się światło. Zapukałem i drzwi otworzyły się delikatnie pchnięte dłonią Julii. Wszedłem za próg…

    Nie powiedzieliśmy do siebie ani słowa. Położyła dłonie na mojej twarzy i patrzyła mi w oczy. Serce chciało wyskoczyć mi z klatki piersiowej. Nie myślałem.

    Przyparłem ją do ściany w przedpokoju i zacząłem całować łapczywie w usta i szyję. Dłonie miałem na jej piersiach. Przez białą obcisłą koszulkę dobrze czułem jak twardnieją pod moim palcami… Oboje drżeliśmy… Podciągnąłem koszulkę do góry, zerwałem delikatniutki stanik i całowałem, i lizałem, i ssałem jej piersi. Czułem, jak ciężko oddycha, jak faluje jej klatka i brzuszek… Przytrzymywałem piersi mocno dłońmi i gryzłem sutki na zmianę z ustami Julii. Była już moja, wiedziałem, że nic nas nie zatrzyma.

    Uklęknąłem przed nią i, całując nisko brzuszek, zacząłem rozpinać rozporek jej jeansów… Teraz zobaczyłem, miała gołe stopy, a na nich czarne szpilki z jednym wąskim paseczkiem na kostce i drugim podobnym na palcach… Zalała mnie fala ekstazy — ta dziewczyna była teraz moja. Przed oczami miałem już jej białe majteczki mocno wcięte na wzgórku. Całowałem i lizałem to miejsce, a ona wplatała mi dłonie we włosy… Ujęła mnie za głowę, nakazując w ten sposób wstać…
    — Chodźmy do pokoju… — powiedziała.

    Prowadziła mnie za rękę do salonu. Patrzyłem na jej pupę, na jej stópki i marzyłem o tym, co będzie zaraz. Stanęła ze mną przy krawędzi kanapy… W pokoju paliło się tylko kilka świeczek i mała lampka z ledwo żarzącą się żarówką.
    — Wiesz, że nigdy nie kochałam się przy muzyce. — powiedziała odwracając się do mnie. Miała w twarzy teraz taki spokój, że wstyd mi się zrobiło za moje zwierzęce zachowanie w korytarzu. Ale chciałem jeszcze.
    — Mam coś zanucić…? — spytałem nie na serio. Uśmiechnęła się.
    — Nie, twoje usta będą mi potrzebne… Już wybrałam coś dla nas. — wzięła pilota od wieży i włączyła przygotowaną wcześniej płytę. Nim zaczęła się muzyka zdążyła mnie najść refleksja o tym, jak swobodnie czujemy się ze sobą, jak naturalnie to wszystko wygląda… Jakbyśmy byli parą od lat. Podeszła blisko do mnie…

    — Nie musisz tego robić — powiedziałem, drżąc na całym ciele i z trudem wypuszczając powietrze przez zaciśnięte gardło .
    — Ale bardzo chcę — wyszeptała mi do ucha niespokojnym rwanym szeptem. Przed chwilą rozpięła mi nerwowo rozporek. Teraz w czułych dłoniach trzymała mojego penisa i z wolna przyklękała przede mną… Z głośników wieży
    zabrzmiał utwór Son Lux “Easy”… Jeśli ssąc mężczyźnie, można wyrazić do niego miłość, to Julia właśnie to robiła — odpływałem. Za każdym razem, kiedy spoglądałem w dół, widziałem jej oczy wpatrzone w moja twarz, jej usta obejmujące penisa i całujące go na całej długości, jej błądzący język i smukłe delikatnie zaciskające się dłonie. Obciągała tak delikatnie i zmysłowo… Złapała dłońmi za pas spodni i ściągnęła je niżej, odsłaniając wszystko, co miałem do zaoferowania. Chwyciła w dłoń mosznę i masowała ją, przesuwając język wzdłuż penisa od wędzidełka, aż do samego dołu. Zrobiła tak kilka razy, po czym moje jądra znalazły się w ustach Julii. Ssała je, a dłonią pieściła kutasa… Patrzyłem na nią, jak kołysze się w rytm muzyki… Ten numer jest fenomenalny… Słowa — jakby puściła je dla siebie…

    Easy, easy
    You break the bridals to make,
    Losing control
    Easy, easy…

    Zaczęło robić się ostrzej… To nie była zabawa z dwudziestolatką, ale z kobietą, która wie, czego chce i potrafi to wziąć. Piękną kobietą z głębią w oczach. Kobietą z idealnym ciałem, które mnie podniecało, które chciałem i wreszcie mogłem mieć. Julia zaczęła ssać mi szybciej, mocniej, wsadzała go głębiej do ust. Kilka razy nie mogłem się powstrzymać i docisnąłem jej głowę mocniej do siebie… Czułem, że zaraz skończę. Ona już nie patrzyła na mnie, tylko ssała ogniście i łapczywie. Wyjąłem go z jej ust, ściągnąłem z niej koszulkę i resztki stanika. Położyłem ja na łóżku, całując usta, szyję, piersi, brzuch, wzgórek… Nie mogłem się powstrzymać i chwyciłem dłońmi jej stópki jeszcze w szpilkach… Lizałem je z każdej strony, czułem jak zapach i smak jej skóry miesza się z zapachem i smakiem skóry, z której zrobione były buty… Zamykałem oczy i widziałem, tę dziewczynę na sali gimnastycznej, ćwiczącą taniec w jeansach i szpilkach… Zacząłem mówić, nie otwierając oczu.
    — Marzyłem o tym.
    — Wiem…
    — Ale nie wiesz od jak dawna…
    — Wiem…
    — Mmmm… Jesteś moją królową… — Jedną stópkę trzymałem w ustach, drugą ocierała się o mojego kutasa…
    — Rozbierz mnie — mruczała.
    — Nie, jeszcze nie. — nie przestawałem lizać stópek.
    — Jak chcesz, założę buty z powrotem…

    Po chwili oboje byliśmy nadzy. Julia miała na sobie tylko szpilki. Leżała na plecach z rozłożonymi nogami, a ja pieściłem jej cipkę… Lizałem delikatnie i ssałem mocno. Mój język wchodził bardzo głęboko na zmianę z palcami, gryzłem jej pachwiny i ścięgna, gładziłem uda i ściskałem pośladki… Ledwo łapała oddech. Jej ręce błądziły na zmianę po mojej głowie i po jej piersiach. Przygryzała usta i palce…

    — Nie wytrzymam… — wyjęczała.

    Przestałem lizać cipkę, ale położyłem na niej całą dłoń i delikatnie ściskałem. Julia przysunęła się do mojego kutasa, ułożyła się na boku i zaczęła ssać. Również ułożyłem się na boku głową w druga stronę i przywarłem gorącymi ustami do jeszcze gorętszej, mokrej i gładkiej cipki Julii. Rozwarła uda i kołysała biodrami. Dobrze widziałem jej tyłeczek… Wyciągnąłem się nieco i mogłem teraz lizać jej oczko. Rozchyliłem pośladki i wdarłem się językiem jak najgłębiej się dało. Ona odwdzięczała się naprawdę cudownym obciąganiem. Leżeliśmy tak spleceni, dając sobie utęsknioną rozkosz…

    Leżałem na niej. Byłem już głęboko w środku i posuwałem ją najdelikatniej jak potrafię, po woli. Penis wychodził prawie całkiem z cipki Julii, tak że czubkiem ledwo dotykałem jej warg, po to by za chwilę wejść aż po nasadę. Nogi splotła na moich plecach, czułem jak obcasy ranią mi skórę, paznokcie wbiła mi w plecy i ucałowała lubieżnie usta…
    — Jesteś moją królową…
    — Nie chcę już być królową… To nasz pierwszy raz i pewnie ostatni… Zrób to porządnie — patrzyłem na nią, nie wiedząc, co myśleć. Zauważyła moje zmieszani i zaczęła wyjaśniać szeptem, mówiąc mi wprost do ucha, robiąc przerwę po każdym wyrazie, by musnąć mnie ustami i językiem po uchu. — Chcę… to… zapamiętać… do… końca… życia…., chcę… to… czuć… do… końca… życia… Zerżnij… mnie…

    Oczy jej błyszczały, a na twarzy pojawił się ten uśmiech z języczkiem przygryzionym zębami. Na te słowa, na ten widok mój penis naprężył się jeszcze mocniej i wypełnił Julię do granic jej wytrzymałości… Czuła w sobie mój mocny szybki puls… Położyła dłoń na moim sercu i była pewna, że to właśnie puls — najpierw pod dłonią uderzenie serca, a pół sekundy później ta sama krew rozpychająca ściany jej cipki. Po kilkunastu uderzeniach zacząłem ją znowu posuwać. Chwyciła moją prawą dłoń i położyła ją na swojej smukłej szyi. Zacząłem wchodzić mocniej. Mocniej też zacisnąłem prawą dłoń… Lewą oparłem się o łóżko. Wyszeptała w podnieceniu:
    — Mocniej… – pchnięcie. — Mocniej… — pchnięcie. — Mocniej…

    Sprawdzałem, na ile mogę sobie pozwolić, ale wypowiedziała “mocniej” tyle razy, że musiałem wkładać w każde pchnięcie całą siłę. Przy każdym wejściu piersi mocno jej falowały. Podniecało mnie to. Zacząłem ją rżnąć szybciej… Patrzyłem na jej piękne ciało, na jej twarz z grymasem rozkoszy. Nie jęczała jak aktoreczki z filmów xxx, ale przeżywała to prawdziwie i każdym kawałeczkiem ciała… Ciche pełne siły stęknięcia, sterczące nabrzmiałe piersi, falujący w spazmach brzuch i moje nogi całe poranione od szpilek mówiły wszystko…

    Pieprzyłem moją Julię bez opamiętania. Zacząłem lizać ją wszędzie, gdzie tylko mogłem dosięgnąć… Jej szyję trzymałem już tak mocno, że z niekłamanym trudem łapała dech. Zachowywałem się i czułem się jak zwierzę, a ona każdym gestem, spojrzeniem, słowem, całą sobą zachęcała mnie do bycia właśnie takim. Odwróciłem ją na brzuch, rozłożyła szeroko nogi… Jej cipka wyglądała jakby miała już dosyć. Przytrzymałem jej głowę lewą dłonią przy łóżku, na prawą dłoń puściłem trochę śliny i rozsmarowałem ją na oczku Julii…
    — Chcesz…?
    — Chcę…

    Wsadziłem kciuk do środka, by i tam dotarło trochę śliny. Już było ciasno, wiedziałem, że będzie boleć. Dlaczego mnie to kręciło…? Przycisnąłem jej głowę mocniej do poduszki i wsadziłem dwa palce. Bolało… Wiedziałem, że jeśli chcę to zrobić, jeśli chcę, by to miało większy sens niż tylko ból, muszę pójść na całość, muszę w niej wyzwolić coś więcej niż podniecenie, niż ekstazę nawet. To musiało być coś mroczniejszego… Nie chciałem jej wystraszyć, więc powiedziałem, masując jej oczko:
    — Teraz poudajemy trochę…
    — Mhm…
    — Bądź prawdziwą suką…
    — Mhmmm… — zaczęła wić się i nadziewać głębiej na moje palce.
    — Połóż dłonie na pośladkach…

    Posmarowałem jeszcze śliną jej oczko dobrze widoczne pomiędzy rozchylonymi jej własnymi dłońmi pośladkami. Byłem gotowy, by w nią wejść. Nie spodziewała się, co ją czeka. Chwyciłem ją bardzo mocno za włosy, tak by sama nie wiedziała, co ja bardziej zaboli, czy ten chwyt, czy mój kutas w tyłku… Krzyknęła głośno. Drugą dłonią przytrzymywałem jej pupę przy sobie, bo w pierwszych chwilach miała ochotę uciec. Była taka ciasna, a ja taki wielki i brutalny. Jebałem ją jak nieprzytomny. Patrzyłem, jak mój kutas chowa się w jej dupce. Wyrywała się przez kilkadziesiąt sekund, może nawet dłużej. Słyszałem jak mów “nie…, nie…, już nie…”. Potem zamilkła, przygryzła prześcieradło, przestała zaciskać nogi. Wyglądała, jakby czekała, aż to się skończy. Ale ja nie mogłem przestać. Wchodziłem w nią szybko i mocno, a ona tylko zagryzała silniej prześcieradło. Pociągnąłem ją za włosy, by zmusić do uklęknięcia z łóżku tyłem do mnie. Tak się stało. Cały czas posuwałem jej dupkę. Teraz zacząłem całować ucho i szyję, pieścić piersi. Powoli zaczęła mieć z tego przyjemność. Drugą ręką masowałem jej wzgórek, a potem wsadziłem jej dwa palce do cipeczki…

    Julia oszalała. Z jej cipki wytrysnęła ciepła maź. Zaczęła się trząść, całe jej ciało było maksymalnie naprężone, nie panowała już nad nim… Nie dałem rady wytrzymać dłużej… Przy każdym kolejnym pchnięciu czułem, jak pompuję w Julię kolejne porcje nasienia… Padliśmy razem na łóżko bez życia… Szybko odwróciła się w moją stronę…
    Zaczęła całować moją twarz. Oczy miała pełne łez…
    Była piękna…
    Moja cicha nastoletnia miłość…

    Od tamtej pory nie widziałem jej ani razu. Ani razu nie rozmawialiśmy… Nie było po co rozmawiać… Tamtej nocy nasze ciała i umysły powiedziały sobie wszystko. Teraz każdy kolejny szczyt zdobywam dla Julii. Może kiedyś znowu wyślę jej coś anonimowo…

    (Skomentuj, jeśli Ci się podobało. Będę wiedział, że mam pisać więcej;))

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marquis Donatien
  • Kronika cz 0 – Ruda cz I

    Klasa maturalna… Powinna kojarzyć się z nauką, studniówką, stresem przed egzaminem dojrzałości i wieloma innymi rzeczami. Dla mnie jednak kojarzyła się z Rudą i bynajmniej nie chodzi mi o wódkę żołądkową gorzką… Była to dziewczyna będąca moim ideałem, do której wzdychałem całe liceum. Ona jednak była zajęta i nie miałem szans. Spotykałem się wtedy z innymi, ale wciąż marzyłem o niej. Zresztą czułem, że ją też do mnie ciągnie, była chemia między nami. Więc gdy zerwała z chłopakiem, dosyć szybko zeszła się ze mną. Nasz związek trwał dosyć długo, niestety rozstaliśmy się, bardziej przez to że byliśmy młodzi i głupi, niż przez to że coś nas dzieliło… Do dziś pamiętam nasze pierwsze spotkanie w bardziej intymnej sytuacji. Był to piątek, dosyć mroźny luty, śniegowe zaspy po obu stronach drogi, przyszedłem po nią, by potem zabrać do siebie. Szliśmy miastem pod rękę, rozmawiając i rzucając sobie uśmiechy. Jaki ona miała wspaniały uśmiech… W końcu otworzyłem drzwi od domu, swoją ukochaną zaś przepuściłem i zaprosiłem do środka. Była to pierwsza jej wizyta u mnie w domu. Wcześniej jako para spotykaliśmy się na mieście, bądź u niej – w małym mieszkanku w bloku, gdzie mieszkała wraz z rodzicami i młodszym rodzeństwem. Warunki te jednak nie sprzyjały erotycznym uniesieniom. W związku zaczynało się tworzyć napięcie, połączone z zniecierpliwieniem, które szukało ujścia. Oboje przeczuwaliśmy, a wręcz wiedzieliśmy, że dzisiaj ubrania wylądują na podłodze…

    Pomogłem Rudej ściągnąć płaszczyk, sam również pozbyłem się kurtki. Swoją wybrankę przedstawiłem mamie i tacie – tak byli w domu przez cały czas. Mieszkałem jednak w starym, piętrowym domu. Grube ściany i stropy zapewniały sporo prywatności. Zaś moi rodzice nie mieli zwyczaju nawiedzać mojego pokoju. Szczególnie gdy odwiedzała mnie jakaś dziewczyna. Raczej nie mieli złudzeń odnośnie tego co dwoje młodych ludzi może robić będąc samemu za zamkniętymi drzwiami. Rodzeństwo, w swej upiornej złośliwości, było by wstanie zdobyć się na przeszkodzenie mi w takiej chwili, jednak oboje studiowali już poza moim rodzinnym miastem. Mogliśmy więc pozwolić sobie na niemal wszystko. Prowadziłem ją do pokoju. Szła przed mną, wspinając się po schodach. Burza rudych włosów opadała jej na plecy, sięgając niemal pośladków. Idąc kręciła swoją kształtną pupą w nieco obcisłych jeansach. Czułem, że skacze mi ciśnienie. Na prawdę miałem ochotę na tą dziewczynę i to od dłuższego czasu. Drzwi zamknęły się. Nie przedłużałem tego oczekiwania przez jakieś pokazywanie pokoju czy podobne zabiegi. Zresztą nie wiem czy coś by z tego wyszło. Niemal od razu padliśmy na łóżko, zaś nasze ręce zaczęły błądzić, tam gdzie wcześniej nie mogły. Zachłannie łapałem ją za te pośladki, które jeszcze przed chwilą kusiły mnie podczas wspinaczki po schodach. Nasze języki splatały się. Moja dłoń trafiła pod jej bluzkę. Dotykałem gładkiej skóry. Sięgnąłem do pleców, by rozpiąć stanik. Nie protestowała w żaden sposób. W końcu mogłem swobodnie chwycić jej piersi. Duże, pełne i jędrne. Ze sterczącymi z podniecenia sutkami. Cudowne i idealne. Nasze języki i usta ciągle były połączone. Każde z nas zachłannie dotykało partnera dłońmi. Drapało, ściskało, badało palcami. Delikatnie zacząłem drażnić sutki. Zajęczała cicho. „Muszą być bardzo czułe” – pomyślałem. Nie mogłem dłużej wytrzymać. Bluzka wraz z koronkowym stanikiem wylądowała gdzieś na łóżku. Koszulka którą miałem na sobie poleciała gdzieś obok niej. Moja wybranka topless prezentowała się lepiej niż sobie wyobrażałem, więc przez chwilę podziwiałem. Jej piersi były idealnej wielkości. Takie akurat nie za duże, ale wystarczające ,by dać mężczyźnie mnóstwo różnego rodzaju doznań. Po prostu perfekcyjne. Kiedy na chwilę oderwałem wzrok od jej piersi moje spojrzenie spotkało się z jej pięknym niebieskimi oczami. Potrafiła nimi wyrazić więcej niż jakimikolwiek słowami. Czasem naprawdę wystarczyło jedno znaczące zmrużenie oczu, bym wiedział, że ma na mnie ochotę. Znowu zaczęliśmy się całować. Tym razem jednak nie mogłem poświęcić uwagi tylko jej ustom. Lizałem szyję i piersi. Ssałem i delikatnie gryzłem sutki. Dłonią pieściłem drugą pierś. Delikatnie pojękiwała. Z każdą chwilą coraz mocniej i głośniej. Nagle zacisnęła pięści, zamknęła oczy, a twarz wyrażała olbrzymie zadowolenie.

    -Mówiłam, że często dochodzę? – powiedziała rozanielonym tonem, prawdopodobnie w odpowiedzi na moją zdziwioną minę. – Ale jeden mi nie wystarcza – dodała po chwili, jednocześnie łapiąc mnie za nadgarstek i kładąc moją dłoń na guziku od jej spodni, a ja natychmiast zrozumiałem przekaz. Po chwili pod palcami poczułem coś co mnie zdziwiło. Spodziewałem się gładko wygolonego wzgórka łonowego, takiego jak u moich poprzednich dziewczyn. Zamiast tego napotkałem na kępkę „futerka”. Na początku trochę mnie to zaskoczyło, a nawet rozczarowało… Teraz jednak nie wyobrażam sobie, żeby moja dziewczyna nie miała pozostawionego choć paseczka. Od razu sięgnąłem dalej. Była już mokra i gorąca. Mój palec trafił między jej wargi sromowe szukając łechtaczki.

    -Tak, tutaj!- jęknęła. Przez chwilę jeszcze się nią bawiłem. Nie przestawaliśmy się całować. Raz po raz mój język wędrował do jej szyi, potem niżej do piersi, a potem znowu do ust. Ruda była rumiana na twarzy, mało brakowało, a policzki miałby ten sam kolor co włosy. Oddychała ciężko z podniecenia, coraz częściej i głośniej pojękując. Zaciskała dłonie to na prześcieradle, to na moich pośladkach. Oderwała swe usta od moich. Jej twarz znowu malowała się ekstazą. Nie mogłem dłużej wytrzymać. Klęknąłem przed nią na łóżku i ściągnąłem jej spodnie wraz z koronkowymi, dobranymi do stanika majtkami. Była przed mną naga. Widać było zaokrąglone biodra i zgrabne nogi. Kępkę włosów na wzgórku łonowym. Wyżej nabrzmiałe z podniecenia piersi ze sterczącymi sutkami. Wsparła się na łokciach nadal dysząc z podniecenia. Jej śliczna buzia okraszona była rumieńcem i zalotnym uśmiechem. Gwałtownie złapałem się za klamrę od paska by uwolnić się z nadmiaru odzieży. Zresztą mój penis był od dłuższego czasu tak naprężony, że dziwne, że spodnie same nie pękły. Przejrzała moje zamiary, zresztą chyba nie było to trudne? Przyciągnęła mnie do siebie, obdarowała długim głębokim pocałunkiem, zaś moją dłoń umieściła między swoimi nogami.

    -Seksu dzisiaj nie będzie, ale spokojnie zajmę się Tobą! – niemal wyjęczała mi do ucha.

    Czułem wilgoć i gorąco wzbierające w jej wargach sromowych. Mój język wciąż błądził pomiędzy jej wspaniałymi pełnymi piersiami, a szyją. Palce raz po raz zagłębiały się w jej rozpalonym wnętrzu. Wzdychała coraz ciężej, ciągle pojękując raz głośniej, a raz ciszej. Czułem, że kolejny moment jej ekstazy zbliża się coraz bardziej. Na chwilę odkleiłem swe wargi od jej sutków, by móc zobaczyć moment spełnienia na jej pięknej twarzy. Widziałem jak powoli traci kontrolę nad swym ciałem. Zaciskała swe dłonie na pościeli, wyginała plecy, oraz jęczały coraz głośniej. Byłem już blisko, coraz bliżej. Już. Nagle zacisnęła swe nogi, zaś jej kręgosłup uformował łuk. Piersi podnosiły się z każdym ciężkim oddechem. Ekstatyczne jęki były idealnie oddawały uczucie olbrzymiej przyjemności, które malowało się na jej twarzy. Po chwili na jej ustach wykwitł szeroki uśmiech, a jej ciało nagle zwiotczało. Już było po wszystkim. Kiedy otrząsnęła się przytuliła się i uścisnęła mocno, a następnie obdarowała długim, mokrym pocałunkiem. Poczułem jej dłoń na moich wyraźnie wybrzuszonych spodniach. Wszak ja wciąż miałem na sobie spodnie, podczas gdy ona była już naga…. i zaspokojona.

    -Chyba teraz Twoja kolej – powiedziała po czym polizała moją szyję. Aż dreszcz przeszedł po całym moim ciele. W tym czasie jej ręka walczyła z moim paskiem i zapinanymi na guziki spodniami.

    -Pomóż! – rozkazała zniecierpliwionym głosem, choć była w nim też nuta słodkiej bezradności. Widocznie tak samo jak ja nie mogła się już doczekać pieszczot. Wprawnym ruchem rozbroiłem pasek, a ona zsunęła mi spodnie wraz z bokserkami. Naprężony do granic możliwości penis wyskoczył ze spodni. Jej piękne niebieskie oczy aż rozszerzyły się ze zdziwienia. Cała mimika jej twarzy wyrażała miłe zaskoczenie.

    -Ale wielki! – powiedziała entuzjastycznie. Owszem mam się czym pochwalić. Wzięła mojego penisa w garść i zsunęła napletek. Miała lekko rozchylone usta, twarz pokrytą rumieńcem, zaś spojrzenie wędrowało od moich oczu do główki mojego penisa. Jej ręka ciągle powtarzała powolny ruch w górę i w dół…

    -Mogę go polizać? – zapytała.

    -Możesz z nim zrobić co chcesz kochanie – odparłem. Ona w odpowiedzi przesunęła swoim języczkiem po trzonie mojego penisa, by potem objąć go swoimi gorącymi, wilgotnymi ustami. Kolejny raz przeszedł mnie dreszcz. Czułem jak jej wargi ślizgają się wzdłuż główki, a język omiata ją raz z jednej, a raz z drugiej strony. Wspomagała się przy tym dłonią, która przesuwała się w górę i w dół. Wszystko zaczęło się dość powoli i leniwie, jednak wciąż było to wspaniałe uczucie. Sięgnąłem do jej piersi, jak już wspomniałem były idealne, więc ciężko było się oprzeć. Pół siedziała, pół leżała na mnie bokiem, więc w zasięgu moich rąk była jej cipka. Kiedy jej dotknąłem, by znowu się nią pobawić i sprawić jej trochę przyjemności mruknęła jak niezadowolona kocica i odciągnęła moją dłoń.

    -Daj mi się skupić na Twojej przyjemności! – powiedziała z figlarnym błyskiem w oku. Mój penis, którego ciągle trzymała w dłoniach, był cały mokry od jej śliny. Jej język znowu spotkał się z moim wyprężonym członkiem. Wiedziała co robi. Przyspieszyła, zarówno ruchy swojego wilgotnego języka jak i dłoni. Brała go coraz głębiej w usta. Kilka razy wyciągała go z ust, by na chwilę umieścić go między swoimi piersiami, dotknąć sutków czy po prostu uderzyć nim o nie z mokrym plaśnięciem, a następnie ponownie schować go w swojej buzi. Czułem jak z każdą sekundą jestem coraz bliżej szczytu. Oddychałem ciężko, czułem jak moja przepona wykonywała niekontrolowane ruchy. Ona zaś kolejny raz wkładała ociekającego śliną penisa między swoje cudowne piersi. Nagle wstała. Miałem chwilę, żeby podziwiać jej zgrabne nogi, cudowne krągłe pośladki, łono z pozostawioną kępką „futerka”, pełne piersi i niezwykle urodziwą buzię. To wszystko skąpane w burzy rudych włosów. Każdy jej ruch od kiedy przekroczyliśmy drzwi mojego domu był pełny seksualnego napięcia. Jednak kiedy teraz stała naga i rozpalona to to wszystko przekraczało wyobrażalne granice…

    -Siadaj tu! – rozkazała wskazując krawędź, zaś ja bez chwili zastanowienia wykonałem polecenie. Zdjąłem też spodnie, które wciąż znajdowały się gdzieś między moimi kolanami, a kostkami. Siedziałem więc teraz na krawędzi łóżka, a mój wielki, wyprężony i wilgotny od śliny penis sterczał jakby bezczelnie domagając się kontynuacji pieszczot. Przyciągnąłem ją w swoją stronę, licząc że zmieniła nieco swoje zdanie, usiądzie na mnie okrakiem i będę mógł wsunąć się w jej wilgotną, ciasną cipkę. Pokiwała tylko przecząco głową i zamiast tego klęknęła między moimi kolanami i ponownie zaczęła oralne pieszczoty. Przesunęła językiem po trzonku po czym ciasno objęła główkę wargami. Ssała chwilę, jednocześnie obficie śliniąc, tak że z mojego penisa wręcz kapało na podłogę. Następnie wzięła między swoje piersi, ścisnęła je i zaczęła poruszać się w górę i w dół. Śliska główka przeciskała się między jej biustem jednocześnie ocierając o gładką skórę.

    -Cudownie! – powiedziałem z ekstazą malującą się na twarzy, gdy tylko pierwsze bodźce dotarły do mojego mózgu. Ona zaś kontynuowała swoje pieszczoty. Co jakiś czas zmieniała metodę i brała go w ręce, bądź do ust. Raz po raz przejeżdżała po nim wyciągniętym językiem. Wciskała między swoje piersi. Rzucała pożądliwe spojrzenia, przygryzała lekko wargi.

    -Ale on jest wielki! – rzuciła poruszając energicznie dłonią po główce, by potem zachłannie wziąć go w usta. Kilka razy próbowałem dłońmi dotykać jej biustu, jak zaczynałem drażnić sutki prychała jak kocica i odsuwała moje dłonie. Czułem jak wzbierają we mnie fale przyjemności, które pchają mnie do finiszu. Coraz mniej panowałem nad swoim ciałem.

    -Powiedz mi jak będziesz kończył. – oznajmiła, widząc mój stan. Ja zaś czułem, że zaraz dojdę i będzie to naprawdę obfity orgazm. Mój naprężony penis znajdował się w jej dłoniach, a ona poruszała nim tak, że przy każdym ruchu w górę i w dół, główka ocierała się o jej sutki. Wtedy też poczułem, że dłużej już nie wytrzymam. Pierwsza salwa gorącego nasienia wystrzeliła na jej biust. Wtedy wbrew temu co oczekiwałem, jej głowa skierowała się w dół. Kolejna porcja spermy trafiła na jej policzek. Potem poczułem jak jej gorące usta obejmują mojego członka. Kolejne wystrzały trafiały już w głąb jej gardła, a czułem że było tego sporo. Chyba tylko ona potrafiła u mnie wywołać tak silny orgazm. Aż odleciałem, dosłownie wzrok zaszedł mi mgłą i słyszałem jak krew szumiała mi w uszach. Ona zaś klęczała przed mną, a ten widok był naprawdę niesamowity, niezapomniany i tak cholernie podniecający, że nadal na samo jego wspomnienie mam erekcję. Moja wymarzona ruda piękność klęczała naga, z wypiekami na twarzy. Cała aż lekko błyszczała od potu. Oddychała ciężko, zaś na jej idealnych piersiach widniały kleksy mojego nasienia. Podobnie jak na jej urodziwej buzi. Oblizała się delikatnie zbierając spermę z kącika ust. Figlarny ognik w oczach, a następnie pozornie niewinny, choć niosący ze sobą olbrzymi ładunek seksu uśmiech dopełniały dzieła.

    -Miałeś mi powiedzieć jak będziesz kończył – powiedziała z lekkim wyrzutem, nieznacznie rozsmarowując koniuszkiem palca nasienie spływające po jej sutku. – Chciałam wszystko połknąć. – dodała.

    -Spodziewałem się czegoś zupełnie odwrotnego. – odpowiedziałem, wciąż oddychając ciężko i łapiąc oddech.

    -Ja się Ciebie nie brzydzę. – powiedziała po czym demonstracyjne oblizała mojego wiotczejącego już penisa, pokrytego mieszaniną spermy i śliny. Po wszystkim pchnęła mnie na łóżko, położyła się obok i przytuliła. Objąłem ją czule. Chwilę tak leżeliśmy, pozwalając by nasze oddechy się wyrównały, a ciała odpoczęły. Chwilę później była powtórka… a potem się ubraliśmy i resztę wieczora spędziliśmy dosyć grzecznie.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Student007

    Wróciłem po dłuzszej przerwie i postanowiłem podzielić się jakimiś starszymi wspomnieniami, jeszcze z liceum, dlatego otrzymują one numer zero.

    Postaram się dodać niedługo kolejne części, oraz obiecuję dalszy ciąg “Siostry kumpla”. Także cierpliwości.

  • MW-Prolog Rozdzial 9 Tom lub Jerry

    W sobotę rano odbieram kuzynów z lotniska, wypoczętych – przespali cały lot z NY – spragnionych ojczystej ziemi i rozmowy ze mną.  Po lekkim śniadaniu idziemy nad basen. Bliźniacy chlapią się trochę i wspólnie zalegamy na leżakach.  Wymieniamy się ostatnimi  nowinami. Spoglądam na zegarek. Już czas.

    – Przyniosę coś do picia, zaraz wracam.

    * * *

    – Wchodzisz!

    Rozłączam się i obserwuję basen z okna sypialni. Od strony furtki nadchodzi swobodnym krokiem młoda dziewczyna ubrana wyłącznie w torebkę. Ma ją na ramieniu, poza tym jest goła. Bliźniacy zauważają ją,  jak jest już w połowie drogi. Wytrzeszczają oczy na Natkę, bo to ona idzie, po chwili się reflektują i tylko obserwują ją spod wpółprzymkniętych powiek. Oczu oderwać nie mogą.

    Natka kompletnie ich ignoruje, nachyla się nad jednym z wolnych leżaków i przesuwa po trawie. O coś ciągle zahacza, szarpie, jej melony kołyszą się wdzięcznie. Ciągle coś jej nie pasuje, okrąża leżak, nachyla się strzepując niewidoczne okruszki. Przypadkiem wypinając tyłeczek z wdzięcznie wyglądającym spod niego bobrem w stronę bliźniaków. Strzepywanie okruszków powoduje miłe dla oka ruchy tyłeczka. Wreszcie zalega na leżaku, przypadkiem z cipką skierowaną w stronę bliźniaków, nie jej wina, że akurat z tej strony ma słońce.

    Tom albo Jerry – nie rozróżniam ich –  zrywa się z leżaka i szybko zmierza w kierunku domu. Przemieszczam się do kuchni i kończę mieszać drinki. Wpada kuzyn.

    – Ty, słuchaj… Co jest grane?

    Udaję, że nie rozumiem o co chodzi, przecież nic nie wiem, mieszam drinki w kuchni.

    – Przyszła jakaś dziewczyna, taaakie balony, opala się na leżaku.

    – A, to pewnie Natka, córka sąsiadów, wpada czasem się poopalać jak jest ładne słońce. Czasami z młodszą siostrą.

    – Aaaale ona się nago opala!

    – No właśnie dlatego tu wpada, gdzie się ma nago opalać, na balkonie od ulicy? – Poczym, jakbym sobie nagle o czymś przypomniał, dodaję.

    – Tylko chłopaki, bez żadnych numerów. Znam waszą reputację. Ma dopiero siedemnaście lat, siostra chyba trzy lata młodsza, sąsiad by mnie zabił. Najlepiej ją ignorujcie. – Podaję mu gotowe drinki – Weź, ja jeszcze muszę zadzwonić (to akurat prawda), zaraz do was dołączę.

    Tom albo Jerry (nigdy ich nie odróżniałem) odchodzi, dalej z wyrazem tępego zdziwienia na twarzy. Łapię za telefon, wybieram kolejny numer.

    – Majka, wchodzisz za dziesięć minut.

    * * *

    Natka czeka taktownie aż obaj widzowie będą na miejscu, siada, okrakiem oczywiście, na leżaku i sięga po torebkę. Smaruje się dokładnie olejkiem do opalania. Wstaje i podchodzi do bliźniaków. Teraz sama klasyka:

    – Przepraszam, czy któryś z panów mógłby mi posmarować plecy?

    Zrywają się obaj. Tom albo Jerry jest szybszy. Pieczołowicie, acz bacząc, by nie wyjść poza obszar niewątpliwych pleców, smaruje Natkę. Ta dba również o radochę  drugiego T/J-a. Nachyla się lekko i wdzięcznym ruchem głowy odrzuca burzę włosów z pleców. Pozostaje tak nachylona, żeby nie zasłonić ich ponownie,  z pupą  wdzięcznie wypiętą, zupełnym przypadkiem, w stronę drugiego bliźniaka. Nie chcę myśleć, co się dzieje w jego kąpielówkach.

    Po chwili, zmęczona zapewne, podpiera się ręką o kolano, co powoduje miły dla oka grymas włochatej cipy. Natka dziękuje za pomoc i wraca na swój leżak. Nie, jednak nie na leżak – mości się na materacu i teraz dla odmiany wystawia na słońce i wzrok bliźniaków swoją pupę. Smaruje ją jeszcze dokładnie olejkiem i zalega w bezruchu z lekko rozrzuconymi udami. Tom lub Jerry, z wzrokiem uwięzionym między tymi udami, dzieli się gorączkowo z Jerrym  lub Tomem świeżo uzyskaną ode mnie wiedzą. Oraz widokiem.

    * * *

    Spokój nie trwa długo. Od strony furtki naciera na bliźniaków Majka. Dla odmiany kompletnie ubrana. Ale jak… Dziewczęta to potrafią. Obcisły top wiernie oddający kształt piersi, sutki niemalże przebijające cienki materiał – Majkę  niewątpliwie podnieca cała sytuacja – nie pozostawia cienia wątpliwości, co do kształtów tego ciałka. Podobnie spodenki, ciasno opinające biodra. Jasne, kontrastujące z opalonymi, szczupłymi udami dziewczyny.

    – Cześć siostra – rzuca na przywitanie, obraca się, rozglądając, obrzuca przy tym obojętnym wzrokiem bliźniaków.

    Ci mogą podziwiać jej tyłek – spodenki wrzynają się głęboko między pośladki dziewczęcia, oraz cipkę – tu też odwzorowanie jest doskonałe.

    Żeby się opalać, trzeba się rozebrać. Jeśli bliźniacy mieli nadzieję, że „gorzej” już nie będzie, to teraz ją tracą. Za to w gatkach im niewątpliwie przybywa. A Majka zaczyna od tych spodenek…

    Wierci się przy tym tak, by Tom i Jerry mogli ją sobie obejrzeć z każdej apetycznej strony. Ma już kciuki za gumką majtek, gdy nagle zmienia zdanie. Niemalże słyszę bliźniaczy jęk zawodu.

    Ale nie, majtki lądują na trawie, zaraz za nimi top. Nieskazitelne stożki piersi i pęknięcie niczym nieosłoniętej muszelki atakują  zmysły chłopaków.

    Majka sięga po olejek do opalania. Dla odmiany daje przedstawienie na stojąco, wdzięczy się i wygina na wszystkie strony usiłując posmarować się cała. O plecy prosi siostrę, angażowanie bliźniaków to przegięcie – do takiego wniosku doszliśmy układając Plan.

    Majka schyla się po rakietki do badmintona, wywołując kolejne drgnięcie w bliźniaczych kąpielówkach.

    – Rusz się Natka, zagramy!

    Natka nie zrywa się tak zaraz z materaca. Bynajmniej nie cała. Zmniejsza dystans między głową a stopami, skutkiem czego jej tyłek wędruje naprawdę wysoko… W tej pozycji się przeciąga i ten moment przeciąga póki siostra nie klepnie jej w tyłek. Póki co, słoneczko zagląda jej wprost do pizdy. Pospołu z bliźniakami.

    – No ruchy, ruchy!

    Bliźniacy już ją ruchają, w myślach.

    Klaps Majki niweczy te marzenia.

    Niezbyt im ta gra wychodzi, co i rusz któraś z dziewcząt podbiega do bliźniaków i nachyla się, by podnieść lotkę. Zwłaszcza Natka i jej rozbiegane balony przykuwają uwagę bliźniaków. Dziewczyny przechodzą same siebie, udaje im się umieścić lotkę na leżaku jednego z bliźniaków. Podbiegają obie.

    – Przepraszam, czy mogę? 

    Tom lub Jerry leży  z rękoma skrzyżowanymi na kąpielówkach; wiem, co pod nimi ukrywa, jak go znam, wzwód musi mieć potężny. Wreszcie siada na leżaku, by choć trochę zamaskować swój sterczący i całkowicie nieświadomy krępującej sytuacji dyszel, desperackim gestem odrywa jedną rękę od kąpielówek i sięga po lotkę. Natka go dobija:

    – Dziwię się panom, że panowie tacy wyubierani, szkoda takiego słońca  – mówi obojętnym tonem, równocześnie wskazując palcem kąpielówki bliźniaka, ledwo skrywające jego nabrzmiałe przyrodzenie.

    – Ekhm.. może później – odpowiada Tom lub Jerry, próbując kaszlem ukryć zakłopotanie. Co tam zakłopotanie. Panikę! Robi się czerwony na twarzy. Bliźniak się rumieni rozmawiając z  dziewczyną! Wieki będę się z niego śmiał. Problem w tym, że nie wiem z którego.

    Znowu dzwonię:

    – Dziewczęta, czas na wielki finał!

    * * *

    Zrzucam gatki i niespiesznie zmierzam nad basen, bliźniacy mnie nie widzą, zresztą w ogóle widzą tylko Natkę i Majkę, które tymczasem wróciły do gry.

    Od strony furtki dobiega radosny śmiech, kuzyni podrywają głowy.

    I widzą trzy nagie gracje, nadbiegające  w podskokach i z impetem wpadające do basenu. Natka z Majką dołączają i basenie robi się różowo – pięć gołych małolat wyczynia dzikie harce, w powietrzu migają tyłeczki, krocza i cycki w rozbryzgach wody.

    Macham do dziewcząt. Wyskakują z wody i biegną do mnie mimo bliźniaków. Ci wreszcie mnie zauważają, ich miny są bezcenne. 

    Jako pierwsza dopada mnie Maleńka, rzuca się na mnie, oplatając wszystkimi kończynami. Z uwieszonym na mnie ciałkiem, przytulam po kolei pozostałe dziewczęta. Bliźniacy obserwują to z niekończącym się opadem szczęki.

    – Królestwo za wasze myśli – rzucam do bliźniaków.

    – Mocno przepłacasz – Majka potrafi być złośliwa.

     Bliźniacy podnoszą się niezgrabnie, idą ku nam, zapominając  zasłonić swe podejrzanie wypchane kąpielówki.

    – Panowie, jesteśmy w raju! 

    – Na co czekacie, dziewczyny? – Dodaję półgłosem i dziewczęta, oprócz Maleńkiej, nadal na mnie uwieszonej, rzucają się ze śmiechem i dosłownie zdzierają bliźniakom gatki. Dwa pytongi strzelają w niebo, dziewczęta klaszczą.

    – A więc to tym myślicie – nie odpuszcza Majka.

    Trąca je dłonią – pytongi się kołyszą, a ich właściciele odzyskują głos.

    – Kurwa! – Mówi z uczuciem Tom lub Jerry.

    – Ja pierdolę – Mówi z ekspresją Jerry lub Tom.

    Wreszcie czymś się różnią!  

    Majka podchwytuje temat.

    – Jeszcze nie! Ale może byś mnie wreszcie wypierdolił!  Miałeś już piętnastkę?

    Bliźniaki jeszcze przez chwilę patrzą z niedowierzaniem, wreszcie wybuchają niepohamowanym śmiechem.

    – Do końca życia ci tego nie zapomnimy!

    – Owszem, winniście mnie  i dziewczętom, wdzięczność za zorganizowanie tej imprezy, ale bez przesady!

    – Do końca życia ci nie zapomnimy, jak nas wkręciłeś!

    – To może idźcie teraz na miasto, zobaczcie, jak stolica wypiękniała…

    * * *

    Zniecierpliwione dziewczęta zaczynają powoli dobierać się do bliźniaczych interesów.

    – Ostatecznie możemy ci wybaczyć.

    – To może się przywitajmy. Pokażę wam chłopaki, jak należy się przywitać, potem wasza kolej. Maleńka zsiada ze mnie w końcu, obchodzę dziewczęta i witam się grzecznie z każdą cipą. Oczywiście każda panna równie grzecznie wita się z moimi jądrami.

    – Ty zbereźniku, sam to wymyśliłeś? – Odzywa się T/J ( Tom lub Jerry). Ale zaczyna się witać ochoczo. To znaczy ochoczo ładuje łapsko w krocze Natki.

    – Teraz musisz ścisnąć – instruuje Natka, łapiąc go jednocześnie za mosznę.

    Następna jest Majka.

    – To ile naprawdę masz lat? – pyta Tidżej (T/J) ściskając jej bułeczkę

    – Piętnaście, a Natka siedemnaście. – I ponawia pytanie, na które nie dostała odpowiedzi. – Ruchałeś już piętnastkę? – Majka lubi szokować!

    Teraz Tidżej wita się z cipą Kasi.

    – Wypasiona pizda, co nie? – pyta grzecznie Kasia – piętnastka, tak jak ja – masuje mu jądra w uprzejmym powitaniu.

    Jeszcze nie wyszedł z szoku, a już trzyma w dłoni krocze Loli.

    – Też masz piętnaście? – pyta uprzejmie.

    – Naprawdę tak staro wyglądam? Właśnie masz w garści czternastoletnią cipę – informuje go równie uprzejmie, masując mu jajeczka.

    Ostatnia jest Ala.

    – Właśnie ściskasz najmłodszą cipkę w życiu – mówi smyrając mu paluszkami klejnoty.

    – Koleżanka miała czternaście – T/J protestuje nieśmiało.

    – Ale dłużej!

    T/J jest tylko w stanie spojrzeć na mnie niemym, bazyliszkowym  wzrokiem. Stoi tak i ściska tego pierożka, aż mi go żal. Podchodzę, a on pyta:

    – To teraz posuwasz czternastki?

    – Jak mnie już rozdziewiczył to i dyma, sama się prosiłam – wyręcza mnie Ala w odpowiedzi. Rozgaduje się nagle.

    – A jak on bosko liże cipę, mam z nim takie orgazmy… Ciekawe czy mu dorównasz.

    T/J ponownie oniemiał. Ala ciągnie go mocno za jaja.

    – To wyliżesz mi cipkę, czy nie? Lizałeś już taką młodą?

    Ból w jądrach ocucił bliźniaka.

    – Nie lizałem, wyliżę. To znaczy wyliżę ci cipkę i będzie to najmłodsza cipka, jaką lizałem.

    Drugi bliźniak przechodzi podobną inicjację.

    – Wolisz zarośnięte cipy, czy ogolone? – słyszy, czesząc palcami futerko Natki. – Bo widzisz w tym gronie tylko ja mam bobra – dodaje Natka, zalotnie poruszając kroczem.

    – Im tam na tych cipkach jeszcze niewiele, albo i nic nie wyrosło – dodaje, wskazując lekceważąco pozostałe dziewczęta – To jak? Przelecisz mnie pierwszą?

    – Czternastolatka, świeżo rozdziewiczona, twój kuzyn twierdzi, że najciaśniejsza pizda świata. Pomacaj tylko tego pierożka – reklamuje się Ala – Nigdzie nie dostaniesz tak świeżego towaru!

    Bliźniak maca posłusznie pierożka i potakuje.

    Natka przyłapuje bliźniaków stojących obok siebie, łapie ich obu za kutasy i podbija ofertę.

    – Jeden w cipę, drugi w dupę, co wy na to chłopaki, wchodzicie w to?

    Postanawiam dołączyć.

    – A ja do buzi, wchodzisz w to Natka?. 

    Patrzymy po sobie i zgodnie kiwamy głowami. Niestey, nie jest nam dane, albowiem…

    Rzutem na taśmę Lola z Majką ( musiały się umówić) przebijają wszystkie oferty.

    – A jak tam złoty deszczyk panowie? Lubicie jak pada?

    Na twarzach Tidżejów pojawiają się banany od ucha do ucha.

    – No to gleba, ale już! 

    Bliźniacy kładą się na trawie, z kutasami wystrzelonym w niebo. Lola i Majka stają nad nimi szeroko rozkraczone. Widzę naprężone brzuszki i pulsujące bułeczki z których wkrótce płyną strugi gorącego moczu. Dziewczęta wyraźnie celują w sterczące pały bliźniaków. Ledwo kończą sikać, kucają nad bliźniakami i nadziewają jeszcze mokre cipy na równie mokre drągi. Musiały to sobie dobrze zaplanować, wcześniej podzieliły się bliźniakami. Chyba na zasadzie: ja ujeżdżam prawego, ty lewego.

    – Nieźle was wyruchały! – mówię do pozostałej trójki – Bez mydła. Nachylają się ku sobie, coś szepcą. Wreszcie biorą mnie pod ręce i  wpychają między ujarzmianych właśnie bliźniaków.

    – Posuńcie się trochę chłopaki, tylko nie zgubcie jeźdźców! 

    Lola i Majka nie przerywając ujeżdżania bliźniaków, biorą się za polerowanie mojego berła. Pozostałe dziewczęta klękają nam nad głowami i nagle mój nos wbija się w Alcynego pierożka. Wiem, co mam robić.

     Z mojej lewej strony dobiega: – O kurwa! Wypowiedziane wprost w pizdę Kaśki. Równocześnie z mojej prawej strony dobiega – ja pierdolę! – lekko stłumione przez gęste futro Natki.

    Zanurzamy języki w te pizdy. Za chwilę okazuje się, że to jeszcze nie koniec niespodzianek, nagle Pierożka zastępuje na moją głową boberek Natki. Przedzieram się przez gęste futerko i liżę następną cipę. Znika boberek, nad głową wisi mi hotentocki fartuszek Kaśki. Ta pizda wymaga specjalnego traktowania.

    – Kasiu!

    – Tak, kochanie?

    – Po prostu usiądź mi cipą na twarzy i  trochę się powierć.

    Siada i się wierci. Wrażenia nie do opisania. Kuzyni musieli podejrzeć, bo widzę później, że też dostają cipą w twarz. 

    W takich  okolicznościach bliźniacy szybko kończą. Pakują dwa ładunki spermy w dwie spragnione cipki. Lola i Majka, chyba niedopieszczone, szybko spychają tyłki koleżanek z głów swoich kochanków i przyciągają te głowy do swoich pizd. Bliźniacy zachłannie liżą te cipy pełne ich własnej spermy. Stopniowo skupiają się na łechtaczkach i wreszcie nasz chytry plan usidlenia bliźniaków wydaje pierwsze owoce – mamy dwa pierwsze orgazmy.

    Ponieważ Lola i Majka właśnie ssą na zmianę mojego kutasa, mało mi go nie odgryzają, ale w zamian dowiaduję się, jak ssie kutasa szczytująca właśnie laska. Natka i Ala też nie próżnują, zamiatają mianowicie po Loli i Majce – wylizują do czysta oślizgłe pały bliźniaków. Kasia… Kasia chodzi po prostu między nami i jak znajdzie wolną twarz, to wyciera w nią cipę i idzie szukać następnej. Potraktowani właśnie w ten sposób bliźniacy spoglądają na mnie z wyrazem czystego szczęścia w oczach… Gdy już je rozkleją.  Mają na co patrzeć, bo właśnie się spuszczam. Zaalarmowane w ostatniej chwili dziewczęta podsuwają buzie. Ali zalepiam oczko, Majce trafiam w czubek nosa, Natka łapie na język, Kasi zostawiam smugę na policzku a Lola ma pięknego białego wąsa.

    – Stary! Do śmierci ci tego nie zapomnimy!

    Patrzą na otaczające ich, zgrzane, rozczochrane małolaty, wszystkie z moją spermą na buziach i pały im znowu tężeją.

    – Dziewczęta, kochamy was!

    – Wolimy, jak nas ruchacie – odpowiadają moje panny i wybuchamy śmiechem.

    Laski coś tam szepcą, po czym rozsmarowują sobie moją spermę na twarzy.

    – Chcemy być dla was piękne – mówią – maseczki ze spermy są najlepsze.

    * * *

    Taplamy się w basenie, powoli staje się ciasny, jest nas już ósemka. Opowiadamy bliźniakom dzieje naszej paczki.

    – I gdyby się nie odważył, tam na basenie i nie złapał mnie za cipę, nic by z tego nie było – opowiada Kasia, pokazując wszystkim tę cipę.

    – Ale to ty pierwsza mnie zaczepiłaś, a właściwie jego – macham berłem do dziewcząt.

    – Ale to ty przeszedłeś od słów do czynów!

    – Wszystko to wina gumy. Tej w moich kąpielówkach – podsumowuję.

    – Nie byliście tu pierwszymi wkręconymi – mówi Maleńka. Trzeba było widzieć jego minę, jak tu, przy basenie, otworzył oczy i zobaczył nad sobą dwie obce dziewczyny, całkiem gołe, z cipami na wierzchu, gapiące się na jego kutasa – sam też był goły.

     – A jak mu podesłałyśmy Lolę – śmieją się Kasia i Majka – Był przekonany, że to my, jak otwierał drzwi. A tam obca dziewczyna. I to on był z fajfusem na wierzchu, a Lola ubrana. Pewnie się długo zbierał.

    – E tam! – odpowiada Lola, z miejsca załadował mi łapsko pod sukienkę.  No i bez majtek byłam, nie całkiem ubrana. Ale fakt otwierał drzwi a pała już mu się podnosiła.

    – Szybko się podnieca.

    – Może sam się podniecał, jak na nas czekał?

    – A o co chodzi z tymi majtkami – wtrąca T/J.

    – A bo widzisz warunkiem przyjęcia do tego grona jest przyjście tu w kusej sukience i bez majteczek – mówi Kasia – tylko mnie to ominęło.

    – Spoko, chłopaki, was to nie dotyczy!

    – Bardzo śmieszne…

    – Żałuję, że ci nie powiedziałem jak zadzwoniłaś, chyba jeszcze tego wtedy nie wymyśliłem. A dziewczyny miały przychodzić bez majtek, żeby udowodnić, że im zależy. Jak dotąd wszystkim im zależało.

    – I stąd poszła tradycja naszych powitań, każdej z nas pakował łapkę w krocze, żeby sprawdzić, czy mamy coś pod sukienką

    – On po prostu nade wszystko lubi macać cipy, ot co!

    – I jakimś sposobem sprawił, że lubimy mieć macane cipy

    Bliźniacy szybko łapią za najbliżej położone cipy i patrzą na mnie z podziwem. A dziewczęta podkręcają ich dalej.

    – I tak nam się to spodobało, że teraz wszystkie zasuwamy po mieście bez majtek, jak tylko jest okazja.

    – Czasem nawet z jajkiem w pochwie – rzuca znienacka Kaśka intrygując tym niemożebnie bliźniaków ale też Alę i Natkę – tyle się wydarzyło, że nie o wszystkim zdążyły usłyszeć.

    – Kazał mnie i Majce ugotować po jajeczku i nosić w pochwie, miałyśmy ćwiczyć mięśnie… aha, Kegla, żeby miał większą przyjemność.

    – Żebyście mogły sprawiać większą przyjemność swoim przyszłym chłopakom – wtrącam. Łatwiej wam będzie złowić męża dzięki norce jak imadło!

    – No i,  jak już poćwiczymy, miałyśmy to jajeczko donieść w sobie aż tutaj. Bo on lubi ciepłe.

    – I przyniosłyśmy i wyjadał nam prosto z cipek.

    – A jajeczko było na miękko!

    Tym razem Tom lub Jerry jest szybszy:

    – To wolicie na miękko? – Upewnia się i biegnie do kuchni.

    * * *

    Zanim wraca  z ugotowanymi jajkami, plan jest gotowy:

    – Robimy wyścigi dookoła basenu – tłumaczy mu Kaśka – rozstawimy leżaki jako słupki, startujemy stąd, każda wkłada sobie jajko w cipę i biegniemy. Wyjątkowo nie wolno łapać się za cipę. Która pierwsza dobiegnie, dostanie nagrodę.

    – A jaką nagrodę? – Dopytują się dziewczyny. Kaśka myśli przez chwilę.

    – Naprawdę chcecie wiedzieć teraz?

    – Ty już wiesz, to niesprawiedliwe.

    – No, fakt. Która doleci pierwsza, zostanie wyruchana przez trzech obecnych tu dżentelmenów. We wszystko po kolei. A jak nie będzie chciała dupala to ma jeszcze wolne ręce, zresztą sama zdecyduje co zrobi z tymi trzema chujami.

    Tom lub Jerry rozdaje obrane już jajka ugotowane na pół miękko.

    – Jedno pytanie – to Lola – Co robią pozostałe dziewczyny?

    – Mogą się lizać parami albo… O! Robią kwadracik. Nie wolno im nawet dotknąć zwyciężczyni i chłopaków. Ona jedna bierze całą spermę

    – Jedno pytanie – To Ala – Czy można kogoś poprosić, żeby mi to jajko wsadził?

    – Pełna dowolność. 

    Ala odwraca się do mnie, podaje jajeczko i mówi:

    – Ty mi wsadź. 

    W efekcie jajka wsadzają paniom panowie, Tidżeje zaoferowali się nawet, że mogą dopychać je jak najgłębiej kutasami, ale pomysł upadł z obawy o całość jajek. Ja męczę się nad pierożkiem Maleńkiej.

    – No zobacz, jak to jajo złośliwie wyskakuje, mogłabym strzelać jajami z cipy, jak z armaty.

    – Zasięg oceniam na pół metra.

    – Za ciasną mam tę pochwę jeszcze mi jej dobrze nie rozepchałeś… Uważaj, zaraz pęknie, nie pchaj tak szybko!

    – Staram się. A pochwę masz najcudowniejszą na świecie!

    – Dobra, idzie! – jakimś cudem udało się dopchać nieuszkodzone jajko do samego dna. Maleńka wstaje, maca się po piździe.

    – Nawet się trzyma, jak już weszło, to się zassało – Skacze na jednej nodze… Nic.

    – Kurwa, jak ja je teraz wyciągnę!

    W efekcie Ala wygrywa w cuglach. Ona jedyna nie boi się że zgubi jajo.

    Podchodzi do niej nagroda w postaci trzech dżentelmenów, skłania się i pyta:

    – W co sobie panna życzy? Ala zamyśla się głęboko. Nagle wstaje i zaczyna wyczyniać dzikie hołubce.

    – ???

    – Po pierwsze muszę się pozbyć tego cholernego jaja!

    – A czujesz je? – Pyta Kaśka.

    – No pewnie, że czuję!

    – To spróbuj je wycisnąć, nam się z Majką udawało.

    Ala natęża się na wszystkie sposoby. Majka, jak to Majka, rzuca:

    – Żebyś się tylko nie zesrała! 

    Wywołane śmiechem drgawki pomagają, Ala rodzi jajo. Spada na moją postawioną dłoń i od razu znika w moich ustach.

    – No co? – Pytam. – Wiecie, że lubię ciepłe.

    Ala ponownie zamyśla się głęboko. Następnie klęka przed bliźniakami i wypina na nich swój chudy tyłeczek.

    – Pomacajcie sobie moje słoneczko – nie bardzo rozumieją – no, dziurę w dupie.

    Śliną palce i macają sumiennie. Ala wstaje i odwraca się do nich.

    – Sami widzicie, tu się nie da, dopiero będziemy nad tym pracować – patrzy na mnie, to ze mną będzie pracować.

    Bliźniacy kiwają głowami – tu się nie da.

    – Zrobimy tak – mówi Ala – Opadam na cztery łapy, jeden posuwa mnie w cipkę, drugi w buzię, trzeci odpoczywa i co chwila zmiana.

    – Ojej, a nie mogłabyś odstąpić nam jednego?  – Pyta Natka.

    – Właściwie mogę, ale pieprzyć mnie mają wszyscy trzej, niech się zmieniają. I żeby mi któraś jakiejś lufy nie rozładowała, cała amunicja należy do mnie. Mają mi się spuścić na twarz, razem, czy po kolei, to już obojętne.

    Ala na czworakach doświadcza nagrody. W tej chwili  jeden bliźniak chwali sobie ciasnotę jej pizdy, drugi ładuje ją w buzię trzymając za głowę. Moją dziewczynę!

    Ja dowiaduję się, co wymyśliły dziewczęta, żeby mieć we czwórkę pożytek ze mnie jednego. Przede mną trzy wypięte pizdy, środkowa nadziewa się na mój dyszel, boczne nabijają się na moje wyprostowane dłonie. Czwarta pizda sunie po mojej twarzy jak mop. Nie wolno mi ani drgnąć, tylko pizdom wolno się ruszać. W sumie człowiek się nie narobi a przyjemność ma. Dodatkowo mam szczęście bo trafiłem twarzą na zmianę Kasi.

    Ala ciężko dyszy, rozpalona, podniecona. Pierwszy raz jest w samym środku autentycznej orgii i to wokół niej wszystko się kręci. Odpada pierwszy bliźniak, spuszcza się Ali na twarz i oddaje kutasa dziewczętom do wylizania. Teraz zmieniamy się przy Ali z drugim bliźniakiem. Drążę jej ciasnotkę, gdy drugi bliźniak wyciąga gwałtownie ptaka z Alcynej buzi i trzema spazmami zalewa jej twarz. Trafia w ręce dziewcząt, też mu wylizują. Teraz stoją tylko we cztery i pieszcząc się leniwie przyglądają moim wyczynom. Bliźniacy korzystają z okazji i przysysają się do piersi Natki. Każdemu przypada jeden cycek. Ssą i liżą te jej wielkie melony, ona nimi zachęcająco kołysze.

    – Brawo kuzyn! Dawaj, dawaj, nie przestawaj! – Wołają bliźniacy.

    – Dobrze mówią, nie przestawaj, rżnij! – Zachęca Maleńka.

    – Ruchaj śmiało młode ciało! – śmieją się dziewczęta

    Ja niestety już dochodzę, tymczasem Ali wciąż nie dość. Wysuwam dyszel z jej pochwy, obiegam i patrząc w oczy dokładam swój ładunek nasienia do poprzednich. Zalewam jej te oczy. Teraz biegnę z powrotem do jej dupy i liżę Pana Pierożka, koncentruję się na łechtaczce. Już mniej więcej wiem, jak lizać Alę by wyzwolić orgazm. W końcu nadchodzi potężnymi falami. Ala ściska uda potem wstaje i przytula się do mnie uważając jednak, by nie uronić ni kropli spermy ze swojej twarzy.

    Wciąż przytulona szepce mi prośbę do ucha. Zaczynam więc zbierać palcami spermę z jej twarzy i przenosić do buzi. Oblizuje starannie moje palce. Wkłada sobie paluszek do cipki, wybiera swoje soczki i mnie częstuje. Na koniec prowadzi moją rękę do krocza, gdy zaciskam dłoń na jej Pierożku, zaczyna siusiać. Pełnia szczęścia. Najlepszym dowodem jest to, że obserwującym tą scenę bliźniakom znów dźwigają się pały. Dziewczęta ciągną za nie chłopców do wody.

    * * *

    W basenie wymyślają nową zabawę – ustawiają nas sobie stojących rzędem, nurkują po trzy i ssą nam pod wodą. Miło patrzeć na trzy wystające z wody tyłeczki poruszające się rytmem ich ust, suwających się po naszych drągach. Jak sobie jeszcze pomyślę,  że te pupcie mają średnio po 15 lat… Dzielę się  wrażeniami z bliźniakami.

    – Spójrzcie tylko na te  ruchliwe dupki – Poklepuję tę przed sobą.

    – Chłopie, no, po prostu w niebie jesteśmy! – Też klepią po pupach swoje aktualne lodziary, zdaje się Lolę i Kaśkę.

    – W raju proroka – poprawiam.

    Szybko robią się z tego zawody. Systemem każda z każdym, wyłaniamy zwyciężczynię, zostaje nią Natka. Śmieje się, gdy ogłaszamy ją Podwodną Lodziarą Roku.

    – Jestem Natka Kopulatka Podwodna Lodziara! – I kołysze tymi swoimi buforami.

    – Kiedyś wezmę te twoje melony w ręce, wetknę między nie swój dyszel i wyjebię ci te zderzaki – odgrażam się.

    – A mógłbyś teraz – Natka wypina piersi w moja stronę i uśmiecha się niewinnie.

    – Teraz niestety muszę odpocząć, ciasna cipa Maleńkiej mnie wykończyła.

    Ala wysuwa dumnie podbródek, poklepuje Pana Pierożka, sunie  paluszkiem po cienkie kresce sromu. Bliźniaki zaglądają. Ala wypina cipę w ich stronę.

    – Popatrzcie chłopaki! Dopiero co ją we trzech ruchaliście a wygląda jak piczka- dziewiczka. Po kolei sprawdzamy, każdy przesuwa palcem po jej szparce. Dziewczęta też sobie nie odmawiają tej przyjemności.

    – Moja ciasnotka! Ciasnotka-Pieszczotka! – mówi Maleńka.

    – Właśnie, że moja! – mrugam do Ali

    – Twoja, twoja, twoja! – Przytula się do mnie zachłannie.

    Natka spogląda jeszcze z nadzieją na kutasy bliźniaków, ale ci tylko smętnie kręcą głowami.

     – A co z moją nagrodą?

    – A co byś chciała?

    – Przecież wiecie, chłopaki.

    – W cipę, w dupę i w dziób – wiemy. – Jeszcze raz kołysze melonami.

    – I w cycki też – dodaje.

    * * *

    Odpoczywamy, pluskamy się w wodzie. Tidżeje patrzą po sobie.

    – Mamy całe dwa miesiące na tę Europę ale już wiemy, że dzisiaj jest najlepszy dzień naszych wakacji.

    – No, jeszcze niedziela przed wami, chłopcy – zauważa Natka.

    – Ale to, jak nas wkręciliście… bliźniacy z podziwem kręcą głowami – ten show jaki odstawiłyście, dziewczęta…

    – Jak Natka wypięła nade mną ten swój zgrabny tyłeczek, jak jej smarowałeś plecy – wchodzi mu w słowo braciszek. – To futerko między pośladkami… tu przeczesał Natcynego boberka. – Jak kołysałaś nam przed nosem tymi balonami…

    – Albo jak Majka smarowała się olejkiem na stojąco… zwłaszcza łydki. – Śmieje się pierwszy. – Pokazała nam swoją cipkę z każdej strony. – Głaszcze Majkę po tej cipie.

    – Jaja nam pękały z żalu a nie mogliśmy nic zrobić, on nam powiedział, że sąsiad nas zabije, jak tkniemy jego małoletnie córeczki.

    – Jak żeście niezdarnie ukrywali te nabrzmiałe pały w kąpielówkach. – Śmieją się siostrzyczki.

    – No więc postanowiliśmy, że pojedziemy dopiero w poniedziałek rano, żeby mieć całą niedzielę dla was, dziewczęta – mówią bliźniacy. Dziewczęta klaszczą i skaczą z radości, wyskakują z wody po same cipki. I znów jest wesoło. Goło i wesoło.

    * * *

    Dziewczęta się naradzają.

    – To mamy plan – relacjonuje jak zwykle Kasia. Uroczo wygląda podniecona, z tymi swoimi cycuszkami, jak połówki pomarańczy, pokrytymi teraz kropelkami wody.

    – Każda pójdzie w poniedziałek do szkoły prosto od koleżanki. – Mruga do mnie.

    – Tylko musimy wpaść do domu po parę rzeczy potrzebnych do szkoły.

    – Na przykład majteczki? – Pyta domyślnie T/J.

    – Majteczki tu na nas czekają, świeżo wyprane i wykrochmalone.

    – To ty im pierzesz majtki?

    – Ręcznie. I krochmalę – potrząsam kutasem.

    – Ty świnio!

    – Ty zboku!

    – Możecie sobie pomarzyć chłopaki.

    – Przyniosłyśmy nowe, to znaczy używane, możecie nam wyprać i wykrochmalić, chłopaki.

    – Eeee… szkoda nam krochmalu na majtki, jak mamy wasze cipy pod ręką.

    – To tylko wypierzcie, a nakrochmalimy same. Wytrzemy sobie majteczkami cipy, jak już się w nie zwalicie – rozwiązuje problem Lola. Biegnę po miskę i mydło, bliźniaki obwąchują majteczki a potem piorą pod czujnym okiem dziewcząt. Świta im pewna myśl.

    – Wiesz – mówią do mnie – jak chcesz, możemy je skontrolować przy okazji. Czy na pewno chodzą po mieście bez majtek. Pójdziemy wieczorem z nimi.

    – Ejże! To ja też idę. – Zapalam się do pomysłu.

    – I będziecie nam w każdym ciemnym miejscu pchać łapska pod sukienki, żeby sprawdzić, czy właśnie któraś nie wskoczyła w majtki?

    – Jak będziemy szli przez ciemne miejsca, to po prostu będziemy was trzymać za cipy, okazjonalnie będziemy sprawdzać w… jasnych miejscach. – uściślam.

    – W jasnych miejscach możemy też zadzierać sukienki i pokazywać, że mamy cipy na wierzchu – zapaliły się do pomysłu dziewczęta. Umowa stoi.

    – Mnie też. – Odparliśmy jednym głosem. Wieczór zapowiada się gorący.

    – A przed snem obejrzymy sobie razem jakiegoś pornusa! – wymyśla Ala.

    – E tam, pornole oglądać, w żadnym nie zobaczę tak wyuzdanych lasek, jak tu widzę. I takich ślicznych i młodych – przypochlebia się T/J

    – Na przykład z mojego rozdziewiczenia i pierwszego rżnięcia – dodaje lekkim tonem Ala. Patrzymy na bliźniaków, którym znów opadają kopary.

    – Eeeee…To ty to nagrywasz?!!!

    – Owszem, wszystko!

    – Jak nas Natka z Majką wkręcają, też?!

    – Też, mówię drukowanymi literami, że wszystko!

    – To my chcemy właśnie to!

    – Spoko chłopaki, dostaniecie komplet nagrań na pamiątkę.

    – Żebyście się mogli na nas spuszczać, tam, w Ameryce. – dodają dziewczęta.

    To miała być niespodzianka, ale się wydało.

    – To gdzie jedziecie? – pyta któraś z dziewcząt.

    – Właściwie to wszędzie, to będzie trochę na zasadzie: „Jeśli dziś wtorek, to jesteśmy w Belgii” – Śmieje się T/J – był kiedyś taki film.

    – Ale wygospodarowaliśmy sobie trochę czasu na prawdziwy odpoczynek, wyczarterowaliśmy na dwa tygodnie jacht w Grecji i popływamy sobie między wyspami, jest tam mnóstwo małych wysepek, wiele bezludnych.

    – I pewnie do kompletu wyczarterowaliście sobie jakieś panienki? Dziewczyny wyraźnie zazdroszczą Tidżejom.

    – Eeee… nie, Ale z jachtem na pewno coś zarwiemy. Ale to już nie będzie ta klasa, co wy – dodaje T/J ze szczerym żalem.

    – Załoga wam nie będzie przeszkadzać w igraszkach?

    – Będzie tylko jeden, sternik, taki wymóg właściciela jachtu. Zresztą mamy patenty żeglarskie. A ten jeden, to przypadkiem nasz kumpel, Grek. Mamy pewne wspólne… doświadczenia, więc będzie dobrze.

    – Nieźle to sobie ustawiliście chłopaki – mówią z podziwem dziewczęta. Przytakuję.

    – Ale wam wcale nie zazdroszczę. – I opowiadam im o naszym planie dwutygodniowych wakacji „nad morzem”

    – Eeee…To teraz my wam zazdrościmy – rzuca smętnie T/J

    – A może…. Widać kręcące się trybiki w głowie drugiego bliźniaka.

    – Jedźcie z nami! – wypala. – Na kiedy planujecie te wasze bachanalia?

    – Jakoś na połowę sierpnia.

    – Pasuje idealnie. Dziewczęta bardzo by chciały ale są sceptyczne.

    – No, ten numer nie przejdzie, paszporty, handel żywym towarem…

    – Jakie paszporty, dziewczyno, to wszystko Unia, na legitymację szkolną możesz jechać. A jak już będziemy na jachcie to mogą nas w dupę pocałować.

    – Ja cię pocałuję w dupę, jak cmokniesz mnie w pompkę!

    Ach ta Majka! T/J natychmiast całuje Majcyną cipkę. Majka całuje go w tyłek. Śmiech.

    – A po drodze? – dziewczęta powoli miękną. T/J w lot dopracowuje szczegóły.

    – Wynajmiemy kamper, taki największy, przyjedziemy po was, dziewczęta.

    –  I oczywiście po mnie – dorzucam. – Możemy się wszyscy spotkać tutaj.

    Tymczasem trybiki w głowie T/J kręcą się jak szalone. Z zadowoloną z siebie miną rzuca przynętę.

    – Wyobraźcie to sobie, dziewczyny, przyjeżdżamy po was kamperem, brama się otwiera, wjeżdżamy do środka…

    – Musisz tak ze szczegółami? – popędzają dziewczęta.

    – Cicho! Buduję napięcie. No więc wjeżdżamy do środka, brama się zamyka…

    Dziewczęta zabijają go wzrokiem. T/J niezrażony, kontynuuje.

    – Oczywiście wy, dziewczęta już tutaj czekacie. W co będziecie ubrane?

    – Tutaj? W to, co zawsze!

    – Na to liczę! No więc wskakujecie do środka i jedziemy!

    – Taki jesteś dokładny a zapomniałeś o bagażach!

    – Jakich bagażach? – Dziwi się obłudnie T/J

    – Naszych! No przecież coś musimy zabrać, jakieś ciuszki, cokolwiek. Na twarzy Tidżeja wykwita szeroki banan.

    – A po co?

    – No jak to, po co? – dziewczęta jeszcze nie rozumieją.

    – To wam wytłumaczę drukowanymi literami, słuchać i nie przerywać!

    – Wsiadacie do kampera golutkie, nie bierzecie żadnych ubrań, nawet majtek, jedziecie golutkie przez pół Europy, krzywda wam się nie dzieje, kamper będzie naprawdę wielki, z prysznicem, kibelkiem, no, wszystkimi wygodami. Zatrzymujemy się po drodze w ustronnych miejscach, możecie sobie pohasać na golasa na świeżym powietrzu. Podobnie w nocy. Zwiedzać nie jedziecie, nie będzie wam żal. Przyjeżdżamy na miejsce i biegniecie gołe prosto na jacht. Tam możecie sobie biegać do woli na golasa, nikogo to nie zdziwi, w Grecji normalka. No najwyżej ktoś się zapatrzy na wasze cipy, wpadnie do wody i utopi. A my popłyniemy na bezludną wyspę….

    Urywa i patrzy przed siebie rozmarzonym wzrokiem. Najwyraźniej już jest na tej wyspie… Po naprawdę długiej chwili dodaje.

    – A z powrotem tak samo.

    Dziewczęta oniemiały. Najwyraźniej też już są na wyspie.

    – Jesteś wielki T/J! Ja nawet rozumiem, jechać do Grecji i z powrotem na golasa, wnukom będziemy opowiadać, ale ten pomysł, żeby nie zabierać ze sobą żadnych ciuchów, nawet majtek, żeby pojechać tak jak tu stoimy przed wami gołe… Aż mi się robi gorąco w cipie.

     T/J natychmiast sprawdza. Dla pewności wszystkie.

    – Rzeczywiście macie je zagrzane. Czyli pomysł wam się podoba?

    – Zajebiście! Pomyślcie dziewczyny, będziemy wietrzyć cipy stąd do Grecji i z powrotem!

    – Pokażemy nasze pizdunie połowie Europy!

    – Będę stać z pizdą w oknie, na autostradzie!

    – Rozpłaszczę srom na szybie – To Kasia

    – A ja otworzę to okno i będę wietrzyć bobra – To oczywiście Natka

    – Będziesz mi lizał Pierożka na każdej granicy, nawet jakbym spała – To Ala do mnie.

    – Zgoda!

    – Ale wy chłopaki też na golasa?

    – Tylko kierowca będzie ubrany.

    – I ostatecznie coś tam jednak możecie zabrać ze sobą – dodaje T/J

    – Zgadzam się na szczoteczki do zębów i legitymacje szkolne!

    O tym, czy plan się powiódł – już niebawem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Kaja i Niko cz.II

    Czarnulka zmagała się ze swoim, łysym samcem. Ola gościła już w swojej cipie kilka kutasów, jednak żaden z nich nie wytrzymywał aż tak długo, w dodatku żaden z nich nie był tak wielki. Gdy wchodził długo czuła ból. Być może to jest urok dojrzałych mężczyzn? Olo wyglądał na co najmniej dwa razy starszego od niej. Nie bawił się w romantyzm. Po przydługim lodziku, brutalnie rozgrzał jej pizdę wsuwając nawet trzy palce, potem uderzył w jej krocze otwartą dłonią. Piekło, ale wyczekiwała na chwilę, kiedy wciśnie swojego wojownika w jej szparę. Pochylił ją wpół, oparła się rękami o skórzaną pufę, wyprostowała swoje nieziemsko zgrabne nogi i stała tak przez chwilę oddając mu całą siebie. Kusząco kręciła biodrami. Prosty jak maczuga chuj w nią wjechał. O dziwo powoli, pomału i nie cały od razu. Aleksandra głośno wciągnęła powietrze. Stęknęła z bólu. Wielki pyton rozpierał jej wargi sromowe, jak żaden inny przedtem. Nogi zaczęły jej się trząść, wtedy Olo wycofał się sprawnie z jej wnętrza. Na chwilę odwrócił się szukając czegoś w szafie. Ola spuściła głowę, uspokajała emocje.

    Usłyszała za sobą bzyczenie. Odwróciła się, zobaczyła, jak Łysy zbliża się trzymając w ręku elektryczny sex-gadżet. Dziwne, ale podczas rozmowy zrozumiała, że jest to mieszkanie Nika, skąd jego gość wie gdzie szukać tak intymnych rzeczy jak stymulator waginy? Skąd w ogóle wie że może coś takiego znaleźć? Czyżby nie były pierwszymi, które ich odwiedzają? To wyglądało na jakiś domowy burdel… i wtedy przyłożył jej do łechtaczki stymulator. Poczuła wzbierającą falę przyjemności. Jej szpara wypuściła obfite soczki. Pracował urządzeniem przez chwilę. Nie odzywał się, od czasu do czasu dotykał palcami pizdę. Dyszała coraz szybciej. Gdy zaczęła jęczeć, szybko odłożył stymulator i znów wsadził członka. Kolejnymi pchnięciami pyton wjechał w nią do połowy. Znów poczuła ból, jednak teraz powoli przechodził w fale przyjemności. Zaczął grzmocić ją coraz szybciej. Wydawało jej się, że podczas całego jebania ani razu nie wsadził po same jaja. Jebał ją na pieska, przyspieszając tempa. Gdy pociągnął jej głowę do góry za długi kruczo-czarny warkocz zobaczyła, że Łysy wybrał miejsce na jebanie na wprost lustra. W odbiciu widziała swoje cycki z odstającymi z podniecenia sutkami kołyszące się w tempie ruchów jego bioder, wyżej swoją podnieconą twarz, potem długie plecy idące ku górze rozszerzające się w idealnej talii trzymanej w uścisku przez dwie wielkie łapy. Nad nią górował Jego pępek ukryty w mocarnym sześciopaku błyszczącym od potu. Wyżej połyskujące męskie piersi, tatuaż z wyszczerzonym rekinem na grubym bicepsie, byczy kark, czarniawa, spleciona bródka – jedyny ślad włosów jej kochanka i łysa głowa, na niej paskudny uśmiech. Był tak potężny, że jego biodra uderzające raz po raz w jej pupę były szersze od niej. Chyba lubił patrzeć na siebie, Ola zauważyła, że przez cały czas jebania nie interesuje się niczym prócz własnym odbiciem i „niewolonej” przez niego kobiety. Gdy spojrzała w dół, zauważyła swój wzgórek łonowy pracujący w rytmie pytona wewnątrz jej cipki. Poczuła, wzbierający orgazm, ręce na których się opierała zaczęły drżeć. Jęknęła przeciągle, jej świadomość odleciała w ekstazie przyjemności. Uniósł ją , tak by mogła wstać i oprzeć się rękoma o lustro. Nie przestawał ruchać. Ola trzęsła się jak galareta była rozpalona i krzyczała. Widziała to w odbiciu lustra. On też doszedł. Poczuła jego gorący płyn w środku, On nie odrywał wzroku od lustra, od własnej muskulatury i swojej niewolnicy. Raz jeszcze docisnął fiuta w pochwie Oli, stęknął. I wyjął go. Złapał ją jeszcze za krocze i piersi i bez opamiętania, energiczne ruchał jej pizdę ręką. Znowu zaczęła się trząść, po chwili wyprostowała się, a jej cipka trysnęła gorącym strumieniem nektaru . Opadli w uścisku na czerwoną, skórzaną sofę. Dochodziła do siebie na jego szerokiej klacie. On splótł ręce za głową.
    – Liż pęto – rzucił do Czarnulki.
    Ola nie protestowała. Dał jej coś czego nigdy nie czuła. Nachyliła się nad Pakerem i zaczęła wysysać spermę z jego chuja. Delikatnie pomasowała wiotczejącą pałę. Czuła jak pozostawione w jej piździe gorące nasienie spływa po udzie. Łysy rozsmarował po sześciopaku i klacie jej soczki.

    Do salonu wrócili Kaja i Niko. Oboje zupełnie nadzy. Nie licząc oczywiście analnego ogonka, który tkwił w odbycie Blondyny.
    – Teraz kicia uklęknie i wyliże Panu jajka! – rozkazał Niko siadając wygodnie obok kumpla.
    – Widze, że przygotowałeś Blondyneczkę na jebanko w dupkę! – ucieszył się Olo oglądając, jak Kaja z wprawą obrabia kolejny raz owłosionego fiuta – W takim razie ja proszę o czas – odepchnął Czarnulkę od swojej pały i wyszedł do kuchni.
    – Czterdzieści lat minęło… – zanucił za nim Brunet – Co tak siedzisz Cyganeczko, dołącz do koleżanki – Niko z początku chciał zrobić jej dobrze językiem, wycofał się z tego widząc porcję spermy ulewającą się z cipy.
    Aleksandra uśmiechnęła się, wskoczyła na drugiego ogiera, wypięła tyłeczek i zabrała się do gały. Kaja przeszła na jaja, wsysając najpierw jedno, potem drugie. Delikatnie włożyła paluszek do jego odbytu pobudzając przyjemność. Niko przymknął oczy, mruknął w podnieceniu. Rękoma pomagał Oli w coraz głębszym braniu penisa do gardła. Wyswobodziła głowę z jego dłoni, przerwała obciąganie.
    – Naprawdę ma 40 lat!? – spytała zdziwiona
    – Czterdzieści dwa… – mruknął Brunet.

    Splunęła na wielką żołądź i rozsmarowała śluz po całym jego palu. Energiczniej przesunęła po członku i z znów włożyła go do gardła.
    W tym czasie z kuchni wrócił Olo, rzucił Nikowi puszkę zimnego piwa. Otworzył ją od razu i rozkoszował to dopełniło jego szczęścia w ten słoneczny dzień. Olo wrócił z kuchni pobudzony. Jego byczy kutas znów stał już na baczność. Odłożył swoją puszkę piwa.
    – Odkąd tylko ją zobaczyłem chciałem przeorać jej zwieracze. Ukląkł za Kają. Uderzył z liścia w pośladek.
    – Ałaaa! – wrzasnęła odejmując jądra Nika od ust. Obrzuciła go zagniewanym spojrzeniem. Nie chciała mieć z nim nic wspólnego. W myślach błagała Olę, by ta zajęła się łysym ogierem. Jednak uwagę Oli pochłaniał drugi facet, któremu właśnie połykała chuja. Jej usta już prawie docierały do trzech czwartych długości członka, i nie wytrzymywała z braku powietrza. Kutas był za gruby.
    Olo rozszerzył pośladki Blondi. Nic sobie nie robiąc ze wściekłości dziewczyny, podniecało go to. Przeciągnął łapą po soczystej cipce Kai. Podszedł do niej na kolanach, dotknął jej szparki swoim potworem.
    „O mój boże, tylko  nie…” – przeszło jej przez myśl i wtedy olbrzym wszedł w nią z całych sił. Krzyknęła jak oparzona, czuła jak wielki penis rozciąga jej pizdę. Olo zaśmiał się głośno, uderzył z liścia drugi raz. Całą jej dupę pokrywały czerwone ślady. Przerwała lizanie moszny Nikowi. Zatrzymał go telefon.
    – Olo żona dzwoni! – Niko rzucił mu telefon.
    Ole wyszedł na korytarz, tak by nie było słychać pojękiwań młodych studentek. Zza drzwi Kaję dobiegły słowa rozmowy „Tak kochanie, udało się… Pracowaliśmy całą noc, teraz złączymy projekt do kupy… Będę po 19… no ja ciebie też kocham… ”
    „Co za obrzydliwy typ, kocha a zabawia się z dziewczynami które mogłyby być jego córkami!” – przeszło Kai przez myśl
    – Spokojnie, rozepchamy cię trochę do następnej rundy! – zasapał podniecony mięśniak wchodząc spowrotem. Szybko uklęknął i wcisnął chuja z powrotem do jej gniazdka

    – Dziwisz się, że mam żonę!? – warknął do niej – Mam, ale dzisiaj muszę się zaspokoić twoją dupą. Mam też syna i córkę, oboje w twoim wieku –  przyspieszył ruchanie – idziesz na studia? Może się poznacie!? Ale na razie jesteś moją szmatą.
     Zacisnęła ząbki. Olbrzymie łapy oplotły ją, wielkie dłonie splotły się na jej ustach. Tłumiły jej głośne jęki. Miała nadzieję, że za chwilę Niko przegna tego brutala i znów zajmie się jej pizdeczką. Straciła nadzieję widząc, jak Brunet nabija usta Oli na swojego Naganiacza. Przyciśnięta rękami Czarnulka zmieściła w gardle całą pytę Nika. Włoski u nasady członka łaskotały ją w usteczka. 
    – Kurwaaa, dobry lachociąg z ciebie!
    Trzymał ją tak, dopóki nie zaczęła się krztusić, wtedy uwolnił ją. Ola złapała jeden haust powietrza, potem ręce mężczyzny złapały ją za twarz i przysunęły do swojej. Pocałował ją w usta. Namiętnie, niemal lizał jej wnętrze. Odsunął, by na nią spojrzeć, spoliczkował. Potem przesunął się na bok kanapy, leżąc rozszerzył nogi i przyciągnął za włosy Olę między nie, tak by miała dostęp do penisa, a jej tyłek znajdował się na wysokości jebanej od tyłu Blondyny.
    – Blondi wyliż jej pizdę – nakazał.
    Olo natychmiast to podchwycił
    – Wy-czyść – co – Pan – na-bru-dził – jebał ją jak zwierzę.
    Był tak podniecony, że ostatnimi pchnięciami zanurzył niemal całego chuja w Blondyneczce, uderzając kulami o jej wzgórek łonowy. Kaja wyła z podniecenia, w jej Anusie nadal tkwił korek, a wielki, łysy ogier-tatuś rozepchnął do granic jej szparkę.
    – Kurwa – pisnęła Kaja czując pytona Łysego niemal w żołądku.
    Gdy zwolnił ruch bioder i spłycił penetrację, przywarła do wypiętej cipki Czarnulki. Wzdrygnęła się. Poczuła słonawy smak, potem zobaczyła obfity biały płyn w cipce koleżanki i na jej udach. Łysy przekonał ją do wysiorbania przyciskając jej głowę do zalanej szparki. Łykała z obrzydzeniem, czując kolejne ruchy chuja w swojej cipie. Chlastała językiem i łykając kolejne dawki męskiego nektaru poczuła podniecenie. Ruchy monstrualnego chuja przestały boleć, a zaczynały ją rozkoszować, płonęła od środka. Cała czwórka tworzyła teraz zadowalającą się kolejeczkę. Ostatni Olo jebał złotowłosą Kaję, która ustami wysysała spermę z cipki Oli, ta znowu łykała chuja Nika, który przymknął oczy i naciskał je głowę, by jeszcze raz chapnęła po same jaja.
    Wtedy przerwał im kolejny telefon. Po dzwonku poznały komórkę Kai. Chwycił ją Olo. Jebiąc cipkę i wsłuchując się w jęki rozkoszy Blodyny  przeczytał:
    – Dzwoni Filip!
    Brak reakcji. Kaja była w siódmym niebie jebania, a Ola mając w przełyku kutasa Nika, wystawiła języczek i smyrała jego go po jajach.
    – Blondyna twój facet! – Olo wyszczerzył zęby, odebrał rozmowę i skierował słuchawkę do ucha Blondynki.
    Wtedy do niej dotarło. Przecież były umówione na piwo po pracy! Chłopcy pewnie już na czekają, a tymczasem one… strach za niedotrzymanie słowa i przyjemność penetracji wielkiego pytona Olego dały niesamowicie podniecający efekt, wystawiła jeszcze bardziej pizdeczkę na ruchy łysego.
    – >halo Kasia??< – usłyszała w telefonie znajomy głos
    – Tak Fili…. Boże… cze… czekacie…. – sapała namiętnie
    – > Jesteśmy pod pubem, czekamy na was<
    – Gdzie czekacieee?
    – >Pub Złoty Bażant, na rogu<
    Milczenie, Kaja stłumiła szczytujący odgłos, zatkała dłonią usteczka.
    – >Halo, długo mamy czekać? Pijemy już drugi kufel<
    Chwila przerwy i wkońcu wyksztusiła:
    – Weźcie trzeci, mamy jeszcze do skończenia….
    -> Co ty tam robisz Kaja!? Co to za odgłosy?<
    Domyślił się – przeszło jej przez głowę – Wyjdę na kurwę…. – jednak podniecenie wygrało, Olo ruchał ją przez cały czas
    – Auuuuu! – jęknęła
    – >Ja pierdolę, pomóc wam?!<
    – Nie! Nie trzeba, zaraz… …kurwa… zaraz do was dołą! Dołączymyyy…
    – > Weźcie … – nie słyszała co dalej, Olemu znudziło się trzymanie telefonu nad jej uchem. Zakończył rozmowę. Trzymając jej i-phona w dłoni  zaczął nagrywać całą akcję. Swojego pytonga jak zanurza się w pochwie Blondyny. Olę połykającą owłosionego loda. Jej wypięty w jego stronę tyłek. Kaja obejrzała się za siebie:
    – To nie fair!! Wyłącz to! – krzyknęła.
    – Daj spokój Blondyna, to twój telefon. Wszystko zostaje u Ciebie! – uspokoił ją leżący Niko.
    uspokoiło ją to, była już bardzo podniecona.
    – Ale pakowna pizda… – Olo zaczął komentować nagrywany film. Włożył aparat między jej nogi, żeby widz zobaczył wielkie jądra zwisające w rozepchanej pochwie.
    Wyjął kutasa i zaczął powoli wyjmować korek analny z jej odbytu. Kaja znów poczuła ból. Jej zwieracze nie chciały wypuścić czarnej gumy.
    – A teraz Bondyneczka odda nam swój odbyt do zabawy…
    – Aaaa – jęknęła, gdy korek wyszedł cały zostawiając rozszerzoną kakaową dziurę. Wepchnął jej korek w usta. Przed chwilą był w jej odbycie, a teraz ona ssała go jak najsłodszą rzecz.
    – Taaak, liż suko – zobaczył przed sobą kamerę telefonu.
    Ole splunął  w zwolnioną dziurę, po czym włożył trzy palce. Wepchnął mocno. Ból przeszedł jej odbyt. Uciekła z dupą. Zrobiła kilka kroczków na kolanach. Łysy złapał jej biodra, przyciągnął do siebie.
    Jebał ją palcami w dupę.
    – Taaak, krzycz dziwko – dołożył czwarty palec, odbyt naprężył się.
    Przestał na chwilę, szybkim ruchem dłoni ściągnął z kutasa pomieszane soczki z penisa i cipki. I powoli wciskał pięć palców.
    – No zobaczymy, czy pochłonie pięć…
    Usłyszała głośne plaskanie ud. To Ola dojeżdżała właśnie Nika. Z czystą pizdą nabiła się po same jaja Bruneta. Podnosiła się na dwadzieścia centymetrów i opadała z mlaśnięciem na jądra bruneta. Jęczała przy tym jak dziwka.
    – O Blondi złapała pięć palców, teraz przyjmię rękę…
    Mięśniak, zaczął szybkim ruchem łapy jebać jej odbyt. Krzyczała. Wyjął dłoń. Dziura była niemal tak rozszerzona jak czerwona z podniecenia pizda. Włożył jej dłoń do buzi:
    – Ssij to! Ssij!
    Wjechał jej w dupę, od razu wsunął 30 centymetrów. Poczuła jego gorące kule na szparce.
    – Ja pierdole – to był jej pierwszy anal.
    – Tak, suko, teraz zaboli
    Olo odłożył telefon z kręconym filmem na regał, tak aby złapać w kadrze siebie penetrującego odbyt Bolndyny i Czarnulkę skaczącą na fiucie Nika. Wstał z klęczek uniósł się nad nią, tak że stopy miał na wysokości jej twarzy i ponownie wsadził kutasa w anus.
    – Aaaaaachh! – westchnęła zrozpaczona i podniecona
    Ponownie na nią naparł po same kule, docisnął jej głowę do podłogi. Ruchał szybko. Sięgnęła rączką między kolanami i zaczęła masować łechtaczkę. W podnieceniu zbliżyła usta do stopy łysego i ssała jego duży palec.
    Zwolnił ruchy, wyjął potwora i obrócił się o dziewięćdziesiąt stopni. Położył jej stopę na głowie dociskając do podłogi. Nakierował palcami chuja pionowo w dół. Wkładał powoli w jej kakaowe oczko. Kaja wrzasnęła, gdy poczuła 30 centymetrowego ogiera w obróconym położeniu. Jej odbyt był maksymalnie rozciągnięty. Pozycja nie pozwoliła Pakerowi na szybkie jebanie, robił to powoli. Złapał obiema łapami jej lewy pośladek, który miał przed sobą, ścisną i klepnął.
    Niko zdjął z siebie Aleksandrę.
    – Dawaj kurwę na dwa baty!
    – Też chcesz pofikać w odbycie!? – Łysy uśmiechnął się, wyjął chuja z dziurki która przypominała już krater. Położył się na plecach. Pomasował penisa i poklepał się w kolana,Kaja wiedziała co ma robić, wskoczyła na Pakera, roztarła ślinką cipę i powoli nabijała się na pal. Niko zaszedł ją od tyłu. Wślizgnął się w rozepchany odbyt. Minęła chwila zanim złapali wspólny rytm. Kaja jęczała jebana przez dwie dzidy naraz. Jej donice latały nad twarzą Łysego. Położyła się na szerokiej klacie Ollego, żeby wzmocnić odczucia. Ola w tym czasie, chwyciła aparat i nagrywała dwa węgorze nurzające się w obu dziurach Blondyny. Weszła między poruszające się męskie poślady żeby ująć opięte moszny korkujące pizdę i odbyt koleżanki. Odłożyła telefon na szafkę, weszła na sofę i powoli usiadła pakerowi na twarzy. On w odpowiedzi zaczął chlastać językiem jej cipuszkę. Osiadła do końca przyduszając go. Czuła jego język w sobie. Zaczęła masować piersi. Nagle poczuła dłonie Nika na ramionach. Przyciągnął ją do siebie i siedzącej przed nim Blondyny. Poczuła na swoich piersiach napierające donice Kai. Ich usta i figlarne języczki zwarły się ze sobą w miłosnym uniesieniu. Potem dołączyły do nich usta Nika. Kaję jebały ostro dwa chuje. Poczuła, że dochodzi. Zanurzyła się w piersiach koleżanki. Aleksandra poczuła duszącego się w jej kroczu Ola, zeszła z twarzy swojego ogiera. Kaja upadła na tors Pakera i wydała z siebie jęki orgazmu. Czarnulka Kołysząc biodrami podeszła do okna i otworzyła  je na oścież. Stała naga rozkoszując się chłodnym powietrzem na jej zlanym potem ciele. Niko zeskoczył z Kai, znalazł się przy niej. Mocno złapał za ramiona. Oparła się o jego klatę. Chwyciła wciąż stojącego penisa.
    – Chcesz się przewietrzyć dziwko!? Chodź zabawimy się na balkonie – otworzył długie okno na balkon.
    Poczuła orzeźwiający powiew powietrza, gdy wypchnął ją na zewnątrz.  Było gorąco, mimo że byli na zacienionej północnej stronie. Położył ją na drewnianym stoliku do kawy. Wysunął jej biodra do siebie. Uniósł do góry jej nogę, by lepiej odsłonić cipkę. Splunął. Rozsmarował ślinę po łechtaczce. Wbił w nią wzrok i wszedł od razu po same jaja. Najpierw powoli, potem przyspieszył jebanie. Stolik był mały, zaczął się poruszać w rytm jego ruchania, osunęły jej się dłonie. Nie miała się na czym zaprzeć i wkrótce zwisała głową w dół eksponując piersi ze sterczącymi sutami. Zgniótł je.
    Wkrótce na balkonie znalazł się Olo z nabitą na pytę Kają. I nagrywającym telefonem w dłoni.

    – Czarna jak zwykle z niezaspokojoną pizdą… – wzbogacił akcję swoim komentarzem.

    Zobaczył zwisającą głowę Oli i natychmiast wyją swojego pytona z odbytu Blondynki. Ujął głowę Czarnulki za kark i poddał się jej pieszczotom. Gdy zlizała zmieszane soczki Blondynki i jego zaczął zagłębiać go w jej gardło. Wszystko nagrywał. Uwolniona Kaja przyskoczyła do Nika i pocałowała go namiętnie w usta. Ten jebiąc ciało Czarnulki wepchnął jej język do buzi. Mężczyźni znaleźli wspólny rytm jebiąc ciało Czarnulki, jeden w wyeksponowaną cipę, drugi w gardło. Ola wyćwiczona przez Nika niemal połykała potwora Łysego, czuła na nosie jego wielką mosznę. Ślina zalewała jej oczy. Panowie prowadzili ze sobą rozmowę podsumowując zdolności swoje i możliwości swoich dziewczyn.
    – Hej Panowie!! – Kaja oderwała usta od swojego kochanka. Zorientowała się, że są całkowicie odsłonięci. Balkon miał siatkowe ścianki, przez które widać było każdy ich ruch. Na szczęście okolica nie była zabudowana, ale przed nimi trwała budowa, którą mijały idąc do pracy. Akurat na wprost balkonu były kontenery roboli, a na jego wysokości otwarty hol, na którym kłębiło się siedmiu, lub ośmiu roboli. Kilku z nich kręciło telefonami ich zboczone akcje.
    – Jak skończycie to przerzućcie do nas te kurwy! – jeden z robotników ściągnął spodnie i zaczął się masturbować.
    Nikt na balkonie nie zareagował. Olo dał skończyć Oli lizanie jąder, po czym podszedł do Kai.
    – Dam ci jeszcze 5 stówek, jak podejdziesz do barierki i pokarzesz im cycki – mruknął do niej.
    -Dawaj Kaja, będzie wesoło, nie bądź taka poważna! Sama widzisz że nasze chuje też widzą… – zachęcał Niko.
    „Może i widzą, ale banda wyposzczonych facetów dostrzega tylko mnie i Olę”.
    Niko nie dał jej się długo zastanawiać, wyszedł z Oli i postawił Kaję przed barierką, sam stanął za nią. Złapał dłonią za szyję, drugą zaczął miętosić wielkie cyce Blondynki. Robole zawyli z zachwytu, kolejni ściągali spodnie publicznie masturbując swoje włochate pały. Brunet znowu wepchnął chuja w kakaowe oczko Kai, ręką zaspokajał jej cipkę. Kaja jęknęła, przymknęła oczy żeby nie wiedzieć zbiorowiska roboli. Trzymała się mocno barierki. Jej cyce bujały się w rytm uderzeń Nika. Ktoś zatrzymał się na ulicy i ich obserwował.
    – Mówiłem, żeby brać kurwy jak tylko tu przyszły! – krzyczał jeden z budowlańców.
    Minęła chwila, a Łysy postawił Olę obok Kai i też zaczął ją pierdolić na widoku wyposzczonych mężczyzn. . Ostro jebał jej cipkę.  Sięgnął po kamerę, by uwiecznić sex-akcję. Skierował kadr na przewieszoną przez barierki Blondynkę, potem na owłosioną klatę Nika, czerone poślady Blondynki odbierające kolejne plaśnięcia męskich bioder i na napaloną grupkę roboli, ułożył jej nogę na balustradzie. Obie ruchane dziewczyny piszczały w ekstazie. Olo skierował głowę Czarnulki do Kai.
    – Dawaj, liżcie się! – zachęcił klepnięciem w tyłek.
    Dziewczyny musnęły się ustami z początku niepewnie, jednak później ich języczki dotknęły się śmielej wymieniając wszystkimi płynami jakie zebrały tego dnia. Cyce falowały. Poślady mlaskały w miarę uderzeń bioder ich ogierów. Brunet odchylił głowę swojej dziwki i włożył w jej usta różowy materiał trzymając dwa końce miał Blondynkę, jak na wędzidle. Jebał jeszcze mocniej. Jak się później okazało, różowym materiałem były stringi Oli. Niko stęknął, był to znak że zaraz zacznie szczytować. Wyjął powoli kutasa z dupki Kai. Fiut ciągnął się powoli przez jej zwieracze. Opadła delikatnie na barierkę.
    – Potrząśnij jeszcze cyckami dziwko! – krzyczała widownia
    Kai było wszystko jedno, przed chwilą pół osiedla widziało, jak Niko penetruje jej odbyt, drugie pół słyszało jej pojękiwania. Zakołysała ramionami wprawiając w ruch wielkie balony. Jej kochanek w tym czasie przewinął stringi między jej nogami i pocierał drażniąc łechtaczkę. Następnie z uśmiechem na twarzy rzucił mokre stringi robolom. Tamci zawyli z zachwytu, wywiązała się szamotanina, walczyli o cenny suwenir.
    – Dawaj ją na glebę! – powiedział Paker wychodząc fiutem ze szparki Oli – dochodzę, spuszczamy jej w anusa! – zwalił kilka razy gruchę. W tym czasie Niko przytrzymał głowę Kai na posadzce wypinając jej dziurę w stronę Olego. Przywołał Aleksandrę, by ta popracowała nad jego kutasem, sam chwycił za telefon podany mu przez kumpla. Czarnulka przyskoczyła do włochatego penisa i obiema dłońmi zaczęła mu walić petardę.
    Łysy wszedł w Kaję, gładko przez rozpracowane zwieracze.  Wykonał powolny ruch biodrami i stęknął. Kaja poczuła ciepłą spermę w odbycie. Wyszedł z niej rozszerzył jeszcze jej pośladki oglądając swój nektar, poczym podłożył fiuta Czarnulce. Wylizała ze smakiem. Kaja wciąż z głową przy posadzce poczuła znajomego włochacza w swojej dupie. Niko wszedł do połowy. Zaczął się w niej masturbować. Sapał głośno.
    – O kurwa! Kurwa! Leci! – poczuła kolejną dawkę nasienia zalewającego jej środek – Nie ruszaj się kotku! – Kaja nie ruszała się, mimo to czuła wypływającą spermę. Ciepły płyn powoli spływał na jej wymęczoną szparkę.
    – Cyganeczko chłeptaj! – rozkazał Niko przystawiając głowę Czarnulki do rozciągniętego odbytu Blondynki.
    Mężczyźni usiedli wygonie w wiklinowych fotelach, spoceni wpatrywali się jak Ola wkłada paluszek do dziury Kai, jak wyjmuję grudę spermy i łyka. Kolejną porcję podała Kai. Potem wpiła się ustami w jej dziurę i wyssała biały nektar. Trzymając w buzi podeszła do koleżanki. Ta podniosła się, reszta spermy wyciekła z jej dupy na cipkę i posadzkę. Czarnulka pocałowała swoją koleżankę, podzieliła się zmieszanym nasieniem. Trwały tak w namiętnym pocałunku, sperma lała się z ich ust na policzki i piersi. Odwróciły się do swoich Panów i z uśmieszkiem połknęły ich nektar.
    – Dobre suki – pochwalił ich Niko. Kaja usiadła mu na jego kolanach, Ola przysiadła się na Pakera. Odpoczywali po rozrywce. Spocone, zaspermione i szczęśliwe. Kaja wtuliła się w twardy, owłosiony tors swojego ogiera, on zaczął ją głaskać po miękkiej i mokrej skórze. Chciała tak trwać jak najdłużej, przymknęła oczy…
    Robole powoli rozchodzili się do swoich zajęć. Słońce przesunęło się na zachód.
    Potem Niko wysłał je pod prysznic, dziewczyny umyły się. Ubrały – w mokre koszule i kuse spódniczki w jakich przyszły. Ola nie miała majteczek, Kaja jak się okazało też je zagubiła podczas ruchania. Zgubiła również stanik. Niko zareagował na to wszystko uśmiechem i wzruszeniem ramion
    – Poszukam i jak się znajdą to oddam! A jak nie, to spytajcie chłopaków na budowie – mrugnął do nich wesoło.
    – Pod blokiem czeka na was taksówka – dołączył do nich Olo, po raz pierwszy w ubraniu – I jeszcze coś słodkiego od tatusia – włożył rulon banknotów do stanika Oli, gdy zauważył, że Kaja go nie ma, ostatni raz zgiął ją wpół. Podniósł spódniczkę, zapakował zwitek banktów we wciąż rozluźnione zwieracze anusa. Klepnął w wielkie, czerwone od ciosów poślady – Zarobiłyście niezłą sumkę, zapłaćcie taksówkarzowi, a jak żal wam kasy to co wam szkodzi opierdolić jeszcze jednego chuja…

     

    Dziewczyny długo wspominały tamten dzień. Jak na złość okazało się, że Olo nie zapisał kręconego filmu, a Kaja-Kasia chętnie by go powspominała z palcami w cipce. Brakowało jej dobrego grzmocenia. Tydzień później, będąc na zebraniu koła wolontariuszy spotkała Filipa spojrzała mu w oczy. Wybaczyli sobie. Kaja w ramach przeprosin oddawała mu się przez całą noc. Potrzebowała żeby ktoś zaspokoił jej cipę. Spełniła nawet fantazję Filipa związując włosy w dwa kucyki i zakładając na gołe cyce i pizdę farmerskie spodnie na szelki. Nie było to jednak ruchanie tak podniecające, jak ze starszymi mężczyznami.  Nazajutrz, podczas leniwego niedzielnego wstawania Kaja dostała wiadomość sms od nieznanego numeru, spojrzała na bok, Filip spał w jej łóżku obok niej. Otworzyła wiadomość:
    > Znalazłem twoje rzeczy. Odbiór osobisty <
    Kto to, czyżby… Ale skąd ma mój numer?
    > Kim jesteś? <
    W odpowiedzi dostała plik video, na którego okładce znajdowała się jej podniecona twarz, za nią włochata męska klata na balkonie…  i zdjęcie: ładnie umięśniony tors mężczyzny, pokryty owłosieniem. W lewej dłoni trzymał filiżankę z poranną kawą, miał na sobie obcisłe bokserki z których przez przedni otwór wystawał dobrze znajomy włochaty penis, z odsłoniętą żołędzią, postawiony na baczność, gotowy na zabawę…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Harry McGonagall

    Kontynuacja opowiadania “Kaja i Niko”

  • Przygoda

    Pewnego letniego dnia wracając z pracy autobusem bardzo mocno zatłoczonym autobusem znalazłem się za plecami jednej pani, którą znałem z widzenia gdyż często jeździliśmy właśnie tym autobusem i mieszkaliśmy niedaleko siebie. Była to bardzo atrakcyjna kobieta, która mi się podobała. Ponieważ tłok był bardzo duży zostałem dociśnięty do jej pośladków. Poczułem ciepło i zapach jej ciała, a mój penis zareagował natychmiast. Napęczniał wypełniając spodnie. Tłok był bardzo duży, więc chcąc czy nie chcąc a właściwie chcąc mocno przytuliłem się do jej pośladków. Ona chyba wyczuła mojego twardego penisa bo lekko odwróciła głowę i się uśmiechnęła. Byłem trochę zmieszany bojąc się jak zareaguje, ona jednak nie starała się odsunąć, lecz lekko wypięła pupę tak że jeszcze mocniej mój twardy penis dotykał jej pośladków. W rytm kołysania się autobusu, ocierałem się o jej pośladki. Każde z nas jedna ręką trzymało się czegoś a druga ręka swobodnie była opuszczona w dół i właśnie te ręce się spotkały.

    Na kolejnym przystanku, kiedy jedni wysiadali a inni wsiadali ona odwróciła się do mnie przodem. znów tłum pasażerów nas ścisnął tak, że teraz oparła się o mnie piersiami. Nasze ręce znów się spotkały. Ujęła moją dłoń i przyciągnęła ją do swojego krocza, a że była w cienkich letnich spodniach wyczułem jej cipkę, i zacząłem lekko masować ją po cipce. Przymknęła oczy i czułem jak szybciej oddycha. Jej dłoń znalazła mojego twardego kutasa, dyskretnie go ściskała i masowała przez spodnie. Niewiele brakowało a bym się spuścił. Jednak dojechaliśmy do naszego przystanku wtedy szepnęła “chodź ze mną”. Szybko doszliśmy do jej mieszkania prawie nie rozmawiając. Natychmiast po wejściu do mieszkania przytuliła się do mnie i namiętnie się całowaliśmy. Po chwili powiedziała “odświeżę się” – idę z Tobą powiedziałem. Szybko zdjęliśmy ubrania widziałem jej nagie ciało, jędrne piersi. Musiała być podniecona, bo sutki były sterczące.

    Weszła do kabiny, a ja stanąłem za nią. Odkręciła ciepłą wodę, a ja przytuliłem się do niej od tyłu. Ująłem w dłonie piersi, całowałem po szyi, palcami drażniłem sutki, mój sztywny penis był między jej pośladkami. Poddała się tym pieszczotą całkowicie. Wypinała do tyłu pupę, więc ulokowałem mojego penisa między jej udami tak, że dotykał szparki. Lekko się poruszałem tak, że penis ocierał się po wargach sromowych. Pochyliła się jeszcze mocniej, więc chciałem wejść w nią od tyłu, lecz ona chwyciła dłonią za penisa i pieściła się nim po cipce pozwalając tylko żeby sam koniec wchodził. Bardzo chciałem wejść w nią lecz ona odwróciła się z uśmiechem nalała żelu na moją i swoją dłoń  mówiąc “umyj mnie”.

    Co to była za rozkosz myć jej piersi, dotykać sutki ona też myła mój tors, a gdy ja dłonią zjechałem na brzuch ona też myła mój brzuch stanęła w lekkim rozkroku więc wsunąłem dłoń miedzy jej nogi mimo że była mokra od wody wyczułem że cipkę ma wilgotną z podniecenia. Gdy ja zajmowałem się jej cipka ona chwyciła mojego kutasa i bardzo czule go myła. Ściągnęła napletek bawiła się główka, chwyciła też za jądra. Moje palce wsuwały się w jej mokrą szparę, bawiłem się jej wargami sromowymi.

    Chodźmy do sypialnie powiedziałem

    Nawet nie wycieraliśmy się z wody tylko całując się przeszliśmy do sypialni. Położyła się na łóżku a kiedy ja chciałem też się położyć  powstrzymała mnie. Leżała cała naga ja stałem nagi. Patrząc na mnie uśmiechała się i po chwili rozchyliła nogi. Paluszkami zaczęła pieścić swoją cipkę. Było to niesamowicie podniecające tak na nią patrzeć. Pochyliłem się nad nią i zaczęliśmy się namiętnie całować. Chwyciła mnie za penisa i go masowała nie przestają się całować. Moja dłoń powędrowała do jej piersi lekko je ściskałem chwytałem za sutki, zjechałem dłonią po brzuchu między jej nogi. Rozchyliła je mocno cipkę miała bardzo wilgotną. Kiedy dotykałem cipki unosiła biodra bym wsunął palce do środka. Kiedy jej wkładałem palce w cipkę, pojękiwała. Znalazłem ten magiczny guziczek, a gdy go pieściłem poruszała biodrami i coraz głośniej pojękiwała. Ja pieściłem jej cipkę ona mojego kutasa.  Jej dłoń nieustannie przesuwała się od czubka do nasady.

    Gdy z pocałunkami z piersi przeniosłem się na brzuch czułem, że oczekuje, kiedy mój język dotknie jej cipki. Położyłem się między jej nogami ręce włożyłem pod pośladki i językiem musnąłem po cipce. Aż zadrżała. Drugie muśnięcie i znów dreszcz. Mój język wsunął się miedzy wargi sromowe, a jej ciało się wyprężyło rozchyliła mocno nogi. Pomogłem sobie palcami rozchyliłem cipkę i mój język wszedł jak najgłębiej poruszałem nim szybko, Chwytałem ustami jej wargi sromowe. Kiedy dotarłem językiem do łechtaczki aż krzyknęła. To było to miejsce. Język pieścił łechtaczkę najpierw wolno namiętnie, a z czasem coraz szybciej. Jęczała głośno z rozkoszy. Przytrzymała mi głowę bym nie przerwał i po chwili jej ciałem wstrząsnął orgazm, a z ust wydobył się okrzyk rozkoszy. Wyprężyła ciało mocno trzymała mi głowę przy cipce, szybko oddychała. Składałem pocałunki na jej cipce delikatnie pieściłem palcem aż się uspokoiła. Wtedy położyłem się na plecach i lekko pociągnąłem ją na siebie. Położyła się tak, że mój kutas był miedzy jej piersiami. Całowała mnie po torsie, po brzuchu, aż zsunęła się niżej. Ujęła kutasa dłonią ściągnęła napletek i koniuszkiem języka dotknęła czubka. Poczułem dreszcze po chwili jej usta objęły całą główkę, a język ją drażnił, dłoń przesuwała się w dół i w górę. Było cudownie.  Czułem, że długo nie wytrzymam chyba ona też to wyczuła, bo jej ruchy w dół i w górę stały się szybsze. Mocno ściskała kutasa i stało się trysnęła struga spermy na mój brzuch. W jej  oczach widać było satysfakcję jeszcze przez chwilę pieściła mojego kutasa, aż cała sperma wypłynęła z niego. Wtedy palcem bawiła się tą spermą na moim brzuchu, a na koniec przytuliła się do tej spermy piersiami i brzuchem kiedy się całowaliśmy. Długo leżeliśmy przytuleni

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    pawmen

    Chętnie nawiążę kontakt z panią do wymiany sex fantanzji

  • Lato z siostra

    Wakacje jak zwykle spędzałem u dziadków na wsi. Rodzice co roku przywozili tu mnie i moją siostrę, żebyśmy odpoczęli od miasta. Lubiłem tu przyjeżdżać – chodziłem na długie spacery do lasu, bawiłem się ze zwierzętami, czasami dziadek dawał mi pojeździć traktorem. Mieli spore gospodarstwo i sad, gdzie można było pojeść sobie różnych owoców prosto z krzaka. Fajnie jest spędzić trochę czasu na łonie natury. Wieczorami zaś grywałem z siostrą w karty albo jakieś gry planszowe.

     

    Dzieliliśmy z moją siostrą Natalką jeden pokój. Stanowiło to kolejny urok tych wakacji. Natalia była ładną, piętnastoletnią blondynką, a ja napalonym szesnastolatkiem, bardzo często myślącym o seksie, ale nigdy wcześniej nie miałem okazji zobaczyć na żywo nagiej kobiety. Zamieszkiwanie w jednym pokoju z dojrzewającą panienką dawało mi po części taką możliwość. Każdego poranka leżałem w łóżku oczekując niecierpliwie, aż moja siostra się zbudzi. Udawałem, że jeszcze śpię, i spod przymrużonych powiek obserwowałem, jak Natalka wstaje i się ubiera. Nasze łóżka stały równolegle do siebie, przy przeciwległych ścianach pokoju, siostra ubierając się stała zawsze przodem do swojego łóżka a tym samym tyłem do mojego i nie wiedząc, że się jej przyglądam, zdejmowała piżamę i wkładała bieliznę. Widziałem wtedy przez moment jej gołą pupę. Nogi też miała bardzo ładne – szczupłe i długie. Parę razy udało mi się nawet zobaczyć cycki i cipkę, niestety bardzo niewyraźnie, bo jeśli już obracała się przodem do mnie, to musiałem mocno mrużyć oczy żeby nie zauważyła, że nie śpię, przez co nie miałem zbyt dobrego obrazu. A kiedy Natalia tylko wychodziła z pokoju i szła na śniadanie, od razu chwytałem się za fiuta. Po takich porannych widokach dochodziłem w kilka chwil. Moja pościel niemal codziennie przyjmowała w siebie wytrysk, często miałem potem problem z jej wyczyszczeniem, ale z czasem nauczyłem się trzymać pod poduszką jakąś chusteczkę lub kawałek papieru toaletowego, żeby mieć się nad ranem w co spuszczać.

     

    W ciągu dnia też zdarzało mi się załapać na jakieś ciekawe widoki. Czasami siostra przychodziła się przebrać do pokoju i kiedy akurat też się tam znajdowałem, mogłem sobie popatrzyć. Byłem przecież jej bratem, więc się mnie nie wstydziła. Oczywiście bielizny wtedy nie zdejmowała, ale wystarczyło mi, że zobaczyłem jej ciałko w samych majteczkach i staniku, a już się napalałem i zaraz leciałem do toalety.

     

    W ubiegłych latach nie dostrzegałem powabów swojej siostry. Była przecież wtedy jeszcze gówniarą. Dopiero w te wakacje zauważyłem, że jej ciało zaczęło nabierać ponętnych kształtów – pupa się zaokrągliła, zaczęły jej rosnąć piersi… Kiedy pierwszy raz tego lata zobaczyłem ją nago, momentalnie się podnieciłem, co mnie trochę zdziwiło, bo to przecież moja własna siostra. Pamiętam, jak po pierwszej nocy spędzonej tu u dziadków, zbudziło mnie krzątanie się Natalki. Otworzyłem oczy i zauważyłem, że się rozbiera. Myślała, że jeszcze śpię. Nie chciało mi się jeszcze wstawać, więc leżałem przeciągając się leniwie i patrząc na nią bez większego zainteresowania. Kiedy jednak zsunęła spodenki piżamy i ujrzałem jej pośladki, aż dostałem wypieków na twarzy. Z zapartym tchem patrzyłem, jak wciąga na siebie majtki. Nie wiedziałem, co się ze mną dzieje. Jak po chwili sięgając po leżący na fotelu obok stanik obróciła się bokiem do mnie, odruchowo przymrużyłem oczy, podświadomie nie chcąc, by zauważyła że nie śpię. Powieki jednak miałem niezauważalnie uniesione i ujrzałem od boku krągłość jej dojrzewających piersi. Wtedy uczułem tak silne podniecenie w kroku, że dotarło do mnie, jak bardzo pobudziła mnie moja siostra. Kiedy wyszła z pokoju, onanizowałem się, pierwszy raz myśląc przy tym o Natalce. Potem przez te myśli czułem wyrzuty sumienia, ale od tamtego dnia już zawsze przy masturbacji nachodziły mnie wizje nagiej siostry, wspomagane tym, że teraz niemal co dzień widywałem ją bez ubrania. W końcu przestałem wypierać fakt, że tak mnie ona podnieca. Zresztą może i nie ma się co dziwić, że tak na mnie działała – była przecież jedyną dziewczyną, którą widywałem nago, do tego ładną i zgrabną, więc siłą rzeczy jako dojrzewający napaleniec dzielący z nią pokój, musiałem w końcu dostrzec powaby jej ciała.

     

    Najciekawiej bywało zawsze przy niedzieli. Chodziliśmy wtedy z babcią i dziadkiem do kościoła na poranną mszę. Natalka w ten dzień stroiła się z rana dłużej niż zwykle, dając mi więcej podniecających widoków. Po wciągnięciu na pupę majtek, zakładała rajstopy, co trochę jej zajmowało. A ten widok, jak naciąga rajtuzy na swoje długie nogi, sam w sobie był bardzo ponętny. Męczyła się zawsze, żeby odpowiednio ułożyć nylon – szczypała materiał w łydce, ciągnęła do góry, następnie tak samo na kolanie i udzie… Najpierw jedna nóżka, potem druga, by na koniec podciągnąć sobie gumkę rajstop na brzuch. A w tych cienkich rajstopkach jej tyłek i nogi były jeszcze seksowniejsze. Obserwując ten spektakl nigdy nie wytrzymywałem i zaczynałem pod kołdrą masować się po kutasie, lekko i bardzo wolno, żeby siostra nie usłyszała ani nie zobaczyła żadnych dziwnych ruchów pod moją kołdrą. Zazwyczaj jednak nawet takie nieznaczne dotykanie się powodowało, że przy tych widokach spuszczałem się w spodenki piżamy jeszcze zanim wystrojona do kościoła Natalka wyszła z pokoju.

     

    Pewnej niedzieli moja siostra zaspała i wstała trochę później, niż powinna. Ja mimo tego czekałem, aż w końcu się zbudzi i zacznie się ubierać, bo koniecznie chciałem zobaczyć jej dupę. Wreszcie wstała i zobaczywszy, która jest godzina, w pośpiechu wyskoczyła z piżamy. Nie miałem czasu czekać, aż wystroi się do końca, bo sam przez to nie zdążyłbym się wyszykować do kościoła, kiedy więc wciągnęła już na siebie bieliznę, także wstałem i jej dalsze strojenie oglądałem też się już ubierając. Podrajcowałem się jak zwykle, tylko że nie miałem już czasu się wytrzepać i pojechałem na mszę strasznie nabuzowany.

     

    Siedząc wtedy w ławce koło siostry, ciągle patrzyłem na jej nogi. Miała na sobie białą sukienkę, która na stojąco sięgała jej do połowy uda, ale w pozycji siedzącej podwijała się i zakrywała bardzo niewiele. Jak Natalia założyła nogę na nogę, to uniesione udo było widoczne w całości, prawie do samej pupy, dało się zobaczyć nawet przyciemnienie części majteczkowej rajstop. Aż chciało się ją za tę nóżkę złapać, ale musiałem zadowolić się samym patrzeniem. Sterczał mi przez całą mszę.

     

    Kiedy po kościele jechaliśmy do domu, zaczął padać deszcz. Po powrocie poszliśmy z siostrą do pokoju. Świerzbiło mnie, żeby już zadekować się w kiblu i w końcu sobie zjechać na ręcznym, ale przedtem jeszcze chciałem zobaczyć, jak Natalia się przebiera, bo zazwyczaj po kościele zmieniała swoją wyjściową sukienkę na jakieś inne łachy, żeby jej nie pobrudzić szwendając się po dworze. Tylko, że tym razem akurat padało i wcale nie zamierzała wychodzić z domu, więc na razie się nie przebierała. Miałem już zawiedziony wyjść z pokoju w wiadomym celu, ale spytała mnie od niechcenia, czy nie zagram z nią w karty. Zamierzałem odpowiedzieć, że później, ale zobaczyłem, jak w tej swojej białej sukience siada po turecku na podłodze, opierając się o ścianę. Patrząc między jej rozwarte uda momentalnie zmieniłem zdanie.

    – Dobra – odparłem, sadowiąc się naprzeciw niej.

    Oj, to będzie niezwykle emocjonująca gra – pomyślałem sobie, wpatrując się jak urzeczony w krocze siostry. Białe majtki w kolorowe groszki świeciły spod rajstop. Natalka rozdała karty i zaczęliśmy grę w makao. Karty mało mnie obchodziły – kto by tam się interesował grą, mając tak dokładny wgląd w majteczki seksownej nastolatki. Cały czas wyobrażałem sobie, że dotykam ją po nogach. Strasznie intrygowały mnie te jej rajstopy, ciekawiło mnie, jak to jest dotykać okrytej nimi nogi, czy są na niej chropowate, czy może gładkie. I jeszcze ta ich wzmocniona część majteczkowa, grubsza i ciemniejsza w górnej części uda i w kroku…

     

    Kiedy w następnej grze rozdawałem karty, tych przeznaczonych dla Natalki nie kładłem normalnie przed nią na podłodze, tylko układałem na jej udzie, żeby chociaż w taki sposób móc sobie „przypadkowo” dotknąć palcem do jej nogi. Widocznie uznała to za żart, bo zachichrała się, kiedy tak rozdawałem. Miała dobry humor, co chwilę się uśmiechała, zacząłem sobie wyobrażać, że tym uśmiechem zachęca mnie do dotknięcia jej. Od poprzedniego dnia się nie masturbowałem, ona siedziała przede mną w takiej seksownej pozycji, zwyczajnie nie wytrzymałem i położyłem rękę na jej udzie.

    – Co? – spytała, nie wiedząc o co mi chodzi.

    – Nic, nic… – speszyłem się i dla usprawiedliwienia się, poklepałem ją po przyjacielsku po nodze. – Dobrze ci dzisiaj gra idzie.

    Musiało to wyglądać co najmniej dziwnie. Zabrałem rękę i graliśmy dalej, ale ciągle tak we mnie buzowało, że zaraz znowu nie mogłem się powstrzymać. Zacząłem łaskotać palcami wewnętrzną część jej uda.

    – Łaskotanki! – krzyknąłem.

    – Oj zostaw! – odepchnęła mnie i zachichotała, kładąc kartę na stos.

    Kiedy po kilku turach złapałem ją znowu, wykrzyczałem: „Koń gryzie!”, i zacząłem ściskać jej nogę.

    – Nieee! – zapiszczała i zaczęła się śmiać, ale zaraz odparła – Koń zdechł!

    Musiałem wtedy przestać ją ściskać, bo taka była reguła tej głupawej zabawy w „konia”, ale ręki nie zabrałem i zacząłem jeździć nią po nodze siostry do przodu i z powrotem. Była gładka i śliska w tych rajstopach. Uszczypnąłem ją w udo i chwyciłem dwoma palcami materiał rajtuz, odciągając nylon od jej skóry.

    – Fajne masz rajstopki – powiedziałem, miętosząc ich materiał w palcach.

    – Grasz, czy się wydurniasz?! – zezłościła się, bo zupełnie zapomniałem o kartach. – Weź mnie nie łap, tylko skup się na grze! – uderzyła mnie w niesforną rękę. Wypuszczony nylon strzelił jej w udo.

    – Gram, gram… – wydyszałem podniecony i rzuciłem jakąś losową kartę z ręki na stos.

    – I co to ma być?! Nie możesz tu tego położyć! Weź myśl co robisz! – irytowała się.

    Zabrałem więc niewłaściwą kartę i chwilę się zastanowiwszy, położyłem inną, pasującą. Grając dalej, ciągle gładziłem siostrę po nogach – niby tylko tak od niechcenia. Zauważyłem, że kiedy głaskam ją jedynie mimochodem, jednocześnie skupiając się na grze i kładąc właściwe karty, to te moje dotykanki jej nie przeszkadzają. Trochę więc sobie pomacałem, ale po czasie jakoś mi to nie wystarczało, coraz bardziej chciałem złapać ją też w kroku. Sama zresztą była sobie winna, bo cały czas siedziała ze skrzyżowanymi nogami, świecąc tymi swoimi majtkami w groszki, jakby w ogóle nie zauważała, jak się w nie wpatruję.

     

    – Fajne masz gacie, wiesz? – zagadnąłem w pewnym momencie.

    Natalka się zaczerwieniła i uśmiechnęła wstydliwie pod nosem.

    – A weź, gdzie ty mi się patrzysz, ty zboczku, hihi – zachichrała się i złączyła nogi, unosząc kolana pod brodę i udając, że dopiero dostrzegła, jak pożądliwie wpatruje się w jej krocze.

    – No nie wstydź się majtek, nie chowaj, fajne są – uśmiechnąłem się również, nadając głosu żartobliwy ton.

    – Oj weź… – bąknęła wstydliwie, rumieniąc się jeszcze mocniej i z nadmierną uwagą patrząc się w trzymane przez siebie karty.

    – Dasz dotknąć? – odważyłem się zapytać, niby to żartem.

    Była spięta i zakłopotana, chociaż to ja zachowywałem się głupio. Milczała, więc odważyłem się na kolejny krok, jeśli się wkurzy, najwyżej obrócę wszystko w żart… Odłożyłem karty na bok, uklęknąłem przed Natalką i położyłem ręce na jej uniesionych kolanach. Zacząłem jeździć dłońmi po jej łydkach, po udach… Gdyby mnie odpędziła, albo w jakikolwiek sposób zaprotestowała, to na pewno na nic więcej bym się nie poważył, zostawiłbym ją w spokoju i skończyłoby się na zwaleniu gruchy w kiblu, ale ona siedziała cicho i nieruchomo, a ja w tym wyczułem przyzwolenie. Za chwilę obniżyłem głowę do jej nóg i zacząłem lekko całować po kolanach, czekając, aż mnie odgoni. Dalej jednak się nie ruszała, a ja już lizałem ją po rajstopach, masowałem uda, wjechałem dłońmi na odsłoniętą od spodu pupę i ściskałem ją… Słyszałem, jak Natalka głośno oddycha. Poczułem, że zaczęły jej drżeć nogi. Była zdenerwowana. Dopiero jak wcisnąłem palec pomiędzy jej złączone uda i zacząłem masować ją po cipce, wysyczała: „Zostaw no”, i odepchnęła mnie, ale tak lekko, jakby robiła to tylko dla zasady. Teraz już jednak nie mogło mnie to powstrzymać. Jeszcze namiętniej zacząłem pocierać jej łono. Popatrzyliśmy na siebie niepewnie, poczułem, że jej nogi nie są już tak mocno ściśnięte. Powoli, jakby ciągle nie była pewna czy dobrze robi, rozchyliła je przed moimi oczyma.

    – Dobra, masz… – szepnęła.

    Patrząc się jak urzeczony między uda siostry, odruchowo złapałem się za krocze. Dotykałem przez spodnie swojego fiuta, drugą ręką masując cipkę siostry. Nachylałem się nad nią, przez rajstopy i majtki czułem palcem jej szczelinkę, naciskałem na nią mocno, wpychając materiał odrobinę do środka. Dłoń trzęsła mi się z podniecenia i zdenerwowania, bo pierwszy raz w życiu dotykałem dziewczyny w takim miejscu. Jej rajstopy robiły się tam wilgotne. Położyłem się zaraz przed siostrą i moja głowa znalazła się między jej nogami. Całowałem i lizałem materiał okrywający jej łono, na policzkach czułem dotyk jej ud, uderzał mnie przebijający przez majtki zapach cipki. Rękoma obmacywałem jej nogi i pośladki. Natalka niepewnie położyła dłoń na mojej głowie. Poruszałem swoimi biodrami, ocierając się penisem o podłogę i czułem, że za chwilę spłynie na mnie spełnienie.

    – Dzieci! – usłyszałem nagle zza ściany krzyk babci. Aż się wzdrygnąłem. – Chodźcie na obiad! – darła się babcia z kuchni. – Stoi już na stole!

    Nie, tylko nie teraz – pomyślałem z wściekłością.

    – Zaraz! – odkrzyknąłem, odrywając na chwilę usta od krocza siostry.

    – Już! Bo wystygnie!

    Natalka, jakby głos babci nagle ją otrzeźwił, odepchnęła moją głowę i szybko wstała z podłogi. Nie patrząc na mnie, ruszyła szybkim, nerwowym krokiem w stronę drzwi. Miała podwiniętą sukienkę, tyłek był na wierzchu. Pod drzwiami zatrzymała się na chwilę i nim wyszła, poprawiła ją, obciągając w dół.

    – Natalka… – zawołałem cicho.

    Nie odpowiedziała, wyszła z pokoju ze spuszczoną głową, jakby zawstydzona. Czemu ta babcia musiała mi wszystko zepsuć?!

     

    Siedzieliśmy z Natalką koło siebie, a po drugiej stronie stołu babcia z dziadkiem. Byłem cały roztrzęsiony, jadłem szybko i bałem się, że ktoś zauważy drżenie moich rąk.

    – A co ty taki rozpalony? – spytała mnie babcia. – Czerwony jesteś jak burak, może ty gorączkę masz, hę? – dotknęła mojego czoła. – Oj, ciepły jesteś, żebyś ty mi się nie rozchorował…

    – Nie, wszystko dobrze – burknąłem.

    Siostra patrzyła tępo w swój talerz i mieszała w nim łyżką.

    – Natalka, a dlaczego ty w kościelnej sukience do obiadu siadasz, hę? – kontynuowała swoje gderanie babcia. – Chcesz ją poplamić?

    – Oj nie poplamię – ucięła.

    Złapałem ją pod obrusem za udo. Drgnęła nerwowo i spróbowała uciec nogą, ale nie miała jak, bo zaraz babcia z dziadkiem zauważyliby jakieś dziwne ruchy. Jedząc głaskałem ją po nodze, choć widziałem, że była przez to skrępowana. Dziadek zaczął narzekać, że przez ten deszcz nie może skosić zboża, potem zaproponował mi, że kiedy już będzie kosić, to będę mógł pojeździć z nim kombajnem. Spróbowałem udawać, że się cieszę, ale zupełnie mnie to teraz nie obchodziło.

     

    Kiedy Natalka zjadła, zepchnęła moją rękę ze swojej nogi, odniosła talerz i podziękowała.

    – Zmieńże dziecko tą sukienkę, nie mogę patrzeć jak w niej po domu chodzisz, przecież to szkoda – narzekała babcia, kiedy Natalka wychodziła z kuchni.

    – Dobrze, zaraz się przebiorę – powiedziała, przewracając ze zniecierpliwieniem oczami.

    Czym prędzej dokończyłem posiłek, również podziękowałem i poszedłem do pokoju. Za nic nie chciałem przegapić momentu, kiedy Natalka będzie się przebierała.

     

    Wszedłem do pokoju, siostra stała nieruchomo w głębi, miała poważną minę, patrzyła na mnie. Ciągle była w sukience. Widząc mnie, zaczęła wolno rozpinać guziczki przy jej kołnierzyku.

    – Zamknij drzwi – powiedziała cicho.

    Zamknąłem. Odwróciła się tyłem.

    – Podejdź – poprosiła.

    Zbliżyłem się i stanąłem za nią. Wygięła rękę za siebie i wskazała zameczek swojej sukienki, który znajdował się na plecach.

    – Pomożesz mi to rozpiąć? – spytała, chociaż nigdy dotąd nie potrzebowała pomocy z tym zameczkiem.

    – Daj.

    Złapałem za zamek i nieśpiesznie zacząłem go rozpinać. Serce biło mi coraz mocniej. Patrzyłem na odsłaniające się plecy Natalki i znowu się podniecałem. Stałem tak blisko, że czułem zapach jej włosów. Była tylko troszeczkę niższa ode mnie, jak na piętnastoletnią dziewczynę była raczej wysoka. I szczupła. Jej tyłeczek troszkę odstawał i prawie stykałem się z nim kroczem.

    – Już – wydyszałem w jej szyję.

    – Dzięki – powiedziała i chwyciła dłońmi za rozpięty już kołnierzyk swojej sukienki.

    Zaczęła ściągać ją przez głowę. Wciąż stała tuż przede mną, nie odsunęła się ani trochę, żeby mieć więcej miejsca. Też się nie ruszyłem. Po chwili została w samych majtkach, rajstopach i staniku. Kątem oka zerknęła za siebie, jakby chcąc się upewnić, czy ciągle za nią stoję. Przed nami stał fotel. Pochyliła się nad nim, wypinając pupę. Dotknęła mnie nią. Aż przeszyło mnie przyjemne mrowienie w kroku. Zaczęła składać na fotelu swoją sukienkę, nucąc coś przy tym cichutko. Poruszała się przy tym w taki sposób, że jej pupa drażniła mojego członka. Zrobiłem kroczek do przodu, przyciskając się do niej mocniej. Położyłem dłonie na jej biodrach i głaskałem lekko, rozkoszując się tym zetknięciem z siostrzanym tyłkiem. Dosyć długo i bardzo dokładnie składała tą swoją sukienkę, ocierając się przy tym o moje twarde krocze. Jak gdyby w ogóle nie zwracała na mnie uwagi. Robiło mi się od tego coraz przyjemniej. W końcu Natalka wyprostowała się powoli. Zsunęła sobie rajstopy na kolana i ponownie przywarła do mnie pupą, teraz okrytą jedynie cienkim materiałem tych swoich majtek w dziecinne kropeczki. Przestała nucić, nie odezwała się ani słowem, nawet na mnie nie spojrzała, tylko złapała moją dłoń, którą macałem jej udo, i przesunęła ją na swoje krocze. Zaczęła pocierać się moimi palcami po cipce, dając mi do zrozumienia, że podobało się jej, gdy wcześniej to robiłem. Puściła moją rękę, masowałem ją dalej. Czułem gorąco przebijające przez jej majtki. Zaczęła się wiercić pod moim dotykiem, jeszcze bardziej stymulując pupą mojego penisa. Od tego zetknięcia zaczynało mi się kręcić w głowie. Wiedziałem, że długo już nie pociągnę. Cały czas pachniały mi te jej włosy, przyłożyłem do nich twarz i mocno wciągnąłem powietrze. Zacząłem szczytować i pamiętam, że podczas orgazmu do mojej świadomości docierał ten zapach. Całowałem lekko siostrę po nagim ramieniu, słysząc ciągle jej przyśpieszony oddech. Masując jej łono, przyciskałem ją mocno do swojego krocza. Nawet nie wiedziała, że spuściłem się w gacie. Po wszystkim dalej ją masowałem i ocierałem się o nią, nie chcąc dać po sobie nic poznać. Bałem się tylko, że poczuje zapach mojej spermy, bo rozniósł się w powietrzu. W środku wszystko mi się kleiło od nasienia, a ona jeszcze rozsmarowywała to dupą…

     

    Niedługo zabrała moją dłoń ze swojego krocza i obróciła się twarzą do mnie. Nie patrzyła na mnie jednak, wydawało mi się, że wręcz unika mojego wzroku. Miała spuszczoną głowę, patrząc w dół nieporadnie zaczęła majstrować przy moim rozporku. Ja, nie wiedząc, co zrobić z rękoma, gładziłem ją po pośladkach. Po chwili moje spodnie zsunęły się w dół. Na zewnętrznej części moich majtek były ślady spermy, musiała z nich wyciec górą, pewnie podczas wytrysku główka mojego nabrzmiałego członka wystawała spod ich gumki. Teraz już trochę zmalał i cały był schowany w gaciach. Trochę nasienia wyciekło z nich też dołem i spływało mi po udach. Domyślałem się, że wnętrze moich spodni także musi być nieźle uwalone. Natalka uniosła dłoń do twarzy i powąchała ją. Skrzywiła się i potarła kciukiem o pozostałe swoje palce. Miała spermę na ręku. Musiała się ubrudzić, kiedy rozpinała mi rozporek. Chociaż starała się to ukryć, widać było, że jest zdezorientowana i zaciekawiona. Chyba pierwszy raz miała kontakt z męskim nasieniem.

    – Natalka, ja już popuściłem… – przyznałem się.

    – Aha – odparła cichutko, jakby jeszcze bardziej zawstydzona niż ja.

    Ze spuszczoną ciągle głową, objęła mnie i przywarła do mnie. Również pochyliłem głowę. Opieraliśmy się o siebie czołami, nasze nosy się zetknęły. Złapałem ją za tyłek i przycisnąłem mocniej do siebie. Obydwoje lekko poruszaliśmy biodrami. Z boku musiało to wyglądać komicznie – ja z opuszczonymi na kolana spodniami, ona z tak samo spuszczonymi rajstopami, namiętnie ocierający się o siebie bielizną. Mnie to jednak strasznie podniecało i w mig mój penis ponownie zesztywniał. Natalka napierała na niego mocno swoim kroczem, musiała wyraźnie czuć, jak pęcznieje mi z sekundy na sekundę. Aż wyczuwało się bijące od niej pożądanie, sapała nerwowo, wsunęła mi dłonie pod koszulkę i jeździła nimi po moich plecach. Niedługo zatrzymała się i zerkając na mnie spode łba, odezwała się szeptem:

    – Zdejmujemy gacie?

    – Mhm – poparłem.

    – A jak babcia wejdzie?

    – Wcześniej usłyszymy, że idzie.

    Zrobiłem krok do tyłu, żeby dać siostrze więcej miejsca i – przede wszystkim – żeby dobrze widzieć, jak się obnaża. Ściągnęła majtki razem z rajstopami i rzuciła je zwinięte razem na bok. Zobaczyłem dokładnie jej cipkę. W końcu patrzyłem na nią z bliska, nie musiałem już mrużyć oczu udając, że śpię. Była nabrzmiała, pokryta krótkimi i rzadkimi włoskami łonowymi, wilgotnymi od śluzu. Również się rozebrałem i na wolność wyskoczył mój sterczący, oblepiony nasieniem kutas. Zapach spermy stał się jeszcze intensywniejszy. Natalka zaczęła z zainteresowaniem go dotykać. Ściskała trzon, suwała po nim ręką, ściągała napletek, masowała jajka… Po chwili wzięła mnie za rękę i położyła ją na swoim nagim łonie. Dotykałem go z równym zaciekawieniem. Suwałem palcem wzdłuż szczelinki i rozsmarowywałem to, co się z niej wydzielało, po kroczu i udach siostry. Przez jakiś czas staliśmy tak i wzajemnie się poznawaliśmy.

     

    – Chodź – wydyszała w końcu Natalka i pociągnęła mnie.

    Usadziła mnie na fotelu, a dokładnie na swojej eleganckiej, ładnie poskładanej sukience, która tam leżała. Sama wsunęła się pupą między moje nogi. Rozłożyłem je, siadła przede mną na fotelu, między moimi udami, dotykając pośladkami do moich jąder, a plecami do wzniesionego kutasa. Oparła się o mnie, przyciskając go. Złapałem ją za piersi i masowałem przez stanik, ale chyba niezbyt jej się to podobało, bo przeniosła moje ręce znowu na swoje łono. Pieściłem namiętnie jej cipkę obiema dłońmi, zacząłem wsuwać palec do środka, wierciła się pod moim dotykiem, a ja ocierałem się fiutem o jej plecy. Zacisnęła nogi na mojej dłoni i znieruchomiała, przytrzymując ją w sobie. Czułem, jak mięśnie w jej cipce pulsują. Oparła głowę na moim ramieniu i cała spięta dyszała ciężko, aż po chwili rozluźniła się i odetchnęła głęboko. Obróciła się bokiem do mnie i przerzuciła nogi przez poręcz fotela, a o przeciwległą poręcz oparła się plecami. Tyłkiem ciągle siedziała między moimi nogami. Złapała mnie za fiuta i zaczęła go ściskać, już bez większego zainteresowania, jakby po prostu czuła się zobowiązana, żeby mi się odwdzięczyć. Nie za bardzo wiedziała, co ma z nim robić, więc zacząłem poruszać po nim jej dłonią w górę i w dół, demonstrując jej, jak się trzepie gruchę. Dalej już robiła to sama, szybko jej się znudziło i chyba chcąc przyśpieszyć sprawę, wygięła drugą rękę za plecy i rozpięła sobie stanik. Zdjęła go i rzuciła na podłogę. Teraz nie miała na sobie zupełnie nic, a ja przed samymi oczami miałem jej nagie piersi. Malutkie śliczności z dosyć dużymi, dojrzewającymi brodawkami. Jedną złapałem i ściskałem ręką, a drugą zacząłem lizać i ssać. To rzeczywiście wszystko przyśpieszyło – już po krótkiej chwili moje ciało zaczęło podrygiwać i spuściłem się na dłoń Natalii.

     

    – Już? – spytała cicho, kiedy przestałem tryskać.

    Pokiwałem głową, czując jeszcze ostatnie podrygi orgazmu. Puściła mego fiuta i wstała, rozglądając się za czymś, w co mogłaby powycierać ręce. Znalazła jakieś chusteczki higieniczne, przetarła sobie nimi także mokrą cipkę, potem podniosła z ziemi swoje majtki z rajstopami i zaczęła się ubierać. Również wstałem. Na fotelu została wyjściowa sukienka Natalki, teraz cała pognieciona. Babcia nie będzie zadowolona – pomyślałem. Zauważyłem też, że było na niej trochę mojej spermy. Wskoczyłem w jakieś inne swoje ciuchy, wziąłem z podłogi spodnie oraz gacie, które miałem na sobie przedtem i poszedłem z nimi do łazienki, żeby je wyczyścić.

     

    Niebawem przestało padać, poszedłem na dwór i bardzo długo szlajałem się po polach. Później dziadek poprosił mnie, żebym pomógł mu zrywać czereśnie, zajęło to sporo czasu. Natalki prawie przez cały dzień już nie widziałem. Wieczorem jak po kolacji poszedłem do pokoju, to już spała, albo udawała że śpi,  chociaż było jeszcze wcześnie. Przypuszczałem, że nie chce na razie ze mną rozmawiać, bo sam też póki co nie miałem ochoty na rozmowę z nią. Obydwoje musieliśmy jeszcze przetrawić to, cośmy zrobili. Poczytałem coś chwilę i też poszedłem spać. Przez całą noc co chwilę się budziłem i słyszałem, jak Natalka się wierci. Chyba też źle spała.

     

    Wczesnym rankiem leżałem rozkryty na wznak w swoim łóżku i co rusz zapadałem w płytki sen. Śniły mi się jeden po drugim różne obrazy, pomiędzy którymi wybudzałem się na chwilę. W ostatnim z nich do mojego łóżka weszła rozebrana siostra, zsunęła mi spodenki od piżamy i usiadła na mnie okrakiem. Zaczęła nabijać się na mojego sterczącego fiuta. Uniosłem ręce, chcąc złapać ją za piersi, i wtedy znów się wybudziłem. Ręce dalej miałem podniesione, ale Natalki na mnie nie było – spała ciągle w łóżku obok. Penisa także miałem podniesionego i czułem, że nie zamierza już się kłaść. Ja też już nie zasnąłem. Przykryłem się i czekałem podniecony, aż Natalka wstanie, żeby jak zwykle poobserwować sobie, jak będzie się ubierała. Czas mi się dłużył, ale w końcu wstała, rozebrała się i zaczęła wkładać bieliznę. Patrząc na to nie wytrzymałem – odrzuciłem kołdrę, podniosłem się i z namiotem na spodenkach podszedłem do siostry. Była zakłopotana. Miała na sobie tylko majteczki, a nagie piersi w pierwszym odruchu zakryła ramieniem. Stanąłem za nią, przylgnąłem do jej pupy i zacząłem się o nią ocierać. Obmacywałem ją i masowałem po kroczu, a ona opuściła rękę i stała nieruchomo, poddając się pieszczotom. Moje luźne spodenki trochę się obsunęły i stykając się z siostrą gołym fiutem, zaraz ochlapałem jej majtki i plecy. Potem jeszcze długo ją masowałem, aż zdjęła z cipki moją rękę, dając mi do zrozumienia, że już wystarczy. Chyba także doszła, ale nie byłem pewny. W ogóle się nie odzywaliśmy. Powycierałem ją ze spermy, obydwoje się ubraliśmy i poszliśmy na śniadanie. Pomyślałem sobie, że to był idealny poranek.

     

    Wszystkie następne poranki wyglądały podobnie. Zresztą nie tylko poranki – także wspólne wieczory w naszym pokoiku, a i w ciągu dnia znajdowaliśmy z siostrą czas na miłą zabawę. Dużo rzadziej grywaliśmy już w karty i inne gry, bo po prostu znaleźliśmy ciekawszą rozrywkę. Na początku Natalia była cicha i zamknięta w sobie, jakby ciągle miała jakieś wyrzuty sumienia, ale dość szybko jej to przeszło i dogadzanie sobie nawzajem stało się dla nas normalną czynnością na porządku dziennym.

     

    Pewnego gorącego popołudnia, kilka dni przed końcem wakacji, leżałem na swojej nagiej siostrze. Miała na sobie tylko majtki, ja nie miałem nic, ocieraliśmy się o siebie przez materiał jej majteczek i obmacywaliśmy się łapczywie. Leżeliśmy w trawie pod drzewkiem na środku pola, daleko od domu i od jakichkolwiek ludzi. Drzewo rzucało na nas przyjemny cień. Wszystko było wspaniale, tylko czułem jakiś dziwny niedosyt, mimo że miałem teraz do dyspozycji calutkie ciało swojej siostry. Całowałem i przygryzałem jej piersi, ramiona, szyję, ale pragnąłem jej więcej i więcej. Początkowo wystarczało mi lekko się o nią otrzeć i zaraz się spuszczałem, ale z każdym dniem pożądałem jej coraz bardziej, potrzebowałem coraz więcej… Teraz już nie mogłem wytrzymać tego podniecenia, podniosłem się, klęknąłem pomiędzy jej nogami i zacząłem ściągać jej majtki. Nie przeciwstawiała się, myślała, że chcę jak zwykle wylizać jej cipkę albo poruchać ją trochę palcem, ale tym razem nie taki był mój zamiar. Odrzuciwszy majteczki na bok w trawę, przyjrzałem się lśniącemu łonu. Było mokre i gładkie. Natalka, odkąd uzyskałem stały dostęp do jej cipki, zaczęła ją sobie golić, bo chyba krępowała się mieć zarośniętą. Przyłożyłem do niej głowicę swojego nabrzmiałego chuja i zacząłem przesuwać nią w górę i w dół wzdłuż śliskiej szczelinki.

    – Co ty robisz? – spytała zaniepokojona Natalka.

    Dotąd jeszcze nigdy nie stykaliśmy się bezpośrednio narządami. Dogadzaliśmy sobie wzajemnie rękoma, ustami, ocieraliśmy się przez bieliznę, ale nic więcej.

    – Ciii – wydyszałem. – Spokojnie…

    W końcu musiał być ten pierwszy raz. Trzymając w dłoni fiuta naprowadzonego na siostrzaną dziurkę, położyłem się znowu na Natalce, podpierając się nad nią jedną ręką. Zacząłem napierać biodrami w dół.

    – Nie, przestań – protestowała nieśmiało Natalka.

    – Cichutko… – uspokajałem ją.

    Czułem, że moja żołądź już w niej jest. Zacząłem głaskać siostrę po policzku, potem całować jej przestraszoną twarz, jednocześnie ciągle się obniżając. Z jednej strony niby protestowała, ale z drugiej rozchyliła nogi jeszcze szerzej.

    – A nie zajdę w ciążę? – spytała drżącym głosem, godząc się w końcu z tym, co nieuniknione.

    – Spokojnie… Wszystko będzie dobrze… – sapałem jej w twarz.

    – Ale powiedz, nie zajdę?

    Byłem w niej już do połowy.

    – Nie. Nie zajdziesz – powiedziałem uspokajającym głosem.

    – Na pewno? – nie dawała za wygraną.

    – Na pewno.

    Nie miałem oczywiście żadnej pewności, ale nie obchodziło mnie w tamtym momencie nic oprócz ugaszenia pragnienia w siostrzanej cipce. Natalka złapała mnie za pośladki i przyciągnęła do siebie, unosząc jednocześnie swoje biodra. Westchnęła głośno. Byłem w niej do końca. Wiatr szumiał w liściach drzewa, Natalka pojękiwała co chwilę. Drżała. Ja dyszałem, obcałowując ją po buzi i klatce piersiowej. Nieznacznie unosiłem i opuszczałem biodra, czując nadchodzące spełnienie. Ta świadomość, że mój członek znajduje się w cipce mojej podniecającej siostry, tak na mnie działała, że długo nie wytrzymałem. Mimo, że obydwoje wykonywaliśmy tylko nieznaczne i powolne ruchy, już po kilku, może kilkunastu pchnięciach, spłynęło na mnie zaspokojenie. Słyszałem własne westchnienia ulgi, czułem, jak wypełniam siostrę spermą. Orgazm w dziewczęcej pochwie dostarczył mi nowych doznań, jeszcze nigdy nie przeżywałem tego tak intensywnie. Potem jeszcze przez jakiś czas leżałem nieruchomo na Natalce, z twarzą wtuloną w jej szyję, normując oddech i czując, jak mój penis ciągle w niej pulsuje, a ona głaskała mnie czule po głowie…

     

    Od tamtej pory nasze zabawy zazwyczaj kończyły się penetracją. Tylko jak akurat nie było czasu albo możliwości, to zaspokajaliśmy się na szybko poprzez petting, ale przeważnie spuszczałem się beztrosko w cipkę swojej siostry. No, może nie tak do końca beztrosko, bo potem odczuwaliśmy pewne obawy, ale gdy nachodziło nas kolejny raz, i tak robiliśmy to znowu.

     

    Wakacje się skończyły, wróciliśmy do domu, rozpoczęła się szkoła. Po powrocie do miasta, zaczęliśmy się z siostrą zabezpieczać. Pamiętam, że z początku strasznie się wstydziłem kupować w sklepie prezerwatywy, ale po pewnym czasie stało się to dla mnie czymś normalnym.

     

    Ruchałem Natalkę jeszcze przez kilka tygodni od powrotu z wakacji. Choć mieszkaliśmy we czwórkę razem z rodzicami w małym mieszkaniu w bloku, to zawsze jakoś znajdowaliśmy z siostrą czas i miejsce, żeby zrobić sobie dobrze. Nocami, kiedy rodzice już spali, przychodziłem po cichu do pokoju Natalii i wskakiwałem jej do łóżka, a po godzinie wychodziłem zadowolony, szedłem do siebie, kładłem się i spałem do rana jak suseł, by następnego dnia wstać wypoczętym i z radością pójść do szkoły. Bo w tamtym okresie wszystko mnie radowało i nawet do szkoły chodziłem chętnie. Wiedziałem zawsze, co będzie działo się po lekcjach, i nic nie było w stanie zepsuć mi humoru.

     

    Gdy obydwoje z siostrą wracaliśmy ze szkoły nim rodzice wrócili z pracy, to mieliśmy puste mieszkanie i czas tylko dla siebie. Te chwile lubiłem najbardziej, często specjalnie dla nich urywałem się wcześniej z lekcji. Kiedy natomiast któreś z nas kończyło później i rodzice byli już w domu, to nie mogąc wytrzymać do nocy, siadaliśmy z Natalką koło siebie na łóżku, w jej albo w moim pokoju, wkładaliśmy sobie nawzajem ręce do majtek i na szybko sobie dogadzaliśmy, bojąc się nakrycia, bo któreś z rodziców mogło przecież wejść do pokoju. Czasami po lekcjach szedłem pod szkołę Natalki i czekałem na nią. Zabierałem ją wtedy do galerii handlowej, by zamknąć się z nią w jednej z kabin w tamtejszej ubikacji i ją wygrzmocić – może w niezbyt komfortowych warunkach, ale przynajmniej bez ryzyka nakrycia przez rodziców.

     

    Ostatni raz ruchałem swoją siostrę pewnego październikowego poranka. Wtedy na dobre skończyła się cała nasza piękna, erotyczna przygoda. Tamtego dnia zbudziłem się wcześnie i już nie mogłem zasnąć. Było jeszcze ciemno, jeszcze sporo czasu do szkoły. Miałem jakiś erotyczny sen, fiut mi sterczał, zacząłem się onanizować. Poprzedniego wieczora nie bzyknąłem Natalki, bo ojciec do późnej nocy nie poszedł spać i siedział w salonie przed komputerem. Musiał przygotować jakieś ważne zestawienia do pracy na dzisiejszy dzień i długo nie mógł się z tym uporać. Mogłoby go zdziwić, gdyby zobaczył, że w nocy idę do pokoju siostry. Czekając, aż ojciec pójdzie spać, sam zasnąłem, nie zaspokoiwszy swojego popędu, który za to teraz dawał mi się we znaki. Masując się po przyrodzeniu, myślałem o swojej siostrze, ale zaraz odechciało mi się walić. Po co to robić, kiedy w pokoju obok leży gorąca i chętna cipka. Wstałem, wyjąłem z szuflady prezerwatywę i poszedłem do Natalki z namiotem na piżamie. Rodzice dopiero za godzinę mieli wstawać do pracy, więc mogłem spokojnie zająć się siostrą.

     

    Nie była zadowolona, że tak wcześnie ją zbudziłem, ale zaraz zamierzałem jej to wynagrodzić. Szybko wyskoczyłem z piżamy i zacząłem rozbierać Natalkę.

    – Przestań, nie teraz, po szkooole – ziewnęła. – Dzisiaj wcześnie kończę.

    – Po szkole też – wysapałem podniecony, dalej się do niej dobierając.

    Jak gdyby w geście poddania się, uniosła ramiona, pozwalając, bym ściągnął górę jej piżamki. Jeszcze przez chwilę była ospała i obojętna, ale szybko udało mi się rozgrzać palcami jej cipkę. Byłem strasznie podniecony i chciałem już czym prędzej się w nią władować. Założyłem gumę, ustawiłem siostrę na czworakach i wziąłem ją na pieska. Od razu zacząłem ją zamaszyście posuwać. Zaraz potem coś z boku zaskrzypiało, obróciłem się w tamtą stronę i patrząc na drzwi, przez chwilę jeszcze ruchałem Natalię. Nie od razu zdałem sobie z tego sprawę, ale drzwi były otwarte. Stał w nich ojciec. Patrząc na niego otępiały, stopniowo wyhamowałem ruchy bioder. Powoli docierało do mnie, że tata właśnie nakrył nas na stosunku płciowym. Zaczęło mi pulsować w skroniach, tak mocno, jakby zaraz miało mi rozsadzić czaszkę. Serce mi kołatało, dostałem zawrotów głowy, myślałem, że zaraz zemdleję. Chciałem coś powiedzieć, ale nie mogłem. Jak przez mgłę pamiętam, że ojciec wydusił z siebie tylko jakieś dziwne „Oooch”, zakrył ręką usta, wycofał się z pokoju i zamknął za sobą drzwi. Natalka była blada jak ściana, padła bezwładnie na łóżko i ukryła twarz w poduszce. Zwaliłem się koło niej i ze zgrozą uświadamiałem sobie, co właśnie się stało. Przyłapał nas nagich, w jednoznacznej pozycji, nawet nie było po co się silić na żadne tłumaczenia czy usprawiedliwienia, bo i tak wszystko było jasne, a szczegóły nikogo nie obchodziły. „O Boże o Boże o Boże…” – słyszałem obok stłumione poduszką mamrotanie siostry, powtarzającej to w kółko na jednym tchu.

     

    Przez kilka następnych dni Natalka wychodziła spod kołdry tylko parę razy dziennie i tylko za potrzebą. Mama zanosiła jej posiłki do łóżka, ale ona i tak prawie nic nie jadła. Nic też nie mówiła. Mama nie wiedziała, co się stało i myślała, że Natalka jest chora. Ojciec o niczym nie powiedział matce, bo nie chciał jej martwić. W tamten dzień, kiedy nas nakrył, on także się nie odzywał, ale nazajutrz przeprowadził ze mną „męską rozmowę”, a właściwie to wygłosił monolog, bo ja nie mogłem wydusić przy nim słowa. Zresztą nie miałem nic do dopowiedzenia, bo co tu było mówić? Że fajnie mi się ruchało siostrę, czy co?

     

    Okazało się, że tamtej nocy ojciec w ogóle nie poszedł spać, bo do rana robił na komputerze te swoje zestawienia do pracy. Kiedy szedłem podniecony do pokoju Natalki, siedział w salonie i słyszał, że ktoś się kręci po domu, potem zauważył przez szparę pod drzwiami, że świeci się u niej światło, więc zaszedł tylko zobaczyć, czemu dziewczyna tak wcześnie wstała. Był zmęczony pracą i chcąc się na chwilę oderwać, zamierzał po prostu zamienić z córką kilka słów, więc do niej wszedł. Powiedział mi że żałuje, iż to zrobił, bo wolałby nigdy nie zobaczyć tego, co ujrzał za tymi drzwiami i nic nie wiedzieć o naszych niezdrowych relacjach. W głowie pojawiło mi się wspomnienie uchylonych drzwi do salonu, koło których przechodziłem tamtego ranka idąc do siostry. Przypomniało mi się, że paliło się tam światło, ale mój umysł od razu założył, że ojciec po prostu zapomniał zgasić, kiedy szedł spać, w ogóle nie brałem pod uwagę, że może tam o tej porze jeszcze siedzieć. Wtedy nawet o tym nie myślałem, byłem podniecony i miałem w głowie tylko jak najszybsze dobranie się do siostry, a wszystko inne nie miało znaczenia. Szkoda, bo gdybym chociaż tam zajrzał, zobaczyłbym, że ojciec nie śpi i zostawiłbym Natalię w spokoju. A wtedy prawdopodobnie do teraz miałbym wspaniałą partnerkę seksualną…

     

    Ojciec mówił mi wtedy jeszcze, że to co robimy z siostrą jest chore, prosił żebyśmy więcej tego nie robili i dał do zrozumienia, że nie może już traktować mnie i Natalii tak jak do tej pory, nie po tym co zobaczył. Jego świat się zawalił, ale mama nie mogła się o niczym dowiedzieć. Nieświadomość była w tym przypadku drogocennym darem, którego nie należało jej odbierać.

     

    Między mną a Natalką nie ma już nic. Na początku po przyłapaniu przez jakiś czas w ogóle się do mnie nie odzywała, chyba miała pretensje, że wtedy się do niej tak usilnie dobierałem, nie zachowując żadnej ostrożności. Teraz jest już między nami trochę lepiej i czasami uda nam się porozmawiać jak bratu z siostrą, ale nic więcej. Nie ukrywam, że jeszcze kilka razy próbowałem się do niej dobierać, chciałem wznowić to, co wcześniej było między nami, ale zawsze kończyło się to tylko pogorszeniem naszych relacji, bo nie chciała nawet o tym słyszeć. Raz nawet, dobierając się do niej, zostałem spoliczkowany. Po tamtym lecie pozostał pewien niesmak, ale też mnóstwo pięknych wspomnień.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pistasio
  • MW-Grecja Rozdzial 10 Ale jazda!

    – Ale jazda!

    Maleńka kolejny raz nasuwa się pizdą na maszt. Mój maszt. Rola Ali ogranicza się do nasuwania (i zsuwania); moja – do leżenia na wznak. Całą robotę biorą na siebie dziewczęta. Dwie trzymają Maleńką w pozycji embrionalnej – z kolanami pod brodą. Jej wypięty tyłek zwisa nisko, jeszcze niżej Pan Pierożek poleruje moje berło sunąc to w górę, to w dół…

    Zmiana. Kaśka i Dorka przejmują Alę z rąk Natki i Loli. Te ostatnie podejmują czynności autoerotyczne – już nie wiem, gdzie mam patrzeć, na wargi Ali, teraz na kształt lepkiego obwarzanka, czy na łechtające sobie łechtaczki dziewczęta.

    Jedna Majka trwa przy moim przyrodzeniu. Jej jedna dłoń, ta na jądrach, sprawia, że maszt stoi, druga, zaciśnięta u nasady pilnuje, by stał pionowo. Gdyby cipa Ali trzymała się rozkładu jazdy, nie byłoby problemu, dziewczęta jednakże czasem podnoszą Maleńką za wysoko…

    Pierożek zamyka się wtedy natychmiast z cichym mlaśnięciem i tu zaczyna się rola Majki.

    Zabawiamy się tak w oczekiwaniu na transport. Bliźniacy mieli być przed południem, a tu dochodzi dwunasta. Spakowani jesteśmy, ile można się opalać?

    Miałem szczery zamiar oszczędzać siły na podróż, ale…

    – Nudzę się… Kiedyż oni przyjadą?

    I Ala wymownie zerka na mojego najlepszego przyjaciela. Później nie tylko zerka. Koleżanki też zerkają. Moje jajka przechodzą z rąk do rąk, no i wiadomo, jak to się kończy.

    Kończę, a dziewczęta dalej trzymają Alę nade mną. Czekają, aż przestanie z niej kapać. I zlizują mi z brzucha. Majka wylizuje berło. Coś trąbi. Przyjechali. Nareszcie!

    * * *

    Brama się otwiera, nadchodzi długo oczekiwana chwila.

    Wjeżdża autobus… Nie, to wielki samochód kempingowy. Dziewczęta nie wytrzymują, zrywają się, biegną  do kampera. Podążam za nimi z niedolizanym berłem, ciesząc oczy sześcioma podrygującymi dupeczkami.

    Ale wielki! – Woła Maleńka  – Ma chyba ze 20 metrów!

    – Dokładnie 14  – Odpowiada T/J wysiadając z szoferki, jest kompletnie nagi, pyta mu wisi do kolan ale widać już pierwsze drgnienia, to pewnie na widok witających go radośnie nagich panienek.

    – A kiedyś ty zdążył się rozebrać – pytam.

    – Brama wolno się zamyka.

    Wysiada drugi bliźniak, też goły i obaj zaczynają się witać z dziewczętami. T/J bierze w garść kolejną cipę, podnosi wzrok na jej właścicielkę i…

    – Ty, ja cię nie znam!

    Patrzymy, co będzie dalej.

    – Dorota jestem, ale mów mi Dorka – Mówi dziewczę, dyga grzecznie

    i wita się z bliźniaczymi kulkami bliźniaka. I dodaje niewinnym tonem; – A ona – to Ruda Norka, poznacie się bliżej, zanim wyruszymy?

    W efekcie Dorka stoi na stopniu kampera, trzyma  się poręczy i wypina tyłek na odpowiedniej wysokości. Wyposzczeni po podróży bliźniacy pieprzą ją po kolei. Dziewczęta popędzają.

    – Spuszczajcie się w końcu, chcemy już jechać!

    Wreszcie Tom lub Jerry też dochodzi, Dorka dostaje kolejny zastrzyk spermy. Z Rudej Norki kapie jej obficie, dziewczęta szybko sprzątają i pozwalają Dorce zejść.

    – Wyliż im jeszcze te mokre pały i jedziemy.

    Bliźniacy patrzą na wylizującą bliźniacze pytongi Dorkę, a potem na mnie. Wzruszam ramionami.

    – Trochę nam się zespół powiększył. Dla nas to też była niespodzianka.

    – My też mamy dla was niespodziankę. Właściwie dwie niespodzianki.

    – Czekają na jachcie. Więcej nie powiemy!

    Dziewczęta przymilają się do bliźniaków, głaszczą, liżą sutki, delikatnie drapią po jajeczkach.

    – Powiedzcie teraz! Tak pięknie prosimy! – I bliźniaki pękają.

    – To dwie napalone szesnastki, podróżowały po Europie, poznaliśmy je we Francji.

    – I wyobraźcie sobie, bliźniaczki, nie do odróżnienia! Nawet smakują tak samo!

    – Gotowe na wszystko?

    – O tak! – Odpowiada Tom albo Jerry. Muszą nam kiedyś opowiedzieć, co wyczyniali.

    – To teraz wiecie chłopaki, co my z wami przeżywamy, żadna z nas nie wie, któremu właśnie obciąga!

    – A jak je poderwaliście?

    Bliźniacy patrzą po sobie.

    – Takim masztom żadna się nie oprze.

    – Oni mają na myśli jacht – wyjaśnia Majka pozostałym dziewczętom.

    – No przecież! – Kaśka pokazuje palcem na dwie smętnie zwieszone pyty.

    – O nie, poznaliśmy je już wcześniej…

    Dorka bierze bliźniaków w obronę. A ich kutasy w dłonie, próbując doprowadzić je do stanu używalności.

    – Dobrze się spisali! Chcę jeszcze!

    – Przepraszam, że przeszkadzam – wtrącam i pukam palcem w wyimaginowany zegarek na nadgarstku.

    – No już, już…

    Dorka, nie wypuszczając bliźniaków z rąk, prowadzi jednego do szoferki, drugiego do salonki. Nawet ładnie im postawiła.

    – Takie chuje się marnują…

     

    * * *

    Ruszamy wreszcie! Bagaże dziewcząt, identyczne zresztą, są już spakowane. Każdy składa się ze szczoteczki do zębów, dokumentów i komórki. Solidnie wypchane plecaki z rzeczami „nad morze” zgodnie z umową zostają tutaj. Przychodząc tu dziś rano, dziewczęta rozebrały się na naprawdę długo, wielokrotnie dłużej, niż kiedykolwiek w życiu.

    Uświadomiły to sobie z całą mocą zrzucając sukienki, jak zwykle już przy furtce. Na okoliczność zmiany pogody przytargałem tu wielką skrzynię. Wylądowały tam plecaki, sukienki i sandałki dziewcząt. Więcej na sobie nie miały, przyszły jak zwykle, bez majtek. Stały tam kompletnie nagie i patrzyły jak zamykam skrzynię.

    – Stało się, dziewczęta. – zwróciłem się do otaczających mnie nagusek.

    – Wszystko, co macie do ubrania, jest w tej skrzyni. A otworzę ją za dwa tygodnie…

    – Ile to ja właściwie najdłużej do tej pory chodziłam cięgiem goła? – zastanawia się Lola – To ten weekend z bliźniakami, od soboty rano do poniedziałku rano.

    – Ale w niedzielę wieczorem zakładałyśmy sukienki idąc po zeszyty

    – Ale szłyśmy bez majtek

    – Ważne, że nie byłyśmy całkiem gołe.

    – No to w takim razie, to było w nasz pierwszy Nagi Weekend.

    – Tak to wtedy było najdłużej. Dzień, noc i znowu dzień, cały czas nago.

    – Dużo razem przeżyliście, szkoda, że tak późno dołączyłam – wtrąca Dorka. – Musicie mi kiedyś wszystko opowiedzieć.

    – Pokażemy ci nagrania, nawet niebawem, będzie dużo czasu po drodze.

    – Jakie nagrania? Nie mówcie, że…

    – …Nagrywamy wszystkie nasze igraszki? Tak! Jak mnie cipa swędzi  a nie mogę tu przyjść to sobie puszczam jakiś ulubiony kawałek i się… odprężam. Wszystkie tak robią. Tobie to dobrze, mieszkasz obok, właściwie mogłabyś wywiercić dziurę w płocie i umieścić obok dzwonek. Cipa cię swędzi, to podchodzisz, dzwonisz, on przychodzi, przekłada rękę i uprawia twój ogródek – chichoczą dziewczyny.

    – Albo pranie mogłabyś mu tam zostawiać. Dałaś mu już majtki do wyprania?

    – Tak, ale nie te, w których wpadłam po piłkę, wprawdzie dopiero co je wtedy założyłam ale popuściłam, jak leciałam przez ten żywopłot. Inne.

    – Leciała jak strzała, szczała, jak leciała – śmieją się dziewczęta i wracają do tematu dnia.

    – I pomyślcie dziewczęta, teraz całe dwa tygodnie na golasa.

    – Przez pół Europy!

    – I w Grecji. I na bezludnej wyspie!

    – I na jachcie!

    – Ale jazda!

    * * *

    W środku z miejsca rozlegają się okrzyki zachwytu.

    – Ile tu miejsca! Tyle okien! O, jakie długie łóżko?! – Dziwi się w końcu Ala.

    – Głupia jesteś, nie długie tylko szerokie. Śmieje się Kaśka, ale sama patrzy z podziwem na wyro szerokie na cztery metry.

    – Specjalnie wstawiliśmy drugie, gdzieś się przecież musimy pomieścić – chwali się Tidżej.

    Ala tymczasem ze skupieniem mierzy długość wnętrza. Ma oryginalną metodę, staje w szerokim rozkroku, dostawia lewą nogę i odstawia prawą. I tak dalej. Idę za nią z głową nisko  i podziwiam Pana Pierożka, który otwiera się i zamyka, otwiera i zamyka….Wreszcie pierożek zamyka się po raz ostatni i Ala woła.

    – Dwanaście!

    – Zmierz jeszcze raz albo i dwa, wyliczymy średnią – mówię do Ali i przywołuję gestem kuzyna.

    – Tylko patrz!

    Ala w skupieniu ponownie mierzy wnętrze. Pomykamy za jej plecami na kolanach i teraz dwie pary oczu wpatrują się w jej krocze. A Pan Pierożek otwiera się i zamyka, otwiera… Dziewczyny widzą już o co chodzi i cicho polewają z Ali.

    Ta zauważa wreszcie nasze zainteresowanie i sama spogląda na Pierożka.

    – Wy świntuchy!  – Ale stawia teraz większe kroki!

    Coś mi nie pasuje w tym wnętrzu. Dziewczęta też coś zaczynają podejrzewać, bo pytają.

    – A gdzie kibelek?

    T/J tryumfalnie ściąga narzutę z wystającego w kącie ze ściany sedesu.

    – Najpierw zdjęliśmy drzwi ale nadal wydawało nam się tu ciasno.

    – A tu macie natrysk. – Wskazuje ręką przeciwległy narożnik, gdzie z sufitu wystaje sitko.

    – Ścianki prysznica też zdemontowaliśmy w imię jak największej przestrzeni.

    – A prawdziwe powody? – Pyta Kasia.

    – Chcemy cały czas mieć na podglądzie wasze cipki!

    – No i musicie się przyzwyczajać, na jachcie nie ma w ogóle kibelka.

    – Wszystko załatwia się z relingu! Dziewczęta patrzą teraz na mnie.

    – Normalka – mówię – przyzwyczaicie się, wszyscy się w końcu przyzwyczajają, nie mają wyboru.

    Wygląda na to, że dziewczyny dają się wkręcić.

    – My tam wstydliwe nie jesteśmy.

    – To ja się pierwsza wysikam. – Natka i siada na sedesie.

    To ja pierwszy popatrzę. – Uprzedzam Tidżeja i siadam po turecku na wprost rozchylonych ud dziewczyny. Bliźniak może mi tylko zaglądać przez ramię,  gdy podziwiam strużkę moczu przesączającą się przez gęste futerko Natki.

    – Nieźle się zaczyna – mówi Dorka – widzę, że będę się doskonale bawić.

    Dorka i jej Ruda Norka są z nami najkrócej, właściwie widzimy się dopiero trzeci raz. A było tak…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Kolega z akademika

    Mam na imię Jacek i mam 21 lat. Miałem w swoim życiu już kilka dziewczyn, uprawiałem z nimi seks, ale od czasu do czasu nachodziła mnie ochota na chłopców. Z początku po prostu oglądałem gejowskie porno – kilka filmików, szybkie zwalenie konia i miałem dosyć na co najmniej parę tygodni. Po jakimś czasie przestało mi to wystarczać i zacząłem szukać czegoś więcej w celu zaspokojenia swoich gejowskich ciągot. Czytałem opowiadania erotyczne, oglądałem kamerki online, fantazjowałem, próbowałem masturbacji analnej. To ostatnie podobało mi się najbardziej, ale nigdy nie odważyłem się kupić jakiegoś porządnego wibratora i musiałem zadowolić się innymi przedmiotami. Zawsze jednak bawiłem się sam. Coraz częściej marzyłem o seksie z mężczyzną – chciałem poczuć smak kutasa w ustach i zostać porządnie wyruchanym, ale nie wiedziałem jak się za to zabrać. Najprościej byłoby umówić się przez internet, ale obawiałem się przyłapania w moim małym miasteczku, nie chciałem by moje fetysze wyszły na jaw. W końcu stwierdziłem, że dziewczyny mi wystarczą, a jeśli kiedyś nadarzy się okazja na seks z facetem – skorzystam, jeśli nie – trudno.
    O dziwo okazja nadarzyła się szybciej niż się spodziewałem. Wyjechałem do większego miasta studiować i zamieszkałem w akademiku, oczywiście ze współlokatorem. Wiedziałem, że trudniej mi będzie się zabawiać z kolegą w pokoju, ale szybko nauczyłem się jego planu zajęć (na szczęście był dość pilnym studentem i uczęszczał na większość z nich) i masturbowałem się gdy miałem trochę prywatności. Po kilku tygodniach studiów będąc samemu w pokoju i nudząc się podczas formatowania swojego laptopa, pomyślałem, że pogrzebię w laptopie kolegi z pokoju – wiedziałem, że nie ma hasła i ma sporo ciekawych rzeczy na dysku (filmy, muzykę, itd.). Dotychczas dobrze się dogadywaliśmy, ale raczej mało o sobie mówił, więc chciałem zobaczyć czym się interesuje. Oczywiście, zajrzałem też do przeglądarki, której historii najwyraźniej dawno już nie czyścił. Przez chwilę poczułem się jakbym przeglądał własną historię – gejowskie opowiadania erotyczne, gay porn, gdzie kupić wibratory analne, etc. Zastanowiłem się chwilę nad jego wyglądem – Tomek nie był wyjątkowo przystojny, ale zawsze czysty i dobrze ubrany, nieco wyższy ode mnie, krótkie czarne włosy, przeciętna budowa ciała. “Ciekawe jakiego ma kutasa” – pomyślałem i już miałem plan w głowie.
    Wieczorem, po jego powrocie z uczelni i zjedzonej kolacji usiadłem na jego łóżku i machnąłem mu ręką, żeby zdjął słuchawki.
    – Co tam?
    – Słuchaj, mam nadzieję, że nie będziesz się gniewał, ale widziałem dzisiaj twoją historię przeglądania – wypaliłem.
    – Oh. I? – zapytał nerwowo.
    – Widziałem wszystkie te gejowskie rzeczy, które oglądasz. Zapytam wprost: jesteś gejem?
    Wydawało mi się, że lekko się uśmiechnął.
    – No można tak powiedzieć, ale nigdy jeszcze tego nie robiłem. Czemu pytasz?
    Przyznałem mu się do swoich fantazji, do oglądania gejowskiego porno a nawet do masturbacji różnymi rzeczami przypominającymi kształtem penisa. Zaskakująco dobrze nam się o tym rozmawiało. Dowiedziałem się, że jest podobny do mnie, też interesują go zarówno kobiety, jak i mężczyźni i że też chciałby spróbować gejowskiego seksu.
    – Chciałbyś spróbować tego ze mną? – zapytałem coraz bardziej podniecony i zdenerwowany.
    – Hmm, jasne, tylko wiesz, nie oczekuj zbyt wiele, nie znam się na tym – powiedział speszony.
    – Spoko, pomożemy sobie nawzajem.
    Umówiliśmy się na następny wieczór – najpierw chcieliśmy się przygotować, przede wszystkim dokładnie się ogolić i umyć, również wewnątrz.
    Czekałem na niego zdenerwowany bardziej niż przed pierwszą randką w gimnazjum. Zasłoniłem okna, żeby nikt przypadkiem nie podglądał, ogarnąłem w pokoju i siedziałem ze stojącym na baczność kutasem. Strasznie chciałem sobie ulżyć, ale wtedy pewnie przeszłaby mi cała ochota na seks. W końcu przyszedł – wcześniej niż zapowiadał, chyba też nie mógł się doczekać.
    – Cześć – powiedział cicho.
    – Hej, siadaj.
    Przez chwilę patrzyliśmy na siebie, myśląc jak zacząć.
    – Jesteś pewny, że tego chcesz? – zapytał Tomek niepewnym tonem.
    – Jasne – postanowiłem przejąć inicjatywę i położyłem mu dłoń na udzie, szukając jego penisa.
    Powoli zbliżyłem swoją twarz do jego i zaczęliśmy się nieśmiało całować. Ciśnienie rozrywało mi spodnie, wydawało mi się, że on czuje się tak samo. Oderwałem się od jego ust i zacząłem rozpinać mu rozporek, powoli ściągając jego spodnie. Po chwili siedział już w samych bokserkach, które ledwo ukrywały jego męskość. Klęcząc na podłodze ostatni raz spojrzałem mu w oczy jakby szukając pozwolenia. Kiwnął głową, więc zdjąłem mu bokserki. Jego kutas był normalnej długości, prawdopodobnie takiej samej jak mój, całkiem dokładnie wygolony i twardy jak kamień. Przez chwilę się zawahałem, ale podniecenie nie dało mi dużo czasu do namysłu i po chwili miałem pół jego fiuta w ustach. Nie zastanawiałem się nad smakiem, nie przeszkadzał mi, więc jedyne co się liczyło to ssanie tego kutasa. Zacząłem wirować językiem wokół główki. Usłyszałem cichy jęk, co dodało mi motywacji. Co chwilę wyjmowałem, waliłem i wkładałem jego chuja z powrotem do ust. Zacząłem bawić się też jajkami, polizałem je trochę, ale nie kręciło mnie to tak jak trzymanie jego kutasa w ustach. Robiłem mu loda jak prawdziwa męska dziwka, gdy nagle odciągnął moją twarz od swojego przyrodzenia.
    – Chwila przerwy, nie chcę jeszcze kończyć – powiedział.
    Wstałem więc i zdjąłem swoją koszulkę. Tomek zaczął rozpinać mój pasek. Po chwili stałem już w samych bokserkach, przez które nieśmiało wyglądał mój kutas. Pozbyłem się bielizny i poczułem język Tomka na swoim fiucie. Powoli go badał, od moszny po sam czubek, po czym wziął go do ust. Mimo że był amatorem, czułem się lepiej niż z jakąkolwiek dziewczyną. Facet jednak wie najlepiej jak dogodzić innemu mężczyźnie. Ssał mi przez kilkanaście sekund, gdy poczułem zbliżający się orgazm.
    – Wystarczy na razie, też zaraz wystrzelę.
    – Spoko. Chciałbym czegoś innego spróbować.
    – Czego? – zapytałem lekko zaintrygowany.
    – Zawsze podniecało mnie lizanie dupy. Mogę?
    – Pewnie – odpowiedziałem kładąc się na plecach na łóżku – możesz mi też potem wsadzić jak już będzie dobrze nawilżona.
    – Do nawilżania mam coś lepszego niż ślina.
    Uniosłem nogi, podczas gdy Tomek wyjął lubrykant z plecaka. Zaimponowało mi to, ale nie zdążyłem go pochwalić, bo poczułem jego język na swojej dziurce.
    – Ahhh… – westchnąłem – to lepsze niż myślałem…
    Zawzięcie lizał mój otwór podczas gdy ja przeżywałem niesamowitą rozkosz. Jeździł językiem od rowka po same jaja, co jakiś czas zahaczając o mojego kutasa, z którego aż kapało z podniecenia. Po jakimś czasie zaczął mi wkładać palce do dupy – najpierw jednego, później dwa. Poczułem też zimny lubrykant i aż zadrżałem z podniecenia wiedząc co przyjdzie zaraz. Wstał, nałożył trochę na swojego penisa i przymierzył się do wejścia.
    – Będę delikatny – powiedział.
    – Nie musisz, rżnij mnie jak kurwę.
    Uśmiechnął się i zaczął wpychać swojego chuja w mój tyłek. Mimo kilkuletniego doświadczenia z różnymi zabawkami i sporej ilości żelu zaczęło mnie trochę boleć. Jednak prawdziwy kutas to co innego. Moje zwieracze szybko jednak przyzwyczaiły się do jego sprzętu i ból zastąpiła rozkosz. Widząc moje podniecenie na twarzy, Tomek zaczął ruchać mnie trochę szybciej. Mój kutas stał na baczność, twardy jak nigdy. Bałem się go dotknąć, bo wiedziałem, że mogę się spuścić. Tomek w tym czasie dymał mnie już w najlepsze, wpychając mi kutasa aż po same jaja. Po chwili, które wydawała się stanowczo za krótka, poczułem skurcze jego fiuta. Jego sperma zaczęła zalewać mój tyłek. Nie wytrzymałem i też zacząłem sobie walić – wystarczyły dwie czy trzy sekundy i trysnąłem nasieniem. Zalałem sobie cały brzuch, trochę poleciało też na twarz. Sperma Tomka zaczęła wylewać się z mojej dupy. Dyszeliśmy ciężko. W końcu wyjął ze mnie swojego chuja i padł na kolana. Znowu lizał mój tyłek, zlizując swoją spermę. Potem przeszedł do mojego opadającego już kutasa, którego wyczyścił najlepiej jak potrafił i zabrał się za resztę mojego ciała. Gdy wylizywał moją twarz, nasze usta co jakiś czas spotykały się, czułem swoją spermę na jego języku, ale nie przeszkadzało mi to – nawet trochę mnie to podniecało.
    W końcu skończył i usiadł na łóżku obok mnie.
    – Było bosko – powiedział.
    – No. Nawet lepiej niż sobie wyobrażałem.
    Siedzieliśmy tak przez parę minut niewiele mówiąc. Nadal byliśmy strasznie podnieceni i nie musieliśmy się nawet dotykać, by nasze penisy znowu zaczęły się podnosić.
    – Chcesz jeszcze raz? – zapytałem.
    – Pewnie, jeszcze ty mnie musisz wyruchać.
    Wytarliśmy się ręcznikiem i zaczęliśmy od nowa. Położyliśmy się na naszych bokach na łóżku w pozycji 69. Brałem jego kutasa do ust, podczas gdy on lizał mojego. Niesamowite uczucie. Po chwili zacząłem się też bawić jego dziurką. Pieściłem ją naślinionym palcem, cały czas ssąc jego chuja.
    – Dobra, wypnij się – powiedziałem klepiąc go w tyłek.
    Klęknął na łóżku wypinając lubieżnie dupę. Postanowiłem odwdzięczyć mu się za przyjemność, którą wcześniej on dostarczył mi językiem i zacząłem lizać mu dziurkę. Spodobało mi się to, po jego sapaniach stwierdziłem, że jemu też jest dobrze. Co jakiś czas wyciągałem też jego chuja spomiędzy nóg i też go wylizywałem. W końcu wstałem i sięgnąłem po lubrykant.
    – Przygotuj się – ostrzegłem.
    – Oj, jestem przygotowany – jęknął z podnieceniem Tomek.
    Nałożyłem porządną ilość żelu na swojego kutasa i jego tyłek. Jedną ręką waliłem sobie konia, drugą wkładałem mu palce do dupy, starając się ją dobrze nawilżyć. Po chwili przymierzyłem się do wejścia i zacząłem powoli wkładać swojego penisa. Wchodził gładko, nie słyszałem sprzeciwu, więc włożyłem do połowy i zacząłem powoli ruchać. Tomek jęczał z podniecenia, więc zwiększyłem tempo, co chwilę wkładając coraz więcej. W końcu cały mój kutas był wewnątrz niego. Czułem się zajebiście. Jego tyłek był strasznie ciasny, najwyraźniej też nie miał do czynienia z większymi zabawkami. Wyciągnąłem kutasa i rozwarłem jego pośladki. Zapakowałem mu go z powrotem z całej siły i zacząłem ruchać jak wariat. Tomek wgryzł się w poduszkę, żeby zagłuszyć swoje jęki. Dymałem go szybko i ostro. Poprzedni orgazm spowodował, że teraz wytrzymywaliśmy dłużej. Zacząłem się męczyć, więc spowolniłem ruchy. Tomek chyba wyczuł co się dzieje i zapytał:
    – Chcesz zmienić pozycję?
    – Ok, co teraz?
    – Połóż się.
    Rozłożyłem się na podłodze ze sterczącym na baczność chujem. Tomek kucnął nad nim i skierował na swój otwór. Włożył go gładko i pewnie i zaczął ujeżdżać jak rasowa dziwka. Czułem się jak w niebie, leżałem wygodnie na plecach, ruchając ciasną dupeczkę Tomka. Po chwili zaczął sobie walić konia. Wystarczyło kilka ruchów i zaczął tryskać spermą, prosto na moją klatę i twarz. To uczucie dodatkowo na mnie podziałało i również poczułem zbliżający się orgazm. Chwyciłem go za biodra i zacząłem ruchać najszybciej jak tylko mogłem. Tomek szybko ze mnie zeskoczył i dorwał się ustami do mojego podrygującego kutasa. Najwyraźniej teraz chciał posmakować spermy prosto ze źródła. Kilka liźnięć i zacząłem spuszczać się w jego ustach. Trzymałem go za włosy, przeżywając drugi orgazm w ciągu kilkunastu minut, równie przyjemny. Tomek wszystko od razu połykał, chyba polubił smak spermy. Nie mógł oderwać się od mojego fiuta, lizał go nawet, gdy był już czyściutki. W końcu zabrał się za swoje nasienie, które zostawił na moim ciele.
    – Zostaw coś dla mnie – wysapałem.
    Tomek wziął trochę na palce i włożył mi je do ust. Smakowała dziwnie, bardziej mnie zdziwiła jej konsystencja. Gdy kolega zlizał ze mnie wszystko usiadł obok opierając się o łóżko. Położył rękę na moim chuju i powiedział:
    – Powinienem był to zrobić już dawno temu.
    – No, było świetnie. Żadna dziewczyna mnie tak nie zaspokoiła jak ty.
    – Cieszę się. Ty też dałeś mi dużo rozkoszy.
    Poleżeliśmy jeszcze parę minut i zabraliśmy się za sprzątanie. Po jakimś czasie zaczęliśmy się zastanawiać, czy przypadkiem nie krzyczeliśmy za głośno, w końcu byliśmy w akademiku, ale zgodnie stwierdziliśmy, że nawet jeśli tak, to było warto.
    Od tamtego wieczora uprawialiśmy seks dość regularnie. Wspólnie odkrywaliśmy swoje ciała i spełnialiśmy swoje fantazje. Nadal podobały nam się dziewczyny, czasem nawet mieliśmy swoje partnerki, ale co jakiś czas miewaliśmy ochotę na kutasa. Dobrze jest mieć współlokatora, który rozumie twoje potrzeby i zawsze jest gotów je zaspokoić.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jacek

    To moje pierwsze opowiadanie, więc prosiłbym o opinie i krytykę. Pozdrawiam.

  • Pachnace skarpetki

    Byłem wtedy w klasie maturalnej. Okres największego napięcia, codziennie nauka, powtórki, zadania. Wraz z dwoma koleżankami spotykaliśmy się kilka razy w tygodniu u kogoś w domu i przepytywaliśmy się z materiału. Miały na imię Ala i Sylwia. Obie dziewczyny mi się podobały. Nie byłem co prawda zakochany w żadnej z nich, ale gdy tylko je widziałem serce zawsze biło mi mocniej. Jednym z podstawowych atutów obu koleżanek były ich stopy. Element ciała dla każdego fetyszysty najważniejszy. Zazwyczaj podczas naszej nauki dziewczyny siadały na łóżku a ja na fotelu naprzeciw nich. Była to idealna pozycja do podziwiania tych cudownych tworów. Kiedy było ciepło zazwyczaj siedziały na bosaka. W chłodniejszym okresie, takim jak ten w którym dzieje się ta historia, dziewczyny miały na nogach skarpetki. Zawsze takie które uwielbiałem. Białe, czarne lub szare stopki albo tradycyjne białe za kostkę. Jako, że zazwyczaj spotykaliśmy się w domu którejś z dziewczyn, często miałem okazje by z kosza na bieliznę znajdującego się w łazience wygrzebać jakieś znoszone skarpetki i pozachwycać się ich zapachem lub smakiem. Oczywiście nigdy nie odważyłem się ani na bezpośredni kontakt ze stopami ani nawet na zrobienie sobie dobrze w łazience. Odważyłem się natomiast lizać znoszone skarpetki a także wsadzać je sobie to buzi. To prawdopodobnie mnie zdradziło, ale jednocześnie pozwoliło na opisanie tejże historii. Pewnego jesiennego dnia jak zwykle spotkaliśmy się po lekcjach, tym razem u Sylwii. Pierwszym niepokojącym sygnałem było to, że dziewczyny nie ściągnęły butów. Ala miała na sobie czerwone conversy za kostkę a Sylwia różowe vansy. Zaczęliśmy się pytać, minęło może pół godziny kiedy Sylwia powiedziała:

    – Słuchaj Darek, mamy z Agą pytanie – nie domyślałem, się o co może chodzić
    – No co? – powiedziałem od niechcenia, przeglądając w między czasie zeszyt.
    – Bo widzisz, nieraz kiedy u mnie byłeś zdarzało się, że jak weszłam do łazienki to na wierzchu kupy prania leżały skarpetki, które wrzuciłam tam kilka dni wcześniej, więc chyba nie powinny być na wierzchu. Dodatkowo były pomięte i mokre. Możesz to jakoś wytłumaczyć? – zamurowało mnie. Przez moment nie wiedziałem co powiedzieć. Przez myśl przemknęło mi nawet, że może się przyznam, ale zaraz stchórzyłem. Postanowiłem obrócić sytuację w żart:
    – I co naprawdę myślisz, że wyprałem Ci skarpetki czy coś? Weź się puknij w łeb – powiedziałem śmiejąc się.
    – No właśnie zastanawiam się co mogłeś robić. Bo wiesz nieraz widziałam jak gapisz się na nasze stopy – powiedziała Ala – myślałyśmy, że jesteś fetyszystą.
    – Nie no naprawdę macie fantazję – odpowiedziałem, lekko zbity z tropu.
    – Aha – mruknęła Sylwia – to jak wytłumaczysz to? – sięgnęła po laptopa, zwróciła ekran w moją stronę i puściła film, który pozbawił mnie resztek nadziei. Trwał może trzydzieści sekund, a nagrany był w łazience Sylwii. Byłem na nim ja z jej skarpetkami przy nosie. Wąchałem zawzięcie, potem wsadziłem je do buzi, trzymałem chwile i wyplułem. Rzuciłem do kosza.
    – Szpiegowałyście mnie? – zapytałem przerażony.
    – Wiesz byłam ciekawa, co się dzieje z moją bielizną więc w końcu schowałam w łazience kamerę i voila – na twarzy Sylwii pojawił się uśmiech.
     – Jezu tak mi wstyd – powiedziałem i wstałem z fotela – przepraszam was, jestem naprawdę chory. Pójdę już bo nie mogę wam patrzeć w oczy.
    – Stój – krzyknęła Ala – co ty myślisz, że ujdzie Ci na sucho gwałt na naszych skarpetkach. Chcesz, żeby ten film wylądował w internecie?
    – Jezu nie! Proszę! – odpowiedziałem przerażony.
    – No więc zawrzemy umowę. Nie pokażemy tego nikomu, ale ty będziesz nam świadczył na zawołanie pewne usługi – mówiła Sylwia – Jakie to chyba się domyślasz. Zaczniemy od zaraz. Do roboty.
    – Ale co ja mam robić?
    – Jak to co?! Umyć buty, skarpetki i stopy! Językiem, zaczynaj – Ala i Sylwia wyciągnęły nogi przed siebie – Klękaj i do dzieła albo wrzucam to na fejsa.
    – Dobra, dobra, już – nie miałem wyjścia. Klęknąłem i zabawa się zaczęła. Lizałem buty obu. Podeszwy, boki, sznurówki. Ala wyciągnęła telefon i zaczęła nagrywać.
    – Ej no bez takich! – krzyknąłem.
    – Ty chyba nie masz za dużego prawa to wyrażania swojej opinii – liż piesku, ściągaj butki i zabieraj się za skarpetki. Specjalnie dla ciebie nie zmieniałyśmy ich przez trzy dni. Ściągnąłem im buty. Zaciągnąłem się wonią każdego z nich. Dziewczyną się spodobało bo zaśmiały się. Stwierdziłem, że nie będę się już stresował. Właśnie spełniało się moje marzenie. A prawdziwym marzeniem było to co ukazało się moim oczom. Stopy Sylwii w białych, mocno przybrudzonych od spodu skarpetkach za kostkę i Stopy Ali w białych, mokrych i brudnych stopkach. Zacząłem wąchać, lizać, przykładać do twarzy by poczuć ich ciepło i wilgoć. Klęczałem oszołomiony tym co mnie spotyka. Co jakiś czas zerkałem wprost przed swój nos by z bliska ujrzeć biały materiał nasączony tym co kocham. Dziewczyny ruszały palcami wyzwalając we mnie skrajne emocje. Mój język wędrował powoli bo gładkim materiale wilgotnych stopek i bardziej szorstkim ale jeszcze bardziej aromatycznym materiale tradycyjnych skarpetek. Wsadzałem palce do buzi a dziewczyny wiedząc czego oczekuję, ruszały nimi wypełniając każdy zakamarek wnętrza mojej twarzy. Dwie pary cudownych stóp wypełniły moje życie na prawie dziesięć minut.
    – A teraz ściąg nam skarpetki – zażądała Ala. Posłusznie wykonałem polecenie. Zacząłem od stopek Sylwii, ledwie jednak ściągnąłem pierwszą a już dziewczyna wyrwała mi ją z ręki i zaczęła wpychać do ust. Nie oponowałem a nawet pomogłem wepchać ją do końca. Chwilę później również i druga wylądowała w mojej buzi. Dziewczyny nie musiały mi mówić co mam robić dalej. Od razu wetknąłem mój nos w bosą stopę Sylwii, kierując go od razu w okolice paluszków. Zapach całego dnia zawiercił mi w nosie, doprowadzając mnie do granic wytrzymałości. Zaciągałem się co sił w płucach przesuwając jednocześnie nosem po mokrych od potu paluszkach wsadzając go od czasu do czasu pomiędzy nie. W tym czasie Ala głaskała mnie bo twarzy i włosach swoimi przyodzianymi jeszcze w skarpetki stopami.
    – Teraz się połóż – powiedziała Ala ściągając swoje skarpetki. Kiedy już leżałem rzuciła mi je na twarz a następnie położyła na niej stopę. Delektowałem się teraz smakiem stopek Sylwii i zapachem skarpetek Ali.
    – Wąchaj! – krzyknęła Ala – tylko do tego się nadajesz. Będziesz teraz codziennie zajmował się naszymi stopami, rozumiesz? – droczyły się ze mną doskonale zdając sobie sprawę z tego, że ich słowa nie stanowią dla mnie żadnej groźby, wręcz przeciwnie – będziesz codziennie czyścił nasze skarpetki, rajstopy i buty. Mieszanka feromonów i potu łechcząca moje zmysły smaku i węchu a także widok nagich stóp i białego materiału leżącego na mojej twarzy całkowicie obezwładniły mój umysł, który w tym momencie skupiony był tylko na odczuwaniu przyjemności. Stopki Sylwii znajdujące się w mojej buzi były już całe mokre od mojej śliny. Ułatwiło mi to jedynie wysysanie z nich uwielbionego przeze mnie smaku. Ciepłe jeszcze skarpetki Ali ogrzewały moje policzki i emanowały najwspanialszą wonią jaka jest na tym świecie.
    – Wypluj to co masz w buzi – rzekła Sylwia. Kiedy mój język został uwolniony przystąpiłem do lizania obu stópek. Dziewczyny siedziały na łóżku trzymając stopy na wysokości mojej twarzy. Lizałem słone w smaku podeszwy, pięty i palce, które po chwili stały się błyszczące od mojej śliny. Wsadzałem na zmianę obie pary stópek do buzi by nie zaniedbać żadnej z koleżanek.
    – Ssij teraz moje paluszki, wszystkie, od największego do najmniejszego – rozkazała Ala. Wsadziłem jej kciuka do ust i zacząłem go ssać. Czułem jej paznokieć na języku i podniebieniu. W międzyczasie Sylwia chwyciła mój nos w między swoje palce. Słony zapach jej stóp znów wdarł się do mojego nosa. Ala ruszała intensywnie swoimi palcami podczas gdy ja przemierzałem długą trasę od kciuka do małego paluszka. Dokładnie to samo uczyniłem z drugą stopą a potem ze stopami Sylwii. Wtedy też przyszła kolej na wąchanie stópek Ali.
    Na koniec jeszcze raz wylizałem dziewczynom pięty. Stały się mięciutkie i błyszczące. Obie były zachwycone stanem swoich stóp. 
    – O tak musimy zdecydowanie częściej się z tobą bawić, moje stopy jeszcze nigdy nie były takie miękkie i czyste – krzyknęła Ala z zachwytem – A teraz masz! – obie rzuciły we mnie swoimi „zmaltretowanymi” skarpetkami – możesz je sobie zachować na pamiątkę. Wstałem trzymając w dłoni dwie pary białych cudeniek

    – Na pewno chcesz skorzystać z toalety – oznajmiła z szyderczym uśmiechem Sylwia – idź, byle szybko, bo musimy dokończyć powtarzanie chemii. – wyszedłem w milczeniu, nie było sensu udawać, że nic się zaraz nie stanie. Z tyłu pleców usłyszałem rozmowę dziewczyn: „To co Ala jutro u Ciebie? – Okej, to będzie po dwóch godzinach wfu”. Obie się zaśmiały. Ja również uśmiechnąłem się lekko zamykając drzwi łazienki, wiedziałem już jak wygląda raj na ziemi.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Skarpetkowy
  • Wakacyjna przygoda

    Pewnego lipcowego wieczoru Mateusz zaprosił mnie na wieczornego grilla. Jego rodzina wyjechała na wakacje, więc miał cały dom dla siebie. Domyślałem się i cieszyłem na wieść, że będziemy tylko w dwójkę. Nie wiedziałem jednak, że tą noc zapamiętam na długo. Wieczorem Mati podjechał po mnie, bo i tak wracał z miasta. Pojechaliśmy do sklepu po wódkę i stwierdziliśmy, że nie warto grilla rozpalić i zamówiliśmy pizzę. Wieczór minął bardzo miło. Pizza, filmy i alkohol. Zasnąłem na kanapie przed telewizorem ok. 24. Czułem, że Mati śpi obok mnie. Godzinę później obudził mnie jego dotyk i podniecenie. Masował przez spodnie mojego kutasa. Było cudownie. Gdy przestał położyłem tam jego rękę by kontynuował. W międzyczasie swoją ręką chwyciłem jego dupę i przyciągnąłem go bliżej siebie. Czułem jego twardego fiuta na swojej dupie. Swój palec położyłem na jego ustach, obróciłem się na drugi bok i spytałem:

    – Twoja siostra ma jakieś fajne ciuszki?

    – Tak.

    – Pokaż.

    Wstaliśmy i trzymając mnie za rękę zaprowadził mnie do jej pokoju.

    – Dobrze – odparłem – a Ty kochany idź po gumki, bo to będzie dla nas długa noc. Będę dziś Twoja najlepszą dziwną. Mów mi Julia.

    – Okej, Julciu – odpowiedział z uśmiechem dając mi buziaka w usta.

    I zniknął za drzwiami.

    Ja tymczasem przebrałem się w ciuszki jego siostry. Znalazłem czarny stanik push-up, prześwitującą koszulkę nocną, wycięte czarne figi, czarne pończochy z koronkowym pasem na górze oraz kilkunastocentymetrowe szpilki, o dziwo w moim rozmiarze. Na koniec szybki makijaż i byłam gotowa. W tym momencie mogłam stać się jego suczką. Po chwili w drzwiach stanął Mateusz w samych bokserkach. Uklękłam i czekałam na jego ruch. On palcem pokazał mi bym szła za nim. Na czworaka doszłam do jego pokoju, a on zamknął za nami drzwi na klucz.

    – To tylko żebyś nie uciekła – powiedział. – A teraz chodź tu.

    Ściągnął bokserki i wiedziałam jakie jest moje zadania. Jego kutasa miał minimum 20 centymetrów, a to było pierwsze takie w pełni oddanie się facetowi. Gdy podeszłam otworzyłam usta i gdy tylko dotknęłam czubka jego męskości on wpakował go aż do gardła. W moich oczach pojawiły się łzy. Trzymał go chwilę, a potem wyjął i poczułam jego rękę na moim policzku.

    – Myślisz, że możesz przychodzić do mnie na imprezę i nic nie płacić?! – krzyknął.

    – Nie..

    – Nie?! – i znów uderzył mnie w policzek.

    – Nie, Panie.

    – Lepiej.

    Chwycił mnie za głowę i zaczął ruchać moje usta. Starałam się robić to jak najlepiej i chyba mi się udało, bo po kilkunastu minutach moje usta wypełniła ciepła sperma. Zatkał mi nos i odparł:

    – Połknij i wyczyść go dokładnie.

    Posłusznie wykonałam polecenia mojego Pana.

    – Podobało Ci się?

    – Tak.. – uniósł rękę – .. Panie.

    To teraz wstań i się odwróć. Wykonałam jego polecenia, a on zerwał ze mnie koszulkę i włożył rękę pod stanik i masował. Odruchowo wzięłam rękę za siebie by chwycić za jego kutasa, ale wtedy dostałam mocnego klapsa w dupę. Cicho jęknęłam i z powrotem rękę położyłam na swoich udach. Gdy Panu znudziły się moje „piersi” chwycił mnie za mój kucyk, rozpuścił go i ciągnął do łóżka. Wtedy nie widziałam nic więcej, bo założył mi opaskę na oczy. Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi szafy, a po chwili moje ręce zostały przykute do kaloryfera. Moje nogi również zostały skute, a ja stałam w samej bieliźnie z wypiętym do niego tyłeczkiem. Czułam ogromny strach, ale i podniecenie. Zaczęłam kręcić tyłeczkiem by jeszcze bardziej podniecić mojego Pana. Kiedy to zapewne zauważył otrzymałem uderzenie pejczem po mojej malutkiej dupce. Krzyknęłam, a on zerwał mi majtki odsłaniając moją dziurkę. Uderzył kilka razy, a ja za każdym razem krzyczałam z rozkoszy.

    – Chcesz więcej?

    – Tak, Panie! Mocniej, mocniej.

    Jeszcze przez kilka minut otrzymywałam karę, a potem zostałam rozkuta. Ale to nie był koniec. Zostałam teraz w samych pończochach rzucona na podłogę. Szybko uklękłam, a do moich ust powędrował jego twardy jak kamień kutas. Nie trzeba było długo czekać bym dostała do wypicia kolejną porcję jego napoju. Słyszałem, że mu się podało, ale ja nic nie mogłam powiedzieć, bo wpakował mi w usta majtki które, przed chwilą miałam na sobie i zakleił taśmą. Pan podniósł mnie za biodra i rzucił brzuchem na jego łóżko. On wyciągnął coś z szafy i już wiedziałam co to. Wielki plug, który szybko powędrował do mojej dupki. Jęknęłam z rozkoszy, a On dał mi kilka mocnych klapsów, co wywołało łzy na moich policzkach. Następnie wyciągnął sznury i już po chwili ręce miałam skrępowane na plecach, a nogi mocno związane w kostkach. Ułożył mnie w takiej pozycji, że jedyne co miał przed oczami to mój wystawiony i czekający na niego otwór. Wyjął pluga, założył gumkę i wpakował swojego sterczącego kutasa w całości. Głośno jęknęłam i poczułam ogromny ból, ale on dalej rżnął swoją dziwkę. Po pewnym czasie stało się to przyjemne i chciałam więcej. W końcu spełniło się moje marzenie. Mój kutas wytrysnął zalewając łóżko Pana. Na chwilę się zatrzymał i wyszeptał:

    – To teraz będzie za to kara.

    Poczułam największe podniecenie i strach. Czekając na niego poczułam na udach tak mocne ukłucie, że aż podskoczyłam. Okazało się, że to był prąd, a ja wierciłam się jak mogłam, by nie zostać ukarana już więcej. Kiedy Pan stwierdził, że już wystarczy kary wrócił do swojego zajęcia i dalej rżnął mnie we wszystkie strony. Po kilkunastu minutach szczęścia wytrysnął cały we mnie.

    Podniósł mnie, zerwał taśmę i wyciągnął majtki z moich ust, i kazał oblizać swojego drąga. Zrobiłam to z przyjemnością. Kiedy był już czysty z powrotem włożył mi majtki do ust i zakleił taśmą. Ostrym ruchem obrócił mnie na plecy, posłusznie rozszerzyłam nogi i zaczął dalej rżnąć moją dupcię, a ja znów byłam w siódmym niebie. Tym razem przed końcem wyciągnął ze mnie kutasa i spuścił się na moją twarz, klatkę i brzuch. Uznał, że na dziś wystarczy. Szybko założył mi majtki, stanik, ale usta pozostały zaklejony i nic nie widziałam. Przywiązał mnie w kącie pokoju do rury kaloryfera i zostawił na noc szeptając: „Jutro dokończymy”. Nie mogłam się doczekać. Uderzył mnie jeszcze parę razy swoim kutasem i pozwolił tak zasnąć. Sam zaś się położył na kanapie, na której wszystko się zaczęło.

      

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Daniel Zaborski