Author: admin

  • MW-Grecja Rozdzial 14 Cos jak Grom, 15 Ala i natka

    14 Coś jak Grom

    W Grecji dziewczęta wymyślają nową zabawę, leżą na krawędzi łóżka, nogi na ziemi, rozchylone uda, osiem wypiętych cipek zerka na nas kusząco.

    – Właśnie kupujecie niewolnice, chłopaki – wybierzcie sobie po cztery.

    – Te cztery będą do nocy tylko wasze, żaden inny kutas ich nie tknie. Spełnią w milczeniu wasze każde polecenie.

    – Do nocy się nie odezwą? I tylko moje? To mi się naprawdę podoba!

    Chyba podpadam tym tekstem, ale co mi tam…

    Ciągniemy z Tidżejem losy. Mam szczęście, wybieram pierwszy. Przechadzam się wzdłuż szeregu cipek, oglądam uważnie, czasem pomacam, czasem się cofnę do poprzedniej, sprawdzam też jędrność cycków, zaglądam w zęby. Każę im wstać, obrócić się parę razy, pozostać obróconymi tyłem. Teraz oceniam proporcje tyłków, jędrność pośladków. Rozchylam pośladki  oceniam tylne dziurki i puszczam. I znów rozchylam i puszczam. I znów… Podoba mi się ten dźwięk.

    Czas się zdecydować. Dobra, nie będę świnią.

    – Ala! – I pokazuję kciukiem za siebie, Ala bez słowa staje za mną.

    Teraz wybiera T/J, po głębokim namyśle wybiera Natkę, Kropka i Kreska właśnie wykonały jej nową fryzurkę i teraz T/J pewnie chce się przyjrzeć z bliska jej odmienionemu kroczu.

    Teraz ja. Biorę Kropkę. T/J  – Dorkę.

    – Małośmy dotąd przebywali razem, tyle co na schodkach kampera – tłumaczy swój wybór. Rzeczywiście, bliźniacy przelecieli ją zaraz po przyjeździe, później widocznie tylko im obciągała.

    Do Kropki dobieram sobie Kreskę, bałem się, że T/J mi ja podkupi i teraz decyduję się natychmiast. T/J „kupuje” Majkę, ja Lolę. Zostaje Kaśka dla Tidżeja. Licytacja zakończona.

    T/J przytomnie zaczyna od Kaśki, została ostatnia, trzeba ją dowartościować. Bierze pojemnik z bitą śmietaną, pokrywa nią krocze dziewczyny i zwraca się uprzejmie do dwóch spośród pozostałych niewolnic.

    – Lizać! Na zmianę!

    Wręcza pojemnik trzeciej.

    – Pilnować, żeby zawsze była śmietana.  – I siada do kolacji.

    Postanawiam, że też pójdę w kulinaria ale jestem milszy od Tidżeja i karmię dziewczyny. Najpierw każę im kłaść się kolejno na stole i zacisnąć uda. Zaglądam. Są prześwity. Niedobrze.

    -Założyć nogę na nogę! Ciaśniej!  Widzę w oczach moich niewolnic nieme pytanie. – Co on, kurwa, kombinuje?! Pytać oczywiście nie mogą.

    Zaglądam ponownie w krocza – tak, teraz będzie dobrze. Porównuję i wybieram.

    Lola na stół! Kłaść się, jak leżała!

    Lola posłusznie wskakuje na stół, zaciśnięte uda, nogi splecione. Teraz zasiadam obok Tidżeja do śniadania. W kroczu Loli lądują, a to kruszyny chleba, a to łyżka miodu, czy plasterek sera. Nalewam też herbaty i różnych soków. Za każdym razem pokazuję tylko palcem, która z pozostałych niewolnic ma się pożywić. Niewolnica w milczeniu a to wysysa okruszki, a to zlizuje miód a to siorbie herbatę z krocza Loli. T/J pyta:

    – Mogę nakarmić swoje? – I teraz już obaj na zmianę podrzucamy Loli na podołek resztki śniadania. A czasem trochę bitej śmietany.

    Teraz Tidżej potrząsa pojemnikiem.

    – Mogę?

    I zanim zdążę zaprotestować, mam berło w bitej śmietanie.

    – Klęka i liże!

    Wybrana przez Tidżeja Dorka posłusznie klęka i zlizuje wszystko. Czekam, co dalej.

    – Wygląda, że dalej głodna – stwierdza Tidżej – chcesz ją jeszcze pokarmić?

    Pewnie, że chcę!

    Tyle, że bita śmietana się skończyła… Może i lepiej?

    Dorka nasuwa się buzią na mój drążek i poleruje go do skutku. Zadowolona przełyka, a Tidżej komentuje:

    – Dorota wessała cały nektar do organizmu.

    – Co?!

    – No przecież wyraźnie mówię: „Dorota wessała cały nektar do organizmu” To cytat taki, wygogluj sobie *

    Polewam. Gdy przestaję, Tidżej wyjaśnia, że trafił na ten kwiatek w necie, w jakimś opowiadaniu erotycznym.

    Teraz zastanawiamy się wspólnie, jak ukarać nasze niewolnice – one też polewały, a miały się nie odzywać.

     

    * * *

    Późny wieczór. Okolice Salonik. Zabawa z niewolnicami skończyła się, co było do przewidzenia, ruchaniem niewolnic. Było ostro, byłe niewolnice śpią, jak zabite. Też się przespałem i teraz mnie nosi. Najpierw mnie zanosi między uda Maleńkiej. Ta odruchowo, jakże lubię u  niej  ten odruch, rozrzuca te uda szeroko.

    Rozrzuca też na boki ręce, zapominając, że nie jesteśmy sami. Jedna ręka budzi Tolę, druga – Monikę.

    Śpią obok Ali w efekcie naszych niedawnych igraszek. Szparki obu stopek wciąż kuszą mnie swą nowością, szczelinka Ali – ciasnotą, gram więc w nocy koncert na trzy piczki. Mój flet zanurza się w Toli – Jestem w Kresce – mówię głośno Później rozchyla szczelinkę Ali – mam przerwę, i wreszcie w Monice – jestem w Kropce. Dziewczyny się zaśmiewają. I tak do skutku. Skutek będzie dziełem przypadku – decyduję, wszystkie trzy cipki fascynują mnie po równo, choć, jak już mówiłem, z odmiennych przyczyn.

    Zaczynam lento (powoli) i tak też chciałbym skończyć – nigdzie mi się nie spieszy. Dziewczęta jednak chcą pomóc przypadkowi i stopniowo przechodzą do moderato (umiarkowanie). Ich bioderka chodzą coraz szybciej – ach ta rywalizacja – i kończymy w tempie  allegro,  (czyli ruchliwie). Nawet by się zgadzało.

    Spuszczam się ze słowami – Jestem w Kropce, choć Ala miała cichą nadzieję, że oszukam i trysnę w przerwie. Ala i Tola biorą się za wylizywanie Moniki, ja niestety już wkrótce muszę się, o zgrozo, ubrać i siąść za kierownicą. Tam będę miał dużo czasu na myślenie i zainspirowany Kreską, Kropką i Przerwą wymyślę coś specjalnego na rano. Ale jeszcze przysypiam.

    * * *

    Almiros. Przed północą. Ze snu wyrywa mnie pisk budzika. Tradycyjnie wyplątuję się z Ali, idę się odlać.

    Tola z Moniką, obudzone i pobudzone – poczynaliśmy sobie niedawno całkiem śmiało – zapragnęły czegoś więcej, niż tylko swoich paluszków, sięgają po oręż flankujących je facetów. Niestety, ostał się tylko jeden, ja właśnie wciągam gatki.

     Szczęśliwy los wyciąga, łapie właściwie, Tola. Ręka zaskoczonej Moniki ląduje między udami równie zaskoczonej Dorki. Mile zaskoczonej.

    W skutek tych pieszczot budzą się pozostałe dziewczęta, również Ala. W samym środku, lecz sama. Wyciąga do mnie rękę.

    – Zaraz zmieniam Tidżeja.

    – Chociaż na chwilkę!

    Zrzucam dopiero co naciągnięte gatki. Te pięć minut Tidżeja nie zbawi…

    Szybko okazuje się, że właśnie zbawi. Kamper nagle staje. Że zatrzymuje się dość gwałtownie? Tidżej już tak ma.

    A Ala nie puszcza. Nie wyrywam się, jeszcze mi odgryzie. Tidżej sam tu trafi, zastąpi mnie w buzi Maleńkiej, wtedy pójdę.

    I jakoś tak się dzieje, że w momencie, gdy do salonu wpadają antyterroryści w pełnym rynsztunku, orgia sięga zenitu.

    Zaskoczenie jest obopólne, Opadają szczęki, karabinki, nasze z Tidżejem kutasy, tylko jędrne piersi dziewcząt trzymają wysoką formę. Grupa szturmowa jak jeden mąż zdejmuje hełmy i gogle noktowizyjne, różowe, gołe dziewczęta prezentują się jeszcze lepiej, niż dziewczęta zielone. Wojsko rozsiada się po fotelach i kanapach nie tracąc jednak z oczu potencjalnych źródeł zagrożenia, Czyli nas. Tylko mnie i Tidżeja uznają za niegroźnych, wzrok skupiają na dziewczętach, zamarłych w malowniczych pozach na ogromnym łożu. Moja wymiękła pała wysuwa się ostatecznie z otwartych szeroko ust Ali, dowódca grupy ogarnia się i zagaja:

    – Bardzo przepraszam, czy jesteście może panie – zwraca się do dziewcząt – przywódcami bułgarskiej mafii odbywającymi właśnie tajne spotkanie?

    – Nie? – Ciągnie swój monolog.

    – Tak właśnie myślałem.

    – Znowu coś popierdolili! – Te ostatnie słowa kieruje niewątpliwie do siebie samego.

    Kasia i Natka pierwsze odzyskują rezon. Zerkają na spocone twarze żołnierzy, i ruszają do lodówki odprowadzane czujnym, by nie rzec penetrującym wzrokiem wojska.

    – Musi być panom bardzo gorąco w tym rynsztunku w taki upał – mówią współczująco, częstując antyterrorystów napojami chłodzącymi. Ci biorą po kolei szklanki z rąk stojących przed nimi dziewcząt i dziękują, ze wzrokiem wbitym przed siebie. Przed sobą mają dwie cipki. Dziękują cipkom?

    Dowódca znowu daje głos:

    – Bardzo przepraszamy państwa za najście – i z radosną złośliwością dodaje:

    – Nie przeszkadzajcie sobie państwo, już nas tu nie ma.

    Nasze dziewczęta traktują te słowa dosłownie.

    W rezultacie wojsko zalega kamieniem.

    Dopiero wysokie „c” zaintonowane przez Kaśkę – Kaśka zawsze intonuje wysokie „c” szczytując – wyrywa wojsko z odrętwienia. Dowódca zrywa się z fotela, uprzejmie skłania głowę przed dziewczętami w podzięce za darmowe przedstawienie i zarządza natychmiastowy wymarsz. I już ich nie ma.

    Pojawia  się T/J.

    – Zaskoczyli mnie kompletnie, był zator na drodze, auto w rowie, karetka z włączonym kogutem na środku szosy, strażacy… musiałem stanąć.

    Ponieważ nie odpowiadamy, kontynuuje:

    – A potem w kabinie pojawił się jakiś superhero z pistoletem przystawionym do mojej głowy i z palcem na ustach. I tak mnie chyba pół godziny trzymał, nie wyobrażacie sobie, co ja przeżyłem!

    Patrzy po nas, zawiesza wzrok na tyłku Majki pracowicie wylizującej Kasię.

    – Co tu się właściwie działo?

    * * *

    – Ja cię zabiję! – Odgraża się bratu parę minut później. – Miałem pistolet przystawiony do głowy a ty sobie ruchałeś!

    – Nawet sobie nie wyobrażasz, jaki miałam orgazm!  – Dobija go Kasia.

    * * *

    15 Ala i natka

    Poranek. Gdzieś w Grecji. Dziewczęta na zmianę dyżurują przy oknach, alarmując resztę, gdy pojawia się jakiś szczególnie piękny widok. Czyli co chwilę.

    Trwa dyżur Dorki i Natki, nie oznacza to jednak, że reszta dziewcząt odpoczywa. Tola, Ala i Monika leżą na łóżku w swojej nocnej – ach ci antyterroryści – konfiguracji, z rozrzuconymi nogami. Te trzy patelnie wylizują Lola, Kasia i Majka, klęcząc i wdzięcznie wypinając tyłeczki. Kreska  i Kropka są dla dziewcząt wciąż taką samą nowością, jak dla mnie, dlatego zapewne lizanie odbywa się w tę stronę a nie na odwrót. A Ala? Ala zawsze potrafi się ustawić.

    Rozparci w fotelach rozmawiamy z Tidżejem, dochodzimy do siebie po nocnych wydarzeniach – on po pistolecie, ja po przedstawieniu – popatrując na owe, nie przypadkowo w naszą stronę wypięte tyłeczki. Kreska, Ala i Kropka powoli dochodzą. No właśnie! Kreska, Przerwa, Kropka! Przypominam sobie, o czym to dumałem za kółkiem. Czekam uprzejmie, aż dziewczęta dojdą a nawet daję im czas na ochłonięcie. Ale nie dopuszczam, by cipki obeschły.

    – Mówiłyście dziewczęta, że całą klasą zagnali was do harcerstwa…

    Zdziwione tematem poprawiają mnie.

    – Do zuchów właściwie.

    – A jak wy? – Pytam jeszcze Tolę i Monikę.

    – Myśmy też zuchów zaliczyły! – Śmieją się Kropka i Kreska.

    – To teraz sprawdzę, czy byłyście pilnymi zuchenkami!

    – Patrzcie uważnie, dziewczęta i zgadnijcie, co ja mówię.

    Wsuwam kutasa w nieregularnym rytmie w trzy, jeszcze gorące, nieobeschłe pizdy. Najrzadziej w Alcyną i zawsze jest to tylko jeden suw…

    – A dlaczego tak mnie traktujesz po macoszemu?

    – Bo to przerwa – podpowiadam Ali a właściwie to im wszystkim.

    Ala coś łapie

    – Kropka, kreska, przerwa, kropka, kreska, kropka, kropka… Mamroce pod nosem

    – Przepraszam, niedosłyszałam – mówi – możesz powtórzyć?

    – Bo to Przerwa – powtarzam

    – Nie to! Ruchanie powtórz! Od początku!  Zaczynam ponownie nadawać morsem.

    – Ala! Powiedziałeś Ala! – Woła tryumfalnie Ala.

    – Na początek dałem wam łatwe!

    * * *

    – Aha – mówi tylko Ala i marszczy nosek. Jak ją znam, intensywnie nad czymś myśli. Po czym, nie zdradzając wyniku tego procesu myślowego, pyta, czy mam lewe pieniądze.

    – No te, co są  w Bułgarii.

    – Lewa?

    – No tak. Masz?

    – No mam. Zaopatrzyłem się jeszcze w Warszawie na wszelki wypadek.

    – To daj.

    Sięgam do portfela

    – 50 wystarczy?

    – A ile to na nasze?

    – Dobrze ponad stówka.

    – To wystarczy – Maleńka zwija banknot i z nim w garści przenosi się do szoferki. Ubrana w nic – i tak  nie ma się w co ubrać. Wcale się tym nie przejmuje – zajmuje miejsce obok Tidżeja i zapina pasy.

    – Kurde…

    – Co jest? – Pyta Tom lub Jerry.

    – To te pasy. Sam zobacz, przechodzą mi przez sutka. I drażnią.

    – Podłóż coś.

    Ala patrzy na zwinięty w dłoni banknot. Rozwija go, składa w pół i wsuwa między pas a sutek.

    – Pomogło?

    – O tak!

    – A na co ci właściwie te lewa?

    – Chcę coś kupić.

    – Aha.

    * * *

    – O tutaj stań, zatrzymaj się!

    To kolejny stragan z owocami na poboczu drogi. Akurat daleko od zabudowań, no i jesteśmy jedynymi klientami, pewnie dlatego Maleńka wybiera akurat ten.

    Naga wyskakuje z auta. Sądzę, i odnosi się to do wszystkich naszych dziewcząt, że ich wstydliwość jest odwrotnie proporcjonalna od odległości od domu. Właśnie mam kolejne potwierdzenie.

    A Maleńka już pokazuje palcem na arbuzy. I wyciąga do sprzedawcy dłoń z banknotem…

    Zarówno Tidżej z szoferki, jak i ja z okna salonki z ciekawością patrzymy, jak Ala robi zakupy w Grecji za bułgarską walutę. No, może gdyby to było bliżej granicy…

    Gestykulują tymczasem oboje coraz gwałtowniej, Sprzedawcę najwidoczniej bardziej niż golizna, bulwersuje bank. Ten od banknotu.

    Wściekła Maleńka wraca do szoferki, a tam już Tidżej wyciąga do niej dłoń z banknotem 50 euro.

    – Lewa, to w Bułgarii – szczerzy się. Maleńka wyrywa mu te euro z ręki i wraca do straganu, musi jej bardzo zależeć.

    * * *

    – Na chuj jej ta pietruszka?

    Na głos się widocznie dziwię, bo Majka niezwłocznie komentuje.

    – Może zamiast chuja? Przynajmniej twarda jest – i maca mój zwiędły interes. Jakbym nie wiedział…

    – To chwilowe.

    Maleńka tymczasem krąży między straganem a szoferką, oprócz wspomnianej pietruszki z bujną nacią, lądują tam kolejne arbuzy. W sumie dobry pomysł na te upały. Tylko ta pietruszka nie może mi wyjść z głowy…

    * * *

    Jeśli Maleńka ma jakiś pomysł związany z tą pietruszką, to nic nie mówi. Najpierw musi ochłonąć.

    – I ty, Brutusie! – Dźga mnie palcem w pierś – Nie mogłeś mi powiedzieć?

    – Znasz mnie, byłem ciekaw, co z tego wyniknie.

    – No, znam, znam… – Powoli jej przechodzi. I Ala przechodzi do rzeczy:

    – Też mam dla ciebie zagadkę. A właściwie rebus. Odwróć się!

    Oho, pietruszka nadchodzi! Odwracam się posłusznie.

    – Już!

    Odwracam się posłusznie. Maleńka klęczy, głowa nisko, tyłek wysoko, a z tyłka sterczy jej… oczywiście pietruszka! Z tym, że z całej pietruszki widać tylko tę bujną nać.

    I po co było to całe zamieszanie, przecież mamy w bagażach takie fajne korki analne z kitką…Oczywiście na głos tego nie powiem, jeszcze mi życie miłe.

    – No, zgaduj!

    – Hmmm… To musi być coś pokrętnego i równocześnie sprośnego, na podobieństwo umysłu mojej dziewczyny. Konik i kucyk odpadają.

    Zakładam, że również autoironicznego – Ala potrafi śmiać się sama z siebie – i rzucam:

    – Łysek z pokładu Idy!

    – Świnia!

    Błędnie założyłem… Jej łysa cipka, to drażliwy temat.

    Ala się niecierpliwi, potrząsa tyłkiem, nać powiewa… A ja mam pustkę w głowie.

    Tylko spokojnie. To rebus, tak? Więc co ja paczam?

    Ala. To na pewno. I pietruszka. Czy aby na pewno? Ala i pietruszka? Bez sensu. Więc ponownie – co ja paczam?

    Ala i… Pietruszkę ma w dupie, widać tylko nać… natkę.. Natka! Przypominam sobie, jak do mnie przyszły pierwszy raz, dwie nagie, nieznane mi laski…

    – ALA i NATKA!

    W nagrodę mogę zastąpić pietruszkę.

    Okazało się bowiem, że wybierając ją taką dorodną, Maleńka miała dodatkowy cel…

    Spełniam się analnie w dupie Maleńkiej, przy aplauzie publiczności. Niepotrzebną nam już pietruszkę zawłaszcza Natka.

    – Natka i natka – wołam – to łatwe.

    Nic nie jest łatwe. Natka otwiera drzwi do szoferki.

    – Zatrzymaj się, jak zobaczysz kozy – woła do Tidżeja.

    Wyobrażam sobie, jak kozy wyjadają Natce natkę z dupy i mam problem, żeby skończyć. Szczęściem dziewiczy odbyt Maleńkiej jest taki ciasny…

    Sprawa nie może skończyć się inaczej, jak potężnym wytryskiem. Pozbawiony motywacji, przegrywam ze zwieraczem. Zostaję wypchnięty momentalnie. Z oklapłym, zaczerwienionym członkiem przyglądam się, jak z wypiętego tyłka Ali wypływa moje nasienie. Pierwszy raz!

    * * *

    – Po tej pietruszce dupa mnie boli! – Skarży się Maleńka. – Co wy widzicie w tym analu?

    Po pietruszce! Podsuwam Ali pod nos swojego kutasa:

    – Od kiedy to się nazywa pietruszka?!

    – Chciałam być miła…

    – I jesteś miła, moja Miła. Lodzik na zgodę?

    – Faceci! – I Maleńka bierze się za obciąganie. Konwersację podtrzymuje Natka

    – Ciasnotę widzą – mówi.

    – Pochwę też mam ciasną… – mówi Ala i dobiera się językiem do moich jąder. Lody Ala serwuje wypaśne.

    – Ty, to wyjątkowo. Ale i my wszystkie mamy ciasne piczki. Lecz przychodzi taki moment w życiu kobiety…

    – Aż tak daleko w przyszłość nie wybiegajmy – wtrącam – cieszmy się tym, co mamy.

    * * *

    Kilkanaście kilometrów za Spartą, kilkanaście minut po ósmej rano, od kilkunastu minut siedzę za kółkiem. I jestem głodny, zaspałem, nie zdążyłem.

    Więc kiedy widzę skręt w prawo, na Monemvasię, skręcam w lewo na „Turn of Monemvasia” Taki zajazd.

    Parking jeszcze pusty, ale na zapleczu stoją jakieś trzy auta, jest nadzieja.

    Do szoferki zagląda goły Tidżej.

    – Co jest?

    – Miałem skręcić na Monemvasię?

    – No właśnie.

    – No więc właśnie!

    Tidżeja skręca ze śmiechu, gdy pokazuję mu szyld.

    – „Turn of Monemvasia”? Nie do końca o to mi chodziło.

    – Głodny jestem – tłumaczę. – I dziewczęta też pewnie głodne. A tu mogą spróbować miejscowych specjałów, cały czas jadą na kanapkach.

    – Ale gołe są…

    Wyłuszczam mu moją teorię: im dziewczęta są dalej od domu, tym niej mają zahamowań.

    – Pamiętasz Alę, jak arbuzy kupowała? Albo, jakie dziewczęta dały przedstawienie tym antyterrorystom?

    – Tego akurat, kurwa, nie pamiętam!

    – A… Bo ty, to nie ty…  Rżnęły się na oczach cudzoziemskiego wojska, aż miło… A tu pusto, tylko my i obsługa. Idź pogadaj z nimi.

    – Dlaczego ja, ty jesteś ubrany.

    – Znacie się z Niko, z pewnością znasz parę słów po grecku. A ja ni w ząb.

    – Okay, wciągnę gacie. Ale ty zrzucisz!

    – Nago mam tam pójść?

    – Jak i dziewczęta!

    – Niech ci będzie.

    * * *

    – I?

    – Trochę się rzucał. Ale jak mu powiedziałem o jedenastu śniadaniach i jeszcze prowiancie na drogę… Droga wolna, moje panie!

    Moja teoria znów się potwierdza – dziewczęta tylko na to czekają. Wysypują się z kampera, rozglądają po okolicy.

    – O! Śnieg!

    – To góry Taygetos, trochę niższe od Tatr – wymądrzam się. – Ten tam, to może być Profitis Ilias. – Przygotowałem się do tej podróży. Ale teraz jestem głodny, zaganiam moje stadko do środka.

    A w środku jest, powiedziałbym, mało grecko, jak to przy autostradzie. Ale żarcie smaczne. I obsługa miła, zwłaszcza ta mała… tak się zapatrzyła… Jest też kelner innej płci, ale on patrzy gdzie indziej… Szef też patrzy, w rezultacie chłopak dostaje po uszach…

    Ale to jego wysyła szef, by zaniósł nam do kampera ten prowiant na drogę.

    Dziewczęta właśnie wsiadają. Majka z szatańskim uśmieszkiem łapie go za tyłek, wpycha do środka. Tam już czeka Lola, umówiły się?

    – Stoi mu, jak ten chuj na weselu – melduje, nie wypuszczając go z ręki. No chyba tylko po to, by rozpiąć biedakowi rozporek.

    Czy taki z niego  biedak? Loli wystarcza parę ruchów ręką, Majka pomaga masując mosznę. Sperma ścieka Loli po brzuszku, dobrze wycelowała, resztę Majka ściera dłonią z penisa, zapina rozporek i uśmiecha się szeroko do zszokowanego chłopaka.

    – Jak to będzie: żegnaj?

    – Antio – podpowiada Tidżej

    – Antio!

    Uśmiechnięty od ucha do ucha chłopak wysiada, cała sprawa nie trwała trzech minut, a wspominać będzie długie lata. Ruszamy.

    * * *

    – Morze!

    Dziewczęta doczekać się nie mogły. Jadą przez tę Grecję od wczoraj i ani skrawka morza nie widziały.

    – Ciemno było, spałyście.

    – Ja tam się napatrzyłem – chwali się Tidżej – między Atenami a Koryntem dużo morza było.

    Korynt jednakowoż minęliśmy koło szóstej rano, potem wjechaliśmy w peloponeski górzysty interior; widoki piękne, lecz zdecydowanie nie morskie. Teraz jednak…

    Mamy bunt na pokładzie, dziewczęta chcą do wody!

    Sięgam po mapę.

    – Poczekajcie jeszcze chwilę, zaraz będzie Monemvasia. Tam się wykąpiemy.

    – Chwilę, czyli ile?

    Zwracam ich uwagę na niesamowitą samotną skałę sterczącą z morza, prawie na wprost przed nami.

    – To tam.

    To im zamyka buzie. Na chwilę.

    * * *

    Wąską, sztuczną groblą wjeżdżamy na niegdysiejszą wyspę. Droga prowadzi dalej, do miasteczka, a tu jest mały placyk, ławeczki, po drugiej stronie mała knajpka z jeszcze mniejszą stacja benzynową, słowem coś dla ciała, coś dla ducha i coś dla auta.

    Wprawdzie słaby, ale jakiś ruch jest, przejeżdżają nieliczne samochody, kilka zaparkowanych jest na placyku w cieniu rachitycznych drzewek. Plaża nijaka, ot – kawałek kamienistego brzegu. Ale dziewczętom to nie przeszkadza, już nie. Trzeba im tylko bucików.

    Te akurat mamy, zaopatrzyłem się przewidująco w takie do wody.

    Tidżej zajeżdża pod dystrybutor, jeden z dwóch. Dziewczęta się nie pierdolą. Nagie, tylko w tych pepegach, wyskakują z kampera i biegną do wody. My z  drugim Tidżejem za nimi. Skutkiem czego chłopak z obsługi ma problemy z trafieniem we wlew paliwa. Nie wiem, o nas, czy o dziewczęta mu chodziło…

    * * *

    Woda jest cudowna! Mój basen się nie umywa.

    Towarzystwo na brzegu, kilkanaście osób, gapi się na osiem nagich dziewcząt przebiegających plażę i wskakujących ze śmiechem do wody. Dziewczęta pluskają się radośnie w wodzie do kolan, przy brzegu. Męska połowa plaży nagle nabiera ochoty na kąpiel. Dziewczęta nie reagują na zaczepki. Uciekają na głębszą wodę, nurkują – ach te tyłeczki – i wypluskane biegną do kampera. Jeszcze mokre i rozochocone rzucają się na nas trzech. T/J zamiast kierownicy ściska pośladki Loli – bierze ją na stojąco. Mamy przymusowy postój.

    * * *

    Dziewczęta po raz kolejny podnoszą stawkę – świeżo zerżnięte, spocone i rozczochrane znów biegną do wody. Tym razem tylko na chwilę. Zmywają z siebie pot wraz z resztkami spermy i już są powrotem. Ruszamy, przed nami ostatni skok.

    Żółwi skok. Marne 40 kilometrów do Neapolis wleczemy się przeszło godzinę, Droga niby dobra, ale wąska i kręta. A kamper raczej długi… Co się sprawdza w przypadku cipki i kutasa, lecz nie w tym.

    Wreszcie jesteśmy. Koniec jazdy, początek prawdziwej przygody. Już wkrótce.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski

    * W oryginale: Dorota wessala caly nektar do organizmu  – wygoglujcie sobie.

     

    Dziś dwa rozdziały – bo krótkie. Milej lektury.

  • Siostra Luiza

    Wolny dom, rodzice pojechali na zakupy i do dziadków. Zostałem tylko ja i moja starsza o 2 lata siostra. Luiza jest zgrabna 19 letnią dziewczyną, czarne kręcone włosy, ciemna karnacja, zgrabne duże piersi oraz długie szczupłe nogi, ciemne stopy na wysokim podbiciu z długimi palcami-mega seksowne. Wykorzystałem okazje i ukradłem z kosza na brudna bieliznę jej nylonowe cieliste skarpety za kostkę i oddałem się rozkoszy wąchania i lizania. Często w ten sposób fantazjowałem o jej stopach. Gdy nagle weszła bez pukania zapytać czy nie widziałem jej telefonu. Uwierzcie że zrobiło mi się wstyd a Luiza zaniemówiła “młody co Ty robisz z moimi rajstopami?”, stwierdziłem że wytłumaczę jej mój skryty fetysz “błagam nie mów nikomu ale uwielbiam kobiece stopy, a twoje są takie boskie, wstyd mi”. Luiza chwile zastanawiała się aż zaproponowała ze będzie milczeć i odda mi swe stopy w zamian za moja rezygnacje z nowego telefonu na rzecz jej wakacji ze znajomymi. Pierwszy raz w życiu nie żałowałem ze Luiza jest taka skąpa i cwana. “A wiec to Cię podnieca, tak? Dobrze, młody, klękaj przed łóżkiem!”. Luiza rozłożyła się wygodnie na łóżku “ściąg mi vansy” posłusznie to uczyniłem, a moim oczom ukazały się cudowne stopy, “a teraz załóż mi te nylonowe skarpety”, z zapałem założyłem. “Wąchaj moje stopy!” Zacząłem wąchać przepiękne stopy a ona dodatkowo wyginała swe paluszki, rozkoszny zapach schodzonych nylonków rozpalał mnie aż zacząłem całować. Po czym Luiza się wkurzyła “powiedziałam wąchać nie całować!” i dostałem kilka plaskaczy stopami w twarz. “Teraz liż, ssij i całuj, zabaw się młody”. Czym prędzej zacząłem całować, lizać jej poruszające się długie szczupłe paluszki, dławiłem się cała stopą w buzi, aż mi stanął w spodenkach. Luiza dotknęła mnie tam jedną stopą “chyba Cię podniecam co gówniarzu? Ściągaj spodenki, zawsze mnie ciekawiło jak wygląda twój penis!”, wstydząc się zacząłem opuszczać je w dół i odrzuciłem w kąt, “nie jest źle, jeszcze ci podrośnie młody haha, a teraz liż, wystaw język!”. Klęczałem nagi przed Luiza z wyciągniętym językiem a ona ocierała o niego stopy, czułem na nim szorstkość rajstop, to było piękne, gdy zorientowałem się ze ukradkiem robi mi zdjęcia w tej pozycji. Oburzyłem się lecz to na nic… “no młody ale mam haka na Ciebie haha zrobisz teraz dla mnie wszystko inaczej twoi znajomi zobaczą cie takiego”. “Ściągnij w zębach rajstopkowe skarpety i ssij mi paluszki!”, po raz kolejny zobaczyłem cudowne ciemne i opalone długie stopy mojej siostry a ten czerwony lakier na bardzo długich paluszkach doprowadzał mnie do obłędu, zacząłem ssać jeden po drugim, ślina ociekała mi po brodzie lecz nic nie jest w stanie opisać tej euforii. “Młody kładź się na podłodze przy łóżku!” wsadziła mi nylony do ust i zaczęła pieścić stopami delikatnie penisa, był bardzo nabrzmiały a Luizka sprawiała być się podekscytowana cała sytuacja. Objęła go stopami i zaczęła poruszać, góra – dół, chwilami myślałem że dojdę, jej wygimnastykowane paluszki rozwarły się i objęły prącie, cudowne uczycie i widok gdy tak waliła mi cały czas. Luiza położyła jedną zimną stopkę pod penisem a drugą zaczęła ocierać o spod wykonując frykcyjne ruchy przód – tył. Az nie wytrzymałem, pisnąłem i doszedłem, zalewając pół pokoju i stopy Luizy, “no, no, piękne podziękowanie za footjob “, wyjęła mi z ust nylonowe skarpety i wytarła sobie stopy, gdy ja leżałem sparaliżowany orgazmem, wtedy zobaczyłem jak Luiza złapała mnie za moją ciemna bujna grzywkę i wsadziła mi w usta przesiąknięte spermą skarpety mówiąc “pamiętaj, zrobisz wszystko co Ci rozkażę haha smacznego!” Leżałem tak jeszcze przez chwile zastanawiając się co tu tak naprawdę się stało i obserwowałem jak Luiza zakłada vansy, śmiejąc się ze mnie poszła do swojego pokoju…

    jeżeli się podoba, opowiem resztę historii..

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Emmanuel Wiercipięta
  • Dzis wieczorem Kochanie badz bardzo niegrzeczna…

    Na co dzień jesteś grzeczna dziewczynką. Do pracy ubierasz białą koszule, ołówkowa spódnice, rajstopy , czarne szpilki i żakiet. Elegancko i z klasą ale gdy Cię widzę cholernie mnie to podnieca. Spotykamy się po Twojej pracy. Powiedziałem Ci o naszym wspólnym wieczorze dzień wcześniej więc zapewne jesteś przygotowana.

    I ta Twoja czarna koronkowa bielizna… O wiele zbyt seksowna jak na ten oficjalny uniform w jakim spacerujesz po biurze. I to mnie podnieca. Patrząc na Ciebie prześwietlam Cię wzrokiem i widzę te bieliznę. Mam wtedy dziwne uczucie – z jednej strony chciałbym zerwać z Ciebie ten strój aby ujrzeć bieliznę, a z drugiej zostawiłbym tak i tylko uniósłbym do góry spódnice… Lub rozpiąłbym tylny zamek od spódnicy…

    Przychodzisz po pracy do mieszkania. Masz zmęczone nogi, biorę Cię i kładę na kanapie, ściągam Ci szpilki. Stopy muszą odpocząć. Zrobię wszystko żeby  Twoje stopy wypoczęły… Bo chcę założyć Ci te szpilki ponownie… w łóżku. A może już tu, na kanapie. Cały dzień o Tobie myślałem, powiedzieć Ci o tym?

    Patrzymy na siebie… Niby wieczór taki jak zawsze ale dzisiaj wyglądasz wyjątkowo. Wiem że rano poświęciłaś więcej czasu dla siebie. Jesteś głodna? Nie? Dobrze. Pochylam się nad Tobą, i  czuję Twój zapach. Tak naprawdę , z trudem potrafię się opanować…

    Połóż się Kochanie, jesteś zmęczona po pracy . Zamknij oczy. Widzę na Twojej twarzy lekki uśmiech.. Kładę się przy Tobie , jest tak leniwie. Biorę Twoje ręce i daje za głowę na oparcie kanapy. Zaczynam całować Ci szyję. Wzdychasz. Twój oddech się pogłębia. Rozpinam Twoja koszule i patrzę na koronki. Boże…

     Zaczynam obsypywać Cię pocałunkami, każdy jest dopracowany i miękki. Chcesz mnie objąć ale nie pozwalam Ci, biorę Twoje obie ręce w moją jedną dłoń i kładę je za głowę. Jesteś posłuszna. Całuje coraz niżej. Wiem że myślałaś o mnie cały dzień. Rozpinam spódnice. Koronka jest nawet ładniejsza niż fantazjowałem. To chyba nowa bielizna. Moja Ty Królowo. Przestaje się kontrolować, zdzieram z Ciebie spódnice.  Czekałem cały dzień. Wiem że Ty też. Całuje Twój brzuch. Wyginasz ciało w łuk i wzdychasz głośno. Znowu to samo: z jednej strony chcę zdjąć te śliczne majtki a z drugiej nie. A gdyby je tak tylko lekko odchylić na bok ? Całuje Twoje uda od wewnętrznej strony. Wyginasz ponownie ciało w łuk, tym razem mocniej, Twój oddech staje się urywany. Całuje podbrzusze, wzgórek i wargi. Ale tutaj przyjemnie gładko. Wreszcie całuje muszelkę. O Boże jaka jesteś mokra. Chyba już od dawna…

    Zaczynasz jęczeć. Twoje ręce zza Twojej głowy powędrowały na moje włosy. Naciskasz lekko na moją głowę, aby przenieść tę siłę na mój język. Zaczynasz nadawać rytm. Jest tu tak przyjemnie i ciepło. Twoja muszelka lśni. Liżę Twoje wargi dokładnie i drażnię łechtaczkę – językiem. Robię ruchy okrężne i co jakiś czas dotykam Twój skarb czubkiem języka…

    Mruczysz że zaraz dojdziesz. Każesz mi nie przestawać. Liżę w jednym ,idealnym tempie, oddychasz rytmicznie, jęczysz. Słyszę Twój krzyk.. to już blisko… o tak.. tak… tak… jesteś cała moja…

    …..

    Oddychaj. Wydostaję się z uścisku Twych ud i patrzę na Ciebie. Widzę rumieńce na Twojej twarzy. Moja Mała. Kładę się przy Tobie. Widzę w Twoich oczach błysk. Gładzisz mnie po brzuchu i rozpinasz rozporek, pozbywam się szybko spodni. Rozwieram delikatnie Twoje złączone po orgazmie nogi i przybliżam Go do Twojej muszelki. Ocieram się. Zaczynasz ponownie jęczeć. Wchodzę powoli. Och! Jest tak ciepło i mokro… Tłumisz krzyk. Wchodzę lekko ale zdecydowanie. Już prawie cały . Zaczynam się poruszać a ze mną Twoja biodra. O tak. Wchodzę wolno kilka razy, a nagle szybko gwałtownie. obejmujesz mnie za szyję, ja chwytam Cię za kark. Wchodzę w Ciebie rytmicznie. Jesteś Moja. Łapię Cię za szyję. Nasze biodra to jedno. Jesteś taka cudowna. Moja Pani Bizneswoman. Wychodzę, każę Ci się odwrócić na brzuch. Robisz to posłusznie i wypinasz się do mnie swoimi zgrabnymi pośladkami. Nie namawiałem Cię do wypinania. Zrobiłaś to z własnej woli. Chcesz mnie. Chcesz zostać solidnie zerżnięta. Przeze mnie. Przez swojego Pana. I wiesz co? To mnie najbardziej podnieca. To że jesteś moją Małą Napaloną Suczką… Wchodzę w Ciebie mocno i posuwam. Jęczysz głośno, krzyczysz. Twoje piersi skaczą, chwytam je w dłonie. Są takie słodkie. Oboje czujemy że jesteśmy blisko. Twoje nogi zaczynają drżeć. Przenoszę swoje dłonie na Twoje biodra. Teraz rządzę Tobą całą. Nabijam Ciebie na Niego. Nabijam.. Nabijam… O tak, Kochanie.. dojdź.. dojdź dla mnie… Krzyczysz. Nie przestaję, jeszcze… tak.. tak!!! Wbijam się w Ciebie z całej siły, uginasz się ,masz skurcze, wijesz się, drżysz, kilka gwałtownych ruchów… o tak! Padasz na łóżko, a ja z Tobą, zapominamy o rzeczywistości. Nasze ciała są jednym. Moja Słodka Królewno, Moja Bogini Seksu…

    Stay free

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Aleks

    Należę do społeczności Freedom. Wolę opisywać swoje męskie fantazje niż wymyślać opowiadania 🙂

    Prowadzę na fb fun page Damsko-Męska Alternatywa 🙂

  • Byly

    Czwartek. Tamtego dnia Angelika wróciła ze szkoły dość wcześnie, ponieważ zwolniła się z ostatniej lekcji. Dzień jak co dzień, po rozstaniu nie było się z kim kłócić, pisać 24/7 ale cieszyła się z tego spokoju, chociaż dostawała codziennie kilkanaście SMS-ów od niego. Przez dwie godziny nie robiła nic specjalnego, przez ponurą pogodę za oknem siedziała i oglądała telewizję, przeglądała Internet, zjadła. W pewnym momencie poczuła dziwne pożądanie, wróciła do swojego pokoju i nawet nie zapalając lampki położyła się na łóżku. Jej oddech stał się płytki, próbowała się ogarnąć, jednak zrozumiała, że to chcica. Bardzo, bardzo ostra chcica. Powoli zaczęła wsuwać rękę pod koc i masować swoją cipkę coraz intensywniej czując niesamowitą rozkosz, po kilku minutach poczuła ulgę. Przełykając ślinę nie wiedziała co zrobić, jej ochota na seks nie przeszła, jednak nie była pewna tego czy pisząc do byłego nie zrobi nic złego. Na przemian przegryzając wargę, a ją oblizując zdecydowała się nie napisać wiadomości. Mogła tego żałować.

    Niedziela. Wiedziała, że od samego rana do wieczora w domu nikogo nie będzie, ponieważ rodzice wyjechali do rodziny, obudziła się wczesnym rankiem i stwierdziła, że skorzysta z tej cudownej okazji – “W domu nikogo nie ma, przyjedź.” – tym razem już się nie zastanawiała czy to w porządku, nie mogła wytrzymać, ciągle myślała o seksie ze swoim byłym. Po godzinie, usłyszała pukanie do drzwi. Otworzyła je szeroko i łapiąc za bluzę chłopaka wciągnęła go do środka mieszkania, przybiła go do ściany i schyliła się. Zaczęła mu zdejmować buty, zobaczyła, że penis w jego spodniach jest już trochę nabrzmiały, przyłożyła twarz do jego spodni i zaczęła się nią o jego krocze ocierać, słysząc już jak chłopak dyszy wstała i zaczęła zmierzać w kierunku swojego pokoju. Miała na sobie czarną luźną spodniczkę, którą podnosiła do góry ukazując swoje białe koronkowe stringi. Odwracając się widziała jak chłopak ściągał powoli bluzę i rozpinał rozporek od spodni. Usiadła okrakiem na łóżku i przywołała go palcem do siebie, gdy chłopak stanął przed nią wzięła jego dłoń i włożyła pod swoją białą zwiewną koszulkę, gdy on ściskał jej piersi ona zsunęła jego spodnie, widząc gdy jego penis przestaje mieścić się w bokserkach je również zsunęła. Wzięła jego kutasa całego do ust i zaczęła przemienne ruchy do przodu i do tyłu, chłopak złapał ją za włosy i coraz mocniej za nie ciągnął. Zadowolona słysząc jego jęki oraz widząc jak jego głowa jest odchylona do tyłu, zaprzestała i wstała. Jej łóżko było dość wysokie, dlatego on nie musiał się mocno schylać, aby wsunąć głowę pod jej spódniczkę. Zsunął z jej pośladków stringi i zaczął lizać jej cipkę na przemian wsadzając do środka paluszek, a ściskając dłońmi jej pośladki. Gdy już czując, że dziewczyna zaraz dojdzie zaprzestał swoich działań, aby ich zabawa potrwała dłużej.  
    Rozbierając się nawzajem całowali się namiętnie. Dotykał jej każdego skrawka na ciele, a ona jego. Położyła się na łóżku  rozkraczając szeroko nogi, pod wpływem adrenaliny i rządzy seksu wszedł w jej malutką i wąską cipeczkę cały jego wielki, duży członek. Krzyknęła głośno, łapiąc się z tyłu łóżka obręczy. Ból był niesamowicie przyjemny, nie protestując jęczała głośno. Gdy jej cipka była wystarczająco rozepchana, przerzucił ją na brzuch. Wiedziała co robić, wypięła tyłek dostając soczystego klapsa w prawy pośladek, piszcząc zagryzła mocno wargi. Wiedziała, że teraz nie da jej teraz litości. Wszedł w nią tak głęboko, aż łzy napłynęły jej do oczu. – “Tak, oh, tak, bierz mnie, rżnij moją cipę.” mruknęła pod nosem. Słysząc jej prośbę nasilił swoje ruchy i nie minęło dużo czasu, gdy oboje padli zmęczeni na pościel. Dysząc spojrzeli na siebie i tak samo jak się dzisiejszego ranka nie powitali, tak samo nie zamienili słowa na pożegnanie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    loczky001
  • MW-Grecja Rozdzial 16 Blizniaczki

    T/J zatrzymuje się na parkingu, prawie u wjazdu na molo. A przy tym molo…

    – To ma być jacht? – dziwi się Majka. – To pierdolony żaglowiec!

    Nie sposób się z nią nie zgodzić. Bliźniacy, opowiadając o nim zachowali dziwną wstrzemięźliwość. Mówiąc wprost – wpuścili nas.

    Zaczynam liczyć na palcach… Ja, Tidżeje, ten Grek… Mało…

    – Co tam mamroczesz?

    – Liczę. I wciąż mi wychodzi, że trzeba będzie z was zrobić marynarzy, dziewczęta.
    – Marynarzy?

    – No przecież nie marynarki! I wiecie co?

    – No co?

    – Doczekać się nie mogę.

    – Tych marynarek?

    – Tego, jak będziecie się wspinać na reje…

    – Hahahaha…

    * * *

    Z pokładu szczerzy do nas zęby młody Grek, typowy południowy macho, obejmujący ramionami dwie ciemnoskóre pięknotki ubrane, no właśnie, w nic. Zresztą Niko, ten kumpel bliźniaków też jest goły. Przechodnie, nieliczni bo to samo południe, sjesta, popatrują na golaski ale bez jakiejś specjalnej ekscytacji, musieli się już przyzwyczaić do tego widoku.

    – Ja pierdolę, mulatki!

    Musiałem to powiedzieć na głos, bo moje małolaty się śmieją.

    – Jeszcze nie, ale jak cię znamy, wypierdolisz obie jeszcze dzisiaj. Tylko wyruchanej wsadź kwiatek albo chociaż zawiąż wstążeczkę bo inaczej nie będziesz wiedział, czy nie wkładasz drugi raz tej samej.

    Rzeczywiście bliźniaczki, przynajmniej stąd, wyglądają identycznie. Może chociaż po cipach rozróżnię – myślę smętnie – może ich fryzurki się różnią. Wpatruję się w ich krocza, ale stąd nie widać dobrze, za duży kontrast między ich czekoladowymi ciałkami a olśniewająco białym jachtem.

    Owszem, jesteśmy na miejscu, lecz nie do końca, jeszcze jakieś 50 metrów mola dzieli nas od sznurowej drabinki na jacht. Zaraz, dlaczego drabinki? Przecież jest i trap, byłoby wygodniej. A tu, choć  pora sjesty i miejscowych nie widać, jacyś turyści się wciąż się kręcą. Nie mogę przestać myśleć o tej drabince popatrując na osiem  ślicznych gołych tyłków, wciąż kręcących się przede mną niecierpliwie i nagle zaczynam czuć autentyczny podziw dla Niko. Co ta drabinka będzie wyczyniać z tymi tyłeczkami! Postanawiam być gentelmenem i pomóc im wszystkim wejść na jacht. Stojąc na dole, rzecz jasna i asekurując je wzrokiem. Niestety Kaśka miesza mi szyki. Podchodzi do mnie.

    – Nie wierzę! Pamiętasz, jak się poznaliśmy? A tu Grecja, jacht…

    – Pamiętam dobrze! – I, żeby jej udowodnić, jak dobrze, robię to, co wtedy na basenie.

    – A co mi tam! – Mówi Kaśka. Jej dorodna cipa wyślizguje się z mej dłoni, zostawiając na niej wilgotny pocałunek.

    Kasia wysiada z kampera. Idzie niespiesznie przez molo ścigana spojrzeniami wyraźnie  zainteresowanych przechodniów. Czując ten podziw, odwraca się ku widzom, wdzięcznie dyga i wspina po drabince kręcąc kuperkiem ku uciesze widzów. Ci najbliżsi nie mogą oderwać oczu od jej włochatej cipki, wdzięczącej się pomiędzy wypiętymi pośladkami. Zresztą gapią się wszyscy niezależnie od płci. Wykorzystują to dziewczęta, wychodzą luźnym szeregiem z kampera i wolnym krokiem podchodzą pod drabinkę. Kaśka całuje właśnie bliźniaczki w oba policzki – witanie się z ich cipami mogłoby przekroczyć wytrzymałość widzów. Ci zauważają wreszcie pozostałe naguski i doznają opadu szczęki. A potem napadu dzikiego entuzjazmu. Gromadzą się tłumnie pod drabinką i podpierają wzrokiem kolejno gramolące się na pokład dziewczęta. Te urządzają sobie chyba zawody wypinania pupy, przechodzą same siebie. Boję się, by rozentuzjazmowani widzowie nie wdarli się za nimi na jacht, ale nie, nawet ręce trzymają przy sobie, tylko stoją i z zadartymi głowami wpatrują się w kolejne wypięte pupy.

    Teraz Niko ma niespodziankę, picze mu się mnożą, miało być sześć a tu już siódma wyłania się znad relingu, za nią ósma…Patrzy jeszcze przez chwilkę z nadzieją… No tak, to już koniec.

    * * *

    Teraz Kurwa My! Robię za tragarza, zbieram do jednego wora bagaże dziewcząt – osiem szczoteczek do zębów, osiem dowodów, sześć komórek… tak to już wszystko! Dorzucam nasze dokumenty i inne duperele. Ociągamy się z Tidżejem z wyjściem, bo widzowie wciąż z nadzieją wpatrują się w kampera. Nie chcemy ich rozczarować.

     W końcu się rozchodzą. Teraz swobodnym krokiem maszerujemy na jacht. Drugi bliźniak odprowadzi kampera na strzeżony parking i wróci zabierając ze sobą kluczyki i kąpielówki. Ma je wyrzucić przed wejściem na pokład, znaczy kąpielówki ma wyrzucić. Nie tylko dziewczęta zobowiązały się spędzić całkiem nago te dwa tygodnie, my też. Jedynym wyjątkiem był aktualny kierowca kampera. Na jachcie nie ma kompletnie żadnych wyjątków, ubrań, nawet pary stringów, tylko kapoki i buty do wody.

    Witam się z Niko.

    – My się jeszcze nie znamy, jestem kuzynem bliźniaków.

    – Wiem, opowiadali mi. Podobno ty to wszystko nagrałeś – Grek pokazuje na te wszystkie nagie dziewczęta wokół – szacunek!

    – No nie wszystko. Choćby te dwie czekoladki…

    Niko podnosi ręce w obronnym geście:

    – Ja nie mam z tym nic wspólnego! To kto ma?

    Na wyjaśnienia nie ma czasu, oto T/J z kluczykami w ręku, ostatni melduje się na pokładzie. Już goły, gatki zrzucił na naszych oczach, wyrzucił je do kosza na śmieci i oto jest.

    – Niko! – Woła – Odbijamy! 

    * * *

    Na razie manewry mamy za sobą, idziemy stałym kursem. Łapię Niko.

    Nie, nie za jaja, tak po prostu go łapię.

    – To o co chodzi z tymi bliźniaczkami?

    – Kuzynów pytaj. Wiedziałem!

    Tidżeje, póki co, do czekoladek nie podeszli. Maskują się. Podchodzę ja.

    – Cześć, dziewczyny!

    W odpowiedzi przeliczają mi klejnoty. Najwyraźniej nasze obyczaje nie są im obce. Tym lepiej. Witam się z ich cipami. W dotyku też są jednakowe.

    – Jak ci się podoba nasza niespodzianka?

    To Tidżeje zaszli mnie od tyłu i szczerzą zęby.

    – Która? Bo są dwie.

    – Jedna – upiera się T/J – tylko dwoi ci się w rękach.

    Faktycznie, odklejam ręce, niespodzianka jest wilgotna i lepka, podwójnie lepka.

    – No, nie wiem… Może jak poznamy się bliżej…

    Ciemnoskóre pięknotki nie mają nic przeciwko temu. Nawet przejmują inicjatywę. Usta mają zajęte zaspokajaniem mnie, więc to przyglądający się bliźniacy zaspokajają moją ciekawość.

    * * *

    Tak naprawdę, to ciemnoskóre bliźniaczki są Dunkami. Bliźniacy poznali je we Francji na plaży, dokładniej na plaży naturystów. Tidżeje postanowili spędzić tam trochę czasu, w końcu poznawanie Europejek to też było poznawanie Europy.

    Po wyjeździe z Warszawy, po poznaniu piątki moich małolat, mieli mocno zawyżone wymagania i rozglądali się za panienkami w wieku wczesnorębnym. Tutaj mogli dokonać wstępnej selekcji i nie marnować czasu. Zaraz pierwszego dnia Tom przyuważył – Jerry dokonywał w tym czasie rozpoznania w wodzie –  śliczną i apetyczną mulatkę jadącą na rowerze asfaltową ścieżką wzdłuż plaży. Odjechała mu, ale w pamięć zapadła. Gdy ujrzał ją również następnego dnia, popędził do wypożyczalni rowerów – rozpoznania dokonał przezornie wcześniej – i pognał za nią.

    Dogonił ją, choć już tracił nadzieję, daleko za plażą naturystów. Dziewczyna najwyraźniej nie przejmowała się, że zostawiła gołą plażę hen za sobą. Dalej była nago. Jechał chwilę za nią podziwiając kręcący się wdzięcznie kuperek. W końcu dziewczyna go przyuważyła. Chłopak na pierwszy rzut oka zrobił dobre wrażenie, więc powiedziała:

    – Dość się już napatrzyłeś na mój tyłek, teraz twoja kolej!

    Reakcja Jerry’ego zaskoczyła ją pozytywnie, bez słowa zrzucił gatki, wsiadł na rower i pojechał przodem. Odwrócił się tylko i spytał.

    – Nie za szybko?

    – Jest okay… Rzeczywiście było okay. Z tyłu Tom również prezentował się dobrze.

    – Może coś z tego będzie – pomyślała Ayah.

    – Coś z tego będzie – pomyślał Tom.

    Spędzili ze sobą cały dzień, jedno spodobało się drugiemu, jedno przyznało się drugiemu, że wybrało się w świat w poszukiwaniu wrażeń, jednak do niczego konkretnego nie doszło. Ot całus na pożegnanie, umówili się na następny dzień.

    * * *

    – Zawaliłeś, stary!

    Kuzyn, zaskoczony, że mu tak bezceremonialnie przerywam, milknie.

    – Ciekawe, jak ty byś sobie poradził – mówi wreszcie.

    – Spytałbym, czy mogę wylizać jej… siodełko.

    Od strony kutasa dobiega mnie chichot bliźniaczek. Chichot i towarzyszące mu wibracje są tak stymulujące, że przez moment jestem na krawędzi. Jakoś się jednak opanowuję.

    – Opowiadajcie dalej!

    * * *

    – Prześliczną dziewczynę poznałem, wyobraź sobie, czekoladka, spędziliśmy cały dzień razem, wygląda na młodziutką i chętną. Jak te u kuzyna, wyraźnie leci na mnie…. – Relacjonował bratu rozentuzjazmowany Tom, mocno podkolorowując.

    – Świetnego chłopaka poznałam, podróżuje samochodem kempingowym po Europie, spędziliśmy razem cały dzień, leci na mnie…. – Relacjonowała siostrze Ayah, mocno podkolorowując.

    Zarówno bliźniacy, jak i bliźniaczki szukali takiej okazji. Bliźniakom rozbestwionym nagim weekendem marzyła się bezpruderyjna towarzyszka podróży, bliźniaczkom zaświtała wizja zwiedzenia Europy w towarzystwie bezpruderyjnego chłopaka.

    Oczywiście potencjalnego kandydata/kandydatkę chciał/chciała również ocenić bliźniak Toma/bliźniaczka Ayah.

    Bliźniacy/bliźniaczki, pewni/pewne swej istotnej przewagi, uknuli niecny plan. W rezultacie następnego dnia w wypożyczalni rowerów spotkali się Jerry i Darya.

    W efekcie mocno podkoloryzowanych relacji  Toma i Ayah, Jerry i Darya spędzili większość dnia uprawiając dziki seks na dzikiej plaży.

    * * *

    Tym mnie dobijają. Trzęsę się ze śmiechu. A i języczki bliźniaczek nie próżnują. Biała sperma na czekoladowych buziach tworzy prześliczny kontrast. Jeszcze chwilka i bliźniaczki mogą się włączyć do rozmowy.

    * * *

    Tak więc Jerry pieprzył w najlepsze Daryę, a tymczasem Tom szwędając się po okolicy wpadł przypadkiem na Ayah w plażowym barze. Zareagowali oboje błyskawicznie.

    – Dlaczego nie przyszedłeś?! – Spytała Ayah.

    – Dlaczego nie przyszłaś?! – Spytał Tom.

    Pytania minęły się w powietrzu. Wymówki zdaje się, też znaleźli podobne. Ona mu wybaczyła, on jej wybaczył, w końcu oboje „nie przyszli”.

    Tom i Ayah również spędzili dzień nago, ale to z racji nagiej plaży. Na kąpieli i opalaniu. I rozmowie. Czyli bardzo grzecznie.

    * *  *

    Późnym wieczorem Tom rozstał się grzecznie z Ayah; Jerry mniej grzecznie z Daryą. Wszyscy wrócili do siebie i się zaczęło…

    – Jest cudowny, cały dzień pieprzyliśmy się na plaży!

    Ayah opadła szczęka.

    – Z kim ty się właściwie pieprzyłaś, przecież nie przyszedł, ze mną był…

    * * *

     – Ależ ona się pieprzy!

    Tomowi opadła szczęka.

    – Ty to dopiero pieprzysz. Ze mną była cały dzień!

    – Jestem z nim umówiona na jutro.

    – Ja też!

    – Jestem z nią umówiony na jutro.

    – Ja też!

    Rozmowy bliźniaczek i bliźniaków przebiegały w zasadzie podobnie.

    Jedno było umówione na dalszy ciąg plażowania. Drugie na następne pieprzenie. Z tym samym nim i tą samą nią.

    Oba rodzeństwa stwierdziły, że coś tu mocno nie gra. Ponieważ Jerry i Darya umówili się wcześniej, niż Tom i Ayah – śpieszniej było młodym do pieprzenia, niż rozmowy –  Tom towarzyszył Jerry’emu a Ayah Daryi przy ich spotkaniu.

    – Myśleliśmy, że tylko my jesteśmy tacy cwani.

    – Myślałyśmy podobnie.

    – Skoro się nam tak dobrze pieprzyło, to może się poznajmy – jestem Jerry!

    – Darya!

    – Tak nam się miło rozmawiało… pobzykamy się?

     Skończyło się to wszystko radosnym seksem we czworo.

    * * *

    – Zawsze słabi z geometrii byliście – nie wytrzymuję.

    – Niby dlaczego?

    – Tyle się napracowaliście nad trójkątem,  a wyszedł wam kwadracik…

    – To my lepsze z geometrii jesteśmy – stwierdzają bliźniaczki, gdy już bliźniacy wyjaśnią im, jak pojmujemy geometrię w sensie erotycznym – myśmy od początku zakładały że jeszcze jednego dobierzemy.

    I powracają do studiowania geometrii mojego dyszla.

    * * *

    Radosne pieprzenie we czworo ustało dopiero, gdy bliźniacy pojechali po mnie i dziewczęta do Warszawy. Póki co jednak Dunki wprowadziły się do Tidżejów.

    – Nie ma sensu, żebyśmy tak do was ciągle latały.

    – Spacery są zdrowe, ale sex jeszcze zdrowszy.

    Trzy dni pozostałe do wyjazdu, Tidżeje spędzają prawie że nie wychodząc z łóżka. No, chyba żeby ruchać te Dunki pod prysznicem. Albo gdziekolwiek.

    * * *

    Temat zainicjował Tom. Albo Jerry. W chwili oddechu po kolejnym radosnym pieprzeniu. Poglądy bliźniaczek na to ostatnie zdążył już dobrze poznać, więc zaczął z grubej rury…

    – Skoro obojętne wam, z kim się pieprzycie, byle się pieprzyć…

    – Ależ Tom! …Albo Jerry!

    – Sama widzisz! Nawet nie wiesz, kto cię właśnie zerżnął.

    – A ty nie wiesz, którą z nas przeleciałeś! Ale mów dalej, zaczyna się ciekawie.

    I Tidżej opowiada. O mnie i moim haremie. O Niko czekającym na jachcie. O planowanym rejsie.

    – Płyńcie z nami!

    Dunki o niczym innym nie marzą.

    – I pieprzcie się z całą naszą czwórką? O to wam chodzi?

    Dunki o niczym innym nie marzą.

    – No przecież nie non-stop. Tam będą też inne dziewczyny.

    – Czyli marzy wam się nieustająca orgia…

    Tidżeje o niczym innym nie marzą.

    – No…

    – Nie ma mowy!

    Z Tidżejów uchodzi całe powietrze. A szło już tak dobrze…

    – Nie dacie rady, chłopaki ruchać siódemki dziewczyn cały czas…

    – Ale…

    – Ale są na to sposoby. A teraz bądźcie tak mili, chłopcy i nie ruszajcie się stąd.

    Po czym dziewczyny znikają w łazience.

    * * *

    – I co o tym sądzisz?

    – Zabrały plecaki. Pakują się?

    – I tak będą musiały.

    – Sądzisz, że nie chcą przedłużać pożegnania?

    Pytanie pozostaje bez odpowiedzi, chłopcy się zamyślili.

    Cisza się przedłuża, bliźniaczki wciąż nie wychodzą z łazienki, bliźniacy patrzą po sobie.

    – Głupio tak…

    No fakt, siedzą goli w jednym łóżku…

    Łóżka zsunęli razem już pierwszego dnia. No bo skoro oni nie rozróżniają ich, a one ich, to chyba obojętne, który którą posuwa…

    I tak się kotłowali przez trzy dni, a teraz się urwało. I już mają wstać, ubrać się, gdy bliźniaczki wreszcie wychodzą z łazienki.

    Otulone w hotelowe szlafroczki stają przed Tidżejami, a w tych ostatnich znów wstępuje nadzieja.

    * * *

    – Potrzebna nam muzyka, coś wolnego.

    – I długiego…

    Coś długiego czeka na was w łóżku – chciałby odpowiedzieć Tom albo Jerry, ale gdy zerka pod kołdrę…. Przysłowiowy krótki-malutki. Zamiast tego więc wyskakuje spod tej kołdry i dyndając panem Dyndalskim realizuje zamówienie na muzykę.

    Darya albo Ayah jest bezlitosna:

    – Z czymś takim do nas? A, jak proporcje będą jeszcze gorsze?

    Tidżej zawstydzony szybko wskakuje pod kołdrę. Dziewczyny zaczynają się kołysać zmysłowo w takt muzyki. Poły szlafroczków rozchylają się, to tu, to tam, ukazując fragmenty koronkowej bielizny.

    – I dlatego pomyślałyśmy… Mówi jedna, epatując pończoszką, a właściwie tym fragmentem nagiego ciała powyżej.

    – Że nie zaszkodzi… podejmuje wątek druga, wypinając pupę i prezentując koronkowe majteczki; ten ich fragment, który bez wypięcia pupy nie byłby widoczny.

    Wzrok Tidżejów przyciąga jednak ta centralna wypukłość, którą te majteczki tak obściskują – cipki dziewczęta mają dorodne.

    Przyzwyczajeni do kompletnej nagości obu dziewcząt Tidżeje czują pierwsze drgnienia w lędźwiach. Ileż potrafi zdziałać kilka skrawków materiału, byle odpowiednio ulokowanych. I zaprezentowanych – trzeba przyznać, że bliźniaczki potrafią się ruszać. Równie dobrze, jak ruchać.

    Zrzucają szlafroczki. Tidżeje zachłannie wpatrują się w te pończoszki – przyobleczone w nie uda wydają im się nagle atrakcyjniejsze i tajemnicze. Ich wzrok przyciągają pachwiny – jakże chcieliby przemierzać je językiem.

    W przeciwieństwie do cipek, cycki mają obie na wierzchu.  Z lekka tylko wsparte gorsetem, kuszą ciemnymi, prawie czarnymi brodawkami. Ale nie na piersi bliźniaczek Tidżeje się teraz gapią…

    Majteczki dziewcząt są wprawdzie koronkowe, lecz ich centralna, opinająca ciasno cipkę część kusi cienkim, półprzezroczystym materiałem. A Dunki tańcząc wprawiają te cipki w ruch wodząc Tidżejów na pokuszenie. Czy tylko im się wydaje, że materiał w miejscu, gdzie wrzyna się w cipkę, robi się ciemniejszy? Wilgotnieje?

    Bliźniaczki uznają, że chłopacy już dość się napatrzyli, widok zasłaniają im dłonie dziewcząt. Dłoń Ayah w kroczu Daryi, doń Daryi w kroczu Ayah. Obie wodzą paluszkami wzdłuż tych rozkosznych rowków, plamki wilgoci rosną. Podobnie, jak pały bliźniaków (a jednak!). A dziewczęta wciąż tańczą.

    Nie przerywając tańca zbliżają się do łóżka. Lecz nie pozwalają się dotknąć. Tidżeje mogą się tylko z bliska przyglądać, jak dziewczęta pozbywają się majteczek.

    Najpierw je tylko odchylają, odciągają od cip, ukazując rozchylone podnieceniem wargi, śliskie już i lepkie – ciągną się od nich do majteczek nitki śluzu. Bliźniaczki owijają sobie te niteczki wokół paluszków i podają do oblizania – sobie nawzajem. Bliźniacy mogą się tylko oblizać.

    – …Że nie zaszkodzi pokazać – kończy kwestię Darya lub Ayah – że potrafimy zadbać same o siebie, kiedy wy już nie będziecie w stanie.

    – Kiedy my właśnie jesteśmy w stanie – Tom i Jerry pokazują dziewczynom dwie, powstałe jak feniks z popiołów pałki.

    – Cicho! Jeszcze nie skończyłyśmy.

    Coraz obficiej płynącym z cipek kleikiem zwilżają sobie sutki. Pieszczą je  sobie przez chwilę potem stają vis-a-vis. Pierś napiera na pierś, sutek ślizga po sutku, w końcu są bliźniaczkami, wszystkie wymiary mają identyczne. Bliźniacy wzwód też mają identyczny. Już się bezwiednie onanizują, już chcieliby zastąpić dłonie bliźniaczek swoimi penisami. Nic z tego.

    – Przecież wy też potraficie zadbać sami o siebie – stwierdzają tylko Dunki – macie tylko, w przeciwieństwie do nas, problem z zadbaniem o siebie nawzajem.

    Dłonie Tidżejów zamierają na ich kutasach.

    – Nawzajem?!

    – Chcemy zobaczyć, jak sobie nawzajem robicie dobrze – wyjaśniają dziewczęta, nie przerywając robić sobie nawzajem dobrze.

    Tidżeje jeszcze się wahają.

    – To chcecie przejść do następnego etapu, czy nie?

    Tidżeje wciąż nie mogą się przemóc

    – Czyli nie chcą zatańczyć z nami…

    Tidżeje znów walą konia. Tym razem sobie nawzajem. Z nadzieją, że zanim sobie zwalą, bliźniaczki im odpuszczą.

    I odpuszczają.

    – No chodźcie już!

    Gdy Tidżeje gramolą się z łóżka, Dunki obdzielają się lubrykantem. Bliźniacze kutasy trafiają w chłodne, śliskie dłonie. A ich dłonie masują  gorące, śliskie sromy.

    Tańczą.

    Dłonie dziewcząt tańczą na bliźniaczych dyszlach, czasem się ześlizgują – dziewczęta zamieniają się wtedy Tidżejami. Partnerzy/partnerki wyglądają wprawdzie identycznie, ale wystarcza sama świadomość zamiany.

    Dłonie poczynają sobie coraz śmielej – Tidżeje penetrują obie pizdy, palce Dunek nie zatrzymują się już na jądrach bliźniaków, podążają dalej, a kutasy ślizgają się po przedramionach  dziewcząt, sięgając zgięcia łokcia, podczas gdy paluszki sięgają zgoła gdzie indziej. Tak dopieszczeni, Tidżeje zostawiają nasienie w nietypowym miejscu. I, zdaniem bliźniaczek, przedwcześnie. Przynajmniej obie są w stanie sięgnąć sobie tego zgięcia łokcia językiem.

    Chłopcy gotowi są naprawić swój błąd, biorąc czekoladki na języki, ale Dunki mówią:

    – Nie!

    – Już się pobawiliście naszymi cipami.

    – Potrzebujemy czegoś większego głęboko w pochwie.

    Jedna z nich znika na chwilę w łazience, wraca z czymś długim w ręce. Tidżeje, z ponownie smętnie zwieszonymi fujarami mogą się tylko przyglądać, jak bliźniaczki spółkują ze sobą w tańcu.

    – Wy tak zawsze?

    – Ależ skąd!

    – Nie ma nic lepszego, niż kawał sztywnego, pulsującego kutasa w piździe, ale skoro…

    – No dobra, nie musicie kończyć.

    Dziewczęta jednak kończą. Przecież nie przerwą, właśnie dochodzą. Nie przyznają się Tidżejom, ale pierwszy raz zabawiają się takim dwustronnym sztucznym chujem. I to od razu na oczach widzów. Jeszcze takie młode są i niedoświadczone…

    Odsuwają się od siebie. Błyszczące, śliskie od ich soczków  dildo wyślizguje się z obu cip.

    – Wyliżcie je sobie – mówi Darya lub Ayah, podając dildo bliźniakom. Ci posłusznie liżą. Bliźniaczki miękną.

    – Tu też wyliżcie – mówią i podsuwają im cipki pod nos. Tidżeje je liżą i wąchają na zmianę. Zapach rozgrzanej cipy jest bezcenny.

    * * *

    Zaspokojone podpytują bliźniaków o tego Greka.

    – Słuchajcie chłopaki, a gdyby tak…

    Po pożegnalnym seksie we czworo Tidżeje ruszają do Warszawy, a Dunki do Grecji. Bliźniacy wynajętym kamperem, a bliźniaczki – samolotem. Tidżeje szarmancko odprowadzają je na ten samolot.

    – A tu – bliźniaczki podają Tidżejom dwie identyczne reklamówki – macie na pamiątkę.

    Tidżej sięga i wyjmuje kłąb majteczek, drugi podobnie.

    – Nam już nie będą potrzebne – śmieją się Dunki – nie po tych waszych opowieściach.

    Tidżeje nie dowierzają, albo już się stęsknili. W tłoku panującym na terminalu nikt nie zauważa, że dwóch facetów trzyma ręce pod spódniczkami dwóch dziewcząt. Przynajmniej tym czworgu tak się wydaje.

    * * *

    – A resztę, to już one same niech ci opowiedzą – stwierdzają na koniec Tidżeje – co się tam dalej działo, to my też nie wiemy.

    – To może przy następnym razie? – Fajnie się słuchało Tidżejów w takich okolicznościach, ale… To, co wyjmuję z tyłka Daryi lub Ayah w niczym nie przypomina tego, co wkładałem Ayah lub Daryi do buzi na początku tej opowieści.

    Jedna z czekoladek bierze to do ręki i przyciąga do krocza. Wodzi mięciutkim czubkiem wzdłuż pizdy i mruczy. Mało jej?

    – Tylko widzisz… Trudno jest opowiadać i pieprzyć się równocześnie. Mam inny pomysł.

    – Jestem gotów na propozycje.

    – Dokończymy tę historię, a ty będziesz ruchał bliźniaków.

    Nie na taką propozycję!  Muszę mieć dziwną minę, bo Dunki wybuchają niepowstrzymanym śmiechem.

    – Żartowałyśmy!

    Oddycham z ulgą, zauważam, że Tidżeje też.

    – Ale, żeście sobie tak nawzajem dogadzali… I, że wam to przez gardło przeszło…

    – Tylko nie przez gardło!

    – Mam na myśli, żeście o tym opowiedzieli.

    – I tak byś się od  nich dowiedział.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Przygodna Monika 7…Szlafrokowy wieczorek

    Ostatni wspólny rejs z Tomkiem i jego piękną żonką bardzo zbliżył nasze rodziny. Oboje często do nas wpadali na kawę przelotem. Bardzo miłe towarzystwo z dużym poczuciem humoru. Sylwia zawsze świetnie ubrana najczęściej w kuse spódniczki, sexy sweterki, bardzo obcisłe dżinsy. Mój Mareczek często zawieszał spojrzenie na jej pośladkach i trzeba powiedzieć, że nie krył się z tym. W tych momentach mąż Sylwii uśmiechał się, a czasem puszczał do mnie oczko. Zbliżał się sylwester, wspólnie z Markiem postanowiliśmy wyjechać na tydzień do domku w Beskidach, który mój mąż odziedziczył po dziadkach. Zadzwonił do Tomka, by zaprosić ich na wspólny wypad, tak jak im niegdyś obiecywaliśmy. Tomek odparł, że chętnie, ale co roku spędzają święta i sylwestra razem z jego ojcem Andrzejem, który jest wdowcem i poza nimi nie ma innej rodziny. Marek zaproponował, by ojciec kolegi pojechał razem z nami, im więcej osób tym raźniej.

    Do domku przyjechaliśmy wieczorem, panowie szybko rozpakowali bagaże. Nasi mężowie zajęli się drewnem do kominka, a pan Andrzej szybko odszukał szklanki i zaproponował drinki. Muszę przyznać, że jak na 50-letniego mężczyznę ojciec Tomka wydawał się bardzo przystojny. Rosły facet o szerokich barkach, lekko łysiejący z dobrze przystrzyżoną brodą. Jego ubiór zdradzał, że jest to zamożny mężczyzna z klasą. Aż dziwne, że taki facet nikogo nie ma. Muszę się przyznać, że po krótkiej chwili wspólnej rozmowy i wypiciu drinka zaintrygował mnie. Do mojej głowy przychodziły wszelkie brudne pytania, czy on jeszcze może zadowolić kobietę, czy ma tak pięknego penisa, jak jego syn i w końcu jak by to było być braną przez tak ogromnego starszego faceta o surowym spojrzeniu drwala. Kolejnego dnia wszyscy wyruszyliśmy na stok, na którym ostro szusowaliśmy. Z nas wszystkich Andrzej radził sobie najlepiej jako najbardziej doświadczony. Odwrotnie jednak poszło jego synowej, która na nartach była dopiero drugi raz. Po paru upadkach stwierdziła, że na dziś ma dosyć i wieczorem będzie potrzebować masażu kości ogonowej. Mój Marek oczywiście polecił się do pierwszej pomocy, a Tomasz szyderczo obiecywał jej naukę jazdy w domu.

    Wieczorem wszyscy już po kąpieli siedzieliśmy przy kominku w samych szlafrokach. Była bardzo miła przytulna atmosfera, Tomek pilnował ognia, a Marek polewał nam drinki. Siedząc naprzeciwko mnie i Sylwii, mój mąż operował butelką nad szklankami. Wyciągając ramie nad stół rozchylał nogi szeroko co sprawiało, że jego szlafrok rozsuwał się na boki. Udawałam, że tego nie zauważam, ale Sylwia bardzo uważnie skupiała się na jego kroczu. W pewnym momencie odstawiła szklankę celowo z dala od Marka. Przy następnej kolejce musiał się wyciągnąć, by sięgnąć po szkło. Jego szlafrok całkowicie odkrył jego pachwiny, a z między nóg wyłoniła się głowa zwisającego penisa. Sylwia zamarła i skupiła się na tym pięknym widoku zwisającego konia. Jej ręka powędrowała do kieszeni, która znajdowała się na jej udzie. Po chwili zauważyłam, że blondi masuje udo, schodząc coraz niżej…

    Zabawa się rozkręcała, mój podpity mąż siedział już całkowicie rozkraczony naprzeciw Sylwii, która oprócz dotykania siebie dyskretnie pod szlafrokiem, coraz częściej podgryzała kciuka, a nawet momentami ssała, Ja natomiast uklękłam przy kominku naprzeciw, którego siedział na kanapie Tomek z Andrzejem. Spodobała mi się ta gra w prowokacje, bardzo byłam ciekawa reakcji starszego faceta na mój widok. Rozmowa rozluźniła się już po którymś drinku. Panowie opowiadali co najbardziej lubią w kobietach i co ich zdaniem jest sexy. Rozmowa bardziej toczyła się miedzy panami, a ja dorzucałam do kominka co jakiś czas wypinając się w ich stronę. Czułam, że jestem obserwowana i to mnie bardzo podniecało. Złapałam kawał drewna o grubych włóknach i powoli przesuwałam po nich palcami. Panowie nadal rozmawiali, ale ich spojrzenia zamarły na tym drewnie. Widząc to, objęłam kawałek palcami i przesuwałam po całej długości. Spojrzałam na mężczyzn i zauważyłam ich namioty, odczuwając satysfakcję z osiągniętego celu. Tomek ocknął się i wstał.

    -kochanie obiecałem ci, że nauczę cię jazdy na sucho…przypomniał sobie Tomek.

    -ciekawe, jaką masz na to metodę…odpowiedziała jego żona.

    -normalnie, stań między mną a Markiem i ustaw nogi jak do zjazdu.

    -jest to jakiś sposób…potwierdził mój facet…poćwiczymy zwroty.

    Sylwia posłusznie stanęła między panami i ugięła nogi. Szybko zajęłam miejsce Tomka na kanapie, siadając obok jego ojca. Trening narciarski przeprowadzili na dywanie za nami tak, że stali wszyscy obróceni plecami do nas. Andrzej tylko parsknął lekko śmiechem i nie zwracał uwagi na ich pijackie wygłupy. Ja natomiast kątem oka zerkałam na tę trójkę jednocześnie zagadując dojrzałego przystojniaka.

    -bardzo dobrze kochanie ugnij nogi a my z Markiem będziemy cię przechylać na boki

    -staraj się utrzymać równowagę i dobrze przestawiać stopy…doszkalał Marek

    -ciężko mi utrzymać się po tylu drinkach, musicie mnie podtrzymywać…poprosiła Sylwia.

    Panowie pomagali jak mogli podpitej blondyneczce. Marek w czasie przechyłu w jego stronę asekurował jej zgrabny tyłeczek delikatnie go ściskając. Natomiast jej mąż pilnował zgrabnych kolan przesuwając ręką szlafrok do góry, odkrywając jej smukłe uda.

    -hej, przecież na stoku zawsze pomagają mi kijki do balansu…przypomniała sobie podpita lala.

    -no tak co z nas za nauczyciele…potwierdził jej mąż.

    -skoro stwarzamy jej warunki to i sprzęt narciarski musimy udostępnić…dodał cwany Marek.

    -wiesz Marku ja swój kijek mam dla ślicznej narciarki a ty?…zapytał Tomek.

    -tez mam, ale nie wiem, czy będzie jej odpowiadał…rozchylił szlafrok i uwidocznił swojego wielkiego ptaka Marek.

    -oczywiście chłopaki, macie profesjonalne kijki, teraz nauka pójdzie o wiele lepiej…uradowała się napalona Sylwia.

    Panowie rozwiązali szlafroki i wystawili swoje piękne laski. Sylwia nieśmiało złapała za oba penisy uśmiechając się niepewnie. Zerknęła jeszcze do tyłu czy ich nie obserwujemy, jednak razem z Andrzejem byliśmy zajęci rozmową o górach i nartach. Siedziałam bokiem do niego i udawałam, że nie widzę co się dzieje za nami, oba kolana przysunęłam w jego stronę a szlafrok lekko mi się podwiną. Andrzej starał się nie gapić na moje nogi, ale jego wzwodu nie dało się ukryć. Pochwaliłam swój szlafrok, który kupiłam przed wyjazdem. Podkreśliłam jego delikatność, kiedy gładzi moją skórę, jednocześnie pieszcząc me kolana dłonią. Szlafrok podwijał się coraz bardziej odsłaniając moje uda, gdy nagle Andrzej wyciągnął rękę, by sprawdzić jego delikatność. Pogładził mnie po zewnętrznej stronie uda sięgając prawie do pośladka. Poczułam uderzenie podniecenia, moja szparka spocona od jakiegoś czasu zaczęła pulsować. Poczułam, że muszę coś zrobić, bo moja chcica sięgała zenitu. Spojrzałam jeszcze tylko na towarzystwo, które śmiało trenowało zwroty na dywanie. Ich biodra przesuwały się na boki, a każdemu ruchowi towarzyszyło westchnienie któregoś z chłopaków. Kursantka pochwaliła obu nauczycieli za ich rady i mocne kijki.

    -kochanie może teraz poćwiczysz odpychanie się…zaproponował jej mąż.

    -w sumie jest to bardzo ważne, gdy jesteśmy poza stokiem…dodał Marek.

    -obym zawsze miała tak mocne kije do pomocy…odrzekła Sylwia i wypięła tyłek.

    Jej ręce zaczęły miarowo przesuwać skóry na obydwóch kutasach. Zaciśnięte palce poruszały się z gracją wzdłuż całej długości od grzybów aż po nasadę penisów. Blondyneczka przyglądała się swojej pracy od czasu do czasu zerkając chłopakom w oczy. Marek przypomniał jej o pracy pośladków i uścisnął jeden z nich. Tomek natomiast podsunął szlafrok żony do góry i zaczął pieścić drugi pośladek. Blondyneczka wiła się pod dotykiem obu mężczyzn i przekładała to na coraz mocniejsze ruchy dłońmi po żylastych penisach instruktorów. Widok ten doprowadzał mnie do szaleństwa.

    -podoba ci się mój szlafrok?…zapytałam mojego rozmówce.

    -o tak jest bardzo miły w dotyku i świetnie na tobie leży…odpowiedział.

    -oprócz wyglądu, również jest bardzo ciepły, chyba muszę go trochę odsłonić…odwiązałam pasek.

    -dobrze, że pod spodem nie mam nic bo już bym się stopiła…rozchyliłam go na boki i wzięłam oddech.

    -coraz bardziej mi się on podoba…stwierdził Andrzej rozsuwając bardziej szlafrok uwalniając biust.

    -twój tez jest miły w dotyku…położyłam rękę na jego kroczu.

    Poczułam pod materiałem wielkiego twardego dzika, który prosił aby go pogłaskać. Mężczyzna pewnie się uśmiechnął i odwiązał pasek swojego szlafroka. Chwilę masowałam miękką tkaninę po czym rozchyliłam szeroko na boki. Przypominało to otwieranie wielkiego prezentu, który jest bardzo słabo zapakowany. Okazało się, że pod namiotem krył się ogromny falus stojący na baczność jakby czekający na mnie. Jego czerwona główka nie była wielkich rozmiarów, jednak wodząc wzrokiem w dół widać było że jego objętość powiększa się. Przypominał trochę kołek naostrzony na czubku i niesamowicie gruby u dołu. By poczuć jego wielkość złapałam go pełną dłonią, u dołu był tak gruby, że moje palce nie obejmowały go w całości. Prawdziwy gigant, przy którym penis mego Marka wyglądał na przeciętnego. Andrzej syknął i zagryzł wargi, jego dłoń powędrowała znowu w okolice mojego biustu wsuwając się pod szlafrok i łapiąc delikatnie mą pierś. Moje sutki były bardzo twarde, gdy ojciec Tomka szczypał je palcami. Bardzo mnie podniecała myśl, że tak dojrzały mężczyzna mnie pieści. Moje obie dłonie zacisnęły się na jego twardym dziku i zaczęły go walić. Andrzej westchnął przesuwając swoja dłoń po moim brzuchu. Gdy jego palce znalazły się na moim kroczu rozchyliłam nogi by bez przeszkód mnie penetrował. Moja cipka była bardzo mokra, grube dwa palce kochanka bez problemu znalazły się w środku. Szybko odnaleźliśmy wspólne tempo, moje dłonie mocno trzepały jego wielkiego konia w rytm palców, którymi posuwał mnie Andrzej. Ekstaza mnie ogarnęła, gdy spojrzałam w stronę szkółki narciarskiej. Obydwaj instruktorzy pieścili narciarkę po piersiach, ale także ich dłonie zapuszczały się do krocza. Gdy Marek stymulował łechtaczkę blondyneczki, jej mąż zajrzał palcem do drugiej norki, by po chwili posuwać energicznie w kakałko ciasną żoneczkę. Sylwia aż stanęła na palcach i zaczęła się wiercić z rozkoszy. Jej ręce były coraz szybsze na kutasach chłopaków. Ostre trzepanie dwóch wielkich falusów i mocna penetracja obydwu dziurek, doprowadziły Sylwię do drgawek. Po udach spłynęły jej litry soków a trzęsienie zgrabnej dupki świadczyła o potężnym orgazmie. Na ten widok mój mąż trysnął ogromną ilością spermy zalewając dywan. Tomek odchylił głowę do tyłu i zamknął oczy. Blondyneczka ściskając jego jądra, waliła mu konia aż eksplodował niczym wulkan. W tym czasie Andrzej nieświadomy zabawy tuż obok nas wsadził mi jednego obślizgłego palca do ust, drugą ręką cały czas mnie palcował. Zalała mnie fala rozkoszy, wierciłam się na kanapie ostro trzepiąc giganta. Andrzej zamknął oczy i cicho jęknął. Jego eksplozja była tak wielka, że prawie oberwałam w twarz. Widok rozlewającej się gorącej spermy po naszych szlafrokach doprowadził mnie do mocnych spazmów. Czułam, że zalewam kanapę a palce Andrzeja głośno chlapały w mojej mokrej cipce. To był wspaniały orgazm osiągnięty zwykłą masturbacją.

    Zerwałam się z kanapy i pobiegłam do łazienki. Katem oka widziałam tylko jak chłopaki zawiązują swe szlafroki stojąc nad blondyneczką, która opadła na dywan z braku sił. Gdy wróciłam po prysznicu chłopaki żartowali że od dziś Sylwia będzie najlepsza na stoku. Największy ubaw jednak miałam ja, gdyż jako jedyna wiedziałam co się działo zarówno przy kominku jak i na dywanie. Pozostawiłam to jednak dla siebie i nie mówiłam nic Markowi. Tej nocy kochałam się z nim namiętnie, a i z pokoju naszych przyjaciół dochodziły jednoznaczne odgłosy. Tylko nasz najstarszy towarzysz nie celebrował urlopu porządnym bzykaniem. Myśl ta mnie trochę smuciła, ale pocieszałam się, że jeszcze tu będziemy parę dni i kto wie co przyniosą kolejne wieczory.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    agam agamowski

    mam nadzieję, że się podoba…

  • Dwudniowe szkolenie – Pierwszy dzien szkolenia

    Moja firma w czerwcu wprowadzała nowy produkt na rynek więc zorganizowano nam szkolenie.
    Było kilkanaście osób z całego kraju. Byli panowie i panie w różnym wieku. Zakwaterowani byliśmy dość znośnym hotelu
    Pierwszy dzień szkolenia przeszedł szybko. Po zajęciach wyszedłem na miasto by się trochę przejść i coś kupić. Włóczyłem się uliczkami, kupiłem piwo i wracałem już do hotelu kiedy ją spotkałem.
    Magda była jedną z uczestniczek tego samego szkolenia. Znaliśmy się z kontaktów służbowych i różnego rodzaju szkoleń. Zawsze mi się podobała. Miała około 30 lat ,nosiła mini sukienki, spódniczki. Nie była zbyt szczupła ale też nie miała jakiejś nadwagi, piersi zawsze miała wyeksponowane przez obcisłe bluzki lub dekolty w sukienkach. A było na co patrzeć. Kawałek szliśmy razem kiedy zaproponowałem kawę. Zgodziła się i weszliśmy do przytulnego lokalu. Były tam loże z kanapami oddzielone czymś w rodzaju parawanów które stwarzały bardzo przytulny i intymny kącik.
    Oczywiście kawa – zamówiłem też po lampce wina. Rozmowa była  o wszystkim i o niczym, trochę o sprawach firmowych, trochę żartowaliśmy.
    Gdy zamówiłem drugą lampkę wina roześmiała się i zapytała:
    Czy ty czasem nie chcesz mnie upić?
    Oczywiście że nie  – odpowiedziałem
    Kiedy pojawiła się trzecia lampka znów się zaśmiała i powiedziała:
    A jednak chcesz mnie upić.
    Też się zaśmiałem i powiedziałem – może.
    Ona: Upijesz mnie i będziesz pewnie chciał zaciągnąć mnie do łóżka.
    Śmiała się patrząc na mnie zalotnie.
    Zaprzeczyłem oczywiście, ale w duchu myślałem inaczej.
    No to chociaż mnie przytul – powiedziała
    Przysiadłem się do niej blisko i objąłem ramieniem. Przytuliła się mocno patrząc mi w oczy lekko rozchylając usta. Uznałem to za zaproszenie i pocałowałem. Odwzajemniła pocałunek namiętnie. Nasze języki na chwile się spotkały. Mój penis zareagował od razu. Już dalej siedzieliśmy przytuleni całując się co chwila namiętnie.
    Po którymś takim pocałunku moja ręka powędrowała na jej udo. Było bardzo mocno odsłonięte bo sukienka była króciutka. Nie broniła się więc nie przestając całować wsunąłem dalej aż do granicy majteczek. Rozchyliła nogi i wypchnęła cipkę w przód tak bym mógł ja dotykać. Masowałem cipkę przez majtki, aż  zrobiły się  wilgotne. Oparła głowę na moim ramieniu i cichutka wzdychała, a jej dłoń dotykała przez spodnie mojego sztywnego penisa.
    Idziemy z stąd –  powiedziałem
    taaak – szepnęła
    Do naszego hotelu było blisko. W windzie całowaliśmy się namiętnie. Szybko otworzyłem drzwi pokoju i wciągnąłem ja do środka. Drogę od drzwi do pokoju ścieliły części naszej garderoby do pokoju dotarliśmy ja w slipach ona w stringach.
    Odwróciła się do mnie tyłem oparła dłońmi o stolik. To było zaproszenie by ją wziąć od tyłu. Zsunąłem jej i swoje majtki. Wypinała pupę mój kutas stal w pełnej gotowości. Przesunąłem palcami po jej cipce była wilgotna
    Wejdź  – jęknęła
    Zrozumiałem że nie chce żadnej gry wstępnej, a tylko ostrego rżnięcia.
    Gdy dotknąłem kutasem jej cipki wypięła się jeszcze bardziej. Pchnąłem – wszedł łatwo, a ona jęknęła. Wysunąłem całego i znów pchnąłem.
    Mocno proszę  – szeptała
    Chwyciłem za biodra i wbijałem się mocno i szybko w jej cipę. Musiało jej to odpowiadać bo wypinała dupkę, a ja mocno i szybko ruchałem. Dałem kilka klapsów w pośladki i to ją dopiero podnieciło.
    tak tak tak niemal krzyczała.
    Pośliniłem palec i pieściłem jej drugą dziurkę i to było to
    Jej oddech stał się szybki
    Włóż tam – rozkazała
    Mocno zwilżyłem to oczko śliną. Wysunąłem kutasa z cipki i przyłożyłem do tego oczka. Lekko naparłem, ale była tak rozluźniona że wszedł bez trudu. Poruszałem się powoli ale wchodziłem za każdym pchnięciem coraz głębiej.
    Kiedy wszedłem po samą nasadę  wyszeptała:
    O taaak ruchaj
    Ręką sięgnęła sobie do cipki i zaczęła ją pieścić, a ja ruchałem w dupkę coraz szybciej.
    Trwało to bardzo krótko kiedy chwyciła się mocno stolika  i z jej ust wydobył się odgłos pełnego zadowolenia
    Tak tak taaaaaaak a jej ciałem wstrząsał orgazm
    Nie przestawałem bo już byłem blisko jeszcze kilka pchnięć i czułem jak mój kutas pulsuje wyrzucając spermę. Trzymałem go głęboko, aż cała sperma wystrzeliła z niego.
    Wysunąłem się powoli, a ona odwróciła się do mnie i pocałowała w usta. Śmiejąc się nazwała mnie wspaniałym gwałcicielem.
    Założyła sukienkę – bielizny nie zakładała, pocałowała mnie i wyszła.
    Wziąłem prysznic, założyłem szlafrok, siadłem wygodnie w fotelu otworzyłem piwko i oglądałem telewizję.
    Kiedy już miałem iść spać rozległo się pukanie do drzwi. Gdy otworzyłem w drzwiach stała Magda w szlafroku.
    Masz jeszcze piwo
    Mam – wchodź
    Nalałem jej piwa, siedliśmy naprzeciwko siebie w fotelach i wymienialiśmy uwagi na temat naszego szkolenia.
    Magda czuła się teraz przy mnie swobodnie jej szlafrok się rozchylił tak że, widziałem jej wydepilowane łono.
    Tak samo widać jej było piersi. nie mogłem się skupić na rozmowie. Mój penis zaczął sztywnieć unosząc szlafrok. Musiała to zauważyć bo zmrużyła oczy, a na jej ustach pojawił się uśmiech. Pijąc piwo wyciągnęła nogę i oparła stopę na moim kutasie. Jej cipka całkiem się odsłoniła. Ruszając stopą masowała mnie po penisie, a po chwili rozchylając szlafrok spowodowała, że stojący penis był odkryty. Przyłożyła drugą stopę i wzięła penisa między stopy. Było to wspaniałe uczucie gdy przesuwała po nim stopami.
    Podniosła się i chciała podejść lecz ją powstrzymałem. Usiadła zdziwiona.
    Powoli rozwiązałem pasek od szlafroka i go rozchyliłem. Byłem nagi ze stojącym penisem. Magda patrzyła ciekawie co będzie dalej.
    Ująłem penisa dłonią i zacząłem go pieścić.
    Magda w lot podjęła zabawę. Wsunęła rękę pod szlafrok i zaczęła pieścić się po piersiach. Powolnymi ruchami rozpięła swój szlafrok. Po chwili rozchyliła go całkiem.
    Była naga tak jak ja. Pieściła sobie piersi ciągnąc za sutki. Ja bawiłem się swoim fiutem. Przyjęła pól leżącą pozycję, nogi położyła na bokach fotela. Jej pięknie wydepilowana cipka była w pełni widoczna. Rozchylała ją i pieściła palcami raz wkładała palce do środka to znów szybko poruszała palcem w jej górnej części. Patrzyłem na tą jej zabawę i bawiłem się swoim fiutem, ona też spoglądała na mnie, przygryzała wargę i się uśmiechała. Kiedy już była mocno podniecona co było widać jak jej biodra się unoszą kiedy wkładała sobie palce do środka. Wtedy klęknąłem między jej nogami. Zacząłem całować po udach przesuwają się coraz bliżej cipki. Gdy z pocałunkami zbliżałem się do cipki niemal położyła się w fotelu nogi szeroko rozchyliła. Miałem przed sobą jej wydepilowana cipkę. Gdy musnąłem językiem raz i drugi po wargach sromowych lekko zadrżała. Palcami rozchyliłem te wargi i chwyciłem ustami wszystko co było w środku. Zacząłem delikatnie ssać i drażnić językiem. Głośno westchnęła i uniosła cipkę w górę. Ssałem mocniej. czuć było drżenie jej ciała. Przestałem ssać odsunąłem głowę i powolutku wsunąłem w cipkę palec, a za chwilkę drugi. Znów głośne westchnienie i uniosła cipkę tak by palce weszły głębiej. Kiedy dotarłem palcami do łechtaczki jęknęła głośno. Wyprężyła się a ja pieściłem po łechtaczce. Najpierw powoli okrężnie a gdy jej ciało zaczęło drżeć zwiększyłem naciski i szybkość ruchów. Nie trwało to długo kiedy chwyciła się za włosy, rzucała głową na boki i mocno się wyprężyła, jej ciało wstrząsały spazmy orgazmu. Moje palce tkwiły w jej cipce głęboko, ona powoli się uspokoiła, odsunęła moją dłoń. Uniosła się i namiętnie mnie pocałowała. Spojrzała na mojego sterczącego kutasa i rozkazała.
    Siadaj na fotelu
    Posłusznie usiadłem
    Teraz ona klęczała miedzy moimi nogami. Ujęła dłonią kutasa powoli przesuwała po nim. Sprawiła że cała główka była na wierzchu. Wzięła ją do buzi, a jej język zataczał po niej kółka.
    Ścisnęła kutasa u nasady i wzięła go głęboko w usta. Uniosłem lekko biodra, ale mnie powstrzymała bo wszedł jej za głęboko do buzi. Przesuwała po nim dłonią i lizała językiem co chwila biorąc do ust. Chwyciła dłonią za jądra i lekko ścisnęła, trzymając kutasa w buzi a po chwili przejechała językiem po jądrach. Położyłem się tak by miała dostęp do jąder. Chwytała ustami i ssała raz jedno raz drugie a gdy zaczęła najpierw palcami a potem językiem pieści jeszcze dalej za jądrami byłem w siódmym niebie. Nie wiedziałem, że tam mam takie czułe miejsce którego pieszczenie sprawia taką rozkosz. Kutas mój był na granicy wytrzymałości. Musiała to znakomicie wyczuć bo chwyciła z kutasa i zaczęła go szybko masować trzymając w buzi. Nie trzeba był długo czekać.
    Szepnąłem.
    Zaraz skończę – a ona tylko przyśpieszyła nie wyjmując z buzi
    Takiego uczucia przy wytrysku dawno nie miałem. Kutas wyrzucał spermę przy każdym skurczu. Myślałem że nigdy się to nie skończy, a Magda trzymała go mocno u nasady nie wyjmując z buzi – wszystko spijała.
    Gdy się uspokoiłem, przejechała językiem po czubku, pocałowała i się przytuliła do niego.
    Uniosłem ją i posadziłem na kolanach. Namiętnie pocałowałem w usta. W usta które pachniały moją spermą. Wzięliśmy szybki prysznic i poszli do łóżka. Została u mnie na noc.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    pawmen
  • Dwudniowe szkolenie – Drugi dzien szkolenia

    Po przeżyciach poprzedniego dnia spałem jak zabity z Magdą u boku. Obudziły mnie jej pieszczoty dotykała dłonią mojego torsu, całowała po moich sutkach – bardzo to lubię, a kiedy zjechała dłonią do mojego kutasa zaczął on budzić ze snu. Jej sprawne dłonie szybko sprawiły że był w pełnej gotowości. Magda nie przestając mnie całować położyła się na mnie by po chwili zsunąć się niżej tak, że kutas znalazł się między jej piersiami. Poruszaliśmy się razem tak, że kutas wsuwał i wysuwał się miedzy piersiami. Trwało to niedługo bo kutas już był w pełni rozbudzony i twardy  i wtedy Magda dosiadła go. Nabiła się na niego jak na pal. Najpierw ostrożnie próbowała jak wejdzie głęboko a kiedy wszedł cały odchyliła się do tyłu kołysząc lekko na boki, czułem jak kurczy pochwę ściskając go. Oparła się dłońmi o moje uda i zaczęła się unosi. Powoli namiętnie za każdym razem kutas wchodził w nią głęboko. Dotykałem jej piersi, pieściłem też palcem jej cipkę. Oczy miała zamknięte oddawała się cała tym pieszczotą. Gdy zaczęła przyśpieszać swoją jazdę chwyciłem ją za pośladki i mocno przyciągałem do siebie. Jej galop stał się szaleńczy, by po chwili z jękiem opaść na mnie i mocno się tulić. Objąłem ją mocno. Powoli się uspokajała poruszając coraz wolniej pupą. Wymienialiśmy namiętne pocałunki. Pomyślałem, że czas i mnie skończy, lecz ku mojemu zdziwieniu Magda zeszła ze mnie i poszła do łazienki. Ze stojącym kutasem poszedłem za nią.
    A co ze mną – spytałem
    Ha ha roześmiała się
    Chwyciła z kutasa ścisnęła troszkę, pomasowała i ze śmiechem odparła
    Jeszcze się przyda.
    Pośpiesz się bo spóźnimy się na śniadanie – powiedziała
    Poszła do siebie ja szybko wziąłem prysznic, ubrałem się i poszedłem na śniadanie. Po chwili przyszła Magda. Usiadła przy swoim stoliku z innymi paniami. Spoglądałem na nią ukradkiem. Tryskała humorem i energią. Była jak zawsze w mini spódniczce, a gdy jej nogi lekko się rozchyliły widać było piękne uda.
    Zastanawiałem się co miała na myśli mówiąc “jeszcze się przyda” a snucie domysłów i to, że się rano się nie spuściłem sprawiało ze mój penis był w stanie gotowości. Bolały mnie też jadra.
    Po śniadaniu było trochę wolnego więc wysłałem jej sms.
    “czy ty masz jakieś niecne zamiary wobec mnie” – spytałem
    odpisała “chcę cię wykorzystać maksymalnie” i piękny uśmiech
    Nie mogłem skupić w czasie szkolenie zerkałem w jej stronę zresztą ona też, często nasze spojrzenia się spotykały.
    dostałem kolejnego smsa “wyobraź sobie że zapomniałam założyć majtki”
    odpisałem “a ja jestem obolały a mój “pan” cały czas stoi” i dołączyłem zdjęcie mojego stojącego kutasa.
    Podziałało to na nią bo kiedy nasze spojrzenia znów się spotkały oblizała wargi koniuszkiem języka i kusząco ale lekko rozchyliła uda.
    Około godz 14 zaplanowana była dłuższa przerwa obiadowa.
    Gdy się zaczęła dostałem smsa “przyjdź do mojego pokoju”
    Bez większej zwłoki poszedłem. Stała oparta o stolik w samej bieliźnie. Przywołała mnie palcem. Gdy podszedłem do niej chwyciła mnie za krawat przyciągnęła do siebie i namiętnie pocałowała a drugą ręką chwyciła za kutasa.
    Oooooo!! powiedziała bo kutas był już  twardy.
    Nie przestając całować rozpięła mi pasek i opuściła spodnie, a po chwili i bokserki. Penis wyskoczył z nich jak na sprężynie ujęła go dłonią robiąc wzdłuż niego energiczne ruchy.
    Nie pozostawałem dłużny rozpiąłem stanik, a szybkim i zdecydowanym ruchem zerwałem stringi. Zerwałem nie zdjąłem i chwyciłem z cipę. Westchnęła cicho rozchylając nogi. Gdy wepchnąłem palec w cipę rozpięła mi koszulę i całowała po torsie.
    Po chwili usiadła na stoliku objęła mnie nogami i trzymając kutasa wsadziła go sobie w cipę. Pchnąłem mocno – wszedł cały. Trzymała mnie rękami za szyje i szepnęła ” kochaj mnie mocno”
    Wziąłem się do roboty. Zrozumiałem że chce być szybko i ostro wyruchana.
    Mój kutas jak szalony wbijał się w jej cipę położyła się na stoliku uniosła wysoko nogi a ja ruchałem szybko i głęboko.
    Z jej ust wydobywały się nie określone dźwięki, Chwyciła się rękami za brzegi stolika, rzucała głową na boki.
    Trwało to może 5 min takiego szybkiego pieprzenia jej, kiedy krzyknęła.
    jeezzzzuu taaak taaak
    Nie przestawałem ruchać bo czułem że zaraz się spuszczę. Kilka pchnięć i objąłem ja mocno, nie wyjmując kutasa spuściłem się w jej cipie. Wepchnąłem go jak najgłębiej i czułem jak przy każdym skurczu tryska z niego sperma. Magda  była jeszcze w czasie swojego  orgazmu. Wypinała cipę w górę a ja trzymałem kutasa głęboko. Stanowiliśmy jedność ciał drgających w spazmach orgazmów. Wydawało mi się że będzie to trwało wiecznie. Gdy wszystko minęło wyjąłem kutasa, pomogłem Magdzie podnieść się ze stolika. Spermy musiało być bardzo dużo bo gdy Magda stanęła spływała jej po udach. Wzięliśmy szybki prysznic myjąc się na wzajem.
    Potem był obiad i zakończenie kursu. Pożegnaliśmy się jak dobrzy znajomi. Kiedy wracałem już do domu dostałem od Magdy smsa
    “to było wspaniałe nie miałam takiego sexu od czasów studenckich. Nie pisz do mnie prywatnie jestem mężatką”
    Trochę mnie to zaskoczyło ale….. Teraz czekam na kolejne szkolenie może Magda znów będzie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    pawmen
  • Siostra Luiza i jej przyjaciolka Emilka (2)

    Upalny dzień! Dzisiejszego wieczoru Luiza wybierała sie do swojej najlepszej przyjaciółki Emilki, która była moją rówieśniczką, lecz chodziła do innego liceum, z racji że planowały spędzić babski wieczór z drinkami, poprosiła a raczej kazała przyjechać mi po siebie moim motocyklem, po ostatnich wydarzeniach czułem sie jak jej sługa, lecz nie negowałem i grzecznie sie zgodziłem. Dobiegała 1 w nocy, lekko zaspany grałem na komputerze gdy dostałem sms “Braciszku, przyjedz już po mnie”. Z racji bardzo ciepłej letniej nocy nie potrzebowałem dodatkowych ubrań więc, wyszedłem z domu, wsiadłem na mój skromny motocykl i pojechałem po nią ten niecały kilometr. Zaparkowałem pod domem Emilki, podszedłem pod drzwi i usłyszałem “Wchodź, otwarte”. Wszedłem i zobaczyłem widoczne po zachowaniu lekko pijane dziewczyny siedzące na kanapie w salonie, “usiądź, musze jeszcze skończyć drinka”. Moje wprawne oko nie potrzebowało wiele czasu by objąć wzrokiem przyjaciółkę Luizki i zachwycić się jej widokiem. Emilka byłą piękną średniego wzrostu blondynka. Miała prawie proste blond długie włosy, śliczną buzię z niebieskimi oczami, ubrana była w czerwoną koszulkę i mini, idąc wzrokiem dalej widać było zgrabne nogi które wisiały z kanapy na ziemi krzyżując sie, w dodatku złoto opalone od letniego słońca. Na kostce miała złoty łańcuszek a na stopach czarne baleriny. Moja Luizka była równie niczego sobie, czarna spódniczka i biała koszulka, a jej ciemne nogi wprost oszałamiały, siedziała boso, jakby chciała mnie uwieźć jej magicznymi długimi ciemnymi, opalonymi stopami, przypominam że była piękną ciemną brunetką, mój typ. Więc usiadłem i przywitałem się z Emilką, często u nas przebywa, sam jeszcze ją trochę pamiętam z czasów gimnazjum jak gdzieś sie mijaliśmy na korytarzu, choć była dwa lata młodsza od Luizy to miały świetny kontakt. Dziewczyny rozmawiały o pierdołach między sobą, w zasadzie to nie słuchałem, ponieważ siedziałem pijąc cole i przeglądałem facebooka na telefonie. Po czym przerwały i Luiza powiedziała do mnie “wiesz Emi, zanim przyjechałeś, to rozmawiałyśmy z Emilką o Tobie”, oczywiście zaczerwieniłem sie bo przed oczami wyobraziłem sobie jak głupia Luizka wyjawiła nasz sekret Emilii i że teraz cała okolica się o tym dowie a ja będę skończony w oczach kolegów i wszystkich dziewczyn. Więc odpowiedziałem “tak? a o czym dokładnie?”. Wtedy Luiza wyciągnęła telefon i położyła na szklanym stoliku, myślałem że śnie, moje policzki prawie eksplodowały, poczułem narastającą wilgoć na dłoniach i mrowienie na ciele. Tak na jej wyświetlaczu, było przez nią zrobione zdjęcie jak klęczę nagi, liżąc jej stopy. Zastanawiałem się czy uciekać czy schować się za kanapę, najchętniej to zapadłbym się pod ziemię. Nie zdążyłem nic powiedzieć, gdy wtrąciła się Emilka “Wiesz co Emi, faktycznie trochę Cie Luiza podeszła ale spokojnie nikomu nie powiem, słowo”, przyznam że trochę mi ulżyło liczyłem na kpinę z jej strony, lecz wiele się nie uspokoiłem, co ona sobie o mnie mogła pomyśleć. Byłem wściekły na Luizę, liczyłem w głębi że kiedyś uda mi się wykasować te zdjęcia z jej telefonu, gdy nagle się odezwała “wiesz co ale chcemy coś od Ciebie za milczenie i domyśl się co”. Wiedziałem że trochę wypiły więc wszystkiego mogłem się spodziewać, lecz w głębi liczyłem na pieszczoty stóp, scenariusz rodem z filmów porno. “Musisz wylizać Emilce, buty. Do czysta! inaczej wiesz co się stanie haha” po czym Emilka z nad przeciwka wyciągnęła swoje piękne nóżki na stół, przyodziane w czarne baleriny mówiąc “jeszcze nigdy nie znałam kogoś z takim fetyszem, pokaż mi że to przyjemne i podniecające, tak jak to powiedziała Luizka”. Ucieszyłem się że Luizce podobała się nasza ostatnia zabawa i tak też podejrzewałem, choć jeszcze bardziej ucieszyłem się z pięknych nóg Emilki.  Padłem na kolana do stolika i zacząłem całować jej baleriny i ciągnąć językiem, celowo zahaczając o kawałek stopy, co sprawiało mi radość. Dziewczyny przy tym coś chichotały i mówiły szeptem do siebie, lecz ja byłem zbyt podekscytowany stopami Emilki. Naglę Luiza kazała zdjąć buty Emilce i zacząć je całować i lizać. Podnieciłem się na samą myśl, aż mi się twardo zrobiło. Nagle moim oczom ukazały się cudowne stopy, idealnie delikatne, na oko rozmiar – 37/38. Długie szczupłe palce, oraz paznokcie spiłowane na kwadrat dość długie o kolorze czerwonym. Idealnie to wyglądało na bladej karnacji lecz opalonej stopie. Zacząłem całować podeszwę i palce. Lizałem i ssałem. Później przerzuciłem się na palce, śliniąc je i ssąc. Uwierzcie że było to cudowne. Luizka zapytała Emilki jak jej się podoba, odparła że jest jej bosko mimo że czasem ją łaskoczę, była zachwycona. Aż mnie sama zapytała Emilka, „a Tobie jak się podobają?”, nie zastanawiałem się nad odpowiedzią „są idealne, a lizanie ich to sam zaszczyt i przyjemność” – uśmiechnęła się. „widzę że podoba Ci się bardziej niż podejrzewałam” – wskazując drugą stopą na moje nabrzmiałe krocze. „nie ukrywam że są podniecające”. W rozmowę wtrąciła się podpita Luiza „Emilia, chcesz go dotknąć?”. W mojej głowie wszystkie moje komórki krzyczały jednogłośnie tak. I tak się stało Emilka chciała go dotknąć „podejdź bliżej i zdejmij spodnie i bokserki”. „Jaki twardy czy naprawdę moje stopy tak zadziałały” po czym zaczęła obmacywać mnie tam swoimi stopami, podśmiechując się do Luizki. Zaczęła pocierać o niego swymi pięknymi stopami, doprowadzając mnie do obłędu, czułem wszędzie ciarki. Luiza nie była mi dłużna kazała w tym czasie całować swoje stopy co zacząłem robić z największa przyjemnością. Emilka objęła go dwoma stopami – palcami i zaczęła posuwać góra – dół. Powiedziałem jej żeby nie robiła tego tak szybko bo mogę dojść, po czym odparła „ chcę to zobaczyć, nigdy wcześniej nie przeżyłam czegoś takiego”. Z każdą serią ruchów wykonywanych przez Emilkę, było mi coraz lepiej, w dodatku te cudowne stopy Luizki w ustach, w moich sprośnych marzeniach nie było mi wspanialej. Nagle Emilka przyspieszyła celowo, czułem że dłużej nie wytrzymam, chciałem krzyczeć z rozkoszy, lecz dławiące ciemne stopy siostrzyczki uniemożliwiały mi to. Tak się stało, moja sperma zalała stopy Emilki, ociekając po nich i wcierając się po między zgrabniutkie długie paluszki, jej czerwony lakier był przysłonięty białymi kropelkami. Opadłem z sił a dziewczyny zaczęły chichotać z obecnej sytuacji Emilka tylko dodała „jest mi cudownie jak i mokro”. Luizka zaczęła rozcierać po stopach swoimi stopami moją spermę, przyglądałem się ocierającym się wzajemnie czterem siostrom, piękny widok. Nagle Luizka powiedziała „no dobra młody, mamy umowę. Narobiłeś bałaganu to teraz sprzątaj, masz nam wylizać stopy”. Z lekkim oporem lecz podnieceniem, podszedłem do rozkazu jak prawdziwy mężczyzna i zacząłem lizać stopy dziewczyną…  ach chciałbym to znów powtórzyć

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Emmanuel Wiercipięta

    Luiza

  • Niewolnik Kasi w rajstopach

    Po powrocie z pracy ruszyłem od razu do sypialni gdyż byłem bardzo zmęczony. Pierwsze co zobaczyłem wchodząc tam to moją dziewczynę leżąca na brzuchu na łóżku. Miała na sobie tylko moje ulubione czarne rajstopy. Podszedłem do łóżka i delikatnie dotknąłem jej stópki. Odwróciła się a na jej ustach przez chwilę pojawił się uśmiech. “Połóż się obok mnie kochany” – powiedziała moja piękna Kasia. Wykonałem polecenie, tak jak każde zawsze. Przytuliła się do mnie, jej usta spotkały się z moimi a dłonie z moim tyłkiem. Przez jakiś czas tylko tak leżeliśmy całując się i ciesząc swoim dotykiem. Gdy nagle oderwała swoje usta od moich i kazała mi wstać. “Rozbieraj się niewolniku” powiedziała. Posłusznie wykonałem rozkaz a po chwili już kazała mi się położyć na podłodze. Jej stopy najpierw lekko otarły się o penisa a później wylądowały na mojej twarzy. Dobrze wiedziałem co mam robić więc zacząłem całować i lizać stopy mojej pani. Lewą dłonią złapałem kutasa i zacząłem go masować. Boskie stopy mojej pani krążyły po całej mojej twarzy, co chwilę wkładała mi palce stóp do ust i kazała jej ssać. Po kilku minutach takiej zabawy wreszcie doszedłem. Kasia zebrała stopami całą spermę z mojego brzucha a następnie kazała mi dokładnie wylizać jej boskie stópki. Gdy już skończyłem i pozwoliła mi wstać wyciągnęła z pod poduszki rajstopy i sztucznego penisa na pasku. Wiedziałem już co za chwilę będzie się działo…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sebastian Powierski