Author: admin

  • Mama. przygoda zycia

    Witam, historia którą chcę wam opowiedzieć miała miejsce, a właściwie rozpoczęła się dwa lata temu. Jest ona oparta na faktach (80% prawdy, 20% fikcji).

     

    Mieszkam na południu polski, wraz z moimi rodzicami i młodszym bratem, Nazywam się Marek, 18 lat. jestem ciemnookim szatynem, wysportowana sylwetka, lecz nie za bardzo umięśniona, 175 cm wzrostu. Moja mama Marta ma 38 lat, długowłosa brunetka, szczupła, średniej wielkości piersi i jędrny tyłek. Reszta rodziny nie odgrywa w tym opowiadaniu znaczącej roli, z tego powodu pominę ich opisy.

     

    Będąc w 6 klasie pierwszy raz się masturbowałem, wtedy zaczęła się moja fascynacja kobietami, najbliższą w moim życiu kobietą była moja mama, więc to jej zacząłem poświęcać najwięcej uwagi.

    Często przymierzałem jej ubrania, w nocy jak oglądaliśmy wspólnie całą rodziną filmy, gdy rodzice zasnęli wtulałem się w mamę (zazwyczaj leżała na boku, starałem się dotknąć jej tyłka a nawet przyłożyć penisa, po pewnym czasie sen mojej matki nie był już tak twardy i zaczęła domyślać się co robię, dostałem nawet kilka razy owal, ale w taki sposób żeby nikt nie usłyszał. Czas mijał a ja bezskutecznie próbowałem z tym walczyć.

     

    Pewnego razu około dwa lata temu, tato musiał pojechać na tydzień do Krakowa a następnie na kilka dni do Warszawy (pracuje w firmie budowlanej i miał za zadanie spotkać się z inwestorami). były to wakacje więc brat pojechał na dwa tygodnie do kuzynów do Gdańska, ja zostałem sam z mamą która wzięła półtora tygodnia zaległego urlopu aby odpocząć. często w okresie wakacji miała firmowe spotkania integracyjne, lub urodziny/imieniny koleżanek, w tym roku tak się złożyło że większość imprez wypadała w tedy gdy mama miała wolne.

     

    Pierwszą imprezę miała w środę, ja dopiero w czwartek miałem do odebrania prawo jazdy, więc mama postanowiła że wróci taksówką. W środowy ranek uznała że nie ma w czym pójść, więc zabrała mnie do sklepu, abym doradził jej(zawsze robił to tata ale tym razem nie mógł. Kupiła sobie czarną dość krótka opinającą spódnicę i do tego luźną koszulkę z małym dekoltem. Powiedziała mi abym poszedł kupić dla nas lody a ona kupi jeszcze bieliznę. zgodziłem się bez wahania.

     

    gdy wróciliśmy do domu mama wzięła szybką kąpie, ja w tym czasie z ciekawości zobaczyłem jaką bieliznę kupiła: czarne z czerwonymi dodatkami, koronkowe stringi w zestawie ze stanikiem i czarne pończochy. trochę się zdziwiłem ale jednocześnie ucieszyłem. Widziałem jak raz ma na sobie stringi (miała dwie pary), ale nigdy nie widziałem jej w pończochach. po kąpieli zaczęła sie zbierać, poprosiła mnie jedynie o zapięcie spódnicy która miała zamek z tyłu. gdy się zebrała wyszła z domu, powiedziała że już koleżanka na nią czeka, faktycznie auto stało na podwórku.

     

    Gdy mama wróciła (ok 3 nad ranem) przebudziłem się aby napić się wody, na korytarzu minąłem sie z mamą. w oczy rzucił mi się zamek spódnicy który był z przodu, lekko z boku a nie z tyłu tak jak przed wyjściem. długo o tym myślałem.

     

    Następna impreza zapowiadała się na piątek, tym razem zawiozłem mamę (tym razem ubrana w także czarną sukienkę z dury obcisłą, poniżej pasa natomiast luźną, powiewną), obiecała mama, że jak skończy to zadzwoni po mnie. wysiadając z auta dała mi buziaka w policzek, rzadko to robi.

    Czekając na telefon od mamy oglądałem filmy w TV. nagle usłyszałem jak podjeżdża auto (mamy podświetlany podjazd z czujnikiem ruchu), było to to samo które przyjechało po mamę w środę. Gdy mama otworzyła drzwi i zaświeciło się światło w aucie. Ujrzałem wtedy że kierowcą jest jakiś mężczyzna z którym mama zaczęła się namiętnie całować. jak auto odjechało wyszedłem po mamę widząc że idzie mocno chwiejnym krokiem. jedną rękę położyła mi na ramieniu, ja natomiast swoją dałem jaj na pośladek, początkowo przez przypadek lecz nie słysząc słowa sprzeciwu tam ja zatrzymałem. Gdy weszliśmy do domu zapytałem czemu nie dzwoniła, odparła że koleżanka jej zaproponowała. Koleżanka?- zapytałem, to kim był ten mężczyzna z którym się całowałaś?, przestraszonym głosem powiedziała, że to pierwszy raz i do niczego więcej nie doszło. Drążąc temat zapytałem czy to dla niego ostatnio ściągała spódnicę?. Normalnie nie odważył bym się na taką rozmowę, ani na tak bezpośrednie pytania, ale otuchy dodawał mi stan w jakim była. Akurat doszliśmy do jej pokoju, gdy zaświeciłem światło dostrzegłem na jej pończochach i kawałku sukienki białą mokrą plamę, lecz widząc zakłopotanie mamy nie pytałem już o to. Po chwili jąkania odparła że więcej to się nie powtórzy, i błagała obiecując że zrobi dla minie wszystko co tylko zechcę, abym nie mówił tego nikomu. Usiadłem obok mamy na łóżku, i spokojnym głosem powiedziałem:

    -Wiem, że masz swoje potrzeby, dlatego nikomu o tym nie powiem, ale masz więcej tego nie robić, jeśli będziesz potrzebowała seksu powiedz mi.

         Dziękuję, ale jesteś moim synem, więc nie możemy.
        Tak, jestem twoim synem, dlatego nie będzie to zdrada, tylko powrót do miejsca z przeszłości. Do miejsc budzących pozytywne odczucia każdy lubi powracać.

    Wtedy mama popatrzyła na mnie, a ja niewiele myśląc pocałowałem ją w usta, było wart ponieważ mama to odwzajemniła. położyła się na łóżku, lekko zginając nogi w kolanach. Ja położyłem się na niej między jej nogami. całowaliśmy się tak leżąc dobrych kilka minut. Pocałunek ten przerwało zdejmowanie przez mamę ze mnie koszulki, a następnie spodni które pomogłem zrzucić. moje bokserki zrzuciła nogami mama, przez chwilę jeszcze mnie całując. Gdy byłem już nagi, złapałem mamę pod plecy i przewróciłem się z nią, tak że to ona teraz leżała na mnie. rozpiąłem zamek w jej sukience, która po chwili wylądowała na podłodze. Marta podniosła nogi do góry ściągając przy mojej pomocy stringi. Jak Już oboje byliśmy nadzy, zaczęła mnie mama ujeżdżać (nigdy nie miałem dziewczyny, a to był mój pierwszy raz więc długo nie wytrzymałem), powiedziałem o tym mamie, dodając że zaraz dojdę.

        Bardzo dobrze – odrzekła mama.
        Nie boisz się ze zajdziesz w ciążę?
        Spokojnie, zaraz po tym jak dowiedziałam się że ojciec wyjeżdża w delegację zabezpieczyła  się.

    Zalałem miejsce swojego pochodzenia dużą ilością spermy, znacznie większą niż kiedykolwiek miałem podczas masturbacji. Zmęczeni położyliśmy się obok siebie i nago zasnęliśmy.

    Gdy rano wstałem (w sumie było już południe, mamy nie było obok mnie, przestraszyłem się ze to było jednorazowe zajście i więcej się nie powtórzy, zauważywszy że nasze ciuchy wraz z bielizną są porozrzucane po pokoju, przeszedłem po domu ciągle nago zobaczyć gdzie jest mama, lecz nigdzie jej nie było.

    Proszę o opinię, jest to moje pierwsze opowiadanie. napisałem je aby podzielić się  innymi moimi przeżyciami. Jeśli się podobało napiszę kontynuację.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    a b
  • WitcherVerse – Triss opuszcza Loze

    -Nie wydaje mi się, żeby to skończyło się dla Ciebie dobrze. – Powiedziała Keira unosząc kielich wina do swoich ust.
    -Może zapomniałaś, ale jesteśmy tajną organizacją której celem jest detronizowanie władców. Chyba nie oczekiwałaś od nas radosnego pożegnania i życzeń szczęścia?
    -Nie mam zamiaru w jakikolwiek sposób próbować zakłócić działań Loży, macie na to moje słowo. – Twardo zapewniła Triss. Keira zaś milczała. – Poza tym, znamy się wszystkie od wieków prawda?
    -Prawda, coś w tym jest. – Keira siorbnęła wino. Jasno było widać, że ten argument nie robił na niej żadnego wrażenia.
    -W ogóle nie powinnam do was przystawać. – Triss patrzyła na nią błagalnie. – Proszę, Keira, pomóż mi. Jestem pewna, że uda Ci się przekonać resztę.
    -Mogłabym spróbować. – Stwierdziła Keira, a jej butny uśmieszek stał się jeszcze bardziej ostry. – Co mi zaoferujesz w zamian?
    -Czego byś sobie życzyła?
    -Jest coś – Keira odstawiła żywo kielich z winem na stojący opodal stolik – Jest coś co bym chciała, ale obawiam się, że możesz tego nie udźwignąć.
    -Wiesz, że muszę opuścić Lożę i jestem gotowa na wszystko.
    -Dobrze więc, skoro tak twierdzisz. O wiele bardziej podobałaby mi się ta rozmowa gdybyś była naga.
    Triss spojrzała na nią oburzona, ale i zaskoczona. Słyszała plotki o tym, że Keira lubiła towarzystwo nie tylko mężczyzn, ale i kobiet. Prawdę mówiąc, rozważała wszystkie za i przeciw. Była to jednak niska cena za wolność. Loża długo by nie przetrwała. Jej koleżanki wikłały się w coraz bardziej skomplikowane i zbyt trudne dla nich gierki. Była pewna, że wkrótce ich działania ujrzą światło dzienne. Dlatego im szybciej opuści ich szeregi tym lepiej. 
    Uniosła ręce, decydując się, żeby rzucić zaklęcie które zniknie jej ubranie, kiedy Kiera potrząsnęła głową.
    -Nie moja droga, zrób to klasycznie.
    Wahając się nieco, Triss zaczęła rozpinać guziki swojego ubrania. Znały się od dawna, konkurowały ze sobą, przyjaźniły się. Teraz stała przed nią i rozbierała 
    się. Nie pomagało też to, że Keira była wyjątkowo podekscytowana całą sytuacją, a wyraz jej twarzy był jeszcze bardziej pyszny niż zwykle.
    Najpierw zdjęła buty, potem spodnie i dopiero tunikę. Całość zajęła jej dłużej niż myślała. W przeciwieństwie do Keiry która zwykle nosiła kolorowe suknie, Triss wolała bardziej funkcjonalny ubiór. Zarumieniła się gdy stała przed nią tylko w bieliźnie.
    -Wszystko, moja droga.
    Była czerwona jak burak gdy zdejmowała biustonosz. Ręce zdawały się opierać jakby miały własna wolę. Było trudniej niż się spodziewała. Stawiała czoła wielkim niebezpieczeństwa bez mrugnięcia okiem, a teraz zwyczajne rozebranie się przed Keirą było dla niej wyjątkowo upokarzające. Wzięła głęboki wdech i zsunęła majtki, niedbale odrzuciła je na bok z udawanym niedowierzaniem. Nagle poczuła się zawstydzona i zasłoniła się rękoma. 
    -Teraz, wykorzystam mój głos w poparciu twojej prośby. W zamian, będziesz spełniać moje zachcianki tego wieczoru, zrozumiałaś?
    Triss pokiwała głową. Nie specjalnie uśmiechało jej się spędzenie nocy z Keirą, ale też nie czuła się bardzo wykorzystana. Było to nowe przeżycie, po którym miała być wolna.
    -Cudownie. Oprzyj swoje dłonie na głowie i obróć się dookoła powolutku. Chcę przyjrzeć się temu twojemu pięknemu ciału.
    Triss obracała się wedle rozkazu, zawstydzona tym, że jest niczym obraz lub rzeźba wystawiona na widok. Keira zawsze była egoistką, odpychało ją pokazywanie się dla jej zadowolenia. Pomimo to, zauważyła lekko przerażona, że robi się wilgotna, a jej sutki twardnieją.
    -Teraz rozumiem dlaczego tylu mężczyzn wariowało na twoim punkcie. Podejdź tutaj do mnie i zdejmij mi buty.
    To przyszło jej z łatwością. Triss usiadła u stóp Keiry i zaczęła zdejmować jej wyszukane buty.
    -Moje stopy są wyjątkowo zmęczone. Może pomasujesz je dla mnie?
    Triss skinęła posłusznie głową i zaczęła ugniatać stopy Keiry, podciągając jej sukienkę do góry, masując jej podeszwy, kierując się aż do łydek. Triss coraz bardziej się podniecała. Było coś niesamowicie erotycznego w usługiwaniu Keirze.
    Keira spojrzała w dół na swoją rywalkę z wyraźną satysfakcją. Przypominała sobie ile to razy Merigold wmanewrowała ją w szamotaninie na szczeblu władzy. Rozkoszowała się jej pokorną postawą. 
    Masaż był wspaniały i Keira nie odzywała się przez chwilę, po prostu dała Triss swoje stopy w jej delikatne dłonie. Lubiła Triss. Prawda, była uparta i ciężko się z nią współpracowało, ale gdyby ją trochę przytemperować i umieścić w odpowiednim miejscu byłaby wspaniałą towarzyszką.
    Widziała, że Triss również jest pobudzona. Jej oddech był nierówny, gdy jej dłonie ruszały się w górę i w dół, czasem nawet z jej ust wyrywał się krótki pomruk przyjemności. To pewnie przez to, że jest taka uległa wobec mnie, myślała Keira z zadowoleniem. Siedziało to w jej umyśle. Teraz, nie powinno być problemu z ponownym przymuszeniem Triss do podobnej przysługi w przyszłości. Loża była potężna, a Triss nie będąc jej członkiem musiałaby się mocno targować o jej usługi.
    Z tą piękną myślą w głowie, Keira ściągnęła przez głowę swoją sukienkę i położyła dłoń na głowie Triss, przysuwając ją do swojej cipki. Triss nie potrzebowała wskazówek i sama ściągnęła jej majtki i łapczywie zaczęła lizać jej cipkę.
    Nigdy tego nie robiła, to była jasne dla Keiry. Ale entuzjazm z jakim to robiła był godny podziwu. Dotyk jej języka była cudowny, gdy wędrował po całej cipce i napierał na łechtaczkę. Przyjemnym również było patrzenie w dół na Triss której twarz aż błyszczała od soczków, jej zmysłowe kasztanowe włosy opadające na oczy. Z jęknięciem podniecenia Keira przycisnęła głowę Triss mocniej do swojego łona.
    -Merigold, moja droga, jesteś pierwszorzędną mineciarą. – Podyszała przez chwilę zanim dokończyła. – Wiesz, absolutnie uwielbiam gdy ktoś bawi się moją dupką, może tak włożysz mi tam swój malutki paluszek, co skarbie?
    Triss się podporządkowała. Nigdy by nie pomyślała, że będzie palcować jej tyłek. Co gorsze podobało jej się to, z każdym życzeniem Keiry przechodził ją przyjemny dreszczyk.
    Z ustami Triss na cipce i palcem w tyłku, Keira nie potrzebowała dużo czasu aby zacząć szczytować. Gdy czuła, że się zbliża orgazm, podniosła nogi i zacisnęła je na głowie Triss. Zawsze podczas orgazmu doznawała obfitego wytrysku. A właśnie doszła, jej soki tryskały po całej twarzy Triss. Czuła jak wykonuje ona instynktowne ruchy, żeby się odsunąć, ale trzymała ją mocno nogami.
    Gdy już wszystko minęło, Keira rozluźniła nogi i opadła na fotel.
    -No proszę, Merigold, wyglądasz uroczo, cała w moich soczkach.
    Triss łapała oddech, po cichu wycierając oczy. Była wyraźnie nadal podniecona, Keira z przyjemnością patrzyła jak z jej cipki kapały krople.
    -Moja droga, chciałabyś pewnie też dojść?
    Triss nie mogła wydusić z siebie ani słowa. Jedynie pokiwała głową.
    -Obawiam się, że nie jestem za lizaniem innych, ale sama to uwielbiam. Ale możesz się podotykać sama, na podłodze, przede mną.
    Triss wzdrygnęła się. Kolejne poniżenie ze strony Keiry, właśnie dostała od niej pozwolenie na masturbowanie się. Nie mogła się oprzeć. Prawie wbrew swojej woli usadowiła się na ziemi i rozchyliła nogi, delikatnie dotykając się po cipce.
    Keira sięgnęła po kielich wina, napiła się.
    -Moja droga, obawiam się, że nie była z tobą do końca szczera. Pomogę ci owszem, ale moje poparcie to za mało. Będziesz musiała przekonać do siebie jeszcze Filippę i Shealę.
    -Co!? – Triss była zszokowana
    -Oj nie przejmuj się tym kochana, obie na pewno będą chętnie zawrzeć z Tobą taki sam układ jak ja. Podobałoby ci się to prawda? Byłabyś zadowolona usługując im.
    Normalnie tam myśl byłaby dla Triss odrażająca. Teraz, w takim podnieceniu, jęk przyjemności wydarł się z jej ust.
    -Tak jak myślałam. Obawiam się tylko, że ich upodobania są nieco bardziej wyrafinowane niż moje.
    Keira wypiła do dna wino i odstawiła kielich.
    -Filippa będzie chciała najpierw wychłostać twoją zgrabną pupcie, nim dopuści twoje usteczka do swojej szparki. Taka jej przyjemność.
    Triss wyobraziła sobie siebie klęczącą z twarzą przy podłodze i komnatach Filippy, z wypiętym, czerwonym tyłkiem. Czuła, że te myśli zbliżają ją do orgazmu.
    -A co do Sheali, cóż, jest po prostu zołzą. Na pewno wykorzysta cię w jakiś wymyślny sposób. I tego jestem więcej niż pewna. Zatęsknisz wtedy za razami które wymierzy ci Filippa.
    Keira zaśmiała się.
    Triss wzdrygnęła się na myśl bycia zabaweczką Sheali. Nigdy za sobą nie przepadały, więc Sheala mogłaby wykazać się okrucieństwem wobec niej. Musiała jednak zrobić wszystko, żeby opuścić Lożę. Wraz z rozchodzącym się śmiechem Keiry, po pomieszczeniu rozszedł się głośny jęk Triss. Właśnie doprowadziła się do orgazmu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mazoga

    Taki pomysł, żeby popisać coś w temacie gier. Może i coś innego wezmę na tapetę poza wiedźmińskimi dziewczętami.

  • Dorotka – Wakacje w Chorwacji, pierwszy anal

    Nadchodziło lato i razem z Dorotką mieliśmy ochotę na odpoczynek w jakimś ciepłym miejscu nad morzem. Padło na Chorwację, którą polecili nam rodzice Doroty łącznie z apartamentem w miejscowości Mimice na Riwierze Makarskiej. Nasza córeczka miała już dwa latka, więc spokojnie mogliśmy ją zostawić u dziadków, co zresztą zrobiliśmy. Moja żona zarezerwowała nam miejsca w tym apartamencie pożegnaliśmy się z rodzicami, dzieckiem i pojechaliśmy na wymarzone wakacje.

    Po kilkunastu godzinach podróży dojechaliśmy nad piękne, słoneczne i gorące Chorwackie wybrzeże. Przywitaliśmy się z właścicielami pensjonatu, którzy zaprowadzili nas do naszego apartamentu z olbrzymim tarasem oraz z widokiem na morze. Ja zająłem się rozpakowanie bagaży a moja ukochana szybko zrzuciła ciuszki i w stroju Ewy zaczęła zażywać słonecznych kąpieli na tarasie, który położony był tak, że postronne osoby nie mogły widzieć, co się na nim dzieje z wyjątkiem okienka na klatce schodowej prowadzącej na strych. Po rozmieszczeniu wszystkich gratów i ciuchów w szafach dołączyłem do mojej seksownej żonki siadając przed nią i pieszcząc jej zgrabne stópki, co lubiłem robić godzinami.

    Wieczorem zjedliśmy kolacje i już w zasadzie po ciemku uprawialiśmy upojny seks na tarasie na materacu przyniesionym z sypialni – było cudownie. Zmęczeni szybciutko wróciliśmy do pokoju gdzie zasnęliśmy. Nazajutrz obudziło nas pukanie do drzwi. Zaspany poszedłem otworzyć a tam zaskoczenie za drzwiami zobaczyłem Roberta – kochanka mojej żony. Później dowiedziałem się, że wszystko było dokładnie ustawione i zaplanowane przez moją Dorotkę. Najpierw widokiem kochanka żony zdenerwowałem się, ale po dłuższym przemyśleniu przyszło podniecenie i przypomnienie tego, co robili pamiętnego sylwestra. Robert miał pokój naprzeciwko naszego apartamentu. Muszę nadmienić, że na tym piętrze a było to ostatnie piętro nie licząc strychu były tylko te dwa apartamenty.

    Robert zmęczony podróż położył się spać a ja z Dorotką po śniadanku poszliśmy nad morze poszukać sobie jakiegoś ustronnego miejsca. Troszkę pochodziliśmy i znaleźliśmy mała plażę w sam raz dla nas. Dorotka szybciutko zrzuciła ciuszki i nagusieńka wskoczyła do cieplutkiego morza. Ja rozłożyłem parasol leżaczki i usiadłem popijając piwko obserwowałem moją piękną żonę jak pluska się w wodzie. W między czasie na „naszą” plażę przyszły jeszcze trzy osoby jeden facet i dwie panie jedna na oko 25 a druga 55 lat a chłopak w wieku młodszej jak się później okazało Niemcy – małżeństwo z mamą dziewczyny. Zacząłem się zastanawiać jak Dorota wyjdzie z morza bez ubrania, ale po chwili okazało się, że panie szybko zrzuciły staniki pozostały toples. Dorotka jeszcze jakiś czas pluskała się w wodzie, po czym wyszła i bez skrępowania zaczęła się wycierać ręcznikiem. Chłopak obserwował ją bardzo intensywnie i co jakiś czas odwracając się do pań cos z nimi dyskutując. Panie po jakimś czasie wskoczyły do wody a chłopak zaczął czytać gazetę od czasu do czasu obserwując opalającą się Dorotkę. Minęła dłuższa chwila i mama z córeczką wyszły z wody zaczęły się wycierać i również zrzuciły majteczki jak moja żonka. Młoda Niemka nie była zbyt atrakcyjna – bardzo chuda praktycznie bez piesi i z krótkimi włosami i jak dla mnie brzydką twarzą. Za to mama jej była seksowna, lekko puszysta z dużym biustem i pięknym uśmiechem oraz z bardzo zadbanymi stopkami a jest to mój fetysz. Niemiec widząc, co zrobiła żona z teściową również pozbył się odzienia i tekstylny pozostałem tylko ja. Nie na długo zresztą, bo, po jakim czasie starsza z pań podeszło do nas i gestami (nie znamy niemieckiego) zasugerowała abym i ja pozbył się odzienia. Trochę się krępowałem, bo moje przyrodzenie po pierwsze było mniej okazałe od jej zięcia, a po drugie obserwując jej bujające się piersi i cipkę z obfitymi wargami mój penis był w stanie wzwodu. Dorota widząc moje ociąganie się wstała podeszła i zsunęła mi slipki. Panie zachichotały widząc moja erekcję coś skomentowały między sobą i wróciły do swoich czynności a my do swoich. Na plaży siedzieliśmy do wieczora, po czym wróciliśmy do naszej kwatery jak się okazało Robert już wypoczął i przygotował dla nas kolacje na naszym terasie. Dorota wzięła prysznic i po nabalsamowaniu się wyszła do nas na taras oczywiście bez odzienia. Teraz ja udałem się wziąć prysznic. Gdy wróciłem zastałem moją żonkę na kolanach u nagiego Roberta. Nie mając innej możliwości podniecony skonsumowałem kolację, do której Robert zakupił u gospodarza pyszne winko.

    Po kolacji zostałem poproszony o wejście do pokoju, co uczyniłem i wielce podniecony słuchałem odgłosów pieszczot i seksu dochodzących z tarasu. Po dłuższym czasie najpierw do pokoju wszedł Robert pożegnał się ze mną i poszedł do siebie. Następnie przyszła moja żona, podeszła do mnie pocałowała mnie w usta – po jej twarzy spływała sperma Roberta. Usiadła koło mnie ręką doprowadziła mnie do finału, po czym wzięła prysznic powiedziała, że dzisiaj śpi z Robertem i wyszła do niego całkiem nago. Cóż było robić, wypiłem jeszcze troszkę wina i położyłem się spać myśląc cały czas, co oni robią u niego w apartamencie. Szybko zasnąłem budząc się dopiero rano, gdy poczułem zapach smażonej jajecznicy, którą przygotowywała moja ukochana. Podała mi śniadanie, podczas którego oświadczyła, że dzisiaj z Robertem chce spróbować seksu analnego. Zacząłem protestować, ponieważ ja nigdy nie mogłem tego zrobić, a na samo wspomnienie, że bym chciał Dorota bardzo się denerwowała i mówiła, że ta część ciała do tego nie służy. Teraz ona chciała tego spróbować i to nie ze mną, ale z kochankiem, jako pierwszym. Moje protesty na nic się zdały. Powiedziała, że i tak to zrobi, więc nie ma sensu bym się spalał, jeśli chcę być przy tym obecny. Po godzinie przyszedł Robert przynosząc irygator i żel nawilżający. Wszyscy przebraliśmy się i udaliśmy się na plażę. Cały czas rozmyślałem, co to będzie wieczorem do tego stopnia, że nie zauważyłem jak młoda Niemka zrobiła loda swojemu mężowi na plaży.

    Wieczorem po przyjściu z plaży i wzięciu kąpieli Dorota poprosiła mnie abym zrobił jej lewatywę, co uczyniłem z wielką ochotą i ogromnym podnieceniem. Miło było wkładać irygator do jej drugiej dziurki, jak dla mnie do tej pory zakazanej. Po wypróżnieniu jeszcze raz wzięła prysznic, nabalsamowała się i ze zrobionym przeze mnie drinkiem wyszliśmy na taras w oczekiwaniu na przyjście kochanka. Byłem bardzo zdenerwowany i zarazem podniecony cały czas siedziałem na tarasie ze sterczącym fiutem. Po drugim drinku przyszedł Robert pocałował Dorotkę wziął ją na ręce i zaniósł do naszego łóżka mówiąc, że może być głośno, więc lepiej zrobić to w pokoju. Mnie przypadło siedzieć w fotelu i przyglądać się rozwojowi wydarzeń. Na początku zaczęli się pieścić Robert lizał jej cipkę i pupkę a ona całowała jego członka oraz wsuwała go do ust. Ja przyglądając się całej sytuacji zastanawiałem się jak jego ogromny członek zmieści się w tyłku mojej żony. Po pieszczotach przyszedł czas na właściwą zabawę. Robert zaczął intensywniej pieścić pupkę Dorotki, liżąc ją tam i próbując wepchnąć jej tam język. Kazali mi podać żel po cym Dorotka klęknęła wypięła pupkę w moim kierunku abym wszystko widział, a Robert wycisną na nią żel i zaczął pieścić palcem jej dziurkę mówiąc przy tym żeby się rozluźniła. Po kilkunastu minutach pieszczenia pupci delikatnie zaczął wpychać do środka palec, który ku mojemu zdziwieniu wszedł do środka bardzo sprawnie. Dorota, co było widać naprężyła przy tym całe swoje ciało mocno zaciskając odbyt na palcu kochanka. Ten znowu zaczął szeptać, aby się rozluźniła. Gdy to uczyniła zaczął wpychać jej do pupy drugi palec, który po chwili już z większym oporem, ale wszedł do środka. Chwilę masował ją w ten sposób ona jęcząc cichutko zaczęła pieścić paluszkami swoją cipkę. Po jakimś czasie Robert wyjął z niej palce wziął żel psiknął na jej pupkę i swojego członka rozmasował go po nim i zaczął delikatnie wprowadzać go do odbytu mojej żony. Członek jego powolutku wsunął się do jej dziurki, gdy doszedł do końca Dorota krzyknęła i przytrzymała Roberta. Trwali tak przez jakiś czas, po czym Dorota powiedziała już i Robert zaczął delikatnie posuwać ją w pupę. Robił to coraz mocniej i mocniej a ona jęczała cały czas masując sobie cipkę. Następnie Robert wyjął swojego fallusa i obrócił ją na plecy i znowu włożył w jej pupę członka posuwając ją coraz mocniej. Po jakimś czasie znowu zmienili pozycję tym razem on się położył a ona usiadła na jego fiuta tyłem do jego twarzy i już sama ujeżdżała go, cały czas przy tym masując sobie się. Znowu Dorota uklęknęła i Robert zaczął posuwać ją od tyłu. Trwało to dłuższą chwilę i najpierw doszła ona jęcząc przy tym mocna a potem Robert spuszczając się jej do odbytu. Wyjął swojego członka i położył się na łóżku a Dorota zmęczona dalej pozostała w tej pozycji wypinając dupkę z bardzo mocno czerwonym i otwartym odbytem. Po chwili odpoczynku Robert wytarł swojego fiuta ręcznikiem i poszedł do pokoju. Mnie zaś przywołała żona i kazała położyć się na łóżku, po czym kucnęła nad moją klatką i cała sperma kochanka wypłynęła na mnie. Następnie kucnęła nad moją twarzą i kazała wylizać do czysta, co zrobiłem waląc przy tym konia. Dorota zeszła ze mnie i położyła się na łóżku ja wstałem nawilżyłem członka i chciałem wejść w nią, ale nie pozwoliła mi twierdząc, że to tylko może Robert. Wtedy poczułem ogromną zazdrość. Ona nie zważając na nic wyciągnęła do mnie stópki kazała się pieścić po nich i że mam się sam zadowolić co uczyniłem.

    Po tej całej akcji zasnęliśmy i spaliśmy aż do rana. W ciągu tego wyjazdu seks analny Dorota uprawiała jeszcze kilkukrotnie cały czas z Robertem. Mieliśmy również przygodę z poznanymi na plaży Niemcami, ale to następnym razem opiszę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    feetek
  • Z kolegami na basenie.

                Kiedy miałem 16 lat i byłem jeszcze w trzeciej klasie gimnazjum, moja szkoła co tydzień organizowała wyjazdy na basen. Lekcje pływania – ku nieszczęściu młodzieży – były obowiązkowe, ale pod sam koniec gimnazjum i tak nikomu nie chciało się nic robić, więc frekwencja wyjść na basen znacznie zmalała. Można wręcz powiedzieć, że z samej mojej klasy ponad połowa uczniów przestała uczęszczać na te lekcje, jednak były to głównie dziewczyny, tak więc zazwyczaj na basen wliczając mnie, przychodziło około 10 chłopaków.

                W szatni, podniecenie na widok drugiego młodego, nagiego mężczyzny nie było przez nas uznawane za nic specjalnie nienormalnego. Tłumaczyliśmy to przed sobą wiekiem i „buzującymi hormonami” – nikt z pewnością nie uznawał się za geja albo bi. Jestem jednak pewien, że ze mną było inaczej. Specjalnie przebierałem się w szatni jak najwolniej się dało – wprost uwielbiałem podziwiać nagie ciała moich kolegów. Prawie wszyscy w naszej klasie uprawiali jakiś sport, a ci którzy akurat tego nie robili i tak byli chudzi. Kochałem patrzeć, jak ze swoich wysportowanych, ponętnych ciał powoli i bezwstydu zdejmują kolejne części garderoby. Podziwiałem ich kształtne brzuchy, delikatne szyje i smukłe nogi. Większość z moich kolegów nie miała wtedy jeszcze żadnego znacznego owłosienia, więc ich skóra wydawała się jeszcze bardziej aksamitna i delikatna. Kiedy moi koledzy po kolei zdejmowali bieliznę, nie mogłem powstrzymać erekcji. Patrzyłem wtedy na ich gładkie, jędrne pośladki i nieowłosione łono. Ledwo mogłem powstrzymać się przed okrzykiem podziwu na widok ich wielkich jąder, zwisających spokojnie w mosznie łączącej się z rozmaitego kształtu i rozmiaru prąciem. Fiuty niektórych moich kolegów były naprawdę imponujących rozmiarów, szczególnie kiedy w trakcie rozmowy w szatni i porównywania ich z przyrodzeniem innych kolegów, nabrzmiewały, prezentując nieprawdopodobnych rozmiarów wzwód. Miałem wtedy okazję podziwiać widoczne pulsujące żyły na kutasach innych chłopców z lekko lub w całości obciągniętym napletkiem, odsłaniającym piękny, lśniący żołądź ich prącia. Mimo tego, jak bardzo podniecał mnie widok nagich ciał moich rówieśników, starałem nie być w centrum uwagi w szatni. Bynajmniej nie miałem kompleksów – moje ciało, mimo, że prawie w ogóle nie przejawiające pojawienia się jakiegokolwiek owłosienia, było smukłe i całkiem nieźle wyrzeźbione. Moje własne przyrodzenie również nie zawodziło moich oczekiwań. Jądra miałem kształtne, a skórę moszny je okalającą uwielbiałem pieścić ze względu na jej aksamitną gładkość. Mój kutas nie był zbyt szeroki, ale w zwisie osiągał zadowalającą długość, a we wzwodzie stawał na baczność prezentując swoje dodatkowe 15 cm. Przebierałem się więc trochę na uboczu, ukradkiem podziwiając jedynie boskie ciała moich kolegów z klasy, ale nie biorąc udziału w rozmaitych zabawach w szatni, takich jak np. porównywanie ze sobą wielkości przyrodzenia. Bałem się bowiem, że mój entuzjazm na widok nagich chłopców zostanie łatwo zauważony i zostanę wyrzucony z mojego kręgu przyjaciół.

                W mojej klasie lubiłem praktycznie wszystkich, jednak tylko z kilkoma osobami byłem naprawdę blisko, do tego stopnia, że nazwałbym ich swoimi przyjaciółmi. Miałem ze dwie naprawdę bliskie koleżanki i tyle samo przyjaciół płci męskiej – Janka i Grześka. Janek był obiektem znacznego zainteresowania wśród dziewczyn. Był całkiem bystry, mimo że, jak wtedy prawie każdy, nie miał zbyt dobrych stopni. Od wielu lat profesjonalnie grał w piłkę nożną, więc był osobą bardzo wysportowaną. Będąc w szatni na basenie wielokrotnie zwracałem uwagę na jego niesamowite ciało i piękne przyrodzenie. Jądra Janka były duże jak wszystkich, jednak to jego fiut był imponujących rozmiarów – w zwisie często widziałem jak lekko zawija się, dając tym świadectwo swojej długości. Penisa Janka nie widziałem jednak nigdy w stanie erekcji – mogłem go sobie jedynie wyobrażać. Z Jankiem przyjaźniłem się od pierwszej klasy podstawówki i od tamtej pory zawsze znajdowaliśmy się razem w klasie. Grześkowi szło lepiej w nauce, niż w sporcie – miał jedne z najwyższych stopni w klasie, a wśród chłopaków w naszej klasie zdecydowanie znajdował się na czubku piramidy naukowej. Podobnie jak ja, nie potrzebował sportu – jego ciało było smukłe i pięknie wyrzeźbione, jego brzuch gładki, z lekko zarysowanymi mięśniami brzucha. Grzesiek był odrobinę ciemniejszej karnacji niż reszta chłopców, ale to co w jego ciele zwracało moją uwagę była jego smukła i delikatna szyja. Ten wąski kawałek ciała, podniecał mnie w prawie takiej samej mierze, co przyrodzenie mojego kolegi. Moszna Grześka była trochę bardziej podkurczona, a jego członek, mimo że w zwisie nie największy, we wzwodzie osiągał imponujące rozmiary, którymi pobijał długość prącia większości innych chłopaków z klasy.

                Lekcje pływania trwały zazwyczaj 90 minut. Tak jak już wspominałem, pod koniec roku szkolnego i tak nikomu nie chciało się tak naprawdę ćwiczyć, woleliśmy korzystać ze zjeżdżalni, czy też pluskać się w mniejszym basenie z cieplejszą wodą. Mimo tego, nauczyciel kazał nam pływać na głównym basenie sportowym przynajmniej 30 minut, później dając nam czas na zabawę.

                Pewnego upalnego dnia, na około miesiąc przed końcem szkoły, mi, Jankowi i Grześkowi wyjątkowo nie chciało się ćwiczyć; w autokarze wiozącym nas na basen rozmawialiśmy o tym, jak bardzo wolelibyśmy po prostu pobawić się na mniejszym basenie, czy zrelaksować się w ciepłych bąbelkach w jacuzzi. Tego dnia na basen dotarło 9 chłopaków, wliczając do tego mnie i moich dwóch kolegów. W tak upalny i powolny dzień, ku mojej uciesze, chłopcy przebierali się znacznie wolniej i swobodniej, skupieni na rozmowach o szkole i nauczycielach, których nie cierpieli. Znów miałem okazję podziwiać, jak moi koledzy ze swoich lekko spoconych torsów zdejmują koszulki, a z dolnych partii ciała krótkie spodenki i bieliznę, odsłaniając przy tym silne, umięśnione nogi i części ciała powyżej, czyli pośladki i przyrodzenie. Zauważyłem, jak ich lekko wilgotna od potu skóra moszny przykleja się do ich pachwin i jak ich stykające się z jądrami fiuty, osiągając wzwód, powoli ciągną ze sobą ich worek, aby ten następnie opadł, oddzielając się od twardych penisów moich kolegów. Kiedy już prawie wszyscy chłopcy byli zupełnie nadzy, ze sterczącymi kutasami, zwróciłem uwagę na Janka i Grześka – stali trochę na poboczu i nie biorąc udziału w żartach panujących w szatni, przebierali się powoli co jakiś czas spoglądając na swoje ciała. Gdy tylko Janek zrzucił z siebie ubranie, prącie Grześka nabrzmiało, standardowo podkurczając skórę jego worka. Jednak wtedy zauważyłem coś bardzo osobliwego – kiedy Grzesiek zrzucił resztę swojej garderoby i stanął przed Jankiem zupełnie nagi, kutas Janka również się poruszył, aby po chwili osiągnąć pełen wzwód. W trakcie erekcji, napletek Janka zupełnie zsunął się, odsłaniając jego błyszczący, wilgotny żołądź. Jego prącie zaś, osiągnęło przewidywane rozmiary, które z pewnością były większe niż u większości osób w szatni. Stojący penis Janka był najdłuższym jaki do tej pory widziałem na żywo. Po chwili Grzesiek i Janek uśmiechnęli się przejawiając lekkie zakłopotanie, a następnie wzięli się za zakładanie strojów sportowych na swoje ciała.

                Po opłukaniu się pod prysznicami wyszliśmy na główną halę pływalni. Podeszliśmy do basenu sportowego, gdzie nauczyciel sprawdzał już listę. Na szczęście nie byliśmy spóźnieni. Nauczyciel wskazał nam kto będzie pływał na którym torze, a następnie oddalił się, aby dalej zapisywać coś w dzienniku. Wolnych torów było 4, więc zostaliśmy parami przydzieleni do konkretnych basenów, z tym że na jednym z nich musiała pływać trójka chłopców. Trener wyznaczył mnie, Janka i Grześka. Byliśmy z tego bardzo zadowoleni – zamiast rzeczywiście ćwiczyć, zaczęliśmy chlapać się wodą i podtapiać. Bawiliśmy się w zabieranie sobie części stroju kąpielowego i puszczanie ich, aby opadały na dno, tak, aby jego właściciel musiał je później wyławiać. W pewnym momencie zabawy podpłynął do mnie Janek i ściągnął mi z głowy okularki. Całe szczęście, znajdowaliśmy się w płytszej części basenu, tak więc wyłowienie okularków bez otwierania przeze mnie oczu pod wodą nie stanowiło większego problemu. Założyłem je z powrotem i podpłynąłem do Janka z zamiarem zemsty. Janek próbował ode mnie uciekać, wypływając na głębszą strefę toru i ustawiając swoje ciało równolegle względem tafli wody. Podpłynąłem więc i łapiąc za gumkę jego kąpielówek bez problemu ściągnąłem je z ciała mojego przyjaciela odsłaniając jego pupę i przyrodzenie. Upuściłem kąpielówki, które powoli zaczęły opadać na dno, w kierunku którego teraz popłynął Janek w samym czepku i okularkach aby odzyskać resztę swojej garderoby. Zanurzyłem się pod wodę, aby zobaczyć, jak mojemu przyjacielowi idzie wyławianie swoich kąpielówek, kiedy mój wzrok spoczął na okolicach jego pasa. Gdy Janek trzymał już w ręku swoje kąpielówki i odwrócił się do mnie zauważyłem, że jego kutas w pełni stoi. Patrzyłem tak na jego sterczącego fiuta jeszcze kilka sekund aż Janek, śmiejąc się z zakłopotaniem wynurzył się zakładając z powrotem kąpielówki. Zauważyłem wtedy też, że wszystkiemu spod wody przyglądał się Grzesiek, który teraz pływał tuż obok nas.

                – Panowie! – usłyszeliśmy nad sobą głos nauczyciela – Jeżeli nie macie zamiaru ćwiczyć, to zapraszam do szatni.

                – Proszę pana, ale my się tylko tak wygłupialiśmy… – Janek próbował nas bronić, ale po twarzy nauczyciela wszyscy widzieliśmy, że jego decyzja jest ostateczna.

                – Marsz do szatni! – warknął nauczyciel i wskazał palcem wyjście z basenu.

    Podpłynęliśmy we trójkę do drabinki na początku toru i wyszliśmy z basenu. Zerknąłem szybko na zegar – do końca zajęć było jeszcze około 75 minut. Ściągając czepki, szybkim krokiem udaliśmy się w kierunku szatni i prysznicy.

                – Spoko, i tak nie miałem specjalnie ochoty dzisiaj pływać – powiedział Grzesiek wchodząc do sali z prysznicami i rozbierając się. Prysznice nie były w żaden sposób od siebie odgrodzone i umocowane były na trzech ścianach sali. Wszyscy stanęliśmy przy jednej ścianie i włączyliśmy prysznice.

                – E tam, mi się całkiem podobało – powiedział Janek prawdopodobnie mając na myśli naszą małą zabawę. Jeszcze zanim zdjąłem kąpielówki, poczułem jak mi staje. Janek i Grzesiek spłukiwali się całkowicie nago, z lekko uniesionymi od podniecenia penisami.

                – Ej stary, umyjesz mi plecy – zwrócił się do mnie Grzesiek, podając mi szampon.

                – Nie ma sprawy – odpowiedziałem lekko zdenerwowany. Wziąłem butelkę od Grześka i nałożywszy na swoje dłonie trochę szamponu, zacząłem masować jego plecy. Postanowiłem, że i ja ściągnę kąpielówki. Stojąc zupełnie nago centymetry od mojego nagiego przyjaciela, masując jego łopatki, poczułem, jak moje prącie jeszcze bardziej nabrzmiewa. Stałem plecami do Janka, tak więc on nie mógł tego widzieć. Masując plecy Grześka schodziłem coraz niżej, aż moje dłonie znajdowały się tuż nad jego pośladkami.

                – Dzięki wielkie – powiedział do mnie Grzesiek odwracając się w moim kierunku. W tym samym momencie poczułem, jak coś lekko uderza w mojego stojącego kutasa. Był to równie jak mój nabrzmiały członek Grześka, z lekko podkurczoną pod nim moszną. Z tyłu poczułem, że pod tym samym prysznicem, co ja staje również Janek, a po odwróceniu wzroku w jego stronę zauważyłem, że również on osiągnął pełną erekcję.

                – Czy teraz je mogę cię umyć? – zwrócił się do mnie Grzesiek przenosząc wzrok z mojego prącia na moją twarz.

                – Jasne – odpowiedziałem i w tym samym momencie poczułem, jak śliska od szamponu dłoń Grześka obejmuje mojego pulsującego od podniecenia fiuta. Grzesiek zaczął wodzić po moim przyrodzeniu z góry na dół, powoli pieszcząc moje prącie od nasady, przez trzon, aż po samego żołędzia, który teraz odsłonięty spod napletka, napęczniał do nieprawdopodobnych rozmiarów. Czułem jak powoli fala gorąca ogarnia moje ciało od podbrzusza, aż po odbyt. Zerknąłem w prawo i zobaczyłem, jak na pytający wzrok Grześka, Janek odpowiada delikatnym skinieniem głowy. Grzesiek drugą dłonią objął teraz kutasa Janka, który zdawał się rosnąć z sekundy na sekundę. Obróciłem się lekko w prawo i teraz twarzą zwracając się w stronę Janka, pocałowałem go w usta. On zaś przybliżył swoje nagie ciało do mojego i dał mi przyzwolenie, abym go pieścił. Obiema dłońmi gładziłem więc jego ciało powoli dążąc nimi do szpary między jego pośladkami. W tym samym czasie Grzesiek, z naszymi fiutami wciąż w jego dłoniach, ukląkł i przybliżył nasze twarde kutasy do swojej twarzy. Kiedy już dotarłem dłońmi do pośladków Janka, a on do moich, oboje palcami zaczęliśmy dotykać swoich dziurek. Prawie w tym samym momencie wydaliśmy cichy jęk rozkoszy, cały czas się całując. Poczułem, że powoli dochodzę. Zacząłem nieregularnie podkurczać podbrzusze i razem z Jankiem wydawać ciche jęki. Poczułem, jak po całym moim ciele, od ust całujących Janka, przez odbyt przez niego dotykany, aż po moje prącie ściśnięte w dłoni Grześka, przepływa fala gorąca, która następnie przeradza się w uczucie wypełnienia mojego kutasa i rozrywający orgazm, któremu towarzyszy sperma wystrzeliwująca z mojego prącia wprost na twarz Grześka. Prawie w tej samej chwili poczułem, jak przez ciało Janka przechodzi spazm rozkoszy, a jego odbyt zaciska się na moim palcu. Zobaczyłem jak na twarzy Grześka ląduje kolejna porcja spermy, tym razem ściekająca również na jego tors i do ust. Grzesiek wstał i pozwolił nam zlizać nasze nasienie z jego klaty i twarzy. Następnie wszyscy we trójkę zaczęliśmy całować się z języczkiem, przekazując sobie do ust spermę pozostałą w buzi Grześka. Chcąc się mu odwdzięczyć uklękliśmy – ja przed Grześkiem, tak, że moje usta były na wysokości jego sterczącego prącia, a Janek za nim, w taki sposób, że jego twarz znajdowała się na wysokości pośladków Grześka. Grzesiek lekko się wypiął, odsłaniając przed Jankiem swój odbyt, tak więc ja musiałem się jeszcze trochę przysunąć, aby wargami sięgnąć kutasa Grześka. W momencie, w którym Janek włożył swój język w dziurkę Grześka, wydał on ciche jęknięcie i wygiął swoją chudą szyję. Ja zaś, zamiast wziąć kutasa mojego kolegi prosto do buzi, zacząłem ssać napiętą mosznę Grześka, biorąc jego jądra w całości do ust i swoimi wargami prawie spotykając się z brodą Janka, który w tamtej chwili wkładał Grześkowi język w odbyt. Poczułem, jak mój kutas zaczyna z powrotem się unosić, więc cały czas ssąc jądra Grześka, zacząłem się masturbować. Zauważyłem, że Janek ze swoim wielkim, na powrót nabrzmiałym prąciem robi to samo, powoli przesuwając dłoń od nasady do żołędzia swojego prącia. Chwilę później, kiedy fałdy na worku Grześka trochę się powiększyły, zacząłem lizać i całować jego podbrzusze, aby następnie zacząć ssać nasadę jego penisa. Powoli zacząłem wodzić wargami w kierunku odsłoniętego żołędzia Grześka, aż w końcu dotarłem do samego czubka jego fiuta i na raz wziąłem go prawie w całości do buzi, na co odpowiedzią były jakieś pełne podniecenia słowa z ust Grześka, których jednak nie zrozumiałem. Czułem, jak pulsujący penis Grześka wypełnia moje podniebienie i jak jego żołądź lekko wchodzi do mojego gardła krztusząc mnie. Wyjąłem wtedy członek Grześka z mojego gardła i skupiłem się na ssaniu żołędzia i trzonu, oplecionego pulsującymi żyłami. Poczułem, jak Grzesiek delikatnie porusza biodrami do przodu i do tyłu, raz dając możliwość Jankowi, aby językiem wszedł w niego głębiej, a raz mi, abym mógł poczuć jak jego fiut wchodzi mi do gardła. Zauważyłem, że Grzesiek zaczyna poruszać biodrami szybciej i znacznie bardziej stanowczo, wkładając i wyjmując swojego kutasa z moich ust, i dyszeć znacznie ciężej i szybciej, co wskazywało, że zaczął dochodzić. Podnieciło mnie to tak bardzo, że poczułem, że ja też za chwilę będę szczytował. Po tym, jak prącie Grześka w moich ustach podnosi się i opada, naciskając na moje podniebienie, a następnie na język poczułem, że jego ciało zaczynają przechodzić silne skurcze. W momencie orgazmu, Grzesiek wydał ze swoich ust głośny jęk, a ja poczułem, jak moje usta wypełnia jego gęsta sperma, w znacznej mierze wyciekająca z moich ust, które nie mogły jej pomieścić i skapująca na mojego penisa, którego cały czas pieściłem. Chwilę później nasienie, które ściekło na mojego fiuta i moje uda, zmieszało się z wytryskiem Janka, który w wyniku onanizowania się doszedł w tym samym momencie co Grzesiek. Kiedy tylko poczułem jak sperma Janka ląduje na moich udach, kolanach i penisie, ja również poczułem jak gęsta ciecz wypełnia rurkę w moim fiucie, a chwilę później wystrzeliwuje przynosząc mi niesamowicie silny orgazm. Po chwilowym osunięciu się z powodu szczytowania, podniosłem głowę i dalej ssałem kutasa Grześka, z którego teraz wypływało jeszcze trochę nasienia. Następnie wstałem i pocałowałem Grześka z języczkiem, który chwilę później razem z Jankiem ukląkł przede mną i zlizywał swoją i jego spermę z moich nóg i przyrodzenia. Cały czas całując się i dotykając, we trójkę opłukaliśmy się, wzięliśmy z podłogi swoje stroje kąpielowe, teraz całe w spermie i przeszliśmy do szatni, w której waląc sobie nawzajem, jeszcze raz doszliśmy. Chwilę później poszedłem do łazienki opłukać siebie i swoje kąpielówki z nasienia, a następnie wróciłem nagi do szatni i ubrałem się razem z moimi dwoma kolegami.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Niewiem Wyjebane

    To moje pierwsze opowiadanie – mam nadzieję, że się podobało.

  • Nowe doznanie cz.5

    Od ostatniego spotkania z Kają czułam się kompletnie rozbita. Byłam nieobecna i rozkojarzona. Nie mogłam przestać o Niej myśleć. Karol był tak zajęty pracą, że chyba nawet tego nie zauważył. Walczyłam ze sobą, żeby do niej nie napisać, wiedziałam, że to wszystko zaczęło zachodzić za daleko. Siedziałam na kanapie i próbowałam skupić się na filmie.
    -Mam nadzieję, że pamiętasz o sobocie? – z rozmyślań wyrwał mnie głos Karola.
    – Pamiętam. Powiesz mi wreszcie co zaplanowałeś?
    -Zabieram Cię na miasto. Wiem jak bardzo kochasz jazz, znalazłem naprawdę dobry koncert.– odparł wyraźnie podniecony.
    -Super. Bardzo się cieszę. – odparłam siląc się na szczerość. W głębi ducha bardzo się cieszyłam, jednak moje myśli były gdzieś daleko stąd.
    Pomyślałam sobie, że może właśnie tego mi potrzeba. Wyjść gdzieś z Karolem, napić się, odciąć od tego wszystkiego i posłuchać ulubionej muzyki. Wierzyłam, że dzięki temu przestanę tyle myśleć i wszystko wróci do normy.
    Gdy weszliśmy do klubu Karol powiedział, że idzie po drinki. Stwierdziłam, że to dobry moment, żeby zapalić. Znalazłam palarnię i odpaliłam papierosa. Nagle zorientowałam się, że w kącie palarni siedzi Kaja. Moje serce nagle zaczęło bić szybciej, poczułam, że nogi się pode mną uginają. No tak, wspominała o dobrym koncercie w sobotę, ale nie sądziłam, że właśnie o tym mówiła. Siedziała z jakimiś ludźmi i popijając piwo głośno śmiała się słuchając uważnie co mówią. Nagle nasze spojrzenia spotkały się. Poczułam falę ciepła przechodzącą przez moje ciało. Przeprosiła znajomych i ruszyła w moim kierunku.
    -Martyna? Co ty tutaj robisz? – spytała.
    -To był pomysł Karola. – odpowiedziałam krótko.
    -Myślałam o tobie. – powiedziała po czym zbliżyła się, żeby mnie pocałować.
    -Ja.. nie mogę – odsunęłam się i z przerażeniem spostrzegłam, że w drzwiach palarni stoi Karol i wypatruje mnie wzrokiem. Gdy w końcu mnie zobaczył uśmiechnął się szeroko. Podał mi drinka i zwrócił się do Kaji:
    – My się chyba nie znamy. Karol, chłopak Martyny.
    -Kaja, nowa koleżanka z pracy – odpowiedziała stanowczo. 
    -Ahh pamiętam, to ty porwałaś moją ślicznotkę na całą noc? – po tych słowach miałam ochotę stamtąd uciec.
    -Tak, mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe- spojrzała na mnie i posłała ledwie zauważalny szelmowski uśmiech. – a teraz wybacz, muszę wracać do znajomych.
    Nie nie nie, to nie miało być tak. Miałam ochotę stamtąd wyjść, jednak wiedziałam, że Karol zacząłby coś podejrzewać. Ta cała sytuacja już i tak sama w sobie była niezręczna i dziwna. Weszliśmy na salę i odnaleźliśmy stolik przy którym siedzieli już znajomi Karola. Próbowałam skupić się na rozmowie, jednak cały czas zerkałam na nią. Jedna z dziewczyn, która z nią przyszła wyraźnie się do niej przystawiała. Obejmując ją szeptała jej coś na ucho. Czułam się zazdrosna. Tak, wiem, nie miałam prawa się tak czuć. Sama zadecydowałam, że to koniec, jednak to było silniejsze ode mnie. Nie mogłam patrzeć na to jak się obściskują, dlatego przeprosiłam znajomych i wyszłam do toalety. Stałam przed lustrem i starałam się uspokoić.
    -Coś cię martwi? – gdy usłyszałam jej głos po moim ciele przeszły ciarki. Nie mam pojęcia dlaczego moje ciało tak intensywnie reaguje na każdy najmniejszy gest z jej strony, ale fakt jest niezaprzeczalny, uwielbiałam się tak czuć. Stanęła w drzwiach i uśmiechnęła się uwodzicielsko.
    -Nie wiedziałam, że kogoś masz. – zabrzmiało to ostrzej niż chciałam.
    Podeszła do mnie, chwyciła mnie za rękę i zaciągnęła do kabiny. Byłyśmy tak blisko, że nasze usta prawie się stykały, czułam na sobie jej oddech.
    -A ja nie wiedziałam, że cie to obchodzi. – patrzyła mi prosto w oczy. – Czego ode mnie oczekujesz?
    -ja.. nie.. nie wiem…- zawahałam się. Chciałam dodać coś jeszcze jednak Kaja uciszyła mnie namiętnym pocałunkiem. Jedna ręka nagle znalazła się w moich spodniach, natomiast drugą zasłoniła mi usta, żeby zagłuszyć moje jęki. Weszła we mnie jednym ruchem, byłam kompletnie mokra. Biorąc mnie zbliżyła usta do mojego ucha i wyszeptała:
    -Jestem przekonana, że czujesz dokładnie to samo co ja. Widzę jak bardzo mnie pragniesz. Przemyśl to wszystko i podejmij jakąś decyzję. Bez względu na to jaka ona będzie bądź konsekwentna. – ściągnęła rękę z moich ust i pocałowała mnie. Jej miękki język pieścił mój, gdy brała coraz mocniej i szybciej. Nagle przestała, wyciągnęła rękę i włożyła mokre od moich soków palce do ust. Zakręciło mi się w głowie, pragnęłam więcej. Nachyliłam się do niej, żeby ją pocałować, ona jednak odsunęła się.
    -Miłego koncertu Martyna. – uśmiechnęła się i wyszła.
    Stałam tak jeszcze przez chwilę nie mogąc dojść do siebie. Krew buzowała mi w żyłach. Skarciłam się w duchu za swoją słabość i wyszłam z kabiny. Po szybkim ogarnięciu wróciłam do stolika. Odniosłam wrażenie, że nikt się nie przejął moim zniknięciem, wszyscy radośnie dyskutowali na jakiś temat. Kamień spadł mi z serca. Gdy zaczął się koncert wszyscy ucichli a Karol objął mnie ramieniem i pocałował w czoło. Spojrzałam na Kaję, odwróciła wzrok. Przytuliłam się do niego i całkowicie skupiłam się na muzyce. Gdy światła znowu się zapaliły a koncert dobiegł końca, spojrzałam w jej stronę. Stolik był pusty. 
    Znajomi Karola zaproponowali, żeby iść gdzieś dalej, Karol był już podpity i wręcz palił się do imprezowania. Po długich negocjacjach w końcu postawiłam na swoim. Tłumacząc się złym samopoczuciem i bólem głowy udało mi się namówić go, żeby poszedł sam. Po powrocie do domu długo nie czekając napisałam do Kaji, że chce się z nią zobaczyć. Odpowiedziała, że jest u siebie i czeka. Poczułam to znajome uczucie niepokoju połączonego z podnieceniem. Przestalam już nawet walczyć ze swoim zdrowym rozsądkiem, który głośno alarmował mnie, że powinnam jak najszybciej się opamiętać. Pragę jej.
    Po drodze kupiłam butelkę wina i w mgnieniu oka znalazłam się przed jej drzwiami. Nie wiedzieć czemu bardzo się stresowałam. Coś się zmieniło, nie mogłam zrozumieć tego, co działo się w mojej głowie. Weszłam do mieszkania i podając jej wino nieśmiało ściągnęłam kurtkę. Poczułam się dziwnie, było mi niezręcznie. Podeszła do mnie i objęła czule. To było coś zupełnie innego niż dotąd. Stałyśmy tak wtulone i nic nie mówiłyśmy. Słowa były tu absolutnie zbędę. Ujęła moją twarz w dłonie i pocałowała. Od tej chwili zapomniałam o całym bożym świecie, liczyła się tylko ona. Chwyciła mnie za rękę i zaprowadziła do sypialni. Delikatnie całując się pozbywałyśmy się ciuchów. Długo leżałyśmy nagie i nie mogąc oderwać od siebie ust pieściłyśmy swoje ciała. Nagle spojrzała mi prosto w oczy, doskonale wiedziała, że jestem już w pełni gotowa, uśmiechnęła się i powoli włożyła we mnie palce. Otworzyłam usta i wydałam z siebie cichy jęk. Płynnymi ruchami stopniowo wchodziła we mnie coraz głębiej i mocniej, aczkolwiek bardzo powoli. Z całej siły zaciskałam ręce na prześcieradle a moje ciało wyginało się z rozkoszy.
    -mocniej… głębiej… – wyszeptałam a Kaja natychmiast spełniła moją prośbę przyprawiając moje ciało o kolejną falę nieziemskich dreszczy, po czym zaczęła przyśpieszać. Brala mnie mocno i z szybko. Byłam na skraju. Głośno jęcząc błagałam, żeby nie przestawała, aż nagle moje ciało przejęło nade mną kontrolę. Zasłoniłam rękoma twarz i poddałam się wspaniałemu drganiu wszystkich mięśni. Emocje były tak ogromne, że zaczęłam płakać.
    -Dziękuję – wydusiłam z siebie. Nawet nie próbowałam się uspokoić. Czułam się rewelacyjnie.
    Resztę nocy piłyśmy wino, rozmawiałyśmy o muzyce i uprawiałyśmy namiętny seks. Nie dbałam o to co zrobi Karol, jak zobaczy, że mnie nie ma. Coś wymyślę. Nie mam zamiaru wracać dziś do domu. Leżałyśmy wtulone w siebie i wykończone wieloma godzinami pieszczot.
    -Kaja. Chyba się w Tobie zakochuje. – przytuliła mnie mocniej i nic nie odpowiadając pocałowała mnie w policzek.
    Co się ze mną dzieje? Czy naprawdę zakochuje się w kobiecie? Co z Karolem? Co powinnam teraz zrobić? Gdy Kaja pogrążyła się w śnie leżałam i próbowałam znaleźć odpowiedź na te wszystkie pytania. Jedno jest pewne. Czeka mnie bardzo trudny okres.
    …CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    untitled
  • Weekend u szwagierki

    Jarek i Szwagierka

    Mam na imie Jarek 32-latka. Przygoda, która mi się zdążyła, była jakieś 5 lat temu. Brat mnie zaprosił na weekend na grilla. Wróciłem z zagranicy, więc z chęcią przystałem na taką propozycję. Brat zdążył się wprowadzić do nowego domu wiec przy okazji i parapetówka. Zawsze taki grille u brata kończył się w jego starym domu tym, że nie pamiętałem końca imprezy. Wiec nie mogłem się doczekać. Rano w dniu grilla chodziłem już i nie mogłem doczekać się godziny wyjazdu. W międzyczasie kupiłem atrybuty na grilla. Najważniejszy to 0,7 wódeczki. Gdy godzina wyjazdu nastąpiła, wsiadłem do samochodu i ogień do brata. W połowie drogi nagle telefon:

    Siema brat. Niestety nie przyjadę na grilla, bo muszę zostać w pracy.

    Co!- powiedziałem. Jak nie przyjedziesz? Jak ja jestem w połowie drogi już do ciebie.

    Mam do brata 150 km.

    Oj tam mówi: wypijesz z Jolką (szwagierka) i z sąsiadem no i się rozłączył. Nie może dłużej gadać- powiedział na dodatek.

    Jaki ja byłem wkurzony. Całą resztę drogi kląłem. Zajechałem pod dom brata, wyszła Jolka:

    Cześć szwagierek.

    No cześć- odpowiedziałem.

    A ona dalej: Rafała nie będzie, miał do ciebie zadzwonić. Sąsiada Darka zawołam. Wypijemy i po grillujemy.

    Tak wiem, bo do mnie dzwonił- odpowiedziałem.

    Miał wrócić, ale posiedzi cały weekend: powiedziała Jolka.

    Co ? Miał tylko dzisiaj siedzieć.

    Wróci dopiero w poniedziałek: na to szwagierka.

    Co za ludzie sobie pomyślałem. No cóż, praca to praca. Jolka zaczęła szykować jedzenie. Ja miałem polecieć po sąsiada Darka. Znaliśmy się, bo już nie raz imprezowaliśmy. Zachodzę do niego.

    Cześć.

    Cześć.

    A ten mówi, że tylko 2 kieliszki wypije, bo w nocy jedzie w trasę. Myślałem, że go ubije i to całe towarzystwo, które mnie tu zaprosiło. Wróciłem do szwagierki i jak jej o tym powiedziałem, raczej nie była zmartwiona. Nie przepadała za Darkiem. Wziąłem się za ustawianie grilla i jego rozpałkę. Szybko go rozpaliłem i wrzuciłem kiełbaskę. Już się kiełbaska grillowała, wpadł sąsiad. Siedliśmy do stołu i zaraz polałem wódeczkę. Zjedliśmy kiełbaskę. A tu sąsiad mówi, że ucieka. Myślę już po imprezie. Szwagierka mówi:

    Spokojnie ty będziesz pił po całym kieliszku ja po połowie

    No i faktycznie Karkówka poleciała, 0,7 poleciała. Zrobiło się już ciemno, wiec pomogłem szwagierce poznosić talerze i różne naczynia. Chciałem pomóc zmywać. Powiedziała, że sama to zrobi. Jutro.

    Leć się kąpać, ja pościele ci łóżko.

    Jak łóżko przecież jest jedno- odpowiedziałem.

    Brat się wprowadził, ale miał wykończony tylko jeden pokój.

    Materac, u nas w pokoju się rozłoży- powiedziała Jolka.

    OK, powiedziałem i poleciałem się kąpać. Jak wróciłem, materac był rozłożony. Tuż koło ich łóżka. Włącz sobie telewizor, a ja trochę pozmywam i idę się kąpać -powiedziała szwagierka. Dziwnie patrząc mi na moje spodenki, taki strój na noc miałem. Przecież nie będę woził do brata piżamy- pomyślałem. Szwagierka poleciała. Ja włączyłem telewizor, wyłączyłem światło i pod kołdrę. Zaczął lecieć jakiś film, ale wódeczka zaczęła robić swoje. Już prawie usypiałem. Nagle usłyszałem, trzaśniecie od drzwi łazienki. Do pokoju weszła szwagierka. Przeszła obok mnie. Miała na sobie piżamkę. Gdy koło mnie przechodziła, trochę ta piżamka prześwitywała. W cieniu od obrazu telewizora nieźle się prezentowała. Seksowna laska pomyślałem. Położyła się na łóżku. Chwile gadnęliśmy. Powiedziała z uśmiechem, że ona idzie spać, bo trochę ja wódeczka rozebrała. Obejrzałem filmu chwile, ale nie mogłem się na nim skupić. Cały czas widziałem szwagierkę w jej prześwitującej piżamce. Im bardziej nie chciałem myśleć o tym, tym bardziej mój kutasek stawał się twardszy. Spojrzałem na szwagierkę, no chyba już śpi- pomyślałem. Wyłączyłem telewizor. Wsunąłem rękę pod kołdrę i wyciągnąłem kutaska ze spodenek. Stał już dobrze. Zacząłem nim ruszać. Pod kołdrą było nie wygodnie. Odchyliłem kołdrę, ułożyłem się na plecach. Sterczał w górę i zacząłem nim coraz szybciej poruszać. Nagle szwagierka leżąca na plecach do tej pory przekręciła się na bok i to w moim kierunku. Szybko nakryłem kołdrą kutaska i zastygłem. Chyba nie usłyszała mojej zabawy- pomyślałem. Nie było żadnej reakcji. Poczekałem 5 minut i znów wziąłem się za robótkę. Odkryłem kołdrę i zacząłem ruszać kutaskiem. Tym razem jeszcze bardziej się podnieciłem, na samą myśl ze szwagierka może obserwować moją zabawę. Pomyślałem, jak fajnie by było, gdyby ona mi nim poruszała. Sama myśl doprowadziła, do tego za przybliżyłem się do jej łóżka. Czułem jej oddech. Dotknąłem swoją ręką jej ręki, która była na krawędzi łóżka.

    Zero reakcji.

    Delikatnie chwyciłem jej rękawa piżamy i zacząłem go ciągnąć w swoją stronę. Ręka zsunęła się z łóżka. Zero reakcji. Teraz jej ręka była na wysokości mojego kutaska. Podniosłem pośladki wyżej. I moim członkiem dotknąłem jej ręki. Gorącym członkiem poczułem jej lekko zimna dłoń. Opuściłem pośladki. Byłem już nieźle podniecony. Znów chwyciłem jej rękaw i pociągnąłem. Dłoń zniżyła się tak, że teraz prawie dostawała mi do pępka. Poprawiłem się i dotknąłem członkiem ręki szwagierki. Znów to miłe uczucie. Teraz nie musiałem się na pośladkach podnosić. Postanowiłem pójść dalej. Swoją dłonią rozszerzyłem jej dłoń i wsunąłem tam całego kutaska. Delikatnie zacząłem poruszać pośladkami. Stymulacja kutaska była idealna, lekko poruszał się w jej dłoni. Poszedłem jeszcze dalej. Zacisnąłem jej dłoń swoja. Ciężko oddychałem z podniecenia. Było już mi wszystko jedno czy szwagierka śpi, czy nie. Czy dostane w twarz, czy nie? Było idealnie. Czułem, że długo nie wytrzymam. Klęknąłem na materacu. Chwyciłem jej dłoń i zacząłem masować sobie nią swoje jajeczka, a następnie znów kutaska włożyłem między jej dłoń. Spojrzałem na szwagierkę, jakoś dziwnie oddychała. Ee pewnie parę kieliszków zrobiło swoje. Może by tak swoją rękę zagłębić w szwagierki majteczkach pomyślałem. Nagle stała się dziwna rzecz. Szwagierka z boku, na którym spała znów się obróciła na plecy. Dłoń została na kutasku. Jej noga zsunęła się z kanapy. Odczekałem chwilkę i tak jak postanowiłem, wsunąłem swoją rękę pod jej majteczki.

    Zero reakcji.

    Włożyłem głębiej by poczuć jej muszelkę. Była mokra. Moja dłoń razem z jej ręka na moim kutasku zdały efekt. Nie zdążyłem nawet zagłębić palca w jej szparce, a już trysnąłem. To dopiero się na robiło- pomyślałem. Ręka szwagierki i jej goła noga były całe w mojej ciepłej spermie. Wyjąłem druga rękę z jej majteczek i delikatnie kołdrą wytarłem jej rękę, kładąc ją na jej łóżku. Nogę jej, postanowiłem tak zostawić. Po chwili już i ja leżałem na materacu. Wykończony za chwile usnąłem. Rano obudziło mnie krzątanie się szwagierki.

    Słuchaj, masz śniadanie naszykowane. Ja jadę do siostry. Wrócę koło 15-16. Po oglądaj telewizor albo przejdź się do sklepu. Bo piwa nie mam, a pewnie byś się napił.

    Ok, coś sobie tam zorganizuje- odpowiedziałem. Leżąc tak, wspomniałem sobie noc. Może i dziś by tak powtórzył -pomyślałem. Wstałem, poszedłem się wykapać. Szybki prysznic i od razu człowiek się poczuł głodny. W kuchni zjadłem parę kanapek. Poszedłem do sklepu po piwo. Pomyślałem o powrocie szwagierki i jej też wziąłem. Wróciłem do domu. Zacząłem popijać piwko, oglądając telewizje. Patrze, na godzinę a tu 16. Pewnie szwagierka zaraz wróci. Zamiast szwagierki telefon. Wrócę koło 20, więc się nie gniewaj. Koleżanka mnie zatrzymała. Ok- pomyślałem. Cały dzień sam. Po 20 w drzwiach pojawiła się szwagierka, rozbawiona.

    Zrobię sobie kolacje. Potem idę się wykapać i spać. Koleżanka mnie do baru jeszcze wyciągnęła- powiedziała. Po godzince już leżała w łóżku, cały czas mi trajkocząc. Dopiłem piwko i tez poszedłem się wykapać. Gdy wróciłem, telewizor już był wyłączony. Sam się wyłączył albo szwagierka wyłączyła. Położyłem się. Odczekam parę minut i spróbuje się zabawić tak jak wczoraj- pomyślałem. Leżałem tak, w bezruchu już chwile. Zaczęły mnie dziwne pomrukiwania szwagierki zastanawiać. Ręce miała pod kołdrą. Leżałem w bezruchu a pomrukiwania przeszły w delikatne pojękiwania. Moja szwagierka zabawiała się ze sobą. A ja? – pomyślałem. Postanowiłem jej trochę przeszkodzić. Ruszyłem się. Jęki ustały. Patrzyłem spod przymrużonych oczu. Lekko się w duchu śmiałem. I znów bezruch. Znów się ruszyłem i znów kilka minut bezruch. Nastała dłuższa chwila, czyżby doszła? Za chwile tym razem szwagierka się poruszyła, wyjmując jedną rękę spod kołdry. Taka zabawa mnie ostro podnieciła. Postanowiłem tym razem wyprzedzić jej ruch. Zacząłem poruszać w spodenkach kutaskiem. Następnie odsunąłem delikatnie kołdrę i wyjąłem kutaska ze spodenek. Stał jak szalony. Postanowiłem ściągnąć jej rękę tak jak wczoraj. A tu niespodzianka. Musiałbym się z nią siłować, bo ręka nawet nie drgnęła. A to tak- pomyślałem. Wiec ręka moja powędrowała pod jej kołdrę. Zagłębiłem się w jej majteczkach i zacząłem masować jej cipkę. Szwagierkę to też najwyraźniej podnieciło, bo zaczęła pojękiwać. Chwyciłem jej dłoń, tym razem bez oporu założyłem jej rękę na moim kutasku. Jakież było moje zdziwienie, gdy ręka szwagierki zaczęła się poruszać. Miała otwarte oczy.

    Miło teraz co? Nie tak jak wczoraj sam skończyłeś, a ja poszłam podniecona spać. Wskakuj do łóżka. Zajmij się mną, jak należy.- powiedziała. Zdjęła koszulkę nocną, a ja zacząłem ja całować. Najpierw w usta. Potem mój język wylądował na jej cyckach a ręka druga już z dwoma palcami w jej cipce. Poruszałem nimi szybko.

    Wyliż mi cipkę, a ja zaraz ci lodzika zrobię- powiedziała.

    Nie trzeba mi było dłużej powtarzać. Zaraz na niej leżałem. Mój kutas był już obrabiany w ustach szwagierki, a ja lizałem cipkę z zapałem.

    Przeleć mnie mocno- powiedziała.

    Zszedłem z niej, a ona wypięła tyłeczek. To było cudowne. Szwagierka jęczała, a ja ją posuwałem od tyłu. Już kręciło mi się w głowie. Nagle szwagierka zastygła. Czułem, jak zaciska swoją cipkę na moim kutasku. Dostała orgazm.

    Połóż się na mnie i rżnij- powiedziała.

    Ledwo wszedłem i już musiałem wyskakiwać. Sperma trysnęła jej na piersi. Uśmiechnęła się.

    A teraz zejdź z łóżka i spać. Nigdy więcej już się do mnie nie dobieraj- powiedziała.

    Byłem taki padnięty, że nie chciało mi się nawet kapać. Ona zresztą też. Pięć minut później już spaliśmy. Nigdy do tej sprawy nie wróciliśmy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jarek Kyls
  • Rycerzyk

    Zbliżały się wakacje. Jako czternastolatek kończyłem właśnie pierwszą klasę gimnazjum. Kiedy wróciłem do domu z ostatnich już zajęć, w ostatnim tygodniu szkoły, czekała na mnie niespodziewana wiadomość. Mama właśnie odkładała słuchawkę, kiedy zamykałem drzwi.

    – O jesteś już Maciuś. Słuchaj. Właśnie rozmawiałam z babcią Karolą. Jedziesz do niej na wakacje!

    – Co? – Jakoś nie mogłem uwierzyć w to co słyszę. – Jak to? Na ile?

    – Cztery tygodnie. Cały lipiec.

    – Mamo… A moi koledzy?

    – Na wsi u babci jest pełno młodzieży. Na pewno znajdziesz rówieśników. Zawiążesz nowe przyjaźnie. Nie cieszysz się?

    Szczerze byłem wściekły. Babcia Karola. Nawet nie wiedziałem jak nazywa się to zadupie na drugim końcu Polski, w którym mieszkała. Jej dom jest chyba tak stary jak ona, albo lepiej. Nie ma tam internetu. Nie pogram ze znajomymi na sieci, nie będzie dostępu do porno. Kurwa…

    – A czemu nie mogę zostać w domu? Przecież co wakacje tak jest.

    – Niestety ja i tata wyjeżdżamy na cały miesiąc. Nie mamy ciebie z kim zostawić.

    – Poradzę sobie.

    – Maciek, proszę cie. – Mama uśmiechnęła się pobłażliwie. – Nie chcesz się spotkać z babcią? Ona tak za tobą tęskni. Ostatni raz byłeś u niej cztery lata temu.

    – I jakoś tego nie żałuje. – Mruknąłem już do siebie. – Dobrze, czyli wyjeżdżamy już w przyszłym tygodniu?

    – Dokładnie tak. W sobotę o ósmej rano.

    A więc miałem tydzień. Musiałem się przygotować. Właściwie sprowadziło się to tylko do wyczyszczenia pamięci telefonu ze zbędnych zdjęć, muzyki, filmów i zastąpienie ich różnorakim porno. Od zdjęć amatorek, przez profesjonalne sesje cycatych gwiazdek, filmy przeróżnych kategorii, aż po opowiadania erotyczne i komiksy. Wszystkiego razem było prawie sześćdziesiąt gigabajtów. Jeśli chodzi o mojego małego przyjaciela, to potrafił stać od rana do wieczora. Robiłem sobie dobrze zawsze rano przed szkołą, zaraz po powrocie z niej, po obiedzie, późnym popołudniem i w trakcie mycia się wieczorem. Najgorzej było w szkole. Przy ośmiu lekcjach ciężko mi było wytrzymać. O seksie myślałem praktycznie co chwilę. Koleżanka z ławki przede mną oparła się o blat wypinając pośladki na krześle. Z tyłu dżinsów wystawał jej rowek. Mój mały fiutek od razu drgał i pęczniał zmieniając się w twardego kutasa. Pani od matematyki pochylała się przy kimś, aby wytłumaczyć mu zadanie. Z tył zachęcała pośladkami, z przodu wiszący dekolt odkrywał wielki biust. Wyobrażałem sobie jak strzelam w te cycki. W domu za to im bardziej mi się nudziło, tym częściej przeglądałem zdjęcia dziewczynek. Ręka wtedy sama schodziła do krocza i koniec końców nawet nie wiem kiedy, a już ściągałem i naciągałem naskórek na penisie. Wiedziałem że nie tylko ja tak mam. Koledzy non stop opowiadali o pornsokach jakie udało im się wyczaić w necie, o ciałach koleżanek i nauczycielek. Istny szał wywoływały lekcje wychowania fizycznego na jednej hali razem z dziewczynami. Oprócz porno grałem ile mogłem przez ten tydzień, aby dobić jak najwięcej ekspa do kolejnej rangi, żeby nie odstawać za bardzo od kumpli po powrocie. Tymczasem nadszedł dzień wyjazdu. Ruszyliśmy w długą podróż po polskich drogach „ekspresowych”. Zacząłem poznawać że dojeżdżamy po tym jak dziurawa droga zmieniła się w polną szosę.

    – Sołtys zapomniał rozwinąć asfaltu po nocy. – Zażartował sucho ojciec.

    Ja znudzony obserwowałem okolicę. Pola, lasy, pola. Jakieś jezioro. Znowu pola. Skrzyżowanie. Parę domów w tle. W końcu duże drzewo rzucające cień na drogę, a zza drzewa wyłonił się stary piętrowy domek. Na werandzie stała ona. Babcia Karola. Przypominała trochę mamę. Była tylko nieco niższa. Jej włosy nie były blond, a białe. Twarz poranioną zmarszczkami zdobił ten sam uśmiech. W pasie była nieco szersza. Mimo swoich lat dziarskim krokiem ruszyła w naszą stronę. Wyszliśmy i zaczęliśmy się witać.

    – Maciuś, o matko, aleś wyrósł. Już prawdziwy z ciebie mężczyzna. – Wyściskała mnie.

    – Cześć babciu.

    Weszliśmy do środka. Nie wiele się zmieniło od ostatniego razu kiedy tu byłem. Może ściany miały inny kolor, chociaż nie pamiętam. Stary kineskopowy telewizor stał dokładnie tam gdzie przed czterech laty, kasetowe radio brzdękało na lodówce w kuchni. Nic się zmieniło. Zaniosłem swoją torbę do pokoju na górze, gdzie znajdowała się jeszcze łazienka i sypialnia babci. Zjedliśmy obiad, posiedzieliśmy na werandzie, rodzice wypili kawę, pożegnali się z nami i ruszyli w dalszą podróż. Babcia wpadła na pomysł, że pokaże mi okolicę, więc po południu ruszyliśmy na długi spacer, z którego dowiedziałem się, że najbliższy sklep i kąpielisko są dobre dwa kilometry od domu. Jej dom w ogóle stał jakoś na uboczy tej malowniczej, zapadłej dziury. Wróciliśmy dopiero na kolację. Ten dzień zleciał tak szybko, że nim się obejrzałem, byłem już w łazience.

    – A zamek?

    – Nie działa Maciusiu. Zresztą mi samej tutaj nie potrzebny. Przecież ci nie wejdę, spokojnie.

    A jak wejdziesz? Moje prącie już od kilku godzin domagało się solidnego masażu ze szczęśliwym zakończeniem. Rozłożyłem się w wannie. Nalałem trochę wody i zacząłem szukać odpowiedniego materiału. Po tak długiej przerwie każdy pornol zachęcał, więc wybrałem pierwszy z brzegu. Długo to nie trwało i jakieś pięć minut później sperma trysnęła jak z fontanny spadając na krawędź wanny i dywanik. Jeszcze chwile waliłem sobie, kiedy do łazienki wkroczyła babcia.

    – Ja tylko po mój krem. Już mnie nie ma.

    Mimo że i tak nie mogła mnie zobaczyć, bo poza moją głową i ręką z telefonem nic nie wystawało z wanny, to jednak biały glut zwisający z jej krawędzi i biała plama na czerwonym dywaniku musiały przykuć jej uwagę. Mimo wszystko szybko wyszła z łazienki.

    – Już mnie nie ma.

    – Ale przypał. Ja pierdole. A mówiła, że kurwa nie wejdzie.

    Szybko się umyłem i posprzątałem bałagan. Leżałem już pod kocem przeglądając zawartość moich katalogów. Kutas znowu stał. Nie minęło nawet pół godziny. Nie dziwię się. Po takiej przerwie było mu mało. Już wsadzałem rękę pod piżamę, kiedy drzwi od mojego pokoju otworzyły się i weszła babcia.

    – Maciuś, Maciuś. Ty znowu z tym telefonem? Co tam takiego ciekawego, co?

    – Nic babciu. Piszę z kolegą. – Szybko zablokowałem komórkę, a jeszcze szybciej wyciągnąłem rękę spod spodenek.

    – To pożegnaj się już z nim, bo czas na bajkę.

    – Babciu, ale już jestem za stary na bajki. – Zbulwersowałem się. Zaczęła mi działać na nerwy. Najpierw to wtargnięcie do łazienki. Teraz bajka, a mój fiut domagał się zaspokojenia.

    – Oj nie przesadzaj. Kiedy ostatnim razem tu byłeś czytałam tobie książeczki, które czytałam twojej mamie, a ty byłeś zachwycony.

    Nie sprzeciwiałem się dalej. Nie było sensu. Westchnąłem sfrustrowany, kiedy siadła na krawędzi łóżka i zaczęła czytać. Nie słuchałem absolutnie tego co czyta. Moją głowę zaprzątały inne myśli. W sumie jest moją babcią, nie mamą. Widziałem różne dobre filmiki z babciami. W sumie nawet nie znam tej kobiety. Nie mam z nią żadnej głębszej relacji, a ubrała się naprawdę fajnie. Spod białej falbaniastej koszuli nocnej przebijały się kontury jej opadłych cycków. Ciemne brodawki. Niżej, dostrzegłem pępek na nieco opadniętym, ale płaskim brzuchu, a całość dopełniły rozlewające się na łóżku pośladki. Kiedy tak na to patrzałem, mój mały stał już jak rakieta gotowa do startu. Postanowiłem zaryzykować i jedną dłonią powoli zmierzałem do celu. Babcia czytała z przejęciem, a ja już powoli go obejmowałem. Poruszałem nim w górę i w dół, czując jak grzyb wychodzi na wierzch i zaraz chowa się pod napletkiem. Przegiąłem. Za bardzo przyspieszyłem i dostrzegła to co się dzieje pod kocem.

    – Maciek!

    – Ee… noga mnie zaswędziała.

    – I tak ją drapiesz od kilku minut? Ręce na koc. Już.

    Czerwony ze wstydu posłuchałem babci. Patrzyła jeszcze na mnie przez chwilę. Musiałem chyba coś powiedzieć.

    – Przepraszam.

    – No i żeby mi to było ostatni raz.

    Kontynuowała bajkę, a ja wkurwiony na maksa czułem jak mój penis płonie domagając się finału. Niestety nic z tego nie wyszło. Babcia musiała siedzieć bardzo długo, bo nawet nie wiem kiedy ocknęły mnie promienie słońca. Była już siódma. Podniosłem się z łóżka. Namiot w spodenkach, nic nadzwyczajnego. Przypomniała mi się sytuacja ze wczorajszego wieczoru. Nawet się trochę przestraszyłem, że babcia mogła zadzwonić do rodziców i im to opowiedzieć. Skłamałbym mówiąc że niespodziewanie otworzyły się drzwi, bo w tym domu działo się to zdecydowanie zbyt często. Nawet nie zdążyłem ukryć mojego wzwodu.

    – O, właśnie miałam ciebie budzić. Ubieraj się. Za piętnaście minut śniadanie. Mamy dzisiaj dużo rzeczy do roboty.

    Poszedłem do łazienki. Stałem nad kiblem próbując zmusić swoja pałę do pochylenia się na tyle, żebym mógł się odlać i przy okazji nie obsikać wszystkiego dookoła. Z trudem się udało. Sytuacja wymagała natychmiastowej interwencji fachowej dłoni. Siadłem na klozecie. Jedna dłoń spoczęła na moim kutasie, druga trzymała telefon przed oczami. Wybrałem pierwszy filmik z pierwszego folderu, bicie tak sztywnej pały było niesamowicie przyjemne. Robiłem to powoli wsłuchując się w jęki laski z filmiku.

    – Maciek! Nie no to już jest przesada!

    Zerwałem się jak poparzony odskakując w róg pomieszczenia, kryjąc swoje przyrodzenie w dłoniach.

    – Oddawaj ten telefon. Ty mały zboczeńcu! – Podeszła do mnie i wyrwała mi komórkę z rąk. – Już ja cię nauczę moresu.

    Dokończywszy wyszła z łazienki, a ja czekałem przerażony nie dowierzając, co się przed chwilą stało, i nie wiedząc, co się stanie za chwilę. Wpadła do łazienki z jakimś pudełkiem. Położyła je na umywalce. Podeszła do mnie, spojrzała na ciągle sztywnego penisa i złapała mnie za ramię.

    – Już, do zlewu z nim!

    – Babciu…

    – Nie babciuj mi tu teraz.

    Stałem już nad umywalką, ona złapała mnie za ptaka i odkręciła zimną wodę. Nie było w tym nic podniecającego. Ścisnęła mnie za niego tak bardzo, że aż mnie zabolało, a kiedy nabrała lodowatej wody w drugą dłoń i oblała nią jaja, aż zawyłem. Czynność powtarzała jeszcze kilka razy, obmywając na zmianę fiuta i jajeczka, a ja czułem coraz większe zażenowanie. Kiedy ptaszek zmalał mi od tej kąpieli, otworzyła pudełko. Znajdowało się nim coś metalowego. W pierwszej chwili myślałem że to jakieś dildo. Obrączką chwyciła mosznę od spodu, zaciskając ją u góry. Wtedy już wiedziałem co to jest. Na prącie nałożyła metalową tubkę. U góry miała otworek, przez który wsunął się bolec obrączki z dziurką na końcu.

    – Nie… Nie nie nie nie nie… – Obserwowałem jak przez dziurkę bolca przekłada małą kłódkę.

    Mój penis był zamknięty, a ja stałem i patrzałem na niego jak głupi.

    – Wiem że chłopcy w twoim wieku lubią się dopuszczać samogwałtu, ale w twoim przypadku to już przesada. Ubrudziłeś wczoraj wannę, podłogę i dywanik. Co tak patrzysz? Tak. Musiałam wycierać twoje… nieczystości z podłogi. Później dotykałeś się kiedy czytałam ci bajkę, a teraz to? Gorzej być nie może, ale wyleczymy cię z tego.

    – Co?

    – To co słyszałeś, a teraz ubieraj się. Umyj zęby i za pięć minut chcę widzieć ciebie na śniadaniu.

    Powiedziawszy to wyszła, a ja z przerażeniem patrzałem na to co mi zrobiła. Skąd ona to w ogóle wzięła? Najgorsze było jednak to, że zbroja zaczęła się robić zbyt ciasna dla mojego rycerza. Myłem zęby i obserwowałem jak czerwony łepek wychodzi ze srebrnego walca. Próbowałem sobie jakoś zwalić. Nie dało rady, a o ściągnięciu obrączki nie było nawet mowy. Chwyciłem tubkę i ruszałem nią do tył i do przodu z marnym efektem. Penis puchł na ile pozwalało mu ciasne więzienie, a ja załamany ubrałem się i zszedłem na dół. Szedłem powoli ze spuszczoną głową jak zbity pies. Na stole stały półmiski z warzywami, wędlinami, chlebem.

    – Siadaj Maciuś. Zjedz dużo, bo do południa będziemy pracować w ogródku.

    Wydawała się w ogóle nie pamiętać tego co przed chwilą miało miejsce. Siedziałem żując powoli kanapkę, wsłuchując się w raport pogodowy z radia. Najbliższe tygodnie mają przynieść najwyższe temperatury od lat w tym regionie. Żar będzie się lał z nieba.

    – To ciekawe. Z reguły lipiec bywa u nas deszczowy. – Skwitowała babcia jak gdyby nigdy nic popijając przeżuwaną kanapkę herbatą. – A ty czemu nic nie jesz? Nie smakuje ci wędlina? Może spróbujesz miodu?

    Postanowiłem wziąć babcię na litość. Nie byłem już zły, a załamany. Czułem jak jaja puchną mi z każdą chwilą trzymania tego dziadostwa na sobie.

    – Boli mnie.

    – Nawet nie myśl, że ci to ściągnę.

    – Kiedy mnie naprawdę boli babciu.

    – Uwierz mi, to dla twojego dobra. Powinieneś zachować czystość jak prawdziwy mężczyzna. Do ślubu. Dotykanie się tam samemu, albo uprawianie przedślubnego seksu to nic dobrego.

    – Co? Mam to nosić do ślubu? – Zatkało mnie totalnie.

    – To zależy od ciebie. Teraz jesteś uzależniony od tej przyjemności i twoich świństewek w telefonie. Ale z czasem ci przejdzie. Zobaczysz. Za miesiąc nawet nie będziesz pamiętał o tym, że twój ptaszek rośnie. Wtedy uwolnisz się od swojego nałogu.

    Patrzałem na nią jak na jakiegoś pojebańca. Bałem się tego miejsca. Stało się moim więzieniem z psychiczną staruchą na straży. Cały miesiąc w tym ustrojstwie. Nie wierzyłem jej. Żartowała.

    – Naprawdę mam to nosić cały miesiąc?

    – Aż twoje chore pragnienie się nie wyciszy.

    – Żartujesz.

    – Nie Maciek. Nie żartuję. Tak trzeba. Takie są zasady w naszej rodzinie. Przed tobą rycerzyka nosił twój tatuś. Mama podarowała mu go, kiedy ten zaproponował czy nie zostanie jego dziewczyną. Zdjęła mu go dopiero w noc poślubną, a całe jego zachowane męstwo wydało na świat piękny owoc miłości jakim jesteś ty.

    Teraz mój mały aż się skurczył. Poczułem obrzydzenie.

    – Co? Mój tata w tym chodził?

    – Tak, a przed nim twój dziadek. Pamiętam jak ściągnęłam mu rycerzyka cztery lata po tym jak się poznaliśmy, w naszą noc poślubną.

    – To jest chore.

    – Teraz tak uważasz Maciusiu, ale kiedy spotkasz jakąś dziewczynę i się z nią ożenisz, wtedy mi podziękujesz.

    Ścisnąłem „rycerzyka” udami. Schowałem twarz w dłoniach. Chciało mi się płakać.

     – No już. Dopij herbatę i idziemy do ogrodu.

    – Dobrze. – Niemal załkałem.

    W ogrodzie pracowaliśmy do południa. Przekopałem dwie grządki, pomagałem babci przesadzać kwiaty. O dziesiątej było już tak ciepło, że pot ciekł mi po rowie. Z przodu za to działa się masakra. Blaszany rycerzyk dusił mojego fiutka, czułem jak lepi się do jego ścianek od potu. Ring ślizgał się po spoconym worku i targał mnie za włoski. Parę razy przystawałem i drapałem się po kroczu z wyrazem bólu na twarzy, za każdym razem tak, żeby babcia to widziała. Ona jednak udawała że nic nie widzi. Kiedy moje prącie po raz setny nadymało się, aby przebić zbroje, a ja niemalże odchodziłem przy tym od zmysłów, babcia opowiadała mi o kwiatach, o robaczkach w ziemi, o tym jak strzec przed nimi roślinność. Po złości, kiedy nie widziała, wystawiłem rycerzyka na słońce i oblałem jej te kwiatki. Południe spędziliśmy na werandzie odpoczywając. Babcia opowiadała o jakichś pierdołach, a może i istotnych rzeczach, nie wiem. Skupiałem się na niej, ale w inny sposób. Wylegiwała się na swoim leżaku w białej, lekkiej sukience do kolan. Patrzałem na jej piegowate ramiona, na jej piersi leżące swobodnie na ciele, nieskrępowane stanikiem, na jej ciemne sutki tak dobrze widoczne pod materiałem. Zastanawiałem się czy ma na sobie majtki. Nie byłem w stanie jednak tego dostrzec. Po obiedzie ruszyliśmy nad jezioro. Siedziałem z babcią na kocu i przyglądałem się nastolatkom grającym w siatkówkę na plaży. Na pomoście, być może moje rówieśniczki, opalały się w dwuczęściowych strojach. Na ławkach, nieco dalej od brzegu, siedziały ich matki bez koszulek, kryjąc się w cieniu drzew. Czułem że zaraz rozerwę te blachy i kogoś zgwałcę. Na domiar złego babcia również postanowiła ubrać kostium dwuczęściowy. Muszę przyznać że jak na starszą osobę, świetnie leżał na niej stanik wiązany na kokardkę z tył szyi i majtki również na kokardki. Śliniłem się zerkając na nią. Sam miałem na sobie tylko luźne spodenki. Gdyby nie rycerzyk wszyscy z pewnością dostrzegliby mój ogromny namiot. Poczułem jak z główki coś mi wyciekło. Dziwne. Nie chciało mi się sikać, a nie poczułem orgazmu. Zresztą jak na spermę było tego za mało. Substancja ciekła powoli, wlewając się pod zbroję i czułem jak robi się tam ślisko.

    – Idź na pomost. Poznaj nowych przyjaciół. Wskocz do wody.

    Babcia rzuciła mi te kilka komend spod słomianego kapelusza. Do dziewczyn nawet nie zagadałem, mimo że się do mnie uśmiechały. Zerkałem tylko na nie ukradkiem, a właściwie na to co krył materiał między ich udami. Wskoczyłem do wody. Przepłynąłem pod pomostem aż do boi. Ratownik coś tam na mnie gwizdał, ale miałem go w dupie. Chciałem się odciąć od wszystkiego. Nie myśleć, chociaż przez chwilę nie myśleć o seksie. Gwizdek pajaca w pomarańczowej koszulce był coraz bardziej natarczywy. Podniosłem głowę i zerknąłem na niego. Okazało się, że wcale nie na mnie gwizdał. Po drugiej stronie pomostu ktoś się topił. Ruszyłem szybko w tamtą stronę nim ratownik w ogóle podjął jakiekolwiek działanie. Już słyszałem jej kaszel i ciche, przerywane „pomocy”. Dałem nura i po chwili wynurzyłem się z piękną brunetką nad tafle wody. Oczy miała przymknięte, chyba nie do końca wiedziała co się wokół niej dzieje. Począłem płynąć z nią do brzegu, ale bliskość jej ciała sprawiła że zacząłem odchodzić od zmysłów. Nie mogłem się powstrzymać. Wymagało to trochę trudu, ale jedną ręką zjechałem w dół jej brzucha, pod jej bikini. Poczułem drobne włoski, dwie fałdki. Wsadziłem między nie palca. Gdybym miał jeszcze chwilę, jeszcze minutkę. Niestety. Cały brzeg jeziora na mnie patrzał, z moją babcią na czele. Wywlekłem syrenkę z wody, chciałem już zacząć usta usta, ale dorwał się do niej ten pierdolony gwizdek i sam to zrobił. Wszyscy patrzyli na mnie jak na bohatera. Przybiegła do mnie nawet matka uratowanej. Prawie płakała. Babcia uśmiechnęła się szeroko, a ja patrzałem jak rośnie jej biust przy wdechu. W tym stroju jej cycki nawet tak nie wisiały. Dziewczyna zaczęła kaszleć. Chwilę później stała już w ręczniku. Ratownik prawił jej jakieś morały.

     – Ty tylko gwizdać umiesz. Nic więcej. – Rzuciłem mu z pogardą. – Babciu chce już do domu.

    Nie powiem, cała ta sytuacja sprawiła, że na trochę zapomniałem o moim palącym podnieceniu, chociaż palca, którego zapuściłem w głąb dziewczyny wąchałem ukradkiem do wieczora. Pierwszy raz dotknąłem cipki. Ale to mi nie wystarczyło. Chciałem więcej. Mój rycerzyk znowu spęczniał, a jaja aż zabolały od nagromadzonego w nich ciśnienia. Babcia zadzwoniła nawet do rodziców, aby mnie pochwalić, jednak waliło mi serce zważywszy na to, co jeszcze mogła im powiedzieć. Przyszedł czas na kolację, a po kolacji czas na kąpiel. Babcia umyła się pierwsza.

    – Kiedy się już umyjesz, zawołaj mnie.

    Zastanawiałem się jak mam umyć sobie przyrodzenie, skoro jest zapuszkowane. Po to właśnie przyszła babcia. Kiedy ją zawołałem weszła do łazienki w zwiewnej koszuli nocnej z kluczykiem w dłoni.

    – Siadaj na krawędzi wanny.

    – Babciu kiedy ja sam…

    – No na pewno. Nie mam do ciebie zaufania. Siadaj pod ścianą.

    Ze wstydem wynurzyłem się z wody i rozłożyłem nogi przed babcią. Pokiwała tylko głową widząc mojego czerwonego, spuchniętego grzyba, z którego sączył się płyn. Zdjęła kłódkę i ucisk wokół jaj ulżył.

    – Nie przejdzie przez otwór w tym stanie. Chyba znowu będziemy musieli polać wodą.

    Babcia zastanawiała się tak na głos, próbując utrzymać w dwóch palcach moją śliską główkę, a ja płonąłem ze wstydu, że siedzę nagi przed babcią, a jej dotyk sprawia że nadal mi stoi. Czułem jak piekły mnie policzki.

    – No dalej Maciuś no, zrób to dla babci. No jeszcze trochę, no. O tak. Zuch chłopczyk.

    Babcia mówiła to do mnie, polewając moje krocze zimną wodą, a ja myślałem, że od tych słów strzele jej nasieniem w twarz. W końcu udało się go uwolnić. Leżał malutki, skurczony, na skurczonych jajkach, a babcia przystąpiła do mycia. Namydliła obie dłonie i jedną zaczęła masować moje jądra, a drugą delikatnie ściągnęła napletek i mydliła mojego grzyba. W ułamek sekundy wszystko stało się ogromne. Ona jednak jakby nie zwracała na to uwagi. Jeździła opuszkami namydlonych palców po jądrach, zaciśnięta dłoń ślizgała się po kamiennym drągalu od nasady, aż po czubek czerwonej główki. Czułem jak mydło miesza się z moim śluzem. Rumieniec z policzków nie schodził. Babcia waliła mi konia, a ja czułem jak nadchodzi najpotężniejszy wytrysk w moim życiu. Odchyliłem głowę do tył.

    – Ooo tak… – wyrwało mi się.

    – Nawet nie myśl, że robię to dla twojej przyjemności. To dla zachowania higieny Maciek.

    – Ooo babciu, ja zaraz oooo… O!

    W jednej chwili puściła moją pałę i chwyciła ją dwoma palcami u nasady. Kciuk prawie że wbij się w mojego fiuta nieco nad jądrami. Uczucie nadchodzącego orgazmu zastąpił potworny ból.

    – O! Ała! To boli.

    – Doigrałeś się. Gdybyś sobie nie wyobrażał, że babcia robi dobrze twojemu ptaszkowi, to by do tego nie doszło.

    – Ał…

    – Widzę że rycerzyk trochę poszarpał ci włoski łonowe. Będę musiała cie wygolić.

    – Co?! Kiedy ja nigdy…

    – Spokojnie. Zaufaj mi. Znam się na rzeczy. Sama robię to regularnie, spójrz.

    Babcia jakby chciała mi udowodnić, że jest profesjonalistką w tej dziedzinie, zadzierając suknię i odkrywając swoje gładkie łono. Zauważyłem nawet odstające wargi sromowe. Trwało to może chwile, ale od tego widoku znowu chciało mi się trysnąć, tym bardziej kiedy babcia ściskała moje jaja, aby przejechać po nich maszynką. Podniecenie sięgało kilkukrotnie zenitu, także albo kończyło się ściskaniem mojego członka, albo zimnym prysznicem. Nie udało mi się dojść tego dnia. Na koniec czułem się, jakbym znów miał kilka lat, kiedy ring rycerzyka przejeżdżał po mojej mosznie. Czułem niezwykłą delikatność i miękkość.

    – Ach Maciek, Maciek. Ciężko widzę nasze wieczory, jeżeli co chwilę będzie ci się zbierało na wytrysk.

    – To nie moja wina.

    – Wytrzyj się, ubierz piżamkę i choć. Czas na bajkę.

    Nie pamiętam o czym była bajka, bo w głowie miałem obraz cipki mojej babci, która w czasie wieczornej lektury była na wyciągnięcie ręki. Na palcu ciągle czułem dotyk cipki dziewczyny z jeziora, a w rycerzyku miałem pełno śluzu, który lał się nieprzerwanie. Śniło mi się jak na plaży jeziora wsadzam w cipkę mojej babci palce przez odchylony na bok strój kąpielowy. Później odwiązuje wstążki i obnażam jej łono i piersi. Wszyscy na nią patrzą. Ona jęczy z podniecenia i ze wstydu. Głowę ma schowaną pod słomianym kapeluszem. Ja wstaję i stoję nad nią ściągając spodenki. Widzę spojrzenia tych matek i ich pociech z pomostu, tych siatkarek plażowych. Pożądanie w ich oczach, języki śliniące usta. Mają apetyt na mojego fiuta. Jest ogromny. Patrzę na niego, a w tle widzę nagą babcie Karolę, z twarzą pod kapeluszem. Z czerwonej żołędzi kapią na nią krople nawilżacza.

    – Dziś jest tylko twój. Niech patrzą. Niech patrzą jak będę ciebie rżnął.

    Padam na kolana przed jej miednicą. Podrywam jej uda do góry, łydki zarzucam sobie na ramiona. Zanurzam łepek w tych sterczących, starych wargach. W środku aż mlaska. Jej głęboki oddech i cichy jęk.

    – Patrz na mnie. Chce żebyś na mnie patrzała ty suko!

    Zrywam ten jej kapelusz z twarzy. Czerwone policzki przecinają łzy. Pcham pierwszy raz i od razu do końca.

    – Aaaa!!! – Wydziera się z niej tępy wrzask.

    Tkwię w niej cały. Nie mam ochoty wychodzić. Cofam tylko trochę i znowu dobijam do końca. Krzyk już trochę cichszy. Słyszę dookoła siebie głosy aprobaty, jak wtedy gdy uratowałem tą dziewczynę, oraz jęki rozkoszy. Pcham ją już w równym tempie, z wolna przyspieszając.

    – Patrz na mnie ty kurwo!

    Sam nie wiem co robię. Policzkuje ją. Otwiera zapłakane oczy. Ta same, które odziedziczyła po niej moja mama. Ale mnie to nie obchodzi. Patrzy błagalnie. Szepcze słowa w momentach, gdy się wycofuję, na chwilę przed wepchnięciem.

    – Ma-aciuś… Pro-oszę… Prze-estań…

    To mnie podnieca. Czuję jak kamienieje do bólu. Opadam dłońmi na jej rozlane cyce, sapie szybko w rytm pchania. W końcu czuję nadchodzący wytrysk. Wychodzę z niej w ostatniej chwili, łapię za śliską skałę i walę. Walę sobie na nią. Uwalniam tak długo trzymane nasienie. Cały stres, napięcie, ból moich jaj. Wszystko to zalewa ją strumieniami. Tryska na jej białe włosy, na jej zapłakaną twarz, na lekko otwarte usta. Spływa do buzi, cieknie po sutkach, zalewa pępek, a ja wyciskam na nią ostatnie krople mojego boskiego nektaru i obserwuję ją. Moją babcię w moich nieczystościach. Budzę się raptownie przepocony w łóżku. W pokoju już jasno. Babcia właśnie otwiera okno.

    – Przyśnił ci się koszmar?

    – Tak.

    – To pewnie przez to, co się stało na jeziorze. Wstawaj. Wywieszę koc… ojej.

    Babcia zerwała ze mnie okrycie, a ja zauważyłem, że spodnie piżamy zsunęły mi się do połowy. Na spuchniętych jajach leżał jak zwykle mój rycerzyk, a z jego ogromnej czerwonej główki ciągnęła się nitka spermy, wprost na moje udo z którego rozlała się ciemną plamą na moją piżamę i prześcieradło. Szybko zaciągnąłem spodenki i poczułem, że jestem cały w spermie, jak babcia z mojego snu.

    – Ojej… Nie Maciuś. Nie zakładaj tego. Nie… Lepiej się rozbierz. Idź się umyj. Ja to posprzątam.

    Tak właśnie się zaczął dzień trzeci mojego pobytu u babci – od sprzątania po obfitej polucji. Zawstydzony najgorzej na świecie zszedłem na śniadanie, czerwony na twarzy jak rak wyjęty z wrzątku, musiałem słuchać wykładu o tym, czym są nocne zmazy, że już staje się mężczyzną i że to jedyny tolerowany przez moją babcię sposób na pozbywanie się nadmiaru nasienia. Parsknąłem śmiechem na myśl o tym, że najpierw ja we śnie patrzałem na nią z góry, całą w mojej spermie, a później ona naprawdę widziała mnie całego w spermie. Już tylko mogłem się z tego śmiać. Następne dni właściwie były niekończącym się pasmem kontrolowania moich erekcji podczas mycia i niekontrolowanych wytrysków podczas snu. Temperatura naprawdę osiągała rekordy, to też babcia stwierdziła, że ze względów na mój niebywały nadmiar męskości będę spał nago.

    – I tak zawsze rano jesteś cały ubrudzony, więc niepotrzebnie brudzić jeszcze piżamę i koc, skoro jest tak ciepło.

    Super. Już i tak bardziej się mnie nie da upokorzyć. Chyba tylko rozkaz chodzenia nago po domu i okolicy byłby gorszy. Z czasem wstyd zaczął znikać, jak również przeświadczenie o tym, że Karola jest moją babcią. Nie byłem już czerwony, gdy zmagała się z moim fiutem podczas wieczornych kąpieli. Wręcz przeciwnie. Z całych sił się napalałem, aby jak najszybciej trysnąć. To mogło stać się w jej rękach, na jej twarz. Obojętnie. Chciałem żeby to zobaczyła. Mimo że sam od dawna tego nie widziałem. Karolina była jednak bardzo ostrożna i doszła do perfekcji w myciu mojego drąga. Robiła to tak szybko, że po zimnym prysznicu nie zdążył do końca powstać, kiedy mówił „gotowe” i szybko pakowała go w rycerzyka. Widziałem, że zaczęła się wstydzić, ale nie wiedziałem dlaczego. Być może widziała to w moich oczach. Coraz częściej patrzałem na nią jak podczas moich nocnych rozkoszy – z pożądaniem w oczach. Dwa razy próbowałem ją podejść. Raz w trakcie higieny moich genitaliów wstałem, bo stwierdziłem, że nogi mi ścierpły. Zrobiłem to tak niespodziewanie, że sztywne prącie niemal obiło się o jej policzek. Patrzałem na nią z góry, jak tam siedziała. Z moim fiutem przy twarzy. Poderwała się momentalnie.

    – Maciek, co to ma znaczyć!

    – Nogi mnie bolą od tego rozkroku. Możemy dokończyć na stojąco?

    Widziałem jej zmieszanie na twarzy. Ten wstyd.

    – No… dobrze.

    Było jej wstyd, bo pomyślała, że ja, jej kochany wnuczek, chce podać jej pałkę do buzi. Brawo Karolciu! O to mi właśnie chodziło! Następnym razem przed pójściem spać uchyliłem okno. Obudziłem się w nocy jeszcze przed finałem pięknego snu, w którym pierdolę Karolinę od tyłu między grządkami w jej ogródku. Wszedłem nagi do jej sypialni. Spała bez przykrycia. Przez moment mogłem podziwiać jej ciało w nocnej sukience nim się obudziła.

    – Maciek? Co tu robisz?

    – Zimno mi u siebie. Mogę spać z tobą?

    Leżała chwilę w ciszy. Chyba rozmyślała. Nie widziałem jej twarzy.

    – Zaczekaj u siebie. Przyniosę ci koc.

    Nie udało się. Ale i tak słyszałem to w jej głosie. Wstyd zmieszany z lekkim przerażeniem. Chciałem jeszcze bardziej podkręcić atmosferę pytaniem: „Nie chcesz spać ze swoim wnusiem w jednym łóżku?”, ale wiedziałem, że to mogłoby być przegięcie. Karolina po prostu nie chciała obudzić się oblana moją spermą. W trakcie jednego z naszych pobytów nad jeziorem, gdy pożerałem akurat Karolkę wzrokiem, nawinęła się dziewczyna, która być może dzięki mnie ciągle żyła. Wyrwała mnie z transu. Karolcia wcierała właśnie olejek UV w lewe udo i już niewiele brakowało, aby jej srom wydostał się niechcący spod materiału bikini. Uwielbiałem gdy to się działo. Mimo dużych okularów przeciwsłonecznych i słomianego kapelusza na głowie widziałem jej zakłopotanie na twarzy, gdy ukradkiem starała się wcisnąć wielkie wargi z powrotem pod majtki.

    – Cześć, jesteś Maciek?

    – Tak. Cześć. – Podniosłem się.

    – Wiesz, niewiele pamiętam jak to się stało, kiedy mnie uratowałeś. Miałam zamiar dopłynąć do boi, ale po drodze złapał mnie skurcz. Nigdy mi się to nie zdarzyło… Chciałam podziękować.

    – Nie ma sprawy. Gdybyś jeszcze kiedyś chciała tonąć, daj znać. Skocze za tobą choćby w ocean.

    Nie miałem pojęcia skąd mi się wziął ten tekst. Już miałem gryźć się w język, ale uśmiechnęła się. Odpowiedziałem jej uśmiechem.

    – Maciuś. Może zaproś koleżankę na lody. Przy plaży jest przecież budka. – Podała mi dychę.

    Zerknąłem z zapytaniem w stronę budki. Skinęła z uśmiechem. I ruszyliśmy.

    – Mogę cie o coś zapytać?

    – Pewnie. – Odparła zajmując kolejkę.

    – Jak masz na imię?

    – Ach no tak! Przepraszam! Jestem Martyna.

    – Miło mi.

    Zaczynał się trzeci tydzień pobytu u babci, a ja w końcu zacząłem żyć tym miejscem. Głównie dzięki niej. Martyna była ode mnie nieco niższa, w moim wieku. Miała długie ciemne włosy, czarne oczy. Była zajebistą dupą. Cycki co prawda miała jeszcze małe, ale nadrabiała to naprawdę jędrną i krągłą pupą. No i ta jej cipka. Ilekroć się z nią spotykałem, zawsze przypominał mi się dotyk jej płatków. Martyna podobnie jak ja przyjechała tu do swojej rodziny, a konkretnie do cioci. Miała spędzić tu całe wakacje. Szczerze jej współczułem. Mieszkała w Poznaniu. Uprawiała różne sporty, ale przede wszystkim pływała. W tydzień wiedziałem o niej chyba wszystko, podobnie jak ona o mnie. W końcu miałem coś więcej do roboty jak tylko szukanie okazji do spuszczenia się na Karolę. Całymi dniami zwiedzaliśmy okolicę, biegaliśmy, pływaliśmy, graliśmy w siatkę na plaży. Wieczorami spotykaliśmy się nawet na imprezach, gdzie Martyna uczyła mnie tańczyć. Mimo tego wszystkiego ciśnienie w moich portkach wcale nie zmalało. Wręcz przeciwnie. Karolina musiała obchodzić się z moim kroczem jak z jajkiem. Preejakulat lał się z członka, a Karolcia polewała go z góry żelem i oblewała zimną wodą. Rano i tak wszystko było w spermie. Sny o Karolinie ustępowały miejsca obrazom, na których rżnę Martynę we wszystkie możliwe otwory, bądź występowały razem. W moim ulubionym śnie na plaży, gdzie rżnę Karolę przy wszystkich, zaczęła pojawiać się moja brunetka. Opadała na czworaka przed moją staruszką i wypinała się w moją stronę pupcią. Lizała uparcie niechętną babcię, w końcu wciskała jej język do ust, a ja na zmianę rżnąłem wszystkie cztery dziurki, do których miałem dostęp. Strzelałem z reguły w cipę Karoliny i patrzałem jak Martyna wszystko z niej wylizuje. Nadszedł ostatni tydzień mojego pobytu u babci. Chciałem go spędzić możliwie najbliżej Martyny, ale najgorsze było to, że ona też chciała spędzić go możliwie najbliżej mnie. Całowaliśmy się, przytulaliśmy. Nadszedł moment, w którym pozwoliła mi dotknąć swojego biustu. Poczułem jej dłoń na brzuchu, jechała coraz niżej. Kutas płonął, ale kiedy dotarła do brzegu spodenek przerwałem. Przeprosiłem ją. Byłem zdenerwowany. Udawałem, że nie jestem jeszcze gotowy. Ona chyba była trochę zawiedziona, trochę zaskoczona, ale koniec końców powiedziała, że to rozumie. Przyznała że jest dziewicą i bardzo jej się podobam. Też przyznałem się jej, że nie byłem jeszcze z żadną dziewczyną i gdyby to było możliwe to chciałbym, żeby ona była tą pierwszą. Obróciłem nasze pożądanie w romantyczną chwilę, dzięki czemu udało mi się uniknąć zbłaźnienia. Musiałem jednak coś wymyślić. Po raz pierwszy od prawie miesiąca naprawdę potrzebowałem dostępu do swojej pały. Zniszczenie kłódki raczej nie wchodziło w grę. Karola mogłaby się wściec i nie wiem co by z tego wyszło. Potrzebny był kluczyk. Kiedy była w ogródku, zakradałem się do góry. Szukałem w jej pokoju. Było tam wiele pozamykanych na klucz szkatułek, a kompletnym zaskoczeniem była drabina stojąca zaraz za drzwiami, prowadząca do klapy w suficie. No tak. Poddasze jest dość wysokie. Na pewno musi być tu strych. Wspiąłem się po szczeblach. Niestety. Wejście było zamknięte na klucz. Kiedy zszedłem z drabiny, o mało co nie było to zejście na zawał.

    – Tego szukasz? – Karolina machała kluczem do rycerzyka, przez który przewlekła sznurek wiszący na jej szyi. – Wiem że bardzo zżyłeś się z Martyną i być może jest to coś więcej niż przyjaźń, ale uwierz mi Maciusiu. Tak naprawdę ani ty, ani ona nie chcecie stracić dziewictwa przez wakacyjną miłość.

    Postanowiłem zagrać na jej zasadach.

    – Ale ja ją kocham! I ona mnie też. Pobierzemy się najszybciej jak się da, więc dlatego potrzebuję tego klucza.

    – Maciek, Maciek… – Karolina pokiwała głową pobłażliwie. – Testosteron uderza ci do głowy, hormony buzują, lato, młoda piękną dziewczyna. Uwierz mi, że w jej ciele dzieje się dokładnie to samo. Ile się znacie? Półtora tygodnia? To chyba ciut za wcześnie, nieprawdaż? Tak przynajmniej kilka lat. Nie dostaniesz klucza.

    – Muszę go mieć!

    – Nie dyskutuj ze mną Maciek! Koniec, kropka!

    Wściekły zrobiłem kółko po pokoju, po czym wyszedłem z niego wrzeszcząc. Ochłonąłem dopiero nad jeziorem w objęciach Martyny. Widziała, że coś mnie trapi, ale nie powiedziałem jej co, chociaż przez chwilę myślałem, że powiem jej o wszystkim. Łącznie z tym, że przez moją durną babcię byłem tak napalony, że obmacałem ją w trakcie wyciągania z wody.

    – No co się dzieje Maciek? Hm?

    – Ach… Chciałbym ciebie o coś zapytać. Mogę?

    – Oczywiście kochanie.

    – Chciałabyś być moją dziewczyną?

    – Co to za pytanie? Przecież jestem twoją dziewczyną głuptasie. Przecież jesteśmy razem, tak?

    – No tak… Ale tak wiesz. To się w końcu skończy. Nasz pobyt tutaj. Ja wrócę do siebie, ty do siebie. Co wtedy? Wtedy też będziemy razem.

    Martyna milczała przez chwilę.

    – Wiem o co chodzi. Ale będziemy się spotykać. W końcu nie mieszkamy od siebie tak daleko. Poza tym jest Skype, Facebook…

    – Martyna, zapytam wprost. Kochasz mnie?

    Odwróciłem się w jej stronę. Jej szeroko otwarte oczy obserwowały moją poważną minę.

    – Bo ja ciebie tak. Bardzo ciebie kocham.

    – Och Maciuś mój!

    Całowaliśmy się na pomoście, a potem długo rozmyślaliśmy jak utrzymać nasz związek po powrocie z wakacji. Padło chyba tysiąc pomysłów i kiedy mieliśmy się wymienić numerami telefonów przypomniało mi się, że babcia mi go zabrała. Szybko skoczyłem po niego do domu.

    – Już ci przeszło?

    – Tak babciu, przepraszam. Masz rację, ale teraz naprawdę potrzebuję mojego telefonu. Chcę wymienić się numerem z Martyną, a przecież przy niej nie włączę tego co tam mam.

    – I tak nie masz jak zrobić z tego pożytku. Trzymaj. – Puściła oczko. – Ale wracaj poźniej na kolację. Musimy porozmawiać.

    – Dobrze.

    Teraz ja zabrzmiałem tak jak ona, kiedy wystartowałem z pytą do jej buzi. Okazało się jednak, że nie mam się czego bać.

    – W piątek planuje tu małą imprezkę. Przyjdzie do mnie parę moich koleżanek z okolicy. Widziałeś je kilka razy, jak byliśmy w sklepie. Posiedzimy pewnie do późna, także w piątek będziesz musiał przyjść trochę szybciej, żebym mogła ci umyć. Zostawię ci też koc i piżamę.

    – Dobrze, rozumiem.

    – Rodzice będę w niedzielę koło południa, także obiecuje że całą sobotę będziesz mógł spędzić z Martyną.

    Tydzień zleciał szybko i aż nie chciało mi się wierzyć, że to już prawie równy miesiąc jak nie wale konia. Kiedy w piątek siadłem jak zwykle na brzegu wanny, a Karolina zaczęła mydlić worek i pytę, postanowiłem o tym porozmawiać. Zbliżał się w końcu czas rozstania z pasem cnoty.

    – To już prawie miesiąc babciu. Miesiąc w rycerzyku.

    – Tak wnusiu.

    – Miesiąc temu mówiłaś, że nie będę nawet pamiętał jak rośnie mi ptaszek. Tymczasem on ciągle jest duży, a ja nie mam na to wpływu.

    – Tak jak mówiłam wnusiu. Jesteś młody, bardzo jurny, masz w dodatku dziewczynę, a ptaszki… no za młodu takie są że byle dotyk im wystarczy.

    Zamilkłem na chwilę. Serce zaczęło mi bić. Nawet penis trochę sflaczał, dzięki czemu Karolinka jeszcze trochę go popieściła.

    – To w niedzielę rano ściągasz mi rycerzyka?

    Karola przerwała na chwilę mycie. Spojrzała mi w oczy, po czym znowu zaczęła go pucować.

    – Nie.

    – Co? Jak to nie? Nie rozumiem. Powiedziałaś że pod koniec miesiąca mi to ściągniesz.

    – Maciuś, Maciuś. Spokojnie. Przede wszystkim nie powiedziałam że ściągnę ci rycerzyka za miesiąc, tylko gdy twoje chore pragnienie się wyciszy. A twoje pragnienie ciągle płonie. Naprawdę myślisz że jestem taka stara? A może taka głupia? Te wszystkie razy kiedy na mnie patrzałeś. Nie umiesz podglądać, zerkać ukradkiem. Gapiłeś się bezczelnie zawsze jak poprawiałam majtki na plaży, próbowałeś musnąć ptaszkiem moich ust. Na co liczyłeś? Że obryzgasz mnie swoim nasieniem? Że dasz mi nauczkę? Otwierasz okno w pokoju i chcesz się położyć ze mną, żeby się na mnie spuścić? Jesteś zboczony Maciek. Naprawdę zboczony… i to w stosunku do mnie.

    – To wszystko twoja wina. Trzeba mi było tego nie zakładać. W życiu bym nawet na ciebie nie zerknął.

    – Hola kawalerze. Już jesteśmy na ty? Taki siebie pewien jesteś. Gdyby nie rycerzyk, Martyna pewnie już byłaby w pierwszym tygodniu ciąży. – W tym momencie zapukał ktoś do drzwi. – Dobra, ubieraj się i do spania.

    Wyszła z łazienki, a chwilę później witała się ze swoim koleżankami. Ja siedziałem do późna w swoim pokoju słuchając śmiechów i rozmów z dołu. Pań musiało być co najmniej z cztery i przynajmniej tyle samo butelek wina musiało pęknąć tej nocy. Siedziałem nagi na swoim łóżku. Śluz spływał po nabrzmiałych jajach. Krocze tak mnie bolało. Powinienem już spać i zalewać się spermą, śniąc o Karolci i Martynce. Właściwie to miałem się już kłaść, aby ulżyć sobie przez sen, kiedy na dole rozległ się rumor.

    – Dobra dziewczyny, to na razie.

    – Trzymaj się Karola! O! Władek już podjechał.

    – Wejdziesz na górę po tych schodach?

    – Nie martw się Irena!

    – W razie czego śpij na stopniach! Albo wołaj młodego ha ha! Niech cie zaholuje do wyra!

    Drzwi wejściowe trzasły. Zapanowała cisza, którą przerywały nierówne kroki Karoli. Chyba się zataczała. Była już na schodach. Raptownie cisza.

    – Maciuś! Maaaaciuś! Choć, pomóż babci.

    – Super kurwa, faktycznie muszę cie zatachać do wyra.

    – Maciuuuuś!

    – Idę babciu.

    Była nawalona w trzy dupy. Ledwo dotarliśmy na to piętro. Prowadziłem ją pod ramię. Kiedy wprowadzałem ją do sypialni, moja ręka niechcący zjechała na jej pośladek. Ona tylko się zaśmiała.

    – I co zboczuszku? Nie ubrałeś się? Aa… może to i lepiej. Znowu się cały obsikasz tą spermą.

    – Spokojnie babciu. Pomogę ci się położyć.

    Siadła na brzegu łóżka. Próbowała ściągnąć swoją koszulkę, ale jej nie szło. Pomogłem jej. Ściągnęliśmy ją razem, a pod spodem ukazały się dwa nieco obwisłe cycki, a między nimi klucz na sznurku. Myślałem że spuszczę się na sam widok. Przez chwilę nawet chciałem wyjść z pokoju, ale babcia mnie upomniała.

    – A spo-oodnie?

    – Już, już.

    Położyłem ją na łóżko, poderwałem jej pupę do góry i ściągnąłem jej spodnie. Miała na sobie jeszcze tylko białe figi. Serce waliło mi jak oszalałe. Oto sen zmieszał się z rzeczywistością. Babcia leżała z zamkniętymi oczami. Ja klęczałem nad nią w rozkroku. Podniosłem klucz z jej piersi i przekręciłem zamek w kłódce. Kiedy ściągałem tubkę rycerzyka sam, czułem się naprawdę wolny. Pała stała w całej swoje okazałości, nawet większa odkąd ostatni raz sam ją dotykałem. Chwyciłem ją w dłoń. Poruszyłem raz. Gdybym to zrobił jeszcze raz, już by było po wszystkim, a ja tego nie chciałem. Przeciągnąłem Karolinkę na środek łóżka. Zaczęła mamrotać, kiedy ściągałem jej figi. Ukazała się jej cipka. W końcu mogłem się jej dobrze przyjrzeć. Wygolona. Ogromne wargi sromowe wystawały z dwóch nieco pomarszczonych fałdek. Dotknąłem jej. Taka delikatna. Taka gładziutka. Wsadziłem tam palca. Było zdecydowanie więcej miejsca niż u Martyny. Wsadziłem trzy palce. Coś tam zamruczała pod nosem. Rozchyliłem jej nogi. Nakierowałem błyszczącego grzyba. Sromy Karolci delikatnie się na nim zamknęły. To było cudowne. Musiałem się powstrzymywać przed spustem. Karolina mruczała, kiwała głową. Ja delikatnie objąłem ją w pasie, a później z całej siły wszedłem do środka.

    – A-ach…

    Karolcia zajęczała po cichu, a ja chwilę po niej przy drugim pchnięciu wręcz zawyłem.

    – Ooooo! Och!

    Czułem jak tłoczę w nią spermę. Ciecz ciekła i ciekła, a każda jej kolejna fala przeszywała mnie orgazmem jakiego dotąd nie doświadczyłem. Jęczałem przy każdym kolejnym uderzeniu, przy każdej kolejnej dawce plemników wstrzykiwanych w jej cipkę. Trwało to naprawdę długo. Kilkanaście razy dopychałem, wzdrygając się od orgazmu, czułem jak każdy strzał przepełnia jej szparę, aż pod koniec ciepły płyn zaczął wylewać się bokami, wprost na moje jaja. Nie czułem nóg. Nie mogłem się z niej podnieść. Dyszałem jej ciężko do ucha, a ona wysapała tylko.

    – Ma-aciuś… dlaczego… och.

    – To twoja wina. Nie trzeba było babciu. Nie trzeba było zamykać mnie w rycerzyku.

    Położyłem ręce na jej piersiach, podniosłem się nieco, będąc ciągle w niej, zacząłem ją lizać, podgryzać, szczypać. Nie mogłem się powstrzymać. Znowu byłem twardy. Gotowy do działania. Zacząłem się ślizgać w jej piździe, taplając się we własnej spermie. Czułem jej mocny zapach. Tym razem trwało to chwilę dłużej. Babcia Karola również głośniej jęczała. Chyba nawet z podniecenia. Znowu się w niej zlałem, mimo że większość spłynęła po jej udach i moich jajach. Przy trzecim razie czułem jak jej cipka pulsuje. Nastąpił chwile po drugim i trwał nawet nie wiem ile. Pieprzyłem ją jak zwierze. Ciężko mi było dojść, chociaż wcale mi nie opadał. Ona zaciskała się na mojej pale, zaczęła lekko wierzgać.

    – Och! Cokolwiek robisz babciu, nie przestawaj.

    – A-ch! To ty! Prze-e-e-estań!

    – Co?

    – Prze-e-e-estań! Słyszysz! Ty maa-aały zbo-o-oczeńcu! Czekaj! Kurwa! Czekaj! Już ja ci dam! Aaaa! Ja zaraz! Aaaaaaa!

    Groziła mi, płakała, a chwilę później doszła! Jej ścianki drżały, a mój fiut strzelił po raz ostatni. To był najlepszy orgazm. Po nim poczułem zaspokojenie. Poczułem jak mi więdnie. Jajka zmalały, poczułem zmęczenie i zadowolenie. Opadłem na babcię i zsunąłem się na bok. Leżeliśmy obok siebie, a biała flegma łączyła nasze krocza. Zmęczony i spełniony zasnąłem, słuchając jej łkania.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lord Fapkins

    Dajcie zać, jeśli się podoba. Jest pomysł na część drugą.

  • Stopki Oli

    Cześć wszystkim, z tej strony znowu Kacper :). Widzę że moje opowiadanie z udziałem Emilki i Nikoli (pozdrawiam was jeżeli to czytacie <3 ) spodobało wam się bardziej, niż myślałem. Dzisiaj opowiem wam historię z Olą, która przydarzyła mi się na tym samym obozie. Zapraszam do lektury i proszę o wasze opinie w komentarzach 🙂

     

     

    Budzę się. Patrzę na zegarek – 6:29. Pierwsze co pomyślałem: „Ja pierdolę, już za minutę pobudka”. Nie myliłem się – po chwili usłyszałem, jak nasz oboźny, druh Marcel trąbi w swoją trąbkę i krzyczy: „Uwaga obóz, pobudkaaa!”. Mój zastęp nie słyszał chyba, jak oboźny trąbi, albo udawali, że nie słyszą. Krzyczę do nich „Wstawać, bo Maciek nam złoży namiot, a nie mam zamiaru marnować czasu na ponowne rozkładanie namiotu tylko dlatego, że wam się wstać nie chciało!”. Od razu zareagowali, minuta i byli gotowi do porannej toalety. Po 10 minutach cały obóz był już ogarnięty i wróciliśmy do namiotów, aby ubrać się w mundury na apel. Dwie minuty i byliśmy gotowi. Posiedzieliśmy chwilę do 6.50 i zaprowadziłem zastęp na plac apelowy. Po apelu przebraliśmy się i poszliśmy na śniadanie. W przerwie obiadowej dh Paweł, który był odpowiedzialny za warty, chodził po namiotach i szukał chętnych do warty. Gdy ja i Piotrek dowiedzieliśmy się, że nasza „ulubiona” warta (którą Piotrek nawiasem mówiąc przespał) jest wolna, zgłosiliśmy się. Jak się dowiedzieliśmy potem, mieliśmy wartę z Olą i Kasią – harcerkami z innej drużyny. Ola to bardzo ładna, wysoka brunetka z jasną cerą w wieku 15 lat. Już pierwszego dnia zauważyłem, że Ola nosi na zmianę czarne superstary, glany i czarne conversy – wszystkie te buty nosi bez skarpetek, co mnie bardzo dziwi. Trampki i Superstary jeszcze rozumiem, ale że glany? Dziwię się, że jej stópki nie są całe poocierane. Ja sam miałem okazję widzieć jej stópki parę razy, mamy dobre relacje, często po apelu, gdy odprowadzę swój zastęp do namiotu, to idę z nią pogadać i jestem świadkiem, jak ściąga glany ze swoich stópek i nakłada na nie trampeczki lub superstary. Paznokcie ma zazwyczaj pomalowane na czarny kolor, lub wcale. A Kasia z kolei to zwykła, 10letnia dziewczynka. Dobra, nadszedł czas tej warty, Piotrek znowu poszedł spać, Kasia tak samo. Wysłaliśmy ich do łóżek, bo nie byłoby z nich na warcie żadnego pożytku. Zostaliśmy sami. Zaczęliśmy rozmawiać i potem robiliśmy obchód dookoła obozu, tak jak z Nikolą i Emilką. Oli było zimno, więc złapała mnie za rękę i wtuliła się we mnie. Na sobie miała tylko glany (na bosych stópkach). Gdy zacząłem sobie wyobrażać siebie zabawiającego się stópeczkami Oli, momentalnie mi stanął. Po 10 kółkach Ola wyjęczała:

    – Bolą mnie stopy od tego chodzenia
    – Jak chcesz, mogę Ci je wymasować – odparłem
    – Jakbyś mógł…

    Poszliśmy na polankę, o której wspomniałem w poprzednim opowiadaniu, tam Ola usiadła, wystawiła nogi obute w glany do mnie i powiedziała:

    – No, zaczynamy masaż

    Zdjąłem jej glany ze stópek i moim oczom ukazały się dwie małe stópki [38] pomalowane czarnym lakierem. Zacząłem masować śródstopie Oli, gdy zobaczyłem, że przymrużyła oczy, podjąłem nagłą decyzję, która mogła zniszczyć mnie w oczach całego obozu: powąchałem wnętrza glanów Oli, a także szybko polizałem kawałek stópki. Od razu zapytała mnie, co to było. Udałem, że nie wiem, o co chodzi. Po masażu, gdy zakładałem buciki Oli, nagle kichnąłem. Spora część poleciała na jej glany. Gdy ona to zobaczyła, podniosła swoje obuwie i rozkazała:

    – Zliż to!
    – Co? – odpowiedziałem
    – To, co słyszałeś. Liż! – gdy wrzasnęła, od razu zlizałem i pocałowałem czubki butów dodatkowo.
    – Dobrze. – pochwaliła mnie moja „królowa”

     

    Gdy wróciliśmy na ławkę, wpadłem na pomysł, aby wślizgnąć się do namiotu Oli i nie obwąchać jej superstarów i trampek. Postanowiłem, że to zrobię. Powiedziałem Oli, że idę do latryn, a ona odparła, że poczeka. Więc wszedłem od tyłu do namiotu Oli i wziąłem z pionierki jej buty – conversy. Powąchałem – boskie – pomyślałem. Wziąłem superstary – jeszcze lepiej. Straciłem panowanie nad sobą – rozpiąłem rozporek, wyjąłem sterczącego penisa i zacząłem dotykać nim wnętrz bucików. Po chwili takiej zabawy trysnąłem spermą, jednak dalej mi stał. Po chwili weszła Ola i ujrzała mnie w tej niecodziennej dla niej sytuacji.

    – No proszę – wyszeptała – mamy tu fetyszystę
    – Nie, to nie tak, jak myślisz – zacząłem się tłumaczyć zażenowany sytuacją
    – Zamknij się – szepnęła, łapiąc mnie za sterczącego penisa

    Ciąg Dalszy Nastąpi

    Chcecie więcej przygód? Piszcie w komentarzach!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Fetyszysta
  • MW-Interwał Rozdział 28 Idzie jesień

    Jesienny dzień… dżdżysty i ponury.
    – Muszę was jakoś rozgrzać, dziewczęta.
    – Masz swoje sposoby…
    – …I pomysły – dodaję. Wzbudzam ich zainteresowanie. W domu są tylko Julka, Natka i Dorka – trzy piczki z pięknymi długimi kędziorkami na wzgórkach łonowych, przyznaję, że to właśnie mnie zainspirowało.
    – Ale do czego?
    – Wszystko w swoim czasie, na razie pomóżcie mi rozstawić sprzęt. Urządzimy studio fotograficzne. Zrobię wam profesjonalne zdjęcia do portfolio, jak modelkom. Wyślemy Stasiowi. 
    Panny pomagają mi z tłem. Ustawiają we właściwych miejscach „parasole”, żeby uzyskać właściwe oświetlenie, rozstawiają statywy. Wreszcie robię próbne zdjęcia. Zwykle modelki rozbierają się stopniowo w trakcie sesji, tutaj moje pomocnice krzątają się nago. Tak jest zdecydowanie przyjemniej. 
    – To jak, zaczynamy?
    – Najpierw muszę was przygotować. – jeszcze wyglądam przez okno, dalej mży. Doskonale.
    – Praca modelki wymaga poświęceń – mówię, nacierając je po kolei oliwką.
    – Na razie to sama przyjemność – odpowiada Dorka. Właśnie oliwię jej wejście do Norki i sterczącą zawadiacko rudą czuprynkę – wszystko ma się błyszczeć!
    – Na razie! 
    – A teraz – dodaję kończąc z jej futerkiem – biegnij po piłkę! 
    Pokazuję jej przez okno piłkę, którą celowo umieściłem rano koło basenu. Jednak Dorce nie do śmiechu.
    – Przestałbyś już z tą piłką! Zresztą zimno jest! I pada!
    – Czyżbym zapomniał wspomnieć, że praca modelki wymaga poświęceń? Wróć, jak dorobisz się gęsiej skórki na cyckach i kropelek rosy na całym ciele!
    – Przecież możesz mnie tutaj spryskać wodą!
    – Naturalne sposoby dają lepszy efekt!
    Dorka ambitnie obeszła dom dwa razy dookoła. Teraz stoi przede mną drżąca, cała pokryta gęsią skórką. Na jej naoliwionym ciele błyszczą kropelki wody. Wygląda niezwykle kusząco. Szybko łapię za aparat, robię parę zdjęć ze statywu, po całości; teraz fotografuję z ręki. Zagłębiam się w szczegóły. Cykam zbliżenia jej piersi, zesztywniałych z zimna sutków, tyłeczka, a w końcu skrzącego się miriadami diamencików rudego bobra. Właśnie leżę między jej nogami z obiektywem, i kutasem też, skierowanym w górę.
    – Wypnij cipkę! Trochę szerzej uda! Tylko się na razie nie dotykaj, cipkę też masz całą zroszoną, chcę ją utrwalić dla potomności. 
    Dorka posłusznie wygina się w łuk, Natka doświetla jej boberka. Wychodzi fantastycznie, cały roziskrzony w świetle mocnych lamp. 
    – Teraz paluszek do cipki, o tak! Tylko ostrożnie, nie dotykaj futerka! Posuwaj nim trochę, niech będzie wilgotny. Zatrzymaj – pstryk. Rozchyl wargi – pstryk. Teraz popieść łechtaczkę, dobrze… stop – pstryk. – Natka, podaj jej wibrator… No nie, nie baw się! Natka ma wibrator głęboko w pochwie. Nawet nie zauważyłem, kiedy go sobie wsunęła.
    – Tylko jej zagrzałam. I nasmarowałam!
    – Mogłaś go nasmarować oliwką – droczę się z nią.
    – „Naturalne sposoby dają lepszy efekt!”
    – I tu mnie masz!
    Natka z niejakim żalem wyjmuje z siebie całkiem spore urządzenie i podaje Dorce.
    – Teraz powoli. Najpierw przytknij czubek do łechtaczki. Przesuwaj powoli. Jest włączony?
    – O tak! – mówi Dorka lekko zmienionym głosem.
    – Teraz wsuń do Norki! 
    – Muszę już teraz? – Dorka dalej wodzi wibrującą końcówką wibratora po łechtaczce. Mój błąd, że zacząłem od niej.
    – Teraz! Jeszcze się zdążysz pobawić.
    Dorka wsuwa sobie wibrator w cipkę. Robię parę ujęć z wibratorem w różnych stadiach zanurzenia i z różnych stron. 
    – Dobrze, teraz wsuń głęboko, żeby nie wypadł. Puść go, niech sobie wibruje w twojej Norce. Wypnij cipkę, teraz na czworaka, wypnij pupę, wyciągnij, przytknij sobie do tylnej dziurki!

     Robię kolejne zbliżenia, jeszcze ujęcia ze statywu.
    – Już cała mokra jestem!
    – No przecież biegałaś po deszczu – udaję, że nie rozumiem.
    – W środku jestem mokra – skarży się Dorka – chuja mi trzeba!
    – Dokończ sesję, to dostaniesz później! Teraz kładź się na stół, nogi zgięte, uda szeroko. Możesz wrócić z wibratorem do łechtaczki.

    Stop – pstryk. Oddaję wibrator Natce, która niezwłocznie wsuwa go sobie do pochwy.
    – No, co tak patrzysz? Nie masz zapasowych baterii?
    – Mam. To już zrób sobie dobrze, dobrze? 
    – A jakie mam wyjście, skoro ty obiecałeś zrobić dobrze Dorce?
    Ręce opadają! Zbieram myśli, wracam do sesji i do Dorki, grzecznie leżącej na stole. W oczekiwaniu na mnie pieści sobie łechtaczkę paluszkiem. Wibrator jej zabrałem.
    – Teraz ten paluszek głęboko do Norki i zgarnij, ile dasz radę swoich soczków. Teraz wyciągaj, powoli! Trzymaj nad cipką, nie zerwij!
    Robię już czysto pornograficzne ujęcia z nicią lepkiego śluzu wiszącą miedzy sromem a paluszkiem Dorki.
    – Zgarnij raz jeszcze!

    Teraz nić jest grubsza i można ją bardziej rozciągnąć.
    – Teraz nawiń ją na paluszek… – robię kolejne ujęcia gęstych soczków spływających powoli z palca w otwarte usta i na język Dorki.
    – Teraz obliż palec! Nie tak łapczywie! Zdjęć nie zdążę zrobić! 
    – Rozsmaruj trochę na wargach, obliż powoli! Koniec!
    Dorka znów rozkłada nogi i kiwa na mnie tym oblizanym paluszkiem.
    – To dopiero początek, bo Dorka i jej Norka czekają!
    * * *
    Natka i Julka cierpliwie czekają na swoją kolej, wiedzą, że nie wolno przeszkadzać koleżance. Dopiero, gdy zostawiam wyruchaną Dorkę na stole, przykazując jej ani drgnąć, Natka sięga do mojego krocza.
    – Jaki fajny, śliski – bawi się moim świeżo wyjętym z Dorki penisem.
    Julka też podchodzi. Blisko. Nawijam na palec długaśną kitkę włosków, którą wyhodowała sobie tuż powyżej gładko wygolonej szparki.
    – Pewnie obficie podlewana? – mówię, nawiązując do upodobań Jacka.
    – Wszystkie tu są obficie podlewane!
    – A właśnie, spójrzmy, co u Dorki.
    Natka z Julką muszą jeszcze poczekać. Fotografuję własną spermę wypływającą spomiędzy nadal miłośnie rozwartych warg sromowych dziewczyny. Na blacie z czarnego szkła rozlewa się jej coraz więcej.
    – Staś się spuści od samego patrzenia!
    * * *
    Na szczęście dziewczętom nigdzie się nie spieszy. Julka i Dorka zostają na noc, dotrzymają mi towarzystwa pod nieobecność Ali. Maleńka pojechała na wycieczkę szkolną, stąd również nieobecność Kaśki, Loli i Majki – są w jednej klasie. A Natka? Natka przecież tu mieszka. I bardzo się cieszy z nieobecności siostry, będzie miała tatusia tylko dla siebie. Bo Baśka też w rozjazdach. 
    Natka stoi wyprostowana, z rękoma na głowie – zgarnęła w nie włosy, gdy wespół z Julką i Dorką smarujemy ją oliwką. Dziewczyny pomagają, mogę  więc skupić się na newralgicznych miejscach. 
    – Ciekawe, o ile jeszcze urosną na tym zimnie? – sutki ma już zesztywniałe od tego nacierania. Odrywam w końcu dłonie od tych pełnych, ciężkich piersi. Jedną dłonią starannie rozprowadzam oliwkę między pośladkami, drugą – w pachwinach. Moje palce spotykają się w połowie drogi, gdzieś między jedną a drugą rozkoszną dziurką. Mógłbym tak długo…  Lecz dziewczęta meldują, że są gotowe. Natka dostaje lekkiego klapsa i rusza na zewnątrz. Obserwujemy ją przez okno, jak biega wokół basenu.
    – Brr! Ja chyba nie wyjdę! – Julka wtula się we mnie, szuka ciepełka.
    – Wyjdziesz, wyjdziesz, no wiesz, Staś…
    Staś jest uznanym fotografem. Takim od nagich dziewcząt, solo i nie tylko. Tej okazji Julka nie przepuści. I gdy przychodzi jej kolej, pyta tylko, ile okrążeń. 
    Gdy wraca, okazuje się, że jej jeszcze niedawno dumnie stercząca kitka oklapła od wilgoci. Julka jest niepocieszona, wciąż próbuje ją wyprostować, delikatnie, trzymając za sam koniuszek, by nie strząsnąć pokrywających ją kropelek dżdżu. Bezskutecznie.
    – Tak też jest dobrze – pocieszam ją.
    – Ale całkiem zasłania mi cipkę!
    – Właśnie fajnie, tak jest fikuśnie. Sama to przyznasz, jak zobaczysz gotowe zdjęcia.
    Julka niby się ze mną zgadza, ale gdy już ma dokładnie obfotografowaną cipę, znika na chwilę w łazience. Wraca ze sterczącym i błyszczącym od rosy kłaczkiem. 
    – Jak to zrobiłaś?
    – Normalnie, trochę lakieru i potem atomizer z wodą. 
    Pstrykam następną serię zdjęć.
    * * *
    Robimy te zdjęcia do wieczora. Każdą sesję muszę kończyć w kolejnej cipie, dziewczęta są nieubłagane. Dobrze, że cały czas pada!
    Gdy Robert wraca z pracy, właśnie posuwam mu córkę. Na tym samym stole, co wcześniej Dorkę i Julkę. Robert strzepuje parasol, odkłada teczkę i podchodzi popatrzeć.
    Tymczasem Julka z Dorką wybierają zdjęcia dla Stasia. Co chwila podchodzą z laptopem i pytają mnie o zdanie.
    – Czy w tym domu już nawet poruchać spokojnie nie można? – pytam w końcu. – Pała mi wymięka, jak mi co chwila przeszkadzacie!

    Natka, najbardziej zainteresowana, bo to w jej cipie mięknie mi pała, popiera mnie:
    – Przyjdźcie, jak się już spuści! 
    – Ciekawe, na zdjęcie  której z nas Staś spuści się najpierw – rzuca znienacka Dorka. – Ogólny polew. Mięknę jeszcze bardziej i ostatecznie wyślizguję się z Natcynej szparki.
    – Ja was zabiję! – krzyczy, próbując bezskutecznie wepchnąć do cipki mojego flaka. 
    – To może ja pomogę? – propozycja pada od usłużnego Roberta.

    Nawet nie zauważyłem, kiedy Robert się rozebrał. Z solidnym wzwodem, najwyraźniej chce mnie zastąpić w cipie córki. Ta jednak oponuje.
    – Teraz się wyprztykasz, tato, a w nocy co? A Majka na następną wycieczkę, to nie wiadomo kiedy pojedzie.
    – No dobrze już, dobrze! Dorka klęka przede mną i odpracowuje swoje winy. Po chwili wprowadza mój, znów sterczący dyszel, w cipkę Natki.
    – Dobrze dzisiaj smakujesz – mówi jeszcze do niej na odchodnym. – Masz ochotę na patelnię w nocy?
    – Jak mnie dobrze wyliżesz, to cię może nie zabiję – śmieje się Natka.
    – Skup się, Natka! Zaraz znowu wymięknę!
    Bioderka ruszają do boju!
    * * *
    Wreszcie zwilżam ją, może niezbyt obficie, to trzeci wytrysk dzisiaj. Na siłę orgazmu to nie wpływa, bo Natka zawsze intensywnie reaguje w obecności ojca. A temu wciąż stoi i dziewczyna się łamie.
    – Wiem, co mówiłam, ale tak na moment mógłbyś włożyć…
    Więc Robert wkłada do samego końca, trzyma tak chwilę i wyjmuje; najwyraźniej drażni się z córką. A gdy tak stoi przed nią z mokrą, oślizgłą pałą, dziewczyna nie wytrzymuje i opada na kolana.
    – No po prostu muszę!
    Udaje jej się jednak wszystko zlizać nie doprowadzając Robusia do wytrysku. W nocy będzie grubo!
    * * *
    I było! Nie mamy w zwyczaju zamykać drzwi do sypialni, więc Julka i Dorką wszystko słyszały. Ja mniej, gdyż wyprztykany spędziłem pół nocy z głową między ich udami. Potem Dorka wymknęła się zrobić tę obiecaną minetkę Natce. Sama też wróciła wylizana – Robert skorzystał ze sposobności.
    – Chciał mnie puknąć, ale Natka nie pozwoliła – poskarżyła się po powrocie.
    – Mamy jeszcze jedną noc, zanim dziewczyny wrócą – pociesza ją Julka.
    – Tylko pamiętaj – ostrzega mnie – jutro na cały dzień zawiąż sobie na supełek!
    Żeby to było takie łatwe!
    * * *
    Nazajutrz wszyscy wychodzą, a to do pracy, a to do szkoły. Zostaję sam. Dobrze, bo ma przyjść facet od telefonów. Już dawno postanowiłem zrobić w nich porządek, dziewczęta zgodziły się na jedną sieć, tylko nie było kiedy sfinalizować sprawy. Dwanaście numerów piechotą nie chodzi, konsultant przyleciał, jak na skrzydłach.
    – Dzień dobry!
    – Proszę do środka. Pieska pogoda dzisiaj.
    – I wczoraj, i jutro…
    – Niech pan nie straszy!
    – W taką pogodę chętniej się dzwoni…
    Widzę, że konsultant, młody chłopak, ze dwadzieścia parę lat, nie zasypia gruszek w popiele. Od razu przechodzi do rzeczy.
    Oczywiście pytam o upusty, przy takiej umowie… Negocjujemy w najlepsze, gdy nagle w salonie pojawia się Dorka. Kompletnie naga Dorka! Ziewa rozdzierająco, pewnie dlatego nas nie słyszy, po czym, dalej nie widząc obcego faceta w garniturze, mówi:
    – Cipa mnie swę…
    Nie daję jej skończyć.
    – Czy pamiętam? Tak, skarbie, pamiętam! Ale teraz jestem zajęty, chyba widzisz – mówię podniesionym głosem. Do Dorki dociera, zawija się i już jej nie ma. Faceta od telefonów też jakby nie było. Nie wiem, na ile słyszał Dorkę, ale sam widok… Super zgrabna młodziutka laska, całkiem naga, i jeszcze te płomienne zorze. Na głowie i tuż nad piczką też. I ten krągły tyłek, gdy się zawinęła… Po dłuższej chwili chrząkam znacząco. Facet zbiera się w sobie, zbiera szczękę z podłogi i próbuje być profesjonalistą. Niezbyt mu to wychodzi. Przede wszystkim rumieni się, jak ta przysłowiowa panienka.
    – Przepraszam za nią, lubi tak chodzić po domu. Kurde, co ona robi w domu, miała być w szkole! To się już nie powtórzy!
    Wyraźnie widzę, że facet niczego tak nie pragnie, jak żeby się powtórzyło… Wierci się w fotelu, siada jakoś tak bokiem… Czyżby mu stanął? 
    Znów traci wątek, musiała mu przypaść do gustu ta Dorka.
    – Przepraszam, mógłbym skorzystać z toalety?
    – Oczywiście, pokażę panu.
    Mógłbym mu po prostu powiedzieć, jak trafić, ale… Gdy tak idę przed nim słyszę westchnienie ulgi – na pewno ma wzwód, rozumiem, to krępujące.
    – To tutaj, proszę.
    Ledwo drzwi się zamykają, biegnę do gabinetu, monitoring…
    Dorka już tam jest. Zostawiam na później kwestię jej wagarów, teraz ruszam myszką.
    Tą komputerową, monitor ożywa, a na nim…
    Facet stoi tuż przy umywalce z opuszczonymi do kolan spodniami, jeszcze poprawia sakwę, wykłada ją na krawędź umywalki.
    – Po co to robi?
    – Umywalka jest zimna, to zwiększa doznania – tłumaczę Dorce, a facet już sobie zawzięcie trzepie. Długo mu nie schodzi…
    – Szkoda – mówi Dorka, gdy młodzieniec pieczołowicie ściera spermę z lustra i spłukuje z umywalki.
    – Daleki strzał w każdym razie. 
    – Odejmij długość lufy.
    – Fakt, poznałabym się z nią bliżej…
    Patrzymy na siebie, a w głowach rodzi się plan. Kiwamy tymi głowami. Dorka biegnie się ubrać.
    * * * 
    Zadowolony z podpisanej umowy ściskam dłoń faceta od telefonów. Najwyraźniej rozkojarzony, opuścił gardę i dał nam świetne warunki. Aż mi go żal, w biurze go za to po główce nie pogłaszczą. 
    Wchodzi Dorka. Ubrana, ale facet i tak… No, dość powiedzieć, że tak czerwonych uszu dawno nie widziałem. Może to przez tę jej spódniczkę – do swoich niesamowicie długich nóg Dorka założyła – zapewne dla równowagi – najkrótszą możliwą. Młodzieniec co chwila strzela wzrokiem w miejsce, gdzie w zasadzie powinno być widać rąbek majtek. Ale spódniczka jest o jakiś centymetr za długa… Dorka ignoruje te spojrzenia, odwraca się do mnie, kusząc faceta linią zgrabnej pupci.
    – Widziałeś, jak leje? Jak ja się dostanę do miasta?
    – Zepsuł mi się samochód – wyjaśniam, co jest oczywistą nieprawdą.
    Patrzymy oboje na młodzieńca, teraz jego ruch. Wyraźnie chce coś powiedzieć, najpewniej zaproponować podwiezienie, ale nic z tego nie chce mu przejść przez gardło. Aż taki nieśmiały?!
    – A pan którędy jedzie? – Nie odpuszcza Dorka. Facetowi zaczyna chodzić gula, wreszcie wykrztusza:
    – Ja? No tak… W zasadzie, to do centrum. Więc… – I tu zatyka go na amen.
    – To super! Mogę się zabrać z panem?
    Nie odtyka się. Kiwa tylko głową. Wychodzą. Teraz wszystko w rękach Dorki.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Dziewczyny z sasiedztwa

    Dziewczyny z sąsiedztwa

    Nie miałam zbyt wielu przyjaciółek w okolicy, właściwie to żadnej od kiedy Rebeka wyprowadziła się z sąsiedztwa. Wiązało się z nią tyle wspomnień, niespełnionych fantazji, nie przeżytych uniesień. Po raz pierwszy ujrzałam ją przez odsłonięte okno, kiedy znużona po trudach przeprowadzki zrzucała ubrania z aksamitnego, smukłego ciała. Kruczo-czarne kręcone włosy falowały z rytmem hipnotycznych ruchów. Przypominała indyjską tancerkę o hebanowej skórze , z której mogłabym zlizywać mleko jak niewinny kotek. Miałam zupełnie inny typ urody,  byłam nieco niższa i drobniejsza jednak bardziej giętka, kokietna i wyzywająca, mieniłam się bielą jak szlachetna Pani.  

    Drażniło mnie, że traktowała mnie jak dziecko, kiedy niby przypadkiem w zabawie chwytałam ją za jędrne, sterczące piersi jakby stworzone dla moich chciwych palców. Nie wiedziała, że wymyślam problemy tylko po to aby się w nią wtulić, najczęściej wieczorem kiedy zakładała piżamę, przez którą policzkiem mogłam poczuć jej sutki. Zastanawiałam się jak to by było chwycić je końcówkami ust i czuć jak twardnieją wzburzone pieszczotami. Jak cudownie byłoby przywrzeć swoimi rozpalonym cyckami do jej i nawzajem doprowadzać się do granic rozkoszy, do granic szaleństwa. Niestety były to tylko marzenia. Rebeca odeszła, a  tym czasem zastanawiałam się kto zostanie moim nowym sąsiadem.

    ****

     

    Pewnego dnia zobaczyłam przed byłym domem Rebecki samochód, z którego wyłoniła się zgrabna błękitnooka blondynka o nieziemskich krągłych piersiach, które jakby chciały wyskoczyć ze stanika przy gwałtownym ruchu .Usta miała przebite tak samo jak pępek stylowymi lśniącymi kolczykami. Spod jej kusej bluzeczki wystawały tatarze, przedstawiające węże i smoki.  Od razu wyobraziłam sobie jak to by było znaleźć się w oplocie jej długich smukłych nóg.  Miała może co najwyżej 17-18 lat, była nieco młodsza ode mnie. Ucieszyłam się, że taki skarb pojawił się w sąsiedztwie i postanowiłam jak najszybciej  go zdobyć.

    Prędko się do siebie zbliżyliśmy, Elen tak właśnie miała na imię,  była taka samotna w nowym miejscu, a ja tak napalona, że nie chciałam odstępować jej nawet o krok. Cały czas marzyłam by nauczyć młodszą koleżanką miłości do kobiecego ciała i rozbudzić rządze, o których jeszcze nie miała pojęcia. Wkrótce nadarzyła się do tego okazja, której nie mogłam przepuścić. Zaprosiła mnie wieczorem do pokoju, oznajmiła że rodzice wrócą dopiero następnego dnia i możemy dłużej posłuchać muzyki. Leżałyśmy na łóżku tylko w bluzkach i majteczkach, żeby było nam wygodniej w upalny wieczór, obiecałam przed wyjściem,  że nie wyjdę póki nie przesłuchamy najnowszej płyty. Nasze nagie nogi bez oporu ocierały się o siebie, niby nie zwracałyśmy na to uwagi, takie tam przypadkowe muśnięcia, przecież jesteśmy przyjaciółkami jak moglibyśmy wstydzić się tak niewinnych pieszczot. Jednak nie mogłam już dłużej powstrzymać dłoni,  pogładziłam ją  po brzuchu, chciałam zobaczyć jak zareaguje. Wyczułam, że wzdrygnęła się lekko jakby zaskoczona, ale chyba nie miała nic przeciwko. Moja dłoń sunęła coraz niżej po aksamitnym wzgórku, usłyszałam jak głośniej przełyka ślinę. Wsunęłam dłoń pod cieniutką pierzynę jej koronkowych czarnych majtek zanurzając się w  ciepłe, mięciutkie krocze. Myślałam, że pełna lęku zaciśnie uda tamując potok pieszczot, tymczasem jej nabrzmiała wilgotna cipka czekała na mą dłoń jak wyposzczona nimfomanka na umięśnione ramiona – otwarta, chętna, chciwa.  Zajęczała z rozkoszy, rozszerzającymi się udami dała znak żebym pod żadnym pozorem nie przerywała, nie miałam zamiaru. Kątem oka zauważyła jak mizdrzy swoje spragnione cycki, postanowiłam dać jej pomocną dłoń, usta i język.  Uniosłam jej bluzkę, stanik niemal zerwałam jak barbarzyńca gwałcący dziewki z podbitych wiosek. Wbiłam twarz w jędrne, gorące globy wylizując je tak łapczywie i chętnie, że jej sutki niemal skamieniały. Chyba moje pieszczoty się spodobały  i  postanowiła się odwdzięczyć tym samym. Nieśpiesznie zdjęła ze mnie bluzkę, zsunęła majteczki i zaczęła pieścić moje ciało, a ja bezwładnie poddawałam się każdemu jej dotykowi i pocałunkowi. Jej plugawy język, Boże co on że mną robił, wił się we mnie jak płotka schwytana w siatkę, ssała mą łechtaczkę tak łapczywie jakby konała z pragnienia a moje wilgotne łono było ostatnim źródłem wody na świecie.

    Kto by przypuszczał, że będzie się chciała podzielić ze mną swymi zabawkami. Z szuflady wyciągnęła różowy wibrator o rozmiarze świadczącym, że facetowi ciężko będzie ją zadowolić. Z podłogi podniosła nasze staniki, postanowiła wykorzystać je jak sznury i przywiązać moje dłonie do poręczy łóżka. Węzły byłe naprawdę silne, byłam zdana na jej łaskę i nie laskę. Włożyła wibrator do ust dokładnie go oblizując. Jeszcze chwilę pobawiła się moimi skutkami po czym poczułam jak ściany mojej różowej komnaty rozkoszy rozpiera istna rozkosz. Byłam tak podniecona, że nawet lekkie muśnięcia wzbudziły by we mnie spazmy dzikich orgazmów, tym czasem ona pochłonięta namiętnością nie miała litości dla mej rozgrzanej jak wulkan cipki. Raz za razem pakowała we mnie wibrator jednocześnie ślizgając się zwinnymi palcami po łechtaczce. Wierzgałam niczym nieujarzmiona dzika klacz. Nagle blondyneczka przerwała dając mi wytchnąć. Z rozgrzebanej pościeli wyciągnęła bluzki, którymi skrepowała moje niegrzeczne nogi, tym razem uruchomiła wibrator zamieniając go w drżącego twardego kutasa. Wyginałam się, rzucałam lecz nie mogłam zatamować wodospadu diabelskiej rozkoszy, nie wiedziałam wcześniej że jestem zdolna zrobić mostek. Po chwili zrozumiałam, co to znaczy naprawdę szczytować, usłyszałam trzask rozdzielających się bluzek, nie uwierzycie ale chyba się spuściłam, nie wiem jak to nazwać, jakby wypłynęła ze mnie dusza, a wraz z nią wszystkie problemy, wątpliwości, zmartwienia. Byłam zaspokojona. Elen dumna z siebie przytuliła się do mnie i zasnęłyśmy. Kiedy się przebudziłam poczułam ból w nadgarstkach, chyba powykręcałam sobie dłonie, lecz tylko się uśmiechnęłam, ból przypominał zarazem o nieziemskiej rozkoszy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K D