Author: admin

  • Byc Kobieta cz. I

    Jestem osiemnastoletnim chłopakiem mieszkającym sam. Rodzice załatwili mi dom przy szkole, abym nie musiał dojeżdżać. Obecnie jestem w klasie maturalnej i jestem dość nikłej postury. Mam zaledwie 171cm wzrostu. Cechuje mnie szczupłe ciało i sylwetka, której mogłaby mi pozazdrościć niejedna dziewczyna. Odkąd pamiętam zawsze lepiej dogadywałem się z płcią przeciwną. Zawsze wolałem bawić się z koleżankami niż kolegami. Cechują mnie również kobiece rysy twarzy przez co nieraz byłem na mieście mylnie brany za dziewczynę. Nie przeszkadzało mi to, a w pewnym momencie zaczęło mnie to nawet podniecać. Nie wiem jak to się stało, ale zacząłem zastanawiać się jak to jest być dziewczyną. Z racji, że mieszkam sam kupowałem sobie damską bieliznę, buciki i rajstopy. Bardzo podniecał mnie dotyk nylonowych rajstopek na moich nogach. Od pewnego czasu czułem się lepiej zakładając na siebie damskie rzeczy. Uświadomiłem, że w głębi duszy jestem kobietą. Często przebierałem się za dziewczynę, ale zawsze bałem się wyjść na zewnątrz. Kiedyś założyłem damskie figi do szkoły. Bałem się wtedy, że znajomi odkryją moją dziwną pasję. To dawało mi wiele radości i było źródłem podniecenia. Jednak postanowiłem to zmienić. Postanowiłem wyjść na spacer przebrany za dziewczynę. Kupiłem do tego niezbędne rzeczy takie jak perukę, sukienkę, szpileczki no i oczywiście zestaw do makijażu. Postanowiłem, że pójdę na spacer ok godziny 22, aby nikt mnie nie zobaczył. Założyłam różowe figi, czarne rajstopki, stanik, czerwoną sukienkę i również czerwone szpilki. Wisienką na torcie była moja peruka w kolorze blond. Zrobiłem staranny makijaż i przyjrzałem się w lustrze. “Ale ze mnie dobra dupcia!” Pomyślałem. Zacząłem pozować, wypinać tyłeczek. Nie różniłem się z wyglądu niczym od przeciętnej dziewczyny. Mało tego, uważałem, że wyglądam nawet lepiej niż większość dziewczyn. Od tej pory postanowiłem, że przybiorę imię Monika i będę zwracał się do siebie w osobie żeńskiej.

     

    Kilka minut po 22 postanowiłam wyjść. Serce waliło mi jak opętane, ale byłam mocno podniecona. Postanowiłam, że pójdę na spacer, zapalę papierosa i poczuję się w końcu sobą. Wyszłam. Jak najciszej starałam się zamknąć drzwi w obawie przed sąsiadami (mieszkam w bloku). Udało się. Wyszłam na zewnątrz. Poczułam od razu leciutki wiatr na moich przykrytych rajstopkami, dokładnie wygolonych nóżkach. Uczucie to było niesamowite. Spotęgowało to tylko moje podniecenie. Na wszelki wypadek założyłam przed wyjściem na mojego penisa pas cnoty, aby nie wydać mojego prawdziwego ja. Szłam ciemną uliczką pomiędzy blokami. Miała ona długość ok 200 metrów. Zdążyłam już minąć kilku przechodniów, którzy nie zwrócili na mnie uwagi. Nie rozpoznali mnie. Zauważyłam, że jakiś młody chłopak nawet obejrzał się za mną by spojrzeć na moją pupę. Czułam silne ciśnienie w kroku. Postanowiłam zapalić. Wyjęłam papierosy i zaciągnęłam się dymem. Starałam się iść z gracją. Stukot moich szpilek potęgował podniecenie. W oddali zauważyłam grupkę kilku dresów, którzy pili piwo i głośno przeklinali. “O nie!” – Pomyślałam. Ale spotkanie z nimi było nieuniknione. Zauważyli mnie. Starałam się nie rzucać na siebie podejrzeń. 

    – Ej, mała zgubiłaś się? – krzyknął jeden z nich z lubieżnym uśmiechem.

    Czułam, że stałam się obiektem ich pożądania. Podnieciło mnie to, że nazwali mnie małą. “A jak się dowiedzą kim jestem?” – Ach. Nawet nie chciałam myśleć w ten sposób. Zignorowałam. Postanowiłam pójść nieco szybciej nie patrząc w ich stronę. Pech chciał, że nie byłam jeszcze doświadczona w chodzeniu w szpilkach i wywróciłam się. 

    – Hahaha! Nasza królewna się przewróciła! Nie powinnaś tak uciekać! – Powiedział jeden z nich. 

    Dwóch z nich postanowiło pójść w moją stronę i pomóc mi wstać. Jeden podał mi rękę i szarmancko mnie w nią pocałował, a drugi strzepał piasek z mojej sukienki. Nie zmarnował sytuacji i klepnął mnie kilka razy w tyłek. Odskoczyłam. Teraz zauważyłam, że było ich trzech. Byli to mężczyźni zdecydowanie wyżsi ode mnie, umięśnieni. Na oko jakieś 25-26 lat. 

    – Za taką pomoc należy nam się jakaś nagroda – powiedział jeden z nich kończąc swoje piwo.

    – Ale… ale ja nic nie mam… – Powiedziałam cicho i jak najbardziej kobieco, aby nie zorientowali się, że jestem chłopakiem.

    – Nie szkodzi! Buziak wystarczy! No dalej! – odparł z lubieżnym uśmiechem

    Cała sytuacja mnie podnieciła. Z jednej strony chciałam uciekać, z drugiej zaś coś pchnęło mnie dalej. Podeszłam do niego i pocałowałam w policzek.

    – No nieźle mała, ale ja liczyłem na coś więcej haha – Znowu parsknął śmiechem. 

    Nie zareagowałam na to. Postanowiłam odejść, ale on złapał mnie za rękę i pociągnął do siebie. Przystawił swoje usta do moich. Czuć było, że to nie była tylko jedna butelka piwa. Pozostali dwaj mężczyźni bacznie obserwowali to co robi ze mną jeden z nich. 

    – Pokaż jak to się robi. Wyglądasz mi na małą kurewkę, która bardzo chcę być dzisiaj mocno zerżnięta. 

    – Błagam nie… – zaczęłam się wyrywać.

    – Zamknij się! – Krzyknął i przydusił mnie ręką. 

    Był silny. Wiedziałam, że nie mam z nim żadnych szans. Postanowiłam poddać się mu i mojemu uniesieniu. Otworzyłam powoli usta a on wbił się we mnie swoimi ustami. Zaczął mnie namiętnie całować penetrując swoim językiem moją buzię. Jedną ręką trzymał mnie za szyję, druga masowała mój tyłeczek. Czułam jak ściska i daje mi leciutkie klapsy. Muszę mu przyznać, że świetnie całował. Delikatnie przygryzał mi dolną warkę. Czułam się wtedy prawdziwą kobietą. Przez moment zapomniałam, co może się ze mną stać jeżeli poznają prawdę. Po minucie przerwał ten namiętny pocałunek. 

    – Jesteś boska kochana. Ale myślisz, że to wszystko? 

    Ocknęłam się. Wszystko wokół już się nie liczyło. Myślałam, że mój penis zaraz rozerwie pas.

    – Chłopakom też należy się nagroda! – Powiedział.

    Odwróciłam się i zobaczyłam dwóch mężczyzn, którzy trzymali w dłoniach swoje nabrzmiałe penisy.

    – Na co się gapisz?! Bierz się do roboty suko!

    Miałam ogromne opory. Nigdy tego nie robiłam. Ale nie myślałam wtedy jak chłopak. Podniecenie wzięło górę. Nagle jeden z nich mnie popchnął. Wylądowałam na kolanach i miałam przed sobą dwa ogromne fiuty. Były zdecydowanie większe od mojego. “To są prawdziwi mężczyźni” Pomyślałam. Jeden z nich przystawił mi swojego penisa pod usta. Drugi stał z boku i bawił się swoim sprzętem dotykając mnie nim w ucho i jeżdżąc po policzkach. Poczułam ich ciepło.

    – Otwieraj! – Nie byłam w stanie określić który z nich to powiedział, ale podziałało to na mnie ogromnie. Zamknęłam oczy i otworzyłam usta. Poczułam jak usta i gardło zapełniają mi się ogromnym fiutem. Mój język jeździł dookoła jego główki. Widać było, że sprawiam mu tym wiele przyjemności. Wyjęłam go na chwilę z ust, wzięłam do ręki i oblizywałam go od spodu jak loda. W tym czasie on trzymał mnie za moją głowę, na której wciąż miałam perukę. 

    – Patrz na mnie jak to robisz!

    Spojrzałam mu w oczy. Było mi niewygodnie, ale jego uśmiechnięta mina znaczyła, że mu się podoba. Mi też zaczęło się to podobać. Lizałam mu jaja jak rasowa suczka. Aż dziwiłam się sobie, że nigdy wcześniej tego nie robiłam. Tymczasem drugi z nich mocno się niecierpliwił i czułam jego penisa wszędzie na mojej twarzy. Chwyciłam drugą dłonią jego członka. Miałam teraz obie ręce zajęte i zajęłam się teraz drugim panem. Splunęłam na penisa, roztarłam ślinę ręką i zaczęłam go ssać. On się ze mną nie patyczkował. Wpychał mi go do samego gardła. Trzymał mnie za głowę i ruchał mnie rytmicznymi ruchami w usta. On nie był tak wytrzymały jak jego kolega. Poczułam pulsowanie na jego penisie. Wyjęłam go z buzi i dokończyłam ręką. Dopiero teraz poczułam smak ich penisów. Były lekko słonawe i twarde. Robiłam mu handjoba. Słyszałem jego dyszenie. Nagle poczułam na twarzy ciepłą ciecz. Spuścił mi się na czoło. Kolejne spazmy wylądowały na peruce, policzkach i brodzie. Wylizałam resztki spermy z jego członka i wróciłam do poprzedniego mężczyzny. Jemu też już niewiele brakowało, ale on stanowczo zaznaczył, że chce spuścić mi się do ust. Otworzyłam więc szeroko buzię i wsadziłam go do środka. Musiałam zrobić jeszcze tylko kilka ruchów by poczuć pulsowanie i szybkie oddychanie mężczyzny. Biała ciecz zalała mi usta. Musiał chyba długo nie opróżniać jąder. Nie mogłam pomieścić jego nasienia w ustach. Jednak on złapał mnie za brodę i zadarł ją do góry. 

    – Połykaj!

    Z wielkim obrzydzeniem wzięłam pierwszego łyka. Następnie drugiego i trzeciego. Zbierało mi się na wymioty jednak to był tylko odruch. Panowie z uśmiechem poklepali mnie po policzkach. 

    -Dobra panowie. Na was już czas. Ja mam jeszcze jeden otwór do zbadania u naszej uroczej księżniczki – Powiedział z uśmiechem mężczyzna, z którym się całowałam. Dwóch panów poprawiając sobie spodnie pożegnali się ze swoim kolegą. Zostałam tylko ja i on. Wiedziałam co to oznacza. Wiedziałam, że nie mogę przed nim uciec. Wiedziałam, co czeka mnie, kiedy pozna prawdę… 

    cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Monika Monika
  • MW-Grecja Rozdzial 26 Propozycja

    Febe koniecznie chce się rozebrać do naga. Po prawdzie już jest półnaga – przechadza się między nami w rozchełstanej bluzeczce, krótkiej spódniczce i fartuszku.

    – Nie pozwalam!

    – Ale dlaczego? Nie chcesz zobaczyć mnie nagiej?

    – Jeszcze zdążę. Możesz zostać do rana?

    – No… mogę. Najwyżej pójdę prosto do pracy, mam ranną zmianę.

    – To pokręcisz się tu rano goła. Zresztą do mnie do łóżka też goła przyjdziesz.

    – Hahaha… A skąd ta pewność?

    Sięgam pod ten fartuszek i spódniczkę. Obmacuję włochate krocze. Krocze wychodzi mi naprzeciw i palce same wślizgują się do jej szparki. Bardzo wilgotnej szparki.

    – Właśnie stąd!

    – Zerżnij mnie jeszcze, proszę!

    Trudno mi tak odmawiać, zwłaszcza z dłonią Febe pieszczącą mi jądra, ale…

    – Dopiero w łóżku, na dobranoc.

    – To pójdę do nich – Febe pokazuje na ruchających w najlepsze Tidżejów i Jacka.

    – Zabroniłem im. Zresztą jak skończą, będą do niczego.

    – Dlaczego jesteś dla mnie taki niedobry?

    – Ależ jestem dobry, chcę, żebyś się nakręcała cały wieczór, wyobraź sobie, jaki orgazm cię czeka. Zresztą ja też biorę na wstrzymanie…

    – To co ja mam teraz robić?

    – Możesz zdjąć spódniczkę – zezwalam łaskawie.

    – Ale…

    – Tak, łono dalej będziesz miała zasłonięte fartuszkiem. Ale piersi masz na wierzchu, ciesz się.

    Przyglądam się, jak Febe ściąga spódniczkę, odwraca się przy tym tyłem, kusi tyłeczkiem, cwaniara.

    – Stań bokiem.

    Tak, jak się spodziewałem, fartuszek lekko odstaje.

    – Widać ci bobra.

    – To źle? – Febe już nie wie, czego ma się spodziewać

    – Może być. Teraz stań przodem do mnie.

    Okręca się posłusznie. I czeka na dalsze polecenia. Jakie to miłe.

    – Pokaż cipę!

    Niezwłocznie unosi fartuszek.

    – Rozchyl wargi!

    Otwiera usta, oblizuje się przy tym, aż chce się całować te wilgotne usteczka…

    – Nie te!

    Oczy jej się rozszerzają w nagłym zrozumieniu. I powraca rumieniec… Ale sięga sobie posłusznie i rozchyla paluszkami srom. Nawet wypina go lekko. Z różowego wnętrza sączy się biaława strużka znikająca między pośladkami. Klękam przed dziewczyną i zlizuję trochę tego miodziku.

    – Teraz idź i pokaż wszystkim pizdę. Jeszcze jej nie widzieli.

    To prawda, oprócz mnie i Julki nikt nie widział dotąd jej cipy.

    – Ale nie wolno im jej dotykać – dodaję, gdy Febe rusza w obchód.

    Przyglądam się, jak po kolei zadziera fartuszek przed każdym z osobna i eksponuje krocze. Oraz z czerwonymi uszami wysłuchuje lubieżnych komentarzy. I jak ucieka z biodrami, gdy ktoś chce jej dotknąć.

    – Nie wolno! Pan Maciek nie pozwala!

    Posłuszna dziewczynka. Wraca do mnie.

    – Pokazałaś wszystkim?

    – Tak.

    – Iliasowi też?

    – Jemu nie…

    – Dlaczego?

    – To kolega z pracy, wstydzę się…

    – On się nie wstydzi, zobacz, jak mu stoi, gdy tak obmacuje dziewczyny. Idź i mu pokaż!

    Staje tuż za nią i obserwuję minę Iliasa.

    – Koleżanka przyszła pochwalić się cipą, podoba ci się?

    – Uhm… tyle tylko może z siebie wydobyć chłopak wpatrzony w łono Febe. Nachylam się do jej uszka i szepcę:

    – Teraz pokaż mu, jaka jesteś podniecona! Rozchyl wargi!

    Z wahaniem, ale spełnia moje polecenia. Oczom oszołomionego chłopaka ukazuje się różowe wnętrze koleżanki. Ja też zaglądam – biała strużka przybrała na sile. Dobrze.

    – Nie wytrzymam dłużej!

    Tym razem to Ilias.

    – I nie musisz…

    Chłopak zastanawia się, co mam na myśli, Lola z Majką też widzą, że cos kombinuję i na wszelki wypadek odrywają ręce i usta od jego genitaliów. I tak mu stoi, jak ten chuj na weselu, nie może oderwać oczu od szeroko rozwartego sromu koleżanki.

    A ja nie odrywam ust od jej uszka… Trzymam ją za ramiona, żeby nie uciekła, tak na wszelki wypadek, bo sądzę, że właśnie odzieram ją z resztek wstydu. I zrobi, co zechcę.

    – Pan Maciek mówi, że… I tu się zacina.

    Lekki klaps przywołuje ją do porządku. Zaczyna jeszcze raz:

    – Chcesz, to sobie zwal. Chętnie uklęknę i będziesz mógł się spuścić na moje cycki.

    Tym razem powtórzyła w słowo w słowo.

    – Skoro tak ładnie prosisz… – Ilias podejmuje grę.

    – Grzeczna dziewczynka! – Głaskam ją po głowie, bo już klęczy.

    Chłopak zaczyna sobie walić konia, ale Lola przykrywa jego dłoń swoją.

    – Możemy dołączyć z Majką?

    Nie mam zastrzeżeń, dziewczęta biorą sprawy w swoje ręce. Nie spieszą się, przedłużają przyjemność nam wszystkim. Gdy Ilias dochodzi, Majka ujmuje jego armatkę w dwa palce, celuje dokładnie, Lola stymuluje mu jądra.

    – Tylko mnie nie postrzel! – Ostrzegam celowniczego, czyli Majkę.

    Też klęczę, wychylam się zza Febe, rękę trzymam między jej rozchylonymi pośladkami. Samej cipki nie tykam, zadowalam się wsuwaniem palca w śliski od napływających gwałtownie soków odbyt. Potraktowana w ten sposób Febe ściska pośladki. Nie, żeby przeszkadzała jej moja dłoń, zapewnia sobie tylko intensywniejsze wrażenia. Mnie zresztą też.

    Majka tylko się śmieje, fachowo niczym strażak zlewa spermą chłopaka obie piersi Febe.

    Ciśnienie spada, nasienie już tylko wypływa z penisa…

    – Zliż resztę, Febe!

    A ona tylko wysuwa język. Majka przytrzymuje kutasa, a Febe liże go od spodu, zlizuje to, co po nim spływa, potem skupia się na główce. Iliasowi od tego znów staje.

    – Oddajemy go w wasze ręce – mówię, a Lola i Majka niezwłocznie zagospodarowują odzyskanego chłopaka. Jedna go dosiada, druga na nim siada. Spod tyłka Loli dobiega charakterystyczny odgłos ciupciania, spomiędzy ud Loli – mlaskanie.

    – Zabawiałaś się kiedyś w trójkącie?

    – Nigdy! – Febe oczu nie odrywa od wijących się na Iliasie dziewczyn. Lola i Majka nachylają się ku sobie, wysuwają języczki, całują… liżą po buziach… Nie przestając robić sobie dobrze, jedna kutasem, druga twarzą chłopaka.

    – A chciałabyś? – Odchylam fartuszek, sperma spływa jej z piersi po brzuszku, już prawie dociera do gęstwiny porastającej jej łono.

    – Chciałabym się stąd wyrwać!

    Zaskakuje mnie. Niemniej podejmuję temat.

    – Źle ci tutaj?

    – Nudno! To zapyziała prowincja. Ani morze, ani duże miasto, wszyscy stąd uciekają. A turyści tylko przejeżdżają.

    – To może do Warszawy? Trójkątów ci nie zabraknie!

    – I innych figur… geometrycznych – mówi, rozglądając się wokół. A wokół się dzieje!

    Wyobrażam sobie Febe kręcącą się po domu w swoim kelnerskim ubranku… a może i w samym fartuszku. A w nocy nagą w moim łóżku. I drążę temat. Oraz, ponownie, jej odbyt.

    – Mogłabyś zamieszkać u mnie, mam duży dom, praca by się znalazła…

    – Ty poważnie mówisz?! – Pyta, nadziewając się tyłeczkiem na mój palec, spodobało jej się…

    – Sam mieszkam, pokojówka by się przydała.

    – Do sprzątania i ruchania?

    – Przecież rucham je wszystkie… Często mnie odwiedzają. Ale oczywiście ciebie też bym ruchał… No to jak?

    – Zastanowię się.

    – Lubisz myć podłogę?

    – Co? Nie!

    – To klęknij i udawaj, że myjesz.

    Czyni, co każę, cały czas z moim palcem w tyłku. Machając wyimaginowaną szmatą i kręcąc przy tym dupcią, sama robi sobie dobrze.

    – A w ten sposób?

    – Kusząca propozycja.

    – Rano zostawię ci mój telefon, jak się zdecydujesz, zadzwoń. A teraz podnieś fartuszek!

    Nasienie Iliasa ładnie zwilżyło jej futerko. Zmierzwiam je teraz palcami rozsmarowując spermę na tych czarnych loczkach. Zadowolony z efektu wysyłam Febe w kolejny obchód.

    * * *

    Podchodzi do mnie Jacek.

    – Jeśli chciałbyś pomóc się wysikać Febe, to jeszcze nie ten etap…

    – Nie, nie… Po prostu zmęczony jestem, a rano pierwszy prowadzę. Poszedłbym spać do kampera. Zresztą i tak się do cna wyprztykałem…

    – Nie ma sprawy, po co w ogóle pytasz.

    – A… Bo Ala też jest zmęczona…

    – Hahaha… I boi się sama spytać, czy może iść spać z tobą?

    – Nie wiem, w każdym razie prosiła…

    Odszukuję wzrokiem Maleńką. Oczywiście popatruje na mnie. Podejść nie może – Tom lub Jerry przyszpila ją swoim żądłem do ściany. Przesyłam jej całusa.

    – Poczekasz na nią? Nie chcę, żeby taka goła chodziła sama po nocy.

    – Spoko.

    – Umyć ci ją, jak Tidżej skończy?

    – Hahaha… Dam radę!

    * * *

    Dzielimy między siebie te cztery łóżka. Dziewczęta są tak zmęczone, że nawet nie protestują, gdy do swojego zabieram Febe i… Iliasa.

    – Nie będziesz miał z niego żadnego pożytku – śmieją się Majka z Lolą – cała jego sperma jest tutaj – poklepują się po cipach.

    – Po pierwsze – to nie mnie będzie ruchał, tylko swoją koleżankę; po drugie – najpierw trochę się prześpi.

    Rozmowa toczy się po polsku, Febe i Ilias jeszcze nie wiedzą, co ich czeka. A najpierw muszą się umyć.

    – Ilias, rozbierzesz ją?

    Febe czekała na to cały wieczór. Ale, że Ilias? Momentalnie otacza ich wianuszek ciekawskich, oni też na to czekali. Czekali, żeby zobaczyć całkiem naga Febe.

    – Ja pierdolę, co za ciało! – wyrywa się któremuś Tidżejowi.

    Zabieram Febe do łazienki i każę Iliasowi umyć to ciało.

    – To przecież twoja sperma na jej futerku. Umyj ją dokładnie,  a ona niech umyje ciebie. Ja sobie popatrzę.

    Oczywiście nie wytrzymuję i dołączam do nich pod natryskiem. Ale to Febe mnie myje, nie Ilias.

    W łóżku bierzemy Febe w środeczek, odwraca się do mnie, miło. Nawet nie wiem, kiedy zasypiam, budzę się nad ranem i delikatnie wysuwam rękę spomiędzy jej ud; sikać mi się chce.

    Febe i tak otwiera oczy.

    – Która godzina? – pyta, nagle całkiem rozbudzona.

    – Dopiero szósta, mamy czas.

    – Siku mi się chce…

    – Mnie też, chodź!

    Zdziwiona, gdy mijam drzwi od łazienki, idzie za mną. Na zewnątrz jest całkiem jasno i… rześko. Te sutki, to chyba z chłodu tak jej sztywnieją… Rozgląda się spłoszona, ale wokół pusto. Chce kucnąć.

    – Nie umiesz na stojąco?

    – Nigdy nie próbowałam.

    – Spróbuj teraz! Zobaczymy, kto dalej.

    Febe staje w rozkroku, wypina biodra… Z pomiędzy rozchylonych warg tryska złocista struga.

    – Widocznie tobie chciało się bardziej – komentuję swoja przegraną.

    * * *

    Ilias leży na wznak, lekko pochrapuje. Śpi twardo, a jego penis jest miękki. I malutki. Mówię Febe, czego od niej chcę.

    – Nie ma dla faceta większej przyjemności, jak obudzić się z kutasem w ustach dziewczyny!

    – Ale pamiętaj, bez użycia rąk!

    Kelnereczka klęka nad kolegą, z pomocą tylko warg i języka unosi koniuszek miękkiego peniska i zasysa do buzi. Ilas wzdycha przez sen, a jego interes ma się coraz lepiej. I coraz dokładniej wypełnia usta Febe. Dziewczyna zaczyna regularnie kiwać głową. Obchodzę łóżko. Gdy opuszcza głowę, podnosi tyłek – wtedy spomiędzy wypiętych pośladków sterczy to jej smoliście czarne futerko. Zarasta również okolice tylnego słoneczka, będzie zajęcie dla naszych fryzjerek… jeśli Febe przyjedzie… Zaglądam od frontu.

    – Ładnie mu postawiłaś! Żeby się tylko nie spuścił we śnie, mam inne plany.

    Ilias otwiera oczy.

    – Miałem sen…

    – Ten sen ma ciąg dalszy. Zerżnij koleżankę!

    – A ty klęcz tak dalej! Tylko tyłeczek podnieś wyżej!

    Ilias z niejakim żalem wysuwa się z ust Febe. Ale jej cipa już na niego czeka.

    – Ma mokrą, możesz od razu wkładać, sprawdziłem.

    Sam klękam przed nią, Febe unosi tyłek i zadziera głowę…

    Wchodzimy w nią równocześnie, bierzemy na dwa baty. Wyrównujemy tempo, odgłosy ciupciania i obciągania tworzą jedyny w swym rodzaju lubieżny koncert. Na dwa smyczki. Z pochwy Febe od czasu do czasu dolatują ciche popierdułki, Ilias wpompował w nią powietrze. Tak bywa, niemniej Febe gubi wtedy rytm, wstydzi się?

    Do smyczków dołącza perkusja – to rozochocony chłopak obdarza tyłek Febe coraz silniejszymi klapsami. Wyjmuję na chwilę.

    – Jeśli przesadzi, to mów!

    Lecz Febe jest wniebowzięta.

    – Nawet nie myślałam, że to takie… zajebiste!

    Chwyta mnie mocno za jądra i przyciąga. I obciąga. Gdy dochodzi – przestaje. Ale przynajmniej nie gryzie!

    Przyspieszamy obaj. Ilias pierdoli ją z prędkością karabinu maszynowego, ja sobie zwalam tuż przed jej otwartą w krzyku rozkoszy buzią. Febe otrzymuje oba zastrzyki spermy prawie równocześnie. Jej pochwa zaciska się, jak przypuszczam, na smyczku Iliasa; jej wargi, i ząbki trochę też – na moim. Przybijamy z chłopakiem piątkę nad wygiętym w rozkoszny łuk ciałem Febe.

    Patrzę na zegarek.

    – Masz dziesięć minut!

    I wyjmuję…

    Febe patrzy na mnie półprzytomnym wzrokiem, sperma ścieka jej po brodzie. Wreszcie błysk zrozumienia w oczach…

    Przełyka szybko, brodę ociera dłonią. Zsuwa się z kolegi, podciera rąbkiem prześcieradła. Strój kelnereczki już czeka.

    Ubrana biegnie do łazienki. Gdzie szczotka do włosów?! Podaję jej grzebień, musi wystarczyć.

    – Lepiej nie będzie – mówi do lustra. Chce już biec.

    Wpijam się w jej usta, pożegnalny pocałunek, w zajeździe może nie być okazji.

    Oddaje pocałunek. Klękam i podnoszę jej spódniczkę odsłaniając kształtne biodro. I tyłeczek. Mokra plama w strategicznym punkcie majteczek mówi sama za siebie. Nie byłbym sobą, gdybym nie przeciągnął tam po nich palcem… I uświadamiam sobie nagle, że nie mam żadnej pamiątki z Grecji…

    – Co robisz, nie ma czasu!

    – Tylko parę sekund…

    Pisak miałem przygotowany, na pośladku zostawiam jej numer telefonu.

    – Zadzwoń!

    – Na pewno!

    – Wyskakuj z majtek!

    – Co?!

    – Nie mam żadnej pamiątki z Grecji, majteczki będą w sam raz.

    Febe decyduje się szybko, Bo musi, zaraz zaczyna się jej zmiana. Dziś będzie pracować bez majtek.

    I już jej nie ma.

    * * *

    Widzimy się jeszcze przy śniadaniu, ale to już nie to samo. Pod czujnym okiem szefa Febe boi się cokolwiek okazać. Zwłaszcza, że szef zły, nie wiadomo, na nas, takich gołych w restauracji, czy na siebie, że się na to godzi dla pieniędzy. A może wstał lewą nogą… Kij mu w oko! Dobrze przynajmniej, że zakatarzony – wokół Febe unosi się intensywny zapach seksu…

    Tym razem, szef pamięta o kanapkach na drogę, Febe nie musi ich przynosić do kampera, szkoda!

    * * *

    – I jak się spało?

    – Nie narzekam – odpowiada Maleńka. – Ale wolę z Tobą…

    – Jacek moczy się w łóżku?

    – Hahaha… ale nie o to chodzi, wiesz…

    Mnie też będzie brakowało tego drobnego, szczuplutkiego ciałka, tego ślicznego uśmiechu witającego mnie co rano… Owszem, Ala będzie spędzać ze mną każdą wolną chwilę, ale noce… Noce już nie. Co najwyżej niektóre.

    – Majka i Natka to teraz będą fajnie miały! Wiesz, że same z ojcem mieszkają?

    – Tak jak i ty.

    – Ale ja się ze starym nie pieprzę!

    – No wiem przecież.

    – Weź coś zrób, żebym mogła z tobą!

    – Przecież się ze mną pieprzysz, nawet w tej chwili!

    – Ale co  noc…

    * * *

    Stragan z arbuzami i …pietruszką jest na swoim miejscu. Tym razem Julka z Jackiem patrzą na nas, jak na wariatów, gdy nagle wybuchamy śmiechem pokazując go sobie palcami, Tidżej specjalnie zwalnia.

    – Ala i natka! *

    Więcej nie trzeba, znają całą historię.

    – Czyli to tutaj było!

    Maleńka się dąsa, ale w końcu też się śmieje.

    – Pomyliłam kraje, no i co?

    – Swoją drogą arbuzy można by kupić… Ala, mogłabyś?

    Maleńka podejrzliwie ogląda banknot, który jej daję, znów wzbudzając ogólną wesołość. A gdy taka goła schyla się i wybiera arbuzy, a potem nosi je po jednym do kampera, wzbudza entuzjazm handlującego nimi chłopaka.

    Arbuzy ograniczają nam przestrzeń życiową, ale Maleńka upiera się, by większość dowieźć do Polski. Owinięte w ręczniki plażowe, żeby się nie turlały po całym kamperze pokonują wraz z nami kolejne granice.

    * * *

    I wreszcie ta ostatnia. Gdy w środku nocy mijamy Barwinek, Grecja wydaje się tylko snem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski

    * Rozdział 15 Ala i natka

  • Przygodna Monika 9…Zdradliwy poranek

    Upragniony nowy rok okazał się bolesnym zderzeniem z rzeczywistością. Poranek powitałam syndromem dnia poprzedniego. Najchętniej dalej bym spała, najlepiej cały dzień. Niestety butelka wody stojącej obok łózka, niczym ostatnie koło ratunkowe, była pusta. Nie było wyjścia, mimo bólu wszystkich mięśni i przede wszystkim głowy musiałam się ruszyć. Przez myśl mi przeszło, że znaleźć wodę mogę po drugiej stronie łóżka. Niestety nie było ani jej, ani mojego męża. Leżałam jeszcze chwilę, bezsilnie próbując zebrać siły do ruszenia w podróż ocalenia. Rozbudzając swój umysł, ogarniałam myśli. Pojawiały się sceny z imprezy sylwestrowej, które tylko przypominały mi o mega kacu, jaki mnie właśnie niszczył. Postanowiłam walczyć o przeżycie. Wstałam bez kontroli, nie pewnie utrzymując się na nogach. Chwiejnie zrobiłam parę kroków w kierunku drzwi. Pierwsza baza zdobyta. Opuściłam pokój, trzymając się ścian wykluczałam wszelkie wspomnienia z poprzedniej nocy. Niemyśl!…powtarzałam sobie. Odrzucałam obrazy pitego alkoholu, rozebranych scen i bezpruderyjnych gierek pijanego towarzystwa. Nikomu ze wszystkich uczestników wczorajszej imprezy nie chciałam teraz patrzeć w oczy. Dotyczyło to również mojego męża.

    Po kilku stopniach na schodach musiałam odpocząć. Teren był niebezpieczny, długie schody na sam dół o bardzo stromym zejściu były dla mnie wyzwaniem niczym zejście z Himalajskiego szczytu. Dotarłam do połowy schodków, jeszcze moment i za rogiem znajdę się w kuchni a tam lodówka z czymś mokrym w środku. Jednak ostrożnie, połowa zejścia była za mną. To dobry moment, by rozbić obóz na dłużej, przed ostatecznym atakiem. Odpoczywając na stopniu usłyszałam śmiech.

    -to męski głos czy kobiecy?…zastanawiałam się.

    -ach, wszystko mi nawala dziś, muszę zejść niżej i się wsłuchać.

    Siadając kilka stopni niżej zoorientowałam się, że to rozmowa.

    -to mój Marek i Sylwia…stwierdziłam, wydychając niepokój.

    Zwykle nie zdarzało mi się podsłuchiwać, ale dialog był wyjątkowo ożywiony, a ja chciałam wiedzieć co też mój Mareczek wygaduje gdy mnie niema w pobliżu. Po chwili zorientowałam się, że jest tam też Tomek. Ten fakt przyniósł mi wielką ulgę, gdyż zaniepokoiłam się tym, że mój mąż świetnie bawi się z Sylwią, sam na sam, jeszcze mogliby zrobić coś głupiego. Za moment znajdowałam się już na najniższym stopniu tych morderczych schodów. Wyjrzałam zza rogu dyskretnie w stronę kuchni. Obydwoje panowie stali przy kuchennym blacie popijając kawę. Tomek miał na sobie tylko dół od piżamy a Marek jak zwykle o tej porze nosił szlafrok. Obydwoje wyglądali bardzo zachęcająco, szczególnie Tomasz, prawdziwy facet z kalendarza bez koszulki i mój mąż w nie zawiązanym szlafroku, spod którego odsłaniało się, co jakiś czas ponętne męskie ciało. Naprzeciwko nich na krześle przy stole siedziała skacowana Sylwia. Wyglądała trochę jak ofiara wypadku. Jednak jej humor wskazywał, że na pewno czuje się lepiej niż ja po wczorajszym. Na sobie miała tylko męską koszulę, sięgającą jej prawie do kolan. Nie dziwie jej się, że mimo kaca humor dopisywał, rozmową zabawiali ją dwaj bardzo przystojni dżentelmeni.

    -kochanie nie bądź taka, wiesz, że zawsze mi to pomaga…prosił o coś Tomek.

    -nie ma mowy już wczoraj dałam popis i jest mi strasznie głupio…zbywała męża Sylwia.

    -nie potrzebnie kochana, nam bardzo się podobało…pocieszał Marek…we dwie dałyście nam piękny pokaz.

    -wstyd mi teraz przed resztą, że takie rzeczy po pijaku robię, mam moralniaka…załamywała się Sylwia.

    -oj daj spokój co było to było, a teraz trzeba lizać nowe rany…podśmiewał się jej mąż.

    -zapomnij, nie będę ci teraz robić loda przy Marku, już i tak pewnie myśli sobie o mnie, że jestem zboczona.

    -kochanie, ale wiesz, że to najlepsza metoda bym pozbył się kaca, zawsze mi pomaga…przekonywał jej małżonek.

    -wczoraj wystarczyło żebyś tylko zobaczyła ptaka i już byś go pieściła bez zastanowienia…wspominał Tomek.

    -podejrzewam, że nawet obojętne by ci było czyj to ptaszek, bo i tak byś się za nic nie zorientowała…podkreślił.

    -och już nie przesadzaj…oburzyła się blondi…twoją długą lancę i pieszczoty poznam w każdym stanie.

    -tak to, choć zrobimy mały zakład…wrzucił Tomasz…jak poznasz trzy razy kto cie dotyka to zrobimy ci śniadanie.

    -a jak nie?…zapytała.

    -to wyleczysz nas obu z kaca naszym domowym sposobem…odpowiedział Tomek robiąc gest językiem.

    Ku mojemu zdziwieniu Marek nie protestował, by nie brać udziału w tej zabawie, złapał ścierkę tetrową i przepasał nią oczy Sylwii. Blondyneczka wstała, a panowie obrócili jej małym ciałkiem kilka razy, by ta straciła orientację. Pierwszy podszedł od tyłu jej mąż i chwycił za piersi. Przez moment całując bardzo namiętnie po szyi, pieścił przez koszulę dwa miękkie cycuszki. Po chwili odpiął kilka guzików i dał znać Markowi, że teraz jego kolej. Ten zaś podszedł od przodu i odpiął resztę guzików uwalniając okrąglutkie piersi Sylwii. nachylając się ujął jedną pierś w dłoń i skierował na nią usta. Gdy sutek spotkał się z jego językiem, blondyneczka cicho westchnęła. Ten widok bardzo mnie rozwścieczył. Mój małżonek, zamiast opiekować się skacowaną żoną zabawia się cyckami obcej baby!

    Koszula już całkiem rozpięta wisiała na Sylwii ledwo co, a mój Marek jak zahipnotyzowana upajał się smakiem apetycznych dwóch cytrynek. Sylwia jak to miała w zwyczaju nie miała nic poza tą koszulą, więc trochę wstydliwie zakrywała dłońmi swoją szparkę. Tomek w tym czasie pieścił rękoma od tyłu jej pośladki, od czasu do czasu rozchylając je.

    -ok, już wiem kto jest kto…odpowiadała Sylwia niczym w teleturnieju.

    -mój mężuś wylizał mi właśnie cycki a Maruś głaszcze mnie po pupci…stwierdziła z całą pewnością.

    Gdy odchyliła materiał zakrywający jej oczy była lekko w szoku orientując się że to jednak nie mąż pieści tak namiętnie jej piękne piersi. Tomek poinformował, że właśnie popełniła pierwszy błąd i z powrotem zacisną opaskę na jej oczach. Chłopaki znów okręcili zawodniczkę kilka razy w kółku i posadzili na stole. Sylwia zrzuciła całkiem koszulę, która sama się o to prosiła. Już nie zakrywała wstydliwie swego krocza. Jej ręce przeniosły się na piersi, które przed chwilą tak dobrze wypieścił mój mąż. Teraz sama je masowała czekając na dalszy ciąg wydarzeń. Panowie na chwilę zamarli na ten widok. Stali naprzeciwko niej i zrzucając z siebie resztę nocnego odzienia, ujęli swoje pałki w dłoń. Ależ byłam wtedy zła, już nie tylko na męża, który tak pod jarał się na widok innej kobiety, ale byłam również zła na Sylwię. Czym ona sobie zasłużyła na takie dobroci, na takie traktowanie, co ma takiego w sobie, że dwóch nagich przystojnych facetów skacze koło niej jak przy jakiejś bogini.

    -i jak chłopaki gramy dalej?…zapytała amantów masturbujących się na jej widok.

    -dobrze, ale pamiętaj, że możesz dotykać wszystkim, ale nie rękami, to by było dla ciebie za proste…ustalał Tomek.

    Po tych słowach pchną Marka w kierunku jej krocza. Ten bez wahania obdarował uda blondyneczki tuzinem pocałunków kierując się w stronę różowej rozkoszy. Jej mąż jeszcze chwilę to obserwował, jednocześnie zabawiając się samemu. Gdy jego lanca stała już niczym dzida gotowa na wojnę, wszedł na stół, stając tuż nad siedzącą na nim blondi. W tym samym czasie mój mąż doszedł już językiem do najsłodszych zakamarków żony kolegi i rozpoczął mocne zabiegi swym zgrabnym językiem. Przytrzymując uda rękami wbił sie mocno twarzą w jej kroczę. Szczęściara mocniej posapywała, odchylając się do tyłu z otwartymi ustami. Wtedy jej mąż ukucnął kierując swoja wąską laskę do jej małego ustnika. Suczka szybko się zorientowała co to oznacza i rozszerzyła głęboko gardło pozwalając wjechać mu jak najgłębiej. Tomek, robiąc powolne przysiady, wchodził i wychodził z gardła żony, aż ta lekko się zakrztusiła. Wyskoczył szybko w obawie o uduszenie, ale Sylwia jak tylko złapała oddech sama podniosła głowę by ją nadziać na dobrze obślinionego drąga. Niesamowity widok tego trójkąta budził we mnie mieszane uczucia. Złość powoli ustępowała rosnącemu podnieceniu. Już dawno nie widziałam mojego męża tak zaangażowanego w sex oralny, jak dziś. Niemal słychać było jak chlipie językiem od czasu do czasu cyckając popuchnięte wargi sromowe. Tomasz tymczasem dawał popis sprawności fizycznej, uginając się w kolanach popychał w dół swego pięknego kutasa prosto w usta małżonki. Długo tak wytrzymał, aż w końcu zeskoczył ze stołu prosząc żonę o odpowiedż.

    -tym razem to proste…oznajmiła z pewnością Sylwia.

    -wspaniale pieścił językiem Marek a ty kochanie zbadałeś mi migdałki…stwierdziła oblizując się.

    -ok, udało ci się…potwierdził Marek…kolejna próba.

    Chłopaki posadzili blondyneczkę odwrotnie na krześle tak, że jej broda wystawała poza oparcie a pupa wypinała mocno się do tyłu. Tomek przystąpił do delikatnego masowania jej szparki palcami. Marek w tym czasie masował swego giganta zastanawiając się co dalej. Kolega pokazał mu gestem co ma dalej robić, więc zbliżył się nie pewnie swoim żołędziem do ust koleżanki. Ta nie widząc nic, nie wiedziała o obecności wielkiej pałki tuż przed jej nosem. Gdy nagle poczuła, że coś musnęło jej ust. Wystawiła język jak by chciała sprawdzić z czym ma do czynienia. Orientując się, że to wielki grzyb, oblizała go do dokoła. Marek zaczął posapywać, złapał blondi za tył głowy i nakierował na swego ptaka. Tym razem Sylwia nie miała problemów z ogarnięciem tak sporego wacka. Bez zadławień i zachłyśnięć obciągała go zawodowo swoimi małymi usteczkami. Ten widok mnie nie zaszokował, już kiedyś Sylwia ssała mojemu mężowi na jachcie, jednak wtedy i ja brałam udział w tej zabawie. To nic…powtarzałam sobie…to tylko nie winna zabawa…jeszcze do niczego nie doszło. Tomek przystąpił do akcji. Podnosząc lekko tyłek żony ku górze, sam ugiął się ponownie na nogach i wślizgnął powoli w gorącą szparkę. Sylwia jęczała co sił, mając jednocześnie zatkane szczelnie usta penisem Marka. Panowie coraz śmielej pompowali swoje lance. Bardzo jej w tym momencie zazdrościłam. Ja nigdy nie byłam brana przez dwóch facetów. Poczułam mrowienie między nogami. Tępo przyspieszyło, a blondyneczka już nie siedziała tylko wypinała się na wyprostowanych nogach. Tomek mocno ją rżnął od tyłu, podczas gdy ona kurczowo trzymała się oparcia krzesła, pozwalała posuwać się w usta przez mojego męża.

    Po paru minutach tak ostrego pchania swej żony Tomek podniósł ją całą do góry łapiąc za uda. Blondyneczka zawisła w powietrzu trzymana przez silnego mężczyznę. Tomek kiwnął do Marka, że teraz jego kolej. Nie wierzyłam, że to zrobi. Wszyscy byli bardzo pod jarani, więc miałam nadzieję, że już skończą. Tomek w jej mokrej cipce a mój mąż strzeli pannie w usta i będzie po niewinnej zabawie. Niestety moje obawy spełniły się. Marek kopnął krzesło, które stało między nimi i podszedł do kolegi, który trzymał swoją żonę w powietrzu z rozchylonymi nogami. Również i on złapał ją za uda, by pomóc kumplowi w utrzymaniu filigranowej blondyneczki. Sylwii pupcia centralnie wisiała nad dwoma naprężonymi kutasami. Chłopaki opuścili jej ciało niżej tak by nadziała się na jednego z nich. Wychyliłam się bardziej zza rogu by przypatrzeć na kogo Sylwia właśnie się nabiła. Ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu jej wąska cipka nadziewała się właśnie na sztywny pal mego męża. Obaj mężczyźni ją podnosili i opuszczali dosyć powoli. Tępo jednak zaczęło wzrastać wraz z posapywaniem całej trójki. Blondyneczka objęła obu panów za szyje i sama zaczęła się wic na kutasie mojego męża. Marek również przyspieszył posuwanie od dołu. Po chwili wyskoczył i zrobił miejsce Tomkowi, który z równie zawrotną prędkością pieprzył swoją małżonkę. Taka zmiana nastąpiła jeszcze kilka razy i za każdym razem równie mocno i szybko panowie pompowali blondyneczkę. Gdy jeden z nich się męczył, wyskakiwał, aby drugi kontynuował rżnięcie. Przypominało to trochę sex sztafetę.

    Mimo wzbierającej złości i żalu, jaki mnie przenikał, coś targnęło moim skacowanym ciałem. Odruchowo wsadziłam rękę w majtki i okazało się, że jestem tam bardzo mokra. Zrobiło mi się bardzo przykro, że to nie ja jestem na tej huśtawce i zaczęłam sama się pieścić palcami. Pierwszy raz w mojej głowię ścigał się żal z ogromnym podnieceniem. Sylwia jęczała w niebo głosy, zatykając sobie samej usta. Przeskakiwała z jednego drąga na drugi. Za każdym razem nabijając się bez przeszkód. Od razu łapiąc szybkie tępo po nabiciu na jednego z tych pięknych kutasów. Jeden z nich przez pomyłkę, a może specjalnie próbował wejść w Sylwię, podczas gdy drugi jeszcze nie wyskoczył. Tomek nie przejmując się tym, że mój mąż jest jeszcze cały w środku cipki jego żony, zaatakował drugą dziurkę blondyneczki. Ta jęknęła niczym ustrzelona sarna, gdy grzyb jej męża schował się w ciasnej pupie. Chłopaki wykonali kilka synchronicznych ruchów w obydwu dziurach blond piękności. Widziałam, że ich pałki ocierają się za każdym razem o siebie wchodząc w ofiarę. Sylwia jednak nie wytrzymała tego rozwarcia, jakie zaserwowali jej panowie. Jednym zgrabny ruchem ręki wycofała dwa wielki falusy ze swojego umęczonego ciałka. Opadła posapując na podłogę, na której stała już od jakiegoś czasu spora kałuża ich wspólnych soków.

    -dobrze chłopaki, kończymy zabawę…wystękała.

    -według moich obliczeń huśtawka Tomka była z tyłu a Mareczek bujał mnie od przodu…odgadywała posapując.

    -mam rację chłopaki? Szykujcie śniadanie dla wygranej…w tym momencie odsłoniła oczy.

    -ojej znowu wtopa…załamanym głosem rzekła wpatrując się w obydwa drągi wiszące obok jej głowy.

    -no cóż, miejmy to już za sobą…dodała bez większego żalu.

    Złapała za dwa mokre fiuty, które jeszcze przed chwilą dawały jej ogromną rozkosz. Panowie zbliżyli się do siebie biorąc w krzyżowy ogień usta zasapanej blondyneczki. Ledwo łapiąc oddech Sylwia przestawiała swoje usteczka z jednego grzyba na drugi, jednocześnie mocno pracując rączkami. Tomek z Markiem jeszcze bliżej podeszli wpakowując w jej ustnik dwa jednocześnie. Rozchyliła mocno wargi, aby obydwa grzyby pomieściły się w buzi. Wydawało się to nie możliwe, a jednak dwa wielkie fiuty ocierały się o siebie będąc oplatane zgrabnym języczkiem blond suczki. Od ostatniej wycieczki na jachcie, Sylwia podszkoliła się w połykaniu soczystych penisów. Robiła to bardzo profesjonalnie doprowadzając chłopaków do ekstazy. Obydwaj pomrukiwali, lekko popychając biodrami w stronę kucającej między nimi szczęściary. Mój perwersyjny Marek wyjął mokrego penisa z ust koleżanki i rozpoczął doprowadzanie się do wystrzału. To samo uczynił Tomek mocno trzepiąc lśniącego konia tuż przy ustach własnej żony. Sylwia masując swoje kształtne piersi zamknęła oczy i otworzyła szeroko buzię. Po kilkunastu sekundach onanizowania, dwa wielkie kutasy rozpoczęły ostrzał małej, ślicznej buzi blondyneczki. Obfite strugi nasienia ściekały jej po twarzy zaklejając usta, a jej mały język oblizywał kąciki ust jakby chciał naczerpać więcej białego nektaru. Sporo tego spłynęło jej po piersiach, będąc jednocześnie rozcierane malutkimi dłońmi. Chwilę jeszcze panowie stojąc nad Sylwią masowali swoje pałki, z których odpływała już krew. Obserwowali z niedowierzaniem jak tez zabawia się ona spermą ociekjącą po jej zgrabnym ciałku.

    -koniec teleturnieju chłopaki…krzyknęła dając każdemu klapsa Sylwia.

    -lecę się wykąpać, a wy szykujcie śniadanie dla reszty wczasowiczów…padły rozkazy.

    -dla mnie już nie musicie, bo pojadłam jak nigdy…roześmiała się głośno.

    Szybko się ocknęłam i ruszyłam schodami z powrotem na górę prosto do swojego łóżka. Gdy Marek przyszedł po mnie, by zbudzić mnie na śniadanie, udawałam nieprzytomną. Parę godzin po śniadaniu wyruszyliśmy wszyscy do swoich domów. W samochodzie ani nigdy potem nie rozmawialiśmy o tym co się stało na sylwestra oraz w nowy rok. Miałam wielki żal do męża, wiedziałam, że już nigdy nic nie będzie takie same. Czułam, że skończył się pewien okres w naszym małżeństwie. Czułam, że tracę zaufanie do męża…czułam się zdradzona.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    agam agamowski

    Sorki, że tak długo czekaliście…mam nadzieję, że nie zadługie.

  • Musisz przeczytac do konca…

    Mam na imię Alex i jak na geja przystało lubię mieć gładziutką pupcię “gotową na wszystko”… wszystko fajnie, ale schody zaczynają się przy goleniu, jakoś mi tak niewygodnie robić to samemu. Tym razem poprosiłem o pomoc mojego przyjaciela Dominika (Dominik jest dość wysoki – ma około 190 cm. Wzrostu, ma 22 lata i jest całkiem przystojny, ma ciemne włosy poskręcane w loczki, błękitne oczy, idealnie wyeksponowane kości policzkowe i mój ulubiony kilkudniowy zarost… Jest z nim tylko jeden problem, jest zajętym heterykiem, przynajmniej tak myślałem do wczoraj). Dominik jak zwykle punktualnie przyszedł do mojego mieszkania nie byłem zbyt przed nim skrępowany, bo wiedziałem, że ma dziewczynę… zamknąłem za nim drzwi na klucz, żeby nikt nam nie przeszkadzał, Dominik poszedł się napić, a ja zacząłem się rozbierać w łazience. Kiedy zdjąłem już wszystko co miałem zdjąć wszedł ten przystojniak, zdjął na wejściu buty i czyściutkie, śnieżnobiałe skarpetki… pewnie chciał uniknąć potencjalnego zabrudzenia ich włoskami. Kiedy już wszedł spytał gdzie mam maszynkę i piankę do golenia, poinstruowałem go gdzie ma szukać a sam wypiąłem swoją jędrną pupcię… zaczął… na początku golił tylko pośladki, tak jakby bał się, albo wstydził kontaktu z moją małą dziurką… po chwili nie miał z tym większego problemu, nie gadaliśmy ze sobą bo stwierdził, że musi się skupił, kiedy już kończył poczułem jego rękę przy moim oczku, miał silne ręce ale był całkiem delikatny, possał wskazujący palec a następnie powoli wsunął go do pierwszego zagięcia. Starałem się zachować spokój ale z drugiej strony wiedziałem jak bardzo tego chcę.  Wygiąłem plecy w łuk tak, że mój świeżo ogolony tyłeczek wyglądał jeszcze bardziej kusząco, Dominik poślinił drugi palec, tym razem środkowy, wepchnął powoli oba palce… ból zmieszał się z dawką rozkoszy i podniecenia…te dwa ostatnie były silniejsze… delikatnie wsuwał i wysuwał całe palce a ja od czasu do czasu jęknąłem z podniecenia. “Alex, chcesz tego?” Zapytał swoim niskim i pociągającym głosem… mruczeniem twierdząco odpowiedziałem na jego pytanie…kazał mi się odwrócić twarzą w jego stronę, gdy to zrobiłem widziałem jak jego ręce nerwowo rozpinają czarny skórzany pasek. Odepchnąłem je od paska i zacząłem go rozpinać zębami od czasu do czasu głaszcząc jego krocze przez czarne, ciasne spodnie językiem… podobało mu się to…  Kiedy uporałem się już z paskiem i spodniami zobaczyłem jego bokserki… czarne w białe gwiazdki… ale to nie gwiazdki mnie interesowały… z nogawki bokserek wystawał jego penis… nigdy tak szybko nie ściągałem czyichś majtek… był przystrzyżony, żylasty i na oko miał około 19/20 cm długości, jego główka była całkowicie odsłonięta, chwyciłem go za klejnoty i klęcząc przed nim wsunąłem jego kutasa w moje usta… jego smak był cudowny, nie wiem czy ten chłopak jest taki zajebisty, czy po prostu mój mózg się podjarał seksem z przyjacielem.? Czułem na swoim języku każdą jego napompowaną żyłkę. Zapytał się, czy może wsunąć go głębiej… przyznam szczerze, że jeszcze nie opanowałem sztuki mówienia z kutasem s ustach więc moje “tak nie krępuj się” brzmiało bardziej jak rzygający staruszek niż jak  cokolwiek przypominającego zdanie… Dominik złapał mnie z tyłu głowy i lekko ruchał w usta, jego twardy jak stal chuj drażnił moje gardło… kiedy dopychał do samych jaj łzy same płynęły mi z oczu stękał z rozkoszy a potem cofając o parę centymetrów przepraszał… podwinąłem jego podkoszulkę do góry (chyba zrozumiał o co chodzi, więc po prostu ją ściągnął… kiedy chciałem złapać trochę powietrza w puca wyjmowałem tą pulsującą od krwi i testosteronu zabaweczkę i jeździłem językiem od jaj którymi ciągle bawiła się moja ręka do żołędzia, po kilku takich rundkach kutas znowu lądował w ustach… jego goła klata podniecała mnie jeszcze mocniej, zdjąłem spodnia i co jakiś czas stymulowałem swojego członka który nawet bez tego był cały twardy, jeździłem ręką po jego włoskach na brzuchu, miał twarde sutki, więc zacząłem się nimi bawić… był cały czerwony z rozkoszy i podniecenia… widziałem, że trzeba wyjąć jego kutasa z ust bo jeszcze chwila i zaleje mi całe gardło, pochyliłem się tak, że jego kutas leżał na moi policzku a ja lizałem jego opuszczoną w dół z ciepła mosznę… polizałem dwa palce i zacząłem krążyć koło jego dziurki, spojrzałem na jego twarz, w sumie to chciałem ale miał ją zwróconą w akcie rozkoszy do góry… wsunąłem powoli cały palec i zacząłem jeździć nim dookoła, jęknął jak sam później powiedział z rozkoszy, zacząłem to robić coraz szybciej a on jęczał coraz głośniej… przypomniałem sobie o jego kutasie… chwyciłem go w usta i przesuwałem się od góry do dołu… Dominik powiedział, że chciałby ze mną spróbować czegoś więcej, chwycił mnie za miednicę i uniósł ją do góry, oparłem się na wannie. Zaczął lizać moją ciasną szparkę swoim szorstkim językiem (boskie odczucie). “Mam założyć gumkę?” Normalnie każdemu innemu facetowi kazałbym ją założyć, ale do niego miałem zaufanie… chwycił mnie za biodra i powoli zaczął wsuwać swojego olbrzyma… robił to powoli, a potem przyspieszał. Jego piękne jaja kołysały się w ogolonej, spoconej mosznie która przyklejała się do mojej pupci wydając charakterystyczny … słyszeliście o orgazmie spowodowanym tylko i wyłącznie stymulacją prostaty? Byłem temu bliski a to wszystko przez niego… jego kutas był jak gdyby stworzony właśnie do tego, sapałem z rozkoszy… położył swój idealnie wyrzeźbiony, mokry od potu brzuch na moich wygiętych w łuk plecach… czułem na łopatkach jego twarde sutki… lewą ręką złapał mnie za penisa a prawą w okolicach mostka( jeździł nią wzdłuż całego ciała) myślałem, że zaraz spuszczę się z rozkoszy… On chyba też to wyczuł bo szybko ze mnie wyskoczył… chodząc okrakiem (chyba sami wiecie czemu) doszedł do szafki z kosmetykami i zaczął w niej grzebać… nie pytałem po co, to był czas na wynormowanie oddechu… chwycił oliwkę dla dzieci, bo jak twierdził moja dupcia faktycznie jest ciasna…rozłożył na podłodze chodnik łazienkowy na którym kazał się położyć, jego umięśnione, żylaste ręce złapały moje nogi tak, że jędrna pupcia sama się uniosła… polał moją dziurkę odrobinką olejku a potem zrobił to ze swoim sprzętem… naoliwiony wpakował go bezprecedensowo po same rozgrzane jaja… pot z jego loczków kapał na mój tors ( nie było to ani trochę obrzydliwe) kropelka potu z moszny co jakiś czas przy obiciu o pupcię skapywała mi po plecach ( choć w sumie nie wiem czy to pot, czy oliwka?.) zdyszany powiedział, że już nie ma siły i zapytał czy mogę przejąć inicjatywę?. Rzuciłem go na podłogę i chwile ssałem jego sutki… kazałem mu zgiąć nogi  w kolanach, gdy to zrobił usiadłem na jego fiucie i dupką zsuwałem się po jego kutasie coraz to głębiej … złapał się za głowę  przez co mogłem się przyjrzeć jego bicepsom… nachyliłem się i polizałem go pod prawą pachą ( zaśmiał się). Złapałem za te jego czarne loczki, pocałowałem go, a on wsunął język w moje usta… po chwili zaczął jeździć swoim kilkudniowym zarostem po mojej szyi… podniecenie narastało, przygryzł moją wargę i znów przejął inicjatywę… złapał mnie za tyłek, wstał razem ze mą na rękach… oparłem się plecami o ścianę a on wchodził we mnie znowu po same spocone jaja… kiedy zaczął krążyć językiem wokoło moich czułych sutków nie wytrzymałem i cała gorąca sperma wylała się ze mnie… nie wiedziałem, że mam jej tam aż tyle… część spadła na jego twarz, a część na nasze brzuchy… “mam wyjść?” Nie zdążyłem odpowiedzieć, że nie musi kiedy postawił mnie na ziemie i zląkł mi się na twarz i resztę ciała… chwycił mojego jeszcze twardego penisa i zaczął wysysać z niego całą resztę białego nektaru…robił to bosko ( może to zasługa szorstkiego a jednocześnie delikatnego języka?) gdy już skończył zlizałem z niego całą spermę… on zdejmował ją dwoma palcami wsuwając je raz w moje, a raz swoje usta… przykleił się do mnie swoim umięśnionym, spoconym ciałem i sapał wtulony we mnie… rozchyliłem jego pośladki i wsunąłem mokry palec jego dupę… “następnym razem to ja chcę się odwdzięczyć” wysapał wpychając moje palce jeszcze głębiej…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    m pat
  • Masazystka

    Właśnie zakończył się mecz. Kolejna porażka zdołowała chłopaków, chcieli tylko przetrwać furię trenera i wrócić do domu. Po krótkiej rozmowie dwóch z nich zdecydowało się pójść do sali masażu aby odreagować, odprężyć się i zapomnieć o porażce. Każdy z zawodników mógł korzystać z usług masażysty, lecz dziś tylko oni się na to zdecydowali. Tych dwóch można nazwać największymi szczęściarzami na świecie.

    Tego dnia do zespołu trafiła nowa masażystka, 25-letnia Marta. Była kobietą o ponadprzeciętnej urodzie, duże zielone oczy skryte pod delikatną falą brunatnych włosów hipnotyzowały mężczyzn. Jej ciało można było uznawać za boskie, duże jędrne piersi od razu rzucały się w oczy gdy przechodziła obok. Wystarczyło się odwrócić by zobaczyć idealne pośladki, falujące w rytm kroków dyktowanych przez piękne i długie nogi.

    Ci dwaj piłkarze to Artur i Marek, obaj mieli zaledwie po 18 lat. Jednakże wyglądali na trochę starszych. Artur był niebieskookim blondynem, miał lekko umięśnione ciało był też bardzo silnym mężczyzną. Marek, trochę niższy od Artura i szczupły brunet o brązowych oczach słynął ze swojej zwinności i szybkości. Byli dobrymi przyjaciółmi, od wielu lat grali razem w klubie.

    Gdy piłkarze udali się do sali masażu byli zaskoczeni tym kogo spotkali.

    – Hej jestem Marta, nowa masażystka. A wy? – powiedziała nieznajoma dziewczyna

    – Marek i Artur, miło nam cię poznać. Przyszliśmy na masaż. – odpowiedzieli niemal chórem.

    – A więc zapraszam.

    Po tym krótkim powitaniu musiała wziąć się do pracy. Masowała ich na zmianę raz Marka, potem Artura. Trzeba przyznać że była w tym dobra, miała bardzo delikatne dłonie co podobało się chłopakom. Relaks ułatwiał fakt że była piękną kobietą. Biały  fartuch który nosiła zasłaniał wszystkie jej wdzięki ale wyobraźnia piłkarzy widziała więcej. Rozmowa się kleiła. Oni dowiedzieli się trochę o jej pracy, zainteresowaniach ona zaś o ich szkole, klubie i kłopotach po meczu. Jednak najważniejszą informacją było to że reszta zespołu wróciła już do domu, co chciała wykorzystać. Ich miny wskazywały na to że są bardzo niezadowoleni z siebie. Nie było to jednak dziwne. Dziewczyna postanowiła ich pocieszyć.

    – Usiądźcie proszę na ławce. – wykonali polecenie – Mam do was pytanie. Czy zgodzicie się abym wypróbowała na was moje własne techniki relaksacyjne?

    – Nie mamy powodu aby odmówić – powiedział Marek

    – To bardzo dobrze – odparła z uśmiechem na ustach.

    Wówczas Marta stanęła przed nimi w lekkim rozkroku, przeczesała sobie włosy i przygryzła wargę. Zaczęła rozpinać guziki w swoim białym stroju. Ich oczom powoli ukazywał się coraz większy dekolt, potem fragmenty cienkiej różowej bluzeczki. Chłopcy nie bardzo wiedzieli co się dzieje popatrzyli na siebie a wtedy ona usiadła między nich.

    – Podobam się wam? – zapytała a jej ręce powędrowały na kolana jej nowych kolegów.

    – No tak, jesteś bardzo ładna i tak … – odpowiedział speszony Artur.   

    Wtedy jej dłonie powędrowała na ich krocza, poczuła jak spodenki pęcznieją. Szok minął i chłopakom udzielił się entuzjazm Marty. Pierwszy przełamał się Marek, przesunął swoją dłoń w okolice pokaźnego biustu masażystki, ona uśmiechnęła się do niego. Delikatnie dotykał piersi przez materiał bluzeczki, próbował wsunąć pod nią dłoń. Artur nie chciał być gorszy, zaczął gładzić delikatne nogi Marty. Zaczynając od kolana przesuwał się powoli w górę. Obejmował uda i masował ich wewnętrzną część. Zbliżał się do jej krocza.

    – Dlaczego nam na to pozwalasz? – zapytał Marek;

    – Chcę was tylko pocieszyć – powiedziała.

    Zbliżyła swoje usta do ust Marka i pocałowała go namiętnie, pozwoliła także aby jej język splótł się z językiem Artura. Wtedy chłopcy poczuli delikatne i ciepłe dłonie pod spodenkami. Marta zasugerowała aby się rozluźnili i umieściła dłonie na jądrach swoich towarzyszy. Leciutko dotykała napęczniałe kule, przekładała je sobie między paluszkami. Ona bawiła się jajeczkami a chłopcy wzdychali, z przyjemności. Zaczęła masować twarde jak kości młode penisy. Ubrania jej troszkę przeszkadzały ale nie pozwoliła im się rozebrać. Delikatnie chwytała i masowałą główki, mocno chwytała za trzon i przesuwała dłonią po całości. Wracała do jąder i poddawała je delikatnemu masażowi. Gdy poczuła że ich penisy są już gorące a na ich czubku robi się mokro zaczęła przesuwać dłońmi z góry na dół, z dołu w górę coraz szybciej.

    Miała pełne ręce roboty, okazało się że ich „przyjaciele” są dosyć pokaźnych rozmiarów. Jej ruchy dłoni były symetryczne, gdy lewa dłoń dotykała już jąder Artura, prawa była w tym samym miejscu ale w spodenkach Marka. Przenosiła dłoń od czubka po same jądra, jeden z nich nie wytrzymał, dłoń Marty zalała ciepła i lepka sperma. Wyjęła rękę ze spodenek, oblizała ponętnie swój palec wskazujący a resztę dokładnie wtarła w dekolt. Niedługo potem drugi ze strzelców mógł obserwować podobny widok. Marta zadowolona ze swego dzieła wstała i zaczęła zapinać fartuch. Marek i Artur chcieli więcej, ona miała jednak inny plan szepnęła im coś do uszu i dała po buziaku w policzek.

    – Do zobaczenia chłopcy – powiedziała.

    Potem wyszła z sali kręcąc swoimi nieziemskimi pośladkami.

     

    ***

     

    Po tym dziwnym i niezwykle przyjemnym wieczorze, przyjaciele obiecali sobie że nikt nie dowie się o tej sytuacji. Starali się zachowywać normalnie zwłaszcza w pobliżu Marty. Koledzy, trener nic nie podejrzewali a czas leciał. Zaskakujące mogło być jedynie to, że właśnie ta dwójka została na masażu po pierwszym od trzech tygodni wygranym meczu.

    Cóż takiego usłyszeli Marek z Arturem z tych słodkich ust? Każda tajemnica ujrzy światło dzienne. „Jeżeli uda wam się wygrać, będzie na was czekać niespodzianka. Tu. U mnie.” Słów nie wiele, a jakie ważne.

    Przyjaciele zameldowali się w sali masażystki gdy wszyscy opuścili teren ośrodka. Marta powitała ich uśmiechem, zaprosiła bliżej siebie.

    – Miło was widzieć chłopcy – powiedziała i przygryzła wargę.

    – My też się cieszymy – odpowiedział uśmiechnięty Marek.

    Poczuli zapach mocnych perfum od razu można było się domyślić że są specjalnie dla nich. Uwagę zwracała też czerwona koszulka i czarna spódniczka leżące na krześle.

    – Jaką niespodziankę dla nas przygotowałaś? – zapytał Artur.

    – Specjalną  – odparła Marta

    Wtedy też zaczęła rozpinać swój fartuszek. Już po drugim guziku wyjaśniła się sprawa czerwonej koszulki, spódniczka tylko podgrzała atmosferę. Artur stanął za nią i zaczął całować po szyi, Marek dotykał jej jędrne, delikatnie opalone i dosyć duże piersi. A guzików ubywało, odsłonił się brzuch, potem światło dzienne ujrzały czerwone koronkowe stringi które miała na sobie. Biały fartuch opadł na ziemię. Stała między nimi w samej bieliźnie.

    – Co wy na to? – zapytała zalotnie

    Aż ślinili się na jej widok, ich ręce błądziły po idealnym ciele. Podobało jej się to, bardzo, zachęcała ich by dotknęli każdego zakamarka jej ciała, pocałowali każdy najdrobniejszy fragment. I tak się działo. Artur składał pocałunki na jej łopatkach, kręgosłupie. Jego dłonie powędrowały na jędrne pośladki. Delikatnie je ugniatał i bardzo lekko szczypał. Z przodu pracował Marek. Dotykał jej ramiona, piersi uwięzione w czerwonym koronkowym staniku. Całował w lekko napięty brzuch i zgrabne uda.

    – Podnieś proszę ręce – powiedział Artur

    – Rozchyl lekko nogi – odparł Marek

    – Mhmm – cicho zezwoliła im na działanie.

    Artur rozpiął jej stanik i uwolnił piersi o których nie jeden raz fantazjował. Objął ją w pasie i przysunął do siebie, jego twardy już penis wpasował się między jej seksowne pośladki. Westchnęła z zachwytu a on umieścił dłonie na jej piersiach. Wówczas Marek klęknął, na wysokości jego oczu znalazło się krocze masażystki. Zsunął z niej stringi i zbliżył twarz do jej cipki. Pachniała delikatnie i podniecająco, wsunął do niej język. Wtedy Marta cichutko zapiszczała, nie spodziewała się że tych dwóch osiemnastolatków sprawi jej tyle radości.

    Artur masował jej piersi, szczypał w sutki, lekko przygryzał jej delikatną szyję to z lewej, to z prawej strony a ona szukała jego ust. Marek zagłębiał się w nią swoim językiem, starał się musnąć każdy zakamarek. Lekko go wsuwał, potem wysuwał, kręcił nim w środku kółeczka. A ona tylko kładła dłonie na jego głowie i dociskała do siebie aby sprawił jej więcej przyjemności.

    – Tak, tak kocham to, pragnę was – szeptała lekko wzdychając

    Nie musiała długo czekać na orgazm, fala rozkoszy przeszyła ją niespodziewanie. Zaczęła głośno wzdychać i jęczeć. Wcisnęła głowę Marka w swoje krocze i krzyczała do ucha Artura. Wygięła się w pół i przebiegły ją dreszcze. Nie była w stanie utrzymać się na własnych nogach. Chłopcy przenieśli ją na materac, w ogóle nie mieli pojęcia co teraz zrobić. Wiedzieli że sprawili jej ogromną przyjemność, ale widok niemal bezwładnej nagiej kobiety ich sparaliżował.

    – Dziękuję wam – powiedziała cicho

    Gdy odetchnęła, wzięła w dłonie ich sterczące penisy i zbliżyła do swojej twarzy. Najpierw postanowiła podziękować Markowi. Pocałowała główkę, oblizała ją dokładnie po czym włożyła w usta. On tylko się uśmiechnął i położył dłoń na jej głowie. Zaczęła ją ssać, delikatnie przygryzała też ją zębami.  Zostawiła go na chwilę samego i chwyciła ustami za penis Artura, tym razem wzięła do buzi tak dużo ile była w stanie. Lekko się zakrztusiła i zaczęła poruszać głową, w górę i w dół. Po kilku chwilach takiej zabawy wzięła oba penisy w dłonie i posuwała je szybko.

    Pamiętała który z nich wytrzymuje troszkę mniej więc odwróciła się do niego twarzą. Gdy poczuła na swojej dłoni jak jego penis pulsuje szybko wsunęła go do swych ust. Brała go tak długo aż zalała ją ciepła i słodka sperma. Wtedy przyszła kolej na drugiego dawcę, zalała ją kolejna fala mleka. Artur i Marek obserwowali jak z kącików jej ust spływa mała strużka ich dzieła. Połknęła wszystko.

    – Smakowało? – zapytali z pewną dozą nieśmiałości.

    – Tak kochani – odparła – proszę pomóżcie mi się ubrać

    Artur wziął jej stringi a Marek stanik. Gdy tylko podeszli do niej i chcieli założyć ten skąpy ubiór powiedziała:

    – Nie, to sobie zatrzymajcie na pamiątkę.

    Pomogli jej założyć pozostałe ubrania. Gdy zabierali się do swoich złapała ich za ręce, dała po namiętnym całusie. Klęknęła przed nimi i dokładnie wylizała oba penisy. 

    – Do zobaczenia chłopcy – powiedziała.

    Potem wyszła z sali kręcąc swoimi nieziemskimi pośladkami.

     

    ***

     

    Nagroda za wygranie meczu pozytywnie wpłynęła na naszych dwóch zawodników. To było ich drugie zwycięstwo pod rząd, spore zaskoczenie zwłaszcza że przeciwnik był wymagający a sezon zbliżał się ku końcowi. Na boisku błyszczeli Artur i Marek. Nic dziwnego że po celebrację sukcesu udali się do Marty.

    Tym razem musieli poczekać aż skończy pracę, wyjątkowo nie byli jedynymi w kolejce na masaż. I tak, gdy robiło się już ciemno udali się do pokoiku w którym Marta przebierała się po wyczerpującym dniu. Akurat gdy wyszła spod prysznica panowie zapukali do jej drzwi.

    – Przepraszam ale już jestem po pracy – krzyknęła przez drzwi zakładając szlafrok.

    – Wiemy o tym – krzyknął Marek

    – To wy? – zapytała z niedowierzaniem – Wejdźcie do mnie, będę potrzebowała pomocy.

    Weszli do pomieszczenia. Nie było tak duże jak sala gdzie Marta masowała zawodowo chłopaków z drużyny i rekreacyjnie Marka i Artura.  Oprócz szafy, stało tam biurko i duża sofa. Stojąc naprzeciwko nich rozwiązała szlafrok. Osunął się z niej i ukazała się im całkowicie naga. Zauważyli też że okolice jej krocza są wyraźnie mokre. Oni też nie czekali długo i od razu się rozebrali.

    – Dziś będzie niezwykły wieczór – powiedziała

    – Nie możemy się już doczekać – dodał Marek.

    Widziała dwa sterczące maszty, które nadal nie zbliżyły się do jej wnętrza.  Dziś miało się to zmienić. Kazała więc Arturowi usiąść na fotelu. Sama usiadła na jego kolanach i rozłożyła nogi Skinieniem dłoni  przywołała Marka. Ręce Artura już wylądowały na jej biuście i brzuchu.

    – Pragniesz mnie? – zapytała Marka – jeśli tak to jestem dla ciebie.

    Marek zbliżył się do niej, wziął w rękę penisa i nakierował go na jej łono. Uśmiechnęła się do niego i lekko wysunęła biodra. Penis Marka zagłębiał się powoli w cipkę Marty, wbił go do końca i zaczął ją posuwać. Jego ruchy były wolne i pełne, wychodził cały, wchodził do końca. Marta nakłaniała go aby przyspieszył. W tym czasie Artur wpijał się zębami w szyję kochanki, jego dłonie ugniatały te duże, ponętne piersi. Dotykał i szczypał twarde z podniecenia sutki. Wtedy Marek zwiększył tempo. Marta podskakiwała w ramionach Artura i cicho pojękiwała. Penis Marka wbijał się z pełną mocą w jej wnętrze. Wypełniał ją całą, czuła wyraźnie każdy najmniejszy ruch.

    – chcę poczuć Artura – wyszeptała.

    Chłopcy zamienili się miejscami. Na Marku spoczywał obowiązek dbania o stan biustu Marty, dodatkowo postanowił gryźć ją w uszy i szyję. Artur nie był tak delikatny jak Marek, od razu wszedł w nią całym impetem, podobało jej się to. Jej piersi falowały pod wpływem mocnych pchnięć, doznania wzmacniał ocierający się o jej pośladki penis Marka. Gdyby tylko była w stanie, chętnie przyjęłaby ich obu naraz.

    Wyzwoliła się z ich objęć i przeszła w stronę biurka, zaprosiła do siebie Marka. Usiadła na samym rogu i założyła nogi na jego ramiona. Marek wbił się w nią i znowu zaczął posuwać. Robił to bardzo dokładnie, każdy jego ruch miał na celu wejście jak najgłębiej w Martę. Cicho pojękiwała gdy on skupiał całą siłę pchnięcia w jej cipce. W ręku miała penisa Artura, on także mógł czuć każdy moment jej szczęścia gdy mocniej ściskała jego przyjaciela.

    Podziękowała Markowi namiętnym całusem i zeszła z biurka. Stanęła przed Arturem objęła jego szyję i zawiesiła się na nim. Był silny, oparł ją o ścianę i wbił się w nią. Jęknęła z podniecenia. Stopami dotykała penisa Marka, starała się w miarę możliwości nim poruszać gdy Artur wchodził w nią głośno dysząc. Wypełniał ją po same brzegi. Jądra dotykały jej delikatnego ciała gdy był na samym końcu możliwości swojego penisa.

    – Skończcie we mnie! – krzyknęła w trakcie łapania oddechu.

    Marek z Arturem popatrzyli na siebie i położyli ją na podłodze. Pierwszy dopadł ją Marek, Artur dał jej penisa w rękę aby pomogła mu w pracy. Posunięcia Marka sprawiały że cicho krzyczała z podniecenia, wychodził z niej szybko, wbijał się mocno. W końcu dopadła go fala przeszywającego dreszczu. Zaczął pojękiwać a po chwili biały płyn zalał wnętrze Marty. Szybko zmienił się z Arturem, dłonie masażystki doprowadziły do tego że wystarczyło kilka mocnych i lepkich pchnięć aby zakończyć dzieło.

    Zbliżyli się do twarzy swojej kochanki, ona dokładnie oblizała każdy fragment ich penisów. Uśmiechnięta wstała i stanęła w rozkroku przed klęczącymi kochankami. Po jej nodze płynęła strużka mleka które nie zmieściło się w jej wnętrzu. Zebrała tę odrobinę palcem a ten umieściła w swoich ponętnych ustach.

    Usiedli na sofie, siedziała na samym środku całowana przez dwóch kochanków. Po chwili wstała, udała się do łazienki a po kilku minutach opuściła ją ubrana i ładnie uczesana.

    – Do zobaczenia chłopcy – powiedziała.

    Potem wyszła z pokoju kręcąc swoimi nieziemskimi pośladkami.

     

    ***

     

    Nadszedł koniec sezonu,  był to także koniec kariery Marka i Artura w tym klubie. Cały zespół ruszył świętować dobre jak na ich warunki miejsce w środku tabeli. Gdy trener zakończył święto, zawodnicy mieli udać się do domów, jednak nie wszyscy wykonali to polecenie.

    Artur i Marek na gorącą prośbę Marty zostali chwilę dłużej. Wiedziała że to będzie ich ostatnie spotkanie, chciała zatem aby zapamiętali je na bardzo długo. Przygotowała się więc starannie. Tego dnia nie miała na sobie białego fartuszka. Założyła czerwoną bluzkę z odkrytymi ramionami i sporym dekoltem. Jej pupę skrywała średniej długości spódniczka w kolorze czarnym, na nogach miała czarne pończochy i długie błyszczące szpilki. Strój uzupełniał czerwony, koronkowy stanik i praktycznie nie widoczne stringi.

    – Chodźcie ze mną – powiedziała do chłopaków i złapała ich za ręce – będziemy dziś robić to o czym nawet nie marzyliście – dodała tajemniczo.

    Zaprowadziła ich na dużą halę, tam trenowali gdy aura nie sprzyjała grze na boisku. Na jej środku leżał duży materac. Kazała im wygodnie usiąść a sama stanęła przed nimi.

    – To jest wasze święto chłopcy – powiedziała i nachyliła się tak że było widać piersi ściśnięte przez czarny stanik. Odeszła kawałek, przyjęła seksowną pozę i zachęcała ich do podejścia swoim palcem wskazującym.

    Wstali. Marek stanął przed nią i pocałował w usta. Wsunął ręce pod bluzeczkę i dotykał piersi. Za nią usadowił się Artur, uniósł spódnicę i uszczypnął ją w pośladek. Zaskoczona aż podskoczyła.

    – Dziś dasz nam wszystko czego chcemy od ciebie – powiedział Artur i mocno ścisnął ją za pośladki.

    – Pewnie to będzie nasze ostatnie spotkanie – dodał Marek i objął ją ręką i mocno przyciągnął do swojego ciała – chcemy abyś nas dobrze zapamiętała.

    – Nie przyjmujemy do wiadomości odmowy – skwitował Artur.

    Nic nie odpowiadała. Marta była zaskoczona śmiałością jej kochanków, do tej pory byli dla niej delikatni, nawet bardzo, ale potrafili też ugryźć. Jednak tylko wtedy gdy miała na to ochotę. Teraz sytuacja wymknęła się spod jej kontroli. Jednakże chciała zobaczyć jaki będzie dalszy ciąg. Oddała się w ich ręce.

    – Róbcie ze mną to co chcecie.

    Zanim powiedziała te słowa, jej spódnica leżała już na poziomie szpilek a stringi były na kolanach. Potem chłopcy pozbyli się swoich ubrań. Uśmiechnęła się na ten widok a kątem oka zauważyła buteleczkę wystającą ze spodni Artura.

    Marek umieścił dłoń na jej łonie i zaczął masować. Przesuwał otwartą dłonią wzdłuż jej dolnych warg, w górę i w dół. Z każdym ruchem troszeczkę wysuwał środkowy palec aby minimalnie zagłębiał się w jej wnętrzu. Potem włożył jej do ust dwa palce, gdy oblizała je dokładnie od razu wylądowały w jej cipce. Cichutko jęknęła i zamknęła oczy. Przestał być tak delikatny. Wsuwał palce głęboko, jego ruchy były szybkie i mocne, drugą dłonią dodatkowo naciskał na jej krocze a stojący za nią Artur nie pozwalał się odsunąć.

    – O tak, jest bosko, ahh – powtarzała stale i wydawała z siebie jęki rozkoszy.

    W tym czasie Artur pozbywał się jej bluzki i stanika, poszło mu to gładko. Zacisnął swoje silne dłonie na jej piersiach, mogło to być bolesne. Ugniatał je dokładnie i mocno. Od czasu do czasu szczypał i wykręcał twardniejące sutki. Trzymał ją blisko siebie, tak aby mogła dokładnie poczuć jego penis umieszczony między pośladkami. Przygryzała swoje czerwone, ponętne wargi w grymasie rozkoszy.

    – Podoba ci się? – zapytał Marek

    – Tak – odpowiedziała cicho – mam nadzieję że na tym się nie skończy.

    – O, nie dziś będziesz naszą zabawką – odparł Artur.

    Uznali więc że jej ciało jest dostatecznie przygotowane na dalszą zabawę. Zdjęli z niej stringi i przenieśli ją na materac. Położyła się wygodnie, poprawiła włosy i założyła ręce za głowę. Wyglądała nieziemsko, zwłaszcza że delikatnie rozchylała nogi ukazując swój skarb. Podnieśli jej nogi do góry i zsunęli szpilki, potem zerwali z niej pończochy i ponownie założyli jej buty.

    – Czekam na was – szepnęła

    Artur postanowił jeszcze trochę popieścić jej cipkę językiem, lizał ją dokładnie i szybko, była bardzo cieplutka i słodka. Kręciło go to bardzo, wsuwał swój język głęboko i spijał nektar z jej wnętrza.

    Marek klęknął nad nią i umieścił penisa w jej ustach. Czerwone usta oplotły go dokładnie, w jej oczach było widać radość. Wykonał kilka krótkich ruchów.

    – Possij go trochę kochana – powiedział i wsunął go głębiej.

    Wykonała jego polecenie z ogromną starannością, pomimo faktu że krzutusiła się z powodu jego długości.

    Zamienili się miejscami. Artur kazał jej dokładnie oblizać swoją pałkę, potem klęknął tak że jego penis znajdował się między piersiami Marty. Chwycił ją za dłonie i pokazał w jaki sposób ma je trzymać na swoim biuście. Spodobało jej się to urozmaicenie, uśmiechnęła się z zadowolenia. Chwilę później grymas bólu zagościł na jej twarzy, to marek jednym błyskawicznym ruchem wbił się w jej niczego nie spodziewającą się cipkę.

    – To bolało – powiedziała

    – Nie marudź – odparł Artur a kolega już poruszał się między jej nogami.

    Gdy pierwszy ból spowodowany przez Marka minął a jego wolne ruchy zaczęły sprawiać jej przyjemność Artur zaczął posuwać jej piersi. Z zadowoleniem obserwowała jak jego penis co chwilę pojawia się i znika jej sprzed nosa. Starała się sięgnąć go językiem jednak był za szybki. Wyższe tempo odczuła też w nogach. Jej ciało falowało przy mocnych pchnięciach Marka, tylko siedzący na niej Artur uniemożliwiał przesuwanie się po materacu. Jego penis obijał się o gładko ogolone ciało, próbowała obejmować go nogami lecz ręce Marka uniemożliwiały to. Marek starał się rozchylać je prawie do pozycji szpagatu, dzięki temu mógł penetrować ją głębiej. Miało to duże znaczenie bo jej jęki były coraz głośniejsze.

    Kiedy zaczęła marzyć o niepowtarzalnym orgazmie i wić się na materacu koledzy przestali działać.

    – Co wy robicie?! – zapytała zaskoczona i można powiedzieć zdenerwowana.

    – Przekonasz się sama – powiedział Artur, wstał i zaczął szukać czegoś w spodniach leżących na ziemi.

    Wtedy Marek opadł na nią. Sprawnym ruchem obrócił ich tak że Marta leżała na jego brzuchu a on na mokrym od jej potu materacu. Uśmiechnęła się słodko i już zaczynała ujeżdżać go w pozycji na jeźdźca ale on przycisnął ją do siebie. Dał jej kilka klapsów, położył dłonie na jej pupie i rozchylił pośladki.

    – Chyba wiem co planujecie – powiedziała i przeciągnęła się jak kotka – uważaj Marku bo mogę być teraz niebezpieczna.

    – O czym mówisz? – zapytał wyraźnie zaciekawiony.

    – Przekonasz się sam – odparła tajemniczo i oplotła jego szyję rękami.

    Wtedy wrócił Artur z tajemniczą buteleczką. Wycisnął z niej żel i wysmarował dokładnie odbyt Marty. Poczuła przyjemny chłód, ale na myśl o tym co się stanie przeszedł ją dreszcz. Miała cichą nadzieję że Artur wejdzie w nią delikatniej niż poprzednio Marek.

    Na swoje nieszczęście pomyliła się. Artur chciał jednym ruchem wejść w nie odkrytą przez nich część ciała Marty. Wykonał mocne pchnięcie jednak nie udało mu się schować całego penisa. Jednocześnie sprawił jej duży ból. Wbiła paznokcie w plecy Marka który starał się utrzymać jej wijące się ciało. Jej krzyk było słychać na całej hali.

    Mimo tego Artur poruszał się w jej wnętrzu, było o wiele ciaśniej niż w cipce miał więc trochę problemów. Po dłuższej chwili jego ruchy zaczęły sprawiać Marcie przyjemność, z jej twarzy zniknął ból więc do gry wkroczył Marek. Zsynchronizowali swoje ruchy, gdy Artur zagłębiał się w niej Marek ją opuszczał, i odwrotnie. Było to dla niej niesamowite przeżycie, szeptała Markowi do ucha:

    – Kocham was, błagam róbcie tak dalej.

    Artur położył dłonie na jej biodrach i zwiększył tempo. Ciało Marty przyzwyczaiło się trochę do gościa więc Artur mógł penetrować ją głębiej a ruchy nie były tak trudne. Marek także przyspieszył, nie miał takich problemów jak Artur lecz ruchy ograniczała mu pozycja w której się znalazł. Starał się wypełniać ją jak najlepiej, nie zawsze to wychodziło.

    Panowie postanowili zmienić pozycję. Artur wstając dał Marcie mocnego klapsa, ta tylko się uśmiechnęła. Marek musiał jednak pomóc jej wstać. Ustawili chwiejącą się na nogach kochankę między sobą, tym razem to Marek był z tyłu.

    – Jesteś najlepsza, wiesz? – powiedział stojący przed nią Artur i umieścił penis w jej cipce.

    – Nigdy nie spotkamy lepszej kobiety – dodał Marek i również znalazł wejście, tylko że z drugiej strony

    – Dziękuję – odpowiedziała Marta, ledwo stała, uwiesiła się na szyi Artura i liczyła tylko na to że jej nie upuszczą.

    Dwa potężne penisy wypełniały jej wnętrze. Początkowo były bardzo powolne i dokładne. Z czasem ich ruchy stawały się coraz szybsze. Doznania potęgował fakt że działały tak jakby jedna i ta sama osoba była przed i za nią. Gdy penis Artura był we wnętrzu cipki i szukał jej końca, Marek wówczas czuł na swoich jądrach ciało Marty, nie był już w stanie wejść głębiej. Opuszczali ją równocześnie i wracali znowu.

    Ona zaś czuła że odpływa, nie liczyło się nic poza przyjemnością. Wisiała niemal bezwładnie między nimi oparta na czterech silnych dłoniach, wspieranych przez dwa twarde penisy.  Czuła mocne skurcze w środku, jej oddech był rwany a jęki było słychać chyba w całym kompleksie klubu. Kolejny raz udało im się doprowadzić ją na szczyt. Wydała z siebie głośny krzyk, potężna fala gorąca zalała jej ciało. Nie mogła zaczerpnąć tchu, wszelkie siły ją opuściły. Teraz była zdana wyłącznie na swoich kolegów, którzy dalej rzetelnie wypełniali jej wnętrze.

    Gdy tylko jej oddech się uspokoił, Marta usłyszała jęk za plecami, a jej pupę zalała ogromna fala ciepłej spermy. Niemal w tym samym momencie poczuła delikatne pulsowanie we wnętrzu swojej pochwy, chwilę później dokładnie wypełnił ją biały, lepki płyn.

    Oni jednak nie przestawali, ich ruchy były teraz powolne. Penisy umieszczone w tym lepkim środowisku wydawały mlaskający dźwięk. W końcu i oni mieli dość, wyjęli z niej oba mokre i powoli opadające z sił penisy.

    – Proszę, połóżcie mnie – wyszeptała z trudem

    Spełnili jej prośbę, położyli ją bokiem na materacu. Mokre włosy były w nieładzie, po twarzy spływały krople potu. Jej piersi były miejscami czerwone a na pośladku miała ślad po dłoni. Zarówno z jej łona jak i spomiędzy pośladków ciekły strużki nasienia. Mimo to była uśmiechnięta. Marek i Artur położyli się obok niej, dostała od nich po buziaku w policzek.

    Wytarli swoje również obolałe sprzęty o jej cudowne piersi. Dwie, obolałe jędrne kule zaczęły miejscami błyszczeć w świetle.

    – Byłaś cudowna – pochwalił ją Artur i pogładził po włosach.

    – Nigdy nie zapomnimy tego wieczoru – dodał Marek i przesunął dłonią po jej talii.

    – Dziękuję wam – odparła – mam do was prośbę…

    Nie musiała kończyć, zebrali jej ubrania porozrzucane po całej hali. Aby nie zabrudzić delikatnego materiału użyli swoich bokserek do zebrania resztek swojego dzieła. Gdy ubrali ją a potem założyli własne ubrania pomogli jej wstać. W rękach trzymała dwie pary bokserek, pamiątkę tego spotkania. Musieli odprowadzić ją do domu, nie była w stanie sama ustać na nogach.

    Tamtego wieczoru nie dała już rady zakręcić swoimi nieziemskimi pośladkami.

     

    KONIEC

     

    ***

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomek xxx

    Historia pięknej uwodzicielki i jej dwóch ofiar.

    Miłej lektury 🙂

  • Dorotka – urodzinowa zabawa

    Witam

    Chciałbym się z wami podzielić się wydarzeniami sprzed 20 lat, kiedy to pierwszy raz poczułem, co to zazdrość i emocje z tym związane. Może ta historia nie jest klasyczną zdradą kontrolowaną, ale dała początek wszystkim wydarzeniom, które działy się w naszym małżeństwie i dzieją dalej.

    Historia ta zdarzyła się podczas imprezki urodzinowej koleżanki mojej żony, którą znała jeszcze z podstawówki. Moja ukochana miała wtedy 24 lata i byliśmy 2 lata po ślubie. Na urodzinkach Oli, bo tak miała na imię jej koleżanka poza nami była jeszcze jedna para (ciocia i wujek Oli z 10 lat od nas starsi) oraz czterech jej kolegów. Bawiliśmy się super, towarzystwo okazało się bardzo wesołe, chociaż myśmy poza jubilatką nikogo nie znali. Wieczorem po tańcach i po kilku kieliszkach wina tematy zaczęły schodzić na temat seksu. Od słowa do słowa zaczęły się tematy o striptizie. Domowniczka włączyła nawet jakąś kasetę z rozbieranym tańcem i wszyscy głośno komentowali wydarzenia na ekranie. Nie pamiętam już, kto ale ktoś zadał nagle pytanie czy któraś z obecnych tu pań miałaby odwagę zrobić coś takiego. Ciotka Oli kategorycznie powiedziała, że nigdy w życiu nie rozebrałaby się publicznie, bo jest za stara i nie jest taka zgrabna by się to komuś to mogło podobać i, że to durne pomysły. Ola, stwierdziła, że wstyd by ją chyba zabił i że ma problem rozebrać się przy koleżance w szatni przebierając się a gdzie miałaby to zrobić przed facetami. Mnie zatkało jak moja Dorotka wystrzeliła, że dla niej to nie byłby problem. Dosłownie nie mogłem słowa z siebie wydobyć jak już ochłonąłem to powiedziałem żeby się nie wygłupiała, bo co o nas pomyślą. To ją chyba rozgrzało, bo powiedziała, że mogłaby to zrobić nawet tu i teraz. Nie uwierzycie, ale zamiast mnie wesprzeć w odwiedzeniu mojej małżonki od tej głupoty to ciotka Oli powiedziała no to, na co czekasz. Moja żonka na to: „nie ma sprawy jak chcecie to zrobię to pod jednym warunkiem” – „ma nie być przy tym mojego męża”. Wyobrażacie sobie poczułem się jak bym w pysk dostał. Towarzystwu się ten pomysł bardzo spodobał, bo najpierw poprosili mnie o wyjście a potem prawie siłą wujek Oli wyprowadził mnie z salonu i zamknął w sypialni przy można powiedzieć aplauzie reszty towarzystwa. Nie mogłem w to, co się dzieje uwierzyć i przez długą chwilę siedziałem na brzegu łóżka nie mogąc się ruszyć. Dopiero po pewnym czasie dotarła do mnie płynąca z salonu muzyka i okrzyki podnieconych samców zapewne oglądających moją żonę. Co chwilkę słychać było oklaski i śmiechy osób w pokoju. Dochodziły mnie okrzyki typu pokaż cipę, pokaż cycki, pokaż dupkę, rozchyl ją itp. Targały mną emocje: najpierw oszołomienie, które przekształciło się we wściekłość – nawet kilka razy uderzyłem pięścią w drzwi, co spowodowało przerwę w muzyce i okrzyki złości pod moim adresem. Potem poczułem zazdrość i po chwili zazdrość z ogromnym podnieceniem. Mój członek nabrzmiał do granic możliwości. Postanowiłem zobaczyć, co tam się dzieje przez dziurkę od klucza, ale niestety była czymś zasłonięta. Położyłem się na łóżku i zacząłem bawić się nabrzmiałym członkiem, coraz bardziej podniecała mnie ta sytuacja. Zabawa towarzystwa trwała chyba godzinkę. Po tym czasie muzyka ucichła zaczęły się normalne rozmowy i wyglądało jak by impreza wróciła na normalne tory. Niestety dowiedziałem się od zebranych, że na małżonkę mogę liczyć dopiero po zakończeniu imprezy i żebym siedział cicho, co zresztą uczyniłem. Minęło chyba jeszcze z dwie godzinki, kiedy imprezowicze zaczęli się rozchodzić do domów. Jak już wszystko ucichło drzwi do mojego więzienia otworzyły się i weszły dziewczyny Ola i moja naga żona, która nawet po striptizie nie założyła ubrania tylko siedziała z gośćmi całkiem nago. Ola powiedziała, że tak udanych urodzin nie miała i poszła spać zostawiając nas razem. Nie mogłem się ruszyć a Dorotka widząc napięty materiał koło rozporka uklęknęła rozpięła mi spodnie wzięła mojego członka do ust i wystarczyło, że dosłownie dwa razy nim poruszyła i doznałem największego orgazmu, jaki kiedykolwiek miałem. Zalałem jej usta do pełna moim nasieniem, a ona połknęła wszystko. Później opadłem na łóżko ona się do mnie przytuliła i zasnęliśmy bez ani jednego słowa usnęliśmy.

    Taka to była moja pierwsza historia z uczucie zdrady w tle. Jeżeli się podobało to mogę opowiedzieć wam następne historie, bo muszę przyznać, że bardzo nam się to spodobało i powtarzaliśmy to wielokrotnie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    feetek
  • Dorotka – zabawa andrzejkowa

    Tak jak już napisałem Dorotka nie chciała rozmawiać o tej sytuacji, jaka wydarzyła się na urodzinach jej koleżanki. Stwierdziła tylko krótko, że to dopiero początek i tak patrząc z perspektywy czasu miała rację.

    Rozbieranki mojej małżonki trwały około dwóch lat zanim doszło do innych skąd indziej podniecających przygód, między czasie rozebrała się w podobny sposób kilkanaście lub kilkadziesiąt razy i tylko rozbierała nie pozwalając sobie na nic innego. Dorota nie zezwalała mi oglądać tego przedstawienia z wyjątkiem dwóch razy, ale o tym później. Zawsze za to musiałem być w pobliżu i słyszeć reakcję osób biorących w tym udział.

    Dorotka pozwoliła mi być obecnym tylko dwa razy podczas swoich „występów”, raz podczas zabawy andrzejkowej, a drugi, gdy był to ostatni raz tego typu zabaw. Opiszę dzisiaj zabawę andrzejkową, która bardzo mocno utkwiła mi w pamięci po pierwsze, dlatego, że byłem przy tym obecny a po drugie, że widownią byli młodzi chłopcy i dziewczyny w wieku 20 lat, czyli młodsi od nas jakieś pięć lat.

    Zaczęło się od tego, że wyjechaliśmy na weekend andrzejkowy do Karpacza nie mając w planach zabawy na imprezie tylko troszkę spacerów i odpoczynku po ciężkim miesiącu pracy. Będąc w malutkim pensjonacie, w którym zamieszkaliśmy Dorotka spotkała, córkę znajomej jej mamy, która przyjechała na zabawę Andrzejkową z grupą kilkunastu przyjaciół. Dziewczyny zaczęły rozmawiać a ja oddałem się oglądaniu telewizji. Po pewnym czasie dotarło do mnie, że rozmawiają o uświetnieniu balu rozbieraną sesją mojej małżonki. Przysłuchując się ich ustaleniom wyszło na jaw, że to nie ma być typowy striptiz, ale rola kelnerki w stroju Ewy. Moje podniecenie wzrosło jak do tej pory były to wybryki mojej Dorotki w bardzo wąskim gronie gdzieś w domowym zaciszu a tutaj miało się to odbyć przy większej liczbie osób. To jeszcze nic, ale uzmysłowiłem sobie, że moja pani miała się poruszać nago między kuchnia i pracującymi tam ludźmi a salą, w której bawiła się młodzież. Tego było dla mnie za wiele i po wyjściu dziewczyny zrobiłem Dorocie awanturę z tego tytułu. Owszem do tej pory podniecało mnie jak pod koniec imprezy Dorotka rozbierała się ku uciesze kilku osób i do teko pod wpływem alkoholu, co powodowało, że część z tych ludzi nie pamiętała wieczoru i tego, co się tam działo. Tu jednak było inaczej. Po pierwsze byli to młodzi ludzie, po drugie było ich prawie, 20 z czego tylko 3 dziewczyny, po trzecie miała się przemieszczać między salą a kuchnia, która była piętro niżej w piwnicy i pracowały tam dwie panie i jeden facet do tego dochodzili jeszcze właściciele pensjonatu, po czwarte, co prawda był to mały ośrodek i poza naszą ekipą nikt inny tam nie przebywał za to sala biesiadna znajdowała się na parterze i była mocno przeszklona o tyle dobrze, że z dala od popularnych tras spacerowych. Wierzcie mi, że z jednej strony byłem wściekły na Dorotę a z drugiej czułem w sobie dreszcz podniecenia taki na razie gdzieś bardzo głęboko ukryty. Na razie nad rozkoszą podniecenia dominowała wściekłość z jej pomysłu. Dorota słysząc słowa mojego protestu zimno powiedziała, że jak mi się nie podoba to żebym jechał do domu, bo jej na tym zależy i ją to podnieca. Cóż było robić w zdenerwowaniu i podnieceniu siedziałem przed włączonym telewizorem, ale gapiłem się w niego bez świadomości, co oglądam. Udawałem obrażonego, ale kątem oka i całym duchem byłem w łazience gdzie Dorota przygotowała się do wieczoru. Po jakiś 40 minutach wyszła w szpileczkach, ale okryta szlafrokiem. Usiadła w fotelu i do lusterka robiła sobie makijaż. Cały czas nie odzywała się do mnie, ale chyba widziała, co dzieje się między moimi nogami, chociaż chciałem to skrzętnie ukryć. W końcu po długo płynących minutach do pokoju zapukała znajoma. Dorota otworzyła jej, a za chwilę usłyszałem zamykające się drzwi i przekręcany w zamku klucz. Pobiegłem do drzwi tak jak przeczuwałem zostały zamknięte. Nie wiedziałem, co mam zrobić chciałem to wszystko rzucić i pojechać do domu. Nawet podjąłem próbę, ale okazało się, że w oknach są kraty, bo mieszkaliśmy na parterze i to też mi nie wyszło. Położyłem się, więc na łóżku nie mając innego wyjścia niż czekać do powrotu małżonki i wtedy się zaczęło, przyszła fala potężnej zazdrości z niesamowitym podnieceniem, gdy zacząłem sobie wyobrażać moją zonę nago obsługujących młodych ludzi. Po jakimś czasie usłyszałem zgrzyt klucza w zamku, nawet trochę się zdziwiłem, że tak szybko. Okazało się jednak, że to znajoma Doroty przyszła po mnie. Kazała mi się ubrać i wyszliśmy na dwór. Podeszliśmy do okna sali balowej i zobaczyłem ją chodzącą nago z tacą i roznoszącą napoje. Tu już podniecenie wzięło górę przestałem myśleć o wściekłości i o zazdrości, a rozpłynęło się po mnie niesamowite podniecenie. Musiałem chyba zacząć się dotykać po członku, bo dziewczyna ciekawie się przyglądała tej części mojego ciała. Stałem chyba z godzinę oglądając ja Dorotka wygina się i na prośbę towarzystwa rozchyla swoją muszelkę pokazuje pupcie czy pręży cycuszki. Potem zostałem poproszony o wrócenie do pokoju. Dziewczyna zaprowadziła mnie tam za rękę i znowu zamknęła drzwi na klucz. Naprawdę byłem bardzo napalony i nie mogłem się już doczekać powrotu mojej seksownej żonki. Wreszcie doczekałem się wróciła zadowolona uśmiechnięta całkowicie naga i jak zawsze uklęknęła przede mną, rozpięła mi spodnie ściągnęła je w dół chwyciła członka naciągnęła skórę, tego już nie wytrzymałem dostałem niesamowitego orgazmu zalewając jej twarz piersi i włosy swoim nasieniem. Przytuliła się do mnie mocno i zapytała czy mi się podobało. Cóż miałem powiedzieć – powiedziałem, że bardzo, bo taka prawda była. Dorotka zakomunikowała, że jest zmęczona i musi odpocząć. Położyliśmy się na łóżku, ona natychmiast zasnęła a ja przypominając sobie, co widziałem dzisiejszego wieczora masowałem sobie członka aż do następnego spustu.

    Po jakimś czasie dowiedziałem się, że spotkanie i wyjazd do Karpacza wcale nie był przypadkowy tylko doskonale zaplonowany przez moja żonę i jej koleżankę jej mamy, a wykonawcą była jej córka. Tak wyglądał pierwszy raz, gdy widziałem, co moja zona wyprawia obnażając się przed innym. Po jej twarzy zawsze było widać, że jej to sprawia olbrzymia przyjemność oraz jak bardzo to ja podnieca. Wstyd się przyznać, ale ja jak do tej pory nie doprowadziłem jej do orgazmu po takiej zabawie. Miało się to wkrótce zmienić, ale o tym już, kiedy indziej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    feetek
  • Dwie Strony Medalu: “Pierwsza Strona”

    W celu wyjaśnienia:

    Witajcie, cieszę się, że zechcieliście poświęcić trochę czasu na przeczytanie mojego opowiadania zamieszczonego poniżej.

    W ramach wyjaśnień, chcę abyście wiedzieli, że ów opowiadanie jest pierwszą częścią, pokazującą spojrzenie na opisaną tam sytuację z jednej strony związku.

    Opowiadanie pt: Druga strona medalu, opisuję spojrzenie drugiej.

    Serdecznie polecam przeczytać oba opowiadania, bo długo nad nimi pracując tworzą świetną całość.

    Jeszcze raz dziękuję, za zainteresowanie opowiadaniami i proszę również pozostawić po sobie jakiś komentarz dotyczący wrażeń jakie dostarczyło wam moje opowiadanie.

    Pozdrawiam

    Przystojniaczek

     

     

     

    “Dwie Strony Medalu”

     

    Pierwsza Strona.

    Witam, mam na imię Szymon mam 26 lat, chciałbym opowiedzieć wam historię, którą przeżyłem niespełna pół roku temu.

    Jak już wspominałem wcześniej, mam 26 lat i jestem zaręczony od roku z 24 letnią Wiktorią.

    Ja, szczupły z przyjemną dla oka wysportowaną sylwetką około 180cm wzrostu o piwnych oczach i brązowych włosach, ściętych na krótko. Wiktoria to szczupła blondynka, o zielonych oczach ma 170cm wzrostu, zawsze szczerząca swoje piękne białe ząbki.

    Jestem z Wiki od 7 lat, właściwie poznałem ją już w liceum i od tamtej pory jesteśmy razem. Były chwile dobre i złe, jak to w każdym związku bywa, natomiast zawsze, albo jedna, albo druga strona walczyła o ten związek, stąd może jesteśmy ze sobą szczęśliwi przez tak długi okres.

    Niestety, w życiu miałem mało kobiet dokładnie jedną, z którą straciłem dziewictwo, a Wiktoria gdy ją poznałem, była dziewicą i co za tym idzie prócz mnie nie miała nikogo innego w łóżku.

    Od jakiegoś czasu być może z nudów, zacząłem surfować co raz to częściej po portalach internetowych, na których Polacy pokazywali swoje nagie fotki, akty, akty grupowe itp. Dopiero w momencie gdy znalazłem i eksplorowałem tego typu strony, uświadomiłem sobie jakie Polacy mają rozbudowane życie intymne. Jasne jest oczywiście, że zaczęło mi czegoś w życiu brakować. Nie mogłem znieść myśli, że ja jestem monogamistą, a gdzieś dookoła mnie jest tylu chętnych ludzi na eksperymenty seksualne.

    Rozmawiałem o tym co jakiś czas z Wiktorią, ale ona była niczym kamień w swoich poglądach. Jasno mówiła za każdym razem, że nie wyobraża sobie, iż jest w łóżku obecny ktoś inny niż tylko my. Odpuściłem dość szybko, bo wiedziałem, że raczej nie ma szans na choćby sex grupowy.

    Nawet, sam nie potrafiłem wyobrazić sobie, widoku mojej ukochanej, ujeżdżanej przez innego faceta. To straszne!!! Myślę, że Wiki miała podobne, niedopuszczalne dla naszych umysłów wizje jak ja…

    7 miesięcy temu Wiktoria zaczęła pracę w pewnym przedsiębiorstwie na stanowisku biurowym jako pomocnik głównej księgowej. W zakładzie dominowała liczba mężczyzn, mimo biurowej specyfiki pracy.

    Od momentu przyjęcia Wiktorii do pracy nasze rozmowy o seksie nabrały troszeczkę innego wymiaru. Wiktoria powiedziała mi, że zdaję sobie sprawę z tego, że jestem jej jedynym partnerem zarówno jak i życiowym, tak i seksualnym. W związku z tym mogłaby się zgodzić, abym się przespał jeden jedyny raz z inną kobietą, w zamian za to, że ona prześpi się z innym facetem.

    Dla mnie to był co najmniej szok, wiedząc ile kosztowało mnie namawianie jej do czegokolwiek, a tu proszę sama wychodzi z taką inicjatywą. Oczywiście powiedziałem, kategoryczne NIE, ale myśl o tej rozmowie nie dawała mi spokoju. Z jednej strony bardzo chętnie zasmakowałbym innej kobiety, od co najmniej 3 lat o tym marzę mimo tego, że w łóżku Wiktoria jest nie zastąpiona. Może to ten samczy instynkt… sam nie wiem, wiem tylko tyle, że bardzo wiele energii zawsze wkładałem w to, aby nie zdradzić Wiktorii. Z drugiej strony nie byłem pewny własnej reakcji na fakt, że moja ukochana kobieta spałaby z innym facetem, będąc ze mną w związku…

    Takie i inne wątpliwości oraz wnioski zaprzątały moją głowę niemal cały czas kiedy przypominała mi się moja rozmowa z Wiktorią tamtego wieczora. Heh, swoją drogą praca nieźle zmienia kobiety, sam nie byłbym w stanie wyobrazić sobie, że codzienna obecność innych mężczyzn, w tym przypadku współpracowników, tak może zmienić kobietę.

                Oczywiście, byłem pewien, że jeśli w tej sprawie nie dojdziemy  do wspólnych wniosków ani ja, ani Wiki nie poczynimy żadnych dziwnych kroków tym bardziej, nie zaczniemy się zdradzać. Dlatego też postanowiłem porozmawiać z nią po raz kolejny na ten temat. W końcu jesteśmy ludźmi dorosłymi, którzy wiedzą czego od życia chcą i są świadomi tego, że jeśli nie spróbujemy czegoś, moglibyśmy męczyć się ze sobą i żałować, że się nie spróbowało do końca życia.

    Wiktoria po rozmowie przyznała mi rację i w stu procentach zgadzała się z moim stanowiskiem w tej kwestii, ale mimo wszystko widziałem dużo niepewności z jej strony, do czego taka rzekomo zdrada kontrolowana może doprowadzić. Ostateczną przede wszystkim wspólną decyzją było to, że poszukamy potencjalnych kandydatów i kandydatki na Internecie i póki co na tym koniec.

    Jak powiedzieliśmy, tak zrobiliśmy. Pewnego niedzielnego ranka przy kawie i w dobrych nastrojach zasiedliśmy przed laptopem i wspólnie zalogowaliśmy się na kilku stronach towarzyskich. W treści naszego profilu napisaliśmy:

     

    Witajcie, od 7 lat jesteśmy kochającą się parą, szukamy tu fajnych osób, chcących się poznać. Nie wykluczamy spotkania na żywo, co będzie później się zobaczy, nic na siłę J pozdrawiamy Szymek i Wiki.

     

                Wiktoria określiła swój typ faceta, z którym miałaby iść na całość, a ja swój typ kobiety. Wiadomo, że nie zrobilibyśmy tego z byle kim. Ponieważ mój penis ma zaledwie 15cm długości Wiktoria doszła do wniosku, że chciałaby spróbować z mężczyzną z większym przyrodzeniem np. między 18 – 20cm długości penisa. Chciała również faceta starszego ode mnie ( być może bardziej doświadczonego w sprawach zabaw z kobietami) od 30 do 36 lat, oczywiście musiał być zadbany o nienagannej sylwetce, z miłą aparycją. Mój typ kobiety był oczywiście jasny. Dziewczyna miała być młoda 18 – 22 lata z doświadczeniem seksualnym, powiedziałbym gotowa na wszystko, dla odmiany brunetka o wysportowanej sylwetce, nie wysoka.

     

    W dalszej części profilu opisaliśmy nasze typy ludzi, których chcielibyśmy poznać i ewentualnie się z nimi spotkać. Jak się domyślacie skrzynki portali, na których byliśmy ogłoszeni były zapełnione głównie przez mężczyzn w większości przypadków odbiegających od wcześniej opisanych przez nas typów ludzi, których szukaliśmy.

    Kobiety okazały się troszeczkę bardziej konkretne i z około 20 wiadomości. Wybrałem za zgodą Wiktorii 3 dziewczyny. Z pośród setek innych wiadomości od facetów głównie śliniących się na widok tyłeczka Wiki zamieszczonego na portalach, zupełnie nie zwracających uwagi na to co było napisane w opisie profilu, Wiktoria wybrała zaledwie 5 kandydatów.

    Zacznę może od opisu dziewczyn:

    Pierwsza, miała na imię Marta, miała 21 lat, była brunetką o nienagannej figurze, może dlatego, że od dziecka uprawiała lekkoatletykę i zawsze była za sportowym trybem życia.

    Drugą kandydatką do spotkania ze mną była Sandra. Przepiękna dziewczyna o kruczoczarnych włosach, z iskrą w oku. Miała 20 lat i dopiero zaczynała studia AWF we Wrocławiu. Pomyślałem sobie, że to może być to, ale nie omieszkałem porównać sobie jej z trzecią dziewczyną, którą była…

    Milena z Warszawy, napisała mi, że chętnie pomogłaby mi w spełnieniu moich marzeń seksualnych ten jeden jedyny raz. Napisała również, że nie spotkała się jeszcze nigdy z takimi ludźmi jak ja i Wiki, więc chętnie nas pozna. Milena, co prawda, miała 24 lata, czyli tyle samo co moja ukochana, miała 162cm wzrostu piersi rozmiaru C, czarne włosy i brązowe oczy oraz piękne pełne usta.

    Pomyślałem… „kurde to musi być ona!”…

    Wiktoria patrzyła na nią bardzo sceptycznie tłumacząc, że jest to kobieta bliska mojemu ideałowi, ale szybko zapomniała o niej przeglądając, kandydatów dla siebie.

    Pierwszym z nich był Maciej, właściciel sklepu AGD – RTV, który dzięki swojej pracy nie miał czasu na związek i wolał spędzać czas z kobietami poznanymi na Internecie.

    Miał 36lat, był zadbanym wysokim mężczyzną z 23cm przyrodzeniem.

    Drugi to Robert, który miał 39 lat i mimo swojego wieku, był cholernie przystojnym i zadbanym facetem. Był bardzo umięśniony, co rzadko się zdarza w jego wieku, zazwyczaj są to panowie z brzuszkami, żyjący w otwartym związku, z 30 letnią kobietą. Co prawda, był średniakiem jeśli chodzi o rozmiar penisa, miał 19cm, ale i tak stanowił, jak to określiła Wiktoria, całkiem niezły kąsek.

    Trzeci z nich  to Andrzej, 34 letni farmaceuta o średniej budowie ciała. Można byłoby powiedzieć, że o siłowni już dawno zapomniał, ale miał bardzo sympatyczną twarz i wyglądał na dbającego o siebie mężczyznę.

    Czwarty, 40 letni Mirek, był budowlańcem z pozoru prosty człowiek, ale jak to określiła Wiktoria, miał w sobie to coś.

    Piątego nie ma sensu żebym opisywał, bo po wysłaniu naszej odpowiedzi o naszym zainteresowaniu jego osobą nic nie odpisał.

                Tak więc zarówno jak i ja tak i Wiktoria, mieliśmy ogromny dylemat na temat wyboru, właściwej osoby. Przed dokonaniem ostatecznej decyzji, spotkaliśmy się razem z każdą osobą z osobna, zajęło nam to równy tydzień. Każda z tych osób była szalenie miła i sympatyczna, nie mająca żadnych oporów w rozmowie przed nami.

    Gdy spotykaliśmy się z gośćmi dla Wiki, byłem bardzo drażliwy i zdenerwowany, Wiktoria miała podobnie, gdy widzieliśmy się z dziewczynami.

    Ostatecznie ja wybrałem Milenę, która mimo tego, że była rówieśniczką Wiktorii, nie dość że byłą ładniejsza w rzeczywistości niż na zdjęciach, to okazała się szalenie otwartą osobą. Natomiast Wiktoria, miała większy dylemat niż ja, o dziwo wahała się między budowlańcem, a właścicielem sklepu AGD RTV. Wygrał właściciel sklepu, który wydawał się osobą, która ma swoje życie i nie będzie uprzykrzał go nam, po ewentualnym odbyciu stosunku z Wiktorią, ze względów choćby zawodowych.

    Jedni z powodów oczywistych naszym wyborem byli zasmuceni zwłaszcza wśród mężczyzn, a wybrane osoby wydawały się szczęśliwi jakby wygrali los na loterii.

    Tydzień po spotkaniach Wiktoria doszła do wniosku, że trzeba iść za ciosem, przeżyć wspaniałą przygodę i wrócić bogatsi o nowe doświadczenia do normalnego wspólnego życia. Tak też zrobiliśmy. Zaproponowaliśmy Milenie oraz Maćkowi, że spotkamy się razem w jednym z miejscowych hoteli w sobotę za 2 tygodnie.

    Bardzo zależało Wiktorii i mnie, abyśmy mogli zrobić to w miarę możliwości w tym samym czasie i miejscu, tak abyśmy nie musieli siedzieć i myśleć co się wyprawia z drugą osobą w danym momencie spotkania. Ten termin pasował wszystkim idealnie…

                Maciek zaproponował, abyśmy nie szli bezpośrednio do hotelu tylko gdzieś się jeszcze zabawili, to pomoże rozluźnić trochę atmosferę oraz poznać się troszkę bliżej. Ewidentnie widać, że to nie jego pierwszy raz. Sam stwierdził, że tego typu zabawy nie dadzą nam satysfakcji, jeśli się nie rozluźnimy oraz jeśli nie zaakceptujemy sytuacji w jakiej się znaleźliśmy. To była bardzo cenna uwaga…

    Dwa tygodnie oczekiwania, były dla mnie istną katorgą. Ciągłe myśli, usprawiedliwienia, wahania się co do podjętych wcześniej decyzji, próby wytłumaczenia sobie, że wszystko będzie dobrze, będzie naprawdę miło i że będę miał możliwość spróbowania czegoś zupełnie nowego, szalonego. Wiktoria, mimo wielkich chęci, też nie mogła ukryć swojego podenerwowania.

    Przez te dwa tygodnie zabijaliśmy czas pracą, raczej mało ze sobą rozmawialiśmy, unikając co trochę tematu naszych planów o zdradzie kontrolowanej. Trzy dni przed spotkaniem w czasie robienia wspólnej kolacji, Wiktoria nagle ni stąd, ni zowąd wypaliła do mnie: „Wiesz co… co my w ogóle robimy… to chyba nie jest dobry pomysł, żebyśmy się spotkali z tymi ludźmi”. Miałem, niemalże identyczne myśli, ale skoro umówiliśmy już się, zarówno jak i Maciek, tak i Milena musieli dojechać do nas, znajdując dla nas czas, wiedziałem, że musimy doprowadzić sprawę do końca. Odmawiając zachowalibyśmy się jak banda dzieciaków.

    Po cichu liczyłem, że w klubie wszyscy się upijemy i nie będziemy mieli już siły na wzajemne igraszki. Powiedziałem, to Wiktorii, lecz odniosłem wrażenie, że wcale jej to nie uspokoiło.

    W piątek, zadzwoniłem do Mileny i Maćka, po to aby ustalić resztę szczegółów. Moim i Wiktorii warunkiem był seks tylko i wyłącznie w prezerwatywie, bez seksu analnego, gdyż Wiktoria nigdy nie była przekonana do tego typu udziwnień. Oczywiście wymagaliśmy pełnej higieny osobistej, oraz wygolenia miejsc intymnych. Wszyscy grzecznie przystali na te warunki.

    Umówiliśmy się na 18, na parkingu przed klubem. Czas oczekiwania do tej godziny był jeszcze gorszy niż w ciągu całych dwóch tygodni. Oboje wiedzieliśmy, że już nie ma prawa odwrotu. Z jednej strony czułem się strasznie źle z myślą, że dziś w nocy moja kobieta będzie kochać się z obcym facetem, z drugiej strony czułem niezły dreszczyk emocji na samą myśl o przespaniu się z Mileną. Ta mieszanka uczuć była po prostu okropna. Setki myśli na sekundę, ehh… rzecz nie do zniesienia.

                Zgodnie z umową punktualnie przyjechałem z Wiktorią na wcześniej umówione miejsce. Na parkingu nie było ani Maćka, ani Mileny. Z początku byliśmy trochę tym faktem zdziwieni, ale ogarnęła nas szczypta optymizmu, może nie przyjadą… Oczywiście, nadzieja matką głupich i po około 15 minutach jedno i drugie czekało na nas przed wejściem do sali klubowej.

    Do tego wszystkiego byłem jeszcze zły, bo Wiktoria wyglądała tego wieczoru nad wyraz oszałamiająco. Sam jej widok podniecał mnie do granic wytrzymałości, lecz złość mnie ogarniała, bo wiedziałem, że nie ubrała się tak dla mnie. Jedyną rzecz jaką mogłem zrobić, to wmówić sobie, że się sam na to zgodziłem.

    W klubie było całkiem sporo osób. Na początku szybko zapoznaliśmy Maćka z Mileną, po czym poszliśmy się napić. Dziewczyny piły drinki, a ja wraz z Maćkiem piłem wódkę. Oczywiście z umiarem, nie miałem przecież zamiaru, wyjść z klubu totalnie zalany. Po paru minutach rozmowy poszliśmy tańczyć. Szybko zabrałem Wiktorię z oczu Maćka, widząc jak ją pożądał wzrokiem. W trakcie tańca wszystkie nasze troski uleciały w eter, może też alkohol nam w tym pomógł. Tańczyło nam się wspaniale. Gdy wróciliśmy do stolika, Milena i Maciek byli zawzięcie pochłonięci rozmową. Prawie nie zauważyli, że wróciliśmy.

    Chwilę porozmawialiśmy, wypiliśmy kolejną porcję napoju wyskokowego, po czym nagle Maciek zaprosił Wiktorię do tańca. Wiki wyglądała na równie zaskoczoną tą propozycją jak ja. Milena nie będąc dłużna, chciała zatańczyć ze mną.

    Wszystko by było ok, gdyby nie muzyka do jakiej chcieliśmy tańczyć. Był to kawałek Josef’a Hedinger’a pod tytułem Here’s Yours Space. Nie muszę mówić, że jest to bardzo wolny i dość romantyczny kawałek.

    Tańcząc z Mileną, nie mogłem się w ogóle skupić. Patrzyłem cały czas na Wiktorię obejmowaną w pasie przez Maćka. Od czasu do czasu Maciek szeptał jej coś do ucha pozwalając sobie na opuszczenie ręki na jej pośladek. Milena, widząc co się dzieje, docisnęła mnie do siebie, zaczynając się wić, seksownie ocierając się przy tym o mnie. Jej dość odważne ruchy odbiły moją uwagę i skierowały bezpośrednio na nią. Jej sposób tańca bardzo mnie podniecił, a podniecenie z szumami w głowie i dobrą muzyką prowadzi tylko do jednego…

                Około 23 wyszliśmy z klubu. Każde z nas było niesamowicie rozbawione i zadowolone ze spędzonego wspólnie czasu. Szczerze mówiąc byłem dość pijany, więc wszystkie wątpliwości jakie miałem w stosunku do tego gdzie i po co zmierzaliśmy, znikły przytłumione alkoholowym szałem. Wsiedliśmy w tramwaj i dwa skrzyżowania dalej trafiliśmy pod hotel, gdzie były wcześniej zabukowane pokoje. Odebraliśmy klucze do pokoi i udaliśmy się do windy. Jadąc na 10 piętro, Milena zasypywała nas sprośnymi kawałami, doprowadzając co trochę do szalonego śmiechu.

    Po otwarciu się drzwi windy wypuściłem wraz z Maćkiem, Milenę i Wiktorię jak na dżentelmenów przystało i udaliśmy się w kierunku pokoi. Zatrzymaliśmy się przy jednym z naszych pokoi. Nastąpiła nagle bardzo niezręczna cisza. Trwała krótko, bo Milena wyskoczyła nagle, że to będzie jej i mój pokój.

    Patrząc Wiktorii głęboko w oczy, z wielką niechęcią wypuściłem ją z objęć. Ona puściła mi oko, być może na znak, że nie dzieje się nic złego i poszła w objęcia Maćka.

    Wchodząc do pokoju odprowadziłem wzrokiem Wiktorię, czując z kroku na krok co raz większe przygnębienie. Zaraz po zatrzaśnięciu drzwi za moimi plecami, działo się coś czego nigdy bym się nie spodziewał…

                Milena, rozpalona do czerwoności, docisnęła mnie do drzwi wciskając mocno swoje usta w moje. Od tamtej pory nic już nie było takie samo… Chwilę jeszcze całowaliśmy się w przedsionku pokoju, gdy Milena zbliżyła usta ku mojemu uchu i szepnęła… „Pamiętasz co napisałam ci w wiadomości na zbiorniku?” Byłem, dość zaskoczony pytaniem, ponieważ miałem straszliwy mętlik w głowie związany z Wiktorią, co ona teraz robi, z Mileną, bo bardzo mnie podniecała. Ona szeptała dalej… „ Obiecałam ci, że zrobię wszystko, abyś był w stu procentach spełniony tej nocy, tak abyś na zawsze ją zapamiętał”.

    Te słowa, wypowiedziane szeptem, wraz z delikatnie otulającym moje ucho ciepłym wydychanym przez Mileny usta, sprawiły, że mało nie omdlałem z rozkoszy. Nagle poczułem jak jej słodki wilgotny języczek, drażni mnie po opuszkach ucha. To co ze mną robiła było czystym szaleństwem, a to miał być w końcu dopiero początek zabawy.

    W końcu złapała mnie za koszulę pociągając i rzucając mną na łóżko niczym swoją zabaweczką. Pomyślałem, kurczę tyle siły w tak drobnym ciałku… no no… ciągle nie mogłem wyjść z podziwu, tym co mnie spotkało. Leżałem tak bezwładnie czekając na dalszy rozwój sytuacji… Z początku Milena tańczyła przede mną niczym kobieta sługa przed swoim Panem… Jej ruchy ciała aż kipiały seksem, nie mam pojęcia, gdzie tego się nauczyła, ale była w tym zawodowa. Po chwili, niczym kocica, zakradła się ku moim ustom i znów zatopiliśmy się w głębokim pocałunku.

    Mój członek był już naprawdę bardzo napięty, aż musiałem się wiercić, aby poprawić jego umiejscowienie w spodniach. Milena chyba wyczuła moje intencje i powoli zaczęła zjeżdżać w dół, uprzednio rozpinając moją koszulę, drażniąc mój brzuch oraz tors delikatnymi muśnięciami ust z delikatnym podgryzaniem mojej skóry. Chwilę później poczułem jak rozpina mi guzik od spodni i rozsuwa rozporek. Dźwięk rozsuwanego rozporka wydawał się wówczas tak głośny i podniecający na wskutek zwiastowania niesamowitej przyjemności jaka mnie czekała. Milena zsunęła moje bokserki na wysokość moich jąder gdzie wyłonił się strasznie twardy kutas…

    Mimo moich marnych 16cm, wyglądał całkiem okazale, moja partnerka najpierw dała mu słodkiego buziaka w czubek po czym objęła czule całymi ustami, zasysając najmocniej jak mogła. Robiła to wspaniale. Moja Wiki nigdy tak nie potrafiła robić loda jakiego dziś robiła mi Milena. Jej ruch głową był bardzo miarowy, ale z tendencją ciągłego przyspieszania. Jej usta dokładnie otulały niemal całego członka. Czułem jak jej ślina skapuje mi na jądra, przy co raz to jej głośniejszym  mlaskaniu. Poczułem się jak w niebie. Dłużej już nie mogłem i strzeliłem jej prosto w usta. Chyba się nie spodziewała takiego finiszu, bo przez chwilę, aż się zakrztusiła. Mimo tego połknęła całą dawkę spermy nie przestając zabawiać się moim lekko zwiotczałym penisem.

    Przerwałem jej i zaproponowałem, abyśmy się czegoś napili. Po wypiciu lampki szampana wróciła mi werwa na kolejną dawkę przyjemnych igraszek. Pomyślałem sobie, że za tak wspaniałe fellatio powinienem się odwdzięczyć, co oczywiście szybko uczyniłem. Położyłem się na Milenie, leżącej pode mną tylko w bieliźnie, zacząłem pieścić jej szyję całując namiętnie jej górną część piersi przykrytą w połowie piękną fioletową koronką na czarnym staniczku okalającym jej piękne kształtne piersi. Rękoma błądziłem po całym jej ciele, zjeżdżając od czasu do czasu w okolice jej krocza. Symfonią dla moich uszu były jej ciche i jakże dyskretne pojękiwania będące odpowiedzią na to co ja robiłem z jej ciałem. Stopniowo schodziłem co raz to niżej, napawając się całowaniem jej idealnie płaskiego brzuszka oraz podbrzusza. Odsłaniając stringi na bok, zacząłem bardzo delikatnie i z wyczuciem lizać jej wargi sromowe. Najpierw z zewnątrz, a po chwili zagłębiając język w środeczku, jej cudownej szparki. Gdy tak się nią zabawiałem, ona sapała już coraz głośniej wijąc się po łóżku niczym kocica. Wiedziałem, że ta ekstaza nie może trwać wiecznie i zaraz dojdzie do punktu kulminacyjnego, tak więc opuszkiem języka jeździłem już bez żadnych zahamowań, po jej łechtaczce doprowadzając Milenę do spazmów rozkoszy. Krzyczała tak głośno, że przez chwilę zastanawiałem się czy, aby Wiktoria tego nie usłyszy.

    Milena, będąc ostro oszołomiona orgazmem, rzuciła mnie ponownie na łóżko mówiąc do mnie… „teraz jesteś mój maleńki”. Usiadła na mnie, łapiąc lewą ręką mojego penisa, przymierzając go do swojej rozgrzanej cipeczki. Na początku o dziwo była bardzo ciasna, ale po paru chwilach napierania jej ciałem na mojego kutasa, zagościł cały w jej otworku. Wiele nie myśląc Milena zaczęła mnie ostro ujeżdżać jęcząc i rzucając swoimi kruczo czarnymi włosami na lewo i prawo niczym zwariowana nastolatka na dyskotece. Jej tempo było bardzo szybkie, ale mnie nie śniło się kończyć tak szybko, bez zahamowań odpiąłem stanik pod, którym kryły się cudowne, rozmiaru C, piersiątka, które w kompozycji z płaskim, brzuchem po prostu zapierały dech.

    W czasie tego szaleńczego galopu, otoczonego wspaniałymi klaśnięciami naszych ciał oraz wspólnymi jękami wraz z nierównomiernym oddechem, pieściłem jej sutki oraz gniotłem jej piersi obiema rękami. To było już za wiele, znów poczułem fale napływającego orgazmu nie potrafiąc tego w żaden sposób powstrzymać. Milena zauważając fakt, że zaraz po raz kolejny wypełnię jej dziurkę lepką spermą, szybko złapała mnie za jądra i delikatnie uniosła je ku górze. Nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, chęć orgazmu przeszła, a podniecenie zostało.

    Kazała mi wstać co też uczyniłem, w czasie gdy ona usiadła na łóżku naprzeciwko mojego wyprężonego penisa. Znów zaczęła go obciągać, ale już trochę inaczej. Teraz, gdy miała go w buzi, co jakiś czas dopychała moje biodra w kierunku swojej twarzy tak, że mój kutas wchodził jej aż w samo gardło. Była naprawdę wulgarna w tym co robiła.

    Po paru chwilach zapytała mnie czy kiedykolwiek uprawiałem z kobieta seks analny. Odparłem, zgodnie z prawdą, że nie. Na tę odpowiedź przyjęła szybko pozycję na pieska, będąc tyłem w moim kierunku i poprosiła mnie, abym najpierw zajął się języczkiem jej drugą dziurką. Mimo, że nie miałem pojęcia co trzeba robić, aby rozgrzać kobietę po przez stymulację pupki, zacząłem lizać jej drugą dziurkę w górę i w dół wciskając  język do środka tak, jak bym robił zwykłą minetke. Zadziałało, bo po krótki okrasie czasu, Milena wydyszała… „wejdź we mnie natychmiast”.

    Szybko oderwałem usta od jej dupeczki i przystawiłem penisa ku jej dziurce. Mocno trzymając korzeń mojej pałki, wciskałem delikatnie, ale zdecydowanie penisa do środka. Pupa Mileny była niebywale ciasna i  w pewnym momencie zacząłem w ogóle wątpić w to, że uda mi się wsadzić jej całego penisa do środka.

    Z jednej strony byłem totalnym prawiczkiem w tego typu rodzaju stosunku z kobietą, z drugiej strony byłem bardzo zdeterminowany, aby się rozprawiczyć. Opłacało się, bo moje oraz Mileny wysiłki w postaci napierania całym ciałem na mojego kutaska, doprowadziły do pełnej penetracji Mileny tyłeczka. Gdy poczułem, jak ciasno jest otulany mój kutas po przez jej pupę, zacząłem rżnąć jej tyłek jak szalony, nie zwracając uwagi na to czy ją boli czy nie.  

    Milena jęczała co jakiś czas pokrzykując, ale chyba jej się podobało bo jej rączka starannie masowała jej nabrzmiałą różowiutką łechtaczkę.

    Co to był za seks… Milena doznała niesamowitego orgazmu miotając się w spazmatycznych ruchach ciała, z głową obaloną na jej lewym przedramieniu. Ja natomiast nie przestając ostro posuwać jej anala, również zacząłem dochodzić, wyginając się plecami w tył.

    Nagle, gdy już nie mogłem wytrzymać, Milena wyskoczyła z uścisku moich rąk i podstawiła twarz z otwartą buzią pod mojego naprężonego do granic wytrzymałości kutasa. Wystarczyło, że złapała go swoją delikatną ręką, a mój penis wystrzelił niemal od razu szaro – białym płynem, zalewając część jej twarzy oraz trochę włosów.

    Zaraz po moim orgazmie Milena dokładnie wymyła ustami moją pałkę, po czym zległa niczym bokser po nokautującym ciosie na łóżko, wyszeptując jedynie słowa, których nigdy nie zapomnę… „Było wspaniale kotku…” po czym zasnęła. Ja natomiast stałem jak wmurowany, niczym latarnia oświetlająca opustoszałą ulicę nocą. Nie mogłem uwierzyć, że osoba, która znała mnie zaledwie jeden dzień, może przeżyć ze mną tak wspaniałe chwilę. Cóż, jedyne co mi pozostało to ułożyć się na łóżku i zasnąć co też zrobiłem, wtulając Milenę w swoje objęcia jak by bylibyśmy parą od lat.

                Gdy się przebudziłem zauważyłem ubierającą się przede mną Milenę. Chciałem, jeszcze raz cofnąć się do poprzedzającej dzień nocy, ale wiedziałem, że to już zakończony cudowny, co prawda, ale zakończony epizod mojego życia. Zbliżała się godzina 10 czyli czas na zwolnienie pokoju, w którym odbyłem zdecydowanie przygodę życia. Miałem cichą nadzieję, że Wiktoria, zasnęła zdecydowanie szybciej, a seks z Maćkiem okazał się totalnym nie wypałem.

    Po wyjściu z pokoju, natychmiast zauważyłem Wiktorię odbierającą klucze od ich pokoju z rąk Maćka. Szepnął jej na koniec coś do ucha i odszedł w głąb korytarza prowadzącego do wyjścia, nie mówiąc mi ani słowa. Może to i lepiej. Milena postąpiła podobnie lecz w przeciwieństwie do Maćka pożegnała się z Wiktorią i podziękowała nam za miłą zabawę w klubie, w czasie pierwszej części naszego spotkania. Wiktoria odwzajemniła podziękowania spojrzała na mnie z uśmiechem pytając mnie… „i jak wyspałeś się?”

    Odpowiedziałem, że oczywiście, że się wyspałem. Objąłem ją ramieniem po czym wróciliśmy do domu samochodem zaparkowanym wcześniej na parkingu przed klubem, parę kroków od hotelu.

                Od czasu, tamtych wydarzeń odnoszę wrażenie, że nasze życie zmieniło się o180 stopni, ale nigdy więcej na ten temat nie rozmawialiśmy…

    W celu wyjaśnienia:

    Witajcie, cieszę się, że zechcieliście poświęcić trochę czasu na przeczytanie mojego opowiadania zamieszczonego poniżej.

    W ramach wyjaśnień, chcę abyście wiedzieli, że ów opowiadanie jest pierwszą częścią, pokazującą spojrzenie na opisaną tam sytuację z jednej strony związku.

    Opowiadanie pt: Druga strona medalu, opisuję spojrzenie drugiej.

    Serdecznie polecam przeczytać oba opowiadania, bo długo nad nimi pracując tworzą świetną całość.

    Jeszcze raz dziękuję, za zainteresowanie opowiadaniami i proszę również pozostawić po sobie jakiś komentarz dotyczący wrażeń jakie dostarczyło wam moje opowiadanie.

    Pozdrawiam

    Przystojniaczek

     

     

     

     “Dwie Strony Medalu”

     

    Pierwsza Strona.

    Witam, mam na imię Szymon mam 26 lat, chciałbym opowiedzieć wam historię, którą przeżyłem niespełna pół roku temu.

    Jak już wspominałem wcześniej, mam 26 lat i jestem zaręczony od roku z 24 letnią Wiktorią.

    Ja, szczupły z przyjemną dla oka wysportowaną sylwetką około 180cm wzrostu o piwnych oczach i brązowych włosach, ściętych na krótko. Wiktoria to szczupła blondynka, o zielonych oczach ma 170cm wzrostu, zawsze szczerząca swoje piękne białe ząbki.

    Jestem z Wiki od 7 lat, właściwie poznałem ją już w liceum i od tamtej pory jesteśmy razem. Były chwile dobre i złe, jak to w każdym związku bywa, natomiast zawsze, albo jedna, albo druga strona walczyła o ten związek, stąd może jesteśmy ze sobą szczęśliwi przez tak długi okres.

    Niestety, w życiu miałem mało kobiet dokładnie jedną, z którą straciłem dziewictwo, a Wiktoria gdy ją poznałem, była dziewicą i co za tym idzie prócz mnie nie miała nikogo innego w łóżku.

    Od jakiegoś czasu być może z nudów, zacząłem surfować co raz to częściej po portalach internetowych, na których Polacy pokazywali swoje nagie fotki, akty, akty grupowe itp. Dopiero w momencie gdy znalazłem i eksplorowałem tego typu strony, uświadomiłem sobie jakie Polacy mają rozbudowane życie intymne. Jasne jest oczywiście, że zaczęło mi czegoś w życiu brakować. Nie mogłem znieść myśli, że ja jestem monogamistą, a gdzieś dookoła mnie jest tylu chętnych ludzi na eksperymenty seksualne.

    Rozmawiałem o tym co jakiś czas z Wiktorią, ale ona była niczym kamień w swoich poglądach. Jasno mówiła za każdym razem, że nie wyobraża sobie, iż jest w łóżku obecny ktoś inny niż tylko my. Odpuściłem dość szybko, bo wiedziałem, że raczej nie ma szans na choćby sex grupowy.

    Nawet, sam nie potrafiłem wyobrazić sobie, widoku mojej ukochanej, ujeżdżanej przez innego faceta. To straszne!!! Myślę, że Wiki miała podobne, niedopuszczalne dla naszych umysłów wizje jak ja…

    7 miesięcy temu Wiktoria zaczęła pracę w pewnym przedsiębiorstwie na stanowisku biurowym jako pomocnik głównej księgowej. W zakładzie dominowała liczba mężczyzn, mimo biurowej specyfiki pracy.

    Od momentu przyjęcia Wiktorii do pracy nasze rozmowy o seksie nabrały troszeczkę innego wymiaru. Wiktoria powiedziała mi, że zdaję sobie sprawę z tego, że jestem jej jedynym partnerem zarówno jak i życiowym, tak i seksualnym. W związku z tym mogłaby się zgodzić, abym się przespał jeden jedyny raz z inną kobietą, w zamian za to, że ona prześpi się z innym facetem.

    Dla mnie to był co najmniej szok, wiedząc ile kosztowało mnie namawianie jej do czegokolwiek, a tu proszę sama wychodzi z taką inicjatywą. Oczywiście powiedziałem, kategoryczne NIE, ale myśl o tej rozmowie nie dawała mi spokoju. Z jednej strony bardzo chętnie zasmakowałbym innej kobiety, od co najmniej 3 lat o tym marzę mimo tego, że w łóżku Wiktoria jest nie zastąpiona. Może to ten samczy instynkt… sam nie wiem, wiem tylko tyle, że bardzo wiele energii zawsze wkładałem w to, aby nie zdradzić Wiktorii. Z drugiej strony nie byłem pewny własnej reakcji na fakt, że moja ukochana kobieta spałaby z innym facetem, będąc ze mną w związku…

    Takie i inne wątpliwości oraz wnioski zaprzątały moją głowę niemal cały czas kiedy przypominała mi się moja rozmowa z Wiktorią tamtego wieczora. Heh, swoją drogą praca nieźle zmienia kobiety, sam nie byłbym w stanie wyobrazić sobie, że codzienna obecność innych mężczyzn, w tym przypadku współpracowników, tak może zmienić kobietę.

                Oczywiście, byłem pewien, że jeśli w tej sprawie nie dojdziemy  do wspólnych wniosków ani ja, ani Wiki nie poczynimy żadnych dziwnych kroków tym bardziej, nie zaczniemy się zdradzać. Dlatego też postanowiłem porozmawiać z nią po raz kolejny na ten temat. W końcu jesteśmy ludźmi dorosłymi, którzy wiedzą czego od życia chcą i są świadomi tego, że jeśli nie spróbujemy czegoś, moglibyśmy męczyć się ze sobą i żałować, że się nie spróbowało do końca życia.

    Wiktoria po rozmowie przyznała mi rację i w stu procentach zgadzała się z moim stanowiskiem w tej kwestii, ale mimo wszystko widziałem dużo niepewności z jej strony, do czego taka rzekomo zdrada kontrolowana może doprowadzić. Ostateczną przede wszystkim wspólną decyzją było to, że poszukamy potencjalnych kandydatów i kandydatki na Internecie i póki co na tym koniec.

    Jak powiedzieliśmy, tak zrobiliśmy. Pewnego niedzielnego ranka przy kawie i w dobrych nastrojach zasiedliśmy przed laptopem i wspólnie zalogowaliśmy się na kilku stronach towarzyskich. W treści naszego profilu napisaliśmy:

     

    Witajcie, od 7 lat jesteśmy kochającą się parą, szukamy tu fajnych osób, chcących się poznać. Nie wykluczamy spotkania na żywo, co będzie później się zobaczy, nic na siłę J pozdrawiamy Szymek i Wiki.

     

                Wiktoria określiła swój typ faceta, z którym miałaby iść na całość, a ja swój typ kobiety. Wiadomo, że nie zrobilibyśmy tego z byle kim. Ponieważ mój penis ma zaledwie 15cm długości Wiktoria doszła do wniosku, że chciałaby spróbować z mężczyzną z większym przyrodzeniem np. między 18 – 20cm długości penisa. Chciała również faceta starszego ode mnie ( być może bardziej doświadczonego w sprawach zabaw z kobietami) od 30 do 36 lat, oczywiście musiał być zadbany o nienagannej sylwetce, z miłą aparycją. Mój typ kobiety był oczywiście jasny. Dziewczyna miała być młoda 18 – 22 lata z doświadczeniem seksualnym, powiedziałbym gotowa na wszystko, dla odmiany brunetka o wysportowanej sylwetce, nie wysoka.

     

    W dalszej części profilu opisaliśmy nasze typy ludzi, których chcielibyśmy poznać i ewentualnie się z nimi spotkać. Jak się domyślacie skrzynki portali, na których byliśmy ogłoszeni były zapełnione głównie przez mężczyzn w większości przypadków odbiegających od wcześniej opisanych przez nas typów ludzi, których szukaliśmy.

    Kobiety okazały się troszeczkę bardziej konkretne i z około 20 wiadomości. Wybrałem za zgodą Wiktorii 3 dziewczyny. Z pośród setek innych wiadomości od facetów głównie śliniących się na widok tyłeczka Wiki zamieszczonego na portalach, zupełnie nie zwracających uwagi na to co było napisane w opisie profilu, Wiktoria wybrała zaledwie 5 kandydatów.

    Zacznę może od opisu dziewczyn:

    Pierwsza, miała na imię Marta, miała 21 lat, była brunetką o nienagannej figurze, może dlatego, że od dziecka uprawiała lekkoatletykę i zawsze była za sportowym trybem życia.

    Drugą kandydatką do spotkania ze mną była Sandra. Przepiękna dziewczyna o kruczoczarnych włosach, z iskrą w oku. Miała 20 lat i dopiero zaczynała studia AWF we Wrocławiu. Pomyślałem sobie, że to może być to, ale nie omieszkałem porównać sobie jej z trzecią dziewczyną, którą była…

    Milena z Warszawy, napisała mi, że chętnie pomogłaby mi w spełnieniu moich marzeń seksualnych ten jeden jedyny raz. Napisała również, że nie spotkała się jeszcze nigdy z takimi ludźmi jak ja i Wiki, więc chętnie nas pozna. Milena, co prawda, miała 24 lata, czyli tyle samo co moja ukochana, miała 162cm wzrostu piersi rozmiaru C, czarne włosy i brązowe oczy oraz piękne pełne usta.

    Pomyślałem… „kurde to musi być ona!”…

    Wiktoria patrzyła na nią bardzo sceptycznie tłumacząc, że jest to kobieta bliska mojemu ideałowi, ale szybko zapomniała o niej przeglądając, kandydatów dla siebie.

    Pierwszym z nich był Maciej, właściciel sklepu AGD – RTV, który dzięki swojej pracy nie miał czasu na związek i wolał spędzać czas z kobietami poznanymi na Internecie.

    Miał 36lat, był zadbanym wysokim mężczyzną z 23cm przyrodzeniem.

    Drugi to Robert, który miał 39 lat i mimo swojego wieku, był cholernie przystojnym i zadbanym facetem. Był bardzo umięśniony, co rzadko się zdarza w jego wieku, zazwyczaj są to panowie z brzuszkami, żyjący w otwartym związku, z 30 letnią kobietą. Co prawda, był średniakiem jeśli chodzi o rozmiar penisa, miał 19cm, ale i tak stanowił, jak to określiła Wiktoria, całkiem niezły kąsek.

    Trzeci z nich  to Andrzej, 34 letni farmaceuta o średniej budowie ciała. Można byłoby powiedzieć, że o siłowni już dawno zapomniał, ale miał bardzo sympatyczną twarz i wyglądał na dbającego o siebie mężczyznę.

    Czwarty, 40 letni Mirek, był budowlańcem z pozoru prosty człowiek, ale jak to określiła Wiktoria, miał w sobie to coś.

    Piątego nie ma sensu żebym opisywał, bo po wysłaniu naszej odpowiedzi o naszym zainteresowaniu jego osobą nic nie odpisał.

                Tak więc zarówno jak i ja tak i Wiktoria, mieliśmy ogromny dylemat na temat wyboru, właściwej osoby. Przed dokonaniem ostatecznej decyzji, spotkaliśmy się razem z każdą osobą z osobna, zajęło nam to równy tydzień. Każda z tych osób była szalenie miła i sympatyczna, nie mająca żadnych oporów w rozmowie przed nami.

    Gdy spotykaliśmy się z gośćmi dla Wiki, byłem bardzo drażliwy i zdenerwowany, Wiktoria miała podobnie, gdy widzieliśmy się z dziewczynami.

    Ostatecznie ja wybrałem Milenę, która mimo tego, że była rówieśniczką Wiktorii, nie dość że byłą ładniejsza w rzeczywistości niż na zdjęciach, to okazała się szalenie otwartą osobą. Natomiast Wiktoria, miała większy dylemat niż ja, o dziwo wahała się między budowlańcem, a właścicielem sklepu AGD RTV. Wygrał właściciel sklepu, który wydawał się osobą, która ma swoje życie i nie będzie uprzykrzał go nam, po ewentualnym odbyciu stosunku z Wiktorią, ze względów choćby zawodowych.

    Jedni z powodów oczywistych naszym wyborem byli zasmuceni zwłaszcza wśród mężczyzn, a wybrane osoby wydawały się szczęśliwi jakby wygrali los na loterii.

    Tydzień po spotkaniach Wiktoria doszła do wniosku, że trzeba iść za ciosem, przeżyć wspaniałą przygodę i wrócić bogatsi o nowe doświadczenia do normalnego wspólnego życia. Tak też zrobiliśmy. Zaproponowaliśmy Milenie oraz Maćkowi, że spotkamy się razem w jednym z miejscowych hoteli w sobotę za 2 tygodnie.

    Bardzo zależało Wiktorii i mnie, abyśmy mogli zrobić to w miarę możliwości w tym samym czasie i miejscu, tak abyśmy nie musieli siedzieć i myśleć co się wyprawia z drugą osobą w danym momencie spotkania. Ten termin pasował wszystkim idealnie…

                Maciek zaproponował, abyśmy nie szli bezpośrednio do hotelu tylko gdzieś się jeszcze zabawili, to pomoże rozluźnić trochę atmosferę oraz poznać się troszkę bliżej. Ewidentnie widać, że to nie jego pierwszy raz. Sam stwierdził, że tego typu zabawy nie dadzą nam satysfakcji, jeśli się nie rozluźnimy oraz jeśli nie zaakceptujemy sytuacji w jakiej się znaleźliśmy. To była bardzo cenna uwaga…

    Dwa tygodnie oczekiwania, były dla mnie istną katorgą. Ciągłe myśli, usprawiedliwienia, wahania się co do podjętych wcześniej decyzji, próby wytłumaczenia sobie, że wszystko będzie dobrze, będzie naprawdę miło i że będę miał możliwość spróbowania czegoś zupełnie nowego, szalonego. Wiktoria, mimo wielkich chęci, też nie mogła ukryć swojego podenerwowania.

    Przez te dwa tygodnie zabijaliśmy czas pracą, raczej mało ze sobą rozmawialiśmy, unikając co trochę tematu naszych planów o zdradzie kontrolowanej. Trzy dni przed spotkaniem w czasie robienia wspólnej kolacji, Wiktoria nagle ni stąd, ni zowąd wypaliła do mnie: „Wiesz co… co my w ogóle robimy… to chyba nie jest dobry pomysł, żebyśmy się spotkali z tymi ludźmi”. Miałem, niemalże identyczne myśli, ale skoro umówiliśmy już się, zarówno jak i Maciek, tak i Milena musieli dojechać do nas, znajdując dla nas czas, wiedziałem, że musimy doprowadzić sprawę do końca. Odmawiając zachowalibyśmy się jak banda dzieciaków.

    Po cichu liczyłem, że w klubie wszyscy się upijemy i nie będziemy mieli już siły na wzajemne igraszki. Powiedziałem, to Wiktorii, lecz odniosłem wrażenie, że wcale jej to nie uspokoiło.

    W piątek, zadzwoniłem do Mileny i Maćka, po to aby ustalić resztę szczegółów. Moim i Wiktorii warunkiem był seks tylko i wyłącznie w prezerwatywie, bez seksu analnego, gdyż Wiktoria nigdy nie była przekonana do tego typu udziwnień. Oczywiście wymagaliśmy pełnej higieny osobistej, oraz wygolenia miejsc intymnych. Wszyscy grzecznie przystali na te warunki.

    Umówiliśmy się na 18, na parkingu przed klubem. Czas oczekiwania do tej godziny był jeszcze gorszy niż w ciągu całych dwóch tygodni. Oboje wiedzieliśmy, że już nie ma prawa odwrotu. Z jednej strony czułem się strasznie źle z myślą, że dziś w nocy moja kobieta będzie kochać się z obcym facetem, z drugiej strony czułem niezły dreszczyk emocji na samą myśl o przespaniu się z Mileną. Ta mieszanka uczuć była po prostu okropna. Setki myśli na sekundę, ehh… rzecz nie do zniesienia.

                Zgodnie z umową punktualnie przyjechałem z Wiktorią na wcześniej umówione miejsce. Na parkingu nie było ani Maćka, ani Mileny. Z początku byliśmy trochę tym faktem zdziwieni, ale ogarnęła nas szczypta optymizmu, może nie przyjadą… Oczywiście, nadzieja matką głupich i po około 15 minutach jedno i drugie czekało na nas przed wejściem do sali klubowej.

    Do tego wszystkiego byłem jeszcze zły, bo Wiktoria wyglądała tego wieczoru nad wyraz oszałamiająco. Sam jej widok podniecał mnie do granic wytrzymałości, lecz złość mnie ogarniała, bo wiedziałem, że nie ubrała się tak dla mnie. Jedyną rzecz jaką mogłem zrobić, to wmówić sobie, że się sam na to zgodziłem.

    W klubie było całkiem sporo osób. Na początku szybko zapoznaliśmy Maćka z Mileną, po czym poszliśmy się napić. Dziewczyny piły drinki, a ja wraz z Maćkiem piłem wódkę. Oczywiście z umiarem, nie miałem przecież zamiaru, wyjść z klubu totalnie zalany. Po paru minutach rozmowy poszliśmy tańczyć. Szybko zabrałem Wiktorię z oczu Maćka, widząc jak ją pożądał wzrokiem. W trakcie tańca wszystkie nasze troski uleciały w eter, może też alkohol nam w tym pomógł. Tańczyło nam się wspaniale. Gdy wróciliśmy do stolika, Milena i Maciek byli zawzięcie pochłonięci rozmową. Prawie nie zauważyli, że wróciliśmy.

    Chwilę porozmawialiśmy, wypiliśmy kolejną porcję napoju wyskokowego, po czym nagle Maciek zaprosił Wiktorię do tańca. Wiki wyglądała na równie zaskoczoną tą propozycją jak ja. Milena nie będąc dłużna, chciała zatańczyć ze mną.

    Wszystko by było ok, gdyby nie muzyka do jakiej chcieliśmy tańczyć. Był to kawałek Josef’a Hedinger’a pod tytułem Here’s Yours Space. Nie muszę mówić, że jest to bardzo wolny i dość romantyczny kawałek.

    Tańcząc z Mileną, nie mogłem się w ogóle skupić. Patrzyłem cały czas na Wiktorię obejmowaną w pasie przez Maćka. Od czasu do czasu Maciek szeptał jej coś do ucha pozwalając sobie na opuszczenie ręki na jej pośladek. Milena, widząc co się dzieje, docisnęła mnie do siebie, zaczynając się wić, seksownie ocierając się przy tym o mnie. Jej dość odważne ruchy odbiły moją uwagę i skierowały bezpośrednio na nią. Jej sposób tańca bardzo mnie podniecił, a podniecenie z szumami w głowie i dobrą muzyką prowadzi tylko do jednego…

                Około 23 wyszliśmy z klubu. Każde z nas było niesamowicie rozbawione i zadowolone ze spędzonego wspólnie czasu. Szczerze mówiąc byłem dość pijany, więc wszystkie wątpliwości jakie miałem w stosunku do tego gdzie i po co zmierzaliśmy, znikły przytłumione alkoholowym szałem. Wsiedliśmy w tramwaj i dwa skrzyżowania dalej trafiliśmy pod hotel, gdzie były wcześniej zabukowane pokoje. Odebraliśmy klucze do pokoi i udaliśmy się do windy. Jadąc na 10 piętro, Milena zasypywała nas sprośnymi kawałami, doprowadzając co trochę do szalonego śmiechu.

    Po otwarciu się drzwi windy wypuściłem wraz z Maćkiem, Milenę i Wiktorię jak na dżentelmenów przystało i udaliśmy się w kierunku pokoi. Zatrzymaliśmy się przy jednym z naszych pokoi. Nastąpiła nagle bardzo niezręczna cisza. Trwała krótko, bo Milena wyskoczyła nagle, że to będzie jej i mój pokój.

    Patrząc Wiktorii głęboko w oczy, z wielką niechęcią wypuściłem ją z objęć. Ona puściła mi oko, być może na znak, że nie dzieje się nic złego i poszła w objęcia Maćka.

    Wchodząc do pokoju odprowadziłem wzrokiem Wiktorię, czując z kroku na krok co raz większe przygnębienie. Zaraz po zatrzaśnięciu drzwi za moimi plecami, działo się coś czego nigdy bym się nie spodziewał…

                Milena, rozpalona do czerwoności, docisnęła mnie do drzwi wciskając mocno swoje usta w moje. Od tamtej pory nic już nie było takie samo… Chwilę jeszcze całowaliśmy się w przedsionku pokoju, gdy Milena zbliżyła usta ku mojemu uchu i szepnęła… „Pamiętasz co napisałam ci w wiadomości na zbiorniku?” Byłem, dość zaskoczony pytaniem, ponieważ miałem straszliwy mętlik w głowie związany z Wiktorią, co ona teraz robi, z Mileną, bo bardzo mnie podniecała. Ona szeptała dalej… „ Obiecałam ci, że zrobię wszystko, abyś był w stu procentach spełniony tej nocy, tak abyś na zawsze ją zapamiętał”.

    Te słowa, wypowiedziane szeptem, wraz z delikatnie otulającym moje ucho ciepłym wydychanym przez Mileny usta, sprawiły, że mało nie omdlałem z rozkoszy. Nagle poczułem jak jej słodki wilgotny języczek, drażni mnie po opuszkach ucha. To co ze mną robiła było czystym szaleństwem, a to miał być w końcu dopiero początek zabawy.

    W końcu złapała mnie za koszulę pociągając i rzucając mną na łóżko niczym swoją zabaweczką. Pomyślałem, kurczę tyle siły w tak drobnym ciałku… no no… ciągle nie mogłem wyjść z podziwu, tym co mnie spotkało. Leżałem tak bezwładnie czekając na dalszy rozwój sytuacji… Z początku Milena tańczyła przede mną niczym kobieta sługa przed swoim Panem… Jej ruchy ciała aż kipiały seksem, nie mam pojęcia, gdzie tego się nauczyła, ale była w tym zawodowa. Po chwili, niczym kocica, zakradła się ku moim ustom i znów zatopiliśmy się w głębokim pocałunku.

    Mój członek był już naprawdę bardzo napięty, aż musiałem się wiercić, aby poprawić jego umiejscowienie w spodniach. Milena chyba wyczuła moje intencje i powoli zaczęła zjeżdżać w dół, uprzednio rozpinając moją koszulę, drażniąc mój brzuch oraz tors delikatnymi muśnięciami ust z delikatnym podgryzaniem mojej skóry. Chwilę później poczułem jak rozpina mi guzik od spodni i rozsuwa rozporek. Dźwięk rozsuwanego rozporka wydawał się wówczas tak głośny i podniecający na wskutek zwiastowania niesamowitej przyjemności jaka mnie czekała. Milena zsunęła moje bokserki na wysokość moich jąder gdzie wyłonił się strasznie twardy kutas…

    Mimo moich marnych 16cm, wyglądał całkiem okazale, moja partnerka najpierw dała mu słodkiego buziaka w czubek po czym objęła czule całymi ustami, zasysając najmocniej jak mogła. Robiła to wspaniale. Moja Wiki nigdy tak nie potrafiła robić loda jakiego dziś robiła mi Milena. Jej ruch głową był bardzo miarowy, ale z tendencją ciągłego przyspieszania. Jej usta dokładnie otulały niemal całego członka. Czułem jak jej ślina skapuje mi na jądra, przy co raz to jej głośniejszym  mlaskaniu. Poczułem się jak w niebie. Dłużej już nie mogłem i strzeliłem jej prosto w usta. Chyba się nie spodziewała takiego finiszu, bo przez chwilę, aż się zakrztusiła. Mimo tego połknęła całą dawkę spermy nie przestając zabawiać się moim lekko zwiotczałym penisem.

    Przerwałem jej i zaproponowałem, abyśmy się czegoś napili. Po wypiciu lampki szampana wróciła mi werwa na kolejną dawkę przyjemnych igraszek. Pomyślałem sobie, że za tak wspaniałe fellatio powinienem się odwdzięczyć, co oczywiście szybko uczyniłem. Położyłem się na Milenie, leżącej pode mną tylko w bieliźnie, zacząłem pieścić jej szyję całując namiętnie jej górną część piersi przykrytą w połowie piękną fioletową koronką na czarnym staniczku okalającym jej piękne kształtne piersi. Rękoma błądziłem po całym jej ciele, zjeżdżając od czasu do czasu w okolice jej krocza. Symfonią dla moich uszu były jej ciche i jakże dyskretne pojękiwania będące odpowiedzią na to co ja robiłem z jej ciałem. Stopniowo schodziłem co raz to niżej, napawając się całowaniem jej idealnie płaskiego brzuszka oraz podbrzusza. Odsłaniając stringi na bok, zacząłem bardzo delikatnie i z wyczuciem lizać jej wargi sromowe. Najpierw z zewnątrz, a po chwili zagłębiając język w środeczku, jej cudownej szparki. Gdy tak się nią zabawiałem, ona sapała już coraz głośniej wijąc się po łóżku niczym kocica. Wiedziałem, że ta ekstaza nie może trwać wiecznie i zaraz dojdzie do punktu kulminacyjnego, tak więc opuszkiem języka jeździłem już bez żadnych zahamowań, po jej łechtaczce doprowadzając Milenę do spazmów rozkoszy. Krzyczała tak głośno, że przez chwilę zastanawiałem się czy, aby Wiktoria tego nie usłyszy.

    Milena, będąc ostro oszołomiona orgazmem, rzuciła mnie ponownie na łóżko mówiąc do mnie… „teraz jesteś mój maleńki”. Usiadła na mnie, łapiąc lewą ręką mojego penisa, przymierzając go do swojej rozgrzanej cipeczki. Na początku o dziwo była bardzo ciasna, ale po paru chwilach napierania jej ciałem na mojego kutasa, zagościł cały w jej otworku. Wiele nie myśląc Milena zaczęła mnie ostro ujeżdżać jęcząc i rzucając swoimi kruczo czarnymi włosami na lewo i prawo niczym zwariowana nastolatka na dyskotece. Jej tempo było bardzo szybkie, ale mnie nie śniło się kończyć tak szybko, bez zahamowań odpiąłem stanik pod, którym kryły się cudowne, rozmiaru C, piersiątka, które w kompozycji z płaskim, brzuchem po prostu zapierały dech.

    W czasie tego szaleńczego galopu, otoczonego wspaniałymi klaśnięciami naszych ciał oraz wspólnymi jękami wraz z nierównomiernym oddechem, pieściłem jej sutki oraz gniotłem jej piersi obiema rękami. To było już za wiele, znów poczułem fale napływającego orgazmu nie potrafiąc tego w żaden sposób powstrzymać. Milena zauważając fakt, że zaraz po raz kolejny wypełnię jej dziurkę lepką spermą, szybko złapała mnie za jądra i delikatnie uniosła je ku górze. Nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, chęć orgazmu przeszła, a podniecenie zostało.

    Kazała mi wstać co też uczyniłem, w czasie gdy ona usiadła na łóżku naprzeciwko mojego wyprężonego penisa. Znów zaczęła go obciągać, ale już trochę inaczej. Teraz, gdy miała go w buzi, co jakiś czas dopychała moje biodra w kierunku swojej twarzy tak, że mój kutas wchodził jej aż w samo gardło. Była naprawdę wulgarna w tym co robiła.

    Po paru chwilach zapytała mnie czy kiedykolwiek uprawiałem z kobieta seks analny. Odparłem, zgodnie z prawdą, że nie. Na tę odpowiedź przyjęła szybko pozycję na pieska, będąc tyłem w moim kierunku i poprosiła mnie, abym najpierw zajął się języczkiem jej drugą dziurką. Mimo, że nie miałem pojęcia co trzeba robić, aby rozgrzać kobietę po przez stymulację pupki, zacząłem lizać jej drugą dziurkę w górę i w dół wciskając  język do środka tak, jak bym robił zwykłą minetke. Zadziałało, bo po krótki okrasie czasu, Milena wydyszała… „wejdź we mnie natychmiast”.

    Szybko oderwałem usta od jej dupeczki i przystawiłem penisa ku jej dziurce. Mocno trzymając korzeń mojej pałki, wciskałem delikatnie, ale zdecydowanie penisa do środka. Pupa Mileny była niebywale ciasna i  w pewnym momencie zacząłem w ogóle wątpić w to, że uda mi się wsadzić jej całego penisa do środka.

    Z jednej strony byłem totalnym prawiczkiem w tego typu rodzaju stosunku z kobietą, z drugiej strony byłem bardzo zdeterminowany, aby się rozprawiczyć. Opłacało się, bo moje oraz Mileny wysiłki w postaci napierania całym ciałem na mojego kutaska, doprowadziły do pełnej penetracji Mileny tyłeczka. Gdy poczułem, jak ciasno jest otulany mój kutas po przez jej pupę, zacząłem rżnąć jej tyłek jak szalony, nie zwracając uwagi na to czy ją boli czy nie.  

    Milena jęczała co jakiś czas pokrzykując, ale chyba jej się podobało bo jej rączka starannie masowała jej nabrzmiałą różowiutką łechtaczkę.

    Co to był za seks… Milena doznała niesamowitego orgazmu miotając się w spazmatycznych ruchach ciała, z głową obaloną na jej lewym przedramieniu. Ja natomiast nie przestając ostro posuwać jej anala, również zacząłem dochodzić, wyginając się plecami w tył.

    Nagle, gdy już nie mogłem wytrzymać, Milena wyskoczyła z uścisku moic

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Przystojniaczek

    Komentarze

    👍30/04/2017
    Odpowiedz

    Swietne opowiadania.I bardzo dobrze oddajace rzeczywistosc.To prawda ze dla kobiet zdrada to nie tylko przygodny seks ale czesto wiaze sie z podejsciem emocjonalnym i moze sie to dla faceta zle skonczyc.Tak jak to przedstawiles.Czy historia jest calkowicie zmyslona?

    Przystojniaczek5/05/2017
    Odpowiedz

    Tak, opowiadanie zarówno to jak i pozostałe są całkowicie wymyślone. Wartość rzeczywistości w tekście jest zazwyczaj poprzedzone długo trwałym rozpoznaniem się w sprawie, tak jak na przykład tutaj w sprawach zdrady kontrolowanej. Dziękuję za komentarz i zapraszam do komentowania oraz dyskusji, bo to jedyna rzecz, która trzyma mnie przy tworzeniu kolejnych tekstów. Pozdrawiam

    Twój komentarz

    

  • Dwie Strony Medalu: “Druga Strona”

    Wstęp:

    Witajcie, na wstępie chciałbym tylko zaznaczyć, że dla pełni zrozumienia tekstu polecam najpierw przeczytać opowiadanie z podtytułem ” Pierwsza Strona Medalu”, jeśli oczywiście jeszcze tego nie zrobiliście ;).

    Po przeczytaniu tekstu poniżej, proszę o pozostawienie jakiegoś komentarza.

    Dzięki pozdrawiam

    Autor tekstu: Przystojniaczek

     

     

    “Dwie Strony Medalu”

    Druga Strona.

     

    Cześć mam na imię Wiktoria mam 24 lata jestem w związku z 26 letnim Szymonem.

    Jesteśmy ze sobą od liceum.

    Chciałabym opowiedzieć wam historię, która wydarzyła się niedawno, pozostawiając po sobie bardzo duże piętno na naszym długoletnim jakby nie było związku.

    Otóż, pewnego dnia nie wiadomo skąd w trakcie wspólnego z moim chłopakiem oglądania telewizji, ten  wystrzelił z pytaniem czy nie myślałam nigdy dotąd o tym, jak jest z innym.

    Z początku myślałam, że to jakiś żart i na dobrą sprawę nawet nie chciało mi się na to pytanie odpowiadać, lecz gdy zapytał ponownie, zamiast odpowiedzi, szukałam we własnej głowie skąd w ogóle pomysł na tego typu pytania z jego strony.

    Odpowiedziałam krótko, że nie z wyraźnym tonem głosu mówiącym, że nie mam zamiaru poruszać takich tematów.

    Niestety, to pytanie pojawiało się częściej na ustach Szymona.

    Za każdym razem tłumaczyłam jak wołowi, że ponieważ jest mi z nim dobrze, dogadujemy sie w łóżku i bardzo go kocham, nie wyobrażam sobie spotkać się z kimś innym, nie wspominając już o tym żeby iść z obcym facetem do łóżka.

    Oczywiście gdybym była samotna, nie miałabym z tym żadnego problemu, przecież kobiety mają takie same potrzeby jak mężczyźni, ale nie w sytuacji kiedy jestem z kimś w związku.

    Tak więc wytłumaczyłam mu jasno i wyraźnie, że zdrada to zdrada i nie mam zamiaru rozmawiać więcej na ten temat.

    Szymon jednak odpuścił, chciałoby się powiedzieć uf, przeszło mu i wreszcie będzie tak jak dawniej, lecz niestety nie było.

    Znaczy się nasz związek był nadal udany i nic sie w nim nie zmieniło, lecz jego ziarenko jakie zasiał w mojej głowie, swoimi pytaniami na temat zdrady kontrolowanej, ni stad ni z owąd kiełkował zaprzątając mi tym moją głowę.

    Może nieświadomym bodźcem rozwoju myśli o zdradzie mężczyzny, którego tak bardzo kocham jest fakt zwykłej ciekawości jakby to było z innym niż on, bo w końcu to właśnie z Szymonem straciłam dziewictwo i nigdy nie współżyłam z innym facetem.

    Ostatecznie po kilku tyg. zaprzątania sobie tą głupotą głowy, udało mi się rzucić te myśl w niepamięć.

    Jakiś czas temu dostałam bardzo fajną prace na stanowisku biurowym, jako pomocnica głównej księgowej w jednej z lokalnych firm.

    W zakładzie panowała świetna atmosfera, chyba dlatego, że w większości pracowali tam mężczyźni. Obyło się wiec, bez zawiści i tworzenia sztucznych problemów.

    Pracuję mi się tam bardzo dobrze, wielu mężczyzn jest moimi dobrymi kolegami z pracy i tylko kolegami.

     Mimo koleżeństwa wielu z nich, tych starszych i młodszych lubi prawić mi komplementy, czasami sprośnie zażartować, oczywiście w granicach smaku.

    Dzięki takim zabiegom moich współpracowników, czuję się pewną siebie i bardzo dowartościowaną kobietą, co przekłada się oczywiście na moją efektywność w pracy i związku z Szymonem.

    Co mam na myśli mówiąc lepsza efektywność w związku z Szymonem?

     A no to, że moja pewność siebie, jako wartościowej i świadomej swojej seksualności kobiety, otwierałam się powoli na nowości związane z seksem, lepiej się ubierałam, tak aby podobać się nie tylko sobie i Szymonowi, ale i innym mężczyzną.

    W całym codziennym zgiełku, co jakiś czas powracała myśl do mojej głowy, na temat jak to jest z innym facetem…

    Na początku były to zwykłe nieśmiałe dywagację na temat jak to jest mieć większego, inaczej zakrzywionego penisa w sobie, czy inni mężczyźni pieszczą inaczej, jak się całują i ogólnie zachowują w czasie seksu.

     Problem dla mnie samej, zrobił się wtedy, kiedy do tych dywagacji, przyłączyło się uczucie podniecenia.

     Za każdym razem kiedy wracałam myślami do tego, w moim ciele zachodziły dziwne reakcje chemiczne powodujące lekki i o dziwo bardzo przyjemny ucisk w klatce piersiowej oraz przyjemne mrowienie podbrzusza.

    Sama siebie nie poznawałam, wręcz w głowie ganiłam się jak jakąś niegrzeczną dziewczynkę, która zabiera się za lizaka mimo zakazu.

    Doszło do tego, że myśl o spróbowaniu z innym facetem tak bardzo przyciągała moją uwagę, nie mogłam już sobie z tym poradzić.

    Pewnego wieczoru, ziarnko zasiane przez Szymona nie dawało mi normalnie funkcjonować, aż wreszcie nie wytrzymałam i zaproponowałam mu, że moglibyśmy jednak spróbować ewentualnej i jednorazowej przygody z obcymi nam ludźmi.

    Szymon zamiast się ucieszyć, ewidentnie oniemiał. Kiedy zdecydował się odmówić… i to kategorycznie…

    Poczułam się jak zbity pies. Najpierw sam truję mi cztery litery, a jak przychodzi do pewnych decyzji to ucieka… Nie miałam pojęcia o co mu chodzi.

    Czułam się źle nie tylko dlatego, ze wraz z odmową mojego chłopaka uciekła moja szansa na zaspokojenie mojej nie dającej mi żyć ciekawości, ale też było mi głupio, że wypaliłam z taką propozycją do osoby, którą przecież tak bardzo kocham.

     A jednak, przyszedł taki dzień, kiedy sam Szymon ponownie chciał ze mną o tym porozmawiać.

    Szczerze mówiąc wcale nie miałam ochoty ruszać już tego tematu, bo na dobra sprawę po jego odmowie udało mi się jakoś stłumić ciekawość i wcale nie było mi z tym źle.

    Szymon rozmawiał ze mną bardzo szczerze, a z każdym jego słowem spróbować z kimś innym znów ogarniały mnie nieznośne fale podniecenia, powiedziałaby, że wręcz pożądania wobec spełnienia swojej ciekawości.

     Mimo to bardzo martwiłam się jak nasz związek może wyglądać po tego typu eksperymencie.

    Czy dalej będziemy szczęśliwi, czy dalej będziemy w stanie tworzyć tak udany związek jak dotąd, czy może świadomość zdradzenia się nawzajem zablokuję nasze dotychczasowe relację, te i wiele innych pytań sprawiało, że rozmawiałam z Szymon będąc bardzo niepewna i zakłopotana.

    Poczucie niespełnionej ciekawości było jednak tak silne, że mimo wszelkich zagrożeń zdecydowałam, aby wstępnie zgodzić się na wspólne wyszukanie ewentualnych kandydatów i kandydatek do eksperymentu.

    Jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy i już na drugi dzień, razem z Szymkiem siedzieliśmy przed laptopem wyszukując potencjalnych osób, z którymi moglibyśmy się spotkać.

    Szymek wybrał trzy dziewczyny, z którymi zgodnie z nasza umową miały się z nami spotkać, tak żeby zobaczyć sie na żywo i troszkę poznać.

     Dopiero po spotkaniu na żywo mieliśmy oboje decydować, kto będzie odpowiedni dla nas, a kto nie.

    Przyznam, że bardzo mnie zirytował fakt, że Szymon wybierał dziewczyny o ciemnych kolorach włosów i drobnej budowie ciała z nienaganną figurą i śliczną buzią, bo wiem jak bardzo taki typ kobiet na niego działa.

    Złość jaka mnie ogarniała pomagała mi jeszcze bardziej zaangażować się w poszukiwanie potencjalnego delikwenta dla mnie.

     Ze względu na fakt, iż z Szymonem współżyję od 18 roku życia, chciałam starszego od niego mężczyznę, z oczywiście większym niż 15 cm penisem jakim dysponuję Szymek.

    Jako ramę wielkości penisa mężczyzn wybrałam od 18-24cm.

    Nie musiał być jakoś niesamowicie przystojny czy dobrze zbudowany.

    Miał mieć ten błysk w oku, co da mi pewność, że będę w stanie się przy nim wyluzować i w ostateczności w pełni czerpać przyjemność z chwil związanych z obcowaniem cielesnym.

    W przeciwieństwie do Szymona ilość chętnych na spotkanie mężczyzn była porażająca i naprawdę długo trwało wyselekcjonowanie kilku mężczyzn, lecz po kilku dobrych godzinach wybierania spośród męskich profili, którzy zgłaszali się na spotkanie, wybrałam pięciu panów, gdzie ostatecznie jeden odpadł sam od siebie, tak więc pozostało ich czterech.

    Zarówno jak Szymon tak i jak dość ciężko przeżyliśmy spotkania z wybranymi przez nas ludźmi.

    Ja czułam się okropnie, rzucając sztuczne uśmiechy i wymuszone uprzejmości do dziewczyn, spośród których jedna z nich miała wylądować w łóżku z moim Szymkiem, natomiast on bardzo źle znosił nasze spotkania z nowo poznanymi kolegami, spośród których jeden z nich miałby mieć mnie.

    Jeden z mężczyzn przykuł moją szczególną uwagę.

     W trakcie spotkania, to on prowadził rozmowę, był wygadany, zabawny i w dodatku bardzo inteligentny.

    Świadomość tego, że na jego profilu widniała cyfra obok opisu rozmiaru penisa 23, jakoś dziwnie przyjemnie działała na moje dolne części ciała i nie mówię tu o nogach.

    Przez następny tydzień po spotkaniach, nie mogłam wyrzucić z myśli Macieja, bo tak miał na imię wyżej opisany mężczyzna, który w jakiś dziwny i niespotykany przeze mnie dotąd sposób, oczarował mnie utkwiwszy w mojej pamięci.

    Siódmego dnia, po spotkaniach powiedziałam Szymonowi, że skoro już to wszystko tak daleko zaszło, mieliśmy okazję poznać nowych ludzi, trzeba by było iść za ciosem i mieć już to wszystko za sobą.

    Szymon szybko nakreślił naszym wybrankom jaki jest plan spotkania, a innym grzecznie podziękował za miłe spotkanie informując ich jednocześnie, że nic z tego nie będzie.

    Jakby nie było kobiety wybrane przez Szymona również podziękowały i więcej nie pisały, natomiast faceci nie chcieli odpuścić, składając przeróżne propozycję nawet finansowe, aby tylko móc się ze mną przespać…

     W ostateczności Milena, bo tak miała na imię wybranka Szymka i Maciej czyli mój wybranek otrzymali bezpośredni kontakt do nas, a konto na portalu randkowym usunęliśmy, tak aby ów natręci dali nam spokój.

    Ponieważ oboje chcieliśmy sobie oszczędzić cierpień związanych z samotnym rozmyślaniem o tym co druga połowa wyprawia w łóżku z obcą osobą, postanowiliśmy, ze wszystko odbędzie się w jednym miejscu i czasie.

    Czas pomiędzy spotkaniem, a rozesłaniem ów wiadomości i konkretnym umówieniem się z osobami zainteresowanymi trwał dla mnie niemalże w nieskończoność.

    W nocy nie mogłam spać, rozmyślając jak to wszystko będzie wyglądać, czy będzie nam dobrze ze sobą po spotkaniach, czy ów Maciej nie okaże się jakimś zboczonym zwyrodnialcem, czy będzie mi z nim dobrze w czasie uprawiania seksu.

    Te pytania mnie dobijały, a na domiar złego każda myśl o spotkaniu z jakby nie było obcym mi facetem strasznie mnie podniecała.

    Kilka dni przed terminem spotkania, będąc w panice spowodowanej skrajnymi uczuciami i myślami wypaliłam do Szymona, że to co chcemy zrobić jest głupie i nie odpowiedzialne, więc powinniśmy zrezygnować póki nie jest jeszcze za późno, lecz ten mając oczywiście w stu procentach rację uświadomił mi, że odwołanie spotkania w takim momencie, byłoby całkowicie niepoważne z naszej strony, gdyż ci ludzie też musieli poświęcić swój czas dla nas.

    Nie ma odwrotu…

    Tak więc, około 2 tygodnie po rozesłaniu wiadomości do Macieja i Mileny wszyscy spotkaliśmy się na parkingu pod jednym z pobliskich klubów.

    Dlaczego akurat pod klubem? Odpowiedzią jest fakt, że Maciej był na tyle błyskotliwy i pomysłowy, że zaproponował umawiając się na nasze spotkanie, pójście najpierw na wspólnego drinka, który da nam wszystkim możliwość wspólnie się rozluźnić oraz poniekąd oswoić się z zaistniałą sytuacją.

    W klubie było dość tłoczno, tak więc najpierw chłopaki zamówili drinki dla mnie i Mileny, a sobie kilka kieliszków wódki.

    Kiedy rozsiedliśmy się w wygodnych fotelach zapoznając jednocześnie Maćka z Mileną, popijając zwolna napoje wyskokowe, Szymon zaprosił mnie do tańca.

    Po naszym powrocie Milena z Maćkiem rozmawiali ze sobą jakby znali się od dzieciństwa.

     Wzięłam kilka łyków mojego drinka, po czym tym razem to Maciej zapytał czy mógłby ze mną zatańczyć.

    Maciej chyba wiedział co robi, bo kawałek lecący w tle był wolny i bardzo romantyczny, w dodatku bardzo go lubię.

    Tańczyliśmy tak powoli trzymając się blisko siebie, jego ręce spokojnie spoczywały na moich biodrach.

     Alkohol w moim krwioobiegu świetnie zgrywał się z całą sytuacją.

    Chwilami mój taneczny partner szeptał mi do ucha, że ślicznie wyglądam, pięknie pachnę, co potęgowało we mnie przyjemne uczucia, a i dość znacznie podniecało.

    Będąc całkowicie pochłonięta chwilą, nawet nie zauważyłam, że jego dłoń leży na moim pośladku lekko go ściskając.

    Dawno, nikt tak na mnie nie działał jak Maciej, był prawdziwym mistrzem w rozbudzaniu kobiecego pożądania.

     Barwą swojego głosu, umiejętnie użytymi półsłówkami, niby przypadkowymi dotknięciami pieścił mnie od środka jak nikt nigdy dotąd.

    O godzinie 23 postanowiliśmy opuścić klub i w bardzo dobrym nastroju tramwajem udać się do zabukowanego wcześniej hotelu.

    Po odebraniu kluczy z recepcji wspólnie jadąc na 10 piętro windą, Milena opowiadała sprośne kawały, lecz w mojej głowie  był tylko i wyłącznie mężczyzna stojący obok, z którym miałam spędzić resztę nocy.

    Szymon i Milena mieli trzy pokoje wcześniej od naszego.

    Maciej jak na dżentelmena przystało trzymając rękę na moim krzyżu, odprowadził mnie ku drzwi naszego pokoju, po czym otwierając drzwi wskazał ręką abym weszła do środka.

    Po zatrzaśnięciu się drzwi na chwilę zdrętwiałam stojąc na środku pokoju jak wryta.

    Kiedy Maciek podszedł mnie od tyłu kładąc swoje dłonie na moich ramionach i lekko muskając mnie ustami w moją szyję, odwróciłam się lekko łapiąc od niego dystans mówiąc:

    – Zaczekaj… Wiesz, ja naprawdę chcę to zrobić, tylko musisz coś wiedzieć.

    Mój chłopak w porównaniu do ciebie ma małego penisa, nigdy wcześniej nie miałam styczności z innym rozmiarem członka, nie wspominając, że jeśli prawdą jest to co napisałeś na swoim profilu twój jest ogromny.

    – Spokojnie… – odpowiedział zbliżając się do mnie.

    – Obiecuję, że będę bardzo delikatny, a jeśli tylko coś cie za boli oczywiście przestanę.

    Przejdziemy przez to razem, ja jestem tu po to aby dać ci coś za czym będziesz tęsknić do końca swoich dni.

    Będzie nam wspaniale nie przejmuj się – powiedział z wielkim spokojem w głosie, po czym zaczął mnie bardzo namiętnie całować.

    Świetnie całuję, dlatego jego obietnica i bombardujące mnie fale przyjemności płynące z gorącego i soczystego pocałunku sprawiły, że moje obawy znikały w mgnieniu oka, a i pełne zaufanie do jego osoby pojawiło się na nowo.

    W trakcie naszego pocałunku czułam, jak dłonie mojego kochanka uciskając z pasją moje biodra przyciągając mnie do niego.

    Zapachy naszych rozgrzanych oddechów mieszających się z zapachem jego świetnie dobranych perfum działały na mnie z potężną siłą pobudzenia.

    Jego dłonie masując mnie penetrowały moje ciało od góry do dołu, prowadząc przy tym jakby falę przyjemności jaka krążyła wewnątrz mojego ciała.

    Niemający końca pocałunek smakował cudownie, moje ciało zaczęło się pocić z podniecenia, nie wspominając o tym, że czułam jak materiał moich czerwonych koronkowych stringów okalających skrawek mojej muszelki jest całkowicie przemoczony.

    Nie przestając się całować, nawzajem zaczęliśmy pozbywać się swojej garderoby.

     Zaraz kiedy odpięłam guzik od jego spodni zdjęłam je zaledwie z jego bioder, łapiąc go za bardzo zgrabne i wysportowane jak na jego wiek pośladki.

    On nie pozostał dłużny, wkładając mi swoje ręce pod rozpięty materiał spodni z lajkry, uciskając i masując moje pośladki.

     W czasie tych chwil, było mi tak dobrze, że bezwiednie dyszałam rozchylając usta, w trakcie czego, on przygryzał moje wargi oraz lizał je wraz z moją szyją.

    Byłam jego, a on był mój.

    Nigdy wcześniej nikogo tak nie pożądałam jak jego.

     Czas wydawałby się stanąć w miejscu, kiedy błądziłam rękami z jego pośladków po jego plecach tak bardzo tuląc się do niego jakbym chciała w niego wejść.

    Kiedy ten przyciskał mnie równie mocno i namiętnie do siebie, czułam jego wielkie przyrodzenie wbijające się w moje podbrzusze i brzuch.

    To było magiczne.

    Wreszcie Maciej przerwał pozwalając mi zejść moim zmysłom na ziemię.

     Kiedy otworzyłam oczy z zza mgły widziałam jak mój kochanek zdejmuje z siebie ubrania pozostając w bokserkach Calvin’a clein’a.

    Matko jak ja uwielbiam taką bieliznę u facetów.

    Sama nie pozostałam mu dłużna i szybko zdjęłam wierzchnią część ubrań, stając przed nim w czerwonym, gładkim staniku i czerwonych w mocno bordowym odcieniu w kroczu od nawilżenia materiału przez moje soczki stringach.

    Byłam tak mokra, że aż czułam z tego powodu lekki dyskomfort, obawiając się, że Maćkowi się nadmiar mojego śluzu nie spodoba.

    Ten jednak pytając mnie czy lubię pieszczoty oralne położył mnie na krawędzi łóżka.

     Odpowiedziałam niemalże natychmiast, że marzę o nich, tak więc ten nachylając się nade mną znów zaczął całować się ze mną głęboko penetrując językiem wnętrze moich gorących i  mocno już nabrzmiałych ust.

    Chwila ta nie trwała długo, bo swoimi ustami nie przerywając pocałunków, zahaczając o szyję, kierował swoje usta co raz to niżej mojego wilgotnego z podniecenia ciała.

    Oderwał wreszcie swoje usta ode mnie i nisko brzmiącym głosem poprosił, abym zdjęła bieliznę, kiedy on w tym czasie włączy muzykę.

     Tak też się stało, ja nago leżąca przed obcym mężczyzną w otulinie dźwięków seksownej muzyki, zapachów naszych rozpalonych ciał czekałam tylko, aż wreszcie ów mężczyzna znów mnie dotknie, muśnie lub chociaż się do mnie zbliży, tak abym znowu mogła czuć bijące od jego ciała ciepło.

    Na szczęście długo czekać nie musiałam, bo ten podszedł do mnie, klęknął przy łóżku i rozchylił delikatnie łapiąc rękoma moje nogi.

     Widząc jego reakcję na to co widzi, aż sama chciałam zobaczyć jak cudownie musi wyglądać moja idealnie wydepilowana muszelka.

    Jego wzrok aż kipiał podnieceniem i pożądaniem.

    To cudowne uczucie, kiedy mężczyzna tak bardzo zachwyca się kobiecym ciałem.

     Czułam jak mocno pulsują moje wargi sromowe oraz jak bardzo jestem mokra, czując zbierającą się wydzielinę rozkoszy przy moim drugim otworku.

    – Proszę nie każ mi dłużej czekać – wyszeptałam.

    Maciej zanurkował więc między moimi udami, rozpoczynając całować moją cipkę, w taki sam sposób jak całował się ze mną w usta.

    Robił to z niesamowitą pasją i zaangażowaniem, jego język na początku pieszczot wiercił się po całej cipce, potem bardziej już skupiając się na masowaniu czubkiem języka mojej nabrzmiałej łechtaczki, która aż prosiła się o pieszczoty.

     Wierciłam się z rozkoszy bez opamiętania, teraz już nie ja panowałam nad swoim ciałem a spazmy rozkoszy płynące z oralnych pieszczot mojego krocza.

    Sapię pojękując z minuty na minutę głośniej i śmielej, kiedy czuję jak Maciej wpycha swój wygimnastykowany język najgłębiej jak się da we mnie, czuję się jakbym uprawiała seks z jego językiem.

    Po chwili znowu wraca do masażu łechtaczki, a ja szaleję z rozkoszy.

     Sama nie wiem czego chcę, pieszczot w środku czy na zewnątrz.

     Maciej jednak miał chyba pomysł jak pogodzić te dwie potrzeby, podtykając delikatnie jeden palec do mojej dziurki.

     Najpierw nie przestając językiem gmerać po łechtaczce, zrobił palcem kilka okrążeń wokoło mojej dziurki, po czym włożył go do środka głęboko i wyjął.

    Powtórzył ten zabieg kilka razy, a moje ciało uderzała kolejna fala rozkoszy.

     Nagle poczułam jak moja pochwa się wypełnia dwoma palcami mojego kochanka, rytmicznie wsuwanymi do środka i na zewnątrz palcami.

    Minetka z palcówką w wykonaniu tego człowieka to był jakiś obłęd.

    Jedyne czego chciałam to żeby już mnie przeleciał, lecz Maciek miał inny pomysł zaczynając wpychać delikatnie swój trzeci palec, tym razem w moją mokrą od spływającej mieszanki śliny z sokami obficie wypływającymi z cipeczki drugą dziurkę.

    W pierwszej chwili do głowy przyszła mi myśl o naszej wspólnej umowie jaką zawarliśmy przed spotkaniem, że moja dupka ma być nie tknięta.

     Lecz gdybym nawet chciała zaprotestować to i tak już było za późno, bo wszystkie trzy jego palce rozjeżdżały zarówno jak i moją cipkę, tak i drugą dziurkę.

    Tym sposobem pieszcząc językiem oraz ssąc od czasu do czasu moją łechtaczkę, pieprzył dwoma palcami moją pochwę i jednym palcem odbyt rytmicznie wkładając i wyjmując ze mnie swoje palce.

    Mix doznań jakie mi zafundował, dość szybko mnie doprowadziły do orgazmu.

    Kiedy  wszystkie dziurki były wypełnione, pierwszy raz w życiu tak mocno szczytowałam.

     Czułam jak szarpiąc się i wyjąc z rozkoszy jaką daję tak potężny orgazm zarówno jak moja cipka i odbyt pulsując zaciskają się i rozluźniają na palcach mojego wybornego jak się okazało kochanka.

    W trakcie mojego orgazmu nie ruszał już ręką, trzymając jedynie palce w obu moich dziurkach wykonując mimo wszystko ruch palcami tak jak by kogoś wołał, drugą ręką delikatnie masował mój wzgórek łonowy podtrzymując i wydłużając w ten sposób płynącą z orgazmu rozkosz.

    Kiedy już moje emocje lekko opadły, a ciało przestało się wić, Maciek wstał i powiedział, że ma nadzieje, że za taki orgazm, jemu też coś skapnie z oralnych przyjemności.

     Mimo poczucia lekkiego zmęczenia i odurzenia, usiadłam na krawędzi łóżka, mając przed swoimi oczami nie stojącego jeszcze penisa, który wisząc delikatnie napuchnięty, pulsował niemalże niezauważalnie, jakby chciał mi powiedzieć, abym jak najszybciej się nim zajęła.

     Zbliżyłam więc usta do mojego nowego przyjaciela, ręką złapałam go u jego podstawy i zaczęłam całować.

     Z początku całowałam go po boku momentami liżąc jego delikatną i przyjemnie pachnącą męskim przyrodzeniem skórę.

    Mimo jego stanu częściowego spoczynku czułam w dłoni, że penis mojego kochanka jest bardzo mięsisty i dość gruby, lecz jeśli chodzi o długość to nie wydawał się zbytnio duży.

    Czyżbym odkryła małe kłamstwo u Macieja?

    Sytuacja diametralnie zaczęła się zmieniać w momencie, gdy po raz pierwszy zanurzyłam w swoich ciepłych ustach jego członka.

     Ręce Macieja od raz po wędrowały na moją głowę, którymi zebrał wszystkie moje włosy w kitkę, tak aby nie przeszkadzały mi w pieszczotach oralnych jego stale pęczniejącego penisa.

    Z początku byłam w stanie włożyć sobie do ust praktycznie całego penisa, lecz z każdą taką próbą, jego penis robił się przeraźliwie wielki.

     No nic, na szczęście mój kochanek tak dobrze o mnie zadbał oralnie, że i ja nie chciałam być mu dłużna, więc ssałam tak jak tylko potrafiłam, próbując co jakiś czas włożyć go sobie najgłębiej jak się potrafię, lecz niestety odruchy wymiotne były tak silne, że szybko przerywałam, dysząc ciężko z powodu podduszenia członkiem.

    Wracając do pieszczot, całowałam go u jego podstawy, a ręką masowałam naciągając i ściągając skórę z jego nabrzmiałej główki.

     Mimo wieku mojego kochanka jego członek był bardzo twardy, dumnie sterczący, lekko skrzywiony w lewą stronę.

     Moje oralne starania mimo wszystko chyba dawały dużo przyjemności mojemu przygodnemu partnerowi, bo za każdym razem gdy patrzyłam się w górę ssąc i masując jednocześnie jego wielkoluda, widziałam jak mając zmrużone oczy oddychał nierówno, oddając się rozkoszy płynącej z moich zabiegów.

    Jak już wspominałam, moje maksymalne zanurzenie jego członka w moich ustach sięgało połowy penisa, więc rytmicznie nabijając się na jego maczugę, ssałam penisa jak szalona.

    Kiedy idealnie zgraliśmy ruchy mojej głowy z biodrami mojego kochanka, ten nadając w bardzo subtelny sposób rytm swoją ręką na mojej głowie, wkładał i wyjmował swojego dużego przyjaciela z moich ust z co raz to większą prędkością.

    Jego ruchy były płynne i zdecydowane, teraz to on przejął władzę na moimi pieszczotami, a ja posłusznie się temu poddawałam, próbując jak najlepiej spełniać rolę “oralnej pochwy” dla jego drąga.

     Po kilku minutach już naprawdę dużego tępa pieprzenia mojej buzi, Maciej szybko wyciągnął błyszczącego od mojej śliny penisa z moich ust i łapiąc go ręką u nasady główki, niemalże natychmiast wystrzelił obficie gęstą spermą w moim kierunku.

     Ponieważ nigdy wcześniej nie przyjmowałam lecącej spermy na twarz, bezwiednie odwróciłam głowę na bok, lecz mimo to czułam jak jego sperma spada na moje włosy, ucho, szyję i piersi.

     Było tego naprawdę sporo.

    – Przepraszam, że tak cię urządziłem, ale nie mogłem już wytrzymać – powiedział z lekki zawahaniem w głosie Maciej.

    – Nic się nie stało, muszę tylko iść doprowadzić się do porządku. – odpowiedziałam po czym poszłam do łazienki.

    W łazience stanąwszy przed lustrem zobaczyłam własne odbicie, ze wcześniej opisanym znakiem jaki pozostawił po sobie mój kochanek.

    Na widok spływającej po mnie spermy obcego jakby nie było mężczyzny, naglę poczułam jakby ostry skurcz w klatce piersiowej i nie był on na pewno przyjemny, a wręcz przeciwnie.

    Na widok mojej twarzy z lekko rozmazanym makijażem, resztkami szminki na ustach oraz po sklejanymi włosami, moją głowę zaczęły bombardować nieznośne i bardzo bolesne myśli, uświadamiające mi, że właśnie przed chwilą zdradziłam swojego chłopaka.

     Co prawda do penetracji członkiem póki co nie doszło, lecz mimo wszystko doszło do zbliżenia między mną, a innym facetem niż mój Szymon.

    Nie wiedziałam, czy czuć się jak dziwka, czy powinno być mi źle z tego powodu oraz czy będę potrafiła żyć ze świadomością, że jestem w związku z mężczyzną, który nie dość, że właśnie w tej chwili zdradza mnie z inną kobietą, to w dodatku sam namówił mnie do zrobienia tego samego z innym mężczyzną.

     Czy w naszym związku jest jeszcze miłość?

    Długo jednak nie miałam okazji zadręczać się tymi myślami, ponieważ po chwili w łazience pojawił się Maciej, zachodząc mnie od tyłu, głaszcząc i lekko masując moje młode nagie ciało.

    – Czy coś się stało? – zapytał zbliżając swoje usta ku mojej szyi.

    Nie wiem dlaczego, ale emanował jakąś dobrą energią, której moje ciało i umysł nie potrafiło odrzucić.

    Zwłaszcza czując jego na w pół stojącego olbrzyma, wciskającego się po swojej długości między moje pośladki, będąc pod wpływem nacisku przez nasze wtulone ciała.

    Nie dość, że jego dotyk, ciepły oddech na mojej szyi, powodował, że wszystkie moje troski natychmiast zniknęły, to jeszcze jego napierające co raz bardziej pulsujące prącie na moje ciało, powodowało, że znowu robiłam się gotowa, aby wreszcie poczuć go w sobie.

    Odbicie w lustrze całującego mnie mężczyzny, po szyi, uchu, rękami pieszczącego mój brzuch oraz piersi bardzo mnie podniecało.

     Nie będąc dłużna mojemu kochankowi, swoją dłonią masowałam jego penisa.

    – Może wrócimy do sypialni? – zaproponował.

    Nie wiem dlaczego, ale bez żadnego zastanowienia odpowiedziałam twierdząco.

    Złapał mnie więc za rękę i poprowadził z powrotem do łóżka, delikatnym ruchem ręki, sprawiając, że na nim usiadłam.

     Wszystko działo się szybko i w jednostajnym tempie.

    Kiedy tak siedziałam już na łóżku, on niczym lew skradający się do swojej kocicy, przykleił swoje usta do moich rozpoczynając na nowo taniec naszych języków i wzajemny masaż ust.

    Głową lekko napierał na mnie powodując, że się położyłam na plecach, a on namiętnie się ze mną całując z pozycji górnej, jedną ręką się podpierał łóżka, drugą zaś badał mnie po całym ciele, uciskając, głaszcząc, a nawet czasami delikatnie drapiąc.

     Każdy jego ruch przyprawiał mnie o dreszcze, które cyklicznie przeszywały moje ciało.

    Po pewnej chwili, położył się obok mnie zmieniając cel swojego zainteresowania z moich ust na szyję i piersi.

    Cudownie całował, każdy skrawek mojego ciała, tak jakby to był największy skarb jaki posiadł.

    Całując mnie tak, ręką gładził całe moje ciało, poruszając nią posuwiście od góry do dołu.

     Będąc pod wpływem jego niesamowitych zabiegów, nieświadomie lekko, lecz zauważalnie rozchyliłam nogi.

     Maciej potraktował to chyba jako małe zaproszenie, ponieważ jego ręka, najpierw gładziła wewnętrzną część moich ud, niby przypadkiem dotykając chwilami mojej rozgrzanej i mokrej muszelki.

     Maciej, był już bardziej zdecydowany, gdy całując, liżąc i ssąc moje sutki, robił mi po raz kolejny palcówkę.

    Z początku używał jednego palca, po chwili drugiego.

    Kiedy moja muszelka, była gotowa, poczułam jak ręka mojego kochanka, próbuję wpasować w nią trzeci palec.

     Z początku było bardzo ciasno, aż trochę zabolało, lecz po kilku subtelnych włożeniach i wyjęciach jego palców było mi już tylko dobrze.

    – Chcę go w środku… – Wyrwałam, nie mając kompletnie pojęcia skąd mi się to wzięło.

    Maciej, przerwał pieszczoty, złapał mnie za pierś całą swoją ręką i pocałował w usta.

    Zaraz później zmienił pozycję układając swoje ciało centralnie między moimi nogami, z przerażająco sterczącym penisem ze skierowaną główką prosto w moją niemalże dziewiczą cipkę.

    Dziewiczą, bo nigdy wcześniej nie miała okazji gościć tak pokaźnego kolegi w sobie.

    Maciek rozsiadając się wygodnie między moimi nogami, złapał swojego penisa i zaczął masować jego czubkiem moją muszelkę, delikatnie zagłębiając go w niej i wracając na łechtaczkę.

    Będąc pod wpływem szalonych emocji, mocno przygryzałam swoją wargę, pieszcząc jednocześnie obiema rękoma swoje piersi.

    Widok jaki miał wtedy, mierzący swojego penisa do wejścia mężczyzna, musiał być mega podniecający.

    Na pewno tak było, ponieważ chwilę później, poczułam jak czubek penisa, dotychczas masujący z zewnątrz moją cipkę, zaczął napierać do jej wnętrza.

    Robił to powoli i z wielką rozwagą, za każdym razem gdy poczułam ból, przestawał napierać.

    Jego właściciel doskonale wiedział, jak to się robi, wkładając stopniowo głębiej i głębiej.

    Pamiętam ten cudowny moment, kiedy główka jego penisa, wreszcie wskoczyła do środka, gdzie rozpoczęło się pełne jego natarcie.

     Było tak samo delikatne i ostrożne, lecz penis był już we mnie i jego częściowe wysuwanie z wsuwaniem, powodowało cudowne uczucie wypełnienia mojej pochwy.

     Byłam pod takim wrażeniem, że nie mogłam się skupić na niczym innym jak tylko na cudownym odczuciu rozpychania ścianek mojej cipki.

    Leżałam więc niemalże jak kłoda, stękając i pojękując z każdym ruchem penisa mojego kochanka.

    Z czasem jego ruchy nabierały tępa oraz wyrazistości.

    Rytmika jego ruchów była po prostu niesamowita.

    Powodowała, że mój umysł zatracił się całkowicie w rozkoszy jaką mi fundowała jego pała.

     Czasami na wskutek jego głębokiej penetracji wydawało mi się, że uderza w górną ściankę mojej macicy.

    W każdym bądź razie nigdy wcześniej nie byłam tak dokładnie i głęboko wypełniana.

    Uczucie było cudowne, czując jak jego wielki, gorący i twardy penis rozjeżdżał mnie od środka.

    Kiedy ciało Macieja opadło na moje, dokładnie dociskając mnie do łóżka, ruchy mojej miednicy z jego biodrami poruszały się w cudownej harmonii.

    Opuszczałam miednicę pozwalając niemalże całkowicie wysuwać się jego cudownemu penisowi i podnosiłam wysoko w trakcie jego powrotu do środka.

     Długi ruch wyjścia i wejścia we mnie powodował, że sapałam i jęczałam jak oszalała.

    Nasze oddechy były bardzo nierówne, a ciała mocno spocone.

    Cały okalający nas zapach oraz dźwięki chlupoczącej z podniecenia cipki dodawały całej sytuacji całkowicie innego wymiaru.

    Kiedy Maciej chciał się ze mną całować, ja nie byłam w stanie poruszać ustami, dysząc jedynie w kierunku jego ust.

    Kochaliśmy się tak jeszcze trochę, kiedy nagle Maciej zastygł miejscu.

    Myślałam, że właśnie kończy we mnie, a przecież nawet w prezerwatywie nie lubię jak ktoś to robi.

    – Nie chciała byś może zmienić pozycji? – rzucił po cichu zdyszany.

    Po chwili zaskoczenia, że to jednak nie koniec powiedziałam:

    – Jeśli tylko dam radę jej sprostać.

    Nagle poczułam jak mój kochanek obraca wyciągając całkowicie swojego dużego przyjaciela z mojej ciasnej jamki i kładzie się na plecach obok.

    Zrozumiałam, że chyba chciałby na jeźdźca, tak więc ja szybkim ruchem, dźwignęłam się zarzucając nogę na jego drugą stronę, patrząc chwilę w kierunku swojego krocza i widząc, jego potężnego przyjaciela posadziłam na nim swoją mokrą cipkę i przystąpiłam do masażu jego członka jej zewnętrzną częścią.

     Suwając się tak na nim czułam jak nierówności żył stymulujące moją łechtaczkę.

     Było mi dobrze, lecz mój przygodny partner chyba oczekiwał czegoś więcej, tak więc  łapiąc za mój pośladek dał do zrozumienia, abym się lekko uniosła, poczym nakierowując swojego penisa na moją dziurkę i uniósł swoje biodra pozwalając znowu wejść mu do mojego środka.

     Jego penis znowu nieustannie się we mnie zanurzał, a w tej pozycji wydawał mi się jeszcze trudniejszy do zmieszczenia.

    – No skarbie pogalopuj trochę na nim – wyszeptał dając mi jakąś dziwną chęć na przyspieszenie jego penetracji.

    W ferworze całej sytuacji siedziałam na jego kutasie, opierając się rękoma o jego tors i nawet nie zauważyłam kiedy mocno i dość szybko się na niego nabijając, wchodził we mnie aż po same jajka.

    Czułam jak co jakiś czas moja łechtaczka skleja się z jego podbrzuszem.

    Szybki galop momentami zwalniałam mocno nabijając się na jego członek, tak jakbym chciała go wchłonąć w siebie.

     Galop mnie tak zmęczył, że opadłam swoim ciałem na niego, kiedy ten mocno łapiąc mnie za pośladki sam zaczął nadawać szaleńcze tempo penetracji mojej wypiętej do tyłu cipki.

     Ładował mnie jak jakiś młot pneumatyczny, aż brakowało mi tchu.

    To szaleńcze tempo, sprawiało, że oddech mojego kochanka, stawał się co raz głębszy, aż wreszcie poczułam jak jego penis został błyskawicznie wyciągnięty z mojej lekko już obolałej od wariackiego tempa penetracji, a zaraz po tym czułam jak na mój wypięty tyłeczek i plecy spadają gorące dawki spermy.

    Nie mam pojęcia jak mogłam zapomnieć, że Maciej pieprzył mnie bez zabezpieczenia.

    To kolejna umowa, którą złamał.

    Jednak nie miała sił o tym myśleć.

    Oboje leżeliśmy tak wspólnie napawając się chwilą spełnienia.

     Byłam wykończona i nie wiem kiedy, a już spałam.

    Nad ranem obudził mnie zapach kawy i ciastka.

    Nie było niestety  już czasu, abyśmy mogli jeszcze raz oddać się szaleńczej namiętności jaką przeżyliśmy oboje nocą.

    Zbierając się i szykując do wyjścia moja cipka była dość mocno obolała i ciągle sprawiała wrażenie lekko rozciągniętej.

     Było mi i zapewne jemu cudownie, lecz nadszedł czas rozstania.

    Ponieważ, ta noc była tak wspaniała nie chciałam urywać tego kontaktu, dlatego zaproponowałam Maćkowi, że jeśli miałby ochotę kiedyś to powtórzyć to niech da mi znać, podając mu jednocześnie swojego maila i nr telefonu.

    Wyszliśmy za drzwi hotelu, w którym miałam okazję przeżyć coś co będę pamiętać do końca życia, dokładnie tak jak obiecał, a odbierając kluczę od pokoju z rąk Maćka usłyszałam krótkie i wyszeptane mi … Do zobaczenia… po czym odszedł do wyjścia.

     Jego słowa, znowu przyjemnie przeszyły moje wnętrze.

    Niedaleko obok, czekali już na mnie Szymon i Milena, z którą na odchodne wymieniłam uprzejmości, po czym rozeszliśmy się wszyscy.

    Idąc wtulona w Szymona zapytałam go czy się wyspał, lecz tak naprawdę nic mnie to nie obchodziło, bo myślami byłam z Maciejem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Przystojniaczek
  • Koniec Rutyny cz.1

    Rutyna zabija psychikę. Budzisz się, żyjesz, zasypiasz, śpisz, budzisz się… i tak w kółko. Dla jednych uporządkowane życie, dla drugich nuda, a trzeci są tak głupi że się nad tym nie zastanawiają. Moje dwa ostatnie lata życia to taka rutyna, chociaż muszę przyznać że remont rok temu trochę mnie pobudził. Ale później wszystko znowu utworzyło nieskończone koło rutyny. W sumie pracować musimy, trzeba z czegoś żyć, Pracę mam dobrą, pon-piątek 8h dziennie, blisko domu. Praca, o której marzyłem. 4Tyś złotych miesięcznie. Zaraz po skończeniu praktyki poszedłem do pracy, zarobiłem pieniądze i dogadałem się z rodzicami że oni zamieszkają na parterze a ja z młodszą siostro zajmiemy pierwsze piętro. Siostra i tak mieszka w internacie w innej miejscowości , więc mam całe piętro dla siebie. Czasami przyjeżdża na weekendy, podobnie tak jak starsza, ale to mi nie przeszkadza, młodsza cały weekend imprezuje(Licealistki już takie są) a starszą to widzę w domu raz na pół roku. Mam własny samochód i osobne wejście do mieszkania. Mino, że nie jestem zbyt religijny mama nakłada duży nacisk żebym chociaż chodził do kościoła (co sąsiedzi powiedzą)

    Ma inny płaszcz, długi, elegancki, szary. Ale poza tym to nic się nie zmieniła. Ta sama godz. to samo miejsce, zawsze ta sama szminka, nawet nogę na nogę zakłada tak samo i w tej samej kolejności. Przychodzi 9:50 zawsze, zawsze siada w tej samej ławce, naprzeciwko mnie, ławki są ustawione pod ścianą więc siedzimy do siebie twarzami.10:10- zaczyna ściągać pierścionek z palca przez 5 minut trzyma go w zaciśniętej dłoni a później wsuwa na ten sam palec z którego ściągnęła.

    Przez całe kazanie bawi się pierścionkiem z lewej ręki, wysuwa go i wsuwa na palec. Zdaje mi się ze nie jest to obrączka, zresztą zawsze przychodzi sama do kościoła, ale może jej mąż siedzi gdzieś indziej. Wychodzi z kościoła o 10:55, ja zawsze 11:05, nie wiem czemu nigdy nie wyjdę wcześniej żeby zobaczyć w którym kierunku idzie bądź jedzie. Nie wiem jak się nazywa, ani gdzie mieszka. Wygląda mi na 30-35 lat, elegancka kobieta, dobrze się ubiera. Ma proste włosy po ramiona, farbowane za ciemny brąz. Botki na obcasach. W lecie kiedy jest gorąco ubiera zazwyczaj białą koszulę i damską marynarkę, kiedy koszule ma włożona w spodnie, wyraźnie widać jakie ma ogromne piersi, pośladki ma małe, dobrze to maskuje zakładając luźne spodnie. Przez całą godzinę potrafię się w nią wpatrywać, lecz nasz wzrok nigdy się nie spotkał.

    Jest poniedziałek godz 16:30 jestem już po pracy i obiedzie, ze względu ma nie najgorszą wiosenną pogodę, ściągnąłem rower z wieszak w garażu, zrobiłem rozgrzewkę i postanowiłem sobie przejechać dziś jakieś 20km. Jak dla mnie to trasa taka średnia, zdarzało się ze robiłem 55km ale to w czasie urlopu. Po przejechaniu 5 może 6km komórka zaczęła mi wibrować w tylnej kieszeni, zatrzymałem się na poboczu i odebrałem. Numer był mi nie znany ale pomyślałem ze może któryś ze znajomych ma nowy nr .

    -Słucham.

    -Jest pan w tej chwili w domu?

    -Nie, nie jestem.

    -A jak daleko jest pan od swojego domu?

    Co do cholery, sobie pomyślałem, dzwoni do mnie ktoś nieznajomy i nawet się nie przedstawia tylko pyta jak daleko od domu jestem. Z głosu wydawało mi się że kobieta.

    -Mogę wiedzieć z kim rozmawiam?- zapytałem rozglądając się wokół.

    -Mam dla pana propozycje.

    -Nie mam czasu na reklamy, ale dam pani minute na przekonanie mnie abym się nie rozłączył.

    -Ładny miałam wczoraj płaszcz?

    Serce mi stanęło, nogi zesztywniały, zrobiło mi się gorąco.

    -Dam panu minute na zastanowienie się? Zadzwonię za minute.

    Po tych słowach się rozłączyła. Jaka jest odpowiedź? Ta minuta zdawała mi się godziną.

    Zastanawiałem się co jej powiedzieć jak oddzwoni, a może nie oddzwoni.

    A jednak dzwoni, ręce mi się strasznie pocą, odbieram.

    Od razu słyszę pytanie-

    -Słucham i co z tym płaszczykiem?

    -Ładny ale ten czarno biały w jodełkę który nosiła pani po Wszystkich świętych bardziej mi się podobał- Chyba zjebałem swój pierwszy podryw.

    -Zatem jak daleko jest pan od swojego domu- ulżyło mi jak ją usłyszałem.

    -Jakieś 6km od domu.

    -Będzie miał pan czas dziś wieczorem?

    -Oczywiście.

    -Więc proszę przyjechać dziś o 20 pod adres który wyśle panu sms-em.

    -Z przyjemnością się zjawię.

    Rozłączyła się, zawróciłem rowerem w stronę domu. Jechałem powoli myśląc o tej rozmowie.

    Podany mi adres był mi średnio znany, więc więc wyszukałem sobie w Googlach gdzie to mniej więcej jest.

    Dom na którym wisiał nr20 stoi za miastem. Typowy dom jednorodzinny. Aby tu dojechać nie przejeżdżałem przez miasto tylko objechałem sobie bocznymi ulicami. Tak jest szybciej, droga którą przejechałem to jakieś 10km, przez miasto to by było około 6-7km.

    Ubrałem się dość elegancko, nie wiedziałem co mnie czeka. Krawatu nie miałem ale i tak było mi strasznie duszno i gorąco, przed przyjazdem tutaj dobrze się wymyłem, ale i tak już zdążyłem się spocić. Przed przyjazdem tutaj pomyślałem że i tak już jeden chuj, więc wstąpiłem do znajomej i kupiłem kwiaty, nie wiem czego oczekuje ale w głowie mi szumi.

    Podchodzę do drzwi biorę głęboki wdech i dzwonię dzwonkiem. Po paru sekundach słyszę kroki za drzwiami, trzask przekręcanego klucza i drzwi otwierają się na oścież…

    W drzwiach stoi ona, wpatruję się w jej oczy dobre parę sekund. Szybka zbieranina myśli i do roboty

    -Dobry wieczór- kłaniam się nisko po czym wręczam jej kwiaty. Jest zdziwiona ale je przyjmuje.

    Bukiet jest spory, wydałem na niego 170zł, przygląda mu się z uśmiechem.

    -Bardzo dziękuje są wspaniałe, skąd pan wziął taki kwiaty o tej godzinie?- zapytała uśmiechnięta.

    -Znajoma jest kwiaciarką i wisiała mi przysługę. (Może i jest kwiaciarką ale i tak zapłaciłem 170 zł).

    -Oł, zapraszam do środka, na dworze jest zimno.- Jest całkiem miła.

    -Zapraszam, proszę się rozgościć.- obróciła się do mnie tyłem i ruszyła korytarzem, miała na sobie lekką białą koszule i obcisłe dżinsy, jej pośladki były naprawdę małe. Zauważyłem że ma na sobie szpilki więc postanowiłem nie ściągać butów i ruszyłem za nią.

    Salon był spory, właściwie to jest połączony z kuchnią.

    Odnalazłem ją wzrokiem w kuchni przy zlewie, nalewała wodę do szklanego wazonu, rozglądnąłem się po salonie. Ładny, jasna karnacja wnętrza i do tego zaświecone chyba wszystkie światła w domu, dość mocno raziły. Kiedy już kierowałem wzrok na kuchnię, ona dochodziła już do mnie z wyciągniętą dłonią.

    -Magdalena, miło mi poznać.- Na jej twarzy wyraźnie widniał uśmiech.

    -Radosław, mi również miło.-Uścisnąłem jej ciepłą dłoń.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    a b

    Postaram się napisać cz2 w środku tygodnia.